A.D.P. Lasso – Odkrycie zaginionego ogniwa pochodzenia języka łacińskiego


Przedstawiam bardzo ciekawy tekst, z którym zapoznałem się dawno, 2i pół roku temu, zaraz jak tylko został zamieszczony w Internecie. Jest to tekst będący fragmentami  z blogu: http://hesperyd.blogspot.co.uk/2011/03/odissea.html

 

Wtedy odłożyłem go na bok, nie znałem jeszcze prac Winicjusza Kossakowskiego, a problem pisma nie był jakimś centralnym zagadnieniem, nad którym pracowałem, więc uszedł mojej uwadze. Potem link gdzieś się zagrzebał i do teraz, do maja tego roku, sprawa leżała odłogiem. Kwestia pisma wraca jednak nieustannie jako jedna z wielkich zagadek Północnej Cywilizacji, która odżegnała się od zapisu zostawiając jakby pismo do „obsługi” tylko jednej funkcji Świętego Zapisu Taj. Ten ewidentnie widzialny w Barbarii zakaz posługiwania się pismem rytym obowiązujący przez długie stulecia w Warwarii-Wharatcie-Sistanie  ma swoje głęboko mistyczne źródło, o którym nie czas jeszcze mówić i pisać, bo to domysły niezbyt uprawdopodobnione. Owo źródło jednak istnieje bez wątpienia i świadomość jego istnienia nie dawała mi nigdy spokoju. Wciąż jest dla mnie nie do końca zgłębioną zagadką.

Zachęcam wszystkich do przeczytania pełnego tekstu na tym blogu. Nie zrobiłem tutaj redakcji poprawności w języku polskim, tekst jest tłumaczony z języka włoskiego i zawiera czasami niewłaściwe konstrukcje w języku polskim, ale to nie jest najważniejsze. Ważne, że mamy tutaj zarysowany sensowny obraz rozwoju pisma łacińskiego z uwzględnieniem prasłowiańskiej Kultury Naddunajskiej Vinca jako źródłowej dla tego i innych alfabetów runicznych. Oczywiście mechanizm tworzenia alfabetu, jaki przedstawia autor, moim zdaniem nie jest jedynym- równie prawidłowa może być taka motywacja znaków jaką przedstawia Winicjusz Kossakowski – nazwałbym ją psycho-fizjologiczną, bo znaki powstają też według niego jako schematyczny rysunek warg, języka i krtani ułożonych w charakterystyczny sposób podczas wymowy głosek. Jedno nie wyklucza drugiego gdyż i jedno i drugie zawiera się w naturze fraktalnej Wszechświata i jest powtórzeniem fraktalu na innym poziomie odniesienia. Nie wyklucza to też wcale równocześnie występującej motywacji znaków pisma zawartej w głagolicy – którą nazwałbym motywacją kosmiczną. Jest to wszak znów odwzorowanie tego samego fraktalu w skali super-makro. Jak dobrze wiemy „jako na górze tako na dole” zatem te wszystkie składniki odbite w strukturze alfabetów nie powinny wcale dziwić. Stanowią one jednak niezbite potwierdzenie istnienia owej zasady. Przejdźmy teraz do pracy włoskiego naukowca przetłumaczonej na stronie: http://hesperyd.blogspot.co.uk/2011/03/odissea.html

  Czytaj dalej

Merki kaszubskie a runy słowiańskie – materiał zebrany przez Kazimierza Perkowskiego


Od pana Kazimierza Perkowskiego otrzymaliśmy materiał świeżo zebrany w Jastarni, który wnosi coś nowego do dyskusji o runach słowiańskich. Zamieszczamy tutaj zdjęcie ze strony BogowiePolscy.net

Tutaj , z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, także książka o merkach kaszubskich (33 strony), z 1925 roku, wydana i napisana przez Bolesława Namysłowskiego

i odsyłamy do wszelkich nowości na tej bardzo ciekawej stronie, w tym do ikonografii Wielotwarzowe wyobrażenia bogów w Europie. Pozdrowienia dla Autorów.

CB

Niesamowite zagadki: Sporu o runy słowiańskie, znaki prilwickie, związki z językiem etruskim – ciąg dalszy


Pismo minojskie – Kreta-Wyspa Skryta, a także wyspa skrzętu-skryntu – labiryntu podziemnego kryjącego skarb Minotaura (Mężotura)

Dysk z Fajstos

Nie znamy wciąż języka jakim posługiwali się Kreteńczycy zapisując go pismem linearnym A (zapewne któryś z dawnych języków azjanickich –  A cóż to za język: czemu nie huno-awarski – czyli skołocki – scytyjski – czyli słowiański? C.B. ). Znaki PLA zaadoptowali przedstawiciele kultury mykeńskiej (Peloponez) i rozwinęli w PLB. To pismo także przepadło około 1200pne. „Klasyczny”, już alfabet grecki wywodzi się z Fenicji – grecy zaadoptowali alfabet fenicki dodając kilka samogłosek i zmieniając kierunek pisma (na dwustronny, w zależności od linii).

Ponieważ współczesna genetyka dowiodła, że haplogrupa DNA R1a1a1 jest słowińska ponad wszelką wątpliwość a także że jej przedstawiciele byli obecni nad Dunajem i Morzem Śródziemnym od 8000 p.n.e.  musimy dopuścić znaczący udział Słowiano-Scytów, których możemy też nazywać jeśli chcemy Prasłowianami nie tylko w kulturze trzcinieckiej czy łużyckiej nad Odrą i Wisłą oraz Dnieprem, ale także w wenetyjskich kulturach Europy i w ukształtowaniu nie tylko zabytków materialnych związanych z tymi kulturami ale także w ukształtowaniu pisma. Tak się składa że na Bałkanach odkryto kilka różnych możliwości takiego udziału Słowian w kształtowaniu różnych alfabetów – do niedawna nieznanych. jednym z nich jest język i pismo etruskie, ale nie tylko.

Na początek polecam cały cykl artykułów, a także może przede wszystkim książkę Winicjusza Kossakowskiego: Polskie Runy Przemówiły

Tutaj przytaczamy jedynie 3 artykuły z całej serii zamieszczonej na Wici Polskie – gdzie odsyłam zainteresowanych zgłębieniem teorii pana Kossakowskiego – chociaż od razu zaznaczam, że brak mi tam rysunków, zdjęć i materiałów,  do których autor się odwołuje.

Oto artykuły:


Współczesna genetyka lokuje Słowian na Bałkanach już w 8000 roku p.n.e. – Tabliczki z Tartaria – 5300 rok p.n.e. – to może być pismo słowiańskie.

Najstarsza, okrągła tabliczka z Tărtăria (podobnie ja jedna z późniejszych, prostokątnych) jest przedziurawiona i zapisana z jednej strony. Prawdopodobnie była więc wisiorem – amuletem, a napis zawierał jakieś zaklęcia lub wróżby.
Czegokolwiek by symbole te nie oznaczały, są one wyraźnie uporządkowane, przy czym nie wiadomo, czy krzyżujące się linie dzielące okrągłą tabliczkę na cztery pola są wyłącznie ramką tabeli czy maja jakieś dodatkowe znaczenie, jak w przypadku symboliki szamańskiej.

©Copyright  by Winicjusz Kossowski

Winicjusz Kossowski

CZY POLACY POSIADALI WŁASNE PISMO?

Historia jest jedyną nauką, którą piszą zwycięzcy.

To nauka  vv  manipulacji  faktami.

Nawet przy pobieżnej analizie historii Polski, mam wrażenie, że pisali ją patrioci innych narodów, wrodzy narodowi polskiemu. Co gorsza, w tej chwili, mamy niby „wolność”a antypolonizm jak wściekły, hasa nie tylko w środkach masowego przekazu, w polityce, gospodarce, ale i w nauce. Gdy ktoś próbuje przedstawić fakty w korzystnym świetle dla interesów polskich, jest wyśmiany i zakrzyczany. Gdy Polak umoczy pióro w atramencie, ma na karku prokuratora i cały urząd przymusu. Niewolnik ma siedzieć cicho! – Tymczasem mamy dumną i piękną przeszłość. Mieliśmy, jak wykazują nieliczne wykopaliska oraz historycy obcy, poczynając od Herodota, swoje państwo i swoją kulturę, swoją gospodarkę opartą na żelazie i drewnie. Nasza religia dopracowała się wysokiej etyki, przewyższając etykę chrześcijańską. Np. Szczecinianie wzbranialisię przed przyjęciem boga chrześcijan zarzucając że, „chrześcijanie kłamią, kradną i mordują”, utożsamiając te cechy z Bogiem chrześcijańskim. U Polaków gościnność, pomoc potrzebującym i honor, były cechami naturalnymi. Nie wyobrażano sobie życia w innych warunkach. Takich cech dopracowują się kultury wysoko rozwinięte, które b. często padają pod ciosami barbarzyńców. Z czasem i barbarzyńcy cywilizują się, przejmując zastaną kulturę. Tak było z Rzymianami podbijającymi Grecję, z hordami Dżingischana, zajmującymi Chiny, z Germanami zajmującymi Polskę, którą znano wówczas pod nazwą Horwati lub Weneti. W tym miejscu należy uściślić nazewnictwo. Otóż po raz pierwszy, jak wykazują kroniki, zaczęto używać nazwy Pollens do określenia państwa Bolesława Chrobrego. Kosmas z Pragi w swojej kronice nazywa Polaków Chorwatami, tej nazwy, obok Lahy, używa również kronikarz ruski Nestor. Ta nazwa, choć niezdarnie zapisana przez kronikarzy łacińskich, pojawia się w piśmiennictwie rzymskim i greckim.

Współczesna genetyka lokuje Słowian na Bałkanach już w 8000 roku p.n.e. – Tabliczki z Tartaria – 5300 rok p.n.e. – to może być pismo słowiańskie.

Czy nasi przodkowie znali pismo?

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować Wawrzyńca Surowieckiego, piszącego w „Rocznikach Historycznych Towarzystwa Naukowego Królewskiego” w 1822 r.: „Herodot, który na cztery wieki przed naszą erą zwiedzał na północ Morza Czarnego i Dunaju, i tam poznał różne Narody ówczesne, świadczy wyraźnie: że Barbarzyńcy używali pisma; że po większej części pisali na skórach; że u nich widział różne napisy na wystawionych pomnikach. Vellejus sam się przekonał że w obu Panoniach [ówcześnie słowiańskich] za jego czasów Litteratura iuż była rozkrzewiona. Co Cezar powiedział o Gaulach [Galach] i Helwetach [Horwatach], że z dawna używali Pisma”.

Zajrzałem niedawno do Słownika Etymologicznego Języka Polskiego Al. Brűcknera. Przy haśle – litera; pisze: „z łac. – litera, pożyczki [zniekształconej] z grec. Difthera, ’skóra ściągnięta’, ‘pergamin’, ‘pismo’. Przy haśle runo: ‘skóra z wełną’; stąd ruń, ‘porost zboża (na wiosnę)’, runić się i runieć, runią ziemię okrywać. Prasłowiańskie; wszędzie tak samo, szczególniej u Serbów”. Zaprzeczyć nie można, wzajemnym przenikaniu się kultur europejskich.

Zaprzeczyć nie można, że „okrywa golizny”, niezależnie od tego czy to będzie skóra czy zasiane pole, w języku słowiańskim noszą miano – runo.

Zaprzeczyć nie można, że pojedyncza roślinka, czy pojedynczy włos z runa, „runą” zwiemy.

Zapisana skórapergamin, naszym przodkom z runem się skojarzyła. Czy była to pożyczka grecka, czy odwrotnie? – trudno dzisiaj ustalić.

Natomiast jest pewnym: runa to słowiańska nazwa litery.

Na określenie litery w języku germańskim jest ta sama nazwa – runa, w polskiej odmianie l.p. Nauka niemiecka dowodzi, iż powstała ze słowa germańskiego – tajemnica. A literki są wynalazkiem niemieckiego boga Tora. Nie znam niemieckiego boga i nie znam niemieckiej nauki, opartej na legendach germańskich. W słowniku polsko-niemieckim, na określenie tajemnicy jest z pewnością inne słowo. Bardziej trafia do mnie przekonanie: Germanie; lud rybaków, myśliwych i pasterzy, poprzez Bałtyk, mieli kontakt z rolniczą, a zatem kulturotwórczą ludnością słowiańską. Taki wynalazek, jak pismo, musiał ich fascynować i był dla nich tajemnicą, a słowiańskie słowo runa, w rozumieniu „tajemnica”, weszła do języka germańskiego.  Swoje spostrzeżenie, opieram na porównaniu run słowiańskich z runami germańskimi.

Runy polskie tworzono, przez rysowanie narządów mowy, które biorą udział w powstawaniu głoski. Wszystkie runy są zbudowane według tej zasady, chociaż krój liter zmieniał się w zależności od tego, czy były wycinane na desce, czy kute w metalu (pieniądz, broń).

Runy germańskie są produktem wtórnym. Zasada tworzenia run, była im nie znana. Przy dostosowywaniu do swojej mowy cudzych liter, nie zawsze dokładnie zapamiętanych, powstawały niezrozumiałe potworki. Tym należy tłumaczyć niemożliwość ich odczytania na starych zabytkach, pomimo to, że ich znajomość przetrwała do czasów współczesnych wśród kowali skandynawskich.

Polskie runy, trzymały się konsekwentnie swej zasady i dzięki temu były łatwe do rozszyfrowania, pomimo niewielkiej ilości pozostawionej nam przez historię. Każde nowe wykopalisko runami opisane, jest czytelne, pomimo iż nieraz by słowo zrozumieć, sięgnąć należy do słownika etymologicznego, co jest naturalnym dla języka żywego.

Ostatnim zabytkiem polskimi runami zapisanym, jest ogólnie znana moneta Sieciecha [1100 r.]. Wcześniejsze monety Mieszka I, bite dwoma stemplami, nieznacznie różniącymi się między sobą, są również runami zapisane. Dla wyjaśnienia. Pismo europejskie głosowe, jest budowane, według zasady identycznej z zasadą budowy run polskich. Najmniej przetworzonym jest alfabet polski, następnie fenicki. Etruskowie i Grecy zasady tej nie rozumieją, jednak odchyłek jest niewiele. Łacina dostosowując alfabet etruski do swoich potrzeb, literki uprościła nie zważając na żadne zasady, których prawdopodobnie nie znała. Kanonik Jan Długosz opisując czasy Bolesława Chrobrego, pisze iż: „król wydał nakaz spalenia wszystkich polskich ksiąg”. Decyzja królewska, na pozór niezrozumiała, staje się jasna, gdy pogrzebiemy trochę w historii Polski, sięgając źródeł.

Idole  prilwitzkie – czyli przylwickie (z Przylwic na Połabiu)

W „Żywotach św. Cyryla i św. Metodego” istnieje zapis” „…książe Wiślech, silni wielce, został przymuszony do przyjęcia chrztu”. U kronikarza Gala Anonima, mamy wzmiankę, o początkach królowania Piastów. Poprzedniego władcę określa się przezwiskiem Popiel, Chwościsko – ogonisko. Tadeusz Miller w swej pracy „Trzy tysiące lat Państwa Polskiego” – przezwisko Popiel pisze Po-pi-jelc. Jelc to rękojeść miecza. Pop – grecka nazwa kapłana chrześcijańskiego. Drugie przezwisko Chwościsko-ogonisko – dogłębniej wyjaśnia sprawę. Sądzi przeto, że „Książę Wiślech silni wielce”, to Popiel, którego imię zaginęło, a przezwisko zostało. Datę „chrztu Polski” w obrządku słowiańskim, greko-katolickim ustala na rok 874.

Popiel stracił władzę po buncie swych poddanych, przeciw poczynaniom popów sterujących władcą. Buntowi przewodził prapradziad Bolesława Chrobrego. Kroniki, jak zwykle pisane przez zwycięzców, musiały wychwalać przywódców buntu, przeciwko nowej, chrześcijańskiej religii. A że byli to dziadowie Bolesława, później gorliwego chrześcijanina, wybijającego zęby swym rodakom za nieprzestrzeganie postu, jak pisze biskup niemiecki Thietmar, rozkazowi króla, dziwić się nie należy. Kroniki te, to przecież nic innego, jak instrukcja dla poddanych, którym nowa religia była obcą i wrogą. Zagrożenie buntem, było widocznie realne w czasach Bolesława, skoro do takiego doszło za czasów panowania wnuków – po śmierci Mieszka II.

Ci, którzy opowiadali Gallowi Anonimowi historię Polski, musieli ją znać z zachowanych egzemplarzy ksiąg polskich, lub z opowiadań dziadów, którzy je czytali. Sprytny kronikarz, w obawie zniszczenia swego dzieła, dawne dzieje opisuje w formie legendy. Gani w niej Popielca a wywyższa rodzinę Piastów, z nadzieją, że inteligentny czytelnik sam prawdę między wierszami wyczyta. Księgi ukryte przed wyrokiem królewskim, jakie niewątpliwie musiały się zachować do czasów Galla Anonima – zniszczył sam czas, a może i ludzie, którzy już nie potrafili ich odczytać. Zapisane nieznanymi znakami, brane za wytwór szatana, szły na stos zgodnie ze zwyczajami kapłanów nowej wiary. Na nasze tereny wkroczyła nowa religia i nowa kultura, gdzie umiejętność pisania przysługiwała jedynie kapłanom. Panowie a nierzadko i książęta, w miejsce podpisu, odciskali swój pierścień. Po zamordowaniu Bolesława Śmiałego, powróciły zwyczaje z czasów Popijelca, przeciwko którym podnieśli bunt pierwsi Piastowie. Napisy słowiańskie na broni, z czasów przedchrześcijańskich, świadczą o znajomości sztuki pisania kowalom, sztuki która musiała być powszechną.

Winicjusz Kossakowski

W przygotowaniu do druku, jest drugie wydanie książki POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY, z odczytanymi rycinami z zabytków, dawnym alfabetem polskim zapisane. Dotarły do mnie w ostatnim czasie, ryciny hr. Jana Potockiego sporządzone na podstawie zabytków w Priwlicach. Jest 118 rycin. Opisanych runami słowiańskimi. Dwie tabliczki opisane alfabetem greckim z wtrąceniami z alfabetu run słowiańskich, opisane mową słowiańską [dziwne, że nauka niemiecka nie potrafiła ich odczytać]. Figurek sześć, nieopisanych, ich ubiór i atrybuty trzymane w ręku sugerują, że pochodzą z terenu kultury greckiej, może z granicznego Bizancjum. I, uwaga, rzecz ciekawa – jedna z figurek, niestety z utrąconą głową, nosi napis bóstwa germańskiego TOR, oczywiście napis w alfabecie run słowiańskich. Jedna ostroga z kwiatem w miejsce kółka – uważam to za import. Słowiańskie ostrogi, posiadały tępy, stożkowaty kolec. Reszta to narzędzia, broń, ozdoby, podobne do wykopalisk z terenów Polski. Przy pomocy rysunków i opisu, staram się przybliżyć zasadę tworzenia run polskich. Trochę wiadomości z historii pisma, ze szczególnym uwzględnieniem zabytków słowiańskich.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH



06.02.2010.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Tadeusza Millera poznałem, gdy miał lat 83, schorowany, milczący, gotowy do słuchania bardziej niż do rozmowy z nieznajomym. Było lato 2005 roku w lipcu, dwudziestego siódmego. Dzień upalny, parny, męczący. Okna mieszkania  szczelnie zamknięte.

Wrażliwy już był na przeciągi.

Książki po które przyjechałem, trzymano w domku opuszczonym, zarosłym bluszczem i zielem rozmaitym. Wewnątrz wilgoć i zapach niewietrzonego mieszkania. Stare sprzęty i narzędzia ogrodnicze obok dłut, pił i sprzętu rzeźbiarskiego. W kątach rzeźby ledwo zaczęte w których już duch artysty zamieszkał, ale zabrakło sił na wykończenie. Przy ścianach, jedne na drugich paczki książkami wypełnione – prosto z drukarni – pachnące farbą.

Prace chude, niewielkie z gęsto upchanymi faktami z historii Wenetów – jeszcze nie Słowian.

– Żmudna praca lat bez mała sześćdziesięciu.

– Godziny przesiedziane w archiwach i bibliotekach.

– Porywy radości, gdy odrzucony i zagrzebany w niepamięci szczegół historii rozbłyśnie, oświetli cząstkę drogi, da się poznać, zrozumieć.

Dzieje zaklęte w zdania i słowa – milczą, upakowane w paczuszki, pod zagrzybioną ścianą w opuszczonym domu.

Kupuję kilka paczek, może uda się umieścić je w księgarniach. Nierozprzedane egzemplarze pójdą na suweniry, dotrą do ludzi. Ilu z nich potrafi zrozumieć i docenić historię własną, podaną w prosty, niewyszukany sposób, oczyszczoną z „naukowych” śmieci „autorytetów”, typu Heleny Michnik, czy Bronisław Geremek?

„TRZY TYSIĄCE LAT PAŃSTWA POLSKIEGO jakiego nie znamy” Tadeusza Millera.

Tysiące przejrzanych starych map z nazwami rzek i miejscowości rozrzuconych po całej Europie, od Loary po Okę, mówi językiem Wenetów – Słowian.

-Po mapie Europy przewija się nitka drogi wskazującej wędrówkę ludów gockich, gdzieś z głębi stepów azjatyckich poprzez półwysep skandynawski i wyspy duńskie pakuje się w samo serce państwa Wenedów.

– Nazwy rzek i miast zdradzają ślady wędrówki Bałtów znad Oki na ziemie Słowian zamieszkałych nad Bałtykiem.

– Echo pamięci walk z ludami celtyckimi, wynalazcami żelaza, i imię słowiańskiego wodza Przemysła, zaklęte w nazwy grodów, które budował na obrzeżach swego imperium.

– Etymologia słów dawnych , zapomnianych.

Wszystko to ożywa i przemawia językiem zrozumiałym na kartkach książek pana Tadeusza.

Moja fascynacja jego pracami może mieć i przyczyny osobiste.

Właśnie w jego pracy traktującej o historii przedchrześcijańskiej mego narodu, znalazłem potwierdzenie własnych przemyśleń.

Sądzę, że udało mi się rozczytać alfabet Wenetów-Słowian. Zabytki historyczne odkryte w okolicach miejscowości Prilwice opisane runami polskimi, mówią dokładnie to samo co nazwy rzek i miejscowości z pracy pana Millera, rozszerzając temat o kulturę religijną i społeczną. Zabytki pisma runowego spisane w języku słowiańskim znajdowane są na terenach Europy, niegdyś państwa Słowian. Złożenie tych faktów stanowi już dowód niepodważalny, który sprzeciwia się rojeniom „autorytetów” niemieckich i – niestety – polskojęzycznych, którzy „sprowadzają” Słowian do Europy w wiekach średnich.

Gdy przekazałem panu Millerowi egzemplarz pracy „Polskie runy przemówiły”, po przejrzeniu jej powiedział: „Wiedziałem, prawda jest już udowodniona konkretnym materiałem źródłowym. Ale śmieci historyków we dwóch nie zmieciemy z historii Europy. A szkoda”.

Wkrótce zmarł

Winicjusz Kossakowski

Białystok – 9.11.2009r.

PS

Niżej przesyłam pracę T. Millera „Trzy tysiące lat państwa polskiego, jakiego nie znamy”.Sadzę, że warto ten materiał przybliżyć Narodowi Polskiemu.

– Mój list składa cześć jego pamięci.

==============

Inne pismo słowiańskie z Bałkanów – Napisy z Vinca

Wszystkie znaki Vinca zebrane z różnych artefaktów;
są wśród nich znaki występujące na tabliczce z Dispilio

Od 1908 r. na Bałkanach odkryto wiele obiektów ceramicznych z różnymi napisami należących do tzw. kultury Vinca. Większość tych obiektów datowana jest na koniec V w. pne, ale jedna z odkrytych w 1961 r. tabliczek z Tărtăria (obecnie rumuńskie Turdos) pochodzi z ok. 5.300 r. pne (datowanie węglowe).

Napisów nie udało się do tej pory odczytać, ale ich cechy i miejsca znalezisk pozwalają na snucie pewnych logicznych wniosków.

1. Większość napisów Vinca zawiera jeden symbol, który mógł być oznaczeniem producenta lub właściciela (a więc był raczej ideogramem a nie literą), jednak na wielu obiektach znaków tych jest więcej i wszystkie są w wyraźny sposób uporządkowane.
2. Obiekty Vinca znajdowano w śmietniskach, co oznacza, że nie miały one kultowego charakteru – w kulturze Vinca figurki wotywne i przedmiotu ofiarne grzebano razem ze zmarłymi pod podłogą domów. Ceramika była niewypalana, co wskazuje na użytkowy i krótkoterminowy charakter oznaczeń.
3. Wiele napisów umieszczono pod dnem naczyń, co wskazuje na to, że nie miały one religijnej treści, ale raczej funkcję użytkową. Wykopaliska z różnych rejonów wskazują na to, że kultura Vinca miała szerokie kontakty handlowe z innymi kulturami, być może więc symbole określały ilość naczyń lub ich zawartość i były częścią „rachunkowości”. Takie właśnie było źródło późniejszego pisma sumeryjskiego.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY cz. II

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Runy słowiańskie są uproszczonymi rysunkami. Zauważono, że przy wymawianiu głosek biorą udział różne narządy mowy. Wystarczyło je rysować.

W tym miejscu natrafiono na schody. Te same narządy mowy biorą udział w wymawianiu całej grupy głosek.

Problem rozwiązano.

Do podstawowego znaku, doczepiano dodatkowe kreski, kropki, ogonki, różnicując w ten sposób zapis.  Przykładowo: dla głoski „S” trzeba było narysować ząb górny i dolny. Powstał znak „X”. Dla „Ś” przedłużono prawą nóżkę, którą przekreślono do zapisania głoski „SZ” , itp..

W tym systemie zapisu mowy, trzeba było już nauczyć się znaków. Poszczególne plemiona, korzystając z tej zasady, nieco inaczej znaki kreśliły, czasami dobierając literki z innych alfabetów.. Przeto trzeba było się nieco natrudzić, by odczytać tekst, pochodzący z innego kręgu.

Już bułgarski mnich Chrabar pisał: „Prjeżde ubo Słowjene ne imjechą knig, ną czrtami i rjezami cztjechą i gatachą, pogani sąszcze”, co znaczy: „Wprzódy bowiem Słowianie nie mieli ksiąg, lecz kreskami i nacięciami czytali i gadali. Poganami są jeszcze”.

Ze względu na narządy mowy biorące udział w wymawianiu, głoski dzielimy na:

1) Szczelinowe S, Ś, Sz, C, Ć, Cz, Z, Ż, Ź, przy wymowie których zęby górne i dolne zbliżają się do siebie. Dźwięk wydostaje się przez szczelinę między zębami, odpowiednio modelowany językiem, daje różne głoski. Aby napisać -S- rysowano przekrój górnego i dolnego zęba. Powstał znak [S = X] . Dla zapisania głoski -Ś- przedłużano dolną prawą nóżkę [Ś – Ś].

Głoskę -Sz, sporządzono z -Ś, dodając jej dodatkową kreseczkę [Sz – Q].

C to również przekrój zęba górnego i dolnego, jedynie dodatkową kreskę rysowano z lewej strony na górnym ramieniu [C – C]. Głoskę Ć wykonano podobnym sposobem jak C, przedłużając dolną prawą nóżkę podobnie do Ś – [Ć – Ć]. Z głoską Cz poradzono sobie w podobny sposób [Cz – V].

Głoski powstałe z -Z-, pisanej pionową kreseczką z obustronnym daszkiem – Z – na terenach Polski, układają się: [ Z – Z ], [Ż – Ż], [Ź – Ź]. Runami w Prilwicach – Z- pisano trochę inaczej. Dla  -Z- wystarczyła pionowa kreseczka z łuczkiem na dole. Dla – Ź- , łuczek rysowano na górze. Dla -Ż-, znak -Z- kładziono poziomo – lub wykonano go z X, dodając jedną pionową kreseczkę w środku znaku – X. Na hełmie z Negau -Ż- zapisano pochyłą kreseczką z kółeczkiem na dole – zamiast łuczku, jak w Prilwicach.

2) Zapisując głoskę – A, rysowano otwarte usta. Na podniebieniu, w miejscu w którym czujemy dźwięk postawiono jedną, lub dwie kreseczki [A – A].

3) Wargowe B i P pisano przez narysowanie górnej i dolnej wargi [B – B]. Robiono to w dwojaki sposób – patrz na B łacińskie. Znak P pisano przez odwrócenie B o sto osiemdziesiąt stopni. [P – P].

Drugi sposób, który przeszedł potem do łaciny, rozwiązano przez odjęcie rysunku dolnej wargi [p – P].

4) Językowe I, pisano prostą pionową linią. Bez zmian przeszła litera do łaciny. Długie -J pisano dwoma sposobami. Pierwszy to wyraźne przedłużenie linii pionowej, może udającej język. Drugi sposób, to dorysowanie na górze dodatkowej kreseczki, która mogła różnie się układać [J-J].

Językowe -R . Drgający język, przy wymawianiu tej głoski, zapisano linią falistą, odchodzącą od kreseczki podniebienia [R – R]. Znak w nieco zmienionej formie trafił do łaciny.

5) Zębowo językowe T oraz D pisano przez narysowanie zębów jedynie dwoma kreseczkami, do których dostawiono kreseczkę języka [T – T].

Przy pisaniu literki –D, kreseczkę pionową, udającą język przesunięto na krawędź daszka z zębów.

[D – D]. Taki znak widnieje na Monecie Mieszka I , i wchodzi w słowo ŁaDa. Późniejsi heraldycy przerobili nieco Herb ŁADA, przesuwając na środek dolne kreseczki. Z Ł [ Ł]  powstał Y, a z D [D]   strzała. [T]. A znak kopuły nieba przerobili na podkowę, zbezczeszczono w ten sposób ideogram starosłowiańskiego bóstwa Łady, patrona królów i władców, pilnujących ładu i prawa.

W języku polskim istnieją cztery rodzaje głoski – D. Należą do nich D, Dz, Dż, Dź. We współczesnym alfabecie poradzono sobie z tym problemem wykorzystując zasadę dyftongu – podwójnych liter. W runach istniejących na zabytkach z Priwlitz, problem ten rozwiązano trochę inaczej. Doliczyłem się trzech znaków D, D,. Który z nich jaką głoskę reprezentuje, trudno mi powiedzieć. Język, którym posługiwali się słowiańscy Sasi, już dawno przestał istnieć. Zostali zgermanizowani. Nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu wyrazów, czytając każdy znak jak – D.

6) Gardłowe H i E Słowianie pisali podobnie, rysując górę gardła wraz z małym języczkiem, widzimy to dokładnie na monetach Mieszka I i  Sieciecha. Znaki nieco podobne do dużego E łacińskiego, w piśmie odręcznym.  Przy  wycinaniu  na  drewnie  przyjął  jednak nieco inną formę[E -E, E,   ] .

Gardłowe H, na monecie Sieciecha przybrało formę E pisanego ręcznie, jednak z przedłużoną górną linią i stopką po drugiej stronie litery [H – H,     ]. Wycinane na drewnie przybrało postać podobną do E, lecz w nieco innej postaci. Przypomina literkę -I- z rosyjskiej „grażdanki”.

7) Gardłowe bezdźwięczne K– K pisano rysując gardło znakiem C.

Dla G-G dodawano kreskę – wyróżnik, na górze lub dole.

8) Na ostrzu dzirytu z Rozwadowa U napisano, rysując dzwon. Na innych zabytkach przyjmuje prostszą do wycięcia postać – V.

9) Ł starożytni Słowianie urobili z U, dorysowując mu ogonek. Na dzirycie z Rozwadowa ogonek wychodzi ze środka [Ł – Ł]. Na monecie Mieszka I – Ł urobiono z U pisanego przez V z ogonkiem odchodzącym od prawego boku.

10) Rozróżniano O długie od krótkiego. „O” wymawiane nieco dłużej pisano rysując  kółeczko w jakie układają się wargi w czasie wypowiadania. O krótkie pisano przez zrysowanie górnej wargi linią prostą z nieco uchyloną dolną wagą. Przewrócono znak o kąt prosty [ O – O].

O z kreską, utworzono z O krótkiego dorysowując jej poziomą kreseczkę na zabytkach z Prilwic.

[Ó – Ó]. Podobnie ten problem rozwiązano na monecie Sieciecha.

W języku polskim mamy nosowe O, mylnie wykonane z literki A, przez dopisanie do niej malutkiego noska. W runach, Słowianie nosowe  O, utworzyli z O krótkiego, dorysowując do niego malutki nosek [Ą – Ą]. Literka wycinana na drewnie przybrała postać pionowej  kreseczki z dwoma krótkimi odchodzącymi od niej pod pewnym kątem. To rozwiązanie znalazło się w runach etruskich.

11) Nosowe M pisano rysując nos z profilu, razem ze skrzydełkiem [M – M].

Dla nosowego N, również narysowano nos z profilu, jednak z wyraźnym zaznaczeniem dziurki od nosa [N – N]. Literka czasami przybiera postać małego -h z alfabetu łacińskiego.

Nosowe Ę utworzono dorysowując mały nosek do E [E – Ę].

12) Literki Y, nie odnalazłem na zabytkach z terenu Polski. Ponieważ napisy pismem etruskim dają się czytać i to w języku słowiańskim, gdy ich znaczenie zrównamy z runami słowiańskimi, domyślać się można że jest do etruskiej podobna  [Y – Y].   Na zabytkach prilwickich Y pisano-

w, w odróżnieniu od W – W

Pozostały wargowo zębowe  W oraz F.

13) „W” pisano rysując przekrój górnego zęba, podpartego wargą, jak w czasie wymawiania [W- W].

Literkę F utworzono z literki W, dorysowując jej z prawej strony dodatkową kreseczkę-wyróżnik [F – F].

Rodzaj narzędzia pisarskiego, którym wycinano runy na drewnie wymuszał ich uproszczenie do krótkich kreseczek.

Starożytna cywilizacja słowiańska stała na „drewnie i żelazie”. Drewno, do dzisiaj najlepszy, najzdrowszy  materiał na domy. Z drewna wykonywano większość narzędzi gospodarskich, mebli. W kuchni królowała glina i drewno.  W kraju porośniętym gęsto lasami, drewno było najbardziej dostępnym i tanim materiałem. Do przekazywania krótkiej wiadomości wystarczył wycięty kawałek gałęzi. Do zapisywania praw boskich i ludzkich używano na pewno odpowiednio wyprawionych skór, prawdopodobnie z owcy. Świadczy o tym pomysł na nazwanie litery runą, stworzycielką, który z runem owczym się kojarzy, podobnie jak u Greków. Wątpić nie należy, że ważniejsze napisy na deskach wycinano.

Inne narody pozbawione lasów, domy swoje budowali z gliny. Gliny też używali do spisania swoich kodeksów i dzienników. Inni w górach mieszkający trudzili się nad pismem kując je w kamieniu. Czas i ogień niszczy drewno, pergamin a z nimi i zabytki pisma. Nieliczne znaleziska pisma słowiańskiego  odnajdujemy na broni, brązowych figurkach i naczyniach. Napisy w języku słowiańskim, wykute w kamieniu,  znajdujemy również w Skandynawii.

Cywilizacje piasku i gliny, zachowały swoje dziedzictwo kulturowe. Pamięć o naszej cywilizacji, dzięki „pomocy” króla Bolesława Chrobrego, który „polskie  księgi nakazał palić” – zanikła. Nie można wykluczyć działalności w tym kierunku biskupów chrześcijańskich, którzy dzielnie walcząc z diabłami, nieznane pisma, za szatańskie uważali i skazywali na spalenie. Zachowała się wiadomość z ciekawego zdarzenia. Watykan w ramach walki z kacerstwem, nakazał swoim biskupom palić księgi kacerskie. Pobożny biskup z Krakowa, tak się przejął rozkazem papieża, że i księgi liturgiczne popalił. Śmieją się z niego nasi naukowcy. Ale biednemu biskupowi do śmiechu nie było. Skąd mógł wiedzieć, które księgi kacerskie a które  nie. Paląc wszystko, przynajmniej nie stanął na stosie. Wykazał tym samym mądrość życiową a nie głupotę. Głupotą wykazują się ci, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, jak mocno grzeje „stos ofiarny”, i w jakich mękach ginie ofiara.

Winicjusz Kossakowski

Pismo Etruskie – ok. 500 r. p.n.e.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11


23.02.2010.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11

HEŁMY Z NEGAU w STYRII

Ten artykuł chciałbym napisać zestawiając jedynie cytaty uczonych. Nie sądzę aby mi się to udało. Jednak spróbuję.

Jeży Cepik „JAK CZŁOWIEK NAUCZYŁ SIĘ PISAĆ” – 1974r.

„Kto pierwszy wpadł na trop etruskiego pochodzenia run? Chyba Włoch, Carlo Paulini, który w roku 1885 dostrzegł dziwne podobieństwo furtoku do pisma waz etruskich”.

„Ów zacny i pracowity człek wyszedł pewnego razu, w roku  Pańskim 1811, na swoje pole i właśnie miał zająć się robotą, gdy wpadł do głębokiej jamy, w której odkrył 26 brązowych hemów. Na 12 hełmach widniały tajemnicze znaki, które potem zostały zidentyfikowane jako etruskie. Na jednym z hełmów był napis: avietitsaxirach, co możemy oddać jako „Harigast bogu” albo „Harigast ofiarowuje bogu”. Język był germański, gdyż w napisie tym dwa słowa, czytane z prawej do lewej, były germańskie”. Dalej „bla, bla, bla”, czyli naukowa sieczka.

Teraz zdanie , które uważam za ważne ze względu na datowanie znaleziska.

„Za najstarsze inskrypcje runiczne można by uważać dwie, z Negau, na brązowym hełmie z II wieku p.n.e., i z Maria Saalerberg w Karyntii, na rogowym sztylecie z I wieku p.n.e.”

Czemu odkrycie z Negau jest tak ważne?

Otóż, jest to klucz do historii Europy i narodów słowiańskich i germańskich.

W tym miejscu muszę wstawić pogląd mego przyjaciela z plemienia handlowego, na naukę i naukowców, które -mam nadzieję- pozwoli trzeźwiej patrzeć na poruszane tematy.

„Nauka to jest towar. Naukowiec, to jest ten  co z ten towar żyje. Jeżeli  na  towar prawdziwy  kupca nie ma, a za towar fałszywy jest duży pieniądz, to ja się ciebie pytam: Który towar naukowiec ma  produkować?”

To naukowe odkrycie, jak raz, pasuje do nauki zwanej historią. Poruszając się po zapiskach historyków musimy dokładnie śledzić: Kto jest kto. Co kto pisze i dlaczego? W większości wypadków są one pisane na zamówienie aktualnej polityki.  Historyk musi się wykazać inteligencją i polotem by w zamówionej treści ukryć prawdę historyczną, licząc po cichu, że może ktoś kiedyś zrozumie jego dzieło.

Ja naukowcem nie jestem i nie żyję z nauki. Mogę sobie pozwolić na własne poglądy wynikłe z badań historycznych, które są moim  hobby.

Są zbudowane dwa poglądy na historię Europy w tym na narody Słowian i Germanów.

Nauka germańska utrzymuje, na podstawie mapy Wispaniusza Agrypy, że wpierw na terenach europejskich żyli Germanie. Słowianie to nikomu nieznany dziki naród przybyły z głębi stepów azjatyckich, który w czasie „wędrówki ludów(IV wiek n. e. )” osiedlił się na terenach opuszczonych przez Germanów zajętych podbojem Rzymu.

Napis na hełmach z Negau datowanych na II wiek starej ery, odnaleziony na granicy Jugosławii i Austrii, gdyby był w języku gockim, potwierdzał by teorię germańską. Problem tkwi w tym, że napis opisano pismem etruskim, którego – jak dotychczas – nikt prawidłowo nie odczytał. Są robione wysiłki w tym kierunku przez naukę germańską. Pozwoliłem sobie przedrukować z internetu całe strony zapisane językiem niemieckim z dołączonymi zdjęciami zabytków. Materiał ten pozwoli wykazać wysiłki niemieckie. Zajmiemy się tym przy omawianiu zdjęć.

Natomiast badania niezależnych naukowców polskich pozwoliły zbudować tezę przeciwną tezie germańskiej.

W zapiskach greckich i rzymskich sprzed kilku tysięcy lat nie ma wzmianki o narodach germańskich i słowiańskich. Ziemię zamieszkałe na północ od Italii zamieszkiwał wielki naród  Wenetów, Wenedów. Aby zrozumieć nagłe pojawienie się Germanów i Slawenów, proponują zajrzeć do słownika łacińsko – polskiego.

Germanus znaczy brat, przyjaciel. Natomiast slawen, znaczy to samo co niewolnik, robotnik zniewolony.

Rozrastające się wielonarodowe państwo rzymskie, tych Wenetów którzy dobrowolnie przystąpili do Unii Europejskiej w rozumieniu Unii Rzymskiej  przezwali braćmi i przyjaciółmi. Natomiast ci Wenedzi, którzy podnieśli broń i bronili swojej wolności, stali się rezerwuarem siły roboczej i przezwano ich   Slawenami, czyli niewolnikami.

Tacyt (55 – 120 po Chr.) Wenedów zalicza do Germanów.

Widocznie niezbyt dobrze działo się Wenetom w Unii z Rzymem skoro zatrudniali na stanowiskach dowódczych, napływających poprzez Bałtyk Gotów. Ich umiejętności wojskowe widocznie były wysokie skoro udało się im, stojąc na czele weneckich Germanów, pokonać Rzym. Goci stanowisk książęcych i dowódczych nie oddali. Podlegli im Weneci z upływem wieków zatracili swój język na rzecz swych książąt. Natomiast Goci zatracili swe imię i przyjęli nowe imię Wenetów – Germanie.

Polscy naukowcy swą teorię popierają zapiskami zostawionymi przez cesarza Porfirogenetę w których mówi, że Germanie mówią po słowiańsku.

Mapa Wipsaniusza wskazywała jedynie plemiona weneckie przyjazne Rzymowi. Poza Wisłą byli wrodzy weneccy niewolnicy.

Wykazanie, że napis na kluczu do historii tych narodów, czyli na hełmach z Negau, jest w języku słowiańskim a nie w języku gockim, dowodził by:  Prawda historyczna jest po stronie nauki słowiańskiej.

Do tego „klucza” należy jeszcze dodać rozczytane zabytki runiczne z terenów całej Europy świadczące o ludach niegdyś je zamieszkujących, a jest ich grubo ponad dwieście.

Ale nie wybiegajmy.

Zgodnie z założeniem podam cytaty wybrane z pracy doktora Wojciecha Cybulskiego profesora literatury i języków słowiańskich. Dodam od siebie, urzędującego w Poznaniu, ówcześnie pod zaborem pruskim. Przypominam o „handlowej teorii naukowej”.

„……Pierwszą o nich wiadomość(hełmy z Nrgau) podało pismo: „Streiermaerkische Zeitschrift”, Gratc 1826, Heft 7, p. 48-60; opisał je potem i czytał napisy Jędrzej Kucharski w „Powszechnym dzienniku krajowym” w dodatku za rok 1829;…”

…”opisał je nareszcie w r. 1853 na nowo i napisy szczegółowo wytłumaczył Jan Kollar, profesor archeologii w Wiedniu,…..Kucharski był pierwszy, który ogłosił je za słowiańskie.  …Kucharski  czyta je od prawej do lewej jak następuje: Sidaku tu dli Jaromejsel  żupni pan Wapi.

A na drugim hełmie , z wyłączeniem nieodczytanych dwóch części skrajnych i dwóch znaków środkowego napisu, czytając także od prawej do lewej: Eiarifas  i  eie   abil.

Co ma znaczyć razem spojone: Mularzu! Tu dli (leży) Jaromyśl, żupny pan Wapi. Eiarifas go tu ubił”.

Dalej „uczona sieczka”na kilka stron dowodząca niewłaściwego czytania przez Kucharskiego. Mówię „uczona”, może trochę na wyrost, ponieważ Cybulski nie znał polskiego alfabetu runowego i nie miał nic do powiedzenia, oprócz inwektyw. W efekcie końcowym trafił: Kucharski również run nie znał.

Odczyt czeskiego uczonego Jana Kollara z pierwszego hełmu.

„tekst: Siraku turpi. Jarmeisva iphauna Phinths – u . dosłownie: Sziraku trupy Jaromeisla, żupna Pinths-u…..

„Napis na drugim hełmie czytany przez Kollara tak: Hary Chastiteiva (a) ivil   XILXII

sens: Popiół Czastitiva roku 40”.

Teraz następuje kilka stron uczonej sieczki zakończonej propozycją: „Niech więc pan Kucharski, lub który z zwolenników ś.p.  Kollara, raczą zabrać się do odczytania po słowiańsku powyższego napisu ; oddadzą archeologii i nauce o runach słowiańskiej wielką przysługę. …Nieśmiertelność imienia niezawodna. Oby dłużej trwała , jak pozyskana w skutku pierwszego odkrycia”.

Do odczytania podaje napis zrysowany z brązowej wazy odkrytej w Botzen. Napis podaje wraz z rozczytaniem niemieckiego naukowca z Berlina profesora Momsena.

Tak się składa, że napis wykonano w alfabecie etruskim i w języku etruskim, bardzo zbliżonym do wcześniej odczytanych run z Prilwitz. Czytamy od prawej do lewej.

LESzAM NI ChEDIU  LI KUSI USICA  CHEI LI LILE DISz NASI

Co w przetłumaczeniu na współczesny język polski znaczy: LASEM NIE CHODZĘ CHOĆ KUSI SIUŚKA CHEI LI LILE DZIŚ NASI (prawdopodobnie zwrotka z pieśni frywolnej).

Dla wyjaśnienia: Tłumaczenie słowa Usica, wziąłem z języka serbo-chorwackiego. W gwarze polskiej zachowało się jedynie w piosence ale już  w formie pieszczotliwej: „Usia (co robi) siusia ja widziała u…..).

Proszę zwrócić uwagę: Momsen runę (D) czyta jako (R), podobnie jak uczeni niemieccy na hełmach. Natomiast runa (Ch) tutaj czytana prawidłowo, na hełmach odczytywana jako (G). Proszę jeszcze, by porównać mój odczyt  z odczytem Momsena i jednemu tylko przyznać rację.

W internecie odnalazłem dwie publikacje germańskie na ten temat. Potraktowałem je w całości jako cytaty. Pierwsza w języku angielskim, napis odczytuje: HARIKAST ITEIVA. Na drugim dokumencie w języku niemieckim napis rozczytano: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Oczywiście w obu wypadkach uczeni doszukują się jakiegoś znaczenia tych słów. Napis zgodnie z dawnym zwyczajem etruskim jest wykonany bez przerw między wyrazami co z jednej strony utrudnia czytanie , z drugiej – daje szerokie pole do kombinacji, szczególnie gdy nie znamy wszystkich liter. Do tego dochodzi nieznajomość języka Etrusków. Na szczęście mamy fotografię zabytku.

I tutaj szok. Rozumiem, że można różnie czytać te same runy. Źle czy dobrze, zależnie od naszej wiedzy , spostrzegawczości i inteligencji. Ale świadomie, a co niewybaczalne, nieumiejętnie fałszować? Robić z siebie idiotę a w tym i z nauki swojego kraju?

To już przechodzi moje wyobrażenie o  ludziach nauki niemieckiej.

Zbulwersował mnie odczyt niemiecki: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Mogę odpuścić czytanie (D) jak (R), pomimo tego że nigdzie i w żadnym alfabecie takiego kwiatka nie ma, i nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Mogę odpuścić czytanie runy w kształcie widełek skierowanych w górę, jako (G), pomimo, że nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia. Sam niemiecki wielki Momsen, co widać na napisie z Botzen, czytał tą runę jako(Ch). Odpuszczam czytanie runy (G) jako (S). W ten sposób pisali jedynie Słowianie, co jest potwierdzone w odczytanych tekstach runicznych choćby z Prilwitz. Czytanie iksa z prawą nóżką dłuższą jako (T) też można wybaczyć. Jest przecież jakieś podobieństwo do współczesnego (t). Ale czytanie drugiego takiego samego znaku, tym razem jako (Z), odebranie najniższej kreseczki dla (E), aby przeczytać (F). Pionową kreseczkę czytać jako(E), czytanie trzech pionowych kreseczek  jako (K) i  ostatniego znaku, we wszystkich alfabetach runowych czytanych jako (L), przeczytać jako (T), jest nie tylko nadużyciem, ale zwykłym szachrajstwem. Do świadomych fałszerstw można zaliczyć fakt nie publikowania napisów z drugiego hełmu, razem odnalezionego w którego napisach występuje znana we wszystkich alfabetach runowych literka (T), pisana strzałką z grotem do góry.  Nie można by wtedy czytać iksa jako (T).Choćby z tych względów, oba napisy, pomimo że różne, są świadomie czytane fałszywie i poparte naukowym bełkotem. Nie trzeba nawet zaglądać do słowiańskiego alfabetu z artykułu nr 1, by czytać kolejno: H A D I Ch A G Ś I Ś EI F A M I L.

Dopiero dzięki dołączonej tablicy run wszelkich przez TITUSA do tematu „Hełmy z Negau”, w szeregu run etruskich odnalazłem (M) pisane trzema kreseczkami. Słowianie dla nosowego (M), rysowali po prostu nos, czasami przypominający małe (b) z łaciny.   Po właściwym odczytaniu (M)  zrozumiałem napis. Podzieliłem na wyrazy. Brzmi on: HADIChA   GŚIŚEJ FAMIL.

Co czyta się tylko w jeden sposób: Hadicha (imię własne – od słowa chodzić) z Gęsiej  familii(rodziny, plemienia). Właściciel hełmu, po prostu go podpisał i nic więcej.

Na zabytkach z Prilwitz słowo GĘŚ pisano dwoma runami GŚ. Gęś musiała mieć jakieś magiczne znaczenie w wierzeniach Słowian, skoro odlewano jej postać w złocie i umieszczano w słowiańskich świątyniach. Może, jako ptak, miała kontakt z bóstwami i przy pomocy czynności wróżenia, przekazywała wolę bóstw Słowianom?

Powodem do dumy, mogło być pochodzenie z familii Gęsiej. W Polsce do dzisiaj są popularne gęsie nazwiska, jak Gąsowski, Gęsicki, lub po prostu Gęś. Bardzo mi przykro panowie Germanie z Gotów. „Klucz” z Negau pasuje do zamka polskiej historii. Proponuję przeczytać książkę popularno- naukową Tadeusza Millera „3 tys. Lat Państwa Polskiego”

Negau helmet from Daone. Museum of Santa Julia, Brescia

Negau helmet refers to one of 28 bronze helmets (23 of which are preserved) dating to ca. 400 BC, found in 1811 in a cache in Zenjak, near Negau, now Negova, Slovenia. The helmets are of typical Etruscanvetulonic‚ shape, sometimes described as of the Negau type. They were buried in ca. 50 BC, shortly before the Roman invasion of the area. the Negau helmet inscription (read from right to left)

On one of the helmets („Negau B”), there is an inscription in a northern Etruscan alphabet. Note that the inscription need not date to 400 BC, but was probably added by a later owner in ca. the 2nd century BC or later. It is read as/// harikastiteiva\\\ip,

Many interpretations of the inscription have been proffered in the past, but the most recent interpretation is by T.L. Markey (Journal of Indo-European Studies 2001) who reads the inscription as ‚Harigast the priest’ (from *teiwaz „god”), as another inscribed helmet also found at the site bears several names (mostly Celtic) followed by religious titles.

In any case, the Germanic name Harigast is almost universally read. Formerly, some scholars have seen the inscription as an early incarnation of the runic alphabet, but it is now accepted that the script is North Etruscan proper, and precedes the formation of the Runic alphabet. Harigast constitutes an attestation of the Germanic sound shift, probably the earliest preserved, preceding Tacitus perhaps by some two centuries.

Must (1957) reads Hariχas Titieva as a Raetic personal name, the first element from the Indo-European (Venetic rather than Germanic), the second from the Etruscan.

The four discrete inscriptions on the helmet usually called „Negau A” are read by Markey as: Dubni banuabi ‚of Dubnos the pig-slayer’; sirago turbi ‚astral priest of the troop’; Iars’e esvii ‚Iarsus the divine’; and Kerup, probably an abbreviation for a Celtic name like Cerubogios

Helmets of the Negau type were typically worn by priests at the time of deposition of these helmets, so they seem to have been left at the Zenjak site for ceremonial reasons. The village of Zenjak was of great interest to German archaeologists during the Nazi period and was briefly renamed Harigast during World War II. The site has never been excavated properly.

HARIGASTIZ  FEFAKIT Przedłuża się nieco ta rozprawka. Może trzeba będzie podzielić ją po połowie. Trudno, ale muszę odnieść się do napisu na drugim hełmie. Do fotografii zabytku nie dotarłem, posłużę się przerysowanym przez dr Cybulskiego samym napisem. Napis z pierwszego hełmu był najdokładniejszy z prezentowanych przez innych autorów. Mam nadzieję, że i w tym przypadku autor nie „przedobrzył”.

Podobnie jak na poprzednim hełmie, napisy czytamy z prawej do lewej. Mamy do czynienia z dwoma zdaniami, drugi napis jest pisany do góry nogami i jak stwierdził pan Cybulski, jest wykonany punkcikami. Zakładam, że był wykonany w różnym czasie.  Napis na pierwszym hełmie zawierał imię własne i pochodzenie właściciela hełmu, spodziewam się  powtórki tego zwyczaju. Napis pierwszy ma kropeczkami oddzielone słowa. Nic w takim razie kombinować nie można, tylko czytać.

GIDAKU  TUD  LI   JADMEISzFP

Nie mam żadnych wątpliwości, że napis jest wykonany runami etruskimi i w języku etruskim. Przy czytaniu korzystałem z oficjalnych alfabetów etruskich. Nie ma obcych liter.

Etruskowie byli narodem trzyjęzycznym. Władali językiem Greków, Itaków(łacina), oraz własnym. Jak wynika z odczytanych zabytków język rodzimy był zachwaszczony mową grecką i mową Itaków. Stąd gramatyka i końcówki słów weneckie(słowiańskie), natomiast słowa są mieszaniną słowiańsko-grecko-łacińską. Dla przykładu podam zdanie usłyszane od Polonusa w Nowym Jorku. „Luknij przez łindoł, czy tam moja kara na kornerze stoi”. Kto nie zna języka angielskiego zdania nie zrozumie, tak samo anglik bez znajomości języka polskiego.

Napis na pierwszym hełmie jest zrozumiały i wydaje się słowiańskim. Ale jedynie dlatego, że język współczesny polski został zachwaszczony łaciną. Słowa – familia – do języka polskiego zostało wprowadzone dopiero w średniowieczu. Dwadzieścia dwa wieki temu było nieznane naszym przodkom. Tak samo  jest z napisami na drugim hełmie. W słowie pierwszym mamy końcówkę słowiańską (-aku), jak w słowach: biedaku, bydlaku. Tak sformowane słowo oznacza, że zwracamy się do kogoś po przezwisku lub imieniu, w tej chwili. Ale co właściwie oznacza słowo GID? Dwa następne słowa: TUD   LI,  są z pewnością w języku Słowian.  JADEME – jedziemy. JADEMEISz – to już imię. Przeszkadzają dwie ostatnie litery  FP.  Gdybym mógł podzielić to słowo na dwa, wyszło by;

JADEMEI  SzFP, co kojarzy się ze znanym słowem Szwab. Wynikałoby z tego, że Szwabi byli przed zniemczeniem Słowianami. Do dzisiaj inni Niemcy wyrażają się o nich z pogardą.

Napis przybrał podobną formę jak na hełmie pierwszym. Właściciel oświadcza każdemu GIDAKOWI, że nosi imię JADEMEI  i jest z familii SZWAB.

Napis drugi, ten wykonany punktakiem:

U Ż U P N I P A N U A P I

Żupa to słowiańska przestarzała nazwa kopalni, lub urzędnik pobierający opłaty w imieniu księcia, szczególnie na Bałkanie. W takim wypadku mielibyśmy do czynienia z urzędnikiem Żupanem. Dalsza część napisu może być imieniem własnym, PANUAPI. (słowo pochodzi od – panowanie), lub całe zdanie, bez imienia: ŻUPAN PANUJĄCY.

Jeżeli słowo Żupni uznamy za kopalnię, wówczas zdanie nabierze innego sensu: U ŻUPNI PANUACzI (panujący) a prościej – Dyrektor kopalni-.

W tym miejscu mam problem. Nie dysponuję dobrą fotografią zabytku. Mogę jedynie podejrzewać, że przepisujący napis trochę przedobrzył. Widział poprzednie literki (P) pisane kółeczkiem na linii prostej a gdy literka przedostatnia miała niepełne kółko, uznał że to ubytek spowodowany korozją i wstawił całe kółeczko. Tymczasem podobnym znakiem Słowianie zapisywali swoje (Cz), co przejął alfabet rosyjski. Pisano tylko ¼ , lub ½ kółeczka.

Zdanie: U ŻUPNI PANUACZI (panujący) mieści się w kanonach gramatyki słowiańskiej.

Można wnioskować, że najpierw JADEMEI  SzWP podpisał swoją własność, a z chwilą awansu na dyrektora żupy(kopalni) już punktakiem dopisał swój aktualny zawód, jako powód do dumy.

Warto sprawdzić czy w pobliżu miejsca znaleziska nie było przed ponad dwoma tysiącami lat, jakiejkolwiek kopalni. Mogła to być kopalnia soli, krzemienia, kopalnia rud z których uzyskiwano miedź, srebro, czy złoto, a może kamienie szlachetne?

Słowianie w tym czasie potrafili już wytapiać żelazo, świadczą o tym znajdowane u nas monety rzymskie i ogromne skupisko żużli po dymarkach.  Może warto tam poszukać rudy darniowej i pamiątek po prymitywnych hutach żelaza.

Winicjusz Kossakowski

PS

Poszukuję zdjęcia drugiego hełmu z Negau, aby zweryfikować napis. Podczas moich poszukiwań zetknąłem się wielokrotnie z dopasowywaniem napisów do przemyśleń uczonych.

—————–

Polecamy też inną książkę o runach słowiańskich którą wspomina Winicjusz Kossakowski – wydaną przez wydawnictwo Armoryka, autorstwa Wojciecha Cybulskiego, która tak jest anonsowana:

Runy słowiańskie, świadectwo mowy wśród tysiąca niemych pomników – nie znalazły dotąd nikogo, co by je był szczegółowo, oddzielnie, w całości, stosownie do ważności przedmiotu i wymagań nauki traktował. Po odkryciu tak zwanych Obotryckich pomników, wykopanych pomiędzy 1687 a 1697 r. w Meklemburgii, we wsi Prilwic, w bliskości jeziora Dolen i rzeczki Dolenca (Tollense), w miejscu gdzie miała stać dawna Rhetra czyli Ratara z sławną świątynią Radegasta; a raczej po opisaniu ich w osiemdziesiąt kilka lat później przez Mascha, które dotąd jest głównym źródłem i pierwszą podstawą Nauki o Runach słowiańskich – nie brakło wprawdzie pisarzy pomiędzy niemieckimi i słowiańskimi a szczególnie też skandynawskimi uczonymi, którzy się pomnikami tymi, składającymi się z brązowych bałwanków i różnych naczyń i sprzętów obrządkowych, tudzież znajdującymi się na nich napisami runicznymi mniej więcej szczegółowo zajmowali. Zajęcie to w dwójnasób się powiększyło, gdy w dwadzieścia parę lat później pierwotny zbiór Mascha , składający się z 66 sztuk, pomnożony został zbiorem podobnych, także w Meklemburgii znalezionych posążków, naczyń i sprzętów w liczbie 118 sztuk, opisanych w dziele Jana Potockiego i na nowo się ożywiło, gdy w trzydzieści lat potem przybyło do tych zbiorów kilkanaście sztuk w tychże okolicach znalezionych kamieni runicznych, opisanych przez Hagenowa…

JASKINIA W SITOVIE – pismo odkryte tutaj można łączyć ze Słowianami ponieważ genetyka współczesna lokuje Słowian na Bałkanach już od roku 8000 p.n.e. (haplogrupa R1a1a)
Napis z jaskini Sitovo w Bułgarii, 4.500 BC W 1942 r. w jaskini w Sitovie w Bułgarii odkryto napis liczący 340 cm długości i składający się z dwóch wierszy liter o wysokości 40 cm. Napis datowany jest na 4.500 pne, a więc na okres, gdy w Varnie działało już „złote” cmentarzysko (opisane wyżej), a w Rudnej Glavie działała pierwsza kopalnia miedzi. Treść tego napisu podobno odczytano, ale nie podaję tłumaczenia, bo nie ma ono żadnego znaczenia. Znaczenie ma to, że dwa tysiące lat przed pojawieniem się sumeryjskiego pisma klinowego jakiś chalkolityczny człowiek wykonał na kamiennej ścianie napis o wymiarach 3,5 x 1 m używając całkowicie abstrakcyjnych symboli, których znaczenia nie można było odczytać przez zwykłe kojarzenie ich kształtu z realnie istniejącymi przedmiotami.

Forum językoznawcze o książce Winicjusza Kossakowskiego

I Wreszcie na koniec fragment dyskusji z forum językoznawczego poświęconej książce pana Kossakowskiego.

http://forum.jzn.pl/printview.php?t=1398&start=0&sid=7988bda44aa3a7f063c6e82c55e63531

Książkę „amatora” oczywiście fachowcom bardzo łatwo się kopie, ale raczej przy pomocy prześmiestwa, zarzutów o niefachowość autora właśnie i innych podobnych argumentów. Znacznie trudniej im się to udaje gdy przychpodzi do twardej polemiki na argumenty.

Nie zamierzam popierać żadnej strony w tym sporze, choć jest oczywiste, że:

po pierwsze: cenię badania niezależne od autorytetów i nieuwikłane w hierarchiczny system akademicki

po drugie: cenię badania niezależne od takich czy innych funduszy państwowych, unijnych i wszelakich innych fundacyjnych za zachodnie pieniądze prowadzonych

po trzecie: ciekaw jestem jak polskie i rosyjskie badania pisma etruskiego i zapisów etruskich oraz ich tłumaczenia mają się wzajemnie do siebie i do oficjalnej „naukowej” wersji obowiązującej po akademiach polskich i rosyjskich

po czwarte: zgadzam się z Winicjuszem Kossakowskim na pewno w jednym, że polska nauka jest pełna kompleksów niższości a także głęboko przyczadzona XIX i XX wiecznymi  tezami, które często płynęły i nadal płyną z nacjonalistycznych uprzedzeń zwłaszcza końca XIX i początku XX wieku, i mają zabarwienie ideologiczne – przeważnie pangermańskie, antysłowiańskie i antypolskie.

A co z Mikorzynem – czy te kamienie na pewno są fałszywe? To co piszą w Wikipedii jest zupełnie nieprzekonywujące.

….

Copyright  by Winicjusz Kossowski

CZY POLACY POSIADALI WŁASNE PISMO?

Historia jest jedyną nauką, którą piszą zwycięzcy.

To nauka  vv  manipulacji  faktami.

Nawet przy pobieżnej analizie historii Polski, mam wrażenie, że pisali ją patrioci innych narodów, wrodzy narodowi polskiemu. Co gorsza, w tej chwili, mamy niby „wolność”a antypolonizm jak wściekły, hasa nie tylko w środkach masowego przekazu, w polityce, gospodarce, ale i w nauce. Gdy ktoś próbuje przedstawić fakty w korzystnym świetle dla interesów polskich, jest wyśmiany i zakrzyczany. Gdy Polak umoczy pióro w atramencie, ma na karku prokuratora i cały urząd przymusu. Niewolnik ma siedzieć cicho! – Tymczasem mamy dumną i piękną przeszłość. Mieliśmy, jak wykazują nieliczne wykopaliska oraz historycy obcy, poczynając od Herodota, swoje państwo i swoją kulturę, swoją gospodarkę opartą na żelazie i drewnie. Nasza religia dopracowała się wysokiej etyki, przewyższając etykę chrześcijańską. Np. Szczecinianie wzbranialisię przed przyjęciem boga chrześcijan zarzucając że, „chrześcijanie kłamią, kradną i mordują”, utożsamiając te cechy z Bogiem chrześcijańskim. U Polaków gościnność, pomoc potrzebującym i honor, były cechami naturalnymi. Nie wyobrażano sobie życia w innych warunkach. Takich cech dopracowują się kultury wysoko rozwinięte, które b. często padają pod ciosami barbarzyńców. Z czasem i barbarzyńcy cywilizują się, przejmując zastaną kulturę. Tak było z Rzymianami podbijającymi Grecję, z hordami Dżingishana, zajmującymi Chiny, z Germanami zajmującymi Polskę, którą znano wówczas pod nazwą Horwati lub Weneti. W tym miejscu należy uściślić nazewnictwo. Otóż po raz pierwszy, jak wykazują kroniki, zaczęto używać nazwy Pollens do określenia państwa Bolesława Chrobrego. Kosmas z Pragi w swojej kronice nazywa Polaków Chorwatami, tej nazwy, obok Lahy, używa również kronikarz ruski Nestor. Ta nazwa, choć niezdarnie zapisana przez kronikarzy łacińskich, pojawia się w piśmiennictwie rzymskim i greckim.

Czy nasi przodkowie znali pismo?

Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować Wawrzyńca Surowieckiego, piszącego w „Rocznikach Historycznych Towarzystwa Naukowego Królewskiego” w 1822 r.: „Herodot, który na cztery wieki przed naszą erą zwiedzał na północ Morza Czarnego i Dunaju, i tam poznał różne Narody ówczesne, świadczy wyraźnie: że Barbarzyńcy używali pisma; że po większej części pisali na skórach; że u nich widział różne napisy na wystawionych pomnikach. Vellejus sam się przekonał że w obu Panoniach [ówcześnie słowiańskich] za jego czasów Litteratura iuż była rozkrzewiona. Co Cezar powiedział o Gaulach [Galach] i Helwetach [Horwatach], że z dawna używali Pisma”.

Zajrzałem niedawno do Słownika Etymologicznego Języka Polskiego Al. Brűcknera. Przy haśle – litera; pisze: „z łac. – litera, pożyczki [zniekształconej] z grec. Difthera, ’skóra ściągnięta’, ‘pergamin’, ‘pismo’. Przy haśle runo: ‘skóra z wełną’; stąd ruń, ‘porost zboża (na wiosnę)’, runić się i runieć, runią ziemię okrywać. Prasłowiańskie; wszędzie tak samo, szczególniej u Serbów”. Zaprzeczyć nie można, wzajemnym przenikaniu się kultur europejskich.

Zaprzeczyć nie można, że „okrywa golizny”, niezależnie od tego czy to będzie skóra czy zasiane pole, w języku słowiańskim noszą miano – runo.

Zaprzeczyć nie można, że pojedyncza roślinka, czy pojedynczy włos z runa, „runą” zwiemy.

Zapisana skórapergamin, naszym przodkom z runem się skojarzyła. Czy była to pożyczka grecka, czy odwrotnie? – trudno dzisiaj ustalić.

Natomiast jest pewnym: runa to słowiańska nazwa litery.

Na określenie litery w języku germańskim jest ta sama nazwa – runa, w polskiej odmianie l.p. Nauka niemiecka dowodzi, iż powstała ze słowa germańskiego – tajemnica. A literki są wynalazkiem niemieckiego boga Tora. Nie znam niemieckiego boga i nie znam niemieckiej nauki, opartej na legendach germańskich. W słowniku polsko-niemieckim, na określenie tajemnicy jest z pewnością inne słowo. Bardziej trafia do mnie przekonanie: Germanie; lud rybaków, myśliwych i pasterzy, poprzez Bałtyk, mieli kontakt z rolniczą, a zatem kulturotwórczą ludnością słowiańską. Taki wynalazek, jak pismo, musiał ich fascynować i był dla nich tajemnicą, a słowiańskie słowo runa, w rozumieniu „tajemnica”, weszła do języka germańskiego.  Swoje spostrzeżenie, opieram na porównaniu run słowiańskich z runami germańskimi.

Runy polskie tworzono, przez rysowanie narządów mowy, które biorą udział w powstawaniu głoski. Wszystkie runy są zbudowane według tej zasady, chociaż krój liter zmieniał się w zależności od tego, czy były wycinane na desce, czy kute w metalu (pieniądz, broń).

Runy germańskie są produktem wtórnym. Zasada tworzenia run, była im nie znana. Przy dostosowywaniu do swojej mowy cudzych liter, nie zawsze dokładnie zapamiętanych, powstawały niezrozumiałe potworki. Tym należy tłumaczyć niemożliwość ich odczytania na starych zabytkach, pomimo to, że ich znajomość przetrwała do czasów współczesnych wśród kowali skandynawskich.

Polskie runy, trzymały się konsekwentnie swej zasady i dzięki temu były łatwe do rozszyfrowania, pomimo niewielkiej ilości pozostawionej nam przez historię. Każde nowe wykopalisko runami opisane, jest czytelne, pomimo iż nieraz by słowo zrozumieć, sięgnąć należy do słownika etymologicznego, co jest naturalnym dla języka żywego.

Ostatnim zabytkiem polskimi runami zapisanym, jest ogólnie znana moneta Sieciecha [1100 r.]. Wcześniejsze monety Mieszka I, bite dwoma stemplami, nieznacznie różniącymi się między sobą, są również runami zapisane. Dla wyjaśnienia. Pismo europejskie głosowe, jest budowane, według zasady identycznej z zasadą budowy run polskich. Najmniej przetworzonym jest alfabet polski, następnie fenicki. Etruskowie i Grecy zasady tej nie rozumieją, jednak odchyłek jest niewiele. Łacina dostosowując alfabet etruski do swoich potrzeb, literki uprościła nie zważając na żadne zasady, których prawdopodobnie nie znała. Kanonik Jan Długosz opisując czasy Bolesława Chrobrego, pisze iż: „król wydał nakaz spalenia wszystkich polskich ksiąg”. Decyzja królewska, na pozór niezrozumiała, staje się jasna, gdy pogrzebiemy trochę w historii Polski, sięgając źródeł.

W „Żywotach św. Cyryla i św. Metodego” istnieje zapis” „…książe Wiślech, silni wielce, został przymuszony do przyjęcia chrztu”. U kronikarza Gala Anonima, mamy wzmiankę, o początkach królowania Piastów. Poprzedniego władcę określa się przezwiskiem Popiel, Chwościsko – ogonisko. Tadeusz Miller w swej pracy „Trzy tysiące lat Państwa Polskiego” – przezwisko Popiel pisze Po-pi-jelc. Jelc to rękojeść miecza. Pop – grecka nazwa kapłana chrześcijańskiego. Drugie przezwisko Chwościsko-ogonisko – dogłębniej wyjaśnia sprawę. Sądzi przeto, że „Książę Wiślech silni wielce”, to Popiel, którego imię zaginęło, a przezwisko zostało. Datę „chrztu Polski” w obrządku słowiańskim, greko-katolickim ustala na rok 874.

Popiel stracił władzę po buncie swych poddanych, przeciw poczynaniom popów sterujących władcą. Buntowi przewodził prapradziad Bolesława Chrobrego. Kroniki, jak zwykle pisane przez zwycięzców, musiały wychwalać przywódców buntu, przeciwko nowej, chrześcijańskiej religii. A że byli to dziadowie Bolesława, później gorliwego chrześcijanina, wybijającego zęby swym rodakom za nieprzestrzeganie postu, jak pisze biskup niemiecki Thietmar, rozkazowi króla, dziwić się nie należy. Kroniki te, to przecież nic innego, jak instrukcja dla poddanych, którym nowa religia była obcą i wrogą. Zagrożenie buntem, było widocznie realne w czasach Bolesława, skoro do takiego doszło za czasów panowania wnuków – po śmierci Mieszka II.

Ci, którzy opowiadali Gallowi Anonimowi historię Polski, musieli ją znać z zachowanych egzemplarzy ksiąg polskich, lub z opowiadań dziadów, którzy je czytali. Sprytny kronikarz, w obawie zniszczenia swego dzieła, dawne dzieje opisuje w formie legendy. Gani w niej Popielca a wywyższa rodzinę Piastów, z nadzieją, że inteligentny czytelnik sam prawdę między wierszami wyczyta. Księgi ukryte przed wyrokiem królewskim, jakie niewątpliwie musiały się zachować do czasów Galla Anonima – zniszczył sam czas, a może i ludzie, którzy już nie potrafili ich odczytać. Zapisane nieznanymi znakami, brane za wytwór szatana, szły na stos zgodnie ze zwyczajami kapłanów nowej wiary. Na nasze tereny wkroczyła nowa religia i nowa kultura, gdzie umiejętność pisania przysługiwała jedynie kapłanom. Panowie a nierzadko i książęta, w miejsce podpisu, odciskali swój pierścień. Po zamordowaniu Bolesława Śmiałego, powróciły zwyczaje z czasów Popijelca, przeciwko którym podnieśli bunt pierwsi Piastowie. Napisy słowiańskie na broni, z czasów przedchrześcijańskich, świadczą o znajomości sztuki pisania kowalom, sztuki która musiała być powszechną.

Winicjusz Kossakowski

W przygotowaniu do druku, jest drugie wydanie książki POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY, z odczytanymi rycinami z zabytków, dawnym alfabetem polskim zapisane. Dotarły do mnie w ostatnim czasie, ryciny hr. Jana Potockiego sporządzone na podstawie zabytków w Priwlicach. Jest 118 rycin. Opisanych runami słowiańskimi. Dwie tabliczki opisane alfabetem greckim z wtrąceniami z alfabetu run słowiańskich, opisane mową słowiańską [dziwne, że nauka niemiecka nie potrafiła ich odczytać]. Figurek sześć, nieopisanych, ich ubiór i atrybuty trzymane w ręku sugerują, że pochodzą z terenu kultury greckiej, może z granicznego Bizancjum. I, uwaga, rzecz ciekawa – jedna z figurek, niestety z utrąconą głową, nosi napis bóstwa germańskiego TOR, oczywiście napis w alfabecie run słowiańskich. Jedna ostroga z kwiatem w miejsce kółka – uważam to za import. Słowiańskie ostrogi, posiadały tępy, stożkowaty kolec. Reszta to narzędzia, broń, ozdoby, podobne do wykopalisk z terenów Polski. Przy pomocy rysunków i opisu, staram się przybliżyć zasadę tworzenia run polskich. Trochę wiadomości z historii pisma, ze szczególnym uwzględnieniem zabytków słowiańskich.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Drukuj

Email

06.02.2010.

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Tadeusza Millera poznałem, gdy miał lat 83, schorowany, milczący, gotowy do słuchania bardziej niż do rozmowy z nieznajomym. Było lato 2005 roku w lipcu, dwudziestego siódmego. Dzień upalny, parny, męczący. Okna mieszkania  szczelnie zamknięte.

Wrażliwy już był na przeciągi.

Książki po które przyjechałem, trzymano w domku opuszczonym, zarosłym bluszczem i zielem rozmaitym. Wewnątrz wilgoć i zapach niewietrzonego mieszkania. Stare sprzęty i narzędzia ogrodnicze obok dłut, pił i sprzętu rzeźbiarskiego. W kątach rzeźby ledwo zaczęte w których już duch artysty zamieszkał, ale zabrakło sił na wykończenie. Przy ścianach, jedne na drugich paczki książkami wypełnione – prosto z drukarni – pachnące farbą.

Prace chude, niewielkie z gęsto upchanymi faktami z historii Wenetów – jeszcze nie Słowian.

– Żmudna praca lat bez mała sześćdziesięciu.

– Godziny przesiedziane w archiwach i bibliotekach.

– Porywy radości, gdy odrzucony i zagrzebany w niepamięci szczegół historii rozbłyśnie, oświetli cząstkę drogi, da się poznać, zrozumieć.

Dzieje zaklęte w zdania i słowa – milczą, upakowane w paczuszki, pod zagrzybioną ścianą w opuszczonym domu.

Kupuję kilka paczek, może uda się umieścić je w księgarniach. Nierozprzedane egzemplarze pójdą na suweniry, dotrą do ludzi. Ilu z nich potrafi zrozumieć i docenić historię własną, podaną w prosty, niewyszukany sposób, oczyszczoną z „naukowych” śmieci „autorytetów”, typu Heleny Michnik, czy Bronisław Geremek?

„TRZY TYSIĄCE LAT PAŃSTWA POLSKIEGO jakiego nie znamy” Tadeusza Millera.

Tysiące przejrzanych starych map z nazwami rzek i miejscowości rozrzuconych po całej Europie, od Loary po Okę, mówi językiem Wenetów – Słowian.

-Po mapie Europy przewija się nitka drogi wskazującej wędrówkę ludów gockich, gdzieś z głębi stepów azjatyckich poprzez półwysep skandynawski i wyspy duńskie pakuje się w samo serce państwa Wenedów.

– Nazwy rzek i miast zdradzają ślady wędrówki Bałtów znad Oki na ziemie Słowian zamieszkałych nad Bałtykiem.

– Echo pamięci walk z ludami celtyckimi, wynalazcami żelaza, i imię słowiańskiego wodza Przemysła, zaklęte w nazwy grodów, które budował na obrzeżach swego imperium.

– Etymologia słów dawnych , zapomnianych.

Wszystko to ożywa i przemawia językiem zrozumiałym na kartkach książek pana Tadeusza.

Moja fascynacja jego pracami może mieć i przyczyny osobiste.

Właśnie w jego pracy traktującej o historii przedchrześcijańskiej mego narodu, znalazłem potwierdzenie własnych przemyśleń.

Sądzę, że udało mi się rozczytać alfabet Wenetów-Słowian. Zabytki historyczne odkryte w okolicach miejscowości Prilwice opisane runami polskimi, mówią dokładnie to samo co nazwy rzek i miejscowości z pracy pana Millera, rozszerzając temat o kulturę religijną i społeczną. Zabytki pisma runowego spisane w języku słowiańskim znajdowane są na terenach Europy, niegdyś państwa Słowian. Złożenie tych faktów stanowi już dowód niepodważalny, który sprzeciwia się rojeniom „autorytetów” niemieckich i – niestety – polskojęzycznych, którzy „sprowadzają” Słowian do Europy w wiekach średnich.

Gdy przekazałem panu Millerowi egzemplarz pracy „Polskie runy przemówiły”, po przejrzeniu jej powiedział: „Wiedziałem, prawda jest już udowodniona konkretnym materiałem źródłowym. Ale śmieci historyków we dwóch nie zmieciemy z historii Europy. A szkoda”.

Wkrótce zmarł

Winicjusz Kossakowski

Białystok – 9.11.2009r.

PS

Niżej przesyłam pracę T. Millera „Trzy tysiące lat państwa polskiego, jakiego nie znamy”.Sadzę, że warto ten materiał przybliżyć Narodowi Polskiemu.

– Mój list składa cześć jego pamięci.

==============

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY cz. II

TEORIA POWSTANIA RUN SŁOWIAŃSKICH

Runy słowiańskie są uproszczonymi rysunkami. Zauważono, że przy wymawianiu głosek biorą udział różne narządy mowy. Wystarczyło je rysować.

W tym miejscu natrafiono na schody. Te same narządy mowy biorą udział w wymawianiu całej grupy głosek.

Problem rozwiązano.

Do podstawowego znaku, doczepiano dodatkowe kreski, kropki, ogonki, różnicując w ten sposób zapis.  Przykładowo: dla głoski „S” trzeba było narysować ząb górny i dolny. Powstał znak „X”. Dla „Ś” przedłużono prawą nóżkę, którą przekreślono do zapisania głoski „SZ” , itp..

W tym systemie zapisu mowy, trzeba było już nauczyć się znaków. Poszczególne plemiona, korzystając z tej zasady, nieco inaczej znaki kreśliły, czasami dobierając literki z innych alfabetów.. Przeto trzeba było się nieco natrudzić, by odczytać tekst, pochodzący z innego kręgu.

Już bułgarski mnich Chrabar pisał: „Prjeżde ubo Słowjene ne imjechą knig, ną czrtami i rjezami cztjechą i gatachą, pogani sąszcze”, co znaczy: „Wprzódy bowiem Słowianie nie mieli ksiąg, lecz kreskami i nacięciami czytali i gadali. Poganami są jeszcze”.

Ze względu na narządy mowy biorące udział w wymawianiu, głoski dzielimy na:

1) Szczelinowe S, Ś, Sz, C, Ć, Cz, Z, Ż, Ź, przy wymowie których zęby górne i dolne zbliżają się do siebie. Dźwięk wydostaje się przez szczelinę między zębami, odpowiednio modelowany językiem, daje różne głoski. Aby napisać -S- rysowano przekrój górnego i dolnego zęba. Powstał znak [S = X] . Dla zapisania głoski -Ś- przedłużano dolną prawą nóżkę [Ś – Ś].

Głoskę -Sz, sporządzono z -Ś, dodając jej dodatkową kreseczkę [Sz – Q].

C to również przekrój zęba górnego i dolnego, jedynie dodatkową kreskę rysowano z lewej strony na górnym ramieniu [C – C]. Głoskę Ć wykonano podobnym sposobem jak C, przedłużając dolną prawą nóżkę podobnie do Ś – [Ć – Ć]. Z głoską Cz poradzono sobie w podobny sposób [Cz – V].

Głoski powstałe z -Z-, pisanej pionową kreseczką z obustronnym daszkiem – Z – na terenach Polski, układają się: [ Z – Z ], [Ż – Ż], [Ź – Ź]. Runami w Prilwicach – Z- pisano trochę inaczej. Dla  -Z- wystarczyła pionowa kreseczka z łuczkiem na dole. Dla – Ź- , łuczek rysowano na górze. Dla -Ż-, znak -Z- kładziono poziomo – lub wykonano go z X, dodając jedną pionową kreseczkę w środku znaku – X. Na hełmie z Negau -Ż- zapisano pochyłą kreseczką z kółeczkiem na dole – zamiast łuczku, jak w Prilwicach.

2) Zapisując głoskę – A, rysowano otwarte usta. Na podniebieniu, w miejscu w którym czujemy dźwięk postawiono jedną, lub dwie kreseczki [A – A].

3) Wargowe B i P pisano przez narysowanie górnej i dolnej wargi [B – B]. Robiono to w dwojaki sposób – patrz na B łacińskie. Znak P pisano przez odwrócenie B o sto osiemdziesiąt stopni. [P – P].

Drugi sposób, który przeszedł potem do łaciny, rozwiązano przez odjęcie rysunku dolnej wargi [p – P].

4) Językowe I, pisano prostą pionową linią. Bez zmian przeszła litera do łaciny. Długie -J pisano dwoma sposobami. Pierwszy to wyraźne przedłużenie linii pionowej, może udającej język. Drugi sposób, to dorysowanie na górze dodatkowej kreseczki, która mogła różnie się układać [J-J].

Językowe -R . Drgający język, przy wymawianiu tej głoski, zapisano linią falistą, odchodzącą od kreseczki podniebienia [R – R]. Znak w nieco zmienionej formie trafił do łaciny.

5) Zębowo językowe T oraz D pisano przez narysowanie zębów jedynie dwoma kreseczkami, do których dostawiono kreseczkę języka [T – T].

Przy pisaniu literki –D, kreseczkę pionową, udającą język przesunięto na krawędź daszka z zębów.

[D – D]. Taki znak widnieje na Monecie Mieszka I , i wchodzi w słowo ŁaDa. Późniejsi heraldycy przerobili nieco Herb ŁADA, przesuwając na środek dolne kreseczki. Z Ł [ Ł]  powstał Y, a z D [D]   strzała. [T]. A znak kopuły nieba przerobili na podkowę, zbezczeszczono w ten sposób ideogram starosłowiańskiego bóstwa Łady, patrona królów i władców, pilnujących ładu i prawa.

W języku polskim istnieją cztery rodzaje głoski – D. Należą do nich D, Dz, Dż, Dź. We współczesnym alfabecie poradzono sobie z tym problemem wykorzystując zasadę dyftongu – podwójnych liter. W runach istniejących na zabytkach z Priwlitz, problem ten rozwiązano trochę inaczej. Doliczyłem się trzech znaków D, D,. Który z nich jaką głoskę reprezentuje, trudno mi powiedzieć. Język, którym posługiwali się słowiańscy Sasi, już dawno przestał istnieć. Zostali zgermanizowani. Nie przeszkadza to jednak w zrozumieniu wyrazów, czytając każdy znak jak – D.

6) Gardłowe H i E Słowianie pisali podobnie, rysując górę gardła wraz z małym języczkiem, widzimy to dokładnie na monetach Mieszka I i  Sieciecha. Znaki nieco podobne do dużego E łacińskiego, w piśmie odręcznym.  Przy  wycinaniu  na  drewnie  przyjął  jednak nieco inną formę[E -E, E,   ] .

Gardłowe H, na monecie Sieciecha przybrało formę E pisanego ręcznie, jednak z przedłużoną górną linią i stopką po drugiej stronie litery [H – H,     ]. Wycinane na drewnie przybrało postać podobną do E, lecz w nieco innej postaci. Przypomina literkę -I- z rosyjskiej „grażdanki”.

7) Gardłowe bezdźwięczne K– K pisano rysując gardło znakiem C.

Dla G-G dodawano kreskę – wyróżnik, na górze lub dole.

8) Na ostrzu dzirytu z Rozwadowa U napisano, rysując dzwon. Na innych zabytkach przyjmuje prostszą do wycięcia postać – V.

9) Ł starożytni Słowianie urobili z U, dorysowując mu ogonek. Na dzirycie z Rozwadowa ogonek wychodzi ze środka [Ł – Ł]. Na monecie Mieszka I – Ł urobiono z U pisanego przez V z ogonkiem odchodzącym od prawego boku.

10) Rozróżniano O długie od krótkiego. „O” wymawiane nieco dłużej pisano rysując  kółeczko w jakie układają się wargi w czasie wypowiadania. O krótkie pisano przez zrysowanie górnej wargi linią prostą z nieco uchyloną dolną wagą. Przewrócono znak o kąt prosty [ O – O].

O z kreską, utworzono z O krótkiego dorysowując jej poziomą kreseczkę na zabytkach z Prilwic.

[Ó – Ó]. Podobnie ten problem rozwiązano na monecie Sieciecha.

W języku polskim mamy nosowe O, mylnie wykonane z literki A, przez dopisanie do niej malutkiego noska. W runach, Słowianie nosowe  O, utworzyli z O krótkiego, dorysowując do niego malutki nosek [Ą – Ą]. Literka wycinana na drewnie przybrała postać pionowej  kreseczki z dwoma krótkimi odchodzącymi od niej pod pewnym kątem. To rozwiązanie znalazło się w runach etruskich.

11) Nosowe M pisano rysując nos z profilu, razem ze skrzydełkiem [M – M].

Dla nosowego N, również narysowano nos z profilu, jednak z wyraźnym zaznaczeniem dziurki od nosa [N – N]. Literka czasami przybiera postać małego -h z alfabetu łacińskiego.

Nosowe Ę utworzono dorysowując mały nosek do E [E – Ę].

12) Literki Y, nie odnalazłem na zabytkach z terenu Polski. Ponieważ napisy pismem etruskim dają się czytać i to w języku słowiańskim, gdy ich znaczenie zrównamy z runami słowiańskimi, domyślać się można że jest do etruskiej podobna  [Y – Y].   Na zabytkach prilwickich Y pisano-

w, w odróżnieniu od W – W

Pozostały wargowo zębowe  W oraz F.

13) „W” pisano rysując przekrój górnego zęba, podpartego wargą, jak w czasie wymawiania [W- W].

Literkę F utworzono z literki W, dorysowując jej z prawej strony dodatkową kreseczkę-wyróżnik [F – F].

Rodzaj narzędzia pisarskiego, którym wycinano runy na drewnie wymuszał ich uproszczenie do krótkich kreseczek.

Starożytna cywilizacja słowiańska stała na „drewnie i żelazie”. Drewno, do dzisiaj najlepszy, najzdrowszy  materiał na domy. Z drewna wykonywano większość narzędzi gospodarskich, mebli. W kuchni królowała glina i drewno.  W kraju porośniętym gęsto lasami, drewno było najbardziej dostępnym i tanim materiałem. Do przekazywania krótkiej wiadomości wystarczył wycięty kawałek gałęzi. Do zapisywania praw boskich i ludzkich używano na pewno odpowiednio wyprawionych skór, prawdopodobnie z owcy. Świadczy o tym pomysł na nazwanie litery runą, stworzycielką, który z runem owczym się kojarzy, podobnie jak u Greków. Wątpić nie należy, że ważniejsze napisy na deskach wycinano.

Inne narody pozbawione lasów, domy swoje budowali z gliny. Gliny też używali do spisania swoich kodeksów i dzienników. Inni w górach mieszkający trudzili się nad pismem kując je w kamieniu. Czas i ogień niszczy drewno, pergamin a z nimi i zabytki pisma. Nieliczne znaleziska pisma słowiańskiego  odnajdujemy na broni, brązowych figurkach i naczyniach. Napisy w języku słowiańskim, wykute w kamieniu,  znajdujemy również w Skandynawii.

Cywilizacje piasku i gliny, zachowały swoje dziedzictwo kulturowe. Pamięć o naszej cywilizacji, dzięki „pomocy” króla Bolesława Chrobrego, który „polskie  księgi nakazał palić” – zanikła. Nie można wykluczyć działalności w tym kierunku biskupów chrześcijańskich, którzy dzielnie walcząc z diabłami, nieznane pisma, za szatańskie uważali i skazywali na spalenie. Zachowała się wiadomość z ciekawego zdarzenia. Watykan w ramach walki z kacerstwem, nakazał swoim biskupom palić księgi kacerskie. Pobożny biskup z Krakowa, tak się przejął rozkazem papieża, że i księgi liturgiczne popalił. Śmieją się z niego nasi naukowcy. Ale biednemu biskupowi do śmiechu nie było. Skąd mógł wiedzieć, które księgi kacerskie a które  nie. Paląc wszystko, przynajmniej nie stanął na stosie. Wykazał tym samym mądrość życiową a nie głupotę. Głupotą wykazują się ci, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, jak mocno grzeje „stos ofiarny”, i w jakich mękach ginie ofiara.

Winicjusz Kossakowski

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11

Drukuj

Email

Dodał: HP

23.02.2010.

POLSKIE RUNY PRZEMÓWIŁY – Artykuł Nr 11

HEŁMY Z NEGAU w STYRII

Ten artykuł chciałbym napisać zestawiając jedynie cytaty uczonych. Nie sądzę aby mi się to udało. Jednak spróbuję.

Jeży Cepik „JAK CZŁOWIEK NAUCZYŁ SIĘ PISAĆ” – 1974r.

„Kto pierwszy wpadł na trop etruskiego pochodzenia run? Chyba Włoch, Carlo Paulini, który w roku 1885 dostrzegł dziwne podobieństwo furtoku do pisma waz etruskich”.

„Ów zacny i pracowity człek wyszedł pewnego razu, w roku  Pańskim 1811, na swoje pole i właśnie miał zająć się robotą, gdy wpadł do głębokiej jamy, w której odkrył 26 brązowych hemów. Na 12 hełmach widniały tajemnicze znaki, które potem zostały zidentyfikowane jako etruskie. Na jednym z hełmów był napis: avietitsaxirach, co możemy oddać jako „Harigast bogu” albo „Harigast ofiarowuje bogu”. Język był germański, gdyż w napisie tym dwa słowa, czytane z prawej do lewej, były germańskie”. Dalej „bla, bla, bla”, czyli naukowa sieczka.

Teraz zdanie , które uważam za ważne ze względu na datowanie znaleziska.

„Za najstarsze inskrypcje runiczne można by uważać dwie, z Negau, na brązowym hełmie z II wieku p.n.e., i z Maria Saalerberg w Karyntii, na rogowym sztylecie z I wieku p.n.e.”

Czemu odkrycie z Negau jest tak ważne?

Otóż, jest to klucz do historii Europy i narodów słowiańskich i germańskich.

W tym miejscu muszę wstawić pogląd mego przyjaciela z plemienia handlowego, na naukę i naukowców, które -mam nadzieję- pozwoli trzeźwiej patrzeć na poruszane tematy.

„Nauka to jest towar. Naukowiec, to jest ten  co z ten towar żyje. Jeżeli  na  towar prawdziwy  kupca nie ma, a za towar fałszywy jest duży pieniądz, to ja się ciebie pytam: Który towar naukowiec ma  produkować?”

To naukowe odkrycie, jak raz, pasuje do nauki zwanej historią. Poruszając się po zapiskach historyków musimy dokładnie śledzić: Kto jest kto. Co kto pisze i dlaczego? W większości wypadków są one pisane na zamówienie aktualnej polityki.  Historyk musi się wykazać inteligencją i polotem by w zamówionej treści ukryć prawdę historyczną, licząc po cichu, że może ktoś kiedyś zrozumie jego dzieło.

Ja naukowcem nie jestem i nie żyję z nauki. Mogę sobie pozwolić na własne poglądy wynikłe z badań historycznych, które są moim  hobby.

Są zbudowane dwa poglądy na historię Europy w tym na narody Słowian i Germanów.

Nauka germańska utrzymuje, na podstawie mapy Wispaniusza Agrypy, że wpierw na terenach europejskich żyli Germanie. Słowianie to nikomu nieznany dziki naród przybyły z głębi stepów azjatyckich, który w czasie „wędrówki ludów(IV wiek n. e. )” osiedlił się na terenach opuszczonych przez Germanów zajętych podbojem Rzymu.

Napis na hełmach z Negau datowanych na II wiek starej ery, odnaleziony na granicy Jugosławii i Austrii, gdyby był w języku gockim, potwierdzał by teorię germańską. Problem tkwi w tym, że napis opisano pismem etruskim, którego – jak dotychczas – nikt prawidłowo nie odczytał. Są robione wysiłki w tym kierunku przez naukę germańską. Pozwoliłem sobie przedrukować z internetu całe strony zapisane językiem niemieckim z dołączonymi zdjęciami zabytków. Materiał ten pozwoli wykazać wysiłki niemieckie. Zajmiemy się tym przy omawianiu zdjęć.

Natomiast badania niezależnych naukowców polskich pozwoliły zbudować tezę przeciwną tezie germańskiej.

W zapiskach greckich i rzymskich sprzed kilku tysięcy lat nie ma wzmianki o narodach germańskich i słowiańskich. Ziemię zamieszkałe na północ od Italii zamieszkiwał wielki naród  Wenetów, Wenedów. Aby zrozumieć nagłe pojawienie się Germanów i Slawenów, proponują zajrzeć do słownika łacińsko – polskiego.

Germanus znaczy brat, przyjaciel. Natomiast slawen, znaczy to samo co niewolnik, robotnik zniewolony.

Rozrastające się wielonarodowe państwo rzymskie, tych Wenetów którzy dobrowolnie przystąpili do Unii Europejskiej w rozumieniu Unii Rzymskiej  przezwali braćmi i przyjaciółmi. Natomiast ci Wenedzi, którzy podnieśli broń i bronili swojej wolności, stali się rezerwuarem siły roboczej i przezwano ich   Slawenami, czyli niewolnikami.

Tacyt (55 – 120 po Chr.) Wenedów zalicza do Germanów.

Widocznie niezbyt dobrze działo się Wenetom w Unii z Rzymem skoro zatrudniali na stanowiskach dowódczych, napływających poprzez Bałtyk Gotów. Ich umiejętności wojskowe widocznie były wysokie skoro udało się im, stojąc na czele weneckich Germanów, pokonać Rzym. Goci stanowisk książęcych i dowódczych nie oddali. Podlegli im Weneci z upływem wieków zatracili swój język na rzecz swych książąt. Natomiast Goci zatracili swe imię i przyjęli nowe imię Wenetów – Germanie.

Polscy naukowcy swą teorię popierają zapiskami zostawionymi przez cesarza Porfirogenetę w których mówi, że Germanie mówią po słowiańsku.

Mapa Wipsaniusza wskazywała jedynie plemiona weneckie przyjazne Rzymowi. Poza Wisłą byli wrodzy weneccy niewolnicy.

Wykazanie, że napis na kluczu do historii tych narodów, czyli na hełmach z Negau, jest w języku słowiańskim a nie w języku gockim, dowodził by:  Prawda historyczna jest po stronie nauki słowiańskiej.

Do tego „klucza” należy jeszcze dodać rozczytane zabytki runiczne z terenów całej Europy świadczące o ludach niegdyś je zamieszkujących, a jest ich grubo ponad dwieście.

Ale nie wybiegajmy.

Zgodnie z założeniem podam cytaty wybrane z pracy doktora Wojciecha Cybulskiego profesora literatury i języków słowiańskich. Dodam od siebie, urzędującego w Poznaniu, ówcześnie pod zaborem pruskim. Przypominam o „handlowej teorii naukowej”.

„……Pierwszą o nich wiadomość(hełmy z Nrgau) podało pismo: „Streiermaerkische Zeitschrift”, Gratc 1826, Heft 7, p. 48-60; opisał je potem i czytał napisy Jędrzej Kucharski w „Powszechnym dzienniku krajowym” w dodatku za rok 1829;…”

…”opisał je nareszcie w r. 1853 na nowo i napisy szczegółowo wytłumaczył Jan Kollar, profesor archeologii w Wiedniu,…..Kucharski był pierwszy, który ogłosił je za słowiańskie.  …Kucharski  czyta je od prawej do lewej jak następuje: Sidaku tu dli Jaromejsel  żupni pan Wapi.

A na drugim hełmie , z wyłączeniem nieodczytanych dwóch części skrajnych i dwóch znaków środkowego napisu, czytając także od prawej do lewej: Eiarifas  i  eie   abil.

Co ma znaczyć razem spojone: Mularzu! Tu dli (leży) Jaromyśl, żupny pan Wapi. Eiarifas go tu ubił”.

Dalej „uczona sieczka”na kilka stron dowodząca niewłaściwego czytania przez Kucharskiego. Mówię „uczona”, może trochę na wyrost, ponieważ Cybulski nie znał polskiego alfabetu runowego i nie miał nic do powiedzenia, oprócz inwektyw. W efekcie końcowym trafił: Kucharski również run nie znał.

Odczyt czeskiego uczonego Jana Kollara z pierwszego hełmu.

„tekst: Siraku turpi. Jarmeisva iphauna Phinths – u . dosłownie: Sziraku trupy Jaromeisla, żupna Pinths-u…..

„Napis na drugim hełmie czytany przez Kollara tak: Hary Chastiteiva (a) ivil   XILXII

sens: Popiół Czastitiva roku 40”.

Teraz następuje kilka stron uczonej sieczki zakończonej propozycją: „Niech więc pan Kucharski, lub który z zwolenników ś.p.  Kollara, raczą zabrać się do odczytania po słowiańsku powyższego napisu ; oddadzą archeologii i nauce o runach słowiańskiej wielką przysługę. …Nieśmiertelność imienia niezawodna. Oby dłużej trwała , jak pozyskana w skutku pierwszego odkrycia”.

Do odczytania podaje napis zrysowany z brązowej wazy odkrytej w Botzen. Napis podaje wraz z rozczytaniem niemieckiego naukowca z Berlina profesora Momsena.

Tak się składa, że napis wykonano w alfabecie etruskim i w języku etruskim, bardzo zbliżonym do wcześniej odczytanych run z Prilwitz. Czytamy od prawej do lewej.

LESzAM NI ChEDIU  LI KUSI USICA  CHEI LI LILE DISz NASI

Co w przetłumaczeniu na współczesny język polski znaczy: LASEM NIE CHODZĘ CHOĆ KUSI SIUŚKA CHEI LI LILE DZIŚ NASI (prawdopodobnie zwrotka z pieśni frywolnej).

Dla wyjaśnienia: Tłumaczenie słowa Usica, wziąłem z języka serbo-chorwackiego. W gwarze polskiej zachowało się jedynie w piosence ale już  w formie pieszczotliwej: „Usia (co robi) siusia ja widziała u…..).

Proszę zwrócić uwagę: Momsen runę (D) czyta jako (R), podobnie jak uczeni niemieccy na hełmach. Natomiast runa (Ch) tutaj czytana prawidłowo, na hełmach odczytywana jako (G). Proszę jeszcze, by porównać mój odczyt  z odczytem Momsena i jednemu tylko przyznać rację.

W internecie odnalazłem dwie publikacje germańskie na ten temat. Potraktowałem je w całości jako cytaty. Pierwsza w języku angielskim, napis odczytuje: HARIKAST ITEIVA. Na drugim dokumencie w języku niemieckim napis rozczytano: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Oczywiście w obu wypadkach uczeni doszukują się jakiegoś znaczenia tych słów. Napis zgodnie z dawnym zwyczajem etruskim jest wykonany bez przerw między wyrazami co z jednej strony utrudnia czytanie , z drugiej – daje szerokie pole do kombinacji, szczególnie gdy nie znamy wszystkich liter. Do tego dochodzi nieznajomość języka Etrusków. Na szczęście mamy fotografię zabytku.

I tutaj szok. Rozumiem, że można różnie czytać te same runy. Źle czy dobrze, zależnie od naszej wiedzy , spostrzegawczości i inteligencji. Ale świadomie, a co niewybaczalne, nieumiejętnie fałszować? Robić z siebie idiotę a w tym i z nauki swojego kraju?

To już przechodzi moje wyobrażenie o  ludziach nauki niemieckiej.

Zbulwersował mnie odczyt niemiecki: HARIGASTIZ  FEFAKIT. Mogę odpuścić czytanie (D) jak (R), pomimo tego że nigdzie i w żadnym alfabecie takiego kwiatka nie ma, i nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Mogę odpuścić czytanie runy w kształcie widełek skierowanych w górę, jako (G), pomimo, że nie ma na to żadnego logicznego wytłumaczenia. Sam niemiecki wielki Momsen, co widać na napisie z Botzen, czytał tą runę jako(Ch). Odpuszczam czytanie runy (G) jako (S). W ten sposób pisali jedynie Słowianie, co jest potwierdzone w odczytanych tekstach runicznych choćby z Prilwitz. Czytanie iksa z prawą nóżką dłuższą jako (T) też można wybaczyć. Jest przecież jakieś podobieństwo do współczesnego (t). Ale czytanie drugiego takiego samego znaku, tym razem jako (Z), odebranie najniższej kreseczki dla (E), aby przeczytać (F). Pionową kreseczkę czytać jako(E), czytanie trzech pionowych kreseczek  jako (K) i  ostatniego znaku, we wszystkich alfabetach runowych czytanych jako (L), przeczytać jako (T), jest nie tylko nadużyciem, ale zwykłym szachrajstwem. Do świadomych fałszerstw można zaliczyć fakt nie publikowania napisów z drugiego hełmu, razem odnalezionego w którego napisach występuje znana we wszystkich alfabetach runowych literka (T), pisana strzałką z grotem do góry.  Nie można by wtedy czytać iksa jako (T).Choćby z tych względów, oba napisy, pomimo że różne, są świadomie czytane fałszywie i poparte naukowym bełkotem. Nie trzeba nawet zaglądać do słowiańskiego alfabetu z artykułu nr 1, by czytać kolejno: H A D I Ch A G Ś I Ś EI F A M I L.

Dopiero dzięki dołączonej tablicy run wszelkich przez TITUSA do tematu „Hełmy z Negau”, w szeregu run etruskich odnalazłem (M) pisane trzema kreseczkami. Słowianie dla nosowego (M), rysowali po prostu nos, czasami przypominający małe (b) z łaciny.   Po właściwym odczytaniu (M)  zrozumiałem napis. Podzieliłem na wyrazy. Brzmi on: HADIChA   GŚIŚEJ FAMIL.

Co czyta się tylko w jeden sposób: Hadicha (imię własne – od słowa chodzić) z Gęsiej  familii(rodziny, plemienia). Właściciel hełmu, po prostu go podpisał i nic więcej.

Na zabytkach z Prilwitz słowo GĘŚ pisano dwoma runami GŚ. Gęś musiała mieć jakieś magiczne znaczenie w wierzeniach Słowian, skoro odlewano jej postać w złocie i umieszczano w słowiańskich świątyniach. Może, jako ptak, miała kontakt z bóstwami i przy pomocy czynności wróżenia, przekazywała wolę bóstw Słowianom?

Powodem do dumy, mogło być pochodzenie z familii Gęsiej. W Polsce do dzisiaj są popularne gęsie nazwiska, jak Gąsowski, Gęsicki, lub po prostu Gęś. Bardzo mi przykro panowie Germanie z Gotów. „Klucz” z Negau pasuje do zamka polskiej historii. Proponuję przeczytać książkę popularno- naukową Tadeusza Millera „3 tys. Lat Państwa Polskiego”

Negau helmet from Daone. Museum of Santa Julia, Brescia

Negau helmet refers to one of 28 bronze helmets (23 of which are preserved) dating to ca. 400 BC, found in 1811 in a cache in Zenjak, near Negau, now Negova, Slovenia. The helmets are of typical Etruscanvetulonic‚ shape, sometimes described as of the Negau type. They were buried in ca. 50 BC, shortly before the Roman invasion of the area. the Negau helmet inscription (read from right to left)

On one of the helmets („Negau B”), there is an inscription in a northern Etruscan alphabet. Note that the inscription need not date to 400 BC, but was probably added by a later owner in ca. the 2nd century BC or later. It is read as/// harikastiteiva\\\ip,

Many interpretations of the inscription have been proffered in the past, but the most recent interpretation is by T.L. Markey (Journal of Indo-European Studies 2001) who reads the inscription as ‚Harigast the priest’ (from *teiwaz „god”), as another inscribed helmet also found at the site bears several names (mostly Celtic) followed by religious titles.

In any case, the Germanic name Harigast is almost universally read. Formerly, some scholars have seen the inscription as an early incarnation of the runic alphabet, but it is now accepted that the script is North Etruscan proper, and precedes the formation of the Runic alphabet. Harigast constitutes an attestation of the Germanic sound shift, probably the earliest preserved, preceding Tacitus perhaps by some two centuries.

Must (1957) reads Hariχas Titieva as a Raetic personal name, the first element from the Indo-European (Venetic rather than Germanic), the second from the Etruscan.

The four discrete inscriptions on the helmet usually called „Negau A” are read by Markey as: Dubni banuabi ‚of Dubnos the pig-slayer’; sirago turbi ‚astral priest of the troop’; Iars’e esvii ‚Iarsus the divine’; and Kerup, probably an abbreviation for a Celtic name like Cerubogios

Helmets of the Negau type were typically worn by priests at the time of deposition of these helmets, so they seem to have been left at the Zenjak site for ceremonial reasons. The village of Zenjak was of great interest to German archaeologists during the Nazi period and was briefly renamed Harigast during World War II. The site has never been excavated properly.

HARIGASTIZ  FEFAKIT Przedłuża się nieco ta rozprawka. Może trzeba będzie podzielić ją po połowie. Trudno, ale muszę odnieść się do napisu na drugim hełmie. Do fotografii zabytku nie dotarłem, posłużę się przerysowanym przez dr Cybulskiego samym napisem. Napis z pierwszego hełmu był najdokładniejszy z prezentowanych przez innych autorów. Mam nadzieję, że i w tym przypadku autor nie „przedobrzył”.

Podobnie jak na poprzednim hełmie, napisy czytamy z prawej do lewej. Mamy do czynienia z dwoma zdaniami, drugi napis jest pisany do góry nogami i jak stwierdził pan Cybulski, jest wykonany punkcikami. Zakładam, że był wykonany w różnym czasie.  Napis na pierwszym hełmie zawierał imię własne i pochodzenie właściciela hełmu, spodziewam się  powtórki tego zwyczaju. Napis pierwszy ma kropeczkami oddzielone słowa. Nic w takim razie kombinować nie można, tylko czytać.

GIDAKU  TUD  LI   JADMEISzFP

Nie mam żadnych wątpliwości, że napis jest wykonany runami etruskimi i w języku etruskim. Przy czytaniu korzystałem z oficjalnych alfabetów etruskich. Nie ma obcych liter.

Etruskowie byli narodem trzyjęzycznym. Władali językiem Greków, Itaków(łacina), oraz własnym. Jak wynika z odczytanych zabytków język rodzimy był zachwaszczony mową grecką i mową Itaków. Stąd gramatyka i końcówki słów weneckie(słowiańskie), natomiast słowa są mieszaniną słowiańsko-grecko-łacińską. Dla przykładu podam zdanie usłyszane od Polonusa w Nowym Jorku. „Luknij przez łindoł, czy tam moja kara na kornerze stoi”. Kto nie zna języka angielskiego zdania nie zrozumie, tak samo anglik bez znajomości języka polskiego.

Napis na pierwszym hełmie jest zrozumiały i wydaje się słowiańskim. Ale jedynie dlatego, że język współczesny polski został zachwaszczony łaciną. Słowa – familia – do języka polskiego zostało wprowadzone dopiero w średniowieczu. Dwadzieścia dwa wieki temu było nieznane naszym przodkom. Tak samo  jest z napisami na drugim hełmie. W słowie pierwszym mamy końcówkę słowiańską (-aku), jak w słowach: biedaku, bydlaku. Tak sformowane słowo oznacza, że zwracamy się do kogoś po przezwisku lub imieniu, w tej chwili. Ale co właściwie oznacza słowo GID? Dwa następne słowa: TUD   LI,  są z pewnością w języku Słowian.  JADEME – jedziemy. JADEMEISz – to już imię. Przeszkadzają dwie ostatnie litery  FP.  Gdybym mógł podzielić to słowo na dwa, wyszło by;

JADEMEI  SzFP, co kojarzy się ze znanym słowem Szwab. Wynikałoby z tego, że Szwabi byli przed zniemczeniem Słowianami. Do dzisiaj inni Niemcy wyrażają się o nich z pogardą.

Napis przybrał podobną formę jak na hełmie pierwszym. Właściciel oświadcza każdemu GIDAKOWI, że nosi imię JADEMEI  i jest z familii SZWAB.

Napis drugi, ten wykonany punktakiem:

U Ż U P N I P A N U A P I

Żupa to słowiańska przestarzała nazwa kopalni, lub urzędnik pobierający opłaty w imieniu księcia, szczególnie na Bałkanie. W takim wypadku mielibyśmy do czynienia z urzędnikiem Żupanem. Dalsza część napisu może być imieniem własnym, PANUAPI. (słowo pochodzi od – panowanie), lub całe zdanie, bez imienia: ŻUPAN PANUJĄCY.

Jeżeli słowo Żupni uznamy za kopalnię, wówczas zdanie nabierze innego sensu: U ŻUPNI PANUACzI (panujący) a prościej – Dyrektor kopalni-.

W tym miejscu mam problem. Nie dysponuję dobrą fotografią zabytku. Mogę jedynie podejrzewać, że przepisujący napis trochę przedobrzył. Widział poprzednie literki (P) pisane kółeczkiem na linii prostej a gdy literka przedostatnia miała niepełne kółko, uznał że to ubytek spowodowany korozją i wstawił całe kółeczko. Tymczasem podobnym znakiem Słowianie zapisywali swoje (Cz), co przejął alfabet rosyjski. Pisano tylko ¼ , lub ½ kółeczka.

Zdanie: U ŻUPNI PANUACZI (panujący) mieści się w kanonach gramatyki słowiańskiej.

Można wnioskować, że najpierw JADEMEI  SzWP podpisał swoją własność, a z chwilą awansu na dyrektora żupy(kopalni) już punktakiem dopisał swój aktualny zawód, jako powód do dumy.

Warto sprawdzić czy w pobliżu miejsca znaleziska nie było przed ponad dwoma tysiącami lat, jakiejkolwiek kopalni. Mogła to być kopalnia soli, krzemienia, kopalnia rud z których uzyskiwano miedź, srebro, czy złoto, a może kamienie szlachetne?

Słowianie w tym czasie potrafili już wytapiać żelazo, świadczą o tym znajdowane u nas monety rzymskie i ogromne skupisko żużli po dymarkach.  Może warto tam poszukać rudy darniowej i pamiątek po prymitywnych hutach żelaza.

Winicjusz Kossakowski

PS

Poszukuję zdjęcia drugiego hełmu z Negau, aby zweryfikować napis. Podczas moich poszukiwań zetknąłem się wielokrotnie z dopasowywaniem napisów do przemyśleń uczonych.

—————–

O Arkajamie (Arkaimie), Arce, Arkonie i Ariach – nowy przypis 43 do Taji 19 oraz artykuły innych osób


Arkaim – Arkajama – nowy przypis 43 do Taji 19

43 Arkajama – Gród Wiedzy, gród-obwar uczonych – goryniczów-górów, mogtów i kapłów – w Górach Kamiennych, czyli Górach Ural (Gural, Horol). Leży w ramionach rzeki Karaganki i Utjaganki, w podgórskiej dolinie Arkajym na wschodnich stokach Uralu. Odkryty z kosmosu w roku 1982 i znany obecnie jako Arkaim (Arkajym)a. Zwraca uwagę związek nazwy rzeki z Górą i rzeką Kara występującymi w najważniejszych starych podaniach perskich o Świętej Górze Kara, Wyspie i Morzu Kara oraz Drzewie Wyspowiszub.

W Arkajamie-Arkaimie mieszkali i pracowali górowie-gorynicze – nauczyciele wszelkich kapłów, a więc wołchwów, kudiesników, zinisów, świtungów, mogtów-magów, kowów-kowalisów, burtników, czarowników i innych rodzajów kapłów Wiary Przyrodzonej, którzy byli zrzeszeni w kilkudziesięciu oddzielnych gromadach (grumadach). Tutaj w Arkajamie gorynicze i ich uczniowie zajmowali się badaniem Wszechświata, określali współzależności ruchów ciał niebieskich i ich wpływ na Ziemię (Matkę), Przyrodę (Rodżanę) i człowieka (Zerywanów). Swoich największych odkryć nigdzie nie zapisywali. Nie występowali też nigdy ze swoją wiedzą publicznie. Na podstawie wieloletnich obserwacji opracowywali tajemne rytuały, obliczali terminy, ustalali zasady obrzędów, ustalali sposoby postępowania – arkana, czyli w‑taje‑mniczenie w wiedzę (w Wiedę, wniknięcie w Wedę) i wprowadzali je w życie plemienne. Dalsze widzeniawwiedzenia – czyli obserwacje, weryfikowały początkowe spostrzeżenia i pozwalały na wprowadzenie poprawek do świętych obrzedów czy też sposobów postępowania (wytopu, kowania, leczenia, zaklinania, itp.). Te nieustanne poprawki wprowadzane do wiedzy (Wiedy) doskonaliły ją do tego stopnia, że gorynicze i ich uczniowie-kapłowie potrafili w końcu wyrazić pełną wiedzę  jednym twierdzeniem czy wywodem, albo jednym bądź dwoma krótkimi słowami, w których zawarta była istota tajemnego działania.

Wiedzę Tajemną (Arkana Wiedy) przekazywali gorynicze Arkajamy wyłącznie ustnie kilku swoim uczniom, których kształcili u swego boku przez długie lata. Ci uczniowie byli potem założycielami i mistrzami poszczególnych gromad kapłańskich (Grumad Kapłów), które różniły się od siebie zarówno zakresem wiedzy jak i narzędziami stosowanymi do jej pogłębiania i sposobami pośredniczenia w kontaktach między ludźmi a bogami, czy między żywymi a zmarłymi. Każda z gromad kapłów stosowała swoiste obrzędy magiczne, własne rytuały i sposoby czarownicze, wykorzystujące odpowiadający jej zakres wiedzy. Pod koniec życia ziemskiego gorynicz-góru (guru – to dosłownie będący górą, mieszkający w górach, pochodzący z gór, przedstawiciel świętej gromady kapłów-goroli, górujący wiedzą, gor– żar niecący, czyli wiedzący jak zapalać, niecić żar; wpierw dosłownie – żar-ogień, a potem w przenośni „żar-ogień” wiedzy i wiary), czyli mistrz – wyznaczał spośród członków gromad założonych przez swoich uczniów następcę, a sam udawał się w Zaświaty. Wyznaczał też następcę tymczasowego, kiedy okresowo przebywał w Zaświatach np. we wnętrzu Góry Kaganjątu (Kogajon – którą także niektórzy lokalizują w Górach Kamiennych, a nie w Bucegach). Także w miejscowym języku buriackim arka – znaczy osnowa, jądro, baza, podstawa. Słowo oral ma także znaczenia takie jak: oralny – wypowiadalny, głos, mowa, mowa główna, podstawowy język, czy horał – śpiewo-mowa uroczysta – święta.  Przyjmuje się, że to tutaj w Arkajamie powstały pierwsze hymny Ryg-Wedy i Gathy (gadki) Awesty (Obwiesty), tutaj też zgłębiano tajniki geometrii, tajemnice liczb (czerty i czarowanie, butry-oboroty i burtowanie-obracanie), tajemnice znaków-pisów i wici (taje, bukwy, wikły), tajemnice ruchów ciał niebieskich, okresów Księżyca, zasady wytopu brązu, czy tajniki składu i działania ziół oraz trucizn.

Nazwę Arkajama (Arkajym, Arkaim) nosi święte wzgórze położone obok grodu-obwaru i znajdujące się tutaj święte, śródleśne uroczysko. Fakt, że w Arkajamie nie posługiwano się pismem świadczy o ortodoksyjnym przestrzeganiu zakazu używania taj – czyli znaków świętego pisma, czyli z jednej strony o surowym przestrzeganiu zasad Wiary Przyrodzonej, a z drugiej strony o tym, iż ośrodek arkajamski działał już po Wojnie o Taje. Kradzież nasion z Drzewa Wyspowiszu i zabicie Ryby Kary, a także wyniesienie tajemnicy pisma, ale przede wszystkim użycie tajemnego pisma przez Żar‑zduszta (Zaratusztrę) stało się powodem, opisanej w perskich kronikach, wojny między Skołotami (Sakami) a Persami. Głoszenie Obwiesty i przyjęcie Żar-zduszta na dworze Wisztaspęty (Witszaspy) w grodzie Bałh (Balch) nad Orolem i Bałhaszem, spowodowało niekończący się ciąg wojen między Królestwem Sis a Persami. To tam, w Bałhu, Żar-zdusz dokonał największej zbrodni – zapisu w języku huno-awarskim Obwiesty, czyli użył publicznie taj za co władca całego Wielkiego Kaganatu Sis wydał na niego wyrok śmierci. Był to tak poważny wyrok, że mimo ochrony władcy perskiego Żar-zduszt pod koniec długiego życia w dodtatku i zaszczytach zginął zamordowany podstępnie z rąk Czaropanów (Karopanów-Karpianów). Stąd też późniejsza wyprawa Darjusza, syna Wisztaspęty przeciw Skołotom (Scytom), stąd dalsze nie kończące się wojny o zasady wiary.

Zwraca uwagę związek nazewniczy między Arkajamą, Arkoną i samą Arką. Czy Arka jest identyczna ze szkatułą – Skrzynią, w której bogowie skołocko-istyjsko-słowiańscy przechowywali Taje – albo też czy jest tożsama z obłym workiem  – Sakiem – widzialnym jako Biała Kula Światła, w którym przeniesiono Taje z Weli na Ziemię? Czy jest identyczna z Arką Pana – znaną z Biblii? Czy ci którzy skradli Taje Przeplątowi podczas wyprawy na Welę tutaj je ukryli – w Górach Kamiennych, a nie w Tajchu Beskidzkim, ani w innym miejscu: jak Schowek Harów (Hara-how, czy Góra Orza –znana dzisiaj jako Ararat? Należy pamiętać, że nazwa tych gór mogła by też znaczyć Góry Arki (Horol, Gorol, Haral, Goral, Góry, Hary Arki – Hara Arkayama). Góry Kamienne były też nazywane Górami Panów. Stąd, według podania, Panowie zostali przegnani przez Dziewannę i stali się Czaropanami (Haropanami, Panami Harpątów, czyli Karpat). Całość tego podania zawarta w Tai 23, pozostaje w zgodzie z danymi najnowszych odkryć genetyki dotyczącymi wędrówek Ludów Królestwa Sis (Słowian, Istów i Skołotów – ludów o haplogrupie R1a1). Także w Górach Horol i na wschód od tych gór mieszkały plemiona Saków – Wschodnich Skołotów (Wschodnich Scytów), niepokonanych nigdy przez Persów jako cały wieloplemienny szczep, od których pochodzą główne podania i legendy perskie i z których krwi pochodzili najwięksi perscy bohaterowie (boga-tyrowie, boga-tyrsowie), jak choćby, Żal (Zal-Zalazar) czy Rusłan (Rustam).

Arka-Jama to także jakby nazwa miejsca ukrycia Taj Wiary (Wiedy) Przyrodzonej – jama arki. W słowie arkajama po przestawieniu dwóch liter „rk” na „kr” (a przestawki u Słowian są częste, i były stosowane szczególnie w nazewnictwie wierzeniowym np. Weles-Wesel, jaro-rujo, Jarowit-Rujewit, zak-kaz, weń-naw i inne) zawiera się znaczenie „zakrycia” – ukry-joma, okry-joma, akra-jama. Słowo to wiąże się ze znaczeniem orzy – jarzęcy, świetlisty,święty,  jarzący się, kwiecisty i gwieździsty, kiełkujący, świeży, młody, silny, ziarno, jądro, skąd oriehorzech – jądro, oraz z samym mianem Ariów pochodzącym od Oryja – pierwszego władcy, albo Wyoranych na Zagonie Równi Welańskiej i Zerwanych a potem strąconych na Ziemię. Widać wyraźny związek słowa ory ze znaczeniem uprawy – orki, odkrywania, tajemnicy oraczy – rolników. Rdzeń or-orzy zawiera się w wielu nazwach miejscowych i plemiennych – jak choćby bliska nam Orawa i znana hetyckim zapisom Orzawa (Arzwa) w Małej Mazji (Azji). Rdzeń ten zawarty jest i w mianie totemowego ptaka Słowian – orłaorzego ptaka – słowiańskiego i sarmackiego godła (skołockim-sokołockim był sokół).

Czy Arkona i Rugia (Ruja, Roja, Oroja) – uważana przez badaczy za rodzaj pogańskiego państwa kościelnego była kontynuatorką tradycji Arkajamy? My twierdzimy, że tak. Była jej późniejszym odpowiednikiem, kształciła kapłów i była grodem świętym, rodzajem pogańskiego Rzymu dla świata barbarzyńskiego, czyli dla całego świata rozciągającego się na północ od linii Dunaju aż po wschodnie brzegi Mazji (Azji) – czyli Kamczatkę (Kończudkę).

Arkajama uchodzi za to miejsce, w którym narodziła się zarówno najstarsza wersja Wed (Wiedy, Ryg-weda, czyli Wiedza Ziarna, czy też Zboża, Wiedza Podstawowa, Zamknięta, Jądro Wiedzy, czy też równocześnie Wiedza pochodząca od Bogów – Zboża, Weda Boża, bo reg– zboże, sporze, żyto, ryż. Tutaj także miała się narodzic odszczepieńcza Awesta – Obwiesta, ogłoszona przez Żar-zdusza (Zaratusztrę), syna Burusza ze szczepu Mieniów-Kamieniów, z rodu Spisów zamieszkałych w Górach Kamiennych, w najstarszej wersji mało zrozumiałej dla Irańczyków, w języku huno-awarskim (czyli gunio-harskim, gunio-obryjskim). Stąd też wykradziono taje przekazane Romajom(Grekom  i Rzymianom)  i Mlekomedirowi (Egiptowi). Pierwszym zostały dane przez przyrodniego brata Lędy-Łabędy (Europy), syna Agi Nora i Jaśnieny II, albo przez Dziwnyjusza-Żalmoszysza (Dionizosa-Zalmoksisa), który był drugim ze złodziei nasion z Drzewa Wyspowiszu z Góry i Wyspy Kara. Drugim zostały przekazane przez Koszerysa znanego później w Indiach jako Kszatrij i w Melekomedirze jako Ozyrys. O ile w Windii i Mlekomedirze taje pozostawały w w ukryciu i nie były publicznie stosowane przez długie wieki (np. Wedy zostały spisane dopiero w 100 roku p.n.e. a wczesniej były przekazywane ustnie słowo w słowo tak jak Arkajamie, a w Egipcie tajemnice kapłańskie tak strzegły pisma, że dopiero niemal współczesni nam archeolodzy odczytali to pismo), o tyle Persowie i Romaje zaczęli go używać łamiąc Święty ZakaZ. Dlatego Wielka Skołotja (Scytia) i jej następczynie (Wielka Sarmacja i Słowiańszczyzna) znalazły się w odwiecznym konflikcie z Romajami i Persami. Windowie (Hindusi aryjscy) ani Mlekomedirzy (Egipcjanie) nie stali się wrogami Sistanu, bo dochowali tajemnicy Taj i uszanowali ZakaZ powszechnego posługiwania się znakami taj. ZakaZ ten był tak mocno przestrzegany w Królestwie Sis, że nie odnajdujemy do dzisiaj śladów pisma skołockiego (scytyjskiego) ani słowiańskiego (sarmackiego, serbo-mazowskiego), ani istyjskiego (bałtyjskiego), ani dracko-dawańskiego (tracko-dackiego) ze starożytności, mimo iż znane są słowa na określenie litery – bukwy, zapisu, księgi i inne potwierdzające znajomość pisma. Mimo bliskich związków i kontaktów, mimo bliskiego sąsiedztwa Scytów z Persami i Grekami znanych jest tylko kilkanaście do kilkudziesięciu inskrypcji i zapisów imion scytyjskich, które zostały wykonane przez Greków albo Persów. Dzisiaj dzięki licznym odkryciom archeologicznym coraz bardziej znany jest wysoki kunszt artystyczny i rzemieślniczy Scytów, ich głeboka znajomość sztuki wojennej, i narzędzi bojowych. Mimo tego, że ich wytwory w niczym nie ustępują wytworom greckim czy perskim Skołoci nie używali pisma a wiedzę przekazywali ustnie.  Dlaczego?

O korzeniach tego konfliktu i wywołanych nim wojen zapomniano, ale naszym zdaniem Tamta Pierwotna Wojna  – w niezliczonych odsłonach, wciąż odnawiana pod innymi pretekstami ideologicznymi, trwa od 4000 lat. Jest to naszym zdaniem prawdopodobnie odwieczna wojna między Aryjskim Wschodem (spadkobiercami R1a1 oraz zjednoczonymi z nimi przedstawicielami wenetyjskiej haplogrupy I2a2 – budowniczych megalitów Carnac [Czarniec] w Bretonii, w Stonhenge, nad Łabą i na Pomorzu Polskim) a Aryjskim Zachodem (spadkobiercami R1b1 i wenetyjskiej I1). Potwierdzają to mapy rozłożenia tych haplogrup w poszczególnych kulturach archeologicznych i ich zasięgi w epokach dziejowych. Jej ostatnim epizodem była II Wojna Światowa, której celem było zniszczenie Żydów i Słowian, a która skończyła się powrotem Królestwa Sis do tzw. Nowej Koliby  – nad Łabę i Odrę oraz 50 letnim podziałem Niemiec. Być może współcześnie jesteśmy świadkami długotrwałego procesu pojednania i zjednoczenia tych dwóch odwiecznie rywalizujących o dominację stron.

a W roku 1982 satelity przekazały na Ziemię fotografię kilku niezwykłych kręgów, wyraźnie wyodrębniających się na powierzchni stepu południowo-uralskiego. Te koncentryczne kręgi zostały zidentyfikowane jako jeden z najstarszych obiektów kultury indoeuropejskiej (aryjskiej). Sztuczne pochodzenie owych kręgów nie budziło od początku żadnych wątpliwości. Wiek znaleziska oceniono na około 1700 do 1600 p.n.e. Obecnie jest ono uważane za gród-obserwatorium zbudowany – podobnie do kręgu Stonehenge – na planie koła. Koło miało tutaj promień 160 metrów. Gród otaczała  dwumetrowa fosa napełniona wodą. Zewnętrzne mury były bardzo masywne. Przy wysokości 5,5 metra miały grubość 5 metrów. W murach znajdowały się 4 wyjścia, usytuowane po przeciwległych stronach. Największe było południowo-zachodnie, pozostałe 3 – mniejsze. Wchodzący do miasta trafiał od razu na jedyną ulicę w kształcie pierścienia, szerokości około 5 metrów, oddzielającą pomieszczenia (domostwa) przylegające do zewnętrznego muru od wewnętrznego pierścienia. Ulicę stanowił zbudowany z okrągłych belek pomost. Wszystkie mieszkania przylegające do zewnętrznego muru jak cząsteczki cytryny miały wyjścia na główną ulicę. W sumie zidentyfikowano 35 oddzielnych domostw w kręgu zewnętrznym. Liczba ta jest zbyt mała nawet dla wioski.

Dalej odkryto  tajemniczy pierścień murów wewnętrznych. Był on jeszcze potężniejszy aniżeli zewnętrzny. Miał szerokość  3 metrów, a jego wysokość osiągała 7 metrów. Mury te, według danych wykopaliskowych, nie posiadały przejść, poza jednym – od strony południowo-wschodniej. Tak więc 25 wewnętrznych domostw, identycznych jak te w okręgu zewnętrznym, było praktycznie odizolowane od reszty wysokim i grubym murem. Ażeby znaleźć maleńkie wejście do wewnętrznego kręgu, trzeba było przejść całą długość ulicy w kształcie pierścienia. Miało to ukryty sens. Wchodzący do obwaru musiał przejść drogę, którą przechodzi Słońce. Środek Arkajamy zajmuje centralny plac o kształcie nieomal kwadratowym, o wymiarach 25 na 27 metrów. Sądząc po śladach ognisk, usytuowanych według określonego porządku, był to plac przeznaczony do odprawiania tajemnych obrzędów związanych z Wiarą Przyrodzoną. W Arkajamie widzimy schemat mandali – kwadrat wpisany w koło. W starożytnych tekstach wierzeniowych koło symbolizuje Wszechświat, kwadrat Ziemię, nasz świat materialny. Ludzie już w starożytności na tyle dobrze znali strukturę Wszechświata i zdołali rozszyfrować zasady świętej geometrii, iż wiedzieli jak harmonijnie i naturalnie jest on urządzony. W trakcie budowy obwarów i grodów starali się więc odwzorować boski porządek Kłódzi, Weli i całego Wszechświata. W Arkajamie widać wyraźnie odwzorowanie struktury Kłódzi Swąta na Wierchu Weli.
Każde domostwo przylegało jedną stroną szczytową do zewnętrznego lub wewnętrznego muru i wychodziło na główną ulicę w kształcie pierścienia, albo na plac centralny. W zaimprowizowanym „przedpokoju” był specjalny odpływ wodny, który prowadził do kanału pod główną ulicą. Mieszkańcy tego miejsca  byli więc już w głębokiej starożytności wyposażeni w kanalizację. Ponadto w każdym domostwie znajdowała się studnia, piec i nieduża spiżarnia w kształcie kopuły. Piec i studnia były połączone kanałem powietrznym dającym „cug” tak mocny, iż pozwalał na wytop miedzi bez dodatkowego używania miechów.
Średnica wewnętrznego kręgu Arkajamy stanowi wszędzie równe 85 metrów, w rzeczywistości jest to pierścień o dwóch promieniach: 40 i 43,2 metrów. Promień pierścienia „księżyc Obri” w Stonehenge wynosi 43,2 metra. I Stonehenge i Arkaim usytuowane są na tej samej szerokości geograficznej. Obydwa miejsca w centrum doliny w kształcie misy, a odległość między nimi wynosi prawie 4000km…
b Patrz Taja 23


Z rosyjskiej książki Władimira Megre, „Rytuały miłości, Nowa Cywilizacja cz.2”

(tekst  przetłumaczony trochę topornie, ale lepsze to niż nic)

„W roku 1952 satelity przekazały na Ziemię fotografię kilku niezwykłych kręgów, wyraźnie wyodrębniających się na powierzchni stepu południowo-uralskiego. Sztuczne pochodzenie owych kręgów nie budziło żadnych wątpliwości. Jednak nikt nie był w stanie powiedzieć dokładnie, cóż to takiego. (…) Wielu badaczy żywiło nadzieję na znalezienie pozostałości kraju, w którym żyła legendarna biała rasa aryjska. Badacze starali się chociażby zaledwie musnąć utraconą wiedzę, ten skarb będący w posiadaniu starożytnych aryjczyków.
Kiedy zaczęto prowadzić wykopaliska w dolinie arkaimskiej, archeologowie oznajmili światu naukowemu, iż zlokalizowali najstarszy gród, liczący ponad czterdzieści wieków, oraz że zamieszkiwali go ludzie najstarszej cywilizacji indoeuropejskiej. Badacze zaczęli nazywać Arkaim Miastem, Świątynią i Obserwatorium jednocześnie. (…)
-Arkaim – to jednak nie jest miasto ani świątynia. Co zaś się tyczy obserwatorium – tak,  to prawda, jednak wcale nie jest to najważniejsze. Arkaim – to prawdopodobnie uczelnia, akademia jakby to można określić współcześnie. W Arkaimie mieszkali i pracowali nauczyciele wołchwów, kudiesników, zinisów, świtungów, mogtów-magów, kowów-kowalisów, burtników i czarowników oraz wszelkiego rodzaju innych kapłów Wiary Przyrodzonej . Tutaj zajmowali się oni badaniem Wszechświata, określali współzależności ciał kosmicznych, ich wpływ na człowieka. Swoich największych odkryć nigdzie nie zapisywali. Nie występowali też publicznie z długimi przemówieniami. Na podstawie wieloletnich obserwacji opracowywali rytuały, obliczali terminy, ustalali zasady obrzędów i wprowadzali je w życie ludzi, obserwując dalej na ile są one skuteczne. Kiedy było trzeba, wprowadzali poprawki. Wyniki tych  długotrwałych prac byli w końcu w stanie wyrazić jednym bądź dwoma krótkimi słowami, w których zawarta była istota tajemnego działania. (…)
O tym, w jaki sposób prowadzono owe obserwacje czy badania, można by napisać wielotomowe traktaty.
Jednak wołchwowie ich nie spisywali i nie zamęczali ludzi swoją wiedzą: przedstawiali ludziom w kilku słowach gotowy wniosek. A ludzie wierzyli wołchwom, bo ich rady prawie zawsze potwierdzało życie. (…)

Rekonstrukcja Arkajamy

Arkaim miał kształt koła o zewnętrznej średnicy około 160m. Jak widzimy dla miasta jest to zupełnie malutko – raczej należy nazywać go grodem. Jednak będę nazywać go miastem, jak to obecnie czynią naukowcy.
Otaczała go dwumetrowa fosa napełniona wodą. Zewnętrzne mury były bardzo masywne. Przy wysokości 5,5m miały grubość 5m. W murach znajdowały się 4 wyjścia, usytuowane po przeciwległych stronach. Największe było południowo-zachodnie, pozostałe 3 – mniejsze.
Wchodzący do miasta trafiał od razu na jedyną ulicę w kształcie pierścienia, szerokości ok. 5m, oddzielającą mieszkania przylegające do zewnętrznego muru od wewnętrznego pierścienia. Ulicę stanowił zbudowany z okrągłych belek pomost wpadał do kanału, po czym do zewnętrznego rowu.
Wszystkie mieszkania przylegające do zewnętrznego muru jak cząsteczki cytryny miały wyjścia na główną ulicę. W sumie wyznaczono 35 mieszkań w kręgu zewnętrznym. Liczba ta jest zbyt mała nawet dla wioski.
Dalej widzimy tajemniczy pierścień murów wewnętrznych. Był on jeszcze potężniejszy aniżeli zewnętrzny. Przy szerokości 3m jego wysokość osiągała 7m.
Mury te, wg danych wykopaliskowych, nie posiadały przejść, poza jedną niewielką wyrwą od strony południowo-wschodniej. Tak więc 25 wewnętrznych mieszkań, identycznych jak te w okręgu zewnętrznym, było praktycznie odizolowane od reszty wysokim i grubym murem. Ażeby znaleźć maleńkie wejście do wewnętrznego kręgu, trzeba było przejść całą długość ulicy w kształcie pierścienia. Miało to ukryty sens. Wchodzący do miasta musiał przejść drogę, którą przechodzi Słońce. Środek Arkaimu zajmuje centralny plac w kształcie nieomal kwadratowym. ok. 25x27m. Sądząc po śladach ognisk, usytuowanych według określonego porządku, był to plac przeznaczony do odprawiania jakichś rytuałów. Tak więc widzimy schemat mandali – kwadrat wpisany w koło. W starożytnych tekstach kosmogonicznych koło symbolizuje Wszechświat, kwadrat Ziemię, nasz świat materialny. Mądry człowiek starożytny, doskonale znający strukturę Kosmosu, widział, jak harmonijnie i naturalnie jest on urządzony. I dlatego w trakcie budowy miasta jakby od nowa stwarzał Wszechświat w miniaturze.

Arkaim wzniesiony był według wcześniej sporządzonego projektu, jako kompleks złożony z obiektów z największą dokładnością zorientowanych względem swoich astronomicznych odpowiedników. Układ 4 wejść w zewnętrznym murze Arkaimu przedstawia swastykę skierowaną zgodnie z ruchem Słońca.
Swastyka (w sanskrycie: „związana z łaską”, „największy sukces”) to jeden z najbardziej archaicznych symboli sakralnych, spotykanych już w okresie górnego paleolitu wśród wielu ludów świata. (…) Swastyka to symbol Słońca, sukcesu powodzenia, szczęścia, twórczości. I odpowiednio: swastyka skierowana w przeciwnym kierunku (odwrócona), symbolizuje ciemność, zniszczenie, „nocne Słońce” u dawnych Rusów. Jak widać na starych ornamentach, również na aryjskich dzbanach znalezionych w okolicach Arkaimu, używano obu swastyk. Ma to głęboki sens. Dzień następuje po nocy, światło nadchodzi po ciemności, nowe narodziny zastępują śmierć – i to jest naturalna kolej rzeczy we Wszechświecie. Dlatego w starożytności nie było „złych” i „dobrych” swastyk – odbierano je jako jedność.

Rekonstrukcja Atlantis

Arkaim z zewnątrz był piękny: miasto na planie idealnego koła, z wyodrębnionymi basztami przy wejściach, płonącymi ogniami i pięknie ukształtowaną „fasadą”. Lecz z pewnością stanowił on jakiś sakralny wzór, niosący głęboki sens. Wszak wszystko w Arkaimie przeniknięte jest sensem.

Każde mieszkanie przylegało jedną stroną szczytową do zewnętrznego lub wewnętrznego muru i wychodziło na główną ulicę w kształcie pierścienia albo na plac centralny. W zaimprowizowanym „przedpokoju” był specjalny odpływ wodny, który prowadził do kanału pod główną ulicą. Starożytni aryjczycy byli więc wyposażenie w kanalizację. Ponadto w każdym mieszkaniu znajdowała się studnia, piec i nieduża spiżarnia w kształcie kopuły.
Ze studni nad poziomem wody wyprowadzone były dwa odgałęzienia rur wydrążonych w ziemi. Jedna doprowadzona była do pieca, a druga do spiżarni w kształcie kopuły. A w jakim celu? Wszystko jest genialnie proste. Dobrze wiemy, że jeśli zajrzeć do studni, zawsze ciągnie od niej chłodne powietrze. Dochodząc do pieca, to chłodne powietrze tworzy cug, o takiej sile, że pozwalało to na wytop brązu bez posługiwania się miechami! Taki piec był w każdym mieszkaniu. Kowalom pozostawało tylko cyzelowanie mistrzostwa i współzawodniczenie w swojej sztuce. Druga „rura ziemna” doprowadzona była do spiżarni i zapewniała jej obniżoną temperaturę.
Znany rosyjski astroarcheolog K. Bystruszkin prowadził badania nad Arkaimem  jako obserwatorium astronomicznym i doszedł do następujących wniosków:

Arkaim to budowla, która nie jest wcale skomplikowana, jest wręcz nadzwyczaj złożona. W trakcie studiowania planu praktycznie od razu określono jego podobieństwo do znanych budowli Stonehenge w Anglii. Na przykład średnica wewnętrznego kręgu Arkaimu stanowi wszędzie równe 85 metrów, w rzeczywistości jest to pierścień o dwóch promieniach: 40 i 43,2m (spróbujcie wykreślić!) Natomiast promień pierścienia „księżyc Obri” w Stonehenge wynosi 43,2m. I Stonehenge i Arkaim usytuowane są na tej samej szerokości geograficznej. Oba w centrum doliny w kształcie misy, a między nimi odległość prawie 4000km…
(…)

Gród obwar oparty na okręgu w Iranie

Tak więc Arkaim jako obserwatorium astronomiczne służył również do obserwacji Księżyca. W sumie na owych ogromnych murach-kręgach można było zarejestrować 18 wydarzeń astronomicznych! Sześć związanych ze Słońcem i dwanaście związanych z Księżycem (włączając „wysoki” i „niski” Księżyc). Dla porównania badaczom Stonehenge udało się wyodrębnić tylko 15 wydarzeń niebieskich.
Oprócz tego uzyskano następujące dane: arkaimska miara długości – 80cm, środek wewnętrznego okręgu przesunięty jest względem zewnętrznego o 5,25 jednostek arkaimskiej miary, co jest bliskie kąta nachylenia orbity Księżyca – 5 stopni plus-minus 9-10minut. Zdaniem K. Bystruszkina, wyraża to stosunek pomiędzy orbitami Księżyca i Słońca (dla ziemskiego obserwatora). Odpowiednio, zewnętrzny okrąg Arkaimu poświęcony jest Księżycowi a wewnętrzny Słońcu. Ponadto pomiary astroarcheologiczne ukazały związek niektórych parametrów Arkaimu z precesją osi ziemskiej, a to już wyższa szkoła jazdy nawet we współczesnej astronomiii.

Tak więc widzimy: Arkaim, nawet z dużym marginesem błędu, nie przystaje do określenia ‚miasto’. W bardzo małym pokoiku nie ma możliwości ulokowania się wraz z rodziną. Dla filozoficznych rozmyślań natomiast – jest to przestrzeń idealna.
To, iż w starożytności wołchwowie uważani byli za mędrców i nauczycieli – historykom jest wiadome. Arkaim, mógł należeć tylko do wołchwów, czyli najogólniej określając tę gromadę „wiedzących” – do kapłów-mistrzów, goryniczów – dzisiaj powiedzielibyśmy” oświeconych” – guru.  Innych „uczonych obserwatorów” w owych czasach po prostu nie było.

To, iż wołchwowie wyliczyli odpowiedni czas i opracowali rytuały, nanosząc coraz nowe korekty na podstawie ciągłych obserwacji kosmosu jest wiadome, ale pojawia Si pytanie co takiego się  stało, że zostały całkowicie zaniedbane i zapomniane.
Tekst pochodzi ze strony: http://www.historycy.org

Mandala staroaryjska


Arkaim – największa rosyjska tajemnica

Wśród znawców miejsce to uchodzi za jedno z najbardziej tajemniczych i aktywnych paranormalnie na świecie. Arkaim to położona na Uralu, w obwodzie czelabińskim prastara twierdza, która określana bywa mianem rosyjskiego Stonehenge. Mimo że obiekt poddawany był wielu badaniom, większość zjawisk, które mają tam miejsce pozostaje niewyjaśniona. Przerażenie budzą zaś tragiczne wydarzenia, do jakich w przeszłości wielokrotnie dochodziło w okolicy.

Dołączona grafika

Zdaniem naukowców, forteca została wybudowana w epoce brązu i stanowi dziedzictwo kultury andronowskiej. Odkryto ją przypadkowo w 1987 r. podczas prac przygotowawczych, poprzedzających budowę planowanego w tym miejscu zbiornika retencyjnego. Budowla zawiera portale skierowane w cztery strony świata. Zdaniem naukowców, stanowi ona także rodzaj bardzo precyzyjnego kalendarza odnoszącego się do najważniejszych wydarzeń astronomicznych. Zdaniem ekspertów, kalendarz ten odzwierciedla 18 najistotniejszych zjawisk astronomicznych.

Nie ma pełnej zgody specjalistów, co do roli, jaką konstrukcja pełniła w przeszłości. Niektórzy twierdzą, że była to osada lub miasto; inni mówią o funkcji obserwatorium albo świątyni. Zainteresowanie większości osób budzi natomiast fakt, że struktura została wzniesiona na planie swastyki i często określana bywa mianem miasta-swastyki. Wg specjalistów, budowla mogła pomieścić nawet 2,5 tysiąca osób.

Na przestrzeni lat, w miejscu tym wielokrotnie dochodziło do tajemniczych zdarzeń. Jakiś czas temu, jedna ze studentek archeologii, która zajmowała się badaniem obiektu wyznała, że znajdując się w jego okolicy nawiązała kontakt… z duchami osób, które żyły tam dawno temu, a od których miała się dowiedzieć wielu intrygujących rzeczy. Niestety, jakiś czas po tych wydarzeniach uznano ją za niepoczytalną. Wkrótce potem, w miejsce to został wysłany archeolog Konstantin Bystruszkin. Naukowiec przez lata zajmował się badaniem tajemniczego miejsca, ale zamiast wyjaśnić przynajmniej część tajemnicy, odkrył cały szereg kolejnych fenomenów.

Badacze rosyjskiego Stonehenge zwracają uwagę, że wokół obiektu zawsze krążyły dziwne opowieści. Oprócz historii o duchach, dziwnych postaciach i Niezidentyfikowanych Obiektach Latających, którym przypisuje się związek z konstrukcją, w przeszłości popularne były też legendy, że Arkaim znajduje się na skraju znanej rzeczywistości, a przekroczenie jego murów może spowodować przemieszczenie się do innego miejsca.

Nie można w końcu zapomnieć o właściwościach, które niektóre społeczności przypisują murom starożytnej twierdzy. Do miejsca tego wciąż pielgrzymują tłumy. Wiele osób wierzyło, że odprawienie tam specjalnych rytuałów zaowocuje ziszczeniem się wszelkich życzeń. Obok fortecy znajduje się kilka ułożonych z kamieni spirali. Zgodnie z przesądem, wejście do którejś z nich boso lub najlepiej nago i wypowiedzenia życzenia w centralnej jej części, powinno pomóc w realizacji życzenia.

Wiara w to, że w miejscu tym działają potężne siły mobilizuje też ludzi chorych, którzy tłumnie przybywają, by wyleczyć się z rozmaitych dolegliwości. Wielu pielgrzymów twierdzi, że po wizycie w tym miejscu udało im się pozbyć chorób skóry.

Arkaim jest ściśle powiązany z trzema innymi miejscami położonymi wokół twierdzy. – informuje serwis pravda.ru. Pierwsze z nich jest celem turystycznych eskapad; w drugim wciąż trwają prace wykopaliskowe; natomiast w trzecim dochodzi do rzeczy tak przerażających, że wielu ludzi unika go jak ognia. W przeszłości miało w nim dochodzić do rzeczy rodem z horrorów, a obecne tam olbrzymie pokłady energii miały w dwojaki sposób oddziaływać na wszystkie przebywające tam osoby – czasami pozytywnie, a innym razem negatywnie.

Nie brakuje relacji o tajemniczych zniknięciach, do których dochodziło w pobliżu budowli. Pod koniec ubiegłego roku doszło tam do dziwnego zdarzenia. Dziewczyna, która wybrała się w okolice konstrukcji z dwoma przyjaciółmi była rzekomo ścigana przez tajemnicze światła. Dziewczyny nigdy nie udało się odnaleźć, zaś młodzieńcy, którzy jej towarzyszyli byli sparaliżowani tym co zobaczyli. To właśnie nieopodal tego miejsca doszło w końcu do słynnej tragedii, kiedy to dziewięcioro uczestników górskiej wyprawy zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach na stoku góry Cholat Sjakl. Miejsce, w którym doszło do tragedii znane jest dziś jako Przełęcz Diatłowa.

W 2005 r. z wizytą w miejscu tajemniczych zdarzeń przebywał ówczesny prezydent Rosji Władimir Putin.

tekst ze strony: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Arkaim-najwieksza-rosyjska-tajemnica,wid,12355821,wiadomosc.html

Filmy o Arkajamie – Arkaimie

Słowiańskie runy – od Atlantów i Arkaimu po dzisiaj:

część 3

http://www.youtube.com/watch?v=kp_d8EstjwI&feature=related

część 4

http://www.youtube.com/watch?v=APKYVp348wg

część 5

http://www.youtube.com/watch?v=QB7xK_G85D8&feature=related

Na długo przed Arkaimem Ariowie:

część 6

http://www.youtube.com/watch?v=vNNns4F7yXI&feature=related

O Arkaimie w ogóle:

arkaim część 1

http://www.youtube.com/watch?v=e7noXqRsiEY&feature=related

część 2

http://www.youtube.com/watch?v=GN9E-rDtBBM&feature=related

Ariowie zniszczywszy starożytną kulturę Doliny Indusu podobno czcili swoich bogów pod gołym niebem a pierwsze stupy zbudowali buddyści. Tak twierdzi nauka, ale to chyba nie jest prawda. C. B.

O Ariach z Wikipedii

Ariowie (albo Indo-Irańczycy) – odłam ludów indoeuropejskich, który w III i II tysiącleciu p.n.e. zamieszkiwał Azję Środkową, by następnie rozprzestrzenić się na tereny Iranu i Indii.

Ariowie wyodrębnili się z indoeuropejskiej rodziny językowej prawdopodobnie około połowy III tysiąclecia p.n.e., a już około 2000 p.n.e. ich język stracił wszelki z nią kontakt. Oznacza to, że ich migracja z pierwotnych terytoriów, prawdopodobnie mniej więcej dzisiejszego Kazachstanu [1], musiała rozpocząć się już wcześniej.

Według Anatola Klosowa, który swoje badania oparł na datowaniu szczątków kopalnych z wykrytą haplogrupą Y-DNA R1a1, ok. 2300 p.n.e odłam ludu indoeuropejskiego zamieszkującego na terenach obecnej europejskiej Rosji i Ukrainy przemieścił się na wschód, na teren dzisiejszego Kazachstanu i południowego Uralu, tworząc tam kulturę andronowską. Około 1800 p.n.e zbudowali gród Arkaim na południu Uralu. Ok. 1600 p.n.e mieszkańcy porzucili Arkaim przemieszczając się na południe, na tereny obecnej Kirgizji i Tadżykistanu, a następnie Indii i Iranu.[2].

Ariowie prowadzili półkoczowniczy tryb życia, a źródłem ich przewagi militarnej był udomowiony przez nich koń, którego zaprzęgali do rydwanów. Ich społeczeństwo dzieliło się na trzy klasy – kapłanów, wojowników i wytwórców, odpowiadające późniejszym hinduskim braminom, kszatrijom i wajśjom. Obecność klasy kapłanów wiąże się z silnie zrytualizowanym charakterem ich religii, która opierała się na składaniu krwawych ofiar i sprawowaniu obrzędów związanych z kultem świętego napoju Homy (indyjskiej Somy). Wierzyli oni także w życie pozagrobowe i czcili rozbudowany panteon bóstw.

W nauce walczą ze sobą zwolennicy dwóch hipotez odnośnie trasy wędrówki Ariów do Iranu – przez Azję Środkową, albo przez Kaukaz. Obie mają za sobą silne argumenty pochodzące zarówno z badań archeologicznych, jak i tekstów źródłowych. Dlatego niektórzy historycy proponują, by przyjąć, iż Ariowie docierali na teren dzisiejszego Iranu obiema drogami [3].

Jest jednak faktem niepodważalnym, że w trakcie wędrówki Ariowie podzielili się na dwie grupy – irańską, która przybyła do dzisiejszego Iranu, i indyjską, która powędrowała do Indii. W okresie od XIX do XIV wieku p.n.e. rozprzestrzenili się na terenie doliny Indusu, wypierając z niej inne ludy – prawdopodobnie Drawidów. W późniejszym okresie zasiedlili cały Półwysep Indyjski, dziś są uważani za przodków większości Indusów.

Już z XVIII w. p.n.e. posiadamy źródła mówiące o kontaktach Ariów z Hurytami, z którymi następnie przemieszali się i wspólnie utworzyli państwo Mitanni. Część Ariów, która nie pozostała w północnej Mezopotamii, wyruszyła na tereny dzisiejszego Azerbejdżanu (ok. 1300 p.n.e.) – byli to poprzednicy Medów. Od nich oddzieliła się grupa podążająca na południe zachodniego Iranu – byli to protoplaści Persów. Ariowie wyparli lub zdominowali poprzedzającą ich ludność i zajęli jej miejsce.

Ponieważ więcej poważnych ani nawet niepoważnych tekstów o Arkajamie-Arkaimie – będącym wszak odkryciem porównywalnym ze Stonehenge  – w języku polskim nie znajduję, przytaczam poniżej teksty rosyjskie i angielskie dla tych którzy znają te języki albo dla tych którzy mogą wyciągnąć choćby odrobinę informacji z ułomnych tłumaczeń przez programy tłumaczące Google albo inne programy translatorskie.

Kręgi w Arkaimie

Некрополь Аркаим

АРКАИМ (Арkайым), археол. комплекс, включающий укрепленное поселение и прилегающие хоз. площадки, могильник, ряд неукрепленных селищ. Назв. „А.” (возможно, от тюрк. (баш.) „арка” („арkа”) – „хребет”, „спина”, „основа”) дано по названию сопки и урочища. Комплекс расположен в Челябинской обл., (на терр. ист. Башкортостана), на р.Б.Караганка, и ее лев. притоке р.Утяганке, в предгорной долине у вост. склонов Уральских гор. Пам. датируется 2-й четв. 2-го тыс. до н.э. (17-16 вв. до н.э.). Радиоуглеродные даты – 3600-3900 лет тому назад. Комплекс исследуется с 1987 археол. экспедицией Челябинского ун-та под руководством Г.Б.Здановича.

Аркаим (аэрофотосъемка)

Укрепленное поселение А. Общая пл. 20000 м2. Пл. археол. раскопов (на 1993) – 8055 м2. Геофиз. иссл. проведены на пл. 7600 м2. Поселение фиксируется в виде двух, вписанных друг в друга, колец земляных валов с 4 проходами внеш. рва, двух кругов жилищных впадин и центр. площадью (рис.1). Валы являются остатками оборонительных стен, сложенных из грунта, сырцовых блоков и дерева. Диаметр внутр. стены (стены цитадели) – 85 м, внеш. – 143-145 м, толщина стен по основанию – от 3 до 5 м, высота грунтовой ч. в древности была не менее 3-3,5 м. К фортификационным сооружениям относятся радиальные стены, к-рые разбивали внеш. кольцо жилищ на 5 или 7 секторов. Жилища в плане трапециевидные, наземные, по 110-180 м2, сооружены из бревенчатых каркасов и грунтовых блоков. Смежные жилища имели общие длинные стены. Ок. 1/3 пл. жилища отводилось под общее пользование. Здесь расположены колодец, погреб, очаг, совмещенный с металлург. печью. Жилища цитадели обращены выходами к центр. площади. Пл. имела прямоугольную форму (25х27 м) и предназначалась, очевидно, для ритуальных действий. Жилища внеш. кольца обращены выходами к круговой ул., к-рая связывала все входы в пос. и все жилища с центр. площадью. Под настилом круговой ул. обнаружен ров ливневой канализации со сточными колодцами. На поселении археол. раскопами исследовано 29 жилищ: 17 во внеш. и 12 во внутр. круге. Геофизич. методами установлено, что всего во внеш. круге было 35 жилищ, во внутр. – 25 (19 – больших и 6 небольших, встроенных между осн. жилищами в процессе роста нас.). Собрано 9 тыс. фрагментов керамики, изделия из кости и камня, орудия из металла (ножи с перехватом, серпы-струги, шилья, украшения), мн. предметов, связанных с металлургией и металлообработкой: литейные формы, шлаки, сопла, молотки и наковальни. Насыщенность культ. слоя материальными остатками невелика. Х-во нас. А. базировалось на пастушеском скот-ве с элементами земледелия. 96% палеозоологических находок составляют кости домашних ж-ных: 60-65% – кр. рогатого скота, 20-25% – мелкого рогатого скота, 15% – лошадей. На терр. аркаимской долины в радиусе 5-6 км от укрепленного ц. зафиксировано не менее 5 многослойных поселений бронзового века с остатками слоев 17-16 вв. до н.э. Вероятно, это были небольшие по размерам поселения без фортификац. сооружений. Не исключено, что с укрепленным ц. были связаны и более удаленные неукрепленные поселения.


Общий план поселения Аркаим.

Могильник А. расположен на лев. берегу р. Б.Караганка, в 1-1,5 км к С.-В. от поселения А. Исследовано 5 курганов. Господствующее положение в могильнике занимают крупные, диаметром 17-19 м, могильные поля, объединяющие 12-20 ям. Своеобразие погребальной архитектуры определяют глубокие – до 3,5 м – могильные ямы с обширными полыми погребальными камерами, уступами, неск. деревянными перекрытиями. Сверху ямы были перекрыты индивид. грунтовыми насыпными конструкциями, либо ложносводчатыми куполами из глинобитных блоков. Захоронения в ямах одиночные, парные, групповые; трупоположение на боку, в слабо- или среднескорченном положении. Антропологич. тип погребенных – протоевропеоидный. Погребения сопровождаются богатым инвентарем, особенно в центр. ямах: бронз. листовидные ножи, топоры-тесла, долота, шилья, гарпун, наконечник копья, др. изделия из бронзы, наконечники стрел из камня и кости, каменная булава, принадлежности конской упряжи, украшения и т.д. В керамических комплексах доминируют острореберные горшки, украшенные геометрич. орнаментом. Многочисленны остатки жертвенных ж-ных (лошадь, кр. и мелкий рогатый скот, собака). Исследованы также могильные поля, объединяющие по 7-8 могильных ям со сравнительно бедным погребальным инвентарем.

Культурный комплекс А. входит в группу укрепленных поселений Южн. Урала, названную „Страной городов”. Она расположена к Ю. от р.Уй, занимает, в осн., водораздел рек Урал и Тобол. „Страна городов” состоит из двух десятков комплексов. Протяженность занимаемой терр. 350-400 км в направлении С.-Ю. и 120-150 км – З.-В. Расстояние между одноврем. существовавшими укрепленными пос. составляло 50-70 км. Радиус освоенной терр. соответствовал 25-35 км (пл. ок. 2000 км2). Культурные комплексы аркаимского (синташтинского) (см. Синташта) типа с их иерархией поселений и могильников целесообразно рассматривать как террит. образования с элементами ранней государственности, близкие к „вождеству” или „чифдому”.

Лит.: Зданович Г.Б. Феномен протоцивилизации бронзового века Урало-Казахстанских степей. Культ. и соц. обусловленность //Взаимодействие кочевых культур и древних цивилизаций. Алма-Ата, 1989; его же. Архитектура поселения Аркаим //Маргулановские чтения. Сб. материалов конф. Москва, 1992; его же. Аркаим: арии на Урале. Гипотеза или установленный факт? //Фантастика и наука (Гипотезы. Прогнозы). Международный ежегодник. Вып.25. М., 1992.

Г.Б.Зданович.

© Д.Н. Верхотуров



АРКАИМ: НЕСЧАСТЛИВОЕ ОТКРЫТИЕ

Аркаим – как один из самых известных памятников синташтинской культуры бронзового века на Южном Урале, в бассейне Урала, вызвал к себе огромный научный и ненаучный интерес, множество публикаций и огромное количество самых разнообразных теорий и гипотез, большая часть которых к самому Аркаиму имеет самое косвенное отношение.

С момента начала раскопок первых памятников, да и самого Аркаима прошло уже достаточно много времени, чтобы рассмотреть не только сами материалы раскопок уникальных городищ и могильников, но и сложившиеся вокруг них научные и ненаучные феномены, через призму которых сейчас нередко оцениваются материалы этих уникальных комплексов.

Рассматривая историю изучения Синташты и Аркаима, от уникального комплекса, который долгое время считался случайным исключением  [1] в южноуральских степях, через напряженную борьбу за сохранение Аркаимского городища, увенчавшуюся созданием заповедника, до восторженного поклонения городищу в качестве «родины Заратуштры», нельзя не признать того, что открытие Синташты и Аркаима было несчастливым открытием, которое так и не реализовало своего научного потенциала и не привело к переоценке наших представлений о ходе развития народов эпохи бронзы в южноуральских степях.

По исследованиям синташтинской культуры накопилась обширная библиография, значительная часть которой составляют краткие сообщения в «Археологических открытиях» тех лет, когда велись раскопки, и несколько статей, которые отразили предположения авторов раскопок относительно культурной принадлежности исследуемых памятников [2] . Только в 1992 году появилась полная публикация материалов раскопок Синташтинского комплекса.

Однако, что характерно, с момента выхода в свет монографии с результатами раскопок Синташтинского комплекса (городища, могильника, курганы и «святилище») [3] , в изучении этого круга памятников не произошло крупных изменений. Материалы двух сборников «Аркаим» [4] , а также ряда публикаций [5]  были направлены на публикацию накопленных материалов раскопок прошлых лет, более детального анализа отдельных вопросов, и комплексного ландшафтно-археологического изучения Аркаима. В вопросах культурной принадлежности с момента выдвижения В.Ф. Генингом в 1975 году гипотезы о том, что синташтинская культура может быть связана с ариями «Авесты», существенных сдвигов в осмыслении материалов уникальных комплексов не произошло. Кроме, пожалуй, того, что прежняя гипотетическая трактовка материалов Синташты и Аркаима как «арийских» лишилась определения «предположительно» и стала подаваться чуть ли не как стопроцентно доказанный факт. В статье И. Пыслару «передовые открытия эпохи бронзы», которые связываются с ариями, уже включают «высокоразвитое ремесло деревообработки», которое «…необходимо было при строительстве жилищ и устройстве фортификаций…» [6] , хотя до теории В.Ф. Генинга и весьма долго после нее индоариев полагали воинственными кочевниками.

Некоторые причины

Причин сложившемуся вокруг материалов синташтинского комплекса положению можно назвать несколько.

Во-первых, в сибирской археологии очень мало внимания уделялось раскопках городищ и городов. Если перелистать историографию, то легко убедиться в том, что основная часть археологического материала, который анализировался, происходил из могильников и курганов. Для примера, в сводной монографии Э.Б. Вадецкой [7] , посвященной общему обзору культур бронзового и раннего железного веков степной долины среднего Енисея, видно, что основной материал происходит из погребений. На основе погребального инвентаря была построена периодизация и характеристика этих археологических культур.

Бесспорно, археологи проделали огромную работу по изучению материала погребений, и сформулировали на основе этих результатов выводы, многие из которых не устарели по сей день. Однако нужно признать, что выводы, сделанные на основе только погребальных материалов, вне зависимости от воли археолога, являются односторонними.

Положение на Южном Урале мало чем отличалось от исследований бронзового века Енисея. И здесь также исследование культур бронзового века основывалось на погребальных материалах, что признается самим Г.Б. Здановичем, который говорил, что представления об андроновской культуре было сформировано на основе бедного погребального инвентаря: «Относительная бедность и погребений, и поселений приводила специалистов к выводу, что перед ними следы довольно архаичных коллективов с развитыми родовыми связями. Естественным было полагать, что в предыдущее время общество отличалось еще большей архаикой, а культура – примитивизмом»  [8]. Хотя, надо сказать, в его работе по периодизации бронзового века урало-казахстанских степей широко используются материалы поселений и городищ [9] .

Также, в археологии Сибири и Урала вплоть до раскопок Ташебинского дворца на Енисее и блестящих исследований в начале 60-х годов городов монгольского времени [10] , вовсе отрицалась возможность существования городов в древности, в особенности в столь отдаленное, как андроновская эпоха. Этот момент отмечал пионер исследований городской культуры Сибири Л.Р. Кызласов [11] . Даже и в настоящее время крайне редко встречаются объективные оценки роли городов в древней истории Сибири. Поэтому, можно сказать, что для челябинских археологов открытие Синташты и Аркаима было полной неожиданностью, и к этому они оказались совершенно не готовы. Аналогичный эффект получился и тогда, к примеру, когда академик В.И. Молодин провел с помощью геофизических методов исследования ничем не примечательного внешне и уже раскапывавшегося городища Чича-1. Магнитометрические исследования показали, что это было достаточно крупное поселение, занимавшее около 49 тысяч кв. метров и имевшее около 100 строений [12] . Это говорит о том, что недооценка роли городов археологами – явление достаточно распространенное.

Иными словами, В.Ф. Геннинг и Г.Б. Зданович открыли нечто такое, что никак не вписывалось в их представления о бронзовом веке Южного Урала. Путем множества оговорок они в конце концов свели дело к более или менее знакомым понятиям: Аркаим для них был «крепостью-святилищем», с не вполне понятным значением для скотоводческого общества. Более поздние «астроархеологические» теории возникли именно на основе этого непонимания. Для них логичнее было выдвинуть экстравагантные «астроархеологические» теории, чем назвать общество эпохи бронзы городским.

Во-вторых, сыграла свою роль ориентация археологов на миграционизм и теории происхождения индоиранских народов, к которым авторы раскопок Аркаима примкнули очень рано, практически в самом начале исследований. Практически, можно сказать, что гипотеза В.Ф. Геннинга об арийской принадлежности синташтинской культуры была в гораздо большей степени априорным убеждением, чем выводами из результатов исследований. В 1975 году изучение синташтинского комплекса только начиналось, Аркаим еще не был известен археологам, и феномена крупных укрепленных городищ бронзового века Южного Урала в науке еще не было. Однако, мнение об арийской принадлежности было высказано, и отказа или корректировки за истекшие 30 лет не произошло.

Стоит указать, что выдвижение этой гипотезы совпало со временем активного участия советских ученых в разработке вопросов происхождения индоиранских народов и выдвижения теории иранской принадлежности скифской культуры. Значительная часть работ по этим вопросам пришлась как раз на первую половину 70-х годов.

Эти представления, появившиеся в изучении синташтинской культуры на ранней стадии, загнали исследователей в узкий коридор возможных решений проблемы, который устанавливался теорией происхождения индоиранских народов. Материалы синташтинской культуры рассматривались через призму толкований «Авесты» и «Ригведы», происхождение и дальнейшая история носителей этой культуры связывалась практически исключительно с миграциями индоиранских народов [13] . Это опять-таки вело к представлениям об этом обществе, как о кочевом, легко мигрирующем на новые территории.

В-третьих, сыграло свою роль и то, что материалы синташтинской культуры анализировались в контексте только более западных культур – абашевской и срубной. Это вытекало из общей установки теории происхождения индоиранских народов, в которой это присхождение связывалось в первую очередь со срубной культурой. Коль скоро В.Ф. Геннинг и  Г.Б. Зданович оценили синташтинскую культуру как «индоевропейскую», то они неизбежно должны были связать ее со срубной культурой. Но стоит указать, что в более ранней работе отношения срубной и андроновской культуры характеризуются иначе: народы срубной культуры вытеснили андроновскую культуру из бассейна р. Урал [14] .

Возможно, до более детального разбора этого вопроса, носители синташтинской культуры и в самом деле внесли свой вклад в формирование этих культур. Но надо признать, что сложение и существование столь уникального сложного феномена, каким предстает перед нами синташтинская культура, необходимо вести в контектсе широкого круга культур.

Исследователям необходимо было вскрыть истоки столь яркой культуры, процесс формирования городской культуры, учесть влияния извне и распространение влияния самой синташтинской культуры. Эта задача с очевидностью решена не была. Культура в представлении археологов так и осталась уникальной, оторванной от общего развития народов бронзового века этого региона, которая будто бы взялась ниоткуда и в никуда отправилась. Несмотря на замечания Г.Б. Здановича, так и не было преодолено представление о синташтинской культуре как о случайном феномене.

Эти три фактора и привели к тому положению, что открытие Аркаима так и не реализовало своего научного потенциала. Надо сказать, что сибирская археология оказалась не готовой к открытиям такого класса, как Аркаим. Нельзя сказать, что авторы раскопок плохо сделали свою работу. Напротив, они ее сделали на достаточно высоком уровне. Но общий теоретический уровень, и в первую очередь представления об уровне развития народов Сибири в древности, не позволили им воспользоваться результатами своих работ.

Оседлые корни общества синташтинской культуры

Материалы раскопок Синташты и Аркаима, разведочных работ на Южном Урале позволяют составить достаточно подробное представление об обществе синташтинской культуры и даже сделать некоторые заключения по поводу его развития и истории. Конечнео, хотелось бы более подробной информации, но это требование пока трудно удовлетворить.

Для того, чтобы сделать подобные заключения, нужно несколько изменить отношение к археологическим материалам. В условиях археологического изучения древнего общества, о котором не сохранилось достаточного количества письменных источников или же они вовсе отсутствуют, как в примере с синташтинской культурой, появляется необходимость изменить подход к материалам. История Западной и Восточной Европы, Ближнего Востока, Китая хорошо реконструируется по письменным источникам, и археологические данные являются подсобным материалом. В условия же изучения истории Средней Азии, Сибири, Урала, которые гораздо хуже освещены письменными источниками, ценность археологических материалов резко увеличивается. «Археологические материалы освещают широкий хронологический диапазон: со времен первоначального появления предков человека в Сибири и до XVI-XVII века. Это значит, что археологические источники освещают, по сути дела, все исторические этапы в жизни Сибири, в чем и состоит их особенная значимость» [15] .

Как показывает практика исследований, широко принятый метод типологического исследования не всегда приводит к положительным  результатам. Существует ряд примеров исследований, основанных на типологии, которые не давали результатов [16] . Широко применяемая методика: «…выделения датированных вещей с узкой датой … и составления с участием этих вещей археологических цепочек, последнее звено которых связано с письменными памятниками» [17] , недостаточна для решения задач, стоящих перед исследователем истории «неписьменных» народов.

Не отрицая важности типологического метода и его большой роли в археологической науке [18] , предложим для изучения «неписьменных» археологических культур использовать метод, который можно условно назвать «методом связанных признаков». Иными словами, можно утверждать, что все признаки, которые выделяются при изучении артефакта (форма, вид, назначение, материал, способы обработки и использования, химический состав, связи с другими артефактами и так далее), связаны с определенными социально-экономическими явлениями, характерными для изучаемого древнего общества. Например, химический состав сплава бронзы связан с определенной технологией и экономической географией производства бронзы и изделий из нее. Если химический состав бронзы изделия – это признак артефакта, то вот географическое расположение источников компонентов сплава – это уже признак социально-экономического явления древнего общества. Поскольку связь между ними очевидна, они называются «связанными признаками».

Исследование нескольких «связанных признаков» артефактов археологического комплекса, позволит создать схему социально-экономических явлений, которые фиксируются материальными остатками. Изучение «связанных признаков» в масштабах памятника или даже археологической культуры позволит получить сведения, сопоставимые по полноте и достоверности со сведениями письменных источников.

Этот метод явочным порядком используется в археологической науке, и, к примеру, он был основанием трасологии. Но при систематическом изучении «связанных признаков» многих артефактов и археологических комплексов, можно получить гораздо более детальные и подробные сведения о социально-экономическом строении изучаемого древнего общества, чем было возможно до сих пор. Примеры использования этого метода показывают, что появляется возможность для реконструкции малоизвестного по письменным источникам древнего общества [19] .

Следует отметить, что данный метод не претендует на то, чтобы заменить собой типологию вообще. Типологический метод не является единственным методом в археологии: «Археологическая типология в моем представлении является частью общей теории археологии…» [20] . Л.С. Клейн далее указывал, что в эндоархеологическую теорию (познание специфики археологического материала и выработка способов продвижения от него к оставившим его целостным объектам и процессам прошлого), должны войти: выяснение сущности, состава и познавательного потенциала археологических источников, разработка археологической типологии, проблематика хронологии и культурной эволюции, теория системы археологических культур и модели происхождения археологической культуры [21] . Метод «связанных признаков», вероятно, должен дополнить этот раздел археологической теории, и приблизить его к реконструкции целостных объектов и процессов прошлого. Исследование «связанных признаков» нацелено на изучение таких сторон археологического материала, которые не попадают в сферу рассмотрения перечисленных методов и сфер эндоархеологической теории, но необходимы для формулирования исторических выводов на основе археологического материала.

Можно применить этот метод к изучению материалов синташтинской культуры и на основании опубликованных материалов попробовать построить социально-экономическую схему общества синташтинской культуры. Следует сразу оговориться, что такая схема не претендует на полноту и исчерпывание материала.

Аркаим – „Сколько поэзии! Где проза?”

Один великий человек, измученный поэтическими финтифлюшками, прикрасами и выдумками, воскликнул именно то, что в заголовке. Поэзия, так уж вышло, может все: сумасшедшие гиперболы, совершенно сказочные превращения, явь и сон – напополам. Но еще задолго до нашей эры поэты все эти штучки довели до такого с ног сшибательного предела, что новой поросли поэтов потребовалось уже выпрыгивать из самих себя, например, как ранний Гоголь или „переимчивый Княжнин”. Но это же – цветочки, а ягодок столько народилось, и всякая гиперболизирует, спит наяву, летает, загребая воздух руками…, что склонный к глубочайшей рациональности, умеренности в финтифлюшках, а главное – к незамутненной логике, наш великан мысли и пера воскликнул: „Сколько поэзии! Где проза?”

Давно замечено, что поэтики, которым бы дрова рубить, как раз и любят украшать свою бессмыслицу фиоритурами. Далеко ходить не надо, загляните на любую из попсовых эстрад, из них же пруд можно прудить. И каждый лепит из вздрагиваний и взвизгиваний свою „индивидуальность”, похожую на любое семечко из полного ведра. Но это все масс-культура, в которой я не большой специалист, я привел эти строчки, чтоб вам было понятнее куда я клоню. Она писана дураками и предназначена для дураков.

Гораздо вреднее сия метода в описательных науках, таких как история. Она вроде писана серьезными людьми, такими как основоположник пассионарности, а на самом деле – точная копия того, что рвет наши перепонки с эстрады. Вы только поглядите, как только историку нечего сказать конкретного, он тотчас же начинает рулады, в которых не история уже, а – сон наяву, сплошная поэзия. Именно поэтому я так назвал свою статью.

Попалась мне в Интернете ЛАИ – Лаборатория Альтернативной Истории, а в ней – древний город Аркаим. Статей о нем много, но в основном примерно как впаривающие панацеи из известки, колготки из стекла или „стволовые клетки” из кошачьих испражнений. Среди этого мусора я выбрал статью Михаила Зяблова, но он пишет не от своего имени, а от имени ученых, передавая их видения примерно как хороший микрофон, без искажений, прямиком в общероссийские провода. Статья называется „Великая тайна Аркаима” и в ней можно набрать несколько конкретных сведений, а не только сплошные рулады и пиццикато. Но и последних я несколько приведу. Итак.

Поэзия, из которой можно кое-что извлечь

Я поставлю на абзацах цифирки, чтоб потом ссылаться, явную воду без жалости вылью, а конкретизированные факты приведу, слегка сократив охи и вздохи.

1. Итак, Южный Урал. Степь с островками березового леса, покатые холмы. В 1952 году аэрофотосьемкой открыт вроде как древний город Аркаим. В 1987 году аркаимскую долину решили затопить водохранилищем для орошения засушливой степи. Археологам дали год и один из них. Г.Б. Зданович сказал, что Аркаиму 40 веков. Строительство почти завершенной плотины на реке Большая Караганка было прекращено.

2. Далее автор передает слово упомянутому ученому Здановичу: „Архитектура Аркаима ничуть не менее сложна, чем архитектура Крита. Аркаим – это 18 век до н.э., есть даты 20 в. до н. э. Но мы сейчас придерживаемся более осторожных – 18-17 века до н.э. Это современники Крито-Микенской цивилизации, это среднее царство Египта, это одно из звеньев индоиранцев. Это арии. И это, безусловно мир Авесты, мир Вед”.

3. Аркаим имел форму круга, наружным диаметром около 160 метров. Окружал его 2-х метровый обводной ров, заполнявшийся водой. Внешняя стена очень массивная. При высоте 5,5 м она имела пятиметровую ширину. В стене были обозначены четыре входа. Самый большой – юго-западный, остальные три – поменьше, на противоположных сторонах. Войдя в город, мы попадаем на единственную кольцевую улицу, шириной около 5 метров, отделявшую примыкающие к внешней стене жилища от внутреннего кольца стен”. Но лучше я приведу рисунок и продолжу.


4. Улица имела бревенчатый настил, под которым, по всей её длине была вырыта 2-х метровая канава, сообщающаяся с внешним обводным рвом. Таким образом, город имел ливневую канализацию – излишки воды, просачиваясь сквозь бревенчатую мостовую, попадали в канаву и затем во внешний обводной ров.

5. Все жилища, примыкавшие к внешней стене, как дольки лимона, имели выходы на главную улицу. Всего жилищ внешнего круга было обнаружено 35. Далее кольцо внутренней стены. Она была ещё массивнее внешней. При ширине 3 метра она достигала 7-метровой высоты. Эта стена, по данным раскопок не имеет прохода, кроме небольшого перерыва на юго-востоке. Таким образом, 25 внутренних жилищ, идентичных жилищам внешнего круга, становятся практически изолированными от всех высокой и толстой стеной. Чтобы подойти к маленькому входу во внутреннее кольцо, нужно было пройти по всей длине кольцевой улицы. Это преследовало не только оборонительную цель, но и имело скрытый смысл. Входящему в город нужно было пройти путь, который проходит Солнце. По всей видимости, в хорошо защищённом внутреннем круге находились те, кто обладал чем-то, что не следовало показывать даже своим, живущим во внешнем круге, не говоря уже о внешних наблюдателях. И, наконец, венчает Аркаим центральная площадь почти квадратной формы, примерно 25 на 27 метров.

6. Судя по остаткам костров, расположенных в определённом порядке, это была площадь совершения неких таинств. Это и лабиринты – ловушки у входов в Аркаим, это и множество переходов внутри внешней стены. По крышам жилищ проходила верхняя улица, по которой можно было ездить на колесницах! Аркаим построен полностью из дерева и кирпича, спрессованного из соломы, грунта и навоза. Стены состояли из деревянных срубов, заполнявшихся кладкой грунтового кирпича. Причем при раскопках было видно, что кирпичи, которыми облицовывали внешние стены имели разный цвет.

7. В прихожей был сток для воды, который уходил в канаву под главной улицей. Древние арии были обеспечены канализацией! Мало того, в каждом жилище был колодец, печь и небольшое куполообразное хранилище. Из колодца, над уровнем воды ответвлялись две земляных трубы. Одна вела в печь, другая в куполообразное хранилище. Зачем? Все гениальное просто. Все мы знаем, что из колодца, если в него заглянуть, всегда „тянет” прохладным воздухом. Так вот в арийской печке этот прохладный воздух, проходя по земляной трубе, создавал тягу такой силы, что она позволяла плавить бронзу без использования мехов! Такая печь была в каждом жилище, и древним кузнецам оставалось только оттачивать мастерство, соревнуясь в своем искусстве! Другая земляная труба, ведущая в хранилище, обеспечивала в нем пониженную температуру, по сравнению с окружающим воздухом. Своего рода холодильник! Молоко, например, здесь хранилось дольше.

8. К.К.Быструшкин в 1990-91 г. проводил исследования Аркаима как астрономической обсерватории. Аркаим – сооружение не просто сложное, но даже изощренно сложное. При изучении плана сразу же обнаружилось его сходство с известным памятником Стоунхендж в Англии. Например, диаметр внутреннего круга Аркаима указывается везде равным 85 метрам, на самом деле это кольцо с двумя радиусами – 40 и 43,2 метра. (Попробуйте начертить!) Между тем, радиус кольца „лунок Обри” в Стоунхендже – 43,2 метра! И Стоунхендж, и Аркаим расположены на одной широте, оба в центре чашеобразной долины. И между ними почти 4000 километров. Астрономический метод, примененный К.К.Быструшкиным состарил Аркаим еще на 1000 лет – это примерно 28 век до н.э.!!!

9. Число отчетливо видимых точек наблюдения Солнца – четыре. Две – точки восхода 22 июня и 22 декабря, и две таких же точки захода – на другой стороне горизонта. Добавьте две точки – моменты равноденствия 22 марта и 22 сентября. Это давало достаточно точное определение протяженности года. Однако в году есть множество других значимых событий. И их можно отмечать с помощью другого светила – Луны. Несмотря на сложности в ее наблюдении, все же древние люди знали законы ее движения по небосводу. Вот некоторые: 1) Полнолуния, приходящиеся близко к 22 июня, наблюдаются у точки зимнего солнцестояния (22 дек.) и наоборот. 2) События Луны мигрируют у точек солнцестояния с циклом в 19 лет („высокая” и „низкая” Луна). Аркаим, как обсерватория, позволял отслеживать и Луну. Всего на этих огромных стенах-кругах можно было фиксировать 18 астрономических событий! Шесть – связанных с Солнцем, и двенадцать – связанных с Луной (включая „высокую” и „низкую” Луны). Для сравнения, исследователям Стоунхенджа удалось выделить лишь 15 небесных событий.

10. Грунтовые кирпичи прослужили примерно 200-300 лет, именно столько существовал Аркаим.

11. Вспомним уникальный „кухонный комбайн” древних ариев – печь, колодец и хранилище. (привожу фотографию из статьи). При раскопках, на дне колодцев обнаружены побывавшие в огне копыта, лопатки и нижние челюсти лошадей и коров. Причем кости животных помещались в колодец преднамеренно и аккуратно прикреплялись по кругу вбитыми березовыми колышками. Это открытие произвело на археологов очень сильное впечатление, ведь это не что иное, как наглядная иллюстрация, как говорится, в форме „натурального макета” древнейшего индоевропейского мифа о рождении бога Огня. Этот миф свидетельствовал, что АГНИ – Бог Огня родился из воды, воды темной и таинственной. На дно колодца, в ледяную воду, жители Аркаима помещали части жертвенных животных, тщательно прожаренных на костре. Это – жертвоприношение Богу Воды. Благодаря воде и колодцу в печи возникает тяга, которая не просто раздует огонь, но родит Бога Агни, который расплавит металл!!!

12. Древняя Индия. На рубеже 3 и 2 тысячелетия до н.э. сюда с севера, на заселенную черной расой территорию, приходит арийский народ. Белая раса высоких, светлокожих людей приносит с собой Ригведу – самую древнюю из Вед. Арии сразу же занимают высшее положение в обществе – касту брахманов, благодаря владению уникальными знаниями и технологиями. Вспомним изображения Кришны и Рамы. Кришна черный, Рама – светлокожий. Или, например, Бог Рудра – единственный из индуистских божеств, изображающийся с русыми волосами. Все это – память о приходе ариев. Древняя Персия. Здесь примерно в это же время расцветает Зороастризм. Прекрасное, жизнеутверждающее учение пророка Заратуштры, принесенное той же арийской расой.

13. Древняя Авеста, как и древнеиндийские ведические источники, помещают родину древних ариев где-то на севере, в стране Арианам-Вайджа (арийский простор). Причем в описании этой страны мы видим все приметы северного ее расположения – бобры, обитающие в реках, деревья, свойственные для севера или средней полосы. В одной из частей Авесты – Вендидаде говориться, что у Богов один день, и одна ночь – это год, что является описанием полярной ночи. И в индийском трактате „Законы Ману” говориться, что Солнце отделяет день и ночь – человеческие и божественные. У Богов день и ночь – (человеческий) год, разделенный надвое. День – период движения Солнца к северу, ночь – период движения Солнца к югу. Известный индийский ученый, знаток санскрита, Локаманья Бал Гангадхар Тилак, исследуя древневедические источники, обращает внимание также и на то, что в ряде древнеиндийских гимнов воспевается период зари, который бывает дважды в год и длится по 30 дней. Весьма странно и загадочно выглядят описания полярной страны в тропической Индии!

14. Итак, Южный Урал, Арийский простор, Аркаим. Места, где арийская раса останавливалась на своем славном пути из загадочной полярной страны. Как показывают раскопки, арии жили в этих местах 200-300 лет. Кроме Аркаима, здесь, на Южном Урале позднее были обнаружены остатки еще нескольких подобных городов. „Страна Городов” – так археологи назвали эту местность. Около 20 объектов круглой, овальной и прямоугольной формы образовали целое государство – примерно 150 км. с запада на восток и 350 км. с севера на юг по восточному склону южного Урала. Тот самый древний Арийский простор, „Арианам-вайджа”, „Ариаварта”. И, быть может, это место и есть та самая Аррата, откуда вышли предки легендарных шумер!?

15. ” Мы пришли из края зеленого. А до этого были отцы наши на берегах моря у Ра – реки. Так род славен ушел в земли, где Солнце спит в ночи. Мы сами арии, и пришли из земли арийской” – так повествует Велесова книга. „Ра” – древнее название реки Волги. Из зеленого края, находящегося где-то к востоку от Волги, предки древних русичей шли на запад, вслед за Солнцем. Шли и на территорию восточной Европы, давая начало многим великим народам, которых мы сейчас называем „индоевропейцы”.

16. Теперь уже становиться ясно, почему такое сходство у индийских и русских народных мотивов, почему так схожи древний санскрит и русский язык. Причем похожи не только некоторыми словами, как многие языки мира. Удивляет то, что в двух наших языках схожи структуры слова, стиль и синтаксис. Добавим еще большую схожесть правил грамматики.

17. Из книги доктора исторических наук Н.Р. Гусевой „Русские сквозь тысячелетия. Арктическая теория”. Впечатления жителя Индии, приехавшего в Москву.

„Когда я был в Москве, в гостинице мне дали ключи от комнаты 234 и сказали „dwesti tridtsat chetire”. В недоумении я не мог понять, стою ли я перед милой девушкой в Москве, или нахожусь в Бенаресе или Удджайне в наш классический период 2000 лет назад. На санскрите 234 будет: „dvishata tridasha chatvari”. Мне довелось посетить деревню Качалово, около 25 км от Москвы, и быть приглашенным на обед в русскую крестьянскую семью. Пожилая женщина сказала „On moy seen i ona moya snokha”. Как бы я хотел, чтобы Панини, великий индийский грамматист, живший около 2600 лет назад, мог бы быть со мной и слышать язык своего времени, столь чудесно сохраненный со всеми мельчайшими тонкостями! Русское слово „seen” – и „son” в санскрите. „Моя”- это „madya” в санскрите. Русское слово „snokha”- это санскритское „snukha”, которое может быть произнесено также, как и в русском”.

18. Поистине, застываешь в изумлении, когда вдруг находишь в „Велесовой книге” фразу: „Да святится имя Индры! Он – Бог наших мечей. Бог, знающий Веды” – ведь тот же Индра, мы знаем, главное божество древней Ригведы! Еще теснее соединяются культуры Индии и России! „Наши жрецы о Ведах заботились. Они говорили, что их у нас никто украсть не должен, если мы имеем берендеев наших и Бояна”.

19. Всем известно, какими уникальными знаниями владели древнерусские волхвы, как они их бережно хранили и передавали из уст в уста, как их древние предки пересказывали „АВЕСТУ”, как пересказывались Веды – „Ригведа”, „Самаведа”, „Яджурведа”,”Атхарваведа” и пятая Веда, „Панчамаведа”, или Тантра.

20. Все это вершилось в те славные времена, когда Боги еще жили среди людей, или память об этом времени была еще очень свежа. Южный Урал, Русь, Персия, Индия – вот арена всех славных свершений древности. Об этом нам поведали, поистине, величественные остатки древнего города Аркаим.

21. Впереди третье тысячелетие, которое откроет нам древнюю Гиперборею, Атлантиду и Лемурию, которое приблизит нас к пониманию многих загадок древности, а значит, приблизит нас к пониманию себя. Ибо сказано: „Человек, познай себя, и ты познаешь Мир и Богов”.


Проза

Как я надеюсь, вы видите, что выше вам представлен концерт, начавшийся с „разогрева” второстепенными деталями, за которые эти „артисты” получат по три копейки, потом на сцену выскочила первостепенная „дива” в наряде и обрамлении из миллионов деревянными. Вы – в эстазе и кидаете на сцену оставшиеся рубли вместе со своими сердцами. Все довольны: дива кое-как окупила антураж, вы по дороге домой подеретесь от переполнения чувствами, а антураж и разогреватели напьются дешевой водки и возмечтают о том, как они втихаря вытолкнут свою приму в оркестровую яму и займут ее место, всем своим гамузом, что совершенно нереально. Ибо у дивы всегда найдется запасной спонсор, он ее вытащит из ямы, вправит вывихи, подрежет, подтянет, где надо, принарядит и она будет как новенькая.

А теперь по порядку.

На 1. Во-первых, почему так медлили с затоплением, с 1952 по 1987 год? Потому, что Министерство мелиорации, ирригации и водного хозяйства СССР, каковое всегда было немного главнее Министерства обороны того же СССР, было очень занято. Оно без устали копало, заливало бетон и затопляло места в европейской России, где беспристрастные археологи могли чего-нибудь откопать. Одновременно беспристрастных археологов превращали в пристрастных. Только уже не это министерство, а другое, которое превратило бывшего зека Соловков в самого наилучшего интерпретатора Радзивилловской летописи, так что он совсем перестал замечать в ней подчистки, подделки, удаление и вставку туда новых листов и закончил свои дни „совестью нации”. Все это у меня описано в статье „Ирригация и мелиорация на службе… истории” и ряде других статей, ее дополняющих. Так что я не буду во всех подробностях, а только перечислю главные направления в хронологическом порядке: верховья Волги и ее притоков, особенно в районе нынешнего Рыбинского водохранилища и Волока Ламского. Каскад плотин и водохранилищ на реке Днепр, совершенно никчемных для плаваний и орошений, зато следы хазар в город Будапешт потерялись. Затопление древнего Саркела на Дону без малейшей народной пользы, отчего не только хазары, но и наш светлый князь Иван Калита остался без родины. Затем наступила очередь среднего и нижнего Поволжья, а затем уж Иртыша, чтоб скрыть следы Ермака из Соляного пути (см. мои другие работы). Так что до Аркаима очередь дошла только в 1987 году, хотя и он очень важен, как второй боковой путь по реке Яик.

Во-вторых, о прекращении затопления. 40 веков – не шутка. Тем самым я открываю себе путь к цифре 2.

На 2. Если бы не поверженный Гитлер со своей блажью насчет арийцев германской нации (примерно как Римская империя германской нации), об арийцах давно бы все историки забыли, упоминая их только в связи с Вавилоном и пленением в нем евреев. А теперь освободилось место, чтоб кому-нибудь иному стать их наследниками, и тут-то уж „основные победители” Гитлера годились как нельзя лучше. Дескать, не Крит вовсе, а мы сами – вот они. Как же тут топить такую „доказательную базу”? Тем более что фамилия Зданович – мастера на любые руки. Это я намекаю на специально обученных археологов, которые замечают соринку в чужом глазу, а у себя – бревна не замечают.

На 3. Во-первых, насчет „формы круга”, тем более что это вовсе не круг, а что-то приблизительное (см. пункт 5 и 8). При этом никого не надо пугать „кругом” как нечто исключительным, так как стоит заглянуть хотя бы в „Новохрон” Носовского и Фоменко на примере хотя бы Константинополя, чтобы убедиться, что округлая форма городов, если им ничего не мешает как в нашем случае и в Стоунхендже, – предпочтительна. – Из-за экономии длины стен.

Во-вторых, добавлю от себя, так как я это специально изучал, круглые 3-7-этажные дома-башни – исключительная принадлежность древнего Йемена. При этом эти дома ставились вплотную или почти вплотную друг к другу (в этом случае их объединяла специальная, высокая стена), так что все дома как раз и образовывали „город” округлой формы. А то, что образовывалось внутри, называлось словом „баз”, которое до сего дня сохранилось у казаков-разбойников, в том числе и на Дону. Затем, когда город рос как на дрожжах, он обзаводился второй стеной таких домов вокруг первой, – получалось как на нашей картинке. Напротив, когда город рос не как на дрожжах, а примерно как вечно голодный ребенок, пристраивали просто очередную дугу к кругу и получалось кривобокость. Примерно как на многих картинках растущего Константинополя у упомянутых новохронологистов. Тогда куча пристроенных базов-дворов называлась уже базиликой, а начальник такого комплекса дворов был – базилевс. Я, пожалуй, приведу все же картинку Константинополя из упомянутых авторов, а справа моя собственная картинка из Йемена.

Так что ничего сильно уж чудесного в кругообразии Аркаима нет.

В-третьих, остался у меня не объясненным „2-метровый обводной ров, заполнявшийся водой”, но я его пока трогать не буду, мне кое-что надо сгруппировать.

В-четвертых, площадь поперечного сечения стены 5,5 на 5 м, равна 27,5 кв. м, примерно как площадь всем известной однокомнатной хрущевки со совмещенным санузлом.

На 4. Заметьте, „ливневая канализация” – это ничто иное, как тот же самый „обводной ров, заполнявшийся водой”. Он ведь тоже „2-метровая канава” в те поры, когда внешнее кольцо „домов” еще даже не планировалось, тогда вы поймете то, что я скажу, когда придет время. Пока же обращу ваше внимание, что канава посередь улицы – не слишком удобная штука, вот ее и перекрыли бревнами, так как доски пилить еще не догадались, впрочем, и нечем их было пилить. Отчего, даже еще и при Петре I досок на Руси не было, вместо них употреблялись обаполы, обе половины вдоль расколотого напополам бревна. И именно он специальным указом повелел лишь десятую часть дров пилить, а не рубить. Заметьте, десятую. Так что „канализация” у аркаимцев получилась автоматическая, примерно как до сих пор во всех деревнях Руси уборные строят на откосе ручьев, чтоб все оттуда стекало в наши великие русские реки, к водозаборам столь же великих городов. А ведь 40 веков прошло, если Зданович не врет.

На 5. Во-первых, 3 м толщины стены и 5 – большая разница. Это никак не отвечает Москве. У Кремля стены толстые, а вокруг города вообще стен ныне нет, а когда-то были просто земляные валы, ныне улицы так называются. Этим я хочу сказать, что Аркаим развивался по константинопольскому принципу и еще по одному, о котором – ниже.

Во-вторых, насчет „изоляции” улиц друг от друга. Взгляните на Константинополь и вы увидите то же самое. В нем тоже надо „пройти по всей длине кольцевой улицы”. Только насчет „пути, который проходит Солнце”, в Константинополе – облом, взгляните сами, чтоб я не писал ненужных слов.

В-третьих, по Константинополю не видно также, что „во внутреннем круге находились те, кто обладал чем-то, что не следовало показывать даже своим, живущим во внешнем круге, не говоря уже о внешних наблюдателях”. Эта „догадка ученых” уже тем плоха, что я показал выше о вторичности по времени создания внешнего круга в порядке развития города, а еще и усугубленную эту глупость я покажу ниже.

В-четвертых, ничего особенного не „венчает центральная площадь” кроме, разумеется, того, что известно по древнему Йемену. Каковой весь каменный, значит стоит века до создания Аркаима, подробности – ниже.

На 6. Во-первых, костры даже дикие туристы зажигают всегда на одном и том же месте, оно чем-то удобно и вы все об этом знаете, так как почти все из вас – туристы выходных и праздничных дней.

Во-вторых, пришла пора ответить на кое-что, таинственно мной сюда направленное. Например, пункт „в третьих” предыдущей ссылки, пообещав усугубить глупость. Дело в том, что я знаю, зачем аркаимцам понадобилось „множество переходов внутри внешней стены”. Именно поэтому она получилась у них такая толстая. Там прятался оборотный капитал торгового племени, каковое только и догадалось строить города, сперва – просто караван-сараи, тогда как всем остальным города – неминуемая и быстрая смерть (подробности – в других моих работах). Кстати, я и картинку могу привести, как казаки-разбойники разрушали вот такие стены, даже и каменные.

Теперь видите, что я прав? Это, кажется, в Вавилоне, я уж забыл, откуда этот древнейший рисунок попал ко мне. Только обратите внимание на то, как „изгоняют” торговцев – владельцев города казаки-разбойники, чтоб не мешали обшарить „множество переходов внутри стен”, ведь все равно не помогут искать.

В-третьих, насчет того, что „по крышам жилищ проходила верхняя улица” мне надо еще несколько минут и кое-какие сведения, которые помогут ответить на этот вопрос.

В-четвертых, настала пора рассказать о почти всех закавыках, наставленных мной ранее. Дело в „кирпиче”, который у россиян называется кизяками. И это не столько кирпич, сколько – топливо для печек, только этот „кирпич” без капли „грунта”. Только „археологи” слегка и, по-моему, преднамеренно путают вам карты, вернее, вешают лапшу на уши, так будет понятнее не картежникам.

Никакой дурак не будет „заполнять деревянные срубы”, каковые просто деревянный, рубленый дом без крыши, смесью соломы, грунта и навоза, когда для этого годится просто грунт, вернее, смесь песка и глины, притом без какой-либо формовки. Именно таким „кирпичом”, каковой гребется простой лопатой, засыпались заранее сделанные из срубов для „скрытого смысла” „множество переходов внутри внешней стены”. В результате получались хранилища внутри стены. Итак, с грунтом мы разобрались.

Никакой дурак не будет в сформованные кизяки, изготовленные из навоза и травы-соломы, добавлять грунт, он ведь не горит, как известно 40 веков назад. Но высушенный на солнце летом кизяк требуется зимой, вы ведь сами читали, что Аркаим – в степи с редкими березняками. Но осенью будет столько дождей, что кизяк превратится в то, из чего он сделан, в говно, и гореть не будет. Поэтому его надо до снега хранить хотя бы под навесом. Поэтому часть „множества переходов внутри стен” заполнялось именно кизяками, примерно как нынешние колхозники заполняют сараюшку каменным углем, торфом или колотыми дровами. Вот тут-то и пригодится дорога по крыше и вообще вся крыша, на ней сушат кизяки. Только ведь надо еще и подвезти их ингредиенты с природы, в „жилищах” все это не растет и не испражняется, хотя немного и испражняется, человеком. Поэтому в Аркаиме было два сорта „кирпичей”: кизяки – действительно кирпичные, и „кирпичи” – сыпучие, каковых не бывает, так как это просто земля.

В-пятых, насчет „рвов вокруг стен, заполняемых водою”, и канав „по кольцевой улице”, заполняемых мочою. Эти рвы я оставил выше без должного разъяснения. Рвы эти ни что иное как карьеры при сооружении стены, и так как стены длинные и сплошные, то и канавы-карьеры – точно такие же. И ни для чего иного они не предназначены изначально, заполнялись стихийно дождем, а потом солнышком высушивались. И даже в случае, когда вокруг царил не лес, а природный дикий камень как в Йемене, хотя бы глинистый „раствор” все же требовался для кладки камней, а то – в щели дует. Правда, потом эти канавы по всей Земле пригождались, оно и поныне видно на примере „старых городов” внутри современных городов, например, в Ташкенте, где от этих канав здорово воняет. Только к обороне это не имеет ни малейшего отношения.

В-шестых, относительно того, что „кирпичи, которыми облицовывали внешние стены, имели разный цвет”. В нынешней Москве уже почти не увидишь, чтобы дом одновременно сверкал тремя-пятью разными красками: прошлогодней, трехгодичной, пятилетней и родной, нанесенной при строительстве дома. А 10 годами ранее это был – обычный пейзаж, хотите посмотреть – поезжайте в любой уездный городишко. И все же мне кажется, что ни один дурак не станет „облицовывать глиной” деревянный, рубленый дом – сгниет быстро. Кроме, естественно, древних сельских старушек, дом которых сквозь прогнил и зимой холодно, а на ускоренное гниение – наплевать, жить-то осталось. Впрочем, я не все сказал.

В-седьмых, дороги на крыше не могут быть без плоских крыш – слишком уж яркой приметы бездождливого летнего сезона от Индийского океана до наших дождливых широт. И эти крыши, как только солнышко начинает клониться к горизонту – любимое место всей семьи, вплоть до следующего восхода. Родившемуся в наших дождливых местах человеку никогда не придет в голову сделать крышу плоской, он непременно сделает ее похожей на копну или шалаш, или даже на непромокаемый муравейник. Поэтому стопроцентно Аркаим построен южанами, а не северянами, будь они хоть из самой Гипербореи, где дожди летом тоже идут. А вот южане, прибывшие торговать в окрестности Аркаима, точно так же как Ибн-Фадлан и Ибн-Даста – на Волгу, не знали этого да и прибыли, наверное, засушливым летом, что – не такая уж и редкость. Поэтому только один этот факт уничтожает всю „теорию” ученого Здановича о том, что цивилизация по Земле пошла из Аркаима.

На 7. О „канализации в домах древних ариев” с восклицательным знаком на конце я уже сказал. А вот о „колодце, печи и небольшом куполообразном хранилище, имевшемися в каждом жилище”, разговор пойдет большой, нудный и до слез смешной. Взгляните еще раз на картинку, чтоб мне легче было перейти к теплотехнике или хотя бы к простой школьной физике. Все знают о том, что дым практически всегда тянется к небу, туда, собственно, куда направлена обычная печная труба. Но вот не все знают, знают только дачники, входящие в жаркий день в прохладную внутренность дачи, что печку растопить – невозможная сложность, отчего изрядная часть дач дотла сгорела, когда печку пытались все же растопить бензином из автомобиля, на котором приехали. В результате авто присоединяется к уже запылавшей даче. Тут физика кончается и начинается маленькая, но подробная, ее часть – теплотехника.

Вообще говоря, дым идет, ибо он теплый, – в холодное место, которое не обязательно ближе к небу, может быть совсем наоборот, из печки – к полу холодной квартиры, а не в трубу, для дыма предназначенную. Ибо над трубой так жарко, что дым туда не спешит, стремясь к холодному полу квартиры. Деревенские жители меня засмеют за разрисовку этой банальности, а вот городские, всю зиму сидящие около батареи и не имеющие дачи, слушайте и запоминайте.

Хотя я уже все сказал. Так как далеко за нашей эрой, я думаю, не меньше 40 веков назад, раз уж Зданович такой срок нам поставил, были изобретены коптильни холодного копчения, в которых дым должен быть холодным, тогда копчености будут храниться очень долго при любой жаре, не было бы только мух. Горячее копчение я не рассматриваю, ибо это не копчение, а варка на пару, только коптильный пар хорошо пахнет, что и передается продукту, который на жаре портится примерно так же быстро как и вареные рыба-мясо. А вот мясо холодного копчения, если бы его нашли в египетских пирамидах, можно было бы попробовать точно так же, как и знаменитого мамонтенка с Чукотки, пролежавшего в замороженном виде 10 тысяч лет. Вот что такое холодное копчение, надоуменное нерастапливаемой, дымящей в жаркий день печкой.

Для тех, кто соорудил у себя на огороде по картинкам из журнала „Знание – сила” или „Наука и жизнь” (я уж теперь не помню) коптильню холодного копчения, опять будет смешно, так как аркаимская коптильня, представленная на рисунке, ну, – вылитая копия его собственной. Разница только в том, что нынешние коптильни сооружают попроще, с трубами из ненужных досок, обвалованных огородной землей, и колодец, в котором развешивают куски мяса или рыбы, собственно, не колодец, а просто – ящик из досок, тоже засыпанный землей, чтобы был холодным. Тогда дым пойдет именно туда, а не к небесам, остывая постепенно в трубе и достигая ящика совсем холодным. Так что и длина трубы – немаловажна, рассчитывается опытным путем.

Но в Аркаиме мы имеем дело с массовым, почти поточным производством разом в 60 „квартирах”, продолжающееся всю долгую в этих местах осень, поэтому технология была отточена до совершенства. Причем я сильно подозреваю, что не пришельцы выдумали ее, а – местное древнее население, живущее среди стад коров и лошадей, (см. пункт 11, к которому я еще не приступал). А пришельцы, будучи прирожденными торговцами, построившие город, только использовали местную технологию, дав ей по причине жажды прибылей прообраз конвейера Форда.

Что касается „куполообразного хранилища”, то тут все правда, только забыто одно, вернее даже, две вещи. Во-первых, там можно делать брынзу, во-вторых, колодец потому и глубокий, хотя там никогда не было воды, о чем врет автор, что туда всю зиму засыпался, трамбовался снег и все лето медленно таял, вода уходила в песок и весь колодец представлял собой ледник, широко известный вплоть до изобретения электрических холодильников.

Теперь выплюньте „тянет прохладным воздухом”, ибо ни из одного колодца в мире никогда не тянет, так как „тянет” предполагает движение воздуха, холод же просто ощущается, без какой-либо тяги. Выплюньте „прохладный воздух, проходя по земляной трубе, создавал тягу”, так как холодный воздух на дне колодца хочет как можно ниже, но дно не пускает, а вверх ему идти – природа, то есть физика, не дает. Осталась только фраза „все гениально просто”, вы уж ее оставьте для меня лично, всем ученым, сбившим с панталыку автора статьи, эта фраза ни к чему, она им имидж портит. А я, ободренный вашим „гениально просто”, пожалуй перейду к выплавке бронзы. Она пока под цифрой 7 болтается без дела.

Поначалу я вам приведу из БСЭ карту Челябинской области, нам без нее, ну, никак не обойтись в поисках бронзы для Аркаима.

Карта хоть и мелкая получилась, но для нас достаточно. Речку Большая Караганка, упомянутую в пункте 1, вы найдете в самом низу карты. С ее устья начинается Яик, по-нынешнему Урал. Остальная часть карты мне потребуется не только для поисков меди, без которой ни одной бронзы не бывает, но и кое-каких других целей.

Медь 40 тысяч лет назад можно было найти на Уральских горах, оловянную руду касситерит – в Средней Азии, но никак не на речке Большая Караганка. И если бы бронзу плавили в одной печке из шестидесяти, то это еще можно было как-то понять, сережки для царицы решили переплавить. Но 60 плавильных печей – это такая чушь для Аркаима, что чушь насчет „тяги” холодного воздуха вверх, в горячий воздух, покажется почти правдой. Так что вне всякого сомнения – „древние кузнецы” Аркаима „оттачивали свое мастерство” на копчении мяса.

На 8. К.К. Быструшина мне просто жалко. Если его посадить в любой огород на Земле и заставить в нем жить лет сорок, то он от скуки каждый день и ночь будет отмечать на заборе огорода восходы и закаты солнца и луны и достигнет того же самого, что он написал для Аркаима. Тем более что от аркаимских стен остались одни фундаменты, на которых ни одному дураку не придет в голову отмечать восходы и закаты.

На 9. Все, что тут написано, переписано из учебника школьной астрономии, даже с учетом того, что другие ученые накопали в Стоунхендже. Тем более что в Стоунхендже – круглый год туман, а в Аркаиме – облачность выше всякой середины.

На 10. Если поставить глиняный горшок с насыпанной в него землей („грунтовый кирпич” горшечной формы), то этот „кирпич” будет „служить” вечно. Даже, когда от кувшина, нечаянно опрокинутого динозавром, останутся лишь черепки. „Кирпич” в виде кучки земли продолжит свою „службу”. А тут такие мелочи – 200-300 лет. Что касается кизяков, то они „прослужат” в штабеле под дождем не больше пятилетки – солома сгниет, а говно съедят жуки-навозники в течение ближайших полугода (см. мои статьи в папке „Бог”, об энтомологе Фабре).

На 11. Опять, черт возьми, „уникальный кухонный комбайн древних ариев” в виде коптильни. Во-первых, особенно хороши в нем „березовые колышки”, они дают мне право утверждать, что хвойных лесов тут с Адама не было, росли те же самые редкие березовые рощицы в бескрайней степи. Так как, если бы росла хоть одна сосна или еще лучше – лиственница, „древние арии” никогда бы не стали делать колышков из березы, она гниет чуть медленнее тополя или осины – чемпионов по скорости гниения.

Во-вторых, так как в колодце никогда не было ни искорки огня, то и „сильное впечатление” археологи пусть оставят при себе, нечего им пугать нашего малообразованного читателя, он и без того верит всяческой галиматье типа „бога огня” из колодца, хотя ему намного ближе родной леший. Или, в крайнем случае, – водяной, только не из „темной и таинственной воды”, а из простого болота. А уж фраза „Бог Агни, который расплавит металл!!!” – чистейшей воды поэзия современной эстрады, если вы еще не забыли введение.

В-третьих, на бис я приберег „побывавшие в огне копыта, лопатки и нижние челюсти лошадей и коров”. За что вешают окорока на базаре? – за место чуть выше копыт, так как за 40 веков научились отделять копыта заранее. Точно за это же самое место вещают окорока при копчении, правда, 40 веков назад вешали вместе с копытами. Для наиболее любознательных уточняю – в этом месте много жил, поэтому размягченное мясо не обрывается с березовых колышков и не падает на лед на дне колодца. Но разве за всеми кусками уследишь при такой-то потогонной системе труда, устроенной торговцами местным спецам копчения?

Когда коптят грудинку, ее вешают за нижнюю челюсть, пощупайте у себя под подбородком, напрягшись, как дуете на горячий кофе, там тоже – много жил ощутите. Ну, а лопатку коптить – за лопатку и вешать, пробив ее острым камушком в нужном месте, рядом с хрящиком, и этой дырочкой и надо вешать на колышек. Впрочем, знающие домашние коптильщики современности знают, что в месте подвешивания мясо не самое ценное, поэтому – хвать ножом и место, на котором висела копченость – осталось на колышке, а сама сырокопченость – на базаре.

На 12. Бескровное покорение белой расой чернокожих индусов юга Индостана, действительно шло с севера, (см. мои другие работы), только покорителям-торговцам из Аравии-Йемена этот юг изначально не был нужен, он потребовался несколько позднее, когда были освоены истоки рек Инд и Ганг с массой полезных ископаемых. Именно регион будущих штатов Индии Джама и Кашмир, Пакистана и Афганистана были освоены первоначально, поэтому древним историкам казалось, что изначально торговое племя как бы родилось в этих краях. В действительности же оно было с юга Аравии и попало туда через Персию-Иран, набравшись в указанных местах соответствующих генов, став по виду и по развитости ума кастой браминов. Только надо заметить здесь, что единственный путь отсюда в наши бескрайние засушливые степи и дождливые беспредельные леса лежал через Афганистан, ставший задним числом родиной ариев-арийцев.

На 13. Иран, Джама и Кашмир, Пакистан и Афганистан для торгового племени стали как бы второй родиной, здесь они на торговых прибылях плодились столь интенсивно, впитывая в себя как гены, так и достижения местного прогресса, что в более позднем представлении именно здесь возник пуп Земли. Но архитектура (если хорошенько подумать), взаимопроникновение всех известных религий (если глядеть в их корень) на основе хитрой веры торговцев, а также перекрещивание именно здесь афразийского дерева языков с индоевропейской его ветвью, (см. мои другие работы), показывает, что источник всей этой кутерьмы – все же Йемен. Но так как именно отсюда пошло дальнейшее распространение племени на север (создание Великого соляного путь от Баскунчака до Тихого океана) и на юг Индостана, то нет ничего удивительного в том, что именно здесь срослись знания ледяного Заполярья и рисовых краев. Ибо, если бы село Самара многажды переименованное не стало Ханты-Мансийском, то остров Самар на экваториальных Филиппинах и сегодня был бы побратимом этого заполярного села. И если уж линия горизонта (сам-ар, небо-земля) обозначается одинаковым словом на противоположных краях Земли, то „воспевание в древнеиндийских гимнах периода зари, который бывает дважды в год”, – семечки, как говорится. И даже – шелуха.

На 14. Да, „Южный Урал – Арийский простор”, продолжающийся до Ханты-Мансийска в одну сторону, и до Филиппин – в другую. Только не надо забывать, что первоисточник его – в Йемене. Как он переплывал Баб-эль-Мандебский пролив в Эфиопию и Египет, к проблеме данной статьи не относится, но и он у меня досконально изучен. Однако рассмотрим „Страну городов” вокруг Аркаима, обратив особое внимание на „объекты круглой, овальной и прямоугольной формы”, а также на „150 км с запада на восток и 350 км с севера на юг”, не забывая только, что это не „восточный склон южного Урала”. Для этого у меня, собственно, и карта припасена выше.

Во-первых, найдите речку Большая Караганка на юге и проведите взгляд на север, вы увидите водораздел между бассейном Яика-Урала и бассейном Тобола, Иртыша, Оби. Заметьте также, что многие реки того и другого бассейнов, начинающиеся с этого водораздела имеют в своем составе корень „кар”, включая Караганки большую и малую, Карталы-Аят и населенные пункты с этим же корнем. Теперь обратите внимание на одну из моих статей, наполовину посвященной этому корню „кар”, он же иногда „кор”, и вы узнаете следующее. От Кореи до Карпат идет штук двадцать водоразделов, в составе которых есть обязательно „кар” или „кор”. Затем вспомните Карельский и Коринфский перешейки и даже Карфаген, который – Апеннины (моя интерпретация), и если вас не затруднит, загляните в Центральную Америку, на страну Никарагуа, которая расположена на точно таком же перешейке-водоразделе. Для первого раза – достаточно.

Во-вторых, если представить себе, что корень „кар-кор” на всем нашем глобусе „произошел” из аркаимской „Гипербореи” как то утверждают наши доморощенные „историки”, то хотя бы Карфаген, не говоря уже о Никарагуа, в эту гипотезу никак не затолкаешь, а я ведь не все еще сказал. Как с Кореей-то быть? А с Кордильерами? Тоже ведь водоразделы.

В-третьих, придется вам все-таки признать, что торговое племя покорило своим глобальным изобретением получать прибыль из ничего, вернее, из того, что разрозненные между собою племена не знают истинной цены вещам друг у друга, весь мир. Но у меня сейчас речь идет о частном случае этого старейшего глобализма, „стране городов” на водоразделе между Иртышем и Яиком. Единственно, чем богата эта страна, это – мясо (я не о сегодняшнем дне), а мясо быстро портится. Поэтому эта страна – страна коптилен. Но есть еще одно „но”, заключающееся в том, что кружной путь – намного длиннее пути прямого.

В-четвертых, я доказал в других своих работах, что основа цивилизации северной части Азии – Великий проходной двор на пути поваренной соли с озера Баскунчак на Тихий океан в дну сторону и до Будапешта и Константинополя – в другую. Отсюда, с истоков Иртыша, устьев Яика и Волги прогресс двигался аж за Полярный круг. Вполне естественно, что торговцы с Иртыша и Яика хотели бы встретиться на севере и лучшего места, чем через „страну городов” Аркаим не найти. Иначе бы пришлось возвращаться по рекам, чтоб поговорить о делах на Великом проходном дворе соли. А тут поднялся по Большой Караганке на пригорок, а с противоположного его склона бредешь прямо в Тобол и Иртыш, сперва по бережку, а потом и вплавь. А тут, кстати, им еврейский бог Яхве и русский Иегова, что одно и то же, посылает столько дармового мяса, что грех не создать массовое коптильное производство, так как даже сегодня, спустя 40 тысяч лет, ни одно путешествие и даже на уикенд не обходится без копченостей.

В-пятых, на подробностях, почему и как торговое племя создавало первые на Земле производства товаров, я останавливаться не буду, ибо я этой темой вам уже все уши прожужжал в других своих работах.

На 15 – 21 чохом. Это все – фиоритуры и рулады, с которых я начал статью. То есть „тра-ля-ля”. Все друг к другу ходят в гости (пункт 15), особенно торговцы, у них, знаете ли, всегда найдется, о чем поговорить, в основном о конъюнктуре и ценах, чтоб не ошибиться в общих торговых делах. Так что одни „из края зеленого”, другие с мест, „где Солнце спит в ночи”. Теперь и вам должно „становиться ясно” (п.16), почему не только „санскрит и русский – схожи”, но и один японец разговаривал на своем родном японском, переплыв океан, с аборигеном Центральной Америки (см. мою „спецстатью”).

Когда замкнули Транссибирскую железно-дорожную магистраль, по всей ее 10-тысячекилометровой длине не менее ста народов России через неделю выучило совершенно новые и одинаковые слова „паровоз”, „билет” и „вагон”. Точно так же как 40 веков назад на всей Земле появились одинаковые числительные „два, три четыре” и притягательные местоимения „мое – твое”. Поэтому смешно удивляться одинаковости „dwesti tridtsat chetire” и „snokha” на прообразе Транссиба. Хоть на пути „из варяг в греки”, который я лично продлил до Зауралья, до Кондинской низменности, по которой протекает река Конда, которые „произошли” от „греко-еврейского” „con” – вместе, одинаковые. То есть „кондовые” (имеется в виду кондовая лиственница на венецианские сваи). Хоть на пути через афганцев, которые очень гордятся, сидя в допотопных своих пещерах, своим арийством. Точно так же как и крымские татары – своим якобы опустошением от народа наших дремучих лесов при царе Иоанне III (по 100 душ разом), тогда как их продавал донским казакам-разбойникам оптом тот же самый царь. Но особенно отличился этой торговлей своим народом Иван Калита, тоже с Дону, как я доказал. Иначе бы его знаменитая „калита” – карман в колчане никогда бы не наполнилась, ведь продавать из Московии тех пор было совсем нечего, не считая конопли для пеньки. Так что „застывать в изумлении” надо бы не от комментируемой статьи, а – от моих комментариев.

Уж точно: „впереди третье тысячелетие”. Не хватит ли врать? А то с эстрады такой треск-гром нечеловеческий несется, что уж и к „поэзии” его нельзя отнести. Куда девалась проза жизни? Вернее, истории. И зря я не назвал эту статью „Аркаим – мечта идиота.

24.04.06.

Несколько слов вдогонку

Выыше я обещал добавить кое-что о конструкции городов, да призабыл малость, старость, как говорится, не радость. Вот, посмотрите на рисунок, взятый из БСЭ.

Это не Аркаим, это – „Кой-Крылган-кала, общий вид после раскопок”. А теперь несколько строк в пояснение: „Кой-Крылган-Кала, остатки древнего поселения в пустыне Кызылкум, в Турткульском районе Каракалпакской АССР. Раскопками 1951–57 вскрыты остатки древнехорезмийского мавзолея-храма 4–3 вв. до н. э. с центральным двухэтажным круглым зданием (диаметр 44,4 м, высота около 9,5 м) и кольцом крепостной стены (толщина 7 м); между ними располагались хозяйственные постройки. Во 2–1 вв. до н. э. святилище было заброшено, а в 1 в. н. э. на его развалинах возникло поселение, существовавшее до 4 в. н. э.”.

Коль скоро это „хорезмийское поселение”, то вот еще несколько строк: „Хорезм, историческая область и древнее государство в Средней Азии, в низовьях р. Амударьи. Первые упоминания о Xорезме встречаются в Бехистунской надписи Дария I и „Авесте”; многие исследователи, кроме того, отождествляли с Xорезмом авестийскую Арьянам-войчах — первую зороастрийскую страну”.

Замечу, что Ибн-Фадлан как раз именно здесь делал остановку, плывя по Амударье из Бухары. Но к этому путешествию я как-нибудь вернусь в другой статье. Здесь же скажу только, что как раз в этом месте маршрут Ибн-Фадлана здорово запутан, так запутан, что толком не поймешь, куда же он отсюда направился?

Из представленной картинки можно сделать кучу выводов, но меня интересует в данном случае только соотношение Кой-Крылган-кала с Аркаимом.

Во-первых, Константинополь, представленный выше, тоже должен быть круглым, и там, где возможно, он округл, что говорит об однообразии архитектурного замысла, йеменского замысла. Там же, где Константинополь не округл, округлости его мешают непреодолимые препятствия: залив и рельеф. Другое дело ровная как стол площадка, что в Кой-Крылган-кала, что в Аркаиме. Значит, люди знали, что длина окружности короче длин сторон квадрата равной площади.

Во-вторых, Кой-Крылган-кала представляет собой тоже два кольца, как и в Аркаиме, с кольцевой же улицей, только планировка „квартир” здесь многообразная, по индивидуальным проектам, а не как в „хрущобе” Аркаима. И отсюда можно сделать три вывода: а) в Аркаиме параллельное производство одного и того же товара – копченой говядины во всех „секторах экономики”; б) в Кой-Крылган-кале и вообще в Хорезме – разноплановое производство, требующее соответственной планировки „квартир”; в) отсюда следует, что Хорезм старше. Поэтому не из Аркаима в Кой-Крылган-калу пришла „Авеста”, как утверждают любители потрафить великорусской великодержавности, а – совсем наоборот.

В-третьих, я не обратил вашего внимания на одну особенность планировки „квартир” в Аркаиме. Теперь, глядя на планировку Кой-Крылган-калы, вспомнил об этом. Дело в том, что как в Аркаиме, так и в Кой-Крылган-кале есть такие узкие квартирки и даже без дверей, каковые, если не иметь перед собой приведенных здесь планов, никогда не обнаружить, с налету взяв город и обшарив его вдоль и поперек. Именно в этом ценность таких квартирок-сейфов, что, в свою очередь, доказывает как наличие казаков-разбойников, бравших города, так и способа сохранить громоздкий оборотный торговый капитал.

В связи с этим я как-нибудь займусь поисками таких вот городов там, где ныне живут пуштуны. Ибо в связи с вот уже более 30 лет продолжающейся афганской войной о них стало известно во всем мире. Тем более что Ибн-Фадлан начал свое путешествие не из Багдада, как пытаются нам втолковать его „переводчики”, а откуда-то отсюда.

21.05.06.

Курган „Темир”

Огромной популярностью среди гостей заповедника пользуется музей-реконструкция «Курган Темир». Это точная копия родовой усыпальницы кочевников, воссозданная археологами в 1991 г. по материалам раскопок кургана, найденного и исследованного в Чесменском районе Челябинской области в 1982 г. Детали внешнего и внутреннего устройства этой погребальной конструкции были скрупулезно воспроизведены авторами проекта, коллектив которых возглавил доктор исторических наук А.Д. Таиров.

Памятник датируется IV в. до н.э. В те времена на территории Степи жили кочевые скифо-сарматские племена, на основании образа жизни которых, у античных греков возникли многочисленные легенды о кентаврах и амазонках. Курган – это родовая усыпальница знатных представителей племени, поэтому хоронить в нем могли только родственников по крови, в одном таком кургане совершалось погребение 5-6-и человек. Для кочевника, чьим домом была кибитка, родовые усыпальницы служили своеобразным напоминанием о родине, о месте, откуда он пришел и куда вернется его душа после смерти.

Arkaim: Russia’s Ancient City & the Arctic Origin of Civilisation

Posted by davidjones on November 1, 2008 · Share/Bookmark · Leave a Comment

By VICTORIA LEPAGE

Vast shadowy forces are moving in Central Asia – or rather in the greater region we call Eurasia – which may change the face of our global society and civilisation forever.

Even as the balance of geopolitical forces is shifting inexorably in favour of the Eurasian superpowers – principally Russia, China, the Central Asian states and India – a new spiritual wind is blowing out of Inner Asia and its many hidden mystical schools, promising to sweep the new entente into unprecedented heights of international power, politically and culturally. The immensity of the coming turbulence occasioned by this shift from West to East is incalculable, the outer symptom of a global revolution of consciousness.

Already the transformation of consciousness accompanying this hemispheric shift is creating both exaltation and unease in all people sensitive to evolutionary change. As the West moves through increasing economic and geopolitical tumult towards what many regard as a birthing into a new World Age, pressing questions are being asked. What are we mutating into and what kind of social realities will replace those we know? The mystery and the terror is not so much the speed of change as its unknown destination. Where are we heading? To what precipice sheer and awful, or to what blessed landfall?

Striving to answer such questions, many leading esotericists today have turned to certain very ancient traditions to throw light on the crisis of our times. Increasingly heeding the overwhelming evidence for their thesis, they suggest that the key to humanity’s future lies in its distant past, in the heritage of an unknown antediluvian race that lived in a time so remote that its existence has been erased from racial memory.1

A Forgotten Race

Perhaps 100,000 years ago or more, so the hypothesis runs, a great star-gazing Ice Age people lived in the Arctic region, at that time a temperate zone, before migrating south to Inner Asia as conditions changed and the great ice sheets melted. There, in a fertile, paradisaical land, these unknown sages became the core of a Ural-Altaic race that continued to evolve over the millennia, improving the stock of primitive humanity by intermarriage, developing cosmological sciences and political structures that sowed the seeds of our present civilised state, migrating across the earth and then disappearing, leaving immortal legends about itself behind.

The British author John Michell cites the massive evidence for such a civilisation, which he regards as essentially magical, and still faintly visible across the earth for those who care to look:

The entire surface of the earth is marked with the traces of a gigantic work of prehistoric engineering, the remains of a once universal system of natural magic, involving the use of polar magnetism together with another positive force related to solar energy. Of the various human and superhuman races that have occupied the earth in the past, we have only the dreamlike accounts of the earliest myths. All we can suppose is that some overwhelming disaster… destroyed a system whose maintenance depended upon its control of certain natural forces across the entire earth.2

Michell is one voice among many claiming that in the archives of prehistoric peoples a forgotten race has left traces of an advanced body of knowledge, seemingly both spiritual and technological, which can guide us, if we will, into a viable future.

Despite being ignored by mainstream historians and anthropologists, this theory is being ever more insistently put forward by highly accredited researchers as evidence for the enormous age of our species continues to be found not only in the legends of races in every part of the planet but also in the thousands of technological anomalies being unearthed in unlikely geological strata.

The ancient Greek historians had much to say on this subject, especially concerning the legends of Asia Minor which told of the descent thereto, in the depths of the Ice Ages, of the Hyperboreans, a mysterious race of superior beings from polar regions whose Pillar works on earth sought to mirror the starry heavens above. Yet it is Central and Inner Asia further to the east, a vast land of steppes, mountains and sandy deserts, whose people preserve the most significant memories of a time beyond telling when cities populated the deserts and an Elder race walked tall on the earth. And it is these Ural-Altaic regions that are now taking centre stage as the search continues for the roots of homo sapiens and the path into a viable future.

Arkaim: A Bronze Age Town in the Southern Urals

In 1987, in the middle of the Russian steppe, a team of Russian archaeologists unearthed the ruins of a fortified town called Arkaim, causing great excitement in scientific ranks and a surge of neo-pagan and nationalist enthusiasm among Russian intellectuals. The region was known to have preserved landmarks of the most diverse cultures, ranging from every epoch and every direction of the compass, but Arkaim was the first clear evidence of an ancient advanced culture flourishing on Russian soil.

Constructed on a circular principle around a central square, with about sixty semi-dugout houses built within its ramparts, the settlement was situated in the southern Urals, near the Russian city of Chelyabinsk. It was defended by two concentric ramparts of clay and adobe blocks on a wooden frame, and could only be entered via four intricately constructed passageways that would have made the entrance of enemies extremely difficult. The inhabitants and the common central square were thus well protected by Arkaim’s defensive, inward-turned ground plan. The town was found to be closely aligned to several celestial reference points, and is therefore believed to have been an observatory as well as a fortress, an administrative and a religious centre.

Dubbed “the Russian Stonehenge,” this Bronze age settlement was about 3,600 years old and was contemporaneous with the Cretan-Mycenaean civilisation, with the Egyptian Middle Kingdom and with the Mesopotamian and Indus valley civilisations, and older by several centuries than Homer’s fabled Troy, whose circular layout it so closely resembled. Arkaim was inhabited for 200 years and was then mysteriously burned down and deserted.

The Russian team’s explorations showed that Arkaim enjoyed an advanced technology for its time. It was equipped with a drainage gutter and storm sewage system and had actually been protected from fire: the timbered flooring of the houses and the houses themselves were imbued with a fireproof substance – a strong compound the remnants of which can still be found in the ruins. Each house gave onto an inner ring road paved with wooden blocks; and in each house there was a hearth, a well, cellars, an oven and provision for a cooled food storage system. The oven was such that it may have been possible to smelt bronze in it, as well as to fire pottery.

Subsequent to this exciting excavation, more than another twenty fortified settlements and necropolises were unearthed in the Arkaim Valley, some stone-built, larger and more impressive than Arkaim. With Arkaim possibly its capital, the complex came to be called the Land of Cities and presented scientists with many mysteries. It was the first concrete evidence of a lost neolithic civilisation in southern Russia, confirming what had long been believed, that the southern Urals and northern Kazakhstan, situated at the junction of Asia and Europe, was an important region in the formation of a complex Aryan society.

A possible light was thrown for the first time on the development, nature and wide migratory pattern of early Indo-European culture, and stimulated all sorts of theories in Russian circles about the Aryan roots of the Slavic people.3


This, however, has been only the beginning of the quest for a new ethnic, cultural and religious identity in a small but influential Russian minority since the demise of the Soviet Union. Increasingly rejecting the American and European vision of a global hegemony rooted in Western Christianity, Russians, besides their interest in their Indo-European roots, are turning eastwards to find a connection with the Turkic/Mongol ethnic strain. Many, especially among the young, are already embracing the mystique of a united Eurasian people and community cemented by spiritual bonds far older than those of Christianity or Islam. Arkaim has become a ready focus for these ideals, a symbol of the future basis for world peace.

Ar-ka means sky, and Im means earth, says Alex Sparkey, a Russian writer. He explains that this means Arkaim is a place where the Sky touches the Earth. Here the material and the spiritual are inseparable.

The East and the West are fused here. Today, in Russia, we feel that Mankind is faced by the necessity to choose Oneness. Western culture must come into unity with Eastern wisdom. If this can happen, the harmony that once reigned supreme in the Land of Cities will be restored.4

In fact, it is doubtful whether peace and harmony existed in the period of Arkaim, since it and the surrounding fortified settlements were obviously geared to warfare or at least to heavy defensive measures in a hostile environment. It is noteworthy that the cult of Tengri, the Mongol/Turkic Sky God who plays a prominent part in Central Asian religion, fosters a fierce competitive nationalism rather than peaceful relations with neighbours. However, Sparkey is right to emphasise the principle of harmonious accord implicit in the Arkaim ideology, pointing as it does to the settlement’s inheritance of a once more peaceful culture.

The head of the archaeological team observed:

A flight above Arkaim on board a helicopter gives you an incredible impression. The huge concentric circles on the valley are clearly visible. The town and its outskirts are all enclosed in the circles. We still do not know what point the gigantic circles have, whether they were made for defensive, scientific, educational or ritual purposes. Some researchers say that the circles were actually used as the runway for an ancient spaceport.5

The truth is that Arkaim was a troy town, so-called after the city in Asia Minor that the Greek king Agammenon destroyed during the Trojan Wars. Built on the same circular principle as Troy, as described in Homer’s Iliad, but at least six hundred years older, Arkaim finds its prototype in Plato’s Atlantis with its three concentric circles of canals; in legendary Electris, the Hyperborean city some said was built under the Pole Star by the sea-god Poseidon; and in Asgard, the sacred city dedicated to the Norse god Odin that is described in the Icelandic saga, the Edda. All these legendary troy towns have the same circular ground plan. They have gone down in history as neolithic Wisdom centres and the seats of ancient god-kings, and this undoubtedly throws light on the cultic function of Arkaim in its day, as we shall see.

In Russia’s more mystical quarters there is intense interest in the ancient town, seeing it as the city temple built by the legendary King Yama, ruler of the Aryans in the Golden Age, which will once again become the centre of the world.6 However, the discovery of the settlement has opened a historical aperture onto far more than the battles and conquests of an aggressive Indo-European people waged across Eurasia and south into the Mediterranean lands, where their war chariots shattered the peace of Old Europe. What the Land of Cities has revealed in its very structure and history is above all the still earlier past of the Ural-Altaic peoples – a past of such enormous antiquity that it presents more mysteries than it solves.

Built in the unique architectural mould of nordic Asgard, the most sacred shrine of the Aesir of which the Prose Edda relates that “men call it Troy,” Arkaim may have been a shrine dedicated to the Aryan Sun religion, yet the roots of its dedication would have lain ultimately in the far older cult of the Pole star. Essentially, this was the religion of the shaman, the wizard, the medicine-man and other wonder-workers in touch with the spirits of nature.

Thus the swastika, thought to be the exclusively Aryan symbol of sun-worship misappropriated by the Nazis,7 and found depicted on many of the clay pots unearthed in Arkaim, is an older religious and metaphysical symbol than that attached to the Aryan Sun God, its roots lying in totemic shamanism. René Guénon, the eminent French esotericist, points out that the swastika, symbolising eternal motion around a motionless centre, is a polar rather than a solar symbol, and as such was a symbol central to the Pole star cult, originally dedicated to a planetary deity connected to Ursa Major, the Great Bear. This centre, Guénon stresses, “constitutes the fixed point known symbolically to all traditions as the ‘pole’ or axis around which the world rotates…” The swastika is therefore known world-wide as the ‘sign of the pole.’8

In short, it would be a mistake for Russian ethnic pride to train too narrow a focus on Arkaim’s Aryan background, for the town was heir to a great civilising force that existed in the Eurasian corridor long before there were Indo-Europeans. One universal feature of troy towns is missing in Arkaim – presumably because it has been destroyed over the centuries – and that is the altar pillar in the central square. Undoubtedly, in Arkaim we see a late expression of a megalithic Pillar religion that once reigned universally in every corner of the globe, among nearly all peoples, whatever their ethnic type, and which became associated with troy towns. It is the oldest religion known to us and goes back to the most remote antiquity when men saw the heavens as revolving around the axis of the Pole Star.

Only later did the Sun, as the centre of the revolving stellar system, replace the Pole Star as the supreme deity of the Pillar cult and lead to the elevation of the Sun God of the Indo-European peoples. It led to their greater intellectual development, to complex civilisations, to advanced arts and sciences and the transcendence of nature.

Troy towns like Electris – and Arkaim – were built as stellar observatories. Their function was to unite earth to the starry cosmos above according to the principle of “as above so below” by means of a central axis symbolised by a stone pillar. Thus Diodorus Siculus of the first century BCE, quoting the historian Hecataeus, described the sanctuary of Electris as a troy town after the pattern of the spheres,

by which he meant an astronomical design similar to that of Stonehenge and other ancient sun temples, in which the scheme of the heavenly spheres or astral shells surrounding the earth was represented diagrammatically by a series of concentric circles marked by walls, ditches or moats around a central pillar-stone.9

These enclosed and heavily guarded sanctuaries sacred to the gods of the greater cosmos were inhabited only by initiated priests and their families, and were forbidden to the wandering nomads beyond the ramparts. The mystery to archaeologists is how such an advanced astronomical science can have been pursued at a time when hunter-gatherers still roamed the land. Colin Wilson, a highly accredited investigator, in answer takes us back to the Sumerians of ancient Mesopotamia, a people who almost certainly had their origin in Central Asia, as the Bible states: “As men migrated from the east, they found a plain in the land of Shinar [Sumer] and settled there.” Sumer is regarded as the site of one of the first true civilisations in human history.

Wilson points out that the Sumerians were accomplished astronomers who had compiled tables of the motions of all the planets, including Uranus and Neptune, as early as five thousand years ago, long before the existence of Arkaim. He adds that according to the library of clay tablets compiled by the Assyrian King Assurbanipal (669 – 626 BCE) and unearthed during the nineteenth century, the Sumerians had also understood the precession of the equinoxes, and therefore knew about the zodiac.10

Further revelations of the Sumerians’ sophisticated astronomical science convinced Wilson that the Chaldaean astronomers understood our solar system as well as Isaac Newton did.11 Indeed Wilson came to believe that a scientific knowledge of the universe existed on earth as far back as 64,000 years ago, if not far longer.

Evidently Arkaim was a Wisdom Centre in a network of such Centres that once related all the prehistoric peoples of the earth to each other under the spiritual aegis of the Pillar religion and its priestly elites. The remains of countless similar stone circles, menhirs and troy towns are scattered throughout Europe, the Americas, Eurasia and the Pacific lands, memorials to great crisscrossing migrations of peoples, all loyal to the same axial principle that relates earth to the heavens.

As to the cradle of this great diaspora, the mystical Russian painter and explorer Nicholas Roerich saw thousands of such megalithic pillar-works in the highlands of Tibet and believed them to be older than any found elsewhere. He suggested they had strong links to the works of the Celts and the Scythian tribes, as also to the megaliths of Carnac in Brittany, and that they represented a Pillar cult that had its beginnings long ago in the Trans-Himalayas of Inner Asia.12

Минойская цивилизация сложилась около XXVI в. до н.э. и достигла расцвета в XXVII в. до н.э. Ее политическим, экономическим и культурным центром был город Кносс, расположенный на северном побережье острова Крит. Кносс отнюдь не был единственным крупным городом в этом царсте. На острове раскопаны дворцы в Фесте, Маллии и Агия-Триаде. Однако это высокоразвитое общество исчезло примерно 3500 лет тому назад, и по поводу причины его гибели существуют лишь гипотезы.

This proposed Eurasian cradle of the troy town phenomenon is reinforced by the researches of one Jacob Bryant in 1776. Bryant, a noted expert in Homeric Troy, published an encyclopaedia of ancient mythology in which he claimed the Trojans were descended from a very old “Atlantean” race that had long ago settled across the whole of Eurasia.13 If the first troy towns were built in Central Asia, could the universal Pillar religion also have had its beginning there?

As I have said, various versions of the cult of the World Pillar as it spread around the world were once known from the Americas to northern Africa, where the blond Tamahu worshipped the Magna Mater and her spouse the Heaven-Bearer, as did their cousins in Brittany and Spain. In Hindu India the World Axis, Mt. Meru, ascended into the revolving heavens above through the centre of the three worlds, and in the Canary Islands the Cro-Magnon Guanches, now extinct, worshipped with sacrifices the god of the World Pillar whom they called “the God who Holds the Heavens,” and who thus prevented the collapse of the foundations of the world.”14 A remnant of this belief-system survives in the legend of Jacob’s Ladder in the Hebrew Book of Exodus, in which we learn that on this Ladder angels ascend and descend between heaven and earth.

Each race has considered a certain tree as symbolic of the World Pillar and therefore sacred. In the Voluspa, the song of the Old Norse prophetess, the tree on which the god Odin hung in order to receive the sacred runes was called Yggdrasil, the heaven-pole or world axis. The World Ash Yggdrasil was declared to be the greatest of all trees and the best; its limbs spread over the world and above the heavens, its shaft the pivot of the ever-revolving sky. At the foot of that tree the laws were first brought into being by the Aesir, the Norse gods, and Yggdrasil was worshipped as the source of all higher knowledge.15

To the inhabitants of Sumer, whose language is unknown – being neither Indo-European nor Semitic – the Pillar was a dominant religious feature: thus Nippur, one of Sumer’s chief cities, as long ago as 3800 BCE had the meaning of “Bond of Heaven-Earth.” A prominent researcher on this subject says that in the text of the Sumerian ‘Enuma Elish’, “clues to the purpose of Nippur were found in references to a heavenward tall pillar reaching to the sky.”16 In ancient Egypt, the land of the Hamitic peoples, the city of An or Anu, which was renamed Heliopolis by the Greeks, originally meant Pillar City.17 As a commentator has pointed out, this fact may shed light on the mysterious djed pillar, the “backbone of Osiris,” often associated with Heliopolis.18

Like others of the Pillar fraternities, the totemic shaman too dedicated his life and calling to the vision of the marriage of heaven and earth achieved by means of a heaven-bearing Tree of Life. In ancient Crete he was a familiar adjunct to the temple rituals of the Great Mother Demeter; in Siberia, Mongolia and the Americas, he was the magician and wise man of his tribe. Beating his drum and climbing the central pole of his yurt, the symbolic pillar by which he communed with the sky spirits above, the shaman thus brought down healings, prophecies and advice from the ancestors to the people of his community. The Mongol-Turkic shamanic tradition with its Sky God Tengri and its World Tree still survives over a vast area of the planet, although its roots are lost far back in the mists of the palaeolithic age.

The mystery of Arkaim is indeed the mystery of the Pillar religion. Who brought to all the primitive peoples of earth this knowledge of the Polar Axis, uniting them for many thousands of years in a common planetary culture? Who taught them the astronomical secrets of the solar system, the zodiac and precession of the equinoxes at a time in prehistory when human intelligence was not supposed to be evolved enough to have developed that knowledge alone? And what part did Arkaim play in that dissemination?

Tracing the Arctic Origins of Civilisation

The Babylonians believed in a mysterious paradise in “the far north” where a race of great sages lived; and the ancient Greeks too extolled a northern Elysium in which they believed the Hyperboreans, a wise, peaceful and long-lived race, lived in great splendour and prosperity. Even though Delphi was regarded as the centre of the Greek world, its god Apollo and his sister, the goddess Artemis, were acknowledged to be originally deities of this secret land far to the north, where stood the cosmic axle that the Greeks called Helice, “That Which Turns.” Many Greek historians as well as later scholars located this northern paradise in Scythia or the Altai, and as having its source in the shamanism that grew up around the semi-mythical magicians and pole-lords of Altai. But research and sacred tradition both suggest its origins go further back still to northeastern Asia within the Arctic Circle, to a society that flourished on the shores of the Siberian Sea.

How long ago, or for how long, this circumpolar culture may have existed no-one knows: possibly 200,000 years or more. In The Interpretation of Radium, the acclaimed physicist Frederick Soddy stated that some of the beliefs and legends which have come down to us from antiquity may be “evidence of a wholly unknown and unsuspected ancient civilisation of which all other relic has disappeared.”19 There may have been, he suggested, previous cycles in the unrecorded history of the world when civilised men lived “in a past possibly so remote that even the very atoms of civilisation literally have had time to disintegrate.”20

On the basis of years of investigation, Charles Hapgood, a New England professor of history, in 1982 declared that possibly as long ago as 100,000 years BCE the hub of a worldwide maritime civilisation with a highly developed level of scientific knowledge must have been in existence in the Arctic Circle.21 Until lately Hapgood’s finds, presented in Earth’s Shifting Crust (1958) and Maps of the Ancient Sea Kings (1966), have been largely ignored in scientific circles, even though they elicited support from the great physicist Albert Einstein; but today interest in them is mushrooming among a growing number of highly accredited investigators.

René Guénon appeals to the oldest and most authentic esoteric traditions in claiming that long before the Indo-European races arose, at a time when a hunter-gatherer humanity was still at a primitive stage of development, the tropics were differently distributed and a great Hyperborean culture flourished around the Arctic Circle, “in the Islands of the Blest on the shores of the Ocean where the great maelstrom whirls.”22

Only later, after a catastrophic change in geological conditions, did this senior race migrate southward, some to Central Asia, others, possibly crossing the Bering Strait, to Atlantis to the west. The latter has been located by some researchers in the Antilles, two large islands beyond the Gulf of Mexico widely regarded as the remains of what was once a great sunken landmass.23 (In support of this theory, the Caribs and the tribes of Hispaniola have long had a tradition that many of the islands of the Antilles, a well-known earthquake zone, were once connected by a single landmass, before a great cataclysm about 15,000 years ago submerged the connection and left only the known island fragments.)24

Leaving aside Guénon’s oblique reference to the two southern refuges of the Hyperboreans being in Russia and Central America, he suggests that in both cases the two groups brought with them advanced mathematical and astronomical knowledge and the seeds of arts and sciences that would eventually be passed on to our brute ancestors to become the basis, about eight thousand years ago, for our own civilisations.

Both Sumer in the Middle East and Central America have flood stories written down long before the biblical account of Noah’s flood, and in all these stories the salvific activity of the Elder race is pivotal. There is the Sumerian story of Utnapishtim and his wife, who, helped by the gods, survived a flood and were made immortal; and likewise early American accounts tell how the god Viracocha, who “came from the east,” destroyed the earth in a great flood. Later, after a man and a woman survived by taking refuge in a floating box, “Virachocha recreated the peoples of the earth, and gave each one his own language and songs.”25 Wilson cites many such instances in which flood stories about the Hyperboreans and their salvation of our race are to be found in both the Old World and the New.

Guénon is emphatic, however, that of the two primary locations, both of which have at times borne the name of Tula (known to the Greeks as Thule), that of Central Asia was the elder. The Atlantean Tula, says Guénon, must be distinguished from the Hyperborean Tula, the supreme Holy Land, which latter represents the first and supreme centre for the entire current Manvantara, and is the archetypal “sacred isle.”

All the other “sacred isles,” although everywhere bearing names of equivalent meaning, are still only images of the original. This even applies to the spiritual centre of Atlantean tradition, which only governed a secondary historical cycle, subordinate to the Manvantara.26

Plato himself notes this hierarchical distribution: the Atlantean empire, he said, was only one nexus established by the gods in a greater network of Centres whose capital was elsewhere “at the centre of the Universe.”27 Thus the Eurasian heartland, Guénon says in his brief but ground-breaking work, The Lord of the World, has indeed become that “centre of the Universe,” the authentic “supreme country” which,

According to certain Vedic and Avestan texts, was originally situated towards the North Pole, even in the literal sense of the word. Although it may change its localisation according to the different phases of human history, it still remains polar in a symbolic sense because essentially it represents the fixed axis around which everything revolves.28

However, this still does not tell us why the location in Central Asia was chosen as the Hyperboreans’ primary destination? Guénon’s response to this question is cryptic in the extreme. He admits he is dealing with proscripted material he is not permitted to divulge, but goes so far as to reveal that Mt. Meru, the “polar mountain” stands in the centre of the “supreme country” – and Mt. Meru, as is now generally understood, symbolises the mysterious World Axis or World Tree of esoteric tradition. In other words, Central Asia was chosen because the World Axis was there; that was the real goal of the migration. The World Axis was, and is, the “centre of the Universe”; it is the World Axis that renders its geographical location a Holy Land – a fact which is only now being elucidated in para-scientific circles.

As we shall see in the second part of this article, the earth’s esoteric structure is a subject that has been veiled in secrecy for thousands of years, and this applies especially to the mystic’s Mt. Meru or World Axis. John Major Jenkins, in his book Galactic Alignment, is one of the first modern researchers to throw light on the meaning of this and much other Hyperborean lore that Guénon was unwilling or unable to discuss. Beyond referring to the senior race as “the guardians of Earth’s sacred mysteries,” Guénon’s initiatory vows kept him silent.

Who, then, were these mysterious Hyperboreans – or as we might perhaps better call them, these Elders, these early Masters of Wisdom who understood the importance of the World Axis? The records of most of the Bronze age nations have a legend that an unknown race of Elders gave us kingship and civilisation and that they came from the gods and understood the most powerful secrets of our planet – secrets that have since been lost.

The Elders have been known as the Nephilim, the Sons of God, the Anunnaki, the Watchers and many other appellations; G.I. Gurdjieff spoke of them as agents of the divine Demiurge from a previous cycle of humanity. But beyond being credited with great wisdom and magical powers as well as having giant stature and extremely high craniums, little more is known about them. Did they really exist? All that can be said with certainty is that they remain a benign shadowy presence moving inscrutably in the background of virtually all the prehistoric traditions of our race.

These souls from Sirius, say the ancient texts, descended down the World Axis and incarnated on earth long ago in order to aid our fledgling species. When a great catastrophe towards the end of the Ice Age, around the twelfth millennium BCE, threatened us with extinction, these sons and daughters of the gods instituted the hieros gamos, a genetic science that mingled their genes with ours and so bred a superior human stock with a greater survival potential that spread gradually from the heart of Asia on one hand, and Atlantis on the other, to the rest of the world.29

The climate changed again around the ninth millennium BCE, which is widely regarded as the date of the demise of Atlantis and the enforced dispersal of its people both westward to Central America and eastwards to Europe. Bringing catastrophic earthquakes and coastal flooding to vast areas of the globe30 and a severe threat to the survival of our species, it was a racial crisis that brought another response from the senior race.

Although the Elders had gone, their dynastic descendants, a long line of neolithic priest-kings, began a new evolutionary programme. In their migrations from Central Asia, the Ural-Altaic race is credited with establishing in every corner of the earth its Pillar religion, which Plato’s Critias vividly describes as also the religion of the Atlanteans. Stone pillar altars have survived in Malta from c. 5000 BCE, also from Catal Huyuk, in Anatolia, c. 5800 BCE.31 The Pillar religion is the earliest known vehicle of a comprehensive body of wisdom originally centred on the Pole Star, in which the moon is the primary image of the mysteries of birth, generation and death. It is the fundamental root of all the religions and esoteric traditions we know today, as well as all our higher learning. Its spread heralded the dawn of peaceful, egalitarian, Goddess-loving societies clustered in neolithic towns and villages around the world wherein the feminine principle was dominant and strife little known.32

Arkaim and the Sun Gods

Modern historians have found that three great floods seem to have occurred in the known span of human history. According to Stephen Oppenheimer in Eden in the East, the third of these, around the fifth millennium BCE, corresponded to Noah’s Flood and was the greatest of the three, peaking during the fourth millennium.33 It caused catastrophic coastal flooding, tsunamis and severe earthquakes, and also desertification of the interior of the land masses, and civilisation disappeared. Once again the species was threatened with a reversion to savagery, and once again salvation appeared from Inner Asia.

In the third millennium BCE, so the Chinese Celestial records tell us, the Sons of the Sun – also known as the Sons of Heaven – fanned out across the world from their homeland in the Karakorum Range at the western end of the Trans-Himalayas, bearing with them the higher revelation of the Sun religion.34 It was a patriarchal and hierarchical belief-system that disclosed new depths of metaphysical and technological knowledge inducive to civilisation. Everywhere the stone circles whose central axis was dedicated to the Pole Star, like Stonehenge in ancient Britain, evolved over a further thousand years into more sophisticated observatories focused instead on the Sun and its circling planets, and human culture once more blossomed.

This innovation, however, was not without inter-faith warfare, since many ethnic groups, such as the Mongol/Turkic peoples of the eastern steppes, remained loyal to the Pole Star cult. At the same time, pyramids as well as defensive troy towns like Arkaim sprang up in dedication to the Sun Gods, whose mystique became more and more occulted as enmity grew for the powerful new faith. Indeed Arkaim may have been the seat of one of the Solar mystery religions of that period, and the fiery holocaust that destroyed the settlement after two hundred years of operation may well have been caused by that same internecine conflict between the old order and the new.

The pictorial evidence contained in the ‘Enuma Elish’ shows that the Sumerians understood full well that the Elders they revered so much were “from the gods” – not gods themselves but human beings, though far more advanced in consciousness. According to the murals they have left us, the early Egyptians too knew in some sense that their deities were really high shaman masters, each masked in the official headdress of his animal totem. But that understanding was to be occluded with the increasingly aggressive dominance of the Solar religion, when a kind of darkness of amnesia fell over the collective consciousness of our race. The Solar priesthoods withdrew behind barricades, and a spiritual division opened up in society that had never before existed.

As the historian Giorgio de Santillana has pointed out in Hamlet’s Mill, from then on the enlightened understanding of our forbears began to descend into mythology and superstition as small pockets of secret wisdom called temples shone out in a sea of darkness, and a mystique of gods replaced the cosmological knowledge of an earlier age.35 While bands of initiate culture-bearers spread out across the globe to sow the seeds of civilisation once more, a nucleus of the senior race withdrew deep into the mountain ranges of High Asia that surround the Takla Makan desert and severed all direct contact with the outside world.

Ever since, the whole Eurasian heartland, from the Urals to the Gobi and including southern Siberia, has borne the stamp of a special sanctity. High Asia in particular has been called by a succession of peoples and religions Paradesha, the Forbidden Land, the Land of the Living Gods, Thule, Djong, Uttarakuru, Olmolungring, Shambhala, the Holy Land and the Land of White Waters. Whatever its current name, almost all esoteric traditions in the Old World have related this vast, mysterious Inner Eurasian region, so rich in higher knowledge, to the legendary Elder race and revered it as the home of the Ancient Wisdom for the present World Age.

The legend of the Sons and Daughters of God has thus never died, though it has gone underground. Inner Asia, thought to be the immemorial cradle of shamanism as well as of all yogic and religious systems, is believed by many to be still spiritually efficacious, still a holy land which, under a single governing Hierarchy, nurtures without fear or favour arcane schools and brotherhoods persecuted elsewhere. Sufis, Buddhists, Nestorian Christians, Taoists, Zoroastrians, Jews, Neo-Platonists and others who have been hidden from the profane world by long chains of initiatic transmission have never failed to find sanctuary in that specially blessed protectorate, where everything began.

From being hidden in shadows for tho