białczyński

11 05 2015 – WIELKA ZMIANA! Paweł Kukiz i WOLNI LUDZIE wielkimi zwycięzcami Wyborów Prezydenckich 2015! Ostatecznie: Duda 35% – Komorowski 33%, Kukiz 21%!NIE Głosuj na KOMOROWSKIEGO, już raz Cię oszukał!

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 11 Maj 2015

1012989_1395940130716335_1223300449232682574_n

 

ostatnia aktualizacja 11 05 2015 godz 19.19: 

Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy złodzieje plądrują twój dom!

11 05 2015, godzina 19.19 : Ostateczne wyniki I Tury:

Duda 35

– Komorowski 33

– Kukiz 21

Pamiętajmy, że nie ma jeszcze głosów z Warszawy – a Warszawa to czułe miejsce, w którym nie raz realizowano przekręty wyborcze. Poczekajmy jeszcze co powie Komitet Kontroli Wyborów na temat ewentualnych fałszerstw.  W II Turze proponuję każdemu głosującemu na wszelki wypadek własny długopis i świeczkę. Proponuję też na obrzeżu karty do głosowania napisać” oddałem głos na tego to a tego” podać własne imię i nazwisko, adres zamieszkania i numer telefonu kontaktowego – a także sfotografować kartę komórką przed wrzuceniem do urny. Komitet kontroli wyborów w razie podejrzeń może sprawdzić czy wasza karta była w urnie i czy była taka jak na zdjęciu. Numery telefoniczne Komitetu podaje tv Republika.

O technice zabezpieczenia przed fałszerstwem poczytajcie tutaj: http://wspanialarzeczpospolita.pl/2015/05/08/do-zwyklego-czlowieka-wybory/

Oficjalnie PKW – po podliczeniu wyników w 20 z 50 komisji, a więc 2/5 głosów! –  11 05 2015 godz 14.45:

1. Duda 40%

2. Komorowski 29%

3. Kukiz 22%

 

 

11 05 2015

Jeszcze raz dziękuję wszystkim Wolnym Ludziom w Polsce za akcję wyborczą, za wysiłek włożony w rozpowszechnianie wiadomości o jedynej sensownej drodze postępowania, czyli mądrym wyborze. Polacy dokonali mądrego wyboru. Paweł Kukiz jest prawdziwym zwycięzcą tej tury chociaż nie będzie go w II Turze.  Jednakże Andrzej Duda już zadeklarował, jak słyszeliście w Wieczorze Wyborczym, w jego przemówieniu  na gorąco, realizację idei Ruchu Wolnych Ludzi, Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i innych ważnych postulatów Pawła Kukiza, które zbliżą polską demokrację do standardu Szwajcarii a oddalą od „demokracji” w stylu Moskiewskim.

Od Pawła zależy teraz w jaki sposób twardo zobowiąże A. Dudę – podpisem na deklaracji, do realizacji tego punktu programu i innych najważniejszych. Cieszy mnie wyrażone wreszcie zrozumienie przez przedstawiciela partii PIS, że Polska nie składa się z 34%  elektoratu PISowskiego, ale że jest oprócz tego olbrzymi Patriotyczny Obóz – Ruch Wolnej Polski, który jest zdolny zorganizować się i wygrywać wybory oraz objąć władzę i dokonać Wielkiej Zmiany, i to być może już w wyborach jesiennych 2015. CIESZY, ŻE KANDYDAT NA PREZYDENTA Z RAMIENIA OBOZU KATOLICKIEGO PATRIOTÓW POLSKICH ZROZUMIAŁ, ŻE NALEŻY BUDOWAĆ WSPÓLNĄ POLSKĘ – TAKŻE DLA WOLNYCH LUDZI, KTÓRZY JAKO 21% REPREZENTACJA POPARLI PAWŁA KUKIZA. RAZEM MOŻEMY WYGRAĆ, ALE TYLKO POD WARUNKIEM, ŻE BĘDZIE ON REALIZOWAŁ PUNKTY PROGRAMU WOLNYCH LUDZI DLA WOLNEJ POLSKI – POLSKI PLEMION.

Bardzo cieszy mnie ten wspaniały wynik Pawła Kukiza.   Ale tak jak wszyscy popierani dotychczas przez Wolnych Ludzi politycy i Paweł Kukiz zostanie przez NAS sprawdzony. Wiem, że on o tym wie i wierzę bezwzględnie w jego uczciwość, szczerość i wytrwałość w dalszych działaniach politycznych. Szkodnik polityczny jakim okazał się Korwin Mikke dostał od nas 10 maja potężną nauczkę!  Jego partia polityczna nie może znaleźć się w Sejmie w wyniku wyborów w jesieni – to byłaby dla Polaków klęska.

 

Cieszy, że jak na razie PIS zdołał zapewnić jaką taką uczciwość tych wyborów – Ale pamiętajmy, że to nie jest koniec. O uczciwość II tury i o uczciwość jesiennych wyborów trzeba cały czas walczyć. Zgodnie z naszym podstawowym hasłem: CHCESZ ŻYĆ w DEMOKRATYCZNEJ POLSCE, TRZYMAJ WŁADZĘ ZA GARDŁO”! W Ruchu Kontroli Wyborów działają ludzie bezwzględnie uczciwi – tacy jak Joanna Chmielowska , której nękanie w III RP przedstawialiśmy na naszym blogu, a z którą współdziałają również nasi przyjaciele, Polscy Patrioci, Czerwoni Ślązacy, na Górnym Śląsku. Nie zapominajmy też że Ruch Wolnych Ludzi dla Wolnej Polski jest związany z takimi ośrodkami jak Wrocławska Niezależna Telewizja i TAGEN TV, Porozmawiajmy.TV, Helios.TV czy Podziemna.TV – Pozdrawiam gorąco wszystkich którzy przyczynili się do sukcesu Pawła Kukiza. To jego zwycięstwo otwiera drogę do Wielkiej Zmiany w Polsce wcześniej niż komukolwiek do tej pory się śniło. Nie będzie Polska niczyją KOLONIĄ, NIBYPaństwem, nie będzie „Bazą Ludzi Umarłych” za życia!

 

Gratulacje dla wszystkich Wolnych Ludzi w Polsce – na dokładniejszą analizę przyjdzie czas niebawem, w kolejnym artykule poświęconym wynikom tych wyborów. Pamiętajmy że trzeba dopilnować teraz uczciwego liczenia głosów, szczególnie w II Turze i  tę II turę WYGRAĆ z panem Prezydentem który tak bardzo lubi sobie ze swojego Żyrandola postrzelać. Niestety jego pistolety walą nie tylko do zwierzyny w polskich lasach ale do Polaków na ulicach miast. Krew przelana przez polską policję obciąża rządząca Klasę Polityczną i jej przywódców – między innymi Komorowskiego. Tak jak Jaruzelskiego obciąża krew Polaków mordowanych od 1970 roku do 1990, przez 20 lat, przez „ludową milicję” i „ludowe wojsko polskie”, tak Komorowskiego obciąża krew przelana przez policję w Polsce od 2007 roku do 2014.

 

Martwi mnie że 32% Polaków ma gdzieś jedno z podstawowych przykazań – Nie ZABIJAJ i głosowali oni na tego człowieka, od którego zależy w jaki sposób zachowuje się policja w Polsce w czasie pokoju. Bo przecież nie mamy stanu wojennego a ludzie giną od policyjnych kul i są okaleczani przez policję na całe życie. Policja strzela na ulicach, w szpitalach, do samochodów, w naszych domach – i jest BEZKARNA dzięki rządzącym.

 

Martwi też że mamy 32% Lemingów i złodziei, którzy widząc jawne bezprawie i kanty, jawne rządy mafii i tajnych służb głosują na Komorowskich. To tak jakby na Ukrainie głosowali nadal na Janukowycza.

 Czesław Białczyński

 

Mocne przemówienie Kukiza: Ostatnie dni to był popis TVN24 i innych reżimowych mediów

Dodano: 10.05.2015 [22:20]
Mocne przemówienie Kukiza: Ostatnie dni to był popis TVN24 i innych reżimowych mediów - niezalezna.pl

foto: screen; youtube.com; STREAMING

Po ogłoszeniu pierwszych, sondażowych wyników wyborów, Paweł Kukiz razem z zebranymi na koncercie „Kukiz i przyjaciele” odśpiewali hymn Polski. Później, w bardzo emocjonalnym przemówieniu, mówił o „szczuciu” TVN-u. – Wy jesteście czarni! Źli! Okrutni! Mało co nie wykończyliście mojej rodziny – powiedział Paweł Kukiz.

Według wstępnych, sondażowych wyników wyborów prezydenckich, I turę wygrał Andrzej Duda z 34,8 proc. Na drugim miejscu jest kandydat Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski z 32,2 proc. głosów. To wyniki sondażu exit poll firmy Ipsos.

Paweł Kukiz powiedział:

Przyjaciele, to jest wasz wynik, to jest nasz wynik. To jesteśmy my. To idziemy my. My już wygraliśmy – bez pieniędzy, bez struktur, pogardzani, odpychani, szkalowani, opluwani. Ostatnie dni kampanii to był już popis TVN24 i tym podobnych reżimowych mediów. Osiągnęliście mistrzostwo propagandy. Przebiliście swoje wcześniejsze wzory. Przebiliście komunistów. Jesteście mistrzami manipulacji. Ale myśmy już wygrali. Mamy kilka miesięcy – musicie się dobrze przygotować. TVN-ie. To co zrobiliście tuż przed końcem kampanii. To wasze biało na czarnym czy czarno na białym… Wy jesteście czarni! Źli! Okrutni. Mało co nie wykończyliście mojej rodziny. To co potraficie zrobić zwykłym ludziom. Stłamsić, zniszczyć!

Przyjaciele, chciałem wam bardzo podziękować. My idziemy do przodu po Polskę dla dzieci i wnuków. Po to, aby nasze dzieci mogły wrócić z Irlandii i Anglii. Polska jest nasza. Potrafisz Polsko!

Dziękuje przede wszystkim wolontariuszom. Dziękuje wam, którzy zbierali podpisy. Mówili, że nie zdobędę stu tysięcy podpisów. (…) Chciałem bardzo podziękować sztabowi. Mimo różnych niedociągnięć, jesteśmy tylko wolontariuszami. Wy uzupełnialiście nasze niedociągnięcia. (…)

Na samym końcu chciałem podziękować rodzinie. Przede wszystkim Małgosi, z którą jesteśmy od 30 lat i jestem przekonany, że gdyby nie ta święta kobieta, to mnie by tu z wami nie było. Dziękuje moim cudownym dzieciom. Za to, co musiały przecierpieć, przez te dwa, trzy lata. To był zmasowany atak, to były karabiny wycelowane. Karabin, który wali w duszę, ale jej nie przebije. Kula duszy nie przebije. Dziękuje Juleczce, Polce, i Hanulkowi.

Najbardziej na świecie chciałem podziękować mojemu rodzinnemu domowi. Mojej mamie, a w szczególności mojemu ojcu. Tato, wychowanie wśród książek i symboliki narodowej to jest podstawa. Dom rodzinny to podstawa. Tato, to jest w ogromnej mierze twój sukces, że nie dałeś zabić w naszym domu polskości. I ja też na to nigdy w życiu nie pozwolę. Przysięgam. Przysięgam, że nigdy nie zdradzę. Przysięgam, że nikt nie jest w stanie mnie kupić. Ja chcę żyć dla Polski.

Wygramy na jesieni. Zmienimy konstytucję.

Wybory prezydenckie 2015. WYNIKI, opinie, komentarze. WIECZÓR WYBORCZY Z NIEZALEZNA.PL

Dodano: 10.05.2015 [19:40]
Wybory prezydenckie 2015. WYNIKI, opinie, komentarze. WIECZÓR WYBORCZY Z NIEZALEZNA.PL - niezalezna.pl

foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

O godz. 21 zakończyło się głosowanie w pierwszej turze wyborów prezydenckich 2015. Wygrał je Andrzej Duda, który podziękował zarówno wyborcom, jak i wszystkim kontrkadydatom! Poniżej relacja na żywo z wieczory wyborczego:

00:01
Według zaktualizowanych wyników sondażowych najniższą frekwencję odnotowano w województwie świętokrzyskim (41,4 proc.), a najwyższą – w mazowieckim (54,2 proc.)

23:54
Są zaktualizowane wyniki sondażowe IPSOS. Według nich Andrzej Duda otrzymał 34,5 proc. głosów, Bronisław Komorowski – 32,6 proc., Paweł Kukiz – 20,5 proc., Janusz Korwin-Mikke 4 proc., Magdalena Ogórek – 2,4 proc., Adam Jarubas – 1,6 proc., Janusz Palikot – 1,6 proc., Grzegorz Braun – 1,1 proc., Marian Kowalski – 0,8 proc., Jacek Wilk – 0,6 proc., Paweł Tanajno – 0,3 proc.

WIELKA ZMIANA – MICHNIK SAM SIĘ OŚMIESZA!!! – 11 05 2015 w GW

23:37
Co jutro na pierwszej stronie „Gazecie Wyborczej”? Artykuł Adama Michnika. A w nim będzie można przeczytać: „Koalicja Dudy i Kukiza oznaczać będzie rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem, rządy absurdu i szczujni. To oczywiście jest czarny scenariusz polskiej przyszłości. Wierzę, że można temu jeszcze zapobiec. Dla tak ponurej przyszłości – szkoda Polski”.

23:32
Dr Wawrzyniec Konarski w TVP Info: – Większe szanse w II turze ma Andrzej Duda.

08 05 2015

Wielkie brawa dla Ruch Wolnych Ludzi! I wielkie podziękowania za wysiłek! Jesteście wspaniali!!! – Paweł Kukiz ma dzisiaj 15% poparcia o które apelowaliśmy! Pamiętajcie że musimy to przypieczętować w tę NIEDZIELĘ. Może to poparcie uda się jeszcze zwiększyć. To daje Pawłowi Kukizowi niesamowitą kartę przetargową do rozmów z Dudą! Można nałożyć na Dudę obowiązek walki o JOWy!

07 05 2015 – Duda 36, Komorowski 36, Kukiz 13% – czytaj na dole strony

——————————————————————

– Potwierdzamy, że Ruch Wolnych Ludzi dla Wolnej Polski oraz środowisko Blogerów Internetowych jest najbardziej opiniotwórczą siłą w Polsce: Paweł Kukiz 1 maja 2015 roku ma już 11% poparcia, Duda 29%, a Komorowski spadł poniżej zaczarowanego progu i ma 39%. Ale uwaga: co innego sondaże a co innego wybory – Ten wynik Pawła Kukiza MUSIMY CO NAJMNIEJ POTWIERDZIĆ ALBO POPRAWIĆ W WYBORACH 10 MAJA!!!

 

o5 o5 2015 – Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy twój dom plądrują złodzieje!!!

O teście jakim jest porozumienie kandydatów na Prezydenta Polski, tych którzy chcą zmienić Polskę naprawdę, już tutaj pisałem, więc nie będę się powtarzał. Także pisałem o tym, że być nie być dla PIS jest kontrola tych wyborów i następnych.

Realnie: Testem absolutnym będzie dla Dudy i Kukiza spojenie ich programów. Jeśli to nie nastąpi będziemy mieć 100% pewność, że są to ludzie dwóch KLIK, a nie osoby które chcą zmienić System. Doradzam: Konsekwentnie koncentrujmy głosy antysystemowe pod KUKIZEM, a wtedy zmusimy kandydatów (także wszystkich antysystemowych) do zjednoczenia lub obnażenia wszelkiego udawanego reformowania Polski. Udawacze nie zjednoczą się programowo.

11. 03 2015

http://niezalezna.pl/64738-poploch-w-sztabie-komorowskiego-wyciekl-tajny-sondaz-duda-wygrywa-ii-ture

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
11/03/2015

Popłoch w sztabie Komorowskiego. Wyciekł tajny sondaż. Duda wygrywa II turę?

W Platformie Obywatelskiej i sztabie Bronisława Komorowskiego blady strach. Wszystko za sprawą wewnętrznego sondażu sztabu prezydenta, który wskazuje że Komorowski na pewno nie wygra w I turze. Co więcej, nie jest już takie pewne, czy prezydentowi w ogóle uda się wygrać wybory. Okazuje się bowiem, że II turę może wygrać Andrzej Duda.

– Nie jest dobrze, bo II tura to bardziej plebiscyt, a tu mogą być wszyscy przeciw Platformie. Notowania Bronka spadają, a Dudzie rosną i wszystko jest możliwe – tłumaczy w rozmowie z reporterami „Faktu” członek sztabu Bronisława Komorowskiego, pragnący zachować anonimowość.Kolejne sondaże potwierdzają, że druga tura w wyborach prezydenckich jest nieunikniona. W ciągu zaledwie miesiąca, różnica między Komorowskim i Dudą stopniała o… 25 punktów procentowych. Choć już od dłuższego czasu Bronisław Komorowski odnotowuje coraz większe spadki słupków poparcia, teraz w jego sztabie zapanowała panika. Wszystko za sprawą nowego, tajnego sondażu zamówionego przez sztab wyborczy ubiegającego się o reelekcję prezydenta.Z wewnętrznego sondażu do którego dotarł „Fakt” wynika, że Andrzej Duda może uzyskać 34-35 proc. poparcia w  I turze, a wówczas w II turze rozstrzygające w dużej mierze byłyby głosy wyborców niezdecydowanych. Sztabowcy Komorowskiego już teraz obawiają się w II turze starcia Komorowskiego z koalicją „wszystkich przeciw Platformie”.– Nawet oficjalne sondaże dają Bronkowi poniżej 50 proc. Dudzie rośnie już pod 30 proc. A jest początek marca. Tylko czekać, jak ze strajkami ruszą „Solidarność”, OPZZ i inni. Druga tura pewna. Ale jeżeli Bronkowi poparcie spadnie do 43 proc., Duda wyjdzie na 34-35 proc., to wtedy wszystko rozstrzygną niezdecydowani. Oni mogą poprzeć kandydata opozycji – tłumaczy informator „Faktu” ze sztabu Komorowskiego.Odpowiedzialne za kampanię Bronisława Komorowskiego osoby podkreślają, że największe problemy sprawia „otoczenie prezydenta”. Sztabowcy zarzucają Kancelarii Prezydenta „zadzieranie nosa” i otwarcie przyznają, że Komorowski nie ma żadnego pomysłu na kampanię poza tym, że po prostu „będzie”.– Jeżeli ktoś Bronkowi tego wszystkiego nie uświadomi, a odważnych jakoś nie widać, to polegniemy – przewiduje człowiek ze sztabu Komorowskiego.64716904631425304168

Człowiek z krzesłem zmienił zeznania na policji? Nowe szczegóły ws. akcji w Krakowie

Człowiek z krzesłem zmienił zeznania na policji? Nowe szczegóły ws. akcji w Krakowie - niezalezna.pl

Dodano: 09.03.2015 [17:10]
foto: youtube.com

Marek M. z młodzieżówki partii KORWIN na niedzielnym wiecu kandydata PO Bronisława Komorowskiego w Krakowie przyszedł z krzesłem, które trzymał w górze w trakcie wystąpienia prezydenta. Podczas zatrzymania przez policję zarówno on, jak i towarzyszący mu ludzie zapewniali, że nikomu nie chciano zrobić krzywdy, a była to jedynie forma politycznego happeningu. Dziś policja twierdzi, że mężczyzna przyznał się, że szykował… zamach na Komorowskiego.

Według ustaleń policji celem działania mężczyzny było uderzenie, rzucenie krzesłem w pana prezydenta – mówi portalowi niezalezna.pl Elżbieta Znachowska z biura prasowe komendy wojewódzkiej policji w Krakowie. Jak powiedział TVN24 Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji, mężczyzna najpierw skandował pod adresem prezydenta obraźliwe hasła, a potem chciał rzucić w niego krzesłem. Dodał, że mężczyzna w czasie przewożenia na komisariat przyznał się, że chciał uderzyć prezydenta krzesłem.

Portal Niezalezna.pl jest w posiadaniu prywatnego nagrania, na którym Marek M. jest zatrzymywany i poświadcza przy świadkach, że celem jego działania był polityczny happening, a nie atak fizyczny na prezydenta. Również na nagraniach z wiecu Bronisława Komorowskiego nie ma żadnego momentu, w którym zatrzymany wykazywałby wolę rzucenia nim w stronę podium.

Właśnie jesteście państwo świadkami, że razem z partią KORWIN, z Nową Prawicą, z narodowcami robiliśmy happening. Mamy do tego prawa, w ramach zgromadzenia spontanicznego. Trzymałem krzesło do góry podniesione jako symbol tego, że Bronisław Komorowski robi wstyd z naszego narodu na wizytach zagranicznych – mówi na nagraniu mężczyzna. – W tym momencie jestem zatrzymywany, panowie policjanci nie podali ani imiona, ani nazwiska i nie wiem, dlaczego mnie zatrzymują – dodaje Marek M.

Odległość od Komorowskiego była grubo ponad 10 metrów. Nie ma możliwości, aby rzucić z jednej ręki na taką odległość, dodatkowo stojąc w tłumie. Czemu nie aresztowali kamerzystów, przecież stali bliżej a kamerą też można rzucić? – pyta na Facebooku działacz partii KORWIN, Artur Surówka:

Jak wynika z naszych informacji, zatrzymany mężczyzna jest związany ze środowiskiem krakowskich kibiców i w przeszłości był notowany przez policję. Dziś bądź jutro ma stanąć przed prokuratorem i usłyszeć zarzuty znieważenia głowy państwa oraz usiłowania dokonania czynnej napaści na prezydenta. Grozi mu za to do pięciu lat więzienia.

16 03 2015

Wolni Ludzie i Ruch Wolnej Polski zagłosuje na Pawła Kukiza!

Coraz mocnej jestem przekonany, że jeśli zamierzamy po raz kolejny policzyć siły poparcia dla Wolnej Polski WOLNYCH LUDZI powinniśmy zagłosować na Pawła Kukiza. Jeżeli zrealizowałby on swój program wyborczy to byłby to poważny krok we właściwą stronę, krok ku Wolnej Polsce i faktycznej demokracji obywatelskiej w stylu Szwajcarskim, ku demokracji bezpośredniej.

Już w tej chwili Paweł Kukiz wychodzi w sondażu na trzecie miejsce. Jest co prawda daleko, za dwoma kandydatami głównej fali, ale tego możemy się spodziewać. Natomiast istotne jest dla nas jak dużą liczbę osób skupimy wokół Pawła Kukiza i jego programu, ponieważ jeśli byłby trzeci z poparciem rzędu 15%, to będzie mógł nie poprzeć lub poprzeć kandydata PIS – Dudę. Nie ma opcji że poprze on Komorowskiego – to byłby jego polityczny koniec. Z naszego punktu widzenia, z punktu widzenia WOLNYCH LUDZI i Ruchu Wolnej Polski jest w pewnym sensie obojętne czy potyczka skończy się sukcesem Dudy – dla Polski to na pewno byłoby lepsze niż ten bezczynny prezydent obecny, który przynosi Polsce po prostu wstyd.

Komorowski to prezydent bez wyrazu, nieokrzesany i bez żadnej inicjatywy, prezydent najprawdopodobniej na pasku służb (obojętne polskich czy obcych).

Gdyby Paweł Kukiz zdobył 15% głosów mógłby w zamian za poparcie Dudy w II Turze zażądać realizacji dwóch najważniejszych swoich punktów programowych.  realizacja tych punktów przez Dudę byłaby wtedy obligatoryjna, gdyż PIS nie może sobie pozwolić na wyrzucenie do kosza jakiegokolwiek punktu zaprzysiężonego przez swojego kandydata w Kontrakcie Wyborczym z Polakami. Wielka Zmiana powoduje, ze wszyscy gracze znaleźli się na ostrzu brzytwy i tańczą swój „OSTATNI TANIEC”. Jakikolwiek błąd któregokolwiek z nich grzebie ich raz  na zawsze, a w wypadku PIS grzebie też po prostu tę partię, która w następstwie kolejnej przegranej po prostu się rozpadnie. A więc Duida musi zrealizować swój program wyborczy, który zdeklaruje. Kukiz będzie mógł mu dać nasze 15% w zamian za realizację dwóch punktów które zbliżą polską demokrację do Szwajcarskiej – do Demokracji Bezpośredniej.

 

Duda z 5% Kukiza już w tej chwili ma 36%. Wynika z tego że Komorowski jest na krawędzi porażki już teraz.

Andrzej Duda z coraz większym poparciem

Dodano: 16.03.2015 [19:47]
​Andrzej Duda z coraz większym poparciem - niezalezna.pl

foto: andrzejduda.pl

Z sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN wynika, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni największy wzrost poparcia zanotował Andrzej Duda. Z kolei poparcie dla Bronisława Komorowskiego ani drgnęło.

Zdecydowanie rośnie poparcie dla kandydata Prawa i Sprawiedliwości. W ciągu dwóch tygodni od ostatniego badania Millward Brown poparcie dla niego wzrosło o 4 punkty – do 31 proc. Poparcie dla Bronisława Komorowskiego pozostaje natomiast takie samo i wynosi 46 proc. To ci dwaj politycy spotkaliby się w II turze, w której zwycięstwo odniósłby Komorowski, ale z wyjątkowo małą przewagą, bo uzyskując 53-proc. głosów.

Największym zaskoczeniem sondażu jest trzecia pozycja Pawła Kukiza, na którego głosować zamierza 5 proc. badanych.

Poparcie dla poszczególnych kandydatów wygląda obecnie następująco: Komorowski 46 proc. (bz), Duda 31 proc. (+4), Kukiz 5 proc. (+1), Palikot 4 proc. (+2), Ogórek 4 proc. (-4), Korwin-Mikke 4 proc. (bz), Jarubas 1 proc. (-2), Nowicka 1 proc., Kowalski 1 proc., Grodzka 0 proc. (-1).

CAPPvEIWcAAFJeR.png large

– Deklarowane poparcie 52 proc. dla urzędującego prezydenta to w zasadzie jest pewna druga tura wyborów. Biorąc pod uwagę fakt, że Komorowski szybko roztrwonił deklarowane wcześniej poparcie w sondażach na poziomie 65-70 proc. – mówi portalowi niezalezna.pl dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ludzie wiedzą, kto to jest Bronisław Komorowski, bo znają go z telewizji, ale im bardziej będzie się promować polityczna konkurencja, tym bardziej to poparcie dla niego będzie spadało. W sondażach od deklarowanej wartości 52 proc. można odjąć 20-30 proc. tych głosów. Czyli to poparcie może być w granicach 35 proc. Nie ma takiej opcji, że społeczeństwo pójdzie do urn i o włos wygra Komorowski w pierwszej turze wyborów – uważa Jabłoński.

 19 03 2015

Komorowski i WSI. Fakty, daty, nazwiska, powiązania – PREZENTACJA

Dodano: 19.03.2015 [14:10]
Komorowski i WSI. Fakty, daty, nazwiska, powiązania - PREZENTACJA - niezalezna.pl

foto: screen

Podczas dzisiejszego posiedzenia zajmującego się działaniami Wojskowych Służb Informacyjnych poruszono wątek, który elektryzuje od dawna: „Powiązania Bronisława Komorowskiego ze SKOK Wołomin”. Bartłomiej Misiewicz – sekretarz biura Parlamentarnego Zespołu ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej – w imieniu zespołu  pokazał prezentację, która w ogromnym skrócie pokazuje kulisy skandalu.

W relacji portalu niezalezna.pl z posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. skutków działalności Komisji Weryfikacyjnej cytowaliśmy najważniejsze informacje podane przez członków komisji, a dotyczące działań WSI, powiązań z obecnym prezydentem, faktów znanych od dawna, ale skrzętnie skrywanych  lub nowych okoliczności, które pojawiły się w ostatnich dniach.

Pokazane zostały przez członków komisji również za pomocą graficznych plansz, który przedstawiamy naszym Czytelnikom.

26 03 2015

10959386_414368028738963_2982739457283310821_n

 10 maja 2015 NIE Głosuję na Bronka

 

28 03 2015

Czy kilkuset morderców rządzi Polską? – wywiad z W. Sumlińskim w NY

https://www.youtube.com/watch?v=zWhVc7YO4Jg

 

 

01 04 2015 – To nie Prima Aprilis

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
31/03/2015

Redaktor wydania: Paweł Krajewski

„Mają na niego haki?” Komorowski i jego związki z WSI w depeszach Wiki Leaks

Dodano: 31.03.2015 [18:35]
"Mają na niego haki?" Komorowski i jego związki z WSI w depeszach Wiki Leaks - niezalezna.pl

foto: youtube.com; wikileaks.orgAnalitycy amerykańskiej agencji wywiadowczej Stratfor w swoich listach piszą o ścisłej relacji Bronisława Komorowskiego z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. W korespondencji ujawnionej przez WikiLeaks w ramach publikacji „The Global Intelligence Files”, WSI określane jest jako polskie KGB, oraz pada pytanie o motywy bronienia przez Komorowskiego tej służby. Jako jedną z możliwości podano „haki” na obecnego prezydenta jakie mogą posiadać WSI.W lutym 2012 r. WikiLeaks rozpoczęła publikację „The Global Intelligence Files”, czyli pięciu milionów maili, jakie wyciekły z prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor nazywanej „cieniem CIA”. ​W korespondencji między trójką amerykańskich analityków: Marko Papiciem, Michaelem Wilsonem i Laurenem Goodrichem pojawia się wiele informacji i ocen WSI i jej wpływu na polską rzeczywistość polityczną. Najwięcej pt. INSIGHT – POLAND – Komorowski’s Connection to Military Intelligence”
Do sprawy wraca dziś portal wpolityce.pl, cytując wiadomości analityków agencji wywiadowczej Stratfor. Zwracają oni uwagę, że okres rządów PiS był oczyszczającym czasem dla służb wywiadowczych, a Wojskowej Służby Informacyjne w latach 1991-2005 faktycznie kierowały Polską, głównie w sferze biznesowej. – Wiele ciemnych interesów zostało przeprowadzonych podczas polskiej „terapii szokowej”, która była modelowym rozwiązaniem dla Rosji. Wszyscy wiemy, w jakim kierunku to poszło – czytamy w depeszach amerykańskich analityków.- Wielu ludzi WSI nadal działa w dużych firmach w Polsce – pisze Marko Papic. Dalej analityk stwierdza, że „Komorowski miał żywotny interes w zamiataniu tych spraw z powodu swoich powiązań z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi”. W korespondencji między Michaelem Wilsonem a Marko Papiciem, pojawia się dokładne wyliczenie argumentów za tezą o koneksjach między Bronisławem Komorowskim a WSI, takich jak zwierzchnictwo w czasie gdy pełnił funkcje ministra obrony narodowej i szefa MON czy głosowanie jako jedyny z PO i PiS przeciwko likwidacji tej instytucji.„Dlaczego był ministrem?” – pyta analityk zwracając uwagę, że w okresie transformacji kluczowe elementy państwa (tutaj wymienia: finanse, wojsko, telekomunikację, część mediów i polityków) dalej były kontrolowane przez WSI. Kontrolę tych obszarów Michael Wilson nazywa „udanym wypłynięciem na fali transformacji” przez ludzi totalitarnego systemu komunistycznego w Polsce.
and politics). Jako jedną z wersji przyjęto również możliwość kierowania się przez Komorowskiego w swoich decyzjach… głupotą [w oryginale: „It is possible that Komorowski was just stupid (which given his many a**bushizmsa** during presidential campaign) is very possible”]„Mają na niego haki?”Jako końcowy argument podano możliwość posiadania przez WSI haków na obecnego prezydenta i tutaj wymienione zostały plotki dotyczące życia osobistego Komorowskiego oraz tajemniczego zdarzenia do jakiego dojść miało w trakcie jednego z polowań w latach 80. Analityk podkreśla, że opiera się jedynie na plotkach. Zwraca jednocześnie uwagę na fakt posiadania przez Bronisława Komorowskiego w 1991 r. znacznej sumy niemieckich marek, mimo że „miał 5 dzieci, a prawdziwe pieniądze zaczął zarabiać dopiero od 1989 r.”. Chodzi o informacje z raportu z likwidacji WSI.Cytat: „Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM”„Re: INSIGHT – POLAND – Komorowski’s Connection to Military Intelligence” – PRZECZYTAJ DEPESZE NT. PREZYDENTA KOMOROWSKIEGO W CAŁOŚCI

02 04 2015 -Teczka Komorowskiego

Za Gazeta Polska:  http://vod.gazetapolska.pl/9689-czytaj-teczka-komorowskiego

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=uoEz7ys37XA

 

 

Kukiz 02 04 2015

 

http://get.wp.tv/?f=2897732.1427983958583.h.webm&rnd=0

10 04 2015

​Komorowski traci poparcie, Andrzej Duda zyskuje! Różnica jest już mniejsza niż 10 procent

http://niezalezna.pl/65909-komorowski-traci-poparcie-andrzej-duda-zyskuje-roznica-jest-juz-mniejsza-niz-10-procent

Dodano: 10.04.2015 [08:16]
​Komorowski traci poparcie, Andrzej Duda zyskuje! Różnica jest już mniejsza niż 10 procent - niezalezna.pl

foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska

Z nowego sondażu przeprowadzonego przez Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) dla „Super Expressu” wynika, że różnica w poparciu dla dwóch najpoważniejszych kandydatów na prezydenta RP wynosi już mniej niż 10 pkt. procentowych! Andrzej Duda zyskuje w sondażach, Bronisław Komorowski traci.

Od długiego czasu w poparciu dla kandydatów Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej utrzymuje się następująca tendencja: Andrzej Duda niezmiennie zyskuje, a Bronisław Komorowski traci.

„Prezydent Komorowski uzyskał w badaniu 40,4 proc., a Andrzej Duda 30,6 procent” – podaje se.pl.

Według politologa, z którym rozmawia „Super Express”, stale rosnące poparcie dla Andrzeja Dudy to efekt jego kampanii, a także błędów popełnianych przez prezydenta. Co ciekawe w momencie, gdy Platforma Obywatelska poparła oficjalnie kandydaturę Bronisława Komorowskiego, poparcie dla tego kandydata zaczęło topnieć.

Duda zachowuje się jak „walczak”, ma większą swobodę, jest pomysłowy. Prowadzi ofensywną kampanię. Komorowski przyjął złą strategię obrony. Jest stateczny. Przemawia jak biskup… Jego taktyka jest nieefektywna – ocenił politolog Kazimierz Kik cytowany przez se.pl.

10 04 2015 – Fałszowanie wyborów – objawy rozdwojenia jaźni u prezydenta K.

Gazeta Polska Codziennie 10 04 2015

h1

h2

 

17 kwietnia 2015 18:54

Za kompromitację Komorowskiego w Lublinie jego sztab wini „bojówki PiS-KORWiN”

kompromitacja Komorowskiego, Bronisław Komorowski, sztab Komorowskiego, kompromitacja w Lublinie, bojówki PiS-KORWiN
zrzut ekranu z tvp.info

 

Po mocno kompromitującej wizycie ubiegającego się o reelekcję prezydenta w Lublinie, gdzie został wygwizdany, jego sztab narzuca narrację o „bojówkach PiS-KORWiN”.

 

 

Na stronie internetowej TVP.info pojawił się artykuł z tytułem wykorzystującym słowa szefa sztabu Bronisława Komorowskiego o „bojówkach PiS-KORWiN”, którzy zakłócali jego wizytę w Lublinie.

Zdaniem Roberta Tyszkiewicza nie jest przypadkiem, że na spotkanie przyszło wielu przeciwników prezydenta. Według niego to, co się działo, może być wspólnym dziełem sztabów wyborczych Andrzeja Dudy i Janusza Korwin-Mikkego.

– Po raz kolejny okazało się, że bojówki które przyjeżdżają, by zakłócać wiece Bronisława Komorowskiego, mają wiele wspólnego z partią Prawo i Sprawiedliwość, bo udało nam się zidentyfikować wśród aktywistów tejże bojówki działacza PiS z Lublina – stwierdził Tyszkiewicz.

Sztab Bronisława Komorowskiego najwyraźniej próbuje uratować niezwykle kompromitującą dla ubiegającego się o reelekcję prezydenta wizytę w Lublinie. Chaotyczne i dla nikogo niezrozumiałe wypowiedzi o „specjaliście od kur” ma przykryć narracja, wedle której pokojowo manifestująca grupa lublinian to bojówki rzekomej koalicji partii Jarosława Kaczyńskiego i Janusza Korwin-Mikkego.

18 04 2015 – Czy prezydent Komorowski dostał „choroby filipińskiej” w Lublinie?

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Ccm78FvqS3w

24 04 2015

Najnowszy sondaż: Duda wciąż goni Komorowskiego

Andrzej Duda, PiS Flickr/ Andrzej Duda

 

42 proc. dla Bronisława Komorowskiego i 29 proc. dla Andrzeja Dudy – to wyniki najnowszego sondażu przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie Polskiego Radia. W porównaniu z poprzednim badaniem, notowania urzędującego prezydenta pozostają bez zmian, zaś poparcie dla kandydata PiS wzrosło o 2 punkty procentowe.

 

Kolejne miejsca również nie wykazują znacznych zmian nastrojów społecznych. Na trzecim miejscu z wynikiem 7,4 proc. uplasował się Paweł Kukiz, który stracił jeden punkt procentowy. 

Pozostali kandydaci uzyskali następujące wyniki:

Janusz Korwin-Mikke – 3,5 proc. (bez zmian)

Magdalena Ogórek – 2,6 proc. (bez zmian)

Janusz Palikot – 1,4 proc. (-1)

Adam Jarubas – 1,1 proc. (-1).

Mniej niż jeden procent poparcia uzyskali Marian Kowalski, Grzegorz Braun i Jacek Wilk.

Sondaż uwzględnił także ewentualną drugą turę wyborów. Preferencje respondentów wskazują, że ubiegający się o reelekcję prezydent Komorowski uzyskałby w niej 52,7 proc. Oddanie głosu na Andrzeja Dudę zadeklarowało 37,2 proc. badanych.

Sondaż został przeprowadzony 23 kwietnia, metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo.

http://telewizjarepublika.pl/najnowszy-sondaz-duda-wciaz-goni-komorowskiego,19526.html

29 04 2015 – Dlaczego nie wolno głosować na pana Komorowskiego?! Bo każdy jest od niego lepszy.

https://www.youtube.com/watch?v=jepamFUo9bA&feature=player_detailpage

fff3

1. 05. 2014

Sondaż TNS Polska dla „Wiadomości”: spada poparcie dla prezydenta Komorowskiego

Finisz kampanii prezydenckiej przynosi nieeoczekiwane zmiany w preferancjach Polaków. Poparcie dla urzędującego prezydenta po raz pierwszy spadło poniżej 40 proc. Rośnie za to poparcie dla Pawła Kukiza – wynika z sondażu TNS Polska dla „Wiadomości TVP1″.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-tns-polska-dla-wiadomosci-spada-poparcie-dla-prezydenta-komorowskiego/7ncfhr

Na 10 dni przed wyborami Bronisław Komorowski może liczyć na 39 procentowe poparcie, to najniższy dotychczas przewidywany wynik sondażowy obecnego prezydenta. Drugi w wyścigu prezydenckim jest Andrzej Duda, który cieszy się 25 proc. poparciem.

Znacząco rośnie ostatnio poparcie dla Pawła Kukiza. Z 6 proc. na początku miesiąca, poparcie dla niego wzrosło dziś do 11 proc.

infogr.am

Jak podaje TNS Polska, Janusz Korwin-Mikke utrzymał poparcie na poziomie 4 proc. Na Magdalenę Ogórek chce głosować 4 proc. wyborców – o jeden proc. więcej niż ostatnio. Janusz Palikot utrzymał 2 proc. poparcia, Adam Jarubas również. Grzegorz Braun może liczyć na głosy 1 proc. wyborców.

Jacek Wilk, Paweł Tanajno oraz Marian Kowalski zanotowali poparcie poniżej 1 proc. głosów.

Wysoka frekwencja?

Według sondażu 10 maja do lokali wyborczych zdecydowanie pójdzie 56 procent Polaków, 26 procent deklaruje, że raczej się wybierze, 8 procent raczej nie, 7 zdecydowanie nie, a 3 procent badanych jeszcze nie wie, czy zagłosuje.

Sondaż przeprowadzono przez telefon w dniach 28-29 kwietnia na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 18 i więcej lat.

10 dni do wyborów, a Komorowski traci poparcie. Pierwszy sondaż dający mu mniej niż 40 proc.

Dodano: 01.05.2015 [11:16]
10 dni do wyborów, a Komorowski traci poparcie. Pierwszy sondaż dający mu mniej niż 40 proc. - niezalezna.pl

foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Według sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) chęć oddania głosu na Bronisława Komorowskiego ma 39 proc. wyborców. Andrzeja Dudę poprzeć ma zamiar 28,8 proc. Trzecim w sondażu jest Paweł Kukiz z wynikiem 8,2 proc. Biorąc pod uwagę tą ankietę, życzenia Bronisława Komorowskiego co do „rozstrzygnięcia wyborów w pierwszej turze” mogą się nie spełnić. Pomyśleć, że sztabowcy PO nie dopuszczali nawet myśli o II turze.

Jest to pierwszy wynik Bronisława Komorowskiego poniżej 40 proc. – zauważają internauci. Jak widać poparcie dla obecnie urzędującego prezydenta wciąż spada.

Komorowskiemu puściły nerwy. Krzyczał, wygrażał pięścią i znowu było o kurach. WIDEO

http://niezalezna.pl/66595-komorowskiemu-puscily-nerwy-krzyczal-wygrazal-piescia-i-znowu-bylo-o-kurach-wideo

Dodano: 30.04.2015 [20:05]

foto: screen You Tube

Kiepska forma Bronisława Komorowskiego – podczas wiecu w Stargardzie Szczecińskim nie potrafił zapanować nad emocjami. Właściwie nad nerwami. Z zaciśniętymi ze złości ustami, prezydent wygrażał pięścią, krzyczał. Ale całkowicie niezrozumiały był wątek „drobiowy”, bo Komorowski znowu zaczął coś mówić o… kurach.

Bronisław Komorowski krąży po Polsce; w czwartek zawitał do Stargardu Szczecińskiego. Oprócz partyjnego aktywu, kandydata Platformy Obywatelskiej, „przywitali” również mieszkańcy miasta. Z transparentami „Precz z Szogunem”, czy domagający się śledztwa w głośnej sprawie Fundacji Pro Civili. Głośno się domagali…

To w pewnym momencie wyprowadziło z równowagi Bronisława Komorowskiego. Wyraźnie zdenerwowany zaczął pokrzykiwać i wskazywać palcem na krytykujących go młodych mieszkańców Stargardu Szczecińskiego.

– Stanowią świetną ilustrację tego, między kim a kim będziecie państwo wybierali 10 maja. Są tacy, którzy pewnie będą chcieli głosować na awanturę, na kłótnię, na nieumiejętność współpracy, na stwarzanie zagrożenia, na niezgodę narodową. Ale nas jest więcej! Tych, którzy chcą Polski bezpiecznej i Polski zgodnej – grzmiał Komorowski.

Czyli według starej i mocno już zdartej płyty. Ale im więcej mówił, tym „nakręcał” się coraz bardziej. Już nie tylko krzyczał, ale wygrażał pięścią.

– Wygranie przez mojego konkurenta… Tacy ludzie będą wchodzili do pałacu prezydenckiego. Tacy ludzie będą budowali wizerunek naszej ojczyzny na zewnątrz. Tacy awanturnicy, tacy przeciwnicy zgody. Nie ma na to naszej zgody!

A teraz najciekawsze! Może nasi Czytelnicy zgadną o co chodziło Komorowskiemu. Czekamy na pomysły w komentarzach – nagród nie przywidujemy.

o5 o5 2015 – Nie dyskutuj o urządzaniu sypialni, kiedy twój dom plądrują złodzieje!!!

O teście jakim jest porozumienie kandydatów na Prezydenta Polski, tych którzy chcą zmienić Polskę naprawdę, już tutaj pisałem, więc nie będę się powtarzał. Także pisałem o tym, że być nie być dla PIS jest kontrola tych wyborów i następnych.

Realnie: Testem absolutnym będzie dla Dudy i Kukiza spojenie ich programów. Jeśli to nie nastąpi będziemy mieć 100% pewność, że są to ludzie dwóch KLIK, a nie osoby które chcą zmienić System.

07 05 2015 – Duda – Komorowski 36 : 36, Kukiz trzeci – 8%

Remis liderów na końcówce kampanii. Sensacyjny sondaż SLD

Dodano: 07.05.2015 [17:39]
Remis liderów na końcówce kampanii. Sensacyjny sondaż SLD - niezalezna.pl

foto: youtube.com

Remis na trzy dni przed I turą. 36 procent dla Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego – taki jest wynik wewnętrznego sondażu, jaki zamówił Sojusz Lewicy Demokratycznej, do którego dotarł portal niezalezna.pl. Kandydatka tej partii uzyskała wynik 6-procentowy.

Rzecznik SLD, Dariusz Joński nie chce oficjalnie potwierdzić tej informacji, jednak przyznaje, że „słyszał o takim sondażu”. – To tajemnica handlowa. Nie mogę zaprzeczyć ani potwierdzić – mówi portalowi niezalezna.pl, Kuba Antoszewski z Millward Brown. To właśnie ta sondażownia miała przeprowadzić badanie dla Sojuszu.

Prawdopodobnie reakcją na gwałtowny spadek poparcia jest atak Komorowskiego na Andrzeja Dudę. Na finiszu kampanii sztab kandydata Platformy Obywatelskiej wypuścił kolejny negatywny spot w całości poświęcony głównemu konkurentowi – Andrzejowi Dudzie. Twarz kandydata PiS zamienia się w nim w twarz Jarosława Kaczyńskiego, a młoda dziewczyna budzi swojego męża (partnera?), któremu się Duda i Kaczyński przyśnił. – Tomek! Obudź się! – mówi dziewczyna. – Mariola, idziemy na wybory! – odpowiada chłopak, któremu śnili się Kaczyński i Duda. – Za Dudą stoi Kaczyński. To nie sen, to rzeczywistość – mówi lektor.

CZYTAJ WIĘCEJ: Najnowszy sondaż: Na pewno będzie II tura. Komorowski poniżej 40 proc.

Według najnowszego, wewnętrznego sondażu Sojuszu Lewicy Demokratycznej na trzy dni przed wyborami w wyborczym peletonie dogonił do Andrzej Duda. Potwierdzają ten sondaż tendencję, jaką widać w innych badania, w których różnica między kandydatami PO i PiS radykalnie się zmniejsza.


grafika własna – niezalezna.pl

36 procent dla kandydatów PO i PiS, 8 procent dla Pawła Kukiza i 6 proc. dla Magdaleny Ogórek. Tyle uzyskuje czołówka wyborów prezydenckich w wewnętrznym badaniu SLD. Janusz Korwin-Mikke uzyskuje w nim 5%, a Janusz Palikot 2%. Informację o wewnętrznym sondażu SLD uzyskaliśmy ze sztabu wyborczego Ogórek, jednak oficjalnie nikt nie chce mówić o szczegółach badania. Jak udało nam się ustalić nieoficjalnie – przeprowadzono go 6 maja na próbie 1100 osób z 15 województw (bez świętokrzyskiego).

 

Z najnowszego sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN

http://niezalezna.pl/66801-znamy-wyniki-najnowszego-sondazu-w-ii-turze-poparcie-dudy-rosnie-komorowskiego-maleje

w ostatnich dniach przed wyborami prezydenckimi wynika, że II tura wyborów prezydenckich jest już w zasadzie przesądzona. Co ciekawe na ostatniej prostej przed wyborami, spada poparcie Bronisława Komorowskiego, rośnie natomiast Andrzeja Dudy.

Ankietowani pytani o wskazanie swojego kandydata w wyborczej „dogrywce” zadeklarowali: 54 proc. respondentów popiera Komorowskiego, natomiast 41 proc. Dudę. W porównaniu z poprzednim badaniem, oznacza to spadek deklarowanego poparcia dla Komorowskiego i wzrost poparcia dla Andrzeja Dudy

Z najnowszego sondażu Millward Brown przeprowadzonego dla „Faktów” TVN w ostatnich dniach przed wyborami prezydenckimi wynika, że poparcie Bronisława Komorowskiego w ostatnim czasie mocno spadło. Oddanie głosu na Bronisława Komorowskiego deklaruje 39 proc. Ankietowanych. Zgodnie z wynikami sondażu przeprowadzonego dla „Faktów” TVN na drugim miejscu plasuje się Andrzej Duda z poparciem 27 proc. respondentów.

 

Trzecie miejsce ma Paweł Kukiz, na którego oddanie głosu deklaruje 13% ankietowanych.

Janina Kłopocka – „U podstaw światopoglądu”, czyli czytajcie Zadrugę!

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 4 Maj 2015

Często się słyszy zdanie, pochodzące z kół katolickich, że jest profanacją nadawanie nazwy „święto” uroczystościom świeckim, np. „święto narodowe”, „święto morza”, „święto gór” itp., gdyż nazwa ta jakoby przysługuje jedynie uroczystym obchodom tajemnic chrześcijańskich. Oburzenie to jest, co najmniej, nie uzasadnione.

Wyraz „święto” jest prastary i był używany u Słowian, zanim ich naturalny światopogląd został zniekształcony przez nacierające chrześcijaństwo. „Świętymi” były dla Słowian wyobrażenia i rzeczy zupełnie inne od tych, jakie się później w schrystianizowanym świecie tym terminem mianowało. Tak zresztą, jak słowu „święty” nadano zupełnie inne znaczenie, tak wypaczoną została cała „Słowiańszczyzna”.

Rzućmy więc okiem w dziedzinę starych słowiańskich świętości.

Przed tym jednak, dla możliwości porównania i oceny, przypatrzmy się pochodzeniu i pojmowania „świętości” chrześcijaństwie. Pojęcie „świętości” chrześcijańskiej, sprecyzowane od dawna przez teoretyków chrześcijaństwa, omawia w nr 8 jezuickiej „Wiary i Życia” ks. Br. Bojułka T.J. Rodowód swój wywodzi ono starozakonnego żydostwa. „Pojęcie świętości na wskroś biblijne, jest czymś bardzo charakterystycznym w religii chrześcijańskiej” – pisze wspomniany autor. „Świętym” nazywa biblia Boga-Jahwe. Termin „święty” wyraża, że Jahwe jest czymś zupełnie odrębnym od rzeczy ziemskich, od istoty tego świata, „czymś stanowczo oddzielonym i wyróżnionym od innych, czymś co zupełnie jest poza ich serią”, że „On właśnie Jedyny nie jest podobny do niczego ze znanych nam rzeczy, jest Inny”, że „nie da się porównać z żadnym stworzeniem”, że nie zdoła go „pojąć jakakolwiek myśl stworzona”, że jest „Niepojęty” i „Tajemniczy”. Ta niepojęta wielkość Jahwe, Istoty będącej poza wymiarami wszystkiego, co stanowi istotę tego świata, „przejmuje jakimś strachem i drżeniem. Stworzenie czuje wobec niej swoją nicość i marność. Równocześnie jednak ta niewysłowiona doskonałość, zupełnie inna niż te ziemskie, znane nam wielkości, nie odstrasza i nie odpycha, ale raczej nieodparcie pociąga, zachwyca”.

„Świętymi” nazywa również ludzi i rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy. Jeśli idzie o rzeczy, to zasadnicza idea ich „świętości” polega na tym samym, tj. że zostały one oddzielone, wyodrębnione od przedmiotów codziennego użytku, a przeznaczone wyłącznie dla kultu Jahwe, na jego własność oddane. Podobnie z ludźmi. W Starym Zakonie cały Izrael nazywany bywa „świętym”, nie ze względu na swoją wartość i zasługi, lecz dlatego, że go wybrał sobie Jahwe na szczególnego sługę i narzędzie, ażeby pośród morza ludów pogańskich strzegł wiary w jedynego Boga, niósł ze sobą nadzieję Mesjasza, był zarzewiem prawdy i światła Bożego, które miały przezeń ogarnąć później całą ludzkość”.

Autor rozwija dalej treść starozakonnego pojęcia „świętości”. Pierwszym i zasadniczym momentem jest tu wybór przez Jahwe, który czyni daną osobę swoją szczególną własnością, przeznacza ją wyłącznie dla siebie”. …,,Ludzie zaś wybrani, „święci Bogu” mają także w swym moralnym postępowaniu okazywać się godnymi tej specjalnej przynależności do Niego, starać się o doskonałość osobistą taką, jaka przystoi tym, którzy są „oddanymi” Bogu. Wszakże nie ta doskonałość stanowi właściwą świętość. Jest raczej wynikiem, albo też postulatem, jakiego domaga się świętość, czyli specjalna przynależność do Boga. Człowiek ma być doskonały, ponieważ jest „święty”, oddany Bogu! To pojęcie, udoskonalone w swej treści wewnętrznej, przechodzi do Nowego Zakonu. Tutaj wszyscy chrześcijanie są „święci”, co wybrani przez Boga, stają się Jego szczególną własnością przez wiarę i chrzest, w którym mistycznie umierają danemu grzesznemu życiu”.

Zwracamy uwagę naszym czytelnikom na ten charakterystyczny u Żydów – a za nimi i w chrześcijaństwie – formalizując w pojmowaniu „świętości”, jako własności Boga, tak daleki i obcy duszy ludów aryjskich. Nie wartość i zasługa stanowią o „świętości” Izraela, lecz wybranie jego przez Jahwe. Tak samo obcym jest dualistyczne pojmowanie życia, upatrujące Boga osobowego całkowicie wyodrębnionego od świata, który jakoby jest jego dziełem, a przecież w jakiś niezrozumiały sposób stał się jego antytezą. Wskutek tego, jeżeli coś (osoba lub rzecz) ma być specjalną własnością” wszechmocnego Jahwe , czyli „świętym” musi zostać wybrane, wyodrębnione, wydzielone ze świata. I wówczas co coś tym samym przepada dla świata. (W tym już tkwi zarodek chrześcijańskiej negacji życia). Jako kres takiego „przebóstwienia” „rzeczy stworzonych” rysuje się zanik człowieka i świata. Zaistnienie i rozwinięcie takiego światopoglądu przedstawia się jako koszmarne zbłądzenie umysłu ludzkiego. Wyraża się w nim to, co jest w człowieku bezradnością i nieudolnością wobec zagadnień Bytu oraz niechęć do wzięcia odpowiedzialności za losy swoje i świata.

Na tle pojęcia „świętości” w chrześcijaństwie, które omówiliśmy, wystąpi tym wyraźniej pojęcie „świętości” u naszych słowiańskich przodków. U nich wyraz „święty” oznaczał pierwotnie to samo co jary, tj. silny (Brückner), znaczenia kościelnego, „sanctus”, dopiero nabrał przez chrześcijaństwo (Brückner). Naczelne bóstwo słowiańskie ognia i słońca poza innymi nazwami (Swaróg, Dadźbóg), nosiło także imię Jarowit, Świętowit (Brückner). W tych imionach, jednych z nielicznych ocalałych szczątków słowiańskiego dorobku kulturalnego sprzed tysiąca lat, zarysowuje się nam treść wiary naszych przodków.

W Swarogu swarzy się ogień, groźny jako żywioł pożaru niszczycielskiego, oślepiający w błyskawicy, a dobroczynny, twórczy, ręką ludzką wzniecany, pilnowany, czczony. Łaskawym promieniem słonecznym błogosławi Dadźbóg pracę w pocie czoła i wysiłek człowieka, uprawiającego ziemię. I darzy do słoneczny Bóg szczęściem i bogactwem swoim, zbożem (Brückner). W imionach Jarowit i Świętowit (jary=święty, wit=byt, Brückner), przejawia się jakby pewna próba filozoficznego zbliżenia się do zagadnienia bytu.

Dźwięczy w nich nuta tęsknoty do siły, mocy wielkości jako do najwyższego ideału. Stąd opowiadanie o tym, że dawni Słowianie spokojnym, potulnym ludkiem, jakby z natury do ideałów ewangelicznych predestynowanym, jest kłamliwą sugestią, szerzoną przez zwolenników „cichości i pokory”.

Pogląd na świat Słowian przedchrześcijańskich, podobnie jak u innych aryjskich ludów, był na wskroś panteistyczny, tzn., iż widzieli oni Boga nie jako istotę wyodrębnioną, różniąca się od świata, lecz działającą w nim i poprzez niego. Na nieszczęście przez szczególny zbieg zdarzeń i okoliczności, chrześcijaństwo zdołało wytrącić Słowian z drogi kulturalnej, jaką by byli kroczyli zgodnie z założeniami swych wierzeń panteistycznych, z ich duszy wyrastających. Od tych wierzeń bowiem, konsekwentnie musieliby dojść do świadomości działających w człowieku boskich sił, twórczych popędów, pchających człowieka do wielkości, odpowiedzialnej twórczości cywilizacyjnej. Oczywistym jest dla każdego, kto chce widzieć, że wszystko co nazywamy nauką nowoczesną, zwłaszcza nauki przyrodnicze i wszystkie zdobycze i postęp cywilizacyjny na nich oparty (od starożytnych Greków do dnia dzisiejszego) wywodzą ród swój z postawy panteistycznej wobec Bytu, a obce są zasadniczo postawie szukającej Boga, ostatecznego celu poza światem, w którym żyjemy.

Te sprawy nie są jasne nam, którzy od tysiąca lat znajdujemy się pod obstrzałem semicko-małoazjatyckiej idei. Jak zaś ta ofensywa ze wschodu idąca rozwijała się, osiągała swoje zamierzenia, możemy widzieć namacalnie na losach, jakie spotkały pojęcie „święty”. Wymawiamy to słowo jak nasi przodkowie tysiącem lat i dawniej, a jednak oznacza ono dziś co innego. Pierwotny jego sens: jary, silny – został zatracony i dziś wyraz ten służy do określenia cnotliwości chrześcijańskiej. Akcja niszczenia starych wierzeń i świętości słowiańskich, względnie podkładania im obcych treści, szła nieraz wielce osobliwymi drogami.

Nie mogąc np. wykorzenić wśród ludu czci dla Boga słońca i wojny Świętowita, podsunięto na miejsce zniszczonego bożka relikwie „świętego Wita”, patrona epileptyków. Po przeprowadzeniu tej „małej zmiany”, łatwiej było przyzwyczaić opornych pogan do kultu chrześcijańskiego, zwłaszcza, jeśli uroczystość nowego „świętego” ustalono na dzień, albo w pobliżu święta jego poprzednika i atrybuty – symbole pogańskiego Bóstwa (kogut) dostały się „świętemu”. Cześć należną Bogu Świętowitowi oddawano odtąd „świętemu Witowi”. (Wg W. Bogusławskiego uroczystość Świętowita obchodzono w dzień przesilenia letniego, dzień najwyższego podniesienia słońca. Wizerunek Świętowita zburzony został w dzień św. Wita, przypadający dziś na 15 czerwca, przed wprowadzeniem jednak kalendarza gregoriańskiego, był to najdłuższy dzień lata. Że zaś dzień ten był dniem tryumfu słońca i ziemi, tj. ognia i wody, więc obchodzono go paleniem ognisk i kąpielą religijną, kościół zastosował do tego dnia także swoje „święto” – Jana Chrzciciela).

U Słowian bałkańskich i na Rusi gromowładny Perun (litewski Perkunas) „następcę” znalazł w św. Eliaszu, proroku żydowskim, po swojskiemu św. Ilią zwanym. Bliski Bałkanom Helios grecki niemało się przyczynił do ułatwienia Eliaszowi wjazdu ze swoim wozem ognistym na ziemie południowo-wschodniej Słowiańszczyzny (Brückner). Podobny los spotkał wszystkich bogów pogańskich. Częściowo dostali się na ołtarze kościołów chrześcijańskich, ukrywając się pod postaciami różnych „świętych”, których lud wierny wyposażył w moce i symbole dawnych swych bogów.

„Świętym” o wybitnie mitycznym charakterze (nigdy też nie żył rzeczywiście) jest św. Jerzy, rycerz kapadocki, pogromca smoka, który wykazuje rysy Apollona Greckiego i Zygfryda germańskiego, zarówno jak Marsa – słowiańskiego Jarowita i Krakusa. Jak Jaryło (wschodniosłowiańska nazwa Jarowita), tak i św. Jerzy na białym koniu jeździ. Według świadectw pisarzy chrześcijańskich z XII wieku, uroczystość Jarowita obchodzono w Hawelbergu (Hawolionie) w drugiej połowie kwietnia, w okresie więc na który przypada dzień św. Jerzego. Mimo swego bohaterskiego charakteru św. Jerzy jest patronem pasterzy i rolników, podobnie jak Jarowit który był jednocześnie bogiem urodzajów i walecznym obrońcą kraju. I Apollon boskim pasterzem był, a Mars rzymski, zanim się stał Panem wojny, również rolnictwem się opiekował.

Częściowo więc pogańskie bóstwa ocalały pod postaciami niektórych „świętych”, częściowo jednak zostały one zdegenerowane i po dzień dzisiejszy jako „siły nieczyste”, czarty i diabły niepokoją kraje słowiańskie.

Czcili Słowianie (jak inne ludy aryjskie) wielkich Bogów, objawiających się w potężnych żywiołach przyrody, w słońcu, ogniu niebieskim i ogniu ziemskim, krzesanym ręką ludzką; w błyskawicy i wilgoci nieba, w chmurach i obłokach zraszających pola, uprawiane wysiłkiem człowieczym. Świętymi były Słowianom ogień i woda, pierwiastki boskie, z których wszystko życie powstało. Świętymi były drzewa i gaje, morza, rzeki i źródła, gdyż były przybytkiem boskim. Wszystko życie świętym im było, bo w nim moc boska się objawiała.

I czcili Słowianie umarłych swoich; śmierć więzów rodowych nie zrywała. Dusze przodków były opiekunami żyjących.

Dawno padły pod siekierą misjonarską drewniane słupy z wyobrażeniami Bogów pogańskich. Tam gdzie przed wiekami Słowianie czcili swych Bogów świętych i jarych, dziś modlą się ich potomkowie do „świętych” proroków, pustelników i męczenników i wyznawców staro- i nowo-zakonnych. Na miejsce sił kosmicznych, czczonych godami w różnych porach roku, wyznaczonych biegiem ciał niebieskich, w szczególności słońca, podsunięto Chrystusa i Trzech króli, Matkę Boską i różnych „świętych”.

Wypędzeni ze swych poczesnych miejsc w izbach i domach słowiańskich dusze przodków, opiekunów zagród rodzinnych, ukryły się w „świątkach” i tak nadal strzegą domostw i pól w kapliczkach przydrożnych (W. Bogusławski).

Na ogół nie jest wiadomym, że to, co przywykliśmy uważać za dorobek kulturalny względnie estetyczny chrześcijaństwa, to, do czego się przywiązali, odczuwając w nim piękno i poezję: wierzenia i święta i obrzędy z nimi związane prawie wszystko to jest nasze, jest naszym własnym, prastarym dorobkiem. Ale w formach naszych wierzeń dawnych, w tych naczyniach naszego domu podawano Słowianom przez wieki obcą strawę, która miała powoli zatruć ich dusze.

Bogowie są upostaciowionymi ideałami ludzkimi. Przymioty, w które zostali wyposażeni przez człowieka są wyrazem dążeń i pragnień tegoż. W mitycznych postaciach bogów zarysowany jest obraz świata, powstały w duszy człowieczej. Tam, gdzie człowiek nie zdołał uporać się z żywiołami życia i przyrody, bogowie są demonami, władcami groźnymi, do których człowiek zbliża się ze strachem. Są Bogowie odstraszający i wzniośli, rozwiąźli (nietwórczy) i twórczy. Zjawiają się w zwierzęcych kształtach i w postaci ludzkiej o promiennym obliczu. W postaci boga i bohatera mitycznego, których człowiek uwielbia, odzwierciedla się sam i postawa jego wobec bytu.

Wśród mnogości bóstw i podań mitycznych, stworzonych w ciągu wielotysięcznego bytowania ludzkiego na ziemi, mało jest takich, które nie są wyobrażeniem czystej wegetacji ale wyrazem dążności i tęsknot twórczych człowieka. Dwie charakterystyczne pod tym względem postacie spotykamy u starożytnych Greków, twórców pierwszej wielkiej cywilizacji, Apollina i Athenę.

Apollon – Phoibos – promienny, nie tylko jest nosicielem światła; jest zwycięzcą chaotycznych sił na ziemi, ustawodawcą, bogiem śpiewu i muzyki, wzlotów i uniesień duchowych. To najczystsza postać boska na Olimpie i Grekom najświętsza. Athena w uzbrojeniu wyskakuje, niby myśl – błyskawica z głowy swego ojca, słonecznego Zeusa. Jest boginią mądrości politycznej, uczy rzemiosł, sztuki i nauk, opiekuje się życiem i rozwojem miast. Oboje, Apollon i Athena, pobudzają twórczość umysłową. Niezapomnianą też jest półboga Prometeusza, który wykradł ogień z Olimpu, niosąc go ludziom, czym dał początek twórczości cywilizacyjnej.

U Słowian przedchrześcijańskich jako ludów młodych, dziecinnych, bogowie są jeszcze wyobrażeniami potężnie oddziałujących na nich sił przyrody. Ale są – jak zresztą u wszystkich ludów aryjskich – bogami dobroczynnymi, przyjaznymi człowiekowi, co jest – należy o tym pamiętać – wyrazem i dowodem jak najbardziej pozytywnego stosunku do życia i przyrody. Na czoło kultu religijnego wysuwa się cześć ognia–słońca, tego elementu który zawsze odczuwany był jako najwyższa moc w kosmosie i jako symbol impulsu twórczego w człowieku.

Chrześcijaństwo nie mogąc zniszczyć w Słowianach wiary słonecznej, zamiast słońca podstawiło Chrystusa i różnych świętych (Brückner); nie mogąc wykorzenić kultowych zwyczajów rodzimych, „uświęciło” co się dało, wprzęgając je do swoich praktyk religijnych. Tak z czasem, pod ciągłym naciskiem „wychowawczym” chrześcijaństwa, zbladły wspomnienia o świetlistych i rycerskich bogach. Wierzenia pierwotne zeszły do rzędu zwykłych zabobonów i przesądów. Światopogląd chrześcijański powoli opanował życie słowiańskie. Schyliły się głowy, spokorniały serca. Przebrzmiały radosne śpiewy, miast nich z kościołów dochodzą żałosne zawodzenia, kajanie się, gorzkożalizm. Piękna, zamieszkała przez bogów ziemia zamieniła się w „dolinę łez” i „padół wygnania”.

Zapanowanie wszechwładnie światopoglądu chrześcijańskiego zepchnęło Słowian z linii rozwojowej, prowadzącej od kultu bogów słonecznych ku własnej, wielkiej twórczości słowiańskiej. A jednak – choć duch słowiańskich miłujący Życie, został spętany i wzgardzony, ostał się. Gdziekolwiek się rozejrzeć, wszędzie z poza „świętości” chrześcijańskich wygląda milcząco twarz przeszłości słowiańskiej. Pod gruzami zburzonych kącin, zrąbanych gajów i lasów świętych tli się Ogień-Swarożyc. Tli się buntem, chce zerwać pęta duchowe krępujące jego instynkty życiowe, chce się spalać w wysiłku twórczym milionów ramion i mózgów ludzkich. Chce w ziemi, nie „padół wygnania i płaczu” widzieć, ale radosną Świątynię Tworzenia. Chce przebóstwić świat, ale nie oddając go Bogu dalekiemu i odrębnemu, Istocie, której cała natura tego świata jest przeciwną, ale chce sprawić, by Impuls Boski przenikający Wszechświat-Materię, potężniał i wypełniał senną wegetację sobą, swą twórczą wolą i świadomością. Chce by jego Naród uśpiony zbudził się i zerwał do dzieła Boskiego nań czekającego.

Buntem tli się Ogień-Swarożyc, szerzy się, rośnie, by – gdy dzień nadejdzie – wybuchnąć potężnym płomieniem Świętej Woli Twórczej Narodu.

 

Swar. (właściwie: Janina Kłopocka)

Tagged with: ,

Jak to było naprawdę z tym wyzwalaniem Polski w 1989 roku, czyli o całkowitym pomijaniu KPN i fałszerstwa przez Nową Solidarność tzw. Pierwszych Wolnych Wyborów

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Maj 2015

Ten tekst miał się ukazać 13 grudnia zeszłego roku, ale postanowiłem go nie zmieniać i opublikować  przed rocznicą Konstytucji 3 Maja i wyborami prezydenckimi 2015. Dlaczego? Teraz jest tak samo aktualny jak był, a może nawet i bardziej, a te wybory które przed nami wcale nie są nieważne. Mają niesłychaną wręcz wagę. NIEPODLEGŁOŚĆ jest kluczowym słowem dla Polski niezależnie co sobie podstawimy po drugiej stronie jako ten podmiot który tę niepodległość ogranicza. Czy będzie to ZSRR, Rosja, Niemcy, UE, USA czy co innego – to bez znaczenia.

Głosuj jak chcesz, ale nie głosuj na tego, który Cię choć raz oszukał!

 

CB

Obchodzimy właśnie rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego w Polsce, który jako żywo przypominał to samo co działo się na Ukrainie w początkowej fazie Majdanu, zakończonej krwawą zbrodnią  i  ucieczką Janukowycza.  Janukowycz i Jaruzelski – przypadkowa wymowa znaczenia tych dwóch nazwisk dla ludzi wtajemniczonych, dla znawców Matrixa musi być złowieszcza. Etymologia ich mian pokrywa się doskonale z ich życiowym dziełem. Wielu ludzi stąpających „twardo” po materialistycznie rozumianej Ziemi będzie razić dziwacznością ten wtręt. Oni oczywiście nie przeczuwają nawet, że Materia bierze się z Macierzy, a Macierz to nic innego jak zero-jedynkowa niematerialna Informacja zapisana jako Matrix w Przestrzenioczasie – w Zbiorniku Ciemnej Materii/Energii – Program, który nazywamy Bogiem/Energią. Porównanie tych dwóch postaci satrapów i morderców, z których jeden był na tyle skuteczny, że na niemal dziesięciolecie zablokował Wielką Zmianę, a drugi był na tyle nieudolny, że przesunął Proces Wielkiej Zmiany o lata świetlne do przodu, nasuwa się samo. Niech znawcy etymologii i mitologii dokonają rozbioru tych nazwisk, z których jedno bierze początek od „jar” –  or, orz, orgon, a drugie płynie wprost od postaci Janusa.  Końcówka „uzel” – węzeł. Końcówka „ukowycz” – nie kowacz, unykowycz, znikacz. Jarowit, Jaryło i Janus, jako patroni tak ciemnych postaci.

Przypomnijmy kilka faktów z przeszłości i kilka postaci, o których zapomniano w pop-propagandowych mediach w związku ze smutną rocznicą 13 grudnia 1981 roku w grudniu 2014.

250px-Moczulski_Leszek_2009

Leszek Moczulski, Kraków – twórca Konfederacji Polski Niepodległej, szczególnie znienawidzony przez wodzów ZSRS. Wykończony, jako osoba publiczna w czasach III RP, przez jej tajemne ramię, przez WSI = GRU.

http://www.videofact.com/moczulski16.htm

 

Rozmowa z Leszkiem Moczulskim
listopad 2009

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Co było główną zasługą KPN?

 

LESZEK MOCZULSKI: – Główną zasługą KPN było wprowadzenie do życia programu niepodległości – niepodległości jako najbliższego celu.

Jeszcze w latach 70-tych, a właściwie do początku lat 80-tych, w społeczeństwie przeważało przekonanie, że nieodległość jest czymś nierealnym, a jeżeli tak, to za wiele pokoleń. Myślano, że najpierw trzeba poprawić gospodarkę, demokratyzować ustrój czy coś takiego, a niepodległość Polski jest nie do ruszenia, bo to zależy od Związku Radzieckiego. Tak twierdzili.

Natomiast KPN twierdziła odwrotnie – bez niepodległości ani z gospodarką sobie nie poradzimy, ani ustroju nie poprawimy, ani demokracji nie wprowadzimy. Bo będąc zależni od tak zachłannego mocarstwa jakim jest ZSRR, to nic takiego nie będziemy w stanie zrobić.

Mówiliśmy, że pierwsza rzecz to uwolnić się od hegemonii sowieckiej, uwolnić się od sowieckiego władztwa; wtedy uzyskamy możność, żeby wszystkie polskie sprawy rozwiązywać.

KPN mówiła: wcale nie znaczy, że jak odzyskamy niepodległość, to wszystkie sprawy będą łatwe do rozwiązania. One będą równie trudne do rozwiązania i być może nie będziemy sobie z tym radzili, być może będziemy mieli słabe rządy, że sobie z tym nie poradzą itd., ale będziemy mieli taką szansę. Natomiast bez niepodległości nie mamy żadnej szansy i nic nie rozwiążemy.

W latach 70-tych i nawet jak się zaczynały strajki solidarnościowe, to ludzie jak gdzieś znajdowali ulotki KPN, to je niszczyli i mówili: „To jacyś wariaci – mówią o jakiejś niepodległości, a to prowokuje tylko władzę, a nam chodzi o to, żeby pensje podnieśli”.

I bardzo długo ani w opozycji, ani – co ważniejsze – w społeczeństwie zupełnie nie ceniono niepodległości, a przynajmniej uważano, że jest to nierealne. I w ciągu tych kilkunastu lat udało się KPN-owi przekonać większość społeczeństwa, że niepodległość to pierwszy cel. I potem, ludzie masowo opowiadali się za niepodległością.

[…]

Bardzo długo w znacznej części opozycji panowało przekonanie, że niepodległość jest czymś nierealnym. Niektórzy zresztą uważali, że nam w ogóle niepodległość nie jest niepotrzebna, bo niepodległość to jakiś taki nacjonalizm, faszyzmem śmierdzi czy coś takiego. I lepiej o tym nie mówić. Ale większość mówiła: „no tak, my się z wami zgadzamy, że dobrze by było, żeby Polska była niepodległa, no może w połowie XXI wieku to się uda, ale na razie jest to niemożliwe”.

Ostatnio Skubiszewski (pierwszy minister spraw zagranicznych w rządzie Mazowieckiego i w kolejnych rządach solidarnościowych aż do rządu Olszewskiego) w jednym z wywiadów przyznał się, zresztą powiedział to z własnej inicjatywy, nie trzeba było go przymuszać, że jak on układał politykę zagraniczną, to mówił: „Wie pan, musieliśmy być bardzo ostrożni z polityką zagraniczną, bo Związek Radziecki, bo wojska sowieckie u nas i w Niemczech i komuniści mają pełną władzę.” I mówił: “Ciągle się baliśmy”, że nazajutrz, najbliższego ranka nas obudzą nad ranem i nas internują. Dlatego, że komuna dojdzie do wniosku, że za daleko poszła i cofnie się. Tak jak to komuna wielokrotnie robiła, szła do przodu i potem sie cofała.

Taka przygoda była z Rokitą. Krzysztof Kozłowski z „Tygodnika Powszechnego” (pierwszy solidarnościowy minister MSW w rządzie Mazowieckiego) opowiadał, że 5 czerwca 1989 r. nad ranem po wyborach budzi go telefon, dzwoni Rokita. Rokita mówi: „Słuchaj, tragedia”. “Jak to tragedia, przegraliśmy wybory?” “Nie. Wszyscy na nas głosują. Komuna tego nie wytrzyma. Rano na pewno ogłoszą stan wojenny. Uciekaj. Chowaj się gdzieś, bo cię złapią. Ja już się wyewakułowałem”. Ten wstał, popatrzył, jeszcze ledwo świtało. Nigdy w życiu z konspiracją nie miał nic wspólnego. Pomyślał sobie, tak przynajmniej opowiadał: „No co ja zrobię, gdzie ucieknę i tak mnie złapią. No to niech mnie z łóżka wezmą, przynajmniej się wyśpię.” I poszedł spać.

Pierwszą rzeczą jaką po wyborach „Solidarność” zrobiła, to zaczęła wymyślać co zrobić, ponieważ przepadła lista krajowa w tych wyborach i iluś tam dostojników partyjnych nie dostało się do Sejmu. I „Solidarność” z wielkim wysiłkiem pomagała PZPR, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie, żeby te mandaty jakoś komunistami obsadzić. Nie robili tego z dobrego serca, albo dlatego, że kochali komunistów; wręcz przeciwnie, bali się ich, bali się że ci powiedzą: “Dobrze, te wybory to była taka zabawa, taka próba. Nie wyszła próba, to panowie proszę bardzo do obozów, do internowania”. 

[To powyżej, to na temat sfałszowanych wyborów w czerwcu 1989. W II turze wyborów dopisano po prostu tych gości z PZPR do list wyborczych i wprowadzono ich do Sejmu. CB]

Zasługą KPN było, iż w tej sytuacji KPN doprowadził jednak do tego, że jak już się zaczęły w 1989 roku toczyć wielkie wydarzenia, to ludzie nie chcieli zostać w demokratycznym PRL-u i nagle wszyscy zaczęli po prostu wprowadzać niepodległość w życie.

Rząd nie był pierwszy w tym wszystkim, bo bał się bardzo. Mazowiecki nagle został premierem, nie bardzo się tego spodziewał. Wziął z redakcji „Więzi” sekretarkę i jakiegoś radcę prawnego. W trójkę poszli do Urzędu Rady Ministrów. Zaczęli urzędować. Nawet dziewczyny co im tam kawę podawały traktowały ich jak wrogów. Oni byli absolutnie   wystraszeni i absolutnie nie wiedzieli co robić.

Ja się później spytałem Mazowieckiego jak został premierem i jeszcze rządu nie stworzył: „Od czego Pan zacznie?”. Na to on mi odpowiedział: “Jezus Maria, panie Leszku, żebym ja to wiedział”.

Spytałem się go także, jaki będzie jego stosunek do KPN. Bo on jak został premierem, to zaprosił trzy osoby z opozycji politycznej: Moczulskiego z KPN, Lipskiego z PPS, i jeszcze kogoś, już nie pamiętam. I tłumaczył nam, jaki będzie ten jego rząd. Spytałem go: “Proszę powiedzieć, jaki pan będzie miał stosunek do PZPR i do KPN? Czy będą traktowane przez rząd tak samo?” Mazowiecki powiedział: “Panie Leszku, no nie może być takie same traktowanie, bo jak mam ministrów z PZPR w rządzie, a z KPN nie mam, nie chcę, nie mogę…” W tym rzędzie rzeczywiście przynajmniej od początków wszystkie najważniejsze resorty mieli komuniści.

Ja się wtedy roześmiałem i powiedziałem: ”Niech pan się nie martwi, z PZPR to my sobie poradzimy”. Mazowiecki nie potraktował tego poważnie.

Wtedy groziła sytuacja, że taki rząd PZPR, gdzie dopuszcza się opozycję, jak taka sytuacja już zostanie, jak PZPR będzie partią współrządzącą, a był przecież wtedy jeszcze zapis w Konstytucji o kierowniczej roli PZPR, to wystarczyło, żeby to troszczke potrwało, to taka sytuacja, że PZPR współrządzi utrwaliłaby się.

Natomiast KPN twardo mówiła: ”Uwolnić Polskę od sowieckiej hegemonii, obalając narzędzie tej hegemonii, czyli monopartyjną PZPR. I jak się okazało, że rząd Mazowieckiego jest bardzo ograniczony, boi się Rosjan, boi się bezpieki, boi się własnych ministrów, to parę miesięcy później przyczyniliśmy się do usunięcia tych ministrów. Zdobyliśmy materiały bezpieki, z których wynikało, że MSW szpiegowało ministrów z „Solidarności”. W czerwcu 1990 roku KPN opublikowała  to w swoim piśmie „Opinia”. Prasa się bała przedrukować. W jakiejś gazecie była tylko notatka, że KPN znowu występuje nieodpowiedzialnie, publikuje jakieś rzeczy bez sensu, widocznie chcą popularność zdobyć itd. Jak KPN to już ujawniła, a sytuacja się zmieniała z dnia na dzień, to wtedy Mazowiecki już się pozbył komunistycznych ministrów. Oni się zresztą specjalnie nie bronili.

Główny cios w PZPR KPN wymierzyła na jesieni 1989 roku, zaraz po tym jak powstał rząd Mazowieckiego. KPN uważała: proszę bardzo, ministrowie mogą być w rządzie, ale nie ma powodu, żeby komuniści siedzieli w swoich komitetach. KPN zaczęła wyrzucać PZPRoowców z komitetów. Wyrzuciliśmy ich z prawie wszystkich komitetów wojewódzkich. Dokładnie to z 44. KPN wyrzuciła też PZPR z budynku KC. W Krakowie to ich wyrzucaliśmy dwa razy. Wyrzuciliśmy ich i te budynki przekazywaliśmy miastom na cele społeczne. Ale w Krakowie miasto się bało zająć ten budynek, podczas gdy na przykład w Lublinie miasto zajęło budynek natychmiast. Po tygodniu czy po dwóch komuniści po cichu wrócili. To KPN ich wyrzuciła drugi raz.

W tym całym wyrzucaniu chodziło KPN o to, żeby pokazać im, że oni są bezsilni, martwi i nie są w stanie nic zrobić. Mogą tylko opuścić swoje komitety. Najwyżej któryś z nich dywan ukradnie, ale niech z tym kradzionym dywanem ucieka do domu – i już go nie ma.

W ten sposób KPN głosiła program i pokazywała jak to robić. I to udało się osiągnąć. Był to nasz pierwszy cel. W 1989 roku większość Polaków uważała, że niepodległość jest realna i że po prostu należy ją brać. Metodą faktów dokonanych, metodą zmian z dnia na dzień nagle się okazało, że państwo jest już niepodległe.

I myślę, że było najważniejsze w tym co zrobiliśmy. Historia nie jest nigdy zdeterminowana. Może się toczyć w różnych kierunkach. Nikt inny poza KPN programu niepodległościowego nie chciał podnieść. Takiego programu, który KPN bardzo wyraźnie skonkretyzowała, co to jest dla nas niepodległość. Niepodległość uzyskujemy wtedy, kiedy uwalniamy Polskę od sowieckiej hegemonii, obalając dyktaturę PZPR.

I byli ludzie, którzy mówili “Ja też jestem za niepodległością, ale na razie to musimy uznać kierowniczą rolę partii, bo to jest w Konstytucji zapisane, a my nie możemy Konstytucji łamać, bo Konstytucja nam zapewnia rozmaite wolności.”

Gdyby takie stanowisko zwyciężyło, gdyby strach przed Sowietami i niewiara w niepodległość, gdyby KPN nie podniosła swojego programu, to prawdopodobnie nikt inny by też chyba go nie podniósł, bo się jakoś nie zgłaszał. Mielibyśmy to do dzisiaj.

[…]

MARK RUSZCZYŃSKI: Jaki był wpływ KPN na usunięcie z Polski Armii Czerwonej?
LESZEK MOCZULSKI: Po powstaniu rządu Mazowieckiego bardzo szybko okazało się, że boi on się ruszyć także Rosjan. Nawet na początku, w czerwcu-lipcu 1990 roku, już rok po wyborach, to jeszcze wtedy rząd mówił, że obecność armii sowieckiej w Polsce jest korzystna dla nas, bo chroni naszą granicę zachodnią i że ze względów geopolitycznych jest to dla nas korzystne. Już mieli dobre stosunki z Niemcami, umowę szykowali itd. To już było parę miesięcy po tym, jak się w Krzyżowej całowali z kanclerzem niemieckim, ale ciągle mówili, że to jest interes geopolityczny Polski, żeby wojska sowieckie w Polsce były. Bzdura.

I wtedy, od wiosny 1990 roku, KPN zaczęła, początkowo bardzo delikatnie i troche sprawdzając, najpierw jakieś drobne szykany w rosyjskiej komendzie w Legnicy, jakąś tam głodówkę protestacyjna przeciwko obecności wojsk radzieckich.

Powoli rozpoznawaliśmy, jak to wygląda i wreszcie zaczęliśmy późną wiosną blokady radzieckich garnizonów.

Blokada polegała na tym, że nasze młodzieżówki blokowały wszystkie wejścia i wyjścia. I mówiliśmy: “Siedzicie w tej bazie, to siedźcie. Nie wolno wam tylko wychodzić na miasto. I nikomu nie wolno wchodzić do środka, bo do środka nikogo nie wpuszczamy. A poza tym, jak siedzicie w środku, to proszę bardzo.” A oni mówią: “Ale nam potrzebny chleb”. “To nie nasza sprawa – odpowiadała KPN. – Zbudujcie sobie piekarnię, to będziecie mieli chleb.”

Rosjanie byli bezbronni. Nie bardzo mogli w tej sytuacji coś zrobić. Byli bezbronni, bo wojny nie rozpoczną – to wiedzieliśmy. Ledwo ten Sojuz dyszał, bardzo zabiegał o pomoc amerykańską i nie mógł sobie na nic pozwolić.
MARK RUSZCZYŃSKI: I co oni w takiej sytuacji robili?
LESZEK MOCZULSKI: Dzwonili po milicję, żeby milicja przyszła ich ochronić. Bo się bali, że my ich chcemy wyrzucić z bazy. Nawet my ich byśmy chętnie wyrzucili, tylko że zazwyczaj w takiej bazie było parę tysięcy ludzi, a naszych przychodziło kilkudziesięciu, stu. Dwustu to już była potęga. Tam gdzie były małe grupy, na przykład w Dębicy, jakieś takie bazy wyspecjalizowane, łączności czy coś, to tam ich wygoniliśmy. Bo tam ich było niewielu. Ale w Warszawie siedziało ich w bazie 3 tysiące. To znaczy w mieście, bez mundurów, było ich więcej, ale w bazie w Rembertowie umundurowanych siedziało 3 tysiące.

W większości baz było podobnie. KPN zablokowała sporo tych baz. Oni najwyżej wzywali policję. Przyjeżdżała policja, stawała przed bramą, a KPN im mówiła: “Dobrze, że panowie przyjechaliście, bo tych Ruskich to trzeba pilnować; sami wiecie, to złodzieje i dobrze, że ich policja pilnuje”. Ci milicjanci mieli głupie miny. Jakiś oficer, który dowodził powiedział: “Ja tam nic nie widzę i nic nie słyszę, nic nie wiem, kazali – to pilnuję”.

Dla rządu polskiego to była sytuacja nieprzyjemna, ale do wytrzymania. Natomiast dla Rosjan taka sytuacja stała się niemożliwa. No bo jak to? My jesteśmy mocarstwem, a tu nasze bazy oblegają jacyś chłopcy, co nawet procy nie mają…

Jak na jesieni 1990 roku, we wrześniu lub październiku, jak rząd Mazowieckiego podjął rozmowy z Rosjanami na temat wycofania, to KPN przerwała tę akcję, bo ona przyniosła swój skutek. Tak samo jak przestaliśmy wyrzucać PZPR-owców z budynków jak się PZPR rozwiązała.

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Jakich celów nie udało się KPN zrealizować?

 

LESZEK MOCZULSKI: Mieliśmy dwa cele. Niepodległość i zrobienie państwa nowoczesnego, skutecznego państwa polskiego, przyjaznego ludziom. Takiego, z którego, jak mówiliśmy, Polacy będą mogli być dumni. Wprawdzie ostrzegaliśmy, że łatwiej jest uzyskać niepodległość niż zbudować dobre państwo i wszytkie problemy po kolei rozwiazywać , ale w tym naszym dążeniu przegraliśmy na całej linii.

Bo współczesna Polska jest państwem staroświeckiej, XIX-wiecznej demokracji. Na zewnątrz to ma elementy, że jest to nowoczesne państwo, ale to są wszystko instytucje jeszcze XIX wieku.

Dzisiaj to państwo jest zorganizowane staroświecko, źle, niefunkcjonalnie. Mechanizmy państwowe są i staroświeckie, i niedopracowane. Społeczeństwo jest skorumpowane. Ta korupcja została w znacznej mierze przeniesiona z komuny. W latach PRL było takie powiedzenie, że kumoterstwo to ostatnie ludzkie uczucie w socjalizmie. Otóż to ostatnie ludzkie uczucie przeżyło socjalizm. W ostatnich 10 latach PRL straszliwie się rozpleniło. Władza popierała to wszystko. Dawali pieniędze, te półdarmowe kredyty tylko swoim, po uważaniu i kto potrafił, to sobie załatwił przedsiębiorstwo. W komunie w latach 80-tych przedsiębiorstwa prywatne świetnie funkcjonowały. I odziedziczyliśmy całą korupcję.

Z najbardziej prymitywną korupcją to sobie władze jeszcze jakoś radzą. Ale ta mniej prymitywna, to ona ciągle jeszcze funkcjonuje.

Ma powstać jakaś komisja do spraw korupcji, ale nie będzie się zajmować zwalczaniem korupcji, tylko ma ustalić, która z partii pierwsza te rzeczy zaczęła robić i która najwięcej mogła na tym skorzystać. Bedzie zatem spektakl, kto kradł i wziął więcej, a nie jakie są źródła korupcji, która w Polsce istnieje. Mamy tutaj państwo, które nie jest w stanie bronić się przed korupcją.

Nie było ani jednego rządu w ciągu 20 lat, który by przeżył wybory. To znaczy, że jak minęła kandencja, to ludzie byli zawiedzeni i nie chcieli na ten sam rząd głosować.

To po prostu pokazuje, jak te rządy były złe, wszytkie po kolei. Były lepsze, były gorsze, ale żaden rząd nie przeżył wyborów.

W Polsce więcej niż połowa rządów, to nawet nie dotrwała do końca kadencji parlamentarnej. Do rekordów należał rząd Olszewskiego.

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Jego ludzie mówia, że to KPN obaliła ich rząd i dlatego Olszewski nie mógł nic zrobić.

 

LESZEK MOCZULSKI: Bzdura. Rząd obalił sam Olszewski. Bo Olszewski głównie doprowadził do utraty poparcia.

W momencie, kiedy rząd Olszewskiego był wybierany, to wszystkie partie prawicowe w Sejmie głosowaly za nim. Poparcie miał duże nie tylko posłów, ale i wyborców. Miał poparcie okołu 300 posłów, to jest mniej więcej 2/3 posłów w parlamencie. A niespełna pół roku później jak upadał, to miał poparcie 120 paru posłów. Spadł z 300 na 120 parę w pół roku. To najlepszy dowód, jak źle rządził.

Będąc premierem każdemu obiecał, każdemu nie dotrzymał, tutaj coś obiecał a równocześnie próbował nóż w plecy wbić. Nic dziwnego, że w niecałe sześć miesięcy całkowicie stracił popularność. A dzisiaj , po latach, to oczywiście można robić legendę. Młodzi ludzie, 20-paroletni, którzy się koło niego kręcą robią taką legendę. Tylko, że oni mieli parę lat wtedy, jak on był premierem.

 

[…]

 

 

MARK RUSZCZYŃSKI: Oficjalna wersja historii ostatnich kilkunastu lat PRL pomija rolę KPN w procesie obalenia komunizmu i odzyskania niepodległości. Dlaczego?

 

LESZEK MOCZULSKI: Dlatego, że dzisiaj dominują w polityce ludzie, którzy chętnie by sobie przypisali zasługi, że to oni zrobili. To są rozmaici ludzie. Nie tylko tacy, którzy kiedyś dołączyli do opozycji, ale Jaruzelski też sobie tę zasługę przypisuje; że gdyby nie on, to by te zmiany nie nastąpiły i że on chciał tego od początku. No jak chcial, to miał szansę. Wiele lat miał szansę, żeby to zrobić. Tylko, że coś nie robił.

To że rozmaici ludzie z postkomuny też wystawiają piersi do orderów, to jeszcze pół biedy.

Natomiast są też tacy ludzie, którzy nic nie robili w opozycji i dopiero zaczęli robić w opozycji wtedy, kiedy już było bezpiecznie i kiedy już było wolno.

Do jesieni 1986 roku trzymano więźniów politycznych. Ale od 1986 roku nie było więźniów politycznych. I jak ktoś zajmował się opozycją, to mógł mieć kłopoty w pracy, mieszkania nie dostał, paszportu mu nie dali. Choć paszporty to przeważnie dawali, ale mogli go jakoś szykanować. Ale zamknąć, to go już nie zamykali. Było bezpiecznie już zajmować się opozycją, ponieważ już nie zamykali.

I wtedy nagle w tej opozycji pojawili się tacy ludzie, którzy dzisiaj odgrywają rolę polityczną. Jarosław Kaczyński nagle się pojawił. Ja pierwszy raz usłyszałem, że istnieje Jarosław Kaczyński w grudniu 1988 roku. Była jakaś opozycyjna impreza w Gdańsku, gdzie przyjechałem. Było to robione jawnie i normalnie to wszystko szło, z plakatami i z zapowiedziami. Na Uniwersytecie Gdańskim było spotkanie różnych grup opozycyjnych i dowiedziałem się, że ma być jakiś Kaczyński, który będzie reprezentował „Solidarność” Gdańska, bo to nowa gwiazda, która się koło Wałęsy pojawiła.

Ale nie przyszedł ten Kaczyński. Czy bał się, czy coś, nie wiem. W każdym razie nie przyszedł. Szef „Solidarności” ze stoczni, który był jednym z organizatorów tej dyskusji, dzwonił na parafię do księdza Jankowskiego, bo tam był sztab „Solidarności” i pytał, dlaczego on nie przychodzi. Przyszedł po tym telefonie, taki zdziwiony i mówi: “To chyba jakieś żarty”. Ja dzwonię i pytam czy jest Kaczyński a oni pytają się “który Kaczyński?”

Wtedy pierwszy raz usłyszałem, że jest jakiś Kaczyński. I to jeszcze nagle w dwóch osobach się pojawił.  

Ale niektórzy to przyszli jeszcze później, nie tylko po wyborach 1989 roku. Zgłaszali się “do opozycji” jak Wałęsa został prezydentem. Albo po pierwszych wyborach, kiedy już została pierwsza kadencja parlamentu wybrana.

Jak się rozwiązał Związek Radziecki, to nagle wszyscy byli niepodległościowcy. Wtedy Olszewski nagle stał się niepodległościowcem. Zresztą, on do dziś nawołuje, żeby uwolnić Polskę spod sowieckiej hegemonii, mimo że Polska od 20 lat jest niepodległa a Związku Radzieckiego od 18 lat nie ma.

Ci ludzie, których jest pełno i którzy dominują teraz w życiu publicznym w Polsce, to oni sobie chcą najchętniej przypisać zasługi.

Dzisiaj w Polsce czytam w życiorysach – “uczestnik demokratycznej opozycji od połowy lat 70-tych”. Ja znam całą opozycję od połowy lat 70-tych, bo sam w niej byłem, a o facecie słyszę pierwszy raz. On może miał najlepsze intencje, może miał wielką ochotę, może czytał nasze gazetki. No i może on tak uważał, że jak on czytał nasze wydawnictwa, to był w opozycji. Nasi chłopcy kolportowali na ulicach gazetki, ludzie się bali brać, ale nie wszyscy się bali, niektórzy brali. To może on był ten odważny, co wziął gazetkę, uciekł do domu i ją czytał. Ale jeszcze nie był w opozycji.

Ludzie sobie chcą dorobić jakąś przeszłość i przeszkadzają im ci, którzy coś robili. Stąd też podważa się rolę wszystkich tych ludzi, którzy naprawdę odegrali jakąś rolę w opozycji.

O KPN się zapomina oraz stara się przede wszystkim KPN przemilczeć. To jest pierwsze.

A po drugie to opluskwić ludzi. Dzisiaj KPN się opluskwia szczególnie chętnie. W Łodzi była także sesja naukowa organizowana przez IPN , no i tam człowiek z IPN miał referat “Co bezpieka wiedziała o KPN”. No okazuje się, że wiedziała wszystko, bo tak było napisane. I że KPN jest właściwie niegroźna, oni nic nie robią, kłócą się między sobą. A w ogóle to jest ich czterech na krzyż. Wprawdzie mają jakąś drukarnię, której znaleźć nie można, ale poza tym to ich nie ma, nie wiadomo czy warto przeciwko nim sprawę prowadzić. Centrala im kazała, więc warto.

Po czym zabrali głos ludzie i mowili: owszem były różne grupy, ale nie dlatego, że to była rozpadająca się struktura tylko, że to były równoległe do siebie i działające niezależnie struktury, żeby utrudnić działalność bezpieki. Że była jedna z głównych drukarni pracujących na całą Polskę, pracowała przez lata w Łodzi i produkowała bardzo dużo. I bezpieka jej nie potrafiła znaleźć. Faceta, który tym kierował, to nawet go rozpoznawali, ale doszli do wniosku, że był niegroźny. “On tam krzywo patrzy na władzę, nawet specjalnie się z tym nie ukrywa, że krzywo patrzy na władzę, ale on się do niczego nie nadaje, on nic nie robi”. A to właśnie on prowadził wielkie wydawnictwo.

To, że bezpieka czegoś nie wiedziała, to nie znaczy, że tego nie było. To znaczy, że bezpieka po prostu źle pracowała.

Te niektóre materiały służą do takiego pomniejszania. Mieliśmy w Krakowie agenta, który był już izolowany i koło niego nikogo nie było. I on pisał raporty i mówił, że on jest sam. On ciągle mówił, że on jest w KPN. Wyrzucony już został, ale wciąż powtarzał: “Jestem w KPN, ale jestem sam, nikogo nie mam”. Analiza robiona przez bezpieke stwierdza, że KPN jest skończona.

A w tym momencie krakowska KPN rozpoczynała najbardziej intensywny okres swojego działania, który się kończył wielkimi manifestacjami i innymi widocznymi akcjami. A gdy te manifestacje się rozpoczynały, to oni nie wiedzieli gdzie to jest, bo nie mogli rozpoznać  struktur.

Równocześnie można znaleźć inne materiały bezpieczniackie, z których wynika coś odmiennego. Ale to zależy co kto znajdzie, co można znaleźć itd.

Działał jeszcze jeden czynnik. Konfederacja była partią awangardy. My mieliśmy program, który szedł najdalej. W związku z czym wszyscy byli przeciwko nam. Oczywiście, atakowana przez nas władza była przeciwko nam, bo byliśmy najgroźniejsi.

Byliśmy nie lubiani przez władzę, to oczywiste. Ale byliśmy także nie lubiani przez resztę opozycji, bo wychodziliśmy do przodu. Byliśmy przed nimi. Byliśmy taką konkurencją, takimi rywalami, którzy potrafią iść pierwsi do przodu. I to się im nie podobało. Byliśmy cały czas jakby otoczeni murem niechęci, chwilami wrogości ze wszystkich stron.

Nie wyłączając Kościoła. Już po śmierci Prymasa Kościół patrzył na nas podejrzliwie. Mowili: “Jakieś powstanie zrobicie, do nieszczęścia doprowadzicie”. Kościół pomagał opozycji, ale to nie była taka siła, która pchała opozycję do przodu. Na nas patrzono jak na takich niebezpiecznych, którzy mogą sprowokować nieszczęście.

Opublikowano protokoły posiedzeń Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego z tamtych lat. Jak wynika z tych dokumentów, to jedyny działacz opozycyjny, o którym rozmawiano na posiedzeniu Biura Politycznego, że należy go uziemić i kazano towarzyszowi Breżniewowi dopilnować, żeby się z nim rozprawić to byłem ja. Jedyne nazwisko, które się tam pojawia to Moczulski. I towarzysz Breżniew składa sprawozdanie: “Rozmawiałem z towarzyszem pierwszym sekretarzem Kanią i Moczulski dostanie to na co zasłużył. On już z więzienia nie wyjdzie”.

To najlepiej pokazuje jak byliśmy groźni. Tylko, że dzisiaj patrząc na tych ludzi, którzy piszą książki o działaniach opozycyjnych, to akurat nie zauważyłem, żeby ktokolwiek te materiały wykorzystywał. Jest jeden historyk, który to wykorzystuje, ale tak bardzo oględnie i wstrzemięźliwie.

 

[…]

 

całość czytaj na: http://www.videofact.com/moczulski16.htm

 

Massage from Brezhnev to Jaruzelski

 November 21, 1981 

Secret
Warsaw
Soviet Ambassador

Pay a visit to Comrade W. Jaruzelski and, citing your instructions, transmit to him the following oral message from Comrade L. I. Brezhnev:

„Esteemed Comrade Jaruzelski!

„We have attentively considered your proposal to visit Moscow at the head of a party-state delegation that would include the heads of the parties allied with the PZPR, and we agree with it. As far as the timeframe is concerned, the visit might take place on 14-15 December, assuming of course that this is suitable for you.

„In the meantime, because several weeks still remain before the meeting, I decided to transmit to you through Comrade Aristov some thoughts about urgent matters pertaining to the situation in Poland, which remains a cause of serious anxiety for us.

„I am revealing no secrets when I say that we greeted your election as PZPR CC First Secretary with great hopes. We were aware that earlier in the struggle against the anti-socialist forces you, as the chairman of the Council of Ministers, were inhibited by the political indecisiveness of the party leadership. Now this obstacle has been eliminated. The 4th plenum of the PZPR CC directly linked the decision to change the First Secretary with the necessity for urgent measures to salvage socialism in Poland.

„When I congratulated you over the phone, I was pleased to hear that one of the reasons you had agreed to take on the responsible post of PZPR leader at such a critical juncture was the confidence you felt we had in you. I mentioned this to my comrades, and our hope strengthened even more that in you we had finally found someone who thinks as we do and who will be an ally in one of the most trying phases of the struggle against imperialism, as is now occurring in Poland.

„You’ll recall that during the phone conversation I expressed my hope that people now, both in Poland and abroad, would sense that things in your country were finally headed on a different course. We spoke then about the essential preconditions for a turnabout in the situation, and you agreed that you needed to choose reliable assistants from among the ranks of staunch and devoted Communists and to spur the whole party into motion, having instilled it with the spirit of struggle and then, without losing any time, resorting to active measures against the counterrevolution.

„It’s obvious that the fundamental question now is the struggle for the hearts and minds of the masses. However, one gets the impression that a turnaround on this matter has so far not been achieved. The anti-socialist forces not only are gaining sway in many large industrial enterprises, but are also continuing to spread their influence among ever wider segments of the population. Worse yet, the leaders of ‚Solidarity’ and the counterrevolutionaries are still appearing before various audiences and making openly inflammatory speeches aimed at stirring up nationalist passions and directed against the PZPR and against socialism. The direct consequence of this hostile activity is the dangerous growth of anti-Sovietism in Poland.

„It seems to us that you now must mobilize the entire party in the struggle to win the hearts and minds of people by coming forth with a precise and clear program for resolving the crisis, a program that will convince everyone of its appropriateness. In other words, you must seek anew to gain the confidence of ordinary workers, as was done by the Communists during the years of the founding of popular rule. Of great importance in this effort will be regular meetings by leading officials from the PZPR aktiv with labor collectives, especially collectives at large state enterprises, which the enemy has succeeded in transforming into its bastions. This is so not just in the capital. And, of course, the struggle for the hearts and minds of the masses will not achieve the necessary results if the current party leadership is not supported by the mass media and if the adversary, as before, is given unhindered opportunity to disseminate his hostile propaganda.

„I’d now like to broach another matter. Recently in Poland a lot has been written about your meeting with Glemp and Walesa. Some call it historic and see in it the beginning of a turn away from chaos toward social tranquility. As we know, the results of the meeting were positively evaluated by the Politburo and the PPR government.

„We understand, of course, that by proposing at this meeting, in the form of a critical question, the creation of a ‚Front of National Accord,’ you are pursuing a number of tactical objectives, above all the widening of public support for the regime and the fragmentation of the top levels of ‚Solidarity.’ But how far can one really go with such agreements without the threat of losing control over the situation? Indeed, aren’t the class enemies trying to instill the ‚Front of National Accord’ with political content that would bolster their idea of, at a minimum, attaining a division of power among the PZPR, ‚Solidarity,’ and the church, with the result that socialism would collapse. It is also clear that they are exploiting their current influence among the masses to establish a huge advantage in the upcoming elections for the national councils, thus continuing their path toward the legal seizure of power in the country.

„This, it seems to me, implies that it will be fundamentally important for the leading role of the PZPR to be greatly strengthened in the ‚Front of National Accord,’ as well as for the participants in the Front to recognize the PPR Constitution, socialism, and Poland’s international alliances. Will these things be done in the Statutes and other documents of the Front, and more important will they be guaranteed in practice? What do you propose to do about the elections for local organs of power, bearing in mind the risk of the party’s destruction?

„In this connection another urgent matter arises. During many of our discussions we have emphasized the same theme over and over: We are not opposed to agreements. But such agreements must not make concessions to the enemies of socialism. And the key thing is that the agreements must not become ends in themselves. Along with measures you take to gain support among the popular masses and the different political forces, you must also take decisive actions against the sworn enemies of the popular order. You agreed with this way of framing the question and spoke yourself about your intention of struggling for the hearts and minds of the workers while at the same time attacking the class enemy.

„But now the impression emerges that you’re focusing only on the first part of this two-part formula. We know that there are still people in the leadership of your party who are still pinning all their hopes on a continuation of the bankrupt course of Kania. It would be dangerous to succumb to their entreaties. It is now absolutely clear that without a resolute struggle against the class enemy, it will be impossible to save socialism in Poland. The essential question is not whether there will be a confrontation or not, but who will begin it and by what means it will be carried out, as well as who will seize the initiative.

„I’d like to emphasize that when we speak about a confrontation, we believe it is contingent on a struggle to lure back to the side of the PZPR the workers and toiling masses who have fallen under the influence of ‚Solidarity’ and who now occupy a passive position and bide their time, waiting for things to sort themselves out at the top.

„You and I, Wojciech Wladyslawovich, have both experienced war and we know that the strategy of fighting is crucially dependent on the question of time. This is directly related to the adverse situation that has now emerged in Poland. The leaders of the anti-socialist forces, who long ago were already gradually, and in some places openly, preparing for a decisive onslaught, are now seeking to time it for the moment when they will have an overwhelming advantage. In particular, they are placing great stakes on the fact that a new group of recruits will be entering the army who have been worked on by ‚Solidarity.’ Doesn’t this suggest to you that a failure to take harsh measures against the counterrevolution right away will cost you invaluable time?

„The key question is how to isolate the sworn enemies of socialism. Until that is done, nothing will change. Moreover, such an overtly counterrevolutionary organization as the ‚Confederation for an Independent Poland’ (KPN) is enlisting new supporters and is able to function legally. It’s obvious that this has been possible because the party is in fact losing control over the judicial organs, as is evident from the whole episode with the trial of Moczulski and the other leaders of KPN.

„I want to share with you some thoughts about one further matter of great urgency. It’s obvious that any actions in defense of socialism demand in the first instance a vigorous struggle for the Marxist-Leninist character of the PZPR and an increase in its combat readiness. After the 4th plenum of the PZPR CC, signs began to appear that the party organizations were springing back to life. It is important to step up this work and to prevent the local Communists from falling back into their state of passivity and hopelessness. And for this what is needed most of all is for the members of the party to be able to believe that words and deeds will no longer diverge, and that the leadership is intent on firmly and consistently implementing decisions that have been adopted.

„The strengthening of the PZPR depends also on a clear-cut line with regard to different currents of thought among its ranks. In your country some have argued that there now exist three basic directions in the party — the left, the right, and the center — and they have recommended the severance of all ties with the leftists and rightists, leaving them completely isolated by the force of the blows. This is a dangerous recommendation. Who is it, after all, that is being branded „leftists” or „hardliners”? Why, the Communists who have long been supportive of Marxist-Leninist positions, while in no way dismissing the need to rectify mistakes and distortions that have been committed. And who are the so-called rightists? These are the people who espouse revisionist views and ultimately become members of ‚Solidarity.’ It is clear that any sort of actions against staunch Communists would be suicide for the PZPR as a Communist party. And it is just as clear that until you get rid of the revisionists, including the ones in the party leadership who are trying to uphold the previous capitulationist line, they will weigh on you like a heavy burden.

„I believe these considerations provide the key to a solution of the mounting problems with personnel. I am convinced that by working with your comrades who are oriented toward the „leftists,” and by giving them your support, you will find that it is precisely these people who provide a sound basis for the struggle to overcome the crisis.

„Esteemed Wojciech Wladyslawovich! Having raised, for your benefit, several matters that are troubling us, and having offered you my views, I naturally have left aside a number of problems that can be considered during a face-to-face meeting.

L. BREZHNEV”

Confirm transmittal by telegram.

http://www.videofact.com/polska/robocze%20today/materialy_sov_message_eng.html

 

Leszek Moczulski (autor Koncepcji Silnego Międzymorza) – z Wikipedii

Leszek Moczulski, właśc. Robert Leszek Moczulski (ur. 7 czerwca 1930 w Warszawie) – polski dziennikarz, polityk, historyk, geopolityk akademicki.

Działacz opozycji w okresie PRL, wielokrotnie aresztowany, łącznie przez około sześć lat więziony w tym okresie z przyczyn politycznych. Współzałożyciel Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, założyciel i wieloletni przywódca Konfederacji Polski Niepodległej. Kandydat w wyborach prezydenckich w 1990, poseł na Sejm I i II kadencji.

Używał pseudonimów Lem, Leszek Karpatowicz, Natalia Naruszewicz, Rt., Robert Trzywdar.

 

Okres Polski Ludowej

W 1946 uczestniczył w młodzieżowej podziemnej zbrojnej organizacji antykomunistycznej w Sopocie. W 1947 wstąpił do Związku Walki Młodych, przekształconego rok później w Związek Młodzieży Polskiej. Również w 1948 został członkiem Polskiej Partii Robotniczej i następnie współtworzonej przez nią Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Z PZPR został wykluczony w 1950[1].

W 1952 ukończył studia prawnicze, a w 1958 historyczne na Uniwersytecie Warszawskim.

Od początku lat 50. pracował jako dziennikarz, początkowo w „Życiu Warszawy” i „Dookoła Świata”. Po raz pierwszy tymczasowo aresztowano go w 1957 pod zarzutem szkalowania władz PRL w prasie zagranicznej, został jednak uniewinniony od tego zarzutu[2]. Przez parę lat był objęty zakazem wykonywania pracy dziennikarza, publikował wówczas pod pseudonimami, w tym jako Leszek Karpatowicz współpracował z miesięcznikiem „Więź”. Od 1961 do 1977 kierował działem historycznym tygodnika „Stolica”. W 1972 opublikował – wycofywaną później z bibliotek przez władze – książkę Wojna Polska 1939, w której m.in. bronił postępowania rządzących Polską piłsudczyków w okresie kampanii wrześniowej oraz polityki zagranicznej prowadzonej przez Józefa Becka.

Leszek Moczulski podaje, że w latach 50. nawiązał kontakt z osobami z przedwojennego środowiska piłsudczyków, mających tworzyć konspiracyjny „nurt niepodległościowy” (m.in. z generałem Romanem Abrahamem). Według niego w połowie lat 60. został kierownikiem Akcji Historycznej „nn”[3]. W 1973 wziął udział w pracach nad powołaniem Konwentu (weszli do niego też Romuald Szeremietiew, Andrzej Szomański, Ryszard Zieliński i Restytut Staniewicz)[4]. Konwent zadeklarował się jako komórka „nn” prowadząca do powołania jawnego ruchu politycznego, jego założenia Leszek Moczulski przedstawił 11 listopada tego samego roku w Poznaniu na zebraniu uczestników w prywatnym mieszkaniu[5]. W 1976 opracował dokumenty programowe (Program 44 i Memoriał) w ramach działań prowadzących do utworzenia jawnej organizacji. Uczestniczył też w pracach nad powołaniem tajnego Nurtu Niepodległościowego (NN), wszedł w skład jego kierownictwa (Rombu). Brał udział w poświęconych współpracy rozmowach z przedstawicielami Komitetu Obrony Robotników[6].

Prace te w marcu 1977 zakończyły się założeniem Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, którego Leszek Moczulski został rzecznikiem (obok Andrzeja Czumy). W kwietniu tego samego roku wszedł w skład redakcji nowo powstałego periodyku ROPCiO, pisma „Opinia”. Wkrótce zaczął narastać konflikt między nim i Andrzejem Czumą, co doprowadziło w 1978 do rozwiązania NN w czerwcu i usunięcia Leszka Moczulskiego z redakcji „Opinii”[7]. W tym samym miesiącu grupa skupiona wokół niego zaczęła wydawać drugoobiegowe czasopismo „Droga”[8], a w 1979 kolejny periodyk pod nazwą „Gazeta Polska”.

W 1978 stronnicy Leszka Moczulskiego utworzyli w ramach ROPCiO Zespoły Inicjatywy Obywatelskiej (ZINO). W grudniu tego samego roku doszło do ostatecznego rozłamu w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, kiedy to odbyły się odrębne spotkania ogólnopolskie zwolenników obu rzeczników tej organizacji[9]. W siódmym numerze „Drogi” z czerwca 1979 Leszek Moczulski opublikował tekst Rewolucja bez rewolucji, stanowiący manifest programowy kształtującej się wówczas nowej organizacji[10]. Nazywał w nim PRL „formą władztwa radzieckiego nad Polską”, postulując stopniową budowę „Trzeciej Rzeczypospolitej” na drodze pokojowej.

300px-134f1081a1fbabba

Leszek Moczulski w Białym Domu w czasie spotkania z wiceprezydentem USA George’em Bushem (27 kwietnia 1987). Pierwszy z lewej: Marek Ruszczyński

We wrześniu tego samego roku założył Konfederację Polski Niepodległej, którą kierował w okresie PRL i następnie w III RP przez ponad 20 lat. Równocześnie współpracował z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża dostarczając prasę i pisząc pozwy do sądu, m.in. w obronie Anny Walentynowicz[11]. W lutym 1980 był jedną z ośmiu osób, które KPN bez powodzenia usiłowała zarejestrować jako kandydatów w wyborach do Sejmu PRL[7]. W sierpniu tego samego roku przebywał w Gdańsku, opracował broszurę Walka strajkowa w Polsce – rok 1980, stanowiącą szeroką instrukcją dla strajkujących robotników. 20 sierpnia 1980 Moczulski został tymczasowo aresztowany, zwolniono go 1 września 1980 po podpisaniu porozumień sierpniowych (przewidujących uwolnienie wszystkich więźniów politycznych)[12]. Już 23 września 1980 został ponownie aresztowany; od tego czasu przebywał w więzieniu (z kilkoma przerwami) do czasu ogłoszenia amnestii w lipcu 1986. Pretekstem do jego zatrzymania stał się wywiad udzielony zachodnioniemieckiemu dziennikowi „Der Spiegel”. Wkrótce po aresztowaniu we wrześniu 1980 oświadczenia domagające się uwolnienia Leszka Moczulskiego wydały KPN, KSS KOR, RMP, ROPCiO, a Ruch Wolnych Demokratów wystosował w tej sprawie list do MSW[13]. Leszek Moczulski został zwolniony 6 czerwca 1981 (na okres do 9 lipca 1981) po akcjach protestacyjnych zorganizowanych przez Komitety Obrony Więzionych za Przekonania oraz działaniach prymasa Stefana Wyszyńskiego[14]. We wrześniu tego samego roku opracował Plan stabilizacji gospodarki. Ponownego aresztowania przywódcy KPN miał domagać się osobiście Leonid Breżniew w czasie rozmów ze Stanisławem Kanią w połowie czerwca i na początku lipca 1981[15][16]. 15 czerwca 1981 rozpoczął się tzw. pierwszy proces KPN, początkowo przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie, a po wprowadzeniu stanu wojennego przed Sądem Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Wyrokiem z 8 października 1982 Leszek Moczulski został skazany na karę 7 lat pozbawienia wolności za to, że „działając w celu obalenia przemocą ustroju PRL, osłabienia kraju przez zerwanie jedności sojuszniczej z ZSRR, podjął czynności przygotowawcze do osiągnięcia tego celu przez utworzenie nielegalnego związku pod nazwa Konfederacja Polski Niepodległej (…)”[17]. Karę tę odbywał w zakładzie karnym w Barczewie do sierpnia 1984, kiedy to został zwolniony na mocy amnestii. Po zwolnieniu przystąpił do reaktywacji struktur ogólnopolskich KPN. Na drugim kongresie (22 grudnia 1984 w Warszawie) został ponownie wybrany na przewodniczącego rady politycznej. Już 9 marca 1985 ponownie go aresztowano, a 22 kwietnia 1986 skazano na karę 4 lat pozbawienia wolności w tzw. drugim procesie kierownictwa KPN. Zwolniono go na mocy kolejnej amnestii we wrześniu 1986.

Po interwencji brytyjskich parlamentarzystów w Warszawie Leszek Moczulski dostał paszport celem leczenia za granicą. W pierwszej połowie 1987 przebywał w Wielkiej Brytanii, Francji, USA i Kanadzie. Spotkał się m.in. z wiceprezydentem USA George’em Bushem, innymi politykami, środowiskami polonijnymi. Wygłosił wykłady na kilku uczelniach, a „The Washington Post” wydrukował jego artykuł[18].

Nie wziął udziału w rozmowach Okrągłego Stołu, pozostał krytyczny do poczynionych tam ustaleń. Wziął jednak udział w tzw. wyborach kontraktowych, bezskutecznie kandydując jako reprezentant KPN w jednym z krakowskich okręgów, w którym z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie startował Jan Rokita.

III Rzeczpospolita

W 1990 wystartował w wyborach prezydenckich. Zajął ostatnie, 6. miejsce, zdobywając 411 516 głosów, czyli 2,50%[19]. W latach 1991–1997 sprawował mandat posła na Sejm I i II kadencji, wybieranego w Krakowie z ramienia Konfederacji Polski Niepodległej. Występując w Sejmie, rozwinął skrót PZPR jako Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji[20].

W 1994 wraz z frakcją parlamentarną KPN organizował pomoc dla Czeczenii, był współzałożycielem Czeczeńskiego Ośrodka Informacyjnego. Po licznych rozłamach w partii i nieudanym akcesie do AWS wycofał się z aktywnej polityki. Bez powodzenia parokrotnie kandydował w kolejnych wyborach (w tym w 2004 do PE z listy Narodowego Komitetu Wyborczego Wyborców).

W 1992 został umieszczony na tzw. liście Macierewicza. Po uchwaleniu ustawy lustracyjnej w 1999 jako pierwszy w Polsce złożył wniosek do sądu o tzw. autolustrację[21]. W 2001 sąd I instancji uznał, że jego oświadczenie lustracyjne zaprzeczające współpracy z SB jest prawdziwe, jednak sąd II instancji uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W 2005 sąd lustracyjny I instancji stwierdził, że Leszek Moczulski w latach 1969–1977 jednak był tajnym współpracownikiem SB i otrzymywał za to wynagrodzenie. Wyrok ten uprawomocnił 12 września 2006 sąd II instancji, odrzucając tezę lidera KPN o fałszowaniu dokumentów. Kasacja Leszka Moczulskiego została ostatecznie oddalona przez Sąd Najwyższy 17 kwietnia 2008[22]. W ustnych motywach tego orzeczenia stwierdzono, że „przekazywane informacje nie muszą być dla SB szczególnie istotne”. Nadto wskazano, iż „(…) nie można mówić, by był on jednocześnie agentem i działaczem opozycji”[23]. W kwietniu 2011 Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu orzekł, że proces lustracyjny Leszka Moczulskiego naruszał prawo do rzetelnego procesu gwarantowane postanowieniami EKPC poprzez ograniczenie prawa do obrony[24]. W związku z tym wyrokiem Sąd Najwyższy w 2012 uchylił orzeczenia stwierdzające, że Leszek Moczulski współpracował z SB w latach 1969–1977, a jego sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w Warszawie jako sądowi I instancji do ponownego rozpoznania[25]. W czerwcu 2013 rozpoczął się trzeci proces autolustracyjny Leszka Moczulskiego[26].

W 2005 obronił na Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku pracę doktorską pt. Geopolityka. Dzieje myśli i stan obecny dyscypliny[27], której promotorem był profesor Bronisław Geremek[28], uzyskując stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Praca doktorska została oparta o publikację Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, stanowiącą podstawową współczesną polską syntezę geopolityki. Habilitował się w 2009, w tym samym roku został honorowym prezesem Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

W 2014 współzałożyciel i członek Komitetu Obywatelskiego Solidarności z Ukrainą (KOSzU)[29][30].

Wybrane publikacje

  • Dylematy. Wstęp do historii Europy Zachodniej 1945–1970, Wydawnictwo MON, Warszawa 1971
  • Wojna Polska 1939, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1972, Bellona, Warszawa 2009
  • Rewolucja bez rewolucji, „Droga” (pierwodruk) 1979
  • Geopolityka. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999
  • Lustracja. Rzecz o teraźniejszości i przeszłości, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2001
  • Narodziny Międzymorza, Bellona, Warszawa 2008
  • Przerwane powstanie polskie 1914, Bellona, Warszawa 2010

 

 Janus – Jasny Pan – Jessa – Jasion – Jastrub – Yesza – Jessowit

Janus – jedno z najważniejszych bóstw staroitalskich czczone w starożytnym Rzymie. Był bogiem wszelkich początków, a także opiekunem drzwi, bram, przejść i mostów, patronem umów i układów sojuszniczych. Od niego pochodzi łacińska nazwa miesiąca stycznia (Ianuarius) jako pierwszego miesiąca roku. W późniejszych przedstawieniach alegorycznych (renesans, barok) uosabiał zimę.

 

Był bóstwem o nieznanym pochodzeniu (rodowodzie); niektóre mity podają go za dziecko Saturna i Entorii (według innych miał być jej bratem). W pojęciu Rzymian Janus uchodził za pierwszego władcę Lacjum. Wzgórze, na którym rezydował, otrzymało na jego cześć nazwę Janikulum. Początkowo dzielił władzę z Camesesem[1], a następnie z Saturnem, który wypędzony przez Jupitera, znalazł u niego schronienie, na tyle gościnne, że odwdzięczył mu się przekazanym darem widzenia przyszłości i przeszłości[2]. Inny z mitów przypisywał mu rządy w Italii jeszcze przed Saturnem i Jupiterem oraz ustanowienie czci i świątyń dla wszystkich pozostałych bogów.

Miał być małżonkiem źródlanej nimfy Iuturny i ojcem Fonsa – także opiekuna źródeł. Według innej wersji jego małżonką (i siostrą) była Kamese, która urodziła mu syna imieniem Tyber (stąd nazwa rzeki)[3].Towarzyszami Janusa byli Limentinus, Lima, Forculus i Cardea[4]. W czasach cesarstwa pod wpływem mitologii i filozofii greckiej widziano w nim jedynie króla, który przywędrował do Rzymu z Tesalii i dziki lud nauczył bogobojności, praw i obyczajów, sztuk, uprawy roli i wszystkiego, co potrzebne dla przeżycia i trwania gatunku ludzkiego[5].

 

Tradycyjnie przedstawiano go jako „poważną postać męską o dwóch brodatych obliczach, z których jedno patrzyło na wschód, drugie na zachód”[9], a ponadto z kluczami i laską lub rózgą. Jego najstarsze wyobrażenia spotykane są na pierwszych rzymskich monetach (tzw. aes grave). Stąd określenia: Ianus Geminus (bliźniaczy), Ianus Bifrons (dwuobliczny) albo Biceps (dwugłowy), a nawet Quadrifrons (czwórobliczny) lub Quadriformis (czwórpostaciowy, czwóristny) – jak uwidoczniono to np. na monetach cesarza Hadriana.

Wśród Rzymian panowało przekonanie, że najstarsze monety wybił Janus na cześć Saturna, który przybył okrętem z Krety do Italii; tak tłumaczono też wyobrażenie dziobu okrętu (prora, rostrum) na rewersie miedzianych asów rzymskich z czasów Republiki[10]. W ujęciu Owidiusza (Fasti) dwie twarze Janusa symbolizowały jego władzę nad ziemią i niebem, zaś według Makrobiusza – nad przeszłością i przyszłością.

Kult

Podwójny Łuk Janusa w Rzymie (rycina J. B. Piranesiego z XVIII w.)

W domach poświęcone mu były wszystkie drzwi, przy których zazwyczaj umieszczano jego posągi. W Rzymie, w północnej części Forum, niedaleko siedziby senatu – Kurii, znajdowała się świątynia Janusa, którą zgodnie z tradycją miał wznieść Numa Pompiliusz. „Była to po prostu prastara brama z najdawniejszych obwarowań, którą dla szczególnej świętości zachowano… Jej czarne, omszałe ściany, zbudowane z nierównych bloków kamienia, okryto płytami brązowymi…”[11]. Związane z powstaniem tego sanktuarium podanie głosiło, iż podczas napadu Sabinów na Rzym w poświęconej Janusowi bramie miało wytrysnąć potężne źródło wrzącej wody, w której śmierć poniosło wielu nieprzyjaciół[12].

Bramy tego przybytku zamykano w czasie pokoju, a otwierano na czas zbrojnego konfliktu[13], żeby mogły tam przejść i otrzymać błogosławieństwo wojska udające się na wojnę[14]. Wewnątrz stał posąg Janusa zwrócony twarzami na wschód i zachód. Szczególnej czci bóg doświadczał w momencie oficjalnego wypowiedzenia wojny, a także przy ceremonii zawarcia pokoju. Jego błogosławieństwa upraszał każdy konsul obejmujący swój urząd. Wzywano go słowami: Iane, fac aeternos pacem pacisque ministros! („Janusie, uczyń wiecznymi pokój i zsyłających pokój!”)[15].

O randze kultowej tego bóstwa świadczy też fakt, że imienia jego wzywano przed składaniem wszelkich ofiar. Ponadto Janusowi – podobnie jak Jupiterowi – zwykle powierzano w opiekę początek każdego ważniejszego przedsięwzięcia, transakcji handlowej, dalekiej podróży, zasiewu i zbioru plonów, w modłach nierzadko wymieniając go nawet przed najwyższym bóstwem.

Głównym jego świętem był pierwszy dzień roku (calendae Ianuariae), kiedy wzajemnie składano sobie życzenia i drobne podarki (m.in. wypiekane z mąki ciastko zwane ianual) na dobrą wróżbę ; wtedy powoływano też na urząd nowo wybranych urzędników. Domy ozdabiano wieńcami i gałązkami wawrzynu. W inne święto, zwane Agonium i obchodzone według kalendarza Rzymian 9 stycznia, kapłan zastępujący władcę (rex sacrorum) składał mu w ofierze barana. Poza tym poświęcony był mu również każdy pierwszy dzień miesiąca, w którym otrzymywał ofiarę z wina, kadzidła i owoców[16].

Janus był bogiem czysto rzymskim, nie mającym odpowiednika w mitologii greckiej, a praktykowania jego kultu nie stwierdzono poza Rzymem.

200px-As_janus_rostrum_okretu_ciachMoneta rzymska z głową Janusa

Brednie z Wikipedii na temat pochodzenia tego kultu i braku jego śladów gdziekolwiek indziej skwituję jednym zdaniem: Kto wie że Łatyniowie to Lat-Tynowie, i że to ci sami co Let-Galowie, Let-Winile – LetGale – Łotysze, i Let-Wini – Litwini ten rozumie bez trudu wszystko, zwłaszcza dwugłowość tego Boga Kiru i jego powiązanie nie tylko z początkiem, ale z czasem – kierunkiem jego upływu. Więcej , kto wie że Rok Słowian w Tradycji Wschodu zaczynał się i zaczyna do dzisiaj z początkiem Jesieni  – 21 września ten zrozumie znaczenie i pochodzenie Janusa i kultu tej dwugłowej postaci w jednym mgnieniu oka

Polacy bogatsi od Norwegów i Szwedów?! – biliony euro leżą w polskiej ziemi.

Posted in nauka, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 20 Kwiecień 2015

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGdyby Polska rozpoczęła w najbliższym czasie, za kilka lat choćby, wydobycie skarbów, które są zgromadzone  w naszej ziemi, tej  okrojonej do rozmiarów zgrabnego Serduszka w Środku Europy, to okazałoby się, że dochód narodowy Polaków wzrósł nagle do takiego stopnia, iż pozostawiliśmy w tyle tak syte narody, jak Norwegowie czy Szwedzi. Czy tak bogaty kraj nie raziłby jednak kogoś za bardzo w oczy, błyszcząc niczym drogocenny Dyjamnet w samym Sercu Świata? Czy nie drażniłby za bardzo czyjegoś poczucia wyższości? Czy nie burzyłby przypadkiem „Nowego Ładu Światowego” tak ładnie „zapoczątkowanego” Wielką Czystką Etniczną Polaków przez Dwóch Ojców Założycieli Projektu Bolszoj Jewropy: Hitlera i Stalina w 1939 roku!?

Koh-i-Noor_old_version_copyDiament Koh-i-noor (Kos- i-Nur). Kos i Nur to ten dyjamąd, który według podań Słowian i Koszetyrskiej Windii (sanskryckiej, wedyjskiej Indii) Dwa Pra-Ptaki-Praojce (Bogowie Działu – Biały i Czarny) wyłowili z Prawód Wszechoecanu (Okołonasu) i podzieliwszy między siebie ustanowili Ład Świata: Welę-Prawię, Ziemię – Jawię i Niebo – Nawię.

Polska zawsze była jednym z najbogatszych krajów Europy (Białego Lądu), ale i teraz mimo przycięcia jej granic przez ZSRR w 1945 roku w wyniku II Wojny Światowej wywołanej przez koalicję złożoną z Niemiec, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii i Francji jest nadal krajem niezwykle zasobnym, bo leżącym na całej tablicy Mendelejewa. Jest jednym z najbogatszych krajów – tyle tylko, że hipotetycznie. Tak się bowiem składa, że rządzący Polską od 25 lat politycy Okrągłego Stołu i Magdalenki (neokolonialne sługi potęg które rozpętały II Wojnę Światową) nie robią nic w kierunku uruchomienia tychże zasobów naturalnych, jakie leżą dosłownie pod naszymi nogami. W Polsce nie jest najciemniej pod latarnią tylko tam gdzie rzeczywiście jest ciemno – w umysłach polityków.lekcje_menu_4

A ciemno tam jest, oj ciemno, rzeczywiście tak, że tylko „Ciemność widać”! Wolą kupować gaz z Rosji albo „budować” elektrownie wiatrowe jądrowe w interesie Niemiec i Francji zamiast wydobywać swój. Wolą zamknąć swoje kopalnie węgla w interesie świeżego powietrza w Niemczech i Francji oraz coraz wyższego bezrobocia w Polsce niż wydobywać go i obrabiać dzięki wysokim technologiom w sposób taki by nie szkodził środowisku. W ogóle niemalże nie dają środków na rozwój nauki która by pracowała nad technologiami wysokiej jakości przetwarzania węgla , gdyż wolą kupować węgiel z „przyjaznej” Polsce, jak zwykle od 200 lat Moskwy.

Polska_bogactwa

Eksperci, ludzie poważni i utytułowani w dziedzinach związanych z wydobyciem surowców, geologowie, cała krakowska AGH i Politechnika, wiedzą doskonale, że Polska posiada olbrzymie zasoby nie tylko węgla kamiennego i brunatnego, nie tylko ropy naftowej i gazu ziemnego, ale takie skarby jak miedź , srebro, uran, cynk, ołów, siarkę, nikiel czy tytan.

 

Żaden z rządów przez 25 lat III RP nie zrobił nic aby uruchomić wydobycie tych surowców i uczynić Polskę krajem bogatym, potęgą surowcową, nie drugą Norwegią, Japonią, Irlandią, lecz po prostu Polską będącą wzorową ojczyzną Polaków – symbolem bogactwa i powodzenia dla świata, symbolem doskonałej organizacji i zarządzania, symbolem DOBROBYTU i sprawiedliwego podziału dóbr!

ge-3

„Polskie rządy” przez 25 lat nie zarządziły nawet INWENTARYZACJI BOGACTW NATURALNYCH POLSKI. Jakoś nie miały na ten cel pieniędzy. Miały oczywiście do dyspozycji wszystkie NASZE pieniądze (bo przecież oni innych nie mają), ale wydali je na co innego niż rozwój wydobycia skarbów jakie leżą pod naszymi stopami i mogłyby dać impuls rozwojowy polskiej gospodarce. Czy takie działanie mamy uznać za „przypadkowe przeoczenie” czy za zdradziecką politykę wobec własnego narodu?!

 

Prezes KGHM Herbert Wirth (jakoś mało polsko mi brzmi jego nazwisko , ale nie czepiajmy się, choć wątpię by w Wielkiej Brytanii największym koncernem wydobywczym miedzi mógł zarządzać jakiś Kowalski)  stwierdza: – Polska to bogaty kraj który nie wykorzystuje i nie docenia tego co ma. Jego słowa potwierdza naczelny geolog kraju Piotr Woźniak. Większość krajów UE posiada strategie surowcowe, bo jest dla nich oczywiste, że strategia surowcowa to podstawa gospodarki w ogóle, a szczególnie gospodarki energetycznej. Tymczasem w Polsce taka strategia nie istnieje od 25 lat. Jak można planować stawianie ścian, czyli rozwój innych dyscyplin gospodarki w Polsce, skoro nie zadbano nawet o posadowienie fundamentu pod tę budowlę?

 

Czy takie stwierdzenie faktu nie wystarczyłoby w normalnym kraju do postawienia przed Trybunałem Stanu wszystkich rządów, które maczały palce w „zarządzaniu Polską” przez ten okres czasu? Czy były to rządy polskie? Czy były to w ogóle rządy, czy jakiś NIERZĄD?!

 

Jak kraj, który nie ma zinwentaryzowanych zasobów geologicznych może się podłączać do jakichkolwiek ustaleń w dziedzinie polityki geoklimatycznej? Jakim prawem politycy różnych opcji podejmują decyzje w tej sprawie skoro brak im RACJONALNEJ Wiedzy na temat zasobów polskiej ziemi?

bursztyn-1

Nawet według najskromniejszych szacunków, bo badania geologiczne są grubo niedoinwestowane i prowadzone na skalę mikro, jak to zwykle w kraju kolonialnym, ale nawet według tego co już wiemy, Polska posiada w złożach udokumentowanych (mniej więcej zlokalizowanych ale nie nawierconych):

ponad 2 biliony metrów sześciennych gazu ziemnego,

650 miliardów ton ropy naftowej

500 miliardów ton siarki

100 miliardów ton tytanu

74 miliardy ton węgla (kamiennego i brunatnego)

50 milionów ton miedzi

Poza tym udokumentowano złoża uranu, srebra, niklu, cynku, ołowiu. Nie wspominamy tutaj w ogóle o rudach żelaza, fosforytach czy soli kamiennej i potasowej.

 

Szacowana wartość tych surowców wynosi 110 bilionów złotych. Gdyby uruchomiono tylko 1/10 tych udokumentowanych złóż to Polacy, każdy jeden obywatel tego kraju, byliby BOGATYMI LUDŹMI, bogatszymi niż Norwegowie i Szwedzi razem wzięci.

amber gold

Nie potrzeba do tego nic poza decyzją polityczną i poszukaniem odpowiednich partnerów do biznesu wydobywczego. Chętnych na świecie nie brakuje. Wystarczy chcieć to uruchomić. Ale woli politycznej jakoś wszystkim dotychczasowym POSTKOLONIALNYM ELITOM POLITYCZNYM brak!

Czy Polacy nadal będą się godzić na rujnowanie kopalń na Śląsku, zamykanie stoczni, rujnowanie zakładów przemysłowych i zaniechanie wydobycia polskiego uranu, srebra, żelaza, gazu, ropy, na dalszy wzrost bezrobocia i emigracji, na dalsze rządy zdrajców Narodu Polskiego, którzy zamiast rozwijać niszczą przemysł wydobywczy i przemysł polski w ogóle???

Jak długo można tolerować rządy czerwonej, różowej i czarnej hołoty, która okrada naród?!  Takie zaniechanie, jakie opisaliśmy powyżej, jest rodzajem kradzieży, jest rodzajem złodziejstwa! Jest to kradzież szans rozwoju i kradzież możliwości dobrobytu kolejnych pokoleń Polaków, naszych dzieci i wnuków. Czy Polacy walną wreszcie pięścią w stół i przegonią tę złodziejską bandę?! Czy postawią wszystkie te DOTYCHCZASOWE „rządy polskie” przed Trybunałem Stanu i najnormalniej w świecie skierują tych nuworyszy, którzy pasą sobie brzuchy i nalewają gardła drogim alkoholem u „Sowy i Przyjaciół” za nasze – podatników –  pieniądze, TAM GDZIE ICH MIEJSCE – DO KRYMINAŁU?!

4ce09466b336687da1cd5b234cd19c2b

Czy myślicie że na tej mapie zmieniło się coś od 2011 roku na lepsze? Owszem, w styczniu 2015 roku, nierząd Ewy Kopacz (PO-PSL) zaproponował by zamknąć Kopalnię Brzeszcze  i by bezrobocie w powiecie oświęcimskim wzrosło do 25% oraz zaaprobowano de facto zamknięcie Huty Sendzimira w Krakowie (wygaszenie ostatniego pieca) przez co Kraków będzie miał bezrobocie 11%, jak wszystkie miejscowości dookoła. Ale to bezrobocie będzie takie wysokie tylko dokąd kolejnych 2,5 miliona Polaków wyjedzie zagranicę. Potem będzie można sobie podreperować statystyki i dalej wyniszczać Polskę powołując się na Rewolucję Solidarności w 1980 roku.

Posłuchajcie, bo warto:

1.

https://www.youtube.com/watch?v=Olg0vVokF7Y

 

2.

https://www.youtube.com/watch?v=2g7j2XsDQq0?feature=player_detailpage&w=640&h=360%5D

 

Marzec 1968 – Iskra w Kamieniu

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 29 Marzec 2015

W rocznicę wydarzeń marcowych, które są dyskredytowane systematycznie przez nadal czynną Ubecję i jej pogrobowców polecam film, który warto obejrzeć. Tak zwane Rozruchy Marcowe rozpoczęły się de facto 30 stycznia 1968 ROKU A ZAKOŃCZYŁY W KWIETNIU 1968 I OBJĘŁY WSZYSTKIE WIĘKSZE MIASTA Polski. We wszelkich opisach historycznych jakie znajdziecie wydarzenia te są minimalizowane, lub pokazywane w krzywym zwierciadle, jako preludium do czystki Etnicznej Żydów w PZPR, SB i LWP. Miała to być rozgrywka Moczarowców z Koczownikami. W rzeczywistości było to desperackie powstanie ludowe wymierzone w Moskwę.

 iskra w kamieniuTelewizja Polska usuwa ten film natychmiast ze swoich stron internetowych, jednak trzeba jej oddać sprawiedliwość – pokazała go w Telewizji Regionalnej Kraków 24 marca 2015, w południe kiedy wszyscy normalni ludzie pracują.

30 stycznia 1968 studenci przeprowadzili pod pomnikiem Adama Mickiewicza w Warszawie demonstrację przeciwko zdjęciu przez cenzurę spektaklu „Dziady” w reżyserii Kazimierza Dejmka.

Spektakl, wystawiany w Teatrze Narodowym od 25 listopada 1967, miał uświetnić obchody 50. rocznicy rewolucji październikowej. Władze Polski Ludowej uznały, że spektakl ma charakter „antyradziecki” i „antyrosyjski”.

Mimo, że nie było to zamierzeniem reżysera, religijna aura przedstawienia wystawionego w okresie ostrej walki z Kościołem i wątek moskiewskiej przemocy wobec Polski, wzbudzały żywe reakcje publiczności podczas każdego przedstawienia.

?????????????????????????????

Ostatnie przedstawienie odbyło się 30 stycznia 1968. Bezpośrednio po zakończeniu spektaklu grupa młodzieży ruszyła pod pomnik Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu z hasłem przywrócenia spektaklu. Jednocześnie skierowano kilkutysięczną petycję do Sejmu w tej sprawie.

Reżyser „Dziadów” Kazimierz Dejmek został usunięty z PZPR, a następnie zwolniony ze stanowiska dyrektora Teatru Narodowego. W latach 1969-1973 reżyserował za granicą, między innymi w Oslo, Dusseldorfie, Wiedniu i Mediolanie. Do kraju powrócił w 1972 roku.

1127e383-5e68-4e87-b5d5-7b8c16f609a4

„Dziady”, wiec 8 i 11 marca 1968, brutalna pacyfikacja
29 lutego 1968 przeciwko zdjęciu spektaklu zaprotestowali pisarze skupienie w warszawskim oddziale Związku Literatów Polskich. Władze odpowiedziały potępieniem działań pisarzy przez Komitet Warszawski PZPR oraz relegowaniem Adama Michnika i Henryka Szlajfera z Uniwersytetu Warszawskiego. Te posunięcia władz stanowiły genezę zwołania wiecu studentów 8 marca 1968 na Uniwersytecie Warszawskim.
Pokojowy wiec został brutalnie spacyfikowany przez oddziały Milicji Obywatelskiej, ORMO i tzw. „aktyw robotniczy”, co dało początek studenckim protestom w całym kraju. Studenckie demonstracje i strajki ogarnęły wszystkie ośrodki akademickie. W kolejnych dniach dochodziło do starć z milicją. 11 marca potężna demonstracja studencka przemaszerowała aż pod „biały dom” – gmach KC PZPR. Władze rozbiły wiec studentów, a walki z użyciem armatek wodnych i gazu łzawiącego trwały w centrum Warszawy aż do późnego wieczora.

 

45 lat temu w Gdańsku doszło do największej w kraju manifestacji. Na ulicach, w pobliżu Opery Bałtyckiej, wzdłuż ul. Grunwaldzkiej zebrał się 20-tysięczny tłum. Wśród demonstrantów byli zarówno studenci, robotnicy jak i inni mieszkańcy Trójmiasta. Walki z oddziałami milicji i wojska trwały do późnych godzin wieczornych.
Dzień wcześniej, 14 marca 1968 r. I sekretarz KW PZPR w Katowicach Edward Gierek wzywał towarzyszy partyjnych do rozprawienia się z organizatorami zajść: – Nasza wojewódzka organizacja partyjna, cała klasa robotnicza Śląska i Zagłębia domagać się będzie od władz centralnych wyciągnięcia surowych konsekwencji w stosunku do organizatorów zajść. Domagać się będziemy zabezpieczenia raz na zawsze ładu i porządku, tak potrzebnego w naszej pokojowej pracy.
Jego słowa nie powstrzymały fali buntu przelewającej się przez kraj.
O protestach studenckich w różnych miastach Polski mówił prof. Wojciech Roszkowski w audycji z cyklu ”Dźwiękowy przewodnik po historii najnowszej Polski”.
– 15 i 16 marca doszło w Katowicach doszło do bardzo ostrych zajść ulicznych z udziałem nie tylko młodzieży studenckiej, ale też robotników – komentował historyk. Milicja użyła pałek i gazów łzawiących, jak również psów. Dalsze manifestacje miały miejsce w Krakowie i Wrocławiu. W stolicy Dolnego Śląska także do protestu studentów przyłączyli się robotnicy i odbył się 48 godzinny strajk m.in. w Zakładach Pafawag. Władze rozwiązały dwa wydziały Politechniki Wrocławskiej i groziły dalszymi, poważnymi konsekwencjami.
Strajkowali również studenci Łodzi. Największa manifestacja w kraju odbyła się w Gdańsku. Zatrzymano wówczas ok. 300 osób, większość stanowili robotnicy.

 

Marzec 1968 w Krakowie

http://dzieje.pl/aktualnosci/krakowski-marzec-68

Wydarzenia, do których doszło w Krakowie były bezpośrednią reakcją na to, co działo się w stolicy. Zaczęło się już na przełomie stycznia i lutego 1968 roku, kiedy to grupa studentów próbowała zorganizować wiec przeciwko zawieszeniu „Dziadów” w warszawskim teatrze.

Do masowych wystąpień doszło jednak w marcu, kiedy to w 3 dni po wiecu w Warszawie krakowscy studenci zorganizowali podobny na Rynku Głównym. 11 marca o godzinie 12:00 pod pomnik Adama Mickiewicza przybyło ok. 300-400 młodych ludzi. W trakcie spotkania, którego przebieg był bardzo burzliwy, głos zabierali m.in. Franciszek Nowak, Janusz Gajewski, Adam Gwiazda, Andrzej Kornas a także Ryszard Terlecki. Ten ostatni zupełnie przypadkowo stał się bezpośrednim świadkiem manifestacji w Warszawie. Jego obecność na krakowskim Rynku dała możliwość uwiarygodnienia informacji, które różnymi, pozaoficjalnymi kanałami docierały do krakowskich studentów.

Prof. Ryszard Terlecki: „Dla wielu studentów, to było bardzo pouczające doświadczenie, że na własne skórze odczuli czym jest dyktatura, czym jest komunizm. Dotąd to było w sferze takiego wyobrażenia, że coś jest złe, a tu doświadczyli na sobie. Doświadczyli tego kłamstwa. Wszyscy widzieli co się dzieje, a zupełnie co innego pisały gazety.”

„Przypadkowo zupełnie pojechałem 8  marca do Warszawy. Widziałem się z  przyjacielem, który już pierwszego dnia poturbowany mocno na uniwersytecie. Potem widziałem szarżę ZOMO pod Politechniką następnego dnia. Byłem biernym świadkiem tego, co się w Warszawie działo. Przyjechałem do Krakowa i przyszedłem na zajęcia w poniedziałek i zastałem w Collegium Witkowskiego ulotkę przyklejoną na tablicy ogłoszeń, że o 12:00 jest wiec pod Mickiewiczem na Rynku. Więc z kolegą wyszliśmy z wykładu i poszliśmy na ten wiec (…). Z Jaszczurów nadeszła taka grupa mężczyzn, działaczy studenckich, którzy weszli w tłum i zaczęli przekrzykiwać tego mówiącego ze stopni pomnika chłopaka, mówiąc że zmyśla, bo nic takiego nie było w Warszawie, że to prowokacja i żeby nie dać się sprowokować. Ja się zdziwiłem, wyszedłem tam i mówię, że ja właśnie byłem w Warszawie, widziałem na własne oczy” – wspomina prof. Ryszard Terlecki.

Po tym przemówieniu, mówcy wezwali krakowską brać studencką do solidarności ze środowiskiem warszawskim. Następnie postanowiono przenieść wiec do auli Uniwersytetu Jagiellońskiego. Śpiewając „Marsz, marsz Polonia”, przemarszowali do Collegium Novum, gdzie kontynuowano dyskusje i przemówienia. „Wróciliśmy na Uniwersytet pochodem, wtargnęliśmy do Collegium Novum, do auli. Tam zaczęła się dyskusja co dalej. Jedni mówili, że trzeba zabarykadować i okupować; inni, ja do nich należałem, że w 200 osób niewiele zrobimy, że trzeba inne uczelnie zawiadomić. I to zdanie przeważyło. Występowali też przedstawiciele Uniwersytetu, którzy starali się oczywiście uspokoić nastroje.” – wspomina dalej prof. Terlecki.

W efekcie burzliwej debaty opracowano rezolucję, w której wyrażając solidarność ze studentami warszawskimi, domagano się: przestrzegania konstytucji PRL, uwolnienia aresztowanych pracowników nauki i studentów oraz przywrócenia im praw studenckich; otwartego poinformowania o wszystkich sprawach publicznych; powołania specjalnej komisji, w celu zbadania faktów i podania ich do publicznej wiadomości; zagwarantowania autonomii wyższych uczelni w Polsce a także podania opublikowania niniejszej rezolucji przez prasę, radio i telewizję.

Do momentu opublikowania rezolucji, studenci zobowiązali się nie organizować żadnych manifestacji. Jednak w przypadku, gdyby żądanie jej publikacji nie zostałoby spełnione, ogłoszono wiec 13 marca o godzinie 12:00 pod domem studenckim „Żaczek”.

Wiec na Rynku oraz przyjęcie rezolucji spowodowały, że rewolucyjne nastroje rozprzestrzeniły się wśród uczniów krakowskich szkół wyższych. Mimo wcześniejszej umowy tego samego dnia doszło do jeszcze jednego protestu pod pomnikiem Mickiewicza w godzinach wieczornych, w którym uczestniczyło kilka tysięcy osób. Po tych wydarzeniach temperatura nastrojów wzrosła jeszcze bardziej i wieczorem duża część studentów, przede wszystkim UJ i AGH,  żyła wydarzeniami z dnia –  akademiki zalały ulotki, plakaty i rezolucje a wśród studentów trwały gorączkowe dyskusje o zaistniałej sytuacji. Rozpoczął się, trwający kilkanaście dni festiwal spontanicznej twórczości studentów, którzy tworzyli wierszyki, karykatury, odezwy, redagowali pisemka i oświadczenia, skierowane do innych studentów i społeczeństwa Krakowa.

W dwa dni po pierwszym masowym wystąpieniu doszło do kolejnej demonstracji. Gazety nie odniosły się w żaden sposób do studenckiej rezolucji z 11 marca. Zgodnie więc z zapowiedzią, studenci zgromadzili się na wiecu, który rozpoczął się już w godzinach rannych pod akademikiem UJ „Żaczek”. Na wiec przybył także rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego – Mieczysław Klimaszewski, próbujący łagodzić nastroje rozemocjonowanej młodzieży. Podekscytowanie zgromadzonych żaków było jednak na tyle wielkie, że wszelkie próby ich opanowania były skazane na niepowodzenie.  W krótkim czasie do wiecujących pod Żaczkiem dołączyła kilkusetosobowa grupa studentów z AGH.

Uformowawszy jeden pochód, protestujący ruszyli w kierunku Rynku Głównego skandując antypartyjne hasła. Po drodze, w okolicach Collegium Novum drogę manifestującym zastąpiły formacje ZOMO, które użyły armatek wodnych i petard z gazem łzawiącym do pacyfikacji  demonstrujących. Zaatakowani studenci schronili się w murach uczelni. Wtedy też doszło do precedensu niemającego miejsca od czasów Sonderaktion Krakau, kiedy to wbrew dawanym rektorowi Klimaszewskiemu przez władze gwarancjom, Zomowcy wtargnęli na teren Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wielu studentów brutalnie pobito, a ofiarą padło nawet kilka postronnych osób, w tym dwóch profesorów , którzy przypadkowo znaleźli się w centrum zamieszek. Zdarzenie to zrobiło ogromne wrażenie na społeczności Krakowa. Wieczorem Senat UJ potępił akcję „służb porządkowych”, natomiast studenci proklamowali strajk absencyjny polegający na bojkocie zajęć i okupacji akademików.

15 marca pod „Żaczkiem” odbył się największy i ostatni już w marcu 1968 roku w Krakowie wiec. Uczestniczyło w nim ok. 7-8 tysięcy osób, w tym głównie studenci, ale także uczniowie szkół średnich i młodzi inteligenci. Nie udało się jednak podjąć żadnych konkretnych decyzji. Brak było bowiem wyraźnego przywództwa oraz jasnych celów i koncepcji działania. Postanowiono jedynie kontynuować strajk absencyjny.

Mimo, że po 16 marca, przez kilka dni,  strajkiem próbował kierować tajny komitet, to ruch wyraźnie zaczął tracić impet. Oprócz życzliwych reakcji i gestów społeczności Krakowa, zabrakło także zdecydowanego wsparcia z zewnątrz. Ani robotnicy, ani Kościół krakowski nie poparł protestującej młodzieży. Pomimo prób dotarcia do pracowników Huty im. Lenina, nie udało się w sposób znaczący poruszyć tego środowiska. Do działań przyłączyła się tylko pewna grupa młodych robotników. Natomiast odnotowane przez służby bezpieczeństwa próby wywołania strajku w Hucie oraz wiecu pod nowohuckim kinem „Świt” całkowicie się nie powiodły.

Ogółem do połowy kwietnia zatrzymano ok 200 osób, z tego 130 studentów. Przed sądem stanęło 20 z nich, z czego część otrzymała kary pozbawienia wolności a część kary więzienia w zawieszeniu. Kilkudziesięciu studentów zostało skreślonych z listy studentów bądź zawieszonych w prawach studenta. Karano także w kolejnych tygodniach i miesiącach, dlatego ostateczna liczba osób represjonowanych za udział w tych wydarzeniach, jest trudna do ustalenia.

Także środowisko kościelne nie było skłonne wspomóc osamotnionych studentów. Biskupi krakowscy  obawiali się wykorzystania zamieszek w frakcyjnej walce politycznej, dlatego też dążyli do uspokojenia i wyciszenia młodzieży. Mimo to, z kardynałem Wojtyłą na czele, wyraźnie stanęli w obronie represjonowanych studentów, kiedy to po 15 marca władze zaczęły przejmować inicjatywę i zabrały się do  rozprawienia się z opozycją.

Ogółem do połowy kwietnia zatrzymano ok 200 osób, z tego 130 studentów. Przed sądem stanęło 20 z nich, z czego część otrzymała kary pozbawienia wolności a część kary więzienia w zawieszeniu. Kilkudziesięciu studentów zostało skreślonych z listy studentów bądź zawieszonych w prawach studenta. Karano także w kolejnych tygodniach i miesiącach, dlatego ostateczna liczba osób represjonowanych za udział w tych wydarzeniach, jest trudna do ustalenia.

Ruch krakowskiego marca trwał zaledwie kilkanaście dni, zdecydowanie krócej niż w Warszawie, czy Gdańsku. 20 marca zakończył się bojkot zajęć a inicjatywę stopniowo zaczęły przejmować uczelniane organizacje studenckie. Nie udało się wywalczyć żadnych z przedkładanych postulatów ani osiągnąć innych wymiernych efektów. Studenci zostali spacyfikowani i władza odzyskała kontrolę nad sytuacją. Mimo to krakowski marzec był jednym z największych i najważniejszych buntów w skali kraju. Intensywność  tych zdarzeń spowodowała, że dla uczestników marca było to znaczące przeżycie, które odcisnęło na nich silne piętno.

Bezpośrednie spotkanie z bezwzględnością systemu, zakosztowanie choć krótkiego uczucia wolności, nie pozostało bez wpływu na postawy i poglądy ówcześnie protestujących. Jak zauważa prof. Ryszard Terlecki: „Dla wielu studentów, to było bardzo pouczające doświadczenie, że na własne skórze odczuli czym jest dyktatura, czym jest komunizm. Dotąd to było w sferze takiego wyobrażenia, że coś jest złe, a tu doświadczyli na sobie. Doświadczyli tego kłamstwa. Wszyscy widzieli co się dzieje, a zupełnie co innego pisały gazety. Więc to takie doświadczenie pokoleniowe. Zresztą przez lata całe spotykałem różnych ludzi, którzy byli bądź na studiach wtedy, bądź w szkole średniej, którzy mówili, jakie to było dla nich ważne doświadczenie.”

 

Potwierdzam. Zapamiętałem te wydarzenia na całe życie i stały się one punktem przełomowym, który mnie ukształtował. Miałem 16 lat, byłem w III klasie Technikum Geodezyjnego. 13 marca byliśmy całą klasą na spektaklu w Teatrze Starym. Kiedy spektakl się skończył okazało się, ze nie chcą nas wypuścić całym tłumem na ulicę – był to spektakl wykupiony w całości przez szkoły średnie, więc Teatr Stary był pełen młodzieży szkolnej. Kiedy w końcu nas jednak wypuszczono po jakimś czasie, Rynek Główny był już odcięty od reszty miasta kordonami uzbrojonych milicjantów. Nie było mowy żeby się przedostać do środka. Tam toczyła się demonstracja studencka. Poszliśmy Plantami do Kolegium Novum, badając w każdej przecznicy możliwość przebicia się przez kordony. Tu było już po wszystkim. Szkło na schodach. Łzy leciały nieustannie z oczu. Trzymano nas w teatrze Starym podczas pacyfikacji UJ. Wszędzie unosił się zapach gazu łzawiącego. Jeden z naszych kolegów mieszkał w Kolegium Novum bo jego ojciec był pedlem na UJ, więc nie zatrzymano nas pod Novum.  To był dzień w którym powiedziałem sobie, że tak dalej żył nie będę, że ten kraj musi się zmienić na taki w jakim chcę żyć, że Polacy muszą być Wolnymi Ludźmi. Może moi „starzy’ są za starzy żeby to zmieniać bo przeszli już swoje, zwłaszcza okupację niemiecką, ale mnie jest wszystko jedno – wolę nie żyć niż żyć w taki sposób.

Ryszard ma rację ten czas marcowy ukształtował niejednego młodego człowieka raz na zawsze. Wcześniej pałek na własnych grzbietach zakosztowali tylko hippisi, teraz były to już setki, tysiące studentów i robotników. Brałem udział w Marcu 1968, próbując forsować kordony Milicji i i ORMO. Udało mi się przebić do Rynku Głównego. Mogę powiedzieć, że wtedy moja świadomość dostała potężnego KOPA od Rzeczywistości. Tego kopa wymierzyła mi Partia Robotniczo-Chłopska i towarzysz Gomułka. Zrozumiałem że żyję w obcym kraju, który tylko z pozoru jest Polską. Rok później działał już w Krakowie Ruch Wolnej Polski i Ruch Wolnej Młodzieży.

ISKRA W KAMIENIU

  • Film dokumentalny
  • Produkcja:
    Polska
  • Rok produkcji:
    2007
  • Barwny, 52 min

Próba pokazania Marca 68 w inny sposób niż to dotychczas bywało. Autorzy budują opowieść nie tylko na relacjach osób, które były w centrum wydarzeń, ale opierają się także na wspomnieniach tych, którzy stali się uczestnikami tamtego protestu niejako po drodze.
Film nie koncentruje się na wydarzeniach w Warszawie, ale pokazuje także Marzec z perspektywy innych miast.
Wśród bohaterów m. in.: Andrzej Górski, który był w 1968 roku zwykłym warszawskim rozrabiaką, a później stał się opozycjonistą, a także komandosi z ekipy związanej z Adamem Michnikiem: Seweryn Blumsztajn i Jan Lityński, jak również outsiderzy tamtego środowiska – Henryk Szlajfer i Józef Dajczgewand.
Swoje odmienne widzenie Marca przekazuje także członek komitetu strajkowego Uniwersytetu Warszawskiego, dziś zupełnie poróżniony z resztą środowiska, Antoni Macierewicz.
Mamy też głos przeciętnego studenta, który uczestniczył w warszawskim wiecu 8 marca (Michał Tarkowski) oraz osoby, która obserwowała wiec i późniejsze pałowanie z perspektywy okien mieszkania przy Krakowskim Przedmieściu (Marian Wróblewski). [TVP]

Ekipa

pełna | skrócona | schowaj
  • Reżyseria
    Maciej Muzyczuk
    Aneta Chwalba
    Leszek Ptaszyński
    sceny inscenizowane
  • Scenariusz
    Maciej Muzyczuk
    Aneta Chwalba
  • Współpraca reporterska
    Tomasz Jaworski
  • Zdjęcia
    Sławomir Chudowski

 

 

Film niestety można pobrać tylko z Chomika, gdzie znajduje się też zajawka 10 minut. TYLKO i WYŁĄCZNIE Tutaj; http://chomikuj.pl/zwirek51/*e2*98*85Filmy+dokumentalne*e2*98*85/*e2*96*baIskra+w+kamieniu/Iskra+w+kamieniu+%28dok.2007%29TV,517270193.avi%28video%29
Poza tym nie znajdziecie nawet jednego kadru z tego filmu w całej sieci , a powstał on w 2007 roku!!! W niektórych telewizjach regionalnych będzie można go zobaczyć jeszcze jutro.
Jestem usatysfakcjonowany tym filmem. W jego zapisie reprezentował nas Hippisów którzy brali udział w tych wydarzeniach „Pies” – Ryszard Terlecki. To wystarczy. To dobra, obiektywna robota filmowców dokumentalistów. 
 

Przestroga przed Moskwą sprzed 150 lat – „Podole, Wołyń, Ukraina” Stefana Buszczyńskiego (Lwów 1862)

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 24 Marzec 2015

K00W poniższym tekście widać jak na dłoni ten sam mechanizm używanej przed 150 laty Moskiewskiej „dyplomacji międzynarodowej”, dezinformacji i propagandy. Widać też jak na dłoni powtórkę z rozrywki jaką nam Moskale szykują.

Widać również przy okazji jakie to oni mają prawa do Krymu, który zagarnęła dopiero Katarzyna II.

Widać też ich pochodzenie, które jest obecnie potwierdzone przez naukę (genetyka), jako mieszanina Słowian pochodzenia Lechickiego i wielu innych nacji syberyjskich pochodzenia Ugrofińskiego (fińsko-tatarskiego). Moskale – dawni Mosokowie – Czarnosiermiężni – Burowie (Zaborzanie, Hiperborejczycy, Boranowie) to w żadnym wypadku nie RUSINI, do których można zaliczyć Ukraińców, Łemków, Bojków czy Białorusinów. Krew Bojków i Łemków prędzej znajdziecie dzisiaj na Śląsku i Pomorzu, na Warmii i Podkarpaciu, na Ukrainie i Słowacji,  na Węgrzech i w Rumunii, w Serbii i Chorwacji, na Łużycach, niż w Moskwie.

Nurusja ziemie i ludy 3 Nurzec

k01

k02

k03a

k04

k05

k06

k07

k08

***

k09a

k09b

***

k1

k2

k3

Z tym ostatnim zdaniem nie mogę się zgodzić. Ten schemat myślowy musi zostać przełamany, ale przede wszystkim muszą przełamać go w sobie sami Rosjanie, którzy od 200 lat walczą ze Słowianami dookoła siebie.

Tagged with: , ,

Mark Passio – Prawo Przyrodzone – Prawdziwe Prawo Przyciągania

Posted in Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Marzec 2015

https://www.youtube.com/watch?v=-Ii83-bHJEU

Możecie zrozumieć to głębiej ponieważ posiadacie dostęp do głębszego języka (polskiego) i głębszych etymologii  niż te, którymi posługuje się z konieczności Mark Passio (do tych jego – germano-łacińskich, ale też i do naszych aryjskich – słowiano-persko-sanskryckich).

 

To jest nasza nauka o Prawdzie, nauka Wolnych Ludzi na jej temat. Natomiast to co można mu zarzucić to zupełne nieuwzględnienie istnienia kontaktu Osobistej Naszej Świadomości ze Świadomością Nieskończoną, która w pewien sposób współdziała z nami i „opiekuje się ” naszymi przedsięwzięciami dając im zewnętrzną energię osobową i falową. Tak więc jak zwykle zalecam przy studiach ostrożność i uważność. Publikuję to bo nie ma sensu żebym się silił na własne powtórzenia tych samych sensów przy pomocy innych słów.

Zwracam uwagę na ideę Atraktantu czyli Prawa Przyciągania – którego znaczenie zwarłem i rozwinąłem w „Nowych przygodach Baltazara Gąbki”, która to książka nie jest książką tylko i wyłącznie dla dzieci  i młodzieży, lecz również dla ludzi całkowicie dorosłych i dojrzałych (po 96 roku życia również).

Ważne jest żeby zrozumieć także i to, iż obiektywnie zło i dobro nie istnieje, co nie znaczy, że nie ma czegoś co jest „złe” dla Ziemi jako planety, Ziemi jako Świadomości, Człowieka jako istoty materialnej, czy jakiegokolwiek bytu albo idei. Jest to jednak „zło” subiektywne, bo tak jak mówi Passio Prawa Przyrodzone po prostu są i one nie są ani dobre ani złe – albo je respektujesz albo nie. Konsekwencje ich nierespektowania są jakie są.

 

My znamy głębsze słowo „neter” – egipskie oraz „al”, na określenie wcielonego ducha – Przy-ROda, przyROdzenie, naROdziny, uROdziwy (ROdzić – dziełać dewskie (ja)RO, dziewić- dziew – wić Orzy byt, orzywiać RO deva.

 

Odróżniajmy też w tym co mówi Passio o satanizmie nasze pojęcie „Mieć Boga w Sobie” (cząstkę Boga w sobie) od Być Bogiem.

 

Takich niuansów do których możecie tutaj dotrzeć samodzielnie jest bardzo dużo w tym wykładzie – np. ARkAna (Wielkie i Małe), albo fakt, że nie ma „Dobrego Boga” który coś zrobi za nas samych, albo będzie nad nami czuwał. To co mówi na temat New Age jest niezwykle trafne.

Dlaczego V Kolumna Putina sieje antypolską propagandę z Niemiec?

Posted in Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 6 Marzec 2015

5.03. 2015

flaga_polska

Na tytułowe pytanie odpowiem prosto i podam tylko 3 przykłady. Można by pisać na ten temat dużo, można by poszerzyć, że oczywiście nie tylko z Niemiec, ponieważ pojedyncze wyskoki antypolskie zdarzają się w mediach USA czy Francji, albo innych krajów. V Kolumna Putina wybrała jednak jako główne miejsce antypolskiej propagandy Niemcy, tam skoncentrowała siły i środki finansowe. Ponieważ zależy mi na tym żeby ten artykuł dotarł mentalnie do wszystkich, także do najmłodszych czytelników, i do najbardziej rozleniwionych Lemingów trafiających tutaj przypadkiem, będzie on maksymalnie uproszczony.

 

Oto odpowiedź na zadane pytanie: Kremlowi a więc i  V Kolumnie Putina będącej na usługach Kremla zależy na skłóceniu Polaków z Niemcami oraz Polski z Niemcami, gdyż oba te kraje są kluczowe dla Wolnej Zjednoczonej Europy i dla Serca Świata. Kto nie steruje rządami i opinią publiczną w tych krajach ten nie może zdobyć, ani panowania nad Europą ani tym bardziej panowania nad Światem. To klucz do podboju.

Najczęściej w Polsce o antypolską propagandę obwinia się samych Niemców, albo Amerykanów i Żydów. O dziwo Rosjan prawie w ogóle nie. Dlaczego uważam zatem, że antypolską propagandę sieje po świecie właśnie V Kolumna Putina?

Żeby dowiedzieć się prawdy na ten temat wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie kto odnosi NAJWIĘKSZE KORZYŚCI ze skłócenia Polaków z Niemcami i Polski z Niemcami?

Czy USA odnosi jakieś korzyści w tej sytuacji? Trochę tak, bo to osłabia Europę, ale przecież Europa jest sojusznikiem USA, więc lepiej by było żeby sojusznik był choćby na tyle silny, by sam sobie w Europie radził, bez pomocy USA.

Czy Żydzi odnoszą jakieś korzyści z antypolskiej propagandy? Jak na razie żadne mimo że uprawiają ją podobno od 1945 roku. Do tej pory odzyskali w Polsce kilka kamienic i jedną czy dwie bożnice. Na skutek antypolskiej propagandy Żydzi mogą liczyć co najwyżej na złe traktowanie przez Polaków i antyżydowskie napisy na ulicach polskich miast. Jeśli ktoś chciałby tu zaprotestować, mówiąc: Jak to nie odnoszą Żydzi korzyści skoro Polska jest tak zadłużona? Owszem, tylko że to nie jest wynik antypolskiej propagandy tylko szabrunku gospodarki dokonywanego od 25 lat przez zdrajców Polski. Zatem Żydzi jakieś tam korzyści z tego odnoszą, ale dosyć marne.

Czy w takim razie Niemcy odnoszą z owej antypolskiej propagandy korzyści? Tutaj muszę odpowiedzieć zdecydowanie, że żadnych korzyści nie uzyskują. Bo czy jest korzyścią wrogość między Polakami i Niemcami? Czy jest korzyścią egzystować z wrogim sąsiadem przez ścianę? Czy jest korzystnie lokować swój majątek i biznes we wrogim kraju, tak jak to robią Niemcy inwestując w polskie fabryki i media czy kupując ziemię w Polsce? Czy wreszcie ktoś na świecie uwierzy że Hitler był wyrazicielem woli Polaków i polskim przywódcą który rozpętał II wojnę światową i wymordował Żydów, a obozy koncentracyjne postawili Polacy za własne pieniądze, bo są to osobnicy chorzy psychicznie ziejący nienawiścią rasową? Może i paru wariatów na świecie w to uwierzy, ale generalnie zdrowa psychicznie większość ludzkości poczyta sobie chwilę w internecie jak to było naprawdę z tą II wojną według Brytyjczyków, Francuzów, Amerykanów, Japończyków, Hindusów, Żydów i innych narodów, i już będzie wiedzieć jak było. Towarzystwo dzisiaj pisate i czytate, wykształcone, zna języki, kitu nie pozwoli sobie wciskać jak przed II wojną. Na nic się zda niemiecka propaganda zwalania win niemieckiego faszyzmu na polską falangę.

Dlaczego skoro Niemcy nie odnoszą korzyści  z uprawiania antypolskiej propagandy to jednak najwięcej tej propagandy płynie właśnie z Niemiec i niemieckich mediów, albo niemieckich polskojęzycznych mediów?

Ano dlatego, że postsowieckie władze w Moskwie największa swoją agenturę rozlokowały w dwóch centralnych krajach Europy: w Niemczech i w Polsce. Jeśli spojrzymy na korzyści z tej antypolskiej propagandy to największy pożytek przynosi ona właśnie Moskwie, czyli Postsowieckiej Rosji.

Że Rosja toczy wojnę informacyjną z USA, Zachodem, Europą i Polską to widzimy jasno teraz przy okazji wojny Rosji z Ukrainą. Zanim doszło do wybuchu propaganda rosyjska uprawiana za pośrednictwem dywersantów (ludzi wpływu w polityce, biznesie i mediach) w Niemczech i wewnątrz Polski spełniała inną funkcję – jątrzyła między Polakami i Niemcami oraz pacyfikowała dążenia Polaków do sprawiedliwości społecznej. Narzędziem pacyfikacji było wzbudzanie w Polakach obaw i  lęku przed konfliktem z Niemcami i Europą, które postrzegałyby Polaków z ich kolejną rewolucją w Polsce, jako wichrzycieli społecznych i burzycieli procesu integracji Europy.

flaga-niemcy

Obecnie propaganda antypolska uprawiana przez V Kolumnę Rosji Putina z niemieckich mediów i terenu Niemiec spełnia rolę psychologicznego straszaka, że oto Niemcy nad głowami Polaków dogadują się z Rosją i że mają swoje ukryte interesy w rozwaleniu Europejskiego Ładu.

A ja zapytam prosto – Jaki to ukryty interes mogą mieć Niemcy w rozwalaniu Ładu Europejskiego, w którym są niekwestionowanym liderem, niemalże absolutnym władcą. Co mieliby jeszcze zyskać skoro to oni prowadzą politykę Europy, kamuflując swoją wyłączność listkiem figowym jakim jest obecność Francji w różnorakich grach dyplomatycznych, gospodarczych  i wojennych.

Że Rosja sowicie opłaca V Kolumnę Moskiewską w Europie wiemy z doniesień prasowych wprost, np. o finansowaniu francuskich narodowców Le Pen, np. o zatrudnieniu kanclerza Schroedera w Gazpromie, czy wyrywania Węgier korzystnymi umowami gospodarczymi, albo innymi chwytami. Wiemy jeszcze z czasów PRLu ile było w Niemczech czy Francji przekupionych przez Kreml autorytetów moralnych, dziennikarzy, naukowców, pastorów, księży, polityków, „filozofów”, działaczy, a wreszcie ilu opłacali terrorystów np. z Czerwonych Brygad i innych bojówek.

Jest ich tam w Niemczech współczesnych pełno, każdy otrzymuje żołd i pisze co mu z Kremla każą.  Kreml ma w swojej kieszeni nie tylko pojedynczych aktorów, reżyserów, dziennikarzy, pisarzy, intelektualistów, ale całe zarządy koncernów medialnych, pojedyncze osoby na kierowniczych stanowiskach w różnych ich działach, a wreszcie rozsianą gęsto sieć agentury Internetowej, rozlokowaną po dużych i małych portalach i blogach tematycznych.

flaga_polska

Żeby nie przegadać podam teraz trzy przykłady, które każdemu myślącemu Polakowi uzmysłowią, że to co napisałem ma ręce i nogi i że tak rzeczywiście jest.

Oto one: dwa duże portale Internetowe polskojęzyczne, z siedzibami w Polsce i olbrzymimi „polskimi” redakcjami, których właścicielami są Niemcy – Onet.pl i Interia.pl oraz mały prywatny tematyczny blog, który sieje swoją propagandę także w języku polskim, ale wprost z Niemiec – nazywa się on „blog polski|Polska, Słowiańszczyzna, polityka”. Ten ostatni blog ma inną nazwę a inny adres. Adres to https://opolczykpl.wordpress.com/. Prowadzi go człowiek który używa pseudonimu Opolczyk. Oczywiście nie jest to żaden Opolczyk tylko pan Szubert (a może raczej Schubert), który rezyduje w Niemczech i nadaje swoją propagandę prosto stamtąd. Opuścił on Polskę rzekomo dlatego, ze polskie służby wywiadowcze i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego „utrudniały” mu tutaj życie i „prześladowały” go. Tak jakby nie prześladowały innych i nie utrudniały życia tysiącom Polaków. Dziwnym zbiegiem okoliczności jego wyjazd nastąpił wraz z rozpoczęciem wojny Rosji z Ukrainą.

Żeby jasno i klarownie pokazać iż powyższe dwa portale polskojęzyczne i jeden blog prywatny uprawiały i uprawiają antypolską propagandę przeprowadzimy tę analizę na przykładzie wojny Rosji z Ukrainą, gdyż Ukraina obnaża absolutnie wszystkie ukryte intencje i wszystkie manipulacje jakie prowadzą Siły Zła usiłujące ukryć przed zwykłymi ludźmi swoje prawdziwe cele oraz wywołać w ludziach, poprzez sianie strachu przed wojną i dezinformację, reakcje, które będą tym ukrytym celom służyć.

Teraz już w trzech słowach dowody końcowe:

1. Wiadomo że w interesie Polski jest silna Ukraina, która będzie sojusznikiem Europy, wolnym od wpływu Moskwy. Dla 97% Polaków, którzy w ogóle na te tematy myślą jest to oczywiste.  Ktoś kto tego toku rozumowania nie podziela a do tego aktywnie uprawia propagandę przeciwną i czyni to na masową skalę medialną, uprawia działalność Antypolską.

2. Oto jaka była, w oczywisty sposób antypolska, polityka propagandowa uprawiana w sprawie Ukrainy w portalach Onet.pl i  Interia.pl :

a) od początku Rewolucji na Majdanie przez 9 miesięcy, do czasu kiedy już toczyła się wojna Rosji przeciw Ukrainie na Krymie w tych niemieckich portalach nazywano rewolucję „zamieszkami w Kijowie” lub „zajściami w Kijowie”, „niepokojami na Ukrainie” itp.

b) Kiedy już Rosja zajęła Krym przy pomocy Specnazu, dywersantów z GRU i regularnej armii Rosji, w obu tych portalach wciąż pisano bzdety o „prorosyjskich bojownikach”, „separatystach” i „zielonych ludzikach”.

c) Kiedy Rosja rozpętała już wojnę w Donbasie z użyciem rakiet i zdążyła zestrzelić samolot pasażerski pełny ludzi, między innymi Holendrów, oba te portale pisały durnoty o „separatystach prorosyjskich”, „ludowych republikach ługańskiej i donieckiej”, o „pokojowym konwoju z Rosji” i setki innych łgarstw propagandowych których nie będę dalej wymieniał.

d) Do dzisiaj obydwa te portale nie piszą o wojnie Rosji z Ukrainą, tylko o separatystach prorosyjskich, wojny nie zauważają.

e) kiedy Putin zabierał sobie kolejne kawałki Ukrainy, demolował Odessę i Charków zestrzeliwał samoloty pasażerskie obydwa te portale lansowały wyłącznie niemiecki przekaz informacyjny: co powiedziała Merkel, co rzekł Steinmaier, co myśli Schroeder, Ławrow, postkomuch Kwaśniewski, albo sowiecki spec od Pieriestrojki, obecnie na emeryturze. itp

f) gdy było już 5000 zabitych obydwa portale proponowały Ukraińcom by zawarli za wszelką cenę z Putinem pokój, czyli zgodzili się na rozbiór. Pierwszy Rozbiór Ukrainy , o czym przeczytamy w książkach za kilka lat to był zabór przez Rosję Krymu. Tak by to nazwali Polacy, gdyby im Rosja odebrała Olsztyn z Gdańskiem i całe województwo Pomorskie, bo jej potrzebny szerszy dostęp do morza bałtyckiego pełnego ropy, czy gazu. II Rozbiór Ukrainy to wojna w Donbasie. Tak będzie to stało w podręcznikach historii.

Każdy kto chce sprawdzić jaka była narracja w tych mediach na temat owej wojny może sięgnąć do ich archiwów, gdyż nie są one tajne i łatwo sprawdzić to co tutaj napisałem.

3. Oto dlaczego blog polski prowadzony przez Opolczykpl.wordpress.com jest antypolski:

a) bez żadnego kamuflażu popiera on zbrodnie Rosji Putina na Ukrainie, począwszy od  zabójstw na Majdanie dokonanych rozkazem Janukowycza (z polecenia Surkina z Kremla zabijali komandosi Rosji i pod jego bezpośrednim naciskiem Berkutowcy Janukowycza), poprzez zajęcie Krymu, pogwałcenie własnego podpisu pod traktatem o integralności Ukrainy, do dalszych zbrodni, morderstw i otwartej wojny w Donbasie, prowadzonej przez terrorystów rosyjskich, dywersantów rosyjskich, płatnych zamachowców i wreszcie regularną armię rosyjską.

b)  nie znajdujemy na tym blogu ani jednego propolskiego patriotycznego tekstu, ani jednego artykułu który by pozytywnie się wypowiadał na temat któregokolwiek z polskich powstań niepodległościowych, ani Listopadowego, ani 1863 roku, ani wyzwolenia Polski w 1981 roku, ani w 1920 wojny polsko-bolszewickiej, ani Powstania Warszawskiego 1944, ani Poznańskiego Czerwca 1956, ani Grudnia 1970, ani Solidarności 1980, ani III RP. Nic pozytywnego o Polsce, co najwyżej peany na temat PRLu, który podobno był o niebo lepszy niż to co mamy.

c) pan Andrzej Szubert na swoim blogu twierdzi wprost, że nacjonalizm jest głupotą, a być rodzimowiercą i nacjonalistą jednocześnie to po prostu wariactwo i dewiacja. Zatem pan Szubert stwierdza innymi słowy, że wszelkie działania dla Polski i Polaków są bezsensowne bo działania pronarodowe są jego zdaniem szkodliwe. Pan Szubert nie widzi żadnego nacjonalizmu w postępowaniu Putina. Widzi w jego akcjach troskę o wolność Polski i Polaków. Zatem pan Szubert deklaruje się otwarcie jako internacjonał promoskiewski. Ale my, Polacy internacjonalizm promoskiewski poznaliśmy bardzo dobrze przez 50 lat PRLu. Czegoś takiego więcej tutaj nie chcemy. Dopiero co Rosjanie wywieźli z Polski głowice atomowe które trzymali tutaj bez naszej wiedzy gotowe do odpalenia na Zachód. Gdyby nie działanie Pułkownika Kuklińskiego być może by je i odpalili, a pan Andrzej Szubert fruwałby dzisiaj jako Radioaktywny Aniołek Breżniewa, ale on już o tym zapomniał i modli się wręcz by Putin zrobił nie tylko na Ukrainie ale i w Polsce „porządek”. Pan Andrzej Szubert nawołuje nawet ostatnio do powołania trybunałów ludowych i wymierzenia sprawiedliwości władzom Polski i ich „poplecznikom”, do których zalicza kogo chce według swojego widzimisię. Chciałby jak rozumiem Polskiej Republiki Ludowej na wzór Donieckiej – PRL III (bo PRL Bis już mamy!)!

d) Jeden ze znajomych zatelefonował do mnie z wiadomością, że tenże blog pana Szuberta poświęca ostatnio bardzo wiele uwagi mojej osobie i właściwie już od kilku dni o niczym innym nie pisze tylko o Białczyńskim? Zastanowiło mnie to i udałem się pod ten adres żeby zobaczyć. Rzeczywiście tak było.

Teraz moi drodzy już ostatni argument, który wskazuje, że jest to antypolski blog, który zmierza do zniszczenia wszystkiego co polskie.

Otóż pan Szubert, obywatel polski działający z Niemiec wziął na celownik Białczyńskiego i jego niszowy słowiański blog, ponieważ Białczyński ma czelność twierdzić to samo co twierdzi cały świat, że za zabójstwem Niemcowa, a także za zabójstwem nacjonalisty, rodzimowiercy Swirela stoi Kreml i Putin. Panu Szubertowi bielmo nienawiści tak mocno zalało już oczy, że nie zauważa żadnej innej godnej jego uwagi tematyki. Pan Andrzej Szubert, swego czasu publicysta portali postubeckich jak Nowy Ekran, wraz z innymi podobnymi mu „politykierami” wymyślił, że na fali odkrywania przez Polaków ich słowiańskich starożytnych korzeni założy portal słowianofilski i będzie siał antypolski zamęt w środowisku Rodzimowierców i Słowianofilów. Ale patrzcie no, ktoś wlazł mu w działkę, która już była opanowana jak się zdawało przez Niego i V Kolumnę Kremla w Polsce.  Okazało się, że to ktoś kto rzeczywiście lepiej się zna od niego na Słowiańszczyźnie, Rodzimowierstwie, mitologii Słowian, ich wierzeniach, obyczajach, starożytności, genetyce, tradycji, historii Polski itp. Okazało się, że  ten ktoś  jest chętnie słuchany i czytany, dużo chętniej niż pan Szubert. Wszystko by było dobrze bo pan Szubert zadeklarował Białczyńskiemu wieczystą przyjaźń i swoje poparcie blogerskie. Jeszcze w sprawie usuniętego przez księdza Staszaka Świętowita ze Ślęży wrzeszczał tym samym głosem co Białczyński. Ale kiedy wybuchł Majdan pan Szubert musiał iść posłusznie do roboty i zakasać rękawy, by uprawiać publicystykę dla swoich mocodawców z Kremla. Pogniewał się na Białczyńskiego.

W swoim gniewie tak strasznie się pan Szubert zatracił, że dzisiaj zamiast nadal udawać Słowianofila i pisać Blog POLSKI pisze blog Antybiałczyński. Poświęca wiele uwagi i mocy twórczej zwalczaniu poglądów i osoby niszowego blogera Białczyńskiego zamiast zająć się słusznym zwalczaniem NWO, światowym banksterstwem, Ameryką i panią Merkel albo ostatecznym rozwiązaniem kwestii Żydowskiej.

64798906541425540997Legia Warszawa

Byłem na tym blogu kilka dni temu i byłem dzisiaj i zdziwiło mnie jedno, wręcz spowodowało, że oniemiałem. Cała Polska obchodziła Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Niezłomnych). U pana Szuberta w blogu, który zwie się BLOG POLSKI nie znajdziecie ani jednego słowa na cześć tych żołnierzy. Tak, bo to jest BLOG ANTYPOLSKI.p7

Pan Szubert popiera gorąco wojnę Putina na Ukrainie, popiera ostrzały rakietowe, pieje z zachwytu kiedy masowo giną tam ludzie. Mamy XXI wiek i dla mnie ktoś kto popiera zabijanie ludzi wierząc, że owo zabijanie rozwiąże problemy, albo że ustanowi jakiegoś światowego choćby i kremlowskiego hegemona, który da światu i Polsce sprawiedliwość, jest po prostu chory.

p0Biedny rosyjski żołnierz który uwierzył w propagandę Kremla i zgłosił się na ochotnika mordować Ukraińskich Faszystów. Można go porównać tylko do tych ochotników z USA, którzy z własnej woli poszli na wojnę mordować Wietnamczyków.W XXI wieku tych którzy wydają rozkazy by zabijać ludzi, należałoby izolować od społeczeństwa na Bezludnej Wyspie lub w szpitalu psychiatrycznym.

p2Pan Szubert stoi po stronie tych pogrobowców PRL, którzy oskarżają o próbę podpalenia Gorzowa kibiców czczących Żołnierzy Wyklętych. Deklaruje się jako spadkobierca tradycji PRLu i nazywa pułkownika Kuklińskiego zdrajcą, a nacjonalistów idiotami. W konsekwencji oczywiście Jaruzelski i Ludowe Wojsko Polskie to dla niego bohaterowie. A Putin to nie jest nacjonalista tylko światły, mądry Tatuś Narodów.

p8

Pan Szubert który dla żartu lubi się sfotografować w mycce, daleko odleciał od Polski i polskich realiów żyjąc sobie w ciepełku i dobrobycie BundesRepubliki. Już nawet TVP, która jak wiadomo jest środowiskiem rusofilów i spadkobierców PRL, resortowych wnuków i dzieci Ubecji, nie może tolerować na ekranie Proputinowskich wybryków bo straciłaby resztki wiarygodności nawet u Lemingów. Pan Komorowski zmienił także front z tego powodu, ale i tak traci w sondażach bo Polacy pamiętają co robił i mówił, zwłaszcza w Sprawie Smoleńskiej i w sprawach Ukrainy.

Pan Szubert z BLOG POLSKI stracił właśnie resztki wiarygodności. Kto go czyta niech ma świadomość, że robi to na własną odpowiedzialność i że czytanie tego co wypoci plujący antypolskością i inwektywami pan Szubert szkodzi na integralność umysłu. Wszyscy którzy czytają jego pełne nienawiści ujadanie niech pamiętają, że jest to człowiek, który nie podjął ani jednej pozytywnej, propolskiej inicjatywy edukacyjnej, kulturalnej, politycznej, biznesowej – po prostu żadnej. Zero PROPOLSKOŚCI w działaniu. Tylko antypolskie szczekanie.

Oto dlaczego antypolską propagandę Kremlowska V Kolumna uprawia z Niemiec i poprzez niemieckie media polskojęzyczne: dlatego, że jej celem jest by skłócić Polaków z Niemcami i zawładnąć Sercem Świata!!! Kremlowska V Kolumna z Niemiec nie zajmuje się starożytnością Polaków, haplogrupami, prawdą o przeszłości stosunków polsko-niemieckich, nie zajmuje się Słowiańszczyzną, ani nawet ekologią – to jest za trudne i zbędne jej zdaniem dla Polaków, ona zajmuje się uprawianiem propagandy proputinowskiej w Polsce.

 

PS

Bardzo dziękuję Towarzystwu Adoracji pana Szuberta za wyróżnienie mnie Oscarem w dziedzinie antykremlowskiej propagandy. Z radością przyjąłbym ten tytuł i statuetkę gdyby mi go przyznali jacyś prawdziwi Polscy Patrioci, ale z rąk V Kolumny Putina go nie przyjmuję. O dziwo podpisał się pod tą deklaracją zdrajca usunięty ze Zrzeszenia Słowian, a wcześniej zbiegły z Korporacji Watykańskiej były ksiądz, który próbował w imieniu V Kolumny Kremla zinfiltrować Krąg Założycielski Zrzeszenia Słowian, jak i przejąć naszą korespondencję do Kurii Wrocławskiej i Watykanu w sprawie Ślęży. Plany infiltracji przez Rusoholików, Watykanistów jak i agentów III RP, zostały przez nas udaremnione. Jest to jeden z powodów opóźnienia rejestracji sądowej Zrzeszenia. Jak można skonstatować „niszowe” organizacje Słowian w Polsce są oczkiem w głowie niektórych międzynarodowych środowisk banksterskich, w tym zwłaszcza rosyjskiego. Dziwne towarzystwo u tego Andrzeja Szuberta, zbieranina Antypolaków.

 

Polacy przez 200 lat niewoli Rosji i Niemiec i przez ostatnie 25 lat manipulanckich rządów III RP wyrobili sobie bezbłędny instynkt i doskonale czują antypolskość. Śmierdzi nią na kilometr z portalu BLOG POLSKI Opolczykpl.wordpress.com

 

Każdy może tam wejść i przeczytać całe archiwum. Znajdźcie choć jedno dobre słowo o Polskich Powstaniach! Poszukajcie tam w tych wypocinach pana Andrzeja Szuberta białoczerwonej flagi i zobaczcie w jakim kontekście ją znajdziecie. W odezwach antypolskich i u boku flagi Rosji. Poza tym nigdzie indziej. TAKI TO JEST BLOG POLSKI.

Tagged with: , , ,

28 02 2015 Borys Niemcow zastrzelony pod murami Kremla! Nowy car Rosji rozpętuje krwawy terror?! Putin największy bankster świata stoi za zabójstwem rosyjskich narodowców Niemcowa i Swirela – twierdzi Felsztyński.

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Marzec 2015

Borys Niemcow

Borys Niemcow

 

28. 02 2015 – g. 8. 00

V kolumna Moskwy w Polsce rozwija coraz bezczelniej swoją propagandę i nawołuje już wprost do prorosyjskiej zadymy na ulicach miast. Po morderstwie ze środy na czwartek (25/26 lutego 2015) dokonanym przy pomocy kałasznikowa na rodzimowiercy i działaczu narodowo-pogańskim Światosławie Swirelu, który był zdecydowanym krytykiem Putina i awanturnictwa międzynarodowego Kremla, w piątek (27. 02 2015) zastrzelono w czasie spaceru opodal carskiej siedziby największego bankstera świata Władimira Putina,  Borysa Niemcowa, działacza innego nurtu Ruchu Narodowego, który był otwartym przeciwnikiem aneksji Krymu, a także tym człowiekiem który ujawnił prawdziwy majątek byłego pułkownika KGB kreowanego przez Cerkiew Prawosławną na nowego Chrystusa, Zbawiciela Świata od amerykańskiej zarazy.

http://telewizjarepublika.pl/orzechowski-putin-jak-bezwzgledny-faszystowski-bandyta-na-narkotycznym-glodzie,17782.html

Suma zagrabiona ze skarbu państwa Rosji lokuje Putina na dzień dzisiejszy w trójce Największych Banksterów Świata. Cały ten majątek zdobył on oczywiście w niecałe 20 lat rządzenia Rosją. Wygląda na to, że mamy do czynienia z największym złodziejem wszechczasów.  Jak na przywódcę światowej rewolucji, która wyzwoli nas wszystkich z banksterskiego uzależnienia i Systemu Niewolnictwa, dosyć dziwny ma ten człowiek rodowód i jeszcze dziwniejszy życiorys.

m 635608212917047282

Czyżby te zaplanowane w Moskwie morderstwa dodały skrzydeł polskim Rusoholikom, którzy od fazy pohukiwań i groźnych pomruków na swoich portalach przeszli do fazy jawnego nawoływania do rebelii w Europie?  Dziwnie coś ta rebelia zbiega się z serią zabójstw dokonanych przez bojówki na ulicach stolicy Rosji,  Moskiewską ofensywą na Mariupol, zapowiedzianym dozbrojeniem Ukrainy i nowymi sankcjami Zachodu przeciw Kremlowi oraz zamachami Islamistów w Zachodniej Europie. Przypadek? Jak ze mnie Leśny Dziadek! Na szczęście nasza polska V Kolumna Moskiewska  jest na tyle oderwana od rzeczywistości, że sama zapędza się nimi w kozi róg demonstrując wszem i wobec swoją ślepotę polityczną i brak rozeznania. Jej wezwania do wewnętrznej rewolucji w celu poparcia słusznej linii Towarzysza Putina nie mają żadnych szans na realizację, są za to dowodem bezpośrednim tejże ślepoty politycznej i kompletnego braku czucia nastrojów społecznych w Polsce. To naprawdę żałosna degrengolada, która momentami –  przepraszam za ten dosadny zwrot, ale inaczej się nie da  – robi wrażenie  „naćpanego bełkotu” grupy emerytowanych UBeków.

Wszystkim ufnym w mądrość, prawość i siłę Putina, wszystkim którzy liczą na jego rychłe zwycięstwo i „wyzwolenie” swoich uciemiężonych amerykańskim buciorem krajów, gratuluję stanu jasności pomrocznej umysłu! Dalej, naprzód, ruszajcie bryłę Świata pogrobowcy Bolszewików! 

z17501758AA,Marsz-pamieci-Niemcowa-w-Moskwie

28. 02 . 2015 – g. 21. 36

Oczywiście pop-propagandowe media w Polsce, ale zapewne i na świecie nie łączą wcale zabójstwa Swirela z środy na czwartek (26 020) z zabójstwem w piątek (27.02) tak wielkiej gwiazdy opozycji jak Niemcow. Tymczasem zarówno jedno jak i drugie jest symbolicznym uderzeniem w krytyków Wojny na Ukrainie, w środowisko Narodowe oraz  w dwa mocne opozycyjne filary tegoż środowiska Narodowego w Rosji  – w krąg pogański i liberalny.

marsz_Moskwa

http://niezalezna.pl/64660-borysa-niemcowa-zabil-putin-jak-hitler-dal-zielone-swiatlo-do-egzekucji-swoich-wrogow

niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28/02/2015
 

„Borysa Niemcowa zabił Putin. Jak Hitler, dał zielone światło do egzekucji swoich wrogów”

Dodano: 28.02.2015 [15:57]
„Borysa Niemcowa zabił Putin. Jak Hitler, dał zielone światło do egzekucji swoich wrogów” - niezalezna.pl

foto: youtube.com/print screen

Po zamordowaniu opozycjonisty Borysa Niemcowa do sprawy odniósł się Jurij Felsztyński, jeden z najbardziej znanych krytyków Władimira Putina. Według niego, za zabójstwem Niemcowa stoi osobiście prezydent Rosji. Poniżej publikujemy w całości komentarz Felsztyńskiego.

Borysa Niemcowa zabił Putin. O tym Putin powiedział nam sam, wkrótce po zabójstwie. Putin poinformował, że było to zabójstwo „na zlecenie o charakterze prowokacyjnym”. „Zlecenia” w Rosji już dawno daje jeden człowiek – prezydent. Reszta te „zlecenia” posłusznie wykonuje.

Zabójstwo może mieć „charakter prowokacyjny”, jeżeli Twoi wrogowie organizują prowokacje przeciwko Tobie. Głównym wrogiem Putina jest dziś Ukraina. Właśnie ją będą oskarżali o „prowokacje” Putin i jego współpracownicy. Poprzez to, że w momencie zabójstwa z Borysem Niemcowym była ukraińska dziewczyna, nam umiejętnie podsuną wątek udziału w tym Kijowa i zapewne pokażą „Ukraińców”, najprawdopodobniej martwych, z ukraińskimi paszportami w kieszeniach, i ogłoszą ich mordercami-prowokatorami.

Lecz w międzyczasie śledczy FSB przeprowadzą przeszukania oraz konfiskaty w mieszkaniu ofiary, skonfiskują dokumenty i komputery. Otrzymawszy pełny obraz działalności opozycyjnej Borysa Niemcowa i jego kontaktów, zaczną zapraszać na przesłuchania w ramach śledztwa ws. zabójstwa przyjaciół oraz współpracowników-opozycjonistów Borysa Niemcowa. Będą z nich szydzić i robić z nich podejrzanych. Następnie ci sami śledczy FSB, poprzez swoich agentów, wrzucą do mediów kilka fałszywych kolorowych wersji morderstwa, które będą powielać rosyjskie tabloidy, tak, jakby to miało jakiś związek z rzeczywistością… I to wszystko będzie robione, jak już nam powiedziano, „pod osobistą kontrolą Putina”. Akurat w to wierzymy.

Czy Hitler odpowiadał za zabójstwo Żydów w Niemczech, które popełniano w tym kraju po jego dojściu do władzy? Niewątpliwie, bowiem swoimi wypowiedziami i prawem pchnął Niemców do zabójstwa swoich współobywateli, pozostawiając następnie te zbrodnie bezkarnymi. Podobnie jest z Putinem, który w 2006 roku godząc się na przyjęcie w prezencie na swoje urodziny głowy dziennikarki Anny Politkowskiej, dał zielone światło do egzekucji swoich wrogów.

Przeczytałem w jednym z artykułów, że po zabójstwie Borysa Niemcowa Rosja obudziła się w innej epoce. Tak nie jest. Mieliśmy już wiele nowych epok. Po prostu nie chcieliśmy tego widzieć. Po wysadzeniu domów w Rosji w 1999 roku, po rozpoczęciu drugiej wojny czeczeńskiej, po zabójstwach Jurija Szczekoczichina, zastępcy redaktora naczelnego „Nowej Gazety”, Anny Politkowskiej, dziennikarki „Nowej Gazety”, Aleksandra Litwinienki, byłego oficera FSB, którego otruto w Londynie… my też budziliśmy się w innej epoce. Następnie była inwazja na Gruzję, później Krym, teraz na wschodnią Ukrainę… Strącony malezyjski samolot… Można długo wymieniać (przepraszam, jeżeli o kimś zapomniałem). Za każdym razem były inne epoki, do których wchodziła Rosja. I za każdym razem w magiczny sposób wsparcie dla Putina rosło.

Radzę Analitycznemu Centrum Jurija Lewady przeprowadzić nowy sondaż opinii publicznej. Jestem pewien, że po zabójstwie Borysa Niemcowa poparcie Putina wśród Rosjan wzrosło o jeszcze jeden procent. Do stu procent wsparcia ze strony społeczeństwa Putinowi pozostało jeszcze trzynaście punktów, trzynaście nowych epok, w które on szybko pogrąża cały świat, w tym również Rosję. Jesteśmy na ostatniej prostej. Włączajcie stoper.

Jurij Felsztyński, 28 lutego 2015 r., Boston

m 0004128B9BQU0II3-C321

27.02.2015 23:06

Borys Niemcow nie żyje. Polityka opozycji zastrzelono, gdy spacerował z kobietą niedaleko Kremla.

Nie żyje Borys Niemcow, rosyjski opozycjonista. Jak podaje portal NTV.ru, powołując się na agencję Interfax, w nocy z piątku na sobotę zastrzelono go w centrum Moskwy. Według BBC napastnik oddał cztery strzały, rosyjskie media mówią o siedmiu. BBC precyzuje, że Niemcowa postrzelono w plecy, kiedy niedaleko Kremla spacerował z kobietą. Strzały oddano z przejeżdżającego, białego samochodu, którego marka, według telewizji Belast, to Ford Mondeo albo Ford Focus.

„Był mostem pomiędzy Ukrainą a Rosją”

Niemcow w wyniku obrażeń zmarł na miejscu. Jak podaje rosyjski portal Ruposters.ru, kobieta, która towarzyszyła opozycjoniście, jest właśnie przesłuchiwana. „Novosti” podają, że ma 23 lata i urodziła się w Kijowie. Na miejscu pracuje zespół śledczych.

„Szok. Trudno w to uwierzyć. Pamiętam jego uśmiech i jego śmiałe pomysły. Był jednym z nielicznych, którego można było nazwać przyjacielem. Był mostem pomiędzy Rosją a Ukrainą. Nie mam wątpliwości, że zabójca zostanie ukarany. Prędzej czy później” – napisał na swoim facebookowym profilu prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

„Młody wilk Jelcyna”

Niemcow miał 55 lat, piastował funkcję wicepremiera w czasie urzędowania Borysa Jelcyna. Był uważany za reformatora ekonomii, pełnił funkcję gubernatora obwodu nowogrodzkiego. Wypadł z łask, kiedy po Jelcynie urząd prezydenta Rosji przejął Władimir Putin. Zwany kiedyś „młodym wilkiem Jelcyna” polityk nie cieszył się jego sympatią. Putin publicznie powiedział kiedyś nawet, że Niemcow „powinien przestać się pałętać po scenie politycznej”.

Rok temu Niemcow został skazany na tydzień aresztu za stawianie oporu policji. Wraz z Aleksiejem Nawalnym został zatrzymany przez siły specjalne policji OMON. Chcieli zorganizować akcję solidarności z ośmiorgiem swoich kolegów, skazanych w tym dniu przez moskiewski sąd na kary od 2,5 do 4 lat łagru za udział w „masowych rozruchach” na stołecznym placu Bołotnym w maju 2012 r., w przededniu inauguracji prezydenta Rosji Władimira Putina.

„Boję się, że Putin mnie zabije”

Niemcow udzielił na początku miesiąca wywiadu gazecie „Sobiesiedik”. Mówił w nim, że jego matka boi się o jego życie. – Kiedy do niej dzwonię, narzeka: „Kiedy przestaniesz krytykować Putina? On cię zabije”. I mówi to absolutnie poważnie – opowiadał. – Wierzę, że Putin rozpętał wojnę na Ukrainie. Nie mógłbym go bardziej nie lubić.

Prezydent Władimir Putin oświadczył, że zastrzelenie Niemcowa „wygląda na zabójstwo na zlecenie” i „mogło być prowokacją”. Putin przekazał kondolencje rodzinie Niemcowa.

Oświadczenie wydał też Biały Dom, a Barack Obama potępił zabójstwo Niemcowa. Amerykański rząd nawołuje też Kreml do przeprowadzenia szybkiego, bezstronnego i przejrzystego śledztwa.

„Będziecie o nim pisać w podręcznikach!”

Na niedzielę rosyjska opozycja zaplanowała w Moskwie pierwszą w tym roku dużą demonstrację przeciwko polityce Putina. Agencja Interfax podała, powołując się na śledczych, że zabójstwo Niemcowa mogło być prowokacją przed manifestacją przeciwników Kremla.

W miejscu zabójstwa opozycjonisty zbierają się ludzie, w większości to dziennikarze. Jeden z zebranych krzyczy: – Zabiliście jednego z najlepszych ludzi w Rosji! Jeszcze będziecie o nim pisać w podręcznikach! Są też mieszkańcy Moskwy i znajomi Niemcowa, którzy przyszli złożyć kwiaty i znicze w miejscu jego zabójstwa. – Zróbmy tak, że by w Rosji dało się żyć. Nie może być tak, że człowiek wychodzi na spacer i ginie. Musimy pokazać władzy, że się nie boimy. Wyjdźmy wszyscy, protestujmy przeciwko Putinowi – dodaje kolejny. – Jesteście dziennikarzami. Spróbujcie nieść ludziom prawdę – zwraca się do przedstawicieli mediów. – Nie usługujcie władzy.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,17497161,Borys_Niemcow_nie_zyje__Krytyka_Kremla_zastrzelono.html#ixzz3T1uznyDa

00nemts

Boris Niemcow (ros. Борис Ефимович Немцов, ur. 9 października 1959 w Soczi, zm. 27 lutego 2015 w Moskwie[1]) – rosyjski polityk. Działacz demokratyczny[2].

 

Na przełomie 1997/1998 był wicepremierem rządu. Był liderem partii Sojusz Sił Prawicowych oraz współzałożycielem Republikańskiej Partii Rosji – Partii Narodowej Wolności[1]. W 2008 r. kandydował na urząd prezydenta[1].

Był zwolennikiem liberalnych reform gospodarczych oraz przeciwnikiem aneksji Krymu przez Rosję[2].

27 lutego 2015 został zastrzelony w Moskwie przez nieznanych sprawców[1].

 

Немцов Борис Ефимович

Родился 9 октября 1959 г. в г. Сочи Краснодарского края. 27 февраля 2015 г. около 23:00 был убит в центре Москве. Председатель совета директоров концерна „Нефтяной” (г. Москва) с февраля 2004 г., советник президента и член совета директоров корпорации „Ростик групп” (сеть ресторанов, г. Москва) с марта 2004 г.; советник Президента Украины Виктора Ющенко с февраля 2005 г.; окончил радиофизический факультет Горьковского государственного университета в 1981 г., кандидат физико-математических наук; 1981-1990 – научный сотрудник Горьковского научно-исследовательского института радиофизики; в 1990 г. был избран народным депутатом РСФСР, членом Верховного Совета РФ; в сентябре 1991 г. был назначен представителем Президента России в Нижегородской области, в декабре 1991 г. – главой администрации области (губернатором); в декабре 1993 г. был избран в Совет Федерации Федерального Собрания РФ первого созыва, был членом Комитета СФ по бюджету, финансовому, валютному и кредитному регулированию, денежной эмиссии, налоговой политике и таможенному регулированию; в 1995 г. победил на выборах губернатора Нижегородской области, по должности вошел в Совет Федерации РФ второго созыва; 17 марта 1997 г. был назначен первым вице-премьером Правительства РФ; с марта по декабрь 1997 г. одновременно являлся министром топлива и энергетики РФ; был заместителем председателя Комиссии Правительства РФ по оперативным вопросам; в марте 1998 г. указом Президента РФ был выведен в отставку вместе со всем составом правительства В.Черномырдина; с апреля 1998 г. занял пост вице-премьера в правительстве С.Кириенко; в августе 1998 г. после отставки кабинета Кириенко, членам которого было поручено исполение обязанностей до утверждения нового правительства, подал персональное заявление об отставке, которое было удовлетворено Президентом Б.Ельциным; с сентября 1998 г. на общественных началах являлся заместителем главы Совета по местному самоуправлению при Президенте РФ; в 1999 г. стал председателем общественно-политического движения „Россия молодая”, одним из руководителей коалиции „Правое дело”, затем одним из лидеров „Союза Правых Сил” (СПС); 19 декабря 1999 г. был избран депутатом Государственной Думы Федерального Собрания РФ третьего созыва по Автозаводскому одномандатному избирательному округу N 117 (Нижегородская область), выдвигался избирательным блоком „Союз Правых Сил” (СПС), в январе-мае 2000 г. был заместителем председателя Государственной Думы РФ третьего созыва, с мая 2000 г. – руководителем фракции СПС, являлся членом Комитета ГД по законодательству; на Учредительном съезде партии „Союз Правых Сил” (26-27 мая 2001 г.) был избран председателем политического совета этой партии, объединившей участников движения СПС и большинство членов самороспустившихся накануне съезда „Демократической России” и „Демократического выбора России”; в дальнейшем стал сопредседателем партии „Союз правых сил”, в январе 2004 г. сложил с себя полномочия сопредседателя партии, оставшись ее рядовым членом; в январе 2004 г. стал одним из основателей организации „Комитет – 2008: свобода выбора” (по словам Немцова: „одной из ключевых задач Комитета станет избрание гражданского президента, а не наследника, которого укажет Путин); награжден орденом „За заслуги перед Отечеством” II степени; владеет английским языком; женат, имеет дочь.

Во время выборов первого Президента России в 1991 г. был доверенным лицом Б.Ельцина по Нижегородской области. В августе 1991 г., находясь в Москве, участвовал в защите Белого дома во время попытки ГКЧП совершить государственный переворот.
Будучи губернатором Нижегородской области, пригласил Н.Явлинского для разработки программы реформ в регионе. Рекомендации Явлинского и его „команды” по конкретным вопросам хозяйствования в области становились основой решений губернатора и администрации.
В 1992 г. неоднократно выступал с критикой правительства Е.Гайдара. Состав российского правительства при Гайдаре считал некомпетентным, а проводимые правительством реформы оценивал как „вялотекущую шизофрению”.
В 1992-1994 годах деятельность Немцова подвергалась резкой критике со стороны Нижегородской региональной организации Движения „Демократическая Россия”.
В сентябре 1993 г. после указа Ельцина о роспуске парламента Немцов занял пропрезидентскую позицию, но сам указ оценил как неконституционный. Считал, что в Конституцию необходимо внести поправки, ограничивающие полномочия президента. Пытался советовать Б.Ельцину стать инициатором таких поправок к Конституции.
В 1996 г. организовал сбор 1 миллиона подписей за прекращение войны в Чечне и передал их Президенту Ельцину.
За свою реформаторскую деятельность нередко именовался в прессе человеком, „строящим капитализм в отдельно взятом регионе”. Подвергался критике в печати за характер взаимоотношений с руководителями ведущих коммерческих структур, в основе которых лежал, как отмечал журнал „Свободная мысль” (Nо 11, 1994 г.) „принцип личного фаворитизма”. „Эти люди, указывал журнал, выполняют функции неформальных советников губернатора и составляют своего рода „кухонный” кабинет”.
Стал самым молодым вице-премьером в обновленном весной 1997 г. Правительстве РФ. Отвечал за проведение антимонопольной и социальной политики, а также реформы в жилищно-коммунальной сфере. Первыми шагами Б.Немцова на посту вице-премьера РФ стали решения о замене у руководящих работников государственного аппарата персональных автомобилей иностранного производства на отечественные „Волги”, а также попытка оказать давление на естественные топливно-энергетические монополии РАО „Газпром” и РАО „ЕЭС России”.
Международная организация „Мировой экономический форум” включила Б.Немцова в список „200 мировых лидеров будущего столетия”.
После отставки в августе 1998 г. Б.Немцов объявил главным виновником финансово-экономического кризиса прежний кабинет В.Черномырдина, а отставку правительства С.Кириенко объяснил интригами „олигархов”, которым пребывание у власти „нижегородской команды” якобы грозило большими бедами. По мнению же В.Черномырдина, высказанному еще в марте 1998 г., Б.Немцов „неопытный, не слишком компетентный политик”. „Олигарх” Б.Березовский отозвался о нем как о человеке, находящемся „в стадии затянувшегося созревания” и еще „не определившегося с социальной ориентацией”.
После отставки Немцова с поста вице-премьера под него в возглавляемом лично Президентом Ельциным Совете по местному самоуправлению был образована новая „общественная” должность заместителя. Практически одновременно с утверждением в этой должности Б.Немцов объявил о создании им собственной структуры – „Национального центра региональной политики”, в котором он предполагает объединить усилия ведущих экономистов и политологов в работе по анализу экономической и социальной ситуации в регионах и содействии привлечению инвестиций в реальный сектор экономики.
В октябре 1998 г. Б.Немцов заявил о намерении создать новый избирательный парламентский блок „Россия молодая” (заявление по сети Интернет) и предложил потенциальным сторонникам этой идеи участвовать в подготовке тезисов платформы блока. „Это необходимо, чтобы „избежать ошибок и найти новый импульс для развития стабильной, экономически сильной и свободной России”, – заявил Б.Немцов. В 1999 г. Немцов возглавил движение „Россия молодая”, вошедшее в коалицию „Правое дело”. На первом съезде этой коалиции 1 июня 1999 г. был избран одним из ее лидеров, наряду с И.Хакамадой и Б.Федоровым. 20 мая 2000 г. был избран одним из пяти сопредседателей Координационного совета общероссийской политической организации „Союз правых сил” на ее учредительном съезде. 28 апреля 2001 г. на 4-м съезде движения „Россия молодая” было принято решение о самороспуске этой организации в преддверии учредительного съезда партии „Союз правых сил”, одним из основателей которой является „Россия молодая”.

Борис Немцов был одним из немногих российским политиков, который в ходе избирательной кампании на Украине поддержал кандидатуру Виктора Ющенко – наперекор „генеральной линии” Кремля. После победы Виктора Ющенко на президентских выборах, Немцов был назначен советником Президента Украины. 15 февраля 2005 г. в интервью агентству „Интерфакс” Немцов заявил, что „в указе о назначении четко обозначены поставленные передо мной задачи: я должен привлекать российские инвестиции в украинскую экономику и таким образом обеспечивать улучшение инвестиционного климата на Украине в целом”.

„Исповедь бунтаря” от Бориса Немцова побьет рекорды продаж.

Убийство Бориса Немцова стало для страны настоящим шоком. Несколько пуль, выпущенных в спину, навсегда изменили картину политической арены. Еще в далеком 1997 году Борис Немцов написал книгу „Исповедь бунтаря”, которая в связи с произошедшим печальным событием, безусловно, побьет рекорды продаж. Пока что у вас еще есть шанс купить букинистическое издание книги Бориса Немцова „Исповедь бунтаря” в твердом переплете или мягкой обложке. Но для начала давайте вспомним о том, кем был Борис Немцов.

Многие помнят его еще молодым политиком, возглавлявшим администрацию Нижегородской области с 1991 по 1997 год, а в 1993 году избранным в Совет Федерации. Затем Борис Ефимович занимал должность министра топлива и энергетики, стал первым заместителем председателя правительства. С приходом к власти Владимира Путина Немцов постепенно стал уходить в оппозицию, то и дело возглавляя различные либерально-демократические движения – „Россия Молодая”, „Союз правых сил”, „РПР-ПАРНАС”.

Борис Ефимович успел себя проявить и в качестве успешного бизнесмена и управляющего. Он два года занимал должность председателя совета директоров российского концерна „Нефтяной”. Для многих не секрет, что Борис Немцов хорошо разбирался в торговле на фондовых рынках и вкладывал средства преимущественно в акции российских компаний. Его дочь – Жанна Немцова – пошла по стопам отца, став трейдером и ведущей на российском бизнес-канале „РБК”.

По образованию Борис Немцов был радиофизиком, он окончил университет имени Н.И. Лобачевского, а в последствии получил степень кандидата физико-математических наук. Борис Ефимович стал автором более 60 научных работ и нескольких собственных изобретений. Но все же российским читателям больше запомнились его политические и автобиографические труды – книги „Провинциал”, „Провинциал в Москве” и „Исповедь бунтаря”. Последнюю из них все еще можно купить в интернет-магазинах, например, букинистическое издание „Исповедь бунтаря”.

Для тех, кто решит пойти по стопам известного российского политика и писателя, всегда есть возможность начать свою карьеру в качестве автора. К примеру, зарабатывать написанием текстов можно на популярных биржах копирайтинга.

Добавлено: 2015-02-28

7deacf12-d4d8-11e3-9cc2-0025b511229eWielkie zainteresowanie włoskich mediów wywołuje elegancki 65-metrowy jacht prezydenta Rosji Władimira Putina, który stoi w prywatnym porcie w Livorno w Toskanii. Jacht „Nataly”, zbudowany trzy lata temu w tamtejszej stoczni, przechodzi właśnie remont.

Putin BOGATY jak CAR

Pałace, flota odrzutowców, luksusowe limuzyny, jachty i kolekcja najdroższych zegarków. Prezydent Rosji Władimir Putin (60 l.) opływa w luksusy niczym car. Rosyjska opozycja ujawniła raport, w którym podlicza niebotyczny majątek Putina.

2.03 2015 Sprawa Doroty Stańczyk i 130 tysięcy znikających głosów na Śląsku.

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Marzec 2015

STAŃCZYKOM grożą nasłani

http://naszeblogi.pl/53087-stanczykom-groza-naslani

W III RP czyli PRL-u Bis finalne skutki takich działań znamy jako “nieumotywowane samobójstwa”, gdy ktoś nieoczekiwanie targa się na własne życie przypadkowo zastając siebie samego w domu.
“To, co się dzieje, najlepiej świadczy zaś o tym, że coś jest na rzeczy: zostało ujawnione zorganizowane fałszowanie w Polsce wyników wyborów.” – pisze w liście obronnym twardy “Solidarnościowiec”, legenda śląskich niezłomnych związkowców, Andrzej Rozpłochowski.

Chodzi o nazwisko, które się patriotom dobrze kojarzy – nomen omen – Stańczyk, zwany inaczej Gąska. I taka właśnie “gąska”, dwudziestoletnia Dorota z Bytomia, która, będąc najmłodszą i jedyną członkinią z samorządowej Prawicy w Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Katowicach, postanowiła odważnie ujawnić fałszerstwo na skalę 130 tys. głosów wygumowanych już po sporządzeniu protokołów. Panna Stańczyk zdecydowała się oficjalnie poinformować o tym stosowny Sąd, który wszystkie uzasadnienia (7 wniosków dowodowych) odrzucił przed rozprawą, a sam wyrok, ogłoszony 16.02. 2015 roku, był w tej sytuacji do przewidzenia (komentuję potocznie): że dziewczyna jest oszołomką, której się coś przywidziało. W tej sytuacji KPN Niezłomni zasłonił “trybunał sędziów” (cydzysłów świadomy) czerwoną flagą, rozległy się wśród publiczności okrzyki “Na Białoruś!”.

Sprawa jest już stosunkowo dobrze znana: wypowiadał się publicznie o tym skandalicznym przebiegu procesu i jego finale, dotyczącym bardzo ważnego protestu wyborczego, poseł Antonii Macierewicz; na tym forum Mariusz Cysewski informował na bieżąco o sądowych zabiegach “udu…nia na wejściu” młodej, bystrej obywatelki, zatroskanej szczerze o praworządną Polskę, umieszczając na swym blogu wyczerpującą ilość odnośników do filmów, dokumentacji oraz samych zdjęć; w “Warszawskiej Gazecie” nr 8 (z dn. 20-26.02.2015 r.) Monika Hałaś przeprowadziła wywiad z Dorotą Stańczyk pt. “Czy tak fałszowano wybory?”, gdzie można przeczytać mnóstwo szczegółów o kuchni tego zdarzenia, która ewidentnie świadczy, że mamy do czynienia z procederem znanym od dawna, dobrze wysterowanym, żeby “raz zdobytej władzy nie oddać”. Po tej lekturze człowiek ma wrażenie, że ma do czynienia z jakąś szajką powołaną do obrony synekur i koryt, której macki sięgają gdzieś wysoko, do centrali w stolicy. Sam byłem kiedyś obserwatorem z ramienia PiS-u w pewnej komisji wyborczej, także miałem do czynienia z “nadzorującym” nas członków, sędzią Andrzejem Czaputą, który, jak zaobserwowałem, jest człowiekiem zaufanym władzy na Śląsku jak mało który. Z uśmiechem na ustach potrafi wyjaśnić każdy sofizmat elektoralny, powiedzmy, dlaczego czerwoni wyglądają jak biali albo czarni, albo na odwrót, choćby co chwilę zmieniali spektrum tęczy wg mimikry, której cel i zasady tylko ten Pan rozumie. Tym razem padła kosa na kamień i młoda członkini postawiona przy urnie przyparła pana sędziego, niepodważalnymi dla opinii publicznej faktami, ostro do muru.

Kwestia fałszerstwa wyborczego stała się bardzo poważna, gdyż Dorota Stańczyk nie zamierza się poddawać i ogłosiła już publicznie, że chce sprawę nadal pociągnąć poprzez wszystkie dostępne szczeble drogi sądowej, aż do trybunałów zagranicznych włącznie.

I w tym momencie pojawiło się ostatnio kilka incydentów, które w PRL-u określało się hasłem “nieznani sprawcy”, a w III RP czyli PRL-u Bis finalne skutki takich działań znamy jako “nieumotywowane samobójstwa”, gdy ktoś nieoczekiwanie targa się na własne życie przypadkowo zastając siebie samego w domu.

Wspomniany wyżej Andrzej Rozpłochowski był wielokrotnie zastraszany, więc wie jakich słów używać w takich sytuacjach, i w ogóle o czym w swym liście pisze. Oddaję więc mu głos:

„NIEZNANI SPRAWCY” ZAATAKOWALI

Dorota Stańczyk, członkini Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Katowicach, która odważnie ujawniła zniknięcie 130 tys. ważnych głosów na drugim protokole tej Komisji w ostatnich wyborach samorządowych, wczoraj upoważniła mnie do publicznego przedstawienia następujących faktów.

23 lutego w środku dnia, do skromnej firmy jej ojca w Bytomiu, podeszło dwóch mężczyzn. Jeden z nich pozostał na zewnątrz, a drugi wszedł do lokalu i tak powiedział do pracującego ojca: Ona ma za dużego ryja. Jeśli go zamknie, to możemy pomóc. Następnie opuścił lokal. Ojciec p. Doroty ustalił, iż dwaj mężczyźni wsiedli do zaparkowanego „za winklem” ciemnego osobowego auta i odjechali. 5 dni później, czyli wczoraj, 28 lutego, ojciec p. Doroty rano stwierdził, że kłódki przy bramie wjazdowej i przy drzwiach posesji, na której znajduje się jego zakład, są powyginane (jakby jakimś łomem) tak, iż nie można było ich otworzyć. Prawdopodobnie nocni sprawcy tego ataku będą oczywiście nieznani. Rodzice Doroty Stańczyk są zaszokowani tą sytuacją, ale wiedzą, że to bandyckie nękanie dzieje się z powodu obywatelskiej postawy ich córki. Dorota Stańczyk powiedziała mi, że nie da się zastraszyć. Nigdy i przed niczym się nie ugnie, cokolwiek miałoby się jeszcze wydarzyć.

Ja ze swojej strony tej młodej i dzielnej Polce powiedziałem, że dobrze zrobiła, aby o fakcie podjęcia przez „nieznanych sprawców” fizycznych działań przestępczych wobec jej niewinnej rodziny, poinformować natychmiast opinię publiczną. To, co się dzieje, najlepiej świadczy zaś o tym, że coś jest na rzeczy: zostało ujawnione zorganizowane fałszowanie w Polsce wyników wyborów. Decydenci tego procederu czują się ponadto tak bezkarni, iż podjęli nawet fizyczne straszenie. Tylko natychmiastowe i publiczne zapoznanie z nim jak najszerszerszego kręgu opinii publicznej, może przyczynić się do powstrzymania przestępczej działalności. Ma to szczególne znaczenie w obliczu kolejnych mających mieć miejsce w tym roku w Polsce wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Nie daliśmy się zastraszyć w stanie wojennym, nie damy się zastraszyć również dziś ludziom złym i oszustom, kimkolwiek by oni nie byli. Prędzej czy później również was znajdziemy. Piszę to wszystko dzisiaj, w dniu Narodowego Święta Żołnierzy Niezłomnych.
Katowice, 1 marzec 2015
Andrzej Rozpłochowski

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 956 obserwujących.