białczyński

Hryhorij Sawycz Skoworoda (1722 – 1794) – Strażnik Wiary Słowian (III SSŚŚŚ Lwów)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 10 Kwiecień 2014

Григорий_СковородаHryhorij Sawycz Skoworoda (ukr. Григорій Савич Сковорода), Grigorij Sawwicz Skoworoda, ros. Григорий Саввич Сковорода; ur. 3 grudnia (22 listopada s.s.) 1722 w Czornuchach, zm. 9 listopada (29 października s.s.) 1794 w miejscowości Iwaniwka, dziś Skoworodyniwka) – ukraiński[1][2][3][4] poeta, filozof i kompozytor, który żył w Imperium Rosyjskim i wniósł istotny wkład do ukraińskiej i rosyjskiej filozofii i kultury[5].

Życie

Skoworoda urodził się w 1722 w rodzinie kozackiej w Czornuchach pod Łubniami na Ukrainie Lewobrzeżnej, wówczas w Imperium Rosyjskim. Studiował na Akademii Kijowsko-Mohylańskiej łacinę, grekę, hebrajski, niemiecki, teologię, poetykę, matematykę, nauki przyrodnicze i historię w latach (1734-1741, 1744-1745, 1751-1753), ale nie ukończył pełnego programu studiów. Przez pewien czas nauczyciel domowy w majątkach ziemian ruskich. Od 1745 do 1750 przebywał na Węgrzech. Wędrował po Ukrainie w zwykłym stroju, z hebrajską Biblią, fletem i kilkoma zeszytami własnych utworów, bajek i pieśni, opowiadając i śpiewając je po wsiach i miastach na przycerkiewnych placach lub jarmarkach. Możliwe, że podróżował także do innych części Europy. W latach 1750-1751 nauczał poetyki w Perejasławiu. Od 1759 do 1769, z przerwami, wykładał na uniwersytecie w Charkowie filozofię moralną. Z obu uczelni został zwolniony z powodu swoich wolnomyślicielskich poglądów. W ostatnich latach swojego życia podróżował pieszo po Ukrainie, zatrzymując u swoich przyjaciół.

Legenda mówi, że trzy dni przed śmiercią Skoworoda udał się do jednego ze swoich najbliższych przyjaciół i powiedział, że chce u niego zostać już na stałe. Codziennie rano opuszczał dom z łopatą pod pachą. Okazało się, że kopał sobie grób. Trzeciego dnia, zjadł obiad, wstał i powiedział: “nadszedł mój czas”. Poszedł do drugiego pokoju, położył się i umarł. Na jego nagrobku znajduje się napis, który kazał wyryć: Мир ловил меня, но не поймал, co można przetłumaczyć: „Świat próbował mnie dopaść, ale mu się nie udało” lub Świat łowił mnie, ale nie pojmał. Zmarł 9 listopada 1794 roku. Grób znajduje się we wsi Skoworodyniwka (rejon Iwaniwka).

Filozofia

Skoworoda interpretował i dobrze znał dzieła filozofów antycznych oraz ulegał wpływom filozofii nowożytnej – Erazma z Rotterdamu oraz współczesnych mu encyklopedystów francuskich. Filozofia Skoworody związana jest organicznie z hermeneutyką Pisma Świętego. Głosił pogląd o trójwarstwowej istocie świata: makrokosmos, mikrokosmos, świat symboli – Biblia. Makrokosmos to przyroda, świat obiektywny, materialny. Mikrokosmos to świat wewnętrzny, istota człowieka, świat idealny. Świat symboli reprezentowany jest przez Biblię, treści symboliczne. Człowiek może odróżnić mikrokosmos od makrokosmosu przez Biblię, która jest kluczem do poznania świata. Te trzy czynniki przedstawiają ideę tego świata i oddziałują wzajemnie na siebie. W centrum systemu filozoficznego Skoworody znajdują się dwa symbole: ziarno i koło. Ziarno odzwierciedla wieczność materii, koło natomiast zmieniającą się przyrodę, która żyje i rozwija się, tworząc zamknięty krąg. Skoworoda głosi równość wszystkich wiernych w obrębie religii oraz pochwałę pracy: „każda praca jest błogosławiona przez Boga”, a grzechem podział miejsc wokół Niego. Zgodnie z naukami Skoworody jedynym najważniejszym i tak naprawdę jedynym zadaniem filozofii jest szukanie prawdy i chęć jej poznania. Szczęście człowieka polegać ma właśnie na tym, żeby, mimo trudności, doszukiwać się w życiu prawdy. Może dążyć do tego różnymi drogami, dlatego wrogość w stosunku do tych, którzy wyznają inne prawdy, nie znajduje uzasadnienia. Dlatego nietolerancja religijna nie znajduje usprawiedliwienia, bo wieczna prawda przejawia się na tym świecie w różnych formach. Według Skoworody warte pochwał są życie w harmonii z samym sobą i autentyczność. Człowiek powinien znaleźć odpowiednią pracę, która musi być jego przeznaczeniem. Pracę, która umożliwi przebywanie w harmonii ze sobą, czyli doprowadzi nas do szczęścia. Skoworoda żył zgodnie z głoszonymi ideami – minimalizował zbytki, zajmował się kształceniem swojego umysłu. Skoworoda wykształcić własny [system filozoficzny] nie akceptowany przez kanoniczne moskiewskie prawosławie – cerkiew traktowała go jak odszczepieńca i heretyka. Było to połączenie idealizmu z panteizmem („Bóg jest przyrodą”). Skoworoda nie uznawał żadnej innej władzy oprócz własnego sumienia.

Utwory

Fragment tablicy pamiątkowej w Bratysławie

W trakcie wędrówek powstały najważniejsze dzieła: traktaty filozoficzne – Dialog czyli rozmowa o starożytnym świecie (Діалог, или Розглагол о двернем міре), Rozmowa pięciu podróżnych o prawdziwym szczęściu w życiu (Rozhowor piati putnikow o istinnom szczasti w żyzni), Narcyz, czyli rozmowa na temat: poznaj siebie samego (Наркісс. Розговор о том: Узнай себя); cykl bajek prozą – pt. Bajki charkowskie (Басні харковскія); przypowieści – Wdzięczny Herod (Благодарний Еродій), Ubogi skowronek (Вбогий жайворонок), zbiór wierszy zawierający liryki, ody, pieśni historyczne i okolicznościowe wiersze patriotyczne – Ogród pieśni nabożnych (Сад БожественньІ песней), tj. cykl trzydziestu utworów poetyckich, które powstały na przestrzeni trzydziestu lat (1753-1783). Wśród wierszy znaleźć można jedne o łacińskim tytule De libertate (O wolnoścі) – zawarta w nim wzmianka o Bohdanie Chmielnickim nie zostawia cienia wątpliwości, o jakiej wolności mowa. W czasach zlikwidowania Siczy Zaporoskiej, zakazu używania nazwy „Sicz” i „Kozacy Zaporoscy” wiersz zawierał pochwalne wezwanie: sławny bądź na wieki na cześć hetmana wojsk kozackich i był świadectwem odwagi i wewnętrznej wolności Skoworody. Autor prozatorskich i poetyckich utworów łaciną, tłumacz dzieł filozofów rzymskich (np. dialog Cycerona O starości, traktat Plutarcha O spokoju serca). Ulubiony przez siebie gatunek bajki Skoworoda zaliczał do utworów filozoficznych i uważał, że od czasów antyku jest ona najbardziej trafnym nośnikiem prawdy. Cenił w bajkach treść filozoficzną, dydaktyczną, artyzm literacki – uważał, że właśnie takie połączenie tworzy znakomitą bajkę. Fabuła części bajek jest wzorowana na bajkach antycznych. Басні харковскія (Bajki charkowskie) pochodzą z lat 60. XVIII w.

Wiodące wątki: treści filozoficzne, refleksje o istocie człowieka, o harmonii wewnętrznej, poznaniu siebie, refleksje nad światem przyrody jako ucieleśnieniem Boga – wizerunku absolutnej doskonałości. Wątek satyryczny – demaskuje zło społeczne, niesprawiedliwość, intrygi, pomówienia. Otwarcie szydzi z możnych tego świata i przeciwstawia im prostego człowieka moralnego. Wątek duchowy – rozważania o istocie Boga, odwołujące się do tradycji literackiej (aluzja w tytule do Boskiej komedii Dantego). Utwory podejmujące w sposób niezmiernie oryginalny i głęboki takie kwestie, jak problem prawdy, sprawiedliwości oraz wewnętrznej wolności człowieka, jego miejsca i znaczenia w rozwoju cywilizacyjnym. W tomie wierszy Сад БожественньІ песней (Ogród pieśni nabożnych) dowiódł znakomitej techniki poetyckiej i znajomości zasad poetyki: wprowadza anafory, oryginalne metafory, alegorie, przysłowia.

Utwory, choć za życia pisarza nie drukowane, rozchodziły się po Ukrainie w odpisach rękopiśmiennych, wywierając ogromny wpływ na dalszy rozwój piśmiennictwa i myśli ruskiej. U S. znaleźć można prawdziwą mądrość wieku m.in. znakomite aforyzmy. Postrzega się go jako prekursora liryków. Świat wartości duchowych człowieka po raz pierwszy został przedstawiony tak doskonale. Skoworoda skupia się na „ja lirycznym” – na odczuwaniu świata. Te cechy czynią go prekursorem liryki wewnętrznej. Spuścizną literacką S. są też bajki. Myśli Skoworody oddziaływały na kulturę rosyjską i ukraińską w ciągu dwóch stuleci. Jego nauki były znane już za jego życia, po śmierci został uznany za jednego z największych filozofów Słowiańszczyzny. Zwolenników jego filozofii nazywano „skoworodyńcami”.

W roku 1881 dzieła filozofa wydano w Petersburgu, a jego samego uważano za prekursora nowoczesnej szkoły rosyjskiej filozofii. Uznany jest za wzór Lwa Tołstoja, oraz ukraińskich poetów: Pawła Tyczyny, Maksyma Rylskiego, Iwana Dracza.

Czy rEWO-LUCjA wybuchła już na Ziemi? (materiały od Patryka)

Posted in nauka, Polska, Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 4 Kwiecień 2014

SSSSS s-1553Właściwie każdego dnia słyszę od ludzi jak dosyć mają rządu i państwa, systemu w którym muszą żyć i jak czują się ubezwłasnowolnieni we własnym, rodzinnym kraju. Myślę, że wielu z nas zastanawia się w jaki sposób przejść, jak przeskoczyć, od małych kooperatyw, od lokalnych plemiennych słowiańskich społeczności, które tworzymy  w Polsce i na świecie, do skali całego kraju i jeszcze szerzej, do zmiany systemu Pan – Niewolnik w skali kontynentu, albo w skali całej Matki Ziemi.

Szczególnie obecnie, w Czasie Wielkiej Zmiany, mamy okazję obserwować sytuacje skrajne, które dotykają warunków brzegowych istnienia tego Systemu. Tak jest z Ukrainą i wybuchem Gniewu w Kijowie, tak jest z Gniewem ludzi w Turcji, tak jest z Bośnią i tamtejszym wrzeniem, tak jest na Tajwanie, w Chinach i Rosji. Tak jest w Polsce, gdzie mamy Oburzonych i Gniewnych i gdzie zdesperowani rodzice niepełnosprawnych dzieci  urządzili swój Majdan w Polskim Sejmie. Cyniczną reakcję na te desperackie zrywy obserwujemy na ekranach telewizorów codziennie. Jutro zobaczymy kolejny prześmiewczy akt, który będzie się nazywał Głosowanie nad Wynegocjowanym Jednostronnym Porozumieniem z Rodzicami Niepełnosprawnych Dzieci. 

Obserwujemy akty desperacji całkiem małych społeczności dotkniętych obstrukcją aroganckich rządów, które reprezentują wyłącznie interesy Światowej Banksterskiej Korporacji, a nie interes własnego narodu czy tym bardziej jakiejś słabej grupy społecznej oraz bunty całkiem dużych narodów, jak Naród Ukraiński, czy Naród Turecki, które poddane są skrajnemu naciskowi Systemu Pan-Niewolnik, w bardzo różnych czasami płaszczyznach. Płaszczyzny są różne ale nacisk jest skrajny. Także w Polsce ten nacisk jest bardzo skrajny, chociaż pozornie tego nie widać. Nie widać, bo 2,5 miliona młodych Polaków, którzy mogliby to zademonstrować zostało „wyrzuconych” z Polski przez nieludzki system.  

Codziennie rozmawiam z właścicielami gospodarstw rolnych, z małymi przedsiębiorcami polskimi, z naukowcami, z nauczycielami, ze sprzątaczkami i sklepowymi za ladą,  ze sprzedawcami na placach, z sekretarkami w biurach , ze studentami, z emerytami, z dziesiątkami ludzi w naszym kraju. Wszyscy mówią to samo: W tym systemie nie da sie żyć!

18 marca otrzymałem prezent od Patryka, który prowadzi blog Bladymamut na WordPressie (polecam serdecznie ten blog [http://bladymamut.wordpress.com/2014/03/ ], bo zawiera wiele doskonałych materiałów, które mają holistyczny charakter i reprezentują Wolną Myśl Wolnych Ludzi). Wpis pod artykułem „Czesław Białczyński” na Czarnym Pasie. Przytoczę ten wpis za chwilę. Razem z  nim drugi wpis w prezencie,  a do obu wpisów dołączone filmy. W tym jeden poświęcony Prawu i Powiernictwom a drugi mitom naukowym materializmu. Nic nie dzieje się przypadkiem. I to zestawienie też nie jest przypadkowe. Minęło trochę czasu nim przetrawiłem obydwa te wykłady i załapałem jak wszechstronne przesłanie one niosą. 

Kiedy ma się świadomość, że żyjemy w pseudodemokracji, że nasze głosy nic nie zmieniają, że nawet jeślibyśmy wygrali jakieś tam wybory to i tak nasze głosy przeliczą serwery w Moskwie, albo  o dalszym rozwoju wypadków w kraju zdecydują połączone siły pop-propagandy medialnej, kasy banksterskiej oraz policyjne pałki i karabiny maszynowe (jak w Kijowie), a jeśli to nie pomoże, to wesprze je w majestacie prawa (umowy o pomocy obcych armii i sił policyjnych na terytorium Polski), albo bezprawia (pod wyimaginowanym pretekstem ochrony jakiejś grupy obywateli – jak na Krymie), bratnia pomoc mocarstwa atomowego, które rozjedzie nas czołgami, żeby przywrócić  na Naszej Ziemi Rodzinnej System Pan -Niewolnik za wszelką cenę,  KIEDY MA SIĘ TAKĄ ŚWIADOMOŚĆ, TO STAJE SIĘ ZROZUMIAŁE, ŻE SYTUACJA DOJRZAŁA DO REWOLUCJI.

Tak! Sytuacja dojrzała do rewolucji i to rewolucji na skalę planety. Do rewolucji totalnej. Absolutnej. Wszechstronnej!

Jak jednak przeprowadzić rewolucję na miarę XXI wieku? Rewolucję zupełnie nowego rodzaju.  Tak się składa, że obydwa nadesłane przez Patryka wykłady stanowią doskonałą wskazówkę i mówią w zasadzie na ten sam temat, choć w różnych płaszczyznach. Mówią one to co mówi cały blog Bladymamut i wiele innych blogów Wolnych Ludzi, to co mówimy tutaj i co powtarza Światowy Internet od dłuższego czasu: ŚWIAT WYGLĄDA INACZEJ NIŻ GO SIĘ OPISUJE! ŚWIAT MOŻE BYĆ INNY NIŻ JEST WEDŁUG OBOWIĄZUJĄCYCH OPISÓW. ŻYCIE LUDZI I SAM SYSTEM SPOŁECZNY MOŻE BYĆ INACZEJ ZORGANIZOWANY NIŻ TEN JAKI ZASTALIŚMY, KIEDY SIĘ URODZILIŚMY I W KTÓRYM JESTEŚMY ZMUSZENI – ZMUSZENI! – UCZESTNICZYĆ! 

Potrzeba nam rewolucji bezkrwawej, rewolucji na skalę i na modłę Rewolucji Dzieci Kwiatów sprzed 50 lat, z roku 1968. Potrzeba nam rewolucji, która nie będzie się ścierać, tak jak ta w Kijowie z karabinami maszynowymi i czołgami, lecz takiej która wejdzie miękko w System i zdemoluje go wewnętrznie stanowiąc Totalną Odmowę Udziału w Nim. 

Oto wpisy i wykłady jakie otrzymałem.

Przeglądałem bloga i próbowałem coś znaleźć na temat prawa i powiernictw i zdecydowałem się, że tutaj wrzucę, najwyżej proszę usunąć lub przenieść w inne miejsce mój komentarz. Razem z jedną dziewczyną przetłumaczyłem jeden z wykładów Deana Clifforda na temat prawa i powiernictw, pomimo,że materiał odnosi się głównie do Kanadyjskiego podwórka to można się z niego sporo dowiedzieć na temat prawa powierniczego, w jakiej roli można występować w relacji z rządem, jak te role są odwracane z powodu naszej niewiedzy, jak władza operuje na domniemaniu, o co chodzi z imieniem, jak zgadzamy się na wiele rzeczy poprzez domniemanie. Jak cały obecny system oparty jest na domniemaniu, wprawdzie nie podpisujemy z władzą żadnego kontraktu ani umowy, ale władza domniemuje, że przyjmujesz jej warunki i grzecznie podporządkujesz się jej postanowieniom. Nikt nie ma prawa spisać twoich praw. Jeśli ktoś uważa, że może spisać twoje prawa, to znaczy, że ma również prawo cię ich pozbawić, jeśli uzna to za stosowne. Twoje prawa są niepisane i żaden człowiek, ani organizacja nie mogą ci ich przyznać, ani odebrać.

Dean Clifford – napisy PL – Your Rights, Trusts, and how to enforce them
Series 1

 

 

I drugi wpis oraz materiał z wykładu:

 

Dodam jako dodatek do tej prezentacji
Rupert Sheldrake napisy PL The Science Delusion BANNED TED TALK

 

Naukowe Urojenia – wystąpienie Ruperta Sheldrake’a na temat dogmatów w dzisiejszej nauce.

Przy okazji przypomnę słowa Mariana Mazura:
“Naukowców interesuje rzeczywistość, jaka jest. Doktrynerów interesuje rzeczywistość, jaka powinna być.
Naukowcy chcą, żeby ich poglądy pasowały do rzeczywistości. Doktrynerzy chcą, żeby rzeczywistość pasowała do ich poglądów.
Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami naukowiec odrzuca poglądy. Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami doktryner odrzuca dowody.
Naukowiec uważa naukę za zawód, do której czuję on zamiłowanie. Doktryner uważa doktrynę za misję, do której czuje on posłannictwo.
Naukowiec szuka “prawdy” i martwi się trudnościami w jej znajdowaniu. Doktryner zna “prawdę” i cieszy się jej zupełnością.
Naukowiec ma mnóstwo wątpliwości, czy jest “prawdą” to, co mówi nauka. Doktryner nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest “prawdą” to, co mówi doktryna.
Naukowiec uważa to, co mówi nauka za bardzo nietrwałe. Doktryner uważa to, co mówi doktryna, za wieczne.
Naukowcy dążą do uwydatniania różnic między nauką a doktryną. Doktrynerzy dążą do zacierania różnic między nauką a doktryną.
Naukowiec nie chce, żeby mu przypisywano doktrynerstwo. Doktryner chce, żeby mu przypisywano naukowość.
Naukowiec unika nawet pozorów doktrynerstwa. Doktryner zabiega choćby o pozory naukowości.
Naukowiec stara się obalać poglądy istniejące w nauce. Doktryner stara się przeciwdziałać obalaniu poglądów istniejących w doktrynie.
Naukowiec uważa twórcę nowych poglądów za nowatora. Doktryner uważa twórcę odmiennych idei za wroga.
Naukowiec uważa za postęp, gdy ktoś oderwie się od poglądów obowiązujących w nauce. Doktryner uważa za zdrajcę, gdy ktoś oderwie się od poglądów obowiązujących w doktrynie.
Naukowiec uważa, że jeżeli coś nie jest nowe, to nie jest wartościowe dla nauki, a wobec tego nie zasługuje na zainteresowanie. Doktryner uważa, że jeżeli coś jest nowe, to jest szkodliwe dla doktryny, a wobec tego zasługuje na potępienie.
Naukowcy są dumni z tego, że w nauce w ciągu tak krótkiego czasu tak wiele się zmieniło. Doktrynerzy są dumni z tego, że w doktrynie w ciągu tak długiego czasu nic się nie zmieniło.”

Pozdrawiam
Patryk

SSSSS s-1553

 Jedyna droga do Wielkiej Zmiany to odmowa uczestnictwa w Systemie Pan – Niewolnik. Odmowa w taki sposób i na tak masową skalę na jaką odmówiliśmy tego jako młode pokolenie w 1968 roku. Oznacza to stosowanie przedstawionej tutaj powyżej praktyki w codziennym życiu, stosowanie przedstawionej tutaj filozofii każdego dnia. Omijanie Systemu na wszelkich możliwych frontach. Organizacja Plemion, czyli małych społeczności lokalnych prowadzi do tego, że przerodzą się one osiągnąwszy odpowiednią masę w nową Sieć Społeczną na skalę kraju i kontynentu – tak jak w 1968. 

Pozostaje naprawdę tylko opracować technologię samego Wielkiego Przewrotu, ponieważ w tej chwili mamy już nie tylko Program Nowego, czyli to co ma zastąpić Stare, ale także mamy metodę obalenia Starego – i to bez jednego wystrzału. Jak przystało na XXI wiek. Nadszedł czas tworzenia jednolitego Słowiańskiego Ośrodka Myśli, który te metody rozwinie w szczegółach, do takiej fazy, która pozwoli  wcielić w życie Wielką Zmianę Społeczną.

 

Czy ta r-EWO-LUCjA (N-EVO-LUCiA, NEO-Oświecenie) już się przypadkiem nie toczy, chociaż do nas to być może w pełni jeszcze nie dociera? Czy ona już nie wybuchła i to w skali całej Ziemi?!

Brak haplogrupy N (ugrofińskiej) a język węgierski na Uhorzu (Węgrach, Hungarii)

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 31 Marzec 2014

https://sites.google.com/site/haplo4862/country-national-haplogroup-chart-dna

Węgry hg

Materiał na jakim się opieram pochodzi z powyżej podanej strony poświęconej genetyce.

W miarę postępu badań genetycznych wyjaśnia się coraz bardziej sprawa Węgier i rozbieżności pomiędzy językiem obowiązującym na tym terenie a składem poszczególnych grup ludnościowych współtworzących ten organizm przedpaństwowy w okresie od 5000 p.n.e. do 500 p.n.e., protopaństwowy od  500 p.n.e. do V wieku n.e. oraz w formie obecnej jego państwowości od 500 n.e. do dzisiaj, czyli 2000 n.e..

Powyższy diagram przedstawia rozpoznaną obecnie w 2014 roku sytuację haplogrupową Y-DNA na Węgrzech.

Widać z niego, że skład genetyczny populacji jest nieco odmienny w proporcjach niż się rysował początkowo. Ta sytuacja zmienia się też w miarę coraz większej liczby badań na innych terenach, ale w zakresie mniej znaczącym niż na Węgrzech.  Przedstawimy tutaj diagram Polski, Rosyjski , Fiński, Mołdawski, Ukraiński, Serbski, Słowacki i Austriacki, a także  Indyjski, po to żeby porównać pewne sytuacje związane z rozkładem puli genetycznej i zasięgiem obowiązujących tam współcześnie języków, które ukształtowały się w toku dziejów.

Zacznijmy jednak od Węgier i języka ugro-fińskiego jakim się tam mówi.

Węgry

Gdy patrzymy na rozkład haplogrup obecnych na terytorium Węgier narzuca nam się rzecz niewiarygodna – otóż brak tutaj zupełnie osławionej haplogrupy Ugro-Fińskiej – N. Ona na obecnym terytorium Węgier w ogóle nie występuje.  Nie mieszkają tutaj więc potomkowie prawowitych Węgrów, Ungarów, Ono-Gurów, Ogrów, Ogórów (Pogórzan), Hunów, Awarów, Huno-Awarów, Uhorzan, Ugrów, Ugliczów. Na Węgrzech występują w składzie genetycznym populacji według tych diagramów haplogrup Y-DNA, następujące grupy ludności: R 50,7% (w tym słowiano-scytyjskiej R1a1a jest 21,5%, a R1a1 to tylko 0,2%, celtyckiej R1b jest  29%), I 29% (Staroeuropejska), E 16,5% (Afrykańska), J 3,5% (Semicka), H 1% (Hinduska-Cygańska).

Jak to się zatem stało, że Węgrzy mówią językiem ugro-fińskim skoro nie ma tam Ugro-Finów? Grupa hinduska 1% (Cyganie) i semicka 3,5% nie mają ze względu na małą liczebność znaczenia przy formowaniu się języka. Logiczne jest bowiem, że na danym terenie wybiera się jako wspólny język użytkowy język jakiejś znaczącej liczby mieszkańców z którymi „należy się” porozumiewać bądź jako gospodarzami terenu, jako decydentami lub jako grupą z którą trzeba dokonywać wymiany dóbr.  Dalej w toku użytkowania ten język przekształca się, jest uzupełniany słowami z obu języków współtworzących, tworzy się specyficzna lokalna wymowa wyrazów i wreszcie powstaje nowa składnia, łatwa do „obsługi” dla wszystkich grup językowych ludności. Pozostałe grupy ludności na terenie Węgier pozostają niemalże w patowej równowadze i jest ich wiele. Celtowie 29%, Staroeuropejczycy 29%,  grupa Słowiańska to 21%, a Afrykańska prawie 17%.  Wiemy, że Celtowie i Staroeuropejczycy nie posiadają dominujących języków. Ich mowa łatwo się kreolizuje i przystosowuje do innych, ich język nie zdominował nigdzie europejskich konglomeratów etnicznych. Dał im swój wkład, domieszkę, ale w różnych miejscach Europy jako wiodące przyjmowano inne języki niż celtyckie i staroeuropejskie.

Jak to było na Węgrzech? Przy takiej równowadze podjęta została zapewne przez władców wojowników Ugro-Fińskich, którzy jak wiemy z kronik w pewnym momencie historycznym opanowali te ziemie jako „obrońcy”, decyzja, że to ich język będzie jednoczył wszystkie te różnojęzyczne plemiona i ludy. Musiało się to dziać późno, czyli wtedy, kiedy Madziarowie Nadwołżańscy (grupa nosicielska języka ugro-fińskiego na tym obszarze) podbili te ziemie około 906 roku. Struktura feudalna była już po 300 latach „przymiarek” na tym terenie na tyle okrzepła i plemiona nawykłe do zarządzania „z książęcego dworu”, że udało się „z dworu książąt madziarskich” poprzez żupanów narzucić  wszystkim mieszkańcom język węgierski jako „urzędowy”. Musiał tutaj panować ustrój tego typu, że ludność bez uzgodnienia z przedstawicielami Madziarów nie mogła przedsięwziąć niezbędnych dla przeżycia działań. Dlatego musiała opanować ten język żeby funkcjonować. No dobrze, ale to nie wyjaśnia skąd się wziął język skoro nie ma tutaj ludzi, którzy mogliby go przynieść, czyli tych z haplogrupą N.

Ziemia węgierska (hungarska, madziarska) w językach ościennych i dawnym tutejszym, różne nosiła miana. Nazwa „Węgry” pozostała do dzisiaj po plemiennej przeszłości słowiańskiej, po tych plemionach, które nadal dzisiaj zamieszkują centralne Węgry. Znamy podobną nazwę plemienia z Wendlandu nad Morzem Bałtyckim w Niemczech z Połabia (Pomorze Przednie) – Wagry – „wagry” czyli bagna (bagry). Nazwa tej ziemi nadbołotońskiej ma szereg wariantów i odmian; Uhorze/Ugry (Ungaren) – Ugór  (Puszta – Zielona Pustynia Węgierska), Wągry-Wagry (Bagry- bagna Bołotoni -Balatonu), Ugry-Ugory (Pustki), Ugole (Kąty, Węgły) – Uglicze, Uhorze (Podgórze Karpat – U Hor, U stóp Harpątów – nizina leżąca). Zachowała się także nazwa nawiązująca do starożytnych Czaropanów z Caroduny, Panonia –  Ziemia Panów i Nizina Panońska.

Zatem Ziemia Uhorzan-Panów (Podgórzan Harskich) w okolicy Budy – którego to grodu nazwa jest przecież z gruntu słowiańska, jak i Balatonu (to też słowiańska nazwa – Bołotoń) jest zapewne ziemią plemienną rdzennie słowiańską.  Zamieszkiwana była tak dawniej jak i dzisiaj przez Słowian etnicznych hg R1a, mimo że weszła w skład państwa węgierskiego.

Tak samo ziemie Słowiańskiej Wołoszy  weszły w romańską Mołdowę. Tu także językiem dominującym obecnie nie jest słowiański, lecz romański (rumuński). Żyło zaś tutaj plemię całkiem słowiańskie zwane Ugliczami – Węgłami – Kącianami – Gątami – Gotami – Getami. Zamieszkiwało ono u brzegu Morza Czarnego, na Wołoszy, na Pokuciu, u stóp Karpat-Harpątów nad Dniestrem. Również w Rumunii grupa etniczna słowiańska jest spora, byli to Siedmiorodzianie. Gdy idzie o Mołdowę i Rumunię to mechanizm kształtowania się romańskiej dominacji językowej był jednak zupełnie inny niż na Węgrzech. Nie była ona narzucona, lecz jest wynikiem zamieszkiwania tutaj znacznej liczby ludności Staroeuropejskiej mówiącej jakimś dawnym językiem raseńskim, retyckim, wenetyckim lub mieszanką, być może celto-satroeuropejską, która następnie zmieszała się raz jeszcze ze scyto-słowiańskim, przejmując z niego aż 30-40% słów.

Wróćmy jednak do Węgier. Gdzie zatem szukać rdzennych Madziarów Ugro-Finów, którzy podbili tutejszych Scytów-Słowian, Celtów, plemiona Romańskie, Greków haplogrupy E oraz Staroeuropejczyków? Ano po sąsiednich krajach, bo Węgry były przecież tak jak Polska, znacznie większe niegdyś, niż te dzisiejsze. I rzeczywiście, jeśli rozejrzymy się w koło, to znajdziemy.

Oto w Mołdowie występuje już Haplogrupa N i to całkiem licznie – 4,1 %. To tam są ugrofińscy Madziarowie, tam się schowali, ale nie mówią dziś po węgiersku tylko po rumuńsku. Jeśli Awarzy, albo Hunowie rzeczywiście byli ludem turkucko-ugrofińskim (co nie jest pewne bo wiele wskazuje że mogli być Słowiano-Turkutami lub Słowianami) to tam musieli oni zapuścić korzenie, a nie w centralnych Węgrzech gdzie haplogrupa N nie występuje.

Gdzie jeszcze znajdziemy owych Madziarów-Ugrofinów? Otóż natrafimy na nich na Słowacji. Wiemy, że mieszka tam do dzisiaj ludność węgierskojęzyczna Hungarzy-Madziarzy. Jest ich tutaj 3,5% i nie zatracili języka, ale to wynika z faktu, że Węgry utraciły tu część ziemi na rzecz Słowacji razem ze swoja rdzenną ludnością.

Prawdziwie wielkie ich skupisko znajdziemy jednak na dzisiejszej Ukrainie – 9,4% ludności o hg N. Ci nie mówią w ogóle po węgiersku, a tym bardziej po fińsku. Na Białorusi też  mamy haplogrupę N – syberyjską – 5% (mówią po białorusku). Czy na Ukrainie i Białorusi mogą to być zatem pozostałości po  Chazarach-Połowcach (Moro-Kumanach/Markomanach)? Mogą, ale i tutaj możemy się spodziewać genów po Hunach, Awarach, Madziarach. To tutaj, na Ukrainę, według kronikarzy, wycofali się po klęsce synowie Atylli-Chatyłły i tutaj mogli osiąść ze swoimi drużynami.

Także w Serbii znajdziemy zaskakująco znaczną liczbę Y-DNA hg N – 5,4%. Czy to potomkowie Awarów? Bardzo prawdopodobne. To z tą ziemią graniczy przecież B-Awaria!  A w Niemczech (B-Awaria) jest 1,7% hg N. Trochę mniej hg N znajduje się też w Austrii 0,6%. W Niemczech i Austrii mówią oni po niemiecku. Ich obecność w Austrii może wynikać z faktu, że dwór wiedeński i administracja były dla Węgrów otwarte bardziej niż dla Polaków. Jednak obecności w Niemczech nie sposób wyjaśnić inaczej jak tym, że są to potomkowie Hunów i Awarów.

Dla udokumentowania, że haplogrupa N jest nośnikiem języka ugro-fińskiego przedstawiamy diagram Finlandii:

Finlandia – Winlądia

finland hgWidać tutaj rzecz oczywistą, że przy prawie 60% jednorodności fińskiej tego kraju i 29% domieszce Staroeuropejczyków, którzy nigdzie w Europie nie narzucili Indo-Europejczykom swojego języka, a jedynie wnieśli swoje słownictwo w język indoeuropejski, dominuje język fiński. 7 % domieszka Słowian, nie była w stanie narzucić swojego języka Finom. Tym bardziej 4% domieszka Celtycka.

Język ugro-fiński okazuje się na tyle silny, przydatny do skomplikowanej komunikacji, że mógł stać się spoiwem nie tylko dla Finów ale i dla tak różnoetnicznego środowiska jakie występowało na Nizinie Panońskiej.

Wielu badaczy sądzi, że języki ugro-fińskie podobnie jak drawidyjski niesłusznie zalicza się do innej grupy językowej niż pozostałe indoeuropejskie. Wygląda na to, że jest to jedna i ta sama grupa. Jeżeli są to języki zewnętrzne to bardzo bliskie, pograniczne dla Indoeuropejczyków. Być może zresztą, że wyrastają one ze starszej wspólnoty, którą mogły tworzyć  w Starej Kolibie Syberyjsko-Aralskiej razem ludy haplogrupy R1 (Indoeuropejczycy – centralni), R2 (Drawidowie-Darwidowie, południowi – Indyjsko-Cejlońscy), Q (Aralczycy/PreIndianie Amerykańscy – północno-wschodni) i N (Syberyjczycy/Ugro-Finowie – północno-zachodni). Do tego dochodzą ludy turkuckie (to Tatarzy, Mongołowie i Turcy), które tworzyły swój język w tej samej Starej Kolibie Indoeuropejczyków, lecz na pograniczu kitajskim – czyli południowo-wschodnim, z Chinami i południowo-zachodnim z Semitami.

języki stara koliba haplo

Cały ten proces językowy jaki zaszedł na Węgrzech potwierdza pośrednio z poziomu lingwistyki Wędrówkę Ludów, ale tylko w tym sensie, że pomiędzy  1. wiekiem n.e. a 6. wiekiem n.e.  przemieszczały się rzeczywiście przez Europę ze Wschodu na Zachód „ludy” stanowiące  zbrojne drużyny, nawet może armie, jednak nie całe plemiona, z całymi zadrugami, rodami. Były to raczej armie zdobywcze, jak ta węgierska, które atakowały Rzym, a przy okazji narzucały swoją zbrojną „opiekę” i „wolę” swojemu rolniczemu  zapleczu prowiantowemu.

Jeśli idzie o Finlandię warto  zwrócić uwagę na fakt, że zamieszkuje ją 7% Scyto-Słowian, którzy tam dotarli i zadomowili się oraz przetrwali do dzisiaj. Żyją tam jako znacząca grupa, trzecia co do wielkości , po rdzennych tutaj zapewne Staroeuropejczykach i przybyłych z Syberii Ugro-Finach, blisko spokrewnionych z Indoeuropejczykami językowo.

Omówmy teraz bliskie sąsiedztwo Węgier, bo rysuje się wiele ciekawych spostrzeżeń co do owych krajów. Na początek Mołdowa – bardzo, bardzo ciekawy kraj. Nie spodziewacie się nawet jak bardzo ciekawy.

Mołdowa

Mołodowa hg44% R wśród których R1a stanowi 30%, a R1b w przybliżeniu 14%. 27% grupa I- Staroeuropejczyków. Dominuje tutaj język rumuński, a więc romański, z mocną naleciałością słowiańską, którą określano kiedyś na 30-40% słów pochodzenia odsłowiańskiego. Oprócz ponad 4% ludności haplogrupy N ciekawe jest występowanie tutaj prawie nigdzie w Europie niespotykanej domieszki ludności o hg Q. Ta grupa genetyczna, która niegdyś sąsiadowała z Indoeuropejczykami w Centralnej Azji jest główną składową osadnictwa Indian w Ameryce. Jak widać część owego ludu haplogrupy Q zadomowiła się również nad Morzem Czarnym.  Ciekawe jak czują się Europejscy przedstawiciele tego niezwykle przedsiębiorczego ludzkiego plemienia, które pierwsze przeprawiło się przez Pacyfik do Nowego Świata przez Syberię i Indonezję oraz Mikronezję już około 15.000 lat p.n.e. Nie prezentujemy tutaj plasterka z rumuńskimi haplogrupami. Powiem wam tylko że to co odróżnia Rumunię od Mołdawii mimo tego samego używanego języka, to prawie że idealnie równy podział tego kraju między R1a – 20%, R1b – 19%, I – 22% oraz J – 27%. Te 4 grupy stanowią w Rumunii 90% całej ludności.

Słowacja

słowacja hgJęzyk słowiański, bo i dominacja R1a jest tutaj olbrzymia, tylko trochę mniejsza niż w Polsce. Występuje 3,5% hg N – Ugro-Fińskiej, czyli Madziarów węgierskich, na południu. Dominujący jest konglomerat R1a – I (62%). Potwierdza to że taki układ gdzie większość ludności mówiła w tych dwóch macierzystych językach prowadził do dominacji języka, który dzisiaj nazywamy słowiańskim.

Ukraina – Kraj Haro-Rusów i Budynów

Ukraina hg50% R1a – język słowiański, bliski polskiemu. Duża liczba przedstawicieli hg I, a w języku ślad tego bardzo niewielki. Przewaga liczebna Słowian musiała być tak duża, że nie miało sensu próbować się porozumiewać innym językiem. Takie swobodne uformowanie się języka musiało przebiegać według zupełnie innego modelu niż model węgierski czy model serbski jaki zobaczymy poniżej. 

Serbia – Kraj Awarów

serbia hgMimo prawie 40% wkładu hg I, gdzie I2 stanowi ponad 30%, a R1a tylko 14% – język słowiański. 5,4% Ugro-Finów, którzy musieli być dawcami języka węgierskiego na Węgrzech i biorą się tutaj zapewne z Austro-Węgier albo od Awarów. Być może wszyscy oni to serbscy Węgrzy. Ciekawe czy da się to stwierdzić w języku serbskim jakim się posługują czy też rozpłynęli się i mówią czystą serbszczyzną (serbo-chorwackim). Widać, że podobnie jak u Węgrów język narzucił dwór i grupa wojowników – być może Awarów-Hawarów, Chorwatów, bo to język serbsko-chorwacki. W takim układzie Awarowie musieli posługiwać się językiem słowiańskim – serbsko-chorwackim, czyli wspólny dla obu nacji. Byliby więc Awarzy etnicznie Serbami lub Chorwatami, w każdym razie Słowianami.

Austria – Ziemia Choruntanów, Jakoszanów i Rakoszanów

austria hg60% R przy czym 43%R1b – w wyniku język germański, czyli celto-słowiański. Słowianie – Rakoszanie, Jakoszanie, Choruntanie nie byli w stanie narzucić tutaj języka, musieli wytworzyć język wspólny dla Celtów,  Słowian oraz Staroeuropejczyków, których jest tutaj 23% Język germański to R1b+ R1a+I. Potwierdza to drogę formowania języka w Skandynawii, gdzie musiał on nabrać cech germańskich dopiero po wejściu Celtów.

Polska – Haro-Nuria, Lęgia i Wenedia

Poland hgNiesamowita jednorodność R – Słowiano-Celtycka – 85%, z wielką przewagą R1a – Słowian 64% całej populacji. Domieszka hg I tylko 6%. Język słowiański.

Rosja – Burowia-Zaboreja (Hiperboreja)

Rosja hgRosja to prawdziwy tygiel ludów i haplogrup. Słowianie pochodzący tutaj od Polaków i Ukraińców oraz Białorusinów narzucili język całemu wielkiemu obszarowi. Tylko 6% R1b, najmniej w krajach Słowian.

Indie

Indie hgIndie pokazują zdecydowaną dominację hg R, i niewielką przewagę R1 nad R2. Przy czym odmiennością jest tutaj to iż pośród R1 występuje wyłącznie R, R1 i R1a. Nie ma w ogóle przedstawicieli R1b. R1a, która dała sanskryt i wedy stanowi  27,5%, Drawidowie R2a – 23,3%. Haplogrupa H, którą maja Cyganie Europejscy stanowi tutaj 24,5%. 

Vincza – Stare europejskie naddunajskie pismo – najprawdopodobniej pierwsze pismo Słowian

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 27 Marzec 2014

vinca 1Znaki tego pisma znajdujemy na licznych przedmiotach odkrytych w wielu miejscach południowo-wschodniej Europy (Białego Lądu) , poczynając od miejscowości Vinca (koło Belgradu w Serbii), poprzez pozostałe kraje byłej Jugosławii, Grecję, Bułgarię , Rumunię i Węgry aż po stepy na Ukrainie, do ujścia Donu. Przedmioty te pochodzą z okresu od 7000 do 4000 p.n.e, a te dekorowane pismem  Vinca pochodzą sprzed 8000 do 6500 lat. Tak się składa, że genetyka potwierdza głównie obecność w tym rejonie Europy w owym czasie ludności Staroeuropejskiej o haplogrupie I2 oraz ludności prasłowiańskiej (Scyto-Słowian) o haplogrupie R1a. Zatem można w całej pełni uznać to pismo za pierwsze pismo Słowian. Dodatkowo jak widać na załączonych obrazkach nawiązuje ono wprost do symboliki solarnej zabytków z późniejszego okresu znajdowanych nad Wisłą, Odrą i Łabą na terytorium Słowiańskiej Kultury Łużyckiej i Przedłużyckiej. Przed cywilizacją sumeryjską i minojską w południowo-wschodniej Europie rozkwitała zatem zapomniana kultura Vinča – z rozwiniętym rolnictwem, osadnictwem, a nawet własną formą pisma.

 

vinca 3Dla porównania – Indie

Genetyka lokuje tutaj ludzi o haplogrupie R1a od 8000 roku p.n.e. zaś Staroeuropejczyków I2 – od 30.000 lat. Niektórzy archeolodzy sugerowali, mając na uwadze pewne zbieżności z Sumerami, że założyli ją przybysze z Mezopotamii. Tyle, że kultura „Starej Europy” – jak nazwała ją znana archeolog, Marija Gimbutas – była dużo starsza od tych, które uznaje się za „kolebkę cywilizacji”. Co więcej, lud Vinča nie zniknął… Vincza to najprawdopodobniej dzisiejsi Słowianie.

 

vinca 2Z Wiki:

Kultura Vinča – neolityczna kultura archeologiczna związana ze stanowiskiem eponimicznym w Vinča na przedmieściach Belgradu.

Kultura Vinča rozwijała się w Europie południowo-wschodniej od ok. 5500 do ok. 4000 p.n.e. Wyróżniana jest faza starsza zwana Turdaş (Tordos) lub Vinča A i B, oraz młodsza – Pločnik lub Vinča C i D. Na bazie kultury Vinča powstaje kultura badeńska oraz inne pomniejsze archeologiczne kultury. Kultura Vinča powstała ponad starszą kulturą Starčevo.

 

Zespół zjawisk kulturowych utożsamianych z kulturą Vinča obejmował swym zasięgiem naddunajskie dorzecze w obszarach na północ od ujścia Maruszy po dorzecze górnej Morawy na południu oraz od linii rzek Drina – Dunaj, na zachodzie po Transylwanię na wschodzie. Kultura rozciągała się w mniejszym nasileniu poza swoje centrum sięgając terenów Centralnej Europy i Azji Mniejszej.

 

Pierwszego odkryć dokonał w 1908 r serbski archeolog Miloje M. Vasić w naddunajskiej miejscowości Vinča 16 km na wschód od Belgradu. Wykopaliska były odwiedzane przez autorytety dziedziny: Veselin Čajkanović, Charles Hyde, J. L. Myres, W. A. Hurtley, Bogdan Popović, Gordon Childe.

 

Inwentarz ceramiczny w kulturze Vinča reprezentowany jest przez naczynia ostro profilowane o szarej bądź czarnej barwie uzyskiwanej poprzez wypalanie naczyń w atmosferze redukcyjnej. Inwentarz kamienny w owej kulturze reprezentowany jest przez różnego rodzaju odłupki i wióry.

Domy budowano skośnie do północy wzdłuż krzyżowych ulic. Domy były nieduże, czworokątne, ściany wykonane z plecionki pokrytej warstwą gliny. Słupy wewnątrz budynków wspierały dwuspadowy dach. Wewnątrz znajdował się piec lub palenisko.

Znajduje się również wiele świadectw kultu takich jak ołtarzyki na trzech lub czterech nogach i statuetki kobiece w pozycji siedzącej lub stojącej. W miarę rozwoju kultury twarz a szczególnie oczy były modelowane coraz staranniej, natomiast sylwetka stawała się coraz bardziej schematyczna. Na stanowiskach owej kultury poświadczona jest obecność glinianych statuetek kobiecych w pozycji siedzącej bądź stojącej. Odkopano 1000 czasami malowanych statuetek[1].

Rozwija się metalurgia[2]. Odkrycie warsztatu metalurgicznego w Pločniku przesuwa początek europejskiej epoki miedzi o 500 lat wstecz wobec wcześniejszych ustaleń[3][4].

Symbole używane w kulturze Vinča

Ludność tutejsza zajmowała się głównie uprawą pszenicy, jęczmienia, soczewicy oraz grochu poświadczona jest także hodowla kóz, świń, psów i bydła które przeważało. Handlowano nadwyżkami zbiorów za sól, obsydian i rzadziej za ozdobne muszelki Spondylidae.

Inne osady to: Divostin, Potporanj, Selevac, Pločnik, Predionica Liobcova i Ujvar. 120 hektarowe muzeum w Pločniku obejmuje osadę która rozwijała się od 5500 r. p.n.e. do pożaru w 4700 r. p.n.e., po czym ludność ją zamieszkująca przeniosła się gdzieś indziej, o czym świadczy brak zwęglonych zwłok w pogorzelisku.

 

 

vinca 5

Symbole

Rysunek naczynia glinianego ze znakami

Szereg znalezisk archeologicznych z sfery kultury Vinča zawiera znaki lub symbole, określane też czasem jako „pismo kultury Vinča-Turdaş”, „pismo staroeuropejskie”, lub nawet „alfabet staroeuropejski”. Ilość inskrypcji i znaków oraz ich kontekst nie pozwoliły, jak dotychczas, na użyteczna analizę. Przyjmuje się powszechnie, że znaki te nie są prawdziwym pismem ale raczej „protopismem” (znanym także z innych miejsc, na przykład symbole z Jiahu w Chinach lub tabliczka z Dispilio w Grecji). Jednakże, jeśli te symbole okazałyby się pismem, to byłby to jeden z najstarszych (jeśli nie najstarszy) system pisma na świecie (powszechnie przyjmuje się, ze najstarszym systemem jest sumeryjskie pismo klinowe z ok. 3000 lat przed Chrystusem). Znaki Vinča są okazyjnie przedmiotem sensacyjnych publikacji i popularnych spekulacji.

Patrz: http://en.wikipedia.org/wiki/Danube_script

http://www.prehistory.it/ftp/winn.htm

vinca 4Symbole są uznawane za tzw. proto język, czyli przekaz wiadomości, lecz prawdopodobnie nie są kodowanym językiem. Inni naukowcy uważają je za najstarszy przykład pisma, starszy o ponad 1000 lat od pisma sumeryjskiego.

W 1875 roku podczas wykopalisk archeologicznych, prowadzonych przez węgierskiego archeologa Zsófia Torma w Tordos, na Węgrzech (dziś Turdas, Rumunia), odkryto pierwsze przedmioty z wcześniej nieznanymi symbolami. W 1908 roku odnaleziono kolejne obiekty w Vinca, przedmieście Belgradu (Serbia), około 120 km od Tordos. Następnie więcej fragmentów przedmiotów odnaleziono Banjica, w innej części Belgradu. Ok 150 elementów z kultury Vinca, zostało odnalezione w samej Serbii, wiele pewnie jeszcze skrywa Ziemia.

W 1961 roku Nicolae Vlassa odkrył w Tartaria w Rumunii tabliczki z piktogramami, tożsamymi z symboliką Vinca, wśród których można dostrzec podobieństwo do symboli runicznych. Odnowiło to debatę na temat najstarszego przykładu pisma. Znaleziska datuje się na przed 4000 lat pne, czyli starsze niż pismo Sumerów i Minojczyków. Do tej pory ponad tysiąc fragmentów z podobnymi napisami zostały odnalezione na różnych stanowiskach archeologicznych w południowo wschodniej Europie, w tym w Grecji, Bułgarii, byłej Jugosławii, Rumunii, na wschodzie Węgier, Mołdawii i południowej Ukrainie.

Większość z symboli Vinca, powstała w latach 4500 – 4000 pne. Tablice z Tartaria nawet wcześniej, bo około 5300 roku pne. Oznacza to, że są starsze od proto sumeryjskiego skryptu obrazkowego z Uruk (dzisiejszy Irak), uznawanego obecnie za najstarszy znany skrypt. Analizy nie wykazały podobieństwa między obiema grupami symboli, uważa się więc, że powstały niezależnie od siebie. Istnieją natomiast podobieństwa między symbolami Vinca, a innymi symbolami neolitu, jak Egipt, Kreta, czy nawet Chiny. Takie znaki były charakterystyczne dla wspólnego rozwoju proto pisma, które ewoluowało niezależnie w wielu społeczeństwach.

 

Dominującym przekonaniem jest to, że symbole były wykorzystywane do celów religijnych w tradycyjnym społeczeństwie rolnym. Fakt, że te same symbole były używane od wieków, z niewielkimi zmianami sugeruje, że znaczenie rytualne i kultury reprezentującej symbole również pozostała na stałym poziomie przez długi czas. Symbolika zmieniła się na początku epoki brązu, co sugeruje, że nowa technologia przyniosła istotne zmiany w organizacji społeczeństw i wierzeniach.

Współczesny pogląd mówi jednak, że oba pisma – sumeryjskie i vincza rozwinęły się niezależnie od siebie. Nie wiadomo jednak na ile ustalenia te chronią archeologię przed burzą, którą byłoby połączenie pewnymi zależnościami kulturę Vinča z Sumerami, o których pochodzeniu do dziś nic nie wiadomo.

Gimbutas twierdziła, że „w V i w początkach IV tysiąclecia, tuż przed swoim upadkiem w Europie Środkowo-Wschodniej, tamtejszy lud zbudował miasta będące dużymi skupiskami ludności, ze świątyniami wysokości kilku pięter, przestrzennymi domami, profesjonalną ceramiką, tkactwem, obróbką miedzi i złota, a także rzemieślnictwem.” Gimbutas próbowała nawet odczytać pismo Vinča, które nazwała „językiem bogini”. Opierała się w swoich staraniach na pracy Shan Winna, który stworzył pierwszy katalog jego „alfabetu” składającego się – jak ustalił – z 210 znaków w większości złożonych z linii, głównie o prostokątnych formach (wynikało to prawdopodobnie z trudności rycia krzywych na glinianych tabliczkach).

Podsumowując, Winn ustalił, że znaki Vinča składają się z pięciu głównych elementów: prostej, dwóch linii przecinających się, dwóch linii łączących się końcami, kropki oraz krzywej. Uznał on jednak, że nie było to pismo, a znajdowane na przedmiotach znaki nie tworzyły „tekstów”. Określił on je jako „pra-pismo”, z czym nie zgadzała się Gimbutas. Ciągi znaków pozostawione przez twórców kultury są jednak bez wątpienia za krótkie, aby tworzyć treści. Czym więc są?

 

winca1
Według historyków, w Sumerze pismo powstało wskutek wymogów stawianych przez życie – głównie do „czynienia notatek”. Uznaje się, że w kulturze Vinča jego narodziny były motywowane religijnie. Innymi słowy, znaki pozostawione na artefaktach są rodzajem magicznych zaklęć.Pradawni mieszkańcy Europy opanowali również górnictwo. Kopalnia w Rudnej Gławie (140 km od Belgradu) liczy ok. 7000 lat, a jej pionowe szyby schodzą na głębokość do 20 m. Jej odkrycie wywołało kontrowersje równie silne, co pismo Vinča.W listopadzie 2007 r.w południowej Serbii natrafiono na piec z wyposażeniem kuźniczym – miedzianym dłutem, młotkiem oraz toporkiem. W jego sąsiedztwie znaleziono również odlane tam przedmioty. Podczas prac natrafiono również na kilka figurek. Archeolog Julka Kuzmanović-Cvetkowić uznała na ich podstawie, że kobiety kultury Vinča „chodziły pięknie ubrane, podobnie jak dzisiejsze dziewczęta – w krótkich topach i mini spódniczkach. Nosiły również bransolety.”Anonimowe plemię, które żyło w okresie 5400-4700 p.n.e. na 120-hektarowej osadzie położonej w dzisiejszym Ploczniku, znało przemysł, rzemiosło, sztukę oraz obróbkę metali. W pobliżu znaleziono również prawdopodobnie pierwsze europejskie spa – studnię termalną. Zmarłych chowano na chędogim cmentarzu. Żywi z kolei spali na futrach i wełnianych „matach”, nosili wełniane, lniane i skórzane stroje i hodowali zwierzynę. Liczne znaleziska zabawek (figurek zwierząt, grzechotek i glinianych mini-garnków) wskazują na dbałość o najmłodszych.To tylko dwa przykłady tego, że kultura Starej Europy wyprzedzała o millenia sąsiednie cywilizacje, lecz została przez naukę zepchnięta w niepamięć ze względu na niezgodność z ogólnie przyjętym kanonem. 
Znaleziska z Bele Vode i Rudnej Glavy wskazują, że gdy lud Starej Europy wszedł w kontakt z miedzią, rozpoczęto produkcję przedmiotów – początkowo biżuterii. Marija Gimbutas nazwała ją „cywilizacją bogini”. Według niej rozwijała się ona w okresie od 6500 do ok. 3500-3200 p.n.e., kiedy doszło do migracji Indoeuropejczyków. Starzy mieszkańcy Europy mogli w tej sytuacji zrobić dwie rzeczy: pozostać i żyć pod obcym panowaniem lub migrować. Nie wiadomo, na co się zdecydowali.
Dla Gimbutas najazd Indoeuropejczyków nie był jedynie inwazją. Doszło do starcia dwóch modeli – matriarchalnego i skupionego wokół kultu bogini, reprezentowanego przez lud Vinča, z nowym patriarchalnym porządkiem. Według niej kultura Starej Europy miała charakter pokojowy. Z uczoną litewskiego pochodzenia nie wszyscy jednak się zgadzali. 
Kilka lat temu w Południowej Francji znaleziono przedmioty wytworzone przez kulturę Vinča, co wskazuje, że jej przedstawiciele podróżowali nie tylko na wschód, ale i na zachód.
Dziś uważa się, że to oni stworzyli podwaliny cywilizacji minojskiej. W symbolice obu znaleźć można podobne elementy: węża, ptaka (symbolizującego boginię), także pszczoły i motyla oraz podwójnego topora. Co więcej, pismo kultury Vinča jest niemalże identyczne z tzw. pismem linearnym „A” z Krety.

Mezamir Snowid – Wallace Delois Wattles – Moce Umysłu.

Posted in Blackblueardzi (Black Blue Art), nauka, Wiara Przyrody by bialczynski on 17 Marzec 2014

Wallace Delois Wattles (1860-1911) był amerykańskim pisarzem – prekursorem popularnych dziś książek

o sukcesie i bogactwie.

W wyniku własnych studiów różnych filozofii i wierzeń odkrył „zasadę twórczej myśli” , metodę kreatywnej wizualizacji i inne praktyczne zasady osiągania tego, czego się pragnie.

Dzięki stosowaniu tych metod wzbogacił się pod koniec swego życia, co pozwoliło mu z przekonaniem głosić swe odkrycie w formie wykładów i ksi­ążek.

Napisał ich kilka, ale niniejsza (tytuł oryginalny: The Science of Getting Rich , rok wy­dania 1910) jest najbardziej znana i doceniana.

Inne książki autora to: Health Through New Thought and Fasting, The Science of Being

Great, The Science of Being Well, The Science of Becoming Excellent,Financial Success:

Harnessing the Power of Creative Thought, A New Jesus, The New Science of Living and

Healing, How To Get What You Want, Making The Man or Woman Who Can, powieść

Hellfire Harrison.

Więcej informacji o autorze i jego dziełach można znaleźć na stronach:

http://wallacewattles.wwwhubs.com/

http://wallacewattles.com/wallace.htm

http://www.scienceofgettingrich.net/

To co tutaj wybrałem to tylko fragment książki o tym jak się wzbogacić ale wiedza podana w tej książce może być wykorzystana do realizacji dowolnego celu.

„Ta książka jest pragmatyczna, nie filozoficzna – jest podręcznikiem, a nie naukową rozprawą o teoriach. Jest przeznaczona dla mężczyzn i kobiet, których najbardziej palącą potrzebą są pieniądze, którzy najpierw chcą się wzbogacić, dopiero potem filozofować.

Jest dla tych, którzy oczekują rezultatów i będą traktować wnioski z badań jako podstawę do działania, bez zagłębiana się w procesy, na podstawie których te wnioski wyciągnięto.

Oczekuję, że czytelnik przyjmie fundamentalne założenia na wiarę, tak jak przyjąłby stwierdzenia dotyczące praw związanych z elektrycznością, gdyby ogłosili je Marconi czy Edison.

Przyjmując owe założenia udowodnisz ich prawdziwość poprzez postępowanie zgodnie z nimi. Każdy mężczyzna i kobieta, którzy to zrobią, bez wątpienia staną się bogaci, bo zastosowane tu naukowe założenia są precyzyjne i niepowodzenie nie jest możliwe.

Pisząc tę książkę wszystko podporządkowałem zwykłości o prostocie stylu, tak, by wszyscy mogli ją zrozumieć.

Przedstawiony poniżej plan działania oparty został na wnioskach z rozważań filozoficznych.

Został dokładnie sprawdzony i jako eksperyment praktyczny przeszedł pomyślnie najważniejszy test: działa!”

Wasz

W. D. Wattles

” Wszystko na ziemi jest wykonane z pierwotnej substancji, która daje początek wszystkiemu.

Powstają coraz to nowe formy, te starsze zanikają, lecz wszystkie są ukształtowane przez jedną rzecz.

Zasób owego bezkształtnego surowca, czy też substancji pierwotnej jest nieograniczony.

Powstał z niej świat, ale nie została ona wykorzystana w całości.

Wolne przestrzenie pomiędzy różnymi formami świata widzialnego przenika i wypełnia substancja pierwotna,

bezkształtny surowiec. Można zrobić jeszcze dziesięć tysięcy razy więcej niż już zrobiono,

a nawet wówczas istniejący we wszechświecie zapas surowców nie zostałby wyczerpany

Bezkształtna, pierwotna substancja jest inteligentna.

To substancja, która myśli.

Jest żywa i zawsze dąży do pełni życia.

Naturalnym i wrodzonym instynktem jest chęć, by przeżyć więcej.

W naturze inteligencji jest by się rozwijać, świadomość próbuje przekroczyć granice

i znajdować coraz pełniejszy wyraz.

Świat form został stworzony przez bezkształtną żywą substancję, która przybiera formę,

by wyrazić się w sposób bardziej pełny.

Świat jest wspaniałą ostoją życia i zawsze zmierza tam, gdzie życia jest więcej i gdzie funkcjonuje ono

w sposób bardziej pełny.

Natura została ukształtowana tak, by sprzyjać rozwojowi życia – jest on dla niej najważniejszym elementem pobudzającym.

W związku z tym natura szczodrze dostarcza wszystkiego, co przyczynia się do powstania i rozwoju życia.

Nie może niczego zabraknąć, chyba, że Bóg chciałby zaprzeczyć samemu sobie

i zniweczyć swe własne dzieła.

Nie jesteś biedny dlatego, że zasoby bogactw są niewystarczające.

Jest faktem, który przeanalizuję nieco dalej, że osoba postępująca i myśląca w odpowiedni sposób

jest w stanie mieć kontrolę nawet nad ową bezkształtną substancją pierwotną.

Materiał, z którego wszystko jest zrobione to substancja myśląca,

a dominująca w owej substancji myśl o formie – stwarza tę formę .

Substancja pierwotna porusza się zgodnie ze swymi myślami.

Wszystko co widzisz na świecie, każdy proces, który obserwujemy w naturze to

widzialny wyraz myśli zawartej w substancji pierwotnej.

Myśląc o formie, substancja przybiera ją; myśląc o ruchu – wykonuje go.

W ten sposób powstały wszystkie rzeczy.

Żyjemy w świecie myśli, a jest on częścią wszechświata myśli.

Myśl o poruszającym się wszechświecie spowodowała,

że nieuformowana substancja – przybrała formę układów planetarnych i w tejże formie pozostaje.

Myśląca substancja przybiera formę swojej myśli i postępuje według niej.

Wypełniając myśl o krążących systemach słońc i światów, substancja przybiera

formę tych ciał i kieruje nimi zgodnie ze swą myślą. Myśląc o formie wolno

wzrastającego dębu, zachowuje się tak samo i produkuje drzewo, choć praca ta

może zająć całe wieki. W dziele stwarzania owa nieuformowana pierwotna

substancja zdaje się działać zgodnie z wytycznymi, które sama ustaliła. Innymi słowy,

samo myślenie o dębie nie spowoduje nagle powstania w pełni ukształtowanego

dorosłego drzewa, ale zapoczątkowuje ruch sił, które owe drzewo stworzą, zgodnie z

ustalonymi regułami wzrostu.

Każda myśl rozumnej substancji pierwotnej o formie, powoduje stworzenie tej formy,

lecz zawsze, a w każdym razie zazwyczaj, zgodnie z wcześniej ustalonymi regułami

wzrostu i działania.

Myśl o domu o określonej konstrukcji, zaszczepiona w nieuformowanej

substancji, nie sprawi, że ten dom natychmiast powstanie, ale spowoduje właściwy

zwrot twórczych energii, od dawna działających w handlu i przemyśle, tak, że

rezultatem będzie szybkie wybudowanie domu. Gdyby jednak nie było istniejących

kanałów, którymi twórcza energią mogłaby efektywnie działać, wówczas dom

zostałby stworzony bezpośrednio z substancji pierwotnej, bez oczekiwania na skutki

powolnych procesów świata organicznego i nieorganicznego.

FIZYKA SKRYTA W WEDACH

Skąd się wzięły religie

 

 

*******************************************************************

 

 

Niniejszy artykuł to rezultat mojej fascynacji przeczytaną niedawno książką o fizyce wedyjskiej. Pisząc go, opieram się na własnych przemyśleniach oraz na następujących źródłach:

 

1. Raja Ram Mohan Roy, Vedic Physics. Scientific Origin of Hinduism, Golden Egg Publishing, Toronto;

 

2. Gopinath Kawiradź, „Otwarcie się stworzenia”, niepublikowany rozdział książki Pogląd śaktyjski w     literaturze tantrycznej, przełożonej z hindi przez Annę Rucińską.

 

 

 

Weda to po polsku „wiedza”. Oznacza prawdziwe poznanie, nie zaś powstałe w kali-judze (wiekach ciemności) martwe obyczaje. Skostniałe wierzenia i religie to tarcza ochronna niewiedzy. Pradawną, olbrzymią wiedzę naukową zakodowano w Wedach, aby mogła przetrwać niesprzyjający okres. W miarę jak człowiek coraz głębiej pogrążał się w materię, tracił świadomość swych możliwości i umiejętność czerpania z zapisów wiedzy kosmicznej. Obecnie, w związku z przejściem planety w nową epokę Prawdy (satja-jugę) dość gwałtownie ją odzyskuje.

 

Wedy przekazano po to, by wiedza zachowała się dla potomnych. Przemyślnie upostaciowano opisywane siły i zjawiska przyrody w barwny panteon bóstw. Źródło, czyli wszechprzenikającą Świadomość, podstawę manifestacji wszelkich bytów, Wedy nazywają brahmanem (Tym, co się rozszerza). Gdy ciemność niewiedzy skryła istotę prawdziwej, naturalnej religii (sanatana dharmy), uniemożliwiając bezpośredni kontakt ze Źródłem, TO stało się niezrozumiałym Bogiem, napawającym czcią, a w naszej kulturze wręcz bojaźnią. Ja sama, pisząc ten artykuł, używam dużych liter w określeniach Źródła. TO, bowiem, chociaż daleka jestem od mistycyzmu, napawa najwyższym szacunkiem i ciągle na nowo zadziwia.

 

Wedanta, czyli upaniszady, pisma stanowiące ukoronowanie, esencję treści Wed, określa Źródło jako samoświetlną Świadomość, jedyną Rzeczywistość (Sat) i zarazem szczęśliwość (ananda). Brahman zapragnął się podzielić i dlatego „wymarzył”, czyli wyprojektował z siebie wszechświaty. Dusze ludzkie, Jego cząstki, jak iskry jednego, ponadczasowego Ognia rozlatują się w nieskończonej przestrzeni, w miarę zagęszczania się energii (materii) stopniowo przybierając coraz gęstsze ciała. Świat jest zatem majakiem (mają), sennym marzeniem Stwórcy, ułudą wynikającą z błędu postrzegania i zasłaniającą jedynie istniejące TO.

 

Czym jednak jest owo TO, dlaczego, po co i jak się przejawia? Według niezwykle ciekawych badań Raja Ram Mohana Roya, kanadyjskiego fizyka hinduskiego pochodzenia, Wedy udzielają na to odpowiedzi, jeśli je umiejętnie odczytać.

 

TO

 

Twórcza Świadomość to Coś, co istnieje poza przestrzenią i czasem, a zatem według naszego pojmowania nie może mieć wymiarów. Inaczej mówiąc, jest nieskończona; pisma hinduskie opisują ją jako bezbrzeżny ocean, nam może prościej wyobrazić sobie TO jako bezwymiarowy punkt.

 

Przyczyna przejawienia

 

Dziesiąty Hymn Rygwedy głosi:

 

„Na początku nie było bytu ani niebytu […]

To Jedno oddychało, własną mocą, bez powietrza.

Nic prócz Niego nie było. […]

Wcześniej zrodziło się w Nim pragnienie”.

 

Klucz do zagadki leży właśnie w słowie „pragnienie”. Ekoham bahusjam

– „Jam jest Jeden. Zapragnąłem się podzielić”. Dlaczego to pragnienie się zrodziło, Wedy nie mówią wprost, jednak dają do zrozumienia, że TO chciało się bawić i tworzyć – jak wielki artysta. Chciało też kochać, nie da się jednak kochać, nie mając przedmiotu miłości.

 

Proces przejawienia

 

Proces przejawienia (tworzenia) jest już w dużej mierze poznany przez współczesną fizykę kwantową i molekularną, choć fizyka ta nie odkryła jeszcze wszystkiego, co zapisane zostało w Wedach. Stworzenie jest tylko przejawem Najwyższego Bytu. Przed stworzeniem Byt ten istniał w postaci „złotego łona, jedynego pana wszystkiego, co zrodzone. On podtrzymuje ziemię i niebiosa”. Złoty kolor to w literaturze wedyjskiej kolor bardzo wysokiej, „gorącej” energii. Z niej powstały wszechświaty. Wedyjski model powstania wszechświata różni się od modelu Wielkiego Wybuchu, a także od zarzuconej już koncepcji wszechświata stacjonarnego. Zgodnie z nim wszechświat ma początek i koniec, środek i oś, obraca się (wiruje), jest sferoidą (ma kształt jaja) i jest ograniczony. Na początku jego masa-energia jest zerowa. Masa jest stwarzana nieprzerwanie na obrzeżach wszechświata w postaci materii i antymaterii. Młodziutki wszechświat jest bardzo zimny. W miarę rozszerzania się jego temperatura rośnie, w miarę kurczenia się – maleje. Jeden taki cykl nazywa się oddechem Brahmy – stwórcy naszego wszechświata. Wszechświatów jest niezliczona liczba i każdy z nich ma swojego Brahmę. Według barwnych opowieści zawartych w puranach wszyscy oni mieszczą się w paznokciu dużego palca u stopy Wisznu, oczekując, aż im zleci ponowną zabawę w tworzenie.

 

Można sobie wyobrazić, że wszechświaty to piana na oceanie Świadomości. Jedne bąbelki nadymają się, inne kurczą i zanikają. W istocie bąbelki te mieszczą się w większym jajowatym bąblu, nieskończona liczba tych większych bąbli – w nieskończonej liczbie jeszcze większych, te jeszcze większe bąble – w największym, i dopiero za tym największym „spoczywa” Świadomość.

 

Kosmologia wedyjska mówi o dziesięciu wymiarach zwiniętych w struny, nadprzestrzeniach, olbrzymich próżniach w obszarach zbitek galaktyk, szczegółowo opisuje też wszystkie rządzące wszechświatem prawa – grawitację, odpowiedzialną za jego rozszerzanie się, przeciwnie doń skierowaną siłę napięcia powierzchniowego na jego obrzeżach, siły elektromagnetyczne, oddziaływania słabe i silne, cząstki elementarne itp.

 

Wszystkim siłom i zjawiskom nadano imiona bóstw, zaś cząstkom elementarnym nazwy zwierząt. Ich listę sporządził dr Raja Ram Mohan Roy, autor wspomnianej książki Vedic Physics. I tak na przykład zwierzęta udomowione to bozony, zwierzęta dzikie – fermiony, ptaki – cząstki pola; krowy to fotony, owce, kozy, konie – jeszcze inne cząstki. Dla przetrwania młodego wszechświata najważniejsze były dwie przeciwstawne siły: grawitacja i napięcie powierzchniowe. Gdyby grawitacja była za słaba, napięcie powierzchniowe spowodowałoby skurczenie się wszechświata do zera. Grawitację uosobiono jako Bryhaspatiego, zaś napięcie jako demona Wrytrę. Nasze istnienie zawdzięczamy Indrze, sile elektryczności, który pokonał Wrytrę w zaciętej walce. Między innymi, zagonił on rozproszone krowy (fotony) do jaskini, czyli na granice wszechświata. (Mówiąc o Wrytrze, warto wspomnieć, że stał się on później biblijnym szatanem. Jasne staje się też pochodzenie świętych krów w hinduizmie.) Dlatego właśnie Indrze poświęconych jest najwięcej wedyjskich hymnów. Okazuje się, że liczba hymnów też jest kodem, który można odczytać. Wisznu to cały wszechświat (wszystkie wszechświaty), jego pierwotną wibracją (OM, Słowem) jest Saraswati, Rudra to promieniowanie kosmiczne, itd.

 

Jajo wszechświata składa się z trzech rejonów: ziemi, strefy pośredniej i nieba.

Ziemia to materia, sfera pośrednia – pole elektromagnetyczne, niebo – pole kwantowe. Światło kwantów, poruszające się skokowo, jest światłem wtórnym, wytworem Świadomości. Światło Świadomości jest nieruchome. Jak pamiętamy, TO jest samoświetlne.

Byłoby dobrze nazywać je dla odróżnienia Blaskiem.

W terminologii sanskryckiej występują różne nazwy światła: najwyższe Bhargo (znane z mantry Gajatri), dźjotir – światło ruchome, i jeszcze inne. Ziemia jest obszarem obserwatora, bowiem obserwujemy wszystko ze świata materii. Pośredni świat energii oraz niebiański świat światła nie są bezpośrednio dostępne naszym zmysłom. Ponieważ obserwując świat kwantów, zakłócamy jego funkcjonowanie, fizycy wedyjscy uważają, że nauka nigdy go nie pozna. Można powiedzieć, że wszystkie trzy światy są jakby perforowane; dopiero po nałożeniu ich na siebie „dziurki” mogłyby się wypełnić, co umożliwiłoby ogląd całości. Jednak taki całościowy ogląd dostępny jest tylko oświeconym mędrcom, którzy rozwinęli postrzeganie pozazmysłowe.

 

Nie wiadomo, kiedy powstały Wedy, uważa się, że są wieczne.

Wiedza jest naturą wszechświata; trzeba tylko przypomnieć sobie, jak ją odczytywać. Nie wiadomo też na pewno, kto Wedy ułożył. Okazuje się, że różni mędrcy (riszi), którym się to przypisuje, nie są tak naprawdę ludźmi: zapis wiedzy istnieje gdzieś na poziomie cząstek elementarnych – na przykład słynny Wasisztha, nauczyciel Ramy, to jądro atomowe,

Mitra (bóg słoneczny) to elektron, a Waruna – proton. I tak dalej.

 

Szczegóły procesu przejawiania

 

Poziom TEGO omówiony jest dokładniej poniżej. – Ogólnie mówiąc, następuje zasianie „‚”złotego nasienia” w niezróżnicowanym, przedwiecznym, pozostającym w równowadze oceanie energii – salila, „pierwotnych wodach”.

 

 

 

Równowaga zostaje zakłócona – i zaczyna się ruch, twórczość.

    Poziom przyczynowy – zapisanie idei.

    Poziom mentalny – pochwycenie idei, obrazu bądź symbolu; stworzenie wzorca.

      – Subtelna energia zaczyna wibrować mocą intencji, w umyśle powstają modyfikacje, myśli mające postać „wirków”.

      – Wirki gęstnieją w cząstki elementarne.

    Poziom energii i materii

      – cząstki elementarne skupiają się w atomy.

      – atomy wypełniają wzorzec przedmiotu.

      – wzorzec zapisuje się w przestrzeni (akaśi), gdzieś na granicy światła i cząstek elementarnych.     

  

(Walter Russell, oświecony Amerykanin, podaje w swym dziele Secret of Light, że zapis istnieje w  gazach szlachetnych.)

      – wzorzec rozchodzi się w przestrzeni w nieskończoność na zasadzie fraktalnej

      – wzorzec ładuje się, przyciągając podobne wzorce

      – wzorzec manifestuje się na poziomie energii elektromagnetycznej

      – wzorzec manifestuje się fizycznie.

 

Uwagi:

 

1. Umysł spokojny nie tworzy. Odbija światło duszy (atmy). W tym świetle ogląda „zapisy” wiedzy. Potem jej ewentualnie użyje.

2. Na poziomie fal elektromagnetycznych (antaryksza) zapis wzorca ma prawdopodobnie postać dwójkową. Na poziomie umysłu abstrakcyjnego – symbolu, litery, innego znaku?, a na poziomie umysłu konkretnego – obrazu, wyobrażenia.

3. Z chwilą zapisu wzorca, umysł może go dowolnie wychwytywać z przestrzeni i cały proces zaczyna się od nowa.

 

Możemy tworzyć dla eksperymentu bądź zabawy, ale nie to jest naszym celem.

 

Stopnie przejawiania według poglądów śaktyjskich,

unaocznione w Śri-czakrze

 

http://jantra.com.pl/pliki/artykuly/art06.html

Żadna myśl o formie

nie może zostać odciśnięta w substancji pierwotnej,

nie wywołując skutku w postaci stworzenia tej formy.

Człowiek jest centrum myślenia i potrafi tworzyć myśli. Wszelkie formy

wytworzone przez ludzkie ręce, powstają najpierw w głowie człowieka. Nie możemy

niczego ukształtować, dopóki o tym nie pomyślimy.

Do tej pory ludzie ograniczali swe wysiłki do pracy rąk, stosując wysiłek fizyczny

w świecie form i starając się zmienić bądź zmodyfikować już istniejące. Rodzaj ludzki

nie pomyślał dotąd, by podjąć próbę stwarzania nowych form przez odciśnięcie myśli

w bezkształtnej substancji pierwotnej.

Kiedy człowiek pomyśli o jakiejś formie, z materiału tworzącego formy naturalne

stwarza tę, która powstała w jego umyśle. Jak dotąd, ludzie zrobili niewiele albo

zupełnie nic w kwestii współpracy z nieuformowaną inteligencją – w kwestii pracy „z

Ojcem”. Ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, że mogliby dokonać tego, co Ojciec.

Jednostka zmienia kształt i modyfikuje istniejące formy pracą swych rąk, nie próbując

odpowiedzieć sobie na pytanie o możliwość wytwarzania rzeczy z nieuformowanej

substancji poprzez przekazywanie jej swych myśli.

Chcemy udowodnić, że jest to możliwe – że każdy może tego dokonać –

chcemy też pokazać, jak to zrobić. Zaczniemy od sformułowania 3 zasadniczych tez:

Po pierwsze, twierdzimy że istnieje jedna pierwotna bezkształtna substancja, z

której wszystko jest zrobione. Wszystkie pozornie różnorodne elementy są jedynie

różnymi postaciami tej substancji. Wszelkie formy obecne w świecie organicznym i

nieorganicznym są niczym innym jak rozmaitymi kształtami uformowanymi z tego

samego materiału.

A jest to substancja myśląca – zawarta w niej myśl wytwarza formę w owej myśli

zawartą. Myśl, element rozumnej substancji, stwarza kształty. Istota ludzka jest

centrum procesów myślowych, zdolnym tworzyć oryginalne myśli. Jeżeli człowiek

potrafi przekazać swą myśl pierwotnej myślącej substancji, to powoduje tym samym

stworzenie lub formowanie rzeczy, o której pomyślał. Aby podsumować:

Istnieje substancja myśląca

z której wszystko jest zrobione i która,

w swojej pierwotnej postaci przenika,

penetruje i wypełnia przestrzeń we Wszechświecie.

Myśl odciśnięta w tej substancji stwarza to

co jest przedmiotem tej myśli.

Człowiek może formować rzeczy w swoich myślach,

a przez odciśnięcie swych myśli

w bezkształtnej substancji pierwotnej, może spowodować

powstanie rzeczy, o której myśli.

“Czym jest tulpa?

 

W tym momencie nie jest  jeszcze to w pełni jasne i biorąc pod uwagę naturę problemu prawdopodobnie nie prędko będzie.

 

Na tą chwilę najlepszą definicją tego pojęcia, najlepiej oddającą podejście grupy od której się o tym dowiedziałem, jest ten tekst:

 

Uważa się, że tulpa to niezależna świadomość egzystująca również w postaci halucynacji, samoistnie nakładającej się na postrzegane otoczenie, której wygląd zazwyczaj możesz w sporej mierze sam wybrać. Tulpa jest zupełnie świadoma i kontroluje swoje opinie, uczucia i ruchy.

 

Mówiąc wprost, tulpa to dodatkowa świadomość w naszej psychice.

 

Nie prawdziwa lecz „symulowana” i ożywiona przez podświadomość.

 

Faktycznie nie jest drugą świadomością,

 

jest tylko konstruktem psychiki jej twórcy.

 

Ale zważywszy na fakt, że postrzegamy ją jako drugą osobę, możemy ją w takich kategoriach rozpatrywać.

 

I tak też możemy się śmiało do niej odnosić.

 

https://bialczynski.wordpress.com/2012/11/16/jak-uposledza-nas-nowoczesnoscnowo-szczeznac-czyli-o-podstepie-technologicznym-i-postepujacej-niemocy-umyslu-3/

Sposób, w jaki człowiek działa to bezpośredni skutek jego sposobu myślenia.

Aby postępować w oczekiwany przez siebie sposób, będziesz musiał nauczyć się myśleć tak, jak chcesz.

To pierwszy krok na drodze do bogactwa.

A myśleć o tym, o czym chcesz myśleć oznacza – myśleć o PRAWDZIE, bez względu na iluzję.

Każda jednostka posiada wrodzoną, naturalną zdolność myślenia o tym, o czym chce myśleć.

O wiele trudniejsze jest nie myślenie o rzeczach dostrzeganych przez nas w otaczającym nas świecie.

Myślenie w oparciu o iluzje jest łatwe, myślenie o prawdzie ukrytej pod iluzją jest skomplikowane

i wymaga większego wysiłku niż jakakolwiek inna praca.

Żadnej pracy ludzie tak nie unikają niż długotrwałego nieprzerwanego myślenia.

Bo to praca najcięższa na świecie. Szczególnie wtedy, gdy prawda kłóci się z iluzjami.

Każda iluzja zaobserwowana w widzialnym świecie stara się wytworzyć formę w

ludzkim umyśle. Można temu zapobiec w jeden sposób – koncentrując swe myśli na

PRAWDZIE.

Patrzenie na iluzję ubóstwa wytwarza odpowiadające im formy w naszym

umyśle, chyba, że uznasz prawdę, że biedy nie ma; że istnieje wyłącznie dostatek.

Myślenie o zdrowiu, gdy otaczają nas iluzje choroby albo myślenie o bogactwie,

gdy wokół nas istnieją pozory ubóstwa wymaga siły, ale ktokolwiek ją posiądzie staje

się panem swego umysłu. Taka osoba może pokonać przeznaczenie i mieć to, czego

pragnie.

Tę moc można zdobyć wyłącznie uznając zasadniczy fakt ukryty za wszelkimi

iluzjami, a mianowicie fakt istnienia myślącej substancji, z której wszystko jest

stworzone.

Musi też dotrzeć do nas prawda, że każda myśl zawarta w tej substancji staje

się formą i że człowiek może do tego stopnia oddziaływać swymi myślami na tę

substancję, że spowoduje iż przybiorą one formę i widzialną postać.

Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, opuszczą nas wszelkie lęki i wątpliwości, bo

wiemy, że możemy stworzyć to, czego pragniemy, możemy otrzymać to co chcemy

posiadać i możemy stać się kimkolwiek chcemy być.

Pierwszym krokiem na drodze do bogactwa musi być twoja wiara w trzy zasadnicze stwierdzenia,

przedstawione w tym rozdziale wcześniej.

Powtórzę je, aby podkreślić ich znaczenie:

Istnieje substancja myśląca

z której wszystko jest zrobione i która,

w swojej pierwotnej postaci przenika,

penetruje

i wypełnia przestrzeń we Wszechświecie.

 

Myśl odciśnięta w tej substancji stwarza to

co jest przedmiotem tej myśli.

 

Człowiek może formować rzeczy w swoich myślach,

a przez odciśnięcie swych myśli

w bezkształtnej substancji pierwotnej,

może spowodować

powstanie rzeczy o której myśli.

 

https://bialczynski.wordpress.com/2012/11/16/jak-uposledza-nas-nowoczesnoscnowo-szczeznac-czyli-o-podstepie-technologicznym-i-postepujacej-niemocy-umyslu-3/

 

 

Siła Umysłu

 

Źródło mocy

 

Źródło mocy jest narzędziem,sposobem postępowania, który może pobudzać w nas energię i mądrość służące uzdrawianiu.

 

Każdy może zdać się na wizję boga zgodny z ich własnymi wierzeniami.

 

Źródłem mocy może być każda pozytywna forma, natura, esencja lub siła – Słońce, Księżyc,

przestrzeń, woda, rzeka, ocean, powietrze, ogień, drzewo

kwiat, człowiek,zwierzę, światło, dźwięk, zapach, smak – każdy aspekt energii, który jest dla kogoś inspirujący i leczniczy.

 

Formy duchowych istot (takich jak Budda,Kriszna czy Bogini Matka)

jako że ucieleśniają i wyrażają ostateczny spokój oraz radość uniwersalnej prawdy

są skuteczniejsze aniżeli zwykłe formy.

 

Jednak najlepszym źródłem mocy będzie to z którym sami czujemy się najlepiej.

 

Kiedy zdecydujemy się na dane źródło mocy, poświęćmy wiele dni na rozmyślania nad nim

i ustanowienie więzi z jego energią, nim zaczniemy medytować.

 

Później, kiedy wykonujemy już ćwiczenia lecznicze powinniśmy poprzez wizualizację,

doświadczanie i ufność odnowić związek z jego energią.

 

Jeśli wyobrażenie określonego źródła mocy powoduje napięcie, poczucie ograniczenia i stres,

znaczy to, że mimo iż jest to święty obiekt,podchodzimy do niego z umysłem pełnym przywiązania,

pomieszania i lgnięcia do “Ja”.

 

Nie złagodzi to naszych problemów.

 

Z drugiej strony, nawet gdy znaleźliśmy coś, z czym się dobrze czujemy, możemy to zmienić

w zależności od własnych potrzeb i etapu duchowego lub emocjonalnego rozwoju.

 

Kiedy kontaktujemy się ze źródłem mocy, powinniśmy odczuwać i przyjmować spokój i energię, jakiej nam udziela.

 

Przy właściwym nastawieniu każdy obiekt może zyskać wielką moc.

 

Paltrül Rinpocze opowiada taką oto historię:

   Pewna kobieta o wielkim religijnym oddaniu poprosiła swojego syna, który często podróżował do Indii w interesach, by przywiózł jej święty przedmiot z kraju Buddy.

 

Syn zapomniał o prośbie matki. Przypomniał sobie dopiero, gdy był blisko domu.

 

Wziął więc ząb martwego psa, owinął go w brokat i jedwab i wręczył matce, mówiąc:

 

“Matko, przywiozłem ząb Buddy, byś mogła składać mu hołd”.

 

Przez resztę swojego życia matka wielbiła psi ząb z pełnym oddaniem i ufnością, tak jakby był on prawdziwym zębem Buddy.

 

Wokół zęba pojawiły się cudowne znaki, a w chwili śmierci kobiety, na znak głębokiego uduchowienia, wokół jej ciała pojawiło się tęczowe światło.

Niektórzy ludzie mogą myśleć, że są zbyt świadomi, by polegać na wizerunku, który miałby im pomóc.

 

Mogą odnosić wrażenie, że wyobrażenie czy wizualizacja są czymś “zmyślonym”, czymś, co znajduje się poza nimi; otóż wręcz przeciwnie,

 

wykorzystanie wyobraźni faktycznie pomaga wydobyć niewykorzystane siły, które już posiadamy.

 

Nie ma większego znaczenia, jaką formę czy wyobrażenie obierzemy sobie za źródło mocy, ponieważ tak naprawdę nawiązujemy kontakt z naszą wewnętrzną mądrością.

 

Musisz odłożyć na bok inne koncepcje dotyczące wszechświata i skoncentrować

się na wymienionych powyżej fundamentalnych założeniach, tak

by zakodowały się w twojej głowie i stały się dla ciebie normą.

Powtarzaj powyższe zdania, czytaj wciąż na nowo.

Zapamiętaj każde słowo, rozważaj je, aż ugruntujesz swą wiarę w ich treść.

Gdy pojawią się wątpliwości, odrzuć je. Nie słuchaj argumentów przeczących mojej

koncepcji. Nie słuchaj kazań w kościołach ani nie bierz udziału w wykładach,

które prezentują teorie sprzeczne z tą, którą prezentuję.

Nie czytaj książek ani pism nauczających czegoś odmiennego.

Jeśli pogubisz się w zrozumieniu, wierze i zaufaniu dla prezentowanej tu koncepcji wszechświata,

wszelkie twoje wysiłki pójdą na marne.

Nie pytaj dlaczego te rzeczy miałyby być prawdziwe, nie zastanawiaj się też w

jaki sposób mogą być prawdziwe. Po prostu w nie uwierz.

Nauka o bogaceniu się zaczyna się od pełnej akceptacji.

Rozdział 5

Więcej życia

Musisz pozbyć się wszelkich przesądów, że istnieje jakieś Bóstwo,

którego wolą jest abyś był biedny, albo które ma określony cel

w utrzymywaniu cię w stanie ubóstwa.

Trzeba odrzucić ideę bóstwa,które jest zazdrosne jak dziecko,a co za tym idzie nie dojrzałe emocjonalnie

bóstwa które kara za „złe” i wynagradza za „dobre”(jedno i drugie definiowane według wygód kasty kapłanów).

Bóstwa któremu nasza wiara jest nie wiadomo do czego potrzebna.

Które nas”kocha” w zamian za coś.

Należy odrzucić ideę bóstwa na które można zrzucić odpowiedzialnoć za włąsne życie.

Bóstwa którego istnieniem można usprawiedliwić swoje najpodlejsze działania.

Przedewszystkim należy odrzucić ideę bóstwa o imieniu Szatan

które jest tym silniejsze im więcej wyprzemy tego

co jest nieakceptowaną przez nas częścią nas samych.

 

 

 

Inteligentna substancja, która jest wszystkim i we wszystkich,

która żyje we wszystkim – również w tobie, to świadomie żyjąca materia.

Będąc takową, musi posiadać wrodzone pragnienie rozwijania życia.

Każde żyjące stworzenie musi nieprzerwanie poszukiwać rozwoju swego życia, ponieważ życie,

samo w sobie, dąży do nieustannego rozwoju.

Ziarenko, upuszczone w ziemię rozpoczyna aktywność, a w czasie swego życia produkuje 100 następnych ziarenek.

Życie trwając zwielokrotnia się i nieustannie się powiększa.

Musi to robić żeby przetrwać.

Tej konieczności stałego wzrostu podlega też inteligencja.

Każda nasza myśl pociąga konieczność powstania następnej myśli;

świadomość nieustannie się rozprzestrzenia.

Każdy poznany przez nas fakt prowadzi do poznania następnego faktu, wiedza stale się poszerza.

Każdy pielęgnowany przez nas talent wyzwala pragnienie rozwijania kolejnego.

Każda pielęgnowana przez nas fobia rośnie w siłę coraz bardziej

Wszyscy podlegamy pędowi życia, poszukując sposobów ekspresji,

co prowadzi nas zawsze do większej wiedzy, bardziej intensywnego działania i do osobistego rozwoju.

Owa żyjąca substancja musi podlegać temu odwiecznemu prawu rządzącemu wszelkim życiem.

Przenika ją pragnienie, by żyć pełniej i to dlatego odczuwa konieczność tworzenia.

Ta substancja pragnie żyć pełniej w tobie i poprzez ciebie.

Chce więc byś posiadał wszystko, czegokolwiek mógłbyś użyć.

Jest pragnieniem Boga, byś osiągnął dostatek. Chce byś stał się bogaty, bo

może lepiej wyrazić siebie przez twoją osobę, jeśli ty posiadasz rzeczy,

których mógłbyś użyć wyrażając Boga.

Może pełniej żyć w tobie jeśli masz nieograniczoną kontrolę nad życiem.

Wszechświat chce byś posiadał wszystko, czego zapragniesz.

Natura jest przyjazna twoim planom.

Wszystko jest przeznaczone dla ciebie.

Zrozum, że to wszystko prawda.

Jest jednak niezwykle ważne, by twój cel

pozostawał w harmonii z celem wszechświata.

Musisz chcieć prawdziwego życia, nie zaś przyjemności czy zaspokojenia zmysłów.

Życie jest procesem, a jednostka żyje w pełni tylko wtedy, gdy używa wszystkich funkcji – fizycznych,

umysłowych i duchowych – w stopniu, jaki umożliwiają jej zdolności, nie przesadzając w żadnej z nich.

Nie powinieneś chcieć bogactwa po to, by żyć prymitywnie i zaspokajać zwierzęce pragnienia.

To nie jest życie.

Lecz spełnianie wszystkich fizycznych funkcji jest częścią życia i nie żyje w sposób pełny ten,

kto odmawia swym cielesnym popędom normalnej i zdrowej ekspresji.

Nie chcesz także bogactwa wyłącznie dla rozkoszowania się przyjemnościami umysłowymi, by zdobyć wiedzę,

by zaspokoić ambicje, by olśnić innych, by stać się sławnym.

To wszystko stanowi bardzo ważną część twego życia, ale ten kto żyje wyłącznie dla intelektualnych przyjemności,

nie żyje pełnią życia, nigdy nie poczuje się w pełni usatysfakcjonowany.

Nie pragniesz bogactwa wyłącznie dla dobra innych, nie powinieneś gubić

siebie dla zbawienia rodzaju ludzkiego, by doświadczyć radości płynącej z

dobroczynności i poświęcenia. Radości duszy są jedynie częścią życia i nie są

lepsze ani bardziej szlachetne od pozostałych części.

Pragniesz osiągnąć dostatek, by móc jeść, pić i weselić się kiedy przychodzi na

to czas, po to by móc otaczać się pięknymi rzeczami, oglądać odległe lądy, sycić

swój umysł i rozwijać intelekt; by móc kochać innych i robić miłe rzeczy; i aby pomoc

światu odnaleźć prawdę.

Pamiętaj jednak, że przesadny altruizm nie jest lepszy ani bardziej szlachetny

od przesadnego egoizmu; obie postawy są błędem.

Nie sądź, że Bóg chce, abyś poświęcał się dla innych i że dzięki temu

zaskarbisz sobie jego względy. Bóg niczego takiego nie wymaga.

Bóg pragnie, byś zrealizował swoją wizję w jak największym stopniu dla siebie i

dla innych. Innym pomożesz pełniej realizując siebie. Da to lepsze skutki niż

jakikolwiek inny sposób.

A realizować siebie możesz jedynie osiągając bogactwo, więc właściwym i

godnym pochwały jest, byś najwięcej uwagi poświęcał dziełu zdobywania majątku.

Pamiętaj jednak, że pragnienie substancji dotyczy wszystkich, jej działania

muszą być nakierowane na osiągnięcie pełniejszego życia przez wszystkich. Nie

można sprawić, by działała w celu umniejszenia czyjegoś życia, bo jest jej tyle samo

we wszystkich poszukujących bogactwa i życia.

Inteligentna substancja wiele dla ciebie uczyni, ale nie zabierze dobra innej

osobie, by obdarować tym ciebie.

Musisz pozbyć się myśli o współzawodnictwie. Jesteś po to by tworzyć, nie po

to by walczyć o to, co już zostało stworzone.

Nie musisz nic nikomu zabierać.

Nie musisz zdobywać rzeczy za bezcen.

Nie musisz oszukiwać ani wykorzystywać. Nie trzeba, byś kazał komuś

pracować dla ciebie za mniej, niż na to zasługuje.

Nie musisz pożądać czyjejś własności albo patrzeć na nią zachłannym

wzrokiem. Nikt nie posiada rzeczy, której byś nie mógłbyś mieć i to bez odbierania

komuś czegokolwiek.

Masz się stać twórcą, a nie zawodnikiem. Zdobędziesz to, co chcesz, ale w taki

sposób, że wszyscy ludzie na których masz wpływ, zyskają na tym.

Zdaję sobie sprawę, że są tacy, którzy zdobyli duże pieniądze postępując

dokładnie odwrotnie do stwierdzeń zawartych w powyższym paragrafie, dodam więc

słowo wyjaśnienia. Jednostki tego typu osiągają czasem bogactwo w związku ze

swymi niezwykłymi predyspozycjami do współzawodnictwa, a czasem nieświadomie

wspomagają substancję w realizacji jej wielkich celów i działań na rzecz ogólnego

rozwoju poprzez ewolucję przemysłową. Rockefeller, Carnegie, Morgan i inni

kapitaliści byli nieświadomymi agentami najwyższego w dziele systematyzacji i

organizacji przemysłu produkcyjnego, a ostatecznie ich praca w dużym stopniu

przyczyniła się do pełniejszego życia wszystkich ludzi.

Ale ich czas już prawie minął. Zorganizowali produkcję, a teraz zastąpią ich

przedstawiciele ogółu, którzy opracują mechanizmy dystrybucji.

Są jak prehistoryczne gady. Odgrywają ważną rolę w procesie ewolucji, ale siła,

która ich powołała, odwoła ich. I trzeba pamiętać, że tak naprawdę nigdy nie byli

bogaci; informacje o prywatnym życiu większości z nich pokazują, że tak naprawdę

należeli do najpodlejszych i najnędzniejszych.

Bogactwo zdobyte poprzez współzawodnictwo nigdy nie przynosi satysfakcji i

nie jest stałe. Dziś należy do ciebie, jutro do kogoś innego. Pamiętaj, jeśli masz się

wzbogacić w sposób naukowy i pewny, musisz całkowicie pozbyć się myśli o

współzawodnictwie. Ani przez chwilę nie myśl, że zapasy są ograniczone. Gdy tylko

pomyślisz, że wszystkie pieniądze kontrolują, „zagarniają” inni ludzie i że musisz się

postarać o powstanie praw, które ukróciłoby ten proces, itd. – w tym momencie twój

umysł ogarnia chęć współzawodnictwa, a moc stwarzania cię opuszcza.

A co gorsza, zatrzymasz w ten sposób podjęte już kreatywne działania.

WIEDZ, że złoto wartości niezliczonych milionów dolarów spoczywa w górach

całego świata, jeszcze nie odkryte. Wiedz też, że gdyby go nie było, zostałoby

stworzone z substancji myślącej, by zaspokoić twe potrzeby.

WIEDZ, że pieniądze, których potrzebujesz pojawią się, nawet jeśli będzie

konieczne by zaangażować jutro tysiąc osób do odkrycia nowych kopalni złota.

Nie patrz nigdy na to co widzialne. Patrz zawsze na nieograniczone

bogactwo zawarte w nieuformowanej substancji i WIEDZ, że przyjdzie do ciebie

kiedy tylko będziesz umiał je przyjąć i użyć. Inni ludzie, choćby zagarniali

wszelkie widzialne dobra i tak nie są w stanie powstrzymać cię przed osiągnięciem

tego, co twoje.

Dlatego nigdy nie pozwól sobie, by choć przez chwilę myśleć, że wszystkie

miejsca odpowiednie do budowy domu zostaną zajęte, zanim ty będziesz gotów do

budowy swego domu. Nigdy nie martw się korporacjami, nie obawiaj się, że niedługo

zawładną całym światem.

Nie obawiaj się też, że stracisz coś czego pragniesz bo ktoś cię „przebije”.

To nie może się stać. Nie szukasz bowiem niczego co ktoś już posiada,

sprawiasz, że to czego chcesz, powstaje z nieuformowanej substancji, a jej zapas

jest nieograniczony. Trzymaj się następującego stwierdzenia:

Istnieje substancja myśląca z której wszystko jest zrobione i która, w

swojej pierwotnej postaci, przenika, penetruje i wypełnia przestrzeń we

Wszechświecie.

Myśl odciśnięta w tej substancji stwarza to co przedmiotem tej myśli.

Człowiek może formować rzeczy w swoich myślach, a przez odciśnięcie

swych myśli w bezkształtnej substancji pierwotnej, może spowodować

powstanie rzeczy, o której myśli”.

Wątki pitagorejskie u Penrose’a

 

Pitagoreizm matematyczny zakłada, że liczby są arché

świata.Zbigniew Król twierdzi, iż:

 

„Pitagoreizmem w filozofii matematykinazwiemy pogląd głoszący, że przedmioty matematyki są częściami realnego świata

lub realnymi przyczynami jego struktury on-tycznej”

 

. Pitagoreizm i platonizm na gruncie filozofii matematykimają wiele punktów stycznych i podobieństw.

Punktem odróżnie-nia tych dwóch stanowisk jest problem przyczynowości

. W pitago-reizmie liczby można uważać za realne przyczyny świata.

Wedle Platona liczby nie są natomiast w stanie wytworzyć przestrzenno-ści, czyli świata fizycznego

. Można stwierdzić zatem (pomijającinterpretację Stróżewskiego przytoczoną w poprzednim akapicie)

że nawet jeśli liczby istnieją w świecie Platona, to są one przyczy-nowo bezsilne, a więc epifenomenalne

. Doktryna pitagorejska niewyróżniała dwóch oddzielonych od siebie światów — była ona monistyczna

, co może być uważane za jeden z powodów realistycznego,czy nawet reistycznego pojmowania liczb.

 

 

Pitagorejczycy tworzyli elitarny religijno-naukowy związek, a matematyka była otoczona przez nich wręcz religijnym kultem.

Bezgranicznie wierzyli oniw skuteczność metody matematycznej — w szczególności wierzyli,że przy pomocy liczb naturalnych

i ich stosunków, czyli liczb wymiernych, można opisać relacje między miarami obiektów fizycznych.

Odkryli oni jednak, że nie wszystkie wielkości można przed-stawić jako liczby wymierne.

 

 

http://www.academia.edu/952877/Roger_Penrose_-_pitagorejczyk_zespolony

 

blog.marciszewski.eu/?p=1768

 

bacon.umcs.lublin.pl/~lukasik/wp-content/uploads/2010/12/R.Penrose-Droga-do-rzeczywisto%C5%9Bci-prze%C5%82.-J.Przystawa-Warszawa-2004-s.-7-21.pdf

 

obi.opoka.org.pl/zfn/019/zfn01908Debiec.pdf

 

obi.opoka.org/zfn/013/zfn01303Penrose.pdf

 

http://www.kognitywistyka.upjp2.edu.pl/resources/artykuly/grygielhohol1.pdf

 

Tagged with:

Rafał Orlicki – Udowadniamy bliskie związki języka Etruskiego (Rasenów) z mową Słowian!

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 16 Marzec 2014

Zabytków piśmienniczych języka Raseńskiego (tak Etruskowie sami siebie nazywali, więc będę się starał stosować zamiennie ta nazwę z terminem zachodnim; Etrusia. Chociaż, również zawiera on rdzeń ‘rusi’, od Etruri/Etrursi. Rdzeń ‘rusi’ pochodzi od morfemów ‘ra-si’ czyli ‘mocna, silna – biel, jasność’. Była to prawdopodobnie cecha genetyczna i rodowy wyróżnik od innych nacji na półwyspie Apenińskim oraz od licznych Greków zajmujących swoje kolonie na południu półwyspu. Musieli więc ‘Raseni’ niewątpliwe mieć wiele wspólnego z rasą Arjo-Słowian, którzy jak dowodzi nauka, szczególnie w grupie genowej R1a zasiedlającej obszar wokół morza Bałtyckiego, wykształcili błękitny kolor oczu a tym samym, bardzo jasną karnację skóry i jasnawe (wcale nie zawsze złoto-blond!) włosy.  To właśnie ze słownictwa języka raseńskiego, pochodzi zwrot przyjęty do łaciny, czyli słynna ‘tabula rasa’, oznaczający „nie zapisaną kartę/białą, czysta tablicę”. Język raseński niewątpliwe zmieszał się z Greckim, bo ludy te były sobie bliskie geograficznie. Anatolijscy ojcowie Rasenów jeszcze zanim przybyli w Apeniny, byli z południa sąsiadami Greków. Tutaj dopiero nałożyli się ze swoją semicko-arjową kultura i mową, na miejscowych protosłowian. Z ich raseńskiego języka, pod wpływem ciągnących z północy Celtów, powstał język retoromański a następnie łacina zaś pod wpływem Gotów, języki Germańskie. Przypuszczam, że właśnie z  rdzenia ‘rasi; pochodzi nazwa nad Bałtyckiego ludu długo mówiącego mową Słowiano-Wenedów (haplogrupy R1a + I), czyli Prusów. Od układu ‘po-rasów, czyli ‘po Rasach”. Podobnie jak my nazywamy się Polakami nie od żadnych tam ‘pól’ (chociaż morfem ‘la’ wskazuje na równinę i nizinę), ale od zwrotu ‘polahi/a’. Od starej nazwy plemiennej, rodu ‘Lacha’. Z kolei Rosjanie, to również nacja z udziałem rdzenia ‘ras’ w ich nazwie miejscowej, czyli najprawdopodobniej ‘rasi-simja-ni’ ; ‘biała/ośnieżona – ziemia”. Natomiast Rusini, to przypuszczalnie stara nazwa Karpacka plemion słowiańskich, czyli ‘rusi’, od której wywodzi się termin ‘rudsi’ (rudzi). Typowy dla białej rasy, która mieszając się z ciemniejszą, dawała taki ‘ogień na głowie’ jak kolor rudy. Zapiski starożytnych pisarzy odnotowują istnienie na terenie Rusi plemienia Roksolanów, (‘Rokso-alani’, czyli ‘biali, jaśni – oni/ani’, żyjący wpierw nad Donem i Dniestrem, plemię sarmackie), co potwierdza bliskość językową tych wypaczonych przez odległość, terminów. Tak to wygląda, jeśli chodzi o etymologię tych podobnych nazw plemiennych. Najprostszymi, innego znaczenia niż nazwa plemienna wyrazami wskazującymi na sens takiej etymologii, są słowa zachowane w naszym języku polskim, takie jak; ‘rosa’ (od ‘ro-si’; rodzi – jasność), ‘zima’ (od ‘si-ma’ ; ‘jasność – ma’), ‘siwe’ (od ‘si-wo’ ; ‘jasne – to’), ‘sień’ (od ‘si-eń/ań’ ; ‘jasności – koniec’ czyli ‘szarość’). Czy jak drugi morfem ‘ra’, występujący w licznych wyrazach oznaczających siłę, bądź moc (Rawa; ‘ra-wa’ ; ‘moc(gród)-tu’). orl 1 To tyle tytułem wstępu. Nie przypisuję sobie absolutnie pierwszeństwa w udowodnieniu, że Etruskowie/Raseni byli społeczeństwem opartym w olbrzymiej mierze na kulturze Prasłowian europejskich a ich język, który stał się głównym sprawcą –  plus celtycki, powstania łaciny, zawiera przez to mnóstwo slow bądź rdzeni i morfemów mowy słowiańskiej. Dlatego Greka też jest ich pełna, bo tak jak Raseni czerpali z Greki tak też bywało i odwrotnie. Podobnie Fenicjanie i ludy semickie, z udziałem których związek fenicki opanował handlowo morze śródziemne, w czym Raseni dobitnie uczestniczyli i nie wiadomo czy to nie oni zdominowali Filistynię (Palestynę).  Pierwszym poważnym naukowcem, który posłużył się licznymi opracowaniami języka Rasenów, był Tadeusz Wolański. Później, było ich jeszcze kilku. Ostatnio, na kartach stron Czesława Białczyńskiego, podobne analizy językowe prezentuje Winicjusz Kossakowski. Ja tylko zająłem się jednym, wysuniętym przez naukę zachodnią źródłem ze strony angielskojęzycznej: http://en.wikipedia.org/wiki/Etruscan_language Nauka zachodnia, ciągle neguje słowiańskie pochodzenie Etrusków/Rasenów a nawet ich poważne związki ze Słowianami na półwyspie Apenińskim. Tam nas być nie mogło! Nie było i już! Bo przecież cała wielka cywilizacja rzymska a następnie niemiecka oraz romańska, zawdzięcza cywilizacje zachodu, właśnie głównie Etruskom i Grekom! Nie bosym i dzikim Słowianom, którzy jakoby pojawili się w Europie dopiero ok. V w.n.e

Tak tedy, zająłem się tylko tą stroną słynnej Wikipedii, pod hasłem „Etruscan language”. Aby mi nikt nie zarzucił słowiańskich źródeł materiału badawczego.

Warto tutaj zauważyć, że badacze języka etruskiego, kompletnie nie wiedzą, jak interpretować choćby alfabet Etruski, a cóż dopiero tłumaczyć jego piśmiennictwo. I tak, znak zapisywany w alfabecie raseńskim, jako „x”, tłumaczą często, jako ‘t’, czasami, jako „ks’, czasem, jako greckie ‘ksi’, innym zaś razem, jako ‘si, bądź ‘ci; czy też krótkogłoskowe ‘s’.

Ja się w tym wypadku przychylam do ‘si’, bo uważam, że litera ‘x’ jest symbolem krzyża, który pierwotnie oznaczał czyste światło, stwórczą moc życia, a wiec Boga. Stąd nasze ‘si’ jako jasność, czy słowo ‘światło’ od ‘si-wid/wit-ło’ ; ‘jasność-widać-ta/tu’. Podobnie jak w słowie ‘świt’, głoska „ś’ to pozostałość po ‘si’. (świt; światła – witanie/widzenie). A skoro krzyż to światłość, to najbliższa temu znaczeniu jest głoska ‘si’. Natomiast rdzeń grecki ‘ksi’[ pochodzi zapewne od krzyża w okręgu (jak Celtycki), czyli ‘kosi’.

orl2

orl 3 orl 4

Inny przykład. Nazwę łacińską ‘arēna’, naukowcy wywodzą od etruskiego słowa ‘harēna’, bądź ‘hasēna’. Nikt nie sięgnął do bliskoznacznego sensualnie (znaczeniowo) i bardzo starego słowa słowiańskiego jak; ‘gora, hara’, czyli coś kopulastego, wysokiego, nierównego. Słowem nasza ‘góra’ czy rosyjska ‘gara’. Od tego słowa zapewne, pochodzi stare, słowiańskie słowo znane na polskich kresach oraz Rusi, czyli; ‘harhar’ (potocznie znane współcześnie, jako ‘hahar’).  Oznaczające; duże – niekształtne, koliste, krzywe, garbate, czyli ‘wielkie – krzywe, koliste’, coś śmiesznego. To właśnie jest prosty łącznik sensualny, wyjaśniający, czym było słowo ‘harena/arena’. To wielkie koło. Od tego terminu może pochodzić ‘harenda’, czyli dom z odpowiednią przestrzenią dla gości z zakrzywionym dachem. Kasprowicz miał intuicję w nadawaniu a w zasadzie przywracaniu góralszczyźnie, prastarych, słowiańskich symboli, nazw i kultury.  Jeśli to nie tubylcy Słowianie byli dla Etrusków nośnikiem wielu starosłowiańskich wyrazów, to musiały być to ludy bezpośrednio sąsiadujące na północy z Etruskami, a więc Venedzi i Ratowie. To oni byli zapewne również Słowianami, zanim nie zdominowali ich Celtowie. Ciekawy obszar do zastanawiania się nad możliwym, etruskim zródłosłowiem wyrazu ‘korona’, pochodzącym być może od etruskiej ozdoby głowy, dostarcza nam analiza pozycji nr.60. Jeśli trafne są moje domysły, to Karol jest imieniem wtórnym od tej ozdoby i termin ‘król’ nie pochodzi wcale od Karola Wielkiego czy też od jego prześmiewczego tytułu ‘karel’ (karzeł), tylko od tego, co nosił na swojej głowie.

orl 5Na załączonym fresku wyraźnie widzimy, że noszenie „korony” w formie wieńca na głowie, było u Etrusków powszechnym zwyczajem.

Zabytków pisma raseńskiego jest całkiem sporo w postaci tekstów nagrobnych w kamieniu czy na metalu. Brak jest natomiast kompletnie, ksiąg, choćby przepisanych (poza jednym tekstem na tkaninie, ocalałym w Chorwacji). Tak, jakby panowanie kościoła na półwyspie Apenińskim, celowo je zmiotło z powierzchni ziemi lub wtrąciło w kazamaty przeznaczone dla niewygodnych teorii i dowodów naukowych, jakie bez wątpienia znajdują się w tajnych archiwach Watykanu. Podobnie, jak to uczyniono z przedchrześcijańskimi pamiątkami pisma słowiańskiego. Dlatego też, nauka zachodnia do tej pory twierdzi, ze nie jest to język rozpoznany (poza sporadycznymi słowami, jakie przeniknęły do łaciny, jako typowo etruskie – przytoczonymi w załączonej tabeli), wobec czego „etruskiego się nie czyta”. Błąd tkwi, jak już to wykazało wielu słowiańskich badaczy a nawet jeden włoski profesor – uczący niegdyś w Warszawie, że nie czyni się analiz porównawczych z językami słowiańskimi. Co ja właśnie uczyniłem, jedynie dla zamieszczonych na stronie słów. Reszta, to pole dla badaczy! Myślę, że nie powstrzyma ich już propaganda kościelna nakazująca wszystko, co rozwinięte cywilizacyjnie, zawdzięczać Kościołowi i zachodowi, w tym eksterminujących Słowian – Niemców.

orl 6

Etruscy małżonkowie. Czerwonawa barwa rzeźby, wskazuje na pochodzenie bliskie kulturze Vinca z środkowych Bałkanów (tam, taka sama barwa występuje w większości figurek przedstawiających ludzi lub bóstwa) oraz Słowianom i Indyjczykom, gdzie czczenie koloru czerwonego – symbolizowało życie wieczne i zachowało się w większości barw rodowych Słowian.

Moja praca nad zamieszczonymi na przywołanej stronie terminami Etruskimi i ich tłumaczeniami  angielskimi, trwa. Poniżej przytaczam te, których analiza wskazuje na wspólne nam pochodzenie języka. Myślę, że każdy, nawet kompletny laik, zauważy oczywistość związków etruskiego ze Słowianami, w ich piśmie i mowie.

Cyframi, oznaczam te wyrazy, w których związek z mową słowiańską jest jednoznaczny. Znalazłem ok.26 wyrazów/117, które mogą być pochodzenia słowiańskiego, oraz 10 liczebników. Czyli ok. ¼. To dużo. Zapraszam do wspólnej analizy i zgłaszania własnych spostrzeżeń.

Przydałoby sie uczestnictwo polskich językoznawców w tym „projekcie”, gdyż poszlaki słowiańskie są tutaj jednoznaczne. A ich potwierdzenie, to przecież byłaby wielka sława dla Polski! Może szanowny Premier Donald Tusk, przyzna łaskawie jakiś grant na tego typu badanie słownictwa Etruskiego, pod kątem jego związków ze Słowianami? Może się wtedy okazać, że On sam jak i inni Kaszebi, pochodzą ze wspólnego rodu z Etruskami-Słowianami, skoro Etruskowie mieli prowincję o nazwie Tuscia?…

Rafał Kopko – ORLICKI

SŁOWIANIE/SLAVE – ETRUSKIAN/RASENI

by ORLICKI

Rodzina / Family

orl 7orl 8orl10orl 11orl 12orl 13orl 14orl 15orl 16orl 17orl 18orl 19

Rafał Orlicki – Protosłowiańskie Koliby

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 3 Marzec 2014

© by Rafał Kopko-Orlicki
* ‘Koliba’, późniejsze słowo; ‘kolebka’, czyli obszar pierwotnego zamieszkania, nazwa wywodzona od rdzenia ‘kol/kal’, oznaczająca rodowe miejsca życia, skupisko ludności wokół rodu, (podobnie jak późniejsze; ‘o-pole’, wokół grodu lub wzniesienia obronnego, czyli ‘oparte o pola’). Od niej pochodzi bujane łóżeczko dziecięce; ‘kołyska’ i forma muzyczna ‘kołysanka’, gdzie do rdzenia ‘kal’ dodano ‘li’ występujący w śpiewnym zawodzeniu ‘lili-luli-poluli-baj’ spotykanym jeszcze na łemkowszczyźnie, oznaczającym ‘sen, spokój’. Co ciekawe, zwrot ‘luli’ spotykało się w Galilei (dawna Galia, obszar wpływów kulturowych Ariów i Wandalów, stąd Sam-aria/Samarytanie).

* haplogrupa R1a1
Coalescent time estimates for R1a1a (xM458)
(tzw. Słowiańska – lub Polska)
STR from Underhill et al. (2009)
Location (miejsce) TD (okres osadnictwa)
W. India 15,800
Pakistan 15,000
Nepal 14,200
India 14,000
Oman 12,500
N. India 12,400
S. India 12,400
Caucasus 12,200
E. India 11,800
Poland 11,300
Slovakia 11,200
Crete 11,200
Germany 9,900
Denmark 9,700
UAE 9,700

mm
Powyższa mapka pochodzi z książki „Wielka Historia Polski – tom 1. Najdawniejsze dzieje ziem polskich do VII w ” autor: Piotr Kaczanowski, Janusz Krzysztof Kozłowski i nni”.

(ORLICKI: Strzałka szara odpowiada haplogrupie genowej ‘germańsko-celtyckiej’ wywodzonej przypuszczalnie z Mezopotamii, przybyłej do Europy z Anatolii ok. 3000 p.n.e.

Strzałka żółta odpowiada haplogrupie słowiańskiej R1a, przybyłej na obszar dzisiejszego Kosowa i Serbii ok. 12 000pn.e.

Strzałka biała, to kolejny rzut haplogrupy R1a, przybyłej na obszar kultury Vinca słynącej z pisma runicznego podobnego do run słowiańskich oraz figurek wykonywanych z czerwonej glinki jak niektóre rzeźby Etruskie.

Strzałka brązowa, to kolejny rzut haplogrupy R1a z przejściem już w R1a1, z koliby Dunajskiej. To tutaj, narodził się zapewne etnos; Lużycko-laski, Czesko i Słowacko – laski, Lechicko – laski, oraz Rusiński. A także osadnicy podążający na obszar Skandynawii poprzez półwysep Jutlandzki.

Haplogrupa R1a wyprzedziła więc o kilka tysiącleci osadnictwo grupy R1b, z której w wyniku zetknięcia z Protosłowianami, powstał etnos Niemiecki.

Mapka nie uwzględnia zasiedlenia przez R1a obszaru środkowej części półwyspu Apenińskiego (Włochy), co nastąpiło w okresie poprzedzającym kulturę etruską i wtórny najazd R1b – celtycki, z południa).
Od rdzenia ‘kol/kul/kal’ mamy pochodne wyrazy:
* ‘Kupa’, Grecki zwyczaj (pochodzący od Słowian L-achaj-skich), występujący na najdalej wysuniętej na południe wyspie Grecji – Krecie (nie licząc Cypru, patrz powyższa tabela Underchilla) gdzie wzory ornamentowe i barwa tradycyjnych strojów ludowych są niezwykle podobne do wzornictwa Słowian ruskich, w jednej wsi, jeszcze istnieje miejscowy dialekt słowiański. Zachowała się tamże oraz na obszarze całej Grecji, ta starożytna nazwa słowiańska, związana ze zwyczajem picia wina, przypominającym zwyczaj górali polskich picia wódki, w którym mężczyźni stają obok siebie w okręgu i z jednego kubka piją mocne, destylowane wino. Zapewne dawniej było to zwykłe wino. Piją w ten sposób, że kubek z trunkiem podają sobie z ręki do ręki, nigdy nie upijając go do końca a jedynie dolewając. Morfem ‘ku/ko/ka’ oznacza właśnie okrąg, koło, bądź wzniesienie (kopyto, kalo, kopiec, kontur, kora na drzewie, i wiele innych słów związanych z czymś, co jest wypukłe, wklęsłe, ale półokrągłe jak ‘koryto’ czy też okrągłe, zawiera ten rdzeń, w tym przypuszczalnie jego odmianą jest słowo ‘ho-ra’, ‘gó-ra’), czy zgromadzenie w okręgu. Zaś rdzeń ‘pa’, przeważnie oznacza; ‘na/ma’.
* ‘kopa’, najmniejsza staroruska jednostka administracyjna występująca w statutach litewskich z czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej, która to nazwa przyjęła się od wiecowania włościan w okręgu, twarzą w twarz. Stąd ‘prawo kopne’, czyli wiecowe, ludowe, na którym dawniej wybierano nawet władców i wojewodów (‘wojów wodzących’ – czyli prowadzących na wojnę).
* ‘Kało/kolo’, niegdyś mała, wiejska jednostka administracyjna w Polsce i na Rusi, później zastąpiona w Polsce terminem ‘osiedle’ od ‘sieło’, czyli ‘wieś’, od miejsca osadzonego wysoko, na suchym lub obronnym wyniesieniu; ‘si-el-ło’ ; ‘o-świetlone-miejsce-to’ a od niego z kolei ‘siodło’.
* ‘Koło’, osiedle w Warszawskiej dzielnicy Wola, związane z wolnymi elekcjami. Nazwa tego miejsca wywodzi się od ‘Koła Rycerskiego’, czyli miejsca, gdzie stawała brać rycerska w okręgu, tworząc zgromadzenie posłów ziemskich.
* ‘Kolo’ (inne nazwy: choro, (h)oro) to taniec ludowy wywodzący się z antycznych tańców kołowych. Pochodzi z Dalmacji, popularny jest nadal w Chorwacji i na całym Półwyspie Bałkańskim. Wykonywany jest w formie koła. Kolo jest zaliczane do najstarszych tańców słowiańskich.
* ‘kromlechy’, pradawne miejsca zgromadzeń w okręgu, na których zapewne pito odurzające trunki wprowadzające w trans kapłanów, zachowały się w postaci; słowiańskich, celtyckich, oraz germańskich, kamiennych okręgów nazywanych w Anglii ‘kromlechy’, od przypuszczalnie ‘kręgu-lachy(ów)’, czyli ludzi ‘światłych, przewodników’. Tak jak to zostało ujęte w dawnych słownikach szwedzkich, gdzie termin; ‘lach-man’ oznaczał przewodnika a później prawnika.

Jak wykazuje genetyka, proto Słowianie dotarli i do wysp Brytyjskich a nawet Islandii (gdzie w zimę panuje całkiem przyjemny klimat, dzięki prądom ogrzanego powietrza”. (patrz ‘Landon ; nasz ‘ląd’, ‘la-an-don’ ; ‘równina, płaskie, niskie – anów(ludzi) – dzień(jasna)/lub/podmokła’.

* ‘a.C’, lub ‘ACN’, skrót w języku łacińskim, „ante Christum natum” → przed narodzeniem Chrystusa, przed Chr., czyli; przed naszą erą, p.n.e.

Rafał Orlicki: Tak – dla Ukrainy! Krym i inne “rosyjskie” ziemie.

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 28 Luty 2014

Krym i inne „rosyjskie” ziemie.

Tak, jak na tych stronach nie raz przewidywałem, następstwem dobicia się Ukraińców do sprawiedliwości i pełni niepodległości, za pomocą Majdanu, będzie podział Ukrainy. Przynajmniej oderwanie jej bardziej pro rosyjskich fragmentów.

852713-ukraina-flaga-657-323

Kiedy obserwuję wypowiedzi zamieszczane na ten temat, na rozmaitych forach internetowych, uderza mnie ich w miarę zgodny ton. Większość z nich, popiera prawo prorosyjskich regionów (Charkowski, Doniecki, Krymski), do oderwania się od Ukrainy. Większość uznaje, że Ukraina otrzymała je nienależnie. Większość uważa, że Ukraina to państwo nowożytne, które w zasadzie jest sztucznym tworem (za wypowiedzią Putina), większość twierdzi, że granice państw kształtowały i dalej mogą kształtować – podboje i jest to proces naturalny. Większość nie widzi nic złego w domaganiu się autonomii lub wręcz oderwania regionów przez lokalną narodowość, jeśli jest tam w liczebnej przewadze. Większość też nie widzi nic złego w dążeniu Rosji, do czynnego wspierania swoich rodaków żyjących poza jej granicami, w uzyskaniu odrębności od Ukrainy.

GODLO-HERB-UKRAINA-Tryzub

Yarthewise

Patrząc na te wszystkie wypowiedzi, widzę, że w necie funkcjonuje już od lat, silnie umocowana indoktrynacja służb specjalnych, której rezydenci muszą otrzymywać całkiem spora zapłatę, aby całymi dniami siedzieć przed komputerami i na dziesiątkach forów zamieszczać takie dyrdymały.  Nic w tym dziwnego, bo największe mocarstwa świata wydają na wojnę psychologiczną i socjotechnikę polityczną, ogromne pieniądze. Widać więc, że i tutaj, Rosja nie zasypuje gruszek w popiele.

Ukraina_wyjazdy_dla_firm.png

W końcu, nasi durni politycy, widząc, co sobie „Naród” wymyśli (mam na myśli pisarzy netowych, którzy zmieniają tylko Nicki), kierują swoimi działaniami w tym duchu, w takim ogólnie „pożądanym” kierunku. A gdy potrzeba naprawdę, aby zajęli się problemami państwa; służbą zdrowia, emeryturami, mieszkalnictwem i gospodarką, zabezpieczeniami przed powodziami, naszym wojskiem, jak należy, to tego już absolutnie nie widzą, tak, jak widzi to prawdziwy Naród.

m2061748Wypowiedzi podszywanych internautów, siedzących na miejscu, tu w Polsce (nie brakuje nam dawnych służbistów SB na emeryturze, nigdy nierozliczonych), lub tam w Moskwie, zdają się sugerować, że ogół Polaków patrzy ze zrozumieniem na Rosyjskie ambicje imperialne a w Ukraińcach widzi tylko i wyłącznie, potencjalnych bandytów Bandery.

W morzu tak ustawionych opinii, rzadko, który Polak czuje odwagę, aby się wychylić z innym zdaniem. Zachodzi znana reakcja psychologiczna, która budzi zwątpienie w zdolności własnego intelektu i prawidłową ocenę sytuacji jednej owcy, która nagle pragnie się zatrzymać, gdy całe stado ciągle pędzi za kilkoma baranami prosto w przepaść. Człowiek, jako istota społeczna, używa w swoich reakcjach społecznych, w tym dla publicznej wypowiedzi, czegoś, co nazywa się świadomością zbiorową a nie zawsze jest mądrością. To przekleństwo demokracji, szczególnie tych sztucznych, zmanipulowanych przez media, w tym Internet, za pomocą np. wskazanych działań służb i celowo nastawionych politycznie artykułów oraz przekupnych elit. Jedyną metodą walki z taką socjotechniczną manipulacją, jest pełna informacja i proste przekazy, wykazujące oczywistą prawdę.

imagesFlaga Krymu Ukraińskiego

W tym miejscu, nie będę dalej narzekać, na to, co się dzieje w propagandzie pro Rosyjskiej lub pro Zachodniej wokół Ukrainy, tylko podam kilkanaście takich PRAWDZIWYCH argumentów, a wnioski proszę wyciągnąć już samodzielnie.

  1. Krym jest Rosyjski, bo to Rosjanie pokonali Tatarów, którzy tam wcześniej żyli.

 

Fakty:

Najstarszymi, znanymi władcami Krymu byli Taurowie i Kimmerowie. Lecz wiele wskazuje na możliwość wcześniejszego  zasiedlania tego obszaru, przez jeden z wczesnych odłamów Słowian – Arjów.

2

Taurowie, których istnienie potwierdzają zabytki z II tys. p.n.e, byli ludem uważanym do niedawna tak jak Scytowie, za lud irański, podczas gdy najprawdopodobniej byli Prasłowianami. Stanowili pierwotną, autochtoniczną ludność południowej części Półwyspu Krymskiego – wybrzeża i Gór Krymskich.  O Taurach pisali Herodot, Strabon, Diodor Sycylijski, Tacyt i Ammianus Marcellinus. Żyjąc na północnym wybrzeżu Morza Czarnego, musieli z natury rzeczy posiadać liczne związki z ludami po stronie południowej, czyli Ugarytami i Hetytami. Droga morska stanowiła niegdyś najwygodniejsze i najszybsze polaczenia komunikacyjne, tak jak drogi rzeczne.

2-2

Kimmerowie (Kimerowie, Kimmeriowie, Kimmeryjczycy), byli ludem wędrownym, (koczowniczym), któremu przypisuje się również pochodzenie Irańskie, bliskie Scytom. Niektórzy naukowcy uważają ich za tożsamych z Taurami, jako jedno z ich plemion. Pochodzili najprawdopodobniej z okolic Opuk na Krymie i przyległych do Krymu części dzisiejszej, południowej Ukrainy.3

W drugiej połowie VIII w. p.n.e., Kimerowie przekroczyli Kaukaz, wkraczając na Bliski Wschód, gdzie najechali państwo Urartu, rządzone przez urartyjskiego władcę Rusę I (730-713 p.n.e.). Zwróćmy uwagę na tą odsłowiańską nazwę władcy i na fakt, że badania kulturowo – genetyczne, wskazują na pochodzenie Rasenów/Etrusków, właśnie z obszaru Anatolii, ziemi gdzie było kiedyś państwo Urartu. Zastanówmy się też, dlaczego właśnie Rusami zwano później plemiona po drugiej stronie morza i dalej, nad Bałtykiem – jak Prusowie czy Rassijanie. Następnie Kimmerowie podbijali inne, północne ziemie bliskiej Azji. Kimmerowie, jako pierwsi na terenie współczesnej Ukrainy zaczęli wytapiać z rudy darniowej żelazo, w X w. p.n.e. wynaleźli piece hutnicze i zaczęli produkcję stali. Byli prekursorami i mistrzami kowalstwa.

800px-Distribution_Haplogroup_R1a_Y-DNA_svgPowyższa mapa wskazuje na wyraźny związek rodowo-plemienny, jakiego dowodzi rozrzut haplogrupy R1a1 występującej przeważająco i bez oddzielenia haplogrupą innej nacji lub przewężenia, na obszarze Lechickiej – Polski z po Scytyjską – Ukrainą. Czyżby mnich Kosmas i kronikarz Nestor, mieli rację, podając, że Rusini pochodzą od Lechitów znad Dunaju? Czyżby rację miała też szlachta polska, że pochodzi od Sarmatów Scytyjskich, żyjących niegdyś nad Dunajem?

3-2

W latach 1911–1916, znaczna część dawnego Urartu znalazła się w granicach Imperium Rosyjskiego. Starożytne państwo Urartu znajdowało się we wschodniej, górzystej, części Azji Mniejszej – na Wyżynie Armeńskiej, (obecnie wschodnia Turcja i Armenia). Jednym z jej szczytów jest góra Ararat. Na Wyżynie Armeńskiej biorą początek cztery rzeki Azji Przedniej: Tygrys, Eufrat, Murat i Araks (Biblijna kolebka ludzkości – Eden). Do największych jezior na tym obszarze należą Wan, Urmia i Sewan.

4-1

4-2

4-8

W Urartu, żył lud złożony z wielu plemion, nazywany przez Asyryjczyków ‘Nairi’.  Język Nairi miał ścisłe związki z Hurytami, a ci, z Hetytami. Polscy naukowcy już dawno wskazywali związki Hetytów z Polakami, a dzisiaj widać, że są to najprawdopodobniej związki starożytne, rodowe, poprzez mowę i kulturę protosłowiańska, nie zaś organizacyjnie-plemienne. Wszystko to były ludy bliskie kultury i kolebki Arjo-Słowian, mającej swoje centrum na Kaukazie. Zanim obszary te zdominowali Turcy i Arabowie.  Zwróćmy uwagę na podobieństwa do mowy Słowian, występujące w języku Ugaryckim a tak rozmaicie interpretowane przez naukowców. Np. Jezioro Wan (czyżby od Wanden/Wenden?), nazywane było “morzem krainy Nairi”, co wzięto z sensu zdania;      „tâmtu ša mât Nairi”. Czyż bardziej nie wygląda to zdanie, na; „to (tu) – tam (tam) – jest (sa) – morze/kraina/ojczyzna/mać (mat) Nairi”???. Stolicą Urartu, w latach 840-660 p.n.e była Tuszpa, położona na wzniesieniu w pobliżu miasta Wan. Według legendy zapisanej w “Historii Armenii“, założona została przez Mojżesza z Chorenu.  Zwróćmy uwagę na słowo ‘choreń’ i porównajmy je do legendarnego, Ruskiego ‘Horywnia’, jednego z trzech braci. Czyż to nie ten sam ‘Goryń’, czyli ‘górski’ lub ‘płonący/gore’, czyli krwisty, czerwony? Jak nasze Rudawy karpackie i Rudsi/Rusi-ni?. Natomiast inne miasto, Horybn, (Choryń?) miało być założone przez królową słynną Semiramidę, po wojnie z Arą Pięknym (czyli ‘Arją’) i po jego śmierci. Czyli zapewne na pamiątkę Horynia. Miasto leży w centrum historycznej krainy Wielkiej Armenii.

5

Nazwa miasta Tuszpa, wywodzona jest z rozbitego morfemicznie układu tego słowa. Może być to rozbicie nieprawidłowe, dokonywane odmiennie i niewłaściwie interpretowane, przez brytyjskich, francuskich lub niemieckich językoznawców, jako „tu-uś-pa”. Podczas, gdy jego sens może znaczyć; „tu (tu)-śpa (nocuję, spię, odpoczywam”.

7

Znana jest kraina urartyjska,  nazywana ‘Biajni’ lub ‘Biajnili’, która to nazwa miejscowa, posiada dla nauki zachodniej, zupełnie niewyjaśnioną etymologię. Wiadomo jednak, że określenie to, występowało zarówno jako nazwa całego państwa, jak też regionu. Tam, nastąpiła konsolidacja plemion urartyjskich w pobliżu pierwszej stolicy Urartu. Czyż nie może tu więc, chodzić o znaczenie bliższe Arjo-Słowianom, oddające rodowy charakter pierwotnej nacji krainy; ‘Biajli-li’ (‘Biali-oni’?).

8(1)

W końcu sama nazwa władcy Rusa, znaczy najprawdopodobniej ‘biały’, od morfemów ‘ra/ru-si-sa’, czyli; ‘moc/rodzeni-jaśni/światli-są’. Mamy jej potwierdzenie w tłumaczeniu słowa raseńskiego; „tabula-rasa”, gdzie ‘rasa’ oznacza ‘biel, jasność, czystość’.

Stolicą Urartu, w latach 660-600, p.n.e, była Rusahinili, miasto położone na bardzo wysokiej skale Toprakkale, na wschód od miasta Wan.  Posiadało ono sztuczne jezioro, system kanałów i zapór. Czyż nazwa ta, też nic nam nie mówi? A może należy ją odczytywać, jako „Rus(Rusa)-ahin(ahiń/agiń/ogień-czyli światła)-li(to/ten)”???

Wspomnijmy te staropolskie zwroty, gdzie pewne zaimki lub rdzenie morfemiczne, wskazują na wspólne pochodzenie ludów Scytyjskich i po drugiej stronie morza Czarnego; – Znasz li ten kraj? – Myśmy Polaki!

250px-Toprah-KaleNa tej skale znajdują się ruiny miasta Rusahinili

Oba te narody, Kimerowie oraz Taurowie (plemiona raczej jednej, większej nacji), były silnie związane z autochtonami środkowej jak i wschodniej Europy, którzy przeszli niegdyś drogę z nad Ałtaju na stary kontynent, czyli protosłowianami. Kultura pierwszych władców Persji, język ich wczesnego prawa oraz imiona władców i ich bóstw (jak Sawuszka), a obecnie określone haplogrupy, mówią nam, że żyli tam bliscy krewni Słowian. Zanim powstała nazwa SŁOWIANIE, która jest najmniej ważna dla określenia naszego rodu i przodków.

10

Specjalnie, nawiązałem do historii bliskiej Azji, bo tamtędy przebiegała droga wędrówki protosłowian gdy ustępował lodowiec. Nie przez Europę od wschodu, gdy jeszcze lądolód ją obejmował bądź zaraz po jego ustąpieniu. Ale od południa, przez Anatolię i Grecję. Od wschodu, przemieszczanie się ludności uniemożliwiały bagna polodowcowe i tundra oraz chłodny klimat u podstawy lodowca.

1

Zastanawiając się nad pochodzeniem ludów z bliskiego nam południa, takich jak Krymscy autochtoni, musimy brać pod uwagę, cywilizacje nieco dalej na południe, u wybrzeży Morza Czarnego, gdzie klimat pozwalał im wcześniej zaistnieć.

10-1Najbliższą nacją dla Słowian Krymskich (Scytów – dawniej mylnie zaliczanych do Irańczyków z tej przyczyny, że Persja została podbita przez Arjo-Slowian nie zaś odwrotnie i posługiwali się oni podobną kulturą oraz językiem), byli późniejsi Rusini. A Rusini to nie Rosjanie!

Rosjanie, to północno –wschodni Rusini podbici i kompletnie zdominowani przez Waregów (Rosjanie, to Ruski odłam plemienia księcia Ruryka, który przypuszczalnie odmówił podporządkowania się prawu wiecowemu Nowogrodzian, ludu słowiańskiego, co potwierdza kompletny brak tego prawa w Rosji gdy zaś istniało ono jeszcze w Rzeczypospolitej, w tak zwanych statutach Litewsko – Ruskich, jako prawo kopne/kupy, zatwierdzonych przez Króla Polskiego. Rosjanie nie mogli wykształcić wcześniejszych od Rusinów struktur organizacyjno-plemiennych, bo pochodzą z północy gdzie panował lodowiec gdy na południu środkowych nizin europejskich już dawno go nie było. Stąd i Polacy pochodzą z południa, spoza Karpat), podczas gdy Rusini północnozachodni oraz południowi, rozciągając swoje panowanie od Morza Czarnego po Bałtyk, tej kurateli wikingowej (rozbójniczej, wojowniczej), nie dali się zdominować. Być może to stąd, wywodzi się skłonność do tyranii oraz przychylność do koligacji oraz współpracy z Niemcami, u władców Rosyjskich.

11Wykopaliska archeologicznie i badania grup genowych Scytów (R1a1), wyraźnie wskazują na najstarsze, słowiańskie dziedzictwo tych ziem poza nielicznymi, nierozpoznanymi genotypowo odkrywkami ludności neandertalskiej. Scytowie, żyli na tych ziemiach w formie zorganizowanej państwowości, wyraźnie walcząc o jej utrzymanie, nawet z potężną armią Dariusza (Persja). Przez ziemie Scytyjskie przeszli proto Bułgarzy, Pieczyngowie, zajmując częściowo Krym. Sarmato-Scytów podbili dopiero Tureccy Chazarowie, których z kolei pokonał kto? Wpierw była to wyprawa księcia nowogrodzkiego (Nowogród był grodem i ziemią Ruską a nie Rosyjską!), Olega Mądrego, na Kaganat Chazarski i zniewolony Kijów (882). Która doprowadziła do zjednoczenia północnych i południowych księstw ruskich. Stolica Rusi, została wówczas przeniesiona z Nowogrodu Wielkiego, właśnie do Kijowa, co dało początek Rusi południowej, zwanej Kijowską. W walkach tych, po stronie władców Ruskich, brali udział wojowie Warescy, w zamian za żołd i łupy, ale również, najprawdopodobniej z tytułu koligacji rodowych. Którymi w tamtych czasach byli również Waregowie – zwani przez Finów Rudsami, bliscy krewni Słowian, bo Bałtyk był po obu stronach zasiedlony Słowianami, co potwierdzają obecne badania genowe.

12

Ostatecznie, kaganat Azarski pokonał w 965/966 roku władca Rusi Kijowskiej, Światosław I. (książę Ruski, nie Rosyjski!). Wówczas, Krym będący wcześniej pod panowaniem Chazarskim, został wyzwolony i wrócił do Słowian. Osłabioną wojnami z Kaganatem Ruś, najechali wkrótce Mongołowie i opanowali Krym na długie wieki.

13

Do czasów Tatarskiego Krymu, upłynęło zatem wiele wieków, gdy ziemia ta miała innych władców niż Mongołowie. Zanim Krym stał się Tatarski, należał wprost do Słowian, zwanych Scytami (lub; Arjami, Rutenami, Roksolanami, Sclawenami, Wenedami, Antami – to wszystko były ludy Słowiańskie!), do których zaliczano ich krewnych, żyjących nad Dunajem – Sarmatów. Od których zapewne pochodzimy, jako Polacy. To zapewne dlatego, Kosmas, czeski kanonik, wskazuje na wywodzenie się Rusów od jakiegoś wspólnego z Polanami rodu, który zwie Lachami i wskazuje na jego pochodzenie znad Dunaju, zaś Nestor – ruski dziejopisarz, widzi w nim (Polanach), założycieli Kijowa i władców grodów czerwieńskich. To właśnie nad Dunajem, żyli Scytowie Sarmaccy, ci sami, którzy zajęli Łużyce. Na co wskazują nasze eposy, genotyp, kultura – w tym znaki heraldyczne, jak sugeruje to brytyjski historyk, Norman Dewis.

14

Krym, zamieszkiwany był też przez Scyto-Ostrogotów oraz Greków, którzy go podbijali tak zbrojnie jak i handlowo, walcząc tam właśnie ze Scytami, których nazywali oczywiście barbarzyńcami. Później, najechany został przez  Hunów i Rzymian a częściowo i ludy Tureckie, które opanowały Kaukaz, tworząc tam Kaganat Azarski (Chazarski). Krym, sięgając najdawniejszych czasów, był protosłowiański, ale na pewno, nigdy nie był Rosyjski.

 khazaria(1)

Rosjanie, są nacją północnosłowiańską, opartą na Moskwiczanach (tak ich dawniej nazywano na Rusi), plemionach zdominowanych przez Wareskich władców, która to nacja, skoro pojawiła się na Krymie, musiała być w jakiś sposób podrzucona. Oddziela ją bowiem, tak jak Rosjan w okręgu Kaliningradzkim, wielka przestrzeń innych narodowości. Fakt ten, jest więc dowodem ewidentnego podboju tego obszaru przez nację Rosyjską, za czasów carskich jak i późniejszych. Rosyjską kolonizację Krymu utrwalili bolszewicy, osiedlając tam wielu Rosjan, w tym prominentów. Krym, był też na krótko Niemiecki, bo podbił go A.Hitler. Dla wyzwolenia go z rąk niemieckich nazistów, oddało życie wielu żołnierzy rozmaitych narodowości, tylko, że pod dowództwem komunistycznym. Krym podbiła jak i wyzwoliła z rąk niemieckich, armia złożona z licznych narodowości, bo ZSRR, tak jak Rosję carską, stanowiło wiele narodów siłą wcielonych do tego kraju. To więc nie wyłącznie Rosjanie, Krym dla Słowian odbili czy wyzwolili z rąk Niemieckich!

BIGslavs_8c.pngStalin deportował większość Tatarów Krymskich, dokonując w ten sposób, czystki narodowościowej o cechach ludobójstwa.  Następnie, osiedlał na Krymie głównie rosyjskich komunistów, tak jak Car swoich, tych najbardziej zasłużonych – potrzebujących ciepłego klimatu i wygód życia w po carskich kurortach.

ZSRR, podarowała Krym Ukrainie (za Chruszczowa), po śmierci Stalina, nieoficjalnie w zamian za ludobójstwo – jakiego się dopuściły władze komunistyczne na narodzie Ukraińskim (okres wielkiego głodu), a oficjalnie z wielkiej przyjaźni a tak naprawdę, dla konsolidacji obu narodów w nowy twór państwowy, którą to przyjaźń, na naszych oczach, teraz Rosja szybko marnotrawi.1e0702a6-5cfa-11e3-bf3b-0025b511229e

Wnioski

a)   Wszystkie inne narodowości, poza południowymi Słowianami, czyli Scyto-Sarmatami oraz wywodzącymi się z nich wprost Rusinami a z nich Ukraińcami (oraz Białorusinami – lecz ci są bliżsi Lechitom niż Scytom), panujące na Krymie, są wynikiem, udokumentowanego historycznie, podboju zbrojnego. Użycia przemocy. Jeśli wyznajemy zasadę bezwzględnego poszanowania praw własności, to opierając się na nich, będziemy również nawiązywać do udokumentowanej etnicznie, możliwie pierwotnej przynależności danych ziem do pierwszych, zorganizowanych społeczeństw, gdyż kiedyś ksiąg wieczystych nie było a nie tylko one są dowodem pierwszeństwa własności (posiadania). Przy czym precedens innych nacji, które tak jak Amerykanie, zawłaszczyli cudze ziemie, nie ma tutaj nic do rzeczy. Są to nacje, wyraźnie agresywne w pewnej epoce, podobnie jak Niemcy i powinny teraz szanować szczególne prawa (przywileje), autochtonów żyjących jeszcze na ich ziemi. Jeśli wyznają zasady prawa rzymskiego, do jakich należy poszanowanie prawa własności. Tak jak uczyniono w Kanadzie, gdzie Indianie posiadają wyraźne przywileje społeczne. W oparciu o takie prawa, Łużyczanie żyjący w Niemczech powinni posiadać swoją reprezentację we władzach kraju i co najmniej silną autonomię.

Rozwiązanie alternatywne:

Nie szanując prawa własności, w tym prawa autochtonów do ich ziemi, skazujemy się na wieczne wojny. Nie istnienie, pokojowej, stabilnej cywilizacji, ale na cywilizację pierwotną, w której rządzi nie sprawiedliwość i prawo naturalne, tylko wyłącznie siła! Wyznawać będziemy wtedy już zawsze, prawo podboju i przewagi wszelkiej przemocy, która nic z poszanowaniem prawa własności nie ma. Jeśli zasady poszanowania własności nie przestrzegamy, to oznacza, że w jakimś momencie historii, możemy zając każdą ziemię (cudzą) i nie mamy być prawa karani za wojny zaborcze! Lub np. jako Polska, możemy zostać zajęci, przez: Niemców, Rosjan czy inne nacje. To źle wróży przyszłości ludzkości, bo dopuszcza nawet wybuch wojny globalnej, uzasadnianej celami podboju cudzej ziemi. Takie prawo prowadzić będzie tylko do unicestwienia ludzkości, bowiem nowoczesna technologia w rękach nawet małych państw, może doprowadzić do ludobójstwa. I żaden Trybunał Międzynarodowy nic tutaj nie poradzi, gdy wszyscy będą mieć gdzieś, prawo (pierwotnej) własności.  Jak bardzo ma je głęboko w ‘d’ współczesna Rosja, najlepiej świadczy fakt, że zagrabione w czasie II wojny dzieła sztuki których właścicielem była Polska i jej obywatele, do tej pory więzi w Ermitażu i traktuje jako zdobycz wojenną. Ale takie prawo siły jest obosieczne. Kiedyś, gdy upadnie Rosyjska potęga, szereg narodów zwróci się do Rosjan o oddanie ich własności, czy to ziemi, czy też dzieł myśli i rąk ludzkich. Rosja nie będzie mogła zawołać ‘niet’, w oparciu o prawo, z którego sama zrezygnowała.

b)   Jeśli jednak przyjmiemy za fakt, że obecny Krym, wolny od najeźdźców Mongolskich – Tatarów, stanowi własność tego, kto go ostatnio podbił, to należy zauważyć, że chociaż ZSRR nie istnieje, to realizuje z tym podmiotem prawnym ciągłość państwowo-prawną, obecna Rosja.  Jednakże, przynależność do ZSRR jak też i carskiej Rosji, opierała się nie tyle na tożsamości etnicznej (plemienno rodowej) z władcami państwa, a głównie na przymuszeniu do niej siłą. Taki był charakter polityczny obu tych państw. A jak wiadomo, umowy do których ktokolwiek jest przymuszony siłą, są z natury rzeczy nieważne. To też jest jedna z zasad prawa zachodniego. Tym samym, flaga, pod jaką opanowywano dla Rosji jakiekolwiek ziemie, poza ziemiami daleko na północy i wokół Moskwy – wyraźnie rosyjskimi, jest tylko flagą nowego zaborcy. Status prawny zaborcy, nie ma wieczystej mocy prawnej a tym bardziej moralnej. To, co najwyżej, sytuacja przejściowa. Każdy autochton danej ziemi, może taki stan prawny w oparciu o prawa moralne i wyżej przytoczone, wcześniej czy później wypowiedzieć.

c)   Z kolei, jeśli uznamy, że jednak ZSRR był prawnym następcą po Rosji, w zakresie realizacji władztwa nad Krymem, to skoro podarował go Ukrainie a obecna Rosja jest spadkobiercą prawnym ZSRR, to teraz sama Rosja, zobowiązana jest przestrzegać praw i umów, które zawarła. Bo kolejna zasada mówi, że umów – szczególnie tych dobrowolnie zawartych (niewymuszonych), się przestrzega. Ukraina, występująca jako republika w ramach ZSRR, posiadała status dobrowolnie zrzeszonej (w rzeczywistości była to fikcja), co gwarantowała jej Konstytucja ZSRR. Wobec czego, uznać można, że umowa zawarta została za dobrowolną zgodą obu stron. ZSRR i Ukrainy. Nic więc dzisiaj Rosja do Krymu sobie rościć nie może. Tym bardziej, że w zamian za pozbycie się przez Ukrainę broni atomowej, zagwarantowała jej w umowie międzynarodowej, integralność i nienaruszalność jej terytorium.

  1. Donieck, Charków i Krymskie miasta, są Rosyjskie, bo to Rosjanie, stanowią tam zdecydowaną przewagę ludnościową.

Bardzo ładnie zachowują się Krymscy Tatarzy, którzy właśnie nawołują do jedności Krymu z Ukrainą, wbrew nawoływaniom Rosjan – do secesji. Tatarzy mają dużo do „zawdzięczenia” rosyjskiej tyranii. Ale myślę, że rozumieją, iż są jednak przybyszami, czyli gośćmi na tej ziemi.

Rosjanie, stanowią na Krymie ponad 50% ludności. Nic dziwnego, skoro wysiedlili większość dawniejszych mieszkańców, podobnie jak uczynili to w okręgu Kaliningradzkim czy w Estonii. Czy można po takiej eksterminacji miejscowej ludności uznawać jakiekolwiek ich prawa do Krymu?

Jeśli mielibyśmy uznawać prawo każdej narodowości do prawa budowy swojej państwowości na jakimkolwiek obszarze, gdzie stanowi ona większość (takim celowym precedensem było Kosowo), to musimy się liczyć z tym, że nawet ziemia pod czyimś domem może zostać ogłoszona odrębnym państwem, zupełnie innym od tego jakie ją otacza! To są kompletne absurdy. Taka forma prawna, narusza prawo własności narodów autochtonicznych do swojej ziemi i jest dawno popierana przez niektóre środowiska, w celu jawnej zmiany granic w Europie. Na korzyść Niemców, którzy wiodą pierwsze skrzypce w UE czy właśnie Rosji, z którą Niemcy trzymają potajemnie (tak jak to powiedział Paweł Kukiz, że Niemcy sprzedali Ukrainę Rosji, tak, jak za 10 lat sprzedadzą im Polskę). Po co? Po to właśnie, aby Niemcy odzyskali Śląsk i ziemie zachodnie. Temu służy od lat, uprawiana propaganda naukowa, która twierdzi, że Słowianie przybyli do Europy dopiero w VIw gdy z badań genotypowych wiadomo, że 10 tys. p.n.e a na Bałkanach, w rejonie Kosowa, nawet 12 tys. Kto nie widzi tych zależności kształtowania prawa i precedensów międzynarodowych w interesie najsilniejszych, totalitarnych bądź historycznie zawsze imperialnych nacji, ten jest po prostu ślepy.

Zasada prawna, wymagająca poszanowania własności (jaką tylko można udowodnić), nie może być gwałcona przez zasadę dającą prawo do samostanowienia narodów. Bo czym jest Naród? Naród, to podmiot prawa który jest ponad rodziną, rodem czy plemieniem. To braterstwo rodowe pokrewnych rodów/plemion, a nie rodów podbitych, niemających takiego pokrewieństwa, określonego kulturą, językiem, pokrewieństwem władców, znakami plemiennymi. Naród, to więc coś „na rodzie”, czyli nad nim. To wspólnota plemienna, ale nie unia (konfederacja czy federacja), obcych narodów – nawet, jeśli są one dalszymi krewnymi lub zupełnie innymi nacjami. Naród, dotyczy tylko i wyłącznie Rodu! A ród, to rodzina, to wspólne pochodzenie z jednej matki i ojca, znanej całemu rodowi zanim nastąpiło jego wymieszanie z innymi, obcymi nacjami, przez co powstały inne, kolejne narody. Samostanowienie Narodu, jednej nacji rodowej skupiającej wiele bliskich rodowo plemion, ograniczać należy tylko do Narodu i całego Narodu. Samostanowienie takie, ma znaczenie jedynie wtedy, gdy ów Naród występuje na swojej rodowej, autochtonicznej ziemi.

Członkowie Narodu Rosyjskiego, mieszkający na Krymie, nie mieszkają nawet na ziemi Rosyjskiej w ramach państwa rosyjskiego. Gdyby żyli na rosyjskiej ziemi a tym bardziej na ziemi autochtonicznie rosyjskiej, a żyliby np. pod butem innego narodu, to z całą pewnością należałoby się im prawo do ustanowienia na Krymie państwowości rosyjskiej. Tak więc, samostanowienie narodu, związane jest z autochtonicznym prawem własności ziemi i dotyczy tylko tego narodu, który żyje na swojej ziemi od początku, z dziada pradziada i nikogo kto mieszkał na niej wcześniej – tej ziemi nie pozbawił siłą lub podstępem.

 

  1. Ukraina otrzymała Krym, jako dar terytorialny od rosyjskich komunistów i teraz mogą go odebrać, bo jest to okręg autonomiczny.

To, że jakiś obszar jest autonomiczny, wynika z woli władzy wyższej, jaką jest całe państwo i naród autochtoniczny na danej ziemi, choćby ten Naród znajdował się nawet w liczebnej mniejszości. Autonomia może być rożnego rodzaju i kompletnie nie wiąże się z oderwaniem od państwowości. Może to być autonomia dająca szczególne prawa gospodarcze, językowe, edukacyjno-kulturowe, lub samorządowe (jakie np. miał polski Śląsk przed wojną, gdy posiadał nawet własny Sejm). Natomiast gdy autonomia sięga po atrybuty odrębności państwowej, jak; język lokalny ważniejszy od języka ogólnego, własna moneta, własna armia, własna Konstytucja, własne znaki państwowe, to mamy już secesję nie autonomię. Taką „autonomię”, proponował na zjeździe Kaszubskim, młody Dobromir Tuż Irland, a nasz polski Naród, nie wiele wiedząc o tym – wybrał go sobie na lidera jednego z rządzących ugrupowań, aby chyba zaprowadził go wcześniej czy później do tego rodzaju rozbicia dzielnicowego. Mającego stworzyć z Polski odrębne państwa, nie zaś związek narodowy, na zasadach dopuszczalnych autonomii. Jak zwykle, diabeł jest ukryty w szczegółach! Tak więc, autonomia nie daje żadnego prawa do dalszego odsuwania się od państwa które jej udzieliło. Autonomia, jest jak dziecko przy rodzicach. Ma swoje prawa ale wyłącznie za zgodą rodziców.

  1. Ukraina to państwo nowożytne, które w zasadzie jest sztucznym tworem (wypowiedź Putnia).

Jak już powyżej wykazałem, Ukraina wywodzi swoje bezpośrednie pochodzenie od wielu okresów państwowości. Tej starożytnej jak i współczesnej. Nie są istotne nazwy pochodzące od dominującego plemienia. Zwykle były to plemiona słowiańskie lub ze Słowianami blisko spokrewnione. Nawet Hunowie,  nie byli do końca ludem Tureckim, ale znacznie słowiańskim. Jeśli mamy mówić o jakimś państwie nowożytnym, zaprzeczając zupełnie korzeniom pochodzenia ludu Ruskiego który jest okazany nie tylko w genotypie, ale i kulturze oraz języku Ukraińskim, będącym bezpośrednim następcą języka ruskiego przy znacznych wpływach polskiego oraz rosyjskiego, to tym bardziej, powinniśmy nazywać obecną Rosję państwem bardziej nowożytnym niż Ukrainę. Rosja współczesna, to jedno z najmłodszych państw świata, bo przecież jego ciągłość z Rosją carska, zerwała Bolszewicka CCCP, mordując nawet ostatnich władców Rosji. Jeśli mamy nie zwracać uwagi na jej związki kulturowe, językowe i historyczne występujące na ziemi Rosyjskiej.

Jednak Rosja obecna, posiada taką ciągłość, bo nic nie może wymazać praw narodu do swej ziemi i historii. Tym bardziej, podobną ciągłość mają obecni Ukraińcy, po Ukraińcach przedwojennych, ci po Rusinach a ci z kolei po Scyto-Sarmatach.

  1. Granice państw, kształtowały i dalej mają prawo kształtować, podboje i jest to proces naturalny.

Niewątpliwie, używanie siły, jest w świecie przyrody naturalne. Lecz społeczności o wysokiej kulturze, posiadające cywilizacje nazywane moralnymi, oparte na rozwoju ludzkości nie zaś jej bezustannym gnębieniu i eksterminacji, przestrzegały prawa opartego na porozumieniu i poszanowaniu zawieranych umów pomiędzy narodami. Te, które bez przerwy je łamały, jak; Niemcy, Rosjanie, Rzym cesarski, które szanowały tylko; miecz, ogień, podstęp i kłamstwo, nie są godne miana narodów cywilizowanych. Mogą sobie one istnieć jeszcze długo, lecz ich karta w historii ziemi jest już zapisana jednoznacznie. Zostaną kiedyś nazwane zdrajcami i kłamcami cywilizacji, imperiami, z którymi nigdy nie można było zbudować nic trwałego, nic co służyłoby ludzkości pozytywnie i jako całości. Nacje te, nastawione wyłącznie na interes ich władców (nawet nie ich ludów), są wyłącznie narzędziem zła, jakie wznieca wszelkie nieszczęścia na naszej planecie. Poszanowanie kultu siły w stosunkach między narodami, jeśli tylko nie jest to kult walki w obronie prawowitej własności, słabszych lub domu rodzinnego, kobiet i dzieci, jest godne głębokiej pogardy. Zauważmy, że właśnie te największe w swoim czasie potęgi państwowe, takie jak Rosja czy Niemcy bądź Rzym, dopuszczały się największego ludobójstwa, eksterminacji narodów, prześladowań rasowych i ekonomicznego zamordyzmu. Bo to one, łamiąc ludzkie prawa naturalne (moralne), przy okazji podbijania kolejnych ziem, niszczyły same siebie na poziomie moralnym – za cenę wzrostu ich potęgi państwowej. A jak mówi pewien filozof, „kto dąży do niemożliwego, skazany jest na upadek”. Niemożliwym, jest uczynienie za pomocą tyranii i przemocy, prawdziwych przyjaciół z podbijanych ludów, czy własności zagrabionych ziem opartej na prawie w pełni sprawiedliwym – moralnym.

  1. Nie ma nic złego w domaganiu się oderwania regionów jakiegoś kraju, przez lokalną narodowość, jeśli występuje tam ona w liczebnej przewadze.

To, że jacyś rodzice mają w swoim domu, przez nich wybudowanym i stanowiącym tylko własność tych rodziców, np. piętnaścioro dzieci, które nagle zaczną domagać się szczególnych praw i przekazania im tego domu na własność, dlatego, że są w większości i przegłosowali rodziców, nie ma żadnego znaczenia dla prawa własności tego domu. Tak samo obszaru kraju. Rodzice – to Naród i państwo, podmiot prawa –  który jest właścicielem obszaru autonomicznego, np. pokoju dzieci w ramach jednego domu.

Rosjanie, są na Krymie nawet nie dawnym, lokalnym plemieniem, tylko osadnikami, niczym adoptowane przez Ukrainę, dzieci. Bo rodzicami Krymu, właścicielami domu jakim jest Krym, jest Ukraina.

Jeśli kiedyś będą nasi Ślązacy pragnęli odłączenia od Polski, to jest to możliwe wyłącznie za zgodą całego narodu Polskiego, żyjącego tutaj, w Polsce. Taka zgoda, musi być wypowiedziana w drodze referendum, bo tylko Naród jest suwerenem – czyli wyłącznym właścicielem najważniejszych praw na ziemi tegoż narodu, w tym samej ziemi. Odebranie mu kawałka ziemi, może następować tylko za zgodą tegoż suwerena. Mało tego. Wszyscy goście, powinni być z tegoż prawa wyłączeni. Nie można głosować w swoim interesie osobistym, mieszając się w cudze prawa.

  1. Nie ma nic złego, we wspieraniu przez Rosję swoich rodaków, żyjących poza jej granicami, w tym w udzielaniu im wojskowej pomocy.

Rosja ma prawo do wspierania rodaków, gdziekolwiek żyją na ziemi, wyłącznie w prawach człowieka, takich jak; wolności wyznania, posługiwania się swoim językiem, kulturą i swobodą poglądów. Jednak, jakiekolwiek wspieranie ich, nawet w sposób pokojowy, w celu umożliwienia im oderwania danej ziemi od państwa nią władającego, od Narodu, który jest tej ziemi autochtonem lub bliskim krewnym dawnych właścicieli, nosi znamiona bandytyzmu politycznego, na arenie międzynarodowej. Jest to działanie dywersyjne. Jeśli natomiast jakaś narodowość będzie mordowana lub prześladowana na danej ziemi, kraj z której  pochodzi, powinien wziąć ją w obronę – choćby interweniując lokalnie, militarnie i …. I ewakuować na swoja ziemię! Ma do tego pełne prawo, aby bronić czynnie, ludność przed ludobójstwem. Skoro autochtoni uznali tą ludność za zdrajców lub niebezpieczną dla jej bytu narodowego czy z innego powodu. Wówczas, za wszelkie wytworzone lub nabyte zgodnie z miejscowym prawem dobra, należy się takim repatriantom odszkodowanie, równe jego rynkowej wartości. Jednak, kiedy jakiś naród dopuszcza się mordowania cywilnej ludności, tak jak to czynili Ukraińcy z UPA czy też Niemcy, z Polakami, taki naród, odpowiada za zbrodnie swoich pobratymców, jeśli sam nie dokona rozliczenia tych zbrodni. Jeśli nie osądzi zbrodniarzy. Taki Naród, bierze na siebie odpowiedzialność za nierozliczone zbrodnie i może odpowiadać wymierzonym w niego zadośćuczynieniem. Nie może bowiem żaden naród, odnosić korzyści ze zbrodni, której jego reprezentanci byli sprawcami. Tego rodzaju zadośćuczynienie może być bardzo znaczącej rangi, włącznie z pozbawieniem go części ziemi. Bo za życie niewinnych ludzi, nie ma odpowiedniego zadośćuczynienia pieniężnego. Może być tylko kara polityczna, za to, co uczyniono z powodów politycznych a czego nie rozliczono.

Kiedyż to Polacy, otrzymają odszkodowanie za majątki pozostawione na wschodzie, właśnie od Rosji, która je zagrabiła? Kiedy dostaniemy odszkodowanie od Niemców i Rosjan, za zniszczony kraj, bo przecież to oba te narody rozpętały II wojnę światową. Za miliony zgładzonych obywateli, chociażby pomordowanych w radzieckich łagrach i niemieckich obozach koncentracyjnych – cywilów? Rosjanie traktują politykę i wszelkie prawa moralne oraz międzynarodowe, tak, jak jest im wygodnie.

  1. Nielegalny Majdan, odsunął od władzy legalnie wybraną władzę, w osobie Prezydenta Janukowycza.

Jak już wyjaśniałem, To Naród jest suwerenem, najważniejszym wykonawcą i twórcą (ustawodawcą) prawa. W każdej chwili, może odwołać i zmienić swoją władzę, chociaż prawa każdego państwa, w tym Polski (w odpowiednich artykułach Kodeksu Karnego), zawierają kary za zbrojne obalenie władzy a nawet za samo usiłowanie zbrojnego przewrotu.  Suweren, to największy władca, najwyżej posadowiony ustawodawca. Suweren, może sam siebie ograniczać odpowiednimi prawami, lecz nigdy nie jest pozbawiony prawa do interwencji w obronie poszanowania swoich podstawowych praw, jak; życie bez złodziei u władzy – czyli godne życie gdy nikt obywateli nagminnie nie okrada, sprawiedliwe prawo, wewnętrzne bezpieczeństwo kraju i jego granic, zapobieganie wynaradawianiu kraju, zapobieganie sprzyjaniu obcemu osadnictwu na siłę a równocześnie emigracji tubylców, sprzyjanie przyrostowi naturalnemu a nie jego zmniejszanie, niszczenie prawdziwej historii oraz kultury narodowej, zdrada kraju. Obrona praw suwerena, może nastąpić wówczas, gdy właśnie te prawa są w oczywisty sposób mordowane, likwidowane, nieprzestrzegane.

Kiedy władza, wobec pokojowego, masowego sprzeciwu suwerena – Narodu, nie przeprowadza referendum, szczególnie wtedy gdy Naród zbierze wymaganą dla jego przeprowadzenia liczbę podpisów, to wówczas, Naród ma prawo chwycić za broń. Mimo, że nam Polakom wmówiono, że współcześnie nie można tego uczynić nigdy, bo mamy jakieś tam prawa. Można! Bo co po prawach, gdy nikt praw Narodu nie traktuje poważnie?! I wówczas, jeśli władza zacznie strzelać do Narodu, który zacznie ustanawiać swoje prawa na nowo i wybierać nowe władze (patrz Konstytuanty Amerykańskie), to wówczas, ta władza automatycznie staje się obrońcą już wygasłego mandatu do jej sprawowania i władzą zdrajców oraz wrogów tegoż Narodu. Naród, nie jest zobowiązany do żadnych Okrągłych Stołów czy innych układów z uzurpatorską władzą. Jeśli to czyni pod przymusem siły, zagrożony wojną, jak uczyniła Solidarność z Kiszczakiem i Jaruzelskim, czy Majdan z Janukowyczem, to jest to wymuszone siłą i z mocy prawa nieważne! To jest tylko wyraz pragnienia Narodu do pokojowego rozwiązania problemu, ale pozbawić Narodu wolności w samostanowieniu swojej władzy i praw, wymuszonymi układami, nie można nigdy! Dlatego też, zerwanie układu Okrągło Stołowego i odebranie władzy oraz majątków komunie, rozliczenie bandytów z UB, w tym Kiszczaka, jest w każdej chwili jak najbardziej uprawnione. Nie stanie się tak, jeśli ci po stronie komuny, którzy związani są z tym układem, zrozumieją, że okazano im wiele tolerancji i zasłużą na nią, odsuwając się w końcu od władzy i pozwalając społeczeństwu rządzić się bez nich, samodzielnie.

  1. To nie Janukowycz jest zbrodniarzem i wykonujący jego rozkazy milicjanci, tylko rzucający w nich kamieniami i butelkami Majdanowcy.

Janukowycz nie był zbrodniarzem, dopóki jego milicja broniła dostępu przed tłumem, do Parlamentu Ukrainy, czy sklepów przed niszczeniem, bądź zajmowaniem urzędów. Kiedy jednak kazał strzelać do ludzi na Majdanie, którzy realizowali swoje prawa do demonstracji i swobodnej wypowiedzi, zamiast pilnować prawa ludzi do takiej manifestacji, wówczas stał się zbrodniarzem. Pacyfikując wystąpienie ludności, uniemożliwił suwerenowi – Narodowi, do wyartykułowania swoich praw i żądań. Stał się władcą udzielnym, tyranem niedziałającym z woli Narodu. Warto pamiętać, że i Adolf Hitler został wybrany w procedurach demokratycznych i podobnie jak Janukowycz czy Putin, rządził dzięki zastraszeniu i sile. Gdyby naród niemiecki odważył się go masowo odsunąć od władzy, traktując, jako wyborczą pomyłkę i politycznego oszusta, to byłoby to wielkim szczęściem dla całej ludzkości. Lecz naród niemiecki, jest zwykle ślepy w swej karności wobec prawa, traktując je płytko, literalnie. Biorąc pod uwagę tylko prawa zapisane, nie pamiętając o zasadach praw przyrodzonych, zwanych tez prawem naturalnym. Według których to praw, Naród rządzi przez swoich przedstawicieli, ale zawsze może zażądać władzy bezpośredniej.

  1. Na Majdanie są Banderowcy, więc Polacy nie powinni popierać Majdanu.  

W tym miejscu wystarczy tylko przypomnieć, że z rąk Banderowskiego UPA, zginęło również kilkadziesiąt tysięcy Ukraińców. Którzy byli przeciwni UPA, bądź ukrywali Polaków czy też byli z Polakami rodzinnie skoligaceni. Byli też wśród nich, ukraińscy komuniści, ale ci zwiali w większości do CCCP, po wkroczeniu Niemców. Posługiwanie się retoryką Banderowską, to socjotechnika Rosyjska. Jednakże nasi politycy powinni właśnie teraz, na co niejednokrotnie zwracałem uwagę, odsunąć się jawnie od współpracy z ugrupowaniami ukraińskimi które realizują program i idee Bandery. Dodatkowo, powinni przesłać odpowiednie noty w tej sprawie na Majdan. Bo Prawda ma być jawna i na czas pokazana! Pamiętać też należy, że mimo ogromu zbrodni UPA, dokonanych na Polakach, Rosjanie w swojej carskiej oraz komunistycznej historii, zgładzili kilka milionów Polaków lub przyczynili się do takiej ich zagłady, chociażby zawierając pakt Ribentrop – Mołotow. W oparciu o który, wspólnie z Niemcami zaatakowali Polskę w 39r, co sprawiło, że zginęło 6 milionów naszych obywateli a utraciliśmy ich łącznie 10 milionów. Jeszcze więcej zgładzili Polaków ci, których nasze elyty mają obecnie za największych przyjaciół Polski, czyli Niemcy. A planowali zgładzić nas wszystkich, zachowując garstkę Słowian do pracy niewolniczej.

W armii czerwonej (radzieckiej), przy wprowadzaniu nowej, Radzieckiej okupacji Polski a przegonieniu Niemców, było bardzo wielu Ukraińców. Ogromna ich liczba zginęła przy zajmowaniu Krakowa, którego mieli rozkaz nie zniszczyć, bo Stalin był kiedyś w tym mięście. Ci żołnierze, poświęcali swoje Zycie oczywiście na rozkaz, lecz jednak ratowali w ten sposób Polaków (jak i siebie – jako Słowian), przed całkowita zagłada z rak Niemców. Niestety, wcześniej, inni Ukraińcy witali wojska Hitlera kwiatami, mimo ze napadły one na sąsiednich braci słowiańskich – Polaków. Zrozumiale jest to o tyle, ze widzieli w Niemcach wyzwolicieli spod Rosyjskich mordów i grabieży, nie znając tak jak My – Polacy, Niemieckiej natury.

  1. Ukraina, powinna za wszelka cenę pójść teraz na propozycje UE, aby od niej uzyskać pomoc finansową, bo inaczej zdechnie z głodu.

Ukraina powinna zacząć liczyć na samą siebie, dopuszczając do zaistnienia uczciwej, wolnorynkowej gospodarki. Rząd, powinien nastawić się na własną energetykę. Jeśli Ukraina pójdzie na kredyty z MFW lub od UE, to stanie się niewolnikiem ekonomicznym takim jak Polska. Zadłuży przyszłe pokolenia. Integracja z UE powinna nastąpić na polu nie uzyskania wsparcia ekonomicznego, tylko otwarcia gospodarczego. Azjatyckie tygrysy nie uzyskały niegdyś wielkiego wsparcia ekonomicznego tylko otwarcie bezcłowego rynku na ich towary. Koreańczycy południowi zaczynali od plecionych koszy a dzisiaj produkują komputery i samochody. Postęp technologiczny Japonii to z kolei innowacja i jakość. Póki Ukraina nie należy do UE, póty jest wolna gospodarczo oraz politycznie i może spowodować, że zaistnieje u niej większa demokracja niż w UE (jak w Szwajcarii) a gospodarka stanie się konkurencyjna. To ludzie tworzą miejsca pracy i są jej konsumentami, klientelą. A kapitał narodowy przyrasta szybciej, gdy nie jest obciążony odsetkami bankowymi. Jeśli zaś prywatnym przedsiębiorcom brakuje kapitału dla poczynienia stosownych inwestycji, to niech zaciągają kredyty na własne konto.

  1. Ukraina powinna zachować dobre relacje z Rosją, bo jest zależna od handlu z tym krajem i jego gazu.

Ukraina, wcale nie zamierza (jak mi wiadomo), wytaczać żadnej wojny Rosji. To Rosja zaczyna blokować z nią handel i zapowiada nie uznanie jej nowych władz, aby zamknąć rurociągi z gazem – pod pretekstem braku osób uprawnionych do kwitowania jego odbioru. Po to, aby ekonomicznie osłabić Ukrainę i zmusić ja, do uległości wobec Rosji, w tym oddania jej bez sprzeciwu, regionów, w których rosyjska ludność wznieci rzekomo z własnej woli, żądania odłączenia się od Ukrainy. To będą, już nawet są, formy nacisku bez użycia armii. Ukraina na pewno pragnie mieć otwarte relacje handlowe z Rosją. Jeśli jednak Rosja tak będzie dalej postępowała, to Ukraina może przejść okres wielkiego zaciśnięcia zębów i mimo potężnej biedy, nawet bez pomocy UE, wydobędzie się z zależności energetycznej od Rosji. Będzie wtedy pierwszym dużym krajem, który udowodni, że jest to możliwe. Sięgnie po inne technologie. Może przestawi silniki aut tak, jak to uczyniła Brazylia, na spalanie przemysłowego spirytusu – który można otrzymywać z wszelkich organicznych odpadków oraz oleju naturalnego. Może sięgnie po geotermię. Może po gaz transportowany drogą morską lub z Polski – skoro mamy jego odbiór zapewniony na długie lata. Nie wiem. Ale na pewno nie chce być niewolnikiem Rosji na żadnym polu, bo wie już doskonale, że wcześniej czy później kończy się to utratą wszelkiej suwerenności.

1315471238_z_herb_plbyua_x

MAJDANRepin_Cossacks

Majdan kozacki.

„Kozacy piszą list do sułtana”. Obraz pędzla Ilji Riepina namalowany w latach 1878-1891. Muzeum Rosyjskie w Sankt Petersburgu

Majdan, to wyraz, którego pochodzenie przypisuje się Turkom, od słowa ‘mejdan’. Chociaż Turcy mają inny, bardziej znany nam wyraz – „bazar”, na określenie placu handlowego. Dawniej, „majdan”, to była; nieskładna osada lub wieś – na Ukrainie, skupiony w okrąg tabor wozów, obóz wojskowy otoczony namiotami, wielonarodowy plac targowy, czyli bazar, podwórze i dziedziniec, wykarczowane miejsce w lesie gdzie obrabia się lub wypala drzewo. Dzisiaj, to głównie miejsce, gdzie jest wielobarwny tłum ludzi i rożnego dobra. Stąd do czasów obecnych, potocznie nazywa się majdanem; bałagan, mnóstwo zgromadzonych rzeczy rożnego rodzaju, barwnych ubiorów i bagaży, tłumoków, tobołów. Wyraz oznaczał więc, pierwotnie, zapewne coś, co jest nie do końca uporządkowane, miejsce na pół dzikie, wykarczowany las, na którym ustawiano tymczasowe szałasy, lokując na nim przyszłą osadę. Stąd u Turków, ‘mejden’, mógł oznaczać bardziej coś przygotowywanego pod plac czy osadę, niż docelowo, miejsce już zagospodarowane w tym celu. Niektórzy, wywodzą ten wyraz bardziej z języka Perskiego, a jeśli tak, to może mieć on konotacje z językiem, Arjo-Słowian, którzy Persję niegdyś podbili, zostawiając tamże pamiątki swojej kultury, typowo słowiańskiej mowy i prawa.

Zauważmy, jak sensualnie podobnie do pierwszej sylaby w wyrazie „maj-dan”, brzmi w naszym języku słowo ‘maj’, oznaczające coś „żywego, nieuporządkowanego, szalonego, barwnego, raz zimnego a raz gorącego”. Słowo ‘majaki’, to rodzaj innego harmidru, bo ‘umysłowego’, iluzje i omamy w postaci ‘barwnych snów’, odczuwanych, jako dziejące się w rzeczywistości, którym towarzyszy wewnętrzny lęk. Inny, zupełnie nie starożytny wyraz; ‘majty’ a dzisiaj ‘majtki’, pochodzi zapewne od ‘majtania’ na sznurze, gdy się suszą na wietrze w bałaganie innej bielizny.

Jeśli jest to więc, słowo odsłowianskie, przyjęte wtórnie od Persów, to może zawierać dwa rdzenie slowowotwórcze; ‘maj’ oraz ‘dan’. O znaczeniu pierwszego, już wspomnieliśmy. Ogólnie mówiąc; ‘maić się’,  oznacza ‘barwić’. Stąd słowa; ‘malować, mazać, maczać’, gdzie morfem ‘ma’ oznacza stan posiadania, zaś drugi morfem; ‘aj’, coś płynnego, będącego w ruchu. Jak w słowie ‘rucz-aj’ (‘rodzące–płynące’, czyli ‘źródło’), lub ‘Dun-aj’ (‘ciepło/jasność-płynące’). Dlatego nazwa miesiąca ‘mai’, wcale nie pochodzi od łacińskiej nazwy Maius, występującej w staro rzymskim kalendarzu, lecz szereg terminów tego kalendarza pochodzi od autochtonicznych ludów Europy – Słowiano-Wenedów.

Rzymianie, podobno nazywali ten miesiąc od bogini – matki ziemi, zwanej Mai, matki boga Merkurego. W staropogańskich językach europejskich, w tym Słowiańskich oraz Indyjskich, boginią tą, była Tiamati/Triamati (bogini sumeryjska – bóstwo ziemi, wody i słońca), czy ‘Wielkamati’ (‘(g)urwamati’ ; ‘góra-matka/wielka-matka’), bądź czysto słowiańska ‘Mokoszi’. „Mai’, to jej odpowiednik. Takim właśnie słowem, Słowianie zapewne określali ten miesiąc dla oddania jego dżdżystej pory, celnie łącząc wiosenna porę ożywienia się ziemi, pełnego jej rozkwitu i nabrania zieleni, z licznymi opadami deszczu oraz matczynym pokarmem. Gdy matka, karmi wilgocią swojej piersi, dziecko – ziemię. Określenie “maić”, oznaczające potocznie tyle, co ‘stroić’, jest jedynie dodatkowym atrybutem tego miesiąca. Bo przecież już w kwietniu mamy strojenie się natury w kolory, gdyż ‘kwiecień’ to nic innego jak ‘kwitnienie kwiatów’. Wyraz ‘kwiecień’ to jednak spokojne, zupełnie początkowe dni wiosny, gdy pojawiają się zaledwie pierwsze kwiaty. Wcześniejszy ‘marzec/mariec’, to ‘mar/mor/mór/martw’, czyli ‘śmierć –zimy/mar-ti(ten)-wi-ec’.

Typowo staropolska nazwa ‘maja’, brzmiała ‘trawień’, co nie oznacza, że ‘maj’ do nas przyszedł z Rzymu. Słowianie posiadali wiele nazw na swoje miesiące, jak; łżykwiat (lub łudzikwiat), brzezień – od brzozy (por. czes. březen i ukr. березень ‛marzec’).  U Czechow, ‘maj’, to właśnie ‘kveten’, czyli czwarty miesiąc, bo są bliżej południa i ciepłe deszcze wiosenne zaczynają się tam wcześniej, gdy jest tam ‘duben’  (‘dąb-dzień’; ‘wielki-dzień/ciepło’), czyli nasz ‛kwiecień’. To propaganda zachodniej kultury, która długie wieki, ba – tysiąclecia, nie zezwalała nauce na zauważenie morfologii jeżyków bałtosłowiańskich, bliższą korony pnia PIE (hipotetycznego języka, wspólnego dla narodów indoeuropejskich), niż posiada ją łacina. I właśnie dlatego, nawet w kulturze rzymian, którzy przyjęli wiele zwyczajów od Rasenów (Etrusków), mających silne związki ze Słowianami o ile nimi nie byli wprost, słowem ‘maj’, określano właśnie ponownie rodzącą się do życia ziemię, która w swoim bogactwie życia rozkwita właśnie w tym miesiącu. Rzymianie, wzięli wiec od Rasenów nazwy swoich pór roku a od nich nadali nazwy niektórym z bóstw, co z kolei posłużyło do nazw planet i gwiazd.

180px-Stone_sculpt_NMND_-12

Hinduska rzeźba; bogini Urva-Mati czyli „(k/g)urwa-mati” z IX w, ubrana w aureolę słońca, ściągająca dłońmi życiodajny deszcz i trój pioruny rodzące ogień (stąd tryzub), siedząca mocno na ziemi w całej krasie – rozkwitłej, życiodajnej kobiecości.

Według starej legendy rzymskiej, to w maju, Bóg Ojciec, stworzył świat. Poprzez tego rodzaju etymologiczne porównania, wiemy więc, że ‘maj’ nie tyle oznacza ‘barwy’, co raczej ‘wypełnienie, bogactwo życia’, jakie w przypadku ‘majdanu’, wiąże się z wielką ilością, przepływającego, wielobarwnego tłumu ludzi i towaru. Dodając więc do rdzenia ‘ma’, morfem ‘aj’, uzyskujemy znaczenie ‘ma-aj/ai/aji’, jako ‘mający–życie’.

Spójrzmy pokrótce, na podobieństwa I możliwe związki j. etruskiego ze słowiańskimi:

etruski: (a*)thu – znaczenie; jeden / PIS (proto indo-slowian / by ORLICKI); ati / słowiański podobny; at-tu, (to-tu)

*w nawiasach podano hipotetyczne, urwane głoski w j.etruskim, pochodzące  z mowy slowian wyrazy

etruski: (t)citrzy / PIS; tisi / słowiański; tsi, tszy,

etruski (tr) śacztery / PIS; sia (światlo) / słowiański; ksiaż (krzyż – symbol słońca i światła),

etruski: semphsiedem / PIS; siam (na/za sia)/ słowiański; siem, sim

etruski: (wo)c*ezp osiem / PIS; wosien (na/za sia)/ słowiański; wosiem, sim

*  ’c’ czytamy czasami jak ‘s’

etruski: (s)nurphdziewięć / PIS; sinur/ słowiański; sznur (wiele), nurt (silny)

etruski: (di)śar dziesięć / PIS; disiart (wysoka jasność – pełnia)/ słowiański; diesiat,

etruski: (p)apa tata / PIS; papa/ słowianski; papa

etruski: (ma)ati matka / PIS; mat, mam/ słowianski; mati, mat, mama,

etruski: ati nacna  teściowa / PIS; mati nacna (matka nocna/spiąca)/ słowianski; nac, noc,

etruski: teta  teściowa / PIS; tati (ojca matka)/ słowianski; tatowa,

etruski: papals  starszy syn / PIS; papa-al (ojca – wysoki/większy)/ słowianski; papa, wal (wa-al),

etruski: (d)ruva  brat / PIS; rut-wa (ród – to), ruk-wa (ręka-to)/ słowianski; drug,  drug, drag, ruka, druch, rawa,  drużba,

etruski: pa(n)va  chlopiec / PIS; pan-wa (mniejszy to)/ słowianski; panicz, wa/wo (ta, to)

etruski: talid(i)va  – dziewczyna / PIS; diwa/ słowianski; dziewka, diwa, panicz,  dziwa,

etruski: (s)aesarbóg, wladca / PIS; sa-si-ar (jest/sam-jasnością-wysoką)/ słowianski; cezar (pochodzi z łaciny ‘caesar’),

etruski: (m)Rasna   zima / PIS; ra-si-na (mocną- jasność- ma), mrasina (mrożna)/ słowianski;  maroz,   rasa (biały/jasny), Rusi, Rassija, Prusi,  Raseni, Ruteni,  sima, rosa, sina, sima, śnieg,

etruski: p(ol)es  ląd, obszar, kraina / PIS; po-la-si (to – równe – jasne/odkryte)/ słowianski; pleso (łąka górska), pole,

etruski: tu(r)lkamień / PIS; aturl / słowianski; turlać (toczyć),

etruski: tuwiu  prawo / PIS; at-wi (to – widzę)/ słowianski; to wim, (to wiem),

etruski: (k)urunakorona / PIS; ko-run-na (koło-włosy-na)/ słowianski; krąg, krug, koło, ruń,

etruski: (a)tindzień / PIS; atin (jeden)/ słowianski; adin, din, dzień,  at (to/ten)

etruski: v(i)esanświt / PIS; vi-san (widać – słonce/światlo)/ słowianski; świt, wiesna,  San, syn, sin,

etruski: uslane  wieczór / PIS; ?/ słowianski; posłanie, usłane, zasłane, łan (płaskie),

etruski: (n)avil rok / PIS; naw (nowy)/ słowianski; nów,  nowy, nawa,

etruski: Vel(k)citna  Marzec (wielo kwiecie) / PIS; wielsitna/ słowianski; wielo, wiela, wiele, kwicień, kwiat, kwiecie, cudna,

etruski: (k)Capr Kwiecień / PIS; ?/ słowianski; cepra (nizina), siąpi, capi (pachnie),

etruski: Ampile Maj / PIS; an-pi-je (on- mokry – jest;  ‘deszczowy’)/ słowianski; an, pije,

etruski: A(n)cale  Czerwiec / PIS; an-sal (on słoneczny/cały, pełnia lata)/ słowianski; całe, an (on),  kało (koło),

etruski: masan, masn  miesiąc / PIS; ma-san (ma jasność/synów, dzieci)/ słowianski; miesiąc,  mesac,

Mamy więc, dwa podobne rdzenie dwóch słów, o przeciwnym znaczeniu; ‘ma-ar(ti)’ jak w słowie ‘marzec, martwe, mara’, oraz ‘ma-aj(ti)’ w słowie ‘maj’, gdzie pierwszy, to koniec czegoś a drugi to początek. Przecież nawet ‘Mars’,  (starołac. Mavors), staroitalski bóg wojny, znany był już u Etrusków jako ‘Maris’. Tak więc, „maj”, oznacza wybuch życia a więc i barw, upiększenie, kraszenie (od krasna – czerwięń, piękny kolor). To już pełnia wiosny, wyraźne ciepło, gorączka kwiatów i zieleni, przebudzenie się owadów a przede wszystkim wilgoć i ciepło. Jest wiec,  mu bliskoznaczne, drogie nam słowo ‘mati/mać’ czyli matka, kobieta karmiąca lub w połogu, stwórczyni życia. Bo ‘maj’, to ‘ma-aj’ czyli ‘ma-płynne’. Może to stąd, wzięło się słowo ‘daj’ (‘da-aj’), gdy dziecko wołało bezustannie do matki, o pokarm z jej piersi.

Natomiast drugi rdzeń wyrazu „maj-dan”, czyli ‘dan’, wskazuje na miejsce;  ciepłe, wyraźne, rozświetlone. Podobnie jak Słowiański ‘dzień/den/dien/din’. Na odsłowiańskie pochodzenie tego wyrazu, wskazuje nazewnictwo wielu rzek z rdzeniem ‘dun/don/dnie/dan’ w krainach, gdzie żyli Słowiano-Sarmato-Scytowie, bo żyli właśnie od Donu po Rodan a ich grupą genową, wykrytą w szczątkach scytyjskich wojowników, jest słowiańska, R1a. ‘Dniem’, nazwali Słowianie tą chwilę, w której słońce wschodzi i staje się ciepło. To była moc, która zastępowała im nocne ognisko rozgrzewające ich dom czy szałas. Od tego momentu już nie potrzebowali dokładać do ognia. Wcześniej, była stopniowa jasność, czyli ‘widzenie’, jak w slowie ‘świt’ od morfemów ‘si-wi’, czyli ‘swiatła/jasności-widzenie’. Zaś wyraz ‘din/dień’, od znaczenia morfemu; ‘di’ czyli ‘zimne’, jak w slowie ‘lo-di/lody’ (‘równe/płaskie-zimne’), ‘wa-di/wody’ (‘to-zimne’), oraz morfemu ‘in/eń’ czyli ‘koniec’. Bo ‘dzień’, to koniec ‘chłodu nocy’. Zaś ‘noc’, pochodzi zapewne od prawy razu; ‘no-si’, na co wskazuje zmiękczenie w rosyjskiej końcówce takiego wyrazu, odczytywane jako ‘no-czi/ć’, co znaczyło ‘nie-jasno’. Być może stąd też, wzięła się nazwa naszego narządu odczuwającego zapach, zwanego ‘nos’, niezwykle przydatnego w nocy dla odszukania zapachu ogniska przez pierwotnych myśliwych, wracających do plemiennej siedziby.

Podobne odsłowianskie pochodzenie poprzez Etrusków, ma pora roku ‘wiosna’, która zaistniała w Rzymskiej mitologii, jako bogini miłości, piękna, roślinności, ogrodów warzywnych a przede wszystkim wiosennej pory; ‘Wenus’ (także Wenera, łac. Venus). Dopiero od  II wieku p.n.e. zaczęła być utożsamiana z grecką Afrodytą. U Słowian, ‘wesna/wiesna/wiosna’, to tak, jak nam jeszcze dzisiaj wyraz ten sugeruje swoim podobnym brzmieniem do słowa ‘wesół’, czas radości. Bo na dobre odszedł chłód i szarość zimy. Słowo to, pochodzi od trzech morfemów; ‘wi-si-na’, czyli ‘widoczną-światlość-ma’.

William-Adolphe_Bouguereau_(1825-1905)_-_The_Birth_of_Venus_(1879)“Narodziny Wenus”, William-Adolphe Bouguereau (1879)

Patrząc na hipotetyczne możliwości słowotwórcze, rdzeni ‘maj-dan’, mógłbym więc wysnuć hipotezę, że słowo to, oznacza sensualnie ‘barwny – rozgardiasz (gorący tłum, harmider ludzki)’ a zarazem pra morfologicznie; miejsce, gdzie ‘rodzi się jasność, dzień, ciepło’. Bardzo wartościowe dla życia i przyszłości człowieka, dobra natury. Toteż łącząc z zamierzchłą przeszłością etymologiczną, współczesne znaczenie dla wyrazu ‘majdan’, możemy przypisać mu pewne dobra duchowe bądź społeczne, jak; ożywienie ducha ludzkiego, wolność i pragnienie pełni życia.  Miejmy nadzieję, że tak też się stanie z Majdanem na Ukrainie.

Majdan Kijowski, położony jest w miejscu byłej, polskiej gminy kupieckiej – „Lackiej Słobody, czyli ‘polskiej osady’.  To właśnie ta gmina i jej wielki targowy plac, nadała mu swoją sławę i koloryt. Od średniowiecza odnotowuje się w tym miejscu, największe jarmarki Kijowskie, tzw. „kreszczeńskie” – trwające od 6 stycznia przez kolejne 20 dni, wywodzące się z przywileju króla Polskiego; Zygmunta I, z 1516 roku.

Wikipedia: Roku 6540 [1032]. Jarosław i Mścisław (Jarisleifr i Harald)zebrali wojów mnogich, poszli na Lachów i zajęli Grody Czerwieńskie znowu, i spustoszyli ziemię lacką, i mnóstwo Lachów przywiedli, i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią, i są do dziś”; ros. “Ярославь и Мьстиславъ собраста вой ниогъ, идоста на Ляхы, и заяста грады Червеньскыя опять, н повоеваста Лядьскую землю, и многы Ляхы приведоста, и разлълиста я; Ярославь посади своя по Ръси, и суть до сего дне. В лъто 6540.” [w:] Powieść minionych lat”. Do najpotężniejszych we wczesnośredniowiecznej Rusi, należały umocnienia Kijowa. Były to, mieszczące się w obrębie Grodu Jarosława Mądrego, obwarowania zespołu pałacowo-świątynnego, z drugiej ćwierci XI w. Potrójny wał z ziemi i kamienia wznosił się do wysokości 15 m, konstrukcja posiadała kilka potężnych baszt-bram… W roku 1030, wareskie wojska Rurykowiczów zagarnęły Bełz, a w następnym roku w wyniku wyprawy Jarosława Mądrego i normańskiego księcia Haralda III – inne grody Lachów, aż po San. W późnym średniowieczu pod panowaniem ruskim (wareskim) Lędzianie (plemiona Lechickie), ulegli całkowitej rutenizacji (zruszczeniu). Zaczęła się ona w 1031 od przesiedlenia przez Jarosława Mądrego znacznej części ludności lędziańskiej nad rzekę Roś na Naddnieprzu, gdzie długo zachowywała ona swą odrębność etniczną. Kupcy polscy, znaleźli się też w liczbie kupców “wszelkiego języka”, którzy w roku 1203, w czasie zdobycia Kijowa przez wojska księcia Ruryka Rościsławowicza, zamknęli się w cerkwiach w obawie przed rabunkiem – “hosti innozemcia, wsiakoho jazyka zatworiszasia w cerkwach”. Pod koniec roku 1240, gdy Kijów oblegli  Mongołowie, natarli na ‘Lacką bramę’ (walki tu były najcięższe i najkrwawsze), jak też w roku 1151 w czasie szturmu Suzdalczyków, (protoplastów Rosjan, Słowiano-Waregów Moskiewskich).

Lacka Sloboda i jej Majdan, położone są pomiędzy „Złotą bramą” i „Lacką bramą”. Legenda mówi, że w 1018 w czasie wyprawy na Ruś Kijowską, Bolesław I Chrobry, uderzył Szczerbcem (mieczem koronacyjnym), o bramę, wyszczerbiając go, choć pierwsza historyczna wzmianka o budowli zachowała się w latopisie z 1037 roku. Lacka brama, to inaczej ‘lahska/ladska’, czyli ‘polska brama’, (ukr. Лядська брама, Ladśka brama), wybudowana jako średniowieczny fragment murów obronnych tej części miasta. Była to główna brama wjazdowa do Kijowskiego grodu Jarosława, stolicy Rusi Kijowskiej.

424px-Monument_on_Maidan_Nezalezhnosti

Lacka brama

Od 1686, Rosjanie, po przejęciu Kijowa, likwidując pamiątki polskości i wieków współżycia Rusinów z Lachami, przemianowali jej nazwę na ‘Peczerskie Wrota’, wywodząc fałszywie słowo ‘lacka’, od wyrazów ‘lada, laszina’.Kiev_gate_2001_07_09

Złota brama

Jak więc, widzimy, „Majdan” jest przesiąknięty duchem Rusko-Lechickiej (laskiej) historii. Samo miasto Kijów, pochodzi od założycieli – trzech braci Polan, czyli Lachów.

Pewnie większość obserwatorów krwawych wydarzeń na „Majdanie”, czyli Placu Niepodległości, głównym placu w stolicy Ukrainy, Kijowie (ukr.: Майдан Незалежності, trb. Majdan Nezałeżnosti), zauważyła na tle płonących barykad, pewien ciekawy pomnik. Przedstawiający postacie trzech rycerzy, jakby wyjętych z jakiejś legendy. I rzeczywiście tak jest. Legendarni założycielami tego miasta, byli według Rusinów a dzisiaj Ukraińców, trzej bracia przybyli z zachodu; Kyj, Szczek i Choryw, oraz ich siostra Łybid. To cala czwórka jest przedstawiona na pomniku. Posiadają oni wyraźnie zruszczone imiona, nad którymi się również zastanówmy przez chwilę.

800px-Ukraine-Kyiv-Maidan_Nezalezhnosti-Kuj-Schek-Horuv_and_Lubid_fountainKyj, Szczek i Choryw oraz ich siostra Łybid.

Kyj, to najprawdopodobniej Lach. Szczek, to Slech czyli Czech. Choryw, to zapewne Goryw czyli Górski, protoplasta Rusinów. Łybid otoczona łabędziami, symbolizującymi świętego ptaka Słowian utożsamianego z pokojem i władzą prawa, to zapewne Lada lub Leda. Stąd ‘łabędzie’ wywodzą swoją nazwę od Ladi, krainy nizinnej (morfem ‘la’), a herb z  łabędziem zwie się Lada lub Leda, zaś słowo ‘ład’ oznacza porządek i pokój. To wszystko są pradawne ślady, po narodzie, który posiadał silną strukturę organizacyjną i ludzkie prawa, cieszące się szacunkiem. Motyw łabędzia, jest spotykany w herbach Śląskich jak i Łużyckich, co jest zrozumiałe, bo stamtąd zapewne następowała wędrówka Słowian na wschód.

Na środku Majdanu, znajduje się od niedawna, kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią – symbolizującym niezależność Ukrainy.

800px-Maidan_Nezalezhnosti_KievKolumna niepodległości z bóstwem Berehynią

Upamiętniająca odzyskanie niepodległości. Silne i widoczne jest  nawiązywanie w kulturze Ukraińskiej, do starosłowiańskich, ruskich korzeni. Szkoda, że nie mamy podobnych skłonności, w stronę przedchrześcijańskich, słowiańsko-lechickich eposów, podkreślając naszą kulturą, że naród polski nie zaistniał dopiero od chwili przyjęcia chrześcijaństwa przez plemię Polan Mieszka I w 966r, ale znacznie wcześniej. Bo same te legendy, są wcześniejsze.

mid_3378Rafał ORLICKI

Tagged with: , , ,

Winicjusz Kossakowski – Czarno na białym

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 27 Luty 2014

t’Lelag Marski Słowianom przypisuje znajomość pisma węzełkowego i na kilku stronach w pracy „Księga popiołów”, przy pomocy etymologii słowa, tego dowodzi. Pomimo własnych przekonań nie mógł ominąć pisma runicznego, oraz ksiąg na deskach spisanych. To już nie teoria a artefakty.

Jak na ten temat pisał?

***

„CodeX – pień, belka: księga złożona z drewnianych tabliczek.

Szog – siąg – sąg .,<<stos zawierający 4 metry przestrzenne drewna…>>>

Więc kSiąg, księgi, miały by taką samą etymologię jak codex, stąd pleść, czyli opowiadać „duby smalone”, czarne księgi, taby smalone, tablica jest czarna i woskowane tabliczki były osmalane, żelaznym rylcem zrywano sadzę uzyskując białe litery na czarnym tle, pokutuje pogląd, że używano do tego celu dębiny, co moim zdaniem jest błędne drewno dębu jest twarde i bardzo trudne w obróbce, poza tym jest ciemne samo z siebie, co to ma za znaczenie (dlaczego atrament jest czarny? Bowiem dobrze kontrastuje z bielą papieru i znaki pisma są wtedy czytelne), dlatego dębina musiała by być malowana na biało, podobno była trawiona, jest to za skomplikowany proces by był wykonywany, dużo prościej wziąć  jasną  buczynę osmalić wosk który częściowo się spalał dając sadź i jednocześnie przyklejał się o lica deski tak, że taka deska specjalnie bardzo nie brudzi a łatwo się kleistą sadzę zrywa z deski zmiękczonej ogniem i roztapiającym się woskiem. (buk, buczyna, bukwa – litera, bók islad – nazwa książki). Jeśli w słowie ‚strona’ dokonamy zmiany znajdujących się w opozycji dźwięczności „R”  w „L” otrzymamy wyraz „stlona” obtlona, osmalona bowiem w ten sposób otrzymywano stronice czarnych ksiąg, runy to luny – łuny jaśnieją bo są jasne na czarnym tle, w języku mieszają się dwie techniki zapisu, węzełkowa nutowa, i skrybowa, pisana (skrobać, pisk pióra, rylca), dlatego coś jest osnute na tle, dubów smalonych, stlone”.

***

Uf !!! Ale się zapętlił pan Marski, jedynie po to by „udowodnić” znaczenie słowa RUNA.

Nie mylił się autor w etymologii słowa księga i strona. Na resztę patrzę zupełnie inaczej – z „technicznego punktu widzenia”.

Może być powierzchnia zapisana, zadrukowana, względnie  stlona lub rezana.

Rezane były drewniane Rusów tabliczki. Technika zapisu polegała na pojedynczym nacięciu, czubkiem ostrego noża i niewielkim odchyleniu drewna. Po zapuszczeniu farby w powstałą rysę i stwardnieniu, tabliczkę szlifowano i lakierowano. Pozostał zapis  -„czarno na białym”.

Zapis stlony.

– Naszych przodków produkujących k,sągi na deszczułkach uważam za mądrzejszych ode  mnie. Ja zamówiłbym u kowala żelazne lub  z brązu stempelki run, którymi – po nagrzaniu w ogniu – tliłbym poszczególne znaki. Aby wykorzystać temperaturę nagrzanego stempla, można było jednocześnie wykonywać kilka egzemplarzy k,sąg. Sposób prosty, stosunkowo szybki a zapis trwały, wyraźny i nie brudzi.

Tak, ale to – to już druk.

A uczono nas że druk jest wynalazkiem Gutenberga.

Nieprawda. Gutenberg jedynie wykorzystał stare i znane techniki, którymi drukowano na tabliczkach glinianych i deskach. Technika znana była naszym przodkom i to od wieków. Wystarczy przyjrzeć się glinianym tabliczkom z Podebłocia. Runy są wyciskane w glinie stemplami, czyli drukowane. Tą samą techniką wykonane są znaki pisma na „dysku z Fajstos”(1600 lat przed naszą erą).

Runy w k,sągach naszych przodków były stlone, czyli czarne.

Mamy – „czarno na białym”.

-Jakiego koloru były tabliczki powlekane woskiem ?

W roztopionym wosku, wystarczyło zanurzyć tabliczkę z czarnego dębu. Po zastygnięciu mieliśmy jasną woskową powierzchnię. Po wyryciu rylcem powłoki woskowej pojawia się czarne pismo.

I znowu – „czarno na białym”.

Odpada argument Marskiego wywodzący słowo „runy” od  luny – łuny. Wszystkie litery były czarne, a czarne łuną nie świeci a odwrotnie, pochłania światło.

Jak wywody autora mają się do identycznej techniki etymologicznej w poniższym przykładzie? – „Rama – lama – łama”???

-Słowo „runa” zaliczam do słowa słowiańskiego.

Wystarczy jedynie odmiana.

Rodz. Nijaki – RUNO. Rodz żeński – RUNA. Rodzaj męski – RUN.

Znaczenie zapomnianego słowa można odtworzyć przy pomocy techniki – „rodzina wyrazów”, zachowując rdzeń – RU…

Ruja – moment stwarzania, poczęcia – u zwierząt.

Runi zboże po zasiewie, czyli wschodzi, stwarza się, rośnie.

Runo leśne to znane do dziś roślinki, które „same się stworzyły”, nikt ich nie zasiewał.

Runo owcze to rosnące włosy na owcy. Po strzyżeniu przestają rosnąć, stwarzać się i muszą zmienić nazwę na wełna (od wałować, prząść).

Znaki pisma słowiańskiego „Runy” to nadzwyczaj trafna nazwa. Zasada zapisu polega na rysowaniu układu narządów mowy w czasie wypowiadania głoski. Przy odczycie run musimy wiedzieć, co każda kreska oznacza. Układamy w sposób pokazany na runie, narządy mowy i wymawiamy prawidłowo głoskę – w ten sposób ją „stwarzamy”. Wszystkie słowiańskie runy z artefaktów na terenie Europy,  są zbudowane na tej zasadzie, bez wyjątku.

Runy narodów ościennych skorzystały jedynie z zewnętrznego podobieństwa do run słowiańskich, często je myląc i zniekształcając. To już nie runy- „stworzycielki głosek”, a „tajemnica”, czyli niewiedza, lub po łacinie – litery (nazwa przejęta i zniekształcona z greckiego „dyfthera” w znaczeniu runo, pergamin, pismo).

W języku polskim, jeszcze do niedawna głoskę „Ł” wymawiano różnie. Jedna wymowa była zbliżona do „L” a druga do „U”. Okazuje się, że runę „Ł” przeniesiono z polskiego alfabetu runowego. A zatem mamy poprawną wymowę. Wystarczy zrozumieć co każda kreska tej runy znaczy.

Krótka kreseczka na dole to rysunek dolnych zębów do podstawy których dotykamy czubkiem języka, rysowanego długą pionową kreską. Na środek języka kładziemy górne zęby, rysowane krótką kreseczką i wymawiamy prawidłowo „Ł”.

W artefaktach zachowała się również wymowa zbliżona do „U” –  aktualnie w użyciu. Na dzirycie z Rozwadowa, oraz na monecie Mieszka I głoskę zapisano runą „U” z doczepionym wyróżnikiem – ogonkiem, znaczy to, że wymawiamy podobnie do „U” tylko inaczej. Na dokładny zapis natknąłem się na artefaktach z Prilwitz.

„Ł” wymawiamy „wyciągając” wargi do przodu, jak przy wymowie„U”  jednocześnie  zaciskając usta, uformowane w kółeczko – do środka.  Zapisano  ten sposób wymawiana. Głoska  przybrała kształt etruskiej wazy a w innym miejscu „niezamkniętego  O”, otwartego na górze.

Zalecam przećwiczenie słowiańskiej zasady tworzenia run. Porównajcie to co wam wyszło z tabelą run polskich. Zdziwicie się, bowiem większość waszych run, będzie miało swoje odpowiedniki w tabeli. Przećwiczyłem to, w formie zabawy, ze starszakami w przedszkolu. Maluchy tworzyły autentyczne runy.

Profesura i doktoraty są niepotrzebne, wystarczy spostrzegawczość, trochę wyobraźni i myśląca głowa. Zadanie jest na poziomie 2 + 2 = 4.

Winicjusz Kossakowski

Słowianie w Telewizji Tagen – cykl programów! 22 03 2014 – Spotkanie na święcie Niezależnej Telewizji we Wrocławiu.


Słowianie w Telewizji Tagen – cykl programów

Kolebka Słowiańszczyzny 1cNa podstawie mapy z książki Tadeusza Millera – 3000 lat państwa Polskiego (obecnie wiemy więcej, więc trochę nieaktualna w opisie, ale zasadniczo zgodna co do zasięgu Nowej Koliby w Białym Lądzie) [powiększ, zobacz]

W dniu wczorajszym ukazał się w Telewizji Tagen pierwszy program, rozmowa ze mną, poświęcony Słowianom i Słowiańszczyźnie. Na razie nagraliśmy trzy programy, ale cykl będzie dłuższy a jego tematyka może być zależna także od głosów wszystkich słuchaczy i czytelników i poruszać sprawy nie tylko dalekiej przeszłości i etnosu Słowian, ale także sprawy aktualne,  Słowiańszczyzny Współczesnej i jej wpływu na bieg dziejów Świata.  W kolejnych odcinkach które ukażą się w TAGEN TV w najbliższym czasie będziemy mówić o Cywilizacji Północy czyli Wielkim Królestwie SIS oraz w następnej kolejności o Mitologii i Wierze Przyrodzoney Słowian.

Ten wstęp dla wielu osób mocno wciągniętych w temat Słowiańszczyzny może nie być odkrywczy, ale jest niezbędny jeśli chcemy Słowiańszczyznę przedstawić w sposób w miarę uporządkowany i wszechstronny , ale przede wszystkim jeśli chcemy naprawdę zrozumieć czym była i jest w dziejach Cywilizacji Człowieka, jakie są jej prawdziwe korzenie.

Oto link do pierwszego odcinka: http://tagen.tv/vod/2014/02/my-slowianie-poczatki/

Słowianie – kim byli, kim są, gdzie można doszukać się początków istnienia cywilizacji słowiańskiej.
Rozmowa z Czesławem Białczyńskim – pisarzem i scenarzystą, badaczem Słowian, autorem mitologii słowiańskiej, członkiem zespołu redakcyjnego kwartalnika Słowiańskie Słowo “Słowianić”.
www.bialczynski.wordpress.com

22 marca 2014 we Wrocławiu Słowianie , w tym Zrzeszenie Słowian, wezmą udział w święcie Niezależnej Telewizji

Podczas święta Niezależnej Telewizji i Spotkania jej Sympatyków we Wrocławiu, 22 marca, odbędzie się panel dyskusyjny poświęcony Słowiańszczyźnie z udziałem Redakcji Kwartalnika „Słowianić” i przedstawicieli Zrzeszenia Słowian oraz następnie spotkanie ze mną, które będzie mieć charakter autorski i zostanie poświęcone tematowi   „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana”. Będzie to druga, nie publikowana dotychczas część wykładu, którą zaprezentowałem po raz pierwszy w Krakowie w listopadzie 2013 roku. Wydawnictwo Slovianskie Slovo będzie mieć podczas tego wydarzenia także swoje stoisko z książkami, mapami i poszczególnymi numerami kwartalnika Słowianić. W sprzedaży powinien być już wtedy Numer 4 Kwartalnika.

Tak w panelu dyskusyjnym jak i na stoisku będą obecni przedstawiciele Zrzeszenia Słowian. W panelu wystąpi oprócz mnie także Marek Wójtowicz, Tadeusz Mroziński i Zdzisław Słowiński.

Blog Białczyński obchodzi w tym roku – 20 czerwca – 5 rocznicę działania. Wcześniej istniał jako jeden z niezależnych Portali Fundacji Turleja od 21 marca roku 2004, a jeszcze wcześniej od 21 marca roku 1999, jako całkowicie niezależny portal „Kraina Księżyca”. Najstarsze materiały na naszym Blogu Białczyński poświęcone „Stworzom i Zduszom”, „Księdze Tura”, Starosłowiańskiemu Świętu Wiosny, BlackBlueArt oraz kodyzmowi czy Ruchowi Eko-Ekumeny, pochodzą z tego starego krajowego, krakowskiego portalu Krainy Księżyca (oraz Zeszytów Zielonych Brygad). Najwcześniej w Internecie zaistniała jednak książka „Stworze i zdusze”  publikowana w polskim medium w Kalifornii (USA) już w czerwcu roku 1994, w nie istniejącym dzisiaj Portalu Najmici.net (Iwona Szymańska publikowała tam twórczość szczególnie ważną dla przetrwania języka i kultury Słowian w USA). Można więc mówić, że i my jako Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrodzona Słowian i Portale poświęcone Słowiańskim Bogom obchodzimy także w marcu i czerwcu 2014 roku  swoje okrągłe rocznice: 20. (obecności w Najmici.net – 21 czerwca 1994), 15. (21 marca 1999 – w Krainie Księżyca), 10. (21 marca 2004 w Fundacji Turleja) i 5. jako Blog Białczyński. – 20 czerwca 2009. [Zaznaczam że zarówno Wolni Najmici jak i Zbigniew Turlej i jego Fundacja posiadali niepodważalne związki ze Stanisławem Szukalskim, a więc przedwojennym polskim i powojennym kalifornijskim Szczepem Rogate Serce (Najmici publikowali jego sztukę, jak również obrazy Zofii Stryjeńskiej).

proletariat00Stanisław Szukalski – Proletaryat (ze strony Najmici.net)

Poniżej prezentuję Program Święta Niezależnej Telewizji, która będzie obchodzić swoje kolejne (2. i 10.) urodziny:

Koleżanki i Koledzy!                                                                                                                           Przyjaciele !                                                                                                                          Wspaniali widzowie NTV!

Jako twórcy Projektu NTV odczuwamy wielką potrzebę dużego, integracyjnego spotkania z Wami, widzami NIEZALEZNATELEWIZJA.PL                                                                           W 2014 r. mija  też 2 rocznica (luty) powstania tego unikatowego i ekscytującego projektu i to kolejny pretekst do zrealizowania naszego pomysłu.

Stąd też, w swoim imieniu, a także twórców zjawiska NTV oraz naszego partnera Fundacji „Dobre Wibracje” mam wielką przyjemność zaprosić Was do udziału w     I Zlocie Sympatyków NTV     

Odbędzie się on w dniu 22 marca (sobota) 2014 roku we Wrocławiu w nowoczesnej sali konferencyjnej  IASE w pięknej scenerii jednego z największych parków miejskich w Europie – Parku Szczytnickiego (obok pięknej Antresoli i Fontanny).

Program

SALA GŁÓWNA (A)

10.00

Otwarcie Zlotu

Janusz Zagórski (NTV), Dariusz Krysa (Fundacja Dobre Wibracje)

10.10

Geneza Projektu NTV

Pierwsze w Polsce studio internetowej telewizji Wylatowo ON Line 2004 – 2007.

Pierwszy w świecie cywilny powietrzny patrol UFO transmitujący live obraz z monitoringu – 2005r. (Materiały archiwalne przygotowane przez Bolesława Kulę, Janusza Zagórskiego)

10.25

Okres nadawania niedzielnych programów w latach 2009 – 20011 (niezaleznatelewizja.pl i januszzagorski.pl)

10.30

Otwarcie Studia NTV we Wrocławiu – 2 luty 2012

Otwarcie studia w Warszawie. Aktywność ośrodka Gdańskiego

10.45

Nowy etap Projektu NTV (kanały tematyczne, ośrodki regionalne)

11.00

Dyskusja panelowa

Tajemnice III Rzeszy

Pierwsza w Polsce dyskusja panelowa w składzie:Igor Witkowski, Dariusz Kwiecień, Mirosław Figiel

11.45

Dyskusja panelowa

Nowy Paradygmat Wiedzy

z udziałem:

Dr Mieczysław Cenin, Aleksndra Dzięcielska, dr Krzysztof Lachowski, Włodzimierz Zylbertal. Prowadzi Janusz Zagórski

12.25

Przekaz uzdrawiającej energii – Józef Kurowski z Ciśca

Moc energetyczna śpiewu – Dominika Dominiak (Devi)

12.45

Dyskusja panelowa

Słowiańszczyzna wczoraj i dziś

z udziałem:

Czesław Białczyński, Tadeusz Mroziński, dr Zdzisław Słowiński, Marek Wójtowicz

13.30

Dyskusja panelowa

Odżywianie praną

z udziałem:

Aleksander Berdowicz, Mariusz Piotrowski, Krystyna Maciąg, Veni

14.15

Dyskusja panelowa

Technologie biorezonansu

z udziałem:

Mariusz Brzoskowski,, Maciej Janiszewski, Helena Nieczyporenko, Jarosław Kasprzak,Krystyna Styczyńska

15.00

Dyskusja panelowa

Lekarze wobec terapii naturalnych i nowej medycyny

z udziałem:

lek. med. Preety Agrawal, lek. med. Jadwiga Kempisty, lek med Irmina Mrozowicz – Szmidt, lek med. Anna Pokryszko

15.45

Prezentacja:

Złota proporcja – fundament natury i ludzkiej kreacji opartej na harmonii

Waldemar Gajewski

16.30

Idealna forma geometryczna – prezentacja unikatowego modelu Andrzeja Galińskiego z Nysy

16.45

Dyskusja panelowa

Alternatywny model organizacji ustroju społecznego – ekonomicznego i politycznego

z udziałem:

Andrzej Banach, Dariusz Brzozowiec, dr Krzysztof Lachowski, Kuba Miernik, Adam Kotucha, Paweł Nogal, Tomasz Pietruszka,

17.30

Ida śpiewu intuicyjnego

Dorota Pasalska

18.00

Dyskusja panelowa

Istoty pozaziemskie wobec Ludzkości – „dobrzy” czy „źli” ?

Dionizy Pietroń, Ewa Wierzbicka, Igor Witkowski, Danuta Sharma, Simon Parks – połączenie live by skype z konferencji w Anglii. Prowadzi Janusz Zagórski

18.45

Zakończenie części konferencyjnej

Przerwa na dużej sali do 20.00

W sali średniej i małej trwają nadal wykłady i spotkania (program poniżej)

Część towarzyska na sali głównej

20.00

Joga śmiechu niepowtarzalne przeżycie – sesja dla wszystkich chętnych

Paweł Tomczyk

21.00

Ekspresowy kurs tańca

Dionizy Pietroń

22.00

Bal Efów czyli Święto Miłości do Ziemi – Wiosna

Prowadzi – Veni

Bale Elfów organizowane są cyklicznie w czasie przesileń: wiosną, latem, jesienią i zimą. Słowo „bal” sugeruje zabawę z tańcami. Tu słowo „bal” oznacza przede wszystkim dostojność i radość. Wyrażamy RADOŚĆ naszych serc – wręcz zachwyt nad pięknem Ziemi i Wdzięczność za wszystko co nam daje. To czas pamięci o Niej i zwrócenia ku Niej swych Serc. Czas odpowiedni na to jest …zawsze, ale przede wszystkim w okresie najmocniejszych doznań energetycznych, czyli podczas przesileń. Możemy wówczas okazać Ziemi miłość, wdzięczność i szacunek. Otwiera się energetyczny portal.

Wszyscy chętni mogą odpowiednio się ubrać, skorzystać na miejscu z „wizażystki” malującej twarze.

00.00

Zakończenie I Zlotu

Sala średnia (B)

10.00

Niekonwencjonalne projekty Ireneusza Bazana

10.30

Polacy w Polsce i na świecie – moje refleksje – Kuba Miernik

11.00

Jak tworzyć własne materiały dziennikarskie i studia NTV – wystąpienie Ireneusza Piekarskiego (NTV Warszawa), Michał Stencel (NTV Wrocław)

11.45

Fundacja dr Ratha – Misja, badania, terapie witaminowe – Paweł Szczerbicki

12.15

Drogi osobistej transformacji – Grzegorz Śleziak

12.45

Złota proporcja w utworach Puszkina – Waldemar Gajewski

13.20

Nowa nauka wobec zjawisk paranormalnych – Włodzimierz Zylbertal

14.00

Prawia – mit dziejotwórczy. Systemowa teoria kultury – dr Mieczysław Cenin

14.30

Moja Słowiańszczyzna – Czesław Białczyński

15.15

Zarys koncepcji ekonomii obywatelskiej – podstawy nowego ustroju – dr Krzysztof Lachowski

16.00

Pozaziemskie źródła przebudzania świata– Igor Witkowski

16.45

Widzenie i malowanie aury – Regina Sidorkiewicz

17.15

Mini warsztaty śpiewu intuicyjnego – Dorota Pasalska

17.30

Demokracja Bezpośrednia w Polsce – koncepcje a realia – Adam Kotucha

18.00

Jednak ruszamy – Dobry – waluta lokalna w Polsce – Dariusz Brzozowiec

18.30

Korporacyjne struktury w polskiej gospodarce – Tomasz Pietruszka, Andrzej Banach

19.00

Pięć filarów długowieczności – lek. med. Jan Pokrywka

19.30

Praktyki medytacyjne – Mariusz Brzoskowski, Helena Nieczyporenko

20.00

Choroby cywilizacyjne – wyzwanie zdrowotne XXI wieku – przemyślenia i refleksje – Jarosław Kasprzak

20.30

Dyskusja panelowa:

Matryca energetyczna Richarda Bartleta

21.15

Primum non nocere – Po pierwsze nie szkodzić. Czy reguła ta jeszcze obowiązuje ?
Choroby na sprzedaż. Witaminy naturalne a syntetyczne – mgr farm. Beata Peszko

21.45

Wojskowe aspekty obrony polskiego Lwowa w latach 1918 – 1919 – unikatowa prezentacja Sławomira Szerera

22.30

Zakończenie wykładów na sali B

Zajęcie w sali małej (C)

Program

Tworzymy ogniwa NTV w Polsce i zagranicą

Zajęcia w małej sali C – to spotkania robocze osób pragnących tworzyć własneogniwa terenowe NTV

12.00

Warszawa (woj. mazowieckie)

12.45

Poznań, Zielona Góra (woj. wielkopolskie i lubuskie)

13.30

Szczecin (woj. zachodniopomorskie)

14.15

Olsztyn, Białystok, Bydgoszcz (woj. warmińsko-mazurskie, woj. podlaskie i kujawsko – pomorskie)

15.00

Łódź (woj. łódzkie)

15.45

Kraków i Katowice (woj. małopolskie,i śląskie)

16.30

Kielce (woj. świętokrzyskie)

17.15

Lublin (woj. lubelskie)

18.00

Rzeszów (woj. podkarpackie)

18.45

Opole (woj. opolskie)

19.15

Projekt NTV Zdrowie

20.00

Zakończenie zajęć na sali C

Całkowity koszt udziału w I Zlocie to 100 zł. Aby wziąć w nim udział należy tą sumę wpłacić do 15 marca 2014 roku na konto:  Alior Bank: 67 2490 0005 0000 4600 9873 7266.                                                                                                                                                   Fundacja ‚Dobre Wibracje’. Dopisek: I Zlot Sympatyków NTV.                                                    Ilość miejsc ograniczona                                                                                                                      Podany powyżej nr konta dotyczy tylko i wyłącznie wpłatom na wykup wejściówek na I Zlot. Darowizny na rzecz współpracy  Fundacji z NTV nadal mają to sam nr konta jaki jest linkowany ze strony głównej z działu Wsparcie.

Specjalna prośba: Jako organizatorzy mamy do 10 grudnia 2013 roku wpłacić dość pokaźną zaliczką na konto właścicieli centrum konferencyjnego.  Tym, którzy mogą tak szybko podjąć decyzję o udziale w Zlocie oraz wykupić wejściówkę do tego dnia serdecznie dziękujemy.

Janusz Zagórski    tel kom.  533 885 883 ,  info@niezaleznatelewizja.pl

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 966 obserwujących.