białczyński

Strażnik Wiary Słowian – Franciszek Kotula (1900 – 1983) – ZMW Wici oraz Uroczysko Diabla Izdebka pod Jasłem

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 5 Listopad 2013

f kotula eksploracje_terenowe_f._kotuliFranciszek Kotula (ur. 26 marca 1900 w Głogowie Małopolskim, zm. 26 kwietnia 1983 w Rzeszowie) – etnograf, historyk, folklorysta i muzealnik.

Autor prac monograficznych o kulturze Lasowiaków, Rzeszowiaków, Pogórzan z regionów Polski południowo-wschodniej. Po zakończeniu drugiej wojny był współorganizatorem Muzeum Ziemi Rzeszowskiej oraz Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

Od roku 1995 przyznawane są nagrody im. Franciszka Kotuli dla twórców ludowych, animatorów kultury oraz placówek popularyzujących folklor, organizatorem tego przedsięwzięcia jest Muzeum Etnograficzne im. Franciszka Kotuli w Rzeszowie, którym kieruje dr Krzysztof Ruszel.

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Wybrane publikacje

  • 1958 Obwarowania Rzeszowa i rozwój przestrzenny miasta w XVII-XVIII wieku (w: Pięć wieków miasta Rzeszowa), Warszawa;
  • 1962 Z Sandomierskiej Puszczy;
  • 1970 Hej, leluja czyli o wygasających starodawnych pieśniach kolędniczych w Rzeszowskiem, Toruń;
  • 1974 Po Rzeszowskim Podgórzu błądząc, Kraków;
  • 1982 Chłopi bronili się sami;
  • 1982 Miasteczko na przykładzie Głogowa Małopolskiego i jego sąsiadów;
  • 1983 U źródeł, Rzeszów;
  • 1985 Tamten Rzeszów czyli Wędrówka po zakątkach i historii miasta;
  • 1988 Pojedynek z diabłem;
  • 1989 Przeciw urokom: wierzenia i obrzędy u Pogórzan, Rzeszowiaków i Lasowiaków, Warszawa;
  • 1999 Losy Żydów rzeszowskich 1939-1944.

Bibliografia

Zeszyty_Naukowe_Ostroleckiego_Towarzystwa_Naukowego-r1993-t7-s66-73-p0001_600px….

Zeszyty_Naukowe_Ostroleckiego_Towarzystwa_Naukowego-r1993-t7-s66-73-p0006_600pxZeszyty_Naukowe_Ostroleckiego_Towarzystwa_Naukowego-r1993-t7-s66-73-p0007_600pxZeszyty_Naukowe_Ostroleckiego_Towarzystwa_Naukowego-r1993-t7-s66-73-p0008_600px

Franciszek Kotula – ur. 26 marca 1900 r. w Głogowie Młp., zm. 22 kwietnia 1983 r. w Rzeszowie.
Docent, pedagog, muzeolog i kolekcjoner, etnograf, twórca wizji historyczno-kulturowych, publicysta i popularyzator wiedzy. Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Rzeszowie( 1920) i Wyższy Kurs Nauczycielski w Toruniu (1929).

Od najmłodszych lat był zamiłowanym kolekcjonerem. Gdy został nauczycielem historii swoje zbiory archeologiczne i etnograficzne wykorzystywał jako pomoce dydaktyczne. Gdy w 1935 r. Towarzystwo Regionalne Ziemi Rzeszowskiej zleciło mu utworzenie Muzeum Regionalnego Ziemi Rzeszowskiej, na początek przekazał mu swoje zbiory. Społecznie pełnił funkcję kustosza. Po wojnie, już jako dyrektor muzeum wysiłki swe skierował przede wszystkim na gromadzenie zabytków kultury ludowej. Obok tego, przez wiele lat zbierając materiały do zamierzonych prac naukowych, zgromadził bogate prywatne archiwum: rękopisy, rysunki, fotografie i nagrania magnetofonowe.

Jako dyrektor Muzeum Okręgowego (1950-59), a następnie kierownik Działu Etnograficznego ( do 1970r.) zorganizował 20 obozów naukowo-badawczych, których wyniki publikowane były w wydawnictwach zbiorowych dotyczących historii i kultury ludowej przebadanych terenów. W 1954 r. w uznaniu zasług dla kultury i nauki otrzymał tytuł docenta. Ponadto otrzymał nagrodę O. Kolberga (1976) , odznaczony został Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

O wyjątkowej pozycji F. Kotuli świadczą zarówno prace publikowane jak i pozostawione rękopisy artykułów, książek oraz bogate archiwum materiałów terenowych. Próbą podsumowania jego dorobku jest bibliografia jego prac z lat 1937-77 obejmująca 25 druków zwartych ( głównie książek ), 545 artykułów, rozpraw, recenzji, polemik, reportaży publikowanych w periodykach naukowych, prasie regionalnej czy wydawnictwach okolicznościowych ( S. Darłakowa, R. Płonka, Bibliografia prac Franciszka Kotuli, w: Prace i materiały z badań etnograficznych. Rzeszów 1979 )

Pisał zarówno o historii średniowiecznej jak i najnowszej, zagadnieniach gospodarczych, urbanistycznych, historii techniki i archeologii oraz przede wszystkim o etnografii.

Folklorowi poświęcił wiele swych najważniejszych opracowań. Pisał o garncarstwie, budownictwie przysłupowym, meblarstwie i przemysłach leśnych, wykorzystując dostępne źródła historyczne dla wyjaśniania genezy wielu zjawisk kulturowych. Folklor rozumiał głównie jako źródło i dokument historyczny. Nie mając przygotowania naukowego, nie starał się szerzej interpretować materiałów folklorystycznych, ale poprzestawał na barwnych relacjach ze swych eksploracji terenowych oraz obserwacji obyczajowych. Wykształcił własny styl pisarski, określany mianem reportażu historyczno-etnograficznego.

Na uwagę zasługują pionierskie opracowania dotyczące rzeszowskich odmian stroju ludowego (Strój rzeszowski. Atlas polskich strojów ludowych. cz. V Małopolska z. 13 Lublin 1951 ; Strój łańcucki. Atlas polskich strojów ludowych. cz. V Małopolska z. V Wrocław 1953).

Był pierwszym badaczem, który określił zasięgi regionów etnograficznych Lasowiaków, Rzeszowiaków i Pogórzan ( Geneza regionów etnograficznych województwa rzeszowskiego, Mielec 1968 ).

Historii Rzeszowa, w którym żył i pracował pół wieku, poświęcił:
Z dziejów Rzeszowa 1939-1944. Losy rzeszowskich zabytków i pamiątek (Rzeszów 1947,1998), Losy Żydów rzeszowskich 1939-1944 ( Rzeszów 1999), Tamten Rzeszów (Rzeszów 1985, 1997)

05252ab

Franciszek Kotula,, Znaki przeszłości”, Wawa 1976, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza

1)*Przekazywanie tradycji(czynnikiem zabezp. respekt dla wartości, r zapamiętany, bo pamięcią rządzą reguły gry)

-uczestnik dawnej kl wypowiada txt w syt. i funkcji pierwotnej, ale w innych war.cywil.( nie kojarzy tego z prakt. pożytkiem)

-wypowiadaniu tow. Wiara w irracjonalną siłę słów, jest świadomość odniesienia prakt. korzyści(np. Urbanka , kt. zamawia choroby, ale tylko za pieniądze)

-inf. przekazuje txt za kasę, jako wartość estetyczną, bez irracjonalnych intencji

-przez radio, prasę, tv

*Wyp. magiczna: wiara w siłę sprawczą słów( np. zamówienia ,,na wytycz”- zwichnięcie)

*Dzieje magii lud. to historia poszukiwań technik i śr. zaradczych:

a)czasem zabieg ,,zaczarowania” bez słów- moc zawarta w scenariuszu działań;

b)moc w słowach, zero działania:- zamówienia psychotropowe-uspokajające

–          zamówienia na przestrach( np. ,, Babcia Olkowa”-9krotnie powtarzała rozpoczynające się od ,, Czegoś się zląkł?”, by oddzielić strach od człowieka; strach zantropomorfizowany jako postać zła- widmo poza naturę odganiano, a człek do łona matki)

·         Coś się stało, dziady się zbiegały, dowiadywały, pieśni o tym układały, szli do drukarza, zamawiali druk, rozpowszechniane na odpustach, jarmarkach( tzw. nowinki= pieśni o sensacyjnych wyd.); przekazywane też z pamięci do pamięci, na misjach- rola kaznodziei

2)Podstawą lud. szeregowania , zrostów” tekstowych do danej kat. okolicznościowe przeznaczenie.Często inf. gdy recytował to jednym tchem, bez modulacji, bez przystanków np. pieśni kolędnicze tzw. leluje

3)Modlitwy do św. Mikołaja:

wilki-kult: że te zwierzęta prawie tak mądre jak człowiek; dla człeka( gł. lasowiaka wręcz antykult), w Wigilię BN przyjaźnie podchodziły do okna- więc można je pozyskać na cały rok:  u Lasowiaków-pastuch przed dom- zanim podano kaszę mówił:

                                     ,,Wilku, wilku, chodź na kase,

                                      A nie przychodź, jak jo pase!”

Przed grochem: ,,Wilku, wilku, chodź do grochu,

                             A nie strasz mnie po trochu”

W noc wigilijną nie wolno było wilkowi zjeść człowieka, chyba że ktoś spóźnił się na pasterkę, więc starano wcześniej przychodzić.

W Gnojniku chłopcy pasący krowy:

                             Święty Mikołaju, pasterzu dobytku,

                              Niceś wczoraj nie jadł,

                              Nie masz nic w lelitku.

Mikołaj- uniwersal św., do niego ludzie z all stanów: patron wilków, opieka nad zwierzyną domową, przed rabusiami leśnymi chroni, kołacczy garncarze jego opiece

Do niego :mikołajki, pacioreczki do św. Mikołaja, pocióreczki do…, modlitewki do…, lub zwykłe modlitwy typu(5* Ojcze Nasz,5 zdrowasiek,5 Wierzę w Boga+ 1*10przykazań)

Fragm. z Rzeszowa:,, Zamknij paszczęke psu wściekłemu, Wilkowi leśnemu”

4)Modlitwy i pieśni różne:

-np. gdy faceci ( ,, róża”- komórka społ.o char. Religijnym)spotykali się 1* miesiąc, by wymienić między sobą poszczególne tajemnice z życia Chrystusa( cz. religijna), potem cz. sąsiedzka

-do pocz. XX w. Do kościołów daleko, drogi fatalne, często laski zbierały się w domach w niedziele, odprawiały same nabożeństwa( takie zebrania to ,, różańce”) po myśli Kościoła, zmawiano modlitwy: ,, domowe”, ,, swoje”, ,, prywatne”( gł. przed snem się je mówiło); wtajemniczano dorastające laski w rytuały , podejścia, mówiono o zabiegach magicznych, spluwano na boki, mówiono ściszonym głosem…

-modlitewki do r. Św: Barbary, Doroty, Jana

-m. o wędrówce najśw. Panienki z synaczkiem

-m. wielkopostne: zbieżne z innymi, w kt. motywy pasyjne, duża waga np. modlitewka na Wielki Post

-txt-y o tematyce eschatologicznej: nie było lęku przed nat. Śmiercią, lek przed zejściem bez zaopatrzenia rel.( tu echa dawnych wierzeń, nawet przedchrześcijańskich)np. modlitewka

przy śmierci

-m. chroniące od złej przygody(np. przeciwko ukąszeniu jadowitego węża)

-Pieśni i ballady różne: by urozmaicić czas, ulżyć w pracy: wolne rytmy, często char. rel

-m. i pieśni humorystyczne i parodystyczne: człek uciekał się do magii, a równocześnie z niej kpił, ze św.(np. kolęda ,, swojo”); parodie zamówień znachorskich(pocirz jagodziorek, modlitwa panny)gadziarze(wyłapywali lisy, kuny, tchórze)zabrawszy ze sobą wypchanego lisa lub wilka, obchodzili wieś, skandowali, śpiewali, by zdobyć kasę, dziś ich nie ma, pieśni zanikają

4) Zabiegi magiczne:

-z ok. Rzeszowa: zamawianie uroków ,, likorz” lub ,, likorka” mówili np. komuś wpadł w oko jakiś proch: ,, Wyjmij ,sroczka , z oczka”; dziecko kt. wypadł mleczny ząb, rzucało go za siebie ze słowami ,, Weź, myszko, ząb kościany, a dej mi żelazny”; gdy dziecko ryczało po nocach”,, Kątku, kątku, Przywróć spanie, Mojemu dzieciątku”

-uroki rzucały gł. stare baby na dzieci, ktoś kto ,,dostał uroku”- straszne boleści, trzeba było odmówić urok: np.

                    Nadwiśloki- brało się szklankę wody, wsypywało 3* po 3 szczypty soli+3*po3płonące węgielki, tonęły- był urok, nie- brak uroku. Gdy był odmawiano formułkę, likorka kropiła chorego wodą ze szklanki 3 razy, potem wylewała ją miedzy drzwi a próg, potem modliła się

a)      odmówienia:

,, Łuszczki”( zamawianie uszczki z oczów): likorka zasłaniała dłońmi twarz chorego, poza okiem, dmuchała w oko, modliła się i wygłaszała formułkę- ten zabieg przez 3 dni przed wschodem i po zach. Słońca

,,Siekiernicy”( guz w posze czyli pachwinie): stanąć rozkrakiem nad cebrzykiem z woda, do kt. włożona siekiera, likorka przesypywała rozżarzony węgiel rozporkiem, modliła się+ formułka( niech te boleści idą na lasy …) + obmycie guza wodą z cebrzyka( tak przez 3 dni po zach. słońca)

Zrzynanie ,, paskudnika”- choroba krów: likor na igłę nabijał błonę z oka krowy + formułka, potem  błonę rzucał na bieżącą wodę

Kierowanie ognia: rzucało się w ogień sól św. w dzień św. Agaty i machało ślubną rzeczą w kierunku, gdzie ogień miał się przenieść + formułka

Zamówienie ,, płaczki”: dziecko w południe na rozstajne drogi, gdzie siadywały południce + formułka( Poludnico, weź te płacki z myj dzieciny…)+ ocierano oczka dziecka lnianą szmatką i rzucano na rozstaje ją dróg

Spalanie , zamawianie róży: na obaszar dotknięty różą kładziono sukno( najl. Czerwone), na nei gałki z lnu w liczbie od 6 –9, zamawiająca zapalała owe gałki, druga ręka wykonywała energiczne ruchy od dołu ku górze- powstały prąd powietrza porywał płonący len do góry+ formułka( Oj, różyczko, różyczko..)

Zamówienie zapewniające urodzaje: gdy rolnik 1 raz na wiosnę na pole, kropił konie i wóz św. wodą. kreślił przed końmi znak krzyża, mówił np. ,, dopomóż Bóg”, sam się żegnając odmawiał modlitwę mającą cechy zamówienia

Zamawianie gośćca: nad przyniesionymi z domu koszulą chorego i piwem odmawia się 3*po9 zdrowaśki i o.nasz. Po odniesieniu do domu ,, zamówionych” rzeczy chory ubiera się w koszulę i wypija piwo.

Zamówienia na uroki: laska, kt. miała zamówić nabierała do ust wody z rzeki, biegła z nią do domu chorego, chlupała nią na niego + wygłaszała formułkę( początek typu: idźcie uroczyska na kopiska..)+ zdrowaś mario

5)Surowe, twarde życie w Puszczy sprzyjało magii i gusłom

Formuły magiczne( wiara w moc słowa) trojakie zastosowanie:

1)przedmiotem ich troski osoba samego zamawiającego- w modlitewkach lub paciorkach

2)zdrowiu i ocaleniu II człowieka lub zwierzęcia miały służyć zamówienia( odmówienia)

3) pomyślności gr. Społ. poświęcone były ,, świeckie: pieśni kolędnicze i życzenia wykonywane gromadnie, jako śpiew lub recytatyw.

1,2-wiedza tajemna;3- powszechnie znane

Modlitewki- nigdy nie odmawiane w kościele, prywatnie, gł. starzy

Txt-y magiczne:1.Interdykt przeciw czarom( chroni przeciw czarami i czarownicami)

                          2. List niebieski(obszerny, reprymenda gł. przeciw pijaństwu, XIXw.)

                          3.Modlitwa [do]Krzyża Świętego( chroni przed nagłą, niespodziewaną 

                             śmiercią, dziś w odpisach)

                          4.Łańcuszek Św. Antoniego( zabiega o pokój na świecie,

                              w rodzinach, zdrowie i pomyślność)

Zamowa gwojścia( z przysiółka Rękaw):na chorym miejscu 3krotnie krzyż, między robienie tych ruchów formułki, potem nad chorym dmucha się 3 razy* nad piwem, jeśli chory nieobecny i wtedy daje mu się to piwo do wypicia),przed lub po zach. słońca przez 3 dni.

Na bolenie: Jeden okrzyk/trzech odrzyka/ Jezus Chrystus i Syn Boży i Duch Święty/Lepsze Boskie przemienienie/Niźli cyjo urzycenie

Zamówienie na żółwia u krowy( choroba wymienia po ocieleniu):żegna się wymię i mówi nad jajkiem leżącym nad stole: żółw ma 9 głów/żółw ma 8 głów itp. Aż do1 głowy, potem dmucha się nad jajkiem 3 razy i spluwa, jajo się wybija i daje wypić krowie, kadzi się chore wymię święconym zielem i pociera kijanką.

cci2012012800003

Zakończył się remont głównego ołtarza w bazylice w Starej Wsi koło Brzozowa

. Jak podaje Franciszek Kotula w książce „Po rzeszowskim Podgórzu błądząc” przed wiekami w lasach obok Starej Wsi działy się dziwne rzeczy: biły dzwony, na niebie pojawiały się łuny ognia, słychać było skrzypienie drzwi, ukazywały się postaci z płonącymi rogami i ogonami. Miejscowi sądzili, że…

3060557533

Uroczysko „Diabla Izdebka” pod Jasłem – czyli tam, gdzie diabeł psoty wyczyniał… – w podaniu Franciszka Kotuli

Jeżdżąc tu i ówdzie w czasie turystycznych „podbojów”, głównie do znanych miejsc i atrakcji turystycznych, często przejeżdżamy tuż obok mniej znanych, ale także ciekawych. Częściowo wynika to z braku oznakowania tychże, ale i z braku informacji na ten temat. Można przeczytać o tym, czy o tamtym w różnych publikacjach, ale to tylko króciutkie wzmianki, a nikt nie pokazuje dokładnie jak tam trafić. A czasem wystarczy zboczyć z drogi nieznacznie, by zobaczyć różne ciekawostki krajoznawcze. Podobnie jest jadąc z Jasła przez Dąbrówkę i Ujazd w kierunku coraz bardziej znanego i chętnie odwiedzanego przez turystów Liwocza.

Do takich mało znanych osobliwości należy właśnie ciekawostka przyrodniczo-geologiczna niedaleko miejscowości Wróblowa, w gminie Brzyska. Wróblowa, wzmiankowana już początkiem XV wieku, położona jest na wschodnich krańcach Pogórza Ciężkowickiego, w dolinie nieopodal płynącej tu głównej rzeki tego regionu – Wisłoki. Najbardziej miejscowość znana jest z tego, że po drugiej stronie rzeki występują wymarzone tereny dla wędkarzy, w postaci stawów. Ale nie wszystkich interesuje łowienie ryb przecież. Dla ludzi ukierunkowanych raczej turystycznie-krajoznawczo, proponuję poszukać w okolicach Wróblowej innego rodzaju ciekawostki, mianowicie owianego legendami i podaniami Uroczyska o nazwie Diabla Izdebka.

 2975863519

Nieoceniony w materii zbierania podań ludowych Franciszek Kotula, odnośnie miejsca o którym tu mowa, zebrał swego czasu interesujące podania i legendy opowiadane przez okolicznych mieszkańców. Z nazwami typu „piekło”, czy „pieklisko” zawsze związane są opowieści, że mieszkają tam „źli”, „diabły”, czy inne jeszcze stworzenia, w każdym bądź razie lubiące robić ludziom na złość różne psoty, a czasem i jeszcze gorsze rzeczy. Nie inaczej było w przypadku Uroczyska „Diabla Izdebka” koło Wróblowej.

Od dawien dawna ludzie mówili, że w Izdebce mieszka „diabeł”, zawsze ukazujący się jednak pod różnymi postaciami np. jako zwierzę. W prawdziwej diablej postaci nikt go nigdy nie widział. Wyczyniał okolicznym mieszkańcom różne psoty. A to jako czarny baran pobódł kobietę, która pędziła na pastwisko krowy, a która to – jak się później ludziom przyznała – nie odmówiła rannego pacierza. To znów jako biały królik, który ukazał się chłopcom na pastwisku, a ci usilnie chcieli go złapać i gdy zdawało im się, że go mają, ten spokojnie biegł sobie dalej. Jeszcze innym razem chłopi pasący konie w nocy usłyszeli, że ktoś ścina w ich lesie drzewo, więc uznali, że to złodziej. Ale gdy tam podeszli, ściętych drzew nie było nigdzie, ani też kogoś, kto by uciekał, a usłyszeli tylko głośny ironiczny śmiech. Wtedy wiedzieli już, że diabeł z Izdebki sobie z nich zadrwił. Więc życie w tej okolicy z takim „sąsiadem” nie było łatwe.

Ale pojawiła się iskierka nadziei dla mieszkańców, że „zły” się stąd wyniesie, bowiem w pobliskich Brzyskach zaplanowano budowę murowanego kościoła. A budulec na kościelne mury miał pochodzić właśnie z kamienia ze skały z okolic Izdebki. I tak też się stało, gdy ruszyła budowa, pozyskiwano kamień z Izdebki więc ludzie myśleli, że „zły” się wyniósł stąd na dobre, bo psoty ustały. Niestety, radość ludzi była przedwczesna, bowiem ich niechciany sąsiad zmienił tylko siedzibę, przeniósł się niedaleko do dołu w okolicach starego koryta Wisłoki i wyczyniał jeszcze złośliwsze psoty, zapewne mszcząc się w ten sposób, że wygoniono go z jego pierwotnej siedziby.

Ludzie nie wiedzieli już co robić w tej sytuacji, poszli więc do kowala, który nie tak dawno powrócił do wsi po wieloletniej żołnierskiej tułaczce wojując za cesarza i błagali go o pomoc w wypędzeniu „złego”. Kowal zgodził się, zabrał gruby sznur, wcześniej poświęcając go w kościele w Brzyskach, wszedł do nowej siedziby „złego”, związał go i przy pomocy ludzi wyciągnął na wierzch. Postanowiono zawieźć go do kościoła i ochrzcić, by już psot ludziom nie wyprawiał. Ale diabeł tak żałośnie błagał, by go wypuścić, obiecując równocześnie, że nigdy tu już nie wróci, że chłopom zrobiło się żal i wypuścili go. Od tej chwili nikt diabła nie zobaczył już we Wróblowej, a dół przy starym rzeczysku nazwano „Piekliskiem”, niestety dziś nie ma po nim śladu, bo wszystko zarosło trawą. Natomiast samą Izdebkę do końca starano się zniszczyć, aby w przypadku gdy diabeł nie dotrzyma słowa i wróci, nie miał gdzie zamieszkać…

Ale nie wszystko udało się im chyba zniszczyć… Obecnie nie ma tam już dużej groty w której mieszkał „zły”, czy jak starsi mieszkańcy mawiali, że można się tam było swobodnie schronić w czasie niepogody, gdy pasano bydło, ale niemniej jednak miejsce to jest ciekawe i urocze. Izdebka położona jest na uboczu Wróblowej. Dziś nadal daje się zobaczyć potężną skałę z piaskowca, w której spływający spod przysiółka Strebikowa mały potok wyrzeźbił sobie koryto pomiędzy skałami. Przy tej okazji, płynący potok spada podwójną kaskadą, co przy większej ilości płynącej wody wczesną wiosną, może być dość efektownym widowiskiem. Skała na północ od potoku wznosi się dość stromo, a na jej skarpie rośnie sosnowy las.

Ja dodam tylko że kowal bywał też przeważnie lekarem i rzeźnikiem, ubojcą zwierzyny hodowlanej, żercą i lekarem, a w pierwotnym podaniu nie było święcenia sznura w kościele ani nie wieziono Dyjbołta do kościoła. W podaniu opisano typowego boguna Powietrza Dyjbołta – pomocnika Boga Dyja Poświściela, którego czarownik, mag, żerca łapał na oczkur – czyli sznur z pętlą zwany przez Indian  i kowbojów lasso. Po złapaniu i po dpowiednich zaklęciach Dyjbołt po prostu znikał.

Zdzisław Skoczek (1942-2003) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (Lechicki Krąg Czcicieli Światowida)

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Listopad 2013

W ramach obchodów tegorocznych Dziadów przypominamy postać Zdzisława Skoczka – rzeźbiarza z Lechickiego Kręgu Czcicieli Światowida.

bildeAnna Skoczek przy autoportretach męża (fot. MU)

Zdzisław Skoczek (ur. 23 listopada 1942 we wsi Gołębie-Leśniewo, zm. w maju 2003) – polski rzeźbiarz i malarz.

Studiował na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie uzyskał dyplom w 1971. Z przekonań neopoganin, dlatego postać Świętowita uczynił tematem swojej pracy dyplomowej. Uczestniczył w działaniach Lechickiego Kręgu Czcicieli Świętowita (Kołodziej Władysław) [1]. W latach 1975-1988 pracował jako główny projektant w Wojewódzkim Biurze Planowania Przestrzennego w Ostrołęce. Poza rzeźbą i malarstwem zajmował się także grafiką, medalierstwem, scenografią i architekturą. Był również pedagogiem. Jego prace znajdują się w zbiorach bułgarskiej Galerii Silistra, Muzeum Okręgowego w Ostrołęce oraz w kolekcjach prywatnych krajowych i zagranicznych[2]. Realizacje rzeźb pomnikowych na Mazowszu (m.in. Pomnik mjr. H. Dobrzyńskiego „Hubala” w Warszawie) oraz rzeźb plenerowych. Udział w wystawach w Polsce i Bułgarii, plenerach ceramicznych. Prace w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą. Zajmował się malarstwem sztalugowym. Brał udział w Artbarbakan 2000 w wystawie „Mazowsze-moje miejsce na Ziemi”.

Jego inspiracją była rodzina osadzona w realiach współczesności, natomiast w malarstwie to portrety i pejzaże impresyjne w pełni zespolone z naturą. W tym co tworzył i o czym myślał był szczery i odważny, gdyż nie respektował żadnej konwencji artystycznej – mówił jego przyjaciel, Prof. Stanisław Słonia.

Zdzisław Skoczek był bardzo charakterystyczną osobą z barwną osobowością i czarno białym systemem wartości moralnych – tak mówią o nim znajomi. Potrafił słuchać, rozmawiać, poruszać zmieniać, umiał obchodzić się z ludźmi. Tych którzy go miej znali mógł oburzać, lecz wszystkich znajomych oczarowywał. Przyjaciele zapamiętali go w jego nieodłącznym brązowym kapeluszu, w sztruksowej marynarce i z wielkim kubkiem mocno słodzonej herbaty.

2b69d424a017c6ad034b2ea69da98bf8a58e29e3

Mówili na niego „Marynara”. Przeczytaj, jaki był Zdzisław Skoczek

Dodano: 27 maja 2013, 13:50 Autor: M.Uścińska

O ostrowskim artyście, w 10 rocznicę jego śmierci, opowiedziała nam jego żona – Anna

1 maja minęło 10 lat od śmierci Zdzisława Skoczka – ostrowskiego rzeźbiarza i malarza, autora pomników upiększających Ostrów, Małkinię i Wąsewo, a także Wyszków, Przasnysz i Warszawę. Był przez wiele lat plastykiem wojewódzkim w Ostrołęce jako doradca architekta.

Zdzisław Skoczek urodził się w 1942 roku we wsi Gołębie-Leśniewo. Wraz z rodzicami mieszkał w Ostrowi Mazowieckiej, a młodość spędził w Warszawie, gdzie ukończył studia na Wydziale Rzeźby na Akademii Sztuk Pięknych. Wkrótce po studiach wrócił do Ostrowi, aby zamieszkać tu z żoną i dziećmi.

Kocham cię. Marynara

Znajomość pani Anny z panem Zdzisławem rozpoczęła się w miejscowości Soczewka pod Płockiem. Pani Anna przyjechała tam z koleżanką na wakacje na obóz studencki, a pan Zdzisław stacjonował niedaleko z rodzicami, którzy prowadzili dom wczasowy. Od kilku lat odwiedzał obóz studencki, aby spędzić czas z rówieśnikami.

– I wpadł jak śliwka w kompot. Poznaliśmy się rano, a wieczorem po tańcach, kiedy siedzieliśmy na molo powiedział, że zostanę jego żoną – opowiada pani Anna. – On się o to wcale nie pytał, po prostu mi to oświadczył. Oczywiście go wyśmiałam. Potem się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, pływaliśmy kajakiem, ale przyszedł koniec obozu i rozstaliśmy się. Jakimś sposobem zdobył mój adres i przysłał na imieniny telegram do Teresina. To był krótki telegram: „kocham cię”. I podpis: „Marynara”, bo taką miał ksywę. A że Teresin był małą mieściną, zaraz poszła plotka, że napisał do mnie jakiś marynarz.

W październiku zaczął się rok studencki, więc pani Anna i pan Zdzisław zaczęli się widywać. Wkrótce pan Zdzisław oświadczył się, jak na artystę przystało, nie pierścionkiem ze srebra, czy złota, ale… ze słomy. Dla pani Anny to było bardzo miłe i romantyczne. Wkrótce, po półrocznej znajomości, wzięli ślub.

– To był rok 1969, Maryla Rodowicz zaczynała wtedy karierę – wspomina pani Anna. – Byliśmy na studiach, ja w Szkole Głównej Planowania i Statystyki (dziś SGH), a on na Akademii Sztuk Pięknych. Mieszkaliśmy w różnych akademikach i gdy wzięliśmy ślub zaczęła się walka o jeden z pierwszych pokoi studenckich, małżeńskich. Udało się: zamieszkaliśmy razem, oficjalnie jako małżeństwo. Mieliśmy nieduży pokoik, ale było sympatycznie. Długo w nocy siedzieliśmy i rozmawialiśmy…Choć takich karaluchów jak tam to nigdy w życiu nie widziałam.

Zanim państwo Skoczkowie przeprowadzili się do Ostrowi, mieszkali jeszcze przez chwilę w Teresinie, a potem w Warszawie na Ząbkowskiej 28, w oficynie, której dziś już nie ma. W międzyczasie urodziła się pierwsza córka, Miłosława. Gdy na świat przyszedł syn, Mieszko, rodzina postanowiła przenieść się do Ostrowi, żeby w spokoju wychowywać dzieci. Już w Ostrowi na świat przyszło trzecie dziecko państwa Skoczków – Domosława.

On artysta, ona budowlaniec

Pan Zdzisław poświęcił się sztuce, a pani Anna została nauczycielem języka niemieckiego w Zespole Szkół nr 2……

więcej: http://www.to.com.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130527/OSTROW/130529774

Zdzisław Skoczek – wieczór wspomnień

03.06.2013, godz. 11:47 | Wyświetlenia newsa: 692 | Tagi: zdzisław, skoczek, wspomnienia, wieczór, burmistrz, UM,

Człowiek doskonale rozpoznawalny, dziś już owiany legendą twórca, którego dzieła wplecione w pejzaż mazowieckich miast i gmin stały się z czasem ich charakterystycznym elementem.

Każdy mieszkaniec Ostrowi Mazowieckiej, nawet ten, któremu sztuka nie jest tak bliska jak uczestnikom spotkania w domu artysty wie jak wygląda pomnik Mikołaja Kopernika, patrona naszego „ogólniaka”. Wszyscy w Małkini kojarzą Marię Skłodowska-Curie rzeźbioną reką Zdzisława Skoczka. Pomnik Cypriana Kamila Norwida, dumnie wznoszący się w wyszkowskim parku stał się natomiast miejscem tak specjalnym jak nie przymierzając fontanna di Trevi dla Rzymu, czy „Czterej śpiący” dla Warszawy.

Repertuar Chopina w interpretacji Andrzeja Sikory towarzyszył zebranym w kontemplowaniu wyeksponowanych w pracowni artysty dzieł, choć nawet sam dom, jego wnętrza, pomysły zastosowane przez projektanta – Zdzisława Skoczka można uznać za swoiste, przemyślane dzieło sztuki. Wystarczy wspomnieć, że budowany był na „róży wiatrów”, czyli okna wychodzą na północ, południe, wschód i zachód. Tak oczywiste, tak naturalne, że aż nie chce się wierzyć, że można zbudować dom inaczej….

więcej: http://news.ostrowmaz24.pl/news,4106.html

Spotkanie z bogami w Święto Dziadów, na Wzgórzu Zabirów (Sabirów-Zbirów – 02.11. 2012)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 2 Listopad 2013

DSC02338 kompr

DSC02339kompr

DSC02342kompr

DSC02343kompr

DSC02344kompr

DSC02345kompr

DSC02341kompr

DSC02346kompr

DSC02347kompr

DSC02348kompr

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod
Tagged with:

Czy Świętowit z Częstochowy znajdzie kiedyś godne miejsce?

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 29 Październik 2013

Sprawa trochę starsza – 2011.

Straszna rzecz- może dojść do pogańskich modłów u podnóża Jasnej Góry. Niby nic, ale ogólnie rzecz biorąc kpina. Ktoś przestawia sobie rzeźbę – symbol religijny oficjalny – pod drzwi nocnego lokalu. Czy po to żeby pijani goście w nocy mogli się na nią wysikać?! Żadnego zabezpieczenia. A artykuł wesolutki- No się chyba „głupki Rodzimowiercy” nie będą mdliły do atrapy z fabryki Rondelków. Tak postępują katolicy w Polsce z symbolami kultu innej Wiary Słowian – Polaków. I nic ich nie razi, ani nie dziwi we własnym postępowaniu. Tak działa wdruk od urodzenia, wzmacniany zabobonnymi zabiegami magicznymi piorącymi mózg regularnie co jakiś czas – najlepiej co niedzielę. – przeczytajcie – Myślicie, że oddano rzeźbę pod opiekę RKP? Typowy przykład prześmiewczego, poniżającego godność Rodzimowierców podejścia do tematu przez media. Sugerują, że nie każdy Świętowit jest święty – tylko ten ze Zbrucza – Inne można rąbać i przetapiać. Przygłup ten dziennikarz? Nie. To premedytacja Gazety Wyborczej – Ateiści – przejaw „czerwonego faszyzmu”.

sw czestochowa

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Rodzimy Kościół Polski chce szacunku dla Światowita

Marek Mamoń
19.11.2011 , aktualizacja: 18.11.2011 21:29
Cały tekst: http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,10672626,Rodzimy_Kosciol_Polski_chce_szacunku_dla_Swiatowita.html#ixzz2izwrgiz7
Kilkumetrowy starosłowiański Światowit stał przez lata w Myszkowie jako symbol fabryki naczyń. Tam nikt nie odprawiał obrzędów i modłów. Teraz, gdy posąg trafił w III Aleję, może do nich dojść. I to w pobliżu Jasnej Góry i siedziby częstochowskiego metropolity.

Posag z metalowych tłoczonych płyt stał w Myszkowie u zbiegu ulic Partyzantów i 1 Maja. Latem Piotr Kowalczyk, prezes spółki Remo-Świat – która w części kontynuuje tradycje dawnej Myfany – sprzedał figurę właścicielowi częstochowskiego klubu muzycznego Don Kichot. Teraz Światowit patrzy na cztery strony świata ze skwerku przed lokalem w III Alei. Nieoczekiwanie o Światowita upomniał się Rodzimy Kościół Polski. To legalnie działający od 1995 roku związek wyznaniowy, uznający słowiańskiego Świętowita (Światowida vel Światowita) za uosobienie boga. Do tej pory głównymi symbolami w Rodzimym Kościele Polskim były: słup ze Zbrucza (czterotwarzowy posąg Świętowita przechowywany w Muzeum Archeologicznym w Krakowie), drewniana figurka Świętowita z Wolina oraz Ręce Boga (graficzny motyw obecny na naczyniu znalezionym w Białej koło Łodzi). Czy teraz dołączy do nich myszkowski posąg?
– Przed symbolami religijnymi – podobnie jak nasi praprzodkowie – obnażamy głowy i pochylamy je. Modląc się składamy lewą dłoń na sercu, prawą na brzuchu – tak, jak uczą płaskorzeźby na słupie ze Zbrucza. Dotykając przedmiotów kultu – jak dawni Słowianie – mówimy zawsze: “to jest Twoje” – można przeczytać w broszurce Kościoła.W sprawie pomnika z Myszkowa Rodzimy Kościół Polski napisał do właściciela Don Kichota oraz częstochowskiego magistratu. Upomina się o “nowe, godne miejsce jego ustawienia, uniemożliwiając jego profanację lub uszkodzenie”. Chce, aby pomnik był obudowany barierami ochronnym i objęty monitoringiem. Gdyby tych warunków nie udało się spełnić, wyznawcy Świętowita są gotowi nieodpłatnie przejąć figurę.“Bezpośrednia bliskość najbardziej nawet ekskluzywnego klubu nocnego, bez uwzględnienia stosownych zabezpieczeń nie gwarantuje bowiem dostatecznego bezpieczeństwa pomnika, w swej formie będącego nawiązanie nie tylko do etnicznej wiary Słowian czy historii myszkowskiego zakładu produkcyjnego, lecz przede wszystkim będące świadectwem pamięci wczesnośredniowiecznej historii, która coraz częściej ulega zapomnieniu” – czytamy w piśmie.Z właścicielem Don Kichota nie udało się nam się w piątek skontaktować. Za to magistraccy urzędnicy są w kłopocie. Bo oficjalnie nie wiedzą, że na miejskim skwerze przed Don Kichotem stoi jakiś posąg. Zgodnie z prawem budowlanym postawienie tzw. małej architektury wymaga formalnego zgłoszenia do urzędu.- Nie posiadamy takiego zgłoszenia, więc prawdopodobnie mamy do czynienia z samowolą budowlaną – mówi Tomasz Jamroziński z biura prasowego magistratu. Zapowiada: – Weryfikujemy legalność zainstalowania tego obiektu i sprawdzamy, czy mieści się on w pojęciu “mała architektura”. Odpowiednie wydziały: administracji architektoniczno-budowlanej oraz mienia i nadzoru właścicielskiego przygotowują stanowiska w tej sprawie. Opinię przygotuje także zespół ds. estetyki miasta.W tej sytuacji niewykluczone, że Światowitem w pierwszej kolejności będzie musiał się zająć Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego.Co do obaw o akty wandalizmu, magistrat uspokaja członków Rodzimego Kościoła Polskiego: – Cały teren przed Miejską Galerią Sztuki, a więc i klubem muzycznym, jest monitorowany – informuje Jamroziński.

Święta obchodzone przez Rodzimy Kościół Polski:

* Godowe Święto – przesilenie zimowe (21-22 grudnia), odbywa się wtedy rytualna uczta (tryzna) na cześć zmarłych, a w domu stawia się drzewo życia;

* Święto Ognia i Wody – przesilenie letnie (21-22 czerwca), podczas którego pali się ognie sobótkowe, chodzi po żarze, odbywa rytualne kąpiele

* Jare Święto – wiosenne zrównanie dnia z nocą (21 marca), kiedy roznieca się święty ogień wiosenny, topi Marzannę i maluje jajka

* Święto Plonów – jesienne zrównanie dnia z nocą (23 września)

Istnieją także szczegółowo opracowane rytuały – m.in. pogrzebowy, zaślubin, postrzyżyny

Tam też relacja za Gazetą Myszkowską

A oto jak to wyglądało w Myszkowie.

:iconfenris77:

Swiatowit in Czestochowa by Fenris77

Photography / Architecture / Statues & Monuments©2013 Fenris77
Za Gazeta Myszkowska:
MYSZKOWSKI ŚWIATOWID W CZĘSTOCHOWIE(Myszków) Jeszcze do niedawna w Myszkowie na ulicy Partyzantów można było oglądać Pomnik Światowida – Pogańskiego Boga. Kamienny posąg, który swoje cztery twarze miał ustawione w cztery strony świata został przeniesiony do Częstochowy.

Idąc ulicą 1 Maja i skręcając na końcu w ulicę Partyzantów, naprzeciwko biurowca Myfany stał dumnie pomnik Światowida, od którego pochodzi nazwa zakładu MFNE „Światowit”. Budynek zakładu został sprzedany, a nowy właściciel Piotr Kowalczyk zadecydował o dalszym losie pomnika, który jak twierdzi, był w opłakanym stanie. – Pomnik groził zawalaniem. Przesyłałem pismo do burmistrza Myszkowa z prośbą o pomoc finansową na remont pomnika, ale dostałem odpowiedź negatywną. Ja nie będę inwestował w coś, co się rozsypuje, ten pomnik zagrażał bezpieczeństwu ludzi – bawiły się tam dzieci. To jest mój teren i jak stanie się coś, to ja będę ponosił odpowiedzialność, a tego chciałbym uniknąć. To nie był pomnik tylko symbol MFNE – opowiada Kowalczyk. Jak się okazuje obiekt nie był też wpisany do rejestru zabytków, więc nadzorowanie rozbiórki nie było konieczne. – Pomnik nie był zabytkiem. Inspektor nadzoru budowlanego nie musiał w tym przypadku interweniować, bo nie było to w żadnym rejestrze. Co dalej? – Teren będzie teraz zrównany z ziemią, będzie zasiana trawa. Pomnik przekazałem bezpłatnie do Częstochowy w Aleje Najświętszej Marii Panny – 3 Aleja. Słowa te potwierdza rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego, Matylda Wawrzyniak: – Informuję, że na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy Prawo budowlane, pozwoleniania nie wymaga rozbiórka budynków i budowli – niewpisanych do rejestru zabytków, oraz nieobjętych ochroną konserwatorską – o wysokości poniżej 8 m, jeżeli ich odległość od granicy działki jest nie mniejsza niż połowa wysokości. Właściciel obiektu powinien był jednak fakt rozbiórki pomnika starostwu zgłosić, jednak jak zaznacza M. Wawrzyniak: – Do Starostwa Powiatowego nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie. Kowalczyk nie chciał dokładnie powiedzieć, gdzie pomnik będzie przeniesiony, a dalsze pytania skwitował krótko: – dajcie mi już spokój. Jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że figura wylądowała w Cepelii – firmowym centrum sztuki i rękodzieła. Zapytani przez nas na miejscu mieszkańcy Myszkowa przyjęli wiadomość o przenosinach pomnika raczej bez większych emocji. Próbowaliśmy się dowiedzieć od przedstawicieli miasta Myszkowa, dlaczego nie próbowano pomnika uratować, jednak rzecznik Urzędu, Małgorzata Kitala – Miroszewska jest na urlopie, natomiast burmistrz Włodzimierz Żak, który nic o prośbach Kowalczyka o pomoc finansową nie słyszał, obiecał o sprawie „dowiedzieć się więcej wkrótce”.

Rozumiecie ten prosty mechanizm kradzieży?

Chciałbym się mylić i może się mylę , ale coś mi mówi że nie mylę się wcale!
Z relacji wynika, że człowiek który jest właścicielem nocnego klubu w Częstochowie kupił po prostu rzeźbę od Cepelii. Ale właściwie w takim razie jak to było – że zapytam jak ktoś naiwny – Podobno wyrzucono tę rzeźbę z Myszkowa bo była w opłakanym, stanie, tak opłakanym że zagrażała przechodniom !
Zwracam uwagę na identyczną argumentację władz Bytowa – na Facebooku można cały czas wziąć udział w grupie Ratujmy Światowida z Bytowa”, założonej przez Ratomira Wilkowskiego!
Powiem wam jak przypuszczalnie wyglądał ten „szwindelek”.
Urzędasy z Myszkowa (jak tak nazywam urzędników III RP – bo tym właśnie są – nadal sługami Państwa które jest wrogiem swoich obywateli, a nie państwem Obywatelskim – więc zasługują tylko na taką nazwę), a więc urzędasy dogadały się – nie wiem na jakim szczeblu – burmistrza? (może!), że można figurę opędzlować za spory grosz. Zrobili protokół złomowania, kupił to ktoś z nimi związany za grosze, odnowił i sprzedał via Cepelia chętnemu. A była to własność wszystkich Polaków, jak wszystko co stawiano w PRL za nasze wspólne pieniądze, pieniądze Wszystkich Obywateli.  Sumką za sprzedaż gość z Cepelii czy ten, który do Cepelii rzeźbę wstawił podzielił się z urzędasami, którzy załatwili „złomowanie”. No i mamy wyjaśnienie dlaczego zmurszały pomnik tak łatwo dało się jednak odremontować i dlaczego oczywiście odradzano postronnym osobom remontowanie go, a także pośrednio wyjaśnia się dlaczego RKP (Rodzimy Kościół Polski) nie mógł się zająć ochroną, ani dostać w pieczę tej figury. 
Wyjaśnia ta hipoteza także dlaczego figura nie mogła zostać w Myszkowie. Bo tam łańcuszek pośredników byłby za krótki i od razu wyszłoby na jaw, że nagle pomnik – Własność Wszystkich Polaków – bo fabryka Rondelków też była własnością Wszystkich Polaków, więc Figura też (i na pewno zapłacono za nią słono bo to nie jest dziełko amatorskie tylko dzieło sztuki rzeźbiarskiej w metalu), więc tam w Myszkowie szybko ktoś by pokojarzył, że własność wspólna jest nagle prywatna i zapytałby jak to się stało, że ruina odzyskała tak łatwo „zdrowie”, i jest teraz prywatną własnością, skoro była „nieuleczalnie chora”, zagrażająca życiu innych obywateli . 
A tak poszło toto do Częstochowy i słuch po TYM, to jest po rzeźbie i „całej sprawie” zaginął. Tylko że w Częstochowie RKP się zainteresował! gdyby nie ten wszawy, parszywy RKP (Rodzimy Kościół Polski) byłoby cicho sza! 
I stałaby sobie rzeźba obsikiwana przez pijanych klientów nocnej knajpy. Nasza rzeźba! Rzeźba Wszystkich Polaków! A dla nas Rodzimowierców Polskich dodatkowo symbol religijny – postaci Boga Bogów – Najwyższego – tego który wszędzie jest po kościołach katolickich dobrotliwym siwym staruszkiem. Nie mówię, że spróbowalibyście w ich kościołach na tego „Staruszka” napluć! A wyobraźcie sobie co by było gdybyście go obsikali . A tak się właśnie dzieje w Częstochowie. I co ? I Nic!
Nie przeszkadza to Klechom ani ich WIERNYM. Zresztą w 99% co oni tam wiedzą o symbolach religijnych innych – według katolickiego kleru który raz na tydzień robi im pranie mózgu w kamiennych świątyniach, jest tylko jeden symbol godny uwagi, a inni wszyscy to sataniści. Kto myśli że przesadzam otrzyma dowody w jutrzejszym artykule o Świętowicie usuniętym z Augustowa.
Od razu zaznaczę,  tak na wszelki wypadek, bo mnie już oskarżyli „Wierni Parafianie” (oczywiście przez nikogo nie kierowani na nasze strony internetowe, żadnych impulsów z parafii Parafianie nie dostawali, żeby było jasne!) o zabicie proboszcza w Sulistrowicach, podpalenie go, spalenie kościoła, podżeganie do morderstwa, do rozprawy z „ludem katolickim” i tak dalej, że nie namawiam tym artykułem nikogo do sikania na portrety Boga Ojca w kościołach katolickich w Polsce, Rosji, na Ukrainie ani nigdzie indziej na świecie.
swiatowit_in_czestochowa_2_by_fenris77-d61k87r

Dokumentacja działań przeciw Wierze Przyrodzonej Słowian w Polsce i na Słowiańszczyźnie

Posted in Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 28 Październik 2013

swetowit z utracona glowaOtwieramy nowy dział na Czarnym Pasku ; “Dokumentacja działań przeciw Wierze Przyrodzonej Słowian”

Ten dział będzie pokazywał systematycznie, rozproszone dotychczas informacje na temat bezprawnych działań wymierzonych w obiekty kultu Wiary Przyrodzonej Słowian w Polsce i na Słowiańszczyźnie w ostatnich latach.

Znajdą tutaj swój opis udokumentowany zarówno ataki tzw. “Nieznanych Sprawców”, jak i wszelkie wypowiedzi i działania publiczne, których intencją było i jest wzbudzenie nienawiści bądź poniżenie samej Wiary Przyrodzonej Słowian jak i  Rodzimowierców.

Na początek umieścimy w tym dziale  tylko te wydarzenia z ostatnich lat, które już zostały kiedyś wskazane i opisane na tym blogu.

Wydawało mi się do niedawna, że nie ma potrzeby gromadzenia zapisu aktów wrogości, aktów poniżania symboli religijnych Wiary Przyrodzonej Słowian czy napastliwych wypowiedzi, poniżających Wiarę Przyrody, czy też słownych ataków ze strony przedstawicieli Kościoła Katolickiego w Polsce, prawosławnego na Ukrainie i w Rosji. Wydawało mi się też zbędne ilustrowanie wrogości i ksenofobicznych działań lokalnych samorządów,  wymierzonych w naszą religię, która jest równoprawną i zarejestrowaną religią istniejącą w Polsce. Wydawało mi się, że nie jest niezbędne zajmowanie się podobnymi przypadkami w  innych krajach Słowian.

Działania te jednak z roku na rok się nasilają i są jak dotąd zupełnie bezkarne. Natępuje eksalacja przemocy i jawnej wrogości. Prawo gwarantuje nam teoretycznie wolność wyznania. Praktyka życia codziennego skazuje nas jednak na ciągłą konfrontację z mniej czy bardziej zorganizowanymi napaściami, czasami napaściami instytucji, z siejącymi wrogość do Rodzimowierstwa w Polsce programami telewizyjnymi i artykułami  prasowymi.

Czas zebrać tę dokumentację w jednym miejscu i rozpocząć energiczne działania wyrażające sprzeciw wobec tych wrogich aktów oraz ich sprawców. Przez Rodzimowierców w Polsce, którzy stanowią tutaj niewątpliwie mniejszość, są one bowiem odczuwane szczególnie boleśnie w świetle dziejowych doświadczeń, jakie w przeszłości dotknęły Wiarę Przyrodzoną Słowian (Rodzimowierstwo) w naszym kraju.

Musielibyśmy uruchomić cały olbrzymi Portal Internetowy, żeby zebrać i udokumentować tego rodzaju działania przeciw naszej religii i jej wyznawcom na różnych oficjalnych stronach Internetowych, na przykład mediów, czy forach społecznościowych. Nie dysponujemy odpowiednimi środkami żeby tego dokonać. Siłą rzeczy dokumentacja tutaj gromadzona będzie wybiórcza i ograniczona do szczególnie głośnych przypadków.

Nie będziemy dłużej przymykać oczu na tego rodzaju zjawiska, bo eskalacja tych wrogich działań i wypowiedzi wpisuje się w ogólny scenariusz postępującej faszyzacji życia w Polsce.

Prosimy wszystkich o nadsyłanie informacji.dąb napoleon spalony 00U9AK292LR20S-C303

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Bartosz Paprocki (1543 – 1614) – Strażnik Wiary Słowian (I SSŚŚŚ Kraków)


Herb_JastrzebiecBartłomiej (Bartosz) Paprocki, Bartolomej Paprocký herbu Jastrzębiec (ur. ok. 1543 w Paprockiej Woli, w pobliżu Sierpca, zm. 27 grudnia 1614 we Lwowie) – podczaszy dobrzyński, heraldyk polski i czeski (nazywany ojcem heraldyki polskiej i czeskiej), autor wielu herbarzy, pisarz, historyk, poeta i tłumacz, wydał liczne prace heraldyczne, wśród nich słynne „Herby rycerstwa polskiego”. Działał w Czechach i na Morawach na przełomie XVI i XVII wieku. Założył wieś Bartoszowiny w województwie świętokrzyskim.

22632_aRodzina

Urodził się w rodzinie Paprockich, w Paprockiej Woli w parafii Sierpc (Stara Wola, gm. Szczutowo). Był synem Jędrzeja Paprockiego, herbu Jastrzębiec i Elżbiety z Jeżewskich. Miał dwóch braci – Rosłańca, późniejszego proboszcza płońskiego i Wojciecha. Studiował na Akademii Krakowskiej, po czym przebywał u zamożnych krewnych m.in. na dworze Piotra Gorajskiego. Po śmierci rodziców, powrócił do domu i zajął się gospodarowaniem. Pozostawionymi po nich dwiema maleńkimi wioseczkami – Paprocką Wolą[1] i Głogołami[2]. Ożenił się z bogatą, podwójną wdową, Jadwigą, z domu Kossobudzką, córką Mikołaja, kasztelana sierpeckiego, dziedziczką Krajkowa i połowy Lipy koło Raciąża.

paprocki.gniazdocnoty

Twórczość

Początkowo pisał wiersze, jednak wkrótce poświęcił się pisarstwu historycznemu oraz heraldyce. Dzięki dziełom poświęconym szlachcie polskiej jak „Gniazdo cnoty” (1578) oraz „Herby rycerstwa polskiego” (1584) pogłębił i przyczynił się do utrwalenia wiedzy o genealogii polskich rodów szlacheckich. Wyjechał do Warszawy na dwór Andrzeja Taranowskiego, sekretarza królewskiego, któremu towarzyszył w jego drugim poselstwie do Stambułu. Po powrocie do kraju dowiedział się o śmierci żony, która nastąpiła w 1572 r. Osiadłszy na swych włościach otrzymał godność podczaszego Ziemi Dobrzyńskiej. W 1577 r. bierze udział w gdańskiej wyprawie Stefana Batorego. W latach 80. XVI w. wiąże się niefortunnie z rodem Zborowskich. Staje się stronnikiem Habsburgów popierając w staraniach o tron polski po śmierci Batorego austriackiego księcia Maksymiliana. Po zwycięstwie Zygmunta III w 1588 w Bitwie pod Byczyną zmuszony zostaje opuścić kraj i udaje się na emigrację do Czech i na Morawy gdzie spędził 22 lata. Przebywał na dworze biskupa ołomunieckiego – Stanisława Pawłowskiego w Kromieryżu. Przez ten czas opanowuje język czeski i oddaje się pracy pisarskiej. Był autorem historii Moraw, herbarzy szlachty morawskiej i czeskiej oraz tłumaczem wierszy Jana Kochanowskiego na język czeski. Wkrótce uzyskał także czeski indygenat.

Wartość dzieł Paprockiego jest o tyle większa, że korzystał z licznych źródeł polskich i czeskich, które nie zachowały się do czasów dzisiejszych. Jest także autorem wielu utworów poezji okolicznościowej, satyr, panegiryków i pamfletów. W 1610 roku u kresu życia powrócił do Polski z ogarniętych wojnami religijnymi Czech. Pozbawiony środków do życia mieszkał w klasztorach w Wąchocku oraz Lądzie. Zmarł nagle we Lwowie w 1614 r. i został pochowany w krypcie u franciszkanów.

Dzieła po polsku

  • Dziesiecioro przykazań meżowo, Kraków, 1575.
  • Koło rycerskie w którem rozmaite zwierzęta swe rozmowy wiodą, Kraków, 1576.
  • Panosza to jest wysławianie panów i paniąt ziem ruskich i podolskich, Kraków, 1575.
  • Historia żalosna o pratkosci i okrutnosci Tatarskiej, Kraków, 1575.
  • Gniazdo Cnoty, zkąd herby Rycerstwa Polskiego swój początek mają, Kraków, 1578.[3]
  • Krótki a prawdziwy wypis z jechania do ziemi Wołoskiej Iwana Wojewody, którego Podkową zowią, Kraków, 1578.
  • Hetman, Kraków, 1578.
  • Król, Kraków, 1578.
  • Testament starca jednego, który miał trzech synow, Kraków, 1578.
  • Historia barzo piekna i zalosna o Ekwanusie Krolu Skockim, Kraków, 1578.
  • Wesele Bogiń, Kraków, 1581.
  • Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, Kraków, 1584.
  • Bartosza Paprockiego Dwie broszury polityczne z lat 1587 i 1588.
  • Pamięć nierządu, 1588.
  • Nauka rozmanitych philosophów obieranie żony, Kraków, 1590
  • Gwałt na pogany, 1595.
  • Próba cnót dobrych, Kraków, kolem 1595.
  • Ogród królewski w którym krótko opisuje historye Cesarzów, Królow Polskich i Czeskich, arcyksiążąt Austryi, książąt Ruskich, Praha, 1599.
  • Cathalogus arcybiskupów, Kraków, 1613.
  • Nauka i przestrogi na różne przypadki ludzkie, Kraków, 1613.
  • Naprawa Rzeczypospoletej, Kraków, 1895.
  • Upominek, Kraków, 1900.
  • Odpowiedź, Kraków, 1910.

Dzieła po czesku

  • Zrcadlo slavného Markrabí moravského 1593 – Ilustrowana drzeworytami Jana Willenbergera. Dzieło pierwotnie napisane po polsku, przełożył na język czeski Jan Wodiczka, pastor luterański.
  • Kvalt na pohany, 1595,
  • Nová kratochvíle, Praha, 1579-1600,
  • Ecclesia, Praha, 1601,
  • Kšaft, Praha, 1601,
  • Půst tělesný, Praha, 1601,
  • Třinácte tabulí, Praha, 1601,
  • Diadochus, tj. posloupnost knížat a králů českých, biskupů a arcibiskupů pražských a všech třech stavů slavného království českého, to jest panského, rytířského a městského 1602 Praga
  • „O valce Turecké a jiné Přibéhy: vybor z Diadochu”
  • Obora, Praha, 1602.
  • „Panna, zenitba, zena ve staroceskie uprave polskych skladeb Reje z Naglovic” Praha, 1602
  • Historie o příbězích v království uherském, Praha, 1602.
  • Štambuch slezský Brno 1609

paprocki.herby

Bartholomew Paprocki (Polish: Bartłomiej Paprocki) (Czech: Bartoloměj Paprocký z Hlahol a Paprocké Vůle) (1543–1614) was a Polish and Czech writer, historiographer, translator, poet, herald and pioneer in the Polish and Czech genealogy.

Biography

He was born in Dobrzyń Lands town—Paprocka Wola in 1543, son of Jędrzej Paprocki and Elżbieta from Jeżewski. Paprocki was a Polish noble clan and they bore Jastrzębiec coat of arms. Bartosz studied at the Jagiellonian University. He began writing poems, but then dedicated himself to historiography and heraldry. In 1577, he participated in the Siege of Gdańsk. He was Podczaszy of Dobrzyń. In XVIc. `80s, he joined the pro—Habsburg party and supported Maximilian II, Holy Roman Emperor in the 1587 royal election, although he could have been bribed.[1] After the Battle of Byczyna in 1588, when Archduke Maximilian was defeated by the supporters of Sigismund III Vasa under leadership of Jan Zamoyski, Paprocki was made to abandon Poland and settle in Bohemia. There he spent 22 years, learned the Czech language and wrote about the history and heraldry of Bohemia and Moravia. He also translated Jan Kochanowski poems into Czech and wrote some for his own.[2] Later received the Czech Indygenat. He was admirer of Michał Sędziwój (Michael Sendivogius) scientific achievements, whom he dedicated the third part of „Ogród królewski…” published in 1599.[2]

His wife was much older, but rich. Jadwiga Kosobudzka (died about 1572) a castellan’s daughter from Sierpc, a widow of Wisniowski. They had no children and their marriage was unfortunate, Paprocki was tyrannized by his wife. Because of this experience, Paprocki remained misogynist till his death.[3] In 1610, Paprocki came back to Poland, lived in Wąchock and Ląd monasteries. Paprocki died on December 27, 1614 and was buried at Franciscan abbey in the city of Lviv. He was called the father of Polish and Czech genealogy

Bibliography

  • „Gniazdo Cnoty, zkąd herby Rycerstwa Polskiego swój początek mają” 1578. Kraków

-(Family Virtues, from which the seals of Polish knights began)

  • „Krótki a prawdziwy wypis z jechania do ziemi Wołoskiej Iwana Wojewody, którego Podkową zowią” 1578.Kraków

-(Short but True Excerpt in Coming of Iwan Wojewoda into the Land of Wallachia, Whom They Call „Horse Shoe”)

  • „Hetman” 1578
  • „Wesele Bogiń” 1581.

-(Goddes wedding)

  • „Herby Rycerstwa Polskiego, Na pięcioro Xiąg rozdzielone” 1584. Kraków

-(The heraldic arms of the Polish Knighthood)

  • Bartosza Paprockiego Dwie broszury polityczne z lat 1587 i 1588

-(Two of Bartosz Paprocki political pamphlets from 1587 and 1588 year)

  • „Zrcadlo slavného Markrabí moravského” 1593.

-(Mirror of a Famous Moravian margraviate)

  • „Ogród królewski w którym krótko opisuje historye Cesarzów, Królow Polskich i Czeskich, arcyksiążąt Austryi, książąt Ruskich” 1599. Praha

-(Royal garden, in Which I Write Briefly About the History of Emperors, Polish and Czech Kings, Austrian Archdukes and Russian Dukes)

  • „Nauka Rozmaitych Philozophow, około obierania żony…” 1602. Kraków

-(The lesson of different philosophers about wife choosing…)

  • „Diadochus, tj. posloupnost knížat a králů českých, biskupů a arcibiskupů pražských a všech třech stavů slavného království českého, to jest panského, rytířského a městského” 1602.

-(Diadochus, that`s, Hierarchy of Czech Princes and Kings, Bishops and Prague Archbishops and All Three Estates of the Famous Czech Kingdom, that`s, the Lords, Knights and Burghers)

  • „Štambuch slezský” 1609.

-(Silesian friendship album alba amicorum)

  • „Koło rycerskie”

-(Knights gathering)

  • Nauka y przestrogi na rozne przypadki ludzkie…

-(Lesson and a warning for different human cases…)

  • „O valce Turecké a jiné Přibéhy: vybor z Diadochu”
  • „Panna, zenitba, zena ve staroceskie uprave polskych skladeb Reje z Naglovic”

See also

  • Polish literature
  • Polish heraldry

Kim był naprawdę Bartosz Paprocki.

 

Legendy herbowe są przetworzonymi mitami Wiary Przyrodzonej – część z nich pochodzi jeszcze z czasów scytyjskich. Są przerobione, uchrześcijanione, ale chwała tym wszystkim ludziom, a zwłaszcza Bartoszowi Paprockiemu, że zapisał podania w takiej formie jak były mówione, bez wielu naleciałości i w różnych wersjach. Dzięki tym różnym wersjom udało się odkryć ich pierwotne znaczenie, oczyścić z naleciałości i stwierdzić że np: herb Odrowąż to Modry Wąż odnoszący się do rzeki Odry-Modrej, na przykład Panna na Niedźwiedziu z innego herbu to żadna tam księżniczka – to Borana, a całe podanie rodowe Radzi-Wiłłów odnosi się do Bogów Boru – Wiłłów. Łabędź jest symbolem słowiańsko-scytyjskim Białego Lądu czyli Europy, itd.

Herbarze przy umiejętnym czytaniu są pełne opowieści, to coś w rodzaju naszej Rodzimowierczej „bliblii”, tylko trzeba ją było rozczytać i na nowo napisać. Rozczytali ją dwaj naukowcy, no może nie dwaj, było ich wielu, ale naprawdę bardzo ważne jest to co zrobili M. Derwich i M. Cetwiński w książce „Herby, legendy dawne mity”. Ja wplotłem te rozczytane wątki w Baję Słowian – Księgę Tura i Księgę Ruty, czyli na nowo, zrozumiale, bez nalotu chrześcijańskiego, napisałem.

Przykład: Sam Paprocki był herbu Jastrzębiec – w tym herbie mamy Jastrzębia bojowego z ostrogami – Jastrub symbol Jeszy – Jessowita, jednego z czterech bogów Kirów – Stron i Pór Świata, decydującego o kierunku zachodnim i stadium rozwoju zwanym „zejściem” – jesienią. Trzyma on w szponach podkowę odwróconą do góry – a więc Kosz – Los-Przeznaczenie, a jednocześnie symbol Światła Słonecznego – nie ognia ale Światła Niebieskiego i Ziemskiego – Bogów Sołu – Sołńca – jako Nosicieli Światła (Żywioł Nieba). To Ogień atomowy, białe światło, nie to samo co Swaróg i Swarożyc – rodzaje Ognia lecz Bóg Nieba – Białego Ognia czyli Światła. Podkowa to znak Świętego Wierzchowca – takiego jakiego trzymano w Arkonie, w świątyni Świętowita. Wewnątrz podkowy znajduje się równoramienny krzyż – tzw. „maltański”, to nie jest oczywiście żaden krzyż maltański, tylko krzyż pogański – wyznaczający Podstawowy Kwadrat Zodiaku – Cztery Kiry Świata. To jest kolejne trzecie potwierdzenie, że Jastrzębiec jest znakiem świętych wojowników Yessy, Pomorskiego Jastruba, Jeszy – Jessowita.

To wszystko wiemy dzięki Paprockiemu i jego robocie. Herbarz herbarzowi nierówny, nie bez powodu ten uważa się za najlepszy.

To tylko część jego wielkich zasług, bo oczywiście utrwalił on w herbarzach także herby szlachty Moraw i Czech, był HERETYKIEM i  HERMETYKIEM, znawcą wiedy Hermesa, szkoły ateńskiej – jak Jan Kochanowski, a oni obaj ZNALI TEŻ JANA TWARDOWSKIEGO (Laurentego Dhur, vel Laurentego z Rud)- CZARNOKSIĘŻNIKA królewskiego. WYDZIAŁ ASTROLOGII I ASTRONIMII UJ BYŁ CENTRUM EZOTERYCZNEJ WIEDZY W TAMTYM CZASIE – Paprocki był wtajemniczony w Wiarę Przyrodzoną Słowian, był tłumaczem na inne języki słowiańskie utworów Jana Kochanowskiego, które same w sobie są Najwspanialszym i Niedoścignionym wzorcem hermetycznym – Pałacem Pogańskiej Wiedy. Sam Paprocki pisał też po czesku.

Dzięki tłumaczeniom Paprockiego cały świat słowiański poznał hermetyczną twórczość Kochanowskiego, którego uznaje się za prekursora liryki, największego słowiańskiego poetę wszechczasów, ale który jest tak naprawdę jednym z największych twórców KODYZMU w Sztuce czyli ukrytej treści i ukrytego przekazu wiedzy, w specjalnie skonstruowanych „budowlach” lirycznych jakimi są „Pieśni” (Księgi Pierwsze, Drugie  i Trzecie – korespondujące ze sobą). Od Kochanowskiego zaczyna się dialog Nad/Pod kulturą, który trwa przez całe dzieje sztuki polskiej. Kto się głębiej zastanowi, przyjmuje w sposób oczywisty, że tak jak Jan Kochanowski przekazał nam wielką część wiedzy o wierzeniach pogańskich przez swoją poezję tak Bartosz Paprocki w tym samym kodystycznym dialogu”nad/pod kulturą (nad i pod tekstem głównym utworu sztuki) przekazał nam tę wiedzę w „Gnieździe Cnót”.

Sam Twardowski miał tytuł Nauczyciel Pogan – Naczynie Wybrane (Graal, CzARA). Sam tytuł herbarza – nie użyty nigdy przez nikogo innego, świadczy o jego głębokim wtajemniczeniu w wiedzę mitologiczną bo to Bogini Cnota-Czsnota-Czystota jest jednocześnie Boginią Sławienia, Matką Sławieną, Matką Sławą – Gniazdo Sławy, żony Prowego, Pani Stojącej przy PROWEM, Bogu Praw Ludzkiego Świata, odpowiedniku Żywiołu Peruna (który sprawował Prawa Boskie), Prowe będącego Mocą Ziemską, PRAWEM Przyrodzonym i Sprawującego Prawa Ludzkie.

Bartosz Paprocki jest autorem książek „Wesele Bogin” i „Gwałt na pogany” (także po czesku).  

CB

Tagged with:

Atak kleru katolickiego na Świętowita na Ślęży – Oświadczenie w Niezależnej Telewizji – Wrocław

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 26 Październik 2013

Oświadczenie zespołu redakcyjnego Kwartalnika Słowianić w sprawie usunięcia rzeźby Światowida w Domu Turysty PTTK na Ślęży

27.IX. 2010 r. w Domu Turysty PTTK na Ślęży umieszczono wierną replikę Światowida, którego oryginał znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. W oparciu o pisemną umowę rzeźba pozostawała w Domu Turysty ponad 3 lata.

Obecnie- na skutek ciągłej presji psychicznej i gróźb miejscowego proboszcza Ryszarda Staszaka- kierowniczka placówki była zmuszona usunąć rzeźbę z przestrzeni publicznej.
To co zaszło na Ślęży jest działaniem rozbójniczym , które w żadnej mierze nie może być tolerowane!

Nie pozwalamy na to, by wrogie nam siły, które odcisnęły już swoje ponure piętno na naszych przodkach przeszkadzały nam teraz w sięganiu do naszych korzeni.
Pomrokę średniowiecza rozświetlimy jasnością naszych serc i umysłów. Zawsze tu byliśmy i zawsze będziemy. Mają Prawosławni swoją Grabarkę, maja Katolicy swój Watykan a świętym miejscem Słowian jest Ślęża!

My, Rodzina Słowiańska zjednoczona w Duchu, dajemy odpór zakusom ciemnych sił.

Czesław Białczyński
Piotr Kudrycki
Joanna Maciejowska
Marek Wójtowicz

 

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Maria Konopnicka Strażniczką Wiary Słowian? Z Psałterza wieków – Polska.

Posted in Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 24 Październik 2013

MARYA KONOPNICKA

II. Z PSAŁTERZA WIEKÓW.

POLSKA.

Ludu mój, cóżem uczynić mogła, a nie uczyniłam tobie?

Jam cię zasadziła na ziemi plennej i na ziemi dobrej.

Między dwoma morzami zasadziłam ciebie,

abyś rósł i siłę mnożył w sobie.

Wpośród pól żytnich, wpośród pól pszenicznych

dałam ci miejsce twoje. A nimbyś o chleb wołał, podałam go tobie.

Gniazdo twoje usłałam nizko, między zbożami

pól szerokich, roztwornych i błękitami nakrytych;

uczyniłam cię skowronkiem narodów.

Ja nauczyłam szumów bory twoje, a puszczom

twoim dałam głos.

Jam każdą z brzóz białych, w gaju stojących,

uczyła szelestów cichych, a w chwianiu liścia, który

drży, jest tchnienie moje.

Ja kwieciem drobnem przetkałam łąki twoje,

a po wzgórzach rozsułam wrzos.

Jam wywiodła z ziemi lny modre , a strzechę

twoją nakryłam szumem lipy i brzękiem pasieki.

Ja błogosławiłam gruszom i jabłoniom twoim,

a sadom twoim dałam obfitości złota.

Czuwałam, a troskałam się około ozdoby twojej;

bławaty pól i konwalie lasów— i te się ze mnie poczęły.

POEZYE 63

Jam rzeki twoje puściła do sinego morza; ja

strumieniom pokazałam drogę ich; ja uwiązałam

srebrną sieć wód twoich, a źródła z gór wywiodłam,

aby cię poiły.

Jam położyła góry na granicy twojej, a żelazo

i sól i węgiel dałam tobie, abyś u własnego ogniska

siadłszy, cudzych przypraw do chleba nie szukał,

a obronić go mógł przed wydziercą.

W pośrodku ludów postawiłam ciebie, a węgły

domu twego umocniłam ubóstwem ich i kłosowym

szumem.

Barankiem bożym uczyniłam wpośród ludów

ciebie i na paszę dobrą cię wywiodłam. A tyś napoił

żółcią matkę-żywicielkę twoją!

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja wielka, wielka wina!

POLSKA.

I cóżem uczynić mogła, a nie uczyniłam?

Zanim zrodzony byłeś, obrałam tobie miano, które

nie przeminie. Albowiem Roma od imienia człowieka

nazwana była: skazitelna od skazitelnego — i padła.

A imię Franków i Germanów od ludzkich plemion

znikomych wzięte — też przeminie!

Ale nazwanie twoje w samem jądrze ziemi usadzone jest,

a każda wiosna majem nowego życia je odziewa.

Zaprawdę, przejdą ludy i zwalą się grody, lecz

pola zbożne — te trwają na wieki.

LUD.

…Matko-rodzicielko, bądź błogosławiona!…

POLSKA.

Kiedyś jeszcze w szumach łęźnych i w szumach

borowych nad ziemią wiał, jako pył śniady, chlebny nad łanem żyta wieie,

zadumana byłam o tobie;

a zanim zrodzon byłeś, troszczyłam się około Ducha,

którymbyś żyw był, a wiedzący siebie.

Tedy ze wszystkich, jakie u Boga były, wybrałam,

który na jutrzenkach klęczał, a na zorzach, o świtaniu rannem zjawion był.

Acz insze więcej blasków miały w sobie, a w błyskach gromowych płomieniły się, jako słońca wielkie, po niebie chodzące.

A były, które wybiegały kometą czerwoną i brały

ludów strach i cześć. A inne, zakochane w zachodowych łunach,

oblekały purpurę i złotogłów ich.

W kolorach szły i w przepychu świateł, a głowy ich,

w dyamentach i hełmach, gorejącym meteorom podobne, błyskały grozą zjawienia nad olśnione ludy.

A nie wybrałam tobie Ducha w szatach królewskich, ani tego, który nie zdejmuje zbroi. Ale wybrałam Ducha w lnianej koszuli białej, która znaczy:

wyzwolony, wykupiony, wolny.

Iż wolność największą i najgodniejszą siłą jest, jakiej duch ludu dorobić się może, a królewskość i rycerstwo stopniami

tylko są i tronu jej wzniesieniem.

Lud wolny nad królem i rycerstwem stoi; on stoi tam, gdzie się

rozwiązuje przykaż, a zaczyna miłość.

I tchnęłam w ciebie Ducha brzasków wczesnych i brzasków perłowych. I spadła na ciebie obfitość ros i łez, i uśnieżyły rosy i łzy ziemię, jako

posiew srebrny, a Gwiazda Zaranna — ta nad tobą

była.

I spłonęło znamię dnia wschodzącego na czole

twojem, i otoś zrodzon jest dla przyszłości świata,

a stopy twoje obrócone są w drogę pilną, która się

jutrem zowie.

Albowiem różnych narodów drogi różne są,

a wiele z nich nie wie, iż ku zachodowi idzie,

a w zmierzchy się śpieszy. Lecz noc będzie u kresu

ich.

POEZYE 6

Ty wszakże ku brzaskom podany jesteś , a ku

jutrzenkom wyciągnięte są ramiona twoje. A z ducha

to twego masz, który jest uniesiony ku początkowi

swojemu.

LUD.

Matko, dawczyni ducha, bądź błogosławiona!

Matko, rodzicielko, bądź błogosławiona!

POLSKA.

Opierał ci się on duch, iż bezcielesny żywot

mniej bólom podległy bywa. Lecz gdy obaczył ziemię

twoją, zakochały się oczy jego w ozdobie jej, i padł

na piersi twoje, jako pada pieczęć rozgorzała,

i przeniknął ciebie i stał się jednem z tobą, jako brat twój — cichy.

Acz innym narodom panują duchy, które im dane

były, a wodzą je po drogach swoich, jako niewolników,

iż nie wiedzą narody, co je prze i ku jakim celom.

I rosną do czasu w siłę wielką, ślepą, nieświadomą siebie,

I opętane są przez tyranię ducha, który

zawładnął nimi i wysługiwać się muszą duchowi

swemu, jako panu, a nie znają wolności. Te — śmierć

noszą w sobie, a karki ich, od jarzma przetarte, same

w jarzmo ciągną.

Lecz duch twój rozwiany jest w świeżości poranków twoich

 i w woni łężnej twoich sianożęci.

On mówi do ciebie w zbożowych szumach i w borowej

głuszy, on bierze głos zadumy ugorów twoich, aby

wieszczyć tobie.

Nie pcha cię, nie poniża, nie nęka, jako raba

swego; ale naradza się z tobą w powiewach pól

twoich, a w cichości węgłów twej chaty przemawia

do ciebie.

Nie gnębi cię, nie gwałci prawdy twojej; jarzma

chciwości, okrucieństwa, podstępu nie kładzie na

szyję twoją. Boje, w które cię rzucał, te za wolność były.

A ty ojczyźnie wolnych zgotowałeś pęta!

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja wielka, wielka wina!

POLSKA.

I co uczynić mogłam, a nie uczyniłam tobie?

Gdy insze duchy brały znaki swoje,

jam na miesięcznem kole gniazdo orłom lecącym uwiła,

iżby z nich jeden znakiem został tobie.

A nie tym, które z kopii kwirytów rzymskich

leciały i nad Cezarami świeciły błyskawicą gromową

i złotą, ale temu, co się białemi pióry na Patmos,

nad głową Jana ważył, a prorockie czoło szuraiącem

skrzydłem cienił, temu uwiłam gniazdo księżycowe.

I padł na nie ptak, znamieniem dany tobie, i stał

się duch twój lotny, pęd w niebo biorący. A nie

kładł odtąd i na wieki duch twój gniazda swego na

nizinach ziemskich, ale je miał górne i samotne

i srebrniejące wysoko nad ludami świata.

Acz insze ludy, pobrawszy godła swoje z rzeczy nizkich,

im się przyrównane stały i roniły w nie

ducha swojego.

Brały Rzymiany godłem wilczycę borową, która,

gdy na dnia światło i na ulice wielkiego grodu wyszła,

nie mogła strzymać obrzasku zórz nowych, które na

ludzkość od Golgoty szły, i zawywszy, skończyła się

na purpurach Cezarowych, strawiona dymem pychy

i rozkoszy jadem.

I brała Gallia znakiem kura owego, który na

Piłatowym dworcu nocy onej piał, kiedy się Piotr

Chrystusa był zaparł.

A oto przyszła za dni naszych sama do zaparcia

ducha swego w sobie i pokłoniła się duchowi

cudzemu, rzekąc o sobie: Nie jestem. Ty bądź sławion we mnie!

POEZYE 67

Anglowie zasię brali godłem okręt i ładowali na

niego swą kupiecką duszę ze wszystkiemi nadziejami jej

 i tak go na morze puszczali.

I stawali na brzegach wyspu swojego z piersią

pustą, bezduszną, patrząc a czekając, rychłoli się okręt

powróci i co im przyniesie. A kiedy przyniósł złoto,

cieszyli się i klaskali w ręce swoje, mówiąc: o Dobrze

jest! Oto za duszę naszą dostaliśmy złota !« A tak,

z fry marku żyjąc, wyciskali duszę z wszelkiej piersi

żywej, iżby ją sprzedać mogli.

A który ją ku mądrości obrócił, w lochu siedzieć musiał,

jako uczynili Bakonowi a który ją w pieśniach

darmo światu, jako Bajron, oddać chciał,

precz z wyspu onego musiał i ojczyzny nowej

na morzu Jońskiem szukając, za nią położył duszę

swoją.

— Ale nad tobą, gdy zaszumiał orzeł ducha twego,

puściły się rycerstwu u ramion skrzydła też orłowe,

które go ku sławie uniosły.

I bywał niemi nakryty oracz ubogi, iżby orał,

i siewca, iżby siał. I bywała niemi nakryta czasu

trwogi grudka ziemi i kamyczek polny, kędy skowronek wywiódł młode swoje,

iżby piórek i puchu w przezpieczność dostały.

I zaszumiał nad tobą orzeł ducha twego i otwarły

się źrenice twoje w słońce.

I poszedł szum i poszedł skwir skroś stepem sinym,

po kurhanach, po futorach poszedł, po ukrainnych i podolnych ziemiach,

i narodziły się także widuny twoje, a wiew, który nad Wernyhorą wiał,

ten w Patmos, w skały widzeń szedł prorockim

duchem.

A który najdalej, najgłębiej w zabrzask dni nowych

spojrzeć miał z wieszczów i proroków twoich,

temu dałam orłowe czoło i oblicze, iżby się w nim

odbiły znaki i pieczęci ducha twojego świętego.

A tyś mi uczynił słup męki z drzewa, na którem kładłam gniazdo orłom twoim!…

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja wielka, wielka wina!

POLSKA.

I co uczynić mogłam, ludu mój, a nie uczyniłam tobie?

Duchowi twemu dałam ciało jędrne , młodociane,

zdrowe, iżby w niem rosnąć mógł ku przyszłości, a wzmagać się w siłę.

Nie zlepiłam ciała twego z okruchów starych

i rozbitych naczyń ducha, jak to uczyniły inne ziemie

ludom swoim pomieszanych początków i plemion.

Zlepiłam je z gliny dobrej, świeżej, która jeszcze

w żadnym nie spękała ogniu. I nie zlepiłam ciebie

z wody i z płomienia, i nie uczyniłam ciebie płodem

gwałtu.

Wzrastać tobie dałam, jako wzrasta łan zboża,

z jednego rozrodzony ziarna; a rodzaj twój szczepiłam,

jako czyni zaszczepca dobry, który na polną

gruszę pokrewny szczep z sadu bierze,

a na żywicznym pniu słodkiej jabłoni nie szczepi.

Jam zgromadziła ciebie, jako pasterz zgromadza

jednoroczne jagnięta swoje. Rozmnożyłam ciebie, jak

matka rozmnaża braci między sobą: płodnością własnego łona.

Chrobaty, Polanie, Ślązaki, Ruś, Litwa —

bracia to twoi są, jako insze, z którymiś się za czasem zjednał i zrósł w całość.

I cisnęli się do ciebie bracia twoi, aby razem

pługi wodzić, o domu radzić i węgłów jego obraniać.

I uczyniło się bractwo plemion wolnych i wiec wolny,

a złoto ani żelazo nie padało na szalę głosów, kiedy

w błękit szły, ani się ku ziemi ważyły.

POEZYE 69

I uczyniłam głos twój mocnym, a ucho twe

czułem. Krzyk, nad Bałtykiem wydany, w Karpatach

odzew brał; a kiedy Korona zawołała: Strażak,

Litwa siodłała Pogoń i chwytała miecze.

Więc jako dzwon szeroko na okolicę pospólną

trwogę albo radość głosi, takie echa powietrzne uczyniłam nad tobą.

 A sercem tego dzwonu — było serce twoje.

Co woła na Pobużu i na Ponarwiu sinem? I co

woła nad Wisłą, nad Wartą, nad Dnieprem, nad

Niemnem?

Nie jestże to głos bratni, od którego drżą wnętrzności twoje?

A ty rozciąłeś mieczem szaty moje, a o suknię

moją całodzianą rzuciłeś losy

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja wielka, wielka

wina!

POLSKA.

I co uczynić tobie mogłam, ludu mój, a nie

uczyniłam?

Jąkałeś jeszcze, jako dziecię, niemocnym językiem,

a ja już co najsłodsze i najdzielniejsze dźwięki

oddawałam tobie. Z szumu puszcz, z szmeru zdrojów,

z grzmotu burz, z huku wód, z tętentu hufców, z trzasku kopii,

z świstu wichrów, z błysku mieczów —

dźwięki poddawałam tobie.

Ja w ciszy nawet dobywałam tony mowy twojej.

Jam cię nauczyła imienia tęsknoty.

I dałam ci słowa, wprost z serca wzięte, wprost

z błękitów wzięte i anielskie, wprost z pól smętnych

dobyte i rosą świeżości zroszone i proste.

I dałam ci słowa, które umiały kląć i błogosławić,

śpiewać i płakać, tworzyć i zabijać, a jako

w główce gorczycznej sto ziarn się zamyka, tak ja

w każdem słowie twojem rozmnożyłam nasienie jego

70 MARYA KONOPNICKA

I stała się mowa twoja silna i piękna, świeża

i bogata, męska i dziewicza i miała w sobie moc

czarodziejską wzruszania serc ludzkich i miała w sobie

 głos synogarlicy i jęk Izajasza.

I widziano ją, sypiącą gwiazdy i łabędzie puchy,

i widziano ją, bijącą, jak grom i jak piorun, a głowy

królów chyliły się przed nią.

I zakwitła mowa twoja pieśnią, i stałeś się słowikiem narodów.

A zaś wyrosła pieśń twoja i odziała się niezwiędłym majem.

Jak lipa, miodem wonna a rojem pszczelnym brzęcząca, tak wyrosła.

I rozkorzeniła się, jako dąb starowieczny, iż jej nikt nie wyrwie aż na

wieki.

Nad wodami stała, jako wierzba, z której fujarki

biorą, a jako osika, z której uczyniona jest surma smętna, bojowa.

I poszedł głos jej po granicach moich i ograne są granice moje.

A gdzie pieśń twoja żywię, ja jestem.

— I rozpaliłam ogniska twoje i zgromadziłam wieczornice twoje;

i dałam lnom twoim srebrzystość miesięczną,

a chatom twoim trzaskanie łuczywa;

i dałam długie zmierzchy zimowemu niebu twemu,

i dałam tęskność piersiom twoim, abyś śpiewał.

I rozpaliłam jutrznię zaranną i wypuściłam wiatr

ciepły z jugu i rozwiośniłam pola twoje i dałam

piersiom twoim nadzieję, abyś śpiewał.

I ukazałam lirnikom ślepym rzeczy dawne i rzeczy

minione; i nauczyłam trawy mogilne szeptów cichych,

aby im wtórzyły. Zadumę i siność stepu — ja przędłam.

I wypuszczałam wicher, aby wichrzył włos siwy

gęślarzy twoich, kiedy krzywdy twoje śpiewali;

i trzymałam go za pióra jego, iżby cisza była, kiedy

śpiewali twą sławę.

I podniosłam zagasłe źrenice lirnika w dalekość czasów, jako perły białe;

a ślepcom dałam widzenie dni, nie narodzonych jeszcze.

I opuściłam ich wypłakane oczy na kurhany, jako łzawice srebrne, a każda

kość, na dzikich polach, na sławnych bojowiskach

leżąca, brała swą część w pieśni.

I wodziłam dziady śpiewne ode wsi do wsi,

a biedny to był próg i nie mój, na którym gęślarz gęśli

swych nie stroił.

Białozorowie moi i sokołowie moi ważyli się nad

lirami dziadów, po stepie ich wodząc, po szerokim;

a żórawie, te przed nimi leciały, krzycząc po śródniebnych szlakach.

I nakryłam pieśń chmurą ich skrzydeł, i śpiewałeś

o sobie, ludu mój, nie wiedząc, co wspominasz i co

wieszczysz sobie.

Lecz zaś zestroiłam lutnię twoją z lutnią Dawidzką, królewską,

i ustruniłam ją w słoneczne i błyskawiczne struny.

I uczyniona jest jedna, jako strzała, ku rozświtowi puszczona i w brzaski lecąca;

i uczyniona jest druga, jako tęcza, wymalowana w blaski i w kolory,

a kwiaty i gwiazdy lecą na nią i łabędzie głosy.

Lecz trzecią, tę podparłam piersią własną i sercem bijącem.

A imię tego, który na nią palce kładł,

jest: „Z ziemi wzięty”.

I stała się pieśń twoja sławną, i była kochanką

młodości twojej i siłą lat męskich twoich i ostatnim

kwiatem twych mogił.

To wszystko uczyniłam tobie, ludu mój, a tyś mnie

zaparł językiem twoimi

LUD.

Moja winal Moja wina! Moja wielka, wielka winal

POLSKA.

I co więcej uczynić tobie mogłam, a nie uczyniłam?

Wpierw, niżby Chrystus po łanach twoich chodził, jara schrześcijaniła ciebie.

Tyś był, jako Jan, który w zakonie żył wpierw, niżby zakon uczyniony

został.

W zaraniu czasów i w przededniu bożym uczyły

cię pacierza pól zbożowych szumy, a anioł Pański

ciszy i smętności po łanach twoich wiał i zwiastował tobie.

Lilie twoje i róże białe twoje te szeptały: „Ave…”

— Nie czciłeś Molocha ani Serapisa; nie kłaniałeś

się wężowi, ziejącemu ogniem.

Świątki twoje wiosenne były i zielone majem; miód

i kołacz był objatą twoją.

Więc kiedym ci ścieżyną polną i bławatkową miedzą

rajskie poselstwo przed chatę przywiodła, nie

upadłeś na twarz z dziwu ni z przestrachu. Aleś

chleb z aniołami łamał i za stół je lipowy pobok

siebie sadzał. A czego mocarz świata bez drżenia

nigdy nie czynił, tyś uczynił, kmieciu!

I naczęłam ci króle twoje w siermiędze lnianej

i w postołach z łyka, którzy, nimby rękę do berła

ściągnęli, wpierw zatykali lemiesz na uwrocie skiby.

I wywiodłam ci króle twoje z pod słomianej

strzechy i z pod nizkiej, a w których nie królewskość

tego lub drugiego rodu leżała, lecz królewskość ludu.

Majestat to był oraczów twoich i siewaczów twoich,

którym ci w Piastach na tronie sadzała.

A w Jagiellonach sadzałam na tronie rycerską chwałę twoją

i tryumf pokoju.

Uróść ci dałam pod królami twoimi w sławę

i w cześć.

Jako w ojcowym domu i na ojcowym chlebie Syn

rośnie, uróść dałam tobie, a tyś ranie odział purpurą

naigrawania, a koroną cierniową zraniłeś głowę moją!…

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja bardzo wielka

wina!

POLSKA.

Rozmnożyłam grody twoje i dostatki twoje

i prawa dobre twoje, w które nimeś piołunu namieszał,

wszystkim słodkie były.

Nie umocniłam cię murami i nie opasałam głębokim przykopem;

alem cię nakryła błyskawicą szabel, żywych piersi tarczą.

Mężne i czyste serce to była twierdza twoja

i forteca.

I widziany był nad tobą znak Hetmanki twojej,

płaszcz gwiazdami siny i miesięczne poroże pod stopami Jej.

Tyś był czasu klęski ochranian zawsze wiarą i ofiarą.

I nie uczyniłam cię bogaczem, ani rozkosznikiem, ani kupcem.

Zielony krzew wolności — ten wszczepiłam tobie.

Więc kiedy insze ludy brały chrzest krwi ku

odrodzeniu, ty brałeś chrzest wolności. I kiedy insze

ludy gwałtem jej dobywali, rozruszając węgły domu

swego, tyś ją na polach, jak majowe latorózgi, sadził,

i jak gałąź palmową, do chat nosił i z braćmi ją

dzielił, rzekąc: » Alleluja !«

Ty byłeś wiosną narodów!

Jam duszy twojej dała ukochanie wolności.

W wolności zamknęłam siłę twoją i jedność tej siły;

Ile razy wymówiłeś święte Imię jej, wzmagała się moc twoja.

A ilekroć uczyniłeś ją sztandarem twoim,

wzrastałeś w potęgę serc i rąk.

I szły nad tobą wtedy miesięczne nowie, osadzone

na drzewcach borów twoich;

a jako ze źródeł ziemnych wody hucząc idą, tak szedłeś.

I uczyniłam wolność oddechem twoim

i wśpiewałam ci ją w duszę u kołyski twojej, i była ci —

życiem.

Jako się puszcza ruń na zapach wiosny, tak tyś

się puszczał na zapach wolności.

Wołała przez góry, a słyszałeś ją. Wołała przez

morza, a biegłeś ku niej. Tyś podniósł nad narodami

sztandar jej za nie — i za siebie.

I stałeś pod sztandarem wolności i upadałeś pod

nim w bojach sławnych — w bojach,

w których tryumfują zabici i w ranach leżący.

Zaprawdę! Insze ziemie rodzą krzew wawrzynu, lecz jam czoła pod

wawrzyn rodziła!

LUD.

Matko bohaterów, bądź błogosławiona!

POLSKA.

A większą nad miłość wolności dałam ci miłość

ku mnie. Jam cię nauczyła słodkiego imienia ojczyzny.

które imię jest nad imię ojca twego i nad imię matki

twojej, a niemasz miłości, któraby z tą zrównana

była.

Albowiem w każdej miłości człowiek siebie szuka;

lecz w tej chce utracić siebie. Otom napełniona prochem

 tych, co zginęli za mnie.

I było imię moje zaklęciem twojem i przysięgą;

było błogosławieństwem, które z domu brałeś;

grudeczka ziemi mojej, na tułactwie u serca noszona,

ta była relikwią twoją.

I byłam sercom wiernym — wierną, a żywym —

żywą. W ciemnice za tobą szłam i cieszyłam ciebie,

a w kaźni ocierałam twe śmiertelne poty. I w głębie

kopalń z tobą szłam i świeciłam w nich promieniami

nadziei.

Gorzki chleb wygnania jam łamała z tobą; na

śnieżnych, dalekich równinach jest ślad stopy mojej.

Nie opuściłam cię na żadnej z dróg twoich;

odmierzałam wielkością kroki i czyny tułacza.

Każdą ciężkość twoją czyniłam lżejszą i każdą

mękę. Jam trwała przy tobie, pókiś mnie nie odetchnął sam.

Acz i wtedy nawiedzałam pustynię twych piersi

wspomnieniem młodości twojej, a marom snów twoich dawałam głosy cielic ich kojące.

LUD.

matko, matko moja, bądź błogosławiona!

POLSKA.

I co uczynić mogłam, a nie uczyniłam tobie?

Oto za dni zaćmienia twego ja trzymam przed

narodami imię twoje, z oblicza świata niestarte.

Albowiem, póki ziemia trwa, lud i naród żywię.

Przeto wiosną mogiły odziewam w zieleń świeżą,

a na progach pustych murów bluszcz wiję, iżby

w ruinę nie szły.

Na drodze królów siadam z obliczem zakrytem

i wchodzę na pokoje ich widmem, przed którem

bledną.

Gdy mówią: „Prawo” — słyszą jęk mój; a gdy

mówią: „Sprawledliwość” — krzyk mój jest im echem.

Słyszany jest głos mój na wschód i na zachód

słońca, sny mocnych świata — ja płoszę.

Wołam, kiedy grzmią gromy nad lądami; a kiedy

się cisza czyni, nie ustaję.

Całości twojej ja strzegę. Ostatnią jestem twierdzą imienia twojego.

Zalim się rozpadła na części?

Zalim usypała góry i otworzyła przepaście tam,

gdzie mnie rozdarto? A kto ranie uczyni bezpłodną,

gdy syny rodzić zechcę ku obronie mojej?

Ja tobie śpiewam nadziei pieśń. Ja — żywa, pieśń

życia śpiewam tobie!

A ty, o ludu mój, zgotowałeś krzyż ojczyźnie

swojej?…

LUD.

Moja wina! Moja wina! Moja wielka, wielka wina!…

 

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod
Tagged with: ,

Strażnik Wiary – Przybysław Dyjamentowski (1694 – 1774) II SSŚŚŚ Warszawa – rzekomy autor Kroniki Prokosza

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 22 Październik 2013

image

Wiki

Przybysław Dyjamentowski, inna forma nazwiska: Dyamentowski; herbu Dryja, z przydomkiem Mutyna, (ur. 1694, zm. 1774) – polski historyk-fałszerz dyplomów, rodowodów i kronik.

Życiorys

Urodził się w roku 1694. W wieku dojrzałym tytułował się stolnikiem urzędowskim. Mieszkał prawdopodobnie w Warszawie. Jego główną profesją było fałszowanie wywodów genealogicznych oraz kronik. Zmarł w roku 1774.

Twórczość

Pisał pseudohistoryczne utwory, twierdząc potem, że to dzieła znanych pisarzy starożytnych lub średniowiecznych czy wręcz wymyślając autorów. Najbardziej jest znana Kronika słowiańsko-sarmacka Prokosza z 936 r., którą wydał Hipolit Kownacki (1825). Dyjamentowski zostawił w rękopisie liczne sfabrykowane kroniki i genealogie.

Ważniejsze “dzieła”

  • Kronika polska przez Prokosza w wieku X napisana, z dodatkami z kroniki Kagnimira pisarza XI wieku i z przypisami krytycznymi komentatora wieku XVIII pierwszy raz wydrukowana, z rękopisma nowo wynalezionego (wyd. H. Kownacki, nakładem F. Morawskiego), Warszawa 1825; przekł. łaciński: H. Kownacki Prokosz, Chronicon Slavo-Sarmaticum saeculi X scriptoris, atque de origine Toporeorum, ex libris Zolavi et Kagnimiri saeculi XI scriptoprum excerpta, Warszawa 1827
  • Kagnimir, to jest dzieje pierwszych czterech królów chrześcijańskich w Polsce w wieku XI pisane, z “Historii polskiej” Długosza przedrukowane, z tłumaczeniem polskim i aneksami (wyd. H. Kownacki), Warszawa 1826; przekł. łaciński: Warszawa 1826
  • Kronika wieku XII, czyli dzieje Władysława I, Bolesława III, Władysława II i Bolesława IV, monarchów polskich, z księgi IV i V kompilacji Długosza wytłumaczone (wyd. H. Kownacki), Warszawa 1831
  • Trzech kronik polskich najdawniejszych wydrukowanych w latach 1825 i 1831 dokończenie.
    • 1: Kroniki Prokosza rozdział VII, opisujący dzieje Mieczysława I, księcia polskiego
    • 2: Wyjątki z Kroniki saskiej Dythmara dziejów Bolesława I, króla polskiego, opuszczonych w kronice Kagnimira
    • 3: Kroniki wieku XII część wtóra, opisująca dzieje Władysława II i Bolesława IV, monarchów polskich

Rękopis przygotowany do druku przez H. Kownackiego, zachowany w Bibliotece Narodowej, nr akc. 6940 (Archiwum Wilanowskie, sygn. 218).

Pełniejszy wykaz dokonanych i zamierzonych fałszerstw Dyamentowskiego podaje Kownacki na s. 246-264 dzieła Kronika polska przez Prokosza w wieku X napisana, z dodatkami z kroniki Kagnimira pisarza XI wieku i z przypisami krytycznymi komentatora wieku XVIII pierwszy raz wydrukowana, z rękopisma nowo wynalezionego.

Bibliografia

  • Encyklopedya Powszechna Kieszonkowa, zeszyt X, Nakład, druk i własność Noskowskiego, Warszawa 1888
  • T. 4: Oświecenie. W: Bibliografia Literatury Polskiej – Nowy Korbut. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1966, s. 443-444.

pro strtyt

Kronika Prokosza

pro strprdm

pro strii

pro striii

pro striv

pro strv

pro strvi

prokxv

prokxvi

prokxvii

prkxviii

pro str4

pro str6

pro str7

pro str8

http://alehistoria.blox.pl/2010/09/GENIALNI-FALSZERZE.html

GENIALNI FAŁSZERZE.

Fałszowanie dokumentów jest tak stare, jak ich wystawianie. W średniowieczu fałszowano dokumentów bez liku, ale i w czasach nowożytnych ludzie trudniący się fałszerstwem, nie próżnowali. Dla zysku tworzyli fałszywe dowody mające świadczyć o czyichś prawach do majątku i tytułu. W Polsce najwięcej fałszerstw dokumentów dotyczyło wywodów genealogicznych. Jeśli ktoś chciał mieć za przodka np.: Cezara, lub wyprowadzić genealogię swojego rodu od… Adama i Ewy, ten szedł do dobrego fałszerza.

Zawodowi fałszerze nigdy nie udostępniali swojemu zleceniodawcy rzekomego oryginału, a jedynie kopię lub odpis. To była żelazna zasada profesjonalnego fałszerza. Kto postępował inaczej, ten szybko narażała się na zdemaskowanie. Z całej plejady utalentowanych i genialnych fałszerzy dokumentów, wyróżniał się Krzysztof Stanisław Janikowski (około 1615-1647). Ścigany za liczne rabunki, wyłudzenia i najazdy, usiłował wzbogacić się poprzez fałszowanie średniowiecznych pergaminowych dokumentów. Głosił wszem i wobec, że w ruinach zniszczonego zamku w Motarzynie koło Słupska (Pomorze), znalazł skrzynie zawierające setki starych dokumentów. Były to przede wszystkim nadania, przywileje na rzecz duchowieństwa, opactw, klasztorów i kościołów. W rzeczywistości Janikowski „produkował” w języku łacińskim na nowym (sic!) pergaminie setki „średniowiecznych” dokumentów.

O dziwo, znalazł na nie wielu klientów, przede wszystkim na terenie Prus Królewskich. Wystarczyło tylko podać treść zaginionego dokumentu, a Janikowski szybko go podrabiał i dostarczał zamawiającemu. Cena była dopasowana do możliwości klienta i wahała się od 30 do kilku tysięcy złotych! (na ówczesne czasy były to sumy ogromne). W ciągu swej pięcioletniej działalności, sprytny fałszerz zebrał podobno przeszło 15 tysięcy złotych plus prezenty! Najczęściej sfałszowane dokumenty zamawiali u niego duchowni, ale wśród klientów był nawet… kanclerz Jerzy Ossoliński i król Władysław IV Waza. Za „robotę” dla króla, Janikowski otrzymał 1200 złotych i tytuł sekretarza królewskiego! Szybko jednak okazało się, że dokumenty od Janikowskiego to falsyfikaty, podróbki. Sądy zaczęły je odrzucać jako fałszywe i bez wartości. Oszukani przez fałszerza ludzie, zaczęli domagać się ukarania ich wytwórcy. W końcu wojewoda malborski Jakub Weyher i władze miejskie Gdańska złapały kilku współpracowników Janikowskiego. Okazało się, że stał on na czele sprawnie działającej siatki fałszerzy (jeden wyrabiał pieczęcie, inny przygotowywał pergamin, jeszcze inny tłumaczył tekst na łacinę, kto inny przepisywał ten tekst). Sprawiedliwość nie dosięgła jednak Janikowskiego, gdyż ten w nocy z 30 na 31 lipca 1647 roku zginął podczas jednego z zajazdów.

Do genialnych fałszerzy nie należał natomiast działający sto lat później w Galicji Stanisław Morawski. W latach 1776-1778 wystawił on setki sfałszowanych średniowiecznych dokumentów (przywileje, nadania) głównie dla kościołów i duchownych. Cena jednej „fałszywki” wynosiła zaledwie jednego dukata! Autor był jednak partaczem i szybko został zdemaskowany. Jego „dokumenty” były nieczytelne, tekst pisany pomarańczowym atramentem roił się od błędów! W romantyzmie mnóstwo było fałszerzy tworzących nie tylko dokumenty średniowieczne, ale poematy wybitnych ludzi z przeszłości, jakoby zaginione, a potem cudownie odnalezione. Apokryfy pisali m.in. Łukasz Gołębiowski, a nawet Adam Mickiewicz! „Gigantem” wśród nich był Przybysław Dyamentowski (1694-1774), który na kilogramy wytwarzał kroniki dotyczące najdawniejszych dziejów Polski. „Odnalazły się” więc wówczas kroniki takich dziejopisów jak: Wojan, Prokosz, Kognimir, Jardo, Boczula, Świętomir. Co ciekawe, kronikę Prokosza z X wieku za autentyk uznał Julian Ursyn Niemcewicz! Na szczęście Joachim Lelewel całą rzecz zdemaskował.

Do wybitnych twórców falsyfikatów literackich należał też Konstanty Majeranowski (1787-1851) i Teodor Narbutt (1784-1864). Sfałszowane przez nich utwory przez długi czas uznawane była za autentyczne. Jeszcze w 1974 roku „Kultura” w świątecznym numerze drukowała relację pochodzącą rzekomo z XVI stulecia pióra Majeranowskiego. Oczywiście, była to „fałszywka”. Utwory Narbutta zaczęto demaskować dopiero w dwudziestoleciu międzywojennym. Sfabrykował on m.in. genealogię Jagiellonów. Tzw. rękopis randuński (zamek w Randuniu) wywodził Jagiellonów od mitycznego Gellona (Ja-Gellon – stąd Jagiellonowie).

Nasi rodzimi fałszerze i tak nie należeli do światowej czołówki. Ich osiągnięcia bledły przy takich mistrzach jak Vrain-Lucas, który w latach 1860-1870 sprzedał jako autentyki listy Piłata Ponckiego pisane z Jerozolimy do Rzymu w sprawie Chrystusa, list Sokratesa do Euklidesa, epistoły Marii Magdaleny, listy miłosne Adama i Ewy oraz wulgarne listy Kaina do Abla. Za te „oryginały” napisane w języku starofrancuskim (sic!) nabywca zapłacił ponad 100 tysięcy franków! Jeśli ktoś z czytelników kupił ostatnio „oryginał” jakiegoś utworu, czy dokumentu, jakiś rzadki rękopis… no cóż… trzeba mieć nadzieję, że jest to oryginał…

Na podstawie: J. Tazbir, Spotkania z historią, Iskry, Warszawa 1979.

falszerzDyamentowski w Bibliografii Estreichera

dyament

31. 10: NIKLOT – Tomasz Szczepański o Zadrudze w Bytomiu

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 21 Październik 2013

zadruga bytom

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 869 obserwujących.