białczyński

Chodzenie po ogniu w osadzie czystych energii „Cztery Żywioły” w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Lipiec 2013

Starosłowiańska Świątynia Światła Świata organizuje regularnie obrzęd inicjacyjny polegający na chodzeniu po ogniu. Poniżej przedstawiamy reportaż w Wojcieszowa z 22 czerwca 2013 roku. Na niektórych zdjęciach widać „przebitki” z innych wymiarów.

doku_zapleciny_0408kompr

doku_zapleciny_0332kompr

doku_zapleciny_0370kompr

doku_zapleciny_0371kompr

doku_zapleciny_0355kompr

doku_zapleciny_0392kompr

doku_zapleciny_0384kompr

doku_zapleciny_maja_0376kompr

doku_zapleciny_0412kompr

L1030001kompr

L1030002kompr

 

L1030005 kompr

 

 

L1030006 kompr

 

 

L1030010 kompr

 

Iwan Łucewicz /Janka Kupała (1882 -1942) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (IV SSŚŚŚ Wilno)


Yanka_Kupala

Janka Kupała, biał. Янка Купала, właśc. Iwan Łucewicz, biał. Іван Дамінікавіч Луцэвіч (ur. 7 lipca 1882, zm. 28 czerwca 1942) – klasyk literatury białoruskiej, poeta, dramaturg, publicysta, działacz narodowy i jeden z twórców białoruskiego języka literackiego.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 7 lipca 1882 roku w folwarku Wiazynka niedaleko Mińska. Rodzice należeli do drobnej spauperyzowanej szlachty i dzierżawili ziemię od bogatszych folwarków. W 1898 roku ukończył białoruską szkołę ludową. Po śmierci ojca w 1902 roku najmował się do pracy na posadach m.in. domowego nauczyciela oraz oficjalisty w majątkach i browarze.

Pierwsze publikacje

Do pierwszych utworów Kupały zalicza się kilka sentymentalnych wierszy w języku polskim, drukowanych w latach 1903–1904 w czasopiśmie “Ziarno” pod pseudonimem “K-a”. Pierwszym wierszem w języku białoruskim był utwór Maja dolia, datowany na 15 lipca 1904 roku. Pierwszy drukowany białoruski utwór Kupały to wiersz Mużyk, który ukazał się 15 kwietnia 1905 roku w gazecie “Siewiero-Zapadnyj kraj”. Pierwszą publikacją w prasie białoruskojęzycznej był wiersz Kascu, który został wydrukowany w Naszej Niwie 11 kwietnia 1907 roku. W tym samym roku w Naszej Niwie drukowane były również inne utwory Kupały. Wczesne wiersze Kupały cechuje czerpanie inspiracji z folkloru i białoruskiej poezji XIX wieku.

W latach 1906–1907 powstawały poematy Zimoju (Zimą), Nikomu, Adpłata kachanniem (Zapłata miłością). 18 stycznia 1908 roku Nasza Niwa opublikowała poemat U Pilipauku. W tym samym roku Kupała ukończył pracę nad poematami Adwiecznaja pieśnia oraz Za szto, których tematem jest ucisk i niesprawiedliwość społeczna.

Okres wileński i petersburski

“Raskidanaje hniazdo. Drama v 5-cioch aktach”, wileńskie wydanie z 1919 roku

Jesienią 1908 roku Kupała przeniósł się do Wilna, gdzie współpracował z redakcją Naszej Niwy. W okresie wileńskim życia poety powstawało wiele jego sztandarowych utworów – m.in. Maładaja Biełaruś, Zakliataja Kwietka, Adcwitannie. Niektóre z tych utworów drukowane są w Naszej Niwie.

W 1908 roku w Sankt Petersburgu ukazał się pierwszy tom poezji Kupały pod tytułem Żalejka. W październiku tego roku Petersburski Komitet do spraw Druku przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wydał decyzję o konfiskacie tomu jako wydania antypaństwowego oraz o pociągnięciu jego autora do odpowiedzialności. Ostatecznie decyzja została cofnięta, jednak w 1909 roku nakład książki został ponownie skonfiskowany na mocy decyzji wileńskiego generał-gubernatora. Aby nie zaszkodzić reputacji Naszej Niwy w oczach władz, Kupała porzucił pracę w redakcji.

Tablica w Wilnie poświęcona Jance Kupale

W styczniu 1909 roku Kupała przeniósł się do Petersburga. Zapisał się tam na ogólnoedukacyjne kursy A. Czerniajewa, na których wykładali znani petersburscy uczeni. 8 lipca 1910 roku ukazała się jego kolejna książka – poemat Adwiecznaja pieśnia. 13 października 1910 roku wyszedł drukiem drugi tom jego poezji p.t. Guślar. W zamieszczonych w tomie wierszach znaleźć można wezwanie do rozbudzenia godności narodowej oraz walki o wolność, jednakowoż wiersze z bezpośrednimi wezwaniami do narodowego powstania (m.in. utwór Zwajawanym) nie trafiają do tomu, aby uniknąć kłopotów z cenzurą. W kwietniu 1910 roku zakończone zostają prace nad poematem Kurhan, a w sierpniu poeta kończył poemat Son na kurhanie – jeden ze swych najwybitniejszych utworów, przedstawiający ubogą egzystencję ludu Białorusi i próbujący zgłębić przyczyny takiego położenia. Poemat ten ukazał się w druku w 1912 roku.

3 czerwca 1912 roku dobiegały końca prace nad pierwszym utworem scenicznym Kupały – komedią Paulinka. Została ona wydana drukiem w następnym roku, aby później znaleźć się na scenie – początkowo w Sankt Petersburgu, a potem – w Wilnie i Radaszkowiczach. Spektaklom tym przyglądał się sam autor. W czerwcu 1913 roku Kupała kończył poemat historyczny Bandarouna, a następnie poematy Mahiła lwa, Jana i ja oraz humoreskę Prymaki.

Wiosną 1913 roku wyszedł drukiem trzeci tom poezji Kupały – Szliacham życcia. Wiersze z tego tomu, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, cechuje wpływ estetyki modernizmu i symbolizmu. W tomie zamieszczony został również poemat dramatyczny Na pałasie.

Na wrzesień 1913 roku datowany jest najwybitniejszy utwór w przedrewolucyjnej twórczości Kupały – dramat Raskidanaje hniazdo (Rozrzucone gniazdo). Na przykładzie wiejskiej rodziny, która traci cały swój dobytek ukazana jest tragedia narodu białoruskiego. Sztuka została pokazana na scenie dopiero po rewolucji 1917 roku, a wydrukowana jeszcze później – w 1919 roku w Wilnie.

Jesienią 1913 roku Kupała powracał do Wilna, gdzie początkowo pracował jako sekretarz Białoruskiego Towarzystwa Wydawniczego, a potem ponownie podejmował współpracę z Naszą Niwą. Od 7 kwietnia 1914 roku gazeta ukazywała się z nazwiskiem Kupały jako głównego redaktora. Jednocześnie Kupała pomagał wydać tomy poezji Bahdanowicza i Bujły.

Kupala_Janka

Zdjęcie z okresu jego pierwszej pracy w gazecie “Nasza Niwa”, Wilno, 1908.

Lata wojny i okupacji

Po rozpoczęciu I wojny światowej Kupała od września do grudnia 1914 roku pracował nad cyklem antywojennych wierszy Pieśni wajny. Jednocześnie pisał on pełne antywojennej retoryki artykuły w Naszej Niwie. Za artykuł Dumki Kupała miał być pociągnięty przed sąd. Rozprawa nie odbyła się jednak z powodu ewakuacji wywołanej zbliżaniem się frontu do Wilna. We wrześniu 1915 roku Kupała wyjechał z Wilna do rodzinnego folwarku Akopy.

Pod koniec września 1915 roku wyjechałał do Moskwy, gdzie podjął naukę na Uniwersytecie Ludowym im. Szaniawskiego. W Moskwie Kupała poślubił Uładzisławę Stankiewicz, po czym oboje przeprowadzili się do Mińska. W styczniu 1916 roku Kupała dostał powołanie do armii. Jego oddział stacjonował początkowo w Mińsku, a latem przerzucony został do Połocka. Podczas okupacji niemieckiej Kupała przebywał w Smoleńsku. W okresie od 1916 do jesieni 1918 roku nie powstał ani jeden utwór. Od października do grudnia 1918 roku Kupała stworzył cykl wierszy-wezwań, będących jego reakcją na wydarzenia tamtego okresu – rewolucję, okupację, powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej. Do wierszy tych zalicza się m.in. utwory: Czas, Na schod, Pczoły, Zwany.

W styczniu 1919 roku Kupała powrócił do Mińska. 25 sierpnia 1919 ukazał się pierwszy numer redagowanej przezeń gazety “Zwon”. PisaŁ on dla niej nowe wiersze i publikował liczne artykuły na temat białoruskiego ruchu narodowego i walki o wolność. Jednocześnie pracował nad przekładem na język białoruski Słowa o wyprawie Igora.

Początek lat 20.

Na początku lat 20., po powstaniu BSRR, Kupała pracował na stanowisku zastępcy przewodniczącego Wydziału Literacko-Wydawniczego Ludowego Komisariatu Oświaty BSRR oraz redagował czasopismo “Wolny ściah”. Pomagał również w stworzeniu Instytutu Białoruskiej Kultury, którego członkiem zwyczajnym wybrany został w 1922 roku. W 1922 roku ukazywał się tom Spadczyna, składający się z wierszy nowych a także powstałych w trakcie I wojny światowej. Wiersze Paustań z narodu naszaha, prarok… oraz Żydy! zostały usunięte z tomu ze względu na cenzurę.

24 stycznia 1922 roku pojawiały się wiersze Pierad buduczyniaj oraz Pazwali was…. W wierszach tych Kupała wyrażał swoje zdanie o bolszewikach oraz zakłopotanie aktualnymi wydarzeniami. Obydwa wiersze zostały zakazane. Nakład pierwszego numeru czasopisma “Adradżeńnie”, w którym wydrukowano wiersz Pierad buduczyniaj został zaś skonfiskowany.

31 sierpnia 1922 roku w Akopach Kupała kończył pracę nad tragikomedią Tutejszyja – ironiczną panoramą miejskiego życia czasów okupacji. Oficjalna krytyka literacka obwiniła autora o “drobnoburżuazyjne narodnictwo” i “przeciwstawianie się dyktaturze proletariatu”. W tym samym roku Kupała wraz z innymi białoruskimi poetami podejmował próbę stworzenia spółki literackiej pod nazwą “Wir”. W wyniku przeprowadzonej jednak przez DPU weryfikacji wszyscy niemal członkowie spółki otrzymali negatywne charakterystyki. Kupała nazwany został wtedy “białoruskim pisarzem-szowinistą”, a powstanie samej spółki zostało uniemożliwione.

W 1924 roku Kupała wydawał poemat “Bieznazounaje”, w którym wychwalał walkę o niezależność w poprzednich latach i wzywał, by nie zaprzestawać zmagań, utrwalać to, co zostało już osiągnięte i pozostawić po sobie w pełni wolną Białoruś. W 1925 roku Kupała otrzymał tytuł Ludowego Poety BSRR. Latem 1926 roku w czasopiśmie “Połymia” ukazywał się cykl wierszy, wśród których wiele było literackimi protestami m.in. Carskija dary, Kab, Akou pałomanych żandar. Ich rozpowszechnianie zostało surowo zabronione.

Koniec lat 20. i lata 30.

W 1927 roku Kupała stawał na czele spółki “Połymia”, która skupiała pisarzy związanych ze środowiskiem “Adradżeńnia”. 7 listopada 1927 roku białoruskie gazety drukowały poemat Kupały Z uhodkawych nastrojau, poświęcony dziesięcioleciu rewolucji październikowej. W poemacie wydarzenia października 1917 roku wychwalone zostały z nadzwyczaj wielkim patosem, przez który przeziera jawna ironia.

Następne lata były czasem represji, które dotknęły inteligencję twórczą i Kupała przymuszony został do pisania pod dyktando władz pochwalnych wierszy wychwalających osiągnięcia socjalizmu. Wiele razy wzywany zostawał na przesłuchania w sprawie nieistniejącej w rzeczywistości kontrrewolucyjnej organizacji “Związek Wyzwolenia Białorusi”. Nie mogąc wytrzymać szykan 20 listopada 1930 roku poeta podjął próbę samobójczą. Złamany przez represje podpisał tak zwany “List otwarty Janki Kupały”, w którym odżegnywał się od narodowych ideałów. Twórczość Kupały lat 30. składa się w większości z pozbawionych wartości artystycznych prosowieckich wierszy i artykułów. Wyjątek stanowi cykl wierszy stworzonych w 1935 roku we wsi Lauki (m.in. Soncu, Lion, Darohi), opowiadający o kolektywizacji poemat Nad rakoj Aresaj oraz poświęcony pamięci Tarasa Szewczenki poemat Tarasowa dola. Wiersze powstałe w latach 30. weszły w skład tomu Ad serca, za który Kupała otrzymał w 1941 roku nagrodę leninowską.

W 1941 roku w związku z okupacją Białorusi przez niemieckie wojska, Kupała ewakuował się do Moskwy, a stamtąd do Tatarstanu. Powstał wtedy szereg wierszy-apelów do narodu, w których Kupała wzywał do walki z okupantami (m.in. Biełaruskim partyzanam, Znou budzie szczaście mieć i woliu…, Paustau narod).

Ostatnie lata i śmierć

28 czerwca 1942 roku Kupała tragicznie zginął, spadając ze schodów w hotelu Moskwa. Do tej pory nie udało się wyjaśnić czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy zaplanowane morderstwo. Poeta pochowany został w Moskwie na cmentarzu Bagańkowskim. Po dwudziestu latach jego szczątki przewiezione zostały na Białoruś. Obecnie Janka Kupała spoczywa na cmentarzu wojskowym w Mińsku, obok mogiły Jakuba Kołasa.

Pamięć o poecie

Imieniem Kupały nazwana została ulica, park i stacja metra w Mińsku, rezerwat przyrody w pobliżu Wiazynki. W Mińsku działa Muzeum Kupały, mające swoje filie w Wiazynce, Laukach, Akopach i Jachimowszczyźnie. Imię Janki Kupały nosi Narodowy Teatr Akademicki w Mińsku oraz Uniwersytet w Grodnie. Ulice Janki Kupały znajdują się również w Gdańsku i Hajnówce. W Gdańsku poetę uhonorowano dodatkowo pamiątkowym pomnikiem, którego odsłonięcie nastąpiło 26 czerwca 2007 roku. Umiejscowienie pomnika okazało się nieporozumieniem, gdyż stanął on przy ulicy Kupały, która została nazwana tak na cześć rzekomego słowiańskiego bóstwa.

Lato w Królestwie Sis: Przyroda Sielanki (Sielan-Dewy, Sri-Lanki) – część 1

Posted in przyroda, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 6 Lipiec 2013

® by Kira Biaczyńska

IMG_0765

IMG_0707

IMG_0726

IMG_0733

IMG_0746

IMG_0758

IMG_0775

IMG_0808

IMG_0810

IMG_0816

IMG_0856

IMG_0882

IMG_0915

IMG_0934

IMG_1010

IMG_1145

IMG_1159

IMG_1171

IMG_1179

IMG_1184

IMG_1189

IMG_1194

IMG_1195

IMG_1209

IMG_1210

IMG_1213

IMG_1218

IMG_1223

IMG_1245

IMG_1273

IMG_1290

IMG_1291

IMG_1296

IMG_1298

IMG_1309

IMG_1350

IMG_1352

IMG_1373

IMG_1378

IMG_1389

IMG_1427

IMG_1428

IMG_1551

Just something more about the GOBLET (Polish: CZARA) – in other words about the broken and missing Divine Pitcher of Zerywani


© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

Targitay

by bialczynski on 16 Maj 2012


Targi-Taos and Kołak (Targitaos and Kolaksais on the Goblet <Czara> coming from excavations) – truly Targitaos is a masculine equivalent of Kąp-Torga-Taja. What does it certify? The word torga – torba – is not a masculine attribute – the masculine are: the pole, club, baton, sword, pike. Taos – means god. Thus Kaptorgataja – the She Bird-Snake (Ptakowężyca) from the times when Women – Mazonkas (Mazonki) ruled – was the Carrier of the God’s Seed-Grain, the Carrier of God’s Mystery (Mysery – Taja), the Mystery – the Gods’ Message and mother of three sons – the creators of Scolotia – Kołak, Karpok and Lipok.

kaptorga 333Kaptorga from a graveyard in Opole Groszowice (according to E.Holc, 2005, page 106)

Later on, tiny copies similar to the Goblet (Czara) started to be made and they were hung on little chains around the neck. Inside of them were herbs, bird feathers and powdered incense sacrificed to proper gods. These little boxes made of thin metal, richly decorated with relievo were called kaptorgas (kaptorgi). As it is known, kap means wood sacrificed to god – his pal-wan – an image carved in proper wood – of the wood cut from the holy grove devoted to that god, torga-torba (bag) – koszyk (basket), and taja (mystery) – so herbs, powders, precious stones, materials which prove the complete sacrifice to the proper god – you need to know the Taja to make a kaptorga correctly so that it is effective.

Sistanie (people of Sistan) i.e. Slavo-Indo-Scolotians (Aryans or Pre-Slavs) are the rightful owners of the divine fascinating tools, the attributes of the power of gods which were thrown down from Heaven onto the Earth more than 30,000 years ago.

kaptorga_biskupinPagan Kaptorga from Biskupin – the settlement comes from about 1300 BC, and the kaptorga from the10th century

(photo: http://www.lucivo.pl)

KaptorgaKaptorga – probably Christian from the 11th century from Chełm – two deers at the Tree of the World are clearly seen here. Do this one and the previous one differ with something important from each other? It must be said that there has been the absolute Slavic continuity in these creations – but archaeologists find it hard to acknowledge this because dragons and deer are two different religious worlds to them. It is interesting where their defiance comes from – does it come from the German money for the research?

02_kaptorgaAnother early medieval kaptorga from Prabuty in Warmia – the 11th century. Christians adapted kaptorgas for their needs in the early Middle Ages, after 966 AD – it was, however, a brief phenomenon as the kaptorgas did not protect them effectively, which would have been difficult otherwise since they tried to protect themselves by keeping holy relics from Judea and Rome inside of them.

kaptorga ze starej korzimiKaptorga from Old Korzymia (Stara Korzymia) – Slavic masterpiece of gold smithery – early Middle Ages. I recommend an article about this

                            topic: http://www2.almamater.uj.edu.pl/99/46.pdf

kaptorga z indii wspólczesnaContemporary kaptorga from India – the proof of the belief and cultural community between India and the Slavs as well as its continuity of the Faith of Nature and the example of the proper  use of kaptorga and the proof of its pagan use.

It was to them – OUR ANCESTORS (Y-DNA R1a1a1) that gods addressed the message directing it to the place where Scolotians (Pre-Slavs – Scyths-Indo-Slavs) dwelt. Finding this place on Earth we can try to identify today the starting point of Zerywani, i.e the Old Koliba, not waiting till genetics does it.

eurazja-podboje-widnura-krainyENGAsia Minor and the Land (Black and White – the essential area of Sistan) [click magnify]

In order to do so we must show first the area of Sistan and its characteristic places with placing its people and tribes. It is an extremely difficult task due to the vastness of the area which extended up to Four Lands: Asia Minor, White Land, Black Land and Wędy-Ląd. In this article we will show you maps which will illustrate the Book of Rue (after necessary supplements and graphic processing). They will enable you to have a better image of the location of the most significant places of Sistan and the distribution of tribes in its territory in different periods of history.

S 131498
Why do we think that the Pitcher of Zerywani along with other objects being with it were addressed to Skołowie, i.e. Pre-Slavs? Not only because it was recorded so in chronicles basing on word of mouth. It is the Scyths-Scolotians that are the only people on Earth whose kings wore minatures of the Gold Goblet – the Pitcher of Zerywani at their gold belts. Thus we are the descendants of those who were anointed by gods also as receivers of the Gold Shackle-Ig (Kalia – Kolia – Koło-Koleso), Gold Oradło – Plowing Tool (Hoe – Hub – Thyrsus)  and Gold Bow (Hatchet – Sickle-Riding Whip-Scythe – Baton) and, of course,  the Gold Goblet (Pitcher – Cauldron-Ashtray – Kagan-Basket) as well.

Ląd Biały Miasta i Plemiona2Wyprawy WidnuraThe White Land of the Sistans – New Koliba [click magnify]

Other peoples living on Earth took the Goblet of the Sistans as the example of divinity and put it in their stories, in their Faith of Nature, in their books and records, in messages and also in rituals of coming to power – as the determinant of divinity and the tool symbolising a contact with Gods/Forces/Energies of the Universe (the Light of the World – Światło Świata). Only he who is able to carry the tools – so take them on with all the symbolic load they convey, it means taking on your own shoulders the load of knowledge (wieda) which they tell us as well as the burden of being a go-between of the People in the contact and dialogue with Gods – the burden of being a shaman, wizard, priest, an enlightened conveyor of Knowledge (of Wieda) – can be the Kagan-tiger or Kagan-side of the People.

 

Ark of the Covenant of the Jews or the Grail, or all the other royal and priestly cups filled during the coronation and the Mass with the wine which changes in god blood – red KRASZ – are the copies of the Aryan Goblet, the Goblet of the Great Skolotia, the Goblet of the Great Tartar, the Goblet of Jilmer-hiperboreja, the Goblet of Great Sarmatia, the Goblet of Wene-Dawa – the Great Dawania – the SORCERY OF SISTAN.

 

Can we find any clues that can show us the place on Earth where the individual episodes associated with these divine tools took place in the history of Zerywani ?

Yes, we can.

czarka xxddwSkylur and Palak rulers of Bytozwora and Krym-Kumoria on the Goblet

The history of the goblet – Dzieje (Cz)ARY) – on the basis of Mystery 23 annotation 67:

Goblet-Hara-Gara and Goblet-Hark is the same as Ara and Ark – the two Holy Pitchers of Zerywani. The story about breaking of the first Pitcher of Zerywani – Czara (Ara) and losing it (the same as about breaking the second Pitcher of kagan Mrukrza – Black Goblet (Kara Czara) was written in the Book of Aurochs – Mystery 17 as well as earlier in the apocrypha of Celestial Beings and demons, i.e. old Slavic little godesses and little gods (Stworze i zdusze, czyli starosłowiańskie boginki, bogunowie i demony). In place of the old pitcher, góryci of the holy castle of the Cave of Ark (Jama Ark: Czarkajama) made a much smaller third copy of the pitcher called Czarka-Harka-Garka.
The pitcher served not only as a storage of holy mead, but it was also used for heating the holy drink. It was resistant to fire and heat (żar-gar) was being constantly put under it so as to make the holy drink. Contrary to the old Goblet (Czara), the Little Goblet (Czarka) did not have patterns of the World left personally by Swąt. The patterns it had were made by the Arkajam people – góryci from memory.

(góryci – people who have knowledge, who are prophets – the same as guru which means: man ”knowing what is on top <na górze>, knowing the things and handling them – hara-góra (mountain / mount) – guru, Hare Kryszna – Krasna Góra , Góra Krasy which means Beautiful Mountain as well as Red / Ruddy Mountain).

A dish is called „Goblet (Czara)” because it is used for storing and making the magical drink of mead which was collected in it, „Hara” – because the old pitcher-Goblet (Czara) was as big as a mountain – Hara (Góra – Mountain) (Kara Mountain – Black Mountain). The material was transported to the top of the pitcher on ramps and carried by climbing stairs and ladders. „Gara” derives from the word żar (heat) – gar (a huge pot) and ogar – grzaniec (mulled) and gar – soot at the bottom of the underside as well as gor – gorzała (booze), and gor – fire (gorzeń, gorąco – hot). The first Pitcher of Zerywani – the Holy Goblet, the symbol of Hearth in Old Koliba during the reign of a king – kagan Pirst  (a gift from the gods). The second Pitcher of Zerywani – the Black Goblet (Kara Czara) – rebuilt by kagan Mrukrza Milicz and two following kings of the family of Bardzowie (Bard-Barz and Bogdar) in Stara Koliba, lost and broken after the marching of Śmierorz and killing Zerywani and expelling their survivors in the form of bitches and boars beyond the Vipers Shafts – to New Koliba – Lęg-War in Lęgia (Cave War, Lęgiel). The third Pitcher of Nowokolibańczcy (people of New Koliba) – Czarka-Arka (Little Goblet-Ark) was reconstructed in the Cave of Ark (Jama Arki – Arkajama) in the Old Times of New Koliba, and its copies were given to each of the Peoples (to Nine Peoples born from Ravens (Kruki), Kurka (Hen – the symbol of light, fire, the sky and the sun) and Kąptorga: Nurowie, Budynowie (Budinoi), Burowie-Czarnosiermiężni, Serbomazowie, Lęgowie, Wedowie, Istowie, Dawanowie and Skołoci). Some legends and some stories tell that the first kings of the Nine Nations in New Koliba received one page of the Gołub Book – containing deepest mysteries of  Wieda. Others believe that the mysteries were engraved on the walls of the Little Goblet – and previously the Goblet – the Pitcher of Zerywani and were passed on to Peoples together with copies (the Fourth Pitchers) of the Third Pitcher, already of New Koliba – The Little Goblet of Czarkajama (Czarka of Czarkajama). d

czara scytowa The Book of Aurochs edition of 2000, by Baran & Suszczyński, Kraków – Taja 17 ( Mystery 17): pages: 296-297, 303-308, The Book of Aurochs full edition from 2008, the Turlej Foundation , Kraków, Taja 17: pages: 432 – 438, 444 – 445, Celestial Beings and Demons Stworze i zdusze of the 1993 edition, Land of the Moon, Kraków – pages: 9-16.

b It was the rulers of the Scyths who wore the symbolic gold goblet at the gold belt. Belts with the gold goblet were also found in the tombs of the kings of the Scyths.
c The book of Aurochs published in 2000, Baran & Suszyński, Kraków – Taja 17 (Mystery 17): pages: 303-304,  The Book of Aurochs fully edited in 2008, the Turlej Foundation , Kraków, Taja 17: pages: 444 – 445.

d  A legend about divine royal gold tools of Scyths that fell down from the sky in the form of a lister, shackle, hatchet and goblet (czara) is passed on by Herodotus. That divine Goblet-Ara (Czara-Ara) is just Zerywani’s Pitcher. Its copy is the Little Goblet – Divine Little Goblet (Boska Czarka) – Divine Ark (Boska Arka). The Judah call it Ark of the Covenant with God in the Bible. They could have taken the legend from the Scolotians-Scyths who were inviding them repeatedly. The Jewish-Judah used the Aszkuza for Scolotians and claimed that they came from the son of Japheth Askeza. Aszkez is a distorted record of the name Kagantyrs Osiek or Orzekosz – Ore Kosz –  Koszerys-Kozyrys, the one who led Koszatyrsi to the East of Iran and India. Interestingly, it was the Jews that kept the memory in their historical messages that the Scyths-Scolotians are none other than the people called Slavs later, so of the Scolotian-Slavic genetic and cultural continuity. They called their kin Ashkenazic Jews who inhabited among the Slavs in Eastern Europe and on the Black Sea. [see: Wikipedia, password Scyths ( or Scythians)].
czara Kantharos.The Goblet of Kings – „Vol-„ “Cz-”Ara from “Cz”ARaRAt Mountain (CZ-ara Boga RA – the goblet: CZ-ara of God RA),  CZ_ARA_RAD. RA like in WIARA (Faith), RA-three kinds of fire in one war-ysk-żar [war-łysk-gor]! – also three letters, three letters like three stars of Orion’s Belt-K-OSI-ARZ-Weles, like War-Łysko-Żary, We-leso-żary, like RADA – Przekaz (Message) and Przykaz (Commandment),

 

aaam il-015-AmfkulPiatraNeamtCz-ARA (goblet) sited in “ARKA”-cave, (ARKA-JAMA), then transported in a copy on Lake ARAL, lost in the darkness of historical events in fights with gods for MYSTERY (TAJA), somewhere in Łukomorze, i.e. in AR(s)Kona,
amf a2129-81Cz-ARA (goblet) reconstructed and sited as an OVAL (OWAL) (image of Kłódź) on “L”ARK(hill),

image051CZ-ARA (goblet) – sunken twice in “CZA”RO-duna or Czara-chowo (H-ARA-chow),

czar dzban minojskie MuseAcrotiriItems-133-134-6645-2Cza-ARA – later on taught in the holy grove by word of mouth – i.e. as the third goblet – Czara ARA-Nyjaka (Czara Lost),

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA“Cz”ARKA (little goblet), which was worn by Scolotian kings at their waist – by C-ARowie (kaganowie) and no other. They wore it as “CZ”ARA – The Great Pitcher – one of the divine tools and stigmata of Heavenly power given by the gods of SISTAN – to nobody else but its kings. The third CZ-ARA-Njaka survived as Weda.

amf 0e3fd9c85cf8e750419c308f4aa9_1MThere is one more link in this continuity of the three Goblets and it was there that the third copy of the Goblet (Cz-ARA-OWA-l) was made and it is associated with Giza and the Nile Blue River Mlekomedir Ow-ARysz (UW-ARIs, Uvaris-Awaris) – the last place of intertwining (intertwining –  uwicie: UWicie) Ara by Rysowie. It is those Rysowie – a group of conveyors of Faith, after all, who are known in India-Windia as riśi-riszi. It is in India that our Rig-Weda and Od-Harwat-Weda has survived and it is there that it has been creatively developed throughout the centuries. 

czaraToday, we come back here to the Rig-Veda, Seeds and Roots of the Vedas, the Veda (Weda) in the Mother Earth zaRYTa-wyRYTA-zakRYTA (carved, covered) – to the Wieda of the Oder and the Vistula and the Dnepr – the Oldest Wieda – the Slavo-Ist-Scolotian Wieda. 

czara s-131499.jpg w=600&h=528However, the most important first goblet (CZARA)-Pitcher of Zerywani was given to them in Stara Koliba – at the foot of Kalja Mountain – the Mountain of the former goddess of knowledge – Plątwa and the Mountain of the new Goddess of Knowledge – Gogołada – The Mountain of Black and White Goddess, the Mountain of Brightness and Darkness, the Mountain of Light and Dark, the mountain at the foot of which lies lake MAN – S-AR – OW-AR – It is here that ARA was intertwined (UWITA), here it arose from heat (WAR), here it was given (DANA) and here it was captured (poj-MANA) (called and taken as theirs – for Mana – miano (name) and something that we have, what is ours).

Ląd Biały Giza Mała Mazja głowna nazwy 1[click magnify]

Cz-ARA (goblet) and Wij-ARA (faith)

The record is significant but memory can not be reduced to the mark. Memory and tradition mean spoken language. So I emphasise that at this point you should forget the record, the way it was written in – our attention should not be focused on spelling of the words – they should be considered in phonetic terms. Of course Rus has kept this partly in the saved alphabet, and we do not have it in the Latin alphabet. We rather have little of it – as an echo of Slavic-Etruscan runes. The Polish word WIARA (faith) has preserved a significant component which has been lost in Russian and Ukrainian and in other languages of Slavs – phoneme ”ja” /pronounced: ya/ – the ”Ja” giving faith of Nature uniqueness, individuality, personality. „Ja” (”I”) – which contradicts community and mediation of professional priests.
Here are meanings contained in the word WIARA (faith):

 Wijara (faith) = Wieda (knowledge)

+


Wijara = Ja (I)


+


Wijara = Ra

+

Wija Ra = Future, intertwining of Ra

+

Jar – Or – Ar = grain (ziarno) – freshness – strength (siła) – power (moc) – beginning

+ AR = Aria

where ra – really signifies the synthesis of the Three Fires (in our language it is Blue Fire (Ogień Niebieski) – Sky/Heaven (Niebo) – Light (Światło) – Dażbóg + Chemical Fire (Ogień Chemiczny) – let’s call it ”genuine fire” – Flame (Płomień) – Swaróg + Plasmatic Fire (Ogień Plazmatyczny) – Perun.

It is Heaven Trinity to which the 4th Element comes – creating the Upper Four of the Elements – Wind – Strzybóg (Stribog) and all his  Holy place of Winds and Air.

Eight Elements make up 3 Trinities and at the same time two Fours.

We have
Heavenly Trinity – Fiery – representing Heaven and Prawia and Wela,
Bright Trinity – Lively or Alive (Lives) – Wind + Forest (tree for the Chinese) + Spore (egg, mud – Marsh for the Chinese) = Jawia
as well as
Earthly Trinity (Underground) which means Spore + Water + Earth = Nawias.

The Four of the Bottom Elements, Heavy, Dark make up: Forest + Spore + Water + Earth.

Ja (I) – means ja (I), i.e. Only I know, I know only what I know, faith is only mine, nobody else’s. Faith is not shared with others in the meaning of ”I am only with these and those because I profess this and that”. Community arises over Faith as the sum of beliefs. Faith is completely individual. It can not be different – only this gives it eternal life – Otherwise it becomes a doctrine – RELIGION.

Eurazja CZ-ARA miejsca Trzech Czar Trzech Tyrsówi Trzech Koron Trzech KaljiThree Goblets (Czary), Three Thyrsuses, Three Crowns, Three Kaljas of Earth

Other Slavic Goblets:

Goblet (Czara)

(Russian: Чара) – a river in Russia, in the Irkutsk area, Chita and Yakutia district, the left (and longest)  tributary of the Olyokma River. Length of 851 km; the basin surface is 87 600 km ²; the average annual flow at the river mouth is of 900 m³ / s.
Springs in the Stanovoy Mountains, in the range of Kodar; in the upper course a number of thresholds; in the middle course it flows through the valley separating the Patomskoye Upland from the Olyokma-Czarski Plateau; in the lower course it flows toward north-east direction parallel to the Lena River.

It freezes from October to May; snow-rain power.

The main tributaries: the Tokko (right) and the Zuya (left) Rivers.

(in Russian)

Ща́ра

(белор. Шчара, польск. Szczara) — река в Белоруссии, левый приток Нёмана. Длина — 325 км, площадь бассейна — 9990 км² [1]. Исток в пределах Белорусской гряды. Преобладает снеговое питание; с конца февраля по май половодье. Средний расход воды — 31 м³/сек. Ледостав обычно с января по март. Через озеро Выгонощанское соединена с рекой Ясельда (бассейн Днепра) Огинским каналом.
Нижнее и среднее течение шлюзовано, сооружено водохранилище Миничи.
Гидроним балтского происхождения, означает «узкая»
На Щаре расположены города Слоним и Ляховичи.

Czara.svg

Чара

(польск. Czara – Goblet) — польский дворянский герб.

Описание

В голубом поле с серебряною окраиною, змея, обвившаяся около золотой чаши и пьющая из неё; над змеёй серебряная шестиконечная звезда.
В навершии шлема три страусовые пера. Герб Чара Гинча внесен в Часть 1 Гербовника дворянских родов Царства Польского, стр. 207.

Герб используют

Выше изображенный герб Всемилостивейше пожалован вместе с потомственным дворянством Асессору фармации Люблинскому Аптекарю Карлу Фридрихову сыну Гинчу Высочайшею Грамотою Государя Императора и Царя НИКОЛАЯ I, во 2 (14) день Октября 1839 года данною, за непоколебимую верность Престолу.

Литература

* Часть 1 Гербовника дворянских родов Царства Польского, стр. 207

  • Tadeusz Gajl. Polish Armorial Middle Ages to 20th Century. — Gdańsk, 2007.


czara i czary Hexenszene_1700Goblet and sorcery (Czara i czary)

Sorcery (Czary), namely Magic (Magia – Mogtja) – Might (Moc), shamanism

Magic, sorcery, witchcraft, wizardry – general beliefs and practices based on the belief of the existence of the supernatural forces, which can be controlled with appropriate spells and actions[1].
Magician, socrerer, shaman – a person concerned with magic. He makes various gestures, spells, utters incantations and performs other rituals designed to give him power over the supernatural forces which, according to his beliefs will give him the power to change reality. Also, a person holding a religious function involving formalised and institutionalised ecstatic bond with superhuman beings, spirits of ancestors, demons or gods. Some magicians reject traditional rituals for the techniques inspired by psychology, or NLP (Neuro-Linguistic Programming). Lack of the possibility to state the bonds between the applied method and the possible effect, however, makes the effectiveness of the magical activities and existence of  supernatural forces postulated by it remain in the realm of faith.

Etymology

The word ‚magic’ comes originally from Magicians (in the Old Persian language maguš, in Greek μάγος), of astrologers-priests of Zoroastrianism of the Medes people. In the Hellenistic period, the Greek word μάγος (magos) could have been used as an adjective, but the adjective μαγικός  (magikos, and in Latin: magicus) is also proven to have been used in the first century (Plutarch), typically common in the feminine gender in the wording of μαγική τέχνη (magike techne, in Latn: ars magica) „magical art”. The word magic came into use in English at the end of the fourteenth century originating from the Old French word magique.

(in Russian)

Слово „магия» пришло в русский язык через латинский и греческий языки. Оно восходит к шумерскому или туранскому слову Imga (emga) („мудрый”), обозначавшего прото-халдейских жрецов. Впоследствии слово magic стало стандартным термином для зороастрийских (персидских) жрецов, от которых восточные оккультные искусства стали известны грекам, у которых слово magos (и родственные magikos, Mageia) стало названием человека, обладающего тайными знаниями и силой подобно персидским magus.[3]

SB_-_Altay_shaman_with_gongA female shaman with a drum – the Załtaje Mountains (Góry Załtaje) – the Mountains of Golden Mysteries

White versus black magic

There are many discrepancies in comprehending the difference between black and white magic. The majority of contemporary magicians, particularly those that belong to the western cultural group, do not attribute colours to any kind of magic stating that magic is merely a tool and the way of using it depends solely on the magician’s will (it is the magician that can be ”white” or ”black”, and not his tool). On the other hand, for example in Siberia there is a strict division between ”white” and ”black” shamans which is generally wholly determined by their origin. Strict as the division used to be in the part of medieval Europe, it was not so clear in other parts of the continent. Then, the aspect of magic understood as, for instance using demonic forces (which primarily were of an ambivalent character in the beliefs of, e.g. Greeks or Slavs) or divine ones also indicates a different aproach in the matter of its classification. Samely, we can not attribute the lack of distinguishing of the kinds of magic represented by some modern sorcerers barely to the character of contemporary western culture (ideas of individual freedom, liberalism, democracy).
In popular culture, white magic is usually the magic used for good purposes and by good ways, black magic, however, serves evil and is used for evil intentions and is usually related to performing it in dark ways. Similar attitude is applied in Wicca religion where magic is distinguished as black and white, according to the rule ”Do what you wish provided that Your actions do not hurt anybody” – actions which do not do harm to anybody are classified here as the white magic, but the black magic is the one that does harm. According to Alister Crowley, white magic means any actions of the magician that agree with his Will (which is not the same as doing what they wish, see: Thelema). All other magical activities that disagree with the Will were considered black magic by him. What is interesting, although Crowley was a proponent of (after all, his own) philosophy of Will and as a result he should not use any other magic than white. In his house in Scotland he had two separate rooms for the white and the black magic which he also used. As the distinctions made by the two notions were not always exact, a concept of grey magic signifying magic balancing on the border of these two occured.

Another czara (goblet) from India

1 – eka (jeden – one)
2 – do (dwa – two)
3 – tina (trzy – three)
4 – chara (cztery – four)
5 – pancha (pięć – five)
6 – chhah (sześć – six)
7 – sata (seidem – seven)
8 – ashta (osiem – eight)
9 – nau [devata – god’s digit nine (boska cyfra dziewięć)]
10 – dasa (dziesięć – ten)

Well, as it can be seen, the word <in Polish> czar (singular) and czary (plural) – <in English both in singular and plural – sorcery> and czara (goblet) and ARA – have something in common with ”czerta”, and additionally with czerta 4, cztery – chara because chara is pronounced ”czara”.

Also pay attention to 9 – nau or devata – NAW or DEW, what is interesting, corresponds with German (nojn). It is associated not only with Nawia but also with Nyja – Death, whereas chhah – szhah – with six (szesć) – szczęść (bless) and część (part) as well as cześć (honour). Is not asta ósta – Osta Łodź (Osta Boat) – Oś Nieskończona (Infinite Axis)? Has not our science noticed this philosophical bond and profundity? Or Faith? Definitely not as far as Faith of Nature is concerned.


czary wiedźmy El_Aquelarre_(1797-1798)

Other Attributes of Gods

Czara (goblet) is the attribute of Greek Asklepios, the God of Herbs – the equivalent of our Gorzyca-Groźnica.

The bow is the attribute of Greek gods related to lust and love: of Apollo and Artemida as well as of Eros Aphrodite’s son – as it can be perceived the Greek counterparts of Kupała, Dziewanna who has both features of Aphrodite and Artemida as well as Krasatina – the feminine counterpart of Eros, came to like this weapon.

Scithians_Pectoral
Scythian Necklace (Kolia) – pectoral – Necklace (Kolia) associated with goddess Kalija –  Przepigoła – Plątwa – Holda – became the symbol of knowledge, a royal necklace worn by kings and queens as wiedunowie (people who have knowledge, prophets) tribe – the goddess of Kos-Przypadek (Kłótnica – the one that quarrels) lost to another meaningful goddess, the Ruler of Speech and Głagoł Scripture – Gogoł – Gogołada, Ład and Łada-Łagoda’s daughter. Łada-Łagoda (prettiness – Harmony of the World). This knowledge was partly transferred here from the Czara of the rulers of the World. 

 

t kailash-sunrise
Man-Sar-Owar – Lake and Mount Kalja (of OW-AR S-ARA, Syroj Ara War – Many = Dany – danej i pojmanej (given and captured): Kaljia Mountain – known today as Mount Kailash (Kalash) in the Himalayas – the holy mountain of Hindus and Buddhists, one of the centers of the Faith of Nature of Tibet. Kalja is also Immaculate – Black and White – dedicated to black Kali being the incarnation of Plątwa-Kala (Przepigoła – Golja, Punished Plątwa).

Mansarovar

Mansarowar – lake at the foot of Kalja – the Mountain of  black goddess (Przepia-Golia and White – Gogo-Łada). Since the mountain has both Divisions, it means that it is the Mount of Swąt – some say so. Indeed, it can be reckoned the appropriate Mountain of the World –  the Most Important Mountain because though not the highest, it is the Mountain of the Highest, the Mountain of Light (Knowledge and Englightenment).

 

Nurusja ziemie i ludy 2
Nurusja and neighboring lands – location of Mount Bogit [click magnify]

I wondered for a long time if I should correct a few issues with Polish reading – otherwise perfect (but it would involve gathering the whole dispersed knowledge. It all is about Bogit Mountain where stood Svetovid of Zbrucz. Taking this into consideration, I came to the conclusion that I would have to write a lengthy polemic article).

I would like you to have a look at the article on T-ARA or here at the third part which we re-printed (it is on the black strip in the section of the Light Temples of the World (Świątynie Światła) – it is just in this UNIT, not in any other – about the Great Mother Venus – though it  is a very significant reading and has important digits, I apologise to four (cztery) –  because they are magical digits of belief, meaningful and not just some digits – 3 and 6 resulting from the two threes in the centre) – and let’s understand, all of us, that the most important in Orion and in the Orion’s Belt – given at Bogit and not only at Bogit, as well as in the Three posts of Bogit – is that the central post is AXIS MUNDI – Svetovit of Zbrucz – the Light of the World (Światło Świata) – the Highest of the Highest ones – and the two remaining stars are the great Division (Wielki Dział) – In-Yang – Czarnogłów and Białoboga – and the 8 fires means 8 Elements. As soon as we fully comprehend that, all will be arranged differently for us – apart from one – WE must believe that Gods exist and that they really act – also at this moment.

For those who tell „fables”, I mean sleepy small talk that the connection between Arkona and Giza is coincidental and that Ślęża is on this line because it results so from a statistical account – I insert one more time the maps from that article – the maps which should show or give something to think – There Are four rivers here the ERIDANUS (Milky) – the Nile (the central river the MedirMilk, i.e. Egypt – if any Polish person still knows the forgotten name of this country, and has not sunk in the depths of ignorance like Persians who had not been able to read their Avesta till Ignacy Pietraszewski – a Pole – translated it into Persian and which an average Polish person has not learned although Pietraszewski translated it 150 years ago) – and the third river is the Oder flowing statistiacally (and maybe just  sedately?) next to the statistical (and maybe the final footing <Ostoja>) Ślęza, and the fourth river is of course the Zbrucz.

zbrucz bogit mapa
Mount Bogit and the Zbrucz River

podobieństwa orinon odra zbrucz erydan
The Oder, the Eridanus and the Nile
There are lots of pieces of evidence telling that our people did not fall down from the sky in 966 along with Incensory in Gniezno, though an incensory is also a kind of CZARA. 

Praca z bogami – kilka wypowiedzi (przykładów/przemyśleń) z dyskusji na Tarace w marcu 2012 roku

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Lipiec 2013

© by Czesław Białczyński

DSC0005513 marca 2012

Praca z bogami, obrót trzeci

….

„Czesław Białczyński: Dla wszystkich ludzi jedynym ograniczeniem w ich obcowaniu z bogami jest ich własna wyobraźnia i stan umysłu (świadomość + podświadomość + nieświadomość). Jako Rodzimowierca, przedstawiciel Wiary Przyrod(zone)y w wydaniu słowiańskim, postrzegam bogów jako cząstki Boga Bogów – Światłoświata (Wszechświata), Jego specyficzne emanacje, więc energie. Czasami w kontaktach ich/je (bogów/energie) wizualizuję, czasami nie. Przodkowie są pośród tych energii nieustannie obecni i reprezentowani. Trudno mi nazwać precyzyjnie tę więź, ale najkrócej można ją określić jako jedność z ciągiem wcieleń Pola Świadomości w łańcuch poprzedzających moją cielesną egzystencję fizycznych bytów na Ziemi i we wszechświecie. Tak samo jak jestem cząstką poprzedzających mnie wcieleń – ich aktualnym reprezentantem w Jawii (Świecie Widzialnym – Fizycznym, który zajmuje tylko 5% Rzeczywistości – Wszechświata) jestem też cząstką Boga Bogów ufizycznioną na Ziemi – a więc cząstką Jego Energii i niematerialnego nussonu – cząstką Jego Umysłu, Jego Świadomości. Kontaktuję się więc z Nim i jego Emanacjami zarządzającymi poszczególnymi Aspektami Fizyczności, w której egzystuję (Żywioły i Moce, Kiry i Działy Wszechświata) – bez trudności, w każdej chwili, bez kłopotu. Pole tych kontaktów jest dużo bogatsze niż to określił na początek tego Obrotu Wojciech Jóźwiak. Pole to w rzeczy samej ogranicza tylko moja własna świadomość, która jak wiadomo jest filtrowana przez podświadomość (id-emocjonalny i ego ukryte) i nieświadomość (id-instynktowny pnia mózgu i ciała migdałowatego). Dla tych kontaktów ważne jest zatem stworzenie takiego stanu umysłu by „filtr” przestał w nim przeszkadzać, a zaczął współpracować ze świadomością czy z superego – że użyję tego trochę staroświeckiego pojęcia. Jednakże jak daleko sięgnę pamięcią – od zawsze, od dziecka – posiadałem ten kontakt, lecz byłem zbyt niedoświadczony, odseparowany, zaburzony, napompowany teoriami, zwłaszcza materialistycznymi, które nie pozwalały mi na kontakt świadomy. Z kolei w dzieciństwie moja świadomość była zbyt „uboga”, aby ten kontakt był z mojej strony „świadomy”, chociaż przejawów fizycznej realnej obecności i działania bogów/energii oczywiście zdarzało się nie mniej wtedy niż teraz.

Wiele dróg jak wszyscy wiemy wiedzie do wglądu we własną świadomość i najrozmaitsze doświadczenia i praktyki stosowane od tysiącleci w świecie do osiągnięcia tego stanu prowadzą. Osiągnięcie wewnętrznej jedności i oświecenia oczyszcza niejako przestrzeń dla doświadczenia kontaktu i możliwości użycia energii. Teraz powiem do czego tych kontaktów i energii/bogów używam. Może to być zaskoczenie – używam ich na wszystkich możliwych poziomach i do wszystkiego. Gdy zadanie trudne, konieczne są praktyki magiczne oczyszczające pole fizyczne i medytacja oczyszczająca umysł, wyłączenie ciała – oczyszczenie ciała fizycznego, by nie stanowiło przeszkody, osiągnięcie odmiennego stanu świadomości (obojętne na jakiej drodze rytualnego tanu, ekstazy, mantry, adoracji – lecz musi to być droga w danym momencie najwłaściwsza) i nie tyle połączenie się, co dopuszczenie do tego, by te energie spłynęły z całą swoją mocą skierowaną ku celom jakie wybrałem. Jest to zatem rodzaj „boskiego działania”, przepuszczanie mocy Wszechświata przez jej cząstkę jaka tkwi we mnie – człowieku jako dziele Boga Bogów – tworowi Z Gałęzi Jego Złotego Drzewa powstałemu, Łzie z Jego Swarożego Oka. Gdy zadanie łatwe i proste nie przeszkadzają szumy, słaba koncentracja ani codzienne zajęcia, nawet rozmowa w trakcie kontaktu – nie na temat i o bzdurach. Efekty takiego „brudnego” kontaktu są na miarę zadania. Zawsze czuję fizycznie ich obecność i łączność z nimi. Każdy z nas jest w pewnym sensie bogiem i bogami będąc ich cząstką. To niewyobrażalne co można osiągnąć korzystając z tej siły.

DSC00289bez kompr

Praca z Bogami to bardzo dobre określenie tematu – fantastyczne – to jest praca, rozmowa, przyzywanie, oswajanie i używanie kosmicznej boskiej siły. Najlepiej gdy to nie jest okazjonalny kontakt i działanie a codzienna praktyka. Do takiej codzienności trzeba jednak dojść, dotrzeć, i nie każdy osiąga ten stan.

Co do wielu spostrzeżeń, a także w opisie sposobu przywoływania bogów, powtórzyłbym chyba tylko Piotra Jaczewskiego – nie wiem z jakiego powodu, może z powodu długotrwałego praktykowania jogi i stosowania techniki medytacji, które wyżłobiły we mnie identyczne „ścieżki” i utrwaliły sposoby postępowania, koncentracji, wizualizowania. Oczywiście koncentracja symboli pojawiających się wokół i skupienie na Imieniu.

Jeszcze słowo o Przodkach. – To ciekawe, że łatwo się ich pomija i nie docenia w kontaktach z siłami Światłoświata (Wszego Świata – może lepiej odróżnić go od tego co zwykło się rozumieć pod pojęciem „Wszechświata” – materialnego , fizycznego – nawet łącznie z jego Ciemną Energią i Ciemną Materią). Z nimi i tylko z nimi można nawiązać ten rodzaj więzi korzennej, którą da się wyprowadzić ze wspólnego pnia Przyrody Ziemi, więzi, która otwiera przed nami całe zatopione przepiękne kontynenty zupełnie odmienne od współczesnego sposobu spostrzegania Świata – ta więź otwiera taką paletę znaczeń i mian, że bez trudu pozwala to – mnie na przykład tak, pozwala – odczytywać z najprostszych słów i znaków całe rozległe myślowe konstrukcje – które doprowadziły do wykształcenia mitopoetyki – języka specyficznego, głęboko religijnego, głęboko poetyckiego, jedynego jaki znam – który pozwala opisać Wszech Świat w sposób holistyczny. Kto tego języka nie potrafi czytać, bo mu na przykład nie pozwala go przeniknąć skutecznie go zakłócający wpojony światopogląd materialistyczny (naukowy), ten do kontaktów z bogami ma drogę bardzo trudną, może i niemożliwą do przejścia, chociaż czasami wydaje mi się że szczególni wirtuozi tej Drogi ocierają się o świat pełen bogów.

Moje doświadczenie osobiste wskazuje, że kontakt świadomy z polem boskiego umysłu jest niezależny od zastosowanego sposobu („narzędzia”) i niezależny od tego, z jakiej kultury się on wywodzi. Nie jest też najważniejsze, z bogami której kultury się kontaktujemy. Próbowałem naprawdę bardzo różnych dróg (jogi, zen, ayahuaski, różnych halucynogenów, okultystycznej magii rytualnej) i wszystkie były skuteczne. Powiedziałbym, że dla jakości tego Kontaktu ważniejszy jest stan samoświadomości, od którego w dużym stopniu zależy skuteczność i dwustronność owego kontaktu z energiami/bogami i pracy oraz współdziałania z nimi.

Sądzę, że wybór pola kontaktu jest sprawą osobistą, kwestią pewnej „wygody” umysłu wynikającą z ukształtowania własnego doświadczenia życiowego i językowego – własnego języka myśli, który jest językiem doświadczeń osobistych i własnej – osobistej kultury duchowej. Dla mnie tym językiem doświadczenia osobistego i kulturowego (kultury duchowej) nie jest jedynie język polski i kultura polska. Powiedziałbym, że oprócz tej dominanty jest we mnie znaczna domieszka języków i kultur słowiańskich starych i obecnych, oraz spora domieszka duchowości irańsko-scytyjskiej i hinduskiej.

Nie widzę żadnych przeszkód by dochodzić do kontaktu z bogami/energiami poprzez nierodzime systemy wierzeń lub systemy filozoficzne powstałe w obcych kulturach. To kwestia osobistego wyboru, owej „wygody” umysłu, wyrobionych ścieżek i osobistych doświadczeń wewnętrznych. Niektórym osobom jednoznaczność i zrozumiałość pojęć formułowanych w rodzimym języku może przeszkadzać. Jeśli chodzi o mnie zrozumiałe imiona i ciągi znaczeń z nich płynące ułatwiają budowanie kanału kontaktu, który powstaje wokół nich.

Filtrem jest fizyczne ciało-umysł, jako całość i jedność. Moje wskazówki co do „przekierunkowania filtru” z wielu powodów mogą być nieprzydatne, bo jestem osobą specyficzną. Indywidualne ścieżki – także w zen – biorą się wszak z tych dwóch spraw o których napisałem powyżej.

Ciało-umysł (fizyczna powłoka duszy) warunkuje drogę jaką przechodzimy, wyzwalając się z podległości uwarunkowaniom. Decyduje też o możliwości otwarcia „kanałów energii”, a także o możliwości osiągnięcia niezbędnego poziomu „świadomości”, żeby ten kontakt był zwerbalizowany i ukierunkowany, możliwy do pokierowania.

Jak słusznie zauważa Ratomir słowo „praca” jest o tyle nieszczęśliwe, że sugeruje równość stron w tym procesie – tak nie jest, to zupełnie niemożliwe. Oczywiście nie ja według mojej woli kieruję ową energią Wszego Świata, lecz ona kieruje się poprzez drogę, jaką otwieram w sobie i ku tym fizycznym celom, na które jestem w danym momencie otwarty. Energia/bóg w udostępnionym przez ten kanał fragmencie fizycznego świata wykonuje swoją własną aktywność podług własnej woli.

Z tego faktu wynikają czasem zaskakujące zdarzenia, bo może się okazać, iż pochopna ocena własnego położenia i pochopna aktywność skutkuje w sposób dla nas zaskakujący.

Słowo praca jest tutaj z drugiej strony najwłaściwsze, bo to – jeśli o mnie chodzi – od jakiegoś czasu codzienność i realizacja tą drogą różnych zadań, które ktoś mógłby uznać za niecodzienne, ale dla mnie w istocie są one powszednie.

Nie chcę tu wchodzić w osobiste szczegóły, ale i nie chcę uogólniać, bo to chyba donikąd nie prowadzi – moje wskazówki mogą okazać się dla innych szkodliwe lub nieskuteczne. Mógłbym opowiedzieć o własnym instrumentarium, własnym ukształtowaniu i doświadczeniu. Zastanawiam się jednak czy to byłoby interesujące – to przecież życiorys, droga duchowa odtworzona krok po kroku.

Ratomir ma słuszność pisząc o dzieciach i ich odczuwaniu boskich energii i doświadczaniu świata. Musiałbym zacząć od tego że miałem ułatwiony start, bo rodzina mojego ojca była pogańska albo ateistyczna w dużym procencie – łącznie z dziadkiem, stryjem, ojcem. Rodzina mojej matki także – z tamtej strony moja babcia i dziadek w ogóle nie bywali w kościele. Nikt mnie mocno nie indoktrynował, tyle co niezbędne – jak mówiono – dla bezpieczeństwa; wiele spraw związanych z religią traktowało się fasadowo – nie rozumiałem tego bardzo długo. Byłem od 3 do 7 roku życia wychowywany w przedszkolu sióstr Urszulanek, a wszystkie rytuały, które tam odbywałem były od początku dla mnie puste. Mój kontakt z religią katolicką zakończył się na I komunii, której nie przyjąłem. Jednocześnie miałem to odczucie wszechobecności jakiejś cudownej Mocy spajającej świat – choć wtedy tego nie nazywałem. Byłem przez dziadków i rodziców od początku nasycany światem magicznym, baśniowym, poezją, opowieściami. Dziadek co niedzielę – według słów matki – przy patriarchalnym rodzinnym obiedzie wygłaszał prywatne kazanie, rodzaj świętej mowy i czytywał poezję, opowieści, tzw. mądrości. Rodzina zgromadzona – ludzie dorośli, mój ojciec, matka, siostry ojca, bracia – była liczna. Dziadek umarł przed moim urodzeniem, ale kontynuował to mój ojciec i ciotka – na zmianę – to było archaiczne – widzę to dzisiaj – niesamowite, wspaniałe. Robiły na mnie te przypowieści wielkie wrażenie. Odkąd nauczyłem się czytać zalewano mnie mitami i ludowymi podaniami, legendami z różnych stron świata. Nie chciałem zresztą czytać nic poza mitologiami, baśniami i SF-ami. To jest, jak mniemam, owo dziecięce obcowanie z bogami/energiami, obcowanie naturalne – przyrodzone, nie potrzebujące żadnego nazwania. Uważam że to z mojej strony było zupełnie nieuświadamiane, ślepe. Mity Greckie Gravesa dostałem zaraz po komunii – dom rodzinny napompował mnie wiedzą o innych religiach i podaniach z całego świata. Mam poczucie, że już wtedy polegałem wyłącznie na własnych sądach.

Wgląd w siebie to także kwestia pamięci – moja pamięć sięga wydarzeń, które moja matka określa na 20-ty miesiąc życia. Inne uwarunkowanie to tzw. czucie obiema półkulami – jestem przekierowanym mańkutem (zanim szkoła zaczęła mnie uczyć pisać nauczyłem się pisać sam – lewą ręką i kopać piłkę lewą nogą). Przekierowanie mi nie zaszkodziło – wbrew współczesnym sądom – tak samo jak udział od dziecka w nagich Kupaliach, z matką, ojcem, koleżankami mojej matki, ich dziećmi. Dzisiaj może ktoś by jej odebrał prawa rodzicielskie – takie mam wrażenie. Stałem się w wyniku tego człowiekiem oburęcznym z otwartymi obiema półkulami – z częściowym dostępem do „żeńskiego” sposobu „rozumienia rzeczywistości”, z otwartą intuicją, z emocjonalnością otwartą w obu półkulach i obustronnym zmysłem konstrukcyjnym… Jak widać od początku moja droga była ułatwiona i chyba mało typowa, a rozwijając się i kształcąc coraz bardziej wyzwalałem się z wszelakich uzależnień.

Praktyka jogi była nieskrępowana, a przecież to odległe czasy. Kiedy poznałem Annę Pagaczewską, moją żonę (absolutną pogankę) poznałem też doskonałego praktyka jogi z jej rodziny, praktyka od Przedwojnia, Władysława Olszowskiego – jej wuja, człowieka bliskiego Szukalczykom i Kołu Światowida, z zawodu i zamiłowania introligatora, ale przede wszystkim jogina, który dzisiaj ma 92 lata i cały czas praktykuje.

Doświadczenia ze środkami psychodelicznymi i potem praktyka zen były dla mnie jakby konsekwentnym rozwijaniem indywidualnej ścieżki. Koncentracja wyłącznie na mitologii słowiańskiej jako głównej pasji życia, zajęciu literackim i najważniejszej pracy, od mniej więcej 1978 roku to część duchowego rozwoju i ustawiania owego „filtra”.

Myślę, że tyle wystarczy żeby każdy mógł porównać swój punkt wyjścia z moim. Mogą to być chyba jedynie ogólne wskazania jakie warunki są optymalne dla „otwarcia umysłu i wyzbycia się uzależnień”. Sądzę, że były optymalne.

Dla mnie oświecenie było progiem po przekroczeniu którego nastąpiła wielka zmiana jakości kontaktu i możliwości współdziałania z energiami/bogami. Świadomie zatrzymywałem się po drodze i odchodziłem od praktykowania różnych ścieżek skupiając się na innych celach jakie sobie stawiałem. To wszystko – jak widzę z dzisiejszego punktu widzenia – były próby „pracy” z energiami/bogami. Próby, gdyż wciąż dręczyły mnie najgłębiej chyba zaszczepione „racjonalizmy” zupełnie już podświadome. Moje oświecenie odbywało się stopniowo, długotrwale, krok po kroku, ale bez wysiłku – przyszło niespodziewanie w 1986 roku. Uczyniło ono z ateistycznego anarchisty racjonalnego teistę. Uważam ten dzień za trzecie narodziny w ogóle, a drugie w fizycznym bycie świadomym.

Myślę, że to bardzo swoista ścieżka, w której także praktyka medytacyjna była swobodna, przerywana, nieciągła. Często pisuję teksty w tzw „natchnieniu” to jest kontakcie z bogami/energiami. Kiedy byłem młody, wydawało mi się, że trzeba być geniuszem, żeby coś takiego było możliwe, no i że to powinno służyć wzniosłym celom. Miałem też teorię, że genialni pisarze (artyści) są na wpół obłąkani. Tak jest jeśli normalność = przeciętność = średnia, a indywidualność i niezależność = nieprzeciętność.

Teraz to jest naprawdę „praca” z bogami. W takim natchnieniu napisałem książkę dla dzieci – łatwą , lekką przyjemną, genialną, śmieszną, dowcipną, ekologiczną w przesłaniu – recenzje były entuzjastyczne – jest to dalszy ciąg przygód Profesora Gąbki i jego Kompanii. Potem w głowach redaktorów pozapalały się czerwone światełka – dosłownie chyba czerwone – i mają wielkie trudności z podjęciem decyzji o jej wydaniu. Czy „zielone” przesłanie i magia wywołują u nich bóle głowy? Ta książka to był dyktat bogów i jednej osoby – nie weźcie mnie teraz za wariata – mojego teścia Stanisława Pagaczewskiego, a nie moja własna myśl. Pomysł był mój własny, ale nosiłem się z tym z 10 lat, a jak się do tego zabrać pojęcia nie miałem. Potem kontakt, zwyczajny, można rzec rytualny, niedzielna medytacja na wzgórzach, któreś z zestawu wzgórz podkrakowskich. Zerwałem się w nocy i zacząłem pisać. Wszystko było gotowe.

Jaką receptę podać na coś takiego? – Wiem, jako scenarzysta, że to brzmi niescenariuszowo i z drugiej strony banalnie, oraz nie ma co ukrywać – na granicy normalności – ale to fakt. To jest praca z bogami i przodkami. Wielokrotnie przerywałem pisanie, które trwało jak w transie 2 miesiące – powstało około 18 arkuszy, które musiałem skrócić do 13 – przerywałem i zastanawiałem się: czy to ja piszę? te dowcipy, te sceny. Miałem superwizorów – chłopca 8 lat, jego matkę (chłopiec pierwowzór postaci) i moją żonę. Wyrywali mi z komputera kolejne fragmenty. Nie poznawałem samego siebie i nie poznaję. Nigdy nie pisywałem dla dzieci. Mitologia też nie ma nic ze mnie… – Moje ja to są utwory w stylu Ginsberga, „Śmierć buntownika”, „Polski łącznik”, kodyzm – to jestem ja – ale TE rzeczy to coś zupełnie innego.

DSC00288bez kompr

21 marca 2012

Praca z bogami, obrót czwarty

***

Chciałbym coś dopowiedzieć do wczorajszej dyskusji. Tak się jakoś złożyło, że wczoraj może z powodu jednostronnego przykładu poszliśmy w kierunku pracy z bogami na polu sztuki. Ja to pojęcie pracy potraktowałem bardzo wąsko, bo nie opisywałem obcowania z bogami, rozmowy z nimi, odczuwania ich obecności, umocnienia własnej psycho-fizyki przez kontakt i obcowanie, nie pisałem na temat przyjemności wspólnego bycia, podróży z bogami, prowadzenia przez światy o których pisał Jacek Dobrowolski – miałem na myśli pracę, czyli działanie w konkretnym celu. Dla mnie praca z Nimi (bogami/energiami) oznacza nie tylko pisanie, nie tylko leczenie, nie tylko wgląd w przyszłość, czasem to wgląd wcale niechciany i w nie moją przyszłość ani moich najbliższych, wgląd który jest udokumentowany na piśmie. (Jeden z przykładów: w mojej powieści „Śmierci buntownika” zamieściłem opis wysadzenia w powietrze Rotundy PKO – opis jak ona wylatuje – widziałem to we śnie dwa lata wcześniej [zanim to się stało faktycznie w 1979 r. – przyp. red.] i opisałem. Co prawda książka nie została nigdy wydana – była tylko czytana prawie w całości w Trójce w 1986, ale to jest w tamtych pożółkłych maszynopisach i jest w tzw „szczotkach składu” które mi wręczono przy rozwiązaniu umowy z Czytelnikiem, po tym jak odmówiłem współpracy z Nową Kulturą i publikacji tego w odcinkach w Stanie Wojennym. Dostałem na pamiątkę „mściwą szczotkę” w 1989, czyli pierwszą odbitkę złożonej książki przed ostateczną korektą i tam to jest – niektórzy na pewno pamiętają czasy „żelaznego składu”. W 1977 kiedy pisałem ostateczną wersję, bo powstawała od 1973 sukcesywnie wpisałem ten wybuch nie jako sen lecz jako fakt fikcji literackiej. Potem, kiedy To się wydarzyło sam brałem to za niesamowity zbieg okoliczności, byłem wtedy naładowany podejściem racjonalnym i wciąż mocno pod wpływem różnych zachodnich lewicujących filozofii). Był to czas „prób” kontaktów, kiedy bogowie zjawiali się kiedy chcieli i jak chcieli, a mnie udawało się to odczytać lub nie. A więc wgląd w przyszłość, leczenie, ale też sprawy praktyczne, które często omijamy autocenzuralnie – pieniądze i praca w sensie stanowiska, które pozwala zaspokoić wszystkie potrzeby rodziny.

Powiedziałbym, że bogowie spełniali przez całe moje życie moje pragnienia (także te ukryte) – czasami spełniali je bardzo przewrotnie. Czynią to nadal – coraz intensywniej. Czasami było to wręcz spełnianie próżnych zachcianek, czasami „na tak” czyli: Masz i baw się, a czasami przewrotnie w postaci wyjątkowo trudnego, wieloletniego doświadczenia – np. podwójnej miłości – na zasadzie chciałeś wiedzieć czy możliwe są dwa tak wielkie uczucia w życiu jednego człowieka, jakby wyglądało to drugie, czy będzie takie mocne, czy można mieć dwa na raz – to masz i posmakuj. Tak to drugie jest tak samo żarliwe, zaborcze, pełne, dogłębne, związujące fizycznie i psychicznie – a teraz sobie z tym radź, rozwiąż to i zrozum dlaczego człowiek powinien mieć na raz tylko jedną miłość w życiu. Masz po prostu tylko jedno życie a zachciało ci się przeżyć w jednym czasie dwa – Jesteś zmęczony?! A to już twój problem ja ci dałem co chciałeś.

A więc oczywiście praca z bogami to też odkrywanie – jak pisał Piotr czy Ratomir – doświadczanie łaski jak pisała Ann – to zawsze też nauka, pokorne przyjmowanie – bo jeśli już obcujesz i pozwalasz sobie na TO, to musisz być przygotowany że dostaniesz „to” co Oni zechcą ci dać, w taki sposób, że być może padniesz ze zdziwienia, że być może pójdzie ci to w pięty. To może być przywołany Ktoś inny niż ten kogo sobie wyobrażałeś, np. Wielki Destroyer – Przepląt (Perepułt – a pere – to wiadomo nie tylko przeputać – stracić, zatracić się, ale też prać, uderzać jak piorun, niespodziewanie, tłuc, walić jak w bęben, rozdzierać).

Ann pyta – Po co pracujemy z bogami? Oczywiście praca po to by osiągnąć niewspółmierne efekty w postaci naładowania dynama, naenergetyzowania się, czy czegoś równie trywialnego może się wydawać nadużyciem. A co powiecie na pracę po to, by po prostu dobrze materialnie egzystować, nie przejmować się forsą i t.p. – też trywialne, ale czy nie o to pytają ludzie wróżek – zdrowie, pieniądze, miłość – będzie nie będzie, kiedy będzie. Wojtek wspominał w pewnym momencie o obciachu i była też mowa o wstydzie. Pisał Kazimierz Moszyński o scenach, które widział jeszcze w XX wieku po wsiach Podola, a sceny te znamy też z Nowej Gwinei współczesnej, z Amazonii i ze starożytnych kultur Persji, Grecji – Poganie mają prosty i zdrowy stosunek do bogów – Bogowie dajcie nam deszcz! Bogowie dajcie szczęście! Bogowie sypnijcie grosza! Nie dasz?! Nie dajesz?!! To Masz – I święty posąg we wściekłym ataku obrywa rózgami, batem, chabinką, albo pod ciosem siekiery pada i ląduje w rzece – od razu człek czuje się zdrowszy – no bo jest zdrowszy po takim rozładowaniu stresu. I powiedzcie – czy bogowie nie zadziałali, choć chłop może tego nie zauważył i nie wie. I czy nawet nie dostał co chciał, ale po prostu też o tym nie wie – bo zdrowie to też bogactwo – może większe niż ten deszcz i złote monety. Oczywiście potem będzie opamiętanie, kajanie się i inne czynności razem z ofiarami. Dzisiaj to wszystko może być bardzo wysublimowane, przeniesione na zupełnie inne poziomy, zasłonięte barierami i zasłonami, ale co do istoty czy tak bardzo różne? Chyba nie. To jest według mnie zdrowe i poprawne podejście – bez wstydu i obciachu.

Każde obcowanie z nimi jest korzystaniem tylko z tego, co sami nam dadzą i na tyle na ile potrafimy to wykorzystać.

Każde, najbardziej błahe doświadczenie i najlichsza praca udoskonala nas i rozwija – nawet jeśli wydaje się że to destrukcja.

Każde ich działanie jest i tak przepuszczeniem przez nasze psycho-ciała ich Pola, ale tylko tego z Niego, na co zdołamy się otworzyć, ale też i tylko w ten sposób który Oni kontrolują.

Po co pracujemy – ja pracuję, korzystam, rozmawiam, bywam w różnych światach – czasami dla przyjemności, czasami bo skoro już do tego dopuściłem to teraz nie ma zmiłuj się Oni też czegoś chcą a jak Oni chcą to spróbujcie im odmówić. Czasami nonkonformizm – na przykład ciągłe parcie pod prąd otaczającej cię Rzeczywistości – wywołuje znużenie, zmęczenie, depresję. Odczucie, że są chwile a może długie lata, a może całe twoje życie jest tą chwilą, że nie kierujesz sobą, może być bardzo dyskomfortowe. Za czasów Filipa Kapleau, kiedy w 1975 i później był w Krakowie, razem z Olą Ulatowską-Porter zaczynałem praktykować zen, był tam z nami chłopak, alpinista – jednocześnie sąsiad z Czerwonego Prądnika – żona i dwie urocze dziewczynki – mieszkali naprzeciw moich okien. W 1977 on wyskoczył z balkonu na moich oczach: 1 września, kiedy miał odprowadzić córeczkę do szkoły do 1 klasy. Dla niego to było jedyne rozwiązanie – tego „kontaktu”. Więc tak też może być, ale powiem wam, że długo się zastanawiałem dlaczego się to stało na moich oczach. Karmiłem moją córkę w kuchni, vis a vis był balkon ich gościnnego pokoju – słoneczny piękny dzień. Przypadkowy rzut oka za okno, kiedy dwuletnie dziecko karmisz łyżeczką z jabłkiem tartym – taka proza można rzec. Czy wielu ludzi może powiedzieć że widziało taki moment i że rozumiało co się dzieje za oknem, kiedy on Leci i Uderza – raz na zawsze?

Ale to oczywiście jest margines, o którym warto pamiętać zawsze i może miałem to zapamiętać sobie na zawsze jako wskazówkę – Nic na siłę, nic przedwcześnie, nic na co nie jesteś gotowy. I żadnej pychy! Ale nie żebyś się bał, żebyś się wycofywał – tylko teraz siądź sobie na tyłku i naucz się co to jest TAO. Musisz się nauczyć, że jest to co jest i nie będzie inaczej i przyjmować to co jest i jakie jest.

Podsumowując – praca z bogami to zaszczyt i czasami męka, ale zawsze tylko to co jest i co ma być. – Z Ich strony jest to Propozycja Nie Do Odrzucenia.

Czy doznaliście kiedyś w trakcie „pracy” boskiego dotknięcia? Albo czy zdarzyło się wam że ktoś kogo nie ma fizycznie dotknął was w trakcie prozaicznych życiowych czynności, jakie wykonujecie – tu akurat parzenie herbaty – a zaraz potem czujecie ze 100% pewnością jego obecność. Obecność po prostu, przyjazną, spokojną, bez intencji – a potem odchodzi. Nie ma nic więcej. Może to jest jakiś wstęp.

Nielepice dwa jastrzebie w czasie modlitwy na niebie DSC00186

Uroczystość Zaplecin w Wojcieszowie – 22. 06. 2013

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 28 Czerwiec 2013

22 czerwca w Wojcieszowie (Dolny Śląsk) w osadzie Czystych Energii „Cztery Żywioły” odbyła się kolejna już uroczysta inicjacja, Święto Zaplecin, uroczystość Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, przeznaczona dla dziewcząt.

L1020931 komprPreludium – woń łubinów o zmierzchu jest odurzająca. Łubin – Lupus – Roślina Wilcza, Kwiat Mokoszów – bogów Przeznaczenia .

L1030018kompr bbbPreludium- Umiejętnie przyrządzony wyciąg ma moc odmieniającą świadomość w szczególny niepowtarzalny sposób

L1020933komprPreludium – Tego popołudnia przywołano Tęczę – Dengę Radugę – Panią o Szczególnie Pięknym Warkoczu – To naprawdę wspaniały znak dla dziewcząt które odbyły Zapleciny. Bardzo Dobra Wróżba na Całe Życie. Wojownicy Radugi-Dengi na Uhorzu (Wągrach, Wagrach) zwani Sekielami, dosiadali białych koni o ogonach barwionych w Siedem Kolorów i plecionych w Warkocz.

L1020938komprW polskim internecie nie znajdziecie hasła Zapleciny. Za to katolicy zachowali obrzęd Rozplecin warkoczy, który wszedł w obrzęd weselny. Pytanie czy panny młode i weselnicy wiedzą co robią, kiedy rozplatają warkocz? Sądzę, że nie mają pojęcia co czynią, skoro  nie wiedzą, że kiedyś zamiast „komunii świętej” dziewczęta poddawały się Zapelcinom Warkocza? Warkocza Wiedzy – Warkocza Wiedźmiego,  Warkocza Przeznaczenia, Warkocza Przyszłej Więzi Miłosnej, Warkocza Przypadkowego Splotu Okoliczności, Warkocza-Kosy. To ten Warkocz, Zapleciony na Zaplecinach, Rozplata się symbolicznie podczas Wesela.

L1020942kompr

Warkocz inaczej po słowiańsku także Kosa  – sam w sobie jest Symbolem bogów Koszu – czyli Losu który określamy jako Przypadkowy, przypadkowy Splot – symbol Przepląta i Plątwy – wiele zależy od przychylności tychże bogów w życiu kobiety.

L1020943kompr

Preludium – miejsce akcji Krąg i sąg drewna do przygotowania ogniowej ścieżki

Kobiety która ma rodzić, co bywało dawniej, a i bywa czasem dzisiaj niebezpieczne, kobiety która ma wychować potomstwo – w zgodzie z jego Koszem – Przeznaczeniem – czyli Zaplotem Wici w Baji Świata, którego dokonują Bogowie Przeznaczenia Mo-Kosze.

L1020947kompr

Preludium – Widoczne bajorki zaplecione na drzewie brzozowym, przy świętym kręgu.

Jest więc  Warkocz-Kosa też symbolem Przeznaczenia, doli, Zrębu – Źrzebu oraz Wiergu-Wyroku-Warku, Wark-Kosz  – Ognista Nić-Wić Przeznaczenia, która wplata się w Baję określając koleje żywota każdego człowieka.

L1020955kopmr

Przygotowanie – ważne są uroczyste stroje, białe suknie, symbole niewinności, dziewiczości, czystości, świętości i śmierci – czyli Zaświatów, Krainy Marzanny i Welesa – Weli – Wielkiej – Białej Krainy – Królestwa Śnieżystego (Górnego, Niebiańskiego)

Jest wreszcie Warkocz-Splot symbolem trzeciego rodzaju Koszu- Koszania – Kochania – Miłości i Bogów Miłości Dziewanny-Krasy, Krasza-Kupały (Kresa), KRASATINY – K-RAsnej Pani, i Niekrasy-Dzieldzieliji-Ziewuny (Pani Zielonej) tej od miłości płochej , niespełnionej , nieszczęśliwej – Pani Poronnej.

L1020956kompr

Przygotowanie – Bardzo ważne są wieńce

Tak więc co warte są Rozpleciny panien na weselu, które nie przeszły Zaplecin, a tylko tzw. „komunię świętą” katolicką – obrządek zupełnie nam obcy, niezrozumiały, dziwaczny?

L1020997komprPrzygotowanie – Bębny – także niezbędne (mogą być dzwonki, gongi i trombity)

L1020961kompr aaPrzygotowania – Pięknie przystrojone, piękne przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, a za nimi równie pięknie przystrojone bajorkami Święte Drzewo

L1020965kompr aaPrzygotowania – Piękne Przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata – wstążki-bajorki -nieci-wici, do plecenia warkoczy (waRAkoszy).

L1020981kompr aa

Przygotowania – Piękne Przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

L1020968komprPrzygotowania – Zmierzch

L1020985kompr

Obrzęd Zaplecin poprowadził Marek Wójtowicz. Obrzęd ma znaczenie magiczne i symboliczne i wierzeniowe, ale prowadzący nie jest tu pośrednikiem, tylko osobą sprawującą obrzęd publiczny. W Wierze Przyrody nie ma żadnych pośredników.

L1020975komprZapleciny – Mamy zaplatają córkom Warkocze Przeznaczenia, (Wiedźmy-Wiedzące splatają Warkocz Wiedźmi , tym które będą Wiedzę Nabywać). Warkocz – symbol wkroczenia na ścieżkę dojrzewania do przyszłej roli Kobiety w Plemieniu.

L1020976komprObrzęd – Zapleciny

L1020977komprObrzęd – Zapleciny

L1020978komprObrzęd – Zapleciny

L1020979komprObrzęd – Zapleciny

L1020983komprObrzęd – Zapleciny

od lewej kalina dabrowka luba maja i ich mamy

Zapleciny zakończone Chodzeniem po Ogniu przeszły cztery piękne panny: Kalina, Dąbrówka, Luba i Maja (na zdjęciu powyżej od lewej).

doku_zapleciny_0122

Zapleciny to bardzo ważny obrzęd inicjacyjny, który chrześcijaństwo odebrało Słowianom zakazując praktykowania Wiary Przyrodzonej. On jednak nie dał się wymazać, w rezultacie legł u podstaw uroczystości katolickiej komunii świętej. No i oczywiście praktykujemy go dzisiaj jako Wolni Ludzie w Wierze Przyrod(zone)y Słowian.

doku_zapleciny_0275kompr

Dzisiaj na masową skalę odbywa się ten pogański obrządek także w kościołach katolickich w całym kraju, dokładnie w tym momencie wiekowym (7-9 lat), w którym odbywały się Zapleciny i Postrzyżyny. Posiada on podobną acz o wiele uboższą w formie i w znaczeniu oprawę oraz treść. Przepraszam – treść jest zupełnie inna, kompletnie niezrozumiała dla poddawanych temu zabiegowi dzieci.

doku_zapleciny_0318kompr

Przywracamy naszym dzieciom tę inicjację , by na wszystkich etapach swojego życia miały poczucie uczestnictwa w naszej Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata i w prostej, zrozumiałej tradycji Wiary Przyrod(zone)y Słowian .

doku_zapleciny_0287komprRyt zawiera w sobie elementy magii Ziemi i Ognia, Wody i Nieba, Powietrza i Sporu, Błyskawicy i Boru. Małe Dzieci (Maluchy, Berbecie) po odbyciu obrzędu stają się Dziewczętami i Chłopcami i powoli zaczynają się wspinać ku dojrzewaniu. Następna ich inicjacja, kolejny próg, dojrzałość płciowa, to obrzędy Wiechy-Wierchy (Palmy Kwietne), kiedy osiągają wiek 14-16 lat.

doku_zapleciny_0307komprOd tego momentu gromadzą się w Bractwach i Siostrzeństwach. Bractwa Męskie przybierają często nazwy od zwierząt drapieżnych, ale też dużych trawożerców (Wilków, Niedźwiedzi, Rysiów, Lisów, Żubrów, Turów, Leleni), albo innych zwierząt (Wężów, Kurków, Sokołów, Orłów, Jastrzębi, Szczupaków). Siostrzeństwa Dziewczęce przybierają najczęściej nazwy ptasie (Przepiórek, Utek, Gęsie, Kukułcze, Sikorek) ale także i zwierzęce, np. Lisic, Sokolic, Jastrzębic, Żmijowe, Motyle, Biedrończe.

doku_zapleciny_0332kompr

Następny etap to już Kres – Kupalia – Świętoruja, kiedy młode osoby (w wieku 16- 20 lat) stają się osobami dorosłymi i pełnoprawnymi członkami plemienia.  Dawniej te trzy etapy dorastania do pełnej dojrzałości i obrzędy inicjacyjne odbywały się w wieku 6 – 12 i 18 lat.

doku_zapleciny_0331komprZapleciny to przebogata i wspaniała uroczystość o wielu znaczeniach. Niestety żeby ją opisać w szczegółach trzeba takiego sążnistego tekstu, jak ten poświęcony przeze mnie Świętu Kresu w Kwartalniku „Słowianić”.

doku_zapleciny_maja_0376komprPo uroczystości  – Szczęśliwa Maja

L1030002komprŚcieżka Ognia – gotowa do Biegania po Ogniu

I pomyśleć, że kilka tygodni temu jakiś „Uczony” od siedmiu boleści opowiadał, że Wiara Rodzima Słowian to tylko jakaś etnografia. Bardzo współczujemy temu panu i wszystkim podobnie mu myślącym, materialistom. Szczęśliwe i uśmiechnięte twarze uczestników obrzędu w Wojcieszowie mówią same za siebie.

Tan 6 Wielki – Kres (fragment z pierwszego numeru kwartalnika „Słowianić”)


© by Czesław Białczyński, ® Marek Hapon, Jerzy Przybył, Maurycy Gomulicki, Kira Białczyńska

Kwartalnik „Słowianić” rozrósł nam się niesłychanie i jego pierwszy numer, który już można nabyć w Wydawnictwie Slovianskie Slovo – ma aż 180 stron, w tym wiele koloru i wiele nowej słowiańskiej myśli. Prezentujemy tutaj okładkę i fragment 40-stronicowego artykułu na temat Święta Kresu

okład slowianic nr 1

(Krasz, Kupalia, Kupała, Kopernocka, Sobótka-Samobudka, Stado, Świętoruja, Wianki, Noc Świętojańska, Czara-Czarkan – Niebiańskie Dzikie Łowy Lata)

 Kwiat

 Marek Hapon

 

Wstęp

Letnie Przesilenie, kosmiczne święto czczone przez Słowian od starożytności do dnia dzisiejszego.

Wydawałoby się, że o Sobótce i Nocy Świętojańskiej, zwanych też Kupaliami nie da się powiedzieć już nic nowego. Wszystko podobno zostało napisane i powiedziane. Jak się przekonacie nic bardziej mylnego. Pisano bowiem dużo, lecz z sensem nie napisano dotychczas prawie nic. Na temat tego święta pisze się mnóstwo, lecz zawsze nieodmiennie płytko, jakby z punktu widzenia „obcych”, którzy zostali zrzuceni w desancie z uczelni wyższych „cywilizowanego świata” pomiędzy „słowiańskich buszmenów”. U nas w Polsce za opisami tymi stoi przeważnie ideologia któregoś z trzech modnych współcześnie światopoglądów, dominujących w cywilizacji Zachodu: „naukowego”, ateistycznego, lub chrześcijańskiego.

Światopogląd „naukowy” sprowadza opis tego święta do przedstawienia obrazu z punktu wąsko pojętych dyscyplin takich jak ludoznawstwo, antropologia kultury, religioznawstwo, czy etnografia. Wzięliśmy słowo „nauka” w cudzysłów, bo po prawdziwym opisie naukowym spodziewalibyśmy się pełni i syntezy, a otrzymujemy zawsze niezmiennie fragmentaryczne analizy uzupełnione piramidalnymi konstrukcjami odwołującymi się do archetypów i fenomenów socjo-psychologicznych. Tak jakby świętowanie i potrzeba świętości nie były żadnymi normalnymi formami aktywności ludzi, lecz  jakimś dziwowiskiem, obserwowanym przez „człowieka cywilizowanego” w „egzotycznym, niezrozumiałym kraju i plemieniu”. Światopogląd chrześcijański każe obserwatorom tego zjawiska opisywać je z wyżyn swojej jedynie słusznej religii, oceniać i spłycać, podrzucać co chwilę jakieś szczegóły, które mają dowieść braku logiki tych obrzędów, ich zabobonności, pustoty rytuału i podkreślić  ich związki z zakazaną magią oraz czarami, które są oczywiście według tejże religii albo czarną magią zabronioną, albo nieskutecznym zabobonem. Przede wszystkim opis ten opowiada zawsze niezmiennie o owych obrzędach jako o ciekawostce z przeszłości, którą udało się u przodków współczesnych światłych wyznawców chrześcijaństwa na szczęście z powodzeniem wyplenić. Jest to według tych opisów czynność naganna, archaiczna, zbędna, co najwyżej ciekawostka bez żadnej głębszej myśli i podkładu filozofii.

Światopogląd ateistyczny z kolei kładąc nacisk na ten sam element archaiczności i zabobonu oraz magii sprowadza opis zjawiska do przedstawienia go jako okazji do dobrej, niezobowiązującej zabawy odtwarzającej przeszłość, do rodzaju przebieranego przyjęcia związanego z określonym terminem w przyrodzie. 

Wszystkie te sposoby podejścia do tematu  ograniczają się do wskazania w co dawniej wierzono, nie docierając nawet w przybliżeniu do istoty owych starożytnych wierzeń. Współczesność zaś obrzędów Kresu ukazują, jako etnograficzne szczątki kultury, która dawno umarła.

My, wyznawcy Przyrodzonej Wiary Słowian wiemy jednak, że jest to tradycja żywa i głęboka w swojej wymowie sięgająca najbardziej rudymentarnych związków człowieka z Ziemią, z Przyrodą, z Wszechświatem, sięgająca swoim rytem i wymową symboliczną korzeni ludzkiego bytu i ziemskiego życia w ogóle. Pamiętajmy przede wszystkim, że osądy wartościujące typu wyższościowego, występujące w opisach tych pogańskich obrzędów i czarów kreślonych przez chrześcijan czy ateistów, typu: „wierzono w magiczną moc”, „wierzono, że zioła te chronią przed…”, „wierzono, że ogień oczyszcza i chroni przed…”  są absurdalnymi, zupełnie nieprawdziwymi sądami pejoratywnymi. Współczesna fizyka kwantowa udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że wiara obserwatora w wynik eksperymentu ma wpływ kwantowy na ów wynik. Psychologia i medycyna udowodniły zaś, że wiara w skuteczność leczenia i ochronę przez pastylkę określonego leku lub przez zabieg chirurgiczny, jest skutecznym lekarstwem (zabiegiem) i ochroną samą w sobie. Zatem jeśli ktoś wierzy w magiczną moc ziół to one tę moc posiadają! Jeśli wierzysz mocno w oczyszczający charakter skoków przez ogień lub chodzenia po ogniu, to zostaniesz oczyszczony i ochroniony przez ten zabieg. Jest to właśnie przejaw myślenia naukowego  i racjonalnego, a nie zabobonnego.  

Obrzędy Kresu, zwanego też Krestem, Kraszeniem, Kryszeniem, Wiankami, Kupaliami, Kupalnocką, Kupernocką i Sobótką – jak i wszystkie pozostałe obrzędy publiczne wielkich świąt wiary przyrodzonej słowiańskiej, zawierają w sobie pełne symboliczne odniesienia do całościowego obrazu jaki daje człowiekowi praktyczna obserwacja świata. Płyną one wprost z tejże obserwacji i są odwzorowaniem zjawisk naturalnych  uosobionych w postaciach i przedmiotach świętego spektaklu, który jest odbiciem symbolicznym obserwowanych interakcji między mocami i żywiołami rządzącymi przyrodą naszej planety. Obrzędy te i symbole są żywymi odpowiednikami pojęć z Mitologii Słowian przeniesionymi ze sfery jej treści/zapisu  w sferę uświęconych czynności, uświęconych przedmiotów i obrazów wyrażanych przez modły medytacyjne, pieśń i taniec transu oraz muzykę-hudbę zbiorowej ekstazy.  Mit wierzeniowy Wiary Przyrody nie jest nigdy fałszem ani baśnią, jest poetyckim, holistycznym zapisem obserwacji przyrodniczej.

 Piszący na ten temat, przeważnie w popularnych tygodnikach tuż przed letnim przesileniem,  skupiają się zawsze na powierzchni, jakby ich zmysł obserwacyjny i analityczny nie sięgał głębiej poza to co widać wprost, a nawet jakby patrząc na obraz nie widzieli jego barw i odcieni, czy głębszych warstw symbolicznych, a tylko czerń i biel. Taką próbę opisu święta Kresu można porównać do próby opowiedzenia treści obrazów Salwadora Dali bez znajomości kultury Zachodu i psychologii głębi. Po prostu dziwaczna scena, dziecięca zabawa. Osoby opisujące Kres, w tym poważni naukowcy pretendujący do miana antropologów kultury i etnografów,  nie próbują nawet wskazać jakie rzeczywiste znaczenie mają te obrzędy i co uczestniczący w nich dzisiaj wyznawcy Wiary Przyrodzoney Słowian tak naprawdę czczą, co demonstrują, co przeżywają. Można by to zjawisko sprowadzać do ideologicznego zaślepienia: chrześciajnocentryzmu lub ateizmu obserwatorów niezdolnych pojąć obcych im sakralnych rytów, ani tym bardziej związać ich znaczenia z filozofią przyrody (naturalną). Jest to jednak tylko jeden aspekt tej niemożności i niechęci do odnalezienia głębszych wątków w rudymentarnych słowiańskich obrzędach i świętach pogańskich. Pragnienie zdeprecjonowania dawnych wierzeń i obecnej wiary naturalnej Słowian jest rzeczywiście jedną z przyczyn spłycania interpretacji lub wręcz sprowadzania jej do poziomu propagandowego kłamstwa. Jedną ale nie jedyną. Często autorzy opracowań na temat Letniego Przesilenia posuwając się do obraźliwych dla wyznawców Wiary Przyrod(zone)y Słowian stwierdzeń, nie mają nawet świadomości, że naruszyli czyjeś sacrum i dokonali obrazy czyjegoś wyznania, religii, która jest żywa i posiada w Polsce licznych wyznawców. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jest to zjawisko nagminne? Jest ono wynikiem wtórnego kulturalnego analfabetyzmu Polaków, który jest powszechny we współczesności naszego kraju. Nie jest to działanie specjalne, wynikające z jakiejś złośliwości, lecz działanie, które bierze się ze znanego psychologicznego mechanizmu „wyparcia z pamięci zbiorowej” szczególnie traumatycznego przeżycia z dalekiej przeszłości. Tym zdarzeniem była dokonana na Słowianach przemocą chrystianizacja. Działanie, które zniszczyło doszczętnie dawną kulturę w wymiarze społecznym i zepchnęło ją, ograniczyło, do praktykowania w ukryciu, w prywatności, indywidualnie, w tajemnicy przed innymi. Analizuje to zjawisko doskonale Maria Janion w książce „Ta niesamowita słowiańszczyzna”.

Zjawisko wtórnego analfabetyzmu kulturowego jest charakterystyczne dla narodów, które zostały podbite i zasymilowane przez cywilizację i kulturę najeźdźców. Takie narody są odseparowane od własnych korzeni, tracą ciągłość kulturową i stają bezradne naprzeciw symboli używanych przez własnych Dziadów. Dodatkowo te pokolenia, które zapominają stopniowo znaczenie rodzimej tradycji, nasączane są nowymi wzorami i wierzeniami pochodzącymi z zewnątrz (od najeźdźców), które mieszają się z tym co dawne i własne, w niezrozumiałe i jeszcze mniej czytelne symbole, obrzędy, wierzenia i rytuały. Kiedy patrzymy na współczesne katolickie rytuały i obrzędy widzimy gołym okiem ich pogańskość ukrytą tuż pod cienką powierzchnią „nowego”. Dziecko katolickie zapytane w Niedzielę Palmową – Co dzisiaj czcimy?, odpowiada: – Czcimy dziś, barwinkiem, tymiankiem i rutką z których pleciemy palmy, tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy! Tylko, że rutka, barwinek i tymianek nie występują w Jerozolimie, Chrystus wjechał tam na osiołku trzymając liść daktylowej palmy, a nasze palmy budowane są na wysokość 30 metrów i zdobione setkami kolorowych kwiatów polnych. Każdy z tych kwiatów, jak maki, niezapominajki, malwy, chabry czy kąkole, ma swoje odmienne znaczenie sakralne. 

Spróbujemy tutaj przedstawić filozoficzne i sakralne znaczenie Święta Kresu, jakie było mu nadawane w starożytności przez Słowian, a także jakie nadają mu dzisiejsi rodzimowiercy w Polsce.  Naszą intencją jest bowiem przywrócenie każdemu Polakowi/Słowianinowi, każdemu  kto zechce się z niniejszym tekstem zapoznać, możliwości pełnego przeżywania i rozumienia tego dorocznego wydarzenia z zakresu wiary naturalnej.

Na szczęście my Polacy nie znaleźliśmy się w sytuacji tak trudnej jak te narody Ziemi (w tym słowiańskie), które w efekcie militarnego i kulturalnego podboju utraciły swój rodzimy język. Nasz język ocalał, mimo 200 letniego procesu systematycznego wykorzeniania go z życia, w sposób „naukowy” poprzez łacinizację, germanizację i rusyfikację. Skoro ocalał zaś język to ocalały także podstawowe święte słowa, które budowały strukturę naszych podań i mitów , naszej pogańskiej wiary i naszej tożsamości oraz filozofii przyrodzonej. Z tej mitologicznej konstrukcji językowej wynikały takie społeczne konstrukcje i instytucje jak struktura plemienna, prawodawstwo, porządek społeczny, ład filozoficzny, stosunek zbiorowy do środowiska i przyrody, a więc i codzienne podejście do egzystencji i naturalna wiedza każdego członka społeczności o otaczającym nas świecie. Wynikały z tego dziedzictwa tak zdawałoby się odległe symbole jak herby rycerskie i flagi narodowe oraz tak podstawowe zjawiska architektoniczne jak budowa domów na zręb i stawianie słowiańskich wiosek czy gródków w pagi (pągi) – okręgi, okoły. Liczni pisarze, jak Joachim Lelewel w „Bałwochwalstwie Słowian”, Kazimierz Moszyński w swojej „Kulturze ludowej Słowian”, czy Oskar Kolberg w swoim wielkim dziele „Lud” oraz wielu innych, dowiodło w prosty i piękny sposób przy pomocy opisu, że najprostszy chłop, niepiśmienny przedstawiciel ludu, jako człowiek, jako członek społeczności plemiennej posiadł całkowite wyposażenie filozoficzne do tego, by odbierać świat w pełni i wartościować jego zjawiska w sposób pozwalający mu przeżywać świętość zdarzeń zachodzących dookoła, jak i egzystować we właściwy sposób w codzienności, tak aby zapewnić powodzenie sobie samemu, rodzinie oraz lokalnej społeczności. Świat prostych ludzi pokazany przez tych zbieraczy zwyczajów ludowych jawi się jako przestrzeń wypełniona przez sacrum w najdrobniejszych przejawach i w całej rozciągłości. Jeśli tak jest na najprymitywniejszym poziomie egzystencji zapracowanego człowieka, zniewolonego rytmem konieczności egzystencjalnych do rodzaju niewolnictwa w stosunkach z siedliskiem, z ziemią oraz z przyrodą, to można sobie wyobrazić łatwo wyższe poziomy sublimacji religijnej, wierzeniowej i filozoficznej Słowian, które nie mogą być prostsze i prymitywniejsze, lecz były/są nieporównanie głębsze i skomplikowane.

Tyle tytułem wstępu, który przygotowuje grunt pod to czego za chwilę doświadczycie.

Święto Kupały – Dzień Światła Świata – Dzień Wielkiego Zwycięstwa Światła Świata nad Siłami Ciemności, Dzień Przesilenia. Jest to Dzień, w którym, Święta Biała Krowa – Świetlista Swątlnica-Świetlica-Wieczysta Przeczysta Skrzysta Dziewica – Bogini Której Nie Ma (Osiemdziesiąta Dziewiąta Siła), nazywana przez Kapiszty Wschodu Krową Zemuną, a przez nas również Strzęślą-Starzęślą i wieloma innymi imionami (Imiela-Jemioła, Matka Sława – Bogini Ptakokształtna -Orlica, Bogini Krowa – Matka Karmicielka, Wielka Bogini – Bogini Matka [Matka-Krowa], Bogini Nieuchwytna-Nieistniejąca – Swątlnica, Wąwolnica, Bedrik-Wedrik, Biedronka [Matka Owadzia, Bogini Żucza], Pieronka, Bogini Piru – Uderzenia Światłości,  Czara), zwycięża Ciemność  Świata, Nicę. Jest to jednocześnie Kres Sołu – czyli Koniec Okresu Królującego Słońca. Święto Stada, czyli zbiorowości i nowego stadła. Kres (Krasz), Kupalia, Kupała, to święto bogów miłości i żądzy. Sobótka, to święto Drzewa Świata. Wianki, to święto inicjacyjne zawierania nowych małżeństw. Noc Świętorujańska, święto płodności i urodzaju, sporzenia i mnożności. Niebiańskie Dzikie Łowy Lata – Czarkany (Czarkony, Cz-arkany), święto walki światła dnia z nocą, jasności z ciemnością.

UBERHAECKEL_Work_003Maurycy Gomulicki

Miejsce w kalendarzu i symbolika

Zwróćcie uwagę (widać to na Kole Daru Świata, boskim kręgu), że słowiański rok zaczyna się od Miesiąca Przeznaczenia – Świcienia (wyrównawczego, zwanego też Przedmarczykiem) i podąża poprzez miesiące Żywiołu Boru i Wody (będące także pod działaniem Plątów – Władców Kosza-Przypadku: „przypadkowego”, „nieprzeznaczonego” losu) do Miesiąca Żywiołu Uczuć (Kosza Kochania) – do Przesilenia Letniego. Jest to szczytowy moment rozkwitu  sił witalnych, żywotnych na północnej półkuli Ziemi.

Właśnie między 20 a 26 czerwca jest czas w Przyrodzie najbardziej sprzyjający sporowi-zarodkowi,  zawieraniu związków, płodzeniu i sporzeniu. Na łąkach trwa orgia zapylania kwiatów przez owady, na drzewach pęcznieją owoce, orzechy wypełniają się miąższem, tężeją ziarna w kłosach. Soczysta trawa pełna ziół stanowi najwartościowsze pożywienie dla zwierzyny. Pastwiska i lasy roją się od motyli i pszczół, bór tętni pełnią życia. To także czas najlepszy dla ludzi czynu – podjęte w tym czasie przedsięwzięcia kończą się zwykle niesłychanym powodzeniem.

Jednocześnie od tego dnia będącego Świętem Wody i Ognia (także Ognia Namiętności i Miłości), Światła Niebieskiego i Wiatru, plennych Zarodków i Matki Ziemi rozpoczyna się powolny upadek owych witalnych sił, ich uspokojenie, przejście w stan dojrzewania i dojrzałości, aż do całkowitej Źrałości w kolejne wielkie święto – Święto Dziewiątego Miesiąca – Święto Zrównania (Dnia i Nocy, Sił Stwórczych i Zachowawczych – Sił Postępu i Uwiądu) – w Święto Plonów, Święto Jesieni, w Dożynki.

Święto Kresu obchodzi się jak widać w nierozerwalnym związku z obrzędowym kalendarzem dorocznym, kalendarzem który wynika z obserwacji nieba i gwiazd oraz z wiedzy astronomicznej ludu i jest powiązany z kalendarzem uprawy ziemi i hodowli. Święto to obchodzono dawniej w Pełnię Księżyca, która pokrywała się ze Słoneczną Kulminacją, czyli w Pełnię najbliższą Najdłuższego Dnia  roku.  

Jest to Wielkie Szczególne Święto – Święto Wielkiego Powodzenia i Niewyobrażalnego Sporu, Święto Trzech Koszów, Święto Roda i Przyrody, Święto Ognia i Wody, Święto Matki Ziemi i Matki Borów, Święto Wieńca – Święto Światła Świata, Święto Swątlnicy-Jimieli-Swątbody-Samobyty-Strzęśli.

Jest to nie tylko święto ognia i wody, ale także wiatru i powietrza, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. Żeby w pełni zgłębić tajemnicę tego święta musimy sobie uświadomić pełny sens zawarty w jego licznych mianach, nazwaniach i określeniach, ale także musimy mieć świadomość doniosłości owej daty w jakiej się ono odbywa i jego związków z tajami, symbolami magicznymi, znakami i czertami (cyframi czarownymi). Wszystkie wymienione dotychczas powyżej nazwania tego święta są uprawnione, ponieważ każde z nich odzwierciedla pewien etap obchodów i rodzaj obrzędu.

Dawniej przygotowania i różne małe obrzędy związane z tym świętem rozpoczynały się 20 dnia szóstego miesiąca roku, czyli w Polsce 20 czerwca (ten miesiąc ma w krajach słowiańskich różne nazwy). Trwały zaś do dnia 26 czerwca, a kulminację miały w Noc Świętorujańską 22 czerwca, Noc Pąpu Rudzi  23 czerwca, i następnego Dnia Wianowania  – 24 czerwca.  Zwróćmy uwagę na 6 miesiąc i kulminację święta w dniu 24=6. Czerta 6 wiąże się z Wodą i Narodzinami z Wód, jest symbolem Życia, i reprezentuje bogów narodzin – RODÓW, którym królują Rod – Pan Ludzkiego Plemienia (Pan Na-Rodu) i Przyroda – Pani Przy Rodzie Stojąca – Pani Siedliska, czyli Przyrody. Czerta 2 jest (20 = 2, to początek obchodów) symbolem Wielkiego Działu – Działu Działów (bogowie działu to Czarnogłów i Białoboga) , który tnie cały wszechświat wzdłuż pierwiastka męskiego i żeńskiego, wzdłuż osi Jaskrawości i Łagodonosci, wzdłuż osi Ostrości i Obłości, wzdłuż osi Jasności i Ciemności – pierwiastka in i yang . Czerta 8 (26=8) wyznaczająca zakończenie święta jest nie tylko symbolem Bogów Ognia, ale też symbolem Bogów Wiatru i Powietrza, którzy są Nosicielami Ducha i Duszy, nosicielami boskiego istu, istoty ożywionego bytu, boskiego płynu-pyłu, nośnika świadomości, samobudu, nussonu (ródzi, niesionu).

Dla strojonych w tych dniach olbrzymich kwietnych wieńców i małych indywidualnych ziołowych wianków, szkielet stanowić mogło tylko koło (lub wogół/wokół – wypukła półkula) wzmocnione rusztowaniem z czterech, sześciu albo ośmiu szprych.

Zacznijmy od podstawowego symbolu Wiary przyrodzonej jakim jest Równoramienny Krzyż zamknięty w Kole (Koło Czteroszprychowe). Jest to nie tylko jeden z symboli najwyższego Boga – Boga Bogów – Światła Świata (Świętowita), ale także symbol Bogów Stron i Pór czyli Kirów – Władców Czterech Kierunków Świata. Ich dawne miana to Jaryła-Jarowit (Wiosna), Gaja-Rujewit (Lato), Yasza-Jastrób/Jasień (Jesień) i Kolada-Kostrub (Zima). Wiążą się z tymi bogami cztery zwierzęce symbole i jednocześnie cztery podstawowe znaki Zodiaku oraz Cztery Największe Tany, święta obchodzone właśnie w okresach Przesileń i Równonocy. Te znaki zodiakalne to Byk (Krowa), Smok (Lew), Skarabeusz/Wedrik (Skorpion) i Orzeł/Łabędź (Wodnik). Zwierzęta symboliczne występujące w związku z tymi znakami to także oprócz lwa – kot, dzik, wąż albo smok, oprócz byka – krowa, oprócz skorpiona – skarabeusz, biedronka/wedrik, karakon, a wodnik to inaczej wodny ptak – kaczka, łabędź, żuraw, bocian, albo orzeł. W okultyzmie, a także przez różne ezoteryczne systemy religijne są owe znaki zodiaku nazywane Filarami Ziemi. Kwadratura tych czterech Filarów Ziemi jest od starożytności wyznacznikiem porządku astronomicznego wszechświata i porządku wszelkich systemów kalendarzowych. Systemy świętych miejsc (wzgórz, gór, gajów, jaskiń), a następnie budowane na tych świętych miejscach świątynie, wyznaczano w taki sposób, aby słońce w danym znaku zodiaku na niebie pokazywało się, o świcie w dniu przesilenia/równonocy, dokładnie „na ołtarzu” świątyni lub na środku wierzchołka świętego wzgórza. W ten sposób łączyło ono ten ośrodek pierwszym wschodzącym promieniem światła z najważniejszą gwiazdą zodiakalnego gwiazdozbioru tego momentu czasu. Cztery ramiona krzyża wyznaczają zatem cztery przesilenia i miejsca wschodu słońca w zodiaku w dniach tych przesileń.  

 

Jerzy  przybyl słońce jeleńJerzy Przybył – Zachód Słońca

Trzeba od razu zaznaczyć, że przesilenia są jednocześnie naturalnymi momentami dla dokonania różnego rodzaju inicjacji w ludzkich grupach, w społeczności. Inicjacje wiążą się z osiąganiem przez młode pokolenie dojrzałości do podjęcia różnorodnych „dorosłych” funkcji w plemieniu. I tak z wiosną wiązały się na przykład postrzyżyny u chłopców, czyli osiągana przez nich dorosłość do pełnienia prac gospodarczych. Tak zwana palma wielkanocna jest pokazem sprawności młodych parobków do wyrąbania naprawdę wysokiego drzewa i dźwignięcia oraz obniesienia go dookoła wsi w pochodzie Zaklinania Okręgu (pagu, pągu – skąd słowo poganin), odstraszającym Moce Ciemności przy pomocy demonstracji siły huby-muzyki, hałasu dzwonków i bębnów oraz strzelania z bata i specjalnych tanów wykonywanych w drodze. Dla dziewcząt był to czas malowania jajek, ale także zdobienia kwiatami i ziołami owych „palm”, czyli wiech, symbolizujących „drzewo świata”, „drzewo życia”. One również musiały udowodnić, że znają symbolikę i mity oraz potrafią wykonać właściwe czynności, aby wyrazić w praktyce te święte symbole.

SW pisanki huculskie comenius-43

Jajo: pisanka, kraszanka

Trzeba tu dodać kilka zdań na temat kraszenia jajek i pisania rytów na nich. Otóż w dawnej obrzędowości Słowian jajo było jednym z najważniejszych symboli – Jajo Świata to początek wszelkiego Istnienia, to Pienna Pleń, Kłoda-Płoda, Zarodek Drzewa Świata, Samobud (Samobyt) forma z której narodził się Świat i Światło, z której poczęto życie. Dlatego jajo było świętym obiektem wszystkich czterech  Największych Tanów. W powszechnej świadomości Polaków przetrwały dwa rodzaje świętych jaj: pisanki i kraszanki. Dzisiaj obydwa te rodzaje świętych jaj są związane wyłącznie w obrzędami Wielkiej Nocy Nowego Słowiańskiego Godu-Roku. Jednakże dawniej występowały cztery rodzaje świętego jaja. Pisanki związane z wiosną są zapisem mitu, popisem wiedzy dziewcząt na temat rytów i wzorów zawartych na Materii Świata, Baji, i na ścianach Owalu, tweru-zamyku Swąta – który ma kształt Jaja Świata. Pisanki były jednobarwne i ryte w skomplikowane wzory związane barwą i kształtem rytu z poszczególnymi bóstwami, tynami (domami) bogów, z poszczególnymi energiami kosmicznymi. Stanowiły ich symbole. Kraszanka natomiast jest to jajo związane z obchodami Święta Kresu-Kraszu, z Bogami Miłości takimi jak Dziewanna-Krasa, Dziwień-Kupała-Kraszeń (Krzeszeń, Kryszna), Krasna Pani – Krasatina, i Zielona Pani – Dziewona-Ziewuna-Dzieldzielija-Niekrasa (Okrasa, Dzidzilela). Jajka te są malowane w kwietne symbole, są barwne, pyszne kolorystycznie, piękne – czyli krasne. Noszą one na sobie kwietne symbole poszczególnych bóstw. Obrzędy jesienne związane były z jajami  naturalnymi, jako częścią plonu, nie gotowanymi lecz surowymi, co najwyżej barwionymi kolorem boskim „na zimno”, bez żadnych rytów i wzorów. Natomiast w obrzędach zimowych jajo występowało w takiej formie jak to ma miejsce podczas Tanu Święta Przodków czyli Święta Zmarłych, lub uroczystości pogrzebowych  – tryzny, bdyny i stypy, kiedy na grobach odbywa się ucztę poświęconą przodkom (zmarłemu), podczas której spożywana jest jajecznica – jajko rozbełtane, ugotowane, usmażone, czyli „zdeformowane” (symbolicznie uśmiercone). Jajka zimowe to także wydmuszki – czyli jajo puste, które ubierało się w strój i zdobiło w „strojach” (ozdobach zewnętrznych) do powieszenia pod sufitem na Świetliku (Stroiku, Świacie) lub na choince. 

Kres – Święto wszystkich bogów, Święto Wierchy (Drzewa Świata- Sągu Bytu, Samobytu-Sąbudki, Kłody-Płody, Pala Swąta), inicjacji, odrodzenia światła i pamięci zmarłych

Nie inaczej niż w pozostałe Święta Największych Tanów było i w Święto Kresu. Te Cztery Największe Tany są bowiem świętami wszechstronnymi, świętami obejmującymi wszystkie boskie tyny (domy, rodzaje energii kosmicznych panujących nad Ziemią, wszystkim co żywe i nad człowiekiem), cały kompletny poczet Bogów, boski krąg. Są to więc zawsze także święta poświęcone pamięci Przodków a więc zawierają one w sobie Małe Tany – Tany Pamięci Przodków.

W Święto Kresu mamy także oprócz uroczystości związanej z astronomicznym przesileniem obrzędy inicjujące młodych do roli rodziców, zdolnych założyć rodzinę – to następny stopień po etapie postrzyżyn i dojrzałości do czynności gospodarskich – etap dojrzałości płciowej, dojrzałości do wydania potomstwa i utworzenia nowej rodziny – stadła, Tany Przejścia (Dojrzałości). 

W Kres, w główny dzień uroczystości czyniono też Sobótkę – Sąg Bytu, czyli obrzędowe święte drzewo, zwykle  z jednej z okolicznych starych wierzb (lub wiśni). Drzewo to jako symbol Wierchy-Wierzchy (Wierzchby – Drzewa Świata, Wiszu, Wiechy, Sągbudy), przybierane było kwiatami i kolorowymi wstęgami (bajorkami) w barwach poszczególnych boskich tynów (domów).

Pamiętajmy, że każde z przesileń czyli każdy z czterech Największych Tanów jest związany z Wielką Bitwą Niebieską lub Dzikimi Łowami Niebieskimi, czyli walką Sił Ciemności i Jasności, jest związany z walką Nocy i Dnia, z Odrodzeniem Światła Świata, z przesileniami położenia Słońca względem północnej półkuli Ziemi. Ten cykl odzwierciedlony jest niejako w Zodiaku czyli Pogańskim Krzyżu, ale też zawarty jest w micie i zwierzęcej symbolice, która wyrażona jest obrzędowo w orszaku odświętnym wiodącym pochód po zamkniętym Świętym , Czarownym Kole, Okręgu, Pągu – wokół danej wsi czy ośrodka grodowego. Dni owych świąt związane są z odbywającym się na niebie spektaklem przesilenia lub równoważenia Światła i Ciemności, występują w nich więc symboliczne postacie w orszakach związane z tym podaniem, ale też roślinne i zwierzęce symbole światła – takie jak Kwiat Paproci (Nowalia, Nowalis, Perunika, Kołowrót Perunowy), Świetlik – Świecący Owad (Wedrik), Iskra-Samobudka (a więc Krzesany Ogień, nowy ogień, jarzęcy), Żar (ogień gasnący, zadeptywany w korowodzie, stary ogień), Biała Krowa, Czarny Byk, Biały i Czarny Orzeł (Łabędź, Bocian), czy wreszcie Główka/Pała Kupały-Kraszenia odcięta przez Marę-Marzannę, ale odradzająca się w liściu kapusty czy łopucha i przyrastająca na powrót do boskiego ciała (symbol żądzy i żaru miłosnego). Odradzające się w Noc Kresu Ciemne Światło – Czarna Iskra – Biedronka-Swoboda-Samobytka, jest ścigane przez Zagony Władców Światła z Królującą Białą Świetlistą Krową na czele, toczona jest bitwa o unicestwienie odradzającego się Ciemnego Światła Nocy, symbolizowanego dalej w ciągu roku obrzędowego, przez Księżyc.

kira-kwiat-ppaproci-duzy-2Kwiat paproci – Kira Białczyńska

Letnie Baby   

Letnie Baby to Tan 13 Mniejszy, czyli typowe Święto Pamięci Przodków identyczne jak Dziady, z tym samym  rytuałem i symboliką. Stanowi ono obowiązkowy wstęp do pozostałych uroczystości. Odróżniano je jedynie nazwą związaną z pierwiastkiem żeńskim w obchodzie Równonocy Wiosennej i Letniego Przesilenia. Trzeba powiedzieć, że dawniej Słowianie czcili pamięć przodków pod dwoma nazwami: Dziadów i Bab. Święto Dziadów obchodzono w terminach związanych z męskim pierwiastkiem (czarnogłowskim) w przesilenie jesienne (Jasność, Jessa, Jasień) i zimowe (Ostrość, Kostroma), natomiast Święto Bab wiązano z ródczymi i wzrostowymi kobiecymi mocami (wiosna, lato).

Należy w sposób zdecydowany rozróżnić wszelkie rytuały i obrzędy związane z wywoływaniem duchów przodków, które mają przebieg podobny do opisanego przez Adama Mickiewicza w „Dziadach”, od zwykłych obrzędów pamięci przodków czczonych wizytą na smętarzach, żalnikach, gdzie pochowani są bliscy, czczonych jadłem, strawą czyli jajecznicą i wypiekami (chlebkiem, drabinami, zwierzyną skrzystą pieczoną) oraz napitkiem. Obrzęd ten odbywa się z pieśnią i tańcem wokół mogił, czy kopców grzebalnych, tzw. lelaniem. „Ileli, Leli, Ilelaj, Lelij…” to fraza żałobna łączona z pieśnią ładu życia i śmierci „Łado, Łado!…” towarzyszącą Stadu, czyli Sobótce-Kresowi.

hunza nn1chleb

Wypieki świąteczne, strawa, żertwa – chlebki świętorujańskie i rosoły

Każdemu wielkiemu świętu towarzyszą specjalne świąteczne potrawy ofiarne, żertwy i strawa – związane właśnie z nim. Żertwa to ofiara, część strawy. Strawa to świąteczny posiłek składający się ze specjalnych potraw – świętego chleba (wypieku z ciasta) i obiadu – obiaty. Typowym wypiekiem związanym ze świętem Kresu poza tzw. kładkami i drabinami (dla Bab i Dziadów, po których dusza schodzi przez otwór w szklanej, Welskiej Górze do Komory Sowiego w Zaświaty i Nawie), są chlebki świetorujańskie. Przetrwały one do naszych czasów wyłącznie jako nazwa „chleb świętojański” oraz jako produkt – pączki różane (pągi róży) z marmoladą różaną, utartą z płatków leśnych i polnych krzewów róż. Co dziwne pączki-pągi zostały zupełnie oderwane terminowo od obrzędów Świętoruji i związane z końcem karnawału czyli obrzędami Orszaku Zimowego (Zapustnego) i obrzędem Dziadów Zimowych.

Przy świętach pieczono też małe ciasteczka w kształcie skrzydlatych zwierząt welańskich; skrzydlatych-skrzystych jeleni, krów, wilków, żuków, ptaków.

Inną potrawą ofiarną związaną ze świętem Kresu było typowe danie obiatowe, obiad: rosół z koguta, skrzystego ptaka, ogniowego ptaka, ptaka-stróża kładu-skarbu, ptaka świtu, ptaka-gadaka. Rosół był potrawą ofiarną do tego stopnia ważną, że w miarę jak rosło bogactwo Polaków stał się on typowo świąteczną, niedzielną zupą, nie związaną już z konkretnym świętem. Rosół do dzisiaj spożywa się po wsiach polskich dokładnie w samo południe w dniu świętym. Dawniej była to żertwa i obrzędowa potrawa na Kres-Sołu – Roz-Sół, zupa, której część oddawano bogom w postaci żertwy – ofiary i przy okazji składano najróżniejsze obietnice – obiaty, w zamian za które, bóstwa dawały składającemu powodzenie. Potrawy obrzędowe tego święta były szczególnie tłuste, obfite, a przepijano je miodem pitnym, piwem, pienką lub wodą ognistą (gorzałką).

Zupełnie specjalnym pokarmem i ofiarą były też dzbany pełne leśnych owoców związanych z tym okresem: jagód (borówek), poziomek i malin. Ofiara z leśnych owoców znajduje odbicie w znanym i dzisiaj powiedzeniu: „Na Święty Jan jagód pełen dzban”.    

znak kwiat paproci

3 x 9, czyli 27 ziół, 27 rodzajów kwiatów i 27 kraszanek Brusu

Świętowanie KRAsu-Kresu rozpoczyna się od zbiorów ziół i kwiatów. Wpierw zbierane są od I kwadry do Pełni Księżyca zioła, które następnie suszy się w odpowiednich warunkach pod owinem – miejscem ogniska służącym w ogrodach dawnych Słowian do modłów, ale i suszenia ziół i wędzenia owoców i mięs, a także do odprawiania domowych obrzędów związanych z ogniskiem i do warzenia ofiarnych potraw – żertw. Miejsce to w najdawniejszych plemiennych czasach umieszczone było obok źródła wody i stanowiło źródło wiecznego, nigdy nie gasnącego ognia (żaru, waru) – domowe ognisko.

W powierzchownych opisach świąt Kresu wymienia się różne zestawy ziół, ale prawie nigdy nie znajdziecie ich w jednym miejscu wszystkich. Podaje się również zestawy kwiatów, ale nigdy wszystkie razem. Jest tych ziół bowiem 27 rodzajów, a także tyle samo rodzajów kwiatów, które reprezentują kosmiczne siły, jako że tyle jest boskich tynów (domów), a wszystkie one muszą być w obrzędzie reprezentowane. 27 dni miał w swojej najstarszej formie także obrzędowy miesiąc księżycowy (+ 3 święta – niedziele). Ponieważ tynów (domów boskich, rodzajów kosmicznej energii) jest 27 to i ziół i kwiatów i rodzajów kraszanek zdobionych kwietnymi i zielnymi symbolami owych domów boskich musiało być 27 (czerta 27=9).

W samych wieńcach występuje już jednak tylko 12 ziół, które są symbolami życia objętego opieką i oddziaływaniem Mocy. Symbolizują one 12 Bogów Mocy, a zarazem 12 miesięcy roku. Występuje też  czasami ziele trzynaste, świcieniowe, swątlnicowe, którego dodaje się tylko jedno pasemko do całości wieńca. W wieńcach występuje też tylko 12 rodzajów kwiatów – odpowiadających wyłącznie mocom a nie całemu pocztowi bogów (kręgowi welańskiemu).

Brus – osełka jest opisany w jednym z ważnych podań (Taja 22), jako symbol czasu-roku, podzielony na 12 części – Gniazd, wypełnionych przez 27 Jajec każde (27 zwykłych dni miesiąca księżycowego; trzy x dziewięć – oraz trzy niedziele, dnie bez działania – nie dziełane 12 x3 = 36), albo na 52 jaja o 7 żółtkach każde). Jest to symboliczny słowiański przekaz najstarszego kalendarza księżycowego znanego na świecie, widoczny także na tzw. Dysku z Nebry (Niebórza nad Onestrudą), który pochodzi z około 2000 roku p.n.e.. Zauważmy znów symbolikę 27 = 9 (324=9) oraz 36 = 9. To cały rok słowiański bez miesiąca wyrównawczego świnienia, który ma 6 dni. 9+9+6=24=6. 6 – czerta życia, poczęcia, źródła, doliny, 9 – czerta śmierci, końca, wierzchołka, szczytu.

27 rodzajów kraszanek to symbole wszystkich boskich tynów (domów), ale także symbole wszystkich dni będących w miesiącu pod opieką bogunów i boginek służących owym bogom. Wykonywano je w co najmniej trzech zestawach – trzy kosze. Jeden z nich zakopywano w ziemi jako jaja surowe (przechowywano je i zjadano w odpowiednim czasie), zwyczaj ten zachował się w Chinach jako „kiszenie” jaj. Drugi zestaw przeznaczano na wróżby obrzędowe i dekoracje, a trzeci przeznaczano do wspólnego zjedzenia, obdzielenia się wzajemnie częściami Jaja-Szczęścia, Jaja-Zarodka Życia, Jaja Symbolu Odrodzenia, Jaja Płodności i Sporzenia (mnożności i rozrodczości).

Ivan-Kupala-Night

Krzesanie – Palenie Ogni

Uroczystości Święta Kresu rozpoczynały się od zgaszenia przy pomocy żywej wody źródlanej wszystkich ogni domowych w obrębie świętującej wspólnoty. Świeży jarzęcy ogień krzesano zawsze tradycyjnymi metodami przy użyciu świdra ogniowego (czyli wierceniem świdrem drewnianym w drewnie). Według zachowanych opisów, w formie najbardziej archaicznej, dokonywano tego wbijając w ziemię brzozowy (dębowy) Koł-Oś (symbol pnia, osi Świata, kłody Świata, Drzewa Drzew, falliczny symbol Pala Kupały), na który nakładano poziomo ośmioszprychowe koło z jesionu (lub lipy – żeński symbol Bogini Ognia –Swary, lub Bogini Światła Niebieskiego – Dażbogi-Dany). Kręcono owym kołem tak długo aż się nie zapaliło. Następnie toczono płonące koło od ogniska do ogniska. Tu podpalano koszyczki z mchu i huby, a następnie rozdmuchiwano ogień i zajmowano nim złożone w ogniskach wieńce z 27 ziół (ususzonych wcześniej przy owinie). Wiechcie roznoszono po okolicy i podkładano pod ogniska, które były wspólne dla całych wiosek i siół. Palenie ognia odbywało się na wzgórzach, w odkrytych miejscach, tak że poszczególne zadrugi, wsie i plemiona widziały nocą nawzajem owe ognie na sąsiednich wzgórzach, dzięki czemu miały poczucie wspólnoty życia pośród ciemności bitewnej nocy. Ze świętych wzgórz i kopców toczono też w tych dniach podpalone ogniste bele siana. Ze specjalnych proc wystrzeliwano w niebo ogniste race (dzisiaj ognie sztuczne). Między płonącymi belami siana prowadzono bydło, aby także oczyściło się w tym jarzęcym ogniu i wonnych dymach.

Czordana Czarna KrolowaCzarodana  – Jerzy Przybył

Dzikie Łowy Niebieskie – Czarkan-Kraczun

Na niebie rozgrywała się w tym czasie wielka bitwa zwana Dzikimi Łowami, czyli polowanie Sił Jasności na Odradzające się Ciemne Światło – Światło Nocy. Siły Ciemności nie pozwalały się pokonać, Ciemne Światło było w tych łowach niezmiennie ocalane, mimo wielkiej przewagi Jasnych Bogów dowodzonych przez Białą Świetlistą, Skrzydlatą Krowę. CZARKAN – Dzikie Łowy Niebiańskie na Bodre Światło (odradzające się Światło Świata), odbywał się także w grudniu, lecz na zasadzie odwrotnej, polowania na odradzające się Światło Dnia.  Nazywano go w zimie KRACZUNEM (K-RA-Czyn, K-rak-Czyn, Ka-RA-Czyn, Czar-Czyn, CzarCzyst, Czary Czas i Czarów Czas, CZARKAN, CZARKON, Czar-iskon). W zimie, łowy rozpoczynały się po Krojach, czyli trzydniowym Staniu Słońca. Słońcestanie to okres, gdy dnia nie ubywa ani nie przybywa, a Światło Bodre się rodzi.

Od następnego ranka po Dzikich Łowach  Siły Ciemności umacniały się nieustannie, a Księżyc – Światło Nocy nadal przybywał i zmierzał do Pełni przypadającej na ostatni dzień święta. Dzień stawał się też od tej bitwy niebieskiej coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. W Dzikich Łowach Niebieskich biorą udział wszyscy bogowie, chociaż nie wszyscy z nich mają w nich jednakowo ważną rolę do spełnienia. Bierze w nich udział także skrzysta zwierzyna welańska (wszelkie mityczne stwory), stworze (bogunki i bogunowie – duchy pomocnicze Żywiołów i Mocy) oraz wszystkie zdusze (demony – wywleczone przez siły ciemności z różnych zakątków Ziemi i z Zaświatów). Charakterystyczny jest niewielki udział Swaroga – Pana Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Pana Słońca, w tych starciach. To zachowanie Swaroga i Swarożyca podkreśla, że nie słońce jest centralnym elementem łowów i bitew, lecz Światło Świata – Iskra Boga Bogów – Samobudka-Swątboda (Sobótka). 

witold-chomicz noc kupalnaWitold Chomicz – Wianki

Ogień i Woda – Odrodzenie w 12 Mocach i 12 Miesiącach

Ognie palono blisko wody, rzeki, strumienia, źródła świętego. Ognisko układano z dwunastu pni symbolizujących 12 Mocy Panujących nad Wszystkim co Żywe i jednocześnie 12 miesięcy (12+ 1 Braci Miesięcy, z których Świcień był Miesiącem Zagubionym). Początkowo były to pnie dwunastu gatunków drzew, odpowiedników symbolicznych Bogów Mocy. Z czasem pozostało po prostu tylko 12 dużych pni drzewa. Ogień krzesano też z Krzemienia-Krzeszenia. Krzemień był uznawany za Syna Pana Ziemi – Sima-Skały Żelaznej – Żelaznego Pana (Żelezni Czar-Car).  Ognie palono przez wszystkie sześć dni i nocy. Pod koniec każdego obrzędu, każdej nocy, wykonywano innego rodzaju czynności związane z ogniem. Pierwszego dnia palenia spalano zebrane zioła w części poświęconej bogom. Resztą ziół obwiązywano drzewa, zawieszano wieńce na gałęziach, wykonywano Przepiórki z pęków kłosów opasywanych ziołami w rogach pól obsianych zbożem, utykano zioła po wszystkich kątach domostwa i gospodarstwa. Podawano zioła do zjedzenia zwierzynie hodowlanej, zawieszano je na rogach bydła i kóz, wykładano kurom i ptactwu domowemu jako gniazda i karmę. Zachowywano też pęki i wieńce ziołowe, jako lekarstwo (ochronę) w domowym sąsieku (komorze) na potrzeby własne. W kolejnym dniu palenia ognisk podejmowano smolne szczapy i roznoszono je do domów rozpalając od tego świętego ognia nowy ogień domowy (owin). Następnie obnoszono płonące szczapy ze śpiewem po polach. Dalej udawano się z pochodniami na poszukiwanie Kwiatu Paproci i Pałki-Kupałki (Srebrzystej Głowy Boga Żywota i Żądzy – Krasnego Pana, Kupały). Kolejnego dnia ruszano w orszaku dzwoniąc, bębniąc i strzelając z batów. Barwny pochód zataczał koło wokół sioła niosąc ogień. Na koniec dni świętych zabierano pochodnie nad wodę, gdzie dokonywano przy ich blasku Wianowania Par, które znalazły Kwiat Szczęścia poprzedzającej wianowanie Nocy Świetorujańskiej. Krzczono ogień w wodzie a także zaślubiano pary przez zanurzenie się i obmycie. Kolejnej nocy świątecznej brano wreszcie żagwie i rzucano je płonące na wodę razem z wiankami, czyniąc tym sposobem zaślubiny Wody Żywota z Ogniem Ducha (pierwiastka żeńskiego  z męskim).   Kąpano się i wchodzono do wody, oraz rzucano wieńce na wodę po dniu 24 czerwca, ponieważ do tego dnia „wody kwitły”, czyli Bogini Wód była brzemienna.

ivankupalanight

Tan- taniec obrzędowy Wrzino Koło (Koło Waru, Wrzące Koło, Biały Tan – czyli Wielki Tan)

Bitwy niebieskie, łowy i zapasy znajdują odbicie w obrzędowych tańcach zwanych Wrzącym Kołem. W kole tańczą wszyscy członkowie społeczności, mężczyźni, kobiety, dzieci  i starcy, naśladując łowy niebieskie, walkę, podchody i zaloty. Wrzino Koło – wrzący krąg, to także taniec na żarze starego ogniska. Krzesanie nowego ognia i roznoszenie pochodni ognia po domostwach we wsi oraz rozpalanie od nich nowego ognia domowego, odświeżonego, jarzącego, młodego nazywano Warem („warzeniem ognia”).

Taniec obrzędowy Wrzące Koło to także taniec inicjacyjny prowadzony dawniej przez wiedźmy (wiedzące), mokoszki i kapłanki strażniczki ognia i prawa (ładu) lednie baby (Ładne Baby, Siuda Baby, Siud-Ognie Baby, Siudogbaby) i przez kowali oraz lekarów-łąkarzy, przez swarowinów i czarodziejów, kapłanów ognia i ziół, sługów Swaroga, Pana Ognia Niebieskiego i Swary  – Pani Żaru, oraz sługów Kraszu – Władców Kosza Kochania – Miłości, Kwiatów, Ziół i Żądzy, a także Panów Ładu i Układności Świata (Wojny i Pokoju, Bitwy i Spokoju) – Ładów. W tym tańcu siedzące w krąg młode dziewczęta inicjowane były przez porwanie w Tan przez młodzieńców i  naznaczane w owym ekstatycznym tanie do dorosłości, poprzez klapsa w pośladek, uderzenie rozcapierzoną dłonią czarownika zanurzoną w sadzy i popiele. We Wrzącym Kole, w Białym Tanie uczestniczą nie tylko żywi ludzie, ale także dziadowie (dusze przodków), niewidzialne boginki Rusałki, Wodnice, Leśnice, Dyjbołty, Świetliki oraz Zdusze (demony).  Opisy Tanu Wrzącego Koła zachowały się z południa i wschodu Słowiańszczyzny gdzie jeszcze w XIX i XX wieku praktykowane były wśród plemion Pomaków,  wspólnot Chłystów w Rosji oraz Bogomiłów i Katarów w Bułgariii i Serbii.  Ekstatyczny taniec w koło, pełen jest specjalnych figur, które symbolizują łowy, bitwę i udział w niej poszczególnych bogów. Ten rodzaj świętego tańca przechował się najpełniej wśród Hindusów, ale praktykowany jest do dzisiaj także przez harskich (charwackich, małopolskich) górali.

Tylko panna posiadająca czarną pieczęć (znak ognia) na ciele, była uznawana za dojrzałą i mogła uczestniczyć w pełni, w dalszych obrzędach, takich jak Świetliki, Poszukiwanie Kwiatu Paproci i Główki Kupały, a wreszcie Wianowanie i Puszczanie Wianków. Im więcej klapsów i czarnych śladów zebrała panna tym bardziej łakomym kąskiem się stawała jako ta upragniona, ta najkraśniejsza, najbardziej pożądana, będąca na wydaniu młoda kobieta. Chłopaków naznaczano podobnie. Siudogbaby łapały ich usmoloną ręką za przyrodzenie i uczerniały podbrzusze, klepały smolną dłonią w pośladek, smarowały sadzą twarz. Był to obrzęd odbywany przez cały czas w tańcu, ekstatyczny, pełen napięcia, pohukiwań, śmiechów i radości. W stan ekstazy wprowadzały dodatkowo wonne dymy odurzające unoszące się z ogniska, woda ognista, którą się raczono, miód pitny, piwo, pienka (napój konopny) i inne środki czarownicze. Taniec Wrzino Koło trwał aż do wypalenia się ogniska nad ranem kolejnego dnia.  W jego trakcie odbywały się skoki przez ogień na szczęście, w parach, przez inicjowane panny i młodzieńców, a także indywidualne skoki pokazujące sprawność. Ostatniego dnia święta tańce kończyły się „chodzeniem po ogniu” czyli zadeptywaniem „świętego żaru”. Święty żar się wypalał, falliczne kłody i patyki wrzucano do wody, która gasiła płomień (zaślubiny wody i ognia), cała społeczność wracała do życia codziennego.

Nazwę Biały Tan przechowali Celtowie, którzy święto ognia i wody obchodzą z 30 kwietnia na 1 maja pod nazwą Beltaine. Bel – Biały, Taine – Tajna, Tan. Jak wiadomo słowo biały jest równoważnikiem słowa wielki. Biały Tan (Tajn) oznacza też zwycięstwo „białych”, jasnych , Białobożych Mocy.

Według nas Biały Tan był jednak obrzędem Święta Zielonego, Kwietnego i wśród Słowian odbywany był jako Święto Drzew i Kwitnienia – Zielone Świątki lub rusałczy Tydzień, Rusalia(Święto Boru z pogonią za Przepiórką (Rusałką, motylem), symbolem Bogów Koszu-Losu, Przypadku, Plątów), pomiędzy 20 a 26 maja, albo związany był z obrzędami Święta Makowego – Mokoszym 20 – 26 kwietnia.

iv nnn nnn kupala9

Król i Królowa Lata – Igry i Stado (Stadło)

Łukasz Gołębiowski w oparciu o stare świadectwa pisze: „Zacznijmy od znanego już w zamierzchłych czasach „stada”, czyli stadnego zbierania się ludzi na swawole, które następowały po obrządkach kultowych ku czci „białego boga”: Słowianie w swym tańcu mieli zapewne coś uroczystego i religijnego, kiedy się zbierało „Boże stado”, kiedy z dziewiczej góry zstępowały młodociane, przyszłe mężów oblubienice, z miejsc swoich mołojcy hoże, zamężne niewiasty i żonaci, starce i dzieci, klaszcząc w ręce i wykrzykując Łado, Łado! wśród pląsów i śpiewów postępowali ku horodyszczom, gdzie się odbywały ofiary, obrządki i biesiady wspólne”.  Łado, Łado! Czyńmy Stado! Ci bogowie właśnie, Łado i Łada, są opiekunami małżeństwa i obrządku zaślubin, inicjatorami stadła.

Ogień rozpalał ludzi, ogień ich uświęcał, ogień prowadził do kolejnych dni żarliwego świętowania, do igrów.  To w trakcie Wrzącego Koła (Białego Tanu) zaczynały się Igry, czyli konkursy i wyścigi wyłaniające króla i królową lata. Igry przenosiły się na kolejne dni, kiedy to od rana przystępowano do różnych konkurencji. Wtedy właśnie dziewczęta plotły piękne wieńce rodzinne, zadrużne i osobiste, wykazując się całym kunsztem, wtedy krasiły kraszanki, popisując się znajomością tajników barwienia i malowania wzorów mitycznych. Chłopcy wspinali się na słupy, brali udział w wybijankach (rzucano przeciw sobie kamieniami imitującymi strzałki piorunowe), wyścigowano się na oklep konno lub brano udział w biegach, podnoszono ciężary (ziarno w worach, bele siana), rzucano kłody na odległość, rzucano race płonące w niebo, rzucano wianki na gałęzie drzew, zmagano się w zapasach i toczono kraszanki. W Słowiańszczyźnie podobnie jak w starożytnym Rzymie w ten dzień urządzano igrzyska i wyłaniano zwycięzców zawodów męskich i żeńskich.

W końcu cała społeczność wybierała najsprawniejszą i najkraśniejszą pannę jako Królową Lata, a ona wybierała sobie (lub otrzymywała zwycięzcę igrów) partnera na Króla Lata – najjurniejszego, najsilniejszego chłopaka we wsi, w plemieniu, w pagu – okręgu. W tej części obrzędów odbywało się nie tylko wybieranie króla i królowej lata, ale w ogóle następował wstępny dobór młodych w pary. Tak dobrane pary dawały gwarancję, że stworzą silne stadło, przyszłą rodzinę w domu ojców, a później także oddzielne zupełnie gospodarstwo. Tę część obrzędu nazywano więc Stadem – Stadłem – bo w tej części obrzędu tworzyły się spośród inicjowanych (czy będących w wieku rozrodczym samotnych) pary i stadła. Parę królewską nazywano różnie, ale symbolizowała ona Boga Kiru – dwugłowego i dwupłciowego, który rozpoczynał właśnie królowanie obejmując rządy nad porą lata. Często budowano też bałwana – postać owego boga, która z jednej strony była kobieca a z drugiej męska i była niesiona na czele orszaku w pochodzie. Para królewska zwana Gają i Gaikiem, Rują i Rujewitem, Mają i Maikiem, Letą i Latkiem  stawała na czele pochodu i niosła owego bałwana-palwana (który nosił takie samo imię), a często była prowadzona na białym wierzchowcu – zwierzęciu Światła Świata (Świętowita). Niekiedy budowano też gigantyczną postać boga kiru z wierzbowej łoziny – nazywano go Wierzbinem. Na koniec obrzędów także boskiego bałwana, oraz Wierzbina, podpalano i rzucano do wody. W prawidłowym rycie mitycznym w Kres palono nie Gaję-Gaika, lecz Jarunę-Jaryłę (wiklinowego Wierzbina uplecionego w Nowy Rok – w marcu) symbol odchodzącej wiosny. Gaję-Gaika wyplecionego w Kres przechowywano w kącinie, lub w świętym gaju, do jesieni, kiedy to on właśnie płonął w ognisku, a rządy obejmował  kolejny Kir-God – Bóg Pory Jesieni – Jasion-Jastrób. Postać boga odchodzącej pory roku stawała się zastępczą ofiarą, za króla i królową wybranych spośród ludzi. Archaiczną, pierwotną procedurę wyboru i zabicia świętego króla i królowej – władców Świętego Gaju opisuje doskonale w swojej książce „Złota Gałąź” James G. Frazer. 

 noc kupały poznań 2011

Świetliki – Swątlnice

Swątlnice to obrzęd, który całkowicie niemal zaniknął, a który był symbolicznym ukazaniem aktu Narodzin Świeżego Światła Świata – Bożej Iskry – Bedrika-Wedrika, Swątlnicy. Świetliki był to obrzęd polegający na chwytaniu owadów świetlików i zamykaniu ich w rodzaju lampionów, z którymi następnie udawano się na poszukiwanie Kwiatu Paproci (Pąpu Rudzi) lub Głowy/Pały Kupały (Srzebrzystej Pałki Kupałki). Budowano wtedy z rybich pęcherzy lampiony, w których zamykano świetliki. Z czasem używano też szklanych pojemników. Zamiast owadów używano też jako źródła światła odłamków świecącego suszu, próchna drzewnego, z wiekowych pni i dziupli. Ostatecznie używano też, jako źródeł światła przy owych poszukiwaniach, żywych smolnych szczap – niekiedy maczanych w powierzchniowych oczkach ropy, lub pochodni z ogniska. Dzisiaj używa się latarek.  

Tadeusz Ulewicz – Świadomość słowiańska Jana Kochanowskiego (fragmenty)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka by bialczynski on 23 Czerwiec 2013

ulew1

Przytaczamy poważne fragmenty pracy Tadeusza Ulewicza z 1947 roku, książki bardzo mało znanej, która z pewnymi ułomnościami wynikającymi z upływu czasu, lecz jednak w sposób absolutny dowodzi słowiańskości motywów w twórczości Jana Kochanowskiego i głębokiej świadomości autora Pieśni i Fraszek, już w tamtych czasach, narodowej odrębności Polaków, i wspólnoty Polaków oraz Słowian-Sarmatów.   Ta praca naukowa wskazuje że próby „ograniczania” świadomości poety przez interpretację klasycystyczną treści zawartej w jego utworach, i interpretatorów katolicko-protestanckich, którzy odmawiają temu poecie jego oczywistej pogańskości, są fałszywe i nieuzasadnione.  Są również kompletnie nienaukowe, podszyte katolicką, szerzej chrześcijańską propagandą. Również ateistyczne interpretacje powojenne, prezentowane od 50 lat przez filologów i historyków literatury, głęboko ezoterycznej twórczości Jana Kochanowskiego, który był wielkim piewcą Słowiańskiej Wiary Przyrody, są rodzajem nieuświadomionego fałszerstwa uprawianego przez naukowców skażonych światopoglądem materialistycznym.

ulew2

Zamieszczamy tutaj i szczególnie polecamy omówienie „Pieśni Świętojańskiej o Sobótce”, której motywy słowiańskie i rodzimowiercze, pogańskie, bywają zaciekle atakowane i fałszywie interpretowane zarówno przez „naukowych” interpretatorów-ateistów jak i interpretatorów chrześcijańskich.

CB

ulew3

ulew4ulew17

ulew5

ulew6

ulew7

ulew8

ulew9

ulew10

ulew12

ulew13

ulew14

ulew15

[…]ulew16

ulew18

ulew19ulew20ulew21

ulew22ulew23ulew24

ulew25

ulew26

ulew27ulew28

ulew29

W dymach i ogniach Nocy Świętojańskiej

ulew30

ulew31ulew32ulew33ulew34ulew35ulew36

ulew37

ulew38ulew39ulew40ulew41ulew42

Spotkanie autorskie z „Księgą Ruty” w Nowym Julianowie oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 21 Czerwiec 2013

Już teraz zapowiadam wrześniowe spotkanie autorskie w Nowym Julianowie oraz Inicjację Ogniem, ponieważ jeśli idzie o to drugie wydarzenie jest po prostu ograniczona liczba miejsc. Nie można tego zrobić w grupie większej niż 40 osób. Decydować więc będzie,  jeśli idzie o ogniową ścieżkę, kolejność zgłoszeń. Ograniczona jest także ilość miejsc noclegowych. Za to na spotkaniu autorskim ze mną  liczba miejsc jest nieograniczona. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

– ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

– spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

,,chodzenie po ogniu”                40 osób

– noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

 

Majowe Wołanie Słońca w Ciechocinku (12.05.2012)

Posted in przyroda, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 20 Czerwiec 2013

ciech DSC01413

ciech DSC01404

ciech DSC01405

ciech DSC01408

ciech DSC01471

ciech1

ciech 12 maj 2012 DSC01400

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 902 obserwujących.