białczyński

Wielcy Polacy/Słowianie – Nikola Tesla (1856 – 1943)

Posted in Słowianie by bialczynski on 15 Maj 2015

Tesla_circa_1890Na początek zauważcie, że był człowiekiem długowiecznym, ponieważ w XIX i z początkiem XX wieku nie było częste by ktoś  dożywał niemal 90-tki, zwłaszcza mężczyzna.

Niezmiernie trudno jest pisać o kimś takim tak żeby to jeszcze w ogóle kogokolwiek zainteresowało, bo o osobach takich jak Nikola Tesla pisano już tysiące razy, robiono filmy i powiedziano wszystko co było możliwe.

 

Z Wiki (wybór CB)

Nikola Tesla (Никола Тесла, ur. 10 lipca 1856 w Smiljanie, zm. 7 stycznia 1943 w Nowym Jorku) – inżynier i wynalazca serbskiego pochodzenia[a][1].

Jest autorem blisko 300 patentów, które chroniły jego 125 wynalazków w kilkudziesięciu krajach[2] (spotykana informacja o ponad 700 patentach[3] jest sprzeczna z danymi literaturowymi[2]), głównie rozmaitych urządzeń elektrycznych, z których najsławniejsze to: silnik elektryczny, prądnica prądu przemiennego, autotransformator, dynamo rowerowe, radio, elektrownia wodna, bateria słoneczna, turbina talerzowa, transformator Tesli (rezonansowa cewka wysokonapięciowa) i świetlówka. Nikola Tesla był m.in. twórcą pierwszych urządzeń zdalnie sterowanych drogą radiową. Początkowo za twórcę radia uważano Marconiego, jednak w 1943 r. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych przyznał prawa patentowe Tesli[4]. Rozprawa rozstrzygnęła się po śmierci wynalazcy, przez co powszechnie za twórcę radia uznaje się Marconiego, mimo iż przyznał się on do wykorzystania wcześniejszych prac Tesli w zbudowaniu radia.

W 1916 został wyróżniony Medalem Edisona za wybitne osiągnięcia we wczesnych pracach nad prądem wielofazowym i wielkiej częstotliwości[5].

 

Dzieciństwo i młodość

Nikola Tesla urodził się w serbskiej rodzinie we wsi Smiljan w Chorwacji, ówcześnie należącej do monarchii austriackiej. Był synem prawosławnego prezbitera. Jego ojciec chciał, aby również Nikola został kapłanem, jednak na skutek nacisku miejscowego nauczyciela, który wystarał się o stypendium dla Nikoli, został on ostatecznie wysłany na studia inżynierskie na politechnikę w Grazu. Na uczelni zwrócił na siebie uwagę profesora elektrotechniki, który pomógł mu podjąć pracę w urzędzie telegraficznym w Budapeszcie. Prawdopodobnie tam Tesla wpadł na pomysł konstrukcji obrotowego silnika na prąd przemienny, który mógłby być też prądnicą. Gdy urząd telegraficzny został sprzedany, Tesla pojechał do Paryża, gdzie podjął pracę w Continental Edison Company, francuskiej firmie produkującej prądnice, silniki i oświetlenie w oparciu o patenty Thomasa A. Edisona. Szybko uzyskał opinię osoby, która jest w stanie rozwiązać każdy problem. Jednak gdy naprawił instalację na stacji kolejowej w Strasburgu i tym samym uratował dobre imię firmy, nie dostał za swą pracę należytej zapłaty, złożył wymówienie i za radą przyjaciela udał się do Stanów Zjednoczonych, aby spotkać się z Edisonem[6].

Początek pracy w USA

Podczas pierwszego spotkania w laboratorium Edisona, Tesla był pod wrażeniem wielkiego wynalazcy, czego nie można było powiedzieć o gospodarzu. Mimo to, dzięki swoim dokonaniom w Europie i dobrym rekomendacjom dostał posadę w laboratorium Edisona. Nie była to dla Tesli wymarzona praca, lecz w ciągu kilku tygodni nadarzyła się okazja i mógł zaprezentować swoje niesamowite umiejętności. Dostał awans i otrzymał od Edisona zlecenie, aby doprowadził do poprawy wydajności generowania prądu w elektrowniach Thomasa A. Edisona[6]. Edison obiecał, że jeśli wydajność elektrowni wzrośnie o 50%, Tesla otrzyma 50 000 dolarów nagrody. Wykonanie tego zadania zajęło Tesli prawie cały rok, po czym zaproponował Thomasowi Edisonowi przejście w jego elektrowniach na prąd przemienny (działały one wtedy na prąd stały), co pozwoliłoby poprawić ich wydajność o kolejne 50%. Edison z niewyjaśnionych do dzisiaj przyczyn nie akceptował prądu przemiennego i nie zapłaciwszy Tesli należnego wynagrodzenia, wyrzucił go z pracy. Przez następny rok, od wiosny 1886 r. do wiosny 1887 r. Tesla musiał się podejmować rozmaitych prac, aby mieć za co przeżyć. Gdy pracował jako kopacz rowów, udało mu się nawiązać kontakt z właścicielami Western Union Telegraph Company, którzy pomogli mu założyć Tesla Electric Light Company[6].

Tesla Electric Light Company i walka o prąd przemienny

W laboratoriach swojej firmy Tesla opracował podstawy generowania i przesyłu prądu przemiennego, które są stosowane do dzisiaj na całym świecie oraz stworzył projekty urządzeń napędzanych bezpośrednio prądem przemiennym, takie jak świetlówka i silnik elektryczny. Następnie z pomocą George’a Westinghouse’a, zbudował pierwszą elektrownię prądu przemiennego i linię przesyłową, która zasiliła oparte na świetlówkach oświetlenie wszystkich stacji kolejowych Western Union na północnym wschodzie USA.

Zaskoczony sukcesem Tesli, Edison rozpoczął kampanię na temat rzekomego niebezpieczeństwa stosowania prądu przemiennego. Jednakże fakty mówiły same za siebie i instalacje Tesli zaczęły powoli przejmować rynek produkcji i przesyłu prądu elektrycznego w USA, aż w końcu władze General Electric wymusiły na Tesli sprzedaż patentów na urządzenia prądu przemiennego, a na Edisonie przejście wszystkich jego elektrowni na nowy system. Ostateczny kres elektrowni na prąd stały zapoczątkował kolejny wynalazek Tesli – turbina wodna, która generowała prąd przemienny w oparciu o energię przepływu wody w rzekach.

Radio i przegrana z Marconim

Po opublikowaniu przez Maxwella teorii elektromagnetyzmu Tesla wpadł na pomysł konstrukcji cewki wysokonapięciowej i następnie zauważył, że wysyła ona bardzo silne fale elektromagnetyczne. Zaczął pracować nad urządzeniem, które mogłoby te fale odbierać. Początkowo chciał na tej podstawie skonstruować urządzenia do przesyłu prądu elektrycznego bez użycia przewodów, lecz później wpadł na pomysł skonstruowania urządzenia do przesyłu za pomocą tych fal dźwięku. Patent na to urządzenie był gotowy w 1900 r., jednak ubiegł go w tym o kilka dni Marconi.

Tesla walczył z Marconim o patent na radio, dowodząc, że wynalazek Marconiego stosuje bez jego zgody wcześniej opatentowaną przez Teslę cewkę, ale długie procesowanie się doprowadziło Teslę do bankructwa. Ostatecznie dobił Teslę fakt przyznania Marconiemu nagrody Nobla za skonstruowanie radia, mimo iż korzystał on przy tym z teorii stworzonych przez Teslę. Ironią losu jest to, że ostatecznie odwołanie Tesli w sprawie patentu na radio do sądu najwyższego USA zostało wygrane już po śmierci samego Tesli w 1943 r.

Początki robotyki i pilot radiowy

Ostatnim pomysłem Tesli była konstrukcja maszyny, która mogłaby być zdalnie sterowana radiowo i wykonywać rozmaite czynności automatycznie. Najpierw Tesla opatentował pierwszy na świecie pilot radiowy, a następnie stworzył całą grupę urządzeń – maszynę kroczącą, maszynę latającą i maszynę pływającą, którymi mógł sterować zdalnie za pomocą swojego pilota. Kolejnym pomysłem było wmontowanie urządzeń sterujących z pilota do maszyny kroczącej, zaopatrzenie jej w czujniki i wreszcie „puszczenie wolno” – na skutek czego powstał pierwszy na świecie robot mobilny.

Wolna energia

Koncepcja wolnej energii była rodzajem obsesji Tesli, który pod koniec życia wykorzystywał każdą wolną chwilę na jej poszukiwanie.

Tesla twierdził: (…)ujarzmiłem promienie kosmiczne i sprawiłem, by służyły jako napęd (…). Ciężko pracowałem nad tym przez ponad 25 lat, a dziś mogę stwierdzić, że się udało. (cytat z 10 lipca 1931 r. z Brooklyn Eagle).

W 1901 r. opatentował odbiornik wolnej energii nazwany Aparatem do Wykorzystywania Energii Promienistej. Patent odnosi się do Słońca jak i innych źródeł energii promienistej, jak promienie kosmiczne.

Próbował także przekształcić jednobiegunową prądnicę Faradaya w urządzenie wolnej energii. W 1889 r. uzyskał patent na maszynę dynamoelektryczną, której konstrukcję – opartą na pomyśle Faradaya – udoskonalił pod względem wydajności przez zmniejszenie oporu i odwrócenie momentu napędowego. Tesla sądził, że jeżeli da się uzyskać moment obrotowy o kierunku zgodnym – a nie przeciwnym – z kierunkiem ruchu, wówczas maszyna stanie się samowystarczalna. Chociaż nie udało mu się tego dokonać, jego ideą i ideą Faradaya zainteresowali się w latach 70. i 80. XX w. liczni badacze, między innymi Bruce De Palma – wynalazca maszyny N, mimo że już za życia Tesli udowodniono, że tego rodzaju maszyna łamałaby kilka praw fizyki, przede wszystkim zasadę zachowania energii.

Śmierć

Urna z prochami Tesli w belgradzkim muzeum poświęconym wynalazcy

Nikola Tesla zmarł 7 stycznia 1943 r. o 22:30 w prawosławne Boże Narodzenie w apartamencie nr 3327 hotelu New Yorker w Nowym Jorku. Przyczyną śmierci był zakrzep tętnicy wieńcowej. Jego zwłoki zostały znalezione przez służącą Alice Monaghan, która weszła do pokoju naukowca, ignorując wywieszkę na drzwiach mówiącą „proszę nie przeszkadzać”, powieszoną przez Teslę dwa dni przed śmiercią[7].

Następnego dnia, siostrzeniec Tesli, Sava Kosanović, pośpieszył do pokoju wujka. Według zeznań krewnego, z pokoju nieboszczyka zniknęły zapiski naukowe i czarny notatnik z kilkuset stronami, w tym z niektórymi podpisanymi „Sprawy rządowe”. Krótko potem, wszystkie jego posiadłości zostały skonfiskowane przez urząd o nazwie Alien Property Custodian, pomimo że był on pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych[8].

Parę dni po śmierci Tesli, jugosłowiański rząd na uchodźstwie wydał oświadczenie podsumowujące osiągnięcia naukowca i harmonogram jego pogrzebu. 10 stycznia 1943 r., mowa napisana przez Louiss Adamics została odczytana w radiowej transmisji na żywo w Radio New York przez burmistrza Nowego Jorku Fiorella La Guardię. Ceremonia pogrzebowa odbyła się 12 stycznia w katedrze św. Jana na Manhattanie. W pogrzebie uczestniczyło ponad 2000 osób, w tym pogrążona w żałobie rodzina: Sava Kosanovic i Nikola Trbojevic. Listy z wyrazami współczucia zostały nadesłane przez wiele znanych osobistości, w tym Eleonorę Roosevelt i wiceprezydenta Henry’ego Wallace’a. Ciało Tesli zostało skremowane. Jego prochy zostały zabrane do Belgradu w 1957 r. i obecnie znajdują się w Muzeum Nikoli Tesli[9].

Stosunek do brata

Nikola Tesla twierdził, że jego brat (który zginął w młodości na skutek obrażeń po upadku z konia) był znacznie zdolniejszy od niego. Zdaniem Nikoli jego brat był „intelektualnym gigantem”, „uzdolnionym w nadzwyczajnym stopniu”. Nikola Tesla twierdził, że w jego mniemaniu on i jego brat odziedziczyli swoje zdolności intelektualne po matce[10][11].

 

Filmy dokumentalne o Nikoli Tesli

https://www.youtube.com/watch?v=A6mDKBBwjoo

 https://www.youtube.com/watch?v=lAm0qtUAaYg

https://www.youtube.com/watch?v=LjeHXews5-A

 

Więcej filmów i wiadomości na stronie : http://tesla.pl/

Tagged with:

„Księga Tura” i „Stworze i Zdusze” w polskich publikacjach naukowych: Tomasz Ciesielski – Leksje progowe mitologii słowiańskiej.

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Polska by bialczynski on 13 Maj 2015

leksBleks0leksje mitolog1 Tomasz Ciesielskilesje 2leks 3leksja4leksja5leks6leks7leks8

29, 30, 31 maja 2015 Spotkanie nad Jeziorem Głuszyńskim – Stefanowo! Zapraszamy razem z Ku-Jawią!

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 12 Maj 2015

OGNISKO ZAPROSZENIE WFsssss-s-15531-2d Jasny Pan III

11 05 2011 – WIELKA ZMIANA! Paweł Kukiz i WOLNI LUDZIE wielkimi zwycięzcami Wyborów Prezydenckich 2015! Ostatecznie: Duda 35% – Komorowski 33%, Kukiz 21%!NIE Głosuj na KOMOROWSKIEGO, już raz Cię oszukał!

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 11 Maj 2015

1012989_1395940130716335_1223300449232682574_n

 

ostatnia aktualizacja 11 05 2015 godz 19.19: 

Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy złodzieje plądrują twój dom!

11 05 2015, godzina 19.19 : Ostateczne wyniki I Tury:

Duda 35

– Komorowski 33

– Kukiz 21

Pamiętajmy, że nie ma jeszcze głosów z Warszawy – a Warszawa to czułe miejsce, w którym nie raz realizowano przekręty wyborcze. Poczekajmy jeszcze co powie Komitet Kontroli Wyborów na temat ewentualnych fałszerstw.  W II Turze proponuję każdemu głosującemu na wszelki wypadek własny długopis i świeczkę. Proponuję też na obrzeżu karty do głosowania napisać” oddałem głos na tego to a tego” podać własne imię i nazwisko, adres zamieszkania i numer telefonu kontaktowego – a także sfotografować kartę komórką przed wrzuceniem do urny. Komitet kontroli wyborów w razie podejrzeń może sprawdzić czy wasza karta była w urnie i czy była taka jak na zdjęciu. Numery telefoniczne Komitetu podaje tv Republika.

O technice zabezpieczenia przed fałszerstwem poczytajcie tutaj: http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/05/08/do-zwyklego-czlowieka-wybory/

Oficjalnie PKW – po podliczeniu wyników w 20 z 50 komisji, a więc 2/5 głosów! –  11 05 2015 godz 14.45:

1. Duda 40%

2. Komorowski 29%

3. Kukiz 22%

 

 

11 05 2015

Jeszcze raz dziękuję wszystkim Wolnym Ludziom w Polsce za akcję wyborczą, za wysiłek włożony w rozpowszechnianie wiadomości o jedynej sensownej drodze postępowania, czyli mądrym wyborze. Polacy dokonali mądrego wyboru. Paweł Kukiz jest prawdziwym zwycięzcą tej tury chociaż nie będzie go w II Turze.  Jednakże Andrzej Duda już zadeklarował, jak słyszeliście w Wieczorze Wyborczym, w jego przemówieniu  na gorąco, realizację idei Ruchu Wolnych Ludzi, Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i innych ważnych postulatów Pawła Kukiza, które zbliżą polską demokrację do standardu Szwajcarii a oddalą od „demokracji” w stylu Moskiewskim.

Od Pawła zależy teraz w jaki sposób twardo zobowiąże A. Dudę – podpisem na deklaracji, do realizacji tego punktu programu i innych najważniejszych. Cieszy mnie wyrażone wreszcie zrozumienie przez przedstawiciela partii PIS, że Polska nie składa się z 34%  elektoratu PISowskiego, ale że jest oprócz tego olbrzymi Patriotyczny Obóz – Ruch Wolnej Polski, który jest zdolny zorganizować się i wygrywać wybory oraz objąć władzę i dokonać Wielkiej Zmiany, i to być może już w wyborach jesiennych 2015. CIESZY, ŻE KANDYDAT NA PREZYDENTA Z RAMIENIA OBOZU KATOLICKIEGO PATRIOTÓW POLSKICH ZROZUMIAŁ, ŻE NALEŻY BUDOWAĆ WSPÓLNĄ POLSKĘ – TAKŻE DLA WOLNYCH LUDZI, KTÓRZY JAKO 21% REPREZENTACJA POPARLI PAWŁA KUKIZA. RAZEM MOŻEMY WYGRAĆ, ALE TYLKO POD WARUNKIEM, ŻE BĘDZIE ON REALIZOWAŁ PUNKTY PROGRAMU WOLNYCH LUDZI DLA WOLNEJ POLSKI – POLSKI PLEMION.

Bardzo cieszy mnie ten wspaniały wynik Pawła Kukiza.   Ale tak jak wszyscy popierani dotychczas przez Wolnych Ludzi politycy i Paweł Kukiz zostanie przez NAS sprawdzony. Wiem, że on o tym wie i wierzę bezwzględnie w jego uczciwość, szczerość i wytrwałość w dalszych działaniach politycznych. Szkodnik polityczny jakim okazał się Korwin Mikke dostał od nas 10 maja potężną nauczkę!  Jego partia polityczna nie może znaleźć się w Sejmie w wyniku wyborów w jesieni – to byłaby dla Polaków klęska.

 

Cieszy, że jak na razie PIS zdołał zapewnić jaką taką uczciwość tych wyborów – Ale pamiętajmy, że to nie jest koniec. O uczciwość II tury i o uczciwość jesiennych wyborów trzeba cały czas walczyć. Zgodnie z naszym podstawowym hasłem: CHCESZ ŻYĆ w DEMOKRATYCZNEJ POLSCE, TRZYMAJ WŁADZĘ ZA GARDŁO”! W Ruchu Kontroli Wyborów działają ludzie bezwzględnie uczciwi – tacy jak Joanna Chmielowska , której nękanie w III RP przedstawialiśmy na naszym blogu, a z którą współdziałają również nasi przyjaciele, Polscy Patrioci, Czerwoni Ślązacy, na Górnym Śląsku. Nie zapominajmy też że Ruch Wolnych Ludzi dla Wolnej Polski jest związany z takimi ośrodkami jak Wrocławska Niezależna Telewizja i TAGEN TV, Porozmawiajmy.TV, Helios.TV czy Podziemna.TV – Pozdrawiam gorąco wszystkich którzy przyczynili się do sukcesu Pawła Kukiza. To jego zwycięstwo otwiera drogę do Wielkiej Zmiany w Polsce wcześniej niż komukolwiek do tej pory się śniło. Nie będzie Polska niczyją KOLONIĄ, NIBYPaństwem, nie będzie „Bazą Ludzi Umarłych” za życia!

 

Gratulacje dla wszystkich Wolnych Ludzi w Polsce – na dokładniejszą analizę przyjdzie czas niebawem, w kolejnym artykule poświęconym wynikom tych wyborów. Pamiętajmy że trzeba dopilnować teraz uczciwego liczenia głosów, szczególnie w II Turze i  tę II turę WYGRAĆ z panem Prezydentem który tak bardzo lubi sobie ze swojego Żyrandola postrzelać. Niestety jego pistolety walą nie tylko do zwierzyny w polskich lasach ale do Polaków na ulicach miast. Krew przelana przez polską policję obciąża rządząca Klasę Polityczną i jej przywódców – między innymi Komorowskiego. Tak jak Jaruzelskiego obciąża krew Polaków mordowanych od 1970 roku do 1990, przez 20 lat, przez „ludową milicję” i „ludowe wojsko polskie”, tak Komorowskiego obciąża krew przelana przez policję w Polsce od 2007 roku do 2014.

 

Martwi mnie że 32% Polaków ma gdzieś jedno z podstawowych przykazań – Nie ZABIJAJ i głosowali oni na tego człowieka, od którego zależy w jaki sposób zachowuje się policja w Polsce w czasie pokoju. Bo przecież nie mamy stanu wojennego a ludzie giną od policyjnych kul i są okaleczani przez policję na całe życie. Policja strzela na ulicach, w szpitalach, do samochodów, w naszych domach – i jest BEZKARNA dzięki rządzącym.

 

Martwi też że mamy 32% Lemingów i złodziei, którzy widząc jawne bezprawie i kanty, jawne rządy mafii i tajnych służb głosują na Komorowskich. To tak jakby na Ukrainie głosowali nadal na Janukowycza.

 Czesław Białczyński

 

Mocne przemówienie Kukiza: Ostatnie dni to był popis TVN24 i innych reżimowych mediów

Dodano: 10.05.2015 [22:20]
Mocne przemówienie Kukiza: Ostatnie dni to był popis TVN24 i innych reżimowych mediów - niezalezna.pl

foto: screen; youtube.com; STREAMING

Po ogłoszeniu pierwszych, sondażowych wyników wyborów, Paweł Kukiz razem z zebranymi na koncercie „Kukiz i przyjaciele” odśpiewali hymn Polski. Później, w bardzo emocjonalnym przemówieniu, mówił o „szczuciu” TVN-u. – Wy jesteście czarni! Źli! Okrutni! Mało co nie wykończyliście mojej rodziny – powiedział Paweł Kukiz.

Według wstępnych, sondażowych wyników wyborów prezydenckich, I turę wygrał Andrzej Duda z 34,8 proc. Na drugim miejscu jest kandydat Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski z 32,2 proc. głosów. To wyniki sondażu exit poll firmy Ipsos.

Paweł Kukiz powiedział:

Przyjaciele, to jest wasz wynik, to jest nasz wynik. To jesteśmy my. To idziemy my. My już wygraliśmy – bez pieniędzy, bez struktur, pogardzani, odpychani, szkalowani, opluwani. Ostatnie dni kampanii to był już popis TVN24 i tym podobnych reżimowych mediów. Osiągnęliście mistrzostwo propagandy. Przebiliście swoje wcześniejsze wzory. Przebiliście komunistów. Jesteście mistrzami manipulacji. Ale myśmy już wygrali. Mamy kilka miesięcy – musicie się dobrze przygotować. TVN-ie. To co zrobiliście tuż przed końcem kampanii. To wasze biało na czarnym czy czarno na białym… Wy jesteście czarni! Źli! Okrutni. Mało co nie wykończyliście mojej rodziny. To co potraficie zrobić zwykłym ludziom. Stłamsić, zniszczyć!

Przyjaciele, chciałem wam bardzo podziękować. My idziemy do przodu po Polskę dla dzieci i wnuków. Po to, aby nasze dzieci mogły wrócić z Irlandii i Anglii. Polska jest nasza. Potrafisz Polsko!

Dziękuje przede wszystkim wolontariuszom. Dziękuje wam, którzy zbierali podpisy. Mówili, że nie zdobędę stu tysięcy podpisów. (…) Chciałem bardzo podziękować sztabowi. Mimo różnych niedociągnięć, jesteśmy tylko wolontariuszami. Wy uzupełnialiście nasze niedociągnięcia. (…)

Na samym końcu chciałem podziękować rodzinie. Przede wszystkim Małgosi, z którą jesteśmy od 30 lat i jestem przekonany, że gdyby nie ta święta kobieta, to mnie by tu z wami nie było. Dziękuje moim cudownym dzieciom. Za to, co musiały przecierpieć, przez te dwa, trzy lata. To był zmasowany atak, to były karabiny wycelowane. Karabin, który wali w duszę, ale jej nie przebije. Kula duszy nie przebije. Dziękuje Juleczce, Polce, i Hanulkowi.

Najbardziej na świecie chciałem podziękować mojemu rodzinnemu domowi. Mojej mamie, a w szczególności mojemu ojcu. Tato, wychowanie wśród książek i symboliki narodowej to jest podstawa. Dom rodzinny to podstawa. Tato, to jest w ogromnej mierze twój sukces, że nie dałeś zabić w naszym domu polskości. I ja też na to nigdy w życiu nie pozwolę. Przysięgam. Przysięgam, że nigdy nie zdradzę. Przysięgam, że nikt nie jest w stanie mnie kupić. Ja chcę żyć dla Polski.

Wygramy na jesieni. Zmienimy konstytucję.

Wybory prezydenckie 2015. WYNIKI, opinie, komentarze. WIECZÓR WYBORCZY Z NIEZALEZNA.PL

Dodano: 10.05.2015 [19:40]
Wybory prezydenckie 2015. WYNIKI, opinie, komentarze. WIECZÓR WYBORCZY Z NIEZALEZNA.PL - niezalezna.pl

foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

O godz. 21 zakończyło się głosowanie w pierwszej turze wyborów prezydenckich 2015. Wygrał je Andrzej Duda, który podziękował zarówno wyborcom, jak i wszystkim kontrkadydatom! Poniżej relacja na żywo z wieczory wyborczego:

00:01
Według zaktualizowanych wyników sondażowych najniższą frekwencję odnotowano w województwie świętokrzyskim (41,4 proc.), a najwyższą – w mazowieckim (54,2 proc.)

23:54
Są zaktualizowane wyniki sondażowe IPSOS. Według nich Andrzej Duda otrzymał 34,5 proc. głosów, Bronisław Komorowski – 32,6 proc., Paweł Kukiz – 20,5 proc., Janusz Korwin-Mikke 4 proc., Magdalena Ogórek – 2,4 proc., Adam Jarubas – 1,6 proc., Janusz Palikot – 1,6 proc., Grzegorz Braun – 1,1 proc., Marian Kowalski – 0,8 proc., Jacek Wilk – 0,6 proc., Paweł Tanajno – 0,3 proc.

WIELKA ZMIANA – MICHNIK SAM SIĘ OŚMIESZA!!! – 11 05 2015 w GW

23:37
Co jutro na pierwszej stronie „Gazecie Wyborczej”? Artykuł Adama Michnika. A w nim będzie można przeczytać: „Koalicja Dudy i Kukiza oznaczać będzie rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem, rządy absurdu i szczujni. To oczywiście jest czarny scenariusz polskiej przyszłości. Wierzę, że można temu jeszcze zapobiec. Dla tak ponurej przyszłości – szkoda Polski”.

23:32
Dr Wawrzyniec Konarski w TVP Info: – Większe szanse w II turze ma Andrzej Duda.

08 05 2015

Wielkie brawa dla Ruch Wolnych Ludzi! I wielkie podziękowania za wysiłek! Jesteście wspaniali!!! – Paweł Kukiz ma dzisiaj 15% poparcia o które apelowaliśmy! Pamiętajcie że musimy to przypieczętować w tę NIEDZIELĘ. Może to poparcie uda się jeszcze zwiększyć. To daje Pawłowi Kukizowi niesamowitą kartę przetargową do rozmów z Dudą! Można nałożyć na Dudę obowiązek walki o JOWy!

07 05 2015 – Duda 36, Komorowski 36, Kukiz 13% – czytaj na dole strony

——————————————————————

– Potwierdzamy, że Ruch Wolnych Ludzi dla Wolnej Polski oraz środowisko Blogerów Internetowych jest najbardziej opiniotwórczą siłą w Polsce: Paweł Kukiz 1 maja 2015 roku ma już 11% poparcia, Duda 29%, a Komorowski spadł poniżej zaczarowanego progu i ma 39%. Ale uwaga: co innego sondaże a co innego wybory – Ten wynik Pawła Kukiza MUSIMY CO NAJMNIEJ POTWIERDZIĆ ALBO POPRAWIĆ W WYBORACH 10 MAJA!!!

 

o5 o5 2015 – Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy twój dom plądrują złodzieje!!!

O teście jakim jest porozumienie kandydatów na Prezydenta Polski, tych którzy chcą zmienić Polskę naprawdę, już tutaj pisałem, więc nie będę się powtarzał. Także pisałem o tym, że być nie być dla PIS jest kontrola tych wyborów i następnych.

Realnie: Testem absolutnym będzie dla Dudy i Kukiza spojenie ich programów. Jeśli to nie nastąpi będziemy mieć 100% pewność, że są to ludzie dwóch KLIK, a nie osoby które chcą zmienić System. Doradzam: Konsekwentnie koncentrujmy głosy antysystemowe pod KUKIZEM, a wtedy zmusimy kandydatów (także wszystkich antysystemowych) do zjednoczenia lub obnażenia wszelkiego udawanego reformowania Polski. Udawacze nie zjednoczą się programowo.

11. 03 2015

http://niezalezna.pl/64738-poploch-w-sztabie-komorowskiego-wyciekl-tajny-sondaz-duda-wygrywa-ii-ture

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
11/03/2015

Popłoch w sztabie Komorowskiego. Wyciekł tajny sondaż. Duda wygrywa II turę?

W Platformie Obywatelskiej i sztabie Bronisława Komorowskiego blady strach. Wszystko za sprawą wewnętrznego sondażu sztabu prezydenta, który wskazuje że Komorowski na pewno nie wygra w I turze. Co więcej, nie jest już takie pewne, czy prezydentowi w ogóle uda się wygrać wybory. Okazuje się bowiem, że II turę może wygrać Andrzej Duda.

– Nie jest dobrze, bo II tura to bardziej plebiscyt, a tu mogą być wszyscy przeciw Platformie. Notowania Bronka spadają, a Dudzie rosną i wszystko jest możliwe – tłumaczy w rozmowie z reporterami „Faktu” członek sztabu Bronisława Komorowskiego, pragnący zachować anonimowość.Kolejne sondaże potwierdzają, że druga tura w wyborach prezydenckich jest nieunikniona. W ciągu zaledwie miesiąca, różnica między Komorowskim i Dudą stopniała o… 25 punktów procentowych. Choć już od dłuższego czasu Bronisław Komorowski odnotowuje coraz większe spadki słupków poparcia, teraz w jego sztabie zapanowała panika. Wszystko za sprawą nowego, tajnego sondażu zamówionego przez sztab wyborczy ubiegającego się o reelekcję prezydenta.Z wewnętrznego sondażu do którego dotarł „Fakt” wynika, że Andrzej Duda może uzyskać 34-35 proc. poparcia w  I turze, a wówczas w II turze rozstrzygające w dużej mierze byłyby głosy wyborców niezdecydowanych. Sztabowcy Komorowskiego już teraz obawiają się w II turze starcia Komorowskiego z koalicją „wszystkich przeciw Platformie”.– Nawet oficjalne sondaże dają Bronkowi poniżej 50 proc. Dudzie rośnie już pod 30 proc. A jest początek marca. Tylko czekać, jak ze strajkami ruszą „Solidarność”, OPZZ i inni. Druga tura pewna. Ale jeżeli Bronkowi poparcie spadnie do 43 proc., Duda wyjdzie na 34-35 proc., to wtedy wszystko rozstrzygną niezdecydowani. Oni mogą poprzeć kandydata opozycji – tłumaczy informator „Faktu” ze sztabu Komorowskiego.Odpowiedzialne za kampanię Bronisława Komorowskiego osoby podkreślają, że największe problemy sprawia „otoczenie prezydenta”. Sztabowcy zarzucają Kancelarii Prezydenta „zadzieranie nosa” i otwarcie przyznają, że Komorowski nie ma żadnego pomysłu na kampanię poza tym, że po prostu „będzie”.– Jeżeli ktoś Bronkowi tego wszystkiego nie uświadomi, a odważnych jakoś nie widać, to polegniemy – przewiduje człowiek ze sztabu Komorowskiego.64716904631425304168

Człowiek z krzesłem zmienił zeznania na policji? Nowe szczegóły ws. akcji w Krakowie

Człowiek z krzesłem zmienił zeznania na policji? Nowe szczegóły ws. akcji w Krakowie - niezalezna.pl

Dodano: 09.03.2015 [17:10]
foto: youtube.com

Marek M. z młodzieżówki partii KORWIN na niedzielnym wiecu kandydata PO Bronisława Komorowskiego w Krakowie przyszedł z krzesłem, które trzymał w górze w trakcie wystąpienia prezydenta. Podczas zatrzymania przez policję zarówno on, jak i towarzyszący mu ludzie zapewniali, że nikomu nie chciano zrobić krzywdy, a była to jedynie forma politycznego happeningu. Dziś policja twierdzi, że mężczyzna przyznał się, że szykował… zamach na Komorowskiego.

Według ustaleń policji celem działania mężczyzny było uderzenie, rzucenie krzesłem w pana prezydenta – mówi portalowi niezalezna.pl Elżbieta Znachowska z biura prasowe komendy wojewódzkiej policji w Krakowie. Jak powiedział TVN24 Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji, mężczyzna najpierw skandował pod adresem prezydenta obraźliwe hasła, a potem chciał rzucić w niego krzesłem. Dodał, że mężczyzna w czasie przewożenia na komisariat przyznał się, że chciał uderzyć prezydenta krzesłem.

Portal Niezalezna.pl jest w posiadaniu prywatnego nagrania, na którym Marek M. jest zatrzymywany i poświadcza przy świadkach, że celem jego działania był polityczny happening, a nie atak fizyczny na prezydenta. Również na nagraniach z wiecu Bronisława Komorowskiego nie ma żadnego momentu, w którym zatrzymany wykazywałby wolę rzucenia nim w stronę podium.

Właśnie jesteście państwo świadkami, że razem z partią KORWIN, z Nową Prawicą, z narodowcami robiliśmy happening. Mamy do tego prawa, w ramach zgromadzenia spontanicznego. Trzymałem krzesło do góry podniesione jako symbol tego, że Bronisław Komorowski robi wstyd z naszego narodu na wizytach zagranicznych – mówi na nagraniu mężczyzna. – W tym momencie jestem zatrzymywany, panowie policjanci nie podali ani imiona, ani nazwiska i nie wiem, dlaczego mnie zatrzymują – dodaje Marek M.

Odległość od Komorowskiego była grubo ponad 10 metrów. Nie ma możliwości, aby rzucić z jednej ręki na taką odległość, dodatkowo stojąc w tłumie. Czemu nie aresztowali kamerzystów, przecież stali bliżej a kamerą też można rzucić? – pyta na Facebooku działacz partii KORWIN, Artur Surówka:

Jak wynika z naszych informacji, zatrzymany mężczyzna jest związany ze środowiskiem krakowskich kibiców i w przeszłości był notowany przez policję. Dziś bądź jutro ma stanąć przed prokuratorem i usłyszeć zarzuty znieważenia głowy państwa oraz usiłowania dokonania czynnej napaści na prezydenta. Grozi mu za to do pięciu lat więzienia.

16 03 2015

Wolni Ludzie i Ruch Wolnej Polski zagłosuje na Pawła Kukiza!

Coraz mocnej jestem przekonany, że jeśli zamierzamy po raz kolejny policzyć siły poparcia dla Wolnej Polski WOLNYCH LUDZI powinniśmy zagłosować na Pawła Kukiza. Jeżeli zrealizowałby on swój program wyborczy to byłby to poważny krok we właściwą stronę, krok ku Wolnej Polsce i faktycznej demokracji obywatelskiej w stylu Szwajcarskim, ku demokracji bezpośredniej.

Już w tej chwili Paweł Kukiz wychodzi w sondażu na trzecie miejsce. Jest co prawda daleko, za dwoma kandydatami głównej fali, ale tego możemy się spodziewać. Natomiast istotne jest dla nas jak dużą liczbę osób skupimy wokół Pawła Kukiza i jego programu, ponieważ jeśli byłby trzeci z poparciem rzędu 15%, to będzie mógł nie poprzeć lub poprzeć kandydata PIS – Dudę. Nie ma opcji że poprze on Komorowskiego – to byłby jego polityczny koniec. Z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia WOLNYCH LUDZI i Ruchu Wolnej Polski jest w pewnym sensie obojętne czy potyczka skończy się sukcesem Dudy – dla Polski to na pewno byłoby lepsze niż ten bezczynny prezydent obecny, który przynosi Polsce po prostu wstyd.

Komorowski to prezydent bez wyrazu, nieokrzesany i bez żadnej inicjatywy, prezydent najprawdopodobniej na pasku służb (obojętne polskich czy obcych).

Gdyby Paweł Kukiz zdobył 15% głosów mógłby w zamian za poparcie Dudy w II Turze zażądać realizacji dwóch najważniejszych swoich punktów programowych.  realizacja tych punktów przez Dudę byłaby wtedy obligatoryjna, gdyż PIS nie może sobie pozwolić na wyrzucenie do kosza jakiegokolwiek punktu zaprzysiężonego przez swojego kandydata w Kontrakcie Wyborczym z Polakami. Wielka Zmiana powoduje, ze wszyscy gracze znaleźli się na ostrzu brzytwy i tańczą swój „OSTATNI TANIEC”. Jakikolwiek błąd któregokolwiek z nich grzebie ich raz  na zawsze, a w wypadku PIS grzebie też po prostu tę partię, która w następstwie kolejnej przegranej po prostu się rozpadnie. A więc Duida musi zrealizować swój program wyborczy, który zdeklaruje. Kukiz będzie mógł mu dać nasze 15% w zamian za realizację dwóch punktów które zbliżą polską demokrację do Szwajcarskiej – do Demokracji Bezpośredniej.

 

Duda z 5% Kukiza już w tej chwili ma 36%. Wynika z tego że Komorowski jest na krawędzi porażki już teraz.

Andrzej Duda z coraz większym poparciem

Dodano: 16.03.2015 [19:47]
​Andrzej Duda z coraz większym poparciem - niezalezna.pl

foto: andrzejduda.pl

Z sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni największy wzrost poparcia zanotował Andrzej Duda. Z kolei poparcie dla Bronisława Komorowskiego ani drgnęło.

Zdecydowanie rośnie poparcie dla kandydata Prawa i Sprawiedliwości. W ciągu dwóch tygodni od ostatniego badania Millward Brown poparcie dla niego wzrosło o 4 punkty – do 31 proc. Poparcie dla Bronisława Komorowskiego pozostaje natomiast takie samo i wynosi 46 proc. To ci dwaj politycy spotkaliby się w II turze, w której zwycięstwo odniósłby Komorowski, ale z wyjątkowo małą przewagą, bo uzyskując 53-proc. głosów.

Największym zaskoczeniem sondażu jest trzecia pozycja Pawła Kukiza, na którego głosować zamierza 5 proc. badanych.

Poparcie dla poszczególnych kandydatów wygląda obecnie następująco: Komorowski 46 proc. (bz), Duda 31 proc. (+4), Kukiz 5 proc. (+1), Palikot 4 proc. (+2), Ogórek 4 proc. (-4), Korwin-Mikke 4 proc. (bz), Jarubas 1 proc. (-2), Nowicka 1 proc., Kowalski 1 proc., Grodzka 0 proc. (-1).

CAPPvEIWcAAFJeR.png large

– Deklarowane poparcie 52 proc. dla urzędującego prezydenta to w zasadzie jest pewna druga tura wyborów. Biorąc pod uwagę fakt, że Komorowski szybko roztrwonił deklarowane wcześniej poparcie w sondażach na poziomie 65-70 proc. – mówi portalowi niezalezna.pl dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ludzie wiedzą, kto to jest Bronisław Komorowski, bo znają go z telewizji, ale im bardziej będzie się promować polityczna konkurencja, tym bardziej to poparcie dla niego będzie spadało. W sondażach od deklarowanej wartości 52 proc. można odjąć 20-30 proc. tych głosów. Czyli to poparcie może być w granicach 35 proc. Nie ma takiej opcji, że społeczeństwo pójdzie do urn i o włos wygra Komorowski w pierwszej turze wyborów – uważa Jabłoński.

 19 03 2015

Komorowski i WSI. Fakty, daty, nazwiska, powiązania – PREZENTACJA

Dodano: 19.03.2015 [14:10]
Komorowski i WSI. Fakty, daty, nazwiska, powiązania - PREZENTACJA - niezalezna.pl

foto: screen

Podczas dzisiejszego posiedzenia zajmującego się działaniami Wojskowych Służb Informacyjnych poruszono wątek, który elektryzuje od dawna: „Powiązania Bronisława Komorowskiego ze SKOK Wołomin”. Bartłomiej Misiewicz – sekretarz biura Parlamentarnego Zespołu ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej – w imieniu zespołu  pokazał prezentację, która w ogromnym skrócie pokazuje kulisy skandalu.

W relacji portalu niezalezna.pl z posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej cytowaliśmy najważniejsze informacje podane przez członków komisji, a dotyczące działań WSI, powiązań z obecnym prezydentem, faktów znanych od dawna, ale skrzętnie skrywanych  lub nowych okoliczności, które pojawiły się w ostatnich dniach.

Pokazane zostały przez członków komisji również za pomocą graficznych plansz, który przedstawiamy naszym Czytelnikom.

26 03 2015

10959386_414368028738963_2982739457283310821_n

 10 maja 2015 NIE Głosuję na Bronka

 

28 03 2015

Czy kilkuset morderców rządzi Polską? – wywiad z W. Sumlińskim w NY

https://www.youtube.com/watch?v=zWhVc7YO4Jg

 

 

01 04 2015 – To nie Prima Aprilis

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
31/03/2015

Redaktor wydania: Paweł Krajewski

„Mają na niego haki?” Komorowski i jego związki z WSI w depeszach Wiki Leaks

Dodano: 31.03.2015 [18:35]
"Mają na niego haki?" Komorowski i jego związki z WSI w depeszach Wiki Leaks - niezalezna.pl

foto: youtube.com; wikileaks.orgAnalitycy amerykańskiej agencji wywiadowczej Stratfor w swoich listach piszą o ścisłej relacji Bronisława Komorowskiego z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. W korespondencji ujawnionej przez WikiLeaks w ramach publikacji „The Global Intelligence Files”, WSI określane jest jako polskie KGB, oraz pada pytanie o motywy bronienia przez Komorowskiego tej służby. Jako jedną z możliwości podano „haki” na obecnego prezydenta jakie mogą posiadać WSI.W lutym 2012 r. WikiLeaks rozpoczęła publikację „The Global Intelligence Files”, czyli pięciu milionów maili, jakie wyciekły z prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor nazywanej „cieniem CIA”. ​W korespondencji między trójką amerykańskich analityków: Marko Papiciem, Michaelem Wilsonem i Laurenem Goodrichem pojawia się wiele informacji i ocen WSI i jej wpływu na polską rzeczywistość polityczną. Najwięcej pt. INSIGHT – POLAND – Komorowski’s Connection to Military Intelligence”
Do sprawy wraca dziś portal wpolityce.pl, cytując wiadomości analityków agencji wywiadowczej Stratfor. Zwracają oni uwagę, że okres rządów PiS był oczyszczającym czasem dla służb wywiadowczych, a Wojskowej Służby Informacyjne w latach 1991-2005 faktycznie kierowały Polską, głównie w sferze biznesowej. – Wiele ciemnych interesów zostało przeprowadzonych podczas polskiej „terapii szokowej”, która była modelowym rozwiązaniem dla Rosji. Wszyscy wiemy, w jakim kierunku to poszło – czytamy w depeszach amerykańskich analityków.- Wielu ludzi WSI nadal działa w dużych firmach w Polsce – pisze Marko Papic. Dalej analityk stwierdza, że „Komorowski miał żywotny interes w zamiataniu tych spraw z powodu swoich powiązań z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi”. W korespondencji między Michaelem Wilsonem a Marko Papiciem, pojawia się dokładne wyliczenie argumentów za tezą o koneksjach między Bronisławem Komorowskim a WSI, takich jak zwierzchnictwo w czasie gdy pełnił funkcje ministra obrony narodowej i szefa MON czy głosowanie jako jedyny z PO i PiS przeciwko likwidacji tej instytucji.„Dlaczego był ministrem?” – pyta analityk zwracając uwagę, że w okresie transformacji kluczowe elementy państwa (tutaj wymienia: finanse, wojsko, telekomunikację, część mediów i polityków) dalej były kontrolowane przez WSI. Kontrolę tych obszarów Michael Wilson nazywa „udanym wypłynięciem na fali transformacji” przez ludzi totalitarnego systemu komunistycznego w Polsce.
and politics). Jako jedną z wersji przyjęto również możliwość kierowania się przez Komorowskiego w swoich decyzjach… głupotą [w oryginale: „It is possible that Komorowski was just stupid (which given his many a**bushizmsa** during presidential campaign) is very possible”]„Mają na niego haki?”Jako końcowy argument podano możliwość posiadania przez WSI haków na obecnego prezydenta i tutaj wymienione zostały plotki dotyczące życia osobistego Komorowskiego oraz tajemniczego zdarzenia do jakiego dojść miało w trakcie jednego z polowań w latach 80. Analityk podkreśla, że opiera się jedynie na plotkach. Zwraca jednocześnie uwagę na fakt posiadania przez Bronisława Komorowskiego w 1991 r. znacznej sumy niemieckich marek, mimo że „miał 5 dzieci, a prawdziwe pieniądze zaczął zarabiać dopiero od 1989 r.”. Chodzi o informacje z raportu z likwidacji WSI.Cytat: „Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM”„Re: INSIGHT – POLAND – Komorowski’s Connection to Military Intelligence” – PRZECZYTAJ DEPESZE NT. PREZYDENTA KOMOROWSKIEGO W CAŁOŚCI

02 04 2015 -Teczka Komorowskiego

Za Gazeta Polska:  http://vod.gazetapolska.pl/9689-czytaj-teczka-komorowskiego

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=uoEz7ys37XA

 

 

Kukiz 02 04 2015

 

http://get.wp.tv/?f=2897732.1427983958583.h.webm&rnd=0

10 04 2015

​Komorowski traci poparcie, Andrzej Duda zyskuje! Różnica jest już mniejsza niż 10 procent

http://niezalezna.pl/65909-komorowski-traci-poparcie-andrzej-duda-zyskuje-roznica-jest-juz-mniejsza-niz-10-procent

Dodano: 10.04.2015 [08:16]
​Komorowski traci poparcie, Andrzej Duda zyskuje! Różnica jest już mniejsza niż 10 procent - niezalezna.pl

foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Z nowego sondażu przeprowadzonego przez Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) dla „Super Expressu” wynika, że różnica w poparciu dla dwóch najpoważniejszych kandydatów na prezydenta RP wynosi już mniej niż 10 pkt. procentowych! Andrzej Duda zyskuje w sondażach, Bronisław Komorowski traci.

Od długiego czasu w poparciu dla kandydatów Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej utrzymuje się następująca tendencja: Andrzej Duda niezmiennie zyskuje, a Bronisław Komorowski traci.

„Prezydent Komorowski uzyskał w badaniu 40,4 proc., a Andrzej Duda 30,6 procent” – podaje se.pl.

Według politologa, z którym rozmawia „Super Express”, stale rosnące poparcie dla Andrzeja Dudy to efekt jego kampanii, a także błędów popełnianych przez prezydenta. Co ciekawe w momencie, gdy Platforma Obywatelska poparła oficjalnie kandydaturę Bronisława Komorowskiego, poparcie dla tego kandydata zaczęło topnieć.

Duda zachowuje się jak „walczak”, ma większą swobodę, jest pomysłowy. Prowadzi ofensywną kampanię. Komorowski przyjął złą strategię obrony. Jest stateczny. Przemawia jak biskup… Jego taktyka jest nieefektywna – ocenił politolog Kazimierz Kik cytowany przez se.pl.

10 04 2015 – Fałszowanie wyborów – objawy rozdwojenia jaźni u prezydenta K.

Gazeta Polska Codziennie 10 04 2015

h1

h2

 

17 kwietnia 2015 18:54

Za kompromitację Komorowskiego w Lublinie jego sztab wini „bojówki PiS-KORWiN”

kompromitacja Komorowskiego, Bronisław Komorowski, sztab Komorowskiego, kompromitacja w Lublinie, bojówki PiS-KORWiN
zrzut ekranu z tvp.info

 

Po mocno kompromitującej wizycie ubiegającego się o reelekcję prezydenta w Lublinie, gdzie został wygwizdany, jego sztab narzuca narrację o „bojówkach PiS-KORWiN”.

 

 

Na stronie internetowej TVP.info pojawił się artykuł z tytułem wykorzystującym słowa szefa sztabu Bronisława Komorowskiego o „bojówkach PiS-KORWiN”, którzy zakłócali jego wizytę w Lublinie.

Zdaniem Roberta Tyszkiewicza nie jest przypadkiem, że na spotkanie przyszło wielu przeciwników prezydenta. Według niego to, co się działo, może być wspólnym dziełem sztabów wyborczych Andrzeja Dudy i Janusza Korwin-Mikkego.

– Po raz kolejny okazało się, że bojówki które przyjeżdżają, by zakłócać wiece Bronisława Komorowskiego, mają wiele wspólnego z partią Prawo i Sprawiedliwość, bo udało nam się zidentyfikować wśród aktywistów tejże bojówki działacza PiS z Lublina – stwierdził Tyszkiewicz.

Sztab Bronisława Komorowskiego najwyraźniej próbuje uratować niezwykle kompromitującą dla ubiegającego się o reelekcję prezydenta wizytę w Lublinie. Chaotyczne i dla nikogo niezrozumiałe wypowiedzi o „specjaliście od kur” ma przykryć narracja, wedle której pokojowo manifestująca grupa lublinian to bojówki rzekomej koalicji partii Jarosława Kaczyńskiego i Janusza Korwin-Mikkego.

18 04 2015 – Czy prezydent Komorowski dostał „choroby filipińskiej” w Lublinie?

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Ccm78FvqS3w

24 04 2015

Najnowszy sondaż: Duda wciąż goni Komorowskiego

Andrzej Duda, PiS Flickr/ Andrzej Duda

 

42 proc. dla Bronisława Komorowskiego i 29 proc. dla Andrzeja Dudy – to wyniki najnowszego sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Polskiego Radia. W porównaniu z poprzednim badaniem, notowania urzędującego prezydenta pozostają bez zmian, zaś poparcie dla kandydata PiS wzrosło o 2 punkty procentowe.

 

Kolejne miejsca również nie wykazują znacznych zmian nastrojów społecznych. Na trzecim miejscu z wynikiem 7,4 proc. uplasował się Paweł Kukiz, który stracił jeden punkt procentowy. 

Pozostali kandydaci uzyskali następujące wyniki:

Janusz Korwin-Mikke – 3,5 proc. (bez zmian)

Magdalena Ogórek – 2,6 proc. (bez zmian)

Janusz Palikot – 1,4 proc. (-1)

Adam Jarubas – 1,1 proc. (-1).

Mniej niż jeden procent poparcia uzyskali Marian Kowalski, Grzegorz Braun i Jacek Wilk.

Sondaż uwzględnił także ewentualną drugą turę wyborów. Preferencje respondentów wskazują, że ubiegający się o reelekcję prezydent Komorowski uzyskałby w niej 52,7 proc. Oddanie głosu na Andrzeja Dudę zadeklarowało 37,2 proc. badanych.

Sondaż został przeprowadzony 23 kwietnia, metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo.

http://telewizjarepublika.pl/najnowszy-sondaz-duda-wciaz-goni-komorowskiego,19526.html

29 04 2015 – Dlaczego nie wolno głosować na pana Komorowskiego?! Bo każdy jest od niego lepszy.

https://www.youtube.com/watch?v=jepamFUo9bA&feature=player_detailpage

fff3

1. 05. 2014

Sondaż TNS Polska dla „Wiadomości”: spada poparcie dla prezydenta Komorowskiego

Finisz kampanii prezydenckiej przynosi nieeoczekiwane zmiany w preferancjach Polaków. Poparcie dla urzędującego prezydenta po raz pierwszy spadło poniżej 40 proc. Rośnie za to poparcie dla Pawła Kukiza – wynika z sondażu TNS Polska dla „Wiadomości TVP1″.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-tns-polska-dla-wiadomosci-spada-poparcie-dla-prezydenta-komorowskiego/7ncfhr

Na 10 dni przed wyborami Bronisław Komorowski może liczyć na 39 procentowe poparcie, to najniższy dotychczas przewidywany wynik sondażowy obecnego prezydenta. Drugi w wyścigu prezydenckim jest Andrzej Duda, który cieszy się 25 proc. poparciem.

Znacząco rośnie ostatnio poparcie dla Pawła Kukiza. Z 6 proc. na początku miesiąca, poparcie dla niego wzrosło dziś do 11 proc.

infogr.am

Jak podaje TNS Polska, Janusz Korwin-Mikke utrzymał poparcie na poziomie 4 proc. Na Magdalenę Ogórek chce głosować 4 proc. wyborców – o jeden proc. więcej niż ostatnio. Janusz Palikot utrzymał 2 proc. poparcia, Adam Jarubas również. Grzegorz Braun może liczyć na głosy 1 proc. wyborców.

Jacek Wilk, Paweł Tanajno oraz Marian Kowalski zanotowali poparcie poniżej 1 proc. głosów.

Wysoka frekwencja?

Według sondażu 10 maja do lokali wyborczych zdecydowanie pójdzie 56 procent Polaków, 26 procent deklaruje, że raczej się wybierze, 8 procent raczej nie, 7 zdecydowanie nie, a 3 procent badanych jeszcze nie wie, czy zagłosuje.

Sondaż przeprowadzono przez telefon w dniach 28-29 kwietnia na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 18 i więcej lat.

10 dni do wyborów, a Komorowski traci poparcie. Pierwszy sondaż dający mu mniej niż 40 proc.

Dodano: 01.05.2015 [11:16]
10 dni do wyborów, a Komorowski traci poparcie. Pierwszy sondaż dający mu mniej niż 40 proc. - niezalezna.pl

foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Według sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) chęć oddania głosu na Bronisława Komorowskiego ma 39 proc. wyborców. Andrzeja Dudę poprzeć ma zamiar 28,8 proc. Trzecim w sondażu jest Paweł Kukiz z wynikiem 8,2 proc. Biorąc pod uwagę tą ankietę, życzenia Bronisława Komorowskiego co do „rozstrzygnięcia wyborów w pierwszej turze” mogą się nie spełnić. Pomyśleć, że sztabowcy PO nie dopuszczali nawet myśli o II turze.

Jest to pierwszy wynik Bronisława Komorowskiego poniżej 40 proc. – zauważają internauci. Jak widać poparcie dla obecnie urzędującego prezydenta wciąż spada.

Komorowskiemu puściły nerwy. Krzyczał, wygrażał pięścią i znowu było o kurach. WIDEO

http://niezalezna.pl/66595-komorowskiemu-puscily-nerwy-krzyczal-wygrazal-piescia-i-znowu-bylo-o-kurach-wideo

Dodano: 30.04.2015 [20:05]

foto: screen You Tube

Kiepska forma Bronisława Komorowskiego – podczas wiecu w Stargardzie Szczecińskim nie potrafił zapanować nad emocjami. Właściwie nad nerwami. Z zaciśniętymi ze złości ustami, prezydent wygrażał pięścią, krzyczał. Ale całkowicie niezrozumiały był wątek „drobiowy”, bo Komorowski znowu zaczął coś mówić o… kurach.

Bronisław Komorowski krąży po Polsce; w czwartek zawitał do Stargardu Szczecińskiego. Oprócz partyjnego aktywu, kandydata Platformy Obywatelskiej, „przywitali” również mieszkańcy miasta. Z transparentami „Precz z Szogunem”, czy domagający się śledztwa w głośnej sprawie Fundacji Pro Civili. Głośno się domagali…

To w pewnym momencie wyprowadziło z równowagi Bronisława Komorowskiego. Wyraźnie zdenerwowany zaczął pokrzykiwać i wskazywać palcem na krytykujących go młodych mieszkańców Stargardu Szczecińskiego.

– Stanowią świetną ilustrację tego, między kim a kim będziecie państwo wybierali 10 maja. Są tacy, którzy pewnie będą chcieli głosować na awanturę, na kłótnię, na nieumiejętność współpracy, na stwarzanie zagrożenia, na niezgodę narodową. Ale nas jest więcej! Tych, którzy chcą Polski bezpiecznej i Polski zgodnej – grzmiał Komorowski.

Czyli według starej i mocno już zdartej płyty. Ale im więcej mówił, tym „nakręcał” się coraz bardziej. Już nie tylko krzyczał, ale wygrażał pięścią.

– Wygranie przez mojego konkurenta… Tacy ludzie będą wchodzili do pałacu prezydenckiego. Tacy ludzie będą budowali wizerunek naszej ojczyzny na zewnątrz. Tacy awanturnicy, tacy przeciwnicy zgody. Nie ma na to naszej zgody!

A teraz najciekawsze! Może nasi Czytelnicy zgadną o co chodziło Komorowskiemu. Czekamy na pomysły w komentarzach – nagród nie przywidujemy.

o5 o5 2015 – Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy twój dom plądrują złodzieje!!!

O teście jakim jest porozumienie kandydatów na Prezydenta Polski, tych którzy chcą zmienić Polskę naprawdę, już tutaj pisałem, więc nie będę się powtarzał. Także pisałem o tym, że być nie być dla PIS jest kontrola tych wyborów i następnych.

Realnie: Testem absolutnym będzie dla Dudy i Kukiza spojenie ich programów. Jeśli to nie nastąpi będziemy mieć 100% pewność, że są to ludzie dwóch KLIK, a nie osoby które chcą zmienić System.

07 05 2015 – Duda – Komorowski 36 : 36, Kukiz trzeci – 8%

Remis liderów na końcówce kampanii. Sensacyjny sondaż SLD

Dodano: 07.05.2015 [17:39]
Remis liderów na końcówce kampanii. Sensacyjny sondaż SLD - niezalezna.pl

foto: youtube.com

Remis na trzy dni przed I turą. 36 procent dla Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego – taki jest wynik wewnętrznego sondażu, jaki zamówił Sojusz Lewicy Demokratycznej, do którego dotarł portal niezalezna.pl. Kandydatka tej partii uzyskała wynik 6-procentowy.

Rzecznik SLD, Dariusz Joński nie chce oficjalnie potwierdzić tej informacji, jednak przyznaje, że „słyszał o takim sondażu”. – To tajemnica handlowa. Nie mogę zaprzeczyć ani potwierdzić – mówi portalowi niezalezna.pl, Kuba Antoszewski z Millward Brown. To właśnie ta sondażownia miała przeprowadzić badanie dla Sojuszu.

Prawdopodobnie reakcją na gwałtowny spadek poparcia jest atak Komorowskiego na Andrzeja Dudę. Na finiszu kampanii sztab kandydata Platformy Obywatelskiej wypuścił kolejny negatywny spot w całości poświęcony głównemu konkurentowi – Andrzejowi Dudzie. Twarz kandydata PiS zamienia się w nim w twarz Jarosława Kaczyńskiego, a młoda dziewczyna budzi swojego męża (partnera?), któremu się Duda i Kaczyński przyśnił. – Tomek! Obudź się! – mówi dziewczyna. – Mariola, idziemy na wybory! – odpowiada chłopak, któremu śnili się Kaczyński i Duda. – Za Dudą stoi Kaczyński. To nie sen, to rzeczywistość – mówi lektor.

CZYTAJ WIĘCEJ: Najnowszy sondaż: Na pewno będzie II tura. Komorowski poniżej 40 proc.

Według najnowszego, wewnętrznego sondażu Sojuszu Lewicy Demokratycznej na trzy dni przed wyborami w wyborczym peletonie dogonił do Andrzej Duda. Potwierdzają ten sondaż tendencję, jaką widać w innych badania, w których różnica między kandydatami PO i PiS radykalnie się zmniejsza.


grafika własna – niezalezna.pl

36 procent dla kandydatów PO i PiS, 8 procent dla Pawła Kukiza i 6 proc. dla Magdaleny Ogórek. Tyle uzyskuje czołówka wyborów prezydenckich w wewnętrznym badaniu SLD. Janusz Korwin-Mikke uzyskuje w nim 5%, a Janusz Palikot 2%. Informację o wewnętrznym sondażu SLD uzyskaliśmy ze sztabu wyborczego Ogórek, jednak oficjalnie nikt nie chce mówić o szczegółach badania. Jak udało nam się ustalić nieoficjalnie – przeprowadzono go 6 maja na próbie 1100 osób z 15 województw (bez świętokrzyskiego).

 

Z najnowszego sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN

http://niezalezna.pl/66801-znamy-wyniki-najnowszego-sondazu-w-ii-turze-poparcie-dudy-rosnie-komorowskiego-maleje

w ostatnich dniach przed wyborami prezydenckimi wynika, że II tura wyborów prezydenckich jest już w zasadzie przesądzona. Co ciekawe na ostatniej prostej przed wyborami, spada poparcie Bronisława Komorowskiego, rośnie natomiast Andrzeja Dudy.

Ankietowani pytani o wskazanie swojego kandydata w wyborczej „dogrywce” zadeklarowali: 54 proc. respondentów popiera Komorowskiego, natomiast 41 proc. Dudę. W porównaniu z poprzednim badaniem, oznacza to spadek deklarowanego poparcia dla Komorowskiego i wzrost poparcia dla Andrzeja Dudy

Z najnowszego sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN w ostatnich dniach przed wyborami prezydenckimi wynika, że poparcie Bronisława Komorowskiego w ostatnim czasie mocno spadło. Oddanie głosu na Bronisława Komorowskiego deklaruje 39 proc. Ankietowanych. Zgodnie z wynikami sondażu przeprowadzonego dla „Faktów” TVN na drugim miejscu plasuje się Andrzej Duda z poparciem 27 proc. respondentów.

 

Trzecie miejsce ma Paweł Kukiz, na którego oddanie głosu deklaruje 13% ankietowanych.

Jarosław Kukowski – według Wiki kontrowersyjny, według mnie trafia w 10!

Posted in Polska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 9 Maj 2015

Jarosław Kukowski - Cała prawda, całą dobę.Cała Prawda Całą Dobę

 

Malarstwo Jarosława Kukowskiego po prostu poraża celnością i głębią. Polecam wszystkim jego galerię internetową: http://kukowski.pl/index_pl.html

Tutaj tylko kilka przykładów owej głębi:

Jarosław Kukowski - Przeznaczenie.Przeznaczenie

Jarosław Kukowski 9Bez tytułu

Jarosław Kukowski - Na Krawędzi.Na Krawędzi

J Kukowski Peknięte SercePęknięte Serce

j kukowski anioł majowyAnioł Majowy

Globalne ogłupienieGlobalne Ogłupienie ( odsyłacze na stronie Jarosława Kukowskiego do artykułów na temat dlaczego potrzebujemy produkować więcej dwutlenku węgla, a nie mniej – są niestety nieczynne ponieważ te NIEPOPRAWNE POLITYCZNIE artykuły, zostały z internetu usunięte przez wszechobecną na świecie CENZURĘ!)

slonce_peru

Jarosław Kukowski  „Troskliwy Pasterz zwany Słońcem Peru, prowadzący na zielone wyspy swoje lemingi” olej na płycie, 80x100cm

Jarosław Kukowski - Modliszki.Modliszki

jarosław Kukowski - Nowe Millennium.Nowe Milenium

syrenkaSyrenka

Jarosław Kukowski - Siedem Trąb.Siedem trąb

anioly_chemtrailsAnioły Chemitrials

 

j kukowski bez tytułuBez tytułu

Ten obraz pozwolę sobie wbrew woli autora jednak zinterpretować!

Tak właśnie sobie wisimy, bezmyślnie, lub oddając się naszym modliszkowym zachciankom i fałszywym dyskursom, dyndając nogami, „Na Krawędzi” – głupoty, katastrofy, bezsensu, beztrosko umysłowo „zawieszeni” nad realnym Światem!

 

A może jednak zawieszeni złowieszczo?

 

Jarosław KukowskiBez tytułu

Jak Anioły zagłady?

 

portretJarosław Kukowski – Autoportret

 

To naprawdę fenomenalny artysta i fenomenalne malarstwo, które nie jest obojętne, rzekłbym malarstwo głębi świadomości a do tego malarstwo wrażliwe na problematykę społeczną i po prostu współczesność, malarstwo polityczne, na pewno nie mniej niż kiedyś było to co pokazywał nam  Andrzej Wróblewski (a propos nie mogę jakoś znaleźć w internecie jego „mięsnego nieba”).

 

Ocena serwowana przez Wikipedię – że to malarstwo jest „kontrowersyjne” pachnie mi po prostu PRLem. Przecież ono wali PRAWDĘ wprost! Wprost przeciwnie niż „Cała PRAWDA przez całą dobę”, która niczym brudna, mętna woda, w tytułowym tutaj obrazie na górze, ścieka z ekranów telewizorów w ciemności naszych mieszkań i umysłów, po prostu w niebyt „zawieszonej” i zaśmieconej pół-świadomości.

Michał Federowski (1853 – 1923) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (II SSŚŚŚŚ Warszawa)

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 7 Maj 2015

Міхал_ФедароўскіMichał Federowski (ur. 1 września 1853 w Warszawie, zm. 10 czerwca 1923 w Warszawie) – etnograf i folklorysta amator, badacz białoruskiej kultury ludowej.

Był samoukiem, jego formalne wykształcenie to 4 klasy progimnazjum (ukończone w 1870 roku). Nie kontynuował edukacji m.in. z powodów zdrowotnych.

Podczas praktyki w majątku ziemskim w Olkuskiem zetknął się z Oskarem Kolbergiem i Zygmuntem Glogerem; do badania kultury ludowej skłoniła go broszura Jana Karłowicza Podręcznik dla zbierających rzeczy ludowe (Warszawa 1871). W latach 1875-1877 przeprowadził pod kierunkiem Glogera badania w Kieleckiem, owocem których była dwutomowa monografia.

Od 1877 przebywał na ziemiach białoruskich, gdzie prowadził intensywne badania folklorystyczne. Zebrane tam materiały są dziś uznawane za podstawowe dla etnografii i folklorystyki białoruskiej.

W 1905 przeniósł się do Warszawy.

Pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.

 

  • Lud z okolic Żarek, Siewierza i Pilicy, Warszawa 1888-1889.
  • Lud białoruski na Rusi Litewskiej. Materiały do etnografii słowiańskiej zgromadzone w latach 1877-1905, t. 1 (1897), t. 2 (1902), t. 3 (1903), t. 4 (1935), t. 5 (1958), t. 6 (1960), t. 7 (1969), t. 8 (1981).

 

  • Maria Czurak, Michał Federowski, [w:] Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. II, pod red. Ewy Fryś-Pietraszkowej i Anny Spiss, Wrocław-Kraków 2007.
  • Julian Krzyżanowski, Michał Federowski, [w:] Słownik folkloru polskiego, Warszawa 1965.
Tagged with:

Ku-Jawia Kujowska czyli Kijowska (Hylajska/Polańska) na mapach przedstawiających VII wiek w Europie

Posted in nauka by bialczynski on 5 Maj 2015

map13

Tagged with:

Janina Kłopocka – „U podstaw światopoglądu”, czyli czytajcie Zadrugę!

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 4 Maj 2015

Często się słyszy zdanie, pochodzące z kół katolickich, że jest profanacją nadawanie nazwy „święto” uroczystościom świeckim, np. „święto narodowe”, „święto morza”, „święto gór” itp., gdyż nazwa ta jakoby przysługuje jedynie uroczystym obchodom tajemnic chrześcijańskich. Oburzenie to jest, co najmniej, nie uzasadnione.

Wyraz „święto” jest prastary i był używany u Słowian, zanim ich naturalny światopogląd został zniekształcony przez nacierające chrześcijaństwo. „Świętymi” były dla Słowian wyobrażenia i rzeczy zupełnie inne od tych, jakie się później w schrystianizowanym świecie tym terminem mianowało. Tak zresztą, jak słowu „święty” nadano zupełnie inne znaczenie, tak wypaczoną została cała „Słowiańszczyzna”.

Rzućmy więc okiem w dziedzinę starych słowiańskich świętości.

Przed tym jednak, dla możliwości porównania i oceny, przypatrzmy się pochodzeniu i pojmowania „świętości” chrześcijaństwie. Pojęcie „świętości” chrześcijańskiej, sprecyzowane od dawna przez teoretyków chrześcijaństwa, omawia w nr 8 jezuickiej „Wiary i Życia” ks. Br. Bojułka T.J. Rodowód swój wywodzi ono starozakonnego żydostwa. „Pojęcie świętości na wskroś biblijne, jest czymś bardzo charakterystycznym w religii chrześcijańskiej” – pisze wspomniany autor. „Świętym” nazywa biblia Boga-Jahwe. Termin „święty” wyraża, że Jahwe jest czymś zupełnie odrębnym od rzeczy ziemskich, od istoty tego świata, „czymś stanowczo oddzielonym i wyróżnionym od innych, czymś co zupełnie jest poza ich serią”, że „On właśnie Jedyny nie jest podobny do niczego ze znanych nam rzeczy, jest Inny”, że „nie da się porównać z żadnym stworzeniem”, że nie zdoła go „pojąć jakakolwiek myśl stworzona”, że jest „Niepojęty” i „Tajemniczy”. Ta niepojęta wielkość Jahwe, Istoty będącej poza wymiarami wszystkiego, co stanowi istotę tego świata, „przejmuje jakimś strachem i drżeniem. Stworzenie czuje wobec niej swoją nicość i marność. Równocześnie jednak ta niewysłowiona doskonałość, zupełnie inna niż te ziemskie, znane nam wielkości, nie odstrasza i nie odpycha, ale raczej nieodparcie pociąga, zachwyca”.

„Świętymi” nazywa również ludzi i rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy, to zasadnicza idea ich „świętości” polega na tym samym, tj. że zostały one oddzielone, wyodrębnione od przedmiotów codziennego użytku, a przeznaczone wyłącznie dla kultu Jahwe, na jego własność oddane. Podobnie z ludźmi. W Starym Zakonie cały Izrael nazywany bywa „świętym”, nie ze względu na swoją wartość i zasługi, lecz dlatego, że go wybrał sobie Jahwe na szczególnego sługę i narzędzie, ażeby pośród morza ludów pogańskich strzegł wiary w jedynego Boga, niósł ze sobą nadzieję Mesjasza, był zarzewiem prawdy i światła Bożego, które miały przezeń ogarnąć później całą ludzkość”.

Autor rozwija dalej treść starozakonnego pojęcia „świętości”. Pierwszym i zasadniczym momentem jest tu wybór przez Jahwe, który czyni daną osobę swoją szczególną własnością, przeznacza ją wyłącznie dla siebie”. …,,Ludzie zaś wybrani, „święci Bogu” mają także w swym moralnym postępowaniu okazywać się godnymi tej specjalnej przynależności do Niego, starać się o doskonałość osobistą taką, jaka przystoi tym, którzy są „oddanymi” Bogu. Wszakże nie ta doskonałość stanowi właściwą świętość. Jest raczej wynikiem, albo też postulatem, jakiego domaga się świętość, czyli specjalna przynależność do Boga. Człowiek ma być doskonały, ponieważ jest „święty”, oddany Bogu! To pojęcie, udoskonalone w swej treści wewnętrznej, przechodzi do Nowego Zakonu. Tutaj wszyscy chrześcijanie są „święci”, co wybrani przez Boga, stają się Jego szczególną własnością przez wiarę i chrzest, w którym mistycznie umierają danemu grzesznemu życiu”.

Zwracamy uwagę naszym czytelnikom na ten charakterystyczny u Żydów – a za nimi i w chrześcijaństwie – formalizując w pojmowaniu „świętości”, jako własności Boga, tak daleki i obcy duszy ludów aryjskich. Nie wartość i zasługa stanowią o „świętości” Izraela, lecz wybranie jego przez Jahwe. Tak samo obcym jest dualistyczne pojmowanie życia, upatrujące Boga osobowego całkowicie wyodrębnionego od świata, który jakoby jest jego dziełem, a przecież w jakiś niezrozumiały sposób stał się jego antytezą. Wskutek tego, jeżeli coś (osoba lub rzecz) ma być specjalną własnością” wszechmocnego Jahwe , czyli „świętym” musi zostać wybrane, wyodrębnione, wydzielone ze świata. I wówczas co coś tym samym przepada dla świata. (W tym już tkwi zarodek chrześcijańskiej negacji życia). Jako kres takiego „przebóstwienia” „rzeczy stworzonych” rysuje się zanik człowieka i świata. Zaistnienie i rozwinięcie takiego światopoglądu przedstawia się jako koszmarne zbłądzenie umysłu ludzkiego. Wyraża się w nim to, co jest w człowieku bezradnością i nieudolnością wobec zagadnień Bytu oraz niechęć do wzięcia odpowiedzialności za losy swoje i świata.

Na tle pojęcia „świętości” w chrześcijaństwie, które omówiliśmy, wystąpi tym wyraźniej pojęcie „świętości” u naszych słowiańskich przodków. U nich wyraz „święty” oznaczał pierwotnie to samo co jary, tj. silny (Brückner), znaczenia kościelnego, „sanctus”, dopiero nabrał przez chrześcijaństwo (Brückner). Naczelne bóstwo słowiańskie ognia i słońca poza innymi nazwami (Swaróg, Dadźbóg), nosiło także imię Jarowit, Świętowit (Brückner). W tych imionach, jednych z nielicznych ocalałych szczątków słowiańskiego dorobku kulturalnego sprzed tysiąca lat, zarysowuje się nam treść wiary naszych przodków.

W Swarogu swarzy się ogień, groźny jako żywioł pożaru niszczycielskiego, oślepiający w błyskawicy, a dobroczynny, twórczy, ręką ludzką wzniecany, pilnowany, czczony. Łaskawym promieniem słonecznym błogosławi Dadźbóg pracę w pocie czoła i wysiłek człowieka, uprawiającego ziemię. I darzy do słoneczny Bóg szczęściem i bogactwem swoim, zbożem (Brückner). W imionach Jarowit i Świętowit (jary=święty, wit=byt, Brückner), przejawia się jakby pewna próba filozoficznego zbliżenia się do zagadnienia bytu.

Dźwięczy w nich nuta tęsknoty do siły, mocy wielkości jako do najwyższego ideału. Stąd opowiadanie o tym, że dawni Słowianie spokojnym, potulnym ludkiem, jakby z natury do ideałów ewangelicznych predestynowanym, jest kłamliwą sugestią, szerzoną przez zwolenników „cichości i pokory”.

Pogląd na świat Słowian przedchrześcijańskich, podobnie jak u innych aryjskich ludów, był na wskroś panteistyczny, tzn., iż widzieli oni Boga nie jako istotę wyodrębnioną, różniąca się od świata, lecz działającą w nim i poprzez niego. Na nieszczęście przez szczególny zbieg zdarzeń i okoliczności, chrześcijaństwo zdołało wytrącić Słowian z drogi kulturalnej, jaką by byli kroczyli zgodnie z założeniami swych wierzeń panteistycznych, z ich duszy wyrastających. Od tych wierzeń bowiem, konsekwentnie musieliby dojść do świadomości działających w człowieku boskich sił, twórczych popędów, pchających człowieka do wielkości, odpowiedzialnej twórczości cywilizacyjnej. Oczywistym jest dla każdego, kto chce widzieć, że wszystko co nazywamy nauką nowoczesną, zwłaszcza nauki przyrodnicze i wszystkie zdobycze i postęp cywilizacyjny na nich oparty (od starożytnych Greków do dnia dzisiejszego) wywodzą ród swój z postawy panteistycznej wobec Bytu, a obce są zasadniczo postawie szukającej Boga, ostatecznego celu poza światem, w którym żyjemy.

Te sprawy nie są jasne nam, którzy od tysiąca lat znajdujemy się pod obstrzałem semicko-małoazjatyckiej idei. Jak zaś ta ofensywa ze wschodu idąca rozwijała się, osiągała swoje zamierzenia, możemy widzieć namacalnie na losach, jakie spotkały pojęcie „święty”. Wymawiamy to słowo jak nasi przodkowie tysiącem lat i dawniej, a jednak oznacza ono dziś co innego. Pierwotny jego sens: jary, silny – został zatracony i dziś wyraz ten służy do określenia cnotliwości chrześcijańskiej. Akcja niszczenia starych wierzeń i świętości słowiańskich, względnie podkładania im obcych treści, szła nieraz wielce osobliwymi drogami.

Nie mogąc np. wykorzenić wśród ludu czci dla Boga słońca i wojny Świętowita, podsunięto na miejsce zniszczonego bożka relikwie „świętego Wita”, patrona epileptyków. Po przeprowadzeniu tej „małej zmiany”, łatwiej było przyzwyczaić opornych pogan do kultu chrześcijańskiego, zwłaszcza, jeśli uroczystość nowego „świętego” ustalono na dzień, albo w pobliżu święta jego poprzednika i atrybuty – symbole pogańskiego Bóstwa (kogut) dostały się „świętemu”. Cześć należną Bogu Świętowitowi oddawano odtąd „świętemu Witowi”. (Wg W. Bogusławskiego uroczystość Świętowita obchodzono w dzień przesilenia letniego, dzień najwyższego podniesienia słońca. Wizerunek Świętowita zburzony został w dzień św. Wita, przypadający dziś na 15 czerwca, przed wprowadzeniem jednak kalendarza gregoriańskiego, był to najdłuższy dzień lata. Że zaś dzień ten był dniem tryumfu słońca i ziemi, tj. ognia i wody, więc obchodzono go paleniem ognisk i kąpielą religijną, kościół zastosował do tego dnia także swoje „święto” – Jana Chrzciciela).

U Słowian bałkańskich i na Rusi gromowładny Perun (litewski Perkunas) „następcę” znalazł w św. Eliaszu, proroku żydowskim, po swojskiemu św. Ilią zwanym. Bliski Bałkanom Helios grecki niemało się przyczynił do ułatwienia Eliaszowi wjazdu ze swoim wozem ognistym na ziemie południowo-wschodniej Słowiańszczyzny (Brückner). Podobny los spotkał wszystkich bogów pogańskich. Częściowo dostali się na ołtarze kościołów chrześcijańskich, ukrywając się pod postaciami różnych „świętych”, których lud wierny wyposażył w moce i symbole dawnych swych bogów.

„Świętym” o wybitnie mitycznym charakterze (nigdy też nie żył rzeczywiście) jest św. Jerzy, rycerz kapadocki, pogromca smoka, który wykazuje rysy Apollona Greckiego i Zygfryda germańskiego, zarówno jak Marsa – słowiańskiego Jarowita i Krakusa. Jak Jaryło (wschodniosłowiańska nazwa Jarowita), tak i św. Jerzy na białym koniu jeździ. Według świadectw pisarzy chrześcijańskich z XII wieku, uroczystość Jarowita obchodzono w Hawelbergu (Hawolionie) w drugiej połowie kwietnia, w okresie więc na który przypada dzień św. Jerzego. Mimo swego bohaterskiego charakteru św. Jerzy jest patronem pasterzy i rolników, podobnie jak Jarowit który był jednocześnie bogiem urodzajów i walecznym obrońcą kraju. I Apollon boskim pasterzem był, a Mars rzymski, zanim się stał Panem wojny, również rolnictwem się opiekował.

Częściowo więc pogańskie bóstwa ocalały pod postaciami niektórych „świętych”, częściowo jednak zostały one zdegenerowane i po dzień dzisiejszy jako „siły nieczyste”, czarty i diabły niepokoją kraje słowiańskie.

Czcili Słowianie (jak inne ludy aryjskie) wielkich Bogów, objawiających się w potężnych żywiołach przyrody, w słońcu, ogniu niebieskim i ogniu ziemskim, krzesanym ręką ludzką; w błyskawicy i wilgoci nieba, w chmurach i obłokach zraszających pola, uprawiane wysiłkiem człowieczym. Świętymi były Słowianom ogień i woda, pierwiastki boskie, z których wszystko życie powstało. Świętymi były drzewa i gaje, morza, rzeki i źródła, gdyż były przybytkiem boskim. Wszystko życie świętym im było, bo w nim moc boska się objawiała.

I czcili Słowianie umarłych swoich; śmierć więzów rodowych nie zrywała. Dusze przodków były opiekunami żyjących.

Dawno padły pod siekierą misjonarską drewniane słupy z wyobrażeniami Bogów pogańskich. Tam gdzie przed wiekami Słowianie czcili swych Bogów świętych i jarych, dziś modlą się ich potomkowie do „świętych” proroków, pustelników i męczenników i wyznawców staro- i nowo-zakonnych. Na miejsce sił kosmicznych, czczonych godami w różnych porach roku, wyznaczonych biegiem ciał niebieskich, w szczególności słońca, podsunięto Chrystusa i Trzech króli, Matkę Boską i różnych „świętych”.

Wypędzeni ze swych poczesnych miejsc w izbach i domach słowiańskich dusze przodków, opiekunów zagród rodzinnych, ukryły się w „świątkach” i tak nadal strzegą domostw i pól w kapliczkach przydrożnych (W. Bogusławski).

Na ogół nie jest wiadomym, że to, co przywykliśmy uważać za dorobek kulturalny względnie estetyczny chrześcijaństwa, to, do czego się przywiązali, odczuwając w nim piękno i poezję: wierzenia i święta i obrzędy z nimi związane prawie wszystko to jest nasze, jest naszym własnym, prastarym dorobkiem. Ale w formach naszych wierzeń dawnych, w tych naczyniach naszego domu podawano Słowianom przez wieki obcą strawę, która miała powoli zatruć ich dusze.

Bogowie są upostaciowionymi ideałami ludzkimi. Przymioty, w które zostali wyposażeni przez człowieka są wyrazem dążeń i pragnień tegoż. W mitycznych postaciach bogów zarysowany jest obraz świata, powstały w duszy człowieczej. Tam, gdzie człowiek nie zdołał uporać się z żywiołami życia i przyrody, bogowie są demonami, władcami groźnymi, do których człowiek zbliża się ze strachem. Są Bogowie odstraszający i wzniośli, rozwiąźli (nietwórczy) i twórczy. Zjawiają się w zwierzęcych kształtach i w postaci ludzkiej o promiennym obliczu. W postaci boga i bohatera mitycznego, których człowiek uwielbia, odzwierciedla się sam i postawa jego wobec bytu.

Wśród mnogości bóstw i podań mitycznych, stworzonych w ciągu wielotysięcznego bytowania ludzkiego na ziemi, mało jest takich, które nie są wyobrażeniem czystej wegetacji ale wyrazem dążności i tęsknot twórczych człowieka. Dwie charakterystyczne pod tym względem postacie spotykamy u starożytnych Greków, twórców pierwszej wielkiej cywilizacji, Apollina i Athenę.

Apollon – Phoibos – promienny, nie tylko jest nosicielem światła; jest zwycięzcą chaotycznych sił na ziemi, ustawodawcą, bogiem śpiewu i muzyki, wzlotów i uniesień duchowych. To najczystsza postać boska na Olimpie i Grekom najświętsza. Athena w uzbrojeniu wyskakuje, niby myśl – błyskawica z głowy swego ojca, słonecznego Zeusa. Jest boginią mądrości politycznej, uczy rzemiosł, sztuki i nauk, opiekuje się życiem i rozwojem miast. Oboje, Apollon i Athena, pobudzają twórczość umysłową. Niezapomnianą też jest półboga Prometeusza, który wykradł ogień z Olimpu, niosąc go ludziom, czym dał początek twórczości cywilizacyjnej.

U Słowian przedchrześcijańskich jako ludów młodych, dziecinnych, bogowie są jeszcze wyobrażeniami potężnie oddziałujących na nich sił przyrody. Ale są – jak zresztą u wszystkich ludów aryjskich – bogami dobroczynnymi, przyjaznymi człowiekowi, co jest – należy o tym pamiętać – wyrazem i dowodem jak najbardziej pozytywnego stosunku do życia i przyrody. Na czoło kultu religijnego wysuwa się cześć ognia–słońca, tego elementu który zawsze odczuwany był jako najwyższa moc w kosmosie i jako symbol impulsu twórczego w człowieku.

Chrześcijaństwo nie mogąc zniszczyć w Słowianach wiary słonecznej, zamiast słońca podstawiło Chrystusa i różnych świętych (Brückner); nie mogąc wykorzenić kultowych zwyczajów rodzimych, „uświęciło” co się dało, wprzęgając je do swoich praktyk religijnych. Tak z czasem, pod ciągłym naciskiem „wychowawczym” chrześcijaństwa, zbladły wspomnienia o świetlistych i rycerskich bogach. Wierzenia pierwotne zeszły do rzędu zwykłych zabobonów i przesądów. Światopogląd chrześcijański powoli opanował życie słowiańskie. Schyliły się głowy, spokorniały serca. Przebrzmiały radosne śpiewy, miast nich z kościołów dochodzą żałosne zawodzenia, kajanie się, gorzkożalizm. Piękna, zamieszkała przez bogów ziemia zamieniła się w „dolinę łez” i „padół wygnania”.

Zapanowanie wszechwładnie światopoglądu chrześcijańskiego zepchnęło Słowian z linii rozwojowej, prowadzącej od kultu bogów słonecznych ku własnej, wielkiej twórczości słowiańskiej. A jednak – choć duch słowiańskich miłujący Życie, został spętany i wzgardzony, ostał się. Gdziekolwiek się rozejrzeć, wszędzie z poza „świętości” chrześcijańskich wygląda milcząco twarz przeszłości słowiańskiej. Pod gruzami zburzonych kącin, zrąbanych gajów i lasów świętych tli się Ogień-Swarożyc. Tli się buntem, chce zerwać pęta duchowe krępujące jego instynkty życiowe, chce się spalać w wysiłku twórczym milionów ramion i mózgów ludzkich. Chce w ziemi, nie „padół wygnania i płaczu” widzieć, ale radosną Świątynię Tworzenia. Chce przebóstwić świat, ale nie oddając go Bogu dalekiemu i odrębnemu, Istocie, której cała natura tego świata jest przeciwną, ale chce sprawić, by Impuls Boski przenikający Wszechświat-Materię, potężniał i wypełniał senną wegetację sobą, swą twórczą wolą i świadomością. Chce by jego Naród uśpiony zbudził się i zerwał do dzieła Boskiego nań czekającego.

Buntem tli się Ogień-Swarożyc, szerzy się, rośnie, by – gdy dzień nadejdzie – wybuchnąć potężnym płomieniem Świętej Woli Twórczej Narodu.

 

Swar. (właściwie: Janina Kłopocka)

Tagged with: ,

3 Maja – w rocznicę Wielkiej Konstytucji – O tym jak Polacy ukradli Rosji Alaskę i sprzedali ją za grosze polskim masonom w Ameryce oraz o znaczeniu Konstytucji 3 Maja w roku 2015/7524.

Posted in nauka by bialczynski on 3 Maj 2015

flaga_polska

chlendowskiWalenty Chłędowski – Lwów 1830

Wiecie, że bardzo niechętnie zajmuję się czasami historycznymi, opisanymi przez podręczniki  i oficjalną naukę. Okres od roku 966 do 2015 jest generalnie dobrze znany. Są jednak w opisie tego czasu pewne niedopowiedzenia i przekręcenia. Tym momentom warto poświęcić czasami dwa zdania i chwilę zastanowienia. Najczęściej czynią to inni, a ja daję sobie spokój. Jednak bywa tak, że nikt nie zwraca uwagi na jakiś istotny drobiazg. Tak jest i tym razem. Kto nie wie w jaki sposób podręczniki historyczne w Rosji, także te na poziomie uniwersyteckim, przedstawiają sprawę sprzedaży Alaski Ameryce, ten nie może zrozumieć stopnia nienawiści, jaką współcześni Rosjanie podkręcani propagandą przez władze z Kremla darzą Polaków i Polskę.   

Dziwimy się, że rosyjskim świętem narodowym, obchodzonym w szowinistycznych pochodach podobnych do faszystowskich demonstracji w czasach Hitlera,  jest Dzień Przegnania Polaków z Kremla? A tymczasem nic w tym dziwnego, bo Polska jest winna wszystkich nieszczęść Rosji! Polska to największy wróg i zdrajca Słowiańszczyzny. Polska to takie paskudne „coś”, co należy rozetrzeć w pył. Rosjanie znają jakąś inną, nieznaną nam zupełnie historię świata i swojego kraju, a także inną historię Polski.

marsz moskwaW demonstracji brało udział ok. 75 tys. osób (fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY) Kilkadziesiąt tysięcy osób przemaszerowało przez centrum Moskwy, aby uczcić Dzień Jedności Narodowej. Święto nawiązuje historycznie do zjednoczenia się Rosjan w walce z zagranicznymi agresorami, a bezpośrednio do wypędzenia w 1612 r. polskich wojsk z Kremla. Pochód pod hasłem „Jesteśmy jednością” zorganizował Ogólnorosyjski Front Narodowy (ONF), któremu przewodzi Putin. Do akcji przyłączyły się wszystkie cztery partie reprezentowane w Dumie Państwowej: putinowska Jedna Rosja, Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF), nacjonalistyczna Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR) i socjalistyczna Sprawiedliwa Rosja.

 Ponieważ mamy dzisiaj Święto Konstytucji 3 Maja, które z rozkazu Kremla było zabronione  od 1945 roku i obchodzimy je swobodnie dopiero od 1990 roku, a chcielibyśmy pewnie je obchodzić tak długo jak nam się tylko spodoba, warto poznać rosyjską wersję wydarzeń związanych z Konstytucją 3 Maja, polskimi powstaniami i sprzedażą Alaski.

Oto ta właśnie Inna Historia stosunków polsko-rosyjskich, na przykładzie Alaski, wersja rosyjska:

Wlodzimierz_Krzyzanowski

Włodzimierz Krzyżanowski – Nieznany współczesnym Polakom bohater narodowy, prawdziwy Mściciel Insurekcji Kościuszkowskiej i wszystkich Trzech Rozbiorów Polski oraz klęsk powstańczych.

Wieść o sprzedaniu Alaski Stanom Zjednoczonym spadła na Rosjan jak grom z jasnego nieba w marcu 1867 roku. Uznano ją początkowo za kaczkę dziennikarską lub przedwczesny żart primaaprilisowy.

Kiedy się potwierdziła, rosyjska prasa, mimo carskiego samodzierżawia i cenzury, wyrażała rozczarowanie: jak można było sprzedać prawie 15 proc. terytorium imperium carów, i to za marne 11 mln rubli. Co gorsza, sprawdziło się to, czego Rosjanie mogli się tylko domyślać – większość tej sumy trafiła do prywatnych kieszeni.

Sprzedaż Alaski Amerykanom przez cara Aleksandra II MIKOŁAJEWICZA była wystarczającym powodem do wymordowania w akcie „sprawiedliwości ludowej” w 1918 roku całej rodziny Romanowów. Różnie ten mord rewolucyjny uzasadniano i różne „absolutnie konieczne” powody tej dzikiej zbrodni podawano. W każdym razie Rodzina Carska stała się dla Rosjan niemal na sto lat symbolem  głupoty, ciemnoty umysłowej i największego frajerstwa w dziejach. Ten akt sprzedaży olbrzymiego obszaru w Ameryce, ponad pięciokrotnie większego od obszaru współczesnej Polski (prawie 1 milion 720 tysięcy kilometrów kwadratowych) za zdumiewająco małą kwotę, jest dla świata współczesnego wzorcowym przykładem ślepoty jedynowładców. Sądzę, że był on jedną z głównych wskazówek do likwidacji systemu monarchii w skali całej planety.  Wraz ze sprzedażą Alaski Rosja za cenę przysłowiowej „czapki gruszek” zakończyła swą dwustuletnią obecność w Ameryce i pozbyła się prawdziwego diamentu w swojej koronie. W marcu roku 1867 dokonano jednej z największych i najbardziej zadziwiających transakcji w dziejach. W jej wyniku cesarstwo rosyjskie przestało być imperium rozciągniętym na trzech kontynentach.

Zarówno w sprzedaży po stronie rosyjskiej, jak i w zakupie po stronie amerykańskiej prym wiedli Polacy. Dlaczego Polacy i skąd się tam wzięli?! bk_wojna_secesyjna_unia_970Oficerowie 80 Pułku Piechoty z Nowego Jorku w stanie Wirginia. Fotografia wykonana między sierpniem a październikiem 1863 r. (fot. Biblioteka Kongresu USA / Timothy H. O”Sullivan). Włodzimierz Krzyżanowski nie jest znaną postacią w Polsce, ale w Stanach Zjednoczonych zalicza się go do bohaterów narodowych. Waleczny szlachcic spod Poznania zapisał się bowiem w historii USA tak wielkimi literami, jak Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. Skąd się wziął w Ameryce?  Był powstańcem działającym przeciw PRUSAKOM – masonem.

Sprawa jest zdaniem Rosjan prosta. Bezprecedensowy zakup terytorium Alaski został dokonany przez Polaków! Lecz nie chodzi tutaj wcale o to, że transakcja została dokonana bezpośrednio ich rękami, ale o to że oni stanowili główny motor napędzający to przedsięwzięcie po obu stronach, rosyjskiej i amerykańskiej. Pomysł ten polska masoneria „sprzedawała” obydwu stronom konsekwentnie i popychała je dyskretnie do jego realizacji już od roku 1855, od śmierci MASONA Adama Mickiewicza w Konstantynopolu. Rzecz ta była realizowana rękami pozornie rusofilskich Towiańczyków (ultra-masonów), którzy dzięki swojej rusofilskości znajdowali posłuch u księcia Konstantego, wokół którego zorganizowali swoją agenturę. Celem tej agentury było zapobieganie represjom w Polsce, zbliżenie z Rosją i poszerzenie autonomii Polski, a wreszcie apelowanie do cara Aleksandra o rosyjsko-polskie przymierze, które by na wieki zapobiegło polsko-rosyjskiemu konfliktowi i ustanowiło Królestwo Słowian na Ziemi – czyli ich dominację nad Światem. Plan był szczytny, lecz w razie niepowodzenia posiadał swoją wersję B. Odrzucenie przez cara apelu Polaków (Listu Adama Mickiewicza i do tego jego zabójstwo) spowodowało uruchomienie Planu B  – „Powstanie Styczniowe”. Nadal apelowano do cara, ale jednocześnie przygotowywano powstanie. Odkrycie tego Planu B przez Ochranę i próba masowego powołania Polaków do carskiego wojska przez rosyjskich okupantów Polski, wywołała powstanie. Plan ten z góry zakładał w razie  jego przegranej wariant – „Akcja Alaska”. „Alaska” była realizowana równolegle przez tych samych ultra-masonów w otoczeniu księcia Konstantego.

Według Rosjan Amerykanie nie doświadczyliby tego wspaniałomyślnego „prezentu”,  gdyby nie zacięta walka Polaków (z poparciem zdradzieckiego Zachodu – to znaczy masonerii niemieckiej, francuskiej, holenderskiej, austriackiej i amerykańskiej ) o niepodległość po rozbiorach i cały ciąg wyniszczających Rosję i innych zaborców, powstań polskich. Bez zbrojnej walki naszego narodu, a szczególnie bez Powstania Styczniowego, nigdy by do tego hańbiącego Rosję aktu nie doszło.

Dzisiaj wiele się mówi w Polsce o stratach jakie w wyniku każdego z powstań Polska ponosiła, w ludziach, w sferze materialnej,  czy na polu swobód obywatelskich i suwerenności, zwłaszcza ze strony Rosji. Te opinie nie biorą pod uwagę celu końcowego wszelkich powstańczych polskich działań. Celem tym było dla masonerii Odrodzenie Polski. Cel ten został nakreślony przez Oświecenie, przez tzw. Światłych Polaków wraz z proklamacją Konstytucji 3 Maja. Konstytucję ogłoszono mając pełną świadomość, że jest ona nie do zaakceptowania dla kogokolwiek w Europie, a zwłaszcza dla monarchii otaczających Polskę. Szczególnie zaś dla Carskiej Rosji. Polska Masoneria ogłosiła ją w porozumieniu z Masonerią Amerykańską, która budowała Stany Zjednoczone według wzorców kolportowanych przez Braci Czeskich i Braci Polskich – Arian (via Niderlandy, do Ameryki). Odrodzenie Wolnej Polski, w dawnych granicach (Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia, Mołdawia) jest dla Polski i Polaków nadal współcześnie celem nadrzędnym, cel ten bowiem nie został w pełni osiągnięty. Zdaniem Rosjan nie można cara Aleksandra obwiniać o to, że odrzucił propozycję Mickiewicza, Towiańskiego, Czartoryskiego i innych polskich masonów, która wzywała cara do restytucji Polski i zawarcia wieczystego przymierza polsko-rosyjskiego w imię panowania Słowian nad Światem. Dla cara było oczywiste, że pokonawszy militarnie Polaków sam bez ich „łaski” nad światem zapanuje.

 

Rzeczywiście jest w tym rozumowaniu sporo racji. Bardzo dużo racji. Może i 90% racji, albo i 99% absolutnej racji!!!

Potrzeba było zmowy trzech imperiów, trzech najpotężniejszych monarchii świata końca XVIII wieku, i ataku jednoczesnego z trzech stron, żeby zmiażdżyć Serce Świata – Polską Republikę Szlachecką. Wcześniej do prób zniszczenia Polski użyto Zakonu Krzyżackiego, Marchii Wschodniej Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, a także użyto bezskutecznie Szwecji i Turcji. Te próby, tak samo jak samodzielne akcje niemieckie i rosyjskie, zawiodły. Polska, ta olbrzymia republika, pre-demokracja o powierzchni blisko 2 milionów kilometrów kwadratowych, porównywalna więc powierzchnią z Alaską, egzystowała pośród zamordystycznych monarchii stanowiąc zagrażający im pod każdym względem wzorzec organizacji społecznej, swobody egzystencji i wolności obywatelskich. Dokonanie tejże trój-aneksji miało ten wzorzec usunąć sprzed oczu ościennych społeczeństw rządzonych twardą ręką samowładców. Czyn ów, popierany przez wszystkie monarchie Europy i przez Watykan, dokonany, jak się zdawało z powodzeniem, miał się jednak odbijać agresorom gorzką czkawką przez cały XIX i XX wiek, a jego skutki ciągną się także w XXI wieku i dotyczą wszystkich bez wyjątku krajów, które wtedy ten akt popierały.

 

Polska_1386_-_1434Polityka Jagiellonów u progu XVI wieku doprowadziła do poszerzenia granic naszego kraju po Morze Czarne, a władztwa Jagiellonów po Adriatyk.

 

Co prawda udało się wymazać z map świata Polską Rzeczpospolitą Szlachecką będącą bezpośrednią spadkobierczynią starożytnej Wielkiej Scytii i Euroazjatyckiej Sarmacji, lecz ten fakt nie uszedł zwycięzcom bezkarnie. Postarali się o to również wyłącznie Masoni Polscy (także ci walczący u boku Napoleona i rewolucjonistów francuskich, włoskich, węgierskich, w Wiośnie Ludów, w wojskach tureckich, czerkieskich, gruzińskich i amerykańskich). Zemsty nie dokonał kościół katolicki, ani żadna inna monarchia Europy, która by do Polaków wyciągnęła pomocną dłoń, lecz MASONI.
jagiellon_countries_1490Kraje rządzone przez Jagiellonów w 1490 roku – Krym jak widać na mapie, nie należy do Rosji

To wtedy nasz kraj rozciągał się „od morza do morza” (między Trzema Morzami), a pod berłem władców europejskich wywodzących się z dynastii Jagiellonów znajdowało się ok. 2 mln km kw. europejskich ziem.

Na świecie nie milkną opinie, według których Amerykanie zrobili w 1865 roku najlepszy interes w dziejach umów handlowych. Murzyni afrykańscy oddający kość słoniową za świecidełka czy Indianie Lenape sprzedający Manhattan za kilka noży i butelkę wódki to naprawdę nieźli przedstawiciele handlowi swoich nacji w porównaniu do tego jakim handlowcem okazał się car Aleksander w sprawie sprzedaży Alaski Amerykanom. Rosyjskie źródła i opracowania historyków potwierdzają, że Rosja i Rosjanie do dzisiaj nie mogą przeboleć sprzedania Alaski USA. W licznych analizach i podręcznikach historii rosyjscy autorzy stwierdzają też jednoznacznie, że wszystkiemu winni są… Polacy! My w Polsce z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja, ani z okazji rocznic Postania Kościuszkowskiego, Powstania Listopadowego czy Styczniowego nie mówimy jednak o tym zdarzeniu, jako o akcie sprawiedliwości dziejowej, który dotknął Rosję, a został jej wymierzony rękami Polaków. Polskie dzieci nie uczą się o tej transakcji w szkołach  jako o sztandarowym przykładzie dywersji i jednym z genialnych tajnych przedsięwzięć stanowiących akt zemsty, na tych którzy poważyli się dokonać Trzech Rozbiorów likwidujących polską państwowość. Kim byli ci Polacy, którzy zaplanowali owo działanie i wykonali je w najdrobniejszych szczegółach? Panuje na ich temat w Polsce niemal zupełna cisza. Dlaczego? Dlatego że byli masonami.

Masonerię zwykło się w Polsce opluwać i czynić kozłem ofiarnym winnym upadku powagi katolickiego kościoła, upadku państwa polskiego, upadku moralności i wartości, a także widzi się w niej głównego tajnego reżysera Nowego Porządku Świata. Jest to przemyślne odwrócenie faktów. Kościół katolicki jest sam sobie winien gdyż grzeszy pychą, jest butny i niemoralny. Jest brutalny i uprawia wyzysk. Polskie powstania wyzwoleńcze, ani idea narodu polskiego nie były wcale popierane przez Watykan (vide odmowa poparcia formowania wojsk wyzwoleńczych przez Adama Mickiewicza). W pojęciu Watykanu były to heretyckie działania burzące moralny ład europejskich monarchii. Jak kościół nie popierał rewolucji francuskiej tak nie popierał żadnego z polskich powstań. Państwo Polskie musiało upaść, bo demokracja nie może się utrzymać otoczona agresywnymi monarchiami nastawionymi na zdobywanie kolonii i ekspansję terytorialną oraz grabież cudzych bogactw. Masoneria została w Rosji „zlikwidowana” w roku 1822, ukazem Konstantego, z 13 maja – co za zbieg okoliczności, ta data, 13! Czyżby sam książę Konstanty był masonem?! Powstania na terytorium Rosji wzniecali jednak nieustannie „Oświeceni” czyli masoni. Jak to możliwe?! Tak, ci polscy masoni, którzy są wciąż opisywani w naszym kraju jako „całe zło tego świata”, nieustannie próbowali wyzwalać Polskę spod obcej niewoli. Wyzwalali ją gdzie się dało, także we Włoszech jak generał Jan Henryk Dąbrowski, czy w Hiszpanii. Dzisiaj według Rosjan, to Polacy, MASONI, walczą od 2014 roku na Ukrainie, realizując tajny plan masoński NWO! Także oni – MASONI – byli autorami Konstytucji 3 Maja, którą polityczni głupcy uważają dzisiaj za źródło ostatecznego zniewolenia Polski przez Trzech Zaborców. Źródłem faktycznym tego bezprzykładnego aktu złamania zasad przyrodzonych przez owe trzy mocarstwa, była nie Konstytucja 3 Maja, lecz sam fakt istnienia Polski, jako struktury anarchicznej, demokratycznej, wolnej, pielęgnującej sarmacką i starożytną aryjską tradycję wolności osobistej i stanowej (plemiennej).

Zacytujmy w tym miejscu najwybitniejszego polskiego badacza dziejów wolnomularstwa, Ludwika Hassa, który w swej książce pt. „Sekta farmazonii* warszawskiej. Pierwsze stulecie wolnomularstwa w Warszawie (1721 – 1821)” ocenia, iż :

”W tak przeprowadzonej reorganizacji szczególnie istotne było powołanie do życia placówki z językiem polskim jako urzędowym. Stanowiło to bowiem wyłom w dotychczasowej praktyce ruchu wolnomularskiego w Rzeczypospolitej, uznającej jedynie język francuski i niemiecki. Konsekwencją tego posunięcia było zmniejszenie się pewnej elitarności „sztuki królewskiej”. Przekład na język polski rytuałów i katechizmów lożowych poszerzał bazę werbunkową „sztuki królewskiej” o rzesze nie władające swobodnie obcymi językami, był pierwszym dużym krokiem ku unarodowieniu wolnomularstwa”.

Przez loże przewinęło się dziesiątki nazwisk, w tym wiele pamiętanych do dziś wybitnych Polaków, patriotów, w tym twórców Konstytucji 3 Maja. „Kochać ojczyznę swoją – czytamy w dokumentach lożowych – jest raczej przyrodzenia uczuciem aniżeli powinnością. Stać się Ojczyźnie swojej użytecznym, poświęcać się dobru powszechnemu, ten jest istotny wolnego mularza przymiot”.

* Tak na uboczu zupełnie – farmazonia – war mazonia, fara mazońska, chwar i chwarena, chwała. Farmazon – wolnomyśliciel. War mazoński, obwar mazoński – zamknięty krąg tajemny i obronny Amazonek. Skąd znamy te pojęcia? Mają one swoje korzenie w starożytności scytyjskiej i oznaczają Wolnego Człowieka – wolnomyśliciela, ezoteryka, maga. Przyjęli je wolnomularze dobrze znający starożytne nawiązania tego określenia określając w ten sposób sami siebie .
 alaska Aurora Borealis Over Boreal Forest, AlaskaAlaska Zorza Polarna

Rosja zapisała swoją chlubną kartę w eksploracji Ameryki, do której Zachodniego Wybrzeża dotarła wcześniej niż Hiszpanie czy Portugalczycy. To dziwne, ale w ślad za badaniami naukowymi nie szło osadnictwo, mimo, że przecież Kalifornia była o niebo lepszym miejscem do życia niż Syberia.

Jak dzisiaj wiemy w badaniach naukowych na Dalekim Wschodzie i Syberii prym wiedli Polacy, zesłańcy skazani po Powstaniach Polskich. Nie inaczej było i z eksploracją Ameryki, w której Polacy brali obowiązkowy udział. Jako, że byli na Syberii dosyć liczną diasporą narodowościową, brali udział w ekspedycjach, które tam miały swój punkt startu, a jednym z większych działających tamże, na Syberii, przedsięwzięć była Rosyjsko Amerykańska Kompania (RAK). W latach dwudziestych XVIII w. zatrudniony w służbie cara Piotra I żeglarz Vitus Bering dokonał dość dokładnego opisu Alaski. Trudno wskazać datę od której przynależała ona do Rosji, ale powinien nią zostać uznany chyba rok 1725, kiedy poddani cara, w tym Polacy, zaczęli tę ziemię zasiedlać. Odbywało się to jednak bardzo powoli.

Petersburg nie tylko nie doceniał zaoceanicznych terytoriów, ale po prostu bał się utraty kontroli nad ziemiami oddzielonymi od Rosji wielką wodą. Rosyjska wyobraźnia o przestrzeni ukształtowała się w kontekście rozległych lądowych połaci Eurazji. Rosyjska flota wojenna była co najmniej rachityczna. Tam gdzie Rosja mogła dotrzeć wyprawami konnymi łatwo było zaprowadzić „carskie porządki”. Nawet jeśli to było Polskie Księstwo Jaksy na kompletnie dzikiej, niezagospodarowanej granicy z Chinami.

Nie wiadomo dokładnie kto personalnie, pierwszy rozpowszechnił na dworze carskim koncepcję sprzedaży Alaski dla podreperowania skarbca pustego po przegranej w roku 1859 wojnie z Turcją. Wiadomo, że byli to Polacy. Faktem jest, że w Petersburgu przebywali wtedy liczni Polacy: arystokraci, szlachta i naukowcy, którzy ocierali się o dwór i realizowali różne „polskie interesy”. Pomysł wyszedł z kręgów zbliżonych do księcia Konstantego, namiestnika Warszawy i Królestwa Polskiego. Jak twierdzą historycy rosyjscy pomysł rozpowszechniali właśnie Polacy z koterii Konstantego intrygującej na dworze w Petersburgu.

W tamtym okresie panowała w Rosji ogromna moda na Polskę, bowiem Polska była dla Rosji świeżym imperialnym nabytkiem, dobrze zagospodarowaną ziemią, rozwiniętą cywilizacyjnie. Polska szlachta była dla Rosjan wzorcem kulturowym. Co drugi Petersburgczyk  przyznawał się do polskich korzeni i wszystko co „polskie” było w ich mniemaniu lepsze niż rosyjskie (tak samo zresztą było i za czasów ZSRR i jest dzisiaj). Podatki z Polski stanowiły lwią część budżetu Rosji. Grabież coraz to nowych terytoriów była od wieków „narzędziem rozwoju” dla Rosji, a z czasem stała się podstawą tego rozwoju.

Alaskan Tundra in Autumn, Denali National Park, AlaskaTundra Alaskańska

Książę Konstanty jako namiestnik Królestwa Polskiego cieszył się w Rosji sporą popularnością i prowadził rozliczne intrygi dworskie. Był zwalczany przez innych pretendentów do tronu, zwłaszcza w związku z tym że forsował u Aleksandra II dziwne, MASOŃSKIE pomysły, jak choćby parlament wybieralny.  Koncepcja sprzedaży Alaski miała ponoć początkowo licznych przeciwników. Ponieważ zaś wiedza o bogactwach kryjących się w ziemi była już wtedy w Rosji ugruntowana naukowo, trudno uznać, że akurat w wypadku Alaski Rosjanom „wydawało się”, iż jest to ziemia bezwartościowa i pozbawiona bogactw. Polacy znajdowali te bogactwa dla Rosji na Syberii, od Władywostoku i Kamczatki po granicę z Chinami. Zresztą to Polacy odkryli w ogóle ropę naftową i wykorzystali ją jako substancję energetyczną. W następstwie tych odkryć ropa i gaz stały się wraz z węglem kamiennym głównym paliwem na jakim oparł się rozwój cywilizacji przemysłowej XIX i XX wieku. Pierwsze kopalnie ropy i towarzyszącego jej gazu na świecie powstały na Podkarpaciu (swoją kopalnię Łukasiewicz i Trzecielski wybudowali w Bóbrce koło Krosna, w miejscu występowania naturalnych wycieków ropy i gazu ) a pierwsza lampa naftowa była wytworem Polaka, wynalazcy, aptekarza Ignacego Łukasiewicza. Oświetlenie naftowe budynku publicznego, całego szpitala, uruchomiono po raz pierwszy we Lwowie, w roku 1853.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/10,133092,14110835,Lukasiewicz___Polak__ktory_stworzyl_pierwsza_kopalnie.html#ixzz3Yh6qaXps


 

alaska-autumn-wallpapersJesień na Alasce

Rosja Carska w jej ostatnim 50-leciu istnienia,  przesiąknięta była okultyzmem, mimo carskich zakazów funkcjonowała w niej masoneria, panowała tam „moda” na loże i tajemne stowarzyszenia, rozpowszechniana była gnoza i teozofia. Okultyzm miał spore wpływy na dworze carskim, wiedza ezoteryczna miała wzięcie, rozwijano psychologię behawioralną i psychiatrię. Posługiwanie się „mocą ducha” w osiąganiu celów fizycznych (pomyślności osobistej, powodzenia finansowego, czy zdrowia), od czasów Immanuela Kanta znajdowało filozoficzne i naukowe uzasadnienie.Wbrew pozorom nie były to przejawy zacofania i zabobonów, ale otwartości i nowoczesnego podejścia do rzeczywistości naukowej.

Pomysł sprzedaży Alaski z dużo większą mocą wrócił z końcem 1864 roku. Po klęsce Powstania Styczniowego i represjach rosyjskich w Polsce. Czy to przypadek? Wrócił za przyczyną Polaków, dokładniej zaś polskich masonów otaczających księcia Konstantego. Książę Konstanty był oskarżany o nieudolność w królestwie Polskim i zbytnią łagodność w potraktowaniu buntowników. Alaska i Polacy? Rosyjskie podręczniki historii jednoznacznie obciążają Polaków za ten bezprecedensowy akt „sprzedaży”. To teoretycznie nie istniejąca już Polska, była według nich, źródłem tego rosyjskiego „nieszczęścia”, jedynym i wszechstronnym sprawcą hańby.

Dlaczego wszechstronnym? Bo polscy masoni byli nie tylko nieustannymi powstańcami. Jeszcze przed okresem oficjalnego ustanowienia masonerii, już jako Bracia Polscy (Arianie) byli autorami równościowych postulatów społecznych i tez o wolności religijnej, autorami antymonarchistycznych „demokratycznych konstytucji” i roznosicielem po świecie idei, jakie legły u podstaw tych republikańskich dokumentów rewolucjonizujących stosunki społeczne na Ziemi. Z jednej strony rozpowszechniali oni „wywrotowe” w stosunku do ładu postrzymskiego (religijnego i opartej na religii monarchii) opcje „nowego ładu społecznego” opartego na ogólnej równości ludzi (demokracja). Z drugiej, głosili istnienie jakichś „narodów”, w tym „narodu polskiego” i idee „państw narodowych”.  Rzeczy niesłychane! Po trzecie po upadku Rzeczpospolitej Szlacheckiej ruszyli do obrony tychże Konstytucji tak we Francji jak i w Ameryce, a także siali ferment wewnętrzny w Berlinie, Włoszech, na Węgrzech, w Królestwie Polskim, w Austrii i Petersburgu. Wzniecając coraz to nowe narodowe postania kompletnie burzyli niemal 1500-letni ład postrzymski w Europie i Nowym Świecie. Jednym z głównych ideologów całej światowej masonerii i jej ważnym przywódcą duchowym, ale i organizacyjnym, stał się w tym czasie Polak Bronisław Trentowski, ważna osobistość w Loży Świętojańskiej – zwanej też Lożą NIEBIESKĄ. Człowiek słuchany przez wszystkie loże niemieckie i przez najważniejszych filozofów tych czasów! Sam zaliczany do wielkich reformatorów masonerii i uznawany za jednego z największych filozofów na świecie! Do czasu wybuchu Insurekcji Kościuszkowskiej nie słyszano o żadnych powstaniach NARODOWYCH, ani świat nie znał idei „państwa narodowego”. Siewcami tej nowej idei byli na skalę masową Polacy zarażeni „masońskim/ariańskim wirusem wolności ludów”.

Kiedy myślę o arianizmie i Arianach – Braciach Czeskich i Polskich, to znów ogarnia mnie stan „czułego zachwytu” nad „przemyślnością” Świadomości Nieskończonej, gdyż przecież to Arianie kontynuowali, jakby nie było, ideę Eurazji ARIÓW polegającą na wolności powszechnej ludzi, w tym wolności religijnej i ułożeniu stosunków międzyludzkich na bazie prawa naturalnego, przyrodzonego. Idee ariańskie były bezpośrednią spuścizną Ariów Starożytnych i ich przedchrześcijańskiej organizacji plemienno-państwowej obowiązującej w większej części Eurazji, na całej północy kontynentu, aż do 966 roku n.e.. Arianie niczym Rycerze Okrągłego Stołu wcielali w życie na nowo idee Ariów, nawet jeżeli czynili to po części nieświadomie, a po części nawiązując do idei Świątyni Jerozolimskiej. Było tak dlatego, że całe chrześcijaństwo było od samego początku tylko nieudolną kalką starożytnej Wiary Przyrodzonej Północy, jej zniekształconą przez pośredników kopią.

Wróćmy jednak do powstań polskich. Polacy nieustannie wzbudzający powstania spowodowali ogromną dziurę budżetową w rosyjskich finansach. Gdyby nie te opluwane dzisiaj przez wszelkich rusoholików z V Kolumny Putina „powstania polskie”, Polska już by obecnie nie istniała. Te powstania dawały w kość wszystkim zaborcom Polski, ale najmocniej odbijały się na Rosji. Najdotkliwszą ranę zadało Rosji Postanie Styczniowe 1863 roku. Budżet carskiej Rosji opierał się w dużym stopniu na podatkach płynących z okupowanych ziem Polski, które były najlepiej zagospodarowaną częścią Imperium Romanowów. Od stycznia roku 1863 do jesieni 1864, a więc przez ponad półtora roku przestały całkowicie spływać podatki z kilku najbogatszych guberni imperium – ogarniętych „polskim” Powstaniem Styczniowym.

Powstanie Styczniowe zostało militarnie zmiażdżone a jego efektem stała się zupełna utrata suwerenności Polski. Z drugiej strony powstanie to przyniosło korzyść wszystkim chłopom Imperium Rosyjskiego. Dało im ono zniesienie pańszczyzny, w ramach ustępstw carskich. Był to krok wyprzedzający, mający na celu stłumić powstańcze zapędy Polaków. Nic z tego. I tak wywołali powstanie popychani przez… MASONÓW. Powstanie Styczniowe podważyło niewolniczy postrzymski ład  społeczny w Rosji. To był początek końca carskiej Rosji w ogóle! Sprzedaż Alaski jest wobec tego faktu tylko malutkim prztyczkiem w nos „niedźwiedzia”, wymierzonym przez nieistniejącą już „pchłę”. Masoneria polska, która działała na wszystkich frontach, także tureckim i amerykańskim (np. dowodziła powstaniami Czerkiesów w Rosji i uzbrajała powstańców w różnych okupowanych ziemiach na Kaukazie), posiadała też na wypadek klęski militarnej Powstania Styczniowego „Plan B”, który można nazwać Planem Zemsty na Rosji. Polscy masoni wcielili go w życie w roku 1855 ale dopiero w 1865, po klęsce powstania, energiczniej podsunęli swój „pomysł” księciu Konstantemu. Za pośrednictwem otoczenia księcia Konstantego i jego samego, zaproponowano carowi Aleksandrowi II „uratowanie” planu budowy kolei syberyjskiej, przez zamknięcie RAK i sprzedaż Alaski Amerykanom. Tym samym zdecydowano o sprzedaży części Rosji krajowi zwycięskiej masońskiej rewolucji w Nowym Świecie. Rewolucja ta nie tylko zrzucała jarzmo monarchii Brytyjczyków, ale proklamowała demokratyczne USA, z wiodącym dokumentem prawnym, słynną masońską Konstytucją Wolności, opartą o wzorce ariańskie Braci Polskich. Kościuszko, Pułaski, Krzyżanowski i inni polscy masoni, mają w zwycięskiej batalii Amerykanów i proklamowaniu USA, swój wielki osobisty udział. Włodzimierz Krzyżanowski jest ze strony Ameryki tym człowiekiem, który prócz zasług wojskowych, dokonał osobiście największego zakupu ziemi w dziejach świata – zakupu Alaski.

alaskamountainautumnpic

16 grudnia 1866 roku w Petersburgu odbyła się supertajna narada, w której uczestniczyli car Aleksander II, wielki książę Konstanty, Gorczakow, Reitern, Krabbe i Stoeckl. Konspiracja była tak duża, że nie sporządzono nawet stenogramu obrad. Wiemy tyle, że podjęto decyzję o sprzedaży Alaski Stanom Zjednoczonym.

Prawdopodobnie na naradzie uzgodniono, jak odwrócić uwagę opinii publicznej od prawdziwego powodu sprzedaży Alaski. Głównym argumentem miała być niemożność obrony interesów Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii (RAK), zagrożonej ekspansją amerykańskich firm, oraz chęć uniknięcia konfliktu z USA, które dzięki penetracji ekonomicznej i tak prędzej czy później sięgnęłyby po Rosyjską Amerykę (SKĄD MY TO ZNAMY – CZY TO NIE TA SAMA RETORYKA PŁYNIE DZISIAJ Z KREMLA?). Alternatywą dla Rosji miało być zagospodarowanie Syberii i nowe podboje w Europie i Azji (SKĄD MY TO ZNAMY?). Oczywiście było to mydlenie oczu, bo Alaskę oddzielały od Stanów Zjednoczonych posiadłości brytyjskie, a umocnienie tam swoich wpływów zajęłoby Amerykanom wiele dziesięcioleci. Kilka lat wcześniej admirał Wrangel, zdając sobie sprawę, że działania koterii księcia Konstantego zmierzają do zniszczenia RAK, a w konsekwencji sprzedania Alaski, w autorskim memorandum do Rady Państwa podliczył wartość kompanii: jej mienie wycenił na przynajmniej 20 mln rubli plus 7,5 mln rubli, które powinni otrzymać akcjonariusze i państwo w razie zaprzestania działalności. Jak na dłoni widać, że zwolennicy transakcji nie kierowali się interesem państwa.

Rozmowy z Amerykanami zaczęto w roku 1865, ale dopiero 30 marca 1867 podpisano umowę sprzedaży. Za cenę 7 milionów i 200 tysięcy dolarów Alaska stała się własnością Stanów Zjednoczonych. Jeden hektar ziemi kosztował Amerykanów trochę ponad pół centa. Przeliczając to na dzisiejsze dolary cena ta wyniosłaby lekko ponad sto milionów dolarów. Tyle płaci się dzisiaj za dobrego piłkarza w Barcelonie, Londynie albo Madrycie, a nie za milion siedemset tysięcy kilometrów kwadratowych ziemi.

 

Czek-którym-rząd-Stanów-Zjednoczonych-zapłacił-Rosji-za-terytorium-AlaskiCzek wypłaty przez USA dla Rosji za Alaskę

Oficjalnie Polski Spisek wymierzony w zaborcę pozostanie na zawsze w sferze domysłów mimo tego, iż rosyjskie podręczniki historii wskazują jednoznacznie na źródło decyzji o sprzedaży Alaski. Krótko po  transakcji do opinii publicznej w Rosji dotarła informacja, że rosyjski zespół negocjacyjny, kierowany przez barona Edwarda de Stoeckla, składał się głównie z Polaków. Sam Stoeckl z pochodzenia też był Polakiem.

Eduard_de_StoecklBaron Edward de Stoeckl – jego rodzina pochodziła z Kurlandii.

 

Rodzinę barona Edwarda de Stoeckl w niektórych źródłach przedstawia się  jako Austriaków. Nie wiadomo jednak na jakiej podstawie, gdyż była to polska szlachta kurlandzka, którą Rosja postrzegała jako szlachtę niemiecką. Zostali oni wraz z Kurlandią wcieleni do Rosji i dlatego mógł de Stoeckl zostać rosyjskim dyplomatą. Jako, że Polska nie istniała Bronisław Trentowski był oficjalnie Austriakiem, a Stanisław Przybyszewski Niemcem, Adam Mickiewicz był Rosjaninem, tak samo Juliusz Słowacki, Ignacy Łukasiewicz był zaś Austriakiem. Edward de Stoeckl został Rosjaninem, posiadając tytuł barona nieznany w ogóle tradycji rosyjskiej. Edward de Stoeckl był obecny na pogrzebie Adama Gurowskiego (5 maja 1866), masona, uczestnika Powstania Listopadowego, który imperium rosyjskiego zdecydowanie nie kochał. Czy znalazł się tam przypadkiem? W żadnym razie. Kurlandia pozostawała lennem RP aż do końca. W 1795 roku zatem de Stoeckl był obywatelem Polski lub Polskiej Kurlandii. Jego obecność na pogrzebie powstańca-masona wskazuje na jego masońskie powiązania z Lożą Niebieską. Powiązania między lożami np. Wielkiego Wschodu we Francji, Niemczech Polsce i Rosji są rzeczą powszechnie historykom znaną. Bronisław Trentowski był w tym czasie czołowym masonem w Europie, a książę Władysław Czartoryski z własnej kasy zasilał Powstanie Czerkieskie w Rosji, zaś z Konstantynopola słano oddziały zbrojne złożone z Polaków do udziału w tym i innych powstaniach na terenie Rosji. Stąd obecna propaganda Kremla skupia swe ostrze na masonach i ich wskazuje jako winnych NWO, czy też rewolty na Ukrainie!

Michał_Czajkowski_Sadyk_PashaMichał Czajkowski – Sadyk Pasha

Przez parę dziesięcioleci XIX wieku ukształtowała się tradycja wspólnej walki Polaków i Czerkiesów przeciwko Rosjanom na Kaukazie. Zainicjował ją jeszcze przed 1840 rokiem Aleksander Wereszczyński, a później kontynuował Michał Czajkowski. Wielu Polaków stanęło po stronie ostatniego obrońcy wolności Kaukazu Szamila, m.in. inżynier Józef Dzik i Julian Witkowski. Gdy Szamilowi udało się zabrać w Awarji 40 armat rosyjskich w 1842 r., to do obsługi ich stanęli w dużej mierze zbiegli do jego wojsk Polacy (według: K. Janik „Dzieje Polaków na Syberii”, Kraków 1928, s. 275).

Nieprzypadkowo mieszkańcy Kaukazu szybko nauczyli się odróżniać Polaków od Rosjan, mówiąc: Ursus jaman, Polek jekszy (Moskal zły, Polak dobry) (według: K. Janik, op.cit., s. 273).

Najsłynniejszym przejawem zbrojnych współdziałań polsko- czerkieskich była zbrojna wyprawa 72 polskich żołnierzy na pomoc Czerkiesom, rozpoczęta 18 lutego 1857 r. Dowodził nią pułkownik artylerii Teofil Łapiński (Tefik bej). Po dwóch latach krwawych walk na Kaukazie przeciwko Rosjanom wraz z załamaniem się kaukaskiej partyzantki dowodzonej przez Szamila polscy żołnierze powrócili do Stambułu. Z inicjatywy księcia Władysława Czartoryskiego w początku lat 60. wznowiono starania dla przygotowania kolejnej polskiej wyprawy zbrojnej na pomoc Czerkiesom. Sam książę przekazał dla Czerkiesów w połowie 1862 r. pieniądze na proch i kule z własnej szkatuły.

W sierpniu 1863 r. doszło do kolejnej polskiej ekspedycji zbrojnej na Kaukaz, dowodzonej przez Klemensa Przewłockiego. Po toczonych w bardzo trudnych warunkach walkach z Rosjanami, wraz z coraz większym załamaniem się ducha wśród Czerkiesów, Polacy zdecydowali się na przerwanie walk. W połowie kwietnia 1864 r. Przewłocki wraz z oddziałem powrócił do Stambułu (por. szerzej K. Dopierała „Emigracja polska w Turcji w XIX i XX wieku”, Lublin 1988, s. 239). [http://niezwykle.com/dlaczego-polacy-ciesza-sie-duza-sympatia-ludow-kaukazu-o-zapomnianej-historii-polskiej-pomocy/]

zima alaska_dogs_big

Kluczową rolę po stronie amerykańskiej odgrywał Włodzimierz Krzyżanowski – polski generał, który po osiedleniu się w USA pracował dla Białego Domu. Pogląd, według którego to z winy Polaków Rosja Alaskę musiała sprzedać, przy czym Polacy w imieniu Rosji sprzedawali ją Polakom, negocjującym w imieniu Ameryki, jest w rosyjskich książkach powszechny. Oczywiście jak każdy masoński spisek i ten tonie w pomroce niepewnych przesłanek i półprawd, które nigdy nie zostaną potwierdzone ani obalone. Ze strony rosyjskiej projekt umowy w dniu 26 marca 1867 r. (zwracam uwagę 26= 2 x 13) sporządzili rosyjski minister do spraw USA, Baron Edouard Stoeckel a ze strony Stanów, Sekretarz Stanu (Odpowiednik Ministra Spraw Zagranicznych) William H. Seward.  Tekst umowy sporządził Polak, którego nazwiska teraz nie pamiętam. W projekcie umowy było jasno postawione, że rosyjska Ameryka stanowi od dnia podpisania umowy własność USA. Cena kupna wynosiła 7.2 milionów dolarów czyli około 2 centów za akr ziemi ( 591,000 kwadratowych mil czyli więcej niż  375 milion akrów). Następnego dnia (27 marca) Senat US głosował za przyjęciem umowy, która została przyjęta 37 głosami ‚za’ przeciwko 2 głosom „przeciw”. Senator z Massachusets, Charles Sumner gorący zwolennik kupna terytorium, wsławił się w tym dniu popularyzowaniem nowej nazwy Alaski dla obszaru znanego poprzednio jako Rosyjska Ameryka.

Przez ponad dwadzieścia lat nowo zakupione terytorium nie cieszyło się zainteresowaniem osadników. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych XIX w., po odkryciu złóż cennego kruszcu w kanadyjskim Klondike, wybuchła gorączka złota. Później okazało się, że Alaska to nie tylko jedno z najbardziej złotodajnych miejsc świata, ale też region zasobny w nikiel, uran, platynę, miedź, cynk, gaz ziemny, ropę naftową… i tysiąc jeszcze innych kopalin. Ma ona istotne znaczenie z punktu widzenia supermocarstwa.

Jakże inaczej przecież wyglądałaby dziś Rosja, gdyby to ona miała Alaskę i o ileż skromniej prezentowałyby się Stany – bez Alaski. Wiele lat temu doceniono Alaskę  dla jej przyrodniczej wyjątkowości i piękna surowego krajobrazu. Bronisław Trentowski umarł w niejasnych okolicznościach w roku 1869 mając zaledwie 61 lat. Podobnie jak wcześniej zmarł otruty w Konstantynopolu Adam Mickiewicz w roku 1855. Czy w wypadku Trentowskiego była to zemsta Ochrany za przeprowadzenie „Akcji Alaska” przez światową masonerię reprezentowaną w tej akcji przez Polaków?

 

Wlodzimierz Krzyzanowski: Polonia’s Forgotten Hero

p-krzyzan-wlad

Most Polish Americans are familiar with the services of Tadeusz Kosciuszko and Kazimierz Pulaski in the service of American independence, but few remember the contribution of another Pole of a later generation to the preservation of the union made possible by Koœciuszko and Pulaski. The third military officer of note was Brigadier General Wlodzimierz Krzyzanowski. Born in Roznowo, Poland, in 1824, he grew up in a family deeply ingrained in the ideals of Polish patriotism. His first cousin was the Polish national composer Fryderyk Chopin, his father and both uncles fought for Polish independence under the banners of Napoleon, his brother fought in the November Uprising in 1830, and eventually he also took up the cause. Becoming involved in the conspiratorial movement led by Ludwik Mieroslawski, Krzyzanowski was forced to flee in the wake of that unsuccessful uprising. Tried in absentia by the Prussian authorities, he traveled to Hamburg where he boarded a ship for the New World to escape his Old World pursuers.

Arriving in New York unable to speak English, he found a room with a Polish livery driver, studied the new language, and gradually began to adapt to his new surroundings. After finding employment on the expanding railroads in the Midwest, he finally moved to Washington, D.C., where he married Caroline Burnett and settled into running a family pottery business. When the Civil War erupted at Ft. Sumter in April, 1861, Krzyzanowski joined the District of Columbia militia as a private soldier. When his ninety-day enlistment expired, he used his connections in the Washington immigrant community to raise a company of militia, of which he was named captain. From this beginning, he applied to the War Department and received permission to raise a regiment of infantry.

Recognizing that the population of Washington was not sufficient for his purposes, Krzyzanowski set up his headquarters in New York City, appealing to the large immigrant communities there, in Philadelphia, and throughout the eastern seaboard. Eventually, the men he raised were mustered into service as the 58th New York Volunteer Infantry, later known as the “Polish Legion.” Comprised of a mixture of German, Polish, and other immigrant men, the regiment began mustering in on October 27, 1861.

Assigned to a division of immigrant troops commanded by Gen. Ludwig Blenker, Krzyzanowski first saw combat at the Battle of Cross Keys in the Virginia’s Shenandoah Valley. There, on June 8, 1862, the Union troops met a portion of Confederate General “Stonewall” Jackson’s force. In the ensuing engagement, rebel troops attacked the left flank of the Union position, drove it back, and threatened to encircle Blenker’s division. In the time of crisis, Krzyzanowski led his regiment forward in a counterattack that blunted the Confederate assault and saved the Union flank from collapse.

Because of his performance at Cross Keys, when the army was reorganized later that summer Krzyzanowski found himself appointed to command of an entire brigade of four regiments assigned to the army commanded by Gen. John Pope. He led his brigade with great gallantry at the Second Battle of Bull Run, winning praise from his division commander, Gen. Karl Schurz.

On May 2, 1863, the Northern army under Gen. Joseph Hooker and Southern army under Gen. Robert E. Lee met at Chancellorsville, Virginia. After a successful march that placed the Union forces behind the Confederates, Southern General “Stonewall” Jackson secretly brought his rebel troops around the flank of the Northern army where he launched a surprise attack.

Caught unprepared, the Northern army was on the verge of a complete defeat as victorious rebels drove in the flank and threatened to capture the Union artillery and its supply wagons. One regiment after another collapsed under the onslaught. In the midst of the maelstrom of flying metal, Krzyzanowski aligned two small regiments of immigrants, his own 58th New York and the 26th Wisconsin, to meet the Confederate attack. Outnumbered by more than seven to one, the two regiments under Krzyzanowski’s personal command held fast against repeated attacks from three sides, gaining twenty minutes of valuable time during which the artillery and supply wagons were saved.

Although the battle ended in defeat for the North, Krzyzanowski won praise from his superiors for his steadfast leadership and courage.

From Chancellorsville, the armies moved north with the Union troops chasing the invading Confederates through Maryland and on north into Pennsylvania. On July 1, 1863, the two antagonists met on the fields and hills surrounding Gettysburg in the largest battle ever fought on the North American continent. Arrayed north of town, Krzyzanowski’s brigade was thrown into the middle of a raging battle when the right flank of the Union army collapsed and Confederate troops stormed toward town in an attempt to cut off the entire Northern force from its escape route. Once again outnumbered, with no defensive cover, his ranks torn by a crossfire of Confederate artillery from the flanks and savaged by rebel rifle fire from front and right, Krzyzanowski’s brigade fought desperately for its survival. All five regimental commanders were killed or wounded, casualties surpassed 50%, and Krzyzanowski himself suffered a serious injury when his horse fell on him during the conflagration. Forced to retire, the men fought grudgingly, keeping the escape route open until the rest of the army escaped and then serving as rear guard as the retreating federal forces regrouped on Cemetery Hill.

Only July 2, Krzyzanowski’s decimated force found itself in reserve near the Evergreen Cemetery near the spot where some four months later President Lincoln would deliver his famous Gettysburg Address. In the fading twilight of that evening, Confederate forces launched a surprise attack that broke through the Union lines, scaled the hill and took possession of the Northern artillery positions posted there. In those crucial few minutes, the fate of the Union truly lay in the balance. As soon as the firing began, Krzyzanowski ordered his men into line, personally leading them in an counterattack aimed at the heart of the Confederate advance. Rushing into the gun emplacements, Krzyzanowski’s men fought hand-to-hand with the enemy, gradually reclaiming the artillery and forcing the Confederates back down the hill. Southern historian Douglas Southall Freeman cited it as the closest the South came to victory at Gettysburg, but it was frustrated by the Polish colonel and his immigrant soldiers, preserving the Union victory and reversing the course of the war.

From Gettysburg, Krzyzanowski was transferred to the west where he participated in the rescuing Union forces in Chattanooga from besieging Confederates, then helped to end a similar siege at Knoxville. In the spring of 1864 he was placed in charge of a vital federal supply base and spent the rest of the war guarding railroads and Union supply lines.

Following the war, Krzyzanowski served as a military administrator in the Reconstruction government in Georgia, then accepted various positions in the federal service as a treasury agent in Louisiana, the Washington Territory, Panama, and New York City. While assigned to the Washington Territory, he became the first U.S. government official to send in a detailed report on the newly purchased area of Alaska. Krzyzanowski’s report detailed the mining and commercial activities of the area, made recommendations for administering the area, and formed the basis for the first American policies developed for the newly acquired area.

In a brief retirement in San Francisco during the 1870s, Krzyzanowski operated a tavern where he hosted meetings of Union army veterans and the local Polish immigrant community. While there, he was instrumental in arranging the American debut of the noted Polish Shakespearean actress Helena Modjeska (Helena Modrzejewska), while his tavern served as a place of relaxation where a young novelist studied the various personalities that frequented the establishment to converse and play cards with “the general.”

In time, these personality sketches would be immortalized as Zagloba and other characters in the writings of Nobel Prize-winning author Henryk Sienkiewicz.

A man who fought, as he himself said, “for liberty and justice” in Poland and America, Krzyzanowski answered the call of both his native and his adopted lands. During the Civil War he risked his life in defense of American unity, during his career in the federal treasury service he struggled to eliminate smuggling and tax evasion, and in his private life he supported Polish patriotic causes and his fellow immigrants. A strong supporter of Polish American unity, he participated in early efforts to establish a national Polonia umbrella organization and spoke to meetings of his fellow Poles whenever possible. He was, and deserves to be remembered as a military hero and visionary Polonia activist who helped shape the early history of the nation and Polonia.

iq4nUpDszEb8w

Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowki (dla przyjaciół Kriz).

Dowódca 58th New York Volunteers Regiment.

Przyszły amerykański generał urodził sie 8 lipca 1824 roku we wsi Rożnowo pod Obornikami na terenie ówczesnego Wielkiego Księstwa Poznańskiego w zaborze pruskim. Jego ojciec Stanisław, który służył w przeszłości w szeregach armii napoleońskiej był tu właścicielem majątku ziemskiego. Siostra ojca Justyna była matką Fryderyka Chopina. Problemy z zadłużeniem majątku zmusiły rodzinę do jego sprzedaży w 1827 roku, a wynikłe stąd kłopoty spowodowały rychłą śmierć ojca i wyjazd matki z dziećmi do Królestwa. Mały Włodzimierz nie wyjechał jednak z matką i rodzeństwem, ponieważ został przygarnięty przez rodzinę ojca mieszkającą w Poznaniu. Tu też uczęszczał do gimnazjum, które stanowiło wówczas jedno z patriotycznych ognisk polskości miasta. Władze pruskie traktując ludność polską z pogardą i podejrzliwością stosowały ciągle terror. Pragnęły w ten sposób stłumić wszelkie patriotyczne instynkty. Przez ówczesną Europę w 1846 roku przepływa wówczas ruch wolnościowy, który przejdzie do historii pod nazwą ”Wiosny Ludów”. W Poznańskim planuje się wówczas nieudane powstanie przeciw Prusakom pod dowództwem Ludwika Mierosławskiego. Z powodu czynnego udziału w działalności spiskowej Krzyżanowskiemu grozi aresztowanie. Dlatego też w 1846 roku opuścił on kraj i przez Hamburg wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Pierwsze kilka lat spędził w Nowym Jorku, gdzie pracował jako robotnik fizyczny, kontynuując jednocześnie naukę. Wkrótce też po jej pomyślnym ukończeniu podjął prace jako inżynier-geometra w stanie Virginia, gdzie zajął sie leśnictwem. Później zaś uczestniczył przy wytyczaniu nowych szlaków budujących się linii kolejowych. Podróżuje więc w tym czasie wzdłuż starego kanału Erie i dalej wzdłuż rzeki Hudson do Albany, a następnie przez Pensylwanię, Ohio i Indianę do Chicago. Budowane wówczas linie kolejowe istnieją do dzisiejszego dnia. W tym okresie nawiązał bliższą znajomość z inżynierem kolejnictwa, generałem Burnett, który był wychowankiem Akademii Wojskowej West Point. Wkrótce też Krzyżanowski żeni sie w 1854 roku z jego 21-letnia córką Karoliną, z którą razem przenoszą się do Nowego Jorku. Tu też założył nieźle prosperujące przedsiębiorstwo handlowe. Dodatkowo zaangażował się w działalność polityczną wstępując do partii Republikańskiej, która wówczas miała w swoim programie m.in. likwidacje niewolnictwa. Szybko dał się poznać jako dobry mówca i agitator, co zapewniło mu znaczna popularność. Dlatego też jeszcze przed 1860 rokiem powierzono mu funkcje prezesa klubu republikańskiego w Nowym Jorku. W tym samym roku w trakcie odbywających sie wyborów prezydenckich poparł kandydaturę Abrahama Lincolna. Zwycięstwo tego ostatniego doprowadziło do wybuchu wojny secesyjnej.

0_0_400_455

Włodzimierz Krzyżanowski już w połowie kwietnia 1861 roku, tuż po pierwszym manifeście Lincolna, porzucił dotychczasowe zajęcia i zaciągnął sie w szeregi wojsk Unii jako prosty żołnierz (szeregowiec). Otrzymał przydział do kompanii ”B” w oddziale strzelców Turnera. Pomimo tego, że nigdy nie służył w wojsku, szybko zdobył sobie oddanie ideałom Unii. Właśnie te cechy pozwalają mu na szybkie sformowanie kompanii ”milicji”, którą dowodzi w stopniu kapitana, a później majora. Było to też niewątpliwie dowodem uznania zasług przy obronie Waszyngtonu przed początkowymi atakami Konfederatów. W dniu 20 sierpnia 1861 roku Krzyżanowski zgłasza się do ówczesnego Sekretarza Wojny Simona Camerona, ofiarowując swe usługi wojskowe. Zostaje też wówczas przyjęty do wojska regularnego i już 19 października jako pułkownik rekrutuje na podstawie otrzymanych rozkazów oddział piechoty. Oddział ten początkowo noszący nazwę ”Morgan Rifles” lub ”Polish Legion”, a po konsolidacji z ”United States Rifles” zostaje zgrupowany w osobny pułk pod nazwa ”58 Regiment of New York”. Sam zaś Krzyżanowski zostaje oficjalnie mianowany dowódcą tegoż regimentu. Polskość w nazwie oddziału została podkreślona ze względu na pochodzenie jego dowódcy jak też i wielu jego żołnierzy. Regiment ten bierze udział od listopada 1861 roku do czerwca 1862 roku w uciążliwych walkach jako cześć składowa słynnej ”Armii Potomaku”. Spośród licznych przykładów osobistej odwagi Krzyżanowskiego należy tu wymienić kilka: 8 czerwca 1862 roku podczas krwawej walki z Armią Południową dowodzona przez generała Stonewall Jaksona pod miejscowością Strassburg Krzyżanowski poprowadził osobiście atak na nieprzyjaciela, który powstrzymał jego napór i ustabilizował szeregi wojsk Unii. 12 lipca 1862 roku, maszerując dla ratowania zagrożonego Waszyngtonu, brygada Krzyżanowskiego przyczynia sie do zatrzymania armii Jacsona. 16 sierpnia 1862 roku Krzyżanowski poprowadził swa brygadę w rozpaczliwym wyścigu do rzeki Rappahannock w Virginii, aby uniemożliwić wojskom Konfederatów przekroczenia tej rzeki i zaatakowanie Waszyngtonu. Walki trwały trzy tygodnie, brygada była w stałym ruchu bojowym i wzięła udział w trzech kolejnych bitwach: pod Graveton, Bull Run i Chantilly. W starciu pod Bull Run Krzyżanowski zostaje ranny i pomimo odniesionych obrażeń nadal dowodzi osłaniając swoja brygadą odwrót armii Unii, która w tym starciu poniosła klęskę. W późniejszym okresie wyróżnia się odwagą i zdolnościami strategicznymi w bitwach pod Cross Keys, Chancellorsville. Skończył w niej udział w stopniu generała, przechodząc do historii, jako ten, który zapobiegł klęsce wojsk Unii w przesądzającej bitwie pod Gettysburgiem.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/ksiazka-do-historii/news-wlodzimierz-krzyzanowski-polski-bohater-wojny-secesyjnej,nId,1471549#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
 

Jesienią 1862 roku otrzymuje po raz pierwszy od prezydenta Lincolna nominacje na stopień generała brygady. Jednak nie uzyskała aprobaty Senatu, który po długich i zawiłych debatach wydał 29 listopada 1862 roku kuriozalne orzeczenie iż, nie mógł potwierdzić nominacji człowieka, którego nazwiska nikt z senatorów nie potrafił wymówić.

W taki więc sposób 4 marca 1863 roku Krzyżanowski powraca formalnie do rangi pułkownika. Na stopień generała brygady został dopiero zatwierdzony przez Kongres po upływie dwóch lat z datą 2 marca 1865 roku. Wkrótce zaś później 13 marca tegoż roku kończy on swa chlubną karierę w wojsku.

 

Pewnego wyjaśnienia wymagają w tym miejscu nieścisłości, które pojawiły się w wielu ogólnie dostępnych opracowaniach. Zamieszczono w nich mylna informacje, że Krzyżanowski był jeszcze w czasie trwania wojny wojskowym gubernatorem Florydy, Georgi oraz Virginii, a także pierwszym gubernatorem Alaski po zakupieniu jej przez Stany Zjednoczone od Rosji w 1867 roku. Informacje te zamieścił m.in. szacowny Polski Słownik Biograficzny. Jednakże już Mieczysław Heiman w swej książce pt.”Polish Part in America 1608-1865” prostuje zaistniałe błędy.

Po skończeniu działań wojennych Krzyżanowski nie powrócił do swoich zajęć handlowych, lecz przeszedł do pracy urzędniczej. W latach 1865-1867 był wyższym urzędnikiem w Departamencie Skarbu. Później zaś przeniósł sie do Kalifornii i zamieszkał w San Francisco, gdzie pozostał do 1878 roku. Spotkał tu m.in. Henryka Sienkiewicza oraz Helenę Modrzejewską, której pomógł organizując jej pierwszy występ. Wdzięczna aktorka mówi o tym fakcie w swojej książce pt. ”Wspomnienia i wrażenia”. W 1878 roku Krzyżanowski powrócił do Waszyngtonu na stanowisko dyrektora w Departamencie Skarbu. Zostaje stąd oddelegowany do Aspinwall, który był wówczas centralnym punktem handlowym Stanów Zjednoczonych na przesmyku Panamskim. Pozostaje tu do 1882 roku, kiedy umiera jego żona, a on sam chory na febrę musiał powrócić do Nowego Jorku. Wracając do zdrowia pisze ”Wspomnienia z pobytu w Ameryce podczas wojny 1861-1864 roku”. Stanowią one obecnie ważne źródło do biografii Krzyżanowskiego. Zarówno z wydanych wspomnień jak i z jego listów przebija tęsknota za opuszczona ojczyzna, o której pisał ”…dla mnie milszy byłby dzisiaj najskromniejszy domek w Polsce…jak najwspanialsze pałace tutaj”. Szybko postępująca astma i choroba płuc zmusiły Krzyżanowskiego do porzucenia pracy. Aliści, gdy tylko w 1886 roku nastąpiły objawy poprawy, znowu się uaktywnił zakładając Stowarzyszenie Pomocy dla Emigrantów Polskich. W jego planach były jeszcze krótki wypoczynek nad Oceanem Spokojnym i w Meksyku, a następnie wyjazd do kraju. Jednakże późną jesienią stan jego zdrowia uległ gwałtownemu pogorszeniu i dnia 31 stycznia 1887 roku umiera w Nowym Jorku na Manhattanie, w domu przy St. Mark Place nr 130. Został pochowany na cmentarzu Greenwood w Brooklynie dnia 2 lutego 1887 roku.

Dnia 11 października 1937 roku odbyła sie ekshumacja zwłok i ich przeniesienie z wszelkimi honorami na sławny amerykański cmentarz narodowy w Arlington pod Waszyngtonem. Z tej okazji wygłosił przez radio z Białego Domu orędzie do narodu amerykańskiego ówczesny prezydent Franklin Delano Roosevelt.

wladimir8

Opracowania:

1.”Polski Słownik Biograficzny” Tom XV, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk. 1979.

2.Mieczyslaw Heiman ,”Polish Part in America 1608-1865″, Chicago,1939.

3.”Relax” 28 marzec 1987, Michał Budny „General Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowski”

Znamienita część biografi oparta na podstawie pracy dr Krzysztofa Langowskiego.

 

Eduard Andreevich Stoeckl (Russian: Эдуард Андреевич Стекль)

Eduard Andreevich Stoeckl (Russian: Эдуард Андреевич Стекль) (Constantinople 1804 – Paris 1892) was a Russian diplomat best known today for having negotiated the American purchase of Alaska on behalf of the Russian government. He was son of Andreas von Stoeckl, Austrian diplomat in Constantinople, and Maria Pisani, daughter of Nicolas Pisani, Russian dragoman in Constantinople. He died in Paris on January 26, 1892.

Stoeckl occasionally used the bogus title of Baron. In the pre-1917 Russian aristocratic system the title „Baron” did not exist; nor does the Russian equivalent of „Sir.” Being a distinguished diplomat and himself a nobleman in an era when British diplomats were virtually all addressed as „Sir” because they held that title, Stoeckl in America was referred to in the press or presented as „Baron.” The word in Russian for a noble or nobleman is „baron.”

The signing of the Alaska Treaty of Cessation on March 30, 1867. L-R: Robert S. Chew, William H. Seward, William Hunter, Mr. Bodisco, Eduard de Stoeckl, Charles Sumner and Frederick W. Seward.

In 1850 he became chargé d’affaires of the Russian embassy in Washington, and in 1854 held the post of minister, vacant after death of Aleksandr Bodisko. Like his predecessor, Stoeckl married an American woman, Elisa Howard.

Stoeckl established close friendly relations with many American officials and politicians, including the senator and the future Secretary of State William H. Seward, with whom he would later negotiate the Alaska purchase.

Stoeckl advocated the sale of Alaska (then known as Russian America) to the United States, asserting that this would allow the Russian government to concentrate its resources on Eastern Siberia, particularly the Amur River area. He insisted that by doing so, Russia would avoid any future conflict with the United States, viewing further U.S. expansion in North America as inevitable.

 

Stoeckl signed the Alaska Treaty in March 1867. For successfully carrying out the negotiation, Tsar Alexander II rewarded him with US$25,000 and an annual pension of $6,000.

Due to worsening health, Stoeckl resigned in 1869. He spent the final years of his life in France and died in Paris.

 

  • Marie de Testa & Antoine Gautier, Le diplomate russe Edouard de Stoeckl (ca 1805-1892) et la cession de l’Alaska aux Etats-Unis, in Drogmans et diplomates européens auprès de la Porte ottomane, éditions ISIS, Istanbul, 2003, pp. 463–469.

zima alaska 086_86-720078Polskie Radio o Alasce – audycja z 1989 roku

 

http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/705758,Alaska-najwiekszy-stan-Ameryki-

Denali Coach Tour Bus

 

O skutkach Konstytucji 3 Maja w 2015 roku

Gazeta Polska Codziennie 2 maja 2015; bardzo dobry artykuł Wandy Zwinogrodzkiej

k3m3k3m2a

Czy Alaska powróci do Rosji? Rosjanie chcą unieważnienia umowy o jej sprzedaży


Dziś, 30 marca, obchodzimy 147 rocznicę podpisania umowy pomiędzy amerykańskim Sekretarzem Stanu Williamem H. Sewardem z rosyjskimi władzami o zakupie terytorium Alaski. Cena, jaką Stany Zjednoczone zapłaciły za ten pozornie bezużyteczny teren, to 7,2 miliony dolarów.  W latach 90-tych XIX wieku okazało się, że „lodownia Sewarda” może przynieść nieporównywalnie większe korzyści z powodu złóż złota i ropy naftowej.

Czek opiewający na kwotę 7,2 mln dolarów, za które kupiono Alaskę

Jak się okazuje, jeszcze dziś, parafrazując Fox News, Mateczka Rosja przypomniała sobie o tym niefortunnym interesie. Narodził się bowiem pomysł, aby Alaskę przyłączyć do Federacji Rosyjskiej. Ma być to, według rosyjskich ekspertów, możliwe, jeśli podważy się umowę spisaną w 1867 roku jako nielegalne rozdysponowanie terytoriów państwowych.

Pozostając w temacie, warto dodać, że przed paroma dniami – 26 marca – burmistrz rosyjskiego miasteczka Jakucka, Aysen Nikolayev, zażądał przywrócenia części Alaski (Spruce Island) pod zwierzchnictwo rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej1. Swoje tezy argumentował tym, że 220 lat temu rosyjscy misjonarze dotarli do północnego krańca kontynentu amerykańskiego, co powinno zwrócić uwagę na problem rosyjskiej Ameryki. Według Nikolayeva nadszedł czas na sprawiedliwość historyczną, którą rozumie on przez powrót Spruce Island pod skrzydła rosyjskiej Cerkwi. Miała to być wyspa darowana Cerkwi „na wieczność”.

Tym razem, prócz administracji kościelnej, o Alaskę upomniały się władze cywilne. Polityk rosyjski Iwan Mironow podjął się przygotowania wniosku o uznanie umowy o sprzedaży Alaski za nieważną. Według grupy rosyjskich ekspertów decyzja o sprzedaży była podjęta przez prywatną osobę (umowę, z polecenia cara Aleksandra II, podpisał baron Edward de Stoeckl), która nie konsultowała się z narodem i bezprawnie rozporządzała majątkiem państwowym.

Co więcej, inicjatywa nie leży wyłącznie po stronie Rosjan, ponieważ sami obywatele Alaski nie tylko nie odrzucają pomysłu, ale są także skorzy do rozważenia zmiany przynależności państwowej Alaski. W internecie powstała już petycja mająca na celu zebranie głosów ludzi, którzy zgadzają się z pomysłem odłączenia Alaski od Stanów Zjednoczonych i oddania jej Rosji2. Podpisało ją już ponad 34 tysiące osób. Jeśli liczba sygnatariuszy osiągnie 100 tysięcy, Biały Dom będzie musiał ją rozpatrzyć. Prawdopodobnie jednak, nawet przy poparciu 100 tysięcy osób, inicjatywa zostanie przez Kongres odrzucona jako sprzeczna z konstytucją.

Źródła:За выход Аляски из США подписались уже 35 тысяч американцев; Thousands sign WhiteHouse.gov petition for Alaska to secede — to Russia

  1. http://www.upi.com/Top_News/World-News/2014/03/26/Russian-mayor-demands-Alaskan-island-be-returned-to-Russia/5331395862512/ [↩]
  2. https://petitions.whitehouse.gov/petition/alaska-back-russia/SFG1ppfN [↩]

ALASKA spring Greener Pastures, Moose Pass, Alaska

Jak to było naprawdę z tym wyzwalaniem Polski w 1989 roku, czyli o całkowitym pomijaniu KPN i fałszerstwa przez Nową Solidarność tzw. Pierwszych Wolnych Wyborów

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Maj 2015

Ten tekst miał się ukazać 13 grudnia zeszłego roku, ale postanowiłem go nie zmieniać i opublikować  przed rocznicą Konstytucji 3 Maja i wyborami prezydenckimi 2015. Dlaczego? Teraz jest tak samo aktualny jak był, a może nawet i bardziej, a te wybory które przed nami wcale nie są nieważne. Mają niesłychaną wręcz wagę. NIEPODLEGŁOŚĆ jest kluczowym słowem dla Polski niezależnie co sobie podstawimy po drugiej stronie jako ten podmiot który tę niepodległość ogranicza. Czy będzie to ZSRR, Rosja, Niemcy, UE, USA czy co innego – to bez znaczenia.

Głosuj jak chcesz, ale nie głosuj na tego, który Cię choć raz oszukał!

 

CB

Obchodzimy właśnie rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce, który jako żywo przypominał to samo co działo się na Ukrainie w początkowej fazie Majdanu, zakończonej krwawą zbrodnią  i  ucieczką Janukowycza.  Janukowycz i Jaruzelski – przypadkowa wymowa znaczenia tych dwóch nazwisk dla ludzi wtajemniczonych, dla znawców Matrixa musi być złowieszcza. Etymologia ich mian pokrywa się doskonale z ich życiowym dziełem. Wielu ludzi stąpających „twardo” po materialistycznie rozumianej Ziemi będzie razić dziwacznością ten wtręt. Oni oczywiście nie przeczuwają nawet, że Materia bierze się z Macierzy, a Macierz to nic innego jak zero-jedynkowa niematerialna Informacja zapisana jako Matrix w Przestrzenioczasie – w Zbiorniku Ciemnej Materii/Energii – Program, który nazywamy Bogiem/Energią. Porównanie tych dwóch postaci satrapów i morderców, z których jeden był na tyle skuteczny, że na niemal dziesięciolecie zablokował Wielką Zmianę, a drugi był na tyle nieudolny, że przesunął Proces Wielkiej Zmiany o lata świetlne do przodu, nasuwa się samo. Niech znawcy etymologii i mitologii dokonają rozbioru tych nazwisk, z których jedno bierze początek od „jar” –  or, orz, orgon, a drugie płynie wprost od postaci Janusa.  Końcówka „uzel” – węzeł. Końcówka „ukowycz” – nie kowacz, unykowycz, znikacz. Jarowit, Jaryło i Janus, jako patroni tak ciemnych postaci.

Przypomnijmy kilka faktów z przeszłości i kilka postaci, o których zapomniano w pop-propagandowych mediach w związku ze smutną rocznicą 13 grudnia 1981 roku w grudniu 2014.

250px-Moczulski_Leszek_2009

Leszek Moczulski, Kraków – twórca Konfederacji Polski Niepodległej, szczególnie znienawidzony przez wodzów ZSRS. Wykończony, jako osoba publiczna w czasach III RP, przez jej tajemne ramię, przez WSI = GRU.

http://www.videofact.com/moczulski16.htm

 

Rozmowa z Leszkiem Moczulskim
listopad 2009

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Co było główną zasługą KPN?

 

LESZEK MOCZULSKI: – Główną zasługą KPN było wprowadzenie do życia programu niepodległości – niepodległości jako najbliższego celu.

Jeszcze w latach 70-tych, a właściwie do początku lat 80-tych, w społeczeństwie przeważało przekonanie, że nieodległość jest czymś nierealnym, a jeżeli tak, to za wiele pokoleń. Myślano, że najpierw trzeba poprawić gospodarkę, demokratyzować ustrój czy coś takiego, a niepodległość Polski jest nie do ruszenia, bo to zależy od Związku Radzieckiego. Tak twierdzili.

Natomiast KPN twierdziła odwrotnie – bez niepodległości ani z gospodarką sobie nie poradzimy, ani ustroju nie poprawimy, ani demokracji nie wprowadzimy. Bo będąc zależni od tak zachłannego mocarstwa jakim jest ZSRR, to nic takiego nie będziemy w stanie zrobić.

Mówiliśmy, że pierwsza rzecz to uwolnić się od hegemonii sowieckiej, uwolnić się od sowieckiego władztwa; wtedy uzyskamy możność, żeby wszystkie polskie sprawy rozwiązywać.

KPN mówiła: wcale nie znaczy, że jak odzyskamy niepodległość, to wszystkie sprawy będą łatwe do rozwiązania. One będą równie trudne do rozwiązania i być może nie będziemy sobie z tym radzili, być może będziemy mieli słabe rządy, że sobie z tym nie poradzą itd., ale będziemy mieli taką szansę. Natomiast bez niepodległości nie mamy żadnej szansy i nic nie rozwiążemy.

W latach 70-tych i nawet jak się zaczynały strajki solidarnościowe, to ludzie jak gdzieś znajdowali ulotki KPN, to je niszczyli i mówili: „To jacyś wariaci – mówią o jakiejś niepodległości, a to prowokuje tylko władzę, a nam chodzi o to, żeby pensje podnieśli”.

I bardzo długo ani w opozycji, ani – co ważniejsze – w społeczeństwie zupełnie nie ceniono niepodległości, a przynajmniej uważano, że jest to nierealne. I w ciągu tych kilkunastu lat udało się KPN-owi przekonać większość społeczeństwa, że niepodległość to pierwszy cel. I potem, ludzie masowo opowiadali się za niepodległością.

[…]

Bardzo długo w znacznej części opozycji panowało przekonanie, że niepodległość jest czymś nierealnym. Niektórzy zresztą uważali, że nam w ogóle niepodległość nie jest niepotrzebna, bo niepodległość to jakiś taki nacjonalizm, faszyzmem śmierdzi czy coś takiego. I lepiej o tym nie mówić. Ale większość mówiła: „no tak, my się z wami zgadzamy, że dobrze by było, żeby Polska była niepodległa, no może w połowie XXI wieku to się uda, ale na razie jest to niemożliwe”.

Ostatnio Skubiszewski (pierwszy minister spraw zagranicznych w rządzie Mazowieckiego i w kolejnych rządach solidarnościowych aż do rządu Olszewskiego) w jednym z wywiadów przyznał się, zresztą powiedział to z własnej inicjatywy, nie trzeba było go przymuszać, że jak on układał politykę zagraniczną, to mówił: „Wie pan, musieliśmy być bardzo ostrożni z polityką zagraniczną, bo Związek Radziecki, bo wojska sowieckie u nas i w Niemczech i komuniści mają pełną władzę.” I mówił: “Ciągle się baliśmy”, że nazajutrz, najbliższego ranka nas obudzą nad ranem i nas internują. Dlatego, że komuna dojdzie do wniosku, że za daleko poszła i cofnie się. Tak jak to komuna wielokrotnie robiła, szła do przodu i potem sie cofała.

Taka przygoda była z Rokitą. Krzysztof Kozłowski z „Tygodnika Powszechnego” (pierwszy solidarnościowy minister MSW w rządzie Mazowieckiego) opowiadał, że 5 czerwca 1989 r. nad ranem po wyborach budzi go telefon, dzwoni Rokita. Rokita mówi: „Słuchaj, tragedia”. “Jak to tragedia, przegraliśmy wybory?” “Nie. Wszyscy na nas głosują. Komuna tego nie wytrzyma. Rano na pewno ogłoszą stan wojenny. Uciekaj. Chowaj się gdzieś, bo cię złapią. Ja już się wyewakułowałem”. Ten wstał, popatrzył, jeszcze ledwo świtało. Nigdy w życiu z konspiracją nie miał nic wspólnego. Pomyślał sobie, tak przynajmniej opowiadał: „No co ja zrobię, gdzie ucieknę i tak mnie złapią. No to niech mnie z łóżka wezmą, przynajmniej się wyśpię.” I poszedł spać.

Pierwszą rzeczą jaką po wyborach „Solidarność” zrobiła, to zaczęła wymyślać co zrobić, ponieważ przepadła lista krajowa w tych wyborach i iluś tam dostojników partyjnych nie dostało się do Sejmu. I „Solidarność” z wielkim wysiłkiem pomagała PZPR, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie, żeby te mandaty jakoś komunistami obsadzić. Nie robili tego z dobrego serca, albo dlatego, że kochali komunistów; wręcz przeciwnie, bali się ich, bali się że ci powiedzą: “Dobrze, te wybory to była taka zabawa, taka próba. Nie wyszła próba, to panowie proszę bardzo do obozów, do internowania”. 

[To powyżej, to na temat sfałszowanych wyborów w czerwcu 1989. W II turze wyborów dopisano po prostu tych gości z PZPR do list wyborczych i wprowadzono ich do Sejmu. CB]

Zasługą KPN było, iż w tej sytuacji KPN doprowadził jednak do tego, że jak już się zaczęły w 1989 roku toczyć wielkie wydarzenia, to ludzie nie chcieli zostać w demokratycznym PRL-u i nagle wszyscy zaczęli po prostu wprowadzać niepodległość w życie.

Rząd nie był pierwszy w tym wszystkim, bo bał się bardzo. Mazowiecki nagle został premierem, nie bardzo się tego spodziewał. Wziął z redakcji „Więzi” sekretarkę i jakiegoś radcę prawnego. W trójkę poszli do Urzędu Rady Ministrów. Zaczęli urzędować. Nawet dziewczyny co im tam kawę podawały traktowały ich jak wrogów. Oni byli absolutnie   wystraszeni i absolutnie nie wiedzieli co robić.

Ja się później spytałem Mazowieckiego jak został premierem i jeszcze rządu nie stworzył: „Od czego Pan zacznie?”. Na to on mi odpowiedział: “Jezus Maria, panie Leszku, żebym ja to wiedział”.

Spytałem się go także, jaki będzie jego stosunek do KPN. Bo on jak został premierem, to zaprosił trzy osoby z opozycji politycznej: Moczulskiego z KPN, Lipskiego z PPS, i jeszcze kogoś, już nie pamiętam. I tłumaczył nam, jaki będzie ten jego rząd. Spytałem go: “Proszę powiedzieć, jaki pan będzie miał stosunek do PZPR i do KPN? Czy będą traktowane przez rząd tak samo?” Mazowiecki powiedział: “Panie Leszku, no nie może być takie same traktowanie, bo jak mam ministrów z PZPR w rządzie, a z KPN nie mam, nie chcę, nie mogę…” W tym rzędzie rzeczywiście przynajmniej od początków wszystkie najważniejsze resorty mieli komuniści.

Ja się wtedy roześmiałem i powiedziałem: ”Niech pan się nie martwi, z PZPR to my sobie poradzimy”. Mazowiecki nie potraktował tego poważnie.

Wtedy groziła sytuacja, że taki rząd PZPR, gdzie dopuszcza się opozycję, jak taka sytuacja już zostanie, jak PZPR będzie partią współrządzącą, a był przecież wtedy jeszcze zapis w Konstytucji o kierowniczej roli PZPR, to wystarczyło, żeby to troszczke potrwało, to taka sytuacja, że PZPR współrządzi utrwaliłaby się.

Natomiast KPN twardo mówiła: ”Uwolnić Polskę od sowieckiej hegemonii, obalając narzędzie tej hegemonii, czyli monopartyjną PZPR. I jak się okazało, że rząd Mazowieckiego jest bardzo ograniczony, boi się Rosjan, boi się bezpieki, boi się własnych ministrów, to parę miesięcy później przyczyniliśmy się do usunięcia tych ministrów. Zdobyliśmy materiały bezpieki, z których wynikało, że MSW szpiegowało ministrów z „Solidarności”. W czerwcu 1990 roku KPN opublikowała  to w swoim piśmie „Opinia”. Prasa się bała przedrukować. W jakiejś gazecie była tylko notatka, że KPN znowu występuje nieodpowiedzialnie, publikuje jakieś rzeczy bez sensu, widocznie chcą popularność zdobyć itd. Jak KPN to już ujawniła, a sytuacja się zmieniała z dnia na dzień, to wtedy Mazowiecki już się pozbył komunistycznych ministrów. Oni się zresztą specjalnie nie bronili.

Główny cios w PZPR KPN wymierzyła na jesieni 1989 roku, zaraz po tym jak powstał rząd Mazowieckiego. KPN uważała: proszę bardzo, ministrowie mogą być w rządzie, ale nie ma powodu, żeby komuniści siedzieli w swoich komitetach. KPN zaczęła wyrzucać PZPRoowców z komitetów. Wyrzuciliśmy ich z prawie wszystkich komitetów wojewódzkich. Dokładnie to z 44. KPN wyrzuciła też PZPR z budynku KC. W Krakowie to ich wyrzucaliśmy dwa razy. Wyrzuciliśmy ich i te budynki przekazywaliśmy miastom na cele społeczne. Ale w Krakowie miasto się bało zająć ten budynek, podczas gdy na przykład w Lublinie miasto zajęło budynek natychmiast. Po tygodniu czy po dwóch komuniści po cichu wrócili. To KPN ich wyrzuciła drugi raz.

W tym całym wyrzucaniu chodziło KPN o to, żeby pokazać im, że oni są bezsilni, martwi i nie są w stanie nic zrobić. Mogą tylko opuścić swoje komitety. Najwyżej któryś z nich dywan ukradnie, ale niech z tym kradzionym dywanem ucieka do domu – i już go nie ma.

W ten sposób KPN głosiła program i pokazywała jak to robić. I to udało się osiągnąć. Był to nasz pierwszy cel. W 1989 roku większość Polaków uważała, że niepodległość jest realna i że po prostu należy ją brać. Metodą faktów dokonanych, metodą zmian z dnia na dzień nagle się okazało, że państwo jest już niepodległe.

I myślę, że było najważniejsze w tym co zrobiliśmy. Historia nie jest nigdy zdeterminowana. Może się toczyć w różnych kierunkach. Nikt inny poza KPN programu niepodległościowego nie chciał podnieść. Takiego programu, który KPN bardzo wyraźnie skonkretyzowała, co to jest dla nas niepodległość. Niepodległość uzyskujemy wtedy, kiedy uwalniamy Polskę od sowieckiej hegemonii, obalając dyktaturę PZPR.

I byli ludzie, którzy mówili “Ja też jestem za niepodległością, ale na razie to musimy uznać kierowniczą rolę partii, bo to jest w Konstytucji zapisane, a my nie możemy Konstytucji łamać, bo Konstytucja nam zapewnia rozmaite wolności.”

Gdyby takie stanowisko zwyciężyło, gdyby strach przed Sowietami i niewiara w niepodległość, gdyby KPN nie podniosła swojego programu, to prawdopodobnie nikt inny by też chyba go nie podniósł, bo się jakoś nie zgłaszał. Mielibyśmy to do dzisiaj.

[…]

MARK RUSZCZYŃSKI: Jaki był wpływ KPN na usunięcie z Polski Armii Czerwonej?
LESZEK MOCZULSKI: Po powstaniu rządu Mazowieckiego bardzo szybko okazało się, że boi on się ruszyć także Rosjan. Nawet na początku, w czerwcu-lipcu 1990 roku, już rok po wyborach, to jeszcze wtedy rząd mówił, że obecność armii sowieckiej w Polsce jest korzystna dla nas, bo chroni naszą granicę zachodnią i że ze względów geopolitycznych jest to dla nas korzystne. Już mieli dobre stosunki z Niemcami, umowę szykowali itd. To już było parę miesięcy po tym, jak się w Krzyżowej całowali z kanclerzem niemieckim, ale ciągle mówili, że to jest interes geopolityczny Polski, żeby wojska sowieckie w Polsce były. Bzdura.

I wtedy, od wiosny 1990 roku, KPN zaczęła, początkowo bardzo delikatnie i troche sprawdzając, najpierw jakieś drobne szykany w rosyjskiej komendzie w Legnicy, jakąś tam głodówkę protestacyjna przeciwko obecności wojsk radzieckich.

Powoli rozpoznawaliśmy, jak to wygląda i wreszcie zaczęliśmy późną wiosną blokady radzieckich garnizonów.

Blokada polegała na tym, że nasze młodzieżówki blokowały wszystkie wejścia i wyjścia. I mówiliśmy: “Siedzicie w tej bazie, to siedźcie. Nie wolno wam tylko wychodzić na miasto. I nikomu nie wolno wchodzić do środka, bo do środka nikogo nie wpuszczamy. A poza tym, jak siedzicie w środku, to proszę bardzo.” A oni mówią: “Ale nam potrzebny chleb”. “To nie nasza sprawa – odpowiadała KPN. – Zbudujcie sobie piekarnię, to będziecie mieli chleb.”

Rosjanie byli bezbronni. Nie bardzo mogli w tej sytuacji coś zrobić. Byli bezbronni, bo wojny nie rozpoczną – to wiedzieliśmy. Ledwo ten Sojuz dyszał, bardzo zabiegał o pomoc amerykańską i nie mógł sobie na nic pozwolić.
MARK RUSZCZYŃSKI: I co oni w takiej sytuacji robili?
LESZEK MOCZULSKI: Dzwonili po milicję, żeby milicja przyszła ich ochronić. Bo się bali, że my ich chcemy wyrzucić z bazy. Nawet my ich byśmy chętnie wyrzucili, tylko że zazwyczaj w takiej bazie było parę tysięcy ludzi, a naszych przychodziło kilkudziesięciu, stu. Dwustu to już była potęga. Tam gdzie były małe grupy, na przykład w Dębicy, jakieś takie bazy wyspecjalizowane, łączności czy coś, to tam ich wygoniliśmy. Bo tam ich było niewielu. Ale w Warszawie siedziało ich w bazie 3 tysiące. To znaczy w mieście, bez mundurów, było ich więcej, ale w bazie w Rembertowie umundurowanych siedziało 3 tysiące.

W większości baz było podobnie. KPN zablokowała sporo tych baz. Oni najwyżej wzywali policję. Przyjeżdżała policja, stawała przed bramą, a KPN im mówiła: “Dobrze, że panowie przyjechaliście, bo tych Ruskich to trzeba pilnować; sami wiecie, to złodzieje i dobrze, że ich policja pilnuje”. Ci milicjanci mieli głupie miny. Jakiś oficer, który dowodził powiedział: “Ja tam nic nie widzę i nic nie słyszę, nic nie wiem, kazali – to pilnuję”.

Dla rządu polskiego to była sytuacja nieprzyjemna, ale do wytrzymania. Natomiast dla Rosjan taka sytuacja stała się niemożliwa. No bo jak to? My jesteśmy mocarstwem, a tu nasze bazy oblegają jacyś chłopcy, co nawet procy nie mają…

Jak na jesieni 1990 roku, we wrześniu lub październiku, jak rząd Mazowieckiego podjął rozmowy z Rosjanami na temat wycofania, to KPN przerwała tę akcję, bo ona przyniosła swój skutek. Tak samo jak przestaliśmy wyrzucać PZPR-owców z budynków jak się PZPR rozwiązała.

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Jakich celów nie udało się KPN zrealizować?

 

LESZEK MOCZULSKI: Mieliśmy dwa cele. Niepodległość i zrobienie państwa nowoczesnego, skutecznego państwa polskiego, przyjaznego ludziom. Takiego, z którego, jak mówiliśmy, Polacy będą mogli być dumni. Wprawdzie ostrzegaliśmy, że łatwiej jest uzyskać niepodległość niż zbudować dobre państwo i wszytkie problemy po kolei rozwiazywać , ale w tym naszym dążeniu przegraliśmy na całej linii.

Bo współczesna Polska jest państwem staroświeckiej, XIX-wiecznej demokracji. Na zewnątrz to ma elementy, że jest to nowoczesne państwo, ale to są wszystko instytucje jeszcze XIX wieku.

Dzisiaj to państwo jest zorganizowane staroświecko, źle, niefunkcjonalnie. Mechanizmy państwowe są i staroświeckie, i niedopracowane. Społeczeństwo jest skorumpowane. Ta korupcja została w znacznej mierze przeniesiona z komuny. W latach PRL było takie powiedzenie, że kumoterstwo to ostatnie ludzkie uczucie w socjalizmie. Otóż to ostatnie ludzkie uczucie przeżyło socjalizm. W ostatnich 10 latach PRL straszliwie się rozpleniło. Władza popierała to wszystko. Dawali pieniędze, te półdarmowe kredyty tylko swoim, po uważaniu i kto potrafił, to sobie załatwił przedsiębiorstwo. W komunie w latach 80-tych przedsiębiorstwa prywatne świetnie funkcjonowały. I odziedziczyliśmy całą korupcję.

Z najbardziej prymitywną korupcją to sobie władze jeszcze jakoś radzą. Ale ta mniej prymitywna, to ona ciągle jeszcze funkcjonuje.

Ma powstać jakaś komisja do spraw korupcji, ale nie będzie się zajmować zwalczaniem korupcji, tylko ma ustalić, która z partii pierwsza te rzeczy zaczęła robić i która najwięcej mogła na tym skorzystać. Bedzie zatem spektakl, kto kradł i wziął więcej, a nie jakie są źródła korupcji, która w Polsce istnieje. Mamy tutaj państwo, które nie jest w stanie bronić się przed korupcją.

Nie było ani jednego rządu w ciągu 20 lat, który by przeżył wybory. To znaczy, że jak minęła kandencja, to ludzie byli zawiedzeni i nie chcieli na ten sam rząd głosować.

To po prostu pokazuje, jak te rządy były złe, wszytkie po kolei. Były lepsze, były gorsze, ale żaden rząd nie przeżył wyborów.

W Polsce więcej niż połowa rządów, to nawet nie dotrwała do końca kadencji parlamentarnej. Do rekordów należał rząd Olszewskiego.

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Jego ludzie mówia, że to KPN obaliła ich rząd i dlatego Olszewski nie mógł nic zrobić.

 

LESZEK MOCZULSKI: Bzdura. Rząd obalił sam Olszewski. Bo Olszewski głównie doprowadził do utraty poparcia.

W momencie, kiedy rząd Olszewskiego był wybierany, to wszystkie partie prawicowe w Sejmie głosowaly za nim. Poparcie miał duże nie tylko posłów, ale i wyborców. Miał poparcie okołu 300 posłów, to jest mniej więcej 2/3 posłów w parlamencie. A niespełna pół roku później jak upadał, to miał poparcie 120 paru posłów. Spadł z 300 na 120 parę w pół roku. To najlepszy dowód, jak źle rządził.

Będąc premierem każdemu obiecał, każdemu nie dotrzymał, tutaj coś obiecał a równocześnie próbował nóż w plecy wbić. Nic dziwnego, że w niecałe sześć miesięcy całkowicie stracił popularność. A dzisiaj , po latach, to oczywiście można robić legendę. Młodzi ludzie, 20-paroletni, którzy się koło niego kręcą robią taką legendę. Tylko, że oni mieli parę lat wtedy, jak on był premierem.

 

[…]

 

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Oficjalna wersja historii ostatnich kilkunastu lat PRL pomija rolę KPN w procesie obalenia komunizmu i odzyskania niepodległości. Dlaczego?

 

LESZEK MOCZULSKI: Dlatego, że dzisiaj dominują w polityce ludzie, którzy chętnie by sobie przypisali zasługi, że to oni zrobili. To są rozmaici ludzie. Nie tylko tacy, którzy kiedyś dołączyli do opozycji, ale Jaruzelski też sobie tę zasługę przypisuje; że gdyby nie on, to by te zmiany nie nastąpiły i że on chciał tego od początku. No jak chcial, to miał szansę. Wiele lat miał szansę, żeby to zrobić. Tylko, że coś nie robił.

To że rozmaici ludzie z postkomuny też wystawiają piersi do orderów, to jeszcze pół biedy.

Natomiast są też tacy ludzie, którzy nic nie robili w opozycji i dopiero zaczęli robić w opozycji wtedy, kiedy już było bezpiecznie i kiedy już było wolno.

Do jesieni 1986 roku trzymano więźniów politycznych. Ale od 1986 roku nie było więźniów politycznych. I jak ktoś zajmował się opozycją, to mógł mieć kłopoty w pracy, mieszkania nie dostał, paszportu mu nie dali. Choć paszporty to przeważnie dawali, ale mogli go jakoś szykanować. Ale zamknąć, to go już nie zamykali. Było bezpiecznie już zajmować się opozycją, ponieważ już nie zamykali.

I wtedy nagle w tej opozycji pojawili się tacy ludzie, którzy dzisiaj odgrywają rolę polityczną. Jarosław Kaczyński nagle się pojawił. Ja pierwszy raz usłyszałem, że istnieje Jarosław Kaczyński w grudniu 1988 roku. Była jakaś opozycyjna impreza w Gdańsku, gdzie przyjechałem. Było to robione jawnie i normalnie to wszystko szło, z plakatami i z zapowiedziami. Na Uniwersytecie Gdańskim było spotkanie różnych grup opozycyjnych i dowiedziałem się, że ma być jakiś Kaczyński, który będzie reprezentował „Solidarność” Gdańska, bo to nowa gwiazda, która się koło Wałęsy pojawiła.

Ale nie przyszedł ten Kaczyński. Czy bał się, czy coś, nie wiem. W każdym razie nie przyszedł. Szef „Solidarności” ze stoczni, który był jednym z organizatorów tej dyskusji, dzwonił na parafię do księdza Jankowskiego, bo tam był sztab „Solidarności” i pytał, dlaczego on nie przychodzi. Przyszedł po tym telefonie, taki zdziwiony i mówi: “To chyba jakieś żarty”. Ja dzwonię i pytam czy jest Kaczyński a oni pytają się “który Kaczyński?”

Wtedy pierwszy raz usłyszałem, że jest jakiś Kaczyński. I to jeszcze nagle w dwóch osobach się pojawił.  

Ale niektórzy to przyszli jeszcze później, nie tylko po wyborach 1989 roku. Zgłaszali się “do opozycji” jak Wałęsa został prezydentem. Albo po pierwszych wyborach, kiedy już została pierwsza kadencja parlamentu wybrana.

Jak się rozwiązał Związek Radziecki, to nagle wszyscy byli niepodległościowcy. Wtedy Olszewski nagle stał się niepodległościowcem. Zresztą, on do dziś nawołuje, żeby uwolnić Polskę spod sowieckiej hegemonii, mimo że Polska od 20 lat jest niepodległa a Związku Radzieckiego od 18 lat nie ma.

Ci ludzie, których jest pełno i którzy dominują teraz w życiu publicznym w Polsce, to oni sobie chcą najchętniej przypisać zasługi.

Dzisiaj w Polsce czytam w życiorysach – “uczestnik demokratycznej opozycji od połowy lat 70-tych”. Ja znam całą opozycję od połowy lat 70-tych, bo sam w niej byłem, a o facecie słyszę pierwszy raz. On może miał najlepsze intencje, może miał wielką ochotę, może czytał nasze gazetki. No i może on tak uważał, że jak on czytał nasze wydawnictwa, to był w opozycji. Nasi chłopcy kolportowali na ulicach gazetki, ludzie się bali brać, ale nie wszyscy się bali, niektórzy brali. To może on był ten odważny, co wziął gazetkę, uciekł do domu i ją czytał. Ale jeszcze nie był w opozycji.

Ludzie sobie chcą dorobić jakąś przeszłość i przeszkadzają im ci, którzy coś robili. Stąd też podważa się rolę wszystkich tych ludzi, którzy naprawdę odegrali jakąś rolę w opozycji.

O KPN się zapomina oraz stara się przede wszystkim KPN przemilczeć. To jest pierwsze.

A po drugie to opluskwić ludzi. Dzisiaj KPN się opluskwia szczególnie chętnie. W Łodzi była także sesja naukowa organizowana przez IPN , no i tam człowiek z IPN miał referat “Co bezpieka wiedziała o KPN”. No okazuje się, że wiedziała wszystko, bo tak było napisane. I że KPN jest właściwie niegroźna, oni nic nie robią, kłócą się między sobą. A w ogóle to jest ich czterech na krzyż. Wprawdzie mają jakąś drukarnię, której znaleźć nie można, ale poza tym to ich nie ma, nie wiadomo czy warto przeciwko nim sprawę prowadzić. Centrala im kazała, więc warto.

Po czym zabrali głos ludzie i mowili: owszem były różne grupy, ale nie dlatego, że to była rozpadająca się struktura tylko, że to były równoległe do siebie i działające niezależnie struktury, żeby utrudnić działalność bezpieki. Że była jedna z głównych drukarni pracujących na całą Polskę, pracowała przez lata w Łodzi i produkowała bardzo dużo. I bezpieka jej nie potrafiła znaleźć. Faceta, który tym kierował, to nawet go rozpoznawali, ale doszli do wniosku, że był niegroźny. “On tam krzywo patrzy na władzę, nawet specjalnie się z tym nie ukrywa, że krzywo patrzy na władzę, ale on się do niczego nie nadaje, on nic nie robi”. A to właśnie on prowadził wielkie wydawnictwo.

To, że bezpieka czegoś nie wiedziała, to nie znaczy, że tego nie było. To znaczy, że bezpieka po prostu źle pracowała.

Te niektóre materiały służą do takiego pomniejszania. Mieliśmy w Krakowie agenta, który był już izolowany i koło niego nikogo nie było. I on pisał raporty i mówił, że on jest sam. On ciągle mówił, że on jest w KPN. Wyrzucony już został, ale wciąż powtarzał: “Jestem w KPN, ale jestem sam, nikogo nie mam”. Analiza robiona przez bezpieke stwierdza, że KPN jest skończona.

A w tym momencie krakowska KPN rozpoczynała najbardziej intensywny okres swojego działania, który się kończył wielkimi manifestacjami i innymi widocznymi akcjami. A gdy te manifestacje się rozpoczynały, to oni nie wiedzieli gdzie to jest, bo nie mogli rozpoznać  struktur.

Równocześnie można znaleźć inne materiały bezpieczniackie, z których wynika coś odmiennego. Ale to zależy co kto znajdzie, co można znaleźć itd.

Działał jeszcze jeden czynnik. Konfederacja była partią awangardy. My mieliśmy program, który szedł najdalej. W związku z czym wszyscy byli przeciwko nam. Oczywiście, atakowana przez nas władza była przeciwko nam, bo byliśmy najgroźniejsi.

Byliśmy nie lubiani przez władzę, to oczywiste. Ale byliśmy także nie lubiani przez resztę opozycji, bo wychodziliśmy do przodu. Byliśmy przed nimi. Byliśmy taką konkurencją, takimi rywalami, którzy potrafią iść pierwsi do przodu. I to się im nie podobało. Byliśmy cały czas jakby otoczeni murem niechęci, chwilami wrogości ze wszystkich stron.

Nie wyłączając Kościoła. Już po śmierci Prymasa Kościół patrzył na nas podejrzliwie. Mowili: “Jakieś powstanie zrobicie, do nieszczęścia doprowadzicie”. Kościół pomagał opozycji, ale to nie była taka siła, która pchała opozycję do przodu. Na nas patrzono jak na takich niebezpiecznych, którzy mogą sprowokować nieszczęście.

Opublikowano protokoły posiedzeń Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego z tamtych lat. Jak wynika z tych dokumentów, to jedyny działacz opozycyjny, o którym rozmawiano na posiedzeniu Biura Politycznego, że należy go uziemić i kazano towarzyszowi Breżniewowi dopilnować, żeby się z nim rozprawić to byłem ja. Jedyne nazwisko, które się tam pojawia to Moczulski. I towarzysz Breżniew składa sprawozdanie: “Rozmawiałem z towarzyszem pierwszym sekretarzem Kanią i Moczulski dostanie to na co zasłużył. On już z więzienia nie wyjdzie”.

To najlepiej pokazuje jak byliśmy groźni. Tylko, że dzisiaj patrząc na tych ludzi, którzy piszą książki o działaniach opozycyjnych, to akurat nie zauważyłem, żeby ktokolwiek te materiały wykorzystywał. Jest jeden historyk, który to wykorzystuje, ale tak bardzo oględnie i wstrzemięźliwie.

 

[…]

 

całość czytaj na: http://www.videofact.com/moczulski16.htm

 

Massage from Brezhnev to Jaruzelski

 November 21, 1981 

Secret
Warsaw
Soviet Ambassador

Pay a visit to Comrade W. Jaruzelski and, citing your instructions, transmit to him the following oral message from Comrade L. I. Brezhnev:

„Esteemed Comrade Jaruzelski!

„We have attentively considered your proposal to visit Moscow at the head of a party-state delegation that would include the heads of the parties allied with the PZPR, and we agree with it. As far as the timeframe is concerned, the visit might take place on 14-15 December, assuming of course that this is suitable for you.

„In the meantime, because several weeks still remain before the meeting, I decided to transmit to you through Comrade Aristov some thoughts about urgent matters pertaining to the situation in Poland, which remains a cause of serious anxiety for us.

„I am revealing no secrets when I say that we greeted your election as PZPR CC First Secretary with great hopes. We were aware that earlier in the struggle against the anti-socialist forces you, as the chairman of the Council of Ministers, were inhibited by the political indecisiveness of the party leadership. Now this obstacle has been eliminated. The 4th plenum of the PZPR CC directly linked the decision to change the First Secretary with the necessity for urgent measures to salvage socialism in Poland.

„When I congratulated you over the phone, I was pleased to hear that one of the reasons you had agreed to take on the responsible post of PZPR leader at such a critical juncture was the confidence you felt we had in you. I mentioned this to my comrades, and our hope strengthened even more that in you we had finally found someone who thinks as we do and who will be an ally in one of the most trying phases of the struggle against imperialism, as is now occurring in Poland.

„You’ll recall that during the phone conversation I expressed my hope that people now, both in Poland and abroad, would sense that things in your country were finally headed on a different course. We spoke then about the essential preconditions for a turnabout in the situation, and you agreed that you needed to choose reliable assistants from among the ranks of staunch and devoted Communists and to spur the whole party into motion, having instilled it with the spirit of struggle and then, without losing any time, resorting to active measures against the counterrevolution.

„It’s obvious that the fundamental question now is the struggle for the hearts and minds of the masses. However, one gets the impression that a turnaround on this matter has so far not been achieved. The anti-socialist forces not only are gaining sway in many large industrial enterprises, but are also continuing to spread their influence among ever wider segments of the population. Worse yet, the leaders of ‚Solidarity’ and the counterrevolutionaries are still appearing before various audiences and making openly inflammatory speeches aimed at stirring up nationalist passions and directed against the PZPR and against socialism. The direct consequence of this hostile activity is the dangerous growth of anti-Sovietism in Poland.

„It seems to us that you now must mobilize the entire party in the struggle to win the hearts and minds of people by coming forth with a precise and clear program for resolving the crisis, a program that will convince everyone of its appropriateness. In other words, you must seek anew to gain the confidence of ordinary workers, as was done by the Communists during the years of the founding of popular rule. Of great importance in this effort will be regular meetings by leading officials from the PZPR aktiv with labor collectives, especially collectives at large state enterprises, which the enemy has succeeded in transforming into its bastions. This is so not just in the capital. And, of course, the struggle for the hearts and minds of the masses will not achieve the necessary results if the current party leadership is not supported by the mass media and if the adversary, as before, is given unhindered opportunity to disseminate his hostile propaganda.

„I’d now like to broach another matter. Recently in Poland a lot has been written about your meeting with Glemp and Walesa. Some call it historic and see in it the beginning of a turn away from chaos toward social tranquility. As we know, the results of the meeting were positively evaluated by the Politburo and the PPR government.

„We understand, of course, that by proposing at this meeting, in the form of a critical question, the creation of a ‚Front of National Accord,’ you are pursuing a number of tactical objectives, above all the widening of public support for the regime and the fragmentation of the top levels of ‚Solidarity.’ But how far can one really go with such agreements without the threat of losing control over the situation? Indeed, aren’t the class enemies trying to instill the ‚Front of National Accord’ with political content that would bolster their idea of, at a minimum, attaining a division of power among the PZPR, ‚Solidarity,’ and the church, with the result that socialism would collapse. It is also clear that they are exploiting their current influence among the masses to establish a huge advantage in the upcoming elections for the national councils, thus continuing their path toward the legal seizure of power in the country.

„This, it seems to me, implies that it will be fundamentally important for the leading role of the PZPR to be greatly strengthened in the ‚Front of National Accord,’ as well as for the participants in the Front to recognize the PPR Constitution, socialism, and Poland’s international alliances. Will these things be done in the Statutes and other documents of the Front, and more important will they be guaranteed in practice? What do you propose to do about the elections for local organs of power, bearing in mind the risk of the party’s destruction?

„In this connection another urgent matter arises. During many of our discussions we have emphasized the same theme over and over: We are not opposed to agreements. But such agreements must not make concessions to the enemies of socialism. And the key thing is that the agreements must not become ends in themselves. Along with measures you take to gain support among the popular masses and the different political forces, you must also take decisive actions against the sworn enemies of the popular order. You agreed with this way of framing the question and spoke yourself about your intention of struggling for the hearts and minds of the workers while at the same time attacking the class enemy.

„But now the impression emerges that you’re focusing only on the first part of this two-part formula. We know that there are still people in the leadership of your party who are still pinning all their hopes on a continuation of the bankrupt course of Kania. It would be dangerous to succumb to their entreaties. It is now absolutely clear that without a resolute struggle against the class enemy, it will be impossible to save socialism in Poland. The essential question is not whether there will be a confrontation or not, but who will begin it and by what means it will be carried out, as well as who will seize the initiative.

„I’d like to emphasize that when we speak about a confrontation, we believe it is contingent on a struggle to lure back to the side of the PZPR the workers and toiling masses who have fallen under the influence of ‚Solidarity’ and who now occupy a passive position and bide their time, waiting for things to sort themselves out at the top.

„You and I, Wojciech Wladyslawovich, have both experienced war and we know that the strategy of fighting is crucially dependent on the question of time. This is directly related to the adverse situation that has now emerged in Poland. The leaders of the anti-socialist forces, who long ago were already gradually, and in some places openly, preparing for a decisive onslaught, are now seeking to time it for the moment when they will have an overwhelming advantage. In particular, they are placing great stakes on the fact that a new group of recruits will be entering the army who have been worked on by ‚Solidarity.’ Doesn’t this suggest to you that a failure to take harsh measures against the counterrevolution right away will cost you invaluable time?

„The key question is how to isolate the sworn enemies of socialism. Until that is done, nothing will change. Moreover, such an overtly counterrevolutionary organization as the ‚Confederation for an Independent Poland’ (KPN) is enlisting new supporters and is able to function legally. It’s obvious that this has been possible because the party is in fact losing control over the judicial organs, as is evident from the whole episode with the trial of Moczulski and the other leaders of KPN.

„I want to share with you some thoughts about one further matter of great urgency. It’s obvious that any actions in defense of socialism demand in the first instance a vigorous struggle for the Marxist-Leninist character of the PZPR and an increase in its combat readiness. After the 4th plenum of the PZPR CC, signs began to appear that the party organizations were springing back to life. It is important to step up this work and to prevent the local Communists from falling back into their state of passivity and hopelessness. And for this what is needed most of all is for the members of the party to be able to believe that words and deeds will no longer diverge, and that the leadership is intent on firmly and consistently implementing decisions that have been adopted.

„The strengthening of the PZPR depends also on a clear-cut line with regard to different currents of thought among its ranks. In your country some have argued that there now exist three basic directions in the party — the left, the right, and the center — and they have recommended the severance of all ties with the leftists and rightists, leaving them completely isolated by the force of the blows. This is a dangerous recommendation. Who is it, after all, that is being branded „leftists” or „hardliners”? Why, the Communists who have long been supportive of Marxist-Leninist positions, while in no way dismissing the need to rectify mistakes and distortions that have been committed. And who are the so-called rightists? These are the people who espouse revisionist views and ultimately become members of ‚Solidarity.’ It is clear that any sort of actions against staunch Communists would be suicide for the PZPR as a Communist party. And it is just as clear that until you get rid of the revisionists, including the ones in the party leadership who are trying to uphold the previous capitulationist line, they will weigh on you like a heavy burden.

„I believe these considerations provide the key to a solution of the mounting problems with personnel. I am convinced that by working with your comrades who are oriented toward the „leftists,” and by giving them your support, you will find that it is precisely these people who provide a sound basis for the struggle to overcome the crisis.

„Esteemed Wojciech Wladyslawovich! Having raised, for your benefit, several matters that are troubling us, and having offered you my views, I naturally have left aside a number of problems that can be considered during a face-to-face meeting.

L. BREZHNEV”

Confirm transmittal by telegram.

http://www.videofact.com/polska/robocze%20today/materialy_sov_message_eng.html

 

Leszek Moczulski (autor Koncepcji Silnego Międzymorza) – z Wikipedii

Leszek Moczulski, właśc. Robert Leszek Moczulski (ur. 7 czerwca 1930 w Warszawie) – polski dziennikarz, polityk, historyk, geopolityk akademicki.

Działacz opozycji w okresie PRL, wielokrotnie aresztowany, łącznie przez około sześć lat więziony w tym okresie z przyczyn politycznych. Współzałożyciel Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, założyciel i wieloletni przywódca Konfederacji Polski Niepodległej. Kandydat w wyborach prezydenckich w 1990, poseł na Sejm I i II kadencji.

Używał pseudonimów Lem, Leszek Karpatowicz, Natalia Naruszewicz, Rt., Robert Trzywdar.

 

Okres Polski Ludowej

W 1946 uczestniczył w młodzieżowej podziemnej zbrojnej organizacji antykomunistycznej w Sopocie. W 1947 wstąpił do Związku Walki Młodych, przekształconego rok później w Związek Młodzieży Polskiej. Również w 1948 został członkiem Polskiej Partii Robotniczej i następnie współtworzonej przez nią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Z PZPR został wykluczony w 1950[1].

W 1952 ukończył studia prawnicze, a w 1958 historyczne na Uniwersytecie Warszawskim.

Od początku lat 50. pracował jako dziennikarz, początkowo w „Życiu Warszawy” i „Dookoła Świata”. Po raz pierwszy tymczasowo aresztowano go w 1957 pod zarzutem szkalowania władz PRL w prasie zagranicznej, został jednak uniewinniony od tego zarzutu[2]. Przez parę lat był objęty zakazem wykonywania pracy dziennikarza, publikował wówczas pod pseudonimami, w tym jako Leszek Karpatowicz współpracował z miesięcznikiem „Więź”. Od 1961 do 1977 kierował działem historycznym tygodnika „Stolica”. W 1972 opublikował – wycofywaną później z bibliotek przez władze – książkę Wojna Polska 1939, w której m.in. bronił postępowania rządzących Polską piłsudczyków w okresie kampanii wrześniowej oraz polityki zagranicznej prowadzonej przez Józefa Becka.

Leszek Moczulski podaje, że w latach 50. nawiązał kontakt z osobami z przedwojennego środowiska piłsudczyków, mających tworzyć konspiracyjny „nurt niepodległościowy” (m.in. z generałem Romanem Abrahamem). Według niego w połowie lat 60. został kierownikiem Akcji Historycznej „nn”[3]. W 1973 wziął udział w pracach nad powołaniem Konwentu (weszli do niego też Romuald Szeremietiew, Andrzej Szomański, Ryszard Zieliński i Restytut Staniewicz)[4]. Konwent zadeklarował się jako komórka „nn” prowadząca do powołania jawnego ruchu politycznego, jego założenia Leszek Moczulski przedstawił 11 listopada tego samego roku w Poznaniu na zebraniu uczestników w prywatnym mieszkaniu[5]. W 1976 opracował dokumenty programowe (Program 44 i Memoriał) w ramach działań prowadzących do utworzenia jawnej organizacji. Uczestniczył też w pracach nad powołaniem tajnego Nurtu Niepodległościowego (NN), wszedł w skład jego kierownictwa (Rombu). Brał udział w poświęconych współpracy rozmowach z przedstawicielami Komitetu Obrony Robotników[6].

Prace te w marcu 1977 zakończyły się założeniem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, którego Leszek Moczulski został rzecznikiem (obok Andrzeja Czumy). W kwietniu tego samego roku wszedł w skład redakcji nowo powstałego periodyku ROPCiO, pisma „Opinia”. Wkrótce zaczął narastać konflikt między nim i Andrzejem Czumą, co doprowadziło w 1978 do rozwiązania NN w czerwcu i usunięcia Leszka Moczulskiego z redakcji „Opinii”[7]. W tym samym miesiącu grupa skupiona wokół niego zaczęła wydawać drugoobiegowe czasopismo „Droga”[8], a w 1979 kolejny periodyk pod nazwą „Gazeta Polska”.

W 1978 stronnicy Leszka Moczulskiego utworzyli w ramach ROPCiO Zespoły Inicjatywy Obywatelskiej (ZINO). W grudniu tego samego roku doszło do ostatecznego rozłamu w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, kiedy to odbyły się odrębne spotkania ogólnopolskie zwolenników obu rzeczników tej organizacji[9]. W siódmym numerze „Drogi” z czerwca 1979 Leszek Moczulski opublikował tekst Rewolucja bez rewolucji, stanowiący manifest programowy kształtującej się wówczas nowej organizacji[10]. Nazywał w nim PRL „formą władztwa radzieckiego nad Polską”, postulując stopniową budowę „Trzeciej Rzeczypospolitej” na drodze pokojowej.

300px-134f1081a1fbabba

Leszek Moczulski w Białym Domu w czasie spotkania z wiceprezydentem USA George’em Bushem (27 kwietnia 1987). Pierwszy z lewej: Marek Ruszczyński

We wrześniu tego samego roku założył Konfederację Polski Niepodległej, którą kierował w okresie PRL i następnie w III RP przez ponad 20 lat. Równocześnie współpracował z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża dostarczając prasę i pisząc pozwy do sądu, m.in. w obronie Anny Walentynowicz[11]. W lutym 1980 był jedną z ośmiu osób, które KPN bez powodzenia usiłowała zarejestrować jako kandydatów w wyborach do Sejmu PRL[7]. W sierpniu tego samego roku przebywał w Gdańsku, opracował broszurę Walka strajkowa w Polsce – rok 1980, stanowiącą szeroką instrukcją dla strajkujących robotników. 20 sierpnia 1980 Moczulski został tymczasowo aresztowany, zwolniono go 1 września 1980 po podpisaniu porozumień sierpniowych (przewidujących uwolnienie wszystkich więźniów politycznych)[12]. Już 23 września 1980 został ponownie aresztowany; od tego czasu przebywał w więzieniu (z kilkoma przerwami) do czasu ogłoszenia amnestii w lipcu 1986. Pretekstem do jego zatrzymania stał się wywiad udzielony zachodnioniemieckiemu dziennikowi „Der Spiegel”. Wkrótce po aresztowaniu we wrześniu 1980 oświadczenia domagające się uwolnienia Leszka Moczulskiego wydały KPN, KSS KOR, RMP, ROPCiO, a Ruch Wolnych Demokratów wystosował w tej sprawie list do MSW[13]. Leszek Moczulski został zwolniony 6 czerwca 1981 (na okres do 9 lipca 1981) po akcjach protestacyjnych zorganizowanych przez Komitety Obrony Więzionych za Przekonania oraz działaniach prymasa Stefana Wyszyńskiego[14]. We wrześniu tego samego roku opracował Plan stabilizacji gospodarki. Ponownego aresztowania przywódcy KPN miał domagać się osobiście Leonid Breżniew w czasie rozmów ze Stanisławem Kanią w połowie czerwca i na początku lipca 1981[15][16]. 15 czerwca 1981 rozpoczął się tzw. pierwszy proces KPN, początkowo przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie, a po wprowadzeniu stanu wojennego przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Wyrokiem z 8 października 1982 Leszek Moczulski został skazany na karę 7 lat pozbawienia wolności za to, że „działając w celu obalenia przemocą ustroju PRL, osłabienia kraju przez zerwanie jedności sojuszniczej z ZSRR, podjął czynności przygotowawcze do osiągnięcia tego celu przez utworzenie nielegalnego związku pod nazwa Konfederacja Polski Niepodległej (…)”[17]. Karę tę odbywał w zakładzie karnym w Barczewie do sierpnia 1984, kiedy to został zwolniony na mocy amnestii. Po zwolnieniu przystąpił do reaktywacji struktur ogólnopolskich KPN. Na drugim kongresie (22 grudnia 1984 w Warszawie) został ponownie wybrany na przewodniczącego rady politycznej. Już 9 marca 1985 ponownie go aresztowano, a 22 kwietnia 1986 skazano na karę 4 lat pozbawienia wolności w tzw. drugim procesie kierownictwa KPN. Zwolniono go na mocy kolejnej amnestii we wrześniu 1986.

Po interwencji brytyjskich parlamentarzystów w Warszawie Leszek Moczulski dostał paszport celem leczenia za granicą. W pierwszej połowie 1987 przebywał w Wielkiej Brytanii, Francji, USA i Kanadzie. Spotkał się m.in. z wiceprezydentem USA George’em Bushem, innymi politykami, środowiskami polonijnymi. Wygłosił wykłady na kilku uczelniach, a „The Washington Post” wydrukował jego artykuł[18].

Nie wziął udziału w rozmowach Okrągłego Stołu, pozostał krytyczny do poczynionych tam ustaleń. Wziął jednak udział w tzw. wyborach kontraktowych, bezskutecznie kandydując jako reprezentant KPN w jednym z krakowskich okręgów, w którym z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie startował Jan Rokita.

III Rzeczpospolita

W 1990 wystartował w wyborach prezydenckich. Zajął ostatnie, 6. miejsce, zdobywając 411 516 głosów, czyli 2,50%[19]. W latach 1991–1997 sprawował mandat posła na Sejm I i II kadencji, wybieranego w Krakowie z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej. Występując w Sejmie, rozwinął skrót PZPR jako Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji[20].

W 1994 wraz z frakcją parlamentarną KPN organizował pomoc dla Czeczenii, był współzałożycielem Czeczeńskiego Ośrodka Informacyjnego. Po licznych rozłamach w partii i nieudanym akcesie do AWS wycofał się z aktywnej polityki. Bez powodzenia parokrotnie kandydował w kolejnych wyborach (w tym w 2004 do PE z listy Narodowego Komitetu Wyborczego Wyborców).

W 1992 został umieszczony na tzw. liście Macierewicza. Po uchwaleniu ustawy lustracyjnej w 1999 jako pierwszy w Polsce złożył wniosek do sądu o tzw. autolustrację[21]. W 2001 sąd I instancji uznał, że jego oświadczenie lustracyjne zaprzeczające współpracy z SB jest prawdziwe, jednak sąd II instancji uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W 2005 sąd lustracyjny I instancji stwierdził, że Leszek Moczulski w latach 1969–1977 jednak był tajnym współpracownikiem SB i otrzymywał za to wynagrodzenie. Wyrok ten uprawomocnił 12 września 2006 sąd II instancji, odrzucając tezę lidera KPN o fałszowaniu dokumentów. Kasacja Leszka Moczulskiego została ostatecznie oddalona przez Sąd Najwyższy 17 kwietnia 2008[22]. W ustnych motywach tego orzeczenia stwierdzono, że „przekazywane informacje nie muszą być dla SB szczególnie istotne”. Nadto wskazano, iż „(…) nie można mówić, by był on jednocześnie agentem i działaczem opozycji”[23]. W kwietniu 2011 Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że proces lustracyjny Leszka Moczulskiego naruszał prawo do rzetelnego procesu gwarantowane postanowieniami EKPC poprzez ograniczenie prawa do obrony[24]. W związku z tym wyrokiem Sąd Najwyższy w 2012 uchylił orzeczenia stwierdzające, że Leszek Moczulski współpracował z SB w latach 1969–1977, a jego sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Warszawie jako sądowi I instancji do ponownego rozpoznania[25]. W czerwcu 2013 rozpoczął się trzeci proces autolustracyjny Leszka Moczulskiego[26].

W 2005 obronił na Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku pracę doktorską pt. Geopolityka. Dzieje myśli i stan obecny dyscypliny[27], której promotorem był profesor Bronisław Geremek[28], uzyskując stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Praca doktorska została oparta o publikację Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, stanowiącą podstawową współczesną polską syntezę geopolityki. Habilitował się w 2009, w tym samym roku został honorowym prezesem Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

W 2014 współzałożyciel i członek Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą (KOSzU)[29][30].

Wybrane publikacje

  • Dylematy. Wstęp do historii Europy Zachodniej 1945–1970, Wydawnictwo MON, Warszawa 1971
  • Wojna Polska 1939, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1972, Bellona, Warszawa 2009
  • Rewolucja bez rewolucji, „Droga” (pierwodruk) 1979
  • Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999
  • Lustracja. Rzecz o teraźniejszości i przeszłości, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2001
  • Narodziny Międzymorza, Bellona, Warszawa 2008
  • Przerwane powstanie polskie 1914, Bellona, Warszawa 2010

 

 Janus – Jasny Pan – Jessa – Jasion – Jastrub – Yesza – Jessowit

Janus – jedno z najważniejszych bóstw staroitalskich czczone w starożytnym Rzymie. Był bogiem wszelkich początków, a także opiekunem drzwi, bram, przejść i mostów, patronem umów i układów sojuszniczych. Od niego pochodzi łacińska nazwa miesiąca stycznia (Ianuarius) jako pierwszego miesiąca roku. W późniejszych przedstawieniach alegorycznych (renesans, barok) uosabiał zimę.

 

Był bóstwem o nieznanym pochodzeniu (rodowodzie); niektóre mity podają go za dziecko Saturna i Entorii (według innych miał być jej bratem). W pojęciu Rzymian Janus uchodził za pierwszego władcę Lacjum. Wzgórze, na którym rezydował, otrzymało na jego cześć nazwę Janikulum. Początkowo dzielił władzę z Camesesem[1], a następnie z Saturnem, który wypędzony przez Jupitera, znalazł u niego schronienie, na tyle gościnne, że odwdzięczył mu się przekazanym darem widzenia przyszłości i przeszłości[2]. Inny z mitów przypisywał mu rządy w Italii jeszcze przed Saturnem i Jupiterem oraz ustanowienie czci i świątyń dla wszystkich pozostałych bogów.

Miał być małżonkiem źródlanej nimfy Iuturny i ojcem Fonsa – także opiekuna źródeł. Według innej wersji jego małżonką (i siostrą) była Kamese, która urodziła mu syna imieniem Tyber (stąd nazwa rzeki)[3].Towarzyszami Janusa byli Limentinus, Lima, Forculus i Cardea[4]. W czasach cesarstwa pod wpływem mitologii i filozofii greckiej widziano w nim jedynie króla, który przywędrował do Rzymu z Tesalii i dziki lud nauczył bogobojności, praw i obyczajów, sztuk, uprawy roli i wszystkiego, co potrzebne dla przeżycia i trwania gatunku ludzkiego[5].

 

Tradycyjnie przedstawiano go jako „poważną postać męską o dwóch brodatych obliczach, z których jedno patrzyło na wschód, drugie na zachód”[9], a ponadto z kluczami i laską lub rózgą. Jego najstarsze wyobrażenia spotykane są na pierwszych rzymskich monetach (tzw. aes grave). Stąd określenia: Ianus Geminus (bliźniaczy), Ianus Bifrons (dwuobliczny) albo Biceps (dwugłowy), a nawet Quadrifrons (czwórobliczny) lub Quadriformis (czwórpostaciowy, czwóristny) – jak uwidoczniono to np. na monetach cesarza Hadriana.

Wśród Rzymian panowało przekonanie, że najstarsze monety wybił Janus na cześć Saturna, który przybył okrętem z Krety do Italii; tak tłumaczono też wyobrażenie dziobu okrętu (prora, rostrum) na rewersie miedzianych asów rzymskich z czasów Republiki[10]. W ujęciu Owidiusza (Fasti) dwie twarze Janusa symbolizowały jego władzę nad ziemią i niebem, zaś według Makrobiusza – nad przeszłością i przyszłością.

Kult

Podwójny Łuk Janusa w Rzymie (rycina J. B. Piranesiego z XVIII w.)

W domach poświęcone mu były wszystkie drzwi, przy których zazwyczaj umieszczano jego posągi. W Rzymie, w północnej części Forum, niedaleko siedziby senatu – Kurii, znajdowała się świątynia Janusa, którą zgodnie z tradycją miał wznieść Numa Pompiliusz. „Była to po prostu prastara brama z najdawniejszych obwarowań, którą dla szczególnej świętości zachowano… Jej czarne, omszałe ściany, zbudowane z nierównych bloków kamienia, okryto płytami brązowymi…”[11]. Związane z powstaniem tego sanktuarium podanie głosiło, iż podczas napadu Sabinów na Rzym w poświęconej Janusowi bramie miało wytrysnąć potężne źródło wrzącej wody, w której śmierć poniosło wielu nieprzyjaciół[12].

Bramy tego przybytku zamykano w czasie pokoju, a otwierano na czas zbrojnego konfliktu[13], żeby mogły tam przejść i otrzymać błogosławieństwo wojska udające się na wojnę[14]. Wewnątrz stał posąg Janusa zwrócony twarzami na wschód i zachód. Szczególnej czci bóg doświadczał w momencie oficjalnego wypowiedzenia wojny, a także przy ceremonii zawarcia pokoju. Jego błogosławieństwa upraszał każdy konsul obejmujący swój urząd. Wzywano go słowami: Iane, fac aeternos pacem pacisque ministros! („Janusie, uczyń wiecznymi pokój i zsyłających pokój!”)[15].

O randze kultowej tego bóstwa świadczy też fakt, że imienia jego wzywano przed składaniem wszelkich ofiar. Ponadto Janusowi – podobnie jak Jupiterowi – zwykle powierzano w opiekę początek każdego ważniejszego przedsięwzięcia, transakcji handlowej, dalekiej podróży, zasiewu i zbioru plonów, w modłach nierzadko wymieniając go nawet przed najwyższym bóstwem.

Głównym jego świętem był pierwszy dzień roku (calendae Ianuariae), kiedy wzajemnie składano sobie życzenia i drobne podarki (m.in. wypiekane z mąki ciastko zwane ianual) na dobrą wróżbę ; wtedy powoływano też na urząd nowo wybranych urzędników. Domy ozdabiano wieńcami i gałązkami wawrzynu. W inne święto, zwane Agonium i obchodzone według kalendarza Rzymian 9 stycznia, kapłan zastępujący władcę (rex sacrorum) składał mu w ofierze barana. Poza tym poświęcony był mu również każdy pierwszy dzień miesiąca, w którym otrzymywał ofiarę z wina, kadzidła i owoców[16].

Janus był bogiem czysto rzymskim, nie mającym odpowiednika w mitologii greckiej, a praktykowania jego kultu nie stwierdzono poza Rzymem.

200px-As_janus_rostrum_okretu_ciachMoneta rzymska z głową Janusa

Brednie z Wikipedii na temat pochodzenia tego kultu i braku jego śladów gdziekolwiek indziej skwituję jednym zdaniem: Kto wie że Łatyniowie to Lat-Tynowie, i że to ci sami co Let-Galowie, Let-Winile – LetGale – Łotysze, i Let-Wini – Litwini ten rozumie bez trudu wszystko, zwłaszcza dwugłowość tego Boga Kiru i jego powiązanie nie tylko z początkiem, ale z czasem – kierunkiem jego upływu. Więcej , kto wie że Rok Słowian w Tradycji Wschodu zaczynał się i zaczyna do dzisiaj z początkiem Jesieni  – 21 września ten zrozumie znaczenie i pochodzenie Janusa i kultu tej dwugłowej postaci w jednym mgnieniu oka

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 905 obserwujących.