białczyński

Kilka ważnych myśli z „Morderców Chrystusa” Wilhelma Reicha, z komentarzem

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 9 Styczeń 2014

© by Czesław Białczyński

Piszę ten tekst do Młodych Polaków, do Młodych Wolnych Ludzi w Polsce! Do Młodych Wolnych Słowian!

To od WAS i TYLKO od WAS zależy PRZYSZŁOŚĆ Polski!

Do WAS i tylko do WAS należy PRZYSZŁOŚĆ!Wilhelm_Reich_in_his_mid-twentiesWilhelm Reich w wieku lat 20, zanim zaborcy  zamustrowali go do austriackiej armii na I Wojnę Światową

Są ludzie do których współczesna Polska nie chce się przyznawać. Jednym z nich był i jest Juliusz Lilienfeld, polski Żyd, wynalazca tranzystora, którego po prostu pominięto przyznając Nobla w roku 1956, ponieważ nie chciał się uznać ani za Żyda ani za Amerykanina i do końca życia uparcie twierdził, że jest POLAKIEM. Oczywiście „światłym” aparatczykom na usługach władz moskiewskich, czyli namiestnikom ZSRR w PRL w latach 1945-1989, ani w głowie było bronić praw Polaka na uchodźstwie, bronić honoru polskiej tradycji, kultury i nauki, czy dobrego imienia Polski. W końcu byli oni przecież tylko namiestnikami władz okupacyjnych i wykonywali rozkazy Moskwy.

III RP, jako kraj neokolonialny także się do Lilienfelda nie przyznaje, przedstawia go jako naukowca żydowskiego. I znów nic w tym dziwnego. Bo neokolonialnym rządom nie jest po drodze z prawdziwą tożsamością narodową Polaków, chcą oni byśmy się utożsamiali z władzami kolonialnymi (Moskwa, Berlin, Bruksela, Waszyngton). Tak więc tylko on jeden, pojedynczy człowiek, Juliusz Lilienfeld, niewygodny dla całego świata z tą swoją polskością uparcie, heroicznie trwał przy Polsce do końca.

560px-Julius_Edgar_Lilienfeld_(1881-1963)Juliusz Lilienfeld

W dzisiejszej Polsce jest wielu ksenofobów, którzy odmówili by mu polskości ponieważ wyznawał judaizm i znał język jidisz oraz być może jego matka była Żydówką. Mimo tego chciał być Polakiem i został nim.

Podobnie rzecz się ma z Wilhelmem Reichem, człowiekiem urodzonym i wychowanym w Polsce w rodzinie zasiedziałej tutaj od stuleci, rodzinie żydowskiej, z polskich, aszkenazyjskich Żydów, mieszkańcem Galicji, czyli Małopolski, ziemi rdzennie polskiej od tysiącleci. Polska się o niego nie upomina, chociaż był ewidentnym obywatelem polskim zaboru austriackiego. Tu się urodził, w tej kulturze polskich Karpat i Bukowiny dojrzewał, tutaj kształcił swój intelekt i wrażliwość, tu wyrastał, aż wyrósł na wybitną osobistość. Tu chłonął, podobnie jak Vincenz, Wyspiański czy Pagaczewski, czy Till, umysłową otwartość i tolerancję dla różnorodnych wolnomyślicielskich poglądów. Polska wydała wiele takich osób, o których wolałaby zapomnieć.

Dzisiaj niektórzy gotowi są odmówić polskości nawet naszemu wieszczowi narodowemu Adamowi Mickiewiczowi i nienawidzą go z całego serca w jakimś pijanym urojeniu. Jakby nie rozumieli, że na Jedność Świata składają się Dwie Kolumny (jasna i ciemna, lewa i prawa), a nie jakaś wydumana Kolumna Jedyna, Jedynie Słuszna – to przejaw zadżumienia. Nigdy nie brakowało ludzi po prostu ograniczonych lub złośliwych i głupich, tych ostatnich w każdych czasach bywa w nadmiarze. Zadżumienie wciąż jest zjawiskiem powszechnym chociaż masa Wolnych Ludzi wzrosła niepomiernie w XX i XXI wieku.

My, Wolni Ludzie nie możemy się w swoich osądach poddawać terrorowi głupoty, fałszu ani ograniczeniom poprawności, czy zwykłej maji-majaczeniu-złudzie, temu co Reich nazywa zadżumieniem człowieczeństwa. Osądźcie zatem Wilhelma Reicha sami dla siebie. Tyle tytułem wstępu do „Kilku ważnych myśli z „Morderców Chrystusa” Wilhelma Reicha”.

CB

617px-Gedenktafel_Wilhelm_ReichTakiej tablicy nie znajdziecie w Dobrzenicy, Tarnopolu czy Lwowie, ani w Krakowie. Niemcy są mistrzami w przywłaszczaniu sobie cudzego, Słowianie w zapominaniu o swoich.

Trzeba znaleźć Boga we własnym wnętrzu, wówczas objawi się jako ta „światłość odwieczna, która wysyła niezliczone promienie, niedostrzegalne dla zmysłów, lecz uchwytne dla myśli”. Tak wyraża się Filo. Plato w dialogu Timajos mówi: „A skoro Ojciec, który stworzył wszechświat, ujrzał go, jako był pełen Życia i ruchu, i był obrazem wiecznych bogów, upodobał go sobie”. Rudolf Steiner 0aa„Mordercy Chrystusa” to po latach od wydania książka wciąż aktualna na poziomie wysokiej ogólności. To co opisywane jest w niej jako „Chrystus” to prawdziwa natura Człowieka, Wolnego Człowieka, który realizuje boski pierwiastek zawarty w każdym z nas – (so)Czyste Życie. Rzecz tylko pozornie dotyczy wychowania człowieka w wolności i dla wolności. W istocie dzieło to przedstawia filozofię Życia, Życia przez duże”Ż”, OR-gonu, jako lekarstwa dla chorej Rzeczywistości Społecznej ludzkiego Świata Klatki, dla Rzeczywistości Pan-Niewolnik. Filozofia ta eksponuje na plan pierwszy Prawdę i Życie w Prawdzie. Książka „Mordercy Chrystusa” została wydana w roku 1952, chociaż jest owocem prac całego środowiska freudystów i jungistów, owocem przemyśleń także kolejnych pokoleń badaczy rozwijających twórczo odkrycia psychoanalizy Freuda i psychologii głębi Junga (nieświadomość zbiorowa/świadomość zbiorowa, archetyp, synchroniczność), a więc nowoczesnej myśli psychologicznej i filozofii Wolnomyślicieli Europy Środkowej XX wieku (Wolnych Ludzi, Czcicieli Światła Świata). Na tych pracach i wiedzy opierał się też w swoich przemyśleniach antropozoficznych Rudolf Steiner i teozofowie począwszy od Mikołaja Raroga (Nikołaja Roericha [Raróg, Rerih, Ruryk]) i Heleny Bławatskiej. Z tych samych zasobów Wiedzy/Wiedy, z tego samego boskiego pierwiastka w człowieku, z samego Jądra Świadomości Nieskończonej i z  Głębin Własnego Jestestwa, z Przyrodzonego Istu Życia korzystał również Edgar Cayce, czy Nikola Tesla i korzysta wciąż choćby Stephen Hawking. Z tego samego Życia i Ruchu, my Wolni Ludzie, czerpiemy i dzisiaj, z nie mniejszym powodzeniem, niż oni czerpali w przeszłości. wilhelm_reich

Wilhelm Reich pod koniec życia – 1957. Przy okazji fragment życiorysu Reicha, który wskazuje jak bardzo „przyjaźnie” hitlerowcy byli nastawieni do Wolnomyślicieli (mogliśmy to poznać przy okazji omawiania tematu Śląskiej Świątyni Światła Świata w Szklarskiej Porębie), twórców psychoanalizy, okultystów i samego Reicha…. By February 1938 his visa had expired. Several Norwegian scientists argued against an extension, Kreyberg saying, „If it is a question of handing Dr. Reich over to the Gestapo, then I will fight that, but if one could get rid of him in a decent manner, that would be the best.”[78] The writer Sigurd Hoel (1890–1960) asked: „When did it become a reason for deportation that one looked in a microscope when one was not a trained biologist?” Reich received support from overseas, first from the anthropologist Bronisław Malinowski (1884–1942), who in March wrote to the press in Norway that Reich’s sociological works were „a distinct and valuable contribution toward science,” and from A.S. Neill (1883–1973), founder of Summerhill, a progressive school in England, who argued that „the campaign against Reich seems largely ignorant and uncivilized, more like fascism than democracy …”[74]

Norway was proud of its intellectual tolerance, so the „Reich affair”, especially following the 1936 expulsion of Leon Trotsky, put the government on the spot. A compromise was therefore found. Reich was given his visa, but a royal decree was issued stipulating that anyone wanting to practice psychoanalysis needed a licence, and it was understood that Reich would not be given one. Throughout the affair Reich issued just one public statement, when he asked for a commission to replicate his bion experiments. Sharaf writes that the opposition to his work affected his personality and relationships. He was left humiliated, no longer comfortable in public, and seething with bitterness against the researchers who had denounced him.[79]

Read more: http://www.answers.com/topic/wilhelm-reich#ixzz2pYFuckWH
451px-BronislawmalinowskiBronisław Malinowski – światowej sławy antropolog, człowiek który zawsze był się gotów wstawić za każdym Polakiem, niezależnie od tego czy był polskim Żydem, czy prawosławnym. On właśnie jako pierwszy wsparł Wilhelma Reicha w jego starciu ze zbrodniczą machiną Hitlerowskiego Zadżumienia.

Książka została napisana przez Wilhelma Reicha jakby w przeczuciu tego co zamierzali mu zgotować Amerykanie, dokładnie amerykańscy Strażnicy Człowieczego Zadżumienia (Świata Klatki). A chcieli i zgotowali mu „śmierć na krzyżu”, krzyżu amerykańskiego „ideału demokracji”. Został on „najprawdopodobniej” (dowodów na działanie w tej sprawie CIA rzecz jasna nie znajdziemy) zamordowany w więzieniu, do którego wtrącono go pod sfingowanymi zarzutami, po zaocznym procesie, w ramach Walki z Czarownicami, czyli „amerykańskim odchyleniem komunistycznym” (odchyleniem od demokracji rozumianej po chrześcijańsku). Ten wielki Wolnomyśliciel – Wolny Człowiek, uciekał z Europy przed faszyzmem, najpierw z Austrii do Norwegii, w przeczuciu anszlusu, a potem w 1939 roku do Ameryki. Uciekał przed potencjalnymi Mordercami Chrystusa ze Starego Kontynentu i wpadł w ich sidła w Nowym Świecie. Associate_Warden's_Record_Card_for_Wilhelm_Reich Pokazuje to dowodnie, że faszyści i zadżumienie nie są podzieleni na partie, państwa i kontynenty, są i byli zawsze i wszędzie. Jego osobisty los dowiódł więc niejako słuszności prezentowanej przezeń teorii o Klatce Zniewolenia i Mordercach Chrystusa. Według tejże teorii Morderca Chrystusa tkwi w każdym człowieku. Bierze się zaś z tresury jakiej jednostka jest poddawana od najwcześniejszego dzieciństwa, bierze się z wdruków zachowań społecznych, z niewolniczej postawy jaka obowiązuje w strukturze Pan – Niewolnik, postawy której wzorce systematycznie wpaja się dzieciom w procesie wychowawczym.  0aPojęcia  takie jak „zezwierzęcenie” i „emocjonalne zadżumienie” wymagają uwspółcześnienia. „Znajdź swoją drogę do tego co czujesz kiedy kochasz gorąco lub kiedy tworzysz, kiedy budujesz swój dom, lub kiedy rodzisz dziecko, albo nocą spoglądasz w gwiazdy” – To zdanie jest esencją filozofii Życia i Chrystusa w Człowieku, boga w człowieku. „Emocjonalne zadżumienie” jest dokładną odwrotnością tego uczucia, tego ruchu, tego rodzaju falowania jakiemu poddajemy się w opisanych w tym zdaniu chwilach.  

The_Strange_Case_of_Wilhelm_ReichOto prawdziwa chrześcijanka, a raczej najprawdziwsza Zadżumiona Czarownica: Mildred Brady’s The Strange Case of Wilhelm Reich, The New Republic, 26 May 1947

„…His reputation took a sudden downturn in April and May 1947, when articles by journalist Mildred Edie Brady (1906–1965) appeared in Harper’s and The New Republic, the latter entitled „The Strange Case of Wilhelm Reich”, with the subhead, „The man who blames both neuroses and cancer on unsatisfactory sexual activities has been repudiated by only one scientific journal.”[75] Brady’s ultimate target was not Reich but psychoanalysis, which Turner writes she regarded as akin to astrology.[109] Of Reich she wrote: „Orgone, named after the sexual orgasm, is, according to Reich, a cosmic energy. It is, in fact, the cosmic energy. Reich has not only discovered it; he has seen it, demonstrated it and named a town – Orgonon, Maine – after it. Here he builds accumulators of it, which are rented out to patients, who presumably derive ‚orgastic potency’ from it.”[75] Brady argued that the „growing Reich cult” had to be dealt with.[110]…”

Read more: http://www.answers.com/topic/wilhelm-reich#ixzz2pYNZ4b7k

Emocjonalne zadżumienie jest główną siłą napędową Uwięzienia w Klatkach, Zniewolenia i Wypaczenia każdej idei Wyzwolenia, Uczłowieczenia i Odrodzenia Życia (Zmartwychwstania Chrystusa). Użycie określenia „zezwierzęcenie” w stosunku do człowieka u Reicha oznacza uproszczenie istoty ludzkiej do czegoś co dzisiaj określamy Lemingiem lub/oraz Yetisynem, czyli sprowadzenie człowieka, niejako ograniczenie go, do istoty żyjącej w otępieniu, konsumującej bezrefleksyjnie dobra a sycącej się  wyłącznie zaspokajaniem własnego ego i własnych instynktów. Zezwierzęcenie jest niefortunnym określeniem, ponieważ zwierzęta są zawsze naturalne – mają naturę przyrodzoną, a człowiek zadżumiony ma naturę uformowaną sztucznie w ramach schematu Pan – Niewolnik, nie posługuje się instynktem zwierzęcym, ale owym „odbiciem prawdy”, które mu Prawdę Prawdziwą zastąpiło, czyli pojęciem sztucznym, złudnym, majakiem. Należałoby tutaj użyć może określeń zlemingowacenie albo zyetisynienie, bo lemingi bedące tutaj wzorcem to postacie z gry komputerowej, które tępo idą wciąż przed siebie i wysadzają się w powietrze, albo wpadają w wykopaną przez siebie dziurę. Wymyślony przez S. Szukalskiego yetisyn, to z kolei bezmyślna, ksobna, tępa bestia. Są to zatem twory intelektualne, kategorie w ludzkiej typologii, a nie realne gatunki istot ze świata zwierzęcego.  

0bWszyscy znamy, jak myślę, z własnego doświadczenia uczestnictwa w jakiejś mszy katolickiej, doniosły moment PODNIESIENIA. Kiedy wnikliwie przyglądniemy się temu momentowi zrozumiemy całą PRAWDĘ o magicznym (mogtycznym, wcielającym w fizyczność MOC Światła Świata) obrzędzie, jaki ma mieć wtedy miejsce.Oto z zamkniętej symbolicznie katakumby-grobowca (atomowego?) TaberNakulum (nakti-nykti-nyja – noc/nic/śmierć), wyjmowana jest hostia ciało-boga-człowieka-chleb święty, w postaci białego krążka. Dawniej, był to, pogański chleb święty – dar natury – Przyrody, symbol dostatku jakim dzielono sie w Szczodre Gody (dzisiaj opłatek). Chlebek ten zachowany został w prawosławiu łącznie z nazwą: prosfora (p-RO-sfe-RA, gdzie sfera = zwo-RA). Miał on kolor złoty, zbożowo-słoneczny, miał po prostu kolor Życia-Chrystusa, czyli Tarczy Słońca (Słońca RA – jako SpoRA – Dawcy Życia i Bogactwa). Ten symbol dawnej Wiary Przyrodzonej, pogańskiej, Słońce Życia (sfera-zwora-spora-zbor(z)a), prezentuje kapłan unosząc ów krążek w Monstrancji i „de-mon – struje” go uczestnikom magicznego obrzędu. Monstrancja jest tutaj domem owego DEMONA (AMONA, MONSTER-[Moon-Aster, monastyr, ister]) i ma kształt promienistego owalu,  którego jądrem staje się hostia. Jest to naczynie wykonane ze złota – pierwiastka RA, który niesie OR (orgon) i orzywia/ożywia nim byt, promieniując od swego Ją(t/d)RA. monstrancjaUniesiona w górę hostia w monstrancji jest symbolem Słońca RA – Materializacji Światła Świata. Co jednak nakazuje robić uczestnikom rytuał, wtedy kiedy Bóg-Światło zostaje IM UKAZANY? Zamiast się z nim połączyć nakazuje im poddać się władzy pośrednika-kapłana, uklęknąć i opuścić oczy, żeby uniknąć „oślepienia” boskością, zrozumieniem pierwiastka Boga w sobie, zrozumieniem własnej prawdziwie boskiej natury człowieka. Tylko kapłan-pośrednik jako jedyny wpatruje się w akcie podniesienia w podnoszoną w monstrancji hostię. Trudno sobie wyobrazić bardziej jaskrawą symboliczną demonstrację odrzucenia Chrystusa-Życia, czyli odwrócenia sensu Życia dokonanego przez szamana-pośrednika w akcie magii. To akt wprost zaprzeczający idei Chrystusa. Takich aktów jest w magii kościelnej, tak zwanej chrześcijańskiej, tak wiele, że wydają się specjalnie, złośliwie nagromadzone. Jakby chciano wręcz układając zasady owej religii, ukazać ludziom, którzy kiedyś do tego dojrzeją i zrozumieją co się im pokazuje, UKAZAĆ ową zakodowaną w tej religii (i jej pokrewnych) „odwrotność wszelkiego sensu” łączenia się z bogiem w sobie i bogiem najwyższym, Świadomością Nieskończoną. Chrystus w ujęciu Wilhelma Reicha jest, upostaciowaną w „Syna” Świadomości Nieskończonej, Siłą Przyrodzoną Życia, jest materialnym, fizycznym obiektem emanującym ku nam Światło Świata, jest Światłem „transportowanym” przez  Słońce – Eterem/Nussferą, Ogniem NIEBIESKIM RA – Swa-RA/Swa-R(g)A/Swa-RA-g/SuaRAg, czyli Słońcem-Synem Najwyższego Ognia – SwaRAżycem. OLYMPUS DIGITAL CAMERA Słońce Złoto-Promienne: Jądro (hostia/ciało RA), Księżyc (AN), 2 Rogi-Kwadry Działu, 4 Kręgi Postawy, 8 Żywiołów, 2×16 Promieni i 2×16 Międzypromieni-Cieni (przestrzeni międzypromienistych), czyli 2 x 32  = 64

Inny zabieg magiczny odwrócony w tzw. krystjaństwie – chrześcijaństwie to KRES – kRAsz, czyli zaślubiny wody z ogniem/światłem lub inaczej ciała z duchem, zwany u chrześcijan kRzest  = chrzest. Krew, woda i światło/ogień – to trzy boskie substancje składające się na pełny ist/eter – najwyższy zjednoczony „płyn” Boga Bogów – Świadomości Nieskończonej. Przy tym woda jest eterem Ziemi (płynem/substancją roślin) i reprezentuje fizyczne ciało, barwę białą (w świętych stanicach-chorągwiach Słowian). To ogień/światło reprezentuje Ducha, Światło Niebieskie, eter Nieba, barwę niebieską w chorągwiach Słowian. Trzecim elementem jest czerwona ludzka krew. Te trzy łaczą się w owym akcie w jedność boską, w boski pierwiastek w człowieku. Piszemy więcej o symbolice tego obrzędu magii pogańskiej Wiary Przyrodzonej Słowian, przy okazji opisu Kresu-Sobótki w „Słowianić nr 1″. Kapłani katoliccy naznaczają w akcie chrztu ludzi krzyżem symbolizującym piętno śmierci, cierpienia, żałoby, męki „Pańskiej”. Krzyż ten to przekształcona z równoramiennego Krzyża Zodiaku Filarów Kosmosu, przez wydłużenie dolnego ramienia wbitego w ziemię rzymska szubienica. To naznaczenie jest pieczętowane polaniem wodą zamiast opieczętowania światłem – ogniem/niebieskim. O treści tego aktu kapłani przypominają potem w każdą środę popielcową słowami „ Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”.  Nie ma tu mowy o zmartwychwstaniu, nieśmiertelności ciałem i duchem, którego wzór pokazał Chrystus i nikt tu nie powstanie jak feniks z popiołów, odrodzony ogniem –DLACZEGO? chrzest1 Liść i Woda – Boski Płyn Roślinny, jeden z trzech rodzajów boskiej krwi-istu, Eter Ziemi – lany ze Złotego Liścia

WSZYSCY JESTEŚMY STWORZENI NA WZÓR I PODOBIEŃSTWO BOGA. TO TA SAMA MATRYCA. A WIĘC JESTEŚMY „KONKURENCJĄ” dla Pośredników-kapłanów. W TEN SPOSÓB UNICESTWIA/BLOKUJE  SIĘ WIEDZĘ HERMETYCZNĄ, która mogłaby być dostępna ludziom bezpośrednio. PRZEZ to dokonuje się owego zadżumienia Chrystusa-Życia w człowieku i powoduje że człowiek ŚLEPO WYKONUJE ROZKAZY. Ludzie poddając się regularnie temu rytuałowi (odnawiając go różnymi aktami rytualnymi – np. każda komunia) wyrzekają się SWOJEJ Boskości, pozwalają wyrzucić się z Raju, odżegnują się od POTĘGI, od MOCY w Sobie. RAJ TO DOSŁOWNIE „MIEJSCE OGRODZONE”. CZYLI Gaj Bogów, a więc w akcie magicznym chrztu dokonuje się symbolicznie i całkiem fizycznie SEX/MISJI, odcięcia od Prawdy, odcięcia od Korzeni, od Chrystusa-Życia, od Przyrody, od Naturalnego Porządku. Raj/Prawda/Seks/Życie/Bóg/Przyjemność/Chrystus TO TO SAMO. Życie jest Przyjemnością, a nie esencjonalnym  cierpieniem danym człowiekowi a priori przez boga.

Chrzest_03Sam zabieg magiczny dokonany na nic nie rozumiejącym człowieku, nie wierzącym w tę magię nie ma żadnego sensu, jednakże powielany, powtarzany wielokroć, utrwalany wiarą i kolejnymi aktami staje się skuteczną Klatką Samo-Zniewolenia

Katolicy (chrześcijanie, judaiści, islamiści) nie obchodzą Zmartwychwstania Życia (Chrystusa). Uznają ten dzień za fakt historyczny a nie święto – katolicy (i wiary pokrewne) wyznają kult śmierci, kult cierpienia a nie zmartwychwstania, czy nieśmiertelności. Gdyby istniało prawdziwe chrześcijaństwo to czciłoby głównie właśnie ten fakt Zmartwychwstania Życia, czyli samego Żywego Chrystusa, czyli czciło by Życie Przyrodzone, Światło Odradzające się, Życie w Człowieku, Przyjemność Życia, jego Nieśmiertelność. Byłyby to zatem dwie wykluczające się religie w sensie rozumienia Życia i Chrystusa w każdym człowieku, a więc i boga w każdym człowieku.

rerich3Mikołaj Rerih (Raróg, Roerich)

W kościele katolickim nie ma ani jednego dnia, w którym czci się zmartwychwstanie/nieśmiertelność Chrystusa-Jessy (Jasnego Pana) z ciała i ducha a tym samym i zmartwychwstania/nieśmiertelności samych Ludzi. W chrześcijaństwie/katolicyzmie i pochodnych religiach, jest to święto a raczej dzień pamięci obchodzone jako fakt historyczny. Dlaczego nie wiedzą o tym praktykujący katolicy, którym wmawia się, że są chrześcijanami? Głównym powodem utrzymywania się tej niewiedzy jest syndrom WDRUKU, narzuconej interpretacji, czyli propaganda oraz syndrom grupowego myślenia wywoływany przez kapłanów tej religii. Współcześnie większość tychże kapłanów nie  zdaje sobie nawet sprawy, iż uczestniczy i prowadzi obrzędy czarnej magii, nie zdają sobie oni sprawy, że wywołują tym samym efekt nocebo i odcięcie ludzi od ich PRZYRODZONYCH możliwości uzyskania kontaktu bezpośredniego z Mocą/Energią/Bogiem Kosmicznym, ze Świadomością Nieskończoną, ze Światłem Świata, z bogiem/Chrystusem w człowieku, z całą Mocą związków i substancji/percepcji semio- i info-chemicznej danej NAM przez Etherę-Nusferę Słońca, przez lokalną fizyczną wypustkę/okno Ognia RA – OKO Świadomości Nieskończonej. 

13a

13bTe powyższe słowa Wilhelma Reicha spełniły się w sposób wprost proroczy. Pisząc o rewolucji Życia toczącej się od 30 lat w roku 1952, nawiązuje do psychologicznej i filozoficznej rewolucji lat 20-tych XX wieku. Jest to okres początkowy nabierającej rozpędu Wielkiej Zmiany Świadomości związanej też ze zmierzającym ku końcowi okresem Kalijugi. Rewolucja ta przetoczyła się przez świat, ze szczególnym swoim apogeum w latach 70-tych (rewolucja seksualna) i zaowocowała wyzwoleniem mnóstwa osób z Klatki i stanu Zadżumienia. Jednakże pociągnęła i pociąga za sobą krwawe ofiary w owej wojnie Wolnych Ludzi z Niewolnikami zamkniętymi wciąż w Klatkach (Lemingi i napędzający ich do krwawej rzezi Yetisynowie). Po jednej stronie barykady mamy w owej wojnie, która obejmuje cały świat, gdyż PRAWDA nie zna podziału na kontynenty i partie, Ludzi Wolnych a po drugiej Pośredników i Panów broniących się wszelkimi siłami przed Wielką Zmianą. Panów usiłujących narzucić światu tzw. Nowy Porządek Świata, który jest tylko kamuflażem TEJ SAMEJ KLATKI Niewolnictwa, kolejną odmianą czerwonego i czarnego faszyzmu.

Helena-BlavatskyHelena Bławatska

Reich zrzuca całe „zło” jakie miało miejsce na barki katolicyzmu, ale należy tutaj podstawić słowo „judeo-chrześcijaństwo” i dołączyć do tego zestawienia jego siostrzane odmiany (judaizm, islam). Religie te okazały się, dokładnie tak jak napisał, niezdolne do „powrotu do PRAWDZIWEGO znaczenia CHRYSTUSA-Życia w człowieku”. Nawoływanie Reicha do tej zmiany było, patrząc z perspektywy lat, naiwnością, gdyż system religijny świata „feudalnego” (porządku Post-Rzymskiego) – czego w latach 50-tych XX wieku jeszcze nie rozpoznano – został ukształtowany w całości  jako narzędzie feudalnego zniewolenia. Musiałby więc zaprzeczyć sam sobie i zlikwidować własną hierarchiczną strukturę pośrednictwa w kontaktach człowieka z bogiem. Ponieważ religie monoteistyczne okazały się niezdolne do Wielkiej Zmiany krew polała się, zgodnie z przewidywaniem Wilhelma Reicha – w Wietnamie, Kambodży, Mozambiku, RPA, na Kubie, w krajach Układu Warszawskiego, w Indonezji i na Filipinach, w USA i w Serbii, w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, czy w Norwegii.  I leje się nadal, w Kosowie, Izraelu, Palestynie, Syrii, Iraku, Afganistanie, Afryce, w Rosji. Leje się zatem WSZĘDZIE, w bezsensownym morderczym wyścigu o to, kto stanie na Szczycie Piramidy Władzy w Niewolniczym Świecie, kto zajmie tron na Wierzchołku Klatki, kto ustawi się w roli „wszechwładnego diabła – demona – monstera” zaganiającego widłami tych, którzy się z niej wymykają. Demona spychającego ich na powrót do wspólnego Piekła Pięciu-Tysiącleci Niewoli (kalijuga).  Nie bez powodu „demokratyczna” Ameryka, czyli rząd USA, nakazał spalenie na stosie wszystkich książek Wilhelma Reicha. 1aOto dlaczego równanie czerwonego „faszyzmu” (materialistycznego) i czarnego „faszyzmu” (judeo-chrześcijańsko-islamskiego) jest zasadne. Słowo faszyzm należy wziąć tutaj w nawias dlatego tylko, że oba te faszyzmy przybierają formę zakamuflowaną (udając demokrację i religię) i przedstawiają się jako systemy mające służyć „wolności” człowieka, podczas gdy są prawdziwymi faszyzmami utrzymującymi stan Zadżumienia Człowieczeństwa i maję/majak, fałszywy obraz świata.

mainsteinerRudolf Steiner

Czy nie jest zadziwiające, że te tezy wygłoszone powyżej stały się aż tak groźne dla USA, że należało spalić książki Reicha, dokładnie tak jak dawniej palono dzieła szatana, jak palili książki hitlerowcy i komuniści, jak paliła książki jezuicka Inkwizycja Rozumu. I jego samego musiano potraktować jak czarownicę i unicestwić go fizycznie. Oto jaskrawa ilustracja, jak oba faszyzmy łączą się w walce przeciw Wolności Człowieka, aby tylko przetrwała Klatka. 1b 2a 2b 3a 3bReich unika znaku równości między porządkiem burżuazyjnym a komunizmem. Nie zauważa, że kapitalistyczny ład także dążył i obiecywał ludziom „wyzwolenie” poprzez pracę i dorabianie się majątku. Tego jeszcze z perspektywy jego oglądu, lat 50-tych, nie było widać. Kapitalizm wydawał się reformowalny i perspektywiczny, chociaż zawarty w nim element systemu Pan-Niewolnik był widoczny dla Reicha jako Stary Porządek utrzymujący Ludzkość w Klatce. Prawidłowe rozpoznanie Rzeczywistości każe nam widzieć realnie tylko dwa faszyzmy, które uznają siebie za jedyne słuszne systemy Świata – ten materialistyczny „Nowy” (czerwony, naukowy) i ten czarny „Stary” (burżuazyjno-judeo-islamsko-chrześcijański). Reich widzi, że one obydwa są tym samym „kapitalizmem”, ale nie potrafi ich zidentyfikować prawidłowo.  

Cayce_1910Edgar Cayce 1910

Nie, powrót do ideałów Życia i Boga w Człowieku, dla żadnego z tych dwóch faszyzmów nie jest możliwy, ponieważ te ideały nigdy w żadnym z nich nie istniały. Kościół Chrystusa, czyli Życia, zabił cesarz Konstantyn ustanawiając chrześcijaństwo religią oficjalną upadającego Imperium Zła – Rzymu, ustanawiając go orężem Przetrwania Imperium, przekazywania post-rzymskiego „ładu”, feudalnego porządku, systemu Pan-Niewolnik. Komunizm i Kapitalizm to dwie odmiany tego samego systemu, Systemu Pan – Niewolnik. Wnioski prawidłowe płynące z tego osądu rzeczywistości są rzeczywiście pesymistyczne i przenoszą możliwość wyzwolenia na kolejne pokolenia pod warunkiem, że będą one od podstaw wychowywane orgonomicznie.

4a

  Ale na szczęście nie jest aż tak źle jak sądził Reich. To rozpoznanie jest błędne. Nie bierze ono pod uwagę zachodzących w naturalny sposób procesów ewolucji społecznej, czyli mechanizmu kropli drążącej skalę. Kropli Zmiany drążącej Skałę Klatki Systemu. Wolni Ludzie mimo wszystko rodzili się i byli wychowywani w duchu wolności przez cały okres istnienia systemu niewolniczego. Ten duch był bardzo mocno stłumiony aż do czasu owej postulowanej przez Reicha Rewolucji Orgonalnej (seksualnej, genitalnej), której on sam nie dożył, a którą zapoczątkowały odkrycia psychologii Freuda i Junga. Był obecny od najdawniejszych czasów i w sposób ciągły, nieprzerwany. Był obecny na tyle aby przetrwać i przekazać to co najważniejsze z dawnej wiedzy Życia, Wiedzy Przyrodzonej. Pokazujemy tutaj na zdjęciach zaledwie kilka osób, które przechowały w sobie owego ducha i przekazały go dalej, następnym pokoleniom dążącym uparcie do wyrwania się z klatki.

Helena_Roerich-1Helena Roerich

W okresie największej Ciemności, owi Wolni Ludzie byli najczęściej pojedynczymi wysepkami w Oceanie Wszchciemności, w którym znacznie bardziej niż wolność liczyła się sprawa fizycznego przetrwania jednostki czy rodziny. Mimo tego najodważniejsi z nich, czynili wyłomy w filozofii Powszechnego Zniewolenia i czynili odkrycia, które burzyły ład Pan – Niewolnik, które rozsadzały Klatkę. Ten proces trwał nieustannie będąc właśnie ową kroplą, która drążyła Żelazne Pręty Więzienia.

Nikolaus_KopernikusMikołaj Kopernik

Rebelia Nieposłuszeństwa końca lat sześćdziesiątych, nakładając się na postęp technologiczny, a też po części rodząc się z tego postępu w sposób NATURALNY, sprawiła przełom. „Narodziło się” wielu Wyzwolonych Ludzi, którzy przestali uznawać autorytety, stereotypy, ograniczenia Klatki i zaczęli samodzielnie badać rzeczywistość poza jej granicami. Zaczęli też oni reorganizować struktury społeczne pod swoje oczekiwania i potrzeby, wyłamując się z zależności od Zasad i Praw Klatki. Powstawały społeczności wyłączone z Systemu Pan-Niewolnik. Był to olbrzymi eksperyment, który można uznać za zakończony. Te grupy podlegały zajadłej kampanii zwalczania ze strony Systemu i jego hierarchów: organów władzy i religii. Nazywano je sektami i przestępczymi komunami, utopią i gangami. Mieliśmy z tym do czynienia także w Polsce.  Mimo prób likwidacji Wolni Ludzie zaczęli tworzyć Alternatywny Świat poza Klatką. W latach 80-tych i 90-tych, wydali własne potomstwo. Wychowali swoje dzieci w nowym – orgonomicznym duchu, w Świecie Poza Klatką.

Oto są owe upragnione orgonomiczne dzieci, i są one już dzisiaj dorosłe.Są kompletne, są gotowe, są świadome. Mają po 20, 30 lat i przejmują dzisiaj powoli w swoje ręce STER Świata, Zarządzanie Cywilizacją. Rośnie też powoli kolejne pokolenie dzieci owych orgonomicznych dzieci – wnuki Rebelii 1967 roku. Wolni Ludzie nie pozwolą się już nigdy więcej – nikomu – zapędzić do Klatki. 

W Naszych Rękach, Moich rękach jako starszego pokolenia, jako Słowiańskiej Starszyzny Plemiennej, znajduje się zadanie przekazywania WIEDZY, uczenie Życia, stwarzanie Płaszczyzny Wolności, przywracanie tradycji, korzeni i symboli, poszerzanie pola Wolnych Mediów, krzewienie Wolnej Myśli Słowiańskiej, tworzenie Ośrodków i Zrzeszeń Wolnego Plemienia.To praca Starszych na rzecz Wielkiej Zmiany.

hawkingStephen Hawking

Ale Prawdziwa Wielka Zmiana, poprowadzenie Ludzi do Wolności, Przyszłość, jest w WASZYCH rękach, w rękach Młodych Wolnych Ludzi. Do WAS należy NOWA WIELKA REWOLUCJA, KTÓRA ODMIENI OBLICZE ZIEMI, Zazieleni Świat i wyzwoli go z pęt Krwawego Zadżumienia!

Spośród WAS Moi Drodzy, wyłoni się w sposób naturalny NOWY PRZYWÓDCA, który stanie na czele Wielkiej Zmiany. Ostatecznie to WY, MŁODZI WOLNI LUDZIE, dokonacie likwidacji Systemu Pan – Niewolnik, przywrócicie właściwe miejsce PRAWDZIE i oddacie Człowieka na powrót ŻYCIU!

5a

Immanuel-KantImmanuel Kant5b 6a

Tesla_circa_1890Nikola Tesla7a

8a 8b

Marie-Curie-620x600Maria Skłodowska-Curie9a 10a 10b

trent_bBronisław Trentowski11a 12aTadeusz_WolańskiTadeusz Wolański

O Wilhelmie Reichu „polska” neokolonialno-katolicka Wikipedia

Wilhelm Reich (ur. 24 marca 1897, zm. 3 listopada 1957) – austriacki psychiatra, psychoanalityk i seksuolog. Urodził się we wsi Dobrzanica, powiat Przemyślany, województwo tarnopolskie, wówczas zabór austriacki. Jego ojciec, Leon, był bogatym chłopem pochodzenia żydowskiego, matką Cecylia z domu Roniger. Po służbie w wojsku w czasie I wojny światowej wstąpił do Szkoły Medycznej na Uniwersytecie Wiedeńskim, którą ukończył w 1922. W czasie studiów (w 1920) spotkał Zygmunta Freuda. Od tego momentu udzielał się w pracach młodego jeszcze ruchu psychoanalitycznego. Jego szczególne zainteresowanie wzbudziła kwestia energii psychicznej i teoria libido. Pracował nad problemem napięcia związanego z niezaspokojeniem popędu seksualnego oraz z funkcją orgazmu. Prace te doprowadziły go do sformułowania teorii o energii życiowej, którą nazwał orgonem. Odkrył też biony. Wprowadził również technikę autoklawowania, by oddzielić biony od pozostałych cząstek (chilomikronów). W 1933 opuścił faszystowskie Niemcy i kontynuował swoją pracę w Norwegii (do września 1939). Następnie udał się do USA. Tam w Forest Hill w stanie Nowy Jork założył swoje laboratorium. Później przeniósł się do Rangeley w stanie Maine. Jako były członek Komunistycznej Partii Niemiec pozostawał w kręgu zainteresowań FBI. W 1954 został oskarżony o prowadzenie nielegalnych badań. Z uwagi na to, że odmówił stawienia się przed sądem w charakterze oskarżonego, wyrok obligujący go do zaprzestania działalności został wydany zaocznie. Nie zastosował się do decyzji sądu i został w maju 1956 w rozprawie sądowej skazany na 2 lata więzienia. Wtedy to również, skonfiskowano wszystkie jego dzieła, z domu wydawniczego, po czym zostały one spalone w nowojorskiej spalarni. Zmarł, prawdopodobnie na serce, 3 listopada 1957 w więzieniu federalnym w Lewisburgu w stanie Pensylwania. Nie można jednak wykluczyć zabójstwa.[potrzebne źródło]

Dzieła

  • Der triebhafte Charakter: eine psychoanalytische Studie zur Pathologie des Ich (1925)
  • Die Funktion des Orgasmus: zur Psychopathologie und zur Soziologie des Geschlechtslebens (1927)
  • Dialektischer Materialismus und Psychoanalyse (1929)
  • Der Einbruch der Sexualmoral (1932)
  • Charakteranalyse: Technik und Grundlagen für studierende und praktizierende Analytiker (1933)
  • Massenpsychologie des Faschismus: zur Sexualökonomie der politischen Reaktion und zur proletarischen Sexualpolitik (1933); zabroniona w Niemczech w czasach III Reszy
  • Die Sexualität im Kulturkampf (1936) → Die sexuelle Revolution (1966)
  • Die Bione (1938)
  • Die Entdeckung des Orgons. Band 1: Die Funktion des Orgasmus (1942) (1969)
  • Die Entdeckung des Orgons. Band 2: Die Krebsbiopathie (1948) (1974)
  • Menschen im Staat (1937) (1995)
  • Christusmord (1952) (1978) Mordercy Chrystusa

Biografie

  • Ilse Ollendorff Reich, Wilhelm Reich (EN, DE)
  • David Boadella, Wilhelm Reich (EN, DE)
  • Bernd A. Laska, Wilhelm Reich (DE) (biblio)
  • Sharaf, Myron: Fury on Earth Biography of Wilhelm Reich. — N.Y., 1983. (EN, DE)
  • David Zane Mairowitz, Reich for Beginners (EN, DE) (comic)

Brak nawet zdjęcia

Wilhelm_Reich_in_1900Wilhelm Reich, w domu w Dobrzanicy, z polskim konikiem na biegunach – 1900

Oto jak przedstawiają go w swojej Wikipedii Niemcy

Wilhelm Reich (* 24. März 1897 in Dobzau, Galizien, Österreich-Ungarn; † 3. November 1957 in Lewisburg, Pennsylvania, USA[1]) war ein österreichisch-US-amerikanischer Psychiater, Psychoanalytiker, Sexualforscher und Soziologe. Mit der von ihm ab 1934 entwickelten Vegetotherapie war er Mitbegründer der Körperpsychotherapie. Nach 1940 entwickelte er seine umstrittene Orgonomie. Wilhelm Reich wurde 1897 als erster von zwei Söhnen des Gutsbesitzers Léon Reich und dessen Frau Cecilia geboren. Reichs Geburtsort Dobzau, auch Dobrzanica, liegt im damals österreichischen Teil Galiziens, der Ort Jujinetz, wo Reich den Großteil seiner Kindheit verbrachte, in der Bukowina, dem damals östlichsten Teil des k.u.k. Österreich-Ungarn. Reichs Eltern waren zwar jüdischer Herkunft, hatten sich aber vom jüdischen Glauben gelöst, weshalb Reich keine religiöse Erziehung erhielt. Er wurde zuhause von Privatlehrern unterrichtet, bis er auf das Gymnasium von Czernowitz ging. Mit einem dieser Privatlehrer unterhielt Reichs Mutter zeitweilig eine intime Beziehung, die der etwa elfjährige Wilhelm entdeckte. Seine Mutter verübte Suizid, als er vierzehn war; sein Vater wurde depressiv, erkrankte und starb 1914. Der siebzehnjährige Reich musste nun die Leitung des Gutsbetriebs übernehmen, wurde aber 1915 durch einrückende russische Truppen zur Flucht gezwungen. Er trat der k.u.k.-Armee bei und blieb bis zum Kriegsende 1918 im Militärdienst.

Dalej przeczytajcie sobie u Niemców lub u Anglosasów albo u Żydów, bo oni wszyscy, w przeciwieństwie do skolonizowanych Polaków uważają go za swego. Wolni Ludzie w Wolnej Polsce powinni jednak żyć w zgodzie z PRAWDĄ Dziejową, bo jest to ta sama PRAWDA o jaką walczył Wilhelm Reich, jedyna PRAWDA , PRAWDA Przyrodzona, naturalna, Prawda Życia.  The Star Goddess of Hope Mythological Tarot ArtBogini Nieba/Gwiazd/Światła – Dawana-Dana-Daboga/ Dag- Żar/GAR/Ogień/Światło RA – Boga – Lejąca Światło Niebieskie, inaczej Pani Niebieska, Pani Nieba, “prototyp” chrześcijańskiej Matki Boskiej, Dewa-na-Gari (Dawczyni Żaru-Światła Niebieskiego).
Tutaj leje dwa rodzaje Niebieskiego Światła – Światło Dnia i Światło Nocy, Światło Gwiazd-Planet/Księżyca (odbite, srebrne) i Światło Gwiazd-Gwiazd/Słońca (atomowe-RA-Blask). Gwiazda o sześciu ramionach – 6 = życie – Dawczyni Życia przez Światło RA – żeński aspekt Żywiołu Nieba.

Pokazana jest na tle gwieździstego Nieba – Materii Wszechświata – Baji – Tkaniny Bytu, która zawiera Obraz Wszystkiego co Było Jest i Będzie. Te gwiazdy to ni gwiazdy ni kwiaty – symbole życia i bytu materialnego. swiet- cwiet – zwiezda.

Dawana Żaru czyli DAWANA GARI ma także postać Swary – S-war-RA – żona SwaRAga – to drugi rodzaj ognia niebieskiego RA – Ogień. PerpeRAna – Pani Burzy to władczyni trzeciego rodzaju ognia niebieskiego RA. Trójca Ognia RA – Dadźbog-Dagbog – Perun – Swarog a w aspekcie żeńskim Dagboga-DawangaRA – SwarRA – PerpeRAna-Perperuna-PeRAunica

Baja (Materia Świata/Zapis Świata = Dawan/Dywan [Boski Zapis Zapis Dewów] – (Dywan = dewan gari – pismo sans-skrytyczne czyli sensu skrytego) to inaczej swięty alfabet i pismo – sanskryt.

Do WAS i tylko do WAS Należy PRZYSZŁOŚĆ! Ta przyszłość ma Barwę Zieloną! Barwę Nadziei, barwę PRZYRODY! 

flaga_polskaI Barwę Biało-Czerwoną!!!

Winicjusz Kossakowski – Suplement do „Polskie runy przemówiły” – ERATYK Z ŁĘGOWA

Posted in nauka by bialczynski on 5 Styczeń 2014

© by Winicjusz Kossakowski

Suplement do „Polskie runy przemówiły”

Eratyk_Łęgowski 

ERATYK Z ŁĘGOWA

 

ee pomnik_eratyk_napisEratyk (głaz narzutowy) znajdujący się w Łęgowie koło Sulechowa, w miejscowym lesie, liczy sobie w obwodzie 16 m, wysokość jego wynosi 2 m. Jest szary, z różowymi plamami, gruboziarnistym gnejsem, który wskutek wietrzenia przez setki lat zawiera wiele pęknięć. Najbardziej zagadkowym elementem skały jest tajemnicze pismo, prawdopodobnie runiczne. Prowadzono już wiele badań nad zrozumieniem i odczytaniem tego pisma. Niemniej jednak do tej pory nie zostało ono odczytane, a epigraf pozostaje tajemnicą do dziś. Ale dodaje to temu miejscu jeszcze większej dozę tajemniczości i domysłów.

 

 runy

Eratyk, a zgodne z terminem używanym w nauce polskiej „głaz narzutowy”, wsławiony nie swoją wielkością a nierozczytanym napisem wykonanym w runach polskich.

Inne narody zachowały swoje pismo. Na Uniwersytetach są katedry „runologów”, opracowania naukowe, doktoraty.

Nauka szwedzka, czy hiszpańska jest dumna z posiadania własnego pisma  – z dawnej kultury.

A nasi ?

Nie raczą nawet zauważyć gotowego i solidnie udokumentowanego opracowania, które jest zamieszczone w internecie, na stronach Białczyńskiego. Większość  Uniwersytetów ma w swoich zbiorach bibliotecznych pracę „Polskie runy przemówiły”. Zaglądają do niej naukowcy, czy studenci niemieccy   a nasi? – Widocznie „rozkazu nie było” – jak mawiał Zagłoba.

Polska inteligencja, do której można zaliczyć  dziennikarzy i kapłanów nie ma zielonego pojęcia, że nasi przodkowie posiadali własne pismo zwane runami, czyli stworzycielkami głosek.

Na banknocie dziesięciozłotowym jest rycina „denara Mieszka I” z runowym napisem MEZKO.

Co – trudno zauważyć?   – Może za mały nominał?

Poniżej cytuję cały artykuł miejscowej gazety, napisany lekko, trochę sceptycznie, ponieważ  daje najwięcej informacji nie tylko na temat zabytku, ale i ludzi którzy go promują.

eratyk01

Gazeta Lubuska – dodano 9 lipiec 2013 r. 0:10

Czy byli tu Wikingowie?

Autor – Eugeniusz Kurzawa

Znaki runiczne, czytelne na potężnym eratyku wciąż intrygują. Czy są historycznym żartem. Czy może zostawili je Wikingowie

Jeśli wyruszymy z Sulechowa do Łęgowa to w połowie drogi, w lesie, w pewnym momencie znajdziemy trasę prowadząca w gęstwinę leśną. Warto tam skręcić.

Często turyści pytali, jak trafić do tego ogromnego głazu. W końcu postanowiłem oznakować miejsce – opowiada ksiądz Olgierd Banaś z Łęgowa. Z pomocą życzliwych znalazł inny wielki kamień i ustawił go przy drodze do największego głazu nad środkową Odrą. Teraz widnieje na nim strzałka i napis 80 m.

Niesamowity eratyk to pomnik przyrody nr 500. W obwodzie ma 15 m, wysokość 2 – 2,9 m. Ale dokładnie nie wiadomo ile, bo jest zapadnięty w ziemię.

Ciekawe ile waży? – zastanawia się o. Banaś. Jednak największe zainteresowanie i to od ponad półtora wieku budzą wyryte na nim znaki. Maja 12 cm wysokości, zaś długość całego napisu liczy 80 cm. Są to runy. A skoro runy to wikingowie!

Lecz skąd u nas Wikingowie?

Nazwa Łęgowo pochodzi od „łęgu”, czyli podmokłych, zarośniętych drzewami terenów, zatem mogla kiedyś tędy przepływać Odra – uważa sulechowian  Bogdan Fedorowicz. Jeśli zaś wikingowie wypływali na Odrę to mogli dotrzeć i tutaj i wyryć runy. Ale te są zbyt czytelne, nie mają tysiąca lat – dodaje sceptycznie.

Opowieść o Wikingach krążyła już w XIX wieku w niemieckiej prasie lokalnej. Przytaczał ją w swych opracowaniach regionalista z Sulechowa Leon Okowiński. A nad autentycznością run zastanawiali się Niemcy i głowią się również współcześni. Rzecz bowiem ciekawi i wciąga.

– Mam kopię niemieckiej mapy z 1934 roku, którą dostałem od znajomego. Widać na niej przysiółek Łęgowa o nazwie Runenthal – Runiczna dolina – to opinia mieszkańca Łęgowa Krutulewicza .

Jest też żartobliwa wersja pochodzenia run znana z prasy niemieckiej. Że znaki na eratyku to żart, na jaki pozwolił sobie jeden z dawnych właścicieli Łęgowa. Nabrali się nawet uczeni z Berlina sprowadzeni  przez studenta Królewskiego Pedagogium. Ponoć runy wykonał miejscowy kołodziej, a napis brzmi „To napisał Nicolai”.

Jakakolwiek jest prawda, głaz wciąż wabi swą tajemniczością.

 

Bardzo mi przykro panie Eugeniuszu Kurzawa, ale uczeni niemieccy dokładnie wiedzieli z czym mają do czynienia. To są runy słowiańskie i w słowiańskim języku napisane. Nie potrafią ich czytać runolodzy germańscy, ale za to – w każdym wypadku – słowiański zabytek  nie tylko ignorują, ale dyskwalifikują.

Treść napisu nie nastraja do żartów. Jest to kamień grobowy. W kółku napis  ZL FŚIMJ – „żal wszystkim” lub „żal w siemj(siemja – rodzina)”. Na kamieniu nagrobnym Etrusków jest wyryty cały testament w języku słowiańskim. Jest na nim zdanie UJM BLEM JENO PO PNIU(rodzinie) MEJ. Zatem w obu wypadkach mamy do czynienia ze starymi, słowiańskimi zwyczajami pogrzebowymi.

Niżej imię pisane fonetycznie AŚLF   ŚNNŚ.  „Asław zasnął”.

Jak widzimy nasza mowa troszeczkę się zmieniła. Znamy słowo „śnięte”, które odnosi się współcześnie, jedynie do ryb. W tym napisie można się go doszukać. W każdym bądź razie mamy do czynienia ze słowem – śnić, spać (śennyś).

Współcześnie używany jest skrót ŚP – Świętej pamięci. Czytany również jako – Śpiący. Pomiędzy literkami gałązka – jeszcze pogański zwyczaj  oznaczający „przeszczepienie w inny wymiar w inny świat”. Jest to symboliczne wyznanie wiary w istnienie duszy, oraz równoległego świata nie materialnego.

Jeszcze mała uwaga.

Słowiańska runa to rysunek układu narządów mowy przy wypowiadaniu głoski. Trzeba  rozpoznać poszczególne kreski składające się na runę. Stąd wiemy jak brzmiała dawna wypowiedź.

Aby wymówić głoskę L – należy do podstawy górnych zębów rysowanych krótką kreseczką, dotknąć czubkiem języka, rysowanego długą kreską.

W tym wypadku mamy runę L odwróconą a zatem dotykamy czubkiem języka do podstawy dolnych zębów. Głoska brzmi podobnie do L, lecz trochę inaczej.

Runa  (A) to rysunek otwartych ust z krótką kreską na podniebieniu wskazującą miejsce wibracji głoski.  W tym wypadku mamy runę podobną do wczesnogreckiej, lecz ułożoną po słowiańsku.

(Grecy swój alfabet zapożyczyli bez znajomości tworzenia run, podobnie jak łacina. Stąd zniekształcenia znaków).

Na tej podstawie możemy pokusić się o datowanie. W  ten sposób pisano (A) w VII – VIII w.p.n.e. Ostateczne ukształtowanie alfabetu greckiego(jońskiego) w którym (A) pisano jak łacińskie nastąpiło jeszcze w starej erze.

Zdarza się, że zachowane napisy z dziewiątego czy dziesiątego wieku pisane runami, mają wstawki zniekształceń łacińskich czy greckich. Daje to możliwość datowania zabytku.

Proszę zwrócić uwagę, znaki na kamieniu były „poprawiane” współcześnie, na szczęście niezbyt dokładnie. Rysy przy końcach liter są wyraźnie ciemniejsze.

Nie badałem kamienia osobiście. Opieram się jedynie na relacji kolegi i fotografii wykonanej „komórką”.  Fotografie istniejące w internecie, łącznie z Wikipedią nie mają wartości faktograficznej, albo napis niewyraźny (Oficjalny serwis internetowy Urzędu Miejskiego Sulechów), albo fotka zrobiona z innej strony(Wikipedia). Jedynie zdjęcie z Gazety Lubuskiej na którym skacze staruszek z parasolką na tle kamienia, daje przynajmniej możliwość zorientowania się w wielkości zabytku.

Dla przypomnienia.

Zdjęcia architektury wykonuje się w dni słoneczne i z oświetleniem bocznym. Słońce daje silny cień, tym samym wydobywa fakturę i  szczegóły. Nasz kamień powinien mieć napis ze strony zachodniej. Aby wydobyć szczegóły napisu i fakturę kamienia, należy wykonać fotkę w dzień słoneczny w godzinach 1-3.

Trochę się rozpędziłem. Naprawdę nie wiem z której  strony jest wykonany napis.  Swoje przypuszczenie opieram na starych zwyczajach pogrzebowych Słowian.

Dusza ma odchodzić ze słońcem. Grób ustawiony pod słońce duszę dezorientuje, myli drogę – nie może  trafić do Nieba a dokładniej na Wyraj nocny, czyli księżyc. Błąka się po ziemi do czasu jesiennego odlotu ptaków, korzysta wówczas z ich powinności i darmowego środka transportu. Być może z tych względów słowiańskie święto zmarłych jest obchodzone późną jesienią, gdy żywi mają pewność, że dusze ich krewnych są już u bozi.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. Fonetyczny napis „ZL  FŚIMIJ – żal w rodzinie”  pisany jest przez (Z) a powinno być (Ż).

Mamy do czynienia z mazurzeniem. Być może jest to wojenny grób Mazura.

Historia pisana przez chrystian zostawiła nam imię Mazura, ale o imieniu Masław, możliwe, że pogańskiego króla elekcyjnego.

– Czy złośliwie imię zniekształcono?

– Jest różnica pomiędzy Asem a masłem.

Z artykułu widzimy, że uczeni niemieccy zabytek ignorują a tzw. „nasi” wciskają na siłę skarby piśmiennictwa słowiańskiego Germanom, odsłaniając tym samym swoją ignorancję w dziedzinie starej kultury przodków naszych, którym należy się szacunek od praprawnuków.

Dziwi mnie nieco zaangażowanie w to księdza Banasia. Przecież jak „runy” to i pogaństwo.

– Tak, ale to runy, według jego pojęć, germańskie a nie słowiańskie. Jego kolega po sutannie włączył się czynnie do likwidacji prakultury słowiańskiej na prastarej, pogańskiej górze Ślęży. Doprowadził swoim działaniem do zdjęcia z przestrzeni publicznej kopii Światowida, tym samym łamiąc prawo unijne i nibypolskie. Papież JPII modlił się do ustawionego na ołtarzu Buddy. Słowiańskiego Światowida dziennikarze nie dostrzegli.

Obok kamienia można się spodziewać grobu komorowego podobnego do zabytków z Mikorzyna. W dwu grobach na sześć, płyty przykrywające urny miały rysunki i opis polskimi runami i w polskim języku.

Próbowałem zainteresować tym tematem Katedrę Archeologii w Zielonej Górze.  Brak odpowiedzi – widocznie  „rozkazu nie było”.

Obawiam się by archeolodzy amatorzy nie wyszczupali stalowymi szpilami komory grobowej w poszukiwaniu skarbów. Imię wskazuje, że może to być grób Asa, czyli książęcy. Zaznaczam, że gliniane urny zawierają jedynie spopielone szczątki. Żadnych skarbów nigdy nie było. Jedyne artefakty to gliniana urna i kamienie z których budowano komorę. Najważniejsza jest kamienna płyta przykrywająca komorę grobową ze względu na możliwość napisu runami.

Winicjusz Kossakowski

Białystok dn. 21 XII 20013r.

Cała prawda o HEKSACH i heksagramach

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Styczeń 2014

Molitoris_TitelUlricus Molitoris – kuchńa heksůw

Heksa – w ńykerych wjerzyńach ludowych: baba zajmujůnco śe czornům magjům, ćepjůnco prziroki, kojarzůno s śiłůma ńyczystymi – czynsto s szatanym. Mynskym uodpowjydńikym je czarowńik. We folklorze pojawjajům śe tyż dobre heksy, kere zajmujům śe tam czystům i dobrům magjům. Postaće heksůw mogymy trefić m. in. w ojropejskij mitolůgji ludowyj, jydnokże tam fůnguje raczyj pod mjanym wjydźmy i mo trocha myńi pejoratywne znaczyńy.

W 1484 papjyż Innocynty VIII wydoł bullym Summis desiderates bydůmcům podsůmowańym wcześńijszych uchwoł potympjajůncych czary i zezwolyńym karańo śmjerćům heksůw a czarowńikůw. Innocynty VIII powołoł śe w ńij na słowa Bibliji Ńy pozwolisz żyć hekśe. (Wj.,22,17.)

Motyw heksy je uobecny tyż w kulturze ojropejskij růżnych epok, m.in. w Makbeće W. Szekspira. Poymat symfůńiczny Antonína Dvořáka s 1896 mo titel Heksa połedńa.

Heksa = Czarownica

Czarownica – osoba[1], w niektórych wierzeniach ludowych kobieta, zajmująca się czarną magią, kojarzona z siłami nieczystymi – często z szatanem. W folklorze pojawiają się także dobre czarownice, które zajmują się białą magią.

Według pewnych założeń czarownica współpracuje z siłami natury, czarownicy jednak są postrzegani jako ci, którzy pracują z duchami i demonami.[potrzebne źródło]

Postaci czarownic możemy spotkać m.in. w europejskiej mitologii i tradycji ludowej, jednakże tam funkcjonuje raczej pod pojęciem wiedźmy.

W 1484 r. papież Innocenty VIII wydał bullę Summis desiderates będącą podsumowaniem wcześniejszych uchwał potępiających czary i zezwoleniem karania śmiercią czarownic i czarowników. Innocenty VIII powołał się w niej na słowa Biblii Nie pozwolisz żyć czarownicy. (Wj. 22:17.)

Motyw czarownicy jest obecny także w kulturze europejskiej różnych epok, m.in. w Makbecie W. Szekspira.

Obecnie wyznawcy religii Wicca uważają się za kontynuację starożytnych kultów czarownic. „Czarownica” jest określeniem, które dotyczy kobiet jak również mężczyzn. Nawiązując do angielskiej nazwy „witch”, która odnosi się do obu płci, dlatego często mężczyźni-wyznawcy Wicca nazywają siebie czarownicami.

John_William_Waterhouse_-_Magic_CircleJohn William Waterhouse – Magic Circle (1886)

Procesy

Procesy o czary – popularna nazwa procesu karnego, w którym oskarżonemu zarzuca się uprawianie magii.

W Europie najwięcej procesów o czary miało miejsce pomiędzy XV a XVII wiekiem[1]. Ich liczba wzrastała aż do okresu reformacji. Wśród zarzutów stawianych oskarżonym najczęściej pojawiały się także czczenie diabła lub paktowanie z nim, latanie do odległych miejsc na miotłach, nielegalne gromadzenie się na sabatach, kopulacja z inkubami lub sukkubami[2], kanibalizm (w tym zjadanie dzieci), sprowadzanie chorób, opętań, śmierci, impotencji, bezpłodności ludzi i zwierząt, profanacja mszy lub konsekrowanej hostii, a także zabicie krowy sąsiada, spowodowanie gradobicia, zniszczenie plonów i kradzież. W oskarżeniach Żydów o mord rytualny i polowaniach na czarownice historycy znajdują kilka analogii, m.in. zarzuty czczenia diabła, porywania dzieci, wytyczania krwi w celach magicznych, a także występowanie obu zjawisk w obrębie chrześcijaństwa zachodniego i jego brak w kościołach prawosławnych.

Polowania na czarownice trwały od końca XIV wieku do połowy XVIII. Ich rozkwit nastąpił w połowie XV wieku, kiedy to papież Mikołaj V w liście do Hugunesa Lenoira, inkwizytora na Francję, przekazał inkwizycji prawo do zajmowania się wszystkimi przypadkami praktyk magicznych i czarów, nawet jeśli nie trąciły jawnie herezją. Wcześniej niejako chronił domniemane czarownice przed śmiercią dokument wydany w 906 roku – Canon Episcopi. Nakazuje on, aby ludzi, którzy uprawiają wróżbiarstwo i praktyki czarownicze, wypędzano z gminy, jednak o karze śmierci nie ma mowy. Canon Episcopi odprawianie guseł uważał za przestępstwo, lecz nie za herezję, gdyż zakładał, iż loty czarownic i ich sabaty to nieszkodliwe dla osób postronnych wytwory wyobraźni. Największe natężenie polowania na czarownice osiągnęły w krajach niemieckich.

Charakterystyka czarownic i czarowników

W 1486 roku wydano najsłynniejszy bodaj „podręcznik” dla łowców czarownic – Młot na czarownice (Malleus Maleficarum) autorstwa Heinricha Kramera (Institorisa) i Jakoba Sprengera. Według ich opinii, czary uprawiają przede wszystkim niewiasty, które są do tego bardziej przystosowane przez naturę, również z uwagi na mniejszą wiarę, jaka ponoć cechuje kobiety. Potwierdzeniem tego ma być samo słowo „kobieta”. Łacińskie słowo femina (kobieta) ma bowiem mieć swoją etymologię w złożeniu: „mniej wiary” (fe = fides, czyli wiara, oraz mina = minus, czyli mniej), ponadto mężczyźni są bardziej odporni na zakusy Szatana przez sam fakt, iż Jezus był mężczyzną. Inne zasady doktrynalne zawarte w Młocie na czarownice głosiły, że wiara w istnienie czarownic jest nieodłączną częścią wiary katolickiej, zaś niedowiarstwo w tej sprawie równa się herezji. Diabelski spisek, który opanował świat, można zwalczyć ludzką dłonią poprzez wiarę i represje. Istotną rolę odegrała tu bulla Summis desiderantes affectibus papieża Innocentego VIII, która upoważniała inkwizytorów do tropienia czarownic.

W praktyce większość osób oskarżonych o czary stanowiły kobiety (szacunki podają proporcje 1 mężczyzna na kilkaset kobiet)[potrzebne źródło]. Znacznie też częściej oskarżano osoby z niższych warstw społecznych niż ze stanu szlacheckiego. Jeszcze większa dysproporcja pomiędzy liczbą osób o niższej i wyższej pozycji społecznej widoczna jest gdy rozpatrujemy procesy zakończone skazaniem osób oskarżonych.

Hexenszene_1700

System polowań

Do polowań na czarownice powołany został cały system prokuratorsko-śledczy oraz lekarski (uznano, iż lekarze potrafią odróżnić sprawy diabelskie od defektów somatycznych). Przyznanie się do winy było koronnym dowodem. Ówczesne prawo zezwalało – dla wymuszenia zeznań – stosować w toku śledztwa tortury. Stosowano też rozmaite próby mające wykazać winę lub niewinność oskarżonej. Do jednej z metod zaliczano próbę wody, która w praktyce dawała niewielkie szanse oskarżonej, która wrzucona do wody zazwyczaj nie szła na dno (co świadczyłoby o niewinności), ponieważ noszone wówczas obfite spódnice utrzymywały ją na powierzchni. Do dowodzenia winy stosowano także próby łez (jeśli nie potrafiła płakać miała być czarownicą), wagi (waga taka znajdowała się np. w Utrechcie, jeśli oskarżona była lżejsza niż 49,5 kg uważano, że może być czarownicą i wzlecieć na miotle) lub ognia. Czasem też szukano na ciele lub pod skórą domniemanej czarownicy diabelskiego znamienia, wiązało się to z nakłuwaniem ciała. Po „udowodnieniu” winy skazywano na spalenie na stosie (w Europie kontynentalnej) lub na szubienicę (na Wyspach Brytyjskich i wśród kolonistów w Ameryce Pn.). Wbrew powszechnemu przekonaniu procesy o czary nie zawsze kończyły się skazaniem na śmierć. Część kończyła się uniewinnieniem, stosowano też lżejsze kary np. chłostę, wydalenie z miejsca zamieszkania czy zmuszano do rekompensaty pieniężnej wobec domniemanej ofiary czarów. Historycy nie są zgodni ani co do liczby ofiar ani proporcji osób skazanych do uniewinnionych.

Statystyki egzekucji

Przybliżone statystyki dotyczące liczby procesów o czary i egzekucji w poszczególnych regionach Europy w okresie 1450–1750:[3]

Region Liczba procesów Liczba egzekucji
Wyspy Brytyjskie i Ameryka Północna ~5000 ~1500–2000
Cesarstwo (Niemcy, Niderlandy, Szwajcaria, Lotaryngia, Austria i Czechy) ~50000 ~25000–30000
Francja ~3000 ~1000
Skandynawia ~5000 ~1700–2000
Europa Wschodnia (Polska i Litwa, Węgry i Rosja) ~7000 ~2,000
Europa Południowa (Hiszpania, Portugalia i Włochy) ~10000 mniej niż 1000
Suma: ~80000 ~35000

Podłoże społeczno-kulturowe

Ten straszliwy fenomen był jedną z najbardziej egzemplarycznych instytucji mechanizmu „kozła ofiarnego” i był konsekwencją wielu czynników społeczno-kulturowych, które kumulowały się i eksplodowały pod koniec średniowiecza. Społeczeństwa europejskie były wtedy w okresie bardzo wielkich niepokojów, zaburzeń gospodarczych, politycznych, społecznych (początki kapitalizmu, przesunięcia w politycznym znaczeniu poszczególnych klas społecznych) i ostrych starć religijnych (wystąpienie Lutra, wojny religijne). Uśmiercając kozła ofiarnego w postaci „czarownicy”, usiłowały zażegnać zagrożenie czy kryzys, powrócić do stanu równowagi. Ponadto były one konsekwencją kultury średniowiecza w zakresie jej stosunku do kobiet, konsekwencją tysiącletniego przekonania, że kobieta jest z natury zła i uległa wobec szatana[potrzebne źródło]. Na dodatek niepokoje religijne, ze szczególnym uwzględnieniem nauk Lutra, wzmogły i rozpowszechniły przekonanie o obecności szatana w codziennej rzeczywistości, wokół człowieka, na każdym kroku, a także o konieczności nieustannej walki z nim.

Ostatni proces w Polsce

Prawdopodobnie w 1775 roku w Doruchowie k. Ostrzeszowa odbył się proces 14 czarownic. Trzy z nich zmarły podczas tortur, resztę zaś spalono na stosie w obecności kilku tysięcy gapiów. Szczegółową relację rzekomego naocznego świadka tego procesu oraz tortur i egzekucji tych niewinnych kobiet (takiego określenia wobec nich używał w swojej relacji autor) wydrukowano w 1835 roku w gazecie „Przyjaciel Ludu” (nr 16, 17 i 18[4]). Józef Siemek w książce Śladami Klątwy informuje iż „wiadomość o tej zbrodni zmobilizowała co śmielsze i uczciwsze umysły do walki z pokutującymi tak długo upiorami średniowiecza. W wyniku tego na najbliższym sejmie w roku 1776 podjęta została uchwała, która zabraniała sądom stosować tortury i rozpatrywać sprawy o czary”.

Współcześni historycy niekiedy kwestionują liczbę ofiar procesu w Doruchowie, uważając, że była ona mniejsza[5], a Janusz Tazbir podniósł, że istnieją przesłanki by uznać całe zdarzenie za wymyślone[6].

Natomiast ostatni na dzisiejszych ziemiach polskich (jednocześnie ostatni w Europie) przypadek spalenia domniemanej czarownicy na stosie miał miejsce w miejscowości Reszel na Warmii 21 sierpnia 1811 roku na terenie ówczesnego Królestwa Prus. Ofiarą była Barbara Zdunk. Oskarżano ją jednak nie tylko o czary, ale przede wszystkim o podpalenie. Podstawą oskarżenia był pożar na zamku w 1807 r., którego przyczyny pozostają niejasne. Proces trwał 3 lata. Sprawa winy budziła kontrowersje, jednak sąd w Królewcu zatwierdził wyrok. Przed spaleniem skazaną uduszono. Należy pamiętać, że Barbara Zdunk nie stanęła przed sądem jako oskarżona o czary i nie można uznać tego przypadku za spalenie ostatniej w Polsce czarownicy.

Ostatnie procesy w Europie

Ostatnią osobą w Europie skazaną za czary na karę więzienia była Helen Duncan – medium spirytystyczne z Wielkiej Brytanii. W roku 1944 została ona skazana na 9 miesięcy więzienia. Wydaje się[potrzebne źródło], iż prawdziwą przyczyną był fakt, iż jako medium przekazywała one informacje objęte tajemnicą państwową. Nie mogąc jednak udowodnić jej ani nielegalnego pozyskiwania tajnych informacji, ani oszustwa, przywołano Witchcraft Act z 1735 roku. Natomiast nieco później – w tym samym roku, również za czary skazano inne medium – Jane Rebeccę Yorke. Również ona przekazywała informacje o osobach walczących na froncie, przy czym oskarżano ją o wywoływanie paniki w społeczeństwie. Prawdopodobnie z uwagi na podeszły wiek (72 lata) skazano ją jedynie na niską grzywnę – 5 funtów i poddano trzyletniemu okresowi próby. Jane Rebecca Yorke była więc ostatnią osobą w Europie, co do której zapadł wyrok skazujący za czary.

Ostatecznie czary przestały być w Wielkiej Brytanii przestępstwem w roku 1951.

Czasy współczesne

Co prawda w różnych rejonach świata (zwłaszcza w krajach Afryki i Indiach) utrzymuje się przekonanie, iż możliwe jest wyrządzenie szkody przy pomocy czarów, to jednak oficjalnie czary nie figurują w katalogu przestępstw tych państw, więc procesy o czary nie są przeprowadzane, aczkolwiek zdarzają się samosądy, w trakcie których osoby zajmujące się magią (lub posądzone o jej praktykowanie) są atakowane, a nawet zabijane[7]. W najbiednieszych rejonach Nigerii częstymi ofiarami oskarżeń o czary są dzieci[8][9].

Współcześnie procesy o czary zdarzają się natomiast niekiedy w krajach islamu, m.in. w Arabii Saudyjskiej, gdzie przestępstwo to zagrożone jest karą śmierci[10]. W 2010 roku, telewizyjny libański prezenter, Ali Husajn Sibat, został skazany na śmierć za uprawianie rzekomych czarów na antenie telewizji[10]. Prezenter wróżył dzwoniącym telewidzom[10]. Arabia Saudyjska jest obecnie jedynym krajem na świecie, w którym sąd może skazać na śmierć za czary.

Również w krajach wysoko rozwiniętych wiara w czary się utrzymuje, a prawo niekiedy musi odnosić się do zjawisk określanych jako czary.

W roku 1999 w stanie Oklahoma w USA 15-letnia Brandi Blackbear została na 15 dni zawieszona w prawach ucznia za „rzucanie uroków”. Zabroniono jej również noszenia w szkole lub rysowania emblematów związanych z ruchem Wicca.

W Krakowie w roku 2003 miał miejsce nie tyle proces o czary, co proces dotyczący pomówienia o czary. Jerzy M. – rolnik z Woli Kalinowskiej k. Krakowa pozwał do sądu swoją sąsiadkę Annę B., która publicznie stwierdziła, że M. jest czarownikiem, który zabiera mleko od jej krów. Jako dowód przytaczała fakt, iż odstawia on 40 litrów mleka z dwóch krów, podczas gdy ona – jedynie 17 litrów. Charakterystyczne było, iż chociaż rolnik podkreślał, że w czary nie wierzy, obawiał się, iż opowieści sąsiadki zepsują mu opinię[11]. Ostatecznie proces zakończył się ugodą.

Etymologie

Hexe

Die_Hexe_(Albrecht_Dürer)

Albrecht Dürer ca. 1500: Die Hexe

Die Wurzeln des deutschen Wortes Hexe finden sich nur im westgermanischen Sprachraum: mittelhochdeutsch hecse, hesse, althochdeutsch hagzissa, hagazussa, mittelniederländisch haghetisse, altenglisch haegtesse: („gespenstisches Wesen“) – im modernen Englisch verkürzt zu hag.[1] Die genaue Wortbedeutung ist ungeklärt; der erste Bestandteil von hagazussa ist wahrscheinlich althochdeutsch hag („Zaun, Hecke, Gehege“), der zweite ist möglicherweise mit germanisch/norwegisch tysja („Elfe, böser/guter Geist“) und litauisch dvasia „Geist, Seele“ verwandt, also vermutlich ein auf Hecken oder Grenzen befindlicher Geist. Eine andere Herleitung versteht zussa als „sitzen“, so dass eine hagazussa eine auf oder in der Hecke sitzende Person bezeichnen könnte.

Aus dieser Sicht steht kein Zweifel an der Zugehörigkeit des Begriffs zur Religion. Allerdings ist nicht nachgewiesen, dass der Begriff Hexe (bzw. dessen Vorgänger) vor der Christianisierung eine Bezeichnung für kultisch tätige Personen war. Es sind auch Menschen mit besonderem Wissen (siehe: Esoterik), niedere mythische Wesen oder Göttinnen vor- bzw. nichtchristlicher Religionen in Betracht zu ziehen.

Wenn die Begriffsintention sich auf die auf verschiedenen Seiten hängenden Beine bezieht, ließe sich der Begriff metaphorisch als Beschreibung einer Wesenheit begreifen, die mit einem Bein im Reich der Lebenden, mit dem anderen im Reich der Toten weilt. Es gibt auch die Varianten, dass der profane und der heilige Bereich hier einander gegenüber stehen und somit die Grenze bilden, oder das Diesseits und das Jenseits.

Gisela Bleibtreu-Ehrenberg[2] dagegen sieht − hier u. a. auf Mircea Eliade, Erik Noreen, Lily Weiser-Aall, Joseph Hansen (Zauberwahn, Inquisition und Hexenprozeß im Mittelalter, München und Leipzig 1900), Hans von Hentig und Jan de Vries fußend − im althochdeutschen hag nicht die umzäunte Hecke, sondern die einzelne Zaunlatte, auf der das Hexenwesen reite und die sich in der volkstümlichen Vorstellung später zum typischen Besen entwickelt habe. Des Weiteren sieht sie in den später als Hexerei bezeichneten Kultpraktiken eine bronzezeitliche, maternale Naturreligion, die sich aus dem steinzeitlichen Schamanismus entwickelt habe, und erkennt im hag ein weltweit verbreitetes anthropologisches Charakteristikum des Schamanismus, nämlich den tranceerzeugende Musik hervorbringenden Trommelschlegel, über den es in den meisten Sprachen schamanistischer Kulturen wörtlich heiße, dass der Schamane auf diesem Schlegel in die Geisterwelt reite. Aus diesem steinzeitlichen Ritt auf dem Trommelschlegel habe sich über Vermittlung der bronzezeitlichen maternalen Religion, die wiederum von ab Beginn der Eisenzeit nach Europa einwandernden patriarchalen indogermanischen Stämmen stark negativ umgedeutet und bekämpft worden sei, die Vorstellung eines auf einer Zaunlatte reitenden, zumeist weiblichen oder weibischen Zauberwesens entwickelt.

Witch

Walter W. Skeats etymologisches Wörterbuch leitet das englische witch (Hexe) ab aus altenglisch wicche, angelsächsisch wicca (mask.) oder wicce (fem.): einer verderbten Form von witga der Kurzform von witega („Seher, Wahrsager“), das seinerseits von angelsächsisch witan („sehen, wissen“) herrührt; ein entfernter indogermanischer Verwandter auch die indischen Veden. Entsprechend entwickelt isländisch vitki (Hexe) aus vita („wissen“) oder vizkr („Kluger, Wissender“). Wizard („Zauberer“) stammt von normannisch-französisch wischard, altfranzösisch guiscart („der Scharfsinnige“). Die englischen Wörter wit („Verstandeswitz, Geist“) und wisdom („Weisheit“) stammen aus der gleichen Wurzel.

Andere Bezeichnungen

Eine ältere deutsche Bezeichnung der Hexe ist Unholde oder Unholdin, männliche Form Unhold. Dieser Ausdruck bezeichnet auch Gespenster oder allgemein dämonische Wesen. In Süddeutschland wurden Drude oder Trude und Truderer, Trudner, in Norddeutschland die niederdeutschen Ausdrücke Töversche und Töverer (= „Zauberische“, vgl. niederländisch tovenaar, „Zauberer“), Wickersche und Wicker (vgl. englisch witch, „Wahrsagende“), Galstersche und Galsterer (mittelhochdeutsch Galster bedeutet „Zauberlied“, vergleiche Nachti-„gall“) oder Böterin und Böter (= Gesund-„Betende“, Heilende) verwendet.

Nach den zugeschriebenen Eigenschaften und Fähigkeiten der Hexen wurden auch die Begriffe Milchstehlerin und Milchstehler[3],Bock­reiterin und Bockreiter, Gabelreiterin und Gabelreiter, Weissagerin und Weissager, Zeichendeuterin und Zeichendeuter, Mantelfahrerin und Mantelfahrer, Kristallseherin und Kristallseher oder allgemein Böse Leute (Malefikanten) verwendet.

Als lateinische Bezeichnungen begegnen, auch in deutschen Quellen, unter anderem: lamia (Dämonin), saga (Wahrsagerin), striga (alte Hexe, griechisch στρίγξ „Eule“), venefica und veneficus (Giftmischende, zu lateinisch venenum malum „böser Saft“, „Gift“), maga und magus (Zaubernde, abgeleitet und umgedeutet vom persischen Mager), malefica und maleficus („Schaden Zufügende“), incantatrix und incantator (mit einem „Zauberspruch“ Belegende), fascinatrix und fascinator (mit dem „Bösen Blick“ Behexende, zu griechisch βάσκανος „neidisch redend, behexend“),[4] sortilega und sortilegus (Losorakel-Deutende), pythonissa (Beschwörerin eines „Python“, griechisch πύθων „Verfaulter; Totengeist“).

Neuere, zeitgenössische Bildungen für die deutschen Ausdrücke Gabelreiterin und Gabelreiter scheinen bacularia und bacularius („Besen“-Reitende, zu lateinisch baculus „Stab“, oder „Zauberstab“-Tragende, zum baculum „Stab“ der Auguren) zu sein; in der lateinischen Bibel (Vulgata) begegnen die Wörter nicht, und mittel- und neulateinisch ist bacularius eine Nebenform zu baccalarius (abhängiger Landmann; auch Baccalaureus).[5] Ähnliches gilt für herbaria (Kräuterfrau, zu herba „Kraut“): herbariae sind „pflanzenfressende“ Tiere, herbarius (Kräuterkundler) ist eine neutrale Bezeichnung des Botanikers.[6]

Im Französischen werden Hexen gelegentlich auch als vaudoises, lateinisch valdenses (ursprünglich „Waldenser“) bezeichnet.

WitchLuis Ricardo Falero 1880: Die Hexe auf dem Sabbath

Antike Wurzeln

Im Alten Testament der Bibel wird Zauberei mit der Todesstrafe bedroht. Besonders die Stelle (2 Mos 22,17 LUT) – die Zauberinnen sollst du nicht am Leben lassen – diente den Verfolgern der Hexen später als Rechtfertigung.

Auch in vielen antiken heidnischen Kulten gab es bereits das Bild der Schadenzauberin und kräuterkundigen Zauberin. Beispiele sind die mythologischen Gestalten Kirke und Medea. Beide sind mächtige Zauberinnen mit Kräuterwissen und verschiedenen magischen Fähigkeiten, die sie einsetzen, um zu helfen und zu schaden.

Vor allem die antike Göttin Hekate war stark mit dem antiken Hexenglauben verbunden. Ursprünglich wurde sie als eine gütige und wohltätige Göttin angesehen, doch ab dem 5. Jahrhundert vor Christus wurde sie zur Schirmherrin aller magischen Künste. Man glaubte, sie führe die Zauberinnen an und lehre diese ihre Künste. Die Hexenbilder des antiken Griechenlandes erinnern stark an die Hexenbilder, die im ausgehenden Mittelalter und der frühen Neuzeit entstanden (Fähigkeit der Verwandlung, das Verhängen von Zaubern, Hexenflug, Kräuterwissen, Menschenopfer und Leichenmissbrauch).

Im antiken römischen Recht stand die Schadenzauberei (z. B. mittels Fluchtafeln) unter Strafe.

Christliche Kirchenlehre

In der spätantiken und frühmittelalterlichen Kirche gab es zwei konkurrierende Ansichten zur Hexerei. Augustinus von Hippo schloss von der physikalischen Unmöglichkeit des Zauberns auf eine implizite Einladung des Teufels zur Bewerkstelligung der sonst unmöglichen Aufgabe.

Diese semiotische Auffassung der Hexerei trat aber zunächst in den Hintergrund zugunsten einer Auffassung, die sich aus den Regelungen der Kirchenväter zum Umgang mit Frauen ableitete, die glaubten, mit Diana des Nachts auszufahren: Diese Frauen, so heißt es dort, seien mit Nachsicht zu behandeln, denn da das, was sie zu tun glaubten, physikalisch unmöglich sei, basiere es auf Einbildung. Ebenso sind die Regelungen Karls des Großen gegenüber den Sachsen zu verstehen.

Später wurde die Lehre vom Teufelspakt entwickelt. Obwohl noch fast 1000 Jahre bis zur organisierten Verfolgung vergingen, ist dies eine der Grundlagen, die zur Hexenverfolgung führten. Im weiteren Verlauf des 15. Jahrhunderts festigte sich das Bild der Hexen als Hexensekte oder -kult mit Zusammenkünften und Riten, die auf die Übernahme der Weltherrschaft führen sollte (J. Baptier u. a.). Dies führte später zusammen mit der Folter als Verhörmethode zu der explosionsartigen Ausbreitung der Beschuldigungen. Das Zeitalter der legalen Hexenverfolgungen hatte begonnen.

Die Römisch-katholische Kirche steht Hexerei wie auch anderen Formen der Magie und Zauberei ablehnend gegenüber. Dem Katechismus der Katholischen Kirche zufolge verstoßen derartige Praktiken „schwer gegen die Tugend der Gottesverehrung“, auch wenn sie dazu dienen sollten, „Gesundheit zu verschaffen“ (KKK 2117).

Hans_Baldung_Grien_-_Die_Hexen„Die Hexen“, Holzschnitt von Hans Baldung (1508)

Wicca

(English pronunciation: /ˈwɪkə/) is a modern pagan, witchcraft religion. It was developed in England during the first half of the 20th century and it was introduced to the public in 1954 by Gerald Gardner, a retired British civil servant. It draws upon a diverse set of ancient pagan and 20th century hermetic motifs for its theological structure and ritual practice. The word witch derives from Middle English wicche, Old English wicce (/ˈwɪttʃe/) (feminine) „witch” and wicca (/ˈwɪttʃɑ/) (masculine) „wizzard”.[1]

Wicca is a diverse religion with no central authority or figure defining it. It is divided into various lineages and denominations, referred to as traditions, each with its own organisational structure and level of centralisation. Due to its decentralized nature, there is some disagreement over what actually constitutes Wicca. Some traditions, collectively referred to as British Traditional Wicca, strictly follow the initiatory lineage of Gardner and consider the term Wicca to apply only to such lineaged traditions, while other eclectic traditions do not.

Wicca is typically duotheistic, worshipping a god and goddess traditionally viewed as a mother goddess and horned god. These two deities are often viewed as facets of a greater pantheistic godhead. However, beliefs range from hard polytheism to even monotheism. Wiccan celebration follows approximately eight seasonally based festivals known as Sabbats. An unattributed statement known as the Wiccan Rede is the traditional basis of Wiccan morality. Wicca often involves the ritual practice of magic, though it is not always necessary.

Horned_God_and_Mother_Goddess_(Doreen_Valiente's_Altar)

Altar statues of the Horned God and Mother Goddess crafted by Bel Bucca and owned by the „Mother of Wicca”, Doreen Valient

Wiedźma

Ведьма (от др. славянского «ведать» = «знать», также вештица, волшебница, колдунья, чаровница[1]) — женщина, практикующая магию (колдовство). Слово «ведьма» имеет также ругательное, завистливое и саркастическое значение.

Исторические представления

Witch_of_Endor_detail

Ведьма летит верхом на черепе, запряженном черным петухом

Людей, владеющих опасными знаниями и умениями, издавна уважали или опасались. В Средние Века сложилось представление, что женщина становится ведьмой, заключив договор с дьяволом. Ведьмам приписывались участие в Шабашах на лысых горах (основной — Вальпургиева ночь), совокупление с демонами в образе мужчин (Инкубы), принесение в жертву младенцев во избежание наступления Конца Света. Подобное суеверие привело к всплеску с конца XV — до середины XVII вв. массовых преследований и казней женщин, считавшихся ведьмами. Этот период в Западной Европе вошёл в историографию под названием Охота на ведьм. Написанный германскими инквизиторами Г. Инститором и Я. Шпренгером в 1486 году трактат «Молот ведьм» послужил одним из поводов для массовых судебных процессов над т. н. ведьмами. Ведовские процессы не ограничивались инквизицией и происходили в Европе не только в католических, но и в протестантских государствах, а также в американских колониях Англии (Салемские ведьмы). Вопреки распространённому заблуждению, ведовство (тайные «знания», колдовство и прочие способности) само по себе не считалось в Западной Европе (как и у славян) преступлением, судебные дела против ведьм возбуждались только по обвинению в нанесении конкретного вреда истцу[2][уточнить].

У славянских народов ведовские процессы были менее распространены.

У славян основными умениями ведьм считались: способность к вредительству; умение отбирать молоко у коров, шерсть у овец, яйца у домашней птицы и сало у свиней; лишать людей урожая и делать их вурдалаками; насылать болезни; портить продукты; ведьма может также руководить погодой: вызвать град, засуху, и т. п. Даже приснившись, ведьма может привести к неприятностям.

Национальный научный фонд (США) относит существование ведьм к одному из наиболее распространённых среди американцев псевдонаучных заблуждений[3].

Дуалистический образ ведьмы

Ведьма («та, кто владеет тайными сведениями») — один из ярчайших персонажей демонологии. Её описания и характеристики довольно детально представлены в этнографической литературе. Она символизирует не только абстрактное зло; иногда она может выступать символом смертоносной язвы или даже смерти, и в этом смысле её действия подобны действиям вампира[4].

Johann_Heinrich_Füssli_019_fragment

Ведьма на христианской карикатуре

«Бледное морщинистое лицо, крючковатый нос, который ловит всяческие запахи, большие алчные губы, каждый глаз по пятаку, недвижимые веки, которые не может пошевелить даже направленный в глаза солнечный луч — вот портрет нечестивого существа в облике женщины, без участия которой не обходилось ни одно нехорошее дело на земле»[5]. От сердитого и мстительного характера некоторых ведьм этимологи выводят происхождение ругательного значения слова «ведьма» — «злая, сварливая женщина». Близко этому и слово «ворожея́»[6] (от «ворог» — «приворожить, вор, враг, вред»). Характерной способностью ведьмы является умение быть «всегда молодой» и перевоплощаться в разные образы («быть разнообразной»). В современной жизни Христианских народов ведьма может быть символом нехорошей, сварливой женщины, а также человека, который много знает и может влиять на ход событий.

Есть две категории ведьм: прирождённые и учёные. Первым таинственная сила мастерства ведьмы дается от природы, вторые приобретают её путем обучения у первых или же получают от духов, общим заблуждением[источник не указан 1176 дней] является утверждение, что ведьмами становятся взамен за жертвенные дары и жреческую службу («собственную душу»). Прирождённые ведьмы в своем отношении к людям добродушнее, чем учёные. Иногда они даже помогают людям избавиться от затей учёных ведьм (утверждение опять-таки является ошибочным)[источник не указан 1176 дней].

Образы ведьм ярко нарисовал в своих произведениях Иван Нечуй-Левицкий. Среди людей бытовала мысль, что вредный тип ведьм портит коров, забирая у них молоко, что они накликают болезни и что некоторые являются вампирами. Языческие праздники ведьмы часто проводят на голых вершинах гор.

Народная классификация ведьм

В народе разделяли ведьм на две категории — «от рождения» и «учёных». Прирождённая, природная, или «от рождения» ведьма появляется, если у кого-то рождается подряд семь девушек, а между ними ни одного мальчика, или является представительницей третьего поколения внебрачных девушек или является просто дочерью ведьмы (в зависимости от региона). Прирождённая ведьма могла родиться у матери, которая, будучи беременной, готовила праздничные вечерние кушанья и ненароком проглотила уголёк, или же когда ребенка ещё в утробе матери прокляли «в такую минуту». Или когда ребёнок рождается вследствие чужой смерти.

«Учёная» ведьма набирается своих сверхъестественных сил от другой ведьмы, или от чёрта, вообще от нечистой силы. Отличия между «прирождённой» и «учёной» ведьмами в том, что прирождённая ведьма может иногда и исправить причиненный вред, но ученая никогда этого не сделает: «Хуже ведьма ученая, чем прирожденная»[7].

Инициация ведьмы

Училась ведьма у другой ведьмы или даже у самого чёрта. Народные пересказы связывают с процессом «инициации» ведьмы ритуалы, такие как, например, топтание иконы, прочтение молитвы наоборот, перебрасыванием через нож. Старшая ведьма также может умывать свою ученицу волшебным отваром, после чего та вылетала на улицу через печь и возвращалась уже ведьмой. Но окончательно обучение заканчивается на Лысой Горе.

Наиболее частое проявление активности ведьм

Специализация славянских ведьм — изымание молока от коров. Коровье молоко с росой — любимое кушанье ведьм. Ведьмы любят принимать у себя по праздникам всякую нечистую силу, но, чтобы её угостить, должны сперва подобраться к чужим коровам и выдоить их до крови. Прирождённая ведьма доит коров, как обычная женщина. А учёная ведьма, после первого выдою, проделывает дырку в одном со столбов своего дома, затыкает её чопиком, и потом молоко течёт оттуда — будто из крана. Согласно другим источникам, ведьме довольно собрать на меже или пастбище фартуком или рубашкой росу и выжать: молоко будет течь без остановки. Порой ведьма бегает доить коров перевоплощаясь в белую собаку. Если же ведьма не может украсть молоко, то она хотя бы навредит корове, у коровы из вымени вместо молока будет течь кровь.

Нет ситуации в сельской жизни, в которую ведьма не могла бы вступить и не наделать вреда: она может вызвать град, разные болезни, и даже смерть, завивая закрутки на ниве; воровать звезды с неба и вызвать затмение солнца и луны.

Paganeu1

Ведьма на метле (XII век)

В древней мифологии ведьмы часто летают, используя для этого веник или метлу. Натираются неким снадобьем или наносят на запястье специальную мазь; вылетают через печь. В восточно-славянской мифологии цель их полета, обычно — Лысая Гора под Киевом, в немецкой — Брокен, в итальянской — Беневентский дуб. Здесь они организуют свои шабаши, то есть сборища («разгульные банкеты»), и отчитываются о совершенных злодеяниях перед высшей нечистой силой. Происходят шабаши обычно на первой неделе каждого нового месяца, или под праздник (например Юрьев день). Возможно, что когда ведьма отправляется на шабаш, улетает только её душа, а тело остается на месте. Если же перевернуть тело ведьмы на 180°, то душа уже не сможет в него вернуться.

A_Visit_to_the_Witch_1882

Перед посещением шабаша. Ведьма (группа ведьм), во время заклинаний, полностью натирает себя особой мазью на основе: змеиного жира, резеды, аконита, белены, белладонны, дурмана, истолченного в порошок сухого красного мухомора, пепла коры волчьего лыка («Вечірній колдовник», 17 вік.). Волосы распущены и, как правило, закрывают лицо. Затем следует погружение в глубокий транс, длящийся до 10-12 часов. Путешествия на шабаш ведьмы описывают, как полет на некоем предмете; характерно ощущение приятной прохлады. Воспоминания о шабаше у ведьм яркие, реалистичные, структурированные; как правило, это: общий сбор, жертвоприношение и оргия. После возвращения с шабаша, ведьма погружается в крепкий сон, длящийся до 2-х дней; по пробуждению чувствует себя бодрой и помолодевшей.

В одном литературном произведении («Грань риска» Робин Кук) Главным героем-ученым, занимающимся проблемами нейронов и воздействию на мозг психотропных веществ, была высказана мысль: Как известно, перед полетом ведьмы на метле, дерево натирали специфическим психоделическим раствором и через женские гениталии это вещество проникало в организм колдуньи, ну а дальше, чего только не привидится и не ощутиться…

После смерти, ведьмы, как и упыри, могут вставать из могил, особенно если испытывали в жизни какую-то несправедливость, за которую хотят отомстить. На вере в это построена повесть Н. Гоголя «Вий».

Ведьмы будто имеют влияние на погоду, могут задерживать дождь и насылать таким образом засуху. В связи с этим суеверием был обычай испытания ведьм водой, о котором упоминает в своём «Слове», 1274 г. Серапион, епископ Владимирский, который был первым архимандритом Киево-Печерской лавры. Он написал свое «Слово» против самосудов над ведьмами на основании своих наблюдений за жизнью украинского народа.

Распознавание ведьм

Испытание водой

Об испытании водой упоминается уже в древнеиндусской книге Ману и в вавилонском кодексе Хаммурапи. Неясные указания даются и в Авесте. В древненемецком обычном праве и в законодательстве также находится описание испытания водой. Идея этого испытания заключалась, видимо, в том, что вода, как чистая стихия, отказывается принять к себе людей, которые служат нечистой силе.

В украинских судебных актах XVIII в. также встречаются непосредственные указания на испытание ведьм водой, так называемый «Суд Божий». Так, в 1709 году крестьяне и шляхтичи испытывали водой шляхтянку Яворскую: её раздели догола, связали накрест, как это обычно в таких случаях делалось — большой палец правой руки привязывали к большому пальцу левой ноги, а палец левой руки привязывали к пальцу правой ноги, — между связанными руками и ногами продели шнур и спустили горемычную в воду. И если она тонула, её признавали невиновной[8].

Описание подобного испытания водой показал и Квитка в своём произведении «Конотопская Ведьма».

Испытание полётом

Девушек, считавшихся ведьмами, приводили к большой скале и давали в руки метлу. Если девушка разбивалась о скалы (что, разумеется, и происходило), то её считали невиновной.

Другие способы

Gallen-Kallela_The_defence_of_the_Sampo

Бой с ведьмой. Иллюстрация к финскому эпосу Калевала

Говорят, что тот, кто хочет увидеть ведьму, должен посмотреть через полено, в котором выпал сучок, или сквозь такое же отверстие в доске, которую тешут на гроб. Можно увидеть ведьму и через осиновую борону, изготовленную за один день.

Обереги против ведьм

Предметами, оберегающими людей от ведьм или их проделок считаются смоляные крестики на двери, сделанные на Юрьев день, мак, которым обсыпают усадьбу. Маком отряхивают также конюшни и хлева, так как ведьмы, которые очень любят мак, собирают по зёрнышку и не имеют времени подойти к скоту. Под половик дома, где живёте, нужно положить железный нож или в крайнем случае кусок железа.

Отличия в представлениях о ведьмах у славянских и западноевропейских народов

Reinkingk_Hexenverbrennung

Сожжение ведьмы. 1662

В свое время профессор В. Антонович обратил внимание на отличия в отношении к ведьмам у славян, и в Западной Европе, где ведьм очень строго преследовали и сжигали — первая ведьма сожжена в Тулузе в 1275 году [источник не указан 49 дней]. В Западной Европе главным основанием для преследования ведьм было подозрение в отношениях с нечистой силой, отступлении от «правильной» религии, то есть в так называемой апостасии. У славян, вместе с тем, все процессы против ведьм были построены на жалобах о каком-то конкретном вреде, который якобы причинила ведьма.

В России ведьмы, наравне с проститутками, находились под защитой закона (пусть и с предельно низким общественным статусом), за их оскорбление полагалась выплата («бесчестье»); ведовство само по себе не являлось преступлением. Судебник 1589 года гласит: «…А блядям и видмам бесчестия 2 деньги против их промыслов»[9]. И если в Западной Европе ведьму привлекали к ответственности государственные, а чаще церковные учреждения, то у восточных славян, как правило, подобные процессы начинали только за иском частных лиц, при наличии обиженной стороны. Примечательно, что церковная иерархия вообще не интересовалась этими делами[источник не указан 49 дней].

Причина мягкости судебных приговоров относительно ведьм у славян и вообще отличного от западного трактования ведьм заключалась не столько в гуманизме православных судей, сколько в отсутствии в России демонологических представлений, вызывающих на западе жестокое преследование колдунов.

« «Допуская возможность волшебного таинственного влияния на бытовые, повседневные обстоятельства жизни, не видели взаимосвязи этих влияний со злым духом; демонология не только не была развита, как стройно упорядоченная система представлений, но до конца XVIII в., насколько можно судить, совсем не существовала в народном воображении. Народный взгляд на волшебство был не демонологический, а исключительно пантеистический. Допуская существование в природе сил и законов, вообще неизвестных, народ считал, что многие из этих законов известны лицам, которые сумели тем или иным способом их познать. Итак, само по себе познание тайны природы не считалось за что-то греховное, противоречащее религиозному обучению…»

В. Б. Антонович
»

Рассматривая и дополняя вышеуказанный взгляд Антоновича, К. Ф. Штепа в киевском «Перв. Гражданстве» (1928, кн. II), в свою очередь, отмечал, что

« «не отсутствие демонологии, как думал Антонович, а особый, отличный от Западной Европы характер её был причиной и особого отношения нашей общины к её адептам»

К. Штеппа
»

и далее

« «Сами волшебники и ведьмы у нас в большинстве своём были не такие как на западе. Анализируя представления связанные с верой в ведьм и волшебников у славянских народов, мы не видим там никаких следов той волны антично-западного чернокнижья, которая прокатилось по Западной Европе и была там главным поводом для преследования ведьм. Демонологии, в понимании законченной теории, у славян не появилось, так же, как не докатились и элементы вульгарной демонологии античных народов. Примитивная демонология сохранялась в своих пережитках у славянских народов, но с верой в ведьм не была связанная, по крайней мере, мы не видим нигде её ярких следов. Кое-где замечается влияние демонологии догматической, то есть догматических представлений официальной Церкви — в представлениях о Сатане и его участии в чародейских актах. Дуалистический мотив вообще, оказывается, здесь очень слаб, хотя и не совсем отсутствующий, — возможно здесь состоялись последние волны большого дуалистического течения, которое прошло по Европе»

К. Ф. Штеппа

Heksagram – heksy – 6 – 7 – 8 – 9

Heksagram TO JEDEN ZE ZNAKÓW STAREGO SYSTEMU WIARY PRZYRODZONEJ SŁOWIAN – Znak magiczny, równie chyba stary jak POJĘCIE CZARÓW I OKREŚLENIE CZAROWNIK, CZAROWNICA (czarna magia),CZARODZIEJ, CZARODZIEJKA (biała magia), WIEDŹMA, WIEDUN. Heksagram pojawia się od hinduskich mandali począwszy, poprzez wyobrażenia europejskie, do rzeźb z Ameryki. Znak heksagramu w starożytności stosowany był jako pieczęć. Heksagram łączy się z judaizmem, co nie jest słuszne, gdyż do około XII wieku w literaturze judaistycznej nie ma nawet wzmianki o heksagramie. Pojawiają się one znacznie później. Korzenie heksagramu sięgają od Europy czasów neolitu na północny i daleki Wschód, gdzie znany był jako Wielka Yantra, w tantryzmie i hinduizmie. Stanowił on połączenie pierwiastka kobiecego z męskim, był symbolem seksualnego zjednoczenia. Żydzi sięgnęli z pełną świadomością do jego seksualnej wymowy. Heksagram, jakkolwiek by o nim nie mówić, to połączenie dwóch pierwiastków. Połączenie przeciwstawnych żywiołów, obecne w wielu kulturach, to najkrócej mówiąc odpowiednik znaku jin-jang, połączenie przeciwieństw i panowanie nad nimi. Połączenie bieli i czerni. To również połączenie seksualności kobiecej i męskiej. Dwa zachodzące na siebie pionowo trójkąty równoboczne, skierowane ku sobie wierzchołkami, stały się symbolem judaizmu, są obecne nawet na fladze Izraela. To połączenie pierwotnych sił symbolizuje tzw. „jedność w dwoistości”. Na poziomie duchowym heksagram jest symbolem równowagi, zrównoważonej boskości w człowieku.

źródło: podręcznik do historii magii by Ev Flamelus

triad

Merkaba nie jest niczym innym jak heksagramem przestrzennym

Merkaba jest przeciwstawnie rotującym polem światła generującym poprzez swój ruch specyficzną geometryczną formę, która symultanicznie (równocześnie) oddziałuje na ducha i ciało. To „wehikuł” pomaga umysłowi, ciału i duchowi uzyskać dostęp i doświadczać innych planów rzeczywistości i całego doskonałego potencjału Życia.

Merkaba jest krystalicznym polem energii obejmującym szczególną Świętą Geometrię, która łączy umysł, ciało i serce razem ze sobą. To pole energii powstało z rozwinięcia Świętej Geometrii dookoła ciała ma średnicę ok. 18 metrów , proporcjonalnie do wzrostu człowieka. To geometryczne pole energii normalnie rotuje dookoła naszego ciała z prędkością bliską prędkości światła, ale większość z nas spowalnia je albo nawet zatrzymuje całkowicie dlatego, że nie kontrujemy się na nim i nie używamy go. Kiedy pole te jest reaktywowane i wiruje prawidłowo, nazywane jest właśnie Merkabą. Całkowicie zaktywowana Merkaba wygląda jak struktura galaktyki albo UFO.

Merkaba umożliwia nam doświadczenie rozszerzonej świadomości, łączy nas z potencjałem świadomości i przywraca pamięć nieskończonych możliwości naszego ludzkiego istnienia. Kiedy medytacja merkaby jest wykonywana prawidłowo, Merkaba płynnie integruje naszą kobiecą (intuicyjną, receptywną) i męską (aktywną, dynamiczną) cząstkę w naszym umyśle i duszy.

Pojęcie Mer-Ka-Ba powstaje przez połączenie trzech słów „MER” „KA” „BA” a słowa te pochodzą z języka starożytnego Egiptu i w dokładnym tłumaczeniu znaczą : Ciało-Umysł-Duch.
Istnieje wiele odmian słowa Merkaba na całym świecie wśród wielu kultur…: Merkabah… Merkava … Merkavah…

 

MER odnosi się to specyficznego rodzaju Światła, tak jak było ono rozumiane w Egipcie w czasie panowania XVIII Dynastii zanim reorientacja religii nie wprowadziła wojny pomiędzy Bogiem a całe Stworzeniem.
MER było widziane jako dwa pola Światła wirujące w przeciwnych kierunkach, ale w tej samej przestrzeni (koło w kole). Te pole jest generowane kiedy osoba wykonuje rodzaj specjalnego oddechu.

Ka nawiązuje do indywidualnej Duszy/Ducha osoby

Ba oznacza sposób interpretacji rzeczywistości przez ducha. W naszej Rzeczywistości Ba jest zwykle definiowane jako ciało lub rzeczywistość fizyczna. W innych wymiarach, gdzie dusze nie posiadają ciała, Ba odnosi się do niesionych przez nie percepcji lub interpretacji rzeczywistości.

Prawidłowo działające pole Merkaby ma średnicę ok. 18 metrów , proporcjonalnie do wzrostu człowieka.Wirująca Merkaba może być wyświetlona na monitorze komputera przy zastosowaniu odpowiednich urządzeń. Wygląda identycznie jak powłoka termiczna Ziemi na zdjęciu w podczerwieni – posiada ten sam podstawowy kształt tradycyjnego latającego spodka.

MERKABA zapewnia osobie, która ją uaktywniła, całkowitą ochronę tworzoną przez Miłość Wszechświata, a także uruchamia proces wewnętrznego uzdrawiania i odmłodzenia ciała fizycznego, emocjonalnego i duchowego.

Merkaba jest wehikułem, „rydwanem” z Boskiego Światła wykorzystywany przez Mistrzów do połączenia się z tymi, którzy dostroili się do wyższych poziomów.

 

Wheel_of_the_YearWiccańskie Koło Roku

]

Sabbat Northern Hemisphere Southern Hemisphere Historical Origins Associations
Samhain, aka Halloween 31 October 30 April, or 1 May Celtic paganism (see also Celts) Death and the ancestors
Yuletide 21 or 22 December 21 June Germanic paganism Winter solstice and the rebirth of the Sun
Imbolc, aka Candlemas 1 or 2 February 1 August Celtic paganism (see also Celts) First signs of spring
Ostara 21 or 22 March 21 or 22 September Germanic paganism Vernal equinox and the beginning of spring
Beltane, aka May Eve or May Day 30 April or 1 May 1 November Celtic paganism (see also Celts) The full flowering of spring; fairy folk[69]
Litha 21 or 22 June 21 December Possibly Neolithic Summer solstice
Lughnasadh, aka Lammas 1 or 2 August 1 February Celtic paganism (see also Celts) The harvest of grain
Mabon, aka Modron[70] 21 or 22 September 21 March No historical pagan equivalent. Autumnal equinox; the harvest of fruit

Etymology of Wicca

The term Wicca first achieved widespread acceptance when referring to the religion in the 1960s and 70s. Prior to that, the term Witchcraft had been more widely used. Whilst being based upon the Old English word wicca, a masculine term for sorcerers, the actual individual who coined the capitalised term Wicca is unknown, though it has been speculated that it was Charles Cardell, who certainly used the term Wiccen during the 1950s.

Application of the word Wicca has given rise to „a great deal of disagreement and infighting”.[2] Gardnerian and Alexandrian Wicca are often collectively termed British Traditional Wicca, and many of their practitioners consider the term Wicca to apply only to these lineaged traditions. Others do not use the word Wicca at all, instead preferring to be referred to only as Witchcraft, while others believe that all modern witchcraft traditions can be considered Wiccan.[3]

Popular culture, as seen in TV programmes like Buffy the Vampire Slayer tends to use the terms Wiccan and Wicca as completely synonymous with the terms Witch and Witchcraft respectively.

Wicca – rozpowszechniona w Europie i Stanach Zjednoczonych religia neopogańska. Została zainicjowana przez emerytowanego brytyjskiego urzędnika, Geralda B. Gardnera, prawdopodobnie w latach 40. XX wieku, ale upubliczniona dopiero od roku 1951. Od tego czasu zdobyła szeroką popularność i podzieliła się na kilka dużych i kilkanaście mniejszych gałęzi zwanych tradycjami. Pierwotnie jednak przez Wicca rozumiano wyłącznie tradycję stworzoną przez Gardnera – jest to inicjacyjna religia misteryjna, nawiązująca do tradycji przedchrześcijańskich.

Wicca celebrowana klasycznie jest religią dualistyczną, zaś przewodnimi bóstwami są Potrójna Bogini oraz Rogaty Bóg. Bóstwa są często postrzegane jako aspekty większej panteistycznej istoty, manifestujące się jako różnorakie bóstwa politeistyczne w różnych kulturach. Niemniej jednak istnieje wiele odmiennych i równoważnych sposobów celebracji wśród wiccan – od monoteizmu do ateizmu. Nieodłącznym aspektem jest praktykowanie magii ceremonialnej, idącej w zgodzie z kodeksem etycznym znanym jako wiccańska porada (ang. Wiccan Rede). Kolejną charakterystyczną cechą jest obchodzenie świąt związanych z porami roku.

Termin „Wicca” zyskał sławę na przełomie lat 60. i 70. XX wieku; wcześniej zjawisko to nazywano „czarostwem” (ang. witchcraft). Słowo pochodzi ze staroangielskiego wicca, oznaczającego czarownika. Istnieje hipoteza, iż korzeniem tego słowa jest proto-indoeuropejskie *weik- „rozdzielać”. Rozpoczynający się od wielkiej litery termin określający religię jest prawdopodobnie dziełem Charlesa Cardella, który używał go w latach 50.

W języku polskim używa się najczęściej nieodmiennego zapisu „Wicca”, zaś wyznawców nazywa się „wiccanami”, „wikkanami”[1] lub „wikanami”.

zawierać w sobie elementy zarówno święta, którego nazwę przyjmują, jak i całkowicie niezwiązane elementy kultur obcych[61].

Sabbat Północna półkula Południowa półkula Korzenie Związki
Samhain lub Halloween 31 października / 1 listopada 30 kwietnia, lub 1 maja Wierzenia celtyckie (patrz Celtowie) Śmierć i przodkowie
Jul (ang. Yuletide) 21 lub 22 grudnia 21 czerwca Wierzenia germańskie (patrz Germanie) Przesilenie zimowe i odrodzenie słońca.
Imbolc 1 lub 2 lutego 1 sierpnia Wierzenia celtyckie Pierwsze oznaki wiosny.
Ostara 21 lub 22 marca 21 lub 22 września Wierzenia germańskie Równonoc wiosenna i rozpoczęcie wiosny.
Beltane lub Noc Walpurgii 30 kwietnia lub 1 maja 1 listopada Wierzenia celtyckie Pełny rozkwit wiosny. Wróżki[62].
Noc Kupały lub Sobótka (ang. Litha) 21 lub 22 czerwca 21 grudnia Słowiańskie, prawdopodobnie neolityczne Przesilenie letnie.
Lughnasadh lub Lammas 1 lub 2 sierpnia 1 lutego Wierzenia celtyckie Zbiory.
Mabon (święto) lub Modron[63] 21 lub 22 września 21 marca Brak historycznego, pogańskiego ekwiwalentu Równonoc jesienna. Zbiory owoców.

Więcej na WIKIPEDII

Widać tutaj wyraźnie różnicę między celtyckimi świętami pogańskimi i  tzw. „germańskimi” świętami pogańskimi, które wiążą się z Przesileniami i Równonocami. Te pogańskie germańskie święta pochodzą w istocie z wierzeń – tzw Wschodu, czyli scytyjskich – prasłowiańskich, mają więc Słowiańskie Pochodzenie, przeniesione zostały  pierwotnie do Skandynawii około 2450 p.n.e. Stamtąd po wyjściu części plemion skańskich powtórnie na kontynet przedostały się w świat celto-germański nad Łabą i Odrą w początku Naszej Ery (n.e.).

Zwracam waszą uwagę na Święto Jesiennego Zrównania Dnia i Nocy, które w tradycji germańskiej w ogóle nie występuje. Ono jest obecne wciąż i przez cały czas tylko u Słowian. Również brak w Wicca, czyli wśród świąt o rodowodzie celtyckim  największego i najwspanialszego naszego słowiańskiego święta letniego, Kresu.  Temu świętu przypisuje się pochodzenie ogólne – neolityczne, a więc związane z upowszechnieniem rolnictwa.

My Słowianie mamy mocno rozbudowaną tradycję rolniczą właśnie i stąd na jesieni pewne problemy nawet bo obchodzimy obecnie dwa święta: Dażbogi –  Pani Niebieskiej Sierpniowej (Matki Boskiej Zbóż – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny) 20-26 sierpnia, Święto Zarzynku – zakończenia zbiorów zbóż oraz Dożynki – Święto Plonów 20-26 września, jest to święto zakończenia zbiorów wszelkich płodów rolnych.

theodor kiltelsen heksenTeodor Kittelstein – czarownica

Wielki kabalistyczny heksagram – obraz „świata ubóstwionego”.

dol12

1. Wąż trzymający w pysku swój własny ogon i oplatający heksagram jest symbolem wysokiego wtajemniczenia okultystycznego. Wyobraża on uniwersalność wiedzy tajemnej i potęgę magów panującą nad światem.

2. Dewiza „Quos superius macroprosopus, suit quod inferius microprosopus” jest prastarą formułą wiedzy hermetycznej. Znaczy „To co jest na górze , jest jak to co jest na dole” (i przeciwnie).

3. Z dwóch trójkątów ten, którego wierzchołek zwrócony jest ku dołowi, przedstawia zstępowanie pierwiastka boskiego – Ducha – w materię. Trójkąt, którego wierzchołek  zwrócony jest ku górze  przedstawia wszystko, co ponownie wstępuje ku „Duchowi” (…)

Heksagram jest więc doskonałym  obrazem „świata ubóstwionego” , a w odniesieniu do człowieka jest dokładnym odzwierciedleniem słów z Księgi Rodzaju: „Eritis sicut dii” („Będziecie jako bogowie”).

1. Saturn jest szóstą planetą od Słońca.

        en.wikipedia.org…

2. Saturn ma tajemniczy sześciobok (heksagon) na swoim biegunie północnym.

en.wikipedia.org…

3. Od Saturna pochodzi też nazwa szóstego dnia tygodnia w wielu językach (np. angielskim).

Nazwano go tak niepózniej niż w drugim wieku naszej ery od nazwy planety (Saturn), która miała kontrolować pierwszą godzinę tego dnia wg. Vettiusa Valensa. Planeta została nazwana tak od rzymskiego boga Saturna (który przybył zresztą do Rzymu ze wschodu). Nazwano go dies Saturni (“Dzień Saturna”),następnie wszedł do staro-angielskiego jako Sæternesdæg aż stopniowo zmienił się w Saturday.

en.wikipedia.org…

Co uderzyło mnie w tych porównaniach to że ma on sześcioboczną chmurę na biegunie, jest szóstą planetą w naszym Układzie i została użyta do nazwania szóstego dnia w naszym tygodniu. Więc jeśli połączymy to wszystko wyjdzie nam interesująca kombinacja 6-6-6.

Dodatkowo mamy pogańskiego bożka łączonego z Saturnem, mowa tu o Satyrze (w angielskim wymawia się “Sater”). Jest on pół-człowiekiem, pół-kozłem.

www.messianictemple.org…

Satyr

Kudłaty. W mitologii greckiej opisywany jako pół-człwoiek pół-kozioł, miał zamieszkiwać dzikie i niebezpieczne regiony. W hebrajskich historiach oznacza on “kozła” ale też “diabła”. Kiedy w Biblii napisano “satyrowie będą tam tańczyć” miało to oznaczać że miejsce te popadnie w zapomnienie, zdziczeje. Niektórzy wspominają o hebrajskim słowie “baboon”, stworze znanym w Babilonie.

W Biblii jest wers kojarzący satyry z kultem demonów (w polskiej Biblii Tysiąclecia tłumaczono satyra zazwyczaj jako kozła):

(angielska Revised Version, RSV)

Odtąd nie będą składać ofiar satyrom (“demonom” w polskiej Biblii Tysiącletniej), z którymi uprawiali nierząd. Będzie to dla nich ustawa wieczysta dla ich pokoleń.

Kapłańska 17:7

Ten kozli bożek był już wcześniej czczony przez starożytnych Izraelitów. Rzymski bóg Saturn często przedstawiany był w heksagonach. Heksagon znajdujemy też na planecie. Ponieważ jest to sześciobok możemy wpisać w jego ramy również heksagram.

Są dowody na to że to król Salomon przedstawił ten pogański symbol swojemu ludowi:

Tzw. Gwiazda Dawida jest tak naprawdę heksagramem, niczym więcej. Nie ma żadnego biblijnego czy żydowskiego dowodu na to żeby powiązywać ten symbol z legendarnym królem Dawidem. Natomiast możemy dowieśc że używany był przez króla Salomona, po tym jak zwrócił się w kierunku pogańskich bóstw i okultyzmu, co rozgniewało Boga.

www.dccsa.com…

Jakie jest znaczenie heksagramu? Wg. tej strony:

Symbolika heksa zawiera jasne i ciemne strony czarnoksięstwa. Bóg jest przedstawiany tu jako dobry i zły, jako światło i ciemnośc. Symbol solarny, wąż, Lucyfer jest tu symbolem wiedzy (gnoza) objawienia wiecznego życia. Macroprosopus ma być zawarty w microprosopus (makro i mikro-uniwersum). Ich Bóg nosi potrójną koronę a na piersi nosi Krzyż Maltański. Wg.nich Bóg jest tym czym jest człowiek, zawiera w sobie pierwiastek męski i żeński (biseksualny), to co na górze i to co na dole, duchowośc i materialnośc. Cała podstawa mistycyzmu Kabały ukryta jest w sześcioboku (heksie).

Mr. Sholem powiedział: “Heksagram nie jest żydowskim symbolem. Nie daję żadnej nadziei. Nie ma nic wspólnego z pobożnym Żydem, przedstawia lęk który może być pokonany przez magię. (strona 259).”

Objawienie 13:16  I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło 17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. 8 Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Szkoły Tajemnic przechowują starożytną wiedzę magiczną i przekazują ją swoim adeptom dając im również obietnicę iluminacji, niejako obietnicę boskości; Ktoś powie: swastyka to hinduski symbol słońca. Ktoś inny doda: to symbol używany przez starosłowian i ludy bałtyckie. Wszyscy będą mieć rację! Nikt nie wie jak stary jest to symbol, ale był używany i był znany zanim te ludy jeszcze osiedliły się nad Bałtykiem czy na półwyspie Hinduskim. To samo tyczy się sześcioramiennej gwiazdy. Heksagram znany większości ludzi na świecie jako “gwiazda Dawida”, jest niezwykle ważnym symbolem. był używany już w starożytnych religiach jako symbol bóstw: Molocha i Astoretha, jak również jako znak Saturna , planety ważnej w okultyzmie i  Kabale. Bywa też on interpretowany jako symbol równowagi dobra i zła oraz równowagi między duchem a materią. W okultyźmie i czarnej magii symbolu  heksagramu  używano do wzywania i odpędzania demonów oraz do nakładania  klątw i  zaklęć na określone ofiary. Również w  Kabale sześcioramienna gwiazda  stała się jednym z najważniejszych magicznych symboli.

Gwiazda Dawida (מָגֵן דָּוִד Magen Dawid), zwana też Tarczą Dawida – sześcioramienna gwiazda (heksagram) złożona z dwóch zachodzących na siebie pionowo trójkątów równoramiennych (najczęściej równobocznych) odwróconych względem siebie. Wierzchołki Gwiazdy Dawida leżą na okręgu w punktach odpowiadających parzystym godzinom na tarczy zegara. Przez Żydów zwana tarczą Dawida, w gnozie i innych systemach wiedzy ezoterycznej znana jest jako pieczęć Salomona.

Najstarszym zabytkiem gdzie występuje ten symbol jest relief z VII w. p.n.e. autorstwa prawdopodobnie Jehoszui ben Asjahu (wykopaliska w Sydonie — na pieczęci).

W średniowieczu była używana jako herb przez postseldżuckie (powstałe po upadku Sułtanatu Rum), tureckie emiraty w Anatolii np. przez Emirat Karaman.

Od 1897 godło syjonizmu.

Znak ten nie ma nic wspólnego z biblijnym królem Dawidem, lecz jest znacznie starszy. Część badaczy uważa, że chodzi tu o gwiazdę Kijuna (Księga Amosa 5:26), zwaną także gwiazdą Remfana (Dzieje Apostolskie 7:43). Obie nazwy są starożytnymi określeniami planety Saturn, której symbolem była prawdopodobnie sześcioramienna gwiazda. Werset z księgi Amosa sugeruje, iż Izraelici przejęli jej kult od Kananejczyków wraz z kultem Molocha. Dzisiejsza nazwa gwiazdy może wynikać z faktu, iż syn i następca króla Dawida, Salomon, pod koniec życia zwrócił się ku politeizmowi (1 Królewska 11:4-8) i być może wówczas kult gwiazdy Kijuna nabrał szczególnego znaczenia w starożytnym Izraelu.

W żydowskich naukach ezoterycznych heksagram znany jest pod tradycyjną nazwą pieczęci Salomona. Symbol ten sięga korzeniami aż po Daleki Wschód, gdzie znany był jako Wielka Yantra w tantryzmie hinduistycznym. Trójkąt skierowany wierzchołkiem do dołu symbolizował pradawną samicę, istniejącą przed początkiem świata. Wytworzyła ona w sobie nasienie, które wyrosło w ujawnioną męskość, reprezentowaną przez trójkąt skierowany wierzchołkiem ku górze. Heksagram symbolizuje połączenie tych dwóch pierwotnych sił. Żydowska kabała przejęła ten symbol z pełną świadomością jego charakteru płciowego, heksagram kabalistyczny pokazywał złączenie męskiego bóstwa z jego żeńską esencją Szekiną. Tym samym stosunek płciowy mężczyzny i kobiety stał się sakramentem. Na poziomie duchowym heksagram jest najwyższym symbolem zrównoważonej boskości.

Heksagram pojawia się także w przedstawieniach hinduskiej mandali, jako wyobrażenie medytacji, oraz kamiennych rzeźbach z Ameryki Środkowej, niosąc za sobą tajemnicze przesłania. W alchemii heksagram symbolizuje męską/żeńską dwoistość ognia i wody, a także cztery żywioły.

Codex_Bruchsal_1_01v_croppedChristian depiction of the four „animal” symbols of the Evangelists (in corners)

According to Timo Eskola, early Christian theology and discourse was influenced by the Jewish Merkabah tradition.[23] Similarly, Alan Segal and Daniel Boyarin regard Paul‚s accounts of his conversion experience and his ascent to the heavens as the earliest first person accounts we have of a Merkabah mystic in Jewish or Christian literature. Conversely, Timothy Churchill has argued that Paul’s Damascus road encounter does not fit the pattern of Merkabah.[24]

In Christianity, the man, lion, ox, and eagle are used as symbols for the four evangelists (or gospel-writers),[25] and appear frequently in church decorations. These Creatures are called Zoë (or the Tetramorph), and surround the throne of God in Heaven, along with twenty-four elders and seven spirits of God (according to Revelation 4:1-11).

Warnings against children or „excitable persons” reading the Ezekiel story exist in some translations.

tao

In-Yang (I-cing, Yi-Ying)

«w chińskiej filozofii klasycznej: każdy z sześćdziesięciu czterech sześcioliniowych wzorów, odzwierciedlających układ linii jin i jang»

Heksagram 1

Iching-hexagram-01.svg

Heksagram 1 zwany 乾 (qián), „Siła”. Wariacje: „kreatywny”, „moc działania”, „klucz”, „bóg”. Wewnętrzny (dolny) trygram to ☰ (乾 qián) siła = (天) niebo, zewnętrzny (górny) taki sam.

Heksagram 2

Iching-hexagram-02.svg

Heksagram 2 zwany 坤 (kūn), „Pole”. Wariacje: „otwarty”, „przyzwolenie” oraz „przepływ”. Wewnętrzny trygram to ☷ (坤 kūn) pole = (地) ziemia, Zewnętrzny trygram jest taki sam.

Heksagram 3

Iching-hexagram-03.svg

Heksagram 3 zwany 屯 (chún), „Kiełkowanie”. Wariacje: „trudności na początku”, „gromadzenie wsparcia”, „robienie zapasów”. Wewnętrzny trygram to ☳ (震 zhèn) wstrząs = (雷) grom, zewnętrzny trygram to ☵ (坎 kǎn) otchłań = (水) woda.

Heksagram 4

Iching-hexagram-04.svg

Heksagram 4 zwany 蒙 (méng), „Oskrzydlający”. Wariacje: „młodzieńcza głupota”, „świeży strzał/ogień”, „odkrywający”. Wewnętrzny trygram to ☵ (坎 kǎn) otchłań = (水) woda. Zewnętrzny trygram to ☶ (艮 gèn) ograniczenie = (山) góra.

Heksagram 5

Iching-hexagram-05.svg

Heksagram 5 zwany 需 (xū), „Przystępujący”. Wariacje: „czekający”, „wilgotny”, „przybywający”. Wewnętrzny trygram znaczy ☰ (乾 qián) siła = (天) niebo, a zewnętrzny trygram to ☵ (坎 kǎn) otchłań = (水) woda.

Heksagram 6

Iching-hexagram-06.svg

Heksagram 6 zwany 訟 (sòng), „Kłócący się”. Wariacje: „konflikt”, „proces (sądowy)”. Wewnętrzny trygram to ☵ (坎 kǎn) otchłań = (水) woda, zewnętrzny to ☰ (乾 qián) siła = (天) niebo.

Heksagram 7

Iching-hexagram-07.svg

Heksagram 7 zwany 師 (shī), „Przewodzący, przewodniczący”. Wariacje: „armia”, „oddziały”. Wewnętrzny trygram to ☵ (坎 kǎn) otchłań =(水) woda, zewnętrzny to ☷ (坤 kūn) pole = (地) ziemia.

Heksagram 8

Iching-hexagram-08.svg

Heksagram 8 zwany 比 (bǐ), „Grupujący”. Wariacje: „trzymać razem”, „przymierze”. Wewnętrzny trygram to ☷ (坤 kūn) pole = (地) ziemia, zewnętrzny to ☵ (坎 kǎn) otchłań = (水) woda.

Heksagram 9

Iching-hexagram-09.svg

Heksagram 9 zwany 小畜 (xiǎo chù), „Kumulujący maluczkich”. Wariacje: „ujarzmiająca siła maluczkich”, „małe żniwo”. Wewnętrzny trygram to ☰ (乾 qián) siła = (天) niebo, zewnętrzny trygram to ☴ (巽 xùn) grunt = (水) wiatr.

Świadomość: Wolni Ludzie przeciw światowym koncernom farmaceutycznym.

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 26 Grudzień 2013

doktor-zakladajacy-biale-rekawiczkiMoże to niestety niezbyt świątecznie, ale będziemy mieli do końca roku wiele okazji na zamieszczenie lżejszych tematycznie artykułów. Wiem, że ciężkie jedzenie i raczenie się trunkami bardziej „sprzyja” trawieniu niż myśleniu, jednak nigdzie w żadnej Biblii ani katechizmie, ani w książeczkach o dobrym wychowaniu, dawniej Savoirvivre  nie jest powiedziane (przynajmniej na razie), że myślenie w święta jest zabronione.

Złamaliśmy w wigilię zwyczaj publikacji bezproblemowych, leciutkich, „pokojowych”, pojednawczych artykulików i łamiemy dalej oportunistyczne obyczaje typowe dla Lemingów, zwane niesłusznie mieszczańskimi. Póki co przeczytajcie więc najnowszą serię artykułów u Astromarii.

Miałem zamiar opublikować dzisiaj artykuł o świadomym i podświadomym działaniu magii spożywania zamkniętego w pokarmach ciała i ducha bóstwa przy okazji uczty wigilijnej, ale temat Przymusowych Szczepień ma dla Wolnych Ludzi i Wolnej Polski zupełnie inną, zasadniczą wagę.

Wolność od przymusu szczepień, czy wolność od przymusu obowiązku szkolnego  w szkołach publicznych, są to jedne z tych postulatów Programu Wolnej Polski, których realizacja jest w przyszłości niezbędna.

Pamiętajmy też  nieustannie, że w Internecie istnieje zalew artykułów medycznych sponsorowanych przez światowe konsorcjum farmaceutyczne, czy przez grupy medycznego nacisku, więc strony takie jak poniższa są dla Wolnych Ludzi szczególnie ważne. Istnieje też terror reklamy, skierowanej do kobiet i dzieci w pop-propagandowych mediach i w Internecie. Gdy dotyczy on medycyny kosmetycznej, czy środków kosmetyki i higieny nie jest to tak groźne, jak kiedy dotyczy zdrowia naszych dzieci i kiedy ma charakter terroru Rozbójniczego Państwa opanowanego przez bezmyślną biurokrację, lub biurokrację skorumpowaną przez międzynarodowe koncerny.

Ciąg dalszy tego 5-cio częściowego artykułu na stronach Astromarii: 

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-2/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-3/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-4/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-5/

CB

i-upixx-rekawice-dzersejowe-biale-meskie

Dr Andrew Wakefield ma rację – autyzm!!! #1

Posted on 15/12/2013 by astromaria

Źródło: PrisonPlanet

Dr Jerzy Jaśkowski

Od kilku lat mas media wszelkiego rodzaju starają się zniszczyć osiągnięcia dr Andrew Wakefielda – A.W.. Najciekawsze, że najczęściej brudną robotę wykonują podstawieni dziennikarze dla kilkuset dolarów, euro, złotych. Nic dziwnego, że potem obserwujemy taki alkoholizm lub narkomanię w tych zawodach. Pan Doktor A.W. zajmował się tylko i wyłącznie zaburzeniami układu pokarmowego dzieci. I miał pecha. Większość jego podopiecznych w pewnym okresie stanowiły dzieci z rozpoznaniem autyzmu. Poniżej trochę historii skrzętnie ukrywanej przed polskimi czytelnikami i przede wszystkim polskimi lekarzami. Jak to staram się udokumentować od 20 lat w Polsce nie ma już czasopism medycznych. Wszelkie wydawnictwa są „obsługiwane” przez przemysł. Czasopisma medyczne od co najmniej 1990 roku są po prostu tubami reklamowymi przemysłu. Jak to podał Richard Smith- redaktor jednego z najbardziej prestiżowych, swego czasu, czasopism medycznych Brithish Medical Journal – ”wszystkie czasopisma medyczne są kupowane lub co najmniej sprytnie wykorzystywane przez przemysł farmaceutyczny”. W Polsce nawet biuletyny Izb Lekarskich są tubami reklamowymi przemysłu. Więcej znajdujemy w nich reklam aniżeli materiałów krytycznych. Nawet takie czasopisma jak Polski Tygodnik Lekarski są już tubami Merck, czy też Medycyna Praktyczna – GSK.

W takiej sytuacji pewne informacje dochodzą do lekarzy z bardzo dużym opóźnieniem, przeciętnie 20- 50 letnim. Opóźnienie to jest szczególnie widoczne i istotne w przypadku sprawy marketingu preparatów medycznych. Niestety większość personelu Służby Zdrowia nie zdaje sobie sprawy z faktów. Konkretnie już w 1992 roku redakcja Annales of Medicine postanowiła sprawdzić jakość reklam zamieszczanych w czasopismach medycznych. Okazało się, że aż 57% tych reklam nie miało żadnej wartości edukacyjnej. A 44% wprowadzało w błąd lekarzy powodując mylne przepisywanie leków, tylko 28% było użytecznych. Nawet FDA w okresie 1997- 2002 wystosowało 88 pism oskarżających firmy o naruszanie zasad reklam. Niestety Annales of Medicine musiało zaprzestać dalszych prac ponieważ zagrożono wycofaniem reklam wartości 1 500 000 dolarów. Inną podobną sprawą było zakazanie publikacji pracy naukowej o leku w Transplantologii i Stacji Dializ przez dział marketingu tego wydawnictwa. Jak się okazało to właśnie dział marketingu decydował co się publikuje w czasopiśmie, a czego nie wolno publikować ponieważ jest sprzeczne z umową zawartą z reklamodawcami. Często stosowanym sposobem dezinformacji środowisk medycznych jest przedrukowywanie innych publikacji czasami będącymi tylko referatami na zebraniach. Takie stosowanie przedruków jest szczególnie częste w np. Medycynie Praktycznej. Wg Richarda Smitha daje to redakcjom ponad 100 000 dolarów zysku rocznie. Jak podaje dr Marcia Angel, były redaktor naczelny New ENGLAND JOURNAL of MEDICINE, w wydanej w 2004 roku, publikacji pod tytułem ”Prawda o firmach farmaceutycznych: jak one nas oszukują i co z tym robić” firmy farmaceutyczne wydały tylko w jednym roku ok. 6 miliardów dolarów na „drobiazgi” dla lekarzy. Oczywiście nie podlega dyskusji, że za te drobiazgi musieli zapłacić pacjenci czyli podatnicy, poprzez wyższe ceny leków. Wiadomo, że ok 30% ceny leków to reklama. Dlatego wprowadzono przymusowe ubezpieczenia i centralną dystrybucję np. szczepionek czy leków refundowanych. Zdziwienie budzi tylko fakt, że te reklamowe z założenia czasopisma mają poparcie Ministerstwa Zdrowia w postaci nadawanych tzw. punktów edukacyjnych. Każdy lekarz, jeżeli chce awansować musi zdobywać punkty np. poprzez kupowanie tych reklamówek.

Dr David L.Sacken z Centrum Edukacji w Ontario i dr Andrew Doxman, Dyrektor Departamentu Zdrowia, w dowcipny sposób opisali w artykule pt. „NIERZĄDNICY – JAK OSIĄGNĄĆ POZYTYWNE WYNIKI bez podawania prawdy”, czyli jak pisać prace naukawe, aby nie podawać prawdy lub oszukiwać nie narażając się na kłopoty. Można to robić np. poprzez dobór odpowiednio małej grupy porównawczej, zamiast placebo stosować inne preparaty co np. nagminnie robi sekta szczepionkowców. itd.

Dzisiaj redaktorzy czasopism medycznych oceniają, że aż 95% tzw. niezależnych recenzentów prac naukowych jest związanych z przemysłem w taki lub inny sposób. Jest to tak pospolity proceder przekupstwa i łapówkarstwa, że wspomniany powyżej NEJM zrezygnował już w 1992 roku z poszukiwania obiektywnych recenzentów ogłaszając, że nie może znaleźć recenzentów będących do zaakceptowania przez ośrodki branżowe przemysłu. Taki recenzent w NEJM zarabia dodatkowo ok. 10 000 dolarów rocznie, ale jeżeli jest szczególnie „pracowity” to może zachapać nawet do 50 000 dolarów rocznie, bez żadnych „negatywnych” skutków dla swojego wizerunku ponieważ sprawy te są tajne. Czyli opinia publiczna nigdy się o niczym nie dowie. Przykładem jest jeden z onkologów z pomorskiego, który w dwa lata zarobił, wg Gazety Wyborczej 40 milionów złotych. Sami musicie się domyśleć PT Czytelnicy: za co! Stąd tylu pracowników naukowych w Polsce pracujących na kilku etatach, a patentujemy tylko ok. 100 nowych wynalazków rocznie. Przypominam nawet Korea Pł. ma ok. 14500 wynalazków rocznie. Także notowania polskich uczelni są na dobrych miejscach od końca. Politechnika Wrocławska na 21000 kwalifikowanych wyższych uczelni zajmuje miejsce jako 19 000 któraś tam. Podobnie uczelnie łódzkie czy szczecińskie.

Firmy farmaceutyczne opanowały także internet. Firma Merck płaci np. witrynom internetowym olbrzymie sumy. Spółka Medscape LLC spółka zależna od WebMD Zdrowie w okresie od 2008 roku do 2012 roku otrzymała od Mercka 3 592 850 dolarów. Nie tylko Web MD otrzymuje takie kwoty. Podobnie inne firmy farmaceutyczne dbają o zadowalanie witryn. Przegląd tzw. niezależnych witryn „medycznych – naturalnych metod leczenia itd” wskazuje, że są one kryptoreklamami firm farmaceutycznych. Przeprowadzone przez mnie badania wykazały, że podawane na tych stronach informacje medyczne są doskonałe co do formy, a zupełnie fałszywe co do treści. Podobnie tajne opinie wprowadzono już przed laty w kraju nad Wisłą. Dobór recenzentów i kryteria tego doboru nadal pozostają ściśle tajne. Autor pracy nie dowiaduje się kto ocenia jego publikację. Pamiętam śmieszne zarzuty będące podstawą odrzucenia pracy przez redakcję, np. recenzent twierdził, że publikacja zawiera niezrozumiałe zwroty w rodzaju „kohorta badana” i kohorta porównawcza ponieważ pojęcie kohorta odnosi się do oddziału rzymskiego, a nie jest stosowane w medycynie. Po kilku miesiącach pojawiła się w czasopiśmie, praca podobna z ośrodka recenzenta.

Trochę Historii

W tym kontekście należy przyjrzeć się „sprawie” dr Andrew Wakefielda. Smutna rzeczywistość, czyli jak konsorcjum urzędników państwowych i przemysłu niszczy lekarza. Już po pierwszych szczepieniach nową potrójną szczepionką MMR rodzice zauważyli niepokojące objawy występujące u szczepionych dzieci. Dzieci “ginęły” zamykały się w sobie. Szczepienia przeciwko odrze – chorobie wirusowej – prowadzono już w latach 60 np. we Francji w 1968 roku. W Wielkiej Brytanii w latach 80 – tych ubiegłego wieku. Wyszczepialność [brzydkie pojęcie mające informować bankierów ile pieniędzy pozostało jeszcze do zebrania z danego rocznika dzieci. Czyli czy warto nasilić reklamę szczepień czy też koszty reklamy będą wyższe aniżeli zysk, że sprzedaży szczepionki], wynosiła tylko 53%. Było więc się o co bić. Do 100% jeszcze daleko!. Wprowadzenie nowej potrójnej szczepionki i pojawiające się powikłania po szczepieniu, mogły jeszcze bardziej utrudnić ściąganie pieniędzy z rynku szczepień. Powikłania były tak istotne, że ok. 1991 roku rodzice wystąpili z pozwem zbiorowym przeciwko producentowi. W W.Brytanii przysługuje w takiej sytuacji pomoc prawna. I tutaj nagle, pięć lat po złożeniu pozwu zbiorowego [tak, tak, nie tylko w Polsce sądy działają wolno] jakiś lekarz z szpitala Royal Free Hospital ośmiela się twierdzić, że po szczepieniu u dzieci występuje stan zapalny jelit. I w dużej części dotyczy to dzieci z rozpoznanym autyzmem. Dr A. Wakefeld w celu zbadania zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego u dzieci wykonał podstawowe badania, czyli kolonoskopię [wsadził rurkę do pupy aby zobaczyć czy jelito jest prawidłowe czy też ma np. owrzodzenia]. Jest to badanie wykonywane rutynowo w takich przypadkach przewlekłych zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego, żylaków odbytu, krwawień etc. Cała sprawa jest doskonale przedstawiona w wielu publikacjach internetowych i świetnym filmie pt. „Usłyszeć ciszę”.

Nie ma potrzeby opisywania jej po raz kolejny. O wiele ciekawsze jest to co dziwnym trafem usiłuje się ukryć. I tak praca ponad 5 letnia dr Wakefielda i jego 12 kolegów została opublikowana dopiero w 1998 roku. W tym czasie‚ wyszczepialność na MMR doszła w wielkiej Brytanii już do 87%, czyli w ciągu ok. 10 lat podniosłą się o prawie 30%. Proszę to pomnożyć, przez te kilkadziesiąt funtów i kilkaset tysięcy dzieci rocznie. Ładna kwota. Ale w kolejnych 5 latach‚ wyszczepialność podniosła się tylko o 5% tj. do 92%. I to było to, co zaniepokoiło producentów szczepionki czyli firmę Merck, między innymi wydawcę Polskiego Tygodnika Lekarskiego, dawniej wielce szanowanego biuletynu lekarskiego. Jeszcze większy popłoch powstał, kiedy w kolejnych 5 latach „wyszczepialność” spadła do 82%. No tego to już nie mogli podarować jakiemuś tam doktorkowi. Rozpoczęła się nagonka na całego.

Po pierwsze, wynajęto dziennikarza Briana Deer do ataku na dr Wakefielda i jego kolegów. Większość z pośród nich, na te ataki, okazała się mało odporna i wycofała się z dalszych badań. Ministerstwo na wszelki wypadek obcięło wszelkie fundusze na dalsze badania potwierdzające lub wykluczające związek szczepień z stanem zapalnym jelit. Wymaga podkreślenia fakt, że w swojej pracy dr Wakefield podkreślił cyt: „nie udowodniliśmy związku pomiędzy szczepionką MMR a autyzmem”. Było to wybitne, można tak nazwać, asekuranctwo PT Autorów tej pracy, ponieważ na 12 przeprowadzonych badań 11 dzieci cierpiało na rozpoznany wcześniej autyzm. Poza tym wiadomo, że po szczepieniu dziecko „sieje” wirusami poprzez układ oddechowy do ok. 3-4 tygodni, a poprzez przewód pokarmowy przez ok. 5-8 tygodni, zakażając sąsiadów. Wiadomo np. z epidemii kokluszu w żydowskiej szkole w N.Jorku w 2009 roku, że epidemia czyli 3501 chorych, wystąpiła u dzieci prawidłowo zaszczepionych. Wiadomo także, z podstawowych podręczników medycznych, że 75% przeciwciał znajduje się w przewodzie pokarmowym, a nie we krwi. Tak więc podawanie szczepionki bezpośrednio do krwio- obiegu pomija cały naturalny system obrony człowieka. Wiadomo także, z tych samych podręczników, że większość bo aż 70% synaps nerwowych jest w układzie pokarmowym, a tylko 25% w centralnym Układzie Nerwowym CUN. Wiadomo także, że po „normalnym” przechorowaniu odry czasami dochodzi do powikłań tj. do zapalenia właśnie CUN. Czyli istnieje pewne powinowactwo wirusa do układu nerwowego. Różnica jest podstawowa pomiędzy szczepieniem a przebyciem choroby. Przebycie choroby daje odporność do końca życia, a szczepienie tylko na kilka lat, o ile w ogóle daje odporność.

Toksyczne szczepienia. Wywiad z doktorem Jerzym Jaśkowskim.

Na razie brak jakichkolwiek prac naukowych wykonanych zgodnie z zasadami medycyny dowodów, potwierdzających hipotezę, że szczepienia zapobiegają chorobie [czyli odpowiednia grupa badana, grupa kontrolna i obserwacja przez dłuższy czas]. Wręcz przeciwnie, historia medycyny ostatnich 200 lat wskazuje jednoznacznie, że epidemie, poczynając od słynnej „hiszpanki- 1918/20”, wybuchają w środowisku zaszczepionych, najczęściej bezpośrednio po szczepieniu. Stąd ciągłe zwiększanie częstotliwości dawek i jednocześnie zysków koncernów. Najpierw się wmawia ludziskom, że szczepienie go zabezpieczy przed zachorowaniem, a potem wmusza kolejne dawki, ponieważ jak się nie zaszczepisz po raz drugi, trzeci czy dziesiąty to zachorujesz, a my umywamy ręce. Przecież mówiliśmy, że musisz pobrać jeszcze dawkę przypominającą. No i oczywiście nam musisz dodatkowo zapłacić, przecież wiesz głupi ludku, że pieniądze się wydaje i zawsze ich brakuje.

cd:

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-2/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-3/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-4/

http://astromaria.wordpress.com/2013/12/15/dr-andrew-wakefield-ma-racje-autyzm-5/

Jeździectwo Rękawiczki bawełniane białe XS

Zobacz też:

Zabijanie pacjentów w imię naukowej medycyny jest sztuką lekarską, a skuteczne przywracanie zdrowia metodami naturalnymi jest przestępstwem

– autor: Astromaria

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)
Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi

nowe przygody okładka

Ślęża – uderzenie mocy 11. 11. 2012 roku, godzina 11.11 – 12.07 (12.11 – 13.07)


DSC00392 bez komprWołanie słońca nad Ślężą

Wielokrotnie dotychczas pisałem, że nie rozumiem wielkiego znaczenia jakie moja żona przez całe nasze wspólne życie od roku 1972, kiedy związaliśmy się swadźbą,  wiąże z godziną 13.07/1.07 czasu środkowoeuropejskiego. Zdarzenia z roku 2012 po części odpowiadają być może na owo wyróżnienie godziny.

DSC00392 bez kompr

Nasza przygoda ze Ślężą zaczyna się od wizyty pod Wierzycą/Wieżycą i na Wierzycy w roku 2009 na wiosnę, podczas Święta i Wielkiej Bitwy Niebieskiej, 21 marca.

DSC00391bez kompr Braliśmy wtedy udział w uroczystych, publicznych obchodach święta Nowego Słowiańskiego Roku, zorganizowanych przez Słowiańską Wiarę. Odbyło się moje spotkanie z grupą około 250 młodych ludzi zaangażowanych w odnowę Wiary Przyrodzoney Słowian, zorganizowanych w Zachodniosłowiańskim Związku Wyznaniowym .

DSC00394kompr

Po wieczornych uroczystościach i spotkaniu na wspólnej biesiadzie, rankiem następnego dnia obeszliśmy miejsca, w których te wspaniałe rzeczy się działy. Byłem niesłychanie wzruszony poprzedniego wieczora, tak bardzo , że kiedy poproszono mnie o wygłoszenie na koniec obrzędu mowy, głos uwiązł mi w gardle [czytaj: Święte Słowiańskie Dęby -moje pogańskie credo”].

DSC00395kompr

Nie wiem czy uczestniczący wtedy w tym obrzędzie młodzi ludzie mieli świadomość tego co się dzieje wokół nich, i co się dzieje ze mną? Zapewne nie. Przeżyłem tego wieczora prawdziwy wstrząs.

DSC00396kompr

Noc, ogień, siła kręgu ludzkiego, uroczyste szaty żerców i innych uczestników obrzędu wiosennego, pochodnie, intonacje i deklamacje mowy uroczystej dziadów, zawołania i chóry odzewów, bębny, żertwy z topieniem Marzanny, Księżyc w pełni, przeczyste Niebo, które odsłoniło się z kłębiastych białych chmur, w chwili spełniania ofiary. Wreszcie przelot, w absolutnej ciszy, pędzącej gwiazdy (stacji kosmicznej Skylab) połączyły się we mnie z zupełnie nieuświadomionym do tamtego momentu wspomnieniem z czasów poprzedniego wcielenia, poprzedniej inkarnacji.

DSC00405kompr

Obraz  z zaprzeszłości, jaki się we mnie odtworzył i połączył z bieżącym wydarzeniem, był obrazem rzeczywistości, w której ja sam, bardzo dawno temu, jako żerca prowadzę ten obrzęd w tym samym miejscu przestrzeni, ale w zupełnie innym czasie. Nie przypuszczałem, że dożyję tak wspaniałej, cudownej, niesłychanej chwili, że wezmę udział w obrzędzie publicznym, po tysiącleciach, w tym samym pięknym miejscu,  w tak licznej grupie młodych ludzi.

DSC00401komprPowiedziałem  wtedy, że były chwile, kiedy czuliśmy się z żoną i najbliższą rodziną niesłychanie samotnie z naszą wiarą w przeszłości, zwłaszcza w latach 70-tych XX wieku, i nie wyobrażałem sobie że dojdzie do takiego jej rozkwitu jaki obserwujemy w Polsce obecnie. To było w 2009 roku. Teraz po 4 latach muszę powiedzieć, że to rozkwitające na nowo Drzewo Słowiaństwa i Wiary Przyrody objęło już swymi mocnymi konarami tysiące ludzi, tysiące Polaków, dziesiątki tysięcy Słowian  na świecie i w naszym kraju. DSC00404kompr

Zatem po tej nocy z wieczornym spotkaniem i rozmowami do późna, z kolacją i zabawą, z opowieściami, następnego ranka o świcie ruszyliśmy szlakiem wczorajszych wydarzeń, na polanę, do wąwozu gdzie wrzucona leżała wciąż jeszcze kukła Marzanny oraz poszliśmy na Wierzycę. Mieliśmy zamiar dotrzeć wtedy do Ślęży, ale nie doszliśmy. Trzeba było wracać, musieliśmy się znaleźć tego samego dnia w Krakowie i to w miarę wcześnie. Byliśmy więc wtedy w masywie Ślęży, ale nie na samej Ślęży. Wcześniej nie byłem tutaj nigdy w życiu, mimo że jako 17 letni chłopak spędziłem dwa tygodnie nie tak daleko, w Szklarskiej Porębie, a jedna z wycieczek, których zrobiliśmy wtedy kilka, sięgnęła o dwa kroki od Ślęży, w Góry Sowie.

DSC00402kompr

Ślęża musiała więc poczekać na nas, a raczej my na nią,  do czerwca 2012 roku, kiedy zatrzymaliśmy się w Sulistrowicach i odbyliśmy pierwsze ważne spotkanie, uruchamiające w nas jako współdziałającej grupie, nasze własne moce/energie/bogów, które poświęcaliśmy intencjonalnie dla urzeczywistniania Wielkiej Zmiany.

Podczas owego naszego pobytu na Ślęży w tamtym czasie, doszło do wielkiego przepływu energii i do „uruchomienia przestrzeni świadomej” wokół nas, doszło do otwarcia kanałów Świadomości Nieskończonej, dzięki którym nasza własna aktywność została włączona w główny nurt Przemiany i stała się częścią Wielkiej Zmiany, jednym ze strumieni, otwierających Nową Rzeczywistość, Rzeczywistość Czystą , Czas Złotego Wieku, Czas po Wielkiej Zmianie.

DSC00403kompr

Kiedy opuszczaliśmy w czerwcu Ślężę i naszych przyjaciół byliśmy pewni, że znajdziemy się tutaj niedługo ponownie. Nie było żadnego planu. Byliśmy jednak tak mocno naładowani energią Ślęży, że kiedy przejeżdżaliśmy samochodem przez Sobótkę, Anna zmieniała staje radiowe w samochodzie zbliżając tylko palec do klawiatury i nie dotykając jej. Była fizycznie naładowana taką porcją cząstek elektromagnetycznych, że przepływ koherentnej energii powodował fizyczną reakcję odbiornika radiowego i przesuwanie fali na antenie odbiorczej o kolejne setne megaherca. Stacje zmieniały się w odbiorniku jak w kalejdoskopie, po przysunięciu palca do klawisza.

DSC00406kompr

Moja żona jest czułym odbiorcą fal elektromagnetycznych. Gdy wzrastają w niej emocje potrafi spowodować niezłe kłopoty z elektroniką komputera, komórki, żarówkami elektrycznymi i innymi urządzeniami. Nie czas tutaj i nie miejsce na opowiadanie o tym ile uroczystości odbyło się z „poślizgiem” i „awariami”, ile pokazów odbyło się z kłopotami na skutek zakłócenia przez nią elektroniki komputerów i odtwarzaczy, czy nagłośnienia. Tak namacalnych dowodów działania owej energii, w sposób bezpośrednio materialny, do tamtego czasu jednak nie mieliśmy. Skutki energetyczne uruchomienia energii na Ślęży czuliśmy poprzez długie miesiące, praktycznie aż do spotkania w połowie września, kiedy to zneutralizowaliśmy je wejściem na Radunię i podaniem się jej odwrotnie skierowanym siłom, „żeńskim mocom”, czyli energii rozpraszającej, łagodnej, energii wyciszającej umysł, medytacyjnej.

DSC00400kompr

Pisałem tutaj, znajdziecie to w dokumentacji blogu z odpowiednią datą, że energia jaką odczuliśmy wtedy na Ślęży była zupełnie niesłychana. Teraz wiecie jak się ona zamanifestowała fizycznie. Poza tym była przez cały czas rejestrowana przez czułe elektromagnetyczne urządzenie jakim jest komórka telefoniczna i jej małe pamięci elektroniczne np. aparatu fotograficznego. Aparat zaczął od tego momentu rejestrować w miejscach objętych elektromagnetycznymi anomaliami mocy  zdjęcia „obrócone”, o dwa, trzy obroty, w osi pionowej. Nie raz pisałem o tym i dokumentowałem to w poszczególnych materiałach poświęconych spotkaniom z bogami.  Efekty materialne tamtego Wielkiego Czerwcowego Spotkania z Bogami i przełomu czerwcowego, przez jaki przeszła cała Ziemia (Wielkiej Zmiany) oraz  uruchomienia świadomej mocy na Ślęży, możecie obserwować na bieżąco i obserwujecie je. Zamanifestowały się one spontanicznie niemal natychmiast w postaci naszego kolejnego wrześniowego, dużego już spotkania grupy około 200 osób pod Ślężą. Zamanifestowały się następnie ,przez  uruchomienie tłumaczenia na angielski ważnych materiałów z naszej strony WWW, w listopadzie 2012 roku, w postaci uruchomienia wydawnictwa Slovianskie Slovo i wydania ważnych książek w marcu-maju 2013 , uruchomienia kwartalnika „Słowianić” w czerwcu 2013. Będziecie obserwować coraz więcej takich przedsięwzięć. Zachęcam wszystkich do włączenia się czynnie w dalsze działania, w rozwój kolejnych poważnych inicjatyw takich jak na przykład Barkowo, czy gdzie indziej.

DSC00398kompr

We wrześniu także poznaliśmy nowego Świętowita „Słoweńskiego” i Nowe Ryty z nim związane, we wrześniu Joanna Maciejowska zaprezentowała obraz ze Świętowitem Po Wielkiej Zmianie, wreszcie we wrześniu dokonaliśmy wielkiej inicjacji kolejnej fali energii  jednocześnie emanowanej z dwóch szczytów. W południe 0 12. 00, z dwóch dużych grup obecnych jednocześnie na Ślęży i na Raduni, dokonaliśmy emanacji energii zjednoczonej męsko-żeńskiej i żeńsko-męskiej (obu płci zjednoczonych i obu zjednoczonych gór).

DSC00399kompr

Tym sposobem dochodzimy do naszej obecności na Ślęży w 2012 roku, 11 listopada. Był to wyjazd prawie zupełnie prywatny, zorganizowanym w małej grupie. Jednak spotkaliśmy tam pod Ślężą  masę osób, w ośrodku u pani Małgosi na Tąpadłach, między innymi Livię, oraz uczestników nocnej wyprawy na Ślężę i spotkania na Wierzycy/Wieżycy. 

Jak wspomniałem my szukaliśmy tam wtedy czego innego w wąskim gronie, i  podjęliśmy akcję innego rodzaju w związku z faktami umiejscawiającymi właśnie w tym czasie Przesilenie Zmiany i to na Ślęży. Było to powiązane także ze wskazówkami, które pojawiły się jako prekognity w powieści napisanej przeze mnie rok wcześniej, skończonej we wrześniu 2011 roku –  „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

DSC00397kompr

Tak, w listopadzie 2012 roku na Ślęży szukaliśmy i znaleźliśmy „Kwiat Paproci”, którego scenę znalezienia opisałem w 2011 w tejże powieści dla dzieci.  Ten kwiat znaleźliśmy fizycznie ale i duchowo, choć pełnowymiarową świadomość na czym polega jego duchowy zasięg, głębia i obszar oddziaływania, zdobywaliśmy i odkrywaliśmy stopniowo w ciągu pierwszej połowy 2013 roku.

W chwili gdy się to wydarzenie zaczęło była godzina 11.11. – a gdy się zakończyło była 12.07 czasu listopadowego. W trakcie owego kontaktu/pracy/połączenia z bogami/energiami/ żywiołami na kamiennym Niedźwiedziu pod Świętym Jaworem Ślężańskim wylądowała Boża Krówka. Biedronka odleciała o 12.12. To zwierzątko, ten żuczek, jest symbolicznym wcieleniem Bogini Śwątlnicy, 89 Bogini, jest boską emanacją w świecie zwierzęcym Odradzającego się Światła RA, rodzącego się ponownie Światła Świata.

DSC00407komprPrzy świętym źródle

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dla tzw. „racjonalistów”, czy też dla milionowych rzesz tzw. ateistów, którzy są zdeklarowanymi materialistami, moje wyznania prezentowane tutaj brzmią dwuznacznie. Nie chcę używać określenia, że „niewiarygodnie”, „śmiesznie” bądź, że prezentują się jako „urojenia” osoby delikatnie mówiąc „niezrównoważonej”.

DSC00416komprOłtarz przy świętym Źródle

Tym wszystkim niedowiarkom, ludziom przyziemnym, którzy przez swoją ślepotę i zamknięcie na moc Świadomości Nieskończonej marnują życie  współczuję, ale też pozostaję w nadziei, że oni się przebudzą i przejrzą na oczy.

Myślę, że jak mawia Barbara Walczak, jest to możliwe i oni się zmienią, doszlusują do nas Wolnych Ludzi, wyzwoliwszy się z okowów swojego wąskiego spojrzenia na RzeczyIstność. Cieszyłbym się bardzo z tego, bo szkoda każdej świadomej istoty, która pozostaje w materialistycznym bagnie ułudy Mayi, pozornego Świata Matrixu.

Pragnę nieśmiało zwrócić uwagę tymże kategoriom wymienionych tutaj osób, że mogą one zweryfikować swój pogląd w obrębie wyznawanego przez siebie materializmu, gdyż mogą przecież obserwować  materialne, wymierne realizacje naszego wewnętrznego „pragnienia”, które było tylko pragnieniem niematerialnym, nie popartym żadnymi możliwościami realizacyjnymi w wymiarze fizycznym

Były to tylko chęci aby to wszystko co się w ciągu jednego roku wydarzyło, wydarzyło się w rzeczywistości. Było tam, zapewniam was, na początku także mnóstwo innych, małych pragnień, o których się tutaj nie rozpisujemy, a które również się wydarzyły, zmaterializowały, zrealizowały.

DSC00417komprZobacz kadzidła na zdjęciu powyżej, dowód odbycia obrzędu i posłania do nieba próśb/podziękowań,  za spotkanie przy Niedźwiedziu i Jaworze

Piszemy o tym naszym pobycie zeszłorocznym na Ślęży i o wydarzeniach z nim związanych właśnie dzisiaj w Przesilenie Zimowe, w Narodziny Światła RA, nie bez przyczyny. Piszemy o tym dlatego, żeby uświadomić wszystkim jak wiele się zmieniło w ciągu tego jednego roku i jak wiele może Świadomość Grupy. Dokładnie o godzinie 11.11 dnia 11.11. 2012 roku przy Niedźwiedziu, Anna otrzymała tak potężną dawkę energii, że straciła dech i niemalże „doznała zawału”. To było jak uderzenie pioruna, który powalił ją przy jaworze na trawę. Ale pioruna żadnego nie było, a ludzie snujący się leniwie po szczycie góry, obok nas, zachowywali się jak gdyby nigdy nic. Udar, gorąco, mrowiące odczucie energii płynącej od stóp do głowy  i wprowadzającej całe ciało w zdrętwienie. Siedziała ładny kawałek czasu dochodząc do siebie.

Zjawisko objęło nas wszystkich tam obecnych (była także Barbara i Janusz), chociaż każdy przeszedł je na swój niepowtarzalny i osobny sposób. Jeśli była to halucynacja, jak pewnie stwierdzą Lemingi i materialiści, to halucynacja zbiorowa, niezaplanowana, i nieuzgodniona.

Barbara z Januszem znajdowali się wtedy w pobliżu, ale nie z nami, byli w podziemiach kościoła obok.

Ta niezwykła energia zamanifestowała się w nas wszystkich i po prostu „rozsadzała” nas wszystkich.

Rzecz zaczęła się, powtarzam, dokładnie o 11.11 a zakończyła o godzinie 12.07. 12.07 w listopadzie w Polsce, to jest godzina  13.07 nieprzesuniętego czasu europejskiego.  Dokładnie wtedy doszło do tego kontaktu, który dokładnie tyle trwał –  do 13.07 czasu Greenwich.

DSC00418komprPo długiej chwili, kiedy Anna dochodziła do siebie, a ja krążyłem pod jaworem fotografując biedronkę, i oczekiwaliśmy na Janusza i Barbarę, bo nie wiedzieliśmy gdzie jest źródło, a tam chcieliśmy odbyć obrzędy, ruszyliśmy do źródła sami, bo po prostu coś zaczęło nas tam pędzić.

Kiedy tam dotarliśmy, trochę błądząc nasi towarzysze odnaleźli nas pod skałą Paprotnika. Janusz poprowadził nas prosto do źródła. O 12.o1 byliśmy na miejscu, o 12.03 rozpaliliśmy światła i kadzidła i ukopaliśmy paproć, o 12.05 napoiliśmy się wody ze źródła i rozpoczęliśmy medytację, a o 12.06 chmury się rozstąpiły i wyszło słońce Słońce dosłownie przebiło się z niesłuchaną siłą przez mgły, które otaczały górę od rana tego dnia. O tej godzinie wyszło zza litej zasłony i wywalczyło sobie niewielką dziurę w kłębach białych i burych chmur.

Rozejrzałem się wtedy i dopiero w tym momencie zrozumiałem co się dzieje i gdzie jestem.

Zobaczyłem, że to jest dokładnie to miejsce, które widziałem pisząc książkę. Pisząc nie miałem pojęcia dlaczego podczas gdy poszukiwania profesora Gąbki toczyły się w Dolinie Rospudy, nagle Kompania przeniosła się w czarodziejski sposób do górskiego lasu i szła strumieniem pod górę, aż wyszła na polanę ze źródłem zlokalizowanym pod skalną ścianą obrośniętą paprociami.

Nie wiedziałem też dlaczego uczyniłem Raka-Nieboraka królem Boru, przecież to nielogiczne, bo rak to zwierzak wodny a nie leśny. W tym momencie zrozumiałem wszystko; Nie-Bor-RA-k (Pan Nieba, Pan Boru, Pan Światła, Bo(d)RAk – Bedrik, Biedronka, Boża Krówka, Światło RA w jednej osobie, osobie Raka), a do tego znak Raka i przejście w Raka dokonuje się dokładnie w noc ŚwiętoRAjańską między 20 a 26 czerwca.

Do tego Rak reprezentuje przesilenie letnie. Jest znakiem trygonu wodnego i domem Księżyca. W astrologii był znakiem będącym pod wpływem Księżyca i kojarzono go z podświadomością, jasnowidzeniem i płodnością. Odpowiadał macierzyństwu.   Jako zwierz chodzący do tyłu spowalniał ruch słońca, czyli powodował symbolicznie ubywanie dnia.

Jego znak, czerta – to położone poziomo: 6 i 9. Cyfry, które maja symbolizować szczypce a są jednocześnie czertami życia i śmierci. Słońce świeciło w pełni, całkowitym blaskiem przez 1 minutę i o 12.07 znów zrobiło się przy źródle ciemno.

DSC00419kompr

Światła na ołtarzu nad źródłem

DSC00420kompr

Ołtarz i polana źródlana rozświetlone słońcem od 12.06  do 12.07

DSC00421komprŹródło i ołtarz – z tyłu w stronę schroniska jest skała z paprociami – taka dokładnie jak w mojej powieści. Sęk w tym że nigdy tutaj wcześniej nie byłem, a cała droga do tego miejsca jest idealnie opisana w książce „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego Kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

NWGąbka krol_gotowy_kompr

Scena z książki w ilustracji Kiry – Orszak króla boru RAKA nad Źródłem z Kwiatem Paproci

DSC00422kompr

Tak jak w powieści, trafiliśmy też na strażnika źródła i strumienia – Starego Szyszymora. Cały czas (oprócz momentu przy Świętym Jaworze i |Niedźwiedziu byliśmy we czworo, z Barbarą i Januszem, z którymi tutaj odbyliśmy medytację/modły przy źródle i obrzędy.

Na zdjęciu Barbara  przy Szyszymorze.

Są takie zdarzenia, którymi niełatwo podzielić się z innymi ludźmi. To jedno z nich. Kiedy wiesz, że komuś będzie trudno uwierzyć w to co masz do powiedzenia, wolisz często nic nie mówić. Dzielę się z wami tym co się wtedy stało, rok po fakcie. Sytuacja musiała bowiem do tego dojrzeć. Rok temu było za wcześnie.

DSC00423kompr

Szyszymor i paprocie.  Oczywiście na szczycie Ślęży było wtedy mnóstwo ludzi. Potem, po naszych modłach, kiedy szybko szliśmy na szczyt  z powrotem, słońce wyszło ponownie. Jak zwykle dopięliśmy swego. Na Niedźwiedziu dopadłem jeszcze biedronkę. Odleciała! Spojrzałem na zegarek była 12. 12.

DSC00424kompr

To był prawdziwy dzień owego Przesilenia, kulminacji owej Wielkiej Zmiany. Nie każdy mógł to poczuć. Dziesiątki ludzi, które tam dokładnie w tym czasie były, zapewne nic nie poczuły.

DSC00425kompr bugaj

Szyszymor w całej okazałości – usta nos oczy

DSC00426kompr

Zabraliśmy ze sobą paprocie – stąd jedną a drugą z Białej, z rodzinnego domu Duninów, Łabędzi, Biało Czyniących. Obie paprocie żyją spokojnie do dazisiaj w moim domu w Krakowie.

DSC00427komprNa koniec zawitaliśmy do schroniska Romana Zmorskiego. Pokłonić się Świętowitowi i wypić herbatkę oraz zjeść ciastko.

DSC00432bez komprSpotkało nas nie lada wyróżnienie. Miła i uprzejma Gospodyni tego obiektu nie każdemu udziela klucza do osobnego pokoju, w którym pozostały meble i inne obiekty z czasów, kiedy urzędowały tutaj tajemne stowarzyszenia. To jej zachowanie wtedy jest zupełnie sprzeczne z dzisiejszymi deklaracjami, po usunięciu Świętowita, który się podobno jej już wtedy, nie podobał. Dla mnie to jednoznaczny dowód nacisku, jaki miał miejsce, jakiemu ją poddano.

DSC00436bez kompr

Panna wodna

DSC00435bez kompr

W tym pokoju właśnie odbywały się spotkania, tajemne obrzędy i narady Czcicieli Światła Świata przed II Wojną Światową (tych ze Świątyni Światła ze Szklarskiej Poręby).

DSC00428komprPozostały z tamtego okresu płaskorzeźby krzesła i stoły a nawet witraż

DSC00429kompr

DSC00431kpompr

Od naszego pobytu na szczycie i przełomu o godzinie 12.12 zaczęło się wypogadzać. Mgły rozeszły się całkowicie.

DSC00438komprRuszyliśmy wtedy do Białej, odbyć kolejne spotkanie i medytację oraz po kolejne paprocie z tamtejszego kamieniołomu Piotra Włosta.

DSC00437bez komprW Kamieniołomie byliśmy o 13.07 czasu polskiego – a powitała nas salwa trzech wybuchów. Nie przesadzam ani trochę.

To był dzień cudów, czy też niespotykanego, niesłychanego wprost  nagromadzenia „przypadków”, jakby to określili rozmiłowani w statystykach i teorii prawdopodobieństwa, materialiści.

No cóż, panie i panowie materialiści to już wszystko. Zatem była to tylko jeszcze jedna „Taka sobie bajka”, a nawet powiedziałbym solidna część Baji.

2011-11-15Jan Matejko: Piotr Włost sprowadza Cystersów do Polski – obraz ukryty w obrazie: Rak, Dwa Osiołki i Żłób

2011-11-15-11-41-05

Sleza-mapa_szczytu

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Antysłowiańskość i antyrodzimowierczość redakcji Wikipedii Polskiej

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 16 Grudzień 2013

Ktokolwiek korzysta w Wikipedii powinien zostać przez nas uprzedzony, że jest ona redagowana w Duchu Antysłowiańskim i Antyrodzimowierczym. Wszystkie hasła związane ze Słowianami, ze starożytnościami słowiańskimi, z historią przedchrześcijańską Słowian są tam zmanipulowane i zakłamane. Na Wikipedii nie obowiązuje ani zasada naukowości ani zasada obiektywizmu przedstawiania faktów. Jest ona narzędziem ideologicznej indoktrynacji dwóch opcji ideowych jakie opanowały jej REDAKCJĘ w Polsce. Jest to opcja czarna – Falangi Katolickiej, z jednej strony, a z drugiej opcja Czerwona – ateistów, czyli Materialistów Marksistowskich i Niemarksistowskich.

Dostarczyłem już dawniej wiele przykładów manipulacji treściami  haseł rodzimowierczych, takich jak choćby, usuwanie postaci słowiańskich bogów pogańskich uznawanych przez naukę (Gieysztor, Szyjewski – tzw. bogów Długoszowych i innych np. z Wiary Przyrodzoney Słowian z “Mitologii Słowiańskiej – Księgi Tura”), albo takich haseł jak  Święto Dziadów, czy haseł słowiańskich takich jak choćby Sarmatyzm. Mimo że te przykłady pochodzą z roku 2009 do dzisiaj nie zmieniono absurdów w obydwu tych hasłach w Wikipedii i lansują one fałszywy katolicki obraz rodzimowierstwa czyli naszego Słowiańskiego Pogaństwa , czyli Wiary Przyrody, a także fałszywy obraz naszej przeszłości historycznej. W Wikipedii wbrew oczywistym historycznym faktom upadek i Rozbiory Polski przypisuje się Sarmatyzmowi, najlepszej polskiej tradycji rozkwitłej w najlepszym Złotym Wieku państwa Polskiego. Tymczasem Rozbiory są efektem KONTRREFORMACJI katolickiej i efektem działania Watykanu oraz Jezuitów w Polsce.   Obecnie Ratomir Wilkowski nadesłał kolejny dowód walki i syzyfowej pracy w prostowaniu fałszu katolicko-ateistycznego w Wikipedii przy okazji opracowywania hasła zwanego “Reakcja pogańska”.

CB

Dyskusja:Reakcja pogańska

Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Spis treści

  • 1 rządy twardej ręki
  • 2 Nazewnictwo
  • 3 Npovizacja
  • 4 Siły reakcyjne i kontrrewolucyjne
  • 5 Przeniesione
  • 6 Kontrowersje
  • 7 Reakcja pogańska ? Niech się ktoś zlituje i zmieni to żałosne określenie.
  • 8 Reakcja pogańska? Kpina. Nazwa obraża Polaków broniących własnej religii.
  • 9 Nieścisłość co do Mieszka II.
  • 10 Proponuję zlikwidowanie artykułu “Reakcja pogańska “
  • 11 POV – Treść hasła niezgodna z zasadami neutralnego punktu widzenia

rządy twardej ręki

Chłopie, skąd żeś to wszystko wytrzasnął? Te “rządy twardej ręki” Mieszka II? Ta “nienajlepsza opinia” chrześcijaństwa? Co to za brednie? Wstawiam POV Bolek 15:03, 21 maja 2006 (CEST)

Wszak wyjasnione zostalo w opracowaniu hasla – przy innych już wcześniej nałożonych wysokich świadczeniach feudalnych, w szczególnie dotkliwy sposób odczuwano wprowadzoną właśnie dziesięcinę kościelną – na ówczesnej ludności w bezpośredni sposób ciążyło utrzymanie Kościoła coraz bardziej rozwijającego się w Polsce za Bolesława Chrobrego i Mieszka II, a gdyby chrzescijanstwio mialo lepsza opinie, nie wybuchloby przeciw niemu powstanie…

Skoro tak twierdzisz to podaj źródła!

Z tego co się orientuję wiedza na temat reakcji pogańskiej jest tak niska, że większość przez Ciebie przytoczonych “faktów” jest zwykłym wnioskowaniem, a nie rzetelnym opracowaniem tematu. Skąd masz te daty roczne w których miałaby się rozwijać ta reakcja? Moim zdaniem to się kupy nie trzyma. Przywracam POV

Jeszcze jedno. Znalazłem rzetelną dyskusję na ten temat na internecie. oto link: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=8489
Cały tytuł jest POV. Należałoby to przenieść pod powstanie rodzimowierców w Polsce. Shaqspeare 15:24, 21 maja 2006 (CEST)
Poza tym cała masa błędów. Za pewniki uznawane tu są rzeczy co do których do dziś spierają się naukowcy. Na przykład – sprawa dziesięciny. Pewne jest, że wprowadzono ją, ale tylko to, bo już konkretne daty nigdzie nie padają. Albo ktoś to zmieni, albo zintegrować to zgodnie z sugestią Shaqspeare Bolek 15:30, 21 maja 2006 (CEST)

> Skąd masz te daty roczne w których miałaby się rozwijać ta reakcja? Moim zdaniem to się kupy nie trzyma. Przywracam POV

Chocby z pozostalych artykolow w Wikipedi redagowanych przez niezalezne, niezwiazane z tym haslem, osoby zobacz tutaj – je tez zamierzasz zakwestionowac? Najprosciej wstawic POV ale z calym szacunkiem – jesli watpisz w moja wiedze na ten temat czy nawet we wnioskowanie – moze pozwólmy by hasło (jak to jest powszechne w Wikipedii) doszlifowało się / oczyściło samo, przez udział w jego reedycji osób cechujących się szerszą lub bardziej rzetelną wiedzą w temacie? Miales ale do obiektywizmu – poprawilem, teraz czepiasz sie (bo trudno to nazwac inaczej) znowu… moze to wiec problem jest w tobie, ze zwyczajnie obawiasz sie hasla, ktore zaprzecza gladkiej i bezproblemowej chrystianizacji tego kraju? Prosiles o obiektywizm? Wykaz sie tym samym…

Przyjacielu, nie boję się hasła. mówię tylko, że to co tu jest napisane, jest wyssane z palca. Taka niestety jest prawda i nie ma to nic wspólnego z chrystianizacją kraju. Poczytaj, doucz się – na początku zaproponowaną przeze mnie dyskusję. Wtedy dowiesz się dlaczego wprowadziłerm POV. Jak będę miał czas, to zresztą sam poprawię. Pozdrawiam Bolek 15:44, 21 maja 2006 (CEST)

Znam tamtejsza dyskusje a czy tu poznales pozostale hasla w Wikipedi dotyczace tematu? Tam tez sa tresci wyzsane z palca?

Nie mam większych zastrzeżeń poza może hasłem “Mitologia słowiańska”, które zakłada istnienie JEDNEJ religii słowiańskiej itd., itd. Twój tekst wręcz przeczy temu co można znaleźć we wskazanych przez Ciebie miejscach, więc nie wiem o co Ci chodzi. Bolek 16:09, 21 maja 2006 (CEST)

Zdecydowanie popieram wstawienie szablonu “Kontrowersja” do tego hasła. Wiele elementów tutaj są tylko tezami istniejącymi, wykraczającymi mocno za brzmienie źródeł. Nadaje to temu hasłu miano Original Research, czy raczej kompilacji OR. Obiecuję pracę nad zagadnieniem, ale dopiero na początku czerwca. Wulfstan 16:37, 25 maja 2006 (CEST)

Nazewnictwo

Witajcie! Pod względem merytorycznym raczej nie pomogę, bo mało się znam na opisywanych wydarzeniach (choć są one szalenie ciekawe!), ale mam pytanie, czy używanie słów w rodzaju ‘państwo polskie’ lub ‘propaganda niemiecka’ w odniesieniu do wydarzeń i zjawisk z początków 11 wieku nie jest przesadą? Wydaje mi się, że terminy te są typowo dwudziestowieczne (państwo narodowe, np. polskie, niemieckie, francuskie, itd. jest trochę wcześniejsze, bodajże od XVIII wieku). Pozdrawiam, Critto

z tego co wiem to od lat 40 XIXw Vuvar1talk 01:23, 14 lip 2006 (CEST)

Npovizacja

Dziękuję kolego Wulfstanie za przerobienie tego artykułu. Wprawdzie mam jeszcze aprę zastrzeżeń, ale w tej postaci może być – reszta wyrówna się w praniu. Dobra robota! Pozdrawiam! Bolek 14:22, 17 lip 2006 (CEST)

Siły reakcyjne i kontrrewolucyjne

Być może to zwykły zbieg okoliczności, ale nazwa “reakcja pogańska” kojarzy mi się z komunistyczną propagandą, która uważała pogan za jakąś wsteczną siłę w ich postępowej wizji historii. Dlaczego nie “powstanie pogańskie” albo nawet “bunt pogański” czy “pogańska rebelia”?

Odp: Bo taka jest oficjalna nazwa tego wystąpienia, uznana przez polskich historyków? Proszę nie mieszać w to komunistów, bo tyle mają wspólnego z historią XI wieku, ile Karol Marks

  • Podobne wystąpienia miały miejsce na Rusi w w latach 1073-1076. Birczanin 14:39, 23 lip 2007 (CEST)
    • to kler katolicki nadał nazwe reakcja pogańska,w czasach PRL powstał film fabularny,bardzo pozytywnie pokazujący buntowników przeciw katolickiemu wyzyskowi
      • pamietasz moze tytul?

Co to za brednia? Doskonale pisze o tym Łysiak w “Wyspach bezludnych”. Jest to jak najbardziej komunistyczne okreslenie. Komunizm byl wg nich (komuchów) szczytowym dzielem ewolucji, chrzesijanstwo bylo pietro nizej, a poganie dwa pietra. Jesli wiec wychodzili z takiego zalozenia, nie mieli innego wyjscia jak okreslac te wydarzenia w taki sam sposob jak okreslali “wsteczna reakcje koscielną” w czasach PRL.

Gordon

Reakcja w znaczeniu odpowiedź na prześladowania ze strony aparatu katolickiego,a tzw.komuniści bardzo pozytywnie się do tego wydazenia odnosili zwłaszcza w połączeniu z powstaniem ludowym przeciw feudałom kościelnym

Przeniesione

Kontrowersje

Question book-4.svg
Ten artykuł wymaga uzupełnienia źródeł podanych informacji.
Możliwe, że ten artykuł w całości albo w części zawiera informacje nieprawdziwe. Informacje bez źródeł w każdej chwili mogą zostać zakwestionowane i usunięte.
Pomóż Wikipedii i dodaj przypisy do materiałów opublikowanych w wiarygodnych źródłach.
Uwaga: Aby ułatwić pracę, dodaj do szablonu parametr |data=2013-11

Część osób poddaje w wątpliwość krwawość reakcji pogańskiej. Jako jeden z dowodów przetaczają opis procesji w Pradze po “interwencji” króla Czech. Czytamy o wywożeniu olbrzymich skarbów z kościołów i miast wielkopolski przez czeskich najeźdźców [Procesja w Pradze… niesiono… złoty krucyfiks, ważący trzy razy więcej niż odznaczający się wielką tuszą Bolesław Chrobry, oraz trzy wielkie i ciężkie złote płyty zdobne drogocennymi kamieniami… na końcu więcej niż na stu wozach wieźli olbrzymie dzwony (kościelne) i wszystek skarb Polski, za nimi postępował niezliczony tłum znakomitych mężów z rękami skrępowanymi żelaznymi pętami. Skarby te pochodziły z polskich kościołów, jak jest więc możliwe aby Czesi zrabowali polskie kościoły i przejęli polskie relikwie kiedy to pogańscy powstańcy powinni sami złupić kościoły i zniszczyć relikwie? Wykazują oni, że w tym czasie do władzy doszła większość pogańska która tolerowała chrześcijaństwo, a ogólną rebelię wywołali Czesi, po zbrojnej interwencji.

1. Jaki jest zwiazek w/w tresci z haslem, do czego one nawiazuja i co maja dowodzic? 2. Styl – watpliwosci czesci osob nie stanowia kwestii rozstrzyganych na lamach encyklopedi (szczegolnie w formie pytan). 3. Odpowiadajac natomiast na owo same pytanie – jak to mozliwe – ano np. tak, ze czescy najezdzcy byli zawodowa, dobrze wyszkolona, zorganizowana armia (dzialajaca konkretna sila miecza, w konkretnym miejscu), ktora wkroczyla w tym wlasnie konkretnym celu… a powstancy naogul nie. 4. Czesi wykorzystali panujacy chaos dla swoich, konkretnych, wymirnych korzysci… Nic nie musieli wywolywac. 5. Generalnie radze natomiast siegnac np. do Kroniki słowian – Witolda Chrzanowskiego.

Dlaczego autor nie może powstrzymać się od formułowania treści w sposób narzucający ocenę – “Mozolnie budowane kościoły i organizacja” w opozycji do “naprędce wzniesionych świątyń i posągów”?

Reakcja pogańska ? Niech się ktoś zlituje i zmieni to żałosne określenie.

Reakcja pogańska ? Niech się ktoś zlituje i zmieni to żałosne określenie.

Niby czemu? Każda inna nazwa będzie jasną ideologią, czystym POV. To właśnie pod tą nazwą wydarzenie to przeszło do historii, a potem do historiografii. Póki więc inna nazwa nie zacznie być dominująco używana, nie widzę podstaw, by cokolwiek zmieniać. Historia mieni się od nazw. Pogromy niemieckie z 1938 roku nazywają się Nocą kryształową, czeskie piętnastowieczne dysputy ekumeniczne “Defenestracją Praską”, a zrywy społeczne i narodowe w połowie XIX wieku w Europie środkowej – “Wiosną Ludów”. I fakt takiego, a nie innego nazewnictwa jest obiektywny, czy POV. Jeśli się inne nazewnictwo zadomowi w artykułach, książkach, podręcznikach i pracach naukowych historycznych, to będziemy zmieniać. Nie wcześniej. Pozdrawiam, Wulfstan (dyskusja) 05:12, 29 kwi 2013 (CEST)

Reakcja pogańska? Kpina. Nazwa obraża Polaków broniących własnej religii.

Określenie nie obejmuje całości wydarzenia a jednocześnie błędnie sugeruje że dotyczyły one jedynie wystąpień przeciw nowej religii. Dodatkowo określa Polaków broniących własnej religii, pogardliwie poganami.

Polaków? W XI wieku? Poganie to byli, bo bogów wielu czcili, a Polakami jeszcze nie byli, bo nie istniało pojęcie “narodu polskiego”. To po prostu zbuntowane wobec władzy Piastów plemiona, ba – nawet opola. A że przy tym i chcreścijaństwu się dostało, to już inna sprawa.

Nieścisłość co do Mieszka II.

W tym artykule jest napisane że Mieszko II zginą z rąk dworzanina mimo że w artykule o Mieszku II Lambercie wyraźnie jest napisane że ,,zmarł śmiercią naturalną, co stwierdzają jednoznacznie polskie roczniki“. Moim zdaniem nawiązał się jakiś błąd

Proponuję zlikwidowanie artykułu “Reakcja pogańska “

Proponuję zlikwidowanie artykułu “Reakcja pogańska ” i przeniesienie jego treści do artykułu “Powstanie ludowe w Polsce 1038 r.

POV – Treść hasła niezgodna z zasadami neutralnego punktu widzenia

Proszę porównać wersję: https://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Reakcja_poga%C5%84ska&diff=37949334&oldid=37949160 – co to za religijna, katolicka propaganda???

  • Czczono wielu bogów, a także siły natury, oraz duchy przodków – siły natury czczono pod postacią wielu bogów… Znajomość wierzeń dawnych Słowian się kłania zanim się zacznie o nich pisać…
  • Słowianin wierzył, że bóg obcego plemienia jest tak samo realny, jak bóg jego plemienia. W strukturze słowiańskiej religii istniała możliwość porzucenia jednego boga dla innego, jeśli ten drugi był silniejszy – sformułowanie tendencyjne, nie oddające w pełni rzeczywistego stanu rzeczy, fałszujące fakty – w wierzeniach Słowian będących politeizmem w zależnie od okoliczności oddawano główną część bóstwu, które akurat sprawowało pieczę nad danymi aspektami (nie znaczy to jednak, że inne bóstwa były porzucane!). Sformułowanie fałszywe mające uwiarygodnić fałszywą tezę znajdującą się w dalszej części akapitu. generalnie natomiast – JW.
  • Dla Mieszka I i jego doradców, Bóg zwycięskich Niemców i Czechów, na pewno zaliczał się do bogów silniejszych. To przekonanie, połączone z praktycznymi korzyściami przejścia na chrześcijaństwo, skłoniło do podjęcia takiej decyzji – totalna bzdura!!! Po pierwsze MIeszko I doskonale sobie militarnie radził zarówno z Niemcami i Czechami (o jakich więc zwycięskich Niemcach i Czechach mowa???). Tzw. przyjecie chrześcijaństwa miało mu to tylko ułatwić – zapobiec połączonym krucjatom pod pretekstem wojny religijnej. Po za tym co usprawiedliwia użytkownika Gregok w wysuwaniu tez co sądził lub co myślał i o czym “był przekonany” Mieszko I??? Tym bardziej w sytuacji gdy w dalszej części akapitu, notabene za wieloma opracowaniami naukowymi, wyraźnie pada stwierdzenie, że Chrzest Polski miał wymiar głownie Polityczny? I o jakich “praktycznymi korzyściami przejścia na chrześcijaństwo” znów mowa, skoro jak dalej miało to wymiar głownie polityczny? Minimum konsekwencji proszę…
  • Nowa religia była atrakcyjna dla wyższych warstw społecznych, a także mieszkańców grodów i podgrodzi, którzy, najbardziej dostrzegali praktyczne korzyści przyjęcia chrztu, a także mieli wiele okazji by poznać duchową stronę chrześcijaństwa. – a to, to już chyba całkiem z katechizmu przepisane! “Była atrakcyjna” bo “dostrzegali praktyczne korzyści przyjęcia chrztu” tudzież “mieli wiele okazji by poznać duchową stronę chrześcijaństwa” – litości! Co to za bełkot? TO ma być hasło encyklopedyczne??? Pomijam, że skoro ktoś już tak konkretnie piszę “jaka to też była atrakcyjna” to może wyjaśniłby czemu w takim razie ludzie się buntowali? Albo czemuż to ludność powszechnie broniła się przez tymiż “praktycznymi korzyściami” często tracąc zdrowie na nawet życie?
  • Praktycznie nie było czasu na jednostkowe przekonywanie i wyjaśnianie zasad nowej wiary. Starochrześcijański katechumenat – czas nauki wiary i indywidualnego dojrzewania do przyjęcia chrztu – był zabiegiem zaniedbywanym, sprowadzanym do wygłoszenia przed chrztem kazań, które ukazywały wielkość chrześcijaństwa oraz niemoc bogów pogańskich – wyraźnie zresztą ujawnioną niszczeniem ich świątyń i posągów. – a nie “praktycznie”? Kolejna totalna bzdura. Wystarczy sama zdolność kojarzenia faktów, jeśli komuś brak podstawowej wiedzy historycznej (np. tego że kazania były po łacinie, i że nikt ich zwykle i tak nie rozumiał), by dostrzec fałsz tego sformułowania i manipulowanie faktami. Autor tych słów stosuje mentalność ówczesnych chrystianizatorów, którzy podpalając i niszcząc posągi pogańskich bogów próbowali dowodzić wyższości swojej wiary na prostym ludzie. No ale jeśli Wiki ma przekazywać wiedze na podobnym poziomie to pozostaje jedynie współczuć. Co to za stwierdzenie “dojrzewania do przyjęcia chrztu” – kolejne zapożyczenie z katechizmu czy jak? “był zabiegiem zaniedbywanym” – ??? “wielkość chrześcijaństwa oraz niemoc bogów pogańskich” – ??? Bo pewnie analogicznie Jezus zszedł z krucyfiksu jak podczas “Reakcji pogańskiej” niszczono kościoły i palono krzyże.
  • Bóstwa pogańskie identyfikowano z diabłami. – konkretnie – kto identyfikował? W jakim celu? Czemu nie ma ani słowa o tym jak lud opierał się temu procesowi? Że wcale nie był taki znów skory ani specjalnie ochoczy do przyjmowania obcej wiary,
  • O ile ogólno-plemienne kulty, niezbyt jeszcze rozwinięte likwidowano łatwa – poproszę konkretne, obiektywne źródło to potwierdzające. I wyjaśnienie w treści na czym polegało owo “likwidowanie”, bo jestem niezmiernie ciekaw…
  • Jeszcze w XII wieku mieszkańcy osad śródleśnych spalali swych zmarłych pogańskim obyczajem na stosach, a nie grzebali jak chrześcijanie – ma to zdecydowanie związek z tym hasłem… i zapewne znów znajdziemy konkretne potwierdzenie w faktach że dotyczyło to wyłącznie “osad śródleśnych”.
  • Być może, jakaś grupa kapłanów pogańskich, działająca w podziemiu, wykorzystywała niezadowolenie ludności i wskazywała jako wroga – Boga chrześcijan. – co to za radosna twórczość własna? Rozumiem że hasła na Wiki mogą się opierać na “gdybaniu” o ile dotyczy to katolickiej propagandy?
  • Z zachowanych przekazów wynika, że w 1038 roku, kiedy Czesi wkraczali do ogarniętej zamieszkami Polski, zastali nienaruszone świątynie w Krakowie, Gnieźnie i w innych miastach. – te same przekazy wyraźnie stwierdzają że palono kościoły i prześladowano księży. To, że świątynie w większych miastach nie zostały zniszczone może dowodzić tego że owe miasta były lepiej bronione.
  • Nic nie wskazywało na to, że doszło w Polsce do odrodzenia pogaństwa – nie no… skąd… nic nie wskazywało, po za zapisami kronikarzy wyraźnie stwierdzających, że: “Rocznikarze ówcześni jednym zdaniem często piszą, że lud powstał przeciw możnym i chrześcijaństwu” i odrodzeniu się pogaństwa – minimum konsekwencji proszę.
  • Być może ówcześni kronikarze nazywali powstańców poganami, by zdyskredytować ich w oczach chrześcijańskiej opinii publicznej. – i znów gdybanie i domysły… gratuluję merytorycznej argumentacji i użytych sformułowań.
  • Nie ma żadnych szczegółów tego buntu. Prawdopodobnie został on stłumiony – skoro “Nie ma żadnych szczegółów tego buntu” to na jakiej podstawie autor tych słów wnosi że “Prawdopodobnie został on stłumiony”? Znów mamy się opierać na gdybaniu?
  • Prawdopodobnie bunt ten także został stłumiony – jak wyżej… Kolejne gdybanie…

Reasumując – potrafię zrozumieć, że użytkownik Gregok określający się w swoim profilu jako katolik, przeciwnik związków homoseksualnych, a także przeciwnik zabijaniu nienarodzonych dzieci może chcieć forsować swoje poglądy wyznaniowe posuwając się nawet do zafałszowania i naginania faktów, ale ciężej mi zrozumieć że znajduje to bezkrytyczne wsparcie w użytkownika Paelius będącym jednym z administratorów polskiej Wikipedii. I jak w tej sytuacji Wikipedia ma być rzetelnym źródłem informacji??? To jakaś kpina! –Reguly (dyskusja) 08:32, 25 lis 2013 (CET) PS. W haśle Chrzest Polski również znajdujemy ślady działania i indoktrynacj Gregok.

Tagged with:

Winicjusz Kossakowski – Just a talk: The puzzle has solved on its own

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 11 Grudzień 2013

©translated by Katarzyna Goliszek© by Winicjusz Kossakowski

(Lidia Czopkiewicz had sent the maps two weeks before sending the text by Winicjusz Kossakowski)

Awaria mapaYears 533-600

 in the series: “Just a talk”

 

„Polish historians” are really well.

First, it was written what was suitable for the Vatican-German state. However, up to the time when the Catholic-Judeo oriented aristocracy came to the conclusion that they did not need the state and the parliament of the Republic of Poland gave its territories out to its neighbours. The parliament were assured by Jesuit Skarga that they would get a state in ”Heaven” for that deed. Poland disappeared from the map for 123 years. After regaining independence in the II nd Republic, historians reached for the history before the annexation, i.e. the Vatican-German.

The II nd World War
The Polish soldier betrayed by the allies fights for independence, for which the ”allies” give Poland to the Soviets.

Well, historians are fine again. They write rubbish just to get into the Soviet power.
Presently, they came back to German – ”research papers”.
In order to find it out, it is enough to look through the official pages of ”Polish science”.

– German historians are in the worst position. 

How much they have to cudgel their brains and contrive to authenticate the historic German state. and everything disturbs them.

–        Firstly, on the maps of the Franks from 900 AD there is no such state.
– Secondly, all the excavations in the present German territory give us evidence of the Slavic settlement. The names of rivers and old towns, despite the linguistic distortions, speak the Slavic language. But that is not enough – gold and bronze little figures found in Przylwice – Prilwitz on the Rhine, are described with the Slavic runes in the language of the Slavs. Yet, that is not all because recently science dealing with genetics has not been able at all to find the ”Germanic” genes in the nations recognised as Germanic. The genes of the present ”Germans” are made up of the Slavic-Celtic mixture.

Chrobatia 843 mapa francuskaChrobatia-Harwatia year 843 – as it can be seen, Bavaria occupied part of the territories of the Slavic AWARIA (Hawaria-Harwatia)

There are Germans but there are no Germanic genes.

Can you imagine how German ”science” feels, and generally how all the Germanic science feels. The feeling, called frustration, was expressed by the representative of the German  science from the University of Leipzig when he came upon the book titled: ”The Polish Runes Have Started To Speak”. He did not attack the work as no falsity can be proven, but he went for the author and he did so in quite roughly.

The only and exclusive ”basis” for the German science is the map by Ptolemy coming from the II nd AD. On the map, in the territory of the present Germany and Poland it says Germanus.

Seven centuries later, about the 9 th century, the Roman caesar Porphyrogenitus (born in purple) and defendng his state against being taken by the Bulgarians, notes that the ”Germans” speak the Slavic language”.

What language had the Germans spoken seven centuries earlier?

Moreover, geneticists agreed that the Slavic gene R1a mutated in the territory of Poland into the R1a1 gene more that eleven thousand years ago. It is the evidence that the Polish nation has been living in their territories for at least twelve thousand years.

The ”German science”, however, is not interested in such evidence, nor are the quasi Polish. As it has been fixed – it must be so. – Ja wol!!!  Befehl !!!

In Leledrag Marski’s work, I have come across such a text: ”In the logic of word formation of the languages of the old world and in its structure logical, religious, historic, emotional information is encoded. This information testifies – beyond the shadow of a doubt – for the real story”.

  ***

Focusing on the above remark, I will try to get on the way of word formation so as to decode a few words. These are only my insights and nobody has to agree with them, although it would be great if professor Miodek confirmed them.

Wrona (Crow), an onomatopoeic word from the fluttering of wings, in the slang – wruna, primarily – fruna, fruwać (fly), fruu…

In the Polish armorial which has kept the names of the old families, is the family – Ślepowron, to which about 200 family second names are ascribed. Ślepowron – a bird hunting at night, smaller than the crow, sometimes called wronek (a small crow). Wronki – the family abode of Ślepowrończykowie. The word spoken with the Russian accent – Wranki. When we return to the primary ”fru…”, we get Frankowie (the Franks). Consequently, the name Franks is the Slavic name.

Mężczyzna (a Man – Male) – How had this word sounded and what had it meant before it took on the present form? The Slavic word ”mana” has already come out of use. We know its initial meaning thanks to the Vedas. Mana means god’s strength permeating the world which is present in the air. The angered deity can, owing to mana, tear off roofs, break trees, lift destroying waves and keep birds in the air. Mana, the god strength, is the first chunk of the word ”man” (in Polish: man – szczyt <top> – zna). Szczyt (top) means the old name of a shield used for defence. As a result,  manszczytzna is a strong and trained defender. The word, in a courteous way, begun to be used to denote every man wearing trousers. 

– Horwati. The eastern pronunciation. It denotes people related to the mountains (mountains – góry <in Polish> – hory>. A Czech chronicler, Kosmas of Prague called Poles Horwaci (Croats). The Poles dwelt the two sides of the mountains and their territory reached as far as the sea. In the pronunciation of the Western Slavs, i.e. the Polish, we pronounce it góra, not hora.
How to call the mountain men gifted with the god might – mana?
Of course – Górmanowie. Beyond the shadow of a doubt this word is purely Polish. In the eastern pronunciation – Horwiti, in the Latin pronunciation which does not have ”Ó” – Germanus.

By that means, the puzzle of the contemporary, falsified history has solved on its own.

The present – national mixture of people use ancient Polish names. 

Franki (the Franks) – wranki, wronki (crows, small crows).

Germanie (Germans) – Górmanie.

Indeed, it is not difficult to notice that all the bricks match each other. Even Ptolemy’s map does not contradict ceasar Porphyrogenitus’s words. And the ceasar’s words agree with the latest genetic research. in addition to that, all the maps of Europe, beginning with year ”0” agree with the Franks’ map from the years of 800 and 900. The maps are to be found on the Internet under the name of ”Europe years 900”.

Winicjusz Kossakowski

lieps_slawen_rekonstruktion

Tollense (in Polish – historically Dołęża[1], Dolenica[2] or Tolęża[3]/Tołęża[4]) – a river in Germany (Mecklenburg-Front Pomerania). It flows out from the gutter chain of glacial lakes – Tollense and Lieps on the Macklenburg Lakeland (314.2-3); after about 68 km of its course, it powers the Piana river around Demmin town.
Tributaries:

  • ·     Linde
  • ·     Datze
  • ·     Aalbach (Malliner Wasser)
  • ·     Mühlenbach
  • ·     Kleiner Landgraben
  • ·     Goldbach
  • ·     Großer Landgraben
  • ·     Augraben

It flows through Neubrandenburg, Altentreptov and Demmin.

The areas on the central and down Tollense were dwelt by the Slavic tribe Doéanie, whereas the areas to the south from them (mainly the surroundings of Lake Tollensesee with the sattlement of Radogoszcz) belonged to warlike Redarowie <Redariers>) 

The Slavic name of the river derives from the word ”dół” (down) or ”dolina” (valley), or according to other sources from ług – a water reservoir, puddle <in Polish kałuża> (see  Łużyce – Lusatia) 


PS

I once worked with a Russian Jew – Mojsie. He claimed that the Jews had given the language to the Germans and the English and that they were related to them. I think that Mojsie fantasized a bit. I don’t know the matter.

VorpommerflysseThe Slavic Front Pomerania 

Winicjusz Kossakowski – Takie sobie gadanie: Zagadka sama się rozwiązała

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 29 Listopad 2013

© by Winicjusz Kossakowski

(Mapy nadesłała Lidia Czopkiewicz na dwa tygodnie przed przesłaniem artykułu przez Winicjusza Kossakowskiego)

Awaria mapaLata 533-600

 z cyklu: „Takie sobie gadanie”

„Polscy historycy” to mają dobrze.

Najpierw pisano to, co było wygodne państwu Watykanoniemieckiemu. Do czasu, aż skatoliczonozjudaizowana arystokracja, doszła do wniosku, że jej państwo niepotrzebne i sejm Rzeczypospolitej rozdał jej ziemie sąsiadom, zapewniany  przez jezuitę Skargę, że za czyn ten – dostaną ojczyznę w „niebiesiech”. Przez 123 lata Polski nie było na mapie świata. Po odzyskaniu niepodległości w II Rzeczpospolitej, historycy sięgnęli po historię z przed rozbiorów, czyli znowu watykanoniemiecką.

II wojna światowa.

Zdradzony przez sojuszników polski żołnierz walczy o ich niepodległość, a w zamian  „sojusznicy” oddają Polskę sowietom.

Historycy mają znowu labę. Piszą bzdety, byle przypodobać się władzy radzieckiej.

W tej chwili, znowu wrócili do niemieckich – „prac naukowych”.

Aby się o tym przekonać, wystarczy przejrzeć oficjalne strony „nauki polskiej”.

– Najgorzej mają historycy niemieccy.

Ile muszą się nagłowić i nakombinować, by uwiarygodnić historycznie państwo niemieckie. A wszystko im przeszkadza.

– Po pierwsze – na mapach Franków z roku 900 ery chrystian, nie ma takiego państwa.

– Po drugie – wszystkie wykopaliska  na terenie obecnie niemieckim, świadczą o słowiańskim osadnictwie. Nazwy rzek i starych miast, pomimo zniekształcenia, mówią językiem Słowian. Mało tego –  złote i brązowe figurki  odnalezione w  Przylwicach – Prilwitz nad Renem, są opisane runami słowiańskimi i w języku Słowian. Jakby tego było mało, to ostatnio, nauka zajmująca się genetyką, za żadne skarby, nie może odnaleźć „germańskich” genów w narodach uznanych za germańskie. Geny obecnych „Germanów” to mieszanina słowiańsko – celtycka.

Chrobatia 843 mapa francuskaChrobatia-Harwatia rok 843 – jak widać Bawaria zajęła część ziem Słowiańskiej AWARII (Hawarii-Harwatii)

Germańcy są, a genów germańskich nie ma.

Proszę sobie wyobrazić, jak się czuje „nauka” niemiecka i w ogóle germańska. Owe uczucie, zwane frustracją, wyraził przedstawiciel nauki germańskiej z Uniwersytetu w Lipsku, gdy natrafił na książkę „Polskie Runy Przemówiły”. Pracy nie atakował, bo nie da się jej udowodnić fałszu, ale zaatakował autora i to w dosyć niewybredny sposób.

Jedyną i wyłączną „podstawą” dla nauki germańskiej jest mapa Ptolemeusza z II wieku ery chrystian. Na terenie obecnych Niemiec i Polski widnieje napis Germanus.

Siedem wieków później, bo około dziewiątego wieku, rzymski  cesarz Porfirogeneta(zrodzony w purpurze) a broniący swego państwa przed zajęciem przez Bułgarów,  zauważa, że „Germanie mówią językiem słowiańskim”.

Jakim językiem mówili Germanie siedem wieków wcześniej?

Na dodatek genetycy ustalili, że słowiański gen R1a, na terenie Polski przeszło jedenaście tysięcy lat temu zmutował się w gen R1a1. Jest to dowodem, że minimum od dwunastu tysięcy lat, naród polski zamieszkuje swe ziemie.

Akurat takie dowody nie interesują „nauki niemieckiej” a za nimi i nibypolskiej.  Jak ustalono – tak musi być. – Ja wol!!!  Befehl !!!

W pracy Leledraga Marskiego natrafiłem na taki tekst: „W logice słowotwórstwa języków starego świata i w jego strukturze zakodowana jest logiczna informacja, religijna, historyczna, emocjonalna, która świadczy – bez wątpienia – na rzecz prawdziwej historii”.

  ***

Opierając się na powyższym spostrzeżeniu spróbuję wejść na drogę słowotwórstwa i odszyfrować kilka słów. Są to jedynie moje spostrzeżenia i nikt się z nimi zgadzać nie musi, chociaż było by słodko, gdyby potwierdził je prof. Miodek.

Wrona, słowo dźwiękonaśladowcze  od trzepotu skrzydeł, w gwarze – wruna, pierwotnie  – fruna, fruwać, fruu…

W herbarzu polskim, który zachował nazwy dawnych rodów, mamy ród – Ślepowron, do którego przypisane jest około 200 nazwisk rodowych. Ślepowron – ptak polujący nocą, mniejszy od wrony, niekiedy zwany wronkiem. Wronki – siedziba rodowa Ślepowrończyków.  Słowo wypowiadane z ruska – Wranki. Gdy wrócimy do pierwotnego „fru..”, mamy Franków. Zatem nazwa Franki, jest nazwą słowiańską.

Mężczyzna – Jak to słowo brzmiało i co znaczyło zanim przyjęło dzisiejszą formę ?

Słowiańskie słowo „mana” wyszło już z użycia. Jego pierwotne znaczenie znamy dzięki wedom.

Mana – to boska siła przenikająca świat, jest obecna w powietrzu. Zagniewane bóstwo może, dzięki manie, zrywać dachy, łamać drzewa, wznosić niszczące fale i utrzymywać ptaki w powietrzu. Mana, ta boska siła, jest pierwszym członem nazwy  „man – szczyt – zna”. Szczyt, to dawna nazwa tarczy służącej od obrony. Trzeciego słowa tłumaczyć nie muszę.

Zatem manszczytzna to silny i wyszkolony obrońca. Słowo, grzecznościowo, przeszło na każdego chłopa noszącego nogawice.

– Horwati. Wymowa wschodnia. Oznacza ludzi zwitych-związanych z górami – horami. Jeszcze czeski kronikarz Kosmas z Pragi, nazywał Polaków Horwatami.

Polacy zamieszkiwali obie strony gór a teren ich sięgał aż do morza. W wymowie zachodnich Słowian, to znaczy Polaków, wymawiamy – góra a nie hora.

Jak nazwać górali obdarzonych boską mocą – maną?

Oczywiście – Górmanami. Nie ulega wątpliwości, że to słowo czysto polskie. W wymowie  wschodniej  – Horwiti,  w wymowie łacińskiej, nie posiadającej „Ó” – Germanus.

W ten sposób zagadka współczesnej, zakłamanej historii sama się rozwiązała.

Obecna – narodowościowa mieszanka, używa prastarych polskich imion.

Franki – wranki, wronki.

Germanie – Górmanie.

Jak nie trudno zauważyć, wszystkie klocki pasują do siebie. Już mapa Ptolemeusza nie zaprzecza wypowiedzi cesarza Porfirogenety. A wypowiedź cesarza zgadza się  z najnowszymi badaniami genetycznymi. Na dodatek, wszystkie mapy Europy, poczynając od roku „0”są zgodne z mapą Franków z 800 i 900 roku. Mapy dostępne w internecie pod hasłem „Europe years 900”.

Winicjusz Kossakowski

lieps_slawen_rekonstruktion

Tollense (pol. hist. Dołęża[1], Dolenica[2] lub Tolęża[3]/Tołęża[4]) – rzeka w Niemczech (Meklemburgia-Pomorze Przednie). Wypływa z łańcucha rynnowych jezior polodowcowych Tollense i Lieps na Pojezierzu Meklemburskim (314.2-3); po ok. 68 km biegu zasila rzekę Pianę w okolicy miasta Demmin.
Dopływy:

  • Linde
  • Datze
  • Aalbach (Malliner Wasser)
  • Mühlenbach
  • Kleiner Landgraben
  • Goldbach
  • Großer Landgraben
  • Augraben

Przepływa przez Neubrandenburg, Altentreptow i Demmin.

Tereny nad środkową i dolną Tollense zamieszkiwało słowiańskie plemię Dołężan, natomiast ziemie na południe od nich (głównie okolice jeziora Tollensesee z grodem Radogoszcz) należały do wojowniczych Redarów.

Słowiańska nazwa rzeki pochodzi od wyrazu „dół” bądź „dolina” lub według innych źródeł od ług – zbiornik wodny, kałuża (zob. Łużyce)

PS

Pracowałem kiedyś z ruskim jewrejem – Mojsiem. Upierał się on, że to Żydzi dali język Niemcom i Anglikom. I że, są z nimi spokrewnieni.

Wydaje mi się, że Mojsie trochę fantazjował. Nie znam sprawy.

VorpommerflysseSłowiańskie Pomorze Przednie

Głagolica i Kryształy w Krakowie (Tadeusz Mroziński i Katarzyna Barczyńska) – 22-24 11

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 18 Listopad 2013

znak ruji głagołyZapraszamy na spotkanie łączące wiedzę pierwotną Słowian z pojęciami i cyklami życia Natury,połączymy nasze pojmowanie budowy wszechświata z budową Ziemi i Człowieka we wszystkich jego strukturach!Głagolica jako Obrazowanie – Materializacja Myśli Bożej – Stwarzanie,

Kryształy jako Struktury Materializacji i przekazywania impulsów Życia.

Katarzyna Barczyńska – Kryształy i Tadeusz Mroziński – Głagolica

crystalpic

Kraków

  • 22- 23-24 listopada  2013 r. – Głagolica i Kryształy Serca – swobodny przepływ Obfitości Materii i Energii

  • piątek 17-20, sobota 9-20 – Głagolica, niedziela 9-20 – Kryształy Serca:)

  • opłata – 350 zł, za jeden dzień 190 zł, piątek wykład wprowadzający! – symbolicznie 27 zł:) 

  • dla dobrego zrozumienia tematu „Głagolica” ważne jest uczestnictwo w piątkowym spotkaniu!!! 

  • miejsce spotkania – ul. Szlak 17/10, Kraków, tel. 509 089 083

Warsztaty Głagolicy prowadzone są przez Tadeusza Mrozińskiego, badacza kultury i filozofii Słowian, Głagolicy, Astrologii, oraz Mechaniki Niebba w tym ruchu precesyjnego ziemi, a także pogody i migracji  zwierząt.

Dodatkowo Tadeusz posiada wiedzę praktyczną z zakresu używania i stosowania ziół leczniczych w naturoterapii.

Informacje dodatkowe o prowadzącym:

http://www.apokalipsa-eden.pl/ – strona Tadeusza Mrozińskiego

Warsztaty Kryształowe prowadzone są przez przez Katarzynę Bratumiłę Barczyńską, badacza struktur przestrzeni architektury, Ziemi i osobistych struktur Człowieka łączących go z całym Wszechświatem,
Na spotkaniach prowadzi do przypomnienia wiedzy ukrytej wewnątrz nas – w samym Sercu –  i korzystania z niej odważnie i z odpowiedzialnością godną swojej potęgi.

więcej informacji: swiatkrysztalow.com.pl

Tagged with: ,

Rafał Orlicki – „Krzyż, jako stwórcza siła światłości u Prasłowian” (polemika z W. Kossakowskim)


Moje głębsze zastanowienie, wywołał artykuł Pana Winicjusza Kossakowskiego, pt. „Czy Polacy znali pismo ideograficzne?”. Zamieszczony w pierwszym numerze „Słowianić”.  Zapewne stało się tak, z racji moich zainteresowań i zajmowania się szeroko pojętą mową, w tym pismem i językiem Prasłowian.  Powyższy artykuł, wzbudził moje głębokie uznanie, przysporzył mi sporo wiedzy. Jednakże pozwolę sobie w tym miejscu na pewne drobne uściślenia i własne hipotezy.

Ogólnie, zgadzam się z interpretacją autora, że zapis obrazowy zamieszczony na urnie odnalezionej w Białej pod Łodzią, ma charakter kultu religijnego i przedstawia wiarę Prasłowian w nieśmiertelność istnienia ludzkiego. Jest w nim zawarta, bardzo wyrazista symbolika przemijania życia i odradzania się po śmierci w innej postaci.

Wielki wpływ wywarł na mnie ten zapis, umieszczony na urnie. Pewnej nocy cały swój sen poświęciłem jej obrazowi. Jakby wypływał z niego wprost do moich emocji, mojego ducha, jakiś znacznie głębszy przekaz. Pamiętam, że zacząłem śnić o poszczególnych obrazach (znakach) a przeszedłem w refleksyjny sen nad sensem ludzkiego bytu. Myślałem w tym śnie o ludziach, którzy gonią za pieniędzmi, aby przy ich pomocy lżej lub radośniej żyć, troszczą się tylko o siebie i swoich bliskich. Nie myślą o społeczności, narodzie, ludzkości, przyrodzie. Nagle pojawia się śmierć kogoś z ich bliskich lub ciężka choroba ich samych i pieniądze przestają być skuteczne, bo nie załatwią wszystkiego. W tym momencie, pojawia się pytanie; -Po co żyjemy?! Chyba najważniejsze pytanie, jakie człowiek może sobie postawić. – Czy dla potrzeb doskonalenia ludzkości w etapach ewolucji? Chyba nie, skoro zaraza może wybić połowę ludzi, wojny światowe podobnie, wybuch jakiegoś potężnego wulkanu unicestwić cały kontynent jak to niegdyś już bywało, uderzenie planetoidy zniszczyć całe życie na Ziemi. Dlaczego więc natura czy jak ktoś woli – Bóg, którzy są doskonali i nie marnują żadnej energii, mieliby stworzyć ludzi i poddać ich później unicestwieniu? A może tak, jak wierzyli pra Słowianie i wierzą buddyści czy też niektórzy chrześcijanie, jesteśmy śmiertelni na Ziemi, lecz w pewnej energetycznej i świadomej (duchowej) postaci nieśmiertelni, żyjąc nadal, w innym wymiarze? W końcu nawet Jezus rozmawiał w ogrójcu z niektórymi zmarłymi prorokami. Z drugiej strony, po śmierci nie możemy na Ziemi nic już uczynić, póki nie ożyjemy w ciele ponownie. (‘Ciało’ ma wiele bliskiego ze słowiańskim słowem ‘światło’. ‘Światło’, najprościej wyjaśnić znajdując znaczenie jego rdzeni w bliskoznacznym wyrazie ‘świt/świta’.  Bowiem ‘świt’ to ‘si-wid’ czyli ‘światła-widzenie’. Od ‘widzenie’ mamy termin ‘witanie’ gdyż ‘powitanie’ to nic innego jak kogoś ‘zobaczenie’. Nasze ‘ciało’ czy rosyjskie ‘tieło’ to skrócona forma wzięta ‘ti-el-ło’ czyli ‘ci-el-ło’; ‘twoje/jego – wybrane/miejsce/to – tu’. Od tego wyrazu pochodzi określenie polskie dla fragmentu ciała, jakim jest ‘czoło’ czy też nazwa młodego zwierzęcia ‘cielak’. Mam jednak poważne przypuszczenia że pierwotną formą słowa ciało był inny zestaw rdzeni, a mianowicie; ‘si-el-ło’ oznaczający ‘światła – miejsce –to’. Stąd ‘sioło’ czyli siedziba ludzka, wieś, a od niej ’siodło’. Miejsca dla ciała. Jednak ‘si’ przeszło bardzo często w ‘ci’ lub ‘ti’. Takie przekształcenie tego morfemu oznaczałoby, że zaimki osobowe, pojęcie istoty ludzkiej, słowa typu ‘ty/wy/oni/tamci/ci’, wywodzą się od energii, ze światłości). A jeśli moje poglądy są słuszne? Jeśli istnieje nieskończoność życia ludzkiego w postaci duszy, która niekoniecznie się reinkarnuje, może ginie na zawsze tylko gdy na życie jakiekolwiek nie zasługuje, lub doskonali się w innych wymiarach?  Jakże podobna byłaby ta prasłowiańska wiara do pierwotnego chrześcijaństwa, bez ocalej tej skomplikowanej otoczki zbawienia przez sakramenty? To cóż jest wówczas wartością, którą możemy przenieść w tamte zaświaty? Czy nasze skarby zebrane na ziemi, które mól i rdza zjedzą? Czyż nie wyłącznie te, niezniszczalne, jak; miłość, wiedza, otwartość na poznawanie, pamięć i szacunek wobec przodków?

Moim skromnym zdaniem, zapis umieszczony na okręgu urny, powinniśmy czytać z prawej strony na lewą, podobnie jak w języku hebrajskim, który swoje starożytne korzenie języka werbalnego, przynajmniej jego podstawowe rdzenie i liczne wyrazy, wyniósł moim zdaniem wprost od Arjów – proto Słowian (Wszystkie te podobne rdzenie; ‘ar, as, al, ał’ oznaczają coś wysokiego, wyniosłego lub wielkiego. Stąd ‘Asowie’ to ludzie wysocy, ‘Arjowie’ szlachetni z racji posiadania wielkiej wiedzy i kultury, góra ‘Ararat’ to ‘ar-ra-ra-ti’ czyli ‘wysoka-wielka-mocna-ta’ bądż ‘wysoka-moc-mocy-ta’, zaś góry ‘Ural’ to ‘ziemia-wysoka’ zaś romańskie ‘Alpi’ czy też germańskie ‘Alpe’ to ‘wysokie-wody’, a góry ‘taj’ to ‘wysokie tajemnicze/niedostępne’ od rdzenia ‘taj’ jaki oznaczał ‘ti-aj’ czyli; ‘te mokre, wilgotne, wodniste’ podobnie jak ‘taj-ga’ to ‘taj-gaj’ czyli ‘podmokłe knieje/zarośla’ bądź rzeka ‘Dunaj’ to ‘dun-aj’ czyli ‘dni/jasność płynąca’ czy nasze dawne ‘źródełko’ czyli ‘ruczaj’ to ‘ru(d/s)-ti-aj’; ‘rodzący-ten/tu-wilgoć’ czy tez nasz miesiąc ‘maj’; ‘ma-aj’; ‘ma-wilgoć’. taj to więc nie żadne tam ‘góry złote’ jak później tłumaczyły tą nazwę ludy mongolskie, przejmując te i podobne nazwy po Arjo-Słowianach. Są to pozostałości jednego języka protoeuropejskiego, jaki zapewne należał do ludów które pierwsze skolonizowały ten kontynent po ustąpieniu lodowca, o prasłowiańskiej proweniencji. Owa pozostałość przeniosła się z języka werbalnego do pisma, gdzie samogłoska oraz litera ‘o’ nawiązuje do kształtu ust przy jej artykułowaniu, litera „r” to szczerzenie zębów i warczenie oznaczające ‘moc, postrach’, zaś duża litera ‘A’ pochodzi od niekoniecznie runicznego symbolu, ale wyobrażenia góry, czegoś wysokiego. Zawarta w niej pozioma kreska, to podstawa tej góry, ziemia, z której wyrasta. Tak też powstała sylaba ‘Ra/Re’ oznaczająca; ‘moc na wysokości’ a później ‘słońce’, od niego ‘boga’ czy też stanowiła cześć imion faraonów twierdzących ze są synami Re, jak choćby Ramzes/Ramasses, gdy północny Egipt został częściowo podbity przez Arjów). Ta refleksyjność (obustronność) zapisu pisma, przetrwała wśród Etrusków, którzy nie będąc sami czystym ludem słowiańskim, zajęli krainę Słowian i przejęli ich pismo, mając, jako przybysze z Anatolii do dyspozycji pismo klinowe Hetytów. Jednak przyjęli właśnie pismo runiczne Słowian, bo to słowiańska kultura i język, widocznie były na tyle silne i przeważyły. Tak jak Bułgarzy, którzy są ludem azjatycko-tureckim, a jednak przyjęli kulturę i język słowiańskich tubylców. Podobnie, acz częściowo i Grecy, którzy przyjęli język słowiańskich Achajów (L-achaje) przybyłych znad nizin Dunajskich, gdzie było niegdyś europejskie centrum rozszerzenia się Słowiańszczyzny staro kontynentalnej (wcześniej były też inne koliby po drodze z Azji, jak ta na Kaukazie – Arjowie, czy ta pod Uralem – Arkaim, czy pod Ałtajem), na północ, zachód, wschód i południe. W tym protoplastów Polan, Lachów (‘Po-la-ha-an-ni’; ‘to/na-nizina/równe/płaskie-życie-on-liczba mnoga’. Zanikły w tym słowie podwójne głoski ‘a’ oraz miękkie ‘h’ słyszalne jeszcze w ukraińskim wyrazie ‘Lahi/Lachy’). Tyle, że język Grecki, który był pierwotnie językiem i pismem Achajów, stał się później formą zupełnie odmienną od dialektów słowiańskich, zachowując w kulturze mowy poza werbalnej, jedynie; ustrój plemienny Słowian, legendy, przekręcone nazwy bóstw i szczątkowe formy słownictwa słowiańskiego w tym nazwę tej krainy jako zapewne pierwotnie wyraz ‘Garbia’ bądź podobny, czyli kraina ‘górzysta’. Podobnie jak nasze ‘Karpaty’ to dawne ‘Harbate’ (stąd słowacka i ruska ‘hara’ czyli ‘góra’ oraz ‘hrad’ czyli wysoko wzniesiony zamek oraz nasza dawna stolica ‘Kraków’ należąca długo do Słowian Czeskich, dawniej być może ‘Horakow’ lub ‘Gorakow’ od rdzeni; ‘hor-ra-ko-ow’; ‘wysoka-silna-kolista(ogrodzona ostrokołem)-ta’. Nie ma ta nazwa nic wspólnego w swoim pochodzeniu od Greków jak niektórzy dawniejsi językoznawcy czy kronikarze polscy sugerowali, zaś odwrotnie, Grecy wiele zawdzięczają w swoich nazwach Słowianom) czyli górzysty, garbaty obszar. Od niej wywodzą swoją nazwę Chorwaci (dawniej Hrabati/Hrabaci a dzisiaj Hrwati) zamieszkujący niegdyś północno-wschodnie stoki Karpat. Czy też polskie słowo ‘Karpa’ określające resztki wystającego z ziemi pnia drzewa, bądź ryba z wyraźnie zakrzywionym grzbietem ‘karp’ bądź wyraz określający wzniesienie na szczątkach człowieka ‘grab/grób’.

Wszystkie te kultury budowane na języku pra słowiańskim, posiadają morfemy piśmienne bardzo często tworzone niejako od tyłu, czyli z prawej strony na lewą. Nawet w mowie werbalnej. Tak jak w naszym wyrazie oznaczającym nazwę miasta; „Rawa Mazowiecka” pochodzącej od pierwotnych rdzeni; ‘ra-wa maz-ow-iec-ka’ co oznacza; ‘moc/siła-tu/ta maż/błoto/mokro-to-jest-ta(młodszy przyrostek)’ a sensualnie ‘miasto/gród obronny na Mazowszu’. Dzisiaj, budując za pomocą współczesnej polszczyzny podobną nazwę, zapisalibyśmy ją zupełnie odwrotnie, jako: „wa-ra ow-iec-maz-ka’ czyli; ‘tu gród to-jest-podmokły-ka’ czy jakoś podobnie.  Żyjemy, korzystając z tak skonstruowanego języka zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy i ten odwrotny sposób ukształtowania składni rdzeniowej wielu słów, utrudnia nam jego sensualne zrozumienie. Ogromnie „wspomogła” ten proces językowej degrengolady i kulturowego odejścia od logiki prasłowiańskich morfemów, prawostronna technika zapisu łaciny, której zasady i wiele słów przejęliśmy. Chociaż i ona, posiada ogromny zasób prasłowiańskich morfemów i pojęć, bo przecież wyrosła na języku Etruskim i Celtyckim.

Przy naszym rozważaniu zapisu na urnie z Białej pod Łodzią, wybór prawidłowego kierunku odszyfrowania zapisu ideograficznego, ma wielkie znaczenie. I tak, ja dostrzegam w tym zapisie następujący przekaz, przy czym powtarzam, że zgadzam się z większością znaczeń podanych przez autora.

Pierwszy jest na nim krzyż równoramienny, który nie oznacza tylko stron świata znanych Słowianom (‘północ’; „pół-nocy” czyli jasne noce polarne, ‘południe’ czyli ‘po-łuń-dnie’ czyli ‘to-słoneczne-dni’ (porównaj do miasta greckiego Saloniki a dawniej Sołuń czyli ‘so-łuń’ > ‘jest/to-jasne/palące’ oraz słowa ‘słońce’ czy rosyjskie ‘sońce’ < ‘so-łoń-si’; ‘to-palące/czyniące-światło’ bądź w wyrazie ‘płomień’ <  ‘po-łoń-je-eń’; ‘to-palący-jest-koniec’. Gdzie ‘łoń’ może mieć wiele wspólnego ze słowem ‘łono’ powstałego ze skrócenia rdzeni ‘łoń-wo’ ; ‘życie/czyniące-to’ podobnie jak ‘dłoń’ < ‘di-łoń’ < ‘ti-łoń’ (jak w j.ruskim ‘dieło’ wymawiane pierwotnie miękko jako ‘tieło’); ‘to-czyni’), ‘zachód’ czyli ‘za-chadi(w domyśle słońce) od;’sa-ha-din’; ‘za/podąża/jest-życie/oddech-dzień/jasność/duch’, ‘wschód’ czyli ‘wa-si-chodzi’; ‘tu – światło/jasność–chodzi/chadi’ od wcześniejszych morfemów; ‘wa-si-ha-din(stąd arabsko-perski ‘dżin’)’; ‘tu-jasność/światło-życia-duch/dzień’), ale całą przestrzeń wszechświata poddaną mocy stwórczej światła. To różne odmiany światła, określają kierunki tej przestrzeni. Przestrzeń wypełniona wyłącznie ciemnością, to niebyt, nieistnienie! Nie ma celu i sensu jakim jest życie dzięki światłu. Porównaj rdzeń ‘si’ występujący w wielu wyrazach do słowa ‘sień’ czyli ‘si-eń’; ‘światła-koniec’ („zacienione pomieszczenie”) co spotkamy jako podobne, staropolskie wyjaśnienie w „słowniku etymologicznym języka polskiego” Aleksandra Brucknera. Bo według niego, ‘cień’ pochodzi wprost od prasłowiańskiego ‘sień’, który to wyraz oznaczał to samo, czyli ‘szarość, półmrok’. Stąd moim zdaniem, podobne wyrazy; ‘szron’ od ‘si-ro-on’; ‘jasność-rodzi-on’ czy też słowo ‘siwy’ od ‘si-wo’; ‘jasne-to’. Na pewno tak było, chociaż rdzeń ‘si’ przyjął często formę ‘ci’ gdzie raz wywodzi się od ‘ti’ (ty/ten) a raz od ‘si’ (światło/jasność). Nasza ‘jesień’ czy rosyjska ‘(w)osień’ to odpowiednio; ‘jes-sień’; ‘jest cień/szarość’ a dokładnie’ ‘je-si-eń’ czyli; ‘jest-światła-koniec’. Zaś ‘wo-sień’; ‘to-cień/szarość’. Przy czym ów przyrostek ‘eń’, prawdopodobnie stanowi jeden z podstawowych morfemów (najkrótszych rdzeni, zwykle dwugłoskowych, chociaż były i morfemy fonemiczne – jednogłoskowe) języka prasłowiańskiego, jaki wyparował w niebyt kulturowy. Gdy rozpoczął swoją wędrówkę gdzieś z krainy Prasłowian znad Ałtaju i zapewne stał się podstawą wyrazu należącego dzisiaj do Brytów, jako ‘end’ pochodząc od ‘eń-ti’; ‘koniec-tego’ a w zasadzie od ‘teń-ti’ czyli; ‘ti-eń-ti’; ‘to-koniec-tego’.

Kiedy ów równoramienny krzyż, wyryty na urnie (jakże więc stary to symbol, u Słowian znacznie przedchrześcijański) nazwany przez autora artykułu „rękoma Boga”, tak odczytamy i zauważymy, że każde z jego ramion wyposażył słowiański pisarz w pięciopalczaste zakończenia, niczym grabie, to zrozumiemy, że chodziło mu o wyrażenie jakiejś czynności stwórczej. Bo dłońmi się stwarza, coś czyni, dokonuje ‘dzieła’. A więc chodzi tutaj o życiodajną moc światła, energii, jaka panuje nad całym światem. Zresztą sama nazwa „świat” pochodzi właśnie od światła. To, dlatego, Słowianie tak czcili ‘ogień’ (‘ogień/agiń’; ‘og/ag/oh-je-iń’; ‘ostry/bolesny-jest-ten/on’, podobnie jak w ‘róg/rog/roh’ < ‘ro-og’; ‘rodzący, czyniący-ostrość/ból’ czy w słowie ‘wróg/wrag’ od; ‘wo-ro-og/ag’; ‘to-rodzi-ból’) że kojarzyli go przede wszystkim ze światłem, ze stwórczą energią dającą życie.

Po lewej stronie krzyża pojawia się wyraźnie postać kobiety, co widać po kropkach obrazujących jej piersi oraz trójkątną wklęsłość tułowia, jakby w kształcie litery ‘W’. Ten kształt litery, wskazuje na poród, bo jej piersi, jak już pisałem, są osobno zaznaczone. Kobieta również posiada ramiona zaopatrzone w liczne palce, bo jest tutaj symbolem dawania życia. Stoi ona, obok pewnego stworzenia. Nie na nim, jak to widzimy na pozostałych obrazkach, tylko obok. To ważny znak.

Stworzenie to, nie jest bowiem koniem, ale symbolicznie ujętą i być może dlatego nieco do niego podobną istotą, lecz bez głowy. Być może chodzi o to, że nie ma oczu i własnej woli, tylko kieruje nią Stwórca. Nie widzi, w jakie ciało wstępuje, nie wybiera go. Jest za to wyposażone w ogon. Pamiętajmy, że Słowianie mieli szacunek do włosów. Stąd długie brody dawnych bojarów, które dopiero car Piotr I-szy pochodzący ze zniemczonej dynastii Holstein-Gottorp-Romanow spowinaconej z wikingowym, nordyckim rodem Ruryka (stąd Rurykowicze) wychowany na zachodzie, w 1698 kazał im pościnać, nie szanując tradycji słowiańskich i prawosławnych a wprowadzając modę zachodnią. Słowianie Ruscy uważali, że we włosach długich mieści się mądrość i siła, stąd kazali się grzebać po śmierci ze ściętymi brodami. Uważali, że z nich pochodzi dusza (‘dusia’; ‘dun-si-an’; ‘dzień/życie-świetliste-jego’ lub ruska ‘dusija’; ‘dun-si-mja’; ‘czyniąca/życie/dni-świetliste-moje’, podaję tu oddzielone znakiem ‘/’ niekiedy różne warianty rdzeni, bo zależą one często od kontekstu i były bliskoznaczne) życiowa siła, dzięki której zmartwychwstaną. Lachy, przyjęli sarmacki zwyczaj golenia głów a w zamian posiadali długie wąsy. Ogon owej czworonożnej istoty na urnie, to więc symbol „ducha i życia”, dzisiaj powiedzielibyśmy; ‘nieśmiertelności duszy ludzkiej’. Jednak na innych wizerunkach, jakby przed wejściem w światło (krzyż) z którego powstaje człowiek, owe dusze ludzkie posiadają przy ogonie również palce (liczne kreski). Jakby miały więc swoja osobowość i możliwość działania. Dopiero później, gdy panuje nad nimi ciało człowiecze, są tej zdolności do samodzielnego bytu pozbawione.

Słowianie mogli wierzyć, że kobieta z chwilą rodzenia dziecka przestaje być  nieśmiertelna, a jej duch przechodzi na inne ludzkie istoty. Jej postać na obrazku wyraźnie przyjmuje w siebie tego ducha (poczęcie od światłości czyli krzyża – bo przecież dawniejsi ludzie nie wiedzieli jak jest stwarzane dziecko) lub go rodzi, gdyż ma szeroko rozstawione nogi i biodra.

Zauważmy, jak wiele jest kultur, w których kobieta nie była uważana w pełni za człowieka. Nawet wyrazy ją określające pochodzą od mężczyzny, jak sumeryjskie ‘an’ (nasz ‘on’ czy hebrajskie ‘Adam’ oznaczające u Żydów ‘człowiek’ to protosłowiański ‘Atan’ czyli ‘to-on’); czyli ‘mężczyzna/on’ zaś kobieta ‘an-na’ stąd w j. rosyjskim ‘ana’ zaś w polskim ‘ona’ (stąd niby hebrajskie imię ‘Anna’ od ‘Hannah’ („łaska”) a w istocie powstałe od rdzeni ‘ha-an-na-ha’; czyli; ‘oddechem/życiem-jego/mężczyzny-ta/tu-żyje’ co sensualnie znaczyło; ‘człowieka/mężczyzny- kobieta/istota’). Nic na to nie poradzimy, ale kulturowe poglądy nie mają nic wspólnego z nauką. Towarzyszą ludzkości od zarania dziejów, szczególnie tam, gdzie pojawia się religijna idea. Tak więc kobieta była szanowana w społeczności słowiańskiej lecz jej rola wypełniania duchowej misji była już za życia, na Ziemi. To rodzenie i przekazywanie w ten sposób swojej duszy. Stąd taki ogromny brak szacunku u ludów pierwotnych do kobiet bezpłodnych, uważanych za umarłe za życia. Natomiast rolą męską było przejść w inny wymiar przez śmierć, aby życie począć na nowo jako świetlista dusza, czasami widzialna jako ‘jawa’ czy tez ‘zjawa’ (stad być może Bóg nazwany przez Żydów jako; ‘Jawe/Jawi/Jahwe’ i wieloma podobnymi imionami, oznaczającymi po prostu inteligentnego ducha, co zapewne wzięli od  Arjo-Słowian).

Następny w okręgu to mężczyzna, stojący już na swoim nieśmiertelnym duchu. Przyglądając się dokładnie wszystkim duszkom, zauważymy, że ich kończyny są zwykle pochylone w prawo a więc niejako galopują one na lewą stronę. Tam właśnie, ze związku kobiety i mężczyzny pojawia się postać dziecka bez wykształconej głowy. Jakby sam tułow z oczami. To wyraźne odniesienie do istoty, która jest mała, nie posiada jeszcze określonej osobowości. A jednak ma swojego ducha, na którym pędzi ku nieskończoności.

Ostatnią postacią, znowu jest mężczyzna, zapewne chłopiec, bo jego głowa jest wyraźnie mniejsza od poprzedniego męża.

Za nim, pojawia się na okręgu symbol ‘swastyki’, czyli pierwotnie ‘ si-wa-as-ti’ (stąd bogini ‘Siwa’ czyli ‘świetlana’ czy Hetycka ‘Sawuszka’) co znaczy; ‘jasność-tu-wysoka-ta’. Zakończone ramiona swastyki są pochylone w jedną stronę i podwójne, co oznacza śmierć jako księżyc i inne gwiazdy nocy. Jak pisze autor, ale nie w sensie dosłownym jako ta planeta druga po słońcu, tylko wszystkie gwiazdy ukryte w ciemności. Bo swastyka to po prostu gwiazdy i układy planetarne w ruchu wirowym. To już nie sama światłość ale konkretne obszary stworzone przez światłość na bezkresnym niebie. W kulturze indyjskiej pozostały do dzisiaj swastyki trójramienne.

To podporządkowanie światów planetarnych, gwiazd i wszystkiego, co jest na niebie, światłości stwórczej, widzimy w symbolu krzyża równoramiennego, w którego wolne pola wbudowane są cztery swastyki. Świetnie zauważa tu Pan Winicjusz, że jest to równoczesna symbolika czasu i przestrzeni a ja dodam że i energii. Truj wymiarowa. Bo czytając znak swastyki słonecznej na przemian ze światłem nocnymi i ponownie słońcem oraz światłem w nocy, otrzymujemy cykl czasu. Ale to światło wyznacza ten upływ czasu. Słowianie nie dostrzegali wirowego ruchu słońca, żadnych jego ramion. Mogli natomiast dostrzegać ruch układów gwiazd. Znak swastyki jest wzięty z obserwacji – tutaj zaskoczę wielu, kształtu i ruchu wirowego układów planetarnych, jaka nie była dawniej możliwa z Ziemi. Cóż, nasi stwórcy przybyli już jako ludzie lub nam podobne istoty, z gwiazd, jeśli wykluczymy powstanie według teorii ewolucji a skłonimy się do kreacjonizmu.

Obok takiego krzyża, znajdujemy dwie samotne dusze, pozbawione postaci ludzkich. Są to bowiem, dusze oczekujące na wejście w ciało a ich życiodajną moc, sprawczy charakter, gotowość do działania, symbolizują ich ogony wyposażone w dłonie jak u każdej ludzkiej postaci wyrytej na urnie.

Moim skromnym zdaniem, jest to urna poświęcona śmierci jakiegoś chłopca, który odszedł do gwiazd (krainy wiecznego szczęścia i pomyślności – dlatego swastykami, górale polscy ozdabiali odrzwia swoich domów) aby wrócić do światłości gdzie narodzi się jako żyjąca dusza. Jest to ewidentny przykład, słowiańskiej, znacznie przedchrześcijańskiej wiary w nieśmiertelność życia ludzkiego. Nieważącej się określać i opisywać postaci siły stwórczej – Boga. Używającej symboliki krzyża, jako życiodajnej mocy światła. Jeden z przykładów obrazkowego pisma Słowian, wyprzedzającego swoim wiekiem, najstarsze pisma alfabetyczno-sylabiczne.

Kształt łacińskiej litery ‘x’ (czytaj ‘iks’) pochodzi od kształtu oznaczającego ‘krzyż’ który dla prastarych ludów symbolizował ‘słonce, światło, tajemnice, niewiadomą, świętość, moc, bóstwo’ i wywodzi się zapewne ze skrzyżowanych włóczni, znaku wielu ludów określającego niedostępność, zagrodzony szlak.  Znak krzyża bądź swastyki nazywano w różnych kulturach podobnie, jako; khi/hi – u Greków (zaś w dzisiejszej Grecji – ‘kru-iks’), chi – w łacinie, czi – u Chińczyków gdzie jednoznacznie oznacza wielka energię i jest wpisany w kształt litery ‘czi’, w Egipcie nazywano go – ‘an-che/chi’. Łatwo zauważyć podobieństwa w tych wszystkich nazwach, świadczące o wywodzeniu się wymienionych wyrazów oznaczających krzyż oraz sam symbol, z jakiegoś starożytnego języka i uduchowionej kultury. Tak wiec pochodzenie tej litery jest niewerbalne, bo wywodzi się z obyczaju. Możliwe ze wpierw myśliwskiego lub religijnego. Dzisiaj, w j.polskim mówimy na literę w kształcie krzyża – iks, u pra Słowian było to – si/szi.

Związek frazeologiczny z sylabą ‘si’, ma zdanie; ‘do si-ego roku’, co precyzyjnie wcale nie znaczy ‘zdrowego roku’ lecz poprawnie; ‘do świetlistego/ciepłego roku’. Dzisiaj, uległo zatarciu jego zrozumienie i myśli się, że chodzi tutaj o życzenie zdrowia, pomyślności. Tak! Ale dlaczego? Bo światło i ciepło to zdrowie! Sylabę ‘si’ występująca w staropolskim języku oraz współcześnie, jako rdzeń wielu slow, nauka tłumaczy, jako dawniejszy morfem a obecnie zaimek przymiotny; „ów, ten, tamten”, rzeczownik, rodzaj nijaki, liczba pojedyncza oraz mnoga. W istocie, jego znaczenie było podwójne, jako ‘światłość’ lub ‘ten’.

Wyraz „słowo’ pochodzi od morfemów; ‘si-łow-wo’, co sensualnie znaczyło; ‘światło-chwycone/złowione-to’ gdyż to co było dostrzegalne w jasności światła, było zarazem wiedzą, informacją. Stąd też nazwa rodziny słowiańskiej, czyli ‘Slowiani/Sloweni/Słowianie’ nie pochodzi od nazwy branych do niewoli ludów słowiańskich gdy cesarstwo rzymskie rozszerzało swoje panowanie na ich tereny i nie od bardzo podobnego języka, lecz od owego światła jakie chwytali niegdyś w swoje słowa, uwięzili w wiedzy. Bowiem ‘słowian-in’ to ‘si-łowia-an/in’ czyli ‘światłości-łowca-on’. Po części zapewne, dlatego, że byli jasnej karnacji, jasnowłosi, przybyli z gwiazd, ale przede wszystkim, darzyli szacunkiem stwórczą energię światłości. To byli myśliwi, łowcy światła w wiedzy, jaką zdobywali i zachowywali w swojej kulturze obficie mu poświeconej, która niestety została zniszczona.

ORLICKI       

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 937 obserwujących.