białczyński

Wywód Iedynowłasnego Państwa Świata – czyli Zasłużony dla Wiary Przyrodzoney Słowian ksiądz Wojciech Dębołęcki (1585 – 1646), albo o antypolskich kłamstwach Wikipedii i „Skądże to zbłaźnienie” R. Sztybera!

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 19 Kwiecień 2015

krolestwo scytyjskie1Rozprawa ks.Wojciecha Dębołęckiego, która ukazała się w Warszawie w 1633 roku. Jeden z najważniejszych zabytków literatury sarmackiej. Opisuje legendarne pochodzenie Scythów, których sukcesorem ma być współczesne mu Królestwo Polskie.

Wojciech Dembołęcki (Dębołęcki, 1585 – ok. 1646)

Że pierwotny syryjski język słowieński był

Nie może się wątpić, że pierwotny syryjski lubo z żydowska aramejski język najstarszy jest. Pierwotny mówię, bo dzisiejszy syryjski szczerochaldejski jest, dopiero tam za czasów Nabogdonozora wprowadzony. Gdzie się od miejsca tylko zowie syryjskiem, równie jako tatarski w Krymie scytyckiem i niemiecki w Prusiech pruskiem. Na który stopień oczywisty prawdy wstąpiwszy, łacno się znowu dorachować, iż pierwotny język syryjski, którem Jadam, Noe, Sem i Jafet gadali, nie inszy był, tylko słowieński. Ponieważ abowiem jedniż to byli różnemi względami Syrowie i Arameowie, a o tych Pliniusz (między inszemi) rzetelnie mówi lib. 6 cap. 17: aramaei ab antiquis vocabantur Scythae, qui et alio nomine Saccae appellantur, tedyć pierwotny aramejski lub syryjski język musiał być nie inszy, tylko scytycki. Czego niepomału potwierdza Scytharu civitas, o której mamy 2 Machab. 12, iż jeno 60 staj było od Jaruzalem. Jeżelić abowiem aż tak blisko były granice scytyckie, tedyć pogotowiu dalsze onego miejsca samarytańskie i syryjskie musiały być scytyckie.
Własności zaś języka scytyckiego łacno się znowu dorachować, wspomniawszy na to, iż Królestwo Scytyckie wszystek świat cum fasciculo temporum w dzisiejszej Koronie Polskiej pokazuje. Bo jeżeli tu jest Królestwo Scytyckie, tedyć i tuteczny język, a nie który inszy, musi być prawdziwem scytyckiem. A iż w Koronie Polskiej nigdy od początku jej nie było inszego języka prócz dzisiejszego (jako się w tym wywodzie obaczy), tedyć tenże musiał być i w Syryjej przodków naszych, którzy tam Egipcyjany o starożytność rodzaju przedysputowali.
Jawno tedy jest, że scytycki abo słowieński nasz język nic więcej nie jest różny od pierwotnego syryjskiego lubo aramejskiego, jeno jako łaciński od rzymskiego. Zaczym wątpić się nie może, iż ten jest najstarszy na świecie i on własny, o którym Genes. 2 mamy: Omne quod cocavit Adam animae viuentis, ipsum est nomen eius. Dla tegoż się słowieńskim, jakoby pierwotnem i jedynoprawdziwe słowa mającem, zowie.

Za wydaniem: Wybór tekstów staropolskich XVI-XVIII w., wyd. W. Taszycki, Warszawa 1955.

Wikipedia

Wywód jedynowłasnego państwa świata rozprawa ks.Wojciecha Dębołęckiego, która ukazała się w Warszawie w 1633 roku. Dębołęcki napisał rozprawę pełną historycznych i etymologicznych fantazji, która wpisywała się w ideę sarmatyzmu. Według autora Królestwo Polskie było sukcesorem panowania Adama, Seta i Jafeta, i jako takie było predestynowane do panowania nad światem. Pochodzenie Polaków Dębołęcki wywodzi od Scytów, a język słowiański od języka, którym mówił biblijny Adam. Język słowiański miał dać początek grece, łacinie i innym językom.

 

Oczywisty wikipedyczny polski bełkot. Polska jest spadkobiercą państwa Scytów – to oczywiste w świetle dowodów naukowych które są przedstawiane systematycznie od roku 2010, a więc już od 5 lat. Fałszerstwo, nonsens, głupota??? A może dalszy ciąg propagandy zaborców?

Sarmatia_et_Scythia,_Russia_et_Tartaria_Europaea Sarmatia et Scythia – Russia et Tartaria (powiększ)

Przeczytaj

 http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=95333&from=publication

 

Dembołęcki, Wojciech (ca 1585-ca 1646) – Ksiądz Dembołęcki miał niezłą intuicję! A może przemawiała przez niego wiedza Watykańskich Archiwów. A może miał podłączenie do Świadomości Nieskończonej, która i wtedy sączyła ludziom cierpliwie prawdę o dziejach, na tyle na ile były to w stanie pojąć ich rozumy, np. rozum księdza, a szczególniej księdza-Polaka Wojciecha Dembołęckiego.  Dlaczego doceniamy go jako Poganie Polscy? Ano dlatego, że to on pierwszy odkrył iż języki tzw cywilizowanej Europy takie jak grerka czy łacina pochodza od słowiańskiego, czyli aryjskiefgo, a inaczej mówiąc praindoeuropejskiego, który jeśłi istniał w ogóle (co nie jest pewne) był bezpośrenim prekursorem scyto-perskiego, sanskrytu i słowiano-bałtyjskiego.   Tenże ksiądz właśnie zwrócił uwagę na odsłowiańskie pochodzenie imion bogów greckich!!! Już za to samo należy mu się miejsce wśród Zasłużónych. A ponieważ kształcili go franciszkanie w Krakowie, to trafi w poczet Zasłużonych dla I SSŚŚŚ)

Wojciech Dębołęcki

kronikarz pisarz kompozytor Sarmata
Wojciech Dębołęcki

Autor wiekopomnego dzieła „Wywód jedynowłasnego państwa świata” wydanego w Warszawie w roku pańskim 1633. Studiował w Rzymie, gdzie uzyskał doktorat z Teologii, założyciel stowarzyszenia mającego na celu wykupienie polskich więźniów z rąk muzułmańskich. Zasłynął jednak ze swych niepokornych teorii wywodzących naród Polski od satrożytnych scytów. Miał ogromny wpływ na kulturę późniejszej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, co wyraźnie da się odczuć w filozofii tamtego okresu.”Ewa pochodzi z polskiego „dziewa”, Abraham z „obran”, Absalom z „obrzezan”.(…) W raju mówiono po słowiańsku, a słowa Ezechiela jasno pokazują, że ma jednak Polska prawo Boże na wszystkę Azyją, Afrykę i Europę, które przed Sądem Bożym znowu będzie utwierdzone… ” pisał w Wywódzie jedynowłasnego państwa świata, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie lubo scytyjskie samo tylko na świecie ma prawdziwe sukcesory, 1633 r. Wojciech Dębołęcki.

„Z racji tego, że był człowiekiem wszechstronnym jego nazwisko kojarzone jest z wieloma różnymi dziedzinami. I tak na przykład był kapelanem lisowczyków, współtworzył prawo wojskowe, prowadził misje dyplomatyczne, przeprowadził reformy struktur administracyjnych polskich franciszkanów oraz zajmował się pisarstwem. Do jego dzieł zaliczyć należy utwór Przewagi elearów polskich , pamiętniki z wypraw lisowczyków opisujące dzieje pierwszej fazy wojny trzydziestoletniej (1618 – 1623). Ponadto przypisuje mu się autorstwo utworów podobnych tematycznie, takich jak: List o lisowczykach , Żywot kozaków lisowskich , Deklaracja abo objaśnienie kart kozackich , Kopia listu utrapionej Ojczyzny do lisowczyków czy Pieśni o cnych kozakach lisowskich . W przypadku tych dzieł autorstwo Dębołęckiego nie jest pewne, gdyż zostały one napisane pod pseudonimami lub anonimowo zatem ciężko jest jednoznacznie przypisać je Dębołęckiemu.

Zasłynął również jako poliglota. Znał podobno blisko dziesięć języków. Dębołęcki był znany jeszcze dzięki jednej rzeczy, a mianowicie był megalomanem, a najlepszym dowodem na to był fakt, że stał się jednym z najzagorzalszych orędowników sarmackiej wizji Polski jako mesjasza narodów, którą wysławiał w dziele pt. Wywód jedynowłasnego państwa świata . Dodatkowo Dębołęcki zajmował się wykupem więźniów z niewoli tureckiej. Był generałem specjalnie powołanego do tego celu towarzystwa, nawet sam opracował zasady (1626). Jednak dość szybko stracił powierzone mu pieniądze za co stracił zyskane wcześniej przywileje. Co sprawiło, że praktycznie nikt o nim nie pamiętał po jego śmierci. 

Mimo takiej wszechstronności i dużej aktywności Dębołęcki nie stronił od hulanek i alkoholu. Nawet franciszkański habit nie przeszkadzał mu w korzystaniu z uroków życia doczesnego. 

Marta Kotas 2008.10.12 ”

Antyreklama antyanalizy „naukowej” z Uniwersytetu w Zielonej Górze!

 

  • Autor: Sztyber Radosław
  • Wyd.: I
  • Miejsce: Zielon Góra
  • Rok: 2012
  • ilość stron: 485
  • ISBN: 978-83-7481-453-9
  • oprawa: Miękka

Książka […] składa się z obszernej […] rozprawy, która jest wnikliwym i gruntownym studium monograficznym, oraz […] edycji krytycznej tekstu Dęmbołęckiego […]. Celowość wydania całości jest oczywista i nie wymaga obszernych uzasadnień. Wywód Dęmbołęckiego to dzieło swoiste, można powiedzieć kuriozalne, ale niezwykle ważne, często przywoływane w badaniach nad polską kulturą, historiografią i historiozofią, historią literatury, sarmatyzmem, historią języka wreszcie. Stan badań jest więc bogaty, różnorodny i rozproszony. […] Sztyber komponuje całość zawartą, […] monograficzną, zmierzającą do konkluzji odważnej, intrygującej, acz przekonująco dowiedzionej: że Dembołęcki był „bajarzem”, łgającym z premedytacją. […] W dowodzeniu tej fascynującej hipotezy badawczej pomógł […] Ignacy Krasicki i odpowiednio interpretowana Myszeida.

 

Na tym przykładzie doskonale widać co wart jest przyziemny materializm, rozumiany jako badanie tylko tego co da się udowodnić z tego tylko co widać „naukowca okiem” albo „oka elektronicznym przedłużaczem”. To przecież są sądy nieracjonalne i absurdalne. na potwierdzenie mapa krwi Scytyjskiej czyli prasłowiańskiej od 20.000 p.n.e.

R1a1a_distribution

Czytajcie też:

Rafał Gawroński:W raju Adam i Ewa mówili po polsku.

http://www.monitor-polski.pl/adam-i-ewa-mowili-po-polsku/
18 czerwca , 2012

Gdy opublikowałem na moim blogu artykuł „From Polish to India”, a następnie nasze Stowarzyszenie ogłosiło Deklarację z okazji Święta Najświętszej Maryi Panny jedyną reakcją był brak reakcji. W Polsce media reżimowe milczą do tej pory. W internecie oczywiście pokazały się na różnych forach zmanipulowane i celowo zagmatwane informacje, aby ukryć prawdę zawartą w tych badaniach przed Polakami a opublikowanych na łamach pisma naukowego w USA, Journal of Genetic Geneaology, przez Petera Gwozdz w 2009 roku.

Opinię światową z premedytacją dezinformuje się poprzez zatajanie istotnych, lub uwypuklanie pewnych i mało znaczących elementów przeprowadzonych genetycznych badań naukowych. Jest to szczególnie widocznie w kategoriach interpretacyjnych wyników końcowych badań dotyczących Słowian wyznania prawosławnego uzurpującego sobie prymat doktrynalny. Prawdy jednak nie można zmienić, a jedynie można ją ukryć co od wielu lat czyni się w stosunku nas Polaków, że nie wspomnę o bezkarnym ludobójstwie Polaków w Rosji, a Katyń jest tego najlepszym dowodem.

Od wczesnego dzieciństwa intrygowała mnie sprawa jabłka, które zostało zerwane z drzewa zakazanego i było przyczyną wypędzenia Adama i Ewy z raju. Dlaczego jabłko a nie mandarynka ewentualnie pomarańcza, figa lub inny owoc z tej strefy klimatycznej ? Na odpowiedź musieliśmy czekać do 2009 roku i jak zwykle nauka udowodniła raz jeszcze, że wspiera wiarę.

Ale tym razem postaram się przedstawić zasadnicze dowody na to, że Ewa i Adam mówili w raju jednak po polsku. Zacznę od rozprawy ks. Wojciecha Dębołęckiego, który musiał czekać prawie 400 lat aby jego dzieło naukowe z tamtych lat zostało potwierdzone twardymi dowodami naukowymi przez kilka niezależnych zespołów międzynarodowych naukowców i ekspertów.

Ks. Wojciech Dębołęcki 1585-1646 pochodził z Rodu Dębołęckich herbu Prawdzic, starej pomorskiej szlachty niedaleko Wąbrzeźna, odnotowanych w roku 1561 jako Dębowa Łąka. Pod koniec XVI wieku Jakubowi Dębołęckiemu przeznaczono majątek w Konojadach gdzie urodził się kolejny potomek rodu, któremu nadano imię na cześć wielkiego świętego Wojciecha. Dzieciństwo przebiegało normalnie do dnia kiedy ojciec, dostrzegł w synu drzemiące talenty i postanowił je rozwinąć, ponieważ Wojciech już we wczesnej młodości posiadał nieprzeciętne zdolności. Gdy skończył lat 13 wysłano go do Krakowa pod opiekę franciszkanów. Zakonnicy w swych placówkach dali mu solidne wykształcenie retoryczne i łacińskie oraz ukończył studia dialektyczno – scholastyczne. Osiągając znakomite rezultaty po skończeniu pierwszych uczelni i odebraniu święceń kapłańskich objął w 1615 rok prestiżową funkcję w Kaliszu, gdzie przebywał przez niemal dwa lata. Po krótkim pobycie w Chełmnie zakon franciszkanów skierował go na dalsze studia do Włoch. Już wtedy doskonale znał kilka języków m.in. łaciński, włoski, niemiecki, ruski, w wieku lat czterdziestu biegle władał aż dziesięcioma! W Rzymie nauka pochłonęła księdza Dębołęckiego niemal całkowicie. W wolnych chwilach poznawał również tajniki muzyki i jak na prawdziwego naukowca przystało, sam zaczął z powodzeniem tworzyć. Według znawców, kompozycje były nieprzeciętne jak sam kompozytor. Zachowały się jego dwa 5-głosowe utwory religijne, będące najstarszymi w Polsce przykładami stosowania basso continuo wg. znawców muzyki to trudny, właściwy barokowi sposób realizowania, zapisywania oraz wykonywania akompaniamentu harmoniczno-kontrapunktycznego. Gdy w roku 1621 wrócił do Polski spotkał pułkownika Stanisława Stroynowskiego dowódcę Lisowczyków, który prowadził nabór do swych chorągwi. Ksiądz bez chwili wahania wstąpił do tej legendarnej formacji jeźdźców apokalipsy. Zapewne chciał poznać techniki prowadzenia działań wojennych, które jako naukowca bardzo go interesowały. Trudno tutaj nie wspomnieć o Mikołaju Koperniku czy Leonardo da Vinci, którzy również jako naukowcy poznawali sztuki walki. Już w 1623 roku wydał w Poznaniu swe wspomnienia oraz spisane dokonania żołnierzy zatytułowane: „Przewagi elearów polskich” czyli swoisty pamiętnik z wypraw tej formacji w latach 1618-1623. Badacze i naukowcy literatury polskiej są pewni, że ksiądz wydał pod różnymi pseudonimami kilka innych wspomnień, jak choćby: „List o Lisowczykach”, „Żywot kozaków Lisowskich”, „Kopia listu utrapionej Ojczyzny do Lisowczyków”, „Pieśni o cnych kozakach Lisowskich”.

Ksiądz Dębołęcki poznał sztukę wojenną i powrócił do Rzymu aby kształcąc się dalej uzyskać w 1625 roku tytuł doktora teologii. Merytorycznie przygotowany i wspaniale wszechstronnie wykształcony napisał i wydał w Warszawie latem 1633 roku wiekopomną rozprawę, której tytuł należy przytoczyć w całości ponieważ jest to sprawa arcyważna:

„Wywód jednowładnego państwa świata, w którym pokazuje ksiądz Wojciech Dębołęcki, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie samo tylko na świecie ma jedyne succesory Jadama, Setha i Japheta, a gwoli temu się pokazuje, że język słowieński pierwotny jest na świecie”. Rozprawa została wydrukowana w Warszawie, w drukarni Jana Rossowskiego, wraz z przywilejem królewskim z 3 maja 1633 roku podpisanym przez samego Władysława IV, Króla Polski 1632-1648, Króla Szwecji 1632-1648 i tytularnego Cara Rosji do 1634.

Prawie dziesięć lat pracy naukowej, pomimo ogromnych zdolności i predyspozycji, zajęło mu napisanie dzieła które dopiero w 2009 roku dzięki badaniom genetycznym naukowców z Uniwersytetu Stanford zostało w pełni potwierdzone po zdefiniowaniu halpogrupy R1a1a7. Badania naukowców nobilitują i potwierdzają tezy zawarte w dziele Księdza Wojciecha Dębołęckiego, że od jednego ojca Polacy pochodzą, który na imię miał Adam albo był nim któryś z synów Noego. Nie będę tutaj dociekał niech zrobią to teolodzy uwzględniając najnowsze badania genetyczne. Naukowcy w opublikowanym artykule naukowym jednoznacznie udowodnili okres i wiek posiadacza wyodrębnionego genu na przeszło 10 000 lat. Opublikowane wyniki badań naukowych nie pozostawiają wątpliwości dowodząc, że my Polacy zamieszkujemy swe tereny od zawsze i obalają wszelkie oszustwa napisane o pochodzeniu Słowian.

Odnaleziona w roku 1976 Waza w Bronocicach nad rzeką Nidzicą, około 50 km na północny wschód od Krakowa dostarcza kolejnego twardego dowodu. Prace na tym terenie między 1974 a 1980 r. prowadzili wybitni archeolodzy o światowej renomie prof. Janusz Kruk z krakowskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Sarunas Milisauskas ze State University of New York z Buffalo. Wizerunek na odkrytej wazie jest najstarszym znanym wyobrażeniem pojazdu kołowego na świecie. Jej wiek potwierdzono za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e. Pojazdy kołowe były zatem znane w Polsce już w IV tysiącleciu p.n.e. Pojazd taki ciągnęły prawdopodobnie tury ponieważ szczątki tych zwierząt znaleziono razem z wazą. Rogi zwierząt z Bronocic miały specyficzne otarcia potwierdzające, że były obwiązane sznurem tworzącym prawdopodobnie coś w rodzaju jarzma przyrożnego. Nasza kultura i cywilizacja jest jedną z najstarszych na świecie i dowodzi na przestrzeni już tysięcy lat, iż my Polacy nie utrzymujemy się z mordowania ludzi, lichwy lub rabowania a jedynie z pracy, ponieważ praca czyni człowieka szlachetnym jak nasz Naród.

W swym historycznym dziele Ks. Wojciech Dębołęcki udowadnia, że wszystkie języki świata powstały na skutek… „wypaczenia polszczyzny czyli języka „słowieńskiego”. W swej pracy naukowej podaje przykłady odwołując się do wyników swojej pracy etymologicznej, np.: „Cupido, iż chciwość znaczy, jawno jest, że to słowo, przez przesadzenie sylaby do, uczyniono z naszego do kupy, jakoby chciwe zgromadzanie albo łączenie”, także słowo „Bachus powstał ni mniej ni więcej, tylko z zepsowanego polskiego imienia Beczkoś, podobnie jak na przykład z płomienia nie zaraz uczyniono flamma, ale pierwej było po polsku ploma, potym plama, nuż blama, aż na ostatek stanęło flamma”.

Dzięki ks. Dębołęckiemu dowiedzieliśmy się, że polskie źródłosłowy ma bardzo wiele wyrazów we wszystkich językach, a biblijne nazwy powstały u Polaków nad Wisłą, natomiast Adam i Ewa mówili w raju po polsku!

Tak to naukowo przedstawia ksiądz: „Nie może się wątpić, że pierwotny syryjski lubo z żydowska aramejski język najstarszy jest. Pierwotny mówię, bo dzisiejszy syryjski szczerochaldejski jest dopiero tam za czasów Nabogdonozora wprowadzony. Gdzie się od miejsca tylko zowie syryjskiem, równie jako tatarski w Krymie scytyckiem i niemiecki w Prusiech pruskiem. Na który stopień oczywisty prawdy wstąpiwszy, łacno się znowu dorachować, iż pierwotny język syryjski, którem Jadam, Noe, Sem i Jafet gadali, nie inszy był, tylko słowieński.(…) A iż w Koronie Polskiej nigdy od początku jej nie było inszego języka prócz dzisiejszego jako się w tym wywodzie obaczy, tedyć tenże musiał być i w Syryjej przodków naszych, którzy tam Egipcyjany o starożytność rodzaju przedysputowali.(…)”.Język słowiański dał początek grece, łacinie i innym językom. Najważniejszym momentem jest bez wątpienia rozdział dziesiąty i zawarte w nim „Reguły abo sposoby ktoremi pierwotne słowa psowano”, w których znajdują się doktrynalne i trafne tezy Dębołęckiego o głoskach (np. dostrzegł on „powinowactwo abo podobieństwo liter” – chodzi oczywiście o głoski – g i k, b i p, w i f, w i b) i coś, co obecnie nazywa się elementami językoznawstwa porównawczego. Dębołęcki rozumuje zgodnie z dzisiejszymi standardami w tej dziedzinie i słusznie wnioskuje z podobieństwa słów o pochodzeniu języków od wspólnego rdzenia jak współcześni naukowcy.

Oto mamy, iż Królestwo Polskie jest sukcesorem panowania Adama, Seta i Jafeta, i jako takie jest predestynowane do panowania nad światem !

Tak to prawda, którą próbują ukryć przed Polakami dewianci cywilizacyjni. Objawienia Najświętszej Maryi Panny na Wawelu w dniu 8 maja 1610 roku oraz objawienia, które miały miejsca w Gietrzwałdzie w 1877 roku od 27 czerwca do 16 września tego dowodzą ale również najnowsze badania naukowe opublikowane przez naukowców z Uniwersytetu Stanford udowodniły, iż od jednego ojca Polacy pochodzą.

Badania jednoznacznie podważają ustalenia masonów i żydów co do dat stworzenia świata powodując wielkie zwycięstwo nauki i Kościoła który daty przed narodzinami Jezusa traktuje na zasadzie umownej. Chrześcijańską rachubę czasu ustalił Dionizy Mały ok. 470-550, kościelny prawnik i chronograf, przyjmując za punkt wyjścia datę narodzenia Jezusa Chrystusa. Chociaż pomylił się, gdyż de facto Chrystus przyszedł na świat o kilka lat wcześniej, ustalenia Dionizego od VIII wieku zaczęły się powszechnie przyjmować i obowiązywać w Europie, a później na całym świecie. Natomiast Żydowska rachuba czasu zaczyna się od daty, przyjętej na oznaczenie dnia stworzenia świata czyli dokładnie 7 października 3761 roku przed Chrystusem Łatwo sobie zatem wyobrazić, że kiedy w roku 2000 chrześcijanie obchodzili początek trzeciego milenium od narodzenia Chrystusa, to żydowski kalendarz wskazywał rok 5761, natomiast masoni opowiadają kompletne brednie i uzależniają datowanie od rytu w którym odprawiane są tajemne spektakle nawiedzonych oszołomów. To podstawowe różnice określania daty z której zwycięsko wychodzi religia chrześcijańska na podstawie najnowszych badań.

Do badań naukowych wzięto chromosomy dużej grupy mężczyzn z różnych populacji Eurazji. Wydzieliły one z olbrzymiej tzw. słowiańską haplogrupę, którą oznaczono R1a1a7 (M458). Zarazem obliczono czas dzielący nosicieli tej haplogrupy R1a1a7, a dzielący współczesnych mężczyzn R1a1a7 według stawek mutacji Zhivotovsky’ego. Okazało się, że wśród populacji europejskich najstarszych przodków posiada polska haplogrupa R1a1a7, której naliczono 10700 lat.

Jak to się ma do udowodnionych naukowo potomków szczepu królewskiego Polaków pochodzącym od jednego Ojca; oceńcie Państwo sami. W internecie znajdują się liczne opinie dewiantów społecznych dotyczących ks. Wojciecha Dębołęckiego. Obrazują one zasady działania dezinformacji medialnej reżimów totalitarnych władzy funkcjonujące po dzień dzisiejszy. Dla mnie są to jednoznaczne dowody, iż nauka wspiera wiarę. Z badań wynika, że od tamtego czasu słowiańskie haplogrupy, a tym samym my Polacy jesteśmy na polskiej ziemi od zawsze i znad Wisły oraz Warty emigrowaliśmy do sąsiednich ziem.

Ks. Wojciech Dębołęcki planował dzieło znacznie ważniejsze. Podczas pobytu w Rzymie w latach 1630–1632 zaczął opracowywać zarys historii powszechnej od początku świata mający nosić tytuł: „Speculum universalis historiae”.

Cele dzieła były następujące: oczyścić wiedzę o dziejach ludzkości z zakłamań, przesądów, mylnych wyobrażeń oraz napisać historię prawdziwą dowodząc, że Polacy są najstarszym wśród wszystkich narodów i że do nich od zawsze należało panowanie nad światem; wykazać, że język polski jest pierwotnym językiem świata i że z niego wywodzą się wszystkie inne.

Swój wykład ks. Dębołęcki oparł na trzech kategoriach źródeł: Biblii, dziełach historyków, opowiadaniach i pieśniach ludowych oraz dociekaniach etymologicznych. W czerwcu 1631 roku uzyskał dla swych zamierzeń całkowitą aprobatę komisji powołanej w Rzymie przez generała zakonu Franceschiniego i pozwolenie na druk. Uzyskawszy to wyróżnienie, Dębołęcki postanowił opublikować skrót pierwszej części swego dzieła, obejmujący czasy od stworzenia świata do 370 roku po potopie, pod tytułem:

„Praemissum speculi historici verum statum gestorum in orbe demonstraturi, in quo praesenti antidiluviana historia ab Adam usque ad Tanaum VIII ab eo Panum orbis primumque regem Scythiae Regiae sive Poloniae deducitur, quem… Iovem et Herculem appellatum Hebraei Gog, Scythae vero Polach vocant”.

Do wydania nie doszło, rękopis przygotowany do druku, z datą 1631 roku, znajduje się w Bibliotece Czartoryskich.

Po prawie 400 latach ks. Wojciech Dębołęcki doczekał się naukowych potwierdzeń głoszonych tez potwierdzonych przez naukowców z Uniwersytetu Stanford w USA.

W świetle tych dokumentów przedstawionych powyżej powinna nastąpić niezwłoczna zmiana nazewnictwa z określenia encyklopedycznego „języki indoeuropejskie” na właściwą nazwę potwierdzone najnowszymi badaniami genetycznym „języki polskoeuropejskie” oraz korekta wszystkich prac naukowych i publikowanych artykułów w tej kwestii na świecie, w szczególności o migracji Słowian oraz rozpoczęcie prac badawczych teologów z uwzględnieniem ujawnionej prawdy naukowej i historycznej.

Obrazek

Zoom in (real dimensions: 751 x 611)

 

 

Obrazek

 

Fundacja Terra Radzimowice zaprasza – 2 maja 2015 Święto Flagi!

Posted in Polska by bialczynski on 16 Kwiecień 2015

dom-chleba-gospodarstwo-ekologiczne-serce-1Fundacja TERRA RADZIMOWICE zaprasza na:

XI ŚWIĘTO FLAGI
Radzimowice- Stara Góra
02.05.2015

10:00 Msza Św. – kapliczka M. B. Radzimowickiej.
11:00 uroczyste wciagnięcie flagi na maszt.
11:20 poczęstunek (ryneczek).
12:00 wykład – „Oficjalne barwy narodowe R.P.”
12:30 konkurs „Nasze Barwy – Teraz słońce”.
13:30 wręczenie nagród,
14:00 gra zespół

Konkurs -Nasze Barwy
-na flagę, proporzec, chorągiew, sztandar.

Zapraszamy do udziału osoby indywidualne, rodziny, stowarzyszenia, firmy i miejscowości.
Należy zaprojektować własne barwy i umieścić je na drzewcu.
Komisja oceni dobór barw, ich uzasadnienie oraz prezentacje.

Przewidziane są nagrody.

68703_4brdi115yb
Tagged with:

Małgorzata Brzoza w Porozmawiajmy TV – Słowianie, numerologia, alfabet rzymski a wibracje głagolicy, haplogrupy, genetyka, geneza chrześcijaństwa jako narzędzia zniewolenia.

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 12 Kwiecień 2015

Bardzo polecam ten wykład pani Małgorzaty Brzozy w Porozmawiajmy TV.

 

https://www.youtube.com/watch?v=–qdZ_0EEWo

 

 

Dawno nie słyszałem tak wielu mądrych i głębokich stwierdzeń w jednej dwugodzinnej rozmowie! Trzeba tego wysłuchać wiele razy z bardzo dużą uwagą, bo poruszonych zostało mnóstwo ważnych tematów. Naprawdę bezlik. Bardzo cieszę się, że robimy tak szybkie postępy w odtwarzaniu naszej słowiańskiej wiedzy z czasów niezmanipulowanej przeszłości. Pokazuje to jak nieskuteczny okazał się plan pozbawienia Polaków całej inteligencji, przez jej wymordowanie w czasie II wojny światowej. Polska Inteligencja odradzać się zaczęła już w w pierwszym pokoleniu po 1945 roku. Ale oczywiście to pokolenie musiało najpierw dorosnąć, potem wykształcić się, potem  zebrać „zakazany” rozbity dzban – (rozproszoną zakazaną wiedzę – której nie miał im kto przekazać), odtworzyć ją, przeżyć życie żeby osiągnąć dojrzałość potrzebną do przekazywania wiedzy i wreszcie musiało się nieco zestarzeć, by mogło pełnić rolę autorytetu o siwych włosach. Teraz ci ludzie mają po 60 parę lat, albo mniej niż 60, a im młodsi tym jest ich więcej. W pokoleniu obecnych 20 latków zdarzają się dzisiaj już często ludzie dysponujący całkowicie odtworzoną „inteligencją” i cechami osobowości oraz etnosem Inteligencji Polski Przedwojennej. Pani Małgorzata z pewnością do takich osób należy.  Niesłychanie mnie ucieszyła ta rozmowa. Dziękuję Telewizji Porozmawiajmy TV i pani Małgorzacie Brzozie również. SUPER!

 

17. 04. 2015 Warszawa, Stowarzyszenie Niklot i Rodzima Wiara Mazowsze zaprasza – Marcin Stańczuk „Przedchrześcijańskie miejsca kultowe Słowian w Polsce”.

Posted in Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 8 Kwiecień 2015

plakat 17 IV(1)

Wici z Ku-Jawi: Inowrocław 25-26.04 – „Poznanie starosłowiańskiej wiedzy” z Grzegorzem Skurą

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 8 Kwiecień 2015

skura plakat spotkanie w kwietniu

Wielcy Polacy – Stanisław Marcin Ulam (1909 – 1984) – „Program Orion” kosmiczne silniki nuklearne.

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 6 Kwiecień 2015

1280px-NASA-project-orion-artistStanisława Marcina Ulama przedstawia się zwykle jako współtwórcę bomby atomowej. Tymczasem jest on wynalazcą zaawansowanego napędu rakietowego działającego na zasadzie pulsacyjnych udarów jądrowych, a więc silnika jądrowego do rakiet kosmicznych.  Możliwość zastosowania w praktyce tych silników zastopował układ USA – ZSRR o zaprzestaniu nadziemnych prób jądrowych. Gdyby nie to doczekalibyśmy się już dawno rakiet kosmicznych o napędzie nuklearnym.

Wikipedia:

Program Orion

– amerykański program budowy rakiet nośnych o napędzie nuklearnym, oparty na koncepcji jądrowego napędu pulsacyjnego, opracowanego w 1955 roku przez współtwórców bomby wodorowej, Stanisława Ulama i Corneliusa Everetta.

Jądrowy napęd pulsacyjny

Napęd pulsacyjny w swoich założeniach pozwalał na wykorzystanie energii jądrowej do napędu pojazdów kosmicznych przy minimalnych nakładach projektowych. Projekt zakładał napędzanie pojazdu przez bomby atomowe wyrzucane z rufy pojazdu i detonowane w pewnej odległości za statkiem. Otaczająca bombę woda lub wosk (możliwe byłoby również zgromadzenie całej substancji napędowej w obrębie bomby) w chwili detonacji tworzyłyby wysokoenergetyczną plazmę, która uderzając w płytę na rufie pojazdu popychałaby go naprzód.

System zakładał wyposażenie pojazdu w potężne dwustopniowe mechaniczne amortyzatory, oraz umieszczone na samej płycie poduszki powietrzne, które rozkładałaby w czasie wynikające z powtarzających się uderzeń plazmy, trwające milisekundy, ruchy płyty, na trwające sekundy ruchy pojazdu, ograniczając przeciążenia do możliwych do zniesienia przez konstrukcję pojazdu oraz pasażerów (zakładane 1 – 3G). Na podstawie konstrukcji atomowych zapalników do ładunków termojądrowych (konstrukcja bomby termojądrowej typu Ulama – Tellera) opracowano koncepcję atomowych ładunków napędowych, w których ładunek termojądrowy zastąpiono by warstwą boru, lub polietylenu, otoczonymi odpowiednio ukształtowanym opakowaniem z wolframu.

W trakcie eksplozji ładunku rozszczepialnego opakowanie to ogniskowałoby strumień neutronów i promieniowania X – w odróżnieniu jednak od bomby typu Ulama – Tellera nie na ładunku termojądrowym, lecz na ww. warstwie polietylenu lub boru – powstałaby w ten sposób wysokotemperaturowa plazma o kształcie cygara która po przebyciu kilkudziesięciu metrów rozprężyłaby się i ostygła do ok. 14 tys. stopni C. Po uderzeniu w płytę napędową następowałaby gwałtowna (ok. 0,3 milisekundy) rekompresja plazmy i wzrost jej temperatury do ok. 40 tys. stopni C. Przy tak wysokich temperaturach plazma emituje głównie promieniowanie ultrafioletowe, które słabo przenika przez samą plazmę oraz materiał tarczy, co tłumaczy dlaczego tarcza nie ulegałaby stopieniu ani wyparowaniu (potwierdziły to eksperymenty Plumbbomb, oraz eksperymenty ze stalowymi kulami umieszczanymi w odległości kilkudziesięciu metrów od eksplodujących ładunków jądrowych – kule znajdowano nienaruszone – patrz poniżej). Płyta napędowa mogłaby być wykonana ze zwykłej stali lub nawet aluminium. Obliczono że po każdej eksplozji wyparowałoby jedynie ok. 1 mm powierzchni płyty. Jeden z mózgów programu – genialny fizyk i matematyk Freeman Dyson obliczył jednak, że zetknięcie plazmy z materiałem parującym z płyty napędowej mogłoby powodować powstanie turbulencji, które niebezpiecznie rozgrzałyby płytę (efekt konwekcji) w związku z tym na płytę natryskiwano by ww. wosk, olej, grafitowy smar lub wodę – chodzi o to, że węgiel lub wodór zawarte w ww. substancjach bardzo silnie pochłaniają promienie ultrafioletowe, co wyeliminowałoby parowanie płyty.

Kolejny problem stanowiło szybkie umieszczenie ładunków kilkadziesiąt metrów od płyty (w początkowej fazie lotu ok. 4 ładunki na sekundę) – rozwiązano by go po prostu poprzez zastosowanie działa wystrzeliwującego ładunki przez otwór w płycie – pod pojazd (w latach 50. skonstruowano jądrowe pociski artyleryjskie). Początkowo obawy budziło niezbyt precyzyjne umieszczanie ładunków pod płytą – obawiano się braku stabilności lotu, jednak Freeman Dyson obliczył, że przy większej liczbie ładunków wynikające z tego odchylenia lotu uśredniają i znoszą się (potwierdził to stabilny lot modelu pojazdu napędzanego chemicznymi ładunkami wybuchowymi – na wysokość 180 m).

W projekcie uderza prostota zastosowanych rozwiązań, solidność konstrukcji, zastosowanie zwykłego aluminium i stali w odróżnieniu od supermateriałów stosowanych w klasycznych pojazdach kosmicznych (projektanci jako wykonawcę projektu rekomendowali firmę Electric Boat Company zajmującą się budową okrętów podwodnych), niemożliwe przy innych systemach napędowych osiąganie jednocześnie wysokiej siły ciągu i wysokiej wydajności napędu, oraz wynikające z natury jądrowych ładunków wybuchowych (im silniejsze tym wydajniejsze) wzrost wydajności konstrukcji, oraz prostoty jej wykonania – w miarę wzrostu wymiarów pojazdu. Obliczono, że zarówno dla pojazdu o masie 2000 ton (wersja międzyplanetarna) jak i Super-Oriona o masie 8.000.000 ton (wersja międzygwiezdna napędzana ładunkami termojądrowymi – mogąca osiągnąć 10% prędkości światła) różnica kosztu jądrowych ładunków napędowych nie byłaby zbyt duża. Ze względu na olbrzymią masę i ładowność pojazdów (wersja międzyplanetarna mogłaby odbywać podróże w tę i z powrotem z ładunkiem użytecznym stanowiącym ok. 50% masy własnej – w porównaniu rakiety chemiczne ok. 5% – w jedną stronę i 5% z tych 5% z powrotem) pomimo wysokiej ceny jądrowych ładunków napędowych (większość kosztów realizacji programu Orion) – koszt wyniesienia kilograma ładunku (w przeliczeniu na ceny z 2005 r.) na niską orbitę okołoziemską stanowiłby kilka- kilkadziesiąt dolarów dla wersji międzyplanetarnej i ok. 30 centów dla Super Oriona (w porównaniu do kilku- kilkudziesięciu tysięcy dolarów dla chemicznego napędu rakietowego).

Ze względu na zanieczyszczenie radiologiczne wywoływane przez serię eksplozji jądrowych, starty odbywałyby się z istniejących poligonów jądrowych. Jako że większość odpadów radioaktywnych związane jest z zasysaniem i napromieniowaniem pyłu z powierzchni ziemi przez kulę ognistą wybuchu jądrowego start odbywałby się z wysokich na kilkadziesiąt metrów wież. Podczas startu pojazd napędzałyby odpalane co sekundę bomby o mocy 0,1 kilotony. Wraz ze wzrostem prędkości i wysokości zastąpiłyby je odpalane znacznie rzadziej ładunki o mocy 20 kiloton. Innymi rozwiązaniami tego problemu byłby start z wyłożonej stalą i grafitem niecki (minimalizacja cyrkulacji powietrza)lub oceanicznej platformy startowej. Dalszą redukcję zanieczyszczenia atmosfery można by osiągnąć stosując start z okolic polarnych (naładowane radioaktywne cząstki uciekłyby w przestrzeń kosmiczną przez dziurę w magnetosferze) lub stosowanie w trakcie wznoszenia czystych ładunków atomowych (np. o typie bomby neutronowej – ok. tysiąckrotna redukcja zanieczyszczeń). Jak podkreślają zwolennicy tego typu napędu byłoby to znacznie mniej niż napromieniowanie atmosfery przez emisję radioaktywnych popiołów z elektrowni opalanych węglem – do produkcji paliwa dla jednego startu wahadłowca.

Historia programu

W trzy lata po opublikowaniu opracowania Ulama i Everetta firma General Atomics rozpoczęła prace nad zastosowaniem napędu pulsacyjnego w lotach kosmicznych. Programowi, kierowanemu przez dwóch fizyków – Theodora Taylora i Freemana Dysona, nadano kryptonim Orion. Program miał stanowić bezpośrednią konkurencję dla opracowywanych przez zespół von Brauna nośnych rakiet chemicznych – twórcy programu Orion wierzyli, że ich program pozwoliłby na wyniesienie na orbitę tysięcy ton ładunku przy kosztach porównywalnych ze znacznie mniej efektywnymi rakietami chemicznymi. Kres programowi położyły nie problemy techniczne, lecz brak woli politycznej, oraz traktat o zakazie testów jądrowych na ziemi, w powietrzu i w przestrzeni kosmicznej z 1963 r. (w trakcie negocjacji pojawiły się trudności odnośnie porozumienia z ZSRR co do definicji próby jądrowej) – jego kuriozalne w niektórych miejscach sformułowania np. jako uzasadnienie – obawa przed zanieczyszczeniem promieniowaniem próżni kosmicznej (wypełnionej przecież radioaktywnymi cząstkami promieniowania kosmicznego, promieniowaniem X i gamma z rozbłysków słonecznych, i z łatwością rozpraszającej każdą ilość substancji – poprzez swój bezmiar – o czym wiedzieli nawet ówcześni specjaliści (obliczono że produkty eksplozji nuklearnej w kosmosie zostaną np. wymiecione poza układ słoneczny przez cząstki wiatru słonecznego) pozwalają podejrzewać że chodziło o coś innego niż szczytna troska o środowisko. Ostatnio jednak pojawiają się spekulacje, że ze względu na prostotę i niezwykłą atrakcyjność projektu (pozwala na ekonomiczną eksploatację zasobów układu słonecznego), jest tylko kwestią czasu kiedy zrealizuje go jakieś państwo/państwa posiadające broń jądrową, które nie podpisały ww. traktatu (Chiny, Indie, Pakistan).

Testy

Koncepcja programu Orion była częściowo oparta na wynikach testów przeprowadzanych podczas wczesnych prób bomb atomowych na poligonie Eniwetok. Podczas testów stalowe kule pokryte powłoką grafitową zawieszano 30 stóp (ok. 9 metrów) nad centrum eksplozji jądrowej. Kule znajdowano w nienaruszonym stanie z częściowo odparowaną powłoką grafitu.

W ramach programu Orion wybudowano serię modeli mających przetestować czy aluminiowa płyta jest w stanie przetrwać wysokie temperatury i ciśnienie spowodowane odpaleniem w jej pobliżu konwencjonalnych materiałów wybuchowych. Po kilku nieudanych próbach udało się przeprowadzić stabilny lot – urządzenie osiągnęło maksymalną wysokość 100 metrów.

Jedyną weryfikację możliwości wykorzystania bomb jądrowych do wynoszenia ładunków na orbitę zapewnił wypadek podczas serii testów ograniczania zasięgu eksplozji jądrowych w ramach programu Operation Plumbbob. W 1957 roku bomba jądrowa niskiej mocy spowodowała wyrzucenie 900-kilogramowej stalowej pokrywy. Obliczenia wskazują, że płyta osiągnęła prędkość co najmniej dwukrotnie większą od prędkości ucieczki (według innych obliczeń – nawet sześciokrotnie większą). Najprawdopodobniej nie opuściła jednak ziemskiej atmosfery i wyparowała na skutek tarcia.

 

u02

Stanisław Marcin Ulam

(ur. 13 kwietnia 1909 we Lwowie, zm. 13 maja 1984 w Santa Fe) – polski i amerykański matematyk (w 1943 przyjął obywatelstwo amerykańskie), przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej. Współtwórca amerykańskiej bomby termojądrowej.

Ulam ma wielkie dokonania w zakresie matematyki i fizyki matematycznej w dziedzinach topologii, teorii mnogości, teorii miary, procesów gałązkowych. Ulam był także twórcą pierwszych metod numerycznych, np. metody Monte Carlo. Był też jednym z pierwszych naukowców, którzy wykorzystywali w swych pracach komputer. Metody komputerowe zostały użyte przez Ulama do modelowania powielania neutronów oraz rozwiązania problemu drgającej struny, zawierającej element nieliniowy (układ oscylujący Fermiego-Pasty-Ulama).

 

Urodzony w zamożnej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej, już jako dziecko wykazywał wybitne zdolności. Jako uczeń wykształcił głębokie zainteresowanie matematyką. Po ukończeniu liceum, za namową rodziny, zdecydował się rozpocząć studia inżynierskie na Wydziale Ogólnym Politechniki Lwowskiej. Jednym z jego wykładowców był Stefan Banach. W czasie studiów jednakże więcej uwagi poświęcał uczęszczaniu na seminaria matematyki niż kursy inżynierskie. W wieku dwudziestu lat opublikował, za namową Kazimierza Kuratowskiego, w Fundamenta Mathematicae swoją pierwszą pracę[2], która dotyczyła arytmetyki liczb kardynalnych. Ostatecznie studia skończył jako matematyk, broniąc w 1934 doktorat. Już w czasie studiów stał się ważną postacią w bardzo prężnym środowisku lwowskich matematyków, do którego należeli także Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Mazur, Karol Borsuk, Kazimierz Kuratowski i wielu innych (tzw. lwowska szkoła matematyczna)[3].

Po zakończeniu studiów, nie mając większych szans na podjęcie pracy dydaktycznej, wyruszył w dłuższą podróż do Zachodniej Europy. Odwiedził ośrodki akademickie w Szwajcarii, Francji (Uniwersytet Paryski) i Anglii (Cambridge University). Wszędzie zdobywał sławę jako doskonały i oryginalny matematyk, pełny nowatorskich pomysłów. W czasie podróży nie tylko dał się poznać, lecz też poznawał kwiat naukowej elity starego kontynentu.

W 1935 Ulam otrzymał zaproszenie do Stanów Zjednoczonych do Princeton University. Po rocznym pobycie na tym uniwersytecie dostał propozycję pracy na Harvardzie, z której skorzystał. W tym czasie każde wakacje spędzał w Polsce. Ostatni jego pobyt w rodzinnym Lwowie miał miejsce latem 1939. Do USA wrócił późnym latem, zabierając ze sobą brata Adama, który rozpoczął studia na Harvardzie, by w przyszłości zostać sowietologiem. W 1941, Stanisław Ulam rozpoczął pracę jako profesor na Uniwersytecie Stanowym w Wisconsin. Tam też ożenił się ze stypendystką z Francji studiującą literaturę angielską – Françoise.

Najważniejszym i najbardziej twórczym w życiu Ulama był okres, w którym pracował w ramach Projektu Manhattan w ośrodku badań jądrowych w Los Alamos. Ulam przyjął obywatelstwo amerykańskie w 1943[4]. Z kilkoma przerwami, w czasie których przyjmował zaproszenia do wygłoszenia wykładów w najbardziej prestiżowych uczelniach amerykańskich, pracował w tym ośrodku od 1943 do 1967. Ulam należał do grupy opracowującej teorię konstrukcji bomby wodorowej. Ulam najpierw stosując swe innowacyjne metody matematyczne dowiódł, że koncepcja obrana przez kierownika projektu była błędna, a następnie zaproponował własne rozwiązanie, które doprowadziło projekt do sukcesu. Bomba tej konstrukcji nosi nazwę projektu Tellera-Ulama, od jej twórców węgierskiego fizyka Edwarda Tellera i Stanisława Ulama. Dokumenty z tamtego okresu są ciągle utajnione, więc jego wkład w ogólne dzieło pozostaje mało znany.

W czasie pracy w Los Alamos Ulam miał okazję współpracować z wybitnymi uczonymi – byli wśród nich John von Neumann, Enrico Fermi, George Gamow, Richard Feynman, Robert Oppenheimer.

Po zakończeniu pracy w Los Alamos objął stanowisko dziekana wydziału matematyki na Uniwersytecie Kolorado, pozostając jednocześnie konsultantem rządowym.

Zmarł nagle w Santa Fe na atak serca. Żona pochowała jego prochy na Cmentarzu Montmartre w Paryżu[5].

 

Ulam był autorem i współautorem wieluset publikacji naukowych. Wydał też kilka książek.

  • Collection of Mathematical Problems, Nowy Jork 1960
  • Sets, Numbers and Universes, Cambridge, Massachusetts 1974
  • Mathematic and Logic (wspólnie z Markiem Kacem Nowy Jork 1986)
  • The Scottish Book: A Collection of Problems (amerykańskie wydanie Księgi Szkockiej, słynnego notatnika przechowywanego w kawiarni Szkockiej we Lwowie, w którym notowano dyskusje prowadzone przez matematyków lwowskich.) Los Alamos 1957[6]
  • Adventures of a Mathematician – biografia Berkeley, Kalifornia 1976. Polskie wydanie „Przygody matematyka”, Warszawa 1996.

 

  • macierz Ulama
  • spirala Ulama
  • twierdzenie Borsuka-Ulama
  • twierdzenie Mazura-Ulama

Czytajcie także:

u21

MEDRZEC WIEKSZY NIZ ZYCIE
STANISLAW ULAM

http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje16/text03.htm

 

In May 1999 the fifteenth anniversary occurs of the death of Stanislaw M. Ulam (born and educated in Lvov, the then Poland), one of the great geniuses of the contemporary Science.

I have endeavored to write (in Polish) an unchronological essay on Stanislaw Ulam, based on his autobiography, Adventures of a Mathematician (Charles Scribner’s Sons, New York 1976), and the materials from two issues of Los Alamos Science (15/1987 and 3/1982) and on some additional information from Professor Gian-Carlo Rota of the Massachusetts Institute of Technology.

I am deeply indebted to the Editors of Los Alamos Science, Nikki Cooper in particular, for the information, mails and for their kind permission to use in Zwoje („The Scrolls”) the materials, i.e. the texts and the photographs published in Los Alamos Science Nos. 15/1987 (a special issue, devoted entirely to Stanislaw Ulam and his scientific legacy), 3/1982 and 21/1993. I am also grateful to Professor Gian-Carlo Rota of MIT for the e-mail correspondence on Stan Ulam.  : (Andrew M. Kobos)

* * *

W maju 1999 przypada 15. rocznica smierci jednego z wielkich wspolczesnych geniuszow nauki, Stanislawa M. Ulama, urodzonego i wyksztalconego we Lwowie.

Podjalem probe napisania niecalkiem chronologicznego szkicu o Stanislawie Ulamie. Oparlem sie na jego autobiografii Adventures of a Mathematician (1976) i na materialach z dwoch numerow Los Alamos Science (2/1982 i 15/1987) oraz na dodatkowych informacjach od Profesora Gian-Carlo Rota z Massachusetts Institute of Technology.

Jestem wdzieczny redakcji Los Alamos Science, w szczegolnosci Nikki Cooper, za informacje i pozwolenie na wykorzystanie materialow Los Alamos National Laboratory, tj. tekstow i fotografii z Los Alamos Science 15/1987 (specjalne wydanie, w calosci poswiecone Stanislawowi Ulamowi i jego naukowemu dziedzictwu), 3/1982 i 21/1993. Wdzieczny jestem rowniez Panu Profesorowi Gian-Carlo Rota z MIT, za korespondencje elektroniczna dotyczaca Stanislawa Ulama.   (AMK)

u05
Stan z ciezarna zona znalazl sie w tajnym laboratorium na plaskowyzu (mesa) Los Alamos, wsrod dotad najwiekszej w historii koncentracji uczonych. John von Neumann powiedzial mu od razu, ze chodzilo o problemy teoretyczne z masa krytyczna rozszczepialnego plutonu, ktory wowczas jeszcze nawet nie istnial. Po dwoch miesiacach, podnieceni Robert Oppenheimer i Victor Weisskopf przybiegli z probowka, na dnie ktorej bylo kilka tajemniczych kropli plutonu. Ulam zetknal sie po raz pierwszy z praktycznymi problemami fizyki, ktore laczyly sie wprost z danymi ekperymentalnymi. Pewnego razu zazartowal do fizyka Otto Frisch’a: „jestem czystym matematykiem, ktory upadl tak nisko, iz jego prace zawieraja prawdziwe liczby z dokladnoscia do kilku dziesietnych miejsc”. Ulam znalazl w sobie zdolnosc wyobrazania sobie nie tylko obrazu logicznego, ale i konkretnej sytuacji fizycznej oraz jej rozwiazania. Slynne stalo sie jego natychmiastowe, jak sie potem okazalo poprawne, oszacowanie stalej w pewnym wzorze jako okolo cztery.
Chociaz podstawowe efekty fizyczne byly zjawiskami kwantowymi, to rozwiazanie problemow techologicznych Bomby wymagalo zastosowania statystycznej mechaniki, tj. kinematyki, dynamiki i statystyki powielania neutronow oraz promieniowania. Byla to matematyka stosowana, nowe pole odkrywcze Ulama. Dyskutowal wiele z Enrico Fermi’m i Richardem Feynman’em o matematyce i fizyce, o mechanice statystycznej; Fermi znal doskonale podstawowa prace Ulama z Oxtoby’m z roku 1941. Ulam pracowal nad problemem powielania neutronow, w grupie Edwarda Tellera, zajmujacej sie juz (poczatkowo zreszta bardziej wskutek rozdzwiekow Teller-Bethe) nowa generacja „super” bomby, zwanej pozniej „bomba wodorowa”. Wniosl jednak swoj znaczny udzial w hydrodynamiczne obliczenia potrzebne juz wczesniej dla bomby atomowej.

Z poczatkiem roku 1944, w dlugiej dyskusji Ulama z von Neumannem wyplynela koniecznosc dokladniejszego, niz przyblizonym sposobem proponowanym przez von Neumanna, obliczenia hydrodynamicznego przebiegu implozji, niezbednej dla „zaplonu” bomby termonuklearnej. Trzeba bylo zastosowac „brutalna sile”, czyli masowe obliczenia numeryczne. Bylo to jednak niemozliwe przy uzyciu istniejacych mechanicznych urzadzen obliczeniowych. Niezbednosc tych wlasnie dokladnych obliczen zapoczatkowala rozwoj elektronicznych, wowczas jeszcze lampowych, komputerow. Powstaly z polaczenia osiagniec naukowych i technologicznych, w analogii z operacjami mozgu. W roku 1952 pojawil sie w Los Alamos MANIAC, drugi egzemplarz (po Princeton) pierwszego zmienno-programowalnego komputera. (Idee programowania wymyslil John von Neumann, wychodzac z logiki matematycznej).

W lipcu i sierpniu 1945, proba „Trinity” bomby atomowej, Hiroshima i kapitulacja Japonii zlowrozbnie (wg slow Ulama) rozpoczely „ere atomowa” i uczynily z bomby atomowej „wiadomosc publiczna”. Zaszczyty i rozglos spadly na… administacyjnych szefow Manhattan Project. Ulam przypomnial wowczas przedwojenna historyjke o pensjonariuszu w Berlinie, ktory zjadl swym wspolpensjonariuszom caly ugotowany asparagus, i ktoremu jeden z nich niesmialo zwrocil uwage: „Prosze wybaczyc, panie Goldberg, ale my rowniez lubimy asparagus.” Rozbawieni, planowali z von Neumann napisac dwudziestotomowy traktat pt. Asparagus poprzez wieki (Stan mial napisac ostatni tom). Nie zdazyli, John von Neumann zmarl w roku 1957.

Dla rozrywki Ulam grywal w pokera o male stawki; wsrod partnerow mial m. in. George’a Kistiakowsky’ego (chemika, specjaliste od eksplozji), Nicka Metropolis’a (z ktorym w roku 1946 rozwinal metode Monte Carlo) i Clyde’a Cowan’a – odkrywce neutrina w roku 1956 i laureata Nagrody Nobla w 1995 r.). Uwielbiali przy tym „slone” dowcipy. Od dziecinstwa Stan grywal bardzo dobrze w szachy, stworzyl znany klub szachowy w Los Alamos, w roku 1957 jeden z pierwszych eksperymentowal z gra w szachy na komputerach.

Cala rodzina Ulama w Polsce, wlaczajac siostre (poza dwoma kuzynami), zginela w Shoah, a matka Françoise Ulam w Auschwitz.

Swiat wyszedl z wojny inny. Dostrzezono kluczowa role nauki. Na uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych powstawaly nowe centra fizyki. W jesieni 1945 Ulamowie przeniesli sie do Los Angeles, gdzie Ulam zostal profesorem na University of Southern California. W styczniu 1946 roku, gwaltowny wicher prawie zadlawil Stana na ulicy na pobliskiej wysepce Balboa. W nocy tego dnia, powalil go bol glowy i sztywnosc. Przyszedl mu mysl platonski opis smierci Sokratesa: „Kiedy sztywnosc dojdzie ci do glowy, umrzesz”. Nastepnej nocy prawie stracil mowe. Przewieziono go do szpitala, gdzie stwierdzono zapalenie mozgu. Po dwoch dniach umieral. Dr Rainey, neurochirurg, zdecydowal sie na natychmiastowa operacje, otwarcie czaszki. Obnizyl cisnienie mozgowe i spryskal rozowy juz mozg Ulama penicylina. Tym uratowal mu zycie.

….

więcej:http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje16/text03.htm

 

In English – jak zwykle nieporównanie więcej i dokładniej niż w polskiej wiki

 

Stanisław Marcin Ulam (pronounced [‚staɲiswaf ‚mart͡ɕin ‚ulam]; 13 April 1909 – 13 May 1984) was a renowned Polish-American mathematician. He participated in America’s Manhattan Project, originated the Teller–Ulam design of thermonuclear weapons, invented the Monte Carlo method of computation, and suggested nuclear pulse propulsion. In pure and applied mathematics, he produced many results, proved many theorems, and proposed several conjectures.

Born into a wealthy Polish Jewish family, Ulam studied mathematics at the Lwów Polytechnic Institute, where he earned his D.Sc. in 1933 under the supervision of Kazimierz Kuratowski. In 1935, John von Neumann, whom Ulam had met in Warsaw, invited him to come to the Institute for Advanced Study in Princeton, New Jersey, for a few months. From 1936 to 1939, he spent summers in Poland and academic years at Harvard University in Cambridge, Massachusetts, where he worked to establish important results regarding ergodic theory. On 20 August 1939, he sailed for America for the last time with his 17 year old brother Adam Ulam. He became an assistant professor at the University of Wisconsin–Madison in 1940, and a United States citizen in 1941.

In October 1943, he received an invitation from Hans Bethe to join the Manhattan Project at the secret Los Alamos Laboratory in New Mexico. There, he worked on the hydrodynamic calculations to predict the behavior of the explosive lenses that were needed by an implosion-type weapon. He was assigned to Edward Teller’s group, where he worked on Teller’s „Super” bomb for Teller and Enrico Fermi. After the war he left to become an associate professor at the University of Southern California, but returned to Los Alamos in 1946 to work on thermonuclear weapons. With the aid of a cadre of female „computers”, including his wife Françoise Ulam, he found that Teller’s „Super” design was unworkable. In January 1951, Ulam and Teller came up with the Teller–Ulam design, which is the basis for all thermonuclear weapons.

Ulam considered the problem of nuclear propulsion of rockets, which was pursued by Project Rover, and proposed, as an alternative to Rover’s nuclear thermal rocket, to harness small nuclear explosions for propulsion, which became Project Orion. With Fermi and John Pasta, Ulam studied the Fermi–Pasta–Ulam problem, which became the inspiration for the vast field of Nonlinear Science. He is probably best known for realising that electronic computers made it practical to apply statistical methods to functions without known solutions, and as computers have developed, the Monte Carlo method has become a ubiquitous and standard approach to many problems.

Poland

Ulam was born in Lemberg, Galicia, on 13 April 1909. At this time, Galicia was in the Kingdom of Galicia and Lodomeria of the Austro-Hungarian Empire, known to Poles as the Austrian partition. In 1918, it became part of the newly restored Poland, the Second Polish Republic, and the city took its Polish name again, Lwów.[1]

The Ulams were a wealthy Polish Jewish family of bankers, industrialists, and other professionals. Ulam’s immediate family was „well-to-do but hardly rich”.[2] His father, Józef Ulam, was born in Lwów and was a lawyer, and his mother, Anna (née Auerbach), was born in Stryj.[3] His uncle, Michał Ulam, was an architect, building contractor, and lumber industrialist.[4] From 1916 until 1918, Józef’s family lived temporarily in Vienna.[5] After they returned, Lwów became the epicenter of the Polish–Ukrainian War, during which the city experienced a Ukrainian siege.[1]

A streetscape, with a neo-gothic greyish-white building with turrets and balconies.

The Scottish Café’s building now houses the Universal Bank in Lviv, the present name of Lwów.

In 1919, Ulam entered Lwów Gymnasium Nr. VII, from which he graduated in 1927.[6] He then studied mathematics at the Lwów Polytechnic Institute. Under the supervision of Kazimierz Kuratowski, he received his Master of Arts degree in 1932, and became a Doctor of Science in 1933.[5][7] At the age of 18, in 1929, he published his first paper Concerning Function of Sets in the journal Fundamenta Mathematicae.[7] From 1931 until 1935, he traveled to and studied in Wilno (Vilnius), Vienna, Zurich, Paris, and Cambridge, England, where he met G. H. Hardy and Subrahmanyan Chandrasekhar.[8]

Along with Stanisław Mazur, Mark Kac, Włodzimierz Stożek, Kuratowski, and others, Ulam was a member of the Lwów School of Mathematics. Its founders were Hugo Steinhaus and Stefan Banach, who were professors at the University of Lwów. Mathematicians of this „school” met for long hours at the Scottish Café, where the problems they discussed were collected in the Scottish Book, a thick notebook provided by Banach’s wife. Ulam was a major contributor to the book. Of the 193 problems recorded between 1935 and 1941, he contributed 40 problems as a single author, another 11 with Banach and Mazur, and an additional 15 with others. In 1957, he received from Steinhaus a copy of the book, which had survived the war, and translated it into English.[9] In 1981, Ulam’s friend R. Daniel Maudlin published an expanded and annotated version.[10]

Coming to America

In 1935, John von Neumann, whom Ulam had met in Warsaw, invited him to come to the Institute for Advanced Study in Princeton, New Jersey, for a few months. In December of that year, Ulam sailed to America. At Princeton, he went to lectures and seminars, where he heard Oswald Veblen, James Alexander, and Albert Einstein. During a tea party at von Neumann’s house, he encountered G. D. Birkhoff, who suggested that he apply for a position with the Harvard Society of Fellows.[5] Following up on Birkhoff’s suggestion, Ulam spent summers in Poland and academic years at Harvard University in Cambridge, Massachusetts from 1936 to 1939, where he worked with John C. Oxtoby to establish results regarding ergodic theory. These appeared in Annals of Mathematics in 1941.[6][11]

On 20 August 1939, in Gdynia, Józef Ulam, along with his brother Szymon, put his two sons, Stanislaw and 17 year old Adam, on a ship headed for America.[5] Within two weeks, the Germans invaded Poland. Within two months, the Germans completed their occupation of western Poland, and the Soviets invaded and occupied eastern Poland. Within two years, Józef Ulam and the rest of his family were victims of the Holocaust, Steinhaus was in hiding, Kuratowski was lecturing at the underground university in Warsaw, Stożek and his two sons had been killed in the massacre of Lwów professors, and the last problem had been recorded in the Scottish Book. Banach survived the Nazi occupation by feeding lice at Rudolf Weigl’s typhus research institute. In 1963, Adam Ulam, who had become an eminent kremlinologist at Harvard,[12] received a letter from George Volsky,[13] who hid in Józef Ulam’s house after deserting from the Polish army. This reminiscence gave a chilling account of Lwów’s chaotic scenes in late 1939.[14] In later life Ulam described himself as „an agnostic. Sometimes I muse deeply on the forces that are for me invisible. When I am almost close to the idea of God, I feel immediately estranged by the horrors of this world, which he seems to tolerate”.[15]

In 1940, after being recommended by Birkhoff, Ulam became an assistant professor at the University of Wisconsin–Madison. Here, he became an United States citizen in 1941.[5] That year, he married Françoise Aron.[6] She had been a French exchange student at Mount Holyoke College, whom he met in Cambridge. They had one daughter, Claire. In Madison, Ulam met his friend and colleague C. J. Everett, with whom he would collaborate on a number of papers.[16]

Manhattan Project

A mug shot style ID photo, with the serial H 0

Ulam’s ID badge photo from Los Alamos

In early 1943, Ulam asked von Neumann to find him a war job. In October, he received an invitation to join an unidentified project near Santa Fe, New Mexico.[5] The letter was signed by Hans Bethe, who had been appointed as leader of the theoretical division of Los Alamos National Laboratory by Robert Oppenheimer, its scientific director.[17] Knowing nothing of the area, he borrowed a New Mexico guide book. On the checkout card, he found the names of his Wisconsin colleagues, Joan Hinton, David Frisch, and Joseph McKibben, all of whom had mysteriously disappeared.[5] This was Ulam’s introduction to the Manhattan Project, which was America’s wartime effort to create the atomic bomb.[18]

Hydrodynamical calculations of implosion

A few weeks after Ulam reached Los Alamos in February 1944, the project experienced a crisis. In April, Emilio Segrè discovered that plutonium made in reactors would not work in a gun-type plutonium weapon like the „Thin Man”, which was being developed in parallel with a uranium weapon, the „Little Boy” that was dropped on Hiroshima. This problem threatened to waste an enormous investment in new reactors at the Hanford site and to make slow separation of uranium isotopes the only way to prepare fissile material suitable for use in bombs. To respond, Oppenheimer implemented, in August, a sweeping reorganization of the laboratory to focus on development of an implosion-type weapon and appointed George Kistiakowsky head of the implosion department. He was a professor at Harvard and an expert on precise use of explosives.[19]

The basic concept of implosion is to use chemical explosives to crush a chunk of fissile material into a critical mass, where neutron multiplication leads to a nuclear chain reaction, releasing a large amount of energy. Cylindrical implosive configurations had been studied by Seth Neddermeyer, but von Neumann, who had experience with shaped charges used in armor piercing ammunition, was a vocal advocate of spherical implosion driven by explosive lenses. He realized that the symmetry and speed with which implosion compressed the plutonium were critical issues,[19] and enlisted Ulam to help design lens configurations that would provide nearly spherical implosion. Within an implosion, because of enormous pressures and high temperatures, solid materials behave much like fluids. This meant that hydrodynamical calculations were needed to predict and minimize asymmetries that would spoil a nuclear detonation. Of these calculations, Ulam said:

The hydrodynamical problem was simply stated, but very difficult to calculate – not only in detail, but even in order of magnitude. In this discussion, I stressed pure pragmatism and the necessity to get a heuristic survey of the problem by simple-minded brute force, rather than by massive numerical work.[5]

Nevertheless, with the primitive facilities available at the time, Ulam and von Neumann did carry out numerical computations that led to a satisfactory design. This motivated their advocacy of a powerful computational capability at Los Alamos, which began during the war years,[20] continued through the cold war, and still exists.[21] Otto Frisch remembered Ulam as „a brilliant Polish topologist with a charming French wife. At once he told me that he was a pure mathematician who had sunk so low that his latest paper actually contained numbers with decimal points!”[22]

Statistics of branching and multiplicative processes

Even the inherent statistical fluctuations of neutron multiplication within a chain reaction have implications with regard to implosion speed and symmetry. In November 1944, David Hawkins[23] and Ulam addressed this problem in a report entitled „Theory of Multiplicative Processes”.[24] This report, which invokes probability-generating functions, is also an early entry in the extensive literature on statistics of branching and multiplicative processes. In 1948, its scope was extended by Ulam and Everett.[25]

Early in the Manhattan project, Enrico Fermi’s attention was focused on the use of reactors to produce plutonium. In September 1944, he arrived at Los Alamos, shortly after breathing life into the first Hanford reactor, which had been poisoned by a xenon isotope.[26] Soon after Fermi’s arrival, Teller’s „Super” bomb group, of which Ulam was a part, was transferred to a new division headed by Fermi.[27] Fermi and Ulam formed a relationship that became very fruitful after the war.[28]

Post war Los Alamos

In September 1945, Ulam left Los Alamos to become an associate professor at the University of Southern California in Los Angeles. In January 1946, he suffered an acute attack of encephalitis, which put his life in danger, but which was alleviated by emergency brain surgery. During his recuperation, many friends visited, including Nicholas Metropolis from Los Alamos and the famous mathematician Paul Erdős,[29] who remarked: „Stan, you are just like before.”[5] This was encouraging, because Ulam was concerned about the state of his mental faculties, for he had lost the ability to speak during the crisis. Another friend, Gian-Carlo Rota, asserted in a 1987 article that the attack changed Ulam’s personality; afterwards, he turned from rigorous pure mathematics to more speculative conjectures concerning the application of mathematics to physics and biology.[30] This assertion was not accepted by Françoise Ulam.[31]

By late April 1946, Ulam had recovered enough to attend a secret conference at Los Alamos to discuss thermonuclear weapons. Those in attendance included Ulam, von Neumann, Metropolis, Teller, Stan Frankel, and others. Throughout his participation in the Manhattan Project, Teller’s efforts had been directed toward the development of a „super” weapon based on nuclear fusion, rather than toward development of a practical fission bomb. After extensive discussion, the participants reached a consensus that his ideas were worthy of further exploration. A few weeks later, Ulam received an offer of a position at Los Alamos from Metropolis and Robert D. Richtmyer, the new head of its theoretical division, at a higher salary, and the Ulams returned to Los Alamos.[32]

Monte Carlo method

A smiling balding man in a suit and tie holds a strange device that looks like a frame

Stan Ulam Holding the FERMIAC

Late in the war, under the sponsorship of von Neumann, Frankel and Metropolis began to carry out calculations on the first general-purpose electronic computer, the ENIAC. Shortly after returning to Los Alamos, Ulam participated in a review of results from these calculations.[33] Earlier, while playing solitaire during his recovery from surgery, Ulam had thought about playing hundreds of games to estimate statistically the probability of a successful outcome.[34] With ENIAC in mind, he realized that the availability of computers made such statistical methods very practical. John von Neumann immediately saw the significance of this insight. In March 1947 he proposed a statistical approach to the problem of neutron diffusion in fissionable material.[35] Because Ulam had often mentioned his uncle, Michał Ulam, „who just had to go to Monte Carlo” to gamble, Metropolis dubbed the statistical approach „The Monte Carlo method”.[33] Metropolis and Ulam published the first unclassified paper on the Monte Carlo method in 1949.[36]

Fermi, learning of Ulam’s breakthrough, devised an analog computer known as the Monte Carlo trolley, later dubbed the FERMIAC. The device performed a mechanical simulation of random diffusion of neutrons. As computers improved in speed and programmability, these methods became more useful. In particular, many Monte Carlo calculations carried out on modern massively parallel supercomputers are embarrassingly parallel applications, whose results can be very accurate.[21]

Teller–Ulam design

On 29 August 1949, the Soviet Union tested its first fission bomb, the RDS-1. Created under the supervision of Lavrentiy Beria, who sought to duplicate the American effort, this weapon was nearly identical to Fat Man, for its design was based on information provided by spies Klaus Fuchs, Theodore Hall, and David Greenglass. In response, on 31 January 1950, President Harry S. Truman announced a crash program to develop a fusion bomb.[37]

To advocate an aggressive development program, Ernest Lawrence and Luis Alvarez came to Los Alamos, where they conferred with Norris Bradbury, the laboratory director, and with George Gamow, Edward Teller, and Ulam. Soon, these three became members of a short-lived committee appointed by Bradbury to study the problem, with Teller as chairman.[5] At this time, research on the use of a fission weapon to create a fusion reaction had been ongoing since 1942, but the design was still essentially the one originally proposed by Teller. His concept was to put tritium and/or deuterium in close proximity to a fission bomb, with the hope that the heat and intense flux of neutrons released when the bomb exploded, would ignite a self-sustaining fusion reaction. Reactions of these isotopes of hydrogen are of interest because the energy per unit mass of fuel released by their fusion is much larger than that from fission of heavy nuclei.[38]

A mushroom cloud lights up the dawn sky

Ivy Mike, the first full test of the Teller–Ulam design (a staged fusion bomb), with a yield of 10.4 megatons on 1 November 1952

Because the results of calculations based on Teller’s concept were discouraging, many scientists believed it could not lead to a successful weapon, while others had moral and economic grounds for not proceeding. Consequently, several senior people of the Manhattan Project opposed development, including Bethe and Oppenheimer.[39] To clarify the situation, Ulam and von Neumann resolved to do new calculations to determine whether Teller’s approach was feasible. To carry out these studies, von Neumann decided to use electronic computers: ENIAC at Aberdeen, a new computer, MANIAC, at Princeton, and its twin, which was under construction at Los Alamos. Ulam enlisted Everett to follow a completely different approach, one guided by physical intuition. Françoise Ulam was one of a cadre of women „computers” who carried out laborious and extensive computations of thermonuclear scenarios on mechanical calculators, supplemented and confirmed by Everett’s slide rule. Ulam and Fermi collaborated on further analysis of these scenarios. The results showed that, in workable configurations, a thermonuclear reaction would not ignite, and if ignited, it would not be self-sustaining. Ulam had used his expertise in Combinatorics to analyze the chain reaction in deuterium, which was much more complicated than the ones in uranium and plutonium, and he concluded that no self-sustaining chain reaction would take place at the (low) densities that Teller was considering.[40] In late 1950, these conclusions were confirmed by von Neumann’s results.[31][41]

In January 1951, Ulam had another idea: to channel the mechanical shock of a nuclear explosion so as to compress the fusion fuel. On the recommendation of his wife,[31] Ulam discussed this idea with Bradbury and Mark before he told Teller about it.[42] Almost immediately, Teller saw its merit, but noted that soft X-rays from the fission bomb would compress the thermonuclear fuel more strongly than mechanical shock and suggested ways to enhance this effect. On 9 March 1951, Teller and Ulam submitted a joint report describing these innovations.[43] A few weeks later, Teller suggested placing a fissile rod or cylinder at the center of the fusion fuel. The detonation of this „spark plug”[44] would help to initiate and enhance the fusion reaction. The design based on these ideas, called staged radiation implosion, has become the standard way to build thermonuclear weapons. It is often described as the „Teller–Ulam design”.[45]

Tiny men and a large silver cylindrical object connected to a lot of scaffolding and tubes

The Sausage device of Mike nuclear test (yield 10.4 Mt) on Enewetak Atoll. The test was part of the Operation Ivy. The Sausage was the first true H-Bomb ever tested, meaning the first thermonuclear device built upon the Teller-Ulam principles of staged radiation implosion.

In September 1951, after a series of differences with Bradbury and other scientists, Teller resigned from Los Alamos, and returned to the University of Chicago.[46] At about the same time, Ulam went on leave as a visiting professor at Harvard for a semester.[47] Although Teller and Ulam submitted a joint report on their design[43] and jointly applied for a patent on it,[18] they soon became involved in a dispute over who deserved credit.[42] After the war, Bethe returned to Cornell University, but he was deeply involved in the development of thermonuclear weapons as a consultant. In 1954, he wrote an article on the history of the H-bomb,[48] which presents his opinion that both men contributed very significantly to the breakthrough. This balanced view is shared by others who were involved, including Mark and Fermi, but Teller persistently attempted to downplay Ulam’s role.[49] „After the H-bomb was made,” Bethe recalled, „reporters started to call Teller the father of the H-bomb. For the sake of history, I think it is more precise to say that Ulam is the father, because he provided the seed, and Teller is the mother, because he remained with the child. As for me, I guess I am the midwife.”[50]

With the basic fusion reactions confirmed, and with a feasible design in hand, there was nothing to prevent Los Alamos from testing a thermonuclear device. On 1 November 1952, the first thermonuclear explosion occurred when Ivy Mike was detonated on Enewetak Atoll, within the US Pacific Proving Grounds. This device, which used liquid deuterium as its fusion fuel, was immense and utterly unusable as a weapon. Nevertheless, its success validated the Teller–Ulam design, and stimulated intensive development of practical weapons.[47]

Fermi–Pasta–Ulam problem

When Ulam returned to Los Alamos, his attention turned away from weapon design and toward the use of computers to investigate problems in physics and mathematics. With John Pasta, who helped Metropolis to bring MANIAC on line in March 1952, he explored these ideas in a report „Heuristic Studies in Problems of Mathematical Physics on High Speed Computing Machines”, which was submitted on 9 June 1953. It treated several problems that cannot be addressed within the framework of traditional analytic methods: billowing of fluids, rotational motion in gravitating systems, magnetic lines of force, and hydrodynamic instabilities.[51]

Soon, Pasta and Ulam became experienced with electronic computation on MANIAC, and by this time, Enrico Fermi had settled into a routine of spending academic years at the University of Chicago and summers at Los Alamos. During these summer visits, Pasta and Ulam joined him to study a variation of the classic problem of a string of masses held together by springs that exert forces linearly proportional to their displacement from equilibrium. Fermi proposed to add to this force a nonlinear component, which could be chosen to be proportional to either the square or cube of the displacement, or to a more complicated „broken linear” function. This addition is the key element of the Fermi–Pasta–Ulam problem, which is often designated by the abbreviation FPU.[52][53]

A classical spring system can be described in terms of vibrational modes, which are analogous to the harmonics that occur on a stretched violin string. If the system starts in a particular mode, vibrations in other modes do not develop. With the nonlinear component, Fermi expected energy in one mode to transfer gradually to other modes, and eventually, to be distributed equally among all modes. This is roughly what began to happen shortly after the system was initialized with all its energy in the lowest mode, but much later, essentially all the energy periodically reappeared in the lowest mode.[53] This behavior is very different from the expected equipartition of energy. It remained mysterious until 1965, when Kruskal and Zabusky showed that, after appropriate mathematical transformations, the system can be described by the Korteweg–de Vries equation, which is the prototype of nonlinear partial differential equations that have soliton solutions. This means that FPU behavior can be understood in terms of solitons.[54]

Nuclear propulsion

A painting of a spacecraft passing a Jupiter-like planet

An artist’s conception of the NASA reference design for the Project Orion spacecraft powered by nuclear propulsion

Starting in 1955, Ulam and Frederick Reines considered nuclear propulsion of aircraft and rockets.[55] This is an attractive possibility, because the nuclear energy per unit mass of fuel is a million times greater than that available from chemicals. From 1955 to 1972, their ideas were pursued during Project Rover, which explored the use of nuclear reactors to power rockets.[56] In response to a question by Senator John O. Pastore at a congressional committee hearing on „Outer Space Propulsion by Nuclear Energy”, on January 22, 1958, Ulam replied that „the future as a whole of mankind is to some extent involved inexorably now with going outside the globe.”[57]

Ulam and C. J. Everett also proposed, in contrast to Rover’s continuous heating of rocket exhaust, to harness small nuclear explosions for propulsion.[58] Project Orion was a study of this idea. It began in 1958 and ended in 1965, after the Partial Nuclear Test Ban Treaty of 1963 banned nuclear weapons tests in the atmosphere and in space.[59] Work on this project was spearheaded by physicist Freeman Dyson, who commented on the decision to end Orion in his article, „Death of a Project”.[60]

Bradbury appointed Ulam and John H. Manley as research advisors to the laboratory director in 1957. These newly created positions were on the same administrative level as division leaders, and Ulam held his until he retired from Los Alamos. In this capacity, he was able to influence and guide programs in many divisions: theoretical, physics, chemistry, metallurgy, weapons, health, Rover, and others.[56]

In addition to these activities, Ulam continued to publish technical reports and research papers. One of these introduced the Fermi–Ulam model, an extension of Fermi’s theory of the acceleration of cosmic rays.[61] Another, with Paul Stein and Mary Tsingou, titled „Quadratic Transformations”, was an early investigation of chaos theory and is considered the first published use of the phrase „chaotic behavior”.[62][63]

Return to academia

A lot of dots, but forming diagonal lines

When the positive integers are arrayed along the Ulam spiral, prime numbers, represented by dots, tend to collect along diagonal lines.

During his years at Los Alamos, Ulam was a visiting professor at Harvard from 1951 to 1952, MIT from 1956 to 1957, the University of California, San Diego, in 1963, and the University of Colorado at Boulder from 1961 to 1962 and 1965 to 1967. In 1967, the last of these positions became permanent, when Ulam was appointed as professor and Chairman of the Department of Mathematics at Boulder, Colorado. He kept a residence in Santa Fe, New Mexico, which made it convenient to spend summers at Los Alamos as a consultant.[64]

In Colorado, where he rejoined his friends Gamow, Richtmyer, and Hawkins, Ulam’s research interests turned toward biology. In 1968, recognizing this emphasis, the University of Colorado School of Medicine appointed Ulam as Professor of Biomathematics, and he held this position until his death. With his Los Alamos colleague Robert Schrandt he published a report, „Some Elementary Attempts at Numerical Modeling of Problems Concerning Rates of Evolutionary Processes”, which applied his earlier ideas on branching processes to biological inheritance.[65] Another, report, with William Beyer, Temple F. Smith, and M. L. Stein, titled „Metrics in Biology”, introduced new ideas about biometric distances.[66]

When he retired from Colorado in 1975, Ulam had begun to spend winter semesters at the University of Florida, where he was a graduate research professor. Except for sabbaticals at the University of California, Davis from 1982 to 1983, and at Rockefeller University from 1980 to 1984,[64] this pattern of spending summers in Colorado and Los Alamos and winters in Florida continued until Ulam died of an apparent heart attack in Santa Fe on 13 May 1984.[67] Paul Erdős noted that „he died suddenly of heart failure, without fear or pain, while he could still prove and conjecture.”[29] In 1987, Françoise Ulam deposited his papers with the American Philosophical Society Library in Philadelphia.[68] She continued to live in Santa Fe until she died on 30 April 2011, at the age of 93. Both Françoise and her husband are buried with her French family in Montmartre Cemetery in Paris.[69]

Impact and legacy

From the publication of his first paper as a student in 1929 until his death, Ulam was constantly writing on mathematics. The list of Ulam’s publications includes more than 150 papers.[6] Topics represented by a significant number of papers are: set theory (including measurable cardinals and abstract measures), topology, transformation theory, ergodic theory, group theory, projective algebra, number theory, combinatorics, and graph theory.[70] In March 2009, the Mathematical Reviews database contained 697 papers with the name „Ulam”.[71]

Notable results of this work are:

  • Borsuk–Ulam theorem
  • Mazur–Ulam theorem
  • Kuratowski–Ulam theorem
  • Hyers–Ulam–Rassias stability
  • Lucky number
  • Ulam spiral
  • Ulam conjecture (in Number Theory)
  • Ulam conjecture (in Graph theory)
  • Ulam’s game
  • Ulam matrix
  • Ulam numbers

With his pivotal role in the development of thermonuclear weapons, Stanislaw Ulam changed the world. According to Françoise Ulam: „Stan would reassure me that, barring accidents, the H-bomb rendered nuclear war impossible.”[31] In 1980, Ulam and his wife appeared in the television documentary The Day After Trinity.[72]

A square containing the numbers 1 to 120. Numbers are initially grey but go purple as they are eliminated; the lucky numbers then remain, and are highlighted in red.

An animation demonstrating the lucky number sieve. The numbers in red are lucky numbers

The Monte Carlo method has become a ubiquitous and standard approach to computation, and the method has been applied to a vast number of scientific problems.[73] In addition to problems in physics and mathematics, the method has been applied to finance, social science,[74] environmental risk assessment,[75] linguistics,[76] radiation therapy,[77] and sports.[78]

The Fermi–Pasta–Ulam problem is credited not only as „the birth of experimental mathematics”,[53] but also as inspiration for the vast field of Nonlinear Science. In his Lilienfeld Prize lecture, David K. Campbell noted this relationship and described how FPU gave rise to ideas in chaos, solitons, and dynamical systems.[79] In 1980, Donald Kerr, laboratory director at Los Alamos, with the strong support of Ulam and Mark Kac,[80] founded the Center for Nonlinear Studies (CNLS).[81] In 1985, CNLS initiated the Stanislaw M. Ulam Distinguished Scholar program, which provides an annual award that enables a noted scientist to spend a year carrying out research at Los Alamos.[82]

The fiftieth anniversary of the original FPU paper was the subject of the March 2005 issue of the journal Chaos,[83] and the topic of the 25th Annual International Conference of CNLS.[84] The University of Southern Mississippi and the University of Florida supported the Ulam Quarterly,[85] which was active from 1992 to 1996, and which was one of the first online mathematical journals.[86] Florida’s Department of Mathematics has sponsored, since 1998, the annual Ulam Colloquium Lecture,[87] and in March 2009, the Ulam Centennial Conference.[88]

Ulam’s work on non-Euclidean distance metrics in the context of molecular biology made a significant contribution to sequence analysis[89] and his contributions in theoretical biology are considered watersheds in the development of cellular automata theory, population biology, pattern recognition, and biometrics generally. Colleagues noted that some of his greatest contributions were in clearly identifying problems to be solved and general techniques for solving them.[90]

In 1987, Los Alamos issued a special issue of its Science publication, which summarized his accomplishments,[91] and which appeared, in 1989, as the book From Cardinals to Chaos. Similarly, in 1990, the University of California Press issued a compilation of mathematical reports by Ulam and his Los Alamos collaborators: Analogies Between Analogies.[92] During his career, Ulam was awarded honorary degrees by the Universities of New Mexico, Wisconsin, and Pittsburgh.[5]

Bibliography

  • Kac, Mark; Ulam, Stanisław (1968). Mathematics and Logic: Retrospect and Prospects. New York: Praeger. ISBN 9780486670850. OCLC 24847821.
  • Ulam, Stanisław (1974). Beyer, W. A.; Mycielski and, J.; Rota, G.-C., eds. Sets, Numbers, and Universes: selected works. Mathematicians of Our Time 9. The MIT Press, Cambridge, Mass.-London. ISBN 978-0262021081. MR 0441664.
  • Ulam, Stanisław (1960). A Collection of Mathematical Problems’. New York: Interscience Publishers. OCLC 526673.
  • Ulam, Stanisław (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346. (autobiography).
  • Ulam, Stanisław (1986). Science, Computers, and People: From the Tree of Mathematics. Boston: Birkhauser. ISBN 9783764332761. OCLC 11260216.
  • Ulam, Stanisław; Ulam, Françoise (1990). Analogies Between Analogies: The Mathematical Reports of S.M. Ulam and his Los Alamos Collaborators. Berkeley: University of California Press. ISBN 9780520052901. OCLC 20318499.

References

  1. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 9–15. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  2. Ulam, Adam Bruno (2002). Understanding the Cold War: a historian’s personal reflections. New Brunswick, NJ: Transaction Publishers. p. 19. ISBN 9780765808851. OCLC 48122759. Retrieved 28 December 2011.
  3. Ulam, Molly (June 25, 2000). „Ulam Family of Lwow; Auerbachs of Vienna”. Genforum. Retrieved 10 October 2011.
  4. „Genealogy of Michael Ulam”. GENi. 24 May 2011. Retrieved 12 October 2011.
  5. Ulam, Francoise (1987). „Vita”. Excerpts from Adventures of a Mathematician”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 7 October 2011.
  6. Ciesielski, Kryzystof; Thermistocles Rassias (2009). „On Stan Ulam and His Mathematics”. Australian Journal of Mathematical Analysis and Applications. Retrieved 10 October 2011. „v 6, nr 1, pp 1-9, 2009″
  7. Andrzej M. Kobos (1999). „Mędrzec większy niż życie” [A Sage Greater Than Life]. Zwoje (in Polish) 3 (16). Retrieved 10 May 2013.
  8. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 56–60. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  9. Ulam, Stanislaw (November 2002). „Preface to the „Scottish Book„. Turnbull WWW Server. School of Mathematical and Computational Sciences University of St Andrews. Retrieved 11 September 2012.
  10. Maudlin, R. Daniel (1981). The Scottish Book. Birkhauser. p. 268. ISBN 9783764330453. OCLC 7553633. Retrieved 4 December 2011.
  11. „Obituary for John C, Oxtoby”. The New York Times. 5 January 1991. Retrieved 10 October 2011.
  12. „Obituary for Adam Ulam”. Harvard University Gazette. 6 April 2000. Retrieved 10 October 2011.
  13. Volsky, George (23 December 1963). „Letter about Jozef Ulam”. Anxiously from Lwow. Adam Ulam. Retrieved 24 May 2013.
  14. „Lwow lives on at Leopolis Press”. The Hook. 14 November 2002. Retrieved 10 October 2011.
  15. Budrewicz/, Olgierd (1977). The melting-pot revisited: twenty well-known Americans of Polish background. Interpress. p. 36. Retrieved 11 September 2012.
  16. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 125–130, 174. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  17. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 143–147. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  18. „Staff biography of Stanislaw Ulam”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 22 October 2011.
  19. Hoddeson, Lillian; Henriksen, Paul W.; Meade, Roger A.; Westfall, Catherine L. (1993). Critical Assembly: A Technical History of Los Alamos During the Oppenheimer Years, 1943–1945. New York: Cambridge University Press. pp. 130–137. ISBN 0-521-44132-3. OCLC 26764320.
  20. „Supercomputing”. History @ Los Alamos. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 24 October 2011.
  21. „From Calculators to Computers”. History @ Los Alamos. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 24 October 2011.
  22. Frisch, Otto (April 1974). „Somebody Turned the Sun on with a Switch”. Bulletin of the Atomic Scientists 30 (4): 17. Retrieved May 29, 2013.
  23. Lehmann, Christopher (4 March 2002). „Obituary of David Hawkins”. The New York Times. Retrieved 14 October 2011.
  24. Hawkins, D.; S. Ulam (14 November 1944). „Theory of Multiplicative Processes”. LANL report LA-171. Retrieved 13 October 2011.
  25. Ulam, S.; C. J, Everett (7 June 1948). „Multiplicative Systems in Several Variables I, II, III”. LANL reports. University of California Press. Retrieved 13 October 2011.
  26. Hewlett, Richard G.; Anderson, Oscar E. (1962). The New World, 1939–1946. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 304–307. ISBN 0-520-07186-7. OCLC 637004643.
  27. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 152–153. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  28. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 162–157. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  29. Erdos, Paul (1985). „Ulam, the man and the mathematician”. J. Graph Theory, v 9, p445-449. Retrieved 10 October 2011.
  30. Rota, Gian-Carlo. „Stan Ulam: The Lost Cafe”. Los Alamos Science, No 15, 1987. Retrieved 22 October 2011.
  31. Ulam, Françoise (1991). Postscript to Adventures of a Mathematician. Berkeley, CA: University of California. ISBN 0-520-07154-9.
  32. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 184–187. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  33. Metropolis, Nicholas (1987). „The Beginnings of the Monte Carlo Method”. Los Alamos Science, No 15. Retrieved 22 October 2011.
  34. Eckhardt, Roger (1987). „Stan Ulam, John von Neumann, and the Monte Carlo method”. Los Alamos Science, No 15. Retrieved 22 October 2011.
  35. Richtmyer, D.; J. Pasta and S. Ulam (9 April 1947). „Statistical Methods in Neutron Diffusion”. LANL report LAMS-551. Retrieved 23 October 2011.
  36. Metropolis, Nicholas; Stanislaw Ulam (1949). „The Monte Carlo method”. Journal of the American Statistical Association 44: 335–341. doi:10.2307/2280232. Retrieved 21 November 2011.
  37. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, Volume II, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park, Pennsylvania: Pennsylvania State University Press. pp. 406–409. ISBN 0-520-07187-5.
  38. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. p. 248. ISBN 0-684-80400-X.
  39. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 380–385. ISBN 0-520-07187-5. OCLC 3717478.
  40. Peter Galison (1996). „5: Computer Simulations and the Trading Zone”. In Peter Galison, David J. Stump. The Disunity of Science: Boundaries, Contexts, and Power. Stanford University Press. p. 135.
  41. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. pp. 422–424. ISBN 0-684-80400-X.
  42. „Staff biography of J. Carson Mark”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 22 October 2011.
  43. Teller, E.; S. Ulam (9 March 1951). „Heterocatalytic Detonations”. LANL report LAMS-1225. Retrieved 2 November 2011.
  44. Teller, E. (4 April 1951), „A New Thermonuclear device”, Technical Report LAMS-1230, Los Alamos National Laboratory
  45. Rhodes, Richard (1995). Dark Sun: The Making of the Hydrogen Bomb. New York: Simon & Schuster. pp. 455–464. ISBN 0-684-80400-X.
  46. Hewlett, Richard G.; Duncan, Francis (1969). Atomic Shield, 1947–1952. A History of the United States Atomic Energy Commission. University Park: Pennsylvania State University Press. pp. 554–556. ISBN 0-520-07187-5. OCLC 3717478.
  47. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 220=224. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  48. Bethe, Hans A. (Fall 1982). „Reprinting of 1954 article: Comments on the History of the H-Bomb”. Los Alamos Science, No 6. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 3 November 2011.
  49. Uchii, Soshichi (22 July 2003). „Review of Edward Teller’s Memoirs”. PHS Newsletter 52. Retrieved 13 August 2012.
  50. Schweber, S. S. (2000). In the Shadow of the Bomb: Bethe, Oppenheimer, and the Moral Responsibility of the Scientist. Princeton: Princeton University Press. p. 166. ISBN 978-0-691-04989-2.
  51. Pasta, John; S. Ulam (9 March 1953). „Heuristic studies in problems of mathematical physics”. LANL report LA-1557. Retrieved 21 November 2011.
  52. Fermi, E.; J. Pasta and S. Ulam (May 1955). „Studies of Nonlinear Problems I”. LANL report LA-1940. Retrieved 21 November 2011.
  53. Porter, Mason A.; Norman J, Zabusky, Bambi Hu and David K. Campbell (May–Jun 2009). „Fermi, Pasta, Ulam and the Birth of Experimental Mathematics”. American Scientist 97 (3): 214–221. doi:10.1511/2009.78.214. Retrieved 20 November 2011.
  54. „Focus: Landmarks—Computer Simulations Led to Discovery of Solitons”. Physics 6 (15). February 8, 2013. doi:10.1103/Physics.6.15.
  55. Longmier, C.; F. Reines and S. Ulam (August 1955). „Some Schemes for Nuclear Propulsion”. LANL report LAMS-2186. Retrieved 24 November 2011.
  56. Ulam, S. M (1983). Adventures of a Mathematician. New York: Charles Scribner’s Sons. pp. 249–250. ISBN 9780684143910. OCLC 1528346.
  57. Schreiber, R. E.; Ulam, Stanislaw M.; Bradbury, Norris (1958). „US Congress, Joint Committee on Atomic Energy: hearing on 22 January 1958″. Outer Space Propulsion by Nuclear Energy. US Government Printing Office. p. 47. Retrieved 25 November 2011.
  58. Everett, C. J.; S. M. Ulam (August 1955). „On a Method of Propulsion of Projectiles by Means of External Nuclear Explosions”. LANL report LAMS-1955. Retrieved 24 November 2011.
  59. „History of Project Orion”. The Story of Orion. OrionDrive.com. 2008–2009. Retrieved 7 October 2011.
  60. Dyson, Freeman (9 July 1965). „Death of a Project”. Science 149: 141–144. doi:10.1126/science.149.3680.141.
  61. Ulam, S. M. (1961), „On Some Statistical Properties of Dynamical Systems”, Proceedings of the 4th Berkeley Symposium on Mathematical Statistics and Probability, Berkeley CA, v 3, p 315: University of California Press
  62. Abraham, Ralph (9 July 2011). „Image Entropy for Discrete Dynamical Systems”. University of California, Santa Cruz. Retrieved 30 May 2013.
  63. Stein, P. R.; Stanislaw M. Ulam (March 1959). „Quadratic Transformations. Part I”. LANL report LA-2305. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  64. „Stanislaw Ulam”. American Institute of Physics. Retrieved 14 May 2013.
  65. Schrandt, Robert G.; Stanislaw M. Ulam (December 1970). „Some Elementary Attempts at Numerical Modeling of Problems Concerning Rates of Evolutaionary Processes”. LANL report LA-4246. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  66. Beyer, William A.; Temple F. Smith, M. L. Stein, and Stanislaw M. Ulam (August 1972). „Metrics in Biology, an Introduction”. LANL report LA-4973. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 26 November 2011.
  67. Sullivan, Walter (15 May 1984). „Stanislaw Ulam, Theorist on Hydrogen Bomb”. New York Times. Retrieved 30 May 2013.
  68. „Stanislaw M. Ulam Papers”. American Philosophical Society. Retrieved 14 May 2013.
  69. „Françoise Ulam Obituary”. Santa Fe, New Mexican. 30 April 2011. Retrieved 12 December 2011.
  70. „Publications of Stanislaw M. Ulam”. Los Alamos Science, No 15, 1987. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 6 December 2011.
  71. „Search for „Ulam” on AMS website”. American Mathematical Society. Retrieved 10 December 2011.
  72. The Day After Trinity at the Internet Movie Database
  73. Eckhardt, Roger (Special Issue, 1987). „Stan Ulam, John von Neumann, and the Monte Carlo Method”. Los Alamos Science. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 23 May 2013.
  74. Casey, Thomas M. (June 2011). „Course description:Monte Carlo Methods for Social Scientists”. Inter-University Consortium for Political and Social Research. University of Michigan. Retrieved 9 December 2011.
  75. Poulter, Susan R. (Winter 1998). „Monte Carlo Simulation in Environmental Risk Assessment”. Risk:Health, Safety, & Environment. University of New Hampshire. Retrieved 13 September 2012.
  76. Klein, Sheldon (23 May 1966). „Historical Change in Language Using Monte CarloTechniques”. Mechanical Translation and Computational Linguistics 9 (3 and 4): 67–81. Retrieved 9 December 2011.
  77. Earl, M. A.; L. M. Ma (12 March 2002). „Dose Enhancement of electron beams subject to external magnetic fields: A Monte Carlo Study”. Medical Physics 29: 484–492. doi:10.1118/1.1461374. Retrieved 9 December 2011.
  78. Ludwig, John (November 2011). „A Monte Carlo Simulation of the Big10 race”. ludwig.com. Retrieved 9 December 2011.
  79. Campbell, Donald H. (17 March 2010). „The Birth of Nonlinear Science”. Americal Physical Society. Retrieved 8 December 2011.
  80. „CNLS: apprecion of Martin Kruskal and Alwyn Scott”. Los Alamos National Laboratory. 2007. Retrieved 8 December 2011.
  81. „History of the Center for Nonlinear Studies”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 8 December 2011.
  82. „Ulam Scholars at CNLS”. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 8 December 2011.
  83. „Focus-Issue: The Fermi-Pasta-Ulam Problem-The-First-50-Years”. Chaos 15 (1). March 2005. Retrieved 9 December 2011.
  84. „50 Years of the Fermi-Pasta-Ulam Problem: Legacy, Impact, and Beyond”. CLNS 25th International Conference. Los Alamos National Laboratory. May 16–20, 2005. Retrieved 9 December 2011.
  85. „Home Page for Ulam Quarterly”. University of Florida. Retrieved 24 December 2011.
  86. Dix, Julio G. (June 25–27, 2004), „Some Aspects of Running a Free Electronic Journal”, in Becker, Hans, New Developments in Electronic Publishing, Stockholm: European Congress of Mathematicians; ECM4 Satellite Conference, pp. 41–43, retrieved 5 January 2013, „ISBN 3-84 8127″
  87. „List of Ulam Colloquium Speakers”. University of Florida, Dept. of Mathematics. Retrieved 24 December 2011.
  88. „Ulam Centennial Conference”. University of Florida. March 10–11, 2009. Retrieved 24 December 2011.
  89. Goad, Walter B (1987). „Sequence Analysis: Contributions of Ulam to Molecular Genetics”. Los Alamos Science. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 28 December 2011.
  90. Beyer, William A.; Peter H. Sellers, and Michael S. Waterman (1985). „Stanislaw M. Ulam’s Contributions to Theoretical Biology”. Letters in Mathematical Physics 10: 231–242. doi:10.1007/bf00398163. Retrieved 5 December 2011.
  91. Cooper, Necia Grant. „Stanislaw Ulam 1909–1984″. Los Alamos Science, No 15, 1987. Los Alamos National Laboratory. Retrieved 6 December 2011.
  92. Ulam, S. M. (1990). A. R. Bednarek and Françoise Ulam, ed. Analogies Between Analogies. Berkeley: University of California Press. ISBN 0-520-05290-0. Retrieved 24 December 2011.

External links

„Publications of Stanislaw M. Ulam”. Los Alamos Science. Special Issue 1987. ISSN 0273-7116.

 1382441788_by_Mudzina_500

Paweł Szydłowski – Sprowadzenie do Polski Krzyżaków na Konrada Mazowieckiego.Krucjaty cz 2/2. Starożytni Polacy cz.9

Posted in Polska by bialczynski on 5 Kwiecień 2015

Ignacy Krasicki- Hymn do miłości Oyczyzny

Posted in Polska, sztuka, Wiara Przyrody by bialczynski on 4 Kwiecień 2015

 

Hymn02_Jan Kochanowski

Jarosław Marek Rymkiewicz – Białoruś – Afonia – W kolejce WKD – Pogrzeb Jaruzelskiego

Posted in Polska, sztuka by bialczynski on 4 Kwiecień 2015

Jaruna clip_image002

 

Jariło lub Jariłła to bóg białoruski

Patrz! jest tam gdzie mgiełka zielona te brzózki

 

W jednej ręce ma koszyk zbiera weń maliny

Patrz! pod białą koszulą to piersi dziewczyny

 

A w drugiej ręce niesie głowę oderwaną

To jej głowa z zakrzepłą w kącikach ust pianą

 

Po ruskim warkoczyku krwi strumyk ciecze

Jedno oko ma boże a drugie człowiecze*

 

 

* garść informacji o Jaryle-Jarowicie/Germanie-Germerudzie – Bogini/Bogu Wiosny, dwugłowym, dwupłciowym – Słowian wszystkich narodowości, można znaleźć tutaj: Poczet Bogów – Kirowie oraz tutaj: Tum Jaruny

 kur jariło Ярило.1jpg

 Afonia

 

Jeszcze ciszej! – mów szeptem bądź ledwie słyszalny

Bo szept twój – tego ucz się! – ma być dotykalny

Szeptem mówią do ciebie dęby szypułkowe  

Rzucają czarny wieniec na twą martwą głowę

Liście spadają lecą na jesiennym wietrze

Szeptem mówi do ciebie poranne powietrze

Oraz martwa jabłonka – ta przy dzikim winie

I tak świat się tłumaczy w ostatniej godzinie

dąb w drodze na Ślężę

 

 

W kolejce WKD

W kolejce WKD jadą dwie nimfetki

Jedna ma żółte druga zielone skarpetki

Jedna ma rude loczki a druga warkoczyk

Trzymają się za ręce patrzą sobie w oczy

Obie śliczne jak ciepłe czerwcowe poranki

Może to są siostrzyczki a może kochanki

Może to są kochanki a może siostrzyczki

Ale oczy im błyszczą jak ostre nożyczki

Paul_Chabas_-_Ninfa_Loira 

Pogrzeb generała Jaruzelskiego

(Oktostych z dodanym dystychem)
Generał Jaruzelski siedzi w Mysiej Wieży 
I słucha – zegar zgrzyta i zaraz uderzy
Nad Gopłem stoją czarne zakrwawione chmury
Krew płynie z góry na dół i z dołu do góry 
Krwią jej zaschłym powrozem świat jest powiązany
  Krew spływa strumykami ze spróchniałej ściany
  Krew jest wszędzie Krew kapie na polskie sztandary
Na koronę Popiela i na okulary
 Już świta Nad Kruszwicą mgły poranne wstają
  A tam w drzwiach jeszcze mysie zęby się ruszają 
30 maja 201430965-87051405690074

Jarosław Marek Rymkiewicz nie jest broń Boże żadnym pogańskim poetą, ale jego niektóre wiersze, zwłaszcza z cyklu oktostychów, przepojone są miłością do ludzi, kultury słowiańskiej i przyrody. Te właśnie przytaczamy w Pełnię Księżyca 04 04 7524 roku Słowian.

 

Kamil Dudkowski – Sloveniska Samskrta? (z numeru 8/9 „Słowianić” – wiosna/lato 2015″)

Posted in Polska by bialczynski on 31 Marzec 2015

Ponieważ blog Wspaniała Rzeczpospolita jest chwilowo nieczynny, udostępniam na razie wyłącznie ten materiał Kamila Dudkowskiego, który powierzył on Kwartalnikowi „Słowianić”. Dziś artykuł, przewidziany do numeru „Słowianić 8/9 – Wiosna/Lato 2015″.

W numerze zimowym Słowianić 7/2014 był już drukowany pierwszy artykuł Kamila „Góra i Dół, Staropolski Armageddon”. Na tym blogu publikowałem też fragmenty dwóch innych artykułów „Holokaust” (https://bialczynski.wordpress.com/2015/01/20/kamil-dudkowski-holocaust-na-wspanialarzeczpospolita-pl/) oraz „Jeszcze polska nie zginęła” (https://bialczynski.wordpress.com/2014/09/11/jeszcze-polska-nie-zginela-na-blogu-wspaniala-rzeczpospolita/). Jeżeli okaże się, że blog Wspaniała Rzeczpospolita ma poważne i trwałe trudności opublikujemy tutaj także następne materiały, jakie posiadamy, pod warunkiem, że Autor wyrazi na to zgodę. Z tego co wiem Kamil jest aktualnie w Malezji, co zapowiadał od dawna. Wpis na FB jest z 26 marca, więc myślę, że to tylko chwilowe kłopoty z jego blogiem. Nie pierwszy i nie ostatni atak hakerów, których było już do tej pory kilka. Prawda, zwłaszcza zgrabnie i lekko podana, KOGOŚ w oczy kole! Ta sytuacja pokazuje jednak, jak bardzo ulotne jest to wszystko co nie ukazało się drukiem.

CB

 

 

http://wspanialarzeczpospolita.pl/2014/11/18/samskrta-sloveniska/

 

Sloveniska Samskrta?

 © by Kamil Dudkowski

Podstawowe informacje o Sanskrycie

Co to w ogóle jest ten Sanskryt?

  • Sanskryt jest językiem antycznego Hindustanu.
  • Hindustan to NIE tylko Indie. Do Hindustanu zalicza się też inne kraje, w których używa się postsanskrykich języków tj. Indie, Pakistan, Bangladesz, Nepal, Sri Lanka, Malediwy i Bhutan (Bhutan to Hindustan, ale używa języka tybetańskiego, a nie sanskryckiego)
  • Sanskryt jest pierwszym językiem świata ze zorganizowaną gramatyką
  • Sanskryt używa alfabetu Devanagari (tego samego, którego używa np. język hindi).
  • Sanskryt NIE JEST martwym językiem. Ciągle jest używany w liturgii. Trochę podobnie do europejskiej łaciny.
  • Rozwój Sanskrytu właściwie zatrzymał się 1500 lat temu. Obecnie dodaje się do niego słowa uzupełniające, jak np. „telewizja”, ale nie rozwija się on naturalnie jak „standardowe języki” (porównaj Łacinę).
  • Sanskryt jest oficjalnym językiem Indii (jednym z 23).
  • Sanskryt wedyjski (ten najstarszy) został użyty do spisania Wed.
  • Wedy zostały spisane w XV-VII wieku p. n. e. (czyli 3500 lat temu)
  • Dla porównania pierwsze zapiski łacińskie powstały VII-V wieku p. n. e. (czyli 2500 lat temu)
  • Pierwsze zapisy w Sankrycie są starsze od swoich odpowiedników w łacinie o 1000 lat.
  • Dla porównania, słowiańska kultura oficjalnie istnieje 1000 lat.

Wieża Babel

W niektórych kręgach wierzy się, że Sanskryt był językiem używanym na Ziemi przed pomieszaniem języków podczas zniszczenia wieży Babel.

Gdzie Sanskryt jest/był używany?

kd ss 1

Tereny używające języków słowiańskich i indyjskich (postsanskryckie) oddalone są od siebie o 2000 km, ale pomiędzy „Centralą Słowiańską”, a „Centralą Indyjską” jest 5000 km! Jest to NAJWIĘKSZA odległość między rodzinami językowymi w ramach tej samej grupy (tutaj jest to grupa indoeuropejska) na całej planecie. Zazwyczaj rodziny językowe graniczą ze sobą w ramach całej grupy. Należy zauważyć, że rodzina słowiańska graniczy ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami językowymi grupy indoeuropejskiej tj. z Germanami, Romanami, Bałtami, Hellenami, Ormianami i Persami (z tymi ostatnimi rozdziala nas w sumie tylko Gruzja). Nie graniczymy w zasadzie tylko z rodziną indyjską i nie jest to 100 czy 200km, a właściwie 5000km (2000 w najbliższym punkcie).

Co oznacza: संस्कृतम् भाषा?

Samskrta Bhasa to dosłownie „Język sankrycki”.

Pochodzi ze zlepienia rdzeni: Sam + S + Krt + Bhasa.

  1. „Sam” oznacza „razem”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie „sam”. Porównaj: „taki sam”.
  2. „S” nie wiadomo, co oznacza (nie mogłem niestety dotrzeć nigdzie do tego), ale bardzo prawdopodobne, że znaczy tyle, co polskie „się”.
  3. „Krt” oznacza „tworzyć”, choć rdzeniowo jest to to samo, co polskie „czarować”. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać dziwne i niedorzeczne, ale po zastanowieniu okazuje się logiczne. CZ → K, R →R, ować → T. Jak dobrze pomyślimy to zauważymy, że „czarować” i „tworzyć” to w zasadzie to samo. Czarować oznacza po prostu „tworzyć coś z niczego” np. „Wyczarowałem dom” oznacza to samo, co „Stworzyłem dom z niczego”. Końcówki bezokoliczników po polsku i w Sanskrycie są identyczne, tylko zapisywane inaczej. W Sanskrycie: „T” lub „TI”, a po polsku zmiękczone do „C” (np. biec, piec) lub „Ć” (np. biegać, opiekać)
  4. Bhasa oznacza język. Porównaj: Bahasa Melayu (język malajski), Bahasa Indonesia (język indonezyjski) i pochodzi od sanskryckiego słowa: Bhasati = Opowiadać i jest to to samo, co polskie „Baśń” czyli „Opowiadanie”.

Podsumowując: Smskrta Bhasa oznacza dokładnie tyle co: Razem/Samo + się + Tworzyć/Czarować + Język/Opowiadanie = „Razem się tworzący język”, albo inaczej (według współczesnych rdzeni polskich) „Samo się wyczarowujące opowiadanie”.

kd ss 2Co to jest Devanagari?

Devanagari charakteryzuje się linią łączącą wszystkie litery w wyrazie umieszczoną NAD tym wyrazem, dlatego prywatnie nazywane jest przeze mnie „rozwieszonym praniem” :). Dla ciekawskich: arabski nazywam „drutem kolczastym”, grecki i cyrylicę „płotkami”, a znaki han (Chiny, Japonia, Korea) „krzaczkami”.

Devanagari powstało z połączenia dwóch słów czyli Deva (Bóg, porównaj polskie „dziw”) + Nagara (Miasto, porównaj polskie: „gród”), przy czym Nagara, tak samo jak polskie „gród” pochodzi od słowa „góra” (więcej o tym: Góra, Dół i Armageddon). Nagara to połączenie słów Na + Gara = Na górze. Podsumowując: Devanagari=Bóg / Dziw na górze.

kd ss 3Teoria języka praindoeuropejskiego

No i gdzie jest problem?

  • Współczesne języki słowiańskie i indyjskie są od siebie baaaardzo oddalone. Min. 2000km od Rosji do Pakistanu.
  • Według powyższego podziału języki słowiańskie są europejskie, a hinduskie są indoaryjskie.
  • Słowiańskie i indyjskie języki NIE MAJĄ wspólnej granicy.
  • Języki słowiańskie graniczą ze WSZYSTKIMI pozostałymi rodzinami grupy praindoeuropejskiej tj. bałtycką, germańską, romańską, helleńską, ormiańską czy perską.
  • Mimo tego, Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do jakichkolwiek innej rodziny językowej. Odwrotnie jest tak samo, języki słowiańskie są bardziej zbliżone do Sanskrytu, niż do np. niemieckiego czy włoskiego, z którym graniczą bezpośrednio.
  • Istnieje spora grupa wyrazów, w których Sanskryt jest bardziej podobny do języków słowiańskich, niż do swoich bezpośrednich spadkobierców, takich jak: hindi, urdu czy bengali.
  • Według oficjalnej historii, Polacy z Niemcami mieli kontakt (handel, wojny, wspólni władcy, zabory, germanizacja) NON STOP przez 1000 lat. W Polsce mieszka oficjalnie 500 000 Niemców, a w Niemczech oficjalnie 1 000 000 Polaków. W terenach przygranicznych na terenie Niemiec Polacy stanowią nawet 20% ludności. Na opolszczyźnie są miejscowości, gdzie Niemcy stanowią ponad 20% ludności.
  • Według oficjalnej historii, Hindusi z Polakami nie mieli oficjalnie ŻADNEGO kontaktu (pomijając właściwie ostatnie 20 lat stosunkowo niewielkiej wymiany turystycznej, naukowej i handlowej).
  • Jak to jest, że polskie słowa od niemieckich różnią się tak diametralnie, a prawie wszystkie brzmiące identycznie uznaje się za zapożyczenia (z niemieckiego do polskiego rzecz jasna), ale polskie słowa i sanskryckie mimo całkowitej izolacji brzmią często IDENTYCZNIE i o zapożyczeniach nie ma tu żadnej mowy?

Przykłady podobieństw

Na początku należy zaznaczyć, że celowo wybrane zostały słowa, które brzmią podobnie. Każdego jednak odsyłam do książek, słowników i internetu (wikisłownik, w szczególności angielski, zawiera tłumaczenia na dużą ilość języków), proszę tam sobie porównać przykładowe słowa (ważne by były to słowa-rdzenie, a nie jakieś słowa pochodne, choć i takie często są podobne). Chodzi mi o to, by z góry odrzucić oskarżenie, że celowo wybrałem kilkadziesiąt słów, które są nadzwyczaj podobne, a takich kilka można znaleźć nawet przypadkowo między losowymi językami.

Między słowiańskim, a Sanskrytem zauważam osobiście, że są kategorie słów, w których więcej słów wygląda tak samo lub podobnie. Te kategorie to:

  • Rodzina
  • Człowiek
  • Religia
  • Filozofia
  • Natura
  • Imiona
  • Matematyka

Nie trudno zauważyć, że te kategorie mają coś ze sobą wspólnego. Są to kategorie słów odpowiedzialne za duchowy rozwój człowieka.

Rodzina

  • Dom → Dam
  • Doić → Dhajati
  • Matka → Mati (porównaj „Mać” i „Macierz”)
  • Brat → Bratr (niby u nas nie ma końcowego „R”, ale w słowie „braterski” już jest)
  • Ciocia → Caca (wujek)
  • Mąż → Manusya
  • Żona → Żani
  • Córa → Cacera (kuzynka, porównaj inne słowiańskie np. Dcera)

Człowiek

  • Padlina → Kravas (porównaj: Krew)
  • Oko → Aksi (porównaj: Oczy)
  • Nos → Nasika
  • Noga → Pada (porównaj: Padać np. do stóp, piechota, piechur)
  • Łono → Joni (często przejście polskiego Ł do hinduskiego J np. Łakocie → Jakoti, Łoś → Josza), w łonie dochodzi do najbardziej naturalnego połączenia w naturze, stąd: Łączyć → Junati.
  • Lizać → Lingati (porównaj: Lingam (penis) – od kształtu języka)
  • Żyć → Żivati (porównaj: żywić)
  • Rodzić → Rodhati
  • Włos → Walsa (Pędy roślin)
  • Kopulować → Jebhati (porównaj: jebać)

Dodatkowe opisy:

Lingam i Joni to słynna para w hinduskiej mitologii i nauce. Cała Kamasutra to właśnie opis łączenia Lingam i Joni w całość (Junati) na wszystkie możliwe sposoby. Kamasutra = Kama (miłość, pragnienie) + Sutra (Księga, porównaj polskie: „szyte” / „zeszyt”)

O ile ostatnie słowo z listy (jebać) sprawiło Wam za pewne masę radości, to należy zaznaczyć, że nie we wszystkich słowiańskich językach słowo „jebać” jest wulgarne. Oto przykład z zazwyczaj słonecznej Hrvatski:

Religia

  • Bóg → Bhaga
  • Święty → Śivata
  • Bóg / Demon → Deva (porównaj polskie: „dziw” (cud)), jeśli połączysz „Dziw” i „Czynić” to powstanie Ci „Dziewczyna” czyli „Stworzona przez Boga”, „Stworzona przez Demona” lub „Cud stworzony”. Nie wiem niestety dlaczego słowniki etymologiczne łączą słowo „dziewczyna” ze słowem „doić” (zapewne dlatego, że ma piersi), może ktoś z Was wie?
  • Niebo → Nabhas
  • Chmura → Megha (porównaj: Mgła)
  • Raj → Raji (bogactwo, radość)
  • Siwa → Śiva (bóg najwyższy), porównaj: Świt, Świat, Światło, Święty, Święto, Światowid, Świątynia czy nawet „poświata”.
  • Swaróg → Svar (wyższe niebo), również powiązane z Siwą. Słońce w Sanskrycie to rodzaj żeński od Svar czyli Sura.
  • Trzy Mordy → Trimurti (Hinduska Trójca Święta: Brama, Viśnu, Śiwa)

Układ Siwopodobnych słów jest wbrew pierwszemu wrażeniu logiczny. Jesteśmy sobie takim Słowianinem sprzed tysięcy lat i jak byśmy tworzyli słowa? Mamy noc, jest ciemno i figę widać. Nagle na horyzoncie pojawia się to, co daje życie… Śiva / Słońce. Moment pojawienia się go na horyzoncie, nazwiemy od jego imienia, czyli Świt. To co nam daje, to znów coś od jego imienia, czyli Światło. A dzięki temu światłu, po nocy pełnej ciemności, widzimy… Świat! Ten sam Śiva to nikt inny, jak „Światowid”, bo dzięki niemu… widzimy świat!

Żeby nie było, że sobie wymyślam połączenia wszystkich Siwopodobnych słów. Proszę wpisać Siva w google i zobaczyć jego przedstawienia. Poniżej jedno, ale google ma ich setki.

kd ss 5

Zawsze w jego tle, za głową ma „świt” czy jak kto woli „poświatę”. Bardzo ważnym szczegółem łączącym jego wyobrażenia, są góry. Słońce w Indiach nie wstaje za górami. Wschodzi i zachodzi nad wodą, bo Indie są półwyspem. Dlaczego więc za nim są góry? Góry indyjskie, to przecież Himalaje. Góry za Śivą symbolizują to, że światło (cała indyjska nauka) przyszła do Indii z gór (czyli od ludzi zza Himalajów).

Filozofia

  • Wiedza → Veda
  • Znać → Znati
  • Budzić → Budżati
  • Sława → Śravas (przejście Ł ↔ R)
  • Łaska → Jasa (ponownie przejście Ł → J), porównaj: „jasny” oraz „laska” (miłość po czeski i słowacku)
  • Prawda ← Para Veda (Pra Wiedza / Stara wiedza) – jak się zastanowić, to ma to sens. Dawna wiedza, to po prostu „prawda”.
  • Jest → Asti (Być, Żyć)
  • Bywać → Bhavati

Natura

  • Drzewo → Daru
  • Góra → Giri
  • Wiać → Vati
  • Dolina → Upatjaka (porównaj: Dolina zawsze jest „U Potoka”, a potok jest od słowa „toczyć”)
  • Drzwi → Dvara (niby spółgłoski zamienione, ale jak sprawdzimy słowo: oddźwierny, to są już tak samo jak w Sanskrycie)
  • Ogień → Agni, a po bengalsku nawet: Agun.
  • Niebo → Nabhas
  • Brama → Brahma (bóg hinduski – brama między ziemią, a niebem). Należy tu wyjaśnić, że Hindusi nie używają imienia Brahma w sensie „bramy”, bo od tego mają słowo „Dvara” (drzwi). Chodzi o to, że Brahma jest tym bogiem, który zszedł jako pierwszy na ziemię, stworzył pierwsze żyjące istoty, stworzył w ten sposób połączenie między niebem, a ziemią (właśnie Bramę / Brahmę). Że nie miał ojca i był samonarodzonym to nazywa sie go Svayambhu od Svaja (swój / samo) + bhu (byt) czyli Samobyt. Od jego imienia kasta kapłanów w Indiach nazywa się Brahmini (jeden to Brahmin lub Brahman), bo tak samo jak u nas kapłani kulturowo są pomiędzy ludźmi, a bogami i przez to pilnują przejścia do nieba (np. dając rozgrzeszenia lub ekskomunikując). Dlatego właśnie są Brahminami czyli „strażnikami bram do nieba”.

Imię Agnieszka pochodzi od słowa Ogień. Oficjalnie Agnieszka jest od Agnes i znaczy „oczyszczona”, oczywiście nikomu nie chce się poszukać głębiej, jak przebiega to czyszczenie.

Proszę sprawdzić kolejno te słowa:

  1. https://en.wiktionary.org/wiki/Agnes
  2. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CF%8C%CF%82#Ancient_Greek
  3. https://en.wiktionary.org/wiki/%E1%BC%81%CE%B3%CE%BD%CE%AF%CE%B6%CF%89

I w ostatnim znaczenie numer 2 greckiego „Agnizo” to: Uświęcić śmierć poprzez ogień. Spalić, zniszczyć. Jak nic od naszego ognia!

Ogień (Agni) to również bóg w Indiach: https://pl.wikipedia.org/wiki/Agni. Należy (po raz kolejny) zwrócić uwagę, że wypisane są pokrewieństwa do dużej ilości języków, ale polski (na polskiej Wikipedii!) jest pominięty.

Zwierzęta

  • Wilk → Vrka (wilk, pies)
  • Koza → Aża (koza)
  • Żywot → Viaghra (tygrys), polskie Ż zanikło. Porównaj Żywot → el:Biotos, la:Vita, la:Viva
  • Owca → Avi

Imiona

  • Śiva ← Światowid, Najważniejszy bóg hinduski (członek wielkiej trójcy Trimurti), dokładniej opisane powyżej, polskie: świt, świat, światło itd.
  • Brahma ← opisane powyżej, polskie: brama, stworzył ludzi
  • Viśnu ← ten, który wszędzie wejdzie i wszędzie jest (bóg wszechobecny), od polskiego „wieś”, porównaj Wiking – ten co wszędzie włazi i wszędzie jest (o słowie wieś i Wikingach (Słowianach) będzie oddzielny artykuł). Viśnu ma jeszcze dwa imiona: Narajana i Hari. Narajana znaczy „Człowiek jedzie” / „Człowiek nadchodzi” (Człowiek=Mężczyzna w tym znaczeniu), a Hari (możliwe, że też od naszego góra, ale nie udało mi się tego w żaden sposób potwierdzić), to „jasny”, „żółty”, „złoty”. Dało to znaczenie tamilskiemu „Hari” czyli „Król” oraz indonezyjskiemu i malajskiemu „Hari” czyli „Dzień”. Pasuje to ponownie do koncepcji, że jaśni ludzie, panowie, władcy, szlachta, przyszli z gór. Tę samą etymologię ma perski Zoroaster (warto poczytać o Zoroasturianiźmie).
  • Indra ← Jędrzej. Po słowacku jest nawet Jindra. Pochodzi od słowa „Nara” (zobacz Viśnu), które oznacza mężczyznę. Występuje zarówno w perskiej Aweście (Wieści), jak i Rygwedzie (Najstarsza weda/wiedza). W aweście jest to mniej znaczący demon (Deva), ale w Rygwedzie jeden z ważniejszych bogów, a nawet król bogów. Jest to „najbardziej męski” bóg. Jest uosobieniem cech męskich. Ma tysiąc jąder, nieskończoną siłę, cały czas walczy, ma zero litości. Przedstawiamy za pomocą byka, bardzo płodny. Za uwiedzenie żony Gautamy jądra zamieniono mu na pochwy (straszne upokorzenie). Możliwe, że od tego imienia pochodzi nazwa „Indus”, a od niego „Indie”. Trafił później do Grecji jako Ander (męski, silny, odważny), gdzie również pochodnym znaczeniem jest „człowiek”. Znamy go ze słów w stylu: „Antropologia” (nauka o człowieku) czy Android (pochodna człowieka). Trafił z powrotem do Polski w postaci dwóch imion: Andrzej (męski) oraz „Aleksander” (broniący ludzi). Ander to człowiek, a Aleks to obrona. „A” po grecku oznacza przeciwieństwo np. Atom (nie-podzielny), Agnozja (nie-znajomość) itd. Skoro Aleks to obrona, więc Leks musi oznaczać atak. Znowu dziwnym przypadkiem słychać Lechitów w tym słowie :). Tak jakby Lechs znaczyło tyle co, „atakujący”. Ciekawe też, że w Egipcie leży miasto Al-Iskandarija czyli Aleksandria i jego nazwa ma nasze słowiańskie korzenie.
  • Budda ← Budzić, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Bhuriśrava ← Bolesław, wyjaśniam dokładniej na dole
  • Vjasa ← Wieszcz – legendarny wieszcz Indii, ten który spisał wedy (Zobacz na Wikipedii)

Wyjaśnienia może wymagać określenie Trimurti (Śiva + Brahma + Viśnu), które oznacza taką trochę Trójcę Świętą, ale dosłownie to po prostu „Trzy oblicza”. Składa się z dwóch słów: Tri (tu już trzeba IQ poniżej przeciętnego kartofla, by nie zauważyć, że to polskie „trzy”), a murti to liczba mnoga od „murta”, która znaczy oblicze… dziwnym zbiegiem okoliczności, po polsku na znajome oblicze mówimy: „Mordo ty moja!”. Murta to nic innego jak polska „morda”.

Matematyka

  • Dwa → Dva
  • Dwoje → Dvaja
  • Trzy → Tri
  • Troja → Traja
  • Cztery → Czatur
  • Pięć → Panća (w hindi, urdu czy paszto jest jak po polsku: Pańć)
  • Sześć → Szasz
  • Siedem → Saptam
  • Osiem → Aśtan
  • Dziewięć → Navam (częsta wymiana: DŹ::N), należy zauważyć, że Dziewięć to boska lub demoniczna liczba (porównaj Deva). Dlaczego akurat ta liczba jest liczbą boską, zrobię oddzielny artykuł.
  • Dziesięć → Daśan
  • Dwanaście → Dvadaśa (znów wymiana N::DŹ, ale odwrotnie), proszę zauważyć, że w ramach polskiego zachodzi też taka wymiana: dziesięć ↔ naście (DŹ::N) porównaj też Rama jedzie → Ramajana.
  • Dwadzieścia → Vimśat (DŹ::M)
  • Trzydzieści → Trimśat (DŹ::M)
  • Sto → Śata

Inne

  • Prosić → Praszati
  • Dać → Dadati
  • Bojaźń → Bhijas
  • Żywy → Żivi
  • Purna → Pełny
  • Śnaty → Śniady
  • Przepaść / Przepadać → Prapati / Prapatati (widać idealnie, że układ dokonany/niedokonany tworzy się w słowiańskim i w sanskrycie identycznie)
  • Słodki → Svadu
  • Jaka, Taka, Siaka → Jaka, Taka, Śaka (bez dodatkowego komentarza :P)

Ruskij i Sanskrit

Najciekawsze od 4:30

Ten sam język?

Słowiańskie języki są najbardziej podobne do indyjskich ze wszystkich europejskich języków. W niektórych kategoriach słów (szczególnie religijnych czy filozoficznych) zgodność słów wynosi 60-90%.

Ale dlaczego?

Pochodzenie Sanskrytu: Wedy

O co chodzi z tymi Wedami???

  • Wedy są świętymi księgami ludzkości
  • Weda znaczy tyle co „wiedza”
  • Wedy są „Biblią” Indii, hinduizmu, buddyzmu czy Hare Kriszna
  • Wedy są 8 razy większe od Biblii
  • Gdyby skleić największe dzieła antyku: Iliadę i Odyseję, pomnożyć objętość przez 10, to Wedy i tak są większe.
  • Najpopularniejszymi Wedami są Mahabharata i Ramajana (czasem uznawane za piątą wedę, a czasem za eposy postwedyjskie)
  • Najstarszą wiedzą jest Rygweda
  • Mahabharata = Maha (Wielki / Możny) + Bharata (Indie / Bracia) czyli Mahabharata= Wielkie Indie lub Możni Bracia
  • Ramajana= Rama (Siódme wcielenie Viśnu) + Jana („jedzie”, znów wymiana „N:DŹ”) czyli „Rama nadchodzi / nadjeżdża”
  • Wedy są starsze niż biblijny Stary Testament
  • Wedy zostały spisane ok. 2000 p. n e. (czyli 4000 lat temu)
  • Wedy zostały spisane przez legendarnego Vjasę (po polsku: Wjasa = Wieszcz)
  • Według Hindusów Wedy zostały im przekazane przez Arjów podczas Inwazji Aryjskiej ok. 1800 p. n. e.

Co to za Ariowie?

  • Ariowie to lud, który najechał Indie 4000 lat temu
  • „Aria” i „Arian” w Sanskrycie znaczy to samo, co polskie: „Szlachcic”
  • „Arian” oznacza również superczłowieka (kogoś między zwykłym człowiekiem, a bogami)
  • Ariowie to oficjalnie Persowie
  • Wedy twierdzą, że Ariowie dokonali inwazji z północnego zachodu (przez Himalaje)
  • Himalaja znaczy Leżący Śnieg lub Dom Śniegu (Zima → Hima, Leżeć → Laya, Dom (miejsce, gdzie się odpoczywa))
  • Perskim odpowiednikiem Wed jest Avesta (Wieść)
  • Adolf Hitler wiedział o Wedach i co mniej więcej jest w nich napisane, ale jego naukowcy myśleli, że Ariowie wyszli z jeszcze dalszej północy i zachodu. Uznali, że Ariowie wyszli ze Skandynawii (Norwegia lub Islandia). Za źródło Aryjczyków uznali mityczną Thule. Idąc tym tropem doszli do błędnego wniosku, że to Germanie są Ariami, bo pochodzą ze Skandynawii i są jasnymi ludźmi (jak piszą Wedy)
  • Persja oficjalnie używa nazwy Iran (od Arian)
  • Avesta używa nazwy Harauua na określenie Ariów
  • Harauua to Hara + Auua, a Hara to nic innego jak nasza „góra”. Znaczenia Auua nie znam, choć tak wymawia się obecnie słowo Allah na tych terenach.
  • Ariowie to ponownie coś z górami (zapewne ludzie z gór), a górami dla Persji jest Kaukaz.
  • Za Kaukazem obecnie są Słowianie. Nie wiadomo jak było 4000 lat temu.

Haplogrupa R1A1

Haplogrupa? Pierwsze słyszę!

  • Haplogrupa to taki specjalny typ grupy DNA, który jest przekazywany zgodnie z płcią
  • Każdy człowiek posiada dwie haplogrupy. Jedną od ojca i jedną od matki
  • Ojciec przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojego ojca
  • Matka przekazuje dziecku tylko haplogrupę swojej matki
  • Haplogrupy mutuja wyjątkowo rzadko (raz na kilka tysięcy lat)
  • W efekcie każdy z nas nosi w sobie haplogrupę swojego Adama i swojej Ewy
  • Haplogrupy przechowują również informacje o ciałach naszych Adamów i Ew
  • Dzięki temu możemy z pewnym prawdopodobieństwem określić ich wiek, pochodzenie czy pogodę panującą za ich życia

Haplogrupa aryjska – R1A1

Haplogrupa aryjska to R1A1. Co ciekawe, ta haplogrupa wcale nie jest popularna w Iranie (choć tam występuje). R1A1 jest narodową (najpopularniejszą) haplogrupą dla takich krajów jak: Polska, Litwa, Łotwa, Rosja, Białoruś, Ukraina, Czechy, Słowacja, Węgry (!), była Jugosławia, Indie, Pakistan, Nepal, Bangladesz, Bhutan, Afganistan, Kirgistan i Tadżykistan. Jedynym państwem słowiańskim, w którym R1A1 nie jest przeważająca (choć jest na drugim miejscu) jest Bułgaria.

kd ss 6

 

kd ss 7

Ariowie Słowianami?!?

Tylko cztery państwa na świecie mają ponad 50% R1A1. Są to:

  • Kirgistan
  • Tadżykistan
  • Afganistan
  • i …
  • Polska!

Pozostałe kraje słowiańskie nie pozostają daleko w tyle. Wszystkie północne mają ponad 40%, a południowe 20-40%. Dla porównania Europa Zachodnia ma mniej niż 1%, za wyjątkiem Germanów (tych graniczących ze Słowianami), bo mają 10-25%.

Dla porównania: w Polsce 20 mln ludzi ma R1A1 (50% z 40mln), a w Norwegii (najbardziej aryjska z germańskich narodów) 1,5mln (30% z 5mln). Nawet Niemcy, które mają 85mln ludzi, mają tylko ok. 12mln Arian (16% z 85mln). Czy takie ilości Arian w krajach germańskich mogą być pozostałością po zgermanizowanych słowiańskich mieszkańcach, robotnikach przymusowych albo nawet dobrowolnych imigrantach? Nie jest to wykluczone.

kd ss 8

Dla porównania, nawet północno-zachodnie Chiny mają wyższy odsetek Aryjczyków niż jakikolwiek kraj germański. Najprawdopodobniej nie jest to przypadkiem. W artykule „Boska Ameryka” piszę o chińskim słowie „Bu” znaczącym „Bóg”. A w dawnych czasach, zanim w zachodnich Chinach żyli Chińczycy, to zgadnijcie kto tam mieszkał? No Ariowie!

http://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/200989,Biali-Chinczycy-sprzed-4000-lat

Oto ich mumie:

 

 

kd ss 13

kd ss 9

kd ss 10

kd ss 11

kd ss 12

 

Warto zainteresować się też ludem Hunza z Pakistanu, o którym więcej piszę w artykule: Lechici w Himalajach

Należy zwrócić uwagę nie tylko na to, że Ci ludzie wyglądają na Słowian, ale i na symbolikę. Na naczyniu znaleziono Swastykę, to symbol Ariów (dlatego Hitler go przyjął za swój)… i oczywiście Słowian.

Nie wierzycie?

Każdy z Was ma 10 PLN w portfelu (no może nie każdy, ale sporo z Was na pewno). Na odwrocie banknotu jest moneta, to jest moneta Mieszka Pierwszego. Niestety jest tam tylko strona monety z koroną i krzyżem. Istnieją dwie wersję tej monety (sprzed chrztu i po chrzcie). Różnią się imieniem Mieszko. Na poniższej jest napisane po łacinie: MISICO, a w drugiej (ta co jest na banknocie) jest jeszcze w polskich literach sprzed łaciny (to tak gdyby ktoś twierdził, że to chrześcijanie dali nam alfabet). Wykonałem brudną robotę i pokażę teraz obie strony oryginału:

kd ss 14

Ja się teraz grzecznie pytam, czy tam jest jakiś orzeł? Biały, czerwony, niebieski… jakikolwiek? No nie ma! A co jest? I to 4 razy? Swastyka! Symbol Państwa Polskiego. Czy jest to identyczna swastyka, która widać u Ariów z Chin? Tak, jest to identyczna Swastyka jaką widać u Ariów z Chin. A co z Indiami? A oto Indie, a nawet Himalaje, żeby było dokładniej:

kd ss 15Co w Himalajach robi symbol państwa Mieszka pierwszego? Czy to jest kolejny przypadek?

kd ss 16Świątynia buddyjska w Nepalu

Zauważcie, że na naszej monecie jest też Swastyka „podwójna” (ramiona zgięte w obie strony), i są tam kropki w każdej ćwiartce…

To nic innego jak jeden z symboli Indii. Swastyka była jednym z polskich symboli do drugiej wojny światowej (wiele orderów czy jednostek wojskowych, miało ją w swoim logo). Więcej tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Swastyka.

A co w ogóle znaczy Swastyka?

Sł + Asti + ka, Sł to jest to samo Sz, które mamy w słowie Szczęście (Sz + część) i oznacza radość. Asti to po prostu nasze polskie „Jest”. A „ka” to jak po polsku końcówka zmniejszająca np. Samochód → Samochodzik, Janina → Janinka, Okno → Okienko, czyli razem: Swastyka to Uszczęśliwiaczka.

R1A1 w Indiach

  • W Indiach R1A1 występuje u 35% populacji (1 na 3 osoby ma R1A1)
  • W Indiach R1A1 występuje u 65% Braminów (2 na 3 osoby mają R1A1)
  • Bramini to najwyższa kasta w Indiach
  • Bramini są kastą kapłanów. Nie zachodzą małżeństwa między Braminami, a kastami niższymi. Jeśli Bramin choćby dotknie kogoś z najniższych kast, rozpoczyna się długi proces oczyszczania.
  • Bramini używają Sanskrytu najczęściej ze wszystkich kast.
  • W Hindustanie żyje 600 mln ludzi z R1A1
  • Wszystkich Słowian na świecie jest 300-400 mln.

Teraz należy się zastanowić nad jedną, ale bardzo ważną rzeczą. Ilu tych Ariów dokonało inwazji na Indie. Chyba nie mało, skoro zmienili oni całkowicie historię tego kraju, dając im wiedzę, religię, język i krew dla 1/3 obywateli. Porównajmy to teraz z inwazją brytyjską z 1858 roku. Anglicy rządzili 100 lat. Zostawili też swój język i kulturę. Jako ojczystymi, językami postsanskryckimi mówi 73% ludności Indii czyli ok. 800 mln ludzi, 25% ludzi mówi językami sprzed inwazjii Ariów (drawidyjskimi) lub jeszcze innymi (np, arabski czy tybetański), a językiem ojczystym jako angielskim, posługuje się niecałe 100 mln ludzi! Czyli po aryjsku mówi 8 razy więcej ludzi, niż po angielsku! Jeśli chodzi o religię, to Anglicy, Portugalczycy, Francuzi i Holendrzy, którzy są chrześcijanami, razem spowodowali, że w Indiach jest 20mln chrześcijan. To jakieś 2%! Dla porównania inwazja arabska spowodowała, że mamy tam 30% muzułmanów (Indie to największy kraj świata pod względem ilości muzułmanów). Religie wedyjskie mają natomiast 700 mln wyznawców (prawie 70%). W genetyce przepaść jest jeszcze większa. R1B1 ma mniej niż 1% Hindusów, a R1A1 ma ich 35%! Teraz zastanówmy się, jak potężna musiała to być inwazja (demograficznie, filozoficznie i językowo), że po 4000 lat nadal w Indiach nadal widać najbardziej wpływ tej inwazji, niż wszystkich pozostałych razem wziętych!

Magiczny język Palski!

Na Cejlonie w liturgii używany jest język, który nazwę ma prawie taką jak nasz… Jest to język palski! Opisuję go dokładniej w artykule: Język Polski na Sri Lance.

Słowianie czyli niewolnicy?

W szkole, mediach czy internecie, pochodzenie słowa „Słowianin” czasami wyprowadza się od łacińskiego „Sclavus” czyli „Słowianin” / „Niewolnik”, co jest wierutną bzdurą. Etymologia jest dokładnie odwrotna. Skąd to się wzięło? Proste. Słowianie jak małpy mieszkali na drzewach, nie umieli pisać i czytać (pierwszy alfabet stworzył ponoć Metody ok. 850 r.) i ogólnie tylko chyba sobie Ci Słowianie chrumkali, bo co można robić na drzewie jak nie ma jeszcze krzyża?

Według oficjalnej wersji Słowianie pojawili się w Europie w zależności od źródeł między IV a IX wiekiem naszej ery. Na początku były to strasznie cipowate stworzenia, bo jedyne do czego służyły, to do wyłapywania ich w siatki. Takiego Słowianina w siatce wiozło się na targ niewolników do Pragi (handel z Rzymem) lub na Wolin (handel z Germanami) – choć nie udało mi się jednoznacznie potwierdzić, że to właśnie te dwa targi były największe we wczesnym średniowieczu. Potem takiego Słowianina kupował handlarz i wiózł do Rzymu czy do Anglii. Tu pojawia się pierwsze pytanie, jak taki handlarz przeprowadzał tych niewolników z Pragi do Rzymu? Przecież szedł z nimi przez słowiańską ziemię… Czy nie obawiał się, że ten Słowianin ma znajomych, którzy mogą go odbić? Czyż nie jest bardziej logiczne, że to nie Słowianie byli tam niewolnikami, a właśnie wszyscy inni, którzy ze Słowianami walczyli i podczas wojen trafiali do słowiańskiej niewoli? Oczywiście mogli się zdarzać Słowianie wśród niewolników, ale nie mogli być tam większością.

Co oznacza termin „Słowianie”? Należy zauważyć, że tym terminem określają siebie WSZYSCY Słowianie i NIE MA od tego ŻADNYCH WYJĄTKÓW. W każdym języku świata, Słowianie to Słowianie, nawet najstarsze inskrypcje to: Sklaweni czy Saqaliba – porównaj miasto koło Bagdadu, niedaleko osławionej Faludży (Saqlawia). Mało tego, nie istnieje w żadnym języku synonim tego słowa, który brzmiałby inaczej (za wyjątkiem archaicznego niemieckiego, który nazywał Słowian Wenden czyli Wenedowie / Wandalowie i jest obecny w wielu eponimach na terenie Niemiec). Znaczenie terminu „Słowianie” może być interpretowwane szeroko, od „tych, którzy mówią”, „tych, którzy używają słów”, „tych, od których pochodzą słowa”, „tych, o których się mówi”, aż po „tych, o których słychać”, „ci, którzy są sławni”, bo takie obecnie znaczenie ma „Słowianie”. Porównaj: Słowo, Słowianie, Sława, Słuch, Słuchać, Słyszeć, Słowacja, Słowenia, Słowiński Park, Sławno, Słownik, Słowik. Czy „słowik” to ptak zniewolony? Czy może jednak wolny? Czy nazwaliśmy go tak, bo nie może mówić / śpiewać, czy właśnie dlatego, że go lubimy słuchać, że go po prostu słychać jak śpiewa.

I teraz najważniejsze. Słowo „Śravas” w Sanskrycie użyte jest już kilka tysięcy lat temu! I to w znaczeniu „dźwięk”, „słowo”, „sławny” (ten, o którym słychać, bo się o nim po prostu mówi), a nie w znaczeniu „niewolnik”, więc skąd w językach romańskich i germańskich znaczenie „niewolnik”? Wyjaśnienia są dwa: Słowianie byli niewolnikami (i tę wersję lansuje się oficjalnie), albo Słowianie dostarczali niewolników (porównaj np. Sajgonki – w środku raczej nie ma niczego z Sajgonu, ale nazwa pochodzi od twórców lub miejsca pochodzenia). Na ten moment nie można rozstrzygnąć tego jednoznacznie. Moim zdaniem druga wersja jest zdecydowanie bardziej prawdopodobna. Dlaczego? Otóż w historii znaleźć można na to kilka poszlak. Jedną z nich jest to, że Rzymianie twierdzili, że to barbarzyńcy ich atakowali, barbarzyńcy ich plądrowali i barbarzyńcy porywali im ludność. Rzymianie natomiast nie mogli podbić barbarzyńców, bo gdyby to zrobili, to nie byłoby barbarzyńców, a byłby na ich miejscu Rzym, a jak wiemy, Słowianie to jedyny naród, którego Rzymianie w Europie nie podbili. Słowianie walczyli wtedy absolutnie ze wszystkimi (Rzymianami, Grekami, Bizancjum, Arabami, z czego Rzym i Grecję podbili właściwie doszczętnie), dzięki temu niewolników było tam pod dostatkiem. Gdyby to Słowianie byli niewolnikami, to targi ze Słowianami znajdowałyby się poza słowiańskim terytorium. To tak jakby zrobić targi czarnych niewolników w Afryce! Po pierwsze, który klient by się wybrał tak daleko, a po drugie jaką by miał gwarancję, że ten niewolnik w ogóle przeżyje? No żadną. Dlatego targi niewolników są tam, gdzie klienci, a nie tam gdzie sprzedawcy.

Historyczność słowa Sława / Śrawas

Podaję celowo link do Wikipedii w języku jawajskim (z wyspy Jawa w Indonezji), by nie można było posądzić artykułu o stronniczość. https://jv.wikipedia.org/wiki/Burisrawa. Burisrawa to nikt inny jak Bolesław. Buri w Sanskrycie znaczy Wielki (porównaj rosyjskie „bolszoj”), a „Srawa” to właśnie „Sława” (coś o czym słychać), dla porównania podaję też czasownik pochodny: śruti=słyszeć. Co znaczy Bolesław? TO SAMO. Oto dowód: https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_(imi%C4%99). W polskiej Wikipedii Bhuriśrava jest pominięty, choć jest tam Burysław! Słynny sanskrycki Bolesław opisany jest w Mahabharacie, co znaczy Maha (wielki, porównaj polskie: możny np. Możny Pan, Możnowładca) + Bharata (Indie / Bracia, porównaj nasze Brat, oficjalnie pochodzi od boga Bharata, który jest tak po prostu nazywany w Ramajanie , bo jest bratem tytułowego Ramy).

Słowiańska religia?

Budda to nikt inny, jak „Przebudzony” (porównaj: Budzić → Budżati). Ten, który „zrozumiał”, że to co jest na Ziemi, to tylko sen i się z niego wybudził. Ziemskie życie to po prostu zmysłowa nakładka na prawdziwe „ja”, które poprzez ciało jest ograniczone tylko do postrzegania poprzez zmysły. Porównaj sobie film „Matrix”. To film religijny, o czym większość ludzi nie wie, bo gdyby wiedziała, to by go po prostu nie obejrzała :). O filmie Matrix zrobię oddzielny artykuł (tak, jest powiązany z Polską i to nie jedną nicią).

Pewnie nigdy nie przypuszczałeś jak swoim naturalnym, ojczystym językiem blisko jesteś języka pierwotnego i religii naturalnych, tych pierwotnych, których pochodne do tej pory istnieją i rozwijają się w Indiach. Albert Einstein powiedział: „Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi. (…) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.”

Einstein użył stwierdzenia „Religia przyszłości”, choć religia, którą opisał była zapewne naszą religią również w przeszłości. Einstein zapewne nie znał języka słowiańskiego, ani Sanskrytu, więc nie mógł wiedzieć i rozumieć tego, co my Słowianie rozumiemy naturalnie. My wiedzę o świecie mamy zawartą w naszym języku i przekazujemy ją naszym dzieciom. Paradoksalnie, robimy to nawet, jeśli tego nie rozumiemy, bo nie mamy po prostu innego sposobu komunikacji. Czyż nie jest to genialne w swojej prostocie? Tak naprawdę, to ciężko uznać taki stan rzeczy za przypadek!

Do tej pory pakowano Ci do głowy, że pogaństwo, to coś złego, dziwnego i nienaturalnego. Mając nawet tę szczątkową wiedzę, którą zdobyłeś dzisiaj poprzez ten artykuł, zastanów się nad tym jeszcze raz. Zauważ ciekawy kolejny „przypadek”. Tylko w języku polskim (słowiańskim) zachodzi słowna zależność „świat ↔ światło”. Świat to materia, a światło to energia. Czy przypadkiem, wspomniany wyżej Einstein nie wpadł na to, że E=mc2? Ale co to ma z nami wspólnego? Otóż to, że E=mc2, a po przekształceniu M=E/c2. Znaczy to tyle, że Einstein odnalazł w fizyce to, co my mamy w języku od tysięcy lat. Energia i Materia (Światło i Świat) są wymienne i jedno powstaje z drugiego. Teoretycznie potrafiliśmy empirycznie uzyskiwać światło ze świata (np. poprzez spalanie), ale odwrotnie? Wzór mówił, że się da, ale w praktyce to nie wyszło… a może jednak?

http://www.focus.pl/technika/materia-moze-powstac-ze-swiatla-juz-za-rok-11235

Archaizm języka polskiego

Skoro wiemy, że Sanskryt nie rozwija się od 1500 lat, a jego najstarsza wersja ma 3500 lat. Skoro wiemy, że formy słów filozoficznych w języku polskim (słowiańskim) mają praktycznie identyczną formę (w odróżnieniu od słów z innych rodzin językowych) jak te sprzed 3500 na drugim końcu świata. Czy na tej podstawie możemy wysunąć wniosek, że z dość dużym prawdopodobieństwem, właśnie język słowiański to język praindoeuropejski? A jeśli wiemy, że formy języka polskiego (poprzez zapisy z wed) są starsze niż Biblia. I ta Biblia zawiera nazwy własne, które ewidentnie brzmią słowiańsko. O ile wszystko można przetłumaczyć na inne języki, to nazw własnych zazwyczaj się nie tłumaczy. To czy można wykluczyć, że język słowiański nie jest jednym z najstarszych języków świata (jeśli nie najstarszym)? Niestety (a dla nas właściwie „stety”) nie można tego wykluczyć. Możliwe, że jest to czysty przypadek, ale to właśnie nasz język przez wszystkie narody świata nazywany jest „Slavic”, „Slava”, „Slovienski”, a można to rozumieć również jako ten, który dał słowa.

Rozumiem, że ten artykuł odwraca u części ludzi myślenie o świecie do góry nogami, ale może warto się nad tym ponownie zastanowić?

Teraz pora na krytykę. Czas start.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 862 obserwujących.