białczyński

12 – 13.10 Warsztat głagolicy II edycji – Tadeusz Mroziński w Gliwicach

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 3 Październik 2013

Warsztaty z Głagolicy_plakat poziom_edycjaII(1)


zaprasza na:

WARSZTAT GŁAGOLICY – „NASZ”

„Jedna z przepowiedni Fatimskich głosi, że upadek współcześnie istniejących i dominujących ideologii nastąpi kiedy ludzie nauczą sie pisać i czytać ze zrozumieniem. Jedynym alfabetem zapewniającym powrót do pisania – skrybania ze zrozumieniem jest abecadło-obiecadło głagolicowe, jest to jedyna forma zapisu posiadająca moc sprawczą. Ponadto w głagolicy istnieje wiele znaczeń, które odczytujemy z każdego rezu-litery, sama kolejność Rezów obiecadła głagolicowego przedstawia tekst mitu o stworzeniu świata.”
Tadeusz Mroziński

Pisanie GŁAGOLICĄ umożliwia:
– Harmonizację półkul mózgowych,
– Szerszego pojmowania i postrzegania rzeczywistości,
– Naukę OBRAZOWANIA (starosłowiańska nauka),
– Pobudzenie pamięci komórkowej do ANAMNEZY,
– Korzystania z WIEDZY PRZODKÓW SŁOWIAN,
– Wpływanie na stan zdrowia ciała i ducha.

Wydarzenie:     Warsztat GŁAGOLICY
Data:               12 – 13 października 2013
Miejsce:           Ośrodek Wypoczynkowy ‘Zacisze’
Adres:              Gliwice – Czechowice, ul. Ziemięcicka 62

Program dla warsztatów dwudniowych, stopnia podstawowego:

Dzień pierwszy

09:30- 10:00       1. Powitanie uczestników warsztatów.
2. Przedstawienie istoty głagolicy oraz krótkie omówienie programu warsztatów.

10:00 – 12:00       3. Przesłanki historyczne i dziejowe powstania głagolicy w oparciu o:
a. mechanikę nieba
b. zmiany klimatyczne
c. mutacje genetyczne
d. migracje zwierząt

12:00 – 12:15       Przerwa

12:15 – 14:00       4. Obrazowanie liter-rezów głagolicowych z podaniem brzmienia, odpowiednika w języku polskim oraz wyjaśnienie znaczenia nazwy z języka starocerkiewnosłowiańskiego.

14:00 – 15:00       Przerwa obiadowa

15:00 – 17:00       Dalszy ciąg obrazowania

17:00 – 17:15       Film o sile radiestezyjnej głagolicy

17:15 -18:00        5. Podsumowanie dnia oraz pytania i uwagi

Dzień drugi

09:30 – 11:00       1. Obrazowanie pozostałych liter-rezów głagolicowych

11:00 – 11:15       Przerwa

11:15 – 13:00       Zajęcia praktyczne pisania głagolicą tekstów współczesnych a także tekstów starosłowiańskich, połączona z poznaniem techniki pisma, oraz zasad pisowni.

Różne techniki  pisania, w tym kaligrafii wpływające na równoczesne aktywizowanie obu półkul mózgowych, z doprowadzeniem do stanu, budzenia anamnezy czyli pamięci inkarnacyjnej.

13:00 – 14:00       Przerwa

14:00 – 16:00       2.Zajęcia praktyczne: Imię, nazwisko jego znaczenie i moc. Istota pseudonimu, a także imienia ukrytego jako przesłanie medytacyjne.

3. Palindromy i anagramy jako wzmożenie mocy sprawczej słowa pisanego.

Alleluja – La illacha illa Lach – Ly o lajla ale loja

                                                                                                                                                                                                                                                       Warsztaty prowadzone są przez Tadeusza Mrozińskiego, badacza kultury i filozofii Słowian, Głagolicy, Astrologii, oraz Mechaniki Nieba w tym ruchu precesyjnego ziemi, a także pogody i migracji  zwierząt.

Dodatkowo Tadeusz posiada wiedzę praktyczną z zakresu używania i stosowania ziół leczniczych w naturoterapii.

W ramach warsztatów uczestnik otrzyma:
– wiedzę teoretyczną i praktyczną do zastosowania w życiu codziennym   odnośnie GŁAGOLICY,
– materiały dydaktyczne z rezami-literami głagolicowymi,
– naukę obrazowania głagolicowego,

Zapisy osób chętnych do wzięcia udziału w warsztatach prosimy dokonać poprzez formularz kontaktowy do 30 września 2013 z dopiskiem w temacie zapytania: „Warsztat Głagolicy”, wpłatę można będzie dokonać poprzez nr konta podany wraz z ceną za udział w obu dniach warsztatów osobom zainteresowanym w mejlu zwrotnym z formularza do 30 września 2013r.

W ramach opłaty za uczestnictwo przewidziany jest również nocleg w ośrodku, w domkach 5-6 osobowych (domek posiada 2 pokoje, aneks kuchenny z lodówką, łazienkę).

Dodatkowo można zamówić obiad na miejscu warsztatów w cenie około 20 PLN za dwa dania (kuchnia śląska lub wedle wskazania wegetariańska, ze wskazaniem na dania barowe) lub żywić się we własnym zakresie korzystając z zaplecza kuchennego w domku.

O opcji żywieniowej prosimy poinformować nas w mejlu, z dopiskiem:
obiad x 2 lub obiad x 1 lub we własnym zakresie.

Informacje dodatkowe o prowadzącym:

http://www.apokalipsa-eden.pl/ – strona Tadeusza Mrozińskiego

Oraz na stronie Akademii FFK:

- http://www.ffk.org.pl – strona Festiwalu Filmów Kontrowersyjnych

Mapka Dojazdowa:

https://maps.google.com/maps?ll=50.369061,18.650223&z=15&t=m&hl=pl&mapclient=apiv3

 

Kult Drzew we współczesnej Rosji i słowiańskie chusty – nadesłała Marta Czasnojc

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 30 Wrzesień 2013

Gdzieś w głębokiej Rosji ludzie od wieków nieustannie wyznają kult drzew i oddają im cześć. W wielkie święto przychodzą, rozmawiają z nimi, łączą się, modlą , okazują im swój szacunek. To właśnie pierwowzór naszego majowego Święta Drzew i Święta Boru. Bo Bór jest Święty a Drzewa są naszymi Starszymi Braćmi. Zwracam uwagę na chusty na głowach kobiet z którymi tak się walczy na Zachodzie jeśli idzie o przedstawicielki islamu. Chusty są typowe dla właściwie wszystkich krajów Środkowej Azji – także zamężne Słowianki nosiły chusty, co ja sam pamiętam  z dzieciństwa. Jak widać po wsiach rosyjskich ten zwyczaj wciąż się utrzymuje.

tree 5

1 – Uroczysko

tree 6

2 – Odświętne Zgromadzenie całej wsi

tree 4

3 – Cześć oddawana Drzewom-Braciom

tree 34 – Modły

tree 25 – Kult

tree 16 – Cześć dla drzew które zmarły

Zachodni Europejczycy zapomnieli że ich kobiety nosiły takie same chusty – jeszcze w latach wczesnych sześćdziesiątych nie było to nic dziwnego.

sophialorenapaszkisatynowe_2

Sophia Lorenbrigittebardotapaszkiszale_1

Brigitte Bardotcatrinedeneuveszalesatynoweapaszki_1

Catherine Deneuvejacquelinekennedyszalesatynowecustyapaszki_1Jacqueline Kennedy

gracekelly_hermesGrace Kelly

die lausitzŁużyczanka

Tagged with:

Wiara Przyrody a Życie, czyli o celu.

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 29 Wrzesień 2013

Andrian Bekiarov  (2)Andrian Bekiarov

Brak nam Forum na Blogu, ale to sprawia, że ważne dyskusje pod niektórymi artykułami przeradzają się w samodzielne artykuły i stają się przyczynkiem do kolejnych poważnych dyskusji na pokrewne tematy oraz o innych wynikających z nich zasadniczych sprawach.

as_above_so_below_by_andrianart-d51eobkAndrian Bekiarov

Tak jest i tym razem. Otrzymaliśmy wpis który domagał się odpowiedzi, a odpowiedź wymagała uczynienia pewnej syntezy. Prezentujemy tenże wpis i wykonaną syntezę, a obie te rzeczy jako przyczynek do dyskusji o stosunku Wiary Przyrody do życia i celu życia.

storm_by_andrianart-d49dy8zAndrian Bekiarov

Każdy z nas zadaje sobie różne pytania – w tym takie jakie zadaje nasz czytelnik. Ja odpowiedziałem jak odpowiedziałem, ale różne mogą być punkty widzenia. A może warto coś dodać. Każdy ma swoje doświadczenia i odbywa swoją drogę na swój sposób.

CB

storyteller_2_by_andrianart-d49dyhoAndrian Bekiarov

Wpis Apostazja-J:

Wysłany 25.09.2013 o 2:14

Witam. Jestem poszukiwaczem “swojego plemienia” i nie chodzi mi o moje genetyczne pochodzenie, jest ono mało istotne, chociaż nie zaprzeczę: chciałbym wiedzieć jakie i gdzie są moje korzenie, bardziej zależy mi na jakości “merytorycznej” dyskusji, ludziach mających różne poglądy, zdanie, opinie jednak nie trzymających się ich kurczowo. Innymi słowy, ludziach, którzy zmieniają zdanie – nawet często- pod wpływem nowych informacji również na pozór fałszywych , ludzi kreatywnych. Jest dla mnie rzeczą wiadomą, że PRAWDY nie ma tak jak CZASU, PRZESTRZENI, wzrok, słuch i reszta zmysłów nas oszukują, możemy być dwuwymiarową grą i jeszcze do tego jak Mario Bros chodzić tylko w prawo…. , prawdziwy jest TYLKO ból, dlatego złe (właściwie “dobre” TEŻ) bóstwa się nim karmią w większości religii.

Wszystko co kiedykolwiek wymyślono lub się wymyśli, w sferze filozoficznej, może być prawdą, każdy mógł mieć rację lub będzie miał rację choćby wymyślał : skrzaty, inteligentne gady i inne, zhumanizowane lub nie, stworzenia… , JEDNAK wszystko jednocześnie, na równych prawach, może być bzdurą, zasadniczo ja osobiście dodaję również prawa fizyczne, jednym słowem nie ma dla mnie “świętości” i jednocześnie wszystko jest święte.
Wiem… , możecie powiedzieć: twoje “plemię” mieszka w zamkniętych zakładach psychiatrycznych. Zasadniczo to mogę, bez obrazy, to zaakceptować, jednak ja jeszcze… , mam dostęp do sieci :) i w ten sposób mogę zwiększać swój i innych “OBŁĘD”.

DLATEGO: “cały ten zgiełk” nabiera zupełnie innego, pełniejszego SENSU przy innym założeniu : JESTEŚMY W PIEKLE.
Bo na pewno Ziemia nie jest miejscem DOBRYM, nie może być takowym, bo żeby przeżyć trzeba się wzajemnie zjadać, pocić,
WYDALAĆ, śmierdzieć itd. Cierpieć, dręczyć, zadawać ból, kochać, doznawać “nierówności”.
Zmiana założenia powoduje, że WSZYSTKO zaczyna się nam układać w logiczną całość: jesteśmy tu za karę, każdy ma swoje do “ODŻYCIA” i albo “odżywa” jak należy, potem NIRWANA albo … , sobie dokłada do PIECA :) i powrót do Piekła np. zostaje psem w Afganistanie, a może kobietą(?) nie wiem co gorsze!

Jeśli chodzi o obecne moje przekonania polityczne to najbliższa memu sercu jest ANARCHIA. Jestem zajadłym wrogiem wszelkiej władzy, tej opiekuńczej, despotycznej i tej oficjalnej i tej podstępnej(religii np. ), mówienia mi co mogę czytać, oglądać, mówić którą stroną drogi mam jeździć…, ŻARTOWAŁEM :) , lubię pożartować, nie lubię smutasów i tzw. “poważnych ludzi”, którzy to wysyłają innych na wojny a sami się dekują.

… , nie wiem czy dobrze trafiłem.
Kiedyś miałem “misję” na apostazja.pl tak broniłem krk, że stałem się jego zagorzałym wrogiem, zostałem tam dwa razy zbanowany: pierwszy gdy go broniłem a zorientowałem się, że to krk założyło i kontroluje to forum, … , drugi gdy ewoluowała moja nienawiść do niego na oczach moderatorów, którzy nie byli osobami tylko postaciami. W momencie gdy im to wytknąłem-ciach-BAN. Ale złośliwie przyjąłem nick z nazwą ich forum, minęło pięć lat a oni ciągle w “swoich” OKOPACH myślowych.

Andrian BekiarovAndrian Bekiarov

Podpowiedź CB: Wysłany 25.09.2013 o 6:40 |

Witamy w Życiu. Życie nie jest ani niebem ani piekłem, jest tylko życiem. Życie nie jest bólem – jest przyjemnością. Jest tym czym je uczyni nasza Świadomość. Twoja, moja, jego jej. Jesteśmy materialnymi Nosicielami Świadomości i pozostajemy w interakcji z pozamaterialnymi energiami/bogami, czyli Siłami Sprawczymi, albo nazwijmy je Sterującymi Światem Materii i Niematerii. Niezależnie od tego w jakim złudzeniu pozostaje Twoja Świadomość percepująca Wszechświat przez Twoje materialne zmysły to jedno jest faktem – podległość Siłom Sprawczym/Sterującym.

Świadomość określa byt a nie Byt określa świadomość. Świadomość to jest to Duże, Byt to jest to małe – podległe. “Życie jest Przyjemnością” – tak twierdzimy. Nie bólem, nie lękiem, nie nieszczęściem. To nie jest żadna dewiza ani cel, ani punkt widzenia. Tak jest jeśli połączenie Świadomości i Materii jest Uładzone – zharmonizowane. Jeśli nie jest, trzeba odbyć drogę, która prowadzi do harmonii. Gdy ją osiągamy pozostaje nam przeżyć przyjemnie życie. Lecz co to znaczy. Największa przyjemność to być Pożytecznym. Tu się pojawia pytanie co jest pożyteczne. To co przynosi przyjemność nam i innym bytom materialnym posiadającym świadomość – Istotom Świadomym – ludziom, zwierzętom , roślinom. A więc pożyteczne jest i w najwyższym stopniu przyjemne dbać o jak najlepszą jakość życia – czyli środowiska dla tych Bytów, a więc dbać o Nie i o Matkę Ziemię.

Oczywiście najprostsze rozwiązanie dla Jednostkowej Istoty Świadomej Materialnej to pogrążyć się w Nirwanie – ale to rozwiązanie egoistyczne. Dla nas nie do przyjęcia. Łażenie po Ziemi i puszenie się swoją Nirwaną przed innymi, albo odejście z tego Świata bez dbałości o całą resztę? Jaki to miałoby sens?! Widujemy różnych guru i mesjaszy, którzy to czynią. Czyż to nie są małe egoistyczne potworki? I co robią takiego? Uczą innych jak dojść do takiego stopnia pogrążenia w “szczęściu” i egoizmie?

Prawdziwym szczęściem jest dążenie do szczęścia, droga – życie – pełne, z poświeceniem dla wszystkich istot żywych i Matki Ziemi, po to by wszystko to w Ładzie wznosiło się Wyżej i Wyżej ku Świadomości Nieskończonej, ku Jedności. Jesteśmy w Drodze i Zmieniamy Świat na Lepszy dla Wszystkich Istot Żywych. Każde na swoim poziomie możliwości, ale każde ze wszystkich sił. Dużo? Mało? To czynimy. Dla Siebie i jednocześnie dla Wszystkich. Każde na własną odpowiedzialność. Jesteśmy Wolnymi Ludźmi. To nie znaczy wolnymi od Przeznaczenia, to nie znaczy wolnymi od odpowiedzialności, ani wolnymi od życia, to znaczy tylko tyle ile może – Wolnymi od Mayi – od wszelkiej DOKTRYNY – to jest rodzaj Anarchii i w niej żyje Nasze Plemię. Jest to jednak Anarchia Regulowana przez Nieskończoną Świadomość, przez Prawa Wszechświata, przez Prawa Przyrody. Prawa te działają nieustannie a odstępstwo od nich tworzy dysharmonię, dyskomfort, coś co ludzie zwykli nazywać “zło” – to jest wymierzone w KAŻDĄ MATERIALNĄ JEDNOSTKĘ W KAŻDY ŚWIADOMY BYT, KTÓRY WYPADA Z REZONANSU. Chcesz tego czy nie dostajesz po łapach. Na tym polega odpowiedzialność i jedyne ograniczenie Anarchii. Tylko tyle i aż tyle.

Mamy wolność, możemy na przykład napompować atmosferę Ziemi spalinami fabrycznymi i odpadami do granic jej wytrzymałości. Ale czy unikniemy odpowiedzialności, czy nie dostaniemy za to po łapach, i czy to będzie naprawdę PRZYJEMNOŚCIĄ – takie życie?! Tylko tyle i aż tyle.

To Wiara Przyrodzona Słowiańska – Jesteś na Stronach Wiary Przyrody. Nie jakiegoś zabobonu, lecz prawdziwego RACJONALIZMU i HOLIZMU. Tutaj nie kwestionuje się Paradygmatu Kanta, bo doświadczalnie potwierdzono iż Zasada Zwierzchności Świadomości nad Materią istnieje i działa. Każdy może to sprawdzić sam. Nie dyskutujemy i nie filozofujemy żeby filozofować – żyjemy według Novego – to się nazywa Nowy Styl Życia. Ale oczywiście to żaden mus, każdy może pozostać w Swoim Plemieniu, Starym Plemieniu albo jakimś Innym. My robimy swoje.

Ostatnia odpowiedź. Co jeśli ktoś działa Przeciw Naszemu Plemieniu? Co wtedy, czy walczymy? Tak – ale to nie wymaga wielkiego wysiłku, posiadania armii i rakiet. Nieskończona Świadomość sama ze swojej zasady systematycznie eliminuje wszystkie przeszkody na drodze ku Jedności i czyni to z niesłychaną sprawnością i siłą. Jest bezwzględna dla wszystkich, którzy wypadają z Rezonansu.

Możesz na przykład jeść ponad miarę żarcie z chemikaliami, lansować konsumpcjonizm i oddawać się mu, preferować hedonizm i uprawiać go, możesz wrogo i podle traktować ludzi i Przyrodę, możesz wprowadzać opresję i terror, możesz budować system “nie wolno” i mieć Niewolników zamiast współpracowników i wrogów zamiast współpracowników. Możesz to wszystko, ale jak to się dla kogoś takiego skończy? Koniec jest zawsze ten sam – eliminacja przez Świadomość Nieskończoną – fizyczna eliminacja, dezintegracja CIAŁA MATERIALNEGO I PSYCHIKI. DLATEGO NIE BOIMY SIĘ ŻADNYCH WROGÓW. ONI ELIMINUJĄ SIĘ SAMI, SYSTEMATYCZNIE.

Andrian Bekiarov  (4)Andrian Bekiarov

Sylwia Zawiślak – Stworze i zdusze

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 28 Wrzesień 2013

©® by Sylwia Zawiślak

Wiły

Wiły

Rodzanica

Rodzanica

ObłocznikObłocznik

Morowa pannaMorowa Panna

BoginkaBoginka

ZmoraZmora

Prezentujemy dzieła graficzne (technika druk wypukły – linoryt) Sylwii Zawiślak w osobnym artykule bo na to zasługują. Chciałem żeby były ilustracją do jakiegoś innego tekstu, związanego z tematem stworzy i zduszy, ale na razie jakoś nie zanosi się na publikację na naszym blogu czegoś takiego, a te prace czekają już na swoją kolej zbyt długo. Pozdrowienia pani Sylwio – to praca dyplomowa.

Adam Mickiewicz (1798 – 1855), Strażnik Wiary Przyrodzoney Słowian (IV SSŚŚŚ Wilno): “Krzyk polskości”

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 23 Wrzesień 2013

4adam351

Adam Mickiewicz, an 1850 portrait by Aleksander Kamiński

Adam Bernard Mickiewicz herbu Poraj (ur. 24 grudnia 1798 w Zaosiu lub Nowogródku, zm. 26 listopada 1855 w Konstantynopolu) – polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle, a nawet za jednego z największych na skalę europejską. Określany też przez innych, jako poeta przeobrażeń oraz bard słowiański. Członek i założyciel Towarzystwa Filomatycznego, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce, zarówno w ojczyźnie, jak i w zachodniej Europie porównywany do Byrona i Goethego. W okresie pobytu w Paryżu był wykładowcą literatury słowiańskiej w Collège de France. Znany przede wszystkim jako autor ballad, powieści poetyckich, dramatu Dziady oraz epopei narodowej Pan Tadeusz uznawanej za ostatni wielki epos kultury szlacheckiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Do tego standardu oferowanego przez materialistycznych postmarksistowskich naukowców polskich dodamy jeszcze: Przedstawiciel Księżycowej Kolumny w Dialogu Nad/Pod Kulturą, w Masonerii, w Wierze w ogóle, w Wierze Przyrodzony Słowian w szczególności, uczestnik procesu utrwalania i przenoszenia przez Wieki Ciemności – Wiary Przyrodzoney Słowian, związany z Wileńską IV Starosłowiańską Świątynią Światła Świata, czyli z ruchem zwanym też w przeszłości PROMIENISTYMI, albo Złotym Promykiem.

Zaczniemy ten hymn Mickiewiczowski nietypowo. Cytujemy w całości artykuł z Niezalezna.pl na temat Adama Mickiewicza i “Pana Tadeusza” ze względu na bliskie więzy jakie nas łączą z osobą wieszcza i ze względu na jego zasługi dla Słowiańszczyzny.

 

Przypominamy jednocześnie – czego artykuł już nie zawiera w swojej treści, że Adam Mickiewicz został skrytobójczo zamordowany w Konstantynopolu, kiedy formował Polskie Legiony pod auspicjami Turcji, które miały walczyć przeciw Rosji. Główną siłą sprzeciwiającą się temu zamiarowi byli Jezuici i Watykan – czyli siły, które ogniem i mieczem (również poprzez zakon Krzyżacki) szerzyły wiarę katolicką w Polsce. Te same siły spowodowały upadek Polski poprzez kontrreformację i uniemożliwienie ustanowienia Rzeczypospolitej Trojga Narodów, złożonej z Polski, Litwy i Rusi. Potem doprowadziły do trzech Rozbiorów, a później w dalszym ciągu “troskliwe” zapobiegały powstaniom narodowym i wspierały monarchów Prus, Austro-Węgier i Rosji! Te same siły wspierały też intensywnie wszelkie faszyzmy jakie wydał świat – łącznie z najbardziej zbrodniczym faszyzmem niemieckim – Adolfa Hitlera i Franco oraz współczesnymi faszyzmami, Argentyńskim i Chilijskim.

CB

Dorzynanie kanonu lektur szkolnych. Jak uciszono krzyk polskości

Tagi: PRL, Pan Tadeusz, lektury szkolne, antypolonizm, Aleksandr Puszkin, Adam Mickiewicz
Dodano: 12.09.2013 [07:00]
Dorzynanie kanonu lektur szkolnych. Jak uciszono krzyk polskości - niezalezna.pl

foto: Pleple2000; creativecommons.org/licenses/by-sa/1.0/deed.pl

Za PRL „znaleziono” sposób na Mickiewicza – uwypuklono jego rusofilstwo i przyjaźń z Puszkinem. „Przyjaciele Moskale” i wpływ Towiańskiego na wizje życiowe Mickiewicza ułatwiły wykorzystywanie go przez reżimową propagandę. Nikt jednak „Pana Tadeusza” nie skasował.

W gorącym okresie przed wybuchem Powstania Styczniowego, gdy na ulicach wrzało jak w tyglu, a najprostszy znak polskości powodował represje, specjalnego znaczenia nabierała każda polska głoska i litera. Jeśli z balkonu nad Towarzystwem Kredytowym przy ul. Erywańskiej zerwano czarnego orła, by na miejsce dwugłowego ptaszyska powiesić naszego, białego – uwaga była skupiona na tym, co niesie za sobą narodowego ducha, co go wyraża i co jest jego obrazem. Wtedy także polska literatura była spadkobiercą dawnej wielkości i dawała nadzieję na równie wielką przyszłość. Romantyzm polski był wyjątkowy, kiedy patrzy się na historię literatury powszechnej. Wyjątkowy, bo wzmożony opresją i niewolą. Wyjątkowy, bo niesiony przekonaniem o polskiej misji dziejowej. Nasza Ojczyzna jawiła się jako kaganek wolności, który rozświetlać ma tę ideę w całym świecie. Gdy Adam Asnyk spotykał się ze studentami Akademii Medyko-Chirurgicznej i słuchał tego, co mówiono na zebraniach tajnych kółek patriotycznych, to potem piórem wyrażał to, co czuli wszyscy. A już specjalnego znaczenia, miary i wagi były dzieła naszych największych włodarzy literackiej wyobraźni narodu. Wśród nich na pierwszym miejscu był Adam Mickiewicz.

Groźne dla Moskali

„Księgi Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego” stały się Biblią polskiej ulicy. Przepisywano ich fragmenty na karteluszkach i przekazywano innym, cytowano i uczono się na pamięć. Dzięki tym objawionym wersetom nadawano sens cierpieniu, sens trwaniu i sens ciągłemu przygotowaniu do walki. Polska Mesjaszem współczesnego świata – znaczyło tyle, co już od dawna zdawało się nam przeznaczone. Od czasów, gdyśmy stawiali czoło Krzyżakom i ustami Pawła Włodkowica na soborze w Konstancji mówili, że inaczej winna wyglądać droga ewangelizacji pogan niźli przez miecz. Miłość jest drogą. Sposobem. Wyborem. Polskim wyborem.

Z „Ksiąg Pielgrzymstwa…” czerpano w okresie przedpowstaniowym nie tylko siłę duchową, ale także inspiracje i pomysły do codziennej manifestacji polskości. Chodzenie w staropolskich czamarach czy wysokich szlacheckich butach stawało się najprostszym sposobem pokazywania, żeśmy Polacy. Rosjanie walczyli i z tym, wydając kolejne zakazy dotyczące ubioru. Ulica chodziła na czarno, więc czerń została zabroniona. Wtedy kobiety przerzuciły się na fiolet. Gdy i ten kolor wykluczono, na narodowe rocznice ubrano się nagle we wszystkie możliwie najbardziej pstrokate barwy, aż w oczy raziła ich feeria. Cóż mogli zdziałać żandarmi? Nic.

Inspiracja płynąca z dzieł Mickiewicza nie uszła uwagi zaborcy. M.in. właśnie dlatego dość długo nie pozwalano go drukować. Wiedziano, jak może być niebezpieczny, jak może wzbudzić w narodzie gorące i wielkie uniesienie. Co dla nas piękne – dla Moskali było groźne.

Do 1858 r. nie było pełnego polskiego wydania dzieł Mickiewicza. Dopiero za sprawą oficyny Merzbacha ukazały się one w Królestwie Kongresowym, ale niepełne – cenzura nie pozwoliła na druk III części „Dziadów”.

Ograbiane dusze

Za sprawą artykułu w „Gazecie Krakowskiej”, w którym nauczyciele wyrazili swoje obawy związane z „wyrżnięciem” kilka lat temu z programu nauczania gimnazjów „Pana Tadeusza” i „Trylogii” – w mediach na nowo zagościł temat doboru lektur dla szkół. Ministerstwo Edukacji uspokajało, że zmiany zostały wprowadzone już dawno. Moim zdaniem należy jednak znowu o tym mówić. Bo w zalewie spraw bieżących, politycznych, doraźnych ginąć mogą z oczu te, które dotyczą jakości naszych przyszłych pokoleń. Innymi słowy, tego, jaka będzie Polska za lat 20, 50 i 100. Może więc właśnie kwestia „Pana Tadeusza” w programach szkolnych jest nawet bardziej istotna niż to, ile procent wynosi VAT.

Należy bowiem odpowiedzieć sobie na pytanie: jak chcemy wychować młodych Polaków? Błędem jest patrzenie na literaturę ojczystą jedynie jako na dziedzinę nauki, gdzie tylko wiedza staje się celem dydaktycznych starań. W tym wypadku chodzi o coś więcej. O przeżywanie polskości. O doświadczenie duchowe, które winno się stać udziałem młodzieży, by wrosło w jej dusze i serca. Czy rugując „Pana Tadeusza” i „Trylogię” z programów gimnazjalnych, nie ograbiamy w ten sposób dusz przyszłych pokoleń?

„Powrót Taty”

Gdy mowa o Mickiewiczu i młodzieży, nieodmiennie przychodzi mi na myśl obraz, jaki narysował we wspomnieniach („Kartki z pamiętnika Alkara”, wyd.1913) wspaniały Polak i varsavianista Aleksander Kraushar. Pisał on o swoich latach szkolnych spędzonych w Warszawie. O tym, jak został ukarany za to, że nie zdjął czapki przed osławionym kuratorem Pawłem Muchanowem. Małego Aleksandra zamknięto za karę w szkolnej kozie.

Był rok 1855, rok śmierci Mickiewicza, ale Kraushar nie wiedział nawet, że ktoś taki istnieje. Nie znał jego nazwiska. Siedząc w owej kozie, nudził się śmiertelnie. Między rupieciami znalazł poszarpaną książkę, resztki wymęczonego egzemplarza „Wypisów” Łyszkowskiego. Zaczął przerzucać kartki. Czytał o „szlichtiadach, dożynkach, jaguarach, słoniach, małpach i tygrysach”. Na koniec natrafił na wiersze. A pomiędzy nimi na utwór podpisany literką M., a zatytułowany „Powrót Taty”.

„Pójdźcie (…), pójdźcie wszystkie razem / Za miasto, pod słup, na wzgórek…”. Wspomina Alkar: „Po raz pierwszy w życiu odczytałem w całości owe pełne prostoty strofki wiersza, którego autor był mi podówczas zupełnie nieznany, lecz wrażenie odniosłem ogromne”. Siedząc w szkolnej kozie, Kraushar czytał ten utwór, dopóki nie nauczył się go na pamięć. Dopiero lata później dowiedział się, że autorem wiersza był Adam Mickiewicz.

Śmiesznie byłoby myśleć, że wystarczyłoby dzisiejszego gimnazjalistę zamknąć na 12 godzin w schowku na szczotki i wrzucić mu podarte karty z „Powrotem Taty”, aby zachwycił się Mickiewiczem. Raczej należy popatrzeć, jak wielka przestrzeń dzieli tamtego gimnazjalistę od dzisiejszego. To półtora wieku, w którym każdy mijający rok waży wiele. Jeśli pojawiają się głosy, że młodzież to nudzi, że do niej nie trafia, że dużo zabawniejszy jest Gombrowicz, który ten cały romantyzm polski wykpiwa i z niego rechoce – to może trzeba się zastanowić, JAK o „Panu Tadeuszu” opowiedzieć, by młody człowiek go zapragnął przeczytać. A problem m.in. leży w tym, że polskie nauczycielki i nauczyciele (choć statystycznie w większości wypadków języka polskiego uczą kobiety) nie są na to przygotowani. Sami utonęli już w sztywnym sposobie myślenia, nauczyli się go na kolejnych uniwersyteckich rozprawkach, dysertacjach i seminariach. „Pan Tadeusz” już w nich umarł, więc jak ma ożyć dla ich uczniów? Jak wzniecą ducha, gdy im samym dźwięczy pustym dźwiękiem? Przykro tak mówić i pisać. Wiadomo, że są w Polsce nauczyciele obdarzeni charyzmą, pomysłem, intelektem, świadomi tego, że lekcja języka polskiego to lekcja polskości. Są tacy, to pewne – niestety, stanowią mniejszość.

Obraz społeczeństwa

Wielki, XIX-wieczny literaturoznawca, profesor Stanisław Tarnowski, w „Dziejach Polskiej Literatury” porównał dzieło Mickiewicza do eposów homeryckich. Pisze Tarnowski, że próbowało do greckiego praojca literatury zbliżyć się poziomem wielu – i Wergiliusz, i Tasso, i Ariosto, i Milton, i Camõens. Żadnemu się nie udało. „W cywilizowanym, przecywilizowanym wieku XIX, pośród zestarzałych i przekwitłych społeczeństw europejskich, w epoce, kiedy literatura była zupełnie literacką, a krytyczną i refleksyjną do zbytku, powstał poemat, który jeden na świecie zbliża się do Homera”.

Bardzo to odważne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że teza prezentowana jest przez umysł słynący z trzeźwych sądów, jednego z luminarzy ruchu „Stańczyków”. Trudno domniemywać, by Tarnowski dał się unieść romantycznym wichrom namiętności, gdy był właśnie ostoją nurtu zdroworozsądkowego.

W czym tkwi wyjątkowość „Pana Tadeusza”? W tym właśnie, że jest on wyrazem polskości. Krzykiem polskości. Wyznaniem miłości do Polski spisanym w dwunastu księgach. To dzieło wyjątkowe, specyficzny poemat bohaterski, który jednak w odczuciu profesora Tarnowskiego epopeją w pełnym tego słowa znaczeniu nie jest.

Ale tak pisze o tym utworze: „Przez to, że powstał pośród społeczeństwa polskiego naprzód, po wtóre przez wybór przedmiotu, czasu i społeczeństwa, którego jest obrazem. Znajdowało się i znajduje dotąd nasze społeczeństwo w stanie przejścia umysłowego i moralnego, w stanie zwrotu i przetworzenia, w położeniu wyjątkowem i anormalnem, a to wszystko wyostrzyło niezmiernie nasze uczucie, naszą wyobraźnię utrzymywało w ustawicznym ruchu, usposobiło i uczucie, i wyobraźnię do bardzo silnej i bardzo żywej perecpcyi wrażeń, a wszystkie wrażenia, jakie na nas działały, obudzały przed innemi dwa uczucia, tęsknoty i nadziei, które są dominującym tonem w naszym uczuciu miłości do ojczyzny. W tych uczuciach właśnie poczęty był »Pan Tadeusz«”.

Oto dlaczego dzieło Mickiewicza jest dla Polaków wyjątkowe. Wyrasta z naszych marzeń i z naszej zbiorowej pamięci. Wyrasta i jednocześnie ją pogłębia.

Śmierć w zagranicznej oberży

Zapewne trudność w ocenie tego, czy i w jaki sposób przedstawiać uczniom „Pana Tadeusza”, bierze się z tego, że mamy dzisiaj w Polsce dwie różne oceny rzeczywistości. Jedna część społeczeństwa trwa w złudnym przekonaniu o osiągnięciu „kresu polskiej historii”, kiedy to stanęliśmy już w europejskim raju i wystarczy wyzbyć się dawnych grzesznych, narodowych uniesień, by w nim pozostać. Druga ma coraz głębsze poczucie, że nadal jesteśmy w „stanie przejścia umysłowego i moralnego, w stanie zwrotu i przetworzenia, w położeniu wyjątkowem i anormalnem”. Jedynie patrząc wnikliwie na kondycję Rzeczypospolitej – moralną, prawną, gospodarczą etc. – można dostrzec potrzebę usilnej i głębokiej pracy nad kształtowaniem tożsamości przyszłych pokoleń. Tyle że niegdyś było w pewnym sensie łatwiej, gdyż walka o polskość stawała się jednym z przejawów młodzieńczego buntu. Teraz czasy zachęcają do łatwego i złudnego osiadania na fałszywych laurach.

Gdy Aleksander Kraushar dorastał, ze wszystkim, co polskie, walczył otwarcie najeźdźca – „wśród owego rozkwitu pozornego sztuki i literatury, tępienie ducha narodowego we wszystkich jego żywotniejszych objawach odbijało się w czujnem i bezwględnem ze strony cenzury pilnowaniu, by między wiersze drukowanego słowa nie przenikały najlżejsze nawet echa twórczości wielkich wodzów literatury emigracyjnej, aby nazwisk ich i tytułów ich dzieł nie drukowano, aby w pismach peryodycznych i książkach nie mieściły się najodleglejsze nawet aluzje do politycznego stanu kraju i nadziei na przyszłość”.

Za PRL „znaleziono” sposób na Mickiewicza – uwypuklono jego rusofilstwo i przyjaźń z Puszkinem. „Przyjaciele Moskale” oraz wpływ Towiańskiego i jego sekty na wizje życiowe Mickiewicza ułatwiły wykorzystywanie go przez reżimową propagandę.

Jak blisko przecież – zdaje się – od „Trybuny Ludów” do „Trybuny Ludu”. To prawie jedno i to samo, choć w rzeczywistości dwie różne rzeczy, w innym wymiarze, czasie, kontekście i znaczeniu. Jednak nawet PRL-owskim specom od manipulowania polskimi umysłami nie przychodziło do głowy, żeby „Pana Tadeusza” po prostu skasować.

Tymczasem – co warto powtórzyć – nie chodzi jedynie o zastrzyk wiedzy dotyczącej dzieła. Ważniejsze jest zaszczepianie ducha. Zostawianie śladów na całe życie. To, kim jesteśmy, stanowi przecież składową wszystkich doświadczeń. Wielki literaturoznawca i specjalista od Mickiewicza, Piotr Chmielowski, w swojej fundamentalnej XIX-wiecznej biografii poety, wspomina jego drogę z Rzymu do Paryża. W pewnej oberży przy trakcie wieszcz napotkał umierającego na cholerę polskiego oficera, który walczył wcześniej w Powstaniu Listopadowym. Dzień później żołnierz nie żył. Mickiewicz był wstrząśnięty. Jechał potem milczący całą drogę. To było jego doświadczenie i także opowieść o Polsce – powstanie upadło, a dzielny żołnierz skończył życie w nędznych warunkach, gdzieś za granicą. Dusza poety stała się bogatsza o miriady kolejnych wzruszeń.

Dzisiaj uznano, że „Pan Tadeusz” już nikogo nie poruszy. Wypalił się. Wyblakł. Nudny, niech umiera w zagranicznej oberży…

Zapomniano, że – jak pisał Tarnowski – „Tadeusz jest niezawodnie płodem społeczeństwa całego, nosiliśmy go w łonie wszyscy, choć o tym nie wiemy”.

A może znowu dla kogoś jest… niebezpieczny? Bo pokazuje, że są Polacy, którzy nadal mają w sobie tęsknotę i nadzieję. I gdzieś pod skórą, w najdalszych zakamarkach duszy, noszą obraz dawnej, pięknej Polski. A może, co gorsza, wzbudzi się ta tęsknota i wśród ludzi młodych?

„Dziś piękność twą w całej ozdobie / Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie…” – mogą powtórzyć za poetą z całą wiarą, siłą i przekonaniem. Bo nadal tęsknią. Bo Ona jest już tak blisko. A jednocześnie tak daleko.

Polecamy też anglojęzyczna stronę: http://info-poland.buffalo.edu/classroom/mickiewicz/grol.html


Adam Mickiewicz, A 1821 portrait by Walenty Wańkowicz

To a Pole, the name Adam Mickiewicz is emblematic of Polishness and greatness. What Homer is to the Greeks, or Shakespeare to the British, Mickiewicz is to the Poles. He is a cultural icon, a name inextricably connected with Polish literature and history, and one mentioned with pride. Mickiewicz stands out in the consciousness of Poles both as a man of letters and a political leader.

Despite his unquestionable status and fame, however, much of Mickiewicz’s biography is shrouded in mystery. Even the generally accepted date of his birth, December 24. 1798, is uncertain, since it hasn’t been determined whether it refers to the Gregorian or the Julian calendar. Nor has it been established conclusively whether Mickiewicz was born in Nowogrodek or at Zaosie, a mile or so apart. Many biographical facts, particularly those pertaining to his relationships with women, were deliberately obscured to preserve a flawless public image of the poet. Likewise, his interest in mysticism and involvement in mystical cults tended to be minimized, especially during the years of Communist rule in Poland when the official line was to shun spirituality of any kind, not to expose the poet to ridicule.

Mickiewicz’s son. Władysław, can be held partially responsible for this state of affairs, but he is not the only one. Having gained control of his father’s papers after the poet’s death, Władysław Mickiewicz destroyed various documents which might have potentially tarnished his father’s public image. Likewise, many critics and scholars tended to overlook significant facts in the poet’s biography, as well as significant themes and issues in his writing, to sustain the idealized view of Mickiewicz as a Polish national bard. This tendency to carefully “whitewash” Mickiewicz is hardly surprising. Born three years after the final partition of Poland, Mickiewicz became a spiritual leader of the Polish nation. An ardent patriot, he animated the Polish national spirit through his poetic, dramatic and political writings, providing hope and spiritual sustenance to Poles under the Russian, Prussian and Austrian rule, as well as to the many exiles, particularly the emigré circles in Paris, where he settled in 1832. Given the history of Poland and the long streak of political oppression and subjugation, the need for heroes and the idealization of Mickiewicz as a leader are perfectly understandable.

Yet already in the 1930s, there were critical voices against the bowdlerization of Mickiewicz’s work (since some editions of his works eliminated the more racy passages) and objections were raised against the cover-up in renditions of his biography. The prominent critic, Tadeusz Boy-Źieleński, for instance, in his work “Brązownicy” objected to the distortions of facts and the “sins of omission” in critical writings on Mickiewicz. In recent years, a much more vast and thorough re-examination of Mickiewicz’ life and oeuvre has occurred. This is partially due to the overall re-examination of Polish history and Polish literary tradition after the collapse of Communism and, generally. a much greater openness in discussions of various issues previously relegated to the sphere of national taboos. Thus, much has been written lately about the white spots in Mickiewicz’s biography. particularly about his mystical leanings and the Jewish origin of his mother. The evidence of Mickiewicz’s fascination with mysticism is overwhelming, and there is some basis for the allegation of his mother’s Jewishness.

Family History

Mickiewicz’s mother, Barbara Majewska. is reputed to have been a descendant of a Frankist family. The Frankists were members of a Jewish religious sect founded by J.L. Frank in 1755. Ostracized by both rabbinical and secular authorities, the Frankists found a patron in the bishop of the Lwów-Kamieniec region, bishop M. Dembowski, who offered them protection in exchange for conversion to Christianity. Thus, Jews from the Frankist sect massively converted to Christianity, yet many secretly continued to practice their religion. Records have been found indicating that among the converts was a Majewski family. As Mickiewicz himself used the phrase “z matki obcej” ([born] from a foreign mother) in title autobiographical section of his drama Dziady (The Forefathers Eve) the Jewish origin of his mother is quite plausible. Such critics as Janina Maurer of the University of Kansas and Samuel Scheps of France find further corroboration of this theory in the fact that Mickiewicz married a woman who was also from a Frankist family, that he represented Jewish characters in a very positive light ( e.g.. Jankiel, the patriotic Jew, in Mickiewicz’s masterpiece Pan Tadeusz), and that toward the end of his life Mickiewicz was actively involved in raising funds for and organizing the Jewish legion. In his political writings, moreover, Mickiewicz repeatedly referred to the Bible (a rather rare tendency among Catholic writers) and compared Poland’s martyrdom and the dispersion of Poles after the November 1830 uprising to the suffering of the Jews and the Jewish diaspora.

Activism, imprisonment, Banishment

While the Jewishness of Adam Mickiewicz’s mother remains a somewhat controversial issue, since many would rather retain time image of Mickiewicz as a “pure” Pole, other facts in Mickiewicz’s biography are not disputed and these bear brief reminding. He was the son of Mikołaj (Nicholas) Mickiewicz, a lawyer, who died when Adam was thirteen. In 1815 Mickiewicz enrolled at the University of Wilno on a government scholarship.


An 1829 Adam Mickiewicz medal by David D’Angers

He received an excellent education in classical philology, Polish literature and history. His friendships with fellow students, some of them members of the secret youth organizations Filomats and Filarets, lasted him a lifetime. (He referred to them in Dziady Part III). In 1819 Mickiewicz taught high school in Kowno as a payback for his government scholarship. When the Tsarist authorities discovered the secret student organizations, senator N. N. Novosiltsov instigated a trial of the Wilno youth. This resulted in Mickiewicz being imprisoned for six months in a Wilno monastery and subsequently being banished to central Russia for 5 years. He spent those years traveling extensively (to St. Petersburg, Moscow, Odessa, and Crimea) and met some of the most distinguished Russian poets, including Pushkin. The poet also came in contact with members of the subversive Russian group, the Decembrists (Dekabrists).

When his banishment to Russia ended, Mickiewicz exposed himself to the West. He spent the summer of 1829 in Germany: attended Hegel’s lectures in Berlin and met Goethe in Weimar. In the Fall of that year, he visited Rome, declaring it the most appealing of all the capitals he had visited. And it was in Rome that the news of the November 1830 uprising reached him. In April of 1831, in a rather roundabout way – via Geneva and Paris – Mickiewicz set out to the Wielkopolska region (then under Prussian rule), where he arrived in August 1831. He meant to cross the border into the Russian occupied part of Poland but did not succeed, and soon he joined the wave of emigrants going to France via Germany. In March of 1832 Mickiewicz left Wielkopolska, traveled to Dresden and then to Paris, where he ultimately settled. He never again set foot on Polish soil, and thus Nowogrodek and Wielkopolska became the only regions of Poland the poet ever knew. He never made it to Warsaw or Kraków or any other of the Polish cities.

więcej: http://info-poland.buffalo.edu/classroom/mickiewicz/grol.html

Wyjaśniam, że my w rodzinie mamy zupełnie inne dane o rodzinie Majewskich z Ukrainy. To nie ci sami frankistowscy Majewscy, których się Mickiewiczowi przypisuje w ramach kampanii oczerniania polskości wieszcza, ale nawet jeśli owo przypisanie okazałoby się prawdziwe – nic to nie zmienia w jego dziele i wielkości tego co zrobił dla Wiary Przyrodzoney Słowian, dla Polski i Słowiańszczyzny. Sami na tych stronach podkreślamy, że dla nas nie jest ważne czy ktoś jest genetycznym Polakiem czy Żydem – ważne by identyfikował się aktywnie, czynnie, z dziejami Polski i interesem Nadwiślańskiego Ośrodka Słowiańszczyzny, to czyni z niego prawdziwego Polaka, jakim był także Juliusz Lilienfeld – wynalazca tranzystora, który uważał siebie za Polaka, a dzisiaj przedstawia się go jako Żyda i jakiegoś Austro-Węgra ze Lwowa.Nie istniał żaden naród austro-węgierski, jak to przedstawia polskojęzyczna, acz wcale nie polska, Wikipedia.

My na naszych stronach w przeciwieństwie do manipulowanych polskojęzycznych mediów pop-propagandowych Systemu, które cenzurują także czyjeś życiorysy (np. obecnego papieża, Kwaśniewskiego, Jaruzelskiego, Wałęsy czy rodziny Tusków), tak by pasowały do ich koncepcji i polityki, nie cenzurujemy niczego. Nie mamy powodów ukrywać ani ewentualnych korzeni żydowskich matki Mickiewicza ani watykańskiego zamachu i spisku w wyniku którego Adam Mickiewicz został otruty, co ujawnił i wskazywał Tadeusz Boy-Żeleński i inni już w klatach 30-tych XX wieku. Nie zawieramy też ślubów kościelnych po to żeby się przypodobać wyborcom, lub by ich oszukać co do naszych prawdziwych korzeni i poglądów. Nasze poglądy i korzenie pokazujemy wprost.

Pokazujemy więc Adama Mickiewicza Strażnikiem Wiary Przyrodzoney Słowian – bo nim był. A że tworzył swoje dzieło w formie Mesjanizmu Narodu Polskiego, i w organizacyjnej postaci wyklętego przez Watykan Zakonu Towiańczyków, usuniętych z Paryża, z Sorbony i z tzw. Obozu Patriotycznego, także za aprobatą władz Francji i tamtejszego establishmentu, że jego działania miały charakter masoński, to wynikało z ówczesnych możliwości zorganizowanego działania. Takie formy działania były możliwe i zostały adekwatnie zastosowane przeciw Jezuitom w Polsce i przeciw Watykanowi, a w interesie Polski i Narodu Polskiego, po to by podjąć próbę wyzwolenia kraju z Niewoli Trzech Zaborców, z pomocą Turcji.

Polecam artykuł poświęcony w części roli Adama Mickiewicza i jego myśli w wyzwoleniu Słowian z więzów katolicyzmu i chrześcijaństwa (tutaj):

oto fragment:

Taka sobie Bajka

Jak wiadomo wyznawcom Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, BAJKA jest Małą Świętą Wicią-Wawilionem, wątkiem-wątpiem, czyli częścią Wielkiej Baji – Materii Wszego Świata.

A więc bajka to nie są żadne banialuki, jak się powszechnie znaczenie tego słowa rozumie, a poniższa bajda to wręcz super-sensacyjny thriller rozgrywający się w realu, a nie żadna wirtualna bujda.

Kiedy rozumne, gromowładne czoło

Zgiąłem przed Panem jak chmurę przed słońcem:

Pan je wzniósł w niebo, jako tęczy koło,

I umalował promieni tysiącem.

I będzie błyszczyć na świadectwo wierze,

Gdy luną klęski z niebieskiego stropu:

I gdy mój naród zlęknie się potopu,

Spojrzy na tęczę i wspomni przymierze.

Panie! mą pychę duch pokory wzniecił;

Choć górnie błyszczę na niebios błękicie,

Panie! jam blaskiem nie swoim zaświecił,

Mój blask jest słabe twych ogniów odbicie!

Przejrzałem niskie ludzkości obszary

Z różnych jej mniemań i barwą, i szumem:

Wielkie i mętne, gdym patrzył rozumem,

Małe i jasne przed oczyma wiary.

I was dostrzegłem, o dumni badacze,

Gdy wami burza jak śmieciem pomiata,

Zamknięci w sobie, jak w konchy ślimacze,

Chcieliście, mali, obejrzeć krąg świata.

Konieczność – rzekli – wedle ślepej woli

Panuje światu, jako księżyc morzu.

A drudzy rzekli: Przypadek swawoli

W ludziach, jak wiatry w nadziemskim przestworzu.

Jest Pan, co objął oceanu fale

I ziemię wiecznia kazał mu zamącać;

Ale granicę wykował na skale,

O którą wiecznie będzie się roztrącać.

Darmo chce powstać z ziemnego pogrzebu;

Ruchomy wiecznie, ruchem swym nie władnie:

Im wyżej buchnął, tym głębiej upadnie,

Wznosząc się wiecznie, nie wzniesie ku niebu.

A promień światła, który słońce rzuci,

Na szumnej morza igrając topieli

Nie tonie, tylko w tęczę się rozdzieli

I znowu w niebo, skąd wyszedł, powróci.

Rozumie ludzki! tyś mały przed Panem,

Tyś kroplą w Jego wszechmogącej dłoni;

Świat cię niezmiernym zowie oceanem

I chce ku niebu na twej wzlecieć toni.

Zdajesz się tykać brzegów widnokręga;

Daremnie z żaglem nawa leci chyża:

Opływa ziemię, niebios nie dosięga;

Twa fala nigdy ku niebu nie zbliża.

Wzdymasz się, płaszczysz, czernisz się i błyskasz,

Otchłanie ryjesz i w górę się ciskasz,

Powietrze ciemnisz chmurami mokremi

I spadasz z gradem – tyś zawsze na ziemi!

A promień Wiary, którą Niebo wznieca,

Topi twe krople, zapala twe gromy

I twe pogodne zwierciadła oświeca;

Ach! ty bez Wiary byłbyś niewidomy.

Rozum i wiara – Adam Mickiewicz

“Kto zgłębi Wiarę Słowiańską z podań ludu wysnutą, ten dotknie Istoty Światła i Boga”

Te obrazy boga i wiary zawarte w wykładach i utworach Adama Mickiewicza nie mają wiele wspólnego z kościelnym wykładem na temat Jezusa i tradycyjnym obrazem chrześcijańskiego boga, ani pobożnością maluczkich. Nie mają one tym bardziej nic wspólnego z wizją kościoła na temat miejsca człowieka w świecie i jego postawy względem/wobec boga.

Weźmy pierwsze dwa akapity:

“Kiedy rozumne, gromowładne czoło

Zgiąłem przed Panem jak chmurę przed słońcem…”

1. Autor – podmiot liryczny wiersza uważa swe czoło – wypełnione rozumem za gromowładne.

2. Czy zgiął  owo czoło  rzeczywiście przed Panem? 

Skoro czoło i tak jest, jak by nie patrzeć, w pionie czy w poziomie, po prostu naturalnie zgięte, to chyba jednak nie. Zgiąć mógłby kark, wtedy pochyliłby głowę. Czyli nie oddaje bogu czci. Do tego ma się za równego bogu – jest rozumem gromowładny, a gromowładne czoło gnie jak chmurę przed słońcem. Chmura jednakże przed Słońcem się nie ugina – jest mu równa – Chmura to Perperuna – żona/siostra Peruna Gromowładnego – Ten Żywioł jest w stanie całkowicie zaćmić Słońce! Odciąć je od Ziemi aż ta nie zamarznie a życie na niej nie wyginie. Tak oto Adam Mickiewicz zaćmił katolicką cenzurę kontrreformacką i przemycił nam, okrzyknięty przez kato-naród wieszczem, treść właściwą – tę którą myślał i tę którą chciał. Zainteresowanych szerzej i szczegółowiej ogółem treści przekazywanych przez naszego wieszcza, który był reprezentantem Księżycowego Nurtu (Księżycowej Kolumny) w Świątyni Słowiańskiej Wiary Przyrod(zone)y i jednym z twórców Promienistych, odsyłam do analiz Joanny Salamon np. w “Lusterku Gombrowicza”, tam setki dowodów na takie właśnie, a nie inne umocowanie religijne Wielkiego Mistrza Lóż i Towiańczyków i wybitnego polskiego poety.

Tyle interpretacja dosłowna – każda inna to naciąganie, naginanie tych wieszczych słów do “katolickości”, do “chrześcijaństwa” albo “laickości” czy gdziekolwiek – po prostu do strawności narodowej, strawności katolickiej lub lewackiej. Bo mamy tutaj ponad wszelką wątpliwość udokumentowaną, z dwóch tylko wersów jego twórczości, osobistą deklarację ideową Adama Mickiewicza jako Rodzimowiercy,  Czciciela Boga Niechrześcijańskiego, POGANINA który widzi siebie jako cząstkę boga – jako kogoś  pierwiastkowo równego bogu. 

Ten wiersz to wyraźnie część Przyrodzonej Słowiańskiej Baji, a nie watykański wykład religii. Te słowa to słowa obrazoburcze, wizja boga rodzimowiercy – człowieka “równego” bogu. Pierwiastkowo równego, to znaczy co do “materii pochodzenia”, choć nie co do zasobu świadomości, co wieszcz wyraźnie podkreśla w dalszej części wiersza (“jam tylko twoje słabe odbicie” – odbicie a nie uległy Niewolnik, sługa). Autor pokazuje siebie, jako niepodległego i wyzwolonego poprzez wiarę, ponad zwyczajną miarę człowieczeństwa. Widzi siebie, jako człowieka wolnego, nie  poddanego władzy jakiegokolwiek innego człowieka – papieża czy kościoła. Adam Mickiewicz stawia się, jako podmiot liryczny tego utworu, ponad zwyczajnymi ludźmi, pomiędzy bogiem a nimi – jako jego wybraniec i pośrednik – który zawarł przymierze i został przez Boga pomazany – oznaczony, jako Tęcza Narodu. Cała reszta “ludzi zwyczajnych” jest skazana, jak ocean, na wieczne trwanie w wyznaczonych ramach, bo rozum uczonych czy zwykłych ludzi nigdy nie wyrwie się ponad ziemski horyzont, poza ramy wyznaczone przez prawa naturalne. Uczynić to może tylko rozum naznaczony przez boga i natchniony wiarą, ROZUM, KTÓRY NIE MYŚLI LECZ CZUJE. (Zen? Oświecenie?)

Pamiętajmy cały czas, iż mówimy tutaj o WIERZE indywidualnej, a nie o jakiejś zdoktrynowanej, “małpiej” religii (sfałszowanej re-lęgii, re-lekcji), mówimy o Wiedzie Przyrod(zone)y Słowian, a nie “wierze” w sensie bezrozumnego powtarzania religijnych dogmatów jakiegokolwiek tak zwanego “wyznania”.

Cokolwiek pesymistyczna dla “zwykłych ludzi”  jest ta prognoza – a czucie Adama Mickiewicza oraz jego natchnienie były przecież MISTRZOWSKIE, bezbłędne, podłączone ponad wszelką wątpliwość do Świadomości Nieskończonej – do Macierzy/Macicy (Rdzenia Nieskończonej Świadomości – Mającej-RAd [MA-ROD, zarad, zaród]). Czy rzeczywiście jest to prognoza trafna? Na szczęście nie, bo odnosi się ona do czasu w jakim Adam Mickiewicz żył i czuł i zapisywał swoje czucia.  Tak, to było 200 lat temu, niech będzie 150. Wtedy miał prawo czuć się samotną wyspą Wizji i Wierzenia, Kontaktu i Nowej Wiary. Tak, był wtedy samotną wyspą, a ocean wciąż nieodmiennie krążył pomiędzy skałami NIEWOLI, w Ciemności, w reptiliańskim/yetisyńskim skrzywieniu. Dzisiaj Ocean ten sięga Gwiazd, sięga wprost Nieskończonej Świadomości, a sięgnął JEJ przez Ciernie (Per aspera ad astra – taki napis nosiłem na swoich hippisowskich kurtkach).

W tym miejscu poproszę Wierzących Katolików/Chrześcijan Patriotów, a także wyznawców Judaizmu, o to, aby się nie nadymali i nie obrażali, bo to nie jest atak na wyłącznie ich religię i “wierzenia”, to w ogóle nie jest atak, a próba przedstawienia RzeczyIstności Takiej Jaka Ona Jest – bez Zasłony Mayi-Ułudy. Ten opis dotyczy w gruncie rzeczy – Pamiętajmy o Tym WSZYSCY – wszystkich religii objawionych i wszystkich tych, w których istnieje Instytucja Pośrednika między Osobą a Bogiem – czyli kasta kapłanów – okłamywaczy i zakłamywaczy – działających w intencji utrzymania własnej pozycji i władzy nad tak zwanymi WIERNYMI, którzy nie Uprawiają WIARY i WIERZENIA, lecz wmawiany im od wieków zabobonny proceder niewolniczego posłuchu dla Ksiąg. Zajmujemy się tutaj chrześcijaństwem a nie buddyzmem tylko dlatego, że to ono jako religia dominuje w naszym świecie Zachodniej (Północnej) Cywilizacji.

Zestawmy te słowa wieszcza ze słowami znanej powszechnie z nazwy, ale jak sądzę znacznie rzadziej z treści, jednej z ostatnich encyklik papieża Jana Pawła II “Fides et ratio” (“Wiara i rozum”). Już pierwsze słowa rysują nie tylko pokrewieństwo Mistrza i Ucznia, ale i wymowny obraz:

“Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Oba skrzydła muszą zatem działać, aby duch wzniósł się ku wyżynom, które Papież nazywa “kontemplacją prawdy”. Zaraz też tłumaczy: “Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie samego Boga”. Istotne jest przy tym, aby człowiek, poznając prawdę o Bogu, “mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”.

A ja myślałem, że Bóg za pragnienie poznania prawdy przez Człowieka – Adama pogniewał się śmiertelnie na niego i na wszystkie jego dzieci? I wygnał go z Raju?! – tak mnie uczono do I komunii w 1960 roku. To się nazywało Grzech Pierworodny, albo Grzech Pychy!

Czy Jan Paweł II nie posuwa się dalej niż Adam Mickiewicz?

Powiada Jan Paweł II: “Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie samego Boga”. W dalszej części wywodu papież nie zaleca ludziom żadnego rodzaju pokory, ani nie doradza powstrzymania się przed dalszym zrywaniem owoców z Drzewa Wiadomości/Poznania (zwanego dawniej Drzewem Dobrego i Złego).

Papież godzi się z ludzkim pragnieniem poznania!

Po 2 tysiącleciach, przez które chrześcijaństwo głosiło prymat Ślepej Wiary nad wszelkimi innymi przymiotami człowieczeństwa – w tym nad rozumem, nagle kapituluje i przyzwala Rozumowi, a więc pragnieniu poznania, na równoprawność z wiarą, czyniąc z rozumu drugie skrzydło “kontemplacji prawdy”.  Gdybym był złośliwy powiedziałbym w tym miejscu: “lepiej późno niż wcale”, ale czy ta kapitulacja nie ma implikacji tak daleko idących, że jest w istocie w ogóle kapitulacją chrześcijaństwa wobec światopoglądu naukowego? Czyż to nie ta sama buńczuczna herezja wygnała Adama i Ewę z Raju?

WSZAK ROZUM OBALA TEZY I ZAPRZECZA TWIERDZENIOM OŚWIECONEJ KSIĘGI ZWANEJ BIBLIĄ I TESTAMENTEM NOWYM. RELIGIA OBJAWIONA OPIERA SIĘ NA OBJAWIONYM PIŚMIE. CÓŻ TO ZATEM JEST? AKT SAMOROZWIĄZANIA CHRZEŚCIJAŃSTWA I JUDAIZMU? Akt ogłoszony ustami nieomylnego namiestnika pana Boga na Ziemi?

Czy papież Jan Paweł II ogłosił jakąś Nową Wiarę Chrześcijan? Czy niepostrzeżenie nie ogłosił jakiejś antyreligii – satanizmu? Wszak Luci-Sferus – Światło Świata – to Oświecająca Wszystko Świadomość.

Rozum obalił już wszystkie podstawowe “fakty” biblijne: o centralnym miejscu Ziemi we Wszechświecie, o ruchu Słońca, o pochodzeniu Człowieka, o początkach życia na Ziemi, o związku Człowieka z PRZYRODĄ, o pochodzeniu zaziemskim Jezusa, o dzieworództwie wśród kobiet ziemskich (w tym Maryi), o długości trwania cywilizacji na Ziemi i jej pochodzeniu, o micie bożonarodzeniowym, itp itd.

Udział ROZUMU w poszukiwaniu Boga idzie teraz dalej – Idzie ku Wierze Przyrody –  otwiera WROTA do SŁOWA (Wrati Slawia), otwiera ponownie Wiarę Przyrodzoną Słowian – ją “wybiera” i czyni narzędziem porozumiewania się z Bogiem/Bogami/Energiami/Świadomością Nieskończoną. Rozum opiera te poszukiwania obecne na podstawie naukowej, wspierając się jej – nauki – odkryciami i twierdzeniami. Gdzie ona (nauka, rozum) nie sięga tam sięga Wiara Przyrodzona – i tak Dwa SKRZYDŁA MA TEN SKRZYSTY/SKRZYDLATY ORZEŁ/LWICA/KROWA/BEDROŃ – WIARĘ I ROZUM – MA JE OD TYSIĄCLECI. ONE oba – Wiara i Rozum – współtworzą jedność zwaną Wiedą Przyrodzoną Słowian lub Wiarą Przyrodzoną Słowiańską.

rys_15_zodiak_695Cztery Skrzydlate  Zwierzęta symbole Czterokrotnej Przemiany Światła Świata (Przepoczwórzenia) to najdawniejsza podstawa Zodiaku – Cztery Podstawowe Znaki odpowiadające Czterem Żywiołom  i Czterem Kirom – gdzie:

Lwica/Kocica/Łasica=Lew (Północ, Niebo/Wiatr),

Krowa=Byk (Wschód, Bór/Woda),

Orzeł/Orz = Wodnik (Południe, Zaczyn-Spor/Ziemia)

Biedronka-Bedrik/Skarabeusz/Żuk = Skorpion (Zachód, Ogień/Błyskawica),

twelvedayfrontcover_354

Odwrócone  rozmieszczenie czterech Gwiazdozbiorów oraz Żywiołów w Słowiańskim Kole Bogów dla Wielkiej Zmiany:

Bedrik/Skorpion/Skarabeusz – Bór/Woda, Wschód

Lew/Kot – Spor-Bagno/Ziemia, Południe

Byk/Krowa/Wół – Ogień/Błyskawica, Zachód

Wodnik/Orzeł – Wiatr/Niebo, Północ.

Odzwierciedla jednocześnie cykl przemian Światła Świata Schodzący od Szczytu czyli od pozycji Wielkiego Byka/ Krowy Białej/Czarnej na Zachodzie, przez Białego/Czarnego/Czerwonego Orła-Wodnika na Północy do Bedrika Małej Białej/Czarnej Bożej Krówki na Wschodzie i po odwróconego do “góry nogami” Lwa – na Południu, oznaczającego nie Słońce Dnia, lecz Słońce Nocy – Noc (przenoszenie Światła przez Nawie – “dołem, spodem”) – Zamknięcie Cyklu, które jest początkiem Kolejnego  Nowego Cyklu Przemiany.

HerbWroclawia_kMostuSikorskiegoHerbowe Zwierzęta Wrocławia – Masoński Anioł-Skrzydlaty Dziad z Nawi/Zachodu w zastępstwie Bedrika/Skarabeusza, a Litera W  w zastępstwie Byka/Krowy/Woła (jednocześnie symbol Wrota Słowa:  Wrotu Słowa Wiary Słowian i Wrotu Słowian na swoje Włości (Włastów-Włostowiców herbu Łabędź)- Nawiańskiej Bramy Bram – odwrócone “M”)

– Czy  w 1998 roku, kiedy te słowa padły nie dotarliśmy do “odwróconej” wersji chrześcijaństwa, które gryzie własne dogmaty po ogonie?

Adam Mickiewicz – duchowy “bliski przyjaciel” Jana Pawła II, nie odważył się jednak w swoich XIX wiecznych heretyckich deklaracjach, zakorzenionych głęboko w filozofii przyrody i Przyrodzonej Wierze Słowiańskiej, iść aż tak  daleko w koncepcji poszukiwania owoców Prawdy z Drzewa Dobrego i Złego. Uważał, że tylko jednostka wybrana i naznaczona przez boga może z nim prowadzić dialog i może go osobistym doświadczeniem poznać – reszta ludzkości nie ma takiej możliwości. TU MICKIEWICZ SIĘ MYLIŁ – KAŻDY CZŁOWIEK MOŻE WIARĄ SIĘGNĄĆ PO KONTAKT BEZPOŚREDNI Z BOGIEM/BOGAMI/ENERGIAMI RZECZYISTNOŚCI. Herb_wroclaw.svg

Inna odmiana masońska Herbu Wrot-Sławia z Gralem – Ściętą Głową na tacy – symbolicznych Pięć Zmysłów i Ludzki Rozum (Graal)

Te twierdzenia Adama Mickiewicza były tak niesłychaną herezją w XIX wieku, że  wszystkich Towiańczyków uznano za heretyków. Mickiewicz w sprawie poznania przy pomocy ROZUMU nie był aż takim optymistą, jak Jan Paweł II. Nie był też optymistą jeśli chodzi o wiarę ludzi. Zdawało mu się, że nie są oni w stanie dokonać rewolucji Świadomościowej. Nie mylił się – wtedy rewolucja Świadomościowa była niemożliwa, a kontakt był dla Wybranych. Mylił się myśląc, że tak będzie już zawsze. Dzisiaj dzięki odkryciom nauki i rewolucji naukowo-technologicznej obalono mechanistyczny model Wszechświata i  kontakt jest możliwy dla wszystkich, którzy ten przewrót świadomościowy przeszli, ale jest możliwy wyłącznie bez dogmatów, bez doktryny i bez kościelnych pośredników, a więc po odrzuceniu Pisma Świętego i wszelkich innych Objawień. Z nimi jest zupełnie niemożliwy, bo to proces indywidualny, a nie proces sztywno zapakowany w ramy wyznaczone przez Nawiedzonych, czy Wszystkowiedzących.

To tylko jeden z dziesiątków przykładów Zmiany, które pokazują jak rozpaczliwie próbuje się dziś dostosować doktrynę do zmieniających się warunków świata i świadomości społecznej. Dzisiaj, słowa dalej idące niż 150 lat temu padały z ust heretyka, wygłasza sam namiestnik Boga na Ziemi i nakazuje wiernym ich przestrzegać – to znaczy nakazuje im “samorozwiazać się”, zlekceważyć Słowo z Księgi.

HIPERHEREZJA?! Przeoczenie?!

Upadek dotyczy nie tylko jednej doktryny religijnej i jednego kościoła – chrześcijańskiego, dotyczy wszystkich religii doktrynalnych, także wszystkich w których obecne jest kapłańskie pośrednictwo między wyznawcą a Bogiem/Bogami . W mniejszym stopniu doktryn opartych na przyrodzonym systemie wiary – taoizmu i hinduizmu czy buddyzmu, ale ich także – bo i tam powstały księgi uniformizujące i rytuały bezwzględnie konieczne i pośrednicy – mnisi, którzy czerpią korzyści z tego “kim” są w systemie społecznym Pan – Niewolnik.

Upadek nie dotyczy tylko tej wiary, która posługuje się na równi Nauką oraz Intuicyjnym Doświadczeniem (ROZUMEM i WIARĄ), nie jest ograniczona żadną barierą w postaci doktryny czy dogmatów i nie uznaje żadnego pośrednictwa między Człowiekiem a Bogiem. Nie dotyczy zatem Wiary/Wiedy Przyrod(zone)y Słowian.

Czy po tych słowach myśliciela i filozofa katolickiego – Jana Pawła II, Nieomylnego Ojca Kościoła ten kościół katolicki, a także kościoły pochodne (judaizm, islam, protestantyzm, prawosławie, anglikanizm) oparte na Księdze – mają jakikolwiek sens istnienia? Te inne wyznania mogą oczywiście postąpić odrębnie i ogłosić, iż Rozum w dalszym ciągu jest “nieważny” w procesie poznania Prawdy, a liczy się nadal tylko Ślepa Wiara. Tylko czy to zmieni rzeczywiście ich położenie, czy też stanie się tylko kolejną Zasłoną Dymną i próbą wmówienia ludziom nieprawdy służącej utrzymaniu władzy kasty kapłanów.

Jak to się dzieje, że te słowa obraca się i miele na jęzorach w kręgach kościelnych i w ustach świeckich katolików i nie rozumie się ich treści i nie zauważa się ich prawdziwego znaczenia?Jak to się dzieje, że inni chrześcijanie nie komentują tej encykliki w duchu zrozumienia i “kontemplacji PRAWDY”? Nie chcą wracać do sytuacji prymatu Wiary nad Rozumem, a więc do epoki Inkwizycji Rozumu, w której żyli dziesiątki wieków?!

Zachęcam też do lektury artykułu: Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia

Tutaj tylko fragment tego artykułu:

Wielka Droga Smoka

Jak widać podobne obserwacje pochodzą z wielu źródeł i wiążą przesunięcia i powstanie nowych miejsc świętych wzdłuż charakterystycznych linii, z “wędrówką gwiazdozbiorów”. Źródłem tej wędrówki nie musi być przesuwanie się plemion i ludów, ale właśnie zjawisko opisane.

Zatem opisywane tutaj linie można by zinterpretować w sposób głęboki, jako zapis/ odwzorowanie ruchu precesyjnego gwiazd i konstelacji względem Drogi Ziemi i Układu Słonecznego przez Galaktykę i Wszechświat, w realnym okresie powstania kręgów świętych czy budowli.

Ujmując tę kwestię w ten sposób możemy uznać jednak za fakt istnienie rzeczywiste Wielkiej Drogi Smoka, która była zapisywana nieświadomie od starożytności przez władców i kapłanów na powierzchni naszej planety. Nie mamy pewności co do jej przebiegu i przed nami do wykonania praca, która pozwoli te punkty i linie precyzyjnie wyznaczyć. Nie mniej możemy zjawisko uznać za potwierdzone. Mogło ono mieć praktyczne zastosowanie do precyzyjnego pomiaru czasu i wyznaczenia dat dla różnych czynności (religijnych, agrarnych, wojennych, budowlanych, kulturowych, itp).

swiat_1arkona sleza3nwMapa 1 [powiększ] z Vismaya

Oto opis do zaznaczonych przeze mnie linii i punktów:

1-3-4 = Arkona-Ślęża -Cheops, 2 – 4 = Wawel -Synaj, 10 – 11 – L’Ark Hill – Ślęża – Kamczatka

Inna mapa ze strony pana Mateli poświęconej geomantyce i energetycznej siatce punktów Ziemi oraz Czakramowi Wawelskiemu z naniesioną przeze mnie numeracją ważnych linii:

leys wawel arkona cheops

Mapa 6 [powiększ ze stron pana Mateli]

Linia 4 – 5 Arkona/Koszalin – [Ślęża-Wawel] –  Piramida Cheopsa/Synaj. Ta linia sięga na północy Arktyki.

Linia 1 – 2 może być poprowadzona przez punkty z Linii 3 – 2 w środkowej fazie i wtedy przejdzie inaczej niż na tym rysunku przez ważne góry polskie Ślężę , Jasną Górę i Święty Krzyż.

Linia 10 – 11 – to Linia Stonehenge (L’ Ark Hill) -Ślęża – Jasna Góra, Święty Krzyż – Góra Kijowska – Kamczatka – Nowa Fundlandia (osada Wikingów).

leylijnen00a

Tę samą linię oznaczoną tymi samymi cyframi mamy na mapie powyżej jak również na mapie poniżej.

eurazjaPodboje Widnura 5 Uzupeł

Mapa 7 [powiększ]

Jest tutaj wyraźnie uwidoczniona linia 10-11 Weneląd – L’ARK Hill – Ślęża – Kijów – Kamczatka

 

linia-stonehenge-kamczatka-nowa-funlandiaENGMapa 8: Linia 10-11, Weneląd – Kamczatka przez L’Ark Hill i Ślężę [powiększ]

linia-gjende-ostoya-ivosojon-chec582m-kosza-krakc3b3w-brama-morza-mora1ENGMapa 9: Linia Galdhoppigen – Wawel – Synaj i równoległa Góra Nyse – Arkona – Ślęża – Piramida Cheopsa

Występujące w tych różnych niezależnie opracowanych materiałach zbieżności  nakazują zastanowić się mimo wszystko nad cała sprawą w sposób racjonalny i zbadać ją przy pomocy narzędzi nauki, dostępnych nam dzisiaj. Powinno się to odbyć w sposób konstruktywny, gdyż rezultat tych prac może być zaskakujący.

Na przykład gdybyśmy dokładnie ustalili rytm i powiązania świątyń z czasem wschodów Słońca na ich ołtarzach centralnych w Wiosenne Zrównanie  Dnia i Nocy w konkretnej konstelacji (skorelowane z centralnymi gwiazdami tychże konstelacji), i umieli skorelować te fakty z datami budowy świątyń to moglibyśmy otrzymać  wiele konkretnych odpowiedzi na pytania które sobie dzisiaj stawiamy. Moglibyśmy zapewne otrzymać precyzyjną co do 10-ciu lat odpowiedź na pytania o owe wedrówki “ludów” i plemion, o czas trwania danych “cywilizacji” o moment powstania danej budowli, wreszcie o najważniejsze Cztery Filary czyli Wielki Kwadrat – Krzyż Ziemi (Starożytny Pierwotny Zodiak) z przypisaniem do jego “wędrówki” konkretnych kultur i budowli, kóre “wędrowały” po Ziemi wraz z “przesunięciami” wynikajacymi z precesji.

Weda

Istnieje też  opis Czterowiecza w którym wspomina się panowanie Ramaćandry w Królestwie Sprawiedliwości przez ponad 10 tysięcy lat. Okres ten nazwany jest Złotym Wiekiem Pokoju i Miłości. Skąd bierze się jeszcze jeden system Czterowieczy? Także z Dhruwajugi (roku platońskiego). Aktualnie pełny obrót precesyjny trwa około 25.800 lat. Długość poszczególnych wieków wyznacza się wiedząc, że krowa pierwszego Wieku stoi na czterech nogach, krowa drugiego Wieku stoi na trzech nogach, krowa trzeciego na dwóch, zaś krowa Ciemnego Wieku stoi na jednej nodze. W ten sposób mamy dziesięć nóg czterech Świętych Krów patronek poszczególnych Jug. Dzielimy Dhruwę na 10 części i wychodzi nam 2580 lat jednej nogi krowy, co daje szczególny Wiek Ciemny.

441px-Herb_Łabędź_1.svg

Znaki, symbole, słowo, przekaz – zodiak, herby, barwy

Kiedy rozmyślam na temat znaczenia różnych symboli i totemów, herbów, znaków , alfabetu, głosek, fonemów i morfemów, epoki formowania się praindoeuropejskiego czy też praaryjskiego języka, prędzej czy później docieram w tych rozważaniach do trzech ważnych osób: Mojego Teścia, zmarłego w 1984 roku Stanisława Pagaczewskiego, jego dosyć bliskiego znajomego ze studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim Karola Wojtyły nazywanego później papieżem Polakiem i Janem Pawłem II (JP II -Jasny Pan 2) oraz do Adama Mickiewicza i jego rodziny blisko spokrewnionej w linii ukraińskiej z Klemensiewiczami ze Lwowa, protoplastami Tillów i Pagaczewskich.

Przed rokiem 1984 i w tymże roku, kiedy mój teść umarł, kilkakrotnie rozmawialiśmy na temat Masonerii i Jana Pawła II. Nie przywiązywałem wtedy do tej tematyki bardzo wielkiej wagi, czego dzisiaj bardzo żałuję, bo mogłem się od teścia dowiedzieć bardzo wielu rzeczy otoczonych głęboką tajemnicą, a zaniechałem tego. Cóż, byłem wtedy stosunkowo młodym człowiekiem, znajdowałem się wciąż w fazie rozwoju,  którą nazywam okresem materializmu i ateizmu, dojrzewałem, byłem pochłonięty świeżo narodzoną córką, Kirą i przyziemnymi kłopotami z Cenzurą PRLu. Cenzura nieformalna (bo taka była powszechniejsza niż ta formalna – dokładnie tak jak dzisiaj) uprawiała ze mną wówczas  dziwaczną grę, polegającą na wykupywaniu moich scenariuszy i książek, i pakowaniu ich do szuflad wydawnictw (Czytelnik, KAW, Łódzkie, Dolnośląskie, WL) oraz TVP – w oczekiwaniu na nigdy nie następującą publikację i realizację.  Mieliśmy w związku z tym poważne kłopoty finansowe, bo zamiast pełnych honorariów żyliśmy z zaliczek, co prawda licznych (leżało wtedy w wydawnictwach 5 moich nie wydanych książek, a w TVP 4 scenariusze zablokowane w prawach autorskich również przez “zaliczki i umowy”. Nic dziwnego, że nie przywiązywałem wielkiej wagi do rozmów o polskiej masonerii. Nie wiedziałem też, że są to nasze ostatnie rozmowy, bo choroba ojca mojej żony przyszła nagle i doprowadziła go w kilka tygodni do tak ciężkiego stanu, że nie w głowie mu były żadne rozmowy. Mieszkaliśmy z dala od niego i dziecko pochłaniało nasze wszystkie siły w pierwszym roku po urodzeniu.

Kiedy jednak wracam myślą do tamtych czasów, zawsze wracają też słowa teścia o działalności Masońskiej Karola Wojtyły, i o jego nieprzypadkowym imieniu papieskim. Jak dziś pamiętam scenę, przy rozświetlonej żywej choince, 24 grudnia 1983 roku, kiedy siedząc z Kirą na kolanach teść wyjawił mi, że JP 2 (Jan Paweł II) to nie żadne przypadkowe imię, tylko kontynuacja JP1 (Józef Piłsudski), ale też przede wszystkim nawiązanie do głęboko ukrytego, ezoterycznego, gnostycznego JP 3  (Jasny Pan – Pan Jessa-Issus). Mówił mi wtedy o roli jaką JP 2 odegra na scenie świata i kościoła katolickiego, mówił o Słonecznym i Księżycowym Filarze Masonerii, mówił o Czterech Filarach Zodiaku i Wielkim Kwadracie Świata. Mówił także o tradycji rodzinnej, która przekazuje wiadomości o masońskiej przeszłości Adama Mickiewicza, którego obydwaj, i mój teść i Karol Wojtyła, byli wielkimi miłośnikami. Teść jednak mimo wszystko preferował postać równie masońskiego Juliusza Słowackiego, reprezentanta Słonecznego Filara i tę preferencję zdecydowanie przekazał mojej przyszłej żonie Annie Pagaczewskiej, która się na “Królu Duchu” i “Dziełach Wszystkich” Słowackiego, Norwida i Kochanowskiego wychowała.

Mówił mi wtedy o szyfrach i znakach zapisanych w Katedrze Wawelskiej, w kościele Franciszkanów przez Wyspiańskiego, o genezie usypania Kopca JP1, o Wiciowcach i Kopcu Niepołomickim, o bocznych nawach kościoła Piotra i Pawła i symbolach masońskich, o wielu rzeczach , których niestety niedokładnie słuchałem, a które wróciły do mnie w latach 2010 – 2012 wraz z odkryciami Barbary Walczak na temat Piotra Włosta i Jana Matejko oraz masonów, templariuszy i żerców Wiary Przyrodzonej Słowian ze Ślęży i Raduni.

To był rok 1983 i 1984, Stan Wojenny był czymś świeżym, był bezpośrednią przyczyną śmierci matki Anny, Janiny Olszowskiej-Pagaczewskiej w grudniu 1981 roku, a także przyczyną śmierci ojca w 1984. Oboje byli kompletnie załamani wydarzeniami, jakie miały miejsce w Polsce.  Umarli młodo – mając zaledwie po sześćdziesiąt parę lat. Tak więc i my oboje byliśmy skupieni na czym innym i czym innym pochłonięci. Toczyła się walka o przetrwanie i podziemna wojna z PRLem Jaruzelskiego. W pokoiku mojej malutkiej córeczki , obok jej łóżeczka spoczęły stosy papieru w ryzach do drukowania bibuły. Rzeczywistość bieżąca jak to często w kraju “frontowym” wypchnęła na peryferie kwestie upowszechniania posiadanej wiedzy i powiązania drugoplanowych faktów.

Nie interesowałem się wtedy zupełnie kościołem katolickim, masonerią (chociaż posiadłem i przestudiowałem dokładnie książkę Ludwika Hassa o wolnomularstwie środkowoeuropejskim “Ambicje , rachuby, rzeczywistość” 1984) a i później wcale mnie on nie zajmował. Byłem na początku odkrywania nowych materiałów i pogłębiania wiedzy  o prawdziwej mitologii Słowian i słowiańskim systemie wierzeń. Dostałem wtedy w spuściźnie wielką bibliotekę z Glogerem, całym Łowmiańskim, Henselem, Sławskim, Eliadem, Mifami Narodow Mira, Brucknerem, Moszyńskim, Słownikiem Starożytności Słowiańskich i powiązanie tego wszystkiego to była moja główna praca i pasja, i główne zadanie. Zajęty pracą, pochłonięty koniecznością utrzymania rodziny i pierwszego wydania Księgi Tura, nie zauważyłem nawet “Fides et ratio” JP 2 w 1998 (w przygotowaniu czego uczestniczył oczywiście późniejszy Benedykt XVI – Ratzinger). Nieco aktywniej do tych spraw wróciłem dopiero w latach 1999 – 2000, kiedy Masoni Krakowscy pomogli mi wydać Księgę Tura (Wydawnictwo Baran& Suszczyński 2000).

Na wszystko przychodzi odpowiedni moment, właściwy czas, kiedy jesteśmy GOTOWI.  Na odkrycie i prawdziwe zrozumienie aktu z 1998 roku byłem dojrzały dopiero w latach 2010-2012, za sprawą spotkań z Barbarą Walczak i pasjonatami Ślęży, a głębia tego aktu objawia się tak naprawdę dopiero po abdykacji Benedykta XVI.

Hipokryzja i dwulicowość, to bezpośrednia konsekwencja istnienia wewnętrznego ukrytego nurtu (stowarzyszeń) i “tajemnicy istnienia” tego Wewnętrznego Nurtu. Dotyka ona wielu dziedzin życia i cywilizacji, a między innymi polskiej kultury całego 1000 lecia chrześcijańskiego oraz religii i kościoła. Ta tajemność dotyka Kościoła szczególnie mocno i bezwzględnie, bo kościół posługujący się fałszem, kłamstwem, terrorem nie zasługuje na dalsze trwanie. Kościół obłudny, głoszący zaprzeczenie nauk, z których się zrodził dotarł do kresu.  Doktryna chrześcijańska, judaistyczna, islamska dotarła do swego kresu, wyczerpała się. Prawda o jej ustanowieniu wypływa jak lawa z mroków przeszłości i oświetla tę przeszłość w połączeniu z innymi dziedzinami nowej wiedzy. Światło to ukazuje niepiękną prawdę oraz prawdziwą funkcję jaką spełniła ta religia w dziejach cywilizacji Zachodu. Pamiętajmy jednak zawsze przy bezkompromisowej krytyce tego co” złe”  w kk także o wszystkich jego pozytywnych cywilizacyjnych oddziaływaniach.

Temat Watykanu, pozornie niezwiązany z pokazywanymi tutaj odkryciami linii, geomantyką, siatką krystaliczną Ziemi, jest ściśle związany z ukrywaną przez Watykan podwójną własną strukturą (jawną para-chrzescijańską i podziemną okultystyczno-masońską) i ukrywanymi w ramach tej struktury tajemnicami wiedzy. Watykan jest jednym z większych destruktorów w dziejach, który wiekami powstrzymywał dochodzenie przez ludzkość do prawd o konstrukcji Wszechświata,do wiedzy o symbolicznych podstawach chrześcijaństwa i jego faktycznych źródłach, do prawdy o ezoterycznym i gnostyckim nurcie w kulturze duchowej i organizacji cywilizacji Zachodu. Watykan i jego papieże są głównymi aktorami tej ponurej sceny samozagłady kk, bo to oni sami posiadając wiedzę taili ją. Zwłaszcza  taili wiedzę jak bardzo głęboko sam kościół jest uwikłany w ów podziemny nurt organizacji cywilizacji i kultury. Nurt podziemny cywilizacji będący także nurtem wewnętrznym w kk, z ukrywaną w jego ramach wiedzą, znalazł się na powierzchni oświetlony światłem dopiero pod koniec XX i na początku XXI wieku.

Na naszych oczach trwa gra pozorów, która  jest obrazem faktycznej walki wewnętrznej, tzw. wewnętrznej polityki kościoła. Tę grę obłudną nazywaną „wyborem papieża” Watykan uprawia od ponad tysiąclecia. Nazywać ją należy po imieniu: “walką o władzę”. Ta walka o władzę nad Kościołem, jest walką Kościoła o władzę świecką nad światem, o być albo nie być, o utrzymanie rządu dusz, od którego zależy dalsza egzystencja tego molocha. Inne kościoły mało nas tutaj interesują, ponieważ w obecnej Polsce okrojonej do rozmiarów Czerwonej Moherowej Czapeczki istnieje tylko jeden kościół, który miał i ma wpływ na życie Polaków. Ten kościół poprzez tzw. Ojca Świętego w Watykanie grał także w tę samą grę o władzę świecką z Adamem Mickiewiczem. Z jednej strony łudził go perspektywą współudziału w obaleniu Caratu w Polsce, z drugiej wykorzystywał do prowadzenia swojej zewnętrznej i wewnętrznej polityki przy pomocy Towiańskiego, a z trzeciej strony zrobił wszystko by jego działania pokrzyżować, a wyzwolenie Polski uniemożliwić.

Kiedy misterna jezuicka intryga wymykała się z rąk a Mickiewicz znalazł się już w Konstantynopolu ostatecznie wyzbywszy się złudzeń co do Watykanu, sięgnięto po znane jezuitom i stosowane już “rozwiązanie ostateczne”, otruto Adama Mickiewicza. Otruto go  w przeddzień kolejnego powstania, jakie miało wybuchnąć w Polsce w konsekwencji Wiosny Ludów. Powstanie miało przebiegać pod hasłami rewolucji ludowej. Miało też mieć ono tym razem wsparcie Turcji. Przy okazji rozprawiono się wtedy po raz kolejny z Wewnętrznym Nurtem w kościele – tym templariańskim, nawiedzonym ideą jezusową, mesjanistycznym.

374px-Adam_Mickiewicz_by_Jan_MieczkowskiAdam Mickiewicz (1798 – 1855) – jeden z protoplastów Klemensiewiczów, Tillów i Pagaczewskich – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian

Śmierć Adama Mickiewicza, a zamachy i groźby śmierci wobec JP 2 i Benedykta XVI

Śmierć Adama Mickiewicza, której 160. rocznica przypada 26 listopada 2015 roku, wciąż jest otoczona tajemnicą. Wielu badaczy nie wierzy, że poeta zmarł na cholerę. Jak przypominają, na śmierci Mickiewicza mogło zależeć zarówno Rosjanom, jak przeciwnikom jego koncepcji politycznych,których nie brakowało wśród polskich emigrantów. Okoliczności zgonu wskazują na otrucie.
Jesienią 1855 roku Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule. Tworzył tam polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, niedojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. 26 listopada niespodziewanie zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł. Jarosław Marek Rymkiewicz na październikowej sesji, zorganizowanej przez Instytut Badań Literackich (IBL) w rocznicę śmierci poety, pokusił się o zrekonstruowanie ostatniego dnia Mickiewicza. CO SIĘ ZDARZYŁO 26 LISTOPADA?26 listopada 1855 roku Mickiewicz obudził się w nocy. Kazał sobie podać herbatę i usnął. Kiedy około godz. 10 przyszedł do niego płk Emil Bednarczyk, zobaczył świeżo startą podłogę, znak, że rano poeta “womitował”. Inni odwiedzający nie zauważyli umytej podłogi, może dlatego, że została zadeptana przez gości. Około południa, według towarzysza Mickiewicza, Henryka Służalskiego, poeta wypił kawę ze śmietanką i zjadł kawałek chleba, potem się zdrzemnął. Około godz. 13 poczuł się źle. Bednarczyk zastał go stojącego w drzwiach w samej koszuli, obiema rękami trzymającego się futryny drzwi. Nie chciał wrócić do łóżka.Po południu sprowadzono lekarza, który zastosował plastry z gorczycy. Ale stan chorego gwałtownie się pogarszał, pojawiły się konwulsje. Około 19.00 przyszedł ksiądz, ale konający tracił już świadomość. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do Bednarczyka, brzmiały: “Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze”.Świadectwo zgonu, wystawione przez miejscowego lekarza Jana Gembickiego, podaje jako przyczynę śmierci wylew krwi do mózgu. Zawsze uważano to za wybieg. Ggdyby lekarz napisał, że poetę zabiła cholera, niemożliwe byłoby wywiezienie zwłok do Francji. Informację, że Mickiewicza zabiła cholera, rozpowszechniał Henryk Służalski, a potem syn poety, Władysław, który w ten sposób chciał ukrócić pogłoski o otruciu ojca. CHOLERY W KONSTANTYNOPOLU NIE BYŁOJesienią 1855 roku w Konstantynopolu nie było jednak cholery. Wprawdzie pojawiała się o­na tam w XIX wieku często, ale tylko w lecie i raczej wśród biedoty. W dodatku objawy cholery, zdaniem lekarzy, mogą być podobne do objawów zatrucia arszenikiem. O otruciu poety szeptano od pierwszych dni po jego śmierci. Na pożegnalnej mszy w paryskim kościele św. Magdaleny doszło do skandalu: jeden z towarzyszy Mickiewicza w Konstantynopolu, kpt. Franciszek Jaźwiński, na schodach kościoła pobił laską  gen. Władysława Zamoyskiego z Hotelu Lambert, znanego z niechęci do Mickiewicza. Oskarżenia o trucicielstwo nie wypowiedziano, ale wisiało o­no w powietrzu.OBAWIAŁ SIĘ O SWOJE ŻYCIE

Wiadomo, że Mickiewicz przed śmiercią obawiał się o swoje życie. Dawał temu wyraz w listach do przyjaciół. Cyprian Norwid, po mszy pożegnalnej, napisał wiersz “Coś ty Atenom zrobił Sokratesie?”. Prof. Alina Witkowska z IBL odnajduje w nim sugestię, że Mickiewicz zginął od trucizny, tak jak Sokrates. Dyskusję na temat niejasnych okoliczności śmierci Mickiewicza podjęto jednak dopiero w 1932 roku, z inicjatywy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Jako pierwszy wyraził o­n głośno swoje wątpliwości – nie tylko jako badacz literatury, ale także jako lekarz.

Nie można też wykluczyć, że rację miała Wisława Knapowska, która w trzy lata po artykule Boya postawiła tezę, że Mickiewicza zabiło wycieńczenie organizmu spowodowane wyczerpującym trybem życia w Turcji. Ludwika Śniadecka wypominała poecie w listach, że nie dba o siebie – próbuje jeździć konno jak młodzik, sypia byle gdzie i jada byle co.

25 listopada, w przeddzień rocznicy śmierci poety, minister kultury Kazimierz Ujazdowski otworzył w Stambule wystawę o Mickiewiczu, przygotowaną przez warszawskie Muzeum Literatury.

PAP – Nauka w Polsce, Agata Szwedowicz

Ω

Nawiązanie do postaci Sokratesa o jakim wspomina autorka tekstu powyżej, to nie tylko sprawa jego otrucia, ale także nawiązanie do masonerii i nurtu ukrytego w łonie kościoła katolickiego, nurtu mesjańsko-templariuszowskiego (Pitagorejczyków i Akademii Platona).

[Dowód na tę podwójność cywilizacji i kultury wiąże sie z postacią Sokratesa, Akademią Platońską i z Arystotelesem oraz jego szkołą. Kto zna tylko jawny nurt cywilizacji uważa i cytuje to co podają oficjalne encyklopedie i słowniki: „

Ateński Likejon (czyli po łacinie Lyceum) był starożytnym zespołem częściowo krytych budowli, przeznaczonych do ćwiczeń fizycznych i jednym z miejsc dyskusji obywateli i wystąpień filozofów. Młodzieńcy pobierali tam od nich nauki. Zbudowany w V w. p.n.e. przez Peryklesa w czasach świetności Aten, dał nazwę szkole filozoficzno-naukowej (335–269 p.n.e.) założonej i kierowanej przez jednego z największych i najsłynniejszych filozofów starożytności – Arystotelesa, a następnie przez jego uczniów. W ogrodach Likejonu – nazywanego tak od imienia świątyni Apollina Likejosa (Apollina Wilczego), do której przylegał – przechadzali się filozofowie wraz z uczniami.

Wewnętrzna wieda powiada, i każdy Wiedzący (Wiedun) to potwierdzi, że nazwa Lykejon posiada dwa źródła, ale żadne nie jest związane z pojęciem wilka – co najwyżej „młode wilki” to młodzież, młodzi wojownicy, adepci szkół walki. Natomiast Apollo jest  aspektem Dionizosa:

Apollo (gr. Ἀπόλλων Apóllōn, zwany też Φοῖβος Phoibos „Jaśniejący”, łac. Apollo) – w mitologii greckiej syn Zeusa i Leto. Urodził się na wyspie Delos. Był bliźniaczym bratem Artemidy. Uważany za boga piękna, światła, życia, śmierci, muzyki, wróżb, prawdy, prawa, porządku, patrona sztuki i poezji, przewodnika muz (Ἀπόλλων Μουσηγέτης Apóllōn Mousēgétēs). Przebywał na Parnasie, skąd zsyłał natchnienie. Apollo był najmłodszym i najpiękniejszym bogiem spośród mężczyzn. W rzeczywistości bóstwo o szerokich, często sprzecznych, kompetencjach. Pierwotnie, androgyniczny (śladem tego bliźniacza para Apollo-Artemida), bóg gwałtownej śmierci – Grecy wywodzili jego imię od ἀπόλλυμι (apóllymi) „niszczę, zabijam”, ale por. też IE. *abol (<*obol-) „jabłko” (symbol – źródło wiedzy). Bóg jednocześnie solarny i chtoniczny. Zabijając węża-smoka Pytona (lub Delfyne, będącego hipostazą pierwotnej Magna Mater), strzegącego bramy do tajemnej wiedzy ukrytej pod/w ziemią/i, przejął władzę nad wyrocznią w Delfach (gr. delfys „macica”). Zabójstwo Pytona, podobnie jak zabójstwo Wrytry przez Indrę, było wielkim, bohaterskim czynem, ale i przekleństwem, z którego należało się oczyścić. Ustanowił więc igrzyska pytyjskie, zszedł też do podziemia. Stał się przekaźnikiem boskich (Zeusowych) wyroków, szczególnie w sprawie obrzędów oczyszczenia po zbrodni zabójstwa. Oddalał (apotropaios) i oczyszczał (katharsios) od zła (zbrodni mordu), które sam wywołał (por.: Dionizos).

Łuk i lira, którymi posługuje się Apollo, mogą być interpretowane jako narzędzia przeciwstawne (mordu i oczyszczenia). Może być to również w rzeczywistości jedno, najbardziej pierwotne, instrumentum – symbol władzy nad życiem i śmiercią oraz wiedzy (zarówno jako instrument muzyczny – przygrywający podczas szamańskiego obrzędu, jak i łuk miotający strzały, na których szaman podróżuje w zaświaty).

Jaśniejący – Jasny Pan – Syn Dzeusa-Dyjonizosa-Dyjaus Patera-Dzenizosa-Dażboga – Pana Światła Niebieskiego i Jasnego Dnia oraz Lato-Ruji – Bogini Kiru, urodzony na wyspie Dzielii (Działów). W pewnym sensie prototyp Jesusa Syna Bożego i Lucyfera.

Lykejon – to Łukojąt oraz Łąkojąt-Lukająt, a także Licyjąt.  Potrójne (a w zasadzie poczwórne – Łupijąt-Lupus = wilk) miano szkoły świętej szamanów/wojowników/żerców/lekarów sprowadza się tutaj do następujących znaczeń i funkcji:

a ) Łukojąt – łączenie = łuczenie = oświecanie wiedą i sztuką władania łukiem boskim (refleksyjnym łukiem błyskawicy = wiedzy), skąd imię Luciferus – Łączysfera, Łukozwora – Perun Dzeus. A więc Ujęcie – objęcie Łuku Niebios we władanie i rękojeści symbolicznego Łuku Wojownika (stąd łuk i lira to ich symbole szkolne). Wiedza o świecie bogów, o Pan-teonie, czyli Panów Dejonie – delonie, dzełonie, dziełaniu i dziejonie, Działaniu, Działach i Dziejach Panów.

b) Łąkojąt-Lukająt – czyli łąkowy, posiadający wiedę o łękach, k-łączach, łekach-lekach, ziołach, lukający – wypatrujący kłączy, obejmujący wiedę lekara – o lekach – ziołach. Stąd symbol węża związany z tą wiedą i szkołą (pokonanie Pytona przez Apolla, nabycie mocy nad energią wężą błyskawicy, kunadili). Tu nabywano tytułów mog-istra (moc-i-stera), czyli mającego ist/jestestwo/byt we władaniu, mogącego kierować-sterować istem ludzkim i boskim – wiedza o życiu i śmierci.

c) Licyjąt – ujmowanie lica, oblicza świata, czyli kształcenie władców, tj. władających mocą i głosem i bronią. Licujących Świat. Tu symbolem jest lira wydająca  harmonijny głos, lub fletnia Pana – rezonans harmoniczny.

d) Łupijąt – pojmiciel wilków, łupich, łupicieli. Łupi – Lokis to wilkołak, lub niedźwiedziołak – demon, zdusz, wcielony w zwierzęcą postać przebywający na ziemi błądzący duch ludzki, a jednocześnie krwiożerczy dziki wojownik, łupiciel i Łowca Łupich-Lokisów.

Jak na tym przykładzie widać istnieją dwie wiedze – pierwsza potoczna słownikowa, druga głęboka, ukryta, ezoteryczna, masońska, wiedza Wiary Przyrodzoney. Ta druga wywodzi znaczenie słów nie z greki i łaciny lecz ze słowiańsko-skołocko-persko-sanskryckiego.

Pragnę tutaj mocno podkreślić i zwrócić waszą uwagę, że sprytne pociągnięcia i matactwa związane z zamordowaniem Adama Mickiewicza w przededniu Rewolucji Polskiej (bo tak byśmy nazywali to wydarzenie gdyby do niego doszło) spowodowały, że udało się skutecznie ukryć prawdziwe motywy tego zabójstwa i przyczynę śmierci wieszcza, przywódcy formowanych Legionów Polskich i Żydowskich popieranych i finansowanych przez Turcję. Były one zwalczane nie tylko przez Rosję, ale także bardzo ostro i zdecydowanie przez Watykan , który wyklął Towiańczyków i przyczynił się do emigracji Adama Mickiewicza z Paryża oraz poszukiwania ratunku u boku islamskiej Turcji.Także dzisiaj Watykan jest głównym motorem powstrzymującym integrację Europy z Turcją.

Pragnę też tutaj mocno zaznaczyć, że sprawa tego zabójstwa wypłynęła na światło ponownie dopiero w 1932 roku za sprawą Tadeusza Boya-Żeleńskiego, mocno związanego ze Strażnikami Wiary Przyrodzonej Słowian, I Starosłowiańską Świątynią Światła Świata w Krakowie (przez związki ze Stanisławem Wyspiańskim, Stanisławem Przybyszewskim, Dagny Przybyszewską, Zofią Pareńską i Kazimierzem Tetmajerem, czy socjalizującą Grupą z Krakowskiego Łobzowa) oraz Szczepem Rogate Serce ( patrz także Czarny Pasek – artykuł “Stefan Żechowski i Marian Ruzamski” w rozdziale Szczep Rogate Serce). Gdyby nie Boy-Żeleński ta sprawa nie zostałaby ujawniona przez międzywojennych Masonów Polskich i nie miałaby dzisiaj swojego dalszego biegu.

Podobnie dzisiaj kiedy mówię, że naszymi naturalnymi sojusznikami są kraje islamskie i kraje wiary przyrodzonej (kraje naszych braci po krwi Y-DNA R1a1): Indie, Pakistan, Iran, Irak, Turcja, Syria, a także Rosja, słyszę ten sam głos obecny wśród patriotów polskich od 1855 roku, głos Watykanu. “Czujemy się judeo-chrześcijanami”, krzyczą polscy katoliccy patrioci! Mówią to poważnie ludzie szczerze oddani narodowi, ludzie  którzy zapominają jednak o historycznych lekcjach z jakich powinni wyciągać wnioski na przyszłość. Jest to głos Watykanu masońskiego, sefardyjskiego, który będąc dzisiaj masońską tubą sefardyjczyków kieruje tychże patriotów ku błędnemu mniemaniu, iż sojusznikiem naturalnym Polski są odległe i zawsze wrogie idei wolności Polski, Stany Zjednoczone Ameryki oraz Postrzymska Zachodnia Europa.

Kochani Polscy Patrioci Katolicy, których wysoce cenię za wasz patriotyzm, przypomnijcie sobie ile razy Sprawa Polska została przez Watykan zdradzona i wyciągnijcie wreszcie wnioski. Przestańcie pluć na Rosję i czerpcie z niej wzór, ale też tak jak do tej pory domagajcie się od Rosji, TAK JAK I MY TO NIEUSTANNIE TUTAJ CZYNIMY, szacunku i równego traktowania, podmiotowego traktowania, jedynego traktowania,  jakie zagwarantuje realną unię i pokój słowiański.

Pamiętajcie Kochani Moi Patrioci Katoliccy Polscy, że  instytucja kościoła watykańskiego nie jest wam potrzebna byście mogli wyznawać wiarę w boga, ale póki jesteście od niej zależni zawsze przyjdzie dzień, kiedy każe wam ona wybierać – tak jak w przeszłości – między interesem własnym Watykanu i interesem waszej Ojczyzny Polski. Do praktykowania Wiary Jezusowej kościół nie jest nikomu potrzebny, on jest potrzebny jedynie kaście kapłańskiej do sprawowania władzy w Systemie Pan-Niewolnik, według zaleceń Konstantyna Wielkiego i kolejnych spadkobierców Starożytnego Niewolniczo-Feudalnego Rzymu.

Hasła Mesjanistyczne, które wcieliła w życie Solidarność1980 roku,  hasła za które nas tak chwaliła Europa, które pozwoliły się wyzwolić Niemcom w 1989 roku i zjednoczyć, a które tak chętnie teraz w dobie kryzysu Europa zapomina, te hasła Adama Mickiewicza i Andrzeja Towiańskiego, hasła z którym miała się rozpocząć w 1855 roku Rewolucja Polska były i będą zawsze solą w oku kościoła, bo jest on strategicznym odwiecznym sojusznikiem porządku Pan – Niewolnik, spadkobiercą bezpośrednim doktryny Post-Rzymu a nie Jezusa Chrystusa, jest faktycznym mordercą idei mesjanistycznych.

Powstanie i rewolucja rozpoczęły się w Polsce w styczniu 1863 roku, ale hasła nie były już tak rewolucyjne, jak te które miał wcielić w życie Adam Mickiewicz. Sprawa nie miała już ani oparcia w Turcji ani w Polskich Legionach Adama Mickiewicza pod auspicjami Turcji. Ani moment nie był tak dobry ani przywództwo nie było już takie.

Są tacy, którzy twierdzą, że to powstanie było bez sensu. Nie zgadzam się z tym sądem mimo, że potoczyło się bezsensownie i miało siłę niewypału w porównaniu do planów Adama Mickiewicza. Nie zgadzam się z powodu oczywistego pożytku płynącego z ofiary najwyższej, ofiary krwi narodu.  Stało się tak nie z powodu knowania Żydów w 1863, lecz knowań Watykanu, i jezuickiego zabójstwa Adama Mickiewicza w roku 1855. Zwróćcie uwagę na datę śmierci to jeszcze jedna wskazówka (26 = 8)

4adam351

Fragmenty istotne o Adamie Mickiewiczu z Wiki

Adam Bernard Mickiewicz herbu Poraj (ur. 24 grudnia 1798 w Zaosiu albo Nowogródku[1][2][3], zm. 26 listopada 1855 w Konstantynopolu) – polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle[4][5], a nawet za jednego z największych na skalę europejską[6]. Określany też przez innych, jako poeta przeobrażeń[7] oraz bard słowiański[8]. Członek i założyciel Towarzystwa Filomatycznego, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce[9], zarówno w ojczyźnie, jak i w zachodniej Europie porównywany do Byrona i Goethego[10][11]. W okresie pobytu w Paryżu był wykładowcą literatury słowiańskiej w Collège de France. Znany przede wszystkim jako autor ballad, powieści poetyckich, dramatu Dziady oraz epopei narodowej Pan Tadeusz uznawanej za ostatni wielki epos kultury szlacheckiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Mickiewicz jako prekursor fantastyki naukowej

Antoni Smuszkiewicz w jednej z pierwszych polskich monografii dotyczącej literatury fantastyczno-naukowej wykazuje pośredni wpływ nieopublikowanej Historii przyszłości Mickiewicza na powstanie tego gatunku. Dzieło nie zostało nigdy opublikowane, a rękopis zaginął; sporo informacji dostarczają o nim jednak liczne pozostawione zapiski i listy do przyjaciół poety. Antoni Edward Odyniec w liście do Juliana Korsaka nazwał Historię przyszłości Don Kichotem swojego czasu[41].

Badacze literatury uznają, że nieopublikowane dzieło Mickiewicza mogło zrewolucjonizować literaturę światową[42][43][44]; najprawdopodobniej wyprzedzało ono wizje Juliusza Verne’a, Herberta George’a Wellsa i Jerzego Żuławskiego[42][44], a nawet prześcigało je w naukowo-technicznych i społecznych spekulacjach[42].

Mickiewicz w pisaniu Historii przyszłości (niektóre fragmenty powstały w języku francuskim) inspirował się twórczością dwóch rosyjskich prozaików: Jana Tadeusza Bułharyna i Władimira Odojewskiego.

Mesjanizm polski

Obok czysto literackiej spuścizny i testamentu Adama Mickiewicza, jednym z ważniejszych i wyjątkowo trwałym zapisem poety było stworzenie przez niego zrębów prądu filozoficzno-historycznego znanego, jako mesjanizm polski. Jakkolwiek za twórcę historiozoficznego prądu mesjanistycznego, a w szczególności mesjanizmu polskiego uznaje się Józefa Hoene-Wrońskiego, to właśnie Mickiewicz spopularyzował ten pogląd i połączył go z pierwiastkami narodowej historii, mistyki religijnej. To mickiewiczowskie sformułowania zasad mesjanizmu w Księgach narodu Polskiego pozwoliły czytelnikom w Niemczech, Włoszech, Irlandii, na Ukrainie i Węgrzech wyraźnie postrzec i odczytać rewolucyjne hasła wolnościowo-wyzwoleńcze[46]. Tenże program, bardziej niż jakikolwiek ściśle rozumiany prąd literacki dał podstawy nie tylko wizji Polski męczęńsko-odkupicielskiej, która miała być jutrzenką wolności narodów, ale dał podstawy do utrwalenia się i ważności postaci wieszcza narodowego. Tak widziany wieszcz to nie zwykły poeta czy pisarz – to autentyczny prorok religii mesjanistycznej. Dawało to wyraz w wielu określeniach mesjanizmu polskiego używanych przez samego Mickiewicza, jak np. „Polska – Chrystusem Narodów” itp.

Spuścizna i pamięć o wieszczu w sferze publicznej

Już w pierwszych latach po śmierci Mickiewicza jego sława i wpływ, jaki wywarł nie tylko na społeczeństwo polskie, ale również na artystów i myślicieli w Europie zaowocowały publicznym okazywaniem jego zasług i symbolicznym hołdom poecie. Jednym z wcześniejszych i z najbardziej znanych jest dzieło głośnego francuskiego rzeźbiarza Emila Bourdelle’a: pomnik Adama Mickiewicza przedstawiający go w formie Pielgrzyma[47]. W 1898 wzniesiono w Krakowie pomnik autorstwa Teodora Rygiera, co stało się okazją do wielkiej manifestacji patriotycznej. Symboliczny grób poety znajduje się w powstałym w 1955 Muzeum Adama Mickiewicza w Stambule. Syn poety Władysław Mickiewicz ufundował w 1903 w Paryżu Muzeum, gromadzące pamiątki po ojcu i niektóre rękopisy jego utworów. Znajduje się ono w gmachu Biblioteki Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika. Wiele miast w Polsce oraz niektóre miasta europejskie związane z życiem Adama Mickiewicza ma ulice, parki, place i budynki publiczne nazwane jego imieniem.

Kiedy myślę o całej tej przeszłości dalekiej i bardzo bliskiej oraz o mojej obecności w owych wydarzeniach, kiedy ocierałem się o żywe osoby biorące w nich czynny udział, a także miałem okazję ich słuchać – choć czasami nie dość uważnie – wraca mi też zawsze wtedy w pamięci cytat z wykładów Adama Mickiewicza prowadzonych przez niego 150 lat temu w Paryżu w jego okresie mocno “towiańskim” na temat Wiary Słowian:

“Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga”.

Jest to wielka i ważna prawda na temat odgrzebywania Starej Wiary Przyrodzonej Słowian, która jest Wielką Pierwotną, Wiarą Polaków, wiarą i wiedą Naturalną, wypływającą ze źródła.

flaga rosji

Wielka Zmiana w Rosji – wychowanie w duchu patriotyzmu i szacunku dla dziejów? – 1 luty 2013  c.d. Wielkiej Zmiany i przykład dla Polski

Rosja: Powrót panslawizmu?

2013-02-15 20:44

„Podstawą  wszystkich zwycięstw i osiągnięć Rosji jest patriotyzm, wiara i siła ducha. Te nieodłączne właściwości charakteru narodowego pomogły naszemu narodowi w 1612 roku pokonać Smutę, pomogły zwyciężyć w Wielkiej wojnie ojczyźnianej 1812 roku. One też  miały wielkie znaczenie dla naszego narodu w wojnie 1941-1945 roku… Rosyjska Prawosławna Cerkiew pomagała nam zwyciężać i pomogła zwyciężyć”- stwierdził 1 lutego prezydent Władimir Putin podczas spotkania z patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jego przemówienie było ciekawe z powodu zawartych w nim elementów programowych.

1 lutego 2013 roku miało miejsce spotkanie Prezydenta Federacji Rosyjskiej W.W. Putina z Jego Świątobliwością patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
I wyżej przytoczone słowa wypowiedział prezydent Putin do uczestników Soboru.
Odszedł też od wąskiego pojmowania świeckości państwa:
„Zachowując świecki charakter naszego państwa, nie dopuszczając do upaństwowienia życia cerkwi, powinniśmy uciec od wulgarnego, prymitywnego rozumienia świeckości”- oświadczył Putin. Przyszedł też czas dopuścić cerkiew do polityki: „Pora dać możliwość Cerkwi pełnowartościowego służenia państwu w takich najważniejszych sferach, jak pomoc rodzinie i macierzyństwu, wychowanie i wykształcenie dzieci, polityka wychowania młodzieży, rozwiązywania problemów społecznych, których jest bardzo i bardzo wiele, umocnienie patriotycznego ducha sił zbrojnych”.
Putin dostrzega, że  „siła prawdziwej, historycznej Rosji — Rosji Minina i Pożarskiego, Dymitra Dońskiego i Aleksandr Newskiego, świętego Sergieja Radoneżskiego oraz św. Serafima Sarowskiego – złamała nazizm i uratowała świat.”
Ciekawe jest przywołanie przez prezydenta Putina postaci św. Serafima Sarowskiego.

seraphim_sarovski

Wszak priepodobny Serafim Sarowski kanonizowany w 1903 roku,  już na początku XIX wieku przepowiedział rozstrzelanie carskiej rodziny, rewolucję i wojny, miliony ofiar. Mówił jednak też, że Rosję czeka wspaniała przyszłość. Przepowiedział, że od 2003 roku nastąpi odrodzenie Rosji. A „Słowianie będą ukochani przez Boga za to, że do końca zachowają prawdziwą wiarę w Pana. I otrzymają wielkie dobrodziejstwa od Boga: zapanuje wszechpotężny język na ziemi, i innego królestwa potężniejszego niż rosyjsko – słowiańskie nie będzie na ziemi… Rosja zleje się w jedno morze wielkie z innymi ziemiami i plemionami słowiańskimi, stworzy olbrzymi wszechświatowy ocean narodów, o którym Pan Bóg głosił ustami wszystkich świętych: „groźny i niezwyciężone królestwo ogólno-rosyjskie – wszechsłowiańskie.
Czyżby prezydent Putin pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego odnalazł po latach poszukiwań ideologiczne spoiwo dla upadłego imperium? Nowy “russkij mir” być może stanie się dziwaczną mieszanką spuścizny Rusi Kijowskiej i nowej odsłony panslawizmu.

Powstaje jednak pytanie. Czyżby prezydent Putin w swojej polityce budżetowej przeznaczał ogromne środki na zbrojenia Rosji pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego?
Kto wie?
Może i III RP powinna wyciągnąć właściwe wnioski biorąc przykład z polityki Władimira Putina i przywrócić tradycyjne wartościowanie i znaczenie patriotyzmu w życiu narodu oraz dumę z własnej historii?

materiał z Nasze blogi Niezalezna.pl: http://naszeblogi.pl/36381-rosja-powrot-panslawizmu?utm_source=niezalezna&utm_medium=glowna&utm_campaign=blogi

Nas w tej historii, poza proroctwem Sarowskiego bardziej interesuje postać Sergieja Radoneżskiego, który w Sergiejew Posadzie “posadził ” klasztor, gdzie ma się znajdować dzisiaj według przedstawianej powyżej mapy Czakram Ziemi.  Widzimy że te linie na mapie są poprowadzone w wielkim przybliżeniu i że punkty czakr są wybrane arbitralnie. Wygląda na to że Vismaja i Rose Sharon – Różokrzyżowy podąża tutaj jakimś szlakiem KGB i Władimira Putina, ale mogę się mylić, może to jest szlak Patriarchatu Prawosławnego i kościoła Jezusowego ukrytego wciąż w katakumbach Watykanu i tajemnych Lożach Masońskich.

My oczywiście widzimy inaczej sens Wiary i Wiedy Przyrodzonej Słowian, sens wiary w Boga i wiedzy o Bogach/Bogu/Energii. Pojmujemy jednak sensowność rozmowy i intencje Kremla, wartości jakie widzi on w powrocie do duchowości i rycerskości, który to powrót jest sygnałem Wielkiej Zmiany w Rosji i w ogóle na świecie.  Rozumiemy, że Putin odwołuje się tu do organizacji, która może się włączyć w służbę społeczeństwu Rosji. Dostrzega on problemy społeczne Rosji i niedolę Rosjan oraz upadek wartości moralnych.  Wyciągamy jednak zupełnie inne wnioski z działań Kremla niż publicyści katoliccy.

Rozumiemy, że w Rosji będzie szanowana i traktowana równoprawnie każda Duchowość, co jest tradycyjną rosyjską wartością, obcą polskiemu kontrreformatorskiemu katolicyzmowi.

Tak oto potwierdzają się po raz kolejny w tym artykule wieszcze słowa Adama Mickiewicza:”Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga “.

Gdy tylko dotykamy tematyki starych słowiańskich bogów, gdy zaczynamy rozbierać ich imiona na fonemy i morfemy, dochodzimy do wspólnych korzeni Słowiańszczyzny i innych krajów Aryjskich, do tajemnic znaków i symboli i ukrytej dotychczas przez chrześcijańską doktrynę dawnej Wiedy Słowian.

Dochodzimy do sprawy bliskiego pokrewieństwa, archetypów wspólnych, do braterstwa po krwi, po języku, po wspólnej starożytnej (a nie średniowiecznej) kulturze i tradycji.

Dochodzimy niezmiennie nie tylko do czarów, geomancji, siatek krystalicznych Ziemi, tajemniczych linii, szlaku Scytów na Zachód i na Wschód, odwieczności Słowiańszczyzny i jej kulturotwórczej roli w procesie cywilizacyjnym.

Dochodzimy do Idei Wielkiej Wspólnoty Słowian, do idei Świata ułożonego według ich słowiańskich wartości, Świata Plemiennego, Zdecentralizowanego, prawdziwie wolnego i demokratycznego.

PLEMIENNEGO – bez hegemona i tyrana w Waszyngtonie, Rzymie, Pekinie, Moskwie, Brukseli, Berlinie czy gdziekolwiek indziej

serpent2

Historia Florencka Legionów Włoskich i Francuskich Mickiewicza, których wsparcia odmówiło jezuickie papiestwo Watykańskie

fragment ze strony: http://www.florencja.it/polacy-we-florencji/

We Florencji w 1793 roku, a więc po II rozbiorze Polski, a przed jej ostatecznym upadkiem w 1795 roku, spotkali się dla przedyskutowania możliwości ratowania kraju generał Tadeusz Kościuszko, Julian Ursyn Niemcewicz i Stanisław Małachowski, marszałek Sejmu Czteroletniego (1788-92). Zapadła tu decyzja o zorganizowaniu powstania ogólnonarodowego: Powstanie Kościuszkowskie 1794.

Upadek Powstania Kościuszkowskiego w 1794 roku i ostateczny rozbiór Polski przez Rosję, Prusy i Austrię w następnym roku zmusił tysiące Polaków do opuszczenia kraju. Niektórzy z nich znaleźli się we Włoszech lub sąsiednich krajach. Wkrótce potem, wiosną 1796 roku, doszło do wojny francusko-austriackiej w północnych Włoszech, które Francja postanowiła wyzwolić z niewoli austriackiej. W armii austriackiej służyło wielu rekrutów polskich z okupowanej przez Austrię od 1772 roku południowej Polski (Galicji). Wielu z nich znalazło się w niewoli francuskiej i było gotowych walczyć u boku Francuzów przeciwko zaborcy austriackiemu. Tak zrodziła się myśl powstania Legionów Polskich we Włoszech. Urzeczywistnił ją gen. Henryk Dąbrowski w pertraktacjach z głównodowodzącym wojskami francuskimi w Italii, gen. Napoleonem Bonaparte. Zezwolił on na formowanie Legionów Polskich na żołdzie powstałej z wyzwolonych ziem włoskich Republiki Lombardzkiej, z którą gen. Dąbrowski zawarł konwencję w tej sprawie 9 stycznia 1797 roku. Kilka tygodni później dwie Legie polskie liczyły ponad 5000 osób. I Legia dowodzona przez przez gen. Dąbrowskiego, po zwycięskiej bitwie nad aretyńskimi sanfedystami w San Giovanni Valdarno, w połowie maja 1799 roku stacjonowała we Florencji. Tutaj otrzymał gen. Henryk Dąbrowski dowództwo kombinowanej dywizji polsko-francuskiej z zadaniem opanowania przejść przez Apeniny Toskańskie, aby wojska francuskie mogły przejść na teren północnych Włoch.

Nie było to jedyne militarne powiązanie Florencji z Polakami, w polską historią wojskowości.

Kiedy podczas europejskiej Wiosny Ludów w 1848 roku naród włoski przystąpił do walki o zjednoczenie Włoch, w tej walce nie zabrakło Polaków.  Do Włoch udał się wielki poeta polski i rzecznik wolności ludów Adam Mickiewicz, gdzie 29 marca 1848 roku utworzył z przebywających już w Rzymie Polaków formację wojskową – Legion Polski (zwany również Legionem Mickiewicza albo legionem włoskim, a na koniec legionem toskańskim), w czym pomagali mu m.in. Ludwik Nabielak (1804-1883), działacz polityczny, poeta, krytyk literacki, historyk, inżynier górnictwa, który 29 listopada 1830 roku wraz z Sewerynem Goszczyńskim poprowadził atak na Belweder w Warszawie, rozpoczynający Powstanie Listopadowe 1830-31; oraz Józef Bohdan Dziekoński (1816- 1855), powieściopisarz z okresu romantyzmu, nowelista, tłumacz, grafik.

Rzym należał wówczas do Państwa Kościelnego. Dlatego kiedy papież Pius IX odmówił 25 marca 1848 roku zgody na utworzenie legionu polskiego, Mickiewicz w kwietniu przeniósł siedzibę legionu do Florencji, gdzie był entuzjastycznie przyjęty przez mieszkańców miasta. Jednak wkrótce Mickiewicz przeniósł ją do Mediolanu, stolicy Lombardii, która graniczyła z Austrią. W Mediolanie zaofiarował pomoc legionu tymczasowemu rządowi lombardzkiemu w walce z Austriakami (co było celem instnienia Legionu) i przedstawił projekt przeciągnięcia na stronę rewolucji Polaków i innych Słowian służących w armii austriackiej. Układ zawarto i do Legiomu werbowano jeńców – Polaków z armii austriackiej, ochotników polskich z Francji (o których miał się starać Mickiewicz) i okupowanej przez zaborców Polski. Przy armii piemonckiej zorganizowano dwie kompanie. Pierwsza, liczący 120 żołnierzy i dowodzona przez płk. Mikołaja Kamieńskiego, w końcu czerwca 1848 roku została wysłana na front i 6 sierpnia pod Lonato stoczyła walkę z Austriakami. Legion ten składał się ostatecznie z dwóch kompanii piechoty i szwadronu jazdy; w okresie 15 miesięcy istnienia Legionu Mickiewicza przez jego szeregi przeszło ok. 500 ochotników. Część żołnierzy Legionu Mickiewicza zostało skierowanych do polskiego legionu lombardzko-piemonckiego płk. Feliksa Breańskiego, pozostającego pod politycznymi wpławami księcia Adama Czartoryskiego w Paryżu (Hotel Lambert). W sierpniu nastąpiło zawieszenie broni na froncie lombardzko-austriackim. Wówczas legioniści przeszli do Piemontu.

W stolicy Piemontu Turynie doszło do podziału Legionu Mickiewicza na dwie grupy: jedną, która pozostała wierna ideałom politycznym głoszonym przez jego twórcę – Adama Mickiewicza (45 ludzi, dca J.N. Siodołkiewicz) i większą grupę (dca płk. F. Breański), która podporządkowała się polskiemu ośrodkowi politycznemu Hotel Lambert w Paryżu (książę A. Czartoryski). Legion dowodzony przez płk. Breańskiego został rozwiązany po przegranej przez Włochów bitwie pod Novarą w marcu 1849 roku; część legionistów wzięła udział w rewolucyjnym ruchu Genui w kwietniu 1849 roku. Natomiast oddział wierny ideałom A. Mickiewicza postanowił ponownie udać się do Florencji – stolicy Toskanii. Po drodze, we wrześniu 1848 roku, wziął udział w rewolucyjnych ruchach w Livorno. 8 września 6 oficerów i 61 żołnierzy dowodzonych przez Michała Chodźkę wkroczyło do Florencji. W styczniu 1849 roku Legion został zasilony przez kilkudziesięciu ludzi pułkownika Jana Nepomucena Siodołkowicza z Piemontu oraz, dzięki akcji werbunkowej Mickiewicza wśród Polaków w Paryżu, o dalszych kilkudziesięciu ochotników polskich z Francji i urósł do 165 ludzi. Nowym dowódcą Legionu, na życzenie dowództwa wojsk toskańskich, został por. Aleksander Fijałkowski.

Mickiewicz i tutaj postarał się o polityczne i ekonomiczne wsparcie dla Legionu przez władcę Toskanii Leopolda II (panował 1824-59), w czym dużą pomoc okazał znany miejscowy lekarz Emanuele Basevi. Umowa z Leopoldem II przewidywała utworzenie batalionu polskiego złożonego z dwu kompanii o liczbie 120 legionistów każda. Poeta zaapelował również do miejscowej Polonii o pomoc; udzielił jej m.in. książę Karol Poniatowski oraz uczestnik Powstanie Listopadowego 1830-31, malarz i osoba zamożna Karol Emil Jurkiewicz-Boratyński (1810-1876), który sfinansował umundurowanie i uzbrojenie w szable legionistów, a mieszkający od prawie 25 lat we Florencji historyk Bernard Zaydler zgłosił się do Legionu na ochotnika. W listopadzie t.r. toskański oddział polskich legionistów – Legion Mickiewicza został zakwaterowany w Marradi, na pograniczu Wielkiego Księstwa Toskanii. W lutym 1849 roku uszedł z Florencji wielki książę Leopold i nastąpiło utworzenie rewolucyjnego rządu. Legion polski został wówczas skierowany do walk w Pracie, a w marcu do Abetone, dla kontrolowania ruchów oddziałów wiernych Leopoldowi, jak również wojsk austriackich. Legion (dwie kompanie) nie chcąc być narzędziem w rękach przeciwników rewolucji, pod koniec marca 1849 roku opuścił teren Toskanii, udając się do republikańskiego Rzymu (Republiki Rzymskiej), aby go bronić przed zagrażającym mu wojskom austriackim, króla Neapolu i francuskiego korpusu ekspedycyjnego. – To m.in. przez działania Legionu Mickiewicza okrzyk „Niech żyje Polska!” był wówczas synonimem wiary florentczyków i wszystkich Włochów w zjednoczenie i niepodległość kraju.

Syn naturalny władcy Francji Napoleona I i Marii Walewskiej, urodzony w 1810 roku w Walewicach koło Łowicza Aleksander Colonna Walewski, który mieszkał we Francji i za Ludwika Napoleona pełnił funkcje dypolmatyczne (w latach 1855-60 był nawet francuskim ministrem spraw zagranicznych), w 1849 roku był francuskim pełnomocnikiem i posłem nadzwyczajnym we Florencji.

Polski działacz polityczny i od 1870 roku poseł na Sejm Galicyjski we Lwowie (poza tym między innymi znany publicysta) Julian Klaczko po wybuchu w 1870 roku wojny francusko-pruskiej został wysłany przez rząd austriacki do Paryża i Florencji z tajną misją skłonienia rządu francuskiego do wspólnego z Wiedniem podniesienia sprawy polskiej i przekształcenia wojny w konflikt ogólnoeuropejski; szybka klęska Francji udaremniła ten plan.

W roku 2015 będziemy obchodzić 160 rocznicę śmierci Adama Mickiewicza, rocznicę skrytobójczego mordu dokonanego na naszym wieszczu, który w 1855 roku chciał poprowadzić skuteczne Powstanie Narodowe przeciw Rosji, z pomocą Turcji. Ta idea nie zyskała poklasku Watykanu, a wieszcz został otruty. Zapamiętajmy to i wyciągnijmy raz na zawsze LEKCJĘ z tego ostatniego i najważniejszego PRZESŁANIA WIESZCZA – WIEDUNA Polaków, jakie nam po sobie zostawił poza wezwaniem do nieustającego oporu przeciw najeźdźcom i kolonizatorom, aż do zwycięstwa.

Że wokół sprawy śmierci Adama Mickiewicza trwa dziwaczna gra pozorów niech zaświadczy strona internetowa ufundowana oficjalnie na 150 rocznicę jego śmierci, znajdujemy na niej mnóstwo sprzecznych materiałów i dowody zaciemniania tej sprawy do dzisiaj przez środowiska KATOLICKIE: http://www.am.ibl.waw.pl/flash.html 

CB

I SSŚŚŚ Kraków: Jan Gawiński „Wielomowic” (1622 – 1684) – Strażnik Wiary Słowian

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 22 Wrzesień 2013

396px-Jan_GawinskiJan Gawiński Ur. między 1622 a 1626 r. – zm. ok. 1684. Pisał się z „Wielomowic” (najprawdopodobniej Wilamowice w dawnym Ks. Oświęcimskim lub na Podlasiu). Szlachectwo wątpliwe, herb nie znany. Kształcił się w szkole kolonii Akademii krakowskiej w Białej Podlaskiej.; w 1642 r. był tam uczniem retoryki. Być może uzupełniał naukę w Kolegium Nowodworskich w Krakowie. W latach następnych został dworzaninem królewicza Karola Ferdynanda Wazy, biskupa wrocławskiego i płockiego. Osiedlił się w Krakowie, gdzie został urzędnikiem grodu krakowskiego: alumnem i subkolektorem podwojewodziego krakowskiego. W 1671 został superintendentem warzelni wielickiej i bocheńskiej.

Jan Gawiński , który tak oto się wypowiedział : ,
… Jan święty Chrzciciel przyszedł, więc palą sobótki, A koło nich śpiewając skaczą wiejskie młódki. Nie znoście ich zwyczajów. Co nas z wiekiem doszło i wiekom się ostało, trzeba by w wiek poszło.

  • Nie żył ten, kto nie kochał i nie znał miłości.
  • O miłości!
    Wszelkim chorobom lekarstwo się zdarza,
    Jedynie miłość nie chce mieć lekarza.
  • Oko jest okno człeka do poznania.
  • Pod panem głupim choć mądry poddany, musi rad nierad jemu być zrównany.
  • Strach śmierci bardziej wadzi niż śmierć sama.
  • Syna prosiła matka: na znak męstwa twego
    Synu, nieprzyjaciela łeb mi przynieś twego.

    • Źródło: Antologia poezji głupich i mądrych Polaków, wybór Ludwik Stomma, Gdańsk 2000.

gawinski

Jan Gawiński
Sielanki z gajem zielonym
wyd. Ewa Rot
Instytut Badań Literackich
Warszawa 2007
Biblioteka Pisarzy Staropolskich, t. 35
Ze wstępu
Jeszcze niedawno prawdą było stwierdzenie, że Jan Gawiński (ur. pomiędzy 1622 a 1626 – zm. 1684) należy do grona zupełnie zapomnianych twórców polskiego Baroku. Utwory poety nie cieszyły się uznaniem badaczy dziewiętnastowiecznych, głównie ze względu na obecne w nich reminiscencje i nawiązania międzytekstowe, traktowane niesłusznie jako dowód braku samodzielności twórczej. Tymczasem, jak słusznie zauważa Anna Dobakówna, sielanka staropolska stoi przytoczeniem. Wydaje się ono swoistą metodą pisarską, a efekt każdorazowo domaga się deszyfracji. Gawiński, autor licznych fraszek, epigramatów, sielanek, pieśni, trenów, parafraz psalmów oraz tekstów okolicznościowych, został jednak pominięty w dwudziestowiecznych syntezach historii literatury polskiej, a rozmaite uwagi na jego temat, zamieszczane w literaturze przedmiotu, miewały charakter wybiórczy i pretekstowy. W ostatnim czasie nastąpił wzrost zainteresowania twórczością Gawińskiego, a niniejsza edycja stanowi kolejny etap wydobywania z zapomnienia dorobku tego staropolskiego poety, tym razem jako autora bukolik i nagrobków.
Niezwykle erudycyjne sielanki zawierają wiele nawiązań do utworów starożytnych, renesansowych i barokowych, obfitują w cytaty, kryptocytaty, przysłowia, konwencjonalne metafory i opisy. Pokusa, by wobec tego uznać owe teksty za wtórne i pozbawione znaczenia, może być więc szczególnie silna. W istocie jest Gawiński autorem „obracającym się jak w zaczarowanym kole w wyobrażeniach świata klasycznego, co jednak nie tylko nie zwalnia czytelnika z podejmowania refleksji, lecz otwiera perspektywy badania utworów poety w kontekście kultury, w której rozmaite gry imitacyjne i emulacyjne były czymś zupełnie oczywistym, naturalnym i pożądanym – potwierdzały kulturę humanistyczną twórcy, poświadczały jego aktywny stosunek do tradycji literackiej, wciąż na nowo przepracowywanej i odczytywanej.
Założenie to wydaje się szczególnie istotne dla gatunku tak wysoce skonwencjonalizowanego, jak bukolika. Poeta konsekwentnie korzysta bowiem z bukolicznych schematów fabularnych znanych już od starożytności, a jednocześnie prowadzi dialog (często polemiczny) – na poziomie konstrukcji zbioru, wyboru tematyki poszczególnych tekstów i zawartych w nich idei – przede wszystkim z utworami Szymona Szymonowica oraz odwołuje się do tekstów Jana Kochanowskiego. Dodatkowo inkrustuje przy tym swoje wiersze najróżniejszymi odwołaniami do antycznej i nowożytnej tradycji literackiej. Sielanek Gawińskiego nie sposób odczytywać w izolacji, bo – jak „przystało” wierszom bukolicznym – zawsze będą się one sytuować między tekstami, wobec czy w nawiązaniu do innych tekstów.
Zamówienia można kierować na adres:

Wydawnictwo IBL PAN
ul. Nowy Świat 72
00-330 Warszawa
tel./fax (0 22) 657-28-80

Jan z Wielomowic Gawiński (ur. ok. 1622, zm. 1684?) – polski poeta barokowy.

Zalicza się go do klasycznego pokolenia Sarmatów – pokolenia Sobieskiego, choć jego szlachectwo nie jest pewne. Pochodził prawdopodobnie z miasteczka Wilamowice koło Krakowa. Uczył się w Akademii Bialskiej, filii Akademii Krakowskiej. Później był dworzaninem biskupa Karola Ferdynanda Wazy. Walczył zapewne z Kozakami. W końcu zamieszkał w Krakowie. Ożenił się z Małgorzatą Lajtnerówną. Pełnił w mieście różne urzędy, był między innymi superintendentem warzelni wielickiej i bocheńskiej. Był najlepszym przyjacielem Wespazjana Kochowskiego (znaleźli dla siebie nawzajem drugie żony).

Pisał wiele i na wysokim poziomie. Największą sławę zyskały jego sielanki, wzorowane na Anakreoncie, Szymonie Szymonowicu i poetach rzymskich, wielokrotnie wznawiane, oraz Dworzanki albo Epigrammata polskie – zbiór celnych fraszek na każdy temat. Ku czci zwycięskiego Sobieskiego wydał również poemat Clipaeus Christianitatis, to jest Tarcz chrześcijaństwa. Jest ponadto autorem cyklu fraszek Nagrobki oraz łacińskiego wiersza na śmierć Krzysztofa Wilskiego Planctus. Tłumaczył też Macieja Kazimierza Sarbiewskiego.

Bibliografia

  1. Sielanka polska XVII wieku. Jan Gawiński, Szymon Simonides, Bartłomiej Zimorowic, opr. Aleksander Brückner, Kraków, 1922.
  2. Jan Gawiński, Clipaeus Christianitatis to jest Tarcz chrześcijaństwa, tł. Robert Sawa, opr. Dariusz Chemperek, Wacław Walecki, Kraków, 2003, ISBN 83-87553-59-X.
  3. Jan Gawiński, Dworzanki albo Epigrammata polskie, wyd. Jacek Głażewski, Warszawa, 2005, ISBN 83-89348-55-1.
  4. Dariusz Chemperek, Poezja Jana Gawińskiego i kultura literacka drugiej połowy XVII wieku, Lublin, 2005, ISBN 83-227-2479-9.

Ze strony Humanizm.org.pl

INEDITA – TOM II: Jan Gawiński, Pieśni PDF Drukuj

Piotr Borek (UP, Kraków)

Jan Gawiński, Pieśni, Warszawa 2009 („Inedita”, t. II), s. 167.

 

INEDITA – TOM II: Jan Gawiński, Pieśni PDF Drukuj
Indeks incipitów

Ani ja zazdroszczę…

Co Jutrzenka na wschodzie…

Cudzemi nie chcę pióry się odziewać…

Cudzemu się nie dziwujmy szczęściu…

Dopieroś jeno co z dziecinnej pory wyszedł…

Drobne ptaszęta w pułku nieprzebranym…

Gdyby był zginął ni w świecie słynął…

Gdyby pomocne łzy ku śmierci były…

Gończe wiosenny, miło woniejących kwiatków…

Jeszcześ u matki niewiniątkiem była…

Już mroźne duchy od Siedmitryjonu…

Już pożegnawszy wiek panieństwa swego…

Już, już z perłowej powstaje łożnice…

Kto na swym przestaje…

Kto walne szumy i pieniące wały…

Kto źle dary rozciskuje…

Któraż cię na smyczy dzierży niewolniczyj…

Lutni moja, piękna lutni…

Muzo, dokąd mię wieszczemi pełnego duchy porywasz…

Nie codziennym płaczem ani da się łzami ubłagać…

Nie jest ten w wieku szczęśliwy…

Nie na opoce, ani w porfirowym głazie…

Nie w murzech dużemi wieży…

Nieprosty kuźniku, sławny rzemieśniku…

O, co złototkaną jasne bawełnicą czoło zawięzujesz…

Ogniste lampy tronu wysokiego…

Ozdobo wiosny, pośle wdzięcznej pory…

Panie, wszechmocny Panie, twórco słonecznej jasności…

Płodzie krasnej Semele, Ijachu zrodzony…

Pływałem po morzu głębokim…

Pracuj za zdrowia całego wygodą…

Przestań gardłem trząść, Marcinie…

Rozwiąż usta w nowe pienie…

Skrzętne skargi i wzdychanie…

Teraz a śpiesznie, słudzy Najwyższego…

Trudno żalu ukoić ani złej Fortunie nie łajać…

W dobrą godzinę…

Wdzięczna lutni, przedniejszego drzewa wnuczko…

Westchnę serdecznie, a modlitwy moje…

Wielkiej ten był wagi…

Wielkim darem niebo cię, Hanno, ozdobiło…

Że świat w swoim kołowrocie zgodne czyni pomiary…

            Pieśń I, 2

Wielkim darem niebo cię, Hanno, ozdobiło,

Gdy-ć to dało, w co ludzkim oczom patrzać miło:

Cnoty nienaganione, kształt pięknego ciała,

Dom piękny pięknej dusze, skąd ci wielka chwała.

Równie nie masz; niech zbuja wieść koliczne kraje –

Jednaś, a samej prawdzie i zazdrość przyznaje.

Wiek dawniejszy by cię znał, już by swojej ceny

Nie miały Penelopy i gładkie Heleny.

I ta, gdyby przeciwko tobie jednej stała,

Co swą twarzą w kamienie ludzi obracała,

Jakożkolwiek dla czego, snadź dla swej urody,

Jako wieku dawnego o tym są dowody,

Ta by, mówię, sama swych ozdób się wstydziła

Przed twojemi, a przeto w kamień się wrodziła.

Darmo o Cyprze prawią i o jej tam paniej,

By tu Wenus stanęła, poszłaby tu taniej.

I Kupido, widząc cię, złote strzały swoje,

Łuk i siebie oddałby już w opiekę twoję

I o tej zapomniawszy, co się zowie gładką,

Lub ją dawszy Wulkanom, ciebie by zwał matką.

Niech pracują malarze, niech śliczne obrazy,

Chcąc się światu zalecić, malują bez skazy,

Ciebie żaden nie dojdzie: niewymowne wdzięki

Twarzy twojej godne są snadź anielskiej ręki.

Aniołuś podobniejsza chyba w ziemskim ciele,

Nieba ozdób zamknęły w tobie jednej wiele.

Szczęśliwy, kto cię sobie w towarzystwo wieczne

Zhołduje i dni z tobą powiedzie społeczne,

Rajem będąc onemu. Acz i moja karta,

W której cząstka twych ozdób mała jest zawarta,

Nie mniej będzie szczęśliwa, że się szczyci tobą,

Pięknych cnót i piękności takiejże osobą.

Veteris compositionis

 

Pieśni Jana Gawińskiego (między 1622/1626–1684) w opracowaniu Dariusza Chemperka stanowią drugi tom edytorskiej serii „Inedita” koordynowanej przez Romana Mazurkiewicza. Seria ta z kolei mieści się w obszerniejszym wydawniczym przedsięwzięciu Humanizm. Idee, nurty i paradygmaty humanistyczne w kulturze polskiej (pod redakcją naukową Aliny Nowickiej-Jeżowej). Wydawca poetyckiego zbioru, uznawanego przez część badaczy za najwybitniejsze dokonanie liryczne Gawińskiego, oparł się na szczęśliwie zachowanym do naszych czasów autografie Helikonu, zbierającego część dorobku poety z podlaskich Wielomowic. Liczący kilkaset stron manuskrypt przechowywany jest obecnie w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego i opatrzony został sygnaturą nr 190. Otwierająca zbiór karta nosi tytuł: „Helikon Jana Gawińskiego, w którym się zamykają 1-mo Lyryka polskie, Herkules na dwoistej drodze, Tarcz chrześcijaństwa, Dworzanki, Sielanki z Gajem zielonym, Epigramata Latina cum variis Poematitys [sic!], Fortuna z dawnego wierszem polerowniejszym udarowana, wydany na świat”. Interesujące nas pieśni zostały wpisane do zbioru na k. 4r–30r. Fakt zainicjowania sylwicznego tomu pieśniami może sugerować,iż autor  przypisywał im szczególne znaczenie. Zbiór wypełniają 42 pieśni zawarte w dwu księgach, przy czym, jak zauważa Chemperek, brak tu symetrii: księga I obejmuje bowiem 34 utwory, natomiast księga II tylko osiem. Zdaniem wydawcy nieukończenie drugiej księgi spowodowane było śmiercią poety na początku 1684 roku. Jest sprawą oczywistą, iż  wzorem kompozycyjnym dla Gawińskiego pozostawały Pieśni Jana Kochanowskiego, podzielone właśnie na dwie księgi. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż czarnoleskiemu poecie patronował w zakresie segmentacji lirycznego materiału Horacy. Co prawda Kochanowski nie stworzył cyklu czterech ksiąg liryków, lecz mógł mieć taki zamiar (materiał wydany pośmiertnie we Fragmentach dobitnie o tym świadczy). W przypadku Gawińskiego można założyć, iż docelowo miały to być najpewniej dwie księgi o przybliżonej ilości utworów.

Jak słusznie dowiódł Chemperek, kilkadziesiąt liryków nie zostało przez autora ułożonych tematycznie, lecz zgodnie z naśladowanym modelem zbioru Horacego (a za nim Kochanowskiego), charakteryzującym się się zasadą varietas (różnorodności). Zgodnie też z wyznacznikami imitowanego gatunku Gawiński wprowadza do swych pieśni zasadę zwięzłości i wdzięku (venustas). W obrębie zróżnicowanego tematycznie materiału lirycznego daje się wyodrębnić szereg grup tematycznych, a mianowicie: pieśni metapoetyckie (I 28, 30, 32), pieśni filozoficzne (I 6, 7, 10, 17, 27; II 2), pieśni religijne (I 9; II , 4 – parafraza Psalmu 134; 5 – parafraza Psalmu 96; 7), pieśni miłosne (I 2, 11, 14, 16, 23; II 5, 8), pieśni patriotyczne (I, 1, 3, 8, 31; II 3 – radość z wydania Klimakterów Wespazjana Kochowskiego, 1683), okolicznościowe (II, 1 – urodzinowa; II, 6 – żałobna; I, 20 – weselna).

W obszernym wstępie wydawca określa Gawińskiego mianem „klasycysty barokowego”, co wydaje się jak najbardziej uzasadnione. Realizowana w Pieśniach (na poziomie kunsztu formalnego, budowania nastroju oraz zwłaszcza warstwy tematycznej) zasada decorum zdaje się uzasadniać tę propozycję klasyfikacyjną. Zestawienie bibliograficzne twórców starożytnych, klasyków zatem, z których Gawiński czerpał, obejmuje kilkanaście osób: Boecjusz, Katullus, Cyceron, Homer, Horacy, Lukrecjusz, Owidiusz, Pliniusz Starszy, Plutarch, Safona, Seneka, Stacjusz, Tibullus, Wergiliusz. Oczywiście, zdaniem Chemperka, nawiązania do dorobku wielkich poprzedników występują na różnych poziomach – od tłumaczeń i parafraz począwszy, aż po drobne reminiscencje tematyczne. Inspiracji tradycją starożytną możemy się zatem doszukiwać zarówno w warstwie inwencyjnej, jak i elokucyjnej. Potwierdza to zarazem erudycja mitologiczna poety. Warto w tym miejscu podkreślić istnienie w Pieśniach blisko stu rewokacji lub renarracji mitologicznych. Ich obecność motywowana jest z jednej strony samym faktem parafrazowania łacińskich wzorców, z drugiej jednak preferencjami autorskiego gustu, potwierdzającymi głęboką, niepowierzchowną erudycję Gawińskiego. Erudycja ta pozwala rozpatrywać liryczny dorobek pisarza (a zwłaszcza Pieśni) w przestrzeni, jaka wytwarza się między imitacją a emulacją. Gawiński jako tłumacz realizuje humanistyczny postulat mierzenia się ze wzorami łacińskimi (Horacy, Seneka, Sarbiewski). Przy tym dobór pewnych tekstów, twórców i tematów ukazuje jego preferencje estetyczne i tematyczne. Badania Chemperka uświadamiają, że poeta wybiera wzorce klasyczne oraz tradycję humanistyczną. Filologiczne zmagania autora z tekstami genetycznymi znajdują realizację w wiernej imitacji, częściej jednak w poetyckiej emulacji. Ogląd całości lirycznego materiału pozwala wydawcy skonstatować, iż klasycyzm Gawińskiego uchwytny jest przed wszystkim w pieśniach refleksyjnych, filozoficznych, religijnych.

Jak zauważył Chemperek, spośród wielu twórców starożytnych, jakich cenił i przywoływał Gawiński, główna rola przypadła Horacemu. Widać to chociażby w przeszczepieniu filozofii horacjańskiej do jego zbioru, w którym łączy on idee epikurejskie ze stoickimi. Jak twierdzi wydawca, zdarza się, iż wzory Wenuzyjczyka są twórczo rozwijane przez autora Pieśni „ponad” Kochanowskim. Znakomitym tego przykładem okazuje się Pieśń I, 17 wzorowana na Pieśni zimowej Wenuzyjczyka (Carmina I, 9). Rezygnując z wątku erotycznego, rozwija zarazem Gawiński w poetyckiej parafrazie motyw polskiego zimowego pejzażu. Co ważne, polskiego właśnie, gdyż koloryt lokalny jest tu uchwytny (choćby w przywołaniu Tatr czy rodzimego trunku, którym szlachcic winien się krzepić miast „Tokaju albo od Ankony”). Podobnie, jak w przypadku Horacego, darzył Gawiński estymą Boecjusza, który – jeśli nie liczyć Mikołaja Sępa Szarzyńskiego – nie cieszył się podówczas szerszą recepcją na naszym gruncie. Przełożenie ósmego metru z księgi II Philosophiae consolationis zatytułowanego incipitem Quod mundur stabili fide (II, 2) ukazuje też preferencje estetyczno-ideowe autora Pieśni, który patrzy na otaczającą go rzeczywistość oczyma humanisty, widzącego w harmonii wszechświata potwierdzenie udziału Absolutu. W tym kontekście warto również wspomnieć o parodii fragmentu z De beneficiis Seneki (I, 33). Profil humanistyczny Pieśni Gawińskiego określa nie tylko realizowane przezeń założenie powrotu do źródeł oraz imitacja pisarzy starożytnych. Wydaje się, że dla autora nie mniej istotna okazuje się aksjologia wpisana w jego liryki. Mamy tu na myśli utwory o tematyce filozoficznej oraz obywatelskiej. Zwłaszcza w tym ostatnim nurcie mieściłyby się liryki, w których poeta dokonuje apologii pracy (nawiązując do fragmentu fraszki Kochanowskiego Na dom w Czarnolesie). Stając poniekąd w poprzek dotychczasowym ideałom lansującym przede wszystkim wartość sławy osiąganej przez czyn (w czym też widziana jest kwintesencja sarmackiej szlacheckości), będzie on lansował obecny w naszej literaturze od czasów Biernata z Lublina etos pracy jako dobra nadrzędnego. Chemperek tłumaczy to zjawisko zarówno biografią samego pisarza (który jako szlachcic szaraczkowy z nadbużańskiej wioski trafił na dwór biskupa Karola Ferdynanda Wazy, a potem pełnił urząd superintendenta warzelni soli w Wieliczce i Bochni), jak i specyfiką charakteru („wmieszkały” w społeczeństwo mieszczan krakowskich drobny szlachcic musiał podziwiać ich skrzętność i zapobiegliwość w pomnażaniu majątku). Będzie zatem Gawiński kreował genetyczny związek pomiędzy pracą a szczęściem i sławą (w tym kontekście nie może dziwić kilkakroć ujawniany przez autora pacyfizm). Moralistyka ta stanowi zresztą cechę charakterystyczną kilku pieśni (na przykład I, 4, 13, 19). Podkreślanie aktywizmu i przedsiębiorczości jako kategorii prowadzących do szczęścia (poprzez niezależność majątkową) okazuje się, zdaniem Chemperka, nowym rysem w ówczesnej poetyckiej moralistyce. Zgadzając się z Leszkiem M. Dziamą, pierwszym monografistą twórczości poety, wydawca dowodzi, iż Gawiński okazuje się prekursorem inteligenta, który utrzymuje się dzięki pracy intelektualnej.

Mówiąc o wielorakich niciach łączących zbiór Pieśni Gawińskiego z tradycją humanistyczną, nie sposób zapomnieć o rodzimym gruncie. Dla mieszkańca Krakowa kluczowe znaczenie miał poetycki dorobek Jana Kochanowskiego, Macieja Kazimierza Sarbiewskiego czy Wespazjana Kochowskiego. W mniejszym stopniu uchwytne są poświadczenia literackiej recepcji twórczości Daniela Naborowskiego, Jana Jurkowskiego, Samuela Twardowskiego, Szymona Szymonowica i Krzysztofa Opalińskiego. Krąg ten, jak zauważa Chemperek, jest znamienny, bowiem w przypadku większości wymienionych pisarzy można mówić o obecności elementów „klasycystycznych” czy humanistycznych. Badacz widzi je w kilku warstwach: topicznej, genologicznej, tematycznej oraz aksjologicznej. W przypadku tej ostatniej na uwagę zasługuje choćby kategoria patriotyzmu ujawniana w Pieśni I, 8. Vaticinium (wróżba), gdzie autor zapowiada upadek Turcji (utwór inspirowany dziełami Sarbiewskiego, Twardowskiego i Kochowskiego). To jeden z nielicznych liryków, w których autor angażuje się w dyskusję nad swoją współczesnością (tu w wymiarze politycznym). Jeśli nie liczyć wspomnianych wyżej pieśni okolicznościowych (II, 1 – urodzinowa; II, 6 – żałobna; I, 20 – weselna), to daje się zauważyć ucieczka Gawińskiego od deskrypcji czasów mu współczesnych.

Merytoryczny wstęp do edycji i obszerne komentarze, jakimi Chemperek zaopatrzył zbiór Gawińskiego, pozwalają lokować poetę w nurcie barokowego klasycyzmu. Zdaniem wydawcy preferencje autora Pieśni„kształtowane” były nie tylko jego talentem lirycznym, ale i zdobytym wykształceniem humanistycznym. Poeta odbierał je najpierw w Białej Radziwiłłowskiej(dziś Biała Podlaska) w latach około 1638–1642, a następnie w krakowskich Szkołach Nowodworskich (1648–1649). Wiadomo też, iż był uczniem Alberta Inesa. Od schyłku lat czterdziestych związał się z Krakowem, gdzie pełnił urzędy średniego szczebla i wchodził w koneksje z literatami Małopolski (Wespazjan Kochowski, Andrzej Chomętowski, Andrzej Żydowski, Jakub Kazimierz Haur). Po ślubie z mieszczką Małgorzatą Laytnerówną (1657/1658) wszedł w kręgi akademickie (żona była siostrzenicą Wawrzyńca Alfonsa Karyńskiego, profesora teologii i prawa Akademii Krakowskiej). O korzystaniu ze zbiorów biblioteki uczelni czytamy w cyklu pięciu dworzanek zatytułowanych O księgach w bibliotece sławnej Akademii Krakowskiej: „Tajemnic snać niebieskich te księgi zawarły, / Że przykute jak niegdy Prometeu do skały”. To tylko jeden ze śladów potwierdzających, iż Gawiński poszerzał swą erudycję humanistyczną w trakcie wieloletniego pobytu w Krakowie. Trzeba się zgodzić z sądem badacza, iż obracanie się w środowisku elity umysłowej nie pozostało bez wpływu na jego twórczość.

W ostatnim okresie daje się zauważyć duży wzrost zainteresowania dorobkiem Gawińskiego. Na uwagę zasługują w tym względzie prace Jacka Głażewskiego[1], Ewy Rot[2] i przede wszystkim Dariusza Chemperka. Równo w stulecie po pierwszym monograficznym opracowaniu puścizny twórcy Pieśni autorstwa Dziamy[3] lubelski uczony opublikował wartościową pracę Poezja Jana Gawińskiego i kultura literacka drugiej połowy XVII wieku[4]. Monografię poprzedziły wieloletnie badania nad dorobkiem poety z Wielomowic, w wyniku których Chemperek przybliżył współczesnemu odbiorcy kilka zapomnianych dzieł Gawińskiego[5]. Dopełnieniem wcześniejszych studiów jest omawiana w tym miejscu edycja Pieśni. Została ona przygotowana niezwykle rzetelnie i zgodnie z wymogami współczesnej sztuki edytorskiej. Cieszyć się należy, iż opracowanie zbioru powierzono badaczowi, którego kompetencje wiążą się właśnie z Gawińskim, ale i – co w tym przypadku szczególnie ważne – z rozpoznawanym coraz pełniej (a dotąd marginalizowanym) nurtem klasycyzmu barokowego.

Pierwodruk: „Terminus” R. XII (2010) z. 1 (22), s. 205–210.

Dziękujemy redakcji pisma „Terminus” oraz dyrektorowi Wydawnictwa UJ za zgodę na publikację recenzji w serwisie HUMANIZM.


[1] J. Gawiński, Dworzanki albo epigrammata polskie, wyd. J. Głażewski, Warszawa

2005; J. Głażewski, W żywiole tekstu: „Dworzanki” Jana Gawińskiego – próba lektury i interpretacji, Warszawa 2008.

[2] J. Gawiński, Sielanki z Gajem zielonym, wyd. E. Rot, Warszawa 2007.

[3] L.M. Dziama, Jan Gawiński. Studium literackie, Kraków 1905.

[4] D. Chemperek, Poezja Jana Gawińskiego i kultura literacka drugiej połowy XVII

wieku, Lublin 2005.

[5] Zob. Z chłopki księżna. Historia wielkiej mistyfikacji z XVII wieku. Jan Gawiński „Mowa ostatnia umierającej przez miecz Jadwigi z Kolbuszowa…”, Wespazjan Kochowski, „Epitaphium inscriptum M.D. Domaszewska, oprac., wstęp D. Chemperek, Lublin 2000; Clipeus Christianitatis to jest Tarcz chrześcijaństwa, oprac. D. Chemperek, W. Walecki, Kraków 2003.

Kwaszenie ogórków po słowiańsku, czyli na 1001 sposobów (kiszone – małosolne, na ostro, na słodko, ziołowe, korniszony, pikle, przeciery, konserwowe, mizeria, sałatki w occie i w innych zalewach sistańskich). Jak zdrowo i długo żyć!

Posted in kuchnia, przyroda, Słowianie by bialczynski on 21 Wrzesień 2013

Cucumis_sativusOgórek (Cucumis L.) – rodzaj roślin jednorocznych z rodziny dyniowatych. Pochodzi ze Środkowej Azji. Należą do niego 53 gatunki. Gatunkiem typowym jest Cucumis sativus

© by Czesław Białczyński

Wracamy n CHWILĘ DO KUCHNI SISTANU,  a konkretnie do ogórków, bo na nie właśnie sezon.

Ogórki kochamy za ich smak  i zapach, za świeżość. Można je ukisić, zrobić z nich mizerię, łączyć  z miodem, octem oraz wieloma warzywami, a także wykorzystać jako kosmetyk np. na maseczkę.

Wartość odżywcza ogórków jest niewielka, lecz są one bardzo cenne ze względu właśnie na smak i zawartość wielu związków zasadowych, dzięki którym korzystnie wpływają na trawienie i odkwaszają organizm.

Cucumis-anguria-West-Indian-Burr-GherkinsZOgórki południowoamerykańskie – angurie. To coś co Europejczycy dali Indianom, jedna z nielicznych naprawdę dobrych rzeczy jakie ze sobą przywieźli.

Kiszenie czy Kwaszenie?

Różnica między pojęciami kisić a kwasić jest taka, że to drugie ma charakter nadrzędny w stosunku do pierwszego. Czyli kwaszenie to zarówno poddawanie warzyw fermentacji jak i zakwaszanie przy pomocy jakiegoś rodzaju kwasu. Kiszenie odbywa się dzięki pobudzeniu do aktywności właściwych bakterii powodujących fermentację. Ocet, czyli kwas octowy,  powstaje w wyniku fermentacji np. winogron – ocet winny. Octem winnym zakwaszamy przetwory roślinne – czyli konserwujemy je, powodujemy że fermentują bardzo bardzo powoli nabierając specyficznego smaku.

Barszcz czerwony jest barszczem kiszonym z sfermentowanych buraków, podobnie barszcz biały, powstaje w wyniku kiszenia (fermentacji) mąki żytniej, barszcz zielony powstaje gdy kisimy pokrzywy. 

Zatem kwasimy czyli poddajemy procesowi konserwacji w gotowej zalewie z wody i jakiegoś kwasu, a kisimy tylko w wodzie z solą, jednak przetwory fermentowane – tak czy owak nazywamy kiszonkami.

Jak zwykle nic u nas w języku polskim nie jest proste, ani na pierwszy rzut jednoznaczne. Słowiańszczyzna swoją tradycję kuchni i uprawy roślin czerpie zarówno z  Azji jak i z Europy. Są to tradycje rozległego obszaru, wielu plemion i ludów. Sistańska Kuchnia i Sistańskie tradycje uprawy roślin bez przesady można określić jako najbogatsze na świecie . Jak w uprawach i w kuchni, tak i w języku. Może dlatego, że język słowiański wykształcał się nazywając te wszystkie rośliny Eurazji, te przebogate uprawy i mnogie potrawy stał się jednym z najbogatszych języków świata, a też  jednym z najbardziej skomplikowanych. Jedynie język chiński (kitajski) może się ze słowiańskim równać pod względem komplikacji i bogactwa. Zwróćmy uwagę, że równie bogate co chiński język są chińskie tradycje upraw i hodowli oraz chińska kuchnia.

Prasłowianie (Scyci Rolnicy i Scyci Oracze, znani Herodotowi w V wieku p.n.e. ) wprowadzali uprawy do Europy, czyli uczyli Europę rolnictwa w neolitycznej starożytności, w czasach kiedy nie znano jeszcze żelaza. . Możemy być dumni że to oni najprawdopodobniej dali Eurazji umiejętność pieczenia chleba na zakwasie, lepienia pierogów i knedli, czy wykonywania makaronów. To oni uczyli tego Chińczyków (Tokharowie w Takla Makan nad Czerczenem). To oni , Scytowie (Prasłowianie) za pośrednictwem Mongołów, jak wynika z podań mitologicznych północy, dali Chinom herbatę, a nie na odwrót. To Prasłowianie (Scytowie) przynieśli do Europy brzoskwinie, konopie oraz piwo.

Możemy być dumni z naszego pięknego polskiego języka – jednego z trzech prawdziwie aryjskich języków. Prócz niego tę grupę, którą można nazywać aryjską grupą językową, tworzą Irańczycy (Persowie) i Hindusi. Ariami powinno się nazywać te właśnie trzy wielkie ludy: Prasłowian, Irańczyków i Hindusów, czyli ludność  o haplogrupie męskiego chromosomu Y-DNA – hg R1 a1. Daliśmy nasze uprawy, naszą kuchnię, nasz język Staroeuropejczykom Y-DNA hg I (1 oraz 2) około roku 10.000 p.n.e.

Prasłowianie roznieśli swój język, swoją wiedzę i umiejętności po całym kontynencie Euroazjatyckim. Część z nich wędrowała bowiem w późniejszym czasie znad Dunaju, Adriatyku i Wisły do Iranu(Persji ) i Indii.  To w Indiach i w Iranie zapisano najstarsze podania/mity i wierzenia Prasłowian/Scytów oraz najdawniejsze nazwy własne owego ludu:  Bhar-Har, Haria, Aria (Harowie, Bharat, Wharat, Ariowie). Te nazwy znamy z miana  gór Harskich (Harc) i gór  Harpąckich (Kharpatskich) i od Lasu Hercyńskiego i z wielu innych nazw gór, jezior , rzek (chociażby takich jak góra Ararat). Ci Prasłowianie byli znani w Małej Azji jako Scyci-Skołoci (Skolotai). Przemieszczenie ludności o którym tutaj mówimy odbyło się   około 1800 roku p.n.e.

Nasi przodkowie – Scyci (Prasłowianie) i później Słowianie (po połączeniu się ze Staroeuropejczykami w jeden lud)  budowali kulturę minojską i Troję, dali podwaliny pod współczesne religie całego świata, łącznie z buddyzmem i Zen, które powstały na bazie Wed i wedaizmu przyniesionego wtedy właśnie do Indii przez Harów z B-Haratu/W-haratu i przez grupę Kszatrijów (plemię Koszan – Koszetyrsów), które w Indiach przerodziło się w wiodącą kastę kapłańską, czyli w braminów.

Ogórek jest znany w Białym Lądzie (w Europie), na Czarnym Lądzie (w Afryce) od ponad 3000 lat, ale w Mazji (Azji) znany jest podobno od niepamiętnych czasów. Rośnie dziko na stokach Himalajów, po północnej stronie tych gór jak i po południowej, rośnie w Hindukuszu. Oficjalnie mówi się, że pochodzi najprawdopodobniej ze starożytnego  Sistanu, czyli Skołotji-Scytii oraz z Sarmacji i Windji-Indii.

Współczesna nauka może udokumentować proces uprawy ogórka do 3500 lat wstecz, ale sądzić należy, że ogórek był znany w Wielkiej Scytii  (Tartarze, Sarmacji) od początku istnienia rolnictwa.

W Indiach został wprowadzony do upraw przez aryjskich Braminów – 1500 lat p.n.e. Słowiańska nazwa „ogórek” – także ta polska – wywodzi się wprost od nazwy aryjskiej, z języka aryjskiego. Język aryjski to język słowiano-irano-indyjski, wspólny tym trzem ludom, język którym mówili nasi przodkowie zanim te ludy się rozeszły w różne strony Ziemi. Ogórek był także, ale później, uprawiany w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie, gdzie ma nazwę cucumis, cucumber. Germanie przyjęli nazwę ogórka od Słowian i także od nich nauczyli się ogórki uprawiać i przetwarzać – a więc konserwować, kwasić. Tak samo nazywają ogórek Węgrzy, Finowie, Bałtowie. Zupełnie inaczej Turcy i jak widać ludność języków romańskich.

Pickled_cucumber

Ogórki kiszone – produkt spożywczy powszechnie znany w Europie centralnej i wschodniej. Powstaje z ogórków gruntowych złożonych w beczce lub słoju z dodatkiem łodyg i baldachów kopru, korzeni chrzanu, ząbków czosnku zalanych wodą z solą, które podlegają kiszeniu.

Do kiszenia ogórków można dodać przyprawy: liście laurowe, ziarna gorczycy białej lub pieprzu czarnego. Niekiedy dodaje się do kiszenia ogórków liście wiśni, porzeczki czarnej, winorośli lub dębu. Ogórków kiszonych używa się jako zakąski do wielu potraw. Są produktem podawanym do obiadu jako dodatek do ziemniaków, jako składnik sałatek czy też kanapek. Czasem są stosowane jako zakąska do wódki i śledzia w oleju z cebulą. Są podstawowym składnikiem zupy ogórkowej. Ogórki kwaszone przez kilka dni to ogórki małosolne, a przez dłuższy czas – ogórki kiszone.  Do wytworzenia ogórków małosolnych używamy znacznie mniej soli i nie zakręcamy ich w słojach czy beczkach, lecz stoją otwarte. Do jedzenia są gotowe już po dwóch dniach. Do normalnych ogórków kiszonych można dodać odrobinę cukru – proporcja do smaku, nie jest to postępowanie klasyczne, bo cukier to nowość w diecie, dawniej stosowano miód. Traktujmy te wskazówki tutaj jak przepisy 1 – 10. Za chwilę podamy proporcje soli do ogórków małosolnych i do zimowych. Jest to proporcja uniwersalna, ale można ją doskonalić. Od ilości soli zależy szybkość fermentacji i stopień kwaśności. Im więcej soli tym dłużej będą musiały się kisić.

W Europie Zachodniej popularny jest fałszywy pogląd, że ogórek kiszony jest zgniły, a jego produkcja polega na przyspieszeniu tego procesu

W starożytnej Grecji uważano, że ogórki potęgują inteligencję i łagodzą namiętność. Dlatego Arystoteles zalecał je zbyt temperamentnym damom. W cesarstwie rzymskim traktowano je jako wyśmienite orzeźwiające przekąski, a z powodu wielkiej miłości do tej rośliny, jaką zapałał Tyberiusz, ogórki nauczono się uprawiać również poza sezonem, aby cesarz mógł cieszyć się nimi codziennie. Ogórki były też poniekąd „darem” Białego Lądu dla Wenelądu (Ameryki), czyli dla na „nowo” odkrywanego po Ciemnych Wiekach Średniowiecza prawdziwego „świata zachodniego”. To dzięki Kolumbowi, który przywiózł je do Ameryki i zasadził na wyspach Haiti w 1494 roku, pojawiły się po raz pierwszy na tym kontynencie.

GNTdosakaiDosakaje – żółte okrągłe ogórki sprzedawane na targach w Indii. To frajda prawdziwa dorwać te ogórki i je zakisić. Mizeria z nich jest pyszna. Powinniśmy je wprowadzić na nasze ogrody , działki i  stoły.

W Słowiańszczyźnie ogórek uważany był za główne warzywo na sarmackich stołach, zwłaszcza w swej kiszonej postaci.

Jak widać należy ogórkom uprawnym przypisać zatem prasłowiańskie pochodzenie, bo Skołoci, znani Grekom jako Scytowie, to nasi genetyczni przodkowie zarówno po genach ojców jak i matek – lud, który możemy uznać w świetle współczesnych odkryć genetyki genealogicznej za Prasłowian.

Nic więc dziwnego, że i dzisiaj w Polsce ogórek ma pozycję niepodważalną warzywa narodowego, podobnie jak biała kapusta. Kiszenie warzyw i potraw jest ogólnie uznanym wkładem Słowian w kuchnię świata, podobnie jak zakwas, czyli podstawa pulchnego chleba, bez której z mąki można wypiec co najwyżej cienkie podpłomyki.

Ogórki małosolne (przepis 11): 

Składniki (na 2 słoiki 1-litrowe): 1 kg świeżych ogórków (bardzo dokładnie wyszorowane, z pousuwanymi szypułkami), 2 świeże listki winogron albo porzeczki, lub 4 listki wiśni  (nie wszystko na raza tylko jedno z tych trzech), 4-6 ząbków czosnku (obrane ze skórki), 1 niewielki korzeń chrzanu (obrany, pokrojony w słupki), 2 gałązki kopru z nasionami (podsuszone lub suche; nie mogą być świeżo zerwane), zalewa: 1 l wody, 1 łyżeczka soli

Na dnie dokładnie umytych i wyparzonych wrzątkiem słoików układamy po 1 liściu winogron lub porzeczki, po 2 liście wiśni oraz po jednej, połamanej gałązce kopru. W słoikach dość ciasno upychamy ogórki, najlepiej jeden obok drugiego w pozycji stojącej. W wolne miejsce pomiędzy ogórkami wkładamy cienkie słupki chrzanu (po 3-4 sztuki) oraz całe główki czosnku (po 2-3 sztuki). Składniki na zalewę zagotowujemy. Zalewamy ogórki gorącą zalewą tak, żeby były całkowicie przykryte. Odstawiamy do ukiszenia, niezakręcone lecz przykryte luźno talerzykiem albo deseczką. Jak widzimy stosujemy 1 małą łyżeczkę soli na dwa słoje, czyli na 1 kg ogórków i 1 litr wody.

Nie ma drugiego warzywa, które by tak orzeźwiało i równocześnie gasiło pragnienie. Do tego ogórek jest niskokaloryczny – 100 gram  – to zaledwie 12 kilokalorii. Oprócz tego, że odchudzają, ogórki przyczyniają się do szybszego usuwania toksyn z organizmu, działają moczopędnie oczyszczając organizm. Sok z ogórków jest wypróbowanym środkiem na reumatyzm i artretyzm.

Ogórek świeży ma jednak jedną wadę, w przeciwieństwie do kiszonych, świeże ogórki są ciężkostrawne.

PersiancucumberOryginalne Sistańskie (dzisiaj to Persja/Iran) ogórki z Isfahanu – z ciemnozielonym wnętrzem i pękate. Piękne, sam widok palce lizać.

Ogórek zawiera stosunkowo duże ilości enzymu askorbinazy, który niszczy witaminę C. Teoretycznie jest więc niekorzystne łączenie ogórków z innymi warzywami (pomidorem, papryką, sałatą) ponieważ w ten sposób pozbawiamy je tej witaminy (pomidor zawiera jej na przykład mniej więcej trzykrotnie więcej niż ogórek).

Ta teoria jest bardzo popularna, ale co najmniej mocno przesadzona. Prawda jest taka, że askorbinaza naturalnie towarzyszy witaminie C i we wszystkich roślinach występują razem. Na potencjalne straty witaminy C wpływa na przykład sposób przygotowania sałatki, to czy ogórki zdążyły puścić sok. Działanie askorbinazy zostaje też zneutralizowane w kwaśnym środowisku. Jeśli więc do surówki dodamy np. octu (sosy winegret) działanie askorbinazy zanika. Jak widzicie nasi przodkowie posiadali niesamowitą mądrość nabytą przez wieki obserwacji i przekazywaną po linii kobiecej z pokolenia na pokolenie. Moja babcia nie robiła nigdy inaczej mizerii jak tylko z octem, także z octem była robiona sałatka z pomidorów z ogórkiem i z cebulą. Dopiero pod wpływem przemądrzalskich doradców naukowych od spraw żywienia w latach 70-tych XX wieku zaczęto w Polsce zastępować ocet kwaskiem cytrynowym.

c IMG_3858Ogórki meksykańskie kiszone ze świeżym koprem, kminem i gorczycą

Ogórki pełnosolne ale pasteryzowane (przepis 12):

Na litrowy słoik:
8-9 małych ogórków
2 żabki czosnku
gałązka kopru
mały kawałek korzenia chrzanu
kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu
ew. liście wiśni lub winorośli
sól kamienna

Ogórki dokładnie umyć. Ściśle układać pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Na pierwszej warstwie umieścić przekrojone na pół ząbki czosnku, umyty koper, obrany ze skórki chrzan i ewentualnie 2 -3 liście wiśni lub 1 winorośli, a także ziele angielskie i pieprz. Zalać gorącą wodą (ok. 2 szklanki) wymieszaną z połową łyżeczki soli kamiennej. Mocno zakręcić i odwrócić słoik do góry dnem. następnie pasteryzować przez ok. 15 minut w piekarnik nagrzanym do temperatury 90 stopni.  Jak widać mamy tutaj małą łyżeczkę soli, ale ogórki poddaje się pasteryzacji w 90 stopniach Celsjusza i zostawia zakręcone, co powoduje ich długą przydatność do spożycia i powolne kwaszenie.

Mizeria – pożywienie ubogich. Autorzy książki „W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” Maria Lemnis i Henryk Vitry sugerowali pochodzenie tego słowa stąd, że była to potrawa tania w przyrządzeniu i zwykle jadana latem przez ubogich chłopów, kiedy ogórki już dojrzały, ale nie pojawiły się jeszcze płody jesienne.

Przepis 13 ogórki długoterminowe (pełnosolne bez posteryzacji)

– można przechowywać przez rok: Podobnie jak powyżej mają ten sam skład co do poszczególnych elementów, ale zalewa wygląda nieco inaczej;

Zalewa: 1 l wody, 1 łyżka soli, 1 łyżeczka cukru (dodatek cukru sprawia, że ogórki mogą stać dłużej w słoiku i nadmiernie nie skwaśnieją, delikatnie je również utwardza). Cukier jest wariantem, który dawniej nie był stosowany. Na wsiach polskich używało się miodu a nie cukru, cukier to stosunkowo świeży wynalazek. Zalewa się je zimną wodą z solą.

Proponuję wiec także przepis nr 14

Zmiana: 1 łyżeczka miodu wielokwiatowego (uwaga uczuleni – nie róbcie tego, miód może uczulać)

 

Ogórki kiszone, są łatwiej przyswajane od ogórków surowych, ale ja zjadam surowe ogórki razem ze skórką – starannie je wcześniej myjąc, nawet te o skórce grubej. Należy je po prostu bardzo dokładnie przeżuć, ale jest to ogólne zalecenie dotyczące każdego procesu zjadania – długie, staranne miażdżenie zębami i rozcieranie pokarmu w ustach, tak aby wydobyć z niego wszystko co cenne, całą energię, a także aby dostarczyć go do żołądka w formie lekkostrawnej. Nie staram się też usuwać jakimiś metodami gorzkiego posmaku.

przepis 15 – ogórki kiszone zalewane wrzątkiem

Ogórki i koper – umyć. Czosnek, chrzan obrać i rozdrobnić. Dno kamiennego garn ka (lub szklanego naczynia) wyłożyć koprem, chrzanem i czosnkiem, następnie układać ogórki naprzemiennie z chrzanem, czosnkiem, koprem. Wierzch wypełnionego garnka również wyłożyć koprem, czosnkiem i chrzanem. Całość zalać wrzącą zalewą. Przykryć czystą ściereczką, spodeczkiem i obciążyć. Gdy ogórki ukisną – należy przełożyć je do słoików i zalać wodą z kiszenia. Dobrze zakręcone słoje pasteryzować przez ok. 2 min.

Gorzki posmak jest cechą przyrodzoną niektórym gatunkom roślin, znakiem obecności taniny, albo innych substancji korzystnych dla człowieka w roślinach jadalnych, a pewna niewielka ilość alkaloidów, flawonoidów, goryczek, taniny, nigdy nie jest dla człowieka szkodliwa, wręcz stymuluje różne procesy. Część z tych substancji występujących dawniej np. w rzepie, czosnku , cebuli, rzodkiewce, szczypiorku to niezastąpione środki lecznicze, jak antybiotyki. W końcu XX wieku panowała mania na „ulepszanie” które polegało na pozbawianiu np. maku czy konopi alkaloidów, czosnku i chrzanu ostrości – cebule i rzodkiewkę złagodzono do tego stopnia, że nie wiadomo co i w jakiej ilości zawierają one w tej chwili w stosunku do cebul i rzodkiewek z lat 60-tych XX wieku .

Ogórki kiszone z liściem laurowym – przepis 16

1 kg gruntowych, małych ogórków pół główki czosnku kilka łodyg świeżego kopru liście chrzanu liść laurowy kilka ziaren ziela angielskiego łyżka soli na litr wody Wykonanie: Ogórki myjemy, wrzucamy do beczki lub innego naczynia przeznaczonego do kiszenia. Dodajemy przyprawy. Zalewamy roztworem wody z solą. Proporcję wody i soli już znamy, a także różne metody zalewania: na ciepło, gorąco, zimno i wrząco.

Moja matka (lat 86) twierdzi, że całe jedzenie jakie jest w tej chwili do kupienia nie smakuje tak jak dawniej, jest po prostu bez wyrazistego smaku. Zwłaszcza zmieniony jest smak mięsa. Uważa, że ten smak się zmienił nie tylko dlatego, iż się to mięso nastrzykuje soją czy innymi świństwami, ale dlatego, że zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach – w obozach koncentracyjnych, w których się je wręcz torturuje i karmi paszą GMO oraz zatrutymi mączkami kostnymi i rybimi odpadami z ołowiem.

Przepis 17 – prosto, bez żadnych liści, z solą niejodowaną

– 2 kg ogórków gruntowych 
– 2 pęczki kopru do kiszenia ogórków 
– 3 główki czosnku
– 1 kg chrzanu
– sól niejodowana
Słoiki parzę w gorącej wodzie, osuszam. Do każdego z nich wkładam na spód pokaźną ilość kopru (dobrze, jeżeli jest suszony), 2 ząbki czosnku, 2 chrzany wielkości wskazującego palca. Upycham ogórki. Zalewam dobrze osoloną, wrzącą wodą. Zakręcam i chowam do piwnicy.

Wracając do ogórków należy pamiętać, że jedna z bakterii biorących udział w procesie kiszenia wytwarza witaminę C, której pozbawione są surowe ogórki. Nasza rodzima kuchnia słynie w świecie wyśmienitymi ogórkami małosolnymi, korniszonami i ogórkami kiszonymi pełnosolnymi, mizeriami, piklami, ogórkami w zalewach ziołowych, ogórkami konserwowymi (zwanymi ogórkami po ukraińsku, kozacku, kresowymi, po rosyjsku) i sałatkami w occie o składzie ogórkowo-warzywnym.

Cucumis_sativus0Liście czarnej porzeczki dodane do kiszenia ogórków zimowych nadają im specyficzny, delikatny, odmienny smak i powodują ich twardość. Możemy także kisić ogórki z dodatkiem innych warzyw, np papryki, marchewki, selera. W wypadku gdy pokroimy ogórki w plasterki i inne warzywa także oraz zmieszamy mogą powstać różne konserwowane np. w occie czy kiszone sałatki ogórkowe. 

Sezon ogórkowy podobno się skończył, ale nie jest to do końca prawda bo ogórki, ogóreczki i całkiem spore ogóry teraz właśnie królują wśród przetworów  w naszych słowiańskich kuchniach. Oczywiście są obecne przez całe lato i już od sierpnia  przygotowujemy je na zimę, a praktycznie od końca czerwca kisimy w różnej postaci, zwłaszcza  moich ulubionych  ogóreczków małosolnych. Jadam je pasjami, po prostu jest w nich coś co nie pozwala się człowiekowi powstrzymać. Bywa, że zjadam 10 – 12 sztuk, zanim zacznę jeść cokolwiek innego. Tak samo bywa, jeśli o mnie chodzi, z czerwonym barszczem. Nie sposób się powstrzymać, kiedy człowiek zacznie pić niegotowany, aromatyczny, świeżo ukiszony w domu barszcz czerwony. W lecie kiedy jest schłodzony w lodówce może być pity litrami, pod warunkiem, że nie było w nim zbyt dużo soli. W lecie, w upały organizm człowieka wytraca jednak sół i jest potrzebne jej uzupełnienie.

Przepis 18 – Klasyka ( na 1 litr wody 1 łyżka soli)

1 kg świeżych ogórków, 2 gałązki kopru, 2 liście chrzanu, 2 kawałki korzenia chrzanu (około 2 cm), 2 liście winogron, 2 liście dębu, 4 ząbki czosnku, 1 litr wody, 1 łyżka soli.  Wszystkie składniki dokładnie umyć. Słoje wyparzyć wrzątkiem. Ułożyć ciasno ogórki w słojach na przemian z pozostałymi składnikami. Rozpuścić sól we wrzącej wodzie. Zalewę ostudzić do temperatury około 80 st. C, zalać nią ogórki i zamknąć słoje. Postawić do góry dnem do ostygnięcia. Sprawdzić, czy nie ciekną. Przechowywać w chłodnym miejscu. Ukiszone będą za 3 tygodnie.

Ogórki do kiszenia muszą być dobrej jakości, z gospodarstwa o którym wiemy, że produkuje je solidnie, nie korzystając z chemii. Ta uwaga dotyczy wszystkich roślin do jedzenia i na przetwory. Nie jedzmy niczego z masowej uprawy z nawozami chemicznymi. Po prostu nie kupujmy tego. Będziemy zdrowsi i my i nasze dzieci , a producenci – tego „gie…” po prostu upadną. Nie kupujmy przetworów w hipermarketach – jeżeli to tylko możliwe. Organizujmy swoją rodzinę i swój dom wracając do sprawdzonych słowiańskich wzorców. Wiem, że to może być niewykonalne, bo ludzie zarabiają w większości zbyt mało nawet we dójkę żeby utrzymać dom. Łatwiej jest tam (a znam mnóstwo takich rodzin), gdzie rodzina ma strukturę klasyczną, albo tym którzy mieszkają na wsi lub w małych miasteczkach i posiadają własny ogród lub działkę. Warunek – nie może się ona znajdować przy ruchliwej drodze, bo warzywa a szczególnie ogórki i sałata chłoną ołów ze spalin benzynowych. 

ogorki_przetwory
Tutaj widzimy wersję (przepis 19) wykonaną według innego przepisu z dodatkiem do smaku nasion gorczycy białej i połówki czerwonej papryki w paskach na słój.

Za czasów głębokiego socjalizmu, który to okres dobrze pamiętam, kiszone ogóreczki kojarzono najczęściej z setką czystej (dla młodszych wyjaśnię, że chodziło o 100 gramów wódki tzw, czystej albo wyborowej – „z niebieską” albo „czerwoną kartką” – czyli etykietą). Ten okres naszej młodości i dorosłości niesłusznie przyzwyczailiśmy się tak nazywać, bo z socjalizmem to on miał tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Był to tak naprawdę po prostu kolejny okres rosyjskiej niewoli i okupacji po IV Rozbiorze Polski.

Przepis 20 – czyli uważaj z angielskim zielem oraz czy chrzan powoduje gorycz kiszonych ogórków

że chrzan daje gorycz ogórkom to przesąd. Nie jest natomiast dobrze gdy damy za dużo angielskiego ziela, z tym trzeba ostrożnie , bo od dużej ilości angielskiego ziela mogą się robić kapcie. Ziele ma właściwości zmiękczające dobre do mięs a nie ogórków. Lepiej jest dać kilkanaście ziarenek gorczycy, ogórki będą wtedy twarde i dobrze zakiszone. 

Prawdą jest że po 1956 roku ustój PRL, zwany wtedy przez lud sarkastycznie ustrojem „wieczystej szczęśliwości”, miał coraz więcej ludzkich cech w sensie wolności osobistej obywateli, za to pod względem konsumpcyjnym pogrążał się coraz bardziej w atmosferze gigantycznego obozu pracy w stanie jakiejś nieustającej wojny o każdy podstawowy produkt. Towarów spożywczych nie dostarczano do sklepów, ale je rzucano a na polach toczyły się zażarte kompanie i batalie czyli wojny o cukier, ziemniaki, zboża, buraki pastewne czyli korpiele i inne. Cytryny widywano wtedy nad Wisłą dwa razy do roku – na Wielkanoc i na Boże Narodzenie, banany pojawiły się dopiero w latach siedemdziesiątych. mandarynki były prawdziwym rarytasem sprzedawanym w PEWEXach za dolary albo w sklepach dla funkcjonariuszy UB i PZPR – za tzw różowymi firankami (albo jakiegoś innego koloru). Dlatego kiedy oglądam sentymentalne ramoty TVNu, Polsatu i TVP, w których redaktorzy tych stacji o niewątpliwym pezetpeerowsko-ubeckim rodowodzie rodzinnym  nasładzają się jakież to były wspaniałe czasy ten PRL – to po prostu – przepraszam za kulinarne skojarzenie negatywne – chce mi się rzygać na sam ich widok.

Przepis 21 – Z baldachem kopru i liściem chrzanu, koniecznie w słojach Wecka (weneckich, czy jak je tam zwał szklanych ze szklana pokrywą, gumką i metalową klamrą

ogórki – świeże, całe zdrowe, bez urazów, koper – taki z parasolem – kwiatem, czosnek – dużo czosnku, chrzan – korzeń chrzanu i liście chrzanu,

Zalewa: na 1 l wody 1 łyżka soli kamiennej – zagotować

umyć ogórki i wszystkie dodatki: chrzan i obrać, koper, czosnek obrać, na dnie wecka daję koper i liście chrzanu, układam ciasno ogorki, tyle ile wejdzie, dodajemy na taki weck po 2-3 kawałki chrzanu i 3-5 ząbków czosnku, zagotować wodę z solą, dokładnie wymieszać, żeby sól się rozpuściła, gorącą zalewę nalać do słoików, całkowicie zakryć ogórki, wytrzeć dokładnie ranty słoika, nałożyć gumkę, przykrywkę i założyć sprężynę, wynieść do piwnicy.

An_Indian_yellow_cucumberŻółty ogórek z Indii – w Polsce znamy też taką odmianę, ale nie jest popularna, bardziej traktuje się je jako ogórki nasienne

W tych dziwnych czasach, w których dominowała tendencja do zrównywania wszystkich Polaków w biedzie i prymitywizmie także ten ogólny proces prymitywizowania wszystkiego dotykał poważnie kuchni i przetwórstwa warzywno owocowego. Na półkach sklepowych można było spotkać wtedy dwa rodzaje konserwowanych ogórków – w zalewie octowej (konserwowe) albo kwaśnej (kiszone).

Przepis 22 – z łyżeczką gorczycy na słój i ogórkami przetrzymanymi w zimnej wodzie (zalewa letnia) – uwaga: podawać z lodówki

ogórki, koper, korzeń chrzanu, gorczyca, ziele angielskie, czosnek, liście dębu, sól

Do zlewu lub dużej miski nalewamy wody i myjemy w niej dokładnie ogórki. Po umyciu zalewamy ogórki na pół godziny zimną wodą. W międzyczasie szykujemy zalewę. Na jeden litr wody dodajemy 2 płaskie łyżki soli. Mieszamy aż sól się rozpuści. Wiem, że dużo osób daje 1 łyżkę ale ja Wam powiem, że są smakowitsze. Ogórków nigdy nie podaje ciepłych, zawsze z lodówki, ich solność zanika przy zimnej temperaturze. Jeden litr zalewy powinien wystarczyć na około 3 słoiki, ale zależy to również od stopnia napełnienia słoika ogórkami. Następnie wkładamy ogórki do wyparzonego słoika po kolei. Staramy się układać ogórki pionowo w słoju i jasną częścią do góry. Czytałam, że nie są przez to gorzkawe. Jeśli ogórki są małe, w litrowym słoiku powinno udać ci się ułożyć dwa rzędy. Obieramy czosnek, wrzucamy do każdego słoika po 2 ząbki, w zależności od ich wielkości. Czosnek możecie dawać w ząbkach, wtedy aromat będzie uwalniał się stopniowo. Jeśli chcecie przyspieszyć proces, pokrójcie ząbki czosnku w plasterki. Następnie obieramy chrzan, kroimy na słupki mniej więcej wielkości małego palca u ręki i wkładamy do słoików po 2 sztuki ( w zależności jakie ostre ogórki chcesz otrzymać). Im więcej dacie czosnku i chrzanu tym ostrzejsze ogórki otrzymacie. Oprócz tego do każdego litrowego słoika dodajemy jeden liść dębu, płaską łyżeczkę gorczycy, 3 ziela angielskie i koper. Zalewa powinna przykrywać w pełni wszystkie ogórki w słoiku. Zalewamy letnią wodą, zakręcamy, czekamy parę dni w temperaturze pokojowej i do chłodnego miejsca. Nie musicie nic pasteryzować, a Wasze ogórki bez problemu przetrwają zimę.

c IMG_1793

I jedne i drugie były robione według jedynej słusznej receptury zaakceptowanej przez Komitet Centralny PZPR, który regulował dosłownie wszystko i wszędzie od długości makaronu „nitki” i długości sukienki nad kolano w szkołach i zakładach pracy, poprzez zawartości alkoholu w alkoholu – czyli w wódce „czystej”, albo tłuszczu w mleku i maśle, po publikowane w codziennych gazetach najgłupsze wiadomości o dziurze w chodniku, albo lekarzu, który wziął łapówkę.

Receptura ogórków kiszonych i korniszonów była więc ogólnopolska i ogórek niczym się nie różnił na Kujawach i w Sudetach, albo w Tatrach czy na Śląsku od tego „najwytworniejszego” ogórka ze stołów partyjnych bonzów w „stolycy”, o którym wesołe piosenki śpiewał, a to Jarema Stępowski, a to znany bard socjalistyczny Wojciech Młynarski, a to kolega Michnikowski, wspaniały skądinąd aktor teatralny lansowany w Kabarecie Starszych Panów.

Przepis 23 – z czubatą łyżką soli kamiennej (bez udziwnień)

świeże ogórki gruntowe, czosnek, koper,korzenie chrzanu, sól kamienna, gorąca woda

Umyj ogórki, odrzuć te co mają brązowe plamki. Układaj ogórki ściśle, pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Wciśnij czosnek, koper, chrzan pokrojony w paseczki i zalej gorącą wodą. ( Na 1 litr wody dodaję 1 czubatą łyżkę soli). Mocno zakręć słoiki i zostaw na blacie na całą noc. Gotowe! Delektuj się smakiem!

ogorek_sremskiOgórek śremski, czyli odmiana wczesna ze Śremu w Polsce – nadaje się do wszystkiego. Takie ogórki kolczaste jem na surowo także ze skórką. Dokładnie umyć.

Kiedy tak patrzę na dzisiejsze media, gazety i telewizję – na tych samych co 50 lat temu redaktorów albo ich dzieci i wnuki które obsiadły te wszystkie media, oraz  kiedy sobie patrzę na dzisiejsze półki sklepowe w hipermarketach, to stwierdzam że w tych pierwszych niewiele się zmieniło w ogóle (dalej uprawiają prymitywną i kłamliwą propagandą oraz sprowadzają poważne problemy do wybojów na jezdniach i łapówek w służbie zdrowia), a na półkach sklepów spożywczych tylko pozornie jest lepiej. Mimo dużych ilości towarów spożywczych w hipermarketach, repertuar sprowadza się do kilku rodzajów konserwowanych ogórków więcej, a jakość produktów jakie spożywamy coraz bardziej się obniża i budzi coraz poważniejsze zastrzeżenia ze względu na proces uprawy, zbioru, przechowywania i wiele innych niekorzystnych czynników.

Przepis 24 – Ogórki gruntowe z liściem chrzanu – odstawiane w zimnej wodzie na całą noc [uwaga tylko kwiat kopru]

ogórki gruntowe ( najlepiej małe i koniecznie z ogródka, a nie ze sklepu, koper kwiat, czosnek ( dużo), korzeń i liście chrzanu, Zalewa: Na 1 litr wody 1 łyżka soli. 

Ogórki namoczyć w zimnej wodzie na noc.
Umyć dokładnie. 
W każdym słoiku układać koper,ogórki pionowo(ciasno) obranany i pokrojony w słupki chrzan,liście chrzanu i obrany czosnek. 
Gorącą wodę wymieszać z solą. Zalewą zalać ogórki. Zakręcić. Odstawić na 4 dni na ścierce,ponieważ ogórki będą wariować i będzie wylatywała woda

Że to jest problem bardzo poważny i nie wyssany z palca niech zaświadczy fragment artykułu z Onet.pl z działu Ciekawostki (nie wiem dlaczego skoro to podstawowa sprawa dla każdego człowieka który musi coś jeść i problem bardzo poważny.

Onet 20 09 2013

Panuje powszechny pogląd, że jednym za najbardziej zanieczyszczonych warzyw jest sałata. Rzeczywiście, warzywo to wykazuje bardzo dużą zdolność do akumulowania ołowiu i z tego powodu nigdy nie powinno być uprawiane przy drogach. Zanieczyszczenia żywności to jednak nie tylko ołów, ale przede wszystkim pestycydy, o których często zapominamy sięgając po piękne warzywa ze skrzynek w supermarketach.

Pestycydy są stosowane w tej chwili w większości upraw. To środki naturalne lub syntetyczne, które mają na celu zabijanie organizmów szkodzących uprawom: bakterii, grzybów, chwastów czy owadów. Pestycydy mają bezpośredni szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, co potwierdzono wieloma badaniami naukowymi. Jeżeli w organizmie człowieka przez długi czas utrzymuje się wysokie stężenie pestycydów, nasilają one procesy rakotwórcze, zaburzają działanie układu nerwowego oraz wpływają na proces tworzenia hormonów. Jednym słowem – wyrządzają wielkie spustoszenie.

Organizacja Enviromental Working Group przebadała 50 najpopularniejszych warzyw i owoców pod względem zawartości reszt pestycydów z rożnych grup. Następnie uszeregowano je w kolejności od najbardziej „zatrutych” do najmniej szkodliwych. Owoc, który znalazł się na pierwszym miejscu niechlubnej listy może być dla większości zaskoczeniem – jest to… jabłko. Następne w kolejności są: truskawki, winogrona, seler, brzoskwinie, szpinak, słodka papryka, nektarynki, ogórki i ziemniaki. Idąc z kolei od dołu listy, najmniej zanieczyszczone są: słodka kukurydza, cebula, ananas, awokado, kapusta, zielony groszek, papaja, mango, szparagi, bakłażan.

c refrigerator-pickles

Na marginesie tego tekstu jedno słówko: czy to na pewno przypadek, czy też manipulacja, że najmniej zanieczyszczone są tutaj według zestawienia produkty osiągalne w hipermarketach, obcego pochodzenia?

Oto dlaczego wolę brać jabłka i nieklarowane soki jabłkowe bez konserwantów od mojego przyjaciela Piotra Kudryckiego z Muchnic pod Kutnem – bo wiem, że tam nie ma nie tylko pestycydów ale żadnych nawozów sztucznych, czy ciężkiej chemii stosowanej do ochrony roślin. Tam nawozem jest humus, małe robaczki/naturalne bakterie, kompost itd.  Kiedy jadłem u Piotra ostatnio zupę jarzynową z fasolką szparagową zapytałem jego żonę, Maję, jakiej przyprawy dodała do zupy, że ona tak pachnie i ma taki specyficzny ziołowy smak. Oświeciła mnie, że nie ma tam żadnych przypraw prócz soli i pieprzu a aromat jaki czuję daje zielona i żółta fasolka szparagowa. Wolę stamtąd nawieźć sobie jabłek i zjadać je powoli przez zimę, bo są świeże miesiącami, naprawdę – dwa miesiące mogą leżeć spokojnie w chłodnym pokoju (temperatura 17-18 stopni Celsjusza), nawet nie w zimnej piwnicy.  Rozkładające jabłka, powodujące gnicie bakterie, zabijane są w chłodni u Piotra, w której jabłka leżakują. Sok jest niewiarygodny i powoduje bardzo kolorowe, przyjemne sny, gdyż zawiera także substancje wyciśnięte z pestek, które dodatkowo mają działanie antyrakowe (tak jak pestki moreli czy brzoskwiń i śliwek).

ki ogorki1

Jak zrobić małosolne ogórki kiszone aromatyczne – (Przepis 25) – długo trzymane w ciepłym miejscu, zalane zimną zalewą, bez pasteryzacji

Jeśli chcemy by ogórki były aromatyczne nie powinniśmy ich pasteryzować. Wysoka temperatura zabija bakterie mlekowe odpowiedzialne za cały proces fermentacji. Jak dobrze mieć teściową:) Spróbujcie sami, tak naprawdę kwaszenie ogórków to nic trudnego i nie zajmuje wiele czasu:)

Ogórki – Koper (całe gałązki z baldachimami) – Pieprz ziarnisty – Korzeń chrzanu – Liść laurowy – Czosnek – Ziele angielskie – Sól – Liście czarnej porzeczki –

Ogórki myjemy w zimnej wodzie – Do umytych słoików wkładamy gałązkę kopru, liść laurowy, kilka ziarenek pieprzu,3 ziarenka ziela angielskiego, 2 ząbki czosnku, kawałek korzenia chrzanu – Ja wsypuje do każdego słoika ok. 1 i ½ do 2 łyżek soli i zalewam przegotowaną, ale wystudzoną (zimną) wodą – Tak przygotowane słoiki należy pozostawić na minimum 7 dni (ja zostawiłam na 2 tygodnie – jak poradziła teściowa) w ciepłym miejscu – Po tym czasie sprawdzamy czy wszystkie słoiki trzymają i nie wylewa się z nich woda – te które są nieszczelne można zostawić do zjedzenia (są to ogórki małosolne czyli kwaszone krótki czas), a resztę wynieść do spiżarni

Co powinniśmy w takim razie robić, jako po prostu rozsądni ludzie, którzy chcą długo żyć, zdrowo się odżywiać, nie chcą być skazani na ubóstwo i monotonię żywieniową, nie chcą jeść żywności zanieczyszczonej nawozami sztucznymi i konserwantami – czyli chemią, ani nie chcą jeść niczego co jest modyfikowane genetycznie?

Ano może to co napiszę teraz zdziwi wiele osób, ale nie pozostaje nam naprawdę nic innego jak wrócić do naszej własnej słowiańskiej kultury i tradycji, do starych ludowych zasad zdrowego życia w bliskim kontakcie z przyrodą, do zasad zdrowych bo zdroworozsądkowych. Nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie powrotu do przeszłości w dziedzinie przebogatej słowiańskiej tradycji hodowli zwierząt, upraw roślin bez nawozów sztucznych i przechowywania przetworów. Niestety ten powrót do przeszłości musimy rozumieć szerzej, bardziej totalnie, dotyczy on bowiem także powrotu do tradycyjnego (choć zmodyfikowanego przez XXI wiek) spojrzenia na rolę kobiety i mężczyzny i tego jak powinien wyglądać układ rodziny, jak ona powinna funkcjonować.

Przepis 26 – Z estragonem

Kilogram małych, świeżych ogórków gruntowych, 1 pęczek długiego kopru (taki z baldachimem),1 duża główka czosnku POLSKIEGO, 1 pęczek chrzanu, ziele angielskie, liście laurowe, estragon,Woda i sól (w proporcji 1 łyżka soli na 1 litr wody)

Wykonanie Słoiki dokładnie myję, wyparzam i zostawiam do wyschnięcia. Ogórki, chrzan i koper dokładnie myję i wysuszam. Czosnek obieram w grube paski, chrzan w słupki o długości ok 2 cm (ale bez linijki ;) ). Na dno wykładam kilka łodyżek kopru. Potem wykładam ogórki, tak by miały luzy ale nie pływały swobodnie. Na koniec wrzucam czosnek (równo rozkładam go między słoiki), po 3 kawałki chrzanu, 3 ziarenka ziela angielskiego, 1 listek liścia laurowego i małą szczyptę estragonu.
Przygotowuję zalewę. Wodę i sól gotuję. Przelewam ją do słoików, po czym szybko zakręcam szczelnie słoiki.

Przestraszonych, że oto zaproponuję zaraz powrót do czasów plemiennych czyli roku mniej więcej 5000 p.n.e. uspokajam – nic takiego. Mamy XXI wiek i nie możemy się cofnąć nawet do lat pięćdziesiątych XX wieku, a co dopiero jeszcze bardziej. Wszystko co możemy zrobić to iść naprzód, w przyszłość, lecz ta droga w przyszłość to nie jest przecież droga jedyna, jedna i jednakowa dla wszystkich szosa wytyczana przez program Kuchnia Plus na kablówce, ani przez powszechne w pop-propagandowych telewizjach (TVN, Polsat, TVP) krzykliwe reklamy tłustego żarcia, panierowanych kurzych udek, cheeseburgerów i tabletek na poprawienie wydolności wątroby, trzustki, jelit, żołądka itp.

ccc sour_new_pickles

Małosolne na ostro (papryczki piri-piri) – Przepis 27

Ogórki małosolne na ostro
              1 bardzo duży słój

   2 kg świeżych ogórków (mniej więcej),
1,5 l wody,
   3 łyżki soli,
   6 ząbków czosnku,
   5 cm kawałek świeżego chrzanu,
   1 łyżeczka białej gorczycy,
   3 ostre papryczki piri-piri (marynowane ze słoiczka),
      kilka gałązek kopru.

   Chrzan i ząbki czosnku obrać. Chrzan pokroić w słupki. Ogórki umyć. Dno słoja wyłożyć gałązką kopru i układać warstwami ogórki, przekładając czosnkiem, chrzanem, koprem i papryczkami. Na końcu wsypać gorczycę, która znajdzie sobie swoje miejsce.
   Wodę zagotować z solą i wystudzić. Zalać ogórki tak, aby były całkowicie przykryte. Przykryć talerzykiem i odstawić na 3-4 dni.

Dlaczego piszę, że powrót do przeszłości czyli do tradycji zmodyfikowanej na potrzeby XXI wieku musi być totalny? Rzecz w tym, że jeśli chcemy żyć dłużej i zdrowiej musimy tej sprawie poświęcić więcej uwagi i czasu niż to czynimy w tej chwili. Goniąc za pieniądzem i rozumiejąc karierę życiową wyłącznie w kategoriach własnego powodzenia bądź niepowodzenia na płaszczyźnie biznesu, pędzimy po prostu ku przyspieszonej śmierci. Zróbmy coś naprawdę przykrego dla ZUSu – wydłużmy sobie życie o drugie tyle (od 65-70) i żyjmy do 120-140 roku życia. Niech szlag trafi ten przeklęty system emerytalny. Damy sobie radę bez niego, bo będziemy sprawni co najmniej do 100-tki, i to na ciele i na umyśle.

Ogórki kiszone pełnosolne z papryką chili – przepis 28

Chilli – 1 sztuka
Czosnek – 4 ząbki
Sól – 3 łyżki stołowe
Woda – 3 l
Ogórek – 2 kg
Dokładnie myjemy ogórki i odcinamy oba końce. Wkładamy je do miski i zalewamy zimną wodą. Odstawiamy na na 3-4 godziny. Słoiki myjemy, sparzamy i studzimy. Na dno słoików wkładamy połowę kopru, następnie ciasno układamy ogórki, a pomiędzy nie wkładamy obrane ząbki czosnku. Na ogórki kładziemy papryczkę chili i pozostałą część kopru. Zagotowujemy wodę z solą i gorącą zalewą zalewamy ogórki. Brzegi słoików wycieramy do sucha i zakręcamy. Ogórki wstawiamy do zaciemnionego miejsca.

Jeśli rodzina ma być zdrowa ktoś w niej – i tu będzie XXI wiek – albo ojciec albo matka, albo w wielopokoleniowej rodzinie babcia czy dziadek – musi się poświęcić gospodarstwu domowemu, jego zaopatrzeniu w zdrową żywność i w przetwory – chociażby w takie ogórki kiszone, które będą zdrowe, przebogate w różne smaki,  i będą nas odżywiać a nie truć i modyfikować geny naszych dzieci i wnuków poprzez całe zestawy chemikaliów jakimi są nasączone.

Przepis 29 – 5 litrów ogórków z papryką chili

Składniki:

5 kg ogórków, 5 litrów wody, 200g soli kamiennej (najlepiej niejodowanej),  do każdego słoika o poj. 1,5 litra dajemy: 3 – 4 kwiatostany kopru, 2 – 3 ząbki  czosnku, 2 – 3 kawałki korzenia chrzanu, kawałek papryczki chili

Najlepsze są kopry z dojrzałymi  nasionami. Daję z łodygą o długości ok. 10 cm, gdy nie mam dużo kopru.

Ogórki myjemy, odstawiamy do osiąknięcia z wody.  Układamy ciasno w słojach, na dnie których dajemy wcześniej kwiatostany kopru. Do każdego słoja dajemy pokrojony na kawałki czosnek i chrzan. Gdy chcemy, aby ogórki miały ostry smak dodajemy kawałek papryczki chili. Jeżeli chcemy mieć łagodne, pomijamy ten ostry dodatek. Wodę z solą zagotowujemy. Gorącą zalewą zalewamy ogórki. Po wystudzeniu wynosimy w chłodne miejsce.

Najprościej iść do hipermarketu i porwać z półki byle co – słoik, paczkę sproszkowanej zupy, liofilizowane warzywa i pęczek parówek w których w ogóle nie ma mięsa, albo są same skórki i chrzęści, albo jeśli już mięso jest, to z takiej hodowli, gdzie świniakom wybija się młotkiem zęby żeby się same nie zagryzły, a baranom odcina się piłą rogi żeby się nie zabodły nawzajem – czyli nie popełniły samobójstwa albo litościwego zabójstwa schorowanych, zestresowanych współplemieńców, zanim dojdzie do ich „planowego uboju”, np rytualnego, w stylu hebrajsko-islamskim, po planowym „tuczu” (czytaj: truciu), w tym masowym obozie koncentracyjnym, który się nazywa hodowlą przemysłową.

Przepis 30 – górki kiszone z chili i cukrem

2 kg ogórków
3 l wody
3 czubate łyżki soli najlepiej kamiennej (na 1 litr wody 1 łyżka soli)
1 gruba laska chrzanu
1 pęczek kopru
1 duża główka czosnku najlepiej polskiego (chiński jest mniej pikantny)

DODATKI:
Opcjonalnie dodajemy do warstwy razem z czosnkiem dodatki, gdy znudzą nam się ogórki o zwyczajnym smaku.
Dodajemy do słojów np. chilli – pokrojone lub w całości wg uznania, kilka ziaren gorczycy na warstwę z koprem, kilka ziaren pieprzu na warstwę z koprem,liście winogron, czarnej porzeczki, wiśni lub dębu (ok. 5-10 szt.), liść laurowy ok. 5, ziele angielskie ok. 5-10

ccc Bread_and_butter_pickles

Takie zakupy w hipermarkecie i gotowanie według receptury na kolorowej torebce to jest sposób szybki, ale może się okazać samobójczy. Coraz częściej spotykam się bowiem  pośród naprawdę bliskich znajomych z przypadkami, które muszę uznać za „nie-przypadki”, a które świadczą o ogromnej szkodliwości systemu zaopatrywania się w żywność poprzez hipermarkety. Są to „przypadki” osób głównie bardzo dobrze sytuowanych, spełnionych zawodowo, ale żyjących w dużym stresie zawodowym, w pośpiechu, i preferujących tak zwaną nowoczesność w poglądach na życie – co obejmuje też obowiązkowo wyładowany po brzegi co sobotę wózek w hipermarkecie, a nawet dwa albo trzy wózki, które upycha się potem do zamrażarek w domu i tylko wyciąga do garnka gotowe przetworzone produkty fabryczne.

Ogórki małosolne z pietruszką (natką) i jabłkami – przepis 31

kilka gałązek kopru, kilka gałązek pietruszki, 5 liści czarnej porzeczki,1 łyżeczka ziaren pieprzu,1 główka czosnku,1 kg małych , ogórków gruntowych, 2 zielone jabłka, pokrojone na ćwiartki, 2 litry wody, 3 łyżki soli

Zioła, liście porzeczki, pieprz i czosnek ułożyć na dnie słoików (albo glinianego garnka). Na to ułożyć ogórki i jabłka. Wodę zagotować, dodać sól, wymieszać, aby się rozpuściła. Ogórki zalać gorącą wodą z solą. Można jeść już na drugi dzień.

W moim najbliższym otoczeniu niestety żyje lub przepraszam, żyło sporo takich osób, mimo że to moje otoczenie jest stosunkowo zdrowo myślące, bo większość znajomych wywodzi się jednak z kontr-kultury, z kręgów hippisowskich, punkowskich, rastamańskich , rodzimowierczych, słowianofilskich, ekologicznych. Zdawałoby się że powinni to być ludzie zdrowi, absolutnie zdrowi, bo mają głowy otwarte i w miarę poukładane, są wszyscy dobrze wykształceni, myślą zgodnie ze światopoglądem naukowym…. a więc wiedzą teoretycznie na czym polega zdrowe odżywianie, produkcja ekologiczna żywności i jak czytać spis składników na torebce, żeby nie kupić sobie trucizny.

Ogórki zimowe lub małosolne, także na ostro, z  ziołami (rozmarynem, z rozmarynem i kminkiem, albo z rozmarynem  i oregano) – przepisy 32 – 38

Gałązek rozmarynu powinno się dodać do zalewy niewiele, jako że rozmaryn ma bardzo intensywny aromat. Gałązki wkładamy razem z łodygą. Radzę zacząć od jednego litrowego słoika, i od ostrożnej dawki ziół, tak żeby się nie zniechęcić, zbyt intensywnym smakiem. Dodatki innych ziół powinny być również niewielkie, zharmonizowane. Wymaga to trochę doświadczenia, ale zapewniam was, że jeden słoik przearomatyzowanych ogórków nikomu jeszcze nie zaszkodził.  Ogórki mają żywiczny posmak – jest to rodzaj kwaszenia dla koneserów, Mogą być też kwaszone w ten sposób jako małosolne, jak również z dodatkiem papryczek chili, albo papryki słodkiej w paskach

Cóż, bardzo wielu z nas, zwłaszcza osób starszych – mam tu na myśli przedział wieku mniej więcej 45 – 70 – ma za sobą doświadczenie życia w tzw „socjalizmie – czyli w epoce Planowej Gospodarki i Zarządzania Zasobami Ludzkimi przy Pomocy Biedy. Pełne półki sklepowe oraz taniość i dostępność egzotycznych, albo przetworzonych przemysłowo produktów – wywołują w nas pewną zachłanność na proste rozwiązania i wręcz potrzebę próbowania tak zwanych nowości oraz posiadania pełnych spichlerzy domowych (lodówek, zamrażarek, piwnic).

Przepis 39 – małosolne z zielonymi główkami kwiatów cząbru

Kwiaty cząbru są specyficzne. Maja bardzo intensywny aromat, kształt zielonych kuleczek z delikatnymi cienkimi płatkami. Na słoik ogórków bierzemy garść takich kwiatków. Niestety jest to dostępne tylko dla tych którzy hodują zioła u siebie, na balkonie, albo w ogrodzie

Powiem wam, że ten sposób myślenia doprowadził wielu moich znajomych do przedwczesnej śmierci, do raka, do nagłego wylewu, do ciężkiego zawału, do choroby, która całkowicie pozbawiła ich radości życia, albo w ogóle zdrowia i życia. Spotykam się ostatnio z niejedną dziwaczną, a niespodziewaną, śmiercią dobrze prosperującego biznesowo znajomego w wieku 54, 52, 50, 60 lat. Co to jest i skąd się to bierze?!

Ano właśnie z tego co napisałem powyżej – tzw, nowoczesność – On i Ona zaganiani „robią interesy”, a tak naprawdę wpadają w sidła „wyścigu szczurów” i we wszystkie konsekwencje tego wyścigu, na czele z „konsumerskim stylem egzystencji”, który to sposób bytowania kończy się często przedwczesnym zgonem.

No ale dosyć tego tonu, i dosyć o tym horrorze, w który sami się wpędzamy, bo kto będzie chciał sobie poczytać nekrologi to  pójdzie na odpowiednie strony w internecie i tam prześledzi ilu młodych ludzi między nami już nie ma.

Ogórki kiszone po gruzińsku z tymiankiem – Przepis 41

Ogórki kiszone po gruzińsku nie różnią się tak naprawdę znacząco od polskich. Przed ukiszeniem moczy się ogórki w lodowatej wodzie, dzięki czemu zachowują chrupkość, oraz stosuje się dodatek tymianku, dzięki czemu są bardzo aromatyczne. Przepis na podstawie książki „Tradycyjna kuchnia gruzińska” Jeleny Kiładze.

ogórki gruntowewybieramy zgrabne, proste sztuki

Zalewa, proporcje na 1 litr wody, można dowolnie zwielokrotnić:
1 litr wody
2 łyżki soli niejodowanej
1 łyżeczka cukru
4 ząbki czosnku
2 łyżki estragonu lub tymianku

1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
koper do kiszenia ogórków

1. Ogórki myjemy i moczymy przez 3 godziny w lodowatej wodzie. Wodę wymieniamy kilka razy, w zależności  od potrzeb, by była zimna.

2. Wodę na zalewę zagotowujemy. W odmierzonej ilości wody rozpuszczamy sól i cukier.

Ogórki układamy w słoikach lub w naczyniu do kiszenia. Wsypujemy pieprz, obrany, przekrojony na połówki czosnek i estragon lub tymianek. Wkładamy koper (najwięcej aromatu jest w gałązkach, nie w kwiatostanach, więc gałązek nie żałujemy :) )

Ogórki zalewamy gorącą zalewą i odstawiamy. Ważne , by nie stały w pełnym słońcu, lecz w jakimś chłodniejszym miejscu (ale nie w lodówce).

Po dwóch dniach można jeść jako małosolne, potem są już kiszone.

Tutaj mamy się zająć i zajmiemy się, w sezonie ogórkowym i post-ogórkowym, tym jak kisić ogórki, jak je konserwować, zajmiemy się tysiącami przepisów jakie wydała na świat Kuchnia Królestwa SIS (Słowian-Istów-Skołotów), czyli nasze wielkie słowiańskie dziedzictwo, które sięga od Kamczatki po Ren i Loarę i po Wielką Wyspę, którą ponownie zaludniliśmy – chcąc albo nie chcąc, jesteśmy tam drugą co do liczebności w chwili obecnej nacją po Brytyjczykach rdzennych, my Polacy właśnie.

Tym którzy są nieobeznani z naszą nomenklaturą wyjaśniam , że my tu na tych stronach Internetowych, używamy prostych [pradawnych] nazw lądów i plemion i ludów Matki Ziemi, bez naukowego wydziwiania. stosujemy nazwy tak jak to napisano w starożytnych kronikach – Istowie po naszemu są to więc Bałtowie z podręczników naukowych, Skołoci to Scyci, Biały Ląd to Europa, Czarny Ląd to Afryka, a Mazja to Azja.  Ogórek zaś to ogórek, a nie cuminum, cucumber, albo źródło aminokwasów, cukrów, białek, alkaloidów czy czegoś tam, Ogórek to Ogórek.

kisz ogórki promo_image

Przepis 42 – Ogórki kiszone po góralsku (tj. HARSKIE-HARWACKIE, Białochorwackie), czyli w dużej ilości i z orzechami włoskimi

Składniki na 20-litrowe naczynie z kołnierzem:

4 duże korzenie chrzanu

Ok. 20-25 liści porzeczki

3 główki czosnku

10-12 dużych gałązek kopru

10 liści dębu lub 1 liść orzecha włoskiego lub 4-5 zielonych orzechów włoskich

Pół filiżanki suszonych, niedużych papryczek pepperoni (tak, tak – to mało tradycyjny składnik, wiem)

12 kg ogórków gruntowych

Ok. 5-6 litrów wody

kamienna sól

Przygotowanie:

Na dno dokładnie umytego i osuszonego naczynia (to samo dotyczy słoików, które należy wyparzyć) układamy najpierw liście porzeczki – tyle, by całe dno przykryć. Następnie na to koper, a potem grube plastry obranego chrzanu (można je kroić wzdłuż, jeśli nie używamy słoików). Główki czosnku obieramy. Ząbki kroimy na pół wzdłuż i układamy kilka na liściach porzeczki. Do tego dodajemy kilka suszonych papryczek. Na tak przygotowaną warstwę kładziemy umyte i osuszone ogórki – ale uwaga: układamy je ciasno i na sztorc. Aby więcej się zmieściło, raz układajmy grubszą główką do góry, raz do dołu. Gdy pierwsza warstwa ogórków jest gotowa, kładziemy na nie znów koper, chrzan i czosnek, papryczki oraz kilka liści dębu bądź orzech. Te dwa ostatnie składniki zapewniają ogórkom „chrupkość”, zwłaszcza, gdy planujemy je zakisić na zimę. Jeśli jednak wiemy, że nasz ogórkowy zapas zniknie w ciągu najbliższych miesięcy, to dąb czy orzech – można sobie darować.

Układamy kolejną warstwę ogórków, przekładając poszczególne warstwy koprem, czosnkiem, chrzanem, papryczkami i kilkoma listkami porzeczki.

Wodę koniecznie gotujemy. W gorącej rozpuszczamy kamienną sól (podobno daje nieco inny smak) – tyle, by płyn był mocno słony (10-procentowy rostwór). Zalewamy nim ogórki (nie czekamy, aż ostygnie).

W kamiennym naczyniu, które musi mieć specjalny kołnierz, woda powinna sięgać aż 2 cm poniżej brzegu kołnierza. Przykrywamy ogórki kamiennym wiekiem – jest ciężkie i dzięki zabiegowi z kołnierzem oraz wodą, wypycha nadmiar powietrza. Teraz już tylko wystarczy trochę poczekać. Już na drugi dzień na powierzchni wody, pod wiekiem, pojawią się bąbelki powietrza i mętny kożuch – zbieramy go.

Jeśli kisimy ogórki w słoikach, woda powinna przykryć ogórki całkowicie, zaś wieczka – muszą być dokładnie wyparzone, by powietrze i bakterie nie zepsuły nam pracy. 

Po ok. dwóch tygodniach ogórki można już wyjmować do zjedzenia. Kiszone w kamiennych naczyniach, przykrywanych wiekiem – należy zjeść w ciągu 2-3 miesięcy.

ki ogór

Polska znana z kiszenia! – czyli kolejnych 10 przepisów

W Polsce bardzo popularne są ogórki kiszone. Dzięki aromatycznym przyprawom,  możemy uzyskać mnóstwo wyjątkowych smaków. Najczęściej kisimy je z koprem i czosnkiem, ale można również dodać cynamon, goździki, pieprz, imbir, musztardę czy nawet bazylię (traktujmy to jako Przepisy 43-47).

Żeby kiszenie się udało potrzeba trzech rzeczy: czystych słoików, dorodnych warzyw i owoców oraz sprawdzonych przepisów. Słoiki i wieczka muszą być całe, bez odprysków, pęknięć czy śladów rdzy. Owoce i warzywa trzeba kupić świeże. Ważne, by nie były przygniłe i uszkodzone. Najlepiej jest kupować od kogoś zaufanego i sprawdzonego. Ale są i inne sposoby. Mnie nauczono, że, gdy idzie się na targ kupować ogórki, to trzeba zabrać ze sobą nóż. Trzeba przekroić ogórka na pół i sprawdzić, co jest w środku. Jeśli wygląda dobrze, nie ma w nim na przykład pustych miejsc przy pestkach, to jest duże prawdopodobieństwo, że przetwory z tych ogórków nam wyjdą.

Tak zwany polski styl (polish style) w kiszeniu ogórków znany na całym świecie charakteryzuje się tym, że nie używa się octu, ale stosuje się tradycyjną fermentację w słonej wodzie. Zazwyczaj małe ogórki są umieszczane w ceramicznym naczyniu lub drewnianych beczkach, wraz z różnymi przyprawami.

Wśród tych tradycyjnie stosowanych metod w wielu recepturach jest czosnek, chrzan, koper, kminek, liście orzecha czy liście czereśni (przepisy 48 – 50) i – co najważniejsze – sól. Ogórki są następnie przechowywane pod nieszczelnym przykryciem przez kilka tygodni, a im więcej soli się doda, tym są bardziej kwaśne.

Przepis 51

Ogórki kiszone zimowe (pełnosolne) z rodzynkami

Na każdy słój dajemy garść rodzynek, które pełnią rolę cukru bądź miodu.

c more-pickles-001

Dlaczego ogórek jest gorzki

Jeśli zapytacie babcię, dlaczego ogórki czasem bywają gorzkie usłyszycie zapewne porady żeby zawsze obierać je od jasnego końca, co w magiczny sposób ma zapobiegać goryczy, albo odcinać ogórkom końcówki.  Mądrości ludowe nie są przesądem, lecz potwierdzoną przez wieki obserwacją, ale współcześnie bywa że się nie sprawdzają na skutek wprowadzania nowych odmian genetycznych danych warzyw i zwiększania ich odporności.

Gorzki smak w dawnych odmianach ogórków koncentrował się w ciemnym końcu ogórka stąd istniało zalecenie – np. mojej babci aby obcinać końcówki albo końcówkę ciemną a także obierać ogórki surowe od strony jasnej ku ciemnej aby nie rozprowadzać z gorzkiego końca goryczy po całej powierzchni warzywa. Obecnie ma to mniejsze znaczenie, bo mniej jest w nich zwykle owego składnika gorzkiego, a goryczka lekka jest nieodłącznym elementem smaku ogórka. Nadmiaru goryczy pozbywamy się przez posolenie np. ogórków pokrojonych w plastry na mizerię i po jakimś niedługim czasie ich opłukanie w wodzie a następnie osuszenie lub wyciśnięcie. Za czasów mojej babci solenie mizerii i wyciskanie po opłukaniu było obowiązkowe- ogórki były czasem mocno gorzkie w suche lata – nic się z tym nie dało zrobić.

Za gorycz ogórków odpowiadają kukurbitacyny. Jest to cała rodzina substancji występująca  w różnych stężeniach w bardzo wielu roślinach i wywołująca ich gorzki smak. Występują one też we wszystkich ogórkach, jednak najczęściej ich stężenie jest tak niskie, że nie wyczuwamy gorzkiego smaku. Zwiększa się jeśli podczas uprawy ogórka pojawiają się długie okresy suszy, wahania temperatury oraz jeśli gleba jest uboga w azot. Obecność kukurbitacyny w ogórkach jest też uwarunkowana genetycznie, ale nie wyprodukowano jak dotąd odmiany całkowicie od niej wolnej, co najwyżej odmiany bardziej odporne na niekorzystne warunki.

Zatem, jeśli uprawiamy ogórki, musimy o nie dbać, a w szczególności regularnie podlewać, w okresach suszy. Jeśli ogórek kupiliśmy w sklepie musimy liczyć na szczęście. Jeśli jest gorzki, nic nie poradzimy. Możemy go obierać od jasnego albo ciemnego końca, możemy go głaskać, a nawet możemy mu zaśpiewać piosenkę, jeśli jednak jest gorzki to taki pozostanie.

ment nnn cucumber_mint

Ogórki kiszone jasne, z odciętymi końcówkami – Przepis 52

Do kiszenia zawsze wybieramy ogórki jasne, które mają jak najwięcej białego. Od kilku sezonów wkładamy do słoika łyżkę przyprawy do kiszenia ogórków i 2-3 ząbki  czosnku, ale wcześniej mama i babcia wkładały chrzan, koper,  czosnek, gorczycę, czasem listek dębu, czy czarnej porzeczki, ale sekret ich kwaśnego smaku tkwi w ilości soli…. nie lubimy słonych potraw, używamy w rodzinie soli bardzo bardzo oszczędnie. Na 1 litr wody dajemy 1 łyżkę stołową soli do przetworów. W ten sam sposób przygotowuję ogórki małosolne, do dużego glinianego garnka wrzucam koper, chrzan i czosnek, oraz ogórki z odkrojonymi końcówkami i zalewam wodą z solą 1 litr – 1 łyżka. Po 2-3 dniach są pyszne małosolne.
  Składniki: 1 kg ogórków gruntowych tzw. kiszeniaków, jak najjaśniejszych, sól do przetworów, przyprawa do kiszenia ogórków, czosnek

 Słoiki umyć i wyparzyć. Wodę (około 5 litrów zawsze można dogotować jak zabraknie) z solą zagotować w proporcji 1 litr wody – 1 łyżka soli.
Do słoików wsypać łyżkę stołową przyprawy lub włożyć przyprawy świeże (koper, chrzan, gorczyca), oraz 2-3 ząbki czosnku. W słoikach ciasno upchnąć ogórki. Zalewać gorącą wodą i zamknąć słoik. Ja do kiszenia od pokoleń używam tych ze sprężyną, ale możecie użyć klasycznych zakręcanych – wtedy pod wieczko podłóżcie folię.
c Pickled CucumberOgórki cięte wzdłuż do kiszenia

Inne sposoby kiszenia, czyli jak z 52 przepisów robi się 1001

Niestety ten artykuł musiałby być książką gdybyśmy naprawdę zechcieli przedstawić tutaj wszystkie sposoby kiszenia, i wszystkie możliwe warianty kwaszenia i przetwarzania ogórków.  Jak widzicie doszliśmy do około pięćdziesięciu przepisów na ukiszenie bardzo dobrych ogórków. Każdy z tych przepisów spowoduje, że będziemy mieli różnicę w smaku. W hipermarkecie znajdziecie w ogóle ogórki na kilka, ewentualnie kilkanaście sposobów. Takiego bogactwa jak choćby powyżej nie uświadczycie na półkach sklepowych. Teraz będzie najlepsze. W jednym zdaniu powiększymy pulę przepisów dwukrotnie. czyli z 50 zrobimy za jednym zamachem 100. Wyobraźcie sobie, że wszystkie powyższe sposoby kiszenia możecie wykonać nie z koprem nasiennym, czyli z suchymi baldachami i łodygami, ale ze zwykłym zielonym koperkiem naciowym. Dawne Królestwo Sis (Wielka Scytia, Wielka Sarmacja, czy jak jeszcze tę krainę nazywano Wenedia, albo Tartaria) jest naprawdę olbrzymim obszarem na którym ludzie wymyślili wszystko co jest możliwe, a w tym takie sposoby przetwarzania ogórków o jakich się wam nawet nie śniło.

Mamy zatem 100 przepisów na kiszenie – zgadza się? Teraz powiem wam jak zrobić z nich 200. Otóż do każdego kiszenia możecie użyć przypraw i ziół, które nie są tam wkładane w całości lecz w postaci mielonej – sproszkowanej. Spróbujcie tego – to będą inne ogórki.  Jeśli tych 200 przepisów pomnożycie przez takie formy konserwowania jak: konserwowanie w zalewie octowej , piklowanie i sałatka to macie już 800 rodzajów ogórków na zimę.  Wyobraźcie sobie ile wariantów dochodzi przez sam fakt, ze do słoików wkładacie nie całe ogórki jak to mamy w zwyczaju, ale na przykład cięte w długie ćwiartki – to nie to samo co pikle, bo pikle to są ogórki obrane ze skóry. Pikle także mogą być kiszone a nie zalewane octem. Wyobraźcie sobie ile wariantów możecie osiągnąć dodając odrobinę octu balsamicznego, albo octu winnego, albo stosując kwasek cytrynowy zamiast octu.  Do tego dochodzą mizerie konserwowe i różne przeciery ogórkowe, od najprostszych zawierających tylko ogórki po mieszanki np. ogórka z marchwią czy selerem.

Myślę, ze chociaż nie zamieściłem tutaj 1001 przepisów to wywiązałem sie jednak z obietnicy i ninijeszy tekst o kiszeniu ogórków, konserwowaniu ogórków, robieniu pikli i sałatek ogórkowych daje wam owe tytułowe Tysiąc i jedną możliwość na Tysiąc i jeden obiad , śniadanie i kolację z Ogórkiem.

A wiecie że 1001 dni to ponad dwa i pół roku? Ponieważ nie tylko ogórkiem człowiek żyje to gwarantuję wam, że do końca życia nie spróbujecie wszystkich możliwych wariantów ogórków kiszonych i konserwowych.

Pokażemy zatem poniżej jeszcze kilka sposobów konserwowania ogórków.

c img_1699

Czary z kaloriami oraz korniszony

Czy ogórki kiszone są mniej kaloryczne od świeżych? Tak – to prawda. Wszystko dlatego, że podczas fermentacji następuje przemiana węglowodanów w kwas mlekowy. We wszystkich kwaszonych produktach (warzywach, sokach) mamy zatem mniej węglowodanów, czyli mniej kalorii.

Ogórkom kiszonym nie ustępują wcale ogórki konserwowe. Różnią się od kiszonych tym, że do marynowania używany jest ocet lub kwasek cytrynowy. Często mówimy wymiennie: ogórki konserwowe lub korniszony – jednak jest między nimi różnica. Korniszony w odróżnieniu od ogórków konserwowych są malutkie. Jest to szczególna odmiana ogórka wykorzystywana prawie wyłącznie do marynowania. Nazwa ma pochodzić z francuskiego słowa cornichon, czyli „głuptas, dudek”. Jest to też najpopularniejsza zakąska do wódki – więc może nie bez znaczenia ta nazwa.

Korniszony

Korniszonki robimy na tyle sposobów co ogórki zwykłej wielkości czyli na 1001, tylko tyle, że są to małe całe ogóreczki, które robimy w zalewie octowej lub z wody z kwaskiem cytrynowym. Podaję więc tylko jeden przepis i kilka fajnych obrazków korniszonków bardzo zgrabniutkich prawdziwie królewskich i czysto polsko-sistańskich

c 1306763776757Porównanie korniszonów i zwykłych ogórków

Składniki

  • Zalewa:,
  • litr wody,
  • 8 dag cukru,
  • 2 szklanki octu,
  • 3 dag soli,
  • ziele angielskie,
  • 5 liści laurowych,
  • cebula,
  • czosnek,
  • KOPER,
  • marchewka,
  • ogórki,
  • gorczyca ( po 5 ziarenek do słoika),
  • chrzan,

c IMG_3860Koper nie musi być suchy i twardy – korniszony meksykańskie z zielonym koprem i gorczycą

1. ogórki umyć, do słoików litrowych włożyć 2 plastry cebuli, ząbek czosnku, koperek, ok 5 ziarenek gorczycy, laskę chrzanu, 5 plasterków marchewki, po 1 listku laurowym, 3 ziarenka ziela angielskiego , napchać ciasno ogóreczki do słoika i zalać kipiącą zalewą , szybko zakręcić , wstawiać słoiki do garnka z gorącą wodą ( ważne!!! gotować tylko 3 minuty od chwili zagotowania nie więcej bo ogórki będą miękkie!!!)

2. zalewa: wodę , cukier, ocet i sól zagotować i zalewać ogórki!!!

c mgp61572

Pikle

To ogórki obierane i opróżniane z nasion lub nie, ale cięte w paski lub słupki w różnych zalewach

Pikle z cebulą i marchewką w krążkach

 

ilość sztuk : 5 słoików 0,5 l

  • 2 kg ogórków gruntowych
  • 1 duża cebula pokrojona w plasterki
  • 1 marchewka pokrojona w plasterki
  • ziarna pieprzu
  • ziarna ziela angielskiego
  • liście laurowe
  • Zalewa
  • 1litr wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 płaskie łyżki soli
  • 2 szklanki cukru
  • 5 łyżeczek musztardy
  1. Przygotować zalewę: w dużym garnku wymieszać wszystkie składniki na zalewę i zagotować. Odstawić aby ostygła.
  2. Półlitrowe słoiki i nakrętki umyć i wyparzyć.
  3. Ogórki umyć, obrać i wydrążyć z pestek. Pokroić na podłużne paski.
  4. Na dno słoika dać po krążku cebuli i kilka plasterków marchewki. Następnie układać w słoiku pokrojone ogórki (pionowo) i na wierzch włożyć liść laurowy i po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego.
  5. Całość zalać przegotowaną i ostudzoną zalewą. Słoik zakręcić i pasteryzować pod przykryciem przez 6 minut.

cc DSC_4373

pikle windyjskie (indyjskie) z curry i kardamonem

Są to pokrojone w zgrabne słupki ogórki o lekko żółtym zabarwieniu. Wyglądają bardzo apetycznie i równie dobrze smakują. A to dzięki zastosowanym przyprawom: curry, kolendry i kardamonu.

Mają lekko słodko-kwaśny smak.

Składniki:

  • ogórki
  • cebulka szalotka
  • ziarna kolendry
  • ziarna kardamonu (może być w proszku)

zalewa:

  • 1 l wody
  • 1 szklanka octu
  • 1,5-2 szklanek cukru
  • 1 łyżka soli
  • 1,5 łyżki curry

Wszystkie składniki zalewy wymieszaj, zagotuj i wystudź.

Ogórki obierz ze skórki i pokrój wzdłuż w słupki. Małą cebulkę szalotkę pokrój na ćwiartki.

Ogórki ułóż ciasno w słoikach. Na wierzchu umieść dwie ćwiartki cebulki. Do każdego słoika wsyp po 1/2 łyżeczki nasion kolendry i kardamonu.

Zalej letnią zalewą. Pasteryzuj ok. 20 minut.

Pikle litewskie z czarną gorczycą

Ogórki w ilości wg uznania, ocet, pieprz ziarnisty, goździki, ziele angielskie, chrzan, cebule, 2 ząbki czosnku, 5 dag czarnej gorczycy.

    Obrane, świeże ogórki pokroić wzdłuż na 4 części, wydrążyć pestki, posolić i odstawić na 24 h. Wyjąć, osuszyć, włożyć do glinianego naczynia, ugotować tyle octu by przykrył ogórki, zalać wrzątkiem. Odstawić na 2 dni. Zlać ocet, zagotować, zalać wrzątkiem. Po 2 dniach znów tą czynność powtórzyć. Utłuc pieprz ziarnisty, goździki, ziele angielskie. Posiekać trochę chrzanu, kilka cebul, ząbki czosnku i czarnej gorczycy. Dodać do ogórków. Zalać gorącym octem, najlepiej winnym. Odstawić.

c IMG_1355Pikle to nie muszą być cieniutkie paski obrane ze skórki, mogą to być także ćwiartki ze skórką

Pikle w zalewie curry

ze strony http://przysmakimagdi.blox.pl/2012/09/Pikle-w-zalewie-curry.html (łącznie z foto)

  • 5 kg dojrzałych ogórków,
  • natka selera,
  • 2 duże cebule,
  • 1 opakowanie przyprawy curry (Kamis),
  • 3 litry wody,
  • 2 szklanki cukru,
  • 1½ szklanki octu,
  • 5 łyżeczek białej gorczycy,
  • 3 płaskie łyżki soli.
  1. Obrane ogórki pokroić wzdłuż na cztery części, wykroić gniazda.
  2. Ułożyć pionowo w słoikach.
  3. Do każdego dodać 2 – 3 liście z natki selera.
  4. Cebulę pokroić w plastry.
  5. Wodę zagotować, do wrzatku dodać składniki zalewy i cebulę, ostudzić.
  6. Zalać pikle. Pasteryzować 5 – 10 min.

cc pikle filipek27august_016

Przeciery na zimę

Przeciery ogórkowe mogą mieć różną konsystencję a zależy ona wyłącznie od rodzaju zastosowanej tarki, mogą mieć też różny skład – czysty , wyłącznie ogórkowy lub z innymi warzywami.

Przecier 1

  • 5 kg ogórków gruntowych
  • 1 główka czosnku
  • pęczek kopru
  • korzeń chrzanu
  • 2 łyżki soli kamiennej na litr wody
  • pieprz czarny ziarnisty
  • liść laurowy
  • 1,5 litra wody

Ogórki gruntowe zalewamy zimną wodą. Myjemy i ścieramy tarką jarzynową o grubych oczkach. Do słoików nakładamy do połowy starte ogórki, następnie dodajemy liść laurowy, kawałek chrzanu, kilka ziaren pieprzu, ząbek czosnku i kawałek kopru. Uzupełniamy słoiki startymi ogórkami. Wodę zagotowujemy z solą i przegotowaną, przestudzoną wodą zalewamy ogórki. Szczelnie je zakręcamy i odstawiamy. Po około 2. tygodniach możemy je dodatkowo pasteryzować.  Z 5 kg ogórków wychodzi kilkanaście słoików przecieru o pojemności 0,5 l.

Przecier 2

1 kg ogórków
1 łyżka soli
4 baldachy suchego kopru
2 łyżeczki gorczycy
4 kawałki korzenia chrzanu
8 ząbków czosnku

Ogórki umyć. Utrzeć na tarce jarzynowej / grube oczka / bez obierania. Osolić. Zostawić aż puszczą sok( ok. 2 godz. ) . Do każdego wyparzonego uprzednio słoiczka włożyć  na dno kawałek chrzanu, baldach kopru, 2 ząbki czosnku, 1/2 łyżeczki gorczycy. Wlać masę utartych ogórków z sokiem. Słoiki zakręcić. Zostawić na tacce w cieple na 4 dni.  Wynieść w ciemne, chłodne miejsce. Nie trzeba wekować . Słoiki zamkną się same, a przecier może służyć nawet przez 3 lata.

Przecier 3

z blogu: http://megishow.blogspot.com/2013/08/przecier-ogorkowy.html

kiszone

(foto także z blogu: http://megishow.blogspot.com/2013/08/przecier-ogorkowy.html

– 1,5 kg dużych ogórków

-        3 – 4 marchewki
-        3 – 4 ząbki czosnku
-        Pęczek koperku
-        Natka pietruszki
-        1, 5 łyżki soli do przetworów

Ogórki dokładnie umyć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, tak samo zetrzeć marchewkę. Czosnek przecisnąć przez wyciskarkę, drobno pokroić koperek i natkę, posolić, dokładnie wymieszać i odstawić na 3 godziny. Następnie nałożyć do słoików, nie pasteryzować, odstawić na kilka dni w jasne miejsce, aby podkisło i znieść do piwnicy. Znakomity przepis na przecier, zupka ogórkowa z niego wychodzi super.

Ogórki konserwowe

Słodko-kwaśne, czyli w zalewie wodno-octowej lub  zalane wodą z kwaskiem cytrynowym

Składniki:

2 kg dużych gruntowych ogórków 
2 świeże czerwone papryki 
kilka ząbków czosnku 
1 mała  wiązka świeżego koperku 
1 szklanka soli

9 szklanek wody

Zalewa:

3 szklanki wody 
2,5 szklanki octu 10% 
3 szklanki cukru (następnym razem dam trochę mniej) 
1 łyżeczka ziela angielskiego 
2 łyżeczki gorczycy 
2 liście laurowe 
szczypta pieprzu 
2 duże cebule 
2 łyżeczki kurkumy
Sposób przygotowania:
 
1. Ogórki myjemy, odcinamy ogonki, kroimy wzdłuż na plasterki. Zalewamy roztworem z 1 szklanki soli i 9 szklanek wody. Odstawiamy na ok. 3 godziny. W tym czasie ogórki zmiękną i puszczą sok.
2. Przygotowujemy słoiki: do każdego dodajemy po 1 ząbku czosnku i po 1 łyżce siekanego świeżego koperku. 
3. Ogórki odcedzamy z zalewy. Układamy na stojąco w słoikach, dodajemy również po kilka pasków papryki.
4. Gotujemy zalewę – wszystko razem ok. 10 minut. Gorącą zalewamy słoiki, zamykamy i pasteryzujemy ok. 5 minut.
c 9040087-opened-glass-jar-of-green-pickled-cucumbers 

Na ostro

 3 kg ogórków gruntowych 4 łyżki soli
1 główka czosnku
8 łyżek oleju rzepakowego 1,5 szklanki octu 10%
0,5 kg miodu
2 łyżeczki sproszkowanej papryki chili 
Ogórki myjemy kroimy na ćwiartki, a następnie, gdy istnieje taka potrzeba, kroimy jeszcze cieniej. Zasypujemy solą, mieszamy dokładnie i odstawiamy na 4 godziny
 
Szykujemy zalewę: gotujemy pokrojony w plasterki czosnek, olej, ocet i miód. Po zagotowaniu dodać mieloną paprykę. Wymieszać.
 
Gdy ogórki odstoją 4 godziny, zlewamy z nich wodę do osobnego naczynia. Ogórki zalewamy zalewą i odstawiamy na kolejne 4 godziny.
Po tym czasie ogórki z zalewą przekładamy do słoików. Na koniec zalewamy ją odstawioną wodą po ogórkach.
 
Słoiki zakręcamy. Wstawiamy do garnka z gorącą wodą. Pasteryzujemy je ok. 10-15 minut.
Wyciągamy, stawiamy do góry dnem, do ostygnięcia.

W zalewie mocno musztardowej

Składniki zalewy na 4 kg ogórków:

  • 1,5l wody
  • szklanka octu
  • 350g musztardy (najlepsza musztarda kremska)
  • 1 szklanka cukru
  • 3 łyżki soli
  • 3 łyżeczki chrzanu
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • pare listków laurowych

Składniki do słoików dla towarzystwa ogórkom:

Do słoików obok ogórków pokrojonych wzdłuż (do małych słoików) a małe ogórki do większych słoików można wkładać w całości.

Do każdego słoika:

  • ząbek czosnku (lub pół do małych słoiczków)
  • 2-3 słupki marchewki (mniej lub więcej w zależności od wielkości słoika)
  • kilka kulek pieprzu czarnego
  • jak ktoś lubi może dodać świeży koper

Wykonanie zalewy jest proste –  wymaga tylko wlania wszystkich składników do jednego garnka i przegotowania. Po ostudzeniu zalewy możemy zalać przygotowane wcześniej słoiki z ogórkami i dodatkami.

Przygotowane słoiki wstawić do dużego garnka. Do tego garnka wlać tyle zimnej wody, aby była do polowy słoików. Całość zagotować, a od chwili zagotowania pasteryzować przez 5 minut. Słoiki wyciągnąć z garnka i odstawić do spiżarni.

c 1306762657320

Ostre ogórki Huno-Awarskie (Uhorzańskie- Węgierskie)

zalewa:

  • 8 łyżek oleju
  • 1/2 kg cukru
  • 1,5 szklanki octu
  • 1,5 główki czosnku (czosnek siekamy)
  • 3 łyżki chili
  • 2,5 kg małych ogórków
  • 4 łyżki soli kamiennej
    • ok 7 -8 małych słoików

Najlepiej zacząć przygotowywać ogórki o 12:00 w południe.

Ogórki dokładnie myjemy, można gąbką. Jeśli są większe od kciuka można je przekroić na pół. Powstała opinia, że ogórki przekrojone są ostrzejsze.

Przekładamy do dużej miski i zasypujemy solą kamienną. Można co jakiś czas odlać wodę. Ogórki pozostawiamy pod przykryciem (można ściereczkę użyć) na 6 godzin. 

Ok godz 18:00 powinniśmy zalać ogórki zalewą. Można ją przygotować sobie np godz szybciej. Zagotowujemy ze sobą wszystkie składniki, ale chili dodajemy po ostudzeniu. 

Ogórki ostatecznie odcedzamy i zalewamy przygotowaną zalewą. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w zacienione miejsce. Można co jakiś czas przemieszać. Ogórki zostawiamy w zalewie na 12 godzin. Rano ok godz 8:00 powinny być już gotowe. Można je śmiało konsumować.

Następnie ogórki przekładamy do czystych i suchych słoików, zalewamy ostrą zalewą razem z czosnkiem. Nam wychodzi ok 7 słoiczków z takiej porcji.

Pasteryzujemy ok 10 minut. Schować do ciemnego, chłodnego miejsca.  Ogórki powinny doczekać do zimy. Są bardzo smaczne.

Ogórki konserwowe z curry

ilość sztuk : 10 -12 słoików 300 ml

  • 3 kg ogórków
  • 5 dużych cebul
  • 3 łyżki soli
  • Zalewa
  • 3 szklanki wody
  • 1 szklanka octu
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka pieprzu mielonego
  • 2 łyżeczki gorczycy
  • 2 łyżeczki curry
  • Ogórki pokroić w słupki. Cebulę pokroić w piórka. Wymieszać cebulę z ogórkami i 3 łyżkami soli. Odstawić na 1 godzinę.
  • Wszystkie składniki na zalewę wymieszać i zagotować.
  • Ogórki odcisnąć i wrzucić do gotującej się zalewy. Gotować przez 20 minut.
  • Gorące ogórki przełożyć do słoików wraz z zalewą (najlepiej też gorących). Zakręcić słoiki i ustawić do góry dnem. Już nie pasteryzować.

Konserwowe z miodem

ilość sztuk : 4 słoiki 0,5 l

  • 2 kg ogórków, umytych
  • Zalewa
  • 1 litr wody
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1/2 – 3/4 szklanki octu 10%
  • 1,5 łyżki soli
  • 4-5 łyżek miodu
  • Ogórki pokroić w plastry o grubości 0,5 cm, włożyć do słoików.
  • Wszystkie składniki na zalewę zagotować i gorącą napełniać słoiki z ogórkami.
  • W dużym garnku zagotować wodę. Ostrożnie wstawić słoiki i pasteryzować (gotować na wolnym ogniu) przez 5-10 minut.
  • Wyjąć słoiki ostrożnie z garnka, postawić na ściereczce i odczekać aż wystygną. Przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu.

Ogórki po kozacku

Składniki zalewy:
* 4 szklanki wody
* 1 szklanka octu
* niepełna szklanka cukru
* 3 niepełne łyżki soli
* 5 łyżek musztardy

Dodatkowo do każdego słoika:
* niepełna łyżeczka gorczycy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ząbków czosnku
* kwiat kopru
* kilka plasterków marchwi
* ogórki

Do wyparzonych słoików wkładamy koper, marchewkę, gorczycę, ziele angielskie, obrane ząbki czosnku oraz umyte ogórki.Ogórki jeśli są duże można pokroić wzdłuż na 4 części a mniejsze można pozostawić całe.
W dużym garnku z podanych składników gotujemy zalewę. Dobrze jest musztardę najpierw wymieszać w niewielkiej ilości wody aby nie powstały grudki i dobrze się rozpuściła. Zalewa powinna się pogotować około 5 minut po czym zalewamy nią ogórki. Gorące słoiki natychmiast zakręcamy, odstawiamy dnem do góry i pozostawiamy w takiej pozycji do całkowitego ostygnięcia.

Inne ogórki po kozacku – bez obierania

4kg ogórków , 0,5 kg cebuli ,1szkl soli ogórki pokroić w 1,5 do 2 cm takie koreczki cebulę też pokroić i to wszystko zasolić i zostawić na 2 godz.
ZALEWA
5szkl wody ,2 szkl. octu , 3 szkl. cukru i to zagotować do każdego słoika dać po 1 łyżeczce ziela angielskiego , 1 łyżeczce gorczycy , parę listków laurowych , 1 łyżeczka przyprawy do grila ( pikantna)
Po dwóch godzinach włożyć ogórki z cebulą do słoików z przyprawami zalać zalewą i pasteryzować 10 min
cc 1d

Ogórki po Kaszubsku

SKŁADNIKI :

  • ogórki gruntowe
  • papryka czerwona ( 3-4 plastry na słoik)
  • gorczyca ( 1/2 łyżeczki na słoik)
  • cebula ( 2 plastry na słoik)
  • chrzan ( korzeń lub liście)
  • koper ( najlepiej kwitnący)
  • cebula biała ( 2 krążki na słoik)

Zalewa :

  • 1 litr wody
  • 1 szklanka octu
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka soli
PRZYGOTOWANIE :
Ogórki myjemy i układamy w przygotowanych wcześniej słoikach. Do każdego słoika wkładamy paprykę czerwoną pociętą w paseczki. dajemy około 3-4 paski na słoik. Dodajemy też 2 krążki cebuli, gorczycę, chrzan i koper.
Składniki zalewy wlewamy do garnka i zagotowujemy. Przelewamy do słoików zostawiając nieco pustej przestrzeni i zakręcamy.
Pasteryzujemy około 15 minut.
Słoiki do pasteryzacji wkładamy do gotującej się już wody i dopiero od tego momentu liczymy czas.

Ogórki konserwowe po Harsku czyli po Góralsku

Ogórki po góralsku2,5 kg ogórków
2 główki czosnku
60 dag cukru
4 płaskie łyżki soli
2 szklanki octu
8 łyżek oleju
2 łyżki pieprzu mielonego
Czosnek przecisnąć, ogórki pokroić w paski, posolić, zostawić na 4 godziny – nie odcedzać ogórków
Zalewa: Ocet+cukier+olej zagotować, do ogórków dać przyprawy, pieprz+ czosnek, zalać wrzątkiem ogórki, pozostawić na 12 godzin.
Następnie włożyć do słoików – nie gotować.
c img_3449_2Mizeria konserwowa z ostrymi papryczkami i zielonym koperkiem
 

Mizerie

Ogórki konserwowe po łotewsku albo po szwedzku nr I

ogórki gruntowe

1 cebula

650 ml wody

350 ml octu

500 ml cukru

2 i 1/2 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki curry

koper

gorczyca

Wodę doprowadzamy do wrzenia, rozpuszczając w niej cukier, sól i curry. Dodajemy ocet, czekamy, aż się zagotuje.  Zalewę zdejmujemy z ognia, odstawiamy.

Ogórki dokładnie myjemy i kroimy w nie za cienkie plastry, bez obierania. Aby były falowane, używam do krojenia specjalnego dekoratora, lecz równie dobrze smakują proste. :) Cebulę obierami i kroimy w półplastry. Jak dla mnie, cebula ma nadac jedynie nute smakową, dlatego daję jej naprawde niewiele. choć lubię cebulę, nie chcę, by zdominowała akurat tę sałatkę.

Ogórki wraz z cebulą przekładamy do dużej miski i zalewamy zalewą. Pozostawiamy je na 30 minut.

Następnie ogórki wyjmujemy łyżką cedzakową i przekładamy do słoików. Kiedy słoiki będą już wypełnione ogórkami, wlewamy zalewę, do każdego słoika wsypując po 1/2 łyżeczki gorczycy i wkładając po kawałku gałązki kopru.

Słoiki starannie zakręcamy i pasteryzujemy 5 minut. Studzimy postawione na zakrętkach.

cc Pickled-CucumberWeb

Sałatka łotewska II

Składniki:
  • 8 kg ogórków
  • 0,5 kg marchewki
  • 1 kg cebuli
  • 20 dkg pietruszki
  • 2 główki czosnku
  • 0,5 litra octu 10%
  • 0,5 litra oliwy
  • 1 szklanka cukru
  • 15 dkg soli
  • 30 ziaren pieprzu
  • 10 ziaren ziela angielskiego
  • 10 goździków
Wykonanie:
Ogórki umyć, nie obierać, pokroić w grube krążki. Marchew, cebulę, korzeń pietruszki, czosnek pokroić w plasterki. Pokrojone warzywa posypać solą i cukrem. Pozostawić na 3-4 godziny. Ocet zagotować z przyprawami i wystudzonym zalać warzywa. Zagotować oliwę i dodać do warzyw. Napełniać słoiki warzywami dość mocno upychając. Pasteryzować ok. 20 minut.

mizeria marynowana

Składniki

  • 4 kg ogórków
  • 40 dag soli
  • Zalewa:
  • 1 l wody
  • 1/2 l octu 6-proc.
  • 10 dag cukru
  • 1-2 ziarenka ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżeczka gorczycy
  • 2 ziarenka pieprzu

Sposób przygotowania

Ogórki myjemy, obieramy i kroimy w jak najcieńsze plasterki. Mieszamy z solą, a następnie szczelnie napełniamy tą krajanką słoje ubijając delikatnie łyżką. Zalewamy ciepłą zalewą z wody, octu i przypraw, tak by nie pozostawić pęcherzy powietrza między warstwami ogórków, a zalewa przykrywała zawartość słoików. Można po wlaniu każdej porcji wody przekręcać słoiki w różne strony, odstawiać na 5 min, po czym dolewać do pełna. Pasteryzujemy ok. 15 min, także w trakcie pasteryzacji poruszając słojami.

Inna mizeria zimowa

Składniki:
 – Ogórki
– pieprz ziarnisty (po kilka ziaren na słoik)

Zalewa: ( na kilka kilo ogórków)
– 3 litry wody
– 1 szklanka octu 10%
– 5 łyżek soli
– 15 łyżek cukru

Składniki na zalewę zagotować, przestudzić .
Ogórki obrać ze skórki, pokroić jak na mizerię, dość ciasno ułożyć w słoiku, zalać zalewą, na wierzch każdego słoika włożyć kilka ziaren pieprzu. Zakręcone słoiczki  pasteryzować 10 min.
Pozostałą zalewę możemy wlać do słoików , zakręcić i wykorzystać za kilka dni do przygotowania kolejnej porcji mizerii.
Smacznego:)c Dill-Cukes

Zimowa mizeria III

 Bierzemy na 1 kg ogórków czubatą łyżkę soli, ocet.

Obrane ogórki kroimy do miski w talarki, zasypujemy solą, mieszamy, po 15 minutach skrapiamy octem i znowu mieszamy. Tak zrobione ogórki trzymamy w misce około 4 godzin. Ogórki w tym czasie puszczą sok, którym później zalewamy ogórki włożone do słoików. Tej zalewy powinno starczyć na wszystkie słoiki (ogórki muszą być przykryte}. Jeżeli zabraknie wam soku z ogórków możecie dolać troszku wody. Gdy już mamy ogórki w słojach i zalane sokiem z nich powstałym, zakręcamy słoiki a następnie pasteryzujemy około 15-20 minut (zależy od wielkości słoika).

salatka_szwedzka1obrSałatki konserwowe i kiszone

Sałatka z ogórków z czosnkiem

Składniki:

  • 3 kg ogórków
  • 2 łyżki soli
  • 1 szklanka octu
  • 1,5 łyżeczki chili
  • 0,5 kg cukru
  • 4 lyżki oleju
  • 1 główka czosnku
Przygotowanie:
  • ogórki umyć, pokroić w cienkie plasterki razem ze skórką), posolić, odstawić na 2-3 godziny
  • zlać sok, wkroić główkę czosnku – najlepiej pokroić w cieniusieńkie plasterki, ewentualnie wycisnąć, ale z krojonymi jest lepsza, dodać chili, wymieszać dokładnie, odstawić na kolejne 2-3 godziny
  • zagotować ocet, cukier, olej i wrzątkiem zalać ogórki, odstawić na 2-3 godziny
  • wkładać do słoików, ciasno uciskając, z wierzchu delikatnie zalać powstalym sokiem, mają być nim tylko przykryte
  • pasteryzować około 5-7 minut, przechowywać w piwnicy

Ogórki konserwowe możemy łączyć z dowolnymi gatunkami papryki o dowolnej ostrości, także oczywiście z papryką słodką, jak również z innymi warzywami takimi jak cukinia, patisony, kabaczki, bakłażany

Sałatka zielona z cukinią i ogórkami

z www.czarkuchnirymowany.blogspot.com

Składniki.

*2 kg cukinii nie przerośniętej
* 2 kg ogórków nie przerośniętych, a nawet malutkich(!);
* 0,3 kg cebuli;
* 0,1 kg marchwi;
* 1 szkl szczypiorku;
* 20 liści laurowych;
* ok 40 ziaren ziela angielskiego;
* 250 ml wody; ¹]
* 0,5 l octu jabłkowego; ¹]
* 1 łyżeczka octu balsamicznego;
* 50 ml oleju z pestek winogron, lub z ryżu
* sól (ok 1 łyżki),
* cukier(1 łyżeczka),
* pieprz naturalny(użyłem zielony), świeżo zmielony(1 czubata łyżeczka ).
—————
¹] – można zmienić proporcje, gdyż ocet jabłkowy jest mniej ostry , a i z warzyw dużo cukrów osłabia kwasowość.
Wykonanie.
Sporządź wywar z wody liści i ziela angielskiego, gotuj ok 15 minut, wystudź.
Cukinię i ogórki pokrój w niezbyt cienkie plasterki, małe ogórki(4-5 cm przecinaj tylko na pół, mniejsze 2-3 cm pozostaw w całości, marchew zetrzyj na tarce w najgrubsze wiórki, całość posól wymieszaj. Cebulę pokrój w piórka, lekko posyp cukrem, wymieszaj i po 10 minutach dodaj do zielonej części sałatki. Wlej sporządzony wywar z liści i ziela. Pozostaw na dwie godziny, co jakiś czas przemieszaj.
Dodaj wszystkie pozostałe składniki, (dopiero teraz ocet!) wymieszaj, pozostaw znów na dwie godziny, dokonaj „degustacji” dopraw jeśli taka będzie potrzeba, pakuj w słoiki, pasteryzuj przez 10 minut w temp. 80 – 85 stopni C.

 

Sałatka z ogórków i papryki

Składniki:

  •  ogórki ( 2 kg )
  •  marchew ( 3 średnie sztuki)
  •  czerwona papryka (4 sztuki)
  •  cebula ( 6 sztuk)
  •  czosnek ( 5 ząbków)

Zalewa :

  •  1 szklanka octu
  •  2 szklanki wody
  •  1 szklanka cukru
  •  1,5 łyżki soli
  •  5 ziaren ziela angielskiego

Przygotowanie:
Ogórki pokroić w plasterki ( ja starłam na tarce na plasterki) Marchew zetrzeć na tarce o grubych oczkach . Paprykę pokroić w kostkę lub paski. Cebulę pokroić w pół plasterki. Czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać.Wszystko dokładnie wymieszać. Składniki na zalewę zagotować chwilkę. Zalać zalewą warzywa. Odstawić na niecałe 2 godziny. Przekładamy do słoików. Zakręcamy i pasteryzujemy 10 min. Na dno garnka wkładamy ścierkę aby słoiki nie popękały. Układamy słoiki i zalewamy wodą aby przykryła ok. 3/4 słoika. Stawiamy do wystygnięcia do góry dnem.

Zachęcam do testowania nowości i przepisów egzotycznych

c 12 Ogórki meksykańskie, czyli nasz prezent dla Ameryki, który możemy sobie teraz odebrać w postaci nieco odmienionego ogórka meksykańskiego

Chociaż w żywieniu ważna jest prostota i korzystanie z lokalnych produktów to rozległość naszego dziedzictwa kulturowego sprawia, ze wiele sposobów kiszenia ogórków, wiele gatunków i odmian tej rośliny – jak choćby żółte ogórki hinduskie, czy amerykańskie odmiany ogórków (meksykańskie) , które są wszak tylko wariantami NASZYCH ARYJSKICH, INDOEUROPEJSKICH, EURO-AZJATYCKICH OGÓRKÓW wymykają się z codziennej praktyki, są nieobecne potocznie na targach i w naszych spiżarniach.  Urozmaicenie i odmiana są jednak także ważnym elementem równowagi psychicznej i zadowolenia z życia, życie jest i ma być PRZYJEMNOŚCIĄ.

c french-pickling-cukesRóżne gatunki ogórków europejskich

Jeśli ktoś chce może sięgnąć i po to zapomniane dziedzictwo. Czasami wymaga to trochę wysiłku, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Ogórki hinduskie czy meksykańskie możemy hodować z nasion jakie sprowadzimy z Indii, w naszych ogrodach.

c IMG_1415Korniszony meksykańskie porównanie z rozmiarem papryki

Ale jest cała masa odmian europejskich ogórków, które możemy uprawiać, albo otrzymać od ludzi którzy je uprawiają – od zaufanych producentów żywności ekologicznej, niepryskanej, nie nawożonej sztucznie – zdrowej żywności.

c hungarian korniszon 7-14-3Cofnijcie się do pierwszych zdań tego artykułu pod pierwszym obrazkiem na samej górze – tam jest napisane, że istnieją 53 gatunki ogórków, więc pomnóżcie sobie teraz nasze 1001 przepisów przez 50 i mamy 50 tysięcy 50 przepisów (50 050). To taka premia ode mnie dla cierpliwych, którzy przebrnęli przez cały ten „Hymn pochwalny dla OGÓRKA”. Zachęcam do tego jak i do odkrywania takich przepisów zapomnianych, lub nieznanych. Tutaj jeden z Indii – niestety tylko po angielsku:

from: http://smithasspicyflavors.blogspot.com/2010/10/instant-cucumber-pickle-kheera-achaar.html

Pickles are a craze for us south Indians. Many want to have their first bite of dinner or lunch to be with any pickle. Be is with hot rice or even with chapathis. Pickles with perugu annam is also very common. The yummy taste of cold curd rice with spicy pickle! yum!!
Pickles like avakaya, usurkaya are prepared carefully only one time of the year when the mangoes are in abundance or you get lots of gooseberries (amla) and stored very carefully for the rest of the year.
For us who live here away from home, where we don’t get good mangoes…we turn to store made pickles, which are OK sometimes, but for the most part aren’t good when stored for long. That’s when we turn to these instant pickles, which aren’t that difficult to make and can be eaten instantly!
I put up an recipe for an instant Mango pickle before.
Here is an instant pickle made with crunchy salad cucumber….yes I am not kidding, the green cucumber which we eat as salad can also be made this way as pickle. It taste good, is crunchy when eaten immediately.
Makes for a good side item for a party or a pot luck.
I made it to my taste…please increase or decrease quantities according to yours!!

Ingredients:

1 + 1 1/2 cucumber, chopped to small pieces
about 1-2 tbsp of oil

To dry roast and grind to powder:

1 tbsp mustard seeds
1/2 tbsp methi seeds

To add to chopped cucumber:

1/2 tsp turmeric
1 tbsp chilli powder
1 tbsp amchur powder
salt to taste

For Tempering:

6 cloves of garlic, chopped
1/2 tsp urad daal
1/4 tsp mustard seeds
1/4 tsp jeera
5-6 dry red chillies, broken
1/2 tsp Hing, asfoetida, inguva
bunch of curry leaves

Method:

Peel and chop the cucumber to small pieces, smaller than bite size pieces preferably.

Dry roast the mustard seeds and methi seeds and grind to powder.

Chop garlic and heat oil for tempering. Add the chopped garlic, urad daal..let it brown.
Add the mustard seeds and jeera…let them splutter.
Add the red chillies, hing and curry leaves, when they splutter add it to the chopped cucumber.

Add the rest of the ingredients like salt, turmeric, red chilli powder and amchur powder to the cucumber. Mix well.

You will notice that when its first mixed, the pickle is thick, but slowly the juices from the cucumber start coming out and the pickle will become juice. After one day, it will be more juicy, thats why it doesn’t store good for long.
Serve immediately with hot steamy rice, perugu annam (dahi rice, yogurt rice), roti or chapathi or as a side item. Can be kept in the refrigerator for 2-3 days. I wouldn’t suggest storing for more than that. Make sure that no water touches the pickle, or it will deteriorate even sooner.

Enjoy!!!

1476312522

Na koniec, czyli na deser, ale nie dosłownie, coś innego Gorzki Ogórek Sistański, czyli Balsamka

Balsamka ma zieloną brodawkowatą skórę (ta jest najbardziej gorzka), a?w środku łagodniejszy w smaku, gąbczasty miąższ i pestki. Używana jest?głównie w potrawach azjatyckich i?lubiana przez Azjatów, europejskie podniebienia trudno znoszą intensywną gorycz.

Kupicie ją w niektórych sklepach z azjatycką żywnością. Wytrzyma 5 dni w?lodówce, w foliowej torebce lub plastikowym pudełku.

Można ją jeść po obgotowaniu lub na surowo.

Aby pozbyć się goryczy, namoczcie kawałki ogórka w słonej zalewie (100 g soli na 1/2 l wody). Można też natrzeć je solą, odstawić na godzinę, a przed użyciem opłukać i odcisnąć. Najmniej skuteczne, ale też stosowane, jest krótkie blanszowanie w osolonej wodzie.

Tak przygotowane ogórki można smażyć z warzywami i mięsem, dodawać do?curry, pikantnych zup oraz?sałatek (z umiarem!).

27790przepeklaogorkowat

Marynowane ogórki świetnie pasują do wieprzowiny. Usuńcie miąższ ze sporego ogórka, skórę pokrójcie w cienkie krążki. Natrzyjcie solą lub namoczcie w zalewie. Na łyżce oleju sezamowego podsmażcie szczyptę gorczycy, ząbek czosnku, kilka liści curry i suszonych papryczek chilli. Dodajcie kawałki ogórka i smażcie na złoty kolor. Podgrzejcie 1/2 szklanki jasnego octu z 1 łyżką cukru i 1 łyżeczką soli. Wystudźcie wszystko, potem połączcie i przelejcie do słoika.

Gorzki smak balsamki przełamuje łagodne jajko. Podsmażcie przygotowane plastry ogórka, zalejcie 2 jajkami roztrzepanymi z 1 łyżką sosu sojowego. Gdy się zetną, przemieszajcie i smażcie jeszcze chwilę. Doprawcie pieprzem.

Pokrójcie 4 balsamki na kawałki o długości 2,5 cm. Wydłubcie miąższ, ale nie do końca – zostawcie w każdym kawałku cienkie dno, tak aby powstały „koszyczki”. Wymoczcie je?w solance. Posiekajcie i rozetrzyjcie 1?łodygę trawy cytrynowej, wymieszajcie ze?zmiażdżonym ząbkiem czosnku, 2?posiekanymi szalotkami i 1/4 kg mielonej wieprzowiny. Doprawcie sosem sojowym. Nadziejcie farszem kawałki ogórka, podsmażcie na?patelni od?strony mięsa, odwróćcie, zalejcie kilkoma łyżkami sake. Gdy odparuje, dodajcie szklankę bulionu i gotujcie pod przykryciem pół godziny.

Dobrze łagodzą gorycz ogórka: jogurt, sok z cytryny, mleczko kokosowe.

 
Na litrowy słoik:
8-9 małych ogórków
2 żabki czosnku
gałązka kopru
mały kawałek korzenia chrzanu
kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu
ew. liście wiśni lub winorośli
sól kamienna

Ogórki dokładnie umyć. Ściśle układać pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Na pierwszej warstwie umieścić przekrojone na pół ząbki czosnku, umyty koper, obrany ze skórki chrzan i ewentualnie 2 -3 liście wiśni lub 1 winorośli, a także ziele angielskie i pieprz. Zalać gorącą wodą (ok. 2 szklanki) wymieszaną z połową łyżeczki soli kamiennej. Mocno zakręcić i odwrócić słoik do góry dnem. następnie pasteryzować przez ok. 15 minut w piekarnik nagrzanym do temperatury 90 stopni.

Jak widzicie i te „egzotyczne” ogórki kisi się po prostu po polsku, w wodzie z solą, czosnkiem i koprem oraz liściem czegoś, co zawiera  pektynę utwardzającą kiszonkę. Kiszenie warzyw jest naprawdę najstarszym na świecie sposobem ich konserwacji. Zyskują przez to zupełnie nowe właściwości, nowy smak a przede wszystkim stają się dla nas dostępne wtedy kiedy ich już nie ma w Przyrodzie, zimą, wiosną.

Czekając aż zakwitną i będą owocować nowe ogórki możemy się delektować smakiem i odżywczymi wartościami tego co wykonaliśmy własnymi rękami. Mamy też pewność, że w własnoręcznie wykonanych przetworach nie ma niczego szkodliwego, co wpycha się tam nie dla dobra osoby spożywającej, lecz dla korzyści finansowej i marketingu.

Mamy też pewność, że nie ma tam żadnej naprawdę złej chemii, składników które w ogóle nigdy nie powinny się znajdować w pokarmach dla ludzi, w rodzaju np. soli do posypywania chodników, To skrajny przykład zagrożenia, które nie powinno się zdarzać w dobrze funkcjonującym systemie społecznym i porządnie zorganizowanym państwie, którego poszczególne ogniwa działają jak trzeba. Niestety kapitalizm nie jest systemem idealnym, a chciwość i ostra konkurencja doprowadza producentów do absurdów, a czasem do przekraczania przepisów prawa i narażania nas na niebezpieczeństwo. Kiedy odpowiednie instytucje państwa, które powinny nam zapewnić w tym względzie bezpieczeństwo, zawodzą, musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Niestety stale słyszymy, że te instytucje nie potrafią się wywiązywać jak należy ze swoich obowiązków.

Być może przekazaliśmy w sprawach żywienia zbyt wiele decyzji w cudze ręce rezygnując z modelu tradycyjnej słowiańskiej rodziny i gospodarstwa domowego.

Skoro już tak się stało i organizacja życia wymaga od nas takiej a nie innej organizacji rodziny i osobistego czasu, starajmy się odzyskać jak najwięcej kontroli i władzy nad tym co jemy. Przetwory są tutaj ważnym elementem, bo bez nich nie da się przetrwać zimy i wiosny w północnym klimacie. Nie obejdziemy się bez nich, niech więc oprócz wspaniałego smaku, cieszą nas myślą o tym, że w swoim składzie zawierają to co powinny i służą dobrze naszemu zdrowiu, długiemu życiu, naszym rodzinom, bliskim, dzieciom, wnukom. 

Jak to się mówi – Jesteś Tym co jesz… i jeszcze… Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie, jeśli ono będzie to wszystko inne jakoś się ułoży.

Z tych dwóch mądrości życiowych, które nie są sloganami reklamowymi, lecz ważnymi wskazówkami jak zdrowo, szczęśliwie i długo żyć, warto wyciągnąć wnioski, ponieważ one mówią nam, że to co jemy i jak jemy, jest naprawdę podstawą – FUNDAMENTEM – wszystkich innych spraw w naszym życiu.

Co komu z sukcesu w biznesie, pracy, na uczelni, w zakładzie pracy, na ekranie, w drużynie futbolowej, czy gdziekolwiek indziej, co komu z perspektyw zawodowych i towarzyskich, kiedy traci zdrowie? Jeśli kogoś kochasz i wiesz, że on kocha ciebie, musisz zadbać o to, jak się odżywiasz, co jesz, jak to jest wykonane. To musi być najwyższej jakości, a nie byle jakie, pełne konserwantów, chemii koloryzującej, elementów zastępczych i niepełnowartościowych składników, bo chyba twoje uczucia i szczęście twoich bliskich oraz przyszłość rodziny, są tego warte. To może pochłaniać twój prywatny czas, którego masz tak bardzo mało, ale warto! Wierzcie mi.

Jeszcze o Niesamowitej Słowiańszczyźnie, wielkiej tajemnicy i wielkiej mistyfikacji

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 17 Wrzesień 2013

Wielu z czytelników tego blogu pamięta zapewne zażartą dyskusję na naszych łamach wywołaną przez tłumaczenie sformułowania zaczerpniętego z tytułu książki „Niesamowita Słowiańszczyzna” Marii Janion, a użytego przeze mnie jako przekornego nieco tytułu artykułu „Ta Niesamowita Słowiańszczyzna – Wielka Tajemnica i Wielka Mistyfikacja” (pod tym linkiem: artykuł). Nawiązuję do tego ponieważ w nussonowych sferach Zbiorowej Świadomości Matki Ziemi i Ludzkości te struny wciąż są potrącane i nieustannie dźwięczą co znaczy, że rzecz domaga się domówienia. Sfery dźwięczą bo Maria Janion pojawia się właśnie teraz we wpisach czytelników na naszym blogu, a także w kwartalniku „Słowianić” nr 2 rozpoczyna się publikacja tegoż właśnie mojego artykułu podzielonego na trzy odcinki, także do kolejnych numerów 3 i 4. 

Wróćmy więc do tej rzeczy po to żeby uwypuklić różnicę w traktowaniu owej Niesamowitości przez materialistów i przez nas Ludzi Wolnych – także wolnych od materialistycznych przesądów.

Zacznę od przytoczenia fragmentu wywiadu z Marią Janion opublikowanego w Gazecie Wyborczej jakiś czas temu, a który to wywiad opublikował we fragmencie również Portal Pantheion pod tym linkiem:

http://pantheion.pl/?art=Maria_Janion

Oto treść owego skrótu:

Fragment wywiadu z Marią Janion Sami sobie cudzy

Rozmawiała Katarzyna Bielas

W swojej książce proponuje pani przywrócenie naszej zlatynizowanej kulturze nieznanej Słowiańszczyzny, za którą tęsknili i którą przywoływali właśnie romantycy.

– Krytyka postkolonialna, która okazuje się przydatna do analizy naszej sytuacji, wprowadza perspektywę mniejszości, tak też potraktowałam Słowiańszczyznę – jako mniejszość kulturową w Europie. Została ona usunięta z wielkiej narracji historii zachodniej, w której dominują założycielskie mity greckie, rzymskie, skandynawskie, celtyckie…
Pamiętam, że uderzyło mnie pytanie internauty, który dziwił się, że nasze dzieci nie uczą się mitologii słowiańskiej. Myślę, że ten brak uświadomiła ludziom m.in. znana filmowa trylogia według Tolkiena, a fundamentem jego pisarstwa jest przecież mitologia celtycka. Braki w edukacji słowiańskiej biorą się m.in. stąd, że w Polsce zaniedbane zostały badania nad mitologią i religią słowiańską.

Dlaczego tak się stało?

– Z powodu pozytywistycznej ciasnoty umysłowej. Wielu uczonych traktowało Słowian jako jedyny niemal lud w historii świata, który nie posiadał własnej religii i własnej mitologii, co mogło świadczyć zresztą o ich „niższości”. Dopiero badania Aleksandra Gieysztora (I wydanie „Mitologii Słowian” ukazało się w r. 1982, obecnie dokonano wznowienia na podstawie rękopisu) zakwestionowały te pozytywistyczne przeświadczenia. Kiedy zastosowany został nowoczesny warsztat metodologiczny – m.in. fenomenologia Eliadego – mitologia Słowian okazała się pełnym i bogatym systemem. Gieysztor odtworzył mitologię słowiańską jako równie ważną i istotną jak wszystkie inne mitologie, które tkwią u podstaw europejskiej kultury. Dziś już są poważne badania kontynuujące myśl Gieysztora. Ja również starałam się iść jego śladem i podjąć próbę poprowadzenia narracji słowiańskiej.

Przedstawiła pani swoją koncepcję na spotkaniu w TR Warszawa w cyklu „Co jest w Polsce tabu?” Dlaczego Słowiańszczyzna to tabu?

– Trzeba pamiętać o tym, co dawno się wydarzyło, a zostawiło swoje piętno. Otóż znamiennym rysem chrystianizacji Polski był negatywny stosunek łacińskich misjonarzy do pogańskiej mitologii i religii Słowian, które zostały dość bezwzględnie zniszczone. A ponieważ łacińscy misjonarze pochodzili przeważnie z Niemiec, opór Słowian przeciwko nim był często oporem antyniemieckim.

Przytacza pani bardzo brutalne przykłady niszczenia słowiańskiej kultury.

– Wyobrażam sobie, że wytworzyła się przez to silna trauma słowiańska i pogłos rozpaczy Słowian nad czczonymi i obalonymi bóstwami szedł przez wieki.
Dowodem na trwanie żalu i poczucie straty jest właśnie to, że romantycy w swoich fantazmatach rozbudowywali poczucie dawnej słowiańskości. A my poprzez literaturę romantyczną, która jest dla nas jedną z najważniejszych, też ciągle próbujemy się dopełnić.

Przywołuje pani postacie broniące tamtej kultury, m.in. Zoriana Dołęgę Chodakowskiego. Pisze pani, że bez jego fantazmatów nie byłoby „Dziadów” Mickiewicza.

– To on wypowiedział słowa „Sami sobie cudzy” na początku XIX w., co oznaczało, że jesteśmy wydziedziczeni ze swojej kultury.
Rozmawiając kiedyś z kompozytorem Zygmuntem Krauze, zasugerowałam, że dobrze byłoby napisać operę, której bohaterami byliby Zorian i Masław – książę mazowiecki, który wzniecił bunt pogański w XI w.
Trzeba jednak pamiętać, że gdybyśmy nie przyjęli chrześcijaństwa łacińskiego, to wyginęlibyśmy jak Słowianie połabscy i dzisiaj figurowalibyśmy tylko w muzeach etnograficznych.

Co właściwie zostało zniszczone czy też wyparte?

– Romantycy uważali, że feudalizmem narzucony przez kulturę niemiecką zburzył wspólnotę i wolność słowiańską. Można sobie wyobrazić, że nowoczesność jest też utratą, że kultura industrialna zniweczyła to, co było przedindustrialne i przedkapitalistyczne. Dzisiaj – mówię o tym w trybie utopii – technologia zniszczyła naturę. I teraz wszelkie marzenie o jakiejś przedindustrialnej wspólnocie, idylli, traktuje się jako nostalgiczne brednie czy mrzonki romantyczne bez znaczenia.
Czy to znaczy, że ja bym chciała powrotu do dawnej Słowiańszczyzny? Nie. Wydaje się, że jako wspólnota plemienna z jej rytuałami mogła być bardzo opresyjna. Niemniej istotne byłoby wytworzenie obrazu czegoś, co mogłoby stanowić rodzaj utopii, punktu oparcia dla naszej wyobraźni, mentalności.

I co by to mogło być?

– Proszę sobie wyobrazić, że ja dzisiaj w tych kategoriach traktuję Dolinę Rospudy. Świadomość ekologiczna to również wyobrażenie porządku przedindustrialnego, chęć zaczarowania świata, który został odczarowany. Rospudę można potraktować jako słowiańskie miejsce idylliczne, za którym tęsknimy. I to nie tylko wyobrażone.

Wróćmy do tabu.

– Przyczyniła się do jego wytworzenia także obawa przed Rosją, przekonanie, że między nami a Rosją leży granica nie do przekroczenia. Mickiewicz mówił o dwóch zasadniczych i nie do pogodzenia porządkach w świecie słowiańskim – rosyjskim despotyzmie i polskiej wolności. W wojnie polsko-bolszewickiej bardzo mocno podkreślano azjatyckość i barbarzyńskość Rosji. Jak się teraz dowiaduję, że „Pożoga” Kossak-Szczuckiej ma wejść do lektur szkolnych, to dreszcz mnie przebiega, bo to książka traktująca Rosjan bolszewików jak zwierzęta. Zwierzęta przeciw ludziom to znaczy nam, Polakom.
Obawa przed Rosją spowodowała m.in. to, że chcemy należeć do Zachodu i nie chcemy przyznawać się do Słowiańszczyzny, bo Rosja to Słowiańszczyzna, a my „nie mamy z Rosją nic wspólnego”.

Kościół też się chyba przyczynił?

– Kościół jako początek Polski założył przyjęcie chrześcijaństwa w obrządku łacińskim w roku 966. Tymczasem niektórzy badacze rozpatrują możliwość chrystianizacji Polski w obrządku słowiańskim przed tą datą. Mówi się o początkowej „dwutorowości polskiego chrześcijaństwa” i o przemilczeniu i zapomnieniu innej niż łacińska tradycji chrześcijańskiej w Polsce, przez jakiś czas miały u nas istnieć równolegle obrządki łaciński i słowiański. Mieszko był ponoć dwa razy chrzczony.
Ale obrządek słowiański miałby zagrażać przynależności Polski do Zachodu. Dzisiaj konflikt między rzymskim katolicyzmem a prawosławiem ujawnia się na rozmaitych obszarach. Warto byłoby chociaż trochę zniwelować pogardę dla prawosławia, traktowanego jako prymitywne, która objawia się w mało wykształconych środowiskach katolickich.

Dlaczego pani Słowiańszczyzna jest „niesamowita”?

– Ludzie jadą do Kruszwicy i nad Gopło zobaczyć nasze początki pogańskie czy wczesnopiastowskie, i okazuje się, że wszystko jest śliczne, sztuczne, cepeliowskie. Chciałam tej ślicznej przeciwstawić Słowiańszczyznę groźną, która symbolizuje coś stłumionego, wypartego, ale i pociągającego, bo jak pokazuje Freud w swojej rozprawie o niesamowitości – w „nie/samowitym” mieści się też jego przeciwieństwo: „samowite”, które wyobcowało się w wyniku wyparcia. A więc jest coś naszego, własnego w tej grozie Słowiańszczyzny, która stawia opór nadchodzącemu zniszczeniu. Jednak pociąga mnie również Słowiańszczyzna idylliczna, lecz autentyczna.
Myślę też, że teraz tylu młodych ludzi wyjeżdża na Zachód, tam stykają się z kulturami silnymi i tracą poczucie własnej genealogii. Może warto, żeby nie wstydzili się tego, że są Słowianami i że to nie jest nic gorszego.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Od razu powiem, że diagnozy Marii Janion, jej odwaga by napisać pod koniec życia kilka słów „prawdy” nawet tak ograniczonej światopoglądowo jak to uczyniła, są mi bliskie i uważam je za bezcenne, jako wkład w trzeźwe spojrzenie na Polskę i Słowiańszczyznę, wkład w dzieło sprostowania wielowiekowego zakłamania, na temat Słowian i Słowiańszczyzny oraz dziejów Polski, a zwłaszcza w odkłamywanie zakłamania  lansowanego od 200 lat przez nacjonalizmy najeźdźców w Polsce, kolonialistów niemieckich i rosyjskich.

Cała treść tego wywiadu pokazuje jednak głębokie, fundamentalne, różnice w podejściu i pojmowaniu tego tematu przez nas Wyznawców Wiary Przyrod(zone)y Słowian, przez Wolnych Ludzi o światopoglądzie prawdziwie RACJONALNYM, a w podejściu pokazywanym przez materialistów, reprezentowanych przez takie pop-propagandowe medium niewolniczego systemu, jakim jest Gazeta Wyborcza i materialistyczne polskie środowisko naukowe wyrastające światopoglądowo z doktryny filozoficznej marksizmu-leninizmu,

Jeszcze raz nawiążę tutaj do słynnego „amazing” z tłumaczenia Katarzyny Goliszek na angielski. To właśnie słowo streszcza w sobie kwintesencję mojej myśli tytułowej i treści owego artykułu. Słowiańszczyzna bowiem w myśleniu ludzi o poglądach skrajnie materialistycznych, wąsko-materialistycznych nie dopuszczających do zaistnienia mentalnego czegokolwiek co wykracza poza ów materializm, z jego metodami badawczymi i sposobem podejścia do badanej materii, z jego oprzyrządowaniem „naukowym”, jest czymś cepeliowskim właśnie, jest czymś od czego Maria Janion usiłuje się bezsilnie odżegnać. Bezsilnie ponieważ uwięziona jest w doktrynerskim widzeniu świata poprzez pryzmat skrajnego materializmu, i co za tym idzie skazana jest na widzenia tylko tego co materialistyczna wiedza dopuszcza do myślenia ludziom wykształconym, co „sprzedaje” im jako kanon prawd naukowych.

W powyższym wywiadzie co zdanie, z tego powodu właśnie jaki powyżej wyłuszczyłem, pada nieprawda, która skazuje Słowiańszczyznę Marii Janion na bycie „Niesamowitą” w cudzysłowie, a więc na bycie słowiańszczyzną cepeliowską.

Odkrycie półprawdy nie jest PRAWDĄ, pamiętajmy to czytając jej bezcenną książkę, która może się stać dla materialistów, czyli także ateistów punktem wyjścia do innego spostrzegania przeszłości Słowian, Polski, ale i miejsca i przestrzeni w jakiej żyjemy, jako wypełnionego w 95% czymś Naprawdę Niesamowitym – Niematerialną, Nusssonową Eterą – Sferą Nieskończonej Świadomości, która kształtuje nasze Świadomości Indywidualne i Zbiorową Świadomość Ziemi.

Na koniec podsumujmy więc nieprawdy wypowiadane w tym wywiadzie, które wskazują niezbicie na to, iż materialiści nie mają szansy dotrzeć do Prawdy o Słowiańszczyźnie. 

1. – Krytyka postkolonialna, która okazuje się przydatna do analizy naszej sytuacji, wprowadza perspektywę mniejszości, tak też potraktowałam Słowiańszczyznę – jako mniejszość kulturową w Europie. Została ona usunięta z wielkiej narracji historii zachodniej, w której dominują założycielskie mity greckie, rzymskie, skandynawskie, celtyckie…

To nieprawda, że Słowiańszczyzna jest jakąkolwiek mniejszością kulturową. To tylko wąskie materialistyczne spojrzenie na przeszłość jako dogmat nauk historycznych nakazuje widzenie Słowiańszczyzny jako części Europy podczas gdy jest ona de facto od Starożytności najdawniejszej Dominantą Europy i Azji Centralnej łącznie z Europą zachodnią (rzymsko-celtycką), jak i Syberią, Persją i Indiami . Widzenie to i dogmat historyczny jest niczym nieuzasadniony, jest wręcz oparty na spekulacjach które stworzyły fikcyjny, nieprawdziwy obraz przeszłości Słowian i Słowiańszczyzny, jako kultury powstałej w V wieku n.e. – co jest absolutną i dowiedzioną już naukowo w XXI wieku brednią.  To spostrzeżenie czyni bezsensownym cytowanie drugiej części wypowiedzi Marii Janion w tym akapicie.

2. – Z powodu pozytywistycznej ciasnoty umysłowej. Wielu uczonych traktowało Słowian jako jedyny niemal lud w historii świata, który nie posiadał własnej religii i własnej mitologii, co mogło świadczyć zresztą o ich „niższości”. Dopiero badania Aleksandra Gieysztora (I wydanie „Mitologii Słowian” ukazało się w r. 1982, obecnie dokonano wznowienia na podstawie rękopisu) zakwestionowały te pozytywistyczne przeświadczenia. Kiedy zastosowany został nowoczesny warsztat metodologiczny – m.in. fenomenologia Eliadego – mitologia Słowian okazała się pełnym i bogatym systemem.

To nieprawda, że badania Gieysztora zakwestionowały pozytywistyczną ciasnotę umysłową nauki zajmującej się mitologią Słowian.  Zanim bowiem jemu to przyszło do głowy kwestionowali to badacze i naukowcy rosyjscy, czyli radzieccy, a także chociażby Mircea Eliade, czy James Frazer w latach 50-tych i  60-tych XX wieku. Nie jest też prawdą, że badań nad mitologią Słowian zaniechano w Polsce z powodu ciasnoty umysłowej pozytywistów, zaniechano ich celowo z powodów szowinistycznych, nacjonalizmów zaborców, którzy kształtowali naukę od roku 1790 do roku 1990 w Polsce, a także niestety jakże często kształtują w Polsce tę naukę nadal w roku już niemal 2020.  Polską przeszłość archeologiczną, etymologiczną, mityczną, wierzeniową (religijną), polską przeszłość plemienną wreszcie i dziejową łącznie z rolą w obaleniu Imperium Rzymskiego i Bizantyjskiego  przywłaszczyli sobie okupanci Polski – Niemcy i Rosja, polski wkład w cywilizację woleli oni przekazać Persom i Hindusom niż pogodzić się, że jedni i drudzy i Persowie i Hindusi, a także co za tym idzie i Niemcy i Rosjanie, biorą swoją cywilizację znad Polskiej Odry i Wisły, znad Polskiego Renu i Łaby, znad Polskiej Oki, Wołgi i Dniepru, znad Polskiego Atlantyku i Bałtyku.

3. Dlaczego Słowiańszczyzna to tabu?

– Trzeba pamiętać o tym, co dawno się wydarzyło, a zostawiło swoje piętno. Otóż znamiennym rysem chrystianizacji Polski był negatywny stosunek łacińskich misjonarzy do pogańskiej mitologii i religii Słowian, które zostały dość bezwzględnie zniszczone. A ponieważ łacińscy misjonarze pochodzili przeważnie z Niemiec, opór Słowian przeciwko nim był często oporem antyniemieckim.

Nie dlatego Słowiańszczyzna i Polskość jest w Polsce tabu, lecz dlatego że rzadzą Polską i są jej prominentami, wąsko-materialistyczne, filozoficznie i światopoglądowo post-marksistowskie  elity PRL, nastawione antypolsko, tak jak były nastawione przez 50 lat rządów w Polsce Sowieckiej – jako okupant wobec zarządzanego narodu skoncentrowanego w obozie socjalistycznym, a nie jako jego przywództwo duchowe i organizacyjne. One kontynuują okupację poprzez pop-progandowe media reżimowe systemu Pan – Niewolnik jaki tutaj ufundowały w 1989 roku, i jakiego kontrolę tutaj sprawują.

4.

Przytacza pani bardzo brutalne przykłady niszczenia słowiańskiej kultury.

– Wyobrażam sobie, że wytworzyła się przez to silna trauma słowiańska i pogłos rozpaczy Słowian nad czczonymi i obalonymi bóstwami szedł przez wieki.
Dowodem na trwanie żalu i poczucie straty jest właśnie to, że romantycy w swoich fantazmatach rozbudowywali poczucie dawnej słowiańskości. A my poprzez literaturę romantyczną, która jest dla nas jedną z najważniejszych, też ciągle próbujemy się dopełnić.

Nieprawda, my przez literaturę romantyczną nie próbujemy się dopełnić jako wierzący, jako wyznawcy Dawnej a właściwie współczesnej Wiary Przyrodzoney Słowian. Także niewierzący ateistyczni, Polacy-materialiści, ale patrioci  nie „dopełniają się” literaturą romantyczną, lecz używają jej świadomie jako jednego z nielicznych dostępnych narzędzi walki z dalszym kolonializmem i antypolonizmem. Jest ona wciąż dla nas Polaków jednym z nielicznych źródeł inspiracji do odzyskania PEŁNEJ WOLNOŚCI dla naszej OJCZYZNY (organizacji państwowej) i MACIERZY (matrycy duchowej). Literatura pozostaje nadal narzędziem walki w Polsce o Polskość.

5. Przywołuje pani postacie broniące tamtej kultury, m.in. Zoriana Dołęgę Chodakowskiego. Pisze pani, że bez jego fantazmatów nie byłoby „Dziadów” Mickiewicza.

– To on wypowiedział słowa „Sami sobie cudzy” na początku XIX w., co oznaczało, że jesteśmy wydziedziczeni ze swojej kultury.
Rozmawiając kiedyś z kompozytorem Zygmuntem Krauze, zasugerowałam, że dobrze byłoby napisać operę, której bohaterami byliby Zorian i Masław – książę mazowiecki, który wzniecił bunt pogański w XI w.
Trzeba jednak pamiętać, że gdybyśmy nie przyjęli chrześcijaństwa łacińskiego, to wyginęlibyśmy jak Słowianie połabscy i dzisiaj figurowalibyśmy tylko w muzeach etnograficznych.

Zdanie ostatnie, że wyginęlibyśmy nie przyjmując rzymskiego-katolicyzmu jest szczególnie jaskrawym absurdem. Czyż wyginęli Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini? Czy Polska jako I RP jako kraj Piastów byłą rzeczywiście rzymsko-katolicka? Nie. Od samego początku była rzymsko-bizantyjska, a tylko sam władca i jego świta przyjęli katolicyzm po raz drugi jako religię poprzez Mieszka bo po raz pierwszy przyjęli chrześcijaństwo z Bizancjum w Czechach i Małopolsce. Czy w 1360 roku  pogańska Litwa była krajem który zginął? Przecież był to kraj całkowicie wciąż pogański i taka mogła być Polska zjednoczona z Wieletami i  Połabianami, została jednak zdradzona przez elity przekupione wizję POSIADANIA niewolników w stylu post-rzymskim. To samo obserwujemy w Polsce obecnie – przekupstwo elit i ich złudzenie, że system pan-niewolnik może być czymś trwałym co nie zostanie przez Wolnych Ludzi zburzone. Jest to złudzenie.

6. Co właściwie zostało zniszczone czy też wyparte?

– Romantycy uważali, że feudalizmem narzucony przez kulturę niemiecką zburzył wspólnotę i wolność słowiańską. Można sobie wyobrazić, że nowoczesność jest też utratą, że kultura industrialna zniweczyła to, co było przedindustrialne i przedkapitalistyczne. Dzisiaj – mówię o tym w trybie utopii – technologia zniszczyła naturę. I teraz wszelkie marzenie o jakiejś przedindustrialnej wspólnocie, idylli, traktuje się jako nostalgiczne brednie czy mrzonki romantyczne bez znaczenia.
Czy to znaczy, że ja bym chciała powrotu do dawnej Słowiańszczyzny? Nie. Wydaje się, że jako wspólnota plemienna z jej rytuałami mogła być bardzo opresyjna. Niemniej istotne byłoby wytworzenie obrazu czegoś, co mogłoby stanowić rodzaj utopii, punktu oparcia dla naszej wyobraźni, mentalności.

Nikt przecież moi drodzy nie nawołuje do powrotu utopijnego do wspólnoty plemiennej przedchrześcijańskiej. To jakiś obłęd i absurd. Natomiast nie widzimy nic niemożliwego i absurdalnego w tworzeniu rzeczywistej współczesnej wspólnoty Polskiej opartej o strukturę współpracujących ze sobą plemion mentalnych wyznających wspólne wartości. To przecież coś zupełnie innego i jest to w oczywisty sposób możliwe. Na dodatek jest to receptą na przetrwanie polskości i Słowiańszczyzny jako niezamerykanizowanego „produktu”, także w rozumieniu mentalnym materialistów. Co innego, ze takie przetrwanie jest im nie w smak.

Czy mam kontynuować dalej cytaty i im zaprzeczać i wykazywać błędy , obłędy i niezrozumienie Słowiańszczyzny i jej cepeliowski charakter, jaki się w tym wywiadzie prezentuje? Niech każdy na swój prywatny użytek znajdzie w dalszej części tego wywiadu argument, który czyni każde następne zdanie tego wywiadu nieprawdą. A wynika to całe umysłowe zamieszanie z faktu, że myśl Marii Janion i jej książka jest tylko materialistyczną z istoty filozoficznej półprawdą, powiedzianą przez Marie Janion zaledwie półgębkiem, wobec opresji elity oddanej nadal na usługi kolonialistów. 

Materialiści nie mają szansy dotrzeć do Prawdy o Słowiańszczyźnie, co wykazaliśmy dowodnie, a skazuje ich to niestety na to, iż owa Słowiańszczyzna i owa Polska Postkolonialna, i Polska Wolna, będą ich nieustannie zaskakiwać (będąc nadal dla nich czymś niezrozumiałym) rzeczywistymi zdarzeniami, aktywnościami, ruchami, działaniami społecznymi, ideami i ideałami, czy „nieprzewidywalnością” rozwoju sytuacji.

Jeszcze o Śląsku starożytnym, o Ślęży (od doktora Hałata) i o Karodunie-Krakowie (od Naruszewicza)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 16 Wrzesień 2013

Jeszcze kilka słów o Śląsku i Ślęży

 od doktora Hałata

… in pago Silensi, vocabulo hoc a quodam monte nimis excelso et grandi olim isibi indito; et hic ob qualitatem suam et quantitatem, cum execranda gentilitas ibi veneraretur, ab incolis omnibus nimis honorabatur.
THIETMAR   A. D. 1017

… w kraju śląskim, który nazwę tę otrzymał niegdyś od pewnej wielkiej i bardzo wysokiej góry. Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy.


Jedno z licznych źródeł na stokach gór kompleksu Ślęży

Czczono tam święty gaj lucus Zutiburc “gaj Świętybór”: była to kraina między Świdnicą a Wrocławiem, w czasach Thietmara pagus, a zatem niewielki obszar dokoła jednego grodu. Nazwa Śląska, która już w XII w. obejmowała całą pd.-zach. rubież Polski, jest formą przymiotnikową (z przyrostkiem -sk) nazwy rzecznej Ślęża, w przekazie 1202 rzeka Slenze, która wpada niżej Wrocławia do Odry. Wywód: pień słow. ślęg “pełzać” – rzeka powolna; do tego gniazda należy Śląchwa, dopływ Warty i Ślina, dopływ Narwi. Góra Sobótka od tej rzeki nazywała się góra Ślęża, 1223 mons Sylencii. Mały Słownik Pochodzenie i znaczenie nazw geograficznych
Józef Staszewski, Wydanie trzecie, Wiedza Powszechna 1968


Samotna, pokryta ciemnym lasem, często spowita chmurami i mgłami, ściągająca liczne burze, od najdawniejszych czasów budziła strach i szacunek oraz kojarzyła się w umysłach ludzi z siedliskiem istot nadprzyrodzonych. Nazwa Góry Ślęży położonej w pobliżu Wrocławia (około 30 km w kierunku południowo-zachodnim) i przepływającej w pobliżu niej rzeczki Ślęży pochodzi od prastarego słowa ślągwa oznaczającego wilgotne zamglone powietrze. Ślągnąć znaczyło moknąć, nasiąknąć wilgocią, a prześlągły to samo co przemoknięty. Rzeczka Ślęża szeroko rozlewa się, ma bagniste i mokre brzegi, góra Ślęża zaś często osnuta jest mgłami, stąd też jej nazwa “mokra” czyli Ślęża. Od Ślęży wywodzi się również nazwa ludności – Ślężanie – zamieszkującej żyzne tereny nad rzeczką Ślężą. Od plemienia Ślężan przyjęła się nazwa całego kraju. Można więc przypuszczać, że Góra Ślęża, gdzie odbywały się praktyki religijne, związane z kultem słońca, musiała mieć znaczenie scalające dla całego Śląską. Płaski szczyt Góry Ślęży otoczony był potężnym wałem, z którego zachowały się resztki od strony południowej oraz drugi tzw. wał półksiężycowy, usytuowany mniej więcej w połowie wysokości zboczy. Wał ten szeroki w podstawie 5 m, zbudowany był z olbrzymich głazów i mniejszych kamieni, o konstrukcji luźnej, bez zaprawy, przysypany jedynie ziemią, piaskiem i żwirem. Z tym wielkim ośrodkiem kultowym związane były tzw. rzeźby ślężańskie wykonane w kamieniu, rozmieszczone w różnych punktach góry bądź w jej najbliższej okolicy.

STARA MAPA TAJEMNICZEJ KRAINY W ŚRODKU EUROPY,
KTÓRA SWĄ NAZWĘ PRZYBRAŁA OD
ŚWIĘTEJ GÓRY ŚLĘŻY


Najstarsza cywilizacja Europy (4 800 – 4 600 przed Ch.)
na wschód od Limes Sorabicus – wyznaczonej po wielu tysiącleciach przez Niemców
granicy odzielającej ich od Słowian, następców Prasłowian autochtonicznej kultury łużyckiej.

Granice prasłowiańskiego Śląska ulegały częstym zmianom. W skład monarchii Henryka Brodatego obok całego Śląska wchodziła także Wielkopolska, Ziemia Krakowska, Sandomierska i Lubuska. W XXI wieku znaczna część Ziemi Lubuskiej to niemiecka Brandenburgia – kraina słowiańskich mogił.

Podczas II wojny światowej został zabity co piąty obywatel Polski, w 88% byli to bezbronni cywile.  W wyniku połączonej napaści państwa niemieckiego i sowieckiego Polska straciła co trzeciego obywatela, a bilans utraconej i uzyskanej powierzchni kraju wykazał w roku 1945 stratę jednej piątej naszego terytorium w stosunku do stanu sprzed agresji zbrodniczych potęg.

Szanując werdykty historii, w XXI wieku po ziemie utracone rąk nie wyciągamy.
Podpalaczy świata prosimy o to samo. Ojczyzny Polakom nie odbiorą ani ludobójcze wojny, ani oszukańcze traktaty, ani skryte kolonizacyjne akcje.

W XXI wieku Śląsk Polski jest domem co czwartego Polaka.

Cudzej ziemi nie chcemy, swojej nie oddamy.


Woda jako żywioł i główny składnik istot żywych nie znajduje sobie równych na tej ziemi. Naszym najbardziej imponującym pomnikiem wody jest nazwa Śląska pochodząca od świętej góry Prasłowian – Ślęży, czyli mokrej. Wybitny znawca archeologii Ślęży, prof. Grzegorz Domański, zwraca uwagę na możliwość łączenia nazwy góry związanej z wodą, sławnej rzeźby postaci z rybą i odkrytego w 1993r. grodu na wschodnich zboczach prawdopodobnie poświęconego Ślężowi – słowiańskiemu bóstwu wody. Prof. Witold Hensel w dziele “Polska Starożytna” (Ossolineum 1980) podaje, że różne znaleziska ze Śląska dowodzą,  iż kult źródeł wodnych utrzymywał się tam poczynając od neolitu. Podkreśla, że badania w Biskupinie (odkryty jesienią 1933r. przez prof. Józefa Kostrzewskiego na półwyspie jeziora biskupińskiego gród kultury łużyckiej Prasłowian) ujawniły oddawanie przez jego mieszkańców czci źródłom wody, “którzy wody w jeziorze mieli w bród, zdawali sobie sprawę z wartości pitnej czystej wody źródlanej. W tej materii kontynuowano niewątpliwie wcześniejsze tradycje. (…) Kult wody (jezior, rzek oraz źródeł) istniał i później na ziemiach polskich.” 

Przeszłość Ślęży, Ziemi Ślężańskiej, Śląska 
i innych ziem Słowian Zachodnich
400 mln
Kaledońskie ruchy górotwórcze
Powstanie wyniosłości Ślęży

300 mln
Hercyńskie ruchy górotwórcze
Obniżenie otoczenia (dzisiejszej równiny wrocławskiej)

600 000 – 8 000
Kolejne okresy epoki lodowcowej (plejstocen),
przedzielone okresami międzylodowcowymi
Wierzchołek Ślęży wystaje 200 m ponad otaczający go lądolód skandynawski

500 000
Wyroby z krzemienia wykonane przez Homo erectus erectus
człowieka wyprostowanego
(poprzednika Homo sapiens, człowieka myślącego)
na Winnej Górze w Trzebnicy i w okolicach Ruska k/Strzegomia

230 000 – 190 000
Epoka międzylodowcowa Mindel-Riss
Pierwsze gromady ludzkie na ziemiach polskich
- koczownicy  kultury klaktońskiej

120 000
Fragment kości konia odkryty w Sulistrowiczkach
Odkrycie zabytków krzemiennych,
np. tłuków pięściowych zwężonych ku  jednemu końcowi,
potwierdziłoby pobyt myśliwych związanych z przemysłem mustierskim
(nazwa od miejscowości Le Moustier, Francja)

100 000 – 7 000
paleolit
Gromady myśliwych i zbieraczy kultury aszelskiej
(nazwa od miejscowości Saint Auchel, Francja)
 Pierwsi osadnicy na terenie Śląska

12 000 – 10 000
paleolit
Ślady pobytu myśliwych w Grodziszczu (Góry Kiełczyńskie)

7 000 – 4 000
mezolit
W miarę cofania się lodowca i ocieplania klimatu
napływ ludów kultury tardenoaskiej (z południa) i kultury północnej.
4 800- 4 600
Na obszarach Europy Środkowej,
które po napływie Indoeuropejczyków
stały się kolebką Słowiańszczyzny
w szerokim pasie od zachodu stykającym się 
z wyznaczoną po wielu tysiącach lat
przez Germanów granicą Słowian
(limes Sorabicus)
pojawia się najstarsza cywilizacja Europy.
Dotychczas ujawniono opinii publicznej
odkopanie przełomowych znalezisk 
na terenie obecnej Saksonii:

Gosiek (hornjoserb. Gosjek, niem. Goseck)
– obserwatorium Słońca



Ślęża, słowiański Olimp

, góruje nad żyzną równiną rozciągającą się pomiędzy Wrocławiem a Świdnicą, jest najwyższym szczytem od Sudetów po Ural na wschodzie, a nadto znajduje się na obszarze najstarszej cywilizacji Europy sięgającej w kierunku zachodnim do miejscowości Gosiek nad Soławą w krainie Serbów, czyli Regio Surbi zgodnie z nazewnictwem pierwszych opisów historycznych Geografa Bawarskiego (obecnie Goseck an der Saale in Sachsen-Anhalt, Bundesrepublik Deutchschland, czyli w obowiązujących prawnie językach autochtonicznej ludności serbołużyckiej – hornjoserbsce: Saksko-Anhaltska, Zwězkowa republika Nimska, dolnoserbski: Sakska-Anhaltska, Zwjazkowa republika Němska). Limes sorabicus, przez samych Germanów wyznaczona granica Słowian, po stronie Słowian pozostawiała Gosiek oraz inne lokalizacje najstarszej cywilizacji Europy, jak  Ajtra (Aythra)  w mieście Lipsk (niem. Leipzig) i Nikur (Nickern) w mieście Drezno (hornjoserb. Drježdźany, obecnie niem. Dresden).

W roku 1991 zdjęcia lotnicze okolic Gosieku pozwoliły wykryć na tamtejszym niewielkim wzniesieniu pogórza Harzu pozostałości kolistego obiektu otoczonego rowem o średnicy 75 m. Po rekonstrukcji wykopalisk wykazano, że było to obserwatorium astronomiczne najstarsze na świecie z dotychczas odkopanych. Powstałe ok. 5 000 lat przed narodzeniem Chrystusa obserwatorium astronomiczne w Gosieku jest starsze o 4 300 lat od Polskich Pompejów – Biskupina, grodu prasłowiańskiej kultury łużyckiej i o 2 000 lat od brytyjskiego Stonehenge.

Obserwatorium składało się z czterech koncentrycznych budowli: wału, rowu i dwóch drewnianych palisad wysokości człowieka. W palisadach istniały trzy pary bramy: północna, południowo-wschodnia i południowo-zachodnia. W dniu przesilenia zimowego (najkrótszy dzień roku 21 – 22 grudnia, po którym następuje prasłowiańskie Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca)  człowiek stojący w środku obserwatorium mógł obserwować wschód Słońca przez bramę południowo-wschodnią i zachód Słońca przez bramę południowo-zachodnią. Obie te bramy wobec siebie są zlokalizowane pod kątem ok. 100 stopni.

W 2001r. wyrwano z rąk złodziei miedziany dysk ze złotymi intarsjami przedstawiającymi ciała niebieskie: słońce, księżyc i gwiazdy oraz dwa przeciwstawne łuki na brzegach dysku. Kąt pomiędzy najniższymi punktami obydwu łuków wynosi 97,5 stopnia i odpowiada położeniu Słońca w epoce brązu w czasie przesilenia zimowego na 51 stopniu szerokości geograficznej północnej. Dysk ten znaleźli złodzieje wykopalisk w 1999r. na terenie eksploracji archeologicznej otaczającym koncentrycznie szczyt wysokiej na 252 m n. p. m. Góry Środkowej (niem. Mittelberg, Ziegelroda Forst) na 51 stopniu szerokości geograficznej północnej pod miasteczkiem Nebra. Miejscowości Gosiek i Nebra dzieli odległość ok. 25 kilometrów. Obrazujący niebo dysk z Nebry (Nebra sky disk, Himmelsscheibe von Nebra) pochodzi z XVI wieku przed narodzeniem Chrystusa, jest dziełem kultury unietyckiej bezpośredniej poprzedniczki kultury przedłużyckiej,  z której to powstała kultura łużycka Prasłowian. Odstęp czasu pomiędzy założeniem najstarszego z dotychczas odkrytych na świecie obserwatorium astronomicznego a wykonaniem klucza do obserwacji ruchu ciał niebieskich w postaci obrazującego niebo dysku z Nebry sięga 3,5 tysiąca lat i dowodzi ciągłości i wyjątkowego zawansowania autochtonicznej kultury łużyckiej.

dr Zbigniew Hałat

Ajtra (Aythra) 
w mieście Lipsk (niem. Leipzig)

Nikur (Nickern) 
w mieście Drezno (hornjoserb. Drježdźany, niem. Dresden)


(uzupełnienia w kolorze czerwonym naniesione na fragment  mapy z podręcznika:
Richard Suchenwirth, “Deutsche Geschichte”, Lipsk 1937)
4 500
mezolit
Najstarsze szczątki ludzkie na Śląsku w Tyńcu n/Ślęzą
należą do kultury północnej.
Pochowanego w grobie szkieletowym człowieka
wyposażono w motykę z rogu jelenia,
co uznaje się za najstarsze świadectwo wiary w życie pozagrobowe

4 000  – 1 800
neolit
Kultura ceramiki wstęgowej
Napływ plemion naddunajskich niosący kulturę,
której źródła sięgają Bliskiego Wschodu.
Nasilone  osadnictwo, rolnictwo, hodowla, tkactwo, garncarstwo, kamieniarstwo.
Osady ludności  kultury ceramiki wstęgowej odkryto w Starym Zamku.
Kult Wielkiej Matki, grzebanie zmarłych w pozycji embrionalnej.

3 500
Kultura lendzielska
Z południa napływa druga fala naddunajskich plemion neolitycznych,
które zasiedlają obszary zajęte przez  plemiona kultur wstęgowych.
W Dobkowicach i Jordanowie Śl. odkryto ozdoby i narzędzia miedziane.

3 500 –  3000
Kultura pucharów lejowatych (północna)
Na Jańskiej Górze kamieniołomy serpentynitu ,
który służył do wyrobu na dużą skalę typowych śląskich toporów.
W ok. Jordanowa kamieniołomy nefrytu
do wyrobu narzędzi gładzonych.
Kult płodności i kult sił przyrody

2 500
Kultura amfor kulistych
Osady na północno-zachodnim stoku Ślęży; nasilony handel:
ozdoby z bursztynu w Strachowie,
siekierki z przywiezione z Krzemionek Opatowskich

2 000
Kultura ceramiki sznurowej
Napływ przodków Indoeuropejczyków, w tym przyszłych  Słowian
- wojowniczych gromad pasterzy uzbrojonych w topory bojowe.
Naczynia gliniane przytraczali do pasa sznurami.
Odcisk sznura na ceramice stał się wyróżniającym elementem tej kultury.

Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Wędrówkom ludów koczowniczo-myśliwskich w III okresie neolitu sprzyjał panujący wówczas suchy i ciepły klimat subborealny, powodujący wysychanie lasów i rozszerzanie się stepu na znaczną część wschodniej i środkowej Europy. Do dzisiaj zachowały się różne pozostałości szczątkowe klimatu stepowego wśród rosnących u nas roślin, np. miłek wiosenny (Adonis vernaculus), ostnica (Stipa pennata i St. capitata), turzyca (Carex humilis) i wisienka stepowa (Prunus fruticosa), spośród zwierząt zaś przetrwał u nas tego okresu chomik.
(…) najważniejszą rolę odegrał lud posługujący się c e r a m i k ą  s z n u r o w ą, tak nazwaną od najczęściej stosowanej ornamentyki w postaci odcisków sznura (tabl. IV-V). W ludzie tym, który dzięki oswojeniu konia mógł przebywać szybko znaczne przestrzenie i zawojował znaczną część Europy od Renu aż do Wołgi i Kaukazu, od Danii i Szwecji Południowej aż do Dunaju dość powszechnie upatruje się Praindoeuropejczyków, tzn. przodków językowych głównych dzisiejszych i wymarłych już ludów Europy (Słowian, Bałtów, Germanów, Italików, Greków, Celtów, Ilirów, Traków) oraz Azji Przedniej (Hindusów. Persów, Ormian, Tocharów i in.). Kolebkę języka indoeuropejskiego umiejscawiano dawniej powszechnie w Azji, w nowszych czasach jednak przyjmuje się raczej, że język ten powstał w Europie i że aryjska gałęź Indoeuropejczyków stąd dostała się do swych obecnych azjatyckich siedzib [uczeni radzieccy, opierając się na tezach Marra, odrzucają w ogóle pogląd lingwistów i prehistoryków zachodnioeuropejskich o prajęzyku indoeuropejskim i prakolebce Indoeuropejczyków].
Rozszczepienie się jednolitego pierwotnie języka na liczne języki oddzielne tłumaczy się przemianami, jaki uległ on w ustach różnych ludów przedindoeuropejskich, którym został narzucony i które przekształciły go według własnych upodobań a długie wieki odrębnego rozwoju przyczyniły się do dalszego pogłębienia różnic. Pozostałością dawnych przedindoeuropejskich mieszkańców Europy, których nie dotknął proces indoeuropeizacji są m. in. Baskowie na pograniczu francusko-hiszpańskim, różne ludy kaukaskie, Finowie, Estończycy i Lapończycy. Językoznawcy datują dobę indoeuropejską na czas 3000-1500 przed Chr., tzn. na sam koniec środkowej epoki kamiennej, czas istnienia młodszej epoki kamiennej i początek epoki brązowej, a w tym czasie prehistorycy znają – poza przeżywającym się przemysłem tardenoaskim – tylko jeden lud, który zawojowawszy ogromne obszary mógł narzucić swój język ludom podbitym, tzn. lud ceramiki sznurowej. Przyjmujemy zatem, że to właśnie sznurowcy, jak ich dla krótkości nazwiemy, byli propagatorami owego niezróżnicowanego jeszcze języka praindoeuropejskiego. Możemy już nawet śledzić obecnie w szczegółach wytwarzanie się niektórych ludów indoeuropejskich, które powstały ze skrzyżowania się dawniej osiadłych ludów ze sznurowcami. Na przykład zmieszanie się sznurowców z ludnością pucharów lejkowatych i przedstawicielami kultury łabsko-wezerskiej w Niemczech północno-zachodnich i Danii spowodowało powstanie języka pragermańskiego. Nawarstwienie się sznurowców na lud kultury praugrofińskiej na Pomorzu Gdańskim i w Prusach Książęcych doprowadziło z czasem do wytworzenia się Prabałtów, tzn. przodków Litwinów, Łotyszów, Prusów i Jadźwingów. Skrzyżowanie się dwóch odłamów sznurowców z ludnością pucharów dzwonowatych i innymi podbitymi ludami przyczyniło się do powstania kultury unietyckiej, z której w dalszym ciągu rozwinęły się kultury: przedłużycka oraz łużycka, będąca prehistorycznym odpowiednikiem Prasłowian.
Na ziemiach polskich wyróżnić możemy pięć grup miejscowych kultury ceramiki sznurowej: zachodniopolską. rzucewską, śląską (marszowicką), krakowską i złocką. Mimo pewnych różnic drugorzędnych dzielących te grupy łączy je wszystkie pokrewny obrządek pogrzebowy, mianowicie chowanie zmarłych w postaci skurczonej w grobach jednostkowych, używanie podobnej broni: łuku z grocikami strzał najczęściej sercowatymi lub trójkątnymi, oszczepów z grotem krzemiennym i ozdobnych czekanów bojowych, noszenie podobnych ozdób w postaci naszyjników z kłów zwierzęcych, wreszcie niektóre wspólne formy naczyń glinianych i ich ornamentyka, złożona z odcisków sznura.Józef Kostrzewski: Pradzieje Polski, Księgarnia Akademicka, Poznań, 1949

1900
Kultura pucharów dzwonowatych
Napływ koczowników z Półwyspu Iberyjskiego; grób kobiety w Strachowie.

1 800
Grupa marszowicka
Kultury ceramiki sznurowej
Wokół najbardziej urodzajnych ziem śląskich nad środkową Odrą
(na południe od obecnego Wrocławia)
oryginalna grupa kultury ceramiki sznurowej
reprezentująca Przedsłowian wspólnoty bałtosłowiańskiej.

Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Formą szczególnie charakterystyczną dla omawianej grupy są toporki bojowe ze zwisającym ostrzem i obuchem, często zdobione grupami poprzecznych i krzyżujących się rytych linii, zwane typem ślężańskim (sobótczańskim). Wykonywano je z serpentynu, którego złoża znane są ze wschodnich zboczy pasma Ślęży, z Jordanowa Śląskiego.
Wolno mniemać, że tam gdzieś w sąsiedztwie znajdowały się pracownie, w których wytwarzano ten poszukiwany artykuł wymienny. Toporki te, występujące najliczniej na obszarze grupy marszowickiej, były też eksportowane daleko poza jej obręb. Szczególnie gęsto są rozprzestrzenione na obszarze urodzajnych powiatów głubczyckiego i raciborskiego, poza tym. spotyka się je na reszcie Górnego Śląska oraz na terenie zachodniej Małopolski i w południowej Wielkopolsce.Józef Kostrzewski: Pradzieje Polski, Ossolineum, 1965

Toporki ślężańskie 

w Olbrachtowicach, Okulicach, Nasławicach,
Starym Zamku, Strachowie, Sobótce i na Ślęży.

1 800  –  1 500
I okres epoki brązu
Kultura unietycka

Miedź utwardzona cyną, czyli brąz,
wypiera stopniowo krzemień i inne kamienie
służące do produkcji narzędzi, broni, naczyń, ozdób i innych przedmiotów użytku.
Miedź i wyroby brązowe sprowadzano znad Dunaju, cynę – tylko z Kornwalii.
W oparciu o bogate złoża miedzi nad środkowym Dunajem
rozwija się kultura unietycka.
Między Odrą a Masywem Ślęży
miejscowe plemiona ulegają wpływom kultury unietyckej:
cmentarzyska w Starym Zamku, Świątnikach,
osady w Kunowie i Olbrachcicach, kurhan w Szczepankowicach.

1 500  – 1 300
II okres epoki brązu
Kultura unietycka przechodzi w kulturę przedłużycką,
wpływy kultury trzcinieckiej;
bojowy czekan z brązu w Mirosławicach

1 300 – 700

III – V okres epoki brązu
Kultura przedłużycka przechodzi w kulturę łużycką Prasłowian (Prabałtosłowian).
Nazwa pochodzi stąd, że pierwszych  typowych odkryć tej  kultury
dokonano na Łużycach.
Prasłowianie uważali Ślężę za miejsce święte.
Powstały wały kamienne otaczające miejsce kultu
i rzeźby oznaczone ukośnym krzyżem.
Ukośny krzyż wywodzi się ze skrzyżowanych drewienek.
którymi, według dotychczas popularnej interpretacji,
przez tarcie niecono ogień skojarzony przez podobieństwo

z ogniem na niebie, ze słońcem.
Obecnie parę drewienek wiąże się z działalnością
prasłowiańskich kapłanów ze Ślęży.

Dotychczas odkryto 5 wolnostojących rzeźb z ukośnym krzyżem:
“postać z rybą”, “niedźwiedź I”, “niedźwiedź II”, “mnich” i “grzyb”.

ślężańskie rzeźby kultowe

Obsłudze klanu kapłanów ślężańskich
służyła osada u podnóża świętej góry, obecna Sobótka.
Wielowarsztatowa produkcja znajdowała nabywców w odległych stronach:
żarna ślężańskie odkryto w Szlezwiku.
Osada i cmentarzysko grobów ciałopalnych
w Sobótce, Nasławicach (skarb siekierek z brązu),
Mirosławicach, Starym Zamku i in.,
osady w Kunowie, Rękowie, Strachowie, Świątnikach i in.
Przy Plasterkach (północno-zachodnie stoki Ślęży)
kamienne fundamenty zespołu półziemianek.
Kult słońca: ciałopalenie (ogień oczyszcza),
ośrodek kultowy na szczycie Ślęży, wały kamienne.
Najbardziej znanymi grodami obronnymi kultury łużyckiej
są Biskupin (650 r. przed n. Ch.)
i Osobowice we Wrocławiu ( 800 r. przed n. Ch.), jeden z największych w Polsce.

Epoka żalaza


Tradycje polskiej medycyny integracyjnej
Część I/B


Leczenie nakłuciami przypisuje się cywilizacjom Dalekiego Wschodu. Miarą długości używaną w zabiegu akupunktury jest szerokość kciuka pacjenta, zwana cun (czytaj kun) w uproszczonym języku chińskim (czyli pinyin), a pisana tym samym znakiem 寸 w języku chińskim, japońskim i koreańskim. Po obróceniu znaku cun寸o -45 stopni i odcięciu jego dolnej części uzyskujemy obraz krzyża diagonalnego doskonale znanego miłośnikom cywilizacji słowiańskiej odwiedzającym świętą górę Prasłowian – Ślężę. Krzyż diagonalny rozpoznawany jako średniowieczny znak graniczny, czy też zobrazowanie dwóch patyków służących do niecenia ognia przez czcicieli słońca, równie dobrze może przedstawiać dwa ostro zakończone drewienka mające zastosowanie w akuterapii ślężańskiej.

Ok. 300 km na wschód od najstarszego na świecie obserwatorium astronomicznego znajduje się najbardziej wybitna wyniosłość Przedgórza Sudetów, jaką jest Grupa Ślęży (Masyw Ślęży), w której skład wchodzi Ślęża (719 m n. p. m.), Radunia (573 m n. p. m.) i Wieżyca, czyli Góra Kościuszki (415 m). Wysokość bezwzględna Ślęży od strony równinnego otoczenia przekracza 500 m. Stożkowaty szczyt Ślęży wznoszący się ponad pół kilometra ponad żyzne doliny Odry i jej lewobrzeżnych dopływów pod każdym względem lepiej nadawał się na lokalizację obserwatorium astronomicznego ludu kultury łużyckiej i ją poprzedzających niż niziutka Góra Środkowa w Nebrze, leżąca przy tym niemal na tej samej szerokości geograficznej, co Ślęża. Koncentryczne wały kultowe na szczytach Grupy Ślęży, choć lepiej zachowane niż w Gosieku, jednak nie doczekały się do dzisiaj równie pieczołowitej rekonstrukcji. I to pomimo wyjątkowej w Polsce pozycji Ślęży jako najstarszego miejsca potężnego kultu przedchrześcijańskiego w kolebce naszej państwowości. Znane jest za to turystom bogactwo minerałów ślężańskich już w neolicie będących wdzięcznym surowcem do masowej produkcji wyrobów kamiennych takich, jak toporki ślężańskie, czy żarna znajdowane w odległych miejscach Europy. Jednak największe wrażenie wywierają ślężańskie rzeźby kultowe opatrzone znakiem krzyża diagonalnego. Kolejne bogactwa Ślęży do jej zasoby wodne i leśne. Do dzisiaj leśne źródło i miejsce podmokłe, czyli ślęg, łatwo spotkać w ślężańskich ostępach. Woda jako żywioł i główny składnik istot żywych nie znajduje sobie równych na tej ziemi. Naszym najbardziej imponującym pomnikiem wody jest nazwa Śląska pochodząca od świętej góry Prasłowian – Ślęży, czyli mokrej.  Wybitny znawca archeologii Ślęży, prof. Grzegorz Domański, zwraca uwagę na możliwość łączenia nazwy góry związanej z wodą, sławnej rzeźby postaci z rybą i odkrytego w 1993r. grodu na wschodnich zboczach prawdopodobnie poświęconego Ślężowi (Slenzowi) – słowiańskiemu bóstwu wody. Prof. Witold Hensel w dziele “Polska Starożytna” podaje, że różne znaleziska ze Śląska dowodzą,  iż kult źródeł wodnych utrzymywał się tam poczynając od neolitu. Podkreśla, że badania w Biskupinie ujawniły oddawanie przez jego mieszkańców czci źródłom wody, “którzy wody w jeziorze mieli w bród, zdawali sobie sprawę z wartości pitnej czystej wody źródlanej. W tej materii kontynuowano niewątpliwie wcześniejsze tradycje. (…) Kult wody (jezior, rzek oraz źródeł) istniał i później na ziemiach polskich.”  Gdzie kult, tam i kapłani. Od zarania dziejów kapłani pełnili funkcje lekarzy i medycyna zawsze rozwijała się w obrębie konkretnej kultury ukształtowanej przez warunki naturalne bytowania.Nasuwa się przypuszczenie graniczące z pewnością, że ślężańscy kapłani stosowali wodolecznictwo na znacznie większą skalę niż strażnicy tak znanych celów wypraw po zdrową wodę, jak trudnodostępne źródła Łaby,  sławne (od neolitu!) źródło św. Anny na zboczu Grabowca nad Karpaczem lub liczące kilka tysięcy lat udokumentowanej przeszłości uzdrowisko w Szczawnie Zdroju. Widoczna z odległości kilku dni drogi Góra Ślęża obiecywała powrót do zdrowia przybywającym w potrzebie. Stąd hydroterapia wymagała uzupełnienia zabiegami akuterapii, metody leczniczej o nieporównywalnie  wyższej skuteczności i znacznie większym zakresie zastosowań niż wodolecznictwo w formie balneoterapii, czy też krenoterapii. Z natury rzeczy prasłowiańscy kapłani ze Ślęży traktowali swoich pacjentów jako całość, mówiąc dzisiejszym językiem jako integrum fizyczne, psychologiczne i moralne. Tym samym ośrodek medycyny ślężańskiej można uznać za najstarszy fundament wielotysięcznej tradycji polskiej medycyny integracyjnej i mieć nadzieję, że akuterapia ślężańska, której postulowanym symbolem są jej narzędzia w postaci krzyży diagonalnych wyrytych w kamiennych rzeźbach kultowych, ma szanse pełnego odrodzenia z korzyścią dla wszystkich.

dr Zbigniew Hałat


Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Przynależność etniczna kultury łużyckiej.Ważne znaczenie kultury łużyckiej w pradziejach Polski polega nie tylko na tym, że jest to kultura najdłużej trwająca w epoce metali i zajmuje od IV okresu epoki brązu aż  do wczesnego okresu żelaza całą Polskę, lecz głównie na tym, że łączny się z nią zagadnienie początków Prasłowian. Kolebkę naszych najdawniejszych przodków prasłowiańskich umieszcza ogromna większość uczonych na podstawie wiadomości pisarzy starożytnych z I – II w. n .e. na obszarze położonym na północ od Karpat, as spór dotyczy dopiero pytania, jak daleko rozciągał się ten obszar w kierunku zachodnim, czy wschodnim. Badacze niemieccy umieszczają praojczyznę tę najchętniej na wschodzie, bądź na Polesiu, bądź dalej ku wschodowi, uznając za odpowiednik Słowian kulturę trzciniecką, co przyjęli następnie Polak Aleksander Gardawski i Ukrainiec Igor Swiesznikow. Ostatni obok kultury trzcinieckiej, którą przydziela przodkom Słowian zachodnich, bierze pod uwagę kulturę komarowską, którą przypisuje przodkom Słowian wschodnich. Kultura trzciniecka roztapia się jednak już na przełomie II i III okresu epoki brązu w kulturze łużyckiej, a dalsze jej losy na obszarze Związku Radzieckiego są nie znane. Jeśli zaś chodzi o kulturę komarowską, to mimo że próbuje się ją powiązać z następnymi kulturami: biełogrudowską, czarnoleską, kuturą okresu scytyjskiego środkowego Podnieprza i kulturą zarubiniecką, to urywa się domniemana ciągłość na tej kulturze, bo kulturę czernichowską odrzuca większość uczonych radzieckich jako kulturę wschodniosłowiańską, tak że brak wszelkiego połączenia z kulturą wczesnopolską  z VI – VII w. naszej ery. Wybitny archeolog radziecki J. W. Kucharenko stwierdza, że obszar Polesia nie wschodzi w rachubę jako praojczyzna Słowian, ponieważ jego zachodnia część łączy się z dorzeczem Wisły, a wschodnia z dorzeczem Dniepru, przy czym tylko zachodnia część Polesia była początkowo zaludniona przez Słowian, wschodnia zaś przez plemiona bałtyjskie.
Pierwsi Słowianie pojawili się na Polesiu – zdaniem Kucharenki – z  zachodu z chwilą wystąpienia tam pierwszych śladów kultury łużyckiej. Także językoznawca białoruski W. W. Martynow doszedł niedawno do wniosku, że prakolebka Słowian znajdowała się w dorzeczu Odry i Wisły, czyli do tego samego wyniku, do jakiego doszli przed nim językoznawcy polscy M. Rudnicki, T. Lehr – Spławiński i T. Milewski. Za ta zachodnią prakolebką przemawia też wykazana przeze mnie nieprzerwana ciągłość rozwoju kolejno po sobie następujących kultur w Polsce, poczynając od kultury łużyckiej poprzez kulturę wschodniopomorską, grobów kloszowych, kulturę wenedzką i prapolską, a ciągłość tę można wykazać zarówno w dziedzinie ceramiki i wyrobów metalowych, jak w zakresie gospodarki, budownictwa i obrządku pogrzebowego.  Mimo kolejnych zmian kultur, które następowały jedna po drugiej podobnie jak zmiany stylów w budownictwie historycznym w obrębie tej samej ludności Polski, mamy we wszystkich wypadkach do czynienia zasadniczo z potomkami tej samej ludności zasiedziałej na naszej ziemi od III okresu epoki brązu. Bardzo charakterystyczny jest fakt skupiania się wszystkich kultur poczynając od kultury łużyckiej aż do wczesnośredniowiecznej kultury prapolskiej  – mimo pewnych wahań ich zasięgu – w dorzeczu Odry i Wisły. 
W szczególności błędne jest twierdzenie uczonych niemieckich, jakoby Słowianie przybyli na ziemie Polski dopiero w końcu VI czy w VII w. n.e. ze wschodu, ponieważ istnieją bardzo liczne związki między kulturą okresu rzymskiego a kulturą prapolską wczesnego średniowiecza, na które zwrócili już uwagę archeologowie niemieccy z Wrocławia przed II wojną światową, potwierdzając moje dawniejsze spostrzeżenia, przedstawione szczegółowo w mej pracy o ciągłości zaludnienia ziem polskich w pradziejach.
Toteż nawet K. Moszyński, który początkowo wywodził Słowian z Azji, a  następnie lokował ich na obszarze leżącym między stepami Ukrainy a Bałtykiem, w swym ostatnim dziele wydanym już po jego śmierci uznał, że już w okresie rzymskim mieszkali oni w dorzeczu Odry i Wisły. Ze względu na szczególnie bliskie pokrewieństwo językowe Słowian z Bałtami należy poszukiwać najdawniejszych siedzib Słowian w najbliższym sąsiedztwie prakolebki Bałtów, którą dość powszechnie umieszcza się nad południowo-wschodnim Bałtykiem. Z drugiej zaś strony liczne dawne związki językowe słowiańsko-germańskie świadczą o tym, że przodkowie Słowian musieli mieszkać również w sąsiedztwie Germanów.  Nie ma żadnej innej kultury odpowiadającej tak dalece temu postulatowi, jak kultura łużycka. Pogląd niemiecki przypisujący kulturę łużycką Lirom jest – jak wykazał V. Milojcic – już choćby dlatego nie do przyjęcia, ponieważ plemiona iliryjskie grzebały swoich zmarłych nie spalonych, gdy w obrębie kultury łużyckie panował obrządek palenia ciał. Główna ekspansja kultury łużyckie szła w tym samym kierunku co ekspansja Słowian, to jest z zachodu na wschód, o czym świadczy młodszy charakter nazw miejscowych na obszarze ziem ruskich, niż odpowiadających im nazw topograficznych w Polsce. O ciągłości zaludnienia Polski od bardzo dawnych czasów prehistorycznych świadczy też utrzymanie się od młodszej epoki kamienia tej samej zasadniczo struktury antropologicznej aż do wczesnego średniowiecza. Z tych i wielu innych powodów uważamy plemiona kultury łużyckiej za naszych najdawniejszych przodków Prasłowian.Józef Kostrzewski: Pradzieje Śląska, Ossolineum, 1970

700 – 400
Okres halsztacki epoki żelaza
Pośrednictwo w handlu północy z południem;
na kulturę łużycką wpływa kultura pomorska plemion prasłowianskich,

500
Upadek kultury łużyckiej w następstwie najazdu na Śląsk
Scytów – plemion znad Morza Czarnego;
brązowe groty strzał scytyjskich w Masywie Ślęży

400 –  0
  Okres lateński epoki żelaza

Kultura grobów jamowych kultury przeworskiej
Słowianie kultury przeworskiej w Imperium Rzymskim
byli znani jako Ligowie, stąd Słowianka Kalina oddana do Rzymu za Nerona
jako zakładniczka, była tam nazywana Ligią (vide: “Quo Vadis”:
“Nazywają ją w domu Ligią, gdyż pochodzi z narodu Ligów,
a ma swoje barbarzyńskie imię: Kallina.”
“Cudny musi być wasz kraj ligijski, gdzie takie się rodzą dziewczyny”

Między Odrą a Masywem Ślęży osadzają się Celtowie,

którzy wprowadzają koło garncarskie, żarna obrotowe, żelazne okucia radeł.
Osady w Kunowie, Olbrachtowicach, Starym Zamku, i Świątnikach.
Znaleziska w Strachowie, Sobótce, Strzegomianach i in.
Słowianie Zachodni tworzą związek Wenedów50
Magazyn brył bursztynu (2 750 kg) na Partynicach we Wrocławiu
pamiątka po szlaku bursztynowym łączącym ujście Wisły z Imperium Rzymskim.
Główna nitka szlaku bursztynowego prowadziła przez miejscowości znane dzisiaj jako
Świecie, Toruń, Kalisz, Wrocław, Bardo, Kłodzko, Międzylesie, Brno i Wiedeń

Niemiecki Drang nach Osten  – postępy w ciągu 2000 lat.

Ten archeologiczny punkt widzenia jest już dzisiaj nieaktualny, ten który widać w tym artykule  doktora Hałata, ale to drobiazg w porównaniu z wielką i doskonała pracą jaką wykonał przedstawiając w nowym swietle te zebrane powyżej fakty z dziejów. CB

Więcej na stronie: Halat.pl

A propos Caroduny i kilku innych faktów poczytajcie jeszcze poniżej:

Kilka słów od Adama Naruszewicza – na zakończenie

Na koniec przytaczamy  kilka słów (akapitów) z ksiąg Adama Naruszewicza, które wskazują, że nie mylimy ścieżek w odtworzeniu Wiary przodków – że Caroduna jest tym o czym piszemy i że inne fakty są faktami a nie zmyśleniem. Warto studiować stare dzieła gdyż mówią one to czego dzisiaj już nie usłyszycie – a nawet możecie usłyszeć z wyżyn Najwyższych Autorytetów, że coś takiego w ogóle nie istniało:

Tu pierwszy przykład : Kraina Polską zwana pod SCYTAMI przed Chrystusem – to jeszcze w XVIII wieku było oczywiste. Tu Polska pod Sarmatami i Germanami, ale i zbiegowie germańscy zwani Bastarnami, a także wygnanie Medów, a także Sarmaci znani jako Wenetowie i Bastarnowie – bardzo ciekawe rzeczy – dzisiaj już ekstrawaganckie z samej zasady, a kiedyś oczywiste.

Chrobacya i Chrobaci, Kościobocy – naród Sarmacki

Dziwne zachowanie Gotów – ich ucieczka przed braćmi Germanami, a także dziwny język Gotów i Ozów (galijski i panoński?! – a nie germański ani niemiecki!!!), których my nazywamy Osami-Osiami i Ojcami (znani z Kaukazu jako Ostroh-Ojcy). Także Prusy znane dawniej jako Owim.

Tutaj rzeczona Caroduna – Kraków i chagan – jako władca u Awarów czyli Hunów.

Są w dziejach Narodu Adama Naruszewicza dosłownie dziesiątki takich kwiatków – współcześnie przedstawia się nam je jako niemożebności i wymysły.

Tagged with: , ,

Słowiańska hudba (gędźba, muzyka) miesiąca – wrzesień 2013: Sati Sauri – Modlitwa Słowiańska

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 15 Wrzesień 2013

 Sati Sauri – Modlitwa Slowiańska

http://www.youtube.com/watch?v=LKoksZ3lNSo

Sati Sauri- Jestem Tam

http://www.youtube.com/watch?v=s3hNiCcnUl4

Sati Sauri Poranek


Sati Sauri link  do jej utworów:

http://www.youtube.com/user/satisaurimusic

 

strona na facebooku: https://www.facebook.com/SatiSauriMusic?notif_t=fbpage_fan_invite

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 817 obserwujących.