białczyński

Wielcy Polacy – Stanisław Marcin Ulam (1909 – 1984) – „Program Orion” kosmiczne silniki nuklearne.

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 6 Kwiecień 2015

1280px-NASA-project-orion-artistStanisława Marcina Ulama przedstawia się zwykle jako współtwórcę bomby atomowej. Tymczasem jest on wynalazcą zaawansowanego napędu rakietowego działającego na zasadzie pulsacyjnych udarów jądrowych, a więc silnika jądrowego do rakiet kosmicznych.  Możliwość zastosowania w praktyce tych silników zastopował układ USA – ZSRR o zaprzestaniu nadziemnych prób jądrowych. Gdyby nie to doczekalibyśmy się już dawno rakiet kosmicznych o napędzie nuklearnym.

Wikipedia:

Program Orion

– amerykański program budowy rakiet nośnych o napędzie nuklearnym, oparty na koncepcji jądrowego napędu pulsacyjnego, opracowanego w 1955 roku przez współtwórców bomby wodorowej, Stanisława Ulama i Corneliusa Everetta.

Jądrowy napęd pulsacyjny

Napęd pulsacyjny w swoich założeniach pozwalał na wykorzystanie energii jądrowej do napędu pojazdów kosmicznych przy minimalnych nakładach projektowych. Projekt zakładał napędzanie pojazdu przez bomby atomowe wyrzucane z rufy pojazdu i detonowane w pewnej odległości za statkiem. Otaczająca bombę woda lub wosk (możliwe byłoby również zgromadzenie całej substancji napędowej w obrębie bomby) w chwili detonacji tworzyłyby wysokoenergetyczną plazmę, która uderzając w płytę na rufie pojazdu popychałaby go naprzód.

System zakładał wyposażenie pojazdu w potężne dwustopniowe mechaniczne amortyzatory, oraz umieszczone na samej płycie poduszki powietrzne, które rozkładałaby w czasie wynikające z powtarzających się uderzeń plazmy, trwające milisekundy, ruchy płyty, na trwające sekundy ruchy pojazdu, ograniczając przeciążenia do możliwych do zniesienia przez konstrukcję pojazdu oraz pasażerów (zakładane 1 – 3G). Na podstawie konstrukcji atomowych zapalników do ładunków termojądrowych (konstrukcja bomby termojądrowej typu Ulama – Tellera) opracowano koncepcję atomowych ładunków napędowych, w których ładunek termojądrowy zastąpiono by warstwą boru, lub polietylenu, otoczonymi odpowiednio ukształtowanym opakowaniem z wolframu.

W trakcie eksplozji ładunku rozszczepialnego opakowanie to ogniskowałoby strumień neutronów i promieniowania X – w odróżnieniu jednak od bomby typu Ulama – Tellera nie na ładunku termojądrowym, lecz na ww. warstwie polietylenu lub boru – powstałaby w ten sposób wysokotemperaturowa plazma o kształcie cygara która po przebyciu kilkudziesięciu metrów rozprężyłaby się i ostygła do ok. 14 tys. stopni C. Po uderzeniu w płytę napędową następowałaby gwałtowna (ok. 0,3 milisekundy) rekompresja plazmy i wzrost jej temperatury do ok. 40 tys. stopni C. Przy tak wysokich temperaturach plazma emituje głównie promieniowanie ultrafioletowe, które słabo przenika przez samą plazmę oraz materiał tarczy, co tłumaczy dlaczego tarcza nie ulegałaby stopieniu ani wyparowaniu (potwierdziły to eksperymenty Plumbbomb, oraz eksperymenty ze stalowymi kulami umieszczanymi w odległości kilkudziesięciu metrów od eksplodujących ładunków jądrowych – kule znajdowano nienaruszone – patrz poniżej). Płyta napędowa mogłaby być wykonana ze zwykłej stali lub nawet aluminium. Obliczono że po każdej eksplozji wyparowałoby jedynie ok. 1 mm powierzchni płyty. Jeden z mózgów programu – genialny fizyk i matematyk Freeman Dyson obliczył jednak, że zetknięcie plazmy z materiałem parującym z płyty napędowej mogłoby powodować powstanie turbulencji, które niebezpiecznie rozgrzałyby płytę (efekt konwekcji) w związku z tym na płytę natryskiwano by ww. wosk, olej, grafitowy smar lub wodę – chodzi o to, że węgiel lub wodór zawarte w ww. substancjach bardzo silnie pochłaniają promienie ultrafioletowe, co wyeliminowałoby parowanie płyty.

Kolejny problem stanowiło szybkie umieszczenie ładunków kilkadziesiąt metrów od płyty (w początkowej fazie lotu ok. 4 ładunki na sekundę) – rozwiązano by go po prostu poprzez zastosowanie działa wystrzeliwującego ładunki przez otwór w płycie – pod pojazd (w latach 50. skonstruowano jądrowe pociski artyleryjskie). Początkowo obawy budziło niezbyt precyzyjne umieszczanie ładunków pod płytą – obawiano się braku stabilności lotu, jednak Freeman Dyson obliczył, że przy większej liczbie ładunków wynikające z tego odchylenia lotu uśredniają i znoszą się (potwierdził to stabilny lot modelu pojazdu napędzanego chemicznymi ładunkami wybuchowymi – na wysokość 180 m).

W projekcie uderza prostota zastosowanych rozwiązań, solidność konstrukcji, zastosowanie zwykłego aluminium i stali w odróżnieniu od supermateriałów stosowanych w klasycznych pojazdach kosmicznych (projektanci jako wykonawcę projektu rekomendowali firmę Electric Boat Company zajmującą się budową okrętów podwodnych), niemożliwe przy innych systemach napędowych osiąganie jednocześnie wysokiej siły ciągu i wysokiej wydajności napędu, oraz wynikające z natury jądrowych ładunków wybuchowych (im silniejsze tym wydajniejsze) wzrost wydajności konstrukcji, oraz prostoty jej wykonania – w miarę wzrostu wymiarów pojazdu. Obliczono, że zarówno dla pojazdu o masie 2000 ton (wersja międzyplanetarna) jak i Super-Oriona o masie 8.000.000 ton (wersja międzygwiezdna napędzana ładunkami termojądrowymi – mogąca osiągnąć 10% prędkości światła) różnica kosztu jądrowych ładunków napędowych nie byłaby zbyt duża. Ze względu na olbrzymią masę i ładowność pojazdów (wersja międzyplanetarna mogłaby odbywać podróże w tę i z powrotem z ładunkiem użytecznym stanowiącym ok. 50% masy własnej – w porównaniu rakiety chemiczne ok. 5% – w jedną stronę i 5% z tych 5% z powrotem) pomimo wysokiej ceny jądrowych ładunków napędowych (większość kosztów realizacji programu Orion) – koszt wyniesienia kilograma ładunku (w przeliczeniu na ceny z 2005 r.) na niską orbitę okołoziemską stanowiłby kilka- kilkadziesiąt dolarów dla wersji międzyplanetarnej i ok. 30 centów dla Super Oriona (w porównaniu do kilku- kilkudziesięciu tysięcy dolarów dla chemicznego napędu rakietowego).

Ze względu na zanieczyszczenie radiologiczne wywoływane przez serię eksplozji jądrowych, starty odbywałyby się z istniejących poligonów jądrowych. Jako że większość odpadów radioaktywnych związane jest z zasysaniem i napromieniowaniem pyłu z powierzchni ziemi przez kulę ognistą wybuchu jądrowego start odbywałby się z wysokich na kilkadziesiąt metrów wież. Podczas startu pojazd napędzałyby odpalane co sekundę bomby o mocy 0,1 kilotony. Wraz ze wzrostem prędkości i wysokości zastąpiłyby je odpalane znacznie rzadziej ładunki o mocy 20 kiloton. Innymi rozwiązaniami tego problemu byłby start z wyłożonej stalą i grafitem niecki (minimalizacja cyrkulacji powietrza)lub oceanicznej platformy startowej. Dalszą redukcję zanieczyszczenia atmosfery można by osiągnąć stosując start z okolic polarnych (naładowane radioaktywne cząstki uciekłyby w przestrzeń kosmiczną przez dziurę w magnetosferze) lub stosowanie w trakcie wznoszenia czystych ładunków atomowych (np. o typie bomby neutronowej – ok. tysiąckrotna redukcja zanieczyszczeń). Jak podkreślają zwolennicy tego typu napędu byłoby to znacznie mniej niż napromieniowanie atmosfery przez emisję radioaktywnych popiołów z elektrowni opalanych węglem – do produkcji paliwa dla jednego startu wahadłowca.

Historia programu

W trzy lata po opublikowaniu opracowania Ulama i Everetta firma General Atomics rozpoczęła prace nad zastosowaniem napędu pulsacyjnego w lotach kosmicznych. Programowi, kierowanemu przez dwóch fizyków – Theodora Taylora i Freemana Dysona, nadano kryptonim Orion. Program miał stanowić bezpośrednią konkurencję dla opracowywanych przez zespół von Brauna nośnych rakiet chemicznych – twórcy programu Orion wierzyli, że ich program pozwoliłby na wyniesienie na orbitę tysięcy ton ładunku przy kosztach porównywalnych ze znacznie mniej efektywnymi rakietami chemicznymi. Kres programowi położyły nie problemy techniczne, lecz brak woli politycznej, oraz traktat o zakazie testów jądrowych na ziemi, w powietrzu i w przestrzeni kosmicznej z 1963 r. (w trakcie negocjacji pojawiły się trudności odnośnie porozumienia z ZSRR co do definicji próby jądrowej) – jego kuriozalne w niektórych miejscach sformułowania np. jako uzasadnienie – obawa przed zanieczyszczeniem promieniowaniem próżni kosmicznej (wypełnionej przecież radioaktywnymi cząstkami promieniowania kosmicznego, promieniowaniem X i gamma z rozbłysków słonecznych, i z łatwością rozpraszającej każdą ilość substancji – poprzez swój bezmiar – o czym wiedzieli nawet ówcześni specjaliści (obliczono że produkty eksplozji nuklearnej w kosmosie zostaną np. wymiecione poza układ słoneczny przez cząstki wiatru słonecznego) pozwalają podejrzewać że chodziło o coś innego niż szczytna troska o środowisko. Ostatnio jednak pojawiają się spekulacje, że ze względu na prostotę i niezwykłą atrakcyjność projektu (pozwala na ekonomiczną eksploatację zasobów układu słonecznego), jest tylko kwestią czasu kiedy zrealizuje go jakieś państwo/państwa posiadające broń jądrową, które nie podpisały ww. traktatu (Chiny, Indie, Pakistan).

Testy

Koncepcja programu Orion była częściowo oparta na wynikach testów przeprowadzanych podczas wczesnych prób bomb atomowych na poligonie Eniwetok. Podczas testów stalowe kule pokryte powłoką grafitową zawieszano 30 stóp (ok. 9 metrów) nad centrum eksplozji jądrowej. Kule znajdowano w nienaruszonym stanie z częściowo odparowaną powłoką grafitu.

W ramach programu Orion wybudowano serię modeli mających przetestować czy aluminiowa płyta jest w stanie przetrwać wysokie temperatury i ciśnienie spowodowane odpaleniem w jej pobliżu konwencjonalnych materiałów wybuchowych. Po kilku nieudanych próbach udało się przeprowadzić stabilny lot – urządzenie osiągnęło maksymalną wysokość 100 metrów.

Jedyną weryfikację możliwości wykorzystania bomb jądrowych do wynoszenia ładunków na orbitę zapewnił wypadek podczas serii testów ograniczania zasięgu eksplozji jądrowych w ramach programu Operation Plumbbob. W 1957 roku bomba jądrowa niskiej mocy spowodowała wyrzucenie 900-kilogramowej stalowej pokrywy. Obliczenia wskazują, że płyta osiągnęła prędkość co najmniej dwukrotnie większą od prędkości ucieczki (według innych obliczeń – nawet sześciokrotnie większą). Najprawdopodobniej nie opuściła jednak ziemskiej atmosfery i wyparowała na skutek tarcia.

 

u02

Stanisław Marcin Ulam

(ur. 13 kwietnia 1909 we Lwowie, zm. 13 maja 1984 w Santa Fe) – polski i amerykański matematyk (w 1943 przyjął obywatelstwo amerykańskie), przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej. Współtwórca amerykańskiej bomby termojądrowej.

Ulam ma wielkie dokonania w zakresie matematyki i fizyki matematycznej w dziedzinach topologii, teorii mnogości, teorii miary, procesów gałązkowych. Ulam był także twórcą pierwszych metod numerycznych, np. metody Monte Carlo. Był też jednym z pierwszych naukowców, którzy wykorzystywali w swych pracach komputer. Metody komputerowe zostały użyte przez Ulama do modelowania powielania neutronów oraz rozwiązania problemu drgającej struny, zawierającej element nieliniowy (układ oscylujący Fermiego-Pasty-Ulama).

 

Urodzony w zamożnej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej, już jako dziecko wykazywał wybitne zdolności. Jako uczeń wykształcił głębokie zainteresowanie matematyką. Po ukończeniu liceum, za namową rodziny, zdecydował się rozpocząć studia inżynierskie na Wydziale Ogólnym Politechniki Lwowskiej. Jednym z jego wykładowców był Stefan Banach. W czasie studiów jednakże więcej uwagi poświęcał uczęszczaniu na seminaria matematyki niż kursy inżynierskie. W wieku dwudziestu lat opublikował, za namową Kazimierza Kuratowskiego, w Fundamenta Mathematicae swoją pierwszą pracę[2], która dotyczyła arytmetyki liczb kardynalnych. Ostatecznie studia skończył jako matematyk, broniąc w 1934 doktorat. Już w czasie studiów stał się ważną postacią w bardzo prężnym środowisku lwowskich matematyków, do którego należeli także Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Mazur, Karol Borsuk, Kazimierz Kuratowski i wielu innych (tzw. lwowska szkoła matematyczna)[3].

Po zakończeniu studiów, nie mając większych szans na podjęcie pracy dydaktycznej, wyruszył w dłuższą podróż do Zachodniej Europy. Odwiedził ośrodki akademickie w Szwajcarii, Francji (Uniwersytet Paryski) i Anglii (Cambridge University). Wszędzie zdobywał sławę jako doskonały i oryginalny matematyk, pełny nowatorskich pomysłów. W czasie podróży nie tylko dał się poznać, lecz też poznawał kwiat naukowej elity starego kontynentu.

W 1935 Ulam otrzymał zaproszenie do Stanów Zjednoczonych do Princeton University. Po rocznym pobycie na tym uniwersytecie dostał propozycję pracy na Harvardzie, z której skorzystał. W tym czasie każde wakacje spędzał w Polsce. Ostatni jego pobyt w rodzinnym Lwowie miał miejsce latem 1939. Do USA wrócił późnym latem, zabierając ze sobą brata Adama, który rozpoczął studia na Harvardzie, by w przyszłości zostać sowietologiem. W 1941, Stanisław Ulam rozpoczął pracę jako profesor na Uniwersytecie Stanowym w Wisconsin. Tam też ożenił się ze stypendystką z Francji studiującą literaturę angielską – Françoise.

Najważniejszym i najbardziej twórczym w życiu Ulama był okres, w którym pracował w ramach Projektu Manhattan w ośrodku badań jądrowych w Los Alamos. Ulam przyjął obywatelstwo amerykańskie w 1943[4]. Z kilkoma przerwami, w czasie których przyjmował zaproszenia do wygłoszenia wykładów w najbardziej prestiżowych uczelniach amerykańskich, pracował w tym ośrodku od 1943 do 1967. Ulam należał do grupy opracowującej teorię konstrukcji bomby wodorowej. Ulam najpierw stosując swe innowacyjne metody matematyczne dowiódł, że koncepcja obrana przez kierownika projektu była błędna, a następnie zaproponował własne rozwiązanie, które doprowadziło projekt do sukcesu. Bomba tej konstrukcji nosi nazwę projektu Tellera-Ulama, od jej twórców węgierskiego fizyka Edwarda Tellera i Stanisława Ulama. Dokumenty z tamtego okresu są ciągle utajnione, więc jego wkład w ogólne dzieło pozostaje mało znany.

W czasie pracy w Los Alamos Ulam miał okazję współpracować z wybitnymi uczonymi – byli wśród nich John von Neumann, Enrico Fermi, George Gamow, Richard Feynman, Robert Oppenheimer.

Po zakończeniu pracy w Los Alamos objął stanowisko dziekana wydziału matematyki na Uniwersytecie Kolorado, pozostając jednocześnie konsultantem rządowym.

Zmarł nagle w Santa Fe na atak serca. Żona pochowała jego prochy na Cmentarzu Montmartre w Paryżu[5].

 

Ulam był autorem i współautorem wieluset publikacji naukowych. Wydał też kilka książek.

  • Collection of Mathematical Problems, Nowy Jork 1960
  • Sets, Numbers and Universes, Cambridge, Massachusetts 1974
  • Mathematic and Logic (wspólnie z Markiem Kacem Nowy Jork 1986)
  • The Scottish Book: A Collection of Problems (amerykańskie wydanie Księgi Szkockiej, słynnego notatnika przechowywanego w kawiarni Szkockiej we Lwowie, w którym notowano dyskusje prowadzone przez matematyków lwowskich.) Los Alamos 1957[6]
  • Adventures of a Mathematician – biografia Berkeley, Kalifornia 1976. Polskie wydanie „Przygody matematyka”, Warszawa 1996.

 

  • macierz Ulama
  • spirala Ulama
  • twierdzenie Borsuka-Ulama
  • twierdzenie Mazura-Ulama

Czytajcie także:

u21

MEDRZEC WIEKSZY NIZ ZYCIE
STANISLAW ULAM

http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje16/text03.htm

 

In May 1999 the fifteenth anniversary occurs of the death of Stanislaw M. Ulam (born and educated in Lvov, the then Poland), one of the great geniuses of the contemporary Science.

I have endeavored to write (in Polish) an unchronological essay on Stanislaw Ulam, based on his autobiography, Adventures of a Mathematician (Charles Scribner’s Sons, New York 1976), and the materials from two issues of Los Alamos Science (15/1987 and 3/1982) and on some additional information from Professor Gian-Carlo Rota of the Massachusetts Institute of Technology.

I am deeply indebted to the Editors of Los Alamos Science, Nikki Cooper in particular, for the information, mails and for their kind permission to use in Zwoje („The Scrolls”) the materials, i.e. the texts and the photographs published in Los Alamos Science Nos. 15/1987 (a special issue, devoted entirely to Stanislaw Ulam and his scientific legacy), 3/1982 and 21/1993. I am also grateful to Professor Gian-Carlo Rota of MIT for the e-mail correspondence on Stan Ulam.  : (Andrew M. Kobos)

* * *

W maju 1999 przypada 15. rocznica smierci jednego z wielkich wspolczesnych geniuszow nauki, Stanislawa M. Ulama, urodzonego i wyksztalconego we Lwowie.

Podjalem probe napisania niecalkiem chronologicznego szkicu o Stanislawie Ulamie. Oparlem sie na jego autobiografii Adventures of a Mathematician (1976) i na materialach z dwoch numerow Los Alamos Science (2/1982 i 15/1987) oraz na dodatkowych informacjach od Profesora Gian-Carlo Rota z Massachusetts Institute of Technology.

Jestem wdzieczny redakcji Los Alamos Science, w szczegolnosci Nikki Cooper, za informacje i pozwolenie na wykorzystanie materialow Los Alamos National Laboratory, tj. tekstow i fotografii z Los Alamos Science 15/1987 (specjalne wydanie, w calosci poswiecone Stanislawowi Ulamowi i jego naukowemu dziedzictwu), 3/1982 i 21/1993. Wdzieczny jestem rowniez Panu Profesorowi Gian-Carlo Rota z MIT, za korespondencje elektroniczna dotyczaca Stanislawa Ulama.   (AMK)

u05
Stan z ciezarna zona znalazl sie w tajnym laboratorium na plaskowyzu (mesa) Los Alamos, wsrod dotad najwiekszej w historii koncentracji uczonych. John von Neumann powiedzial mu od razu, ze chodzilo o problemy teoretyczne z masa krytyczna rozszczepialnego plutonu, ktory wowczas jeszcze nawet nie istnial. Po dwoch miesiacach, podnieceni Robert Oppenheimer i Victor Weisskopf przybiegli z probowka, na dnie ktorej bylo kilka tajemniczych kropli plutonu. Ulam zetknal sie po raz pierwszy z praktycznymi problemami fizyki, ktore laczyly sie wprost z danymi ekperymentalnymi. Pewnego razu zazartowal do fizyka Otto Frisch’a: „jestem czystym matematykiem, ktory upadl tak nisko, iz jego prace zawieraja prawdziwe liczby z dokladnoscia do kilku dziesietnych miejsc”. Ulam znalazl w sobie zdolnosc wyobrazania sobie nie tylko obrazu logicznego, ale i konkretnej sytuacji fizycznej oraz jej rozwiazania. Slynne stalo sie jego natychmiastowe, jak sie potem okazalo poprawne, oszacowanie stalej w pewnym wzorze jako okolo cztery.
Chociaz podstawowe efekty fizyczne byly zjawiskami kwantowymi, to rozwiazanie problemow techologicznych Bomby wymagalo zastosowania statystycznej mechaniki, tj. kinematyki, dynamiki i statystyki powielania neutronow oraz promieniowania. Byla to matematyka stosowana, nowe pole odkrywcze Ulama. Dyskutowal wiele z Enrico Fermi’m i Richardem Feynman’em o matematyce i fizyce, o mechanice statystycznej; Fermi znal doskonale podstawowa prace Ulama z Oxtoby’m z roku 1941. Ulam pracowal nad problemem powielania neutronow, w grupie Edwarda Tellera, zajmujacej sie juz (poczatkowo zreszta bardziej wskutek rozdzwiekow Teller-Bethe) nowa generacja „super” bomby, zwanej pozniej „bomba wodorowa”. Wniosl jednak swoj znaczny udzial w hydrodynamiczne obliczenia potrzebne juz wczesniej dla bomby atomowej.

Z poczatkiem roku 1944, w dlugiej dyskusji Ulama z von Neumannem wyplynela koniecznosc dokladniejszego, niz przyblizonym sposobem proponowanym przez von Neumanna, obliczenia hydrodynamicznego przebiegu implozji, niezbednej dla „zaplonu” bomby termonuklearnej. Trzeba bylo zastosowac „brutalna sile”, czyli masowe obliczenia numeryczne. Bylo to jednak niemozliwe przy uzyciu istniejacych mechanicznych urzadzen obliczeniowych. Niezbednosc tych wlasnie dokladnych obliczen zapoczatkowala rozwoj elektronicznych, wowczas jeszcze lampowych, komputerow. Powstaly z polaczenia osiagniec naukowych i technologicznych, w analogii z operacjami mozgu. W roku 1952 pojawil sie w Los Alamos MANIAC, drugi egzemplarz (po Princeton) pierwszego zmienno-programowalnego komputera. (Idee programowania wymyslil John von Neumann, wychodzac z logiki matematycznej).

W lipcu i sierpniu 1945, proba „Trinity” bomby atomowej, Hiroshima i kapitulacja Japonii zlowrozbnie (wg slow Ulama) rozpoczely „ere atomowa” i uczynily z bomby atomowej „wiadomosc publiczna”. Zaszczyty i rozglos spadly na… administacyjnych szefow Manhattan Project. Ulam przypomnial wowczas przedwojenna historyjke o pensjonariuszu w Berlinie, ktory zjadl swym wspolpensjonariuszom caly ugotowany asparagus, i ktoremu jeden z nich niesmialo zwrocil uwage: „Prosze wybaczyc, panie Goldberg, ale my rowniez lubimy asparagus.” Rozbawieni, planowali z von Neumann napisac dwudziestotomowy traktat pt. Asparagus poprzez wieki (Stan mial napisac ostatni tom). Nie zdazyli, John von Neumann zmarl w roku 1957.

Dla rozrywki Ulam grywal w pokera o male stawki; wsrod partnerow mial m. in. George’a Kistiakowsky’ego (chemika, specjaliste od eksplozji), Nicka Metropolis’a (z ktorym w roku 1946 rozwinal metode Monte Carlo) i Clyde’a Cowan’a – odkrywce neutrina w roku 1956 i laureata Nagrody Nobla w 1995 r.). Uwielbiali przy tym „slone” dowcipy. Od dziecinstwa Stan grywal bardzo dobrze w szachy, stworzyl znany klub szachowy w Los Alamos, w roku 1957 jeden z pierwszych eksperymentowal z gra w szachy na komputerach.

Cala rodzina Ulama w Polsce, wlaczajac siostre (poza dwoma kuzynami), zginela w Shoah, a matka Françoise Ulam w Auschwitz.

Swiat wyszedl z wojny inny. Dostrzezono kluczowa role nauki. Na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych powstawaly nowe centra fizyki. W jesieni 1945 Ulamowie przeniesli sie do Los Angeles, gdzie Ulam zostal profesorem na University of Southern California. W styczniu 1946 roku, gwaltowny wicher prawie zadlawil Stana na ulicy na pobliskiej wysepce Balboa. W nocy tego dnia, powalil go bol glowy i sztywnosc. Przyszedl mu mysl platonski opis smierci Sokratesa: „Kiedy sztywnosc dojdzie ci do glowy, umrzesz”. Nastepnej nocy prawie stracil mowe. Przewieziono go do szpitala, gdzie stwierdzono zapalenie mozgu. Po dwoch dniach umieral. Dr Rainey, neurochirurg, zdecydowal sie na natychmiastowa operacje, otwarcie czaszki. Obnizyl cisnienie mozgowe i spryskal rozowy juz mozg Ulama penicylina. Tym uratowal mu zycie.

….

więcej:http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje16/text03.htm

 

In English – jak zwykle nieporównanie więcej i dokładniej niż w polskiej wiki

 

Stanisław Marcin Ulam (pronounced [‚staɲiswaf ‚mart͡ɕin ‚ulam]; 13 April 1909 – 13 May 1984) was a renowned Polish-American mathematician. He participated in America’s Manhattan Project, originated the Teller–Ulam design of thermonuclear weapons, invented the Monte Carlo method of computation, and suggested nuclear pulse propulsion. In pure and applied mathematics, he produced many results, proved many theorems, and proposed several conjectures.

Born into a wealthy Polish Jewish family, Ulam studied mathematics at the Lwów Polytechnic Institute, where he earned his D.Sc. in 1933 under the supervision of Kazimierz Kuratowski. In 1935, John von Neumann, whom Ulam had met in Warsaw, invited him to come to the Institute for Advanced Study in Princeton, New Jersey, for a few months. From 1936 to 1939, he spent summers in Poland and academic years at Harvard University in Cambridge, Massachusetts, where he worked to establish important results regarding ergodic theory. On 20 August 1939, he sailed for America for the last time with his 17 year old brother Adam Ulam. He became an assistant professor at the University of Wisconsin–Madison in 1940, and a United States citizen in 1941.

In October 1943, he received an invitation from Hans Bethe to join the Manhattan Project at the secret Los Alamos Laboratory in New Mexico. There, he worked on the hydrodynamic calculations to predict the behavior of the explosive lenses that were needed by an implosion-type weapon. He was assigned to Edward Teller’s group, where he worked on Teller’s „Super” bomb for Teller and Enrico Fermi. After the war he left to become an associate professor at the University of Southern California, but returned to Los Alamos in 1946 to work on thermonuclear weapons. With the aid of a cadre of female „computers”, including his wife Françoise Ulam, he found that Teller’s „Super” design was unworkable. In January 1951, Ulam and Teller came up with the Teller–Ulam design, which is the basis for all thermonuclear weapons.

Ulam considered the problem of nuclear propulsion of rockets, which was pursued by Project Rover, and proposed, as an alternative to Rover’s nuclear thermal rocket, to harness small nuclear explosions for propulsion, which became Project Orion. With Fermi and John Pasta, Ulam studied the Fermi–Pasta–Ulam problem, which became the inspiration for the vast field of Nonlinear Science. He is probably best known for realising that electronic computers made it practical to apply statistical methods to functions without known solutions, and as computers have developed, the Monte Carlo method has become a ubiquitous and standard approach to many problems.

Poland

Ulam was born in Lemberg, Galicia, on 13 April 1909. At this time, Galicia was in the Kingdom of Galicia and Lodomeria of the Austro-Hungarian Empire, known to Poles as the Austrian partition. In 1918, it became part of the newly restored Poland, the Second Polish Republic, and the city took its Polish name again, Lwów.[1]

The Ulams were a wealthy Polish Jewish family of bankers, industrialists, and other professionals. Ulam’s immediate family was „well-to-do but hardly rich”.[2] His father, Józef Ulam, was born in Lwów and was a lawyer, and his mother, Anna (née Auerbach), was born in Stryj.[3] His uncle, Michał Ulam, was an architect, building contractor, and lumber industrialist.[4] From 1916 until 1918, Józef’s family lived temporarily in Vienna.[5] After they returned, Lwów became the epicenter of the Polish–Ukrainian War, during which the city experienced a Ukrainian siege.[1]

A streetscape, with a neo-gothic greyish-white building with turrets and balconies.

The Scottish Café’s building now houses the Universal Bank in Lviv, the present name of Lwów.

In 1919, Ulam entered Lwów Gymnasium Nr. VII, from which he graduated in 1927.[6] He then studied mathematics at the Lwów Polytechnic Institute. Under the supervision of Kazimierz Kuratowski, he received his Master of Arts degree in 1932, and became a Doctor of Science in 1933.[5][7] At the age of 18, in 1929, he published his first paper Concerning Function of Sets in the journal Fundamenta Mathematicae.[7] From 1931 until 1935, he traveled to and studied in Wilno (Vilnius), Vienna, Zurich, Paris, and Cambridge, England, where he met G. H. Hardy and Subrahmanyan Chandrasekhar.[8]

Along with Stanisław Mazur, Mark Kac, Włodzimierz Stożek, Kuratowski, and others, Ulam was a member of the Lwów School of Mathematics. Its founders were Hugo Steinhaus and Stefan Banach, who were professors at the University of Lwów. Mathematicians of this „school” met for long hours at the Scottish Café, where the problems they discussed were collected in the Scottish Book, a thick notebook provided by Banach’s wife. Ulam was a major contributor to the book. Of the 193 problems recorded between 1935 and 1941, he contributed 40 problems as a single author, another 11 with Banach and Mazur, and an additional 15 with others. In 1957, he received from Steinhaus a copy of the book, which had survived the war, and translated it into English.[9] In 1981, Ulam’s friend R. Daniel Maudlin published an expanded and annotated version.[10]

Coming to America

In 1935, John von Neumann, whom Ulam had met in Warsaw, invited him to come to the Institute for Advanced Study in Princeton, New Jersey, for a few months. In December of that year, Ulam sailed to America. At Princeton, he went to lectures and seminars, where he heard Oswald Veblen, James Alexander, and Albert Einstein. During a tea party at von Neumann’s house, he encountered G. D. Birkhoff, who suggested that he apply for a position with the Harvard Society of Fellows.[5] Following up on Birkhoff’s suggestion, Ulam spent summers in Poland and academic years at Harvard University in Cambridge, Massachusetts from 1936 to 1939, where he worked with John C. Oxtoby to establish results regarding ergodic theory. These appeared in Annals of Mathematics in 1941.[6][11]

On 20 August 1939, in Gdynia, Józef Ulam, along with his brother Szymon, put his two sons, Stanislaw and 17 year old Adam, on a ship headed for America.[5] Within two weeks, the Germans invaded Poland. Within two months, the Germans completed their occupation of western Poland, and the Soviets invaded and occupied eastern Poland. Within two years, Józef Ulam and the rest of his family were victims of the Holocaust, Steinhaus was in hiding, Kuratowski was lecturing at the underground university in Warsaw, Stożek and his two sons had been killed in the massacre of Lwów professors, and the last problem had been recorded in the Scottish Book. Banach survived the Nazi occupation by feeding lice at Rudolf Weigl’s typhus research institute. In 1963, Adam Ulam, who had become an eminent kremlinologist at Harvard,[12] received a letter from George Volsky,[13] who hid in Józef Ulam’s house after deserting from the Polish army. This reminiscence gave a chilling account of Lwów’s chaotic scenes in late 1939.[14] In later life Ulam described himself as „an agnostic. Sometimes I muse deeply on the forces that are for me invisible. When I am almost close to the idea of God, I feel immediately estranged by the horrors of this world, which he seems to tolerate”.[15]

In 1940, after being recommended by Birkhoff, Ulam became an assistant professor at the University of Wisconsin–Madison. Here, he became an United States citizen in 1941.[5] That year, he married Françoise Aron.[6] She had been a French exchange student at Mount Holyoke College, whom he met in Cambridge. They had one daughter, Claire. In Madison, Ulam met his friend and colleague C. J. Everett, with whom he would collaborate on a number of papers.[16]

Manhattan Project

A mug shot style ID photo, with the serial H 0

Ulam’s ID badge photo from Los Alamos

In early 1943, Ulam asked von Neumann to find him a war job. In October, he received an invitation to join an unidentified project near Santa Fe, New Mexico.[5] The letter was signed by Hans Bethe, who had been appointed as leader of the theoretical division of Los Alamos National Laboratory by Robert Oppenheimer, its scientific director.[17] Knowing nothing of the area, he borrowed a New Mexico guide book. On the checkout card, he found the names of his Wisconsin colleagues, Joan Hinton, David Frisch, and Joseph McKibben, all of whom had mysteriously disappeared.[5] This was Ulam’s introduction to the Manhattan Project, which was America’s wartime effort to create the atomic bomb.[18]

Hydrodynamical calculations of implosion

A few weeks after Ulam reached Los Alamos in February 1944, the project experienced a crisis. In April, Emilio Segrè discovered that plutonium made in reactors would not work in a gun-type plutonium weapon like the „Thin Man”, which was being developed in parallel with a uranium weapon, the „Little Boy” that was dropped on Hiroshima. This problem threatened to waste an enormous investment in new reactors at the Hanford site and to make slow separation of uranium isotopes the only way to prepare fissile material suitable for use in bombs. To respond, Oppenheimer implemented, in August, a sweeping reorganization of the laboratory to focus on development of an implosion-type weapon and appointed George Kistiakowsky head of the implosion department. He was a professor at Harvard and an expert on precise use of explosives.[19]

The basic concept of implosion is to use chemical explosives to crush a chunk of fissile material into a critical mass, where neutron multiplication leads to a nuclear chain reaction, releasing a large amount of energy. Cylindrical implosive configurations had been studied by Seth Neddermeyer, but von Neumann, who had experience with shaped charges used in armor piercing ammunition, was a vocal advocate of spherical implosion driven by explosive lenses. He realized that the symmetry and speed with which implosion compressed the plutonium were critical issues,[19] and enlisted Ulam to help design lens configurations that would provide nearly spherical implosion. Within an implosion, because of enormous pressures and high temperatures, solid materials behave much like fluids. This meant that hydrodynamical calculations were needed to predict and minimize asymmetries that would spoil a nuclear detonation. Of these calculations, Ulam said:

The hydrodynamical problem was simply stated, but very difficult to calculate – not only in detail, but even in order of magnitude. In this discussion, I stressed pure pragmatism and the necessity to get a heuristic survey of the problem by simple-minded brute force, rather than by massive numerical work.[5]

Nevertheless, with the primitive facilities available at the time, Ulam and von Neumann did carry out numerical computations that led to a satisfactory design. This motivated their advocacy of a powerful computational capability at Los Alamos, which began during the war years,[20] continued through the cold war, and still exists.[21] Otto Frisch remembered Ulam as „a brilliant Polish topologist with a charming French wife. At once he told me that he was a pure mathematician who had sunk so low that his latest paper actually contained numbers with decimal points!”[22]

Statistics of branching and multiplicative processes

Even the inherent statistical fluctuations of neutron multiplication within a chain reaction have implications with regard to implosion speed and symmetry. In November 1944, David Hawkins[23] and Ulam addressed this problem in a report entitled „Theory of Multiplicative Processes”.[24] This report, which invokes probability-generating functions, is also an early entry in the extensive literature on statistics of branching and multiplicative processes. In 1948, its scope was extended by Ulam and Everett.[25]

Early in the Manhattan project, Enrico Fermi’s attention was focused on the use of reactors to produce plutonium. In September 1944, he arrived at Los Alamos, shortly after breathing life into the first Hanford reactor, which had been poisoned by a xenon isotope.[26] Soon after Fermi’s arrival, Teller’s „Super” bomb group, of which Ulam was a part, was transferred to a new division headed by Fermi.[27] Fermi and Ulam formed a relationship that became very fruitful after the war.[28]

Post war Los Alamos

In September 1945, Ulam left Los Alamos to become an associate professor at the University of Southern California in Los Angeles. In January 1946, he suffered an acute attack of encephalitis, which put his life in danger, but which was alleviated by emergency brain surgery. During his recuperation, many friends visited, including Nicholas Metropolis from Los Alamos and the famous mathematician Paul Erdős,[29] who remarked: „Stan, you are just like before.”[5] This was encouraging, because Ulam was concerned about the state of his mental faculties, for he had lost the ability to speak during the crisis. Another friend, Gian-Carlo Rota, asserted in a 1987 article that the attack changed Ulam’s personality; afterwards, he turned from rigorous pure mathematics to more speculative conjectures concerning the application of mathematics to physics and biology.[30] This assertion was not accepted by Françoise Ulam.[31]

By late April 1946, Ulam had recovered enough to attend a secret conference at Los Alamos to discuss thermonuclear weapons. Those in attendance included Ulam, von Neumann, Metropolis, Teller, Stan Frankel, and others. Throughout his participation in the Manhattan Project, Teller’s efforts had been directed toward the development of a „super” weapon based on nuclear fusion, rather than toward development of a practical fission bomb. After extensive discussion, the participants reached a consensus that his ideas were worthy of further exploration. A few weeks later, Ulam received an offer of a position at Los Alamos from Metropolis and Robert D. Richtmyer, the new head of its theoretical division, at a higher salary, and the Ulams returned to Los Alamos.[32]

Monte Carlo method

A smiling balding man in a suit and tie holds a strange device that looks like a frame

Stan Ulam Holding the FERMIAC

Late in the war, under the sponsorship of von Neumann, Frankel and Metropolis began to carry out calculations on the first general-purpose electronic computer, the ENIAC. Shortly after returning to Los Alamos, Ulam participated in a review of results from these calculations.[33] Earlier, while playing solitaire during his recovery from surgery, Ulam had thought about playing hundreds of games to estimate statistically the probability of a successful outcome.[34] With ENIAC in mind, he realized that the availability of computers made such statistical methods very practical. John von Neumann immediately saw the significance of this insight. In March 1947 he proposed a statistical approach to the problem of neutron diffusion in fissionable material.[35] Because Ulam had often mentioned his uncle, Michał Ulam, „who just had to go to Monte Carlo” to gamble, Metropolis dubbed the statistical approach „The Monte Carlo method”.[33] Metropolis and Ulam published the first unclassified paper on the Monte Carlo method in 1949.[36]

Fermi, learning of Ulam’s breakthrough, devised an analog computer known as the Monte Carlo trolley, later dubbed the FERMIAC. The device performed a mechanical simulation of random diffusion of neutrons. As computers improved in speed and programmability, these methods became more useful. In particular, many Monte Carlo calculations carried out on modern massively parallel supercomputers are embarrassingly parallel applications, whose results can be very accurate.[21]

Teller–Ulam design

On 29 August 1949, the Soviet Union tested its first fission bomb, the RDS-1. Created under the supervision of Lavrentiy Beria, who sought to duplicate the American effort, this weapon was nearly identical to Fat Man, for its design was based on information provided by spies Klaus Fuchs, Theodore Hall, and David Greenglass. In response, on 31 January 1950, President Harry S. Truman announced a crash program to develop a fusion bomb.[37]

To advocate an aggressive development program, Ernest Lawrence and Luis Alvarez came to Los Alamos, where they conferred with Norris Bradbury, the laboratory director, and with George Gamow, Edward Teller, and Ulam. Soon, these three became members of a short-lived committee appointed by Bradbury to study the problem, with Teller as chairman.[5] At this time, research on the use of a fission weapon to create a fusion reaction had been ongoing since 1942, but the design was still essentially the one originally proposed by Teller. His concept was to put tritium and/or deuterium in close proximity to a fission bomb, with the hope that the heat and intense flux of neutrons released when the bomb exploded, would ignite a self-sustaining fusion reaction. Reactions of these isotopes of hydrogen are of interest because the energy per unit mass of fuel released by their fusion is much larger than that from fission of heavy nuclei.[38]

A mushroom cloud lights up the dawn sky

Ivy Mike, the first full test of the Teller–Ulam design (a staged fusion bomb), with a yield of 10.4 megatons on 1 November 1952

Because the results of calculations based on Teller’s concept were discouraging, many scientists believed it could not lead to a successful weapon, while others had moral and economic grounds for not proceeding. Consequently, several senior people of the Manhattan Project opposed development, including Bethe and Oppenheimer.[39] To clarify the situation, Ulam and von Neumann resolved to do new calculations to determine whether Teller’s approach was feasible. To carry out these studies, von Neumann decided to use electronic computers: ENIAC at Aberdeen, a new computer, MANIAC, at Princeton, and its twin, which was under construction at Los Alamos. Ulam enlisted Everett to follow a completely different approach, one guided by physical intuition. Françoise Ulam was one of a cadre of women „computers” who carried out laborious and extensive computations of thermonuclear scenarios on mechanical calculators, supplemented and confirmed by Everett’s slide rule. Ulam and Fermi collaborated on further analysis of these scenarios. The results showed that, in workable configurations, a thermonuclear reaction would not ignite, and if ignited, it would not be self-sustaining. Ulam had used his expertise in Combinatorics to analyze the chain reaction in deuterium, which was much more complicated than the ones in uranium and plutonium, and he concluded that no self-sustaining chain reaction would take place at the (low) densities that Teller was considering.[40] In late 1950, these conclusions were confirmed by von Neumann’s results.[31][41]

In January 1951, Ulam had another idea: to channel the mechanical shock of a nuclear explosion so as to compress the fusion fuel. On the recommendation of his wife,[31] Ulam discussed this idea with Bradbury and Mark before he told Teller about it.[42] Almost immediately, Teller saw its merit, but noted that soft X-rays from the fission bomb would compress the thermonuclear fuel more strongly than mechanical shock and suggested ways to enhance this effect. On 9 March 1951, Teller and Ulam submitted a joint report describing these innovations.[43] A few weeks later, Teller suggested placing a fissile rod or cylinder at the center of the fusion fuel. The detonation of this „spark plug”[44] would help to initiate and enhance the fusion reaction. The design based on these ideas, called staged radiation implosion, has become the standard way to build thermonuclear weapons. It is often described as the „Teller–Ulam design”.[45]

Tiny men and a large silver cylindrical object connected to a lot of scaffolding and tubes

The Sausage device of Mike nuclear test (yield 10.4 Mt) on Enewetak Atoll. The test was part of the Operation Ivy. The Sausage was the first true H-Bomb ever tested, meaning the first thermonuclear device built upon the Teller-Ulam principles of staged radiation implosion.

In September 1951, after a series of differences with Bradbury and other scientists, Teller resigned from Los Alamos, and returned to the University of Chicago.[46] At about the same time, Ulam went on leave as a visiting professor at Harvard for a semester.[47] Although Teller and Ulam submitted a joint report on their design[43] and jointly applied for a patent on it,[18] they soon became involved in a dispute over who deserved credit.[42] After the war, Bethe returned to Cornell University, but he was deeply involved in the development of thermonuclear weapons as a consultant. In 1954, he wrote an article on the history of the H-bomb,[48] which presents his opinion that both men contributed very significantly to the breakthrough. This balanced view is shared by others who were involved, including Mark and Fermi, but Teller persistently attempted to downplay Ulam’s role.[49] „After the H-bomb was made,” Bethe recalled, „reporters started to call Teller the father of the H-bomb. For the sake of history, I think it is more precise to say that Ulam is the father, because he provided the seed, and Teller is the mother, because he remained with the child. As for me, I guess I am the midwife.”[50]

With the basic fusion reactions confirmed, and with a feasible design in hand, there was nothing to prevent Los Alamos from testing a thermonuclear device. On 1 November 1952, the first thermonuclear explosion occurred when Ivy Mike was detonated on Enewetak Atoll, within the US Pacific Proving Grounds. This device, which used liquid deuterium as its fusion fuel, was immense and utterly unusable as a weapon. Nevertheless, its success validated the Teller–Ulam design, and stimulated intensive development of practical weapons.[47]

Fermi–Pasta–Ulam problem

When Ulam returned to Los Alamos, his attention turned away from weapon design and toward the use of computers to investigate problems in physics and mathematics. With John Pasta, who helped Metropolis to bring MANIAC on line in March 1952, he explored these ideas in a report „Heuristic Studies in Problems of Mathematical Physics on High Speed Computing Machines”, which was submitted on 9 June 1953. It treated several problems that cannot be addressed within the framework of traditional analytic methods: billowing of fluids, rotational motion in gravitating systems, magnetic lines of force, and hydrodynamic instabilities.[51]

Soon, Pasta and Ulam became experienced with electronic computation on MANIAC, and by this time, Enrico Fermi had settled into a routine of spending academic years at the University of Chicago and summers at Los Alamos. During these summer visits, Pasta and Ulam joined him to study a variation of the classic problem of a string of masses held together by springs that exert forces linearly proportional to their displacement from equilibrium. Fermi proposed to add to this force a nonlinear component, which could be chosen to be proportional to either the square or cube of the displacement, or to a more complicated „broken linear” function. This addition is the key element of the Fermi–Pasta–Ulam problem, which is often designated by the abbreviation FPU.[52][53]

A classical spring system can be described in terms of vibrational modes, which are analogous to the harmonics that occur on a stretched violin string. If the system starts in a particular mode, vibrations in other modes do not develop. With the nonlinear component, Fermi expected energy in one mode to transfer gradually to other modes, and eventually, to be distributed equally among all modes. This is roughly what began to happen shortly after the system was initialized with all its energy in the lowest mode, but much later, essentially all the energy periodically reappeared in the lowest mode.[53] This behavior is very different from the expected equipartition of energy. It remained mysterious until 1965, when Kruskal and Zabusky showed that, after appropriate mathematical transformations, the system can be described by the Korteweg–de Vries equation, which is the prototype of nonlinear partial differential equations that have soliton solutions. This means that FPU behavior can be understood in terms of solitons.[54]

Nuclear propulsion

A painting of a spacecraft passing a Jupiter-like planet

An artist’s conception of the NASA reference design for the Project Orion spacecraft powered by nuclear propulsion

Starting in 1955, Ulam and Frederick Reines considered nuclear propulsion of aircraft and rockets.[55] This is an attractive possibility, because the nuclear energy per unit mass of fuel is a million times greater than that available from chemicals. From 1955 to 1972, their ideas were pursued during Project Rover, which explored the use of nuclear reactors to power rockets.[56] In response to a question by Senator John O. Pastore at a congressional committee hearing on „Outer Space Propulsion by Nuclear Energy”, on January 22, 1958, Ulam replied that „the future as a whole of mankind is to some extent involved inexorably now with going outside the globe.”[57]

Ulam and C. J. Everett also proposed, in contrast to Rover’s continuous heating of rocket exhaust, to harness small nuclear explosions for propulsion.[58] Project Orion was a study of this idea. It began in 1958 and ended in 1965, after the Partial Nuclear Test Ban Treaty of 1963 banned nuclear weapons tests in the atmosphere and in space.[59] Work on this project was spearheaded by physicist Freeman Dyson, who commented on the decision to end Orion in his article, „Death of a Project”.[60]

Bradbury appointed Ulam and John H. Manley as research advisors to the laboratory director in 1957. These newly created positions were on the same administrative level as division leaders, and Ulam held his until he retired from Los Alamos. In this capacity, he was able to influence and guide programs in many divisions: theoretical, physics, chemistry, metallurgy, weapons, health, Rover, and others.[56]

In addition to these activities, Ulam continued to publish technical reports and research papers. One of these introduced the Fermi–Ulam model, an extension of Fermi’s theory of the acceleration of cosmic rays.[61] Another, with Paul Stein and Mary Tsingou, titled „Quadratic Transformations”, was an early investigation of chaos theory and is considered the first published use of the phrase „chaotic behavior”.[62][63]

Return to academia

A lot of dots, but forming diagonal lines

When the positive integers are arrayed along the Ulam spiral, prime numbers, represented by dots, tend to collect along diagonal lines.

During his years at Los Alamos, Ulam was a visiting professor at Harvard from 1951 to 1952, MIT from 1956 to 1957, the University of California, San Diego, in 1963, and the University of Colorado at Boulder from 1961 to 1962 and 1965 to 1967. In 1967, the last of these positions became permanent, when Ulam was appointed as professor and Chairman of the Department of Mathematics at Boulder, Colorado. He kept a residence in Santa Fe, New Mexico, which made it convenient to spend summers at Los Alamos as a consultant.[64]

In Colorado, where he rejoined his friends Gamow, Richtmyer, and Hawkins, Ulam’s research interests turned toward biology. In 1968, recognizing this emphasis, the University of Colorado School of Medicine appointed Ulam as Professor of Biomathematics, and he held this position until his death. With his Los Alamos colleague Robert Schrandt he published a report, „Some Elementary Attempts at Numerical Modeling of Problems Concerning Rates of Evolutionary Processes”, which applied his earlier ideas on branching processes to biological inheritance.[65] Another, report, with William Beyer, Temple F. Smith, and M. L. Stein, titled „Metrics in Biology”, introduced new ideas about biometric distances.[66]

When he retired from Colorado in 1975, Ulam had begun to spend winter semesters at the University of Florida, where he was a graduate research professor. Except for sabbaticals at the University of California, Davis from 1982 to 1983, and at Rockefeller University from 1980 to 1984,[64] this pattern of spending summers in Colorado and Los Alamos and winters in Florida continued until Ulam died of an apparent heart attack in Santa Fe on 13 May 1984.[67] Paul Erdős noted that „he died suddenly of heart failure, without fear or pain, while he could still prove and conjecture.”[29] In 1987, Françoise Ulam deposited his papers with the American Philosophical Society Library in Philadelphia.[68] She continued to live in Santa Fe until she died on 30 April 2011, at the age of 93. Both Françoise and her husband are buried with her French family in Montmartre Cemetery in Paris.[69]

Impact and legacy

From the publication of his first paper as a student in 1929 until his death, Ulam was constantly writing on mathematics. The list of Ulam’s publications includes more than 150 papers.[6] Topics represented by a significant number of papers are: set theory (including measurable cardinals and abstract measures), topology, transformation theory, ergodic theory, group theory, projective algebra, number theory, combinatorics, and graph theory.[70] In March 2009, the Mathematical Reviews database contained 697 papers with the name „Ulam”.[71]

Notable results of this work are:

  • Borsuk–Ulam theorem
  • Mazur–Ulam theorem
  • Kuratowski–Ulam theorem
  • Hyers–Ulam–Rassias stability
  • Lucky number
  • Ulam spiral
  • Ulam conjecture (in Number Theory)
  • Ulam conjecture (in Graph theory)
  • Ulam’s game
  • Ulam matrix
  • Ulam numbers

With his pivotal role in the development of thermonuclear weapons, Stanislaw Ulam changed the world. According to Françoise Ulam: „Stan would reassure me that, barring accidents, the H-bomb rendered nuclear war impossible.”[31] In 1980, Ulam and his wife appeared in the television documentary The Day After Trinity.[72]

A square containing the numbers 1 to 120. Numbers are initially grey but go purple as they are eliminated; the lucky numbers then remain, and are highlighted in red.

An animation demonstrating the lucky number sieve. The numbers in red are lucky numbers

The Monte Carlo method has become a ubiquitous and standard approach to computation, and the method has been applied to a vast number of scientific problems.[73] In addition to problems in physics and mathematics, the method has been applied to finance, social science,[74] environmental risk assessment,[75] linguistics,[76] radiation therapy,[77] and sports.[78]

The Fermi–Pasta–Ulam problem is credited not only as „the birth of experimental mathematics”,[53] but also as inspiration for the vast field of Nonlinear Science. In his Lilienfeld Prize lecture, David K. Campbell noted this relationship and described how FPU gave rise to ideas in chaos, solitons, and dynamical systems.[79] In 1980, Donald Kerr, laboratory director at Los Alamos, with the strong support of Ulam and Mark Kac,[80] founded the Center for Nonlinear Studies (CNLS).[81] In 1985, CNLS initiated the Stanislaw M. Ulam Distinguished Scholar program, which provides an annual award that enables a noted scientist to spend a year carrying out research at Los Alamos.[82]

The fiftieth anniversary of the original FPU paper was the subject of the March 2005 issue of the journal Chaos,[83] and the topic of the 25th Annual International Conference of CNLS.[84] The University of Southern Mississippi and the University of Florida supported the Ulam Quarterly,[85] which was active from 1992 to 1996, and which was one of the first online mathematical journals.[86] Florida’s Department of Mathematics has sponsored, since 1998, the annual Ulam Colloquium Lecture,[87] and in March 2009, the Ulam Centennial Conference.[88]

Ulam’s work on non-Euclidean distance metrics in the context of molecular biology made a significant contribution to sequence analysis[89] and his contributions in theoretical biology are considered watersheds in the development of cellular automata theory, population biology, pattern recognition, and biometrics generally. Colleagues noted that some of his greatest contributions were in clearly identifying problems to be solved and general techniques for solving them.[90]

In 1987, Los Alamos issued a special issue of its Science publication, which summarized his accomplishments,[91] and which appeared, in 1989, as the book From Cardinals to Chaos. Similarly, in 1990, the University of California Press issued a compilation of mathematical reports by Ulam and his Los Alamos collaborators: Analogies Between Analogies.[92] During his career, Ulam was awarded honorary degrees by the Universities of New Mexico, Wisconsin, and Pittsburgh.[5]

Bibliography

  • Kac, Mark; Ulam, Stanisław (1968). Mathematics and Logic: Retrospect and Prospects. New York: Praeger. ISBN 9780486670850. OCLC 24847821.
  • Ulam, Stanisław (1974). Beyer, W. A.; Mycielski and, J.; Rota, G.-C., eds. Sets, Numbers, and Universes: selected works. Mathematicians of Our Time 9. The MIT Press, Cambridge, Mass.-London. ISBN 978-0262021081. MR 0441664.
  • Ulam, Stanisław (1960). A Collection of Mathematical Problems’. New York: Interscience Publishers. OCLC 526673.
  • Ulam, Stanisław (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346. (autobiography).
  • Ulam, Stanisław (1986). Science, Computers, and People: From the Tree of Mathematics. Boston: Birkhauser. ISBN 9783764332761. OCLC 11260216.
  • Ulam, Stanisław; Ulam, Françoise (1990). Analogies Between Analogies: The Mathematical Reports of S.M. Ulam and his Los Alamos Collaborators. Berkeley: University of California Press. ISBN 9780520052901. OCLC 20318499.

References

  1. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 9–15. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  2. Ulam, Adam Bruno (2002). Understanding the Cold War: a historian’s personal reflections. New Brunswick, NJ: Transaction Publishers. p. 19. ISBN 9780765808851. OCLC 48122759. Retrieved 28 December 2011.
  3. Ulam, Molly (June 25, 2000). „Ulam Family of Lwow; Auerbachs of Vienna”. Genforum. Retrieved 10 October 2011.
  4. „Genealogy of Michael Ulam”. GENi. 24 May 2011. Retrieved 12 October 2011.
  5. Ulam, Francoise (1987). „Vita”. Excerpts from Adventures of a Mathematician”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 7 October 2011.
  6. Ciesielski, Kryzystof; Thermistocles Rassias (2009). „On Stan Ulam and His Mathematics”. Australian Journal of Mathematical Analysis and Applications. Retrieved 10 October 2011. „v 6, nr 1, pp 1-9, 2009”
  7. Andrzej M. Kobos (1999). „Mędrzec większy niż życie” [A Sage Greater Than Life]. Zwoje (in Polish) 3 (16). Retrieved 10 May 2013.
  8. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 56–60. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  9. Ulam, Stanislaw (November 2002). „Preface to the „Scottish Book„. Turnbull WWW Server. School of Mathematical and Computational Sciences University of St Andrews. Retrieved 11 September 2012.
  10. Maudlin, R. Daniel (1981). The Scottish Book. Birkhauser. p. 268. ISBN 9783764330453. OCLC 7553633. Retrieved 4 December 2011.
  11. „Obituary for John C, Oxtoby”. The New York Times. 5 January 1991. Retrieved 10 October 2011.
  12. „Obituary for Adam Ulam”. Harvard University Gazette. 6 April 2000. Retrieved 10 October 2011.
  13. Volsky, George (23 December 1963). „Letter about Jozef Ulam”. Anxiously from Lwow. Adam Ulam. Retrieved 24 May 2013.
  14. „Lwow lives on at Leopolis Press”. The Hook. 14 November 2002. Retrieved 10 October 2011.
  15. Budrewicz/, Olgierd (1977). The melting-pot revisited: twenty well-known Americans of Polish background. Interpress. p. 36. Retrieved 11 September 2012.
  16. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 125–130, 174. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  17. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 143–147. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  18. „Staff biography of Stanislaw Ulam”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 22 October 2011.
  19. Hoddeson, Lillian; Henriksen, Paul W.; Meade, Roger A.; Westfall, Catherine L. (1993). Critical Assembly: A Technical History of Los Alamos During the Oppenheimer Years, 1943–1945. New York: Cambridge University Press. pp. 130–137. ISBN 0-521-44132-3. OCLC 26764320.
  20. „Supercomputing”. History @ Los Alamos. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 24 October 2011.
  21. „From Calculators to Computers”. History @ Los Alamos. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 24 October 2011.
  22. Frisch, Otto (April 1974). „Somebody Turned the Sun on with a Switch”. Bulletin of the Atomic Scientists 30 (4): 17. Retrieved May 29, 2013.
  23. Lehmann, Christopher (4 March 2002). „Obituary of David Hawkins”. The New York Times. Retrieved 14 October 2011.
  24. Hawkins, D.; S. Ulam (14 November 1944). „Theory of Multiplicative Processes”. LANL report LA-171. Retrieved 13 October 2011.
  25. Ulam, S.; C. J, Everett (7 June 1948). „Multiplicative Systems in Several Variables I, II, III”. LANL reports. University of California Press. Retrieved 13 October 2011.
  26. Hewlett, Richard G.; Anderson, Oscar E. (1962). The New World, 1939–1946. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 304–307. ISBN 0-520-07186-7. OCLC 637004643.
  27. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 152–153. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  28. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 162–157. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  29. Erdos, Paul (1985). „Ulam, the man and the mathematician”. J. Graph Theory, v 9, p445-449. Retrieved 10 October 2011.
  30. Rota, Gian-Carlo. „Stan Ulam: The Lost Cafe”. Los Alamos Science, No 15, 1987. Retrieved 22 October 2011.
  31. Ulam, Françoise (1991). Postscript to Adventures of a Mathematician. Berkeley, CA: University of California. ISBN 0-520-07154-9.
  32. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 184–187. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  33. Metropolis, Nicholas (1987). „The Beginnings of the Monte Carlo Method”. Los Alamos Science, No 15. Retrieved 22 October 2011.
  34. Eckhardt, Roger (1987). „Stan Ulam, John von Neumann, and the Monte Carlo method”. Los Alamos Science, No 15. Retrieved 22 October 2011.
  35. Richtmyer, D.; J. Pasta and S. Ulam (9 April 1947). „Statistical Methods in Neutron Diffusion”. LANL report LAMS-551. Retrieved 23 October 2011.
  36. Metropolis, Nicholas; Stanislaw Ulam (1949). „The Monte Carlo method”. Journal of the American Statistical Association 44: 335–341. doi:10.2307/2280232. Retrieved 21 November 2011.
  37. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, Volume II, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park, Pennsylvania: Pennsylvania State University Press. pp. 406–409. ISBN 0-520-07187-5.
  38. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. p. 248. ISBN 0-684-80400-X.
  39. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 380–385. ISBN 0-520-07187-5. OCLC 3717478.
  40. Peter Galison (1996). „5: Computer Simulations and the Trading Zone”. In Peter Galison, David J. Stump. The Disunity of Science: Boundaries, Contexts, and Power. Stanford University Press. p. 135.
  41. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. pp. 422–424. ISBN 0-684-80400-X.
  42. „Staff biography of J. Carson Mark”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 22 October 2011.
  43. Teller, E.; S. Ulam (9 March 1951). „Heterocatalytic Detonations”. LANL report LAMS-1225. Retrieved 2 November 2011.
  44. Teller, E. (4 April 1951), „A New Thermonuclear device”, Technical Report LAMS-1230, Los Alamos National Laboratory
  45. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. pp. 455–464. ISBN 0-684-80400-X.
  46. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 554–556. ISBN 0-520-07187-5. OCLC 3717478.
  47. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 220=224. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  48. Bethe, Hans A. (Fall 1982). „Reprinting of 1954 article: Comments on the History of the H-Bomb”. Los Alamos Science, No 6. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 3 November 2011.
  49. Uchii, Soshichi (22 July 2003). „Review of Edward Teller’s Memoirs”. PHS Newsletter 52. Retrieved 13 August 2012.
  50. Schweber, S. S. (2000). In the Shadow of the Bomb: Bethe, Oppenheimer, and the Moral Responsibility of the Scientist. Princeton: Princeton University Press. p. 166. ISBN 978-0-691-04989-2.
  51. Pasta, John; S. Ulam (9 March 1953). „Heuristic studies in problems of mathematical physics”. LANL report LA-1557. Retrieved 21 November 2011.
  52. Fermi, E.; J. Pasta and S. Ulam (May 1955). „Studies of Nonlinear Problems I”. LANL report LA-1940. Retrieved 21 November 2011.
  53. Porter, Mason A.; Norman J, Zabusky, Bambi Hu and David K. Campbell (May–Jun 2009). „Fermi, Pasta, Ulam and the Birth of Experimental Mathematics”. American Scientist 97 (3): 214–221. doi:10.1511/2009.78.214. Retrieved 20 November 2011.
  54. „Focus: Landmarks—Computer Simulations Led to Discovery of Solitons”. Physics 6 (15). February 8, 2013. doi:10.1103/Physics.6.15.
  55. Longmier, C.; F. Reines and S. Ulam (August 1955). „Some Schemes for Nuclear Propulsion”. LANL report LAMS-2186. Retrieved 24 November 2011.
  56. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 249–250. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  57. Schreiber, R. E.; Ulam, Stanislaw M.; Bradbury, Norris (1958). „US Congress, Joint Committee on Atomic Energy: hearing on 22 January 1958”. Outer Space Propulsion by Nuclear Energy. US Government Printing Office. p. 47. Retrieved 25 November 2011.
  58. Everett, C. J.; S. M. Ulam (August 1955). „On a Method of Propulsion of Projectiles by Means of External Nuclear Explosions”. LANL report LAMS-1955. Retrieved 24 November 2011.
  59. „History of Project Orion”. The Story of Orion. OrionDrive.com. 2008–2009. Retrieved 7 October 2011.
  60. Dyson, Freeman (9 July 1965). „Death of a Project”. Science 149: 141–144. doi:10.1126/science.149.3680.141.
  61. Ulam, S. M. (1961), „On Some Statistical Properties of Dynamical Systems”, Proceedings of the 4th Berkeley Symposium on Mathematical Statistics and Probability, Berkeley CA, v 3, p 315: University of California Press
  62. Abraham, Ralph (9 July 2011). „Image Entropy for Discrete Dynamical Systems”. University of California, Santa Cruz. Retrieved 30 May 2013.
  63. Stein, P. R.; Stanislaw M. Ulam (March 1959). „Quadratic Transformations. Part I”. LANL report LA-2305. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  64. „Stanislaw Ulam”. American Institute of Physics. Retrieved 14 May 2013.
  65. Schrandt, Robert G.; Stanislaw M. Ulam (December 1970). „Some Elementary Attempts at Numerical Modeling of Problems Concerning Rates of Evolutaionary Processes”. LANL report LA-4246. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  66. Beyer, William A.; Temple F. Smith, M. L. Stein, and Stanislaw M. Ulam (August 1972). „Metrics in Biology, an Introduction”. LANL report LA-4973. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  67. Sullivan, Walter (15 May 1984). „Stanislaw Ulam, Theorist on Hydrogen Bomb”. New York Times. Retrieved 30 May 2013.
  68. „Stanislaw M. Ulam Papers”. American Philosophical Society. Retrieved 14 May 2013.
  69. „Françoise Ulam Obituary”. Santa Fe, New Mexican. 30 April 2011. Retrieved 12 December 2011.
  70. „Publications of Stanislaw M. Ulam”. Los Alamos Science, No 15, 1987. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 6 December 2011.
  71. „Search for „Ulam” on AMS website”. American Mathematical Society. Retrieved 10 December 2011.
  72. The Day After Trinity at the Internet Movie Database
  73. Eckhardt, Roger (Special Issue, 1987). „Stan Ulam, John von Neumann, and the Monte Carlo Method”. Los Alamos Science. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 23 May 2013.
  74. Casey, Thomas M. (June 2011). „Course description:Monte Carlo Methods for Social Scientists”. Inter-University Consortium for Political and Social Research. University of Michigan. Retrieved 9 December 2011.
  75. Poulter, Susan R. (Winter 1998). „Monte Carlo Simulation in Environmental Risk Assessment”. Risk:Health, Safety, & Environment. University of New Hampshire. Retrieved 13 September 2012.
  76. Klein, Sheldon (23 May 1966). „Historical Change in Language Using Monte CarloTechniques”. Mechanical Translation and Computational Linguistics 9 (3 and 4): 67–81. Retrieved 9 December 2011.
  77. Earl, M. A.; L. M. Ma (12 March 2002). „Dose Enhancement of electron beams subject to external magnetic fields: A Monte Carlo Study”. Medical Physics 29: 484–492. doi:10.1118/1.1461374. Retrieved 9 December 2011.
  78. Ludwig, John (November 2011). „A Monte Carlo Simulation of the Big10 race”. ludwig.com. Retrieved 9 December 2011.
  79. Campbell, Donald H. (17 March 2010). „The Birth of Nonlinear Science”. Americal Physical Society. Retrieved 8 December 2011.
  80. „CNLS: apprecion of Martin Kruskal and Alwyn Scott”. Los Alamos National Laboratory. 2007. Retrieved 8 December 2011.
  81. „History of the Center for Nonlinear Studies”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 8 December 2011.
  82. „Ulam Scholars at CNLS”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 8 December 2011.
  83. „Focus-Issue: The Fermi-Pasta-Ulam Problem-The-First-50-Years”. Chaos 15 (1). March 2005. Retrieved 9 December 2011.
  84. „50 Years of the Fermi-Pasta-Ulam Problem: Legacy, Impact, and Beyond”. CLNS 25th International Conference. Los Alamos National Laboratory. May 16–20, 2005. Retrieved 9 December 2011.
  85. „Home Page for Ulam Quarterly”. University of Florida. Retrieved 24 December 2011.
  86. Dix, Julio G. (June 25–27, 2004), „Some Aspects of Running a Free Electronic Journal”, in Becker, Hans, New Developments in Electronic Publishing, Stockholm: European Congress of Mathematicians; ECM4 Satellite Conference, pp. 41–43, retrieved 5 January 2013, „ISBN 3-84 8127”
  87. „List of Ulam Colloquium Speakers”. University of Florida, Dept. of Mathematics. Retrieved 24 December 2011.
  88. „Ulam Centennial Conference”. University of Florida. March 10–11, 2009. Retrieved 24 December 2011.
  89. Goad, Walter B (1987). „Sequence Analysis: Contributions of Ulam to Molecular Genetics”. Los Alamos Science. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 28 December 2011.
  90. Beyer, William A.; Peter H. Sellers, and Michael S. Waterman (1985). „Stanislaw M. Ulam’s Contributions to Theoretical Biology”. Letters in Mathematical Physics 10: 231–242. doi:10.1007/bf00398163. Retrieved 5 December 2011.
  91. Cooper, Necia Grant. „Stanislaw Ulam 1909–1984”. Los Alamos Science, No 15, 1987. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 6 December 2011.
  92. Ulam, S. M. (1990). A. R. Bednarek and Françoise Ulam, ed. Analogies Between Analogies. Berkeley: University of California Press. ISBN 0-520-05290-0. Retrieved 24 December 2011.

External links

„Publications of Stanislaw M. Ulam”. Los Alamos Science. Special Issue 1987. ISSN 0273-7116.

 1382441788_by_Mudzina_500

Korzeńszczyna, Korzenicha, Żenny Korzeń (Żeń-szeń) i Nieszpułka – jak uprawiać w Polsce !

Posted in nauka, przyroda by bialczynski on 19 Marzec 2015

 Mamy wiosnę. Kto chce poczytać o obrzędach wiosennych, ich tradycji i zawartości ma na Czarnym Pasku po prawej kilka artykułów w dziale Czwórksiąg Wielki Wiary Przyrody – Księga Tanów, a tam zwłaszcza Tan 3 i wszystkie artykuły pod nim aż do Tanu 6.
Tutaj przedstawimy z wiosną nietypowe uprawy, które w Polsce można z powodzeniem prowadzić na działce dla przyjemności, albo w sadzie bądź w ogrodzie po to by dobrze zarabiać. Panax_quinquefolius

[ This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license.]

Jedna z tych roślin to żeń-szeń a druga nieszpułka. Na początek przedstawimy uprawę żeń-szenia w którego europeizacji wielkie zasługi miał Polak – powstaniec styczniowy i zesłaniec Michał Jankowski (artykuł o nim ukaże się jutro – 20 marca w Dzień Zaćmienia Słońca). To on wprowadził żeń-szeń do uprawy na Syberii. Do czasu gdy to zrobił żeń-szeń zbierano tylko ze stanowisk dzikich. Ale odkrycie samej rośliny jako leczniczej, które przypisuje się chińskiej medycynie i lokuje zwykle w okresie około 5000 lat p.n.e. zawdzięczamy moim zdaniem wcale nie Kutajom-Chińczykom, lecz Ariom (Daryjczykom i Hariom). Ariowie czyli Hiperborejczycy (Borzanie, Bozanie, Bużanie, Bohemi, Zaborzanie – Borowczycy) poznali właściwości tej rośliny bardzo dawno, najprawdopodobniej wtedy kiedy formował się ich język, czyli około 25.000 lat temu.

Nazwa tej rośliny wykazuje jednoznacznie aryjsko-słowiański (skołocki) rodowód. Wyraz „żeń-szeń” (żeńszeń, co można równie dobrze zapisać jako rzeńszeń), jest jak zauważacie bardzo podobny do dobrze nam znanego wyrazu „szer-szeń”. Jego rodowód sięga czasów powstawania języka indoeuropejskiego, kiedy w ogóle nasi pradziadowie stosując mechanizm dźwiękonaśladowczy formułowali pierwsze słowa. Składano je z pojedynczych dźwięków zwanych fonemami. Słowo szerszeń ma charakter  dźwiękonaśladowczy – chodzi tutaj o bzyczenie tego owada o szemranie, szeleszczenie, szmeranie, „szerzenie szeru” czyli szerszczenie, szemranie, szum, szyb, szyr rozchodzący się od poruszającego się obiektu w powietrzu. Stąd strzałę nazywano dawniej szybłem. Szybować to lecieć wydajac szum cięcia powietrza skrzydłami.

Rzeń-żeń jak słowo rzewień – rabarbar, nawiązuje do rzewić (rzewny – płakać cienkim głosem, zawodzić) jak i rznąć, rzyć i żyć = życie. Musimy naszym przodkom wybaczyć tę dosadność. Opisywali oni pierwotnym swoim językiem to co widzieli i słyszeli podczas aktu płciowego swoich współplemieńców, owo żeńskie (rzeńskie ) rzewienie, czyli zawodzenie w czasie ekstazy. Żeń =szeń jest więc Korzeniem Rzennym, albo Żeńskim Korzeniem. To korzeń wzmagający potencję – związany z rżeniem i rżnięciem, rzęrzeniem i życiem/rzyciem. Żenić się to także rzenić się, rżenić się, jak w wyrazie rżysko, rzęcie, rżnięcie. Górale Lanckorońscy (spod Góry Zobrach pod Krakowem) co ja sam dobrze pamiętam, mówili jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku na dolną część ciała „rzyć”. Pisownia nie ma żadnego znaczenia dla tego słowa. To po prostu jest miejsce rzeńskie, z którego pochodzi życie (rzycie, rodzą się żywe/rzywe istoty). Pamiętam jak przyszywany wujek u którego spędzałem całe wakacje w towarzystwie jego synów i braci ciotecznych wołał do wujenki: Ej Kaśka, a dyć co ty sie dzisioj tak rzenisz?! Chodziło mu o to czemu tak nadaje, czemu tak kłapie dziobem, czemu tak krzyczy i ciska się po domu od rana.

Ryż i żyto ma ten sam źródłosłów – to roślina która daje życie/rzycie i jest rżnięta – rzęta. Ten sam źródłosłów znajdujemy w słowie rzętyca/żętyca/żentyca – napój po wyrobie sera owczego powstały, napój dający zdrowie i życie. Współcześnie brzmi to wszystko dla nas mocno obscenicznie, ale proszę mi wierzyć że to tylko judeo-chrześcijańskie, katolickie konotacje wywołują mimowolny odruch wstydu, gdy się takie rzeczy mówi czy pisze. W Przyrodzie wstydu nie ma, nie było też ukrywania własnych ekstatycznych  stanów. Stany te były do zaobserwowania i były tym samym oddawane w pierwotnym słowiano-aryjskim języku bez żadnych zahamowań z powodu wychowania. Słowo korzeń oznacza tęż samą  „rzenną” część ciała u mężczyzny. Z korzenia odradza się życie, wyrasta nowa roślina. Tyle, że korzeń jest „pod spodem”, pod ziemią, jest ukryty, skrzyty (jak w słowie skrzat): skrzynt – podziemny labirynt, skrzynia – skrytka, ukrzyć = ukryć. Tak więc kobieta – rzeńszyna, rzeńszczyna, żena/rzena to osoba związana z rzekaniem, rzwieniem, rzęciem, rzyciem/życiem – dawczyni życia. Także Korzeńszyna, Korzeńszczyna Korzenicha, Rzenny/Żenny Korzeń czyli Żeńszeń  to roślina związana z seksualną potencją, odradzaniem się i życiem.

CB

Żeń-szeń właściwy (Panax ginseng C.A. Meyer), nazywany także ginsengiem lub wszechlekiem – gatunek reliktowej byliny z rodziny araliowatych. Dziko występuje w północno-wschodnich Chinach, na północy Półwyspu Koreańskiego, w Japonii i wschodniej części Rosji (Kraj Nadmorski i zlewnia rzeki Ussuri).
Nazwa rośliny na Zachodzie pochodzi od chińskiej nazwy „rénshēn” (人蔘) oznaczającej „człowieka-korzeń”, co nawiązuje do kształtu kłącza. W większości języków europejskich żeń-szeń jest określany jako „ginseng” – łacińską transkrypcją chińskiej nazwy ustanowioną przez europejskich misjonarzy, którzy badali chińską medycynę i ziołolecznictwo. Polska nazwa „żeń-szeń” wynika z faktu że roślinę tę poznaliśmy jako Słowianie bezpośrednio ze wschodu, przez pośrednictwo plemion i krajów związanych ze Słowianami, a leżących na styku z Kutajem i prowadzących wymianę gospodarską z Kutajami (Syberyjczykami i Chińczykami).

 


1

 

Pokrój
Bardzo zmienny, uzależniony od wieku rośliny.
Łodyga
Rośliny 3-5-letnie oprócz przyziemniej rozety tworzą nagą, obłą łodygę, wewnątrz pustą, o wysokości do 50 cm, na której w górnej części tworzy jeden trzy-pięcioliściowy okółek.
Liście
W pierwszym roku roślina tworzy tylko jeden trójpalczasty liść, którego ogonek pełni funkcję łodygi (ogonek jest „pełny”) i nie przekracza 8 cm wysokości, listki osiągają 12 cm. W następnych latach tworzy się jeden pięciopalczasty liść. Dopiero ok. 10 roku życia roślina zaczyna tworzyć przyziemną rozetę o większej ilości liści (w warunkach naturalnych).
Kwiaty
Zebrane w baldach złożony o 15-20 drobnych seledynowych lub białoróżowych, obupłciowych kwiatach. Pręcików 5 i jeden dwuszyjkowy słupek, zalążnia dwukomorowa.
Owoc
Jagodokształtny, jaskrawoczerwony pestkowiec, zawierający najczęściej po dwa zrośnięte nasiona. Mają one średnicę 4-6 mm. i tarczowaty kształt. Dojrzałe nasiona znajdują się w białej twardej pestce, zawierające mały, niedojrzały zarodek rozrastający się do formy dojrzałej dopiero po opadnięciu owoców. Z tym wiąże się bardzo długi okres kiełkowania, który obejmując stratyfikację ciepłą (dojrzewanie zarodka) i zimną, trwa w sumie od 18 do 22 miesięcy.
Korzeń
Palowe kłącze, słabo rozgałęzione, o małej ilości korzeni, w kolorze białopopielatym lub jasnokremowym. Na kłączu rozwijają się liczne pączki śpiące i jeden zimujący, którego formowanie trwa dwa sezony wegetacyjne. Jego uszkodzenie lub zamarcie (w warunkach naturalnych) może spowodować tzw. „sen” rośliny, trwający nawet 20 lat, po czym wznawia ono normalny wzrost. (Normalnie u rośliny tracącej stożek wzrostu, w tym samym sezonie lub najdalej następnym rozwijają się pąki śpiące.)

Ginseng_in_Korea

Korzenie cenione w lecznictwie chińskim już 4000 lat temu. Trzeba jednak zaznaczyć, że twierdzenia o różnych pozytywnych działaniach żeń-szenia na organizm ludzki są w rzeczywistości niepewne, gdyż istnieje pokaźna grupa badań, które takim właściwościom żeń-szenia zaprzeczają. Mimo wszystko jest on rozpowszechniony w rozmaitych preparatach, a to z tego względu, że poważne skutki uboczne jego przyjmowania należą do rzadkości i jest dobrze tolerowany przez większość ludzi. Według tradycji chińskiej roślina może być stosowana tylko w chłodnych miesiącach (okres zimowy).

 

Wyciąg z korzenia dodawany jest do kosmetyków różnego typu z racji jego rzekomych właściwości odmładzających[3]

Przypisywane żeń-szeniowi właściwości:

Dodaje energii, skraca czas reakcji, poprawia umiejętność koncentracji i zapamiętywania,

Poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego,

Podnosi witalność w średnim i starszym wieku,

Zwiększa odporność na stres,

Obniża poziom glukozy we krwi (ważne przy wadliwej tolerancji cukru),

Pomaga w redukcji nadwagi.

W warunkach naturalnych masa korzeni roślin 1-3-letnich wynosi ok. 1 g, a 20-letnich od 20 do 30 g. Na plantacjach masa korzeni dwuletnich waha się od 3 do 7 g, a 5-6-letnich od 30 do 60 g. Korzenie żeń-szenia pięciolistnego pozyskuje się z plantacji w wieku 4-6-letnich, a żeń-szenia właściwego w wieku 6-8 lat. Korzenie pozyskuje się jesienią, gdy osiągają ok. 15 cm długości i średnicę 2 cm. Dawniej korzenie konserwowano głównie przez suszenie. Obecnie korzenie sterylizuje się parą wodną o temp. 120-130 °C przez ok. dwie godziny, a następnie suszy. W wyniku tego otrzymuje się surowiec, który posiada lśniącą, czerwoną powierzchnię i nazywany jest ‚giseng czerwony”, w przeciwieństwie do ‚ginsegu białego’, który otrzymuje się z okorowanych korzeni, poddanych działaniu dwutlenku siarki i wysuszeniu w temp. ok. 100 °C.

 

Pierwsze wzmianki pisane pochodzą z I w. p.n.e., z dzieła „Korzenie i zioła Shennonga” (神农本草经 pinyin: Shen Nong Ben Cao Jing), przypisywanego legendarnemu władcy Chin, Shennongowi. Najprawdopodobniej znali tę roślinę także Ariowie (Prasłowianie, Scytowie, Sarmaci, Kszatrijowie).

Europa poznała suche korzenie żeń-szenia w roku 1610, kiedy po raz pierwszy zostały przywiezione przez holenderskich kupców z Japonii. Sto lat później nalewkę z żeń-szenia, pod nazwą „pentao” stosowano na dworze Ludwika XIV by wyleczyć go z impotencji.

W dziewiętnastym wieku wartość suchego korzenia żeń-szenia osiemnastokrotnie przekraczała wartość złota.

Dziś znane są rosnące na stanowiskach naturalnych stuletnie rośliny (pod całkowitą ochroną). Największy korzeń znaleziono w Chinach w roku 1905, podczas budowy kolei do Suzhou. Jego waga wynosiła 600 g, a wiek na podstawie śladów liściowych po rozetkach na kłączu oceniono na dwieście lat. Do dziś jest on muzealnym eksponatem.

Żeń-szeń jest często składnikiem produktów energetycznych.

Pierwsze próby uprawy żeń-szenia właściwego podjęto już w latach osiemdziesiątych XIX w. na naturalnych terenach występowania rośliny w pn. Korei i Mandżurii. W Rosji w 1910 r. pierwszą, ok. 1 hektarową plantację założył niejaki Jankowski w Kraju Nadmorskim. Przetrwała ona do końca rewolucji na Dalekim Wschodzie (1922 r.). Na początku lat trzydziestych w Związku Radzieckim rozpoczęto hodowlę doświadczalną i przemysłową na terenach rezerwatów „Suputinski” i „Kiedrowa Pad”, gdzie naturalnie występuje żeń-szeń. Przełom w agrotechnice nastąpił na początku lat sześćdziesiątych poprzedniego stulecia, kiedy opanowano agrotechnikę i dodatkowo wprowadzono do uprawy amerykański żeń-szeń pięciolistny, który okazał się łatwiejszy w hodowli i mniej wybredny, choć zawiera mniej substancji aktywnych. W tym samym czasie opanowano hodowlę żeń-szenia japońskiego w Japonii.

 

Red_ginsengŻeń-szeń z powodzeniem można uprawiać w Polsce, ale roślina wymaga dużej cierpliwości i pielęgnacji, a na plony trzeba czekać długie lata. Uprawa żeń-szenia w ogrodzie.Żeń-szeń jest wieloletnią byliną z rodziny araliowatych (Araliaceae), okres wegetacji trwa od połowy maja do przełomu sierpnia/września. Zimuje sam korzeń w ziemi; roślina jest odporna na niskie temperatury – wytrzymuje do – 30 st.Cel.Żeń-szeń rozmnażamy jedynie z nasion, nie jest możliwe rozmnażanie wegetatywne – np. przez podział korzeni! Pierwsze nasiona pojawiają się na 2 i 3-letnim żeńszeniu, są jednak bardzo słabej jakości. Dobre nasiona rodzą rośliny 4 – 5 letnie i starsze. Przed siewem nasiona należy na około rok poddać procesowi stratyfikacji.

Naturalnie żeń-szeń rośnie w lesie i podobne warunki należy stworzyć mu w uprawie. Stanowisko dla żeń-szenia musi być osłonięte od silnych wiatrów i dobrze ocienione – bezpośrednie światło słoneczne zabija roślinę! Wystarczy jeden dzień naświetlania by liście zostały przepalone. Zbyt nasłonecznione stanowisko prowadzi do poparzenia roślin i w konsekwencji ich zamierania. Idealna gleba: żyzna, zasobna w składniki pokarmowa, przewiewna o przepuszczalnym podłożu (nie znosi stojącej w podłożu wody), odczyn słabo kwaśny (5,5 – 6,5). Gleba powinna być okryta ściółką. Roślina nie znosi ciepłych i wilgotnych zim. Od wiosny do jesieni warto stosować w uprawie żeń-szenia nawozy wieloskładnikowe. Ważnym zabiegiem pielęgnacyjnym jest regularnie odchwaszczanie roślin.
Żeń-szeń (łac. Panax ginseng), znany jako ginseng, to bylina, naturalnie występująca w Azji. Ze względu na dużą mrozoodporność, nadaje się do uprawy polowej w Polsce.Samodzielne rozmnażanie żeń-szenia jest czasochłonne. Nasiona można wysiewać dopiero po stratyfikowaniu – kilkumiesięcznym przechowywaniu w wilgotnym piasku w chłodnej temperaturze. Sam proces kiełkowania może trwać kilkanaście miesięcy. Przyrosty masy korzeni również są niewielkie (około 1g rocznie). Dlatego zaleca się kupować nasiona już po stratyfikacji lub ukorzenione 1–2 letnie sadzonki. Można je wysadzać jesienią lub wiosną. Zaleca się stosować ściółkowanie. Korzenie najlepiej pozyskiwać z okazów sześcioletnich i starszych. Zwykle zbiera się je jesienią lub wiosną.
Zeń-szeń osiąga dojrzałość i właściwości lecznicze dopiero w 4-5 roku wegetacji, wtedy można pozyskiwać korzenie dla celów leczniczych. Wykopanie korzenia równa się likwidacji rośliny!Jak widać uprawa żeń-szenia jest dość długa i trudna, daje jednak bardzo wiele satysfakcji i korzyści. Posiadanie okazu żeń-szenia będzie powodem do dumy dla każdego kolekcjonera roślin, Chińczycy zaś twierdzą, iż sama jego obecność w ogrodzie lub domu stwarza dobrą aurę.2

Właściwości lecznicze, efekty używania żeń-szenia w praktyce.

Surowcem leczniczym żeń-szenia jest korzeń. Zawarte w nim unikalne, spotykane tylko u żeń-szenia substancje biologicznie czynne noszą nazwę ginsenozydów (panaxozydów). Pod względem chemicznym są to glikozydy o charakterze saponin triterpenowych. Dotychczas wyodrębniono około 16 ginsenozydów. To one odpowiedzialne są za tak szerokie spektrum działania i właściwości żeń-szenia.

Żeń-szeń ponadto zawiera mikro i makroelementy, pierwiastki śladowe i witaminy:

– witamina A
– witamina B1; B2 i B6
– witamina C
– wapń
– miedź
– fosfor
– cynk – witamina A
– witamina B1 i B2
– witamina C

– wapń
– miedź
– fosfor
– cynk
– potas
– żelazo
– magnez
– sód
– siarka
– molibden
– w sumie prawie
200 składników

Zarówno tradycyjna medycyna chińska, jak również współczesne doświadczenia dowodzą, że żeń-szeń:

* przeciwdziała zmęczeniu, znużeniu, bez użycia kofeiny energizuje organizm
* działa pobudzająco (zwiększając witalność u kobiet i mężczyzn)
* wzmacnia system nerwowy
* przeciwdziała skutkom stresu fizycznego i emocjonalnego
* stymuluje układ immunologiczny (odpornościowy) organizmu
* wzmacnia pamięć, procesy myślenia i kojarzenia
* wspomaga w leczeniu AIDS i gruźlicy
* obniża poziom cholesterolu we krwi (sprawcę miażdżycy i nadciśnienia)
* przyspiesza gojenie ran (w postaci maści)
* pobudza produkcję przeciwciał przeciwwirusowych
* obniża ryzyko wykrzepiania wewnątrznaczyniowego
* pomaga w kontroli cukrzycy poprzez obniżanie poziomu cukru we krwi
* zmniejsza uszkodzenie komórek wywołane szkodliwym promieniowaniem
* chroni wątrobę przed ubocznymi skutkami działania leków, alkoholu i toksyn
* działa jak antyoxydant, zapobiegając gromadzeniu się w organizmie uszkodzonych komórek
* odgrywa znaczącą rolę w zwalczaniu raka
* podwyższa jelitowe wchłanianie czynników odżywczych
* zmniejsza zmęczenie, redukuje bóle mięśniowe, przyspiesza powrót do spoczynku po wysiłku fizycznym
* dozwolony do stosowania przez sportowców (brak działania dopingującego).

W wielu publikacjach oraz ustnych przekazach podkreśla się wielokierunkowe oddziaływanie preparatów żeń-szeniowych na organizm ludzki, prowadzące do poprawy jego funkcjonowania.

Streszczając, można je uszeregować następująco:

* poprawia ogólną przemianę materii
* zwiększa wydolność umysłową i fizyczną
* przeciwdziała zmęczeniu
* reguluje ciśnienie tętnicze krwi
* wzmaga działalność enzymów ustrojowych
* działa uodparniająco na choroby (poprzez aktywację białych ciałek krwi)
* łagodzi uszkodzenie komórek powodowane poprzez promieniowanie
* zmniejsza uszkodzenie wątroby przez związki toksyczne (m.in. alkohol i leki, toksyny)
* przeciwdziała fizjologicznym zmianom powodowanym przez stresy, dzięki czemu
* ułatwia przystosowanie organizmu do zmieniających się warunków środowiska
* poprawia pamięć
* wzmacnia system nerwowy
* reguluje zawartość cholesterolu we krwi
* przedłuża życie

Między innymi udowodniono, że żeń-szeń stymuluje:

* wydzielanie adrenaliny
* działanie układu sercowo-naczyniowego
* działanie układu trawiennego * tlenowy i beztlenowy rozkład glukozy w wątrobie i nerkach
* funkcję gruczołów dokrewnych ( w tym gruczołów płciowych).

Taki szeroki zakres oddziaływania żeń-szenia na organizm powoduje, że uważa się go za uniwersalne lekarstwo polecane w wielu dolegliwościach, zwłaszcza wieku starczego,
m. in.:

* ogólnym osłabieniu i rekonwalescencji
* fizycznym i umysłowym przemęczeniu
* chorobach sercowo-naczyniowych
* przewlekłych chorobach żołądka i jelit
* chorobach wątroby i nerek
* cukrzycy
* gruźlicy

* wzmożonej senności
* niektórych formach impotencji
* zaburzeniach nerwowych i psychicznych
* braku apetytu
* chorobach nowotworowych
* niedokrwistości

Stałe używanie tej fascynującej rośliny zapewnia w długim okresie dobre zdrowie, wspaniałe samopoczucie i długie lata życia. Najprostszą i zarazem najskuteczniejszą formą używania żeń-szenia jest żucie wysuszonych korzeni w zalecanych poniżej dawkach.
Można też używać w postaci herbatki lub nalewki żeń-szeniowej (receptury na każdym opakowaniu).

Zalecaną dawką w „KURACJI ŻEŃ-SZENIOWEJ” jest 1-3 gramy suchego korzenia żeń-szenia na osobę.

Ilość ta może być podzielona na dwie dawki, gdy używamy więcej niż 1 gram dziennie, połowę rano a drugą wieczorem. Najlepiej jest zażywać żeń-szeń pomiędzy posiłkami. W czasie już istniejącej choroby dla uzyskania szybszych efektów, dawkę żeń-szenia możemy zwiększyć maksymalnie do 4 gram dziennie.

Kuracja żeńszeniowa jak każda kuracja ziołowa, nie przynosi natychmiastowych efektów. Według zaleceń tradycyjnej medycyny chińskiej powinna trwać minimum miesiąc. Medycyna i tradycja chińska mówi, iż osoby młode i zdrowe potrzebują stosować kurację dwa razy w roku, najlepiej wiosną i jesienią.
W przypadku długotrwałych dolegliwości na które żeń-szeń pomaga kuracja może trwać jednorazowo 2 miesiące. Następnie przerwa około 3-4 tygodni i wracamy do kuracji żeń-szeniowej.

Zeń-szeń jest bezpiecznym ziołem (medycznym), jakkolwiek jego nadużywanie nie jest wskazane. Na przykład może wystąpić nadmierne pobudzenie, gdy żeń – szeń jest używany z dużymi ilościami kawy. Żeń-szeń nie powinien być używany przy kuracji sterydowej. Nie powinny używać żeń-szenia dzieci, kobiety w ciąży, osoby o bardzo wysokim ciśnieniu.

Wyżej wymienione sposoby użycia żeń-szenia są podane według medycyny chińskiej.
Skuteczność działania żeń-szenia jest inna u każdej osoby i nie bierzemy odpowiedzialności za skuteczność działania.

ŻUCIE KORZENI

Najskuteczniejszą formą używania żeń-szenia jest żucie świeżych korzeni. W ślinie są zawarte enzymy dzieki którym żując bardziej efektywnie wykorzystujemy substancje czynne zawarte w żeńszeniu.

Żujemy a następnie połykamy. Tak właśnie żeńszeń od 4000 lat używają Chińczycy.

Ilość ta może być podzielona na dwie dawki, gdy używamy więcej niż 3 gram dziennie, połowę rano a drugą wieczorem. Najlepiej jest zażywać żeń-szeń pomiędzy posiłkami. W czasie już istniejącej choroby dla uzyskania szybszych efektów, dawkę żeń-szenia możemy zwiększyć maksymalnie do 4-6 gram dziennie.

Kuracja żeńszeniowa jak każda kuracja ziołowa, nie przynosi natychmiastowych efektów. Według zaleceń tradycyjnej medycyny chińskiej powinna trwać minimum miesiąc. Medycyna i tradycja chińska mówi, iż osoby młode i zdrowe potrzebują stosować kurację dwa razy w roku, najlepiej wiosną i jesienią.

Dobre efekty przynosi też żucie wysuszonych korzeni. Żujemy a następnie połykamy, im dłużej tym lepiej (1 gram około 10-15 minut). Dla poprawy smaku żuć z miodem.

NALEWKA ŻEŃ-SZENIOWA

Wysuszony, pokrojony lub rozdrobniony korzeń żeń-szenia w ilości 30 gramów zalać 0,25 litra 50-70% spirytusu, odstawić w ciepłe miejsce na minimum 4 tygodnie, co kilka dni zamieszać. Po 2 tygodniach dodać łyżkę miodu. Nalewka taka ma specyficzny, żeńszeniowy smak i właściwości lecznicze.
Sposób użycia: Od 1/2 łyżeczki dziennie zwiększając do maksymalnie 2-3 łyżeczek w ciągu 7 dni. Nalewkę używamy aż do wyczerpania. Po wypiciu korzenie możemy zaleć jeszcze raz lub zżuć.

HERBATA ŻEŃ-SZENIOWA

Drobno rozdrobniony korzeń żeń-szenia, w ilości pół łyżki, zalewamy wrzątkiem i pozostawiamy na 15 minut. Taką porcję żeńszenia możemy zalać dwa, trzy razy. Żeń-szeń najlepiej jest zaparzać w termosie lub samowarze. Spożywamy tak jak inne herbaty. Dobrze jest pić z dodatkiem miodu.

ODMŁADZAJĄCA MASECZKA ŻEŃ-SZENIOWA

1-2 gramy żeń-szenia zmielić w młynku do kawy lub utrzeć w moździerzu. Sproszkowany żeń-szeń zaparzyć w porcelanowej miseczce małą ilością wrzącej wody tak, by otrzymać konsystencję papki. Następnie nakładać na skórę twarzy, szyi, dekoltu. Drobiny żeń-szenia ścierają łuszczącą się skórę. Maseczkę pozostawić na 20-30 minut. Maseczka żeń-szeniowa daje naprawdę wspaniałe, odmładzające efekty.
Spróbujcie Państwo sami się o tym przekonać!

 

Bardziej naukowo:

Przegląd wybranych surowców adaptogennych
Ze względu na rosnące zainteresowanie surowcami adaptogennymi w tej części pracy prezentujemy przegląd piśmiennictwa dotyczący właściwości farmakologicznych surowców adptogennych, ze szczególnym uwzględnieniem adptogenów występujących w rodzaju Panax.

Rodzaj Panax – Żeń-Szeń

Jednym z najstarszych surowców wykazujących wielokierunkowe działanie farmakologiczne, w tym również adaptogenne i immunostymulujące jest rodzaj Panax. Z tego zakresu opublikowane zostały na łamach „Postępów Fitoterapii” liczne prace (18-21).
Rodzaj Panax z rodziny araliowatych ( Araliaceae) liczy około 20 gatunków. Najbardziej znanym gatunkiem żeń-szenia jest Panax ginseng C.A. Meyer występujący dziko w górskich lasach Półwyspu Koreańskiego, północnowschodnich Chinach, Japonii i północnowschodniej Syberii (21-25). Spośród innych znanych gatunków żeń-szenia należy wymienić: Panax quinquefolium L. rosnący w Ameryce Północnej, Panax japonicus C. A. Meyer rosnący na Wyspach Japońskich, Panax vietnamensis Ha et Grushv. pochodzący z Wietnamu, Panax notoginseng Burkill, Panax pseudoginseng, Panax zingiberensis Wu et Feng z południowo-wschodnich terenów chińskiej prowincji Yunnan.
Korzeń żeń-szenia amerykańskiego zawiera więcej saponozydów (6,45%) niż żeń-szenia azjatyckiego (4,17%). W Panax quinquefolium dominującymi związkami są ginsenozydy grupy Rb1 (Rb1, Rd), natomiast ginsenozydy grupy Rg1 (Rg1, Rg2, Rf) to główne związki występujące w P. ginseng. Ginsenozyd Rf nie występuje w P. quinquefolium (26, 27). W tych dwóch surowcach różnice w składzie ginsenozydów korelują z różnicami w działaniu. P. ginseng jest uznawany za stymulujący układ nerwowy, a P. quinquefolium za depresant (2).
Wielokierunkowe działanie biologiczne żeń-szenia spowodowało zainteresowanie fitochemików, farmakologów i klinicystów tym surowcem. Przeprowadzano liczne badania laboratoryjne in vitro, a także in vivo na zwierzętach oraz testy kliniczne, które potwierdziły status żeń-szenia jako wartościowego leku. W ostatnich 30 latach przeprowadzono 50 testów klinicznych, które obejmowały zarówno pacjentów, jak i zdrowych ochotników. W 13 badaniach przeprowadzonych na 1572 przypadkach – żeń-szeń powodował poprawę samopoczucia, zaś w 17 próbach na 846 przypadkach nastąpiła poprawa sprawności fizycznej, a w dalszych 10 próbach polepszyły się różne parametry przemiany materii (2).
Uważa się, że w dużej mierze właściwości biologiczne żeń-szenia są determinowane obecnością saponozydów zwanych ginsenozydami. Jednak różny skład jakościowy i ilościowy poszczególnych saponozydów nadaje poszczególnym częściom rośliny inne właściwości. Badania ilościowe metodą HPLC wykazały, iż liście P. quinquefolium wykazują wyższą zawartość ginsenozydów niż korzenie. Oprócz powyższego, oba organy różnią się profilem jakościowym tych związków. Głównym ginsenozydem występującym w korzeniu jest Rb1 (1,36%), natomiast ginsenozydy Rd (3,8%), Rg2 (2,4%) i Rb2 (1,4%) stanowią główne substancje biologicznie aktywne liści tego gatunku. Pomimo większej zawartości ginsenozydów w liściach, korzenie wykazują silniejsze właściwości antyoksydacyjne i adaptogenne (28). Ponadto dużą rolę odgrywają polisacharydy. Ważne są także związki fenolowe, panaksany, flawonoidy i poliacetyleny, które uzupełniają działanie ginsenozydów (18, 26).

Żeń-szeń Syberyjski  – Eleutherococcus senticosus


Kolejnym mało poznanym surowcem o właściwościach adaptogennych, pochodzącym z rodziny Araliaceae jest eleuterokok kolczasty ( Eleutherococcus senticosus Maxim.). Jest to krzew osiągający niekiedy wysokość 4 m, silnie ugałęziony i ukorzeniony. Pokryty jest korą z licznymi kolcami ustawionymi skośnie do dołu. Liście są palczasto-pięcio-dzielne, duże, osadzone na długich ogonkach (do 10 cm), a poszczególne listki są kształtu owalnego lub eliptycznego. Nerwy na dolnej stronie blaszki pokryte są rudawymi włoskami. Kwiatostan stanowią kuliste, puszyste baldachy wyrastające po kilka. Kwiaty są małe; bladofioletowe są obupłciowe lub męskie, a żółte są żeńskie. Owoc to czarny pestkowiec. Kwitnienie krzewu przypada na czerwiec, a owocowanie na wrzesień i październik (25).
Eleuterokok występuje w dalekowschodniej tajdze, w lasach iglastych i mieszanych, w dolinach i na zboczach. Rośnie w Korei, Japonii, centralnych i północnych Chinach oraz na Sachalinie. Plantacje tego surowca nie istnieją, ponieważ naturalne zasoby w pełni pokrywają zapotrzebowanie na tę roślinę (6, 25).
Surowiec stanowią kłącza wraz z rozłogami, a także kora organów podziemnych. Zbioru dokonuje się jesienią. Kłącza myje się, suszy i tnie na kawałki (8 cm). Ze względu na zawartość związków o podobnym działaniu do ginsenozydów rodzaju Panax, roślinę tę nazywa się często żeń-szeniem syberyjskim (6, 25, 29).
Związkami warunkującymi farmakologiczną aktywność surowca są eleuterozydy: A, B, B1, C, D i F. Są to substancje o charakterze glikozydowym o niejednorodnej strukturze, ponieważ jako aglikony mogą występować: triterpen, kumaryna, steroid i lignan. Podobnie jak żeń-szeń azjatycki i amerykański, żeń-szeń syberyjski normalizuje funkcje organizmu w stresie fizycznym i psychicznym, a najlepsze efekty osiąga się, stosując lek przez kilka miesięcy. Właściwości adaptogenne potwierdzono badając grupę 2100 osób, w której znajdowali się zarówno mężczyźni, jak i kobiety w wieku 19-22 lat. Stosowano u nich etanolowy wyciąg przez 60 dni. Po tym czasie stwierdzono u pacjentów zwiększony stan gotowości, poprawę jakości pracy, wzrost masy mięśniowej. Stwierdzono również pozytywny wpływ na ośrodkowy układ nerwowy bez wystąpienia działań niepożądanych, takich jak zaburzenia snu. Nastąpiło zwiększenie odporności organizmu tych pacjentów na niekorzystne warunki życia i pracy, takie jak gorąco, zimno, hałas, przepracowanie i fizyczne wyczerpanie. Została pobudzona nieswoista odporność organizmu na niedobór tlenu, infekcje bakteryjne i wirusowe. Podobnie jak saponozydy żeń-szenia, eleuterozydy dostrajają organizm i zwiększają odporność w stresowych warunkach. Polepszają pamięć i koncentrację, zwłaszcza u starszych osób wspomagają rekonwalescencję po zabiegach chirurgicznych.
Można je stosować u kobiet w klimakterium, zaleca się je nawet w leczeniu neuroz, nerwic i stanów depresyjnych. Mechanizm działania adaptogennego został potwierdzony w badaniach laboratoryjnych na zwierzętach, u których wywołano stres fizyczny i psychiczny. Odkryto, że związki te działają na oś przysadka – nadnercza poprzez odpowiednią modulację wydzielania hormonów przez te organy w stresie. Substancje czynne eleuterokoka niwelują ujemny wpływ czynników toksycznych. Dlatego roślinę tę wykorzystuje się do łagodzenia szkód występujących po chemioterapii, chroni ona zdrowe tkanki organizmu przed szkodliwym działaniem cytostatyków. Gatunek ten wykazuje także działanie radioochronne, potwierdzone na hodowlach tkankowych poddanych działaniu promieni γ (6, 30-32).
Medlar_pomes_and_leaves
[ This file is licensed under the Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic license.]

Nieszpułka pospolita Mespilus germanica

 

W krajach cieplejszych bywa uprawiana dla jadalnych owoców, ale i w Polsce doskonale się udaje. Była uprawiana przez Prasłowian (Arió, Scytów, Sarmatów) już 3000 lat temu w Persji, na Kaukazie i nad Morzem Czarnym. Później uprawą zajęli się także starożytni Grecy, od nich przejęli ją starożytni Rzymianie. W okresie średniowiecza nieszpułka była znanym drzewem owocowym,obecnie już raczej zapomnianym W XVII-XVIII w. zainteresowanie tymi owocami zaczęło maleć i obecnie są mało popularne. Szkoda, bo jest to drzewo łatwe w uprawie, dekoracyjne. Smakosze bardzo cenią sobie jej aromatyczne owoce, bogate w witaminy. Bywa dzisiaj  znów częściej uprawiana, zwłaszcza w parkach jako roślina ozdobna. Jest spokrewniona z gruszą; pochodzi z górzystych rejonów południowo-zachodniej Azji i Europy.

Drzewo rośnie powoli i osiąga wysokość 2 – 5 metrów. Przyjmuje często pokrój rozłożystego krzewu o lekko skręconym pniu, co nadaje jej bardzo malowniczy wygląd.

Jej walory ozdobne podkreślają dodatkowo duże i piękne kwiaty, które pojawiają się późną wiosną i wczesnym latem. Są białe do kremowych, czasem różowo podbarwione. Ich budowa ma postać płaskiej miseczki złożonej z 5 luźnych płatków i luźnej grupy pręcików w środku. Nawet młode okazy nieszpułki wydają się sędziwe dzięki sękatym pędom.

1024px-MusmulaCvet

Owocami nieszpułki są brązowe, jabłkowate pestkowce wielkości 5-7 centymetrów z wyraźnymi pozostałościami kielicha kwiatowego, które dojrzewają późną jesienią. Owoce są twarde. Do spożycia nadają się po przemarznięciu lub uleżeniu w trakcie przechowywania, gdy staną się miękkie. Mają przyjemny, kwaskowy smak i aromat. Można je spożywać na surowo lub w postaci dżemu, konfitury czy kompotu. Niegdyś stosowano je jako suszony dodatek do wypieku ciast owocowych.
Nieszpułka owocuje każdego roku, gdyż zakwita na tyle późno, że nie szkodzą jej późnowiosenne przymrozki. Zbiór owoców z jednego drzewa wynosi nawet do 40 kg, przeciętnie 20 kg.

Lancetowate, ciemnozielone liście wyrastają naprzemianlegle i zabarwiają się jesienią na kolor brązowoczerwony do żółtego. Bardzo oryginalny pokrój najkorzystniej prezentują drzewa rosnące pojedynczo na trawniku. Ze względu na stosunkowo niewielkie rozmiary, poleca się szczególnie do mniejszych ogrodów. Nie może jej zabraknąć także w ogrodach japońskich. Nieszpułka nadaje się także do uprawy w grupie drzew lub krzewów. Bardzo efektownie wygląda w sąsiedztwie krzewów kwitnących w tym samym czasie, jak np. kolkwicji chińskiej.

025e94acc4f86f44

Owoce pozostawione na drzewie są przysmakiem ptaków, a w szczególności cenią sobie je kosy.

Kuliste rdzawobrązowawe owoce, o średnicy 2-4 cm, okrągłe, gruszkowate lub spłaszczone, z długimi listkowatymi działkami kielicha i dużym znamieniem po opadłej koronie, mają twardy kwaśnosłodki miąższ. Stają się smaczniejsze i nadają się do spożycia po lekkim przemrożeniu lub kilkudniowym przechowywaniu w cieple.

Rozmiary Wysokość 3-5 m.

Odmiany ‚Nottingham’ – owoce drobne; ‚Dutch Giant’ – odmiana plenna, owoce spłaszczone; ‚Süssmispel’ – owoce wyjątkowo słodkie i smaczne bez przemrażania; ‚Monstrualna’ – owoce duże, smaczne, niektóre nieforemne.

Kwitnienie Koniec maja – początek czerwca.

Wymagania Preferuje zasobną, przepuszczalną i wilgotną glebę, ale radzi sobie też na słabszej ziemi. Gatunek tolerancyjny co do odczynu podłoża. Stanowisko słoneczne lub lekko ocienione.

Uprawa i pielęgnacja Drzewo dość odporne na mróz, jednak w ostre zimy najmłodsze przyrosty mogą przemarzać i lepiej owocuje w ciepłych rejonach kraju. Późno zrzuca liście, więc nagłe duże opady śniegu mogą powodować wyłamywanie gałęzi.

Rozmnażanie Z nasion, sadzonek pędowych lub przez szczepienie.

Cięcie Sanitarne i prześwietlanie u drzew starszych.

Podlewanie i nawożenie Nie wymaga podlewania. Wystarczy zasilanie kompostem lub obornikiem co 4 lata.

Choroby i szkodniki Drzewo rzadko choruje. Może być porażane przez grzyby powodujące zgniliznę drewna lub mączniaka prawdziwego. Bywa atakowane przez mszyce.

Zastosowanie Gatunek ozdobny o jadalnych owocach, nadających się szczególnie do robienia przetworów. Polecane do uprawy w przydomowych ogródkach.

– nieszpułka jest łatwa w uprawie,
– całkowicie mrozoodporna,- na stanowiskach słonecznych nieszpułka wykształca większe owoce, ale udaje się również w półcieniu,- podłoże w zasięgu korzeni ściółkować kompostem,- w okresach suszy młode drzewka podlewać,- dla zachowania pokroju, możliwe jest lekkie cięcie na początku zimy,- bardzo odporna na choroby i szkodniki.

Wielcy Polacy: Pułkownik Ryszard Kukliński [1930 – 2004] (w 10. rocznicę śmierci Pułkownika, w 75. rocznicę wybuchu II WŚ i w 25. rocznicę Wyzwolenia Polski po Zimnej Wojnie).

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Wrzesień 2014

635272840933088844Ryszard Jerzy Kukliński z szablą ułańską otrzymaną w dowód wdzięczności od Narodu Polskiego

Obchodzimy w roku 2014 bardzo wiele ważnych rocznic w Polsce. Przede wszystkim jest to 75. rocznica  Wybuchu II Wojny Światowej (1939- 2014 – 1 września), 70. rocznicę Powstania Warszawskiego (1944- 2014 – sierpień), obchodzimy także 25. rocznicę Wyzwolenia Polski ze Skutków II Wojny Światowej, po zakończeniu Zimnej Wojny (1989-2014 – czerwiec). Obchodzimy też 10. rocznicę Śmierci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – jednego z Największych Polaków w dziejach naszego narodu.  Z tego tytułu prezentujemy właśnie jego sylwetkę i dzieło jakiego dokonał. 

 


13/6/1930  –  11/2/2004

„Za to, co zrobiłem, zapłaciłem najwyższą cenę, jaką może zapłacić człowiek. Nie tylko strata moich synów, ale także niesprawiedliwość i krzywdzące oceny w moim kraju bolą mnie bardzo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że dobrze wybrałem. A jeśli miałbym żyć drugi raz – zrobiłbym to samo. Wszystko, co w życiu zrobiłem – robiłem z myślą o Polsce”

Pełne kompendium wiedzy na temat Pułkownika Kuklińskiego i jego dzieła: http://www.videofact.com/mark/Kuklinski/Kukl_druga_po_main.html

 

Tutaj tylko fragmenty:

Zyciorys pulkownika Kuklinskiego
W listopadzie 1981r, gdy Ryszard Kuklinski ”zaginal” Zarzad WSW w rozkazie poszukiwan tak go scharakteryzowal:. wzrost 167 cm, twarz pociagla wlosy ciemnoblad czesane na bok, oczy niebieskie, chod kolyszacy, sylwetka pochylona lekko do przodu. Pulkownik nie byl jeszcze bezpieczny, ale byl juz poza granicami PRL. Sowieckie sluzby specjalne i zwiazane z tymi sluzbami moskiewskie namiestnictwo w Warszawie, przegralo wojne z pierwszym polskim oficerem w NATO.Jak doszlo do tej ”wojny”, w ktorej Kuklinski ryzykowal nie tylko zyciem wlasnym? Jakimi drogami wspinal sie na szczyty Historii, w ktorej stal sie ”Walenrodem” XX wieku?Urodzil sie w Warszawie w 1930 roku, jako syn Anny i Stanislawa. Jego ojciec byl robotnikiem w fabryce pilnikow w Pruszkowie, a nastepnie w Zakladach Inzynierii w Ursusie. Juz przed wybuchem wojny, a jeszcze bardziej w czasie okupacji niemieckiej, zaklady te realizowaly produkcje zbrojna. Kuklinski-senior, dzialal wowczas w organizacji konspiracyjnej Miecz i Plug. W r.1943 zostal aresztowany przez Gestapo, a po sledztwie, z wiezienia na Pawiaku wywieziony do obozu koncentracyjnego Oranienburg-Sachsenhausen. Tam zginal .Po zakonczeniu dzialan wojennych, Ryszard Kuklinski mieszkal we Wroclawiu, pracowal jako goniec w Urzedzie Miasta i uczyl sie w gimnazjum wieczorowym. W r.1947 zostal przyjety do Oficerskiej Szkoly Piechoty. Wyroznial sie jako jeden z najzdolniejszych elewow, ale przed promocja oficerska, gdy sluzby informacji wojskowej wczytaly sie w jego teczke, mial powazne klopoty polityczne, ktore mogly definitywnie przekreslic jego dalsza kariere wojskowa. Chodzilo o to, ze w swoim zyciorysie, wspominajac zameczonego w obozie ojca, wymienil nieopacznie organizacje Miecz i Plug.Ten epizod zyciorysu Ryszarda Kuklinskiego zrealizowal, na podstawie rozmowy z pulkownikiem Konstantym Staniszewskim, bedacym w r.1947 dowodca druzyny, Henryk Piecuch       w swej ksiazce “Akcje specjalne””Za jakis miesiac przyszla do nas jego teczka z rozpracowania.

 -To byla duza teczka?

Najwieksza, jaka kogokolwiek widzialem. Ogromna. Mozna ja porownac do sredniej encyklopedii. Dopisano mu w niej sporo paskudnych spraw, oczywiscie nieprawdziwych, sfabrykowanych. Wiedzialem to. Bylem przeciez jego dowodca ,spalismy przez dwa lata na jednej sali. Ale takze sprawy robiono, aby sie pokazac,wygrac wspolzawodnictwo itp.

– Co pan zrobil z teczka Kuklinskiego?

– Wrzucilem do szafy.

-Nie zameldowal pan szefowi?

– Po co? On juz o wszystkim wiedzial. Rozmawial na ten temat ze mna. Powiedzialem prawde, a przelozony mi uwierzyl. Po pewnym czasie postawilem wniosek o zniszczenie akt z rozpracowania. Szef sie zgodzil. Z prawdziwa przyjemnoscia wrzucilem teczke w ogien. Postawilem wiec drugi wniosek o wyznaczenie Kuklinskiego na stanowisko szefa sztabu batalionu w brygadzie przeciwdesantowej w Kolobrzegu. Tam byla specjalnie dobierana kadra i od opinii oficera informacji duzo zalezalo.

Mozna oczywiscie miec watpliwosci, czy plk Staniszewski mowi prawde, ale wiadomo przeciez, ze historia zna tego rodzaju opacznosciowe dla przyszlosci przypadki.

Istotne jest niewatpliwie to, ze owczesne przezycia mlodego podchorazego. ktoremu grozilo usuniecie ze szkoly oficerskiej tuz przed promocja tylko dlatego, ze organizacja,w ktorej jego ojciec dzialal przeciwko nazistom niemieckim miala polskie nastawienie narodowe i niepodleglosciowe, wywarly bardzo pozytywny wplyw na krztaltowanie patriotycznej postawy, nieufnosci do sowieckiego namiestnictwa, ostroznosci i szczegolnej czujnosci.

ciąg dalszy: http://www.videofact.com/mark/Kuklinski/zyciorys.html

Komentarz plk. Kuklinskiego 2 wrzesien 1997

„Przyjmuję decyzję o rehabilitacji z pewną ulgą, chociaż po 16 latach spędzonych na wygnaniu, gdzie moja rodzina wiele wycierpiała, jest to raczej decyzja symboliczna niż praktyczna. Dziękuję Bogu, że doczekałem tej chwili”

Kuklinski moj bohater
 

  Tak napisal w swoim pierwszym liscie do Amerykanow w sierpniu 1972 roku:

„Przepraszam za moj slaby angielski. Jestem z kraju komunistycznego. Chciałbym w tajemnicy spotkać się z oficerem (podpulkownikiem lub pulkownikiem) Armii Amerykanskiej 17, 18 lub 19 sierpnia w Amserdamie albo 20 lub 22 sierpnia w Ostend. Nie mam duzo czasu. Jestem tu w towarzystwie kolegow i oni nie moga o niczym wiedziec. Zadzwonię do Ambasady Amerykanskiej w Amsterdamie.

 P.V.

Ten oficer musi mówić po rosyjsku albo po polsku.”

Gdy zglosil sie do Amerykanow, to chcial zakladac tajna organizacje w wojsku.

Oczywiscie zakladanie tajnej organizacji w komunistycznej armii nie wchodzilo w rachube i inicjatywe pulkownika wykorzystano w sposob bardziej produktywny.

Z narazeniem wlasnego zycia pulkownik zaczal przekazywac Amerykanom najtajniejsze sekrety Ludowego Wojska Polskiego i Armii Czerwonej.

Wpadl – jak mi powiedzial – poprzez niemieckiego ksiedza-agenta w Watykanie.

Z swoja wspolprace z Amerykanami zaplacil ogromna cene. Zemsta Sowietow byla okrutna. Obaj synowie pulkownika zostali zabici zyjac juz w Ameryce.

Pomimo tego, mowil, ze gdyby mial decydowac jeszce raz, to zrobilby tak samo.

Bolalo go bardzo, ze czesc Polakow nie oceniala pozytywnie tego co robil.

„Moze kiedys zrozumieja moje motytwy”, skomentowal wyniki badan opinii publicznej w Polsce wskazujace, ze rzekomo 50 % respondentow uwazala go za dezertera lub zdrajce.

Czul gleboka potrzebe kontaktow z Polakami. Wbrew wymogom bezpieczenstwa zdecydowal sie na spotkanie z liderami pewnej organizacji etnicznej w Nowym Jorku.

Szesc miesiecy pozniej zginal jego pierwszy syn.

Bardzo dlugo czekal na wydanie ksiazki Weisera. Uwiazany kontraktem, nie mogl w tej sprawie nic zrobic tylko czekac.

Bolaly go niesprawiedliwe i krzywdzace oceny niektorych politykow wolnej i niepodleglej Polski.

Dla mnie pulkownik Kuklinski byl i na zawsze pozostanie wielkim czlowiekiem i prawdziwym bohaterem.

Mark Ruszczynski

Powyższe materiały pochodzą z  portalu: http://www.videofact.com/polska/front/vf_pl.html

http://www.videofact.com/polish.htm

Płk_Ryszard_Kukliński

Z Wikipedii

 

Ryszard Jerzy Kukliński ps. Jack Strong, Mewa (ur. 13 czerwca 1930 w Warszawie, zm. 11 lutego 2004 w Tampie) – pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, zastępca szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego WP (PRL), tajny współpracownik CIA.

Urodził się w rodzinie robotniczej o tradycjach katolickich i związanych z PPS. Jego ojciec Stanisław, żołnierz Miecza i Pługa, podczas II wojny światowej został aresztowany za działalność konspiracyjną i zginął w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen[1].

Ryszard Kukliński zaraz po wojnie, w wieku 15 lat, rozpoczął pracę we Wrocławiu, w Miejskiej Straży Ochrony Obiektów; jego zadaniem było pilnowanie fabryki mydła. Zachowane dokumenty wskazują także, że od 7 marca do 13 kwietnia 1946 był aresztowany jako podejrzany o napad rabunkowy[2].

Służba w ludowym Wojsku Polskim

W 1947 r. w wieku 17 lat został przyjęty do Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 1 we Wrocławiu, którą ukończył we wrześniu 1950 roku, uzyskując stopień chorążego (przed ukończeniem szkoły, w 1950 roku został z niej z nieznanych przyczyn usunięty, lecz po 2 tygodniach przywrócony)[2]. W latach 1950–1953 służył w 9 Pułku Piechoty w Pile na stanowisku dowódcy plutonu w stopniu chorążego. W 1951 r. został skierowany do Wyższej Szkoły Piechoty w Rembertowie i po jej ukończeniu został dowódcą kompanii w 9 Pułku Piechoty.

W 1953 r. został szefem sztabu 15 batalionu przeciwdesantowego w 3 Brygadzie Przeciwdesantowej w Kołobrzegu, a w roku 1954 został dowódcą 18 Batalionu Obrony Wybrzeża (skadrowany) w 3 Brygadzie Przeciwdesantowej w Kołobrzegu w stopniu kapitana. W 1956 ukończył kurs dowódców pułku przy Akademii Sztabu Generalnego. W 1957 r. służył 5 Kołobrzeskim Pułku Piechoty będącym od 1949 roku w składzie 12 Dywizji Piechoty na stanowisku dowódcy 1 batalionu w stopniu kapitana. Pod koniec 1957 r. został przeniesiony na własną prośbę do 3 Brygady Przeciwdesantowej w Kołobrzegu, a po jej przeformowaniu w 1958 był w 82 Pułku Zmechanizowanym w Kołobrzegu będącym w strukturze 8 Dywizji Zmechanizowanej.

W 1960 r., służąc w Kołobrzegu, zdał maturę i rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego WP, a po ich ukończeniu w 1963 r. został awansowany do stopnia majora. Szybko piął się po szczeblach kariery: służył jako oficer sztabowy i przygotowywał m.in. plany inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. W latach 1967–1968 służył w Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru Układów Genewskich w Wietnamie.

Przynajmniej od 1962 Kukliński współpracował z kontrwywiadem wojskowym – Zarządem II Szefostwa Wojskowej Służby Wewnętrznej. Zdaniem niektórych badaczy istnieją przesłanki, że już wcześniej – od końca lat 40. – współpracował z Informacją Wojskową[2]. W Wietnamie, jak i podczas rejsów swoim jachtem do Europy Zachodniej, odbywanych od 1964 roku, wykonywał zadania na rzecz polskiego wywiadu[2].

Po studiach w ASG WP służył w Oddziale Szkolenia Operacyjnego Sztabu Generalnego (SG WP), następnie był szefem Oddziału Planowania Ogólnego w Zarządzie Operacyjnym i ostatecznie szefem Oddziału I – zastępcą szefa Zarządu I Operacyjnego SG WP[2]. W 1974 roku ukończył trzymiesięczny Wyższy Kurs Akademicki w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. Woroszyłowa[2].

Według samego Kuklińskiego nawiązał on współpracę z wywiadem amerykańskim CIA podczas rejsu do Europy Zachodniej w 1972 roku, wysyłając list do attaché wojskowego przy ambasadzie USA w Bonn. Do pierwszego spotkania doszło 18 sierpnia 1972 r. w Hadze[2]. Według jego relacji planował zawiązać w Wojsku Polskim spisek przeciw ZSRR, jednak CIA odwiodła go od tego, jako od działania skazanego na niepowodzenie. Zamiast tego poproszono go o przekazywanie informacji mogących zaszkodzić Związkowi Radzieckiemu. W latach 1971–1981 Kukliński przekazał na Zachód ponad 40 tys. stron dokumentów dotyczących PRL, ZSRR i Układu Warszawskiego. Dokumenty te dotyczyły między innymi planów ZSRR użycia broni nuklearnej, danych technicznych najnowszych sowieckich broni m.in. czołgu T-72 i rakiet Strzała-2, rozmieszczenia radzieckich jednostek przeciwlotniczych na terenach Polski i NRD, metod stosowanych przez Armię Czerwoną w celu uniknięcia namierzenia jej obiektów przez satelity szpiegowskie, planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Ucieczka na Zachód

W obliczu bezpośredniego zagrożenia dekonspiracją Kukliński wraz z żoną i dwoma synami uciekł z Polski i dotarł do Stanów Zjednoczonych – z pomocą CIA – na krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 roku. Trzy lata później, 23 maja 1984 roku, został skazany zaocznie przez sąd wojskowy w Warszawie na karę śmierci[3]. Wyrok został złagodzony do 25 lat więzienia w 1990 r., a w 1995 r. wyrok uchylono i Kuklińskiemu przywrócono stopień pułkownika. Sprawę skierowano ponownie do prokuratury wojskowej i postanowieniem z 22 września 1997 śledztwo umorzono, argumentując, że Kukliński działał w stanie wyższej konieczności, przy czym uzasadnienie zostało utajnione[2].

Jego pełnomocnikiem był Józef Szaniawski, którego starania doprowadziły do rehabilitacji płk. Kuklińskiego[4]. Kukliński odwiedził Polskę w kwietniu 1998 r. Był inicjatorem powstania Pomnika Katyńskiego w Warszawie, odsłoniętego 6 maja 1998. Po rehabilitacji nadano mu m.in. honorowe obywatelstwa miast Krakowa[5] i Gdańska.

Kukliński zmarł 11 lutego 2004 w wieku 73 lat w szpitalu. Przyczyną śmierci był udar mózgu.

Urnę z prochami płk. Kuklińskiego przywiózł do Polski Józef Szaniawski[6]. 19 czerwca 2004 r. w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie spoczęły prochy płk. Kuklińskiego i jego starszego syna Waldemara, który zginął w sierpniu 1994 roku w niejasnych okolicznościach (został kilkakrotnie rozjechany przez terenowy samochód na terenie kampusu uniwersyteckiego w Phoenix na oczach świadków. Sprawców nie ujęto – w odnalezionym samochodzie nie odkryto żadnych odcisków palców[7]). Drugi syn, Bogdan Kukliński, według oficjalnej wersji zaginął bez śladu podczas morskiego rejsu w 1993 roku. W 2009 roku „Wprost” wysunęło hipotezę, że zaginięcie zostało sfingowane przez CIA w ramach programu ochrony świadków[8].

Ryszard Kukliński był mężem Joanny z domu Christ, urodzonej w Mysłowicach (1932-2013)[9][10].

W grudniu 2008 r. CIA ujawniła raporty Kuklińskiego z roku 1981 zawierające między innymi charakterystykę gen. Jaruzelskiego[11].

800px-Ryszard_Kuklinski_-_grave

Kontrowersje

Ocena postaci Ryszarda Kuklińskiego budzi kontrowersje wśród publicystów i skrajne emocje opinii publicznej w Polsce. Wśród zarzutów wymieniane jest złamanie przysięgi wojskowej i narażenie infrastruktury kraju oraz polskich sił zbrojnych na większe straty podczas ewentualnej wojny. Ale w przypadku wojny, jak mówił dokument podpisany przez Jaruzelskiego, ZSRR przejęłoby kontrolę nad wojskiem polskim, a więc i nad samym państwem polskim. Dochodziło na tym tle do incydentów, między innymi nieznani sprawcy uszkodzili w nocy z 12 na 13 grudnia 2011 r. popiersie płk. Kuklińskiego w Parku im. H. Jordana w Krakowie. Zamalowano napis „pułkownik” i dopisano pod nazwiskiem słowo „zdrajca”. Z boku pomnika namalowano napis „śmierć USA”, pomalowano też czerwoną farbą lewe ramię popiersia.

Ze względu na tajność większości dokumentacji związanej ze służbami specjalnymi, działalność Ryszarda Kuklińskiego budzi kontrowersje również u historyków. Zdaniem m.in. Pawła Wieczorkiewicza i Franciszka Puchały, istnieje możliwość, że był on w istocie podwójnym agentem, działającym na rzecz wywiadu radzieckiego GRU[2][12][13]. Na taką możliwość wskazywał również Czesław Kiszczak[12], a bezpośrednio twierdził tak były radziecki attaché wojskowy Jurij Ryliow[2]. Poinformowanie Amerykanów o planach wprowadzenia stanu wojennego, wiążącego się z odsunięciem ryzyka interwencji radzieckiej w Polsce, mogło być według tej tezy korzystne dla strony radzieckiej, chcącej uniknąć nieprzewidywalnych zachowań rządu USA[12]. Historycy ci podkreślają, że wiedza przypisywana Kuklińskiemu jest wyolbrzymiana, a zwłaszcza nie mógł on znać planów wojennych ZSRR, do których polscy oficerowie w ogóle nie mieli dostępu[2]. Zauważa się także, że Kukliński w latach 70. żył na bardzo wysokiej stopie materialnej, jak na oficera Wojska Polskiego, co nie budziło podejrzeń, a po jego ucieczce strona radziecka nie wyciągnęła żadnych konsekwencji wobec gen. Kiszczaka, odpowiedzialnego za polski wywiad[12].

Awanse

  • Naramiennik Chorazy LWP 43-52.svg chorąży – 1950
  • Naramiennik Podporucznik land.png podporucznik – 1951
  • Naramiennik Porucznik land.png porucznik – 1952
  • Naramiennik Kapitan land.png kapitan – 1955
  • Naramiennik Major land.png major – październik 1963
  • Naramiennik Podpułkownik land.png podpułkownik – czerwiec 1967
  • Naramiennik Pułkownik land.png pułkownik – 1972

Ordery i odznaczenia

  • Srebrny Krzyż Zasługi
  • Srebrny Medal „Za zasługi dla obronności kraju”
  • Srebrny Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”
  • Brązowy Medal „Za zasługi dla obronności kraju”
  • Brązowy Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”
  • Medal Polonia Mater Nostra Est – 1998
  • Medal Zwycięstwa i Wolności
  • Medal 10-lecia Polski Ludowej
  • Krzyż Armii Krajowej

Kukliński otrzymał również wysokie odznaczenie CIA – Distinguished Intelligence Medal[14], które aż do tego momentu nadawane było wyłącznie obywatelom USA.

W 1998 roku został odznaczony Medalem Polonia Mater Nostra Est.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych od chwili śmierci Ryszarda Kuklińskiego zabiega o awansowanie go do stopnia generała brygady i uhonorowanie Orderem Orła Białego. Bezskutecznie zwracało się wcześniej w tej sprawie z podobnymi apelami do prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego.

O pośmiertne podniesienie rangi pułkownika Ryszarda Kuklińskiego do rangi generała zwróciła się 18 lutego 2004 roku do prezydenta RP inicjatywa polityczna „Centrum” pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Religi.

Izba Pamięci

W 2006 na warszawskiej Starówce, przy ul. Kanonii 20/22 (w pobliżu katedry św. Jana Chrzciciela) utworzono Izbę Pamięci Pułkownika Kuklińskiego[15]. 17 listopada 2010 Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o jej zamknięciu[16], jednak decyzję cofnęła i izba pamięci nadal jest otwarta[17]. Założycielem i dyrektorem Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego był Józef Szaniawski; po śmierci którego kieruje nią jego syn, Filip Frąckowiak[18].

Publikacje i filmy o płk. Kuklińskim

RKukliński

Wydawnictwo podziemne z 1987 r.

Wśród publikacji książkowych pojawiły się dotychczas następujące pozycje:

  • Andrzej Krajewski, Bohater z bliska. Zasługa dla Polski,1999.
  • Andrzej Krajewski, Zasługa dla Polski, 2014, e-book.
  • Józef Szaniawski, Pułkownik Kukliński. Misja Polska,
  • Józef Szaniawski, Samotna misja – pułkownik Kukliński i zimna wojna, 2000,
  • Józef Szaniawski, Pułkownik Kukliński – tajna misja, 2008,
  • Benjamin Weiser, Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne.
  • Maria Nurowska, Mój przyjaciel zdrajca, 2004
  • Marek Barański, Nogi Pana Boga, 2010
  • Yust Ronald, Jack Strong Vel Ryszard Kukliński nadaje, 2014
  • Franciszek Puchała, Szpieg CIA w polskim Sztabie Generalnym, 2014

Filmy:

  • Pułkownik Kukliński, film dokumentalny z 1997, reż. Andrzej Trzos-Rastawiecki;
  • Sprawa Pułkownika Kuklińskiego, film dokumentalny z 1998, reż. Jolanta Kessler, Józef Szaniawski;
  • Gry wojenne, film dokumentalny z 2008, reż. Dariusz Jabłoński. Jego premiera odbyła się w grudniu 2008 w siedzibie CIA[19];
  • Jack Strong, film fabularny z 2014, reż. Władysław Pasikowski, w rolę pułkownika Ryszarda Kuklińskiego wcielił się Marcin Dorociński.
  • Pułkownik Ryszard Kukliński: Samotny bohater, który uratował nas od zagłady

Pułkownik Ryszard Kukliński miał dostęp do najbardziej tajnych dokumentów Układu Warszawskiego. Poznał plany nuklearnej ofensywy paktu przeciwko Zachodowi. Ta wojna oznaczałaby zagładę Polski i znacznej części Europy. Przekazując te informacje Stanom Zjednoczonym, sparaliżował agresywne plany Związku Radzieckiego.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-pulkownik-ryszard-kuklinski-samotny-bohater-ktory-uratowal-n,nId,1099357#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

  • Pułkownik Ryszard Kukliński: Samotny bohater, który uratował nas od zagłady

Pułkownik Ryszard Kukliński miał dostęp do najbardziej tajnych dokumentów Układu Warszawskiego. Poznał plany nuklearnej ofensywy paktu przeciwko Zachodowi. Ta wojna oznaczałaby zagładę Polski i znacznej części Europy. Przekazując te informacje Stanom Zjednoczonym, sparaliżował agresywne plany Związku Radzieckiego.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-pulkownik-ryszard-kuklinski-samotny-bohater-ktory-uratowal-n,nId,1099357#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Wielcy Polacy- Konstanty Borzęcki (Mustafa Dżaleddin-Pasza, 1826 – 1876)

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 10 Październik 2013

Konstanty Borzęcki – człowiek, któremu Turcja zawdzięcza nie tylko wprowadzenie alfabetu łacińskiego

Mustafa_dzelaledin

Konstanty Borzęcki

Konstanty Borzęcki (także Mustafa Dżaleddin-Pasza, Mustafa Celaleddin Pasza (ur. 10 kwietnia 1826, zm. w 1876) – uczestnik powstań polskich, turecki generał, strateg[1], także pisarz.

Brał udział w powstaniu wielkopolskim 1848 roku (powstanie poznańskie przeciwko Prusakom) oraz w rewolucji węgierskiej w latach 1848-49 (walczył w Legionie Polskim na Węgrzech w czasie wojny austriacko-węgierskiej). Po upadku tego zrywu wyemigrował do Turcji, gdzie zaciągnął się do armii. Tam przyjął nowe nazwisko Mustafa Dżaleddin-Pasza, a także nową religię – islam w 1849.

W Turcji wsławił się na polu bitwy w licznych wojnach, w których uczestniczył od 1852 roku. Został kapitanem tureckiego sztabu generalnego i naczelnikiem działu kartograficznego, a następnie otrzymał stopień generała dywizji. Jest zaliczany do grona “ojców nowoczesnego tureckiego patriotyzmu”.[2]

Zginął w wojnie z Czarnogórą. Jego ciało zostało złożone w meczecie w Spor nad Driną w Albanii, gdzie został pochowany jako turecki bohater narodowy.

  • Napisał Le Turcs anciens et modernes – pracę historyczną o staro- i nowożytnej Turcji.
  • Jego potomek (prawnuk) to Nazim Hikmet Ran, pisarz (poeta i nowelista).

Tyle z Wiki – jak zwykle gdy postać jest ważna a sprzeczna z wizerunkiem Polaka-Katolika, otrzymujemy niewiele albo nic na interesujące nas tematy.

Tutaj więcej o Borzęckim w artykule poświęconym Lechistanowi i Turcji

au70– dyną po Podole, Krym i kau-

au71

ŁĄTKA JERZY

PASZA Z LECHISTANU MUSTAFA DŻELALEDIN

(KONSTANTY BORZĘCKI)

(streszczenie)

latka

            Borzęccy to jeden z najliczniejszych rodów szlacheckich w Polsce. Poza rodzinnym Kozarzowem zamieszkiwali m.in. na Rusi, Litwie, Mazowszu, Wołyniu, w Galicji oraz w województwach Kijowskim i Poznańskim. W dawnej Rzeczypospolitej piastowali rożnego rodzaju godności i urzędy publiczne. Niektórzy członkowie tego rodu odgrywali,( ważne rolę w życiu politycznym kraju.

Paweł – w roku 1792 był deputatem do Trybunału Lubelskiego. Ożeniony z Salomeą Słubicką z którą miał trzech synów; Franciszka, Wincentego i Tomasza.

            Franciszek – najstarszy spośród synów Pawła i Salomei Słubickiej. Urodzony około 1781 roku był majstrem sukienniczym. Mieszkał w Wieruszowie w domu pod numerem 99.

Tomasz – los rzucił go do Krakowa. Był właścicielem majątku Jeleń koło Chrzanowa, ale równocześnie pełnił jakąś funkcję w biurze referenta. Ożeniony z Józefatą Błaszczyńską z którą mieszkał u Ojców Franciszkanów. Miał z nią dwóch synów: Aureliana i Kulomba oraz córkę Mariannę.

Aurelian – był zarządcą gorzelni w powiecie olkuskim. Aresztowany za powiązania z członkami tajnego związku działającego w Krakowie oraz zamiar założenia takiegoż w Królestwie Polskim, wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 1840 roku został przymusowo wcielony do armii rosyjskiej. Służbę odbywał w Korpusie Syberyjskim. W 1841 roku został ułaskawiony i zwolniony ze służby na mocy ukazu amnestyjnego wydanego z okazji zaślubin carewicza Aleksandra. Zmarł w 1882 roku.

Kulomb – uczestnik powstania krakowskiego w 1846 roku. Po jego upadku aresztowany, skazany na dwanaście lat wiezienia i w dniu 8 sierpnia 1846 roku osadzony w twierdzy Spilberg. Uwolniony na mocy amnestii w dniu 5 kwietnia 1848 roku, wkrótce potem brał udział w Wiośnie Ludów na Węgrzech. W 1849 roku szukał schronienia w Turcji. Przez wiele lat był tam oficerem w pułku Kozaków Mechmeda Sadyka (Michała Czaykowskiego). Zmarł w Jassach w 1869 roku.

Marianna – w 1899 roku jako siostra Kunegunda przebywała w klasztorze Bernardynek w Krakowie.

            Wincenty – przypuszczalnie był najmłodszym z synów Pawła i Salomei Słubickiej. Urodził się w Wieruszowie około 1790 roku. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na okres fascynacji Napoleonem i jego wielkich zwycięstw w których wielu Polaków brało czynny udział a następnie druzgocących klęsk. Prawdopodobnie początkowo wybrał karierę wojskową. Wiadomo jest że bliżej nieznany Wincenty Borzęcki od 1816 roku był starszym sierżantem pierwszego pułku piechoty liniowej Królestwa Polskiego. W dniu 15 grudnia 1816 roku rozkazem dziennym naczelnego wodza, wielkiego księcia Konstantego otrzymał żądaną przez siebie dymisję (prosił o nią ze względu na zły stan zdrowia), a wraz z nią, w nagrodę za zasługi i długoletnie dobre sprawowanie awans na stopień podporucznika. Czy ów Wincenty był synem Pawła i Salomey Słubickiej niestety pozostaje sprawą otwartą. Nie wiadomo również kiedy Wincenty pojawił się w Modrzewcu. Ten mały majątek ziemski położony był na terenie wsi Kleczów odległej o 12 kilometrów od Radomska. W 1885 roku liczył 185 mórg ziemi ornej. W czasach Wincentego stały tam dwa domy: jeden stanowił zapewne dwór a drugi oficynę w której mieszkało kilka osób służby. Wincenty był właścicielem Modrzewca, równocześnie jednak pełnił funkcję wójta Kleczowa, co może wskazywać że funkcja ta była przypisana do majątku. Ożeniony z Józefą Kurczewską miał z nią sześciu synów: Ignacego Józefa, Konstantego, Juliana, Narcyza, Teofila oraz Marcina Pawła W 1826 roku Józefa miała 36 lat a wiec podobnie jak jej mąż urodziła się około 1790 roku. Co do ich synów to przypuszczalnie wszyscy dostali staranne wykształcenie.

Ignacy Józef – był najstarszym z synów Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodzony w 1824 roku ponoć od dziecka miał i powołanie kapłańskie. Gdy ukończył 9 lat rodzice przyjęli dla niego guwernera. W trzynastym roku życia wstąpił do drugiej klasy gimnazjum piotrkowskiego. W cztery lata później przerwał naukę w tej szkole i udał się do Włocławka, gdzie przez rok uczył się łaciny pod opieką księdza Ignacego Borzęckiego. Po przeszkoleniu ksiądz Ignacy dał mu pismo polecające do seminarium. W piśmie tym udzielił Ignacemu Józefowi pozwolenia na poświecenie się stanowi duchownemu według jego powołania i życzenia. Rekomendacja ta wystarczyła, by we wrześniu 1844 roku został on przyjęty do Seminarium Włocławskiego Po dwóch latach studiów w tej uczelni został przeniesiony do Akademii Teologii Rzymsko-katolickiej w Warszawie, gdzie zdał pomyślnie egzaminy końcowe i w dniu 31 października 1847 roku otrzymał świecenia kapłańskie. Jako ksiądz, Ignacy Józef cieszył się dobrą opinią. Od 1851 roku pełnił funkcje kanonika w Kozminku. Tam w spokoju spędził resztę swojego długiego życia poświęcając się całkowicie służbie Bożej i studiowaniu książek. Z tego okresu zachował się tylko jeden ślad jego aktywności publicznej. W 1862 roku zwrócił się do J. I. Kraszewskiego z propozycją opublikowania w „Gazecie Polskiej” jego projektu walki z alkoholizmem. Ksiądz Ignacy żył 60 lat. 14 stycznia 1884 roku po południu udał się na spacer za miasto. Około pól mili od domu upadł i już nieżywego o godzinie 15 znalazły go jakieś przejeżdżające tamtędy panie. Pomimo wszelkich starań jakie na miejscu mogli mu otaczający udzielić, przywrócony do życia nie został. Pogrzeb odbył się nazajutrz, we wtorek 15 stycznia 1884 roku o godzinie jedenastej rano.

Julian – urodził się w 1828 roku. Prawdopodobnie ukończył gimnazjum piotrkowskie. Następnie poświęcił się karierze wojskowej w armii rosyjskiej. Niestety mimo wieloletniej służby dorobił się tylko stopnia podporucznika. Zmarł w Moskwie przed 1875 rokiem.

Teofil – urodził się w 1830 roku. Nie wiadomo czy ukończył jakąś szkołę. Żył z gospodarowania. Po 1862 roku osadzony przez brata Narcyza na majątku rodziców w Modrzewcu, prawdopodobnie przebywał tam aż do śmierci.

Marcin Paweł – urodził się w 1831 roku. Jego imiona pojawiają się tylko w księgach metrykalnych urodzeń, co może wskazywać że zmarł bezpotomnie, możliwe że jeszcze w wieku dziecięcym.

Narcyz – był najmłodszym synem Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodził się około 1836 roku. Prawdopodobnie ukończył gimnazjum piotrkowskie, po czym poświęcił się karierze wojskowej. Kariery tej nie zrobił gdyż w 1862 roku, że względu na zły stan zdrowia, musiał zakończyć swoją jedenastoletnią służbę wojskowa. Gdy powrócił do Modrzewca zastał już tylko szczątki majątku rodziców (w sumie 60 mórg zadłużonej ziemi i kilkaset rubli gotówką). Dzięki wytężonej pracy z czasem spłacił długi i uporządkował (gospodarkę majątku. Ożeniwszy się z wdową po Weyhorze z domu Gadomską, właścicielką folwarku liczącego 280 mórg ziemi, przeniósł się do żony a na ojcowiźnie osadził swojego brata Teofila. Szczęście jednak nie sprzyjało Narcyzowi. Z powodu nieurodzaju a przede wszystkim w wyniku procesów o ziemię, stracił część majątku żony, a resztę był zmuszony sprzedać. Otrzymał jednak w wieczysta dzierżawę majątek Mierzanowice w powiecie Wieluńskim. Wkrótce niepowodzenia życiowe całkowicie go załamały. Sprzedał, swoją część majątku za 500 srebrnych rubli. Odmówił też pójścia do któregoś z dzieci. Założył własne gospodarstwo, gdzie przez trzy lata wiódł pustelnicze życie, póki nie wyczerpały mu się pieniądze. Zmarł po 1880 roku. Z żoną miał troje dzieci: syna Konstantego, przez najbliższych zwanego Kasprem, oraz dwie córki: Annę i Marię.
Maria – wyszła za mąż za wdowca Majkowskiego z zawodu ślusarza. Żyła w strasznej biedzie mieszkając z mężem i będącym na bezrobociu dorosłym pasierbem, w małej facjatce na ulicy Wolskiej w Warszawie. W czasie czternastoletniego pożycia z Majkowskim urodziła mu sześcioro dzieci. Niestety, czworo z nich zmarło. Maria była bardzo źle traktowana zarówno przez męża jak i przez pasierba. W chwili zwątpienia pisała, że gdyby nie dzieci dawno by sobie życie odebrała.
Losy Konstantego – jedynego syna Narcyza są nieznane. Wszystko wskazuje jednak, że nie zapewnił on ciągłości rodu.

            Ignacy – urodził się w 1775 roku. Był synem nieznanego z imienia Borzęckiego.  Matka Agnieszka w 1817 roku miała 75 lat (urodziła się wiec około 1742 roku). Nie umiała pisać Po śmierci pierwszego męża, a ojca Ignacego, powtórnie zamężna z Wawrzyńcem Dobraczyńskim (lub Dobczyńskim).
Ignacy, przyjaciel domu Wincentego Borzęckiego z Modrzewca był księdzem. Przez długie lata sprawował funkcję proboszcza we wsi Makowiska. Nie cieszył się tam jednak dobrą opinią. W 1807 roku do sądu cywilnego wpłynęła na niesfornego księdza pierwsza skarga. Parafianin Wojciech Słubicki (Słabicki) oskarżył go o wiele poważnych wykroczeń, a swoje zarzuty poparł zeznaniami świadków. Część z tych zarzutów dotyczyła wyłudzania pieniędzy za posługi kapłańskie. M.in. pewnego razu ksiądz Ignacy nie zjawił się o umówionej porze aby udzielić ślubu, a później zażądał od młodych dodatkowej spowiedzi i ponownej opłaty za zapowiedzi. Oskarżono go również o to, że dość często przebywał poza parafią, z drugiej zaś strony kategorycznie zabraniał udawania się z prośbą o udzielenie chrztu choremu dziecku czy też ostatniej posługi umierającemu do innych księży mieszkających w sąsiedztwie. Z tego powodu m.in. w Gajecicach zmarło dziecko bez chrztu. Skądinąd wiadomo ze ksiądz Ignacy miał majątek Naramice w gminie Walichowy (miejscowość Walichowy leży w odległości 15 km od Wieruszowa). Dla majątku tego często porzucał zajęcia w parafii Makowiska. Kilka lat później, a dokładnie w 1817 roku, postępowanie księdza Ignacego znów stało się powodem sprawy sadowej. Zaczęło się od tego, że jeden z parafian zamiast spodziewanych zapowiedzi usłyszał z ambony pod swoim adresem obelżywe słowa. Dotknięty tym do żywego nie pozostał dłużny i wyjawił co wiedział. Według jego zeznań proboszcz miał pobić i wypędzić że wsi męża swojej kochanki, niejakiego Bogumiła Henniga. Ten odchodząc, ponoć przy świadkach, oświadczył, że nie jest ojcem dziecka, którego właśnie spodziewała się jego żona. Ponadto zarzucono księdzu pobicie swojego ojczyma. Sprawa zakończyła się dla Ignacego pomyślnie, gdyż świadkowie zaprzeczyli jakoby oskarżenia były prawdziwe. W latach 1825-1844 Ignacy był proboszczem w parafii pod wezwaniem św. Witalisa w Tuszynie. Tu w 1831 roku jeszcze raz pozwano go do sądu. Tym razem skargę wniosła Rada Obywatelska gminy Tuszyn. Najprawdopodobniej postawiono mu wtedy zarzut bezprawnego korzystania z beneficjum.
Na starość ksiądz Ignacy nieco się ustatkował W 1833 roku zorganizował własną szkolę, a w 1835 roku złożył egzamin ekstraordynaryjny konkursowy uprawniający do korzystania z beneficjum. Po tej dacie nie ma już na niego skarg. Zmarł 24 sierpnia 1844 roku o godzinie piątej rano. Prawdopodobnie ten sam Ignacy kanonik kaliski 1841 roku.

            Konstanty (Mustafa Dżelaleddin) – był potomkiem starego rodu szlacheckiego. Syn Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodził się 10 kwietnia 1826 roku o godzinie szóstej rano. Pierwsze lata życia z pewnością spędził w rodzinnym Modrzewcu. Później podjął naukę w gimnazjum w Piotrkowie Trybunalskim. W latach 1844-1846 studiował malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Rok 1846 był przełomowy w życiu Konstantego. Będąc na półmetku studiów artystycznych porzucił je nagle by wstąpić do Seminarium duchownego we Włocławku. Podobno to ojciec Konstantego, wbrew woli syna, zapisał go do seminarium. Krok ten można tłumaczyć tylko złą sytuacją materialną rodziny. Studia w seminarium rozpoczął Konstanty w dniu 1 września 1846 roku. Brak kontaktu z otaczającym światem i niezwykle trudne warunki bytowe, musiały na nim wywrzeć wyraźne piętno. Jego dni były całkowicie wypełnione nauką i obowiązkami. Pomimo to Konstanty znajdował czas na malarstwo. Jego obraz przedstawiający św. Wincentego jeszcze w 1908 roku wisiał w ołtarzyku sali filozoficznej seminarium włocławskiego. Może Konstanty, podobnie jak jego starszy brat Ignacy Józef, został by księdzem, a żyjąc później długo i spokojnie w jakiejś wiejskiej parafii, uprawiał by amatorsko malarstwo, ale ważne wydarzenia polityczne zmieniły całe jego życie. W marcu 1848 roku wybuchło powstanie w Wielkim Księstwie Poznańskim. Konstanty, jak wielu jego rówieśników, najprawdopodobniej dał się ponieść fali patriotycznego zrywu i opuściwszy ukradkiem seminarium udał się tam aby przyłączyć się do powstańców. Nie wiadomo w jakich okolicznościach został on wcielony do powstańczych szeregów i kiedy przeszedł chrzest bojowy. Na pewno brał udział w walkach o Nowe Miasto, jako żołnierz 4 kompanii strzelców. W sumie jednak w dziejach powstania zapisał się raczej epizodycznie.

konstanty_01aBitwa pod Sokołowcem w dniu 2.05.1848 roku.
(Litografia E, Lamaitre’a według rysunku Konstantego Borzęckiego).

Po jego upadku nie miał już dokąd wrócić. Jako powstaniec był niewątpliwie poszukiwany przez policję. Z kolei rodzina nie mogła mu wybaczyć ucieczki z seminarium. Jedynym wyjściem dla byłego aluma pozostawała emigracja. Gdy więc dowództwo pruskie wydało odezwę zapewniającą każdemu, kto w ciągu tygodnia zgłosi się do władz, gwarancje wolności osobistej i paszport do Francji, od razu podjął decyzję. Niestety zbyt pochopnie. Natychmiast został aresztowany i osadzony w twierdzy poznańskiej, a następnie doprowadzony do więzienia w Kostrzyniu.

konstanty_02a

Powstańcy wielkopolscy 1848 roku w drodze do więzienia.
(Litografia Konstantego Borzęckiego wedłóg rysunku Polikarpa Gumińskiego).

Nie stracił jednak nadziei i wraz z innymi więźniami wystosował w dniu 10 czerwca 1848 podanie do pruskiej Rady Ministrów z prośbą o wydanie paszportów umożliwiających im wyjazd za granicę. Niestety zamiast tego wszystkich ich odesłano do twierdzy Magdeburg. Beznadziejna sytuacja nie załamała Konstantego. Chcąc poprawić swój byt, wykonał w wiezieniu kilkanaście litografii utrwalających jego niedawne przeżycia powstańcze. Prace te dość życzliwie zostały przyjęte przez krytyków. Nie wiadomo w jakich okolicznościach Konstanty opuścił więzienie. Prawdopodobnie w końcu uzyskał od władz pruskich upragniony paszport. Niezwłocznie tez udał się do Francji podobno z zamiarem zostania oficerem. Francji chwilowo jednak nie zależało na szkoleniu polskich oficerów. Inaczej było natomiast w Turcji, gdzie z sympatią odnoszono się do uchodźców. Każdy kto miał jakiekolwiek pojecie o rzemiośle wojennym mógł otrzymać stopień oficerski i stanowisko w armii sułtańskiej. Był wszakże jeden warunek. Należało przyjąć islam i złożyć przysięgę na wierność sułtanowi. I tym razem Konstanty nie zastanawiał się długo. Jego pobyt we Francji był tak krótki, że zapewne nie zdążył on nawet rozpocząć tam nauki w jakiejś szkole wojskowej. W końcu października lub na początku listopada był już w Konstantynopolu, gdzie niezwłocznie przyjął islam i nowe imię Mustafa, a ponieważ jednocześnie został mianowany oficerem przysługiwał mu również tytuł beja. Zaraz potem Konstantego przeegzaminował oficer francuski będący wykładowcą w Wyższej Szkole Wojskowej państwa osmańskiego. Egzamin musiał dla niego wypaść pomyślnie, bo Mustafa uzyskał stopień kapitana inżynierii i został przyjęty do sztabu generalnego armii sułtańskiej. Z nieznanych przyczyn wkrótce zmieniono te decyzje i miast do sztabu wysłano go Diyarbakiru na głębokiej prowincji, gdzie dobrowolnie raczej nikt się nie wybierał. Mustafa przybył tam przed końcem listopada 1849 roku. Najbliższe dwa lata służby były dla Mustafy nieciekawe i wcale nie zapowiadały jego późniejszej kariery. Nie mając konkretnego zajęcia, nie dostając tez żadnych bardziej odpowiedzialnych zadań do wykonania, czas spędzał w nudzie przerywanej od czasu do czasu utarczkami z miejscową władzą wojskową. Bardzo wtedy tęsknił do piotrkowskich nizin. Nostalgię próbował pokonać robiąc dużo szkiców, głównie swoich współtowarzyszy i niekiedy malując obrazy olejne. W końcu nie mogąc dłużej znieść tej sytuacji zwrócił się do swojego paszy z prośbą o dymisję lub przydzielenie mu jakiegoś ambitnego zadania. W odpowiedzi pasza raczej retorycznie zapytał go, jakie zadanie chciałby otrzymać. Czy byłby w stanie wykonać jakąś fortyfikację np. blokhauz (drewniano-ziemna lub betonowa budowla pełniąca funkcję strażnicy lub punktu oporu). Mustafa wyraził pełną gotowość i w krótkim czasie przedstawił paszy nie tylko komplet planów, ale i model blokhauzu. Szczęście mu sprzyjało. Niedługo potem zaszła pilna potrzeba budowy tego typu fortyfikacji na granicy z Persją. Przysłany w tym celu ze Stambułu pułkownik bej Abdi, pierwszy oficer armii osmańskiej, nie tylko nie słyszał nigdy co to jest blokhauz, to jeszcze pomimo przedstawienia mu rysunków i modelu, nie był w stanie pojąć na czym ma polegać budowa takiego obiektu. Pasza choć bardzo do tej pory niechętny Mustafie, musiał zmienić o nim zdanie i w efekcie mianował go jedynym konstruktorem blokhauzu, odpowiedzialnym za całą budowę. Pułkownik bej Abdi miał mu towarzyszyć tylko jako doradca w sprawach administracyjnych.
25 sierpnia 1850 roku wyjechali oni do Hartumu. Mimo niekorzystnej pory, na zadanie paszy od razu rozpoczęto budowę. Teraz dopiero Mustafa mógł się przekonać o zwyczajach panujących w administracji państwa osmańskiego. Wprawdzie miał on zupełną swobodę w prowadzeniu budowy, jednak pułkownik w ogóle nie dopuszczał go do rachunkowości, gdzie robił ogromne nadużycia. W dodatku Mustafa dowiedział się przypadkiem, że za wybudowanie blokhauzu jego towarzysz ma uzyskać stopień generała. Po cichu liczył jednak na to, że po skończeniu budowy pułkownik spełni swoje obietnice i zabierze go ze sobą do Stambułu. Tym razem wiara nie zawiodła Mustafy. Już w lecie 1851 roku przybył on do Stambułu gdzie uzyskał przydział do sztabu generalnego. Tam Mustafa zwrócił na siebie uwagę dostojników osmańskich. Jeden z nich, pasza Ömer, wziął go do swojego wydziału, a wysoko ceniąc jego umiejętności, wkrótce bardzo polubił i ożenił że swoja starszą córką Saffet.

mustafa_02aMustafa Dżelaledin (Fotografia ze zbiorów Siny Özkok)

Koneksje rodzinne na pewno ułatwiły Mustafie zrobienie kariery wojskowej. W latach 1853-1856 jako dowódca armii sułtańskiej w Batawii brał udział w wojnie Krymskiej. Dał wtedy wyjątkowe dowody swojej odwagi. M.in. podczas bitwy o Szekutil prowadząc oddział na bagnety, pierwszy przekroczył most silnie broniony przez Rosjan. Po zakończeniu wojny w Imperium Osmańskim nastąpiło kilka miesięcy spokoju. Wtedy to prawdopodobnie Mustafa poślubił pannę Saffet. Niestety szczęście pary młodej nie trwało długo. Wkrótce wybuchła nowa wojna, tym razem na terytoriach arabskich. Żona Mustafy nosiła wtedy w łonie jego pierwsze dziecko. On jednak nie bacząc na to, niezwłocznie udał się do Bagdadu jako oficer sztabowy głównodowodzącego, paszy Omera Lutvi. Tam mianowany podpułkownikiem oraz dowódcą armii sułtańskiej w Iraku i Hidzazie, zabawił w sumie kilka miesięcy. Gdy powrócił wreszcie do domu jego syn Enver już chodził i właśnie zaczynał mówić. Do tej pory nie znał ojca to też bał się tego obcego, groźnego mężczyzny i początkowo nie chciał się nawet do niego zbliżyć.

W latach 1861-1862 Mustafa brał udział w tłumieniu powstania Czarnogórców. Była to wojna okrutna i krwawa. Po obu stronach pochłonęła ona liczne ofiary. Również Mustafa został ranny w czasie bitwy o miejscowość Martinici, jednak dzięki zasługom zdobytym w tej kampanii awansował na stopień pułkownika. Niestety w wyniku knowań jednego z wysokich dowódców osmańskich zaraz po jej zakończeniu został odesłany do prowincjonalnego Tyrnowa (dzisiaj w Grecji). Dla Mustafy była to osobista porażka, a dla jego najbliższych najszczęśliwszy okres życia. Mieszkali wtedy w ogromnym kompleksie pałacowym, który tylko w nieznacznej części byli w stanie zagospodarować. Ich życie właściwie ograniczało się do spędzania czasu we własnym gronie. Idylla rodzinna znów nie trwało długo. W 1867 roku wybuchło powstanie na Krecie, gdzie Mustafa musiał się niezwłocznie udać. Pełniąc w czasie tej kampanii funkcje szefa sztabu armii osmańskiej, znów się wyróżnił, ponieważ jeszcze w czasie jej trwania otrzymał stopień generała brygady a wraz z nim tytuł paszy.

 

Po zakończeniu walk na Krecie, pasza Mustafa Dżelaleddin na krótko został skierowany do Szumli, po czym wrócił do Stambułu. Tu wynajął dom, w którym zamieszkał wraz z rodziną. Jego zawistni wrogowie wkrótce znowu jednak dali znać o sobie i pasza Dżelaleddin ponownie został oddelegowany na prowincje, tym razem do Monastyru (dzisiaj Bitola w Jugosławi). Mimo że był wtedy bardzo chory, wykonał rozkaz i z gorączką pojechał do swojego nowego garnizonu. Krotko potem w 1870 roku pojawił się w Jeniszehir (dzisiaj Larisa w Grecji). Tam podczas ścigania w pobliskich górach powstańców greckich, otrzymał dramatyczna wiadomość. Decyzją z dnia 18 maja 1871 roku został zdymisjonowany i przeniesiony na emeryturę oraz wezwany do niezwłocznego powrotu do Stambułu. Dla 44-letniego generała, dla którego wojowanie stanowiło największą namiętność, uznanie za niezdolnego do dalszej służby było największą życiową tragedią.

Dymisja paszy Mustafy Dżelaleddina została podyktowana względami politycznymi. Ostatnimi czasy w rządzie Porty przeważać zaczęły głosy opowiadających się za podjęciem współpracy z Rosją. W tej sytuacji ambasador rosyjski, generał Ignatiew, bez trudu mógł doprowadzić do usunięcia z wpływowych stanowisk, zawsze niechętnych Rosji, Polaków. Los ten spotkał również paszę Dżelaleddina. Jego dymisja była jednak na tyle ważna, że generał Ignatiew niezwłocznie powiadomił o niej, w specjalnej depeszy, samego cara Aleksandra. Dlaczego fakt ten był dla Rosji aż tak ważny? Pan ambasador już od pewnego czasu bacznie śledził poczynania bohaterskiego Polaka. Szczególnie niepokojący był dla niego szybki rozwój zainicjowanego przez pasze Dżelaleddina, ruchu odrodzenia narodowego Turków. Ruch ten miał na celu wzmocnienie siły państwa osmańskiego a to akurat nie leżało w interesie Rosji. Należało zatem jak najszybciej pozbyć się popularnego generała, co osiągnięto właśnie przez doprowadzenie do jego dymisji. Jeszcze bardziej niż dymisja, paszę Mustafę Dżelaleddina, dotknęło inne nieszczęście, zmarł jego młodszy synek Ali Sejfi. To zupełnie go załamało. Emerytowany generał zamknął się w swoim mieszkaniu w azjatyckiej części Stambułu i przez 8 miesięcy z niego nie wychodził. Podobno zajmował się wychowywaniem syna Envera oraz pisaniem i malarstwem.

W międzyczasie w rządzie osmańskim zaszły poważne zmiany. Najwyższy dowódca armii, człowiek który doprowadził do dymisji paszy Dżelaleddina, teraz sam popadł w niełaskę sułtana. Jego następca w dniu 3 marca 1872 roku przywrócił paszę do służby i skierował do sztabu generalnego. W 1873 roku pasza Mustafa Dżelaleddin ponownie wyruszył na wojnę. Tym razem został mianowany jednym z dowódców armii działającej na obszarze Serbii i Czarnogóry. Po kilku miesiącach walk kampania ta została zakończona i generał mógł znowu powrócić na łono rodziny.

W 1875 roku wybuchło kolejne powstanie w Hercegowinie. Wkrótce ogarnęło ono znaczną cześć Bałkanów. Porta posiadała nad powstańcami nieznaczną przewagę liczebną, znacznie natomiast górowała nad nimi uzbrojeniem. Mimo to w połowie 1875 roku powstańcy osiągnęli wyraźny sukces likwidując na znacznym obszarze tureckie garnizony. Nie zdołali oni opanować jedynie kilku najlepiej umocnionych twierdz, ale i te z braku zaopatrzenia broniły się już ostatkami sił.
Dla paszy Mustafy Dżelaleddina skończyły się więc spokojne dni, spędzone w gronie rodzinnym. Najpierw został skierowany do serbskiego miasteczka Nisz, a następnie mianowany szefem sztabu armii, działającej w Hercegowinie. Do Hercegowiny przybył w końcu marca 1875 roku. Wziął tam udział w dwóch kampaniach mających na celu dostarczenie prowiantu do odciętego przez powstańców garnizonu tureckiego w Nikszciu. Pierwsza prowadzona osobiście przez głównodowodzącego armii paszę Muhtara, w skutek popełnionych przez niego ewidentnych błędów, zakończyła się dla oddziałów tureckich totalna klęską. Druga kierowana bezpośrednio przez paszę Dżelaleddina, dzięki jego doświadczeniu wojennemu i zmysłowi taktycznemu, przyniosła pełny sukces armii osmańskiej, powodując jednocześnie duże straty w szeregach powstańców. Sytuacja ta spowodowała, że naczelny wódz postarał się jak najszybciej pozbyć ambitnego paszy. Wkrótce też został on odesłany do Bośni. Tam pasza Mustafa Dżelaleddin odniósł chyba największy w życiu sukces wojskowy. W kilkudniowej bitwie oddziały tureckie dosłownie rozgromiły serbską armię. Osiągnięte zwycięstwo przyczyniło się do awansowania paszy Mustafy Dżelaleddina na stopień generała dywizji. Z kolei w oczach sprzymierzonych sił powstańczych, wyrósł on na jednego z najgroźniejszych dowódców osmańskich. Jak bardzo się go bano, może świadczyć następująca historia. Pewnego razu pasza Dżelaleddin otrzymał zadanie udania się do Sarajewa, w celu zebrania posiłków, a następnie przeprowadzenia ich do Trebinji. Dowiedziawszy się o tym Książe czarnogórski Mikołaj wydał rozkaz wzięcia go do niewoli. Nikt jednak nie odważył się uderzyć na siły kierowane przez paszę Dżelaleddina, w związku z czym zaniechano wszelkiej akcji przeciwko niemu. Mimo więc, że miał on tylko niewielki oddział żołnierzy tureckich, nie niepokojony swobodnie dotarł do celu.
Sukcesy na froncie bośniackim nie mogły jednak odmienić losów tej wojny. W pobliskiej Hercegowinie armii niedawnego rywala Mustafy, paszy Muhtara, groziła całkowita likwidacja. Sytuacja ta zmusiła Ministerstwo Wojny do działania. Wkrótce pasza Mustafa Dżelaleddin otrzymał rozkaz aby pozostawiwszy część swoich wojsk w Sarajewie, niezwłocznie wyruszył na pomoc paszy Muhtarowi. Oddziały powstańców hercegowińskich zamierzały nie dopuścić do połączenia obu armii, jednak na tzw. Popowym Polu zostały oskrzydlone i przy przeważającej sile przeciwnika, musiały się wycofać na bezpieczną pozycję. Pasza Muhtar widząc niepowodzenie swojego planu osaczenia powstańców wpadł we wściekłość. Jako głównodowodzący armii osmańskiej w Hercegowinie, wydał rozkaz pacyfikacji wszystkich wsi jakie tylko oddziały Porty napotkają po drodze. Pasza Dżelaleddin powinien był się temu rozkazowi podporządkować, jednak walka z cywilną ludnością nie była w jego zwyczaju. Stąd też maszerując że Stolacza po stoczeniu potyczki z powstańcami w pobliżu wsi Lubinje (jedynej której nie mógł ominąć a jednocześnie jedynej nie spalonej w tej kampanii), nie zastosował wobec jej mieszkańców żadnych represji. Postępowanie takie zostało przez paszę Muhtara uznane za niesubordynacje. Uwięził on paszę Dżelaleddina w areszcie domowym, a następnie oskarżył o niewykonanie rozkazu. Sprawa ta mogła zakończyć się dla paszy Dżelaleddina sądem wojskowym. Na szczęście zdołał on jakoś oczyścić się z zarzutów. W rezultacie zamiast degradacji, otrzymał rozkaz udania się do korpusu albańskiego w Skutarii, gdzie miał pełnić funkcję szefa sztabu. Wyruszył tam w końcu sierpnia 1876 roku. Albański korpus sił osmańskich uchodził za najgorzej nieprzygotowaną do walki armię padyszacha. Stąd natychmiast po przybyciu, pasza Mustafa Dżelaleddin zażądał wyłączenia osiemnastu z dwudziestu ośmiu stacjonujących tam batalionów i przekazania ich pod jego bezpośrednie dowództwo. Przez około dwa tygodnie jednostki te były intensywnie ćwiczone i uczone nowych zasad walki. Ponadto z każdego batalionu, pasza Dżelaleddin, wybrał najlepszych i najbardziej ofiarnych żołnierzy, tworząc z nich doborowe oddziały awangardowe w skuteczności walki, mające dorównać Czarnogórcom. Rankiem 9 października 1876 roku, głównodowodzący armią osmańską na Bałkanach, pasza Derwisz, po pięciokrotnym fiasku zadania ciosu oddziałom Czarnogórskim od południa, podjął próbę szturmu na ten kraj od strony Albanii. Po zajęciu wsi Nowe Selo, przygotowane przez paszę Mustafę Dżelaleddina doborowe oddziały piechoty, osłaniane ogniem artyleryjskim i karabinowym, rozpoczęły szturm na położone za tą wsią wzgórze Maliani, gdzie znajdowały się umocnienia wojsk czarnogórskich. Pasza Dżelaleddin znów wykazał się bezprzykładnym męstwem. Kroczył w pierwszych szeregach dowodzonych przez siebie oddziałów. Czy wychodził śmierci naprzeciw? Raczej nie. Kochał przecież swoją kobietę i syna, znał również te tereny. Czternaście lat wcześniej, podczas próby przełamania obrony Czarnogórców w okolicy pobliskiej wsi Martinici, został poważnie ranny. Tym razem bój był jeszcze bardziej zajadły. Bitni, walczący na ojczystej ziemi Czarnogórcy, atakując zza osłoniętych pozycji zadawali napastnikom dotkliwe straty. W rezultacie siłom osmańskim udało się wedrzeć na wyżynę dopiero w czasie trzeciego szturmu. Padło wielu żołnierzy paszy Dżelaleddina. On sam również został ranny. Była to już siódma rana odniesiona przez niego w trwającej dwadzieścia osiem lat karierze wojskowej. Tym razem jednak został postrzelony w brzuch. Wiedział co to znaczy. Mając świadomość nadchodzącego końca, zdążył jeszcze wysłać telegram do padyszacha z prośbą o zaopiekowanie się synem Enverem. W ostatnich minutach życia nie odmawiał, zwyczajem muzułmańskich wojowników, wersetów z Koranu tylko mówił coś po polsku. Między innymi kilkakrotnie powtórzył słowa „psiakrew Katerina”. Dla nikogo nie powinno być wątpliwe, że słowa te odnosiły się do Katarzyny Wielkiej, carycy rosyjskiej, głównej sprawczyni wydarzeń, które wiele lat później przywiodły Konstantego Borzęckiego do udziału w tej niesprawiedliwej wojnie. Pasza Mustafa Dżelaleddin konał osiem godzin. Zmarł rankiem 10 października 1876 roku w szpitalu, w miasteczku Spuz, nad rzeka Zeta w Czarnogórze i tam został pochowany na dziedzińcu miejscowego meczetu. Na jego grobie ktoś postawił prostą piaskowcową kolumnę zakończoną rzeźbionym fryzem.
Kilkanaście miesięcy później Spuz został zdobyty przez Czarnogórzan. Grób polskiego szehida znalazł się poza granicami kraju dla którego żył, walczył i zginął. Oczywiście w wolnej Czarnogórze nikt nie opiekował się grobem, przez nikogo niekochanego tu osmańskiego generała. W czasie drugiej wojny światowej miasteczko Spuz zostało doszczętnie zniszczone. Po istniejących tu kilku tureckich meczetach nie pozostał żaden ślad. Nie zachował się również grób paszy Mustafy Dżelaleddina. Nie istnieje również rodzinny majątek Konstantego – Modrzewiec. W miejscu gdzie kiedyś się znajdował, obecnie istnieje olbrzymia odkrywka kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie.

Mapa okolic nieistniejącego już majątku Modrzewiec na tle mapy obecnej odkrywki kopalni węgla brunatnego.

Jak już wspomniano Mustafa Dżelaleddin ze związku z Safet Ömar miał dwóch synów: Envera Hassana i Ali Sejfi.
Ali Sejfi – syn Mustafy Dżelaleddina i  Safet Ömer. Zmarł w wieku dziecięcym.
Enver Hassan – syn Mustafy Dżelaleddina i  Safet Ömer urodzony w Stambule 1857 roku. W wieku 10 lat został oddany do szkoły prowadzonej przez zakonników. Przez trzy lata uczeń Galatasaray, najbardziej prestiżowej osmańskiej szkoły średniej. Później ojciec osobiście zajął się jego edukacją. Bez problemu zaliczył jednak ostatnią klasę i uzyskał świadectwo ukończenia tej szkoły. W 1875 roku został przyjęty do Collegium Chantal w Paryżu. W 1876 roku po śmierci ojca na rozkaz sułtana musiał przerwać dalszą naukę i powrócić do Imperium Osmańskiego. Tam postanowił pozostać przy matce w Stambule przyjmując posadę w stopniu kapitana w Sztabie Generalnym Armii. Poślubił Leylę, córkę paszy Mehmeda Ali (Karola Detroi). Miał z nią pięcioro dzieci: Aisze Dżelile. Münevver, Sarę, Mustafę Dżelaleddina i Mechmeda Ali. Pełnił wiele funkcji wojskowych i państwowych. W 1890 roku mianowany attache wojskowym w Wiedniu. W 1897 roku w czasie wojny turecko-greckiej mianowany gubernatorem wojennym w Volos (Grecja). W imieniu sułtana w 1898 roku przebywał z misją w Stanach Zjednoczonych. W 1899 roku podjął myśl powtórnego małżeństwa z córką Wincentego Loffino w związku z czym miał zamiar przejścia na katolicyzm. Korespondował w tej sprawie z siostrą zakonną Kunegundą.  W imieniu sułtana w 1901 roku przebywał z misją w Chinach. W uznaniu zasług mianowany generałem świty sułtana i odznaczony orderem Osmanije. w Erenkoy w Turcji. Po opuszczeniu pierwszej żony przeszedł na katolicyzm i poślubił Hortensję Loffino, córkę Wincentego. Dla zachowania pozorów ślub odbył się jednak w obrządku muzułmańskim.  Ze związku tego narodziło się troje dzieci: Ömar Songar, Enver Songar i Suzan.  Po przejściu na emeryturę założył liceum w Erenkoy. Amatorsko zajmował się również studiami nad historią Turków.
Ajsze Dżelile – najstarsza córka Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubiła Hikmeta ?. Była jedną z pierwszych tureckich artystek malarek (znana jako Dżelile Enver). Po rozwodzie z mężem przeniosła się do Berlina.
Münevver – córka Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubiła poetę Samiha Rifata, syna Hasana Rifata, pozostałego przy boku Mustafy Dżelaleddina w chwili jego śmierci. SamihRifat był wysokim urzędnikiem osmańskim. Przez pewien okres czasu pełnił funkcję gubernator Trabzonu. Aktywnie działał w ruchu dążącym do utworzenia Republiki Tureckiej. Po jej powstaniu był posłem do parlamentu. Został wybrany pierwszym prezesem Towarzystwa Języka Tureckiego. Był również działacz Tureckiego Towarzystwa Historycznego.
Sara – najmłodsza córka Envera Hasana i Leyli Ali. W wieku 14 lat została wydana za ??, któremu już w następnym roku urodziła córkę. Poślubiła secundo voto inżyniera budowlanego Avni Okçu.Małżonkowie utrzymywali bliskie kontakty z Polakami. Żyła jeszcze w 1986 roku. Mieszkała w Stambule. Na starość zaczęła malować.
Mustafa Dżelaleddin – syn Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubił Francuzkę Gabrielę Taron, która powiła mu córkę Münevver. Był tureckim dyplomatą. Zmarł przedwcześnie.
Münevver – córka Mustafy Dżelaleddina i Gabrieli Taron. Żyła w wolnym związku ze słynnym poetą tureckim Nazimem Hikmetem Ranem, synem Ajsze Dżelile. Miała z nim syna Mehmeta. Nazim miał poglądy komunistyczne. Prawdopodobnie za jego namową na początku początku lat pięćdziesiątych XX wieku Münevver opuściła Turcję i przeniosła się do Polski. Nosiła tu nazwisko Borzęcka. Pracowała tu jako lektorka języka tureckiego na Uniwersytecie Warszawskim. Była współautorką książki „Historia literatury tureckiej”. Po wydarzeniach marcowych 1968 roku wyjechała na stałe do Francji. Wyszła za mąż za ? Volkoff-Andac. Zajmowała się tłumaczeniem literatury tureckiej.
Mehmed Ali – Envera Hasana i Leyli Ali. Brak o nim jakichkolwiek informacji.
Enver Songar – syn Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarł w 1981 roku.
Ömar Songar – syn Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarł w 1980 roku.
Suzan – córka Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarła w 1986 roku.

Źródło: Łątka Jerzy, 1993 – Pasza z Lechistanu Mustafa Dżelaleddin (Konstanty Borzęcki). Społeczny Instytut Historii Kultury Turcji. Kraków.

Turecki generał rodem spod Piotrkowa

Anna Pawlikowska


08-04-2011 / AP

Sto osiemdziesiąt pięć lat temu, 10 kwietnia 1826 r., we wsi Modrzewiec na ziemi piotrkowskiej urodził się Konstanty Borzęcki, bardziej znany jako Mustafa Dżelaleddin, turecki generał, a wcześniej student malarstwa, kleryk, uczestnik powstania wielkopolskiego.

Mustafa Dżelaleddin-Pasza /fot. Internet
Mustafa Dżelaleddin-Pasza /fot. Internet

Pierwsze lata życia spędził w rodzinnym dworze w Modrzewcu – wsi startej obecnie z powierzchni ziemi przez wyrobiska kopalni węgla brunatnego w  Bełchatowie – pod opieką rodziców, Wincentego i Józefy z Kurczewskich. Gimnazjum ukończył w Piotrkowie Trybunalskim, po czym jako osiemnastoletni utalentowany młodzieniec rozpoczął studia malarskie w otwartej właśnie wówczas Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Z niewiadomego powodu – biograf Konstantego przypuszcza, że wbrew jego woli podjął tę decyzję ojciec zdesperowany trudną sytuacją materialną rodziny – dwa lata później wstępuje do Seminarium Duchownego we Włocławku.

Choć zmuszony do obrania tej drogi, przykładał się do nauki pilnie. Nie zrezygnował jednak z malarstwa. Jeszcze na początku XX w. w jednym z ołtarzy seminaryjnych wisiał obraz Borzęckiego przedstawiający św. Wincentego. Z tej koleiny, wiodącej – jakby się mogło wydawać – wprost do zacisznej plebanii, w której mógłby spokojnie dawać upust swoim artystycznym skłonnościom, wypchnęły go gwałtowne wydarzenia. Jak wielu innych młodych mężczyzn porzucił utartą rutynę, by przyłączyć się do powstania, które wybuchło w Wielkim Księstwie Poznańskim w marcu 1848 r.

Powstańcze losy Konstantego Borzęckiego nie są znane – jedyne, co o nim wiadomo, to że jako żołnierz 4. kompanii strzelców brał udział w bitwie o Nowe Miasto. Być może walczył także pod Sokołowem, skoro zachowała się litografia Lamaitre’a według rysunku Borzęckiego. Pewne jest jednak, że tych kilka wiosennych tygodni na zawsze i diametralnie odmieniło jego życie. Po kapitulacji powstania nie miał dokąd wracać. Poszukiwała go pruska policja, zatem o powrocie do seminarium nie mogło być mowy, a skoro je porzucił, nie mógł też liczyć na wsparcie rodziny. Słysząc, że władze chcą pomóc uczestnikom walk w emigracji do Francji, zdecydował się ujawnić – co było błędem, gdyż pruskie deklaracje były tylko zasadzką. Zamiast nad Sekwanę, trafił do poznańskich lochów, a potem do ciężkiego więzienia w Kostrzyniu. Gdy wraz z innymi złapanymi w tę matnię powstańcami złożył petycję wzywającą władze do dotrzymania obietnicy i umożliwienie emigracji, wysłano ich wszystkich do Magdeburga. Z okresu uwięzienia zachowało się kilkanaście litografii o tematyce powstańczej wykonanych według rysunków Borzęckiego.

Nie wiadomo, jak w końcu udało mu się wydostać na wolność. Ale się wydostał. Wyjechał do Francji, gdzie jednak perspektywy zdobycia wykształcenia oficerskiego okazały się marne. Wymarzonym za to miejscem dla powstańczych niedobitków była armia turecka. Mając nawet nikłe doświadczenie w sztuce wojennej można było tam liczyć na stopień oficerski, pod jednym wszelako warunkiem – przejścia na islam i złożenia przysięgi na wierność sułtanowi. Początek roku 1949 Borzęcki powitał już w Konstantynopolu – jako Mustafa Dżelaleddin-bej. Po złożeniu egzaminu (kadra oficerska składała się w dużej mierze z Francuzów) uzyskał stopień kapitana wojsk inżynieryjnych i został członkiem sztabu generalnego. Służył początkowo na prowincji, ale zasługi w budowie fortyfikacji pozwoliły mu po kilku latach powrócić do Stambułu, gdzie wkrótce ożenił się z córką jednego z osmańskich dostojników.

W kolejnych latach uczestniczył w wielu bitwach wojny krymskiej, potem w tłumieniu różnych antytureckich powstań – w Czarnogórze i w Grecji. Dawał dowody bezprzykładnego bohaterstwa, do dziś sławionego w Turcji, dzięki czemu mimo intryg i waśni na sułtańskim dworze stale awansował uzyskując w końcu szlify generalskie i tytuł paszy.

Polityka przerwała jego dobrą passę, gdy w stolicy imperium zaczęło się mówić o zbliżeniu z Rosją. 44-letni generał został niespodziewanie zdymisjonowany, o czym rosyjski ambasador niezwłocznie poufną depeszą powiadomił cara Aleksandra. Widocznie sukcesy wojenne Mustafy, a jeszcze bardziej jego osiągnięcia w budzeniu narodowego patriotyzmu Turków stanowiły poważne zagrożenie dla rosyjskich planów… Zmuszony do przejścia w stan spoczynku generał oddał się wychowaniu syna, sztuce i piśmiennictwu politycznemu. Przypuszczalnie wtedy powstała jego znana książka „Le Turcs anciens et modernes”, która ponoć wywarła wielki wpływ na Mustafę Kemala Atatürka. Dowodził w niej, że miejsce Turcji jest w Europie, zaś Turcy – którzy jego zdaniem powinni przyjąć alfabet łaciński – są takim samym członkiem europejskiej rodziny narodów, jak Francuzi czy Polacy.

Nie trwało to jednak długo. W państwie osmańskim zmiany dokonywały się szybko i gwałtownie. Już kilkanaście miesięcy później Mustafa znowu ruszył na front, tym razem bałkański. W Bośni, w walce z przeważającymi siłami serbskimi, odniósł swoje największe zwycięstwo, po którym jego sława rozniosła się szeroko. Opowiadano nie tylko o jego męstwie, o licznych ranach, o niezwykłym szacunku żołnierzy, ale też o tym, że potrafił zaryzykować swoją pozycję i odmówić wykonania rozkazu, który uważał za niegodny żołnierza – palenia serbskich wsi w odwecie za klęskę poniesioną przez jego zwierzchnika, głównodowodzącego armią.

9 października 1876 r. podczas bitwy z wojskami Czarnogóry nieopodal wsi Nove Selo został ciężko ranny w brzuch. Mając świadomość zbliżającego się końca, poprosił w liście padyszacha o opiekę nad swoim synem Enverem. Opowiadano, że przed śmiercią nie recytował Koranu, jak przystało muzułmaninowi, ale po polsku przeklinał carycę Katarzynę, sprawczynię konfliktu, który przypłacił życiem. Zmarł na drugi dzień w szpitalu w Spużu i tam, na dziedzińcu miejscowego meczetu został pochowany, Dziś po tym meczecie i po grobie Mustafy Dżelaleddina-Paszy nie ma już śladu.

Ślad po nim zachował się jednak w tureckiej kulturze, i to nie tylko jako wspomnienie jego wojennych dokonań czy intelektualnego wpływu na Ojca Turków. Za jego prawnuka podawał się jeden z najbardziej znanych na świecie tureckich poetów – Nazim Hikmet Ran (1901 – 1963), komunista. Wyjechał z Turcji wraz ze swą partnerką Münevver – istotnie prawnuczką Mustafy Dżelaledina, która dożyła swych dni w Warszawie, przyjmując nazwisko Borzęcka. Grób Nazima Hikmeta w Moskwie do dziś przyciąga tureckie wycieczki, zaś w Stanach Zjednoczonych w tym roku odbędzie trzeci już festiwal poezji noszący jego imię. W Polsce jedną z najbardziej znanych krewnych Mustafy Dżelaleddina-Paszy była malarka związana ze Starym Sączem, Bronisława Rychter-Janowska (1868 – 1953).

Korzystałam z książki Jerzego S. Łątki Pasza z Lechistanu. Mustafa Dżelaleddin (Konstanty Borzęcki), Kraków 1993.

Polecam też stronę: http://polacywmacedonii.net/wywiady/konstanty-borzecki-mustafa-dzelaledin/

Biografia

Konstanty Borzęcki 1826-1876 . Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Po dwóch latach od rozpoczęcia studiów został zmuszony do ich porzucenia i wstąpienia do seminarium Duchowego we Włocławku. W 1848 brał udział w Powstaniu Wielkopolskim. Działalność niepodległościowa zmusiła go do emigracji. Początkowo wybrał Francję, ostatecznie trafił do Turcji. W Imperium Osmańskim rozpoczął nowy rozdział życia. Przyjął islam, co ułatwiło mu rozwój kariery wojskowej. Zmarł na terenie dzisiejszej Czarnogóry…..

Great Polish People – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in Polska, wiersze by bialczynski on 2 Sierpień 2013

339088

Rzeczpospolita from 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent as strong as division

 


Jerzy Szajnowicz-Iwanow (pronounced: Ivanov): Polish man in the English service – the hero of the Greek resistance movement

A misty autumn night falls at the Aegean Sea. At Greek banks near Marathon a British submarine emerges to the surface after a week of sailing from Alexandria. “Thunderbolt” has a few mysterious passengers on her board. A blue-eyed blond man of an athletic build goes down as first to a rubber boat moored alongside the boat side, carrying a little soldered can tin in which there is a hidden radio transmitter. He does not look Greek. But he once confided in commander Crouch – the commander of the ship – that he felt like at home there. Earlier, the commander had been told by one of the heads of intelligence in Egypt that he was his most important passenger – “agent number one to the Balkans”.

The boat of “Thunderbolt” comes to the shore after midnight. Later that same evening, “agent number one”, from now on Nikolaus Tsenoglu, arrives in Athens. Soon a dangerous explosion at the Peloponnesian railway happens. Among the passengers is also Mr Tsenoglu from Crete. He is carefully watching the damaged engine. English “cardiff”, a piece of artificial coal with an explosive thrown into a coal carriage, blew the firebox. Within less than a year from now the English “agent number one” was to become the most dangerous enemy of the Axis countries in the Balkans and the hero of the Greek resistance movement. Allied commanders admitted after the war that his activity ”was equivalent to the combat actions of divisions “.

iwanow1

From Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, properly Jerzy Iwanow (born on December 14th, 1911, died on 4th January 1943 in Athens) – Polish scout, athlete, during World War II an agent of British and Polish special services and hero of the Greek resistance movement.
He was the son of Russian Colonel Vladimir Iwanow and Leonarda Szajnowicz from Warsaw. He was born in Warsaw, Poland. When he was a few years old, his mother remarried a Greek Jannis Lambrianidis and moved to Thessaloniki where young Iwanow moved to live in 1925. He passed his secondary school exams in the Secondary Comprehensive School of French Secular Mission in 1933, and in 1938 he graduated from the Catholic University of Louvain (Belgium) – with a Master of Science degree in agricultural sciences. In August 1939 he was granted a diploma of the Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. He was a polyglot, apart from the Polish language he excellently mastered English, Russian, French, German and Greek. He was a remarkable swimmer [1] (a representative of Poland in water polo).

He was in Greece when World War II broke out. In May 1940, he began working with Polish military outpost in Thessaloniki. From April 1941 he stayed in Palestine. He expected to be sent to the Carpathian Brigade, but was eventually seconded to the disposal of the British troops. As a man of the British Special Operations Executive Unit No.004 in Cairo, he became an agent of British intelligence. After training in Alexandria he was transported (under the code name of “033 B”) aboard the British submarine “Thunderbolt” to Greece in October 1941.

In cooperation with the Greek resistance movement he led espionage and sabotage activity. He passed information on to the English commanders about German military installations in Greece, movements of German and Italian troops, convoys sent  to North Africa. In March 1942, under the guise of a Greek port worker in the team of Skaramanga yard, he got inside the U-boat U-133 and sank it with magnetic mines. In the following months he became famous for his next brave diversionary actions, for example, sending down a few ships in the Piraeus and some further in Pharos, as well as installing a magnetic bomb on U-boat U-372 in Corinth (the ship was forced to emerge onto the surface in the waters of the Levant and then was destroyed by the British navy). Iwanow’s group destroyed or damaged 400 German and Italian aircraft in the Malziniotti plants in New Faleron (a district of Athens).

Iwanov-Szajnowicz was caught three times by the Gestapo. However, ha managed to escape twice. On September 8th, 1942,  he was recognised and betrayed by a friend, and then was arrested in Athens for the third time. On December 2nd he got a triple sentence to death by the German court. He died on January 4th, 1943, hurt by an SS man while  trying to escape from the place of execution – a military shooting range in Kesariani – a district of  Athens, then executed, along with other convicts.

Iwanow-Szajnowicz was posthumously awarded the Order of Military Virtue. In July 1945 Marshal Harold Alexander announced thanks to Iwanov on behalf of the Allied Nations, and in a few years after Iwanow’s death Queen Elizabeth II donated £ 1,000 to his family in recognition of his achievements.

The literary work protagonist of the biographical novel by Stanisław Strumph-Wojtkiewicz Agent Nr.1″, and 1971 film – a drama thriller – was made in Poland on the basis of the events of Iwanow-Szajnowicz’s espionage and sabotage activity in Greece, under the title Agent nr 1″ directed by Zbigniew Kuźmiński with Karol Strasburger in the lead role.

100 years ago Jerzy Iwanow-Szajnowicz – a Polish super agent – was born


 agent660

PAP, photo NAC, illustration for the text

100 years ago – Jerzy Iwanow-Szajnowicz was born on 14th of December in 1911 in Warsaw. During World War II he was a 033B agent of British intelligence. He became famous for blowing up German ships and supply vessels. His statue stands in Thessaloniki.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz was the son of a Russian man and a Polish woman. A few years later his mother broke up with his father and she went to Thessaloniki with her second husband, Greek businessman Jannis Lambrianidis. Jerzy remained in the country and started his education at a Catholic school of Marian Fathers. At the age of 14 he moved to Thessaloniki to his mother and was educated in a French high school. He also started training swimming and was soon successful. While studying agronomy in the Belgium Louvain, he became the Belgian Academic Champion in swimming.

He always came to the country on Summenr holidays where he soon became a member of the Warsaw AZS (Akademicki Związek Sportowy – the Academic Sports Association). He was the mainstay of the water polo with which he won the Polish championship in 1937. Later, as a player of the national team he represented the country in international competitions many times. After the outbreak of the war he began to work with Polish military mission in Thessaloniki helping Polish refugees.

After Germany occupied Greece, Iwanow-Szajnowicz forced his way through to the Independent Brigade of Carpathian Shooters training in Palestine. However, his Russian name to which he added his mother’s maiden name did not made a positive impression on the Poles.

The English, however, appreciated particularly his linguistic abilities (he knew six languages) and they sent him to training for intelligence agents to their centre in Alexandria. Soon after that, as the 033B he was transferred to Greece, officially as Kiriakos Paryssis with the task of elimination of sources of provision and military supply for Afrika Korps. He quickly organised a network of contacts among various professional groups and his colleagues conducted significant sabotage actions against Germans, among others causing aircraft accidents by throwing substances that changed the chemical composition of fuel or destroying train engines carrying weapon. Iwanow-Szajnowicz also passed on information to the the English about the position of German and Italian forces.

He often participated personally in the actions. As an excellent swimmer, he made even very long distances without specialised equipment in the night and placed magnetic mines onto hulls of German troops or onto ones with supply for the troops of the Third Reich.
In this way, he destroyed, among others, a German submarine and an Italian chaser. He often changed his identity. He had an enormous network of contacts and caused such great losses in the German forces that a high reward was offered for helping to catch him.

to be continued on Wp.pl

 

JISz

Tagged with: Jerzy Iwanow-Szajnowicz, Wielcy Polacy (Great Poles)

(Photo: NAC / NAC)

Wielcy Polacy – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 5 Czerwiec 2013

339088Rzeczpospolita z 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent o sile dywizji

Jerzy Szajnowicz-Iwanow: Polak w angielskiej służbie bohaterem greckiego ruchu oporu

Nad Morzem Egejskim zapada mglista jesienna noc. U greckich brzegów w pobliżu Maratonu wynurza się na powierzchnię, po tygodniu rejsu z Aleksandrii, brytyjski okręt podwodny. „Thunderbolt” ma na pokładzie kilku tajemniczych pasażerów. Do przycumowanej przy burcie gumowej łodzi jako pierwszy – dźwigając zalutowaną blaszankę po konserwach, w której ukryty jest nadajnik radiowy – schodzi atletycznie zbudowany niebieskooki blondyn. Nie wygląda na Greka. Ale komandorowi Crouchowi, dowódcy okrętu, zwierzył się, że czuje się w tych stronach jak w domu. Wcześniej komandor dowiedział się od jednego z szefów wywiadu w Egipcie, że to jego najważniejszy pasażer – „agent numer jeden na Bałkany”.

Łódź z „Thunderbolta” dobija do brzegu po północy. Jeszcze tego samego dnia wieczorem „agent numer jeden”, od tej chwili Nikolaus Tsenoglu, dociera do Aten. Wkrótce na kolei peloponeskiej w pobliżu greckiej stolicy dochodzi do groźnego wybuchu. Wśród pasażerów jest również pan Tsenoglu z Krety. Uważnie ogląda uszkodzoną lokomotywę. Angielski „cardiff”, kawałek sztucznego węgla z ładunkiem wybuchowym, wrzucony do węglarki, rozsadził palenisko parowozu. W ciągu niespełna roku od tej chwili angielski „agent numer jeden” miał się stać najgroźniejszym wrogiem państw Osi na Bałkanach i bohaterem greckiego ruchu oporu. Alianccy dowódcy przyznawali po wojnie, że jego działalność „odpowiadała dokonaniom bojowym dywizji”.

iwanow1

Z Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, właśc. Jerzy Iwanow (ur. 14 grudnia 1911, zm. 4 stycznia 1943 w Atenach) – polski harcerz, sportowiec, w czasie II wojny światowej agent brytyjskich oraz polskich służb specjalnych i bohater greckiego ruchu oporu.

Był synem rosyjskiego pułkownika, Władimira Iwanowa i warszawianki Leonardy Szajnowicz, urodził się w Warszawie. Gdy miał kilka lat, jego matka wyszła ponownie za mąż, za Greka Jannisa Lambrianidisa i przeprowadziła się do Salonik, gdzie w 1925 r. zamieszkał też młody Iwanow. Maturę zdał w Liceum Francuskiej Misji Świeckiej w 1933 r., w 1938 ukończył – jako magister nauk rolniczych – Uniwersytet Katolicki w Louvain (Belgia). W sierpniu 1939 uzyskał dyplom Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. Był poliglotą, oprócz polskiego opanował świetnie języki: angielski, rosyjski, francuski, niemiecki i grecki. Był znakomitym pływakiem [1] (reprezentant Polski w piłce wodnej).

Wybuch wojny zastał go w Grecji. W maju 1940 r. rozpoczął współpracę z polską placówką wojskową w Salonikach. Od kwietnia 1941 przebywał w Palestynie. Oczekiwał na skierowanie do Brygady Karpackiej, jednak został ostatecznie odkomenderowany do dyspozycji wojsk brytyjskich. Jako człowiek British Special Operations Executive unit No.004 w Kairze został agentem brytyjskiego wywiadu. Po przeszkoleniu w Aleksandrii został w październiku 1941 (pod kryptonimem „033 B”) przetransportowany na pokładzie brytyjskiego okrętu podwodnego „Thunderbolt” do Grecji.

We współpracy z greckim ruchem oporu prowadził działalność szpiegowską i sabotażową. Przekazywał dowództwu angielskiemu informacje o niemieckich instalacjach wojskowych w Grecji, ruchach wojsk niemieckich i włoskich, konwojach płynących do Afryki Północnej. W marcu 1942 pod przykrywką greckiego pracownika portowego w zespole stoczni Skaramanga dostał się do wnętrza U-boota U-133 i zatopił go za pomocą min magnetycznych. W następnych miesiącach wsławił się kolejnymi śmiałymi akcjami dywersyjnymi, m.in. posłaniem na dno paru statków w Pireusie i paru kolejnych na Faros, a także zainstalowaniem w Koryncie bomby magnetycznej na U-boocie U-372 (okręt zmuszony do wynurzenia się na wodach Lewantu został zniszczony przez marynarkę brytyjską). Grupa Iwanowa zniszczyła lub uszkodziła około 400 samolotów niemieckich i włoskich w zakładach Malziniotti w Nowym Faleronie (dzielnica Aten).

Iwanow-Szajnowicz był trzykrotnie łapany przez Gestapo. Dwa razy zdołał jednak zbiec. 8 września 1942, rozpoznany i zdradzony przez znajomego, został aresztowany w Atenach po raz trzeci. 2 grudnia otrzymał od sądu niemieckiego potrójny wyrok śmierci. Zginął 4 stycznia 1943, zraniony przez SS-mana podczas próby ucieczki już z miejsca straceń – strzelnicy wojskowej w dzielnicy Aten Kesariani, następnie rozstrzelany, wraz z innymi skazańcami.

Iwanow-Szajnowicz został odznaczony pośmiertnie Orderem Virtuti Militari. W lipcu 1945 marszałek Harold Alexander ogłosił podziękowanie dla Iwanowa w imieniu Narodów Sprzymierzonych, a królowa Elżbieta II w kilka lat po śmierci agenta przekazała rodzinie zmarłego 1000 funtów w uznaniu jego zasług.

Bohater literacki biograficznej powieści Stanisława Strumph-Wojtkiewicza „Agent Nr.1”, a w 1971 r. nakręcono w Polsce film – dramat sensacyjny na kanwie wydarzeń z działalności szpiegowskiej i dywersyjnej Iwanowa-Szajnowicza w Grecji, pt. „Agent nr 1”, w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego z Karolem Strasburgerem w roli głównej.

100 lat temu urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz polski super agent

PAP, fot. NAC, ilustracja do tekstu
  AAA
agent660
(fot. NAC / NAC)

100 lat temu – 14 grudnia 1911 roku w Warszawie – urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz. Podczas II wojny jako agent 033B brytyjskiego wywiadu zasłynął z tego, że sam wysadzał niemieckie okręty i statki zaopatrzeniowe. Jego pomnik stoi w Salonikach.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz był synem Rosjanina i Polki. Matka kilka lat później rozstała się z ojcem i wyjechała do Salonik z drugim mężem, greckim biznesmenem Jannisem Lambrianidisem. Jerzy pozostał w kraju i rozpoczął edukację w szkole oo. Marianów. W wieku 14 lat wyjechał do Salonik do matki i kształcił się dalej we francuskim liceum. Rozpoczął również treningi pływackie i szybko zaczął odnosić sukcesy. W trakcie studiów agronomicznych w belgijskim Louvain został Akademickim Mistrzem Belgii w pływaniu.
kacje zawsze przyjeżdżał do kraju, gdzie szybko został członkiem warszawskiego AZS. Był filarem sekcji piłki wodnej, z którą w 1937 r. wywalczył mistrzostwo Polski. Później jako zawodnik narodowej kadry wielokrotnie reprezentował kraj na zawodach zagranicznych. Po wybuchu wojny podjął współpracę z polską misją wojskową w Salonikach, udzielając pomocy polskim uchodźcom.

Po zajęciu przez Niemcy Grecji Iwanow-Szajnowicz przedarł się do szkolącej się w Palestynie Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Jednak jego rosyjskie nazwisko, do którego dołączył panieńskie nazwisko matki nie nastroiło Polaków zbyt przychylnie.

Anglicy jednak docenili zwłaszcza jego lingwistyczne zdolności (znał sześć języków) i skierowali go na szkolenie dla agentów wywiadu do swojego ośrodka w Aleksandrii. Niebawem już jako agent nr 033B został przerzucony do Grecji, oficjalnie jako Kiriakos Paryssis z zadaniem likwidacji źródeł zaopatrzenia aprowizacyjnego i wojskowego dla Afrika Korps. Szybko zorganizował sieć kontaktów wśród różnych grup zawodowych, a jego współpracownicy przeprowadzali znaczące akcje sabotażowe przeciw Niemcom m.in. przyczyniając się do wypadków samolotów poprzez wrzucanie substancji zmieniających skład chemiczny paliwa lub niszcząc lokomotywy pociągów przewożących broń. Iwanow-Szajnowicz przekazywał także Anglikom informacje o położeniu sił niemieckich i włoskich.

W akcjach często uczestniczył osobiście. Jako doskonały pływak pod osłoną nocy przebywał bez specjalistycznego sprzętu nawet bardzo długie dystanse i umieszczał na kadłubach jednostek niemieckich lub z zaopatrzeniem dla wojsk III Rzeszy miny magnetyczne, które powodowały ogromne zniszczenia. Zniszczył w ten sposób m.in. niemiecką łódź podwodną i włoski ścigacz. Często zmieniał tożsamość, miał ogromną sieć kontaktów i powodował tak znaczące straty w siłach niemieckich, że za pomoc w jego ujęciu proponowano wysoką nagrodę.

cd Wp.pl
JISz

Wielcy Polacy – Jan Czochralski (1885 – 1953) – ojciec światowej elektroniki.

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 22 Maj 2013

Czochralski_6Wiki:

Jan Czochralski

(ur. 23 października 1885 w Kcyni, zm. 22 kwietnia 1953 w Poznaniu) – polski chemik, metaloznawca, wynalazca powszechnie stosowanej do dzisiaj metody otrzymywania monokryształów krzemu, nazwanej później metodą Czochralskiego, podstawy procesu produkcji mikroprocesorów. Najczęściej wymieniany polski uczony we współczesnym świecie techniki.

Urodził się w Kcyni na Pałukach, będących wówczas pod zaborem pruskim[1]. Był ósmym z dziesięciorga dzieci wielkopolskich rzemieślników, Franciszka Czochralskiego i Marty z Suchomskich. Ojciec prowadził zakład stolarski, robiąc meble domowe i trumny. Czochralski zgodnie z wolą ojca ukończył Seminarium Nauczycielskie w Kcyni[potrzebne źródło], ale nie mogąc pogodzić się z ocenami, podarł świadectwo maturalne. Po otrzymaniu świadectwa, „upewniwszy się u swojego profesora, że nie podlega już rygorom szkolnym”, podarł świadectwo mówiąc „Proszę przyjąć do wiadomości, że nigdy nie wydano bardziej krzywdzących ocen”. Brak tego dokumentu zamykał mu, w określonym czasie, drogę do dalszej kariery nauczycielskiej i naukowej.

Interesował się chemią, rozpoczął pracę w aptece, gdzie prowadził eksperymenty naukowe w dziedzinie chemii. W 1904 roku wyjechał do Berlina[1] i rozpoczął pracę w aptece i drogerii dr. A. Herbranda w Altglienicke, później w AEG-Kabelwerk Oberspree. Zajmował się określaniem jakości i czystości rud, olejów, smarów, metali, stopów i ich półproduktów oraz rafinowaniem miedzi[potrzebne źródło]. Uczęszczał na wykłady chemii specjalnej na Politechnice w Charlottenburgu pod Berlinem jako wolny słuchacz. Na Uniwersytecie Berlińskim chodził na wykłady na wydziale sztuki. W 1906 roku rozpoczął pierwszą naukową pracę w laboratorium firmy Kunheim & Co, a rok później w Allgemeine Elektricitäts Gesellschaft, gdzie został kierownikiem[1] badania stali i żelaza. Na Politechnice w Charlottenburgu uzyskał dyplom inżyniera chemika. Na Uniwersytecie Berlińskim poznał późniejszą swoją żonę. W 1910 ożenił się z Margueritą Haase, pianistką pochodzącą z holenderskiej rodziny osiadłej w Berlinie[1].

W latach 1911-1914 był asystentem Wicharda von Moellendorffa, z którym opublikował swoją pierwszą pracę poświęconą krystalografii metali, a dokładniej podwalinom późniejszej teorii dyslokacji[potrzebne źródło]. Największy rozgłos przyniosła mu odkryta w 1916 roku metoda pomiaru szybkości krystalizacji metali[2], wykorzystywana obecnie do produkcji monokryształów krzemu. Według popularnej anegdoty metodę tę odkrył przypadkowo, zanurzając przez roztargnienie pióro w tyglu z gorącą cyną zamiast w kałamarzu[1]. Pomiar szybkości krystalizacji metali przynosi mu największy rozgłos.

JAN CZOCHRALSKI (8)foto ze strony: http://www.janczochralski.com/

W 1917 roku przeniósł się do Frankfurtu nad Menem, gdzie został szefem laboratorium metaloznawczego Metallbank und Metallurgische Gesellschaft AG, gdzie opracował i w 1924 roku opatentował bezcynowy stop B łożyskowy dla kolejnictwa. Stop zwany był w Polsce metalem B, produkował go Ursus. Stop powoduje rewolucje w kolejnictwie, dając oszczędności i niezawodność. Wynalazek był bardzo ważny dla gospodarki Niemiec, które objęto zakazem importu cyny. Patent zakupiony został przez niemiecką kolej (Bahnmetal) oraz liczne państwa, w tym USA, ZSRR, Czechosłowację, Francję i Anglię. Metal B był wykorzystywany powszechnie do lat 60. XX wieku, gdy łożyska ślizgowe zastąpiono tocznymi. Metal B pozwolił Czochralskiemu znacznie się wzbogacić[1]. Z wynalazku korzystają koleje we Francji, USA, Anglii płacąc sowicie odkrywcy. Głównym zadaniem młodego Czochralskiego było wprowadzenie aluminium do elektroniki, a więc pionierskie prace nad technologią produkcji blach, drutów i wyprasek aluminiowych, badanie stopów aluminium i standaryzacja badań metalograficznych. Metale i metalografia stały się odtąd pasją Czochralskiego. W 1924 został wiceprzewodniczącym, a w 1925 przewodniczącym Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego. Henry Ford zaproponował mu pracę w laboratorium swojej firmy w Detroit, z czego Czochralski nie skorzystał.

W 1925 pojawiła się propozycja powrotu do Polski i objęcia katedry na Politechnice Warszawskiej. Po rozmowach m.in. z prezydentem RP, w 1928 r. powrócił do Odrodzonej Polski na osobiste zaproszenie prezydenta prof. Ignacego Mościckiego, rezygnując ze wszystkich pełnionych w Niemczech funkcji i odrzucając posadę dyrektorską w amerykańskich zakładach Forda. W 1929 roku otrzymał doktorat honoris causa i objął posadę profesora na Wydziale Chemii Politechniki Warszawskiej. Specjalnie dla niego została utworzona Katedra Metalurgii i Materiałoznawstwa, która bezpośrednio współpracowała z MSW. Katedrę wyposażono w najnowocześniejszy sprzęt MSW. Czochralski zbudował Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa. Profesor miał prawo zatrudniać tylu ludzi ilu potrzebował. To wywołało niezadowolenie u kolegów profesorów (Witold Broniewski), które w przyszłości obróciło się przeciwko profesorowi. Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa na Politechnice, wykonywał głównie zlecenia dla wojska[1].

Nie jest jasny powód przyjazdu do Polski, według badań Stefana Bratkowskiego, Czochralski współpracował z polskim wywiadem wojskowym, a z Niemiec wyjechał z powodu grożącej mu dekonspiracji. Zrzekł się obywatelstwa niemieckiego, by przyjąć polskie, ale zrzeczenie to nie było przez władze niemieckie uznawane[1]. Czochralski był bogatym człowiekiem. Jak twierdził, do Polski przywiózł ok. 1,5 mln. złotych. Patenty przynosiły mu dalsze dochody. Brał ogromne sumy za konsultacje w Polsce i poza granicami. Kupił piękną willę w Warszawie na ul. Nabielaka (koło Belwederu), w Kcyni budował willę Margowo, nazwaną na cześć żony, pełniącą funkcję letniej rezydencji. Fundował stypendia dla studentów. W willi na Nabielaka Czochralscy prowadzili salon literacki, profesor pisał poezję, kolekcjonował dzieła sztuki i udzielał się społecznie. Profesor wspomagał finansowo rekonstrukcję dworku Chopina w Żelazowej Woli, współfinansował wykopaliska w Biskupinie oraz prace odkrywkowe ropy w rejonie Kcyni.

Czochralski przyjaźnił się z prezydentem. W 1934 popadł w dalszy konflikt z prof. Witoldem Broniewskim, który zarzucał mu czerpanie korzyści majątkowych z „nieudolnego wynalazku”, z działalności społecznej oraz sprzedanie polskiemu wojsku i kolejom złego stopu w celu sabotażu na rzecz Niemiec. Zarzucał też, że stop B ma gorsze właściwości niż inne stopy i nie nadaje się do stosowania w komunikacji. Broniewski konkluduje, że Czochralski działa na szkodę polskiego przemysłu zbrojeniowego, a tym samym państwa polskiego. Broniewski mówi, że Czochralski „z ducha jest raczej Niemcem niż Polakiem” i dlatego nie powinien być szefem Instytutu Metalurgii i Metaloznawstwa. Czochralski nazywa Broniewskiego wrogiem państwa polskiego. Adwersarze spotykają się na pojedynku (rezultat nie jest znany), a później w sądzie. Proces przerodził się w spór nad polskością Czochralskiego. Szczególnie drażliwa okazała się sprawa niemieckiego obywatelstwa Czochralskiego. Po powrocie do Polski profesor podpisał deklarację, że z chwilą objęcia katedry zrzeka się obywatelstwa niemieckiego i złożył dokumenty. Sprawa okazała się bardziej złożona. Czochralski był słynnym naukowcem, związanym kontraktami i patentami. Ze względu na sprawy finansowe, kapitały w Niemczech i nieruchomości, jemu samemu nie zależało na przyspieszaniu procedury. Niemcy odwlekali ze zwolnieniem z obywatelstwa. Procedury z Niemcami w tych sprawach w tamtym czasie trwały od 10 do 15 lat. Utrata obywatelstwa niemieckiego oznaczała problemy dewizowe i uszczuplenie dochodów. W procesach zeznawali minister oświaty Świętochowski i prezydent Mościcki. Ostatecznie spór zakończył się w połowie lat 30. procesami o zniesławienie, które wygrał Czochralski; na jego rzecz zeznawali oficerowie wywiadu[1]. Sąd skazał Broniewskiego na dwa miesiące aresztu w zawieszeniu i 500 zł grzywny. Czochralski wygrał, lecz część środowiska akademickiego nigdy mu tego zwycięstwa nie wybaczyła.

Przed rozpoczęciem II wojny światowej Czochralski nie wychodził praktycznie z MSW. Wojna przerwała jego działalność naukową. Po wejściu Niemców podjął decyzje, które przez dziesięciolecia będą atrybutem jego przeciwników. Pod koniec 1939 roku uzyskał od Niemców pozwolenie i uruchomił w Warszawie na bazie przedwojennego instytutu Politechniki Zakład Badań Materiałów. Nastąpiło to za zgodą władz konspiracyjnych Politechniki i miało na celu ochronę pracowników uczelni i wyposażenia. W następnym okresie okupacji powstały kolejne zakłady wzorowane na zakładzie Czochralskiego. Zakład wykonywał zadania na rzecz instytucji cywilnych, a także dla Wehrmachtu. Zatrudniał wielu żołnierzy Armii Krajowej. Wykonywał też prace dla podziemia: odlewano w nim granaty żeliwne z części zbadanych fragmentów V-1 oraz części do maszyn drukarskich i pistoletów, a sam Czochralski sabotował produkcję dla Wehrmachtu oraz składał meldunki wywiadowi AK[1]. W zakładzie niszczono także przez przetopienie części elektryczne rakiet V-1 i V-2 po zbadaniu ich przez prof. Janusza Groszkowskiego. Jan Czochralski wykorzystywał też swoje osobiste kontakty z Niemcami do wydobywania ludzi z więzień i ratowania zbiorów muzealnych[3], dzięki jego interwencji zwolniono z obozów koncentracyjnych profesorów Mariana Świderka i Stanisława Porejko[1]. Pośrednikiem była jego córka Leonia, która przyjaźniła się z córką szefa Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Czochralski wyciągnął z Gestapo ok. 30-50 osób. Pomógł wnukowi Ludwika Solskiego, doktorowi Marianowi Świderkowi – ojcu prof. Anny Świderkówny. Profesor dalej mieszkał na Nabielaka – w tym czasie dzielnicy niemieckiej. Spotykał się z Niemcami, jednak w jego domu odbywały się nadal spotkania tzw. czwartków literackich, w których brali udział; Wacław Berent, Ludwik Solski, Leopold Staff, Alfons Karny, Juliusz Kaden-Bandrowski, Adolf Nowaczyński, Kornel Makuszyński.

Podczas okupacji Czochralski używał imienia Johann i był przez Niemców traktowany jako obywatel III Rzeszy. W pierwszych dniach wojny pod Poznaniem rozstrzelano brata profesora, Kornela, prowadzącego nauczanie (Czochralski dowiedział się o tym na początku 1940 r.) Po powstaniu warszawskim uzyskał zezwolenie na wyjazd do Warszawy, skąd wywoził mienie wypędzonych, a z Politechniki aparaturę[1].

Koniec wojny oznaczał dla profesora nowe kłopoty. Ówczesny prokurator apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie o aresztowaniu. 7 kwietnia 1945 roku został aresztowany jako „niejaki Jan vel Johan Czochralski, obywatel Rzeszy, dawny honorowy profesor Politechniki Warszawskiej”, pod zarzutem „współpracy z niemieckimi władzami okupacyjnymi na szkodę osób spośród ludności cywilnej, względnie Państwa Polskiego”. Od 18 kwietnia 1945 spędził cztery miesiące w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim[1], do 14 sierpnia 1945. Jednak Specjalny Sąd Karny w Łodzi na rozprawie w dniu 13 sierpnia 1945 r. uniewinnił go od stawianych zarzutów[3]. W procesie zeznawał Ludwik Solski. Pomimo tego Senat (10 profesorów) Politechniki Warszawskiej odmówił przyjęcia go do pracy uchwałą z 19 grudnia 1945 roku[1]. W ten sposób wykluczono go ze środowiska i skazano na zapomnienie. Czochralski nie mógł się bronić, nie mógł też ujawnić współpracy z AK, za którą groziło kilkuletnie więzienie UB.

Wrócił do Kcyni i założył Zakłady Chemiczne BION, produkujące różnego rodzaju wyroby kosmetyczne i drogeryjne, w tym znany „proszek od kichania z Gołąbkiem”[4].

Zmarł w Poznaniu 22 kwietnia 1953 roku po rewizji Urzędu Bezpieczeństwa w jego willi w Kcyni. Przyczyną śmierci był atak serca. Został pochowany na starym cmentarzu w rodzinnej Kcyni, ale dopiero w 1998 roku na anonimowym grobie umieszczono tablicę z nazwiskiem[1].

Lata 50. XX wieku były okresem, kiedy uczeni świata zaczęli korzystać z jego najważniejszego wynalazku – metody krystalizacji. To przynosiło sławę twórcy i zainteresowanie jego osobą. Pierwsze próby rehabilitacji profesora na PW w 1984 r. zakończyły się awanturą. Przy drugim rozpatrywaniu w 1993 r., Senat PW stwierdził, że dokonania Czochralskiego są olbrzymie, ale nie widzi potrzeby i możliwości uchylenia uchwały z 19 grudnia 1945 r. Politechnika Warszawska otrzymała od prokuratur okręgowych w Warszawie, Łodzi i Wrocławiu oraz Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich informację, że nie istnieją żadne dowody na kolaborację Czochralskiego. Potwierdziły to także archiwa sądu podziemnego Armii Krajowej. W lutym 2011 r. rektor Uczelni prof. Włodzimierz Kurnik postanowił sięgnąć do dokumentów i definitywnie rozstrzygnąć spór o profesora. Pod kierownictwem prof. Mirosława Nadera wyruszono na poszukiwanie dokumentów w archiwach. W maju w Archiwum Akt Nowych odnaleziono meldunek Czochralskiego do komendy Głównej AK. Dokument składa się z dwóch kartek i nosi datę z czerwca 1944 r. Na stronie pierwszej jest napis „przesyłam informację od prof. Czochralskiego”. Druga to spisany raport do Oddziału II KG AK. Autor podaje, że na terenie zakładu są tartaki i hale kryte drewnem, co ułatwia pożar. Doradza jednak opanowanie, w stosownej chwili, tych magazynów z najrozmaitszym wysokowartościowym sprzętem. 29 czerwca 2011 roku Senat Politechniki Warszawskiej ogłosił rehabilitację Czochralskiego[1].

Zachodzi pytanie jak Czochralskiemu udawało się przekazywać meldunki do KG AK. Odnaleziony dokument potwierdza współpracę z wywiadem AK (Oddział II). Przypuszcza się, że bezpośrednim odbiorcą meldunków był prof. Stanisław Ostoja-Chrostowski, rzeźbiarz, grafik i malarz. To on kierował referatem Korweta, do którego trafił znaleziony meldunek. Ostoja-Chrzanowski i Czochralski spotykali się w saloniku prowadzonym w czasie wojny przez Czochralskich.

Upamiętnienia

Poczta Polska chcąc uczcić dokonania Polaków na świecie wprowadziła w roku 2009 do obiegu cztery znaczki. Na znaczku o nominale 1,55 zł. przedstawiono podobiznę Jana Czochralskiego[5].

Sejm RP, na posiedzeniu z dnia 7 grudnia 2012 r., przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2013 Rokiem Jana Czochralskiego[6].

DSCN6634_1In 2006 the Polish Materials Science Society, the Polish Society for Crystal Growth and the Polish Academy of Sciences joined with the European Materials Research Society to establish the International Chapter of the Jan Czochralski Award.

JAN CZOCHRALSKI – OJCIEC ŚWIATOWEJ ELEKTRONIKI

http://naszeblogi.pl/33322-prof-jan-czochralski-ojciec-swiatowej-elektroniki

2012-10-26 12:57

Kto jest jednym z najbardziej znanych na świecie polskich uczonych?Czy wiecie, którego z polskich uczonych najczęściej wymienia się w literaturze światowej?Czy wiecie, że nazwisko polskiego profesora jest prawdopodobnie na pierwszym miejscu spośród najczęściej wymienianych w publikacjach związanych z elektroniką?Czy wiecie kto to był Jan Czochralski?A znacie największych światowych wynalazców? Pewnie znacie i na pierwszym miejscu wymienilibyście  Thomasa Edisona, bez którego na pewno doskwierałby nam brak żarówki.Tymczasem był taki uczony i wynalazca, któremu zawdzięczamy niemal całą elektronikę. Bez niego nie byłoby wszystkich tych urządzeń, w sercu których znajdują się układy z krzemu – telewizorów, komputerów, telefonów, robotów, kuchenek mikrofalowych, zegarków kwarcowych i wielu innych nowoczesnych urządzeń . W dodatku ten uczony był Polakiem. Nazywał się Jan Czochralski.Czasem bywa tak, że naukowe odkrycie wyprzedza swoją epokę historyczną. Spośród plejady najbardziej znanych za granicą polskich naukowców, właśnie to dotyczy Jana Czochralskiego. Jeden z jego wynalazków dzisiaj jest wykorzystywany przy produkcji półprzewodników przez największe koncerny produkujące elektronikę, takich jak amerykańskie Intel i Motorola, IBM i AMD, koreański Samsung albo japoński NEC. Metodą wynalezioną przez Czochralskiego wytwarza się cały współczesny krzem, z którego produkuje się diody, tranzystory i czipy układów scalonych.

 

Jan Czochralski w 1916 r. został autorem genialnego odkrycia – sposobu hodowania dużych monokryształów metali. Współcześnie metodą Czochralskiego hoduje się monokryształy krzemu dla przemysłu półprzewodników. Ale ta metodyka znalazła swoje rewelacyjne zastosowanie dopiero w 50-tych latach, po skonstruowaniu tranzystora przez Waltera Brittaina, Johna Bardeena i Williama Shockleya. Za wynalazek tranzystora cała trójka otrzymała nagrodę Nobla z Fizyki w 1956 roku. Juliusa Lilienfelda pochodzącego spod Lwowa, który uważał się za Polaka pominięto….

JAN CZOCHRALSKI (6)Profesor Czochralski z rodziną (foto ze strony: http://www.janczochralski.com/)

http://www.janczochralski.com/

22 kwietnia 2012 roku obchodzona była 59 rocznica śmierci prof. Jana Czochralskiego – wybitnego polskiego uczonego pierwszej połowy XX wieku. Był on znanym metalurgiem, chemikiem i metaloznawcą oraz opracował szereg nowych metod badawczych i patentów. Dziś, w czasie rewolucji elektronicznej, prof. Czochralski jest znany przede wszystkim z jego słynnej i szeroko na świecie stosowanej metody wzrostu kryształów nazwanej „metodą Czochralskiego”, a opublikowanej 96 lat temu.

Jan Czochralski urodził się w małym polskim miasteczku – Kcyni, leżącym pomiędzy Poznaniem a Bydgoszczą. Życie naukowe spędził w Berlinie, Frankfurcie nad Menem, w Niemczech, i w Polsce – w Warszawie. Po drugiej wojnie światowej powrócił do rodzinnej Kcyni, tam zmarł i został pochowany na Starym Cmentarzu i zapomniany prawie przez wszystkich.

Na szczęście, zastosowanie jego metody pomiaru szybkości krystalizacji metali do otrzymywania monokryształów półprzewodników dało mu znaczącą pozycję w nauce i technologii. Jego nazwisko zostało na stałe przypisane do tej metody. Ale dopiero od nie tak dawna ów Czochralski znany z nazwy popularnej metody został „odkryty” jako osoba i uczony.

Mam nadzieję, że nazwisko Czochralskiego nie będzie już tylko fragmentem terminu naukowego i technicznego bez żadnego odniesienia do konkretnego człowieka.

Jan-Czochralski-i-jego-metoda-Paweł-Tomaszewski-200x286

Wielcy Polacy – Maria Siemionow (z domu Kusza)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 2 Kwiecień 2011

Nie tak często mamy okazję prezentować sylwetki kobiet pośród wybitnych Polaków. Tym razem kobieta-chirurg, mikrochirurg, transplantolog. Skromna, fantastyczna osoba, lekarz. Przeprowadziła jako pierwsza na świecie w grudniu 2008 roku operację przeszczepu całej twarzy – niestety nie w Polsce. Żeby się spełnić zawodowo musiała wyjechać do USA.

 

Był to pierwszy PEŁNY PRZESZCZEP TWARZY NA ŚWIECIE

Poprzednio były wykonywane 3 operacje przeszczepu twarzy (2 Francja i 1 Chiny), ale żadna tak kompleksowa, na taką skalę, z towarzyszącymi przeszczepowi rekonstrukcjami i połączeniami nerwowymi, które umożliwiły pacjentce odzyskanie możliwości normalnego oddychania, oraz przywróciły zmysł węchu i smaku, a także możliwość czucia przy przełykaniu pokarmu i możliwość mowy.

Pani Maria Siemionow właśnie w tych dniach (od 28 marca 2011 ) odwiedziła Polskę, o której wcale nie zapomina i walczy o to żeby rozszerzyć współpracę szpitala w którym pracuje z klinikami polskimi a także by jak najwięcej polskich lekarzy miało możliwość pracować w najważniejszych ośrodkach medycznych w USA.

 


Oto ze strony absolwentów  kilka SŁóW O NIEJ I WYWIAD: CAŁOŚĆ NA STRONIE – Sp.74.eu

Nowa twarz – Polka jako pierwsza przeprowadzi przeszczep twarzy (21-08-05, 15:00)

„New York Times” zapowiada przygotowywaną przez jej zespół transplantację twarzy jako „najbardziej szokującą operację medyczną ostatnich dekad”. Dr Maria Siemionow, wykształcona na poznańskiej Akademii Medycznej, jest dziś dyrektorem naukowym wydziału eksperymentalnej chirurgii plastycznej w Cleveland Clinic, jednym z pięciu największych i najlepszych szpitali w USA.

Jeszcze w czasie studiów jeździła na praktyki do Finlandii. Do dziś wspomina swoje emocje, gdy obserwowała pierwszą operację przyszywania ręki, którą nieuważny drwal odciął sobie piłą mechaniczną. W 1985 r. z Kliniki Chirurgii Ręki przy Akademii Medycznej w Poznaniu wyjechała na dwa lata na praktykę do cenionego szpitala akademickiego w Louisville w Kentucky, wówczas numer 1 w USA w dziedzinie replantacji (przyszywania własnych palców, rąk, stóp). – Chcieliśmy wprowadzić do Polski najnowsze techniki mikrochirurgii, a Louisville to był wtedy światowy lider w tej dziedzinie – wspomina. – Po powrocie do Polski w 1987 roku szybko dotarły do mnie różnice. Już wiedziałam, jak dużo w Ameryce łoży się na badania naukowe, że tu tylko „sky is the limit”.

W 1989 r. wróciła do Louisville, potem przez pięć lat pracowała w szpitalu w Salt Lake City.

Od 11 lat pracuje w Cleveland Clinic.

Do dziś 55-letnia Siemionow ma część etatu w klinice Akademii Medycznej w Poznaniu, jeździ tam też na wykłady przynajmniej dwa razy w roku.

Jest promotorem kilku polskich doktorantów.

W Cleveland Clinic, oprócz tego, że przygotowuje zespół do transplantacji twarzy i prowadzi własne badania, jest również dyrektorem naukowym całego wydziału badań nad transplantacją, koordynując i nadzorując badania kilkudziesięciu lekarzy naukowców. Obecnie pełni również funkcję prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Chirurgii Nerwów Obwodowych.


Rozmowa z dr Marią Siemionow, kierującą zespołem przygotowującym się do pierwszego na świecie przeszczepu twarzy

Ten temat łatwo jest zmienić w tanią sensację. Przypomnieć film z Travoltą i ludzie natychmiast sobie wyobrażają, że ktoś będzie mógł sobie przeszczepić twarz Brada Pitta. A nam chodzi o to, by pomóc bardzo chorym, cierpiącym ludziom.

Kiedy po raz pierwszy zostanie człowiekowi przeszczepiona twarz innego człowieka?

Jesteśmy już gotowi pod każdym względem: naukowym, medycznym, logistycznym. Mamy też zgodę naszej rady etycznej w Cleveland Clinic. Ale unikam podawania konkretnych terminów. Najpierw musimy wybrać pierwszego pacjenta. Gdy już będziemy go mieli, telefon z wezwaniem na operację może zadzwonić w każdej chwili. Ale może się też okazać, że mamy świetnego kandydata, ale bardzo długo nie można dobrać dawcy.

Kim będzie osoba z przeszczepioną twarzą?

Pozostanie sobą.

Słyszę czasem zarzut, że po przeszczepie twarzy pacjent będzie już kimś innym, że chcemy dokonać „transferu tożsamości”. W takim razie kim była ta osoba po urazie, który kompletnie zmienił wygląd jej twarzy? A kim była po serii operacji rekonstruujących jej rysy?

Celem takich operacji nie jest przecież przywrócenie dawnego wyglądu – dziś to raczej niemożliwe – lecz sprawienie, że ten ktoś będzie wyglądał „normalniej”.


Z Wikipedii

Maria Siemionow

Maria Siemionow zd. Kusza (ur. 5 maja 1950 roku w Krotoszynie[1]) – polska chirurg i transplantolog, pracująca w USA.

W roku 1974 ukończyła studia medyczne w Akademii Medycznej w Poznaniu i uzyskała tytuł zawodowy lekarza. Stopień naukowy doktora z mikrochirurgii uzyskała w 1985[2],habilitowała się w dziedzinie nauk medycznych w 1992. Prezydent Lech Kaczyński nadał Marii Siemionow tytuł naukowy w 2007. Po emigracji do USA przebywała od 1985 na stypendium naukowym w Instytucie Christine Kleinert w Louisville (Kentucky), gdzie specjalizowała się w zakresie chirurgii ręki. Od 1995 kieruje oddziałem chirurgii plastycznej i mikrochirurgii w Klinice Kolegium Medycyny w Cleveland w stanie Ohio; od 2005 jest profesorem na tamtejszym wydziale chirurgicznym[3][2]. Wciąż podtrzymuje współpracę z Uniwersytetem Medycznym w Poznaniu; dzięki jej poparciu ponad 20 polskich stażystów otrzymało stypendia i mogło uczyć się w klinice w Cleveland[4]. Jest poliglotką, zna 5 języków, w tym polski.

Przeszczep twarzy

W grudniu 2008 dokonała czwartej na świecie i pierwszej w USA udanej operacji przeszczepienia twarzy[5][6][7]; w wyniku 22-godzinnej operacji ośmioosobowy zespół pod jej kierunkiem przeszczepił kobiecie będącej ofiarą postrzelenia ok. 80% powierzchni twarzy pochodzącej od zmarłej dawczyni[8]. Pierwsza udana operacja tego typu miała miejsce w 2005 roku we Francji (biorcą była kobieta pogryziona przez własnego psa), kolejną przeprowadzono w 2006 w Chinach (biorca został zaatakowany przez niedźwiedzia) oraz ponownie we Francji (pacjent cierpiał na deformującą twarz chorobę von Recklinghausena)[4][9], jednak żaden z tych przeszczepów nie obejmował tak rozległego obszaru twarzy[2]. Przeszczep wymagał połączenia licznych kości, mięśni, nerwów i naczyń krwionośnych; dzięki operacji pacjentka odzyskała utraconą w wyniku wypadku szczękę wraz z podniebieniem, górną wargę, policzki, nos, powiekę dolną[8], a także odzyskała zdolność samodzielnego oddychania, mówienia i jedzenia. W cztery miesiące po zabiegu pacjentka jest w dobrej kondycji psychofizycznej, wychodzi na ulicę, oddycha przez nos (przed operacją oddychała przez rurkę podłączoną do tchawicy), odzyskała zmysł smaku i węchu[4] oraz funkcje mimiczne.

Pacjentka

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej 5 maja 2009 pacjentka ujawniła swoje personalia, pozwoliła na upublicznienie dokumentacji medycznej oraz ujawniła pochodzenie defektu[10]. Urodzona ok. 1963 Connie Culp została we wrześniu 2004 roku postrzelona w twarz przez swojego męża, Toma Culpa. Próbował ją zabić strzałem z odległości 2.5 metra[11] ze strzelby śrutowej, następnie usiłował zabić również siebie. Tom Culp został skazany na 7 lat pozbawienia wolności[12]. Connie Culp, przed operacją przeszczepienia twarzy, przechodziła 30 innych zabiegów operacyjnych[13]. Po przeszczepie nie nastąpiło jeszcze całkowite zagojenie ran, w związku z czym jej nowa twarz jest opuchnięta i nie pozwala jeszcze na w pełni wyraźną artykulację mowy.

Odznaczenie

W związku z sukcesem przeszczepu, postanowieniem Prezydenta RP z dnia 9 kwietnia 2009, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie chirurgii plastycznej, za zasługi w pracy naukowej i badawczej, Maria Siemionow została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej[14][2][15], który przyjęła 17 kwietnia 2009 z rąk Roberta Kupieckiego, ambasadora Polski w Waszyngtonie[16][17].

Życie prywatne

Żona dr n. med. Włodzimierza Siemionowa, siostra dr hab. n. med. Krzysztofa Kuszy.

 

Z amerykańskiej Wikipedii

Maria Siemionow is a Polish surgeon at the Cleveland Clinic in Cleveland, Ohio. She gained public notice in December, 2008, when she led a team of six surgeons in a 22-hour surgery, performing the first face transplant in the United States on Connie Culp.[1] She is currently Director of Plastic Surgery Research and Head of Microsurgery Training at the Cleveland Clinic. She is also Professor of Surgery in the Department of Surgery at the Cleveland Clinic Lerner College of Medicine. She is multilingual, speaking five languages (Polish, Russian, German, English, and Spanish).

Education

Siemionow received her MD from Poznan Medical Academy in 1974, receiving her PhD in microsurgery from the same institution in 1985 and „habilitation” in medical sciences in 1992. In 2007 President of Poland Lech Kaczyński honored her with the title of professor.[2]

Awards

Siemionow has received the Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland (presented by Ambassador Robert Kupiecki) for her contribution to the development of microsurgery and transplantation medicine.[3]

External links

46-letnia Connie Culp przed i po operacji (źródło: AFP)

Dostała nową twarz

 

 

 

We wtorek w USA została ujawniona tożsamość pierwszej pacjentki po przeszczepie twarzy, który został wykonany przez chirurgów z kliniki Cleveland w stanie Ohio. Przypomnijmy, że zespołem lekarzy kierowała polska lekarka pracująca w USA – Maria Siemionow.

Na wtorkowej konferencji prasowej, pacjentka – 46 letnia Connie Culp wraz z gronem lekarzy ukazała światu dokonania lekarzy.

Pięć lat temu kobieta została postrzelona przez swojego męża strzelbą z odległości 2,5 metra. Cudem uratowano jej życie, jednak twarz Connie była całkowicie zdeformowana: straciła podniebienie, policzki, nos oraz górną szczękę.

Lekarze robili wszystko co było w ich mocy, aby przywrócić częściowe funkcje twarzy. Niestety, 30 operacji rekonstrukcji nie przywróciło możliwości spożywania pokarmów stałych, jak również oddychania przez nos.

Ambitny zespół wraz z prof. Siemionow przeprowadził w grudniu 2008 r. niesamowicie trudną operację przeszczepu twarzy pozyskanej od zmarłej kobiety. Dawczyni ofiarowała Connie Culp nowe powieki, nos, policzki oraz górną wargę.

Pacjentka może obecnie normalnie jeść i pić oraz oddychać przez nos. Lekarze zapewniają, że Connie będzie z każdym dniem wyglądać lepiej, a zwiększone szanse na nie odrzucenie przeszczepu ma zagwarantować immunosupresja do końca życia.

Być może pacjentką zajmą się również specjaliści od urody, dzięki czemu Pani Culp szybko odzyska naturalny wygląd skóry.

Woman gets ‚new face to face the world,’ surgeon says

Last Updated: Wednesday, December 17, 2008 | 4:05 PM ET

In this undated photo, Dr. Risal Djohan, left, Dr. Maria Siemionow, centre, and Dr. Daniel Alam perform a near-total face transplant at the Cleveland Clinic. Reconstructive surgeon Siemionow replaced 80 per cent of the woman’s face with that of a deceased female donor. (Cleveland Clinic/Associated Press)

A woman who had suffered severe facial trauma got essentially a whole new face — including bones, muscle and nerves — in a first-of-its-kind operation at the Cleveland Clinic in Ohio, hospital officials said Wednesday.

Only the woman’s upper eyelids, forehead, lower lip and chin were left — the other 80 per cent of her face was replaced with one donated from a female cadaver during the 22-hour surgery.

It was the first face transplant in the U.S. and the fourth worldwide.

The patient’s name and age were not released, and the hospital said her family wanted the reason for her transplant to remain confidential.

Dr. Maria Siemionow answers questions during a news conference at the Cleveland Clinic on Wednesday. Siemionow participated in the first near-total face transplant in the U.S.Dr. Maria Siemionow answers questions during a news conference at the Cleveland Clinic on Wednesday. Siemionow participated in the first near-total face transplant in the U.S. (Tony Dejak/Associated Press)

The woman’s injuries were so severe that she lacked a nose and palate, and could not eat or breathe on her own without a special opening into her windpipe.

„I must tell you how happy she was when with both her hands she could go over her face and feel that she has a nose, feel that she has a jaw,” said the lead surgeon, Dr. Maria Siemionow. of the woman’s reaction after the transplant.

She said the woman is „doing well” and the surgery went according to plan. The transplant was done within the past two weeks….

ciąg dalszy na stronie: http://www.cbc.ca/news/health/story/2008/12/17/face-transplant.html

Madame Marie Sklodwoska Curie Statue
Dedication Ceremony in Polish Garden
June 7, 2009

It’s not surprising that Marie Siemionow, MD, PhD of the Cleveland Clinic considers Madame Marie Sklodowska Curie to be a role model. Madame Curie is a role model for all scientists – especially women. 

Most of us know that Madame Curie discovered the elements radium and polonium and that she helped create the theory of radioactivity. Anyone who has ever had an X-ray, owes a debt to Marie Curie.

Madame Curie bust

What you may not know are the many struggles that young Maria Sklodowska had to face to learn. She was born on November 7, 1867, in Warsaw which was under the control of the Russian Tsar.Women were not permitted to study at the University of Warsaw. So Maria and her older sister Bronya joined other students at a „floating university.” The classes met at night, at changing locations to avoid detection by the czar’s police.

Dr. Marie Siemionow at the new Madame Curie statue

Dr. Marie Siemionow at the new Madame Curie statue

Throughout her career, Marie met resistance because she was a woman but she managed to overcome them. She became the first woman to win a Nobel Prize and is one of only two people to win 2 Nobel prizes in different fields. She won in Chemistry and Physics. Linus Pauling was the other winning in Chemistry and Peace.Despite her achievements, in 1911 the French Academy of Sciences refused to abandon its prejudice against women and she failed by two votes to be elected to membership. Though discouraged and ill, Marie Curie kept working and mentored students. Curie’s doctoral student, Marguerite Perey, would be the first woman elected to the Academy – in 1962, over half a century later.

She is recognized by a newly rededicated bust at the Polish Cultural Garden in Cleveland. It was fitting that Marie Siemionow, MD, PhD gave the keynote address at the ceremony.

The beautiful weather, the statue of Madame Curie and the pride of the Cleveland Polish community all contributed to the overflowing crowd at the event. As people entered the Polish Cultural Garden, the bust was covered with a red cloth and later unveiled during the ceremony.

Madame Curie statue covered before rededicaion - Polish Garden

 

 

Dr. Marie Siemionow

Dr. Marie Siemionow

See more about Dr. Marie Siemionow at ClevelandWomen.Com

Next, Polish Garden president Ben Stefanski told how women were most responible for the restoration of the Madame Curie statue. Restoration Donors were: Christine and Barbara Burke, the Cooke Family, Elizabeth Dabrowski, the daughters of Helen Karpisnki, Grazyna Palczewski, Maria Siemionow, Margaret Wong and the Liberty Holden Trust Fund.

Stefanski also revealed some terrific news. He invited the crowd back next year when the Chopin bust would be restored and in 2 years for the Paderewski statue.

These items are covered in the video below as well as a story that Stefanski tells about General Pulaski

 

Książka

 

Maria Siemionow is a Polish surgeon at the Cleveland Clinic in Cleveland, Ohio. She gained public notice in December, 2008, when she led a team of six surgeons in a 22-hour surgery, performing the first face transplant in the United States on Connie Culp.[1] She is currently Director of Plastic Surgery Research and Head of Microsurgery Training at the Cleveland Clinic. She is also Professor of Surgery in the Department of Surgery at the Cleveland Clinic Lerner College of Medicine. She is multilingual, speaking five languages (Polish, Russian, German, English, and Spanish).

Contents

[hide]

[edit] Education

Siemionow received her MD from Poznan Medical Academy in 1974, receiving her PhD in microsurgery from the same institution in 1985 and „habilitation” in medical sciences in 1992. In 2007 President of Poland Lech Kaczyński honored her with the title of professor.[2]

[edit] Awards

Siemionow has received the Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland (presented by Ambassador Robert Kupiecki) for her contribution to the development of microsurgery and transplantation medicine.[3]

[edit] References

  1. ^ USA Today News Release on Face Transplant. Accessed March 7th, 2009
  2. ^ Personal Profile at Cleveland Clinic. Accessed March 7th, 2009.
  3. ^ Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland for Professor Maria Siemionow – Polish Embassy in Washington, D.C. – April 21st, 2009.

[edit] External links

Wielcy Polacy: Paul Landowski – Cristo Redentor, jeden z Siedmiu Nowych Cudów Świata

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 1 Lipiec 2010

Prawie nic o nim w Polsce nie znajdziecie. Dziwne – jak zwykle. Temat bardzo na czasie bo pomnik właśnie odnowiono kosztem zdaje się 70 milionów dolarów, ale nasze ogłupiałe media publiczne i prywatne skupiają się na fakcie że jest pięknie podświetlony w barwach reprezentacji Brazylii w piłce nożnej. I tyle na ten temat wiedzą. C.B.

Paul Landowski

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii

Paul Landowski – Cristo Redentor – jeden z nowych Siedmiu Cudów Świata

Paul Landowski (ur. 4 czerwca 1875 w Paryżu, zm. 27 marca 1961) – francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia.

Syn powstańca styczniowego z 1863, Landowski urodził się w Paryżu. Zmarł w Boulogne-Billancourt, gdzie mieszkał od 1905 roku, przy ul. Max Blondat 14. Pod tym adresem – w ogrodzie i pod nim oraz w podziemnej galerii – zorganizowano muzeum gdzie prezentowane są jego rzeźby i projekty (Musee-Jardin Paul Landowski). Imieniem Landowskiego nazwano w Boulogne-Billancourt nowoczesne centrum kulturalne (Espace Landowski), gdzie m.in. mieści się Muzeum Lat 30., zawierające prace artysty.

Autor m.in. pomnika patronki Paryża – św. Genowefy, stojącego na Pont de la Tournelle, rzeźb na pomniku Reformacji w Genewie oraz pomnika Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro, jednego z nowych siedmiu cudów świata.

Paul Maximilien Landowski (4 June 1875 – 27 March 1961) was a French monumental sculptor of Polish ancestry.

He was born in Paris to Polish refugees of the January Uprising, and died in Boulogne-Billancourt.

A graduate of the French national academy, he won the Prix de Rome in 1900 with his statue of David, and went on to a fifty-five year career that produced over thirty five monuments in the city of Paris and twelve more in the surrounding area. Among those is the Art Deco figure of St. Genevieve on the 1928 Pont de la Tournelle. He also created ‚Les Fantomes’, the French Memorial to the Second Battle of the Marne which stands upon the Butte de Chalmont in Northern France.

The single best-known work associated with Landowski is the 1931 Christ the Redeemer statue in Rio de Janeiro, a collaboration with civil engineer Heitor da Silva Costa; some sources indicate Landowski designed Christ’s head and hands. From 1933 through 1937 he was Director of the French Academy in Rome. He was the father of the painter, Nadine Landowski (1908-1943), the composer Marcel Landowski (1915-1999) and the pianist and painter, Françoise Landowski-Caillet (1917-2007).

Landowski won a gold medal at the 1928 Olympic Games for Sculpture.

A museum dedicated to Landowski’s work is in the Boulogne-Billancourt suburb of Paris with over 100 works on display.

Paul Landowski (* 4. Juni 1875 in Paris; † 27. März 1961 in Boulogne-Billancourt) war ein französischer Bildhauer.

Er war Direktor der Villa Medici, später der Direktor der Académie des Beaux-Arts sowie Weltausstellungskurator (1937) und schuf u.a. Statuen für das Reformationsdenkmal in Genf. Sein bekanntestes Werk ist die Christusstatue (Cristo redentor) auf dem Corcovado in Rio de Janeiro. Er schuf sie in fünfjähriger Arbeit nach den Plänen des brasilianischen Ingenieurs Heitor Silva Costa. 1931 wurde sie fertiggestellt.

Landowskis Sohn Marcel Landowski war ein bedeutender französischer Komponist und Kulturpolitiker.

Paul Landowski – 1913

Paul Landowski

Un article de Wikipédia, l’encyclopédie libre.

Paul-Maximilien Landowski, né à Paris le 4 juin 1875 et mort à Boulogne-Billancourt le 27 mars 1961, est un sculpteur français d’origine polonaise.

Biographie

Il épouse en premières noces Geneviève Nénot (1888-1911), fille d’Henri-Paul Nénot, dont il a deux enfants, le peintre Nadine Landowski (1908-1943) et Jean Max Landowski (1911-1943), mort pour la France. Veuf, il épouse Amélie Cruppi, fille de l’homme politique Jean Cruppi. Il est aussi le père de Marcel Landowski (1915-1999) et de la pianiste et artiste peintre Françoise Landowski-Caillet (1917-2007). Il est également le petit-fils, par sa mère, du célèbre violoniste et compositeur Henri Vieuxtemps[1].

Élève de Louis-Ernest Barrias, il est lauréat du Prix de Rome en 1900 avec son David combattant[1]. De retour de son séjour à la villa Médicis, il s’installe en 1906, suivi par tout un milieu d’architectes, d’artistes et de mécènes, à Boulogne Billancourt.

Il reçoit la croix de guerre dans la Somme lors de la Première Guerre mondiale[1]. Il réalisa dans l’après-guerre plus de 80 monuments aux morts dont Les Fantômes [2]. Héros aux préoccupations humanistes, il devient quasiment le sculpteur officiel de la France pacifiste de l’après guerre et obtient plusieurs importantes commandes monumentales à Paris (la statue de Sainte Geneviève sur le pont de Tournelle, les fontaines de la porte de Saint Cloud, le tombeau du maréchal Foch) ou à l’étranger (Christ de Corcovado).

En 1928 il participe au concours d’art de la IXème olympiade (Amsterdam) et obtint la médaille d’Or au concours de sculpture pour une statue „Le Boxeur”.

Il est directeur de l’Académie de France à Rome de 1933 à 1937. En 1939, il est nommé directeur de l’Ecole des Beaux Arts de Paris où il travaille à une réforme mettant en oeuvre ses conceptions de l’enseignement de l’art.

En novembre 1941, il fait avec Paul Belmondo et André Derain le fameux „voyage à Berlin”, en réalité à travers toute l’Allemagne jusqu’à Weimar, répondant comme de nombreux autres artistes français à l’invitation d’Otto Abetz à collaborer sur le plan intellectuel au projet de Goebbels de faire émerger une nouvelle Europe[3]. En tant que directeur des Beaux Arts et en tant qu’ancien ami proche d’Otto Abetz, avant que celui ci ne s’engage pour le nazisme, il est en effet pressé d’agir pour ses élèves retenus prisonniers en Allemagne depuis la débâcle. Au cours de son procès d’épuration il expliquera avoir agi dans le but de contribuer par sa fonction au secours des prisonniers français en reversant son cachet au Pécule des prisonniers et dans l’espoir de faire libérer de jeunes artistes. Il ajoutera, ce que ne ferons pas tous, regretter son geste[4], reconnaissant par là le marché de dupes.

À sa mort, il laisse également deux œuvres littéraires, l’une publiée de son vivant, Peut-on enseigner les Beaux-Arts ?[5], et l’autre qui ne le sera, partiellement, qu’après sa mort, son Journal, témoignage personnel et fascinant sur le métier de sculpteur avant la Première Guerre mondiale jusqu’à la fin de sa vie.

Paul Landowski fut commandeur de la Légion d’honneur[1].

Œuvres

Le Christ rédempteur

Le mur des réformateurs

sculpture tombale dans le cimetière de Nordfriedhof à Düsseldorf

  • David combattant, 1900
  • Les Fils de Caïn, 1906
    Bronze, jardin des Tuileries à Paris, terrasse le long de la Seine. Sujet : trois hommes marchant côte à côte, celui du milieu porte un crâne d’herbivore (probablement un buffle).
  • Wilbur Wright, Le Mans, 1920
  • Statue équestre d’Édouard VII
    Bronze en extérieur exposé sur la place Édouard VII, à Paris (9e).
  • Monument aux morts de l’École normale supérieure, 1923
  • Statue de Sainte Geneviève, 1928
    Statue en pierre située à Paris (5e) sur le Pont de la Tournelle qui enjambe la Seine. Elle est inscrite au patrimoine mondial par l’UNESCO depuis 1991.
  • Les fontaines de la porte de Saint-Cloud, 1928-1932
  • Monument à la gloire de l’armée française, 1914-1918
    Situé à Paris (XVIème), Place du Trocadéro et du onze novembre
  • Statue équestre du maréchal Douglas Haig, 1931
    Bronze en extérieur installé sur la place du Général de Gaulle à Montreuil-sur-Mer [1]
  • Le Christ rédempteur de Rio de Janeiro, 1931
    Réalisé en collaboration avec l’ingénieur brésilien Heitor da Silva Costa. C’est une sculpture monumentale de 30 m de haut( statue) 700 m (colline) 8 m (piédestal) en tout 738 m, qui pèse 1 145 tonnes. La tête mesure 3,75 m, la main 3,20 m. La distance entre chaque main est de 28 m, la largeur de la tunique est de 8,50 m. Le poids approximatif de la tête est de 30 tonnes et celui de chaque main de 8 tonnes. L’aire du piédestal est de 100 m². Cette statue a été réalisée pour célébrer le centenaire de l’indépendance au Brésil. En 2007, elle devint l’une des sept nouvelles merveilles du monde. Son inauguration eut lieu le 12 octobre 1931.
  • Buste du Docteur Armaingaud à Arcachon, 1933
  • Les Fantômes, 1919-1935
    Groupe en pierre constitué de sept soldats, hauts de 8 mètres, chacun incarnant une arme et érigé sur la butte de Chalmont[6] à Oulchy-le-Château dans l’Aisne à l’endroit précis où se décida le sort de la Seconde bataille de la Marne.
    Ce monument, propriété de l’État, est classé aux monuments historiques par un arrêté du 31 juillet 1934.
  • Monument international de la Réformation, 1909
    Mur de pierre sculpté situé à Genève et rendant hommage aux pères de la Réforme protestante
  • Retour à la nature
    Groupe en pierre situé au sous-sol du crématorium du cimetière du Père-Lachaise
  • Les Signes du zodiaque,
    Relief en pierre situé au sous-sol du crématorium du cimetière du Père-Lachaise
  • Gisant, Le Départ de la défunte, relief sur le sarcophage, La Forge relief sur le tympan, Pieta, Bonté, Amour fraternel, reliefs décorant la niche
    Sculptures visibles sur la sépulture de la famille Darracq au cimetière du Père-Lachaise.
  • Monument aux morts d’Ault (Somme).
  • Le Pavois, monument aux morts dressé à Alger, 1929
  • Monument aux morts de Casablanca
  • Monument aux morts de l’École normale supérieure de la rue d’Ulm à Paris, figurant un nu masculin blessé brandissant une torche (le bras a été plusieurs fois cassé, volé et remplacé)
  • Sculpture au Panthéon de Paris (1913) dédiée À la mémoire des artistes dont le nom s’est perdu.
  • Monument à la mémoire de l’Amiral de Grasse, boulevard Delessert au bord des jardins du Trocadéro.
    Offert à la ville de Paris par un américain, Kingsley Macomber, il a été inauguré en 1931 et est constitué de la statue de l’amiral devant un bas-relief de bronze de trois mètres représentant une batterie de canon et ses servants à bord d’un bateau.
  • Monument Georges Heuillard, (1953), pierre et bronze, édifié à Neuf-Marché en Seine-Maritime. Inauguré le 14 novembre 1953 par Joseph Paul-Boncour.

Institutions établies en sa mémoire

  • Musée-jardin Paul-Landowski[7], situé au 14, rue Max-Blondat à Boulogne-Billancourt, à l’emplacement de l’atelier du sculpteur, qui y travailla jusqu’à sa mort en 1961.
  • Le Centre Culturel Paul-Landowski, situé avenue André Morizet à Boulogne-Billancourt, héberge notamment le Musée des Années Trente.
  • Collège Paul-Landowski, situé au 94 rue Escudier à Boulogne-Billancourt. Architecte : G. Merlet, 1981.

Bibliographie

  • Landowski, L’Oeuvre sculpté – Catalogue raisonné, Michèle Lefrançois, Créaphis, 2009
  • Paul Landowski, La pierre d’éternité, ouvrage publié en 2004 à l’occasion de l’exposition «  Paul Landowski La pierre d’éternité » présentée à l’Historial de la Grande Guerre de Péronne dans la Somme.

Notes et références

  1. a, b, c et d « Paul Landowski, le statuaire de Douglas Haig » dans La Violette, publication des Compagnons de la Violette , n° 11, 1er semestre 2007, p. 28-31 (ISSN 1287-7670)
  2. ↑ Les Fantomes [archive]
  3. ↑ R. O. Paxton, O. Corpet, C. Paulhan, Archives de la vie littéraire sous l’Occupation, Taillandier, 2009
  4. ↑ Florence Bertrand Dorléac, L’art de la défaite (1940-1944), p. 75, Seuil, Paris, 1993
  5. ↑ La Baudinière, 1948

Reformatorzy – Genewa

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 966 obserwujących.