białczyński

Słowo na szczęśliwość świata (O Joannie Salamon – Łukasz Mańczyk)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 5 Sierpień 2013

71302394_f2d95e41f6_o

Łukasz Mańczyk

                  Słowo na szczęśliwość świata1

http://www.manczyk.cba.pl/e_slowo.htm

Joanna Salamon (1932 – 2001) poetka, eseistka – na co dzień lekarz pulmunolog – była m.in. ordynatorem sanatorium przeciwgruźliczego w Rajczy koło Żywca2. Translatorka z języka serbo-chorwackiego i rosyjskiego (np. Mariny Cwietajewej, Anny Achmatowej). Obdarzona doskonałą pamięcią, którą najpierw pożytkowała ucząc się zawodu (studia medyczne w Petersburgu, specjalizacje: ftyzjatria i pulmunologia w Polsce), języków obcych, później zaś cytatów. Od 1971 do 1980 wydała sześć tomów wierszy (Abecadło, Medytacje, Pra-nowe abecadło, Szkice do nowego słownika wyrazów, Tu wzrusza tylko nietrwałość, Ulica Ku niebu3). Potem dwudziestoletnia cisza aż do Anioła czasu krągłego, którego zwiastunem było wydanie bibliofilskie cyklu Ból który potem wszedł do książki. Już pośmiertnie ukazał się utwór Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo Poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach. Publikowała wiersze i eseje m.in. w paryskiej “Kulturze”, “Literaturze na świecie”, “Tygodniku Powszechnym”, “bruLIONIE”. W 1981 roku wzięła udział w International Writing Program w USA. Tam, w obliczu stanu wojennego, postanowiła nie wracać do kraju. Do 1997 roku mieszkała w Holandii. Choć nostyfikowała na “bardzo dobrze” dyplom lekarski w Holandii, nie mogła podjąć pracy w zawodzie. Pracowała wtedy m.in. jako sprzątaczka. Emigracja zwiększyła jej fascynację twórczością Witolda Gombrowicza. Skupiła się wówczas na niekonwencjonalnych badaniach literaturoznawczych. To, być może, pomogło jej przeżyć czas rozłąki z najbliższymi i krajem – “ja tam nie żyłam, ja mieszkałam w literaturze”. Ostatnie lata spędziła w Krakowie. Własną poezją zajęła się znów w ostatnich miesiącach życia. Kolejne jej wiersze, nie tracąc nic z formy, stawały się coraz bardziej życiem niż literaturą. Pochowana została na cmentarzu salwatorskim w Krakowie.
Niedawno wznowiono wybór Jej wierszy pod tytułem Nazbierałam w wieczorze świateł, którego nie doczekała, jednakże robiła jego korektę wręcz na łożu śmierci.

Nie wierzyła że “skończyły się słowa” a idee straciły na świeżości. Przeciwstawiała się traktowaniu literatury jako zabawy. Miała jeden sposób na walkę ze złudzeniem kulturowego deja vú : udostępnić ideały w atrakcyjnym współczesnym opakowaniu. Mówiła “nie” hasłu “sztuka dla sztuki”, ale czyniła to w tak wyrafinowany sposób, że mógłby się pod tym podpisać niejeden postmodernista. Jerzy Kwiatkowski napisał: “groziłaby tej poezji egzaltacja gdyby nie dar gry słowem”4.
Powodem dla którego wielu zaczyna pisać jest, obok chęci wyrażenia się, fascynacja językiem. Nie traktowała go instrumentalnie i umiała o tym związku niebanalnie opowiedzieć. Trzy tytuły tomików zdradzają jej zainteresowania (Abecadło, Pra-nowe abecadło, Szkice do nowego słownika wyrazów). Motyw “słowo to potęga”, niby stary jak świat a tu popatrzmy, utwór Jaśmin: “słyszysz – to rozkwita literowy jaśmin (…) / jeszcze przed chwilą był w dźwięcznych pąkach / teraz kwitnący na dźwięki się rozpadł”. Wreszcie tomik Pra – nowe abecadło (1971), gdzie kolejne wiersze poświęcone są poszczególnym literom alfabetu, to nic innego jak XX litania do mowy. Swój debiutancki tomik (Abecadło, 1971) otworzyła wyznaniem wiary w “mowę – krainę pełni organicznie nieograniczoną”. W akcie zawierzenia dodawała: “W Tobie jest jedno Słowo / na szczęśliwość świata”. Niezwykłe że mówiła to absolwentka dyscypliny ścisłej, niejako wbrew kolejnym oczekiwanym etapom rozwoju cywilizacji, która obecnie akcent kładzie na takie dziedziny jak cybernetyka czy genetyka. Być może wierzyła, jak jej przyjaciółka Marianna Bocian, że przed sztuką dopiero otwiera się nowa zaskakująca perspektywa: bycia narzędziem arcypoznania i gruntownego uzdrowienia człowieka.
W jej poezji żywy był nurt lingwistyczny obejmujący zarówno odwieczne gry słowne: “jasień przechodzi w jesień / jesień się iści”, “maleńki, syneńki”, “posyp mnie snem”, “tak – ulatuje w ptak”, “Morze / (…) gdy wymawiam ciebie / słyszę tylko / wyrzut fali”, “Życie żyje, wełna się wełni”, jakie spotykamy u B. Leśmiana, M. Białoszewskiego, J. Przybosia, jak i te zapośredniczone w systemie autorytarnym: pisywała, choć nie drukowała, wiersze polityczne obnażające strukturę nowomowy, orwellowskiego dwójmyślenia w czym bliska była założeniom Nowej Fali. (Utwory te ukażą się nakładem “Biblioteki Ha!artu” w numerze monograficznym jej poświęconym, jako pokłosie konferencji w Bunkrze Sztuki w grudniu 2004 roku w tomiku zatytułowanym Deklaracja lojalności). Żywa była u niej fascynacja J. Przybosiem szukającym wespół z córką Utą prasłownika naszej mowy (cykl Wiersze dla Uty). Wystarczy porównać Świt kwietniowy J.Przybosia z Wykołysanką. W wielu jej wierszach czuje się także moment metafizyczny utrwalony w poemacie Pióro z ognia tego przedstawiciela krakowskiej awangardy.
Tematyka twórczości J.S. jest rozległa, ilustrująca obraną drogę i życiowe doświadczenia. Wyróżnić można trop patriotyczny: “rozczeszę cię na pasemka grzebieniem” (Wisła), “jak bardzo ten asfalt jest glebą” (Na krakowskim Rynku). Modlitwa do Matki Boskiej Brabanckiej jest zarówno wierszem religijnym jak i pochwałą (a contrario) polskiego typu pobożności (“tutaj – pusto jest w twojej kaplicy (…) czekasz / a u Twoich stóp / kwitną plastikowe lilie.”). Jej koserwatyzm obyczajowy demonstruje się tak: “Przyjaciółka wróciła z Amsterdamu / i ze zdumieniem opowiada o sex shopach / zaopatrzonych tak bogato / jak sklepy z zabawkami dla dzieci / Na Boże Narodzenie”.
Była zwolenniczką tradycyjnego ujmowania Boga, pracy, społeczeństwa – bez ryzykownych “nowalijek”. Różnice życia w kraju i na emigracji były większe niż obecnie z powodu istnienia “żelaznej kurtyny”. Szok wywołany tym kontrastem był tematem wielu z jej wierszy, dobrych, bo miała szczęście być równocześnie tu i tam. Widziała hekatombę tradycyjnych wartości składaną na ołtarzu wolnego rynku i wyzysku, gdzie człowiek i jego praca zostali zredukowani do rangi czynników produkcji. “Chyba widziałam ludzi doskonałych / niewolników wolności/ przed szybami wielkich supermarketów/ wpatrywali się w plansze ze zmianami cen”. Nie wiem czy miała świadomość, że jest tak, jakby przeniosła się wehikułem czasu do Polski, dziesięć lat po uzyskaniu niepodległości. Poraził mnie fragment “chyba widziałam krowy doskonałe” – dawno nie byłem na wsi, ostatnio wybrałem się w okolice Jaskini Nietoperzowej pod Krakowem, i zobaczyłem krowę z dwoma żółtymi breloczkami podobnymi do tych jakie wydają w szatni (system identyfikacji zwierząt IACS związany z systemem dopłat bezpośrednich według standardów UE).
W jej wersach czuje się zjednoczenie z przyrodą (“muszę uszy potrzeć grzybnią”) i strach przed jej degradacją: “Chodzę po pustych salach. / Dotykam niepewnie listka poziomki”. Wątek ekologiczny przejawia się w Modlitwie do Ziemi: “Uczyniliśmy wszystko żebyś była brzydsza, / żeby nam żal nie było cię opuścić.”. W wierszu “Zabijanie” ekologia miesza się z tęsknotą za polskością: “tu nikt koniczynek nie szuka wśród darni/ tutaj szczęście się kupuje, nie szuka. / Dorodne jak ze sztancy – w doniczkach, w kwiaciarni, / do kupienia, po trzy guldeny sztuka.”
Joanna Salamon to również lekarka. Dała temu wyraz np. wierszem “Endokrynolog“. Zwraca uwagę na etykę zawodową – protestuje przeciw odchodzeniu od przysięgi Hipokratesa i przedmiotowemu traktowaniu chorych, na długo przed tym jak lekarze wraz z prawnikami znaleźli się w ogonie zawodów darzonych społecznym zaufaniem i zaczęły kursować karetki śmierci łódzkiego pogotowia. Przyjrzyjmy się utworowi Aktualizacja kartoteki (albo oda do Paracelsusa) (Paracelsus – lekarz, twórca renesansowej filozofii przyrody – przyp. Ł. M.): “Proszę niech żywi nie tracą nadziei! / (…) / Już nie ma płuc – / są klisze rentgenowskie. / Już nie ma leków – / są preparaty. / Już nie ma cierpienia – / są objawy. / Już nie ma ulgi – / jest remisja”. Oglądanie takich praktyk, bez nadziei na ich przełamanie, zaowocowało stwierdzeniem: “przyszłam po zaświadczenie / o całkowitej niezdolności do życia.”. Apelowała o empatię: “Starą kobietę z sali nr 5 / boli amputowana noga”. Pomagać znaczyło poznawać chorobę która toczy pacjentów. W utworze Piękno szpitalne zauważa: “Ułomne dziewczynki / długo patrzą w lustro / wypatrują Piękna / (…) / chociaż (…) są (…) / szpitalne ogrody i niebo / czarne od jaskółek”. Poza zarzutami etycznymi, uświadamianiem sobie własnej delikatności, może miała też inną koncepcję leczenia: “Gdzie są opuszki palców chińskich lekarzy / które trzymając koniuszek cienkiej nitki aka / wyczuwały czulej niż najczulsze aparaty”, “Na Przestrzennej (…) / na psychonerwicę – stosowano skruchę”.
Bardzo sugestywnie, podobnie jak jej przyjaciółka Ewa Lipska odczuwała przemijanie. Napisała cykl Mieszkańcy czasu, w którym znalazł się wiersz Układy z matką: “Kto to szeptał że nic nie będzie moje / że mogę być tylko podróżną / w Czasie“.
“Z kochających opadają ciała”. Spieszmy się (kochać). Przedostatni tomik zatytułowała Ulica Ku Niebu. Idziemy żeby zniknąć. Albo idziemy żeby w końcu unieść się do góry (wysoko, wysoko!). W utworze tytułowym mówi: “żyję nie znając dnia i godziny”. W wierszu Tu wzrusza tylko nietrwałość pisze: “o ciało musimy dbać nade wszystko (…) / bo zostało nam pożyczone / (…) – tylko Dusza jest naszą własnością”. Ewa Lipska też drążyła tę tematykę i jeden z tomików zatytułowała Stypendyści czasu. Wreszcie Anioł czasu krągłego, tytułowy utwór ostatniego tomiku, którego nie sposób cytować we fragmentach.
Cykl Ból to unikalny w polskiej poezji zapis zmagania się z chorobą – mógłbym to porównać z filmem dokumentalnym Żegnajcie który był zapisem odchodzenia a kamerę ustawiono w pokoju konania reżysera. Julia Hartwig tak napisała o tych wierszach w liście do Poetki: “bezpośredniość pani wyrazu, najtrudniejsza zapewne kiedy dotyczy uczuć, a co dopiero bólu! – porusza do głębi”5.
Cykl ten to świadectwo dużej samoświadomości lekarki – poetki – człowieka. Warto wspomnieć że tematyka ta została zasygnalizowana utworem Do bolu w tomiku Medytacje już w 1973 roku. “Nie bądź nieznośny, bo znosić cię muszę” (Bólu – jesteś niezbędny…). W utworze Nici poetka stwierdza: “moje dni są jak dni najemnika / co pracę skończył i czeka na zapłatę”.
Joanna Salamon wyznaje: “Byłam podatna na Zło. Na księżyc i noc. / Na niemoc i uroki miłe słabej duszy. / Ociągałam się i przeciągałam chorobę. / zła mogę być krótko, dobra ile zdążę.”. Kochała choć traciła na tym. Miłość, której zaznała, to taka, w którą wpisane jest fatum niespełnienia, której cena jest stale za wysoka, lecz i tak wciąż rośnie: “o kochany którego pokochałam / bardziej od siebie (a więc bardzo źle)”; “Matko syna którego powierzyłaś obcej kobiecie”; “w jej oczach mieszkały / nieoswojone sarny / a on je wypłoszył do lasu / w dłoniach trzymała / małe jagniątko / a on złożył je na ołtarzu”. Nigdy nie miała do niej żalu: Prośba do Miłości: “nie odchodź (…) zasobna w płetwy, kończyny i skrzydła”.
Wśród jej wierszy znajdziemy wreszcie taki futurologiczny rodzynek jak Videokaseta (1978 rok). I gdyby anioł czasu krągłego odbywał swój lot później, pewnie pojawiłyby się w jego diariuszu notatniki o filmach w formacie DivX, VCD, czy muza w .wma (standard Microsoftu) albo mp3.
Siłą sprawczą tych wierszy nie jest przypadek. Zebrane razem stanowią emanację spójnej koncepcji świata. Kilka motywów spotyka się np. W brabanckim lesie (Brabancja to część Holandii – przyp. Ł.M.) – utworze, który ogniskuje wiele spostrzeżeń poetki składających się na jej światopogląd: “Tyle ostrężyn w tym brabankckim lesie! / Dorodne, soczyste jak sutki karmiącej, / ale nikt ich nie łaknie oprócz ptaków”. W zasadzie wszystko jest inne, sfera duchowa i obyczajowa (“W lasach pusto jak w kościołach / ludzie z pięknymi psami jeżdżą na weekendy / i siedzą w wielkich klatkach campingów.”)
Pośmiertnie ukazał się jej poemat dygresyjny ukazujący teorię “walki napowietrznej” napisany w dużej części staropolszczyzną (sic!) – Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach“.

Zawsze stawiała treść przed formą. Aż w końcu obowiązek, który sama sobie wyznaczyła, postawiła przed własnym pisaniem. Być może dlatego uciekła od lingwistyki, ku której miała naturalne predylekcje, mogłaby Ją nader skutecznie kusić, odciągać od “naprawdę ważnych spraw”, mogłaby stać się celem samym w sobie. Porzuciła tak piękną dziedzinę: “gdyby nie było S / ptaki fruwałyby bezradne / a żaden nie zdołałby sfrunąć (…) / człowiek potykałby się nie spotykając człowieka” (S). “Wielki wysiłek W / uwieńczył zwycięski wawrzyn.”. Niektórzy nie potrafili przejść bez emocji nad tym, że poświęciła poezję na rzecz misji – tropienia ukrytych nurtów w literaturze polskiej. Skomentowała to we fraszce dedykacyjnej książki na egzemplarzu Czasu Herberta..6 wręczonym osobie której wiele zawdzięczała na początku poetyckiej drogi – Wisławie Szymborskiej: “kochana Wisełko przystąpmy do rzeczy / ta książka raczej ciebie nie ucieszy / bo zawiera herezje za dużą ma wagę / ale tomik wierszyków wyjdzie mi niebawem / który Ci prześlę z radością”7. A tak skomentowała to w Słowie odczytanym na ostatnim wieczorze autorskim w Jamie Michalika w Krakowie 28 października 2001 roku: “Słusznie chyba miałam poczucie, że wiersze znacznie piękniejsze od moich mogą napisać inni polscy poeci. Natomiast zdawało mi się w mojej być może pysze, że tych książek nikt poza mną nie napisze w ten sposób i w tych okolicznościach” (uważała że rozumieniu W. Gombrowicza, od którego rozpoczęła przygodę z “walką napowietrzną”, sprzyja podobna jemu sytuacja życiowa – emigracja – przyp. Ł.M.). (chodzi o: Latarkę Gombrowicza…, Cztery godziny albo zegar Dziadów oraz Czas Herberta… 8 – przyp. Ł.M.) “Dopiero po wydaniu Czasu Herberta…, po odcięciu pępowiny łączącej mnie z tą książką, zdołałam popatrzeć na całą sprawę inaczej i przyznałam sobie prawo do zajęcia się moimi wierszykami pisanymi w latach 1981-2001 (…) zaczęłam (je – przyp. red.) wyszukiwać (…) a niektóre zgubione (…) wręcz odpominać w nocy, gdy ból nie pozwalał spać”.
Jej twórczość czerpała z poczucia dobra, nie przypadkowego piękna. Swoje miejsce odkryła w słuchaniu “muzyki sfer”. Nie można więc przemilczeć jej pracy krytyczno – literackiej, do której przykładała tak wielką wagę. Do jakich doszła wniosków? Otóż, jej zdaniem, unia lubelska między Koroną a Wielkim Księstwem Litewskim zapoczątkowała “potop kulturowy” Polski, skierowała ją z nurtu zachodniego, łacińskiego na ślad bizantyński. Dostrzegł to Jan Kochanowski i dał wyraz temu zaniepokojeniu w “ogrodzie fraszek”, znanym też jako “Labirynt”, w którym J. Salamon wykorzystując pitagorejską numerologię dostrzegła zwarty system. Nurt “koroniarski” (słoneczny) uznawał Jana z Czarnolasu za ojca polskiej poezji. Nurt księżycowy chciał jego detronizacji: zdaniem Joanny Salamon dialog Konrada w Wielkiej Improwizacji to walka nie z Bogiem ale z Ojcem Polskiego Parnasu J. Kochanowskim. Jej zdaniem poeci Słońca (nurt lechicki) to m.in. J. Słowacki, W. Gombrowicz, Z. Herbert, K. K. Baczyński, zaś po stronie Księżyca (nurt litewski) stoi m.in. A. Mickiewicz. Dialog między twórcami toczy się w ich tekstach na planie ukrytym – pomiędzy cytatami, sformułowaniami, motywami, a czasem związek ten Salamon widzi w podobieństwie brzmieniowym, w układzie graficznym czy liczbie sylab. Twórcy nawiązują albo do siebie nawzajem, albo do “Labiryntu”. Zastosowanie znajduje “reguła Marka Adamca” (“A wydaje się A, ale w istocie A jest B”) 9 – w istocie autorzy piszą “szyfrem”, podobnie jak to ma miejsce w trójwarstwowej (jak dobry tort) koncepcji filmu Romana Polańskiego, poszczególne warstwy są adresowane do innego kręgu odbiorców (u Polańskiego: 1 – szeroka publiczność, 2 – publiczność wyrafinowana, 3 – osoby wychwytujące niuanse, których znajomość zyskały np. przez osobiste obcowanie z twórcą).
Tak jak Erich von Däniken, J.S. ma pro- i antagonistów. Wśród osób, które z przychylnym zainteresowaniem przyjęły jej badania zaliczyć należy znawczynię romantyzmu profesor Martę Piwińską, profesora Jana Tomkowskiego10. oraz profesora Janusza Deglera. Ocena jej spuścizny krytyczno – literackiej rzutuje na poetycką, choć wielu stara się rozdzielać te dwie sfery jej aktywności.
Latarka Gombrowicza… prezentuje znaczną część literatury polskiej podzieloną na dwa nieformalne stronnictwa. Jest to więc twór poukładany (w co bardzo wierzyła, jej holistyczny światopogląd nie dozwalał na przypadek). Poezję traktowała jako powinność, wysoko ceniła patriotyzm. Silnie identyfikowała się z Polską, mimo że dzieciństwo w tym względzie miała skomplikowane – oboje rodzice byli Żydami. Miała “pejsatego dziadka o którym nie chciała słyszeć”, nigdy nie pisała o holokauście – z wyjątkiem ostatniego wersu wiersza Moja mama. Antysemityzm i filosemityzm uważała za awers i rewers tej samej monety.

Joanna Salamon to prawdziwa old school polskiej poezji. Przekonuje, że człowiekiem nie tylko się bywa. I o tym że prawdziwi poeci istnieją, naprawdę. Wierzyła w to z czego śmieją się maturzyści: była to nieustanna wiara: w ludzi, przyrodę, Boga. Brak łączności z Nim uważała za błąd logiczny. Nie rozumiała dlaczego niektórzy ludzie są wydziedziczeni z łaski. Dla wielu jest postacią kultową.
Była niezwykle wyczulona na dźwięk. Miała doskonałą pamięć. Pasjonowała się numerologią, kartami, astrologią. Równocześnie była poetką i lekarką. Pasje te traktowała integralnie. Wychowała się na Kochanowskim, Słowackim, Norwidzie, bardzo ceniła W. Gombrowicza. Życie traktowała jako obowiązek. Nawet dar słowa przestał być jej własnością – misja to wzniesienie się ponad siebie. Traktowała sztukę tak jak traktuje się najbliższych, bo często ich zastępowała. Szukała w niej spełnienia, dlatego była gotowa tak wiele jej poświęcić. I odnalazła się w niej, złączyła “tajnym paktem wierności”, co dało jej siłę. Jej dorobek to poezja konstruktywna, afirmatywna – “NIE dla NIE, to równanie na tak!”.

Łukasz Mańczyk

1. cytat z wiersza Joanny Salamon (Mowo-kraino pełni…) który posłużył jako tytuł przedmowy Erykowi Ostrowskiemu do ostatniego tomiku J. Salamon, “Anioł czasu krągłego“, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2001.
2. ten okres jej życia udokumentowała we wspomnieniach, dotąd nie opublikowanych, zatytułowanych Casus Rajcza.
3. Autorka wydała następujące książki poetyckie:
Joanna Salamon, Abecadło, Czytelnik, Warszawa, 1971.
J. Salamon, Medytacje, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1973.
J. Salamon, Pra-nowe abecadło, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.
J. Salamon, Szkice do nowego słownika wyrazów, Czytelnik, Warszawa 1978.
J. Salamon, Tu wzrusza tylko nietrwałość, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979.
J. Salamon, Ulica ku niebu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980.
J. Salamon, Ból, wydanie bibliofilskie nakład 60 egz., Kraków 2001.
J. Salamon, Anioł.., op. cit..
J. Salamon, Z życiorysu mojej kuzynki Anieli albo Poemat z dziejów Polski w dziewięciu obrazkach, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2003.
Jej działalność poetycką podsumowuje wybór wierszy: J. Salamon, Nazbierałam w wieczorze świateł, Klub Artystyczno – Literacki Teatru Stygmator, Kraków 2003, z którego pochodzą wszystkie cytowane w opracowaniu wiersze.
4. Jerzy Kwiatkowski, Smakoszka języka na nowej drodze, (w:) tegoż Felietony poetyckie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1982.
5. z archwiwum Poetki będącym we władaniu Zapisobiercy jej twórczości Eryka “Kvika” Ostrowskiego.
6. J. Salamon, Czas Herberta albo na dom w Czarnolesie, Oficyna Wydawnicza Wolumen, Warszawa 2002.
7. jest to pierwszy druk tej miniaturki, przytoczony za oryginałem z archiwum poetki będącym we władaniu Zapisobiercy.
8. J. Salamon, Latarka Gombrowicza albo żurawie i kolibry, Rubikon, Wrocław 1991.
J. Salamon, Cztery godziny albo Zegar Dziadów, 15 Stopni, Kraków 1999.
J. Salamon, Czas Herberta…, op.cit.
9. por. J. Salamon, Czas Herberta…, s. 65. Regułą Marka Adamca autorka nazywa jedną z konstatacji jego książki … Pomnik trochę niezupełny… Rzecz o apokryfach Zbigniewa Herberta, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 1996.
10. por. Jan Tomkowski, Mistrzyni tajemnego dialogu (w:) “Nowe Książki” 12 / 2001, s. 22 – 23.

Tagged with:

Wakacyjnie: Peter Russell – Od Nauki Do Boga

Posted in nauka, przyroda by bialczynski on 4 Sierpień 2013

Tagged with:

02 08 2013 – Ruszył Slovianski Sklepik, gdzie można nabyć Księgę Ruty


Zgodnie z zapowiedziami uruchomiliśmy właśnie słowiański sklepik.

0_0_productGfx_5da8911b94449c6a28c769624b7c0559

Nazywa się on właściwie Slovianski Sklepik i funkcjonuje pod adresem: http://sklep1327616.home.pl/

Slowianic1

Na razie jest w nim tylko Księga Ruty i Kwartalnik Słowianić nr 1 – z czerwca 2013, ale będą też inne książki, a  we wrześniu Księga Tura i Słowianić nr 2.

0_0_productGfx_b09a8e4509a6dc1727b156854a459bd6

Będą się tutaj pojawiać kolejne książki wydawane przez Slovianskie Slovo, a także książki, i czasopisma o charakterze słowiańskim, a wydawane przez inne wydawnictwa.

0_0_productGfx_4c3067a8e8d46d0ced1d0a3338908dfe

Będą w nim też dostępne inne produkty słowiańskie i użyteczne obiekty związane z Nową Świadomością i Nowym Stylem Życia.

0_0_productGfx_f6c4e39f348c2e71a1e049b55bbd286c

SSSSS s-1553

Joanna Typek – Miłosne Ziele

Posted in kuchnia, nauka by bialczynski on 30 Lipiec 2013

lubczyk2 Przyprawy, oprócz intrygujących zapachów i zdolności do zmiany smaku potrawy, wnoszą do naszej kuchni tajemnice miejsc z których przybyły. Być może po części owa egzotyczność pochodzenia, trudny dostęp i wygórowane ceny sprawiły, że niektórym z nich przypisywano niegdyś afrodyzjakalne właściwości. Dziś naukowcy badając dokładne mechanizmy działania, rozwiali wszelkie tajemnice. A ponadto większość przypraw dostępnych za parę złotych w sklepie, niestety traci na swej magii i niezwykłości. Ale… jest jeszcze roślina, która dzięki swojej nazwie na zawsze pozostanie „miłosną” przyprawą. A jest nią: lubczyk!

Dokładne pochodzenie lubczyka ogrodowego (Levisticum officinale) zaliczanego do rodziny selerowatych (Apiaceae) do dziś nie jest ustalone. Jak podają badacze dziejów roślin, prawdopodobnie pochodzi z Iranu, gdzie występuje zbliżona do ogrodowej formy, postać dzika. Obecnie na wskutek długich już tradycji uprawiania, zdziczałe odmiany spotyka się w większej części Europy, południowo-zachodniej Azji a także w Ameryce Północnej. Lubczyk znany był już starożytnym Grekom i Rzymianom, używany jako przyprawa do wielu potraw, poprawiał ich strawność działając rozkurczowo i przeciwwzdęciowo. Nasiona lubczyku często wchodziły w skład sosów, zastępując drogi pieprz. Znano także lecznicze właściwości tej rośliny. Stosowano go jako lek moczopędny i odtruwający, a w większych dawkach u kobiet w celu pobudzenia krwawienia miesięcznego.

Lubczyk pojawia się w najstarszych polskich źródłach XVI-wiecznych, pod nazwą „lubszczyk”, „lubszczek”, „lubiszczek”, „lubieszczek”. W staropolskim języku słowo lubić równoznaczne było słowu kochać (Słownik gwar polskich Jana Karłowicza).

 

więcej: http://www.aptekarzpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1460&Itemid=66

Tagged with:

Wielcy Polacy: Maria Skłodowska (1867 – 1934) i jej odkrycie polonu i RAdu (26. 12. 1898)

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 20 Lipiec 2013

Marie_Curie_c1920

Marie_Curie_Skłodowska_Signature_Polish.svg

Maria Salomea Skłodowska-Curie[a] (ur. 7 listopada 1867 w Warszawie, zm. 4 lipca 1934 w Passy) – uczona polsko-francuska, fizyczka, chemiczka, dwukrotna noblistka[2].

Większość życia spędziła we Francji, tam też studiowała (na ziemiach polskich w XIX w. kobiety nie mogły studiować, a i we Francji było to rzadkością[3]), a następnie rozwinęła swoją karierę naukową. Prekursorka nowej gałęzi chemii – radiochemii. Do jej dokonań należą: opracowanie teorii promieniotwórczości, technik rozdzielania izotopów promieniotwórczych oraz odkrycie dwóch nowych pierwiastków – radu i polonu. Z jej inicjatywy prowadzono także pierwsze badania nad leczeniem raka za pomocą promieniotwórczości. Dwukrotnie wyróżniona Nagrodą Nobla za osiągnięcia naukowe, po raz pierwszy w roku 1903 z fizyki wraz z mężem i Henrim Becquerelem za badania nad odkrytym przez Becquerela zjawiskiem promieniotwórczości, po raz drugi w 1911 roku z chemii za wydzielenie czystego radu i badanie właściwości chemicznych pierwiastków promieniotwórczych. Jest jedyną kobietą, która tę nagrodę otrzymała dwukrotnie, a także jedynym uczonym w historii uhonorowanym Nagrodą Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych[b]. Jest ona też jedyną kobietą, która spoczęła w paryskim Panteonie w dowód uznania zasług na polu naukowym.

Żona Pierre’a Curie, matka Ève Curie i Irène Joliot-Curie.

Życiorys

Drzewo genealogiczne

Józef Skłodowski Salomea z Sagtyńskich Skłodowska[4] Feliks Boguski Maria Zaruska
Władysław Skłodowski Bronisława Boguska
Zofia Bronisława Dłuska Józef Helena Szalay Maria Skłodowska-Curie Pierre Curie
Frédéric Joliot-Curie Irène Joliot-Curie Ève Curie-Labouisse
Michel Langevin Hélène Langevin-Joliot Pierre Joliot
Yves Langevin

Dzieciństwo i młodość w Polsce

Władysław Skłodowski oraz, od lewej, Maria, Bronisława, Helena, 1890

Maria Skłodowska urodziła się w Warszawie (wtedy znajdującej się w Królestwie Polskim, będącym częścią Imperium Rosyjskiego) jako piąte i ostatnie dziecko w znanej rodzinie nauczycielskiej, wywodzącej się z drobnej szlachty. Jej ojciec, Władysław pochodził z rodziny, która miała prawo do posługiwania się herbem Dołęga, zaś matka z rodziny z herbem Topór[5]. Dziadek Józef Skłodowski był szanowanym lubelskim pedagogiem. Ojciec Władysław Skłodowski był nauczycielem matematyki i fizyki oraz dyrektorem kolejno dwóch warszawskich gimnazjów męskich, zmuszony przez władze carskie prowadził również w domu stancję dla chłopców. Matka Bronisława Boguska, była przełożoną warszawskiej pensji dla dziewcząt z dobrych domów. Oboje rodzice wychowywali swoje dzieci w duchu głębokiego patriotyzmu. Rodzeństwem Marii byli: Zofia (1861–1876), Józef (1863–1937) – znany warszawski lekarz, Bronisława (1865–1939) – lekarka i działaczka społeczna i Helena (1866–1961) – nauczycielka. Kiedy Maria miała 9 lat, najstarsza siostra Zofia zmarła na tyfus. Z kolei dwa lata później, gdy Maria miała 11 lat zmarła jej matka, która od lat chorowała na gruźlicę. Ojciec był ateistą, matka zaś głęboko wierzącą katoliczką. Po śmierci siostry i matki, Maria również została ateistką[6]. Według innych źródeł była agnostyczką[7].

Gdy Maria miała 10 lat rozpoczęła naukę na pensji dla dziewcząt, którą wcześniej prowadziła jej matka. Następnie kształciła się w III Żeńskim Gimnazjum Rządowym, które ukończyła w 1883 roku ze złotym medalem. Kolejny rok spędziła na wsi u ziemiańskiej rodziny jej ojca, gdzie regenerowała siły fizyczne i psychiczne po bolesnych przeżyciach związanych ze śmiercią matki i siostry. Po powrocie do Warszawy udzielała korepetycji z matematyki, fizyki, języków obcych (znała polski, rosyjski, niemiecki, angielski, francuski)[8]. W Warszawie Maria poznała Bronisławę Piasecką – nauczycielkę, którą przepełniały idee pozytywizmu. Pod jej wpływem Maria wraz z siostrami – Bronią i Helą wstąpiły na Uniwersytet Latający. Był to czas, kiedy młode Skłodowskie poznały wybitnych profesorów, którzy przekazali im zakazaną przez władzę wiedzę.

Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie przy ul. Freta 16 w Warszawie, miejsce urodzenia Marii Skłodowskiej

Zafascynowane nauką, Maria i Bronia zawarły umowę, w myśl, której najpierw na studia do Paryża wyjedzie starsza z nich, a młodsza będzie pracować w kraju na jej utrzymanie. Po zakończonych studiach we Francji, Bronia miałaby utrzymywać Marię[9]. W związku z tym została guwernantką najpierw w prawniczej rodzinie z Krakowa, a następnie u ziemiańskiej rodziny Żorawskich, mieszkających w majątku ziemskim w Szczukach. Tam Maria uczyła dwie córki Żorawskich, a w wolnych chwilach, za zgodą Żorawskiego uczyła wiejskie dzieci czytania, pisania i liczenia; działalność ta była zabroniona i bardzo surowo karana przez carskie władze.

W Szczukach Maria poznała syna Żorawskich, Kazimierza, wtedy młodego studenta matematyki. Młodzi zakochali się w sobie i dość szybko zaręczyli. Rodzice Kazimierza jednak stanowczo odrzucili pomysł ślubu ich syna z ubogą guwernantką, a sam Kazimierz nie potrafił się im przeciwstawić. Upokorzona Maria pracowała w Szczukach jeszcze piętnaście miesięcy. Żyjąc nadzieją na małżeństwo, raz jeszcze spotkała się z Kazimierzem w Zakopanem w 1891 roku. Jednak potwierdziło ono tylko obawy Marii, że do małżeństwa nie dojdzie. Ostatecznie zerwała znajomość z młodym Żorawskim[10]. W 1889 roku upokorzona i odtrącona Maria, po czterech latach żalu, bólu, samotności i ciężkiej pracy powróciła do Warszawy. Tutaj zaczęła uzupełniać swoją wiedzę z chemii i fizyki w laboratoriach Muzeum Przemysłu i Rolnictwa przy Krakowskim Przedmieściu. Pomagał jej cioteczny brat Józef Boguski, były asystent Dymitra Mendelejewa oraz chemik Napoleon Milicer, były współpracownik Roberta Bunsena. To właśnie ci uczeni nauczyli młodą Skłodowską analizy chemicznej, którą później mogła wykorzystać przy pracach umożliwiających jej wyizolowanie radu i polonu.

Na początku 1890 roku, zgodnie z wcześniejszą umową, Bronisława, która kilka miesięcy wcześniej poślubiła Kazimierza Dłuskiego (także lekarza), zaprosiła ją do swojego paryskiego mieszkania, oferując pełne utrzymanie. Maria jeszcze przez rok się wahała, dokształcała, udzielała korepetycji, aż na początku 1891 roku zdecydowała się wyjechać do Paryża[11].

Studia na Sorbonie i Pierre Curie

Karta tytułowa pracy doktorskiej Marii Skłodowskiej-Curie z 1903

Maria Skłodowska rozpoczęła naukę na Sorbonie w listopadzie 1891 roku. Jako przedmiot studiów wybrała matematykę i fizykę. Jej nauczycielami akademickimi byli Paul Appel, Henri Poincaré oraz Gabriel Lippmann – wybitni uczeni o światowej sławie. Życie i czas w Paryżu Maria dzieliła pomiędzy naukę i grę w amatorskim teatrze. To właśnie w czasie studiów podczas jednego z przedstawień pt. „Polska, która kruszy kajdany” poznała i zaprzyjaźniła się z 7 lat starszym pianistą – Janem Ignacym Paderewskim![12]. 28 lipca 1893 roku otrzymała licencjat z fizyki z pierwszą lokatą, a rok później licencjat z matematyki z drugą lokatą.

Po ukończonych studiach, Gabriel Lippmann pomógł Marii otrzymać stypendium naukowe nad badaniami naukowymi związanymi z magnetycznymi właściwościami różnych rodzajów stali. W tym samym czasie Maria poznała u prof. Józefa Wierusza-Kowalskiego skromnego naukowca – Pierre’a Curie[13]. Był on o osiem lat starszy od Marii, był wspólnie z bratem Jacques’m odkrywcą piezoelektryczności, autorem „prawa Curie” i zasady symetrii, konstruktorem piezokwarcu i „wagi Curie”[14]. Maria i Pierre szybko znaleźli wspólne tematy do rozmów. 26 lipca 1895 roku Maria Skłodowska i Pierre Curie zawarli cywilny związek małżeński bez obrączek i księdza. Podczas ceremonii towarzyszyła im tylko najbliższa rodzina i kilku przyjaciół. W podróż poślubną pojechali na rowerach – prezencie ślubnym od jednego z przyjaciół[15].

Odkrycie polonu i radu[16]

Pierre Curie

W 1896 roku Henri Becquerel (1852–1908), fizyk francuski, rozpoczął badania nad solami uranu (siarczanem(VI) potasu-uranylu K2[UO2(SO4)2](H2O)2), które wykazują silną fosforescencję. 2 marca 1896 roku na posiedzeniu Akademii Nauk ogłosił, że minerał zawierający uran emituje nowe, nieznane promieniowanie bez uprzedniego naświetlania. Becquerel przeprowadził kilka doświadczeń, na podstawie których stwierdził m.in. że uran i jego związki chemiczne w stanie krystalicznym, rozpuszczone czy też stopione samorzutnie emitują promieniowanie, które zaczernia kliszę fotograficzną, jonizuje powietrze i przenika przez nieprzezroczyste ciała. Ponadto stwierdził (błędnie), że promieniowanie uranowe jest zbliżone właściwości do zwykłego światła i podobnie jak ono ulega odbiciu, załamaniu i polaryzacji. Z końcem roku 1897 Maria Skłodowska-Curie poszukując tematu do rozprawy w celu uzyskania stopnia doktora podjęła pierwsze badania naukowe z promieniami Becquerela[17].

W tym samym roku, 12 września przyszła na świat pierwsza córka Marii i Pierre’a – Irène, późniejsza laureatka Nagrody Nobla z chemii (była drugą kobietą wyróżnioną tą nagrodą z chemii).

Maria podejmując prace naukowe nad promieniowaniem odkrytym przez Becquerela zastosowała przede wszystkim zamiast kliszy fotograficznej używanej przez uczonego bardzo czuły elektrometr. Dzięki tej modyfikacji stwierdziła, że natężenie promieni Becquerela zależy od zawartości uranu w próbce i jest do niej proporcjonalne. To spostrzeżenie umożliwiło jej wyciągniecie słusznego wniosku, że jest ono właściwością atomową uranu. Kolejnym osiągnięciem Marii było udowodnienie, że poza uranem także tor emituje promieniowanie[18]. Następnie Maria Curie dowiodła, że emisja promieniowania niektórych minerałów zawierających uran (blenda smolista, chalkolit czy autunit) jest znaczne silniejsza niż wynikałoby to z zawartości uranu w ich składzie. Ponieważ znała skład chemiczny chalkolitu [Cu(UO2)2(PO4)2·(8–12)H2O] stwierdziła, że tylko uran jest pierwiastkiem promieniotwórczym w tym minerale. Wysunęła więc słuszną hipotezę, że minerał ten musi zawierać domieszkę nowego, nieznanego pierwiastka chemicznego. Maria otrzymała w laboratorium chalkolit i udowodniła tym samym, że syntetyczny chalkolit emituje słabsze promieniowanie. Był to dowód eksperymentalny na istnienie nowego pierwiastka chemicznego. Do badań Marii dołączył Pierre Curie. Małżonkowie Curie opracowali metodę wskaźników promieniotwórczych, dzięki czemu określili zdolność promieniowania nowego pierwiastka. Za pomocą przemian chemicznych otrzymali nowy, nieznany dotąd pierwiastek chemiczny. 18 lipca 1898 roku przedstawili dzieło naukowe, w którym donosili o odkryciu polonu (symbol Po, liczba atomowa 84), pierwiastka nazwanego na cześć Polski. Na kolejny sukces małżonkowie Curie nie musieli zbyt długo czekać. 26 grudnia 1898 roku wspólnie z Gustawem Bémontem donieśli o odkryciu kolejnego pierwiastka chemicznego – radu (symbol Ra, liczba atomowa 88).

Małżonkowie Curie zbadali promieniowanie emitowane przez rad i polon, stwierdzając m.in., że związki promieniotwórcze świecą, sole radu wydzielają ciepło, zabarwiają porcelanę i szkło, promieniowanie przechodzi przez powietrze i pewne ciała, że może przekształcić tlen cząsteczkowy (O2) w ozon (O3). Pierre Curie poddał swoje ramię kilkugodzinnemu działaniu radu, a powstałą trudno gojącą się ranę obserwował i opisał. Za swoje prace małżonkowie Curie zostali wyróżnieni licznymi nagrodami m.in. Plante, Lacaze, Gegner, Osiris, Medalem Davy. W 1903 roku Maria przedstawiła tezy swojej rozprawy doktorskiej pt. „Badanie ciał radioaktywnych”[19]. W sierpniu tego roku urodziła drugą córkę, która zmarła po porodzie[20].

W roku 1903 Maria i Pierre Curie otrzymali wspólnie z Becquerelem Nagrodą Nobla z fizyki. 6 grudnia 1904 roku Maria urodziła trzecią córkę, Ewę – przyszłą biografkę matki, pianistkę i działaczkę pokojową.

Śmierć Pierre’a Curie

W czwartek, 19 kwietnia 1906 roku Pierre Curie wracając z zebrania Stowarzyszenia Profesorów Wydziałów Nauk Ścisłych zginął potrącony przez konny wóz ciężarowy; miał wtedy 47 lat. Zrozpaczona Maria przez rok prowadziła tzw. „Dziennik żałobny”, w którym opisywała ból, żal i pustkę, jaka jej pozostała po śmierci ukochanego męża, przyjaciela, towarzysza[21]. W maju 1906 roku, 38 letnia Maria dostała katedrę fizyki po mężu. Pierwszy wykład prowadziła 5 listopada 1906 roku. Została tym samym pierwszą kobietą profesorem na paryskiej Sorbonie.

Druga Nagroda Nobla i skandal z Paulem Langevinem

Maria Skłodowska-Curie wśród największych uczonych początku XX wieku podczas I konferencji Solvayowskiej w Brukseli w 1911 r. (m.in. Wien, Einstein, Maurice de Broglie – brat Louisa de Broglie, Nernst, Planck, Poincaré, Rutherford); pierwszy z prawej: Paul Langevin; drugi z prawej: Albert Einstein

Po śmierci Pierre’a Maria oddała się całkowicie pracy: otrzymała rad w stanie metalicznym, opracowała i udoskonaliła metody izolowania i otrzymywania nowych substancji, podała definicję międzynarodowego wzorca radu. Brała także czynny udział w konferencjach i spotkaniach międzynarodowych m.in. w konferencji Solvaya. Wspólnie z grupą przyjaciół stworzyła szkołę, gdzie dzieci uczono w nowatorski sposób (w laboratoriach, muzeach, teatrach). W 1911 roku Maria zgłosiła swoją kandydaturę do Francuskiej Akademii Nauk, niestety przepadła w głosowaniu. Warto w tym miejscu podkreślić, że Maria była laureatką Nagrody Nobla, trzykrotną laureatką Akademii Nauk w Paryżu, posiadała doktoraty honorowe uniwersytetów m.in. w Edynburgu, Genewie, Manchesterze, była członkiem Akademii Nauk w Petersburgu, Bolonii, Pradze, członkiem Akademii Umiejętności w Krakowie. Przezwyciężyły jednak seksistowska postawa wobec kobiet, ksenofobiczna postawa wobec cudzoziemców[22]. Pierwszą kobietę członkowie Akademii Nauk przyjęli ponad pół wieku później, w 1962 roku. Była nią Marguerite Perey, doktorantka Marii Skłodowskiej-Curie.

Wkrótce po porażce w Akademii ujawniony został romans Marii Skłodowskiej-Curie z fizykiem francuskim Paulem Langevinem, który trwał około roku, w latach 1910–1911. Langevin był żonaty i porzucił swoją rodzinę[23]. Maria Skłodowska-Curie w oczach prasy, zwłaszcza brukowej, była osobą rozbijającą rodzinę Langevinów, w dodatku była od Paula o 4 lata starsza, a poza tym była cudzoziemką. Michel Langevin, wnuk Paula, ożenił się wiele lat później z Hélène Joliot, wnuczką Marii Skłodowskiej-Curie. Oboje byli, podobnie jak ich rodzice i dziadkowie, naukowcami (w ich przypadku – fizykami nuklearnymi). Hélène Langevin-Joliot jest obecnie emerytowaną dyrektorką badań w Centre national de la recherche scientifique w Paryżu.

Jako że Maria była zdeklarowaną niewierzącą i pochodziła z Polski, która dla większości Francuzów była utożsamiana z bliżej nieokreślonym terytorium pod berłem rosyjskiego cara, gdzie znaczny procent ludności stanowili Żydzi – snuto przypuszczenia, że jest Żydówką (co w tamtych czasach było w ksenofobicznych kręgach Francji uważane za mocno podejrzane – nie ucichły bowiem jeszcze resentymenty, które kilkanaście lat wcześniej doprowadziły do sprawy Dreyfusa), pomimo że w rzeczywistości pochodziła ze szlacheckiego polskiego rodu Dołęga-Skłodowskich, a w dzieciństwie została ochrzczona w wierze katolickiej. Domniemania paryskich brukowców oparte były na tym, że Maria Skłodowska-Curie nosiła po babce drugie imię Salomea, które w Polsce było popularnym imieniem chrześcijańskim, zaś we Francji kojarzyło się z Salomé, używanym przez Żydówki.

7 listopada 1911 roku Szwedzka Akademia Nauk przyznała Marii drugą, tym razem samodzielną Nagrodę Nobla z chemii. Została pierwszym człowiekiem wyróżnionym tą Nagrodą dwukrotnie i pierwszą kobietą laureatką Nagrody w dziedzinie chemii.

Instytut Radowy

Dyplom Nagrody Nobla z 1911 roku

Moneta 10 złotowa upamiętniająca stulecie urodzin Marii Curie przypadające w roku 1967.

Po otrzymaniu drugiej Nagrody Nobla, Maria przekonała rząd Francji do przeznaczenia środków na budowę prywatnego Instytutu Radowego – Institut du Radium (obecnie Institut Curie), który został wzniesiony w 1914 r. i w którym prowadzono badania z zakresu chemii, fizyki i medycyny. Instytut ten stał się kuźnią noblistów – wyszło z niego jeszcze czworo laureatów nagrody Nobla, w tym córka Marii Skłodowskiej-Curie, Irène, i zięć Frédéric Joliot-Curie. W Instytucie prowadzono podstawowe prace i badania nad promieniotwórczością i radioizotopami[24].

I wojna światowa

Gdy 1 sierpnia 1914 roku wybuchła I wojna światowa, siedemnastoletnia Irène i dziesięcioletnia Ève przebywały z dala od Paryża i matki. Były na wakacjach w l’Arcouest pod opieką przyjaciół Marii. Maria Skłodowska-Curie pozostała w Paryżu, by strzec Instytutu Radowego i próbki radu. Rząd ogłosił, że rad znajdujący się w Instytucie Radowym stanowi dobro narodowe i należy go ochronić. Uczona wywiozła rad na czas wojny do Bordeaux[25]. Maria nie mogąc służyć Polsce, postanowiła służyć Francji. Zebrała aparaty rentgenowskie z paryskich pracowni i zorganizowała specjalne samochody z aparaturą tzw. „małe Curie”, były to pionierskie działania badań lekarskich, diagnostyki zdrowia[26]. Dzięki jej pracy i wytrwałości można było wykonywać zdjęcia rentgenowskie w polowych warunkach, bardzo często w pobliżu ostrzału. Marii towarzyszyła Irène, która razem z matką szkoliła techników radiologów. Ta działalność obu pań Curie uratowała wielu żołnierzy od pewnej śmierci.

Czasy powojenne

W maju 1921, dzięki amerykańskiej dziennikarce Marii Meloney (nazywanej przez przyjaciół Missy), Maria wraz z córkami wyruszyła w podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie dzięki zbiórce pieniędzy wśród polonii amerykańskiej oraz amerykańskich milionerów otrzymała pieniądze na zakup grama radu do Instytutu Radowego. Oprócz wymarzonego grama radu Maria dostała dodatkową gotówkę na wyposażenie laboratorium. Kluczyk do szkatułki z cennym radem wręczył Marii Prezydent USA Warren Harding[27].

W 1926 roku Irène poślubiła Frédérica Joliot. Małżeństwo Joliot-Curie dokonało w 1934 roku wielkiego odkrycia – sztucznej radioaktywności, za co w 1935 roku otrzymali Nagrodę Nobla z chemii. Pod koniec lat dwudziestych zdrowie Marii Skłodowskiej-Curie zaczęło się coraz bardziej pogarszać. Maria zaczęła tracić słuch i wzrok[28]. W 1929 roku Maria Meloney zaprosiła Marię Curie jeszcze raz do Stanów Zjednoczonych. Tym razem za zebrane pieniądze Maria kupiła gram radu dla Instytutu Radowego w Warszawie (obecnie Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie). Kluczyk do szkatułki z radem wręczył tym razem Prezydent USA Herbert Hoover[29]. Maria przekazała bezcenny dar swojej siostrze Bronisławie. Szpital został otwarty przez obie siostry w maju 1932 roku. W 1934 roku Maria zaczęła czuć się coraz gorzej: miała wysoką temperaturę, pojawiły się dreszcze. Lekarze zdiagnozowali grypę, później gruźlicze zmiany w płucach. Zaproponowali wyjazd do sanatorium. Maria wraz z córką Ewą jako pielęgniarką wyjechała do sanatorium Sancellemoz w Passy. Tam na miejscu lekarze znaleźli prawdziwą przyczynę osłabienia Marii – złośliwą anemię, (miała także chorobę popromienną) (wywołaną przez promieniowanie jonizujące) o przebiegu piorunującym. Maria Skłodowska-Curie zmarła tam 4 lipca 1934 roku. Pogrzeb odbył się 6 lipca 1934 roku w gronie rodziny i najbliższych przyjaciół. Maria spoczęła obok Pierre’a na cmentarzu w Sceaux. 20 kwietnia 1995 roku szczątki Marii i Pierre’a Curie zostały przeniesione do Panteonu w Paryżu.

Ciekawostki

  • Maria Skłodowska-Curie była pierwszą kobietą laureatką Nagrody Nobla z fizyki, pierwszą z chemii, pierwszą i jedyną wyróżnioną w dwóch różnych dyscyplinach naukowych.
  • Maria Skłodowska-Curie jako jedna z pierwszych kobiet zrobiła prawo jazdy i zdobyła Rysy, była jedną z pierwszych studentek na Sorbonie i pierwszą kobietą profesorem tej uczelni.
  • Maria Skłodowska-Curie z wykształcenia była fizykiem i matematykiem, nie miała stricte wykształcenia chemicznego, uzyskała je de facto przez pracę badawczą.
  • Maria Skłodowska-Curie lubiła sport zwłaszcza pływanie i jazdę na rowerze.
  • Maria Skłodowska-Curie do końca życia zawsze liczyła po polsku.
  • Dbała by jej córki miały zawsze opiekunkę z Polski. Maria Skłodowska-Curie uczyła Irenę i Ewę języka polskiego. Obie córki Marii Skłodowskiej-Curie najlepiej mówiły w gwarze góralskiej, gdyż często przebywały na wakacjach w Zakopanem u wujostwa Dłuskich.
  • Podczas pierwszej wojny światowej wspierała finansowo Francuskie Siły Zbrojne, robiła także żołnierzom skarpety na drutach.
  • Podczas obrony dysertacji doktorskiej była zdecydowanie większym specjalistą z zakresu promieniotwórczości niż egzaminujący ją profesorowie.
  • Wyniki swoich prac publikowała niemal jednocześnie po francusku i polsku.
  • Nie odkryła promieniotwórczości, ale dokładnie zbadała to zjawisko i nadała mu nazwę (fr. radioactivité).
  • Do 1933 roku była jedyną kobietą uczestniczącą w Konferencji Solvay (w 1933 roku dołączyły do niej Irène Joliot-Curie i austriacka fizyczka Lise Meitner).
  • Maria Skłodowska-Curie jest autorką kilku książek, m.in. „Promieniotwórczości”, „Radiologii i wojny”, „Autobiografii”, „Wspomnień o Piotrze Curie”.
  • Przesącze po wyizolowaniu polonu i radu małżonkowie Curie przekazali André Debierne, który odkrył w nich jeszcze jeden pierwiastek – aktyn.
  • W 1944 Glenn Theodore Seaborg odkrył pierwiastek, który nazwał kiur na cześć Marii i Piotra.
  • Od nazwiska Marii i Piotra nazwana była nieużywana obecnie jednostka radioaktywności kiur.
  • Gdy w połowie lat 90-tych XX wieku rodzina noblistki postanowiła przekazać jej prywatne dzienniki i zapiski paryskiej Bibliotece Narodowej okazało się, że ich radioaktywność jest na tyle wysoka, że wymagała ona dwóch lat zabiegów dezaktywujących[potrzebne źródło].

Wyróżnienia i nagrody

Maria Skłodowska-Curie odznaczona została Orderem Narodowym Legii Honoru. Uhonorowana została również doktoratami honorowymi:

  • Politechniki Lwowskiej – 1912,
  • Uniwersytetu Poznańskiego – 1922,
  • Uniwersytetu Jagiellońskiego – 1924,
  • Politechniki Warszawskiej – 1926.

Upamiętnienie

Memorabilia
(1/8)

Pomnik Marii Curie-Skłodowskiej w Warszawie w parku u zbiegu ulicy Wawelskiej i ulicy Marii Skłodowskiej-Curie
Pomnik Marii Curie-Skłodowskiej w Warszawie w parku u zbiegu ulicy Wawelskiej i ulicy Marii Skłodowskiej-Curie

  • Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie przy ul. Freta 16. Zostało otwarte w stulecie urodzin noblistki w (1967).
  • W 1995 Maria Skłodowska-Curie została pierwszą kobietą pochowaną pod kopułą Panteonu w Paryżu w uznaniu jej zasług.
  • 3 grudnia 2010 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2011 Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie[30].

Filmy o życiu uczonej

Do tej pory powstało kilka filmów biograficznych o Marii Skłodowskiej-Curie:

  • Curie-Skłodowska (ang. Madame Curie) – amerykański film z 1943 r. w reżyserii Mervyna LeRoya. W rolę Marii Skłodowskiej wcieliła się Greer Garson[31][32]. Obraz powstał na podstawie książki Ève Curie “Maria Curie”.
  • Maria Skłodowska-Curie podtytuł W stulecie wielkiej uczonej – film biograficzny w reżyserii Stanisława Grabowskiego z 1977 r.. Stworzono go w związku z setną rocznicą urodzin Marii Curie w dniu 7 listopada 1967[33][34].
  • Marie Curie – miniserial telewizyjny w reżyserii Johna Glenistera z 1977 r. Rolę Marii Curie odegrała Jane Lapotaire[35][36].
  • Maria Curie – biograficzny miniserial telewizyjny z 1990 r. w reżyserii Michela Boisronda. Rolę Marii Curie odegrała Marie-Christine Barrault[37].
  • Maria – film biograficzny w reżyserii Krzysztofa Szmagiera z 1998 r.. Powstał on z inicjatywy Komitetu Obchodów 100-lecia Odkrycia Polonu i Radu[38].
  • Maria Skłodowska-Curie – film biograficzny w reżyserii Bohdana Rączkowskiego z 2004 roku[39].
  • Maria – film dokumentalno-fabularyzowany w reżyserii Alicji Albrecht z roku 2011[40]. W roli Marii Skłodowskiej-Curie Joanna Szczepkowska. Film zawiera wspomnienia wnuczki uczonej – Heleny Langevin-Joliot, wypowiedzi jej polskich i francuskich biografów, zdjęcia i krótkie archiwalne fragmenty filmowe. Znaczną część stanowią nastrojowe sceny fabularyzowane, ilustrowane listami i wspomnieniami uczonej.

Filmy inne

  • Młody Einstein (ang. Young Einstein) – w komedii Yahoo Seriousa z 1988 r. w postać Marii Skłodowskiej-Curie (zupełnie oderwaną od prawdy historycznej, choć rzeczywiście spotkali się) wcieliła się Odile Le Clezio.

Sztuki teatralne

  • Promieniowanie – sztuka napisana przez Kazimierza Brauna[41].
  • Radiation – a passion of Marie Curie – sztuka amerykańskiego aktora i reżysera Alana Aldy[42].

Patronat szkół

Maria Skłodowska-Curie jest patronką wielu placówek naukowych i edukacyjnych w Polsce i we Francji. Między innymi:

  • Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
Information icon.svg Z tym tematem związana jest kategoria: Polskie licea ogólnokształcące im. Marii Skłodowskiej-Curie.

Pomniki, monety oraz banknoty okolicznościowe i inne

Commons in image icon.svg
  W Wikimedia Commons znajdują się multimedia związane z tematem:
Maria Skłodowska-Curie w sztuce
  • W 1989 r. w Polsce wydano banknot o nominale 20 000 zł (PLZ) z podobizną Marii Skłodowskiej-Curie.
  • 25 listopada 2011 r. Narodowy Bank Polski wydał banknot kolekcjonerski o nominale 20 zł (PLN) dla uczczenia setnej rocznicy przyznania Nagrody Nobla Marii Skłodowskiej-Curie w dziedzinie chemii[43].
  • 26 maja 2011 roku otwarto w Warszawie ścieżkę edukacyjną poświęconą uczonej[44]
  • Popiersie Marii Skłodowskiej-Curie stoi w Parku im. Henryka Jordana w Krakowie (IV.8).

Marie_Curie_1903Maria Skłodowska-Curie (1903)

Wikicytaty

C

  • Chcę ci powiedzieć także, że dostałam nominację na twoją katedrę i że się znaleźli głupcy, którzy mi tego winszowali.
    • Opis: w dzienniku pisanym po śmierci Piotra Curie, 14 maja 1906
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: głupiec
  • Czasami wydaje mi się, że praca dzieci w dzisiejszych szkołach jest tak nadmierna, że lepiej dzieci potopić niż uczyć w tych szkołach.
    • Zobacz też: dziecko, szkoła
  • Człowiek nigdy nie ogląda się na to, co zrobione, ale na to patrzy, co ma przed sobą do zrobienia.
    • Zobacz też: człowiek
  • Czy wytrwalibyśmy w pracy, gdybyśmy wiedzieli o rzeczywistej zawartości ciała, którego szukaliśmy, tego nikt już dziś nie odgadnie. To jedno można tylko powiedzieć, że postęp naszej pracy utrzymywał nas w niesłychanym napięciu badawczym, chociaż trudności piętrzyły się coraz bardziej.(…) Nie znaliśmy z początku żadnej z fizycznych ani chemicznych własności nieznanej substancji, wiedzieliśmy tylko, że wysyła promienie, więc za pomocą tych promieni szukać jej należało.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.
    • Zobacz też: praca, wytrwałość
  • Czytam kilka rzeczy, ponieważ zajmowanie się długie jednym przedmiotem nużyłoby mój bez tego nieraz wyczerpany umysł. Gdy jestem absolutnie niezdatna do produkcyjnego czytania, przerabiam algebraiczne lub trygonometryczne zadanie, bo te nie dopuszczają kompromisów z uwagą i wytrzeźwiają mnie.
    • Opis: grudzień 1886.
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: algebra, matematyka, trygonometria

I

  • Im bardziej się człowiek starzeje, tym mocniej czuje, że umiejętność cieszenia się chwilą bieżącą jest cennym darem podobnym do stanu łaski.
    • Zobacz też: starość

J

  • Ja zaś myślę, że w każdej epoce można mieć życie interesujące i użyteczne, a o to głównie chodzi, aby go nie zmarnować i móc sobie powiedzieć, jak Jean Christophe (autor Romain Rolland) „Jak tylko mogłem”.
    • Źródło: list do siostrzenicy Hanny Szalayówny, 6 stycznia 1913 r., cyt. za: Ève Curie, Maria Curie
  • Jestem z tych, którzy wierzą, że Nauka jest czymś bardzo pięknym.
    • Zobacz też: nauka

Ł

  • Łatwo zrozumieć, że nie było w naszym życiu miejsca dla stosunków światowych. Widywaliśmy tylko trochę przyjaciół, podobnych do nas pracowników naukowych, z którymi rozmawialiśmy w domu lub w ogrodzie, podczas gdy ja coś szyłam dla naszej córeczki.
    • Opis: o godzeniu pracy z macierzyństwem.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.

M

  • Moim najgorętszym marzeniem jest powstanie Instytutu Radowego w Warszawie.
    • Źródło: Maria Pawłowska, Pamiątki po Marii Skłodowskiej-Curie w zbiorach Biblioteki Instytutu Fizyki UJ, „Alma Mater”, nr 134–135, kwiecień-maj 2011, s. 69.

N

  • Narażamy się na wiele rozczarowań, jeśli wszystkie nasze życiowe zainteresowania uzależniamy od uczuć burzliwych, jak miłość…
    • Zobacz też: rozczarowanie
  • Nauka leży u podstaw każdego postępu, który ułatwia życie ludzkie i zmniejsza cierpienie.
    • Zobacz też: cierpienie, postęp
  • Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć.
    • Zobacz też: strach, zrozumienie
  • Nie miałam na sobie żadnej nadzwyczajnej sukni ślubnej i tylko garstka przyjaciół była obecna na ceremonii.(…) Nie chcieliśmy nic więcej, jak niewielkiego kąta, w którym można by mieszkać i pracować.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.
    • Zobacz też: ślub
  • Nie można bowiem mieć nadziei na skierowanie świata ku lepszym drogom, o ile się jednostek nie skieruje ku lepszemu. W tym celu każdy z nas powinien pracować nad udoskonaleniem się własnym, jednocześnie zdając sobie sprawę ze swej, osobistej odpowiedzialności za całokształt tego, co się dzieje w świecie, i z tego, że obowiązkiem bezpośrednim każdego z nas jest dopomagać tym, którym możemy się stać najbardziej użyteczni.
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: nadzieja
  • Nie przyjmę żadnej pensji. Jestem dość młoda, by zapracować na siebie i na dzieci.
    • Opis: odpowiedź na propozycję rządu, aby owdowiała Skłodowska-Curie i jej dzieci otrzymywały pensję po ojcu.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 14.
  • Niech każdy z nas, jak jedwabnik, tka swój kokon i nie żąda wyjaśnień, po co i na co. Jeżeli robota nasza będzie dobra, to powiemy sobie, żeśmy się nie gorzej od jedwabników zachowali. Reszta zaś nie od nas zależy.
    • Źródło: list do siostrzenicy Hanny Szalayówny, 6 stycznia 1913 r., cyt. za: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: jedwabnik
  • Nikomu z nas życie, zdaje się, bardzo łatwo nie idzie, ale cóż robić, trzeba mieć odwagę i głównie wiarę w siebie, w to, że się jest do czegoś zdolnym i że do tego czegoś dojść potrzeba. A czasem wszystko się pokieruje dobrze, wtedy kiedy najmniej się człowiek tego spodziewa.
    • Źródło: list do brata Jakuba, marzec 1894, cyt. za: Ève Curie, Maria Curie

P

  • Polacy nie mają prawa opuszczać swojej ojczyzny!
    • Opis: rozmowa z Piotrem Curie, początek 1894 roku.
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: ojczyzna, Polacy
  • Próbowałam różnych doświadczeń opisanych w podręcznikach fizyki i chemii. Niekiedy dodawał mi otuchy jakiś drobny sukces. Kiedy indziej znów wpadałam w głęboką rozpacz z powodu wypadków i błędów, wynikających z mojego braku doświadczenia. Na ogół jednak wiedziałam, że postępy nie mogą przychodzić ani szybko, ani łatwo; te pierwsze próby utrwaliły we mnie zamiłowanie do badań eksperymentalnych z dziedziny fizyki i chemii.
    • Opis: o początkach pracy naukowo-badawczej.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 12.
  • (…) przerwanie naszej dobrowolnej samotności było prawdziwym cierpieniem, miało wszelkie cechy klęski, było poważnym zamachem na porządek naszego życia.
    • Opis: o skutkach sławy.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 14.
    • Zobacz też: klęska, samotność
  • Przypuszczamy, że ciało, które wyodrębniliśmy ze smółki uranowej, zawiera nieznany jeszcze metal, zbliżony do bizmutu ze swoich właściwości chemicznych. Jeśli istnienie tego metalu się potwierdzi, proponujemy dla niego nazwę polon – od imienia ojczyzny jednego z nas.
    • Inne tłumaczenie: Wierzymy zatem, że substancja, którą wydobyliśmy z blendy smolistej, zawiera metal jeszcze nieopisany. Jeśli potwierdzi się istnienie tego nowego metalu, proponujemy, żeby nazwano go „polonem”, na cześć kraju, z którego pochodzi jedno z nas.
    • Źródło: Sprawozdanie Francuskiej Akademii Nauk (lipiec 1898), cyt. za: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: pierwiastek chemiczny

R

  • Rad nie powinien wzbogacić nikogo. Należy do wszystkich ludzi.

S

  • Są uczeni-sadyści, którzy chętniej wyszukują błędy, niż stwierdzają prawdę.
    • Zobacz też: błąd, sadyzm, uczony
  • Smutne książki można wytrzymać, tylko kiedy się jest młodym.
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: książka, młodość, smutek
  • Sprawdziłam starannie ten uderzający fakt i nie mogłam wątpić, że jest prawdziwy. Zastanawiając się nad jego przyczyną, jedno tylko widziałam wyjaśnienie, a mianowicie, że musi istnieć w tych minerałach jakaś substancja nieznana, a bardzo czynna.
    • Opis: o promieniowaniu uranu i toru.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.
    • Zobacz też: minerał

T

  • Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie. Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny i osiągnąć to za wszelką cenę.
    • Zobacz też: wiara

U

  • Uczony jest w swojej pracowni nie tylko technikiem, lecz również dzieckiem wpatrzonym w zjawiska przyrody, wzruszające jak czarodziejska baśń.
    • Zobacz też: przyroda, technika
  • Uczucie rozczarowania przychodzące czasem po jakimś niepowodzeniu w pracy mijało szybko, ustępując miejsca świeżemu napływowi energii. Rozkoszne też przeżywaliśmy chwile, przechadzając się dookoła szopy i rozprawiając o naszej pracy. Jedna z naszych rozrywek w owym czasie – to przychodzenie do pracowni wieczorem. Dostrzegaliśmy wtedy ze wszystkich stron słabo mieniące się zarysy szkieł i torebek, w których mieściły się nasze preparaty. Był to widok naprawdę cudowny i zawsze dla nas nowy. Żarzące się rurki wyglądały jak nikłe czarodziejskie światełka.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 14.
    • Zobacz też: energia, rozczarowanie

W

  • Wszystko, co widziałam nowego i czego się uczyłam, zachwycało mnie. Było to jakby objawienie nowego świata, świata wiedzy, do którego nareszcie otwarto mi wolny dostęp.
    • Opis: o studiowaniu fizyki na Sorbonie.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 12.

Z

  • Zauważyłam poważny i miły wyraz jego twarzy, a także pewien pozór zaniedbania w jego wysokiej postaci, cechujący marzyciela pogrążonego w swoich myślach. Okazał mi prostą serdeczność i wydał się bardzo sympatyczny.
    • Opis: o Piotrze Curie.
    • Źródło: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.

Ż

  • Życie układa się jakoś… Chociaż układa się źle.
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: życie

O Marii Skłodowskiej-Curie

  • Pamiętam, jak ją żegnałaś przed jej wyjazdem do Paryża, gdy nie mogła otrzymać miejsca asystentki przy Katedrze Fizyki u Witkowskiego. Stoi zapłakana przy naszym stole jadalnym na Studenckiej. Obie użalacie się na głupi los, który nie pozwala kobiecie na pracę na uniwersytecie […]. Mówisz do niej:
    – Niech Pani, panno Mario, będzie spokojna i jedzie tam, gdzie lepiej potrafią ocenić Pani zdolności i naukę. Zrobi tam Pani na pewno dużo dobrego dla siebie i dla kraju, który teraz nie umie docenić Pani, jak należy.

    • Autor: prof. Odo Bujwid
    • Źródło: list do żony, cyt. za: Alicja Rafalska-Łasocha, Maria Skłodowska-Curie – kobieta niezwykła, „Alma Mater”, nr 136, nr specjalny 2011, s. 13.
  • Pani Curie jest – z wszystkich ludzi na świecie – jedynym nie zepsutym przez sławę człowiekiem.
    • Autor: Albert Einstein
    • Źródło: Ève Curie, Maria Curie
  • – Mario! – strofuje Piotr Curie żonę —
    Znów nie ma węgla! Palmy polonem!
    – Polon? Za krótki okres rozpadu.
    Oszczędniej będzie używać radu!

    • Autor: Edward Clerihew Bentley, Biografie dla początkujących
  • Nie umiała być sławną.
    • Autor: Ève Curie, Maria Curie
    • Zobacz też: fizyka, nauka
  • Za wielka by to była, zaiste, ofiara ze strony tych dwojga opętanych pomyleńców!
    • Autor: Ève Curie, Maria Curie
    • Opis: o Marii i Piotrze Curie.Marie-Curie-620x600

    Odkrycie radu przez małżeństwo Curie

    Data: 1898-12-26

    Młoda studentka paryskiej Sorbony, Maria Skłodowska, w pełni mogła zrealizować swój potencjał naukowy dopiero po ślubie z Piotrem Curie. To on bowiem, będąc doktorem w laboratorium profesora Henriego Becquerela, uzyskał dla niej pracę w tym zespole i możliwość prowadzenia badań związanych z jej pracą doktorską. Becquerel odkrył, że uran ma zdolność nadawania powietrzu cech przewodzenia elektryczności. Nie zmierzył jednak energii emitowanej przez uran – badaczka miała się zająć właśnie tym zagadnieniem. Razem z mężem udało jej się wypracować nową metodę analizy chemicznej umożliwiającą pomiar promieniotwórczości. Przebadała kilkanaście pierwiastków, a 17 lutego 1898 r. zaczęła pracę nad blendą smolistą, ciężkim i czarnym minerałem.

    W wyniku eksperymentów okazało się, że jej promieniowanie jest o wiele silniejsze od czystego uranu – nawet czterokrotnie. W wyniku tych badań małżonkowie Curie stwierdzili, że najpewniej wskazują one na istnienie nowego pierwiastka, o wiele bardziej aktywnego niż uran. Powiadomili o tym od razu Francuską Akademię Nauk. Następnie, aby kontynuować badania, obydwoje przenieśli się do większego pomieszczenia, w którym mogli eksperymentować z dziesięcioma tonami blendy, jako że zawartość nowego pierwiastka w każdej próbce była nikła. Oddano im w tym celu drewnianą szopę, służącą dawniej za salę prosektoryjną.
    Na wiosnę 1899 r. prace ruszyły pełną parą. Efekty pojawiły się dopiero po trzech latach – w lipcu 1902 r. udało się wydzielić 10 miligramów radu, po czym określono jego ciężar atomowy (88). Nazwa nowego pierwiastka pochodziła od łacińskiego słowa radius, czyli promień – ze względu na szczególne właściwości luminescencyjne. Za te przełomowe odkrycie małżonkowie Curie otrzymali w listopadzie 1903 r. nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki – Maria stała się pierwszą kobietą wyróżnioną tym medalem. Rad okazał się niezwykle istotny w medycynie, zwłaszcza w leczeniu nowotworów. Obecnie jednak odchodzi się od jego stosowania ze względu na zagrożenie zachorowania na białaczkę – chorobę, na którą zmarła sama Maria Skłodowska-Curie.

  • Odkrycie polonu i radu

    • Becquerel ogłosił, że promieniowanie związków uranu może ulegać odbiciu, załamaniu i polaryzacji, wobec czego uznano je za rodzaj promieniowania elektromagnetycznego o bardzo krótkich falach i zainteresowanie tym tematem znacznie spadło. Skłodowska-Curie mimo to postanowiła podjąć systematyczne badania wszystkich dostępnych związków uranu, aby sprawdzić, czy natężenie promieniowania jest proporcjonalne do zawartości w nich tego pierwiastka. W odróżnieniu od używanej przez Becąuerela metody fotograficznej, dość niepewnej ze względu na jakość ówczesnych klisz, po raz pierwszy zastosowała bardzo dokładną i pewną metodę elektrometryczną. Stwierdziła, że w większości związków uranu ich promieniowanie jest rzeczywiście proporcjonalne do zawartości uranu; dwa minerały jednak — tzw. blenda smolista (uraninit) i chalkolit, wykazują promieniowanie znacznie większe niż wynikałoby to z zawartości w nich uranu. W tych badaniach odkryła także promieniotwórczość związków toru (niezależnie to samo stwierdził w Niemczech Gerhardt Schmidt).

      Publikacja pracy

      W pracy opublikowanej IV 1898 wysunęła śmiałą hipotezę, że w blendzie smolistej i chalkolicie muszą występować jakieś nieznane pierwiastki o silnej promieniotwórczości; tę hipotezę postanowiła sprawdzić w dalszych badaniach. Ze względu na atrakcyjność tematu Pierre Curie postanowił przerwać swe badania nad magnetyzmem i przyłączyć się do żony. Już VII 1898, w pracy zatytułowanej O nowej substancji radioaktywnej występującej w blendzie smolistej małżonkowie Curie donieśli o odkryciu nowego pierwiastka promieniotwórczego, dla którego zaproponowali nazwę polon. Była to demonstracja polityczna, ponieważ Polska była wtedy nadal podzielona między 3 zaborców. Został tu użyty po raz pierwszy, zaproponowany przez Marię Skłodowską-Curie, termin „radioaktywny” na określenie właściwości emisji promieniowania. Doniesienie o odkryciu polonu zostało opublikowane w sprawozdaniu z posiedzenia Akademii Nauk w Paryżu. Doniosła o nim także Polakom, zamieszczając artykuł w miesięczniku „Światło”, założonym przez Boguskiego. W XII 1898 małżonkowie Curie wspólnie z Gustavem Bćmontem odkryli kolejny pierwiastek promieniotwórczy, nazwany radem.

Tagged with:

Iwan Łucewicz /Janka Kupała (1882 -1942) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (IV SSŚŚŚ Wilno)


Yanka_Kupala

Janka Kupała, biał. Янка Купала, właśc. Iwan Łucewicz, biał. Іван Дамінікавіч Луцэвіч (ur. 7 lipca 1882, zm. 28 czerwca 1942) – klasyk literatury białoruskiej, poeta, dramaturg, publicysta, działacz narodowy i jeden z twórców białoruskiego języka literackiego.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 7 lipca 1882 roku w folwarku Wiazynka niedaleko Mińska. Rodzice należeli do drobnej spauperyzowanej szlachty i dzierżawili ziemię od bogatszych folwarków. W 1898 roku ukończył białoruską szkołę ludową. Po śmierci ojca w 1902 roku najmował się do pracy na posadach m.in. domowego nauczyciela oraz oficjalisty w majątkach i browarze.

Pierwsze publikacje

Do pierwszych utworów Kupały zalicza się kilka sentymentalnych wierszy w języku polskim, drukowanych w latach 1903–1904 w czasopiśmie “Ziarno” pod pseudonimem “K-a”. Pierwszym wierszem w języku białoruskim był utwór Maja dolia, datowany na 15 lipca 1904 roku. Pierwszy drukowany białoruski utwór Kupały to wiersz Mużyk, który ukazał się 15 kwietnia 1905 roku w gazecie “Siewiero-Zapadnyj kraj”. Pierwszą publikacją w prasie białoruskojęzycznej był wiersz Kascu, który został wydrukowany w Naszej Niwie 11 kwietnia 1907 roku. W tym samym roku w Naszej Niwie drukowane były również inne utwory Kupały. Wczesne wiersze Kupały cechuje czerpanie inspiracji z folkloru i białoruskiej poezji XIX wieku.

W latach 1906–1907 powstawały poematy Zimoju (Zimą), Nikomu, Adpłata kachanniem (Zapłata miłością). 18 stycznia 1908 roku Nasza Niwa opublikowała poemat U Pilipauku. W tym samym roku Kupała ukończył pracę nad poematami Adwiecznaja pieśnia oraz Za szto, których tematem jest ucisk i niesprawiedliwość społeczna.

Okres wileński i petersburski

“Raskidanaje hniazdo. Drama v 5-cioch aktach”, wileńskie wydanie z 1919 roku

Jesienią 1908 roku Kupała przeniósł się do Wilna, gdzie współpracował z redakcją Naszej Niwy. W okresie wileńskim życia poety powstawało wiele jego sztandarowych utworów – m.in. Maładaja Biełaruś, Zakliataja Kwietka, Adcwitannie. Niektóre z tych utworów drukowane są w Naszej Niwie.

W 1908 roku w Sankt Petersburgu ukazał się pierwszy tom poezji Kupały pod tytułem Żalejka. W październiku tego roku Petersburski Komitet do spraw Druku przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wydał decyzję o konfiskacie tomu jako wydania antypaństwowego oraz o pociągnięciu jego autora do odpowiedzialności. Ostatecznie decyzja została cofnięta, jednak w 1909 roku nakład książki został ponownie skonfiskowany na mocy decyzji wileńskiego generał-gubernatora. Aby nie zaszkodzić reputacji Naszej Niwy w oczach władz, Kupała porzucił pracę w redakcji.

Tablica w Wilnie poświęcona Jance Kupale

W styczniu 1909 roku Kupała przeniósł się do Petersburga. Zapisał się tam na ogólnoedukacyjne kursy A. Czerniajewa, na których wykładali znani petersburscy uczeni. 8 lipca 1910 roku ukazała się jego kolejna książka – poemat Adwiecznaja pieśnia. 13 października 1910 roku wyszedł drukiem drugi tom jego poezji p.t. Guślar. W zamieszczonych w tomie wierszach znaleźć można wezwanie do rozbudzenia godności narodowej oraz walki o wolność, jednakowoż wiersze z bezpośrednimi wezwaniami do narodowego powstania (m.in. utwór Zwajawanym) nie trafiają do tomu, aby uniknąć kłopotów z cenzurą. W kwietniu 1910 roku zakończone zostają prace nad poematem Kurhan, a w sierpniu poeta kończył poemat Son na kurhanie – jeden ze swych najwybitniejszych utworów, przedstawiający ubogą egzystencję ludu Białorusi i próbujący zgłębić przyczyny takiego położenia. Poemat ten ukazał się w druku w 1912 roku.

3 czerwca 1912 roku dobiegały końca prace nad pierwszym utworem scenicznym Kupały – komedią Paulinka. Została ona wydana drukiem w następnym roku, aby później znaleźć się na scenie – początkowo w Sankt Petersburgu, a potem – w Wilnie i Radaszkowiczach. Spektaklom tym przyglądał się sam autor. W czerwcu 1913 roku Kupała kończył poemat historyczny Bandarouna, a następnie poematy Mahiła lwa, Jana i ja oraz humoreskę Prymaki.

Wiosną 1913 roku wyszedł drukiem trzeci tom poezji Kupały – Szliacham życcia. Wiersze z tego tomu, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, cechuje wpływ estetyki modernizmu i symbolizmu. W tomie zamieszczony został również poemat dramatyczny Na pałasie.

Na wrzesień 1913 roku datowany jest najwybitniejszy utwór w przedrewolucyjnej twórczości Kupały – dramat Raskidanaje hniazdo (Rozrzucone gniazdo). Na przykładzie wiejskiej rodziny, która traci cały swój dobytek ukazana jest tragedia narodu białoruskiego. Sztuka została pokazana na scenie dopiero po rewolucji 1917 roku, a wydrukowana jeszcze później – w 1919 roku w Wilnie.

Jesienią 1913 roku Kupała powracał do Wilna, gdzie początkowo pracował jako sekretarz Białoruskiego Towarzystwa Wydawniczego, a potem ponownie podejmował współpracę z Naszą Niwą. Od 7 kwietnia 1914 roku gazeta ukazywała się z nazwiskiem Kupały jako głównego redaktora. Jednocześnie Kupała pomagał wydać tomy poezji Bahdanowicza i Bujły.

Kupala_Janka

Zdjęcie z okresu jego pierwszej pracy w gazecie “Nasza Niwa”, Wilno, 1908.

Lata wojny i okupacji

Po rozpoczęciu I wojny światowej Kupała od września do grudnia 1914 roku pracował nad cyklem antywojennych wierszy Pieśni wajny. Jednocześnie pisał on pełne antywojennej retoryki artykuły w Naszej Niwie. Za artykuł Dumki Kupała miał być pociągnięty przed sąd. Rozprawa nie odbyła się jednak z powodu ewakuacji wywołanej zbliżaniem się frontu do Wilna. We wrześniu 1915 roku Kupała wyjechał z Wilna do rodzinnego folwarku Akopy.

Pod koniec września 1915 roku wyjechałał do Moskwy, gdzie podjął naukę na Uniwersytecie Ludowym im. Szaniawskiego. W Moskwie Kupała poślubił Uładzisławę Stankiewicz, po czym oboje przeprowadzili się do Mińska. W styczniu 1916 roku Kupała dostał powołanie do armii. Jego oddział stacjonował początkowo w Mińsku, a latem przerzucony został do Połocka. Podczas okupacji niemieckiej Kupała przebywał w Smoleńsku. W okresie od 1916 do jesieni 1918 roku nie powstał ani jeden utwór. Od października do grudnia 1918 roku Kupała stworzył cykl wierszy-wezwań, będących jego reakcją na wydarzenia tamtego okresu – rewolucję, okupację, powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej. Do wierszy tych zalicza się m.in. utwory: Czas, Na schod, Pczoły, Zwany.

W styczniu 1919 roku Kupała powrócił do Mińska. 25 sierpnia 1919 ukazał się pierwszy numer redagowanej przezeń gazety “Zwon”. PisaŁ on dla niej nowe wiersze i publikował liczne artykuły na temat białoruskiego ruchu narodowego i walki o wolność. Jednocześnie pracował nad przekładem na język białoruski Słowa o wyprawie Igora.

Początek lat 20.

Na początku lat 20., po powstaniu BSRR, Kupała pracował na stanowisku zastępcy przewodniczącego Wydziału Literacko-Wydawniczego Ludowego Komisariatu Oświaty BSRR oraz redagował czasopismo “Wolny ściah”. Pomagał również w stworzeniu Instytutu Białoruskiej Kultury, którego członkiem zwyczajnym wybrany został w 1922 roku. W 1922 roku ukazywał się tom Spadczyna, składający się z wierszy nowych a także powstałych w trakcie I wojny światowej. Wiersze Paustań z narodu naszaha, prarok… oraz Żydy! zostały usunięte z tomu ze względu na cenzurę.

24 stycznia 1922 roku pojawiały się wiersze Pierad buduczyniaj oraz Pazwali was…. W wierszach tych Kupała wyrażał swoje zdanie o bolszewikach oraz zakłopotanie aktualnymi wydarzeniami. Obydwa wiersze zostały zakazane. Nakład pierwszego numeru czasopisma “Adradżeńnie”, w którym wydrukowano wiersz Pierad buduczyniaj został zaś skonfiskowany.

31 sierpnia 1922 roku w Akopach Kupała kończył pracę nad tragikomedią Tutejszyja – ironiczną panoramą miejskiego życia czasów okupacji. Oficjalna krytyka literacka obwiniła autora o “drobnoburżuazyjne narodnictwo” i “przeciwstawianie się dyktaturze proletariatu”. W tym samym roku Kupała wraz z innymi białoruskimi poetami podejmował próbę stworzenia spółki literackiej pod nazwą “Wir”. W wyniku przeprowadzonej jednak przez DPU weryfikacji wszyscy niemal członkowie spółki otrzymali negatywne charakterystyki. Kupała nazwany został wtedy “białoruskim pisarzem-szowinistą”, a powstanie samej spółki zostało uniemożliwione.

W 1924 roku Kupała wydawał poemat “Bieznazounaje”, w którym wychwalał walkę o niezależność w poprzednich latach i wzywał, by nie zaprzestawać zmagań, utrwalać to, co zostało już osiągnięte i pozostawić po sobie w pełni wolną Białoruś. W 1925 roku Kupała otrzymał tytuł Ludowego Poety BSRR. Latem 1926 roku w czasopiśmie “Połymia” ukazywał się cykl wierszy, wśród których wiele było literackimi protestami m.in. Carskija dary, Kab, Akou pałomanych żandar. Ich rozpowszechnianie zostało surowo zabronione.

Koniec lat 20. i lata 30.

W 1927 roku Kupała stawał na czele spółki “Połymia”, która skupiała pisarzy związanych ze środowiskiem “Adradżeńnia”. 7 listopada 1927 roku białoruskie gazety drukowały poemat Kupały Z uhodkawych nastrojau, poświęcony dziesięcioleciu rewolucji październikowej. W poemacie wydarzenia października 1917 roku wychwalone zostały z nadzwyczaj wielkim patosem, przez który przeziera jawna ironia.

Następne lata były czasem represji, które dotknęły inteligencję twórczą i Kupała przymuszony został do pisania pod dyktando władz pochwalnych wierszy wychwalających osiągnięcia socjalizmu. Wiele razy wzywany zostawał na przesłuchania w sprawie nieistniejącej w rzeczywistości kontrrewolucyjnej organizacji “Związek Wyzwolenia Białorusi”. Nie mogąc wytrzymać szykan 20 listopada 1930 roku poeta podjął próbę samobójczą. Złamany przez represje podpisał tak zwany “List otwarty Janki Kupały”, w którym odżegnywał się od narodowych ideałów. Twórczość Kupały lat 30. składa się w większości z pozbawionych wartości artystycznych prosowieckich wierszy i artykułów. Wyjątek stanowi cykl wierszy stworzonych w 1935 roku we wsi Lauki (m.in. Soncu, Lion, Darohi), opowiadający o kolektywizacji poemat Nad rakoj Aresaj oraz poświęcony pamięci Tarasa Szewczenki poemat Tarasowa dola. Wiersze powstałe w latach 30. weszły w skład tomu Ad serca, za który Kupała otrzymał w 1941 roku nagrodę leninowską.

W 1941 roku w związku z okupacją Białorusi przez niemieckie wojska, Kupała ewakuował się do Moskwy, a stamtąd do Tatarstanu. Powstał wtedy szereg wierszy-apelów do narodu, w których Kupała wzywał do walki z okupantami (m.in. Biełaruskim partyzanam, Znou budzie szczaście mieć i woliu…, Paustau narod).

Ostatnie lata i śmierć

28 czerwca 1942 roku Kupała tragicznie zginął, spadając ze schodów w hotelu Moskwa. Do tej pory nie udało się wyjaśnić czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy zaplanowane morderstwo. Poeta pochowany został w Moskwie na cmentarzu Bagańkowskim. Po dwudziestu latach jego szczątki przewiezione zostały na Białoruś. Obecnie Janka Kupała spoczywa na cmentarzu wojskowym w Mińsku, obok mogiły Jakuba Kołasa.

Pamięć o poecie

Imieniem Kupały nazwana została ulica, park i stacja metra w Mińsku, rezerwat przyrody w pobliżu Wiazynki. W Mińsku działa Muzeum Kupały, mające swoje filie w Wiazynce, Laukach, Akopach i Jachimowszczyźnie. Imię Janki Kupały nosi Narodowy Teatr Akademicki w Mińsku oraz Uniwersytet w Grodnie. Ulice Janki Kupały znajdują się również w Gdańsku i Hajnówce. W Gdańsku poetę uhonorowano dodatkowo pamiątkowym pomnikiem, którego odsłonięcie nastąpiło 26 czerwca 2007 roku. Umiejscowienie pomnika okazało się nieporozumieniem, gdyż stanął on przy ulicy Kupały, która została nazwana tak na cześć rzekomego słowiańskiego bóstwa.

Wielcy Polacy – Juliusz Lilienfeld (1882 – 1963) – wynalazca tranzystora, którego pominięto przy Nagrodzie Nobla w 1956 roku, Żyd który uważał się za Polaka

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 7 Lipiec 2013

Oto co przeczytacie o Juliuszu Lilienfeldzie w  polskiej wikipedii:

560px-Julius_Edgar_Lilienfeld_(1881-1963)

Julius Edgar Lilienfeld (ur. 18 kwietnia 1882 we Lwowie zm. 28 sierpnia 1963) austriacko-węgierski fizyk pochodzenia żydowskiego, twórca tranzystora polowego (podstawowego elementu współczesnych układów cyfrowych).

Syn Siegmunda Lilienfelda, prawnika. W 1899 rozpoczął studia na politechnice w Berlinie, z których po roku zrezygnował. W latach 1900 – 1904 studiował na Uniwersytecie w Berlinie, uzyskując w lutym 1905 roku stopień doktora. W tym samym roku rozpoczął pracę w Instytucie Fizycznym na Uniwersytecie w Lipsku, gdzie habilitował się w 1910.

W 1926 składa wniosek o patent układu będącego protoplastą tranzystora złączowego….”

I tyle. Gdyby on to przeczytał to nieźle skopałby tyłek autorowi tego hasła i temu moderatorowi co je zatwierdzał.

Zacytuję tutaj fragmencik z mojego artykułu poświeconego innemu wielkiemu Polakowi Janowi Czochralskiemu:

„…Jan Czochralski w 1916 r. został autorem genialnego odkrycia – sposobu hodowania dużych monokryształów metali. Współcześnie metodą Czochralskiego hoduje się monokryształy krzemu dla przemysłu półprzewodników. Ale ta metodyka znalazła swoje rewelacyjne zastosowanie dopiero w 50-tych latach, po skonstruowaniu tranzystora przez Waltera Brittaina, Johna Bardeena i Williama Shockleya. Za wynalazek tranzystora cała trójka otrzymała nagrodę Nobla z Fizyki w 1956 roku. Juliusa Lilienfelda pochodzącego spod Lwowa, który uważał się za Polaka pominięto….”

Oto co piszą w English Wiki

Julius Edgar Lilienfeld (April 18, 1882 – August 28, 1963) was an Austro-Hungarian physicist. He was born in Lemberg in Austria-Hungary (now called Lviv in Ukraine), moved to the United States in the early 1920s, and became an American citizen in 1934. Lilienfeld is credited with the first patents on the field effect transistor (1920s) and electrolytic capacitor (1931).

Education

Between 1900 and 1904, Lilienfeld studied at the Friedrich-Wilhelms-Universität (renamed in 1949), in Berlin, where he received his Ph.D. on February 18, 1905. In 1905 he started to work at the physics institute at the University of Leipzig.

Career

Lilienfeld’s early career was at the University of Leipzig, where he conducted important early work on electrical discharges in „vacuum”, between metal electrodes, from about 1910 onwards.[1] His early passion was to clarify how the phenomena changed as vacuum preparation techniques improved. More than any other scientist, he was responsible for the identification of (presently named) field electron emission as a separate physical effect. (He called it „auto-electronic emission”, and was interested in it as a possible electron source for miniaturised X-ray tubes, in medical applications.) Lilienfeld was responsible for the first reliable account in English of the experimental phenomenology of field electron emission, in 1922. The effect itself was explained by Fowler and Nordheim in 1928.

Lilienfeld moved to the United States in the early 1920s, originally in order to defend patents he possessed, and then made a scientific/industrial career there.

Among other things, he invented an „FET-like” transistor and the electrolytic capacitor in the 1920s. He filed several patents describing the construction and operation of transistors as well as many features of modern transistors. (US patent #1,745,175 [2] for an FET-like transistor was granted January 28, 1930.)[3] When Brattain, Bardeen, and Robert Gibney tried to get patents on their earliest devices, most of their claims were rejected due to the Lilienfeld patents.[4]

The optical radiation emitted when electrons are hitting a metal surface is named „Lilienfeld radiation” after he first discovered it close to X-ray tube anodes. Its origin is attributed to the excitation of plasmons in the metal surface.[5][6][7]

The American Physical Society has named one of its major prizes after Lilienfeld.

Personal life

Lilienfeld emigrated to the United States in 1927 and became a US citizen in 1934. He married an American, Beatrice Ginsburg, in New York City on May 2, 1926. They lived in Winchester, Massachusetts, while Lilienfeld was director of the Ergon Research Laboratories in Malden, Massachusetts. In 1935, he and his wife built a house on St. Thomas in the U.S. Virgin Islands in hope of escaping an allergy associated with wheat fields, from which Lilienfeld had suffered for most of his life. Lilienfeld frequently traveled between St. Thomas and various mainland locations and continued to test new ideas and patent the resulting products.

A teraz dowód rzeczowy

List Juliusza Lilienfelda do Marii Skłodowskiej-Curie

Lilienfeld juliusz dowod

Jako naukowca jego biogram funkcjonuje w Jerozolimie, ale nie w Polsce. Jest to jeden z większych skandali na skalę kilku społeczeństw, czyli międzynarodową. postać bezprawnie przywłaszczona przez Żydów i Amerykanów, człowiek skrzywdzony przez Komitet Noblowski szwedzki – Polak , wynalazca tranzystora o którym przede wszystkim zapomniała Polska, a który identyfikował się właśnie z naszym krajem.

Patent:

lilienfeld2

lilienfeld 3

1-s2.0-S0038110107003760-gr1

The Semiconductor Transistor

The modern electronic transistor is a semiconductor device, commonly used to amplify or switch electronic signals. A transistor is made of a solid piece of a semiconductor material, with at least three terminals for connection to an external circuit. A voltage or current applied to one pair of the transistor’s terminals, changes the current flowing through another pair of terminals. Because the controlled (output) power can be much larger than the controlling (input) power, the transistor provides amplification of a signal. The transistor is the fundamental building block of modern electronic devices, and is used in radio, telephone, computer and other electronic systems. Some transistors are packaged individually but most are found in integrated circuits.

As it is often the case with many inventions, the transistor is a result of the work of many inventors, and only the last, or the smartest, takes the all glory. In this case these were the Americans John Bardeen, William Shockley and Walter Brattain, who were presented with the Nobel Prize in Physics in 1956 for their invention of the transistor, which has been called the most important invention of the 20th Century.

Who was the first, however?

The beginning of semiconductor research is marked by Michael Faraday’s 1833 report on negative temperature coefficient of resistance of silver sulfide. This is the first observation of any semiconductor property. In his 1833 paper, “Experimental Researches in Electricity” he disclosed this observation. This observation was in distinction from the usual properties of metals and electrolytes in whose case resistance increase with temperature.

The next significant contributor to semiconductor field is the French experimental physicist Edmond Becquerel. In 1839, he reported the observation of photovoltage in the silver chloride coated platinum electrodes. In his experiment, a AgCl coated platinum electrode was immersed in an aqueous nitric acid electrolyte solution. Illumination of the electrode generated photovoltage that altered the EMF produced by the cell, in fact, it produced a reductive (cathodic) photocurrent at the AgCl coated electrode; this was the first reported photovoltaic device. Photovoltage was generated at the Ag/AgCl metal semiconductor contact.

In 1873, the English electrical engineer Willoughby Smith (1828-1891) arrived at the discovery of photoconductivity of selenium. He was initially working with submarine cables. He set into experiments with selenium for its high resistance, which appeared suitable for his submarine telegraphy. Various experimenters measured the resistance of selenium bars, but the resistance as measured by them under different conditions did not agree at all. Then Smith discovered that the resistance actually depended on the intensity of incident light. When the selenium bars were put inside a box with the sliding cover closed, the resistance was the highest. When glasses of various colors were placed in the way of light, the resistance varied according to the amount of light passing through the glass. But when the cover was removed, the conductivity increased. He also found that the effect was not due to temperature variation.

Ferdinand BraunIn 1874, the German physicist Ferdinand Braun, a 24-year old graduate of the University of Berlin, studied the characteristics of electrolytes and crystals that conduct electricity at Würzburg University. When he probed a galena crystal (lead sulfide) with the point of a thin metal wire, Braun noted that current flowed freely in one direction only. He had discovered the rectification effect at the point of contact between metals and certain crystal materials.
Braun demonstrated this semiconductor device to an audience at Leipzig on November 14, 1876, but it found no useful application until the advent of radio in the early 1900s when it was used as the signal detector in a „crystal radio” set. The common descriptive name „cat’s-whisker” detector is derived from the fine metallic probe used to make electrical contact with the crystal surface. Braun is better known for his development of the cathode ray tube (CRT) oscilloscope in 1897, known as the „Braun tube” (Braunsche Röhre in German). He shared the 1909 Nobel Prize with Guglielmo Marconi for his contributions to the development of wireless telegraphy, mainly the development of tunable circuits for radio receivers.

Jagadish Chandra BoseThe first man, applied semiconductors for practical purposes, was the Bengali polymath Sir Jagadish Chandra Bose (1858-1937). Jagadish Chandra Bose was a genius physicist, biologist, botanist, archaeologist, and writer of science fiction. To receive the radiation, he used a variety of different metal semiconductor junctions connected to a highly sensitive galvanometer in series. He invented several semiconductor devices, first of which was his Galena detector, which he invented some time during 1894-1898, and demonstrated in Royal Institution Discourse in 1900. In this device, a pair of point contacts (cat whiskers), in this case of galena, was connected in series with a voltage source and a galvanometer. This device could detect any kind of radiation, Hertzian wave, light waves, and other radiation. He called his galena point contact detector an artificial retina (because by suitable arrangement it could be made to detect only light wave), a universal radiometer. Bose later was awarded the first patent for a semiconductor device in the world namely for Galena detector. Among his other pioneering solid-state semiconductor receivers are the spiral spring coherer and iron mercury iron coherer (detector) with a telephone.

Greenleaf Whittier PickardBetween 1902 and 1906, the American Telephone and Telegraph electrical engineer Greenleaf Whittier Pickard (1877-1956) (see the nearby photo) tested thousands of mineral samples to assess their rectification properties. Silicon crystals from Westinghouse yielded some of the best results. On August 20, 1906, he filed a U.S. patent on „Means for receiving intelligent communication by electric waves” for a silicon point-contact detector (diode) and it was awarded that November (see the U.S. patent 836531 of Pickard). With two associates, Pickard founded the Wireless Specialty Apparatus Company to market „cat’s-whisker” crystal radio detectors. It was probably the first company to make and sell silicon semiconductor devices. Another American inventor—Henry Dunwoody received a patent on a system using a point-contact detector made of carborundum (silicon carbide) only several weeks after Pickard.

In 1915 the American physicist Manson Benedicks discovered that a germanium crystal can be used to convert AC (alternating current) current into DC (direct current), i.e. the rectifying properties of germanium crystals. Thus the germanium was added to the list of semiconductors. Till then, it was a short list consisting of silicon, selenium, and tellurium.

In 1927 the Americans L.O. Grondahl and P.H. Geiger invented the copper oxide rectifier. The U.S. Patent 1640335 was issued on August 23rd, 1927, to Grondahl.

Julius Edgar LilienfeldIn 1925 the famous inventor Julius Lilienfeld (see the nearby photo) filed an application for patent in Canada, next year in USA, describing a device, very similar to a MESFET transistor, which he called then Method and Apparatus for Controlling Electric Currents (see the US patent 1745175 of Lilienfeld).
Julius Edgar Lilienfeld (1882–1963) was a remarkable person in the field of physics and electronics. The Austrian Jew Lilienfeld was born in Lemberg in Austria-Hungary (now called Lviv in Ukraine). He was educated (PhD in physics) and lived in Germany till the middle of 1920s, when he decided to emigrate to USA. Besides the abovementioned patent for the first transistor, he was a holder of several other patents in this field—US patent 1900018 „Device for controlling electric current” from 1928 for a thin film MOSFET transistor; US patent 1877140 „Amplifier for electric currents” from 1928, for a solid state device where the current flow is controlled by a porous metal layer, a solid state version of the vacuum tube; US patent 2013564 „Electrolytic condenser” from 1931, for the first electrolytic capacitor. When Brattain, Bardeen and Shockley tried to get a patent on their transistor, most of their claims were rejected namely due to the Lilienfeld patents.

Heil patent 1935In 1934 another German scientist—Oskar Heil (1908–1994), electrical engineer and inventor, applied for a German patent for an early transistor-like device, describing the possibility of controlling the resistance in a semiconducting material with an electric field, which he called Improvements in or relating to electrical amplifiers and other control arrangements and devices. In 1935 Heil received a British (see the nearby drawing from the Britsh patent), Belgian and French patents for his device.

First transistor 1947In 1939 William Shockley and Walter Brattain, researchers in Bell Telephone Labs in New Jersey made an unsuccessful attempt to build a semiconductor amplifier by inserting a tiny controlling grid into a layer of copper oxide. The Second World War put an end to their experiments. In 1947 however, the same Brattain, this time together with John Bardeen, invented the point-contact transistor (see the nearby photo of the first transistor, made by germanium). William Shockley (the team’s leader) wasn’t there at the time and did not receive credit for the invention, which pissed him off greatly. It’s just as well. The point-contact transistor was difficult to manufacture and not very reliable. It also wasn’t the transistor that Shockley wanted, so he continued to work on his own idea which led to the junction transistor, which was easier to manufacture and worked better. Bardeen and Brattain filed an application for patent on June 17, 1948 and the patent was issued October 3, 1950 (see the patent).

William Shockley applied for his first patent for the junction transistor at almost the same time—U.S. Patent 2569347 was filed on June 26, 1948 and issued September 25, 1951 (see the first patent of Shockley).

John Bardeen (1908-1991), William Bradford Shockley (1910-1989) and Walter Houser Brattain (1902-1987), (see the lower photo) shared the Nobel Prize in Physics in 1956 „for their researches on semiconductors and their discovery of the transistor effect”.

Bardeen, Shockley and Brattain

Bardeen (left), Shockley (middle) and Brattain (right)

So how does a transistor work?

how does a transistor workThe design of a transistor allows it to function as an amplifier or a switch. This is accomplished by using a small amount of electricity to control a gate on a much larger supply of electricity, much like turning a valve to control a supply of water.
Transistors are composed of three parts, called a base, a collector, and an emitter. The base is the gate controller device for the larger electrical supply. The collector is the larger electrical supply, and the emitter is the outlet for that supply. By sending varying levels of current from the base, the amount of current flowing through the gate from the collector may be regulated. In this way, a very small amount of current may be used to control a large amount of current, as in an amplifier. The same process is used to create the binary code for the digital processors but in this case a voltage threshold of five volts is needed to open the collector gate. In this way, the transistor is being used as a switch with a binary function: five volts—ON, less than five volts—OFF.

Nobel z fizyki

  • 1956
William Bradford Shockley
John Bardeen
Walter Houser Brattain
za badania półprzewodników i wynalezienie tranzystora
Tagged with:

Winicjusz Kossakowski –Slavs means the same as – ”they originate from Veneti.”

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Słowianie by bialczynski on 26 Czerwiec 2013

       Joe Mac Gown Vent
Joe A. MacGown – Vent

We present a slightly different reasoning sent by Winicjusz Kossakowski about the name Slavs (Słowianie) than we derive it, but basically it is remarkably consistent with our findings. The diversity of this reasoning lies in the fact that it is of a historical character. It supplements and complements the meanings which we already know. As it often happens, meanings of words which are very important for a group of people carry all the resources of different content and they often multiply. It happens so because other, diverse words take the course from the important word and like streams from one source they flow around in various directions. Yet, what is interesting, we too came to the three historic Slavic names which are additionally proven by genetics:

a) the first which we consider to be the oldest and certified as early as from the eighth century BC – Skołoci (Scolotians), Sokołoci – Sokodawijczycy, Sokodanowie (Sakowie and Scyci – The Saka and Scyths / Scythians) – coming, in our opinion, from the word Sokół (the Falcon) – The Bird of the Sun, of the Sun itself – Soł, as well as from Soki Życidajne (Life-Giving –          Życiodajne; Juices – Soki) which the Sun Dawa (Dawa – Gives). This etymology also contains the meaning of Dawca of Koło – TheGiver of The Circle or Sławca Koła – The One That Praises The Circle. As it can be perceived, it contains the origins of the later name – the very late name –  Sołwianie, Sołowianie, Sołowene, Słoweneti.

b) the second which we believe to be European and intermediate in time –       perhaps characteristic of the Western Slavs – those from the Adriatic (Wenetia – Venetia), the Danube and then the Elbe, the Oder and the Vistula Rivers –   Wenedawanie, Weneti (Veneti), Wenedowie – Wiano Dawanów (the Gift of Davanowie), Wenedakha (Dawianie, Dagowie, Dacians, Drakowie, Dachowie, Dacians) – i.e. the children of Old Europeans – of Dawanowie, Drzewianie or the children of the Tree of Trees (Wene Drewo), Dag – burning, the Children of the Gods (Dewowie’s Wena).

c)     the third which is contained in these two and is the foundation of them, and was from the beginning as well: Soło-Wene (from Soło-Słońce (Słońce – Sun), The Culmination of the Sun, the Gift of the Sun (Zwieńczenie Słońca Wiano Słońca), from soł-sołw juices of the Tree of Trees, i.e. again the children of the Tree of Trees, the descendants of Scolotians, and finally from the word (word – słowo) –  those who speak with a word, it is the human tribe of Sło (speech – mowa) from Weneti (Veneti) – Słoweneti (Sloveneti).

Or also, but very ancient, incomparably earlier than the name of the Slavs by Jordanes – but possibly also in-Venedi – because there are many indications that the Aryan Hindu Brahmins, however, came from the Vistula and the Oder Rivers and then they came to India. There, preserved in Rygweda (Rigveda) (Wiedzie Ziarna – Leads Grains, Wiedzy Ziarna – the Grains of Knowledge, because ryg means ziarno – grain, oriech – jądro = core, oryj – z jądra wywity = deriving from the core, jarzęca, świeży = fresh, orka which means plowing extracting from the depths, from the core of the earth) traces which Viraj started on Histmag.org in a very interesting way. I also recommend that website to those of you who are interested in the Slavic origin of the names of Greek gods – including the name of Dzeus, Dionizos, Okeanos Histmag-Słowianie, Hellenowie, Scytowie, Ariowie (Histmag-Slavs-Hellenes, Scyths / Scythians, Aryans).

Here is the excerpt of VIRAJ’s reasoning for the word which is interesting to us: sława fame, repute (chwała) (glory, praise)

Sława

The history of Vedic pronunciation is quite diverse, sometimes Slavic pronunciation is preserved, and sometimes phonemes ‚ł’ or ‚l’ are converted to ‚r’, as in the Vedic word ‚śravas’ meaning ‚fame': a fragment

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl? file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1097-zravas.jpg

However, we know that the original pronunciation sounded like Polish ‚sława’ /pronounced: swava/ because an older form of this word has been preserved in Rigveda, that is the sacred word ‚Svaha’. Aryans attached great importance to the proper pronunciation of sacred words relevant to the ritual and hence the well-preserved older forms. There are many archaic words in Rigveda denoting the names of gods or cries, which are no longer clear etymologically in the Vedic Sanskrit, but they are understandable among Slavic languages.

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1284-svAbhU.jpg

Ralph T.H. Griffith in „The Hymns of the Rgveda” explains „Svaha!” as a sacrificial call to the gods. The call means the same as: „Glory”, „Ave” „Hail!,” Blessing „. It is therefore the same meaning as in Polish: ”Sława” „Fame”, ”Chwała” „Glory”, etc.
The holy word ‚Svaha’ is also used in Buddhism in the meaning of ‚glory’, ‚sława’ ‚fame’ and its pronounciation can be easily found on the Internet. The following fragment of the known Buddhist mantra:
GATE GATE PARAGATE PARASAMGATE Bodhi SVAHA

In Sanskrit, ‚sva-‚ is pronounced like Polish. ‚sła’ /swa/ which means ‚v’ before the ‚a’ vowel after the ‚s’ consonant and it has a phonetic value similar to the Polish ‚ł’ /English pronunciation of the Polish ‚ł’ is ‚w’/.

There is no doubt that the Polish ‚sława’ is older and closer to the Pre-Indo-European (PIE) than the Vedic ‚śravas’ which seems to be the late innovation that developed on the basis of Pre-Indo-Iranian languages somewhere in Asia. In relation to this, there is something interesting:
3. Bolesław

I have recently discovered an interesting book, „Cognate Words in Sanskrit and Russian” written by Dr Indu Lekha from the University of Delhi. From the book, you will learn about 600 closely related Russian and Sanskrit words. There is no special revelation and these words have been known for a long time. Interesting, however, are the comments of the Hindu scholar. On page 1 Dr Lekha says:

Quote

„The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian, two important members of the large family of IE languages​​, Proves That beyond doubt in respect of common IE vocabulary, derivational suffixes and the ancient system of inflection of nouns, pronouns and adjectives, Russian is closer to Sanskrit than Latin or Greek. ”
On page 224 she explains:
Quote

«The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian proves without any doubt that both the languages share quite a similar phonological, morphological and grammatical system and have a considerable number of cognate words, as confirmed by the etymological explanations. Interestingly, even the ancient pagan religion of Slavs, of which only scanty written records are known to have survived, shows some common traits with the ancient Indian religion. A particular characteristic of this religion is that it recognizes the existence of three worlds: jav „manifested, visible”; nav „invisible” and prav „righteous”, a concept very similar to Indian concept of „jagattraya”. The Slav word for good „bog” is clearly related with Sanskrit „bhaga” and so are the names their supreme deities: Svarog „The god of svarga (heaven)”, Perun „The god of thunder and lightning” (Parjanya) and Svetovid „Knower of the whole world” (viśvavid) all the three being part of a god, called „triglav” (cf. Skt trishirsha).
Another obvious similarity linking the Slavs and the Indo-Aryans may be seen in the word Slav „glorious” < slava „glory” derived from slyt’ „to hear”, a root akin to Skt śru „to hear” (cp. Skt śravas„glory, fame”). In both the languages these words are used as the constituent part of several personal names, such as, Russ Boleslav, Rostislav, Svjatoslav, Vratislav etc. as compared to Skt Bhurishrava, Uchchaishrava, Vriddhashrava, Satyashrava, and many others. The word „slav” used in Slavic personal names probably signifies their descent and hence is quite popular even today».

http://www.vedamsbooks.com/no55377/cognate-words-sanskrit-russian-indu-lekha

Here, after registering you can download pdf with the photocopy of the book:
http://www.uz-translations.net/?category=linguistics&altname=cognate_words_in_sanskrit_and_russian

We will mention, again and again, the similarity of Slavic and Vedic religion and especially the religious vocabulary in Vedic Sanskrit and in Slavic languages, and particularly in the Polish languge. Now I would like to pay attention to the similarity of names in Sanskrit and in Slavic languages, for example, the mentioned names Bhurishrava and Boleslav by Dr Lekha.

We found that the Polish ‚sława’ is older and closer to the PIE than the Vedic ‚Sravana’ denoting the same thing. This also signifies that the name with the Polish ending ‚sław’ is older than ‘-shrava’ with the Vedic ending. Thus, the name based on this ending, like Polish ‘Bolesław’ must be older than the analogical Vedic name based on the Vedic ending ‚-shrava’ like ‚Bhurishrava’. A similar situation is with the Vedic ending of the name ‚-mitra’ in names like Bhumitra, Sarvamitra. This corresponds to our Boromir and Sławomir.
It is therefore very likely that names such as Bolesław and Boromir were quite popular among Aryans in the Bronze Age migrating from Europe to Asia. If we add that, according to the findings of geneticists, those Aryans had autosomal DNA and Y-STR such as contemporary Poles and Russians, it gives rise to the obvious conclusions.

___________

In my view, in a variety of Slavic languages at different times there were and there are different realisations of articulation of the phoneme ‚l / ł’. The richness of allophones is obvious. Listen, for example, to the Russian pronunciation of ‚л’ in ‘Пожалуйста’. They pronounce ‚л’ totally differently in ‘Солнце’, and in another way in ‘колеса’, and again in a different way in ‘около’ or орел.
In the past, there could have been more ways of the pronunciation of the ‚l’ / ‚ł’ phoneme because there were probably more various Slavic dialects. The influence of the dominant language causes standardisation and vanishing of old features. Uniformity of languages and their mutual intelligibility does not preclude at all differences of articulation for different phonemes.
For instance, dialects of Wielkopolska, Małopolska, Silesia and most probably Pomerania (after all, Kashubians have ‚koło’ where there are in their dialect: Skała: skale, skalny: skaljisty, etc.) have had the archaic tripartite forms of ‘ł:l:lj (before ‚and’)’ since ancient times.

It seems that similar tripartite forms of ‚ł:l:lj’ existed among the dialects of Pre-Slavic tribes in the area of the Oder-Vistula and the Dnieper Rivers in the Bronze Age. We see this in loanwords in Greek or Vedic languages as ‘okeanos’, ‘leda/lada’, ‘ład-/ładu-‘ or ‘helios’, ‘svaha’ or ‘svadu’, etc. Without the presence of phoneme ‘ł’ in the language of the native population of the Oder-Vistula in the Bronze Age these words would not have existed at all because there is no etymology for them in any other languages but Slavic –  unless some aliens, i.e Celts and Germans of haplogroup R1a1 speaking the reconstructed PIE language had been in India before arriving in Europe, and then they swapped their languages for a trick.

Historical linguistics – as Wilmar has rightly pointed out – is not an exact science and there are no certain things in it. Glottochronology or phonology oscillate constantly on the brink of pseudoscience. As far as glottochronology is concerned, actually there is general agreement that this is pseudoscience. Thus, none of its findings have a scientific value.

Any linguistic reconstructions and determining the history of languages depend on the assumptions which are adopted and on the authorities that are recognised.

To completely different conclusion come those who accept – as the presumption –  migrations of Pre-Slavs speaking the Old Church Slavic language from the Pripyat marshes in the fifth century AD, as their ”authority” of NSDAP professor Vasmer posits, and to other conclusions come those who basing on the data provided by genetics, anthropology and serious linguistics – see the homeland of the Pre-Slavs in the area of the Oder-Vistula Rivers in the Bronze Age and who perceive clear similarities with the Vedic Sanskrit and the influence on the Greek language.

I think that the correct reconstruction of the Pre-Slavic language is still ahead of us and it can be really interesting because many of the new theories are fully confirmed by genetics.

«Last Edit: April 08, 2011, 11:54:00 p.m. sent by Viraj»

C.B.

C.B.

Joe dreaming_of_id
Joe A. MacGown – Dreaming  Id (Dreaming Unconsciousness)

Winicjusz Kossakowski

Slavs means the same as – they originate from Veneti.

1)    Helmets of Negau dating back to two hundred years before Christ, described with Etruscan runes are read in the Slavic language.

2)    A pitcher made of bronze and found in Botzen is described with the same runes in shape and meaning. Dating – the same as helmets.
At the edge of the pitcher an inscription in the Slavic language was engraved. It is a refrain of a banquet song.

3)    A stone described with runes found in an Etruscan tomb and located in one of the museums of Rome is also described in the Slavic language. Dating –  seven hundred years before Christ.

Writing what is above, I do feel a serious rasp.

At the times before Christ the word Slavs (Polish: Słowianie)was unknown. It appeared in the sixth century AD. It was recorded in Iordanis’s stories in ”Gothic History”.

What did it mean?
-”Inside of them is Dacia, in the shape of a tiara with the steep Alps and along their left slope which leads to the west, beginning from the source of the Wiskla River and farther on over the vast areas settled the numerous Veneti people. And although their names are changeable now, according to various tribes, they are called Sclaveni and Antes in general”.

The first mention of Veneti is found in Pliny (24 – 79 AD).
„Some say that these lands as far as the Wistla River are inhabited by Sarmatians, Veneti, Scirowie (of Szczecin), Hirrowie and that the bay is called Cylipenus (szczecińska), and at the entrance to it there is Latris (Wolin) island …” (Excerpts from work „The Oldest Evidence about the Slavs” developed by Marian Plezia).

I am interested in one of the largest Slavic tribes called Veneti (Polish: Wenedowie or Wenetowie). Their etymology can be found in the name of a small tribe deriving from the ancient Veneti with the name of Veleti (Polish: Weleci).

Weleci means the Great, large numbers.
Slavs used ”letter clusters” in their alphabet which is the opposite of diphthongs. „Cluster” means transcribing two phones with one sign. The most often used „cluster” consists of letter [L] somewhat similar to the Greek [L] with letter [I]. This gives a sign similar to the Latin letter [N], read as Li.
The conclusion is obvious in itself.
The name Veneti sounded Velieti, Veliedi in the Slavic language, with the same meaning as Veleti.
In the early Middle Ages two armies moved on the former state of Rome for the spoils. One of them was Avars and the other was Huns. The fighting force of the two armies was based on the peoples who called themselves with various names. They had only a common speech, the speech of the Veneti. Each tribe came from (pochodziło = went from = szło, sło from the Veneti. Hence the common name Słoweneti. The closest old name has been preserved till the present times in the name of Słowenti, in Polish Słoweńcy = Slovenes. Soon all the peoples speaking the language of the Veneti came to be called Słowianie = Slavs.

Not all the Slavs originated from the Veneti nation. Older names are found in the tribe of Tuskowie, deriving from the word chytrus – a sly person, przebiegły, mądry, chciwy – sly, smart, greedy.
Tacitus could not distinguish the Veneti from Germans. Emperor Porphyrogenitus says that Germans spoke the Slavic language.

Alexander Bruckner writes in the entry Veneti: „The Pre-Slavic means from the stem -węt (pronounced: vewt), -went (pronounced: ‚vent’), from wen (pronounced ‚ven’)- meaning everything nice, pleasant, glad …; the name meant „friendly, kind”. The name Veneti has a more peculiar meaning to the Slavs as the Germans had been calling them like that for centuries… .”
At this point, it is worth going to the Latin dictionary to look up a word. Under the entry „germanus” it reads: „a) fraternal, sisterly, b) right, true, real, honest.”
Are the Germans, by any chance, not the same as the Veneti just in the Latin translation?

„Today, the real Germans no longer exist.” Being under the control of the rebellious Roman army, they became the ground for new nations and the opposite of what is right, honest, friendly and nice. The Germans come in their mass from the conquered Slavs and the English come from the conquered Celts. Truly, some element from Scandinavia came to them but as late as in the ninth century.

There are people, however, who derive the word Slavs from ‚Sclaven'(?) – slave.

A slave is a social class, something similar to – worker. The difference is that the slave had a measurable value and every owner cared about his survival. The worker, however, does not present any value. His work is only bought. When the work is superfluous then the worker is superfluous as well. Out of work and with no possibility to survive, he dies of hunger and diseases like trash on the street or on a refuse heap.

Calling the nation slave or laborer is illogical and unethical.
It is true that the Polish language has been weeded with macaronic words to such an extent that you can cook soup with them so another new macaronic word will not be a problem. Nevertheless, let’s not get crazy and let’s start thinking on our own.

We reject the Latin etymology and consolidate the truth in our consciousness. Slavs means the same as – they originate from Veneti.Vinicius Kossakowski

Winicjusz Kossakowski

las szt joe a mac gown OrganicCosmicLockJoe A. Mac Gowen – Insight in the Organics of the Universe (Relationship of all meanings)


Tadeusz Ulewicz – Świadomość słowiańska Jana Kochanowskiego (fragmenty)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka by bialczynski on 23 Czerwiec 2013

ulew1

Przytaczamy poważne fragmenty pracy Tadeusza Ulewicza z 1947 roku, książki bardzo mało znanej, która z pewnymi ułomnościami wynikającymi z upływu czasu, lecz jednak w sposób absolutny dowodzi słowiańskości motywów w twórczości Jana Kochanowskiego i głębokiej świadomości autora Pieśni i Fraszek, już w tamtych czasach, narodowej odrębności Polaków, i wspólnoty Polaków oraz Słowian-Sarmatów.   Ta praca naukowa wskazuje że próby „ograniczania” świadomości poety przez interpretację klasycystyczną treści zawartej w jego utworach, i interpretatorów katolicko-protestanckich, którzy odmawiają temu poecie jego oczywistej pogańskości, są fałszywe i nieuzasadnione.  Są również kompletnie nienaukowe, podszyte katolicką, szerzej chrześcijańską propagandą. Również ateistyczne interpretacje powojenne, prezentowane od 50 lat przez filologów i historyków literatury, głęboko ezoterycznej twórczości Jana Kochanowskiego, który był wielkim piewcą Słowiańskiej Wiary Przyrody, są rodzajem nieuświadomionego fałszerstwa uprawianego przez naukowców skażonych światopoglądem materialistycznym.

ulew2

Zamieszczamy tutaj i szczególnie polecamy omówienie „Pieśni Świętojańskiej o Sobótce”, której motywy słowiańskie i rodzimowiercze, pogańskie, bywają zaciekle atakowane i fałszywie interpretowane zarówno przez „naukowych” interpretatorów-ateistów jak i interpretatorów chrześcijańskich.

CB

ulew3

ulew4ulew17

ulew5

ulew6

ulew7

ulew8

ulew9

ulew10

ulew12

ulew13

ulew14

ulew15

[…]ulew16

ulew18

ulew19ulew20ulew21

ulew22ulew23ulew24

ulew25

ulew26

ulew27ulew28

ulew29

W dymach i ogniach Nocy Świętojańskiej

ulew30

ulew31ulew32ulew33ulew34ulew35ulew36

ulew37

ulew38ulew39ulew40ulew41ulew42

Wołanie Słońca – dokumentacja foto – zima 2012/2013

Posted in nauka, niesamowite zagadki, Wiara Przyrody by bialczynski on 13 Czerwiec 2013

DSC00634nielepice 1022 10 30 wyjscie slonce 12 373obrprNa początek Nielepice 30 października 2011 – godzina 12. 37

Przedstawiam poniżej dokumentację fotograficzną z kilkunastu kolejnych wyjazdów na przełomie 2012 i 2013 roku  na sobotnio-niedzielne wyprawy do Świątyń Wiary Przyrod(zone)y Słowian na modły/medytacje/pracę z bogami.

DSC00108 kop krak s3obrprKopiec Kraka 26 01 2013 godzina 12 09

Jak wam kiedyś wspominałem dokumentujemy z Anną te wyjazdy od lipca 2009 roku, a więc lada chwila będzie to 4 lata. W ciągu tych 4 lat  modlimy się/medytujemy/pracujemy z bogami/ kontaktujemy się z energiami regularnie w każdą sobotę i niedzielę, podczas wyjazdów w miejsca mocy. 

DSC00111 kop kraka3obrpr26 01 2013

Bywa, że czynimy to także w poniedziałek (od września 2012 roku). Dla uproszczenia przyjmijmy jednak, że ma to miejsce w 2 dni weekendu/końca tydgodnia i trwa 208 tygodni. Oznacza to 52 tygodnie x 2 dni x 4lata, co daje 416 dni.

DSC00114 kop kraka260120133obrpr

Wyjeżdżamy  zwykle w godzinach 10.00 – 14.00 i odbywamy Spotkanie z Bogami na którymś ze wzgórz Świętych lub Kopców, w promieniu najdalej 40 kilometrów od Krakowa.

DSC00117 kop kraka na liban chorsa s3obrprNa owych 416 wyjazdów i Spotkań zdarzyło się tylko 9 w trakcie których nie udało się wywołać zza chmur Słońca oraz tylko 6 pobytów na wzgórzach w trakcie których padał deszcz. 6 w tych 9-ciu a nie dodatkowe 6, samo wołanie odbywa się w południe przeważnie pomiędzy godziną 11.40 – 12.20, bardzo wyjątkowo później, wczesnym popołudniem.

DSC00118 kop kraka s 3obrpr26 01 2013 godz. 12.09

Działo się tak niezależnie od tego czy wyjeżdżaliśmy z domu podczas ulewy, burzy z piorunami, całkowicie zasnutego czarnego nieba czy podczas mgły z widocznością na 50 metrów.

DSC00123 kop kraka na wawel jozef b dobre2obrprWidok na Wawel spod Kopca Kraka

Jak widać niemal zawsze dochodzi do kontaktu i współdziałania i to w sensie absolutnie materialnym, fizycznym. Rozjaśnieniu Nieba (pojawieniu się Pana Światła Niebieskiego – Dażboga i Pani Nieba – Dabogi-Dawany-Dany) oraz przybyciu Swaroga – Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Słońca w Złotym Rydwanie towarzyszy zwykle silny wiatr (przejaw obecności Strzyboga i Dyja) oraz odmiana powietrza (Stryja – Pani Powietrzna).

DSC00126 kop kraka s3obrprKopiec Kraka 26 01 2013 godzina 12.16 – chwilowe całkowite rozjaśnienie do błękitu na 3 minuty.

Prawie zawsze w trakcie modlitwy pojawiają się dzikie zwierzęta gdzieś w pobliżu nas w zasięgu wzroku. Na niebo wzlatują drapieżne ptaki (Borowił) często dwie a nawet trzy pary.

DSC00008 kompr nielep2obrprNielepice 12 01 2013 godzina 11. 37

Okrążają nas stada drobnego ptactwa (sikorki, wróble, szpaki – Pogoda-Weń).

DSC00015kompr nielp3obrprBywa, że spadają wtedy pojedyncze krople deszczu, czasami nawet w zupełnie słoneczną pogodę i przy bezchmurnym niebie. Kilkakrotnie podczas pobytów nad Jeziorem Rożnowskim w lecie, pojawiała się tęcza (Denga) przy braku deszczu, ale na skłębionym, burzowym niebie. Pioruny (Perun) zdarzają się z rzadka, ale bardzo często , prawie zawsze, są jakieś chmury (Perperuna). Modły odbywają się na odkrytych wzgórzach pośród kwiatów łąkowych i krzewów paproci, zawsze w pobliżu świętych drzew (Borana) i źródeł wody czy strumieni (Wodowie, Rod i Przyroda-Rodżana).

DSC00014kompr nielep s3obrprCałkiem blisko mamy przeważnie skałę lub wielki narzutowy głaz, na horyzoncie góry często w środku lata pokryte śniegiem  ((Sim-Skalnik, Marzanna i Mor) a pod bosymi stopami gołą ziemię lub trawę (Matka Ziemia)  W zasięgu wzroku mamy na odległych wzgórzach ludzkie domostwa (Radogostowie), budowle, pola uprawne, zwierzynę hodowlaną: krowy, owce, stada koni (Rgłowie – Władcy Uprawy, Hodowli i Pracy, Podag-Podrag – Pan Wierzchowców i Drogi). Zawsze w zasięgu wzroku trafi się   pojedyncza brzoza, albo brzozowy zagajnik (Czasnota i Prowe), czy kwitnące/owocujące sady.

DSC00014kompr nielep s3obrprJak widać Matka Ziemia i Przyroda ustanowiły na naszej ziemi miliony przewspaniałych świątyń, w których można się połączyć i „popracować” z bogami/energiami każdego dnia, o każdej porze roku, są tu obecni wszyscy, prawie zawsze.

DSC00009kompr nielep s2obrpr

Oczywiście są to tego rodzaju zdarzenia jak i te:

a) z 1958 roku z przedszkola Urszulanek, udokumentowane fotograficznie przez Stanisława Pagaczewskiego, ojca mojej żony,  jako „Pierwsze rodzinne zdjęcie Białczyńskich, czyli prekognit z 1958 roku” (pobraliśmy się w roku 1972, 14 lat później i nie widzieliśmy się do roku ślubu ani razu), które pokazywałem wam  26 marca 2013 na tych stronach,

DSC00006kompr nielep3obrpr

czy jak

b) udokumentowany prekognit Wybuchu w Rotundzie PKO przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie 15 lutego 1979 (zapisany przeze mnie w powieści „Śmierć buntownika” – pisanej w roku 1973- 1978, opis powstał w 1977 roku),

DSC00005kompr nielep3obrpr

albo jak

c) zapis walki na Niebie w Żegocinie i pojawienia się bogów w dniach 1 – 3 marca 2013 roku (prezentowany w zeszłym miesiącu),

d) Wielka Przemiana moich córek w Krakowie we wrześniu 2012 roku, podczas naszego spotkania i modłów/medytacji na Raduni i Ślęży w tym samym czasie w gronie około 150 osób (bez moich córek),

e) Niebieski Ptak wywołany przez Mezamira Snowida (kwiecień 2012)

DSC00019kompr nielep3obrpr

i wiele innych jeszcze wydarzeń, np z 11.11. 2012 roku na Ślęży i późniejszych oraz wcześniejszych, które są mocno rozsiane w czasie, a do opowiedzenia których wciąż jeszcze dojrzewam (np bandyckiej napaści CBŚ na Fundację Turleja w kwietniu roku 2008). Nazywamy je synchronicznościami lub prekognitami, albo jeszcze inaczej np. pracą z bogami, lub wpływem świadomości na materię – zależnie od intencji wykonywanej wspólnie ze Świadomością Nieskończoną, Światłem Świata pracy/działania.

DSC00191 nielepice3obrprNielepice 2 luty 2013

Prezentacja tego materiału jest zapisem, który nie ma nikogo do niczego przekonać – to po prostu prezentacja. Zdajemy sobie sprawę, że atak materialistów i „racjonalistów” na prezentowany materiał objawiłby takie „wersje racjonalne” i „wyjaśnienia obiektywne”, które wszystko to co przedstawiamy przedstawią w kategoriach przypadku, zbiegu okoliczności, prawidłowości teorii prawdopodobieństwa, czy też podważą „skutecznie’ „wiarygodność” tej dokumentacji , która nie jest d0konywana z zachowaniem metodyki naukowej, ani nie jest dowodem w sprawie śledczej, ani nie jest dokumentem w naukowym eksperymencie. Podważą to skutecznie, ale tylko na użytek swojego wąskiego materialistycznego punktu widzenia, perspektywy ludzi o zamkniętych umysłach i zmysłach.

DSC00194 nielepice mgły3 2obrprO2 02 1013 11 38

Pokazujemy ten materiał z myślą o tych ludziach, którzy tego typu zjawiska zauważyli i brali w nich udział, a w związku z tym nie mają wątpliwości co do tego, iż nie przedstawiamy tutaj falsyfikatów mających na celu bałamucenie opinii publicznej.

DSC00193 nielepice mgły3obrpr

Kto chce niech wyciągnie wiedzę i naukę z faktu, że na 416 medytacji i spotkań z bogami w świętych miejscach nie mieliśmy nawet 16 nieudanych sesji tylko 9 ( czy z rachunku prawdopodobieństwa nie wynika, że powinno to być 50%???), a tylko 6 wyjazdów skończyło się tak, że deszcz padał i nie ustał ani na chwilę, a niebo było zasnute na grubo i nie udało się wywołać Słońca. Kto nie chce niech nie wyciąga z tego faktu żadnych nauk dla siebie.

DSC00192 nielepice mgły3obrpra2 lutego 2013 Nielepice Rozpraszanie mgieł i przejście do błękitu

Ta dokumentacja dotyczy akurat wywoływania Słońca i naszego kontaktu z bóstwami/energiami poprzez nie jako to właśnie medium/okno/żywioł/siłę.  Ale jak wiecie, inne fakty dotyczą zupełnie innego rodzaju realizacji materialnych „obiektów” i „wydarzeń”, sterowanych poprzez świadomy/podświadomy kontakt człowieka i Świadomości Nieskończonej.

DSC00200 nielepice na skawine b dobre2obrprRozjaśnienie do całkowitego błękitu

DSC00198 nielepice2obrpr

Nielepice 2 lutego -Błękit

DSC00128 wzg demonów zbirow kom3obrprWzgórze Demonów Zabierzów – 27 stycznia 2013

DSC00131kompr wzg demon zbirow rozjasnienie kom3obrprWzgórze demonów las – słońce godzina 11.38

DSC00143 kompr wzg zbirow podw sw dab II3obrprŚwięty Dąb widać różnicę światłocieni – pełne słońce

DSC00141kompr wzg zbirow podwojny sw dab kom27 01 11 37 3obr prWzgórze demonów całkowicie jasno, od świętego dębu widok na polanę

DSC00157 wzg zbirow widok na awaks3obrprChwila później Wzgórze Awaksa Zabierzów, czyli Wzgórze Demonów- Zabirów (Sabirów)

DSC00155 wzg zbirow anna bolo3obrprAnna i Bolo

DSC00156 wzg zbirow dobreCiemności

DSC00212 wzg zbirow awaks i anteny kom2obrpr3 lutego 2013 godzina 13 30

DSC00166 kompr wzg zbirow wawoz nachylone drzewa3obrpr

DSC00184 wzg zbirow tarninowa laka s12 52 sobr prWzgórze Demonów 3 02 2013 godzina 13 38 – Łąka Tarninowa

DSC00183 wzg zbirow Tarninowa Laka s3obrprChwila później

DSC00185 wzg zbirow wyjscie z kamieniolomu3obrprNad krawędzią skarpy kamieniołomu na pożegnanie, chwilę potem całkowicie ciemno, szaro.

DSC00022pradnik s3obrpr

Prądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50 DSC00020pradnik s3obrpr

Prądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50 DSC00021pradnik s3obrprPrądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50

DSC00230pradnik park slonce super3obr pr

8 luty godzina 13 38 – Park Kaczary, Prądnik Czerwony

  DSC00234pradnik widok na blok niecodzienny slonce3obrpr

* luty 2013 niecodzienny widok na blokDSC00235pradnik park slonce3obrpr

8 luty Prądnik -JaśminDSC00237pradnik slonce cien siatka kodyzm absolutny3obrprPrądnik 8 luty 2013 – fotografia kodystyczna

DSC00238pradnik kodyzm naturalny 3obr prPrądnik – 8 luty 2013, kodyzm przyrodzony – pełne słońce

zabierzów 1 04 2012 słońce zawsze w czasie modłów DSC01233 3obrprZabierzów 1 04 2012 – godzina 12.45 (3 obroty w prawo)

DSC00853

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00852

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00855

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00854Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21

DSC00872DSC00898

Nielepice 01 01 2012, godz. 12. 38 -12.48 DSC00897Nielepice 01 01 2012, godz. 12. 38 -12.48

 DSC00990

Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27 DSC00991Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27

DSC00992

Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 867 obserwujących.