białczyński

Słowianić numer 7 Zima: Kamil Dudkowski – „Góra,Dół i Staropolski Armageddon

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 6 Grudzień 2014

s71Nieczęsto w językach jedno słowo oznacza przeciwne rzeczy. W tym artykule pokażę przykład takiego słowa, bo słowa „góra” i „dół” to prawdziwe pomieszanie z poplątaniem!

Wprowadzenie

W języku polskim góra i dół to dwa przeciwne stany. Oznaczają zarówno pozycję (po angielsku odpowiednio „top” i „bottom”), ale też obiekt topograficzny (po angielsku odpowiednio: „mountain” i „hole”). Używamy też ich do określenia obiektu topograficznego pośredniego między terenem płaskim, a górą i jest to wtedy wzGÓRze oraz płaskim i dołem to jest to DOLina (po angielsku odpowiednio: „hill” i „valley”). No, ale co z tego wynika?

Oba słowa pochodzą od dużo starszego słowa, jakim jest słowo „Pol”, które oznacza po prostu „Niebo” czy „Kosmos”. Nie wiem czy jest to słowo polskie, czy jest może jeszcze starsze niż nasza cywilizacja, ale będzie o nim kilka artykułów, bo samo to słowo nadaje się na oddzielną książkę. Te słowa są tak stare, że na pierwszy rzut oka nie widać żadnych podobieństw, ale w artykule postaram się wykazać podobieństwa poprzez różne języki. Artykuł jest bardzo poszlakowy co do niektórych połączeń. Po prostu nie wydaje mi się, by możliwe było odtworzenie dokładnego brzmienia tych słów sprzed kilku tysięcy lat, aby i współcześnie brzmiały na tyle podobnie, by było widać, to co chcę by było widać.

Niebo

O ile Pol/Pal i Dol/Dal są jeszcze względnie podobne (P←→D). To już Pol i Gor niekoniecznie. Dlatego musimy iść poszlakami.

Popatrzmy na słowa pochodne:

Słowo Dal ma dodatkowe znaczenie i określamy go do pokazania odległości, mówimy że coś jest daleko. Daleko od nas jest oczywiście horyzont czyli niebo z przodu oraz niebo u góry. Wskazując palcem kierunek daleki, często zobaczymy niebo.

Język grecki jest tu idealnym, by zobaczyć podobieństwa. Po grecku „daleko” i „odległość” brzmi jak po polsku (D →T) czyli „tele”, a znamy to ze słów „telefon” czy „telewizja”. Jak zajrzymy do słownika to widzimy, że Grecy wiedzą, że ten sam źródłosłów ma słowo: pale (daleko w czasie), a słowo telos oznacza po prostu „koniec” (coś co jest daleko, ewentualnie niebo to koniec tego co widzimy np. horyzont).

Grecy przejęli, nie tylko naszą formę „dal” jako „tele”, ale również pełną wersję czyli „daleko”. To słowo stało się podstawą dla greckiego rdzenia „dolichos” czyli „długi”, „rozciągnięty”. W słownikach jeśli jest już jakaś konotacja z językiem polskim, to bardziej ze słowem „długi”, jednak moim zdaniem to pomyłka. Dolichos brzmi zdecydowanie bardziej jak „Daleko” niż jak „Długi”, choć znaczenie faktycznie bliższe jest temu drugiemu. Możliwe, że oba słowa trafiły do Grecji w podobnym czasie, a ich znaczenia się przemieszały. Dziwnym zbiegiem okoliczności, słowo „długi” po hetycku brzmiało: „daluki”. Spadkiem po grece jest ten sam rdzeń w innych językach np. en: Dolichofacial (podłużnogęby – ktoś z długą twarzą).

Nawet wikisłownik pisze tak odnośnie słówka „tele”:Compare τέλος (télos, end) and πάλαι (pálai, long ago). Kiedyś to było jedno słowo.

Z drugiej strony, kiedy coś podpalimy, to co obserwujemy, to dym czy płomień. Idą do góry (do nieba) inaczej mówiąc: górują lub goreją. Krzew gorejący znany z Biblii ma właśnie taką nazwę, bo dla ludzkiego oka wyglądał jakby wznosił się do góry. Jak coś goreje, to zaraz robi się „gorące”. Kiedy ktoś ma wysoką (górną) temperaturę, to mówimy, że ma gorączkę.

Żeby połączyć słowa gorący, góra i pol, znów potrzebny jest język grecki. Po grecku istnieją trzy słowa oznaczające niebo, a właściwie północ (geograficzną) na tym niebie, są nimi Polos, Boreas i Arktos. Pierwsze oznacza dosłownie niebo, drugie północny wiatr, a trzecie niedźwiedzia. Dziwne? no takie są języki :).

O ile arktos od razu rzuca się w oczy jako inne, to wyjaśnię, że chodzi oczywiście o charakterystyczne białe WIELKIE NIEDŹWIEDZIE z północy, które dały nazwę gwiazdozbiorowi BIAŁEJ WIELKIEJ NIEDŹWIEDZICY, który składając się z BIAŁYCH gwiazd w kształcie NIEDŹWIEDZIA po prostu wskazywał północ na niebie, czyli miejsce gdzie one mieszkają. Do tej pory używamy nazwy Arktyka (coś wskazywanego przez niedźwiedzia na niebie lub zamieszkanego przez niedźwiedzie na ziemi) oraz Antarktyda (Antarktyka) czyli Anty Arktyka, miejsce dokładnie przeciwne do Arktyki.

Pozostałe dwa są już podobne Boreas i Polos, B na P wymienia się często, R na L również. To jest to samo słowo i widać to gołym okiem.

Indie

Kiedy napisałem artykuł o słowie Lech, Lechitach i powiązałem te słowa ze słowami Allah oraz Elah i Elohim, dostałem kilka wiadomości od „naukowców”, że zgadzają się ze mną w wielu sprawach, ale nie można łączyć polskich słów z hebrajskimi czy arabskimi, bo to nie ten krąg kulturowy i nie było kontaktu, więc słowa nie mogły przejść. I mimo, że znaczenie podobne, to na pewno, jest to przypadek. Możliwe, ale z dedykacją dla nich oto kolejne „niewiarygodne przypadki”.

Kiedy 8 lat temu mieszkałem w Indiach w Benaulim, po kilku miesiącach nie słyszenia polskiego w ogóle spotkałem parkę bardzo ogarniętych Polaków na plaży i zabrałem ich do knajpy w której codziennie jadłem. Poopowiadałem im trochę o moich odkryciach językowych, co przyjęli bardzo ciepło choć z niedowierzaniem i kilka wieczorów tak przegadaliśmy. Już pierwszego dnia ku ich zdziwieniu zrozumieli pierwsze hinduskie słowo. Francis, który prowadził moją restaurację „Pescador”, powiedział do nich, co zrozumieli jako: „To gorące!”. I faktycznie, słowo „gorący” po hindusku to „garam”.

Semici

Kiedy natomiast mieszkałem w Egipcie, poznałem sporo arabskich słów, no i na upał mówią oni „harara” (G→H), tak samo nazywają „gorączkę” oraz w ogóle „temperaturę”. Z resztą nie ma się co dziwić, bo my też mówimy „mam temperaturę”. Uważałem to za czysty przypadek, dopóki przypadkiem nie natrafiłem w Biblii na to: Exodus / Wyjścia 17,6:

Oto Ja stanę przed tobą na skale, na Horebie. Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda, i lud zaspokoi swe pragnienie». Mojżesz uczynił tak na oczach starszyzny izraelskiej.

Na skale? Na Horebie? Czyżby Horeb to była skała??? W jakim niby języku? Po hebrajsku? Niemożliwe! Za blisko polskiego słowa „góra” oraz słowa „garb”. Zaczynam badać to słowo… i co się okazuje…

Horeb jest to nazwa góry, na której Mojżesz „spotkał się z Bogiem”. Ważne jest by zrozumieć, że w Biblii nie ma mowy o górze Synaj, jest mowa o pustyni Sin. Góra nazywa się Horeb czyli po prostu „Góra”, albo „Garb” (co w zasadzie znaczy to samo).

Wyjaśnienie należy się jeszcze jednej rzeczy. W języku hebrajskim (jak i arabskim, fenickim i w praktycznie wszystkich językach semickich) NIE ZAPISUJE SIĘ SAMOGŁOSEK. Biblię hebrajską napisano BEZ SAMOGŁOSEK. Ba, mało tego, często zapisywano też bez spacji :). Tak więc kiedyś, czytanie to naprawdę była sztuka i w zasadzie czytanie sprowadzało się, do nauki tekstu na pamięć, a tekst co najwyżej działał jako „przypominacz głosek”.

Z braku zapisu samogłosek wynika bardzo, ale to bardzo ważna cecha języków semickich. Samogłoski NIE MAJĄ znaczenia. We współczesnych językach semickich już mają, ale historycznie czy przeczytasz słowo laham, lahem, lahma to nic to nie zmienia, każdy wie, że chodzi o coś danego przez boga, bo Lah/Lech to bóg i dla Żydów będzie to chleb, a dla Arabów mięso, ale słowo jest to samo. Przez lata wymowa się zmienia i języki się różnicują, ale rdzeń w zasadzie pozostaje niezmienny. Prawie zawsze są to 3 spółgłoski tworzące wyraz i dowolnymi samogłoskami pomiędzy.

Sprawdźmy więc, jak ten sam fragment wygląda po hebrajsku (Exodus 17,6):

6 הִנְנִי עֹמֵד לְפָנֶיךָ שָּׁם עַל־הַצּוּר בְּחֹרֵב וְהִכִּיתָ בַצּוּר וְיָצְאוּ מִמֶּנּוּ מַיִם וְשָׁתָה הָעָם וַיַּעַשׂ כֵּן מֹשֶׁה לְעֵינֵי זִקְנֵי יִשְׂרָאֵל׃

Że nie każdy umie czytać po hebrajsku, to najważniejsze słowo pogrubiłem. Te wszystkie kropki w koło liter to właśnie oznaczenia samogłosek (dodane później do ułatwienia, w oryginale ich oczywiście nie ma). To słowo to BHRB. Litera B doklejona do słowa oznacza „do”, „na”, „z”. Po arabsku ma to samo znaczenie. Więc nazwa góry na której Mojżesz dostał przykazania to HRB (niekoniecznie jest to Horeb). Proszę to zapamiętać.

Obecnie przyjmuje się, że Horbem jest to góra Świętej Katarzyny na półwyspie Synaj w Egipcie, ale w rzeczywistości chodzi o Górą Migdałową / Górę Mojżesza, która obecnie leży w Arabii Saudyjskiej. Dlaczego tak, to wyjaśnię innym razem.

Może jednak jest to kolejny przypadek? Może.

Ale co powiecie na to?

Góra szafranowa w Izraelu nazywa się Har Karkom. Jeśli wiemy, że Karkom znaczy Szafran, to co znaczy „Har”? Czy jest to kolejny przypadek?

Teraz wyjaśnię dlaczego trzeba było zapamiętać hebrajskie HRB. Zgadnijcie jak Słowak nazwie „garb”? Dokładnie „hrb”. Polscy Żydzi też widzieli zależność. Garb w języku jidysz to „horb”. Składając wszystko do kupy widać jasno:

Garb / Hrb / Horb / HRB / Horeb to jedno i to samo słowo.

Po angielsku to słowo brzmi dokładnie kerb lub curb (dla USA i CA) i oznacza krawężnik. Po łacinie jest curvus i oznacza zakrzywienie (garb oczywiście jest krzywy). Od curvus pochodzi jeszcze kilka słów, np en:curve (krzywa w matematyce czyli garb na rysunku). Zaznaczam od razu drogim rodakom, że wbrew pierwszemu skojarzeniu, kurwa i kurwica nie są powiązane z garbami i krzywymi (a może jednak?), a kurami, ale o tym w innym artykule.

Biblijna „góra”

W sumie jak dobrze popatrzeć, to w Biblii jest całe zatrzesięsienie od gór nazywających się po prostu Góra.

Jak wiemy, Aaron (brat Mojżesza umarł na górze… Hor). Od razu daję teksty z najstarszej znanej Biblii świata czyli Septuaginty (po grecku) oraz Wulgaty (po łacinie). Liczb 20, 22:

22 Καὶ ἀπῇραν ἐκ Κάδης· καὶ παρεγένοντο οἱ υἱοὶ ᾿Ισραήλ, πᾶσα ἡ συναγωγὴ εἰς ῍Ωρ τὸ ὄρος. 23 καὶ εἶπε Κύριος πρὸς Μωυσῆν καὶ ᾿Ααρὼν ἐν ῍Ωρ τῷ ὄρει ἐπὶ τῶν ὁρίων τῆς γῆς ᾿Εδὼμ λέγων·

[22] Cumque castra movissent de Cades, venerunt in montem Hor, qui est in finibus terrae Edom: [23] ubi locutus est Dominus ad Moysen: [24] Pergat, inquit, Aaron ad populos suos: non enim intrabit terram, quam dedi filiis Israel, eo quod incredulus fuerit ori meo, ad aquas contradictionis. [25] Tolle Aaron et filium ejus cum eo, et duces eos in montem Hor.

Po grecku zaznaczyłem słowa Or (Hor) i Oros (Góra), należy pamiętać, że w greckim nie ma litery H, a po łacinie Montem (Góra) i Hor (Hor). Należy tu wiedzieć, że zarówno po grecku jak i po łacinie słowo Góra pochodzi znad Wisły. Po grecku Oros to nic innego jak Hor + os, gdzie H zniknęło, bo nie ma go w greckim, a os to końcówka rzeczownika (jak -as czy -us po litewsku w Adomas Mickevicius). Po łacinie natomiast montem pochodzi od słowa „mąż”, co wyjaśniam w artykule: Mąż i Żona.

Jak sprawdzimy co na temat nazwy góry Hor sądzą bibliści: http://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/HOR, to naszym oczom ukażą się kolejne „Hory” w regionie.

„Góra, na której umarł Aaron, miejsce zborne i obozowisko Izraelitów na granicy Edomu (Lb 20,22-29; 33,37-39). Tradycyjnie Hor utożsamiano ze współczesną Dżabal Harun, wznoszącą się w pobliżu Petry – miejsca, w którym znajduje się muzułmańska świątynia. Hipoteza ta jest jednak mało prawdopodobna, ponieważ Dżabal Harun znajduje się w głębi Edomu, a jego najwyższe szczyty nie nadają się na miejsce zgromadzeń. Hor wymieniano także jako północną granicę dziedzictwa Izraela (Lb 34,7-8); być może chodziło o Hermon.”
(EB)

Armageddon

Następny przykład to już Armageddon dla teorii, że to wszystko jest przypadek :).

Słowo Armageddon pochodzi z hebrajskiego Har-Mageddon i oznacza miejsce, gdzie dojdzie do apokalipsy. Zgadnijcie co znaczy Har Mageddon? Oznacza górę, na której dojdzie do spotkania.

Częściowo można to przeczytać nawet tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Har-Magedon

Góra Gora Hora Hara

Góra identycznie jak po polsku brzmi jeszcze po kaszubsku, śląsku i dolnołużycku. Gora natomiast po słoweńsku, serbskochorwacku, macedońsku, gruzińsku, rosyjsku czy starocerkiewnosłowiańsku. W krajach południowosłowiańskich jest imię Goran, które nosi chociażby Goran Bregović.

Po czesku, słowacku, ukraińsku i górnołużycku góra brzmi hora, a po białorusku brzmi… hara, czyli tak jak hebrajsku.

W językach hindustanu tak jak w słowiańszczyźnie są w wersje i przez G i przez H.

W języku Kannada jest Giri, w języku Pashto jest Ghar, po awestyjsku Garih, staroindyjsku: Girih

Po hindusku jest jeszcze ciekawiej, bo brzmi dokładnie „pahar” czyli „pagór”, stąd najsłynniejsza turystyczna dzielnica Delli to właśnie Pahargandź czyli Górskie Sąsiedztwo.

Skoro jesteśmy już przy Indiach to warto wspomnieć o słowach Guru i Agra, które oznaczają odpowiednio: tego co jest wyżej, tego co prowadzi oraz miejsce, które jest wyżej, ważne miejsce. Guru używamy w tym znaczeniu nawet po polsku do dzisiaj, a Agra to jedna z historycznych stolic Indii i stoi tam słynne Taj Mahal.

Guru, w dosłownym tłumaczeniu, to w Sanskrycie również rzymski Jowisz, czy grecki Zeus. Doszło tu do pomieszania z poplątaniem względem Uranosa, ale dlaczego jest właśnie tak, to o tym później.

Po polsku od góry poprzez goreć i gorący powstały takie słowa jak gorzki (ten co piecze, pali) oraz gorzałka (ta co pali, piecze), zagorzały (podgrzany w idei), pogorzelisko (po użyciu gorąca) czy gorliwy (gorący).

Na górach często umieszczało się świątynie. Dlatego w językach słowiańskich (właściwie tylko poza polskim) świątynia brzmi Chram/Hram. I nie byłoby to może tak fenomenalne, gdyby nie eksport tego słowa ponownie do języków semickich.

Po arabsku świątynia to właśnie haram. To słowo znamy w języku polskim też jako „harem”, ale ze świątynią się nie kojarzy. Otóż słowo święty / świątynia, po arabsku znaczy też „zakazany”. I harem to jest właśnie ta „swięta” / „zakazana” część domu, do której dostęp ma tylko właściciel. Haram to również arabski odpowiednik polskiego słowa Piramida. Czyli dla arabów piramida jest czymś zakazanym lub świątynią. Główna ulica Gizy nazywa się właśnie Al-haram czyli Piramidowa lub Świątynna. Przeciwieństwem słowa haram, jest słowo halal, które oznacza „pospolite” oraz „dozwolone”. Dlatego muzułmanie tak często pytają o jedzenie „halal”, jest to jedzenie przyrządzone w specjalny sposób, jest odpowiednikiem hebrajskiego jedzenia koszernego.

Grecja i Rzym

Często prosicie o mitologie innych krajów i ich polskie korzenie. Kiedyś na pewno zrobię pełne zestawienie, ale na razie opisałem tylko Okeanosa / Oceanusa oraz Pana / Fauna. Dziś będzie jeszcze dwóch bogów greckich i rzymskich.

Boreas

Pierwszym z nich jest Boreas, którego imię pochodzi z dwóch polskich słów czyli Góra (G → B) i Bór (też etymologicznie, jak i jego pochodna – „borówka” pochodzi od góry). Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nawet angielska Wikipedia o tym mówi!

Nie wierzycie? Proszę bardzo: https://en.wiktionary.org/wiki/%CE%92%CE%BF%CF%81%CE%AD%CE%B1%CF%82#Ancient_Greek

Oczywiście w polskiej cicho sza… bo zaraz będzie usunięcie za brak źródeł :). No bo jak to, grecki bóg ma polskie korzenie? Niedorzeczne!

Boreas jest bogiem północnego wiatru. O ile północny jeszcze ma dla nas sens, to o co chodzi z tym wiatrem? Gdzie góra, gdzie bór, a gdzie wiatr? Otóż w dialektach południowosłowiańskich (tak, tych przy Grecji) las i wiatr są nierozerwalnie złączone. Rozwinę to w innym artykule, dla tych co chcą sobie pogrzebać, to słowo Bór / Las w dialektach południowych brzmi „Szuma”. A jak wiadomo i wiatr i las szumią, więc połączenie widać gołym okiem.

Inne określenie lasu w polskim języku też stało się podstawą imienia innego greckiego boga, ale o tym w innym artykule.

Uranos

Ojciec wszystkich bogów. Bóg bogów. Ojciec Kronosa (ponoć to inny bóg niż Chronos – Czas) i dziadek Zeusa (Dnia). Uranos to ten pierwszy z pierwszych bogów.

Posiłkuję się spostrzeżeniami Viraja:

W dalszej części Kratylusa Platon opisuje też Kronosa i jego ojca Uranosa. Spekulując na temat znaczenia imienia tego ostatniego, pisze: „lecz patrzenie w górę jest słusznie nazwane słowem urania, patrzeniem na rzeczy ponad” Kratylus 396B

Według wyobrażeń religijnych praindoeuropejczyków, których ślady spotykamy w Rygwedzie, w mitach greckich, czy w mitologii Słowian, ponad światem ludzi i ponad chmurami i niebem bogów jest jeszcze górne niebo, najwyższe niebo (kosmos, góra). Tam na szczycie nieba (w kosmosie, na górze) mieszka bóg, który zrodził innych bogów i który NIE jest aktywny. Ten górny bóg to w mitologii greckiej ‘Uranos’. U nas ten sam bóg nazywał się Swarog, więc nie powinno dziwić, że po wedyjsku, sanskrycku czy hindusku niebo to właśnie „Svar” lub „Svarga”.

Nie ma wątpliwości, że pl:górny jest słowem odpowiednio starym, by móc być źródłem dla Uranosa, jest bowiem bardzo podobne do hipotetycznego praindoeuropejskiego „*guer” (znów polskie słowo jest dziwnie najbardziej podobne do hipotetycznego wymyślonego PIE rdzenia).

Jeśli zbadamy greckie dialekty to wychodzi nam to:

joński: uros (wyżyna, góra, łańcuch górski)

dorycki: horos (wyżyna, góra, łańcuch górski)

beocki: Oranos (Uranos – bóg)

eolski: Horanos (Uranos – bóg)

Mam nadzieję, że wątpliwości zniknęły. Co najmniej jedna planeta ma nazwę z polskiego języka. Jest nim oczywiście Uran. Po rzymsku ten sam bóg nazywa się Caelus. Stąd mamy imię: Celina (niebiańska).

Od polskiego słowa góra, pochodzi nie tylko jeszcze el:Oros (Granica – górna granica), ale jeszcze jedno dobrze nam znane greckie słowo, a jest nim Agra/Akra (dokładnie tak samo jak po indyjsku) i oznacza szczyt / wierzchołek. Jeśli dodamy do niego słowo Polis (miasto – tak, pochodzi też od rdzenia Pol czyli Niebo – ale wyjaśnię w innym artykule) to wychodzi Akropolis czyli Miasto na szczycie, po polsku znane jako Akropol. W sensie etymologicznym to „masło maślane”, bo i Akro i Polis pochodzą od tego samego rdzenia Pol, a w ogóle nie są do siebie podobne. Innym przykładem takiego zlepka jest el:Boreios Polos czyli Biegun Północny.

Góry świata

Nie należy zapominać, że połowa łańcuchów górskich ma polskie nazwy (Himalaje wyjaśniam tutaj, Łacińskie wyjaśniam tutaj, germańskich jeszcze nie wyjaśniam, ale też mają słowiański rdzeń :)), a z nich połowa zawiera rdzeń „góra”.

  • Gorband – Afganistan (http://news.xinhuanet.com/english2010/world/2010-05/21/c_13308566.htm)
  • Harrachov ← chowane w górach
  • Gorce
  • Karpaty ← Garbaty ← Garby, porównaj Horeb z tego artykułu
  • Ural ← Hural ← Gural
  • Germania ← Górmania ← Góra + Manni (Mężczyźni) – tym co się wydaje, że naciągane, to proszę czytać niżej
  • Góry Harzu ← rdzeń Har
  • Hrvatska (Chorwacja) ← Górska
  • Helwetia (Szwajcaria) ← jak chorwacja
  • Hiperborejczycy (Ludzie północy)
  • Harnaś ← Nasz z gór

Raczej przypadkowo, ale też Tocharowie zawierają ten rdzeń.

UWAGA! Germanie – w mailach do mnie piszecie, że Germanie to na pewno nie Górmanie i jest to naciągane. Możliwe, nie upieram się. Ale NIE MA INNEJ ETYMOLOGII. Oficjalna mówi, że słowo Germanie pochodzi od celtyckiego „gair” czyli „sąsiad” i tak podaje angielski wikisłownik: https://en.wiktionary.org/wiki/Germanus#Latin. Ale jak zawsze nie podają wszystkiego :). Celtyckie słowo „gair” (tu odnośnik do staroirlandzkiego) oznacza tyle co „krzyczeć”, „być głośnym”, ale i „sąsiad” itd. to słowo jest spokrewnione z irlandzkim słowami „gairden” i „garrai„, walijskim „gardd” i szkockim celtyckim „garradh„. Wszystkie te słowa zostały zaimportowane do irlandzkiego celtyckiego i szkockiego celtyckiego z języków germańskich (najpewniej z angielskiego), a te znów mają to słowo z polskiego. Można dyskutować, którą drogą do łaciny to słowo przyszło, ale nie zmienia to faktu, że każda etymologia prowadzi do języka polskiego/słowiańskiego i do słowa góra, o którym jest ten artykuł. Germanie może oznaczać ludzi z gór, ludzi sąsiadów, ludzi z miast, ludzi z północy, ludzi z ogrodów (z terenów rolniczych jakimi są tereny na północ od Rzymu). Jeśli oczywiście ktoś z czytelników wie coś więcej na ten temat, to zapraszam do dyskusji.

Doły wodne

Skoro omówiliśmy już góry, pora na doliny. Słowo dół zawiera w sobie ten sam rdzeń „pol” oznaczający niebo. I widać to w dużej ilości języków (może nie widać rdzenia pol, tylko widać, że na zmianę oznacza górę lub dół). Często też słowo brzmi pomiędzy polskim góra i dół jak np. gol, godor czy goudal. Celowo pomijam słowiańskie, bo brzmią prawie identycznie jak po polsku. Zobaczcie koniecznie staroegipski, ten którym mówiła Kleopatra!

  • Ajnuski (Hokkaido): to (jezioro) – to ten język który badał Bronisław Piłsudski (brat Józefa)
  • Amharski (semicki z Etiopii): Tarara (góra)
  • Angielski: dale (dolina)
  • Angielski: valley (dolina)
  • Angielski: hole (dół)
  • Arabski (semicki): Taud (góra)
  • Arabski: hufra (dół)
  • Aramejski (semicki): Tura (góra)
  • Armeński: hor (dół)
  • Awarski (kaukaski): hor (jezioro)
  • Azerski (turkijski): gol (jezioro)
  • Baskijski: haran (dolina)
  • Baszkirski (turkijski): Tał (góra)
  • Baszkirski (turkijski): kul (jezioro)
  • Bengalski (hinduski): hrad (jezioro)
  • Czakma (hinduski): hara (jezioro)
  • Czuwaski (turkijski): Tu (góra)
  • Duński: dal (dolina)
  • Ewe (nigeryjski): To (góra)
  • Farerski (germański): dalur (dolina)
  • Hausa (nigeryjski): Dutse (góra)
  • Hiszpański: valle (dolina)
  • Islandzki: hola (dół)
  • Karaczajsko-bałkarski (turkijski): tał (góra)
  • Kazachski (turkijski): tał (góra)
  • Kałmucki (turkijskomongolski): uł (góra)
  • Koptyjski (egipski, ale nie arabski): Tou (góra)
  • Kumycki (turkijski): tał (góra)
  • Kurdyjski (perski): gol (jezioro)
  • Kirgizki (turkijski): tuu (góra)
  • Kirgizki (turkijski): kol (jezioro)
  • Jidysz: tol (dolina)
  • Luksemburski: dall (dolina)
  • Malayalam (hinduski): talvara (dolina)
  • Malayalam (hinduski): kuli (dół)
  • Mongolski: tuu (góra)
  • Nepalski (hinduski): tala (jezioro)
  • Niemiecki: Tal (dolina)
  • Nogajski (turkijski): tał (góra)
  • Norweski: dal (dolina)
  • Pendżabski (hinduski): dżil (jezioro)
  • Perski: goudal (dół)
  • Perski: dare (dolina)
  • Południowoałtajski (turkijski): tuu (góra)
  • Portugalski: vale (dolina)
  • Somalijski (afroazjatycki): haro (jezioro)
  • Staroegipski (faraonów): Duł (góra)
  • Tadźycki (turkijski): kul (jezioro)
  • Tatarski (turkijski): tuu (góra)
  • Tatarski (turkijski): kul (jezioro)
  • Turecki (turkijski): gol (jezioro)
  • Turkmeński (turkijski): kol (jezioro)
  • Tuwiński (mongolski): hol (jezioro)
  • Urdu (hinduski): dżil (jezioro)
  • Ujgurski (turkijski): kol (jezioro)
  • Uzbecki (turkijski): kol (jezioro)
  • Walijski: dol (dolina)
  • Wietnamski: ho (jezioro)
  • Węgierski: tó (jezioro)
  • Wegierski: godor (dół)
  • Wszystkie łacińskie: valle i podobnie (dolina)

Na szczególną uwagę zasługują tu germańskie: de:Tal, en:dale, no:dal, da:dal. Wszystkie to polski „dół” w prawie nie zniekształconej postaci.

Szukając tych słów całkowicie przypadkiem natrafiłem na dolinę po bengalsku, to „upottoka„. Nie pochodzi to co prawda od góra czy dół, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że dolina jest właśnie „u potoka”! A potok, mimo że po węgiersku i w paru innych językach jest tak samo (węgierski patak czytaj: potok), to jest to polskie słowo (pochodzi od słowa toczyć – woda, która stacza się z góry).

Co bardziej spostrzegawczy zauważyli już, że dodałem nowe słowo, a jest nim „jezioro” w dużej ilości języków. Powiązanie z dołem widać od razu, bo jezioro zawsze jest w dole. I często doły wypełnione są wodą. Ale z górą? No to proszę wejść na dowolne wzniesienie koło jeziora i spojrzeć w taflę… co się zobaczy? a no niebo! I dlatego słowo jezioro raz brzmi jak góra, a raz jak dół, ale niezależnie o tego, do którego polskiego słowa jest podobne, to i tak po prostu oznacza niebo. I teraz już wiadomo dlaczego!

 

więcej: w „Słowianić” nr 7  – Zima 2014 (oraz nr 8 – ciąg dalszy, Wiosna 2015), w sprzedaży w Slovianskim Sklepiku już od 20 grudnia 2014

oraz na  blogu: Wspanialarzeczpospolita.pl

 

s72

Tagged with:

Pamięci Dymitra Iwanowskiego (1957 – 2013) – Białoruskiego Strażnika Wiary Słowian z Grodna

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie by bialczynski on 4 Grudzień 2014

Horadnia_DV_2002_05Podczas manifestacji w roku 2002,

„Знакаміты мастак. Шчыры, адкрыты і адважны чалавек. Я заўсёды ганарыўся сяброўствам з ім. Бачыў Дзіму і на выставах і на мітынгах і на „сутках”. І паўсюль ён паводзіў сябе прыстойна і натуральна. Паўсюль яго паважалі”, — напісаў пра Іваноўскага Пачобут.

Зміцер Іваноўскі, сапраўды, вядомы не толькі як творца, але як і грамадскі дзеяч, які ўдзельнічаў у акцыях пратэсту, трапляў за краты. Пра яго пісалі гродзенцы так: „Чалавек-змагар, чалавек-дабрыня, чалавек-ахвяра і… чалавек-мастак”.

 

6 grudnia 2013 roku zmarł nasz przyjaciel Dymitr Iwanowski. Znany malarz i rzeźbiarz białoruski, uchodźca polityczny, który w jesieni 2013 zdecydował się powrócić na Białoruś. Mieliśmy wspólne plany rozwoju Ośrodka Myśli Słowiańskiej w Nurcu, który swoim oddziaływaniem miał objąć Rosję, Białoruś, Ukrainę, Polskę i inne słowiańskie kraje. Niestety splot niekorzystnych wydarzeń stanął na przeszkodzie temu dziełu. Dymitr zdecydował się wrócić w strony rodzinne, choć w Nurcu stworzył już zalążek Ośrodka Słowiańskiej Sztuki i Rękodzieła. Był też wielkim piewcą przyrody w swojej twórczości i pozostawił po sobie wiele obrazów, które niestety jak na razie nie zostały zdigitalizowane. Był twórcą Akademii Złotego Wieku, którą wbrew władzom prowadził w swojej pracowni. Niespodziewanie zmarł na serce, będąc w pełni sił twórczych i życiowych niedługo po powrocie do rodzinnego kraju, Białorusi, za którą bardzo tęsknił. Dzisiaj mija dokładnie rok od jego niespodziewanego odejścia.

gi-2663-11587-big

Poświęcamy ten artykuł 

Jego pamięci

w pierwszą rocznicę śmierci.

get_img2

Памёр мастак Дзмітрый Іваноўскі

Вядомы гарадзенскі мастак Дзмітрый Іваноўскі памёр увечары 5 снежня.

Прычынай смерці называюць праблемы з сэрцам. Пахаванне адбудзецца заўтра, 7 снежня. А 9.30 адбудзецца памінальная служба ў касцёле Божай Міласэрнасці, паведамляе мясцовы сайт t-styl.info.

Пазнавальныя творы Іваноўскага на гістарычную і сучасную грамадска-палітычную тэматыку нельга зблытаць ні з чым. «Яго карціны станавіліся класікай, як толькі з’яўляліся», – кажа пра творчасць Дзмітрыя Іваноўскага журналіст Анджэй Пачобут.

За жыццё мастака прайшло амаль 60 персанальных выстаў, але самай важнай і хвалюючай ён называў выставу ў родных Гудзевічах. Апошнім часам Дзмітрый Іваноўскі жыў у вёсцы, дзе яму вельмі падабалася. У сярэдзіне 2000-х мастака можна было сустрэць не толькі ў яго майстэрні (калісьці яна знаходзілася ў добра вядомай зале на Будзённага, 48а), але і на мітынгах – ён удзельнічаў у пратэстах прадпрымальнікаў, за што неаднаразова трапляў на «суткі».

gi-2663-11588-big

«Мастацтва – гэта маё жыццё, гэта ўсё для мяне. Я перапробаваў шмат у жыцці, працаваў і са скульптурай, і з графікай, але алейныя фарбы для мяне засталіся самым любімым сродкам самавыяўлення. Чым больш я працую імі, тым больш разумею, колькі яшчэ не ведаю. Імі можна перадаць усе: настрой, пачуцці, тое, што бачыш і што адчуваеш. Тут тысячы магчымасцяў! І на шчасце, няма той мяжы, да якой можна было б дайсці і спыніцца», – казаў аб сваёй працы Дзмітрый

 

” Sztuka – to jest moje życie , to wszystko co jest dla mnie ważne.Przebyłem szmat życiowej drogi, pracowałem z rzeźbą i grafiką , ale farby olejne dla mnie były najbardziej ulubionym środkiem wyrazu . Im więcej pracuję z nimi , tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak bardzo mało o nich wiem. Mogą przekazać wszystko : nastrój , uczucia, co widzisz i co czujesz . Dają tysiące możliwości ! Na szczęście , w sztuce nie ma granicy , do której można by dojść i się zatrzymać „- mówił o swojej pracy Dmitrij.

 

 

Памёр Зміцер Іваноўскі

timthumb.php

У гэта цяжка паверыць, з гэтым цяжка змірыцца. Яшчэ адзін светлы чалавек пакінуў гэтую зямлю. Чалавек, імя якога назаўсёды застанецца і ў памяці слухачоў “Універсітэту Залатога Веку”.

Менавіта ён быў сярод гарадзенцаў, якія ранняй вясной 2010 г. паехалі ў польскі Ўроцлаў, каб бліжэй пазнаёміцца з досведам працы па актывізацыі сталых людзей.

Менавіта да яго на пяты паверх майстэрні ўпарта ўздымаліся штотыдзень слухачы нашай “Акадэміі мастацтваў Залатога Веку”. І ён, нягледзячы на занятасць, хворыя ногі і іншыя балячкі аддаваў ім сваё сэрца, дзяліўся сакрэтамі мастацтва.

Здаецца, зусім нядаўна за гарбатай у офісе мы размаўлялі пра тое, як наступным летам зробім каля яго бацькоўскай хаты на Мастоўшчыне, куды ён нядаўна перабраўся жыць, мастацкі плэнэр для нашых сталых мастакоў. І вось такая страшная навіна прыляцела 5 снежня…

Дзякуй табе, Зміцер, за ўсё! Мы будзем помніць цябе.

Слухачы і выкладчыкі праграмы “Універсітэт Залатога Веку”, сябры грамадскага аб’яднання “Цэнтр “Трэці сектар” выказваюць шчырыя спачуванні родным і блізкім Зміцера Іваноўскага.

 

 

Зміцер Іваноўскі: “Я вучуся бачыць свет вачамі сваіх навучэнцаў”

Серыю інтэрв’ю з выкладчыкамі „Універсітэту Залатога Веку” працягваецца размовай з вядомым гарадзенскім мастаком Зміцерам Іваноўскім. Ад пачатку дзейнасці УЗВ сп. Зміцер вядзе заняткі нашай „Акадэміі Мастацтваў Залатога Веку”.

– Я ведаю, колькі мне каштавала прыйсці да да таго, кім я стаў, да сваіх сённяшніх уменняў і навыкаў. Калі б шмат гадоў таму знайшоўся такі чалавек, які дапамог мне, накіраваў, навучыў, перадаў мне тое, што сам умее – мой шлях быў бы значна прасцейшы. Таму сваім навучэнцам я хачу падараваць такую магчымасць, якой сам не меў – пачынае размову сп. Зміцер.

Што для Вас ёсць мастацтва?

Мастацтва – гэта маё жыццё, гэта ўсё для мяне. Я пераспрабаваў шмат у жыцці, працаваў і са скульптурай, і з графікай, але алейныя фарбы для мяне засталіся самым любімым сродкам самавыражэння. Чым больш я працую імі, тым больш разумею, колькі яшчэ не ведаю. Імі можна перадаць усё: настрой, пачуцці, тое, што бачыш і што адчуваеш. Тут тысячы магчымасцяў! І на шчасце, няма той мяжы, да якой можна было б дайсці і спыніцца.

Што Вам дае праца ва Універсітэце Залатога Веку, у вашым гуртку?

Я вучуся ў сваіх навучэнцаў бачыць свет, штосьці новае іх вачыма. Мне ніколі не было шкада падзяліцца тым, што я ўмею рабіць сам.

Я ведаю, што часта людзі настолькі закамплексаваныя, што кожны раз адкладаюць нешта “на потым”, а маім навучэнцам хапіла смеласці самім для сябе вырашыць, што ім патрэбна, прыйсці і самастойна нешта рабіць. І калі я магу ім у гэтым дапамагчы – я вельмі рады і задаволены.

Як працуецца Вам з людзьмі сталага веку? Якія асаблівасці, складанасці Вы маглі б назваць?

Калі складанасці і ёсць, то магчыма, жыццёвыя. Маладая галава менш забіта комплексамі. Часта людзі думаюць: “Я гэта на магу”, альбо “Мяне вучылі гэта рабіць па-іншаму”. Таму цяпер цяжка перавучыць чалавека рабіць нешта інакш, як я лічу больш правільным і больш простым. У такіх людзей больш цяжка праходзіць працэс навучання.

Я неаднаразова казаў, што асноўнай праблемай нашага грамадства ў адносінах да малявання з’яўляецца тое, што нам практычна нідзе не паказваецца і не гаворыцца як трэба рабіць правільна. Тое, што ў школах гавораць “Дзеці, малюйце як вам хочацца, толькі сядзіце ціха”, я лічу неправільным.

Крыўдна тое, што маляванне, якое я лічу адным з неабходных у жыцці навыкаў, уменняў, не выкладаецца нармальна, як трэба. Без гэтага жанчына не зробіць выкрайку, ніхто не зможа вобразна ўявіць і расказаць пра нешта іншаму чалавеку, нават абставіць хату будзе складана. Я не першы дзень займаюся жывапісам і графікай і ўпэўнены, што маляваць можа кожны чалавек.

Што дае чалавеку маляванне? Якія змены адбываюцца з Вашымі навучэнцамі?

Асабіста мне маляванне дае ўсё! Я адчуваю сябе самым шчаслівым з людзей, таму што раблю тое, што мне падабаецца і яшчэ за гэта атрымліваю грошы. Такое спалучэнне – адзін са складнікаў шчасця.

Я бачу, як загараюцца вочы ў маіх навучэнцаў, што яны ўсведамляюць, як з кожным днём ім усё прасцей даецца маляванне. На першых занятках я ставіў шклянку, каб яны малявалі, і навучэнцы казалі „Вось, у нас не атрымаецца”.

А сёння яны ўжо прыносяць з дому цудоўнейшыя нацюрморты. Не раз да мяне ў майстэрню забягалі студэнты ГрДзУ, глядзелі тую натуру, якую малююць слухачы УЗВ і здзіўляліся: “Ну, гэта малюнкі старэйшых курсаў!”
Гэта вельмі прыемна. Я думаю, вельмі важна знімаць з чалавека псіхалагічны комплекс “я не магу”, “я не ўмею”.

Чалавек уцягваецца ў маляванне, з галавы вылятаюць усе праблемы, таму што ў момант працы людзі займаюцца канкрэтнай справай. Хаця б на гэты кароткі час малявання галава можа адпачыць ад усіх турбот і праблемаў.

Ці плануеце вы пераходзіць з навучэнцамі ад алоўка да колеру?

На дадзены момант мы сапраўды працуем толькі алоўкам, але плануем з часам перайсці на алейныя фарбы – бо яны, па майму меркаванню, найбольш зручныя для работы. Акварэль і гуаш – гэта больш складана для пачынаючых.

Назавіце асноўныя прынцыпы Вашага навучання?

На маю думку, асноўная задача Універсітэту заключаецца ў тым, каб навучыць правільна маляваць з наіменьшымі фізічнымі і маральнымі выдаткамі. Мэта будзе дасягнута, калі навучэнцы змогуць правільна рэалістычна перадаваць тое, што бачаць.

У еўрапейскіх універсітэтах дадзена права “свабоднай” рукі: малюй, працуй так, як ты бачыш, як адчуваеш, ты маеш на гэта поўнае права. Я лічу гэта неправільным, таму што задача навучальнай установы – навучыць маляваць правільна.

Нікому не прыходзіць у галаву думка даць такое права таму ж столяру: вось зробіць крэсла крывое – а ён так бачыць. Задача навучальнай установы – навучыць столяра прафесійна рабіць выдатныя крэслы, а што ён потым напрыдумляе – гэта ўжо яго справа.

А якія могуць быць у мастацтве правілы?

Рэалістычная перадача таго, што бачыш. Каб я адчуваў гэтую рэалістычнасць і іншыя людзі таксама. Нам перашкаджае навучыцца маляваць наша галава. Пры маляванні трэба адключыць галаву і ўключыць вочы. Вочы выдатна бачаць суадносіны, памеры, колеры. Прынамсі, у жанчын ад нараджэнне колераўспрыняцце на 25% вышэйшае, чым у мужчын. Але ў той жа час знакамітых жанчын-мастакоў значна менш, чым мужчын.

У маім жыцці прайшло больш за 60 персанальных выставаў, але самая важная і хвалюючая для мяне была выстава ў вёсцы Гудзевічы – мясцінах, дзе я нарадзіўся. Там жывуць тыя людзі, у якіх не сапсавана адчуванне правільнасці, рэальнасці намалёванага. І калі я намалюю нешта не так, я адразу гэта ўбачу па іх рэакцыі. Яны ніколі не стануць захапляцца тым, што ім не падабаецца, толькі з-за таго, каб мяне не пакрыўдзіць.

Якім Вы бачыце ідэальны Універсітэт Залатога Веку?

Калі гаварыць пра ідэальны УЗВ, то я бачу гэта так: прыемная вялікая аўдыторыя для працы, з добрым асвятленнем, з вялікай колькасцю працоўных фондаў (натуры: розных прадметаў; фарбы, алоўкі і г.д.), каб была тэхнічная магчымасць рассадзіць навучэнцаў у адно кола. Каб яны маглі самі выбраць для сябе зручнае месца і спакойна працаваць. Гэта было б выдатна. Жадаючых, я так думаю, з кожным разам будзе ўсё больш, і іх трэба недзе размяшчаць.

Навучэнцы павінны мець магчымасць рабіць свае выставы, выязджаць на пленэры. У прынцыпе, мы і плануем гэта арганізоўваць у канцы вясны – летам. У нашых навучэнцаў у гэтым сэнсе больш магчымасцей, бо ў многіх ёсць дачы, домік на вёсцы, машына.

У вас на занятках вельмі цёплая атмасфера. Ці можаце Вы прыгадаць якія-небудзь кур’ёзныя, цікавыя выпадкі?

Цікавы кожны дзень занятку. Гэта могуць быць тыя ж самыя людзі, але яны прыходзяць ужо з новым настроем, пачуццямі, навінамі – і гэта цудоўна. Навучэнцы адчуваюць сябе лепш у гэтым калектыве, таму што іх аб’ядноўвае адна справа, адна мэта, яны не адчуваюць сябе адасобленымі ад грамадства. Яны разам, яны – калектыў. Гэта робіць іх маладзейшымі.

Што дапамагае навучэнцам ствараць, развівацца? Што дае штуршок?

У асноўным – гэта не мая заслуга, гэта найперш перамога тых людзей, якія сюды прыходзяць. Яны не пабаяліся ў гэтым узросце, маючы ўвесь свой назапашаны досьвед, не толькі казаць, што хочуць гэтага, але і рабіць. Людзі часта прыдумляюць сабе адгаворкі, каб не пачынаць новую справу, якую, здаецца, і хацелася б рабіць.

Я заўсёды ставіўся да такога проста: калі хочыш – пачні і рабі, без усялякіх “пазней” ці “мне ўжо позна”. Ніколі не позна. Сталыя людзі прайшлі вельмі працяглы адрэзак свайго жыцця свядома, таму яны разумеюць, што ім трэба, чаго яны хочуць, а жыццёвы вопыт ім толькі дапамагае. У гэтых людзей ёсць магчымасць вучыцца кожны дзень: у маёй майстэрні і ў сябе дома. Яны часта прыносяць малюнкі, якія зрабілі ў хаце. Яны ставяць перад сабою мэту і з поспехам яе дасягаюць.

Ці ёсць у Вас жыццёвае крэда, дэвіз?

Я сабе дэвізаў не прыдумляю, але жыву па некаторых правілах. Мне часта задавалі стандартнае пытанне, адкуль я бяру натхненне? Такое пытанне задаюць і іншым мастакам, і кожны адказвае па-свойму. Але калі нехто гаворыць, што пакуль з космасу не прыйшло натхненне, ён не будзе працаваць, я заўсёды заўважаю: значыць, ты робіш не тое, што табе падабаецца.

Калі я раблю тое, што мне падабаецца, мне не трэба чакаць натхнення. Паверце, гадзін у сутках не хапае, таму што за любімай працай не заўважаеш, як ляціць час. Таму можна сказаць, што я жыву па правілу: “Калі робіш тое, што табе сапраўды падабаецца, то і натхнення не трэба, сама праца стане для цябе натхненнем”.

Што ў Вашым разуменні азначае паняцце “прафесійны мастак”?

У нас сапраўды гавораць “прафесійны мастак”. Што такое “прафесійны мастак”? У нашых людзей на ўзроўні падсвядомасці ідзе асэнсаванне таго, што прафесійны мастак – гэта той, хто атрымаў дыплом і цяпер працуе. Калі ён дыплом не атрымаў, то ён – самавучка, умелец. Ён не прафесійны. Я ж лічу, што калі нейкая справа дае табе заробак, ты прысвячаеш гэтай справе ўсё жыццё – гэта становіцца тваёй прафесіяй, і аўтаматычна чалавек становіцца прафесійным у сваёй сферы. Адукацыя тут можа быць адна – праца, праца, праца! З кожным годам я адчуваю, што маю сілы і жаданне вучыцца і далей.

Спецыяльнага дыплома пра заканчэнне факультэтаў мастацтва ў мяне няма. У нашай краіне мяне можна назваць народным умельцам, самародкам. У Еўропе гэта ўспрымаецца інакш. Першае там: калі ён вучыўся і так класна малюе, то ў каго ён вучыўся, у якога майстра? Гэта вельмі важна, ад гэтага залежыць характарыстыка мастака. Вельмі важна там і навучацца ў прэстыжнай навуковай установе. Але калі ты самастойна дасягаеш высокага ўзроўню ў сваёй працы – гэта само па сабе найважнейшая рэч.

Але дзе тыя мастакі, што скончылі ГрДзУ? Зніклі! Тады паўстае пытанне: каго вы вучылі? І ці навучылі сапраўдных спецыялістаў? Чаму мала хто з выпускнікоў не працуе па сваёй спецыяльнасці? Таму што ў працэсе навучання ў галаву моладзі ўбіваецца алергія да мастацтва, а гэта значыць, што з выкладаннем у нас нешта не тое.

Прыгажосць уратуе свет?

Я даўно ўжо казаў, што гэта прымаўка абсалютна неправільная. Прыгажосць заўсёды нясе з сабой войны. Такая наша людская натура. Калі мы бачым штосьці прыгажэйшае ў другіх, то ідзем на злачынства. Але з іншага боку, без прыгажосці не можа быць лепшага жыцця, свету.

А калі лічыць, што прыгажосць – гэта мастацтва? Мастацтва можа ўратаваць свет?

Мастацтва…Толькі самі людзі могуць сябе ўратаваць. Мастацтва само па сябе ўратаваць не можа, але можа спыніць чалавека, затрымаць, каб той задумаўся над сэнсам жыцця і кожнага пражытага дня. Магчыма, дзякуючы гэтаму ён можа ўратавацца ад чагосьці. Але ўсё гэта павінен зрабіць сам чалавек.

Прывяду такі прыклад. Ікона – гэта не Бог. Але чалавек ідзе і звяртаецца падсвядома да іконы як да правадніка да Бога, просіць у іконы, каб Бог уратаваў яго ці яго блізкіх, дапамог яму. Так і мастацтва ва ўсялякіх яго праяўвах – праваднік да таго, каб уратаваць, але само па сабе яно ўратаваць не можа.

У чым сэнс мастацтва? Яго галоўная роля ў свеце?

З таго часу, як Бог стварыў гэты свет, людзі імкнуцца да таго, каб наблізіцца да Яго. У жывапісе мы спрабуем намаляваць тое, што зрабіў Бог, і перадаць свае пачуцці, свае адносіны да таго, што адбываецца ў гэтым свеце.

Вельмі важна бачыць прыгажосць навокал і ўпускаць яе ў сваё жыццё. Калі мы часам жывем, нам падаецца ўсё шэрым, гэта не навкал шэра, гэта ў нашай галаве шэра.

Няма такіх людзей, якія не бачылі і не адчувалі б прыгажосці альбо непрыгажосці. Калі яны бачаць усход сонца, раку, снег на дарожцы, яны адчуваюць гэтае прыроднае хараство. Не трэба старацца штосьці разумна сказаць, проста трэба бачыць прыгажосць ва ўсім навокал.

Усё трэба рабіць з настроем, добрымі пачуццямі, душой – і энергетыка будзе адчувацца ў выніку працы. Нават калі там будзе не зусім правільна намалявана, але энергетыка – гэта галоўнае ў карціне. Калі, скажам, у храм людзі неслі б толькі ўсё дрэннае, то туды ніхто б не хадзіў ачысціць душу. А калі ідуць з добрымі намерамі, памаліцца, паспавядацца, ачысціцца, то іконы становяцца намоленнымі і пасля могуць рабіць цуды.

Так і ў мастацтве: калі робіш з душой, з адкрытым сэрцам, з чыстымі памкненнямі – такая ж цудоўная будзе і аддача, мастак будзе ў стане тварыць цуды.

Размаўляла Вольга Корсун
Фота аўтара

get_imgccc
get_img
  • Узарваная саветамі Фара Вітаўта. Аўтар – Зміцер Іваноўскі. Фота выдавецкай ініцыятывы „Гарадзенская бібліятэка”
  • Горадня. Аўтар Зміцер Іваноўскі. Фота выдавецкай ініцыятывы „Гарадзенская бібліятэка”
  • Нацюрморт. Аўтар Зміцер Іваноўскі. Фота выдавецкай ініцыятывы „Гарадзенская бібліятэка”
  • Аўтапартрэт Змітра Іваноўскага. Фота выдавецкай ініцыятывы „Гарадзенская бібліятэка”

Зміцер Іваноўскі (Гародня). Выстаўляўся з працамі па ўсім свеце. Карціны Зміцера Іваноўскага ўражваюць каларытам, насычанасцю, значнасцю вобразаў.

Ці зможа публіка ўбачыць працы гарадзенскага мастака Змітра Іваноўскага? За сваё жыццё спадар Іваноўскі напісаў больш за 3 тыс. карцін, якія разыйшліся па свеце. Рэшту працаў са сваёй майстэрні – каля 60 – мастак завёз да маці ў вёску Пачуйкі Мастоўскага раёна. Многія творы набылі сябры, знаёмыя ды незнаёмыя гарадзенцы, фірмы і арганізацыі. Мастацтвазнаўца Марына Загідуліна ўпэўненая, што частка спадчыны Іваноўскага знаходзіцца ў еўрапейскіх прыватных калекцыях.

Творы сп. Іваноўскага разыйшліся па шматлікіх дамах, але пакуль невядома, ці атрымаюць гарадзенцы шанец убачыць творы знакамітага мастака і выдатнага грамадскага дзеяча.

Старшыня Таварыства польскіх мастакоў Станіслаў Кічко падзяліўся планамі сабраць шматлікія працы нябожчыка мастака на памятнай выставе ў Горадні прыкладна праз паўгады. Спадар Станіслаў ўзгадвае Змітра Іваноўскага як Чалавека з вялікай літары, таленавітага каларыста ды яшчэ і добрага арганізатара.

Дырэктарка Гарадзенскае выставачнае залы Ірына Сільвановіч мяркуе, што атрымаецца зрабіць экспазіцыю карцін “з чорнай стужкай” славутага мастака ўжо праз месяц. Спадарыня Ірына запомніла Змітра Іваноўскага не толькі як яскравага мастака, але і як чалавека з выразнай грамадскай пазіцыяй. “Зміцер траціў свой час на тое, каб вучыць маляваць аматараў”, – гаворыць спадарыня Ірына. Яна распавяла, што мастак аддаваў шмат часу вывучэнню гістарычных падзеяў, каб дакладна адлюстраваць іх на палотнах.

Мастацтвазнаўца Марына Загідуліна лічыць Змітра Іваноўскага цікавым мастаком з шырокім аглядам жыццёвых тэмаў. “Значны накірунак яго творчасці – гістарычны. Зміцер маляваў рэтраспектыўныя карціны аб Горадні рамантычна-ўзнёслага плану, з падрабязнымі дэталямі. Варта адзначыць і ягоныя пластычныя кампазіцыі з дрэва ды іншых матэрыялаў утылітарнага характару, напрыклад прыстасаванне для лампы. Увагі заслугоўваюць і ягоныя пейзажы, відарысы, партрэты, нацюрморты”.

Зміцер Іваноўскі найбольшую ўвагу ў сваёй творчасці прысвяціў часам Вялікага княства Літоўскага, самым значным асобам і падзеям на тэрыторыі гэтай дзяржавы. Архітэктурны пейзаж, вуліцы мінулае ды сённяшняе Горадні таксама шмат прысутнічалі ў ягоных працах.

Блізкая сяброўка мастака, грамадская актывістка Святлана Нех. Сяброўка спадара Іваноўскага Святлана Нех расказала пра яго як пра асобу з актыўнай палітычнай ды грамадскай пазіцыяй: “Я ведала Дзіму з 1999 года. Ён заўсёды да ўсяго падыходзіў так, нібыта гэта самае галоўнае ў жыцці. Калі ён верыў у нешта, то аддаваў сябе гэтай ідэі цалкам”.

Спадар Іваноўскі актыўна займаўся перадвыбарчай кампаніяй Сямёна Домаша ў 2001 годзе. Ён першым загаварыў пра ўшанаванне памяці аб узарваным саветамі ў 1961 годзе галоўным гарадзенскім касцёле – Фары Вітаўта. Ідэя вялізнага памятнага крыжа на месцы зруйнаванае святыні, якую ўлады гэтак і не дазволілі ажыццявіць, належыла менавіта яму. Мастак стварыў і першы макет Фары Вітаўта.

На пачатку 2000-х гадоў Зміцер Іваноўскі быў арганізатарам руху прадпрымальнікаў. Калі зачынялі рынкі, ён разам з прадпрымальнікамі выходзіў на плошчу, каб вымусіць улады сесці за стол перамоваў. За свае дзеянні актывіст атрымаў велізарныя штрафы ды сядзеў некалькі разоў па 15 сутак, кожны раз абвяшчаючы галадоўку.

Дзіма быў сапраўдным “бяссрэбрнікам, – успомніла Святлана Нех. – Ён шмат чаго аддаваў людзям, дапамагаў матэрыяльна ўсім, хто да яго звяртаўся. Ён быў светлым чалавекам, са своеасаблівым гумарам, заўсёды з усмешкай”.

У апошнія гады спадар Зміцер вучыў маляваць сталых людзей з “Універсітэту залатога веку”. Спадарыня Святлана кажа, што рукі ў яго і насамрэч былі залатыя. Напрыканцы жыцця ён паспрабаваў сябе і ў разьбе па дрэве, у вырабе вітражоў. Майстар ствараў ліхтары з дрэва і вітражоў, якія гэтак і не паспеў выставіць, рабіў драўляныя сталы, рамкі для сваіх мастацкіх працаў.

Гарадзенскі мастак, грамадскі і палітычны дзеяч Зміцер Іваноўскі памёр 5 снежня з-за хваробы сэрца.

 

Tagged with:

Laibach – Panslovenia; utwór poświęcony Stanisławowi Szukalskiemu!

Posted in Polska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 25 Listopad 2014

W nawiązaniu do artykułu z blogu Wspaniała Rzeczpospolita poświęconego hymnowi Polski i motywom hymnu w utworach muzycznych w Europie (link do strony na Czarnym Pasie u góry) przedstawiam wam utwór napisany specjalnie by uczcić Stanisława Szukalskiego, i specjalnie mu dedykowany.

 

Będziecie zaskoczeni kto i kiedy go skomponował i kto go wykonuje: Nie kto inny jak Grupa Laibach! Utwór nosi tytuł „Panslovenia” a nie „Slovania”, jak to opisano na You Tube.

 

https://www.youtube.com/watch?v=wVQt1cFOMxE

 

Szukalski jest w rzeźbiarstwie tym, kim Dante i Edgar Allan Poe w literaturze – napisał w 1921 roku magazyn Vanity Fair. Artysta, pod koniec życia mieszkający w Kalifornii, współpracował z Salvadorem Dali, przyjaźnił się z rodziną sławnego aktora hollywoodzkiego Leonardo DiCaprio, który wydał w 2000 roku książkę mu poświęconą, a także wykorzystał go, jako pierwowzór do roli szalonego artysty w filmie Titanic.


Leonardo DiCaprio z ojcem i rzeźbą Stanisława Szukalskiego

Szukalski inspiruje rzesze twórców kultury popularnej – od H. R. Gigera i rysowników komiksowych po rockowe zespoły jak Laibach, który poświęcił mu utwór Panslovania. Spadkobiercy, właściciele firmy Szukalski Archives w Sylmar w Kalifornii odlewają w tysiącach egzemplarzy jego dzieła, handlując nimi poprzez internet, ale także zorganizowali wspólnie z Muzeum Polskim w Ameryce ekspozycję poświęconą artyście: Szukalski – The Lost Tune w 1990 roku. Zachował się katalog oraz plakat wydany specjalnie z tej okazji.

 

Wojciech Dzieduszycki (1848 – 1909) – Strażnik Wiary Przyrodzoney Słowian (III SSŚŚŚ Lwów)

Posted in Mitologia Słowiańska, Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 23 Listopad 2014

 

… Wikipedia

WojciechDzieduszycki-e1405685995704

Wojciech Dzieduszycki (ur. 13 lipca 1848 w Jezupolu koło Stanisławowa, zm. 23 marca 1909 w Wiedniu) – polski hrabia, polityk, filozof, eseista, historyk sztuki i pisarz (dramaturg, powieściopisarz i nowelista).

Konserwatysta, jednocześnie przeciwny polityce stańczyków, właściciel dóbr Jezupol koło Stanisławowa.

Studiował historię, filozofię i prawo na uniwersytetach we Lwowie i Wiedniu, gdzie w 1871 został doktorem filozofii. Od 1870 współpracował z periodykiem „Czas” oraz krakowskim „Krajem”. W 1872 debiutował beletryzowanym traktatem filozoficznym Władysław. Wielokrotnie podróżował, m.in. do Włoch i Grecji. Ostatnie lata życia spędził w Wiedniu.

 

Rodzina

Był synem hrabiego Władysława herbu Sas i Antoniny z Mazarakich herbu Newlin ze Strutynia. Obydwie rodziny – ze strony ojca i matki należały do elity galicyjskiego ziemiaństwa (były już ze sobą wcześniej skoligacone – macochą hr. Władysława była Klaudia z Mazarakich, siostra jego żony Antoniny), posiadających swoje rozległe dobra w okolicach Stanisławowa, lecz mocno związanych ze Lwowem.

Wojciech Dzieduszycki ożenił się z kuzynką Seweryną hrabianką Dzieduszycką. Miał z nią m.in. syna Jakuba i córkę Antoninę (po mężu Konradową Łuszczewską).

Kariera polityczna

Odegrał wybitną rolę w życiu politycznym zaboru austriackiego, jako jeden z przywódców partii konserwatywnej.

  • Od 1876 poseł do Sejmu Krajowego Galicji, zwolennik ugody z Rusinami.
  • 1879-1885 i ponownie od 1895 poseł do parlamentu austriackiego, jeden z przywódców Koła Polskiego. Zwolennik zasady decentralizacji i praw narodów monarchii austro-węgierskiej.
  • 1906-1907 minister dla Galicji.
  • Od 1887 – członek-korespondent Akademii Umiejętności,
  • Od 1896 – profesor historii filozofii i estetyki Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie cieszył się wielką popularnością wśród młodzieży.

Wybrane publikacje

  • Władysław (1872)
  • Bohdan Chmielnicki (1873)
  • Ateny (1878)
  • Aurelian (1879)
  • Studia estetyczne (1878-1890)
  • Listy ze wsi (1889-1890, 2 tomy)
  • Anioł (1892)
  • Roztrząsania filozoficzne o podstawach pewności ludzkiej (1892)
  • Historię malarstwa we Włoszech (1892)
  • O wiedzy ludzkiej (1896)
  • Dokąd nam iść wypada (1910)
  • Historia filozofii (1914)

Tłumaczył także dzieła Sofoklesa i Szekspira.

Poglądy filozoficzne

Rozwijał wreszcie żywą działalność filozoficzną. Jako filozof pozostaje pod wpływem Kanta, ale stara się spod tego wpływu wyemancypować przy pomocy filozofii Descartesa. Używając metody psychologicznej, wychodząc od człowieka i przyjmując fakt samowiedzy jako pierwotny, dochodzi do pojęcia Boga, które później wciąga w zakres teorii poznania. Usiłuje wykazać, że istnieje ścisły związek między duchem ludzkim a Bogiem, jako niezbędnym dla człowieka warunkiem poznania siebie samego, jak i świata zewnętrznego. W poglądach poznawczych hrabiego Dzieduszyckiego wyróżnić można szereg różnych pierwiastków, jak racjonalny, empiryczny, intuicyjny i pragmatyczny. Był znakomitym mówcą i prelegentem.

Bibliografia

  • Józef. Buszko: Galicja 1859-1914, polski Piemont. Warszawa: Krajowa Agencja Wydawnicza, 1989. ISBN 83-03-02732-8.
  • Henryk Markiewicz: Pozytywizm. Wyd. VII – 2 dodruk. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008, s. 454-455, seria: Wielka Historia Literatury Polskiej. ISBN 978-83-01-13849-3.

Jak widzicie nie wymieniono tutaj, w zestawie ważnych prac autora, rzeczywiście najważniejszego z jego dzieł: „Baśni nad baśniami”. Wielkiego pogańskiego poematu, który został wydany w roku 1889. Poemat powstał z połączenia w spójną całość, tj. w Słowiańską Baję, bajek, baśni i skazek z wielu krajów słowiańskich. Powstał zatem z małych Bajorków, które tę całość tworzą.

W sierpniu publikowaliśmy pierwszą część eseju Witolda Jabłońskiego poświęconego tejże książce (tutaj). Jest to książka od ponad 120 lat tak mocno ukryta przez polskie literaturoznawstwo, że w ogóle z niego wykreślona. Znamy takie przypadki – np. Hymn do Polski Marii Konopnickiej można znaleźć prędzej w bibliotece w Toronto niż w Polsce. Nic dziwnego, jest tak samo pogański, jak „Baśń nad Baśniami” (Maria Konopnicka i jej hymn są na Czarnym Pasie). 

Tak się składa, że postać Wojciecha Dzieduszyckiego również jest mocno powiązana z naszą rodziną, a ściśle z rodziną mojej żony Anny Pagaczewskiej, której prababcia ze strony jej mamy, Janiny z Olszowskich Pagaczewskiej, była córką jednego z tychże lwowskich Dzieduszyckich. Mama mojej żony do końca życia posługiwała się do lakowania kopert pierścieniem herbowym, jakim posługiwali się Dzieduszyccy i przekazała mojej żonie ustnie opowieść na temat tej koligacji. Janina Pagaczewska była doktorem farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykształconym przed II wojną światową. Niestety jej nie udało się już odwiedzić dworku Tillów w Uhercach, ponieważ ze Stanisławem Pagaczewskim poznała się po sprzedaży dworu Uhereckiego (1937), podczas II wojny, w 1940 roku, w Ciężkowicach pod Tarnowem. Tam Pagaczewscy (Julian II – historyk sztuki) kupili dom, a ona odbywała praktykę w aptece, po studiach. Syn owej cioci-babci z Dzieduszyckich Olszowskiej, był dziadkiem mojej żony, Anny i mieszkał do końca życia w jej domu rodzinnym przy ulicy Biernackiego 9, w Krakowie.  Jak wiadomo Wojciech I Dzieduszycki Starszy był politykiem, filozofem i etnografem. Nie należy go mylić z Wojciechem II Młodszym – aktorem i znanym konfidentem UB, z tejże lwowskiej linii, który zamieszkał po wojnie we Wrocławiu. Był też ów Wojciech niezłym oryginałem, z tego co opowiadano w domu mojej żony i bywalcem salonów w tym tego w Uhercach i wielu Salonów Lwowa końca XIX wieku.  Ponieważ to towarzystwo z Vincenzami, Wojciechowskim, Tillami, Klemensiewiczami, Pagaczewskimi i innymi osobami tworzyło III Lwowską Świątynię Światła Świata, nie ma nic dziwnego w tym, że Wojciech Dzieduszycki napisał książkę, która znalazła się na indeksie literackim Galicji, czyli Polski Rozbiorowej w Zaborze Austrii.

 

Oto fragment artykułu Witolda Jabłońskiego jaki zamieszczaliśmy:

Witold Jabłoński o „Baśni nad baśniami” Wojciecha Dzieduszyckiego (polecam dalsze części tej publikacji)

 

Zapomniany bard, zapomniany epos

Opublikowano 18 lipca 2014, przez Smaki z Polski w kategorii Recenzje, Słowianie i mitologie

http://www.smakizpolski.com.pl/zapomniany-bard-zapomniany-epos/

Habent sua fata libelli… Książki miewają swoje losy… stwierdził Terentianus Maurus (III w.), mając na myśli, że nigdy nie wiadomo, kiedy jaka książka utrafi w gust czytelnika. Omawiany w niniejszym szkicu utwór nie miał, niestety, szczęścia. Tak czasami bywa, że jakieś dzieło nie zyska uznania w swoich czasach, potem zaś, pokryte grubymi warstwami bibliotecznego kurzu, czeka na odkrywcę, który pochyli się nad nim z zaciekawieniem i dobrą wolą, by wydobyć z otchłani niepamięci – pisze Witold Jabłoński.

Wiele lat mego życia musiało także upłynąć, zanim natrafiłem na ów smakowity rarytas. Choć jestem z wykształcenia polonistą i od dawna penetruję obrazy Słowiańszczyzny w rodzimej literaturze, wyznaję szczerze, że nie tylko go do niedawna nie znałem, ale wręcz nie wiedziałem o jego istnieniu. Natrafiłem nań przypadkiem, wpisując w Google hasło: „baśń słowiańska”… i niespodziewanie dla siebie znalazłem prawdziwy skarb.

Mowa o poemacie w XII Księgach wierszem Baśń nad baśniami Wojciecha Dzieduszyckiego (1848 – 1909).

.

Zapomniany bard

Był w ówczesnej Galicji nie byle jaką personą. Arystokrata z hrabiowskim tytułem, pan z panów, potomek ruskich wielmożów, dziedzic rozległego majątku Jezupol pod Stanisławowem, polityk konserwatysta, aczkolwiek przeciwny grupie ultrakonserwatywnych „Stańczyków”, wieloletni poseł do Sejmu Krajowego Galicji i parlamentu austriackiego, cesarsko-królewski minister dla Galicji 1906 – 1907, doktor filozofii na Uniwersytecie Wiedeńskim (1871), od 1896 profesor filozofii i historii estetyki Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie jego wykłady cieszyły się ogromną popularnością. Autor powieści, nowel, dramatów i rozpraw filozoficzno-estetycznych. Bez wątpienia bardzo wiele osiągnięć jak na jednego człowieka, nawet uwzględniając finansowe możliwości rodu i wielkopańskie koneksje. Rozkochany w kozaczczyźnie zwolennik ugody z Rusinami, a zarazem gorący patriota i wielki światowiec bez trudu brylujący w wiedeńskich salonach.

Prywatnie był także postacią barwną, można rzec nawet ekscentryczną. Tak opisywał go w anegdotycznym, nieco karykaturalnym przerysowaniu jeden ze współczesnych mu lwowskich luminarzy, Antoni Chołoniecki: „Mięszanina barbarzyńcy z człowiekiem kulturnym w najdziwaczniejszem znaczeniu — kozacka natura zafarbowana zachodnią cywilizacyą. O ile nie wykłada estetyki i filozofii we Lwowie, gdzie mu przyszedł kaprys być docentem uniwersytetu, albo nie robi polityki w Wiedniu, mieszka w dziedzicznym Jezupolu i jest tam do pewnego stopnia tem, czem był książe Panie Kochanku dla Nieświeża a Mikołaj Potocki dla Kaniowa. (…) Trzyma sobie tylko służbę w starych kozackich strojach i po kozacku ubiera i wychowuje syna. We Lwowie miewa okresy studentomanii. Otacza się wówczas młodzieżą szkolną, urządza jej małe biby, poczem osobiście prowadzi „gęsiora“ przez miasto. Przybycie jego do stolicy na zimę zapowiada zawsze pojawienie się nadwornych kozaczków w czarnych guńkach i szerokich szarawarach. (…) Jako literat i uczony podobny jest do olbrzymiego muzeum, w którem nagromadzone są bez numerów i katalogu, w chaotycznym nieporządku, najcenniejsze przedmioty. Zna się na wszystkiem i pisze o każdej sprawie z jednakową swobodą. Książki jego traktują o filozofii, estetyce, malarstwie, archeologii, wychowaniu, ekonomii, polityce. Badał starożytności egipskie i układał wiersze, szukał kolebki ludów i pisał dramaty i powieści. (…) Książka Ateny zjednała mu popularny tytuł „podolskiego Ateńczyka“ i świadczy o bardzo gruntownem znawstwie sztuki, równie jak Historya malarstwa we Włoszech.

Oto rzeczona „Baśń nad baśniami”. Przytaczam tutaj wstęp i fragment I Pieśni, po to by dać orientację w stylu i języku, barwnym i pięknym, godnym mistrza pióra. Jak się zorientujecie Mistrz tenże prowadzi znany wtajemniczonym dialog „NAD/pod Kulturą”, który potwierdza jego przynależność do pogańsko-teozoficzno-masońskiej elity kulturalnej Polski. Postacie występujące w tej pieśni to nie są zwykłe postacie, lecz personifikacje Bogów Pogańskich Wiary Przyrodzoney Słowian: Żywa – oczy piwne, włosy jasne, bławatkiem strojone (bogini Żywia-Siwa); Jaga Baba Jaga Jędza (bogini Rada-Rodzica) oraz jej córki Złote Zazule: Sapucha (Zapucha, jak w Zapustach, Pucha-Pusta) i Welinda (od Wela, Welańska, Weli-Nada); Czuryło (Chorsiniec); Czarna Krowa – Ciemne Światło Świata (Swatlnica).

Baja zaś, którą się plecie na łące pełnej czerwonych maków (Łąka Mokoszy – Pani Przeznaczenia) z konopnego sznura (atrybut i nić kosza Mokoszy) dzięki magii Czarnej Krowy, przez jedną Zaczarowaną Noc – to nie jest zwykła baja, lecz prawdziwa Baja Słowian, która znajduje się w rękach Baby Jagi – czyli bogini przekazującej młodzieży wiedę, Pani Inicjującej  – Rady-Radzicy. Stąd i zadania-wyzwania, jakie ona stawia Żywi, wymagają od niej zastosowania sił magicznych (mogtycznych, związanych z mocą-mogtowiją). Kto czytał „Księgę Ruty”, „Księgę Tura” i „Stworze i Zdusze” ten odnajdzie w „Baśni nad baśniami” pudełka wyskakujące z pudełek – jak w Ruskiej Babie – drugie i trzecie dna, a zwłaszcza ów dialog nad/pod kulturą toczony między wieszczami i wiedunami polskimi, znajdzie w postaciach pierwszego planu plan drugi i ich boską funkcję we wcieleniu w ziemskie postacie.

Oddajmy głos Wojciechowi Dzieduszyckiemu, który jest jednym z odwiecznych ciągnących Wącie Baji przez tysiąc lat zakazu i prześladowań chrześcijańskich, Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian, wyjątkowo zasłużonym dla przetrwania Polskiej Słowiańskiej Kultury i Tradycji. 

w dziedusz b n b 1

wojc d b n b 2

w d bnb 3

w d b n b 4

w d b n b 5

w d b n b 6

w d b n b 7

w d b n b 8

w d b n b 9

w d b n b 10

w d b n b 11

w d b n b 12

więcej: http://www.pbi.edu.pl/book_reader.php?p=31351

Wiele osób może zdziwić, że dopiero teraz piszemy o Wojciechu Dzieduszyckim, nie tylko Strażniku Wiary Pogańskiej, nie tylko członku Świątyni Światła Świata, ale nawet członku naszej własnej rodziny, ale zwróćcie uwagę, że nasze skromne siły nie pozwalają nam wciąż na uczczenie i oddanie tutaj miejsca tak wielkim Strażnikom Wiary Słowian jak Juliusz Słowacki, czy Cyprian Kamil Norwid. Mniejszych od tych dwóch, ale również wielkich i ważnych postaci są jeszcze naprawdę dziesiątki jeśli nie setki. Wątki rodzinne musiały ustąpić na tym blogu innym sprawom ważnym np. politycznym i społecznym. Wyobraźcie sobie moi drodzy, że przez 1000 lat mściwego chrześcijaństwa watykańskiego i bizantyjskiego na ziemiach Polski i Rusi, nikt nie poświęcił owym Strażnikom Wiary choćby jednego skromnego naukowego dzieła. Zresztą na ich szczęście, ponieważ skończyłaby się taka uwaga świata naukowego dla nich co najmniej banicją, emigracją o ile nie stosem albo toporem kata. Musimy cierpliwie nadrabiać te zaległości biograficzne i faktograficzne dobywając z ukrycia i ciemności ową nieustającą kontr-kulturę występującą w podziemnej opozycji do oficjalnego katolicyzmu polskiego i wytwarzanej przez niego WSPAKKULTURY.

Trywid Ślężański – Część 2: Wyniesienie (Joanna Maciejowska i Marek Wójtowicz – 12. 12. 2012)


znak Copyright-_all_rights_reservedby Joanna Maciejowska i Marek Wójtowicz

Trywid jest dostępny w całości w kolejnych numerach kwartalnika „Słowianić” – NR 1 , NR 2, NR3.

b01

b12kompr

b14kompr

b16kompr

b18kompr

b20kompr

b22kompr

B26

Tagged with:

Myśl i Słowo z Polski płynie w Słowiańszczyznę !

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 17 Listopad 2014

Poproszono mnie o wykonanie pewnego podsumowania, które rozwiązałoby problem czy „Myśl i Słowo” rzeczywiście płynie z Polski w Słowiańszczyznę i czy to prawda, że z Polski są przez Słowian, „myśl” owa i „słowo”, podejmowane. Tak więc zebrałem parę faktów w jednym miejscu, bo rzeczywiście od 1989 roku minęło 25 lat i dla młodszych uczestników tego procesu rzecz może być niejasna historycznie. Co i skąd się wzięło w Chorwacji, Słowenii, Białorusi i Rosji?

Na początek przypomnę, że to Polska była pierwszym krajem z obozu socjalistycznego, który się wyzwolił i zaprowadził demokrację, choć ograniczoną – jak widać, ale w dziedzinie religijnej w zasadzie nieograniczoną. W okresie PRLu Polska była też tym krajem tzw „obozu”, który dopuszczał największą swobodę obrotu sztuką i ideami, w tym dziełami na temat filozofii, zachodnich prądów umysłowych i myśli religioznawczych. Mimo tego „Słownik etymologiczny języka polskiego” Aleksandra Brucknera (1927) wyszedł jako reprint po raz pierwszy po  II wojnie światowej w roku 1970, a słownik Franciszka Sławskiego nigdy nie został ukończony, także w III RP. Także religioznawcze książki Aleksandra Brucknera, „Starożytna Litwa Ludy i Bogi” – 1904, „Mitologia Słowiańska i Polska” – 1918-1924,  zostały wydane w PRL dopiero w latach 1980-1985 na skutek Rewolucji Solidarności. Wcześniej z trudem udawało się te książki pożyczyć z Biblioteki Jagiellońskiej – takie były realia PRLu , do którego niektórzy idioci tęsknią i wskazują jego liczne „lepsze” strony.  III RP pod względem reglamentacji tego rodzaju wiedzy też nie jest lepsza – wydanie kolejne  „Starożytnej Litwy…” 2014. Mimo wszystko Polska uchodziła po II wojnie za oazę wolności i wolnomyślicielstwa wśród Demoludów.

 aa 20Wydawnictwo Kraina Księżyca powołane do życia w 1991 roku, jedna z książek, wydana 1993. Wydawnictwo zamknięte w roku 2010.  Od 2010 działa Studio KK.

Myśl i Słowo z Polski płynie w Słowiańszczyznę od 1989 i 1990 roku w sposób zupełnie swobodny. Płynęła i wcześniej bo:

W 1945 roku odrodziło się Święte Koło Czcicieli Światowida z Krakowa (ŚKCŚ – 1921, 1945), znane później jako Lechickie Koło Czcicieli Światowida Władysława Kołodzieja, po czym działało w podziemiu do 1989 roku, co jest udokumentowane przez Służbę Bezpieczeństwa w Polsce (podziemna drukarnia Wolnej Polski została rozbita przez SB w Krakowie w roku 1971, Czesław Białczyński był wtedy aresztowany – świadkowie żyją do dzisiaj).

To tutaj odrodziły się pierwsze Związki Rodzimowiercze w III RP i w całym Obozie Socjalistycznym:

wylotek_rogaty_szczep

Szczep Rogate Serce (1986),

SSSSS s-1553

Starosłowiańska Świątynia Światła Świata (półoficjalnie 1989, jako Kraina Księżyca 1991, Portal Krainy Księżyca od 1999), oficjalnie jako SSŚŚŚ od 2004-2010 portal Fundacji Turleja i od 2009 portal Bialczynski.wordpress.com),

 

Rodzimy Kościół Polski (RKP – 1995),

Związek Rodzima Wiara (1996),

Zachodniosłowiański Związek Słowiańska Wiara(2009)

Stąd popłynęła Wieda w pierwszych książkach:

-ywio-001_thumb

1991 – czasopismo „Żywioł” – Szczep Rogate Serce,

aa 21

1993 – „Stworze i Zdusze” (Wyd. Kraina Księżyca, Kraków – SSŚŚŚ)]. W tamtym czasie Jugosławia była pogrążona w wojnie i nikt nie myślał tam o organizowaniu się, a raczej myślano, bo myśl i słowo poszło z Polski.

aa 22

1993 Lech Emfazy Stefański Wyrocznia Słowiańska- Magiczny Krąg Świętowita” (Wyd. ATHANOR Warszawa – RKP),

 

aa 23

W 2012 roku Nowy Świętowit z Nowym Rytem został przekazany ze Ślęży do Słowenii i tam został osadzony (co opisano w pierwszym numerze kwartalnika „Słowianić” (1/2013).

okład slowianic nr 1

swiatoNowy Ryt Świętowita 2012 Ślęża

https://www.youtube.com/watch?v=B4PthWGm8MI

 

Opublikowany 2 lip 2013

https://bialczynski.wordpress.com/2014/07/28/oficjalne-zzniesienie-palwanu-peruna-na-chorwacji-nadeslala-katarzyna/#comments

Mamy efekty tego kroku w postaci posadowienia palwanu Peruna na Chorwacji i innych działań w Słowenii, Serbii i gdzie indziej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

2014 Wrocław – 1 rocznica działania Wydawnictwa Slovianskie Slovo : https://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/kultura/2014-okragle-rocznice-ntv-i-swiatyni-swiatla-swiata/

 

https://bialczynski.wordpress.com/2014/07/27/piotr-kudrycki-geneza-slovianskiego-slova-slowianszczyzna-nowa-swiadomosc-wiara-przyrody-piekno-zycia/#respond

Ukraina, Białoruś i Rosja także obudziły się na skutek Słowa z Polski – nastąpiło to w roku 2000.

ASoV 2 ASoV 3 ASoV 4

ASoV 1

W 2001 Aleksander Asov wydał swoje książki poświęcone Mitologii Rusi w Moskwie, a w 2002 roku przyjechał do mnie i podarował mi te książki ze swoim autografem, a ja dałem mu, A RACZEJ PODPISAŁEM AUTOGRAFEM swoją mitologię „Księgę Tura” wydanie 1 Z ROKU 2000, KTÓRĄ MIAŁ ZE SOBĄ ORAZ „STWORZE I ZDUSZE” (1993), które także przywiózł do Krakowa. Odbyliśmy długą rozmowę na temat Odnowienia Wiary Słowian i zaczęło się. Była też mowa o tłumaczeniu mojej mitologii na rosyjski, ale nasze drogi się rozeszły, bo każdy powinien podążać swoją drogą. To wtedy nastąpił wybuch ruchu słowiańskiego w Rosji, po książkach wydanych w Moskwie przez Asova, a jeszcze później nastąpił wysyp filmów internetowych, Trechlebova, i innych ruchów ekologicznych w Rosji. Tak wygląda ta historia.

 

ASoV 8

ASoV 7

ASoV 6

ASoV 5

Od nas się to wszystko odradza – nie inaczej – od nas i z Litwy.

Być może przydałby się jakiś artykuł historyczny, bo faktycznie to jest już po 1989 roku 25 lat, a od tamtego czasu trwa „Odrodzenie Wiary Przyrody Słowiańskiej” w Polsce.

Od odrodzenia w Polsce zaczyna się odrodzenie w całej Słowiańszczyźnie. Także ruchy w Ukrainie i Litwie przed II Wojną zaczynają się od Polski i od Szukalskiego i Stachniuka – Zadruga.

Polskie:

szuk Toporzel.svg

Szczep Rogate Serce 1929,

 

nnst_srodek

Zadruga (1935, odnowiona 2006),

indeksczasopismo Żywioł Andrzeja Wylotka (Anidrżej z Parczewa – Szczep Rogate Serce, z wizytą u S. Szukalskiego w Los Angeles 1986, Niklot, SSŚŚŚ, 1991, posiadam NR1, razem z listem Andrzeja Wylotka o jego wyjściu z Rodzimego Kościoła Polskiego),

portal NAJMICI.net 1990,

Toporzeł Wydawnictwo myśli Zadrugi – pana Zdzisława Słowińskiego – 1991,

znak-2Wydawnictwo Kraina Księżyca, Kraków 1991

Trygaw_13

Stowarzyszenie Niklot (1998) i kwartalnik „Trygław” (jesień 1997) to również lata 90-te XX wieku.

 

 

Ciągłość Słowa płynącego z Polski przedstawiamy na Czarnym Pasie – od Średniowiecza, po dziś dzień – także Słowa płynącego na Śląsk i Łużyce, na Pomorze i do Słowian Niemieckich oraz Niemców.

TAK TO WYGLĄDA.  Rosyjski WKŁAD W POLSKĄ MYŚL Wiary Przyrodzonej Słowian to ANASTAZJA.

Warto zauważyć, choć to niezbyt chlubne że KGB/GRU wykorzystało dla swoich celów Ruch Słowiański, że NIE BYŁOBY W OGÓLE KONCEPCJI DUGINA I POLITYKI EUROAZJATYCKIEJ PUTINA GDYBY NIE SŁOWO I MYŚL, KTÓRA POPŁYNĘŁA W 1990 ROKU Z POLSKI DO MOSKWY.

OPOWIEŚCI ŻE MOSKWA NIE SŁUCHA POLSKI proponuję WŁOŻYĆ MIĘDZY BAJKI. SŁUCHA I TO BARDZO UWAŻNIE.

 

 

Ω

 

Na koniec  przypomnę tutaj tekst który jest fragmentem artykułu zamieszczonego przeze mnie na blogu w roku 2012:

Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia

[kliknij w tytuł  i przeczytaj całość]

 

FRAGMENT

Złota Era choć Mała potrwa 10.000 lat. Przed nami długi wspaniały okres harmoniczny i wiele pomyślnych chwil. Warto mieć dzieci, warto utrwalać i powielać myśl o Wielkiej Zmianie, warto patrzeć w przyszłość z wielkim optymizmem – samo myślenie w tych kategoriach – BEZ TRWOGI a Z UFNOŚCIĄ we własną MOC, ewokuje pozytywny Ruch RzeczyIstności.

Tym wszystkim, którzy boleją nad Upadkiem Rzeczpospolitej chcę powiedzieć jedno: Bolejecie słusznie. Rzeczpospolita wymaga naprawy i zostanie naprawiona. Rzeczpospolita i jej obywatele zasługują na inną pozycję w świecie niż mają. Prawda zwycięży i zwycięży Myśl Polska, Myśl Słowiańska, Słowiańska Wizja Przyszłości Świata. Musimy mieć wiele wiary w sobie, że tak się właśnie stanie i tę wiarę cierpliwie budować w innych. I stanie się!

W chwili obecnej Polska nie wygląda być może ciekawie, ale co mają powiedzieć  na Białorusi, na Ukrainie, w Kazachstanie, w Kirgizji i w Rosji? Jakąż oni mają jeszcze daleką drogę. Wykonamy ją wszyscy RAZEM, jestem o to spokojny.

Urodziłem się w 1952 roku, w 7 lat od zakończenia II Wojny Światowej, cztery lata po tym jak ZSRS zakończył rękami “polskich patriotów” pacyfikację polskiej armii podziemnej. Najniższe szacunki mówią o 50.000 zamordowanych Polakach i Polkach, potencjalnych ojcach i matkach, czyichś ojcach i matkach, czyichś dzieciach. To nie uchodzi jakoś za komunistyczne ludobójstwo. W trwającej 4 lata wojnie w Bośni zginęło łącznie 100.000 ludzi i USA zrównało Serbię z Ziemią. Mówi się że w Syrii zginęło obecnie 70.000 ludzi i USA “interweniuje” przy pomocy swojej V kolumny. 50.000 zabitych przez komunistów Polaków nie uważa się jednocześnie za ofiary ludobójstwa, a ze zbrodniarzami pije się bruderszaft.

Jednak to małe piwko w porównaniu do danych z II Wojny Światowej. Są naprawdę szokujące. W II Wojnie Polska, Litwa, Łotwa, Węgry, Rumunia i ZSRS straciły ponad 30 milionów obywateli. Ukraina w 1933 straciła dodatkowo 4 miliony ludzi. Według najniższych obecnych szacunków Wikipedii: Polska 16% całej ludności nie licząc tego co po Wypędzeniu z Ziem Wschodnich, ani tych zakatowanych przez ZSRS. A ZSRS, Litwa i Łotwa straciły po 13% całej populacji. To oznacza, że dzisiaj po 2 pokoleniach, jest o 150-180 milionów Słowian mniej niż by ich było, gdyby nie ów HOLOCAUST. Nie ma narodu na Ziemi, który mógłby się równać liczbą zabitych z Polską. Ale to jeszcze nie koniec strat słowiańskich. Niemcy straciły 10% ludności. Zastanówmy się kogo posyłali na front? Czy nie lechickich Słowian ze wschodnich landów?! Czy wiemy ilu zginęło Łużyczan, Ślązaków, Pomorzan i Kaszubów, po niemieckiej stronie? Śląsk był praktycznie opustoszały, Pomorze i Mazury też. A kim byli według was Berlińczycy czy Drezdeńczycy? W 75% Słowianami!

Pozostawiam każdemu do rozstrzygnięcia we własnym umyśle, na podstawie posiadanej wiedzy, kto naprawdę jest tym “Złym” w bajce o II Wojnie Światowej, o Jałcie, albo w bajce o Serbii, albo w bajce o Iraku, Afganistanie, Syrii, czy o Iranie. We wszystkich filmach szlachetny Bond walczy z Agentami ze Wschodu (ZSRS, Rosji, Iranu, Tajlandii). Śmiem twierdzić, że to jest kompletna bajka – nie ta walka, lecz jego szlachetność. To najczarniejszy charakter wszechczasów. Ten ciągnący się latami cykl filmowy to propagandowe uzasadnienie konieczności eliminacji Wschodu. Zakamuflowana w cukierkowym opakowaniu wojna psychologiczna pod płaszczykiem rozrywki. Urabianie opinii publicznej dla uzasadnienia ewentualnej inwazji i rasizm. Czysta propaganda wojny, zbrodni i dywersji.

Gdyby nie II Wojna, dzisiaj Polska licząca 120 milionów ludzi, byłaby WIODĄCA SIŁĄ EUROPY. Europy Hegemona, Europy Suwerena, a nie amerykańskiego Protektoratu! A co gdyby Polska weszła w unię z Rosją?! Uruchommy wreszcie w pełni wyobraźnię i przestańmy wierzyć w baśniuszki Dobrego Wuja Sama oraz w inne bajdy z Placu Świętego Piotra, znad Tamizy, czy Sekwany. Świat trąbi nieustannie o Holocauście Żydów – to był HOLOCAUST SŁOWIAN! To była pacyfikacja Europy wykonana z USA, za pieniądze sefardyjskich banksterów, rękami Niemców! Czy myślicie że oni tam, jak jeden mąż (od USA przez Wielką Brytanię po Niemcy), “przypadkiem” uprawiają od 50 lat  propagandę o “polskich obozach śmierci”?!

Czy to uzmysławia nam dostatecznie JASNO na czym polegało amerykańsko-anglosasko-sefardyjskie uderzenie w Serce Świata?! W Ośrodek Wielkiej Zmiany?! W Serce Cywilizacji?!

W wyniku tego uderzenia Europa przestała być wiodącą siłą cywilizacyjną i nie jest nią aż do dzisiaj. Ale Serce Świata i Duch Świata nadal biją pod Ślężą i na Wawelskiej Górze. I nie przestaną bić i emanować na Świat!

Zwróćcie uwagę, że chociaż do teraźniejszości gospodarczej i politycznej możemy mieć wiele słusznych zastrzeżeń, to moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem Polaków, które przeszło przez życie bez wielkich strat demograficznych, bez wojny i bez hekatomby polskiej inteligencji. Jak ktoś gdzieś ładnie napisał: “to pierwsze pokolenie dziadków i babć, które jest wykształcone lepiej lub gorzej, ale jest i może przekazać wnukom swoją wiedzę w stanie nienaruszonym. Niezdziesiątkowane i niezakneblowane, mimo usilnych starań”.

Nie czuję się dziadkiem i jeszcze nim nie jestem, nasze życie ulega wydłużeniu, dzieci rodzą się później, a sprawność intelektualna dopisuje nam do późnej starości. Planuję starość na lata 2052 – 2072, kiedy to, biorąc przykład ze Stopana II Uboga, mam zamiar sam o własnych siłach wstąpić na Dach Świata (patrz Taja 23). Póki co przed nami WIOSNA.

Na początek zatem jak to na wiosnę, wielkie porządki. Jak zauważyliście powyżej, już je zaczęliśmy!

Będzie to jednak 90 lat (do roku 2102) gruntownego oczyszczania Śmietnika po Kalijudze. Jest to czas, kiedy każdy ruch łopatą będzie przejaśniał horyzonty myśli i czynił ład na naszej planecie. Każdy gram materii światła kładziony na szali Wagi Prawdy, będzie polepszał byt setek tysięcy Świadomych Istot. I za to się od razu zabieramy. TO TUTAJ WYKONUJEMY!

Każdy z nas ma do zrobienia swoją Wielką Małą Rzecz – na swoją wielką-małą miarę. Więc zaczynamy wielkie czyszczenie. Po nim każda “rzecz” w naszym domu nabierze nowego blasku, Błysku Novego, zaświeci czystym Światłem Świata. Przyjdzie czas, że wydamy pierwszy “novy podręcznik historii”.

Logiczny, prosty i niepodważalny dowód  na to że z Polski myśl popłynęla na Ukrainę, Białoruś i do Rosji wygląda następująco:

 

Wikipedia:

Rozpad Związku Radzieckiego – proces trwający w latach 1988-1991, podczas którego wszystkie republiki związkowe uzyskały autonomię w obrębie państwa radzieckiego, a następnie oderwały się od ZSRR i stały się niepodległymi państwami. W ten sposób Związek Radziecki zniknął z mapy świata, a za datę jego upadku oficjalnie uważa się 26 grudnia 1991 roku.”

(koniec cytatu)

 

Mam nadzieję, że dla każdego normalnego człowieka który posiada pamięć i wiedzę historyczną jest oczywiste, że w 1992 roku, kiedy w Polsce działały już wydawnictwa takie jak Kraina Księżyca, Toporzeł, Athanor i inne, choćby Żywioł, w ZSRR ludziom groziło za organizowanie się religijne 20 lat łagru na Syberii, a wydawanie czegokolwiek było możliwe jako tzw „samizdat” na powielaczu spirytusowym, co robili wyłącznie dysydenci płacąc za to cenę wieloletniego sybiractwa w łagrach opisanych przez Sołżenicyna. Ani im się śniła jakakolwiek myśl rodzimowiercza, czy odrodzenie słowiańskiej mitologii na serio. W ZSRR w latach 1917 – 1992 było to absolutnie niemożliwe!

 

Kiedy powstał w Rosji Euroazjatycki Związek Młodzieży a ideologia Dugina weszła do szkół wojskowych – Moskwa 2005 – 2008

 

http://gniazdo.rodzimowiercy.pl/tekst.php?tekstid=146

dugin i związek euroazjatycki

Pamiętajcie także dzisiaj na przełomie 2015 roku, że ta myśl słowiańska wypływa ciągle z Polski, w formie rzeczywiście nowoczesnej, nośnej idei, a nie z Rosji Putina, w postaci niszczycielskiej ideologii niewolenia narodów. Płynie z Polskiego Ruchu Wolnych Ludzi a nie z Kremla i kazamat KGB na Łubiance. Tylko Rosja Wolnych Rosjan może zawrzeć z Polską Wolnych Ludzi Unię Równych. Nie stanie się to wcześniej, bo nikt inny nie jest w stanie tej myśli zrealizować. Dowodem niech będzie fakt, że nikt poza nami, poza Ruchem Wolnych Ludzi Wolnej Polski i SSŚŚŚ, jak dotychczas, ani w Polsce ani w Rosji  nie deklaruje ani też nie promuje tej jakże prostej i oczywistej filozofii „unii w równości”.

Wybory 16. 11 .2014 – „Kraków – Przeciw Igrzyskom!” – Zacznijmy obalać SYSTEM – już od jutra!

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 14 Listopad 2014

 Czy to ma sens? Nigdy więcej nie głosuj na PO!  – PSL! – SLD! Oni rządzili Polską przez ostatnie 23 lata! PIS rządził przez 2 lata! Czego dokonał? Samorozwiązania Sejmu! Głosujcie na Młodych!

10418229_1564942223740340_3027345702446032874_n

Czy warto? Zacznijmy obalać System już jutro, od Samorządów – 16 listopada 2014! W wyborach do Europarlamentu było nas 8% – ile będzie teraz?!

 

https://www.youtube.com/watch?v=yERSQefwzFE

 

Jak obalić system? Realny plan działania

https://www.facebook.com/obalamysystem
Dołącz do akcji Obalamy system!
Co zrobić, żeby wyrzucić wszystkie sejmowe partie? Zobacz prosty plan.

ostatnia aktualizacja 14.11. 2014

wizualizacja szkieletor10. 10. 2014

Skończmy wspólnie z niemocą tego MIASTA!!!

Zgodnie z deklaracją  złożoną na tym blogu nie poprzemy mentalnie ani w żaden inny sposób Nowej Prawicy w wyborach lokalnych do Samorządu w Krakowie. Młodzi, a także Starzy (tym bardziej!) powinni popierać Młodych Krakowian a nie starą sitwę!

Inaczej nie uwolnimy się od głupich pomysłów typu Igrzyska Olimpijskie w Krakowie, albo inne równie fajne ciekawostki, za które nasze wnuki będą jeszcze spłacać kredyty zaciągnięte przez Dętą Władzę.

Tak jak Kraków przez 25 lat nie dorobił się właściwej liczby żłobków, ścieżek rowerowych, wymiany palenisk węglowych na ekologiczne, odpowiedniej Karty Rodzinnej, czy Becikowego dla Krakowianek, ani nawet wymiany żarówek na energooszczędne w samym Ratuszu, tak starzy wyjadacze będą w każdym roku wyborczym serwować nam kawałek estakady tramwajowej czy kolejny stadion piłkarski zamiast tego co jest niezbędne do życia, np. przedszkola w zasięgu ręki i w zasięgu kieszeni młodych ludzi, czy kawałka zieleni za oknami domu, w którym mieszkamy na co dzień. 

4

Wystraszony Jacek Majchrowski rzucił tym razem na wyborczą tacę w formie kiełbachy i obwarzanka Park Łobzów przy Podchorążówce, dawnym letnim Pałacu Królewskim. Udaje wielkiego ekologa, zadeklarował nawet ścieżki rowerowe byle utrzymać stołek. Dosyć tego zaśniedziałego garnituru kabotynów! Z godziny na godzinę rośnie poparcie dla Tomka Leśniaka z Inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom. Zagłosujmy wszyscy na niego i jego Komitet – Niech Zwyciężą w Krakowie naprawdę Młodzi i niech nastąpi wymiana pokoleń w tym zgnuśniałym, zaściankowym Ratuszu, który przez 25 lat rządów nie wyprodukował żadnej godnej Krakowa wizji Miasta XXI wieku, potrafił jedynie wywalić kasę na mrzonkę w rodzaju Olimpiady i na niepotrzebne stadiony piłkarskie, a teraz omamia wyborców urojonym metrem.

browar_lubicz_w_krakowie_625x0_rozmiar-niestandardowy

Jeszcze w czerwcu pop-propagandowe media gorąco popierały Inicjatywę, ale teraz próżno szukać coś na temat Inicjatywy Leśniaka w TVP , TVN i gdzie indziej. Strach zajrzał w oczy starych konformistów! Już na samym starcie Tomek Leśniak ma 4,5% poparcia według sondaży, które oczywiście są nie do końca prawdziwe, zwłaszcza gdy chodzi o wyniki kontrkandydatów Jacka Majchrowskiego. Sprawmy niespodziankę Starej Władzy i poślijmy ich na Zieloną Trawkę.

Dajmy im popalić!!! Nawet jeżeli tym razem nie udałoby się wygrać to przynajmniej Policzymy Swoje Zielone Siły!!! Pokażemy im Zieloną Moc!!! Ale dlaczego miałoby się nie udać – Skoro chcemy wygrać, to wygramy! Zwizualizujcie to sobie i tak się stanie! „Wygraliśmy Wybory samorządowe w 2014 w Krakowie!!!” – to sobie powtarzajmy jak mantrę przed snem każdego dnia. No, ale jeszcze trzeba to oczywiście zrobić! Ani kruchta ani stadiony, tylko Miasto dla Młodych, Miasto w którym Młodzi chcieliby żyć!!!

Wszyscy studenci którzy chcieliby w przyszłości mieszkać w nowoczesnym, pełnym miejsc pracy, przyjaznym dla Młodych Krakowie, powinni się koniecznie zorganizować i zarejestrować do wyborów w Krakowie i tutaj oddać swój głos, na kogo chcą, ale najlepiej na Tomka Leśniaka, na WIELKĄ ZMIANĘ!!!

WIELKA ZMIANA W KRAKOWIE!!! Dajmy przykład całej Polsce!

krakow_zakopaneKraków – Zakopane?

Nikt nie da Młodym szansy jeśli nie dadzą jej sobie sami, nikt nie zadba o nich lepiej niż oni sami! Zrzeszenie Słowian i Ruch Wolnych Ludzi jest z WAMI! To Wy Jesteście WIELKĄ ZMIANĄ!

22664

Walczyli z igrzyskami, idą po władzę. Leśniak kandydatem na prezydenta Krakowa

Walczyli z igrzyskami, idą po władzę. Leśniak kandydatem na prezydenta Krakowa

 Foto: TVN 24 Kraków  Tomasz Leśniak chce, by Inicjatywa Kraków Przeciwko Igrzyskom przejęła stery w mieście

  Zachęceni storpedowaniem pomysłu organizacji igrzysk olimpijskich, działacze Inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom ogłosili, że wystawią swojego kandydata w wyborach na prezydenta miasta. Będzie nim zaledwie 28-letni socjolog Tomasz Leśniak.

– Zostaliśmy przy tej nazwie, bo sprzeciwiamy się uprawianej przez prezydenta Majchrowskiego i Platformę Obywatelską polityce igrzysk, czyli polityce efekciarstwa i arogancji – zapowiada Tomasz Leśniak. – Całe miasto jest dla nas kluczowe, dlatego chcemy zasiąść także w radzie miasta i radach dzielnic – dodaje.

 

Tomasz Leśniak przedstawił kandydatów do rady miasta

Swoich kandydatów do rady miasta przedstawił Tomasz Leśniak z komitetu Kraków Przeciw Igrzyskom. To głównie ludzie młodzi.

– Wystartuje 31 kobiet i 33 mężczyzn, średnia wieku to 32 lata – zachwala swoich kandydatów Leśniak, lider KPI. Sam wierzy w to, że zmierzy się z faworytem rywalizacji – Jackiem Majchrowskim, w drugiej turze wyborów prezydenckich.Do rady liczy wprowadzić co najmniej pięciu radnych. – Mieszkańcy dobrze przyjmują nasz program. Mam nadzieję na drugą turę wyborów – mówi Tomasz Leśniak. – Licze też na dobry wynik do rady miasta, bo nasi kandydaci od lat angażują się w sprawy lokalne i są rozpoznawalni – dodaje. To m.in. ludzie, którzy protestują przeciw budowie trasy wolbromskiej, stawianiu bloków obok fortu Bronowice, czy też zabudowie w okolicy Zakrzówka.

Młodzi nie dajcie się zahukać staruchom! Głosujcie na Tomka Leśniaka i Kraków Przeciw Igrzyskom!!!

 

DLOKR

http://wiadomosci.onet.pl/krakow/sondaz-majchrowski-liderem-ciekawie-dalej/hpbrm

Sondaż: Majchrowski liderem, ciekawie dalej

Piotr Ogórek, Dziennikarz Onetu

W naj­now­szym son­da­żu wy­bor­czym do­ty­czą­cym kan­dy­da­tów na pre­zy­den­ta Kra­ko­wa li­de­rem wciąż jest Jacek Maj­chrow­ski. Dru­gie miej­sce zaj­mu­je kan­dy­dat PiS Marek La­so­ta, a trze­ci jest Łu­kasz Gi­ba­ła. Na czwar­tym miej­scu znaj­du­je się kan­dy­dat­ka PO Marta Pa­te­na. Za­ska­ki­wać może w szcze­gól­no­ści wynik Pa­te­ny, który może zwia­sto­wać zde­cy­do­wa­ną po­raż­kę PO w wy­bo­rach sa­mo­rzą­do­wych.

 Ba­da­nie zre­ali­zo­wał kra­kow­ski CEM In­sty­tut Badań Rynku w dniach 2-4 paź­dzier­ni­ka na re­pre­zen­ta­tyw­nej gru­pie 1015 miesz­kań­ców me­to­dą bez­po­śred­nią. W son­da­żu brały udział osoby, które gło­so­wa­ły przy­naj­mniej raz w wy­bo­rach w ciągu ostat­nich czte­rech lat lub za­mie­rza­ją za­gło­so­wać w naj­bliż­szych.

 Jak przed­sta­wia­ją się wy­ni­ki? Po­dob­nie jak w po­przed­nich son­da­żach li­de­rem jest Jacek Maj­chrow­ski, który uzy­skał 32,2 proc. gło­sów. Dru­gie miej­sce, po­dob­nie jak w ostat­nim son­da­żu dla RMF FM, ma Marek La­so­ta. Kan­dy­dat PiS uzy­skał 21,8 proc. gło­sów.

Cie­ka­wie jest dalej, bo­wiem kan­dy­dat­kę Plat­for­my Oby­wa­tel­skiej Martę Pa­te­nę wy­prze­dził Łu­kasz Gi­ba­ła z wy­ni­kiem 13,1 proc. gło­sów. Pa­te­na może li­czyć na 11,1 proc. gło­sów po­par­cia. Taki wynik to ewi­dent­na po­raż­ka PO, któ­rej kan­dy­dat­ka zo­sta­ła wy­prze­dzo­na przez by­łe­go po­li­ty­ka tej par­tii.

Na ko­lej­nych miej­scach znaj­du­ją się: Kon­rad Ber­ko­wicz z Nowej Pra­wi­cy Ja­nu­sza Kor­win-Mik­ke­go (8 proc.), To­masz Le­śniak z ko­mi­te­tu Kra­ków Prze­ciw Igrzy­skom (4,5 proc.) oraz Sła­wo­mir Ptasz­kiewcz (2,8 proc). 2,1 proc. an­kie­to­wa­nych stwier­dzi­ło, że na ich głos nie za­słu­gu­je żaden z po­wyż­szych kan­dy­da­tów, a 4,2 proc. nie wie, na kogo odda głos w nad­cho­dzą­cych wy­bo­rach.

Son­daż CEM jest więc cie­ka­wy zwłasz­cza w jego dal­szej czę­ści – zwra­ca uwagę przede wszyst­kim słaby wynik Marty Pa­te­ny, którą wy­prze­dził Gi­ba­ła, a także dość wy­so­ki (4,5 proc.) wynik To­ma­sza Le­śnia­ka, który do tej pory oscy­lo­wał ra­czej wokół jed­ne­go pro­cen­ta.

112125.forumW Londynie potrafią rewitalizować – A co z Nową Hutą?! My nie potrafimy?!

13-VIEW-OF-ATMOSPHERIC-TOWERS-635x295Możemy WSZYSTKO!!!

 

 

15. 10 . 2014

http://lovekrakow.pl/aktualnosci/wiecej-przedszkoli-i-walka-z-prochnica-w-szkolach_7085.html

Więcej przedszkoli i walka z próchnicą w szkołach

Kandydaci KPI do rady miastafot. Krzysztof Kalinowski

Przedstawiciele komitetu wyborczego Kraków Przeciw Igrzyskom zaprezentowali program dotyczący polityki edukacyjnej. Główne założenia komitetu Tomasza Leśniaka to budowa przedszkoli publicznych, zmniejszenie liczby uczniów w klasach czy wdrożenie „dentobusów”, które pomogłyby w walce z próchnicą w krakowskich szkołach.

– Drobne, ale istotne zmiany w krakowskiej edukacji będą w najbliższych latach kluczowe – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej przewodniczący KPI Tomasz Leśniak przekonując, że polskie nakłady na edukację utrzymują się na bardzo niskim poziomie. – 2,5% PKB to bardzo mało, mimo że średnia unijna wynosi około 5% – wyjaśniał.

Zdaniem przedstawicieli KPI ostatnie lata, oprócz konfliktów prowadzonych wokół zieleni miejskiej czy igrzysk, to czas największych sporów dotyczących edukacji. – Widzieliśmy politykę cięć, która była wspierana przez radnych Platformy Obywatelskiej. Pamiętamy likwidację szkół i publicznych stołówek szkolnych, komercjalizację żywienia w szkołach, masowe zwolnienia czy pomysł likwidacji młodzieżowych domów kultury – wymieniał Leśniak.

Uczniowie nie korzystają ze stołówek

Wśród najważniejszych problemów, z jakimi boryka się krakowska edukacja, znajduje się także rosnące rozwarstwienie poziomu nauczania w szkołach. – Powoli tworzą się getta edukacyjne, do których uczęszczają uczniowie osiągający słabe wyniki w nauce. Mamy podział na szkoły elitarne i pozostałe. Miasto na to nie reaguje – mówił Tomasz Leśniak.

Według KPI, problemem pozostaje spadek uczniów korzystających z obiadów po prywatyzacji stołówek. – Od 25% do nawet połowy mniej uczniów korzysta ze stołówek – informował przewodniczący KPI. – Trzeba wrócić do publicznych stołówek – przekonywał natomiast Marcin Szewczyk, kandydat okręgu 4.

„Dentobus” w walce z próchnicą

Jak przedstawił Tomasz Leśniak, Małopolska to rejon najbardziej zaniedbany pod względem dentystycznym. 90% uczniów w wieku 12 lat cierpi na próchnicę zębów. – W Szwecji ten odsetek wynosi 3% – mówił. Dlatego wzorem edukacji, według członków komitetu Kraków Przeciw Igrzyskom, są kraje nordyckie, gdzie dbanie o zdrowie jest obszarem priorytetowym. – Mam nadzieję, że rozwiązania prezentowane przez nas zbliżą Kraków do modelu fińskiego – dodał Leśniak.

„Dentobusy” to propozycja pilotażowa, która miałaby pozwolić określić potrzeby zdrowotne dzieci. – Nie będzie tak, że z dnia na dzień pojawi się 27 takich autobusów, ale chcemy, aby profilaktyka zdrowotna była rzeczywistym działaniem również Urzędu Miasta Krakowa – wyjaśniał Szewczyk.

25 osób w klasie i nowe przedszkola

– Uważamy, że likwidacja szkół w okresie niżu demograficznego jest rozwiązaniem krótkowzrocznym i ukierunkowanym na oszczędności – tłumaczyła z kolei Marta Dębosz-Warchoł. Według KPI, tego rodzaju cięcia sprawiają, że dostęp do dobrej edukacji staje się przywilejem, a rodzice uczniów muszą uzupełniać szkolne budżety. – Proponujemy podnieść jakość pracy wychowawczej i edukacyjnej. Chcemy zmniejszyć liczebność klas do 25 osób – sugerowała.

Z danych przedstawionych przez Dębosz-Warchoł wynika, że w tym roku około 1 900 krakowskich dzieci nie zostało przydzielonych do przedszkoli wybranych przez rodziców. – 32% dzieci korzysta z przedszkoli niesamorządowych – przedstawiła. Konieczna jest więc budowa nowych placówek publicznych oraz przywrócenie dwóch nauczycieli opiekujących się grupą, co poprawi bezpieczeństwo najmłodszych. – Chcemy, aby przedszkola powstały w Dębnikach, na Podgórzu Duchackim, w Łagiewnikach i Borku Fałęckim – wymieniała przedstawicielka KPI startująca z okręgu 5.

 

24 10 2014 – Dentobusy w kampanii wyborczej

 I to ma sens, a nie antyrosyjski jazgot PISu w kampanii Samorządowej, czy jakieś tam Igrzyska Olimpijskie Majchrowskiego! Miejmy nadzieję, że na tych igrzyskach profesor się wreszcie przejdzie! Tak na uboczu – redaktorzy lovekrakow.pl (bo to ich tekst jest pod tym zdjęciem) zapominają „przypadkiem”, że Tomasz Leśniak kandyduje również na Prezydenta Miasta.  Rozumiemy, że wygodniej jest tego nie przypominać.

CB

 

Kraków: dentobusy w kampanii przed wyborami samorządowymi
Na zdjęciu dentobus z USA
„Kraków Przeciw Igrzyskom”, kiedyś ruch obywatelski bojkotujący ideę organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie, dziś komitet, który wystawia kandydatów do wyborów samorządowych, domaga się zakupu dentobusów przez władze miasta.

Przedstawiciele komitetu wyborczego „Kraków Przeciw Igrzyskom” zaprezentowali program dotyczący polityki edukacyjnej. Przypominają w nim m.in., że Małopolska to rejon wyjątkowo zaniedbany pod względem dentystycznym. – 90 proc. uczniów w wieku 12 lat cierpi na próchnicę zębów. W Szwecji ten odsetek wynosi 3 proc. – mówi Tomasz Leśniak lider KPI.

I to właśnie kraje nordyckie Komitet wskazuje jako wzór do naśladowania w kwestii profilaktyki i opieki stomatologicznej. Zakup dentobusów członkowie KPI nazywają propozycją pilotażową, która pozwoliłaby określić potrzeby zdrowotne dzieci z regionu. Autorzy pomysłu są świadomi kosztów związanych z organizacją mobilnych centrów dentystycznych, przekonują, że pomysł ma przede wszystkim zwrócić uwagę na problem.

– Chcemy, aby profilaktyka zdrowotna była rzeczywistym działaniem również Urzędu Miasta Krakowa – apelują.

Więcej: lovekrakow.pl

 

30 10 2014

 4. dzień mgły i smogu w Krakowie. Nic nie widać panie Prezydencie Majchrowski!

Panie prezydencie Majchrowski – Czwarty dzień w Krakowie trwa Smog Wawelski. Końca nosa nie widać kiedy człowiek wpada na ulicy pod czyjś rower albo samochód!  Normy zagazowania są przekroczone 2,5 raza w stosunku do tych z Auschwitz! Tam stosowano Cyklon tutaj stosuje się Benzopiren.

Piszę do Pana bo to pan rządzi w Krakowie już 20 lat niemal i wciąż nie udało się panu załatwić tej sprawy.

Zamiast tego w ramach Igrzysk dla Ludu zbudował pan dwa potężne stadiony i Arenę Sportową które zieją pustką. Czy te miejsca są przygotowywane przez pana ekipę jako lazarety dla zagazowanych Krakowian?!

 Czy uważa pan, benzopiren za humanitarne narzędzie, które  Ostatecznie Rozwiąże Problem Ledwie Zipiących Krakowian?

Panie prezydencie, a idź pan już do Diabła i oddaj władzę Młodym z Komitetu „Kraków – Przeciw Igrzyskom!”

z Braterskim Pozdrowieniem w ramach KAMPANII – Na wpół uduszony już Autor Nowych Przygód Smoga Wawelskiego i Baltazara Gąbki oraz Jego Kompanii

 nowe przygody okładkaKsiążka jest do nabycia tutaj: Slovianski Sklepik

27 paź, 16:10

Mgła w Krakowie? To „smoke and fog”, czyli smog

Od nie­dzie­li w Kra­ko­wie nie­wie­le widać, bo wszyst­ko prze­sła­nia gęsta mgła. Choć jak się oka­zu­je, nie do końca cho­dzi tylko o mgłę. – To po­łą­cze­nie mgły i dymu, jak to się z an­giel­skie­go mówi, „smoke and fog”. Co daje nam wła­śnie wi­docz­ny smog – wy­ja­śnia An­drzej Guła z Kra­kow­skie­go Alar­mu Smo­go­we­go.

Mgła Smog Kraków

Foto: Norbert Litwiński / Onet Mgła Smog Kraków

Je­sien­na słota i coraz niż­sza tem­pe­ra­tu­ra to wy­raź­ne znaki po­cząt­ku se­zo­nu grzew­cze­go w Kra­ko­wie. A pod Wa­we­lem ozna­cza to jedno – po­wrót smogu. Przy ta­kiej po­go­dzie jaką mamy obec­nie, smog staje się nie tylko wy­czu­wal­ny, ale i wi­dzial­ny.

– To co mamy za okna­mi, to w dużej mie­rze smog. To po­łą­cze­nie mgły i dymu, jak to się z an­giel­skie­go mówi, „smoke and fog”. Co daje nam wła­śnie wi­docz­ny smog. To taki nie­przy­jem­ny kok­tajl – mamy złe wa­run­ki at­mos­fe­rycz­ne, do tego lu­dzie od­pa­li­li piece i efekt jest jaki jest – mówi An­drzej Guła z Kra­kow­skie­go Alar­mu Smo­go­we­go.

KAS już od dłuż­sze­go czasu wal­czy o czy­ste po­wie­trze w Kra­ko­wie, a także stara się uświa­da­miać miesz­kań­ców na temat za­gro­że­nia dla życia i zdro­wia, jakie nie­sie ze sobą smog. Kra­ków jest bo­wiem jed­nym z miast z naj­bar­dziej za­nie­czysz­czo­nym po­wie­trzem na świe­cie. Wpływ ma na to głów­nie niska emi­sja, bę­dą­ca efek­tem pa­le­nia wę­glem czy śmie­cia­mi w pie­cach do ogrze­wa­nia.

Głów­nym skład­ni­kiem smogu są pyły za­wie­szo­ne PM10 i 2.5, czyli benzo(a)piren. Norma śred­nio­do­bo­wa to 50 mi­kro­gram (µg) na metr sze­ścien­ny. Tej je­sie­ni w Kra­ko­wie jest ona już nie­raz prze­kra­cza­na dwu­krot­nie. – Ponad 100 µg/m3 PM10 śred­nio­do­bo­wo w in­nych mia­stach by­ło­by już po­wo­dem do ogło­sze­nia alar­mu smo­go­we­go. A u nas cie­szy­my się, że norma jest tylko dwu­krot­nie prze­kro­czo­na. To marne po­cie­sze­nie, bo to war­to­ści po­wo­du­ją­ce re­al­ne za­gro­że­nie dla życia i zdro­wia – do­da­je An­drzej Guła.

Żeby po­czuć po­pra­wę w ja­ko­ści po­wie­trza, cał­ko­wi­cie mu­sia­ły­by być wy­eli­mi­no­wać źró­dła ni­skiej emi­sji smogu. – Je­że­li mamy ok. 50 tys. pa­le­nisk wę­glo­wych we­dług sza­cun­ków mia­sta, a w ciągu ostat­nich dwóch lat wy­mie­nio­no 1,5-2 tys. pa­le­nisk, to wciąż je­ste­śmy na po­cząt­ku drogi. Nie spo­dzie­waj­my się więc, że bę­dzie le­piej od razu. Trze­ba jed­nak za­chę­cać do ko­rzy­sta­nia miej­skie­go pro­gra­mu do­płat na wy­mia­nę pie­ców. Zwłasz­cza, że jest on jak na razie bar­dzo atrak­cyj­ny – mówi pre­zes KAS.

Po­mi­mo uchy­le­nia przez sąd ad­mi­ni­stra­cyj­ny uchwa­ły sej­mi­ku wo­je­wódz­kie­go o za­ka­zie pa­le­nia wę­glem w Kra­ko­wie, wła­dze mia­sta nie re­zy­gnu­ją z pro­gra­mu wy­mia­ny pie­ców w Kra­ko­wie. Jest on cały czas roz­bu­do­wy­wa­ny, a miesz­kań­cy są za­chę­ca­ni do prze­cho­dze­nia na eko­lo­gicz­ne sys­te­my grzew­cze. W nie­któ­rych przy­pad­kach można uzy­skać nawet 100 proc. do­pła­ty na wy­mia­nę pa­le­ni­ska.

Warto przy­po­mnieć, jak smog ne­ga­tyw­nie wpły­wa na nasze zdro­wie. Co roku miesz­ka­niec Kra­ko­wa przyj­mu­je z po­wie­trzem ra­ko­twór­cze sub­stan­cje, któ­rych ilość od­po­wia­da wy­pa­le­niu 2,5 tys. pa­pie­ro­sów. Przez za­tru­te po­wie­trze zwięk­sza się także za­cho­ro­wal­ność na no­wo­two­ry zło­śli­we.

Na­ra­że­ni są wszy­scy, ale przede wszyst­kim osoby z cho­ro­ba­mi ukła­du od­de­cho­we­go, osoby z astmą, aler­gi­cy, a także ko­bie­ty w ciąży, dzie­ci oraz osoby star­sze. W skali ogól­no­pol­skiej na astmę oskrze­lo­wą cho­ru­je 6 proc. dzie­ci. W Kra­ko­wie pra­wie trzy razy tyle – aż 16 proc.

(NZ)

10418229_1564942223740340_3027345702446032874_n

Ouroboros – OR z bORu wyORAny, czyli dowody na starożytność Polski Słowiańskiej w Kronice Dzierzwy – prezent na Święto Niepodległości


Ouroboros

Co to jest Kronika Dzierzy (Dzierswy, Mierzwy)

 

Kronika Dzierzwy (Kronika Mierzwy, Kronika franciszkańska) – kronika historii Polski spisana po łacinie w początkach XIV wieku.

Zachowała się w czterech rękopisach z XV wieku oraz w jednym z XVI. Powstała najprawdopodobniej w Krakowie. Jej autorem mógł być franciszkanin związany z dworem Władysława Łokietka, opowiadający się za zjednoczeniem Polski po czasach rozbicia dzielnicowego.

Kronika jest kompilacją wcześniejszych utworów, takich jak Kronika Polski Wincentego Kadłubka, żywoty św. Stanisława Wincentego z Kielczy, Rocznik małopolski oraz innych źródeł. Mimo tego kronika ma dość jednolitą formę. Autor przejawia dobrą znajomość Biblii, wielokrotnie się do niej odwołując, a także znajomość kanonów stylistyki retorycznej, aczkolwiek język kroniki nie ma wybitnych walorów literackich.

dzierzwa 1

Czy posługując się Kroniką Dzierzwy napisaną w 14 wieku możemy dowieść, iż korzenie Polski i obyczaje intronizacji królów sięgają najgłębszej starożytności i świadczą nie tylko o starożytności Sławji-Polski (Lechii-Lugii), ale także o tym, że kasta kapłanów pogańskich Wiary Przyrodzoney Słowian, z wielką dbałością przekazywała z pokolenia na pokolenie wiedzę ezoteryczną, astronomiczną i magiczną (Wiedę), która swoją tradycją sięgała czasów starożytnego Egiptu, a właściwie głębiej i dalej niż sięga historyczny Egipt?

Tak. Aby takiego dowodu dokonać nie będziemy się w niniejszym artykule zajmowali całą Kroniką i wyszukiwaniem w niej starożytności, nie będziemy budować nie wiadomo jakich logicznych konstrukcji i przywoływać żadnych autorytetów. Powyżej przytoczyliśmy prosty opis Kroniki Dzierzwy z Wikipedii, gdzie uznaje się to dzieło za co najmniej 14-wieczny autentyk.  Wiemy, że ta Kronika cytuje różne wiadomości znane już z Kroniki Galla Anonima. Przytoczymy tutaj zatem tylko jedną stronicę Kroniki Dzierzwy, i na podstawie jednego zdania na tej stronicy zawartego przeprowadzimy błyskawiczny dowód. 

 

Oto ona:

Dzierzwa 2

 

Chodzi mi o przypis 11 i fragment zdania z tym przypisem, który brzmi: „… oborano blisko Skały Żarłoka (Smoka) wielkie Miasto, które dla uwiecznienia Imienia Jego (Gracca) Graccowem nazwano…”

Przypis mówi zaś, że chodziło tutaj o oboranie pługiem obwodu miasta od czego oborany pługiem obwód nazywano „…Urbs, od części Pługa zwaney Urbus”.

Oczywiście Franciszkanin zwany Dzierzwą, autor tej kroniki był człowiekiem zupełnie nieświadomym czym jest starożytna mistyczna wiedza Słowian i płynące z jej poszanowania obyczaje.  Nie wiedział też, że łacińskie i greckie nazwy mają w istocie słowiano-scytyjskie korzenie i to nie tylko w sensie brzmienia wyrazów, ale treści jakie w sobie niosą.  Są te wyrazy pewnym uproszczeniem słowiańskiego ich znaczenia, nie mniej zawierają w sobie logikę i sens czynności, którą oznaczały w swojej słowiańskiej przeszłości.

 

Zanim przystąpimy do ostatecznego wyjaśnienia znaczenia wykonywania obwodu jako czynności magicznej, przy pomocy pługa – który był traktowany w tym wypadku jako boskie narzędzie-symbol, następca radła ORAdła, OR-RA-Dzieł-ającego, który wciąż zachował w sobie tę część tnącą, ostrą zwaną ORO-Bor , przedstawimy inną definicję, która powszechnie odnosi się do najgłębszej starożytności, a która pokazuje w całej krasie magię symbolu i znaczenie „zamknięcia kręgu” (obwodu magicznego):

 

250px-Ouroboros

Uroboros – OUROBOROSKOSMICZNY WĄŻ

 

Wikipedia:

(stgr. οὐροβόρος; także urobor) – staroegipski i grecki symbol przedstawiający węża z ogonem w pysku, który bez przerwy pożera samego siebie i odradza się z siebie.

 

Jako symbol gnostyków urobor wyraża jedność duchową i fizyczną wszechrzeczy, która nigdy nie zaniknie i będzie trwać w nieskończoność w formie ciągłej destrukcji i odradzania się. Urobor pierwotnie był symbolem rzeki, jaka miała opływać Ziemię, nie mającej źródeł, ani ujścia, do której wlewały się wody wszystkich rzek i mórz na świecie.

Jest to symbol nieskończoności, wiecznego powrotu i zjednoczenia przeciwieństw (coincidentia oppositorum). Gryzący własny ogon wąż wskazuje, że koniec w procesie wiecznego powtarzania odpowiada początkowi. Mamy tu do czynienia z symboliką cyklicznego powtarzania – obiegu czasu, odnawiania się świata i światów, śmierci i odrodzenia, wieczności po prostu.

W symbolice alchemicznej urobor to symbol zamkniętego, stale się powtarzającego procesu przemiany materii – procesu, który w formie faz podgrzewania, parowania, chłodzenia i kondensacji cieczy ma prowadzić do sublimacji substancji. Urobor to odpowiednik kamienia filozoficznego.

W psychologii analitycznej Carla Gustava Junga urobor to metafora wczesnodziecięcej fazy rozwoju, w której jeszcze nie zaszedł proces różnicowania na świat zewnętrzny i wewnętrzny, a zatem fazy, w której nie uformowała się jeszcze tożsamość seksualna. Dopiero powstająca świadomość „ja” pozwoli przełamać fazę uroboralną, różnicując świat na matriarchalny i patriarchalny.

ouroboros-1-1

Vismaya:

http://www.vismaya-maitreya.pl/rok_2012_ouroboros_-_kosmiczny_waz.html

Wąż kiedy utworzył koło wziął swój ogon we własne usta, scalił cały kosmos. Stało się wszystko we wszystkim. Naturalny cykliczny ruch dający wszelkie życie. Kosmiczny wąż-smok scalony w jedno koło jest nazywany Ouroboros (uroborus)

Ouroborus jest mistycznym symbolem i jest bardzo ważny w wielu religiach. W języku koptyckim ouro – znaczy król, ob – wąż. Znany już był w Egipcie 1600 lat p.n.e. Stamtąd przeniósł się do Fenicjan i starożytnej Grecji Platon opisywał planetarny ruch scalony w jedność. Pierwszy opisał węża jedzącego własny ogon, kosmiczny cykl i ciągłość życia we Wszechświecie.

Ouroboros znaczy, życiowy konflikt, kiedy życie mija i przychodzi śmierć …, ale koniec znaczy też początek …

Kosmiczny cykl – koło, ukazuje się w połowie jako światło i w połowie jako ciemność – Yang i Yin.

We wszystkich mitologiach świata można spotkać ten symbol:
1. Wikingów (Norse)
2. Hinduskiej
3. przed kolumbijskiej w Środkowej Ameryce
4. w Zachodnio Afrykańskiej
5. Vodou (Vudu)
6. Greckiej
7. Egipskiej

Ouroboros – cykliczna Natura Wszechświata tworząca się poprzez zniszczenie życia i śmierć. Kiedy wąż ukąsi własny ogon, życie – odradza się.

Koło czasu, 12 potężnych dywizji w pełni manifestuje się poprzez doświadczenie człowieka. Następuje unia między materią i duszą.

Mijający czas – wczoraj i jutro, śmierć i zmartwychwstanie. Dwa bieguny – natura męska i żeńska splatają się w jedność – Androgenus, komplet, powrót do jedności. Ostatni dzień twojego życia jest też pierwszym dniem nowego.

Kogo ukąsi wąż i przejdzie śmiertelną agonię, cierpienie ciała i duszy wyzwala już nową naturę, która popycha do nowego życia …

12 spirali świadomości łączy się tworząc nowy ruch. Koło karmy zamyka się i otwiera kosmiczny zegar gwiezdną furtkę, uruchamia 12 nitek DNA.

ouroboros_freemasons

Z powyższych dwóch cytatów widać jak na dłoni, po pierwsze starożytność symboliczną Ouroborosa, jak również, po drugie magiczne powody praktyk Słowian, które nakazywały nowe miejsca osiedlenia nie tylko oborywać RA-dzieidłem (radłem/pługiem zaopatrzonym w część tnącą/ORRAJącą: or-rob (polskie)/urbus (łacińskie), ale także obchodzić z każdą nową porą roku owo miejsce osiedlenia w magicznych  pochodach świątecznych, które odnawiały ów czar Wiary Przyrodzonej i chroniły wnętrze kręgu przed Ciemnymi Siłami. Przytoczony z Vismayi opis dwukrotnie przekazuje informację o 12 Mocach, w sposób zupełnie nieświadomy  dla autora. Oczywiście nigdy i nikomu nie przychodzi też do głowy pokazać mitologiczne słowiańskie korzenie tego pojęcia. Słowian pomija się w przytoczeniach mitologicznych. Co za wstydliwy absurd, zwłaszcza dla Polaków mających udowodnione zakorzenienie w starożytności sięgające 10.000 lat p.n.e. nieprzerwanego bytowania w Europie, po dziś dzień!

 

Jak nieświadomie informację o 12 Mocach zawartych w Świętym Kręgu przekazał autor Vismayi w haśle o Ouroborosie, tak i Dzierzwa zupełnie nieświadomie przekazał sam obrządek słowiański, znany z pradziejów  jako czynność oraz jako towarzyszące jej nazwy przedmiotów Urbs (okręg-pag) i Urbus (część orząca pługa), które wprost nawiązują do symbolicznej postaci zjadającego własny ogon Węża-Okręgu. Co śmieszniejsze ani starożytny Egipt (widać to w wywodzeniu nazwy Oroborosa) ani starożytna Grecja, ani Rzym, nie zachowały wprost związku między nazwą czynności, okręgiem wyorywanym w ziemi, narzędziem jakim się tego dokonuje, oraz miejscem osiedlenia (posadowienia ludzkiego osiedla) i czynnością magiczną mającą temu miejscu zapewnić powodzenie oraz ochronę.Taki prosty związek między mianem a czynnościami i obiektami/narzędziami/symbolami magicznymi  nazwanymi owym mianem zachował się tylko i jedynie wśród Słowian.

 

To wszystko co powyżej napisaliśmy wskazuje jednoznacznie na miejsce pochodzenia owej magicznej czynności i na lud, który tę czynność/narzędzie/symbol nazwał.

 

Na koniec dodam tylko (żeby wszelkich wątpiących ostatecznie dobić i odebrać im chęć do jakiejkolwiek polemiki z przedstawionym tutaj dowodem), że:

Święte Narzędzia Boskie, które bogowie zrzucili Scytom/Prasłowianom z Nieba, a podjęcie których z Ziemi oznaczało objęcie przez króla władania Całą Ziemią Scytów/Prasłowian, były: Złote RA-dło (boga RAgła/ROgła/Rgła), Złota Cza-RA (boga RAda/ROda, Dzban Zerywanów), Złote J-AR-zmO (boga PRAwego/PROwego) i Złota SiekieRA (boga PeRAna/PiORuna/PieROna).

Oroboros – znaczy OR-ROB-BOR-OŚ – Orać, orzyć – ożywiać ziemię, nadawać jej czynem jaRA/jarus, czyli boskiego Światła Życia (ja-ruszać). Or-rob – ora/orz robić – czyli wykrajać z BORu część zasiedloną przez ludzi – pąg-pag -jasną,  okrągłą przestrzeń, którą oczyszczano z lasu, z drzew, i zabudowywano w kształcie okręgu. OŚ – końcówka tego wyrazu oznacza nie tylko czynność osadzenia/osiedlenia osiadłości tchu/ducha/duszy (znane też Celtom w tym nawet chyba Tolkienowi jako pojęcie najgłębszego ducha istoty „sidthu”), ale także Oś Świata  – Drzewo Zapisu – jedyne drzewo, które pozostawiano nieścięte, a wręcz czczono je jako święte, w samym środku OSADY, gdyż symbolizowało ono Drzewo Świata/Drzewo Kosmiczne Życia i Kosmiczną Oś/Jądro Galaktyki-Wszechświata, OKO Anu (Oce Anu, Okołonaszu, OKnO, W-Oklo, Wokół/Wogół – zwieńczenie Świata z jego Górą Gór, na której mieszkał Bóg Bogów, Światło Świata – Świętowit) .    

 

Tylko u Słowian, a najpełniej u Polaków znajdziecie te wszystkie znaczenia wywiedzione z jednego słowa-symbolu Oroboros, który jak wiadomo powszechnie ma charakter magiczny, ezoteryczny, mistyczny, i poświadczony od czasów starożytnego Egiptu, a nawet jeszcze dawniejszych.   Jak więc widzicie nawet takie zdawałoby się obce pojęcia jak urbanizacja, suburbium i inne mają pochodzenie odsłowiańskie, prapolskie. Dlatego też Polaka nie rażą te słowa i  nie drażnią jako obce wtręty – one są przez podświadomość każdego z nas akceptowane. To my Słowianie-Polacy jesteśmy nazywani przez Biblię Wężowym Plemieniem, gdyż jesteśmy dokładnie Plemieniem Żmijów/Smoków/Drakonów/ Węży – Scytami Jaszczurami. Proszę tylko by nie mylić tego z kosmicznymi Reptilami. Gadziną, która nie ma nic wspólnego z Wężowym Plemieniem. Na Wężowe/Smocze Plemię nie bez powodu zrzucono w Biblii winę za to że Ludzkość Posiadła Wiedę (Owoc z Drzewa Wiadomości). Pośrednicy kościelni chcieli zatrzymać tę wiedzę dla siebie i poniekąd długo się im to udawało.  Bowiem to my jesteśmy jednocześnie owym Wężem/Smokiem w Którego posiadaniu jest Owoc Wiedy – Owoc Dobrego i Złego. To Słowianie/Scyci byli owymi Nosicielami Światła Świata, czcicielami Łączy Zwory- Lucisferusa, czyli właśnie Światłoświata, inaczej Świętowita. To ich Słowian ideę boga, zamierzało nieudolnie i nieudanie uśmiercić judeo-chrześcijaństwo.  Ażadaha (Uż-Duch) Smok i Żmij Wielkiego Działu (Działu Działów) jest rozdwojeniem Światła Świata na dopełniające się In-Yang (Białoboga i Czarnogłów).

Jedyne co mnie   niepomiernie dziwi to fakt, że jezuicka „nauka” polska i polscy „naukowcy”, tak prostych dowodów nie są w stanie odnaleźć i wyszukać w dokumentach historycznych, które mają we własnych bibliotekach pod swoim przemądrzalskim nosem. Czyżby prosta dedukcja, albo łączenie wiedzy językoznawczej z historyczną było w Polsce, w tzw. III RP, narzędziem zapomnianym w dociekaniach naukowych? A może wiedza o głębokiej starożytności i odsłowiańskości znanych obecnie na świecie systemów magicznych i ezoterycznych oraz pochodzących z nich religii monoteistycznych była i jest nadal objęta jakimś tajemniczym, watykańskim ZAKAZem? Czy zatem polscy naukowcy są materialistami i racjonalistami, czy też może irracjonalnymi zwolennikami watykańskiego zabobonu?

entelechia

Że Oroboros, symbol głębokiej magii i wtajemniczenia ezoterycznego znany całemu światu ma odsłowiańskie pochodzenie to nie jest oczywiście żaden przypadek, na który teraz chętnie tzw. ateiści i judeo-katoliccy uczeni zepchnęli by owo odkrycie, aby je zdezawuować. Żeby ich całkiem dobić dodam tutaj inne znane pojęcie filozoficzne, wprowadzone przez Arystotelesa a tłumaczone od wieków z greki zamiast ze słowiańskiego. Jest to pojęcie Entelechii.

 entelechia1

Wikipedia:

Entelechia (gr. entelecheia od én télos échein – dosłownie ucelowienie) – termin Arystotelesa. Twierdził on, że każdy istniejący byt, dzięki swojej przybranej formie posiada własną entelechię, czyli ucelowioną duszę, nadającą rzeczy jedność.

 Zainteresowanych tym terminem głębiej odsyłam do pracy o energii przestrzeni Dariusza Szkutnika (pdf w Internecie) „ENTELECHIA I ZASADA ZACHOWANIA ENERGII W ROZUMIENIU HANSA DRIESCHA” (tutaj tylko jedna stronica i link entelechia):

entelechia22

i dużo głębszych definicji entelechii niż ta prostacka wikipedyczna, które można znaleźć w Internecie – Naszym Zbiorczym Rozumie Ludzkości.

 

A oto tłumaczenie terminu Entelechii słowiańskie, prostackie:

entelecheia od én télos échein   – Anu Tel Oś Lechein lub Anu Dał Oś Lecheiom czyli Anu W-tel-ił (wcielił) Oś w Lechitów, lub w Lechię. Nie zapominajmy też że Grecy to byli w dużej części przybyli z Północy Dorowie-Drzewidzi i (L)Achaje z Naddnieprzańskiej Hel-LAHAJI (Hylaji – Kałłużji, Błotnego Kraju Bagiennego). Można to określić „ucelowieniem” (Anu-Cel-Oś-Świeceniem), bowiem celowo ową Osią (OIO) obdarzono Lechitów, Czcicieli Światła Świata.

Kim byli Anu/Anunaki? Anu odpowiedzcie sobie sami, złodzieje naszej Słowiańskiej Tożsamości, którzy tak się lękacie Symbolu Węża i Smoka, a energię miast do nieba wysyłać tłumicie w betonowych katakumbach-grobowcach. Anu nie lękajcie się też tak bardzo ciałopalenia jako obrządku Przejścia bo Ogień Oczyszcza Raz na Zawsze.

Czyżby sięgające starożytności korzenie Słowiańszczyzny były rzeczą w tradycji Polski niemile widzianą? Każdy inny naród wszak chętnie by się do takiego pochodzenia i pozycji w dziejach przyznał?! Czy przewodzą nam, Narodowi Polskiemu, jacyś obcy – Obcy Pasażerowie Nostromo – Reptile?!

 ouroboros.nimrod

Czesław Białczyński – 10 sierpnia 2014,  z okazji słowiańskiego ślubu w Noc Pełni Księżyca (ANU-LUNY), Sawy Białczyńskiej z Piotrem Lipertem, jako prezent ślubny dla nich oraz jako prezent dla Polaków-Słowian na 11 listopada 2014 – Święto Niepodległości Polski.  

ouroboros_engulfing_the_tree_of_life__commission__by_ayatonyaa-d6pmehs

Tagged with: ,

Tadeusz Mroziński „Głagolica podstawą słowiańskiej kultury”, na Harmonii Kosmosu 2014

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 9 Listopad 2014

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=9DN29VRDw2Y

Wykład Tadeusza Mrozińskiego wygłoszony na XII Harmonii Kosmosu 2014 r.

Kurdowie naród słowiańsko-skołocki. Pąg-pag Erbil, dwie potrawy kurdyjskie i przyprawa z sumaka.

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 7 Listopad 2014

uid_51531018e77bb8b58c6542c76241e9741412927903282_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_356

W marcu 2014 roku w Krakowie miały miejsce obchody Miesiąca Kurdyjskiego. Jakie są związki Kurdów ze Słowianami? Będziecie zdziwieni kiedy podam wam tylko cztery  fakty: Czy można świętować nowy rok w marcu? Gdzie leży Erbil i jak wygląda tamtejsza Cytadela? Co to jest dolma i fattusz? Na wszystkie pytania odpowiedź można było  znaleźć w trakcie „Kurdyjskiego Miesiąca w Krakowie”.

Kurdowie to największy na świecie naród bez własnego państwa. Kilkudziesięciomilionowy Kurdystan jest podzielony między cztery państwa Turcję, Irak, Iran i Syrię. Największą autonomię posiada Region Kurdystanu będący częścią federacji irackiej, a w jego skład wchodzą 3 gubernie: Erbil, Slemani i Duhok. Stolicą regionu jest Erbil, nazywany przez miejscowych „Hawler”. Obecnie toczą się ciężkie walki Kurdów w Kobane na terenie Syrii.
Dominującym elementem miasta Erbil jest niesamowita Cytadela – najdłużej nieprzerwanie zamieszkana osada na świecie.1451251.3
Cytadela w Erbilu –  ma kształt typowego słowiańskiego pagu-pągu, czyli okołu, opola, kolisty. Ten kształt wyróżniał wsie słowiańskie na Załabiu (dzisiejsze Niemcy) i do dzisiaj jest widoczny w tamtejszych odtworzonych grodach Słowian, czy też odkrywanych z nalotów powietrznych miejscach o znaczeniu archeologicznym. Zwracam wam uwagę że odsetek ludzi o haplogrupie R1a pośród Kurdów jest niesłychanie wysoki, prawie tak wysoki jak na Ukrainie czy w Rosji.
– Marzec to miesiąc wyjątkowy dla Kurdów. Pełen doniosłych wydarzeń, zarówno szczęśliwych, jak i dramatycznych. Od wieków radośnie obchodzony jest Newroz, czyli Kurdyjski Nowy Rok. Wtedy wspominamy też pierwszy traktat pokojowy z Irakiem zawarty 11 marca 1970 roku oraz powstanie z marca 1991, które było początkiem drogi do wolności. W marcu urodził się i zmarł legendarny przywódca Kurdów Mustafa Barzani. Jednocześnie w marcu upamiętniamy ofiary ataków chemicznych w Halabja oraz operację Anfal, w wyniku której zginęło ponad 180 tysięcy Kurdów.Tak więc zarówno czas i sposób obchodzenie Nowego Roku w marcu (21 marca) jak i sposób zamieszkiwania terenu były dla Kurdów i starożytnych Polaków wspólne. A co jeszcze? czym jest dolma? To nic innego jak gołąbki tyleże nie w liściu kapusty a w liściu winogrona.

Dolma – Gołąbki w liściach winogron

 

Gołąbki zawija się w liście kapusty, a dolmę w liście winogron. Jedynym powodem, dlaczego drugie danie nie przyjęło się u nas tak jak na południu jest ograniczony dostęp do świeżych liści winogron, które idealnie nadają się do zawijania.

Świetny przepis i tekst znajdziecie na stronie MagicznySkladnik.pl: TUTAJ

 

Ja tutaj zaprezentuję tylko z tejże strony internetowej świetny przykład twórczego zastosowania możliwości NETu i obróbki multimedialnej w przepisach na gotowanie, i w Internetowych Książkach Kucharskich:

Jak-zrobić-Dolma-gołąbki-liście-winogron

Farsz do tych gołąbków może być wegetariański (z soczewica, grilowanymi bakłażanem, papryką)  jak i klasyczny (z mieloną wieprzowiną). Liście winogron muszą być duże.

 

Fattusz

To nic innego jak warzywna sałatka z chlebem, z tym iż używa się do niej czerstwy chleb prażony, na grzankę lub placki w rodzaju znanych z polskiej wsi pieczonych na gorącej blasze podpłomyków . Najczęściej warzywny wkład do tego dania stanowią świeże pomidory i ogórki oraz zielona pietruszka i świeża cebula.  U nas dawniej sałatkę tą zaprawiało się octem, teraz stosuje się cytrynę, a Kurdowie mają swoją lokalną kwaśną zaprawę – sumak.

FattoushTak więc to ów sumak zamiast soku z cytryny czy octu oraz podpłomyk, prażone pieczywo typu grzanka jest jedyną różnicą – u nas podaje się do tego świeży chleb z masłem i wedliną.

 

Sumak – jako przyprawa (odurzający lub inaczej octowy)

ze strony: http://www.przyprawowy.pl/sumak.html

Sumak pochodzi z jagód (owoców) dziko rosnącego krzaka, który rośnie  na wszystkich obszarach śródziemnomorskich, zwłaszcza na Sycylii i południowych Włoszech oraz w części środkowej Bliskiego Wschodu głównie w Iranie.

Jest niezbędnym składnikiem w kuchni arabskiej i jest używany zamiast cytryny ze względu na swoją kwaskowatość i cierpkość.

Wiele innych odmian sumaka występuje w umiarkowanych regionach świata. W Ameryce Północnej odmianę „Rhus glabra” używa się  w przemyśle garbarskim oraz dla jej właściwości leczniczych.

 

sumak-roslina

Krzaczasty krzew z rodziny Anacardiaceae , osiągający do 3 m. Ma jasnoszare lub czerwonawe pędy, które podczas cięcia wydzielają żywicę. Młode gałęzie mają włoski. Liście są owłosione na spodzie. Jesienią liście zmieniają kolor na jasny czerwony. Białe kwiaty są w grupach i układają się w stożek, każdy zamknięty w czerwono-brązowe pokrycie z włoskami.

Jagody suszy się i rozdrabnia,  aby otrzymać grubo ziarnisty czerwono-bordowyy proszek. Owoce rosną w gęstych gromadach. Owoce są małe, okrągłe, ok. 10 mm średnicy, o rudym kolorze i pokryte są włoskami.

Bukiet: lekko aromatyczny

Smak: kwaśny, owocowy i cierpki

Skala ostrość: 1

Przygotowanie i przechowywanie Sumaku

Owoce mogą być suszone, mielone i w tej postaci używane do gotowania lub można je macerować w gorącej wodzie, aby uzyskać z nich sok. Otrzymaną ciecz można stosować zamiast soku z cytryny. Zmielony sumak trzyma się dobrze, jeśli jest przechowywany z dala od światła w szczelnie zamkniętym pojemniku.

suszony sumak

Zastosowanie kulinarne

Sumak jest szeroko stosowany w sztuce kulinarnej w krajach arabskich, Turcji i na Bliskim Wschodzie, a zwłaszcza w kuchni libańskiej. W tych rejonach jest głównym kwaśnym składnikiem kulinarnym, gdy inne regiony będą stosować tamarynd, cytryny lub ocet.
Sumak wciera się przed grilowaniem w kebaby, ryby i kurczaka.

Sok uzyskiwany z sumaka jest popularny w sałatkach i marynatach.  W postaci sproszkowanej używany jest w gulaszu z kurczaka oraz z warzywami i do zapiekanek. Mieszanka jogurtu z sumakiem jest często podawane jako sos do kebabu.

Za’atar jest mieszanką sumaka i tymianku, sumak dodaje smaku labni / labneh (kremowy ser zrobiony z arabskiego, tureckiego lub greckiego jogurtu przeciśniętego przez gazę).

Skórka z cytryny z odrobiną soli może zastąpić sumak w kuchni.

Sumak używa się w  „Jujeh al Sammak” i ormiańskim Manti. Sumak jest składnikiem w śródziemnomorskiej kolekcji przypraw.

Właściwości lecznicze sumaku

Jagody mają właściwości diuretyczne (moczopędne) i są stosowane w dolegliwościach jelitowych oraz zmniejszają gorączkę. Na Bliskim Wschodzie, kwaśny napój pity w celu łagodzenia dolegliwości żołądkowych.

Uprawa sumaku

Łatwo rozmnaża się z nasion, sumak najlepiej rośnie na glebach ubogich. Na Sycylii, gdzie jest powszechnie uprawiany rośnie też dziko w górach, jego jakość jest proporcjonalna do wysokości uprawy.

Inne nazwy: Elm-leafed Sumac, Sicilian Sumac, Sumach, Sumak, Summak, Tanner’s Sumach, sumac, sommacco, zumaque, sammak

 

Odkryto osadę sprzed 7 000 lat z Erbil w Kurdystanie!

Według Departamentu Archeologii w Erbil, miasto obfituje w stanowiska archeologiczne, z których jedynie niewielki procent został odpowiednio przebadany.

Po wstępnych badaniach na wzgórzu ulokowanym na wschodnich krańcach miasta Erbil, archeolog Nadir Babakir stwierdził iż jest to stanowisko o wartości historycznej. O swoim odkryciu powiadomił Departament Archeologii w Erbil oraz Ministerstwo Turystyki.

Departament Archeologii w Erbil wysłał na miejsce grupę badaczy, którzy potwierdzili, że jest to stanowisko archeologiczne. Natychmiast przerwano również trwające w okolicy prace inwestycyjne, związane z budową nowych budynków mieszkalnych. Władze wypłaciły właścicielom gruntów odszkodowania.

 

W dalszej kolejności podpisano zgodę na prowadzenie badań archeologicznych na nowo odkrytym stanowisku z Uniwersytetem w Atenach. Ekipa greckich archeologów prowadziła tu prace wykopaliskowe przez miesiąc. Po ich zakończeniu, stojący na czele grupy badaczy dr Kosta, poinformował na konferencji prasowej, że stanowisko pochodzi najprawdopodobniej sprzed 7 000 lat. Do tej pory udało się wydobyć ponad 1000 różnych artefaktów. Archeolodzy zamierzają powrócić tu jesienią. Badania archeologiczne na stanowisku mają być kontynuowane na przestrzeni najbliższych 5 lat.

Według Departamentu Archeologii w Erbil, miasto obfituje w stanowiska archeologiczne, z których jedynie niewielki procent został odpowiednio przebadany. Jednym z najbardziej znanych obiektów miasta jest położona w jego centrum cytadela, usytuowana na 32 metrowym nasypie ziemnym. Uważa się, że jej teren był zamieszkiwany i użytkowany na przestrzeni ostatnich siedmiu tysięcy lat.

Tagged with: , , , ,
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 956 obserwujących.