Karolina Mysłek : Mitologia Słowiańska w twórczości Jerzego Przybyła – Jana Pola (Slavic mythology in the works of Jerzy Przybyl – Jan Pol)


swstaryAKADEMIA IM. JANA DŁUGOSZA W CZĘSTOCHOWIE
WYDZIAŁ SZTUKI
EDUKACJA ARTYSTYCZNA W ZAKRESIE SZTUK PLASTYCZNYCH
Karolina Mysłek

Mitologia Słowiańska w twórczości Jerzego Przybyła – Jana Pola

Slavic mythology in the works of Jerzy Przybyl – Jan Pol

Praca magisterska
napisana pod kierunkiem
dr Doroty Berezińskiej

 

Częstochowa 2013

Czytaj dalej

Bocian w mitologii Słowian (z blogu Słowianolubia, SSŚŚŚ i nie tylko)


wa o1904aBocianicaWanda Bibrowicz, Śląska Strażniczka Wiary Słowian  – Bocianica (kilim)

http://slowianolubia.blogspot.com/2013/02/bocian-bozy-ptak-sowian.html

 

Bocian – boży ptak Słowian

Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie bocian był uważany za wyjątkowego ptaka, szczególnie związanego z ludźmi. Mitów, wierzeń, przysłów, opowieści związanych z bocianem, krąży bez liku. Bocian nie tylko pochodzi od ludzi, rozumie naszą mowę i ma duszę, ale chroni nas – Słowian przed wszelakim plugastwem (szkodnikami, złem, urokami, chorobami), z zachowań bocianów można wróżyć przyszłość, powodzenie bądź nieszczęście, no i oczywiście przynosi dzieci ;)

Czytaj dalej

Łużyccy, Śląscy i Połabscy Strażnicy Wiary Słowian oraz bohaterowie narodowi – Jaksa z Kopanicy (1120 – 1176)


z7224214Q,Jaksa-GryfitaJaksa Gryfita, Jaksa z Miechowa lub Jaxa Gryfita (ur. w 1120 roku XII wieku, zm. ok. 1176 r.[1]) – możnowładca małopolski, krzyżowiec i fundator klasztoru bożogrobców w Miechowie.

Część historyków uważa go za postać identyczną z pojawiającym się w źródłach tego samego okresu Jaksą z Kopanicy, który w 1145 poślubił Agapię, córkę Piotra Włostowica, a w 1154 został księciem Stodoran, by trzy lata później ulec Albrechtowi Niedźwiedziowi i schronić się w Polsce[2].

Czytaj dalej

Słowianie w Telewizji Tagen – cykl programów! 22 03 2014 – Spotkanie na święcie Niezależnej Telewizji we Wrocławiu.


Słowianie w Telewizji Tagen – cykl programów

Kolebka Słowiańszczyzny 1cNa podstawie mapy z książki Tadeusza Millera – 3000 lat państwa Polskiego (obecnie wiemy więcej, więc trochę nieaktualna w opisie, ale zasadniczo zgodna co do zasięgu Nowej Koliby w Białym Lądzie) [powiększ, zobacz]

W dniu wczorajszym ukazał się w Telewizji Tagen pierwszy program, rozmowa ze mną, poświęcony Słowianom i Słowiańszczyźnie. Na razie nagraliśmy trzy programy, ale cykl będzie dłuższy a jego tematyka może być zależna także od głosów wszystkich słuchaczy i czytelników i poruszać sprawy nie tylko dalekiej przeszłości i etnosu Słowian, ale także sprawy aktualne,  Słowiańszczyzny Współczesnej i jej wpływu na bieg dziejów Świata.  W kolejnych odcinkach które ukażą się w TAGEN TV w najbliższym czasie będziemy mówić o Cywilizacji Północy czyli Wielkim Królestwie SIS oraz w następnej kolejności o Mitologii i Wierze Przyrodzoney Słowian.

Czytaj dalej

Mitologia Słowian w obrazach – 3 filmy, w kompozycji Przemysława Laskowskiego


Publikuję u nas gdyż w filmach użyto między innymi prac autorów z naszego blogu. Filmy można oglądać na Youtube:

Zestawienie graficznych wyobrażeń polskich autorów na temat bogów i demonów Słowian ( i szereg innych tematów!) . Obrazy zostały pogrupowane w bloki , poprzedzone krótkimi opisami haseł , pośród których w części I znalazły się :
B – Baba Jaga , Białobóg , Biedronka , Bies , Bobok , Bocian , Boginka , Bogun , Bóg , Bratek ;
C – Chors , Cyca , Czarnobóg , Czart ;
D – Dadźbóg , Dąb , Dola i Niedola , Domowik , Dusiołek , Dydko , Dzidzileja , Dziewanna , Dziw , Dziwożona ;
G – Goplana ;
J – Jajko , Jarowit , Jemioła ;
K – Kłobuk , Kupała

Czytaj dalej

Moloch a sprawa polska, czyli jak ze Świetlistej Krowy zrobiono w Izraelu pożeracza dzieci


Moloch111Moloch, Molech lub Molekh – chtoniczne bóstwo fenickie i kananejskie. Nazwa wywodzi się od hebr. מלך „Melek” – król, bóg., (gr. Molóch). Identyfikowany z Adramelechem. Tak jak jemu, Molochowi miano składać ofiary z dzieci. Wzmianka o nim pojawia się w Biblii (2 Ks. Król., 23.10). Czczony jakoby pod postacią byka. Średniowieczna demonologia uznaje Molocha za jednego z demonów.

Czytaj dalej

“Księga Tura”, “Nowe przygody Baltazara Gąbki”, “Słowianić 3″, “Polski łącznik”, kalendarz słowiański


slowianic 3Powoli uczę się w swoich zapowiedziach wydawniczych brać pod uwagę margines bezpieczeństwa, który polega na uwzględnianiu stałego poślizgu w naszych drukarniach. Tym razem też nas ten poślizg nie ominął, ale na szczęście okres tego poślizgu bardzo poważnie się zmniejszył w stosunku do poprzedniego przy wydaniu Księgi Ruty. Tak więc jest nadzieja poważna, że kolejne wydawnictwa będą się ukazywały w terminach które będą już w pełni trafione.

Dokładnie za tydzień od dzisiaj, czyli od 19 grudnia 2013 roku  w Slovianskim Slepiku powinny być w sprzedaży oprócz cały czas dostępnych pozycji (powieść “Imir”, kwartalnik “Słowianić nr 1″ “Słowianić nr 2″, “Mitologia Słowian  – Księga Ruty”, następujące nowości:

1. zapowiadana pierwotnie na pierwszą połowę listopada “Mitologia Słowian – Księga Tura” – tutaj prezentujemy stronę tytułową książki i jedną z ilustracji:

księga tura tytułowa

strona tytułowa

Jaruna clip_image002Jaruna-Jaryło (Jarewit)

2. “Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego Kompanii – Na tropie Czarnej Dziury” – projektowana na 6 grudnia wychodzi przed Gwiazdką – tutaj okładka:

nowe przygody okładka

3. Kwartalnik “Słowianić” nr 3 – zimow0-noworoczny 2013/2014. Ukazuje się niemalże w terminie, który był planowany na 15 grudnia: w nagłówku przedstawiłem okładkę, tutaj prezentujemy spis treści, a na zakończenie artykułu świetny wywiad Wojciecha Świętobora Mytnika z  zespołem Perunwit.

Myślę, że to powinno wielu z was zachęcić do zakupu. Objętość kwartalnika jak zwykle 160 stron, w tym sporo kolorowych map związanych z nowymi odkryciami w genetyce, ostatnia część Trywidu Ślężańskiego i efektowne grafiki Stanisława Szukalskiego.

slowianic3 1slowianic 3 2

4. Za tydzień powinien też być dostępny w Sklepiku Kalendarz Słowiański – jest to kalendarz ścienny  do powieszenia, o wymiarach 50 cm x 30 cm w dwóch wersjach : z obrazem tła ze Świętowitem Zbruczańskim i Ślężańskim  oraz ze sceną ze Święta Kresu: Tańczące Panny – sygnowane przez Kolorodruk Inowrocław i Slovianskie Slovo.

kal slowianski(fragment kalendarza- wersja ze Świętowitami)

5. W druku znajduje się pierwsze wydanie oficjalne: “Polskiego łącznika”, drukowane we współpracy Slovianskiego Slova z Kolorodrukiem z Inowrocławia, które będzie dostępne w Sklepiku  już w styczniu 2014 roku

polski łącznik okładka

6. Do końca marca 2014 roku ukaże się książka: “Stworze i zdusze”.

Wywiad z zespołem Perunwit, z numeru 3 “Słowianić”

slowianic 3 3perslowianic 3 4perslowianic 3 5slowianic 3 6perslowianic 3 7

Kto nam daje prezenty – zapraszam na Przypiecek


Zapraszam do artykułu na blog Przypiecek, tam więcej: http://przypiecek.blogspot.com/2013/12/0612.html

przypiecek prezenty

Das Kindlein tyłA tutaj u nas jeszcze tylko kilka fotografii Łużyckiej postaci, która u nich przychodzi przynosząc Rózgi albo miłe Podarki. Tak postać jak i cały obrządek tego publicznego obdarowania prezentami lub cięgami, nazywa się Dzieciątko. Postać dwuznaczna w masce, wywołująca radość ale i lęk. Wszelkie postacie Mikołaja wzorowane są na słowiano-sybiro-fińskim Nikule (nasz bóg Mąd-Mikuła, Nikola-Tor), stąd związek Mikołaja z Finlandią Suomi (Suovi) – czyli bliscy, sąsiedzi, Suowikowie (Suo-Wiki), lud który jest także Suo-Wiano czyli Swarożycowe Wiano, bardzo nam bliski Hiper-Borejski czyli Za-Borzański Za-Bórski, część wielkiego ludu Burów sięgającego za Ural – Góry Panów, gdzie leżała Góra Kara.

Kindlein2

Słowiańszczyzna przed chrześcijaństwem – Zorian Dołęga Chodakowski


Secluded

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Zorian Dołęga Chodakowski

O SŁAWIAŃSZCZYŹNIE

PRZED CHRZEŚCIJAŃSTWEM

Zniknęły przed wiedzą uczoną dzieje, obrzędy i zwyczaje nasze w epoce wielobóstwa. Nie sprzyjała oświata Europy całemu czasowi, w którym Krzyż święty wznosić się począł wśród rozległej i podzielonej Sławiańszczyzny. Pierwsi posłańcy do nas z wiarą dzisiejszą dalecy byli od umiarkowania, ażeby mieli co oszczędzić dla historii i wieków, i ten nieprzychylny zapał w ich następcach ledwo do naszych czasów nie doszedł. W tym duchu dziesięciu lub więcej władców naszego plemienia kolejno wywracali budowę przyrodzonym natchnieniem wzniesioną i obok nowych prawideł nieba nie zdołali zabezpieczyć własności ziemskiej, która by przetrwała do nas i była ichże samych pamiątką.

Wypadek ten jest najgłówniejszym w Sławiańszczyźnie, bo całą jej rozległość z czasem objął, upoważnił nowo tworzące się dzielnice i coraz więcej pomnażał. Ogniwa nowej wiary wcielały niepodobnych nas do reszty narodów Europy. Uczęszczał Słowak z nabożeństwa lub potrzeby do Rzymu lub Carogrodu, a przejąwszy się nienawiścią wzajemną stolic chrześcijaństwa, zapalał pochodnie wiekuistych wojen na przestrzeni swojej o to, że nie jednej głowie uświęconej daninę płaciła. Biada nam! Długo nazbyt przetrwaliśmy w tych obłędach. Nie wspomniałbym ich może, gdyby nie miały zgubnego wpływu na ten zakres naszej historii i nie były pierwszym podkopem miłej nam zawsze narodowości. Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od wczesnego polania nas wodą zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy i kształcąc się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym cudzymi. Pierwsze dłuto dziejów Północy w czyim było ręku – wszystkim wiadomo. Łatwo widzieć, że powołanie zawsze trącało ich ręką i szczerby sprawiało w obrazie ojczyzny. Nie dziw zatem, że u nich epoka przedchrześcijańska, jeżeli nie ominiona całkiem i nie zarzucona wymysłami, wystawia nam tylko grube obyczaje, dzikość i ślepotę naszych ojców. U nich to z łatwością jednakową w Poznaniu, Kijowie i Nowogrodzie dzieje się przejście do wiary. Podług nich dosyć było przykładu i woli panującego, aby dzień jeden lub rok to przeznaczenie spełniły. Tak mniemając ci latopisarze, rzekłbyś, nie znali uporczywej duszy sławiańskiej, nie znali dziejów rodzinnego i pierwotnego ludu, u którego sposób rządzenia się i życia, obyczaje i mowa sama — ściśle były spojone z nauką o bogach. Przeobrażenie więc nagłe i szczęśliwe być nie mogło i w istocie nie było. Nowogród Wielki o cztery lata spóźnił się po Kijowie, w sto lat Rostów, a jeszcze później u nas Szczecin nawróciły się. Nie przywodząc naszych, dowodów, spomnijmy, co Naruszewicz mówi o okropnościach u Lachów w siedemdziesiąt lat nowej wiary z powodu prześladowania pogan, zamilczanego od naszych kronikarzy. Schronienie się na ostatek kapłanów z wielu bogami wśród zapadłej Litwy podwyższyło nie znaną dotąd krainę i w porze dogodnej do zemsty miecz podniosło na polskie i ruskie sadziby. Jaćwież przy źródłach Narwi ileż dokuczyła jednemu i drugiemu współbraciom? Co Nestor pisze o spółczesnych Radymiczanach i Wiatyczanach, a życiopis św. Wojciecha wyraża o Czechach i w życiu św. Benna biskupa misneńskiego, co się działo na ostrowie Ranowców? Wszystko okazuje, że nigdy człowiek, żyjący pośród swojej rodziny, nie przemienił siebie, nigdy z uprzedzeń i nałogów, które jemu długo towarzyszyły, razem nie otrząsnął się, bo nie łatwo jest powstać przeciw sobie samemu, zmienić sposób życia, myślenia, poniechać wszystko, co mu jest miłym, nade wszystko nadać inny obrót, językowi uzwyczajonemu czcić wielorakie bóstwa i pełnemu tych przenośni, przysłów i wzorów przyrodzonych, które stanowiły jego śpiewy obrzędowe, igrzyska, potoczną mowę i zawsze tchnęły jego wiarą. W dziejach zapomnianych, dawno rozsławionych i obecnych nasz ród zajmuje swoje miejsce. Nie zebrał się on z wygnańców ani szczątków upadłych mocarstw. Był zawsze ludem pierwotnym, właściwym i jednosłownym. Nie wiadomy jeszcze czas i przyczyny, dla których on opuścił sąsiedztwo Indowego Stanu, jak długo był w tej wielkiej drodze, nim wkroczył do Europy i zajął jej połowę od strony Azji. Pewnym tylko jest, że po usadowieniu się w nowym stanowisku zajmowali razem okolice zadunajskie aż do podstawy Bałkanu nad Adriatykiem, za Łabą i całą między nimi przestrzeń, jako też Północ od ściany Sweonów, rządzoną przez wielkich kaganów, nim przenieśli stolicę do Kijowa. Ze zmiany takowej na ziemi poczynili niektóre poprawy w zasadach wielbionych świateł nieba, liczne przenośnie z jestestw przyrodzonych rozciągnęli do poznanych na północy i całą jej przestrzeń na jednakie sta podzieliwszy, jednymże ustawom, obrzędom i zwyczajom podlegali. Widać wszędy w tej epoce naczelników z chorągwią przewodniczącą w pokoju, wojnie i świętych obrzędach. Połączenie w jednej osobie tak wielorakiej władzy nad licznym narodem tyle podawało sposobów stanowienia i wykonywania wszystkiego, że Sławianie, w tym stanie rzeczy i ręką przyrodzenia czczonego kierowani, nie mogli być ludem nieczynnym ani uśpionym. Wojna dla ubezpieczenia i rozszerzenia bytu, a w pokoju łowy, rola, rzemiosła pewne, obrzędy połączone z wielkimi grami i ucztą były ich powszechną zabawą, znamienitym i płci obojej spólnym zatrudnieniem. W pamiętnikach owych wieków dosyć często natrafia się na wyrazy: rola, pług, socha, kosa, kowal, stolar, tieśla, tkę, dłubię, dłuto, a nawet pisar i malar. Wszystko to było potrzebnym i użytym, zyskiwało swoją cześć i przeniosło do późniejszych wieków wysoką, ale już przenośną pochwałę*(1). Nigdzie nie widać śladu, aby przed epoką poloru naszego byli na Północy poddani. Nie mogli być oni w przechodzie z Azji do Europy i dotąd w drugiej części świata nie znają, co jest pracować na wieczystego pana, który w oczach swojego monarchy jest im równy. Wrodzona Sławianom prostota, wesołość, uprzejmość i szczerość wydawały się nawet w oczach nieprzyjaciół i to świadectwo zyskały. Męstwo, miłość i ta gościnność doskonała, na podziw i uwielbienie starym Saksonom służąca, bóstwami były całej naszej ziemi, wzajemnie się wynagradzającymi i hojne dary im niesiono. Kiedy mniej będziemy oczekiwać od wieszczych pisarzów zagranicznych, mniej na nich polegać, a przedsięweźmiem wśród siebie, na własnej przestrzeni, w gnieździe ojców naszych szukać o wszystkim wiadomości, znajdziemy może więcej niźli dotąd gdziekolwiek pisano. Wpatrzmy się tylko w ziemię naszę. Może Sławianie zostawili ją dla nas jako najtrwalszą księgę, może ją zakłęli, aby nigdy z dziedzictwa potomków nie wychodziła i w tym celu urzekli owoczesnym sposobem, by mogła służyć za świadectwo odwiecznej własności najpóźniejszym wnukom. Nie śmiejmy przeczyć naszym założycielom troskliwej przezorności o zachowanie takiej pamiątki, bo kto z ludem przeszedł rozległość między Indem i Bałtykiem, ten pewnie zyskał wiele doświadczenia i baczności na przyszłość i mógł być jak Mojżesz drugim zakonodawcą swojego plemienia. Poznajmy się więc z naszą ziemią, obliczmy wszystkie jej miana, czyli uroczyska. Będziemy widzieć, iż mimo dziewięciu wieków, mimo tyle wojennych zniszczeń, mimo niewiadomość i próżność samochwalna w odmienieniu starych nazwisk, zachowały się przecież i doszły jeszcze do nas imiona bogów, imiona do czci ich należące, imiona jej sprawców i tego jestestwa ziemnego, które w przestrzeni czasów zaleciwszy się wielkim dobrem i złem, na chlubę rodu ludzkiego i mowy naszej czołem wieków nazwane zostało*(2). Będziemy na tejże ziemi czytali nazwiska wszystkich zwierząt i ptaków, zarówno w Indzie zostawionych, jako i w tutejszym klimacie poznanych, wszystkich drzew leśnych i owocowych, ziół przyjemną wonią i kwiatem wabiących, jak i do pożywienia sposobnych, niemniej tych, co do leków i mniemanych czarów służyć mogły, oznaczenie wszystkich kruszczów wtenczas wiadomych, imiona wojny ze wszystkimi jej na tę porę narzędziami, jako też miru wiodącego długi szereg na łonie swoim zabaw i trudów, uroczyska morza ze wszystkimi podziałami wody i statków na niej używanych, wszystkie odmiany powietrzne, pewne liczby znaczące lub bogom poświęcone, wyrażenia wszystkich przeciwności, jakie tylko wyobraźnia człowieka wystawić sobie może, wszystkie przymioty złe i dobre, wszystkie członki, które składają ogół żywotnego ciała, wszystkie ich działania, wszystkie władze zmysłowe, wszystkie nazwiska ogólne i szczegółowe. Na koniec myśl, pamięć i sława jako sprężyny i cel tego obrazu; krócej mówiąc, cała encyklopedia, rzekłbyś, i cały słownik nasz w prostym lub przenośnym znaczeniu, pojedynczym lub składanym sposobie na ziemi naszej rozwinięty, dzielące ją stare sta w pewnym porządku napełnia. Nie ma stopy ziemi w starej Sławiańszczyźnie, żeby nie należała do tego rzędu słownego. Zarówno okrywa on osiadłe, jak i próżne miejsca, użyteczne i dzikie, wyniosłe i poziome, najeżone góry, jak doły i zapadłe bagna, czyste pola, jak zamierzchłe lasy, słowem, cała powierzchnia ziemi była stolicą naszych bogów i jedną tablicą naszej wiary. Kto zdoła w takiej obszerności, na każdej prawie mili czworogrannej zrachować będące ogrody, grodziskami i horodyszczami zwane, wałem dokoła obniesione i przy nich bliskie zawsze łyse czyli jasne góry, panujące zwykle miejscowemu położeniu i wznoszące się przy stokach i wodach? Dostrzega się na wielu miejscach, iż w niedostatku ziemnej wyniosłości, w gładkiej równinie, wśród nizin i błot Polesia, w dogodniejszym jednak miejscu, toż samo uroczysko zachowują. Kto słyszał, co Szczygielski *(3) o niej mówił, kto przypomni podanie powszechne o wiedźmach i czarownicach na Łysą Górę co czwartek po nowiu uczęszczających, kto słyszał o kijowskiej górze, ten dziwić się nie będzie mnogości pomienionych nazwisk. Rozległość olbrzymia ziemi sławiańskiej nie dozwalała ojcom naszym przestać na dziewięciu tylko przybytkach pozwolonych od sumiennych pisarzy, owszem, dla tej przyczyny w miarę ludności swojej, zakreślając stare sta i wmieszczając w nie sto nazwisk ziemskich, obierali pośrodku nich najokazalsze miejsca dla łysej góry i świętego ogrodu, czyli do tych stosując zaokrąglenie reszty należących nazwisk. Rozległość olbrzymia ziemi sławiańskiej nie dozwalała ojcom naszym poprzestać na dziewięciu tylko przybytkach pozwolonych od sumiennych pisarzy, owszem, dla tej przyczyny w miarę ludności swojej, zakreślając stare sta i wmieszczając w nie sto nazwisk ziemskich, obierali pośrodku nich najokazalsze miejsca dla łysej góry i świętego ogrodu, czyli do tych stosując zaokrąglenie reszty należących nazwisk. Praca moja nic jest jeszcze u swojego końca. Odkrycie każdego systematu nie może być zarazem głoszone w całej rozciągłości i trudno jest na słabych skrzydłach przelecieć oddalone wieki i z bystrością przeniknąć ich tajemnice. Czas tylko i usilna praca, po bacznym przejrzeniu wielu odległych okolic, przynieść mogą objaśnienie, jakim sposobem jedno czucie lub wola czyja na takiej rozległości umiały osnować tkań wszędy do siebie podobną lub przydać do niej tę rozmaitość, która za pewnym oddaleniem się, jakby w cale przeniesiona, powtarza się i odnawia. Chodząc wszędy po tIe starodrzewnej nauki, po ząkrętach sławiańskiego rządu, ileż to napotkać można Nowogrodów, tak dawnych jako i Starogrodów, Kijowów, Krakowów, Gniezn, Moskw, Kruszwic, Poznaniów, Budinów, Przemyślów, Białogrodów, Warszew , ze ze sprzężonymi tymiż samymi lub jednoznacznymi imionami. Ileż odkrywa się nicości i błędów w naszych opisach, które z nazwisk osad lub krajów tylu założycieli niebyłych wywiodły. Wsparty na tak rozległym i wszędy mi obecnym systemacie naszej osiwiałej starszyzny, patrzę spokojnie, jak w moich oczach znikają roje marzeń pochlebnych, co jakąś osobistość ukrytą mając na względzie, ćmę bohatyrów z nazwisk tyluż osad w kronikach czeskich siliły się stworzyć. Można powiedzieć, iż żaden z narodów upadłych, żaden z nowożytnych i polerownych nie pomyślał o takim układzie ziemskich nazwisk, nikt za pomocą podobnego słownika nie zapewnił sobie wiecznie trwającej pamięci. Nie jest to litania wszystkich świętych w hiszpańskiej Ameryce i na wyspach, bez ładu umieszczana. Sławiański porządek jest oryginalny, włąściwy naszym tylko zakonodawcom i przodkom, co przez tyle wieków w tysiącznych miejscach zrobili i zachowali. W tym była ich spólność, jedność, stąd wszystkim należny zaszczyt, stąd chcę mówić – wszyscy okryli się wieńcem i nazwiskiem S ł aw y. Przeglądając się często w tym obrazie, czułem tylekroć wewnętrzną cześć dla naszych pradziadów, uszanowanie ku tak wielkiej ich myśli i znajdowałem zawsze odradzającą się we mnie chęć dalszego rozpoznania i w miarę sposobów dokończenia tego obrazu. Czas powiedzieć cokolwiek i o podaniach ludu sławiańskiego. W narodzie pierwobytnym i kilkanaście wieków zliczającym na tejże ziemi zawsze podanie jakieś być musi. W niedostatku pisarzów lub owoczesnych świadectw zdolne jest wiele rzeczy nam odkryć. Lecz kto nie zamierzył sobie pewnego rysu, nie przygotował pewnych pytań, a jeszcze w miarę szerokości ziemi sławiańskiej nie ma zapasu odwagi, wytrzymałości i opatrzenia się w kilka jej dialektów, ten daremnie będzie oczekiwał podań; same do jego brzegu nie przypłyną i nie nastręczą się. Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona bogów zapomnianych. W tym gorzkim zmroku dostrzec można świecące im trzy księżyce, trzy zorze dziewicze, siedm gwiazd wozowych. Tam zorza Lelowa zbliża się do młodego miesiąca – miłość nowożeńców i gody zwiastuje, tam zorza, księżycem ogrodzona lub zawojką pokryta, ślubną przysięgę , tłumaczy. Dotąd jeszcze trzy rzeki płyną podsieni lubowników, udzielają świętej wody do korowaja i kołaczów . Dotąd zawodzą się w nuceniach podolskich wróżby na tychże rzekach, jak bizantyckie kroniki wspominają. Jeszcze cichy Dunaj jak ów Ganges jest wodą świętą, pełną uroków, miłości i szczęścia, i na powierzchni swojej niesie korab czerwienny z okwitością swadziebną . szcze słup wyzłacać jadą do Lwowa. Dziewica między dwoma lwami stojąc bez bojaźni, oddaje rękę junoszy. Strusie pióra i pawie ogony zdobią wieńce i głowy poślubione, a czerwiec z maliną zmieszany stanowi chwałę czystości dochowanej. Rusa kosa pod Kijowem, złoty warkocz w Krakowie biorą pierwszeństwo. Jelenie, rysie, łabędzie i sokoły nie zapomniały jeszcze przynosić kochankom wieńców i pierścieni . Sierocie zabierającej się do ślubu opiewają dąbrowę pełną pni bez zieloności. Jeszcze mosty ścielą się ze trzciny, gdy dzieci mają upaść do nóg rodzicom, a drugie, usłane pierścieńmi i perłami, znajdują się po drodze kochanków. Ogólnie mówiąc o tych śpiewach obrzędowych, nieco uzbieranych nad Nieprem, Bohem, Bugiem, Sanem i górną Wisłą – wszędy tchną miłą smętnością, prostotą pełną przenośni i obrazów starożytnych . Wyznać trzeba, że kiedy lud wiejski, tak dawno usunięty od swobody, mógł jeszcze podobne nucenia zatrzymać, pewnie one w epoce panowania swojego na rajskich dworach i ogrodach, w gajach, na górach i polach uświęconych podczas soborów płci obojej pod okiem kniaziów, księdzów, królów, żerców , klechów i starostów obrzędowych były nierównie znakomitszymi . Niestety, nasza ziemia nie była morzem z trzech stron ubezpieczona, aby mogła pomimo wieki zachować tyleż co Szkocja. Lecz czego nic pomału żałować trzeba, że w Czechach za Karola IV, a w Polszcze w wieku Zygmuntów, przychylnym dla nauk i mowy ojczystej, w wieku nie tak pogorszonej zagrody wieśniaka, nie pomyślano o zbiorze całkowitym pieśni. Do podziwienia, że Jan Kochanowski wiele pięknej prostoty spod strzechy wiejskiej przenosząc do swoich rymów, nie wpadł na myśl podobną; ona tuż za nim stała. Ona by u Zygmunta Augusta otrzymała hojne wsparcie i stałaby się godnym tamtego wieku upominkiem. Oszczędziłoby się nam przez to czasu i pracy tym trudniejszej i nie byłoby przyczyny narzekać na Marcina z Urzędowa kanonika sędomirskiego *(4), Gizelego archimandrytę kijowo-pieczarskiego*(5), na drużynę Lojolego i na niezrachowany pułk jubileuszowy, którzy z żarliwością wielką deptali to wszystko, co jest dzisiaj celem ciekawości naszej. Obok tych win w zachodniej stronie oddajemy pochwałę mimowolną ruskiemu duchowieństwu. Greccy i unijaccy (jak my zwali) popi byli to bracia swojego ludu modlący Boga w sławiańskim języku **(6), wolni od wyniosłości i kłócenia mieszkańców swoimi reformy, mieli więcej pobłażania i łagodności z tej strony. Skutek to okazał, bo ruskie okolice nieporównanie więcej starych podań zachowały i mnie nauczyły. Na Rusi północnej w końcu XVIII wieku zebrano śpiewy i drukiem ogłoszono. Wydawca chwali ich rozległą jednostajność po wszystkich okręgach, lecz wyższość poetyczną przyznaje małorosyjskim, to jest południowej Rusi pieniom. Zgadzam się na to z przekonania własnego, gdy przez Niepr zajrzałem nieco do połtawskiego okręgu. Powiedzieć jednak trzeba prawdę, że w zbiorze tym dwunastoksięgowym nie widać stałego celu. Starano się bardziej o huczne noty lub kalinuszki posępne niźli o rzecz samę; nieznane osoby tym się trudniły, wyboru żadnego nie zrobiono. Względem szląskich, czeskich, morawskich i węgiersko-sławiańskich, nie znając ich jeszcze, nie mogę nic powiedzieć. Czynię jednak starania. W badaniach starożytności naszej przedstawia się jeszcze osobliwsza okoliczność. Kiedy ją tutaj wyrażę, niejeden będzie wątpliwością, a w pogotowiu i śmiechem przejęty. Szczerze wyznaję, że sam długo byłem w niedowierzaniu. W istocie, jak można przystać na to, aby znaki chluby szlacheckiej, ten pomnik urojonych powieści dla naszych rodopisów, to źródło bezdenne panegiryków dla ojców jezuitów, skazane w dzisiejszej oświacie na niepamięć, żeby mówię herby nasze mogły mieć starożytne i pewne znaczenie. Lecz rzućmy na stronę wszelkie uprzedzenia o tych znakach. One temu nie winne, że ich starano się nie rozumieć i umyślnie bajkami przyćmiono. Nasze zbiory heraldyczne są prywatnym autorów usiłowaniem, lecz nie dziełem urzędowym. W ostatnim zbiorze Piotra Małachowskiego wyrażono koło 10 000 rodzin, a wszystkich herbów, uważając z odmianami tamże wyrażonymi, będzie blisko tysiąca. Jakaż to liczba! Czy podobna jednemu człowiekowi ogarnąć i oznaczyć każdego początek i przyczynę niezmyśloną zacności? W tych księgach umieszczano podług wywodów, jakie komu podobało się napisać dla informacji autora lub z kwerendy po aktach urzędowych, które początku starożytnego szlachectwa nie wyrażają i my tak dawnych składów papierowych nie mamy. Patrząc, co Niesiecki sam w protestacji na końcu tomu IV wyraża o tej starożytności szlachty i herbów, o pochodzeniu ich ze krwi cesarzów wschodnich i zachodnich, od królów aragońskich i książąt sycylijskich, od komesów, a nawet od Olimpu i Oceanu prowadzonym – wszystko to nie zasługuje na żadną uwagę. Niemniej, chorobą zadawnioną jest u nas szukać chluby z rzeczy zagranicznych i dlatego nawet rodowody bardzo częste z Brytanii, Danii, Włoch, Francji i innych krajów. W tej cudzoziemszczyźnie nie mógł już być Słup, tylko Kolumna, Kruk ubrał się za Corwina, Niedźwiedź, ten biedny mąż, za poddanie się swoje żonie wyszedł z czasem na Ursyna. Wata obeznał, się ze Starym Testamentem i przywłaszczył Samsona. Biała gęś zasłyszała o sławie kapitolińskiej i podniosła się na Paparonę, a jasny sokół, ten ptak niegdyś znakomity, dawszy tyle chleba sokolniczym, zawsze będąc oznaką dzielnego mołojca, zniżony na ŚIepowrona. Ten pisze, że Baryczka przybył z Panonii do Węgier, potem do Polski; tamten wyraza, iż rybka herbowna Glaubiczów, Przecławskich i Rokosowskich była jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Zorza z księżycem ma gniazdo swoje nad Renem w zamku Monstern, po sławiańsku Leliwą niby zwanym. Boże stado w Kromerze będące *(7), znać przy zagładzie ubrzędu stada byłego u nas, tą koleją przewrócone w Boże zdarz z dykteryjką w pogotowiu, iż samo dobre życzenie królowi idącemu pod Warnę ten herb i szlachectwo przyniosło dla Szwarca . Wiadomy skutek wyprawy. Król poległ i noga żadna nic uszła; pamiętnie uiściło się życzenie! Jakkolwiek bądź stało się, Szwarc dlatego używał herbu, lecz nie pierwszy, bo on umarł bez potomstwa męskiego, a jednak kilkanaście rodzin używa tegoż samego znaku. Wspomniałem o skutku warneńskiej bitwy. Opłakiwała go długo Polska. Rodopisowie nasi w szczęśliwym widoku wszystko uważając, jakby po tryumfie spod Warny idącego Raka z dyplomatem szlachectwa chcieli ukazać . Niesiecki, we Lwowie piszący, nie widział przyczyny, dlaczego dąb we herbie będący od poprzednika dub nazwany. Wśród podobnego odmętu bajek i gwaru zgadzają się jednak wszyscy pisarze nasi, że były herby u nas za czasów pogańskich, że na pamiątkę przyjęcia chrześcijaństwa krzyżyki tylko dodano, a wyliczenie takowych herbów przez bojaźń sumienną opuszczono. Jeden Wacław Potocki 1696 r. ośmielił się powiedzieć, że herb Łada jest zabytkiem bożyszcza Łady; przecież Niesiecki, często go przywodząc, względem tego zdania milczy i podsuwa natomiast swój wywód historyczny od wsi w lubelskim województwie. Z tego uważać można, że jezuitom naszym bałwochwalstwo było lepiej wiadome, gdy tak stronili od niego, bo i Knapski w słowniku swoim wyrazu „ładna”, „ładność” nie położył, a lelek barbaryzmem, czyli nic nie znaczącym pokazał. Mówiąc o herbach, były one jako klejnoty szlacheckie przez wszystkie wieki troskliwie piastowane, lecz przechodząc przez tyle rąk chełpliwych, łżywych i zabobonnych, w odmiennej postaci okazywały się. Nie powinniśmy gardzić żadnym źródłem wiadomości, zwłaszcza krajowych. Doświadczmy, podnieśmy z nich zasłonę, oddzielmy obce za indygenatami przybyłe i późniejsze podług tablicy Czackiego i podług konstytucji; odłączmy na chwilę krzyżyki jako dodatek gorliwości chrześcijańskiej i wszystkie razem okażmy w rysunku. Wówczas postrzeżemy pewny między nimi układ, pewne podobieństwo i oddziały, tu pojedyncze znaki, tam złożone i jakby całkowite. Tu wszystkie światła niebieskie sławione w pieśniach wiejskich i osnowa nauki tak zwanych czarownic; tu zora Leliwa duże szczastływa, zora Lubowna. Tam korab z Lwami i słupem uwieńczonym u jednych, z dodatkiem leliwy i sokoła u Dziekońskich, ten sam zda się, na którym kniaź Mstisław Swiet Wołodimirowicz płynął po jeziorze Ilmenie do pięknej Lubawy. Dziewki z rozpuszczonymi włosami lub zawojką na głowie*(8) nie będąż to same książnice krakowskie i kniahinie ruskie, widziane na weselu i w naszych czasach? Biały koń na czerwonym tle – nie tenże sam, o którym Sakson Gramatyk w oblężeniu Arkony mowi? Herb pana Zadory – lwia głowa buchająca płomieniami i trzy takież głowy nie przypominająż nam Czernoboha widzianego w Wielkiej Syrbii? Skąd w heraldyce naszej tyle zwierząt i ptactwa, nie odrzucając kota, zająca, świń, jeża, kawek i sroki? Jakież miłostki wprowadziły tyle serc strzelistych i tyle łabędzi? A w inszych miejscach, drzewa, kwiaty, zioła, grzyby, węże, ryby i żaba. Możnaż pomyśleć, aby to wszystko miało oznaczać męstwo, rozum, cnotę i zasługi? Były wprawdzie czasy, kiedy umiano te przymioty na owych znakach wyczytywać i my tak szczęśliwemu omamieniu może najwięcej winni zachowanie tych hieroglifów starożytnych. Z Salustym Jezierskim, gdyby on żył kilką wiekami pierwej, zginąłby nieochybnie nasz zodiak szlachecki. Pewnie, iż w starodrzewiu dawano lub przybierano te znaki za jakąś dzielność i usługę, lecz bez stosunku znaków do osób. Czerpano te rysy z jakiejś księgi, która do nas nie doszła lub z natury wielbionej i zwyczajów sławiańskich, nam także nie znanych . Szkoda, że ustal już duch obrończy szlachectwa i nikt nie myśli o dopełnieniu zbioru herbów przyniesionych do dwunastu komisyj wywodowych w zachodniej stronie Państwa Ruskiego. Heraldyka Północnej Rusi, za cesarza Pawła I wydana, nie zaspokoiła w niczym mojej ciekawości; są jednak ślady, że były pieczęci kruszczowe za Igora, daleko wcześniej przed chrześcijaństwem. Znamiona pogańskie nieochybnie przywalone ciężarem troistego krzyża za Władymira I; nie uratowano ich poznańskim sposobem przez unią z krzyżykami. Stąd też wielki kagan jest na równi z apostołami i w liczbie świętych. Nasz Mieczysław za siedem żon po staremu jeszcze nie odpokutował. W następnych wiekach Ruś dosyć ma pieczęci, lecz na nich nic sławiańskiego. Ziemia, panujący i bojarowie stałych i jednostajnych nie używali herbów **(9). Dziewica z rozczesaną po ramionach rusą kosą, z wieńcem rucianym lub barwinkowym na głowie, sławiona w całej Północy i Południu Rusi, nie miała szczęścia zostać znamieniem swoich czcicieli. Czudo dwugłowne, nie znane Słowakom, przyleciało od Grecji po roku 1490 i siadło nad Mostkową rzeką za Iwana Wasylewicza. Uhry znamienne trzy rzeki i sześć lelij przewrócili na insze liczby i postać. Sprawiedliwie powiedział nasz Mikołaj Rej: „Świat ten dziwnie się kołysze w swoich sprawach”. Litwa, przyjmując wiele od Rusi w czci bogów, pismach i mowie urzędowej, jeszcze na pieczęciach Witowda Wielkiego i chorągwiach pod Grunwaldem ukazywała znamię takowe: \__/-|-\__/. Zepsuła go z czasem i wcale zaniechała. Zrcadlo słavneho markrabstvi moravskeho, w Olomaucy 1593, było księgą dla mnie pomocną. Czego w polskiej heraldyce znaleźć nie mogłem, a mocno życzyłem w stosunku do śpiewów wołyńskich, w tym to Zwierciedle zyskałem. Nie znam jeszcze heraldyki czeskiej i uherskiej, rodzin właściwie sławiańskich. Hospodarowie, wojewodowie mołdawscy, władnący brzegami sławnego u nas Dunaju, rządząc krainą starego Bohdanu, używali w dyplomatach hołdowniczych Polszcze pism i mowy sławiańskiej. W kilku aktach w Sybilli puławskiej będących z XV wieku i XVI widać stałe używanie na pieczęci wielkiej turowej głowy między Leliwą. Bojarowie w tym kraju dotąd są w prostocie sławiańskiej i powierzchowności tureckiej. Wszędzie można by coś znaleźć po otrząśnieniu cudzych pyłów i śniedzi. Wiele pochodni w ręku szlacheckich zgasło i to jeszcze pierwej, nim pomyślano o ich uczczeniu. Trzeba przeglądać cerkwie, kościoły, cmentarze lub po archiwach stare oryginały. Niezmierna praca! Lekki dowcip z przestrachu od niej uleci, bo tu krótkości nic folgować nie można. Trzeba długo mozolić się kwoli starym wiekom i naszym obyczajom i nieraz nakoźlić czoła. Zabezpieczmy przypadkowe i dość częste odkrycia z ziemi, te różne małe posągi, obrazki i narzędzia kruszczowe, naczynia, garnki z popiołami. Zliczmy i poznajmy wymiarem dokładnym wszystkie potężne mogiły, które na cześć jednej osobie sypane samotnie wieki przetrwały. Ochrońmy od zniszczenia w podziemnych pieczarach wykute na skale pisma, nam większą częścią nieznane. Zdejmijmy plany z położeń miejsc zaleconych znakomitością starodawną dla objaśnienia starego sta, nie dozwalając żadnemu uroczysku pójść w zapomnienie. Poznajmy wszystkie nazwiska, jakie lud wiejski, czyli jego lekarki w różnych stronach dają przyrodzeniu. Zbierzmy, ile można, śpiewy i herby starożytne, opisujmy celniejsze obrzędy. Wnieśmy to wszystko do jednej księgi, a przekonamy się niewątpliwie i o pochodzeniu naszym z Inąd, czyli Indostanu, i poweźmiem milsze wyobrażenie o naszych przodkach. Złączmy ich naukę V wieku z oświeceniem i wdzięcznością wnuków w XIX wieku już odzywających się. Nie zamierzałem sobie nigdy przed zebraniem wszystkich zapasów wcześnie o tym pisać. Skreśliłem tylko niektóre myśli, wyjęte z czteroletniej mojej wędrówki i pracy kwoli dalszego jej przeznaczenia. Postawiwszy siebie myślą za dziewięciu wałami wieków oddalonych, przed obliczem osiwiałej i poważnej brody naszych przodków nie mogłem już mówić bez pewnej czci dla nich i, jakby w ich imieniu, bez pewnej śmiałości, która wspierając się na rzetelnej prawdzie, ze skutków dotykalnych wywiedzionej, duszy północnej zawsze powinna być znamieniem. (Pisałem w Sieniawie nad Sanem 1818 r. w miesiącu marcu).

Przypisy *

Przypis 1
* Mikołaj Rej z Nagłowic w swych rymach chwaląc panów Czarnych Pawłów z rozumu, cnoty, męstwa i udatnej postawy, które były własnością całej ich rodziny, na dobitkę tych pochwał po staroświecku tak kończy:
„A za ich obyczajmi i za ich sprawami
Mógłby właśnie ich każdy zwać Koniakowkami”.
W godowniczych śpiewach ruskich kowalczyki i kowalenki kują konie panu staroście weselnemu, któremu swanienka czyli swacha daje podkowy złote i srebrne z uchnalami takimiż. Oto i przyczyna, dlaczego u nas tyle herbów napełnionych podkowami. Zawsze one wyrażają dobrego junaka i Niesiecki na wielu miejscach toż samo mówi.
Męstwo, wytrzymałość i zręczność w prowadzeniu wojny długo porównywano u nas z przyrodzeniem wilka. Pamięć tego zachowała się w pieśni o pochodzie na Połowców Igora kniazia siewierskiego. I Niesiecki w Koronie Polskiej [t. I-IV, Lwów 1728-1743] kilka takich przykładów umieścił: „Eleazar albo zwyczajnym na Rusi językiem Olizar (Jelisar) na jedno oko ślepy, atoli wielki wojownik, gdzie żadnej o sobie nie dając wieści, Tatarów napadł i szczęśliwie raził; stąd już ślepy, już głuchy Wołczok zwano go”. T. II, str. 424 i t. III, str. 453. Wilk Mazowiecki, człowiek znaczny. T. III, str. 234. Przodek Ługowskich Wilkiem nazwany, który mężnie wojował pod Leszkiem Czarnym z Litwą i Jaćwieżą i w nagrodę zasług wieś Ługi otrzymał. T. III, str. 184. Jan ze Strzelec herbu Grzymała, arcybiskup gnieźnieński, mąż wielki, poważany od Kazimierza Wielkiego i wykonawca jego ostatniej woli, Suchym Wilkiem był nazwany. T. II, str. 335. „Wilk mu za uchem wyje” – było u nas przysłowie; także: „Biega jakby z wilczą skórą po kolędzie”. Tysiące podobnych przenośni było w naszej mowie, zbogacała się ona znajomością i obrazami przyrodzenia, które służyło za wielką księgę naszym przodkom. My od nich daleko odstrzeliwszy się, wszystkiego zapomnieli i wszystkiego postradali. Dwadzieścia lat należało walczyć naszym, aby odzyskać straconą ojczyznę; nie mniejszych może trudów potrzebować będzie przywrócenie narodowości w mowie naszej. Zgorzkła obca słodycz bez miary używana. Czuć się już daje utęsknienie do prostych i ojczystych pokarmów. Zbierzmy je skrzętnie, a czas, sprawca wszystkiego, może wyda nam nowego Bojana, który do wygładzonej dziś mowy przydając starożytne obrazy i zwroty stanie sie twórcą narodowej oryginalności.

Przypis 2
‚ Miło dla nas byłoby za jednym razem okazać ten tryumf sławiańskiej mowy, gdyby ta rzecz nie zawierała się w ogólnym jej prawidle składania i mnożenia wyrazów. Tak wszystko poszło na niewiadomość, że chcąc jednę rzecz objaśnić, trzeba całą, tak nazwę, machinę poruszyć. Wszelako można przeświadczyć się o tym i ze słownika p. Lindego pod wyrazami: czoło, wiek i człowiek.
W Powieści o Mstisławie I Wołodimirowiczu, sławnym kniaziu ruskim, w nader starożytnym rękopiśmie znajdzionej, widziemy wielkiego posadnika Gostomysła Burywoicza. „Umom swoim on wieki obnimał” – to wyrażenie dosyć jest późne, bo z XII w., lecz razem jak jest wysokie, jak przypomina prawodawców mowy sławiańskiej? Trzeba być obcym, nie należącym do naszego plemienia i być tak pozbawionym wszelkiej wiadomości w tej mierze, aby jak Rulhiere, słabo chwyciwszy się za wyraz cerkiewny rab (oznaczający po sławiańsku i rusku służebnika, a po rosyjsku dziś niewolnika), mógł rozumować, że w tym kraju człowiek i niewolnik jednako nazywa się. Gdyby powiedział, że dzieci: rabiata często mianują się od rodziców, byłoby prawdą i świadectwem, jaka jest przyrodzona zwierzchność rodziców i uległość dla nich dzieci przez ten wyraz bez granic oznaczona .

Przypis 3
* W książce, acz późno pisanej: Aquila Polono-Benedictina… [Kraków 1663, s. 119 nn.] i w miejscowej legendzie: Krzyż Święty na Swiętney górze Swiętokrzyskiey, Łysiec nazwaney… przez X. Marcina Kwiatkiewicza… w Krakowie 1690.

Przypis 4
*Ten człowiek, zostawiwszy pamięć po sobie w napisanym Herbarzu polskim, to jest o przyrodzeniu ziół i drzew rozmaitych… MDVC roku wydanym, obok tego ujmuje w rękę bylice (czarnobyl, artemisia) i tak każe: „Tego obyczaju pogańskiego do tych czasów w Polsce nie chcą opuszczać niewiasty, bo takież to ofiarowanie tego ziela czynią, wieszając, opasując się nim. Święta też tej diablicy (Dianny) święcą, czyniąc sobótki, paląc ognie, krzesząc ognia deskami, aby była prawa świętość diabelska; tamże śpiewają diabelskie pieśni plugawe tańcując, a diabeł też skacze, raduje się, że mu krześcijanie czynią modłę a chwałę, a o miłego Boga nie dbają, albowiem w dzień św. Jana wieśniaków przy chwale miłego Boga żadnego nie będzie, a około sobótki będą wszyscy czynić rozmaite złości” [Kraków 1595, s. 32].
Ten pogrom doścignął swojego celu i odnawia się jeszcze przez bolesne kije u spodu Góry Świętokrzyskiej. Dogorywają już w naszych oczach niewinne sobótki, pełne starożytnej tajemnicy i pełne przyjemności w rymach Jana Kochanowskiego. Ta chęć zacięta na wygnanie gościa sławiańskiego (ognia) i do tego stopnia ścieśniona swoboda utrudzonego kmiotka, że w naszym wieku polerowanym nikogo nie obchodzi, rzecz także dziwna.

Przypis 5
* Ten kapłan wydał w sławiańskim języku Sinopsis ruskiej historii 1679 r. Przytoczmy własne jego słowa, co mówi o „idolech” (bałwanach sławiańskich) na stronie 46: „Tohożdie Kupała (sobótka) boha, ili istinnieje biesa i do siele po niekiim stranam rossyjskim jeszcze pamiat’ dierżytsia, najpacze w nawieczeryi rożdestwa światoho Joanna Krestitiela, sobrawszesia w wieczer junoszy mużeska, diewiczeska i żenska połu, sopletajut siebie wieńcy ot zielja niekojeho i wozłahajut na hławu i opojasujutsia imi, jeszcze że na tom biesowstwiem ihraliszczy kładut i ohń i okrest jeho jemszesia za rucie, nieczestiwo chodiat i skaczut i pieśni pojut, skwiernoho Kupała czasto powtorajuszcze i czerez ohń preskaczujuszcze, samych siebie tomuż biesu Kupału w żertwu prynosiat. I innych diejstw djawolskich mnoho na skwiernych soboryszczach tworat, ich że i pisati nie lepo jest.
Jak nasz Marcin i ten Gizeli w opisaniu jednego obrzędu zgodzili się z sobą – łatwo jest widzieć. Gizeli w dalszej mowie o kolędzie jako starej przynęcie diabelskiej powstaję mocno na tura-szatana, używanego do zabaw kolędnych. Biedny zwierz! Nie dość, że go do szczętu wygubiło nasze niegospodarstwo, trzeba jeszcze, żeby i do piekła był skazany. Taka kolej! Ani myśleć o błogosławieństwie.

Przypis 6
** Na wspomnienie ojczystego języka nie można nie wydać ciężkiego westchnienia, że my Polacy w całym istnieniu (można policzyć dziesięć wieków) nie używaliśmy różnymi czasy własnej mowy, zaledwo dwa wieki, w obliczu zaś Boga i głów uwieńczonych – nigdy. Prawda, że ta wina jest w obłędach całej Europy, lecz Słowaka bynajmniej to nie pociesza. Przebóg, wpadliśmy w morze, które nas przejęło słonością i dech wolny zatamowało.

Przypis 7
* W księdze Henrykowi Walezemu przeznaczonej: De situ et Gente Polona, gdzie wyliczał herby polskie wielkimi głoskami i w nich Boże stado jaśnieje.

Przypis 8
*Ubiór białogłowski na wsi różne ma nazwiska; w Statucie litewskim: sierpanek i namiotka, które między Nieprem i Bugiem dobrze są znane; nad Donem i Sanem: zawojka, zawitie, wieczneje pokrytie. U rodopisów naszych cudownie wyszedł ten ubiór na chrzestną chustkę, chociaż nigdy nie chrzczono nikogo między rogami jelenimi. Starzy chrześcijanie takiej wystawy nie znali. Nazwisko zaś: Nałęcz poszło od szlachcica tego imienia, jak to można widzieć pod tym i wielu innymi herbami.

Przypis 9
**W zbiorze dyplomatów pod napisem: Sobranije gosudarstwiennych gramot i dogoworow, czast’ I, Moskwa 1813, można o tym zupełnie przeświadczyć się. W tym przybieraniu dorywczych znaków zaledwo cztery dają się postrzegać: pieczat’ kniazia Konstantinowa Dmitriewicza 1423 goda, pod nr 41 i 1428 goda, pod nr 44: toże pieczat’ kniazia Dmitria Juriewicza (Szemiaki) 1440, pod nr 59, co dają niektóre podobieństwa przedmiotów sławionych w śpiewach wiejskich. A na pieczęci księcia Możajskiego 1435, pod nr 46, falco supra lapidem, jak w heraldyce morawskiej opisuje się i jak nasze nimfy wiejskie spominają gniazda sokole na wysokich skałach. Czwarta jeszcze pieczęć kniazia galickiego młodszego Dymitra Juriewicza roku 1433, nr 50, zdaje się wyrażać naprzeciw księżyca młodą żonę podług nucenia w Czerwonej Rusi:

Postawlu ja swiczenku
Na protiw misiaczenka,
Czy budu ja tak jasnaja,
Jak misiaczenko jasnyj.
Postawlu ja Swekoronka
Na protiw moho Batenka,
Czy bude tak miłyj.
Jak mij Batenko ridnyj.
Hanyły mini Iude:
Złyj Swekoronko bude,
Ja toho ne sluchata,
Ridnym Batenkom zwała.

Bartosz Paprocki (1543 – 1614) – Strażnik Wiary Słowian (I SSŚŚŚ Kraków)


Herb_JastrzebiecBartłomiej (Bartosz) Paprocki, Bartolomej Paprocký herbu Jastrzębiec (ur. ok. 1543 w Paprockiej Woli, w pobliżu Sierpca, zm. 27 grudnia 1614 we Lwowie) – podczaszy dobrzyński, heraldyk polski i czeski (nazywany ojcem heraldyki polskiej i czeskiej), autor wielu herbarzy, pisarz, historyk, poeta i tłumacz, wydał liczne prace heraldyczne, wśród nich słynne „Herby rycerstwa polskiego”. Działał w Czechach i na Morawach na przełomie XVI i XVII wieku. Założył wieś Bartoszowiny w województwie świętokrzyskim.

22632_aRodzina

Urodził się w rodzinie Paprockich, w Paprockiej Woli w parafii Sierpc (Stara Wola, gm. Szczutowo). Był synem Jędrzeja Paprockiego, herbu Jastrzębiec i Elżbiety z Jeżewskich. Miał dwóch braci – Rosłańca, późniejszego proboszcza płońskiego i Wojciecha. Studiował na Akademii Krakowskiej, po czym przebywał u zamożnych krewnych m.in. na dworze Piotra Gorajskiego. Po śmierci rodziców, powrócił do domu i zajął się gospodarowaniem. Pozostawionymi po nich dwiema maleńkimi wioseczkami – Paprocką Wolą[1] i Głogołami[2]. Ożenił się z bogatą, podwójną wdową, Jadwigą, z domu Kossobudzką, córką Mikołaja, kasztelana sierpeckiego, dziedziczką Krajkowa i połowy Lipy koło Raciąża.

paprocki.gniazdocnoty

Twórczość

Początkowo pisał wiersze, jednak wkrótce poświęcił się pisarstwu historycznemu oraz heraldyce. Dzięki dziełom poświęconym szlachcie polskiej jak „Gniazdo cnoty” (1578) oraz „Herby rycerstwa polskiego” (1584) pogłębił i przyczynił się do utrwalenia wiedzy o genealogii polskich rodów szlacheckich. Wyjechał do Warszawy na dwór Andrzeja Taranowskiego, sekretarza królewskiego, któremu towarzyszył w jego drugim poselstwie do Stambułu. Po powrocie do kraju dowiedział się o śmierci żony, która nastąpiła w 1572 r. Osiadłszy na swych włościach otrzymał godność podczaszego Ziemi Dobrzyńskiej. W 1577 r. bierze udział w gdańskiej wyprawie Stefana Batorego. W latach 80. XVI w. wiąże się niefortunnie z rodem Zborowskich. Staje się stronnikiem Habsburgów popierając w staraniach o tron polski po śmierci Batorego austriackiego księcia Maksymiliana. Po zwycięstwie Zygmunta III w 1588 w Bitwie pod Byczyną zmuszony zostaje opuścić kraj i udaje się na emigrację do Czech i na Morawy gdzie spędził 22 lata. Przebywał na dworze biskupa ołomunieckiego – Stanisława Pawłowskiego w Kromieryżu. Przez ten czas opanowuje język czeski i oddaje się pracy pisarskiej. Był autorem historii Moraw, herbarzy szlachty morawskiej i czeskiej oraz tłumaczem wierszy Jana Kochanowskiego na język czeski. Wkrótce uzyskał także czeski indygenat.

Wartość dzieł Paprockiego jest o tyle większa, że korzystał z licznych źródeł polskich i czeskich, które nie zachowały się do czasów dzisiejszych. Jest także autorem wielu utworów poezji okolicznościowej, satyr, panegiryków i pamfletów. W 1610 roku u kresu życia powrócił do Polski z ogarniętych wojnami religijnymi Czech. Pozbawiony środków do życia mieszkał w klasztorach w Wąchocku oraz Lądzie. Zmarł nagle we Lwowie w 1614 r. i został pochowany w krypcie u franciszkanów.

Dzieła po polsku

  • Dziesiecioro przykazań meżowo, Kraków, 1575.
  • Koło rycerskie w którem rozmaite zwierzęta swe rozmowy wiodą, Kraków, 1576.
  • Panosza to jest wysławianie panów i paniąt ziem ruskich i podolskich, Kraków, 1575.
  • Historia żalosna o pratkosci i okrutnosci Tatarskiej, Kraków, 1575.
  • Gniazdo Cnoty, zkąd herby Rycerstwa Polskiego swój początek mają, Kraków, 1578.[3]
  • Krótki a prawdziwy wypis z jechania do ziemi Wołoskiej Iwana Wojewody, którego Podkową zowią, Kraków, 1578.
  • Hetman, Kraków, 1578.
  • Król, Kraków, 1578.
  • Testament starca jednego, który miał trzech synow, Kraków, 1578.
  • Historia barzo piekna i zalosna o Ekwanusie Krolu Skockim, Kraków, 1578.
  • Wesele Bogiń, Kraków, 1581.
  • Herby rycerstwa polskiego na pięcioro ksiąg rozdzielone, Kraków, 1584.
  • Bartosza Paprockiego Dwie broszury polityczne z lat 1587 i 1588.
  • Pamięć nierządu, 1588.
  • Nauka rozmanitych philosophów obieranie żony, Kraków, 1590
  • Gwałt na pogany, 1595.
  • Próba cnót dobrych, Kraków, kolem 1595.
  • Ogród królewski w którym krótko opisuje historye Cesarzów, Królow Polskich i Czeskich, arcyksiążąt Austryi, książąt Ruskich, Praha, 1599.
  • Cathalogus arcybiskupów, Kraków, 1613.
  • Nauka i przestrogi na różne przypadki ludzkie, Kraków, 1613.
  • Naprawa Rzeczypospoletej, Kraków, 1895.
  • Upominek, Kraków, 1900.
  • Odpowiedź, Kraków, 1910.

Dzieła po czesku

  • Zrcadlo slavného Markrabí moravského 1593 – Ilustrowana drzeworytami Jana Willenbergera. Dzieło pierwotnie napisane po polsku, przełożył na język czeski Jan Wodiczka, pastor luterański.
  • Kvalt na pohany, 1595,
  • Nová kratochvíle, Praha, 1579-1600,
  • Ecclesia, Praha, 1601,
  • Kšaft, Praha, 1601,
  • Půst tělesný, Praha, 1601,
  • Třinácte tabulí, Praha, 1601,
  • Diadochus, tj. posloupnost knížat a králů českých, biskupů a arcibiskupů pražských a všech třech stavů slavného království českého, to jest panského, rytířského a městského 1602 Praga
  • „O valce Turecké a jiné Přibéhy: vybor z Diadochu”
  • Obora, Praha, 1602.
  • „Panna, zenitba, zena ve staroceskie uprave polskych skladeb Reje z Naglovic” Praha, 1602
  • Historie o příbězích v království uherském, Praha, 1602.
  • Štambuch slezský Brno 1609

paprocki.herby

Bartholomew Paprocki (Polish: Bartłomiej Paprocki) (Czech: Bartoloměj Paprocký z Hlahol a Paprocké Vůle) (1543–1614) was a Polish and Czech writer, historiographer, translator, poet, herald and pioneer in the Polish and Czech genealogy.

Biography

He was born in Dobrzyń Lands town—Paprocka Wola in 1543, son of Jędrzej Paprocki and Elżbieta from Jeżewski. Paprocki was a Polish noble clan and they bore Jastrzębiec coat of arms. Bartosz studied at the Jagiellonian University. He began writing poems, but then dedicated himself to historiography and heraldry. In 1577, he participated in the Siege of Gdańsk. He was Podczaszy of Dobrzyń. In XVIc. `80s, he joined the pro—Habsburg party and supported Maximilian II, Holy Roman Emperor in the 1587 royal election, although he could have been bribed.[1] After the Battle of Byczyna in 1588, when Archduke Maximilian was defeated by the supporters of Sigismund III Vasa under leadership of Jan Zamoyski, Paprocki was made to abandon Poland and settle in Bohemia. There he spent 22 years, learned the Czech language and wrote about the history and heraldry of Bohemia and Moravia. He also translated Jan Kochanowski poems into Czech and wrote some for his own.[2] Later received the Czech Indygenat. He was admirer of Michał Sędziwój (Michael Sendivogius) scientific achievements, whom he dedicated the third part of „Ogród królewski…” published in 1599.[2]

His wife was much older, but rich. Jadwiga Kosobudzka (died about 1572) a castellan’s daughter from Sierpc, a widow of Wisniowski. They had no children and their marriage was unfortunate, Paprocki was tyrannized by his wife. Because of this experience, Paprocki remained misogynist till his death.[3] In 1610, Paprocki came back to Poland, lived in Wąchock and Ląd monasteries. Paprocki died on December 27, 1614 and was buried at Franciscan abbey in the city of Lviv. He was called the father of Polish and Czech genealogy

Bibliography

  • „Gniazdo Cnoty, zkąd herby Rycerstwa Polskiego swój początek mają” 1578. Kraków

-(Family Virtues, from which the seals of Polish knights began)

  • „Krótki a prawdziwy wypis z jechania do ziemi Wołoskiej Iwana Wojewody, którego Podkową zowią” 1578.Kraków

-(Short but True Excerpt in Coming of Iwan Wojewoda into the Land of Wallachia, Whom They Call „Horse Shoe”)

  • „Hetman” 1578
  • „Wesele Bogiń” 1581.

-(Goddes wedding)

  • „Herby Rycerstwa Polskiego, Na pięcioro Xiąg rozdzielone” 1584. Kraków

-(The heraldic arms of the Polish Knighthood)

  • Bartosza Paprockiego Dwie broszury polityczne z lat 1587 i 1588

-(Two of Bartosz Paprocki political pamphlets from 1587 and 1588 year)

  • „Zrcadlo slavného Markrabí moravského” 1593.

-(Mirror of a Famous Moravian margraviate)

  • „Ogród królewski w którym krótko opisuje historye Cesarzów, Królow Polskich i Czeskich, arcyksiążąt Austryi, książąt Ruskich” 1599. Praha

-(Royal garden, in Which I Write Briefly About the History of Emperors, Polish and Czech Kings, Austrian Archdukes and Russian Dukes)

  • „Nauka Rozmaitych Philozophow, około obierania żony…” 1602. Kraków

-(The lesson of different philosophers about wife choosing…)

  • „Diadochus, tj. posloupnost knížat a králů českých, biskupů a arcibiskupů pražských a všech třech stavů slavného království českého, to jest panského, rytířského a městského” 1602.

-(Diadochus, that`s, Hierarchy of Czech Princes and Kings, Bishops and Prague Archbishops and All Three Estates of the Famous Czech Kingdom, that`s, the Lords, Knights and Burghers)

  • „Štambuch slezský” 1609.

-(Silesian friendship album alba amicorum)

  • „Koło rycerskie”

-(Knights gathering)

  • Nauka y przestrogi na rozne przypadki ludzkie…

-(Lesson and a warning for different human cases…)

  • „O valce Turecké a jiné Přibéhy: vybor z Diadochu”
  • „Panna, zenitba, zena ve staroceskie uprave polskych skladeb Reje z Naglovic”

See also

  • Polish literature
  • Polish heraldry

Kim był naprawdę Bartosz Paprocki.

 

Legendy herbowe są przetworzonymi mitami Wiary Przyrodzonej – część z nich pochodzi jeszcze z czasów scytyjskich. Są przerobione, uchrześcijanione, ale chwała tym wszystkim ludziom, a zwłaszcza Bartoszowi Paprockiemu, że zapisał podania w takiej formie jak były mówione, bez wielu naleciałości i w różnych wersjach. Dzięki tym różnym wersjom udało się odkryć ich pierwotne znaczenie, oczyścić z naleciałości i stwierdzić że np: herb Odrowąż to Modry Wąż odnoszący się do rzeki Odry-Modrej, na przykład Panna na Niedźwiedziu z innego herbu to żadna tam księżniczka – to Borana, a całe podanie rodowe Radzi-Wiłłów odnosi się do Bogów Boru – Wiłłów. Łabędź jest symbolem słowiańsko-scytyjskim Białego Lądu czyli Europy, itd.

Herbarze przy umiejętnym czytaniu są pełne opowieści, to coś w rodzaju naszej Rodzimowierczej „bliblii”, tylko trzeba ją było rozczytać i na nowo napisać. Rozczytali ją dwaj naukowcy, no może nie dwaj, było ich wielu, ale naprawdę bardzo ważne jest to co zrobili M. Derwich i M. Cetwiński w książce „Herby, legendy dawne mity”. Ja wplotłem te rozczytane wątki w Baję Słowian – Księgę Tura i Księgę Ruty, czyli na nowo, zrozumiale, bez nalotu chrześcijańskiego, napisałem.

Przykład: Sam Paprocki był herbu Jastrzębiec – w tym herbie mamy Jastrzębia bojowego z ostrogami – Jastrub symbol Jeszy – Jessowita, jednego z czterech bogów Kirów – Stron i Pór Świata, decydującego o kierunku zachodnim i stadium rozwoju zwanym „zejściem” – jesienią. Trzyma on w szponach podkowę odwróconą do góry – a więc Kosz – Los-Przeznaczenie, a jednocześnie symbol Światła Słonecznego – nie ognia ale Światła Niebieskiego i Ziemskiego – Bogów Sołu – Sołńca – jako Nosicieli Światła (Żywioł Nieba). To Ogień atomowy, białe światło, nie to samo co Swaróg i Swarożyc – rodzaje Ognia lecz Bóg Nieba – Białego Ognia czyli Światła. Podkowa to znak Świętego Wierzchowca – takiego jakiego trzymano w Arkonie, w świątyni Świętowita. Wewnątrz podkowy znajduje się równoramienny krzyż – tzw. „maltański”, to nie jest oczywiście żaden krzyż maltański, tylko krzyż pogański – wyznaczający Podstawowy Kwadrat Zodiaku – Cztery Kiry Świata. To jest kolejne trzecie potwierdzenie, że Jastrzębiec jest znakiem świętych wojowników Yessy, Pomorskiego Jastruba, Jeszy – Jessowita.

To wszystko wiemy dzięki Paprockiemu i jego robocie. Herbarz herbarzowi nierówny, nie bez powodu ten uważa się za najlepszy.

To tylko część jego wielkich zasług, bo oczywiście utrwalił on w herbarzach także herby szlachty Moraw i Czech, był HERETYKIEM i  HERMETYKIEM, znawcą wiedy Hermesa, szkoły ateńskiej – jak Jan Kochanowski, a oni obaj ZNALI TEŻ JANA TWARDOWSKIEGO (Laurentego Dhur, vel Laurentego z Rud)- CZARNOKSIĘŻNIKA królewskiego. WYDZIAŁ ASTROLOGII I ASTRONIMII UJ BYŁ CENTRUM EZOTERYCZNEJ WIEDZY W TAMTYM CZASIE – Paprocki był wtajemniczony w Wiarę Przyrodzoną Słowian, był tłumaczem na inne języki słowiańskie utworów Jana Kochanowskiego, które same w sobie są Najwspanialszym i Niedoścignionym wzorcem hermetycznym – Pałacem Pogańskiej Wiedy. Sam Paprocki pisał też po czesku.

Dzięki tłumaczeniom Paprockiego cały świat słowiański poznał hermetyczną twórczość Kochanowskiego, którego uznaje się za prekursora liryki, największego słowiańskiego poetę wszechczasów, ale który jest tak naprawdę jednym z największych twórców KODYZMU w Sztuce czyli ukrytej treści i ukrytego przekazu wiedzy, w specjalnie skonstruowanych „budowlach” lirycznych jakimi są „Pieśni” (Księgi Pierwsze, Drugie  i Trzecie – korespondujące ze sobą). Od Kochanowskiego zaczyna się dialog Nad/Pod kulturą, który trwa przez całe dzieje sztuki polskiej. Kto się głębiej zastanowi, przyjmuje w sposób oczywisty, że tak jak Jan Kochanowski przekazał nam wielką część wiedzy o wierzeniach pogańskich przez swoją poezję tak Bartosz Paprocki w tym samym kodystycznym dialogu”nad/pod kulturą (nad i pod tekstem głównym utworu sztuki) przekazał nam tę wiedzę w „Gnieździe Cnót”.

Sam Twardowski miał tytuł Nauczyciel Pogan – Naczynie Wybrane (Graal, CzARA). Sam tytuł herbarza – nie użyty nigdy przez nikogo innego, świadczy o jego głębokim wtajemniczeniu w wiedzę mitologiczną bo to Bogini Cnota-Czsnota-Czystota jest jednocześnie Boginią Sławienia, Matką Sławieną, Matką Sławą – Gniazdo Sławy, żony Prowego, Pani Stojącej przy PROWEM, Bogu Praw Ludzkiego Świata, odpowiedniku Żywiołu Peruna (który sprawował Prawa Boskie), Prowe będącego Mocą Ziemską, PRAWEM Przyrodzonym i Sprawującego Prawa Ludzkie.

Bartosz Paprocki jest autorem książek „Wesele Bogin” i „Gwałt na pogany” (także po czesku).  

CB

Rafał Orlicki – „Krzyż, jako stwórcza siła światłości u Prasłowian” (polemika z W. Kossakowskim)


Moje głębsze zastanowienie, wywołał artykuł Pana Winicjusza Kossakowskiego, pt. „Czy Polacy znali pismo ideograficzne?”. Zamieszczony w pierwszym numerze „Słowianić”.  Zapewne stało się tak, z racji moich zainteresowań i zajmowania się szeroko pojętą mową, w tym pismem i językiem Prasłowian.  Powyższy artykuł, wzbudził moje głębokie uznanie, przysporzył mi sporo wiedzy. Jednakże pozwolę sobie w tym miejscu na pewne drobne uściślenia i własne hipotezy.

Ogólnie, zgadzam się z interpretacją autora, że zapis obrazowy zamieszczony na urnie odnalezionej w Białej pod Łodzią, ma charakter kultu religijnego i przedstawia wiarę Prasłowian w nieśmiertelność istnienia ludzkiego. Jest w nim zawarta, bardzo wyrazista symbolika przemijania życia i odradzania się po śmierci w innej postaci.

Wielki wpływ wywarł na mnie ten zapis, umieszczony na urnie. Pewnej nocy cały swój sen poświęciłem jej obrazowi. Jakby wypływał z niego wprost do moich emocji, mojego ducha, jakiś znacznie głębszy przekaz. Pamiętam, że zacząłem śnić o poszczególnych obrazach (znakach) a przeszedłem w refleksyjny sen nad sensem ludzkiego bytu. Myślałem w tym śnie o ludziach, którzy gonią za pieniędzmi, aby przy ich pomocy lżej lub radośniej żyć, troszczą się tylko o siebie i swoich bliskich. Nie myślą o społeczności, narodzie, ludzkości, przyrodzie. Nagle pojawia się śmierć kogoś z ich bliskich lub ciężka choroba ich samych i pieniądze przestają być skuteczne, bo nie załatwią wszystkiego. W tym momencie, pojawia się pytanie; -Po co żyjemy?! Chyba najważniejsze pytanie, jakie człowiek może sobie postawić. – Czy dla potrzeb doskonalenia ludzkości w etapach ewolucji? Chyba nie, skoro zaraza może wybić połowę ludzi, wojny światowe podobnie, wybuch jakiegoś potężnego wulkanu unicestwić cały kontynent jak to niegdyś już bywało, uderzenie planetoidy zniszczyć całe życie na Ziemi. Dlaczego więc natura czy jak ktoś woli – Bóg, którzy są doskonali i nie marnują żadnej energii, mieliby stworzyć ludzi i poddać ich później unicestwieniu? A może tak, jak wierzyli pra Słowianie i wierzą buddyści czy też niektórzy chrześcijanie, jesteśmy śmiertelni na Ziemi, lecz w pewnej energetycznej i świadomej (duchowej) postaci nieśmiertelni, żyjąc nadal, w innym wymiarze? W końcu nawet Jezus rozmawiał w ogrójcu z niektórymi zmarłymi prorokami. Z drugiej strony, po śmierci nie możemy na Ziemi nic już uczynić, póki nie ożyjemy w ciele ponownie. (‘Ciało’ ma wiele bliskiego ze słowiańskim słowem ‘światło’. ‘Światło’, najprościej wyjaśnić znajdując znaczenie jego rdzeni w bliskoznacznym wyrazie ‘świt/świta’.  Bowiem ‘świt’ to ‘si-wid’ czyli ‘światła-widzenie’. Od ‘widzenie’ mamy termin ‘witanie’ gdyż ‘powitanie’ to nic innego jak kogoś ‘zobaczenie’. Nasze ‘ciało’ czy rosyjskie ‘tieło’ to skrócona forma wzięta ‘ti-el-ło’ czyli ‘ci-el-ło’; ‘twoje/jego – wybrane/miejsce/to – tu’. Od tego wyrazu pochodzi określenie polskie dla fragmentu ciała, jakim jest ‘czoło’ czy też nazwa młodego zwierzęcia ‘cielak’. Mam jednak poważne przypuszczenia że pierwotną formą słowa ciało był inny zestaw rdzeni, a mianowicie; ‘si-el-ło’ oznaczający ‘światła – miejsce –to’. Stąd ‘sioło’ czyli siedziba ludzka, wieś, a od niej ’siodło’. Miejsca dla ciała. Jednak ‘si’ przeszło bardzo często w ‘ci’ lub ‘ti’. Takie przekształcenie tego morfemu oznaczałoby, że zaimki osobowe, pojęcie istoty ludzkiej, słowa typu ‘ty/wy/oni/tamci/ci’, wywodzą się od energii, ze światłości). A jeśli moje poglądy są słuszne? Jeśli istnieje nieskończoność życia ludzkiego w postaci duszy, która niekoniecznie się reinkarnuje, może ginie na zawsze tylko gdy na życie jakiekolwiek nie zasługuje, lub doskonali się w innych wymiarach?  Jakże podobna byłaby ta prasłowiańska wiara do pierwotnego chrześcijaństwa, bez ocalej tej skomplikowanej otoczki zbawienia przez sakramenty? To cóż jest wówczas wartością, którą możemy przenieść w tamte zaświaty? Czy nasze skarby zebrane na ziemi, które mól i rdza zjedzą? Czyż nie wyłącznie te, niezniszczalne, jak; miłość, wiedza, otwartość na poznawanie, pamięć i szacunek wobec przodków?

Moim skromnym zdaniem, zapis umieszczony na okręgu urny, powinniśmy czytać z prawej strony na lewą, podobnie jak w języku hebrajskim, który swoje starożytne korzenie języka werbalnego, przynajmniej jego podstawowe rdzenie i liczne wyrazy, wyniósł moim zdaniem wprost od Arjów – proto Słowian (Wszystkie te podobne rdzenie; ‘ar, as, al, ał’ oznaczają coś wysokiego, wyniosłego lub wielkiego. Stąd ‘Asowie’ to ludzie wysocy, ‘Arjowie’ szlachetni z racji posiadania wielkiej wiedzy i kultury, góra ‘Ararat’ to ‘ar-ra-ra-ti’ czyli ‘wysoka-wielka-mocna-ta’ bądż ‘wysoka-moc-mocy-ta’, zaś góry ‘Ural’ to ‘ziemia-wysoka’ zaś romańskie ‘Alpi’ czy też germańskie ‘Alpe’ to ‘wysokie-wody’, a góry ‘taj’ to ‘wysokie tajemnicze/niedostępne’ od rdzenia ‘taj’ jaki oznaczał ‘ti-aj’ czyli; ‘te mokre, wilgotne, wodniste’ podobnie jak ‘taj-ga’ to ‘taj-gaj’ czyli ‘podmokłe knieje/zarośla’ bądź rzeka ‘Dunaj’ to ‘dun-aj’ czyli ‘dni/jasność płynąca’ czy nasze dawne ‘źródełko’ czyli ‘ruczaj’ to ‘ru(d/s)-ti-aj’; ‘rodzący-ten/tu-wilgoć’ czy tez nasz miesiąc ‘maj’; ‘ma-aj’; ‘ma-wilgoć’. taj to więc nie żadne tam ‘góry złote’ jak później tłumaczyły tą nazwę ludy mongolskie, przejmując te i podobne nazwy po Arjo-Słowianach. Są to pozostałości jednego języka protoeuropejskiego, jaki zapewne należał do ludów które pierwsze skolonizowały ten kontynent po ustąpieniu lodowca, o prasłowiańskiej proweniencji. Owa pozostałość przeniosła się z języka werbalnego do pisma, gdzie samogłoska oraz litera ‘o’ nawiązuje do kształtu ust przy jej artykułowaniu, litera „r” to szczerzenie zębów i warczenie oznaczające ‘moc, postrach’, zaś duża litera ‘A’ pochodzi od niekoniecznie runicznego symbolu, ale wyobrażenia góry, czegoś wysokiego. Zawarta w niej pozioma kreska, to podstawa tej góry, ziemia, z której wyrasta. Tak też powstała sylaba ‘Ra/Re’ oznaczająca; ‘moc na wysokości’ a później ‘słońce’, od niego ‘boga’ czy też stanowiła cześć imion faraonów twierdzących ze są synami Re, jak choćby Ramzes/Ramasses, gdy północny Egipt został częściowo podbity przez Arjów). Ta refleksyjność (obustronność) zapisu pisma, przetrwała wśród Etrusków, którzy nie będąc sami czystym ludem słowiańskim, zajęli krainę Słowian i przejęli ich pismo, mając, jako przybysze z Anatolii do dyspozycji pismo klinowe Hetytów. Jednak przyjęli właśnie pismo runiczne Słowian, bo to słowiańska kultura i język, widocznie były na tyle silne i przeważyły. Tak jak Bułgarzy, którzy są ludem azjatycko-tureckim, a jednak przyjęli kulturę i język słowiańskich tubylców. Podobnie, acz częściowo i Grecy, którzy przyjęli język słowiańskich Achajów (L-achaje) przybyłych znad nizin Dunajskich, gdzie było niegdyś europejskie centrum rozszerzenia się Słowiańszczyzny staro kontynentalnej (wcześniej były też inne koliby po drodze z Azji, jak ta na Kaukazie – Arjowie, czy ta pod Uralem – Arkaim, czy pod Ałtajem), na północ, zachód, wschód i południe. W tym protoplastów Polan, Lachów (‘Po-la-ha-an-ni’; ‘to/na-nizina/równe/płaskie-życie-on-liczba mnoga’. Zanikły w tym słowie podwójne głoski ‘a’ oraz miękkie ‘h’ słyszalne jeszcze w ukraińskim wyrazie ‘Lahi/Lachy’). Tyle, że język Grecki, który był pierwotnie językiem i pismem Achajów, stał się później formą zupełnie odmienną od dialektów słowiańskich, zachowując w kulturze mowy poza werbalnej, jedynie; ustrój plemienny Słowian, legendy, przekręcone nazwy bóstw i szczątkowe formy słownictwa słowiańskiego w tym nazwę tej krainy jako zapewne pierwotnie wyraz ‘Garbia’ bądź podobny, czyli kraina ‘górzysta’. Podobnie jak nasze ‘Karpaty’ to dawne ‘Harbate’ (stąd słowacka i ruska ‘hara’ czyli ‘góra’ oraz ‘hrad’ czyli wysoko wzniesiony zamek oraz nasza dawna stolica ‘Kraków’ należąca długo do Słowian Czeskich, dawniej być może ‘Horakow’ lub ‘Gorakow’ od rdzeni; ‘hor-ra-ko-ow’; ‘wysoka-silna-kolista(ogrodzona ostrokołem)-ta’. Nie ma ta nazwa nic wspólnego w swoim pochodzeniu od Greków jak niektórzy dawniejsi językoznawcy czy kronikarze polscy sugerowali, zaś odwrotnie, Grecy wiele zawdzięczają w swoich nazwach Słowianom) czyli górzysty, garbaty obszar. Od niej wywodzą swoją nazwę Chorwaci (dawniej Hrabati/Hrabaci a dzisiaj Hrwati) zamieszkujący niegdyś północno-wschodnie stoki Karpat. Czy też polskie słowo ‘Karpa’ określające resztki wystającego z ziemi pnia drzewa, bądź ryba z wyraźnie zakrzywionym grzbietem ‘karp’ bądź wyraz określający wzniesienie na szczątkach człowieka ‘grab/grób’.

Wszystkie te kultury budowane na języku pra słowiańskim, posiadają morfemy piśmienne bardzo często tworzone niejako od tyłu, czyli z prawej strony na lewą. Nawet w mowie werbalnej. Tak jak w naszym wyrazie oznaczającym nazwę miasta; „Rawa Mazowiecka” pochodzącej od pierwotnych rdzeni; ‘ra-wa maz-ow-iec-ka’ co oznacza; ‘moc/siła-tu/ta maż/błoto/mokro-to-jest-ta(młodszy przyrostek)’ a sensualnie ‘miasto/gród obronny na Mazowszu’. Dzisiaj, budując za pomocą współczesnej polszczyzny podobną nazwę, zapisalibyśmy ją zupełnie odwrotnie, jako: „wa-ra ow-iec-maz-ka’ czyli; ‘tu gród to-jest-podmokły-ka’ czy jakoś podobnie.  Żyjemy, korzystając z tak skonstruowanego języka zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy i ten odwrotny sposób ukształtowania składni rdzeniowej wielu słów, utrudnia nam jego sensualne zrozumienie. Ogromnie „wspomogła” ten proces językowej degrengolady i kulturowego odejścia od logiki prasłowiańskich morfemów, prawostronna technika zapisu łaciny, której zasady i wiele słów przejęliśmy. Chociaż i ona, posiada ogromny zasób prasłowiańskich morfemów i pojęć, bo przecież wyrosła na języku Etruskim i Celtyckim.

Przy naszym rozważaniu zapisu na urnie z Białej pod Łodzią, wybór prawidłowego kierunku odszyfrowania zapisu ideograficznego, ma wielkie znaczenie. I tak, ja dostrzegam w tym zapisie następujący przekaz, przy czym powtarzam, że zgadzam się z większością znaczeń podanych przez autora.

Pierwszy jest na nim krzyż równoramienny, który nie oznacza tylko stron świata znanych Słowianom (‘północ’; „pół-nocy” czyli jasne noce polarne, ‘południe’ czyli ‘po-łuń-dnie’ czyli ‘to-słoneczne-dni’ (porównaj do miasta greckiego Saloniki a dawniej Sołuń czyli ‘so-łuń’ > ‘jest/to-jasne/palące’ oraz słowa ‘słońce’ czy rosyjskie ‘sońce’ < ‘so-łoń-si’; ‘to-palące/czyniące-światło’ bądź w wyrazie ‘płomień’ <  ‘po-łoń-je-eń’; ‘to-palący-jest-koniec’. Gdzie ‘łoń’ może mieć wiele wspólnego ze słowem ‘łono’ powstałego ze skrócenia rdzeni ‘łoń-wo’ ; ‘życie/czyniące-to’ podobnie jak ‘dłoń’ < ‘di-łoń’ < ‘ti-łoń’ (jak w j.ruskim ‘dieło’ wymawiane pierwotnie miękko jako ‘tieło’); ‘to-czyni’), ‘zachód’ czyli ‘za-chadi(w domyśle słońce) od;’sa-ha-din’; ‘za/podąża/jest-życie/oddech-dzień/jasność/duch’, ‘wschód’ czyli ‘wa-si-chodzi’; ‘tu – światło/jasność–chodzi/chadi’ od wcześniejszych morfemów; ‘wa-si-ha-din(stąd arabsko-perski ‘dżin’)’; ‘tu-jasność/światło-życia-duch/dzień’), ale całą przestrzeń wszechświata poddaną mocy stwórczej światła. To różne odmiany światła, określają kierunki tej przestrzeni. Przestrzeń wypełniona wyłącznie ciemnością, to niebyt, nieistnienie! Nie ma celu i sensu jakim jest życie dzięki światłu. Porównaj rdzeń ‘si’ występujący w wielu wyrazach do słowa ‘sień’ czyli ‘si-eń’; ‘światła-koniec’ („zacienione pomieszczenie”) co spotkamy jako podobne, staropolskie wyjaśnienie w „słowniku etymologicznym języka polskiego” Aleksandra Brucknera. Bo według niego, ‘cień’ pochodzi wprost od prasłowiańskiego ‘sień’, który to wyraz oznaczał to samo, czyli ‘szarość, półmrok’. Stąd moim zdaniem, podobne wyrazy; ‘szron’ od ‘si-ro-on’; ‘jasność-rodzi-on’ czy też słowo ‘siwy’ od ‘si-wo’; ‘jasne-to’. Na pewno tak było, chociaż rdzeń ‘si’ przyjął często formę ‘ci’ gdzie raz wywodzi się od ‘ti’ (ty/ten) a raz od ‘si’ (światło/jasność). Nasza ‘jesień’ czy rosyjska ‘(w)osień’ to odpowiednio; ‘jes-sień’; ‘jest cień/szarość’ a dokładnie’ ‘je-si-eń’ czyli; ‘jest-światła-koniec’. Zaś ‘wo-sień’; ‘to-cień/szarość’. Przy czym ów przyrostek ‘eń’, prawdopodobnie stanowi jeden z podstawowych morfemów (najkrótszych rdzeni, zwykle dwugłoskowych, chociaż były i morfemy fonemiczne – jednogłoskowe) języka prasłowiańskiego, jaki wyparował w niebyt kulturowy. Gdy rozpoczął swoją wędrówkę gdzieś z krainy Prasłowian znad Ałtaju i zapewne stał się podstawą wyrazu należącego dzisiaj do Brytów, jako ‘end’ pochodząc od ‘eń-ti’; ‘koniec-tego’ a w zasadzie od ‘teń-ti’ czyli; ‘ti-eń-ti’; ‘to-koniec-tego’.

Kiedy ów równoramienny krzyż, wyryty na urnie (jakże więc stary to symbol, u Słowian znacznie przedchrześcijański) nazwany przez autora artykułu „rękoma Boga”, tak odczytamy i zauważymy, że każde z jego ramion wyposażył słowiański pisarz w pięciopalczaste zakończenia, niczym grabie, to zrozumiemy, że chodziło mu o wyrażenie jakiejś czynności stwórczej. Bo dłońmi się stwarza, coś czyni, dokonuje ‘dzieła’. A więc chodzi tutaj o życiodajną moc światła, energii, jaka panuje nad całym światem. Zresztą sama nazwa „świat” pochodzi właśnie od światła. To, dlatego, Słowianie tak czcili ‘ogień’ (‘ogień/agiń’; ‘og/ag/oh-je-iń’; ‘ostry/bolesny-jest-ten/on’, podobnie jak w ‘róg/rog/roh’ < ‘ro-og’; ‘rodzący, czyniący-ostrość/ból’ czy w słowie ‘wróg/wrag’ od; ‘wo-ro-og/ag’; ‘to-rodzi-ból’) że kojarzyli go przede wszystkim ze światłem, ze stwórczą energią dającą życie.

Po lewej stronie krzyża pojawia się wyraźnie postać kobiety, co widać po kropkach obrazujących jej piersi oraz trójkątną wklęsłość tułowia, jakby w kształcie litery ‘W’. Ten kształt litery, wskazuje na poród, bo jej piersi, jak już pisałem, są osobno zaznaczone. Kobieta również posiada ramiona zaopatrzone w liczne palce, bo jest tutaj symbolem dawania życia. Stoi ona, obok pewnego stworzenia. Nie na nim, jak to widzimy na pozostałych obrazkach, tylko obok. To ważny znak.

Stworzenie to, nie jest bowiem koniem, ale symbolicznie ujętą i być może dlatego nieco do niego podobną istotą, lecz bez głowy. Być może chodzi o to, że nie ma oczu i własnej woli, tylko kieruje nią Stwórca. Nie widzi, w jakie ciało wstępuje, nie wybiera go. Jest za to wyposażone w ogon. Pamiętajmy, że Słowianie mieli szacunek do włosów. Stąd długie brody dawnych bojarów, które dopiero car Piotr I-szy pochodzący ze zniemczonej dynastii Holstein-Gottorp-Romanow spowinaconej z wikingowym, nordyckim rodem Ruryka (stąd Rurykowicze) wychowany na zachodzie, w 1698 kazał im pościnać, nie szanując tradycji słowiańskich i prawosławnych a wprowadzając modę zachodnią. Słowianie Ruscy uważali, że we włosach długich mieści się mądrość i siła, stąd kazali się grzebać po śmierci ze ściętymi brodami. Uważali, że z nich pochodzi dusza (‘dusia’; ‘dun-si-an’; ‘dzień/życie-świetliste-jego’ lub ruska ‘dusija’; ‘dun-si-mja’; ‘czyniąca/życie/dni-świetliste-moje’, podaję tu oddzielone znakiem ‘/’ niekiedy różne warianty rdzeni, bo zależą one często od kontekstu i były bliskoznaczne) życiowa siła, dzięki której zmartwychwstaną. Lachy, przyjęli sarmacki zwyczaj golenia głów a w zamian posiadali długie wąsy. Ogon owej czworonożnej istoty na urnie, to więc symbol „ducha i życia”, dzisiaj powiedzielibyśmy; ‘nieśmiertelności duszy ludzkiej’. Jednak na innych wizerunkach, jakby przed wejściem w światło (krzyż) z którego powstaje człowiek, owe dusze ludzkie posiadają przy ogonie również palce (liczne kreski). Jakby miały więc swoja osobowość i możliwość działania. Dopiero później, gdy panuje nad nimi ciało człowiecze, są tej zdolności do samodzielnego bytu pozbawione.

Słowianie mogli wierzyć, że kobieta z chwilą rodzenia dziecka przestaje być  nieśmiertelna, a jej duch przechodzi na inne ludzkie istoty. Jej postać na obrazku wyraźnie przyjmuje w siebie tego ducha (poczęcie od światłości czyli krzyża – bo przecież dawniejsi ludzie nie wiedzieli jak jest stwarzane dziecko) lub go rodzi, gdyż ma szeroko rozstawione nogi i biodra.

Zauważmy, jak wiele jest kultur, w których kobieta nie była uważana w pełni za człowieka. Nawet wyrazy ją określające pochodzą od mężczyzny, jak sumeryjskie ‘an’ (nasz ‘on’ czy hebrajskie ‘Adam’ oznaczające u Żydów ‘człowiek’ to protosłowiański ‘Atan’ czyli ‘to-on’); czyli ‘mężczyzna/on’ zaś kobieta ‘an-na’ stąd w j. rosyjskim ‘ana’ zaś w polskim ‘ona’ (stąd niby hebrajskie imię ‘Anna’ od ‘Hannah’ („łaska”) a w istocie powstałe od rdzeni ‘ha-an-na-ha’; czyli; ‘oddechem/życiem-jego/mężczyzny-ta/tu-żyje’ co sensualnie znaczyło; ‘człowieka/mężczyzny- kobieta/istota’). Nic na to nie poradzimy, ale kulturowe poglądy nie mają nic wspólnego z nauką. Towarzyszą ludzkości od zarania dziejów, szczególnie tam, gdzie pojawia się religijna idea. Tak więc kobieta była szanowana w społeczności słowiańskiej lecz jej rola wypełniania duchowej misji była już za życia, na Ziemi. To rodzenie i przekazywanie w ten sposób swojej duszy. Stąd taki ogromny brak szacunku u ludów pierwotnych do kobiet bezpłodnych, uważanych za umarłe za życia. Natomiast rolą męską było przejść w inny wymiar przez śmierć, aby życie począć na nowo jako świetlista dusza, czasami widzialna jako ‘jawa’ czy tez ‘zjawa’ (stad być może Bóg nazwany przez Żydów jako; ‘Jawe/Jawi/Jahwe’ i wieloma podobnymi imionami, oznaczającymi po prostu inteligentnego ducha, co zapewne wzięli od  Arjo-Słowian).

Następny w okręgu to mężczyzna, stojący już na swoim nieśmiertelnym duchu. Przyglądając się dokładnie wszystkim duszkom, zauważymy, że ich kończyny są zwykle pochylone w prawo a więc niejako galopują one na lewą stronę. Tam właśnie, ze związku kobiety i mężczyzny pojawia się postać dziecka bez wykształconej głowy. Jakby sam tułow z oczami. To wyraźne odniesienie do istoty, która jest mała, nie posiada jeszcze określonej osobowości. A jednak ma swojego ducha, na którym pędzi ku nieskończoności.

Ostatnią postacią, znowu jest mężczyzna, zapewne chłopiec, bo jego głowa jest wyraźnie mniejsza od poprzedniego męża.

Za nim, pojawia się na okręgu symbol ‘swastyki’, czyli pierwotnie ‘ si-wa-as-ti’ (stąd bogini ‘Siwa’ czyli ‘świetlana’ czy Hetycka ‘Sawuszka’) co znaczy; ‘jasność-tu-wysoka-ta’. Zakończone ramiona swastyki są pochylone w jedną stronę i podwójne, co oznacza śmierć jako księżyc i inne gwiazdy nocy. Jak pisze autor, ale nie w sensie dosłownym jako ta planeta druga po słońcu, tylko wszystkie gwiazdy ukryte w ciemności. Bo swastyka to po prostu gwiazdy i układy planetarne w ruchu wirowym. To już nie sama światłość ale konkretne obszary stworzone przez światłość na bezkresnym niebie. W kulturze indyjskiej pozostały do dzisiaj swastyki trójramienne.

To podporządkowanie światów planetarnych, gwiazd i wszystkiego, co jest na niebie, światłości stwórczej, widzimy w symbolu krzyża równoramiennego, w którego wolne pola wbudowane są cztery swastyki. Świetnie zauważa tu Pan Winicjusz, że jest to równoczesna symbolika czasu i przestrzeni a ja dodam że i energii. Truj wymiarowa. Bo czytając znak swastyki słonecznej na przemian ze światłem nocnymi i ponownie słońcem oraz światłem w nocy, otrzymujemy cykl czasu. Ale to światło wyznacza ten upływ czasu. Słowianie nie dostrzegali wirowego ruchu słońca, żadnych jego ramion. Mogli natomiast dostrzegać ruch układów gwiazd. Znak swastyki jest wzięty z obserwacji – tutaj zaskoczę wielu, kształtu i ruchu wirowego układów planetarnych, jaka nie była dawniej możliwa z Ziemi. Cóż, nasi stwórcy przybyli już jako ludzie lub nam podobne istoty, z gwiazd, jeśli wykluczymy powstanie według teorii ewolucji a skłonimy się do kreacjonizmu.

Obok takiego krzyża, znajdujemy dwie samotne dusze, pozbawione postaci ludzkich. Są to bowiem, dusze oczekujące na wejście w ciało a ich życiodajną moc, sprawczy charakter, gotowość do działania, symbolizują ich ogony wyposażone w dłonie jak u każdej ludzkiej postaci wyrytej na urnie.

Moim skromnym zdaniem, jest to urna poświęcona śmierci jakiegoś chłopca, który odszedł do gwiazd (krainy wiecznego szczęścia i pomyślności – dlatego swastykami, górale polscy ozdabiali odrzwia swoich domów) aby wrócić do światłości gdzie narodzi się jako żyjąca dusza. Jest to ewidentny przykład, słowiańskiej, znacznie przedchrześcijańskiej wiary w nieśmiertelność życia ludzkiego. Nieważącej się określać i opisywać postaci siły stwórczej – Boga. Używającej symboliki krzyża, jako życiodajnej mocy światła. Jeden z przykładów obrazkowego pisma Słowian, wyprzedzającego swoim wiekiem, najstarsze pisma alfabetyczno-sylabiczne.

Kształt łacińskiej litery ‘x’ (czytaj ‘iks’) pochodzi od kształtu oznaczającego ‘krzyż’ który dla prastarych ludów symbolizował ‘słonce, światło, tajemnice, niewiadomą, świętość, moc, bóstwo’ i wywodzi się zapewne ze skrzyżowanych włóczni, znaku wielu ludów określającego niedostępność, zagrodzony szlak.  Znak krzyża bądź swastyki nazywano w różnych kulturach podobnie, jako; khi/hi – u Greków (zaś w dzisiejszej Grecji – ‘kru-iks’), chi – w łacinie, czi – u Chińczyków gdzie jednoznacznie oznacza wielka energię i jest wpisany w kształt litery ‘czi’, w Egipcie nazywano go – ‘an-che/chi’. Łatwo zauważyć podobieństwa w tych wszystkich nazwach, świadczące o wywodzeniu się wymienionych wyrazów oznaczających krzyż oraz sam symbol, z jakiegoś starożytnego języka i uduchowionej kultury. Tak wiec pochodzenie tej litery jest niewerbalne, bo wywodzi się z obyczaju. Możliwe ze wpierw myśliwskiego lub religijnego. Dzisiaj, w j.polskim mówimy na literę w kształcie krzyża – iks, u pra Słowian było to – si/szi.

Związek frazeologiczny z sylabą ‘si’, ma zdanie; ‘do si-ego roku’, co precyzyjnie wcale nie znaczy ‘zdrowego roku’ lecz poprawnie; ‘do świetlistego/ciepłego roku’. Dzisiaj, uległo zatarciu jego zrozumienie i myśli się, że chodzi tutaj o życzenie zdrowia, pomyślności. Tak! Ale dlaczego? Bo światło i ciepło to zdrowie! Sylabę ‘si’ występująca w staropolskim języku oraz współcześnie, jako rdzeń wielu slow, nauka tłumaczy, jako dawniejszy morfem a obecnie zaimek przymiotny; „ów, ten, tamten”, rzeczownik, rodzaj nijaki, liczba pojedyncza oraz mnoga. W istocie, jego znaczenie było podwójne, jako ‘światłość’ lub ‘ten’.

Wyraz „słowo’ pochodzi od morfemów; ‘si-łow-wo’, co sensualnie znaczyło; ‘światło-chwycone/złowione-to’ gdyż to co było dostrzegalne w jasności światła, było zarazem wiedzą, informacją. Stąd też nazwa rodziny słowiańskiej, czyli ‘Slowiani/Sloweni/Słowianie’ nie pochodzi od nazwy branych do niewoli ludów słowiańskich gdy cesarstwo rzymskie rozszerzało swoje panowanie na ich tereny i nie od bardzo podobnego języka, lecz od owego światła jakie chwytali niegdyś w swoje słowa, uwięzili w wiedzy. Bowiem ‘słowian-in’ to ‘si-łowia-an/in’ czyli ‘światłości-łowca-on’. Po części zapewne, dlatego, że byli jasnej karnacji, jasnowłosi, przybyli z gwiazd, ale przede wszystkim, darzyli szacunkiem stwórczą energię światłości. To byli myśliwi, łowcy światła w wiedzy, jaką zdobywali i zachowywali w swojej kulturze obficie mu poświeconej, która niestety została zniszczona.

ORLICKI       

Herby Kołodyn (Kieł Odyńca), Modry Wąż (Odrowąż) i Łabędź oraz Byk (Wieniawa,Pomian, Nowina).


Crossed_circle.svgKot/Lew/Serpent-Wąż/Smok/Dzik/Ziemia/Spor – to jeden z 4 Filarów Ziemi – jedno z 4 ramion równoramiennego krzyża Kirów. Znak związany z Południem, Kresem-Kryszeniem. Jako że leżący na południu w kole wydaje się iż jest na plecach/do góry nogami, czyli – to symbol Nocy i Księżyca (Anu, Anafiel-Onawiel,Andaj, Horos, Hars, Chors), także symbol Nocy Świętorujańskiej, kiedy Słońce północne (jak każdej nocy) przechodzi pod Ziemią z zachodu na wschód przenoszone przez Andaja-Horsa na grzbiecie jego wierzchowca, tego lwa/kota/smoka/węża/dzika, na wstok – wschód.

To jeden z podstawowych 4 znaków zodiaku występujący we wszystkich religiach Euroazji pod różnymi postaciami powyżej wymienionymi.

Pozostałe Filary Ziemi to (tylko dla wtajemniczonych głęboko w wiedę): Krowa/Byk/Ogien/Błyskawica lub Woda/Bór (zachód lub wschód), oraz Biedronka/Wedrik/Skarabeusz/Skorpion/woda/bór/lub ogień/ błyskawica  wschód lub zachód, a także Wodnik/Orzeł/Ptak/Łabędź/Małpy/Niebo/Wiatr – północ.

Skarabeusz/Wedrik zastąpiony w 4 rycerzach Masonów przez skrzydlatego człowieka – mieszkańca Weli/Anioła.

PENTAX Image

W opublikowanych dotychczas na naszym blogu artykułach udokumentowaliśmy w pewnym stopniu (daleko niewystarczająco, ale z wystarczającą dowodową mocą), że wszystkie współczesne religie, które wywodzą się ze starożytności (nie mamy tu na myśli New Age czy kościoła Scjentystów, ani innych tym podobnych) wydają się być:

po pierwsze – gałęziami jednego drzewa

po drugie zatem – wyrastać z jednego „atlantydzkiego” pnia

po trzecie – są przekazem zawierającym istotną „wadę” ukrytą (celowo, bądź niecelowo przekłamaną „prawdę”, czyli fałsz).

Po czwarte, stwierdzamy że te religie które wykazują ciągłość od starożytności do dzisiaj obrosły w kastę pośredników występujących pomiędzy człowiekiem a Bogiem-Bogami/Energią/ Świadomością Nieskończoną. Pośrednicy ci wykluczają bezpośredni kontakt/pracę/obcowanie z owąż Istotą/Energią/Bogami. Czynią takie wykluczenie mimo iż każdy człowiek posiada w sobie cząstkę tejże Istoty/Energii, co umożliwia mu bezpośredni z nią kontakt.

Jeśli uda nam się dotrzeć do prawdy, to prawdopodobnie pozwoli nam to wreszcie ustalić prawidłowe brzmienie tej pierwotnej Struny, której echem są współczesne systemy religijne i filozoficzne. To z kolei powinno pozwolić nam  pogłębić kontakt/pracę/obcowanie z Bogiem-Bogami/Energią/Świadomością Nieskończoną, otworzyć nową płaszczyznę lub wiele płaszczyzn tego kontaktu/pracy/ obcowania, a w najgorszym razie po prostu poznać ten najstarszy przekaz i ustalić jego źródło.

Możliwe że uda nam się także odkryć źródło przekłamania i stwierdzić czy kłamstwo/fałsz powstaje samoistnie jako uboczny efekt ustanowienia kasty pośredników, która deformuje przekaz aby się utrzymać przy władzy na pozycji pasożyta, czy też PRZEKŁAMANIE miało zamierzony charakter.

Istnieją dwie teorie mówiące o celowym fałszerstwie Wiedy z Atlantydy. My Słowianie identyfikujemy Atlantydę z Hiperboreją i Siewierzą – Północą (Arktyką), w jej czasach przed katastrofą, a następnie z D’Arią Nadaralsko-Syberyjską (I Kolibą Zerywanów) i Wharatem-Harią (Kharpatią) Naddunajską (II Kolibą Zerywanów). Zakładamy też iż Północna Borania (Borzania-Bogania, Boreja) zamarzła, lub że Kolebka ta została Zapomniana w kolejnych tysiącleciach Kalijugi. Inni, którzy opierają się na tradycji celtyckiej widzą Atlantydę na Morzu Atlantyckim, jako zatopiony kontynent. Przy tym widzą oni Atlantydę w różnych miejscach Atlantyku poczynając od Zatoki Meksykańskiej (miejsce uderzenia planetoidy lub wybuchu), w pobliżu Teneryfy (według mitów greckich), a nawet w okolicach Wielkiej  Brytanii (Doggerlandia), lub na Pacyfiku (Mu, Lemuria). Istnieje też jeszcze jedna dalekowschodnia hipoteza. Mówi ona, że owa Atlantyda jest utajona jako Szambala lub Agharta gdzieś pod/nad Himalajami, lub że było kolejnych 7 zaginionych lądów. Tę część sporu na razie zostawimy na boku. Panuje po obu stronach zgoda co do tego, że pierwotna Wieda pochodzi z Atlantydy – poprzedniczki obecnej cywilizacji ludzkiej oraz, że Atlantyda uległa zagładzie a niedobitki jej Wiedunów przeniosły wiedę na różne kontynenty ratując resztki cywilizacji z katastrofy.

Jedna z tych teorii opowiada o Reptilianach, istotach Gadoidalnych , które wprowadzają w naszą wiedzę i kontakty ze Świadomością Nieskończoną celowy fałsz i zamęt.  Według tej teorii katastrofa Atlantydy nastąpiła wskutek nieudolnego naśladownictwa „narzędzi” i „urządzeń” energetycznych Bogów i ich użycia w niewłaściwy sposób w wojnie, co spowodowało kataklizm światowy i upadek cywilizacji.

Druga teoria stwierdza, że błędy zakodowano specjalnie w przekazie  i to w taki sposób żeby były możliwe do odkrycia dopiero na końcu Kalijugi. Katastrofa Atlantydy według tej teorii była nieunikniona w związku z początkiem Kalijugi

Mamy zatem trzy teorie. Wszystko czym się w niniejszym artykule zajmujemy ma nas przybliżyć do rozwikłania tego problemu oraz tym samym do prawdy, a może i do jakichś praktycznych odkryć i w konsekwencji praktycznego zastosowania tej wiedzy. Proszę nie liczyć, że dojdziemy do tej prawdy w niniejszym artykule. Na pewno jednak posuniemy się dzięki niemu naprzód w rozwikłaniu obiegowych opinii tak jak to uczyniliśmy w sotsunku do Fali Czasu Zero, Jednoczesności, genotypu i przeszłości Słowian oraz Żydów, Wielkiej Drogi Smoka czy Linii Arkona – Piramida Cheopsa.

Chciałbym być też dobrze zrozumiany w sprawie Reptilian. Jest to dla mnie wyłącznie channelingowa koncepcja. Otwarte jest pytanie czy znajdą się jakiekolwiek logiczne i „obiektywne” (tj. zewnętrzne, pozachannelingowe) ślady bądź dowody, potwierdzające taką możliwość.

Spróbujemy tutaj prześledzić drogę jaką w cywilizacji Północno-Zachodniej przebyła idea Czterech Filarów Ziemi, symbolika tych znaków Zodiaku i bóstw związanych z nimi oraz jak została wytransferowana w sferę użyteczności świeckiej – czyli herbowo-rycerskiej tradycji sarmackiej. Będzie to zarazem studium symbolu, pogańskiego równoramiennego krzyża i innych symboli używanych przez różne systemy filozoficzne i religijne na przestrzeni dziejów.

Starożytny Egipt – Świątynia Ozyrysa i Zodiak

Fala czasu zero – komentarz.
W istocie fALA bezCzasu. Fala, fALA, w „A” LA, w „A” AL.

..czyli bóstwo pierwotne, Phier w „O” `tne. Ogniowe, O-gniO w „E”.

Słowo fala zawiera klucz do tajemnicy poziomu próżni.
Także do (nazwwijmy to) problemu Słowieńsko – hebrajskiego.
..któren to zawiera się w pierwszym znaku.
Pierwsza litera hebr. to aleph (gliph Byka).

Byk natomiast jest WTÓRYM ZooDiAkalnym przedstawieniem.

Phier w O`tnym zaś jest Baran.. od Bara Anu (Bara=Słowo, Anu=One, Phi`erwsze, jedno, iEdeno: zpójność, koherencja). Bara-Barzyńcy ..to Ludzie Słowa PHIerwszego.
Zaś Słowo hebrajskie aleph znaczy tyle, co „A” lep(h)
..czyli klejenie się do Phierwotnego, do tego, co inicjalne.
Tak więc te formy zawsze szukają (i często znajdują ;/ ) drogę do poziomu próżni, po czym ją modulują Energię PHiEr w O tną, wedle swej koncepcji.
Tak więc Słowianski kłopot leży na złączu Baran-Byk (czyli tam, gdzie idee przechodzą w wartości).
Stąd tak silnie zaznaczony w horoskopie polski znak Byka za sprawą chrztu, który przyniósł wiele „wartości” POZORNYCH tej przestrzeni.
(po prostu wpięcie pośrednika, któren wypacza sens idei)
Drugim kluczem tego kłopotu jest nieznajomość pokory.
POKORA. po-Kora, po-Core. Core to RDZEŃ, a KORA – to jego wierzchnia okrywa. Ale i na respect wobec tej wierzchniej zewnętrznej ..wciąż wielu nie jest gotowych.
Mamy też gwiazdozbiory Orła, Cielca, Smoka Wężownika

Niezwykle ważnym astronomicznym wydarzeniem dla Egipcjan była kwadratura czterech stałych konstelacji Lwa, Byka, Skorpiona, Wodnika.

Na portyku kaplicy Ozyrysa w świątyni Hathor w Dendrze znajduje się kolisty zodiak, na pierwszym planie widoczne są cztery postacie w czterech narożnikach, które trzymają sferę niebieską. Czy starożytne cywilizacje mogły wznosić budowle, które były odzwierciedleniem cyklu tych ciał niebieskich?

2160 lat to okres czasu zgodnie, z którym powtarza się cykl heliakalnie wschodzących czterech stałych znaków Lwa, Byka, Skorpiona, Wodnika, które tworzą kwadrat. Zawsze dominuje ten gwiazdozbiór, który wschodzi w dniu wiosennej równonocy. To astronomiczne zjawisko to układ czterech konstelacji, które w trakcie procesów spowodowanych mechaniką nieba tworzą kwadrat. Ten układ gwiazd przez starożytnych uczonych nazwany był „narożnikami” bądź „filarami Ziemi” to oczywiście przenośnia jednak astronomiczne zjawisko spowodowane ruchem czterech ciał niebieskich, które tworzą kwadrat jest rzeczywiste.

Załóżmy, że starożytna cywilizacja, co 2160 lat za pomocą współrzędnych astronomicznych czterech gwiazdozbiorów Lwa, Byka, Skorpiona i Wodnika (tworzących kwadraturę) wytyczyła współrzędne geograficzne pod budowę świątyń. Ta grupa świątyń odzwierciedlała budowle zwane w starożytności „ narożnikami bądź filarami Ziemi”. Czy współrzędne astronomiczne czterech gwiazdozbiorów Lwa, Byka, Skorpiona i Wodnika ( a raczej po jednej z gwiazd tych czterech gwiazdozbiorów) na pewnym etapie cyklu precesyjnego wskażą nam współrzędne geograficzne czterech świątyń, które wchodziły w skład budowli należących do filarów Ziemi?

Syriusz/Sotis = Izyda 20 lipca Lew/Kot, Orion Alnitak = Ozyrys, Isztar – Inanna – An – Księżyc – Wenus planeta Wenus bogini – Dziewanna-Dyana = Lew/Kot oraz Ośmioramienna Gwiazda jej symbol i klucz – gwiazda wskazuje na Swaroga/Dażboga a ona to  Pani Nieba

Marduk Byczek wiązany jest z Jowiszem-planeta a to Zeus-Dzeus-DaZBOG-Jowisz bóg- albo Perun złaczony  z Niebem, pokazywany z wężem -smokiem i trójkątem uznawanym za pług

podstawowe gwiazdozbiory zodiaku Lew, Wół/Byk, Wodnik i Orzeł/Skorpion

Cztery podstawowe symbole Zodiaków kontynentu Eurazji oraz związane ze znakiem tak ustanowionego pogańskiego Krzyża cztery Znaki-Taje, symbole bogów/mocy/żywiołów/energii wszechświata, symbole głęboko ezoteryczne i okultystyczne wyrastające z najstarszych pokładów tradycji Wiary Przyrody Ludów Północy, przekazane w głębokiej starożytności kolejnym kulturom euro-azjatyckim zostały następnie przekształcone w znaki wiary (symbole religijne) różnych religii monoteistycznych i systemów filozoficznych wschodu i Zachodu, w herby  grodów, opoli-pagów (pag, pąg – koło, pąk, kula), plemion i państw, a także w herby wojowników i potem herby rodowe szlacheckie.

https://www.youtube.com/watch?v=yNEruEsb5T4

Krzyż Słoneczny  zwany czasem Słonecznym Kręgiem. W mitologii słowiańskiej spotykany w formie dwu- cztero- sześcio- i ośmioramiennej, często wpisanej w okrąg. Forma sześcioramienna krzyża wpisanego w okrąg widnieje również na posągu Światowida Zbruczyńskiego. Symbol ten pojawia się często na megalitach. Jako sześcioramienne Koło jest symbolem Życia (Roda i Przyrody), jako ośmioramienne koło jest symbolem Ognia (Swaroga i jego rodu), a jako czteroramienne Koło jest symbolem Kirów Świata Sam Krzyż Równoramienny lub pod postacią Swastyki (gdzie boczne kreski oznaczają kolisty nieskończony ruch, jest symbolem Światła Świata – Boga Bogów.  Koło z dwiema przeciętymi osiami to jeden z najstarszych symboli solarnych Indoeuropejczyków. Jednocześnie koło jest tutaj symbolem Nieba – Prawi, a Krzyż wyznacza cztery podstawowe przesilenia na Ziemi i cztery Znaki Zodiaku związane z przesileniami, a także 4 Kiry Świata (pory i kierunki świata oraz kierunki czasu i cztery rodzaje kiru-rozwoju). swietesymbole Trystyka 10

1. Bedrik/Skorpion/Skarabeusz – Bór/Woda, Wschód lub Zachód Ogień/Błyskawica; 2. Lew/Kot – Spor-Bagno/Ziemia, Południe; 3. Byk/Krowa/Wół – Ogień/Błyskawica lub Bór/Woda, Zachód lub Wschód; 4. Wodnik/Orzeł – Wiatr/Niebo, Północ. Cztery Kiry – części Feniksa/Sfinksa  znane z symboliki masonerii i tarota (tam to rycerze) – to 1. Orzeł (Łąbędź, Ptak-Ptah) – -zastąpiony u Masonów Aniołem – a właściwie skrzystym człowiekiem (człowiekiem świetlistym i skrzydlatym)  to jest Demonem- zduszem- Dziadem-Opiekunem – Aniołem oraz; 2. Wół/Byk/Krowa; 3. Żuk/Wedrik/Biedronka/Skarabeusz  4. Lew/Kot – a wszystko skrzydlate. Jednocześnie w chińskim Zodiaku są to: 1. Krowa-Byk, 2. Małpy-Orzeł -Łabędź, 3. Wąż-Biedronka/Skarabeusz i  4. Lew/Kot/Dzik/Wąż-Serpent/Smok  herbu Wrocławia i kręgu przemian rocznych Światła Świata. Krowa Luty-marzec, 2 miesiąc roku chińskiego – 20 luty do 22 marca (Przesilenie Wiosenne, 20-26 marca), Wąż 6 miesiąc roku chińskiego – 2o czerwiec – 20 lipiec (Przesilenie Letnie, 20 – 26 czerwca), Dzik 12 miesiąc zodiaku chińskiego – 20 grudnia – 20 stycznia (Przesilenie Zimowe, 20-26 grudnia), Małpy -Orzeł-Łabędź 9 znak zodiaku chińskiego 20 września – 20 października (Przesilenie Jesienne, 20- 26 września), wtedy właśnie przylatują łabędzie.

Nie wykluczam, że swoim znaczeniem i zawartą w nich wiedą sięgają one kultury atlantydzkiej, poprzedniczki obecnie znanych kultur Ziemi. Wykluczenie takiej możliwości byłoby z punktu widzenia światopoglądu naukowego wielkim nadużyciem. Wiele odkryć archeologicznych ostatnich lat sprawia, że ten temat jest otwarty od czasu pierwszych enuncjacji Ericha Von Daenikena i z każdym rokiem otwiera się coraz szerzej. Z tego samego naukowego światopoglądu wypływa jednocześnie  stwierdzenie przeciwne, że takiej kultury w ogóle nie było. Jednego i drugiego na płaszczyźnie nauki nie sposób wykluczyć, pozostaje nam więc płaszczyzna wiary, a więc mitologii, ezoteryki i okultyzmu oraz Wiary Przyrodzonej Słowian. Wiara ta chociaż nie dysponuje niezbitymi dowodami (wtedy byłaby nauką), to dysponuje wieloma poszlakami i przesłankami dużo mocniejszymi niż tylko channelingowe przekazy, czy intuicje, albo mitologiczne zapisy. Składa się na nią poza mitologicznymi przekazami szereg faktów które można powiązać ze sobą znaczeniowo.

rys_15_zodiak_695

Zodiak (ale jest także Zodiak odwrócony który funkcjonuje jako obraz Cyklu Narodzin Światła Świata

twelvedayfrontcover_354

Oto on – opisałem ten cykl następująco w artykule o Wielkiej Zmianie i Nowym Świętowicie i Nowym Słowie:

Odwrócone  rozmieszczenie czterech Gwiazdozbiorów oraz Żywiołów w Słowiańskim Kole Bogów dla Wielkiej Zmiany:

Bedrik/Skorpion/Skarabeusz – Bór/Woda, Wschód

Lew/Kot – Spor-Bagno/Ziemia, Południe

Byk/Krowa/Wół – Ogień/Błyskawica, Zachód

Wodnik/Orzeł – Wiatr/Niebo, Północ.

Odzwierciedla jednocześnie cykl przemian Światła Świata Schodzący od Szczytu czyli od pozycji Wielkiego Byka/ Krowy Białej/Czarnej na Zachodzie, przez Białego/Czarnego/Czerwonego Orła-Wodnika na Północy do Bedrika Małej Białej/Czarnej Bożej Krówki na Wschodzie i po odwróconego do “góry nogami” Lwa – na Południu, oznaczającego nie Słońce Dnia, lecz Słońce Nocy – Noc (przenoszenie Światła przez Nawie – “dołem, spodem”) – Zamknięcie Cyklu, które jest początkiem Kolejnego  Nowego Cyklu Przemiany.

Bardzo cenne jest odczytanie Anu- Andaja – inaczej Horsa-Chorsa, Boga Księżyca, z nazwą przechowaną u Litwinów – Andaj, którego wiąże się także z chtonicznymi wodami, głębiną wodną, tonią.

A super istotne jest odczytane tutaj OIIO – posłaniec Jutrzny, Posłaniec Światła, którego znakiem jest Lew Stojący  – rozpoczynający Lato.  Jego znak to przewrócona 6 i 9 łączące się jakby na kolistej orbicie. Gdy owe środkowe II złączyć w jeden rdzeń I – pozostają dwa koła – OO albo CC – niedomknięte koła OIO CIC (pierwsze C odwrócone – co daje „ż” rosyjskie  – i szui – chińskie znak Księżyca, Wiatru i Ognia  – w ruchu – merkaba.

72559091_14572639_2109601

To Plot Bogów Krąg Kręgów.

Obiektywne są Trzy Najwyższe Poziomy Kręgu – Kirowie, Działowie i Światło Świata  – To oni nadają rzeczywiste kierunki wszystkiemu pod spodem. Słowem Ład Świata nie steruje Kirem bo nie steruje Czasem, ani Kierunkami Przestrzeni, ani Spinem – Ku Rozwojowi albo ku Zagładzie – tym sterują Kirowie. Słusznie widzimy w Wisznu-Wiosnę, w Siwie – Zimę (Bo Sim-Skała i Sjemia-Ziemia – to żywioł a nie Kir), Jednak Kir Południowy to Jug-Już-Jarz-Orz-Jarzący się inaczej jest to Kwietna Gaja-Roja-Ruja=Raja i postacie przechowane w wierzeniach: Raji i Rajka, Gai i Gaika – Rujewita, itp , a Jaruna – Jaryła – także Runem Jarym – jest, Jar Ryjącym z Ziemi – to inna nazwa sakralna wiosny, która to Wiosna jest u nas nazwą potoczna a u Hindusów jest nazwą sakralną – Wisznu a u Japończyków wręcz świętym drzewem Wiśni, u Persów także przechowana w micie o Górze Kara na Wyspie Kara gdzie rosło Drzewo Nasion wszystkiego co Żywe Na Ziemi – Drzewo Wiszu, Wyspowiszu, KRAsny Wisz Wyspy (Istli, a więc Istu, Istnienia) otoczone strumieniem Orowody – Żywej Wody która to struga przeradzała się w Rzekę Karą-Czarną-Czarowną – RAwę. Drzewo strzeżone było przez Złotorogiego Jelenia i Węża Oplita oraz Rybę Karę. To z tego drzewa zerwał  Owoc Wiedy Burusz – ojciec Zaratusztry i przekazał go na Pustyni Skołockiej synowi – Zar-Zduszowi – Zoroasterowi. Ten zaś dokonał zapisu owej Wiedy za co był ścigany przez CzarnoPanów (Strażników Wyspy Kary-Czary/Dzbana Wiedy/Arki/GRAala/Alaf – czarowników z Gór Panów) i został zamordowany w Jeziorze Kosza (Koszpijskim lub Kosowym na Dachu Świata – Kasawa) pod koniec życia, w 77 roku dokładnie. Sam Burusz został zabity natychmiast przez Czarnopanów tak jak chwilę potem, jego kompan w kradzieży Ziarna z Drzewa -RAgu (- reg – ziarno, zboże, ryż, żyto) znany Romajom jako Dzionizos – Dziwnyjusz – kapłan Dziewy-Dziewanny – jej jusz – wojownik święty, z krwią ichorem związany horem Chorsa – chwareną. Te góry, Góry Panów to Ural. Ci Panowie to władcy Karodunonu – Grodu Kraka i Panonii, ale też Karii w Anatolii, Haratu-Khar-Pątji i innych miejsc w Eurazji – między innymi Haralu =- Aralu – Starej koliby Zerywanów.. Ta Góra, ta wyspa, ta rzeka to wszystko istniało naprawdę?  Na północy znajduje się Morze Karskie i jest tam Wyspa na której prawdopodobnie mogła znajdować się owa mityczna góra zapisana w podaniu przez Persów potomków Skołotów, Parnów i Dahów-Daków – Dawan – Staroeuropejczyków. 

Perun – Jest Panem Runu i Praw Żywiołów – Praw Planetarnych – Więc Także Ludzkich ale nie jest Stwórcą – Stwórca Świata jest tylko Jeden – Ten który Pchnął wszystko w Ruch – Bóg Bogów – Światło Świata/ Nieskończona Świadomość

wk 7 braktet z wapna2

To Plot Bogów Krąg Kręgów.

Hasło Jesus Kristos – jest zlepkiem dwóch pojęć: Kriszny, który się odradza zmartwychwstaje – przeczytaj mit w Taji 19 o obcięciu mu głowy przez Marę-Marenę – czyli Mającą RA (Światło Świata). Jesus – to Jassy – Kir Jesieni, Jasion, Jesion,Jesień, Yesse, Yasza  – nie tak jak sobie to wyobrażają W. Józwiak,  G. Niedzielski i K. Perkowski mówiący o „bogu Polskim” lokalnym – lecz uniwersalny prastary Indoeuropejski a co najmniej Aryjski (Prasłowiański – Słowiano-Indo-Skołocki).

Te cztery postacie Kirów mają swoje odpowiedniki znane dobrze masonom – 4 części Feniksa/Sfinksa – Wiejnyksa/Wennyksa/Zwijn(y)ksa odradzającej się Weny/Weni Zwieńczenia.

Lew/Kot na plecach pod stopami Jeźdźca – Jeźdźcem na koniu jest Słońce – ale ta głowa nad nim nie należy do niego – to Graal=Kir – Naczynie Jaśni/Jaźni – czyli rzeczywiście Głowa Jaźń, która kieruje – a więc Kir – z pióropuszem 12 Mocy osadzonych na przepasce z ogonem (13 – pióro z tyłu a jednocześnie opaska – symbol Ukrytej bogini SwątWoli-Swawoli-Wolności 89- Ukryta Bogini – dająca pełnię panteonu 89=17=8)

Więc Cztery Kiry – części Feniksa/Sfinksa  znane z symboliki masonerii i tarota (tam to rycerze) – to Orzeł; Wół/Byk/Krowa; Żuk/Wedrik/Biedronka/Skarabeusz – zastąpiony u Masonów Aniołem – a właściwie skrzystym człowiekiem (człowiekiem świetlistym i skrzydlatym)  to jest Demonem- zduszem- Dziadem-Opiekunem – Aniołem oraz Lew/Kot – a wszystko skrzydlate jak w herbie Wrocławia.

Yessa-Jasza= Jasny Pan III – Jasność – III Faza Światła Świata – Starość i Światłość – Nad Zapadem gdzie zmierza na Koniu Słońce panuje Jasność-Istność

isty, ist, jest = być –  To opakowanie dla Świadomości Nieskończonej – czyli Światłości Świata – Naczynie.

Znak Świątyni Światła Świata – zawiera  symbolikę Klucza masońskiego Krzyża stojącego Równoramiennego i Krzyża  słonecznego w ruchu – swastyki i dwie „8” – nieskończoność, a jednocześnie jej niedomknięcie (dzięki któremu powstaje pionowo-poziomy krzyż – greckie fi – duże Platończyków – koniczynę czterolistną a to wszystko wpisane w piąte koło – znak Masonów i klucza Piotra-Skały – czyli i 88 mamy w tym znaku i 44 i 4 splecione S i in-yang czerwono niebieski i wszystkie Żywioły i Moce.

Kirowi Jasności, Jasnemu Panu – odpowiada Byk/Krowa/Wół tak zwany, Litera W – w herbie Wrati-Slowo (Wrocław – Wratislawia) – ktoś kto zna mit-baj o czterech Największych Tanach – Równonocach i Przesileniach wie, że tam się odbywają Dzikie Łowy (Przesilenia) albo Wielkie Bitwy Jasności z Ciemnością – i to jest cykl przekształceń od Narodzin Bedrik/Wedrik-wiosna/wschód, przez fazę Orła-południe do fazy Byka/Krowy Skrzystej Białej lub Czarnej – potem Jedna i druga Krowa Jasna i Ciemna znów   maleją  – znak Raka ma symbol 6-9 – to właśnie Jasność w Pełni Królująca (9) i Ciemność w postaci czarnej biedronki-Iskry Ciemnej – Skarabeusza-Karakona – Czarnego (Kary-koń Czarny Koniec – skon – 6 – narodziny)

Reasumując w cyklu Walki Niebieskiej nie ma czwartego Zwierzęcia – bo nie ma fazy całkowitej śmierci którejkolwiek z dwóch dopełniających się form Światła – Działu – jednak w symbolice Kirów – jest ono obecne – to Noc – to Lew leżący na plecach – To nie tylko noc – To poziom Nawi przez które przechodzi Słońce nocą na Wstok-Wostok – Wschód – na Kamczatkę skąd Wschodzi i idzie na zachód w rydwanie czterokonnym RA-DYW-WANie- na Zapad. Radywan pojazd boga Światła Świata.

Oto Wenyks – tworzący Życie RA i umierający Ogień – RA Światła.

Anioł zamiast Skarabeusza-Żuka – jest wyrazem ludzkiej deformacji, pychy, egotyzmu – to zwichnięcie Tory, tarota, kabały, taoizmu, buddyzmu, i wszystkich pochodnych zoroastryzmu – czyli judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Wszędzie przejawia się podobne zwichnięcie – ale sprzedane – tym ludom jakby każdemu w innej fazie i w innej części Wiedy Wiary Przyrodzonej – dopiero gdy się je z każdego z nich usunie widać Holistyczną Całość, która jest w nich wszystkich ukryta „pod powierzchnią ” w proporcji 90% trafności i 10% TREFNOŚCI.

Odyniec ,Wąż, Łabędź i Byk

Odyniec-Lew, Wąż-Biedronka i Łabędź-Orzeł, czyli Dzik,Wąż i Ptak, orzeł jako zastępczy symbol ŁaBĘDZIA/BOCIANA! I Krowa-Byk Połabski? Znaki chińskiego Zodiaku Krowa-Byk, Małpy-Orzeł -Łabędź, Wąż-Biedronka/Skarabeusz i Dzik-Lew herbu Wrocławia i kręgu przemian rocznych Światła Świata. Krowa Luty-marzec 2 miesiąc roku chińskiego – 20 luty do 22 marca, Wąż 6 miesiąc roku chińskiego – 20 czerwiec – 20 lipiec, dzik 12 miesiąc zodiaku chińskiego – 20 grudnia – 20 stycznia, Małpy -Orzeł-Łabędź 9 znak zodiaku chińskiego 20 września – 20 października, wtedy właśnie przylatują łabędzie.

HerbWroclawia_kMostuSikorskiego

Zajmiemy się tutaj związkami rodzinnymi przedstawicieli trzech lądyjsko-mazyjskich rodów wojowników herbowych… My rodzimowiercy polscy i słowiańscy mówimy, że to rody lądyjsko-mazyjskie, bo Europa to po prostu Ląd , lub Biały Ląd – tak nazywali go nasi przodkowie, Afryka to Ląd Czarny, a Azja to Mazja – miano od-imienne pochodzące od Mazy-Maży (pół-boginki – pół-A-Mazonki. Tak samo Ląd bierze miano od boginki i jednocześnie Mazonki –  Lędy-ŁABĘDY.

Herb Kołodyn czyli Kołokolczy Kieł Odyna albo Odyńca-Dzika

Herb Kołodyn hetmana Iwjana  Mazepy – jest nie tylko wariantem lustrzanych liter K czyli cyrylickiego Ж (z zamienioną na poziom podstawą tych liter), ale też wprost pokazuje dwa odwrócone księżyce co jest nawiązaniem bezpośrednim do głęboko ezoterycznych znaczeń i do mitologicznych przekazów Wiary Przyrodzonej Słowian zakorzenionych w najgłębszej asyryjsko-babilońskiej symbolice starożytnej.

Miano Koło-dyn odzwierciedla niebiański charakter Koła Czasu (Koła Czaru, Kola Czakry), tak jak w słowie dyn-ia, dyn-gus, dyn-jamąt – diament – dyj-mąd, dyn-namit (ogień miotany – dyna-miot), den-ga (tęcza, bogini Denga), Ra-Du(n)-ga – (tęcza i woda – duń, toń oraz ruch – duć, dyć, duty, dęty, nadęty-obrzmiały, baniasty (jak słońce i owoc słoneczny – dynia) jak w imionach bogów: Wiatru – Dyj – Dyaus Pater , Deń-Dzień-Dyewana (świetlista, ruchliwa i leśna, bo wan – święty las, Wanowie – Święci Boru, bogowie leśni i ogniści), Dana-Daboga (Pani Dnia i Ognia Nieba, czyli Jassności) – identycznie jak w staropruskim (staroboruskim) słowie  dangus – niebo, dengenennis – niebieski, z niebios pochodzący, czy dag- ogień obecne w imieniu władcy Mieszka Koszańskiego (Koszebskiego) – Dagome, czy w końcówkach imion bogów jako znak światłości i świętości – dag na przykład w Po-DAG-a. Kołodyn – dynamiczne Koło czasu, koło Bogów, Koło Świata, Koło Światła, Koło Czaru (Księżyca – Czuryły), Kala-Czakra.

W tym znaku widoczne też jest słynne OIO związane z najgłębiej „ukrytymi” znaczeniami ezoteryczno-okultystycznymi wypływającymi ze Starej Wiary Przyrodzonej. Dwa Księżyce (Chors/Anu/Kozyrys) z pniem symbolem Drzewa Świata wyrastającym z poziomu Ziemi stanowiącej podstawę ponad Nawią, i przechodzącym przez poziom Jawi do poziomu Prawi, pniem oraz rozwidloną w Prawi Koroną otwartą i bijącą w Sławię powyżej, tworzą jednocześnie literę fi – „Φ”, otwartą, znany ezoteryczny symbol i znak alfabetyczny w pewnym sensie odwrotność „ж”, znaku tabu, zakazu, który także zawiera dwa półksiężyce odwrócone i otwarte na zewnątrz.

zakaz

Są to dwa symbole tego samego jako znaki wiedzy tajemnej (taji księżycowej) niewypowiadalnej , zewnętrznej i wewnętrznej , poznawalnej od wewnątrz i zewnątrz. Pół-Księżyce zwrócone do siebie  tworzą Pełnię, Koło  i Pełny Księżyc. Złoty kolor zaś symbolizuje Słońce – Ist Boski, Światło Świata, a czerwony kolor pola to symboliczny Kres-Czar, krew, kir, ogień, krasz, poprzez barwę oddany obraz Bogów Mocy Miłości i Żądzy – Kraszów (Kupały-Dziwienia-Kryszenia, Dziewanny-Krasopani, Krasy-Krasatiny i Dzieldzieliji-Ziewuny-Kresy-Niekrasy).

Ta symbolika była omawiana osobno w rożnych artykułach. Postaramy się zebrać tutaj część z tych opisanych znaczeń:

Przedstawiony powyżej w polu znak Kołodyn jest fragmentem pełnego znaku Światła Świata, który opisany jest poniżej i niesie on zaszyfrowane te same znaczenia.

4 litery S

splecione w dwie „8″

8 – pełnia

∞ – nieskończoność

znak

8+8 = 16 = 7

4 x 4  = 16 = 7

Zaratusztra umarł dosięgnięty Karą – Karoduną mając dokładnie 77 lat w dniu urodzin 77 – został utopiony przez Czarnopanów w Jeziorze Kosza (losu) Kosowym [jezioro Kasawa] – na Dachu Świata

Symbolizuje Kwiat Paproci (Pąp Rudzi) – Wiarę Przyrody

Centralny punkt – symbol Boga Bogów – Swąta – Światła Świata [Świętowita, Światłowiłta, Światowida, Światowita]

symbol Jedności i wszechwspólnoty

zawiera także prastary symbol słoneczny – swastykę (prawoskrętną – niebieska [Niebo, Wela] i lewoskrętną – czerwona [Ogień, Ziemia])

pełna symbolika 44

4 złączone koła – symbol wspólnoty

brak domknięcia = wolność, symbolizuje też osobę i osobowość, indywidualność

Barwy  słowiańskie – czerwona, niebieska i białe tło

Jest to stary słowiański znak Swadziebnik –  z jednej strony znak ślubów – swadźby, a z drugiej znak wierności wartościom i ślubom rozumianym jako przysięga – Znak Mocnej Więzi – Obwaru i Okołu (gromady) Sjemi – Rodziny i Rodu oraz Zadrugi i Narodu.

Znak Związku  Rodów w Zadrugę, znak świętego pojednania i narodzin Nowej Zjednoczonej Wiary Przyrodzonej – JEDNEJ WIARY PRZYRODZONEJ – WIARY PRZYRODY – Znak Związku Zadrug w Gromadę – Znak Związku Gromad – ZNAK NARODU. Znak złączenia węzłem wieczystym.  Znak związku Ciała, Duszy, Ducha i Światłości w nową Żywą Jedność – połączenie Ognia i Wody – męskiego z żeńskim. W tym znaku widać także:

1 – Centrum – Bóg Bogów,

2 Swastyki żeńska i męska – 2 Bogów Działu,

4 Płatki Kwiatu przy centrum – 4 Bogów Kiru,

4 – Otwarcia Białe – Krzyż Podstawowego Zodiaku – Filary Świata – Kiry

8 Żywiołów – 8 Ramion swastyk,

12 Mocy – (4 Białe Koła + 4 Białe Bramy + 4 Białe Strzałki [ostrza])

O samym herbie

Herb występował w kilku wariantach:

Kurcz (właśnie): W polu czerwonym srebrna litera T wywrócona, rozdarta i pod rozdarciem przekrzyżowana; z lewej jej strony półksiężyc złoty rogami w prawo, z prawej gwiazda złota sześciopromienna. Klejnot: trzy pióra strusie.

Gwiazdy-Światy-Swiety-Cwiety – typowo słowiańskie ozdoby podsufitowe symbolizują ŚwiatłoŚwiata – Boga Bogów

W herbie Kurcz zamiast dwóch Półksiężyców mamy właśnie Gwiazdę i Półksiężyc.  Trzy Pióra Strusie , a właściwie dawny symbol skrzenia, skrzystości i skrzydlatości (Nieba-Weli-Prawi) co charakterystyczne wymieniono w pewnym momencie dziejów tego herbu na rękę z mieczem (równoważny z toporem symbol  sprawiedliwości oraz wojostwa-rycerstwa-prawości).

Kurcz odmienny Mazepy (cz. Kołodyn albo Mazepa II wedł. J. Ostrowskiego): W polu czerwonym między dwoma półksiężycami złotymi rogami do siebie srebrna litera T wywrócona, rozdarta i pod rozdarciem przekrzyżowana. Klejnot: trzy pióra strusie.
Według W. Wittyga istniały trzy odmieny herba Kurcz trzech gałęzi rodziny kniaziowskiej Kurcewiczów. Według J. Ostrowskiego istniały: kniaziowska odmiana herba Kurcz z Pogonią litewskią i z mitrą książęcą (cz. Koryatowicz-Kurcewicz książę albo Pogoń litewska odm.) i kniaziowska odmiana herbu hetmana Mazepy-Koledyńskiego z mitrą książęcą (cz. Mazepa I).

Herbowni

Kurcewicz (Koryatowicz-Kurcewicz), Bułyha (Bułyha-Kurcewicz),

Bielski, Brzeski, Bułykabułat, Kniaź, Kurcz, Kurczewicz, Mazepa-Koledyński (Mazepa-Kołodyński), Opnowicz (Opanowicz, Oponowicz), Taras.

Znani herbowni

  • Kurcewicz Michał, książę, siędzią włodzimierski w 1554, w 1569 podpisał akt na wcielenie Wołynia do Korony.
  • Kurcewicz-Bułyha Dymitr, książę, w 1569 podpisał akt na wcielenie Wołynia do Korony, w 1572 ma sprawę z kniazem Kurbskiem o zabójstwie służącego, podstarosta białocerkiewski, zm. 1596.
  • Kurcewicz Iwan (cz. Job), w zakonie Ezechiel, książę, podstarosta czerkaski 1601, a białocerkiewski 1609, igumen Trachtemirowski, a potem Dermański, władyka (biskup) włodzimierski 1621, władyka (arcybiskup) suzdalski 1625 (na Moskwie), zm. 1626 (cz. 1642).
  • Mazepa Stefan, podczaszy czernichowski 1629, ojciec hetmana.
  • Mazepa Iwan, dworzanin królewski 1662, z generalnego esauła hetman kazaków ukraińskich 1687, zm. 1709.

Mazepowie i ich następcy

Jan Mazepa herbu Kołodyn (ukr. Іван Мазепа), właśc. Iwan Stepanowycz Koledynśkyj (Іван Степанович Колединський), pol. Jan Kołodyński (ur. 20 marca 1639, zm. 2 października 1709) – szlachcic, dyplomata, hetman Ukrainy Lewobrzeżnej w latach 1687–1709.

Urodził się w ruskiej rodzinie szlacheckiej 20 marca 1639 we wsi Mazepinka[1] (ukr. Мазепинка) koło Białej Cerkwi na Kijowszczyźnie. Jego ojcem był prawdopodobnie Adam Mazepa, podczaszy czernihowski, w młodości pokojowy króla Jana Kazimierza, być może w dokumentach obrządku greckiego nazywany Stefanem.

Jan kształcił się w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej w Kijowie, kolegium jezuickim w Warszawie, a następnie na uniwersytetach Europy Zachodniej.[potrzebne źródło] W latach 1659–1663 w służbie dyplomatycznej Rzeczypospolitej. W 1663 powrócił na Ukrainę naddnieprzańską, w poselstwie wiozącym buławę hetmańską Pawłowi Teterze i objął po ojcu urząd podczaszego czernihowskiego, a także mocno podupadły na skutek napadów kozackich majątek Mazepińce. W czasie walki o urząd hetmański związał się z obozem późniejszego hetmana Prawobrzeża Piotra Doroszenki. Na jego dworze pełnił funkcję dowódcy gwardii przybocznej, a następnie pisarza generalnego Prawobrzeża.

Podczas misji dyplomatycznej do Chanatu Krymskiego i Turcji został schwytany przez oddział kozacki z Lewobrzeża. Przekazany hetmanowi Iwanowi Samojłowyczowi, od 1682 pełnił funkcję generalnego osauła Lewobrzeża. W 1687, po usunięciu Samojłowicza z urzędu przez Rosję, pod jej naciskiem, został wybrany hetmanem.

Chcąc zyskać przychylność ówczesnego cara Rosji Piotra I, Mazepa zgodził się na udział oddziałów kozackich po stronie Rosji w wyprawach przeciwko Turcji i w III wojnie północnej. Nie protestował również przeciw wprowadzeniu wojsk rosyjskich na terytorium Hetmanatu po rozpoczęciu wojny ze Szwecją, mimo negatywnych reakcji społeczeństwa.

W sierpniu 1704 i lipcu 1705 na polecenie cara Piotra I miał wspierać zbrojnie polskiego króla w walkach ze Szwedami, jednak jego pomoc ograniczyła się do grabienia i pustoszenia ziem polskich.[2]

W 1705, wobec planów Piotra I likwidacji Hetmanatu, Mazepa zmienił front i zaczął prowadzić tajne rozmowy z Rzecząpospolitą i Szwecją, które doprowadziły do zawarcia w 1708 umowy między Mazepą i Stanisławem Leszczyńskim, której gwarantem był Karol XII Gustaw. Po ujawnieniu porozumienia, wojska Piotra I spaliły stolicę Lewobrzeża – Baturyn i wymordowały jego mieszkańców, zaś Rosyjska Cerkiew Prawosławna obłożyła Mazepę klątwą.

Po przyłączeniu się do Szwedów, wojska kozackie wzięły udział w ofensywie na Moskwę, zostały jednak zatrzymane pod Połtawą, gdzie 8 lipca 1709 rozegrała się decydująca bitwa, zakończona wielką klęską wojsk szwedzkich. Mazepa wraz z Karolem XII schronił się na terytorium Turcji. Zatrzymał się pod Benderami (rum. Tighina, obecnie Mołdawia), gdzie zmarł 2 października 1709. Majątek Mazepińce, będący pod zarządem synowca Mazepy, Andrzeja Wojnarowskiego został skonfiskowany, a Andrzej zesłany do Jakucka. Sam Mazepa został pochowany w Gałaczu nad Dunajem (rum. Galaţi, obecnie Rumunia), skąd w 1999 jego prochy zostały sprowadzone do Baturyna.

W historiografii rosyjskiej Iwan Mazepa jest przedstawiany jako zdrajca Rusi i prawosławia. Natomiast na Ukrainie jako człowiek szerokich horyzontów, który swoje talenty dyplomatyczne starał się wykorzystać jak najlepiej w trudnej sytuacji Hetmanatu, podzielonego i wciśniętego między ówczesne europejskie potęgi – Rosję, Polskę, Szwecję i Turcję. Staraniem Mazepy powstało wiele budowli w stylu baroku kozackiego, m.in. nowa siedziba Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, dzwonnica soboru Sofijskiego, cerkiew Objawienia Pańskiego i nowe mury Ławry Pieczerskiej w Kijowie, a także sobór katedralny w Perejasławiu. Z inicjatywy Mazepy powołano do życia kolegium w Czernihowie, obok którego 21 sierpnia 2009 odsłonięto pomnik hetmana (z brązu i marmuru) autorstwa Giennadija Jerszowa. Mazepa jest również tytułowym bohaterem dramatu Mazepa Juliusza Słowackiego. W 2001 kinematografia ukraińska nakręciła film historyczny pt. Molytva za het’mana Mazepu (Молитва за гетьмана Мазепу) w reż. Jurija Ilienki, w którym główną rolę zagrał Bohdan Stupka.

Herb Łabędź

Łabędź (Inne nazwy herbu to: Cygnus, Lambacz, Łabuć, Łambęć, Skrzynno, Skrzyński, Junosza) – herb szlachecki.

441px-Herb_Łabędź_1.svg

Opis herbu: W polu czerwonym, srebrny łabędź. Klejnot samo godło. Występują również jego odmiany: żółte nogi i żółty dziób, ptak pozbawiony nóg (na wodzie lub w trawie), które nie wywodzą się od herbu średniowiecznego.

Pojawiają się również Łabędzie wkomponowane w tarcze i klejnoty innych herbów.

Gott mit uns – godło rzymsko-niemieckie,czyli Order Łabędzia a lechickie godło Białego Lądu (Europy)

441px-Herb_Łabędź_1.svgHerb Łabędź – to herb Śląski używany przez Piotra Włosta już w roku 1054.

Gott mit uns (“Bóg jest z nami” czy “Z nami Bóg”) – dewiza prastarego Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej i aż do lat 70. XX wieku na sprzączkach pasów sił policyjnych RFN.

Historia

Zaczerpnięta ze Starego Testamentu dewiza pojawiła się w historii Niemiec po raz pierwszy w roku 1440 jako dewiza brandenburskiego orderu Łabędzia z okazji nadania mu statutów. Przy swej proklamacji na “króla w Prusiech” Fryderyk I Pruski wybrał ją jako dewizę nowego królestwa. Używana była na sztandarach wojskowych i w detalach umundurowania armii pruskiej i później niemieckiej, zarówno sił zbrojnych Cesarstwa Niemieckiego, Reichswehry w Republice Weimarskiej jak i Wehrmachtu w III Rzeszy. Widniała także na niektórych pruskich orderach.

Ze zrozumiałych względów nie była używana w siłach zbrojnych NRD, “Nationale Volksarmee” skądinąd niestroniących od niektórych pruskich tradycji. W dawnych Niemczech Zachodnich, po roku 1945, Bundeswehra porzuciła tę dewizę, ale policja w RFN używała jej aż do lat 70. XX wieku.

Bibliografia

  • Georg von Alten, Handbuch für Heer und Flotte, 1 – 10, Berlin 1908-1914

wiki english:

Gott mit uns (meaning God with us) is a phrase commonly used on armor in the German military from the German Empire to the end of the Third Reich, although its historical origins are far older. The Russian Empire’s motto also translates to this.

Origins

Nobiscum deus (‘God with us’) was a battle cry of the late Roman Empire and of the Byzantine Empire, used for the first time in German by the Teutonic Order.[1] In the 17th century, the phrase Gott mit uns was used as a ‘field word’, a means of recognition akin to a password,[2] by the army of Gustavus Adolphus at the battles of Breitenfeld (1631), Lützen (1632) and Wittstock (1636) in the Thirty Years’ War.[3] In 1701, Frederick I of Prussia changed his coat of arms as Prince-Elector of Brandenburg. The electoral scepter had its own shield under the electoral cap. Below, the motto Gott mit uns appeared on the pedestal.

Jak widać niemieckie hasło Gott mit Uns kształtowało się na ziemiach słowiańskich , na podkładzie herbowym Lechickim – Łabędzia i jego symboliki rycerskiej związanej nie tylko ze starym Sarmackim Rytem i Znakiem Tamgi leżącym u podstaw, ale z adaptowanym przez słowiańskie rycerstwo znakiem używanym po zdobyciu Rzymu w Nadłabiu i w Lechii, a zmienionym już na potrzeby chrześcijaństwa, fałszywym podaniem i fałszywą symboliką. Hasło to kształtowało się w Prusach położonych w całości na Ziemiach zagrabionych Słowianom, gdzie jeszcze w XVIII wieku większość ludności miejscowej mówiła po drzewiańsku, wielecku, połabsku i łużycku. Kształtowało się ono  w ziemiach Brandenburgii, która do dzisiaj jest Łużycka. Nic zatem dziwnego, że słowa GOD (Gott) “mit” jak i słowo “uns”  są tak bliskie brzmieniem i nieodległe pojęciowo w obydwu tych językach – słowiańskim (lechickim) i niemieckim .  “Mit”  niemieckie –  “z kimś, “z czymś”, to niemal to samo co słowiańskie “mieć coś” , “mieć kogoś”, mit- baj, podanie święte, kazanie i zakaz. “Uns” – “my”, “nami”  to niemal swojskie słowiańskie U-nas, czyli “nasze”.

Pojęcia mitu i mitologii w językach lechickich  są identyczne z mythos i mythologie – niemieckim. Teoretycznie obydwa te pojęcia wywodzą się z greki – według klasycznego językoznawstwa. Tylko że klasyczne językoznawstwo opierało swoje wywody na hierarchii ustalonej przez archeologię, a ta jest arbitralnym zbiorem twierdzeń opartych na ideologicznym postrzeganiu “skorup” przypisywanych arbitralnie do etnosów i grup etnicznych.

Co właściwie znaczy pojęcie mit? Poznaliśmy wywody Aleksandra Brucknera związane z “mitus” a zahaczające o postać Mitry i nawiązania wschodnie perskie, a zatem także indyjskie. Pojęcie mitu nie jest wcale odległe od tego co wyraża spójnik “z”, bowiem jak za chwilę dowiedziemy mit jest właśnie tym: wywodzeniem “z”, wyplataniem, pleceniem baj, splotem-warkoczem, plotem przyrodzonym (naturalnym) – jest opowieścią wypływającą z wnętrza człowieka, z praw Przyrody, ze splotu warkocza-kosy, czyli z łańcucha DNA, ze struktury Kosmosu, z Zapisu jaki nosi w sobie każda żywa istota na Matce Ziemi. Zapis ten jest emitowany przy pomocy mowy i zapisu znaków języka, a jego źródłem jest nasz WEWNĘTRZNY PRZYRODZONY KOD – DNA.

MIT jest “z” NAS a Bóg JEST Z NAMI.

Czy zastanawialiście się kiedyś nad znaczeniem słowa “Mit”? Skąd ono się bierze, dlaczego ma taki kształt i brzmienie? Z tym słowem jest tak jak z wyrazem “zwierzę”. Dlaczego zwierzę a nie animals?!

Odpowiedź jest prosta i nieprosta. Wpierw mamy słowo mówione a dopiero potem pisane. W zgodzie z teorią iż słowa powstają w kontakcie człowieka z przyrodą i na skutek emocji jakie wywołują “odkrywane” czy “spostrzegane” fakty w taki właśnie sposób musiało powstać i słowo “mit”.

Zwykłe definicje odwołują się jedynie do Greki. Tutaj poniżej:

Mit, z greckiego mythos oznacza opowieść, legendę, baśń. Mity to opowieści o otaczającym ludzkość świecie, opisują historię bogów, demonów, legendarnych bohaterów oraz historię stworzenia człowieka.

Mit (stgr. μῦθος mythos – “myśl, zamysł, temat rozmowy, opowieść, baśń”) – opowieść o otaczającym ludzkość świecie, opisująca historię bogów, zjawisk paranormalnych, demonów, legendarnych bohaterów oraz historię stworzenia świata i człowieka.

Mircea Eliade postrzega mit jako opowieść, która w sposób absolutny i nie podawany w wątpliwość wyjaśnia świat człowiekowi kultury tradycyjnej. Mit zawiera w tym ujęciu odpowiedzi na wszelkie pytania i problemy egzystencjalne. Wyjaśnia człowiekowi fenomen śmierci, podziału na płcie, różnorodności obecnej w świecie. Mit jest opowieścią, która nie poddaje się ocenie w dwuwartościowej logice (prawda – fałsz), gdyż stanowiąc fundament wiedzy o świecie danego społeczeństwa jest także podstawą wszelkich kategoryzacji. Poznawczym jądrem mitu jest dostrzeżenie przez człowieka hierofanii, czyli obecności w świecie sacrum.

Słownik etymologiczny A. Brucknera  podaje znaczenia jak następuje: odwrotny, splątany, spleciony, przełożony na krzyż, wzajemny, parzysty, odmienny, przyjaźń, układ. Czy to przypadkiem  nie jest ten sam podkład, z którego wywodzi się pojęcie plecenia baji, plątania wątków – jak w tkaniu lnu i konopi jak przy snuciu nici-nieci, jak podczas przekładania na krzyż i zaplatania kobów w dywanach perskich, we wzory i znaki w wątki-wątpia wróżebne – w nieci żywota wplatane przez Bogów w Materię Świata w Baję? Moim zdaniem tak, to ten sam archetyp ukształtował te pojęcia . A jak one się mają do podstawowego “mit” – z czegoś, z kogoś? U nas jest to słowo “z” u Germanów “mit” –  lecz wspólnie sięgają one tego samego korzenia związanego z wyplotem materii, ze  snutymi przy tej czynności wyplotu opowieściami o różnych wątkach i tematycznych niciach – mitów, mitusów, mitusiów. Mitwać – plątać! Czy trzeba nam więcej?

Najwcześniejsze wzmianki

Jeden z najstarszych polskich herbów szlacheckich. Wg legendy wywodzi się od rodu królestwa duńskiego, Piotra, palatyna królów polskich. W rzeczywistości pochodzi od Piotra Włostowica z Ołbina.

Po raz pierwszy (w zachowanym dokumencie) pieczęć z herbem Łabędź użył w 1326 Miecław z Konecka, rycerz kujawski.

Pierwszy znany zapis sądowy dotyczący herbu Łabędź pochodzi z 1406.

W wyniku unii horodelskiej w 1413 przeniesiony na Litwę (herb przyjął Andrzej Goligunt, adoptował Dziersław ze Skrzynna).

Średniowieczne znaki pieczętne

1326 Miecław z Konecka

1412 Dunin z Krajowa, podkomorzy brzeski

1414 Dunin, podkomorzy koronny

1427 Jan z Konina, podsędek ziemski sandomierski

1430 Jan Boruta, kuchmistrz królowej (1413), wojski (1419) i podsędek sandomierski (1434)

1434 Raczko Tabutowicz – pieczęć litewska

1438 Paweł Zborzeński i Stanisław Ćwikła z Konina

1445 Maciej z Bieswodów

Dokumenty

Klejnoty Długoszowe

herbarze: Złotego Runa i Bellenville

Księga Bracka Świętego Krzysztofa na Arlbergu w Tyrolu,

Codex Bergshammar w brukselskim Armorial Lyncenich.

Kościoły, katedry i klasztory

kościół parafialny pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Boskiej w Kurozwękach – na zworniku

kościół pod wezwaniem Świętego Antoniego w Opocznie – na chrzcielnicy

kościół pod wezwaniem Świętego Stanisława Biskupa w Świniarach – na ławce

kościół w Ćmielowie – nad wielkimi drzwiami

Kościół farny w Szydłowcu – na szczycie

katedra łomżyńska – w strefie zwieńczenia nagrobka rodu Duninów-Modliszewskich

klasztor Krems w Austrii – w herbie,

kościół parafialny pw. NNMP w Czermnie

Zamki

Baranów Sandomierski

Głębowice – na murach

Zamek hr. Tarnowskich w Dzikowie (dziś osiedle Tarnobrzega)- w górnej partii ryzalitu

Powiaty, gminy i miejscowości

Powiat – kępiński

Gminy – Przasnysz, Kępno, Borkowice

Miejscowości – Rzeczyca, Biłgoraj, Rodaki, Waśniów, Widuchowa, Wrochem, Wysokie Mazowieckie, Zbąszynek, Zbąszyń, Żelechów, Kolonia Jana (dzielnica Bzie), Bełchatów-Grocholice, także wiele miejscowości w Niemczech i krajach nadbałtyckich.

Jest również znakiem własnościowym kluczewskiej papierni.

Herbowni

Audycki, Balbas, Bałaszko, Baniewicz, Bartodziejski, Berwaldzki, Berżański, Białowicz, Białowski, Bielski, Biernacki, Birżyszko, Blinstrub, Błaszkowski, Bogdanowicz, Bogdanowski, Dunin-Borkowski (Wincenty, Franciszek, Tytus, Henryk, Stanisław tyt. hr. austr. 12 X 1818, dypl. 5 II 1821, potw. w Król. Pol. 27 V 1821), Borkowski II nob. 1775, Breański, Krzysztof Fryderyk Brun|Brun, Dunin-Brzeziński, Bujnicki, Burkarth nob. 1532, Butrymowicz, Cielewicz, Ciemnicki, Czajewicz, Damniowski, Dunin-Damujowski, Daszczyński, Dobulewicz, Dobrzyński, Dołgiert, Dowgayło, Dowgird, Dunin (tyt. hr. SIR 1547, potw. pol.-sas. 23 VIII 1738, potw. w Galicji 1782, potw. w Król. Pol. 1837, 1861), Dusznikiewicz, Duszyński, Filipek, Gabryelczyk, Galiński, Ganckow, Giełdowski, Gierdowski, Ginwiłł, Girski odm. Gliszczyński, Głuszewski, Dunin-Głuszyński, Goligunt odm. Golginiewicz, Dunin-Goławiński, Gościkowski, Dunin-Goździkowski, Górkiewicz, Górkowicz, Górski, Grajewski, Grodziński, Grodziski, Gromacki nob. 1550, Grudziński, Gunczerzewicz nob. 1634 (Goncerzewicz, Gąceżewicz), Dunin-Hatnicki, Hatowski, Hołowczyński (kniaziowie), Horbaczewski, Horodyjski, Horoszewicz, Hryszkiewicz, Ibiański, Iszliński, Jagiełło, Jagiełłowicz, Jałgoldowicz, Janczewski, Dunin-Jastrzębski, Jawgiełło, Judycki, Jundziłłowie, Juniewicz, Jurewicz, Kacperski, Kamionomojski, Kaniomojski, Kantowicz, Kapuściński, Karnkowski, Karwacki, Dunin-Karwicki, Kasperski, Kąsinowski, Kęplicz, Kęstowicz, Kęstowski, Kieyzgayło, Kłopocki, Kołaczko nob. 1555, Komorowski, Konczewicz, Konderewicz, Dunin-Koninski (Kuniński), Kormułt, Kos, Kostrzejowski, Kozicz, Kozielecki, Kozicki, Kozielski, Krat, Krajewski(Krajowski), Kroczowski, Dunin-Krzczonowski, Dunin-Krzesławski, Kudrewicz odm. Kulwieć, Kuncewicz, Kunicki, Łabędzinski, Leszczyłowski, Lipczyński, Lutrosiński, Dunin-Lipski, Dunin-Lubsiński(Lubieński), Dunin-Łabęcki, Łabędzki, Łabieniec, Łęgonicki nob. 1547, Maciejowicz, Majewski, Majewski II nob. 1768, Marcinkiewicz, Marcińczyk, Markiewicz, Martusewicz, Matuszewicz (tyt. hr. ros. 1824), Matusewicz, Matyszewicz, Dunin-Mieczyński, Mesojed,Mikołaj Michnowicz Raczkowicz Bakałarz – najstarszy syn Michny, Michalak, Mieszczański, Mikołajewicz, Miłoszewicz (Andrzej tyt, bar. franc. 15 VIII 1809, dypl. 14 IV 1810), Minigaiło, Missopad, Dunin-Modliszewski, Monstołd, Mozeyko (Możeyko), Misiewicz, Naskręski, Niemieksza, Niemieszka, Ortyński, Ostrowski, Otoski, Owadowski, Pałacki, Pantkowski, Petrusiewicz, Pętkowski, Pietraszkiewicz, Piątkowski, Pilecki, Ploetz odm. Polib, Pomieski, Pomirski, Primus, Prokulbicki, Przychowski, Dunin-Przystałowski, Przyszowski, Radoński, Radostowski, Radziwiłowicz, Rafałowski, Dunin-Rajecki Ratyński, Referowski, Rostocki, Russek-Zawadzki, Dunin-Rusinowski, Dunin-Ruskowski, Rychlik, Rymowicz, Dunin-Rzuchowski, Sadkowski, Salomonowicz, Sartoryusz nob. 1792, Sasulicz, Sebastyanowicz, Siemaszko, Siemniszko, Dunin-Skrzyński, Ślepść, Śmiałkowski, Śmiglewicz, Dunin-Smoszewski, Sokołowski, Stanisławowicz, Steckiewicz, Stoss nob. 1790 lub 1791, Dunin-Strzeszkowski, Studziński, Sudywoj, Dunin-Suligostowski, Dunin-Sulgostowski, Szemiot odm. Szempiński, Szostak, Szostakowski, Dunin-Szpot odm. Szpotański, Szpotowski, Sztorc (Sztoc), Szwichowski, Talenti indyg. 1685, Talwosz, Tanajewski, Telefus (Talafus), Todt, Tomasiewicz, Tomaszewicz, Towtwiłł, Trakul(od Walentynowiczów), Trzciński, Trzebicki, Tumliński, Urbanowicz, Walentynowicz, Waleszyński, Warszewski, Waszewicz, Dunin-Wąsowicz (1824 – na liście rodz. uprawn. do użyty. tyt. hr. w Król. Pol.), Weyssenhoff odm. Węcewicz, Widejko odm. Wodziradzki, Wojdat, Wojeński, Wojtkiewicz, Dunin-Wolski, Wołodkiewicz, Woyszko, Zaleski, Zalewski, Zawisza, Dunin-Zborzyński, Zeligowski, Żuchowski, Żukowski.

Związek Łabędzi Włostowica z Odrowążami

Pochodzenie rodu Łabędziów od najstarszego syna Piotra Włostowica – Wszebora przedstawił Janusz Bieniak w pracy „Ród Łabędziów” zamieszczonej w zbiorze „Genealogia, Studia nad wspólnotami krewniaczymi i terytorialnymi w Polsce Średiowiecznej na tle porównawczym”, UMK, Toruń 1987. Na podstawie zawartych w tej pracy informacji, rozmów z profesorem Bieniakiem i wykładu w Firleju sporządziłem w programie GeneWeb drzewa genealogiczne Łabędziów – potomków Piotra Włostowica, które ilustrują wywody wykładu.

Piotr Włostowic z Ołbina ca 1080-1153
&ca 1111 Maria córka ks.Olega +1149/
|









| | | | |
Wszebór Piotrowic (z) Świętosław Konstantyn Piotrowic (z) Idzi Piotrowic (z) 1126- Agafia x +1176/ Beatrycza x +1193/
&1146 *NN (siostra komesa Stefana ?) & ? ? &/1145 Jaksa z Miechowa +1176
| |












| | | | | | |
Piotr Wszeborowic ze Strzelna („Stary”) +1196/ Krystyn Wszeborowic (z) +1161/ Otto Wszeborowic (z) +1161/ Wszebór Wszeborowic (z) + Piotr Świętosławic (z) +1198 Włodzimierz Świętosławic (z) + Leonard Świętosławic (z) +1203/
& ? ? & ? ?
| |
| |
| |
Krystyn Piotrowic (z) + Otto z Wierzbicy +
& *N z rodu Odrowążów & *N córka Grota z rodu Rawiczów
| |
|


| | |
Krzesław Krystynowic + Wszebór ze + Piotr „Duńczyk” +

Piotr Włostowic miał więc trzech synów, z których akurat ten, który w źródłach jako jego syn występuje i stąd jest najbardziej znany, mianowicie Świetosław nie prowadzi do rodowodu Łabędziów. Widać to w monografii Mariana Friedberga „Ród Łabędziów w wiekach średnich”. Mamy tam Swiętosława z gronem jego potomków, następnie pierwszych znanych Łabędziów już w XIV wieku, a między nimi jest pustka, której badacz ów nie zdołał zapełnić. Pokusiłem się więc znaleźć to dojście inną drogą.

W 1193 roku nastąpiła zmiana obsady klasztoru świętego Wincentego – z benedyktyńskiej na premonstrateńską (norbertańską). Zatwierdzający ją dokument papieski wymienia osoby współdziałające przy tej zmianie. Byli to mianowicie: arcybiskup gnieźnieński Piotr, biskup i książę wrocławscy oraz wymienieni jako patronowie tego klasztoru komesi Piotr, Włodzimierz i Leonard, Arcybiskup Piotr oraz komesi Włodzimierz i Leonard to synowie przytoczonego przed chwilą Świętosława. W gronie patronów (więc potomków fundatora) znajduje się jednak jeszcze jeden Piotr, tym razem osoba świecka, ale który jest wymieniony przed Włodzimierzem i Leonardem (ale oczywiście po arcybiskupie). I tego własnie Piotra na podstawie całego szeregu dowodów pośrednich utożsamiłem z Piotrem Wszeborowicem (Wszeborzycem – jak lepiej po staropolsku się mówi), fundatorem klasztoru norbertanek w kujawskim Strzelnie. Wobec tego Wszebór, krótko żyjący wojewoda młodszych książąt – braci Władysława II, został przeze mnie uznany (co przyjęło się następnie w nauce) starszym od Świętosława synem Piotra Włostowica. I akurat znani potomkowie Wszebora noszą dokładnie wszystkie (bez wyjątku) te same imiona, które potem występują wśród wczesnych Łabędziów. Tą przeto drogą – przez Wszebora –  nastąpiło genealogiczne połączenie Łabędziów z Piotrem Włostowicem.

Syn Wszebora, Piotr zwany Starym (w późniejszych źródłach mieszany ze sławnym dziadem – imiennikiem), fundator Strzelna i współpatron klasztoru św. Wincentego, był wojewodą kujawskim i kasztelanem kruszwickim. Po nim patronat Strzelna przejął jego syn Krystyn, wymieniony w tej roli w 1216 roku, kiedy nastąpiła konsekracja tamtejszego kościoła „na cześć Świętej i Niepodzielnej Trójcy i świętej Marii Dziewicy, jak również licznych innych świętych”, podanych następnie z imienia.. Konsekracji dokonał biskup kruszwicki Bartek na prośbę Krystyna, syna komesa Piotra Starego i w jego obecności jako patrona.

Dalsze losy tegoż Krystyna i jego związki rodzinne oświetla nam dokument pozbawiony daty, lecz przez badaczy umieszczany w latach 1223 –1225. Dokument ten zawiera następujący tekst po łacinie: My Grot –  syn Grota, Krzesław –  syn Krystyna, Dzierżykraj –  syn Goworka działając jako prokuratorzy (pełnomocnicy) chłopców synów Krystyna syna Piotra i ich dóbr sprzedajemy Chrystianowi biskupowi Prus (biskup misyjny Prus) Radzyń (miejscowość w ziemi chełmińskiej – dzisiaj miasteczko) z wszystkimi posiadłościami za 90 grzywien czystego srebra za zgodą i radą żony wymienionego Krystyna i synów jego, mianowicie Wszebora i Piotrka oraz wszystkich ich i naszych krewnych. Pieniądze te miały posłużyć, żeby uwolnić z niewoli pruskiej zakładników, którzy zostali tam dani dla uwolnienia owego Krystyna. Nieżyjący już w każdym razie w czasie owej sprzedaży Krystyn zmarł widocznie wkrótce po swym uwolnieniu, a obowiązek uwolnienia danych za niego zakładników spadł na opiekunów jego małoletnich widocznie synów. Przy okazji dowiadujemy się, że Krystyn Piotrowic miał trzech synów z dwóch małżeństw. Z pierwszego pochodził Krzesław, jako majątkowo wcześniej od ojca oddzielony, a w dokumencie występujący w roli jednego z opiekunów swych przyrodnich braci. Kilka lat później został on na krótko (1231 – 1233) wojewodą kujawskim i niebawem zmarł. Imię jego, Łabędziom dotąd nie znane a później bardzo częste, sugeruje pochodzenie jego matki z rodu Odrowążów.  Krzesław był przodkiem linii nazwanej przeze mnie piotrkowską, a więc między innymi Karwickich, Damujowskich, Wąsowiczów. Synami drugiej żony Krystyna byli małoletni jeszcze w chwili zgonu ojca Wszebór i Piotrek. Opiekunowie ich – poza bratem przyrodnim, a więc Grot syn Grota i Dzierżykraj syn Goworka – to Rawicze, z tego rodu pochodziła przeto wymieniona jeszcze w dokumencie ich matka. Można uważać ją za córkę Grota, występującego na czele tej listy. Od Wszebora i Piotrka (lub od jednego z nich) wywodziła się druga – zatem młodsza – linia Łabędziów, którą nazywam konecką. Tu należą między innymi Zbożeńscy, Sulgostowscy, Szpotowie (Szpotańscy), Mieczyńscy, Borkowscy. Ta linia prowadzi też do właściciela pierwszej znanej pieczęci herbowej i pierwszego Donina w rodzie, o których już wspomniałem, a do których wypadnie jeszcze wrócić. Od potomków Krzesława z Piotrkowa odróżniała się ona nieco inną geografią dóbr. Obie linie miały posiadłości w ziemi sandomierskiej (piotrkowska zachodnią, a konecka wschodnią połowę klucza skrzyńskiego) i na Kujawach (odpowiednio rozdzielone klucze piotrkowski i konecki), konecka wszakże prócz tego na Mazowszu, głównie w ziemi zakroczymskiej (klucz miączyński). Można przyjąć, że te ostatnie dobra Wszebór i Piotrek Krystynowice odziedziczyli po matce – Rawiczównie. Podziału zaś majętności sandomierskich i kujawskich dokonał Krystyn z najstarszym synem Krzesławem, zawierając drugie małżeństwo.

Chociaż w latach 1223 – 1225 Wszebór i Piotrek byli jeszcze dziećmi, odtąd znikają nam całkowicie z pola widzenia. Wszebór na zawsze, ponieważ w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat nie znajdujemy w zachowanych źródłach nikogo o takim imieniu. Piotra tego zaś trudno odróżnić od innych, jako że imię to nosiło wielu. Kryterium bliskości terytorialnej wskazuje wszak tu na jedną osobę, piastującą urzędy. Jest to Piotr (Pietrzyk), podkomorzy sandomierski (1278), kasztelan radomski (1284) i wreszcie sędzia sandomierski (1287). Geografia tych urzędów, a zwłaszcza kasztelanii radomskiej, jak najbardziej odpowiada właścicielowi połowy klucza skrzyńskiego.

cd : http://web.archive.org/web/20080620035841/http://dunin.oeiizk.waw.pl/wlost/dunin/firlej.htm

Z nim właśnie zamienili działy w  roku 1350 bracia Borzuj, Donin, Lutogniew i Stanisław z Miączyna. Okoliczność, że  przed zamianą obie strony wspłdziedziczyły zarówno w kujawskim Konecku, jak i w trzech wsiach mazowieckich, dowodzi ich stosunkowo bliskiego pokrewieństwa. Sądzę, że chodzi tu o wnuków świeżo omówionego Krzesława. W tej bowiem tylko gałęzi występowało w następnych pokoleniach imię Borzywój (Borzuj), wprowadzone tu widocznie po kądzieli. Borzuj, najstarszy z braci, pisał się z Ninkowa i był potem wojskim lubelskim (1368 – 1369), a w końcu sandomierskim (1374 – 1377). O Doninie nic więcej nie wiadomo. Synem jednego z nich był Donin z Krajowa, kasztelan kowalski, a następnie podkomorzy brzeski, którego potomstwo dziedziczyło dowodnie w Miączynie i Goławinie.

Rodowód kolejnych postaci
(Występowanie imienia Donin lub herbu Łabędź zaznaczono kolorem czerwonym)

Zarówno herb Łabędź, jak i imię Donin rozpowszechniło się szybko w rodzie. Następny po 1326 r. źródłowy przykład użycia pieczęci  z tym herbem dotyczy domu Łabędziów Borkowskich. Synowie stolnika kujawskiego Piotra  z Borkowic, fundatora  tamtejszego kościoła (1364), mianowicie kasztelan kowalski Krystyn, kasztelan ciechanowski Miecław, podkomorzy inowrocławski Otto i ich bratanek  Krystyn ze Świętego wystosowali w 1385 r. list do rady miejskiej Torunia, polecający jakiegoś Mikołaja (widocznie ich kmiecia), który zabiegał o obywatelstwo tego miasta. List ten opieczętował kasztelan Krystyn. Obydwie czternastowieczne pieczęcie  z herbem Łabędź nie były znane dotychczasowym badaczom; monografia Friedberga za najwcześniejszy przykład herbu uważała pieczęć podkomorzego Donina z Krajowa, z 1412 r. Co do omawianego imienia, współcześnie z Doninem z Krajowa nosił je zmarły w 1418 r. podkanclerzy Władysława Jagiełły i dziekan krakowski, Donin z Wistki, częściej piszący się (śladem wielu Łabędziów) ze Skrzyńska, syn Andrzeja Rzeszotki. Inny Donin ze Skrzyńska (ze Świętego), długo żyjacy na Węgrzech, był obecny – widocznie w otoczeniu Zygmunta Luksemburczyka  – na soborze w Konstancji. W XV wieku widzimy w rodzie kilku Doninów, choć przede wszystkim w gałęziach ze Świętego i Borkowic oraz z Krajowa.

Rodowód kolejnych postaci

Z biegiem czasu miano to staje się przydomkiem. Pierwszymi, którzy używali go obok imienia, byli podkomorzy brzeski Andrzej Donin z Modliszewa, a nieco później sławny wódz w wojnie trzynastoletniej (1454-1464), wojewoda brzeski oraz starosta malborski i łęczycki, Piotr Donin (Dunin) z Prawkowic i Ujazdu.

Neun Schweinstein – Nowa Łabędzia Skała i Rycerze Łabędzia

Dosyć to niesamowite co dzieje się wokół tych trzech Herbów – Kła Dzika (Odyńca – Koło-Odyna), Modrego Węża (Odrowąża) i Łabędzia.

Zwłaszcza Łabędź jest centrum cudownosci i niezwykłości tak skoncentrowanych i krystalicznych , że nie wydają się te zbiegi okoliczności przypadkowymi.

Tych którzy nie czytali Taji na czarnym pasku o Białej Łabędzicy Lądzie Łabędzie i Białym Lądzie oraz jego herbowym ptaku Łabędziu polecam ten wawilion-wić- naszej Słowianskiej Baji. Wplatają się weń rody słowiańskie ze Śląska i Bawarii, mówiące po polsku i po niemiecku, lecz jak wszystko wskazuje jednej krwi królewskiej, splecione Błękitną Bają z Merowingami.

Łabędź. Swoją dumną urodą zachwyca ludzi od wieków. Marzyciele uczynili go bohaterem mitów i baśni, naukowcy nazwali jego imieniem jeden z gwiazdozbiorów, natomiast arystokraci umieścili go w rodowych herbach. Jednak dopiero pewna królewska rodzina uczyniła łabędzia nieśmiertelnym. Do wiadomości publicznej z mroków tajemnych stowarzyszeń doszła owa wieść w XIII wieku, za sprawą ano0nimowego pisarza z Francji, który stworzył poemat Le Chevalier au cygne (Rycerz Łabędzia)…

72559091_4344303_1131473
 Dzielny Lohengrin był synem Parsifala i rycerzem zakonu Świętego Graala. Legenda głosi, że członkowie zakonu wyruszali z sekretną misją – mieli ochraniać królestwa, które straciły swych protektorów. Lohengrinowi przypadła w udziale misja w Brabancji, której władca zmarł, a jedyna córka – księżniczka Elsa – została niesłusznie posądzona o zabójstwo młodszego brata, Gotfryda. Lohengrin przypływa do zagrożonego królestwa w łódce-muszli ciągniętej przez białego łabędzia, aby walczyć w imię niewinności księżniczki. Stawia jednak warunek, że jeżeli zwycięży, Elsa pojmie go za męża, nie pytając o imię. Księżniczka zgadza się i wkrótce odbywa się wesele. Szczęście małżonków nie trwa długo – Ortruda, podstępna dama dworu, przekonuje dziewczynę, że ta ma prawo wiedzieć, kto jest jej mężem. Elsa zadaje zakazane pytanie. Rycerz zmuszony jest wyjawić swoje imię i opowiedzieć, że to Graal napełniał go mistycznymi mocami, które działały tak długo, jak długo udawało się zachować sekret. Jeżeli księżniczka nie złamałaby obietnicy, mógłby on przywrócić Brabancji prawowitego władcę. Okazuje się, że to Ortruda zaczarowała brata Elsy w łabędzia. W tym samym momencie ptak znika i z wody wyłania się Gotfryd. Lohengrin odpływa w swojej łodzi, którą w miejsce łabędzia ciągnie gołąb, a zrozpaczona księżniczka umiera na rękach odzyskanego brata.

Cytujemy:

„Legenda Lohengrina przetrwała w sagach arturiańskich. Los chciał, że w XIX wieku zachwyciła trzech ludzi. Każdy z nich, na swój sposób, powołał Rycerza Łabędzia do życia. A wszystko to wydarzyło się w Allgäu, części Szwabii Bawarskiej położonej pomiędzy autostradą z Landsbergu do Memmingen a Alpami Algawskimi.
U stóp gór, pośród gęstych lasów, nad szmaragdowym jeziorem Alpsee stała twierdza obronna. Przez cztery wieki władali nią rycerze z rodu Schwangau, którzy w herbie mieli łabędzia (niem. Schwan). W 1832 roku ruiny zamku kupił książę Maksymilian, późniejszy król Maksymilian II Bawarski. Nowy właściciel przebudował nabytą posiadłość w stylu gotyckim i ozdobił motywami inspirowanymi legendami i poezją o Lohengrinie. Zafascynowany opowieścią, umieścił motyw łabędzia w wielu miejscach, a sam zamek nazwał Hochenschwangau.
Masywny, z wieżami, na tle pięknej scenerii alpejskiej złoci się żółto malowanymi elewacjami.
Na dziedzińcu od razu rzuca się w oczy fontanna przedstawiająca łabędzia zrywającego się do lotu. To chyba jedyny zamek, o którym mogę powiedzieć, że dobrze by się w nim mieszkało. Pokoje są niewielkie, przytulne i fantastycznie wymalowane, a te widoki z okien…! Do zwiedzania udostępniono 14 odnowionych i w pełni wyposażonych pomieszczeń, które znajdują się na 2 kondygnacjach.

Wędrówkę po pierwszym piętrze rozpoczyna się w Pokoju Bilardowym, w którym goście oczekiwali na audiencję u króla. Kolejnym pomieszczeniem jest przebogata Sala Łabędziego Rycerza, która wcześniej była jadalnią. Na ścianach namalowano tu sceny opowiadające historię Lohengrina, sufit natomiast ozdobiono neogotyckimi ornamentami. Dalej znajdują się komnaty królowej Marii. Sypialnia urządzona została w stylu tureckim – malowidła na ścianach ukazują sceny z wizyty księcia Maksymiliana w Grecji i Turcji. W Pokoju Dziennym na ścianach znajdują się malowidła przedstawiające historię poprzedniego zamku oraz osoby z nim związane – Hiltpolda z Schwangau, księcia Kordiana i reformatora Martina Luthera. Natomiast w Pokoju Pani Zamku znajdują się płótna prezentujące sceny z życia pani średniowiecznego zamku – Agnes. Pod sufitem wisi srebrny żyrandol z łabędziami.
Apartamenty króla znajdują się na drugim piętrze. Zwiedzanie zaczyna się od Sali Jadalnej, na której ścianach można podziwiać bohaterów starogermańskich sag. Dalej przechodzi się do garderoby króla, służącej również jako pokój muzyczny. W kaplicy tego pokoju znajdują się 2 cenne ikony, które syn króla otrzymał od cara Aleksandra II. Na ścianach następnego pomieszczenia, Sypialni Króla, znajdują się malowidła przedstawiające sceny z poezji Torquato Tasso, a sufit zmienia swój kolor pod wpływem ukrytych lampek od koloru jasnego nieba aż po gwieździstą noc. Dalej trasa prowadzi do biblioteki króla. Na jej ścianach widnieją malowidła prezentujące sceny z historii rodu Welfenów, książąt rządzących Bawarią przed rodziną Wettelsbachów. Ostatni z rodu Welfenów – Henryk Lew był założycielem miasta Monachium. Czternastym udostępnionym do zwiedzania pomieszczeniem jest Pokój Rycerski. Na ścianach umieszczono malowidła przedstawiające sceny z życia średniowiecznego rycerza. Przy wyjściu zachwyca srebrna tarcza będącą prezentem ślubnym dla księcia Maksymiliana i jego żony od 155 przedstawicieli arystokracji bawarskiej.
Do Hochenschwangau, zamku, w którym ożywały legendy i sagi, król często zapraszał Richarda Wagnera. Zakochany w germańskich mitach i eposach rycerskich kompozytor stworzył w 1850 roku jedno ze swych największych dzieł – operę Lohengrin. Choć zapewne niewiele osób widziało ją na scenie, jednak większość kojarzy Marsz Weselny, który często towarzyszy ślubom (głównie amerykańskim). Nie wiadomo czy to zamek natchnął Wagnera, pewne natomiast jest, że opera i sama osoba kompozytora zainspirowała królewskiego syna, Ludwika.

Ludwika II Bawarskiego, zwanego Bajkowym lub Szalonym Królem, Bawarczycy do dziś otaczają kultem. W swych neoabsolutystycznych fantazjach i bierności politycznej była to postać z innego świata. Pasją króla była architektura i muzyka, a przyjaźń z Richardem Wagnerem zaważyła na całym życiu władcy. Wpędzając kraj w finansową ruinę wznosił baśniowe zamki, marząc o nowych. Żaden z obiektów zbudowanych przez Ludwika z zasady nie miał spełniać funkcji praktycznych – po prostu urzeczywistniały one jego romantyczną wizję średniowiecznego świata. Jego najwspanialszym i najbardziej bajkowym zamkiem jest bez wątpienia Neuschwanstein, znak rozpoznawczy Bawarii oraz inspiracja disneyowskiego Fantasyland.

Oszałamiający zamek Neuschwanstein wyrasta pośród górskich grzbietów i bez wątpienia dorównuje im malowniczością. Jego kremowobiałe wieże oglądane na tle jodeł zdają się unosić w powietrzu. Budowla ta wygląda bardziej „średniowiecznie” niż wszystko, co zbudowano w okresie średniowiecza. Zamek w stylu neoromańskim zaprojektował Christian Jank – monachijski… scenograf teatralny. Jego pierwowzorem była potężna gotycka warownia Wartburg, której wygląd jest jednak nieporównywalnie bardziej surowy. Budowa trwała 17 lat, aż do śmierci Ludwika II i nigdy nie została ukończona – urządzono zaledwie 30 z 90 pokoi znajdujących się w zamku. W Neuschwanstein król spędził tylko 172 dni, z czego 12 ostatnich przed śmiercią. Tutaj też orzeczono o jego niepoczytalności. Obecnie ten jeden z najpopularniejszych zamków w Europie odwiedza rocznie 1,3 miliona osób, a w lecie dzienna liczba turystów osiąga nawet 6 tysięcy.

Wystrój zamku jest oparty na operach Ryszarda Wagnera – głównymi postaciami przedstawianymi na ścianach są: Lohengrin, poeta Tannhäuser oraz władca Świętego Graala – Parsifal. Motywem przewodnim, podobnie jak w Hochenschwangau, jest łabędź. W zamku zamontowano bardzo nowoczesne jak na owe czasu wyposażenie, takie jak: bieżąca zimna i ciepła woda z położonego o 200m wyżej źródła (w kuchni i łazienkach), toalety spłukiwane bieżącą wodą, system centralnego ogrzewania gorącym powietrzem, elektryczny system dzwonków do wzywania obsługi, a na trzecim i czwartym piętrze były nawet telefony. Potrawy były transportowane pomiędzy piętrami za pomocą wind.
Do zwiedzania wewnątrz zamku udostępnionych jest tylko część z ukończonych komnat. Bez wątpienia najwspanialszym pomieszczeniem jest Sala Tronowa, która wystrojem przypomina bizantyjski kościół. Jest ona urzeczywistnieniem wyobrażenia o Sali Graala.

Przy budowie Sali wzorowano się na Hagia Sophia w Konstantynopolu (obecnie Istambuł). Jej wysokość to dwie kondygnacje zamku. Wzdłuż dłuższych boków umieszczono rzędy kolumn (osobne dla każdej kondygnacji) z imitacji porfiru i lazurytu. Zakończenie sali stanowi półokrąg absydy z podwyższeniem, do którego prowadzą schody z białego marmuru kararyjskiego. Miał tam stanąć tron ze złota i kości słoniowej, ale nie został on nigdy zbudowany. Przed podwyższeniem wisi bizantyjski świecznik w kształcie korony z 96 świecami. Na podłodze ułożono posadzkę z motywami roślinnymi i zwierzęcymi składającą się z 2 milionów elementów. Ludwik II nie miał zamiaru wykorzystywać Sali Tronowej w celach reprezentacyjnych. Pragnął jedynie odgrywać w niej rolę Władcy Świętego Graala – Parsifala.

Kolejnym interesującym pomieszczeniem jest Sypialni Króla, która została zaprojektowana w stylu późnogotyckim. Wspaniałe gobeliny przybliżają sceny z opery Wagnera Tristan i Izolda. Królewskie łoże ozdobione jest misternie wykonanym drewnianym baldachimem, którego wykonanie zajęło 14-stu rzeźbiarzom 4 lata. Na nocnym stoliku umieszczony jest srebrny łabędź, z którego dzioba wypływa źródlana woda. Dalej trasa prowadzi do Salonu, który jest największym pokojem w apartamentach królewskich. Cztery kolumny oddzielają główny pokój od „Łabędziego Zakątka”, w którym Ludwik II uwielbiał czytać. W tym pomieszczeniu król był otoczony ilustracjami z legendy o Lohengrinie. Są one namalowane na szorstkim lnie, aby wyglądały jak arrasy. W każdej części tego pokoju przewija się motyw łabędzia. Pomiędzy Salonem a Gabinetem znajduje się Grota będąca najbardziej nietypowym pomieszczeniem na zamku. Kiedy zamknie się drzwi można poczuć się w niej jak w prawdziwej wapiennej grocie. Za czasów Ludwika II szemrał tu sztuczny wodospad, który wraz z kolorowym światłem tworzył romantyczną atmosferę. Ukryty otwór w suficie pozwalał na słuchanie muzyki płynącej z Sali Minstreli. Sängersaal, Sala Minstreli, jest sercem i zarazem największym pomieszczeniem bajkowego zamku. Ozdobiona została scenami z życia Parsifala a na suficie umieszczono znaki zodiaku. Niestety, Ludwikowi nie dane było zobaczyć wystawionej tu opery Wagnera. Pierwszy koncert wagnerowski odbył się w tej sali ponad 60 lat po śmierci króla.
Neuschwanstein najpiękniej prezentuje się z dwóch miejsc. Jednym z punktów widokowych jest żelazny most zawieszony 93 metry na wodospadem. W 1850 roku Maksymilian II wybudował go w prezencie urodzinowym dla swej żony Marii i stąd jego nazwa – Marienbrücke. Budowę zlecono firmie M.A.N. i było to arcydzieło nowoczesnej technologii w owych czasach. Dojście na szczyt Tegelberg, znany z pocztówek punkt widokowy, piechotą z mostu Marienbrücke zajmuje ok. 2-3 godziny, ale można tam się też dostać znacznie szybciej kolejką linową ze Schwangau. Stąd roztacza się najwspanialszy widok na Hohenschwangau oraz Neuschwanstein z Alpami Bawarskimi, Jeziorem Łabędzim i jeziorem Alpsee w tle. Patrząc na romantyczne sylwetki obu zamków czuje się, że baśnie, w które wierzyliśmy w dzieciństwie, mają swoje urzeczywistnienie.”

Aleksandra Barkas

Musieliśmy zamieścić tutaj cały artykuł Alerksandry Barkas ponieważ roi się w nim od symboli i związków pomiędzy różnymi Łabędziami – a wszystkie te elementy składają się na Ów rzeczony Błękitny Bajor naszej Baji o Łabędziach Modrych Wężach i Odyńcach z zakręconymi w Kolisko Kłami.

Przytoczony artykuł pochodzi ze strony Rossnet.pl:  http://www.rossnet.pl/Artykul/Z-labedziem-w-herbie,196389

Herb Odrowąż czyli Modry Wąż

O Herbie Odrowąż

Wileńszczyzna była prawdziwym ogrodem botanicznym szlachty i – jakiej szlachty! Siedzieli tu od pogańskich czasów, bo od Mendoga – Jundziłłowie, Wismontowie, od Giedymina – Dogilowie, Ejgirdowie, od Jagiełły i Witolda – Krupowiczowie, Zapaśnikowie, Krupowiesowie, Wilbikowie, Mickiewiczowie, Koczanowie, Dowgirdowie, Jodkowie, Bartoszewiczowie i inni. W samym lidzkim powiecie (obecnie część rejonu solecznickiego) pod koniec XVIIIw. kwitło jakieś 600 nazwisk szlacheckich, a w tym kilkanaście rodzin o nazwisku, naszego Wieszcza, Mickiewicz

Herb Odrowąż

W polu czerwona rogacina srebrna w słup, u dołu rozłuczona. W klejnocie nad hełmem w koronie na pawim ogonie taka sama rogacina w pas.

Odmianą herbu jest w polu czerwonym rogacina srebrna w słup, pokrzyżowana, u dołu rozłuczona.

Znane są następujące średniowieczne pieczęcie z tym herbem: 1350 Piotr kasztelan dobrzyński i Jakub sieradzki; 1352 Jakub z Dębna; 1380 Jan, starosta ruski; 1384 Prandota, podsędek ziemski sandomierski; 1385 Krzesław, podsędek ziemski krakowski.

Aktem unii horodelskiej herb został przeniesiony na Litwę. Ród Odrowążów reprezentował Jan ze Szczekocin, kasztelan lubelski, do rodu został adoptowany bojar litewski Wyszegerd (W. Semkowicz, O litewskich rodach…, RTH t. V, s. 55 i 57).

Herb ten znajduje się w Klejnotach Długoszowych, herbarzach: Gelrego, Złotego Runa, Lyncenich, Codex Bergshammar i Herbarzu Bellenviller, a także w Księdze brackiej św. Krzysztofa na Arlbergu.

Wizerunek herbu znajduje się między innymi na chrzcielnicach kościołów w Korzennie i Kruźlowie Wyższym z 1486 r. (J. Kuczyńska, Średniowieczne chrzcielnice…, nr 261 i 267, s. 92 i 94), na andependium ołtarza w kościele Końskiem z XV w. (F. Piekosiński, Heraldyka polska…, s. 110), na tablicy fundacyjnej w Gnieźnie – w kaplicy Bożego Ciała – 1460 r. (P. Mrozowski, Gotyckie tablice…).

Herb najbardziej rozpowszechniony był w ziemiach: krakowskiej, sandomierskiej, samborskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, poznańskiej, lwowskiej, halickiej, przemyskiej oraz na Śląsku, Kujawach i Podolu.

Używały go między innymi następujące rodziny: Baranowski, Bębnowski, Białoczewski (z Białaczewa – skąd potem Białczewscy i Białczyńscy), Błaszkowicz, Bielawski, Bieńkowski, Bylina, Cedrowski, Chlewicki, Chomski, Chreptowicz, Czechowski, Durasiewicz, Dziewiatyński, Godowski, Gorski, Jacewicz, Jeleński, Kamieński, Kapuściński, Kietliński, Konecki, Kowalewski, Krajewski, Kwinta, Lasota, Litawor, Łukaszewski, Minkiewicz, Mińkowski, Odrowąż, Ossowski, Parczewski, Pawłowicz, Petrykowski, Pieniążek, Pruszkowski, Rozdrażewski, Siedlecki, Siemaszko, Waligórski, Wizgird, Wolski, Wysocki, Żaba, Żak, Żaranowski.

(S. Górzyński, J. Kochanowski Herby szlachty polskiej, Warszawa 1994).

Starożytni pisarze podają zgodnie, że ów herb został wniesiony do Polski z Morawii, gdzie zwał się “Odrzywąsem” a to z tej okazji, że przeciwnikowi swemu możnemu poganinowi w pewnym zajściu oderwawszy usta z wąsem, takowe wbił na strzałę i jako znak zwycięstwa oddał swemu książęciu, za co od tegoż miał otrzymać nazwę Odrzywąsa, z wyrażeniem tego znaku jako klejnot herbowy, którym dotąd pieczętują się domy Siedlnickich i Tworkowskich w Morawii.

B. Paprocki podaje, że: “Przodek tego domu, mąż jeden sławny w Morawie (w cudzej ziemi) z poganami o sztukę strzelał z łuku, potem z nim i za pasy chodził i dziwnych sztuk rycerskich z sobą próbowali. On poganin, że nań szczęścia z mocy nie miał, przed monarchą krainy onej, znając łaskę pańską; dlatego, że mu się z każdym nieprzyjacielem fortunnie w potrzebach zdarzało, chcąc i nad onym górę otrzymać, o szczudłki (popularna gra ludowa) z nim przed cesarzem czynić chciał. On z gniewu mając to sobie za zelżywość chwycił go za gębę, którą mu z wąsem i nosem oderwawszy, na strzałę wetknął i ukazał panu, który wzgardziwszy onym oszpeconym poganinem, dał temu za wieczny upominek onej jego zwierzchności i nad nim strzałę przez wąs przewleczoną, i nazwał go Odrzywąsem aż per corruptionem sermonis Odrowąż po ten wiek”.

Okólski zaś twierdzi, że przodek herbu tego strzałą z łuku wąsy obydwa i z mięsem mu uciął. W Czechach niektóre przedniejsze domy tym herbem się szczyciły.

W Polsce, nosząc pierwotnie tytuł hrabiów z Końska; zalecał się ów dom przed innymi wydaniem kilku wielkich mężów. Iwo, biskup krakowski, jaśniał swoich czasów ze szczodrobliwości dla ubogich. Pamiątki po nim widzimy po dziś dzień jeszcze: tak klasztor oo. Cystersów w Mogile takiż kanoników reg. Św. Augustyna w Krakowie, w Kaliszu – szpital dla ubogich w Sławkowie, a później w Krakowie kościół Panny Maryi. Będąc jeszcze kanclerzem poruczonem miał sobie od Leszka Białego odprowadzenie królewnej Salomei do Halicza poślubionej Kolomanowi, królowi Halickiemu. Dotąd o Odrowążach z Końska, od których poszli Koneccy; lecz drudzy pisali się z Białoczowa, od tych rozrodzili się Białoczowscy i Staszowie (Straszowie); inni z Chlewisk, od tych Chlewiccy i Szydłowieccy; inni zaś ze Sprowy. Z tych był Prandota, fortunny hetman wojsk polskich przeciw Czechom za panowania Kazimierza W., Jan, arcybiskup gnieźnieński, mąż wielce poważny w Radzie i kochający uczonych. Jako prymas kraju, dał piękny przykład poświęceń dla ojczyzny; tak podczas wojny z Krzyżakami, gdy dla zapłaty wojska zabrakło pieniędzy, kazał przetopić srebro kościelne, w którym to celu złożył też kilka synodów, by z duchowieństwem obmyśleć pomoc potrzebną do wojny z Prusakami. Ustanowiwszy nadto wiele rzeczy pożytecznych, przeniósł się do wieczności w 1464 r. Piotr, wojewoda podolski, potem ruski, pamiętny ze zwycięstw za panowania Władysława Jagiełły, który mu w nagrodę położonych zasług całe Podole i część Rusi nadał. Z domu Odrowążów, piszących się ze Szczekocina albo z Dąbna, piastowało kilku kasztelanie lubelskie. Piotr walczył zaszczytnie w wojnie tureckiej na Węgrzech ze sławnym Zawiszą.

Wł. Chrzanowski “Odrowąż”, Kolekcjoner Polski, październik 1985 r., nr 10 (150), s.14

Herb Odrowąż – do dzisiaj herb Iwanowic

Prawdziwe znaczenie herbu Odrowąż-Odrzywąs-Odrżywąż-Odrawąs.

By dotrzeć do sedna tajemnicy tego herbu trzeba sobie postawić trzy zasadnicze pytania.

Pierwsze pytanie: Co naprawdę przedstawia ten herb jako znak?

Drugie pytanie: Jakie jest prawdziwe znaczenie jego nazwy?

Trzecie pytanie: Jakie stare bóstwa i mityczne sytuacje obydwa te splecione kodem przekazy prezentują, jako logiczna całość plastyczno-semantyczna?

Jest też czwarte pytanie, na które warto odpowiedzieć:  Dlaczego zadbano w przeszłości aby ten znak znalazł sie na chrzcielnicach i w kilku innych bardzo ważnych miejscach  w I Rzeczpospolitej?

Spróbujmy sobie odpowiedzieć na te pytania po kolei.

Po pierwsze znak.

Oto co podają Dwaj Markowie – Derwich i Cetwiński w “Herby, legendy, dawne mity” – na temat Odrowąża (str 27):

Jak wynika z powyższego opisu, z którym zasadniczo się zgadzam, herb przedstawia piktogram Drzewa, ale nie wszystkie prezentowane w tabeli drzewa są symbolami Drzewa Świata. Strzałka Potrojona oznacza wspornik Nieba – Nieboskłonu. Jednakże ten herb nie jest prostym przekształceniem, czy też rozwinięciem, Herbu Dąbrowa – ani jego wariantem.

Herb Odrowąż miałby odpowiadać według ich analizy i analizy Romulusa Vulcanescu wariantowi 5E z przedstawionej tabeli z tym, że ograniczonemu do pojedynczej strzały. Derwich i Cetwiński piszą, że wszystkie wymienione tu herby i jeszcze kilkanaście innych można sprowadzić do obrazu Drzewa (lub Trzech Drzew) wyrastającego z Ziemi (Ziemi jako Góry lub Niecki-Koliby) i podtrzymującego Niebo , albo do Wszechświata jako Drzewa Trójdzielnego.

Tylko że akurat ten herb i znak 5E, moim zdaniem, nie spełnia zakładanej tezy.  Tak samo jak nie pasują do reszty pokazanych w tabeli “zapisów drzewa” trzy inne znaki: 3B, 3D oraz 5B. W ogóle linia 5 – symbolizuje Drzewo Zakorzenione – to symbol nie drzewa świata a Drzewa w Ogóle – czyli Boru – Żywiołu, który  w  analizie panów Marków (tak ich sobie nazywam dla siebie) występuje jako archetypiczny Las- siedlisko zwierzyny chtonicznej: dzika – kozła – niedźwiedzia – węża – wilka -lisa – żaby – jaszczurki,  stworzeń uważanych za korzenne (obecne u korzenia Drzewa Świata), uważane też za atrybutywne zwierzęta  Mieszkańców Zaświatów-Podziemi, Ciemnych Bogów. Te zwierzęta są też  reprezentantami tzw  “dolnego” szamanizmu (niedźwiedziego, wilczego, wężowego) w odróżnieniu od szamanizmu górnego (ptasiego).  Strzała z pojedynczym a nie potrójnym grotem przedstawia tutaj nie Drzewo Świata lecz po prostu  Drzewo. Drzewo stoi na rogach – strzała wychodzi spomiędzy nich. To z czego strzała wyrasta – nie ulega dla mnie wątpliwości  – to ani Góra ani Koliba – tylko Rogi – rogi skierowane w dół – jak u bawołu, barana i kozy.  Te rogi są rogami welesowymi.

Jeśli idzie o rogi bawoła, krowy, wołu – możemy tu mieć wątpliwości  – bo te zwierzęta podobnie jak tury mają częściej rogi postawione do góry niż zaokrąglone w dół, ale zdarzają się i rogi kręcone w dół.

Pan Lech Natkaniec, który zaprosił mnie na spacer po Iwanowicach, a którego interesujący tekst zamieszczam poniżej,  słusznie zauważył ciągi skojarzeń istniejących w języku polskim, jakie towarzyszyły  ufundowaniu u Polaków Roha jako opiekuna rogatego bydła:

cytuję “… Św. Roch w Polsce … jest patronem … rogacizny, którą chroni przed dżumą. Obrzędy w innych parafiach Św. Rocha wyglądają tak : bydło pędzone jest przez żarzące się ognisko (ogień wykrzesany jest przez pocieranie drewna) a potem bydło kropione jest święconą wodą w celu ochrony przed zarazą morową.

Herb ROCH- indyjski rokh- figura szachowa=słoń bojowy z wieżyczką na grzbiecie  –  Herb Iwanowic także rogi i strzała. Ach te stare herby…. Iwan Odrowąż (Odrżywąż) pokonujący poganina wg legendy czeskiej.

Iwo Odrowąż , biskup krakowski…  Iwan walczący z wężem- żmijem-Welesem. Pełgający lśniący ogoniasty żmij być może stanowiący zoomorficzne wcielenie Welesa tego wielkiego opiekuna bydła.Wielkiego rogatego bydła, roch-groch-fasola-mamut,  Słoń Indyjski jest najbliżej spokrewniony z mamutem a nie z innymi słoniami…”

Mamy tutaj znów połączenie poplątanych wątków Welesa – Pasterza Dusz w Nawiach – Boga Koźlorogiego i Koźlokopytnego  z innym “zwierzęcym” uosobieniem opiekuna sporzenia  w aspekcie rogacizny w ogóle – czyli  bydła, ale także kóz i baranów (Skotnego Boga) – WOŁOSA.

Dodatkowo do całej sprawy zamieszany został Iwo Odrowąż. Iwo-Iwan jest tym świętym, który przejął w chrześcijaństwie funkcje Peruna i jego święta oraz obrzędy z nim związane. Mimo, iż Iwo Odrowąż był biskupem, to rodzina Odrowążów była znana – podobnie jak Białoczewscy z Białoczewa herbu Odrowąż i Strasz Białaczewski z Koszczelników pod Krakowem herbu Odrowąż. Imię w rodzinach wojowników – a takimi była szlachta – przechodzi z dziadów i ojców na synów i wnuki, a Iwa – Wierzba jest co prawda  jednym z symbolicznych obrazów Drzewa Świata – Wierżby-Wierszby, ale jest też jednocześnie drzewem Ziemi i Wód.

Korolkow – Weles – sądząc po rogach Byczy

Tradycja nadawania u Odrowążów tego imienia “po mieczu” skłania mnie dodatkowo do sądu iż Drzewo wyrastające  spomiędzy koźlich – nawskich rogów nie jest Drzewem Świata  tylko zwykłym drzewem zakorzenionym w wodach, rosnącą nad wodami Iwą – Wierzbą. Nawet jeśli jest drzewem świata to tradycja imienna u Odrowążów może wskazywać , że chodziło o Drzewo Welańskie a nie ziemskie – Zwierszenie Weli – Wierszbę.

Stara rycina – Weles jako Lis lub Wilk

Przedstawiam tutaj kilka wizerunków Welesa po to by unaocznić nam iż występują pośród artystów malujących tego boga pewne różnice w interpretacji postaci.

Gusiew – Weles jako Niedźwiedź

Jak widać nie ma jednoznaczności w tej interpretacji. Wskazuje to, że korzystając z odmiennych źródeł i tradycji można Welesa pokazać jako bardzo rożne wcielenia. Jednak większość z nich przedstawiając owego boga podążyła “ślepo” za przekazem mnicha/kronikarza – który pisał o Welesie Skotnym Bogu. Nie jest to jednak  normą. Mamy postać lisią lub wilczą i niedźwiedzią – także chtoniczne. Gusiew jak i Foronsteckij umieszcza nad głową Welesa Niedźwiedzia.

A. Klimenko – Weles – Byk

Dwa zwierzęta z wymieniowej tutaj powyżej  grupy zwierząt chtonicznych (korzennych) są przez ludzi lokowane dwuznacznie: żmija-wąż i kozioł. Te dwa akurat są atrybutami Welesa właśnie – Pana Nawi, czyli Welańskich Zaświatów. Tak zwany Król Wężów zawsze lokowany jest wysoko w górach – tak samo kozioł jest najczęściej przedstawiany jako górska kozica biegająca po szczytach. To właśnie echo, pogłos postaci Welesa i jego zwierzęcych wcieleń.   Żmij nie jest niczym innym jak Pierzasty Wąż Azteków – to skrzysty (skrzydlaty i jarzący się) – Niebiański opiórzony Wąż.

Jerzy Przybył Weles-Wołos

 

Żmij jako rodzaj smoka jest symbolem różnych rzeczy, ale żmija-wąż zaliczana jest do przebywających u korzeni Drzewa lub w dolnej części jego pnia, czyli w rejonach Świata Podziemnego. Misjonarze relacjonujący wierzenia Słowian nie potrafili zrozumieć, że Nawie są Światem Podziemnym Weli – czyli Prawi -Nieba, Nieba położonego w Kręgu wysoko, ponad Jawią – Światem Materialnym (Ziemią i wszechświatem materii). Stąd się bierze zamęt w dalszych odczytaniach znaczeń zapisanych w opowieści i w odczytaniach kolejnych dokonywanych przez nam współczesnych – którzy w dużym stopniu są także przesiąknięci retoryką kościelną (chrześcijańską) i pojęciami filozoficznymi przez jej pryzmat odczytywanymi. Katolicy i prawosławni mogą interpretować Walkę żmija z Perunem jako walkę Dobra ze Złem – owszem ten aspekt jest tam obecny, w kontekście uprawy roli i tego co dla niej dobre a co złe,  ale  generalnie jest to walka Pana Niw Niebieskich z Panem Nawi i jego Żmijami. Dlatego te Żmije są skrzydlate i latają po niebie – że są powyżej Świata Materialnego. Zaświaty – Podziemie Weli (Prawi) leży ponad światem Materialnym Widzialnym (Jawią).

Przysięga składana przez Słowian na Bydło i na Welesa Pana Życia po Śmierci – ma podwójną wagę bo bydło było rzeczą bezcenną – to tak jakby przysiąc na cały posiadany majątek, a do tego na Welesa – wiadomo – złamanie przysięgi tego typu groziłoby i śmiercią i utratą dorobku. Bydło było tak niesłychanie ważne dla egzystencji plemienia, że zasługiwało na osobnego boga – Wołosa – Włochatego Byka ze złotymi rogami (Znanego z odkrycia z Radymna i z wielu wizerunków i glinianych figurek). Tak samo ważne były rośliny uprawne – i zasługiwały na osobne bóstwa – jak choćby Rgieł – Rżęto lub Rgęto (znany z odczytów z figurek prillwitzkich – odczytany nie tylko przez Winicjusza Kossakowskiego), a zapisany także przez kroniki w postaci SimaRgła.

Jak to się dzieje że ta sama symbolika obowiązuje poprzez skojarzenie  w Indiach czy na (Sie)-Lance, czy w izolowanej od Ariów Ameryce Środkowej i Południowej, albo Północnej?

Na TV Religia widziałem film, który rozjaśnia sprawę religii Majów i Azteków i pokazuje jak bardzo zbieżne są te religie z Wiarą Przyrodzoną reszty świata – i jak budowano tamtejsze kalendarze i w jaki sposób obserwacja nieba i świata prowadziła do tego samego – do Takiej Samej Wiary Przyrodzonej.

I tam na szczycie Świata ustawiony jest Bóg Bogów – Światło Świata a pod nim Dział – Biały i Czarny (In i Yang) – Białoboga i Czarnogłów. Według kościelnej (katolickiej) interpretacji przedstawionej w tym filmie Indianie wierzyli, że krwawo zachodzące Słońce ginące w walce z Nocą i znów odradzające się rankiem krwawo, zwyciężające Noc ze stojącymi u jej boku bóstwami księżycowo-gwiezdnymi, trzeba było dokarmiać, tzn. zasilać ludzką krwią. Stąd ich religia obfitowała w krwawe ofiary. Różnica miedzy Wiarą Przyrodzoną Lądu i Mazji (Eurazji) a Wenelądu (Ameryki) sprowadza się zatem do interpretacji  faktów czerpanych z obserwacji nieba. Tu i Tam wyciągano  różne WNIOSKI co do działań jakie należy podjąć przy pomocy obrzędów i kontaktu z bogami. W Azji i Europie sporadycznie w obrzędzie religijnym stosowano ten rodzaj ofiary, a jeśli tak, to w innych celach (jako wzmocnienie sił witalnych osobniczych a nie Słońca czy Księżyca).

Film ten trzeba czytać poprzez “zabrudzoną szybę” kładzioną tutaj przez księży katolickich. Najbardziej zakłamana część to opowieść o Maryji z Gwadalupe, która miała rzekomo pojednać Indian-Ofiary rzezi z Rzeźnikami -Hiszpanami i spowodować przyjęcie przez Ofiary nowej wiary bez przemocy.

Więc jeszcze raz dla utrwalenia: Weles jest Władcą Zaświatów. Nie ma nic wspólnego ze Złotym  Bykiem – Wołosem-Sporzącym Bydło. Weles to Pasterz Dusz w Nawiach – na Weli – Pan Zaświatów – Koziogłowy a nie Byczy. Kozioł – to ten sam kozioł, który jest u katolików upostaciowanym szatanem – Nawny Kozioł z Zaświatów, anioł zepchnięty przez Boga do Piekła. Kozioł jest zwierzęciem symbolicznym, zwierzęcym ucieleśnieniem Welesa. Kozły są jego towarzyszami w zaświatach. Weles jest odpowiednikiem hinduistycznego Siwy – ale w tej części  tylko, która się wiąże z unicestwieniem życia cielesnego i przejściem duszy w Zaświaty, a także jego Odrodzeniem w Zaświatach. Trzy linie poziome ciągłe – nie symbolizują śmierci jako końca – lecz jak w I-Cingu Najwyższą Wartość Czerty (cyfry użytej jako symbol magiczny) w ogóle, oraz najwyższą czertę związaną życiem materialnym (życiem ziemskim bytów duchowych). Po 9 jest już “0″ albo “1″, albo “6″ – zależnie od tego o jakim z Trzech Potrójnych Kręgów mówimy – i o odrodzeniu w jakim z tych trzech kręgów bytu duchowego mówimy.

Krąg 0-3-6-9 – to Prawia – Świat Welański , Niebieski (Nadświadomość) – włada nim Światło Świata (Świętowit)
Krąg 1-3-6-9 – to Nawia – Świat Dusz Niematerialnych (Niewidzialny) – włada nim Weles i Nyja
Krąg 6-7-8-9 – to Jawia – Świat istot Żywych, Materialny (Widzialny) – włada nim Perun i Prowe
Te trzy potrójne kręgi – To Dziewięć Kręgów Ducha – stąd Świątynia Dziewięciu Kręgów w Łyskogórach (Świętogórach). Trzy potrójne kręgi Ducha to tylko jeden z aspektów dziewiętności Rzeczywistości. Innym jest przykładowo zasada Pełni = 8 Kręgów i kręgu 9  dopełniającego – wstępującego lub zstępującego z kolejnego  poziomu Świata (wyższego w niższy lub niższego w wyższy).

Oznacza to, że w Jawi (na Ziemi i we wszechświecie widzialnym) widzialnych jest 8 Kręgów Życia (rodzajów istot, lub poziomów zaawansowania życia, z którymi powiązany jest poziom duchowości owych żywych bytów). Jednakże faktyczny Krąg Żywota złożny jest z Dziewięciu Kręgów  – do 8 kręgów Jawi dochodzi bądź 1-wszy Zstępujący w Nawie – Świat Zduszów, albo 1-wszy Wstępujący w Prawię – Krąg Duchów Pomocniczych Bogów. 

W. Foronsteckij – Weles

Kozły są symbolami Welesa – ale Rogi zostały też  skojarzone ze sporzącym dostatek Wołosem . I tutaj mamy ów prastary związek, najstarszy ślad rzeczywistej tożsamości tych dwóch postaci w zamierzchłej przeszłości. To że Welesa utożsamia się często ze Skotnym Bogiem bierze się z włochatości ich obu i z ROGÓW – Rahów. Tyle że Słoń i Byk to symbole siły i Słońca i Światła – to na Lance symbol Szczęścia i Powodzenia – właśnie, sporu, sporzenia, dobrobytu.

W Herbie Odrowąż Strzała – Drzewo wyrasta z Welesowych-Kozich Rogów, które są też połową leżącej Ósemki czyli Trójką. Symbol sporzenia i dobrobytu to Trójka  -ω – leżąca rogami do góry , a symbol odwrotny, odwrócony w dół rogami to symbol  zaświatów. Z kolei połowa leżącej rogami do góry trójki to Koliba – kolebka i podkowa – symbole szczęścia, sporu, kosza-losu, kosza pełnego.  Odwrócona Podkowa zaś to symbol oddawania, wylewania lub bramy – otwartej, zapraszająca w gościnę – ale też do Wejścia w Inny Świat – Zaświaty. Wrota Nawi.

Z jakim bogiem połączyć oba te przekazy herbu – lingwistyczny i plastyczny? Okazuje się, że w znaku herbowym mogą tkwić echa różnych mitów – lecz tylko związanych z Welesem:  mitu o walce z Perunem lub mitu o walce z Wołosem/Dziwieniem-Kupałą, czyli mitów  o ochronie Drzewa Świata lub o ochronie Drzewa Ziemi – Boru-Sporu.

Co mówi nazwa Odrowąż i z jakim mitem oraz bogiem poąłczyć te dwa przekazy – plastyczny i lingwistyczny?

Znane są ze Słowiańszczyzny liczne podanie o walce Peruna (Iwo, Iwana) strzegącego Błyskawicą-Pałką Świętej Wierszby – Drzewa Życia-Drzewa Świata o walce z Welesem – bogiem Podziemnym,  o panowanie nad światem. Walka przegrana przez Welesa. Jest też znane inne podanie, o tym jak Weles walczył z Dziwieniem-Kupałą o Miano Pana Płodności, czyli Pana Nasiennego a więc władającego Drzewem Boru-Sporu, w której to walce Weles także  przegrał. Jeden z przydomków Kupały to Wesel [We(l)sel], co jest odwrotnością określenia WELES [ Wel(l)es]. Jeden i drugi z nich ma mieć kozie kopyta! Może przeciwnikiem Welesa nie był w tej drugiej walce Kupała-Dziwień, ale kudłaty, rogaty, kopytny Wołos?

Obie zostały przegrane przez  Pana Welskiego Lasu WEL-LASu – Wel-Leszego – Welesa. Drzewo wyrastające spomiędzy koźlich albo byczych rogów skierowanych ku dołowi – ku poziomowi zaświatów – wskazujących w dół  i czerwone pole – to symbol krwi kraszu – krwi ziemskiej, symbol boru – lasu ziemskiego – drzewo i to z czego to wszystko wyrasta z Nawi to symbole ODRO-DZENIA. W tym miejscu możemy przejść do rozważenia nazwy herbu i co ona nam o treści mitu może powiedzieć.

ks popiołów139 podkr

Odro-Wąż, Odry-Wąż, Odrzyj Wąs, OdraWąż, Odrżywąż, Odrzywąż, Odrohwąs, Modrohwąs, Modrahwąs, Odrahwąż, Odragwąż, Modragwąż, Odrahwąs. Zacznijmy od końca – wąż, -wąs. Wąs to rodzaj węża, który pełznie nad ustami i  po męskiej twarzy, w dół po brodzie, wije się i zwisa, wąż włosów. Od węża-żmija welesowego do wąsa poganina Morawskiego, który to us-wąs – ponoć został odrąbany razem z wargą, droga więc niedługa. Pierwszy człon wyraźnie wskazuje nas Odrę – rzekę odzierającą,  lub na Od-Rawę, od Rawy odchodzącą. Od-RA (Ra-słońce jak wiadomo, występuje też w słowie rah -róg albo RArah- Raróg – Słoneczny Ptak. RAh – róg słoneczny , róg w górę skierowany , róg wskazujący słońce – jak kły słonia  i bycz/krowiee rogi. Od-Rah – odwrotny róg, ten związany nie ze słońcem a z wodami Styksu-WELtawy (Wełtawy – Welskiej Rzeki) w Czechach i na MOR-RAwach – Rzeki Umarłych. Co ciekawe Od-Ra wypływająca rzeka  – jest także Od Ra – odwrócona (od-W-RA-tna), jednocześnie “odwrócona od Słońca”. Także wąż jest symbolem rzeki wijącej się przez ziemię, pomiędzy lasami i łąkami. Ra- Rzwa – Wolga (Welska- Wielka) Rzeka – to Wołga. Od-Ra pochodząca, czyli od Matki Rzek – Wielkiej Ra, Wielkiej Rawy.

970460_123891627814347_841060184_nOdrowąż czyli Modry Wąż Świata na Wawelu. Łapie się za własny ogon. Wąż (Smok, Żmij – jeden z czterech podstawowych znaków zodiaku starożytnego, jedno z czterech ramion krzyża pogańskiego).

A więc Odrowąż to Żmij strzegący Drzewa u Źródeł Odry lub Żmij Od Ra Słońca Odwrócony, Odra- Odzierająca i Odradzająca Rzeka, Jej inne miano to Wiada  – czyli Rzeka Wiodąca – Wid – Pan Wszystkowidzący – Ten który Wwija Nieć Żywota w Baję Świata – jeden z bogów Przeznaczenia, syn Mokoszy. Kolor MODRY – to kolor Baji – Materii Świata – i baja – jej odwzorowanie na Ziemi – niesłychanie szlachetny, bajecznie drogi materiał w kolorze szafirowym lub granatowym lub głębokiego błękitu – kolorze sinym (jak pisze Moszyński – niebieski nazywano sinym) – dawniej łączonym ze śmiercią, materii na którą dawniej stać było tylko najbogatszych ze szlachty sarmackiej.  Odra – Rzeka Odwrócona od RA – słońca – Modra – Wiada – Wiodąca ku Zaświatom – ku samemu Styksowi – ku Welskiej Rzece – co przepływa u stóp Szklanej Góry – Wą Welu  – z Wejściem do Jaskini Skonu – górą której strzeże smok Wizunas (Widunas-Widzunic) , zadający zmarłemu zagadki. Zatem Odra to jedna z rzek Morowej Krainy – tej którą opisuje R. Toklien jako Mordor, leżącej za Bramą Morawską.

Teraz widać też że znak skierowanej ku niebu strzały można także interpretować jako symbol Źródła – tryskającego z Nawi, być może Nawnej Rzeki płynącej przez Trzy Kręgi Ducha – Nawię, Jawię i Prawię – Źródła Rzeki Rzek, ale rzeki odwrotnej, nie płynącej do Nawi z Wierchu Weli tylko z Nawi na Wierzchołek .

Po rozpatrzeniu znaczeń wynikających ze słowa Odrowąż (Odra i Wąż), jego wymowy, możliwych oboczności  znaczenia, a także w nawiązaniu do znaczenia postaci Iwana i Iwa-Wierszby dochodzimy o dziwo do tego samego wniosku. Jakby nazwy nie interpretować będzie ona oznaczać Węża Odry – Żmija Welesowego, Strażnika Zaświatów lub źródeł Odwróconej Od Słońca rzeki która Odziera z żywota i ODRAdza żywoty. Tak więc i Iwo Odrowąż – Iwan Odradzający w walce z Welesem – i święty Roh  i Rah-Rarah, choć pozornie splatają się z tym herbem i jego historią tylko semantycznie w rzeczywistości wywodzą się ze splotu znacznie głębszego – mitycznego – zapisanego w geografii tego miejsca w którym miała się rozegrać legenda rycerska. 

Pozostało nam jeszcze pytanie czwarte, które zostawiam na deser:  Dlaczego herb Odrowąż umieszczono tam gdzie go umieszczono, na wsze czasy. 

Cytuję: “…Wizerunek herbu znajduje się między innymi na chrzcielnicach kościołów w Korzennie i Kruźlowie Wyższym z 1486 r. (J. Kuczyńska, Średniowieczne chrzcielnice…, nr 261 i 267, s. 92 i 94), na andependium ołtarza w kościele Końskiem z XV w. (F. Piekosiński, Heraldyka polska…, s. 110), na tablicy fundacyjnej w Gnieźnie – w kaplicy Bożego Ciała – 1460 r. (P. Mrozowski, Gotyckie tablice…)…”

Na dwóch chrzcielnicach przy tym na jednej w Korzennej, a drugiej w Kruźlowie umieszczono herb Welesa – Żmija Welesowego i znak Drzewa Świata Starej Wiary, albo Drzewa lub Źródła Rzeki Umarłych, wyrastających (Drzewo lub źródło) z Welesowych Rogów, z symbolicznego przedstawienia Nawi.  Zwróćmy uwagę, że Korzenna nawiązuje do korzeni i chtonicznego korzennego charakteru tego herbu, a Kruźlowa do Kruża – rytualnego, ofiarnego kielicha pogańskiego który w obrzędach słowiańskich krążył od ust do ust i z którego każdy upijał łyk somy muchomorowej, albo gańdzi konopnej, albo makiwary – makowej,  zanim wszyscy zjednoczeni transem ruszyli po Kole w Wirowy Tan (Wrzino Kolo – Wrzące Koło, wRAny Krąg) symbolizujący Krąg Odwieczny – Krąg Życia i Śmierci – Przeistoczenia, Przepoczwórzenia  i odRAżenija (odwrócenia się od RA  – czyli śmierci) i – ODRO-dzenia. Dalej herb umieszczono w najważniejszym miejscu Gniezna – w Gnieździe – na tablicy fundacyjnej – fundamentalnej – kaplicy Bożego Ciała – a więc nowego kultu. Oraz na ołtarzu kościoła w Końskiem – Czego symbolem jest Koń – Wierzchowiec Biały i Czarny – Wszystkich Bogów Najwyższych Trzech Kręgów – Czterotwarzowego, Trzygłowych i Dwugłowych – jest symbolem Najwyższego Boga, Działu Działów i Kirów Świata – na raz, jest reprezentantem ich wszystkich. 

Co możemy powiedzieć zatem o przedstawicielach herbu Odrowąż, pochodzących z Moraw i Litwy, z miejscowości Końskie – o tych wszystkich osobach, które umieściły owe herby tak przemyślnie, że przetrwały nienaruszone kilka stuleci i mówią dziś do nas to co miały do powiedzenia zawsze, oraz to czego nikt nie mógł wypowiedzieć w Polsce głośno przez 1000 lat chrześcijańskiego terroru – Mówią, że ci którzy je rozmieścili w charakterystycznych miejscach – na chrzcielnicach w ołtarzach i tablicy fundacyjnej Kaplicy Bożego Ciała w Gnieźnie  – dobrze wiedzieli co czynią. Mówią nam bez słów to co nam chcieli przekazać – Byliśmy i trwaliśmy – kto potrafi czytać ten odczyta, iż Trwaliśmy i nie Poddaliśmy się nigdy – odczyta nasze ślady zawsze i wszędzie. BYLIŚMY – JESTEŚMY – BĘDZIEMY!

Jak odkrywamy ta mapa jest zmanipulowana – przeszła katolicką cenzurę, bowiem nie zaznaczono tutaj że w Krakowie i okolicach Krakowa było kilkanaście ośrodków ariańskich – Braci Polskich – w tym całe wsie ariańskie, takie jak Iwanowice.

Młodsze dzieje – Bracia Polscy

Z okresu VII-X w. ślady osadnictwa plemiennego dokumentują wykopaliska w Damicach. Odkryto tam fragmenty naczyń glinianych wykonanych już przy użyciu koła garncarskiego. Damice to gród zamieszkiwany przez dłuższy czas. Stwierdzono ślady budynków powierzchniowych, budowane na zrąb, jednoizbowe. Odkryto też kamienną formę do odlewania ozdób. Gród w Damicach to typowy Wiślański, rozległy (o powierzchni 7 hektarów)  gród obronny przylegający do Dłubni. Podwójną linię wałów w kształcie podkowy uzupełnia palisada z drewnianych słupów. Dzisiejsza wysokość wałów sięga 2-2,5 m a podstawa ma szerokość nawet 15 metrów.

Innym grodem ze średniowiecza jest Góra Zamczysko w Imbramowicach, wzniesione na cyplu ze stromymi ścianami nad Doliną Dłubni. Dodatkowo ukształtowane na cyplu wały ziemne o kształcie pierścieniowym od strony wzniesienia zabezpieczone fosą. Gród wykorzystał sąsiednią wysoką skałę jako wieżę strażniczą.

W X w. obszary małopolski włączone zostały do państwa Czech a pod koniec wieku Mieszko I zbrojnie zdobywa i na trwale włącza do państw polańskich Piastów.

XIII w. – wieś należała do rodu Odrowążów, później Pieniążków

XVIII w. – wieś należy do ks. Augusta Czartoryskiego

Podobnie jak w Aleksandrowie Toporczyków i tu u Odrowążów a potem Dłuskich działali Bracia Polscy.Przez 70 lat Iwanowice były lokalnym ośrodkiem Arian, przyjeżdżali tu również Bracia Czescy i Kalwini. W 1557 roku zwołany tu został nawet synod Braci Polskich.

Tak się dziwnie składa, że moja rodzina wywodzi się po części z Kościelnik (Koszczelniki) od Strasza z Białczowa (Białoczowa) i że tamci Białaczewscy-Białoczewscy i Białoczyńscy-Białczyńscy posługiwali się herbem Odrowąż – tak samo jak Odrowąże-Pieniążkowie z Litwy i z Iwanowic. Istnieją też więzy rodzinne między Mickiewiczami a Klemensiewiczami i później Tillami i Pagaczewskimi we Lwowie. Rodzimowiercy musieli w długim okresie – przez stulecia – ukrywać swoje prawdziwe poglądy i wierzenia, ale rozpoznawali się i trzymali blisko siebie – często też zawierali związki małżeńskie w bliskim i sprawdzonym kręgu osób, co do których mieli pewność, że nie zostaną zdradzeni.

  Zwracam uwagę na fakt, że wieś należała też do Czartoryskich – których już tutaj wymienialiśmy na naszych łamach wielokrotnie w różnych kontekstach a to Byka z Radymna, a to Księgi Trentowskiego, a to innych masońskich i rodzimowierczych działań.

Chcę tu powtórzyć jeszcze raz wszystkim tym którzy masonów nie lubią, że było wśród nich tak jak i wśród Arian – Braci Polskich wielu “ukrytych” rodzimowierców, i że dzięki swego rodzaju ukrytej koegzystencji z nimi Strażnicy Wiary Słowian mogli przekazać nam – współczesnym – wiele opisów, podań i masę nieocenionej wiedzy o starych Przyrodzonych Wierzeniach Słowian. Oficjalne mapy pokazujące zasięg oddziaływania Arian terenów tych nie obejmują.

Iwanowice były świadkiem wielu zdarzeń historycznych. Tu w XVI wieku działali bracia polscy. W 1557 odbył się tu ich synod. Rekatolicyzacja wsi nastąpiła po przejściu rodziny Dłuskich, właścicieli Iwanowic na katolicyzm. Wówczas kościół wcześniej zamieniony na zbór, po odrestaurowaniu ponownie został konsekrowany w 1624. W 1809 roku przez wieś przeszły w zwycięskim pochodzie wojska księcia Józefa Poniatowskiego, podążające za wojskami austriackimi.

Pierwsza wzmianka o Iwanowicach pojawiła sie w dokumentach w 1218 roku, kiedy to Wiesław Prandota z Prandocina zakupił te wieś. Nazwa Iwanowice to typowa formacja patronimiczna, utworzona za pomocą przyrostka – owice od imienia Iwan. Istnieją dwie teorie wyjaśniające pochodzenie nazwy miejscowości. Pierwsza (bardziej prawdopodobna) odwołuje się do dokumentu wydanego w 1228 roku przez biskupa krakowskiego Iwo Odrowąża. Znajduje się w nim wzmianka, ze Iwan, syn Sieciesława z Dłubni jest zobowiązany do płacenia dziesięciny na rzecz nowo-powstałego klasztoru Norbertanek w Imbramowicach. Wynika z tego, ze w XIII wieku Iwanowice były posiadłością rycerza Iwana i od jego imienia zostala utworzona nazwa wsi. Druga (mniej udokumentowana koncepcja zakłada, ze nazwa miejscowości powstała od imienia wspomnianego biskupa krakowskiego, Iwo (Iwona) Odrowąża. Początkowo miejscowość ta była określana opisowo – Villa Iwanij filii Setheslai de Dlubnia. W dokumencie z 1279 roku wydanym przez Bolesława Wstydliwego używa się nazwy Iwanowice. Potem rożnie ja zapisywano: Biwanowicze, Janowicz, Iwanowicz czy Giwanowicze. Do pierwotnej nazwy Iwanowice powrócono pod koniec XV wieku. Badania archeologiczne prowadzone pod kierunkiem prof. Jana Machnika z PAN w Krakowie wykazały,ze Kotlina Iwanowicka i otaczające ja wzgórza były zaludnione już w czasach prehistorycznych. Najdawniejsze ślady osadnictwa pochodzą z czwartego tysiąclecia przed nasza era. Ludność trudniąca się rolnictwem i hodowla bydła zamieszkiwała te tereny już w młodszej epoce brązu. Natomiast z okresu wczesnego brązu odkryto osadę obronna, z wczesnej epoki żelaza grobowce całopalne i szkieletowe oraz cmentarzysko szkieletowe wskazujące na wpływy celtyckie. Całkiem prawdopodobne jest, ze w IX wieku tereny te należały do plemiennego państwa Wiślan o przyłączone do państwa Mieszka I zostały prawdopodobnie w 988 roku. Od końca XIII wieku do początku XVI Iwanowice należały do rycerskiego rodu Pieniążków herbu Odrowąż. W 1342 roku wieś została przeniesiona z prawa polskiego na niemieckie. Na początku XVI wieku, Iwanowice odkupił od Stanisława Pieniążka jego ojczym Piotr Dłuski herbu Kotwicz, który był zwolennikiem reformacji. Pod koniec XVII wieku ówczesny właściciel Piotr Firlej sprzedał wieś wraz z okolicznymi dobrami księciu Augustowi Aleksandrowi Czartoryskiemu. Po jego śmierci (poprzez ślub córki Izabeli z księciem Stanisławem Lubomirskim) właścicielem Iwanowie został ród Lubomirskich. Były to czasy świetności tej miejscowości. Wieś oprócz dworu, folwarku miała trzy młyny, swój tartak, folusz, dwie karczmy, olejarnie i browar. Oprócz chłopów mieszkali tu również rzemieślnicy. W 1792 roku dobra iwanowickie przeszły na własność Salomei i Michała z rodu Kolumna Walewskich. Iwanowice po trzecim rozbiorze Polski (1795 r.) znalazły się w zaborze austriackim i weszły w skład powiatu olkuskiego należącego do tzw. Galicji Zachodniej.

Jak widać rodzina Dłuskich, nota bene spokrewniona z Odrowążami-Pieniążkami przez małżeństwo Piotra,  nie zdecydowała się razem z Braćmi Polskimi emigrować do Niderlandów, czy do Ameryki Północnej i zakładać Masonerię w USA, dając Stanom Zjednoczonym ich słynną Konstytucję. Wobec Kontrreformacji  przyjęli linię bardziej spolegliwą – wyrzekli się swoich poglądów i ocalili majątek przed takim losem jaki spotkał Aleksandrowice Toporczyków i Kochanowskich – nie zostali spaleni ani splądrowani, ani zamordowani. Nie wątpimy też o związkach rodzinnych Pieniążków herbu Odrowąż z Białoczewskiemi-Białoczyńskimi herbu Odrowąż z pobliskich Koszczelnik, spod Góry Kościeja. Nie mamy Dłuskim za złe pozornej zmiany poglądów, dokonanej pod naciskiem przemocy i groźby banicji oraz utraty majątku, siedziby piastowanej od pokoleń, bo od XIII wieku. Taką karę przewidywała kontrreformacja dla odszczepieńców od katolicyzmu. A wyobraźcie sobie jaka byłaby kara dla jawnych pogan, skoro dwór w Aleksandrowicach, również należący do rodziny ariańskiej, splądrowano i spalono a właściciela przegnano. Wręcz odwrotnie – dzięki takim rodzinom jak Czartoryscy czy Dłuscy i wielu wielu innym właśnie Wiara Przyrodzona Słowian (pogaństwo) przetrwała.

Pamięć o tych rodzinach i osobach celowo wymazuje się w Polsce (i to od wieków) z oficjalnych dziejów, albo ten aspekt ich działania się w ich życiorysach celowo pomija – wmawiając ludziom – że pogaństwo tj. Wiara Przyrodzona Słowiańska w Polsce nie przetrwała i straciła ciągłość.

NIE, WIARA PRZYRODZONA SŁOWIAŃSKA NIE STRACIŁA NIGDY CIĄGŁOŚCI i cały czas była kultywowana i uprawiana – między innymi dzięki mądrości takich rodów jak Jagiellonowie, Twardowscy, czy Kochanowscy – bo to Jan Kochanowski utrwalił najgłębszy i najbardziej dobitny przekaz o swojej Wierze Jedynej – Wierze Rodzimej – o swoim pogaństwie – w swoich wierszach (czyt. opracowanie Joanny Salamon o jego “słonecznych” ukrytych przekazach we fraszkach i pieśniach i hymnach).

Jeśli prześledzicie uważnie daty, jadąc w dół po Czarnym Pasku po prawej stronie ekranu, przy życiorysach osób będących Strażnikami Wiary oraz przeczytacie opowieści o nich w dziale “Świątynie Światła Świata” (niżej na tymże pasku), albo jeśli przeczytacie o ich życiu i działaniu w innych artykułach np.: o zaginionym Złotym Byku z Radymna, albo o Kopcach i Wzgórzach Świętych – to zobaczycie , że nie ma takiej epoki i takiego czasu, kiedy by oni nie żyli i nie przekazywali sobie wierzeń i obrzędów z ust do ust i nie działali i nie zostawiali po swoim działaniu widomych – OCZYWISTYCH – znaków.

           

Herb Byk/Krowa czyli Wieniawa, Pomian i Nowina

Symbolika tych herbów wyrasta z czasów sarmacko-skołockich z symboliki tamg i znaków taj Wiary Przyrodzonej Słowian. Symbol Krowy i Byka związany jest oczywiście nie tylko z heraldyką rycerską ale również z herbami wielu miast-grodów, opoli-pagów późniejszych Ziem i województw oraz z symbolami totemicznymi określonych plemion, z których uformowały się współczesne narody i narodowości. Poniżej herb Dolnych Łużyc związanych z Lęgią-Lechią-Ślęgią i jego opis symboliczny.

 

niederlausitzwappen

Godło Dolnych Łużyc – Ten Orzeł  wyłania się z korony, przez którą dobywa się na świat. Ośmiosegmentowa, biała korona, jest jednocześnie ośrodkiem szczytu kwiatu okolonego 8 kwietnymi płatami. Z kwiatu rodzi się Biały Orzeł, “wyrasta” on z kwiatu w którego płaty jest spowity niczym w materię chorągwi (materię Świata – Baję), i którego płaty imitują jego skrzydła. Kwiat-stanica (boska chorągiew) biało-czerwony 8+8 = 8 x 2 = 16 Żywiołów dualnych = 7 = Szczęście. Jest to symboliczny Kwiat-Korona Lugii-Lęgii-Ślęgii-Lechii).

Kwiat Ślęgii-Lugii w tym godle ma także 6 głównych płatów zwisających w dół z korony kwiatowej, a każdy z tych 6-ciu jest podzielony na 4 pod-płatki. Daje to 24 podpłatki, symbolizujące 20 wielkich mocy i wielkich żywiołów (12+8) oraz 4 kiry. Liczba 24 symbolizuje tutaj także 24 małe żywioły oraz 24 małe moce, jak również zawarte w niej symbole związane z czertą 12 i jej krotnościami, takie jak 12 miesięcy-godni, 12 godzin dnia, 12 godzin nocy, 12+12  = doba, czy 24 lata-gody Koła Wieków. 24 gody-lata x 4 = 96 (pełne koło wieków w jednej z miar czasu opartej o “krótszy różaniec” z 96 ogniw).

wyrasta z GODŁA – God-vędy (znaku-tamgi gowęda – bydła, podstawy plemiennego bytu, z byka/krowy. Krowę ujęto w “przejściowym” kolorze czerwieni i krwi – rasa polska, ze słonecznymi rogami i ze złotymi kopytami, z ogonem rozwidlonym na kolejne 6 chwostów/kos. Krowa/Byk stoi na trawie, czterema nogami na Trzech Wzgórzach – Trzygławia, Góry Świata i na tle Światła Świata – Jasnego, Białego Nieba (tła herbu-godła).

[Gowinda (w sanskrycie:गोविन्‍द) – jedno z imion (tytułów) hinduskiego boga Kryszny (oraz Wisznu jako awatary). Imię składa się z dwóch słów: go – ma znaczenie krowy, kraj lub zmysły, a winda oznacza opiekun (weneda, węda). Imię Gowinda można tłumaczyć jako: Opiekun krów (kraju, zmysłów). U nas w języku słowiańskim na bydło (od być albo nie być = byt-ło) mamy i słowo skot i słowo gowędo (od czego słowo gawiedź – bydło). Krowa, krow-krew. gow-węda po polsku bez tłumaczenia: Wiodący na wędzidle Bydło – gowiedź, gowędo]

Godło i Zwieńczenie łączy KAGAN/SZŁOM/KIELICH/KOSZ, srebrny odwrócony kielich, tworzący szołm-chełm, ze złotą klatką słońca-kuli-ognia-światła – to symbol Wojów i Wiedunów, Wiary i Wiedy Najgłębszej – tzw graal lub kagan (kogajon, koszająt, koszołm, koszał).

Dział Działów reprezentują tutaj dwa zwierzęta podstawowe z Zodiaku Pierwotnego Krzyża, czyli Zodiaku 4 Kirów – symbole KRESU (czyli Przemiany) – wiosny/lata i jesieni/zimy: Ptak = Łabędź/Orzeł/Bocian = zachód/północ = jesień/zima (odlot) i Byk/Krowa = wiosna/lato, wschód/południe (rozwój). Zwierzęta te (oraz kwiat, zielone wzgórza i złote promienie kaganu-słońca) symbolizują jednocześnie Wiarę Przyrody i Przyrodę w ogóle.

Księżycowe/Bycze rogi obfitości  na głowie bogini Izydy-Mary (Maryanny, Marany, Maryi) albo Dażbogi-Dany-Dawany Matki 108 Księżyców-Swarożyców.

IZYDA – Córka bogini Nut i boga Geba, siostra Ozyrysa, Seta i Neftydy, żona Ozyrysa. Jeden z pierwowzorów Maryji – Matki Bożej, temat tak uwielbiany przez rzeźbiarzy i malarzy – „Matka Boska z Dzieciątkiem” oraz jej kontr-wersja, tzw. pieta. czyli  „Matka Boska z martwym Chrystusem”. Była czczona na obszarze cesarstwa rzymskiego jeszcze w VI wieku n.e.Tutaj jako matka Horusa – Matka Boska. Bogini Nieba – Pani Niebieska. We wszystkich religiach przyrody (wiarach przyrodzonych) jest obecna i funkcjonuje pod takim czy innym imieniem, pierwotnie, już w neolicie jako Wielka Matka – Wielka Macierz. Jej rodowód, tak naprawdę łączy się z początkiem neolitu, a właściwie początek tego kultu niknie w pomroce dziejów. Jest ucieleśnieniem symbolicznym naturalnej siły kosmicznej – „żeńskiego” aspektu Żywiołu Nieba i Światła. U nas Dażboga, Dagboga, Dawana, Dana.

Kiedy Set zabił Ozyrysa, Izyda odnalazła jego poćwiartowane ciało i wraz z Neftydą przywróciła męża do życia. Poślubiła swojego brata Ozyrysa, była matką Horusa. Zaopiekowała się małym Anubisem (synem Ozyrysa i Neftydy) gdy Neftyda (żona Seta) porzuciła synka ze strachu przed mężem. Wszędzie jest ukazywana jako najlepsza Matka, wcielenie dobroci. Wraz z bratem i synem stanowili naczelną triadę bóstw Egiptu.  Izyda przez wielu badaczy jest uważana za protoplastkę Maryi, matki Jezusa Chrystusa w religii chrześcijańskiej.

W mitologicznych opowieściach egipskich, na przykładzie kazirodczych związków bogów (z siostrami, braćmi i dziećmi), widać doskonale , że te postacie mają symboliczny charakter a ich archetypem są siły kosmiczne, które wyrastając ze wspólnego pnia przeplatają się we wzajemnych związkach, przybierając nowe postacie o odmiennych cechach i zakresach działania.

 

Borys Olszanskij – Terem Pani Mrozu, Królowej Śniegu – Marzanny (Matka Boska Gromniczna [Marana, Mar(y)a] – ze świętem 2 lutego, a właściwie,  tak jak  Mor i Marzanna,  po Pełni Księżyca, między 20- 26 stycznia?). Słowiańska wersja Izydy-Koszerady

421px-POL_COA_Wieniawa.svg

Herb Wieniawa

Zanim omówimy „bycze herby” zastanówmy się nad ich czterema nazwami: Nowina, Wieniawa, Pomian i Ciołek. Cztery nazwy dla czterech faz symbolizowanych przez Krowę/Byka/Bierdronkę/Bożą Krówkę w rocznym cyklu Niebieskiej Przemiany Światła  obserwowanej z Ziemi także jako Zmiany Pór Roku-Kiru-Godu i jako Przesilenia/Równonoce.

Zwróćmy uwagę na znaczenie owych czterech nazw herbowych: Nowina – czyli coś nowego, to określenie fazy narodzin Światła Świata w postaci Iskry – Bedrika/Wedrika/Byt-Rronki-Biedronki (BedRA-WedRA). Nowina – nowe światło.   Wieniawa – zwieńczenie – Weń – Najwyższy Ist – to określenie Fazy Pełnego Królowania Światła – Skrzystej Krowy/Byka (Białego  lub Czarnego). Pomian – trzecia faza światła Po- Mianie, czyli gdby minęła Wieniawa, pomianem określano zjawisko echa (nazwa grecka wyparła nasze rodzime pomian – w Polsce) Pomian, czyli tylko odbicie – czegoś co już schodzi, zapada się.  I wreszcie Ciołek, faza która w cyklu przemian światła dorocznych nie występuje, ale która jest obecna w cyklu dziennym. Ciołek jest określeniem kastrata – byka wykastrowanego, bezpłodnego, pokonanego – Ta faza występuje w cyklu dziennych przemian światła – to faza nocy – którą symbolizuje Kot/Lew leżący na plecach, na południu w Kole Zodiaku czy Kole – Kręgu Bogów, Kot księżycowy – który tam występuje gdzie miejsce księżyca w Kręgu Bogów. To Kot/Lew, na którego grzbiecie Hors-Horus przenosi nocą światło na wschodni kraniec Ziemi skąd ono na KońCzudzie wzejdzie.

Wieniawa (Bawola Głowa, Bawół, Bavolina Caput, Caput Bawola, Caput Bubalum, Pierstynia, Ząbrza Głowa, Zubrza Głowa) – herb szlachecki pochodzenia morawskiego, noszący zawołanie Wieniawa. Przekazy legendarne umieszczają początki tego herbu w XI wieku, jednakże najstarsza znana pieczęć z tym herbem pochodzi z 1382 roku. Był najbardziej rozpowszechniony na ziemi poznańskiej, łęczyckiej, sieradzkiej, lubelskiej i sandomierskiej oraz w księstwie oświęcimskim[1].

Spośród ponad 200 rodów używających Wieniawy największe znaczenie uzyskali: Broniszowie, Długoszowie, Leszczyńscy, Zubrzyccy, a na Litwie Białozorowie i Jundziłłowie.

447px-POL_COA_Bawola_Głowa.svgHerb Bawola Głowa

Bawola Głowa (Bawół, Głowa Bawola) − polski herb szlachecki, używany przez kilkanaście rodzin, głównie litewskich.

Opis herbu

Herb znany był przynajmniej w czterech wariantach. Opisy z wykorzystaniem zasad blazonowania, zaproponowanych przez Alfreda Znamierowskiego[1]:

W polu czerwonym głowa bawola czarna. Klejnot: nad hełmem w koronie trzy pióra strusie. Brak informacji o labrach, ale zgodnie z zasadami barwienia labrów powinny być czerwone z podbiciem czarnym.

Symbolika

Bawół symbolizuje szlachetność i siłę. Bawola głowa występuje w herbie Mołdawii (dawnym Bukowiny) oraz w takich polskich herbach jak m.in. Wieniawa, Pomian i Kietlicz II.

Najwcześniejsze wzmianki

Od Książąt litewskich ma swój pierwiastkowy początek, jak informuje Piotr Małachowski[2].

Nie ma pewności co do tego, w jakim okresie pojawił się herb Bawola Głowa. Franciszek Piekosiński spekuluje, że herb ten jest w Herbarzu Arsenalskim jako herb biskupa wileńskiego Wojciecha Tabora[3]. Jednakże ten dostojnik duchowny używał herbu Półkozic. Nietrudno tutaj o pomyłkę, ponieważ oba herby przedstawiają zwierzęcą głowę na czerwonym polu. Według Piekosińskiego, możliwe także, że herb ten przedstawiają pieczęcie z 1454 Jachny z Dworów (Jachna de Dworow)[4] oraz Ondraszowa, bojara litewskiego z 1434[3]. Jednak współczesny heraldyk, Józef Szymański, nie wymienia tego herbu ani wśród herbów średniowiecznych (tutaj wręcz, za zapiską z 1401 utożsamia herb o nazwie Bawola Głowa z Wieniawą)[5] ani XVI-wiecznych[6]. Wówczas pierwszą wzmiankę o tym herbie należałoby przesunąć na wiek XVIII i herbarz Niesieckiego[7].

Herbowni

Lista sporządzona została na postawie wiarygodnych źródeł, zwłaszcza klasycznych i współczesnych herbarzy. Należy jednak zwrócić uwagę na częste zjawisko przypisywania rodom szlacheckim niewłaściwych herbów, szczególnie nasilone w czasie legitymacji szlachectwa przed zaborczymi heroldiami, co zostało następnie utrwalone w wydawanych kolejno herbarzach. Identyczność nazwiska nie musi oznaczać przynależności do danego rodu herbowego. Przynależność taką mogą bezspornie ustalić wyłącznie badania genealogiczne.

Pełna lista herbownych nie jest dziś możliwa do odtworzenia, także ze względu na zniszczenie i zaginięcie wielu akt i dokumentów w czasie II wojny światowej (m.in. w czasie powstania warszawskiego w 1944 spłonęło ponad 90% zasobu Archiwum Głównego w Warszawie, gdzie przechowywana była większość dokumentów staropolskich). Lista nazwisk znajdująca się w artykule (poniżej) pochodzi z Herbarza polskiego Tadeusza Gajla[8]. Jest to dotychczas najpełniejsza lista herbownych. Występowanie na liście nazwiska nie musi oznaczać, że konkretna rodzina pieczętowała się herbem Bawola Głowa.

Aksamitowski, Andrejewicz, Bagniewski, Dowgin, Dowginowicz, Dowgirdt, Dowgirt, Giełwanowski, Jackiewicz, Jączyński, Kirdziewicz, Kordziuk, Kucewicz, Losen, Pawłowski, Pobikrowski, Sesicki, Siesicki, Steckiewicz, Tubielewicz, Złotkowski, Żochła.

436px-Herb_Pomian.svgHerb Pomian

Pomian

Pomian (Bawolagłowa, Pierścina, Perstina, Poman, Pomianowicz, Proporczyk) – polski herb szlachecki, noszący zawołania Nowiny i Pomian. Występował głównie w ziemiach poznańskiej i sandomierskiej. W ramach unii horodelskiej przeniesiony na Litwę[3]. Według legendy herbowej wywodzi się on z herbu Wieniawa.

Spośród około 450 rodów używających Pomiana najbardziej zasłużoną rodziną byli Łubieńscy. Wielu znanych Pomianów pochodziło z rodziny Sokołowskich. Pomiana używał także generał Jan Krukowiecki (wersja hrabiowska), Władysław Grabski oraz, według ustaleń Marka Minakowskiego, rodzina Kaczyńskich (z której wywodzą się Lech i Jarosław Kaczyńscy)[4][5]. Nie należy mylić z Pomianem herbu Bawola Głowa, osobnego herbu noszącego nazwę będącą jednocześnie jedną z nazw obocznych Pomiana.

Przedheraldyczny znak Pomianów

Przedheraldyczny znak Pomianów

Pieczęć Bronisza ze Służewa, znak przedheraldyczny znajduje się u góry
Pieczęć Bronisza ze Służewa, znak przedheraldyczny znajduje się u góry

Zachowały się dwie pieczęcie przedstawiające znak własnościowo-rozpoznawczy Pomianów, używany przed przyjęciem przez nich herbu. Przedstawiał on dwa podwójne krzyże połączone skośną drogą. Znak ten funkcjonował nawet przez jakiś czas równolegle z Pomianem. Dokument z 1306 roku został opatrzony pieczęciami dwóch krewnych: kasztelana kruszwickiego Chebdy i michałowskiego Imisława. Pieczęć pierwszego zawierała Pomiana, drugiego znak przedheraldyczny. Trzeci krewny, Bronisz ze Służewa wystawił między 1301 a 1308 dokument sygnowany pieczęcią ze znakiem identycznym ze znakiem Imisława (ale w lustrzanym odbiciu)[9]. Znak ten znajduje się w tarczy herbowej obok dwóch innych herbów. Piekosiński interpretuje go jako herb Świerczek[10]. Interpretację taką odrzucają J. Bieniak oraz P. Dudziński, według których znak ten jest właśnie przedheraldycznym znakiem kreskowym Pomianów[9][11].

Najwcześniejsze wzmianki

Podług Piekosińskiego najstarsza pieczęć pochodzi z 1306 roku (kasztelana kruszwickiego Chebdy). Inne wczesne pieczęcie z Pomianem należały do: Mikołaja kasztelana kowalskiego (1430), Andrzeja (Andruszki) Sakowicza (zachowana na akcie rozejmu w Czartorysku z 1431), Piotra Sakowicza ziemianina litewskiego (1432), Dowgierda wojewody wileńskiego (1433), Jaranda z Brudzewa dziedzica na Dąbrówce, wojewody inowrocławskiego (1435), Jana z Grabi kasztelana spicymirskiego (1442)[12]. Szymański wymienia dodatkowo pieczęcie Mikołaja z Niewiesza (1433), Jaranda z Brudzewa (1466), Mikołaja z Brudzewa (1479)[13]; Semkowicz – pieczęć Saka (Sakowicza) z aktu unii grodzieńskiej z 15 października 1432, Andruszki Sakowicza przy akcie unii trockiej z 1434 i Bohdana Andruszkowicza Sakowicza, namiestnika bracławskiego, marszałka królewskiego z 1474[14].

Najstarsza zachowana wzmianka w dokumentach sądowych pochodzi z 1402: „…de Poman duobus” [15].

Wszystkie zapiski XV-wieczne używają nazwy Pomian, bądź Pomianowie. W wieku XVI pojawia się zapis Bawolagłowa i to mimo faktu, że zapiska sądowa z 1445 roku wyraźnie mówi, że godłem jest głowa żubra[12].

Wprawdzie Pomianowie nie wystawili własnej chorągwi w bitwie pod Grunwaldem, ale chorągwią Wojciecha Jastrzębca dowodził rycerz herbu Pomian, Jarand z Grabia.

Aktem unii horodelskiej herb Pomian został przeniesiony na Litwę. Ród Pomianów reprezentował biskup włocławski Jan Pella, zaś adoptowany został bojar litewski Sak (z pieczęci znamy jego chrześcijańskie imię Stanisław)[14][16].

Ewolucja wizerunku

Przedstawienia herbu Pomian na przestrzeni wieków
(1/25)

474px-POL_COA_Pomian_średniowieczny.svg
Herb Pomian w pełnej wersji średniowiecznej, zrekonstruowanej przez Józefa Szymańskiego głównie za Herbarzem Bellenville

Od początku swego istnienia, kształt godła i barwy herbu pozostawały ustalone, zmieniały się jedynie drobne szczegóły. Herb przedstawiał przeważnie w polu złotym głowę żubrzą czarną, z rogami złotymi i takimż kolcem w nozdrzach, między rogami miecz srebrny o głowicy złotej w lewy skos[13].

Pole złote przypisano herbowi w herbarzach Bellenville, Złotego Runa, Lyncenich, Klejnotach Długosza i Stemmata Polonica. Ale na fryzie heraldycznym w Lądzie, herbowi dano pole srebrne[13].

Średniowieczni autorzy nie byli do końca pewni, jakiego zwierzęcia głowę mają umieścić w herbie. Głowę przedstawiono jako żubrzą w Herbarzu Złotego Runa, u Długosza w Stemmata oraz na pieczęciach. Z kolei na fryzie w Lądzie widać głowę byka, zaś w herbarzach Lyncenich i Bellenville – bawoła. U wszystkich autorów, barwę głowy określono jako czarną, z wyjątkiem fryzu w Lądzie, gdzie jest ona czerwona[13].

Elementem występującym często w średniowieczu, a który zanikł w późniejszych czasach, jest kolec w nozdrzach zwierzęcia. Kolec złoty dają autorzy herbarzy Złotego Runa, Lyncenich, Stemmata, Bergshammar, zaś w Klejnotach jego barwa jest nieokreślona. W Herbarzu Bellenville zwierzę nie ma kolca, za to jest z jęzorem czerwonym[13].

Wszystkie średniowieczne wizerunki zawierają miecz, nie zgadzają się natomiast co do jego ułożenia. Jest on w lewy skos na fryzie w Opactwie Cystersów w Lądzie, pieczęciach i w Stemmata. Odwrotnie jest w Bellenville w Herbarzu Złotego Runa, Lyncenich i Bergshammar[13].

Herb przedstawiono z dodatkową ozdobą w postaci labrów – czarnych, podbitych złotem w herbarzu Bellenville oraz na pieczęci Mikołaja z Brudzewa, oraz na bloku z herbem w katedrze gnieźnieńskiej. W tych samych miejscach przedstawiono klejnot – głowę żubrzą o długiej szyi, z mieczem między rogami[13].

W wieku XVI, z niezrozumiałych przyczyn, zmianie uległ klejnot herbu. Jeszcze Notaty Jana Zamoyskiego i pieczęć J. Jaranda z Brudzewa z 1504 przekazują wizerunki pierwotnego klejnotu. Natomiast Bartosz Paprocki w Gnieździe cnoty i Herbach rycerstwa polskiego oraz Marcin Bielski w Kronice przekazują już ramię zbrojne z mieczem. Inny wariant klejnotu widnieje na pieczęci z 1566 St. Ławskiego – trzy pióra strusie[17].

Zmiana zaszła w ułożeniu miecza, teraz w większości przekazów nie leżał on między rogami, ale na głowie. Tylko jedno źródło, nagrobek w Siemkach, podaje miecz przeszywający głowę. Wersja taka upowszechni się w późniejszych latach[17].

Przeważająca ilość przekazów XVI-wiecznych opisuje godło i barwy herbu jak w blazonowaniu podanym wcześniej, z dodatkiem kolca w nozdrzach. Jest tak w redakcjach Chigi, Łętowskiego, Arsenalskiej i Kamyna Klejnotów Długosza, Kronice Bielskiego i Notatach oraz w Herbach rycerstwa polskiego. Pewna odmiana jest w Stemmata polonica, gdzie kolec, rogi i głowica miecza są złote, zaś miecz – w lewy skos. Takie ułożenie miecza jest również u Reja w Zwierzyńcu, w herbarzyku Ambrożego z Nysy oraz w Gnieździe cnoty[17].

Na nagrobku w Objezierzu i w Siemkach, głowa pozbawiona jest kolca. Na pieczęci J. Jaranda z Brudzewa, miecz między rogami[17].

W wieku XVII autorzy nadal nie byli zgodni w kwestii ułożenia miecza, pozostałe elementy były już ustalone. Przedstawienie z Kleynotów… J. A. Gorczyna (1630) ma miecz położony na głowie[18]. Podobnie jest u Wojciecha Wijuka Kojałowicza, ale tutaj dodatkowo miecz jest w odbiciu lustrzanym[19]. Wacław Potocki z kolei, dał rysunek, na którym miecz przeszywa głowę[20].

Pierwszy herbarz wieku XVIII, autorstwa Antoniego Swacha, będący kompilacją prac Bielskiego, Okolskiego i Jana Liwa Herbulta (1705), zamieszcza dwie wersje herbu – z mieczem na głowie i z mieczem przez głowę, oraz opis trzech wariantów barwnych – z polem srebrnym, błękitnym i złotym[21]. Najważniejszy herbarz wieku XVIII, autorstwa Niesieckiego (1738) podaje wprawdzie rysunek i opis z mieczem przechodzącym przez głowę, ale wzmiankuje także, że niektórzy używają wersji z mieczem na głowie[8].

Wizerunek w Heraldyce rosyjskiej Aleksandra Łakiera (1854) zawiera miecz na głowie żubra[22]. Herbarz wydany na przełomie XIX i XX wieku herbarz Juliusza Karola Ostrowskiego zawiera kilka wariantów herbu, z mieczem zarówno przeszywającym głowę, jak i przeplecionym z rogami wymienia także (jako Pomian II) wersję z błękitnym polem[23].

Emilian Szeliga-Żernicki w Die polnischen Stammwappen (1904) podał głowę przebitą i nietypowe pole – srebrne[24]. Zbigniew Leszczyc w Herbach szlachty polskiej (1908) zamieścił już pole złote, głowę przebitą[25]. Teodor Chrząński, w swych Tablicach odmian (1909) wymienia herb jak u Leszczyca, razem z kilkoma odmianami klejnotu[26].

Opracowania współczesne, jak Herbarz polski od średniowiecza do XX wieku Tadeusza Gajla i Herbarz rodowy Alfreda Znamierowskiego, wobec rozbieżności w historycznych przekazach, przytaczają najpowszechniejsze zarówno średniowieczne jak i nowożytne wersje herbu[3][27].

POL_COA_Pomian_Wieniawa_Mohyła_Zęby_Swach

Legendy herbowe

Legenda przytaczana między innymi przez Niesieckiego za Janem Długoszem, mówi[8]:

Quote-alpha.png

Łastek Hebda z Grabia, brata swego rodzonego Jaranda, dziekana Gnieźnieńskiego zabił o to, że go często o nieprzystojne życie strofował, działo się to według nich we wsi Lubania, za który excess, krom inszej kary, i tę na sobie bratobójca wyniósł, że z herbu Wieniawa, którym się z przodków swoich pieczętował, kołko zdjęto, a miecz przez głowę, tym kształtem jako widzisz, nadano, i herb sam nazwany Pomian, niby Pomni nań, czyli raczej od pomieniania za herb Wieniawa (…)

Legendę, w której odmiana w herbie nie jest karą (uszczerbienie herbu), przytaczają Marek Derwich i Marek Cetwiński[28]:

Quote-alpha.png

Opowiada się, że herb Pomian nadano jednemu z z Wieniawitów w nagrodę za zabicie przed księciem na łowach mieczem żubra. Inny wariant mówi znów o zabiciu żubra na rzymskich igrzyskach. Oba te warianty znane są już w legendzie Wieniawitów.

Etymologia

Według opinii Józefa Szymańskiego z Herbarza średniowiecznego rycerstwa polskiego, Pomian jest nazwą i zawołaniem imionowym, mającym odniesienie w nazwie osobowej. Autor przytoczył też, przypuszczenie, że Pomian może oznaczać hasło, godło[13].

Wedle legendy natomiast, Pomian pochodzić ma od wyrażenia Pomni nań, użytego w odniesieniu do bratobójcy (Pomnij na niego, czyli na zabitego brata), będź też od pomienienia herbu Wieniawa[8].

Nowiny to nazwa nierozpoznana[13].

W Herbarzu rycerstwa polskiego z XVI wieku, Szymański podał, że pochodzenia innej nazwy herbu, Proporczyk, pozostaje nierozpoznane, choć autor nie wyklucza pochodzenia przezwiskowego[17].

Herbowni

Herb Macieja Łubieńskiego
(1/3)

Herb Macieja Łubieńskiego na murze katedry w Gnieźnie
Herb Macieja Łubieńskiego na murze katedry w Gnieźnie

Lista sporządzona została na postawie wiarygodnych źródeł, zwłaszcza klasycznych i współczesnych herbarzy. Należy jednak zwrócić uwagę na częste zjawisko przypisywania rodom szlacheckim niewłaściwych herbów, szczególnie nasilone w czasie legitymacji szlachectwa przed zaborczymi heroldiami, co zostało następnie utrwalone w wydawanych kolejno herbarzach. Identyczność nazwiska nie musi oznaczać przynależności do danego rodu herbowego. Przynależność taką mogą bezspornie ustalić wyłącznie badania genealogiczne.

Pełna lista herbownych nie jest dziś możliwa do odtworzenia, także ze względu na zniszczenie i zaginięcie wielu akt i dokumentów w czasie II wojny światowej (m.in. w czasie powstania warszawskiego w 1944 spłonęło ponad 90% zasobu Archiwum Głównego w Warszawie, gdzie przechowywana była większość dokumentów staropolskich). Lista nazwisk znajdująca się w artykule (w infoboksie po prawej stronie) pochodzi z Herbarza polskiego Tadeusza Gajla[27], uzupełniono ją dwoma, pominiętymi przez niego nazwiskami, wymienianymi w innych opracowaniach. Jest to dotychczas najpełniejsza lista herbownych (443 nazwiska). Występowanie na liście nazwiska nie musi oznaczać, że konkretna rodzina pieczętowała się herbem Pomian.

Część rodów wymienionych w spisie, zasiliła grono Pomianów za sprawą adopcji herbowej. Wspomniany już wcześniej Sak (Saka) był protoplastą litewskich Sakowiczów[29]. Również Piętkowicze uznawali go za swojego przodka (niektórzy z nich mieli się pisać Piętkowicz Saka)[30]. Z rodu Saka miał też pochodzić Dowgierd, który swoim imieniem dał również początek litewskiemu rodowi (Dowgierdowie)[14].

Pomiana przyjmowano także przez nobilitację w czasach późniejszych. Michała Pawlickiego nobilitowano za zasługi wojenne w 1658[31]. Do Pomiana dopuszczono też Łukasza Rüdigera w 1552 i Wojciecha Bugnerowicza w 1595, ale im nadano herby Pomian z odmianami (odpowiednio Rydger i Bugnerowicz).

Pomiana używało kilka rodzin pochodzenia obcego, m.in. tatarskiego i ormiańskiego.

Ormianin Stefan Hankiewicz, pisarz królewski miał być nobilitowany w 1673[1]. Informacji tej zaprzecza Juliusz Karol Ostrowski[32], który pisze, że nobilitowany Ormianin otrzymał herb własny − Hankiewicz.

Rodami ormiańskimi pieczętującymi się Pomianem według Ludwika Korwina mieli być Awedykowie, Hankiewiczowie, Kasparowiczowie i Zachnowiczowie[1].

Stanisław Dziadulewicz wymienia tego herbu tatarskie rodziny Abramowiczów, Makowieckich, Makowskich. Według niego Makowieccy mieli być gałęzią książąt nogajskich Bazarewskich (pierwszym znanym ich protoplastą miał być kniaź Indyn, syn Bazara, wzmiankowany w 1538). Mieli wywieść się oni ze szlachectwa z herbem Pomian przed deputacją wywodową wileńską w latach 1820-1860[33]. Stanisław Dumin wymienia dodatkowo tego herbu tatarską rodzinę Jankiewiczów[2].

Wieniawa 800px-Dom_Długosza_Wiślica_26Na domu Jana Długosza w Wiślicy

Znani herbowni

Rodziną, która wydała najwięcej zasłużonych Pomianów, była wspominana wcześniej rodzina Łubieńskich. Herbu Pomian używała rodzina Kaczyńskich z Kaczyna Starego i Kaczyna-Herbasów, z której wywodzą się Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński. Oprócz całych rodzin znanych herbownych, również pojedynczy Pomianowie zapisali się w historii kraju jako mężowie stanu, duchowni, wojskowi i artyści.

  • Jan Krukowiecki – polski generał, uczestnik wojen napoleońskich i powstania listopadowego, hrabia,
  • Stanisław Pomian-Srzednicki – polski sędzia, pierwszy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego w latach 1917 – 1922,
  • Zygmunt Kaczkowski – polski powieściopisarz i poeta, działacz narodowowyzwoleńczy, szpieg austriacki,
  • Jałbrzyk Jan Sokołowski – komornik króla Czech i Węgier Władysława Jagiellończyka, kasztelan santocki i starosta grudziądzki,
  • Świętosław z Wrzący – kustosz włocławski (od 1426), kanonik poznański (od 1429), archidiakon włocławski (od 1435), wikariusz generalny i oficjał włocławski biskupa Władysława z Oporowa oraz jego następcy Jana z Sienna,
  • Witold Zakrzewski (prawnik) – prawnik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, poseł na Sejm PRL VIII i IX kadencji,
  • Wincenty Zakrzewski – polski historyk, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego,
  • Stanisław Kobierzycki – polski działacz państwowy i historyk,
  • Władysław Krzysztof Grabiński – polski szlachcic, starszy ułan podchorąży, uczestnik powstania warszawskiego,
  • Michał Sokołowski – starosta kowalski,
  • Józef Grabiński – generał brygady armii Księstwa Warszawskiego, generał dywizji armii włoskiej,
  • Jan Sokołowski (wojewoda) – kasztelan elbląski od 1540 roku, a od 1544 chełmiński, następnie wojewoda pomorski i starosta grudziądzki,
  • Jan Gaston Zakrzewski – inż. mechanik, podporucznik rezerwy artylerii Wojska Polskiego,
  • Jarosław Jan Sokołowski – komornik Władysława Jagiellończyka króla Czech i Węgier,
  • Krzysztof Sokołowski – starosta rogoziński,
  • Kazimierz Bogatko – starosta kiślacki,
  • Wojciech Sokołowski – jezuita, filozof i teolog,
  • Konstanty Kotowski – marszałek mozyrski, pułkownik jazdy litewskiej, konfederat wojskowy 1661,
  • Józef Grabiński (kasztelan) – polski szlachcic, starosta janowski (1704), podstoli sandomierski (1710) i stolnik sandomierski (1712), senator (1730, 1740, 1750, 1760), kasztelan sanocki (1720-1733),
  • Aleksander Sokołowski (biskup) – biskup kijowski, opat trzemeszeński,
  • Kazimierz Sokołowski (starosta) – starosta inowrocławski, generał major ziemiański powstania wielkopolskiego w 1806 roku,
  • Jakub Sokołowski – kanonik włocławski.,
  • Władysława Maciesza ps. Sława, Katarzyna, Margarette Wagner − kurier legionowy, senator, żołnierz wywiadu,
  • Józef Bliziński – polski dramaturg i komediopisarz pozytywistyczny. Jest uważany, obok Michała Bałuckiego za spadkobiercę komedii fredrowskiej,
  • Jarand z Grabia – wojewoda sieradzki i inowrocławski w 1427, stolnik brzeski od 1402, uczestnik bitwy pod Grunwaldem,
  • Henryk Sokołowski – polski malarz,
  • Serafin Sokołowski – sekretarz gabinetu Stanisława Augusta Poniatowskiego, konsyliarz Rady Nieustającej, poseł na Sejm Czteroletni,
  • Antoni Dezydery Biesiekierski – kasztelan kowalski, poseł na sejm, kawaler Orderu Świętego Stanisława,
  • Norbert Motylewski – paulin, trzykrotny przeor jasnogórski,
  • Władysław Grabski – polski polityk narodowej demokracji, ekonomista i historyk, minister skarbu oraz dwukrotny premier II RP. Znany powszechnie jako autor reformy walutowej,
  • Mieczysław Sokołowski – oficer WP i AK, dowódca IV Obwodu „Ochota” w czasie powstania warszawskiego.

Herbowni w Rosji

Rosyjski heraldyk Aleksander Borysowicz Łakier w swojej książce Heraldyka rosyjska z 1855 roku przytoczył nazwiska rosyjskiej szlachty, która przejęła niektóre polskie herby. Wśród nich jest Pomian. Autor nie wyjaśnia, w jaki sposób zachodziło takie przejmowanie. Pewne jest, że kilka polskich rodzin osiadło w Rosji. Rdzennie rosyjskie rody mogły zaś przyjmować polskie herby na zasadzie upodobniania wizerunków własnych. Herbem Pomian miały według Łakiera pieczętować się rodziny:

Karmilicyn, Malawko (Malawok[34]), Sokołowski, Jurieniew[35].

Ląd herby 800px-123-bisBardzo ciekawa galeria znaków na ścianie kościoła w Lądzie. Mamy tu modrego Węża (Odrowąża) sześcioszprychowy znak odrodzenia Życia – koło sześcioszprychowe, cztery czterolistne koniczyny swaroże vel poganskie krzyże słoneczne, Trzy Kłosy, Trzy Wieże i Trzy Góry (Działowie – Trygław) i Drzewo Świata oraz Smoka, a także Świat Czteropoziomowy: Sławia – z Ojcem Ojców (Świadomością Nieskończoną), Prawia – gdzie Cztery Królowe Kirów z hołdującym im aniołem, o którym wiemy iż zastępuje Skarabeusza czyli Bedrik-Wedrik, Jawia – w której scena hołdu i szczęśliwe koniczyny oraz góry i drzewo, Nawia – w której herby Dziadów .

Herb w kulturze

Herb ten, obok herbu Odrowąż, wspomina Włodzimierz Wolski w libretcie Halki:

W jedno godło dziś się wiążą Pomian, panie, z Odrowążą.

Herb Pomian miał zostać nadany Janowi Bohatyrewiczowi z powieści Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej.

Występowanie w heraldyce terytorialnej

Pomianowie nie osiągnęli dużego znaczenia i nie wydali wielu posesjonatów. Mimo to, kilka gmin i jedno miasto upamiętniło związki z nimi, umieszczając godło Pomiana w swoich herbach.

Herb Kazimierzy Wielkiej zawiera obok kłosów zboża, także godło herbu Łubieńskich, długoletnich właścicieli miasta. Godło to zostało również użyte w herbie powiatu kazimierskiego. Herb gminy Aleksandrów Kujawski składa się z kamieni z herbu Sulima, oraz żubrzej głowy z herbu Służewskich, Grabskich i Przybranowskich[36]. Herb gminy Zakrzewo (powiat aleksandrowski) składa się z Ogończyka Zakrzewskich, Pomiana Sokołowskich i herbu Karmelitów Bosych. W projekcie herbu użyto wariantu barwnego z fryzu w Lądzie[37]. Herb gminy Szczytniki składa się z Poraja Iwanowskich, herbu dawnego miasta Staw i Pomiana Lubieńskich[38].Wieniawa-Paprocki-1584

Odmiany, wersje alternatywne i utytułowane

Istniało kilkadziesiąt odmian herbu Pomian, powstałych na skutek takich zjawisk jak zniekształcanie rysunków, tworzenie nowych herbów na potrzeby adopcji i udostojnienia. Część z nich była tylko wariantami barw lub drobnych szczegółów rysunku. Zaliczają się tutaj odmiany klasyfikowane przez Ostrowskiego jako: Pomian Ib (miecz wbity pod rogiem a nie między rogami) oraz Pomian II (pole błękitne). Z herbami tymi nie są skojarzone osobne listy nazwisk. Istniały też odmiany, przeważnie herby własne, dające się przypisać konkretnym rodom, a przez to sklasyfikowane jako osobne herby. Tadeusz Gajl, posiłkując się m.in. Niesieckim, Ostrowskim i Szymańskim, podaje następujące odmiany: Bagniewski, Bugnerowicz, Bukaty, Leszyński, Pomian III, Rydger, Saka, Sokołowski, Trlęski. Spośród nich, Bugnerowicz i Rydger pochodzą z nobilitacji, geneza pozostałych jest nieznana.

Istniały też trzy wersje Pomiana, będące herbami złożonym, z oznakami godności arystokratycznych. Krukowiecki, powstał na okazję nadania austriackiego tytułu hrabiowskiego Janowi Krukowieckiemu w 1784. Łubieński hrabia, należał do Feliksa Łubieńskiego, który otrzymał w 1798 dziedziczny tytuł hrabiowski w Prusach. Syn Feliksa, Tomasz Łubieński (generał), otrzymał w 1811 tytuł barona Cesarstwa Francuskiego i stosowne odmiany w herbie.

Juliusz Karol Ostrowski wymienia też warianty herbu oznaczone cyframi od IV do XII[23]. Nie są to oddzielne herby, ale raczej zestawienie różnych przedstawień powstałych na przestrzeni wieków:

  • Pomian IV − Na tarczy głowa żubrza z mieczem prawo ukośnie przewleczonym przez rogi. Jest to przedstawienie z pieczęci Chebdy z 1306,
  • Pomian V − Na tarczy głowa żubrza przebita mieczem w lewo. Jest to wizerunek z pieczęci Mikołaja, kasztelana kowalskiego z 1430,
  • Pomian VI − Na tarczy głowa żubrza z mieczem na poprzek rogów. Jest to wizerunek z pieczęci Dowgierda, wojewody litewskiego z 1433,
  • Pomian VII − Na tarczy głowa żubrza przebita mieczem prawo ukośnie w górę. Jest to przedstawienie z pieczęci Jaranda z Brudzewa z 1435,
  • Pomian VIII − Na tarczy głowa żubrza przebita mieczem lewo ukośnie od góry. Tak przedstawił herb rytownik na pieczęci Jana z Grabi z 1442,
  • Pomian IX (Pomianowie, Proporczyk) − W polu złotym głowa żubrza czarna z rogami złotymi, z pierścieniem złotym w nozdrzach i mieczem z dołu lewo ukośnie przez rogi przeplecionym. Jest to wizerunek z Roli marszałkowskiej z 1461,
  • Pomian X − W polu złotym głowa żubrza czarna przebita mieczem lewo ukośnie od góry. Jest to wariant z Herbarza arsenalskiego z 1530,
  • Pomian XI − Na tarczy, przez głowę żubrzą miecz zza lewego rogu ukośnie ponad prawym okiem końcem w dół obrócony. Jest to przedstawienie z herbarzyka Ambrożego,
  • Pomian XII − Na tarczy, przez głowę żubrzą miecz zza lewego ucha ukośnie pod lewe oko na dół końcem ukośnie leżący. Tak przedstawił herb Wojciech Wijuk Kojałowicz.

472px-POL_COA_Kietlicz.svg

Kietlicz i Kietlicz II

Kietlicz (Kiczka, Kyczka, Kitshka) – herb szlahecki.

  • Opis herbu:

Kietlicz I : W polu złotem; tży złote sznury w usemkę złożone: dwa i jeden, w środku tarczy stykające się. Klejnot: tży piura strusie.

Kietlicz II : W polu czerwonem; tży złote sznury w usemkę złożone: dwa i jeden, w środku tarczy stykające się. Klejnot: tży piura strusie.

  • Najwcześniejsze wzmianki:

Powstał w XIV wieku.

  • Legenda herbowa

Według legendy rodowej Kietlicze (Kittlitz) pohodzili od książąt słowiańskih. Jeden z książąt miał cztereh synuw, kiedy najstarszy z nih został władcą wypędził pozostałyh braci z kraju. Wtedy to ih matka dała im na drogę złoty łańcuh na szyję, ktury podzielili na tży części. W ten sposub miała powstać druga odmiana herbu Kietlicz, pierwsza odmiana herbu w Polsce składała się na tży złote pętle w rozstruj na złotej tarczy.

  • Herbowni:

Brem, Cygan, Kietlicz, Owelt, Owilski, Pilli, Pluzeński, Preteszewski, Preteszowski, Pżedwolszowski, Rajmir, Rajski, Rayski, Skedziński, Skidziński, Skiedeński, Skierkowski, Stresz, Studeński, Zagan, Zigan

kietlicz2-niesHerb Kietlicz II

Herb Ciołek – Cielec czyli Byk

niederlausitzwappenCiołek – w godle Łużyc

wyrasta z GODŁA – God-vędy (znaku-tamgi gowęda – bydła, podstawy plemiennego bytu, z byka/krowy. Krowę ujęto w “przejściowym” kolorze czerwieni i krwi – rasa polska, ze słonecznymi rogami i ze złotymi kopytami, z ogonem rozwidlonym na kolejne 6 chwostów/kos. Krowa/Byk stoi na trawie, czterema nogami na Trzech Wzgórzach – Trzygławia, Góry Świata i na tle Światła Świata – Jasnego, Białego Nieba (tła herbu-godła).

[Gowinda (w sanskrycie:गोविन्‍द) – jedno z imion (tytułów) hinduskiego boga Kryszny (oraz Wisznu jako awatary). Imię składa się z dwóch słów: go – ma znaczenie krowy, kraj lub zmysły, a winda oznacza opiekun. Imię Gowinda można tłumaczyć jako: Opiekun krów (kraju, zmysłów). U nas w języku słowiańskim na bydło (od być albo nie być = byt-ło) mamy i słowo skot i słowo gowędo (od czego słowo gawiedź – bydło). Krowa, krow-krew. ]

Godło i Zwieńczenie łączy KAGAN/SZŁOM/KIELICH/KOSZ, srebrny odwrócony kielich, tworzący szołm-chełm, ze złotą klatką słońca-kuli-ognia-światła – to symbol Wojów i Wiedunów, Wiary i Wiedy Najgłębszej – tzw graal lub kagan (kogajon, koszająt, koszołm, koszał).

Dział Działów reprezentują tutaj dwa zwierzęta podstawowe z Zodiaku Pierwotnego Krzyża, czyli Zodiaku 4 Kirów – symbole KRESU (czyli Przemiany) – wiosny/lata i jesieni/zimy: Ptak = Łabędź/Orzeł/Bocian = zachód/północ = jesień/zima (odlot) i Byk/Krowa = wiosna/lato, wschód/południe (rozwój). Zwierzęta te (oraz kwiat, zielone wzgórza i złote promienie kaganu-słońca) symbolizują jednocześnie Wiarę Przyrody i Przyrodę w ogóle.

Koszerys-Chors-Horos-Horus-Ozyrys – Oko Horusa Świadomość – Ptak – Łabędź – Ptah – Apis (Byk)

Ptah (czyt. pta) – bóg memficki. W mitologii egipskiej jest to bóg stwórca, stojący na czele Wielkiej Trójki Bogów. Razem z lwiogłową Sechmet i Nefertumem tworzyli w Memfis triadę. Ptah był opiekunem sztuk i rzemiosła. Występował pod postacią człowieka, z ogoloną głową i laską (będącą połączeniem symbolu anch, berła uas i filaru dżed) w ręku. Świętym zwierzęciem Ptaha był Apis[1]. Za syna Ptaha uznano Nefertuma oraz półboga Imhotepa, arcykapłana i budowniczego piramidy Dżasera. W okresie hellenistycznym utożsamiany przez Greków z Hefajstosem[2].

Ptah

Zobacz hasło Ptah w Wikisłowniku

Aah (również Aa, Ah, Jah) – w starożytnym Egipcie bóg księżyca. Był odpowiedzialny za Księżyc Roku. Jego imię znaczy „księżyc”. Był przedstawiany jako półksiężyc często ze słońcem. Towarzyszył głównie Totowi i Chonsu. Był utożsamiany z Ozyrysem (jako Ozyrys-Aah) i Thotem (jako Tot-Aah). Jest odpowiednikiem Seleny i Luny.

Ozyrys – (egip. Isir lub Iszir) w mitologii egipskiej bóg śmierci i odrodzonego życia, Wielki Sędzia zmarłych. Syn bogini Nut i boga Geba, brat Seta, Izydy i Neftydy. Poślubił Izydę, był władcą ziemi, podziemi i krainy umarłych (Pola Jaru). Miał dwóch synów: Anubisa z Neftydą i Horusa z Izydą.

Przed wiekami nauczył ludzi uprawy roli. Został zabity przez swojego brata Setha, a potem z Izydą, która poskładała jego członki spłodził Horusa. Następnym razem jednak Izyda znalazła i poskładała w mumię wszystkie części ciała Ozyrysa z wyjątkiem prącia. Organ ten bowiem zaginął na dnie Nilu, gdzie wrzucił zwłoki brata morderca (ten epizod gwarantował i tłumaczył żyzne wylewy rzeki). Ozyrys nie mógł żyć na ziemi, ale żył w zaświatach.

Przedstawiany był w postaci człowieka w koronie atef na głowie z insygniami władzy królewskiej w dłoniach – berłem heka, symbolizującym władzę, oraz biczem neheh, symbolizującym wieczność, spowity w bandaże na kształt mumii z twarzą malowaną zielonym kolorem. Symbolem Ozyrysa był filar Dżed. Jego personifikacją było lunarne bóstwo Jah. Główny ośrodek kultu: Abydos i Busiris.

Został zabity, a następnie wskrzeszony przez bogów, stał się władcą świata podziemnego i sędzią zmarłych.Z biegiem czasu przemienił się w uniwersalnego boga – najważniejszy przejaw panteistycznego bytu.

W ikonografii przedstawiany jako mężczyzna z koroną atef (ozdobioną piórami). Jego symbolem był filar dżed wyrażający trwanie. Za inkarnacje Ozyrysa uważani byli faraonowie. Za panowania Ptolemeusza I (IV-III w. p.n.e.) z połączenia duchownych pierwiastków greckich i egipskich rozwinął się kult Serapisa trwający jeszcze w okresie Cesarstwa Rzymskiego.

W czasach nowożytnych do największych dzieł wspominających Izydę i Ozyrysa należy singspiel Wolfganga Amadeusza Mozarta Czarodziejski flet (KV 620).

Apis (grecka forma egipskiego imienia Hapi – boga Nilu, który kontrolował wylewy rzeki) – święty byk w Memfis, uważany za wcielenia Ptaha, później Ozyrysa przez co został bóstwem podziemnym kojarzonym z minerałami i klejnotami – przez Greków utożsamiany z Hadesem.

Byk Apis to najbardziej znane spośród egipskich świętych zwierząt. Jego sanktuarium znajdowało się w pobliżu bramy świątyni wielkiego boga stwórcy Ptaha. Byk Apis był symbolem siły i męstwa. Wierzono, że został zrodzony z promienia słonecznego. Wybór konkretnego zwierzęcia jako świętego byka uzależniony był od rozpoznania określonego zestawu 29 znaków[1], podstawowe to posiadanie przez bydlę: białego trójkąta na czole, białej plamy w kształcie skrzydeł na łopatkach i zadzie, sylwetki skarabeusza na języku i rozdwojonego chwostu[2]. Za życia Apis ozdabiany był złotem i klejnotami oraz trzymany w specjalnym sanktuarium. Według wierzeń starożytnych Egipcjan gdy byk umierał, jego istota przenosiła się do następnego zwierzęcia, kapłani rozpoczynali poszukiwanie kolejnego wcielenia. Ostatniej intronizacji Apisa dokonano za panowania cesarza Juliana Apostaty[3] Stare byki uroczyście topiono, zwłoki padłego osobnika poddawano mumifikacji, która trwała 70 dni (40 dni zajmowało suszenie mięsa, a 30 dni zawijanie). Podniosłe uroczystości pogrzebowe odbywały się w Sakkarze, kończyły się złożeniem szczątek Apisa w sarkofagu z drewna i grafitu, w komorach grobowych zwanych Serapeum. Złodzieje wielokrotnie rabowali mumie poszukiwaniu cennych ozdób. Żaden pogrzebany Apis nie przetrwał w nienaruszonym stanie. Ptolemeusz I Soter przeniósł główny ośrodek kultu do Aleksandrii. Kult z czasem rozprzestrzenił się do Aten i Rzymu.

Isztar

tzw. „Waza Isztar” z wizerunkiem nagiej bogini w otoczeniu zwierząt (wielorożna tiara na głowie jest symbolem boskości); Larsa; pocz. II tys. p.n.e.; zbiory Luwru (AO 17000)

terakotowa płytka z przedstawieniem Isztar; Esznunna; pocz. II tys. p.n.e.; zbiory Luwru (AO 12456)

detal z kudurru (steli) króla babilońskiego Meli-Szipaka, ukazujący ośmioramienną gwiazdę – symbol bogini Isztar

Inan(n)a (sum. dinana), Isztar (akad. dištar) – w mitologii mezopotamskiej bogini wojny i miłości, z czasem główna i jedyna licząca się bogini panteonu mezopotamskiego; jej kult rozpowszechnił się szeroko na całym obszarze starożytnego Bliskiego Wschodu – w Syrii i Fenicji (Asztarte) oraz Anatolii (Szauszka); w Babilonii czczona głównie w Uruk w świątyni E-anna („Dom nieba”).

Sumeryjskie imię bogini – „Inana” („Inanna”) – wywodzi się prawdopodobnie z domniemanego Nin-anna („Pani Nieba”) i występuje również w formie Innin. Znak dla zapisania imienia Inany (węgar z pierścieniem) znany jest już z najstarszych tekstów pisanych.

Imię Isztar (wcześniej Esztar) w języku akadyjskim jest spokrewnione z imieniem południowoarabskiego (męskiego) bóstwa Attar oraz z imieniem syryjskiej bogini Astarte (biblijna Asztoret), z którymi to bóstwami była niewątpliwie łączona.

Główne przekazy dotyczące Inany przedstawiają ją jako córkę boga Ana, blisko związaną z sumeryjskim miastem Uruk. Według innej tradycji była uważana za córkę boga księżyca Nanny (Sina) i siostrę boga słońca Utu (Szamasza). W odmiennych przekazach uchodziła za córkę Enlila a nawet Enkiego. Siostrą Inany była bogini Ereszkigal, królowa świata podziemnego Kur. Jej wezyrem (posłanką) była bogini Ninszubur.

Inana nie ma stałego małżonka, ten fakt jest związany z tym, że jest boginią miłości cielesnej. Nawet z Dumuzim, który często jest określany jako jej „umiłowany”, łączą ją niejasne stosunki, a ostatecznie to ona ponosi odpowiedzialność za jego śmierć. Również nie przypisywano jej dzieci (z jednym możliwym wyjątkiem – bogiem Szara).

Wydaje się bardzo prawdopodobne, że w klasycznej postaci bogini Inanny/Isztar zsynkretyzowano pewną liczbę pierwotnie niezależnych bogiń lokalnych. Najważniejszą z nich była Inanna z Uruk[potrzebne źródło]. W Uruk znajdowała się główna świątynia Inanny (E-anna – „Dom nieba”). Jednakże istniały też inne lokalne odmiany tej bogini, otoczone niezależnym kultem: Inanna z Zabalam (w północnej Babilonii), Inanna z Agade (szczególnie czczona przez królów dynastii z Agade), Inanna z Kisz oraz Isztar z Niniwy i Isztar z Arbeli w Asyrii.

Inana była również po przyjacielsku łączona z boginią Nanają i wraz z nią czczona w Uruk i w Kisz.

W „osobowości” Inanny/Isztar można wyodrębnić 3 niezależne postaci (aspekty):

  • bogini miłości cielesnej i zachowań seksualnych (jest ona szczególnie związana z seksem pozamałżeńskim i z prostytucją – w sposób, który do tej pory nie został jeszcze w pełni zbadany, pomimo uwag Herodota na ten temat. Tak zwane święte zaślubiny, w których uczestniczy Inana, nie niosą ze sobą żadnych implikacji moralnych dla związków małżeńskich ludzi. Szósta tabliczka babilońskiego eposu o Gilgameszu, w której Gilgamesz czyni wymówki bogini Isztar z powodu sposobu, w jaki traktowała całą serię kochanków i nie chce stać się ostatnim na tej liście, jest ważnym źródłem informacji o tej cesze bogini Isztar, podobnie jak różne wersje poematów sumeryjskich o Inanie i jej miłości do Dumuziego).
  • bogini wojny (rozmiłowana w walce, metaforycznie określanej jako „plac zabawy bogini Isztar”. Gwałtowna i żądna władzy, staje w czasie walki u boku swoich ulubionych królów. W jednym z poematów sumeryjskich Inana prowadzi wyprawę wojenną przeciwko górze Ebih. Inny mit, Inana i Enki przedstawia jej podróż do Eridu, aby uzyskać me, a jeszcze inny – jej zejście do świata podziemnego. Wszystkie ukazują dążenie bogini do poszerzenia władzy. Dla Asyryjczyków boginią wojny była zwłaszcza Isztar z Arbeli).
  • utożsamienie bogini z planetą Wenus („jestem Inaną wschodu słońca” – mówi bogini o sobie w „Zejściu Inany do świata podziemnego”. W tej formie występowała czasami pod imieniem Ninsianna. Jej transformacja w gwiazdę poranną jest sławiona w poemacie ułożonym prawdopodobnie w okresie kasyckim). Bogini Inany dotyczą także mity: „Inana i Bilulu” – w którym Inana zmienia starą kobietę Bilulu w wóz skórzany, uważając ją za winną śmierci Dumuziego; Inana i Szukalletuda – dotyczący ogrodnika Szu-kale-tudy oraz Gilgamesz, Enkidu i świat podziemny (inna nazwa: Gilgamesz i Enkidu w świecie podziemnym) – w pierwszej części tego mitu bogini Inana przesadza do Uruk święte drzewo halub, z którego drewna zostaną później wykonane jej tron i łóżko).

W sztuce Inana przedstawiana jest jako bogini-wojownik, często uskrzydlona, w pełnym uzbrojeniu, albo też otoczona nimbem z gwiazd.

Zwierzęciem Isztar był lew, a jej symbolem gwiazda lub tarcza z gwiazd. W pewnym okresie symbolem mogła być też rozeta.

Cuneiform sumer dingir.jpgCuneiform sumer inana.jpg

zapis imienia Inanna w piśmie klinowym (okres nowosumeryjski, XXI wiek p.n.e.)

B010ellst.png B153ellst.png

zapis imienia Inanna/Isztar w piśmie klinowym (okres nowoasyryjski, VII wiek p.n.e.)

Niestety na tym przerwiemy – odkładałem tę publikacje przez cały rok – miała się ukazać w roku 2012 w jesieni. Ciąg dalszy nastąpi. Ten artykuł jest przeznaczony dla ludzi zanurzonych najgłębiej w Wierze Przyrody. Przedstawione tu   wiadomości muszą „zapaść” naprawdę głęboko, by możliwa była dalsza kontynuacja.

Kopce Krakowskie – Prawdziwa Bomba Mentalna 2013!: Władysław Góral – Aspekty geoinformatyczne i astronomiczne prehistorycznych kopców krakowskich i kopca Kraka w Krakuszowicach


Na początek przypominam ważny artykuł z naszego bloga, który poszedł jedynie jako Aktualności na Czarnym Pasie, a dotyczył informacji z Gazety Wyborczej na temat wschodów i zachodów słońca nad Kopcem Kraka i Wandy, z dnia bodajże 23 czerwca br (2013). – Nazwałem, go wprost w czerwcu br. BREDNIĄ. Przytaczam go razem z kilkoma komentarzami – istotnymi spod artykułu na naszym blogu. Oto on:

Brednie o celtyckich Kopcach Kraka i Wandy

w Gazecie Wyborczej

plasz kopiec DSC01624 k3oKopiec Kraka (Swaroga) widziany od Świętego Kamiennego Kręgu Chorsa-Księżyca po drugiej stronie Krzemionek

Uparte przypisywanie Kopców Krakowskich Celtom dobiega końca. Oto Towarzystwo Promocji Podgórza urządziło 21 czerwca o poranku test, który miał obalić lub potwierdzić mity związane z kopcami Wandy i Kraka.  Okazało się ponoć, że rzeczywiście w Przesilenie Letnie – w Słowiańskie Święto Kresu, wchodzące słońce jest widoczne w owym momencie idealnie nad Kopcem Wandy. Niezależnie od tego czy tak jest czy nie, a zamierzamy opublikować artykuł który ostatecznie obali wszelkie mity dzięki dowodom naukowym,  wnioski wyciągnięte przez Towarzystwo z Podgórza czy też może przez niedouczonego redaktora z Gazety Wyborczej, są kompletnie chybione. Dlaczego?

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Celtowie obchodzili swoje święta 1 maja, 1 sierpnia, 1 listopada, 1 lutego itp. Gdyby to były kopce celtyckie to system Kopców powinien idealnie wyznaczać te właśnie daty. Tymczasem system wyznaczanych przez kopce dat nie zgadza się z terminami świąt celtyckich, gdyż jego astronomicznym kluczem są idealnie co do minut zgodne ze wschodami słońca i księżyca daty Przesileń i Równonocy (21 marca, 22 czerwca, 23 września i 22 grudnia), a nie data np. 30 kwietnia/1 maja lub 31 października/1 listopada.

Cóż, nie jest tak!!! Opublikujemy odpowiedni artykuł na ten temat we wrześniu 2013 roku, ale tak naprawdę pomiary geodezyjne zostały wykonane już dawno, więc niezrozumiałe jest zupełnie po co Gazeta Wyborcza i inni za nią, powtarzają te kompletne brednie. To, że dokonano weryfikacji naukowej „faktów” domniemanych i gawędziarskich doniesień baśniarzy z Gazety Wyborczej nie przeszkadza im wcale nadal rozpowszechniać bredni o celtyckim pochodzeniu tych kopców.  

 

W podręcznikach i pracach archeologicznych piszą naukowcy od dawna, że całe otoczenie Kopca Kraka jest usiane artefaktami, skorupami z Kultury Łużyckiej. Po znalezieniu w Eulau, za Łabą szczątków pary królewskiej z 2770 roku p.n.e. o haplogrupie R1a1 jest oczywiste, że Kultura Łużycka jest kulturą Słowiańską. Dla redaktora GW to jednak zbyt trudna wiedza. Trudno mu też zapewne zrozumieć co naprawdę wynika z dokonanych na AGH pomiarów geodezyjnych. Ja jako geodeta praktyk niegdysiejszy (7 lat pracy w Przedsiębiorstwie Fotogrametrii przy mapach lotniczych Śląskiego Okręgu Przemysłowego), wyłożę to wam klarownie, po wakacjach.

0 kopiec Wandy nowahuta_033bKopiec Wandy nocą

Ciała królów scytyjskich są R1a, ciała z królewskiego grobu z Eulau w Niemczech z roku 2770 p.n.e. są R1a. Dlatego Niemcy tak gorączkowo przypisują się teraz do R1a. Jeszcze chwilę temu w ogóle nawet im się R1a badać nie chciało. To Rosjanie są w tych badaniach najbardziej zaawansowani na świecie i Amerykanie.

Jeśli okaże się że Piastowie mają krew r1a1 – to łącznie z innymi dowodami historycznymi, kronikarskimi itp – okaże się, że Goci są nie tylko Słowianami, ale Polakami z R1a1g7 i mutacją L 365. Potwierdzi to także – poprzez wywody kronikarskie i zapiski Ottonów, czyli samych Germanów, że Scytowie i Słowianie to jedno, a ważny ród królewski, pierwszych cesarzy postrzymskich to ród słowiański.

Jak myślicie czy to jest celowe działanie? czy w GW mają wdrukowaną antysłowiańskość w geny? Dobierają tam jakoś ludzi do pracy według kodu genetycznego, czy według testów na nieuctwo i partactwo?

au77

Odpowiedzi: 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. Jaksar said, on 23 Czerwiec 2013 at 12:47 (Edytuj)

    Przede wszystkim większość “polskich” mediów jest pod kontrolą i wpływani niesłowiańskich właścicieli czy koncernów miedialnych wobec tego nie można oczekiwać od nich typowo pro – Słowiańskiej treści godzącej w ich imperialny interes. Politycy podejmują decyzje o nauce Historii godzące w wiedzę o własnym kraju i jego Histori, podkreślają swoje żydowskie pochodzenie czy sympatię, przyznają się do “zachodniej” a nie Słowiańskiej kultury jako swojej więc podejmują decyzje w interesie obcych… oto cała tajemnica !

    Odpowiedz
  2. vladov88 said, on 23 Czerwiec 2013 at 21:08 (Edytuj)

    bardzo ciekawy opis ,w który niestety nie wierze. byłem kilka lat temu 1 maja na kopcu Kraka o wschodzie i słońce centralnie wzeszło zza k. Wandy.kiedyś byłem też w czerwcu w okolicach przesilenia i słońca wschód był całkiem w innym miejscu.mogę jeszcze dodać że zachód słońca widziany z k.Wandy na początku lutego i listopada opowiada się za kal. celtyckim bowiem słońce zachodzi za Krakiem.najlepiej sprawdzić to na własne oczy .pozdrawiam wszystkich ambitnych.

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 24 Czerwiec 2013 at 15:33 (Edytuj)

      150 osób zezna w sądzie, pod przysięgą, gdzie o 4.40 wzeszło słońce 21 czerwca, 2013 roku.

      Odpowiedz
  3. Robert said, on 7 Lipiec 2013 at 0:42 (Edytuj)

    GW zostala kiedys trafnie określona jako żgdP, jako analogia do gazet okupacyjnych przeznaczonych dla Polaków.

    Odpowiedz
  4. bialczynski said, on 26 Sierpień 2013 at 19:00 (Edytuj)

    Nie jest prawdą, że słońce powinno wschodzić nad Wandą 1 maja – kalendarze megalityczne – a kopce to megality – mają to do siebie, że są niesłychanie precyzyjne. To nie może być okolica 1 maja, np 5 maja. Naukowe badania geodezyjne z AGH potwierdzają że system kopców krakowskich jest rodzajem kalendarza, że kopce i wzgórza święte w Krakowie tworzą system zamknięty, oraz że wschody i zachody nie powinny mieć miejsca 1 maja ani 1 października tylko kilka dni potem – to bardzo gruba różnica dla Celtów i dla Słowian – co wyznaczają w rzeczywistości kopce – Święta Celtów związane są podobno z datami 1 dnia miesiąca, a słowiańskie nie – dlaczego/ dlatego że Słowiański kalendarz jest księżycowy – ma 13 miesięcy. Stosowny materiał publikujemy we wrześniu lub październiku 2013.
    .

Dowody geodezyjne i matematyczno-logiczne (kalendarzowe) na słowiańskość Systemu Kopców i Świętych Wzgórz Krakowskich, a co za tym idzie Przemyskich, Świętokrzyskich, Ślężańskich, Białowieskich i innych.

 

Wzgórze-Kopiec Węgrzce Wielkie

Lokalizacja Kopca w Węgrzcach Wielkich należącego do Krakowskiego Systemu Kopców Prehistorycznych – żwirownia Pod Kopcem, leży na północ od tego miejsca – tutaj mamy wzgórze – Najwyższy Punkt w Węgrzcach Wielkich.

Wawel Krak Wegrzce WielkieWzgórze Węgrzce Wielkie oraz Wzgórze Kaim w systemie Krakowskich Świętych Wzgórz i Kopców. Czerwona kropka to żwirownia Pod Kopcem. 

Oto otrzymujemy twarde geodezyjne, a więc matematyczne dowody na kalendarzowy charakter Systemu Kopców Krakowskich. To spojrzenie na kopce prehistoryczne jest typowym precyzyjnym spojrzeniem geodety. Tam gdzie autor pisze o czymś tam „celtyckim” odbiega od swojej profesji i myli się po prostu, ale w geodezji jest specem.

Autor wybrał określony zestaw punktów odniesienia nie biorąc pod uwagę  położenia innych świętych miejsc, które my znamy. Jemu te miejsca były nieznane więc dokonał własnego wyboru. Tym sposobem włączył w System te kopce historyczne, stosunkowo młode (Kościuszki, Piłsudskiego, Grunwaldzki w Niepołomicach), które są nowe w systemie.

Dzięki jego pracy otrzymaliśmy nie tylko twardy dowód na kalendarzowy charakter Systemu Kopców Krakowskich i jego związki z astronomicznym systemem Oriona oraz jego odwzorowaniem na ziemi, ale także na działalność Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian w Krakowie, którzy budując kopce nowe, wpasowali również i je, w system kalendarzowy starego prehistorycznego zestawu tych budowli.  

Nie uwzględniono tutaj w pracy pana Władysława Górala niestety kopca Esterki ani Skały w Jerzmanowicach.  Jak to bywa w przypadkach, gdy zastosowana zostaje zasada świętej geometrii, i według jej zastosowania odwzorowany zostaje na Ziemi porządek astronomiczny, także i tutaj automatycznie niejako dowiedziono starożytnego podziału na 8 Żywiołów (tutaj na osiem pór roku) – czyli Złotej Zasady postulowanej przez Nassima Harameina w jego wizji organizacji przestrzennej wszechświata (podział na 8 kierunków Żywiołów, wyznaczony przez pory roku (kiry czasu – roku) x 8 (kirów przestrzennych) = 64).

Oczywiście też, jak to bywa w takich przypadkach zastosowania świętej geometrii w starożytności, autor współczesnego opracowania geodezyjnego odkrywa związki równych odległości między punktami tego kopcowego krakowskiego kalendarza, na które to powtarzalne interwały odległościowe wskazywaliśmy i my tutaj w artykułach i na prezentowanych przez nas mapach. Autor czyni to z precyzją matematyczną pomiaru teodolitem. Są to więc fakty niepodważalne i kończące raz na zawsze dyskusyjność owych kwestii. 

Od teraz możemy mówić wprost – Tak, System Prehistorycznych Kopców Krakowskich jest odwzorowaniem prawideł astronomicznych na ziemi  i rodzajem kalendarza dzielącego rok na cztery przesilenia i równonoce – oraz cztery pory dopełniające a więc na osiem równych odcinków czasu astronomicznego związanego precyzyjnie ze wschodami i zachodami słońca w określonych dniach i kierunkach oraz ze wschodami i zachodami księżyca w tych porach i kierunkach.

Mamy zatem absolutnie twarde dowody we wszystkich tych sprawach, które tutaj na naszych łamach badaliśmy i postulowaliśmy intuicyjnie. Te wszystkie dowody wskazują jednak niezbicie nie to co chcieliby autorzy Gazety Wyborczej i inni zwolennicy pobytu na ziemiach Polski Celtów czy Germanów, którzy mieliby być autorami tego systemu kalendarzowego. Na koniec dowiodę prawdziwości moich słów z równie matematyczną precyzją, jaką stanowią pomiary geodezyjne. Ale wpierw artykuł i wyniki pomiarów Władysława Górala. Pomiar wykonano w roku 2006, ale publikacja jest późniejsza.

kopce geod1

kopce geod2

kopce geod3

kopce geod4

kopce geod6

kopce geod7

kopce geod8

kopce geod9

kopce geod10

kopce geod11

kopce geod11a

kopce geod12

Jak widzimy autor pomiarów dowiódł niezbicie działalności Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian, którzy wpletli bezbłędnie Nowe Kopce (Kościuszki, Piłsudskiego, Niepołomicki) w Kalendarz Starożytny. Piszę o tym od dawna, ale niedowiarków nie brakuje, więc twarde matematyczne dowody ich działalności są jak znalazł. Jest to także pośrednia odpowiedź dla tych wszystkich, którzy wątpią w istnienie nieprzerwanej dziejowej tradycji i wiedzy pogańskiej, rodzimowierczej, czyli Wiary Przyrodzoney Słowiańskiej, przekazywanej przez Strażników Wiary z pokolenia na pokolenie i wpisanej w wiekopomne dzieła sztuki i budowle tego świata.  

Dowody matematyczne i logiczne – czyli kalendarzowe na słowiańskość Systemu Krakowskich Kopców i Świętych Wzgórz

Megalityczne kalendarze starożytne charakteryzują się niesłychaną precyzją. Nie inaczej jest z przedstawionym tutaj systemem. Autor pomiarów pisze, że od daty 1 maja, kiedy to widać wschód słońca z Kopca Kraka nad Kopcem Wandy i Zachód słońca nad Kopcem Kraka z Kopca Wandy i na odwrót w dniu 1 listopada – zachodzi „niewielkie odstępstwo”.

Otóż owo „niewielkie odstępstwo” z punktu widzenia kalendarzowego i astronomicznego jest dosyć wielkie, bowiem kalendarze starożytne są precyzyjne i nie tolerują żadnych odstępstw. To czego autor dowiódł z absolutną niepodważalną precyzją to:

a ) związek wprost systemu kopców z datami równonocy i przesileń – precyzyjny, niepodważalny, żelazny. 

b) związek kopców z podziałem na Złotą Ósemkę (8 – Świętej Geometrii, Ćwiartki Ćwiartek, 4 + 4 = Pełnia), czyli podział od dat równonocy i dat przesileń na dalsze cztery okresy roczne. 

c) dowiódł pośrednio odstępstwa czasowego – a więc nietrafności – podziału na ćwiartki ćwiartek w stosunku do świąt Celtyckich, a ich trafności w stosunku do kalendarza Księżycowego wychodzącego od dat Równonocy i Przesileń słonecznych. czyli Kalendarza Słowiańskiego z okresu, w którym miał on jeszcze 13 miesięcy księżycowych (12 pełnych 30 dniowych z podziałem wewnętrznym, trzydziewiętnym (3×9  dni tygodnia = 27 dni zwykłych + 3 święta).

Określmy dokładnie te daty:

21. 03  Początek Roku Słowiańskiego (nie prawosławnego roku bizantyjskiego, który ma początek w jesieni i jest przekłamaniem ruskim, powielanym dzisiaj przez Rodzimowierców w Rosji)  – Równonoc Wiosenna

22. 06  Początek Lata – Przesilenie Letnie – Najkrótsza Noc – Najdłuższy Dzień

23 09  Początek Jesieni – (bizantyjski początek roku) – Równonoc Jesienna

22 12 Początek Zimy – Przesilenie Zimowe – Najkrótszy Dzień i Najdłuższa Noc

Jeżeli zachodzą precyzyjne koincydencje wschodów i zachodów słońca oraz wschodów i zachodów księżyca – czego dowiódł autor pomiarów geodezyjnych – w te dni, pomiędzy kopcami krakowskimi to wyznaczają one bez wątpienia kalendarzowe daty astronomiczne. Jeżeli tak jest – czego autor dowiódł – to połówki tych ćwiartek nie zgadzają się z datami obchodów świąt przez Celtów (odtworzonymi w tzw kalendarzu i horoskopie celtyckim i przypadającymi na 1 dzień miesiąca np maja. sierpnia, listopada, lutego – bowiem wypadają one dokładnie następująco:

I Ćwiartka Ćwiartki – w połowie Wiosny – wypada: 05/06 maja – a nie 1 maja

II Ćwiartka Ćwiartek – w połowie Lata – wypada 07/08 sierpnia – a nie 1 sierpnia

III Ćwiartka Ćwiartek – w połowie jesieni – wypada 07 listopada – a nie 1 listopada

IV Ćwiartka Ćwiartek – w połowie Zimy – wypada 05 lutego – a nie 1 lutego.

Te daty zgadzają się precyzyjnie, bez żadnego naciągania z kalendarzem księżycowym 12 miesięcy po 30 dni + miesiąc wyrównawczy – w cyklu znanym Słowianom, kiedy Nowy Rok zaczyna SIĘ OD MIESIĄCA ŚWICIENIA – wyrównawczego. Mamy wtedy następujący kalendarz roczny rolniczy i astronomiczny:

I – Świcień – miesiąc wyrównawczy 6-5 dniowy – od 21 marca do 25 marca (20 – 26 marca – Święto Jaruny i Morów, Nowy Rok Słowiański, Święto Wiosny, Wiosenna Równonoc, Święto Wielkiej Nocy, Spalenie Marzanny, Uplecenie Wierzbina, Bazie-Budzie, Bania Wiosenna, Święto Bab)

II – Marzec – miesiąc 30 dniowy  – od 26 marca do 24 kwietnia (20-26 kwietnia – Święto Boru – Borowiłów i Święto Drzew – Rodów i Przyrody – Zielone Święta, Wierzbin-Jedlina, Święto Wołosowe – Wypędzanie Bydła, Redyk, )

III – Kwiecień – miesiąc 30 dniowy – od 25 kwietnia do 24 maja (5-6 maja: Święto Prowego i Czsnoty – Święto Brzóz, Zapleciny/Postrzyżyny – Święto Dziewów, Zielone Święta; 20 – 26 maja – Rosalia-Rodżanice, Święto Gaików-Palm Jarunnych, Rozpoczęcie Sianokosów)

IV – Maj – miesiąc 30 dniowy – od 25 maja do 23 czerwca (20 – 26 czerwca – Święto Kresu, Święto Stada, Święto Rujńskie Ruji-Gaji-Lata, Święto Rodów – Pępu Ródzi [Kwiatu Paproci, Peruniki], Kupalia, Święto Dziwieniów-Kraszów – Letnie Przesilenie, Święto Narodzin Światła Nocy – Ciemnej Bożej Krówki-Wedrika, Święto Chorsa-Ksieżyca, Wianki, Święto Wody, Ognia, Ziemi i Nieba, Święto Bab)

V – Czerwiec – miesiąc 30 dniowy – od 24 czerwca do 23 lipca (26 czerwca/20 lipca [zależnie od okolicy]: Zażynki – Rozpoczęcie Żniw ze Śpiewami Przepiórek, Żniwa; 20 – 26 lipca – Święto Piorunowe, Perunika oraz Święto Ładów,

VI – Lipiec – miesiąc 30 dniowy – od 24 lipca do 22 sierpnia (7-8 sierpnia: Pani Białobogi – Matki Bogów, Dażbogi – Dawany, Pani Niebieskiej; 20 – 26 sierpnia: Święto Zbiorów – Matki Reży i Ojca Rgła, Panów Gospodarstwa i Pracy, Uprawy i Hodowli, Rzemiosła, Święto Plecenia Przepiórki-Pępy-Perepełki-Brody),

VII – Sierpień – miesiąc 30 dniowy – od 23 sierpnia do 21 września (20 – 26 września – Święto Plonów, Święto Sporów,  Zbiorów Wszystkich Płodów Matki Ziemi , Święto Ziemi, Święto Jeszy-Jesieni – Jesienna Równonoc, Dożynki – Ścięcie i Zaplecenie w Wieńce kłosów z Przepiórki-Pępu,  Wieńce-Wiecha)

VIII – Wrzesień – miesiąc 30 dniowy – od 22 września do 21 października (20 – 26 październik – Święto Wiatru – Strzybogów i Pogody/Podaga – Panów Drogi i Władców Ducha, Mokrida – Święto Mokoszy, Prządki, Święto Dziadów)

IX – Październik – miesiąc 30 dniowy – od 22 października do 20 listopada (7 listopada – Święto Bogów Domu, Radogostów-Bożów – Domowych; 20 – 26 listopada – Święto Nieba – Dażbogów, Panów Światła Niebieskiego, Panów Niebiosów – Weli-Sławi, oraz Welesów – Panów Zaświatów – Władców Dusz, Panów Weli-Nawi

X – Listopad – miesiąc 30 dniowy – od 21 listopada do 20 grudnia (20 – 26 grudnia – Święto Godów, Zimowe Przesilenie, Święto Dziadów, Święto Kostromy – uplecenie Kostromy/Marzanny, Kraczun, Święto Narodzin Światła Świata, Boże Narodzenie-Uwicie Światła i Świata, Szczodry Wieczór, Szczodre Gody)

XI Grudzień – miesiąc 30 dniowy – od 21 grudnia do 19 stycznia (20 – 26 stycznia – Święto Ognia Niebieskiego –  Panów Weli-Jawi i Światła oraz Głosu Błyskawicy – Perperuny-Gromu – Panów Weli-Prawi, Objawienia Światła,  u katolików Objawienie Pańskie 5 lutego – u katolików – Połowa Ćwiartki Roku -Matka Boska Gromniczna)

XII – Styczeń – miesiąc 30 dniowy – od 20 stycznia do 18 lutego (5 lutego  – Święto Przeplątów – Kosze Święto, Kosowe Święto, Święto  Popielnic i Zaświatów oraz Ogni Żglisk, a także Święto Nowego Życia – Święto Wód, Święto Wody Stojącej, u Prawosławnych – Połowa Ćwiartki Roku – Chrzest Wody, Święcenie Wód; 20 – 26 luty -Mokrida, Wiosenne Święto Mokoszy oraz  Matki Ziemi Zapłodnionej, Brzemiennej, Ciężarnej)

XIII –  Luty – miesiąc 30 dniowy – od 19 lutego do 20 marca (20 – 26 marca Święto Jaruny – Wiosny, Nowy Rok Słowiański, Równonoc Wiosenna, itp…)

Proszę o nie traktowanie wyżej wymienionego układu Świąt Słowiańskiej Wiary Przyrodzoney jako systemu zamkniętego. Nasza Wiara Rodzima ma to do siebie, że dopuszcza wiele możliwych tradycji i interpretacji i nie dopuszcza żadnego kanonu ani żadnego pośrednictwa kapłanów.  Powyższy system nie jest jeszcze zamknięty a zostanie zamknięty, czyli dopracowany we wszystkich szczegółach wraz z ukazaniem się Księgi Tanów. Tutaj chodzi nam tylko o to aby dowieść, iż kalendarze świąt katolickich i prawosławnych, a więc przeznaczone dla Słowian Ochrzczonych (dla Chrześcijan Słowiańskich), uwzględniają stary porządek Słowiańskiego Kulędarza Księżycowego oraz żelazną zasadę podziału roku na 8 Pór Żywiołów i 12 Pełnych Miesięcy Księżycowych + 1 miesiąc Kosy (Krzywy, Świcień, trwający 5 – 6 dni).  Każdy miesiąc pełny zawiera w sobie Święta Żywiołów, Mocy, Kirów, Działów i Boga Bogów oraz cztery z nich Święta Przodków. Święta Żywiołów i Mocy są także zwielokrotnione, zależne od obchodzonego aktualnie aktywnego aspektu Ziemi czy Rodu-Przyrody, albo od miejsca obchodów – inaczej na południu inaczej na północy czy wschodzie dalekim. Dotyczy to także nazw miesięcy, które mają charakter regionalny mimo, że wspólny.

Najważniejsze w całym tym wywodzie jest być może jednak uwzględnienie Ćwiartek Ćwiartek przez chrześcijański kościół post-rzymski przy układaniu kalendarza obrzędów chrześcijańskich dla ochrzczonych Słowian – czyli świąt związanych z datami 5-7 luty, maj, sierpień, listopad. Te daty uwzględniają bowiem połowy okresów między Równonocami i Przesileniami w sposób idealnie pasujący do starych słowiańskich świąt.

Tym samym choć autorowi badania geodezyjnego, panu Władysławowi Góralowi, który zmierzył  zależności między kopcami krakowskimi, wydawało się, iż udowodnił coś innego, to jednak dowiódł tym samym czegoś zupełnie innego niż myślał. Przede wszystkim udokumentował on związki miedzy starym a nowym Systemem Kopców – czyli dowiódł premedytacji w usypaniu nowych kopców w miejscach w których powstały. Ich powstaniu rzeczywiście towarzyszył przemyślany zamiar i był ten zamiar wsparty olbrzymią wiedza w czasach, w których nikomu się nie śniło mówić głośno o takiej pogańskiej wiedzy i przemyślności posadowienia starych megalitycznych budowli ziemnych. Nie mówiąc już żeby komuś przyszło do głowy wkomponować w ten system budowle nowe (Kopiec Piłsudskiego, Kościuszki, Grunwaldzki w Niepołomicach).  Okazuje się, że około 1 maja to jest 5 maja, a około 1 listopada to 7 listopada, bo tak wypadają Ćwiartki Ćwiartek. Wschód nad Kopcem wandy ma miejsce 2 maja a nie 1 maja, a gdy uwzględnimy precesję Ziemi otrzymamy najprawdopodobniej

Autor przyjął jako punkt pomiarowy Wieżę Zygmuntowską na Wawelu, czyli praktycznie przyjął miejsce położenia Czakramu Wawelskiego bo Krypta Gereona jest praktycznie częścią Katedry Wawelskiej. My jako ważniejsze przyjmujemy wejście na dziedzińcu do Smoczej Jamy czyli punkt położony o 60 metrów od wieży, ale meandry Smoczej Jamy jakie ona miała oraz przejścia do innych jaskiń tego wzgórza maja nieznany dzisiaj przebieg. Część odnóg została zamurowana. Nie jest wykluczone że Jama jakąś gałęzią sięgała dawno temu pod Kryptę Gereona.  Jama Draka – Smoka jest ziemskim odzwierciedleniem Welańskiego porządku umierania i odradzania się życia na Weli , w Welskim Wąwozie (Wąwel), na Szklanej/Srebrnej Górze, strzeżonej przez Smoka – Wizunasa, w jaskoni – Jamie Iskonu (iskon w języku rosyjskim znaczy: „początek” i „koniec”, dwa znaczenia w jednym).

Pozostaje też sprawa kluczowego ulokowania punktu identyfikacyjnego dla lokalnego, krakowskiego układu współrzędnych geodezyjnych, czyli ulokowanie centralnego punktu triangulacyjnego na Kopcu Kraka. Ta sprawa nie ma charakteru kolejnego przypadku, czyli dziwacznego zbiegu okoliczności – to również działanie przemyślane, przeprowadzone z premedytacją, w kręgach naukowych i politycznych Krakowa Przedwojennego.

Sylwia Zawiślak – Stworze i zdusze


©® by Sylwia Zawiślak

Wiły

Wiły

Rodzanica

Rodzanica

ObłocznikObłocznik

Morowa pannaMorowa Panna

BoginkaBoginka

ZmoraZmora

Prezentujemy dzieła graficzne (technika druk wypukły – linoryt) Sylwii Zawiślak w osobnym artykule bo na to zasługują. Chciałem żeby były ilustracją do jakiegoś innego tekstu, związanego z tematem stworzy i zduszy, ale na razie jakoś nie zanosi się na publikację na naszym blogu czegoś takiego, a te prace czekają już na swoją kolej zbyt długo. Pozdrowienia pani Sylwio – to praca dyplomowa.

Jerzy Przybył – Boginki i bogunowie do nowego wydania „Stworzy i Zduszy”


©® by Jerzy Przybył , Wydawnictwo Slovianskie Slovo

W prezencie na jesienne Święto Plonów pokazujemy nowe grafiki Jerzego Przybyła, które są podstawą nowego wydania książki „Stworze i Zdusze, czyli boginki, bogunowie i demony słowiańskie”

Zary Owinniki III stworze ognia jpg kompr

Owinniki – ŻarkiWodnikVII stworze wody jpg kompr

WodnikiWily Samowily VI stworze lasu jpg kompr

Wiły (Samowiły)Wilec sejn VI stworze lasu jpg kompr

skotniki jpg kompr

skrybek maloludekXstworze ladu jpg kompr

topielica,brodzicaVI stworze wody jpg kompr

wieszczyca XII stworze zrebu jpg kompr

Skarbek V stworze ziemi jpg kompr

RadunicaIX stworze sporu jpg kompr

Przypoludnica-Karakondzula jpg kompr

ObiluchV stworze ziemi jpg kompr

Chochłykognice,ognieII stworze niebianscy jpg kompr

Plunki IX stworze sporu jpg kompr

podroznikpoputnikV jpg kompr

Mamuna XII stworze zrzebu kompr

lojmy XI stworze ksiezyca jpg kompr

Lesnica Laskowiec Vi stworze lasu jpg kompr

klobuk,holobolt IX stworze  Sporu jpg kompr

Gradki II_stworze niebianscy jpg kompr

Dobroszeta stworza ladu praw rzemiosla x jpg kompr

Buby Babojagi VIII stworze zadzy i milosci,rodu jpg kompr

brzeginia V Stworze Ziemi jpg kompr

blety -belty I stworze wiatru i powietrzaJPG kompr

2Bugaje w krakuszowicach - Kopia jpg kompr

chaly I stworzewiatru i powietrza jpg kompr

choholik,hichold,chohol X stworze ladu praw  rzemiosla jpg kompr

czart i czarcicaXI stworze ksiezyca jpg kompr

Zduchy I stworze wiatru i powietrza jpg kompr

Kwartalnik „Słowianić” numer 2 – Jesień 2013, oraz powieść „Imir” Doroty Bałuszyńskiej-Srebro (wydawnictwo Ambaje)


od 20 września do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

slowianic nr 2 przod

Z przyjemnością zapraszam wszystkich do 2 numeru kwartalnika „Słowianić” .  To całkiem pokaźna i bardzo cikawa książka o objętości 160 stron.  Staramy się żeby każdy następny numer był bardziej interesujący i coraz szerzej prezentował tematy ważne dla miłośników Słowiańszczyzny oraz Wolnych Ludzi, którzy preferują Nowy Styl Życia   – słowem aby w pełni wyrażał zainteresowania Naszego Polskiego Plemienia – tak tego Nadwiślańskiego jak i tego Wirtualnego – rozproszonego po całym świecie. Chcemy żeby to czasopismo było nie tylko dokumentem czasu i stanu naszej wiedzy oraz świadomości, ale też by otwierało przed każdym kto chce i potrzebuje Zmiany, całkiem nowy plemienny świat, który budujemy na co dzień swoimi praktycznymi działaniami w przestrzeni naszego kraju jak i całego świata, całej planety Ziemia.  

slowianic 2 tył

Oto zawartość numeru. Szczególnie polecam opowiadanie Joanny Kuruc „Dziki”. Tak się zdarzyło, że Joanna przesłała mi to opowiadanie, nad którym pracowała bardzo długo, w chwili kiedy wybuchł w naszym kraju skandal z forsowaniem tzw Uboju Rytualnego. To opowiadanie będzie drukowane w kwartalniku w 3 odcinkach, ze względu na sporą objętość. Wkrótce opublikujemy je w całości tutaj na naszym blogu. Jest to bajka-niebajka, opowieść, która powinna wstrząsnąć sumieniami nas wszystkich i spowodować, że energiczniej niż do tej pory, i z całą stanowczością, zaangażujemy się w obronę zwierząt i starych drzew – w obronę Przyrody.

Będziemy chcieli wydać niedługo tę bajkę, jako jedną z pierwszych książek w Slovianskim Slovie, przede wszystkim z myślą o wychowaniu w ZIELONYM DUCHU naszych własnych dzieci. Wcześniej ogłosimy jednak  otwarty konkurs na ilustracje do niej. 

slowianic nr 2 spis tresci 1

slowianic nr 2 spis tresci 2

Polecam to właśnie opowiadanie dlatego, że problem uboju rytualnego wciąż wraca jak bumerang, jest nadal aktualny, a walka wcale nie została zakończona jeszcze sukcesem.

My, jako Wolni Ludzie, Polacy, Słowianie, po prostu Ludzie, nie możemy pozwolić, żeby barbarzyńskie lobby Yetisynów przeforsowało ustawę, która cofnie Polskę cywilizacyjnie o całe stulecie. Ten cały proces cofania cywilizacyjnie Polski trwa od 1989 roku i odbywa się pod sztandarami starych pustynnych religii, prymitywizmu umysłowego, zabobonnego sposobu myślenia, który nie ma nic wspólnego ze światopoglądem naukowym – światopoglądem ludzi wykształconych jakimi przecież jesteśmy!

 

Zwierzęta czują, myślą i przeżywają swoje życie tak jak i my Ludzie – to stwierdzone naukowo. Jak można temu zaprzeczać?! Czy nadal żyjemy w czasach barbarzyństwa i wyobrażeń średniowiecza o świecie? Zwierzęta nie mają duszy? Rośliny nie czują, Ziemia jest płaska, w Piekle smażą się grzesznicy?  Zwierzęta nie mają duszy, bo nie mówią po łacinie i nie piszą po hebrajsku, i nie czytały Koranu?! Każdy rozsądnie myślący człowiek, kazde dziecko czuje że formułowanie takich sądów jest fałszywe. Nie trzeba do tego studiów wyższych ani dowodów naukowych, żeby stwierdzić, że zwierzęta i rośliny to byty żywe i czujące. Naszym obowiązkiem jest humanitarne podejście do uprawy i hodowli.

Przede wszystkim w ogóle nie możemy się godzić na taki sposób podejścia do ochrony Przyrody, do zwierząt i roślin, do „uprawy przemysłowej” i do „hodowli przemysłowej”, jaki przywleczono do Polski z USA w latach 70-tych XX wieku i jaki stosuje się obecnie powszechnie. jest to system przeciw naturze, przeciw przyrodzie, przeciw roślinom, przeciw zwierzętom, przeciw ludziom, system zagrażający naszemu zdrowiu i życiu.

Ludzie powinni przestać spożywać mięso zwierząt, ale jeśli już je spożywają to na pewno nie powinni kupować „trucizny” jaką jest mięso z hodowli tzw. „przemysłowej” czyli z obozów koncentracyjnych dla zwierząt jakie masowo buduje się i prowadzi w naszej polskiej ziemi. 

Oto fragment tej wstrząsającej bajki-niebajki – lektura obowiązkowa dla każdego (a dla naszych dzieci od lat 8 w górę)

Joanna Kuruc – Dziki

slow j kuruc dziki 1slow j kuruc dziki 2slow j kuruc dziki 3

więcej w Słowianić nr 2

– czasopismo jest do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

 

Imir – powieść dla młodzieży Doroty Bałuszyńskiej-Srebro – w naszym Slovianskim Sklepiku

ss Imir 1

Polecam także serdecznie i tą drogą chciałbym złożyć gratulacje autorce powieści „Imir”, pani Dorocie Bałuszyńskiej-Srebro, która swoją powieścią dla młodzieży w duchu fantasy wpisuje się w naszą działalność krzewienia rodzimych wartości, tradycji i słowiańskiej kultury.

To powieść dla młodzieży, której jak widać także nie pożądały specjalnie wielkie wydawnictwa komercyjne, skoro autorka musiała wydać tę powieść sama. Te tak zwane „polskie wydawnictwa komercyjne” wolą „tłuc” anglosaskie przedruki, które są już ocenzurowane przez wydawców na Zachodzie w duchu zgodności z lansowaną pop-kulturą materialistyczną, nastawioną na konsumpcję „przeciętności” i „plastikowych” gadżetów.

Po cóż się trudzić w promowaniu choćby najwartościowszej kultury polskiej i narażać się na niepoprawność polityczną, skoro z USA i z Londynu można ściągnąć całe tony (w setkach, a nawet już tysiącach tomów i tytułów) anglosaskiego chłamu, który nic nie ma wspólnego z niemile widzianą w Polsce mainstreamowej  polskością i słowiańskością.

ss Imir 2

do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

Spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” w Nowym Julianowie (pod Wałbrzychem) oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013


aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana – część druga” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

– ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

– spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

,,chodzenie po ogniu”                40 osób

– noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

Spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” w Nowym Julianowie (pod Wałbrzychem) oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013


 Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana – część druga” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

– ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

– spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

,,chodzenie po ogniu”                40 osób

– noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl