białczyński

Paweł Szydłowski – Sprowadzenie do Polski Krzyżaków za Konrada Mazowieckiego. Krucjaty cz1/2 Starożytni Polacy cz.8

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 15 Marzec 2015

Jeszcze o Wilhelmie Reichu i jego orgonie = ormus/ortch/aether/ra-an/nus/psi/sidthe/ist.

Posted in nauka by bialczynski on 14 Marzec 2015

orgon = ormus/ortch/aether/ra-an//nus/psi/sidthe – Czynna substancja kosmiczno-kosmogoniczna – Osidło Tchu – Poidło Mądrości, Tchnienie Boga – Osnowa Duszy – Ist.

 

CZYTAJĄC TEN TEKST cały czas PAMIĘTAJCIE ŻE WILHELM REICH BYŁ POLAKIEM, POLAKIEM Z GALICJI, Z ZABORU AUSTRIACKIEGO, DOKŁADNIE BYŁ POLAKIEM ŻYDOWSKIEGO POCHODZENIA.  Odsyłam też  do mojego tekstu na tym blogu: „Kilka ważnych myśli z „Morderców Chrystusa” Wilhelma Reicha, z komentarzem”

 

Wilhelm REICH

http://www.daro.it.pl/reich.html

Autor: Jeane Manning
tłumaczył: Mirosław Kościuk
ze zbiorów: Nexus 07’2001


Odkrywca Orgonu Wilhelm Reich w 1952
Agenci federalni działali z zapałem mścicieli, kiedy otrzymali polecenie zniszczenia owoców pracy naukowca Wilhelma Reicha w jego laboratorium w Maine. W sądowym orzeczeniu z 1956 roku stwierdzono, że materiały użyte do budowy przypominającego wyglądem skrzynkę „akumulatora orgonowego” da się uratować, z wyjątkiem płyt celotexu, które agenci roztrzaskali na kawałki. Nowojorscy współpracownicy Reicha, dr Michael Silvert i dr Yictor Sobey, zostali zmuszeni do zebrania całej literatury znajdującej się w archiwum Instytutu Orgonu i załadowania jej do wielkiej ciężarówki, która pojechała stamtąd prosto do spalarni na Dolnym Manhattanie, gdzie wszystkie papiery spalono zgodnie z poleceniem Urzędu ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration; w skrócie FDA). Amerykański Związek Swobód Obywatelskich przystąpił do działania, gdy było już za późno. W wydanym przez siebie oświadczeniu dla prasy stwierdził, że nakaz sądu stanowił pogwałcenie wolności słowa, ponieważ zaledwie jedna spośród spalonych książek mogła być uznana za materiał promujący bądź wyjaśniający zasady działania kontrowersyjnego akumulatora orgonowego. (Orgon to nazwa nadana przez Reicha życiowej sile, która przenika i otacza wszystkie żywe organizmy, nie wyłączając Ziemi). W oświadczeniu tym można było przeczytać między innymi: „Kiedy agencja rządu wykorzystuje tak wątpliwe preteksty do tłumienia wiedzy, bez względu na to, jak bardzo jest ona ekscentryczna czy niepopularna, stanowi to poważne zagrożenie dla wolności prasy oraz zasad wolnej myśli, na jakich opiera się nasz demokratyczny ustrój”.

MEDIA PATRZYŁY W INNĄ STRONĘ

Żadna z większych gazet nie opublikowała tego oświadczenia. Ponadto sześciu uczonych wystosowało do wszystkich większych gazet w Anglii protest przeciwko paleniu książek i skazaniu Reicha. Wszystkie gazety bez wyjątku zachowały jednak milczenie. leczniczy akumulator orgonu O co chodziło tak naprawdę w zniszczeniu naukowej pracy Reicha? Bez wątpienia o coś więcej niż tylko o odpowiedzialność FDA za ochronę naiwnych konsumentów przed wydawaniem pieniędzy na zupełnie bezużyteczne zdaniem FDA urządzenie. Wilhelm Reich trafił do sądu, ponieważ inny lekarz przewiózł orgonowe akumulatory jego konstrukcji przez granicę stanu wbrew federalnemu zarządzeniu FDA. Reich był przekonany, że sąd nie miał kompetencji, aby zajmować się podstawowymi badaniami naukowymi ani też nakazać mu zniszczenie dzieła całego życia. Wrócił więc do laboratorium i kontynuował pracę. W rezultacie takiego zachowania został ukarany wysoką grzywną za obrazę sądu, skazany na dwa lata i cztery miesiące więzienia oraz zmuszony do niezwłocznego odbycia kary mimo poważnych kłopotów z sercem. Reich zmarł w więzieniu na krótko przed planowanym zwolnieniem warunkowym. Jak dotąd, historia ta jest zrozumiała, nawet przy całym swoim tragizmie. Dlaczego jednak jeszcze dziś pisarze pomijają milczeniem najważniejsze odkrycia Reicha związane z kosmiczną siłą życiową, kontrolą pogody czy demonstracją niebezpiecznych efektów promieniowania atomowego? Nawet mieniący się badaczami uczeni, pisząc o Reichu, dopuszczają się zniekształceń jego idei. Jego biografowie, W. Edward Mann i Edward Hoffman, wspominają o wydanym w roku 1980 podręczniku, w którym na dwóch stronach poświęconych Reichowi znajduje się szesnaście poważnych błędów merytorycznych. „Większość z nich to złośliwe przeinaczenia… mające na celu wywołanie wrażenia, że Reich był szarlatanem lub pomyleńcem”.

Inni autorzy pisujący do popularnych magazynów zajmują się zwykle wyszukiwaniem różnych dziwnych rzeczy, a najchętniej sprośnych. W strzępach ukazujących się na przestrzeni czterdziestu lat opinii, osobistej korespondencji oraz spontanicznych wypowiedzi płodnego i odważnego wolnomyśliciela sceptykowi nietrudno znaleźć kilka stwierdzeń, które można przedstawić jako zabawne. Nieustanne ośmieszanie Reicha pomniejsza jego historyczną rolę i ukazuje go wyłącznie jako psychiatrę i „doktora od seksu”.

Etykietki te nie oddają prawdy o Reichu. Jego dobrze znane prace z zakresu potencjału orgazmu (pomiar bioelektrycznego ładunku w związku z emocjami relacjonowanymi przez pacjentów) stanowiły zaledwie niewielki etap na drodze ewolucji, jakiej uległy zainteresowania tego badacza. Każdy etap jego kariery, od pozycji najbardziej obiecu-jącego ucznia Zygmunta Freuda ustalającego, w jaki sposób w ludzkim ciele ujawniają się neurozy, poprzez odsłonięcie patologii faszyzmu i odkrycie pod mikroskopem form stanowiących według niego ogniwo pośrednie między światem ożywionym i nieożywionym, wiódł go do szeregu odkryć związanych z pierwotnym substratem, który nazwał orgonem. Dostrzegł jego ruchy w żywych organizmach i wokół nich, widział jak pulsuje w „bionach” pod mikroskopem, obserwował, jak w ciemnościach lśni orgonowy akumulator. W wolnych od zanieczyszczeń oceanach oraz atmosferze energia ta skrzy się żywym, błękitnym kolorem. Przyciąga ją woda, natomiast cofa się przed pewnymi czynnikami wywołanymi przez człowieka. Jego późniejsze odkrycia w zakresie preatomowego atmosferycznego substratu, a zwłaszcza jego wpływu na zdrowie i środowisko, zaćmiewa-ją cały jego wcześniejszy dorobek.

Obok pytania o to, dlaczego jego przeciwnicy wciąż usiłują pomniejszać jego znaczenie, rodzi się następne, nie mniej niepokojące: dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych spalił hurtem wszystkie należące do niego książki oraz notatki? Ogień zniszczył mnóstwo egzemplarzy jego dwudziestu książek. Dzieło jego życia pakowano do skrzyń, gdziekolwiek natrafiono na jego ślad, i wrzucano do pieca. Roczniki naukowych czasopism, prace z zakresu polityki, psychiatrii, edukacji, socjologii, seksuologii, mikrobiologii, meteorologii oraz innych dziedzin obróciły się w popiół.

KTO CZUŁ SIĘ ZAGROŻONY?

Niektórzy zastanawiają się, czy zszargana reputacja i zniszczony dorobek naukowy Reicha nie pozostają w związku z wynalezieniem przezeń urządzenia do wytwarzania bezpłatnej energii. Reich utrzymywał, iż jest w stanie zasilać silnik elektryczny skoncentrowaną energią atmosferyczną. Czy kręgi ekonomiczne chciały zapobiec takiej ewentualności?

A może słusznie dostrzegał opór przed bardziej psychologicznym sposobem życia – odruchową reakcję ze strony ludzi, których określał mianem „uzbrojonych przeciwników życia”, którym zależało na zaprzeczeniu jego afirmującym życie odkryciom? Czy stojący u steru władzy ludzie o mechanistycznych umysłach lękali się, że ktoś wykaże im, iż ich samych, całą Ziemię i wszechświat przenikają strumienie wibrującej, pulsującej, nie dającej się prze-widzieć życiowej siły? Eksperymenty Reicha dowiodły, że ową siłę można mierzyć, podobnie jak ciepło czy ruch, a jej wielkość zależy od stanu zdrowia danego organizmu. Okazało się również, że ów życiodajny substrat jest wrażliwy na obecność sieci wysokiego napięcia, a już szczególne zaburzenia wywołuje nienaturalny poziom radioaktywności. Trzecia ewentualność zakłada, że ten bezprecedensowy opór został zainicjowany przez ortodoksyjną społeczność medyczną. Akumulator orgonowy, źródło jego kłopotów z prawem, był prostym aparatem leczniczym koncentrującym nieznaną dotychczas energię dzięki odpowiedniemu układowi warstw organicznej substancji pochłaniającej oraz nieorganicznych materiałów odbijających. Eksperymenty wykazały nienormalny wzrost temperatury wewnątrz skrzynki, czego doświadczył również sam Albert Einstein, kierując się wskazówkami Reicha. Chociaż Reich nigdy nie twierdził, że akumulator leczy raka, pacjenci wielu lekarzy utrzymywali, że po pobycie w akumulatorze bądź też po kontakcie z jego mniejszą wersją odczuli poprawę stanu zdrowia w wielu schorzeniach.

FDA pracowała nad tą sprawą przez wiele lat, zanim ostatecznie ludzie szeryfa przyprowadzili zakutego w kajdanki Reicha do małego sądu w Maine. W trakcie procesu o obrazę sądu uczony bronił się sam, lecz nie pozwolono mu przedstawić zeznań potwierdzających leczniczą skuteczność akumulatora organowego ani nawet wyjaśnić znaczenia terminu „orgon”. Dr Myron R. Sharif napisał później, że gdy podczas rozprawy doszło do omówienia najbardziej fundamentalnych kwestii, dyskusję przeciął agent FDA, Joseph Maguire, z pogardą odnosząc się do odkrytej przez Reicha pierwotnej energii: „Oni mówią o energii preatomowej. Cóż to takiego? My posunęliśmy się znacznie dalej, mamy energię atomową, a teraz nawet wodorową [bombę jądrową]”.

Sharif i inni wiedzieli, że podczas testów bomb atomowych doszło do zakłóceń w eksperymentach Reicha. Pomiary dokonane wewnątrz akumulatorów wykazały dziwne wahania, co oznaczało według niego gwałtowną reakcję życiowego pola Ziemi na próby jądrowe. Wyraźnie poruszony tym, co zobaczył, Sharif odnotował, że podczas procesu omawiano nie mające większego znaczenia drugorzędne szczegóły, starannie unikając rozmowy o znajdujących się w dyspozycji Reicha dowodach naukowych. Najwyraźniej sąd, a także ława przysięgłych nie byli nawet w stanie dostrzec radykalnej różnicy w spojrzeniu na świat – nowego pojmowania uniwersalnej siły – co znalazło odzwierciedlenie w krótkim czasie trwania procesu. Po jego zakończeniu Reich miał mnóstwo czasu na rozważanie, dlaczego znalazł się w takim dołku.

REICH W NIEBEZPIECZEŃSTWIE młodoœć

Urodzony w ukraińskiej części Austrii Reich zaczął interesować się biologią jeszcze w gospodarstwie ojca, gdzie mieszkał do wybuchu I wojny światowej, kiedy to na trzy lata został wcielony w szeregi armii austriackiej. Formalną edukację rozpoczął od studiowania prawa, potem przerzucił się na medycynę ze specjalizacją w zakresie psychoanalizy. Został bliskim współpracownikiem Zygmunta Freuda w Wiedniu. W latach dwudziestych uważano go nawet za kandydata na spadkobiercę mistrza. W tym czasie zaczął też aktywnie zajmować się polityką i wówczas oddalił się od tradycyjnych freudowskich metod psychoanalizy. Demonstrując niezależność myślenia, której hołdował przez całe życie, zaczął rozwijać własne systemy terapeutyczne.

Na początku lat trzydziestych pracował w Berlinie. Będąc przeciwnikiem faszyzmu wstąpił do Niemieckiej Partii Komunistycznej i stał się członkiem komórki skupiającej odważnych pisarzy i artystów. Spotykali się potajemnie, gdy po ulicach maszerowali nazistowscy szturmowcy. W miarę upływu lat naziści uzyskiwali w Niemczech coraz większą władzę i Reichowi groziło rosnące ze strony hitlerowców niebezpieczeństwo. Miał żydowskie pochodzenie, był psychiatrą i na dokładkę komunistą, a więc skupiał w sobie trzy cechy, których nienawidził Hitler.

Równolegle prowadził studia nad faszyzmem i doszedł do konkluzji, że pogorszenie sytuacji społecznej wcale nie skłania ludzi ku lewicowej orientacji politycznej. To raczej obawa przed wolnością popycha ich ku osobom sprawującym władzę, które obiecują im lepsze życie. W roku 1933, a więc w roku dojścia Hitlera do władzy w Niemczech, Reich miał odwagę opublikować Psychologię mas a faszyzm (The Mass Psychology of Fascism). W lutym tego roku studencka organizacja zaprosiła go do Kopenhagi, gdzie wygłosił wykład na temat „Reforma seksualna a kryzys społeczny”. Po jego powrocie do Berlina 28 lutego doszło do podpalenia, w wyniku którego następnego dnia rano aresztowano ponad tysiąc lewicowych intelektualistów. Przyjaciele Reicha przeszli do podziemia, zostali aresztowani bądź zastrzeleni. Przebrany za wyjeżdżającego na narty turystę Reich uciekł do Austrii. Tamtejsze środowisko psychoanalityków odnosiło się z wrogością do jego poglądów, toteż po dwóch miesiącach wyemigrował do Danii. Pod koniec tego samego roku został wykluczony z duńskiej partii komunistycznej, do której nigdy nie wstąpił. Pierwszym powodem tego wykluczenia był artykuł na temat edukacji seksualnej, który zrobił prawdziwą furorę. Po wtóre, wdał się w spór z władzami partii, która mając z założenia pomagać imigrantom, odwróciła się od pewnego młodego człowieka, ponieważ nie posiadał niezbędnych dokumentów, co ostatecznie pchnęło go do samobójstwa. Reich zdecydowanie zaprotestował przeciwko tak nieludzkiemu postępowaniu. Po trzecie, założył wydawnictwo bez zgody partii. Czwartym wymierzonym w niego zarzutem było uznanie jego książki Psychologia mas a faszyzm za kontrrewolucyjną.

 

więcej: http://www.daro.it.pl/reich.html

 

ORGON – OCEAN ENERGII KOSMICZNEJ

żródło: Uleszka: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/orgon/orgon.htm

 

PRZEDMOWA EWY REICH

 

D

opiero teraz, 45 lat po śmierci Wilhelma Reich’a w 1957 roku ludzie mogą rozpocząć badania i studia z zakresu orgonomii jak każdego innego rodzaju wiedzy przy pomocy i wykorzystaniu Podręcznika Budowy Akumulatora Orgonu. W podręczniku tym w zwięzły i skondensowany sposób podana jest duża dawka informacji, oraz prostych odkrywczych doświadczeń przydatnych każdemu, kto interesuje się kosmicznym strumieniem energii życia. W książce zaprezentowana została naukowa definicja energii orgonowej; pokazano historię jak kolejne eksperymenty, odkrycia, obserwacje i teoretyczne intuicyjne rozważania Reich’a doprowadziły do praktycznego zastosowania akumulatora; opisano zasady konstrukcji i doświadczalnego użycia akumulatora, ze szczegółami danych na temat potrzebnych materiałów, warstw i rozmiarów, a także zamieszczono bardzo użyteczną listę literatury pomocniczej i dodatkowej.

Profesor J. DeMeo zaprezentował gruntowną wiedzę w temacie, który jak na razie jest zakazany i pomijany w kręgach akademickich dwudziestego wieku z wyjątkiem pionierskich kursów w tej dziedzinie w Nowym Jorku i Berlinie. Wilhelm Reich powiedział, że pomimo tego, że życiowa energia była znana od tysięcy lat, jemu udało sieją konkretnie i praktycznie udostępnić, a era jej zastosowań właśnie się rozpoczęła. Podręcznik ten jest pierwszym drukowanym materiałem w ciągu ostatnich lat zajmującym się szczególnie tym, jak koncentrować energię życia z ziemskiej atmosfery. Jest użyteczny dla laboratoryjnych kursów zajmujących się życiową energią kosmiczną. Materiał tu zawarty może być zrozumiały przez postępowe szkoły wyższe oraz inne kręgi szkolne i naukowe. Myślę, że spełniają się moje, trwające pięćdziesiąt lat oczekiwania, iż informacje o życiowej energii zostaną włączone do grona nauk, które wszyscy ludzie na Ziemi powinni posiąść w czasie podstawowej edukacji szkolnej.

 

Dziękuję Ci James DeMeo. Eva Reich, M. D. Berlin Zachodni, Marzec 1989

 

PRZEDMOWA JAMES’A DEMEO

 

M

oje doświadczenie z umierającymi na raka członkami rodziny nie jest czymś niezwykłym, ponieważ ta niszcząca choroba działa obecnie na poziomie epidemii. Współczesne statystyki podają, że „wojna z rakiem” została przegrana i pomimo wszystkich radykalnych metod operacyjnych, chemikaliów i naświetlań, dzisiaj pacjenci nie przeżywają dłużej ani częściej niż to było w latach pięćdziesiątych. W rzeczywistości ta niszcząca siła wylała się na młode pokolenie i młodsze grupy wiekowe, tam gdzie kiedyś było to rzadkością. Nie ma żadnych naukowych dowodów, aby podtrzymywać twierdzenie, że operacje, naświetlania i chemioterapia są skutecznymi metodami walki z rakiem oraz, że tradycyjna medycyna robi cokolwiek skutecznego w zakresie profilaktyki i zapobiegania raka. Te gorzkie fakty powodują wiele oporu, w sytuacji, gdy ktoś zaczyna studiować różne alternatywne, nieinwazyjne i nie toksyczne metody leczenia raka. Choć dyskredytowane przez oficjalną medycynę i określane „znachorstwem”, okazują się być sensowne, a nawet w znacznym stopniu skuteczne. Ich obrońcy i ci, którzy podjęli się wysiłku korzystania z nich niejednokrotnie musieli brać na siebie wielkie ryzyko, aby udowodnić to, w co wierzyli i że metody te są bezpieczne i przynoszą konkretne i pozytywne skutki dla chorych ludzi.

Zorganizowane grupy medyczne wraz z kręgami farmaceutycznej finansjery nie dbały o poważne przyglądnięcie się tym technikom. W zamian, owe techniki były w nieuzasadniony sposób atakowane, prowadzone były „pseudo” dochodzenia ze z góry zaplanowanymi skutkami; na podstawie sądowych nakazów kliniki były w brutalny sposób zamykane przez specjalne siły policyjne, a medyczne zapisy i protokoły badań były konfiskowane, wydawane były również wyroki skazujące na więzienia, a nawet palono książki. Widać więc, że ponad sądami i legalnym systemem prawnym, zostało popełnione przez wielkie organizacje medyczne i odpowiednią rządową biurokrację olbrzymie oszustwo w stosunku do narodu amerykańskiego. W tym krótkim Podręczniku nie jestem w stanie podać historii tych antynaukowych i nieetycznych prześladowań, dlatego kilka artykułów i książek na ten temat wymienionych jest w bibliografii.

 

Aby wyrazić się jasno, główna przyczyna niepowodzeń współczesnej medycyny w walce z wyniszczającymi chorobami leży w tym, że organizacje medyczne używają policyjnych taktyk do tłumienia nowych, ważnych odkryć i niekonwencjonalnych metod, nie bacząc na jakiekolwiek istniejące naukowe dowody. W rzeczywistości najlepiej udokumentowana i udowodniona niekonwencjonalna metoda terapeutyczna jest przedmiotem najsilniejszych ataków. Wiele, wiele obiecujących niekonwencjonalnych technik terapeutycznych było latami tłumionych i atakowanych przez zupełnie bezprawną zmowę motywowaną wyłącznie względami ekonomicznymi, interesem lekarzy, producentów lekarstw, uprzedzonych pracowników ośrodków akademickich, purytańskiej biurokracji rządowej oraz sędziów. W tym procesie prawda była straszliwie deptana, a naukowe metody pomijane.

 

Najwyraźniejszym i mówiącym samym za siebie przykładem jak owe siły starają się uśmiercać nowe odkrycia i ich odkrywców jest dr Wilhelm Reich i jego orgonowy akumulator. Reich był jednym z najmłodszych współpracowników profesora Freud’a we wczesnych badaniach psychoanalitycznych we Wiedniu i w Berlinie. Jednak jego pomysły były zbyt rewolucyjne dla starszych naukowców. Usilnie argumentował, że ludzka niedola, nędza i psychiczne choroby w głównej części są rezultatem stanu socjalnego społeczeństwa, który mógłby być zmieniony, aby zapobiegać neurozom. Naciskał na reformy prawa dotyczącego zapobieganiu znęcania się nad dziećmi oraz ciężkiego położenia ekonomicznego kobiet. Stworzył realny ruch socjalny i polityczny w przed hitlerowskich Niemczech, który pragnął zmienić prawo zabraniające rozwodów, dostępu do antykoncepcji dla młodych, nie pozostających w związkach małżeńskich ludzi, i uwolnienia ich do zdrowego seksualnego współżycia oraz do rozluźnienia ojcowskiej mocy i dominacji nad rodzinami.

 

Pisał o tym bardzo dużo w latach 20-tych i 30-tych, i obnażał korzenie ruchu nazistowskiego w wymagającej posłuszeństwa, patriarchalnej i negatywnie do seksu nastawionej strukturze niemieckiej rodziny. Z powodu swoich pism na temat genitaliów i jego antyfaszystowskiej działalności został wydalony z wąskiego kręgu uczniów Freuda, podobnie jak usunięto go z Międzynarodowego Stowarzyszenia Psychoanalityków. Niemiecka psychoanaliza kierowała się w tym czasie w stronę nazizmu a niektórzy psychoanalitycy tak jak np. Carl Jung, zostali nawet rzecznikami i apologetami Narodowego Socjalizmu. Reich został w latach 30- tych wciągnięty na listę skazanych na śmierć zarówno po hitlerowskiej jak i stalinowskiej stronie i musiał uciekać do Skandynawii, a później do Stanów Zjednoczonych. Jego pisma zostały skazane na spalenie zarówno w Niemczech jak i w Związku Radzieckim.

 

W czasie, gdy Reich przybył do Stanów Zjednoczonych w 1939 roku, miał już za sobą sporo odkryć naukowych i szybko pozyskał grupę młodych, entuzjastycznych naukowców, którzy towarzyszyli mu w pracy. Amerykański okres poszukiwań, który trwał do jego śmierci w 1957 był w zasadzie owocny, z wyjątkiem okresu, gdy wymierzono przeciwko niemu procesy sądowe. W tym czasie Reich doświadczalnie wyjaśnił i umożliwił praktyczne wykorzystanie biologicznej i atmosferycznej energii życiowej, którą nazwał energią orgonową (orgonu). Energia orgonowa, była rzeczywistą, fizyczną i nieograniczoną formą energii. Pobudzała ona żywe stworzenia jak również występowała w postaci wolnej w atmosferze. Mogła być akumulowana w specjalnych pojemnikach, gdzie była obserwowana, odczuwana i mierzona.

 

Doświadczenia z energią orgonową wzbudziły straszliwy krytycyzm w kręgach medycznych, kampanię oszczerstw w prasie, potęgowaną przez Stanową Administrację Żywności i Leków (FDA). Usiłując powstrzymać prace Reicha FDA nigdy nie podjęła się powtórzenia jego doświadczeń i zbadania ich poprawności. Zamiast tego biurokraci z FDA polegali na plotkach, pogłoskach ignorując dostępne dowody zawarte w publikacjach. Ubezpieczali się świadectwami „ekspertów”, którzy nie byli dobrze zaznajomieni, ani zainteresowani rzeczywistymi faktami naukowymi. Wiele zasad naukowych i moralnych zostało pogwałconych, kiedy oficjalnie przedstawiciele rządu oraz wielu psychiatrów i fizyków zaczęło szukać sposobu na zakończenie działalności Reicha.

 

Dziś znamy znacznie więcej szczegółów na temat wewnętrznych działań FDA dotyczących Reicha, podanych przez naukowe przeglądy FDA dzięki wykorzystaniu Aktu o Wolności Informacji. Znajdują się one w bibliografii. Początkowo Reich zaproponował badaczom FDA współpracę w dziedzinie orgonowej energii, odmówili mu jednak. FDA została też ostrzeżona przed nim przez różnych wysoko postawionych ludzi z kręgów medycznych. Reich był świadomy tych nieetycznych działań, a wielu z jego współpracowników zostało w sposób profesjonalny oczernionych przez kłamstwa FDA. Nigdy, ani rządowe ani prywatne, naukowe czy medyczne kręgi nie odniosły się konstruktywnie do omawianego problemu. Te ataki doprowadzały Reicha do furii. Tak było, gdy FDA ostatecznie szukało powodu do wniesienia sprawy sądowej przeciwko jego działalności.

 

Nie zgodził się na wystąpienie w sądzie, jak to określił „Jako oskarżony w sprawach dotyczących podstawowych naturalnych poszukiwań naukowych”. Napisał do sędziego uzasadnienie – Response. Jego odmowa wystąpienia w sądzie w obronie wartości swoich badań nad orgonem spowodowała prawną reakcję, taką jaka zwykle towarzyszy społeczeństwom despotycznym. Jest to jedyny przypadek w historii Ameryki, kiedy FDA uzyskało pomoc od Sądu Federalnego, który ogłosił werdykt wykluczający istnienie energii orgonowej. Sąd ogłosił wewnątrzstanowy zakaz wwozu książek, w których występuje słowo „orgon”. Dotyczyło to również książek, które słowo „orgon” zawierało tylko we wstępie lub przypisach. Co więcej wszystkie naukowe wydania, w których dyskutowany był problem energii orgonowej w szczegółach zostały zniszczone, a urządzenia używające tej energii rozebrane lub zniszczone.

 

Zabronione do odwołania wszystkie odnośniki do energii orgonowej: The discovery ofthe Orgon, Vol. 1 The Funcion ofthe Orgon, Vol. 2 The Cancer Biopathy, The Sexual Revolution, Ether, God and Devil, Cosmic Superimposition, Listen, Little Man, The Mass Psychology of Fascism, Character Analysis, The Murderof Christ People in Trouble,
Zabronione lub przeznaczone do zniszczenia: The orgon Energy Accumulator, Its Scientific and Medical Use, The Oranur Eocperiment, The Orgone Energy Bulletin, The Orgone Energy Emergency Bulletin, International Journal of Sex-Economy and Orgon Research, Internationale Zeitschrift fur Orgonomie, Annals ofthe Orgone Institiute.
(na podstawie wyroku #1056, 19 marzec 1954 US District Court, Portland Maine, sędzia John D. Clifford, Jr).

 

W latach 50-tych i na początku 60-tych książki Reicha i jego raporty badawcze były okresowo śledzone przez agentów FDA i Federalnych komendantów, i palone w piecach do śmieci w Maine i Nowym Yorku. Żadna z naukowych czy profesjonalnych organizacji, dziennikarzy, czy stowarzyszeń pisarzy nie sprzeciwiła się paleniu książek i nie zaoferowała pomocy Reichowi, którego laboratorium zostało najechane przez agentów FDA niszczących aparaturę siekierami. W dodatku do powyższych działań sąd nakazał Reichowi ograniczenie „rozpowszechniania informacji” na temat energii orgonowej skutecznie cenzurując jego pisma mówiące na ten temat. Kilka lat później został oskarżony za obrazę sądu w momencie gdy jego asystent złamał sądowy zakaz, w czasie, gdy Reich był ponad tysiąc kilometrów dalej, zaangażowany w prace dotyczące orgonu na otwartej przestrzeni na pustyni Arizona.

 

Pomimo, że odwoływał się wszystkimi dostępnymi metodami do Sądu Najwyższego, sprawę przegrał i został wtrącony do Federalnego Więzienia Penitencjarnego w Lewisburgu, gdzie zmarł w 1957. Jego śmierć nastąpiła na dwa tygodnie przed warunkowym zwolnieniem, w czasie, gdy z radością oczekiwał wyjścia na wolność. Planował wraz ze swoją nową żoną osiedlenie się na stałe w Szwajcarii. Cokolwiek możemy myśleć na temat odzewu Reicha na sądowe wyzwanie, zasady, na których się opierał były bardzo ważne i sięgają wstecz aż do Galileusza potraktowanego ogniem przez Kościół Katolicki. Lekcja jaka płynie z czasów Galileusza jest taka, że żaden sąd, trybunał, religijna czy naukowa organizacja na Ziemi nie ma zdolności do powiedzenia na podstawie tekstowych porównań, czy konserwatywnych twierdzeń; co jest, a co nie jest Prawem Naturalnym.

 

Wyniki doświadczeń nie mogą być osądzane przez tych, którzy nigdy ich nie otrzymali, a niepotwierdzone badaniami opinie naukowców nie są więcej warte niż nie poparte badaniami kogokolwiek innego, nawet członka Amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarzy, Narodowej Akademii Naukowej, czy jakiegokolwiek klubu państwowego odwiedzanego przez prezydenta. Galileusz namawiał swoich krytyków, aby „zajrzeli przez teleskop”, aby zweryfikowali jego obserwacje w bezpośredni i prosty sposób. Lecz odmawiano mu tego i szyderczo wyśmiewano powołując się na zasady moralne. W ten sam sposób postępowali przeciwnicy Reicha, nieugięcie odmawiając powtórzenia jego doświadczeń, a w większości przypadków odmawiając nawet przejrzenia opublikowanych dowodów. Dziś po ponad 40-tu latach od śmierci Reicha, jego najgłośniejsi krytycy nadal trwają w tym samym antynaukowym nastawieniu i potępiają to, czego osobiście nie przeczytali, ani nie zbadali.

 

Bazując na tych faktach historycznych jasne jest, że FDA i sądy, ciała akademickie i rządowe agencje wszystkich typów na zawsze zrzekły się wszelkich praw do powiedzenia czegokolwiek na temat tego, co przeciętny obywatel może (lub nie) zrobić z orgonowym akumulatorem. Odkrycie orgonu jest znacznie bardziej bezpiecznym wynalazkiem w rękach zwykłych obywateli, niż w rękach różnych polityków, naukowców i medycznych organizacji. Ten Podręcznik nie jest w pierwszym rzędzie skierowany do kręgów akademickich, czy medycznych. Sprawa dr Wilhelma Reicha i jego akumulator energii orgonowej, zostaje przekazana bezpośrednio do opinii publicznej. Podobnie jak słońce, powietrze i woda, orgonowa energia jest częścią natury i powinna być dostępna dla wszystkich za darmo i bez żadnych ograniczeń. Akumulator orgonu jako wynalazek należy teraz do dziedzictwa ludzkości i nie może być opatentowany, ani zdominowany przez pojedyncze osoby czy korporacje. Jego budowa, posiadanie i używanie są całkowicie legalne.

 

O ile przyrządy takie jak akumulator, koc, czy małe emitery orgonu winny być ogólnodostępne i dozwolone do indywidualnej produkcji i stosowania, o tyle działa orgonowe winny mieć umocowanie prawne i podlegać ścisłej kontroli społeczności a nawet państwowej czy w końcu światowej. Wyobraźmy sobie, że w jednej wsi czy dzielnicy, co druga rodzina posiada działo orgonowe „na potrzeby własne”. Można sobie wyobrazić działanie kilku dział w konflikcie interesów – jeden chce słoneczną pogodę, a inny deszczu, a jeszcze inny chce zrobić „pogodowego psikusa” sąsiadowi. Czy można wyobrazić sobie większy chaos pogodowy i to na dużym obszarze? Reich wykazał, że działo orgonowe, w zależności od wielkości, obejmuje swym zasięgiem duże i bardzo duże obszary terenu i dlatego może zostać zastosowane jako swego rodzaju uzbrojenie militarne. (przyp. mój)

 

Oczywiście wraz z tymi prawami przychodzi olbrzymia odpowiedzialność, ponieważ poprawne wykorzystanie i używanie akumulatora nakłada na posiadacza wymagania społeczne związane z jego otoczeniem naturalnym. Kosmiczny ocean energii orgonowej, podobnie jak powietrze, jedzenie i woda jest zanieczyszczany i zatruwany. Konieczne są, więc szybkie działania zainteresowanych osób, aby życie na Ziemi zostało utrzymane. Ten Podręcznik da podstawowy przegląd spraw o energii orgonowej, akumulatorze, oraz konstrukcji i bezpiecznym używaniu urządzeń gromadzących energię orgonu. Większość szczegółowych naukowych danych czytelnik może uzyskać przeglądając drukowane materiały znajdujące się na końcu książki w bibliografii i rozdziale informacyjnym.

 

W trzy lata po śmierci dr Reicha powiernicy jego majątku zorganizowali ponowne wydanie jego prac. Dziś większość jego książek została wznowiona. Są dostępne w bibliotekach i innych źródłach. Grupa współpracowników Reicha utworzyła również Amerykańską Szkołę Orgonomii. W 1967 roku zostało opublikowane pierwsze wydanie Journal of Orgonomy. Od tego czasu zainteresowanie jego pracami stopniowo wzrasta i wielu nowych studentów zweryfikowało odkrycia w dziedzinie energii orgonowej i akumulatora. Istnieją obecnie szkolne kursy dotyczące życia Reicha i jego prac, był on również przedmiotem wielu wywiadów, biografii i filmów. Młodsza generacja naukowców i zdrowi praktycy ponownie odkrywają Reicha, powstały również nowe pisma dotyczące energii orgonowej w USA, Niemczech, Francji, Włoszech, Anglii, Kanadzie i Japonii. Jedno z ważniejszych studiów na temat akumulatora pochodzące z Niemiec jest zawarte w skrócie w Dodatku. Wszelkie wysiłki skierowane na unicestwienie energii orgonowej nie powiodły się.

 

Głębiej zainteresowanych orgonem/ormusem/ortchem/sidthem/aetherem i jego właściwościami zapraszam na stronę

Uleszka: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/orgon/orgon.htm

Dziwny przypadek Wilhelma – Radio na Fali (nadesłała Agata Babóstwo)

http://www.radionafali.com/2014/07/synteza-dziwny-przypadek-wilhelma/

Wielcy Polacy – Kazimierz Prószyński (1875 – 1945) – konstruktor kamer i projektorów kinowych

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 13 Marzec 2015

Kazimierz_Prószyński_1909Kazimierz Prószyński (ur. 4 kwietnia 1875 w Warszawie, zamordowany 13 marca 1945 w obozie Mauthausen-Gusen) – polski przedsiębiorca, operator filmowy, reżyser, inżynier oraz wynalazca. Konstruktor pionierskich aparatów kinematograficznych oraz kamer filmowych. Pionier polskiej oraz światowej kinematografii. Za wkład polskiego wynalazcy na tym polu uznaje się wynalezienie systemu umożliwiającego równomierny, skokowy przesuw taśmy filmowej minimalizujący drgania, eliminację wady migotania obrazu podczas emisji filmu dzięki wynalezieniu obturatora oraz skonstruowanie pierwszej ręcznej i automatycznej kamery filmowej pozbawionej statywu – aeroskopu. Przez wiele lat zarówno osoba Kazimierza Prószyńskiego jak również jego wkład w rozwój kinematografii pozostawał zapomniany…

Dziadkiem konstruktora był polski szlachcic Stanisław Antoni Prószyński zesłany w 1856 roku na Syberię za działalność konspiracyjną wymierzoną we władze carskie. Po odbyciu kary zamieszkał w Mińsku, gdzie prowadził profesjonalny zakład fotograficzny. W mieście tym urodził się jego syn Konrad Prószyński, późniejszy ojciec konstruktora, który powrócił z zesłania do Królestwa Polskiego wraz ze Stanisławem Witkiewiczem w 1873 roku. Dwa lata później w 1875 roku w Warszawie jako syn Konrada Prószyńskiego oraz Cecylii z domu Puciaty urodził się Kazimierz Prószyński. Jego matka zmarła w 1884 r. kiedy miał 9 lat[4]. Ojciec ożenił się ponownie.

 166708_539074812802965_987974414_n„Kazimierz Prószyński – człowiek, który stworzył film”

Prószyński przed braćmi Lumière
Przełomowy wynalazek Kazimierza Prószyńskiego to pierwsza na świecie ręczna kamera filmowa, tzw. aeroskop. Wynalazca osobiście zaprezentował ją 27 grudnia 1910 r., filmując paryskie ulice z jadącej dorożki.

Kazimierz Prószyński edukację swoją rozpoczął w Warszawie, tam też ukończył gimnazjum. Uczył się w kilku warszawskich szkołach, w tym m.in w szkole realnej Wojciecha Górskiego, gdzie zaprzyjaźnił się z kompozytorem Mieczysławem Karłowiczem[4]. Rodzice, widząc jego zainteresowanie naukami ścisłymi, wysłali go na politechnikę w Liege w Belgii. Tam już jako student dał się poznać jako utalentowany wynalazca konstruując w 1894 roku swój pierwszy aparat do rejestracji i odtwarzania filmów – pleograf[2]. Po ukończeniu politechniki Prószyński powrócił do Warszawy, gdzie wynalazł kolejny aparat – ekspedytor uniwersalny, który miał być pomocny w funkcjonowaniu wydawnictwa jego ojca Konrada Prószyńskiego redaktora gazet „Promyk” oraz „Gazety Świątecznej”.

W 1901 roku Prószyński zakłada pierwszą w historii polskiej kinematografii rodzimą wytwórnię filmową Towarzystwo Udziałowe Pleograf[5]. Jego siedziba znajduje się w Warszawie na ulicy Nowogrodzkiej 39. W latach 1901–1903 zajmowało się ono promocją aparatów wymyślonych przez wynalazcę oraz filmów nimi zrealizowanych. Kazimierz Prószyński kręcił wynalezionym przez siebie pleografem krótkie filmy dokumentujące życie codzienne w stolicy, był również autorem pierwszych filmów fabularnych z udziałem polskich aktorów, tworząc podwaliny polskiej kinematografii. Już w 1902 roku stworzył dwa krótkie filmy Powrót birbanta oraz Przygoda dorożkarza, w których wzięli udział dwaj polscy aktorzy teatralni Kazimierz Junosza-Stępowski i Władysław Neubelt[5].

Pleograf organizował w Warszawie pokazy filmowe oraz prezentacje urządzeń Prószyńskiego. Pierwsze pokazy filmów odbyły się pomiędzy 31 marca a 2 kwietnia 1902 roku w Teatrze Letnim w Ogrodzie Saskim[5]. Widzowie zobaczyli tam program złożony z filmów dokumentujących życie codzienne w Warszawie, które wykonane zostały przez wynalazcę. Były to m.in. Ślizgawka w Dolinie Szwajcarskiej, Ślizgawka w Ogrodzie Saskim, Ruch uliczny przed pomnikiem Mickiewicza, Wyścigi, Pogotowie Ratunkowe, Na Placu Św. Aleksandra oraz Pod Ostrą Bramą w Wilnie[5].

 

kazimierz_proszynski_A_latem_1907_fragment_600  http://www.kazimierzproszynski.com/  (1907)

W 1907 roku rozpoczął pracę nad swoim kolejnym wynalazkiem, aeroskopem, pierwszą na świecie ręczną kamerą filmową o napędzie automatycznym. W latach 1908–1910 przebywał we Francji, gdzie kontynuował te prace uzyskując w 1909 roku francuski patent na to urządzenie. W 1911 wynalazca przeniósł się do Wielkiej Brytanii gdzie udało mu się uzyskać angielski patent aeroskopu oraz znaleźć inwestorów, którzy wdrożyli go do produkcji seryjnej. 22 czerwca 1911 roku w Londynie nakręcił aeroskopem pierwszy polski reportaż filmowy z koronacji angielskiego króla Jerzego V[5][6]. Wybuch I wojny światowej spowodował, że w 1915 r. Prószyński wyjechał wraz z poślubioną rok wcześniej Angielką Dorothy Abrey do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tam m.in. założył własną wytwórnię ręcznych kamer „Oko” swojego pomysłu, którą, niestety, zniszczył wielki kryzys. Wówczas to pierwsze 100 egzemplarzy, które nie zdążyły trafić na rynek, Kazimierz Prószyński własnoręcznie rozbił młotkiem, by nikt nie skopiował jego pomysłów[4].

W listopadzie 1919 r. państwo Prószyńscy, już z dziećmi – Kazimierzem i Ireną, wrócili do odrodzonej po 123 latach zaborów Polski, gdzie Kazimierz kontynuował swoją działalność. Zamierzał rozpocząć w kraju seryjną produkcję aparatów kinematograficznych czyniąc je dostępnymi dla każdego. Chciał „aby mogła Warszawa rzucić na rynki tyle aparatów kinematograficznych, by przodownicze w tej gałęzi zdobyła stanowisko w Europie”. W 1922 roku udaje mu się powołać w Warszawie Centralną Europejską Wytwórnię Kinematografu Amatorskiego inż. Prószyńskiego, która ma urzeczywistnić zamiary konstruktora i wdrożyć je do seryjnej produkcji.

Podczas okupacji Polski podjął działalność konspiracyjną. Został wówczas po raz pierwszy aresztowany, ale po 10 dniach został zwolniony[7]. Wynalazca wraz z żoną Dorothy i córką został ponownie aresztowany przez Niemców w trakcie trwania powstania warszawskiego. 22 sierpnia 1944 roku wywieziony został do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen. Zmarł jako więzień numer 129957 w wieku 70 lat w hitlerowskim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen[8].

Jego rodzina przeżyła wojnę, ale wszyscy już zmarli. Żona, Dorothy Abrey, zmarła w 1957 r. Córka Irena założyła rodzinę i zamieszkała w Ogden w USA. Natomiast syn Kazimierz, którego rodzicami chrzestnymi byli Helena i Ignacy Paderewscy, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych jeszcze przed wybuchem wojny i od 1938 r. mieszkał tam pod przybranym nazwiskiem – Richard Perry. Żyją za to 2 wnuczki wynalazcy, córka Ireny i córka Kazimierza, obie mieszkają w USA[4].

Aeroskop_Prószyński_dawniej_i_dziś Aeroskop

Wynalazki

„Aeroskop – dawniej i dziś” – Kazimierz Prószyński prezentuje swój wynalazek w „Tygodniku Ilustrowanym” 1913.

Kazimierz Prószyński był autorem szeregu wynalazków głównie związanych z techniką fotograficzną oraz filmową:

  • Pleograf[9] – skonstruowany w 1894[10] aparat służący jednocześnie do wykonywania zdjęć oraz projekcji nakręconych filmów zbudowany jeszcze przed ogłoszeniem patentu braci Lumière[11][12]. Urządzenie umożliwiało wykonywanie oraz odtwarzanie zdjęć na perforowanej taśmie celuloidowej. Rozmiar klatek wynosił 45×38 mm, a ich przesuw umożliwiało urządzenie do przesuwu taśmy. Perforacja umieszczona była pomiędzy klatkami a nie jak na później używanych filmach wzdłuż krawędzi taśmy filmowej.
  • Ekspedytor uniwersalny – przyrząd służący do seryjnego składania gazet oraz ich adresowania, a także do przygotowania do wysyłki dla prenumeratorów. Opatentowany w 1897 roku w urzędzie patentowym w Berlinie[13].
  • Biopleograf – udoskonalona wersja pleografu eliminująca drgania oraz przeskoki błony filmowej w czasie odtwarzania. Urządzenie dawało płynny obraz dzięki projekcji dwóch taśm filmowych puszczonych z opóźnieniem. Skonstruowane zostało w 1898 roku, a jego publiczna demonstracja odbyła się w Warszawie w czerwcu tego roku w Muzeum Przemysłu i Rolnictwa[14].
  • Obturator – przesłona projektora usuwająca migotanie obrazów na ekranie filmowym podczas emisji taśmy filmowej[15], skonstruowana w 1902 roku. Złożona z trzech skrzydełek przerywała światło z częstotliwością 40. przerw na 1 sekundę w czasie projekcji filmu. Powodowało to złudzenie płynności, ponieważ oko widza przestawało odczuwać migotanie obrazu w czasie projekcji. Wynalazek został zaprezentowany we Francuskiej Akademii Nauk, po czym francuska firma „Gaumont” wprowadziła go do produkcji[2].
  • Aeroskop – pierwsza na świecie ręczna kamera filmowa o napędzie automatycznym zbudowana w 1908 oraz opatentowana rok później. Urządzenie weszło do seryjnej produkcji w Anglii[2]. Od 1911 roku produkowała ją firma Newman & Sinclair[16], a od 1912 Cherry Kearton Limited. Areoskopem od 1914 roku rejestrowane były pierwsze kroniki wojenne z frontu zachodniego podczas I wojny światowej. W 1917 roku powstał również wariant dostosowany do wykonywania zdjęć lotniczych.
  • W 1909 roku Prószyński skonstruował kolejny wariant projektora filmowego, tym razem z użyciem obturatora, który dawał obraz bez drgań i migotania światła na ekranie.
  • Kinofon – system jednoczesnej emisji obrazu i dźwięku wynaleziony w roku 1907. Dzięki opracowanej przez siebie metodzie synchronizacji dźwięku i obrazu filmowego wynalazca rozpoczął w tym roku realizację pierwszych filmów dźwiękowych.
  • „Oko” – tania i łatwa w obsłudze ręczna kamera filmowa, mająca za zadanie popularyzację wśród społeczeństwa kręcenia amatorskich filmów. Początkowo w Londynie konstruktor nazywał swój projekt urządzenia amateur cinema. Prototyp wynalazku ukończony został w 1912 roku i nazwany został ostatecznie w języku polskim „Oko”.
  • Telefot – urządzenie pozwalające przesyłać obraz na odległość działające na zasadzie dzisiejszej emisji telewizyjnej.
  • Stereos – aparat stereoskopowy, pierwsza w historii maszyna do wyświetlania na ulicy lub ścianach wieżowców obrazów oraz publicznych reklam. Urządzenie powstało dzięki osobnym pracom nad ulepszeniem biopleografu[5].
  • Autolektor – urządzenie umożliwiające czytanie tekstu osobom niedowidzącym[17] wynalezione w czasie niemieckiej okupacji Polski. W okresie tym konstruktor opracował także własną konstrukcję projektora na taśmę 16 mm, a także specjalny reflektor skupiający jego światło.

Od 1895 roku Prószyński realizuje także krótkie filmy mające prezentować praktycznie możliwości skonstruowanych przez siebie aparatów. Był także współtwórcą Towarzystwa Udziałowego „Pleograf” w Warszawie zwanego pierwszą polską wytwórnią filmową działającą w latach 1901–1903. Jeszcze przed jej założeniem w 1898 roku Prószyński zrealizował, posługując się pleografem[11], liczne filmy krótkometrażowe (m.in. Ulica Franciszkańska, Ślizgawka w Łazienkach, Powrót birbanta, Przygoda dorożkarza), tworząc podwaliny polskiej kinematografii. Filmy te prezentowane były warszawskiej publiczności m.in. podczas specjalnych seansów organizowanych przez „Pleograf” pomiędzy 31 marca a 2 kwietnia 1902 roku w sali Teatru Letniego w Ogrodzie Saskim.

proszynski 1939

Filmy

Kazimierz Prószyński od wynalezienia w 1894 roku swojej pierwszej kamery – pleografu nakręcił szereg filmów. Początkowo były to filmy realizowane w celu sprawdzenia funkcjonalności konstruowanych urządzeń. Później krótkie filmiki dokumentujące życie codzienne. W latach 1900–1903 wynalazca realizował także produkcje filmowe mające charakter komercyjny z przeznaczeniem do dystrybucji w kinach. W 1902 roku w Warszawie Prószyński zrealizował ulepszonym pleografem dwa filmy fabularne[5]:

Filmy Kazimierza Prószyńskiego[5]
Nr Tytuł Miejsce powstania Treść Rodzaj filmu Kamera Data Czas (min)
1 Ślizgawka w Łazienkach Warszawa Łyżwiarze na ślizgawce Warszawskiego Towarzystwa Łyżwiarskiego dokument pleograf (1894–1896) 1–3
2 Ulica Franciszkańska Warszawa Film dokumentujący ruch uliczny na ulicy Franciszkańskiej w Warszawie dokument pleograf (1894–1896) 1–3
3 Aleja Ujazdowska Warszawa Film dokumentujący ruch uliczny na Alejach Ujazdowskich w Warszawie dokument pleograf (1894–1896) 1–3
4 Przed pomnikiem Mickiewicza w Warszawie Warszawa Także Ruch uliczny przed pomnikiem Mickiewicza. Film dokumentujący ruch uliczny przed pomnikiem Adama Mickiewicza w Warszawie dokument pleograf (1894–1896) 1–3
5 Kurjer Warszawski Warszawa Film dokumentujący ruch uliczny przed redakcją stołecznej gazety „Kurjer Warszawski” oraz rozbiegających się po mieście roznosicieli gazet dokument pleograf (1894–1896) 1–3
6 Manewry konnicy  ? Film dokumentujący ruch wojsk na koniach zaprezentowany na pokazie biopleografu w 1899 roku w Szkole Technicznej Wawelberga i Rotwanda dokument pleograf  ?  ?
7 Ćwiczenia artyleryjskie  ? Film ukazujący ćwiczenia artylerii w strzelaniu zaprezentowany na pokazie biopleografu w 1899 roku w Szkole Technicznej Wawelberga i Rotwanda dokument pleograf  ?  ?
8 Ślizgawka w Dolinie Szwajcarskiej Warszawa Łyżwiarze na ślizgawce w Dolinie Szwajcarskiej dokument pleograf  ?  ?
9 Wyścigi Warszawa Wyścigi konne w Warszawie dokument pleograf  ?  ?
10 Pod Ostrą Bramą w Wilnie Wilno Ukazujący wileńską Ostrą Bramę dokument pleograf  ?  ?
11 Mazur kostiumowy Warszawa Zwany również Mazurem na cztery pary przedstawiający pary tańczące polski ludowy taniec – Mazura fabularny pleograf  ?  ?
12 Polewanie kwiatów przez ogrodnika Warszawa Ukazujący pracę ogrodnika w ogrodzie fabularny pleograf  ?  ?
13 Pan Twardowski Warszawa Nawiązujący do legendy o Panu Twardowskim fabularny pleograf  ?  ?
14 Powrót birbanta Warszawa Żartobliwy film przedstawiający powrót tytułowego birbanta z przyjęcia. Film z udziałem aktorów teatralnych: Kazimierza Junoszy-Stępowskiego. fabularny pleograf 1902  ?
15 Przygoda dorożkarza Warszawa Krótki żartobliwy film fabularny, w którym śpiącemu dorożkarzowi żartownisie wyprzęgają konia, wprzęgając w zamian osła. Wystąpili w nim dwaj młodzi wówczas aktorzy Kazimierz Junosza-Stępowski oraz Władysław Neubelt. fabularny pleograf 1902  ?
16 Walkirie Warszawa Efekt wizualny zaprezentowany publiczności podczas wystawiania w Teatrze Wielkim opery „Walkiria” Richarda Wagnera. Przedstawiał ruchome sylwetki Walkirii unoszące się w obłokach na swoich koniach. Prószyński wyemitował film, w którym Walkirie zagrał przebrany pułk Czerkiesów stacjonujących obok Zamku Królewskiego. Zdjęcia nakręcone zostały w plenerze nad Wisłą. eksperymentalny pleograf 1903  ?
17 Koronacja króla Jerzego V Londyn Reportaż z koronacji króla Jerzego V reportaż aeroskop 1911  ?
18 Ave Maria Warszawa fabularny film dźwiękowy z zastosowaniem kinofonu  ? 1912  ?
19 Łagodzący wpływ muzyki na nerwy Warszawa fabularny film dźwiękowy z zastosowaniem kinofonu  ? 1912  ?

dzieci_promyka_1907

DZIECI PROMYKA

 

Dzieci Promyka w 1907 roku.  W kolejności od prawej, od najstarszego: Tadeusz, Kazimierz, Jadwiga, Stefan, Tomasz, Wanda, Konrad, Janina, Stanisława, Bolesław. Najmłodszy syn, Marek, siedzi na słupku. Czwórka z prawej to dzieci Cecylii z Puciatów Prószyńskiej, siódemka z lewej to dzieci Wandy z Korzonów Prószyńskiej.

Drugi od prawej stoi Kazimierz Prószyński, ur. 4 kwietnia 1875 roku w Warszawie, zm. 13 marca 1945 w obozie koncentracyjnym w Mauthausen, wynalazca i konstruktor kamer filmowych

Dzieci Promyka (dane biograficzne): Tadeusz 1873–1925, dziennikarz, redaktor „Gazety Świątecznej”; Kazimierz 1875-04-04–1945-03-13, wynalazca i konstruktor; Jadwiga 1877-1956, rysownik, żona senatora Michała Roga; Stefan 1879–1955, prawnik, prof. UMK w Toruniu; Tomasz 1887-1912 (zmarł na białaczkę), architekt; Pelagia Wanda 1889-03-11–1953-02-04, redaktorka „Gazety Świątecznej”, żona agronoma Piotra Gałąski; Konrad Marcjan 1891-01-09–1944, kapitan marynarki handlowej i dziennikarz, ostatni redaktor „Gazety Świątecznej”; Janina 1892–1956, malarka i dziennikarka; Stanisława 1896-05-13–1966-10-30, dziennikarka; Bolesław Antoni 1902-08-22–1920-08-14 zginął pod Ossowem, uczeń; Marek Józef 1906-04-27–2003-04-25, geolog i geograf

 

dzieci_promyka_1907_drugie

 Siedzą od lewej: Jadwiga, Bolesław, Wanda z Markiem na kolanach, obok stoi Stanisława. W drugim rzędzie stoją od lewej: Kazimierz, Konrad, Tadeusz, Tomasz, Janina i Stefan

 

Winicjusz Kossakowski – Próba rozplątania historii ukrytej w polskich herbarzach.

Posted in Polska by bialczynski on 11 Marzec 2015

 411px-POL_COA_Odrowąż.svgOdrowąż – Modrowąż

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że wiadomości które możemy odnaleźć w polskich herbarzach są częścią naszej historii. Ukryta jest w nich wiedza nie tylko o naszych dawnych rodach, ale i polityce prowadzonej przez władze państwa. Przypomina mi to kłębek różnokolorowych nici powiązanych i niemiłosiernie poplątanych z sobą w taki sposób by nie można było tego rozplątać i trafić do prawdy. Fakty powiązane z legendami prawdziwymi i wymyślonymi bzdurami w taki sposób, aby zatrzeć dawne wierzenia i dawną historię narodu. Znaki herbowe, pozostałość po dawnym cesarstwie rzymskim, poplątano z polskimi stanicami. Zatarto znaczenie jednych i drugich. Nikt się nie zastanawia po co cesarstwu rzymskiemu były potrzebne herby a narodom słowiańskim stanice.

Sprawa jest stosunkowo prosta

Cesarstwo rzymskie miało niewolniczą organizację państwa. Król był niewolnikiem cesarza, książę niewolnikiem króla. Po drabinie społecznej schodziły następne urzędy. Hrabia był odpowiedzialny za hrabstwo, baron za baronię. Baronom podlegali właściciele ziemscy, czyli szlachta a szlachcie reszta społeczeństwa. Każdy na swym urzędzie stanowił prawo, które obowiązywało niższe kasty społeczne. Po rozpadzie cesarstwa rzymskiego na państwa, zwane Zachodem, pozostał system organizacyjny państwa, któremu nadano nazwę feudalizm. Logo feudałów były znakami osobniczymi, bogato zdobionymi liśćmi rozmaitego ziela, po łacinie herba, stąd nazwa znaku.

Znaki staniczne Słowian wyrosły z innej potrzeby, której nie mogli pojąć i zrozumieć Rzymianie i post-rzymianie. Patrzyli i widzieli, ale mierzyli własną miarką. Pozostał opis niemieckiego biskupa i kronikarza Thietmara żyjącego w czasach Bolesława Chrobrego.

W czasie najazdu króla niemieckiego na państwo Bolesława Chrobrego, Niemcy wcielili do swej armii słowiańskie plemiona zza Łaby, które jeszcze nie zostały schrystianizowane. Gorszył się biskup, że poganie na wojnę niosą z sobą chorągwie i znaki swoich pogańskich bogów. W innym miejscu opisuje laskę z ręką trzymającą obręcz żelazną z którą wkraczano do domów i odprawiano obrzędy (sądy). Oczywiście, w pojęciu chrześcijańskiego biskupa owa laska była obrazem pogańskiego bóstwa, któremu nadał jakieś imię.

Marian Plezia wybrał z różnych kronik wiadomości i przetłumaczył na język polski. Pracę zatytułował „Najstarsze świadectwa o Słowianach”. Pozostał opis gromady Słowian, którzy weszli za łupem w najbogatsze strony Cesarstwa, nic sobie nie robiąc z zawodowych legionów cesarstwa. Gdy już wracali, obciążeni łupem zastąpiły im drogę wojska cesarskie, trzykrotnie liczniejsze. Wataha Słowian atakowała kupą i kupą uciekała. Trąbiono, robiono dużo wrzasku.

Kronikarz ostatecznie przyznaje, że ta niewyszkolona w fachu wojennym wataha wyrżnęła w pień trzykrotnie liczniejszą, doskonale wyćwiczoną, armię rzymską.

Co? – Stał się cud?

Prawda wydaje się bardziej prozaiczna. Słowianie stosowali prostą taktykę wojenną, na którą cesarscy patrzyli a zrozumieć nie mogli.

Dowódca prowadził bitwę, nie ganiając z mieczem po polu, ale po ustawieniu oddziałów obierał punkt strategiczny z którego obserwował pole i rozgrywał bitwę. Do tego potrzebna była łączność, przynajmniej na odległość wzroku i słuchu. Stąd konieczność sygnalizacji dźwiękowej i wizualnej. Ponieważ u Słowian panował ustrój rodowy, rody stawały wspólnie do boju. Każdy ród miał swoją stanicę, czyli chorągiew ze znakiem rodu, przechowywano ją we wspólnym budynku i brano na wojnę. Oprócz stanicy do rodu przypisany był sygnał dźwiękowy, grany na rogach. System porozumienia składał się z różnych melodii, przy pomocy których dowódca wydawał rozkazy. Odpowiednie ruchy chorągwi to również system porozumienia. Dzięki takiej łączności dowódca mógł posłać do boju wybrane oddziały, nakazać atak, ucieczkę, uderzenie klinem czy ławą na precyzyjnie wybrane oddziały.

Nazwa znaku rodowego i chorągwi – „stanica” wywodzi się z systemu sprawowania władzy. Wszelkie prawo obowiązujące w rodzie było stanowione na wspólnym wiecu, stąd stanica – nazwa znaku rodowego.

Nasi uczeni w piśmie twierdzą, że stare znaki rodowe na polskich herbach są runami. Mają rację, z jednym zastrzeżeniem. Nie wiedzą czym są runy. Uczeni rosyjscy do dzisiaj runami nazywają ideograficzny system pisma, tymczasem jest to system fonograficzny – stąd nieporozumienie.

Stare polskie stanice, czyli znaki rodowe są, w wielu wypadkach, ideograficznym zapisem legendy rodu. Zatem, są to ideogramy a nie runy i nie pogańskie bogi, jak twierdził biskup Thietmar. Zapis nie jest tak dokładny, jak fonograficzny, ale pomaga bez trudu zapamiętać legendę.

W heraldyce polskiej zostały przechowane znaczenia poszczególnych symboli, przy ich pomocy można pokusić się o odczytanie piktogramów.

Odczyt ideogramu „ŚLEPOWRON” nie stanowił żadnych trudności, ponieważ od dziecka znałem legendę ustną, przekazywaną w tajemnicy. Legenda sięga bogów słowiańskich a w rozumieniu chrześcijan „diabłów”. W obawie przed księdzem proboszczem i drwinami sąsiadów jest to legenda szeptana. Mały to honor dla rodu, gdy ma „znak rodowy” dany przez   szatana.

Znaczenie polskich symboli heraldycznych.

  1. Korona to symbol władzy.
  2. a) korona pełna z krzyżem – królewska i książęca.
  3. b) korona z dziewięcioma pałkami – hrabiowska.
  4. c) korona z siedmioma pałkami – baronów.
  5. d) korona z pięcioma pałkami – szlachecka. Korony „b” i „c” w Polsce nie używane.
  6. Obręcz zwana również kuną – symbol prawa.
  7. Połowa okręgu, może być zapisana podkową, to kopuła nieba. Jest to czytelny piktogram.
  8. Krzyż równoramienny.

W zależności od kształtu, krzyżem równoramiennym zapisywano różne pojęcia.

  1. a) krzyż równoramienny prosty to zapis kierunków świata – górne ramię wskazuje gwiazdę polarną.
  2. b) krzyż równoramienny prosty to również zapis nieba
  3. c) krzyż równoramienny prosty z dorysowaną jedną kreską, to zapis pierwszego światła na niebie, czyli słońca – zwany swargą.
  4. d) krzyż równoramienny z dwoma kreskami to zapis drugiego światła na niebie – księżyca.

Tylko w jednym wypadku, na artefaktach z Vinczy znalazłem krzyż równoramienny z trzema kreskami. Tym znakiem może być zapisana jutrzenka, lub – według wed indyjskich – mały księżyc, który wpadł do oceanu i spowodował wielkie tsunami zwane, przez różne kultury, potopem.

  1. e) krzyż równoramienny, którego ramiona zakończone są pięcioma pałkami, to zapis słowa kosmos. Zapisywano to słowo również krzyżem składającym się z czterech trójkątów. Jeżeli na przecięciu tego krzyża jest kółko, mamy zapisane słowiańskie pojęcie boga czyli – Rozum i Energia kosmosu z której zbudowano świat. Słowiańska „wieda” nawet kamień uważała za energię boga z którego można było skrzesać iskrę – duszę przodka.
  2. Ptak ślepowron to posłaniec poprzez którego słowiańskie bóstwo kontaktuje się z ludźmi.

Zapis ideograficzny, czytany dosłownie: „Bóg na niebie, poprzez ślepowrona, przekazuje prawo królowi.”

Legenda jest trochę dłuższa.

A gdy poległ król na wojnie, małoletni królewic, nie przygotowany do pełnienia swych obowiązków, popełniał same błędy. Królestwo zaczęło się rozpadać. O pomoc zwrócił się   do Boga.   Rano ujrzał ptaka – ślepowrona z kuną (obręczą na beczkę) w dziobie. Gdy się zbliżył – obraz znikł.   Pewien, że to znak o Boga zwrócił się do kapłana, który umiał czytać mowę bogów, o wyjaśnienie. Otrzymał taką odpowiedź.

Społeczeństwo składa się z Rodów jak beczka z klepek. Aby beczka nie przeciekała klepki muszą być do siebie dopasowane i złączone obręczami. Tak samo rody, muszą żyć w zgodzie i współpracować ze sobą. Gdy pustą beczkę wystawimy na słońce, klepki wyschną, obręcze popuszczą. Beczka będzie przeciekać i wszelkie dobro w niej zawarte wycieknie.

Jak naprawić beczkę?

Docisnąć obręcze a beczkę wstawić do wody by wyschnięte klepki nasiąknęły i spęczniały.

Obręcze na beczkę spełniają tą samą rolę co prawo w społeczeństwie. Do każdej beczki muszą być odpowiednio dobrane obręcze a prawo do społeczności.

Królewicz zrozumiał radę bogów. Pilnował prawa, zgody i baczył by rody były bogate i liczne.

Znak staniczny rodu Odrowążów – stylizowane drzewo życia – to również opowieść, legenda. Aby ją odczytać musimy poznać wierzenia Słowian przedchrześcijańskich. Świat ludzi, dusz ludzkich i świat bogów zapisywano „Drzewem życia”. Korona drzewa to PRAWIA – świat bogów, w wyobrażeniu – widziane niebo dniem. Pień drzewa to JAWIA, świat jawny, widzialny, ludzki. Korzenie drzewa to NAWIA – świat widziany nocą. To do Nawi – na księżyc udawały się dusze Słowian po śmierci. Z zapisu na urnie z Białej pod Łodzią wiadomo, że po trzykrotnej reinkarnacji na ziemi.

Dusza Słowianina to iskra boża – jest nieśmiertelna. Iskrę bożą widziano w czasie burzy. Gdy śniegi stopnieją a matka Ziemia nasiąknie życiodajną wodą, bóg Pierun przychodzi z burzą i swym ognistym nasieniem zapładnia ziemię. Trawa zaczyna rosnąć a drzewa wypuszczają liście. Ziemia rodzi.

Błyskawice kojarzono z bożym nasieniem i ognistym wężem. Figurka nasienia bóstwa z Przylwic ma kształt węża z ludzką twarzą i skrzydłami ptaka. Całość przypomina ludzki plemnik. Błyskawicę – węża ognistego kojarzono z wężem ziemskim. To w nim mogła przebywać dusza przodków, był poważany i chowany w domu. Odwdzięczał się tępieniem myszy. Sen zimowy gada kojarzono ze śmiercią a wiosenne przebudzenie z wylinką i zmartwychwstaniem. Być może z tych obserwacji i skojarzeń zrodziła się wiara w reinkarnację.

Słowo odrowąż to nic innego jak nazwa wylinki węża, kojarzona ze zmartwychwstaniem. Reszty nie trudno się domyślić.

Przodek rodu, być może na wojnie, dostał w głowę i zapadł w śpiączkę kojarzoną ze śmiercią. Po wielu dniach obudził się jak wąż po wylince. Na upamiętnienie tego faktu przyjął nazwą Odrowąż, czyli Zmartwychwstały, oraz symbol Drzewa Życia – bo „ożył”. Cały problem polega na tym, że legenda i znak nie są zgodne z nowo przyjętą wiarą. Dorobiono nową legendę – jakże chrześcijańską. „Przodek Odrowążów odarł komuś wąsy”. Z Drzewa Życia zrobiono strzałę z wąsami, której użył przodek do odzierania wąsów. Legenda głupia bo głupia , ale nie trzeba już kojarzyć znaku z wierzeniami słowiańskimi.

Okazuje się, że jednak działa tajny przekaz ustny. Czesław Białczyński zachował pamięć swego Rodu i rozumienie znaku stanicy jako Drzewa Życia.

Wróćmy do zapisu Thietmara.

Żelazna obręcz trzymana w ręku to symbol prawa. Laska musiała być atrybutem sędziego, jak dzisiejsza toga i łańcuch, lub sejmowa laska marszałkowska. Niezbyt rozgarnięty biskup wszystko kojarzył z bóstwami Słowian. Żelazny pierścień, zwany kuną, niegdyś spełniał funkcje prawne, do dzisiaj istnieje, jest wmurowany w zewnętrzną ścianę Kościoła Mariackiego w Krakowie. Skazańca zakuwano za szyję w owo narzędzie prawa i wystawiano na widok publiczny na upokorzenie.

 

Winicjusz Kossakowski

Tagged with: , ,

Mark Passio – Prawo Przyrodzone – Prawdziwe Prawo Przyciągania

Posted in Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Marzec 2015

https://www.youtube.com/watch?v=-Ii83-bHJEU

Możecie zrozumieć to głębiej ponieważ posiadacie dostęp do głębszego języka (polskiego) i głębszych etymologii  niż te, którymi posługuje się z konieczności Mark Passio (do tych jego – germano-łacińskich, ale też i do naszych aryjskich – słowiano-persko-sanskryckich).

 

To jest nasza nauka o Prawdzie, nauka Wolnych Ludzi na jej temat. Natomiast to co można mu zarzucić to zupełne nieuwzględnienie istnienia kontaktu Osobistej Naszej Świadomości ze Świadomością Nieskończoną, która w pewien sposób współdziała z nami i „opiekuje się ” naszymi przedsięwzięciami dając im zewnętrzną energię osobową i falową. Tak więc jak zwykle zalecam przy studiach ostrożność i uważność. Publikuję to bo nie ma sensu żebym się silił na własne powtórzenia tych samych sensów przy pomocy innych słów.

Zwracam uwagę na ideę Atraktantu czyli Prawa Przyciągania – którego znaczenie zwarłem i rozwinąłem w „Nowych przygodach Baltazara Gąbki”, która to książka nie jest książką tylko i wyłącznie dla dzieci  i młodzieży, lecz również dla ludzi całkowicie dorosłych i dojrzałych (po 96 roku życia również).

Ważne jest żeby zrozumieć także i to, iż obiektywnie zło i dobro nie istnieje, co nie znaczy, że nie ma czegoś co jest „złe” dla Ziemi jako planety, Ziemi jako Świadomości, Człowieka jako istoty materialnej, czy jakiegokolwiek bytu albo idei. Jest to jednak „zło” subiektywne, bo tak jak mówi Passio Prawa Przyrodzone po prostu są i one nie są ani dobre ani złe – albo je respektujesz albo nie. Konsekwencje ich nierespektowania są jakie są.

 

My znamy głębsze słowo „neter” – egipskie oraz „al”, na określenie wcielonego ducha – Przy-ROda, przyROdzenie, naROdziny, uROdziwy (ROdzić – dziełać dewskie (ja)RO, dziewić- dziew – wić Orzy byt, orzywiać RO deva.

 

Odróżniajmy też w tym co mówi Passio o satanizmie nasze pojęcie „Mieć Boga w Sobie” (cząstkę Boga w sobie) od Być Bogiem.

 

Takich niuansów do których możecie tutaj dotrzeć samodzielnie jest bardzo dużo w tym wykładzie – np. ARkAna (Wielkie i Małe), albo fakt, że nie ma „Dobrego Boga” który coś zrobi za nas samych, albo będzie nad nami czuwał. To co mówi na temat New Age jest niezwykle trafne.

8 marca – Kira Białczyńska – Indonezja, przedsmak Wielkiej Rafy. Na Święto Kobiet.

Posted in przyroda, przyroda do ochrony by bialczynski on 7 Marzec 2015

indonezja-566

indonezja-567

indonezja-568

indonezja-569

indonezja-570

indonezja-571

indonezja-572

indonezja-573

indonezja-574

indonezja-577

indonezja-578

indonezja-579

indonezja-580

indonezja-581

indonezja-584

indonezja-585

indonezja-586

indonezja-587

indonezja-588

indonezja-589

indonezja-590

indonezja-591

indonezja-592

indonezja-593

indonezja-594

indonezja-595

indonezja-596

indonezja-597

indonezja-598

indonezja-599

indonezja-600

indonezja-601

indonezja-602

indonezja-603

indonezja-604

indonezja-605

indonezja-606

indonezja-607

indonezja-608

indonezja-610

indonezja-611

indonezja-614

indonezja-615

indonezja-616

indonezja-618

indonezja-622

indonezja-623

indonezja-633

 

Dlaczego V Kolumna Putina sieje antypolską propagandę z Niemiec?

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 6 Marzec 2015

5.03. 2015

flaga_polska

Na tytułowe pytanie odpowiem prosto i podam tylko 3 przykłady. Można by pisać na ten temat dużo, można by poszerzyć, że oczywiście nie tylko z Niemiec, ponieważ pojedyncze wyskoki antypolskie zdarzają się w mediach USA czy Francji, albo innych krajów. V Kolumna Putina wybrała jednak jako główne miejsce antypolskiej propagandy Niemcy, tam skoncentrowała siły i środki finansowe. Ponieważ zależy mi na tym żeby ten artykuł dotarł mentalnie do wszystkich, także do najmłodszych czytelników, i do najbardziej rozleniwionych Lemingów trafiających tutaj przypadkiem, będzie on maksymalnie uproszczony.

 

Oto odpowiedź na zadane pytanie: Kremlowi a więc i  V Kolumnie Putina będącej na usługach Kremla zależy na skłóceniu Polaków z Niemcami oraz Polski z Niemcami, gdyż oba te kraje są kluczowe dla Wolnej Zjednoczonej Europy i dla Serca Świata. Kto nie steruje rządami i opinią publiczną w tych krajach ten nie może zdobyć, ani panowania nad Europą ani tym bardziej panowania nad Światem. To klucz do podboju.

Najczęściej w Polsce o antypolską propagandę obwinia się samych Niemców, albo Amerykanów i Żydów. O dziwo Rosjan prawie w ogóle nie. Dlaczego uważam zatem, że antypolską propagandę sieje po świecie właśnie V Kolumna Putina?

Żeby dowiedzieć się prawdy na ten temat wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie kto odnosi NAJWIĘKSZE KORZYŚCI ze skłócenia Polaków z Niemcami i Polski z Niemcami?

Czy USA odnosi jakieś korzyści w tej sytuacji? Trochę tak, bo to osłabia Europę, ale przecież Europa jest sojusznikiem USA, więc lepiej by było żeby sojusznik był choćby na tyle silny, by sam sobie w Europie radził, bez pomocy USA.

Czy Żydzi odnoszą jakieś korzyści z antypolskiej propagandy? Jak na razie żadne mimo że uprawiają ją podobno od 1945 roku. Do tej pory odzyskali w Polsce kilka kamienic i jedną czy dwie bożnice. Na skutek antypolskiej propagandy Żydzi mogą liczyć co najwyżej na złe traktowanie przez Polaków i antyżydowskie napisy na ulicach polskich miast. Jeśli ktoś chciałby tu zaprotestować, mówiąc: Jak to nie odnoszą Żydzi korzyści skoro Polska jest tak zadłużona? Owszem, tylko że to nie jest wynik antypolskiej propagandy tylko szabrunku gospodarki dokonywanego od 25 lat przez zdrajców Polski. Zatem Żydzi jakieś tam korzyści z tego odnoszą, ale dosyć marne.

Czy w takim razie Niemcy odnoszą z owej antypolskiej propagandy korzyści? Tutaj muszę odpowiedzieć zdecydowanie, że żadnych korzyści nie uzyskują. Bo czy jest korzyścią wrogość między Polakami i Niemcami? Czy jest korzyścią egzystować z wrogim sąsiadem przez ścianę? Czy jest korzystnie lokować swój majątek i biznes we wrogim kraju, tak jak to robią Niemcy inwestując w polskie fabryki i media czy kupując ziemię w Polsce? Czy wreszcie ktoś na świecie uwierzy że Hitler był wyrazicielem woli Polaków i polskim przywódcą który rozpętał II wojnę światową i wymordował Żydów, a obozy koncentracyjne postawili Polacy za własne pieniądze, bo są to osobnicy chorzy psychicznie ziejący nienawiścią rasową? Może i paru wariatów na świecie w to uwierzy, ale generalnie zdrowa psychicznie większość ludzkości poczyta sobie chwilę w internecie jak to było naprawdę z tą II wojną według Brytyjczyków, Francuzów, Amerykanów, Japończyków, Hindusów, Żydów i innych narodów, i już będzie wiedzieć jak było. Towarzystwo dzisiaj pisate i czytate, wykształcone, zna języki, kitu nie pozwoli sobie wciskać jak przed II wojną. Na nic się zda niemiecka propaganda zwalania win niemieckiego faszyzmu na polską falangę.

Dlaczego skoro Niemcy nie odnoszą korzyści  z uprawiania antypolskiej propagandy to jednak najwięcej tej propagandy płynie właśnie z Niemiec i niemieckich mediów, albo niemieckich polskojęzycznych mediów?

Ano dlatego, że postsowieckie władze w Moskwie największa swoją agenturę rozlokowały w dwóch centralnych krajach Europy: w Niemczech i w Polsce. Jeśli spojrzymy na korzyści z tej antypolskiej propagandy to największy pożytek przynosi ona właśnie Moskwie, czyli Postsowieckiej Rosji.

Że Rosja toczy wojnę informacyjną z USA, Zachodem, Europą i Polską to widzimy jasno teraz przy okazji wojny Rosji z Ukrainą. Zanim doszło do wybuchu propaganda rosyjska uprawiana za pośrednictwem dywersantów (ludzi wpływu w polityce, biznesie i mediach) w Niemczech i wewnątrz Polski spełniała inną funkcję – jątrzyła między Polakami i Niemcami oraz pacyfikowała dążenia Polaków do sprawiedliwości społecznej. Narzędziem pacyfikacji było wzbudzanie w Polakach obaw i  lęku przed konfliktem z Niemcami i Europą, które postrzegałyby Polaków z ich kolejną rewolucją w Polsce, jako wichrzycieli społecznych i burzycieli procesu integracji Europy.

flaga-niemcy

Obecnie propaganda antypolska uprawiana przez V Kolumnę Rosji Putina z niemieckich mediów i terenu Niemiec spełnia rolę psychologicznego straszaka, że oto Niemcy nad głowami Polaków dogadują się z Rosją i że mają swoje ukryte interesy w rozwaleniu Europejskiego Ładu.

A ja zapytam prosto – Jaki to ukryty interes mogą mieć Niemcy w rozwalaniu Ładu Europejskiego, w którym są niekwestionowanym liderem, niemalże absolutnym władcą. Co mieliby jeszcze zyskać skoro to oni prowadzą politykę Europy, kamuflując swoją wyłączność listkiem figowym jakim jest obecność Francji w różnorakich grach dyplomatycznych, gospodarczych  i wojennych.

Że Rosja sowicie opłaca V Kolumnę Moskiewską w Europie wiemy z doniesień prasowych wprost, np. o finansowaniu francuskich narodowców Le Pen, np. o zatrudnieniu kanclerza Schroedera w Gazpromie, czy wyrywania Węgier korzystnymi umowami gospodarczymi, albo innymi chwytami. Wiemy jeszcze z czasów PRLu ile było w Niemczech czy Francji przekupionych przez Kreml autorytetów moralnych, dziennikarzy, naukowców, pastorów, księży, polityków, „filozofów”, działaczy, a wreszcie ilu opłacali terrorystów np. z Czerwonych Brygad i innych bojówek.

Jest ich tam w Niemczech współczesnych pełno, każdy otrzymuje żołd i pisze co mu z Kremla każą.  Kreml ma w swojej kieszeni nie tylko pojedynczych aktorów, reżyserów, dziennikarzy, pisarzy, intelektualistów, ale całe zarządy koncernów medialnych, pojedyncze osoby na kierowniczych stanowiskach w różnych ich działach, a wreszcie rozsianą gęsto sieć agentury Internetowej, rozlokowaną po dużych i małych portalach i blogach tematycznych.

flaga_polska

Żeby nie przegadać podam teraz trzy przykłady, które każdemu myślącemu Polakowi uzmysłowią, że to co napisałem ma ręce i nogi i że tak rzeczywiście jest.

Oto one: dwa duże portale Internetowe polskojęzyczne, z siedzibami w Polsce i olbrzymimi „polskimi” redakcjami, których właścicielami są Niemcy – Onet.pl i Interia.pl oraz mały prywatny tematyczny blog, który sieje swoją propagandę także w języku polskim, ale wprost z Niemiec – nazywa się on „blog polski|Polska, Słowiańszczyzna, polityka”. Ten ostatni blog ma inną nazwę a inny adres. Adres to https://opolczykpl.wordpress.com/. Prowadzi go człowiek który używa pseudonimu Opolczyk. Oczywiście nie jest to żaden Opolczyk tylko pan Szubert (a może raczej Schubert), który rezyduje w Niemczech i nadaje swoją propagandę prosto stamtąd. Opuścił on Polskę rzekomo dlatego, ze polskie służby wywiadowcze i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego „utrudniały” mu tutaj życie i „prześladowały” go. Tak jakby nie prześladowały innych i nie utrudniały życia tysiącom Polaków. Dziwnym zbiegiem okoliczności jego wyjazd nastąpił wraz z rozpoczęciem wojny Rosji z Ukrainą.

Żeby jasno i klarownie pokazać iż powyższe dwa portale polskojęzyczne i jeden blog prywatny uprawiały i uprawiają antypolską propagandę przeprowadzimy tę analizę na przykładzie wojny Rosji z Ukrainą, gdyż Ukraina obnaża absolutnie wszystkie ukryte intencje i wszystkie manipulacje jakie prowadzą Siły Zła usiłujące ukryć przed zwykłymi ludźmi swoje prawdziwe cele oraz wywołać w ludziach, poprzez sianie strachu przed wojną i dezinformację, reakcje, które będą tym ukrytym celom służyć.

Teraz już w trzech słowach dowody końcowe:

1. Wiadomo że w interesie Polski jest silna Ukraina, która będzie sojusznikiem Europy, wolnym od wpływu Moskwy. Dla 97% Polaków, którzy w ogóle na te tematy myślą jest to oczywiste.  Ktoś kto tego toku rozumowania nie podziela a do tego aktywnie uprawia propagandę przeciwną i czyni to na masową skalę medialną, uprawia działalność Antypolską.

2. Oto jaka była, w oczywisty sposób antypolska, polityka propagandowa uprawiana w sprawie Ukrainy w portalach Onet.pl i  Interia.pl :

a) od początku Rewolucji na Majdanie przez 9 miesięcy, do czasu kiedy już toczyła się wojna Rosji przeciw Ukrainie na Krymie w tych niemieckich portalach nazywano rewolucję „zamieszkami w Kijowie” lub „zajściami w Kijowie”, „niepokojami na Ukrainie” itp.

b) Kiedy już Rosja zajęła Krym przy pomocy Specnazu, dywersantów z GRU i regularnej armii Rosji, w obu tych portalach wciąż pisano bzdety o „prorosyjskich bojownikach”, „separatystach” i „zielonych ludzikach”.

c) Kiedy Rosja rozpętała już wojnę w Donbasie z użyciem rakiet i zdążyła zestrzelić samolot pasażerski pełny ludzi, między innymi Holendrów, oba te portale pisały durnoty o „separatystach prorosyjskich”, „ludowych republikach ługańskiej i donieckiej”, o „pokojowym konwoju z Rosji” i setki innych łgarstw propagandowych których nie będę dalej wymieniał.

d) Do dzisiaj obydwa te portale nie piszą o wojnie Rosji z Ukrainą, tylko o separatystach prorosyjskich, wojny nie zauważają.

e) kiedy Putin zabierał sobie kolejne kawałki Ukrainy, demolował Odessę i Charków zestrzeliwał samoloty pasażerskie obydwa te portale lansowały wyłącznie niemiecki przekaz informacyjny: co powiedziała Merkel, co rzekł Steinmaier, co myśli Schroeder, Ławrow, postkomuch Kwaśniewski, albo sowiecki spec od Pieriestrojki, obecnie na emeryturze. itp

f) gdy było już 5000 zabitych obydwa portale proponowały Ukraińcom by zawarli za wszelką cenę z Putinem pokój, czyli zgodzili się na rozbiór. Pierwszy Rozbiór Ukrainy , o czym przeczytamy w książkach za kilka lat to był zabór przez Rosję Krymu. Tak by to nazwali Polacy, gdyby im Rosja odebrała Olsztyn z Gdańskiem i całe województwo Pomorskie, bo jej potrzebny szerszy dostęp do morza bałtyckiego pełnego ropy, czy gazu. II Rozbiór Ukrainy to wojna w Donbasie. Tak będzie to stało w podręcznikach historii.

Każdy kto chce sprawdzić jaka była narracja w tych mediach na temat owej wojny może sięgnąć do ich archiwów, gdyż nie są one tajne i łatwo sprawdzić to co tutaj napisałem.

3. Oto dlaczego blog polski prowadzony przez Opolczykpl.wordpress.com jest antypolski:

a) bez żadnego kamuflażu popiera on zbrodnie Rosji Putina na Ukrainie, począwszy od  zabójstw na Majdanie dokonanych rozkazem Janukowycza (z polecenia Surkina z Kremla zabijali komandosi Rosji i pod jego bezpośrednim naciskiem Berkutowcy Janukowycza), poprzez zajęcie Krymu, pogwałcenie własnego podpisu pod traktatem o integralności Ukrainy, do dalszych zbrodni, morderstw i otwartej wojny w Donbasie, prowadzonej przez terrorystów rosyjskich, dywersantów rosyjskich, płatnych zamachowców i wreszcie regularną armię rosyjską.

b)  nie znajdujemy na tym blogu ani jednego propolskiego patriotycznego tekstu, ani jednego artykułu który by pozytywnie się wypowiadał na temat któregokolwiek z polskich powstań niepodległościowych, ani Listopadowego, ani 1863 roku, ani wyzwolenia Polski w 1981 roku, ani w 1920 wojny polsko-bolszewickiej, ani Powstania Warszawskiego 1944, ani Poznańskiego Czerwca 1956, ani Grudnia 1970, ani Solidarności 1980, ani III RP. Nic pozytywnego o Polsce, co najwyżej peany na temat PRLu, który podobno był o niebo lepszy niż to co mamy.

c) pan Andrzej Szubert na swoim blogu twierdzi wprost, że nacjonalizm jest głupotą, a być rodzimowiercą i nacjonalistą jednocześnie to po prostu wariactwo i dewiacja. Zatem pan Szubert stwierdza innymi słowy, że wszelkie działania dla Polski i Polaków są bezsensowne bo działania pronarodowe są jego zdaniem szkodliwe. Pan Szubert nie widzi żadnego nacjonalizmu w postępowaniu Putina. Widzi w jego akcjach troskę o wolność Polski i Polaków. Zatem pan Szubert deklaruje się otwarcie jako internacjonał promoskiewski. Ale my, Polacy internacjonalizm promoskiewski poznaliśmy bardzo dobrze przez 50 lat PRLu. Czegoś takiego więcej tutaj nie chcemy. Dopiero co Rosjanie wywieźli z Polski głowice atomowe które trzymali tutaj bez naszej wiedzy gotowe do odpalenia na Zachód. Gdyby nie działanie Pułkownika Kuklińskiego być może by je i odpalili, a pan Andrzej Szubert fruwałby dzisiaj jako Radioaktywny Aniołek Breżniewa, ale on już o tym zapomniał i modli się wręcz by Putin zrobił nie tylko na Ukrainie ale i w Polsce „porządek”. Pan Andrzej Szubert nawołuje nawet ostatnio do powołania trybunałów ludowych i wymierzenia sprawiedliwości władzom Polski i ich „poplecznikom”, do których zalicza kogo chce według swojego widzimisię. Chciałby jak rozumiem Polskiej Republiki Ludowej na wzór Donieckiej – PRL III (bo PRL Bis już mamy!)!

d) Jeden ze znajomych zatelefonował do mnie z wiadomością, że tenże blog pana Szuberta poświęca ostatnio bardzo wiele uwagi mojej osobie i właściwie już od kilku dni o niczym innym nie pisze tylko o Białczyńskim? Zastanowiło mnie to i udałem się pod ten adres żeby zobaczyć. Rzeczywiście tak było.

Teraz moi drodzy już ostatni argument, który wskazuje, że jest to antypolski blog, który zmierza do zniszczenia wszystkiego co polskie.

Otóż pan Szubert, obywatel polski działający z Niemiec wziął na celownik Białczyńskiego i jego niszowy słowiański blog, ponieważ Białczyński ma czelność twierdzić to samo co twierdzi cały świat, że za zabójstwem Niemcowa, a także za zabójstwem nacjonalisty, rodzimowiercy Swirela stoi Kreml i Putin. Panu Szubertowi bielmo nienawiści tak mocno zalało już oczy, że nie zauważa żadnej innej godnej jego uwagi tematyki. Pan Andrzej Szubert, swego czasu publicysta portali postubeckich jak Nowy Ekran, wraz z innymi podobnymi mu „politykierami” wymyślił, że na fali odkrywania przez Polaków ich słowiańskich starożytnych korzeni założy portal słowianofilski i będzie siał antypolski zamęt w środowisku Rodzimowierców i Słowianofilów. Ale patrzcie no, ktoś wlazł mu w działkę, która już była opanowana jak się zdawało przez Niego i V Kolumnę Kremla w Polsce.  Okazało się, że to ktoś kto rzeczywiście lepiej się zna od niego na Słowiańszczyźnie, Rodzimowierstwie, mitologii Słowian, ich wierzeniach, obyczajach, starożytności, genetyce, tradycji, historii Polski itp. Okazało się, że  ten ktoś  jest chętnie słuchany i czytany, dużo chętniej niż pan Szubert. Wszystko by było dobrze bo pan Szubert zadeklarował Białczyńskiemu wieczystą przyjaźń i swoje poparcie blogerskie. Jeszcze w sprawie usuniętego przez księdza Staszaka Świętowita ze Ślęży wrzeszczał tym samym głosem co Białczyński. Ale kiedy wybuchł Majdan pan Szubert musiał iść posłusznie do roboty i zakasać rękawy, by uprawiać publicystykę dla swoich mocodawców z Kremla. Pogniewał się na Białczyńskiego.

W swoim gniewie tak strasznie się pan Szubert zatracił, że dzisiaj zamiast nadal udawać Słowianofila i pisać Blog POLSKI pisze blog Antybiałczyński. Poświęca wiele uwagi i mocy twórczej zwalczaniu poglądów i osoby niszowego blogera Białczyńskiego zamiast zająć się słusznym zwalczaniem NWO, światowym banksterstwem, Ameryką i panią Merkel albo ostatecznym rozwiązaniem kwestii Żydowskiej.

64798906541425540997Legia Warszawa

Byłem na tym blogu kilka dni temu i byłem dzisiaj i zdziwiło mnie jedno, wręcz spowodowało, że oniemiałem. Cała Polska obchodziła Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Niezłomnych). U pana Szuberta w blogu, który zwie się BLOG POLSKI nie znajdziecie ani jednego słowa na cześć tych żołnierzy. Tak, bo to jest BLOG ANTYPOLSKI.p7

Pan Szubert popiera gorąco wojnę Putina na Ukrainie, popiera ostrzały rakietowe, pieje z zachwytu kiedy masowo giną tam ludzie. Mamy XXI wiek i dla mnie ktoś kto popiera zabijanie ludzi wierząc, że owo zabijanie rozwiąże problemy, albo że ustanowi jakiegoś światowego choćby i kremlowskiego hegemona, który da światu i Polsce sprawiedliwość, jest po prostu chory.

p0Biedny rosyjski żołnierz który uwierzył w propagandę Kremla i zgłosił się na ochotnika mordować Ukraińskich Faszystów. Można go porównać tylko do tych ochotników z USA, którzy z własnej woli poszli na wojnę mordować Wietnamczyków.W XXI wieku tych którzy wydają rozkazy by zabijać ludzi, należałoby izolować od społeczeństwa na Bezludnej Wyspie lub w szpitalu psychiatrycznym.

p2Pan Szubert stoi po stronie tych pogrobowców PRL, którzy oskarżają o próbę podpalenia Gorzowa kibiców czczących Żołnierzy Wyklętych. Deklaruje się jako spadkobierca tradycji PRLu i nazywa pułkownika Kuklińskiego zdrajcą, a nacjonalistów idiotami. W konsekwencji oczywiście Jaruzelski i Ludowe Wojsko Polskie to dla niego bohaterowie. A Putin to nie jest nacjonalista tylko światły, mądry Tatuś Narodów.

p8

Pan Szubert który dla żartu lubi się sfotografować w mycce, daleko odleciał od Polski i polskich realiów żyjąc sobie w ciepełku i dobrobycie BundesRepubliki. Już nawet TVP, która jak wiadomo jest środowiskiem rusofilów i spadkobierców PRL, resortowych wnuków i dzieci Ubecji, nie może tolerować na ekranie Proputinowskich wybryków bo straciłaby resztki wiarygodności nawet u Lemingów. Pan Komorowski zmienił także front z tego powodu, ale i tak traci w sondażach bo Polacy pamiętają co robił i mówił, zwłaszcza w Sprawie Smoleńskiej i w sprawach Ukrainy.

Pan Szubert z BLOG POLSKI stracił właśnie resztki wiarygodności. Kto go czyta niech ma świadomość, że robi to na własną odpowiedzialność i że czytanie tego co wypoci plujący antypolskością i inwektywami pan Szubert szkodzi na integralność umysłu. Wszyscy którzy czytają jego pełne nienawiści ujadanie niech pamiętają, że jest to człowiek, który nie podjął ani jednej pozytywnej, propolskiej inicjatywy edukacyjnej, kulturalnej, politycznej, biznesowej – po prostu żadnej. Zero PROPOLSKOŚCI w działaniu. Tylko antypolskie szczekanie.

Oto dlaczego antypolską propagandę Kremlowska V Kolumna uprawia z Niemiec i poprzez niemieckie media polskojęzyczne: dlatego, że jej celem jest by skłócić Polaków z Niemcami i zawładnąć Sercem Świata!!! Kremlowska V Kolumna z Niemiec nie zajmuje się starożytnością Polaków, haplogrupami, prawdą o przeszłości stosunków polsko-niemieckich, nie zajmuje się Słowiańszczyzną, ani nawet ekologią – to jest za trudne i zbędne jej zdaniem dla Polaków, ona zajmuje się uprawianiem propagandy proputinowskiej w Polsce.

 

PS

Bardzo dziękuję Towarzystwu Adoracji pana Szuberta za wyróżnienie mnie Oscarem w dziedzinie antykremlowskiej propagandy. Z radością przyjąłbym ten tytuł i statuetkę gdyby mi go przyznali jacyś prawdziwi Polscy Patrioci, ale z rąk V Kolumny Putina go nie przyjmuję. O dziwo podpisał się pod tą deklaracją zdrajca usunięty ze Zrzeszenia Słowian, a wcześniej zbiegły z Korporacji Watykańskiej były ksiądz, który próbował w imieniu V Kolumny Kremla zinfiltrować Krąg Założycielski Zrzeszenia Słowian, jak i przejąć naszą korespondencję do Kurii Wrocławskiej i Watykanu w sprawie Ślęży. Plany infiltracji przez Rusoholików, Watykanistów jak i agentów III RP, zostały przez nas udaremnione. Jest to jeden z powodów opóźnienia rejestracji sądowej Zrzeszenia. Jak można skonstatować „niszowe” organizacje Słowian w Polsce są oczkiem w głowie niektórych międzynarodowych środowisk banksterskich, w tym zwłaszcza rosyjskiego. Dziwne towarzystwo u tego Andrzeja Szuberta, zbieranina Antypolaków.

 

Polacy przez 200 lat niewoli Rosji i Niemiec i przez ostatnie 25 lat manipulanckich rządów III RP wyrobili sobie bezbłędny instynkt i doskonale czują antypolskość. Śmierdzi nią na kilometr z portalu BLOG POLSKI Opolczykpl.wordpress.com

 

Każdy może tam wejść i przeczytać całe archiwum. Znajdźcie choć jedno dobre słowo o Polskich Powstaniach! Poszukajcie tam w tych wypocinach pana Andrzeja Szuberta białoczerwonej flagi i zobaczcie w jakim kontekście ją znajdziecie. W odezwach antypolskich i u boku flagi Rosji. Poza tym nigdzie indziej. TAKI TO JEST BLOG POLSKI.

Tagged with: , , ,

Animowane Ruskie Byliny dla dzieci (po rosyjsku) – Ilija Muromiec i Sołowiej Rozbójnik

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 5 Marzec 2015

https://www.youtube.com/watch?v=ta-tQ33g1hA

 

Илья Муромец и Соловей-Разбойник (Серия 2) [1978]

Страна: СССР
Жанр: Мультфильм
Год выпуска: 1978

Nad Nurcem zimą – Krynoczka i Białowieża (nadesłała Lidia Czopkiewicz)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 4 Marzec 2015

zdjecie 1-4

zdjecie 5-4

 

zdjecie 3-7

 

zdjecie 4-5

 

zdjecie 4-4

zdjecie 2-4

zdjecie 1-3

zdjecie 5-3

zdjecie 2

zdjecie 1-2

zdjecie 3

zdjecie 5-1

zdjecie 3-1

zdjecie 1-1

zdjecie 2-2

zdjecie 2-1

zdjecie 2-3

zdjecie 1

zdjecie 4-2

zdjecie 5

Paweł Szydłowski – Szczerbiec miecz z Nieba i 12 plemion Lechitów.

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 3 Marzec 2015
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 842 obserwujących.