białczyński

Leki z Przyrodzoney Apteki: żyworódka – płodnolist pierzasty oraz aloes

Posted in przyroda, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 7 Sierpień 2013

oklad

Aż trudno wprost uwierzyć, że tyle dobrego robi dla człowieka jedna mała roślinka. Nie doceniamy roślin, a właściwie ich roli w naszym życiu. Przecież rośliny po prostu były, są i będą. Nic bardziej mylnego. Setki gatunków bezpowrotnie zanika każdego dnia. Niektóre do wczoraj pospolite są już niemal nieobecne i chronione. Dzisiaj napiszemy o roślinach nieco nieco egzotycznych, które hodujemy w doniczkach: o żyworódce i aloesie.

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Jest to wiecznie zielona, wieloletnia roślina o prostej łodydze dochodzącej do metra wysokości. Liście ma dość grube, soczyste, pięknie (sercowato) ukształtowane i osiągające długość kilkunastu centymetrów. Na ich postrzępionych brzegach wyrastają liczne rozmnóżki z maleńkimi listeczkami i korzonkami, zdolne do szybkiego ukorzeniania (nazwa łac. „Bryophyllum degramonthianum„).

Ludzie często trzymają ją jako ozdobną roślinę doniczkową, podczas gdy ma ona wspaniałe właściwości wpływające na stan naszego zdrowia. Może i u Was w domu siedzi sobie skromnie na parapecie albo u kogoś z rodziny?

Żyworódka pierzasta – niezwykła roślina prosto z… doniczki!

http://www.swiatkwiatow.pl/thumb.php?img=foto_art/1294073507.jpg&w=300

Nazwa i pochodzenie
Żyworódka pierzasta (łac. .kalanchoe pinnata; inne nazwy używane w Polsce to: kalanchoe pierzaste, płodnolist pierzasty/kielichowy lub briofilum pierzaste – w artykule będziemy używać nazwy żyworódka pierzasta lub kalanchoe pierzaste, aby nie wprowadzać zbytniego zamieszania) jest wiecznie zieloną rośliną wieloletnią dorastającą nawet do wysokości jednego metra. Nazwa polska wywodzi się ze specyficznego sposobu rozmnażania się rośliny. Rozmnaża się ona bardzo łatwo i szybko przez kiełkowanie tzw. rozmnóżek rosnących na brzegu liści, stąd też taki liść przypomina z wyglądu ptasie pióra. Sama roślina pochodzi z Madagaskaru, gdzie pozostawała przez długi czas nieodkryta pośród dziewiczej roślinności tej wyspy. Została z czasem rozprzestrzeniona na tereny Azji, Wyspy Oceanu Spokojnego, tereny Ameryki Południowej. Mimo jej niezwykłych właściwości leczniczych do dzisiaj jest nieświadomie traktowana jako ozdobna roślina doniczkowa. Mało kto zdaje sobie sprawę, że ma pod ręką niesamowitą roślinę, nie tylko ze względu na jej wygląd, ale przede wszystkim na właściwości wpływające korzystnie na zdrowie.

Uprawa
Wbrew pozorom uprawa tej rośliny nie jest skomplikowana i nie wymaga żadnych specjalnych zabiegów. Jeśli chodzi o glebę, to żyworódka rośnie dobrze w każdej ziemi za wyjątkiem ciężkiej, zbitej, gliniastej ziemi. Najlepsze rezultaty osiągniemy używając do hodowli ziemi ogrodniczej z dodatkiem ziemi kaktusowej. Ważne jest, aby nie używać jakichkolwiek chemikaliów do hodowli tej rośliny ze względu na jej późniejsze spożywanie i picie jej soku. Kalanchoe nie lubi nadmiaru wody, więc należy je podlewać umiarkowanie, aby nie doprowadzić do przelania i zgnicia jego korzeni. Roślina jest światłolubna i w zimie powinna znajdować się w miejscu dobrze oświetlonym, na przykład. na wewnętrznym parapecie w temperaturze nie mniejszej niż +15oC. W lecie można ją wynieść na słońce na taras/balkon. Rozmnóżki, które opadły, możemy zebrać i zasiać w innych doniczkach lub pozostawić do wyrośnięcia i następnie przesadzić. Rozmnóżek jest bardzo dużo i większość z nich kiełkuje, więc ilość roślinek przyrasta w szybkim tempie i można w krótkim czasie stosować je według zapotrzebowania, nie martwiąc się o to, że się nam surowiec zielarski szybko skończy. Stare rośliny należy wyciąć, gdyż liście na długiej już łodydze znajdują się tylko u jej szczytu i cała roślina zacznie się z czasem przechylać i łamać.

Żyworódka, jak każda inna roślina, nie pogardzi tzw. „żywą wodą”. Jeśli umiesz sobie ją wytworzyć, to podlewaj nią żyworódkę i inne rośliny, a one odwdzięczą się Tobie!

Właściwości kalanchoe pierzastego
Nim przejdziemy do omawiania zastosowania tej rośliny przy konkretnych problemach zdrowotnych, poświęćmy chwilę na przybliżenie jej właściwości uzdrawiających. Sok
z żyworódki pierzastej w swoim składzie zawiera flawonoidy, witaminę C i mikroelementy: glin, magnez, selen, wapń, potas, krzem, mangan, miedź i inne. Ogólnie rzecz ujmując można przyrównać właściwości żyworódki do właściwości liści aloesu, kwiatów rumianku
i alantoiny razem wziętych. Oto najważniejsze udowodnione naukowo właściwości soku/ miazgi z liści:
• Bakterio- grzybo- i wirusobójcze – skierowane przeciw różnym drobnoustrojom chorobotwórczym występującym u ludzi i zwierząt. Badania wykazały niszczące działanie na szczepy bakterii ropotwórczych (gronkowce,paciorkowce) i na pałeczki czerwonki, a także na wirusy hodowlach in vitro. Eksperymentalnie udowodniono również hamowanie wzrostu niektórych pleśni i drożdży oraz ruchliwości pierwotniaków
• Przeciwzapalne – następuje hamowanie postępu procesu zapalnego, nie tylko na skutek niszczenia bakterii i rozkładu wytwarzanych przez nie toksyn, lecz także zmniejszenia miejscowego przekrwienia i obrzęku komórek i tkanek.
• Przeciwprzesiękowe – wskutek hamowania wydzielania płynu przez uszkodzoną skórę lub błonę śluzową, zachodzi szybsze przejście procesu zapalnego w fazę zanikającego sączenia
• Regenerujące – następuje przyspieszenie ziarninowania i pokrywania świeżym naskórkiem miejsc uszkodzonych, a więc intensywne gojenie z równoczesnym szybkim oczyszczeniem z ropy i zmartwiałych fragmentów tkanek .Powstałe w miejscu wygojenia blizny stają się mniej wrażliwe na czynniki zewnętrzne i mniej widoczne.
• Biostymulujące – objawia się zwiększoną ogólną odpornością organizmu wskutek pobudzenia niektórych mechanizmów immunologicznych oraz większą odpornością skóry na urazy.

Zastosowanie zewnętrzne żyworódki
Ważna uwaga: do miażdżenia liści zalecane jest stosowanie drewnianych narzędzi kuchennych a nie metalowych, aby nie zaszły niepożądane reakcje, które mogłyby wpłynąć negatywnie na właściwości soku (polecam w tym miejscu poczytać też trochę o kuchni chińskiej i gotowaniu wg „pięciu przemian”). Temat kontaktu pożywienia z metalowymi narzędziami, miskami i talerzami jest tam wyczerpująco opisany).
Liście można połamać w rękach, a następnie ugniatać jakimś drewnianym tłuczkiem itp. – tu już pozostawiam Tobie, drogi Czytelniku, zupełną dowolność. Można je również próbować wyciskać w palcach, jak ktoś jest siłaczem. Liście odrywamy ręką z łodygi, nie odcinamy ich nożykiem metalowym

dsc_3095

Zastosowanie zewnętrzne:  

  • Wszelkie uszkodzenia powierzchowne skóry, głębokie zranienia – cięte, szarpane, blizny pooperacyjne, pęknięcia poporodowe, pęknięcia sutków, itp. – przemywa się(lub przykłada) czystym sokiem z liści albo nalewką spirytusową.
  • Oparzenia skóry wszelkiego rodzaju leczy się tylko świeżym sokiem, przykładając nasączony gazik kilka razy dziennie.
  • Wrzodziki, trądzik, wągry – przeciera się nalewką spirytusową rano i wieczorem.
  • Ropne chroniczne wycieki - rano i na noc przykłada się tampon z waty nasączony nalewką lub świeżym sokiem. Dodatkowo pije się po 20 kropli soku dwa razy dziennie.
  • Długo nie gojące się rany leczy się podobnie jak ropne wycieki, pijąc dodatkowo trzy razy dziennie po 20 kropli wyciągu z kasztanowca.
  • Egzemę leczy się świeżo wyciśniętym sokiem, przecierając chore miejsca kilka razy dziennie. Należy również smarować skórę maścią lub kremem z żyworódki.
  • Łupież - co dwa dni nacierać skórę głowy sokiem lub nalewką.
  • Brodawki – przykładać watkę nasączoną sokiem lub nalewką. Na noc nałożyć opatrunek z soku lub sam liść, bez błonki. Zabiegi powtarzać aż do zniknięcia brodawki.
  • Piegi – przeciera się sokiem lub nalewką aż do wybielenia.
  • Gangrena – na noc przykłada się tampon nasączony sokiem, rano i w południe smaruje się sokiem lub nalewką. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku (nie nalewkę) oraz trzy razy dziennie po 20 kropli z wyciągu kasztanowca.
  • Podobnie postępuje się w chorobie Bűrgera.
  • Reumatyzm - kilka razy dziennie wcierać sok lub nalewkę w bolące miejsce. Należy także pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 20 kropli. Można również zjadać kawałek liścia odpowiadającego dawce.
  • Zapalenie stawów – dwa razy dziennie przykładać kompres nasączony sokiem lub nalewką.
  • Bóle głowy – czoło i skronie smaruje się sokiem lub nalewką rano i wieczorem. Dwa razy dziennie należy pić po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający dawce.

12

Zastosowanie wewnętrzne:

  • Katar (wszystkie rodzaje) - zakrapla się po parę kropel soku do nosa kilka razy dziennie. W parę minut po zakropleniu następuje gwałtowne kichanie. Przy chronicznym katarze kuracja może potrwać dłużej.
  • Angina – żuje się wolno kawałek liścia kilka razy dziennie po jedzeniu. Liść powoduje znieczulenie przełyku – nie należy popijać!!! Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.
  • Utrata głosu, chrypka – postępuje się podobnie jak przy anginie, kuracja jednak może potrwać dłużej. W schorzeniach gardła stosuje się preparat z miodu, z soku żyworódki i tłuszczy.
  • Krwawienie z dziąseł – należy wolno żuć liść i trzymać go w ustach przez 15 minut rano i wieczorem. Uczucie odrętwienia mija po kilku minutach.
  • Parodontoza – żuje się liść parę razy dziennie, przytrzymując na zębach. Należy pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.
  • Ból zęba – żuć kawałek liścia na bolącym zębie, a jeśli jest ubytek, włożyć tamponik nasączony sokiem. Powtarzać kilkakrotnie.
  • Kaszel – Kilka razy dziennie żuć liść, połykając sok.
  • Grypa – trzy, cztery razy dziennie pić po 20 kropli soku lub nalewki przed jedzeniem.
  • Dychawica oskrzelowa, astma bronchitowa, oskrzelowa, alergiczna, zapalenie oskrzeli - trzy razy dziennie pije się po 20-30 kropli soku, lub zjada się liść odpowiedniej wielkości.
  • Zapalenie płuc, ropne zapalenie płuc – pić sok trzy razy dziennie 50-60 kropli lub zjadać odpowiedni kawałek liścia.
  • Zakażenie krwi – pić trzy razy dziennie po 40 kropel soku.
  • Cukrzyca – pić po 20 kropli soku trzy razy dziennie po jedzeniu. Jeszcze lepiej zjadać odpowiednio do dawki soku.
  • Bóle serca – wspomagająco pić trzy razy dziennie po 20 kropli soku przed jedzeniem.
  • Hemoroidy – jak najczęściej przykładać waciki nasączone sokiem (nie nalewką) wciskając płyn do środka. Przed jedzeniem pić sok lub nalewkę trzy razy dziennie po 30 kropli.
  • Żylaki – trzy razy dziennie pić przed jedzeniem 20-40 kropli soku lub nalewki, na noc nacierać nalewką lub sokiem, położyć kompres z nalewką i przykryć ceratką.
  • W chorobach żołądka i jelit (owrzodzenia, nieżyt, katary), wątroby, trzustki oraz w stanach zapalnych nerek należy pić przed jedzeniem trzy razy dziennie po 20 kropli soku lub zjadać liść odpowiadający 20 kroplom.

Lek z żyworódki jest środkiem antyseptycznym. Jej sok ani liść nie są trujące i nie powodują skutków ubocznych.

Nalewkę do picia sporządza się na czystym spirytusie lub wódce. Do nacierań może być stosowany spirytus salicylowy. Objętość pokrojonego liścia powinna być minimum jak 1:3 płynu.

Jeden z największych autorytetów w dziedzinie zielarstwa, profesor Aleksander Ożarowski w „Wiadomościach zielarskich” (nr.4 z 1991r.)na temat działania i zastosowania żyworódki, napisał tak o żyworódce :
 „Działanie – sok wyciśnięty z liści lub miazga mają wiele cennych właściwości leczniczych, stosuje się je zewnętrznie na skórę lub błony śluzowe.”
Bakterio-grzybo-wiruso-bójcze działanie jest skierowane przeciw różnym drobnoustrojom chorobotwórczym występującym u ludzi i zwierząt, a nie powodującym zmian chorobowych.
Badania wykazały niszczące działanie żyworódki na szczepy bakterii ropotwórczych (gronkowce, paciorkowce) i na pałeczki czerwonki, a także na wirusy w hodowlach in vitro.
Eksperymentalnie udowodniono również hamowanie wzrostu niektórych pleśni i drożdży oraz ruchliwości pierwotniaków.

Przeciwzapalnie - następuje hamowanie postępu procesu zapalnego nie tylko wskutek niszczenia bakterii i rozkładu wytwarzanych przez nie toksyn, lecz także zmniejszenia miejscowego przekrwawieni i obrzęku.

Przeciwprzesiękowe - wskutek hamowania wydzielania płynu poprzez uszkodzoną skórę lub błonę śluzową dochodzi do szybszego przejścia procesu zapalnego w fazę zanikającego sączenia.

Regenerujące – następuje przyspieszenie ziarninowania i pokrywania świeżym naskórkiem miejsc uszkodzonych, a więc intensywne gojenie z równoczesnym szybkim oczyszczaniem z ropy i zmartwiałych fragmentów tkanek. Powstałe w miejscu wygojonym blizny stają się mniej wrażliwe na czynniki zewnętrzne i mniej widoczne.

Biostymulacyjne – objawia się zwiększoną ogólną odpornością organizmu wskutek pobudzenia niektórych organizmów immunologicznych oraz większą odpornością skóry na urazy.

Ogólnie można powiedzieć, że Bryophyllum łączy w sobie najważniejsze właściwości liścia aloesu, kwiatów rumianku i alantoliny, ale ponadto ma zdolności oczyszczania ran.”

Profesor A.Ożarowski podaje też zastosowanie zewnętrzne żyworódki w niektórych chorobach dermatologicznych, stomatologicznych, ginekologicznych oraz chirurgii. Cytuję za autorem:
Choroby skóry – sok z Bryophyllum stosuje się  w procesach zapalnych, ropnych, nekrorycznych zapaleniach wirusowych przebiegających powierzchniowo i w podskórnej tkance łącznej oraz w błonach śluzowych.W szczególności zaleca się go w żylakowych owrzodzeniach goleni i odleżynach, trudno gojących się ranach, w mało rozległych oparzeniach I i II stopnia, , owrzodzeniach różnego rodzaju, wyprzeniu bakteryjnym, stanach zapalno-wysiękowych i przetokach. Pomocniczo po zabiegach otwartych ropni, zastrzałów oraz w kompleksowym leczeniu różnych postaci róży i opryszczki zwykłej.

Choroby jamy ustnej, gardła i uszu – w zapaleniu jamy ustnej, nawet opryszczkowym, przewlekłym lub nawracającym, w nieżytowym zapaleniu dziąseł, w przyzębicy i jej zapalno-zwyrodnieniowych postaciach, w przewlekłym zapaleniu migdałków, w przewlekłym nieżycie gardła mogącym przejść w suchy nieżyt gardła. Ponadto w zmianach zapalnych i zakaźnych w przewodach słuchowych, pomocniczo w zapaleniu ucha środkowego.

Choroby oczu – przede wszystkim w leczeniu bakteryjnych i wirusowych stanów zapalnych poszczególnych elementów oka (twardówki, tęczówki, naczyniówki i siatkówki), woreczka łzowego, brzegów powiek i spojówek. Równie skutecznie leczy się oparzenia oczu, natomiast bardziej oporne są postępujące powoli procesy zwyrodnieniowe, np. barwnikowe zwyrodnienie siatkówki.

Choroby kobiece - stany zapalne żeńskich narządów płciowych (sromu, pochwy, gruczołu przedsionkowego, szyjki macicy), zapalenie i pęknięcie sutka u karmiących matek, ropne jamy i przetoki poporodowe, nadżerki szyjki macicy.

Zabiegi chirurgiczne – ujemne skutki czynności operacyjnych (np. zainfekowanie i trudno gojące się rany, ropnie i przetoki), długotrwałe stany zapalne i obrzęk blizn po zabiegach chirurgicznych, przeszczepach skóry i oparzeniach.”

KILKA  PRZEPISÓW: 

Sok – ściąć zielone łodyżki wraz z liśćmi, umyć, owinąć bibułką i trzymać w lodówce około tygodnia. Zmiażdżyć i wycisnąć sok, który jest już gotowy do użycia. Jeśli do soku dodamy spirytus (1/5 jego objętości), możemy używać tę mieszankę przez cały rok, trzymając w lodówce.

Nalewka spirytusowa (wg. mgr H.Milczarek) – około ¼ szkalnki soku połączyć z 1 szklanką spirytusu (w przypadku nacierań może być salicylowy). Przelać do małych buteleczek.

Mikstura (wg. J.Zawadzkiej) – zalecana przy nieżytach, chrypce i bólu gardła: 1 łyżka masła, 1 łyżka smalcu (najlepiej stopiona słoninka), 1 łyżka miodu. Wszystko dokładnie wymieszać i wolniutko połączyć z 2 łyżkami soku z żyworódki. Stosować 1 łyżeczkę przed jedzeniem rano i kilka razy dziennie w małych porcjach przez okres kilku dni.
Czyniąc to 3 razy w roku przez 10-12 dni chronimy gardło.

Nalewka do picia (wg. J.Zawadzkiej) – stosować czysty spirytus lub wódkę w proporcji 1 część liścia żyworódki i 3 części płynu.

Miodek (wg. J.Zawadzkiej) – stosowany w celu wzmocnienia i uodpornienia organizmu:  1 łyżka miodu i ½ szklanki przegotowanej letniej wody wymieszać i pozostawić przez noc. Rano domieszać 1 łyżkę soku z żyworódki. Pić wiosna i jesienią przez kilka dni na pół godziny przed posiłkiem.

Liść do natychmiastowego użycia (wg. mgr. H. Milczarek) – używając świeżego liścia jako kompresu lub bezpośrednio do przyłożenia na zmienioną chorobowo skórę, należy zdjąć z niego cieniutką błonkę i położyć na skórę. Na to nałożyć ceratkę lub folię, owinąć bandażem.
Zmieniać kompres co 4-5 godzin aż do zagojenia, tzn. ok.3 dni. Skuteczne przy skaleczeniach, kontuzjach, obrzękach i zapaleniu dziąseł.
Krople do oczu, nosa, uszu (wg. J.Zawadzkiej) – zmiażdżyć listek (uprzednio dobrze wypłukany), wycisnąć przez sterylną gazę soki zakroplić po 1 kropli do oczu 2 razy dziennie. Pieczenie szybko ustąpi.
Kroplami można też zakroplić nos, stosując po 2 krople dwa razy dziennie. Ulga nastąpi bardzo szybko, a infekcja minie. Trzeba jednak zakraplać jeszcze przez 3-4 dni.
Przy bólu i szumie w uszach zakroplić 2-3 krople – ból powinien ustąpić natychmiast. Następnie natrzeć okolice uszu i skroni sokiem. Należy koniecznie skonsultować się z lekarzem.

Spirytus żyworódkowy (wg. mgr H.Milczarek) – około ¼ szklanki soku z żyworódki łączymy z 1 szklanką spirytusu salicylowego, przelewamy do małych buteleczek i smarujemy, wcieramy w skórę oraz włosy wacikiem zwilżonym płynem co 2 dzień wieczorem. Spirytusem żyworódkowym można również dezynfekować małe zranienia i okolice dużych ran (lecz to należy skonsultować z lekarzem) oraz przemywać plecy chorych długo przebywających w łóżku, aby nie nastąpiły odleżyny.

Maść żyworódkowa (wg. mgr H.Milczarek) – około 10dkg świeżego niesolonego smalcu delikatnie roztopić. Gdy jest już ciepławy (nie gorący) dobrze wymieszać 1,5 łyżki soku z żyworódki (przesączonego przez płótno). Można dodać 2-3 krople perfum. Na noc smarować zniszczone, popękane ręce (nałożyć bawełniane rękawiczki), a także popękane, zaatakowane grzybicą stopy, otarcia itp. Maść w małych opakowaniach przechowywać w lodówce na dolnej półce.

Miodek żyworódkowy (wg. mgr H.Milczarek) – gdy roślina ma ponad rok, na ok. -5 dni przed ścięciem nie należy jej podlewać. Po ścięciu umyć pod bieżącą wodą, lekko osuszyć i owiniętą w białe płótno pozostawić w lodówce (w chłodzie) na 5-6 dni. Następnie zemleć, przetrzeć przez sitko i zmieszać z płynnym miodem pszczelim w stosunku 1 część żyworódki na 4 części miodu. W celu poprawy smaku i zapachu można zmielić 1-2 owoce pigwy, dodać soku z cytryny lub nieco cukru waniliowego. Przechowywać w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu.

W chorobach przeziębieniowych, grypie, po operacjach, po chemio- i radioterapii, przy zaćmie, stosować 1-2 łyżeczki 2-4 razy dziennie (w proporcji ½ łyżeczki na godzinę przed posiłkiem). Dzieciom powyżej 7 lat podawać od połowy do jednej łyżeczki 2-3 razy dziennie.

Po 2 miesiącach zrobić przerwę na 3-4 tygodnie. Profilaktycznie stosować 1-2 łyżeczki dziennie. Żyworódka stosowana przez dłuższy czas odmładza i jest bardzo dobrym afrodyzjakiem.

Macerat na zimno (wg. mgr H.Milczarek) – 2 łyżki pociętych drobno liści żyworódki zalewamy 1 szklanką przegotowanej wody o temperaturze pokojowej i pozostawiamy na 12 godzin. Wyciąg zażywamy 3 razy dziennie przed posiłkiem po ½ szklanki przez 8 dni, co bardzo wzmacnia organizm. Można też profilaktycznie zjadać codziennie po 2-3 liście. Zabezpieczy nas to przed infekcjami gardła i wzmocni odporność organizmu.

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3tgg/zyworodka-panaceum-prawie-na-wszystko#ixzz2YZu2gAuC

• Bóle głowy – czoło i skronie smarujemy sokiem lub nalewką rano i wieczorem.
Dodatkowo należy 2 razy dziennie pić 20 kropli soku lub zjadać liść (bez błony) odpowiadający dawce.
• Brodawki – przykładamy wacik nasączony sokiem lub nalewką. Na noc nakładamy opatrunek z soku lub sam liść bez błonki. Zabiegi powtarzamy aż do zniknięcia brodawki.
• Egzema – świeżo wyciśniętym sokiem przecieramy chore miejsce kilka razy dziennie. Chore miejsce dodatkowo smarujemy maścią lub kremem z żyworódki.
• Gangrena (jak i choroba Bürgera) – na noc przykładamy tampon nasączony sokiem. Rano i w południe smarujemy się sokiem lub nalewką. Dodatkowo należy 3 razy dziennie pić 20 kropli soku żyworódki i 20 kropli wyciągu kasztanowca.
• Łupież – co dwa dni nacieramy skórę głowy sokiem lub nalewką.
• Niegojące się rany – leczy się podobnie jak ropne wycieki dodatkowo pijąc 3 razy dziennie po 20 kropli wyciągu z kasztanowca.
• Oparzenia skóry – kilka razy dziennie przecieramy je gazikiem nasączonym sokiem z liści rośliny
• Piegi – przecieramy sokiem lub nalewką kilka razy dziennie, aż do wybielenia.
• Rany skóry (skaleczenia cięte, kłute, szarpane, blizny po zabiegach chirurgicznych, pęknięcia poporodowe itp) – przemywamy te miejsca wyciśniętym sokiem lub nalewką spirytusową z sokiem, ewentualnie przykładamy zwilżoną gazę it.
• Reumatyzm – kilka razy dziennie wcieramy sok lub nalewkę w bolące miejsce. Dodatkowo należy 3 razy dziennie pić 20 kropli soku lub zjadać liść (bez błony) odpowiadający dawce.
• Ropne chroniczne wycieki – rano i na noc przykładamy tampon z waty nasączony nalewką lub świeżym sokiem. Dodatkowo pije się po 20 kropli soku dwa razy ziennie.
• Trądzik, wypryski, wągry, wrzody skórne – przemywamy je rano i wieczorem nalewką spirytusową z soku żyworódki (skuteczniej zadziałą od samego soku, gdyż będzie również wysuszać te miejsca
• Zapalenia stawów – dwa razy dziennie przykładamy kompres nasączony sokiem lub nalewką.

Zastosowanie wewnętrzne żyworódki
• Angina – kilka razy dziennie, zaraz po jedzeniu, wolno żujemy liść. Liść powoduje znieczulenie przełyku – nie należy popijać! Uczucie odrętwienia przechodzi po kilku minutach.
• Astma bronchitowa, oskrzelowa, alergiczna; zapalenie oskrzeli – 3 razy dziennie pijemy 20 lub 30 kropli soku bądź przeżuwamy liść o odpowiedniej wielkości.
• Ból zęba – bardzo powoli, zębem, który nas boli żujemy listek. Jeżeli w zębie jest ubytek wkładamy tamponik nasączony sokiem z żyworódki. Powtarzamy kilkakrotnie.
• Bóle serca – wspomagająco pijemy 3 razy dziennie 20 kropli przed jedzeniem.
• Choroby układu pokarmowego – przed jedzeniem zjadamy liść odpowiadający 20 kroplom soku.
• Chrypka, utrata głosu – postępujemy podobnie jak w przypadku anginy, kuracja może jednak potrwać nieco dłużej. W schorzeniach gardła stosuje się preparat z miodu, soku żyworódki i tłuszczy.
• Cukrzyca – 3 razy dziennie zjadamy liść, którego zawartość wynosi około 30 kropli soku.
• Grypa – 4 razy dziennie, przed jedzeniem pijemy 20 kropli soku lub nalewkę z żyworódki.
• Hemoroidy – Jak najczęściej przykładamy waciki nasączone sokiem wciskając płyn do środka. Każdorazowo przed jedzeniem pijemy sok (30 kropli) bądź nalewkę.
• Kaszel – kilka razy dziennie żujemy liść połykając sok.
• Katar (wszystkie rodzaje) – zakrapiamy kilka kropli do nosa kilka razy dziennie. W parę minut po zakropleniu następuje gwałtowne kichanie. W przypadku kataru chronicznego kuracja może potrwać nieco dłużej.
• Krwawienie z dziąseł – rano i wieczorem, bardzo wolno żujemy liść, trzymając go w ustach powyżej 15 minut. Uczucie odrętwienia przechodzi po kilku minutach.
• Zakażenie krwi – 3 razy dziennie pijemy 40 kropli soku.
• Zapalenie płuc (w tym ropne) – 5 razy dziennie pijemy około 60 kropli soku bądź zjadamy liścia o odpowiadającej dawce.
• Żylaki – 3 razy dziennie przed jedzeniem pijemy po 40 kropli. Przed snem na żylaki nacieramy sokiem bądź nalewką, kładziemy kompres z nalewką i przykrywamy ceratą.

Kilka przepisów
Żyworódka pierzasta zyskała uznanie niektórych firm farmaceutycznych, które produkują
z niej różne specyfiki. Tym niemniej zachęcam do samodzielnej hodowli i sporządzania preparatów, gdyż sprawia to naprawdęsporo radości i ”wiemy, co jemy”.
• Krople do nosa, uszu i oczu – zmiażdżyć listek (uprzednio dobrze wypłukany), wycisnąć przez sterylną gazę sok i zakropić po 1 kropli do oczu dwa razy dziennie. Pieczenie szybko ustąpi. Kroplami można też zakropić nos, stosując po 2 kropelki 2 razy dziennie. Ulga nastąpi bardzo szybko, a infekcja minie, ale zakrapiać trzeba jeszcze przez 3-4 dni.
• Maść – około 10 dag świeżego, niesolonego smalcu delikatnie roztopić. Gdy jest ciepły (nie gorący) mieszamy z 1 łyżką soku z kalanchoe. Maść należy przechowywać w lodówce.
• Liść do natychmiastowego użycia – Używając świeżego liścia jako kompresu lub bezpośrednio do przyłożenia na zmienioną chorobowo skórę, należy zdjąć z niego cieniutką błonkę i położyć na skórę. Na to nałożyć ceratkę lub folię, owinąć bandażem. Zmieniać kompres co 4-5 godzin, aż do zagojenia, tzn. przez ok. 3 dni. Liść można zgnieść. Skuteczne przy skaleczeniach, kontuzjach, obrzękach i zapaleniach dziąseł.
• Mikstura – zalecana przy nieżytach chrypce i bólu gardła. Jedna łyżka masła plus jedna łyżka smalcu (najlepiej stopiona słoninka) plus jedna łyżka miodu. Wszystko dokładnie wymieszać i wolniutko połączyć z dwiema łyżkami soku
z żyworodki. Stosować jedną łyżeczkę przed jedzeniem rano i kilka razy dziennie
w małych porcjach przezokres kilku dni. Czyniąc to trzy razy w roku przez 10-12 dni chronimy gardło.
• Miód – stosowany w celu wzmocnienia i uodpornienia organizmu. Jedna łyżka miodu (z pasieki – nie mieszanki miodów z marketu!) plus pół szklanki przegotowanej letniej wody wymieszać i pozostawić przez noc. Rano domieszać jedną łyżkę soku
z żyworódki. Pić wiosną i jesienią przez kilka dni na pół godziny przed posiłkiem.
• Nalewka do picia – stosować tylko czysty spirytus lub wódkę w proporcji – jedna cześć pokrojonego liścia żyworódki plus trzy części płynu.
• Nalewka spirytusowa – około jednej czwartej szklanki soku połączyć z jedną szklanką spirytusu (w rzypadku nacierań może być salicylowy). Przelać do małych buteleczek.
• Sok – ściąć zielone łodyżki wraz z liśćmi, umyć, owinąć bibułką i trzymać w lodówce około tygodnia. Zmiażdżyć i wycisnąć sok, który jest już gotowy do użycia.
Jeżeli do soku dodamy spirytus (jedną piątą jego objętości) możemy używać te mieszankę przez cały rok trzymając w lodówce.

DSC_0008foto: http://www.domowaflora.blogspot.com/

OŚWIADCZENIE

Niniejszy artykuł jest tylko i wyłącznie subiektywną opinią autora i wyraża jedynie jego poglądy. Nie może on zastąpić fachowej porady lekarza lub farmaceuty, ani też diagnozy i leczenia, do którego jest uprawniony tylko lekarz. Autor nie ponosi żadnej odpowiedzialności za skutki zastosowania opisanych powyżej metod i przepisów.

Lecznicze zastosowanie żyworodki pierzastej:

* regeneruje, przyspiesza ziarninowanie okolic zranionych
* działa przeciwzapalnie
* zmniejsza obrzęki i przekrwienia
* intensyfikuje mechanizmy obronne organizmu, co zapobiega i przyspiesza likwidacje infekcji i innych zmian chorobowych
* leczy trudno gojące się rany, oparzenia, odleżyny
* leczy stany zapalne błony śluzowej, paradontozę, zapalenie spojówek
* jest pomocna w regenerowaniu organizmu po radioterapii i chemioterapii
* leczy mięsień sercowy i reguluje układ krążenia
* ma zbawienny wpływ na pamięć
* leczy przerost gruczołu krokowego
* zwalczy wirusy, grzyby i bakterie

Nalewka spirytusowa

Kilkanaście liści rośliny umyć pod bieżącą woda, owinąć w płótno i przechowywać w lodowce 5-7 dni. Potem wycisnąć sok, przesączyć przez gazę i wlać do butelki. Zmieszać ze spirytusem w proporcji 1:5 (większą cześć spirytusu). Tak przygotowana nalewka służy do dezynfekcji ran i skaleczeń. Trwałość przechowywanej w chłodnym miejscu nalewki wynosi ok. 1 rok.

Spirytus żyworodkowy

1/4 szklanki soku połączyć z jedna szklanka spirytusu salicylowego. Wymieszać i przelać do butelki. Stosować w łupieżu, zapaleniu łojotokowym skory głowy. Dwa, trzy razy w tygodniu wcierać wacikiem roztwór w skore i włosy.
Spirytusem żyworodkowym można również dezynfekować drobne zranienia, brzegi dużych ran, a także przemywać plecy osób długo przebywających w łóżku, aby nie utworzyły się odleżyny.

Macerat żyworodkowy

Macerat z żyworodki stosuje się profilaktycznie, w celu poprawienia odporności organizmu. Dwie, trzy stołowe łyżki pociętych na drobno liści żyworodki zalać jedna szklanka przegotowanej, lecz wystudzonej wody. Odstawić do naciągnięcia na 12 godzin.
Wyciąg należy zażywać trzy razy dziennie przed posiłkami po 1/2 szklanki przez tydzień. Można tez profilaktycznie zjadać codziennie 2-3 liście, co zabezpieczy nas przed infekcjami gardła, grypa i wzmocni odporność organizmu.

Papka z żyworodki dla dzieci (do stosowania wewnętrznego)

Gdy roślina ma ponad rok, na kilka dni przed zerwaniem liści zaprzestać podlewania. Po zerwaniu opłukać je pod bieżącą woda, lekko osuszyć i pozostawić w lodowce na tydzień. Następnie przetrzeć przez sitko i zmieszać z płynnym miodem pszczelim w stosunku jedna cześć żyworodki na cztery części miodu. Dodać cytryny lub nieco cukru waniliowego w celu poprawy smaku i zapachu. Przechowywać w suchym chłodnym miejscu lub w lodowce nie dłużej niż 3 dni. Lek podaje się dzieciom od 7. roku życia – 1 łyżeczkę 2-3 razy dziennie. Stosuje się go w anginie, nieżycie gardła, zapaleniu migdałków, krtani, jamy ustnej lub dziąseł. Można go podawać również w stanach zapalnych oskrzeli, płuc, zapaleniu ucha środkowego oraz innych chorobach infekcyjnych. Można tez stosować profilaktycznie 1-2 łyżeczki dziennie, a po 2-3 miesiącach zrobić przerwę na 3-4 tygodni.

Dla dorosłych i dzieci powyżej 12. roku życia

Dzienna dawka do stosowania wewnętrznego wynosi 6 łyżeczek dziennie. Zaleca się przyjmowanie po 2 łyżeczki po śniadaniu, obiedzie i kolacji. Profilaktycznie, w celu wzmocnienia odporności na choroby infekcyjne, należy przez tydzień podawać codziennie 2 razy po 1 łyżeczce do herbaty soku z żyworodki. Kuracja obniża gorączkę i przyspiesza powrót do zdrowia.

Maść z żyworodki

Roztopić 10 dag świeżego niesolonego smalcu i gdy jest ciepły, dobrze wymieszać go z 1 łyżka soku żyworodki przesączonego przez płótno. Maść nałożyć i delikatnie wcierać w zmienione chorobowo miejsce na skórze. Maścią leczy się oparzenia, trudno gojące się rany, owrzodzenia podudzi (niesztowice), żylaki odbytu.
Maść można stosować w przypadkach:
* oparzeń I stopnia
* wykwitów alergicznych i ukąszeń przez owady
* zapalenia grzybiczego skory i paznokci
* zmian chorobowych skory, w obrzękach, przekrwieniach i stanach zapalnych. Zamiast maści można tez użyć czystego soku lub miazgi z liści rośliny.
W pękaniu naskórka dłoni, pękaniu rogowaciejącego naskórka stop, smarować wieczorem skore i potem nałożyć bawełniane rękawiczki (skarpety).

Sok z żyworodki

Zmiażdżyć wypłukany liść, wycisnąć sok przez sterylna gazę. Do wyciskania soku zgniatania należy używać drewnianych lub plastikowych łyżek, tłuczków itd.

* Do oczu

Należy zakraplać po 1 kropli do zmęczonych, piekących oczu. Stosować 2 razy dziennie. Pieczenie szybko ustapi.

* Do nosa

Podrażniona katarem śluzówkę zakraplamy 2-5 kroplami do każdej dziurki nosa. Zabieg stosujemy 2 razy dziennie. Chuć ulga nastąpi szybko i minie stan zapalny, kuracje należy powtarzać jeszcze przez kilka dni.

* Do ucha

Przy szumach i stanach zapalnych ucha sok z żyworodki należy stosować przez kilka dni wkraplając po 2-3 krople dziennie do kanału ucha. Efekt leczniczy zwiększa także nacieranie sokiem okolicy uszu i skroni.

Źródło: Medycyna naturalna, Dziennik zdrowia 2010, Andrzej Zak

DSC_0006foto: http://www.domowaflora.blogspot.com/

Historie Prawdziwe o działaniu żyworódki

Historia 1

Żyworódka uratowała mojemu mężowi stopę od operacyjnego czyszczenia po przebiciu jej na wylot przez zardzewiały gwóźdż w desce.

Historyjka błaha – ale 40 stopni gorączki , stopa jak balon, antybiotyki ..itd itd już nie było wesołe. Żyworódkę ( 3 liście ) podarowała mi znajoma, której syn miał mieć amputowany palec po jakimś kontakcie ze starą piłą.

Naopowiadała mi jakie cuda to – to robi, więc bez emocji ( czaren maren he he itd ) i czysto z grzeczności zastosowałam na noc okład z tegoż listka. Następnego dnia i tak miał być zabieg pod znieczuleniem i skrobanie .. Całą noc malżonek przespał jak niemowlę – a rano..z liściem wylazło z pół szklanki syfu, wraz z elementami starego gwoździa , gorączka spadła , stopa odzyskała swój kształt a mnie że tak powiem kopara opadła. Po 3 liściu mąż brykał jak młode koźlę na obu nogach.

Odtąd żyworódka jest cały czas w domu w doniczce, nie jednemu pomogła lecząc zastrzały, gojąc jakieś paskudztwa po zadrach czy zafajdane owadzie ugryzienia.

Nie wymaga niczego niezwykłego, stoi sobie na wschodnim oknie, nie lubi przegrzania, to klasyczna roślinka z biur za komunistycznych czasów, nie podlewana przetrwa tygodnie..ugotowana do białości na południowym parapecie przetrwa jak kaktus..Nie lubi za dużo wody, ale przelana i to zdrowo wytrzyma. sądzę , że tydzień w stawie też by nie zrobił na niej wrażenia

Mam ją od ponad 12 lat, wedle przepisu owej znajomej robiłam przecudowne zmywacze makijażu na bazie toniku do twarzy ( krojąc plastikowym nożem opłukane liście i zalewając je letnią przegotowaną wodą ), goiłam listkami palce po wrośnięciu paznokcia…oj długa lista zasług, oj długa. Teraz nie wyobrażam sobie apteczki domowej bez żyworódki.

Jedyne co podpowiem , to sposób techniczny przykładania owych listków: umyty listek delikatnie pozbawiamy od spodniej strony liścia za pomocą plastikowego nożyka cieniutkiej błonki, rozklepujemy na ceratce ( foliowej torebce ) leciutko, uzyskując delikatny a’la kotlecik schabowy – i tą rozbita spodnią stroną przykładamy gdzie potrzeba zawijając ową folijką. Najlepiej na noc.

Uwaga – nie wolno pod żadnym pozorem przykładać w miejscach istnienia żylaków lub płytkiego ukrwienia ( wylewy podskórne ) bo potrafi otworzyć skórę wraz z żylakiem.. Wiele osób jest zachwycona aloesem, ale w porównaniu z żyworódką, to aloes przy niej jest po prostu pikuś..

Historia 2

Uzupełniając informacje na temat leczenia AZS, bardzo serdecznie chciałabym polecić MAŚĆ Z ŻYWORÓDKI!!!

Sama przetestowałam ją na mojej córce. Już miałam posłuchać lekarza i zastosować lek immunosupresyjny, gdy zadzwoniła do mnie moja mama z nowiną, że koleżanka jej znajomej leczy dziecko z AZS żyworódką i to podobno super skuteczne, że żadne leki tak nie działają jak ta roślina. Więc wstukałam w wyszukiwarkę, bo w życiu o tej roślinie nie słyszałam i to co przeczytałam przekonało mnie, że może warto spróbować, jak nie pomoże to zastosujemy maść od lekarza. Wysłałam męża do sklepu zielarskiego. Przywiózł mi mały słoiczek zielonego tłustego smarowidła… Smarowałam Milenkę wszędzie tam, gdzie miała te okropne czerwone plamy, które drapała do krwi. Po 3-4 dniach nie było po nich śladu!!! Jestem naprawdę wniebowzięta działaniem tej maści, zwłaszcza że jest naprawdę bezpieczna. W składzie jest tylko wazelina i wyciąg z soku żyworódki. Można nią smarować kilka razy dziennie, nie ma ograniczeń. Zaczełam jej używać, kiedy mała miała około 5 miesięcy, dziś ma 8 miesięcy, nie widać żadnych skutków ubocznych, AZS jest w miarę opanowane (niestety cały czas mamy nawroty, ponieważ wciąż próbujemy, co Milenka może jeść, a czego nie), a kiedy tylko coś się pojawia wystarczy raz, dwa razy posmarować i nie ma śladu.

Zaletą jest również cena, bo słoiczek 50 ml kosztuje zaledwie około 20 złotych i jest bardzo wydajny – ja wciąż mam pierwszy. Żyworódkę można też hodować w domu, w doniczce. Jest to roślina mało wymagająca i z powodzeniem może sobie rosnąć na domowym parapecie. Warto ją hodować jeśli u kogoś AZS jest naprawdę bardzo silny. Można bowiem samodzielnie robić okłady z liści i wyciskać z nich sok i robić własną maść.
POLECAM milka

 http://zyworodka.npx.pl/viewpage.php?page_id=8

aloes

Aloes

Roślina lecznicza
Gorzki sok aloesu zwyczajnego jest wykorzystywany we współczesnej medycynie. Sok stosowany bezpośrednio na rany skóry bardzo przyspiesza proces gojenia. U małych dzieci niewskazane jest stosowanie okładów z aloesu w formie czystej, tzn. z części miąższu lub rośliny, gdyż może dojść do poparzenia lub nawet owrzodzenia skóry w miejscu przyłożenia rośliny. U dzieci ze względu na chłonność skóry może dojść także do zaburzenia działania przewodu pokarmowego objawiającego się nudnościami a nawet wymiotami i biegunką[potrzebne źródło]. Sok pozyskuje się także z aloesu uzbrojonego, Aloe perryi i innych gatunków pokrewnych. Świeże liście A. arborescens i innych gatunków uprawnych służą do otrzymywania wodnych wyciągów. Aloes ma silne działanie przeczyszczające, nieznaczne właściwości bakteriobójcze, wzmaga czynności żółciotwórcze. Niewielkie ilości aktywnych związków przenikają do mleka karmiących matek, działając przeczyszczająco na dzieci[6].
9 maja 2002 Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków wydała zakaz stosowania m.in. aloesu jako składnika przeczyszczającego w lekach bez recepty[7].
Znaczenie w hinduizmie
  • Rasarnawa , dzieło hinduistycznej alchemii tantrycznej ( rasajany ) datowane na około XI w. n.e. zapewnia, że rytuał wielbienia Śiwy z użyciem drzewa sandałowego, aloesu, kamfory i szafranu prowadzi do osiągnięcia śiwaloki – nieba boga Śiwy [8] .
W starożytności

W czasach starożytnych żywicę aloesu ścierano na proszek i sporządzano z niej pachnidło, używane do skrapiania pościeli i odzieży oraz całunów pogrzebowych.[9]

Można dzisiaj kupić gotowe preparaty z aloesem. Są to najczęściej soki, żele do picia, soki z miąższem, płyny i maści. Niekiedy są one dodatkowo wzbogacane wyciągiem z malin, jeżówki lub witaminą C.

Gotowe leki wykonane na bazie aloesu mogą się przydać zarówno na dolegliwości wewnętrzne jak i zewnętrzne. W sprzedaży są więc oferowane nie tylko preparaty płynne, ale również maści.

Cena jednego opakowania leku (w zależności od rodzaju) waha się w granicach od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych. Tymczasem można wykonać samodzielnie nalewki, soki i maści, których działanie jest równie skuteczne, jak gotowych leków, a ich wykonanie jest bardzo proste i nie wiąże się w wydatkowaniem dużych sum pieniędzy.

Żel z aloesu

Aloesowy żel to skuteczny lek stosowany w leczeniu ran i wszelkich dolegliwości skórnych. Posiada właściwości antyseptyczne, nawilżające i przeciwświądowe. Można go wykonać  w domu.

Potrzebne będą świeże liście aloesu, sproszkowana witamina C oraz witamina E (w kapsułkach). Odpowiednie proporcje to: ¼ szklanki zmiksowanych liści, 500 mg witaminy C i 400 IU witaminy E (1 – 2 kapsułki).

Wszystkie składniki należy dokładnie zmiksować i zamknąć w ciemnym szklanym opakowaniu. Żel przechowywać w lodówce i używać go do smarowania ran i podrażnionych miejsc na skórze.

Maść z aloesu

Maść aloesowa powstaje w wyniku długiego gotowania soku uzyskanego z liści aloesu. W trakcie gotowania zostaje odparowana woda, zaś uzyskana w ten sposób maść posiada dość gęstą konsystencję, nadającą się do smarowania miejsc chorobowo zmienionych. Szczególnie dobre efekty uzyskuje się w leczeniu trądziku.

Sok z aloesu

Potrzebne będą świeże liście z usuniętymi wcześniej kolcami. Po ich dokładnym umyciu należy wydrążyć z liści miąższ i wymieszać z dowolnym sokiem z cytrusów. Może to być sok wyciśnięty ze świeżych owoców, lub kupiony w sklepie (pomarańczowy, grejpfrutowy).

Gotowy sok przechowywać w lodówce maksymalnie przez 7 dni. Spożywać w formie rozcieńczonej 2 łyżki soku z aloesu na szklankę wody. Najsilniejsze właściwości lecznicze posiada w czasie pierwszych 3 dni od przygotowania.

Nalewka z aloesu

W zależności od rodzaju schorzenia stosuje się różne przepisy na wykonanie nalewki aloesowej. Najbardziej jednak popularnym sposobem jest wykonanie jej w tradycyjny sposób, czyli na spirytusie z dodatkiem miodu. Do jej sporządzenia potrzebne będą w równych ilościach: sok wyciśnięty z liści aloesu, spirytus, płynny miód i sok z cytryny.

Po zmieszaniu wszystkich składników, gotowy napój należy przelać do szklanej butelki i przechowywać w lodówce. Przez pierwszy tydzień należy codziennie wstrząsać butelkę z nalewką, by składniki dobrze się zmieszały. Po tygodniu nalewka jest gotowa do spożycia.

aloe5  Aloes rośnie przede wszystkim na Półwyspie Arabskim, Madagaskarze i Afryce. Liście aloesu są mięsiste, pełne soku. Ich brzegi natomiast są wyposażone w kolce do obrony przed zwierzętami. Aloes był stosowany już w starożytności. Wyrabiano z niego pachnidła do skrapiania pościeli lub całunów pogrzebowych.

Dzisiaj aloes jest wykorzystywany w produkcji kosmetyków i leków.  W soku liści aloesu znajdują się takie związki, jak: aloina, aloenina, aloemodyna, polisacharydy czy glokoproteiny. Sok jest też bogaty w żywicę, wolne aminokwasy, czy kwasy organiczne. Alona ma postać proszku powstałego z soku aloesu. Działa doskonale na schorzenia żołądka oraz problemy z jelitami, z którymi boryka się dzisiaj wiele osób, przede wszystkim ze względu na szybkie tempo życia, niedokładne gryzienie pokarmów i obfitującą w tłuszcze i cukry dietę. Alona to również środek o działaniu przeczyszczającym.  Jeśli przyjmie się zbyt dużą jej dawkę, dochodzi do przekrwienia jelita grubego oraz narządów, w obrębie miednicy mniejszej. Może więc nawet wywołać poronienie, dlatego trzeba koniecznie stosować się do zaleceń i nie przekraczać wskazanej dawki produktu.

Nie od dzisiaj znane jest działanie aloesu na rany czy owrzodzenia skóry. Właśnie z tego powodu aloes stał się jednym z głównym składników bardzo wielu maści. Aloes ma też doskonałe działanie na odporność człowieka. Regularne przyjmowanie jego soku, jaki bez problemu można kupić w aptekach czy sklepach ze zdrową żywnością sprawia, że organizm ludzki jest mocniejszy i bardziej odporny.

Aloes jest polecany również dla tych osób, jakie cierpią na wszelkiego rodzaju alergie, ponieważ znacznie łagodzi ich przebieg.

Aloes zniszczy wszelkiego rodzaju drobnoustroje, jakie mogą powodować stany zapalne, łagodzi ich przebieg i normalizuje PH żołądka. Poza tym doskonale działa również na wszelkiego rodzaju choroby skórne, jak na przykład grzybice, czyraki, bolesne egzemy, drożdżyce. Zabija bakterie, jakie je wywołują. Polecany w formie maści na oparzenia i niegojące się rany. Sok hamuje krwawienie i ma zdolność do pobudzania komórek do wzrostu. Dzięki temu gojenie się ran czy oparzeń, jakie pojawiają się na skórze jest o wiele szybsze i mniej bolesne. Aloes nadaje się również do pielęgnacji skóry wrażliwej i przesuszonej, ponieważ wchłania się bardzo szybko, nawet cztery razy szybciej niż zwyczajna woda. Zapobiega pękaniu naczyń krwionośnych. Może być wykorzystywany, jako naturalny dezodorant.

Aloes to również doskonała roślina dla cukrzyków, ponieważ obniża poziom cukru we krwi. Sprawdzi się także w przypadku tych osób, które cierpią na miażdżycę, ponieważ jego regularne przyjmowanie poszerza naczynia krwionośne.

aloes4

Tagged with: ,

Wakacyjnie: Słowiański Światopogląd – Księga Światła? Wedy? Dysk z Festos (pismo Słowian i pagi-pągi), Artefakty Klausa Dony – Jak to było możliwe? – Czas Zmian!

Posted in Mitologia Słowiańska by bialczynski on 6 Sierpień 2013

Może to nie najnowsze ale są wakacje i fajnie przy tym się odpoczywa, zwłaszcza od zgiełku i bieżących  problemów, do których zaraz niestety wrócimy..

Księga Światła

bez komentarza

Słowiano-Aryjskie Wedy

bez komentarza

Artefakty Klausa Dony

Klaus Dona poświęcił wiele lat na podróże, podczas których dokumentował znaleziska, których oficjalna nauka nie potrafiła (czyt. nie chciała) wytłumaczyć. Piramidy, starożytne miasta zalane przez ocean, czaszki o nieludzkiej budowie, ogromne szkielety ludzkie, kryształowe czaszki, rzeźby i przedmioty, zawierające informacje, których nie powinny zawierać, mapy Antarktyki pod lodem i Antlantydy — fizyczne dowody na to, że ludzkość zaledwie uchyliła rąbka tajemnicy związanej z naszym dziedzictwem. Strona Klausa Dona:
http://www.unsolved-mysteries.info/
Forma tekstowa PL:
http://treborok.wordpress.com/about/k…

  • Kategoria

    Nauka i technika

  • Licencja

    Standardowa licencja YouTube

    Uporczywe szukanie Atlantydy na środku Atlantyku mija się chyba z celem. No, ale niech szukają, bo co będzie jeśli znajdą?! Zobaczycie tutaj słowiańskie runy i presanskryt – czyli prasłowiański – język scytyjski. Słowiańskiemu hełmowi brakuje po prostu szpica a nie anteny. No dobrze, może jestem zbyt sceptyczny.

    Tajemnice Słowiańskiej Cywilizacji PL – Dysk z Festos – pagi-pągi (pogańskie), pismo Słowian

Słowo na szczęśliwość świata (O Joannie Salamon – Łukasz Mańczyk)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 5 Sierpień 2013

71302394_f2d95e41f6_o

Łukasz Mańczyk

                  Słowo na szczęśliwość świata1

http://www.manczyk.cba.pl/e_slowo.htm

Joanna Salamon (1932 – 2001) poetka, eseistka – na co dzień lekarz pulmunolog – była m.in. ordynatorem sanatorium przeciwgruźliczego w Rajczy koło Żywca2. Translatorka z języka serbo-chorwackiego i rosyjskiego (np. Mariny Cwietajewej, Anny Achmatowej). Obdarzona doskonałą pamięcią, którą najpierw pożytkowała ucząc się zawodu (studia medyczne w Petersburgu, specjalizacje: ftyzjatria i pulmunologia w Polsce), języków obcych, później zaś cytatów. Od 1971 do 1980 wydała sześć tomów wierszy (Abecadło, Medytacje, Pra-nowe abecadło, Szkice do nowego słownika wyrazów, Tu wzrusza tylko nietrwałość, Ulica Ku niebu3). Potem dwudziestoletnia cisza aż do Anioła czasu krągłego, którego zwiastunem było wydanie bibliofilskie cyklu Ból który potem wszedł do książki. Już pośmiertnie ukazał się utwór Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo Poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach. Publikowała wiersze i eseje m.in. w paryskiej “Kulturze”, “Literaturze na świecie”, “Tygodniku Powszechnym”, “bruLIONIE”. W 1981 roku wzięła udział w International Writing Program w USA. Tam, w obliczu stanu wojennego, postanowiła nie wracać do kraju. Do 1997 roku mieszkała w Holandii. Choć nostyfikowała na “bardzo dobrze” dyplom lekarski w Holandii, nie mogła podjąć pracy w zawodzie. Pracowała wtedy m.in. jako sprzątaczka. Emigracja zwiększyła jej fascynację twórczością Witolda Gombrowicza. Skupiła się wówczas na niekonwencjonalnych badaniach literaturoznawczych. To, być może, pomogło jej przeżyć czas rozłąki z najbliższymi i krajem – “ja tam nie żyłam, ja mieszkałam w literaturze”. Ostatnie lata spędziła w Krakowie. Własną poezją zajęła się znów w ostatnich miesiącach życia. Kolejne jej wiersze, nie tracąc nic z formy, stawały się coraz bardziej życiem niż literaturą. Pochowana została na cmentarzu salwatorskim w Krakowie.
Niedawno wznowiono wybór Jej wierszy pod tytułem Nazbierałam w wieczorze świateł, którego nie doczekała, jednakże robiła jego korektę wręcz na łożu śmierci.

Nie wierzyła że “skończyły się słowa” a idee straciły na świeżości. Przeciwstawiała się traktowaniu literatury jako zabawy. Miała jeden sposób na walkę ze złudzeniem kulturowego deja vú : udostępnić ideały w atrakcyjnym współczesnym opakowaniu. Mówiła “nie” hasłu “sztuka dla sztuki”, ale czyniła to w tak wyrafinowany sposób, że mógłby się pod tym podpisać niejeden postmodernista. Jerzy Kwiatkowski napisał: “groziłaby tej poezji egzaltacja gdyby nie dar gry słowem”4.
Powodem dla którego wielu zaczyna pisać jest, obok chęci wyrażenia się, fascynacja językiem. Nie traktowała go instrumentalnie i umiała o tym związku niebanalnie opowiedzieć. Trzy tytuły tomików zdradzają jej zainteresowania (Abecadło, Pra-nowe abecadło, Szkice do nowego słownika wyrazów). Motyw “słowo to potęga”, niby stary jak świat a tu popatrzmy, utwór Jaśmin: “słyszysz – to rozkwita literowy jaśmin (…) / jeszcze przed chwilą był w dźwięcznych pąkach / teraz kwitnący na dźwięki się rozpadł”. Wreszcie tomik Pra – nowe abecadło (1971), gdzie kolejne wiersze poświęcone są poszczególnym literom alfabetu, to nic innego jak XX litania do mowy. Swój debiutancki tomik (Abecadło, 1971) otworzyła wyznaniem wiary w “mowę – krainę pełni organicznie nieograniczoną”. W akcie zawierzenia dodawała: “W Tobie jest jedno Słowo / na szczęśliwość świata”. Niezwykłe że mówiła to absolwentka dyscypliny ścisłej, niejako wbrew kolejnym oczekiwanym etapom rozwoju cywilizacji, która obecnie akcent kładzie na takie dziedziny jak cybernetyka czy genetyka. Być może wierzyła, jak jej przyjaciółka Marianna Bocian, że przed sztuką dopiero otwiera się nowa zaskakująca perspektywa: bycia narzędziem arcypoznania i gruntownego uzdrowienia człowieka.
W jej poezji żywy był nurt lingwistyczny obejmujący zarówno odwieczne gry słowne: “jasień przechodzi w jesień / jesień się iści”, “maleńki, syneńki”, “posyp mnie snem”, “tak – ulatuje w ptak”, “Morze / (…) gdy wymawiam ciebie / słyszę tylko / wyrzut fali”, “Życie żyje, wełna się wełni”, jakie spotykamy u B. Leśmiana, M. Białoszewskiego, J. Przybosia, jak i te zapośredniczone w systemie autorytarnym: pisywała, choć nie drukowała, wiersze polityczne obnażające strukturę nowomowy, orwellowskiego dwójmyślenia w czym bliska była założeniom Nowej Fali. (Utwory te ukażą się nakładem “Biblioteki Ha!artu” w numerze monograficznym jej poświęconym, jako pokłosie konferencji w Bunkrze Sztuki w grudniu 2004 roku w tomiku zatytułowanym Deklaracja lojalności). Żywa była u niej fascynacja J. Przybosiem szukającym wespół z córką Utą prasłownika naszej mowy (cykl Wiersze dla Uty). Wystarczy porównać Świt kwietniowy J.Przybosia z Wykołysanką. W wielu jej wierszach czuje się także moment metafizyczny utrwalony w poemacie Pióro z ognia tego przedstawiciela krakowskiej awangardy.
Tematyka twórczości J.S. jest rozległa, ilustrująca obraną drogę i życiowe doświadczenia. Wyróżnić można trop patriotyczny: “rozczeszę cię na pasemka grzebieniem” (Wisła), “jak bardzo ten asfalt jest glebą” (Na krakowskim Rynku). Modlitwa do Matki Boskiej Brabanckiej jest zarówno wierszem religijnym jak i pochwałą (a contrario) polskiego typu pobożności (“tutaj – pusto jest w twojej kaplicy (…) czekasz / a u Twoich stóp / kwitną plastikowe lilie.”). Jej koserwatyzm obyczajowy demonstruje się tak: “Przyjaciółka wróciła z Amsterdamu / i ze zdumieniem opowiada o sex shopach / zaopatrzonych tak bogato / jak sklepy z zabawkami dla dzieci / Na Boże Narodzenie”.
Była zwolenniczką tradycyjnego ujmowania Boga, pracy, społeczeństwa – bez ryzykownych “nowalijek”. Różnice życia w kraju i na emigracji były większe niż obecnie z powodu istnienia “żelaznej kurtyny”. Szok wywołany tym kontrastem był tematem wielu z jej wierszy, dobrych, bo miała szczęście być równocześnie tu i tam. Widziała hekatombę tradycyjnych wartości składaną na ołtarzu wolnego rynku i wyzysku, gdzie człowiek i jego praca zostali zredukowani do rangi czynników produkcji. “Chyba widziałam ludzi doskonałych / niewolników wolności/ przed szybami wielkich supermarketów/ wpatrywali się w plansze ze zmianami cen”. Nie wiem czy miała świadomość, że jest tak, jakby przeniosła się wehikułem czasu do Polski, dziesięć lat po uzyskaniu niepodległości. Poraził mnie fragment “chyba widziałam krowy doskonałe” – dawno nie byłem na wsi, ostatnio wybrałem się w okolice Jaskini Nietoperzowej pod Krakowem, i zobaczyłem krowę z dwoma żółtymi breloczkami podobnymi do tych jakie wydają w szatni (system identyfikacji zwierząt IACS związany z systemem dopłat bezpośrednich według standardów UE).
W jej wersach czuje się zjednoczenie z przyrodą (“muszę uszy potrzeć grzybnią”) i strach przed jej degradacją: “Chodzę po pustych salach. / Dotykam niepewnie listka poziomki”. Wątek ekologiczny przejawia się w Modlitwie do Ziemi: “Uczyniliśmy wszystko żebyś była brzydsza, / żeby nam żal nie było cię opuścić.”. W wierszu “Zabijanie” ekologia miesza się z tęsknotą za polskością: “tu nikt koniczynek nie szuka wśród darni/ tutaj szczęście się kupuje, nie szuka. / Dorodne jak ze sztancy – w doniczkach, w kwiaciarni, / do kupienia, po trzy guldeny sztuka.”
Joanna Salamon to również lekarka. Dała temu wyraz np. wierszem “Endokrynolog“. Zwraca uwagę na etykę zawodową – protestuje przeciw odchodzeniu od przysięgi Hipokratesa i przedmiotowemu traktowaniu chorych, na długo przed tym jak lekarze wraz z prawnikami znaleźli się w ogonie zawodów darzonych społecznym zaufaniem i zaczęły kursować karetki śmierci łódzkiego pogotowia. Przyjrzyjmy się utworowi Aktualizacja kartoteki (albo oda do Paracelsusa) (Paracelsus – lekarz, twórca renesansowej filozofii przyrody – przyp. Ł. M.): “Proszę niech żywi nie tracą nadziei! / (…) / Już nie ma płuc – / są klisze rentgenowskie. / Już nie ma leków – / są preparaty. / Już nie ma cierpienia – / są objawy. / Już nie ma ulgi – / jest remisja”. Oglądanie takich praktyk, bez nadziei na ich przełamanie, zaowocowało stwierdzeniem: “przyszłam po zaświadczenie / o całkowitej niezdolności do życia.”. Apelowała o empatię: “Starą kobietę z sali nr 5 / boli amputowana noga”. Pomagać znaczyło poznawać chorobę która toczy pacjentów. W utworze Piękno szpitalne zauważa: “Ułomne dziewczynki / długo patrzą w lustro / wypatrują Piękna / (…) / chociaż (…) są (…) / szpitalne ogrody i niebo / czarne od jaskółek”. Poza zarzutami etycznymi, uświadamianiem sobie własnej delikatności, może miała też inną koncepcję leczenia: “Gdzie są opuszki palców chińskich lekarzy / które trzymając koniuszek cienkiej nitki aka / wyczuwały czulej niż najczulsze aparaty”, “Na Przestrzennej (…) / na psychonerwicę – stosowano skruchę”.
Bardzo sugestywnie, podobnie jak jej przyjaciółka Ewa Lipska odczuwała przemijanie. Napisała cykl Mieszkańcy czasu, w którym znalazł się wiersz Układy z matką: “Kto to szeptał że nic nie będzie moje / że mogę być tylko podróżną / w Czasie“.
“Z kochających opadają ciała”. Spieszmy się (kochać). Przedostatni tomik zatytułowała Ulica Ku Niebu. Idziemy żeby zniknąć. Albo idziemy żeby w końcu unieść się do góry (wysoko, wysoko!). W utworze tytułowym mówi: “żyję nie znając dnia i godziny”. W wierszu Tu wzrusza tylko nietrwałość pisze: “o ciało musimy dbać nade wszystko (…) / bo zostało nam pożyczone / (…) – tylko Dusza jest naszą własnością”. Ewa Lipska też drążyła tę tematykę i jeden z tomików zatytułowała Stypendyści czasu. Wreszcie Anioł czasu krągłego, tytułowy utwór ostatniego tomiku, którego nie sposób cytować we fragmentach.
Cykl Ból to unikalny w polskiej poezji zapis zmagania się z chorobą – mógłbym to porównać z filmem dokumentalnym Żegnajcie który był zapisem odchodzenia a kamerę ustawiono w pokoju konania reżysera. Julia Hartwig tak napisała o tych wierszach w liście do Poetki: “bezpośredniość pani wyrazu, najtrudniejsza zapewne kiedy dotyczy uczuć, a co dopiero bólu! – porusza do głębi”5.
Cykl ten to świadectwo dużej samoświadomości lekarki – poetki – człowieka. Warto wspomnieć że tematyka ta została zasygnalizowana utworem Do bolu w tomiku Medytacje już w 1973 roku. “Nie bądź nieznośny, bo znosić cię muszę” (Bólu – jesteś niezbędny…). W utworze Nici poetka stwierdza: “moje dni są jak dni najemnika / co pracę skończył i czeka na zapłatę”.
Joanna Salamon wyznaje: “Byłam podatna na Zło. Na księżyc i noc. / Na niemoc i uroki miłe słabej duszy. / Ociągałam się i przeciągałam chorobę. / zła mogę być krótko, dobra ile zdążę.”. Kochała choć traciła na tym. Miłość, której zaznała, to taka, w którą wpisane jest fatum niespełnienia, której cena jest stale za wysoka, lecz i tak wciąż rośnie: “o kochany którego pokochałam / bardziej od siebie (a więc bardzo źle)”; “Matko syna którego powierzyłaś obcej kobiecie”; “w jej oczach mieszkały / nieoswojone sarny / a on je wypłoszył do lasu / w dłoniach trzymała / małe jagniątko / a on złożył je na ołtarzu”. Nigdy nie miała do niej żalu: Prośba do Miłości: “nie odchodź (…) zasobna w płetwy, kończyny i skrzydła”.
Wśród jej wierszy znajdziemy wreszcie taki futurologiczny rodzynek jak Videokaseta (1978 rok). I gdyby anioł czasu krągłego odbywał swój lot później, pewnie pojawiłyby się w jego diariuszu notatniki o filmach w formacie DivX, VCD, czy muza w .wma (standard Microsoftu) albo mp3.
Siłą sprawczą tych wierszy nie jest przypadek. Zebrane razem stanowią emanację spójnej koncepcji świata. Kilka motywów spotyka się np. W brabanckim lesie (Brabancja to część Holandii – przyp. Ł.M.) – utworze, który ogniskuje wiele spostrzeżeń poetki składających się na jej światopogląd: “Tyle ostrężyn w tym brabankckim lesie! / Dorodne, soczyste jak sutki karmiącej, / ale nikt ich nie łaknie oprócz ptaków”. W zasadzie wszystko jest inne, sfera duchowa i obyczajowa (“W lasach pusto jak w kościołach / ludzie z pięknymi psami jeżdżą na weekendy / i siedzą w wielkich klatkach campingów.”)
Pośmiertnie ukazał się jej poemat dygresyjny ukazujący teorię “walki napowietrznej” napisany w dużej części staropolszczyzną (sic!) – Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach“.

Zawsze stawiała treść przed formą. Aż w końcu obowiązek, który sama sobie wyznaczyła, postawiła przed własnym pisaniem. Być może dlatego uciekła od lingwistyki, ku której miała naturalne predylekcje, mogłaby Ją nader skutecznie kusić, odciągać od “naprawdę ważnych spraw”, mogłaby stać się celem samym w sobie. Porzuciła tak piękną dziedzinę: “gdyby nie było S / ptaki fruwałyby bezradne / a żaden nie zdołałby sfrunąć (…) / człowiek potykałby się nie spotykając człowieka” (S). “Wielki wysiłek W / uwieńczył zwycięski wawrzyn.”. Niektórzy nie potrafili przejść bez emocji nad tym, że poświęciła poezję na rzecz misji – tropienia ukrytych nurtów w literaturze polskiej. Skomentowała to we fraszce dedykacyjnej książki na egzemplarzu Czasu Herberta..6 wręczonym osobie której wiele zawdzięczała na początku poetyckiej drogi – Wisławie Szymborskiej: “kochana Wisełko przystąpmy do rzeczy / ta książka raczej ciebie nie ucieszy / bo zawiera herezje za dużą ma wagę / ale tomik wierszyków wyjdzie mi niebawem / który Ci prześlę z radością”7. A tak skomentowała to w Słowie odczytanym na ostatnim wieczorze autorskim w Jamie Michalika w Krakowie 28 października 2001 roku: “Słusznie chyba miałam poczucie, że wiersze znacznie piękniejsze od moich mogą napisać inni polscy poeci. Natomiast zdawało mi się w mojej być może pysze, że tych książek nikt poza mną nie napisze w ten sposób i w tych okolicznościach” (uważała że rozumieniu W. Gombrowicza, od którego rozpoczęła przygodę z “walką napowietrzną”, sprzyja podobna jemu sytuacja życiowa – emigracja – przyp. Ł.M.). (chodzi o: Latarkę Gombrowicza…, Cztery godziny albo zegar Dziadów oraz Czas Herberta… 8 – przyp. Ł.M.) “Dopiero po wydaniu Czasu Herberta…, po odcięciu pępowiny łączącej mnie z tą książką, zdołałam popatrzeć na całą sprawę inaczej i przyznałam sobie prawo do zajęcia się moimi wierszykami pisanymi w latach 1981-2001 (…) zaczęłam (je – przyp. red.) wyszukiwać (…) a niektóre zgubione (…) wręcz odpominać w nocy, gdy ból nie pozwalał spać”.
Jej twórczość czerpała z poczucia dobra, nie przypadkowego piękna. Swoje miejsce odkryła w słuchaniu “muzyki sfer”. Nie można więc przemilczeć jej pracy krytyczno – literackiej, do której przykładała tak wielką wagę. Do jakich doszła wniosków? Otóż, jej zdaniem, unia lubelska między Koroną a Wielkim Księstwem Litewskim zapoczątkowała “potop kulturowy” Polski, skierowała ją z nurtu zachodniego, łacińskiego na ślad bizantyński. Dostrzegł to Jan Kochanowski i dał wyraz temu zaniepokojeniu w “ogrodzie fraszek”, znanym też jako “Labirynt”, w którym J. Salamon wykorzystując pitagorejską numerologię dostrzegła zwarty system. Nurt “koroniarski” (słoneczny) uznawał Jana z Czarnolasu za ojca polskiej poezji. Nurt księżycowy chciał jego detronizacji: zdaniem Joanny Salamon dialog Konrada w Wielkiej Improwizacji to walka nie z Bogiem ale z Ojcem Polskiego Parnasu J. Kochanowskim. Jej zdaniem poeci Słońca (nurt lechicki) to m.in. J. Słowacki, W. Gombrowicz, Z. Herbert, K. K. Baczyński, zaś po stronie Księżyca (nurt litewski) stoi m.in. A. Mickiewicz. Dialog między twórcami toczy się w ich tekstach na planie ukrytym – pomiędzy cytatami, sformułowaniami, motywami, a czasem związek ten Salamon widzi w podobieństwie brzmieniowym, w układzie graficznym czy liczbie sylab. Twórcy nawiązują albo do siebie nawzajem, albo do “Labiryntu”. Zastosowanie znajduje “reguła Marka Adamca” (“A wydaje się A, ale w istocie A jest B”) 9 – w istocie autorzy piszą “szyfrem”, podobnie jak to ma miejsce w trójwarstwowej (jak dobry tort) koncepcji filmu Romana Polańskiego, poszczególne warstwy są adresowane do innego kręgu odbiorców (u Polańskiego: 1 – szeroka publiczność, 2 – publiczność wyrafinowana, 3 – osoby wychwytujące niuanse, których znajomość zyskały np. przez osobiste obcowanie z twórcą).
Tak jak Erich von Däniken, J.S. ma pro- i antagonistów. Wśród osób, które z przychylnym zainteresowaniem przyjęły jej badania zaliczyć należy znawczynię romantyzmu profesor Martę Piwińską, profesora Jana Tomkowskiego10. oraz profesora Janusza Deglera. Ocena jej spuścizny krytyczno – literackiej rzutuje na poetycką, choć wielu stara się rozdzielać te dwie sfery jej aktywności.
Latarka Gombrowicza… prezentuje znaczną część literatury polskiej podzieloną na dwa nieformalne stronnictwa. Jest to więc twór poukładany (w co bardzo wierzyła, jej holistyczny światopogląd nie dozwalał na przypadek). Poezję traktowała jako powinność, wysoko ceniła patriotyzm. Silnie identyfikowała się z Polską, mimo że dzieciństwo w tym względzie miała skomplikowane – oboje rodzice byli Żydami. Miała “pejsatego dziadka o którym nie chciała słyszeć”, nigdy nie pisała o holokauście – z wyjątkiem ostatniego wersu wiersza Moja mama. Antysemityzm i filosemityzm uważała za awers i rewers tej samej monety.

Joanna Salamon to prawdziwa old school polskiej poezji. Przekonuje, że człowiekiem nie tylko się bywa. I o tym że prawdziwi poeci istnieją, naprawdę. Wierzyła w to z czego śmieją się maturzyści: była to nieustanna wiara: w ludzi, przyrodę, Boga. Brak łączności z Nim uważała za błąd logiczny. Nie rozumiała dlaczego niektórzy ludzie są wydziedziczeni z łaski. Dla wielu jest postacią kultową.
Była niezwykle wyczulona na dźwięk. Miała doskonałą pamięć. Pasjonowała się numerologią, kartami, astrologią. Równocześnie była poetką i lekarką. Pasje te traktowała integralnie. Wychowała się na Kochanowskim, Słowackim, Norwidzie, bardzo ceniła W. Gombrowicza. Życie traktowała jako obowiązek. Nawet dar słowa przestał być jej własnością – misja to wzniesienie się ponad siebie. Traktowała sztukę tak jak traktuje się najbliższych, bo często ich zastępowała. Szukała w niej spełnienia, dlatego była gotowa tak wiele jej poświęcić. I odnalazła się w niej, złączyła “tajnym paktem wierności”, co dało jej siłę. Jej dorobek to poezja konstruktywna, afirmatywna – “NIE dla NIE, to równanie na tak!”.

Łukasz Mańczyk

1. cytat z wiersza Joanny Salamon (Mowo-kraino pełni…) który posłużył jako tytuł przedmowy Erykowi Ostrowskiemu do ostatniego tomiku J. Salamon, “Anioł czasu krągłego“, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2001.
2. ten okres jej życia udokumentowała we wspomnieniach, dotąd nie opublikowanych, zatytułowanych Casus Rajcza.
3. Autorka wydała następujące książki poetyckie:
Joanna Salamon, Abecadło, Czytelnik, Warszawa, 1971.
J. Salamon, Medytacje, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1973.
J. Salamon, Pra-nowe abecadło, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.
J. Salamon, Szkice do nowego słownika wyrazów, Czytelnik, Warszawa 1978.
J. Salamon, Tu wzrusza tylko nietrwałość, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979.
J. Salamon, Ulica ku niebu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980.
J. Salamon, Ból, wydanie bibliofilskie nakład 60 egz., Kraków 2001.
J. Salamon, Anioł.., op. cit..
J. Salamon, Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo Poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2003.
Jej działalność poetycką podsumowuje wybór wierszy: J. Salamon, Nazbierałam w wieczorze świateł, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2003, z którego pochodzą wszystkie cytowane w opracowaniu wiersze.
4. Jerzy Kwiatkowski, Smakoszka języka na nowej drodze, (w:) tegoż Felietony poetyckie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982.
5. z archwiwum Poetki będącym we władaniu Zapisobiercy jej twórczości Eryka “Kvika” Ostrowskiego.
6. J. Salamon, Czas Herberta albo na dom w Czarnolesie, Oficyna Wydawnicza Wolumen, Warszawa 2002.
7. jest to pierwszy druk tej miniaturki, przytoczony za oryginałem z archiwum poetki będącym we władaniu Zapisobiercy.
8. J. Salamon, Latarka Gombrowicza albo żurawie i kolibry, Rubikon, Wrocław 1991.
J. Salamon, Cztery godziny albo Zegar Dziadów, 15 Stopni, Kraków 1999.
J. Salamon, Czas Herberta…, op.cit.
9. por. J. Salamon, Czas Herberta…, s. 65. Regułą Marka Adamca autorka nazywa jedną z konstatacji jego książki … Pomnik trochę niezupełny… Rzecz o apokryfach Zbigniewa Herberta, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 1996.
10. por. Jan Tomkowski, Mistrzyni tajemnego dialogu (w:) “Nowe Książki” 12 / 2001, s. 22 – 23.

Tagged with:

23-25. 08. Ogólnopolski Zjazd Rodzimowierczy

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 5 Sierpień 2013

projekt_plakatu_na_zjazd_rodzimowierczy

I Ogólnopolski Zjazd Rodzimowierczy planowany jest na przedostatni weekend sierpnia (23-25.VIII.2013 r.) na peryferiach Łodzi, w ośrodku znajdującym się w lesie nad sztucznym zbiornikiem wodnym. Wiec wspólnie organizują następujące związki, grupy i wspólnoty: – GrupaWiD – Pagan Federation International – Rodzimy Kościół Polski – St. Żerwa – St. Gontyna – ZW Rodzima Wiara

W związku z nadal jeszcze dostępnymi miejscami noclegowymi uprzejmie informujemy, iż wciąż możliwa jest ich rezerwacja w ośrodku „Prząsniczka” drogą telefoniczną lub e-mail-ową. Do 10 sierpnia nadal możliwa jest również rezerwacja posiłków w tymże ośrodku (w tym udziału w sobotniej, wieczornej biesiadzie). Niezdecydowanych prosimy o nie zwlekanie z podjęciem decyzji do ostatniej chwili, jako że liczba miejsc jest ograniczona, a wyznaczony na 10. VIII .2013 r. ostateczny termin rezerwacji nieprzekraczalny ze względów organizacyjnych. Rezerwacji należy dokonywać na hasło: „Wiec Rodzimowierczy”.

Wszystkich na I Ogólnopolski Zjazd Rodzimowierczy bardzo serdecznie zapraszamy.

Program zjazdu jak i warunki uczestnictwa oraz szczegóły rezerwacji, dostępne na oficjalnej stronie zjazdu: http://rodzimowierstwo.pl/

RKPsolarsymbol01

Wakacyjnie: Peter Russell – Od Nauki Do Boga

Posted in nauka, przyroda by bialczynski on 4 Sierpień 2013

Tagged with:

Joanna Salamon (1932 – 2001) – Zasłużona dla Wiary Przyrodzonej Słowian


71302394_f2d95e41f6_oJoanna Salamon (ur. 20 września 1932 w Warszawie – zm. 2001 w Krakowie) – poetka, tłumaczka literatury rosyjskiej i serbskiej, historyczka i krytyczka literatury. Pochowana na Cmentarzu Salwatorskim.

Ukończyła studia medyczne w Leningradzie. Autorka tomików: Abecadło (1971), Medytacje (1973), Pra-nowe abecadło (1976), Szkice do nowego słownika wyrazów (1978), Tu wzrusza tylko nietrwałość (1979), Ulica Ku Niebu (1980) oraz książek historyczno- i krytycznoliterackich: Latarka Gombrowicza, albo żurawie i kolibry. U źródeł ukrytego nurtu w literaturze polskiej (1991), Cztery godziny albo zegar Dziadów (1999), Czas Herberta albo na dom w Czarnolesie (2002). Pod koniec życia udzieliła wywiadu rzeki O ukrytych nurtach w polskiej literaturze (2003). Autorka znana jest przede wszystkim jako niezwykle oryginalna i kontrowersyjna interpretatorka literatury polskiej, którą analizuje w perspektywie diachronicznej, uwzględniając niezwykle szerokie spektrum kontekstów, niepojawiających się zwykle w rozprawach i szkicach polskich literaturoznawców. Przez wielu współczesnych czytelników postrzegana jest jako postać porównywalna z Haroldem Bloomem, słynnym amerykańskim krytykiem literackim, autorem jednej z najważniejszych koncepcji teoretycznych nowoczesności, a mianowicie „lęku przed wpływem”.

Książki poetyckie

  • Abecadło (1971)
  • Medytacje (1973)
  • Pra-nowe abecadło (1976)
  • Szkice do nowego słownika wyrazów (1978)
  • Tu wzrusza tylko nietrwałość (1979)
  • Ulica Ku Niebu (1980)

Książki historyczno- i krytycznoliterackie

  • Latarka Gombrowicza, albo żurawie i kolibry. U źródeł ukrytyego nurtu w literaturze polskiej (1991)
  • Cztery godziny albo zegar Dziadów (1999)
  • Czas Herberta albo na dom w Czarnolesie (2002)
  • Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste. Rzecz o Wisławie Szymborskiej i Czesławie Miłoszu (2011)

Linki zewnętrzne

  • Marcin Czerwiński – Tajna historia literatury według Joanny Salamon: hermetyzm i krytyka
  • Joanna Salamon – Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste (fragmenty)

Bibliografia

  • Lesław Bartelski M.: Polscy pisarze współcześni, 1939-1991: Leksykon. Wydawn. Nauk. PWN. ISBN 83-01-11593-9.

Pamięci Joanny Salamon

z O2.pl rok 2005

W piątek 16 grudnia o godz. 17.30 w krakowskim Bunkrze Sztuki odbędzie się sesja poświęcona osobie zmarłej w grudniu 2001 roku, Joanny Salamon – jednej z najbardziej kontrowersyjnych badaczek literatury, odrzucanej przez akademicki establishment ze względu na upór, z jakim śledziła ezoteryczne „ukryte nurty literatury polskiej”, stosując metodologie nie akceptowane przez środowisko humanistyczne.

Joanna Salamon stworzyła od podstaw oryginalną, i przez to kontrowersyjną, narrację o literaturze polskiej, zakładającą istnienie „ukrytego nurtu” łączącego dzieła klasyków (Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Gombrowicza, Herberta, Miłosza).

W sesji wezmą udział m.in. Marcin Czerwiński, Paweł Kozioł, Włodzimierz Karol Pessel, Ewa Sonnenberg, Michał Tabaczyński, Łukasz Mańczyk, Piotr Marecki.

Joanna Salamon (1932-2001) – z wykształcenia i zawodu pulmonolog, eseistka, poetka, tłumaczka, była jedną z najbardziej kontrowersyjnych badaczek literatury polskiej. W latach 80. przebywała na emigracji w Holandii, gdzie pracowała jako sprzątaczka (wówczas powstało sporo jej ważnych tekstów). Znana przede wszystkim jako tłumaczka z języka rosyjskiego (głównie Mariny Cwietajewej), opublikowała również 9 książek poetyckich oraz eseje: „Latarka Gombrowicza” (1991), „Cztery godziny albo Zegar „Dziadów” (1999), „Czas Herberta albo Na Dom w Czarnolesie” (2001, 2002). W 2003 roku ukazał się wywiad-rzeka „O ukrytych nurtach w polskiej literaturze. Ostatnia rozmowa z Joanną Salamon”. W 2006 roku nakładem Korporacji Ha!art ukaże się II część jej najgłośniejszej książki „Latarki Gombrowicza” (dotychczas niepublikowana).

Joanna Salamon – Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste [fragmenty]

W Ha.art.pl

Czesław Miłosz też się ożenił, jednak to łaknienie „pary” (poetyckiej) niewiele ma z tym ożenkiem wspólnego, choć żona mogła być najlepsza i porozumienie małżeńskie wyśmienite. Mogła być wspaniałą żoną, ale nie była poetą, nie spełniała tej potrzeby „połączenia przeciwieństw” duchowych.

A potrzeba ta widoczna jest w Trzech zimach: w Ptakach, w Pieśni, w Bramach arsenału, w Hymnie, w Elegii, O młodszym bracie, w wierszu *** („Ty silna noc”), w Powolnej rzece, w Posągu małżonków. […]

Przed niespełna trzema miesiącami, gdy w październiku 1996 roku rozpoczynałam „generalną powtórkę” z całej Wisławy Szymborskiej (po przyznaniu poetce Nagrody Nobla), wiersze Zakochani i Klucz z tomiku Pytania zadawane sobie odczytywałam przez nawyk zgodnie z ustalonym kanonem jako liryki z kręgu uczuć wyłącznie osobistych. I choć w innych wierszach tego tomiku (Rozgniewana muza, Rozmowa ze sceptykiem, Ucieczka, Wyspa syren, Gawęda o miłości ziemi ojczystej) dojrzałam nurt polemiczny korespondujący z wierszami Czesława Miłosza, to wiersze Zakochani i Klucz wyłączyłam niemal automatycznie z tych obszarów kulturowego dialogu i polemiki bądź kulturowego „połączenia przeciwieństw” złaknionych swej „pary”.

Dopiero wczytywanie się w wiersze Czesława Miłosza z Trzech zim i Ocalenia, a także szkic jego W stronę kobiet (uwagi o Telimenie) powoli zaczęły przełamywać ten ustalony kanon i zaczęłam dopuszczać możliwość, iż, być może, także Zakochani i Klucz należą do nurtu „korespondencyjnego”, odwołującego się do wierszy z Trzech zim. W Kluczu słychać aluzje do zakończenia Ptaków i Rzeki, oraz właśnie do Dainy. […]

Na „klucz” do Księgi Labiryntu Jana Kochanowskiego składają się te wszystkie „włosy” przewodników liczbowych, łączące ze sobą w sposób lustrzany różne fraszki — pieśni — elegie — dworzanki — treny — psalmy, na różnych zasadach wyrafinowanej tożsamości liczbowej. Księga Labiryntu stanowi Korab — Arkę i Dom całej poezji polskiej. Nie sposób otworzyć tego Domu bez inicjacji i znajomości tego Klucza. Czesław Miłosz w wierszu Daina mówi o „włosie ukochanej na rdzę przetopionym”, o zapomnianym labiryntowym kluczu. (Dainy to pieśni z XIVXVI w.). Poetka w wierszu Klucz daje znak, że szkoda klucza, bez niego nie dostaniemy się do „domu” (poezji polskiej). Zgłasza gotowość udziału w tej miłosnej grze. Wkrótce w wierszu Buffo poda jakby przyszły scenariusz tej poetyckiej gry „w parę”.

I jest to scenariusz, który autorowi Trzech zim i Ocalenia oraz Światła dziennego mógł wydać się raczej atrakcyjny. Role w tym Buffo dwojga poetów jako „pary”, Króla i Królowej, a przy tym „dużo śmiechu”, mogły wzbudzić zainteresowanie i cichą zgodę Adresata. Program „dobijania się słowami” też mógł mu przypaść do gustu.

• • •

Więcej o książce Plus minus Atlantyda albo ukłony parzyste. Rzecz o Wisławie Szymborskiej i Czesławie Miłoszu Joanny Salamon w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art

Marcin Czerwiński – Tajna historia literatury według Joanny Salamon: hermetyzm i krytyka

„Czy wy naprawdę sumiennie mniemacie, iż kiedykolwiek Homer, pisząc Iliadę i Odyseję, miał na myśli owe alegorie, w jakie go ustroili Plutarch, Heraklides poncki, Eustatius, i to, co z nich ukradł Policjan? (…) ja bowiem sądzę, iż tak samo nie śniło się o nich Homerowi, jak Owidiuszowi w jego Metamorfozach nie śniło się o tajemnicach Ewangelii (…)”

Rabelais

Joannę Salamon można by nazwać reprezentantką gnostycyzmu tekstowego albo interpretacji hermetycznej. Predestynuje ją do tego uparte poszukiwanie ukrytych i uniwersalnych zasad rządzących literaturą, szyfrów i szyfrantów, palimpsestów budowanych z premedytacją przez swych autorów w celu zatarcia śladów, podtekstów, przy czym podtekst jest tu zawsze ważniejszy niż sens powierzchniowy. Gdzieś kilka pięter wyżej w tym samym nurcie mogłoby znaleźć się miejsce dla działalności krytycznoliterackiej (mitotwórczej) Harolda Blooma.

W Latarce Gombrowicza albo żurawiach i kolibrach (1991) [dalej pozycja zaznaczana jako: LG] oraz innych książkach eseistycznych Salamon odnajdziemy typowe mechanizmy interpretacji hermetycznej. W swoich pracach autorka ta zarysowuje diachroniczną panoramę polskiej literatury na przestrzeni wieków, badając ukryty przed ogółem czytelników, historyków i krytyków literackich nurt. Jej historia literatury obejmuje jednak tylko (arbitralnie) wybrane nazwiska, począwszy od Kochanowskiego, a skończywszy na Gombrowiczu, ponieważ – jak twierdzi Salamon – właśnie ci autorzy uczestniczą w utajnionym, zaszyfrowanym dialogu dwóch antagonistycznych stron. Przy czym Gombrowicz zajmuje tu pozycję szczególną – jest w tym projekcie nie tyle ekskluzywnym graczem w tajne odniesienia literackie, co przede wszystkim odgrywa aktywną rolę „śledczego” w procesie obnażania i demaskacji ukrytego nurtu. Autorka wykorzystuje gombrowiczowskie nawiązania do ezoteryki – takie, jak ten z Operetki: „Szyfh mistyczny niezhozumiały dla niewtajemniczonych. Phawo wielkich cyfh” [LG, s. 61]. Jednakże wiele cytatów z twórczości autora Kosmosu, jakimi operuje (manipuluje?) Salamon, w zasadzie nie wskazuje na to, by należał on do grona szyfrantów i budowniczych literatury alternatywnej. Wskazują na to tylko interpretacje Joanny Salamon.

Podobnych instrukcji co do ukrytego nurtu szuka ona u Kochanowskiego, którego także wielokrotnie cytuje, np.: „Obrałliby się kiedy kto tak pracowity / Żeby z was chciał wyczerpać umysł mój z a k r y t y [podkreślenie – M.C.]” – 29. Do fraszek. Księgi trzecie [LG, s. 71], oraz w twórczości Schulza (bada zresztą rzeczywiste oraz tekstualne powiązania Schulza i Gombrowicza) i wykorzystuje zamierzenie samego autora Sklepów cynamonowych: „starałem się odnaleźć własną, prywatną mitologię, własne historie, własny mityczny rodowód (…) uczyniłem próbę statuowania dla siebie jakiejś mitycznej generacji antenatów, fikcyjnej rodziny, z której wywodzę mój ród prawdziwy.” [Salamon, 1996, s. 64]. Wyznanie to prowokuje Joannę Salamon do podjęcia śledztwa, kim są mitologiczni rodzice Schulza. Nie konstatuje ona faktu, że chodzi o fikcyjną mitologię, ale stąpa krok dalej, by za pomocą redundantnych asocjacji intertekstualnych wytworzyć intencjonalną konstrukcję odniesień do Jana Kochanowskiego. Zabiegi wobec Schulza powtarzają co do joty zabiegi wobec Gombrowicza, a w ich rezultacie Schulz zostaje dołączony do dwu szeregów „Wielkich Wtajemniczonych” (co ciekawe, w twórczości wielu, jeśli nie większości postaci wliczonych w tę strukturę przez Salamon dadzą się odnaleźć rzeczywiste wątki, motywy i tematy z obszaru ezoteryki, tak jest ze Słowackim, Schulzem, Gombrowiczem, Miłoszem…).

więcej w Ha!art.pl

Fragmenty Latarki Gombrowiczasalamon1salamon2salamon3salamon4salamon5salamon6salamon7salamon8salamon9salamon10salamon11salamon12

salamon13salamon14salamon15salamon16salamon17salamon18salamon19salamon20salamon21salamon22salamon23salamon24salamon25salamon26salamon27salamon28

Wiersze Joanny Salamon

Gdy nie patrzysz na mnie

Joanna Salamon

Gdy nie patrzysz na mnie

morze rozpływa się w marzenie,

rozłąkom — łąki obiecuję,

łzom — łozy winogradu,

najbardziej słonym — słońce.

Gdy spojrzysz na mnie —

nie — roznieca się w płomień

ja — rozjaśnia się w jaśmin,

tak — ulatuje ptak.

Niemiłość

Joanna Salamon

Pamięta żeby nie pamiętać

Myśli usilnie że nie wolno już myśleć

Marzy żeby nie marzyć

Drży żeby nie zadrżeć

Stara się pamiętać że nie wolno się starać

Zważa żeby nie zważać

Płonie ze wstydu na myśl że mogłaby zapłonąć

Jest po to by nie być

Tak Tak

niby nic a pełne ręce roboty

od nierana do niemocy

Ścieżki jaśniejsze wśród polan

Joanna Salamon

Ścieżki jaśniejsze wśród polan,

przesieki nieba i nadziei.

Pierwszy widnokrąg po osobnym zmęczeniu

twojego i mojego serca.

Pierwszy lęk.

Pierwszy przelot ptaka i drżenia.

Nie dostrzegłeś jego cienia w moich oczach.

Ostatni widnokrąg porywisty i burzliwy.

Pierwszy grzmot.

Pierwsze pęknięcie nieba.

Wykołysanka

Joanna Salamon

Mój głaskany kołysany.

Wykołyskam cię do oczek

wesolutkich jak potoczek,

wykołyszę, wykołyskam,

już ci oczko siwe błyska.

Maleńki, syneńki.

Wykołyskam, wygłaskam,

od paluszka do noska;

naskiego, górskiego.

Wygłaskam, wymuszę,

od włosków do uszek,

tatusinych, mamusinych.

Mój syneczek-kolebeczek

czerwona buźka

jak u tatuśka.

Ludzie, ludzie, nie gadajcie

synka mi nie przebudzajcie.

Mój syneczek śpije,

ja mu gniazdko wiję.

Ze snów.

Ze słów.

Polskie Radio o Joannie Salamon – o wiedzy ezoterycznej autorki

http://www.polskieradio.pl/8/195/Artykul/414052,Literackie-dialogi-Joanny-Salamon

03. 08. 2013 – Anatomia Upadku III RP: Szykują nam nowy Stan Wojenny w Święto Niepodległości?!!! Powstanie Warszawskie, z góry obszczekane!!! W jesieni Strajk Generalny!

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 3 Sierpień 2013

Aktualizacje : 2 08 2013

flaga_polska

Wielka Prowokacja Rządu Tuska i służb specjalnych PRL Bis?!

Wszystko wskazuje na to, że obecna Yetisyńska tzw. władza, która nie jest żadnym reprezentantem swojego Narodu,  przygotowuje nam Stan Wojenny w jesieni 2013. Częścią tego realizowanego bez kamuflażu scenariusza było aresztowanie „fałszywego ” zamachowca na Sejm Brunona K. a teraz jego rzekomego wspólnika, który miał mieć kilka nabojów i 20 dkg środka wybuchowego o takiej sile rażenia, że zdetonowano go o ile się nie mylę , w jego piwnicy. W spektaklu tym jak wszystko wskazuje bierze też udział za przyzwoleniem ABW – Telewizja TVN.

103

 

Strach Panów przed Niewolnikami osiąga powoli apogeum. Pisałem niedawno iż mam nadzieję, że głupie pomysły jakie mogą tym ludziom strzelić do głowy w wyniku ICh paniki i chęci obrony za wszelką cenę “własnego majątku”, rozkradzionego do prywatnych Yetisyńskich kieszeni, jednak nie zostaną przez NICh WYKONANE. Ten majątek bowiem niezależnie od ICh chwilowych zagrywek i pomysłów na ocalenie, jest i pozostanie na zawsze majątkiem Narodu Polskiego i nie “przylepi się do ich kont bankowych – także tych ukrytych na Cyprze wzorem sowieckich kolegów po starej znajomości z KGB.

Nie pomoże wam Yetisyny żaden stan wojenny. Wybijcie to sobie z głowy i to czym prędzej. Zanim za jego wprowadzenie staniecie przed Prawdziwym Sądem Narodu, A że staniecie to macie jak w banku! Naród już was osądził, a ponieważ zdajecie sobie z tego sprawę zamierzacie wysłać wojsko i policję przeciw niemu – w tym przygotowane “bratnie” siły policyjne UE.  Czy uzgodniliście to w Berlinie i macie gwarancję, że przybędą tutaj przebierańcy z Niemieckiej Policji, którzy przedstawiają się jako Lewaki?!

Czy podpisaliście za plecami Polaków stosowne porozumienie gwarantujące wam “Bratnią Pomoc” z byłego NRD?, z byłego Stasi?! Czy zebraliście też właściwe policyjne siły oficjalne – według braterskiego porozumienia na wzór dawnego sprawdzonego Układu Warszawskiego?!  Na ile liczycie potrzebna wam armię – na 10.000 zakamuflowanych niemieckich żołnierzy udających Lewaków + 20.000  policji niemieckiej w mundurach + 10.000 zakamuflowanych polskich Volksdojczów – bez mundurów + 20.000 policji i żołnierzy tzw. polskich?!

Nie liczcie na lojalność żadnego naprawdę polskiego żołnierza i polskiego policjanta! Gwarantuję wam, że ich lufy obrócą sie przeciw wam!

Nie liczcie że to wam ujdzie płazem ani, że wygracie z 38 milionami Polaków w kraju i 20 milionami Polaków zagranicą. Nie będziecie się mogli ukryć w żadnym kraju świata?! Chcecie mieć Obłęd?!!! Będziecie mieć obłed! Już macie Obłęd w oczach.

flaga_polska

Banksterzy światowi i ICh zausznicy z Polski przygotowują Konfrontację na 11 listopada 2013 – Święto Niepodległości!!I

Za Gazeta Polska Codziennie z 2 sierpnia 2013 roku:

  Oto jak kroczek po kroczku Yetisyny, w porozumieniu z Niemcami, usiłują wprowadzić Nowy Porządek Świata w naszym kraju:

102

102b1102b2

102c

102a

Obłęd 2013 – Jeszcze o Powstaniu Warszawskim – Rybitzky z Salonu 24

102d

flaga_polska

1.08.2013

Powstanie Warszawskie z góry obszczekane!

Już wczoraj w związku z dzisiejszą rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego wybuchła w TVP, TVN i Polsacie histeria antypowstaniowa. Na wszystkich kanałach włączyła się propaganda, która dzieli powstańców na lepszych – tych szarych, co wykonywali rozkazy i zapłacili krwią, tych gorszych co przeżyli powstanie i musiano ich dobić w kazamatach PRLu, i tych najgorszych którzy wydali rozkaz do powstania. Zgodny chór trębaczy trąbi prawdę najprawdziwszą, prawdę objawioną nam już dawno przez zaborców moskiewskich, którzy to samo trąbili w PRLu co oni dzisiaj. 

Subtelność obecnego opluwania Powstania Warszawskiego przejawia się w tym , że dzisiaj 1 sierpnia, w dniu rocznicy, ci którzy pluli wczoraj pieją obłudnie z zachwytu. Skąd ta schizofrenia, skąd rozdźwięk między wczoraj a dziś. To efekt odwracania się publiki od mediów yeistyńskich, które uznały swoją porażkę w tej sprawie i konieczność podlizania się publice. Dzisiaj jest dzień lizania Polaków. A co będzie jutro? Powiem wam – dalszy ciąg wczorajszego plucia.

Nie dziwi to wcale jako, że mamy PRL Bis – mentalną powtórkę z rozrywki , która odbywa się pod dyktando rządzącej obecnie Polską obcej agentury.

Zrozumże agenturo, że pokój polsko-rosyjski powstanie tylko na warunkach równości tych dwóch podmiotów zwanych Polska i Rosja.

Co dziwne podobne opinie na temat Powstania Warszawskiego i wielu innych powstań w Polsce słyszy się ze środowisk, które mienią się być narodowymi. Stamtąd też rozlegają się utyskiwania na ogłupionych Polaków, zmanipulowanych i wykiwanych, a do tego wykrwawionych np. w Powstaniu Warszawskim.

Ten jednomyślnie ujadający chór poważnie mnie martwi, ponieważ taka jednomyślna ocena zrywów narodowych przez tych, którzy uważają się za narodowców i tych którzy są ewidentnie antypolscy stwarza wrażenie, że mamy do czynienia z jednym i tym samym obozem, który się poprzebierał w różne stroje i maski. Kiedy jednak przychodzi co do czego obóz ten ma do powiedzenia tylko jedno: morda w kubeł narodzie polski, bo jak wyjdziecie na ulice to krew się poleje na darmo. Wy przecież nie umiecie zrobić udanego powstania, tak jak nie umiecie pracować, zarabiać pieniędzy i utrzymać rodziny, a nawet zarobić na tyle żeby założyć sobie w Polsce rodzinę! Morda w kubeł Narodzie Polski , to Niemcy i Rosjanie mieli rację a nie dowódcy Powstania Warszawskiego, czy Styczniowego, czy Insurekcji Kościuszkowskiej, czy wreszcie Listopadowego – wszystkie wasze powstania poszły na marne i jeszcze gorzej, wykrwawiły was z inteligencji. Wszystko to były wielkie ściemy. Chcecie czegoś takiego raz jeszcze?!

Ten rodzaj komentarza do dziejów Polski ma jeszcze jeden walor propagandowy: “uczy” nieposkromionych Polaków iż są tępi i głupi na tyle, żeby się dawać innym wykorzystywać i zabijać.  Bezczynność jest lepsza dla głupiego – pokorne ciele dwie matki … i tak dalej!

Współczuję wszystkim tym Polakom, którzy nie rozumieją wagi ofiary Krwi jaką przelali ich rodacy, ich dziadowie, ich babki, współczuję tym wszystkim którzy nie rozumieją, że także ofiara wykorzystana przez Yetisynów dla ich yetisyńskich celów, jest tąż sama ofiarą NAJWYŻSZEJ WAGI I NAJWYŻSZEGO KARMICZNEGO KALIBRU, którą należy czcić a nie obszczekiwać. Taka ofiara bowiem zawsze obraca sie na dobro tych w imieniu których została złożona.

Współczuję tym wszystkim którzy uważają za cenną naukę i za właściwą ofiarę tylko tę która jest ofiarą zwycięzcy – dla nich zwycięstwo liczy się bardziej niż ofiara. Idąc tym tropem rozumowania potępiają oni w istocie wszystkie ofiary samospalonych buddyjskich mnichów.  Ale czy te ofiary naprawdę nie były skuteczne mimo ich jednostkowości i beznadziejności z góry skazanej na klęskę?! Odpowiedzmy sobie wszyscy na to pytanie?

Ja osobiście pamiętam, ze nic tak nie poruszyło Krakowa jak samospalenie sie człowieka w Rynku Głównym, albo to na Stadionie Dziesięciolecia, O tych aktach mówiło się przez dziesięciolecia i pamięta sie je do dzisiaj. Dziwi mnie dzielenie ofiar na lepsze i gorsze – lepsze te udane, i gorsze nieudane.

Tego rodzaju antypowstańcze komentarze nawołujące do bezczynności, jakoś dziwnie współbrzmią z treścią niemieckiej gadzinówki z sierpnia 1944 roku, którą tutaj w artykule z dzisiejszej Gazety Codziennej – rocznicowej , powstańczej – przytaczamy poniżej.

Niech szczekają , bo karawana i tak pojedzie dalej.  My nigdy na żadne polskie powstanie  i na żadną ofiarę naszych dziadów szczekać nie będziemy.

101f101e

flaga_polska29.07.2013

PO – Demokracja w stylu NKWD

Wytłuszczone zdanie, pierwsze w cytacie u dołu, w tym artykule, napisałem na blogu wczoraj lub w sobotę! Czyż to nie potwierdza co najmniej istnienia Świadomości Nieskończonej lub Zbiorowej Świadomości Polskiej?  A tak na serio – jesteśmy opiniotwórczy i mamy siłę przebicia?! Czy ktoś zaprzeczy?!

101b101c

101d

flaga_polska

Bezrobocie, rasizm i faszyzm.

25 07 2013

Pewne media internetowe – w tym także ten blog – są bardzo pilnie obserwowane przez wielkich graczy politycznych. To bardzo ciekawe, że raz po raz możemy wyłapać a to ze stron w Gazety Wyborczej a to z łamów Gazetye Polskiej Codziennie polemiki, “pośrednie” odpowiedzi, czy akcje wspierające nasze artykuły i analizy dodatkowymi argumentami i naświetleniami. Jakby obie strony się w tym prześcigały.

O czym to świadczy?

Po pierwsze o faktycznej sile opiniotwórczej Internetu w ogóle, a w szczególności Ruchu Wolnych Ludzi. O czym jeszcze? O tym że nasze analizy i diagnozy są wyjątkowo celne a rozpoznanie sytuacji wewnętrznej w Polsce i na świecie wyjątkowo trafne.

Nie dziwi nas to, jako że korzystamy nagminnie z oglądu, na jaki pozwala obserwacja Rzeczywistości z perspektywy holistycznej, jak również z możliwości analityczne jakie otrzymujemy od Świadomości Nieskończonej oraz Zbiorowej Świadomości  Ludzkości. Te analizy muszą być trafne więc po prostu są. 

Gdy tylko poruszymy jakiś bardzo ważny społeczny, czy polityczny temat odpowiedź ze strony medialnych potentatów jest niemal natychmiastowa – najdalej na drugi czy trzeci dzień, ale bardzo często już nazajutrz. 

Błahymi sprawami z gatunku polityki czy spraw społecznych nie zajmujemy się tutaj, więc na każdy nasz artykuł ukazuje się kontr-artykuł, po obu stronach barykady. Oto dwa artykuły z dzisiaj, które są odpowiedzią na nasza dyskusję tutaj o widzialnym gołym okiem upadku PO oraz na nasze o chwilę wcześniejsze rozważania na temat faszystowskiej falangi i rasistowskiego Czerwonawego Obozu Postkomuny.

Zamieszczamy dzisiejsze cytaty z Gazety Codziennej. Od dawna twierdzę, że ludzie Wolni i Myślący Widzą i Wiedzą Więcej (WWW). 

Rozpoczyna się właśnie fajny serial  w Gazecie Codziennej, który podsumowuje sytuację 2008 – 2013, czyli co zastali i co zrobili,  pod tytułem : Co nam zrobiłeś Tusku!

au100a

Realne dochody w rodzinie z Raportu NBP:

au100b

A oto coś o dwóch rasizmach czy też dwóch faszyzmach które dopiero co tutaj opisaliśmy – sążnisty artykuł musiało trochę trwać napisanie go, wiec minął prawie tydzień jak uderzyliśmy w ten stół nazywając rzeczy po imieniu. I oto dwa faszyzmy rzuciły się sobie do gardeł.

au100c

au100d

flaga_polska17. 07 2013

Platforma pikuje w dół i wpada w korkociąg

Zgodnie z przewidywaniami jakie dopiero co wyłożyłem, w jednym z postów w odpowiedzi dla Magdy o najbliższą przyszłość Polski, Platforma “Obywatelska” , jeszcze przed ogłoszeniem fatalnej wiadomości o 24 miliardowej dziurze budżetowej oraz przed rozpoczęciem medialnej kampanii Platformerskich Mediów (TVP-TVN-Polsat) o przeforsowanie mimo wszystko, mimo społecznej niezgody, i już przegranego głosowania w Sejmie, barbarzyńskiego uboju rytualnego zwierząt o które walczą teraz samotnie PSL-owcy, Żydowskie Gminy Wyznaniowe, Islamiści oraz Kościół Katolicki, zdaje się spełniać daną przeze mnie tutaj na Blogu obietnicę , że do końca tego roku osiągnie dzięki swojej bezdennej głupocie i zaniechaniom poziom 20% poparcia społecznego. 

Przyjmując że uparte forsowanie BARBARZYŃSKIEGO UBOJU ZWIERZĄT odjęło im 5% poparcia, a dziura budżetowa i cięcia którymi mają zamiar ZAMORDOWAĆ POLSKĄ GOSPODARKĘ i jeszcze większą liczbę ludzi posłać na zieloną trawkę (nie wiem czy Irlandzką czy tę “Niebiańskiego Spokoju”) oraz skryte przyjęcie nowego budżetu zaplanowane na najbardziej wakacyjny miesiąc czyli sierpień, odejmie im co najmniej kolejne 5% poparcia, myślę, że może się spełnić niewyobrażalny nawet do tej pory, najczarniejszy scenariusz z punktu widzenia Yetisynów, Yeti Yelity i Lemingów Skrajnych –  całkowite załamanie w Jesieni i zmiana rządów oraz przedterminowe wybory jeszcze w tym roku.

dzisiaj przytaczamy cytaty z Gazety Polskiej Codziennie z 18 lipca 2013 roku – 3 artykuły

au98b

Trwa Bitwa Smoleńska z Moskalami

Następuje w mniej właśnie próba wyjaśnienia jednego z serii licznych dziwacznych i niewiarygodnych “samobójstw”, tym razem głównego naocznego świadka lądowania Jaka i TU w Smoleńsku:

au98c

Czy Wojsko jest Polskie?

au98d

Polska na skraju bankructwa!

Gazeta Polska Codziennie – 17 lipca 2013

au96

Kolejny atak rządu na rodzinę!

Gazeta Polska Codzienie 17 lipca - bez komentarza, pełna zgoda!

au97

Związkowcy planują protesty. 11 września strajk generalny

dzisiaj, 13:13 PAP

11 września rozpoczynamy akcję strajkową – zapowiedział szef OPZZ Jan Guz po naradzie “Solidarności”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych. Guz powiedział, że związki są zmuszone do takich działań, ponieważ nie są w stanie wywalczyć praw pracowniczych na forum Komisji Trójstronnej.

Szef “Solidarności” Piotr Duda stwierdził, że nie da się zastraszyć władzy. Odniósł się w ten sposób do zapowiadanych przez rząd zmian w ustawie o związkach zawodowych.

– Jak widać, kto krytykuje rządzących, musi ponieść konsekwencje. Ale my się nie boimy, więc nie ma sensu nas straszyć – powiedział Piotr Duda.

więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/zwiazkowcy-planuja-protesty-11-wrzesnia-strajk-gen,1,5559626,wiadomosc.html

flaga_polska

26. 06 . 2013

 Smoleńsk. Jak wierchuszka PO ucieka przed prawem!

Cytujemy Gazetę Polską Codziennie z 26 czerwca 2013 roku, gdyż demaskuje ona z drobiazgową, matematyczną precyzją manipulacje Władz i samej Wierchuszki tzw. Platformy Obywatelskiej związaną z próbą uniknięcia odpowiedzialności za manipulacje związane z mataczeniem, w sprawie Katastrofy Smoleńskiej i śledztwa.

Te manipulacje, zmieniające post factum PRAWO na drodze niejawnej, wskazują na wielki strach rządzących w związku z tym co się wydarzyło w Smoleńsku. Wskazują też na postępującą faszyzację władzy. To coś co nie może Społeczeństwu Polskiemu umknąć.

au78    au79

flaga_polska

21. 06 2013

Bilans samopodpaleń w PRL – 2 osoby w 45 lat (protest polityczny!). A jak jest w III RP?

ss yetisyn_rysunek05x

Nie jesteśmy w stanie stworzyć statystyki samopodpaleń 20 lecia III RP – ale kilka przykładów z krótkiej epoki polskiego kapitalizmu możemy tutaj przedstawić.  Ci dwaj w PRL samopodpalili się nie z biedy i głodu, ani z braku pracy – tylko w proteście POLITYCZNYM.

To coś innego chyba niż to z czym mamy do czynienia w III RP. A ile zbiorowych samobójstw tzw. rozszerzonych na członków rodziny – zostało popełnionych w III RP? O tym się nie mówi w TVNach i TVP. O tym się chyba nie rozmawia na salonach , co, Yetisyny ?! Jak to jest?! Czy pomiędzy dwoma drinkami burbona z lodem wspominacie Yetisyny o tych samopodpaleńcach?! A może gaworzycie o powolnym zarzynaniu owiec?   Koszerny ubój wbrew prawu karnemu o zakazie torturowania zwierząt TVN “przykrywa” bełkotem o mięsie na antybiotykach, o którym tzw. ULICA wie już od 20 lat!!!  Dezinformacja, dezinformacja, dezinformacja!!!!

Koszerny ubój jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknął dzisiaj z ekranów TV!!!   Czy to jedna centrala steruje tymi TVNami TVPami, Polsatami?!!! Jakiś układ coś trzyma???? Podobno teorie spiskowe są śmiechu warte panowie Yetisyny od propagandy medialnej?!

Co macie w planie do “przykrycia” na jutro? Znowu koszerne ubojnie? Macie jakieś grafiki tych przykrywek , jakieś rozpiski na najbliższe miesiące???

20 o6  2013  samopodpalenie w Krakowie

Wczoraj w Krakowie podpalił się 42 letni mężczyzna. Ten który podpalił się tydzień temu pod kancelarią Premiera w Warszawie właśnie zmarł.

Szef PiS nawiązał do tego, że wczoraj w Krakowie podpalił się 42-letni mężczyzna, należący do Związku Zawodowego Drużyn Konduktorskich w RP oraz do wydarzenia sprzed tygodnia, kiedy inny mężczyzna podpalił się w okolicach kancelarii premiera (zmarł w czwartek szpitalu).

– Mówienie o tych dramatach w kategoriach politycznych, jest niemoralne. Nie można używać dramatu ludzi, którzy targają się na swoje życie do celów politycznych – skomentowała słowa szefa PiS wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska.

Według niej każdy przypadek samopodpalenia jest inny. – To jest może słabość nas wszystkich, że (jako) sąsiedzi, rodzina nie potrafimy uchwycić, że taka osoba ma tak straszne plany, ale mówienie, że za takie dramaty odpowiada rząd i że jest to odpowiedzialność polityczna jest po prostu niemoralne – podkreśliła.

Jak podsumowała, Kaczyński rzuca “poważne, niemoralne oskarżenia”.

– Mamy już drugie samopodpalenie w czasie krótkiego czasu. Tutaj przyczyną są nieodpowiedzialne decyzje ministra transportu, który próbuje po raz kolejny przebudowywać kolej w ten sposób, że pracownicy są usuwani z miejsc pracy. To powoduje ogromne napięcie. To jest bezpośrednia konsekwencja tego rodzaju działań – podkreślił Kaczyński.

42-letni związkowiec podpalił się w Krakowie w dniu, gdy w siedzibie małopolskich Przewozów Regionalnych odbywały się rozmowy związkowców z dyrekcją. Związek Zawodowy Drużyn Konduktorskich w RP od wtorku prowadził w Krakowie protest głodowy związany z planowanym wprowadzeniem programu naprawczego, który przewiduje m.in. restrukturyzację zatrudnienia.

– Mamy w Polsce dzisiaj bardzo ostry, dramatyczny kryzys społeczny, który całkowicie odbiera władzy legitymację. Stopień dezaprobaty, dla tego wszystkiego co się w Polsce dzieje, jest tak wysoki, że można powiedzieć, iż jeżeli nie nastąpi jakaś zmiana, to będziemy mieli kolejne, dramatyczne wydarzenia. Chcę bardzo mocno podkreślić, że za te wydarzenia będzie odpowiadała władza – mówił w piątek lider PiS.

W tym kontekście skrytykował to, że Sejm zamiast – jak mówił – ważnymi społecznie sprawami, zajmował się m.in. nowelizacją ustawy wdrażającej unijne przepisy antydyskryminacyjne. Obecnie ustawa dotyczy przeciwdziałania dyskryminacji “ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną”. Zgodnie z projektem lista ta ma być uzupełniona m.in. o tożsamość płciową i ekspresję płciową.

Jak wygląda kapitalizm w Polsce?

 12 czerwca 2013 – Pod kancelarią Pana Premiera.

“Zrobił to z biedy, nie miał pracy! Nie mamy z czego żyć. Mąż mówił, że to wina polskiego rządu” – wyznała “Faktowi” Wiesława Filipiak, żona desperata, który wczoraj podpalił się pod Kancelarią Premiera.Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt-moj-maz-podpalil-sie-z-biedy,nId,981671?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Z pomocą pospieszyli związkowcy, którzy nakryli desperata kocem i ugasili. Mężczyzna trafił do szpitala przy ul. Szaserów. Jest w stanie śpiączki farmakologicznej, ma poparzone 60 proc. ciała. Policja ustala, dlaczego mężczyzna zdecydował się na tak desperacki krok.

“On to zrobił, bo już był załamany i zrozpaczony naszą sytuacją. Nie miał pracy a MOPR nam odmawia pomocy większej, nie mamy z czego żyć” – wyjaśnia “Faktowi” Wiesława Filipiak. “Mąż mówił, że to wszystko co się złego u nas w rodzinie dzieje to wina polskiego rządu, który tak rządzi, że ludzie nie mają pracy i środków do życia” – dodaje.

Jak informuje “Fakt”, Andrzej Filipiak mieszka z żoną w Kielcach. Małżeństwem są od 35 lat. Mają dwoje dorosłych już dzieci. Pan Andrzej był budowlańcem, ale zachorował na kręgosłup i od 5 lat nie może znaleźć innej pracy. Utrzymują się z 570 złotych zasiłku. “Na życie do dziesiątego lipca zostało mi 200 złotych” – żali się zrozpaczona żona.

Nie jest to pierwszy człowiek który podpala się z braku środków do życia. Zwracam uwagę na wiek tych ludzi. Rząd Tuska spowodował, że muszą głodować 2 lata dłużej bez pracy i bez zasiłków. W zeszłym roku to samo zdarzyło się w  Krakowie, a rok wcześniej w Katowicach i w Warszawie:

Tragedia. Mężczyzna spalił się w parku w Krakowie!

09.11.2012 14:15

W parku w Krakowie spłonął 50-letni mężczyzna! Jak podaje RMF24.pl, ogień na człowieku zauważyli przechodnie idący do pracy. Niestety na ratunek było już za późno.

Strażakom udało się szybko ugasić płonącego mężczyznę, ale niestety obrażenia jego ciała były zbyt poważne i lekarz mógł tylko stwierdził zgon. Jak podaje rmf24.pl,  oprócz samego 50- latka, palił się także teren wokół niego. Może to oznaczać, że wcześniej albo sam oblał się łatwopalną substancją, albo ktoś mu pomógł.

INFO: Jak donosi “Gazeta Krakowska”, 9 listopada 50-letni pracownik Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie podpalił się na ławce w parku w Nowej Hucie.

Śp. Grzegorza B. nie udało się uratować. Wg psychologów, samopodpalenie to forma protestu. Krakowscy śledczy badają wiele wątków tej sprawy – donosi gazeta.

Warto jednak podkreślić, że ofiara była pracownikiem tej samej uczelni co p. Brunon K. Wydaje się mało prawdopodobne, aby te sprawy nie były ze sobą związane. Facet z tej samej uczelni popełnia samobójstwo w dniu 9 listopada, czyli w dniu aresztowania p. Brunona K. Przypadek?

Źródło: www.fakt.pl, gazetakrakowska.pl

Okazało się że wywalili go z pracy!

Kiedy życie boli bardziej niż ogień

Data dodania: 2011-12-11 18:49:29

Mężczyzna, który płonął wśród ludzi na przystanku autobusowym w Katowicach, nie żyje. Nie zostawił listu do premiera, więc nie ma sensacji. Czy pojawiła się nowa moda na samobójstwa? – pisze Grażyna Kuźnik

Tyle ostatnio zdarzyło się samopodpaleń, że już nie szokują. O stan mężczyzny z katowickiego przystanku nie pytały lekarzy z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach żadne media. Rzecznik szpitala nie bardzo nawet wiedział, o kogo mi chodzi. Najpierw szpital twierdził, że ten pacjent nie życzy sobie kontaktów z prasą. Potem jednak wyszło na jaw, że – nazwijmy go Marek S. – zmarł już kilka dni temu, w ubiegły piątek, na drugi dzień po przywiezieniu.

Dramat przed Kancelarią Premiera

23 września 2011 13:00,

Samobójcza próba mężczyzny, który oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił.
Do ławki przykleił list do Donalda Tuska. Premier wrócił do Warszawy. Śledztwo w toku.
Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna już od jakiegoś czasu pisał do polityków, w tym premiera, o swojej sytuacji życiowej, m.in. o tym, że został wyrzucony z pracy w jednym z warszawskich urzędów skarbowych, bo powiadomił Ministerstwo Finansów o swoich podejrzeniach, że w urzędzie tym dopuszczono się przestępstw; pisał też, że nie może znaleźć zatrudnienia w administracji państwowej, a jego rodzina – w tym troje małych dzieci – pozostaje bez środków do życia. W swoich listach krytycznie ocenił polityków z różnych frakcji, a także media – twierdząc, że nie są niezależne.Niedoszły samobójca ma żonę i trójkę dzieci. – Z listu wynika też, że jest spoza Warszawy, ale jednocześnie, że albo pracował, albo prowadził biznes na terenie Warszawy. W tej chwili to wyjaśniamy – oświadczył Sokołowski.
flaga_polska

Anatomia Upadku

15 06 2013 : Czesi robią porządki. Czy nie czas zrobić porządki w Polsce?! USA i Watykaniści wspierają rebelię w Syrii.

au67[kliknij i powiększ]

No i oczywiście USA – bezwzględny gracz na scenie politycznej świata  popierany jak widać po tekście bezkrytycznie przez Polaków będących na służbie Watykanu. Im islam szkodzi tak jak chrześcijaństwo szkodzi islamowi – są sobie solą w oku i gotowi się powyrzynać nawzajem jak w Bośni.

Great Polish People – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in Polska, wiersze by bialczynski on 2 Sierpień 2013

339088

Rzeczpospolita from 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent as strong as division

 


Jerzy Szajnowicz-Iwanow (pronounced: Ivanov): Polish man in the English service – the hero of the Greek resistance movement

A misty autumn night falls at the Aegean Sea. At Greek banks near Marathon a British submarine emerges to the surface after a week of sailing from Alexandria. “Thunderbolt” has a few mysterious passengers on her board. A blue-eyed blond man of an athletic build goes down as first to a rubber boat moored alongside the boat side, carrying a little soldered can tin in which there is a hidden radio transmitter. He does not look Greek. But he once confided in commander Crouch – the commander of the ship – that he felt like at home there. Earlier, the commander had been told by one of the heads of intelligence in Egypt that he was his most important passenger – “agent number one to the Balkans”.

The boat of “Thunderbolt” comes to the shore after midnight. Later that same evening, “agent number one”, from now on Nikolaus Tsenoglu, arrives in Athens. Soon a dangerous explosion at the Peloponnesian railway happens. Among the passengers is also Mr Tsenoglu from Crete. He is carefully watching the damaged engine. English “cardiff”, a piece of artificial coal with an explosive thrown into a coal carriage, blew the firebox. Within less than a year from now the English “agent number one” was to become the most dangerous enemy of the Axis countries in the Balkans and the hero of the Greek resistance movement. Allied commanders admitted after the war that his activity ”was equivalent to the combat actions of divisions “.

iwanow1

From Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, properly Jerzy Iwanow (born on December 14th, 1911, died on 4th January 1943 in Athens) – Polish scout, athlete, during World War II an agent of British and Polish special services and hero of the Greek resistance movement.
He was the son of Russian Colonel Vladimir Iwanow and Leonarda Szajnowicz from Warsaw. He was born in Warsaw, Poland. When he was a few years old, his mother remarried a Greek Jannis Lambrianidis and moved to Thessaloniki where young Iwanow moved to live in 1925. He passed his secondary school exams in the Secondary Comprehensive School of French Secular Mission in 1933, and in 1938 he graduated from the Catholic University of Louvain (Belgium) – with a Master of Science degree in agricultural sciences. In August 1939 he was granted a diploma of the Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. He was a polyglot, apart from the Polish language he excellently mastered English, Russian, French, German and Greek. He was a remarkable swimmer [1] (a representative of Poland in water polo).

He was in Greece when World War II broke out. In May 1940, he began working with Polish military outpost in Thessaloniki. From April 1941 he stayed in Palestine. He expected to be sent to the Carpathian Brigade, but was eventually seconded to the disposal of the British troops. As a man of the British Special Operations Executive Unit No.004 in Cairo, he became an agent of British intelligence. After training in Alexandria he was transported (under the code name of “033 B”) aboard the British submarine “Thunderbolt” to Greece in October 1941.

In cooperation with the Greek resistance movement he led espionage and sabotage activity. He passed information on to the English commanders about German military installations in Greece, movements of German and Italian troops, convoys sent  to North Africa. In March 1942, under the guise of a Greek port worker in the team of Skaramanga yard, he got inside the U-boat U-133 and sank it with magnetic mines. In the following months he became famous for his next brave diversionary actions, for example, sending down a few ships in the Piraeus and some further in Pharos, as well as installing a magnetic bomb on U-boat U-372 in Corinth (the ship was forced to emerge onto the surface in the waters of the Levant and then was destroyed by the British navy). Iwanow’s group destroyed or damaged 400 German and Italian aircraft in the Malziniotti plants in New Faleron (a district of Athens).

Iwanov-Szajnowicz was caught three times by the Gestapo. However, ha managed to escape twice. On September 8th, 1942,  he was recognised and betrayed by a friend, and then was arrested in Athens for the third time. On December 2nd he got a triple sentence to death by the German court. He died on January 4th, 1943, hurt by an SS man while  trying to escape from the place of execution – a military shooting range in Kesariani – a district of  Athens, then executed, along with other convicts.

Iwanow-Szajnowicz was posthumously awarded the Order of Military Virtue. In July 1945 Marshal Harold Alexander announced thanks to Iwanov on behalf of the Allied Nations, and in a few years after Iwanow’s death Queen Elizabeth II donated £ 1,000 to his family in recognition of his achievements.

The literary work protagonist of the biographical novel by Stanisław Strumph-Wojtkiewicz Agent Nr.1″, and 1971 film – a drama thriller – was made in Poland on the basis of the events of Iwanow-Szajnowicz’s espionage and sabotage activity in Greece, under the title Agent nr 1″ directed by Zbigniew Kuźmiński with Karol Strasburger in the lead role.

100 years ago Jerzy Iwanow-Szajnowicz – a Polish super agent – was born


 agent660

PAP, photo NAC, illustration for the text

100 years ago – Jerzy Iwanow-Szajnowicz was born on 14th of December in 1911 in Warsaw. During World War II he was a 033B agent of British intelligence. He became famous for blowing up German ships and supply vessels. His statue stands in Thessaloniki.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz was the son of a Russian man and a Polish woman. A few years later his mother broke up with his father and she went to Thessaloniki with her second husband, Greek businessman Jannis Lambrianidis. Jerzy remained in the country and started his education at a Catholic school of Marian Fathers. At the age of 14 he moved to Thessaloniki to his mother and was educated in a French high school. He also started training swimming and was soon successful. While studying agronomy in the Belgium Louvain, he became the Belgian Academic Champion in swimming.

He always came to the country on Summenr holidays where he soon became a member of the Warsaw AZS (Akademicki Związek Sportowy – the Academic Sports Association). He was the mainstay of the water polo with which he won the Polish championship in 1937. Later, as a player of the national team he represented the country in international competitions many times. After the outbreak of the war he began to work with Polish military mission in Thessaloniki helping Polish refugees.

After Germany occupied Greece, Iwanow-Szajnowicz forced his way through to the Independent Brigade of Carpathian Shooters training in Palestine. However, his Russian name to which he added his mother’s maiden name did not made a positive impression on the Poles.

The English, however, appreciated particularly his linguistic abilities (he knew six languages) and they sent him to training for intelligence agents to their centre in Alexandria. Soon after that, as the 033B he was transferred to Greece, officially as Kiriakos Paryssis with the task of elimination of sources of provision and military supply for Afrika Korps. He quickly organised a network of contacts among various professional groups and his colleagues conducted significant sabotage actions against Germans, among others causing aircraft accidents by throwing substances that changed the chemical composition of fuel or destroying train engines carrying weapon. Iwanow-Szajnowicz also passed on information to the the English about the position of German and Italian forces.

He often participated personally in the actions. As an excellent swimmer, he made even very long distances without specialised equipment in the night and placed magnetic mines onto hulls of German troops or onto ones with supply for the troops of the Third Reich.
In this way, he destroyed, among others, a German submarine and an Italian chaser. He often changed his identity. He had an enormous network of contacts and caused such great losses in the German forces that a high reward was offered for helping to catch him.

to be continued on Wp.pl

 

JISz

Tagged with: Jerzy Iwanow-Szajnowicz, Wielcy Polacy (Great Poles)

(Photo: NAC / NAC)

02 08 2013 – Ruszył Slovianski Sklepik, gdzie można nabyć Księgę Ruty


Zgodnie z zapowiedziami uruchomiliśmy właśnie słowiański sklepik.

0_0_productGfx_5da8911b94449c6a28c769624b7c0559

Nazywa się on właściwie Slovianski Sklepik i funkcjonuje pod adresem: http://sklep1327616.home.pl/

Slowianic1

Na razie jest w nim tylko Księga Ruty i Kwartalnik Słowianić nr 1 – z czerwca 2013, ale będą też inne książki, a  we wrześniu Księga Tura i Słowianić nr 2.

0_0_productGfx_b09a8e4509a6dc1727b156854a459bd6

Będą się tutaj pojawiać kolejne książki wydawane przez Slovianskie Slovo, a także książki, i czasopisma o charakterze słowiańskim, a wydawane przez inne wydawnictwa.

0_0_productGfx_4c3067a8e8d46d0ced1d0a3338908dfe

Będą w nim też dostępne inne produkty słowiańskie i użyteczne obiekty związane z Nową Świadomością i Nowym Stylem Życia.

0_0_productGfx_f6c4e39f348c2e71a1e049b55bbd286c

SSSSS s-1553

Słowiańska hudba (gędźba, muzyka) miesiąca – 1 sierpnia 2013: “Morowe Panny: polskie artystki dla polskich bohaterek” (Anita Lipnicka z Johnem Porterem, i inne)

Posted in Polska, sztuka, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 1 Sierpień 2013

Godzina W – 17.00: Pamięci Powstania Warszawskiego i wszystkich poległych Warszawianek

30 lipca 2012 – Muzeum Powstania Warszawskiego

„Morowe Panny” – polskie artystki dla polskich bohaterek

Ponad cztery tys. widzów obejrzało w Warszawie sobotni koncert „Morowe Panny” zorganizowany w ramach 68. obchodów Powstania Warszawskiego. Na scenie w Parku Wolności zaśpiewały m.in.: Katarzyna Groniec, Halina Mlynkova, Marika.

więcej:

„Morowe Panny”Paulina Przybysz i Maleo RR

„Morowe Panny”Halina Mlynkova i Maleo Reggae Rockers

 

01. 08. 2013 – Anatomia Upadku III RP: Powstanie Warszawskie, z góry obszczekane!

 

Już wczoraj w związku z dzisiejszą rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego wybuchła w TVP, TVN i Polsacie histeria antypowstaniowa. Na wszystkich kanałach włączyła się propaganda, która dzieli powstańców na lepszych – tych szarych, co wykonywali rozkazy i zapłacili krwią, tych gorszych co przeżyli powstanie i musiano ich dobić w kazamatach PRLu, i tych najgorszych którzy wydali rozkaz do powstania. Zgodny chór trębaczy trąbi prawdę najprawdziwszą, prawdę objawioną nam już dawno przez zaborców moskiewskich, którzy to samo trąbili w PRLu co oni dzisiaj. 

Subtelność obecnego opluwania Powstania Warszawskiego przejawia się w tym , że dzisiaj 1 sierpnia, w dniu rocznicy, ci którzy pluli wczoraj pieją obłudnie z zachwytu. Skąd ta schizofrenia, skąd rozdźwięk między wczoraj a dziś. To efekt odwracania się publiki od mediów yeistyńskich, które uznały swoją porażkę w tej sprawie i konieczność podlizania się publice. Dzisiaj jest dzień lizania Polaków. A co będzie jutro? Powiem wam – dalszy ciąg wczorajszego plucia.

Nie dziwi to wcale jako, że mamy PRL Bis – mentalną powtórkę z rozrywki , która odbywa się pod dyktando rządzącej obecnie Polską obcej agentury.

Zrozumże agenturo, że pokój polsko-rosyjski powstanie tylko na warunkach równości tych dwóch podmiotów zwanych Polska i Rosja.

Co dziwne podobne opinie na temat Powstania Warszawskiego i wielu innych powstań w Polsce słyszy się ze środowisk, które mienią się być narodowymi. Stamtąd też rozlegają się utyskiwania na ogłupionych Polaków, zmanipulowanych i wykiwanych, a do tego wykrwawionych np. w Powstaniu Warszawskim.

Ten jednomyślnie ujadający chór poważnie mnie martwi, ponieważ taka jednomyślna ocena zrywów narodowych przez tych, którzy uważają się za narodowców i tych którzy są ewidentnie antypolscy stwarza wrażenie, że mamy do czynienia z jednym i tym samym obozem, który się poprzebierał w różne stroje i maski. Kiedy jednak przychodzi co do czego obóz ten ma do powiedzenia tylko jedno: morda w kubeł narodzie polski, bo jak wyjdziecie na ulice to krew się poleje na darmo. Wy przecież nie umiecie zrobić udanego powstania, tak jak nie umiecie pracować, zarabiać pieniędzy i utrzymać rodziny, a nawet zarobić na tyle żeby założyć sobie w Polsce rodzinę! Morda w kubeł Narodzie Polski , to Niemcy i Rosjanie mieli rację a nie dowódcy Powstania Warszawskiego, czy Styczniowego, czy Insurekcji Kościuszkowskiej, czy wreszcie Listopadowego – wszystkie wasze powstania poszły na marne i jeszcze gorzej, wykrwawiły was z inteligencji. Wszystko to były wielkie ściemy. Chcecie czegoś takiego raz jeszcze?!

Ten rodzaj komentarza do dziejów Polski ma jeszcze jeden walor propagandowy: “uczy” nieposkromionych Polaków iż są tępi i głupi na tyle, żeby się dawać innym wykorzystywać i zabijać.  Bezczynność jest lepsza dla głupiego – pokorne ciele dwie matki … i tak dalej!

Współczuję wszystkim tym Polakom, którzy nie rozumieją wagi ofiary Krwi jaką przelali ich rodacy, ich dziadowie, ich babki, współczuję tym wszystkim którzy nie rozumieją, że także ofiara wykorzystana przez Yetisynów dla ich yetisyńskich celów, jest tąż sama ofiarą NAJWYŻSZEJ WAGI I NAJWYŻSZEGO KARMICZNEGO KALIBRU, którą należy czcić a nie obszczekiwać. Taka ofiara bowiem zawsze obraca sie na dobro tych w imieniu których została złożona.

Współczuję tym wszystkim którzy uważają za cenną naukę i za właściwą ofiarę tylko tę która jest ofiarą zwycięzcy – dla nich zwycięstwo liczy się bardziej niż ofiara. Idąc tym tropem rozumowania potępiają oni w istocie wszystkie ofiary samospalonych buddyjskich mnichów.  Ale czy te ofiary naprawdę nie były skuteczne mimo ich jednostkowości i beznadziejności z góry skazanej na klęskę?! Odpowiedzmy sobie wszyscy na to pytanie?

Ja osobiście pamiętam, ze nic tak nie poruszyło Krakowa jak samospalenie sie człowieka w Rynku Głównym, albo to na Stadionie Dziesięciolecia, O tych aktach mówiło się przez dziesięciolecia i pamięta sie je do dzisiaj. Dziwi mnie dzielenie ofiar na lepsze i gorsze – lepsze te udane, i gorsze nieudane.

Tego rodzaju antypowstańcze komentarze nawołujące do bezczynności, jakoś dziwnie współbrzmią z treścią niemieckiej gadzinówki z sierpnia 1944 roku, którą tutaj w artykule z dzisiejszej Gazety Codziennej – rocznicowej , powstańczej – przytaczamy poniżej.

Niech szczekają , bo karawana i tak pojedzie dalej.  My nigdy na żadne polskie powstanie  i na żadną ofiarę naszych dziadów szczekać nie będziemy.

101f101e

29.07.2013

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 820 obserwujących.