białczyński

Wołodymyr Szajan (1906 – 1974) – Ukraiński Strażnik Wiary Słowian (III SSŚŚŚ Lwów)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 21 Listopad 2013

Wołodymyr Szajan urodził się we Lwowie w 1906 r. W latach 1927-39 studiował na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Prawdopodobnie był związany z banderowskim skrzydłem OUN, ale w walce zbrojnej nie brał udziału. W 1943 r. założył Zakon Rycerzy Boga Słońca, bractwo o charakterze nacjonalistyczno-religijnym, które rozpadło się ono rok później. Wiosną 1944 r. uciekł do Niemiec, jako obywatel Rzeczypospolitej uniknął wydania w ręce sowieckie, a w 1948 r. wyjechał do Anglii. W obozie w Augsburgu odtworzył Zakon, który zapoczątkował ruch “Ridnoji Wiry” (Rodzimej Wiary). Jednym z jego członków był Łeonid (Łew) Syłenko. Organizacja ta nie przetrwała rozwiązania obozu i rozjechania się “rycerzy” w różne strony. W Londynie Szajan był działaczem ukraińskiego ruchu społecznego, a zwłaszcza naukowego. Jego główne dzieło religijne, “Wira predkiw naszych” ukazało się w 1987 r. w Hamilton. Zmarł w Londynie w 1974 r.

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Halina Łozko

W roku 1943 Wołodymyr Szajan zakłada Zakon Rycerzy Boga Słońca. Była to formacja o charakterze religijno-politycznym. Nieznane są jej losy powojenne, wiemy tylko, że wśród żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii znajdowała się i walczyła Powstańcza Grupa im. Peruna. Któż by nazwał swą grupę imieniem dawnego Boga Słońca, jeśli nie członkowie owej formacji?! W Księdze Wełesowej czytamy: „Chwała Bogu Perunowi płomiennokędzierzawemu, który miota strzały na wrogów i wiernie prowadzi naprzód! Jako że jest on dla wojów ich sędzią i dumą, i złotoruniem – miłościwy i wszechprawy jest!” Lecz z Księgą Wełesową zapoznaliśmy się dopiero w późniejszym czasie.

Zostawszy profesorem Wołodymyr Szajan nie porzucił swych marzeń o odrodzeniu etnicznej, starodawnej wiary Ukraińców. W tym właśnie widział drogę do wyzwolenia politycznego i duchowego, powrotu narodu do jego odwiecznych i szlachetnych wartości. W. Szajan, organizator i pierwszy przewodniczący Europejskiego Prezydium Ukraińskiej Wolnej Akademii Nauk, napisał szereg prac z zakresu religioznawstwa porównawczego, w tym studia nad Księgą Wełesową oraz Rigwedą. Pierwszy tom tych prac pod tytułem Wiara przodków naszych wydali w Kanadzie (Hamilton, 1987) jego uczniowie i następcy.

….

Pierwszy był lwowianin Szajan[27], student filozofii i filologii sanskryckiej Uniwersytetu Jana Kazimierza. Rozwijana przezeń w latach wojny koncepcja “pan-aryjskiego renesansu” opierała się na popularnej wówczas koncepcji “rasy aryjskiej” i wpisywała się w nurt odrzucania przez radykalnych (integralnych) nacjonalistów chrześcijaństwa po pierwsze jako “wiary żydowskiej”, po drugie jako elementu, osłabiającego wolę narodu. “Włes-Knigę” poznał Szajan na emigracji i uznał za “świętą księgę Ukraińców”, opierając na niej swą wizje tak religii, jak i historii[28]. Wniósł do niej jednak trudną do wyinterpretowania z “Księgi” troistość Peruna[29] i wiele innych idei, zdecydowanie anachronicznych w epoce powstania Wed, z którymi, jak twierdził, związana była “Księga”.

Szajanowi nie udało się stworzyć gminy religijnej, chyba zresztą do tego nie dążył: był typem naukowca, nie proroka. Dopiero w 1981 r. jedna z kanadyjskich wspólnot RUNWiry zerwała z Syłenką, zapoczątkowując nurt ukraińskiej Rodzimej Wiary; dzięki jej wsparciu główne dzieła Szajana zostały wydane drukiem. Rodzima Wiara, sprowadzona na Ukrainę po 1991 r., znana jest jako Wspólnota Ukraińskich Pogan “Prawosławie” lub Odrodzenie Rodzimej Wiary Ukraińskiej.

Jeśli chodzi o kryterium pierwsze

(odbyte u Twardowskiego studia na

Uniwersytecie Lwowskim), to tutaj sprawa przedstawia się w sposób oczywisty:

nie ma bowiem żadnej wątpliwości, że „przez ręce”

Twardowskiego (oraz jego najbliższych uczniów

K. Ajdukiewicza, W. Witwickiego, M. Kreuza i in.) w okresie jego nauczycielskiej działalności na Uniwersytecie Lwowskim (1895-1936)
przeszło tysiące studentów narodowości ukraińskiej. Wśród absolwentów Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Lwowskiego znajdujemy kwiat ukraińskiejinteligencji Lwowa okresu międzywojennego. Chodzi przede wszystkim o wybit
nego ukraińskiego filozofa, psychologa i pedagoga Stepana Baleya, który niewątpliwie był jednym z najbardziej znanych wychowanków Twardowskiego. Oprócz Baleya do grona ukraińskich studentów Twardowskiego również należeli: Jarosław Gordyński (krytyk literacki, pisarz, tłumacz, pedagog), Myrosław Kapij (krytyk literacki, pisarz, tłumacz, pedagog), Jarosław Kuźmiw (psycholog, pedagog), Stepan Ołeksiuk (filozof, psycholog, krytyk literacki, pisarz), Wołodymyr Janiw (psycholog, socjolog, pisarz), Wołodymyr Szajan (filozof, filolog), Myron Zarycki.

Słowiańszczyzna przed chrześcijaństwem – Zorian Dołęga Chodakowski


Secluded

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Zorian Dołęga Chodakowski

O SŁAWIAŃSZCZYŹNIE

PRZED CHRZEŚCIJAŃSTWEM

Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką.

Wypadek ten jest najgłówniejszym w Sławiańszczyźnie, bo całą jej rozległość z czasem objął, upoważnił nowo tworzące się dzielnice i coraz więcej pomnażał. Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Biada nam! Długo nazbyt przetrwaliśmy w tych obłędach. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi. Pierwsze dłuto dziejów Północy w czyim było ręku – wszystkim wiadomo. Łatwo widzieć, że powołanie zawsze trącało ich ręką i szczerby sprawiało w obrazie ojczyzny. Nie dziw zatem, że u nich epoka przedchrześcijańska, jeżeli nie ominiona całkiem i nie zarzucona wymysłami, wystawia nam tylko grube obyczaje, dzikość i ślepotę naszych ojców. U nich to z łatwością jednakową w Poznaniu, Kijowie i Nowogrodzie dzieje się przejście do wiary. Podług nich dosyć było przykładu i woli panującego, aby dzień jeden lub rok to przeznaczenie spełniły. Tak mniemając ci latopisarze, rzekłbyś, nie znali uporczywej duszy sławiańskiej, nie znali dziejów rodzinnego i pierwotnego ludu, u którego sposób rządzenia się i życia, obyczaje i mowa sama — ściśle były spojone z nauką o bogach. Przeobrażenie więc nagłe i szczęśliwe być nie mogło i w istocie nie było. Nowogród Wielki o cztery lata spóźnił się po Kijowie, w sto lat Rostów, a jeszcze później u nas Szczecin nawróciły się. Nie przywodząc naszych, dowodów, spomnijmy, co Naruszewicz mówi o okropnościach u Lachów w siedemdziesiąt lat nowej wiary z powodu prześladowania pogan, zamilczanego od naszych kronikarzy. Schronienie się na ostatek kapłanów z wielu bogami wśród zapadłej Litwy podwyższyło nie znaną dotąd krainę i w porze dogodnej do zemsty miecz podniosło na polskie i ruskie sadziby. Jaćwież przy źródłach Narwi ileż dokuczyła jednemu i drugiemu współbraciom? Co Nestor pisze o spółczesnych Radymiczanach i Wiatyczanach, a życiopis św. Wojciecha wyraża o Czechach i w życiu św. Benna biskupa misneńskiego, co się działo na ostrowie Ranowców? Wszystko okazuje, że nigdy człowiek, żyjący pośród swojej rodziny, nie przemienił siebie, nigdy z uprzedzeń i nałogów, które jemu długo towarzyszyły, razem nie otrząsnął się, bo nie łatwo jest powstać przeciw sobie samemu, zmienić sposób życia, myślenia, poniechać wszystko, co mu jest miłym, nade wszystko nadać inny obrót, językowi uzwyczajonemu czcić wielorakie bóstwa i pełnemu tych przenośni, przysłów i wzorów przyrodzonych, które stanowiły jego śpiewy obrzędowe, igrzyska, potoczną mowę i zawsze tchnęły jego wiarą. W dziejach zapomnianych, dawno rozsławionych i obecnych nasz ród zajmuje swoje miejsce. Nie zebrał się on z wygnańców ani szczątków upadłych mocarstw. Był zawsze ludem pierwotnym, właściwym i jednosłownym. Nie wiadomy jeszcze czas i przyczyny, dla których on opuścił sąsiedztwo Indowego Stanu, jak długo był w tej wielkiej drodze, nim wkroczył do Europy i zajął jej połowę od strony Azji. Pewnym tylko jest, że po usadowieniu się w nowym stanowisku zajmowali razem okolice zadunajskie aż do podstawy Bałkanu nad Adriatykiem, za Łabą i całą między nimi przestrzeń, jako też Północ od ściany Sweonów, rządzoną przez wielkich kaganów, nim przenieśli stolicę do Kijowa. Ze zmiany takowej na ziemi poczynili niektóre poprawy w zasadach wielbionych świateł nieba, liczne przenośnie z jestestw przyrodzonych rozciągnęli do poznanych na północy i całą jej przestrzeń na jednakie sta podzieliwszy, jednymże ustawom, obrzędom i zwyczajom podlegali. Widać wszędy w tej epoce naczelników z chorągwią przewodniczącą w pokoju, wojnie i świętych obrzędach. Połączenie w jednej osobie tak wielorakiej władzy nad licznym narodem tyle podawało sposobów stanowienia i wykonywania wszystkiego, że Sławianie, w tym stanie rzeczy i ręką przyrodzenia czczonego kierowani, nie mogli być ludem nieczynnym ani uśpionym. Wojna dla ubezpieczenia i rozszerzenia bytu, a w pokoju łowy, rola, rzemiosła pewne, obrzędy połączone z wielkimi grami i ucztą były ich powszechną zabawą, znamienitym i płci obojej spólnym zatrudnieniem. W pamiętnikach owych wieków dosyć często natrafia się na wyrazy: rola, pług, socha, kosa, kowal, stolar, tieśla, tkę, dłubię, dłuto, a nawet pisar i malar. Wszystko to było potrzebnym i użytym, zyskiwało swoją cześć i przeniosło do późniejszych wieków wysoką, ale już przenośną pochwałę*(1). Nigdzie nie widać śladu, aby przed epoką poloru naszego byli na Północy poddani. Nie mogli być oni w przechodzie z Azji do Europy i dotąd w drugiej części świata nie znają, co jest pracować na wieczystego pana, który w oczach swojego monarchy jest im równy. Wrodzona Sławianom prostota, wesołość, uprzejmość i szczerość wydawały się nawet w oczach nieprzyjaciół i to świadectwo zyskały. Męstwo, miłość i ta gościnność doskonała, na podziw i uwielbienie starym Saksonom służąca, bóstwami były całej naszej ziemi, wzajemnie się wynagradzającymi i hojne dary im niesiono. Kiedy mniej będziemy oczekiwać od wieszczych pisarzów zagranicznych, mniej na nich polegać, a przedsięweźmiem wśród siebie, na własnej przestrzeni, w gnieździe ojców naszych szukać o wszystkim wiadomości, znajdziemy może więcej niźli dotąd gdziekolwiek pisano. Wpatrzmy się tylko w ziemię naszę. Może Sławianie zostawili ją dla nas jako najtrwalszą księgę, może ją zakłęli, aby nigdy z dziedzictwa potomków nie wychodziła i w tym celu urzekli owoczesnym sposobem, by mogła służyć za świadectwo odwiecznej własności najpóźniejszym wnukom. Nie śmiejmy przeczyć naszym założycielom troskliwej przezorności o zachowanie takiej pamiątki, bo kto z ludem przeszedł rozległość między Indem i Bałtykiem, ten pewnie zyskał wiele doświadczenia i baczności na przyszłość i mógł być jak Mojżesz drugim zakonodawcą swojego plemienia. Poznajmy się więc z naszą ziemią, obliczmy wszystkie jej miana, czyli uroczyska. Będziemy widzieć, iż mimo dziewięciu wieków, mimo tyle wojennych zniszczeń, mimo niewiadomość i próżność samochwalna w odmienieniu starych nazwisk, zachowały się przecież i doszły jeszcze do nas imiona bogów, imiona do czci ich należące, imiona jej sprawców i tego jestestwa ziemnego, które w przestrzeni czasów zaleciwszy się wielkim dobrem i złem, na chlubę rodu ludzkiego i mowy naszej czołem wieków nazwane zostało*(2). Będziemy na tejże ziemi czytali nazwiska wszystkich zwierząt i ptaków, zarówno w Indzie zostawionych, jako i w tutejszym klimacie poznanych, wszystkich drzew leśnych i owocowych, ziół przyjemną wonią i kwiatem wabiących, jak i do pożywienia sposobnych, niemniej tych, co do leków i mniemanych czarów służyć mogły, oznaczenie wszystkich kruszczów wtenczas wiadomych, imiona wojny ze wszystkimi jej na tę porę narzędziami, jako też miru wiodącego długi szereg na łonie swoim zabaw i trudów, uroczyska morza ze wszystkimi podziałami wody i statków na niej używanych, wszystkie odmiany powietrzne, pewne liczby znaczące lub bogom poświęcone, wyrażenia wszystkich przeciwności, jakie tylko wyobraźnia człowieka wystawić sobie może, wszystkie przymioty złe i dobre, wszystkie członki, które składają ogół żywotnego ciała, wszystkie ich działania, wszystkie władze zmysłowe, wszystkie nazwiska ogólne i szczegółowe. Na koniec myśl, pamięć i sława jako sprężyny i cel tego obrazu; krócej mówiąc, cała encyklopedia, rzekłbyś, i cały słownik nasz w prostym lub przenośnym znaczeniu, pojedynczym lub składanym sposobie na ziemi naszej rozwinięty, dzielące ją stare sta w pewnym porządku napełnia. Nie ma stopy ziemi w starej Sławiańszczyźnie, żeby nie należała do tego rzędu słownego. Zarówno okrywa on osiadłe, jak i próżne miejsca, użyteczne i dzikie, wyniosłe i poziome, najeżone góry, jak doły i zapadłe bagna, czyste pola, jak zamierzchłe lasy, słowem, cała powierzchnia ziemi była stolicą naszych bogów i jedną tablicą naszej wiary. Kto zdoła w takiej obszerności, na każdej prawie mili czworogrannej zrachować będące ogrody, grodziskami i horodyszczami zwane, wałem dokoła obniesione i przy nich bliskie zawsze łyse czyli jasne góry, panujące zwykle miejscowemu położeniu i wznoszące się przy stokach i wodach? Dostrzega się na wielu miejscach, iż w niedostatku ziemnej wyniosłości, w gładkiej równinie, wśród nizin i błot Polesia, w dogodniejszym jednak miejscu, toż samo uroczysko zachowują. Kto słyszał, co Szczygielski *(3) o niej mówił, kto przypomni podanie powszechne o wiedźmach i czarownicach na Łysą Górę co czwartek po nowiu uczęszczających, kto słyszał o kijowskiej górze, ten dziwić się nie będzie mnogości pomienionych nazwisk. Rozległość olbrzymia ziemi sławiańskiej nie dozwalała ojcom naszym przestać na dziewięciu tylko przybytkach pozwolonych od sumiennych pisarzy, owszem, dla tej przyczyny w miarę ludności swojej, zakreślając stare sta i wmieszczając w nie sto nazwisk ziemskich, obierali pośrodku nich najokazalsze miejsca dla łysej góry i świętego ogrodu, czyli do tych stosując zaokrąglenie reszty należących nazwisk. Rozległość olbrzymia ziemi sławiańskiej nie dozwalała ojcom naszym poprzestać na dziewięciu tylko przybytkach pozwolonych od sumiennych pisarzy, owszem, dla tej przyczyny w miarę ludności swojej, zakreślając stare sta i wmieszczając w nie sto nazwisk ziemskich, obierali pośrodku nich najokazalsze miejsca dla łysej góry i świętego ogrodu, czyli do tych stosując zaokrąglenie reszty należących nazwisk. Praca moja nic jest jeszcze u swojego końca. Odkrycie każdego systematu nie może być zarazem głoszone w całej rozciągłości i trudno jest na słabych skrzydłach przelecieć oddalone wieki i z bystrością przeniknąć ich tajemnice. Czas tylko i usilna praca, po bacznym przejrzeniu wielu odległych okolic, przynieść mogą objaśnienie, jakim sposobem jedno czucie lub wola czyja na takiej rozległości umiały osnować tkań wszędy do siebie podobną lub przydać do niej tę rozmaitość, która za pewnym oddaleniem się, jakby w cale przeniesiona, powtarza się i odnawia. Chodząc wszędy po tIe starodrzewnej nauki, po ząkrętach sławiańskiego rządu, ileż to napotkać można Nowogrodów, tak dawnych jako i Starogrodów, Kijowów, Krakowów, Gniezn, Moskw, Kruszwic, Poznaniów, Budinów, Przemyślów, Białogrodów, Warszew , ze ze sprzężonymi tymiż samymi lub jednoznacznymi imionami. Ileż odkrywa się nicości i błędów w naszych opisach, które z nazwisk osad lub krajów tylu założycieli niebyłych wywiodły. Wsparty na tak rozległym i wszędy mi obecnym systemacie naszej osiwiałej starszyzny, patrzę spokojnie, jak w moich oczach znikają roje marzeń pochlebnych, co jakąś osobistość ukrytą mając na względzie, ćmę bohatyrów z nazwisk tyluż osad w kronikach czeskich siliły się stworzyć. Można powiedzieć, iż żaden z narodów upadłych, żaden z nowożytnych i polerownych nie pomyślał o takim układzie ziemskich nazwisk, nikt za pomocą podobnego słownika nie zapewnił sobie wiecznie trwającej pamięci. Nie jest to litania wszystkich świętych w hiszpańskiej Ameryce i na wyspach, bez ładu umieszczana. Sławiański porządek jest oryginalny, włąściwy naszym tylko zakonodawcom i przodkom, co przez tyle wieków w tysiącznych miejscach zrobili i zachowali. W tym była ich spólność, jedność, stąd wszystkim należny zaszczyt, stąd chcę mówić – wszyscy okryli się wieńcem i nazwiskiem S ł aw y. Przeglądając się często w tym obrazie, czułem tylekroć wewnętrzną cześć dla naszych pradziadów, uszanowanie ku tak wielkiej ich myśli i znajdowałem zawsze odradzającą się we mnie chęć dalszego rozpoznania i w miarę sposobów dokończenia tego obrazu. Czas powiedzieć cokolwiek i o podaniach ludu sławiańskiego. W narodzie pierwobytnym i kilkanaście wieków zliczającym na tejże ziemi zawsze podanie jakieś być musi. W niedostatku pisarzów lub owoczesnych świadectw zdolne jest wiele rzeczy nam odkryć. Lecz kto nie zamierzył sobie pewnego rysu, nie przygotował pewnych pytań, a jeszcze w miarę szerokości ziemi sławiańskiej nie ma zapasu odwagi, wytrzymałości i opatrzenia się w kilka jej dialektów, ten daremnie będzie oczekiwał podań; same do jego brzegu nie przypłyną i nie nastręczą się. Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych. W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedm gwiazd wozowych. Tam zorza Lelowa zbliża się do młodego miesiąca – miłość nowożeńców i gody zwiastuje, tam zorza, księżycem ogrodzona lub zawojką pokryta, ślubną przysięgę , tłumaczy. Dotąd jeszcze trzy rzeki płyną podsieni lubowników, udzielają świętej wody do korowaja i kołaczów . Dotąd zawodzą się w nuceniach podolskich wróżby na tychże rzekach, jak bizantyckie kroniki wspominają. Jeszcze cichy Dunaj jak ów Ganges jest wodą świętą, pełną uroków, miłości i szczęścia, i na powierzchni swojej niesie korab czerwienny z okwitością swadziebną . szcze słup wyzłacać jadą do Lwowa. Dziewica między dwoma lwami stojąc bez bojaźni, oddaje rękę junoszy. Strusie pióra i pawie ogony zdobią wieńce i głowy poślubione, a czerwiec z maliną zmieszany stanowi chwałę czystości dochowanej. Rusa kosa pod Kijowem, złoty warkocz w Krakowie biorą pierwszeństwo. Jelenie, rysie, łabędzie i sokoły nie zapomniały jeszcze przynosić kochankom wieńców i pierścieni . Sierocie zabierającej się do ślubu opiewają dąbrowę pełną pni bez zieloności. Jeszcze mosty ścielą się ze trzciny, gdy dzieci mają upaść do nóg rodzicom, a drugie, usłane pierścieńmi i perłami, znajdują się po drodze kochanków. Ogólnie mówiąc o tych śpiewach obrzędowych, nieco uzbieranych nad Nieprem, Bohem, Bugiem, Sanem i górną Wisłą – wszędy tchną miłą smętnością, prostotą pełną przenośni i obrazów starożytnych . Wyznać trzeba, że kiedy lud wiejski, tak dawno usunięty od swobody, mógł jeszcze podobne nucenia zatrzymać, pewnie one w epoce panowania swojego na rajskich dworach i ogrodach, w gajach, na górach i polach uświęconych podczas soborów płci obojej pod okiem kniaziów, księdzów, królów, żerców , klechów i starostów obrzędowych były nierównie znakomitszymi . Niestety, nasza ziemia nie była morzem z trzech stron ubezpieczona, aby mogła pomimo wieki zachować tyleż co Szkocja. Lecz czego nic pomału żałować trzeba, że w Czechach za Karola IV, a w Polszcze w wieku Zygmuntów, przychylnym dla nauk i mowy ojczystej, w wieku nie tak pogorszonej zagrody wieśniaka, nie pomyślano o zbiorze całkowitym pieśni. Do podziwienia, że Jan Kochanowski wiele pięknej prostoty spod strzechy wiejskiej przenosząc do swoich rymów, nie wpadł na myśl podobną; ona tuż za nim stała. Ona by u Zygmunta Augusta otrzymała hojne wsparcie i stałaby się godnym tamtego wieku upominkiem. Oszczędziłoby się nam przez to czasu i pracy tym trudniejszej i nie byłoby przyczyny narzekać na Marcina z Urzędowa kanonika sędomirskiego *(4), Gizelego archimandrytę kijowo-pieczarskiego*(5), na drużynę Lojolego i na niezrachowany pułk jubileuszowy, którzy z żarliwością wielką deptali to wszystko, co jest dzisiaj celem ciekawości naszej. Obok tych win w zachodniej stronie oddajemy pochwałę mimowolną ruskiemu duchowieństwu. Greccy i unijaccy (jak my zwali) popi byli to bracia swojego ludu modlący Boga w sławiańskim języku **(6), wolni od wyniosłości i kłócenia mieszkańców swoimi reformy, mieli więcej pobłażania i łagodności z tej strony. Skutek to okazał, bo ruskie okolice nieporównanie więcej starych podań zachowały i mnie nauczyły. Na Rusi północnej w końcu XVIII wieku zebrano śpiewy i drukiem ogłoszono. Wydawca chwali ich rozległą jednostajność po wszystkich okręgach, lecz wyższość poetyczną przyznaje małorosyjskim, to jest południowej Rusi pieniom. Zgadzam się na to z przekonania własnego, gdy przez Niepr zajrzałem nieco do połtawskiego okręgu. Powiedzieć jednak trzeba prawdę, że w zbiorze tym dwunastoksięgowym nie widać stałego celu. Starano się bardziej o huczne noty lub kalinuszki posępne niźli o rzecz samę; nieznane osoby tym się trudniły, wyboru żadnego nie zrobiono. Względem szląskich, czeskich, morawskich i węgiersko-sławiańskich, nie znając ich jeszcze, nie mogę nic powiedzieć. Czynię jednak starania. W badaniach starożytności naszej przedstawia się jeszcze osobliwsza okoliczność. Kiedy ją tutaj wyrażę, niejeden będzie wątpliwością, a w pogotowiu i śmiechem przejęty. Szczerze wyznaję, że sam długo byłem w niedowierzaniu. W istocie, jak można przystać na to, aby znaki chluby szlacheckiej, ten pomnik urojonych powieści dla naszych rodopisów, to źródło bezdenne panegiryków dla ojców jezuitów, skazane w dzisiejszej oświacie na niepamięć, żeby mówię herby nasze mogły mieć starożytne i pewne znaczenie. Lecz rzućmy na stronę wszelkie uprzedzenia o tych znakach. One temu nie winne, że ich starano się nie rozumieć i umyślnie bajkami przyćmiono. Nasze zbiory heraldyczne są prywatnym autorów usiłowaniem, lecz nie dziełem urzędowym. W ostatnim zbiorze Piotra Małachowskiego wyrażono koło 10 000 rodzin, a wszystkich herbów, uważając z odmianami tamże wyrażonymi, będzie blisko tysiąca. Jakaż to liczba! Czy podobna jednemu człowiekowi ogarnąć i oznaczyć każdego początek i przyczynę niezmyśloną zacności? W tych księgach umieszczano podług wywodów, jakie komu podobało się napisać dla informacji autora lub z kwerendy po aktach urzędowych, które początku starożytnego szlachectwa nie wyrażają i my tak dawnych składów papierowych nie mamy. Patrząc, co Niesiecki sam w protestacji na końcu tomu IV wyraża o tej starożytności szlachty i herbów, o pochodzeniu ich ze krwi cesarzów wschodnich i zachodnich, od królów aragońskich i książąt sycylijskich, od komesów, a nawet od Olimpu i Oceanu prowadzonym – wszystko to nie zasługuje na żadną uwagę. Niemniej, chorobą zadawnioną jest u nas szukać chluby z rzeczy zagranicznych i dlatego nawet rodowody bardzo częste z Brytanii, Danii, Włoch, Francji i innych krajów. W tej cudzoziemszczyźnie nie mógł już być Słup, tylko Kolumna, Kruk ubrał się za Corwina, Niedźwiedź, ten biedny mąż, za poddanie się swoje żonie wyszedł z czasem na Ursyna. Wata obeznał, się ze Starym Testamentem i przywłaszczył Samsona. Biała gęś zasłyszała o sławie kapitolińskiej i podniosła się na Paparonę, a jasny sokół, ten ptak niegdyś znakomity, dawszy tyle chleba sokolniczym, zawsze będąc oznaką dzielnego mołojca, zniżony na ŚIepowrona. Ten pisze, że Baryczka przybył z Panonii do Węgier, potem do Polski; tamten wyraza, iż rybka herbowna Glaubiczów, Przecławskich i Rokosowskich była jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Zorza z księżycem ma gniazdo swoje nad Renem w zamku Monstern, po sławiańsku Leliwą niby zwanym. Boże stado w Kromerze będące *(7), znać przy zagładzie ubrzędu stada byłego u nas, tą koleją przewrócone w Boże zdarz z dykteryjką w pogotowiu, iż samo dobre życzenie królowi idącemu pod Warnę ten herb i szlachectwo przyniosło dla Szwarca . Wiadomy skutek wyprawy. Król poległ i noga żadna nic uszła; pamiętnie uiściło się życzenie! Jakkolwiek bądź stało się, Szwarc dlatego używał herbu, lecz nie pierwszy, bo on umarł bez potomstwa męskiego, a jednak kilkanaście rodzin używa tegoż samego znaku. Wspomniałem o skutku warneńskiej bitwy. Opłakiwała go długo Polska. Rodopisowie nasi w szczęśliwym widoku wszystko uważając, jakby po tryumfie spod Warny idącego Raka z dyplomatem szlachectwa chcieli ukazać . Niesiecki, we Lwowie piszący, nie widział przyczyny, dlaczego dąb we herbie będący od poprzednika dub nazwany. Wśród podobnego odmętu bajek i gwaru zgadzają się jednak wszyscy pisarze nasi, że były herby u nas za czasów pogańskich, że na pamiątkę przyjęcia chrześcijaństwa krzyżyki tylko dodano, a wyliczenie takowych herbów przez bojaźń sumienną opuszczono. Jeden Wacław Potocki 1696 r. ośmielił się powiedzieć, że herb Łada jest zabytkiem bożyszcza Łady; przecież Niesiecki, często go przywodząc, względem tego zdania milczy i podsuwa natomiast swój wywód historyczny od wsi w lubelskim województwie. Z tego uważać można, że jezuitom naszym bałwochwalstwo było lepiej wiadome, gdy tak stronili od niego, bo i Knapski w słowniku swoim wyrazu „ładna”, „ładność” nie położył, a lelek barbaryzmem, czyli nic nie znaczącym pokazał. Mówiąc o herbach, były one jako klejnoty szlacheckie przez wszystkie wieki troskliwie piastowane, lecz przechodząc przez tyle rąk chełpliwych, łżywych i zabobonnych, w odmiennej postaci okazywały się. Nie powinniśmy gardzić żadnym źródłem wiadomości, zwłaszcza krajowych. Doświadczmy, podnieśmy z nich zasłonę, oddzielmy obce za indygenatami przybyłe i późniejsze podług tablicy Czackiego i podług konstytucji; odłączmy na chwilę krzyżyki jako dodatek gorliwości chrześcijańskiej i wszystkie razem okażmy w rysunku. Wówczas postrzeżemy pewny między nimi układ, pewne podobieństwo i oddziały, tu pojedyncze znaki, tam złożone i jakby całkowite. Tu wszystkie światła niebieskie sławione w pieśniach wiejskich i osnowa nauki tak zwanych czarownic; tu zora Leliwa duże szczastływa, zora Lubowna. Tam korab z Lwami i słupem uwieńczonym u jednych, z dodatkiem leliwy i sokoła u Dziekońskich, ten sam zda się, na którym kniaź Mstisław Swiet Wołodimirowicz płynął po jeziorze Ilmenie do pięknej Lubawy. Dziewki z rozpuszczonymi włosami lub zawojką na głowie*(8) nie będąż to same książnice krakowskie i kniahinie ruskie, widziane na weselu i w naszych czasach? Biały koń na czerwonym tle – nie tenże sam, o którym Sakson Gramatyk w oblężeniu Arkony mowi? Herb pana Zadory – lwia głowa buchająca płomieniami i trzy takież głowy nie przypominająż nam Czernoboha widzianego w Wielkiej Syrbii? Skąd w heraldyce naszej tyle zwierząt i ptactwa, nie odrzucając kota, zająca, świń, jeża, kawek i sroki? Jakież miłostki wprowadziły tyle serc strzelistych i tyle łabędzi? A w inszych miejscach, drzewa, kwiaty, zioła, grzyby, węże, ryby i żaba. Możnaż pomyśleć, aby to wszystko miało oznaczać męstwo, rozum, cnotę i zasługi? Były wprawdzie czasy, kiedy umiano te przymioty na owych znakach wyczytywać i my tak szczęśliwemu omamieniu może najwięcej winni zachowanie tych hieroglifów starożytnych. Z Salustym Jezierskim, gdyby on żył kilką wiekami pierwej, zginąłby nieochybnie nasz zodiak szlachecki. Pewnie, iż w starodrzewiu dawano lub przybierano te znaki za jakąś dzielność i usługę, lecz bez stosunku znaków do osób. Czerpano te rysy z jakiejś księgi, która do nas nie doszła lub z natury wielbionej i zwyczajów sławiańskich, nam także nie znanych . Szkoda, że ustal już duch obrończy szlachectwa i nikt nie myśli o dopełnieniu zbioru herbów przyniesionych do dwunastu komisyj wywodowych w zachodniej stronie Państwa Ruskiego. Heraldyka Północnej Rusi, za cesarza Pawła I wydana, nie zaspokoiła w niczym mojej ciekawości; są jednak ślady, że były pieczęci kruszczowe za Igora, daleko wcześniej przed chrześcijaństwem. Znamiona pogańskie nieochybnie przywalone ciężarem troistego krzyża za Władymira I; nie uratowano ich poznańskim sposobem przez unią z krzyżykami. Stąd też wielki kagan jest na równi z apostołami i w liczbie świętych. Nasz Mieczysław za siedem żon po staremu jeszcze nie odpokutował. W następnych wiekach Ruś dosyć ma pieczęci, lecz na nich nic sławiańskiego. Ziemia, panujący i bojarowie stałych i jednostajnych nie używali herbów **(9). Dziewica z rozczesaną po ramionach rusą kosą, z wieńcem rucianym lub barwinkowym na głowie, sławiona w całej Północy i Południu Rusi, nie miała szczęścia zostać znamieniem swoich czcicieli. Czudo dwugłowne, nie znane Słowakom, przyleciało od Grecji po roku 1490 i siadło nad Mostkową rzeką za Iwana Wasylewicza. Uhry znamienne trzy rzeki i sześć lelij przewrócili na insze liczby i postać. Sprawiedliwie powiedział nasz Mikołaj Rej: „Świat ten dziwnie się kołysze w swoich sprawach”. Litwa, przyjmując wiele od Rusi w czci bogów, pismach i mowie urzędowej, jeszcze na pieczęciach Witowda Wielkiego i chorągwiach pod Grunwaldem ukazywała znamię takowe: \__/-|-\__/. Zepsuła go z czasem i wcale zaniechała. Zrcadlo słavneho markrabstvi moravskeho, w Olomaucy 1593, było księgą dla mnie pomocną. Czego w polskiej heraldyce znaleźć nie mogłem, a mocno życzyłem w stosunku do śpiewów wołyńskich, w tym to Zwierciedle zyskałem. Nie znam jeszcze heraldyki czeskiej i uherskiej, rodzin właściwie sławiańskich. Hospodarowie, wojewodowie mołdawscy, władnący brzegami sławnego u nas Dunaju, rządząc krainą starego Bohdanu, używali w dyplomatach hołdowniczych Polszcze pism i mowy sławiańskiej. W kilku aktach w Sybilli puławskiej będących z XV wieku i XVI widać stałe używanie na pieczęci wielkiej turowej głowy między Leliwą. Bojarowie w tym kraju dotąd są w prostocie sławiańskiej i powierzchowności tureckiej. Wszędzie można by coś znaleźć po otrząśnieniu cudzych pyłów i śniedzi. Wiele pochodni w ręku szlacheckich zgasło i to jeszcze pierwej, nim pomyślano o ich uczczeniu. Trzeba przeglądać cerkwie, kościoły, cmentarze lub po archiwach stare oryginały. Niezmierna praca! Lekki dowcip z przestrachu od niej uleci, bo tu krótkości nic folgować nie można. Trzeba długo mozolić się kwoli starym wiekom i naszym obyczajom i nieraz nakoźlić czoła. Zabezpieczmy przypadkowe i dość częste odkrycia z ziemi, te różne małe posągi, obrazki i narzędzia kruszczowe, naczynia, garnki z popiołami. Zliczmy i poznajmy wymiarem dokładnym wszystkie potężne mogiły, które na cześć jednej osobie sypane samotnie wieki przetrwały. Ochrońmy od zniszczenia w podziemnych pieczarach wykute na skale pisma, nam większą częścią nieznane. Zdejmijmy plany z położeń miejsc zaleconych znakomitością starodawną dla objaśnienia starego sta, nie dozwalając żadnemu uroczysku pójść w zapomnienie. Poznajmy wszystkie nazwiska, jakie lud wiejski, czyli jego lekarki w różnych stronach dają przyrodzeniu. Zbierzmy, ile można, śpiewy i herby starożytne, opisujmy celniejsze obrzędy. Wnieśmy to wszystko do jednej księgi, a przekonamy się niewątpliwie i o pochodzeniu naszym z Inąd, czyli Indostanu, i poweźmiem milsze wyobrażenie o naszych przodkach. Złączmy ich naukę V wieku z oświeceniem i wdzięcznością wnuków w XIX wieku już odzywających się. Nie zamierzałem sobie nigdy przed zebraniem wszystkich zapasów wcześnie o tym pisać. Skreśliłem tylko niektóre myśli, wyjęte z czteroletniej mojej wędrówki i pracy kwoli dalszego jej przeznaczenia. Postawiwszy siebie myślą za dziewięciu wałami wieków oddalonych, przed obliczem osiwiałej i poważnej brody naszych przodków nie mogłem już mówić bez pewnej czci dla nich i, jakby w ich imieniu, bez pewnej śmiałości, która wspierając się na rzetelnej prawdzie, ze skutków dotykalnych wywiedzionej, duszy północnej zawsze powinna być znamieniem. (Pisałem w Sieniawie nad Sanem 1818 r. w miesiącu marcu).

Przypisy *

Przypis 1
* Mikołaj Rej z Nagłowic w swych rymach chwaląc panów Czarnych Pawłów z rozumu, cnoty, męstwa i udatnej postawy, które były własnością całej ich rodziny, na dobitkę tych pochwał po staroświecku tak kończy:
„A za ich obyczajmi i za ich sprawami
Mógłby właśnie ich każdy zwać Koniakowkami”.
W godowniczych śpiewach ruskich kowalczyki i kowalenki kują konie panu staroście weselnemu, któremu swanienka czyli swacha daje podkowy złote i srebrne z uchnalami takimiż. Oto i przyczyna, dlaczego u nas tyle herbów napełnionych podkowami. Zawsze one wyrażają dobrego junaka i Niesiecki na wielu miejscach toż samo mówi.
Męstwo, wytrzymałość i zręczność w prowadzeniu wojny długo porównywano u nas z przyrodzeniem wilka. Pamięć tego zachowała się w pieśni o pochodzie na Połowców Igora kniazia siewierskiego. I Niesiecki w Koronie Polskiej [t. I-IV, Lwów 1728-1743] kilka takich przykładów umieścił: „Eleazar albo zwyczajnym na Rusi językiem Olizar (Jelisar) na jedno oko ślepy, atoli wielki wojownik, gdzie żadnej o sobie nie dając wieści, Tatarów napadł i szczęśliwie raził; stąd już ślepy, już głuchy Wołczok zwano go”. T. II, str. 424 i t. III, str. 453. Wilk Mazowiecki, człowiek znaczny. T. III, str. 234. Przodek Ługowskich Wilkiem nazwany, który mężnie wojował pod Leszkiem Czarnym z Litwą i Jaćwieżą i w nagrodę zasług wieś Ługi otrzymał. T. III, str. 184. Jan ze Strzelec herbu Grzymała, arcybiskup gnieźnieński, mąż wielki, poważany od Kazimierza Wielkiego i wykonawca jego ostatniej woli, Suchym Wilkiem był nazwany. T. II, str. 335. „Wilk mu za uchem wyje” – było u nas przysłowie; także: „Biega jakby z wilczą skórą po kolędzie”. Tysiące podobnych przenośni było w naszej mowie, zbogacała się ona znajomością i obrazami przyrodzenia, które służyło za wielką księgę naszym przodkom. My od nich daleko odstrzeliwszy się, wszystkiego zapomnieli i wszystkiego postradali. Dwadzieścia lat należało walczyć naszym, aby odzyskać straconą ojczyznę; nie mniejszych może trudów potrzebować będzie przywrócenie narodowości w mowie naszej. Zgorzkła obca słodycz bez miary używana. Czuć się już daje utęsknienie do prostych i ojczystych pokarmów. Zbierzmy je skrzętnie, a czas, sprawca wszystkiego, może wyda nam nowego Bojana, który do wygładzonej dziś mowy przydając starożytne obrazy i zwroty stanie sie twórcą narodowej oryginalności.

Przypis 2
‚ Miło dla nas byłoby za jednym razem okazać ten tryumf sławiańskiej mowy, gdyby ta rzecz nie zawierała się w ogólnym jej prawidle składania i mnożenia wyrazów. Tak wszystko poszło na niewiadomość, że chcąc jednę rzecz objaśnić, trzeba całą, tak nazwę, machinę poruszyć. Wszelako można przeświadczyć się o tym i ze słownika p. Lindego pod wyrazami: czoło, wiek i człowiek.
W Powieści o Mstisławie I Wołodimirowiczu, sławnym kniaziu ruskim, w nader starożytnym rękopiśmie znajdzionej, widziemy wielkiego posadnika Gostomysła Burywoicza. „Umom swoim on wieki obnimał” – to wyrażenie dosyć jest późne, bo z XII w., lecz razem jak jest wysokie, jak przypomina prawodawców mowy sławiańskiej? Trzeba być obcym, nie należącym do naszego plemienia i być tak pozbawionym wszelkiej wiadomości w tej mierze, aby jak Rulhiere, słabo chwyciwszy się za wyraz cerkiewny rab (oznaczający po sławiańsku i rusku służebnika, a po rosyjsku dziś niewolnika), mógł rozumować, że w tym kraju człowiek i niewolnik jednako nazywa się. Gdyby powiedział, że dzieci: rabiata często mianują się od rodziców, byłoby prawdą i świadectwem, jaka jest przyrodzona zwierzchność rodziców i uległość dla nich dzieci przez ten wyraz bez granic oznaczona .

Przypis 3
* W książce, acz późno pisanej: Aquila Polono-Benedictina… [Kraków 1663, s. 119 nn.] i w miejscowej legendzie: Krzyż Święty na Swiętney górze Swiętokrzyskiey, Łysiec nazwaney… przez X. Marcina Kwiatkiewicza… w Krakowie 1690.

Przypis 4
*Ten człowiek, zostawiwszy pamięć po sobie w napisanym Herbarzu polskim, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych… MDVC roku wydanym, obok tego ujmuje w rękę bylice (czarnobyl, artemisia) i tak każe: „Tego obyczaju pogańskiego do tych czasów w Polsce nie chcą opuszczać niewiasty, bo takież to ofiarowanie tego ziela czynią, wieszając, opasując się nim. Święta też tej diablicy (Dianny) święcą, czyniąc sobótki, paląc ognie, krzesząc ognia deskami, aby była prawa świętość diabelska; tamże śpiewają diabelskie pieśni plugawe tańcując, a diabeł też skacze, raduje się, że mu krześcijanie czynią modłę a chwałę, a o miłego Boga nie dbają, albowiem w dzień św. Jana wieśniaków przy chwale miłego Boga żadnego nie będzie, a około sobótki będą wszyscy czynić rozmaite złości” [Kraków 1595, s. 32].
Ten pogrom doścignął swojego celu i odnawia się jeszcze przez bolesne kije u spodu Góry Świętokrzyskiej. Dogorywają już w naszych oczach niewinne sobótki, pełne starożytnej tajemnicy i pełne przyjemności w rymach Jana Kochanowskiego. Ta chęć zacięta na wygnanie gościa sławiańskiego (ognia) i do tego stopnia ścieśniona swoboda utrudzonego kmiotka, że w naszym wieku polerowanym nikogo nie obchodzi, rzecz także dziwna.

Przypis 5
* Ten kapłan wydał w sławiańskim języku Sinopsis ruskiej historii 1679 r. Przytoczmy własne jego słowa, co mówi o „idolech” (bałwanach sławiańskich) na stronie 46: „Tohożdie Kupała (sobótka) boha, ili istinnieje biesa i do siele po niekiim stranam rossyjskim jeszcze pamiat’ dierżytsia, najpacze w nawieczeryi rożdestwa światoho Joanna Krestitiela, sobrawszesia w wieczer junoszy mużeska, diewiczeska i żenska połu, sopletajut siebie wieńcy ot zielja niekojeho i wozłahajut na hławu i opojasujutsia imi, jeszcze że na tom biesowstwiem ihraliszczy kładut i ohń i okrest jeho jemszesia za rucie, nieczestiwo chodiat i skaczut i pieśni pojut, skwiernoho Kupała czasto powtorajuszcze i czerez ohń preskaczujuszcze, samych siebie tomuż biesu Kupału w żertwu prynosiat. I innych diejstw djawolskich mnoho na skwiernych soboryszczach tworat, ich że i pisati nie lepo jest.
Jak nasz Marcin i ten Gizeli w opisaniu jednego obrzędu zgodzili się z sobą – łatwo jest widzieć. Gizeli w dalszej mowie o kolędzie jako starej przynęcie diabelskiej powstaję mocno na tura-szatana, używanego do zabaw kolędnych. Biedny zwierz! Nie dość, że go do szczętu wygubiło nasze niegospodarstwo, trzeba jeszcze, żeby i do piekła był skazany. Taka kolej! Ani myśleć o błogosławieństwie.

Przypis 6
** Na wspomnienie ojczystego języka nie można nie wydać ciężkiego westchnienia, że my Polacy w całym istnieniu (można policzyć dziesięć wieków) nie używaliśmy różnymi czasy własnej mowy, zaledwo dwa wieki, w obliczu zaś Boga i głów uwieńczonych – nigdy. Prawda, że ta wina jest w obłędach całej Europy, lecz Słowaka bynajmniej to nie pociesza. Przebóg, wpadliśmy w morze, które nas przejęło słonością i dech wolny zatamowało.

Przypis 7
* W księdze Henrykowi Walezemu przeznaczonej: De situ et Gente Polona, gdzie wyliczał herby polskie wielkimi głoskami i w nich Boże stado jaśnieje.

Przypis 8
*Ubiór białogłowski na wsi różne ma nazwiska; w Statucie litewskim: sierpanek i namiotka, które między Nieprem i Bugiem dobrze są znane; nad Donem i Sanem: zawojka, zawitie, wieczneje pokrytie. U rodopisów naszych cudownie wyszedł ten ubiór na chrzestną chustkę, chociaż nigdy nie chrzczono nikogo między rogami jelenimi. Starzy chrześcijanie takiej wystawy nie znali. Nazwisko zaś: Nałęcz poszło od szlachcica tego imienia, jak to można widzieć pod tym i wielu innymi herbami.

Przypis 9
**W zbiorze dyplomatów pod napisem: Sobranije gosudarstwiennych gramot i dogoworow, czast’ I, Moskwa 1813, można o tym zupełnie przeświadczyć się. W tym przybieraniu dorywczych znaków zaledwo cztery dają się postrzegać: pieczat’ kniazia Konstantinowa Dmitriewicza 1423 goda, pod nr 41 i 1428 goda, pod nr 44: toże pieczat’ kniazia Dmitria Juriewicza (Szemiaki) 1440, pod nr 59, co dają niektóre podobieństwa przedmiotów sławionych w śpiewach wiejskich. A na pieczęci księcia Możajskiego 1435, pod nr 46, falco supra lapidem, jak w heraldyce morawskiej opisuje się i jak nasze nimfy wiejskie spominają gniazda sokole na wysokich skałach. Czwarta jeszcze pieczęć kniazia galickiego młodszego Dymitra Juriewicza roku 1433, nr 50, zdaje się wyrażać naprzeciw księżyca młodą żonę podług nucenia w Czerwonej Rusi:

Postawlu ja swiczenku
Na protiw misiaczenka,
Czy budu ja tak jasnaja,
Jak misiaczenko jasnyj.
Postawlu ja Swekoronka
Na protiw moho Batenka,
Czy bude tak miłyj.
Jak mij Batenko ridnyj.
Hanyły mini Iude:
Złyj Swekoronko bude,
Ja toho ne sluchata,
Ridnym Batenkom zwała.

18.11 – Kwiaty pod Tęczą w Warszawie i obrzydliwa, antychrześcijańska krucjata w Telewizji Republika. Nadal zbieramy podpisy pod Listem do papieża Franciszka!

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 18 Listopad 2013

Rubens-Landscape.with.Rainbow1632-1635Obraz Petera Rubensa z podwójną Tęczą 

Chciałbym tutaj podziękować wszystkim osobom które podpisały się dotychczas pod naszym Listem do papieża Franciszka. Zbieramy nadal podpisy. Wiem, że podobna akcja miała miejsce na Fecebooku i że trwa jeszcze dzisiaj.   Nie wyznaczamy ram czasowych tego zbierania, ale oczywiście kiedy aktywność na stronie slowianskasprawa.pl zacznie zanikać wydrukujemy ten list i przedłożymy na ręce adresatów. Wierzcie mi, że oni go dostaną do rąk własnych i że nam odpowiedzą – w ten czy w inny sposób. Odpowiedzi możemy być pewni. Inna rzecz jaka ona będzie. Dziękujemy tym wszystkim, którzy już się podpisali i zachęcamy tych, którzy się wahają. List z adresem mailowym i linkiem zamieszczam na końcu niniejszego artykułu. A ten artykuł dedykuję tym właśnie osobom, które nie są pewne czy powinny ten List poprzeć czy też nie podpisywać.

Szanujemy zdanie tych wszystkich, którzy są zdecydowani nie podpisywać tego listu mimo, że Rodzima Wiara i Słowiańska Sprawa leży im na sercu. Mamy świadomość, że nieustanne wyciąganie ręki do kogoś, kto uczynił Nam Słowianom i Nam Poganom tak wiele złego i czyni to nieustannie nadal, jakby był nieświadom, albo jakby czas się zatrzymał w średniowieczu, a z lekcji wieków i z poprzednich czynów nie płynęła  żadna nauka, może wzbudzać wewnętrzny opór i poczucie zwykłego zmęczenia. Rozumiemy taką postawę i nie namawiamy Tych Przekonanych.

Chcę wam powiedzieć jednak Tym Niezdecydowanym, dlaczego powinniście to zrobić. Przeczytajcie poniższy artykuł i uczyńcie jak wam dyktuje sumienie.  

IMG_3383

Czy następnym wezwaniem Gazety Polskiej Codziennie i Telewizji Republika będzie zakaz produkcji i spożywania takich ciastek w niedzielę i święta a także w dni powszednie, bo one się panom intelektualistom katolickim „źle kojarzą”? I czy panom się rzeczywiście wszystko musi kojarzyć z czynnościami seksualnymi?

Niedzielny wieczór 17 listopada, Telewizja Republika  – spektakl nienawiści do Tęczy, czyli widowisko antychrześcijańskie!

W ramach relaksu po podróży z Bieszczad do Krakowa 17 listopada, w niedzielny wieczór zasiadłem sobie, jak nigdy,  bezmyślnie do telewizora. Myślałem, że odpocznę. A może ktoś tam powie coś mądrego i ciekawego. Włączyłem Telewizję Republika. I…. oniemiałem!

W czasie najwyższej oglądalności (20.00 – 22.00) czterech wziętych prawicowych publicystów z Rafałem Ziemkiewiczem na czele rozsiadło się wygodnie na ławach i rozpoczęło wiwisekcję Marszu Niepodległości i incydentów jakie mu towarzyszyły. Po krótkiej chwili kiedy wydawało mi się, że doczekam się jakichś rzeczowych wyjaśnień na temat sprawców zamieszek – marginalnych to fakt – ale jednak zamieszek, usłyszałem pierwsze inwektywy płynące pod adresem „adoratorów Tęczy na placu Zbawiciela”. To co działo się dalej przez bitą godzinę przypominało publiczne lżenie symbolu Tęczy i wszystkich tych ludzi, którzy się z nim identyfikują. Czego tam nie było: wyszydzanie, poniżanie, kpina, płaskie podłe ataki na jakąś piosenkarkę, która poważyła się złożyć kwiaty pod spaloną Tęczą. Oj dostało się biedaczce. Określono ją zdaje się amebą, czy też celebrytką o ustach ukwiału. Słuchałem i patrzyłem i nie mogłem uwierzyć. Znacie mnie z ostrych sądów na temat pop-propagandowych mediów takich jak Polsat, TVN, TVP czy Gazeta Wyborcza, ale muszę powiedzieć, że z takim spektaklem otwartej nienawiści i pogardy dla innych ludzi o odmiennych poglądach nie zetknąłem się nigdy w tych stacjach, nawet w najbardziej skrajnych ich programach takich jak Szklanym Okiem.

Z ekranu rozgrzeszano oczywiście ten atak na Tęczę, mało poświęcając uwagi czemukolwiek innemu, twierdząc że to Tusk jest winien, że do spalenia Tęczy doszło bo nie postawił tam policji w odpowiedniej liczbie.Oczywiście, ze nieobecność policji była prowokacją – zwłaszcza pod squotem, gdzie mogła się polać tak potrzebna propagandzie krew. Jednakże rozgrzeszanie tłumu z burd i podpaleń i tłumaczenie, że winna jest nieobecna policja brzmi w ustach katolika co najmniej dwuznacznie. Bo czyż nieobecność policjanta zwalnia katolika z przykazania nie kradnij i nie zabijaj?

A co by było gdyby pod Tęczą policja była? Już widzę reakcję zamaskowanych bojówkarzy w pochodzie na kordon policji wokół Tęczy. Już widzę  jak 100 000 DEMONSTRANTÓW SPOKOJNIE PRZECHODZI KOŁO TEGO MIEJSCA otoczonego przez policję, w trakcie zadymy z zamaskowanymi bojówkami.

Jest dla mnie oczywiste, że gdyby policja była pod ambasadą Rosji to nikt by tam nie podpalił niczego. Natomiast nie wiem dlaczego katoliccy intelektualiści tacy jak Rafał Ziemkiewicz, uważają, że jeśli policji nie ma bo jakiś tam Tusk nie wystawił jej, z jakimś tam Sienkiewiczem, to katolickiemu tłumowi wolno wtedy palić czyjeś symbole. Czyjekolwiek by one nie były – Cyklistów, Serowarów, buddystów, islamistów czy Chińczyków.

Spalili, bo nie było policji! – krzyczeli jeden przez drugiego czterej komentatorzy z ekranu, spalili bo to skandal umieścić taki symbol homoseksualny na placu Zbawiciela. I znów zaczynało się najeżdżanie na symbol, wykpiwanie, opluwanie, zajadłe sarkastyczne i niby dowcipne a właściwie żenujące komentarzyki i przycinki. Panowie tak się zapiekli w „przypieprzaniu homoseksualnemu wrogowi”, że zupełnie się zapomnieli. A przede wszystkim zapomnieli czym jest Tęcza według ich własnego kanonu religijnego, którego są wyznawcami. Nienawiść kipiała jednak wszystkimi porami skóry a adrenalina najwyraźniej spowodowała u dyskutantów pomroczność jasną.

Nie przypuszczałem, że owi publicyści TV Republika, których miałem za erudytów, są aż takimi nieukami, że nie wiedzą czego symbolem jest Tęcza według Biblii! Nie sądziłem, że w zacietrzewieniu i zaślepieniu nienawiścią  zaatakują Święty Znak Własnego Boga!

Chcąc być gorliwymi przedstawicielami Nowej Ewangelizacji, czyli Nowej katolickiej Krucjaty przeciw Innowiercom i Niewiernym oraz wszelkim symbolom innej wiary, religii, czy systemu jakichkolwiek odmiennych od katolickich wartości,  poglądów, posunęli się ci panowie jak sadzę bezwiednie i mimowolnie, w zaślepieniu, które nabyć musieli z kościelnych ambon podczas niedzielnych kazań, wręcz do antychrześcijańskich wybryków, do obrażania własnej wiary. To było po prostu niewiarygodne co się lało wraz z nienawiścią do ludzi o odmiennych wizjach świata, z ekranu mojego telewizora.

Początkowo byłem zły, że tak depczą Moją Tęczę, Tęczę Kogokolwiek, choćby ten Ktokolwiek to był jeden jedyny „mały żydek” który w nią wierzy. Piszę „żydek” a nie „murzynek bambo”, bo to oni przecież mówiąc o sobie, że są duchowymi żydami w istocie do Żydów pałają największą nienawiścią, czego liczne dowody przez wieki dawali nie raz. Potem jednak pomyślałem, że przecież Tęcza jest w Biblii bardzo ważnym znakiem Boga.  I zrozumiałem, że oto Świadomość Nieskończona wlewa im ten bełkot do głów prosto z głębin Kosmosu, w których istnienie oni jako wyznawcy Płaskiej Ziemi, po prostu nie wierzą. A raczej jeszcze inaczej. Świadomość wyciąga z nich ten cały WDRUK jakim ich nasączono od dzieciństwa do pełnej dojrzałości w trakcie ewangelizacji, i ten wdruk każe im ona owa Nieskończona Mądrość zaprezentować nam wszystkim, całemu światu,  w telewizyjnym spektaklu Tolerancji dla Milionów, i każe im ośmieszać siebie, ośmieszać swoje własne znaki, ukazuje ludziom ich własne wdrukowane, prawdziwie zapiekłe, szowinistyczne, obrzydliwe wnętrze. Że ona czyni to z nimi po to, żeby każdy kto myśli mógł dostrzec z kim naprawdę ma do czynienia i czym są ich gładkie słówka o tolerancji i równości, o demokracji i równouprawnieniu.

Nie sądziłem, że tak się będą pastwić nad tym chrześcijańskim znakiem, że tak się zacietrzewią a przede wszystkim, że popiszą się aż takim zaślepieniem w swoim ataku, że zapomną o biblijnych korzeniach Tęczy, jako znaku Boga. Pomijam fakt, że to biblijne użycie Tęczy to jest  przywłaszczenie znaku pogańskiego. Pomijam, bo 90% chrześcijaństwa to takie właśnie „przywłaszczenie” . Nie mam o to pretensji, że nowa religia przejmuje od starszej symbolikę i  my Rodzimowiercy Słowiańscy chętnie się nią z nimi dzielimy, z Chrześcijanami, z Islamistami, z Hinduistami, Buddystami – tak jak dzielimy się z nimi chętnie starym pogańskim znakiem krzyża, który chrześcijanie przyjęli za swój. Jest nam miło z tego powodu, że ten znak okazał się na tyle głęboki i nośny i trwały, że jest niezniszczalny.

Ale nie jest nam miło, kiedy pali się Tęczę, bo to jest także inny nasz znak. I nie jest nam miło, kiedy palą ją katolicy, którzy palili na stosach innowierców, palili ich domostwa, palili ich kościoły, palili święte gaje. Nie jest nam też miło, kiedy ktoś usiłuje Tęczę zawłaszczyć wyłącznie dla siebie – jak Homolobby. Ale do nich także nie mamy pretensji o to, że ten prastary symbol wzięli za swój znak – jest nam miło, że okazał się on nośny i trwały i że jest niezniszczalny.

Dziwi mnie i przeraża, że podobno inteligentni publicyści katoliccy dają milionom widzów taki pokaz ksenofobii i szowinizmu, zaślepienia i ciemnoty, pokaz braku wiedzy i głupoty. Dziwi mnie że czynią publicznie spektakl takiej nienawiści do odmienności. Dziwi jeszcze bardziej, coś co uznałem za szczyt samozaprzeczenia. Bo czy to nie jest głupie naśmiewać się z kogoś, że pod spaloną Tęczą zbuduje kapliczkę i będzie uprawiał kult podobny do tego spod pałacu prezydenckiego?

Grupy zamaskowanych ludzi jakie zrobiły wypad na squot przy Skorupki wywodziły się z szeregów Marszu Niepodległości, a nie spadły z Księżyca, ani nie wysypały się z Tęczy. Czy naprawdę panów z TV Republika nie interesuje kim oni byli? Jakie kręgi reprezentują? Nie warto tego dochodzić? A ja sądzę że to jest sedno sprawy. Bo tam na końcu tej odkrytej prawdy poznamy prawdę o źródłach ich inspiracji do palenia Tęcz i innych symboli. Do usuwaniu Świętowitów z przestrzeni publicznej. Do obcinania głów czyimś świętym figurom. Do zawłaszczania Świętych Gór wyłącznie dla krzyża rzymskiego, dla rzymskiej szubienicy. Gdyby panowie przed spektaklem niedzielnym w TV Republika przeczytali kilka zdań z Wikipedii to być może nie doszło by do tej publicznej kompromitacji, czy też odsłonięcia własnego wnętrza.

t 1361286713-rainbow

Tęcza w religii i mitologii

Tęcza zajmuje dość znaczące miejsce w mitologii i legendach, najprawdopodobniej z uwagi na jej piękno i trudność w wyjaśnieniu tego zjawiska.

  • W mitologii greckiej tęcza była utożsamiana z drogą, jaką pokonywała posłanka Iris pomiędzy Ziemią i Niebem[11]. W mitologii chińskiej tęcza była szczeliną w niebie zamkniętą za pomocą kamieni i pięciu (lub siedmiu) kolorów przez boginię Nüwa. W mitologii hinduskiej tęczę nazywano Indradhanush, co oznaczało łuk Indry, boga błyskawic i grzmotów. W mitologii skandynawskiej używano nazwy Bifröst – był to most łączący światy Ásgard (bogów) i Midgard (ludzi). Irlandzki leprechaun chował garnek złota na końcu tęczy – czyli w miejscu niedostępnym dla żadnego człowieka (ponieważ tęcza nie występuje w konkretnym miejscu, a jej pojawienie zależy od pozycji samego obserwatora).
  • W Biblii tęcza jest symbolem przymierza pomiędzy Bogiem i człowiekiem, jest obietnicą złożoną przez Boga Jahwe Noemu, że Ziemi nie nawiedzi już więcej wielka powódź (Stary Testament, Rdz 9,13). Tęcza stała się nawet symbolem ruchu w judaizmie zwanego B’nei Noah. Członkami B’nei Noah są nie-żydzi, który kontynuują drogę wielkiego przodka jakim był Noe. Ruch ten ma korzenie w tradycji żydowskiej, a szczególnie w Talmudzie.
  • Według mitologii Aborygenów, świat narodził się z „tęczowego węża”, natomiast w słowiańskiej, płanetnikiem mógł zostać człowiek „wciągnięty do nieba przez tęczę”.

Tęcza w literaturze i sztuce

Tęcza jest często podmiotem utworów literackich i dzieł sztuki, malowali ją m.in. Peter Paul Rubens i George Inness (zobacz też skrót do Wikicytatów po prawej stronie). Jak wspomniano powyżej, tęcza wspomniana jest w Biblii – Biblia Gdańska, Stary Testament, Księga Rodzaju, Rozdział 9 (hebr. קשת qeszet):

[…]
12 Tedy rzekł Bóg: To jest znak przymierza, który Ja dawam między mną i między wami, i między każdą duszą żywiącą, która jest z wami, w rodzaje wieczne.
13 Łuk mój położyłem na obłoku, który będzie na znak przymierza między mną, i między ziemią.
14 I stanie się, gdy wzbudzę ciemny obłok nad ziemią, a ukaże się łuk na obłoku:
15 Że wspomnę na przymierze moje, które jest między mną i między wami, i między każdą duszą żywiącą w każdem ciele; i nie będą więcej wody na potop, ku wytraceniu wszelkiego ciała.
[…]

Tęcza jako symbol

Statek organizacji Greenpeace nazywa się Rainbow Warrior („Tęczowy Wojownik”). Został tak nazwany na cześć legendy Tęczowych Wojowników z plemienia Indian Kri, wedle której: Kiedy świat jest chory i umiera, ludzie powstaną jak Wojownicy Tęczy…[12].

Tęczowe Zloty są zlotami hipisów, którzy zbierają się z misją głoszenia idei pokoju, miłości, wolności i wspólnoty. Rainbow Family („Rodzina Tęczy”) to nazwa jednego z ruchów posthipisowskich.

W ostatnich latach tęczowa flaga została przyjęta jaka symbol międzynarodowej społeczności LGBT. Różne kolory na fladze reprezentują różnorodność środowiska LGBT. Wcześniej tęczowa flaga została użyta w niemieckiej wojnie chłopów w XVI wieku jako symbol nowej ery, nadziei i socjalnych zmian. Tęczowe flagi były również używane: jako symbol pokoju (zwłaszcza we Włoszech), reprezentowały terytoria imperium Inków oraz niezależnie społeczności Druzów na Bliskim Wschodzie i Żydowski Obwód Autonomiczny na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

WhereRainbowRises

Tęcza -Denga – Raduga, jako Bogini Wiary Przyrodzonej Słowian

DENGA

Jej przydomki są rozpowszechnione po całej Słowiańszczyźnie. Jest także nazywana Wiedernicą, towarzyszką Wiodry-Pogody. Miano Duga-Daugawa (Długa) nawiązuje do jej wydłużonego kształtu, gdy jako siedmiobarwny wąż lub wstęga pokazuje się na niebie. Do tego samego nawiązują przydomki Wąsa-Wasa i Wstęga.

Postacie-wcielenia (równe miana): Tucza, Duga, Wąsa-Wstęga

Inne nazwania jego osoby (przydomki): Węża, Tęga, Tęcza, Wiedernicą, Długa, Daugawa, Wasa, Tuga, Raduga, Ratęga, Wielka Wężyca Światła Świata, Tuka, TułaPani Maści, Władczyni Barw Świata.

Zajmowany krag: Szósty Krąg

funkcja (zakres działania):Maluje ziemię i każdą rzecz na niej a także we wszym świecie na różne kolory. Wspomaga Płona i jego Płanetniki oraz Śląkwę i Perperunę w tuczeniu chmur (tucz) wodą, którą wypija z rzek i jezior.

ród: Warowie (Żgwiowie)

pochodzenie:Córka Swaroga, Swary i Dabogi

narzędzia czarowne – oznaki władzy: Siedmiobarwne Skuducze – instrument malujący nie tylko dźwiękiem, ale i barwą. Jest on zwany przez Południowych Słowian również Multanami.

Pomocnicy (Stworze – bogunowie): bogunowie Świetliki (Kwiat Paproci)

Denga clip_image002

Denga Wąsa-Wstęga

Znaczenie mian i imion oraz przydomków, i ważniejsze pojęcia wywodzone z jego miana:

Dengę (Dęgę) nazywają Tuczą, Dugą albo Wąsą-Wstęgą. W tym ostatnim imieniu brzmi człon -tęga identyczny z przydomkiem Tuga (Tucza, Tuka), czyli tęga, tłusta. Tęga, znaczy również „będąca w ciąży”, ciężarna (gdy bogini nosiła potomstwo Lela miała wyjątkowo wielki brzuch). W kręgu określeń wywodzących się od pojęcia tuczy są takie wyrazy, jak: tłoka – wspomaganie, praca wspólna, tłocza – tłoczenie, pompowanie (Denga wtłacza w siebie wody jezior i wznosi je w chmury). Stąd w niektórych okolicach lud z czasem przeniósł imię bogini na chmury deszczowe, burzowe i gradowe, nazywając je tuczarni. Tęga znaczy również ciążąca ku czemuś, komuś, tęskniąca, spazmująca, ciągnąca się, ciężka. Także określenie Tuła (znane w niektórych okolicach) oznacza Tęczę – boginię chodzącą po niebie, przemieszczającą się, zmieniającą miejsce. Określenie to jednocześnie podkreśla żeńskie cechy jej płci, tuł bowiem to kołczan (pojemnik na strzały). Zwraca uwagę nawiązanie do wyrazów: teszny – tęskny, nudny, ciszny cichy, milczący, smutny, które to słowa wywodzą się ze wspólnego rozdwajającego się pnia w równoległe znaczenie – teszit sa – cieszyć się. Główne miano bogini nawiązuje do prastarego rdzenia deg, gdzie także teł – tło, tlić – żarzyć się, pochodzącego z czasów Wspólnoty Ludów, a oznaczającego ogień, jasność, jaskrawość.

Wojciech Cejrowski do prokuratury?

Kampania Przeciw Homofobii złożyła na Wojciecha Cejrowskiego doniesienie do prokuratury. Poszło o wywiad z podróżnikiem opublikowany w „Newsweeku”, w którym stwierdził on, że „należy palić takie pomniki (tęczę z Pl. Zbawiciela)”. – To są słowa skandaliczne i oburzające – mówi Onetowi Mirosława Makuchowska wiceprezeska KPH.

 Wojciech Cejrowski Foto: Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

W ocenie KPH Wojciech Cejrowski swoimi wypowiedziami nie tylko „wielokrotnie obraża osoby LGBT”, ale także nawołuje do popełniania przestępstw oraz publicznie je pochwala.

Dowodem na to wedle KPH jest cytat z Cejrowskiego. – (…) „Należy palić takie pomniki (tęczę z Pl. Zbawiciela w Warszawie – red.), należy je zwalczać wszystkimi sposobami, nielegalnymi również, gdyż to jest bluźnierstwo przeciwko Bogu. Amen”.

Portal Niezależna.pl, Telewizja Republika, jak i całe to środowisko z nim związane, niestety popiera takie zachowanie Cejrowskiego i przyzwala na nie,  najwyraźniej i oni toczą jakąś Falangistyczną Krucjatę.

Oto wypowiedź Cejrowskiego dla Newsweeka:

„To plac Zbawiciela i jeżeli Gronkiewicz-Waltz chce pederastom stawiać pomniki tęczowe, to niech sobie poszuka placu Unii Europejskiej, tam to postawi, bo tam narodowcy nie przyjdą nawet siku zrobić. Nieroztropne było stawianie przed świątynią katolicką pod wezwaniem Chrystusa Króla Zbawiciela pomnika grzechowi sodomskiemu. I tu jest winowajca. I należy palić takie pomniki, należy je zwalczać wszystkimi sposobami, nielegalnymi również, gdyż to jest bluźnierstwo  przeciwko Bogu. Amen” – mówił Cejrowski w „Newsweeku”.

Trudno mi sobie przypomnieć równie głupią wypowiedź od czasów zakończenia PRLu. Czy Cejrowski za dużo nasłuchał się jakichś egzorcystów z tego batalionu skierowanego ostatnio z Watykanu do Polski? W ten właśnie kontekst wpisuje się nie tylko akcja usuwania przedchrześcijańskich rzeźb i znaków Słowian i Polaków z przestrzeni publicznej w Polsce, ale w ogóle ultrakatolicka krucjata do usuwania jakichkolwiek innych znaków, które są niezwiązane z katolicyzmem. W ten kontekst wpisują się akty wandalizmu i zakulisowe działania zmierzające do usunięcia posągów Świętowita, głównego boga Wiary Przyrodzonej Słowian i innych figur, albo obiektów pogańskich, z wielu miejsc w Polsce (Augustów, Myszków, Bytów, Choroszcz, Dobczyce, Joście, Przytok, Kluki, Kraków, Ślęża). Aktów tych dopuszczają się bez wątpienia katolicy. Ich umysły zaś opanowane są przez hasła i przez slogany głoszone przez takich pseudointelektualistów jak ci z Telewizji Republika, którym w niedzielny wieczór przewodził Rafał Ziemkiewicz oraz takich „podróżników” jak Wojciech Cejrowski, który dał popis iście katolickiej tolerancji religijnej wyśmiewając buddystów  filmując się w ich świątyniach podczas poklepywania świętych figur ich bóstw – symboli religijnych. Raczył wygłaszać wtedy kpiące, cyniczne komentarze na temat ich religii, kiedy kamera ujmowała ich za jego plecami w kolorowej koszuli. Ta ogólna postawa wrogości Polaków do innych wyznań w Polsce jest budowana cynicznie i świadomie przy inspiracji części kleru katolickiego. Dowody tego są liczne, jak choćby wystąpienia księży – Natanka, Rydzyka, czy Kneblewskiego z Bydgoszczy. Dowodem tego jest postawa prałata ze wzgórza wawelskiego i działania księdza z Sulistrowic. Ta postawa jest budowana przez prawicowe telewizje i czasopisma, jest budowana nie przez dwóch czy trzech przypadkowych ludzi, lecz przez zastępy barbarzyńców pod szyldem chrześcijańskiego krzyża, posługujących się retoryką tolerancji i domagających się tolerancji dla własnych poglądów.    au140

W ten kontekst wpisuje się nasz list do papieża Franciszka który jest pierwszym krokiem i niezbędnym pierwszym etapem całego szeregu działań, koniecznych dla uzyskania Równego Traktowania. Bo to owo faszystowskie w istocie myślenie, nietolerancja wewnętrzna, prowadzenie nieustannej krucjaty zamiast współżycia z odmiennością, powoduje w konsekwencji nierówne traktowanie opozycji, konkurencji,  odmienności, ułomności – wszystkiego co nie jest moje i mojej grupy plemiennej.

au142

Drugi krok to petycja do centralnych organów Państwa Polskiego o zapewnienie bezpieczeństwa i należytej opieki pomnikom historycznym będącym świadectwem Starożytności Słowiańskiej na Ziemiach Polski oraz bezpieczeństwa i poszanowania wszelkich symboli polskości i słowiańskości związanych z okresem przedchrześcijańskim. Dalej apel o zapewnienie Rodzimowiercom Polskim możliwości wykonywania obrzędów publicznych w przestrzeni publicznej, w miejscach świętych Wiary Przyrodzonej Słowian, w Słowiańskie Święta.

slow 1Taką opieką państwa polskiego jest otoczona od 25 lat (nie mówiąc o czasach PRL) kultowa rzeźba Rodzimowierstwa Polskiego na szczycie Ślęży- tzw „Niedźwiadek”. Latem można zobaczyć grupy ludzi siedzące na niej okrakiem jak na słoniku karuzeli w lunaparku, a w koło panuje śmietnik. Całą „ochronę” rzeźby stanowi ten wykuty w kamieniu napis.

Trzecim krokiem będzie wystąpienie do władz lokalnych o pozwolenie na umieszczenie w przestrzeni Parku Krajobrazowego na Ślęży na szczycie góry, w pobliżu Niedźwiedzia, kamiennej figury Świętowita naturalnej wielkości z nowym rytem XXI wieku, rytem Wielkiej Zmiany. Nowy Świętowit  ze Świętym Źródłem oraz starożytnym kamiennym Niedźwiedziem i żywym Świętym Drzewem – Jaworem rosnącym obok Niedźwiedzia, będzie stanowił ośrodek kultowy Publicznego Kultu Słowiańskiej Wiary Przyrodzonej na tej Świętej Odwiecznie Pogańskiej Górze.

rainbow

Ślęża: List Otwarty do papieża Franciszka i Metropolity Wrocławskiego

Wrocław, 13.11.2013

 

Ocalić Masyw Ślęży jako wspólne dziedzictwo 

 

List otwarty do:

Jego Świątobliwość Papież Franciszek, Biskup Rzymu

Jego Ekscelencja Arcybiskup Józef Kupny, Metropolita Wrocławski

Szanowni Panowie, już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.

Wszystkie góry w Masywie Ślęży – na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa – były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.

Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.

Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.

Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida  znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty  Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.

Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.

W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.

Opisane powyżej wydarzenia wpisują się niestety w daleko szerszą perspektywę. Z wielkim niepokojem obserwujemy i boleśnie odczuwamy jak przestrzeń niezależnej myśli i działania wolnych ludzkich duchów kurczy się i jest zawłaszczana przez polski kler.

Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.

Dialog, respekt i poszanowanie innych tradycji religijnych postawił sobie Kościół katolicki na tymże soborze jako czołowe wyzwania dla przyszłej drogi Kościoła w tych wiążących dokumentach soborowych.

Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.

XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?

Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.

Z poważaniem i serdecznymi pozdrowieniami

(1.) Zespół Redakcyjny miesięcznika „Słowianić” (2.) wraz z grupą inicjatorów

Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta

Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca

Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk

Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier

2.

Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca

Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej

Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie

Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta

Lucyna Łobos, Chicago

Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca

Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier

Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca, i healer

Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz

Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz

Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel

Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz

Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel

Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo

Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca

Podpis popierający ten list można złożyć od dnia 14 listopada 2013. List jest umieszczony na stronie internetowej http://www.slowianskasprawa.pl . Podpis należy wysłać przez pocztę e-mail, na adres: info@slowianskasprawa.pl

zmieniony adres mailowy: info@slowianskasprawa.pl

Przy składaniu podpisu pod tym listem, prosimy o podanie imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania (tylko miejscowość) i wykształcenia albo zawodu. Podpisy będą zamieszczane i uzupełniane regularnie, każdego wieczora, na powyższej stronie WWW.

[e-mail jest z jednej strony niezbędnym weryfikatorem a z drugiej adresem kontaktowym dla tych osób, które będą chciały być powiadamiane w przyszłości o dalszym biegu naszych inicjatyw w powyższej sprawie.]

PODPISYWANIE LISTU

Szanowni Państwo, wybraliśmy drogę dla nas wymagającą najmniejszego nakładu pracy, gdy chodziło o pisanie skryptu strony internetowej. Niestety nie mogą Państwo dokonać swojego wpisu bezpośrednio sami, wypełniając formularz wersji flash. Możliwe jest to tylko przez wysłanie takiego krótkiego potwierdzenia pocztą elektroniczną. Lista sygnatariuszy jest uzupełniana systematycznie w plikach po kilku, kilkunastu sygnatariuszy.

 

A zatem e-mail na adres info@slowianskasprawa.pl

W tej krótkiej informacji podajemy

 

imię, nazwisko, miejscowość, zawód

 

 

 

Wzór takiej poczty potwierdzającej podpisanie listu otwartego:

Niniejszym podpisuję się pod listem otwartym „Ocalić Masyw Ślęży jako wspólne dziedzictwo” 

Jan Kowalski, Warszawa, nauczyciel

 

Wysyłamy, i to wszystko

 

 

 

Dziękujemy serdecznie za poparcie tej wspólnej inicjatywy

Gdyby Pańskie imię, nazwisko nie pojawiło się na tej liście w ciągu 24h od wysłania poczty, prosimy bardzo o wyrozumiałość i o ponowienie wpisu. Dziękujemy.

burak liściowy w różnych odmianach kolorystyvrainbow_chard_comp

Przedstawiam dobry rosyjski film na temat mechanizmu wykorzystywania i  używania teorii spiskowych oraz sposobu  zakrzykiwania istotnych sytuacji występujących w rzeczywistości, przez polityków i propagandystów – manipulatorów i  manipulacje.

Opisany tutaj mechanizm „zakrzykiwania faktów” i przedstawiania rzeczywistości „w krzywym zwierciadle”, prezentowania wydarzenia zwanego Marsz Niepodległości przez „brudną szybę” mogliśmy obserwować w niedzielny wieczór na ekranach telewizorów w Telewizji Republika. Stosuje się go również  przy okazji Katastrofy Smoleńskiej i innych okazjach, na przykład wykorzystując koniunkturalnie rożne sytuacje mające miejsce w rzeczywistości, które przedstawia się w mediach zgodnie z ich polityczną wizją rzeczywistości a nie zgodnie z prawdą.

gazetawroclawska

Konfliktem religijnym na Ślęży zajmie się teraz papież Franciszek

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1042065,konfliktem-religijnym-na-slezy-zajmie-sie-teraz-papiez-franciszek,id,t.html

Data dodania: 2013-11-14 16:05:52 Ostatnia aktualizacja: 2013-11-14 22:27:21

Gazeta Wrocławska Malwina Gadawa
Kika dni temu pisaliśmy że, ze schroniska na górze Ślęży zniknął posąg Światowida. Rodzimowiercy, związani z kwartalnikiem „Słowianić”, którzy posąg wykonali i postawili w schronisku wystosowali teraz list otwarty do papieża Franciszka i metropolity wrocławskiego arcybiskupa Józefa Kupnego, w którym piszą: W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.
 sw sl 284e60af3eb9_p

Posąg Światowida na Ślęży

(© fot. kwartalnik Słowianić)

Rodzimowiercy, kultywujący wierzenie Słowian uważają, że do usunięcia Światowida przyczynił się proboszcz parafii w Sulistrowicach. On odpiera zarzuty mówiąc, że na nikogo nie naciskał i niczego nie żądał. Mówił, że trzeba szukać tego co łączy, a nie dzieli. Uważa, że na Ślęży jest miejsca dla Słowian i katolików.

CZYTAJ WIĘCEJ: ŚWIATOWID ZNIKNĄŁ ZE ŚLĘŻY. WOJNA RELIGIJNA?

W schronisku także zaprzeczają, że to ksiądz był inicjatorem usunięcia posągu.

Mówią tam, że po prostu: „klocek nie pasowało już do wystroju”.

Ksiądz Staszak uważa także, że to on stał się ofiarą tej sytuacji, ponieważ dostaje meile z pogróżkami, a kilkanaście dni temu ktoś podpalił figurkę Jezusa Frasobliwego w kaplicy w Sulistrowiczkach. Proboszcz uważa, że takie działanie nie było przypadkowe, a gdyby nie opatrzność Boska, spłonęłaby cała świątynia.

Rodzimowiercy nie zamierzają się poddać. Wystosowali oficjalny list do papieża Franciszka i arcybiskupa Józefa Kupnego. Oto treść listu:

Już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.

Wszystkie góry w Masywie Ślęży – na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa – były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.

Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.

Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.

Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.

Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.

W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.

CZYTAJ DALSZY CIĄG NA KOLEJNEJ STRONIE

Pod listem podpisali się:

Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta, Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca, Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk, Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier, Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca, Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej, Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie, Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta, Lucyna Łobos, Chicago, Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca, Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier, Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca i healer, Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz, Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz, Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel, Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz, Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel, Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo, Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca.

Ksiądz Stanisław Jóźwiak, kanclerz archidiecezji wrocławskiej nie chce komentować sprawy. Zapewnia jednak, że jak tylko list dojdzie do kurii, to arcybiskup na niego odpowie.

cd: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1042065,konfliktem-religijnym-na-slezy-zajmie-sie-teraz-papiez-franciszek,id,t.html

rus spring aivazovskiy_rainbow

Głagolica i Kryształy w Krakowie (Tadeusz Mroziński i Katarzyna Barczyńska) – 22-24 11

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 18 Listopad 2013

znak ruji głagołyZapraszamy na spotkanie łączące wiedzę pierwotną Słowian z pojęciami i cyklami życia Natury,połączymy nasze pojmowanie budowy wszechświata z budową Ziemi i Człowieka we wszystkich jego strukturach!Głagolica jako Obrazowanie – Materializacja Myśli Bożej – Stwarzanie,

Kryształy jako Struktury Materializacji i przekazywania impulsów Życia.

Katarzyna Barczyńska – Kryształy i Tadeusz Mroziński – Głagolica

crystalpic

Kraków

  • 22- 23-24 listopada  2013 r. – Głagolica i Kryształy Serca – swobodny przepływ Obfitości Materii i Energii

  • piątek 17-20, sobota 9-20 – Głagolica, niedziela 9-20 – Kryształy Serca:)

  • opłata – 350 zł, za jeden dzień 190 zł, piątek wykład wprowadzający! – symbolicznie 27 zł:) 

  • dla dobrego zrozumienia tematu „Głagolica” ważne jest uczestnictwo w piątkowym spotkaniu!!! 

  • miejsce spotkania – ul. Szlak 17/10, Kraków, tel. 509 089 083

Warsztaty Głagolicy prowadzone są przez Tadeusza Mrozińskiego, badacza kultury i filozofii Słowian, Głagolicy, Astrologii, oraz Mechaniki Niebba w tym ruchu precesyjnego ziemi, a także pogody i migracji  zwierząt.

Dodatkowo Tadeusz posiada wiedzę praktyczną z zakresu używania i stosowania ziół leczniczych w naturoterapii.

Informacje dodatkowe o prowadzącym:

http://www.apokalipsa-eden.pl/ – strona Tadeusza Mrozińskiego

Warsztaty Kryształowe prowadzone są przez przez Katarzynę Bratumiłę Barczyńską, badacza struktur przestrzeni architektury, Ziemi i osobistych struktur Człowieka łączących go z całym Wszechświatem,
Na spotkaniach prowadzi do przypomnienia wiedzy ukrytej wewnątrz nas – w samym Sercu –  i korzystania z niej odważnie i z odpowiedzialnością godną swojej potęgi.

więcej informacji: swiatkrysztalow.com.pl

Tagged with: ,

Święte Wzgórze Dadźbogów w Dobczycach na Linii Górskich Jezior – kult Świętowita w Świątnikach Górnych – O ukryciu w magazynach Głowy Swarożyca/Dadźboga z Dobczyc.

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 17 Listopad 2013

dobczyce jezioro zamekDobczyce zamek i jezioro – Wzgórze Dobczyckie jest jednym z wielu Wzgórz Świętych na Linii Trzech Jezior Górskich

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Linia Trzech  Górskich Jezior

Kolejnym przykładem usunięcia z przestrzeni publicznej zabytku związanego z Wiarą Przyrodzoną Słowian jest przypadek Głowy Swarożyca z Dobczyc.

Rzeźba przez pewien czas po jej odkryciu na cmentarzysku obok Zamku Dobczyckiego, znajdowała sie w tamtejszym muzeum zamkowym na widoku publicznym. 1383796_10201019140096897_1561553424_n

Głowa Swarożyca eksponowana w przestrzeni publicznej muzeum zamkowego na zamku w Dobczycach

Została jednak szybko schowana w magazynach muzeum zamku w Dobczycach .

Oto relacja Marcina Mirochy na ten temat: “Kiedyś dowiedziałem się że w kaplicy zamkowej znajduje się wspomniana głowa Swarożyca umieszczona na jednej ze ścian. Jakież było rozczarowanie kiedy nic nie znalazłem. Przy wyjściu zapytałem jednego z pracowników czy faktycznie istniała a jeśli tak to gdzie jest ? Wtedy to dowiedzieliśmy się, że została usunięta na polecenie proboszcza, który ma we władaniu kaplicę zamkową. Po krótkiej naradzie z panią z kasy i z panią bileterką pilnujący zbiorów znikł a po chwili przyszedł trzymając w rękach wapienną bryłę która ku wielkiej naszej radości okazała się obliczem Swarożyca (zdjęcie z klepkami w tle ). Mam tylko nadzieję że nadal tam się znajduje”.

960993_10201022780067894_760010722_n

Głowa Swarożyca wydobyta z magazynu i sfotografowana. Fotografował i negocjował wydobycie eksponatu Marcin Mirocha

1383508_10201019191258176_47127984_n

Moim zdaniem jest to głowa Dadźboga, a Wzgórze Dobczyckie było sanktuarium Daźbogów – Panów Nieba.

Obok kaplicy w Dobczycach mamy jeszcze inne bardzo ciekawe obiekty Wiary Przyrodzonej Słowian.

123979W lipie o imieniu Marysieńska z Dobczyc, znajduje się kapliczka Pani Niebieskiej – Daby-Dobrej-Dabogi-Dawany. kapliczka i całe drzewo jest oplecione, zgodnie z najdawniejszą pogańską tradycją poświęconą Maryi- Marze-Marzanye-Marzannie, Marmurienie – bluszczem, zielem trującym, zielem śmierci i choroby ale i zdrowia. Takie są funkcje Marzanny – Pani Choroby i Śmierci, Zagłady i Starości, ale i Zdrowia i Odradzającego się Życia – Zdrowienia.

Rośnie tam olbrzymia lipa która jest pomnikiem przyrody, świętym drzewem wskazującym  na kult innego boga jaki musiał tutaj mieć miejsce. Tym bogiem był zapewne tak często mylony w dysertacjach naukowych ze Swarożycem, Dadźbóg – Pan Światła Niebieskiego, Pan Dnia, Władca Nieba. Bowiem to jemy i Pani Niebieskiej – Daźbodze-Dawanie (Danie-Dabodze, Pani Dobrej) poświęcone jest drzewo LIPA, co przechowała do współczesności pogano-chrześcijańska wiara polskich chłopów.  Dodatkowym bardzo mocnym argumentem na rzecz tej tezy jest fakt, że miejscowość nazywa się Dobczyce (Dobrzyce). Ta nazwa nie pochodzi wcale od jakiegoś Dobka, bo nawet nie ma tutaj takiej legendy lokalnej o pochodzeniu nazwy, tylko od Dadźbogów, bogów którzy mieli tutaj właśnie, od starożytności na tej górze, swoje sanktuarium. Miejsce które nazywa się Kopyto – to jest skała w pobliżu na której jest odcisk końskiego kopyta potwierdza to jeszcze dobitniej. Nagromadzenie świętych obiektów w tej okolicy pozwala wyciągnąć wniosek, ze mamy do czynienia z ważnym sanktuarium Daźbogów  w Górce-Dobczycach, oraz z sąsiadującym z nim sanktuarium równie mocnym i ważnym sanktuarium Świętowita w Świątnikach. Między tymi  dawnymi gromadami kapłańskimi i otaczającymi sanktuaria wsiami toczyła się rywalizacja, która do dzisiaj odbija się w podaniach o odwiecznej wrogości obu miejscowości, które toczyły ciągłe spory graniczne. Przytaczamy poniżej bardzo ważną pracę przyczynkarską do dziejów Świątnik napisaną przez Witolda Szczygła ze Świątnik Górnych w roku 2006.

dobczyceIMG_3213Ta lipa ma swoje imię, co też jest znamienne, ponieważ nadawanie imion to stara tradycja Strażników Wiary i Opiekunów Starych Drzew – drzewidów.

Oto fragment bardzo istotny z pracy Witolda Szczygła:

Wraz z powstaniem pierwszej katedry na wzgórzu wawelskim datować można początki osady służebnej zwanej Górkami, a w późniejszych czasach Świątnikami. Pierwotna nazwa wsi wywodziła się z języka prasłowiańskiego i oznaczała miejsce wyniosłe, trudno dostępne. Odnosiła się do charakteru osiedla, położonego na stromym wzniesieniu w ostępach leśnych.

Według innej teorii językoznawczej nazwa mogła wiązać się z miejscami szczególnymi,kultowymi, jakimi były kurhany i kopce licznie występujące w tej okolicy. Aż do późnego średniowiecza, do precyzyjnego określenia tych miejsc stosowano pojęcie

górki. Dlatego pod względem etymologicznym dodany w późniejszym czasie drugi człon nazwy,Świątniki, zaciera pierwotne znaczenie nazewnicze miejscowości. O istnieniu wczesnośredniowiecznego osadnictwa na tym terenie świadczyć mogą pozostałości dawnego kultu miejsca zwanego Kopytkiem.

Na skale fliszowej powszechnie zwanej Kopytkiem (pierwotnie Kopytem) wyraźnie rysuje się miseczkowate wgłębienie kształtem przypominające końskie kopyto. Jak podaje R. Urbańczyk w „Religii pogańskich Słowian”: „Tu i ówdzie ludność

przypisuje pewnym kamieniom magiczną moc, zwłaszcza leczącą, albo dającą płodność. Szacunkiem i nietykalnością cieszą

się przede wszystkim kamienie z miseczkowatymi wyżłobieniami, co niegdyś służyło za ołtarze ofiarne. Należna im z tego powodu cześć dotarła do naszych czasów, jakkolwiek tradycja mało umie na ten temat powiedzieć.  W dość licznych miejscach znaleziono koło kamieni skorupy i inne szczątki słowiańskiego pochodzenia, z czego wniosek, że jeżeli nie byli Słowianie twórcami miseczek, to jednak z nich później korzystali”. W kulturze Słowian Zachodnich koń odbierał cześć boską, traktowany jako zwierzę święte symbolizował wiatr, powietrze i ogień. Uważany był za łącznika ze światem nadprzyrodzonym. Miejsca i rzeczy związane z tym zwierzęciem otaczano szczególnym kultem oraz opieką, utożsamiano go z bóstwami Świętowitem i Swarożycem. Do dnia dzisiejszego w naszej tradycji przetrwał słowiański zwyczaj wieszania na odrzwiach domostw podkowy, która przynosić ma szczęście i dostatek. Czy nasze Kopytko było poświęcone któremuś z wyżej wymienionych bożków? Tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy, lecz odkryty w 1969 roku w pobliżu Dobczyc

niezwykle rzadki kamienny posąg Swarożyca skłania ku hipotezie, że lokalna skała mogła być związana z kultem świętego konia. W legendach związanych z tym miejscem widać wyraźnie ślady słowiańskich wierzeń, lecz w wyniku intensywnej chrystianizacji oraz wielowiekowej przynależności wsi do kościoła, podania ewoluowały w stronę tradycji chrześcijańskiej. Podobną teorię adaptacji miejsc słowiańskich przez kulturę chrześcijańską uznawał przedwojenny badacz wierzeń

i tradycji Słowian Józef Kostrzewski – wybitny archeolog, jeden z odkrywców grodu w Biskupinie: „W gajach (słowiańskich) stały zapewne jakieś ołtarze, może w postaci wielkich głazów z naturalnymi wydrążeniami – miseczkami, które tu i ówdzie do niedawna były przedmiotem czci. Takim ołtarzem był może duży głaz narzutowy pod wsią Kołbielą nad Świdrem, w  Siedleckiem, w którego eliptycznych zagłębieniach lud okoliczny w pierwsze święto Wielkanocy składał resztki święconego i

pieniądze, oraz czczony również kamień w Kaliskiem, z wklęsłością zwaną wanienką Matki Boskiej, odwiedzany w święto narodzin Matki Boskiej”. 

Miejscem o podobnym znaczeniu religijnym był z pewnością Diabelski Kamień koło Szczyrzyca w sąsiedztwie, którego

obecnie znajduje się pustelnia z kaplicą. Prawdopodobnie w XI wieku Górki trafiły pod zależność Katedry Wawelskiej, kiedy po zjeździe gnieźnieńskim utworzono biskupstwo w Krakowie a wraz z nim określoną liczbę wsi o charakterze służebnym: „

Do obsługi kościołów przeznaczono w XI wieku wydzielone grupy ludności służebnej, które nazywano świątnikami. Stąd powstały nazwy wsi: Świątniki.  Świątnicy dbać musieli o czystość kościołów i posługiwali przy obrzędach religijnych –

spełniali obowiązki obecnych kościelnych.(…) Służebni nie płacili danin i nie musieli brać czynnego udziału w wojnach, co należało do obowiązków i niejako przywilejów ludzi wolnych”

Według Metryki Józefińskiej z 1787 roku: „Wieś Górki Świątniki z hojności Mieczysława (Mieszka II) króla polskiego Kościołowi Katedralnemu na zamku miasta Krakowa ku usłudze dana i zaznaczona.”  Od tej pory osada Górki stała się własnością

kustoszy Katedry Wawelskiej lub jak podaje W. Anczyc biskupa krakowskiego, tej wersji jednak nie potwierdziły żadne dokumenty średniowieczne.

Z postacią św. Stanisława związana jest najstarsza świątnicka legenda, według której mieszkańcy Górek i Sieprawia toczyli wieloletni spór o granicę. W celu rozstrzygnięcia konfliktu przybył wtedy biskup Stanisław będący właścicielem Górek. Stanąwszy na skalnym wzniesieniu, zwanym dzisiaj Kopytkiem, koń jego zatrzymał się i uderzył kopytem w skałę pozostawiając na niej widoczny ślad. Biskup widząc w tym znak Boży nakazał, aby tędy przebiegała granica między zwaśnionymi wsiami.

Najcenniejszą jednak pamiątką po wiekach minionych są lokalne nazwy terenowe, legendy oraz przekazy ustne, niestety często ignorowane i niedoceniane. W połączeniu ze źródłami pisanymi, racjonalnie i odpowiednio zinterpretowane

pozwalają stawiać nowe hipotezy, wyciągać wnioski. Dlatego zajmując się historią regionalną nigdy nie wolno ich lekceważyć. Tkwią w nich bowiem pozostałości dawnych obyczajów, kultów i wierzeń, które stanowią nierozerwalną część tego, co dumnie nazywamy tożsamością i tradycją. 

Witold Szczygieł, Świątniki Górne 2006″.

Kopytko-Świątniki-GórneKamień Kopytko oczywiście z krzyżem obowiązkowym dla odczynienia pogańskiego kultu

Obok kościoła na wzgórzu dobczyckim stoi także kapliczka, która według legendy lokalnej jest przerobionym na kapliczkę posągiem Świętowita. Posąg został przerobiony przez miejscowych Strażników Wiary Słowian po to żeby zachować kamień dla potomnych. Jest to dzisiaj kamień z kapliczką Chrystusa frasobliwego.

Opis ze strony Opolczykpl.wordpress.com    gdzie znajdujemy opisy wielu zabytków wiary przyrodzonej Słowian

“…Zgodnie z legendą jedna z katolickich “kapliczek” też jest “przerobionym” (czytaj – zagrabionym i zbeszczeszczonym) Świętowitem.

“Najstarsza kamienna kapliczka dobczycka, pochodzi z 1604 roku i przedstawia Chrystusa Frasobliwego. Reprezentuje typ kapliczek na słupach. Wykonana została z bloku piaskowca zwieńczonego kamiennym krzyżem, nakryta jest blaszanym daszkiem na żelaznych prętach. Znajduje się ona w Skansenie na wzgórzu staromiejskim. Według legendy pierwotnie figura ta stanowiła posąg Światowida. Niegdyś stała na  rozstaju dróg, obok dworu w  Gaiku, obecnie teren ten znajduje się pod wodą.”

kapliczki, wrzesień, cz. 6 020

Jej jahwistyczna nazwa – “Chrystus Frasobliwy” – jest chyba nawet logiczna i uzasadniona. Ten żydowski idol chrześcijan zmartwiony jest i przez to “frasobliwy” widząc, jak poganie w Polsce przez tyle wieków jego kultowi i związanemu z nim zabobonowi się opierali….”

kapliczki, wrzesień, cz. 6 022Postać Chrystusa jest rzeczywiście wyraźnie wgłębiona. Widać zdarto pierwszą warstwę rytu i w tej zdartej warstwie dopiero zaczęto żłobić kolejny ryt. Jest to dokumentacja działalności Świtungów Dobczyckich, Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian.

Postać Chrystusa jak wiadomo jest wcieleniem Światła i Słońca – jest on Synem Bożym, Synem Światła Świata – Mniejszym Światłem – a więc Dadźbogiem/Swarożycem.  Jest też synem Pani Niebieskiej – Maryi – kult maryjny zaś jest specyficznym kultem Słowian, to oni kładą nacisk na kobiecą postać Matki boskiej, gdyby nie Słowianie, których trzeba było “wciągnąć” wraz z ich ikonografią dawną Wiary pogańskiej do chrześcijaństwa nie istniałby w ogóle kult Matki Jezusa w tej religii. Że tak jest widać po braku zainteresowania tą postacią w kościołach ewangelickich i innych protestanckich.

Dlatego to jego postać, Syna Bożego – Mniejszego Światła,  wyryto na Świętowicie. Dlatego w Świętej Lipie na górze znajduje sie kapliczka matki Boskiej – Dagbogi-Daw-RAby-Dabrawy. Przepływa tu u stóp góry rzeka Raba-Rawa. Ra- światło, dag-ogień, światło, Ra-Bogini, Bogini Rodząca, Rudź – Pani Kwiatu Pąp Rudzi (Paproci -świertlistego Kwiatu), Ta Która Rodzi BodRAszkę-Bedrika, Bożą Krówkę-Swątlnicę, a u chrześcijan Syna Światła Świata – Jezusa.

Opis Witolda Szczygła i zebrane przez niego w nim lokalne artefakty starej Wiary Słowian oraz legendy  pozwalają z posiadanego przez nas dzisiaj poziomu wiedzy nieco inaczej zinterpretować to co on w 2006 roku sam interpretował.

kapliczki, wrzesień, cz. 6 025Autorką trzech zdjęć kapliczki jest “Jadwiga”

Otóż Mieszko II i kościół katolicki zaadaptowali Świątniki i Dobczyce na posługę nowej religii, a zrobili to ponieważ mieli tutaj do czynienia ze szczególnie silnym oporem i mocno zorganizowanym kultem który promieniował bardzo daleko na Słowiańszczyznę. Dlatego nie wybito ich do nogi owych Strażników Wiary Przyrodzonej tutejszych, lecz zrobiono z nich NIEWOLNYCH sługów, służebnych katedry Wawelskiej i biskupa Stanisława ze Szczepanowic (nota bene zdrajcy Polski a nie świętego męczennika, który ma prawo być jej Patronem! – piszemy o tym w artykule poświęconym Strażnikowi Wiary Przyrodzonej profesorowi Tadeuszowi Wojciechowskiemu, który zweryfikował tę prawdę i opisał postać króla Bolesława Szczodrego-Zapomnianego).  Dlatego też to oni udzielali mu pomocy w ucieczce a nie Skawina.  Ci ludzie byli przywykli do służenia dawnym bogom, Świątniki to nazwa po kulcie Świętowita pozostała, a służący tu w chramach i kapisztach  kapłani stali, byli świtungami – świętymi wojami Świętowita i Dadźboga. Dlatego upieczono przy tym ogniu dwie pieczenie – odebrano im jako niewolnym możliwość noszenia broni i brania udziału w wojnach. To był przywilej tylko ludzi wolnych. Skazano ich też na służbę nowemu, znienawidzonemu przez nich, bogu chrześcijańskiemu. Były to kary a nie przywileje.  Wierzchowiec Boski -Świchrz jest świętym koniem Świętowita i Swaroga, i Daźboga-Mitry (Światła Niebieskiego) oraz Posłańca Niebieskiego Mira-Pąćdagżwika, Syna Dażbogowego, Syna Mitry.

Kościół obok zamku nie bez powodu został poświęcony Janowi Chrzcicielowi, a na zboczu góry Jeleniec (Jeleń słoneczne zwierzę Dażbogów) zlokalizowany jest cmentarz – miejsce Mary (Maryi), Pani Śmierci-Pani Niebieskiej.

215584

Kamienne Schody i rzeźby Strażników Góry Jeleniec – Matki i Ojca (Dabogi i Dadźboga) – czyli Marii i Nepomucena

Od 1907 roku schody prowadzą na wzgórze zamkowe. Pierwszym punktem, w którym warto przystanąć i poświęcić chwilę na kontemplację nagrobków jest cmentarz komunalny sąsiadujący z schodami. „Jeleniec” ukrywa w sobie wiele zabytkowych nagrobków i posągów, np. rzeźba aniołka z 1900 roku, kamienne krzyże z 1847, 1848 i 1906 roku, XVIII-wieczny, barokowy pomnik konfederatów barskich. Powróciwszy na kamienną ścieżkę i stawiając kolejne kroki na poszczególnych stopniach, po prawej stronie, mijamy płaskorzeźbę wmurowaną w blok skalny, przedstawiającą Chrystusa modlącego się w Ogrojcu. Rzeźba, znajdująca się nieopodal cmentarza, prawdopodobnie pochodzi z 1882 roku i jest darem Julii Wiśniowskiej – miejskiej akuszerki.

Na tej jednej z dróg wiodących na, górujące nad Dobczycami, wzgórze zamkowe możemy napotkać niezwykły pomnik przyrody. Lipa “Marysieńka” to nie jedyny dowód na to, że w tym małym miasteczku położonym na południe od Krakowa w dawnych czasach gościło wiele koronowanych znakomitości. Drzewo zostało posadzone w 1683 roku na pamiątkę zwycięstwa króla Jana III Sobieskiego nad Turkami w wielkiej bitwie pod Wiedniem. Gdy przyglądniemy się dokładniej, to odkryjemy, że oprócz historii drzewo skrywa w sobie maleńką kapliczkę z figurą Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej. Znajdująca się nieopodal kościoła św. Jana Chrzciciela lipa została zniszczona podczas II wojny światowej. Konserwację przeprowadzono w latach 1981-82 oraz w 1998 roku. Obecnie ponad 300 letni pomnik przyrody znajduje się pod opieką Komisji Ochrony Zabytków Przyrody PTTK.

Zbliżając się do szczytu schodów, możemy dostrzec z oddali, że ktoś wyczekuje naszego przybycia. Dwie kamienne figury datowane są na rok 1768. Po lewej stronie mamy przedstawienie Najświętszej Panny Marii Niepokalanie Poczętej, a po przeciwnej św. Jana Nepomucena. W przeszłości posągi strzegły wjazdu na most na rzece. W trakcie II wojny światowej zostały zrzucone przez Hitlerowców do Raby. Dzięki wysiłkowi mieszkańców zostały wyłowione z dna rzeki i przetransportowane w 1970 roku na obecne miejsce.

Dojście-schodami

Mamy tutaj dokładnie udokumentowane systematyczne działanie Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian w Dobczycach, Opiekunów Starych Drzew – Drzewidów, czyli ludzi dbających o Drzewa Zapisy i dysponujących Drzewą Wiedą (drzewy- starożytny), począwszy od nasadzenia Świętej Lipy Marysieńki z Dobczyc, w miejsce poprzedniej lipy, którą ścięto w czasach chrystianizacji Dobczyc. Nowe nasadzenie nastąpiło w roku 1683, w 1882 mamy postawienie figury z kamienia po Świętowicie na wzgórzu. Zostało w tym akcie  utrwalone nazwisko Strażniczki – Julii Wiśniowskiej, akuszerki (czarownicy) z Dobczyc. Potem w 1907 roku następuje wykucie schodów na górę (dokładnie tak jak wójt Franciszek Pabel z Karłowa, wykuł schody na górę Szczeliniec w Sudetach –  policzcie schody, przeliczcie je według Magii Czert – czartowskiej –  i zobaczycie co wam wyjdzie). Następnie dwa posągi, które strzegły przejazdu przez rzekę Rabę (Rawę) u stóp góry, zrzucone w latach 1940-1945 przez Niemców do wody, a skrzętnie z niej zaraz wyłowione, po prawie 30 latach  w 1970 roku, trafiają jako Strażnicy – w dalszym ciągu i Rzeki Raby i Góry Dob-RAwy – na górę Dobczycką (Dob-czyce, u Doby Czuwanie, Doby-Czucie), pod Świętą Lipę. Kościół Jana Cchrzciela na górze powstał dzięki IWO ODROWĄŻOWI – znanemu nam z herbów masońskich w licznych budowlach chrześcijanskich – odrowąża Modrego Węża Odry Mory. Potem zaś mamy tu jeszcze odkrycie głowy Swarożyca/Daćboga. Dodajmy do tego na koniec jeszcze jeden artefakt, żeby już cąłkowicie pogrążyć zwolenników teorii “przypadku” – Jest to dzwon Świętego Ru-Jana (Jana) oczywiście przy kościele/kaplicy imienia Jana Chrzciciela-Kupały-KRAszenia z napisem ku czci DOBREGO człowieka, który ocalał nawet od ręki Niemca-Hitlerowca:

123978

Na placu kościelnym stoi dziewiętnastowieczna arkadowa dzwonnica z kamienia ciosanego. Została zbudowana w 1855 roku. W środkowej arkadzie wisi gotycki dzwon „Jan” z 1504 roku. Był odlany w czasach Aleksandra Jagiellończyka. Jako jedyny przetrwał czasy II wojny światowej, a to dzięki napisowi jaki na jego kołnierzu się znajduje. Niemcy nie przetopili go na armaty.

…Kto odlał ten dzwon – DOBREJ MYŚLI jest on
Bo Bóg da mu zbawienie – więc nie troszczy się o mienie
Dzwon ten został ulany – na cześć św. Jana oddany…

dobczyce-r3a

Kościół św. Jana Chrzciciela

Jest to kolejna już budowla w tym miejscu. Pierwszy kościół został wzniesiony w początkach XIII wieku. Jan Długosz – kronikarz historii Polski był związany przez pewien czas z parafią dobczycką i zamkiem. Wymienia Iwo Odrowąża jako założyciela parafii w 1225 roku. Najprawdopodobniej istniała wówczas drewniana świątynia poświęcona Janowi Chrzcicielowi. Starosta dobczycki Sebastian Lubomirski w XVI wieku ufundował kamienną świątynię. Zamknięto ją w 1790 roku z powodu złego stanu technicznego. Obecny kościół, w stylu klasycystycznym, zaczął powstawać w 1828 roku. Fundowali ją Jan Turnał i jego syn Henryk. Jest to budowla na rzucie krzyża łacińskiego. Jest jednonawowa z wieżą wbudowaną w korpus kościoła. Wewnątrz znajduje się pięć drewnianych ołtarzy. Jest też dziecięce epitafium nagrobne Sebastiana Lubomirskiego z 1594 roku – prostokątna płyta z białego marmuru, ujęta w profilowane ramy. Stacje Drogi Krzyżowej malowane są na blasze ołowiano-cynkowej i pochodzą z XVIII wieku. Na wieży kościoła jest herbowy krzyż Jagiellonów, z podwójnymi ramionami. Na elewacji kościoła znajduje się zegar słoneczny.

Pomnik wdzięczności

Msze święte odbywają się tu tylko raz dziennie w niedzielę i święta, od maja do października. W ostatnich latach kościół został pięknie odnowiony na zewnątrz jak i wewnątrz, dzięki różnym ofiarodawcom. Kościół św. Jana Chrzciciela to Pomnik Chrystusowi Królowi w podzięce za Dzieło Wcielenia i Odkupienia na przełomie Tysiącleci 2000 -2001. Przed wejściem do kościoła wmontowana jest tablica pamiątkowa z napisem …kamień węgielny pomnika Króla Królów poświęcony przez Ojca Świętego Jana Pawła II – Polaka. Roku Pańskiego 1999…

Wszak KRES Letni i Kupalia to największe Święto Światła i Ognia w roku kalendarzowym świąt Słowian. Zaiste Wielka jest Moc Wiary Słowiańskiej i Moc Gór, tej wiary a więc Moc Góry Daby Czuwającej (Dag-RA Dającej), Pani Niebieskiego Światła – jest to moc niezmierzona i nieskończona. 

dobczyce-sw.-jan-5

O odczytaniu napisów etruskich (raseńskich/ruteńskich) przez Tadeusza Wolańskiego

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 16 Listopad 2013

Obejrzyjcie to z pewnym dystansem – zwłaszcza dla tezy że Etruskowie to Rosjanie – owszem Etruskowie, czyli Rasenowie-Rutenowie to Słowianie, ale nie Rosjanie tylko Słowianie Nadadriatyccy żyjący tam od 8000 roku p.n.e. Traktować też należy jako nieostateczne przedstawione w filmie odczytania – teza o „chrześcijańskości” napisów jest pochopna i wcale nie wnosi zapowiadanego „rozwiązania” fragmentów niezrozumiałych, są one nadal nie zrozumiałe. Natomiast nie bierze się w ogóle pod uwagę tezy, że religia chrześcijańska jest wtórnym sfałszowanym konglomeratem dawnej Wiary przyrodzonej Słowian – a to wyjaśnia być może łatwo treść przynajmniej tego napisu w którym występuje słowo Łado. Jest w tym filmie oczywiście jeszcze  wiele podobnych wątpliwych miejsc i interpretacji. |Niektóre idee są wprost bezpodstawne. Trzeba ostro selekcjonować ten materiał.

Rosjanie pochodzą według genetyki genealogicznej od Lechitów-Legów-Lugiów, czyli są potomkami ludzi znad Wisły, którzy przywędrowali tutaj jak tylko zszedł lodowiec. Natomiast nazwa Rusi pochodzi bez wątpienia od Rasena – RASA. Także nazwa morza Tyreńskiego i nazwa Tyrsowie dla plemienia, które weszło do Etrurii jest prawidłową nazwą dla tyrsów – władców, bo tyrs to nic innego jak berło, a człon tyrs znajduje się w słowie Boga-tyrs – bohater, Bogatyrusowie (Bohanie, Bożanie, Bużanie, Bohemowie) – plemię , to pozostałość tego właśnie plemienia świętych wojowników Boha-tyrsów. Inna ich nazwa to GERUSI – RUSI – RASENOWIE .  Słowo tyran – pochodzi od władającego tyrsem – berłem , władcy.

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Jezuici doprowadzili do tego, że książki Wolańskiego znalazły się na indeksie, zostały przez nich spalone, (tak samo palono wtedy książki z poezją Jana Kochanowskiego), ponieważ jego odczytanie pisma etruskiego burzyło cesarsko-papieskie koncepcje Słowian-Barbarzyńców przybyłych do Europy w 6-9 wieku. jezuici chcieli go uwięzić – jak za czasów najciemniejszej Inkwizycji Rozumu.

Pokazuje to jak mocny jest w naukach opisowych nurt ideologiczny kościelno-germanofilski, któremu kres położyła genetyka genealogiczna stwierdzając w roku 2012 że Słowianie byli obecni nad Adriatykiem od 8000 roku p.n.e.

O Święcie Niepodległości, Marszu, Tęczy, Zbawicielu i o tym jak Zielona Moc gotuje urzędasów w Piekle

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Listopad 2013

Marsz-Niepodleglosci--Kibice-odpalili11 listopada 2013 r. ulicami Warszawy po raz czwarty przejdzie największa, doroczna manifestacja narodowa – Marsz Niepodległości. Podobnie jak w latach ubiegłych, zapraszamy na nią wszystkich Polaków, dla których suwerenność naszego państwa, opartego na 1000-letniej tradycji i tożsamości narodowej, to wartości pierwszorzędne.
Inicjatywa Marszu Niepodległości otwarta jest dla każdego, kto podpisuje się pod hasłem w pełni niepodległej Polski niezależnie od przynależności ideowej czy politycznej. Biało-czerwona, potężna manifestacja narodowa ma jak co roku pokazać jedność i determinację Polaków do walki o Niepodległą Rzeczpospolitą. Zwłaszcza teraz, gdy Unia Europejska trzeszczy w podstawach, sztuczna waluta euro pogrąża kolejne gospodarki, a Polsce i wielu innym państwom narzuca się dławiące nasz rozwój ograniczenia, takie jak „pakiet klimatyczny”. W takiej sytuacji opinia publiczna w naszym kraju i poza jego granicami musi usłyszeć mocny, jednoznaczny głos, głos opowiadający się za suwerennością: polityczną, kulturalną, gospodarczą. Ma to być klarowny głos społeczeństwa, przeciwstawiony mętnym, niejednoznacznym i bojaźliwym wypowiedziom przedstawicieli klasy politycznej i rządzących Polską elit. Podpisano „Stowarzyszenie Marsz Niepodległości”.

mm 1skychart.ashxWidok na orbitę – trasę przelotu komety ISON C – 14 11 2013 – na tle gwiazd.

Kometa C/2012 S1 (ISON) popisała się kolejnym wybuchem i zauważalnym wzrostem jasności – podaje serwis NASA o nazwie SpaceWeather.com. Kometa C/2012 S1 (ISON), zapowiadana na kometę stulecia, przez pewien czas trochę nas rozczarowywała będąc nawet 3 magnitudo słabsza od oczekiwań. Wszystko zmieniło się 13-14 listopada, kiedy to kometa pojaśniała kilkukrotnie i zaczęła rozbudowywać piękny warkocz.

11.11.2013 – Wielka Zmiana trwa w całej pełni. Nasza pogańska tożsamość sięga około 30 000 lat, albo co najmniej 10.000 lat w Europie, a nie 1000 lat na jakie powołują się członkowie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Myślałem, że w ogóle nie będę komentował tego dnia i wydarzeń towarzyszących mu w rzeczywistym świecie i świecie medialnym-wirtualnym. Okazuje się jednak, że w opisie wydarzenia jaki przewalił się przez media i to zarówno pop-propagandowe jak i te solidniejsze internetowe, wnikliwiej obserwujące RzczyIstność kompletnie zabrakło pogłębionej, holistycznej oceny wydarzeń ostatnich dni, czyli Listopada 2013 i nadchodzącego Grudnia 2013, w Polsce i na Świecie. Mało tego, z licznych komentarzy, nawet na naszym blogu, widać, że mało kto w ogóle przeanalizował cele i hasła tego marszu. Pisano nawet tutaj, że nie ma czego świętować, że przecież nie ma niepodległości, że jest niewola „jewropejska”, i w tym stylu i duchu, podczas gdy hasłem marszu było właśnie Przywrócenie Pełnej Niepodległości Polski, której nie ma w sposób oczywisty. Władający Polską politycy i media po Marszu „postarali się”, aby podkreślić swój wasalny status wobec sąsiedniego kraju. Żeby dobrze zrozumieć sens tego kajania się zbiorowego rządzącej Polską Yeti-Yelity, tzw. Układu Warszawskiego, trzeba dobrze zrozumieć co właściwie się stało, co w Polsce sprokurowano (i to na planie materialnym i na planie mentalnym, a nie tylko na poziomie płasko widzianej „polityki”).

mm2Aktualne położenie ISON C – 14 11 2013

Astronomowie na całym świecie wyczekują ze zniecierpliwieniem na pojawienie się na naszym niebie komety ISON. Jest ona nazywana przez nich „kometą stulecia”. Dziś zbliżyła się ona do Marsa. Kometa nazwana została ISON od nazwy teleskopu, za pomocą którego została odkryta przez Witalija Newskiego z Rosji i Artioma Nowiczonoka z Białorusi we wrześniu 2012 roku. Według szacunków jej jądro ma około 5 kilometrów średnicy. „Wygląda na to, że pod koniec listopada 2013 r. przeleci ona w bliskiej odległości od Słońca. W tym czasie jej jasność może być tak duża, że będzie ją można zobaczyć gołym okiem w ciągu dnia!” – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”. (opis medialny z 1 10 2013 roku)

Mam oczywiście świadomość, że takie stawianie sprawy oglądu tych wydarzeń spowoduje łatwe zaszeregowanie niniejszej wypowiedzi i oceny do kategorii „kuriozalnych dewiacji intelektualnych” i spowoduje, że nikt nie odważy się jej zacytować ani użyć oficjalnie, jako źródła „tzw. poważnej” analizy wydarzeń w Polsce. I dobrze, niech tak pozostanie. Myślę, że społeczeństwo nasze nie dojrzało jeszcze do tego, by tego typu analizy traktować serio. Wszystko w swoim czasie. Chociaż muszę powiedzieć, że zadziwiły mnie wypowiedzi dwóch księży w dniu 13 listopada na ekranie, oczywiście wzgardzanej intelektualnie i lekceważonej, Telewizji Trwam. Tam uznano wydarzenia Marszu Niepodległości za ZNAK CZASU, Znak w sensie boskim a nie w sensie ludzkim, przyziemnym, nic nie znaczący drobny akt polityczny. To – przyznam – dosyć przenikliwy punkt widzenia, chociaż wnioski wyciągane w rozmowie przez kapłanów, rzecz jasna w duchu i na użytek „umocnienia pośrednictwa duchowego kościoła” w kontakcie Człowiek-Istota/Energia, są kompletnie chybione.

My jednak mimo tego spróbujmy popatrzeć na ciąg zdarzeń z perspektywy  Świadomości Nad/Pod Materią, czyli na wydarzenia materialne z punktu widzenia siły sprawczej, Świadomości Zbiorowej Ludzkości, a nawet z poziomu duchowego – Świadomości Nieskończonej .

mm c75c168d3336a9bffa15d7a2c9aaff2ISON C – Niektórzy z rosyjska tłumaczą tę nazwę również jako Is Sonca czyli Ze Słońca lub Ist Słoneczny – Światło RA. Przeleci ona ponownie bardzo blisko Ziemi udając się z powrotem w głębię Kosmosu 26 grudnia 2013, a więc w okresie Święta Narodzin Światła Świata,  (K-RA-czun, BodRA Krówka-Bedrik)

Oto około 10 listopada przelatuje po raz pierwszy w dziejach tuż tuż obok Ziemi w stronę Słońca kometa nazwana przypadkiem przez naukowców ISON C-ileś tam (2012 = numerologicznie 5- znak granicy, a z dodatkiem S1 = Początek -6). Kometa Stulecia – tak się ją nazywa. Przybywa z głębin Obłoku Oorta. A z nią dwie inne komety, które przelatują blisko Ziemi.  Społeczność ludzi na Ziemi opanowana przez tzw. „Świątynię Nauki”  i tzw. naukowy (czytaj czysto materialistyczny) światopogląd marksistowski, sprzeczny z kantowskim widzeniem Świata i zależności holistycznych, kompletnie ignoruje w swojej zbiorowej świadomości ten fakt.

Są jednak jednostki – dosyć złożona i liczna, rozprzestrzeniona po świecie, luźno ze sobą powiązana a jednak w miarę spójna,  grupa obserwatorów i analityków Rzeczy Istności, grupa Ludzi Świadomych Wielkiej Zmiany , która ten fakt zauważa.

Zacznijmy od tego, że Ktoś nazywa tę kometę ISON C i nadaje jej numer. W języku Słowian istnieje głęboko archaiczne, pierwotne słowo magiczne (do dzisiaj znane w języku rosyjskim, w polskim zanikło) wyrażające pojęcie POCZĄTKU i KOŃCA jednocześnie – to słowo brzmi iskon – iscon, a pochodzi od niego pojęcie końca i słowo koniec (kon-nic)- ist konający, jak i słowo isk-RA oznaczające pojęcie początku, a jednocześnie zalążek światła. W obowiązującym powszechnie międzynarodowym języku angielskim (uproszczonej kreolskiej wersji języka aryjskiego-prasłowiańskiego = scytyjskiego) tłumaczy się nazwę tej komety jako Syn Człowieczy lub Iz Son (ist Son, is Son) czyli Ist Syna, lub Pochodzący z Syna, tłumacząc to oczywiście jako Zbawiciel. Dla nas Słowian Rodzimowierców jest to jasne: Iz Sona – Syna SwaRAga – Ognia Niebieskiego, czyli od SuaRAżyca-Suońca – Ognia Słonecznego.

mmm 635197845813558922Płonie Tęcza na Placu Zbawiciela – Telewizja Trwam komentuje to jako Boski Znak i interpretuje jako wyraz Woli Ludu Bożego. ZNAK od Boga. Jednocześnie ludzie zarządzający polskimi mediami , relacjami i materiałami wysyłanymi do mediów świata, zadbali by ten obraz stał się wizytówką polskiego Święta Niepodległości.

Przyziemny materialista zapyta teraz co to ma wspólnego z 11 listopada w Polsce, pomijając fakt, że właśnie w tym czasie Kometa Ison C mijała Ziemię, a w Sercu Europy przygotowano wielką prowokację, w której wykorzystano gigantyczną energię mentalną tłumów eksplodujących emocjami o skrajnym charakterze.  100 000 ludzi w Marszu Niepodległości przeżywało duchowe uniesienia patriotyczno-ojczyźniane, a towarzyszyły im miliony osób przy telewizorach w Polsce, równie zaangażowanych mentalnie i emocjonalnie. Następnie ta olbrzymia masa została poddana presji emocjonalnej, czyli „ściśnięta stresem” wywołanym prowokacją. Wszystko to w zamiarze wąskiej grupy Sprawców Prowokacji miało się stać zalążkiem sytuacji, o której od dawna się w Polsce pisało i na którą od dawna zwracano uwagę w licznych publikacjach internetowych – sytuacji Zamachu Stanu.

mmm 83af02507211995d661ad,641,0,0,0

Jeśli mówiono o tym gdzieś w telewizjach i pokazywano owo Święto Niepodległości w Polsce, to właśnie ten obraz  pokazano ludziom na świecie, jako typowy dla Polski. Stało się tak za sprawą rządzącej Polską Grupy Układu Warszawskiego.

To te publikacje Internetowe właśnie spowodowały, że cała ta misterna prowokacja spaliła na panewce. Spowodowały one między innymi najważniejszą z punktu widzenia rozwoju wypadków decyzję, o przeniesieniu Obchodów Święta Niepodległości przez PIS do Krakowa. Pokazuje to jak ważna jest komunikacja społeczna i Wolny Internet – bo to on był zalążkiem analitycznych opracowań i publikacji na temat dziwnego zbiegu okoliczności nazwanego Przypadkową Koincydencją Szczytu Klimatycznego w Warszawie i Dnia Niepodległości. Sieć Internetowa jest Naszą Zbiorową Narodową Świadomością, jest naszą pamięcią i narzędziem wymiany informacji. Czy ktoś tego chce czy nie chce mamy wspólną przestrzeń informatyczną i informacyjną, rodzaj Zbiorowego Mózgu, który podejmuje wyzwania, inspiruje, prowokuje do działania i zmienia Rzeczywistość. Jak choćby w Krakowie gdzie 22000 osób przybyło na zaproszenie młodej Internautki, na imprezę wiosenną na Zakrzówek. Internautce urządza się teraz pokazówkę sądową typową dla kraju reżimu policyjnego. Nic dziwnego. To jej zachowanie jest przecież preludium do obywatelskiego nieposłuszeństwa w stylu arabskim.

mmm 635197862878942766

Czy to jest obraz niepodległości, pokojowego marszu, radości i manifestacji Jasnej Siły czy też oczywista Manifestacja Sił Ciemności?

mmm marsz-niepodleglosci2013-4147071-616x385

Rzeka ognia przetaczająca się w ciemnościach, siała grozę w relacjach telewizyjnych. Rzeka Ognia w Ciemnościach rozlana i tocząca się przez Serce Europy – to dominujący przekaz medialny dnia! Tylko Telewizja Republika pokazywała NORMALNOŚĆ tej manifestacji, która dominowała tak naprawdę w tym Marszu w 99,99%. mmm 5281dcd79ec36_k27

Był tam i nasz NIKLOT ze swoim transparentem. Byli ludzie z małymi dziećmi i wózkami, albo z dziećmi w nosidełkach.  Oni usiłowali zamanifestować coś innego niż ksenofobię i szowinizm. Nie mieli na myśli haseł bogo-ojczyźnianych katolickich, ani zawłaszczania Polski dla grupy o chrześcijańskim wyznaniu i poglądach.  Jednak czy tu na zdjęciu mamy obraz patriotyzmu? Czy to nie obraz faszyzmu, który podpala świat? Czy symbole OGNIA i WOJNY, towarzyszące pochodowi wystrzały petard – symbolika archetypu, stara jak świat – pogańska symbolika, powinna była stanowić oprawę dla Święta Niepodległości Wszystkich Polaków – Wszystkich w swojej Tęczowej Różnorodności? Chcieli nie chcieli stanowiła ona tę oprawę, ale czy była użyta świadomie przez dominujące ten pochód katolickie masy? Wątpię.

au 130 Czy marsz ten miał być marszem wyłącznie Czarnej Falangi Katolickiej, czy całej polskiej młodzieży o pełnym spektrum różnorodności i nowoczesnym spojrzeniu na kwestię narodu i wspólnoty polskiej? Czy miał być symbolem propozycji dla Polaków na przyszłość jaką daje Obóz Narodowo-Radykalny Katolicki, czy też powinien wyglądać zupełnie inaczej, być Manifestacją Polski dla Każdego POLAKA? Także tego który Tęczę uznaje za swój symbol Religijny – dla Polaka Poganina na przykład, lub dla Polaka Buddysty?  Partykularny komentarz powyżej zaprezentowany przez Gazetę Polską Codziennie reprezentującą PIS i Czarną Falangę wskazuje, że i ta prasa i media (TV Republika) poświęcają obiektywny obraz (także tego marszu) na ołtarzu swojej polityki i propagandy własnego punktu widzenia. Ich relacja jest tylko pozornie „obiektywna i prawdziwa”, bo w gruncie rzeczy podporządkowana interesom tej grupy społecznej która ich powołała. Wpisują się te media w ogólny podział i nie przełamują tendencji faszyzującej życie Polaków lecz ją umacniają, pokazując obraz w krzywym zwierciadle, wyłącznie na własną modłę.

mmm Q,11-11-2013-r--Marsz-Niepodleglosci

Biało-czerwoni podpalacze Świata! Kto rządzi mediami w Polsce? Kto zadbał o ten przekaz? Czemu on służy? Odwróceniu uwagi od procesu nieuniknionej Wielkiej Zmiany we wszystkich możliwych wymiarach? Bez wątpienia w tym dniu miało miejsce przesilenie – była to ostatnia próba odwrócenia biegu wydarzeń. Próba ta spaliła na panewce i ukazała w całej rozciągłości bankructwo XIX wiecznego pojmowania narodu, niepodległości, której źródłem ma być dmowszczyzna i katolicyzm.  Stało się to wbrew intencjom uczestników tej manifestacji, którym się zdawało, że manifestują co innego niż w RzeczyIstności manifestowali.

mmm 9c70d7d-580-365-0-0-3000-1891Ktoś kto widzi dzisiaj w Tęczy symbol homoseksualny, i to  zarówno ten Kto Bierze Barwy Tęczy na symbol jak i Ten Kto atakując ten symbol niszczy go,  daje dowody mentalnej dewiacji umysłowej, zaślepienia kalijugą. Demonstruje swoją podatność na manipulację na każdym poziomie mentalnym i fizycznym.  Dlatego bardzo istotnym pytaniem jest i bardzo ważną odpowiedzią jest – o czym wszystkie pop-propagandowe media milczą jak jeden mąż – Kto Podpalił Tęczę?! Kto stał za usunięciem policji sprzed ambasady Rosji, kto stał za organizacją zadymy przy squocie?? Kto zadbał o przekazy medialne – np. TVN oczekiwał długi czas z kamerami, żeby zadyma przy Skorupki się wreszcie zaczęła, a potem narracja już „poszła w świat” i była prowadzona w stylu stalinowskiej nagonki.  Kto dokonał „rozwiązania marszu” i na jakiej podstawie – kto manipulował prowokacjami i decyzjami Ratusza? Wreszcie kto zadecydował, że prowokacje jednak się odbędą mimo nieobecności PISu i że będą mu „przyklejane”, a obraz podpalonej budki strażnika ambasady Rosji w Polsce pójdzie w świat, za co trzeba było mimo wszystko uniżenie przeprosić Wielkiego Brata. Kto masowo tak uniżenie przepraszał? Oczywiście „autor” prowokacji.

Czy były to inspiracje Rosji i znów narracja rosyjska zdominowała media światowe? Czy to inicjatywa czysto „polska”, z kręgów Układu Warszawskiego, który walczy na śmierć i życie o przetrwanie i powstrzymanie Wielkiej Zmiany?

Te pytania i odpowiedzi na nie są ważne, ale nie najważniejsze, bo istnieją też inne plany tego wydarzenia – tak jak powiedzieliśmy, mentalne i kosmiczne.

mmmm 59686155_744094724_o

Ktoś kto myśli, że to wszystko ma wymiar wyłącznie materialny i komu się wydaje, że może tym manipulować, jest nieskończenie ograniczony umysłowo. Pisaliśmy tutaj, że „głupie pomysły” chodzą rządzącym po głowie i że zmierzają oni do odpalenia wielkiej prowokacji. Mimo wszystko te głupie pomysły zostały częściowo zrealizowane, jednak próby dalszego rozszerzania tej prowokacji na Moskwę i polską ambasadę w Rosji, to już tylko żałosny łabędzi śpiew tego nieudanego puczu.

Bo Wielka Zmiana panie i panowie nie ma nic wspólnego z tak żałosnymi próbami wykorzystania sytuacji. Tęcza nie jest symbolem homolobby, ani znakiem rosnącej w narodzie katolickiej wiary, tak jak swastyka nie jest symbolem faszyzmu. Ta spalona w Warszawie Tęcza jest symbolem próby zawrócenia Wisły kijem. Ośmiesza ona podobne poczynania Teraz i na Zawsze.

Ku Ziemi i Słońcu lecą jeszcze jak wiemy dwie inne komety. Jest to widowisko nigdy nie oglądane przez ludzi na naszej planecie, ale o tym konfrontujące się na poziomie małpiego zaślepienia tłumy nie myślą, nie przyjmują tego do wiadomości. I to jest sedno tej całej kosmicznej demonstracji, na którą można patrzeć przyziemnie – „naukowo”, „racjonalnie”, materialistycznie tylko,  ale można ją też postrzegać w kategoriach Paradygmatu Świadomości Nad/Pod Materią.

Opisywanie holistyczne RzeczyIstności na wszystkich jej poziomach (materialnym, mentalnym , kosmicznym i duchowym) musi narażać podejmujących ten wysiłek na uśmieszki politowania ze strony Lemingów, Yetisynów, „materialistów” i „racjonalistów”, którzy poziomu mentalnego świata w ogóle nie zauważają. Tego wyższego jeszcze poziomu duchowego celowo tutaj nie opisujemy w tym artykule, bo każdy na temat tego poziomu rozgrywających się w listopadzie i grudniu 2013 roku zdarzeń na Ziemi i Słońcu, musi wyciągnąć wnioski adekwatne do swoich możliwości analizy i percepcji.

Przedstawiony opis jest też oczywiście tylko fragmentem mozaiki ograniczonym do wycinka, który rozgrywał się w Sercu Świata. Nie piszemy tutaj o peryferyjnym Ataku Ciemności na Filipinach. Dla milionów katolickich i islamskich mieszkańców Filipin Kometa ISON C i wywołany jej przelotem oraz wzmożoną aktywnością Słońca niespotykany tajfun to symbol jednoznacznie się kojarzący. A dla 2500 osób, które straciły życie i dla milionów osób, które straciły „życie” w dotychczasowej jego formie (dom, zdrowie, bliscy, uprawy, majątek, itp.) jest to dosłownie realizacja Końca i Początku zupełnie odmienionej egzystencji – znak Życia i Śmierci – prawdziwy ISKON.

My Ludzie Wolni i Świadomi, uznający istnienie i działanie Paradygmatu Świadomości Nad/Pod Materią nie możemy się przy opisach RzeczyIstności ograniczać do poziomu „materialistycznych poglądów” i pozostać przy ograniczonych „naukowością” opisach zdarzeń, na przykład powodowani lękiem przed publiczną śmiesznością, albo „oskarżeniami o oszołomstwo” płynącymi od ludzi ograniczonych wyłącznie materialistycznym punktem widzenia.

Niezależnie od indywidualnie wyciąganych przy okazji wydarzeń listopadowo-grudniowych wniosków możemy wyciągnąć z zaistniałej sytuacji także wnioski dla naszej Zbiorowej Polskiej czy też Ludzkiej Świadomości. Wnioski te są takie, że na szczęście obraz Zbiorowej Świadomości Polaków nie jest tak czarny i pogrążony w ogniu jak malowały go pop-propagandowe media Sił Ciemności i Niewolnictwa (czarne i czerwone). Ma on wyraźny rys Wolności prawdziwej, Wolności mentalnej i w rzeczywistości obraz Polaka jest bardziej Zielony niż czerwony czy czarny – jest to obraz owych pogodnych młodych ludzi wypowiadających się z marszu do kamer (TV Republika), obraz Rodzin z dziećmi biorących udział w pochodzie, tych nie rzucających petard i nie wszczynających burd z zamaskowaną twarzą.

Obserwujmy moi drodzy spokojnie i ufnością przelot ISON C 2012 S1 z powrotem obok Ziemi 26 grudnia i obserwujmy zdarzenia jakie będą mu towarzyszyć, obserwujmy to na planie materialnym, mentalnym , kosmicznym i duchowym – holistycznie, i wyciągajmy wnioski co do Wielkiej Zmiany – bo ona jest największym fenomenem jaki dane jest nam spostrzegać naszymi ograniczonymi ludzkimi zmysłami w tych dniach Odrodzenia Światła Świata.

W kontekście tych listopadowo-grudniowych wydarzeń doradzam wszystkim ze zdwojoną uwagą śledzić wątek wycięcia prawie 400 drzew w Parku Krasińskich i jego rzekomej „renowacji”. Rozpoczęta przez ruch społeczny Zielona Moc akcja prześwietlenia tej gigantycznej afery nabiera rozpędu i zaczynają się w tej sprawie pojawiać pierwsze konsekwencje. Masakra Starych Drzew w Parku Krasińskich wpisuje się w prezentowany przez nas ciąg zdarzeń, które stanowią konfrontację Starego Świata z Wiarą Przyrodzoną Słowiańską i myśleniem Przyrodotwórczym – Nowym Stylem Życia, ekologicznym światopoglądem i nowoczesnym naprawdę racjonalnym i naukowym , holistycznym patrzeniem na świat.

mmmm 35197991010252404

Okazuje się , że przy tej tak zwanej renowacji polegającej na wycięciu drzew i „zniknięciu” wyciętego drewna wartości milionów złotych – jak podaje Telewizja Republika (14 listopada 2013)  – popełniono szereg innych przestępstw, w tym nie przebadano terenu archeologicznie, nie dopatrzono wielu elementów przetargów, nie dokonano analizy historycznej przez co zniszczono założenie parkowe wykonane przez jednego z największych polskich projektantów parkowego krajobrazu, Franciszka Szaniora w latach 1891-1895. Dopuszczono się tam pospolitych przestępstw, które wpisują się w szerszy kontekst „przestępczego” zagospodarowania okolicy Polskiej Akademii Nauk, Krakowskiego Przedmieścia, ulicy Twardej i Placu Zamkowego  (słynny biurowiec na Starówce, który wykreśla ją de facto z listy Dziedzictwa UNESCO). Tak działa Układ Warszawski! Ale Kraków i Warszawa to Nasza Wspólna Sprawa, nasza, narodu i plemienia Wolnych Polaków, a nie ICH Cosa Nostra.park jerzm dwa deby z widokiem na pień gigant DSC00426 3obr

Sprawą Parku Krasińskich zajmuje się już dzisiaj Prokuratura, i nawet jeśli Układ Warszawski ukręci tej sprawie łeb w obecnym układzie władzy i interesów Yetielity, to dosięgnie ich wszystkich, a zwłaszcza powiązanych z Mafią Nieruchomościową Urzędasów odpowiedzialnych podpisami za decyzje, ręka Zielonej Mocy. Jeden ze słynnych Wiceprezydentów Warszawy jest już na celowniku dziennikarzy śledczych z TV Republika (popieramy w tym działaniu bezwzględnie dziennikarzy z tej stacji telewizyjnej).

Zgotujemy Wam Piekło! Idzie Nove! Trwa Marsz Niepodległości. Marsz NOVEGO!

Jak już wspominaliśmy listopad będzie wyjątkowy pod względem ilości obserwowanych komet. Niektórzy nazywają go już miesiącem komet. Faktem jest, że praktycznie w jednym kadrze można będzie zawrzeć komety Encke, ISON i Lovejoy. Niektórzy twierdzą, że to nagromadzenie komet będzie czymś skutkować dla Ziemi. [Zmianynaziemi.pl]

Na koniec obraz marszu z TV Republika, lecz już „podkolorowany” lukierkową muzyczką. NIKLOT – 24’30” do 25’00”. Były też flagi Zadrugi z Toporłem (ok. 30′).

Towarzyszył marszowi jednak nieustanny huk petard. Na kadrach widać momentami ludzi zamaskowanych – czy to są późniejsi zadymiarze? Prowokatorzy? Idioci? Pan Bosak w TV Republika tłumaczył, że oni testują i ćwiczą swoje zdolności „bojowe”, że nie należeli do marszu, ale Straż Marszu ich widziała? Widziała i nic nie zrobiła z zamaskowanymi ludźmi? Widziała czy nie? Oczywiście, że winę za prowokację ponosi policja, Ratusz itp. Ale wkład w zadymę jest dwustronny.

Platforma wali się i rozpada. Nie zrobiono sondaży po 11 listopada, ale tuż przed miała OFICJALNIE już tylko 20%. Tak jak przewidywałem nie zwiększa to elektoratu PIS, który jest niezdolny do stworzenia oferty programowej dla WOLNYCH LUDZI – Dla Wszystkich Polaków, ma ją tylko dla katolików. Ruch Narodowy też wydaje się być niezdolny do wytworzenia programu Dla Wszystkich. Pokazuje to nie tylko reakcja na Naszą Wyciągniętą Rękę, ale także spalenie Tęczy. Czy wszystko – zmierza na wszystkich planach w kierunku utworzenia Ruchu Wolnych Ludzi – Zrzeszenia Słowiańskiego? Jakiejś nowej formy Ludowego Wiecu i Internetowej Demokracji Bezpośredniej, Referendalnej, pod sztandarem Wolnej Polski?

 

Ślęża: List Otwarty do papieża Franciszka i Metropolity Wrocławskiego


Wrocław, 13.11.2013

 

Ocalić Masyw Ślęży jako wspólne dziedzictwo 

 

List otwarty do:

Jego Świątobliwość Papież Franciszek, Biskup Rzymu

Jego Ekscelencja Arcybiskup Józef Kupny, Metropolita Wrocławski

Szanowni Panowie, już od kilku lat możemy zaobserwować niepokojące poczynania proboszcza z Sulistrowic, pana prałata dra Ryszarda Staszaka, dotyczące braku respektu i poszanowania dla słowiańskich i celtyckich miejsc kultu na Masywie Ślęży.

Wszystkie góry w Masywie Ślęży – na tysiące lat przed przybyciem chrześcijaństwa – były świętym miejscem Słowian Zachodnich. Masyw stanowi rodzaj łącznika między światem przyrody a światem duchowym, i był miejscem wielu obrzędów z tym związanych. W tym sensie w świadomości polskich Słowian po dziś dzień Ślęża jest naszą świętą górą, tak jak Grabarka dla prawosławia czy Częstochowa dla katolicyzmu.

Dzisiaj dla wielu ludzi nie związanych z tradycją chrześcijańską, Ślęża i Radunia pozostają celem wycieczek, a dla wielu są miejscem medytacji, refleksji, pogłębiania własnej duchowości, zgłębiania tych tradycji w spotkaniu z pozostającymi tu artefaktami tych słowiańskich tradycji.

Od wielu dziesiątek lat miejsca te są intensywnie odwiedzane przez mieszkańców Wrocławia i okolic, przez ludność z całej Polski a nawet i z zagranicy, a także przez ludzi nie związanych z żadną tradycją religijną, w celu poszukiwania tych ww. historycznych i duchowych wartości czy też jako miejsce odpoczynku i rekreacji.

Od kilku lat trwa jednak sukcesywne zawłaszczanie publicznej i turystycznej przestrzeni Ślężańskiego Parku Krajobrazowego na wyłączną działalność Kościoła katolickiego. Z jednej strony przy głównym szlaku z Przełączy Tąpadła na Ślężę ustawia się znaki drogi krzyżowej, a na szczycie monumentalny krzyż, z drugiej zaś doprowadza się do usunięcia rzeźby, która jest wierną repliką posągu Światowida  znajdującego się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Rzeźba ta stała od ponad trzech lat w Domu Turysty  Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego im. Romana Zamorskiego na szczycie Ślęży, w miejscu dla siebie najwłaściwszym, lecz została usunięta na skutek nacisków ks. Staszaka.

Taka praktyka i takie poczynania proboszcza z Sulistrowic spotykają się też z niezrozumieniem i ubolewaniem ze strony wielu członków samego Kościoła katolickiego. Duża część decyzji tutejszego proboszcza odnośnie Masywu Ślęży nie ma szerszego poparciu ze strony tutejszej ludności, a jest raczej działaniem samowolnym, łamiącym dobre obyczaje pokojowego współżycia.

W imieniu całej diaspory słowiańskiej i wszystkich osób, którym dziedzictwo słowiańskie na Masywie Ślęży jest cenną wartością, wyrażamy niniejszym sprzeciw wobec polityki lokalnych administratorów Kościoła katolickiego, polegającej na braku szacunku dla naszych wspólnych słowiańskich korzeni, bo przecież i w żyłach polskich katolików płynie słowiańska krew.

Opisane powyżej wydarzenia wpisują się niestety w daleko szerszą perspektywę. Z wielkim niepokojem obserwujemy i boleśnie odczuwamy jak przestrzeń niezależnej myśli i działania wolnych ludzkich duchów kurczy się i jest zawłaszczana przez polski kler.

Nie jest to z pewnością odzwierciedleniem ideału samego Kościoła katolickiego wg Soboru Watykańskiego II, szczególnie dotyczącego tu tematu stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, wyrażonego w deklaracji Nostra Aetate, czy też w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, wypowiadającej się tak pozytywnie o wartościach humanistycznych i ogólnoludzkich współczesnego świata.

Dialog, respekt i poszanowanie innych tradycji religijnych postawił sobie Kościół katolicki na tymże soborze jako czołowe wyzwania dla przyszłej drogi Kościoła w tych wiążących dokumentach soborowych.

Całe spektrum działań Kościoła katolickiego w Polsce jawi się jednak raczej jako odwrót od idei Soboru Watykańskiego II i powrót do fundamentalizmu religijnego, graniczącego często z fanatyzmem.

XXI wiek to czas pojednania. Zjednoczona Europa narodów, w której to jednoczeniu Kościół katolicki miał swój niezaprzeczalny wkład, jest oparta na tolerancji i poszanowaniu innych obyczajów i światopoglądów. Zjednoczona cała ludzka rodzina, bogata dorobkiem swoich tak różnych dróg, którymi kroczyła od początku dziejów, chce być uszanowana w swojej różnorodności. Czy także współistnienie daje się wpisać w treść nowej ewangelizacji?

Zwracamy się z prośbą do Jego Świątobliwości i Jego Ekscelencji, by uczynili co w Ich mocy, by odwrócić niedobre tendencje, by Święta Góra Słowian mogła stać się jednak miejscem POJEDNANIA i DIALOGU, nie waśni i podziału.

Z poważaniem i serdecznymi pozdrowieniami

(1.) Zespół Redakcyjny miesięcznika „Słowianić” (2.) wraz z grupą inicjatorów

Czesław Białczyński, Kraków, pisarz i publicysta

Piotr Kudrycki, Muchnice Nowe, sadownik i wydawca

Joanna Maciejowska, Wrocław, historyk

Marek Wójtowicz, Wrocław, inżynier

2.

Mariusz Agnosiewicz, Warszawa, wydawca

Radosław S. Czarnecki, religioznawca, Towarzystwo Kultury Świeckiej

Justyna Jakimowicz, Gajówka, Góry Izerskie

Jacek M. Kwiatkowski, Sulistrowice, teolog, coach, terapeuta

Lucyna Łobos, Chicago

Jerzy Artur Naglik, Berlin, fizyk, przedsiębiorca

Anna Olszta, Bydgoszcz, inżynier

Krzysztof Orłowski, Dublin, przedsiębiorca, i healer

Tadeusz Owsianko, Sobótka, dziennikarz

Jerzy Przybył, Norrköping (S), artysta, rzeźbiarz i malarz

Beata Rejszel, Tychy, nauczyciel

Adam Smoliński, Szczecin, dziennikarz

Emilia Szeterlak, Zielona Góra, nauczyciel

Barbara Walczak, Wadowice, Klub Zaginione Dziedzictwo

Paweł Ziemiński, Łódź, dr nauk ekonomicznych, przedsiębiorca

Podpis popierający ten list można złożyć od dnia 14 listopada 2013. List jest umieszczony na stronie internetowej http://www.slowianskasprawa.pl . Podpis należy wysłać przez pocztę e-mail, na adres: info@slowianskasprawa.pl

zmieniony adres mailowy: info@slowianskasprawa.pl

Przy składaniu podpisu pod tym listem, prosimy o podanie imienia, nazwiska, miejsca zamieszkania (tylko miejscowość) i wykształcenia albo zawodu. Podpisy będą zamieszczane i uzupełniane regularnie, każdego wieczora, na powyższej stronie WWW.

[e-mail jest z jednej strony niezbędnym weryfikatorem a z drugiej adresem kontaktowym dla tych osób, które będą chciały być powiadamiane w przyszłości o dalszym biegu naszych inicjatyw w powyższej sprawie.]

 

PODPISYWANIE LISTU

Szanowni Państwo, wybraliśmy drogę dla nas wymagającą najmniejszego nakładu pracy, gdy chodziło o pisanie skryptu strony internetowej. Niestety nie mogą Państwo dokonać swojego wpisu bezpośrednio sami, wypełniając formularz wersji flash. Możliwe jest to tylko przez wysłanie takiego krótkiego potwierdzenia pocztą elektroniczną. Lista sygnatariuszy jest uzupełniana systematycznie w plikach po kilku, kilkunastu sygnatariuszy.

 

A zatem e-mail na adres info@slowianskasprawa.pl

W tej krótkiej informacji podajemy

 

imię, nazwisko, miejscowość, zawód

 

 

 

Wzór takiej poczty potwierdzającej podpisanie listu otwartego:

Niniejszym podpisuję się pod listem otwartym „Ocalić Masyw Ślęży jako wspólne dziedzictwo” 

Jan Kowalski, Warszawa, nauczyciel

 

Wysyłamy, i to wszystko

 

 

 

Dziękujemy serdecznie za poparcie tej wspólnej inicjatywy

Gdyby Pańskie imię, nazwisko nie pojawiło się na tej liście w ciągu 24h od wysłania poczty, prosimy bardzo o wyrozumiałość i o ponowienie wpisu. Dziękujemy.

 

Gazeta Wrocławska o wojnie religijnej na Ślęży!

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 13 Listopad 2013

Dzisiaj wieczorem – 13. 11. 2013 roku odczytany zostanie z anteny Niezależnej Telewizji 1 we Wrocławiu List Otwarty podpisany wstępnie przez grupę inicjatywną złożoną z wielu środowisk reprezentujących Wiarę Przyrodzoną Słowian, środowiska ekologiczne i przyrodotwórcze Zielonych , środowiska Wolnych Ludzi, polskie środowisko Ateistyczne, skierowany do władz Kościoła Katolickiego w Polsce oraz do zwierzchnika tego kościoła w Watykanie, w związku z działaniami Kościoła, poprzez  osobę proboszcza z Sulistrowic, jakie mają miejsce w Masywie Ślęży.  Dzisiaj wieczorem opublikujemy ten list także tutaj na naszym blogu i podamy link do strony na której będą zbierane podpisy obywateli Polski pod tym listem.

Publikujemy tutaj tekst z Gazety Wrocławskie,j który ukazał się w jej papierowym wydaniu w dniu wczorajszym, a na stronie internetowej już 11 listopada.

gazetawroclawska

Światowid zniknął ze Ślęży. Podpalono też Jezusa. Wojna religijna pod Ślężą?

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1038797,swiatowid-zniknal-ze-slezy-podpalono-tez-jezusa-wojna-religijna-pod-sleza,3,id,t,sg.html#galeria-material

Data dodania: 2013-11-11 11:11:29 Ostatnia aktualizacja: 2013-11-12 12:06:28

Gazeta Wrocławska Malwina Gadawa
Ze schroniska na górze Ślęży zniknął posąg Światowida. – To działanie rozbójnicze, które w żadnej mierze nie może być tolerowane. Nie pozwalamy na to, by wrogie nam siły, które odcisnęły już swoje ponure piętno na naszych przodkach, przeszkadzały nam teraz w sięganiu do naszych korzeni – mówią Rodzimowiercy, związani z kwartalnikiem „Słowianić”, którzy posąg wykonali i postawili w schronisku. Uważają, że do jego usunięcia przyczynił się proboszcz parafii w Sulistrowicach. On zaś łączy ostatnie wydarzenia na Ślęży z niedawnym podpaleniem figurki Jezusa Frasobliwego w kaplicy w Sulistrowiczkach.
 Światowid zniknął ze Ślęży. Podpalono też Jezusa. Wojna religijna pod Ślężą?

(© arch. kwartanika „Słowianić”)

Wierną replikę figury Światowida, której oryginał znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, umieszczono trzy lata temu w Domu Turysty PTTK na Ślęży. Rzeźba, którą stworzył Piotr Kudrycki, związany z kwartalnikiem „Słowianić”, została oficjalnie zaprezentowana podczas uroczystości nazywanej “Harmonią Kosmosu”. Wtedy nie była dla nikogo problemem.

Dlatego jej twórcy zaskoczeni są tym, co się wydarzyło w ostatnim czasie.

 Światowid zniknął ze Ślęży. Podpalono też Jezusa. Wojna religijna pod Ślężą?

(© arch. kwartanika „Słowianić”)

Nasze zdziwienie było ogromne, kiedy zobaczyliśmy, że rzeźby nie ma już w schronisku na Ślęży. Jesteśmy przekonani, że za tym wszystkim stoi proboszcz parafii w Sulistrowicach, ksiądz Ryszard Staszak. To przez jego naciski kierownictwo schroniska usunęło rzeźbę. W ostatnim czasie proboszcz bardzo się uaktywnił, postawił nawet Drogę Krzyżową na górze – mówi Marek Wójtowicz z kwartalnika “Słowianić”.

Inicjatorzy stworzenia i postawienia rzeźby na górze Ślęża wystosowali w tej sprawie nawet oficjalne oświadczenie, w którym czytamy: Obecnie – na skutek ciągłej presji psychicznej i gróźb miejscowego proboszcza Ryszarda Staszaka – kierowniczka placówki była zmuszona usunąć rzeźbę z przestrzeni publicznej. To co zaszło na Ślęży jest działaniem rozbójniczym, które w żadnej mierze nie może być tolerowane! Nie pozwalamy na to, by wrogie nam siły, które odcisnęły już swoje ponure piętno na naszych przodkach przeszkadzały nam teraz w sięganiu do naszych korzeni. Pomrokę średniowiecza rozświetlimy jasnością naszych serc i umysłów.
Zawsze tu byliśmy i zawsze będziemy. Mają Prawosławni swoją Grabarkę, maja Katolicy swój Watykan, a świętym miejscem Słowian jest Ślęża! My, Rodzina Słowiańska zjednoczona w Duchu, dajemy odpór zakusom ciemnych sił.

Oświadczenie podpisali: Czesław Białczyński, Piotr Kudrycki, Joanna Maciejowska i Marek Wójtowicz.

Dlaczego rzeźba zniknęła ze schroniska? Z kierowniczką nie udało nam się porozmawiać, bo nie było jej na miejscu, za to pracownica, która nie chciała się przedstawić, była zirytowana tematem. – Nikogo nie interesuje to, że w schronisku nie ma wody, że jest nam ciężko, tylko jakiś klocek, który schowaliśmy – mówiła pracownica.

Na kolejne pytania, dlaczego taka decyzja zapadła, odpowiedziała zniecierpliwiona, że nikt na nich nie naciskał, ani proboszcz, ani burmistrz, ani wojewoda. Na koniec rzuciła: – Bo nie pasował nam do wystroju i tyle.

Sołtys Sulistrowic Ewa Jankowiak również nie chce się w tej sprawie wypowiadać. Mieszkańcy nie chcą mówić oficjalnie co sądzą o sprawie, bo jak twierdzą, nie chcą “zadzierać” z proboszczem, część z nich uważa, że figura powinna pozostać na swoim miejscu, bo to w końcu historia tych ziem.

Ksiądz Ryszard Staszak, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach choć na początku nie chciał komentować sprawy, dzisiaj odpiera zarzuty Rodzimowierców. – Tak naprawdę nie wiem co to są za ludzie i czego tak naprawdę chcą.

Ksiądz Staszak uważa, że trzeba szukać tego co łączy, a nie dzieli. – Ja nie walczę z żadnym pogaństwem. Uważam, że na Ślęży jest miejsca i dla Światowida, i dla Drogi Krzyżowej, którą notorycznie ktoś niszczy i to już pewnie nie jest wybryk młodzieży – mówi proboszcz.

Kapłan dodaje, że w kaplicy w Sulistrowiczkach również są pogańskie figurki, np. niedźwiedzia lub mnicha. – Trzeba mówić i o tym, co było tutaj kiedyś, ale także o tym, co jest dzisiaj. Każdy powinien się szanować.

Ksiądz Ryszard Staszak nie rozumie dlaczego grupa osób, chce sobie przywłaszczyć prawo do Ślęży, która jest dobrem wszystkich, nie tylko katolików czy pogan. Dodaje, że zgłosi także na prokuraturę sprawę internetowych wpisów, w których grożono mu i obrażano go.

Przeczytaj więcej o tej sprawie: Podpalili figurę i grozili księdzu

Przypomnijmy, że nieznani sprawcy podpalili drewnianą figurką Jezusa przy kaplicy w Sulistrowiczkach. Nadpalone zostały również drzwi do świątyni. Na szczęście pokryte były specjalnym impregnatem, więc nie doszło do większego nieszczęścia. Ks. Ryszard Staszak uważa, że to sprawa opatrzności bożej i tego, że w świątyni znajdowały się relikwie Jana Pawła II. Proboszcz uważa, że podpalenie było celowe. Mówi także o pogróżkach, które miał wcześniej dostawać.

Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji przyznaje, że funkcjonariusze jeszcze nie znaleźli winnego lub winnych podpalenia figury w Sulistrowiczkach.

Osoby związane z figurą Światowida odpierają insynuację, że mogli mieć coś z tą sprawą wspólnego. – To kompletna bzdura. Nie wierzę w żadne podpalenie. To może był wybryk młodzieży lub prowokacja – mówi Marek Wójtowicz.

Dodaje także, że Rodzimowiercy będą walczyć o to, żeby figura powróciła na swoje miejsce. Jak? Tego jeszcze nie chce zdradzić, mówi tylko, że już wkrótce wszystko będzie jasne.

sobliwego w kaplicy w Sulistrowiczkach.

3/3

Kaplica w Sulistrowiczkach

http://www.parafiasulistrowice.pl)

 

Polecam też tekst na Racjonalista.pl (Iran w sercu Europy): tutaj

Świętowit w Choroszczy zniszczony! Obcięto mu głowę.

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 13 Listopad 2013

sn854535

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

02 lip, 2009

http://gazeta.choroszcz.pl/?tag=swiatowid

Światowidowi podcięto głowę

Zamieszczony przez: admin w: KRONIKA WIEJSKA|MIASTO I GMINA

Rzeźba pogańskiego boga Światowida stojąca na Babiej Górze nieopodal wsi Kościuki została uszkodzona. W miejscu styku głównej kolumny z wizerunkiem czterech głów widnieje ślad po użyciu piły. Sprawca wandalizmu nie przeciął drewna do końca, dlatego głowa bożka trzyma się jeszcze na czubku figury.

Oprócz głowy naruszono także podstawę rzeźby: specjalne kamienne zabezpieczenie chroniące drewno przed gniciem zostało wydłubane z podłoża. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał wyrwać Światowida z ziemi. Teraz figura narażona jest na bezpośrednie działanie wilgoci.sn854533

„To bezmyślny wandalizm” – mówi Jan Adamski, znawca i miłośnik lokalnej historii  – „Światowid był ważnym symbolem, pamiątką po naszych przodkach, świadczył o ich duchowości. To od Światowida pochodzi nazwa „Światkowizna”, która później przekształciła się w „Sieśkowiznę”, a ta – w dzisiejszą „Szyszkowiznę”. Przede wszystkim jednak Światowid stanowi unikalną atrakcję turystyczną. Nie rozumiem, komu mogłoby zależeć na jego zdewastowaniu.”

Figura Światowida stoi na Babiej Górze w pobliżu wsi Kościuki. Jest to kopia posągu słowiańskiego bóstwa znalezionego w Zbruczu na Ukrainie. Babia Góra była według historyków miejscem dawnych kultów pogańskich. Rzeźbę postawiono tu w 1998 r. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był Sławomir Halicki, ówczesny dyrektor Centrum Kultury w Choroszczy, obecnie – burmistrz Suraża. Początkowo rzeźba stała krótko w siedzibie Centrum Kultury, była też ozdobą Jarmarku Dominikańskiego. (IH)

sn854536

W tym artykule pani Hukałowicz starała się pisać o posągu w sposób godny, ale cóż . indoktrynacja robi swoje i kościółkowe wdruki co tydzień powtarzane na mszy – Napisała “głowa bożka” mimo, że nazwała go wcześniej Bogiem.

Galeria zdjęć uszkodzonego Światowida fot. Izolda Hukałowicz. (także zdjęcia powyżej)

sn854532

Ta rzeźba została postawiona za pieniądze Wszystkich Polaków, a kilku ultrasów katolickich, oszołomów całkowitych ją zniszczyło.

sn854534

W artykule jest mowa o uszkodzeniu. Za to ledwo osmalony krzyż z Jezusem w Sulistrowiczkach – to jest podpalenie. ta rzeźba jest bezpowrotnie zniszczona. Była takim samym dziełem sztuki jak Jezusik ze Sulistrowiczek. Jedno i drugie działanie jest zbrodnicze. Tylko pytam się dlaczego – tamto jest akceptowane. Ktoś z Wiernych Parafian napisał na naszym forum – I nie dziwię się że Waszą Figurę usunęli, dobrze zrobiło, Nie będzie pogaństwa!  Jak mam go nazwać? A kto go do tego inspiruje? Czyżby sam to wymyślił?! 

Nie! inspiruje go postawa kleru katolickiego! Konkretnych osób. A jedna z takich osób działająca podstępnie, niczym Wilk w Owczej Skórze, prowadzi parafię w Sulistrowicach.

sn854532

Pomnik był podpalany, przewracany – działanie to było systematyczne, nie wandalskie a przemyślane. Ludzie mieli piłę. Co Was opętało Średniowieczne Klechy?  Macie 100.000 kościołów w Polsce, postawiliście je używając OGNIA  i MIECZA na naszych Świętych Górach, takich jak Ślęża, nie pytaliście nas o zgodę, wasze bezprawie sankcjonował bat i stos inkwizycji,  a przeszkadza wam 100 Świętowitów. Wszystkie chcecie zniszczyć?! Nie doczekanie wasze!

Te zdjęcia z Panoramio:

4206628

Pewnie jakiś klecha albo katolicki fanatyk zauważył że ktoś się tutaj modli! To wystarczy, żeby palić i ciąć,  kiedy się jest pod wpływem takiej formy ekumenizmu jaka jest głoszona w kościołach polskich.21853357

Czy ludzie którzy “pracowali” nad tą rzeźbą parę godzin – zostali zauważeni, ujęci? Mija 4 lata od rozpoczęcia “śledztwa”. No ale kto nie potrafi złapać zabójców swojego szefa, Policjanta Policjantów, generała Papały, to chyba w ogóle nie powinien dostawać kasy z naszych kieszeni.

Jak myślicie – czy został naprawiony? To raczej niemożliwe. A może usunięto go, bo jego głowa mogła spaść komuś na głowę?!

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 937 obserwujących.