białczyński

Jaskinia Werteba – rzeczywista i jako metafora łemkowskiej przeszłości polsko-ukraińskiego pogranicza (albo wspólnej Małopolski-Rusi Białochorwackiej)


Jaskinia Werteba Ryszarda Turkiewicza

W tych dniach otrzymaliśmy tomik poezji Ryszarda Turkiewicza „Jaskinia Werteba”. Jest to poezja bardzo dojrzała, ale też niestety wywołująca bardzo smutne refleksje związane z dziejami Podola i ludzi którzy zamieszkiwali do końca II Wojny Światowej okolice Bilcza Złotego gdzie leży owa tajemnicza jaskinia.

Scytyjski rysunek z krypty (Krym, Ukraina)
– przedstawia ognistego konia, ognistą boginię
i domek na kurzych łapkach.

Związek między panem Turkiewiczem a naszym blogiem jest przypadkowy, a może i nieprzypadkowy jako że poeta zapragnął ozdobić swój tomik reprodukcjami motywów słowiańskich z pisanek prezentowanych tutaj przez Dobrosława Wierzbowskiego. Zauważyłem już w 2009 roku że te motywy zyskały sobie dużą popularność – na sam artykuł było bardzo wiele wejść zaraz po jego publikacji i wciąż jest to artykuł popularny. Jego siła są owe motywy i objaśnienia ich znaczeń dołączone przez pana Dobrosława. Jego zasługą jest w pewnym sensie, że te motywy przeniosły się do tatuaży i są obecnie wykorzystywane przez pracownie tatuażu, które używają motywów słowiańskich. Weszły więc niejako do kontrkultury i kultury rycerskiej – współczesnej.

Kiedy przeczytałem te wiersze wysłałem mail do Dobrosława Wierzbowskiego , którego fragment tutaj przytoczę zamiast komentarza:

„…Na razie zdążyłem tylko raz przeczytać wiersze i odczekiwałem przed napisaniem do pana. Książka ładnie wydana, teksty, zwłaszcza na początku głębokie i dobre poetycko, potem poezja stała mi się zbyt prozatorska, nie wiem czy poezja powinna opowiadać zdarzenia – traci na tym kiedy przestaje być zapisem chwili i stanu ducha  – muszę przeczytać jeszcze raz. Łemkowie powinni napisać otwarcie o polskim okrucieństwie o tym pożałowania godnym barbarzyństwie powojennym, o tej okrutnej nienawiści – przecież nikt nie zaprotestował kiedy niszczono cały ich świat, a teraz 20 lat po słynnym odzyskaniu niepodległości nikt się nie odważa nawet mówić o tym żeby im zwrócić ich miejsce – tym którzy chcieliby wrócić.  Problem jest trudny , ale od czego do cholery jest to państwo…”.

Kiedy pisałem te słowa miałem odczucie, że obrazy przedstawiane przez Ryszarda Turkiewicza w dalszej części tomiku za dużo opowiadają, są zbyt dosłowne, relacjonujące – teraz zmieniłem zdanie. Nie czytałem drugi raz , na to jest za wcześnie. Widzę jednak po tym mailu do Dobrosława, że został osiągnięty wielki emocjonalny skutek, a to znaczy że jest to dobra poezja i powinna pozostać dokładnie taka jaka jest.

(kliknij – powiększ)

Wierzę panie Ryszardzie w opowieść, że tym otworem Wertebskim, wydobywa się na świat opowieść o naszej wspólnej przeszłości i wspólnych korzeniach – jeśli okrucieństwo wypłynęło z jakiegoś podziemnego otworu (podświadomego tworu) na Ukrainie to musiała być nim jakaś inna, tutejsza peczera.

Jestem pewien że kiedyś ktoś naprawi przynajmniej część tych krzywd, które miały miejsce. Ta Łemkowszczyzna jest nie tylko własnością Turkiewicza czy Vincenza – jest własnością tych co byli przed nimi i tych co będą po nich – jest obiektem naszej wspólnej troski bo to niezagojona rana na ciele Ojczyzny i Macierzy – potąd pokąd nie robimy nic żeby wróciła w ręce tych, którym z racji pokoleń przynależy. Jestem pewien, że kiedyś i Ukraińcy zrozumieją swoje ludobójstwo dokonane na Polakach i Rosjanie zrozumieją swoje i Polacy zrozumieją swoje ludobójstwo na Ukrainie i Łemkowszczyźnie – bo przecież nie ukrywajmy że odwet był – musiał być – choćby skala była niepomierna.

Chciałbym żeby czasy rozlewu krwi z powodu mocarstwowych ambicji grup ludzi (bo przecież nie narodów) i z powodu odmienności czysto religijnych – bo do tego się to tutaj sprowadza (także w byłej Jugosławii) – nie wróciły już nigdy.

Tomik niniejszy jest okazją do przypomnienia dziejów Jaskini Werteba – bo to dzieje Słowian i Słowiańszczyzny

Kamienna głowa byka

Złote Bilcze 1822

W 1822 w Bilczu Złotym odkryto dwa stanowiska archeologiczne zasiedlane przez ludność kultury trypolskiej z epoki miedzi.

Jedno z nich, nazywane Ogrodem, ulokowane w dolinie rzeki Seret, głęboko rozcinającej Wyżynę Podolską, okazało się typową wsią zamieszkiwaną w okresie od 4000 do 3500 lat p.n.e. Dominowały tam piętrowe domy zbudowane z drewna i gliny. Ludność zajmowała się uprawą roli, hodowlą bydła, owiec i świń oraz rzemiosłem, w tym wyrobem narzędzi z krzemienia, kości i z miedzi. Charakterystycznym dziełem tych ludzi są doskonałej jakości naczynia ceramiczne, malowane czarną, czerwoną i białą farbą. Oprócz najczęściej występujących ornamentów geometrycznych, spotykane też są malowane figury ludzi i zwierząt oraz schematyczne przedstawienia roślin.

Drugi stanowisko archeologiczne zlokalizowane było w gipsowej jaskini Werteba, położonej na płaskiej wysoczyźnie lessowej, oddalonej o kilka kilometrów na wschód od Ogrodu.

CzARA – skołocka z Jaskini Werteba (werteb – zapadlisko)

Foto Egidijus

W Wiki:

Jaskinia Werteba – gipsowa jaskinia, znajdująca się w obwodzie tarnopolskim Ukrainy, w pobliżu wsi Bilcze Złote, na płaskiej wysoczyźnie lessowej.

Jaskinię odkryto przypadkowo w 1822. Ziemie wokół Bilcza Złotego i sama jaskinia należały wówczas do księcia Adama Sapiehy, a później do jego syna – Leona.

Odkryto w niej słynne później stanowisko archeologiczne. Pierwszym archeologiem, który z polecenia Komisji Archeologicznej Akademii Umiejętności przeprowadził w l. 1876 – 78 badania w jaskini był Adam Honory Kirkor.

W wąskich, niskich i bogato rozgałęzionych korytarzach jaskini, do której wchodziło się z góry przez otwór, odkryto ponad 1000 bogato zdobionych naczyń ceramicznych lub ich fragmentów kilkadziesiąt narzędzi krzemiennych i ponad 70 glinianych figurek ludzkich. Przedmioty te znajdowały się w najtrudniej dostępnych zakamarkach jaskini, której istotną cechą były trudności z odpowiednią wentylacją skomplikowanej sieci korytarzy. Zabytki starannie dobierane i deponowane w jaskini przez ponad 1000 lat – pochodzą z okresu między 3870 a 2710 p.n.e. – ze względu na swój wotywny charakter i doskonały stan zachowania wskazują na kultowy charakter tego miejsca. Potwierdza to obecność licznych naczyń pochodzących m.in. z środkowego Podnieprza, środkowego i dolnego Naddniestrza, a nawet z Lubelszczyzny.

Funkcjonowanie tego miejsca zamarło około 2500 roku p.n.e. i wiązało się z upadkiem miejscowych populacji rolniczych, które ustąpiły miejsca ruchliwym grupom pasterzy.

Bilcze Złote kultura trypolska 3500 – 2800 pne – Czara – naczynia gliniane
Oto tekst towarzyszący wystawie w roku 20o1 w Muzeum Archeologicznym w Krakowie

Elżbieta Trela

Zbiór wykopalisk z Bilcza Złotego
imienia Książąt Leona i Teresy Sapiehów

W listopadzie 1904 roku księżna Teresa Sapieżyna wdowa po księciu Leonie podpisała z Akademią Umiejętności w Krakowie umowę, na mocy której Akademia zobowiązała się skatalogować, uporządkować i konserwować zabytki z Bilcza Złotego, pokazać je na wystawie jako Zbiór wykopalisk z Bilcza Złotego imienia Książąt Leona i Teresy Sapiehów, a także w ciągu dwu lat po złożeniu zbiorów w krakowskim Muzeum ogłosić drukiem naukowe ich opracowanie.

Po prawie 100 latach umowa doczekała się realizacji. Polsko-ukraiński zespół archeologów poddaje analizie tę, jedną z największych w Europie, kolekcję zabytków. Składa się na nią ponad 300 całych naczyń (niekiedy metrowej wysokości) i ponad 35 tyś. ich fragmentów, około 120 figurek ludzkich i zwierzęcych, ponad 60 glinianych przedmiotów związanych z tkactwem (przęśliki, ciężarki tkackie, szpulka), około 200 narzędzi z kości i rogu, 300 narzędzi krzemiennych i kamiennych (sierpy, siekiery, tłuczki-rozcieracze) oraz ozdoby z kości i muszli, a także niewielki dysk wykonany z hematytu. Zabytki datowane są na okres między poł. V a poł. III tysiąclecia p.n.e.w chronologii kalibrowanej. Dzięki współpracy z archeologami z Ukrainy badającymi od kilku lat stanowisko, z którego pochodzi kolekcja Sapiehów, zabytki wydobyte na początku wieku i dziś po tylu zawirowaniach historii całkowicie pozbawione dokumentacji terenowej, odzyskują kontekst naukowy.

Jaskinię Werteba odkryto przypadkowo w 1822 r. Ziemie wokół Bilcza Złotego i sama jaskinia należały wówczas do księcia Adama Sapiehy, a później do jego syna – Leona. Pierwszym archeologiem, który z polecenia Komisji Archeologicznej Akademii Umiejętności przeprowadził w latach 1876 – 1878 badania w jaskini był Adam Honory Kirkor. Natomiast pierwsze ślady osady znajdującej się na terenie parku dworskiego odkryto jak podaje Gotfryd Ossowski przypadkowo w 1884 r. O prowadzenie w tym miejscu prac wykopaliskowych ks. Leon Sapieha poprosił w 1889 r. kustosza Muzeum im. ks. Lubomirskich we Lwowie, Pawłowicza. W listopadzie 1890 r. dalsze prace w tym miejscu podjął już sam Ossowski. Odkrył ponad dwadzieścia, jak wówczas sądził, grobów ciałopalnych. W 1890 r. Ossowski zainteresował się również jaskinią Werteba i zlecił wykonanie dokładnego jej planu. Dalsze badania w jaskini w latach 1898, 1904 i 1907, a także niewielkie prace w parku prowadził Włodzimierz Demetrykiewicz. Na podstawie wyników badań Demetrykiewicz sprostował mylną hipotezę Ossowskiego uznając znalezione w parku obiekty za ślady konstrukcji mieszkalnych, nie zaś za ciałopalne groby cegłowe jak sądził jego poprzednik. Po roku 1907 nie prowadzono już większych prac w Bilczu Złotym.

Wilki – figurki kamienne

W 1904 r. zabytki pozyskane podczas dotychczasowych badań przekazane zostały, na mocy umowy, Muzeum Akademii Umiejętności w Krakowie, nastąpiło to jednak już po niewyjaśnionej kradzieży część materiałów, która miała miejsce w Bilczu w tym samym roku. Niektóre ze skradzionych zabytków odnalazły się później i przechowywane były w zbiorach Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie. Demetrykiewicz zapoczątkował naukowe opracowanie zbiorów bilczańskich. Po jego śmierci materiałami z Bilcza zainteresowała się uczennica prof. Józefa Kostrzewskiego, Mieczysława Ruxer. Zmarła jednak nie dokończywszy pracy. Dzięki zaangażowaniu śp. dr Ewy Rook udało się rozpocząć prace nad całościową analizą tego wspaniałego zespołu.

….

Badania w ramach grantu właśnie się kończą. Polsko-ukraiński zespół archeologów opracował już tę jedną z największych w Europie Środkowej kolekcję zabytków. Składa się na nią ponad 300 całych naczyń i ponad 35 tysięcy ich fragmentów, około 120 figurek ludzkich i zwierzęcych, ponad 60 glinianych przedmiotów związanych z tkactwem (przęśliki, ciężarki tkackie, szpulka), około 200 narzędzi z kości i rogu, około 300 narzędzi krzemiennych i kamiennych (sierpce, siekiery, tłuczki-rozcieracze) oraz ozdoby z kości i muszli, a także niewielki dysk wykonany z hematytu. Zabytki datowane są na okres 3870-2710 lat p.n.e.

Elżbieta Trela

całość tekstu patrz:http://www.ma.krakow.pl/wystawy/bilcze

Bilcze Złote – figurki antropomorficzne bóstw pogańskich

z Wywiadu z dyrektorem Jackiem Rydzewskim z Muzeum Archeologicznego w Krakowie:

Do najcenniejszych i najbardziej sensacyjnych odkryć należą zabytki z Bilcza Złotego i Ryżanówki, a więc z dawnych polskich majątków leżących na Kresach, obecnie na Ukrainie?

– To prawda. Są to dwie niezwykle cenne kolekcje i duma naszego Muzeum. Bilcze Złote to głównie kolekcja glinianych figurek kultowych i malowanych naczyń z okresu neolitu. Ryżanówka to wyposażenie grobu „księżniczki scytyjskiej” ze znakomicie zachowanymi ozdobami ze złota i srebra pochodzącymi z ok. III wieku przed naszą erą.
W odkryciach w Bilczu Złotym i Ryżanówce także ma swój udział Komitet Badań Naukowych…
Tak. Właśnie zakończyliśmy badania w ramach grantu przyznanego nam przez Komitet Badań Naukowych na opracowanie kolekcji materiałów z Bilcza Złotego.

Bilcze Złote – plakietka kamienna – Głowa Byka (podobna w kształtach do tej z Radymna wykonanej ze złota)

Dlaczego Muzeum brało udział w badaniach na Ukrainie?

– To się wiąże z historią naszego Muzeum. Od chwili, gdy Muzeum stało się placówką Akademii Umiejętności jednym z celów statutowych była troska o dziedzictwo kulturowe narodu, zwłaszcza na terenach, które utraciliśmy. Jednocześnie na Kresach działało jeszcze wielu Polaków realizujących swoje rozmaite zawodowe ambicje. Było tam nadal wiele polskich majątków i w sposób naturalny Polacy tam mieszkający ciążyli do ośrodków naukowych i kulturalnych dawnej Polski, czyli do Krakowa. Nic więc dziwnego, że dwie wspaniałe kolekcje – Bilcze Złote i Ryżanówka – trafiły właśnie do nas. Bilcze Złote leży w dawnym majątku książąt Sapiehów na Podolu. Już w roku 1822 odkryto tam przypadkowo Jaskinię Werteba. Ziemie wokół Bilcza Złotego i sama jaskinia należały wówczas do księcia Leona Sapiehy. Pierwszym archeologiem, który na zlecenie krakowskiej Akademii Umiejętności przeprowadził badania w jaskini, w latach 1876 – 1878, był Adam Honory Kirkor. Pierwsze ślady osady znajdującej się na terenie parku dworskiego odkryto przypadkowo w roku 1884. O prowadzenie w tym miejscu prac wykopaliskowych Leon Sapieha poprosił kustosza Muzeum im. Ks. Lubomirskich we Lwowie, E. Pawłowicza. To był rok 1889. A dalsze prace już w roku 1890 podjął kustosz Muzeum Archeologicznego w Krakowie Godfryd Ossowski. Zainteresował się wówczas także jaskinią Werteba i zlecił wykonanie jej dokładnego planu. W dworskim ogrodzie natomiast odkrył – jak wówczas sądził – ponad dwadzieścia cegłowych grobów ciałopalnych. Tymczasem była to cała osada.

Modele domków kultury trypolskiej

Jaskinia wydrążona w utworze lessowym, do której wchodziło się z góry przez otwór, była niesłychanie rozgałęziona. Wokół niej koncentrowało się życie pewnej grupy ludności, obok była założona normalna osada. Ci ludzie, jak na stosunki neolityczne byli niezwykle zaawansowani kulturowo i cywilizacyjnie. Mieli swoje, bardzo charakterystyczne, domy, cały świat sztuki i wierzeń, czego przejawem jest przepiękna ceramika, znakomicie wypalona, na świetnym poziomie technicznym, malowana czarnymi wzorami na brązowym tle, niezwykle precyzyjnie, starannie, wykorzystująca motywy geometryczne. Te naczynia zawsze były ozdobą naszej wystawy. Zwracały natychmiast uwagę. W kolekcji z Bilcza Złotego mamy cały świat rozmaitych amuletów wykonanych z kości, z kamienia, z drewna – to cały system wierzeń i zwyczajów. Symbolem tej kultury jest przepiękna zawieszka wykonana z kości przedstawiająca głowę byka. Żłobiony ornament układa się w schemat kobiecej postaci.

Werteb – foto Alieksiej Zaremba

Wystawa zabytków z Bilcza Złotego w naszym Muzeum była ukoronowaniem trzyletniego, międzynarodowego programu badawczego finansowanego ze środków Komitetu Badań Naukowych. Powstała dzięki współpracy archeologów, paleobotaników, paleozoologów, petrografów i artystów plastyków. Polsko – ukraiński zespół zakończył właśnie opracowywanie tej jednej z największych w Europie Środkowej kolekcji. Zabytki pochodzą z okresu między 3870 a 2710 przed naszą erą.

całość patrz: http://www.sprawynauki.waw.pl/?section=article&art_id=626

Bilcze Złote – rekonstrukcja osady

Cuda kultury trypolskiej w Toruniu

Wojciech Pastuszka

7 czerwca 2010Posted in: Archeologia, Europa, Prehistoria

Na wystawie „Neolityczny barok – kultura trypolska” po raz pierwszy w Toruniu prezentowane są unikatowe przedmioty – figurki kobiet kultury trypolskiej (VI-III tys. p.n.e.) ze zbiorów Muzeum Archeologicznego w Krakowie i Muzeum Okręgowego w Toruniu (1 figurka). Kolekcja tych zabytków pochodzi z wykopalisk z Bilcza Złotego na Ukrainie (Ogród i jaskinia Werteba). Uzupełnieniem prezentowanych eksponatów pochodzących ze zbiorów Muzeum Archeologicznego w Krakowie są kolorowe tablice informacyjne przedstawiające historię tej niezwykłej kultury.

Pięknie malowana ceramika kultury trypolskiej. Fot. Cristian Chirita

„Jest to prezentacja jednej z najbardziej intrygujących kultur archeologicznych w pradziejach Europy. Odkrycia pierwszych stanowisk zaliczanych do tej kultury sięgają XIX wieku i choć wiedza na jej temat znacznie poszerzyła się od tego czasu, dyskusje dotyczące jej historii i materialnych pozostałości odkrywanych w ziemi przez archeologów trwają do dzisiaj” – mówi kurator wystawy Beata Bielińska – Majewska. Nazwa pochodzi od wsi Trypole, niedaleko Kijowa. Dokonano tu jednego z pierwszych odkryć.

więcej patrz w Archeowieści

Wycieczka do jaskiń Werteba i Krystaliczna

Ukraina Zachodnia jest znana z wielkiej ilości jaskiń gipsowych. Tutaj, w obrębie obwodów Tarnopolskiego, Czarnowieckiego i Chmielnickiego, znajduje się potężna warstwa gipsu karsowego, w którym znaleziono już więcej niż półtora dziesiątka jaskiń. Te jaskinie są poziome i labiryntowe o długości od kilkuset metrów do więcej niż 200 km, głębokość usytuowania nie przewyższa 30-50 metrów.

Te jaskinie są również interesujące pod względem swojej struktury: niektóre z nich tworzą wysokie galerie i wąskie przejścia, w głębi innych są olbrzymie sale o wysokości ponad 10 metrów. Ściany jaskin utworzone są ze spresowanego gipsu, który w jaskini Krystalicznej; na przykład, pod ciśnieniem przetworzył się w przepiękne desenie w postaci ptasich piór i płatków kwiatów, w jaskini Werteba zaś po prostu są wielkie kolorowe ornamenty. Szczególną uwagę zwracają na siebie niepowtarzalne kryształy o wielkości od kilku milimetrów do dziesiątków centymetrów, ich kolory mienią się odcieniami od śnieżnobiałego i żółto-kremowego do rdzawoczwerwonego i czarnego. Bogata w kryształy jest jaskinia Krystaliczna, która właśnie zawdzięcza swoją nazwę wielkiej ich ilości. W niektórych jaskiniach szukali schroniska jeszcze wcześni ludzie. Na przykład, Werteba znana jest przede wszystkim dzięki interesującym znaleziskom ceramiki trypolskiej: dzbany do przechowywania wina, miski i dzbanki, wazony i amfory, atrybutyka religijna. Na podstawie tych znalezisk udowodniono, że w ciągu setek lat ta pieczara była zamieszkiwana przez kilka pokoleń trypolców.

Dzień pierwszy
Spotkanie w Kamieniec Podolsku.
Wycieczka.
• Jaskinia „Atlantyda” (trzy poziomy w jaskinie, wycieczka na 5 godzin, wrażenia na całe życie!).
• Rychta (zamek XVI w., ruiny młyna wodnego ХІХ w.).
• Kudryńce (zamek – twierdza początku XVII w.).
Zakwaterowanie w hotelu.
Kolacja.

Dzień drugi
Śniadanie.
Wycieczka.
• Jaskinia «Kryształowa» (geologiczna pamiątka o państwowym znaczeniu, jaskinia labiryntowa charakteru karstowego, długość ponad 22 km).
• Jaskinia – muzeum «Werteba» (geologiczna oraz archeologiczna pamiątka o państwowym znaczeniu w której znaleziono ślady cywilizacji trypolskiej).
Powrót do Czortkowa.

Wycieczka:
• Jaskinia „Werteba” (w tej jaskinie działa muzeum kultury Trypolu, ponieważ tutaj archeolodzy znaleźli ślady pierwszych Ukraińskich rolników. Pod czas wykopalisk w jaskinie znaleziono pozostałości dużego ogniska, różne narzędzia dookoła (siekiery, dłuta, skrobaki, noże), koście zwierząt. W Wertebie znaleziono przez archeologów liczne ceramiczne figurki kobiet, w jednej sali znaleziono tajemniczy pochówek mężczyzn – 25 szkieletów, naczynie religijne).
• Jaskinia „Młynky” (jedna z jaskiń Podola, długość około 25 km. Tutaj są duże kryształy i ogromne kawałki gipsu, stalaktyty, kamienne „fali”, dziesiątki korytarzy i sale. Charakterystycznym jest to, że w jaskinie „Młynky” opracowano trasy o różnym stopniu trudności, można wybrać bardziej zrelaksowaną podróż również podróż z adrenaliną. Jednak niezależnie od trasy będziesz musiał pełzać, próbować przejść przez wąskie tunele i szczeliny, przechodzić głębokie pęknięcia w gipsowych jaskiniach).
Przyjazd na miejsce obozu.

Wejście do Jaskini/Pieczary Werteba – fot Alt 666

Entrance to the Verteba cave near Bilche Zolote village (вхід до печери Вертеба біля с. Більче Золоте)

Wejście do jaskini – foto Vołodymyr Rizun

History Exploration of Werteba cave

Wojciech W. Wisniewski The author quotes an unknown text written by Bogusz Zygmunt Steczynski in 1870. The text describes exploration of Werteba cave (Podolia, formerly in Poland) which was carried out by Jan Chmielecki, a local leaseholder, in 1822. After digging through the entrance about 500-600 m of cave passages were discovered. Some human bones, bonfire remnants and one silver coin were found. Picture shows the first cave of Podolia map from 1878.

Plan jaskini

Печера Вертеба

(загальна довжина ходів сягає біля 8 км), відома з давніх часів. Тут спостерігається протягом року стала температура – +10-120С, відносна вологість коливається в межах 92-100%. У печері живе велика колонія кажанів.
Цікава вона тим, що ще у четвертому-другому тисячоліттях до нашої ери (період неоліту) її обладнали під житло представники самобутньої трипільської культури, хоч взагалі вони традиційно селилися на пагорбах. За велику кількість археологічних знахідок цю печеру називають “Наддністрянською Помпеєю”.


foto Jujuapi
Перше дослідження Вертеби датоване 1876 роком, а чимало знайдених там потім експонатів зайняли почесне місце в музеях Європи (були вивезені туди, коли Тернопільщина входила до складу Польщі та Австро-Угорщини). А вже за незалежної України, у 1999-му, археологічна експедиція під керівництвом великого ентузіаста і фаната своєї справи, директора Борщівського краєзнавчого музею Михайла Сохацького знайшла у Вертебі цілісний культурний пласт часів неоліту. Відтак ще тоді виникла ідея створити у печері унікальний музей, експозиція якого наче повертала б відвідувачів на кілька тисячоліть назад. Задум було реалізовано – підземний музей відкрив свої двері для відвідувачів.

Z Duchem Czasu – Zeitgeist (Duch Czasu) a Wielka Zmiana 2012

Posted in Kraina Księżyca, Polska, Słowianie by bialczynski on 31 Sierpień 2012

Dla tych którzy znają filmy Petera Josepha i Ruch Zeitgeist oraz Teorię Gospodarki Opartej na Zasobach ten materiał nie będzie ciekawy, ale – wybaczcie mi Wy Którzy Wiecie – ten materiał musi się tutaj znaleźć, żeby wszyscy – niezależnie od stopnia swojej wiedzy mieli równe szanse na udział w Wielkiej Zmianie.

Skoro więc tyle mówimy w jakże czarownej końcówce roku 2012  o Wielkiej Zmianie polecam gorąco do przemyślenia nowe koncepcje ekonomiczne i wnioski jakie wyciąga z obserwacji świata gospodarczego i rozwoju technologii oraz nowych stosunków społecznych ruch alternatywy ekonomicznej dla świata –  Zeitgeist. 

Polecam też filmowe obrazy, które pokazuje Peter Joseph  nawiązując do Zeitgeist, jak na przykład ten zamieszczony na Forum Prawda 2

Film i dyskusja o  nim –  nie mniej ważna: Zeitgeist 3 Moving Forward (produkcja – koniec 2010)

http://prawda2.info/viewtopic.php?t=13542

Na You Tube: http://www.youtube.com/watch?v=dZY1UvJkA_M&feature=related

Także wcześniejsze ważne obrazy dokumentalne:

Addendum

http://video.google.com/videoplay?docid=-5473024189424637139

i pierwszy z serii -

The Movie:

http://www.youtube.com/watch?v=Fxvzkv2g83M

http://www.imdb.com/title/tt1166827/

https://en.wikipedia.org/wiki/Zeitgeist,_the_Movie

Czy Smoleńsk (10.04.2010) to tylko rosyjska „ukryta” i „subtelna” odpowiedź  na amerykańską mistyfikację 11 września? Czy 11 września 2001 roku to mistyfikacja?

To tylko tak na marginesie, w kontekście globalizmu rozumianego po masońsku i proponowanego przez „grupę trzymającą władzę” Nowego Porządku Świata, a także w związku z „przykrym” nieudanym startem zrobotyzowanego supersamolotu armii USA, który rozwija 7000 km/h latając zupełnie bez paliwa (czerpie je wprost z powietrza), a do tego nosi w pełni zautomatyzowane  inteligentne uzbrojenie.

Wojskowi oddali  cywilom Internet po latach jego użytkowania wyłącznie do”swoich” wojennych celów. Czy jako ludzie inteligentni powinniśmy zatem zakładać, że obecnie użytkują coś co oddadzą nam po wielu latach – np. nanotechnologię i inne cudeńka – w rodzaju silnika, który testują w tym samolocie? Nie, to znaczy tak. TAK – Możemy założyć ze 100% pewnością, że używają obecnie w swoich „tajnych” wojenkach czegoś o czym nie mamy zielonego pojęcia jak to działa. NIE – możemy być pewni, że nam tego do użytkowania z własnej woli nie przekażą – taki błąd jak z Internetem popełnia się tylko jeden raz.

Ruch Zeitgeist

 http://tzmpolska.org/wiki/ruch-zeitgeist

Ruch Zeitgeist (The Zeitgeist Movement) (wymawiaj [ˈtsa͡ɪtga͡ɪst] ?/i) – międzynarodowy ruch społeczny o oddolnym charakterze (tzw. grassroots movement) dążący do zmian społecznych, a przede wszystkim do przejścia z gospodarki monetarnej na gospodarkę opartą na zasobach (Resource-Based Economy), posiadający oddział w Polsce. W początkowej fazie istnienia Ruch Zeitgeist opisywał się jako „aktywistyczne ramię Projektu Venus”, organizacji non-profit stworzonej przez projektanta i inżyniera społecznego Jacque’a Fresco. W roku 2011 Ruch Zeitgeist oraz Projekt Venus rozdzieliły swoje działania nadal promując tę samą ideę, jednak niezależnie od siebie.

Nazwa i historia Ruchu TZM

Nazwa Ruchu Zeitgeist odnosi się do pojęcia filozoficznego – Zeitgeist, z niemieckiego, duch (Geist m.) czasu/epoki (Zeit f.) i odnosi się do ogólnych trendów, hierarchii wartości, oraz tendencji kulturowych danej epoki. Pełna nazwa, szczególnie w oryginalnej, angielskiej formie tzn. „The Zeitgeist Movement” może być przetłumaczona jako „zmiana ducha epoki”. Nazwa ta została zaczerpnięta z opublikowanego 2 października 2008 roku w internecie filmu dokumentalnego Zeitgeist: Addendum (Zeitgeist – Uzupełnienie). Film ten, wyreżyserowany przez Petera Josepha i udostępniony widzom za darmo, tłumaczy mechanizmy funkcjonowania obecnego systemu monetarnego m.in. zjawisko „kreacji pieniądza” przez instytucje bankowe, pokazuje również alternatywę dla przestarzałego systemu monetarnego, czyli „Gospodarkę Opartą na Zasobach„. Pod koniec filmu autor umieścił kilka wskazówek, co każdy człowiek może zrobić, by przeciwdziałać szkodliwym tendencjom obecnego systemu. Jedną z nich była propozycja dołączenia do (jeszcze wtedy formalnie nie istniejącego) Ruchu Zeitgeist. W krótkim czasie od oficjalnej premiery liczba osób zapisujących się na międzynarodową, oficjalną stronę Ruchu Zeitgeist (www.thezeitgeistmovement.com) przerosła oczekiwania autora filmu. Wkrótce potem ludzie z różnych stron świata zaczęli się organizować w oddziały lokalne, zwane z angielskiego „Chapter’ami” i tworzyć własne, lokalne strony Ruchu Zeitgeist. Na dzień 13 września 2011 roku liczba członków w bazie międzynarodowej strony wynosi 562230 osób (w tym 6,083 osób z Polski), natomiast liczba zarejestrowanych użytkowników starej polskiej strony Ruchu Zeitgeist wynosi 3307 osób.

Film Zeitgeist: Addendum (Addendum – Uzupełnienie), jak sama nazwa wskazuje, był kontynuacją innego filmu zatytułowanego Zeitgeist, the Movie (Zeitgeist – Film), który także został w całości wyreżyserowany i wyprodukowany przez Petera Josepha. Film ten również został upubliczniony w internecie za darmo, w czerwcu 2007 roku. Film ten jest adaptacją muzyczno-wizualnego performance autorstwa Petera Josepha i wzbudził wiele kontrowersji wśród widzów, gdyż porusza tematy dotyczące religii, ataku na WTC z 11 września 2001 roku, oraz przyczyn powstania największych konfliktów XX wieku. Oficjalne stanowisko Ruchu Zeitgeist mówi o tym, że pomimo, że film „Zeitgeist, the Movie” i Ruch są połączone wspólną nazwą, a także osobą Peter’a Joseph’a to jednak opinie prezentowane w tym filmie należą do samego autora i w żaden sposób nie są powiązane z rzeczywistym obszarem zainteresowania i aktywizmu Ruchu, którym jest zmiana obecnego systemu społeczno-gospodarczego.

Gospodarka Oparta na Zasobach

Gospodarka Oparta na Zasobach (ang. Resource-Based Economy) jest systemem, w którym wszystkie dobra i usługi są dostępne bez użycia pieniędzy, kredytów, barteru czy innego rodzaju długu lub niewolnictwa. Wszystkie zasoby stają się wspólnym dziedzictwem wszystkich ludzi, nie tylko grupy wybranych. Podstawą, na której opiera się ten system jest obfita w surowce Ziemia – nasza praktyka podziału zasobów przy użyciu pieniądza jest nietrafiona i przeciwstawia się wydajności potrzebnej naszemu przetrwaniu.

Współczesne społeczeństwo posiada dostęp do wysoce zaawansowanej technologii i potrafi wytwarzać ogólnie dostępną żywność, ubrania, domy i zapewnić opiekę medyczną. Zmodernizujmy nasz system edukacyjny i stwórzmy nielimitowaną ilość odnawialnej, przyjaznej środowisku energii. Poprzez wprowadzenie skutecznie zaprojektowanej ekonomii, wszyscy moglibyśmy cieszyć się wysokim standardem życia ze wszystkimi udogodnieniami technicznie wysoko rozwiniętego społeczeństwa.

Gospodarka oparta na zasobach wykorzystuje surowce ziemi i morza, zaplecze naukowe, zakłady przemysłowe, i tp. by polepszyć życie ogółu populacji. W Gospodarce Opartej na Zasobach w przeciwieństwie do systemu monetarnego, można swobodnie produkować to, co potrzebne do życia i zapewnić jego wysoki standard wszystkim ludziom.

Rozważmy pewien przykład: Na początku Drugiej Wojny Światowej USA miało jedynie około 600 samolotów bojowych pierwszej klasy. Szybko rozwiązali ten problam produkując ponad 90 000 samolotów rocznie. Pytaniem tamtych czasów było: Czy mamy wystarczająco duży kapitał by wyprodukować wymagany sprzęt wojenny? Odpowiedź była przecząca – nie posiadali wystarczająco dużo pieniędzy, ani też złota, mieli za to bardzo dużo surowców. Były to dostępne zasoby, które umożliwiły USA osiągnąć wysoką produkcję i skuteczność pozwalającą wygrać wojnę. Niestety takie rozwiązanie brane jest pod uwagę tylko w trakcie wojny.

W Gospodarce Zasobowej wszystkie zasoby planety są postrzegane jako wspólne dziedzictwo wszystkich mieszkańców Ziemi, dlatego też ostatecznie wyrośniemy z potrzeby tworzenia sztucznych granic, które dzielą ludzi. To jest istotny czynnik jednoczący.

Musimy zaznaczyć, że takie podejście do globalnego zarządzania nie ma nic wspólnego z obecnym dążeniem elit do stworzenia światowego rządu z nimi i wielkimi korporacjami na „najwyższych stołkach”, gdzie większość światowej populacji jedynie im służy. Nasza wizja globalizacji daje możliwość wszystkim razem i każdemu z osobna być tym kim chce być, zamiast żyć jako pokorne jednostki ujarzmione przez korporacje.

Jeszcze jedno zdanie

Przedstawione przez Zeitgeist teorie ekonomiczne są moim zdaniem kompatybilne z procesem Wielkiej Zmiany i tworzeniem się Społeczeństwa Wolnych Ludzi  opartego na strukturach plemiennych, opartego o rozwój nauki i ekologiczne podejście do Przyrody, opartego o nowoczesne technologie zastosowane do pozyskania energii i do rozwoju niezależnej wolnej komunikacji pomiędzy świadomymi, wolnymi podmiotami, tj. Jednostkami Ludzkimi wyzwolonymi spod jarzma państwowo-religijnej indoktrynacji.

Budujmy wszyscy Wolną Świadomość i Społeczeństwo Wolnych Ludzi .

Dla tych wszystkich, którzy lękają się Wielkiej Zmiany odpowiedzią jest pierwszych 30 minut filmu The Movie. Dla tych, którzy lękają się Grupy Bilderberga i jej masońskich powiązań niech odpowiedzią będzie, iż wystarczająco wiele osób na świecie ma świadomość istnienia tego rodzaju zagrożenia. Od naszej reakcji zleży co się stanie – czy potrafimy się temu oprzeć tworząc oddolny ruch. Polska jak zwykle może się okazać Kluczem do Zmiany.

ODKRYJ CZYM JUŻ JESTEŚ! Odkryj prawdę o związku z Naturą SWOJEJ WŁASNEJ MOCY

- a ich Zeitgeist załamie się i runie jak domek z kart.

 

 

Pamiętajcie, że istnieje też słowiański punkt widzenia powyższych zagadnień i kompleksowa, holistyczna propozycja Nowej Duchowości – Wiary Przyrody, którą wskazują choćby fragmenty filmów przedstawionych poniżej:

Świadomość własnych Korzeni jest niezbędnym elementem tożsamości Wolnego Człowieka.

2.

Zharmonizowanie działań Człowieka z Przyrodą jest nakazem chwili.

Zmiana mentalna w stosunku Człowieka do Konsumpcji i do Eksploatacji Zasobów Matki Ziemi jest niezbędna natychmiast. Ostatni Dzwonek już zadzwonił.

3.

Rozwinięcie tego materiału znajdzie się w artykule, który zostanie opublikowany 20 września 2012, w  Lekcji 7 – „Szczęście, czyli z Atlantydy do Arkadii”)

Rogate Serce – Stanisław Szukalski, przypomina Wojciech Świętobor Mytnik


Tagged with:

Kraków – Święty Krąg na Libanie – Wzgórze Swaroga naprzeciw Kopca Kraka (nowy)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 26 Sierpień 2012

Kraków – Płaszów -Wzgórze Swaroga –  Liban: Bajorki na drzewach przy Świętym Kręgu

Na Libanie w Krakowie-Płaszowie w miejscu gdzie był obóz koncentracyjny powstał Święty Krąg złożony z 8 menhirów – symboli bogów Żywiołów. Przygotowywano się tam do wykonania także z otoczaków kręgu 12 Mocy ale pracę przerwano – Wandale oczywiście dewastują to miejsce nieustannie – czynią to ponieważ ich głupota jest bezgraniczna. Jest to  piękne miejsce zbezczeszczone wcześniej zbrodnią przez Niemców-Nazistów, którzy skalali nie tylko święte miejsca ale i święte słowiańskie znaki Wiary Przyrody. Wzgórze piękne i wspaniałe z widokiem wprost na Święty Kopiec Swaroga zwany Kopcem Kraka.

Święte drzewo o wielu pniach – młode – przy Kręgu

Nie pozwólmy tego wzgórza bezcześcić – bywajmy tam. Jest to miejsce  Naszego Pogańskiego Kultu a też i pamięci – Pamięci Przodków – zmarłych. Łatwo to poznać po 9-tym kamieniu , który jest kamieniem leżącym (edwie wystaje z ziemi, pomiędzy kamieniem Pierwszym i Ósmym)  – 9 – czerta śmierci.

Otoczaki przygotowane do Kręgu 12 Mocy i bohomazy debilne (dosłownie boho-zmazy)

Na Krąg od Świętego Drzewa – widoczny wkopany w ziemię menhir między 1 a 8 kamieniem

Na Kopiec Kraka od Świętego Kręgu na Libanie

Widok na oczko wodne w wyrobisku – źródło jest zawsze blisko miejsca świętego

Krąg – widać Kamień przewrócony przez wandali

Widok na Kopiec

Ruiny i ściana drzew

Bohomaz zamiast wizerunku pogańskich bogów

W tle w Bramie Pni Drzew i Kamiennych Słupów widoczny Kopiec Kraka-Swaroga

Z Duchem Przemian (już za 14 dni)


Spotkanie ludzi pragnących uchwycić rytm przemian – jakie niesie rok 2012

Masyw Ślęży jest przystanią, z której odpływa ARKA NOVEGO. Zapraszamy na pokład! 

Moc Góry – Słowiańskie Klimaty – Bratnie Dusze

1 – 2 września 2012 ośrodek Mieszko i Jagienka na przełęczy Tąpadła w Masywie Ślęży.

Recepcja czynna 1 września, sobota, od godziny 10.00

Oficjalne rozpoczęcie spotkania – sobota, godzina 18.00

w Programie

sobota 18.00 – część multimedialna w sali:

- prezentacja ogólna organizatorów

- Słowiański rodowód – Marek Wójtowicz

- prezentacja mechanizmu końca czasów – Marek Wójtowicz

- TRYWID – wizja nadchodzących przemian w artystycznym ujęciu Joanny Maciejowskiej i Marka Wójtowicza

- PRZEDNOVEK NOVEGO – Tadeusz Owsianko

21.00 – Przy ognisku

- spotkanie z uczestnikami wyprawy do Gwatemali – relacje ze spotkania z Don Alejandro – najwyższym przywódcą duchowym Majów i Indian Obu Ameryk

- rozmowy i spotkania indywidualne

A to wszystko przy oryginalnych rytmach grupy Miano z Wrocławia.

niedziela 8.00

- Otwarcie wystawy obrazów Joanny Maciejowskiej – wystawa będzie czynna do godziny 15.00

- 9.00 śniadanie przy wspólnym stole

10.30 wyjście w góry

15.00 pożegnanie

gościem specjalnym spotkania będzie Czesław Białczyński – autor Mitologii Słowian.

Koszty:

- uczestnictwo                  – 20 zł

- nocleg w pokoju 2-3. osobowym z łazienką     – 60 zł od osoby (miejsc 30)

- nocleg w domku 12. osobowym                               – 40 zł (40 miejsc w domkach)

- śniadanie                        –  20 zł

Prosimy o zgłoszenia rezerwacyjne przez Internet, na adres: ssss.staredrzewa@gmail.com

ssss.staredrzewa@gmail.com

Lub telefonicznie (także szczegółowe informacje):

535483643

Otrzymacie Państwo zwrotnie potwierdzenie rezerwacji. Opłata będzie pobierana na miejscu.

Ilość miejsc ograniczona  – decyduje kolejność zgłoszeń!  Na terenie ośrodka nie ma zgody na biwakowanie.

Prosimy o radosne stroje.

DOJAZD

z dworca PKS  we Wrocławiu

POLBUSEM 512 ze stanowiska nr 6

w godzinach 7.40, 9.20, 13.10. Bilety u kierowcy.

Zespół organizacyjny: Joanna Maciejowska, Katarzyna Łuczak, Tadeusz Owsianko, Marek Wójtowicz

Informujemy także że ruszyła strona internetowa naszego wydawnictwa Slovianskie Slovo: http://slovianskieslovo.pl/

Znajdziecie tam także informacje o planowanych spotkaniach,wydawanych książkach, subskrybcjach i innych wydarzeniach

Zdrój Jana (1966 – 1972): czyli złamać własne „milczenie” i monopol Mediów Władzy dla Naszej Przyszłości

Posted in sztuka, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 13 Sierpień 2012

Skład zespołu:

gitara solo, vocal – Jerzy Wójcik (1946-1989)

gitara rytm. fort.wiola, voc. – Jacek Ukleja

gitara bas, voc. – Jerzy Kołacz / Paweł Partyka

fort.voc. – Rafał Marchewczyk

Klawiset,organy – Piotr Walewski

inst.perk., tamb. voc. – Ryszard Antoniszczak

perkusja – Marek Wilczyński

elektroakustyka – Jerzy Kołacz / Paweł Partyka

Miałem szczęście, poznałem osobiście Ryszarda Antoniszczaka – późniejszego autora doskonałych filmów animowanych,poznałem Rafała Marchewczyka (potem brał udział w  filmie „A imię moje Kinga” produkcji Crackfilmu),  jak i Marka Wilczyńskiego – autora muzyki do kilku utworów Zdroju Jana, a później do wielu filmów rysunkowych, a także właściciela studia dźwiękowego, po 1990 roku. Z Markiem Wilczyńskim pracowałem przy okazji produkcji filmowych w Crackfilmie (1996-2001). To on odbył tournée po Polsce i Stanach Zjednoczonych z Allenem Ginsbergiem, towarzysząc mu wraz z gitarzystą Stevenem Taylorem, na perkusji oraz syntezatorach. Crackfilm – o czym wtedy nie wiedzieliśmy, myśląc, że wreszcie jesteśmy w wolnej Polsce, był  jak się wkrótce okazało producentem niewygodnego – tzw. Drugiego Nurtu w III RP i został przez towarzystwo z Warszawki wykluczony, wyrzucony za burtę z całą premedytacją, jako niewygodny kontynuator idei wolności, ale zwłaszcza jako producent filmów katolickich – w czasach kiedy mało komu przychodziło do głowy kręcić dokumenty o pielgrzymkach, miejscach kultu i przechowywania szczególnych relikwii tej religii, czy np. o katolickich świętych. Uczestniczyłem w tych produkcjach („Poczajów – Wyspa Miłości”, „Częstochowa – Wyspa Miłości”, „A imię jej było Kinga”, „Róg Marksa i Obrońców Krzyża”) podpisując się pod nimi obiema rękami, bo było dla mnie wtedy, w 1996 roku, jasne, że jest to jeden ze sposobów poszerzenia płaszczyzny wolności. Nie zanosiło się wtedy na otwartą wojnę między Opcją Czerwoną i Czarną w Polsce (co obserwujemy dzisiaj), panowała też swoista koegzystencja między wszystkimi opcjami – zdawało się że wolność pozwoli każdemu znaleźć swoje miejsce, chociaż epizod z „Polskim łącznikiem” wycofanym już po składzie z Wydawnictwa Literackiego przez nowe kierownictwo w 1992 roku, wskazywał, że dzieje się coś niedobrego. Wtedy mało kto posiadał wiedzę w Polsce o kulisach Okrągłego Stołu gdzie Postkomuna, Socjało-Syndykaliści z KOR i Czarni (Chrześcijańska „Demokracja”) rozdzielili między siebie Nasz Kraj.

Polska i Polacy przywykli przez wieki niewoli do milczenia. Do milczenia i do propagandy Władców, a także do dezinformacji okupantów.

To obiegowa opinia. Ale czy rzeczywiście do tego wszystkiego przywykli? Czy można do tego przywyknąć? Czy przypadkiem nie mają już dość!

To jest teoretycznie wakacyjny artykuł rozrywkowy, poświęcony rozrywkowej muzyce, który jak to u nas na blogu, nie jest miałki, pozbawiony sensu. Nie jest też, jak to często gęsto bywa w masowych mediach, pozbawiony wartości informacyjnej (skażony wręcz dezinformacją), a więc nie jest  całkowicie bezwartościowym „złodziejem” waszego cennego czasu. Czas to bardzo cenna rzecz jaką mamy do spożytkowania na Ziemi.

Postaramy się zatem tutaj opowiedzieć coś o naszych trudnych dziejach i pokazać jakiś nieznany lub mało znany aspekt współczesnej Rzeczywistości w jakiej żyjemy, w  powiązaniu z tymi dziejami. Współczesność jest bowiem wypadkową i konsekwencją zdarzeń z przeszłości. Postaramy się i tutaj – na przykładach zdawałoby się błahych wskazać te miejsca w Rzeczywistości III RP, które stanowią o jej neokolonialnym charakterze.

Neokolonializm oznacza wtórność i naśladownictwo, bo niewolnik nie istnieje sam dla siebie, on istnieje tylko dla swojego pana i stanowi jako jednostka jego, czasem zwierciadlane, a czasem krzywe, odbicie. W skali społecznej oznacza to społeczeństwo będące odbiciem, kalką obcego lecz panującego jako wzorzec społeczeństwa dotychczasowych swych oprawców i ujarzmicieli. Najczęściej nie jest to odbicie zwierciadlane – czysta kalka, lecz właśnie twór wykoślawiony – jak w krzywym odbiciu, komiczny i straszny zarazem – bo tkanka społeczna kraju neokolonialnego jest tkanką trawioną swoistym rakiem – nie jest zdrowa ani normalna – jest poprzerastana wynaturzeniami.

To jest już Zdrój Jana trochę skomercjolizowany, który próbował się przystosować do cenzury i zaistnieć. Kompromis między sztuką i wolnością a PRL nie był możliwy

Chcę podziękować wszystkim uczestnikom tego Bloga , wszystkim osobom, które tutaj publikują, które się tutaj wypowiadają i dyskutują za to, że aktywnie zabierają głos. To niezwykle cenne.

Przełamując wyuczone – można rzec – wyssane z mlekiem matki, nawyki do milczenia i bierności łamiemy bowiem monopol tych, którzy chcieliby nas zagadać i narzucić nam Jedyny Słuszny Punkt Widzenia oraz Jedyną „Prawilną” Wizję Polski oraz tego co się w niej na bieżąco dzieje, a także w przeszłości działo.

Przełamać własne milczenie i bierność, wyjść do ludzi, podzielić się z nimi wiedzą, wygłosić swój sąd na jakikolwiek najbzdurniejszy nawet temat- jaki by on nie był ten sąd – to niezwykle cenne. Każdy z nas ma prawo być miejscami płytki i naiwny, ma prawo posiadać wyrywkową wiedzę, ma prawo błądzić i zmieniać zdanie, bo przecież poznając wciąż nowe fakty uczymy się rzeczywistości. Przełamać nawyk milczenia to jest pierwszy krok do tego by kiedyś przemówić pełnym głosem – własnym głosem – bez żadnych kompleksów.

Odsyłam z wielką przyjemnością do ich strony domowej : Ryszardy.pl

Że te nawyki bierności i milczenia mamy to jest pewne, bowiem nie może być inaczej z ludźmi w kraju, który ma za sobą 250 lat niewoli i cenzury oraz terroru policyjnego. Mamy do zrobienia długą samowyzwoleńczą drogę, która jest drogą przez własne ograniczenia i niestety  starciem z obecnym ciągle w naszym kraju aparatem propagandy Kolonialistów i ich krajowych tubylczych popleczników, którzy się stali klasą posiadającą, a w istocie są Odbiciem Porządku Społeczności Zdobywców w Krzywym Zwierciadle, są Karykaturą Zdobywców.

Oczywiście klasa posiadająca w Polsce to nie tylko oni – Neokolonialiści i ich Tubylczy Naśladowcy – ale w dużej, przeważającej części są to właśnie oni. Miejmy jasność, że żadnej Klasie Posiadającej na świecie, z natury rzeczy, nie zależy na wyzwoleniu świadomości w masach od niej zależnych, ponieważ nie może ona popierać niezależnego myślenia i nurtów odmiennych od tych, nad którymi panuje przy pomocy swoich pieniędzy.

Umieszczam bez obaw te utwory na naszej stronie – bo ci ludzie, wielcy twórcy, ludzie których  potraktowano w Polsce niegodnie, także w III RP odmawiając im należnego miejsca w dziejach i prawdy na temat tychże dziejów – to moi przyjaciele. Nie ma obaw, że wytoczą mi proces, albo będą żądać wycofania materiałów z takiej strony jak TA – Ze strony poświęconej walce o wolność i równość.

Dzieje składają się z rzeczy i spraw wielkich ale także i mniejszych albo całkiem małych. Pokazywanie przeszłości z zafałszowaniem powoduje, że nikt nie może sobie znaleźć właściwego miejsca w Teraźniejszości – Ukazanie prawdy o przeszłości, na odwrót –  pozwala wszystkim  wejść w naturalny sposób we właściwą rolę w Nowej Rzeczywistości Niezakłamanej.

Prosty przykład: To że nie ukarano zabójców górników z kopalni Wujek – ani tych co ciągnęli za cyngiel, ani tych co ciągnęli za sznurki – jest konsekwencją przyjęcia jako oficjalnej doktryny państwowej kłamliwej wersji dziejów, w której Generał Jaruzelski OCALIŁ Polskę od sowieckiej inwazji.

Klasa Posiadająca w Polsce stosuje całą gamę środków cenzurujących i propagandowych dla podtrzymania oficjalnej państwowej doktryny dziejów. Środki te rozwinięto w ciągu ostatnich 20 lat „naukowo”. Od czasów komuny i PRLu – Stalina i Gomułki, czy od czasów Goebelsa i Hitlera udoskonalono je w sposób zasadniczy.

Przy okazji podróży przez muzyczny świat drugiej połowy XX wieku – świat który został starannie ocenzurowany, a miejscami wręcz „wykasowany ” i „wykastrowany” przez Cenzurę PRL, przedstawimy tylko dwa ze sposobów działania Klasy Posiadającej i Władzy Która Tę Klasę – i nikogo więcej – Reprezentuje.

Pod tym linkiem Zdrój Jana z koncertu na żywo: http://www.youtube.com/watch?v=P9-EjO9Y8WQ&feature=relmfu

To już faza mocno skomercjalizowana, bo oczywiście „spece” od nagrań wiedzieli lepiej co wyeksponować i jak ich nagrać żeby stracili swoją „drapieżność” – to nie mogło się udać, było wbrew duchowi tego zespołu i idei psychodeliki – to spiwnicznienie, sprowadzenie ich do „klatki przyswajalności dla reżimu” musiało doprowadzić do upadku. Ich żywioł to szał i stroboskopowe światła i pękające jak zapałki pałeczki perkusisty, to czad jakiego nikt sobie wtedy na świecie nie wyobrażał – czad punkowy-  w czasie kiedy nikt nie stosował  takiej poetyki muzycznej. Światła stroboskopowe pokazały się kilka lat później dopiero, w kultowym amerykańskim filmie, nowej fali niezależnego kina nowojorskiego „Chłodnym Okiem”, jako chwyt filmowy – obrazek z klubu (kto wie czy nie przeniesiony tam z Klubu pod Ręką przez jakiegoś polskiego emigranta).

Tutaj utwór „Rdest”,  który nie da się skopiować z niewiadomych powodów:

http://www.youtube.com/watch?v=l_ZRsfXbKQ8&feature=relmfu

Żeby nie było tak sieriozno, lecz wakacyjnie i wesoło, w słonecznym nastroju sierpnia, przepleciemy ten artykuł zdjęciami  i linkami do dawnej muzyki – tej muzyki, którą dawniejszy establishment chciał zniszczyć, zabić, wymazać, skazać na zagładę i zapomnienie, a która dzisiaj żyje i wzbudza po 40 latach na Zachodzie okrzyki zachwytu i niedowierzania.

Trudno im przyjąć, Tam na Zachodzie, do wiadomości, że nie byli faktyczną awangardą, a raczej że byli nią dzięki wyłącznie szczęśliwemu trafowi, trudno zaakceptować, że coś takiego w ogóle istniało poza USA i Wielką Brytanią –  nad Wisłą,  że było to tak doskonałe. Trudno im tam zrozumieć, że nie dopuszczono do tego by to zostało pokazane na świecie, bo przecież to było do przodu w stosunku do sztuki zachodniej i propozycji muzycznych tamtych czasów. Tak – zgadza się, było. To samo uczyniono z polskim kodyzmem jako nurtem literackim i plastycznym powstałym w latach 1978-1981, który w muzyce nie znalazł wtedy swojego wyrazu – a którego zastosowanie praktyczne zobaczyliśmy dopiero w roku 2012 na Otwarciu Olimpiady w Londynie.

Ryszard Antoniszczak (znany również jako Richard A. Antonius, ur. 7 stycznia 1947 w Nowym Sączu[1]) – plastyk, pisarz, scenarzysta, reżyser filmów animowanych, autor książek i filmów o Miki Molu – molu książkowym. Członek i autor tekstów zespołu Zdrój Jana[1]. Autor eurosagi przygodowej Ósma Wyspa -Tajemnice Qanarii. W książce tej przedstawia również gramatykę stworzonego przez niego języka, Atlango.[potrzebne źródło]

Od 1981 r. mieszka w Szwecji. Jego bratem jest Julian Antonisz.

Filmografia

  • Żegnaj paro! (1974)
  • Miki Mol (1975)
  • Bajki zza okna (1992)
  • Miki Mol i Straszne Płaszczydło (1996)

W 1968 roku brzmienie takie jakie proponował Zdrój Jana, zespół chłopaków z ASP z Krakowa – hippisowska kapela podziemna, to było coś niesłychanego i na świecie przydarzyło się dopiero 10 lat później wraz ze słynnym koncertem punkowym The Clash, na londyńskim dachu.

Tutaj, w Krakowie była to muzyka ogólnego duchowego fermentu i spektakle, na których wychowywało się całe młode pokolenie buntowników rozpowszechniające przepisywane na maszynach w marnych kopiach , doskonałe tłumaczenia utworów Allena Ginsberga, zwłaszcza główne dzieło, dzieło  przetłumaczone przez J. W. Krzeszowskiego „Sutra słonecznikowa”, pokolenie sprowadzające do miasta mistrzów Zen i Jogi, współtworzące ruch Hare Kriszna w Polsce, przekładające z mozołem na język polski I Cing, czy propagujące grę w Go, wegetarianizm, ćwiczenia duchowe,wschodnie sztuki walki, magię i wiarę przyrody.

Zapraszam do artykułu na stronie ASP Kraków,

oto fragment:

Zdrój Jana ­– „Kiedy będę żałował”* (Wiadomości ASP nr 46) Jacek Ukleja

„Once upon a time…” Tak zaczyna się książeczka Ericha Segala „Yellow Submarine” . Jak bajka. A piękne obrazki Heinza Edelmanna – ukoronowanie tamtego POP’u – nadają szczególny wymiar opowieści o tym, jak The Beatles walczą Dobrem i Muzyką z Sinolami Wybrzydzaczami. Jak w bajce. I zwyciężają. Cały ten czas lat 60-tych był jak bajka. Byliśmy parę lat w tej bajce. W nierzeczywistości. Czego i wszystkim Wam życzę. Choć na chwilę życia.

Ta „bajka”, cały ten Cud, objawił się w nowej, autorskiej muzyce – w tej brytyjskiej interpretacji podstaw, czyli amerykańskiego bluesa i rockandrolla, można w skrócie powiedzieć. My tutaj (myślę o generacji), jako obserwatorzy tego cudu „z dalekiego kraju” za znacznie już zdezelowaną „żelazną kurtyną”, łapaliśmy krople tego, jak złoty deszcz, w marne radyjka – nocną porą nagrywaliśmy rzężące echa na magnetofony Melodia.

Jerzy Wójcik, 1946 –1989, (“Zdrojowy” Jimmy Hendrix)

cd na stronie ASP: Kiedy będę żałował – artykuł Jacka Ukleji

Część I – Cenzura i jej skuteczność

Zdrój Jana – czy ktoś im w czymś  pomógł? Na początku zapewne tak – taki był mechanizm, wciągnąć i potem spacyfikować. W PRL jeśli ktoś był naprawdę zdolny, to wykształcony przez sowieckie uczelnie aparat władzy wiedział, że nie należy robić sobie z niego wroga, bo przylepi Systemowi i Układowi niejedną łatę i to skutecznie – być może jeśli powstanie wielkie dzieło – będzie to „łata” przylepiona na wieki. Dopiero kiedy „oswajanie” twórcy okazywało się niemożliwe zostawał odrzucony z całą bezwzględnością.

Niebiesko Czarni – Naga – Wojciech Korda, Ada Rusowicz, Stan Borys: http://www.youtube.com/watch?v=teOzyJ_ZAK0

Takich zespołów jak Zdrój Jana – choć nie tak awangardowych, by mówić iż stanowiły zjawisko w skali świata i ówczesnej światowej muzyki – było w Polsce wiele i bywały wśród nich nieskończenie groźniejsze niż Zdrój. Jednak takiego zjawiska jak Zdrój Jana szczególnie szkoda. Polska jest specjalistką w zabijaniu sztuki i kultury – już casus Szukalskiego przed II WŚ tego dowiódł. Z takich groźnych naprawdę dla Systemu inicjatyw, choć nieco późniejszych można wymienić choćby  zespół Dupą Piotra Marka – ci nie mieli już zupełnie żadnej szansy nagrać choćby jednego kawałka, za to nieustannie nachodziła ich milicja. Taki był też zespół Brygada Kryzys, tacy byli Pudelsi.

Pierwsze walczące o wolność zespoły to oczywiście Rythm’ n’ Blues (zakaz występów już po 1 roku działalności) i Niebiesko Czarni oraz Polanie (uwielbiałem ich) – ale to była muzyka odtwórcza, podobnie jak wszystko inne, aż do Zdroju Jana.

Pudelsi Dupą i Piotr Marek – wstąpcie na stronę: http://pudel-pudelsi.blogspot.com/2011/02/normal-0-21-false-false-false-pl-x-none.html . Ta strona pokazuje ducha niepokornego i niepokonanego

Pudel, Piotr Marek i jego syn – artyści wiecznie żywi – u Fotografa na Zwierzynieckiej

(powiększ)

Niebiesko Czarni to kamień milowy (razem z Klenczonem, Niemenem i Kordą), ale to koncesjonowane teksty pod zarządem kierowników literackich z PZPR.  Jeśli oglądacie Historię polskiego rocka z TVP Historia, to oglądacie stek kłamstw , to postpezetpeerowska historia rocka, Czerwona Propaganda. Czesław Niemen był w porządku i odegrał olbrzymią rolę, ale jego teksty wszystkie były „do kupienia” dla władzy – koncesjonowane. Tymczasem w kwietniu 1967 roku, kiedy w Polsce wystąpili Stonesi, istniał już Zdrój Jana, którego nikt z tych propagandystów z ekranu TVP nie chciał pokazać Polakom, a tym bardziej światu. Podobnie było 10 lat później – w 1981 roku z „Dupą” i później z Pudelsami czy wreszcie z Tiltem i Brygadą Kryzys (które jednak były nieco spóźnione – po punk rocku na Zachodzie).

Oto dobry tekst poświęcony Dupą: http://stilon-c60.blogspot.com/2009/02/dupa-bo-wiara-jest-jak-dupa-trzeba-ja.html

W tym filmie „Historia polskiego Rocka:” http://www.youtube.com/watch?v=BKqfLEat10k&feature=related - prawdę o Zdroju Jana mówi Kora, ale nie pokazuje się niestety tych świateł stroboskopowych, scenografii i efektu euforycznego, jaki wywoływały ich koncerty. Nie pokazuje się jak dym wali ze wzmacniaczy – wręcz odwrotnie na pierwszym planie dźwięczne a wielkie NIC. Po Zdroju Jana prześlizgnięto się w filmie zgrabnie, by przejść na grób Nalepy z 2007 roku – co za bezczelna manipulacja beneficjentów PRLu i III RP! Bezczelność – Breakout – to oczywista koncesja PRLu – blues to muzyka klasyczna rocka a nie żadna awangarda – chodziło o spacyfikowanie awangardy. I wykonano tę pacyfikację, bo chętni do oryginalności którzy stali w kolejce – jak Dżamble, Czarne Perły i dziesiątki innych – od razu zrozumiały co tu jest grane i woleli albo się wyłączyć albo się przyłączyć do wyznaczonego trendu – wbić się w ramy Systemu.

Tego co mogło być autentycznie polskie, oryginalne, własne – w Polsce nie chciano. Dlatego też jeszcze wiele lat później De Press korzystający z góralszczyzny w swoich utworach nie był możliwy do przyswojenia dla PRL, za to byli możliwi koncesjonowani i hołubieni Skaldowie.

W filmie nie widzę zespołu Osjan, ani Klanu. To było coś co się wymykało, razem z nieujarzmialnym na swój sposób Markiem Grechutą, który dobrze lawirował na granicy wolności i niewoli – oczywiście nie ma Piotra Marka – nawet Kora się nie zająknie na jego temat – nie ma oczywiście Dupą z Dreadhunterem.

Myślę, że w 1985 roku Piotr Marek miał już zupełnie dosyć – rozumiał, że Jarocin to tylko wentyl, a nie żadna wolność – wybrał wolność. Dzisiaj – patrzajcie no patrzajcie! – znów „ożywia się” Jarocin – dlaczego ? Bo potrzebny jest wentyl w związku z narastającym fermentem i nadciągającym wstrząsem społeczno-gospodarczym.

Konkluzja jedynie prawdziwa: Była w Polsce niezła muzyka rockowa, własna , oryginalna, oparta na naszej kulturze – ale zamordował ją totalitaryzm, bo prawdziwa sztuka jest mu obca. A jest mu obca dlatego, że prawdziwa sztuka obala mury – a namiastka sztuki tylko je wzmacnia. Polska muzyka rockowa była i jest koncesjonowana, jest namiastką i dlatego  byle kto byle czego TUTAJ nie zaśpiewa, tak jak Stuhr w Opolu  (też koncesjonowany, jak i Wajda – który musiał nie raz płacić robiąc „Lotne” i inne bzdety i do dzisiaj płaci swoim „Panom” różnymi akcjami politycznymi, jak i koncesjonowany był film „Wodzirej”, z którego narodziła się kariera Stuhra i całe kino „moralnego niepokoju” i cała w ogóle tzw „kultura PRL”).

Niekoncesjonowani skończyli w Polsce tak – jak na filmikach powyżej i w linkach poniżej i tylko tutaj (i na You Tube i na ich stronach domowych w Internecie) możecie ich oglądać i słuchać dzisiaj po 30, 40 latach – możecie sobie też kupić Rafała Wojaczka również po 40 latach, Wojaczka,  któremu wydali jeden zbiorek – a potem gdy nie dał się „kupić” zakończyli jego byt publiczny i artystyczne nadzieje. Też tego nie wytrzymał. Tak samo skończyłby Hłasko gdyby nie był Żydem – to mu dało szansę ucieczki do Izraela, tak skończyłby też Miłosz gdyby nie uciekł. Ale nie wszyscy mogli uciec – a raczej prawda jest taka, że uciec mogli nieliczni. Trwać tutaj to była sztuka. Możecie też sobie  poczytać kodyzm na czarnym pasku po prawej – który pochodzi z lat 1981 – 1990. Cenzura zatrzymała prawdziwą kulturę na rzecz pseudokultury koncesjonowanej – tej która w książce i filmie „Popiół i diament” wmawiała ludziom że walka powojenna AK i WiN to reakcjonizm uprawiany za pieniądze z USA, i że miejscem właściwym dla AKowców jest śmietnik historii a rolą właściwą do odegrania w dziejach jest śmierć na tymże  śmietniku.

„Śmierć buntownika”, której fragmenty tak ochoczo drukowała „Literatura” to „Popiół i diament 1970 roku”, roku w którym buntownicy kończą zastrzeleni na śmietniku, tak jak Maciek w „Popiele i diamencie” tylko że umierając recytują Sutrę słonecznikową Allena Ginsberga. Dlatego właśnie nigdy nie mogliście tej książki dostać do ręki i jej przeczytać. Próba „kupienia ” autora nie powiodła się – nie było jego zgody na koncesję – i usunięcie tego co niewygodne.

Düpą ostatni koncert Kraków 1985 (czesc1)

część 2 : http://www.youtube.com/watch?v=jBj63yFXMdU&feature=BFa&list=PL88E3B41826F94444

Oczywiście już bez Piotra, biegał tam jego synek po dworku Białoprądnickim. Byłem.

Jedną z metod tego odrzucenia niepokornych twórców przez PRL było nieustanne ich zwodzenie   perspektywą publikacji „niebawem” i rozmywanie oraz odwlekanie w czasie, jego definitywnej decyzji o przejściu do podziemia. To samo stosowano wobec Zdroju Jana – dając marchewkę w postaci muzyki do filmów i stosując kij w stosunku do innych ich działań – np. zabroniono występów w Klubie Pod Ręką i klub zamknięto.

Klan i Marek  Ałaszewski –  Nerwy Miast: http://www.youtube.com/watch?v=dMmvUBgUrrE&feature=related

Wiem dobrze o czym mówię, bo sam przeszedłem tę drogę w PRL, a potem w III RP. Te metody stosują do dzisiaj dobrze wyćwiczeni w tamtym okresie redaktorzy, zatrudnieni w oficjalnych wydawnictwach książkowych, muzycznych czy czasopismach. Stosują je ich uczniowie wytresowani do roli cerberów Ustroju przez Właścicieli tychże instytucji. Dopiero teraz dotykamy istoty cenzury amerykańskiej z lat 1968-1980, która spowodowała konieczność powołania niezależnego od Hollywood nowojorskiego podziemnego kina i prasy podziemnej – hippisowskiej w Kalifornii i podziemnych alternatywnych wydawnictw – Establishment amerykański także nie chciał publikować hippisowskich utworów muzycznych, książek i artykułów. Powtarzamy ten proces w Polsce współczesnej w nowym kontekście – Walki o Prawa Przyrody i harmonijny rozwój człowieka oraz o jego godność i wolność Polski.

Klan –  Z brzytwą na poziomki: http://www.youtube.com/watch?v=vzOZUbYlz8w&feature=related

Dzisiaj w Polsce mamy jednak zamiast czerwonej cenzury PRL, czyli odpowiednika burżuazyjnej cenzury Posiadaczy Gospodarki w Ameryce, także cenzurę czarną i cenzurę właścicielską Postkomuny, a więc w miejsce jednej Cenzury z PRL mamy 3 Cenzury, a w miejsce instytucji, z którą można było polemizować, bo miała wytyczone przepisami ścisłe ramy, cenzurę pozainstytucjonalną, niesformalizowaną, mogącą robić co się jej żywnie podoba.

Klan  – Automaty: http://www.youtube.com/watch?v=GqM0QNc9eKU&feature=related

Jest dla mnie cudem, że w ogóle kapela Zdrój Jana zaistniała publicznie w PRL – teraz miałaby także poważny problem żeby zaistnieć – lecz nie istniała wtedy najmniejsza szansa, aby ich muzyka stała się wyznacznikiem nowoczesności i rozwoju polskiego rocka, ba nawet najmniejsza szansa żeby została wylansowana i stała się popularna. Trend był inny – ku Czerwonym Gitarom i innym głupawkom do dzisiaj namiętnie pokazywanym w TVP jako istota muzyki tamtych czasów.

Romuald i Roman Kamień: http://www.youtube.com/watch?v=vvChWLosUX0&feature=related

piękna fraza prawie w całości zerżnięta z Tenn Years After

R & R – Człowiek : http://www.youtube.com/watch?v=efsHMkTF-j4&feature=related

Zasadniczą przesłanką do stosowania wciąż Cenzury jest jej bieżąca użyteczność. Pozwala ona w bieżącej chwili wykreślić z odbioru publicznego jakieś zjawisko i odsunąć w czasie je samo oraz skutki jego upublicznienia. Widać to doskonale na przykładzie Zdroju Jana. Ci którzy tę metodę stosują liczą, że albo nie zostanie ona rozpoznana przez co „głupszych i naiwnych” odbiorców, albo że oni sami nie zostaną zidentyfikowani jako jej źródło, gdyż są ukryci za plecami wystawionych na pierwszą linię redaktorów-siepaczy, policmajstrów Nowej Kultury Klasy Posiadającej. Liczą też że zostaną rozpoznani na tyle późno (jak i cały zastosowany  przez nich mechanizm), że sprawa się „przedawni” – zjawisko lub temat się zdezaktualizuje lub przebrzmi moda.

Klan: Nasze Myśli – http://www.youtube.com/watch?v=qcvaiwOZS9k&feature=related

Oczywiście przykład Zdroju Jana powinien podziałać na Właścicieli III RP odstraszająco, a także przykład amerykański, czy przykład Zachodniej Europy, gdzie „jedyny słuszny światopogląd” głoszony medialnie  przez długie lata, nie przetrwał, załamując się ostatnio pod wpływem warunków gospodarczych i technologicznych. Wikileaks – to jeden z przejawów owego załamania. Jednak im (Właścicielom) potrzebny jest głównie czas na utrwalenie swojego stanu posiadania i głębsze ukrycie się za nowymi prawami własności niezbywalnej, w tym własności intelektualnej także (bo któż ma siłę nabywania jej na własność jak nie oni).

Liczą też na to, że do odstrzału pójdą ich pracownicy – owi policmajstrowie z pierwszej linii – wykonawcy cenzury, a nie oni sami.

Choć przywróciliśmy dzisiaj do obiegu zbiorowego i do pamięci, a może też przed niektórymi osobami odkryliśmy cąłkowicie na nowo, a też oddaliśmy  tym artykułem niejako hołd Zdrojowi Jana i innym zespołom muzycznym, które PRL” zamordował”,  to pamiętajmy że te akty bezwzględnego terroru tamtej władzy opóźniły rozwój kulturalny Polaków o 40 lat. Teraz przechodzimy częściowo – jako zbiorowość wielka i pełna – a nie małe grupy zamknięte – procesy „intelektualne”, które już dawno się odbyły w tamtych małych zamkniętych społecznościach – jak krakowskie środowisko hippisowskie i artystyczne lat 60 -70. XX wieku.

Myślę, że możemy też inaczej spojrzeć na kariery takich zespołów, przedstawianych w Mediach Władzy jako bohaterowie walki z cenzurą i PRL-em jak na przykład  Lady Punk  czy Maanam albo Perfect, które były na tyle przyswajalne w końcówce PRLu aby je „wylansować” w III Programie Polskiego Radia, a potem wpisały się w pewnym momencie w System Władzy i przeszły na jej stronę, stając się częścią komercyjnej rozrywki. Nie jest to z mojej strony zarzut w ich kierunku, po prostu jedne grupy są mniej a drugie bardziej komercyjne, jedne nadają się do zawarcia cenzuralnego kompromisu i „oswojenia” inne nie.  Dotyczy to wszystkich twórców – jedni się nadają a innym nawet się nie proponuje, bo wiadomo jak to się skończy.  Głęboko patriotyczny, narodowy obóz do takiego oswojenia absolutnie się nie nadaje, stąd nawet stowarzyszenia Tradycji takie jak Niklot są oskarżane o propagowanie faszyzmu, podczas gdy propagują tradycję narodową, a książki tak niewinne jak powieść dla dzieci „Nowe Przygody Baltazara Gąbki” musiałyby zostać „przekręcone” o 180 stopni żeby stały się cenzuralne, w którymkolwiek z obiegów czy w Mediach Władzy czy w Mediach II, Czarnego Nurtu, a więc musiałyby zaprzeczyć samym sobie.

Pamiętajmy też, że decyzję o tym „mordzie kulturalnym” – nie tylko na muzykach ale przede wszystkim  na awangardzie literackiej i plastycznej tamtych lat (w tym na przykład na kodyzmie i nurcie nowej generacji buntowniczej lat 80-tych) podtrzymała następnie III RP – nadal własność tamtych władców z czasów PRL. Miejmy zatem świadomość, że obecnie funkcjonują 3 Polski – Polska Czerwona, Polska Czarna i Polska Zielona. Próby przylepiania Zielonych Inicjatyw do PostPRLowskiej „Lewicy” (partii Establishmentu i posiadaczy) są fałszywe, z góry skazane na przegraną i brak poparcia. To co prawdziwie Zielone wyrasta z Nas – Rodzimowierców i Naszej Tradycji Polski zakorzenionej od 10.000 lat nad Łabą Odrą, Wisłą, Dunajem i Dnieprem, a także z Naszych Nowych Koncepcji Narodu i Nowych Koncepcji Gospodarczych – redystrubucji zysku wynikającego z posiadania własności środków produkcji.

Słuchając TVP, TVN, Polsatu, czytając GW i inne Media Władzy miejmy cały czas świadomość KTO do nas przemawia ustami szczebioczącymi „prawdę jedyną ” i mizdrzącymi się do nas  pięknymi buźkami, miejmy świadomość w jakim celu nam to mówią Beneficjenci PRL przebrani w łaszki III RP.

Miejmy też świadomość, że w mediach opisanych powyżej stosuje się jeden z filtrów PRAWDY, ten służący Propagandzie Posiadających Środki Produkcji, ale w mediach II Nurtu – Czarnego – stosuje się inny jeszcze filtr – Filtr Propagandy:  Tych Którzy Sprawują Rząd Dusz i z tego doskonale żyją w swoim ziemskim wcieleniu. W tym wcieleniu swoim ziemskim, nie zamierzają oni również oddawać nikomu swojej „własności” – owych Dusz Którymi rządzą, ani Majątku jaki na wielowiekowym dojeniu  owych Dusz zbudowali.  Może się zdarzyć, że w Mediach Władzy zastosowany zostanie przeciw wam (nam) także ten drugi filtr – dzieje się tak wtedy kiedy realizowana jest polityka nie drażnienia przeciwnika.

Ja osobiście nie przewiduję żeby obóz Czarny mógł w Polsce kiedykolwiek dojść do władzy – ma on bardzo wąską podstawę poparcia – ale chwilowo i to może się zdarzyć. Wtedy będziemy mieć Polskę Zwatykanizowaną i wielki kłopot.

Jak by nie było kluczową sprawą jest przełamanie własnego milczenia, bariery obojętności która się wiąże z ostrożnością wpajaną nam przez nasze, nauczone tej ostrożności przez ponad 200 lat kolonializmu matki. Kluczowe jest także przełamanie monopolu informacyjnego tych dwóch opcji – to właśnie się dzieje – Cenzura w stosunku do takich zespołów muzycznych jak Bas Tajpan czy R.U.T.A. albo kapel hip-hopowych czy metalowych – czy wreszcie całej muzyki pogańskiej – jak Żywiołaka, Światogora, Leśnego Licha, Arkony czy innych – jest dzięki Internetowi nie skuteczna – Internet jest jedyną ostoją wolności jest też głównym ośrodkiem kształtowania się NOVEGO – prawdziwą ARKĄ NOVEGO XXI wieku.

Niebiesko Czarni mamy dla was kwiaty: http://www.youtube.com/watch?v=4pK05rA-Rkc&feature=related

 Część II – Teorie spiskowe, czyli dzielenie społeczeństwa

Apeluję żeby w publicystyce Alternatywnej Trzeciego – Naszego Nurtu – nie używać określenia mainstream i mainstreamowe media – to błąd, który legitymizuje propagandę, kłamstwo i głoszone przez Klasę Posiadającą oraz jej Władzę tezy. Te media nie są mainstreamowe- gdyż nie istnieje coś takiego jak trend „większości” – nie ma żadnej dającej się wyizolować i określić socjologicznie „większości”. Jest za to Klasa Posiadająca Środki Produkcji – jej jest Władza i jej są owe Media – więc są to Media Władzy lub Klasy Posiadającej.

Niestety nie rozśmiesza mnie ani nie bawi, kiedy Media Władzy w stosunku do jednych faktów zachowują się lekceważąco podczas gdy inne windują na szczyty zainteresowania publicznego przyklejając pierwszym etykietę „zmyśleń  i teorii spiskowej” a drugim „faktów rzeczywistych i istotnego wydarzenia”. Tak dzieje się gdy zamach na autobus w Bułgarii analizuje się i szuka spiskowych powiązań w oficjalnych mediach, tak jest gdy szuka się trzeciego i czwartego dna w spisku na papieża JP II, tak jest gdy szuka się np. w Polsce powiązań A. Breivika z neofasztystowskim sprzedawcą saletry i grafitu – natomiast celowe zadłużenie Grecji przez UE – to ma być teoria spiskowa

To zjawisko jest tak samo szkodliwe i działa na niekorzyść społeczeństwa w czasie rzeczywistym jak opisane powyżej zjawisko cenzury, jak korupcja i nepotyzm – to wszystko rujnuje wysiłki społeczeństwa i niszczy osiągnięcia ciężkiej wieloletniej pracy nas wszystkich.

Nagie fakty z jednego z wpisów pod artykułem w Onet.pl

Osiągnięcia rządu 2012-08-11

Pan premier ciężko pracuje,by żyło się lepiej – daje wam tu jego osiągnięcia.
Żeby nie było, że nic nie robi.

Rok 2012:
3 krotny wzrost podatku od “ użytków wieczystych “
Likwidacja prawie wszystkich ulg podatkowych
2 miliony Polaków w “ pętli zadłużenia “ na 30 mld. złotych. 14 mld. złotych długu na kartach kredytowych.
Zadłużenie samorządów – 12 mld. złotych.
Zadłużenie przedsiębiorstw – 240 mld. złotych.
Długi polskich banków komercyjnych – 60 mld. euro = ponad 240 mld. złotych,
Zagrożone kredyty gospodarstw domowych – 36 mld.
Polska tonie w długach; wszyscy, od noworodków do emerytów, jesteśmy zadłużeni po 21,5 tys. zł na głowę.
podwyżka cen energii
drastyczny wzrost bezrobocia
benzyna po 6 zł
podpisanie paktu fiskalnego
podpisanie ACTA
pan Tusk wywalczył w Unii prawo do zasiadania raz do roku przy stole państw strefy euro, na dostawionym stołku, dodatkowo Polska ma prawo milczeć.
podarowanie 7 mld EURO na ratowanie Grecji i ich 3x większych od naszych emerytur
podwyżka VAT do 23 % na ubranka dla dzieci ( POlityka prorodzinna w wykonaniu PO )
kompromitaca rządu w.s stadionu Narodowego
zrujnowana służba zdowia i kompletny chaos z listą leków
– 200 mln, złotych corocznych odsetek od elastycznej linii kredytowej 30 mld, euro, podpisanej przez Tuska z której nie korzystamy. 200 milionów corocznie w błoto !!!
– rzeczywista prywatyzacja służby zdrowia w Polsce. Ubezpieczenie społeczne wynikające z zapłaconych składek ZUS praktycznie nie istnieje. Leki i usługi medyczne są de-facto odpłatne. Bezrobotni maja być pozbawieni prawa do szczątków istniejącego jeszcze ubezpieczenia zdrowotnego. Nie masz pracy i pieniędzy – umieraj!
– W perspektywie Polacy będą płacili ok. 30% drożej za prąd ze względu na podpisany przez Tuska pakiet klimatyczny.
– Podatek katastralny w wysokości 1% wartości nieruchomości juz w 2014r.

2011:
zmniejszenie zasiłku pogrzebowego o 50%.
podwyżka podatku VAT
podwyżka AKCYZY
podwyżka podatku od ciężarówek
podwyżka opłaty klimatycznej
podwyżka składki rentowej
podwyżka wieku emerytalnego
podwyżka podatku gruntowego
podwyżka opłaty targowej
podatek od miedzi
akcyza na węgiel
uchwalenie ustawy drowotnej ( chaos w służbie zdrowia )
likwidacja ulg (jak na internet, rodzinne, na edukacje i kursy, przedsiębiorcze)

2010:

-wprowadzenie e-myta
-podatek pielegnacyjny, 1 % dochodow brutto,
-podniesienie oplaty rejestracyjnej dla samochodow,
-anulowanie budow polowy autostrad ( te które wybudowano się po prostu sypią )
-totalny chaos z pociagami
-likwidacja ulg na obowiazkowe biokomponenty do paliwa,
-umozenie miliardowych dlugow Rosji za gaz (bez powodu, w ramach przyjazni polsko radzieckiej)
-likwidacja ulg na internet,
-zamrozenie skladek do OFE,
-ogołocenie Funduszu Rezerwy Demograficznej
-zatrudnienie ponad 100 tysiecy nowych, zbednych urzednikow
-„kreatywna ksiegowosc”, czyli liczenie szarej strefy (to jeszcze niepewne)
-ustawa o zabieraniu dzieci pod BYLE pozorem na wzor Szwecji
-portet prezydenta w kazdej ambasadzie (ostatnio bylo tak za Gierka)
-spotkanie ambasadorow Polski z calego swiata z Sikorskim i Ławrowem (byle sluzby specjalne Rosji, obecnie sprawy zagraniczne) w celu wyznaczenia „wskazowek”.
-oblozenie VATem (najwyzszym) kursow ksztalcacych i szkolen, w tym na prawo jazdy.
-Pozyczka z EBI 2 miliardow Euro. Najwyzsza pozyczka, jakiej Europejski Bank Inwestycyjny udzielil od 2004.
-brak JAKICHKOLWIEK uzgodnien w sprawie gazociagu z Rosji do Niemiec. W efekcie, Polscy rybacy jako jedyni nie dostaja odszkodowan (Szwedzi i Estonczycy dostaja rownowartosc 150 tys zlotych kazdy).
-zablokowanie mozliwosci wplywania do portow w CALEJ POLSCE statkow o zanurzeniu wiekszym niz 7-8m. Statki te kierowane sa do Niemiec.
-Umowa na gaz z Rosja, o ktorej Unia Europejska wyrazila sie, ze jest skrajnie niekorzystna dla Polski.

Za TEN SAM gaz z Rosji Niemcy placa 20 % mniej, Anglicy 50 % mniej !!

Warto podsumowywać i warto wiedzieć.

Od siebie dodam, że w podobny sposób moglibyśmy podsumować jeszcze kilkanaście wcześniejszych lat od 1989 roku.

Czy więc warto tworzyć pełną społeczną i filozoficzną a też i polityczną alternatywę dla tego co obserwujemy?  Czy warto przełamywać milczenie, bierność i zniechęcenie? Czy warto rozmawiać i działać – tak jak My działamy?

 

Myślę, że odpowiedź może być tylko jedna. Cieszy artykuł Opolczyka, którego link podał Mezamir:

http://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/12/stary-porzadek-swiata-cd/

Społeczeństwo plemienne jest realną alternatywą dla Nowego Porządku (NWO) i starego porządku filozofii chrześcijańskiej  – jest faktycznym NOWYM PORZĄDKIEM opartym na starej dobrej, sprawdzonej zasadzie – JEST WIELKĄ ZMIANĄ, która nadchodzi.

Tak potrzebna jest realna alternatywa dla dotychczas prezentowanej filozofii życia zwanej filozofią chrześcijańską lub dla tej drugiej ateistycznej – zwanej materialistyczną filozofią marksistowską.

Ponieważ  rewolucji i postępu kultury nic nie jest w stanie zatrzymać kiedy WARUNKI do NIEJ DOJRZEJĄ – pozostaje mi ukłonić się nisko Mediom Władzy i samej Władzy Posiadaczy Środków Produkcji i ten wakacyjny tekst wypada mi zakończyć jakże obrazoburczymi słowami Juliana Tuwima sprzed II WŚ, które Władza puszcza dziś sobie z desek teatrów po to by sobie udowodnić że jest wolność – z tym że słowo MNIE proponuję w tym tekście zmienić na słowo „NAS”:

http://www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths

A Odśpiewawszy sobie tę  starą jarą śpiewkę, po prostu RÓBMY SWOJE – każdy to co potrafi najlepiej, bez załamywania rąk i pretensji do Żydów i Masonów, do Czerwonych i Czarnych.

Zakasujemy ich wszystkich. Jak to oni mówią – „Wszystkie ręce na pokład”? Zróbmy to samo – Nowe Nadchodzi i nic tej Wielkiej ZMIANY NIE POWSTRZYMA – NIE POZWÓLMY SIĘ IM DO NAS PRZYKLEIĆ, kiedy będą próbowali się załapać na nowe, po to żeby jeszcze raz obrócić to na swoją korzyść!!!

Żebyśmy mieli jasność – To co nadchodzi jako Wielka Zmiana nie zawsze będzie przyjemne, ale musimy przez to przejść. Wielka Zmiana ma też swoje przykre aspekty.

To co jest powstawaniem Nowego Świata może przybrać formę gigantycznej rewolty.

Nie mamy wyboru – bo nie my urządziliśmy Światowy System Finansowy – lecz Banksterzy, a nasze elity i establisz-męt Zdradziły Polaków podlizując się swoim neokolonialnym mocodawcom  zwanym już dzisiaj wprost EURODURNIAMI i realizując swoje „marzenie o bogactwie” Naszym kosztem – kosztem zwykłych obywateli.

Skoro tak się stało  spróbujmy mimo wszystko przejść zorganizowani przez Wielką Zmianę, po to aby nie  nie wystrychnięto nas – Zwyczajnych Ludzi w Polsce – po raz kolejny na dudka. Polecam artykuły które tylko pozornie wydają się nie związane z tematem:

Są to linki do bardzo różnych mediów: dwa pierwsze do mediów Czerwonych – skoro oni tak piszą to chyba musi być już bardzo źle, dwa kolejne do mediów Czarnych – ale wypada się z tymi tekstami mimo wszystko zgodzić

Polska obrała kurs na górę lodową!

Polska obrała kurs na górę lodową! część 2

Tuska Wschodniofryzyjski Transport Powietrzny

Polityka na przekór faktom

Komentowanie nie jest możliwe

Przepłoch-popłoch ziele Przepląta-Perepułta, Łzawiczka – Łzy Czarodany, Cebula Czarownic albo Niedźwiedzi Czosnek i Konopie – Krzew Plątwy-Przepigoły

Posted in kuchnia, przyroda, Słowianie by bialczynski on 7 Sierpień 2012

Przepłoch/Popłoch

Popłoch (Onopordum acanthium) dorasta do 3 m wysokości i jest naprawdę pięną, wspaniale kwitnącą rośliną.

Do celów leczniczych zbiera się korzenie i ziele popłochu. Zawierają one olejek eteryczny, lakton seskwiterpenowy, pochodne kumaryny, cholinę, stachydrynę, flawonoidy, inulinę, gorycz, żywice i śladowe ilości alkaloidów.

Surowiec działa moczopędnie, osłaniająco, pobudza układ nerwowy i ożywia skórę. Korzeń i ziele popłochu stosowano dawniej w leczeniu ropiejących ran oraz jako środek powlekający i tonizujący mięsień sercowy. Najnowsze badania dowodzą, iż popłoch pospolity zawiera w liściach alkaloidy odbudowujące system immunologiczny. Sok ze świeżych liści stosuje się przy owrzodzeniach o charakterze nowotworowym, a herbatę przy stanach zapalnych dróg moczowych.

Młodziutkie pędy nadają się na jarzynę. Korzenie przyrządza się jak szparagi, a koszyczki kwiatowe po usunięciu płatków i przylistków jak karczochy. Młode listki dodawano kiedyś do mleka, aby poprawić jego smak. Tłuste nasiona są przysmakiem ptaków domowych, dawniej wytłaczano z nich olej.

przepłoch, o ‘chwaście’: »kłosy bez przeplochu«, »kwaśna jagoda i przepłochy« ; ‘luka, brak’: »wielkie w regestrach przepłochy,  »czynią przepłochy w cnotach«, Potocki; później i ‘popłoch’, u Czechów tylko w tem znaczeniu; rus. pierepotoch. P. płochy.

Popłoch pospolity (Onopordum acanthium L.) – gatunek rośliny należący do rodziny astrowatych. We florze Polski jest archeofitem, dość pospolicie występującym na całym niżu. Naturalny zasięg obejmuje południową i środkową Europę oraz zachodnią i środkową Azję, Kaukaz i Pakistan[2]. Jako roślina ozdobna rozpowszechniony został w północnej Europie, gdzie częściowo się zadomowił, trafił także w XIX wieku do Ameryki Północnej i Australii. Na kontynentach tych stał się uciążliwym chwastem[3].

Łodyga

Wzniesiona, gruba, rozgałęziająca się, o wysokości 0,3-2 m. Jest szeroko i kolczasto oskrzydlona oraz wełnisto owłosiona.

Liście

Szarozielone. Dolne są szerokoeliptyczne i zatokowo klapowane, a brzegi blaszki liściowej mają kolczasto ząbkowane. Górne są podługowate lub wąskoeliptyczne, o blaszce na brzegach zatokowato wykrawanej i również kolczasto ząbkowanej. Podobnie jak łodyga są biało, wełnisto owłosione. Wszystkie liście zbiegają po łodydze.

Kwiaty

Zebrane w duże (3-5 cm długości i szerokości) koszyczki pojedynczo wyrastające na szczytach pędów. Okrywa jest równowąska, o purpurowych, odstających i kolących listkach (2-4 mm szerokości). Mięsiste dno koszyczka bez plewinek. Znajdują się w nim głębokie dołeczki o ząbkowanych brzegach. Wszystkie kwiaty w koszyczku są jasnopurpurowe, rurkowate, o koronie do 2 cm długiej, przedprątne, miododajne[4].

Owoc

O długości 4-5 mm, czworokanciasty z poprzecznymi zmarszczkami i puchem kielichowym dwukrotnie dłuższym od owocu. Na jednej powstaje od 8400 do 40 tys. nasion[3].

Roślina dwuletnia. Siedliska ruderalne, przydroża, pastwiska. Występuje najczęściej na glebach piaszczystych w miejscach słonecznych, suchych i ciepłych. Hemikryptofit. W klasyfikacji zbiorowisk roślinnych gatunek charakterystyczny dla zespołu roślinnego Onopordetum acanthii[5]. Kwitnie od lipca do września. Roślina wiatrosiewna. Roślina trująca: ziele oraz korzeń zawierają olejki eteryczne, flawonoidy, pochodne kumaryny, żywicę, inulinę i śladowe ilości alkaloidów.

W Europie środkowej i zachodniej występują trzy podgatunki: subsp. acanthium (2n = 34), subsp. ceretanum (Sennen) Arènes [1942, Notulae Syst. [Paris], 10 (4) : 217] i subsp. gautieri (Rouy) Douin in Bonnier & Douin [1923, Fl. Compl. Fr., 6 : 28] ; ead. comb. Franco [1975, Bot. J. Linn. Soc., 71 : 45][6]. Gatunek ten tworzy też szereg mieszańców z innymi gatunkami z rodzaju, występują one jednak poza granicami Polski.

Ciekawostki

Popłoch pospolity jest rośliną-symbolem narodowym Szkocji, widnieje na najważniejszym odznaczeniu Szkocji – Orderze Ostu, poza tym jest motywem obecnym w zdobieniach budynków, pamiątek i strojów szkockich. Ten ważny symbol został utrwalony już przed rokiem tysiąc pięćset trzecim wtedy kiedy poeta Dunbar napisał wspaniały poemat poświęcony tej roślinie . W roku tysiąc pięćset czterdziestym został ustanowiony w Szkocji order Ostu przez króla Jakuba piątego , nadawany szlachcie za specjalne zasługi i odwagę .

W naszym piśmiennictwie zwykle podaje się, że chodzi o oset, co jest jednak błędem. Uzasadnieniem dla tego przekręcenia nazw może być niezręczność określania Najstarszego i Najszlachetniejszego Orderu szkockiego mianem „Orderu Popłochu”…

 

 

Popłoch pospolity zwany przez rolników diabelskim chwastem jest ukochaną rośliną Szkotów – godłem tego kraju. Stara legenda głosi, że w X wieku to właśnie oset uratował szkockiego króla Malcolma przed duńskimi wojskami.  Duńczycy zakradli się nocą pod  mury zamku Stirling i postanowili przeprawić się przez fosę,  zdjęli więc buty, ruszyli…  i ich krzyki postawiły na nogi załogę zamku. Fosa bowiem nie była wypełniona wodą, a porosła popłochem. Może to stąd jest powiedzenie „uciekali w popłochu”?

Także legendy francuskie  głoszą chwałę popłochu – on to uratował życie żołnierzy Karola Wielkiego. Kiedy dżuma dziesiątkowała jego wojsko wielki król modląc się o ich zdrowie strzelił z łuku – strzała przebiła oset, z którego wyprodukowano cudowne lekarstwo.
Znana jest też legenda o smutnym losie klasztoru benedyktynów, przeklętym przez żebraka, któremu nie udzielono pomocy. Wszyscy mnisi zostali zamienieni w popłoch i dopiero  Najświętsza Panienka zdjęła z nich ten zły czar i odtąd z popłochu zaczęto wytwarzać leki pomagające na wszelkie dolegliwości.

No ale dość tych legend – wracajmy do kuchni. Najpierw kilka słów o samej imponującej roślinie.

 

Ja myślę, że jednak Najświętsza Panienka nie zdjęła z nich klątwy, a różne zastosowania dla popłochu mnisi wydobyli na torturach od czarownic – czyli kapłanek Słowiańskiej Wiary Przyrody

 

 

Zastosowanie

Ze względu na swoje szarozielone ubarwienie bywa uprawiany jako roślina ozdobna[9]. Wymaga przepuszczalnej gleby i słonecznego stanowiska. Jest w pełni mrozoodporny.Uprawia się go z nasion lub przez odrosty korzeniowe.

Ziele oraz korzeń zawierają olejki eteryczne, flawonoidy, pochodne kumaryny, żywicę, inulinę i śladowe ilości alkaloidów. Napar i sok ze świeżych liści są wykorzystywane w ziołolecznictwie. Popłoch pospolity służy do wytwarzania leków homeopatycznych stosowanych w leczeniu zaburzeń pracy serca i krążenia. Większe dawki preparatów z popłochu pospolitego mogą być trujące. Jego nasiona zawierają olej jadalny. W przeszłości całą roślinę jadano, obecnie sadzi się ją w ogródkach jako ozdobę.

herbatka ze świeżych liści  polecana  jest w przypadku stanów zapalnych dróg moczowych.
sok ze świeżych liści stosuje się przy owrzodzeniach o charakterze nowotworowym.

W kuchni zastosowanie mają młode łodygi i wielkie koszyczki kwiatowe.
Koszyczki kwiatowe, po usunięciu płatków i twardych zewnętrznych przylistków najlepiej gotować na parze aż będą miękkie.
Młode łodygi należy obrać i po zblanszowaniu przyrządzać z nich surówki z sosem winegret lub majonezem, albo gotować i podawać jak szparagi.

POLSKIE KARCZOCHY czyli kwiaty popłochu po harsku

Koszyczki kwiatowe popłochu, sól, sok z 1 cytryny, łyżka masła, pół łyżeczki cukru;  3 łyżki masła, 3 ząbki czosnku.

Z koszyczków kwiatowych usunąć płatki i twarde przylistki. Zagotować osoloną wodę z sokiem z cytryny, masłem i cukrem, wrzucić  koszyczki gotować ok. 10  minut. W rondelku stopić masło, dodać roztarty z solą czosnek. Odcedzone koszyczki ułożyć na ogrzanej salaterce polać stopionym masłem.

W chorobie alkoholowej

Pić co drugi dzień słaby napar z ziela popłochu (Onopordon acanthimn), przede wszystkim gdy występuje marskość wątroby oraz choroba przewodów moczowych. Jest to ziele trujące, dlatego należy je używać w małych ilościach!

Korzeń popłocha – Radix Onopordoni
Ziele popłocha – Herba Onopordoni

W medycynie ludowej była wykorzystywana cała roślina. Korzeń stosowano przy chorobach nowotworowych, guzach, mięśniakach, torbielach i wrzodach. Popłoch wchodzi w skład leków homeopatycznych. Jego nasiona zawierają olej jadalny. W przeszłości całą roślinę jadano, obecnie sadzi się ją w ogródkach jako ozdobę.

Rozdrobniony korzeń w proporcji 1 łyżeczka na szklankę wody, gotować na małym ogniu przez 5 min. Naparzać 10 min.

napar ze świeżych liści stosuje się do picia w stanach zapalnych pęcherza moczowego.

Łzawica, Łzy Czarodany

Występowanie i wygląd

Roślina o której mowa pochodzi z rodziny roślin trawiastych Posiada liście szablaste, załamujące się w połowie, zwisające w dół. Kwitnie od czerwca małymi białymi kłoskami również w dół zwisającymi. Od września wydaje czarne owoce, błyszczące które po dojrzeniu, przybierają barwę białą lub siną.

Trawa jednoroczna wysokości 50 – 60 cm o sztywnych pędach, przydatna do uprawy na rabatach, do tworzenia grup florystycznych. Latem rośliny tworzą zwisające wiechowate kwiatostany złożone z licznych drobnych żółtych kwiatów. Po przekwitnieniu ukazują się duże nasiona o kształcie i wielkości spadającej kropli wody, barwy od fioletowo szarej do szarobiałej. Dojrzałe wysuszone nasiona nadają się do wyrobu różańców, korali i do suchych kompozycji.

Nasiona dojrzałe przypominają swoją budową łzy człowieka płaczącego.

Takimi łzami płakała i cały czas płacze Czarodana w Dolinie Ojców – nad dziejami swoich dzieci  i swoim własnym bytem, jako że wpierw była nieczuła na niczyją miłość a potem w porywie rodzicielskiej miłości pchnięta została przeciw Bogom. Z jej łez wyrosła  jak podaje legenda roślina łzawica. Niektórzy chrześcijanie zwą ją też Łzy Hioba.

Uprawa

Wrażliwa na mróz, nie przetrwa naszej zimy. Może być uprawiana w mieszkaniu i będzie wtedy rośliną trwałą, odświeżającą powietrze w mieszkaniu

Łzawica jest rośliną ozdobną i może być uprawiana w mieszkaniu i będzie wtedy rośliną trwałą stanowiąc nie lada ozdobę gdyż odświeża powietrze w mieszkaniu. Pachnie, ma sporo olejków eterycznych. Łzawica jest rośliną jednoroczną w ogrodach, ponieważ nie znosi naszych zim. Należy ją co roku rozmnażać z nasion. Nasina łzawicy często zimują w gruncie i wiosną wyrastają nowe rośliny. Problemy – Nie nastręcza kłopotów.
Łzawica nie wymaga żadnej pielęgnacji oprócz żyznej ziemi i wody.

Jak zwykle dajemy tutaj u NAS niezwykłe przepisy użycia różnych dzikich i hodowlanych roślin Królestwa SIS więc nie inaczej z Przepłochem, Łzami Czarodany czy konopiami.

Nasiona łzawicy, w ziołolecznictwie uważane są za lek na wątrobę i drogi żółciowe. Leczą też reumatyzm, artretyzm, wspomagają trawienie, oczyszczają przewód pokarmowy z pasożytów.

Co można zrobić z Łez Czarodany:

  • Mąka, dżem, owoce – dojrzałe owoce łzawicy są twarde, błyszczące a po wysuszeniu i otarciu można je mleć na mąkę która jest wysokogatunkową używaną w piekarnictwie do wypieku pumperniklów. Świeże owoce można rozwałkować na desce lub zgnieść w zgniatarce i smarować na chleb.
    Jeżeli chcemy jeść owoce na surowo to należy je moczyć w wodzie a dla dzieci w miodzie przez tydzień i dopiero wtedy pękają i dobrze smakują. Pękają też w ziemi na polu i w doniczce po dwóch tygodniach wyrastając w piękną roślinę podobną do kukurydzy lecz o połowę mniejszą.
  • Paciorki, oczka do pierścionków – z dorodnych wysuszonych nasion można wyrabiać paciorki do wykonywania Rodzimowierczego Różańca Medytacyjnego – o 108 lub 96 oczkach. Można też wykonywać naszyjniki, oczka do pierścionków i bransoletek oraz innych ozdób. Zasuszone owoce mogą leżeć przez długie lata byleby nie leżały w wilgotnym miejscu przez rok, później zasychają i są trwałe.
  • Dodatek do ciast – dojrzałe i otarte nasiona z łupiny można gnieść wałkiem na desce i jadać jak orzechy. Można je podpiec na patelni używając do ciasta, budyniu kisielu jako dodatek. Mają wtedy smak słodki, orzechowy, smaczny i powinny je używać dzieci gdyż odnawiają się u nich szare komórki mózgu i dzieci rozwijają się prawidłowo.
  • Próchnica zębów, stany zapalne w jamie ustnej – nasiona łzawicy leczą również próchnicę zębów oraz stany zapalne w jamie ustnej. Działają przeciwbólowo, obniżają temperaturę, chłodzą organizm.
  • Działanie antybakteryjne – rozwałkowane nasiona jedzone na chlebie z masłem nie dopuszczają do infekcji i rozwoju grzybic, zabijają też bakterie w przewodzie pokarmowym.
  • Wspomaga trawienie, czyści przewód pokarmowy – okrywa nasion łzawicy stanowi najlepszy błonnik pomagając w trawieniu, tłustych pokarmów oraz czyści przewód pokarmowy.
  • Leczą trzustkę, śledzionę oraz wątrobę – spożywane na surowo nasiona łzawicy leczą trzustkę, śledzionę oraz wątrobę. Dlatego powinny być spożywane w leczeniu i zapobieganiu cukrzycy. Łzawicę przed wojną kupowano z apteki u żydów i cukrzyca nie zbierała takich plonów jak obecnie. U Żydów była to druga roślina używana po cebuli i czosnku na surowo.
  • Artretyzm, reumatyzm, isias – połykane systematycznie 3 razy dziennie po kilka nasion świeżych przez 2 miesiące leczą artretyzm i reumatyzm jak też isias.
  • Nalewki – z nasion można też robić nalewki na wódce do wcierania przy nerwobólach. Tą samą nalewką pitą 3 x dz. po 30 kropli można leczyć przewód moczowy w którym zostaną zabite bakterie w moczu oraz będą leczyć owrzodzenia wewnętrzne. Nie wolno ich tylko przedawkować u kobiet ciężarnych.

Łzy Czarodany czyli łzawica w leczniczej kuchni chińskiej (a także zupa z korzenia lilji)

Chińska dieta lecznicza posiada bardzo długą i bogatą historię.

Wspomnijmy choćby starą legendę „Shennong Tastes a Hundred Grasses„, w której znajdziemy opis w jaki sposób starożytni Chińczycy poprzez praktykę odkrywali właściwości pożywienia i leków.

Qin Bowei mówił „Tradycyjna medycyna Chińska i Dietetyka lecznicza powstawały równocześnie poprzez praktykę i doświadczenie każdego dnia. Tysiąc lat p.n.e. za panowania Dynastii Zhou lekarze jednej z czterech specjalności opiekowali się zdrowiem cesarza ordynując mu specjalnie w tym celu przygotowaną dietę”.

W Okresie Walczących Królestw powstało klasyczne dzieło „The Yellow Emperor’s Internal Classic” zawierające wiele receptur dietetycznych. Mniej więcej w czasach panowania dynastii Qing i Han zostało wydane dzieło „Shennong’s Herbal Classic„, w którym zamieszczono jeden z najwcześniejszych opisów wielu środków leczniczych oraz leków będących jednocześnie lekami samymi w sobie jak i pokarmami np. owoc głożyny pospolitej (Fructus Zizipi Jujubae), nasiona sezamu (Semen Sesami), kłącze pochrzynu (Rhizoma Dioscoreae), winogrono (Vitis), Orzech włoski (Semen Juglandis), bulwa lilii (Bulbus Lilii), świeży imbir (Rhizoma Zingiberis Recens), nasiona łzawicy ogrodowej (Semen Coicis), i inne.

Tu jako łzy Hioba ale my nazywać będziemy tę roślinę Łzami Czarodany

ze strony: http://naukadlazdrowia.pl/lzy-hioba-czyli-lzawica-ogrodowa

Łzy Hioba – łzawica ogrodowa  (Coix lachryma- jobi L. var. ma-yuen Stapf Adlay, ang. Job’s Tears) to roślina jednoroczna uprawiana na Dalekim Wschodzie. Jest to zboże używane jako żywność o walorach leczniczych, a także jako pasza. Jest nazywana „chińskim perłowym jęczmieniem”. Nasiona są gotowane i podawane jak ryż czy kasza, często w mieszaninie np. z dzikim ryżem. W chińskich sklepach można kupić zarówno surowe nasiona jak i gotowane. Nasiona bez łusek (patrz zdjęcie) sprzedaje się jako składnik mieszanek na zupę. Dzięki wysokiej zawartości białka i cennych aminokwasów, łzawica Hioba to żywność o wysokiej wartości odżywczej. Nasiona i kwiatowe struktury mają kształt łezki z dziurką i są okryte lśniącą łuską.  Są wykorzystywane w celach zdobniczych, jako korale czy paciorki różańca. Nazwa „łzy Hioba” związana jest z kształtem nasion; biblijny Hiob był odpowiedni z powodu swoich znanych cierpień. Można też spotkać nazwę Łzy Chrystusa (Lacryma Christi).

Łzy Hioba do jedzenia

Wg. źródeł pisanych (np. Księga Pen-Taso KangMu), łzawica jest znana od co najmniej tysiąca lat, ale prawdopodobnie była konsumowana wcześniej.  Wiadomo, że była uprawiana na Jawie i Celebesie na obrzeżach pól ryżowych, następnie w 1-szym wieku naszej ery została przeniesiona do Chin. Obecnie jest uprawiana w Tajlandii, Chinach i w Japonii. Roślina ma odmiany o różnej wielkości nasion, które można jeść podobnie jak kasze. Produkuje się z nich mąkę dodawaną do potraw, takich jak placki, makarony czy zupy. W Indiach ze sfermentowanych nasion robi się napoje podobne do piwa. Z japońskiej odmiany łzawicy „Ma-Yuen” produkuje się herbaty i napoje alkoholowe, a z prażonych nasion napój imitujący kawę. Podgotowane i wysuszone są lekkie i puszyste, podobne do pop-cornu, podaje się je na ciepło, po podsmażeniu. Surowe trzeba namoczyć przez godzinę w wodzie, a następnie w tej samej wodzie ugotować. Po ugotowaniu można je posłodzić cukrem lub miodem. Smaczny jest napój z wywaru przyprawiony łyżką soku z cytryny (chińska nazwa: yì mí shui, ang. Job’s Tears Water). Chińczycy stosowali nasiona łzawicy jako pożywienie o właściwościach “ochładzających”, czyli po to, aby zrównoważyć efekty jedzenia “gorących” dań przygotowywanych na ogniu z dużą ilością ostrych przypraw.

Wg. tradycyjnej chińskiej medycyny, jedzenie łzawicy poprawia odporność, reguluje system endokrynny, zwiększa diurezę, korzystnie działa na układ trawienia, a zwłaszcza na trzustkę. Potrawy z łzawicy dobrze wpływają na skórę, która staje się gładka i zdrowa. Jest to składnik żywności polecany kobietom. Wiedziano jednak, że łzawicy nie powinny jeść kobiety w ciąży.

Współczesne badania łzawicy

Interesujący jest skład chemiczny nasion. Podobnie jak inne zboża, zawierają skrobię, tłuszcze, białka, związki polifenolowe, witaminy (z grupy B) i składniki mineralne. Charakteryzuje je wysoka zawartość białka i cennych aminokwasów. Ustalono [1] skład 10 białek zapasowych (magazynowych) z rodziny prolamin – koiksyn. Białka te są bogate w glutaminę (13-31%), mają też dużo aminokwasów z siarką (metioniny, cysteiny). Podnosi to wartość odżywczą tego zboża dla konsumpcji przez człowieka.

Znane jest korzystne działanie produktów zbożowych (zwłaszcza z pełnego ziarna) na układ pokarmowy. Efekty włączenia do diety takich zbóż jak łzawica czy jęczmień zbadano na szczurach. Zwierzęta karmione paszą powodującą otyłość (1% cholesterolu i 20% tłuszczów) dostawały też przez 4 tygodnie ziarno łzawicy. W porównaniu do grupy kontrolnej karmionej białym ryżem, obserwowano skrócenie czasu pasażu jelitowego oraz obniżenie poziomu cholesterolu i triglicerydów we krwi. Korzystne zmiany nastąpiły też w aortach. [2] Potwierdza to, że nasiona łzawicy mogą być cennym składnikiem diety człowieka, zwłaszcza dla osób z nadwagą i zwiększonym ryzykiem miażdżycy.

Z nasion łzawicy otrzymuje się jadalny olej…. Nasiona łzawicy Hioba były stosowane w krajach Unii Europejskiej jako żywność i składnik produktów spożywczych przed 1997 r. Kupując łzawicę w chińskim sklepie, dobrze wiedzieć, że jest to wartościowy składnik diety, choć jeszcze mało znany w Europie.

prof. Iwona Wawer

więcej na stronie: http://naukadlazdrowia.pl/lzy-hioba-czyli-lzawica-ogrodowa

 CEBULA CZAROWNIC czyli Czosnek Niedźwiedzi

Ta roślina zwana również czosnkiem leśnym, dzikim lub cebulą czarownic posiada wszystkie cenne właściwości uprawianego czosnku. Różni się jednak wyglądem – z  wąskiej podłużnej cebulki  bardzo wczesną wiosną wyrastają na ogół dwa listki (jak u konwalii) a z nich  wyłania się łodyga zakończona białymi kwiatuszkami zebranymi w kulę. Kwitnie od kwietnia do maja.

W średniowiecznej Europie uprawiany dla celów przyprawowych i leczniczych dziś rośnie wyłącznie  w stanie naturalnym w zacienionych, wilgotnych łąkach, zaroślach i leśnych polanach.

Liście czosnku  niedźwiedziego należą do grupy niezwykle popularnych wiosennych chwastów „czyszczących krew”. (skutecznie przeciwdziałają nadciśnieniu, arteriosklerozie, regulują pracę żołądka, wspomagają trawienie

zapobiegają wzdęciom).
Listki zbiera się na początku kwitnienia, a cebulki w sierpniu – wrześniu. Nastawiona na wiosnę na drobno posiekanych  liściach, a jesienią na cebulkach nalewka  jest doskonałym lekiem przeciwko osłabieniu pamięci i bronchitom.

W kuchni używa się tylko świeżych listków, suszone tracą swoje właściwości smakowe i lecznicze. Zarówno świeżych listków jak i cebulek używać można do przyprawiania, zup, sosów i kotletów z mielonego mięsa.

Czosnek niedźwiedzi w Polsce niemal zupełnie nieznany., choć trochę się to ostatnimi czasy zmieniło. Może wynikało to z tego, że u nas dziko rosnący m.in. w Bieszczadach, Sudetach, Karpatach, Puszczy Białowieskiej i Kampinoskiej jest pod częściową ochroną gatunkową. Istnieje jednak już możliwość zakupienia sadzonek tej niezwykłej rośliny.

Natomiast w Niemczech nie jest objęty ochroną, tam właśnie kilka lat temu pierwszy raz poznałam jego smak i bardzo wszechstronne zastosowanie, jest bardzo popularny i powszechnie stosowany.  W okresie, gdy pojawia się świeży bärlauch, czyli pod koniec marca i w kwietniu, niemal w każdej restauracji i gospodzie jest przynajmniej jedno z nim danie, a nierzadko organizowane są dni czy festiwale potraw z czosnkiem niedźwiedzim.

Właściwości

Ma on podobne właściwości jak inne gatunki czosnku, jest silnie bakteriobójczy, obniża ciśnienie krwi, zapobiega miażdżycy, ma zbawienny wpływ na serce. Wykorzystywany jest przy leczeniu chorób górnych dróg oddechowych. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego i żółci. Zawiera dużo m.in. magnezu, żelaza i witaminy C.

Zastosowanie

Aromatyczne, delikatnie pachnące czosnkiem zielone listki, kształtem nieco przypominające liście konwalii, są cennym składnikiem wielu sałatek, sosów, zup i kanapek.

Aby nie tracił swych cennych właściwości najlepiej jest go dodawać pod koniec gotowania. W postaci świeżej, drobno pokrojony możemy go stosować zamiennie ze szczypiorkiem. Najlepsze i najsmaczniejsze są młode, jeszcze wąskie listki. Ważnym atutem jest to, że w odróżnieniu od zwykłego czosnku nie powoduje przykrego oddechu.

Uprawa

Można go uprawiać w ogródkach przydomowych rozmnażając jesienią z cebulek, sadzonek lub nasion. W odróżnieniu od znanego nam powszechnie czosnku lubi miejsca wilgotne i częściowo zacienione, a więc możemy go posadzić pod krzewami, drzewami liściastymi, a nawet w trawie. Jest rośliną dość inwazyjną, czyli silnie się rozrastającą. Kwitnie na biało w maju, a liście zamierają w czerwcu i na powierzchni ziemi nie pozostaje żaden ślad, aż do wiosny. Wymaga gleby żyznej i próchniczej, ale na gorszej glebie również sobie nieźle radzi. Jest całkowicie mrozoodporny.

Jedną z pierwszych kulinarnych oznak wiosny jest dla mnie pojawienie się czosnku niedźwiedziego na straganach. Jeśli wybieramy się po niego do lasu, należy uważać gdyż jego liście są bardzo podobne do liści konwalii i zimowita jesiennego (które to są trujące ! ! !) ; jednak by się upewnić czy trafiliśmy na odpowiednią roślinkę, wystarczy lekko potrzeć w palcach listek : od razu poczujemy wydzielający się lekki zapach czosnku. Jako, że obydwie rośliny są spokrewnione, mają podobne właściwości : czosnek niedźwiedzi ma bowiem „silne działanie bakteriobójcze, obniża ciśnienie krwi, korzystnie działa na serce, zapobiega nowotworom złośliwym, miażdżycy, pobudza wydzielanie soku żołądkowego i żółci; zawiera też dużo witaminy C i pobudza apetyt” (Wikipedia). Jednym słowem, samo zdrowie ;)

Przepis na czosnek niedźwiedzi – zielone pesto.

Drobna uwaga: moim zdaniem do pesto najlepszy jest czosnek niedźwiedzi przemielony przez maszynkę do mięsa/sera. Wydobywa to z niego dużo smaku i aromatu.

Można również utrzeć go w moździerzu (tradycyjnie), albo drobno posiekać – ale ta ostatnia metoda jest najmniej pachnąca.

Składniki (na mały słoiczek, tak jak na zdjęciu)

  • 2 łyżki podprażonych na suchej patelni orzeszków (u mnie pinii + pistacjowych – nadają piękny kolor)
  • 50 g startego sera  dojrzewającego (u mnie parmezam, ale może być też np. polski bursztyn)
  • 4-5 łyżek czosnku niedźwiedziego, przepuszczonego przez maszynkę (patrz wyżej)
  • 3  łyżki oliwy (ja mam pyszną, kwiatową oliwę z Sycylii)
  • ewentualnie do smaku – sól i pieprz

Orzechy ucieramy w moździerzu (lub miksujemy na  gładką masę), dodajemy ser, czosnek i ucieramy, aż powstanie gładka pasta. Powoli dodajemy oliwę, wciąż ucierając, żeby ładnie się połączyło.

Przekładamy do czystego słoiczka, przechowujemy w lodówce.

zupa z czosnku niedzwiedziego

Składniki:

(na około 4 porcje)

  • 2 pęczki czosnku niedźwiedziego
  • po kawałku warzyw z włoszczyzny (pora, selera i pietruszki)
  • 4 kartofle
  • 3 cebule (można więcej)
  • 200g twarogu 0,2% (u mnie typu quark)
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa

Umytą i obraną włoszczyznę, kartofle i cebulę drobno pokroić i zalać około wrzątkiem *tyle, aby tylko przykryć warzywa). Gotować, aż zmiękną. W tym czasie umyć i posiekać czosnek niedźwiedzi (można zostawić jeden listek do dekoracji)i jak warzywa będą miękkie, dodać go do nich. Chwilę zagotować i zmiksować, po czym dodać twaróg (ja dodawałam twaróg podczas miksowania, aby się dobrze rozprowadził). Jeśli potrzeba, dodać wody, przyprawić do smaku i dobrze wymieszać. Można udekorować posiekanym lub całym listkiem czosnku.

ZIMNY SOS SEROWY.

100 g startego żółtego sera, 2 łyżki drobniutko usiekanych listków czosnku, sól, pieprz, pół szklanki majonezu.

Wszystkie składniki sosu dokładnie wymieszać, schłodzić. Podawać jako pastę do chleba lub jako dodatek do jajek na twardo lub wędlin.

PASTA TWAROGOWA.

100 g twarogu, 2 ugotowane na twardo jajka, 2 łyżki masła, 2 łyżki jogurtu, łyżeczka pasty sardelowej, 2 łyżki usiekanych listków czosnku niedźwiedziego, pieprz.

Białka jajek drobno usiekać, żółtka utrzeć z masłem, jogurtem, pastą sardelową,  pieprzem i twarogiem na gładką jednolitą masę, połączyć z usiekanymi listkami czosnku i białkami jajek, wymieszać, lekko schłodzić.

Konopie

Trochę o konopiach w kuchni można znaleźć na bardzo dobrej stronie : http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/05/jedzac-lokalnie-konopie-siemie-lniane-i.html

Tutaj tylko fragmencik i przepis na śląską rytualną zupę świąteczną poświęconą Bogom Splotu – czyli Przeplątom: – siemieniotkę

Nasiona konopi najłatwiej kupić na targu – kupują je hodowcy kanarków i wędkarze. W ogóle nie zawierają substancji psychoaktywnych i obrót nimi jest legalny.
Konopie i len to stare uprawne rośliny Słowian – len uprawiano w Polsce od epoki brązu (czyli jeszcze przed przybyciem Słowian), zaś konopie od VII wieku naszej ery. Z włókien pozyskiwanych z tych roślin wyrabiano tkaniny, sznury i worki, a resztki roślin wykorzystywano także jako paszę dla zwierząt. Z nasion zaś do dziś wytłacza się oleje o najkorzystniejszych proporcjach kwasów omega-3 i omega-6.
Nasiona konopi w kuchni polskiej wykorzystywane są do tradycyjnej śląskiej potrawy wigilijnej – siemieniotki.
Do tej pory używałam uprażonych i zmielonych nasion konopi i lnu osobno, jednak dopiero ich połączenie dało naprawdę pyszną kombinację. W trakcie prażenia traci się wprawdzie część dobroczynnych substancji, zyskuje za to naprawdę wspaniały smak…

I dwa przepisy z powyższej strony 

Posypka lub okrasa z konopi i siemienia lnianego
Po 3 łyżeczki nasion konopi i siemienia lnianego opłukać na sicie i osączyć, po czym uprażyć na suchej patelni bez tłuszczu (prażyć pod pokrywką, nasiona strzelają na całą kuchnię).
3/4 nasion zmielić w młynku (nielokalnie można dodać kilka ziaren kminu rzymskiego, będzie jeszcze lepsze), resztę pozostawić w całości.
Na okrasę wystarczy wymieszać nasiona zmielone i niezmielone z olejem lnianym i połową łyżeczki soli. Można dodać pieprz i mieloną paprykę, ale będzie zdecydowanie mniej lokalnie ;)

Kasza z konopiami i siemieniem lnianym (dla 2 osób)
1 łyżeczka zmielonej mieszanki konopi siewnych i siemienia lnianego
1 łyżeczka mieszanki nasion konopi i siemienia w całości
1 szklanka kaszy orkiszowej lub jęczmiennej
1 łyżeczka oleju, np. rzepakowego
garść posiekanej natki pietruszki
obrany ze skórki i pokrojony w kostkę pomidor
garść płatków drożdżowych
2 łyżeczki tłoczonego na zimno oleju lnianego

Kaszę ugotować w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem łyżeczki oleju (najlepiej przestrzegać wskazówek producenta). Osączyć na sicie i wymieszać ze zmielonymi konopiami i siemieniem lnianym.
Wymieszać z pomidorem, posypać natką pietruszki i niezmielonymi nasionami oraz płatkami drożdżowymi. Polać olejem lnianym.
Pyszne.

Przepis na zupę pochodzi ze strony Ministerstwa Rolnictwa – nareszcie mogę za coś pochwalić to ministerstwo

Siemieniotka:

Wygląd:

Zupa w kolorze szarym

Kształt:

Płyn

Konsystencja:

Konsystencja płynna

Smak i zapach:

Smak aksamitny słodko-słony, o lekkim mlecznym posmaku

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Zupa w kolorze szarym z widocznymi punktami w kolorze ciemnym, będącymi pozostałością zmielonego siemienia konopnego

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Dawna śląska kuchnia codzienna nie była zbyt atrakcyjna. Stół był raczej biedny, ale zawsze się można było przy nim najeść do syta. Jednak, kiedy przychodził okres bożonarodzeniowy, na który oczekiwano z nadzieją, pojawiała się możliwość jedzenia nawet w nadmiarze. Czas świąteczny to czas zdecydowanie odbiegający od zwykłej codzienności, który znajduje odzwierciedlenie w tradycjach kulinarnych. Surowców i potraw świątecznych dotyczyły niekiedy różnorodne wierzenia i opowieści. Choćby ta, którą przytacza Marian Grzegorz Gerlich, autor wstępu do książki Elżbiety Łabońskiej Śląska kucharka doskonała, który pisze: Było to tak, że jak się Pan Jezus urodził, to w Betlejem razem się spotkali Żydzi i poganie, co tam mieszkali. Spotkali się i trzeba było potem coś zjeść, bo już zgłodnieli, jak mówili o tym narodzeniu, i się też zastanawiali, co z tego będzie. To wtedy ugotowali „siemieniotkę” po raz pierwszy. Konopie, co były potrzebne przynieśli Żydzi. No a krupy, to przynieśli ci poganie, i to przez to nazywają się „pogańskie”. To przy siemieniotce była ta ich wieczerza. To na pamiątka tego, że była w dniu Bożego Narodzenia, teraz się jom też je na wilija (s. 11). Do chwili obecnej potrawa ta jest opisywana w literaturze jako regionalna, np. w Śląskiej kucharce doskonałej. Także dzisiaj w śląskich domach siemieniotka jest podawana podczas wieczerzy wigilijnej, a przepis na tę potrawę jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Sposób wykonania tej zupy opisuje Wera Sztabowa w książce Krupnioki i moczka, czyli o kuchni śląskiej: Dawniej warzenie tej świątecznej polewki było pracą mozolną. Już w przeddzień Wigilii żarna od rana w ruchu, bo każda gospodyni musiała sobie namleć kaszy jaglanej na mąkę, która koniecznie potrzebna była do przyrządzania siemieniotki. A przygotowywano ją w następujący sposób: najpierw gotowano w osolonej i ocukrzonej wodzie ziarna konopi tak długo, aż popękały. Wodę z gotowania odlewano do osobnego naczynia, a konopie tłuczono w żelaznym albo kamiennym garnku tłuczkiem na miazgę. Potem zalewano konopie wrzącą wodą, dokładnie płukano, aż woda stawała się biała i zalewano przez sito do naczynia, w którym zbierano wywar z konopi. Przecieranie powtarzano nieraz pięciokrotnie, aż z konopi pozostawały same kluseczki, a w naczyniu zebrało się wystarczająco konopnej polewki. Stawiano ją na piecu, zasypywano drobno zmieloną kaszą jaglaną i gotowano chwilę. Dla podniesienia smaku dodawano do niej przed podaniem na stół soli i cukru. (…) Zupę nakładano na głębokie talerze. (…) I w taki sposób na jednym talerzu spotykały się ziarna prosa, tatarki i konopi, według dawnych wierzeń mających siłę magiczną i wróżących powodzenie. W opracowaniu Z. Szrobry Pożywienie ludności wiejskiej na Górnym Śląsku czytamy: (…) jadłospis wigilii, który winien zawierać dziewięć potraw: po kąsku ze wszystkiego (…) a wśród nich przede wszystkim makówkę, niespożywaną w inne pory roku. Podobną rolę jeszcze w drugiej połowie ubiegłego wieku spełniała potrawa zwana siemioniotką, sporządzana z siemienia lnianego ubitego w zieleźnioku lub utartego w misce glinianej

Moc nasion konopi

autor: Aga Starzyńska

Nasiona konopi są bardzo popularną zdrową żywnością, szczególnie w USA. W wielu krajach zabroniona jest jego hodowla, nawet na nasiona co jest totalną paranoją, bo jest to jeden z najlepszych i odżywczych pokarmów na naszej ziemi. Są bardzo bogate w substancje odżywcze, takie jak kwasy tłuszczowe omega, aminokwasy i składniki mineralne.

Około 35 procent zawartości ziarna stanowi olej. Olej z nasion konopi zawiera 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (EFA), kwas linolowy (LA, 50-70%), alfa-linolenowy (ALA, 15-25%) i gamma-Linolenic acid (GLA, 1-6%). Mieszanka kwasu linolowego i kwasu alfa-linolenowego w oleju konopnym może zaspokoić nasze potrzeby EFA. Oba pełne białka i olejki eteryczne zawarte w nasionach konopi są w idealnych proporcjach w żywieniu człowieka.

Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe pełnią w organizmie wiele bardzo ważnych funkcji. Są składnikiem wielu struktur ludzkiego ciała oraz regulują szereg zachodzących w organizmie procesów. Niedobór NNKT może objawiać się bardzo sucha skóra, łamliwymi włosami, kłopotem z zajściem w ciąże a nawet problemy ze wzrokiem. U dzieci mogą powodować zaburzenia w umysłowym rozwoju.

Oprócz wymienionych wyżej niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych nasiona konopi zawierają cynk, magnez, fosfor i żelazo. Nasiona posiadają przyjemny orzechowy smak, są znakomitym dodatkiem do sałatek, szejków, deserów, batoników, krakersów. Jest to doskonały pokarm dla ludzi o niskim spożyciu kwasów tłuszczowych, a także idealny dla sportowców.

„Zasługujemy na wszystko co najlepsze, na zdrowe ciało i umysł na miłość, przyjaźń i na wszystko co piękne.”

Aga Starzyńska – wegetarianka od 12 lat, witaweganka od marca 2009, założycielka portalu Vitalmania.pl.

Gdzieś widziałem ciasteczka z konopiami i wiele innych potraw – chyba na Kuchnia.TV

Konopie skutecznym lekiem.

Wśród konopi rozróżniamy 3 gatunki – canabis sativa, czyli konopie siewne, uprawiane w Europie, canabis indica, czyli konopie indyjskie uprawiane w ciepłym i wilgotnym klimacie w celu otrzymania środka odurzającego pod nazwą haszysz. Jest też 3 gatunek konopi dzikich canabis ruderalis. którym żywi się dzikie ptactwo.

Ja zajmę się tym pierwszym gatunkiem konopi siewnych, gdyż jest to wielce ważna roślina ze względu na jej walory lecznicze wypróbowane w moim gabinecie zielarskim przez 10 lat.

Nasiona konopi europejskich zawierają fitynę, której najwięcej zostaje w tzw. makuchu, czyli w odpadzie z wyciskania cennego oleju. Z fityny lub też nasion (można kupić na rynku) otrzymujemy najcenniejszy lek używany w medycynie do leczenia wielu chorób, zwłaszcza chorób przewodu pokarmowego oraz chorób przewodu moczowego, a nawet nowotworów, zwłaszcza u dzieci, na co mogę przedłożyć wyniki badań osób wyleczonych. Możemy je stosować w następujących chorobach:

  • Mleczko z utłuczonych ziaren konopi (w ilości l łyżki), zalane szklanką ciepłej przegotowanej wody, leczy przewód moczowy przez nerki, miedniczki, pęcherz, cewkę aż do ujścia. Również dobre wyniki notuję w nieżycie przewodu pokarmowego, zwłaszcza w owrzodzeniu żołądka i dwunastnicy.
  • Mleczko konopi stosujemy w krwiomoczu, w bólach gośćcowych oraz jako okłady w stanach zapalnych prawie wszystkich narządów u kobiet. Dobre wyniki są w gruźlicy płuc, żółtaczce, hemoroidach, owrzodzeniach tak zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Mleczko również leczy polucję, padaczkę, niedokrwistość, krzywicę, histerię, impotencję, oparzenia oraz stany zapalne oczu.
  • Włókno przykładane na różę ciała, na przemian z podbiałem, daje bardzo dobre wyniki.
  • Amerykanie łączą makuch konopny z pestkami dyni, żując je jak gumę do żucia na różnych posiedzeniach, zachowując przez to dobre zdrowie. Kobiety tamtejsze używają makuch do maseczek.
  • Nie można tutaj pominąć używania ziarna przy wychowie szlachetnego ptactwa, jak też do otrzymywania najcenniejszego oleju mocno bakteriobójczego w pokonywaniu gronkowca, paciorkowca oraz innych bakterii.
  • Trudno też pominąć nalewki oraz maści stosowane w nowotworach jako okłady i stosowania wywaru z makucha w puchlinie wodnej, hemoroidach, upartych odciskach między palcami, jak też w bezsenności. Przed wojną olej konopny zastępował tran, a używaliśmy go z przyjemnością.
  • Warto wiedzieć, że konopie czyszczą i uwalniają ziemię od bakterii oraz różnych chorób grzybowych, jak też gryzoni na długie lata.

Tak –  zabranianie Słowianom uprawy porządnych – dobrze nasyconych żywicą konopi i uprawy maku o wysokoprocentowym mleczku – uważam za zbrodnię przeciw tradycji i wolności – nie mniejszą niż byłoby to w USA gdyby Indianom zabroniono konopi w kuchni i rytuałach obrzędów Wiary  Przyrody.

To jedno z praw wynaradawiających Polaków i zubożających naszą kuchnię narodową- po prostu europejski skandal! Te bezmyślne cymbały ścigają uprawy zamiast zająć się czymś naprawdę pożytecznym  i powtarzają bezmyślnie banialuki o zagrożeniu – nie przejmując się wzrostem użycia piwa, czy wódki czy nikotyny – to produkują sami i robią sobie z tego zastrzyk dla budżetu . Hipokryzja do n-tej potęgi i to nie zważająca wcale na polskie tradycje. Pamiętam z dzieciństwa maki w każdym polskim ogródku – Maki Polskie są na wszystkich znanych obrazach – Do czego doprowadzili ci durnie politycy – sami popatrzcie. Każą Polakom kupować zagraniczny mak! Za chwilę będzie też tylko zagraniczny cukier i mąka . Czekamy na likwidację sadów z jabłkami i innej produkcji rolnej. Czekamy na sprowadzenie z USA mieszańców  genetycznych – z niecierpliwością czekamy. Mam nadzieję, ze ministerstwo które propaguje zupę z konopi nie jest jednak Az tak durne na jakie wygląda.

Gwara kresowa okolic Bzowicy i Trościańca Wielkiego – a nafciarskie, rodzimowiercze, językoznawcze i historyczne tradycje rodziny Pagaczewskich (prof. Zenon Klemensiewicz i prof. Irena Bajerowa)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 4 Sierpień 2012

Kliknij (powiększ) – Ten szyb nazywał się Mary – czy na cześć urodzin Maryny Pagaczewskiej? Kto wie.

Ziemia Stanisławowska, Lwów i okolice, Podole – to miejsca szczególnie bliskie memu sercu, dla mojej żony to ziemia wręcz  rodzinna, gdzie leżą po smętarzach jej bliscy krewni – jak Tillowie czy Vincenzowie, Klemensiewicze, czy Wojciechowscy.

Ernest Till i Adolfina oraz ich dzieci  i wnuki

W Uhercach  Mineralnych wszyscy oni spędzali  uniwersyteckie wakacje  i swój czas wolny od praktyki prawniczej czy działalności uniwersyteckiej – ale nie tylko wolny, również organizowali tutaj pionierskie przedsięwzięcia, takie jak choćby zakładane  przez Ernesta Tilla i przez ojca Stanisława Vincenza – Feliksa, spółki wydobywcze, które stawiały szyby i wykonywały odwierty roponośne na uhereckich włościach.Napisał do mnie swego czasu pan Maciej Augustyn, autor naukowejksiążki o nafciarstwie Podkarpackim, czy czegoś na ten temat przypadkiem nie wiem. Wiedziałem, więc pomogliśmy jak mohglismy . Oto jeden z jego listów, który dokumentuje niejako „Nafciarskie” i „balneologiczne” działalności rodziny Tillów i Pagaczewskich:

„Witam!

Drążąc temat ciągle spotykam w sąsiedztwie kopalni postacie z „I Ligi” ówczesnej Galicji i jednocześnie pustkę informacyjną.

Tutejszymi źródłami interesował się Teodor Torosiewiewicz ze Lwowa balneolog nr 1, jakiś Torosiewicz prowadził tutejsze „łazienki” i nic

Kopalnię rozkręcał Ignacy Łukasiewicz i nic

Kolejnym właścicielem był Marszałek August Bellegarde – I Liga austriackiej arystokracji i nic

Zadebiutował tu Mc Garvey król nafty, teść Zeppelina i nic

5 km od Uherzec siedzi Józef Blizinski, który codziennie prawie pisze listy do Kraszewskiego, W. Bełzy, O. Kolberga, leje wodę w prawie wszystkich gazetach i nic w tych listach i artykułach nie ma.

Wierci tu Feliks Vinzenz ojciec Stanisława „piewcy połonin” i nic

Wierci tu Kazimierz Lipiński, później Zieleniewski dwaj przemysłowcy z 1 ligi i nic

Później pojawia się Pana rodzina, same znakomitości i znowu nic

Ciekawe

Oczywiście taka sytuacja zagrzewa mnie do walki, bo najbardziej lubię takie poszukiwania, ale mały sukces by się przydał.

Dziękuje za pamięć

Z poważaniem

Maciej Augustyn, Uherce Mineralne”

Świadectwo sprzedaży udziałów w szybach naftowych w Uhercach przez Adolfinę II Till Pagaczewską

Tak to jest z piękną ziemią naszą jak pisał Wincenty Pol, przetaczają się przez nią pożogi i potem nic nikomu nie wiadomo. Jej przeszłość nawet najbliższa niknie w kompletnej pomroce dziejów. Jak tutaj wymagać by zachowały się przekazy sprzed 3000 i 5000 lat skoro nie zachowują się sprzed lat 70-ciu. Uherce Mineralne -0 dzisiaj zapadła dziura słynna z więzienia i obozu internowania w Stanie Wojennym były niegdyś obszarem rozkwitu przemysłu i aktywności intelektualnej klasy średniej II Rzeczpospolitej. Tutaj też spotykali się jako Strażnicy Wiary Przyrodzoney Słowian i ustalali plany które potem przez różne przyjacielskie układy wcielano w życie – jak choćby Niepołomicki Kopiec Grunwaldzki. Bywał tutaj i Franciszek Kotula i Oskar Kolberg i wiele innych słynnych osób.

Franciszek Kotula gdzieś w terenie

Wiele z tych rodzin TUTEJSZYCH rdzennie polskich i wiele osób przeniosło się później zresztą ze Lwowa do Krakowa i do Wrocławia – jak choćby profesor Zenon Klemensiewicz – bardzo bliska rodzina Tillów i Pagaczewskich –  znany powszechnie filolog polski i językoznawca, który zginął w katastrofie lotniczej pod Zawoją w 1969 roku, czy jego córka – bliska kuzynka Pagaczewskich, Irena Bajerowa (1921 – 2010)- również profesor filologii polskiej, która wspólnie z Maryną z Pagaczewskich Gorzkowską służyła w czasie II WŚ w oddziałach AK w Ciężkowicach pod Tarnowem. Dzisiaj niektórzy Polacy nie mają nawet świadomości, że Polska nigdy nie była żadnym katolickim monolitem – nawet przed II Wojną był to kraj Polaków i Rusinów, Tatarów i Żydów i Ormian, a także Niemców. Dzisiaj mało kto wie, dzięki intensywnej powojennej niemieckiej i rosyjskiej propagandzie, że przez II WŚ język polski w zwartej masie sięgał jednak Odry i Nysy, a z drugiej strony Kijowa i Wilna i Grodna. I było tak po 22o latach bezprzykładnej germanizacji i rusyfikacji zaplanowanej „naukowo”, metodycznej, realizowanej bezwzględnie, z prawnym przymusem, przez pierwsze w historii nacjonalistyczne aparaty państwowe na świecie.

Profesor Zenon Klemensiewicz – najbliższa rodzina Tillów ze Lwowa i Pagaczewskich z Krakowa

Irena Bajerowa – językoznawca, jako prorektor internowana, obecnie doktor honoris causa Uniwersytetu Śląskiego

Posted on Grudzień 1, 2008 by nfajw

baner-krzywdzeni

Baza OPI

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o68531
prof. zw. dr hab. Irena Bajerowa, em.
Dyscypliny KBN: nauki filologiczne
Specjalności: językoznawstwo polskie
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: - Komitet Historii Nauki i Techniki PAN – Członek
– Komitet Językoznawstwa PAN – Członek
– Rada Języka Polskiego PAN – Członek
– Wydział I Filologiczny PAU – Członek krajowy czynny

Uniwersytet Śląski: By trwała pamięć o bohaterach

Sesję uświetniła swoją obecnością profesor Irena Bajerowa, która w 1981 r. pełniła funkcję prorektora UŚ. W nocy z 12 na 13 grudnia została internowana wraz z rektorem prof. Augustem Chełkowskim.

———-

PODWÓJNY JUBILEUSZ PROFESOR IRENY BAJEROWEJ

Gazeta Uniwersytecka, miesięcznik Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach  kwiecień 2002 r. numer 7 (96)

Profesor Irena Bajerowa – wspaniały człowiek, wybitny naukowiec, historyk języka, współtworzyła “naszą” polonistykę: “uniwersytet w 1968 roku nie powstał na jałowym ugorze. Powstał przecie ze złączenia się 2 szkół wyższych: Filii UJ i Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Przyszłam na tę WSP w 1955 roku, w 2 lata po rozpoczęciu pracy katedry języka polskiego, w 5 lat po utworzeniu (po raz drugi) katowickiej WSP.” Tworzyła ten uniwersytet, broniła go, tłumaczyła, ściągała językoznawców, zachęcała do współzawodnictwa z innymi uczelniami.

————–

JUBILEUSZE PROF. IRENY BAJEROWEJ

Profesor Irena Bajerowa – wybitny historyk języka – jest autorką wielu prac z dziedziny metodologii badań językoznawczych, terminologii i słownictwa technicznego oraz języka religijnego. Najważniejsze z jej prac to: Kształtowanie się polskiego języka literackiego w XVIII w.; Polski język ogólny XIX w. (pełna bibliografia obejmuje 144 pozycje!). Prof. Bajerowa była kierownikiem Katedry Języka Polskiego WSP w Katowicach, kierownikiem Zakładu Historii Języka Polskiego UŚ od początku działalności uczelni, od roku 1980 do wprowadzenia stanu wojennego piastowała funkcję Prorektora ds. Nauczania UŚ, a w latach 1988-1992 przewodniczyła badaniom Polskiego Towarzystwa Językoznawczego

—————-

Profesor Irena Bajerowa doktorem honoris causa Uniwersytetu Śląskiego

Strona UŚ

Decyzją Senatu Uniwersytetu Śląskiego tytuł doktora honoris causa otrzyma profesor Irena Bajerowa, wybitny badacz dziejów języka polskiego, współorganizatorka katowickiej polonistyki, długoletni profesor Uniwersytetu Śląskiego, doskonały dydaktyk i wychowawca pokoleń polonistów, krzewicielka idei miłości do języka i ziemi ojczystej jako wartości podstawowych, niezłomna patriotka walcząca o wolność ojczyzny i prawa człowieka.

Uroczystość odbędzie się w czwartek 4 grudnia w auli Wydziału Teologicznego UŚ w Katowicach przy ul. Jordana 18 o godz. 10.00.

Profesor Irena Bajerowa córka Zenona Klemensiewicza (gdzieś mamy też zdjęcie jej syna Jerzego – który językoznawcą nie został )

Skąd tu na tej stronie internetowej gwara kresowa i słowniczek?

Sam się zastanawiam – Ano chyba przez to, że w naszych rodzinach tylu było filologów – bo i Stanisław Pagaczewski i tylu literatów i wciąż jest w niej pełno historyków sztuki jak choćby Sawa Białczyńska. Teraz także wnuk Stanisława syn Tomasza poszedł w ślady rodzinne i skończył I rok Historii na UJ.

Adolfina II z Tillów Pagaczewska

Oto słowniczek z tamtych stron – część kultury kóra zapadła się w naszej świadomości na dno niezasłużonego niebytu.

Spisał z pamięci Henryk Śliwa, Lwowianin, który w latach 1942-1944
mieszkał we wsi Bzowica w domu swego dziadka Jana Dajczaka Halaburdy

a wo o tutaj (np. „- Gdzie leży nóż? – A wo, tuwo”)
bałabuch bułka drożdżowa niesłodka pieczona na okres Nowego Roku dla częstowania dzieci, które chodziły z życzeniami – szczodrowaniem
bambetel drewniana ława do siedzenia, a po rozsunięciu siedziska łóżko do spania
baniaczek metalowy kubek
bihme przysięga, potwierdzenie, przekonanie kogoś, że mówi się prawdę
bodak oset
braha pozostałość po odparowaniu alkoholu z zacieru
bucim na niby, na żarty
bungu spirytus
całuszka piętka, pierwsza i ostatnia kromka chleba z bochenka
cedyłko cedzak do mleka z tkaniny
chlipać płakać, szlochać po kryjomu
chopta trawa
chrobak robak, glizda
chudoba zwierzyna – inwentarz
czeladź rodzina
czuchrać długotrwałe drapanie
ćwach gwóźdź
dornik przebijak ślusarski
dryhle (także studzinina) – galareta z nóżek
drzewko choinka bożonarodzeniowa
duca cielę, jagnię uderza mordą o wymię w czasie ssania
duć dmuchać
duldak smoczek
dziaduch słoma na podłodze w okresie Bożego Narodzenia
dżagan kilof, oskard
europlan samolot
fana chorągiew
feca onuca, owijka
ferflasza manierka – metalowa butelka
frojmycha kobieta nie dbająca o siebie, źle ubrana – niechlujna, brudna
fura wóz konny
gościniec droga główna od miejscowości do miejscowości
gradus termometr, stopień Celsjusza
gudz węzeł na sznurku (nie do rozwiązania)
gwer karabin
gzić się zachowanie zwierząt podczas rui
halawa nie zasiany plac w zbożu
halukać nawoływać, np. do wstawania
harmider (także rajwach) gwar, hałas
het tam – gdzieś (np. „idź het” – idź sobie)
hreczka gryka
hryckal szpadel
huby grzyby
hurdzi warczy, np. motor
hurma grupa
hyczka nać rośliny
hylaka konar, gałąź
juszka wywar z suszonych owoców, sama woda z barszczu, zupy
kaczan ogryzek z owocu lub głąb z kapusty
kanon armata
kapszuk wysuszony pęcherz moczowy wieprza używany jako woreczek na tytoń
katapula proca
katulać toczyć (np. „wóz się katula pod górę”)
kidać rzucać
kiernica studnia o drewnianym szalunku – ocembrowaniu
kiszka kaszanka
kociuba długa żerdź zakończona poprzecznie deseczką do wygarniania żaru w piecu chlebowym
kołotuszka kwirlejka do rozdrabniania potraw
koromiesło nosidło 2 wiader na ramieniu
kosa warkocz
kucać przysiad
kucza chlewik, niska szopa
kuczyrawy ktoś o kręconych włosach
kułak pięść
kupla szeroki pas (wojskowy)
ligać leżeć, położyć się
ładuszczak garnek gliniany do mleka
łoszak źrebak, młody koń
maciurka żeńskie rośliny konopii
majzel przecinak ślusarski
menelarz złomiarz
meszty półbuty męskie
miesiąc księżyc
miętkuszka środkowa część kromki chleba, bez skórki
motuzek sznurek
mysziginowaty głupkowaty
mytka ścierka, zmywak do naczyń
na zdogońce praca na szybkiego, na wyścigi
naduć się pogniewać, nie rozmawiać
narychtować naprawić
niezdały chorowity, słaby, rzecz nieprzydatna
niuchać wąchać
nużda wieloznaczne; np. „na nużdę ci to?” – „po co ci to?”; „nużda ciężka z bachorami” – „co za niedobre dzieci”
oj to tam lekceważąco: coś takiego, wielkie rzeczy
paciorek koralik; paciorki to korale
paciuk opas – świnia
palica laska do podpierania się
papendekiel karton, papier na karton
parkocze odgłos gotującej się kaszy, ziemniaków
podołek pojemnik zrobiony z fartucha do zbierania owoców, grzybów, czegoś naprędce gdy brak siatki czy koszyka
podpałek placek wypiekany z ciasta chlebowego przed pieczeniem chleba, na skraju paleniska od płomienia nagrzewanego pieca, stąd nazwa tego placka
pomaścić posmarować chleb
potasz proszek do pieczenia (soda oczyszczona)
potoczyć wypłukać, np. kubek wodą
półkopek stóg zboża z kilkunastu snopków w polu
pranik deska z rączką do prania – uderzania mokrego zwiniętego w rolkę prania
przyczynek dokładka do porcji obiadu, do wagi itp.
puczka czubek palca (miara, np. szczypta soli)
pulares portmonetka
putnia wiadro
pypka sutek
rabanki piegi
radyrka gumka do ścierania ołówka
rajwach (także harmider) gwar, hałas
ryhać kaszleć
rzemyk pasek do spodni
samogonka gorzałka, bimber, wódka swojej roboty
sapa motyka
siny kolor niebieski
skałka zadra z deski
słychać czuć; np. psucia się potrawy – „już tą szynkę słychać”
smażenica jajecznica
sparżny łakomy
studzinina (także dryhle) – galareta z nóżek
swacha swatka
swarzyć się kłócić się
szarawary obszerne spodnie
szczodrowanie życzenia noworoczne
szkarałupa skorupka z jajka lub orzecha
szkrabać drapać
szkraby stare buty
szlijki szelki do spodni
szmira gęsty ciemny smar do wozów
sztany spodnie, rajtki do butów z cholewami
sztreka kolej
szyf statek
ścil sufit, często drewniany
ślabizować słabo czytać
tuj tuj za chwilę (np. „tuj tuj by go złapał”)
tuman źle uczący się
tyćko malutko, troszeczkę
wereto płachta – plandeka z płótna własnej roboty do noszenia trawy, słomy, liści itp.
wiecheć wkładka do butów (ze słomy)
wyszynk restauracja z wódką
wże to już
za pazuchą pod pachą
zabagać zachciewać
zabełtać a) zamieszać w naczyniu, np. zsiadłe mleko; b) komuś zawrócić w głowie – np. chłopak pannie, oszust kupującemu
zabućko (wymawiane też „zabutiko”) zapominalski
zaparpać zagrzebać
zapaska fartuch
zapraszka sos, zaklepka
zaprzeć zamknąć, np. drzwi
zaszportać się potknąć się
zaścigać zapinać, np. guziki w spodniach
zazula biedronka
zbawić zepsuć, zniszczyć np. źle dobrane dwa kolory farb – to „zbawiona farba”, do wyrzucenia
zhurdzić zwarzyć (np. „mleko się zhurdziło” – zwarzyło)
żmiakać prać w ręku
żminka miara – tyle, ile zmieści się w jednej dłoni, np. jagód

Z Duchem Przemian

Posted in przyroda, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie by bialczynski on 2 Sierpień 2012

Spotkanie ludzi pragnących uchwycić rytm przemian – jakie niesie rok 2012

Masyw Ślęży jest przystanią, z której odpływa ARKA NOVEGO. Zapraszamy na pokład! 

Moc Góry – Słowiańskie Klimaty – Bratnie Dusze

1 – 2 września 2012 ośrodek Mieszko i Jagienka na przełęczy Tąpadła w Masywie Ślęży.

Recepcja czynna 1 września, sobota, od godziny 10.00

Oficjalne rozpoczęcie spotkania – sobota, godzina 18.00

w Programie

sobota 18.00 – część multimedialna w sali:

- prezentacja ogólna organizatorów

- Słowiański rodowód – Marek Wójtowicz

- prezentacja mechanizmu końca czasów – Marek Wójtowicz

- TRYWID – wizja nadchodzących przemian w artystycznym ujęciu Joanny Maciejowskiej i Marka Wójtowicza

- PRZEDNOVEK NOVEGO – Tadeusz Owsianko

21.00 – Przy ognisku

- spotkanie z uczestnikami wyprawy do Gwatemali – relacje ze spotkania z Don Alejandro – najwyższym przywódcą duchowym Majów i Indian Obu Ameryk

- rozmowy i spotkania indywidualne

A to wszystko przy oryginalnych rytmach grupy Miano z Wrocławia.

niedziela 8.00

- Otwarcie wystawy obrazów Joanny Maciejowskiej – wystawa będzie czynna do godziny 15.00

- 9.00 śniadanie przy wspólnym stole

10.30 wyjście w góry

15.00 pożegnanie

gościem specjalnym spotkania będzie Czesław Białczyński – autor Mitologii Słowian.

Koszty:

- uczestnictwo                  – 20 zł

- nocleg w pokoju 2-3. osobowym z łazienką     – 60 zł od osoby (miejsc 30)

- nocleg w domku 12. osobowym                               – 40 zł (40 miejsc w domkach)

- śniadanie                        –  20 zł

Prosimy o zgłoszenia rezerwacyjne przez Internet, na adres: ssss.staredrzewa@gmail.com

Otrzymacie Państwo zwrotnie potwierdzenie rezerwacji. Opłata będzie pobierana na miejscu.

Ilość miejsc ograniczona  – decyduje kolejność zgłoszeń!  Na terenie ośrodka nie ma zgody na biwakowanie.

Prosimy o radosne stroje.

DOJAZD

z dworca PKS  we Wrocławiu

POLBUSEM 512 ze stanowiska nr 6

w godzinach 7.40, 9.20, 13.10. Bilety u kierowcy.

Zespół organizacyjny: Joanna Maciejowska, Katarzyna Łuczak, Tadeusz Owsianko, Marek Wójtowicz

Informujemy także że ruszyła strona internetowa naszego wydawnictwa Slovianskie Slovo: http://slovianskieslovo.pl/

Znajdziecie tam także informacje o planowanych spotkaniach,wydawanych książkach, subskrybcjach i innych wydarzeniach

Winicjusz Kossakowski – Gdzie podziali się Germanie?

Posted in Słowianie by bialczynski on 31 Lipiec 2012

 

Artykuł pod tym tytułem opublikował Faral. Żródło: Nowy Ekran. Autor zaznacza że, dane do opracowania są z „Distribution of European Y- chromosome DNA ( Y-DNA) haplogroups by country in percentage”.

Autor razem z naukowcami germańskimi szuka Haplogrupy chromosomu Y dla narodów uważanych za Germanów.

Niżej ważniejsze cytaty z opracowania pana Faral.

Haplogrupa I

   HAPLOGRUPA    R1a

Poznawanie haplogrup zacznijmy od chyba dla nas najciekawszej, bo nosi ją ponad 50% obywateli naszego kraju, jak i krajów sąsiednich. Mutacja pojawiła się około 21 tys. lat temu na terenach południowej Rosji. Na naszych terenach jej przedstawiciele to kultura ceramiki sznurowej 3300 – 2500 lat p.n.e. Ekspansja tej haplogrupy związana jest z udomowieniem konia na stepach Eurazji. Ludność ta była na tyle ekspansywna, że dziś stanowi ponad 20% populacji tak oddalonych obszarów jak zachodnia część Skandynawii i Islandia. Należy dodać, że 80% populacji najwyższych kast w Indiach jest posiadaczką tej haplogrupy.

HAPLOGRUPA  R1b

Mówiąc o tej haplogrupie należy wspomnieć dzieje Europy z okresów V – VIII w. Dotychczasowa historia opisywała ten czas jako ekspansję ludów germańskich, które spychały Celtów na tereny dzisiejszej Brytanii, Walii, Szkocji. Ale  porównajmy te informacje z częstotliwością występowania  haplogrupy R1b na tych terenach. O ile w krajach dziś uważanych za germańskie(Niemcy, Austria, Szwajcaria) haplogrupa R1b występuje u 40 -50% mieszkańców, o tyle w Irlandii, Szkocji, Walii, zachodniej Francji, gdzie mówimy o potomkach Celtów, występuje ona u około 80% mieszkańców. To grupa ewidentnie skojarzona z Celtami. I co ciekawe, jest to haplogrupa młodsza od R1a, bo pojawiła się około 20 tys. Lat temu w okolicach Morza Kaspijskiego i centralnej Azji.

HAPLOGRUPA  I 1

Jako pre – germańską haplogrupę niektórzy chcą określić haplogrupę I 1.  Haplogrupa I, jest to najstarsza haplogrupa Europy, występowała z bardzo dużym prawdopodobieństwem u przeważającej większości ludzi z Cro – Mangan. Tak samo najstarsze budowle megalityczne tworzyli ludzie z tą haplogrupą. Później, między 10 a 5 tys. lat temu w Jutlandii i Skandynawii wyizolowała się z niej haplogrupa I1. Jest to grupa dziś stosunkowo nieliczna. Praktycznie nosi ją 30 – 40% ludności w środkowej Skandynawii i na Islandii. W krajach przez historie określanych jako germańskie występowanie I1 odnotowuje się w zakresie 10 – 20% . Nie ulega wątpliwości, że  to lokalna , skandynawska i stara mutacja mająca  niewielkie znaczenie w dzisiejszej Europie i na pewno nie byli to ci Germanie, którzy mogliby podbijać rozwinięte cywilizacje takie jak Cesarstwo Rzymskie.

 R1a1g7 a kultury archeologiczne

GDZIE SĄ WIĘC „CI” GERMANIE?

 

Powyżej przedstawiony sposób rozumowania i uzyskane wartości wskazywały by wyraźnie, że nie było migracji ludów germańskich do Europy. Ludy jakie przywykliśmy określać plemionami germańskimi to przemieszana ludność skandynawska I1, słowiańska R1a i celtycka R1b, którą połączyły wspólne interesy, wspólnota zamieszkiwanych terenów i wreszcie wspólny wódz, który poruszył ich do parcia na Rzym.

Jednak oddajmy głos obrońcom tezy, że Germanie wywodzą się od potomków starej europejskiej haplogrupy I1, której nosiciele zostali zastąpieni R1b. Jakie mają argumenty?

Po pierwsze – poligamia.

Mężczyzna o wyższym statusie społecznym miał szansę spłodzić dzieci

z większą liczbą kobiet. Indoeuropejczycy którzy wnieśli do Europy zarówno  udomowionego konia, jak i brąz, musieli uzyskać wyższy statut materialny nad autochtoniczną ludnością z grupy I1, co zapewniało im więcej potomstwa. Po drugie w wyniku walk ginęli mężczyźni lokalnych ludów (gorzej uzbrojeni i mniej waleczni), co w połączeniu z tym, że w grupie najeźdźców było zwykle więcej mężczyzn niż kobiet, tworzyło sytuację, w której po inwazji rodziło się więcej dzieci przybyszów niż dzieci ocalałych autochtonów. Po trzecie wskazują , że posiadacze R1b mogą wykazywać się większą predyspozycją do płodzenia chłopców w porównaniu do I1. O sukcesie rozprzestrzeniania się haplogrupy chromosomu Y decyduje sprawność plemnika  w stosunku do niosącego  chromosomu X u mężczyzn  z hapologrupą I1, prawdopodobieństwo spłodzenia potomka męskiego byłoby mniejsze niż u nosicieli R1b.

Ta linia obrony Skandynawii jako kolebki Germanów wykazuje, że I1  zarówno pod względem możliwości przekazywania genów, jak i cywilizacyjnym była recesywna. Tak więc ludność nosząca ten chromosom nie mogła być terytorialnie ekspansywna, czym wykazały się w historii ludy zwane Germanami.

Jednak, jakby nie patrzeć , to sukces tzw. ludów germańskich to okres, w skali genetyki,   stosunkowo niedługi. Ostatecznie to niewiele ponad tysiąc lat. Tak więc ludami, które w historii zapisały się jako ludy germańskie były połączone wspólnym interesem ludy niosące mutacje I1, R1a, R1b, czyli Skandynawowie, Słowianie i Celtowie z dzisiejszym udziałem w populacji (20% – 20% – 40%).

A KIM SĄ POLACY?

W roku 2009 w haplogrupie R1a1 odnaleziono kolejne mutacje wyodrębniając ciekawą dla nas haplogrupę R1a1a7, której wiek określono na 10,7 tys. Lat. Patrząc na rozkład w populacjach genetycy stwierdzili, że najwięcej przedstawicieli tej grupy mieszka w centralnej, a później w południowej Polsce. Stąd przyjmuje się, że właśnie w Polsce 10,7 tys. Lat pojawiła się mutacja, której posiadacze co najmniej od tego czasu zamieszkują tereny dzisiejszej Polski, stąd ta mutacja rozprzestrzeniła się na zewnątrz m. in. Na Bałkany, do Grecji, na Kretę, gdzie występuje u 2-3% populacji. Prowadzone badania antropologiczne kultur zamieszkujących Polskę zdają się to potwierdzać.

UGROFINOWIE

 

Haplogrupa N1c1 pojawiła się 12 tys. Lat temu w Syberii. Przyniesiona do Europy przez lud stepowy. Najczęściej występuje w Finlandii 58%, w Estonii 34%, Węgry 1%. U Węgrów współczesnych grupą dominującą jest R1a od 32% do 60%, czyli mutacja słowiańska. Jeden procent Madziarów zdominował ludność słowiańską i narzucił jej swój język.

Opierając  się na tym wynaturzeniu, szukał bym odpowiedzi na tytułowe pytanie:

„Gdzie podziali się Germanie ?”

Skąd język germański w środku Europy?

W tym miejscu musimy oderwać się od genetyki. Tadeusz Miller w pracy „3 tysiące lat państwa polskiego”, zamieścił mapkę wędrówki  plemion germańskich wraz z opisem.

Wg uczonego niemieckiego Fressela, Germanie mieszkali pierwotnie w Azji w okolicach Samarkandy. Stąd przez stepy nadkaspijskie, wyżynę wschodnioeuropejską, Wałdajską dotarli nad Bałtyk. W dalszej wędrówce z brzegów zatoki fińskiej przedostali się po lodzie na wyspy Alandzkie a następnie przez Zatokę Botnicką – na Półwysep Skandynawski. W okolice Sigtuny, Upsali i Birki, które stały się ich nowym miejscem osiedlenia. W VI w. przed narodzeniem Chrystusa próbowali zasiedlić północną część półwyspu Weneckiego, dziś nazwanego Jutlandzkim, łącząc się z miejscową ludnością słowiańską rozpoczęli wyprawy na Europę Zachodnią. Byli cenieni za doświadczenie wojenne i organizacyjne. Korzystali z ich pomocy militarnej książęta słowiańscy i legiony Rzymu. W czasie rozpadu Cesarstwa Rzymskiego nastąpił bunt w armii. Poszczególni dowódcy wykrajali z imperium niewielkie tereny i tworzyli własne księstwa. Z kolei ich koledzy, silniejsi militarnie, zagarniali je pod swoją komendę. Ostatecznie razem ruszyli złupić Rzym. („Imperia i barbarzyńcy migracje i narodziny Europy” – Peter Heather).

Nowo utworzona religia, wzorowana na powszechnie wyznawanym Mitraizmie (odłam z religii Zaratustry) Edyktem Mediolańskim z 313 r. miała za zadanie scalić narody imperium w jeden monolit z podstawowym prawem nadającym moc cesarzowi: „Władza pochodzi od Boga”.

Cesarz popełnił podstawowy błąd, zatrudniając do pracy w Nowym Kościele, na stanowiskach kapłanów, usłużnych Judejczyków. Wkrótce to się zemściło i imperium przestało istnieć. W czasie marszu na Rzym zbuntowanych wojsk zaciężnych zwanych braćmi i przyjaciółmi (germanus) , chrześcijanie służyli im pomocą. Rzym zdobyła armia składająca się z 10 tys. buntowników. Miejscowa hierarchia kościelna zwęszyła w ty własny interes – „Władzę nad całym imperium pod zmienioną nazwą”.

Przyjaciołom i braciom oddano władzę cywilną zostawiając sobie „władzę boską”, czyli mianowanie Cesarzy Rzymskich Narodu Niemieckiego, podczas naprędce wymyślonych rytuałów koronacji i wyświęcania.  Cesarz stał się zbrojnym ramieniem Nowego Kościoła, którego armię skierowano na „nawracanie” Słowian.

Powszechnie wiadomo, że założycielami miasta Rzymu i pierwszego państwa na półwyspie byli Etruskowie. Z ostatnio odczytanych zabytków wynika, że Etruskowie posługiwali się językiem słowiańskim, to oni Słowian mieszkających pomiędzy Wisłą i Renem uważali za braci i tak ich nazwali – po łacinie „germanus”. Tak wynika z logicznego rozumowania. Nazwa ta pojawiła się w dziele Tacyta, którego jedyny egzemplarz został odnaleziony w opactwie Hersfeld w Niemczech z którego, jak złośliwi twierdzą – „Jeszcze atrament nie wysechł” i w 1456 roku przeniesiony do Włoch.. W IX wieku n.e. Cesarz Porfirogeneta zostawił wiadomość, że Germanie (bracia) mówili językiem słowiańskim.

Nowo utworzona mieszanka etniczna ze zbuntowanych najemników składających się ze Słowian, Skandynawów  i miejscowej ludności celtyckiej, dostała zaszczytne miano „Braci” po  sprzymierzeńcach słowiańskich.

Kim byli ci, którzy przynieśli język zwany współcześnie germańskim?

Ich haplogrupy szukałbym wśród kilkuprocentowych mutacji współczesnych Germanów.   Może warto poszukać genetycznego materiału porównawczego w  okolicach Samarkandy, jak sugeruje niemiecki uczony Fressler. Mogło się powtórzyć wynaturzenie, jak w przypadku Madziarów.

Oczekuje wdzięczności za konstruktywną podpowiedź od współczesnych Germanów, których braćmi, za ich wybryki w Europie, nikt nie chce nazywać. – No, może ostatnimi czasy – „nasi”.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. W zabytkach odnalezionych w Priwlitz jest tabliczka z brązu z wyrytym aktem małżeństwa opisanym alfabetem greckim wymieszanym z runami słowiańskimi. Treść napisu: Berofiej Barbara i anglik Soosnow  Bik – Kemekeiaam (str 183 „Polskie runy przemówiły”, wydanie z 2012 roku). Znaczenia słowiańskiego słowa Bik należy szukać w słowniku etymologicznym A. Brucknera . Czasownik  kemekejam kojarzę z klemą służącą do spinania. Zatem nie związek małżeński od związania  a spinanie od klemy. Proszę zwrócić uwagę, Anglik miał imię i nazwisko słowiańskie. Zabytek pochodzi z ery przedchrześcijańskiej o czym świadczy krzyż ośmioramienny. Czy przypadkiem Anglicy nie byli kiedyś Słowianami ?

Za tym pytaniem podąża następne. Czy inne plemiona uważane dzisiaj za germańskie nie są z pochodzenia i języka plemionami słowiańskimi?

 Winicjusz Kossakowski

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 821 obserwujących.