Nasze święte zioła, wyklęte przez Kościół, wracają do łask: Bylica pospolita, Piołun – absynt, Draganek – estragon.


wiosna-kupac582aKupalnocka – najkrótsza i najbardziej szalona noc roku – niegdyś obchodzona była uroczyście w całej Europie – od Morza Śródziemnego po Skandynawię. Wierzono, że wtedy przyrodę przenika niezwykła, potężna siła – woda i ogień nabierają szczególnej mocy oczyszczającej i ochronnej, a rośliny – leczniczej.

Czytaj dalej

Past-ORAły z paproci! Jak zbierać jadalne rośliny. Pąki pąprudzi, czyli pyszne jedzenie.


Niektóre rodzaje paproci są jadalne

 

Paproć: paprocie (orlice) są jadalne. Dokładniej: są silnie trujące, jednak poddając kłącza procesowi moczenia i suszenia można z nich, tak jak z manioku usunąć toksyny. Kłącza były mielone na mąkę, a następnie używane do pieczenia chleba. Praktykowano to jednak głównie w okresie głodu. Jeśli gdzieś czytamy, że ktoś żywił się korzonkami, to najczęściej znaczy, że żarł właśnie orlicę (ale też łopian, dziką marchew, niektóre selerowate i parę innych roślin).

 

Wszystkie 250 odmian paproci klimatu umiarkowanego jest jadalnych, choć niektóre są zbyt gorzkie w smaku i mają podrażniające włoski, które należy usunąć przed spożyciem.

Czytaj dalej

Czerwona kapusta kiszona i jarmuż w naszej sistańskiej (słowiano-istyjsko-skołockiej) kuchni.


11-17-farmindy-red-cabbageKapusta znana była już w starożytności, stawiano na jej cześć świątynie. Według legendy główka kapusty powstała z łez Likurga, którego bóg wina ukarał za zniszczenie winnicy. W medycynie ludowej te okrągłe, zielone i czerwone, twarde warzywa królują wśród zdrowego jedzenia. Kapusta ma opinię ciężkostrawnego, niezdrowego warzywa. To prawda, ale tylko, gdy dodamy do niej mięso i tłuszcze zwierzęce. Jak czerwona kapusta wpływa na zdrowie?

Czytaj dalej

O kiszonej i zwykłej kapuście c.d. – Jak „zjadać” zdrowo, według jogi i ajurwedy.


Kiszona_kapustaW poprzednim obszernym tekście o kiszonych ogórkach, jednym z tych nieznanych pozasłowiańskiemu światu tworów żywieniowych, które daliśmy w prezencie innym ludom Matki Ziemi, pisałem też o ubóstwie kuchni socjalistycznej z okresu PRL.  Dzisiaj przy okazji powrotu do tematu kapusty kiszonej, która jest doskonałym, uniwersalnym warzywem strefy północnej Europy i Azji w okresie późnej jesieni, zimy i wczesnej wiosny powiem słów kilka, nie tyle o obecnej różnorodności kuchni polskiej i świata polskich przetworów, ile o samym sposobie jedzenia, który sam w sobie musi być „zdrowy”, jeśli dostarczanie pokarmu ma naszemu ciału przynieść dobrą energię i zdrowie, a nie choroby i kłopoty gastryczne. Mamy obecnie istny renesans dobrego jedzenia, obcych kuchni, ale też i zdrowego odżywiania w Polsce, a także , z powodu bogacenia się ludzi, nawrót do w pewnym sensie barokowego tworzenia różnorodności kuchennej i stołowej wśród Polaków. Polska jak gąbka nasiąka tradycjami obcych kuchni i rozwija jednocześnie oraz pielęgnuje tradycję własną, obecną w naszym kraju do II Wojny Światowej, a potem nagle okaleczoną wzorcami z sowieckich kołchozów, ale zawsze obecną w kuchniach regionalnych i domowych. Ta różnorodność jest dobra i może nam przynieść tylko korzyści, ale pod jednym warunkiem. Że będziemy jeść w prawidłowy sposób, czyli że sam proces pochłaniania pokarmu stworzy organizmowi warunki do jego PRZYSWOJENIA. BOWIEM NIE JESTEŚ WCALE TYM CO ZJESZ TYLKO TYM CO PRZYSWOI TWÓJ ORGANIZM Z TEGO CO ZJADŁEŚ!!! WARTO TO ZAPAMIĘTAĆ.

Czytaj dalej

Kapusta – Królowa Życia – klejnot zimy, magiczna różdżka zdrowia!


dla przypomnienia w związku z sezonem na kiszenie kapusty!

PL kapusta8lp

Jak wiemy z podań Baji to w główkach kapusty i łopianie znajduje się duszyczki zstępujących na Ziemię nowonarodzonych bytów.
Mało kto z dzisiejszych etnografów polskich wie jednak, że owo wierzenie znajduje częściowe odzwierciedlenie w nazewnictwie związanym z łopuchem i kapuchą. Sednem jest nazwa rdzenia-korzenia tych roślin, w obu wypadkach korzenia palowego, sięgającego Serca Ziemi – nazywanego  „głąbiem”, „głębem” bądź „głąbem”.
 

Czytaj dalej

Słowiańskie przetwory, czyli kwaszenie ogórków, buraków, grzybów i innych warzyw


Ponieważ mamy sezon ogórkowy i warzywny przypominam dwa artykuły z Czarnego Pasa, traktujące o tym, jak robić na 1001 sposobów po słowiańsku przetwory krótkoterminowe i te na zimę. To dar od Słowiańszczyzny dla świata. buraki ch2Między innymi dla Brytyjczyków (Anglików, Walijczyków, Szkotów, Irlandczyków) i Niemców, Francuzów i innych Postceltów Świata Zachodniego, którzy nie wiedzieliby bez nas co to jest kiszenie. Zachęcam też do kiszenia barszczu czerwonego i grzybów w domu:

O kiszeniu barszczu czerwonego i grzybów (opieniek i lejkowców dętych)

Dzielimy się ze światem tym wspaniałym pokarmem, bo dobre jedzenie, a zwłaszcza warzywa, to samo zdrowie i połowa radości życia. Na pozostałą połowę składają się jeszcze dwie inne rzeczy. Niech każdy sam je sobie dopowie.

 

Kwaszenie ogórków po słowiańsku, czyli na 1001 sposobów (kiszone – małosolne, na ostro, na słodko, ziołowe, korniszony, pikle, przeciery, konserwowe, mizeria, sałatki w occie i w innych zalewach sistańskich). Jak zdrowo i długo żyć!

Czytaj dalej

Czas dyni – październik


a Cucurbita_2011_G1Dynia, czyli po śląsku BANIA, króluje w październiku w słowiańskich/polskich kuchniach.

Dlatego przypominamy linkiem

TUTAJ

o przepisach na potrawy z dyni takich jak zupy, dipy , pure, po cieszyńsku na winie, racuchach, sałatach i sałatkach, dyniach kiszonych i marynowanych, czy sufletach z dyni oraz innych niezliczonych możliwościach przyrządzania tego wspaniałego warzywa. 

Ale także chciałbym dorzucić kilka przepisów bardziej wyrafinowanych, bo tamte choć jare to troszkę już stare z 2009 roku, więc musimy dodać tutaj coś świeżego. Na początek placki z dyni wykonane jak placki ziemniaczane:

Placki z dyni (jak ziemniaczane)

Poniższe proporcje pozwolą wam usmażyć kilkanaście placków wielkości klasycznych placków ziemniaczanych, które wystarczą na solidne danie obiadowe dla dwóch osób.

ok. 500 gr miąższu z dyni (czyli połówka niedużej dyni pozbawiona skóry i pestek)
2/3 szklanki mąki pszennej
dwa jajka
imbir, sól, pieprz
dwie łyżki oliwy z oliwek
olej do smażenia

Składniki sosu pomidorowego

dwa pomidory świeże lub z puszki

łyżka oliwy z oliwek

łyżeczka octu winnego lub balsamicznego

zioła (oregano, tymianek, czarnuszka liściasta, cząber, imbir – dowolnie), sól, pieprz

Dynię czyścimy z pestek i obieramy ze skóry, a następnie kroimy na kilka większych kawałków.
Trzemy na tarce o grubych oczkach (jak do placków ziemniaczanych). .
Do małej miseczki wbijamy dwa jajka, dodajemy oliwę z oliwek, słuszną łyżeczkę imbiru, pół łyżeczki soli i dwie szczypty pieprzu, a następnie wszystko przez minutę-dwie intensywnie mieszamy.
Roztrzepane z przyprawami jajka wlewamy do miski z utartą dynią i mieszamy starannie. Dodajemy mąkę i wyrabiamy jednolitą masę.
Przygotowujemy sos. Miksujemy w blenderze pomidory z dodatkiem oliwy, octu balsamicznego, soli, pieprzu i niewielkiej ilości np. oregano. Zamiast sosu pomidorowego z ziołami, można  zastosować jako dodatek do placków kwaśną śmietanę, lub jogurt naturalny.
Następnie na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju i przy pomocy łyżki nakładamy porcje masy formując placuszki.
Porcję placków na patelni smaży się po ok. dwie minuty z każdej strony. Polewamy sosem lub śmietaną i są gotowe do podania na gorąco.

a Cucurbita_maxima_K

Pierogi z farszem dyniowym

Ciasto musi zostać wyrobione ze składników w odpowiednich proporcjach – tylko wtedy będzie gładkie, sprężyste i miękkie. Farsz musi być wyraźny i nadawać charakter całemu daniu.

Ciasto:

  • mąka pszenna – 300 g
  • gorąca woda – 250 ml
  • sól – ćwierć łyżeczki

Farsz:

  • dynia – ok. 400 g miąższu (u mnie była to ćwiartka niewielkiej dyni)
  • jedna cebula
  • dwa ząbki czosnku
  • szklanka mrożonego zielonego groszku
  • przyprawy: sól, pieprz, imbir, kurkuma, ewentualnie dodatkowy suszony imbir, cynamon, płatki chilli

okrasa do pierogów:

  • łyżka masła
  • połowa przygotowanej wcześniej cebuli
  • szczypiorek
  • gęsty ocet balsamiczny

Dynię czyścimy z pestek i skóry, a następnie kroimy w kostkę. Kawałki dyni solimy, pieprzymy i kropimy oliwą.  Wszystko to dajemy na blachę i wstawiamy na 20 minut do piekarnika w 200 st. C.
W trakcie pieczenia dyni wykonujemy ciasto. Do mąki dodajemy sól i powoli wlewając gorącą wodę mieszamy.  Następnie wyrabiamy ręką.  Jeżeli ciasto zbytnio się lepi, dodajemy odrobinę mąki. Docelowo powinno ono być gładkie, sprężyste i miękkie.
Wyrobione ciasto odstawiamy na ok. 30 minut… i kończymy przygotowanie farszu. Cebulę kroimy w cieniutkie piórka i smażymy na złoty kolor na patelni, pod koniec smażenia dodajemy czosnek w cienkich plasterkach. Połowę usmażonej cebuli zostawiamy jako okrasę, a połowę wkładamy do farszu dyniowego. Dodajemy też do niego starty świeży imbir i zielony groszek. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, kurkumą, dodatkowym suszonym imbirem, cynamonem i odrobiną płatków chilli, a następnie wszystko dokładnie mieszamy. Proporcje przypraw i skład dowolnie – według własnego gustu i smaku – niestety trzeba poeksperymentować, aż znajdzie się najsmaczniejsze połączenie przypraw.
Jeżeli farsz mocno puści soki (konkretnie dynia), najlepiej jest ten nadmiar płynu odlać.
CIASTO  wałkujemy i wykrawamy kółka szklanką jak do klasycznych pierogów ruskich, czy z jagodami.

Dobry sposób na to żeby pierogi nie rozklejały się podczas gotowania to rozmieszanie w wodzie łyżeczki mąki ziemniaczanej. Nie mogą się też oczywiście gotować gwałtownie i wyjmujemy je bardzo delikatnie. Im cieńsze ciasto i więcej farszu tym smaczniejsze pierogi, ale większe ryzyko rozklejania się – konieczny jest złoty środek.
Tak przygotowane pierogi wrzucałem do gotującej się, lekko osolonej wody. Wyjmujemy z wody w chwilę po wypłynięciu na powierzchnię.
Na talerzach, smarujemy pierogi odrobiną masła i posypujemy przysmażoną cebulką i świeżym szczypiorkiem. Pierogi możemy maczać w occie balsamicznym tak jakby to był sosik. Ale nie jest to niezbędny dodatek.

a 800px-Pumpkin_flower

Krem z dyni z wędzoną papryką

1 kg obranego ze skórki miąższu dyni hokkaido

25 dag cebuli 3 średnie ząbki polskiego czosnku 1,5 litra wody

1 łyżeczka świeżego rozmarynu

1 łyżeczka łagodnej wędzonej papryki

olej rzepakowy, sól, pieprz z kolendrą,

Do dekoracji: pestki dyni, gęsta śmietana

 

Miąższ z dyni kroimy w kostkę o boku około 3 cm. Układamy na blaszce o nieprzywieralnej powierzchni i skrapiamy odrobiną oleju rzepakowego. Pieczemy 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Cebulę i czosnek obieramy, kroimy w drobną kostkę. Przesmażamy na rumiano na 2 łyżkach oleju. Przekładamy do garnka wraz z dynią. Zalewamy ciepłą wodą, gotujemy przez 5 minut od momentu wrzenia. Dokładnie miksujemy. Dodajemy wędzoną paprykę. Gorącą zupę doprawiamy do smaku solą i pieprzem młotkowanym z kolendrą. Pestki dyni prażymy na suchej patelni. Zupę krem z pieczonej dyni przybieramy pestkami dyni i śmietaną.

a Cucurbita_moschata_Butternut_2012_G2

Leczo z dynią i cukinią

  • średnia cukinia zielona
  • duża papryka czerwona
  • ok. 1/4 małej pomarańczowej dyni
  • papryka żółta
  • 3 cebule
  • 4 duże pomidory
  • szklanka pasty pomidorowej
  • długi kawałek kiełbasy toruńskiej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • ok. 3 szklanki bulionu
  • 1/2 szklanki śmietany
  • 2 łyżki mąki
  • pieprz
  • sól

 

Pomidory pokroić w duże kostki. Cukinię umyć, pokroić na cztery, wykroić pestki i pokroić w mniejsze, cienkie kawałki. Paprykę umyć, oczyścić i pokroić w paski. Cebulę pokroić w piórka, kiełbasę w pół-talarki. Dynię obrać ze skórki, usunąć pestki i pokroić na małe kostki. W garnku podsmażyć pokrojoną kiełbasę, następnie dodać cebulę oraz paprykę i smażyć kilka minut, gdy wszystko nieco zmięknie, dodać pokrojoną dynię, cukinię, pomidory i smażyć kilka minut, aż zmiękną. Całość zalać bulionem, dolać pastę pomidorową dusić do miękkości. Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem, dodać koncentrat pomidorowy. Zabielić śmietaną wymieszaną z mąką.

a pumpkin-cucurbita-pepo-pepo

Ciasto z dyni z białą czekoladą

  • ciasto:
  • 1,5 szklanki mąki
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1,5 szklanki drobno startej dyni( jak bardzo soczysta to odlać sok)
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka imbiru
  • łyżeczka cynamonu
  • 1/3 kostki masła rozpuszczonego
  • 1 duże jajko, lub małe
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich łuskanych i uprażonych na suchej patelni
  • polewa:
  • tabliczka białej czekolady
  • 4 łyżki śmietany kremówki lub waniliowego mleka
  • jak kremówka to łyżeczka cukru waniliowego
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich łuskanych i uprażonych

 

Mikserem utrzeć startą dynię z jajkiem, cukrem, masłem. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, imbirem i cynamonem i mieszankę dodać do masy dyniowej, wymieszać dalej mikserem, dodać orzechy. Ciasto jest dość płynne. Piec 40 minut w 170 stopniach w małej blaszce max. 20×25 cm wyłożonej pergaminem do pieczenia. Czekoladę rozpuścić z mlekiem lub śmietaną i po wystudzeniu ciasta polać je i posypać orzeszkami.

Cucurbita ficifolia Feigenblatt-Kuerbis 3

Kluski dyniowe

  • 20 dag miąższu z dyni
  • 5 dag mąki
  • Średni ziemniak
  • 5-6 łyżek jogurtu naturalnego
  • Żółtko
  • Olej

 

Miąższ z dyni ugotować w niewielkie ilości wody tak aby zrobił się miękki. Następnie miąższ zmiksować i dodać przeciśnięte przez praskę ziemniaki. Wsypać mąkę i dodać żółtko. Dokładnie rozgnieść ciasto tak aby powstała jednolita masa. Niestety ciasto będzie się strasznie lepiło, ale nie należy podsypywać je mąkę lecz postarać się z wilgotnymi dłońmi uformować wałeczek, który później kroimy. Podobnie jak kopytka. Do gotującej i osolonej wody dodać trochę oleju. gotować ok. 2 minut od momentu wypłynięcia ostatniego kluseczka.

11 Cucurbita_pepo-1

Ziemniaki pieczone z dynią w marynacie

  • ziemniaki 1/2kg,
  • sól,
  • pieprz,
  • tymianek,
  • oregano,
  • majeranek
  • DYNIA W MARYNACIE:
  • kawałek dyni,
  • czosnek 12 ząbków,
  • ocet winny 3 łyżki,
  • 3 liście laurowe,
  • ziele angielskie 9 sztuk,
  • oliwa,
  • sól,
  • pieprz

 

Najpierw przygotowujemy dynię w marynacie. Dynię obieramy ze skórki, oczyszczamy z pestek i miękkiego miąższu i kroimy w plasterki. Czosnek obieramy i kroimy w plasterki. W słoiku litrowym układamy warstwę plasterków dyni, solimy ją i pieprzymy, posypujemy czterema ząbkami czosnku, kładziemy liść laurowy i 3 ziela angielskie. Tworzymy w ten sposób 3 warstwy. Słoik zalewamy oliwą dodajemy ocet winny. Odstawiamy do zamarynowania na 3 dni do lodówki. Ziemniaki obieramy i kroimy w plastry. Naczynie do zapiekania smarujemy masłem. Układamy warstwę ziemniaków, którą solimy. Na niej układamy warstwę dyni z czosnkiem. Dynię posypujemy ziołami wedle uznania. Na koniec znów dajemy ziemniaki i kilka gałązek tymianku, ponownie solimy, polewamy oliwą. Całość zakrywamy folią spożywczą i pieczemy przez 30/40 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku. Po upływie tego czasu zdejmujemy folię i pieczemy jeszcze około 15 minut, aż ziemniaki się zarumienią.

Kiszone pomidory, buraki naciowe, grzyby, bakłażany, czosnek, papryka, kalafiory


aa tomatoe
Kiszone pomidory
1 kg pomidorów ( najlepiej małych i twardych )
1 litr wody
50 g soli
baldaszki kopru
kilku centymetrowy kawałek korzenia chrzanu
gorczyca
4 ząbki czosnku
kawałek papryczki chili

 Przygotowujemy słoiki to jest wyparzamy je i suszymy ściereczką
Do garnka wlewamy wodę, dodajemy sól, zgotowujemy
po zagotowaniu się zalewy  odstawiamy do wystudzenia ( pomidory w słoikach zalewamy zimną zalewą)
czosnek kroimy na mniejsze kawałki
papryczkę kroimy w drobne paseczki
korzeń chrzanu obieramy i strugamy w wiórka
pomidory dokładnie myjemy
do wyparzonych słoików wkładamy kilka wiórek chrzanu , dwie szczypty gorczycy i szczyptę pokrojonego czosnku
następnie wkładamy do słoika pomidory układamy je jeden koło drugiego (należy uważać żeby ich nie rozgnieść )
na górę wkładamy baldaszek kopru , kilka paseczków papryczki chili i jeszcze kilka wiórek chrzanu
wszystko zalewamy wystudzoną zalewą
słoiki zakręcamy lekko i odstawiamy na tydzień w kuchni
po tygodniu dokręcamy wieczka i wynosimy do spiżarki/piwnicy
aa t plum-tomatoes-7017431
Pomidory kiszone po ukraińsku
Kiszone pomidory – składniki:

  • 2 kg małych twardych pomidorów (najlepiej odmiany o podłużnym kształcie bo mają twardą skórkę i mało pestek)
  • 10 ząbków czosnku
  • kawałek korzenia chrzanu ok. 3-5 cm
  • koper – baldachy; łodyżki; listki
  • zalewa: 2 płaskie łyżki soli niejodowanej na 1 l wody (potrzebujemy ok. 1-1.5l zalewy)

Kiszone pomidory – sposób przygotowania: Tak od dawna kisi się pomidory na Ukrainie, tam oczywiście w beczkach, ale są pyszne. Spróbujcie!
Najlepsze będą pomidory dojrzałe, ale twarde, odmiana o podłużnych owocach. Pomidory umyć, osuszyć. Czosnek i chrzan obrać, chrzan zestrugać w wiórki, koper opłukać. Do wyparzonych słoików na dno nałożyć po 2 ząbki czosnku, po trochę kopru i chrzanu, włożyć pomidory – ciasno, ale żeby ich nie zgnieść; na wierzch znów warstwa przypraw. Wodę zagotowujemy, dodajemy sól i gorącą zalewamy pomidory. Zakręcamy wyparzonymi nakrętkami i odstawiamy na kilka dni w ciepłe miejsce. Po tym czasie, kiedy ustanie burzliwa fermentacja, można słoiki wynieść np. do piwnicy. Takie pomidory podajemy na przystawkę, jako dodatek do mięs i wędlin albo jako składnik sałatek. Można też zrobić z nich zupę tak, jak z kiszonych ogórków. Ilość podancych składników wystarcza na ok. 5 słoików o pojemności 0,9l.

PL maślaki zolty01dMaśłaki

kiszone grzyby

Składniki:

– grzyby leśne

– sól

– ziele angielskie, listek laurowy, pieprz, kolendra, gorczyca

– czosnek ząbki

– marchewka

Grzyby sparzyć w słonej wodzie.

Po wystygnięciu przygotować zalewę: przegotowana, letnia woda, 1łyżka soli kamiennej na litr wody, marchewka, kolendra, gorczyca, ziele angielskie, listek laurowy, pieprz i czosnek.

Kiszenie w dużym słoiku kilka dni w temp. otoczenia (domowej).

Po ukiszeniu przekładamy grzyby do małych słoiczków i pasteryzujemy.

kalaf

Kiszony kalafior
Kwiat kalafiora dzielimy na małe różyczki (wielkości mniej więcej śliwki węgierki), myjemy i obgotowujemy ok. 2 minut w lekko osolonej wodzie, następnie schładzamy w zimnej wodzie – dzięki temu zabiegowi nie zbrązowieje podczas kiszenia. Następnie wypełniamy nimi dość ciasno słoik/wek i zalewamy przygotowaną solanką, zrobioną w proporcji 5 dkg soli kamiennej na 1 litr przegotowanej wody. Do każdego litrowego słoika wlewamy też łyżeczkę octu jabłkowego (w oryginalnym przepisie jest mowa o kwasku cytrynowym, ale odkąd poczytałem  o jego negatywnym wpływie na nasz organizm, to niemal całkowicie wyeliminowałem go z kuchni), zamykamy słoik i odstawiamy na kilka dni na blat w kuchni. Mniej więcej po tygodniu wynosimy do komórki/spiżarki/piwniczki, na przechowanie.
burak mg_0706_beets2
Kiszone buraki naciowe
– przygotowujemy w ten sam sposób, co kalafiora, nie obgotowujemy ich wcześniej, lecz surowe, pokrojone na ok. 2-centymetrowe kawałki, wkładamy do słoików. Można też do nich dodać ziarnka pieprzu lub ząbek czosnku, ale nie jest to konieczne.
Oba warzywa są smaczne same w sobie lub jako dodatek do drugiego dania, można z nich komponować sałatki i gotować zupy. Jak wszystkie kiszonki, wbrew temu co nazwa wskazuje, odkwaszają nasz organizm, oczyszczają, mobilizując ospałe jelita do pracy, wpływają na zwiększenie odporności, ładniejszy wygląd włosów i paznokci, i wiele, wiele innych dobroczynnych właściwości.
bakłażan 1176297879_bakłażan

Bakłażany/cukinie/patisony kiszone z dodatkiem papryki i włoszczyzny

10 kg dojrzałych, niezbyt dużych bakłażanów jednakowej wielkości
10 szt. papryki słodkiej
5-7 szt. marchwi
4-7 szt. pietruszki
5-7 gałązek selera
2 pęczki kopru
2-3 główki czosnku
+ liście kapusty do wyłożenia naczynia
zalewa:
5 l wody
1,25 szkl. soli

Bakłażany umyć, obciąć pozostałość ogonka i blanszować je przez 5 min. we wrzątku, potem ostudzić. Każdy bakłażan przekroić wzdłuż, ale nie końca – pozostawić 2-3 cm.Wymytą beczkę (lub inne naczynie do kiszenia) wyłożyć liśćmi kapusty, na to położyć pokrojone w zapałkę warzywa i zmielone przyprawy, ułożyć 2 rzędy bakłażanów, na to znów położyć warzywa i tak na przemian, aż do napełnienia beczki. Na wierzch położyć przyprawy.Beczkę obwiązać płótnem, przykryć drewnianą pokrywą i obciążyć ciężarem. Zalać zalewą. Pozostawić na 1 dobę, aby bakłażany zaczęły fermentować. Następnie uzupełnić zalewę i przenieść do piwnicy – bakłażany są ukiszone po upływie 1 miesiąca.

Można nieco urozmaicić to kiszenie układając wszystkie warzywa i przyprawy nie pomiędzy rzędami bakłażanów, ale napełniając każdy z nich farszem, a następnie obwiązując je gałązkami selera lub nitką. Beczkę należy wyłożyć liśćmi kapusty bardziej ściśle i na wierzch też położyć liście kapusty.
images
Kiszony czosnek
* 10 główek czosnku
* 2 iście chrzanu lub korzeń chrzanu
* łyżeczka gorczycy
* łyżeczka kolorowego pieprzu ziarnistego
* ziele angielskie
* listek laurowy
* łodygi i nasiona kopru
* 3 plastry cebuli
* 1 ostra papryczka
* 2 litry wody
* 100 ml soli
Na dno słoika wkładam liście chrzanu lub korzeń chrzanu, plaster cebuli, koper, ziele angielskie, pieprz, gorczycę i ostrą papryczkę. Główki czosnku układam ciasno w słoiku i zalewam solanką przygotowaną w proporcji 1 litr wody – 100 g soli. Słój lekko nakrywam pokrywką i pozwalam kisić się czosnkowi w temperaturze pokojowej około 3-4 tygodni. Gdy zacznie ciemnieć, słoik zakręcam, wstawiam do garnka i gotuję przez 10-15 minut, aż przestaną unosić się bąbelki, zależy mi na przerwaniu procesu kiszenia.
Słoiki schładzam i wstawiam do spiżarki zawinięte w gazetę lub wstawione w torbę papierową, aby nie było dostępu światła do główek czosnku.
aut kw ow bulg papryka 3834621-lg
Kiszona papryka

ilość sztuk : 8 słoiczków 0,5 l

  • Zalewa
  • 3 l wody
  • 3 łyżeczki soli
  • 25 ziaren ziela angielskiego
  • Pozostałe składniki
  • 1,5 kg papryki (czerwona i żółta)
  • 10 ząbków czosnku przekrojonych na połówki
  • 4 gałązki kopru do kiszenia
  • 8 listków laurowych
  • 1 łyżeczka pieprzu w ziarenkach

  1. Wodę zagotować z solą i zielem angielskim. Wystudzić.
  2. Papryki umyć, oczyścić z nasion i pokroić na ćwiartki.
  3. Do słoiczków nakładać paprykę, po 2-3 ząbki czosnku, kawałek kopru, 1 listek laurowy i kilka ziarenek pieprzu.
  4. Wlać ostudzoną zalewę do słoiczków, zakręcić je i odstawić w zacienione miejsce na 5 dni.
  5. Następnie słoiki należy ustawić w wysokim garnku. Zalać wodą do 3/4 ich wysokości. Gotować ok. 15 minut, po czym wyciągnąć z garnka, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostygnięcia. Przechowywać w chłodnym miejscu.

Kwaszenie ogórków po słowiańsku, czyli na 1001 sposobów (kiszone – małosolne, na ostro, na słodko, ziołowe, korniszony, pikle, przeciery, konserwowe, mizeria, sałatki w occie i w innych zalewach sistańskich). Jak zdrowo i długo żyć!


Cucumis_sativusOgórek (Cucumis L.) – rodzaj roślin jednorocznych z rodziny dyniowatych. Pochodzi ze Środkowej Azji. Należą do niego 53 gatunki. Gatunkiem typowym jest Cucumis sativus

© by Czesław Białczyński

Wracamy n CHWILĘ DO KUCHNI SISTANU,  a konkretnie do ogórków, bo na nie właśnie sezon.

Ogórki kochamy za ich smak  i zapach, za świeżość. Można je ukisić, zrobić z nich mizerię, łączyć  z miodem, octem oraz wieloma warzywami, a także wykorzystać jako kosmetyk np. na maseczkę.

Wartość odżywcza ogórków jest niewielka, lecz są one bardzo cenne ze względu właśnie na smak i zawartość wielu związków zasadowych, dzięki którym korzystnie wpływają na trawienie i odkwaszają organizm.

Cucumis-anguria-West-Indian-Burr-GherkinsZOgórki południowoamerykańskie – angurie. To coś co Europejczycy dali Indianom, jedna z nielicznych naprawdę dobrych rzeczy jakie ze sobą przywieźli.

Kiszenie czy Kwaszenie?

Różnica między pojęciami kisić a kwasić jest taka, że to drugie ma charakter nadrzędny w stosunku do pierwszego. Czyli kwaszenie to zarówno poddawanie warzyw fermentacji jak i zakwaszanie przy pomocy jakiegoś rodzaju kwasu. Kiszenie odbywa się dzięki pobudzeniu do aktywności właściwych bakterii powodujących fermentację. Ocet, czyli kwas octowy,  powstaje w wyniku fermentacji np. winogron – ocet winny. Octem winnym zakwaszamy przetwory roślinne – czyli konserwujemy je, powodujemy że fermentują bardzo bardzo powoli nabierając specyficznego smaku.

Barszcz czerwony jest barszczem kiszonym z sfermentowanych buraków, podobnie barszcz biały, powstaje w wyniku kiszenia (fermentacji) mąki żytniej, barszcz zielony powstaje gdy kisimy pokrzywy. 

Zatem kwasimy czyli poddajemy procesowi konserwacji w gotowej zalewie z wody i jakiegoś kwasu, a kisimy tylko w wodzie z solą, jednak przetwory fermentowane – tak czy owak nazywamy kiszonkami.

Jak zwykle nic u nas w języku polskim nie jest proste, ani na pierwszy rzut jednoznaczne. Słowiańszczyzna swoją tradycję kuchni i uprawy roślin czerpie zarówno z  Azji jak i z Europy. Są to tradycje rozległego obszaru, wielu plemion i ludów. Sistańska Kuchnia i Sistańskie tradycje uprawy roślin bez przesady można określić jako najbogatsze na świecie . Jak w uprawach i w kuchni, tak i w języku. Może dlatego, że język słowiański wykształcał się nazywając te wszystkie rośliny Eurazji, te przebogate uprawy i mnogie potrawy stał się jednym z najbogatszych języków świata, a też  jednym z najbardziej skomplikowanych. Jedynie język chiński (kitajski) może się ze słowiańskim równać pod względem komplikacji i bogactwa. Zwróćmy uwagę, że równie bogate co chiński język są chińskie tradycje upraw i hodowli oraz chińska kuchnia.

Prasłowianie (Scyci Rolnicy i Scyci Oracze, znani Herodotowi w V wieku p.n.e. ) wprowadzali uprawy do Europy, czyli uczyli Europę rolnictwa w neolitycznej starożytności, w czasach kiedy nie znano jeszcze żelaza. . Możemy być dumni że to oni najprawdopodobniej dali Eurazji umiejętność pieczenia chleba na zakwasie, lepienia pierogów i knedli, czy wykonywania makaronów. To oni uczyli tego Chińczyków (Tokharowie w Takla Makan nad Czerczenem). To oni , Scytowie (Prasłowianie) za pośrednictwem Mongołów, jak wynika z podań mitologicznych północy, dali Chinom herbatę, a nie na odwrót. To Prasłowianie (Scytowie) przynieśli do Europy brzoskwinie, konopie oraz piwo.

Możemy być dumni z naszego pięknego polskiego języka – jednego z trzech prawdziwie aryjskich języków. Prócz niego tę grupę, którą można nazywać aryjską grupą językową, tworzą Irańczycy (Persowie) i Hindusi. Ariami powinno się nazywać te właśnie trzy wielkie ludy: Prasłowian, Irańczyków i Hindusów, czyli ludność  o haplogrupie męskiego chromosomu Y-DNA – hg R1 a1. Daliśmy nasze uprawy, naszą kuchnię, nasz język Staroeuropejczykom Y-DNA hg I (1 oraz 2) około roku 10.000 p.n.e.

Prasłowianie roznieśli swój język, swoją wiedzę i umiejętności po całym kontynencie Euroazjatyckim. Część z nich wędrowała bowiem w późniejszym czasie znad Dunaju, Adriatyku i Wisły do Iranu(Persji ) i Indii.  To w Indiach i w Iranie zapisano najstarsze podania/mity i wierzenia Prasłowian/Scytów oraz najdawniejsze nazwy własne owego ludu:  Bhar-Har, Haria, Aria (Harowie, Bharat, Wharat, Ariowie). Te nazwy znamy z miana  gór Harskich (Harc) i gór  Harpąckich (Kharpatskich) i od Lasu Hercyńskiego i z wielu innych nazw gór, jezior , rzek (chociażby takich jak góra Ararat). Ci Prasłowianie byli znani w Małej Azji jako Scyci-Skołoci (Skolotai). Przemieszczenie ludności o którym tutaj mówimy odbyło się   około 1800 roku p.n.e.

Nasi przodkowie – Scyci (Prasłowianie) i później Słowianie (po połączeniu się ze Staroeuropejczykami w jeden lud)  budowali kulturę minojską i Troję, dali podwaliny pod współczesne religie całego świata, łącznie z buddyzmem i Zen, które powstały na bazie Wed i wedaizmu przyniesionego wtedy właśnie do Indii przez Harów z B-Haratu/W-haratu i przez grupę Kszatrijów (plemię Koszan – Koszetyrsów), które w Indiach przerodziło się w wiodącą kastę kapłańską, czyli w braminów.

Ogórek jest znany w Białym Lądzie (w Europie), na Czarnym Lądzie (w Afryce) od ponad 3000 lat, ale w Mazji (Azji) znany jest podobno od niepamiętnych czasów. Rośnie dziko na stokach Himalajów, po północnej stronie tych gór jak i po południowej, rośnie w Hindukuszu. Oficjalnie mówi się, że pochodzi najprawdopodobniej ze starożytnego  Sistanu, czyli Skołotji-Scytii oraz z Sarmacji i Windji-Indii.

Współczesna nauka może udokumentować proces uprawy ogórka do 3500 lat wstecz, ale sądzić należy, że ogórek był znany w Wielkiej Scytii  (Tartarze, Sarmacji) od początku istnienia rolnictwa.

W Indiach został wprowadzony do upraw przez aryjskich Braminów – 1500 lat p.n.e. Słowiańska nazwa „ogórek” – także ta polska – wywodzi się wprost od nazwy aryjskiej, z języka aryjskiego. Język aryjski to język słowiano-irano-indyjski, wspólny tym trzem ludom, język którym mówili nasi przodkowie zanim te ludy się rozeszły w różne strony Ziemi. Ogórek był także, ale później, uprawiany w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie, gdzie ma nazwę cucumis, cucumber. Germanie przyjęli nazwę ogórka od Słowian i także od nich nauczyli się ogórki uprawiać i przetwarzać – a więc konserwować, kwasić. Tak samo nazywają ogórek Węgrzy, Finowie, Bałtowie. Zupełnie inaczej Turcy i jak widać ludność języków romańskich.

Pickled_cucumber

Ogórki kiszone – produkt spożywczy powszechnie znany w Europie centralnej i wschodniej. Powstaje z ogórków gruntowych złożonych w beczce lub słoju z dodatkiem łodyg i baldachów kopru, korzeni chrzanu, ząbków czosnku zalanych wodą z solą, które podlegają kiszeniu.

Do kiszenia ogórków można dodać przyprawy: liście laurowe, ziarna gorczycy białej lub pieprzu czarnego. Niekiedy dodaje się do kiszenia ogórków liście wiśni, porzeczki czarnej, winorośli lub dębu. Ogórków kiszonych używa się jako zakąski do wielu potraw. Są produktem podawanym do obiadu jako dodatek do ziemniaków, jako składnik sałatek czy też kanapek. Czasem są stosowane jako zakąska do wódki i śledzia w oleju z cebulą. Są podstawowym składnikiem zupy ogórkowej. Ogórki kwaszone przez kilka dni to ogórki małosolne, a przez dłuższy czas – ogórki kiszone.  Do wytworzenia ogórków małosolnych używamy znacznie mniej soli i nie zakręcamy ich w słojach czy beczkach, lecz stoją otwarte. Do jedzenia są gotowe już po dwóch dniach. Do normalnych ogórków kiszonych można dodać odrobinę cukru – proporcja do smaku, nie jest to postępowanie klasyczne, bo cukier to nowość w diecie, dawniej stosowano miód. Traktujmy te wskazówki tutaj jak przepisy 1 – 10. Za chwilę podamy proporcje soli do ogórków małosolnych i do zimowych. Jest to proporcja uniwersalna, ale można ją doskonalić. Od ilości soli zależy szybkość fermentacji i stopień kwaśności. Im więcej soli tym dłużej będą musiały się kisić.

W Europie Zachodniej popularny jest fałszywy pogląd, że ogórek kiszony jest zgniły, a jego produkcja polega na przyspieszeniu tego procesu

W starożytnej Grecji uważano, że ogórki potęgują inteligencję i łagodzą namiętność. Dlatego Arystoteles zalecał je zbyt temperamentnym damom. W cesarstwie rzymskim traktowano je jako wyśmienite orzeźwiające przekąski, a z powodu wielkiej miłości do tej rośliny, jaką zapałał Tyberiusz, ogórki nauczono się uprawiać również poza sezonem, aby cesarz mógł cieszyć się nimi codziennie. Ogórki były też poniekąd „darem” Białego Lądu dla Wenelądu (Ameryki), czyli dla na „nowo” odkrywanego po Ciemnych Wiekach Średniowiecza prawdziwego „świata zachodniego”. To dzięki Kolumbowi, który przywiózł je do Ameryki i zasadził na wyspach Haiti w 1494 roku, pojawiły się po raz pierwszy na tym kontynencie.

GNTdosakaiDosakaje – żółte okrągłe ogórki sprzedawane na targach w Indii. To frajda prawdziwa dorwać te ogórki i je zakisić. Mizeria z nich jest pyszna. Powinniśmy je wprowadzić na nasze ogrody , działki i  stoły.

W Słowiańszczyźnie ogórek uważany był za główne warzywo na sarmackich stołach, zwłaszcza w swej kiszonej postaci.

Jak widać należy ogórkom uprawnym przypisać zatem prasłowiańskie pochodzenie, bo Skołoci, znani Grekom jako Scytowie, to nasi genetyczni przodkowie zarówno po genach ojców jak i matek – lud, który możemy uznać w świetle współczesnych odkryć genetyki genealogicznej za Prasłowian.

Nic więc dziwnego, że i dzisiaj w Polsce ogórek ma pozycję niepodważalną warzywa narodowego, podobnie jak biała kapusta. Kiszenie warzyw i potraw jest ogólnie uznanym wkładem Słowian w kuchnię świata, podobnie jak zakwas, czyli podstawa pulchnego chleba, bez której z mąki można wypiec co najwyżej cienkie podpłomyki.

Ogórki małosolne (przepis 11): 

Składniki (na 2 słoiki 1-litrowe): 1 kg świeżych ogórków (bardzo dokładnie wyszorowane, z pousuwanymi szypułkami), 2 świeże listki winogron albo porzeczki, lub 4 listki wiśni  (nie wszystko na raza tylko jedno z tych trzech), 4-6 ząbków czosnku (obrane ze skórki), 1 niewielki korzeń chrzanu (obrany, pokrojony w słupki), 2 gałązki kopru z nasionami (podsuszone lub suche; nie mogą być świeżo zerwane), zalewa: 1 l wody, 1 łyżeczka soli

Na dnie dokładnie umytych i wyparzonych wrzątkiem słoików układamy po 1 liściu winogron lub porzeczki, po 2 liście wiśni oraz po jednej, połamanej gałązce kopru. W słoikach dość ciasno upychamy ogórki, najlepiej jeden obok drugiego w pozycji stojącej. W wolne miejsce pomiędzy ogórkami wkładamy cienkie słupki chrzanu (po 3-4 sztuki) oraz całe główki czosnku (po 2-3 sztuki). Składniki na zalewę zagotowujemy. Zalewamy ogórki gorącą zalewą tak, żeby były całkowicie przykryte. Odstawiamy do ukiszenia, niezakręcone lecz przykryte luźno talerzykiem albo deseczką. Jak widzimy stosujemy 1 małą łyżeczkę soli na dwa słoje, czyli na 1 kg ogórków i 1 litr wody.

Nie ma drugiego warzywa, które by tak orzeźwiało i równocześnie gasiło pragnienie. Do tego ogórek jest niskokaloryczny – 100 gram  – to zaledwie 12 kilokalorii. Oprócz tego, że odchudzają, ogórki przyczyniają się do szybszego usuwania toksyn z organizmu, działają moczopędnie oczyszczając organizm. Sok z ogórków jest wypróbowanym środkiem na reumatyzm i artretyzm.

Ogórek świeży ma jednak jedną wadę, w przeciwieństwie do kiszonych, świeże ogórki są ciężkostrawne.

PersiancucumberOryginalne Sistańskie (dzisiaj to Persja/Iran) ogórki z Isfahanu – z ciemnozielonym wnętrzem i pękate. Piękne, sam widok palce lizać.

Ogórek zawiera stosunkowo duże ilości enzymu askorbinazy, który niszczy witaminę C. Teoretycznie jest więc niekorzystne łączenie ogórków z innymi warzywami (pomidorem, papryką, sałatą) ponieważ w ten sposób pozbawiamy je tej witaminy (pomidor zawiera jej na przykład mniej więcej trzykrotnie więcej niż ogórek).

Ta teoria jest bardzo popularna, ale co najmniej mocno przesadzona. Prawda jest taka, że askorbinaza naturalnie towarzyszy witaminie C i we wszystkich roślinach występują razem. Na potencjalne straty witaminy C wpływa na przykład sposób przygotowania sałatki, to czy ogórki zdążyły puścić sok. Działanie askorbinazy zostaje też zneutralizowane w kwaśnym środowisku. Jeśli więc do surówki dodamy np. octu (sosy winegret) działanie askorbinazy zanika. Jak widzicie nasi przodkowie posiadali niesamowitą mądrość nabytą przez wieki obserwacji i przekazywaną po linii kobiecej z pokolenia na pokolenie. Moja babcia nie robiła nigdy inaczej mizerii jak tylko z octem, także z octem była robiona sałatka z pomidorów z ogórkiem i z cebulą. Dopiero pod wpływem przemądrzalskich doradców naukowych od spraw żywienia w latach 70-tych XX wieku zaczęto w Polsce zastępować ocet kwaskiem cytrynowym.

c IMG_3858Ogórki meksykańskie kiszone ze świeżym koprem, kminem i gorczycą

Ogórki pełnosolne ale pasteryzowane (przepis 12):

Na litrowy słoik:
8-9 małych ogórków
2 żabki czosnku
gałązka kopru
mały kawałek korzenia chrzanu
kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu
ew. liście wiśni lub winorośli
sól kamienna

Ogórki dokładnie umyć. Ściśle układać pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Na pierwszej warstwie umieścić przekrojone na pół ząbki czosnku, umyty koper, obrany ze skórki chrzan i ewentualnie 2 -3 liście wiśni lub 1 winorośli, a także ziele angielskie i pieprz. Zalać gorącą wodą (ok. 2 szklanki) wymieszaną z połową łyżeczki soli kamiennej. Mocno zakręcić i odwrócić słoik do góry dnem. następnie pasteryzować przez ok. 15 minut w piekarnik nagrzanym do temperatury 90 stopni.  Jak widać mamy tutaj małą łyżeczkę soli, ale ogórki poddaje się pasteryzacji w 90 stopniach Celsjusza i zostawia zakręcone, co powoduje ich długą przydatność do spożycia i powolne kwaszenie.

Mizeria – pożywienie ubogich. Autorzy książki „W staropolskiej kuchni i przy polskim stole” Maria Lemnis i Henryk Vitry sugerowali pochodzenie tego słowa stąd, że była to potrawa tania w przyrządzeniu i zwykle jadana latem przez ubogich chłopów, kiedy ogórki już dojrzały, ale nie pojawiły się jeszcze płody jesienne.

Przepis 13 ogórki długoterminowe (pełnosolne bez posteryzacji)

– można przechowywać przez rok: Podobnie jak powyżej mają ten sam skład co do poszczególnych elementów, ale zalewa wygląda nieco inaczej;

Zalewa: 1 l wody, 1 łyżka soli, 1 łyżeczka cukru (dodatek cukru sprawia, że ogórki mogą stać dłużej w słoiku i nadmiernie nie skwaśnieją, delikatnie je również utwardza). Cukier jest wariantem, który dawniej nie był stosowany. Na wsiach polskich używało się miodu a nie cukru, cukier to stosunkowo świeży wynalazek. Zalewa się je zimną wodą z solą.

Proponuję wiec także przepis nr 14

Zmiana: 1 łyżeczka miodu wielokwiatowego (uwaga uczuleni – nie róbcie tego, miód może uczulać)

 

Ogórki kiszone, są łatwiej przyswajane od ogórków surowych, ale ja zjadam surowe ogórki razem ze skórką – starannie je wcześniej myjąc, nawet te o skórce grubej. Należy je po prostu bardzo dokładnie przeżuć, ale jest to ogólne zalecenie dotyczące każdego procesu zjadania – długie, staranne miażdżenie zębami i rozcieranie pokarmu w ustach, tak aby wydobyć z niego wszystko co cenne, całą energię, a także aby dostarczyć go do żołądka w formie lekkostrawnej. Nie staram się też usuwać jakimiś metodami gorzkiego posmaku.

przepis 15 – ogórki kiszone zalewane wrzątkiem

Ogórki i koper – umyć. Czosnek, chrzan obrać i rozdrobnić. Dno kamiennego garn ka (lub szklanego naczynia) wyłożyć koprem, chrzanem i czosnkiem, następnie układać ogórki naprzemiennie z chrzanem, czosnkiem, koprem. Wierzch wypełnionego garnka również wyłożyć koprem, czosnkiem i chrzanem. Całość zalać wrzącą zalewą. Przykryć czystą ściereczką, spodeczkiem i obciążyć. Gdy ogórki ukisną – należy przełożyć je do słoików i zalać wodą z kiszenia. Dobrze zakręcone słoje pasteryzować przez ok. 2 min.

Gorzki posmak jest cechą przyrodzoną niektórym gatunkom roślin, znakiem obecności taniny, albo innych substancji korzystnych dla człowieka w roślinach jadalnych, a pewna niewielka ilość alkaloidów, flawonoidów, goryczek, taniny, nigdy nie jest dla człowieka szkodliwa, wręcz stymuluje różne procesy. Część z tych substancji występujących dawniej np. w rzepie, czosnku , cebuli, rzodkiewce, szczypiorku to niezastąpione środki lecznicze, jak antybiotyki. W końcu XX wieku panowała mania na „ulepszanie” które polegało na pozbawianiu np. maku czy konopi alkaloidów, czosnku i chrzanu ostrości – cebule i rzodkiewkę złagodzono do tego stopnia, że nie wiadomo co i w jakiej ilości zawierają one w tej chwili w stosunku do cebul i rzodkiewek z lat 60-tych XX wieku .

Ogórki kiszone z liściem laurowym – przepis 16

1 kg gruntowych, małych ogórków pół główki czosnku kilka łodyg świeżego kopru liście chrzanu liść laurowy kilka ziaren ziela angielskiego łyżka soli na litr wody Wykonanie: Ogórki myjemy, wrzucamy do beczki lub innego naczynia przeznaczonego do kiszenia. Dodajemy przyprawy. Zalewamy roztworem wody z solą. Proporcję wody i soli już znamy, a także różne metody zalewania: na ciepło, gorąco, zimno i wrząco.

Moja matka (lat 86) twierdzi, że całe jedzenie jakie jest w tej chwili do kupienia nie smakuje tak jak dawniej, jest po prostu bez wyrazistego smaku. Zwłaszcza zmieniony jest smak mięsa. Uważa, że ten smak się zmienił nie tylko dlatego, iż się to mięso nastrzykuje soją czy innymi świństwami, ale dlatego, że zwierzęta są hodowane w nieludzkich warunkach – w obozach koncentracyjnych, w których się je wręcz torturuje i karmi paszą GMO oraz zatrutymi mączkami kostnymi i rybimi odpadami z ołowiem.

Przepis 17 – prosto, bez żadnych liści, z solą niejodowaną

– 2 kg ogórków gruntowych 
– 2 pęczki kopru do kiszenia ogórków 
– 3 główki czosnku
– 1 kg chrzanu
– sól niejodowana
Słoiki parzę w gorącej wodzie, osuszam. Do każdego z nich wkładam na spód pokaźną ilość kopru (dobrze, jeżeli jest suszony), 2 ząbki czosnku, 2 chrzany wielkości wskazującego palca. Upycham ogórki. Zalewam dobrze osoloną, wrzącą wodą. Zakręcam i chowam do piwnicy.

Wracając do ogórków należy pamiętać, że jedna z bakterii biorących udział w procesie kiszenia wytwarza witaminę C, której pozbawione są surowe ogórki. Nasza rodzima kuchnia słynie w świecie wyśmienitymi ogórkami małosolnymi, korniszonami i ogórkami kiszonymi pełnosolnymi, mizeriami, piklami, ogórkami w zalewach ziołowych, ogórkami konserwowymi (zwanymi ogórkami po ukraińsku, kozacku, kresowymi, po rosyjsku) i sałatkami w occie o składzie ogórkowo-warzywnym.

Cucumis_sativus0Liście czarnej porzeczki dodane do kiszenia ogórków zimowych nadają im specyficzny, delikatny, odmienny smak i powodują ich twardość. Możemy także kisić ogórki z dodatkiem innych warzyw, np papryki, marchewki, selera. W wypadku gdy pokroimy ogórki w plasterki i inne warzywa także oraz zmieszamy mogą powstać różne konserwowane np. w occie czy kiszone sałatki ogórkowe. 

Sezon ogórkowy podobno się skończył, ale nie jest to do końca prawda bo ogórki, ogóreczki i całkiem spore ogóry teraz właśnie królują wśród przetworów  w naszych słowiańskich kuchniach. Oczywiście są obecne przez całe lato i już od sierpnia  przygotowujemy je na zimę, a praktycznie od końca czerwca kisimy w różnej postaci, zwłaszcza  moich ulubionych  ogóreczków małosolnych. Jadam je pasjami, po prostu jest w nich coś co nie pozwala się człowiekowi powstrzymać. Bywa, że zjadam 10 – 12 sztuk, zanim zacznę jeść cokolwiek innego. Tak samo bywa, jeśli o mnie chodzi, z czerwonym barszczem. Nie sposób się powstrzymać, kiedy człowiek zacznie pić niegotowany, aromatyczny, świeżo ukiszony w domu barszcz czerwony. W lecie kiedy jest schłodzony w lodówce może być pity litrami, pod warunkiem, że nie było w nim zbyt dużo soli. W lecie, w upały organizm człowieka wytraca jednak sół i jest potrzebne jej uzupełnienie.

Przepis 18 – Klasyka ( na 1 litr wody 1 łyżka soli)

1 kg świeżych ogórków, 2 gałązki kopru, 2 liście chrzanu, 2 kawałki korzenia chrzanu (około 2 cm), 2 liście winogron, 2 liście dębu, 4 ząbki czosnku, 1 litr wody, 1 łyżka soli.  Wszystkie składniki dokładnie umyć. Słoje wyparzyć wrzątkiem. Ułożyć ciasno ogórki w słojach na przemian z pozostałymi składnikami. Rozpuścić sól we wrzącej wodzie. Zalewę ostudzić do temperatury około 80 st. C, zalać nią ogórki i zamknąć słoje. Postawić do góry dnem do ostygnięcia. Sprawdzić, czy nie ciekną. Przechowywać w chłodnym miejscu. Ukiszone będą za 3 tygodnie.

Ogórki do kiszenia muszą być dobrej jakości, z gospodarstwa o którym wiemy, że produkuje je solidnie, nie korzystając z chemii. Ta uwaga dotyczy wszystkich roślin do jedzenia i na przetwory. Nie jedzmy niczego z masowej uprawy z nawozami chemicznymi. Po prostu nie kupujmy tego. Będziemy zdrowsi i my i nasze dzieci , a producenci – tego „gie…” po prostu upadną. Nie kupujmy przetworów w hipermarketach – jeżeli to tylko możliwe. Organizujmy swoją rodzinę i swój dom wracając do sprawdzonych słowiańskich wzorców. Wiem, że to może być niewykonalne, bo ludzie zarabiają w większości zbyt mało nawet we dójkę żeby utrzymać dom. Łatwiej jest tam (a znam mnóstwo takich rodzin), gdzie rodzina ma strukturę klasyczną, albo tym którzy mieszkają na wsi lub w małych miasteczkach i posiadają własny ogród lub działkę. Warunek – nie może się ona znajdować przy ruchliwej drodze, bo warzywa a szczególnie ogórki i sałata chłoną ołów ze spalin benzynowych. 

ogorki_przetwory
Tutaj widzimy wersję (przepis 19) wykonaną według innego przepisu z dodatkiem do smaku nasion gorczycy białej i połówki czerwonej papryki w paskach na słój.

Za czasów głębokiego socjalizmu, który to okres dobrze pamiętam, kiszone ogóreczki kojarzono najczęściej z setką czystej (dla młodszych wyjaśnię, że chodziło o 100 gramów wódki tzw, czystej albo wyborowej – „z niebieską” albo „czerwoną kartką” – czyli etykietą). Ten okres naszej młodości i dorosłości niesłusznie przyzwyczailiśmy się tak nazywać, bo z socjalizmem to on miał tyle wspólnego, co koń z koniakiem. Był to tak naprawdę po prostu kolejny okres rosyjskiej niewoli i okupacji po IV Rozbiorze Polski.

Przepis 20 – czyli uważaj z angielskim zielem oraz czy chrzan powoduje gorycz kiszonych ogórków

że chrzan daje gorycz ogórkom to przesąd. Nie jest natomiast dobrze gdy damy za dużo angielskiego ziela, z tym trzeba ostrożnie , bo od dużej ilości angielskiego ziela mogą się robić kapcie. Ziele ma właściwości zmiękczające dobre do mięs a nie ogórków. Lepiej jest dać kilkanaście ziarenek gorczycy, ogórki będą wtedy twarde i dobrze zakiszone. 

Prawdą jest że po 1956 roku ustój PRL, zwany wtedy przez lud sarkastycznie ustrojem „wieczystej szczęśliwości”, miał coraz więcej ludzkich cech w sensie wolności osobistej obywateli, za to pod względem konsumpcyjnym pogrążał się coraz bardziej w atmosferze gigantycznego obozu pracy w stanie jakiejś nieustającej wojny o każdy podstawowy produkt. Towarów spożywczych nie dostarczano do sklepów, ale je rzucano a na polach toczyły się zażarte kompanie i batalie czyli wojny o cukier, ziemniaki, zboża, buraki pastewne czyli korpiele i inne. Cytryny widywano wtedy nad Wisłą dwa razy do roku – na Wielkanoc i na Boże Narodzenie, banany pojawiły się dopiero w latach siedemdziesiątych. mandarynki były prawdziwym rarytasem sprzedawanym w PEWEXach za dolary albo w sklepach dla funkcjonariuszy UB i PZPR – za tzw różowymi firankami (albo jakiegoś innego koloru). Dlatego kiedy oglądam sentymentalne ramoty TVNu, Polsatu i TVP, w których redaktorzy tych stacji o niewątpliwym pezetpeerowsko-ubeckim rodowodzie rodzinnym  nasładzają się jakież to były wspaniałe czasy ten PRL – to po prostu – przepraszam za kulinarne skojarzenie negatywne – chce mi się rzygać na sam ich widok.

Przepis 21 – Z baldachem kopru i liściem chrzanu, koniecznie w słojach Wecka (weneckich, czy jak je tam zwał szklanych ze szklana pokrywą, gumką i metalową klamrą

ogórki – świeże, całe zdrowe, bez urazów, koper – taki z parasolem – kwiatem, czosnek – dużo czosnku, chrzan – korzeń chrzanu i liście chrzanu,

Zalewa: na 1 l wody 1 łyżka soli kamiennej – zagotować

umyć ogórki i wszystkie dodatki: chrzan i obrać, koper, czosnek obrać, na dnie wecka daję koper i liście chrzanu, układam ciasno ogorki, tyle ile wejdzie, dodajemy na taki weck po 2-3 kawałki chrzanu i 3-5 ząbków czosnku, zagotować wodę z solą, dokładnie wymieszać, żeby sól się rozpuściła, gorącą zalewę nalać do słoików, całkowicie zakryć ogórki, wytrzeć dokładnie ranty słoika, nałożyć gumkę, przykrywkę i założyć sprężynę, wynieść do piwnicy.

An_Indian_yellow_cucumberŻółty ogórek z Indii – w Polsce znamy też taką odmianę, ale nie jest popularna, bardziej traktuje się je jako ogórki nasienne

W tych dziwnych czasach, w których dominowała tendencja do zrównywania wszystkich Polaków w biedzie i prymitywizmie także ten ogólny proces prymitywizowania wszystkiego dotykał poważnie kuchni i przetwórstwa warzywno owocowego. Na półkach sklepowych można było spotkać wtedy dwa rodzaje konserwowanych ogórków – w zalewie octowej (konserwowe) albo kwaśnej (kiszone).

Przepis 22 – z łyżeczką gorczycy na słój i ogórkami przetrzymanymi w zimnej wodzie (zalewa letnia) – uwaga: podawać z lodówki

ogórki, koper, korzeń chrzanu, gorczyca, ziele angielskie, czosnek, liście dębu, sól

Do zlewu lub dużej miski nalewamy wody i myjemy w niej dokładnie ogórki. Po umyciu zalewamy ogórki na pół godziny zimną wodą. W międzyczasie szykujemy zalewę. Na jeden litr wody dodajemy 2 płaskie łyżki soli. Mieszamy aż sól się rozpuści. Wiem, że dużo osób daje 1 łyżkę ale ja Wam powiem, że są smakowitsze. Ogórków nigdy nie podaje ciepłych, zawsze z lodówki, ich solność zanika przy zimnej temperaturze. Jeden litr zalewy powinien wystarczyć na około 3 słoiki, ale zależy to również od stopnia napełnienia słoika ogórkami. Następnie wkładamy ogórki do wyparzonego słoika po kolei. Staramy się układać ogórki pionowo w słoju i jasną częścią do góry. Czytałam, że nie są przez to gorzkawe. Jeśli ogórki są małe, w litrowym słoiku powinno udać ci się ułożyć dwa rzędy. Obieramy czosnek, wrzucamy do każdego słoika po 2 ząbki, w zależności od ich wielkości. Czosnek możecie dawać w ząbkach, wtedy aromat będzie uwalniał się stopniowo. Jeśli chcecie przyspieszyć proces, pokrójcie ząbki czosnku w plasterki. Następnie obieramy chrzan, kroimy na słupki mniej więcej wielkości małego palca u ręki i wkładamy do słoików po 2 sztuki ( w zależności jakie ostre ogórki chcesz otrzymać). Im więcej dacie czosnku i chrzanu tym ostrzejsze ogórki otrzymacie. Oprócz tego do każdego litrowego słoika dodajemy jeden liść dębu, płaską łyżeczkę gorczycy, 3 ziela angielskie i koper. Zalewa powinna przykrywać w pełni wszystkie ogórki w słoiku. Zalewamy letnią wodą, zakręcamy, czekamy parę dni w temperaturze pokojowej i do chłodnego miejsca. Nie musicie nic pasteryzować, a Wasze ogórki bez problemu przetrwają zimę.

c IMG_1793

I jedne i drugie były robione według jedynej słusznej receptury zaakceptowanej przez Komitet Centralny PZPR, który regulował dosłownie wszystko i wszędzie od długości makaronu „nitki” i długości sukienki nad kolano w szkołach i zakładach pracy, poprzez zawartości alkoholu w alkoholu – czyli w wódce „czystej”, albo tłuszczu w mleku i maśle, po publikowane w codziennych gazetach najgłupsze wiadomości o dziurze w chodniku, albo lekarzu, który wziął łapówkę.

Receptura ogórków kiszonych i korniszonów była więc ogólnopolska i ogórek niczym się nie różnił na Kujawach i w Sudetach, albo w Tatrach czy na Śląsku od tego „najwytworniejszego” ogórka ze stołów partyjnych bonzów w „stolycy”, o którym wesołe piosenki śpiewał, a to Jarema Stępowski, a to znany bard socjalistyczny Wojciech Młynarski, a to kolega Michnikowski, wspaniały skądinąd aktor teatralny lansowany w Kabarecie Starszych Panów.

Przepis 23 – z czubatą łyżką soli kamiennej (bez udziwnień)

świeże ogórki gruntowe, czosnek, koper,korzenie chrzanu, sól kamienna, gorąca woda

Umyj ogórki, odrzuć te co mają brązowe plamki. Układaj ogórki ściśle, pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Wciśnij czosnek, koper, chrzan pokrojony w paseczki i zalej gorącą wodą. ( Na 1 litr wody dodaję 1 czubatą łyżkę soli). Mocno zakręć słoiki i zostaw na blacie na całą noc. Gotowe! Delektuj się smakiem!

ogorek_sremskiOgórek śremski, czyli odmiana wczesna ze Śremu w Polsce – nadaje się do wszystkiego. Takie ogórki kolczaste jem na surowo także ze skórką. Dokładnie umyć.

Kiedy tak patrzę na dzisiejsze media, gazety i telewizję – na tych samych co 50 lat temu redaktorów albo ich dzieci i wnuki które obsiadły te wszystkie media, oraz  kiedy sobie patrzę na dzisiejsze półki sklepowe w hipermarketach, to stwierdzam że w tych pierwszych niewiele się zmieniło w ogóle (dalej uprawiają prymitywną i kłamliwą propagandą oraz sprowadzają poważne problemy do wybojów na jezdniach i łapówek w służbie zdrowia), a na półkach sklepów spożywczych tylko pozornie jest lepiej. Mimo dużych ilości towarów spożywczych w hipermarketach, repertuar sprowadza się do kilku rodzajów konserwowanych ogórków więcej, a jakość produktów jakie spożywamy coraz bardziej się obniża i budzi coraz poważniejsze zastrzeżenia ze względu na proces uprawy, zbioru, przechowywania i wiele innych niekorzystnych czynników.

Przepis 24 – Ogórki gruntowe z liściem chrzanu – odstawiane w zimnej wodzie na całą noc [uwaga tylko kwiat kopru]

ogórki gruntowe ( najlepiej małe i koniecznie z ogródka, a nie ze sklepu, koper kwiat, czosnek ( dużo), korzeń i liście chrzanu, Zalewa: Na 1 litr wody 1 łyżka soli. 

Ogórki namoczyć w zimnej wodzie na noc.
Umyć dokładnie. 
W każdym słoiku układać koper,ogórki pionowo(ciasno) obranany i pokrojony w słupki chrzan,liście chrzanu i obrany czosnek. 
Gorącą wodę wymieszać z solą. Zalewą zalać ogórki. Zakręcić. Odstawić na 4 dni na ścierce,ponieważ ogórki będą wariować i będzie wylatywała woda

Że to jest problem bardzo poważny i nie wyssany z palca niech zaświadczy fragment artykułu z Onet.pl z działu Ciekawostki (nie wiem dlaczego skoro to podstawowa sprawa dla każdego człowieka który musi coś jeść i problem bardzo poważny.

Onet 20 09 2013

Panuje powszechny pogląd, że jednym za najbardziej zanieczyszczonych warzyw jest sałata. Rzeczywiście, warzywo to wykazuje bardzo dużą zdolność do akumulowania ołowiu i z tego powodu nigdy nie powinno być uprawiane przy drogach. Zanieczyszczenia żywności to jednak nie tylko ołów, ale przede wszystkim pestycydy, o których często zapominamy sięgając po piękne warzywa ze skrzynek w supermarketach.

Pestycydy są stosowane w tej chwili w większości upraw. To środki naturalne lub syntetyczne, które mają na celu zabijanie organizmów szkodzących uprawom: bakterii, grzybów, chwastów czy owadów. Pestycydy mają bezpośredni szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, co potwierdzono wieloma badaniami naukowymi. Jeżeli w organizmie człowieka przez długi czas utrzymuje się wysokie stężenie pestycydów, nasilają one procesy rakotwórcze, zaburzają działanie układu nerwowego oraz wpływają na proces tworzenia hormonów. Jednym słowem – wyrządzają wielkie spustoszenie.

Organizacja Enviromental Working Group przebadała 50 najpopularniejszych warzyw i owoców pod względem zawartości reszt pestycydów z rożnych grup. Następnie uszeregowano je w kolejności od najbardziej „zatrutych” do najmniej szkodliwych. Owoc, który znalazł się na pierwszym miejscu niechlubnej listy może być dla większości zaskoczeniem – jest to… jabłko. Następne w kolejności są: truskawki, winogrona, seler, brzoskwinie, szpinak, słodka papryka, nektarynki, ogórki i ziemniaki. Idąc z kolei od dołu listy, najmniej zanieczyszczone są: słodka kukurydza, cebula, ananas, awokado, kapusta, zielony groszek, papaja, mango, szparagi, bakłażan.

c refrigerator-pickles

Na marginesie tego tekstu jedno słówko: czy to na pewno przypadek, czy też manipulacja, że najmniej zanieczyszczone są tutaj według zestawienia produkty osiągalne w hipermarketach, obcego pochodzenia?

Oto dlaczego wolę brać jabłka i nieklarowane soki jabłkowe bez konserwantów od mojego przyjaciela Piotra Kudryckiego z Muchnic pod Kutnem – bo wiem, że tam nie ma nie tylko pestycydów ale żadnych nawozów sztucznych, czy ciężkiej chemii stosowanej do ochrony roślin. Tam nawozem jest humus, małe robaczki/naturalne bakterie, kompost itd.  Kiedy jadłem u Piotra ostatnio zupę jarzynową z fasolką szparagową zapytałem jego żonę, Maję, jakiej przyprawy dodała do zupy, że ona tak pachnie i ma taki specyficzny ziołowy smak. Oświeciła mnie, że nie ma tam żadnych przypraw prócz soli i pieprzu a aromat jaki czuję daje zielona i żółta fasolka szparagowa. Wolę stamtąd nawieźć sobie jabłek i zjadać je powoli przez zimę, bo są świeże miesiącami, naprawdę – dwa miesiące mogą leżeć spokojnie w chłodnym pokoju (temperatura 17-18 stopni Celsjusza), nawet nie w zimnej piwnicy.  Rozkładające jabłka, powodujące gnicie bakterie, zabijane są w chłodni u Piotra, w której jabłka leżakują. Sok jest niewiarygodny i powoduje bardzo kolorowe, przyjemne sny, gdyż zawiera także substancje wyciśnięte z pestek, które dodatkowo mają działanie antyrakowe (tak jak pestki moreli czy brzoskwiń i śliwek).

ki ogorki1

Jak zrobić małosolne ogórki kiszone aromatyczne – (Przepis 25) – długo trzymane w ciepłym miejscu, zalane zimną zalewą, bez pasteryzacji

Jeśli chcemy by ogórki były aromatyczne nie powinniśmy ich pasteryzować. Wysoka temperatura zabija bakterie mlekowe odpowiedzialne za cały proces fermentacji. Jak dobrze mieć teściową:) Spróbujcie sami, tak naprawdę kwaszenie ogórków to nic trudnego i nie zajmuje wiele czasu:)

Ogórki – Koper (całe gałązki z baldachimami) – Pieprz ziarnisty – Korzeń chrzanu – Liść laurowy – Czosnek – Ziele angielskie – Sól – Liście czarnej porzeczki –

Ogórki myjemy w zimnej wodzie – Do umytych słoików wkładamy gałązkę kopru, liść laurowy, kilka ziarenek pieprzu,3 ziarenka ziela angielskiego, 2 ząbki czosnku, kawałek korzenia chrzanu – Ja wsypuje do każdego słoika ok. 1 i ½ do 2 łyżek soli i zalewam przegotowaną, ale wystudzoną (zimną) wodą – Tak przygotowane słoiki należy pozostawić na minimum 7 dni (ja zostawiłam na 2 tygodnie – jak poradziła teściowa) w ciepłym miejscu – Po tym czasie sprawdzamy czy wszystkie słoiki trzymają i nie wylewa się z nich woda – te które są nieszczelne można zostawić do zjedzenia (są to ogórki małosolne czyli kwaszone krótki czas), a resztę wynieść do spiżarni

Co powinniśmy w takim razie robić, jako po prostu rozsądni ludzie, którzy chcą długo żyć, zdrowo się odżywiać, nie chcą być skazani na ubóstwo i monotonię żywieniową, nie chcą jeść żywności zanieczyszczonej nawozami sztucznymi i konserwantami – czyli chemią, ani nie chcą jeść niczego co jest modyfikowane genetycznie?

Ano może to co napiszę teraz zdziwi wiele osób, ale nie pozostaje nam naprawdę nic innego jak wrócić do naszej własnej słowiańskiej kultury i tradycji, do starych ludowych zasad zdrowego życia w bliskim kontakcie z przyrodą, do zasad zdrowych bo zdroworozsądkowych. Nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie powrotu do przeszłości w dziedzinie przebogatej słowiańskiej tradycji hodowli zwierząt, upraw roślin bez nawozów sztucznych i przechowywania przetworów. Niestety ten powrót do przeszłości musimy rozumieć szerzej, bardziej totalnie, dotyczy on bowiem także powrotu do tradycyjnego (choć zmodyfikowanego przez XXI wiek) spojrzenia na rolę kobiety i mężczyzny i tego jak powinien wyglądać układ rodziny, jak ona powinna funkcjonować.

Przepis 26 – Z estragonem

Kilogram małych, świeżych ogórków gruntowych, 1 pęczek długiego kopru (taki z baldachimem),1 duża główka czosnku POLSKIEGO, 1 pęczek chrzanu, ziele angielskie, liście laurowe, estragon,Woda i sól (w proporcji 1 łyżka soli na 1 litr wody)

Wykonanie Słoiki dokładnie myję, wyparzam i zostawiam do wyschnięcia. Ogórki, chrzan i koper dokładnie myję i wysuszam. Czosnek obieram w grube paski, chrzan w słupki o długości ok 2 cm (ale bez linijki ;) ). Na dno wykładam kilka łodyżek kopru. Potem wykładam ogórki, tak by miały luzy ale nie pływały swobodnie. Na koniec wrzucam czosnek (równo rozkładam go między słoiki), po 3 kawałki chrzanu, 3 ziarenka ziela angielskiego, 1 listek liścia laurowego i małą szczyptę estragonu.
Przygotowuję zalewę. Wodę i sól gotuję. Przelewam ją do słoików, po czym szybko zakręcam szczelnie słoiki.

Przestraszonych, że oto zaproponuję zaraz powrót do czasów plemiennych czyli roku mniej więcej 5000 p.n.e. uspokajam – nic takiego. Mamy XXI wiek i nie możemy się cofnąć nawet do lat pięćdziesiątych XX wieku, a co dopiero jeszcze bardziej. Wszystko co możemy zrobić to iść naprzód, w przyszłość, lecz ta droga w przyszłość to nie jest przecież droga jedyna, jedna i jednakowa dla wszystkich szosa wytyczana przez program Kuchnia Plus na kablówce, ani przez powszechne w pop-propagandowych telewizjach (TVN, Polsat, TVP) krzykliwe reklamy tłustego żarcia, panierowanych kurzych udek, cheeseburgerów i tabletek na poprawienie wydolności wątroby, trzustki, jelit, żołądka itp.

ccc sour_new_pickles

Małosolne na ostro (papryczki piri-piri) – Przepis 27

Ogórki małosolne na ostro
              1 bardzo duży słój

   2 kg świeżych ogórków (mniej więcej),
1,5 l wody,
   3 łyżki soli,
   6 ząbków czosnku,
   5 cm kawałek świeżego chrzanu,
   1 łyżeczka białej gorczycy,
   3 ostre papryczki piri-piri (marynowane ze słoiczka),
      kilka gałązek kopru.

   Chrzan i ząbki czosnku obrać. Chrzan pokroić w słupki. Ogórki umyć. Dno słoja wyłożyć gałązką kopru i układać warstwami ogórki, przekładając czosnkiem, chrzanem, koprem i papryczkami. Na końcu wsypać gorczycę, która znajdzie sobie swoje miejsce.
   Wodę zagotować z solą i wystudzić. Zalać ogórki tak, aby były całkowicie przykryte. Przykryć talerzykiem i odstawić na 3-4 dni.

Dlaczego piszę, że powrót do przeszłości czyli do tradycji zmodyfikowanej na potrzeby XXI wieku musi być totalny? Rzecz w tym, że jeśli chcemy żyć dłużej i zdrowiej musimy tej sprawie poświęcić więcej uwagi i czasu niż to czynimy w tej chwili. Goniąc za pieniądzem i rozumiejąc karierę życiową wyłącznie w kategoriach własnego powodzenia bądź niepowodzenia na płaszczyźnie biznesu, pędzimy po prostu ku przyspieszonej śmierci. Zróbmy coś naprawdę przykrego dla ZUSu – wydłużmy sobie życie o drugie tyle (od 65-70) i żyjmy do 120-140 roku życia. Niech szlag trafi ten przeklęty system emerytalny. Damy sobie radę bez niego, bo będziemy sprawni co najmniej do 100-tki, i to na ciele i na umyśle.

Ogórki kiszone pełnosolne z papryką chili – przepis 28

Chilli – 1 sztuka
Czosnek – 4 ząbki
Sól – 3 łyżki stołowe
Woda – 3 l
Ogórek – 2 kg
Dokładnie myjemy ogórki i odcinamy oba końce. Wkładamy je do miski i zalewamy zimną wodą. Odstawiamy na na 3-4 godziny. Słoiki myjemy, sparzamy i studzimy. Na dno słoików wkładamy połowę kopru, następnie ciasno układamy ogórki, a pomiędzy nie wkładamy obrane ząbki czosnku. Na ogórki kładziemy papryczkę chili i pozostałą część kopru. Zagotowujemy wodę z solą i gorącą zalewą zalewamy ogórki. Brzegi słoików wycieramy do sucha i zakręcamy. Ogórki wstawiamy do zaciemnionego miejsca.

Jeśli rodzina ma być zdrowa ktoś w niej – i tu będzie XXI wiek – albo ojciec albo matka, albo w wielopokoleniowej rodzinie babcia czy dziadek – musi się poświęcić gospodarstwu domowemu, jego zaopatrzeniu w zdrową żywność i w przetwory – chociażby w takie ogórki kiszone, które będą zdrowe, przebogate w różne smaki,  i będą nas odżywiać a nie truć i modyfikować geny naszych dzieci i wnuków poprzez całe zestawy chemikaliów jakimi są nasączone.

Przepis 29 – 5 litrów ogórków z papryką chili

Składniki:

5 kg ogórków, 5 litrów wody, 200g soli kamiennej (najlepiej niejodowanej),  do każdego słoika o poj. 1,5 litra dajemy: 3 – 4 kwiatostany kopru, 2 – 3 ząbki  czosnku, 2 – 3 kawałki korzenia chrzanu, kawałek papryczki chili

Najlepsze są kopry z dojrzałymi  nasionami. Daję z łodygą o długości ok. 10 cm, gdy nie mam dużo kopru.

Ogórki myjemy, odstawiamy do osiąknięcia z wody.  Układamy ciasno w słojach, na dnie których dajemy wcześniej kwiatostany kopru. Do każdego słoja dajemy pokrojony na kawałki czosnek i chrzan. Gdy chcemy, aby ogórki miały ostry smak dodajemy kawałek papryczki chili. Jeżeli chcemy mieć łagodne, pomijamy ten ostry dodatek. Wodę z solą zagotowujemy. Gorącą zalewą zalewamy ogórki. Po wystudzeniu wynosimy w chłodne miejsce.

Najprościej iść do hipermarketu i porwać z półki byle co – słoik, paczkę sproszkowanej zupy, liofilizowane warzywa i pęczek parówek w których w ogóle nie ma mięsa, albo są same skórki i chrzęści, albo jeśli już mięso jest, to z takiej hodowli, gdzie świniakom wybija się młotkiem zęby żeby się same nie zagryzły, a baranom odcina się piłą rogi żeby się nie zabodły nawzajem – czyli nie popełniły samobójstwa albo litościwego zabójstwa schorowanych, zestresowanych współplemieńców, zanim dojdzie do ich „planowego uboju”, np rytualnego, w stylu hebrajsko-islamskim, po planowym „tuczu” (czytaj: truciu), w tym masowym obozie koncentracyjnym, który się nazywa hodowlą przemysłową.

Przepis 30 – górki kiszone z chili i cukrem

2 kg ogórków
3 l wody
3 czubate łyżki soli najlepiej kamiennej (na 1 litr wody 1 łyżka soli)
1 gruba laska chrzanu
1 pęczek kopru
1 duża główka czosnku najlepiej polskiego (chiński jest mniej pikantny)

DODATKI:
Opcjonalnie dodajemy do warstwy razem z czosnkiem dodatki, gdy znudzą nam się ogórki o zwyczajnym smaku.
Dodajemy do słojów np. chilli – pokrojone lub w całości wg uznania, kilka ziaren gorczycy na warstwę z koprem, kilka ziaren pieprzu na warstwę z koprem,liście winogron, czarnej porzeczki, wiśni lub dębu (ok. 5-10 szt.), liść laurowy ok. 5, ziele angielskie ok. 5-10

ccc Bread_and_butter_pickles

Takie zakupy w hipermarkecie i gotowanie według receptury na kolorowej torebce to jest sposób szybki, ale może się okazać samobójczy. Coraz częściej spotykam się bowiem  pośród naprawdę bliskich znajomych z przypadkami, które muszę uznać za „nie-przypadki”, a które świadczą o ogromnej szkodliwości systemu zaopatrywania się w żywność poprzez hipermarkety. Są to „przypadki” osób głównie bardzo dobrze sytuowanych, spełnionych zawodowo, ale żyjących w dużym stresie zawodowym, w pośpiechu, i preferujących tak zwaną nowoczesność w poglądach na życie – co obejmuje też obowiązkowo wyładowany po brzegi co sobotę wózek w hipermarkecie, a nawet dwa albo trzy wózki, które upycha się potem do zamrażarek w domu i tylko wyciąga do garnka gotowe przetworzone produkty fabryczne.

Ogórki małosolne z pietruszką (natką) i jabłkami – przepis 31

kilka gałązek kopru, kilka gałązek pietruszki, 5 liści czarnej porzeczki,1 łyżeczka ziaren pieprzu,1 główka czosnku,1 kg małych , ogórków gruntowych, 2 zielone jabłka, pokrojone na ćwiartki, 2 litry wody, 3 łyżki soli

Zioła, liście porzeczki, pieprz i czosnek ułożyć na dnie słoików (albo glinianego garnka). Na to ułożyć ogórki i jabłka. Wodę zagotować, dodać sól, wymieszać, aby się rozpuściła. Ogórki zalać gorącą wodą z solą. Można jeść już na drugi dzień.

W moim najbliższym otoczeniu niestety żyje lub przepraszam, żyło sporo takich osób, mimo że to moje otoczenie jest stosunkowo zdrowo myślące, bo większość znajomych wywodzi się jednak z kontr-kultury, z kręgów hippisowskich, punkowskich, rastamańskich , rodzimowierczych, słowianofilskich, ekologicznych. Zdawałoby się że powinni to być ludzie zdrowi, absolutnie zdrowi, bo mają głowy otwarte i w miarę poukładane, są wszyscy dobrze wykształceni, myślą zgodnie ze światopoglądem naukowym…. a więc wiedzą teoretycznie na czym polega zdrowe odżywianie, produkcja ekologiczna żywności i jak czytać spis składników na torebce, żeby nie kupić sobie trucizny.

Ogórki zimowe lub małosolne, także na ostro, z  ziołami (rozmarynem, z rozmarynem i kminkiem, albo z rozmarynem  i oregano) – przepisy 32 – 38

Gałązek rozmarynu powinno się dodać do zalewy niewiele, jako że rozmaryn ma bardzo intensywny aromat. Gałązki wkładamy razem z łodygą. Radzę zacząć od jednego litrowego słoika, i od ostrożnej dawki ziół, tak żeby się nie zniechęcić, zbyt intensywnym smakiem. Dodatki innych ziół powinny być również niewielkie, zharmonizowane. Wymaga to trochę doświadczenia, ale zapewniam was, że jeden słoik przearomatyzowanych ogórków nikomu jeszcze nie zaszkodził.  Ogórki mają żywiczny posmak – jest to rodzaj kwaszenia dla koneserów, Mogą być też kwaszone w ten sposób jako małosolne, jak również z dodatkiem papryczek chili, albo papryki słodkiej w paskach

Cóż, bardzo wielu z nas, zwłaszcza osób starszych – mam tu na myśli przedział wieku mniej więcej 45 – 70 – ma za sobą doświadczenie życia w tzw „socjalizmie – czyli w epoce Planowej Gospodarki i Zarządzania Zasobami Ludzkimi przy Pomocy Biedy. Pełne półki sklepowe oraz taniość i dostępność egzotycznych, albo przetworzonych przemysłowo produktów – wywołują w nas pewną zachłanność na proste rozwiązania i wręcz potrzebę próbowania tak zwanych nowości oraz posiadania pełnych spichlerzy domowych (lodówek, zamrażarek, piwnic).

Przepis 39 – małosolne z zielonymi główkami kwiatów cząbru

Kwiaty cząbru są specyficzne. Maja bardzo intensywny aromat, kształt zielonych kuleczek z delikatnymi cienkimi płatkami. Na słoik ogórków bierzemy garść takich kwiatków. Niestety jest to dostępne tylko dla tych którzy hodują zioła u siebie, na balkonie, albo w ogrodzie

Powiem wam, że ten sposób myślenia doprowadził wielu moich znajomych do przedwczesnej śmierci, do raka, do nagłego wylewu, do ciężkiego zawału, do choroby, która całkowicie pozbawiła ich radości życia, albo w ogóle zdrowia i życia. Spotykam się ostatnio z niejedną dziwaczną, a niespodziewaną, śmiercią dobrze prosperującego biznesowo znajomego w wieku 54, 52, 50, 60 lat. Co to jest i skąd się to bierze?!

Ano właśnie z tego co napisałem powyżej – tzw, nowoczesność – On i Ona zaganiani „robią interesy”, a tak naprawdę wpadają w sidła „wyścigu szczurów” i we wszystkie konsekwencje tego wyścigu, na czele z „konsumerskim stylem egzystencji”, który to sposób bytowania kończy się często przedwczesnym zgonem.

No ale dosyć tego tonu, i dosyć o tym horrorze, w który sami się wpędzamy, bo kto będzie chciał sobie poczytać nekrologi to  pójdzie na odpowiednie strony w internecie i tam prześledzi ilu młodych ludzi między nami już nie ma.

Ogórki kiszone po gruzińsku z tymiankiem – Przepis 41

Ogórki kiszone po gruzińsku nie różnią się tak naprawdę znacząco od polskich. Przed ukiszeniem moczy się ogórki w lodowatej wodzie, dzięki czemu zachowują chrupkość, oraz stosuje się dodatek tymianku, dzięki czemu są bardzo aromatyczne. Przepis na podstawie książki „Tradycyjna kuchnia gruzińska” Jeleny Kiładze.

ogórki gruntowewybieramy zgrabne, proste sztuki

Zalewa, proporcje na 1 litr wody, można dowolnie zwielokrotnić:
1 litr wody
2 łyżki soli niejodowanej
1 łyżeczka cukru
4 ząbki czosnku
2 łyżki estragonu lub tymianku

1/2 łyżeczki ziaren czarnego pieprzu
koper do kiszenia ogórków

1. Ogórki myjemy i moczymy przez 3 godziny w lodowatej wodzie. Wodę wymieniamy kilka razy, w zależności  od potrzeb, by była zimna.

2. Wodę na zalewę zagotowujemy. W odmierzonej ilości wody rozpuszczamy sól i cukier.

Ogórki układamy w słoikach lub w naczyniu do kiszenia. Wsypujemy pieprz, obrany, przekrojony na połówki czosnek i estragon lub tymianek. Wkładamy koper (najwięcej aromatu jest w gałązkach, nie w kwiatostanach, więc gałązek nie żałujemy :) )

Ogórki zalewamy gorącą zalewą i odstawiamy. Ważne , by nie stały w pełnym słońcu, lecz w jakimś chłodniejszym miejscu (ale nie w lodówce).

Po dwóch dniach można jeść jako małosolne, potem są już kiszone.

Tutaj mamy się zająć i zajmiemy się, w sezonie ogórkowym i post-ogórkowym, tym jak kisić ogórki, jak je konserwować, zajmiemy się tysiącami przepisów jakie wydała na świat Kuchnia Królestwa SIS (Słowian-Istów-Skołotów), czyli nasze wielkie słowiańskie dziedzictwo, które sięga od Kamczatki po Ren i Loarę i po Wielką Wyspę, którą ponownie zaludniliśmy – chcąc albo nie chcąc, jesteśmy tam drugą co do liczebności w chwili obecnej nacją po Brytyjczykach rdzennych, my Polacy właśnie.

Tym którzy są nieobeznani z naszą nomenklaturą wyjaśniam , że my tu na tych stronach Internetowych, używamy prostych [pradawnych] nazw lądów i plemion i ludów Matki Ziemi, bez naukowego wydziwiania. stosujemy nazwy tak jak to napisano w starożytnych kronikach – Istowie po naszemu są to więc Bałtowie z podręczników naukowych, Skołoci to Scyci, Biały Ląd to Europa, Czarny Ląd to Afryka, a Mazja to Azja.  Ogórek zaś to ogórek, a nie cuminum, cucumber, albo źródło aminokwasów, cukrów, białek, alkaloidów czy czegoś tam, Ogórek to Ogórek.

kisz ogórki promo_image

Przepis 42 – Ogórki kiszone po góralsku (tj. HARSKIE-HARWACKIE, Białochorwackie), czyli w dużej ilości i z orzechami włoskimi

Składniki na 20-litrowe naczynie z kołnierzem:

4 duże korzenie chrzanu

Ok. 20-25 liści porzeczki

3 główki czosnku

10-12 dużych gałązek kopru

10 liści dębu lub 1 liść orzecha włoskiego lub 4-5 zielonych orzechów włoskich

Pół filiżanki suszonych, niedużych papryczek pepperoni (tak, tak – to mało tradycyjny składnik, wiem)

12 kg ogórków gruntowych

Ok. 5-6 litrów wody

kamienna sól

Przygotowanie:

Na dno dokładnie umytego i osuszonego naczynia (to samo dotyczy słoików, które należy wyparzyć) układamy najpierw liście porzeczki – tyle, by całe dno przykryć. Następnie na to koper, a potem grube plastry obranego chrzanu (można je kroić wzdłuż, jeśli nie używamy słoików). Główki czosnku obieramy. Ząbki kroimy na pół wzdłuż i układamy kilka na liściach porzeczki. Do tego dodajemy kilka suszonych papryczek. Na tak przygotowaną warstwę kładziemy umyte i osuszone ogórki – ale uwaga: układamy je ciasno i na sztorc. Aby więcej się zmieściło, raz układajmy grubszą główką do góry, raz do dołu. Gdy pierwsza warstwa ogórków jest gotowa, kładziemy na nie znów koper, chrzan i czosnek, papryczki oraz kilka liści dębu bądź orzech. Te dwa ostatnie składniki zapewniają ogórkom „chrupkość”, zwłaszcza, gdy planujemy je zakisić na zimę. Jeśli jednak wiemy, że nasz ogórkowy zapas zniknie w ciągu najbliższych miesięcy, to dąb czy orzech – można sobie darować.

Układamy kolejną warstwę ogórków, przekładając poszczególne warstwy koprem, czosnkiem, chrzanem, papryczkami i kilkoma listkami porzeczki.

Wodę koniecznie gotujemy. W gorącej rozpuszczamy kamienną sól (podobno daje nieco inny smak) – tyle, by płyn był mocno słony (10-procentowy rostwór). Zalewamy nim ogórki (nie czekamy, aż ostygnie).

W kamiennym naczyniu, które musi mieć specjalny kołnierz, woda powinna sięgać aż 2 cm poniżej brzegu kołnierza. Przykrywamy ogórki kamiennym wiekiem – jest ciężkie i dzięki zabiegowi z kołnierzem oraz wodą, wypycha nadmiar powietrza. Teraz już tylko wystarczy trochę poczekać. Już na drugi dzień na powierzchni wody, pod wiekiem, pojawią się bąbelki powietrza i mętny kożuch – zbieramy go.

Jeśli kisimy ogórki w słoikach, woda powinna przykryć ogórki całkowicie, zaś wieczka – muszą być dokładnie wyparzone, by powietrze i bakterie nie zepsuły nam pracy. 

Po ok. dwóch tygodniach ogórki można już wyjmować do zjedzenia. Kiszone w kamiennych naczyniach, przykrywanych wiekiem – należy zjeść w ciągu 2-3 miesięcy.

ki ogór

Polska znana z kiszenia! – czyli kolejnych 10 przepisów

W Polsce bardzo popularne są ogórki kiszone. Dzięki aromatycznym przyprawom,  możemy uzyskać mnóstwo wyjątkowych smaków. Najczęściej kisimy je z koprem i czosnkiem, ale można również dodać cynamon, goździki, pieprz, imbir, musztardę czy nawet bazylię (traktujmy to jako Przepisy 43-47).

Żeby kiszenie się udało potrzeba trzech rzeczy: czystych słoików, dorodnych warzyw i owoców oraz sprawdzonych przepisów. Słoiki i wieczka muszą być całe, bez odprysków, pęknięć czy śladów rdzy. Owoce i warzywa trzeba kupić świeże. Ważne, by nie były przygniłe i uszkodzone. Najlepiej jest kupować od kogoś zaufanego i sprawdzonego. Ale są i inne sposoby. Mnie nauczono, że, gdy idzie się na targ kupować ogórki, to trzeba zabrać ze sobą nóż. Trzeba przekroić ogórka na pół i sprawdzić, co jest w środku. Jeśli wygląda dobrze, nie ma w nim na przykład pustych miejsc przy pestkach, to jest duże prawdopodobieństwo, że przetwory z tych ogórków nam wyjdą.

Tak zwany polski styl (polish style) w kiszeniu ogórków znany na całym świecie charakteryzuje się tym, że nie używa się octu, ale stosuje się tradycyjną fermentację w słonej wodzie. Zazwyczaj małe ogórki są umieszczane w ceramicznym naczyniu lub drewnianych beczkach, wraz z różnymi przyprawami.

Wśród tych tradycyjnie stosowanych metod w wielu recepturach jest czosnek, chrzan, koper, kminek, liście orzecha czy liście czereśni (przepisy 48 – 50) i – co najważniejsze – sól. Ogórki są następnie przechowywane pod nieszczelnym przykryciem przez kilka tygodni, a im więcej soli się doda, tym są bardziej kwaśne.

Przepis 51

Ogórki kiszone zimowe (pełnosolne) z rodzynkami

Na każdy słój dajemy garść rodzynek, które pełnią rolę cukru bądź miodu.

c more-pickles-001

Dlaczego ogórek jest gorzki

Jeśli zapytacie babcię, dlaczego ogórki czasem bywają gorzkie usłyszycie zapewne porady żeby zawsze obierać je od jasnego końca, co w magiczny sposób ma zapobiegać goryczy, albo odcinać ogórkom końcówki.  Mądrości ludowe nie są przesądem, lecz potwierdzoną przez wieki obserwacją, ale współcześnie bywa że się nie sprawdzają na skutek wprowadzania nowych odmian genetycznych danych warzyw i zwiększania ich odporności.

Gorzki smak w dawnych odmianach ogórków koncentrował się w ciemnym końcu ogórka stąd istniało zalecenie – np. mojej babci aby obcinać końcówki albo końcówkę ciemną a także obierać ogórki surowe od strony jasnej ku ciemnej aby nie rozprowadzać z gorzkiego końca goryczy po całej powierzchni warzywa. Obecnie ma to mniejsze znaczenie, bo mniej jest w nich zwykle owego składnika gorzkiego, a goryczka lekka jest nieodłącznym elementem smaku ogórka. Nadmiaru goryczy pozbywamy się przez posolenie np. ogórków pokrojonych w plastry na mizerię i po jakimś niedługim czasie ich opłukanie w wodzie a następnie osuszenie lub wyciśnięcie. Za czasów mojej babci solenie mizerii i wyciskanie po opłukaniu było obowiązkowe- ogórki były czasem mocno gorzkie w suche lata – nic się z tym nie dało zrobić.

Za gorycz ogórków odpowiadają kukurbitacyny. Jest to cała rodzina substancji występująca  w różnych stężeniach w bardzo wielu roślinach i wywołująca ich gorzki smak. Występują one też we wszystkich ogórkach, jednak najczęściej ich stężenie jest tak niskie, że nie wyczuwamy gorzkiego smaku. Zwiększa się jeśli podczas uprawy ogórka pojawiają się długie okresy suszy, wahania temperatury oraz jeśli gleba jest uboga w azot. Obecność kukurbitacyny w ogórkach jest też uwarunkowana genetycznie, ale nie wyprodukowano jak dotąd odmiany całkowicie od niej wolnej, co najwyżej odmiany bardziej odporne na niekorzystne warunki.

Zatem, jeśli uprawiamy ogórki, musimy o nie dbać, a w szczególności regularnie podlewać, w okresach suszy. Jeśli ogórek kupiliśmy w sklepie musimy liczyć na szczęście. Jeśli jest gorzki, nic nie poradzimy. Możemy go obierać od jasnego albo ciemnego końca, możemy go głaskać, a nawet możemy mu zaśpiewać piosenkę, jeśli jednak jest gorzki to taki pozostanie.

ment nnn cucumber_mint

Ogórki kiszone jasne, z odciętymi końcówkami – Przepis 52

Do kiszenia zawsze wybieramy ogórki jasne, które mają jak najwięcej białego. Od kilku sezonów wkładamy do słoika łyżkę przyprawy do kiszenia ogórków i 2-3 ząbki  czosnku, ale wcześniej mama i babcia wkładały chrzan, koper,  czosnek, gorczycę, czasem listek dębu, czy czarnej porzeczki, ale sekret ich kwaśnego smaku tkwi w ilości soli…. nie lubimy słonych potraw, używamy w rodzinie soli bardzo bardzo oszczędnie. Na 1 litr wody dajemy 1 łyżkę stołową soli do przetworów. W ten sam sposób przygotowuję ogórki małosolne, do dużego glinianego garnka wrzucam koper, chrzan i czosnek, oraz ogórki z odkrojonymi końcówkami i zalewam wodą z solą 1 litr – 1 łyżka. Po 2-3 dniach są pyszne małosolne.
  Składniki: 1 kg ogórków gruntowych tzw. kiszeniaków, jak najjaśniejszych, sól do przetworów, przyprawa do kiszenia ogórków, czosnek

 Słoiki umyć i wyparzyć. Wodę (około 5 litrów zawsze można dogotować jak zabraknie) z solą zagotować w proporcji 1 litr wody – 1 łyżka soli.
Do słoików wsypać łyżkę stołową przyprawy lub włożyć przyprawy świeże (koper, chrzan, gorczyca), oraz 2-3 ząbki czosnku. W słoikach ciasno upchnąć ogórki. Zalewać gorącą wodą i zamknąć słoik. Ja do kiszenia od pokoleń używam tych ze sprężyną, ale możecie użyć klasycznych zakręcanych – wtedy pod wieczko podłóżcie folię.
c Pickled CucumberOgórki cięte wzdłuż do kiszenia

Inne sposoby kiszenia, czyli jak z 52 przepisów robi się 1001

Niestety ten artykuł musiałby być książką gdybyśmy naprawdę zechcieli przedstawić tutaj wszystkie sposoby kiszenia, i wszystkie możliwe warianty kwaszenia i przetwarzania ogórków.  Jak widzicie doszliśmy do około pięćdziesięciu przepisów na ukiszenie bardzo dobrych ogórków. Każdy z tych przepisów spowoduje, że będziemy mieli różnicę w smaku. W hipermarkecie znajdziecie w ogóle ogórki na kilka, ewentualnie kilkanaście sposobów. Takiego bogactwa jak choćby powyżej nie uświadczycie na półkach sklepowych. Teraz będzie najlepsze. W jednym zdaniu powiększymy pulę przepisów dwukrotnie. czyli z 50 zrobimy za jednym zamachem 100. Wyobraźcie sobie, że wszystkie powyższe sposoby kiszenia możecie wykonać nie z koprem nasiennym, czyli z suchymi baldachami i łodygami, ale ze zwykłym zielonym koperkiem naciowym. Dawne Królestwo Sis (Wielka Scytia, Wielka Sarmacja, czy jak jeszcze tę krainę nazywano Wenedia, albo Tartaria) jest naprawdę olbrzymim obszarem na którym ludzie wymyślili wszystko co jest możliwe, a w tym takie sposoby przetwarzania ogórków o jakich się wam nawet nie śniło.

Mamy zatem 100 przepisów na kiszenie – zgadza się? Teraz powiem wam jak zrobić z nich 200. Otóż do każdego kiszenia możecie użyć przypraw i ziół, które nie są tam wkładane w całości lecz w postaci mielonej – sproszkowanej. Spróbujcie tego – to będą inne ogórki.  Jeśli tych 200 przepisów pomnożycie przez takie formy konserwowania jak: konserwowanie w zalewie octowej , piklowanie i sałatka to macie już 800 rodzajów ogórków na zimę.  Wyobraźcie sobie ile wariantów dochodzi przez sam fakt, ze do słoików wkładacie nie całe ogórki jak to mamy w zwyczaju, ale na przykład cięte w długie ćwiartki – to nie to samo co pikle, bo pikle to są ogórki obrane ze skóry. Pikle także mogą być kiszone a nie zalewane octem. Wyobraźcie sobie ile wariantów możecie osiągnąć dodając odrobinę octu balsamicznego, albo octu winnego, albo stosując kwasek cytrynowy zamiast octu.  Do tego dochodzą mizerie konserwowe i różne przeciery ogórkowe, od najprostszych zawierających tylko ogórki po mieszanki np. ogórka z marchwią czy selerem.

Myślę, ze chociaż nie zamieściłem tutaj 1001 przepisów to wywiązałem sie jednak z obietnicy i ninijeszy tekst o kiszeniu ogórków, konserwowaniu ogórków, robieniu pikli i sałatek ogórkowych daje wam owe tytułowe Tysiąc i jedną możliwość na Tysiąc i jeden obiad , śniadanie i kolację z Ogórkiem.

A wiecie że 1001 dni to ponad dwa i pół roku? Ponieważ nie tylko ogórkiem człowiek żyje to gwarantuję wam, że do końca życia nie spróbujecie wszystkich możliwych wariantów ogórków kiszonych i konserwowych.

Pokażemy zatem poniżej jeszcze kilka sposobów konserwowania ogórków.

c img_1699

Czary z kaloriami oraz korniszony

Czy ogórki kiszone są mniej kaloryczne od świeżych? Tak – to prawda. Wszystko dlatego, że podczas fermentacji następuje przemiana węglowodanów w kwas mlekowy. We wszystkich kwaszonych produktach (warzywach, sokach) mamy zatem mniej węglowodanów, czyli mniej kalorii.

Ogórkom kiszonym nie ustępują wcale ogórki konserwowe. Różnią się od kiszonych tym, że do marynowania używany jest ocet lub kwasek cytrynowy. Często mówimy wymiennie: ogórki konserwowe lub korniszony – jednak jest między nimi różnica. Korniszony w odróżnieniu od ogórków konserwowych są malutkie. Jest to szczególna odmiana ogórka wykorzystywana prawie wyłącznie do marynowania. Nazwa ma pochodzić z francuskiego słowa cornichon, czyli „głuptas, dudek”. Jest to też najpopularniejsza zakąska do wódki – więc może nie bez znaczenia ta nazwa.

Korniszony

Korniszonki robimy na tyle sposobów co ogórki zwykłej wielkości czyli na 1001, tylko tyle, że są to małe całe ogóreczki, które robimy w zalewie octowej lub z wody z kwaskiem cytrynowym. Podaję więc tylko jeden przepis i kilka fajnych obrazków korniszonków bardzo zgrabniutkich prawdziwie królewskich i czysto polsko-sistańskich

c 1306763776757Porównanie korniszonów i zwykłych ogórków

Składniki

  • Zalewa:,
  • litr wody,
  • 8 dag cukru,
  • 2 szklanki octu,
  • 3 dag soli,
  • ziele angielskie,
  • 5 liści laurowych,
  • cebula,
  • czosnek,
  • KOPER,
  • marchewka,
  • ogórki,
  • gorczyca ( po 5 ziarenek do słoika),
  • chrzan,

c IMG_3860Koper nie musi być suchy i twardy – korniszony meksykańskie z zielonym koprem i gorczycą

1. ogórki umyć, do słoików litrowych włożyć 2 plastry cebuli, ząbek czosnku, koperek, ok 5 ziarenek gorczycy, laskę chrzanu, 5 plasterków marchewki, po 1 listku laurowym, 3 ziarenka ziela angielskiego , napchać ciasno ogóreczki do słoika i zalać kipiącą zalewą , szybko zakręcić , wstawiać słoiki do garnka z gorącą wodą ( ważne!!! gotować tylko 3 minuty od chwili zagotowania nie więcej bo ogórki będą miękkie!!!)

2. zalewa: wodę , cukier, ocet i sól zagotować i zalewać ogórki!!!

c mgp61572

Pikle

To ogórki obierane i opróżniane z nasion lub nie, ale cięte w paski lub słupki w różnych zalewach

Pikle z cebulą i marchewką w krążkach

 

ilość sztuk : 5 słoików 0,5 l

  • 2 kg ogórków gruntowych
  • 1 duża cebula pokrojona w plasterki
  • 1 marchewka pokrojona w plasterki
  • ziarna pieprzu
  • ziarna ziela angielskiego
  • liście laurowe
  • Zalewa
  • 1litr wody
  • 1 szklanka octu 10%
  • 3 płaskie łyżki soli
  • 2 szklanki cukru
  • 5 łyżeczek musztardy
  1. Przygotować zalewę: w dużym garnku wymieszać wszystkie składniki na zalewę i zagotować. Odstawić aby ostygła.
  2. Półlitrowe słoiki i nakrętki umyć i wyparzyć.
  3. Ogórki umyć, obrać i wydrążyć z pestek. Pokroić na podłużne paski.
  4. Na dno słoika dać po krążku cebuli i kilka plasterków marchewki. Następnie układać w słoiku pokrojone ogórki (pionowo) i na wierzch włożyć liść laurowy i po kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego.
  5. Całość zalać przegotowaną i ostudzoną zalewą. Słoik zakręcić i pasteryzować pod przykryciem przez 6 minut.

cc DSC_4373

pikle windyjskie (indyjskie) z curry i kardamonem

Są to pokrojone w zgrabne słupki ogórki o lekko żółtym zabarwieniu. Wyglądają bardzo apetycznie i równie dobrze smakują. A to dzięki zastosowanym przyprawom: curry, kolendry i kardamonu.

Mają lekko słodko-kwaśny smak.

Składniki:

  • ogórki
  • cebulka szalotka
  • ziarna kolendry
  • ziarna kardamonu (może być w proszku)

zalewa:

  • 1 l wody
  • 1 szklanka octu
  • 1,5-2 szklanek cukru
  • 1 łyżka soli
  • 1,5 łyżki curry

Wszystkie składniki zalewy wymieszaj, zagotuj i wystudź.

Ogórki obierz ze skórki i pokrój wzdłuż w słupki. Małą cebulkę szalotkę pokrój na ćwiartki.

Ogórki ułóż ciasno w słoikach. Na wierzchu umieść dwie ćwiartki cebulki. Do każdego słoika wsyp po 1/2 łyżeczki nasion kolendry i kardamonu.

Zalej letnią zalewą. Pasteryzuj ok. 20 minut.

Pikle litewskie z czarną gorczycą

Ogórki w ilości wg uznania, ocet, pieprz ziarnisty, goździki, ziele angielskie, chrzan, cebule, 2 ząbki czosnku, 5 dag czarnej gorczycy.

    Obrane, świeże ogórki pokroić wzdłuż na 4 części, wydrążyć pestki, posolić i odstawić na 24 h. Wyjąć, osuszyć, włożyć do glinianego naczynia, ugotować tyle octu by przykrył ogórki, zalać wrzątkiem. Odstawić na 2 dni. Zlać ocet, zagotować, zalać wrzątkiem. Po 2 dniach znów tą czynność powtórzyć. Utłuc pieprz ziarnisty, goździki, ziele angielskie. Posiekać trochę chrzanu, kilka cebul, ząbki czosnku i czarnej gorczycy. Dodać do ogórków. Zalać gorącym octem, najlepiej winnym. Odstawić.

c IMG_1355Pikle to nie muszą być cieniutkie paski obrane ze skórki, mogą to być także ćwiartki ze skórką

Pikle w zalewie curry

ze strony http://przysmakimagdi.blox.pl/2012/09/Pikle-w-zalewie-curry.html (łącznie z foto)

  • 5 kg dojrzałych ogórków,
  • natka selera,
  • 2 duże cebule,
  • 1 opakowanie przyprawy curry (Kamis),
  • 3 litry wody,
  • 2 szklanki cukru,
  • 1½ szklanki octu,
  • 5 łyżeczek białej gorczycy,
  • 3 płaskie łyżki soli.
  1. Obrane ogórki pokroić wzdłuż na cztery części, wykroić gniazda.
  2. Ułożyć pionowo w słoikach.
  3. Do każdego dodać 2 – 3 liście z natki selera.
  4. Cebulę pokroić w plastry.
  5. Wodę zagotować, do wrzatku dodać składniki zalewy i cebulę, ostudzić.
  6. Zalać pikle. Pasteryzować 5 – 10 min.

cc pikle filipek27august_016

Przeciery na zimę

Przeciery ogórkowe mogą mieć różną konsystencję a zależy ona wyłącznie od rodzaju zastosowanej tarki, mogą mieć też różny skład – czysty , wyłącznie ogórkowy lub z innymi warzywami.

Przecier 1

  • 5 kg ogórków gruntowych
  • 1 główka czosnku
  • pęczek kopru
  • korzeń chrzanu
  • 2 łyżki soli kamiennej na litr wody
  • pieprz czarny ziarnisty
  • liść laurowy
  • 1,5 litra wody

Ogórki gruntowe zalewamy zimną wodą. Myjemy i ścieramy tarką jarzynową o grubych oczkach. Do słoików nakładamy do połowy starte ogórki, następnie dodajemy liść laurowy, kawałek chrzanu, kilka ziaren pieprzu, ząbek czosnku i kawałek kopru. Uzupełniamy słoiki startymi ogórkami. Wodę zagotowujemy z solą i przegotowaną, przestudzoną wodą zalewamy ogórki. Szczelnie je zakręcamy i odstawiamy. Po około 2. tygodniach możemy je dodatkowo pasteryzować.  Z 5 kg ogórków wychodzi kilkanaście słoików przecieru o pojemności 0,5 l.

Przecier 2

1 kg ogórków
1 łyżka soli
4 baldachy suchego kopru
2 łyżeczki gorczycy
4 kawałki korzenia chrzanu
8 ząbków czosnku

Ogórki umyć. Utrzeć na tarce jarzynowej / grube oczka / bez obierania. Osolić. Zostawić aż puszczą sok( ok. 2 godz. ) . Do każdego wyparzonego uprzednio słoiczka włożyć  na dno kawałek chrzanu, baldach kopru, 2 ząbki czosnku, 1/2 łyżeczki gorczycy. Wlać masę utartych ogórków z sokiem. Słoiki zakręcić. Zostawić na tacce w cieple na 4 dni.  Wynieść w ciemne, chłodne miejsce. Nie trzeba wekować . Słoiki zamkną się same, a przecier może służyć nawet przez 3 lata.

Przecier 3

z blogu: http://megishow.blogspot.com/2013/08/przecier-ogorkowy.html

kiszone

(foto także z blogu: http://megishow.blogspot.com/2013/08/przecier-ogorkowy.html

– 1,5 kg dużych ogórków

–        3 – 4 marchewki
–        3 – 4 ząbki czosnku
–        Pęczek koperku
–        Natka pietruszki
–        1, 5 łyżki soli do przetworów

Ogórki dokładnie umyć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach, tak samo zetrzeć marchewkę. Czosnek przecisnąć przez wyciskarkę, drobno pokroić koperek i natkę, posolić, dokładnie wymieszać i odstawić na 3 godziny. Następnie nałożyć do słoików, nie pasteryzować, odstawić na kilka dni w jasne miejsce, aby podkisło i znieść do piwnicy. Znakomity przepis na przecier, zupka ogórkowa z niego wychodzi super.

Ogórki konserwowe

Słodko-kwaśne, czyli w zalewie wodno-octowej lub  zalane wodą z kwaskiem cytrynowym

Składniki:

2 kg dużych gruntowych ogórków 
2 świeże czerwone papryki 
kilka ząbków czosnku 
1 mała  wiązka świeżego koperku 
1 szklanka soli

9 szklanek wody

Zalewa:

3 szklanki wody 
2,5 szklanki octu 10% 
3 szklanki cukru (następnym razem dam trochę mniej) 
1 łyżeczka ziela angielskiego 
2 łyżeczki gorczycy 
2 liście laurowe 
szczypta pieprzu 
2 duże cebule 
2 łyżeczki kurkumy
Sposób przygotowania:
 
1. Ogórki myjemy, odcinamy ogonki, kroimy wzdłuż na plasterki. Zalewamy roztworem z 1 szklanki soli i 9 szklanek wody. Odstawiamy na ok. 3 godziny. W tym czasie ogórki zmiękną i puszczą sok.
2. Przygotowujemy słoiki: do każdego dodajemy po 1 ząbku czosnku i po 1 łyżce siekanego świeżego koperku. 
3. Ogórki odcedzamy z zalewy. Układamy na stojąco w słoikach, dodajemy również po kilka pasków papryki.
4. Gotujemy zalewę – wszystko razem ok. 10 minut. Gorącą zalewamy słoiki, zamykamy i pasteryzujemy ok. 5 minut.
c 9040087-opened-glass-jar-of-green-pickled-cucumbers 

Na ostro

 3 kg ogórków gruntowych 4 łyżki soli
1 główka czosnku
8 łyżek oleju rzepakowego 1,5 szklanki octu 10%
0,5 kg miodu
2 łyżeczki sproszkowanej papryki chili 
Ogórki myjemy kroimy na ćwiartki, a następnie, gdy istnieje taka potrzeba, kroimy jeszcze cieniej. Zasypujemy solą, mieszamy dokładnie i odstawiamy na 4 godziny
 
Szykujemy zalewę: gotujemy pokrojony w plasterki czosnek, olej, ocet i miód. Po zagotowaniu dodać mieloną paprykę. Wymieszać.
 
Gdy ogórki odstoją 4 godziny, zlewamy z nich wodę do osobnego naczynia. Ogórki zalewamy zalewą i odstawiamy na kolejne 4 godziny.
Po tym czasie ogórki z zalewą przekładamy do słoików. Na koniec zalewamy ją odstawioną wodą po ogórkach.
 
Słoiki zakręcamy. Wstawiamy do garnka z gorącą wodą. Pasteryzujemy je ok. 10-15 minut.
Wyciągamy, stawiamy do góry dnem, do ostygnięcia.

W zalewie mocno musztardowej

Składniki zalewy na 4 kg ogórków:

  • 1,5l wody
  • szklanka octu
  • 350g musztardy (najlepsza musztarda kremska)
  • 1 szklanka cukru
  • 3 łyżki soli
  • 3 łyżeczki chrzanu
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • pare listków laurowych

Składniki do słoików dla towarzystwa ogórkom:

Do słoików obok ogórków pokrojonych wzdłuż (do małych słoików) a małe ogórki do większych słoików można wkładać w całości.

Do każdego słoika:

  • ząbek czosnku (lub pół do małych słoiczków)
  • 2-3 słupki marchewki (mniej lub więcej w zależności od wielkości słoika)
  • kilka kulek pieprzu czarnego
  • jak ktoś lubi może dodać świeży koper

Wykonanie zalewy jest proste –  wymaga tylko wlania wszystkich składników do jednego garnka i przegotowania. Po ostudzeniu zalewy możemy zalać przygotowane wcześniej słoiki z ogórkami i dodatkami.

Przygotowane słoiki wstawić do dużego garnka. Do tego garnka wlać tyle zimnej wody, aby była do polowy słoików. Całość zagotować, a od chwili zagotowania pasteryzować przez 5 minut. Słoiki wyciągnąć z garnka i odstawić do spiżarni.

c 1306762657320

Ostre ogórki Huno-Awarskie (Uhorzańskie- Węgierskie)

zalewa:

  • 8 łyżek oleju
  • 1/2 kg cukru
  • 1,5 szklanki octu
  • 1,5 główki czosnku (czosnek siekamy)
  • 3 łyżki chili
  • 2,5 kg małych ogórków
  • 4 łyżki soli kamiennej
    • ok 7 -8 małych słoików

Najlepiej zacząć przygotowywać ogórki o 12:00 w południe.

Ogórki dokładnie myjemy, można gąbką. Jeśli są większe od kciuka można je przekroić na pół. Powstała opinia, że ogórki przekrojone są ostrzejsze.

Przekładamy do dużej miski i zasypujemy solą kamienną. Można co jakiś czas odlać wodę. Ogórki pozostawiamy pod przykryciem (można ściereczkę użyć) na 6 godzin. 

Ok godz 18:00 powinniśmy zalać ogórki zalewą. Można ją przygotować sobie np godz szybciej. Zagotowujemy ze sobą wszystkie składniki, ale chili dodajemy po ostudzeniu. 

Ogórki ostatecznie odcedzamy i zalewamy przygotowaną zalewą. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w zacienione miejsce. Można co jakiś czas przemieszać. Ogórki zostawiamy w zalewie na 12 godzin. Rano ok godz 8:00 powinny być już gotowe. Można je śmiało konsumować.

Następnie ogórki przekładamy do czystych i suchych słoików, zalewamy ostrą zalewą razem z czosnkiem. Nam wychodzi ok 7 słoiczków z takiej porcji.

Pasteryzujemy ok 10 minut. Schować do ciemnego, chłodnego miejsca.  Ogórki powinny doczekać do zimy. Są bardzo smaczne.

Ogórki konserwowe z curry

ilość sztuk : 10 -12 słoików 300 ml

  • 3 kg ogórków
  • 5 dużych cebul
  • 3 łyżki soli
  • Zalewa
  • 3 szklanki wody
  • 1 szklanka octu
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka pieprzu mielonego
  • 2 łyżeczki gorczycy
  • 2 łyżeczki curry
  • Ogórki pokroić w słupki. Cebulę pokroić w piórka. Wymieszać cebulę z ogórkami i 3 łyżkami soli. Odstawić na 1 godzinę.
  • Wszystkie składniki na zalewę wymieszać i zagotować.
  • Ogórki odcisnąć i wrzucić do gotującej się zalewy. Gotować przez 20 minut.
  • Gorące ogórki przełożyć do słoików wraz z zalewą (najlepiej też gorących). Zakręcić słoiki i ustawić do góry dnem. Już nie pasteryzować.

Konserwowe z miodem

ilość sztuk : 4 słoiki 0,5 l

  • 2 kg ogórków, umytych
  • Zalewa
  • 1 litr wody
  • 1,5 szklanki cukru
  • 1/2 – 3/4 szklanki octu 10%
  • 1,5 łyżki soli
  • 4-5 łyżek miodu
  • Ogórki pokroić w plastry o grubości 0,5 cm, włożyć do słoików.
  • Wszystkie składniki na zalewę zagotować i gorącą napełniać słoiki z ogórkami.
  • W dużym garnku zagotować wodę. Ostrożnie wstawić słoiki i pasteryzować (gotować na wolnym ogniu) przez 5-10 minut.
  • Wyjąć słoiki ostrożnie z garnka, postawić na ściereczce i odczekać aż wystygną. Przechowywać w chłodnym, ciemnym miejscu.

Ogórki po kozacku

Składniki zalewy:
* 4 szklanki wody
* 1 szklanka octu
* niepełna szklanka cukru
* 3 niepełne łyżki soli
* 5 łyżek musztardy

Dodatkowo do każdego słoika:
* niepełna łyżeczka gorczycy
* kilka ziaren ziela angielskiego
* kilka ząbków czosnku
* kwiat kopru
* kilka plasterków marchwi
* ogórki

Do wyparzonych słoików wkładamy koper, marchewkę, gorczycę, ziele angielskie, obrane ząbki czosnku oraz umyte ogórki.Ogórki jeśli są duże można pokroić wzdłuż na 4 części a mniejsze można pozostawić całe.
W dużym garnku z podanych składników gotujemy zalewę. Dobrze jest musztardę najpierw wymieszać w niewielkiej ilości wody aby nie powstały grudki i dobrze się rozpuściła. Zalewa powinna się pogotować około 5 minut po czym zalewamy nią ogórki. Gorące słoiki natychmiast zakręcamy, odstawiamy dnem do góry i pozostawiamy w takiej pozycji do całkowitego ostygnięcia.

Inne ogórki po kozacku – bez obierania

4kg ogórków , 0,5 kg cebuli ,1szkl soli ogórki pokroić w 1,5 do 2 cm takie koreczki cebulę też pokroić i to wszystko zasolić i zostawić na 2 godz.
ZALEWA
5szkl wody ,2 szkl. octu , 3 szkl. cukru i to zagotować do każdego słoika dać po 1 łyżeczce ziela angielskiego , 1 łyżeczce gorczycy , parę listków laurowych , 1 łyżeczka przyprawy do grila ( pikantna)
Po dwóch godzinach włożyć ogórki z cebulą do słoików z przyprawami zalać zalewą i pasteryzować 10 min
cc 1d

Ogórki po Kaszubsku

SKŁADNIKI :

  • ogórki gruntowe
  • papryka czerwona ( 3-4 plastry na słoik)
  • gorczyca ( 1/2 łyżeczki na słoik)
  • cebula ( 2 plastry na słoik)
  • chrzan ( korzeń lub liście)
  • koper ( najlepiej kwitnący)
  • cebula biała ( 2 krążki na słoik)

Zalewa :

  • 1 litr wody
  • 1 szklanka octu
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżka soli
PRZYGOTOWANIE :
Ogórki myjemy i układamy w przygotowanych wcześniej słoikach. Do każdego słoika wkładamy paprykę czerwoną pociętą w paseczki. dajemy około 3-4 paski na słoik. Dodajemy też 2 krążki cebuli, gorczycę, chrzan i koper.
Składniki zalewy wlewamy do garnka i zagotowujemy. Przelewamy do słoików zostawiając nieco pustej przestrzeni i zakręcamy.
Pasteryzujemy około 15 minut.
Słoiki do pasteryzacji wkładamy do gotującej się już wody i dopiero od tego momentu liczymy czas.

Ogórki konserwowe po Harsku czyli po Góralsku

Ogórki po góralsku2,5 kg ogórków
2 główki czosnku
60 dag cukru
4 płaskie łyżki soli
2 szklanki octu
8 łyżek oleju
2 łyżki pieprzu mielonego
Czosnek przecisnąć, ogórki pokroić w paski, posolić, zostawić na 4 godziny – nie odcedzać ogórków
Zalewa: Ocet+cukier+olej zagotować, do ogórków dać przyprawy, pieprz+ czosnek, zalać wrzątkiem ogórki, pozostawić na 12 godzin.
Następnie włożyć do słoików – nie gotować.
c img_3449_2Mizeria konserwowa z ostrymi papryczkami i zielonym koperkiem
 

Mizerie

Ogórki konserwowe po łotewsku albo po szwedzku nr I

ogórki gruntowe

1 cebula

650 ml wody

350 ml octu

500 ml cukru

2 i 1/2 łyżeczki soli

1/2 łyżeczki curry

koper

gorczyca

Wodę doprowadzamy do wrzenia, rozpuszczając w niej cukier, sól i curry. Dodajemy ocet, czekamy, aż się zagotuje.  Zalewę zdejmujemy z ognia, odstawiamy.

Ogórki dokładnie myjemy i kroimy w nie za cienkie plastry, bez obierania. Aby były falowane, używam do krojenia specjalnego dekoratora, lecz równie dobrze smakują proste. :) Cebulę obierami i kroimy w półplastry. Jak dla mnie, cebula ma nadac jedynie nute smakową, dlatego daję jej naprawde niewiele. choć lubię cebulę, nie chcę, by zdominowała akurat tę sałatkę.

Ogórki wraz z cebulą przekładamy do dużej miski i zalewamy zalewą. Pozostawiamy je na 30 minut.

Następnie ogórki wyjmujemy łyżką cedzakową i przekładamy do słoików. Kiedy słoiki będą już wypełnione ogórkami, wlewamy zalewę, do każdego słoika wsypując po 1/2 łyżeczki gorczycy i wkładając po kawałku gałązki kopru.

Słoiki starannie zakręcamy i pasteryzujemy 5 minut. Studzimy postawione na zakrętkach.

cc Pickled-CucumberWeb

Sałatka łotewska II

Składniki:
  • 8 kg ogórków
  • 0,5 kg marchewki
  • 1 kg cebuli
  • 20 dkg pietruszki
  • 2 główki czosnku
  • 0,5 litra octu 10%
  • 0,5 litra oliwy
  • 1 szklanka cukru
  • 15 dkg soli
  • 30 ziaren pieprzu
  • 10 ziaren ziela angielskiego
  • 10 goździków
Wykonanie:
Ogórki umyć, nie obierać, pokroić w grube krążki. Marchew, cebulę, korzeń pietruszki, czosnek pokroić w plasterki. Pokrojone warzywa posypać solą i cukrem. Pozostawić na 3-4 godziny. Ocet zagotować z przyprawami i wystudzonym zalać warzywa. Zagotować oliwę i dodać do warzyw. Napełniać słoiki warzywami dość mocno upychając. Pasteryzować ok. 20 minut.

mizeria marynowana

Składniki

  • 4 kg ogórków
  • 40 dag soli
  • Zalewa:
  • 1 l wody
  • 1/2 l octu 6-proc.
  • 10 dag cukru
  • 1-2 ziarenka ziela angielskiego
  • 1 liść laurowy
  • 1 łyżeczka gorczycy
  • 2 ziarenka pieprzu

Sposób przygotowania

Ogórki myjemy, obieramy i kroimy w jak najcieńsze plasterki. Mieszamy z solą, a następnie szczelnie napełniamy tą krajanką słoje ubijając delikatnie łyżką. Zalewamy ciepłą zalewą z wody, octu i przypraw, tak by nie pozostawić pęcherzy powietrza między warstwami ogórków, a zalewa przykrywała zawartość słoików. Można po wlaniu każdej porcji wody przekręcać słoiki w różne strony, odstawiać na 5 min, po czym dolewać do pełna. Pasteryzujemy ok. 15 min, także w trakcie pasteryzacji poruszając słojami.

Inna mizeria zimowa

Składniki:
 – Ogórki
– pieprz ziarnisty (po kilka ziaren na słoik)

Zalewa: ( na kilka kilo ogórków)
– 3 litry wody
– 1 szklanka octu 10%
– 5 łyżek soli
– 15 łyżek cukru

Składniki na zalewę zagotować, przestudzić .
Ogórki obrać ze skórki, pokroić jak na mizerię, dość ciasno ułożyć w słoiku, zalać zalewą, na wierzch każdego słoika włożyć kilka ziaren pieprzu. Zakręcone słoiczki  pasteryzować 10 min.
Pozostałą zalewę możemy wlać do słoików , zakręcić i wykorzystać za kilka dni do przygotowania kolejnej porcji mizerii.
Smacznego:)c Dill-Cukes

Zimowa mizeria III

 Bierzemy na 1 kg ogórków czubatą łyżkę soli, ocet.

Obrane ogórki kroimy do miski w talarki, zasypujemy solą, mieszamy, po 15 minutach skrapiamy octem i znowu mieszamy. Tak zrobione ogórki trzymamy w misce około 4 godzin. Ogórki w tym czasie puszczą sok, którym później zalewamy ogórki włożone do słoików. Tej zalewy powinno starczyć na wszystkie słoiki (ogórki muszą być przykryte}. Jeżeli zabraknie wam soku z ogórków możecie dolać troszku wody. Gdy już mamy ogórki w słojach i zalane sokiem z nich powstałym, zakręcamy słoiki a następnie pasteryzujemy około 15-20 minut (zależy od wielkości słoika).

salatka_szwedzka1obrSałatki konserwowe i kiszone

Sałatka z ogórków z czosnkiem

Składniki:

  • 3 kg ogórków
  • 2 łyżki soli
  • 1 szklanka octu
  • 1,5 łyżeczki chili
  • 0,5 kg cukru
  • 4 lyżki oleju
  • 1 główka czosnku
Przygotowanie:
  • ogórki umyć, pokroić w cienkie plasterki razem ze skórką), posolić, odstawić na 2-3 godziny
  • zlać sok, wkroić główkę czosnku – najlepiej pokroić w cieniusieńkie plasterki, ewentualnie wycisnąć, ale z krojonymi jest lepsza, dodać chili, wymieszać dokładnie, odstawić na kolejne 2-3 godziny
  • zagotować ocet, cukier, olej i wrzątkiem zalać ogórki, odstawić na 2-3 godziny
  • wkładać do słoików, ciasno uciskając, z wierzchu delikatnie zalać powstalym sokiem, mają być nim tylko przykryte
  • pasteryzować około 5-7 minut, przechowywać w piwnicy

Ogórki konserwowe możemy łączyć z dowolnymi gatunkami papryki o dowolnej ostrości, także oczywiście z papryką słodką, jak również z innymi warzywami takimi jak cukinia, patisony, kabaczki, bakłażany

Sałatka zielona z cukinią i ogórkami

z www.czarkuchnirymowany.blogspot.com

Składniki.

*2 kg cukinii nie przerośniętej
* 2 kg ogórków nie przerośniętych, a nawet malutkich(!);
* 0,3 kg cebuli;
* 0,1 kg marchwi;
* 1 szkl szczypiorku;
* 20 liści laurowych;
* ok 40 ziaren ziela angielskiego;
* 250 ml wody; ¹]
* 0,5 l octu jabłkowego; ¹]
* 1 łyżeczka octu balsamicznego;
* 50 ml oleju z pestek winogron, lub z ryżu
* sól (ok 1 łyżki),
* cukier(1 łyżeczka),
* pieprz naturalny(użyłem zielony), świeżo zmielony(1 czubata łyżeczka ).
—————
¹] – można zmienić proporcje, gdyż ocet jabłkowy jest mniej ostry , a i z warzyw dużo cukrów osłabia kwasowość.
Wykonanie.
Sporządź wywar z wody liści i ziela angielskiego, gotuj ok 15 minut, wystudź.
Cukinię i ogórki pokrój w niezbyt cienkie plasterki, małe ogórki(4-5 cm przecinaj tylko na pół, mniejsze 2-3 cm pozostaw w całości, marchew zetrzyj na tarce w najgrubsze wiórki, całość posól wymieszaj. Cebulę pokrój w piórka, lekko posyp cukrem, wymieszaj i po 10 minutach dodaj do zielonej części sałatki. Wlej sporządzony wywar z liści i ziela. Pozostaw na dwie godziny, co jakiś czas przemieszaj.
Dodaj wszystkie pozostałe składniki, (dopiero teraz ocet!) wymieszaj, pozostaw znów na dwie godziny, dokonaj „degustacji” dopraw jeśli taka będzie potrzeba, pakuj w słoiki, pasteryzuj przez 10 minut w temp. 80 – 85 stopni C.

 

Sałatka z ogórków i papryki

Składniki:

  •  ogórki ( 2 kg )
  •  marchew ( 3 średnie sztuki)
  •  czerwona papryka (4 sztuki)
  •  cebula ( 6 sztuk)
  •  czosnek ( 5 ząbków)

Zalewa :

  •  1 szklanka octu
  •  2 szklanki wody
  •  1 szklanka cukru
  •  1,5 łyżki soli
  •  5 ziaren ziela angielskiego

Przygotowanie:
Ogórki pokroić w plasterki ( ja starłam na tarce na plasterki) Marchew zetrzeć na tarce o grubych oczkach . Paprykę pokroić w kostkę lub paski. Cebulę pokroić w pół plasterki. Czosnek przecisnąć przez praskę lub drobno posiekać.Wszystko dokładnie wymieszać. Składniki na zalewę zagotować chwilkę. Zalać zalewą warzywa. Odstawić na niecałe 2 godziny. Przekładamy do słoików. Zakręcamy i pasteryzujemy 10 min. Na dno garnka wkładamy ścierkę aby słoiki nie popękały. Układamy słoiki i zalewamy wodą aby przykryła ok. 3/4 słoika. Stawiamy do wystygnięcia do góry dnem.

Zachęcam do testowania nowości i przepisów egzotycznych

c 12 Ogórki meksykańskie, czyli nasz prezent dla Ameryki, który możemy sobie teraz odebrać w postaci nieco odmienionego ogórka meksykańskiego

Chociaż w żywieniu ważna jest prostota i korzystanie z lokalnych produktów to rozległość naszego dziedzictwa kulturowego sprawia, ze wiele sposobów kiszenia ogórków, wiele gatunków i odmian tej rośliny – jak choćby żółte ogórki hinduskie, czy amerykańskie odmiany ogórków (meksykańskie) , które są wszak tylko wariantami NASZYCH ARYJSKICH, INDOEUROPEJSKICH, EURO-AZJATYCKICH OGÓRKÓW wymykają się z codziennej praktyki, są nieobecne potocznie na targach i w naszych spiżarniach.  Urozmaicenie i odmiana są jednak także ważnym elementem równowagi psychicznej i zadowolenia z życia, życie jest i ma być PRZYJEMNOŚCIĄ.

c french-pickling-cukesRóżne gatunki ogórków europejskich

Jeśli ktoś chce może sięgnąć i po to zapomniane dziedzictwo. Czasami wymaga to trochę wysiłku, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Ogórki hinduskie czy meksykańskie możemy hodować z nasion jakie sprowadzimy z Indii, w naszych ogrodach.

c IMG_1415Korniszony meksykańskie porównanie z rozmiarem papryki

Ale jest cała masa odmian europejskich ogórków, które możemy uprawiać, albo otrzymać od ludzi którzy je uprawiają – od zaufanych producentów żywności ekologicznej, niepryskanej, nie nawożonej sztucznie – zdrowej żywności.

c hungarian korniszon 7-14-3Cofnijcie się do pierwszych zdań tego artykułu pod pierwszym obrazkiem na samej górze – tam jest napisane, że istnieją 53 gatunki ogórków, więc pomnóżcie sobie teraz nasze 1001 przepisów przez 50 i mamy 50 tysięcy 50 przepisów (50 050). To taka premia ode mnie dla cierpliwych, którzy przebrnęli przez cały ten „Hymn pochwalny dla OGÓRKA”. Zachęcam do tego jak i do odkrywania takich przepisów zapomnianych, lub nieznanych. Tutaj jeden z Indii – niestety tylko po angielsku:

from: http://smithasspicyflavors.blogspot.com/2010/10/instant-cucumber-pickle-kheera-achaar.html

Pickles are a craze for us south Indians. Many want to have their first bite of dinner or lunch to be with any pickle. Be is with hot rice or even with chapathis. Pickles with perugu annam is also very common. The yummy taste of cold curd rice with spicy pickle! yum!!
Pickles like avakaya, usurkaya are prepared carefully only one time of the year when the mangoes are in abundance or you get lots of gooseberries (amla) and stored very carefully for the rest of the year.
For us who live here away from home, where we don’t get good mangoes…we turn to store made pickles, which are OK sometimes, but for the most part aren’t good when stored for long. That’s when we turn to these instant pickles, which aren’t that difficult to make and can be eaten instantly!
I put up an recipe for an instant Mango pickle before.
Here is an instant pickle made with crunchy salad cucumber….yes I am not kidding, the green cucumber which we eat as salad can also be made this way as pickle. It taste good, is crunchy when eaten immediately.
Makes for a good side item for a party or a pot luck.
I made it to my taste…please increase or decrease quantities according to yours!!

Ingredients:

1 + 1 1/2 cucumber, chopped to small pieces
about 1-2 tbsp of oil

To dry roast and grind to powder:

1 tbsp mustard seeds
1/2 tbsp methi seeds

To add to chopped cucumber:

1/2 tsp turmeric
1 tbsp chilli powder
1 tbsp amchur powder
salt to taste

For Tempering:

6 cloves of garlic, chopped
1/2 tsp urad daal
1/4 tsp mustard seeds
1/4 tsp jeera
5-6 dry red chillies, broken
1/2 tsp Hing, asfoetida, inguva
bunch of curry leaves

Method:

Peel and chop the cucumber to small pieces, smaller than bite size pieces preferably.

Dry roast the mustard seeds and methi seeds and grind to powder.

Chop garlic and heat oil for tempering. Add the chopped garlic, urad daal..let it brown.
Add the mustard seeds and jeera…let them splutter.
Add the red chillies, hing and curry leaves, when they splutter add it to the chopped cucumber.

Add the rest of the ingredients like salt, turmeric, red chilli powder and amchur powder to the cucumber. Mix well.

You will notice that when its first mixed, the pickle is thick, but slowly the juices from the cucumber start coming out and the pickle will become juice. After one day, it will be more juicy, thats why it doesn’t store good for long.
Serve immediately with hot steamy rice, perugu annam (dahi rice, yogurt rice), roti or chapathi or as a side item. Can be kept in the refrigerator for 2-3 days. I wouldn’t suggest storing for more than that. Make sure that no water touches the pickle, or it will deteriorate even sooner.

Enjoy!!!

1476312522

Na koniec, czyli na deser, ale nie dosłownie, coś innego Gorzki Ogórek Sistański, czyli Balsamka

Balsamka ma zieloną brodawkowatą skórę (ta jest najbardziej gorzka), a?w środku łagodniejszy w smaku, gąbczasty miąższ i pestki. Używana jest?głównie w potrawach azjatyckich i?lubiana przez Azjatów, europejskie podniebienia trudno znoszą intensywną gorycz.

Kupicie ją w niektórych sklepach z azjatycką żywnością. Wytrzyma 5 dni w?lodówce, w foliowej torebce lub plastikowym pudełku.

Można ją jeść po obgotowaniu lub na surowo.

Aby pozbyć się goryczy, namoczcie kawałki ogórka w słonej zalewie (100 g soli na 1/2 l wody). Można też natrzeć je solą, odstawić na godzinę, a przed użyciem opłukać i odcisnąć. Najmniej skuteczne, ale też stosowane, jest krótkie blanszowanie w osolonej wodzie.

Tak przygotowane ogórki można smażyć z warzywami i mięsem, dodawać do?curry, pikantnych zup oraz?sałatek (z umiarem!).

27790przepeklaogorkowat

Marynowane ogórki świetnie pasują do wieprzowiny. Usuńcie miąższ ze sporego ogórka, skórę pokrójcie w cienkie krążki. Natrzyjcie solą lub namoczcie w zalewie. Na łyżce oleju sezamowego podsmażcie szczyptę gorczycy, ząbek czosnku, kilka liści curry i suszonych papryczek chilli. Dodajcie kawałki ogórka i smażcie na złoty kolor. Podgrzejcie 1/2 szklanki jasnego octu z 1 łyżką cukru i 1 łyżeczką soli. Wystudźcie wszystko, potem połączcie i przelejcie do słoika.

Gorzki smak balsamki przełamuje łagodne jajko. Podsmażcie przygotowane plastry ogórka, zalejcie 2 jajkami roztrzepanymi z 1 łyżką sosu sojowego. Gdy się zetną, przemieszajcie i smażcie jeszcze chwilę. Doprawcie pieprzem.

Pokrójcie 4 balsamki na kawałki o długości 2,5 cm. Wydłubcie miąższ, ale nie do końca – zostawcie w każdym kawałku cienkie dno, tak aby powstały „koszyczki”. Wymoczcie je?w solance. Posiekajcie i rozetrzyjcie 1?łodygę trawy cytrynowej, wymieszajcie ze?zmiażdżonym ząbkiem czosnku, 2?posiekanymi szalotkami i 1/4 kg mielonej wieprzowiny. Doprawcie sosem sojowym. Nadziejcie farszem kawałki ogórka, podsmażcie na?patelni od?strony mięsa, odwróćcie, zalejcie kilkoma łyżkami sake. Gdy odparuje, dodajcie szklankę bulionu i gotujcie pod przykryciem pół godziny.

Dobrze łagodzą gorycz ogórka: jogurt, sok z cytryny, mleczko kokosowe.

 
Na litrowy słoik:
8-9 małych ogórków
2 żabki czosnku
gałązka kopru
mały kawałek korzenia chrzanu
kilka ziarenek ziela angielskiego i pieprzu
ew. liście wiśni lub winorośli
sól kamienna

Ogórki dokładnie umyć. Ściśle układać pionowo w wyparzonym wcześniej słoiku. Na pierwszej warstwie umieścić przekrojone na pół ząbki czosnku, umyty koper, obrany ze skórki chrzan i ewentualnie 2 -3 liście wiśni lub 1 winorośli, a także ziele angielskie i pieprz. Zalać gorącą wodą (ok. 2 szklanki) wymieszaną z połową łyżeczki soli kamiennej. Mocno zakręcić i odwrócić słoik do góry dnem. następnie pasteryzować przez ok. 15 minut w piekarnik nagrzanym do temperatury 90 stopni.

Jak widzicie i te „egzotyczne” ogórki kisi się po prostu po polsku, w wodzie z solą, czosnkiem i koprem oraz liściem czegoś, co zawiera  pektynę utwardzającą kiszonkę. Kiszenie warzyw jest naprawdę najstarszym na świecie sposobem ich konserwacji. Zyskują przez to zupełnie nowe właściwości, nowy smak a przede wszystkim stają się dla nas dostępne wtedy kiedy ich już nie ma w Przyrodzie, zimą, wiosną.

Czekając aż zakwitną i będą owocować nowe ogórki możemy się delektować smakiem i odżywczymi wartościami tego co wykonaliśmy własnymi rękami. Mamy też pewność, że w własnoręcznie wykonanych przetworach nie ma niczego szkodliwego, co wpycha się tam nie dla dobra osoby spożywającej, lecz dla korzyści finansowej i marketingu.

Mamy też pewność, że nie ma tam żadnej naprawdę złej chemii, składników które w ogóle nigdy nie powinny się znajdować w pokarmach dla ludzi, w rodzaju np. soli do posypywania chodników, To skrajny przykład zagrożenia, które nie powinno się zdarzać w dobrze funkcjonującym systemie społecznym i porządnie zorganizowanym państwie, którego poszczególne ogniwa działają jak trzeba. Niestety kapitalizm nie jest systemem idealnym, a chciwość i ostra konkurencja doprowadza producentów do absurdów, a czasem do przekraczania przepisów prawa i narażania nas na niebezpieczeństwo. Kiedy odpowiednie instytucje państwa, które powinny nam zapewnić w tym względzie bezpieczeństwo, zawodzą, musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Niestety stale słyszymy, że te instytucje nie potrafią się wywiązywać jak należy ze swoich obowiązków.

Być może przekazaliśmy w sprawach żywienia zbyt wiele decyzji w cudze ręce rezygnując z modelu tradycyjnej słowiańskiej rodziny i gospodarstwa domowego.

Skoro już tak się stało i organizacja życia wymaga od nas takiej a nie innej organizacji rodziny i osobistego czasu, starajmy się odzyskać jak najwięcej kontroli i władzy nad tym co jemy. Przetwory są tutaj ważnym elementem, bo bez nich nie da się przetrwać zimy i wiosny w północnym klimacie. Nie obejdziemy się bez nich, niech więc oprócz wspaniałego smaku, cieszą nas myślą o tym, że w swoim składzie zawierają to co powinny i służą dobrze naszemu zdrowiu, długiemu życiu, naszym rodzinom, bliskim, dzieciom, wnukom. 

Jak to się mówi – Jesteś Tym co jesz… i jeszcze… Nie ma nic ważniejszego niż zdrowie, jeśli ono będzie to wszystko inne jakoś się ułoży.

Z tych dwóch mądrości życiowych, które nie są sloganami reklamowymi, lecz ważnymi wskazówkami jak zdrowo, szczęśliwie i długo żyć, warto wyciągnąć wnioski, ponieważ one mówią nam, że to co jemy i jak jemy, jest naprawdę podstawą – FUNDAMENTEM – wszystkich innych spraw w naszym życiu.

Co komu z sukcesu w biznesie, pracy, na uczelni, w zakładzie pracy, na ekranie, w drużynie futbolowej, czy gdziekolwiek indziej, co komu z perspektyw zawodowych i towarzyskich, kiedy traci zdrowie? Jeśli kogoś kochasz i wiesz, że on kocha ciebie, musisz zadbać o to, jak się odżywiasz, co jesz, jak to jest wykonane. To musi być najwyższej jakości, a nie byle jakie, pełne konserwantów, chemii koloryzującej, elementów zastępczych i niepełnowartościowych składników, bo chyba twoje uczucia i szczęście twoich bliskich oraz przyszłość rodziny, są tego warte. To może pochłaniać twój prywatny czas, którego masz tak bardzo mało, ale warto! Wierzcie mi.

Kwartalnik „Słowianić” numer 2 – Jesień 2013, oraz powieść „Imir” Doroty Bałuszyńskiej-Srebro (wydawnictwo Ambaje)


od 20 września do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

slowianic nr 2 przod

Z przyjemnością zapraszam wszystkich do 2 numeru kwartalnika „Słowianić” .  To całkiem pokaźna i bardzo cikawa książka o objętości 160 stron.  Staramy się żeby każdy następny numer był bardziej interesujący i coraz szerzej prezentował tematy ważne dla miłośników Słowiańszczyzny oraz Wolnych Ludzi, którzy preferują Nowy Styl Życia   – słowem aby w pełni wyrażał zainteresowania Naszego Polskiego Plemienia – tak tego Nadwiślańskiego jak i tego Wirtualnego – rozproszonego po całym świecie. Chcemy żeby to czasopismo było nie tylko dokumentem czasu i stanu naszej wiedzy oraz świadomości, ale też by otwierało przed każdym kto chce i potrzebuje Zmiany, całkiem nowy plemienny świat, który budujemy na co dzień swoimi praktycznymi działaniami w przestrzeni naszego kraju jak i całego świata, całej planety Ziemia.  

slowianic 2 tył

Oto zawartość numeru. Szczególnie polecam opowiadanie Joanny Kuruc „Dziki”. Tak się zdarzyło, że Joanna przesłała mi to opowiadanie, nad którym pracowała bardzo długo, w chwili kiedy wybuchł w naszym kraju skandal z forsowaniem tzw Uboju Rytualnego. To opowiadanie będzie drukowane w kwartalniku w 3 odcinkach, ze względu na sporą objętość. Wkrótce opublikujemy je w całości tutaj na naszym blogu. Jest to bajka-niebajka, opowieść, która powinna wstrząsnąć sumieniami nas wszystkich i spowodować, że energiczniej niż do tej pory, i z całą stanowczością, zaangażujemy się w obronę zwierząt i starych drzew – w obronę Przyrody.

Będziemy chcieli wydać niedługo tę bajkę, jako jedną z pierwszych książek w Slovianskim Slovie, przede wszystkim z myślą o wychowaniu w ZIELONYM DUCHU naszych własnych dzieci. Wcześniej ogłosimy jednak  otwarty konkurs na ilustracje do niej. 

slowianic nr 2 spis tresci 1

slowianic nr 2 spis tresci 2

Polecam to właśnie opowiadanie dlatego, że problem uboju rytualnego wciąż wraca jak bumerang, jest nadal aktualny, a walka wcale nie została zakończona jeszcze sukcesem.

My, jako Wolni Ludzie, Polacy, Słowianie, po prostu Ludzie, nie możemy pozwolić, żeby barbarzyńskie lobby Yetisynów przeforsowało ustawę, która cofnie Polskę cywilizacyjnie o całe stulecie. Ten cały proces cofania cywilizacyjnie Polski trwa od 1989 roku i odbywa się pod sztandarami starych pustynnych religii, prymitywizmu umysłowego, zabobonnego sposobu myślenia, który nie ma nic wspólnego ze światopoglądem naukowym – światopoglądem ludzi wykształconych jakimi przecież jesteśmy!

 

Zwierzęta czują, myślą i przeżywają swoje życie tak jak i my Ludzie – to stwierdzone naukowo. Jak można temu zaprzeczać?! Czy nadal żyjemy w czasach barbarzyństwa i wyobrażeń średniowiecza o świecie? Zwierzęta nie mają duszy? Rośliny nie czują, Ziemia jest płaska, w Piekle smażą się grzesznicy?  Zwierzęta nie mają duszy, bo nie mówią po łacinie i nie piszą po hebrajsku, i nie czytały Koranu?! Każdy rozsądnie myślący człowiek, kazde dziecko czuje że formułowanie takich sądów jest fałszywe. Nie trzeba do tego studiów wyższych ani dowodów naukowych, żeby stwierdzić, że zwierzęta i rośliny to byty żywe i czujące. Naszym obowiązkiem jest humanitarne podejście do uprawy i hodowli.

Przede wszystkim w ogóle nie możemy się godzić na taki sposób podejścia do ochrony Przyrody, do zwierząt i roślin, do „uprawy przemysłowej” i do „hodowli przemysłowej”, jaki przywleczono do Polski z USA w latach 70-tych XX wieku i jaki stosuje się obecnie powszechnie. jest to system przeciw naturze, przeciw przyrodzie, przeciw roślinom, przeciw zwierzętom, przeciw ludziom, system zagrażający naszemu zdrowiu i życiu.

Ludzie powinni przestać spożywać mięso zwierząt, ale jeśli już je spożywają to na pewno nie powinni kupować „trucizny” jaką jest mięso z hodowli tzw. „przemysłowej” czyli z obozów koncentracyjnych dla zwierząt jakie masowo buduje się i prowadzi w naszej polskiej ziemi. 

Oto fragment tej wstrząsającej bajki-niebajki – lektura obowiązkowa dla każdego (a dla naszych dzieci od lat 8 w górę)

Joanna Kuruc – Dziki

slow j kuruc dziki 1slow j kuruc dziki 2slow j kuruc dziki 3

więcej w Słowianić nr 2

– czasopismo jest do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

 

Imir – powieść dla młodzieży Doroty Bałuszyńskiej-Srebro – w naszym Slovianskim Sklepiku

ss Imir 1

Polecam także serdecznie i tą drogą chciałbym złożyć gratulacje autorce powieści „Imir”, pani Dorocie Bałuszyńskiej-Srebro, która swoją powieścią dla młodzieży w duchu fantasy wpisuje się w naszą działalność krzewienia rodzimych wartości, tradycji i słowiańskiej kultury.

To powieść dla młodzieży, której jak widać także nie pożądały specjalnie wielkie wydawnictwa komercyjne, skoro autorka musiała wydać tę powieść sama. Te tak zwane „polskie wydawnictwa komercyjne” wolą „tłuc” anglosaskie przedruki, które są już ocenzurowane przez wydawców na Zachodzie w duchu zgodności z lansowaną pop-kulturą materialistyczną, nastawioną na konsumpcję „przeciętności” i „plastikowych” gadżetów.

Po cóż się trudzić w promowaniu choćby najwartościowszej kultury polskiej i narażać się na niepoprawność polityczną, skoro z USA i z Londynu można ściągnąć całe tony (w setkach, a nawet już tysiącach tomów i tytułów) anglosaskiego chłamu, który nic nie ma wspólnego z niemile widzianą w Polsce mainstreamowej  polskością i słowiańskością.

ss Imir 2

do nabycia w naszym Slovianskim Sklepiku

Joanna Typek – Miłosne Ziele


lubczyk2 Przyprawy, oprócz intrygujących zapachów i zdolności do zmiany smaku potrawy, wnoszą do naszej kuchni tajemnice miejsc z których przybyły. Być może po części owa egzotyczność pochodzenia, trudny dostęp i wygórowane ceny sprawiły, że niektórym z nich przypisywano niegdyś afrodyzjakalne właściwości. Dziś naukowcy badając dokładne mechanizmy działania, rozwiali wszelkie tajemnice. A ponadto większość przypraw dostępnych za parę złotych w sklepie, niestety traci na swej magii i niezwykłości. Ale… jest jeszcze roślina, która dzięki swojej nazwie na zawsze pozostanie „miłosną” przyprawą. A jest nią: lubczyk!

Dokładne pochodzenie lubczyka ogrodowego (Levisticum officinale) zaliczanego do rodziny selerowatych (Apiaceae) do dziś nie jest ustalone. Jak podają badacze dziejów roślin, prawdopodobnie pochodzi z Iranu, gdzie występuje zbliżona do ogrodowej formy, postać dzika. Obecnie na wskutek długich już tradycji uprawiania, zdziczałe odmiany spotyka się w większej części Europy, południowo-zachodniej Azji a także w Ameryce Północnej. Lubczyk znany był już starożytnym Grekom i Rzymianom, używany jako przyprawa do wielu potraw, poprawiał ich strawność działając rozkurczowo i przeciwwzdęciowo. Nasiona lubczyku często wchodziły w skład sosów, zastępując drogi pieprz. Znano także lecznicze właściwości tej rośliny. Stosowano go jako lek moczopędny i odtruwający, a w większych dawkach u kobiet w celu pobudzenia krwawienia miesięcznego.

Lubczyk pojawia się w najstarszych polskich źródłach XVI-wiecznych, pod nazwą „lubszczyk”, „lubszczek”, „lubiszczek”, „lubieszczek”. W staropolskim języku słowo lubić równoznaczne było słowu kochać (Słownik gwar polskich Jana Karłowicza).

 

więcej: http://www.aptekarzpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1460&Itemid=66

Jeszcze o lnie w naszej kuchni. I nie tylko…


len

Na początek fragment bardzo ciekawej informacji o wymianie lnu między Słowianami i Fenicjanami  1500 lat p.n.e i o jego leczniczych właściwościach. A rzecz opisała Alicja Zobel przy okazji swojej podróży na Galapagos, przedruk zaś na interesującej stronie: Walentyna Rakiel Czarnecka

Tutaj tylko interesujący nas fragment  więcej pod linkiem :

” ….. Stacja Doświadczalna Karola Darwina ma dużo osiągnięć i jak zwykle bywa rozwiązanie jednego problemu powoduje pojawienie się kilku następnych. Plany więc na bieżąco muszą być dostosowywane do pojawiających się nowych pytań. Za sukces uważam odkrywanie gatunków, które uznane zostały za wymarłe. Tak było na przykład z endemicznym gatunkiem lnu, który pomimo poszukiwań nie był spotykany od 25 lat i nagle, w mało dostępnej części wyspy, przy szczegółowej inwentaryzacji szczęśliwie udało się znaleźć kilka roślinek. To wspaniała roślina towarzysząca ewolucji człowieka od bardzo dawna. Podejrzewam, że razem z bogatymi w tłuszcze wodnymi organizmami pomogła człowiekowi budować większy mózg. Len zawiera 57 proc. kwasów tłuszczowych omega3 i jest to najwyższy wskaźnik wśród produktów spożywanych przez człowieka. Dla przykładu oliwa z oliwek ma 1 proc. tych kwasów. Len ponadto zawiera 28 proc. białka 13 proc. błonnika, witaminy, minerały i antyrakowe lignany, które jako naturalne produkty w lnie są od 30 lat tematem badań profesor Lillian Thompson z Wydzialu Żywienia Akademii Medycznej Uniwersytetu w Toronto. Kwasy omega3, i to obecne w 57 proc. są tak ważne, bo są to bardzo potrzebne kwasy tłuszczowe, których komórki ludzkie samodzielnie nie produkują i możemy je otrzymać jedynie z pożywieniem. Przy okazji rada – jedzmy len, szczególnie panie zagrożone rakiem piersi (a szczególnie te, u których chorował ktoś z bliskiej rodziny). W leczeniu tej choroby stosowany jest Tamoksyfen (związek farmaceutyczny antyrakowy). Jest to zmodyfikowana pochodna jednego z 9 lignanów obecnych w lnie. Profesor Thompson przez ponad 10 lat podawała jednej grupie swoich pielęgniarek codziennie bułeczkę z lnem, a grupa kontrolna nie dostawała lnu. Po tym czasie statystyczne badania wykazały, że panie z grupy dostającej len miały o koło 30 proc. mniej przypadków raka piersi. Jest to wielkie osiągnięcie. Len przed spożyciem musi być zmielony, rozgryziony lub podkiełkowany, gdyż łupina nasienna jest tak mocna, że nasze soki żołądkowe jej nie trawią i organizm nie ma dostępu do omega3 kwasów tłuszczowych. Piszę o tym przy okazji znalezionego lnu na Galapagos, gdyż musimy powracać do naturalnego jedzenia. Len jedzono na statkach Fenicjan, którzy podróżowali po Morzu Śródziemnym, a następnie po opłynięciu Hiszpanii dotarli do Bałtyku i z plemionami zamieszkującymi ziemie polskie dokonywali wymiany lnianych tkanin na bursztyn. Działo się to 1500 lat przed naszą erą i len był ich pożywieniem, gdyż przez 12 lat nasiona lnu są żywe bez lodówek, nie pleśnieją jak inne zboża. Ten endemiczny gatunek z Galapagos pozwoli może porównać pulę genów w nim z pulą zawartą w lnie polskim. Mam nadzieję, że nie zostanie zjedzony przez kozy, które zrobiły największe spustoszenie. Kozy, osły, szczury to gatunki, które muszą z Galapagos zostać usunięte i takie działania podjęto już w 2003 roku. Z inwazyjnych roślin, czyli chwastów, najgroźniejsze są te ładnie kwitnące, które jako krzewy lub drzewa sadzone są przy domach i cmentarzach. Oleander – Bougenvilla mała, roślina kwitnąca na czerwono, trafnie nazwana przekleństwem Indii jest aktualnie na tych wyspach tępiona. Najtrudniej chyba wyplenić dwa gatunki jeżyn, bo rosną bardzo gęsto do wysokości 3 m i mają kolce Kiedy spróbowałam podsumować mój pobyt na Galapagos zrozumiałam, jak wielkie zmiany wprowadził współcześnie człowiek. Trzy miliony lat spowodowały ewolucję 500 gatunków roślin a człowiek w błyskawicznym tempie zachwiał tę budowaną tak długo równowagę. Człowiek zbyt często psuje środowisko, w którym żyje. Nowe substancje, które człowiek produkuje w fabrykach, i które nie powstają w sposób naturalny, traktowane są przez nasz system immunologiczny jako alergeny. Na Galapagos otrzymałam lekcję naturalizmu.

Artykuł ten został opublikowany w miesięczniku LOP „Przyroda Polska” w lipcu 2005 roku

len zwyczajny2

Dlaczego dietetyczni guru zalecają produkty z lnu: olej, kaszki, siemię, a nawet… cukierki. Ponieważ sycą, zmniejszają apetyt i spalają tkankę tłuszczową.

Obniża cholesterol i chroni przed wrzodami
Okazuje się, że warto wrócić do naturalnych sposobów ochrony zdrowia. Jak ustalili amerykańscy naukowcy, trzy łyżki siemienia lnianego dziennie wyraźnie obniżały podwyższony poziom cholesterolu u badanych mężczyzn. Co ciekawe, u kobiet, które brały udział w eksperymencie takich efektów nie stwierdzono.
Ale siemię lniane ma też inne zalety, z których korzystać mogą przedstawiciele obu płci. Zawarte w nasionach lnu związki chemiczne zapobiegają chorobie wrzodowej. Powlekając błony śluzowe przełyku, żołądka i dwunastnicy chronią je przed kwasem solnym. Siemię łagodzi również stany zapalne przewodu pokarmowego, a w większych ilościach oraz działa przeczyszczająco i likwiduje zaparcia.

Chroni przed rakiem
Okazuje się, że regularne jedzenie siemienia lnianego spowalnia rozwój nowotworów prostaty. Według naukowców może na to mieć wpływ duża ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, które znajdziemy w siemieniu lnianym. Podobne związki mają też ryby morskie.

Regeneruje skórę
Zalety nasion lnu docenią osoby skarżące się na wysuszoną, pękającą skórę. Zmiażdżone siemię zalewamy niewielką ilością wrzątku, a po wystudzeniu nasączamy takim preparatem bandaż, bądź inny delikatny materiał. Teraz wystarczy tylko zrobić okłady na najbardziej przesuszonych miejscach. Po kilku powtórzeniach, skóra powinna wrócić do zdrowia.

len-trwaly-8211-linum-perenne_3651

Źle się stanie, jeśli zignorujesz tłuszcze obecne w rybach morskich czy oleju lnianym. Zawierają one niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), absolutnie konieczne dla zdrowia i utraty wagi. Musisz je dostarczyć sobie z pożywieniem, ponieważ organizm nie potrafi sam ich produkować. NNKT, inaczej znane jako omega-3 i omega-6, znajdują się też w konopiach, orzechach włoskich, oliwie z oliwek i oleju rzepakowym. Oba rodzaje tych kwasów są niezbędne do produkcji ejkanozydów – hormonów odpowiedzialnych za główne funkcje ciała, jak trawienie, produkcja insuliny i magazynowanie tłuszczu. Naukowcy udowodnili, że dodatek tych kwasów do diety obniża masę ciała i pozwala spalić tłuszcz zapasowy, szczególnie z okolic brzucha. Jednym z efektów ich działania jest spadek produkcji insuliny, która sprzyja gromadzeniu tkanki tłuszczowej. Spadek poziomu insuliny sprawia, że więcej tłuszczu zamienia się na energię, co z kolei powoduje, że odczuwasz mniejszy głód. Według najnowszych teorii otyłość i nadwaga to efekt stanu zapalnego. Olej lniany działa przeciwzapalnie, też prowadząc do obniżenia masy ciała.


Nasiona lnu to mnóstwo aktywnych biologicznie związków. Olej z lnu zawiera dużą ilość witaminy E oraz kwasy omega-3 (ten olej w 90 proc. składa się z NNKT, z czego połowa to kwasy omega-3).

Siemię lniane dostarcza cynku i jest bogate w tzw. fitohormony zalecane jako środek wspomagający w profilaktyce chorób cywilizacyjnych. Zalane wodą pęcznieje, dając po zjedzeniu uczucie sytości.

Kaszka lniana razowa jest wytwarzana z najnowszych odmian lnu o intensywnym zabarwieniu łuski. W procesie technologicznym nie usuwa się okrywy nasiennej, stąd kaszka razowa jest ciemniejsza, a co najważniejsze, zachowuje odżywcze bogactwo siemienia, czyli błonnik rozpuszczalny oraz białko (po ok. 40 proc.), a także dobre tłuszcze i antyutleniacze. Kwas fenolowy oraz flawonoidy działają antybakteryjnie, przeciwzapalnie i ułatwiają usuwanie toksyn.

W oleju lnianym znajdziemy szczególnie dużo witaminy E,

zwanej popularnie witaminą młodości. Zbawienne skutki jej działania na skórę i ogólną urodę są powszechnie znane.

Niewielu z nas zdaje sobie jednak sprawę z tego, iż witamina E znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, ogranicza odkładanie się blaszek miażdżycowych oraz powoduje spadek poziomu cholesterolu we krwi.

Badania prowadzone przez 8 lat w Stanach Zjednoczonych, na grupie ponad 120 tys. zdrowych osób, wykazały, że przyjmowanie zwiększonej dawki witaminy E przez co najmniej 2 lata przynosi efekt w postaci zmniejszenia ryzyka zapadnięcia na choroby wieńcowe aż o 40%.
Niezwykłe bogactwo dobroczynnych substancji zawartych w oleju lnianym sprawia, że poza swoim tradycyjnym przeznaczeniem kulinarnym jest on preparatem o niezwykle szerokim zastosowaniu zdrowotnym. Wspomaga profilaktykę oraz leczenie chorób układu krążenia i nadciśnienia, pomaga przy chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy oraz przewlekłych stanach zapalnych jelit, ponieważ wzmacnia i regeneruje błony śluzowe na całej długości przewodu pokarmowego. Jest skutecznym środkiem w łagodzeniu skutków chronicznych zaparć.
Może być stosowany także zewnętrznie w chorobach skóry i przy wypadaniu włosów. Przyspiesza regenerację naskórka i skóry właściwej, dlatego przydaje się podczas leczenia odleżyn, owrzodzeń i czyraków. Olej lniany poprawia też ogólną kondycję organizmu oraz samopoczucie.

Z uwagi na szczególne właściwości oleju lnianego nie należy go stosować do smażenia. Używany na zimno, stanowi idealny dodatek do sałatek, sosów, gotowanych jarzyn i innych potraw. Jest znakomitym rozwiązaniem dla osób odchudzających się i dbających o sylwetkę, ponieważ usprawnia procesy spalania tkanki tłuszczowej i zapobiega jej odkładaniu.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/przydatne-w-kuchni/olej-lniany-sojusznik-w-walce-z-cholesterolem_36389.html

Nasiona lnu zawierają związki śluzowe, białkowe oraz bardzo dużo oleju tłustego. Zawierają również kwasy organiczne – m.in. askorbinowy, enzymy, sole mineralne – magnez, cynk, żelazo. Olej lniany bogaty jest w glicerydy kwasów nienasyconych (m.in. linolenowego i linolowego), trochę mniej glicerydów kwasów nasyconych oraz fitosterole i witaminę E.

Olej wyciskany z nasion lnu jest najzdrowszym olejem na świecie. W lecznictwie zastosowanie mają całe nasiona lnu, olej z nich wytłaczany oraz wytłoki, czyli mączka lniana. Stosuje się je zewnętrznie do okładów, mazideł. Siemię lniane ma działanie powlekające, osłaniające, zmiękczające i przeczyszczające. Polecane jest zwłaszcza w chorobie wrzodowej.Zawarte w nasionach lnu śluzy powlekają błony śluzowe przełyku, żołądka i dwunastnicy, chroniąc je przed kwasem solnym i zmniejszając odczyny zapalne.

Dobrze rozdrobnione nasiona po spęcznieniu wodą są łagodnym środkiem przeczyszczającym, polecanym szczególnie osobom starszym. Siemię lniane jest też bardzo pomocne w zapaleniu oskrzeli, kaszlu, pomaga w chorobach skórnych, leczeniu oparzeń i odmrożeń. Można go stosować na trudno gojące się rany, w wysuszeniu skóry, przy skłonnościach do łuszczenia i pękania naskórka. Okłady robi się w postaci kataplazmów. Olej lniany przyspiesza regeneracje naskórka i błon śluzowych, obniża poziom lipidów i cukru we krwi. Przy obniżaniu poziomu cholesterolu lepiej jest zażywać olej lniany w postaci kapsułek.

W przypadku podrażnień żołądka sporządzamy odwar z nasion lnu:

  • 1łyżkę siemienia lnianego zalewamy szklanką letniej wody i powoli gujemy pod przykryciem przez 15 minut. Po przestygnięciu odwar należy przecedzić i pic po 1/2 szklanki dwa razy dziennie.

Aby oczyścić oskrzela z zalegającej w nich wydzieliny, w przypadku zaparć sporządzamy napar z siemienia lnianego:

  • 1 łyżkę siemienia zalewamy szklanka wrzątku i odstawiamy pod przykryciem na 15 minut. Pijemy dwa razy dziennie rano i wieczorem. Naparem możemy też przemywać skórę w przypadku półpaśca, łuszczycy i czyraków.

Kataplazm – 5 dag utłuczonych nasion lnu zalać 1/2 szklanki wrzątku, dokładnie wymieszać, zawinąć w płótno, przykładać pod ceratką na chore miejsce.

Badania przeprowadzone przez naukowców amerykańskich wykazują, że siemię lniane hamuje rozwój raka prostaty. Badania prowadzone były na czterech grupach chorych. Jedna grupa przez miesiąc przed operacją dostawała po 30mg siemienia, druga była na diecie niskotłuszczowej, trzecia ograniczała spożycie tłuszczu i jednocześnie jadła siemię, czwarta grupa odżywiała się jak dotychczas. Eksperyment wykazał, że w grupach, które jadły siemię, tempo namnażania się komórek rakowych było niższe o 30-40% niż w pozostałych.

len min2_zdj_len

Len mielony produkowany jest z wyselekcjonowanych odmian nasion bogatych w mikro- i makroelementy oraz białka. Zawarte w lnie substancje śluzowe, o właściwościach powlekających i osłaniających przewód pokarmowy, stanowią naturalną ochronę przed czynnikami drażniącymi oraz działaja kojąco w nieżycie żoładka. Sproszkowane nasiona w naturalny sposób znoszą uczucie łaknienia, a zawarty w nich błonnik pozwala oczyścić organizm z nagromadzonych toksyn. Sproszkowane nasiona lnu, w przeciwieństwie do tradycyjnego siemienia lnianego, pozwalają na pełne wykorzystanie przez organizm nie tylko substancji śluzowych, ale także białka oraz makro- i mikroelementów.
Zalanie lnu mlekiem i posłodzenie miodem pozwala na wykorzystanie cennych aminokwasów, odpowiedzialnych za kondycję skóry i włosów. Len mielony znakomicie zastępuje mąkę w zupach i sosach (len rozrobić z niewielką ilością wody, sosu lub zupy, oddać do potrawy, zagotować)
Produkt zawiera: proteiny do 40%, błonnik do 30%, substancje śluzowe do 20%, olej do 10%

len 156807

PASTA Z LNU

Pasta z lnu -„lnianka”
SKŁADNIKI
*1 szkl.siemienia lnianego
*1 duża cebula
*3 średnie kiszone ogórki
*4 łyż. przecieru pomidorowego
*1 szkl. gorącej wody
WYKONANIE- siemię lniane prażymy na suchej patelni ciągle mieszając.Ostudzone ziarno mielimy i zalewamy gorącą wodą , mieszamy dokładnie i dodajemy resztę składników tj.drobno pokrojoną cebulę i ogórki,oraz przecier i sól do smaku.
przepis pochodzi z książki „Kuchnia którą polubisz”.
len 1307672236

Duszony bukiet kapust z pomidorową nutą i lnem mielonym

ze strony

Składniki:
50 g kapusty kiszonej
100 g kapusty białej
100 g kapusty pekińskiej
1 mała cebula
3 łyżki lnu mielonego
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
sól, pieprz, tymianek, kminek, oregano, bazylia, natka pietruszki
Warzywa myjemy, kroimy, przekładamy do garneczka, dolewamy szklankę wody, dodajemy przyprawy i dusimy pod przykryciem do miękkości. Pod koniec duszenia dodajemy koncentrat pomidorowy i len. Dokładnie mieszamy i gotujemy jeszcze chwilę na małym ogniu.
len

Surówka z marchewki z selerem i lnem

Składniki:3 marchewki
1 średni seler
Garść rodzynek
Łyżka ziarenek lnu
Sok z połówki cytryny
2 łyżki oliwy extra virgin

Przygotowanie: Weź 3 marchewki i średni seler. Obierz je i umyj. Zetrzyj na tarce, dosyp łyżkę ziarenek lnu, skrop sokiem z połówki cytryny, dodaj garść rodzynek i 2 łyżki oliwy extra virgin. Na koniec można dodać trochę posiekanej natki pietruszki. Wymieszaj i odstaw na 30 minut, żeby się przegryzło.

len 1307672236

Chleb na zakwasie z lnem

0,5 l zakwasu (ja mam karmiony mąką pszenną i żytnią)
0,5 kg mąki (u mnie 100g pełnoziarnistej, 200g pszennej i 200g żytniej)
0,25 l wody
1 łyżeczka soli
trochę mielonego lnu, odrobina słodu karmelowego startego w moździerzu

Wszystko wrzucam do miski, mieszam byle jak i przekładam do maszyny do pieczenia chleba, ustawiam 1,5 godzinny program do wyrabiania i rośniecia ciasta. Potem przekładam do formy obsypanej mąką razową, zostawiam na parę godzin do wyrośnięcia.

Najpierw max 10 minut w 250 stopniach, potem jeszcze 20-30 minut w 220. Wyjmuję z formy, wkładam jeszcze na chwilę do pieca na kratkę. Wyjmuję z pieca i suszę/studzę na kratce.

len 1307672236

Opiekany tuńczyk na suchej patelni w ziarnach lnu na sałatce z cukrowego groszku z pastą z awokado

300 g filetów z tuńczyka40 g ziaren lnu
100 g groszku cukrowego
cytryna20 g natki pietruszkiawokadoczerwona cebula20 ml oliwy z oliwek20 g miodusól
pieprz10 g świeżej kolendry20 ml oleju sezamowego
Pokrój tuńczyka na batony o szerokości 3 cm, osusz w papierowym ręczniku, obtocz w ziarnach lnu i opiecz na suchej patelni przez ok. 2 minuty z każdej strony (uwaga! patelnia nie może być zbyt rozgrzana, żeby nie spalić ziaren lnu). Tuńczyk najlepiej smakuje średnio usmażony. Zblanszuj groszek cukrowy i pokrój w cienkie plastry, dopraw olejem sezamowym, sokiem z cytryny i świeżą kolendrą. Obierz avocado, rozgnieć je widelcem, wymieszaj z posiekaną cebulą, natką pietruszki oraz oliwą, dopraw sokiem z cytryny i miodem oraz solą i pieprzem. Tuńczyka pokrój w plastry grubości ok. 2 cm i ułóż na sałatce z groszku z pastą z avocado.
len images

Koktajl szpinakowo-jabłkowy z lnem

  • Szpinak świeży- 3 garści
  • Jabłko- 2 małe
  • Miód lipowy- 2 łyżki
  • Len mielony- 2 łyżki
  • Otręby żytnie- 2 łyżki
  • Cynamon mielony- 1/3 łyżeczki
  • Mięta świeża- 10 listków
  • Woda mineralna niegazowana- 1 i 1/2 szklanki (możesz użyć delikatnie gazowanej lub jeżeli nie masz mineralnej to zastąp ją wodą przefiltrowaną, lub przegotowaną)

Myjemy dokładnie szpinak, obieramy jabłka. Gotujemy w parowarze przez 10min. Czekamy aż ostygną na tyle, że będziemy mogli pokroić jabłko w małe kawałki. Wrzucamy do blendera i dodajemy wszystkie pozostałe składniki poza wodą. Kiedy uzyskamy jednolitą masę odstawiamy na ok.5-10min. Po tym czasie uzupełniamy koktajl wodą dokładnie mieszając. Pijemy schłodzony lub w temperaturze pokojowej.

len 2 images

Ciasteczka z lnem złocistym

  • 200g cukru
  • 200g masła
  • 2 jajka
  • 500g mąki
  • 100g otrębów owsianych
  • cukier waniliowy
  • 100g lnu złocistego
  • szczypta soli

Masło utrzeć z cukrem na jednolitą masę. Dodać jedno całe jajko, następnie drugie – stale mieszając. Dodać cukier waniliowy i szczyptę soli. Dodawać po trochę przesianą mąkę i otręby owsiane. Następnie dodać len złocisty. Dokładnie wyrobić, uformować kulę, owinąć w folię spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 2 godziny. Potem rozwałkować ciasto na grubość 3mm i wykrawać ciasteczka foremkami. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia układać ciasteczka i pozostawić na 30 minut. Piec w temperaturze 180°C. Piec równo, aby nie miały rumieńców.

len min2_zdj_len

Nasiona siemienia lnianego redukują ryzyko raka piersi o 28%

W pierwszym tego rodzaju badaniu, kanadyjscy naukowcy wykazali, że spożywanie nasion siemienia lnianego redukuje ryzyko raka piersi o 28% u kobiet po menopauzie oraz, że spożywanie chleba z siemienia lnianego redukuje takie ryzyko o 26% – zarówno u kobiet w okresie przed, jak i po menopauzie.

Wyniki te wskazują, że nasiona siemienia, jak i chleb zawierający siemię lniane mogą być prostym, ale skutecznym sposobem redukowania ryzyka raka piersi.

Siemię lniane: najbogatsze źródło pokarmowe antynowotworowych lignanów.

Lignany są klasą polifenoli, które odznaczają się silnymi właściwościami antyoksydacyjnymi oraz antyestrogenowymi i z tego powodu sugerowane są jako możliwy środek zapobiegający rakowi piersi. Wykazano już, że lignany hamują rozwój oraz powodują zaprogramowaną śmierć komórki (apoptozę) zarówno komórek nowotworu piersi ER-, jak też ER+ w badaniach in vitro oraz na zwierzętach. Co ważne, lignany hamują również zdolność komórek raka piersi ER+ i ER- do metastazy poprzez silne obniżenie poziomu metaloproteinazy MMP2, MMP9 oraz MMP14.

Niestety, lignany nie łatwo pozyskać z diety opartej na popularnych produktach spożywczych. Najlepsze źródła to pełne ziarna, otręby, nasiona, orzechy oraz rośliny strączkowe. Jednak to dostarcza jedynie około 0,25 do 1.0 miligrama lignanów na 100 gram pożywienia. Wyjątkiem są nasiona lnu, nasiona sezamu oraz ciecierzyca (groch włoski) z zawartością odpowiednio 335 mg, 132 mg i 35 mg (na 100 gram pożywienia).
Nasiona lnu i nasiona sezamu są wyraźnie „super jedzeniem” jeśli chodzi o zawartość lignanów, ze 100-krotnie większą zawartością lignanów niż w jakimkolwiek innym pożywieniu. (Warto zaznaczyć, że typowy olej lniany w ogóle nie zawiera lignanów).

Do 28% redukcji ryzyka raka piersi wykazano w pierwszym tego typu badaniu nad nasionami lnu.

Ze względu na ukazujący się duży potencjał nasion lnu w prewencji nowotworu, kanadyjscy naukowcy ostatnio przeprowadzili pierwsze w historii badanie, aby w szczególności skupić się na przeanalizowaniu ryzyka raka piersi wobec spożywania nasion lnu. Przeanalizowano dietę 2 999 kobiet z rakiem piersi oraz 3 370 zdrowych kobiet (w wieku 25-74 lat), pod kątem spożywania lnu.
Kobiety po menopauzie doświadczyły o 28% mniej przypadków raka piersi, jeśli spożywały co najmniej jedną czwartą szklanki nasion lnu przez ponad miesiąc i o 26% mniej przypadków raka, jeśli jadły co najmniej jedną kromkę chleba lnianego tygodniowo. Zanotowano obniżenie ryzyka o 26% u kobiet przed menopauzą przy konsumpcji chleba lnianego, natomiast nie odnotowano ochrony (o statystycznym znaczeniu) przy spożyciu nasion lnu.

Lignany z lnu dla ochrony przed rakiem piersi: jak dużo ich potrzebujemy?

Kobiety po menopauzie były dobrze chronione spożywając 1/4 szklanki nasion lnu przez ponad miesiąc. To dostarcza mniej więcej 163 mg lignanów z lnu w ciągu miesiąca lub około 5,35 mg dziennie. Zbiegiem okoliczności odpowiada to prawie dokładnie 5,4 gramom dziennego spożycia, które było uważane za minimum wymagane dla ochrony przed rakiem piersi we wcześniejszym badaniu. Uzyskanie takiego poziomu spożycia nie jest prawdopodobne w normalnej diecie.

Obecne ankiety pokazują, że kobiety żyjące w zachodnich krajach spożywają wyłącznie około 1 mg lignanów dziennie.

Dlatego też, kobiety po menopauzie powinny rozważyć suplementację nasion lnu dla optymalnej ochrony (około pół łyżeczki dziennie). Podobnie kobiety przed menopauzą mogą rozważyć spożywanie chleba lnianego, który może zaoferować im lepszą ochronę niż surowe nasiona.

Zgodnie z ostatnimi badaniami z Kanady, argument nasion lnu jako środka zapobiegawczego przeciw rakowi piersi jest silniejszy niż kiedykolwiek, a więcej danych jest już w drodze.
Obecnie trwają trzy badania kliniczne testujące len (nasiona lub lignany) przeciwko rakowi piersi.

Dopóki wyniki nie ujrzą światła dziennego dobrze wiedzieć, że regularne spożywanie nawet małych ilości nasion lnu (lub pieczywa lnianego), może zaoferować znaczącą ochronę przeciw rakowi piersi.

Autor: Ethan Evers

aa lin.le9„Czy każdy olej lniany jest korzystny dla zdrowia?”


Opracowanie poniższe zawiera opis najczęściej spotykanych nieprawidłowości przy produkcji i dystrybucji oleju lnianego powodujących spadek, bądź całkowitą utratę jego właściwości zdrowotnych. Pominięto tutaj oczywiste oszustwa, takie jak np. dodawanie innych, najtańszych olejów uzyskiwanych metodami przemysłowymi (np. rzepakowego).

I. Surowiec.

Nie jest prawdą, że każdy olej lniany jest korzystny dla zdrowia.

Cudowne właściwości zdrowotne olej lniany osiąga dzięki wyjątkowemu składowi chemicznemu. Len jest jedyną rośliną uprawianą przez człowieka, która może wytworzyć tłuszcz zawierający ponad 50% wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (WNKT) omega-3. Taki tłuszcz wytwarzały tradycyjne odmiany uprawiane przez stulecia. Ogromna aktywność chemiczna WNKT omega-3 powoduje poważne problemy dla producentów i dystrybutorów olejów. Stąd też współcześnie wyhodowano nowe odmiany lnu niemal całkowicie pozbawione WNKT omega-3 (tzw. odmiany niskolinolenowe). Dotyczy to w szczególności taniego ziarna masowo importowanego do Polski najczęściej z Białorusi, Ukrainy i Słowacji. W ostatnim czasie pojawiły się również w Polsce znaczące ilości modyfikowanego genetycznie lnu sprowadzanego nielegalnie z Kanady. Jako przykład przedstawiamy poniżej wyniki badań składu chemicznego próbek oleju lnianego wytłoczonego w naszej firmie z ziarna odmiany „Szafir” oraz taniego ziarna pochodzącego z importu.

Porównanie składu chemicznego oleju z ziarna wysokolinolenowego i niskolinolenowego
Len odmiany „Szafir” – uprawiany na Warmii:  Len importowany ze Słowacji – brak danych o odmianie:
Wielonienasycone kwasy tłuszcz. omega-3 60,4% 4,6%     !!!
Wielonienasycone kwasy tłuszcz. omega-6 12,4%  70,7%   !!!
Jednonienasycone kwasy tłuszczowe 17,0% 13,1%
Nasycone kwasy tłuszczowe 10,2% 11,6%

Jak widać dobroczynne kwasy omega-3 zostały w nowoczesnych odmianach zastąpione niekorzystnymi omega-6. Chociaż spożywanie takiego oleju w większej ilości może mieć negatywne konsekwencje zdrowotne, zwłaszcza dla osób cierpiących na choroby degeneracyjne, nowotworowe oraz układu krążenia, dla producentów niesie on szereg korzyści. Ziarno tych odmian uprawiane przemysłowo jest niemal dwukrotnie tańsze od tradycyjnego. Kwasy omega-6 dzięki mniejszej aktywności chemicznej pozwalają na stosowanie wyższych temperatur tłoczenia, przechowywania i wydłużonych terminów przydatności do spożycia, a także stosowanie tanich opakowań z tworzyw sztucznych. Dlatego też, gdy napotkamy olej lniany o długim terminie przydatności do spożycia, przechowywany w temperaturze pokojowej, w butelce z tworzywa sztucznego i bez podanego przez producenta składu z rozbiciem na poszczegółne grupy kwasów tłuszczowych – możemy bez większego ryzyka przyjąć, że posiada on jedynie śladowe ilości WNKT omega-3.

Niezwykle istotny dla jakości oleju jest również sposób uprawy i zbioru lnu. Jak większość oleistych len jest rośliną dojrzewającą stopniowo. Kiedy w dolnej części rośliny po przekwitnięciu pierwszych kwiatów tworzą się torebki z dojrzałymi ziarnami, w górnej części nadal są kwiaty i niedojrzałe zawiązki nasion. W dawnych czasach len wyrywano ręcznie i ustawiano w snopy, w których ziarno równomiernie dojrzewało i schło. Dzisiaj w przemysłowej uprawie stosuje się coraz częściej chemiczne przyspieszanie dojrzewania. Na 2-3 tygodnie przed planowanym zbiorem opryskuje się uprawy środkami chemicznymi powodującymi usychanie roślin. Chemikalia takie wchłaniane przez liście rozchodzą się w całej roślinie z nasionami włącznie. Większość substancji chemicznych jest dobrze rozpuszczalna w tłuszczach i w trakcie tłoczenia przechodzi do oleju.

Na szczęście są jeszcze w naszym kraju rolnicy stosujący bardziej tradycyjną metodę: Zbiory przeprowadza się dwuetapowo – najpierw uprawa jest koszona kosiarką pokosową na tzw. wysokie rżysko, tak, aby pokos nie leżał bezpośrednio na gruncie. Po upływie ok. 2 tygodni następuje zbiór. Wymłócone i oczyszczone ziarno jest dosuszane w temperaturze pokojowej. Takie postępowanie gwarantuje najlepsze zachowanie właściwości zdrowotnych lnu, obciążone jest jednak sporym ryzykiem utraty plonu przy niesprzyjającej pogodzie, co znacząco podnosi cenę tak uzyskanego surowca.


II. Nazewnictwo.

Często fakt, że olej lniany nie zawiera większych ilości WNKT omega-3 bywa ukrywany przed konsumentem. Najczęstszą praktyką jest podawanie w składzie oleju całej grupy wielonienasyconych kwasów tłuszczowych łącznie, bez podziału na grupy omega-3 i omega-6. W ten sposób każdy olej wygląda tak samo, ponieważ suma kwasów z obu grup dla większości odmian lnu wynosi około 70%. Niekiedy producenci wykorzystują nieporozumienia powstałe na skutek bardzo podobnych nazw dwóch ważnych kwasów tłuszczowych: linolowego (należącego do grupy omega-6) i linolenowego (ściślej: alfa-linolenowego, należącego do grupy omega-3), określając zgodnie z prawdą swój olej jako wysokolinolowy (czyli bogaty w kwasy omega-6), co jednak często myli się konsumentom z poszukiwanym przez nich olejem wysokolinolenowym – bogatym w kwasy omega-3.


III. Opakowania.

Prawidłowe opakowanie musi zapewnić utrzymanie właściwej jakości towaru od jego wyprodukowania do całkowitego zużycia przez konsumenta. Olej lniany ze względu na wysoką zawartość aktywnego chemicznie kwasu linolenowego niezwykle szybko ulega procesom rozkładu (jełczenia). Podstawowymi czynnikami przyspieszającymi rozkład są: wysoka temperatura, dostęp powietrza (tlenu) oraz światło. Dobre opakowanie powinno ograniczyć oddziaływanie zwłaszcza dwóch ostatnich czynników. Przemysł tłuszczowy od wielu lat przyzwyczaił konsumentów do olejów pakowanych w przezroczyste butelki z tworzyw sztucznych najczęściej tworzonych na bazie polietylenu. Tworzywa tego typu nie stanowią skutecznej bariery zarówno dla tlenu jak i promieniowania świetlnego. Długie łańcuchy węglowodorowe, z których zbudowane jest tworzywo sztuczne nie przylegają do siebie tak ściśle, aby nie mogły się między nimi przecisnąć cząsteczki tlenu. Również jako bariera dla światła tworzywa sztuczne nie wytrzymują konkurencji ze szkłem. Dzieje się tak dlatego, że szkodliwe oddziaływanie promieniowania świetlnego rośnie wraz z jego częstotliwością. Najgroźniejsze dla oleju jest niewidzialne promieniowanie ultrafioletowe, które bez problemu przenika przez tworzywa sztuczne, natomiast jest niemal całkowicie pochłaniane przez zwykłe, nawet niebarwione szkło.

Wrażliwość oleju lnianego na czynniki zewnętrzne można porównać w wrażliwością szlachetnego wina. Skoro nie spotykamy markowego wina w plastikowych butelkach, przyjrzyjmy się z uwagą opakowaniu oleju, który zamierzamy nabyć.


IV. Przechowywanie.

Każdy tłuszcz w większym lub mniejszym stopniu podlega procesowi rozkładu (jełczenia). Olej lniany bogaty w aktywny chemicznie kwas linolenowy niezwykle szybko ulega takiemu procesowi, nawet przechowywany w hermetycznym opakowaniu i w całkowitej ciemności. Szybkość procesu jełczenia zależy ściśle od temperatury – jest tym większa im wyższa jest temperatura oleju. Wynikają stąd następujące zalecenia:

  • Nigdy nie przekraczać temperatury 400C. Dotyczy to zarówno produkcji (tłoczenie na zimno), dystrybucji, jak i konsumpcji. Oleju lnianego nie można smażyć lub gotować. Jeżeli dodajemy go do potraw smażonych lub gotowanych, robimy to po zakończeniu obróbki cieplnej, bezpośrednio przed spożyciem (np. zupę zaprawiamy łyżką oleju już po nalaniu na talerz).
  • Nawet fabrycznie zamknięty olej lniany powinien być przechowywany w lodówce (w temp. 2-100C). Zachowuje wtedy świeżość przez okres dwóch miesięcy.
  • Olej lniany można zamrażać w temp. -180C. Procesy jełczenia zachodzą wtedy ok. dwukrotnie wolniej niż w lodówce. Olej w przeciwieństwie do wody nie zwiększa objętości przy zamrażaniu, nie ma więc obawy o rozsadzenie szklanej butelki. Należy jedynie pamiętać o powolnym rozmrażaniu, najlepiej dzień wcześniej przekładając butelkę z olejem z zamrażarki do lodówki.

Linum_pubescens

Uzupełnienie: leczenie lnem

Jeszcze jeden polski wynalazek, który rewolucjonizuje leczenie niegojących się ran i uciążliwych owrzodzeń, a który przez urzędasów polskich jest wytrwale blokowany i leży w szufladzie

Leczenie lnem transgenicznym
Pan profesor Jan Szopa z Uniwersytetu Wrocławskiego, proponowany przez Komitet Biotechnologii przy Prezydium PAN w br. do nagrody premiera poinformował na XII Ogólnopolskiej Konferencji Kultur in vitro i Biotechnologii Roślin w Poznaniu o cechach materiałów uzyskiwanych z lnu transgenicznego. Produkt nazwany roboczo FlaxAid, to opatrunki o bardzo korzystnym działaniu w leczeniu ran i owrzodzeń, szczególnie uznanych jako bardzo uciążliwe (odleżyny, rany pocukrzycowe itp. ). Profesor założył fundację (www.leczenielnem.pl), która ma doprowadzić do produkcji opatrunków i udostępnia próbki osobom najbardziej potrzebującym pomocy.

aa Linum_usitatissimum___flax_by_zersen

Polski wynalazek leży w szufladzie przez urzędników

Rewolucyjny opatrunek z transgenicznego lnu leży w szufladzie, bo polscy urzędnicy obawiają się wprowadzenia na rynek takiego produktu – mówi prof. Jan Szopa-Skórkowski, wrocławski biochemik. Tymczasem plastrami zainteresowani są Amerykanie i Kanadyjczycy

– Są bardzo duże problemy z administracją polską na każdym szczeblu: od uniwersyteckiej po centralną. Największym hamulcowym postępu i gospodarki jest urzędnik. Brakuje mu kompetencji, a to wywołuje strach przed nowym – tłumaczy prof. Jan Szopa-Skórkowski, twórca genetycznie zmodyfikowanego lnu leczącego trudno gojące się rany.

Aby uzyskać certyfikat dla transgenicznego opatrunku wynalazca musiał złożyć plik dokumentów, który mierzył 23 centymetry wysokości.  – To wymagało zatrudnienia 5 osób w 50-procentowym wymiarze czasu przez rok. W tym czasie mogłem wytworzyć inne preparaty – podkreśla prof. Jan Szopa-Skórkowski.

więcej patrz: http://www.wykop.pl/ramka/1171313/polski-wynalazek-lezy-w-szufladzie-przez-urzednikow/

Jeszcze jeden wielki polski wynalazek i w jeszcze jeden wielki Polak , któremu Władcy Polski rzucają kłody pod nogi.

aa lin 100_4074

Czarny bez na talerzu, w słoikach (soki i dżemy) i butelkach (syropy, nalewki)


2013-06-11 18.12.50kompr
(foto Piotr)

Celem przypomnienia

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Placki z Kwiatem Czarnego Bzu  (już teraz!) – prościutki przepis od Mai i Piotra

kwitnie czarny bez kopalnia tego co dobre dla zdrowia człowieka.
Warto zebrać trochę i ususzyć .Przed ścięciem warto w myślach podziękować krzakowi bzu  z głęboką wdzięcznością za dar .
Teraz jest pora na super smaczne placki z kwiatem bzu:
Przepis prosty :
Ciasto na naleśniki maczamy kwiat (cały baldach) i po ścięciu ciasta odcinamy nożyczkami pędy zostawiając same kwiatki. Odwracamy przypiekamy i na talerz. Do smaku dodatki jak kto lubi.
2013-06-10 13.04.58komprKwiaty bzu zanurzone w cieście, przed obcięciem łodyg (foto: Piotr)

Syrop z kwiatów czarnego bzu (już teraz!)

dziki_bez_czarny

SYROP Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

Składniki:

  • 20-40 baldachów czarnego bzu
  • 1 kg cukru
  • 20 g kwasku cytrynowego lub sok z 1 cytryny
  • 1 litr wody

Kwiaty zbieramy w suchy, słoneczny dzień (najlepiej takie, które są w początkowej fazie kwitnięcia). Zrywamy je delikatnie i równie delikatnie układamy je w koszu.  Po przyniesieniu ich do domu rozkładamy delikatnie kwiaty bzu na papierze, by umożliwić ewentualnym ich mieszkańcom ewakuację Nie polecam potrząsania baldachami, pozbywamy się bowiem wtedy nie tylko robaczków, ale i pyłku kwiatowego. Następnie, bezpośrednio nad naczyniem w którym będziemy przygotowywać syrop, odcinamy kwiaty bzu. Im więcej mamy kwiatów, tym mocniejszy będzie nasz produkt końcowy, jednak nawet z 10-15 dużych baldachów otrzymamy aromatyczny, delikatny syrop.
Po oberwaniu kwiatów przygotowujemy zalewę : zagotowujemy wodę z cukrem i kwaskiem (lub sokiem z cytryny) i wrzątkiem zalewamy kwiaty (wszystkie muszą być zakryte syropem), przykrywamy i odstawiamy na 2-4 dni, delikatnie mieszając zawartość naczynia mniej więcej raz dziennie. Następnie dokładnie filtrujemy syrop i przelewamy do wyparzonych butelek z podanej proporcji  6 butelek po 0,33l); jeśli chcemy przechowywać go dosyć długo, syrop trzeba pasteryzować (możemy zagotować go tuż przed wlaniem do butelek). Syrop który nie jest pasteryzowany przechowuje się zawsze w lodówce. Po otwarciu syrop przechowujemy w lodówce. Przechowywany w cieple fermentuje w rodzaj musującego lekkiego wina.

11 Bez dziki czarny 6 kwait

Nalewka z kwiatów czarnego bzu (już teraz!!!)

Składniki

  • 50 baldachów kwiatów czarnego bzu
  • 2 (razem 20 dag) cytryny
  • 2-3 limonki (razem 20 dag)
  • 70 dag cukru
  • 1 l spirytusu (96%)
  • 1 łyżeczka korzenia arcydzięgiela (można dostać w aptekach lub sklepach z ziołami)

Sposób przygotowania

Gotujemy syrop z cukru i litra wody. Studzimy. Cytryny szorujemy namydloną szczoteczką, płuczemy w gorącej wodzie, kroimy w plasterki, usuwamy pestki. Do wyparzonego wrzątkiem słoja wkładamy kwiaty, przekładamy je plasterkami cytryn, zalewamy syropem, przykrywamy płótnem i stawiamy w nasłonecznionym miejscu na 10 dni. Co jakiś czas sprawdzamy, czy sok nie fermentuje i mieszamy zawartość słoja drewnianą łyżką. Sok zlewamy do garnka przez sitko wyłożone gazą, łączymy ze spirytusem, mieszamy i dodajemy sok z limonek. Nalewkę przelewamy do 2 litrowych butelek, dodajemy do każdej po 1/2 łyżeczki korzenia arcydzięgiela, odstawiamy na 4 tygodnie. Co 3-4 dni wstrząsamy butelką. Potem odstawiamy nalewkę na 2 tygodnie, aby się sklarowała. Kiedy to nastąpi, ostrożnie zlewamy ją znad osadu, a osad przesączamy przez sitko wyłożone papierowym ręcznikiem i dodajemy do nalewki. Odstawiamy na miesiąc, aby trunek dojrzał.

11 Bez dziki czarny 3

Sok z owoców  czarnego bzu – to nieco późniejszy etap – owoce muszą być całkiem dojrzałe (lipiec – sierpień)

jeśli na kiści zdarzą Wam się zielone, niedojrzałe kuleczki – koniecznie je usuńcie i wyrzućcie, są trujące.

Składniki:

  • 3 kilogramy owoców czarnego bzu (koniecznie tylko i wyłącznie czarnych i miękkich, dojrzałych)
  • 1 kg cukru
  • 1,5 litra wody
  • 5 butelek 0,5l

Przygotowanie:

Czarny bez to bardzo popularne drzewo w naszym kraju i rośnie w zasadzie na każdym kroku, ale jak to z najlepszymi przetworami bywa – ważne by znaleźć je w miejscu jak najbardziej oddalonym od drogi.

Nielepice dzika róża i czarny bez DSC00146Na zdjęciu krzak czarnego bzu w Nielepicach spleciony z dziką różą (foto CB)

Zebrane kiście należy dokładnie umyć chłodną wodą, bardzo delikatnym strumieniem. Następnie widelcem ściągamy kuleczki, od razu do garnka. Zalewamy owoce wodą.

Gotujemy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około dwie godziny. Kiedy owoce popękają dosypujemy kilogram cukru i gotujemy kolejne dwie godziny. Sok nie będzie gęsty, ale będzie miał bardzo intensywny kolor i smak.

Całość przelewamy przez gęste sitko i owoców nie wyrzucamy – przydadzą się na dżem.

Sok  wystarczy trzymać go w umiarkowanie chłodnym i koniecznie zaciemnionym miejscu.

Doskonały na przeziębienia lub bóle głowy.

bez_czarny_700

Dżem z owoców czarnego bzu

Całe baldachy ścinamy sekatorem, a następnie drobne owoce odrywamy widelcem. Czarne jagody zawierają dużo witaminy C i świetnie nadają się na różnego rodzaju soki, dżemy lub jako aromatyczny dodatek do innych owoców.
Składniki:
1 kg dojrzałych owoców czarnego bzu
1 kg cukru
Sposób przygotowania:

Owoce umyć i wrzucić do garnka, dolewając około pół szklanki wody. Gotować na małym ogniu aż owoce puszczą sok i trochę odparują. Dodać cukier. Gotować na małym ogniu, często mieszając, aż dżem zgęstnieje. Gorący przełożyć do słoików, zakręcić i odwrócić do góry dnem.

Marmolada z czarnego bzu i jabłek

Składniki:
1 kg dojrzałych owoców czarnego bzu
1 kg jabłek
1 kg cukru
Sposób przygotowania:
Umyte owoce bzu ugotować, aż rozpadną się i puszczą sok. Przetrzeć przez sitko oddzielając pestki. Pulpę z powrotem przełożyć do garnka i dodać obrane i pokrojone w kostkę jabłka. Gotować na małym ogniu aż jabłka rozgotują się i połączą w jednolitą masę. Dodać cukier. Gotować do czasu aż cukier rozpuści się a marmolada zgęstnieje. Gorącą przełożyć do słoików, zakręcić i odwrócić do góry dnem.

czarny-bez4Zdjęcie ze strony: http://everycakeyoubake.blogspot.com/2008_10_01_archive.html – bardzo polecam tę stronę

O czarnym bzie i soku

Ten niedoceniony krzew, uważany przez niektórych za trujący, może być lekiem na całe zło. Stany zapalne oczu, angina czy zatrucie pokarmowe nie będą cię bez przerwy nękać, jeśli skorzystasz z wiedzy starszych pokoleń.

 Kwiaty działają moczopędnie, napotnie, przeciwgorączkowo, wzmacniająco na naczynia krwionośne. Zewnętrznie są stosowane do przemywania w stanach zapalnych oczu i gardła.

Owoce
Owoce bzu dojrzewają na przełomie lipca i sierpnia. Kolor czarno-fioletowy świadczy o tym, że są dojrzałe. Dopiero wtedy nadają się na różnego rodzaju soki i nalewki. Nie wolno spożywać zielonych owoców czarnego bzu, ponieważ zawierają duże ilości trującej sambunigryny – substancji, która może powodować wymioty i osłabienie organizmu. Dojrzałe okazy należy zbierać w pierwszy słoneczny dzień po dniu deszczowym.

Owoce działają łagodnie przeczyszczająco, moczopędnie, napotnie, przeciwbólowo, odtruwająco.

Czarny bez – inaczej dziki bez czarny – jest rośliną występującą na całym świecie. W Polsce również jest bardzo popularny – do tego stopnia, że w różnych stronach naszego kraju roślina ta ma różne nazwy, np. bez lekarski, bez pospolity, bizna, bzowina, hyczka i inne. Czarny bez jest od dawna wykorzystywany w najrozmaitszych celach, kiedyś stosowano go np. do barwienia rzęs i brwi lub podbarwiania win oraz farbowania tkanin. Co ciekawe, surowe owoce czarnego bzu są niejadalne! Jednak po przetworzeniu (np. na sok, dżem, konfitury czy owoce suszone) mają fantastyczne właściwości lecznicze, są także wykorzystywane w kosmetyce.Sok z Czarnego Bzu – składniki odżywcze
Sok z Czarnego Bzu to cenne źródło substancji, które pozwalają uznać go za preparat leczniczy. W jego skład wchodzą m.in.:

  • witaminy (A, B1, B2)
  • flawonoidy
  • garbniki
  • pektyny
  • kwasy organiczne
  • enzymy
  • biopierwiastki

Sok z Czarnego Bzu – działanie
Sok z Czarnego Bzu traktowany jest jako naturalny odpowiednik aspiryny. Jest chętnie stosowany w walce z przeziębieniami oraz schorzeniami górnych dróg oddechowych (nieżyty, stany zapalne) – działa wykrztuśnie. W czasie przeziębienia stymuluje gruczoły potne do wytężonej pracy, dzięki czemu wpływa na obniżenie gorączki. Sok z Czarnego Bzu warto stosować nie tylko leczniczo, ale także profilaktycznie – zapobiega drobnym infekcjom i zwalcza wirusy, zanim zdołają się one rozwinąć.

Sok z Czarnego Bzu wykazuje także lekkie działanie przeciwbólowe, dzięki czemu można go stosować do leczenia migren czy nerwobólów. Ma też właściwości moczopędne, lekko przeczyszczające i odtruwające. Leczy biegunki i oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn i wolnych rodników. Usprawnia proces przemiany materii.

czarny_bez_400x400

Inny przepis na sok z owoców czarnego bzu

Po umyciu 1 kg owoców (obranych z szypułek) zalewamy je w garnku niedużą szklanką wody i trzymamy na wolnym ogniu tak długo aż puszczą sok i się rozgotują. Następnie przecieramy owoce przez sito, słodzimy do smaku ( przy tych proporcjach radzimy dodać ok. 0,5 kg cukru) i rozlewamy do butelek. Tak przygotowane butelki poddajemy procesowi pasteryzacji.

Nalewka z owoców czarnego bzu

500 g owoców zalewamy jedną szklanką wódki i odstawiamy na 7 dni. Następnie wyciskamy przez płótno. Zażywa się po 40-50 kropli (na szklankę herbaty) trzy razy dziennie jako środek napotny i wzmacniający w trakcie przeziębień.

Sambucus_nigra_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-127Magia Czarnego Bzu:

Polecam artykuł Joanny Typek o właściwościach bzu na stronie:

http://bez-recepty.pgf.com.pl/index.php?co=artyk&id_artyk=3138

Tam także przepis na powidła z czarnego bzu

tutaj fragment

…”Sambucus nigra to krzew osiągający czasami rozmiary niewielkiego drzewka. Do celów spożywczych prowadzony jest w uprawach. W stanie naturalnym często rozsiewany przez spożywające jego owoce ptactwo, spotykany jest w parkach, na skrajach lasów, przydrożach, w wąwozach. Zalicza się go do roślin synantropijnych, czyli towarzyszących człowiekowi, a dowody na to – w postaci nasionek bzu znalezionych w wykopaliskach – sięgają czasów epoki kamiennej. Poznając wierzenia ludów słowiańskich, germańskich, Celtów, Brytów i Skandynawów, dowiadujemy się o magicznym znaczeniu tego krzewu dla naszych praprzodków. Występując jako naturalny składnik domowego ogrodzenia, chronił nie tylko przed gryzoniami, które odstręczał zapach, ale także bronił dostępu przed wszelakimi „złymi duchami”. Panował przesąd, iż ścięcie bzowego drzewa grozi rychłym nieszczęściem: chorobą (kurcze oraz bóle rąk i nóg) lub śmiercią. Tym bardziej nie można było używać takiego drewna na podpałkę – sprowadzało to na przebywającego w otoczeniu pieca tak zwany ogniopiór (znamię na twarzy o kształcie płomienia), a także parchy na twarzy i wrzody na plecach. W niektórych regionach Polski bzom powierzano swoje choroby i tym samym spalenie drewna mogłoby je wszystkie uwolnić… Do bzowych krzewów odnoszono się z bojaźnią, ale też z szacunkiem – jak podają prace etnografów – w niektórych wsiach długo utrzymywał się zwyczaj uchylania czapki i pokłonu w kierunku bzu czarnego. Także niemieckie i angielskie określenia: Eldertree, Schwarzer Holunder od słów „starszy”, „starszyzna”, odnoszących się do ludzi mających wiedzę, a jednocześnie władzę, wskazują na znaczenie bzu na terenach pozasłowiańskich. Skandynawowie wyruszający na długie wyprawy powierzali bzom swoje zdrowie i życie. Dla Celtów bez był symbolem śmierci i odrodzenia.

W tradycji chrześcijańskiej krzew ten również ma swoją rolę, niestety, niezbyt szczęśliwą: znane jest przekonanie, że na nim powiesił się Judasz. Podanie to zostało utrwalone w nazwie grzybów porastających obumierające pnie bzów. Uszak bzowy Auricularia auricula-judae, czyli w tłumaczeniu „Judaszowe ucho”, to bardzo dobrze znany Azjatom przysmak i medykament. W Europie rzadko zbierany, choć spotkać możemy go na pniach bzów, a także innych roślin drzew liściastych. Grzyb ten posiada charakterystyczny wygląd, przypominający w strukturze i wyglądzie małżowiny uszne – pod warunkiem że jest dobrze uwodniony. Można go stosować w stanach zapalnych oczu, przeziębieniach i w problemach z hemoroidami; działa ogólnie wzmacniająco.

Bez czarny dla Słowian był nie tylko tajemną rośliną. Na swój sposób nasi przodkowie znali także immunostymulujące właściwości Flos Sambuci – zbierane w noc świętojańską i zjadane po upieczeniu w cieście miały chronić cały rok przed febrą! I dzisiaj warte polecenia są przysmaki przygotowane na bazie bzu: kwiaty smażone w cieście naleśnikowym, soki i powidełka z owoców. Należy jednak pamiętać o ważnej rzeczy: w liściach, niedojrzałych owocach i nasionach bzu czarnego znajduje się glikozyd cyjanogenny – sambunigryna. Związki należące do glikozydów cyjanogennych w organizmie ludzkim ulegają przemianie do cyjanowodoru, blokującego enzymy tkankowe, co prowadzi do zahamowania transportu tlenu z krwi do tkanek. Cyjanowodór, czyli kwas pruski, jest toksyczny w dużych dawkach. W przypadku surowców z bzu czarnego nie mamy się czego obawiać, zawartość glikozydów cyjanogennych jest niewielka i ulegają one unieczynnieniu podczas suszenia i dodatkowej obróbki termicznej.”…

Przepłoch-popłoch ziele Przepląta-Perepułta, Łzawiczka – Łzy Czarodany, Cebula Czarownic albo Niedźwiedzi Czosnek i Konopie – Krzew Plątwy-Przepigoły


Przepłoch/Popłoch

Popłoch (Onopordum acanthium) dorasta do 3 m wysokości i jest naprawdę pięną, wspaniale kwitnącą rośliną.

Do celów leczniczych zbiera się korzenie i ziele popłochu. Zawierają one olejek eteryczny, lakton seskwiterpenowy, pochodne kumaryny, cholinę, stachydrynę, flawonoidy, inulinę, gorycz, żywice i śladowe ilości alkaloidów.

Surowiec działa moczopędnie, osłaniająco, pobudza układ nerwowy i ożywia skórę. Korzeń i ziele popłochu stosowano dawniej w leczeniu ropiejących ran oraz jako środek powlekający i tonizujący mięsień sercowy. Najnowsze badania dowodzą, iż popłoch pospolity zawiera w liściach alkaloidy odbudowujące system immunologiczny. Sok ze świeżych liści stosuje się przy owrzodzeniach o charakterze nowotworowym, a herbatę przy stanach zapalnych dróg moczowych.

Młodziutkie pędy nadają się na jarzynę. Korzenie przyrządza się jak szparagi, a koszyczki kwiatowe po usunięciu płatków i przylistków jak karczochy. Młode listki dodawano kiedyś do mleka, aby poprawić jego smak. Tłuste nasiona są przysmakiem ptaków domowych, dawniej wytłaczano z nich olej.

przepłoch, o ‘chwaście’: »kłosy bez przeplochu«, »kwaśna jagoda i przepłochy« ; ‘luka, brak’: »wielkie w regestrach przepłochy,  »czynią przepłochy w cnotach«, Potocki; później i ‘popłoch’, u Czechów tylko w tem znaczeniu; rus. pierepotoch. P. płochy.

Popłoch pospolity (Onopordum acanthium L.) – gatunek rośliny należący do rodziny astrowatych. We florze Polski jest archeofitem, dość pospolicie występującym na całym niżu. Naturalny zasięg obejmuje południową i środkową Europę oraz zachodnią i środkową Azję, Kaukaz i Pakistan[2]. Jako roślina ozdobna rozpowszechniony został w północnej Europie, gdzie częściowo się zadomowił, trafił także w XIX wieku do Ameryki Północnej i Australii. Na kontynentach tych stał się uciążliwym chwastem[3].

Łodyga

Wzniesiona, gruba, rozgałęziająca się, o wysokości 0,3-2 m. Jest szeroko i kolczasto oskrzydlona oraz wełnisto owłosiona.

Liście

Szarozielone. Dolne są szerokoeliptyczne i zatokowo klapowane, a brzegi blaszki liściowej mają kolczasto ząbkowane. Górne są podługowate lub wąskoeliptyczne, o blaszce na brzegach zatokowato wykrawanej i również kolczasto ząbkowanej. Podobnie jak łodyga są biało, wełnisto owłosione. Wszystkie liście zbiegają po łodydze.

Kwiaty

Zebrane w duże (3-5 cm długości i szerokości) koszyczki pojedynczo wyrastające na szczytach pędów. Okrywa jest równowąska, o purpurowych, odstających i kolących listkach (2-4 mm szerokości). Mięsiste dno koszyczka bez plewinek. Znajdują się w nim głębokie dołeczki o ząbkowanych brzegach. Wszystkie kwiaty w koszyczku są jasnopurpurowe, rurkowate, o koronie do 2 cm długiej, przedprątne, miododajne[4].

Owoc

O długości 4-5 mm, czworokanciasty z poprzecznymi zmarszczkami i puchem kielichowym dwukrotnie dłuższym od owocu. Na jednej powstaje od 8400 do 40 tys. nasion[3].

Roślina dwuletnia. Siedliska ruderalne, przydroża, pastwiska. Występuje najczęściej na glebach piaszczystych w miejscach słonecznych, suchych i ciepłych. Hemikryptofit. W klasyfikacji zbiorowisk roślinnych gatunek charakterystyczny dla zespołu roślinnego Onopordetum acanthii[5]. Kwitnie od lipca do września. Roślina wiatrosiewna. Roślina trująca: ziele oraz korzeń zawierają olejki eteryczne, flawonoidy, pochodne kumaryny, żywicę, inulinę i śladowe ilości alkaloidów.

W Europie środkowej i zachodniej występują trzy podgatunki: subsp. acanthium (2n = 34), subsp. ceretanum (Sennen) Arènes [1942, Notulae Syst. [Paris], 10 (4) : 217] i subsp. gautieri (Rouy) Douin in Bonnier & Douin [1923, Fl. Compl. Fr., 6 : 28] ; ead. comb. Franco [1975, Bot. J. Linn. Soc., 71 : 45][6]. Gatunek ten tworzy też szereg mieszańców z innymi gatunkami z rodzaju, występują one jednak poza granicami Polski.

Ciekawostki

Popłoch pospolity jest rośliną-symbolem narodowym Szkocji, widnieje na najważniejszym odznaczeniu Szkocji – Orderze Ostu, poza tym jest motywem obecnym w zdobieniach budynków, pamiątek i strojów szkockich. Ten ważny symbol został utrwalony już przed rokiem tysiąc pięćset trzecim wtedy kiedy poeta Dunbar napisał wspaniały poemat poświęcony tej roślinie . W roku tysiąc pięćset czterdziestym został ustanowiony w Szkocji order Ostu przez króla Jakuba piątego , nadawany szlachcie za specjalne zasługi i odwagę .

W naszym piśmiennictwie zwykle podaje się, że chodzi o oset, co jest jednak błędem. Uzasadnieniem dla tego przekręcenia nazw może być niezręczność określania Najstarszego i Najszlachetniejszego Orderu szkockiego mianem „Orderu Popłochu”…

 

 

Popłoch pospolity zwany przez rolników diabelskim chwastem jest ukochaną rośliną Szkotów – godłem tego kraju. Stara legenda głosi, że w X wieku to właśnie oset uratował szkockiego króla Malcolma przed duńskimi wojskami.  Duńczycy zakradli się nocą pod  mury zamku Stirling i postanowili przeprawić się przez fosę,  zdjęli więc buty, ruszyli…  i ich krzyki postawiły na nogi załogę zamku. Fosa bowiem nie była wypełniona wodą, a porosła popłochem. Może to stąd jest powiedzenie „uciekali w popłochu”?

Także legendy francuskie  głoszą chwałę popłochu – on to uratował życie żołnierzy Karola Wielkiego. Kiedy dżuma dziesiątkowała jego wojsko wielki król modląc się o ich zdrowie strzelił z łuku – strzała przebiła oset, z którego wyprodukowano cudowne lekarstwo.
Znana jest też legenda o smutnym losie klasztoru benedyktynów, przeklętym przez żebraka, któremu nie udzielono pomocy. Wszyscy mnisi zostali zamienieni w popłoch i dopiero  Najświętsza Panienka zdjęła z nich ten zły czar i odtąd z popłochu zaczęto wytwarzać leki pomagające na wszelkie dolegliwości.

No ale dość tych legend – wracajmy do kuchni. Najpierw kilka słów o samej imponującej roślinie.

 

Ja myślę, że jednak Najświętsza Panienka nie zdjęła z nich klątwy, a różne zastosowania dla popłochu mnisi wydobyli na torturach od czarownic – czyli kapłanek Słowiańskiej Wiary Przyrody

 

 

Zastosowanie

Ze względu na swoje szarozielone ubarwienie bywa uprawiany jako roślina ozdobna[9]. Wymaga przepuszczalnej gleby i słonecznego stanowiska. Jest w pełni mrozoodporny.Uprawia się go z nasion lub przez odrosty korzeniowe.

Ziele oraz korzeń zawierają olejki eteryczne, flawonoidy, pochodne kumaryny, żywicę, inulinę i śladowe ilości alkaloidów. Napar i sok ze świeżych liści są wykorzystywane w ziołolecznictwie. Popłoch pospolity służy do wytwarzania leków homeopatycznych stosowanych w leczeniu zaburzeń pracy serca i krążenia. Większe dawki preparatów z popłochu pospolitego mogą być trujące. Jego nasiona zawierają olej jadalny. W przeszłości całą roślinę jadano, obecnie sadzi się ją w ogródkach jako ozdobę.

herbatka ze świeżych liści  polecana  jest w przypadku stanów zapalnych dróg moczowych.
sok ze świeżych liści stosuje się przy owrzodzeniach o charakterze nowotworowym.

W kuchni zastosowanie mają młode łodygi i wielkie koszyczki kwiatowe.
Koszyczki kwiatowe, po usunięciu płatków i twardych zewnętrznych przylistków najlepiej gotować na parze aż będą miękkie.
Młode łodygi należy obrać i po zblanszowaniu przyrządzać z nich surówki z sosem winegret lub majonezem, albo gotować i podawać jak szparagi.

POLSKIE KARCZOCHY czyli kwiaty popłochu po harsku

Koszyczki kwiatowe popłochu, sól, sok z 1 cytryny, łyżka masła, pół łyżeczki cukru;  3 łyżki masła, 3 ząbki czosnku.

Z koszyczków kwiatowych usunąć płatki i twarde przylistki. Zagotować osoloną wodę z sokiem z cytryny, masłem i cukrem, wrzucić  koszyczki gotować ok. 10  minut. W rondelku stopić masło, dodać roztarty z solą czosnek. Odcedzone koszyczki ułożyć na ogrzanej salaterce polać stopionym masłem.

W chorobie alkoholowej

Pić co drugi dzień słaby napar z ziela popłochu (Onopordon acanthimn), przede wszystkim gdy występuje marskość wątroby oraz choroba przewodów moczowych. Jest to ziele trujące, dlatego należy je używać w małych ilościach!

Korzeń popłocha – Radix Onopordoni
Ziele popłocha – Herba Onopordoni

W medycynie ludowej była wykorzystywana cała roślina. Korzeń stosowano przy chorobach nowotworowych, guzach, mięśniakach, torbielach i wrzodach. Popłoch wchodzi w skład leków homeopatycznych. Jego nasiona zawierają olej jadalny. W przeszłości całą roślinę jadano, obecnie sadzi się ją w ogródkach jako ozdobę.

Rozdrobniony korzeń w proporcji 1 łyżeczka na szklankę wody, gotować na małym ogniu przez 5 min. Naparzać 10 min.

napar ze świeżych liści stosuje się do picia w stanach zapalnych pęcherza moczowego.

Łzawica, Łzy Czarodany

Występowanie i wygląd

Roślina o której mowa pochodzi z rodziny roślin trawiastych Posiada liście szablaste, załamujące się w połowie, zwisające w dół. Kwitnie od czerwca małymi białymi kłoskami również w dół zwisającymi. Od września wydaje czarne owoce, błyszczące które po dojrzeniu, przybierają barwę białą lub siną.

Trawa jednoroczna wysokości 50 – 60 cm o sztywnych pędach, przydatna do uprawy na rabatach, do tworzenia grup florystycznych. Latem rośliny tworzą zwisające wiechowate kwiatostany złożone z licznych drobnych żółtych kwiatów. Po przekwitnieniu ukazują się duże nasiona o kształcie i wielkości spadającej kropli wody, barwy od fioletowo szarej do szarobiałej. Dojrzałe wysuszone nasiona nadają się do wyrobu różańców, korali i do suchych kompozycji.

Nasiona dojrzałe przypominają swoją budową łzy człowieka płaczącego.

Takimi łzami płakała i cały czas płacze Czarodana w Dolinie Ojców – nad dziejami swoich dzieci  i swoim własnym bytem, jako że wpierw była nieczuła na niczyją miłość a potem w porywie rodzicielskiej miłości pchnięta została przeciw Bogom. Z jej łez wyrosła  jak podaje legenda roślina łzawica. Niektórzy chrześcijanie zwą ją też Łzy Hioba.

Uprawa

Wrażliwa na mróz, nie przetrwa naszej zimy. Może być uprawiana w mieszkaniu i będzie wtedy rośliną trwałą, odświeżającą powietrze w mieszkaniu

Łzawica jest rośliną ozdobną i może być uprawiana w mieszkaniu i będzie wtedy rośliną trwałą stanowiąc nie lada ozdobę gdyż odświeża powietrze w mieszkaniu. Pachnie, ma sporo olejków eterycznych. Łzawica jest rośliną jednoroczną w ogrodach, ponieważ nie znosi naszych zim. Należy ją co roku rozmnażać z nasion. Nasina łzawicy często zimują w gruncie i wiosną wyrastają nowe rośliny. Problemy – Nie nastręcza kłopotów.
Łzawica nie wymaga żadnej pielęgnacji oprócz żyznej ziemi i wody.

Jak zwykle dajemy tutaj u NAS niezwykłe przepisy użycia różnych dzikich i hodowlanych roślin Królestwa SIS więc nie inaczej z Przepłochem, Łzami Czarodany czy konopiami.

Nasiona łzawicy, w ziołolecznictwie uważane są za lek na wątrobę i drogi żółciowe. Leczą też reumatyzm, artretyzm, wspomagają trawienie, oczyszczają przewód pokarmowy z pasożytów.

Co można zrobić z Łez Czarodany:

  • Mąka, dżem, owoce – dojrzałe owoce łzawicy są twarde, błyszczące a po wysuszeniu i otarciu można je mleć na mąkę która jest wysokogatunkową używaną w piekarnictwie do wypieku pumperniklów. Świeże owoce można rozwałkować na desce lub zgnieść w zgniatarce i smarować na chleb.
    Jeżeli chcemy jeść owoce na surowo to należy je moczyć w wodzie a dla dzieci w miodzie przez tydzień i dopiero wtedy pękają i dobrze smakują. Pękają też w ziemi na polu i w doniczce po dwóch tygodniach wyrastając w piękną roślinę podobną do kukurydzy lecz o połowę mniejszą.
  • Paciorki, oczka do pierścionków – z dorodnych wysuszonych nasion można wyrabiać paciorki do wykonywania Rodzimowierczego Różańca Medytacyjnego – o 108 lub 96 oczkach. Można też wykonywać naszyjniki, oczka do pierścionków i bransoletek oraz innych ozdób. Zasuszone owoce mogą leżeć przez długie lata byleby nie leżały w wilgotnym miejscu przez rok, później zasychają i są trwałe.
  • Dodatek do ciast – dojrzałe i otarte nasiona z łupiny można gnieść wałkiem na desce i jadać jak orzechy. Można je podpiec na patelni używając do ciasta, budyniu kisielu jako dodatek. Mają wtedy smak słodki, orzechowy, smaczny i powinny je używać dzieci gdyż odnawiają się u nich szare komórki mózgu i dzieci rozwijają się prawidłowo.
  • Próchnica zębów, stany zapalne w jamie ustnej – nasiona łzawicy leczą również próchnicę zębów oraz stany zapalne w jamie ustnej. Działają przeciwbólowo, obniżają temperaturę, chłodzą organizm.
  • Działanie antybakteryjne – rozwałkowane nasiona jedzone na chlebie z masłem nie dopuszczają do infekcji i rozwoju grzybic, zabijają też bakterie w przewodzie pokarmowym.
  • Wspomaga trawienie, czyści przewód pokarmowy – okrywa nasion łzawicy stanowi najlepszy błonnik pomagając w trawieniu, tłustych pokarmów oraz czyści przewód pokarmowy.
  • Leczą trzustkę, śledzionę oraz wątrobę – spożywane na surowo nasiona łzawicy leczą trzustkę, śledzionę oraz wątrobę. Dlatego powinny być spożywane w leczeniu i zapobieganiu cukrzycy. Łzawicę przed wojną kupowano z apteki u żydów i cukrzyca nie zbierała takich plonów jak obecnie. U Żydów była to druga roślina używana po cebuli i czosnku na surowo.
  • Artretyzm, reumatyzm, isias – połykane systematycznie 3 razy dziennie po kilka nasion świeżych przez 2 miesiące leczą artretyzm i reumatyzm jak też isias.
  • Nalewki – z nasion można też robić nalewki na wódce do wcierania przy nerwobólach. Tą samą nalewką pitą 3 x dz. po 30 kropli można leczyć przewód moczowy w którym zostaną zabite bakterie w moczu oraz będą leczyć owrzodzenia wewnętrzne. Nie wolno ich tylko przedawkować u kobiet ciężarnych.

Łzy Czarodany czyli łzawica w leczniczej kuchni chińskiej (a także zupa z korzenia lilji)

Chińska dieta lecznicza posiada bardzo długą i bogatą historię.

Wspomnijmy choćby starą legendę „Shennong Tastes a Hundred Grasses„, w której znajdziemy opis w jaki sposób starożytni Chińczycy poprzez praktykę odkrywali właściwości pożywienia i leków.

Qin Bowei mówił „Tradycyjna medycyna Chińska i Dietetyka lecznicza powstawały równocześnie poprzez praktykę i doświadczenie każdego dnia. Tysiąc lat p.n.e. za panowania Dynastii Zhou lekarze jednej z czterech specjalności opiekowali się zdrowiem cesarza ordynując mu specjalnie w tym celu przygotowaną dietę”.

W Okresie Walczących Królestw powstało klasyczne dzieło „The Yellow Emperor’s Internal Classic” zawierające wiele receptur dietetycznych. Mniej więcej w czasach panowania dynastii Qing i Han zostało wydane dzieło „Shennong’s Herbal Classic„, w którym zamieszczono jeden z najwcześniejszych opisów wielu środków leczniczych oraz leków będących jednocześnie lekami samymi w sobie jak i pokarmami np. owoc głożyny pospolitej (Fructus Zizipi Jujubae), nasiona sezamu (Semen Sesami), kłącze pochrzynu (Rhizoma Dioscoreae), winogrono (Vitis), Orzech włoski (Semen Juglandis), bulwa lilii (Bulbus Lilii), świeży imbir (Rhizoma Zingiberis Recens), nasiona łzawicy ogrodowej (Semen Coicis), i inne.

Tu jako łzy Hioba ale my nazywać będziemy tę roślinę Łzami Czarodany

ze strony: http://naukadlazdrowia.pl/lzy-hioba-czyli-lzawica-ogrodowa

Łzy Hioba – łzawica ogrodowa  (Coix lachryma- jobi L. var. ma-yuen Stapf Adlay, ang. Job’s Tears) to roślina jednoroczna uprawiana na Dalekim Wschodzie. Jest to zboże używane jako żywność o walorach leczniczych, a także jako pasza. Jest nazywana „chińskim perłowym jęczmieniem”. Nasiona są gotowane i podawane jak ryż czy kasza, często w mieszaninie np. z dzikim ryżem. W chińskich sklepach można kupić zarówno surowe nasiona jak i gotowane. Nasiona bez łusek (patrz zdjęcie) sprzedaje się jako składnik mieszanek na zupę. Dzięki wysokiej zawartości białka i cennych aminokwasów, łzawica Hioba to żywność o wysokiej wartości odżywczej. Nasiona i kwiatowe struktury mają kształt łezki z dziurką i są okryte lśniącą łuską.  Są wykorzystywane w celach zdobniczych, jako korale czy paciorki różańca. Nazwa „łzy Hioba” związana jest z kształtem nasion; biblijny Hiob był odpowiedni z powodu swoich znanych cierpień. Można też spotkać nazwę Łzy Chrystusa (Lacryma Christi).

Łzy Hioba do jedzenia

Wg. źródeł pisanych (np. Księga Pen-Taso KangMu), łzawica jest znana od co najmniej tysiąca lat, ale prawdopodobnie była konsumowana wcześniej.  Wiadomo, że była uprawiana na Jawie i Celebesie na obrzeżach pól ryżowych, następnie w 1-szym wieku naszej ery została przeniesiona do Chin. Obecnie jest uprawiana w Tajlandii, Chinach i w Japonii. Roślina ma odmiany o różnej wielkości nasion, które można jeść podobnie jak kasze. Produkuje się z nich mąkę dodawaną do potraw, takich jak placki, makarony czy zupy. W Indiach ze sfermentowanych nasion robi się napoje podobne do piwa. Z japońskiej odmiany łzawicy „Ma-Yuen” produkuje się herbaty i napoje alkoholowe, a z prażonych nasion napój imitujący kawę. Podgotowane i wysuszone są lekkie i puszyste, podobne do pop-cornu, podaje się je na ciepło, po podsmażeniu. Surowe trzeba namoczyć przez godzinę w wodzie, a następnie w tej samej wodzie ugotować. Po ugotowaniu można je posłodzić cukrem lub miodem. Smaczny jest napój z wywaru przyprawiony łyżką soku z cytryny (chińska nazwa: yì mí shui, ang. Job’s Tears Water). Chińczycy stosowali nasiona łzawicy jako pożywienie o właściwościach “ochładzających”, czyli po to, aby zrównoważyć efekty jedzenia “gorących” dań przygotowywanych na ogniu z dużą ilością ostrych przypraw.

Wg. tradycyjnej chińskiej medycyny, jedzenie łzawicy poprawia odporność, reguluje system endokrynny, zwiększa diurezę, korzystnie działa na układ trawienia, a zwłaszcza na trzustkę. Potrawy z łzawicy dobrze wpływają na skórę, która staje się gładka i zdrowa. Jest to składnik żywności polecany kobietom. Wiedziano jednak, że łzawicy nie powinny jeść kobiety w ciąży.

Współczesne badania łzawicy

Interesujący jest skład chemiczny nasion. Podobnie jak inne zboża, zawierają skrobię, tłuszcze, białka, związki polifenolowe, witaminy (z grupy B) i składniki mineralne. Charakteryzuje je wysoka zawartość białka i cennych aminokwasów. Ustalono [1] skład 10 białek zapasowych (magazynowych) z rodziny prolamin – koiksyn. Białka te są bogate w glutaminę (13-31%), mają też dużo aminokwasów z siarką (metioniny, cysteiny). Podnosi to wartość odżywczą tego zboża dla konsumpcji przez człowieka.

Znane jest korzystne działanie produktów zbożowych (zwłaszcza z pełnego ziarna) na układ pokarmowy. Efekty włączenia do diety takich zbóż jak łzawica czy jęczmień zbadano na szczurach. Zwierzęta karmione paszą powodującą otyłość (1% cholesterolu i 20% tłuszczów) dostawały też przez 4 tygodnie ziarno łzawicy. W porównaniu do grupy kontrolnej karmionej białym ryżem, obserwowano skrócenie czasu pasażu jelitowego oraz obniżenie poziomu cholesterolu i triglicerydów we krwi. Korzystne zmiany nastąpiły też w aortach. [2] Potwierdza to, że nasiona łzawicy mogą być cennym składnikiem diety człowieka, zwłaszcza dla osób z nadwagą i zwiększonym ryzykiem miażdżycy.

Z nasion łzawicy otrzymuje się jadalny olej…. Nasiona łzawicy Hioba były stosowane w krajach Unii Europejskiej jako żywność i składnik produktów spożywczych przed 1997 r. Kupując łzawicę w chińskim sklepie, dobrze wiedzieć, że jest to wartościowy składnik diety, choć jeszcze mało znany w Europie.

prof. Iwona Wawer

więcej na stronie: http://naukadlazdrowia.pl/lzy-hioba-czyli-lzawica-ogrodowa

 CEBULA CZAROWNIC czyli Czosnek Niedźwiedzi

Ta roślina zwana również czosnkiem leśnym, dzikim lub cebulą czarownic posiada wszystkie cenne właściwości uprawianego czosnku. Różni się jednak wyglądem – z  wąskiej podłużnej cebulki  bardzo wczesną wiosną wyrastają na ogół dwa listki (jak u konwalii) a z nich  wyłania się łodyga zakończona białymi kwiatuszkami zebranymi w kulę. Kwitnie od kwietnia do maja.

W średniowiecznej Europie uprawiany dla celów przyprawowych i leczniczych dziś rośnie wyłącznie  w stanie naturalnym w zacienionych, wilgotnych łąkach, zaroślach i leśnych polanach.

Liście czosnku  niedźwiedziego należą do grupy niezwykle popularnych wiosennych chwastów „czyszczących krew”. (skutecznie przeciwdziałają nadciśnieniu, arteriosklerozie, regulują pracę żołądka, wspomagają trawienie

zapobiegają wzdęciom).
Listki zbiera się na początku kwitnienia, a cebulki w sierpniu – wrześniu. Nastawiona na wiosnę na drobno posiekanych  liściach, a jesienią na cebulkach nalewka  jest doskonałym lekiem przeciwko osłabieniu pamięci i bronchitom.

W kuchni używa się tylko świeżych listków, suszone tracą swoje właściwości smakowe i lecznicze. Zarówno świeżych listków jak i cebulek używać można do przyprawiania, zup, sosów i kotletów z mielonego mięsa.

Czosnek niedźwiedzi w Polsce niemal zupełnie nieznany., choć trochę się to ostatnimi czasy zmieniło. Może wynikało to z tego, że u nas dziko rosnący m.in. w Bieszczadach, Sudetach, Karpatach, Puszczy Białowieskiej i Kampinoskiej jest pod częściową ochroną gatunkową. Istnieje jednak już możliwość zakupienia sadzonek tej niezwykłej rośliny.

Natomiast w Niemczech nie jest objęty ochroną, tam właśnie kilka lat temu pierwszy raz poznałam jego smak i bardzo wszechstronne zastosowanie, jest bardzo popularny i powszechnie stosowany.  W okresie, gdy pojawia się świeży bärlauch, czyli pod koniec marca i w kwietniu, niemal w każdej restauracji i gospodzie jest przynajmniej jedno z nim danie, a nierzadko organizowane są dni czy festiwale potraw z czosnkiem niedźwiedzim.

Właściwości

Ma on podobne właściwości jak inne gatunki czosnku, jest silnie bakteriobójczy, obniża ciśnienie krwi, zapobiega miażdżycy, ma zbawienny wpływ na serce. Wykorzystywany jest przy leczeniu chorób górnych dróg oddechowych. Pobudza wydzielanie soku żołądkowego i żółci. Zawiera dużo m.in. magnezu, żelaza i witaminy C.

Zastosowanie

Aromatyczne, delikatnie pachnące czosnkiem zielone listki, kształtem nieco przypominające liście konwalii, są cennym składnikiem wielu sałatek, sosów, zup i kanapek.

Aby nie tracił swych cennych właściwości najlepiej jest go dodawać pod koniec gotowania. W postaci świeżej, drobno pokrojony możemy go stosować zamiennie ze szczypiorkiem. Najlepsze i najsmaczniejsze są młode, jeszcze wąskie listki. Ważnym atutem jest to, że w odróżnieniu od zwykłego czosnku nie powoduje przykrego oddechu.

Uprawa

Można go uprawiać w ogródkach przydomowych rozmnażając jesienią z cebulek, sadzonek lub nasion. W odróżnieniu od znanego nam powszechnie czosnku lubi miejsca wilgotne i częściowo zacienione, a więc możemy go posadzić pod krzewami, drzewami liściastymi, a nawet w trawie. Jest rośliną dość inwazyjną, czyli silnie się rozrastającą. Kwitnie na biało w maju, a liście zamierają w czerwcu i na powierzchni ziemi nie pozostaje żaden ślad, aż do wiosny. Wymaga gleby żyznej i próchniczej, ale na gorszej glebie również sobie nieźle radzi. Jest całkowicie mrozoodporny.

Jedną z pierwszych kulinarnych oznak wiosny jest dla mnie pojawienie się czosnku niedźwiedziego na straganach. Jeśli wybieramy się po niego do lasu, należy uważać gdyż jego liście są bardzo podobne do liści konwalii i zimowita jesiennego (które to są trujące ! ! !) ; jednak by się upewnić czy trafiliśmy na odpowiednią roślinkę, wystarczy lekko potrzeć w palcach listek : od razu poczujemy wydzielający się lekki zapach czosnku. Jako, że obydwie rośliny są spokrewnione, mają podobne właściwości : czosnek niedźwiedzi ma bowiem „silne działanie bakteriobójcze, obniża ciśnienie krwi, korzystnie działa na serce, zapobiega nowotworom złośliwym, miażdżycy, pobudza wydzielanie soku żołądkowego i żółci; zawiera też dużo witaminy C i pobudza apetyt” (Wikipedia). Jednym słowem, samo zdrowie ;)

Przepis na czosnek niedźwiedzi – zielone pesto.

Drobna uwaga: moim zdaniem do pesto najlepszy jest czosnek niedźwiedzi przemielony przez maszynkę do mięsa/sera. Wydobywa to z niego dużo smaku i aromatu.

Można również utrzeć go w moździerzu (tradycyjnie), albo drobno posiekać – ale ta ostatnia metoda jest najmniej pachnąca.

Składniki (na mały słoiczek, tak jak na zdjęciu)

  • 2 łyżki podprażonych na suchej patelni orzeszków (u mnie pinii + pistacjowych – nadają piękny kolor)
  • 50 g startego sera  dojrzewającego (u mnie parmezam, ale może być też np. polski bursztyn)
  • 4-5 łyżek czosnku niedźwiedziego, przepuszczonego przez maszynkę (patrz wyżej)
  • 3  łyżki oliwy (ja mam pyszną, kwiatową oliwę z Sycylii)
  • ewentualnie do smaku – sól i pieprz

Orzechy ucieramy w moździerzu (lub miksujemy na  gładką masę), dodajemy ser, czosnek i ucieramy, aż powstanie gładka pasta. Powoli dodajemy oliwę, wciąż ucierając, żeby ładnie się połączyło.

Przekładamy do czystego słoiczka, przechowujemy w lodówce.

zupa z czosnku niedzwiedziego

Składniki:

(na około 4 porcje)

  • 2 pęczki czosnku niedźwiedziego
  • po kawałku warzyw z włoszczyzny (pora, selera i pietruszki)
  • 4 kartofle
  • 3 cebule (można więcej)
  • 200g twarogu 0,2% (u mnie typu quark)
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa

Umytą i obraną włoszczyznę, kartofle i cebulę drobno pokroić i zalać około wrzątkiem *tyle, aby tylko przykryć warzywa). Gotować, aż zmiękną. W tym czasie umyć i posiekać czosnek niedźwiedzi (można zostawić jeden listek do dekoracji)i jak warzywa będą miękkie, dodać go do nich. Chwilę zagotować i zmiksować, po czym dodać twaróg (ja dodawałam twaróg podczas miksowania, aby się dobrze rozprowadził). Jeśli potrzeba, dodać wody, przyprawić do smaku i dobrze wymieszać. Można udekorować posiekanym lub całym listkiem czosnku.

ZIMNY SOS SEROWY.

100 g startego żółtego sera, 2 łyżki drobniutko usiekanych listków czosnku, sól, pieprz, pół szklanki majonezu.

Wszystkie składniki sosu dokładnie wymieszać, schłodzić. Podawać jako pastę do chleba lub jako dodatek do jajek na twardo lub wędlin.

PASTA TWAROGOWA.

100 g twarogu, 2 ugotowane na twardo jajka, 2 łyżki masła, 2 łyżki jogurtu, łyżeczka pasty sardelowej, 2 łyżki usiekanych listków czosnku niedźwiedziego, pieprz.

Białka jajek drobno usiekać, żółtka utrzeć z masłem, jogurtem, pastą sardelową,  pieprzem i twarogiem na gładką jednolitą masę, połączyć z usiekanymi listkami czosnku i białkami jajek, wymieszać, lekko schłodzić.

Konopie

Trochę o konopiach w kuchni można znaleźć na bardzo dobrej stronie : http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/05/jedzac-lokalnie-konopie-siemie-lniane-i.html

Tutaj tylko fragmencik i przepis na śląską rytualną zupę świąteczną poświęconą Bogom Splotu – czyli Przeplątom: – siemieniotkę

Nasiona konopi najłatwiej kupić na targu – kupują je hodowcy kanarków i wędkarze. W ogóle nie zawierają substancji psychoaktywnych i obrót nimi jest legalny.
Konopie i len to stare uprawne rośliny Słowian – len uprawiano w Polsce od epoki brązu (czyli jeszcze przed przybyciem Słowian), zaś konopie od VII wieku naszej ery. Z włókien pozyskiwanych z tych roślin wyrabiano tkaniny, sznury i worki, a resztki roślin wykorzystywano także jako paszę dla zwierząt. Z nasion zaś do dziś wytłacza się oleje o najkorzystniejszych proporcjach kwasów omega-3 i omega-6.
Nasiona konopi w kuchni polskiej wykorzystywane są do tradycyjnej śląskiej potrawy wigilijnej – siemieniotki.
Do tej pory używałam uprażonych i zmielonych nasion konopi i lnu osobno, jednak dopiero ich połączenie dało naprawdę pyszną kombinację. W trakcie prażenia traci się wprawdzie część dobroczynnych substancji, zyskuje za to naprawdę wspaniały smak…

I dwa przepisy z powyższej strony 

Posypka lub okrasa z konopi i siemienia lnianego
Po 3 łyżeczki nasion konopi i siemienia lnianego opłukać na sicie i osączyć, po czym uprażyć na suchej patelni bez tłuszczu (prażyć pod pokrywką, nasiona strzelają na całą kuchnię).
3/4 nasion zmielić w młynku (nielokalnie można dodać kilka ziaren kminu rzymskiego, będzie jeszcze lepsze), resztę pozostawić w całości.
Na okrasę wystarczy wymieszać nasiona zmielone i niezmielone z olejem lnianym i połową łyżeczki soli. Można dodać pieprz i mieloną paprykę, ale będzie zdecydowanie mniej lokalnie ;)

Kasza z konopiami i siemieniem lnianym (dla 2 osób)
1 łyżeczka zmielonej mieszanki konopi siewnych i siemienia lnianego
1 łyżeczka mieszanki nasion konopi i siemienia w całości
1 szklanka kaszy orkiszowej lub jęczmiennej
1 łyżeczka oleju, np. rzepakowego
garść posiekanej natki pietruszki
obrany ze skórki i pokrojony w kostkę pomidor
garść płatków drożdżowych
2 łyżeczki tłoczonego na zimno oleju lnianego

Kaszę ugotować w dużej ilości osolonej wody z dodatkiem łyżeczki oleju (najlepiej przestrzegać wskazówek producenta). Osączyć na sicie i wymieszać ze zmielonymi konopiami i siemieniem lnianym.
Wymieszać z pomidorem, posypać natką pietruszki i niezmielonymi nasionami oraz płatkami drożdżowymi. Polać olejem lnianym.
Pyszne.

Przepis na zupę pochodzi ze strony Ministerstwa Rolnictwa – nareszcie mogę za coś pochwalić to ministerstwo

Siemieniotka:

Wygląd:

Zupa w kolorze szarym

Kształt:

Płyn

Konsystencja:

Konsystencja płynna

Smak i zapach:

Smak aksamitny słodko-słony, o lekkim mlecznym posmaku

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Zupa w kolorze szarym z widocznymi punktami w kolorze ciemnym, będącymi pozostałością zmielonego siemienia konopnego

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Dawna śląska kuchnia codzienna nie była zbyt atrakcyjna. Stół był raczej biedny, ale zawsze się można było przy nim najeść do syta. Jednak, kiedy przychodził okres bożonarodzeniowy, na który oczekiwano z nadzieją, pojawiała się możliwość jedzenia nawet w nadmiarze. Czas świąteczny to czas zdecydowanie odbiegający od zwykłej codzienności, który znajduje odzwierciedlenie w tradycjach kulinarnych. Surowców i potraw świątecznych dotyczyły niekiedy różnorodne wierzenia i opowieści. Choćby ta, którą przytacza Marian Grzegorz Gerlich, autor wstępu do książki Elżbiety Łabońskiej Śląska kucharka doskonała, który pisze: Było to tak, że jak się Pan Jezus urodził, to w Betlejem razem się spotkali Żydzi i poganie, co tam mieszkali. Spotkali się i trzeba było potem coś zjeść, bo już zgłodnieli, jak mówili o tym narodzeniu, i się też zastanawiali, co z tego będzie. To wtedy ugotowali „siemieniotkę” po raz pierwszy. Konopie, co były potrzebne przynieśli Żydzi. No a krupy, to przynieśli ci poganie, i to przez to nazywają się „pogańskie”. To przy siemieniotce była ta ich wieczerza. To na pamiątka tego, że była w dniu Bożego Narodzenia, teraz się jom też je na wilija (s. 11). Do chwili obecnej potrawa ta jest opisywana w literaturze jako regionalna, np. w Śląskiej kucharce doskonałej. Także dzisiaj w śląskich domach siemieniotka jest podawana podczas wieczerzy wigilijnej, a przepis na tę potrawę jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Sposób wykonania tej zupy opisuje Wera Sztabowa w książce Krupnioki i moczka, czyli o kuchni śląskiej: Dawniej warzenie tej świątecznej polewki było pracą mozolną. Już w przeddzień Wigilii żarna od rana w ruchu, bo każda gospodyni musiała sobie namleć kaszy jaglanej na mąkę, która koniecznie potrzebna była do przyrządzania siemieniotki. A przygotowywano ją w następujący sposób: najpierw gotowano w osolonej i ocukrzonej wodzie ziarna konopi tak długo, aż popękały. Wodę z gotowania odlewano do osobnego naczynia, a konopie tłuczono w żelaznym albo kamiennym garnku tłuczkiem na miazgę. Potem zalewano konopie wrzącą wodą, dokładnie płukano, aż woda stawała się biała i zalewano przez sito do naczynia, w którym zbierano wywar z konopi. Przecieranie powtarzano nieraz pięciokrotnie, aż z konopi pozostawały same kluseczki, a w naczyniu zebrało się wystarczająco konopnej polewki. Stawiano ją na piecu, zasypywano drobno zmieloną kaszą jaglaną i gotowano chwilę. Dla podniesienia smaku dodawano do niej przed podaniem na stół soli i cukru. (…) Zupę nakładano na głębokie talerze. (…) I w taki sposób na jednym talerzu spotykały się ziarna prosa, tatarki i konopi, według dawnych wierzeń mających siłę magiczną i wróżących powodzenie. W opracowaniu Z. Szrobry Pożywienie ludności wiejskiej na Górnym Śląsku czytamy: (…) jadłospis wigilii, który winien zawierać dziewięć potraw: po kąsku ze wszystkiego (…) a wśród nich przede wszystkim makówkę, niespożywaną w inne pory roku. Podobną rolę jeszcze w drugiej połowie ubiegłego wieku spełniała potrawa zwana siemioniotką, sporządzana z siemienia lnianego ubitego w zieleźnioku lub utartego w misce glinianej

Moc nasion konopi

autor: Aga Starzyńska

Nasiona konopi są bardzo popularną zdrową żywnością, szczególnie w USA. W wielu krajach zabroniona jest jego hodowla, nawet na nasiona co jest totalną paranoją, bo jest to jeden z najlepszych i odżywczych pokarmów na naszej ziemi. Są bardzo bogate w substancje odżywcze, takie jak kwasy tłuszczowe omega, aminokwasy i składniki mineralne.

Około 35 procent zawartości ziarna stanowi olej. Olej z nasion konopi zawiera 80% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (EFA), kwas linolowy (LA, 50-70%), alfa-linolenowy (ALA, 15-25%) i gamma-Linolenic acid (GLA, 1-6%). Mieszanka kwasu linolowego i kwasu alfa-linolenowego w oleju konopnym może zaspokoić nasze potrzeby EFA. Oba pełne białka i olejki eteryczne zawarte w nasionach konopi są w idealnych proporcjach w żywieniu człowieka.

Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe pełnią w organizmie wiele bardzo ważnych funkcji. Są składnikiem wielu struktur ludzkiego ciała oraz regulują szereg zachodzących w organizmie procesów. Niedobór NNKT może objawiać się bardzo sucha skóra, łamliwymi włosami, kłopotem z zajściem w ciąże a nawet problemy ze wzrokiem. U dzieci mogą powodować zaburzenia w umysłowym rozwoju.

Oprócz wymienionych wyżej niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych nasiona konopi zawierają cynk, magnez, fosfor i żelazo. Nasiona posiadają przyjemny orzechowy smak, są znakomitym dodatkiem do sałatek, szejków, deserów, batoników, krakersów. Jest to doskonały pokarm dla ludzi o niskim spożyciu kwasów tłuszczowych, a także idealny dla sportowców.

„Zasługujemy na wszystko co najlepsze, na zdrowe ciało i umysł na miłość, przyjaźń i na wszystko co piękne.”

Aga Starzyńska – wegetarianka od 12 lat, witaweganka od marca 2009, założycielka portalu Vitalmania.pl.

Gdzieś widziałem ciasteczka z konopiami i wiele innych potraw – chyba na Kuchnia.TV

Konopie skutecznym lekiem.

Wśród konopi rozróżniamy 3 gatunki – canabis sativa, czyli konopie siewne, uprawiane w Europie, canabis indica, czyli konopie indyjskie uprawiane w ciepłym i wilgotnym klimacie w celu otrzymania środka odurzającego pod nazwą haszysz. Jest też 3 gatunek konopi dzikich canabis ruderalis. którym żywi się dzikie ptactwo.

Ja zajmę się tym pierwszym gatunkiem konopi siewnych, gdyż jest to wielce ważna roślina ze względu na jej walory lecznicze wypróbowane w moim gabinecie zielarskim przez 10 lat.

Nasiona konopi europejskich zawierają fitynę, której najwięcej zostaje w tzw. makuchu, czyli w odpadzie z wyciskania cennego oleju. Z fityny lub też nasion (można kupić na rynku) otrzymujemy najcenniejszy lek używany w medycynie do leczenia wielu chorób, zwłaszcza chorób przewodu pokarmowego oraz chorób przewodu moczowego, a nawet nowotworów, zwłaszcza u dzieci, na co mogę przedłożyć wyniki badań osób wyleczonych. Możemy je stosować w następujących chorobach:

  • Mleczko z utłuczonych ziaren konopi (w ilości l łyżki), zalane szklanką ciepłej przegotowanej wody, leczy przewód moczowy przez nerki, miedniczki, pęcherz, cewkę aż do ujścia. Również dobre wyniki notuję w nieżycie przewodu pokarmowego, zwłaszcza w owrzodzeniu żołądka i dwunastnicy.
  • Mleczko konopi stosujemy w krwiomoczu, w bólach gośćcowych oraz jako okłady w stanach zapalnych prawie wszystkich narządów u kobiet. Dobre wyniki są w gruźlicy płuc, żółtaczce, hemoroidach, owrzodzeniach tak zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Mleczko również leczy polucję, padaczkę, niedokrwistość, krzywicę, histerię, impotencję, oparzenia oraz stany zapalne oczu.
  • Włókno przykładane na różę ciała, na przemian z podbiałem, daje bardzo dobre wyniki.
  • Amerykanie łączą makuch konopny z pestkami dyni, żując je jak gumę do żucia na różnych posiedzeniach, zachowując przez to dobre zdrowie. Kobiety tamtejsze używają makuch do maseczek.
  • Nie można tutaj pominąć używania ziarna przy wychowie szlachetnego ptactwa, jak też do otrzymywania najcenniejszego oleju mocno bakteriobójczego w pokonywaniu gronkowca, paciorkowca oraz innych bakterii.
  • Trudno też pominąć nalewki oraz maści stosowane w nowotworach jako okłady i stosowania wywaru z makucha w puchlinie wodnej, hemoroidach, upartych odciskach między palcami, jak też w bezsenności. Przed wojną olej konopny zastępował tran, a używaliśmy go z przyjemnością.
  • Warto wiedzieć, że konopie czyszczą i uwalniają ziemię od bakterii oraz różnych chorób grzybowych, jak też gryzoni na długie lata.

Tak –  zabranianie Słowianom uprawy porządnych – dobrze nasyconych żywicą konopi i uprawy maku o wysokoprocentowym mleczku – uważam za zbrodnię przeciw tradycji i wolności – nie mniejszą niż byłoby to w USA gdyby Indianom zabroniono konopi w kuchni i rytuałach obrzędów Wiary  Przyrody.

To jedno z praw wynaradawiających Polaków i zubożających naszą kuchnię narodową- po prostu europejski skandal! Te bezmyślne cymbały ścigają uprawy zamiast zająć się czymś naprawdę pożytecznym  i powtarzają bezmyślnie banialuki o zagrożeniu – nie przejmując się wzrostem użycia piwa, czy wódki czy nikotyny – to produkują sami i robią sobie z tego zastrzyk dla budżetu . Hipokryzja do n-tej potęgi i to nie zważająca wcale na polskie tradycje. Pamiętam z dzieciństwa maki w każdym polskim ogródku – Maki Polskie są na wszystkich znanych obrazach – Do czego doprowadzili ci durnie politycy – sami popatrzcie. Każą Polakom kupować zagraniczny mak! Za chwilę będzie też tylko zagraniczny cukier i mąka . Czekamy na likwidację sadów z jabłkami i innej produkcji rolnej. Czekamy na sprowadzenie z USA mieszańców  genetycznych – z niecierpliwością czekamy. Mam nadzieję, ze ministerstwo które propaguje zupę z konopi nie jest jednak Az tak durne na jakie wygląda.

Kozieradka albo Koszeradka – Boża Trawka – w kuchni (jako przyprawa i nie tylko)


Kozieradka – a właściwie Koszerada lub koszeradka nazywana bywa lekko także Bożą Trawką albo Bożym Ziółkiem. Jest to jedna z niedocenianych w polskiej kuchni roślin przyprawowych, która w kuchni sarmackiej była stosowana powszechnie.

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!

slowianic nr 2 przod

Wiele niestety takich wspaniałych wynalazków naszych przodków zagubiliśmy przez te ciągłe zawieruchy i rewolucje które nam tutaj na naszej słowiano-isto-skołockiej Nadwiślańsko – Nadodrzańsko – Naddnieprzańsko – Nadwilijsko – Nadwołżańsko – Naddunajsko – Nadłabskiej Ziemi fundowano. Środkowo-Wschodnia część Białego Lądu (Europy – mówiąc z grecka) jest od prawie już 1500 lat obszarem starcia różnych cywilizacji a głównie trzech: słowiano-indo-skołockiej (skołocki znaczy scytyjski – a ta cywilizacja to cywilizacja praindoeuropejska), staroeuropejskiej i celtycko-romańskiej.

To troszkę inne ujęcie dziejów świata jakie tutaj prezentujemy wynika z najnowszych odkryć genetyki genealogicznej (lata 2009-2012) i tego nie uczy się w szkołach podstawowych w Polsce, ale tak jest – uwierzcie mi – prawidłowiej i zdrowiej, bo sięgamy w ten sposób do naszych faktycznych  korzeni europejskich, czyli czasu kiedy tutaj przybyli nasi genetyczni przodkowie- gdzieś około do 10.000  roku p.n.e., kiedy Słowianie znaleźli się rzeczywiście nad Dunajem i Adriatykiem i skąd część ich wywędrowała potem około 5.000 p.n.e. nad Łabę, Odrę, Wisłę i Dniepr – gdy zeszły lody Wielkiego Lodowca.

Jednak nie o takich korzeniach będziemy tutaj mówić więc wracam do Koszerady – Koszeradki- Kozieradki – Ziela Bożego.

Bóg Kosy-Kosza (Splotu – Przypadku) zwany jest  w Wierze Rodzimej Słowian – Wierze Przyrodzonej, Wierze Przyrody Przeplątem lub inaczej Perepułtem-Kusym. Powiadam wam, że to ziółko nie bez powodu mu poświęcono w tychże pradawnych wierzeniach, które my w Naszej Świątyni Światła Świata uprawiamy i dzisiaj ku chwale Najwyższego.

Utrzymanie w dobrym stanie fizycznym ciała, które dano nam jako wehikuł duszy do doskonalenia naszej duchowości w życiu na Ziemi, jest naszym obowiązkiem wobec Boga. Częścią Boga jest bowiem Nasz Duch, którego Iskrę nosimy w sobie, w naszej Duszy, którego cząstką Świadomości – Światłości  jest nasza Świadomość, goszcząca poprzez organ zwany mózgiem w naszych fizycznych, ziemskich ciałach.

To skromne zioło jest darem Żywiołu Ziemi – darem Matki Ziemi i darem Bogini Mocy Siedliska – Matki Przyrody (Rodżany – Bogini Siedliska Ziemskiego – Tej Która Stoi PRZY RODZIE – Bogu Opiekunie i Ojcu Ludzkości i Narodów, a też każdego Człowieka z osobna.

Zatem skorzystajmy z tego daru Ziemi i Przyrody, który nieprzypadkowo symbolizuje Boga Odmiany – Kosza-Przepląta. „Kosz-kos” to po starosłowiańsku los.Dlaczego? Bo jak warkocz kobiety – dawniej nazywany kosą – zmienny jest. Jest splotem, splecionym z dwóch lub więcej wiązek nieci-żywota,  „drobnych” i „złych” chwil i wydarzeń. Od Przepląta  – od tego boga właśnie i jego siostrzanej żony Plątwy-Kosy, od tej Kosmiczno-Ziemskiej dwubiegunowej Mocy zależy, jak się onże los-kos-kosz dla nas układa. Sam Kosz (przedmiot – boskie narzędzie) – jaki Przepląt -Kusy i jego żona Plątwa-Kosa trzymają między sobą, jest także świetnym symbolem owego przypadkowego-losu, bo przez wikła kosza przesącza się to co ci dwoje chcą by się ku nam przesączyło, a zatrzymuje się tam w koszu to czego nam dać nie zechcą.

Zaręczam wam, że stosowana na co dzień w kuchni a także na inne sposoby używana jako zioło lecznicze, kozieradka-koszeradka (boża trawka), może odmienić los waszego ciała fizycznego, a do  zdrowotnego przewrotu – ozdrowieńczej odmiany doda też swój specjalny, niepowtarzalny smaczek  zioła naszych łąk, zioła które wielbili nasi przodkowie i używali go gdy tylko mogli.

Idźmy ich śladem i dowiedzmy się o tym zielu wszystkiego co się da.

Pochodzi z Azji Mniejszej, północno-wschodnich Indii i południowo-wschodniej Europy. Uprawiana jest obecnie w rejonach Morza Śródziemnego, Europy Środkowej, a także w Ameryce Północnej, na niewielką skalę również w Polsce.

Kozieradka znana była i ceniona przez Chińczyków, a parzona w Indiach stanowiła namiastkę kawy. W Egipcie używano jej w obrzędach religijnych. Uważano ją także za środek odmładzający i sproszkowane, wymieszane z oliwą nasiona wcierano w skórę. Była lekiem przeciwgorączkowym, obniżającym ciśnienie oraz zmniejszającym zawartość cukru we krwi. W starożytności spożywano jej sproszkowane nasiona, jako potrawę mającą ogólnie wzmacniać i pobudzać płciowo. Na Bliskim Wschodzie używano jej do tuczenia „dam haremowych”. Szczególnie ceniona była w Grecji, stąd jej nazwa przetrwała do naszych czasów jako siano greckie. Stanowiła tam lek, a także paszę dla zwierząt domowych.

Ma działanie zmiękczające, osłaniające, przeciwzapalne, odżywcze, witaminowe i mlekopędne, a także przeciwskurczowe i wykrztuśne.

Poleca się jej stosowanie w warunkach domowych na pobudzenie apetytu, przy stanach zapalnych i owrzodzeniach przewodu pokarmowego, jak również przy rekonwalescencji, zatruciach żołądkowych i jako środek osłaniający przy wiosennym niedoborze witamin w organizmie. Odwar sporządza się z łyżeczki zmielonych nasion na szklankę wody, gotując przez pół godziny. Pije się trzy razy dziennie po pół szklanki.

Jako środka tuczącego używa się sproszkowanych nasion zmieszanych w równych częściach z oliwą i miodem i przyjmuje się po łyżeczce trzy razy dziennie.

Zewnętrznie kozieradka może być używana na ropnie, przy ropnym zapaleniu skóry, czyrakach, źle gojących się ranach, owrzodzeniach żylakowych. W postaci płukanek stosuje się ją przy zapaleniu gardła lub do lewatywy przy stanach zapalnych jelita grubego.

Z Wikipedii

Kozieradka pospolita, kozieradka lekarska (Trigonella foenum-graecum L.) – gatunek rośliny zielnej z rodziny bobowatych. Inne nazwy zwyczajowe: fenegryka, greckie siano, kozioroźnik, boża trawka[2]. Łacińska nazwa foenum-graecum oznacza „greckie siano”. Rodzimym obszarem jej występowania jest Azja (Kaukaz, Turkmenistan, Uzbekistan) i Europa Wschodnia (Ukraina, Mołdawia, Litwa, Estonia), rozprzestrzenia się też w niektórych innych regionach jako gatunek zawleczony i jest uprawiana niemal na całym świecie[3]. W Polsce roślina zawlekana i przejściowo dziczejąca z upraw.

Pokrój
Jednoroczna roślina o mocnym, palowym korzeniu. Łodyga wyprostowana, słabo rozgałęziona, w górnej części delikatnie owłosiona.
Liście
Trójlistkowe, listki odwrotniejajowate, z wierzchu zielone, spodem sinozielonkawe.
Kwiaty
Siedzące lub na bardzo krótkich szypułkach, osadzone po jeden lub dwa w kątach liści. Kielich rurkowaty, pięciowrębny. Korona motylkowata, żółtawa, pręcików 10 (jeden wolny i dziewięć zrośniętych), słupek jeden.
Owoc
Wygięty strąk, zakończony 2–3 cm dzióbkiem o barwie beżowobrunatnej, zawierającym ok. 15 romboidalnych lub pryzmatycznych nasion koloru beżowego, podzielonych bruzdą na dwie nierówne części (podobnych do nasion gryki).

Roślina lecznicza

Historia
Znana była już w starożytności. Słynny papirus Ebersa podaje przepis na wykorzystanie oleju z jej nasion do pielęgnacji ciała[5]. Szymon Cyreński w XVI wieku, autor pierwszego w Polsce opracowania botanicznego podaje jej nazwe jako fenegryk lub boża trawka[5].
Surowiec zielarski
Nasiona kozieradki (Semen Foenugraeci[6] lub Semen Trigonellae) są pozyskiwane ze względu na dużą zawartość śluzu polisacharydowego (jego zawartość przekracza nawet 40%)[6]. Poza tym nasiona zawierają tłuszcze, saponiny steroidowe, w tym pochodne diosgeniny i estry saponin z białkami (np. fenugrekina). Ponadto w surowcu obecne są białka roślinne, śladowe ilości olejków eterycznych, flawonoidy, cholina, lecytyna, witaminy PP, F, D i alkaloid trygonelina[6].
Działanie
Surowiec działa osłaniająco i przeciwzapalnie na błonę śluzową przewodu pokarmowego[6] oraz (zastosowany zewnętrznie) na skórę[6], w związku z tym jest stosowany w chorobie wrzodowej[6] i w stanach zapalnych skóry (czyraki, egzemy, ropnie)[6]. Nasiona kozieradki mogą również obniżać poziom cholesterolu i cukru we krwi[6]. Kozieradce przypisuje się również właściwości przeciwzapalne, żółciopędne, rozkurczowe, poprawiające samopoczucie, żółciotwórcze, pobudzające wydzielanie soku trzustkowego, żołądkowego i jelitowego, wzmacniające, usprawniające wchłanianie pokarmów, regulujące wypróżnienia, pobudzające regenerację wszystkich tkanek, aktywujące hemopeozę (kozieradka to naturalny aktywator procesów wytwarzania krwinek), mlekopędne, moczopędne, przeciwalergiczne, anaboliczne.
Dawkowanie
Doustnie stosuje się 6g na dobę[6], zewnętrznie jako ciepłe okłady przygotowane przez zalanie 50g surowca 250ml wody[6] i odczekanie ok. 30 min. Bywa stosowana także w stanach wychudzenia i osłabienia dla pobudzenia apetytu i przyspieszenia przemiany materii oraz u matek, które mają zaburzenia laktacji, a dawniej jako środek do powiększania piersi.

Roślina jadalna

Walory kulinarne
Młode liście oraz kiełki są jadane jako warzywa, a suszone używane do wzbogacania smaku gotowych dań (suszone liście mają gorzki smak i charakterystyczny silny zapach)[5]. Nasiona są używane jako przyprawa zwana kozieradką (m.in. do przygotowania zalew do marynat, proszku curry, makaronów, pieczywa i potraw mięsnych)[5].
Znaczenie w kuchniach świata
Spotyka się ją głównie w kuchni hinduskiej oraz w tajlandzkiej. W Jemenie kozieradka jest jednym z głównych składników narodowej potrawy zwanej Saltah, pojawia się ona także często w takich hinduskich i pakistańskich daniach jak: dahls czy mieszance przyprawowej panch phoron.
  • Efektem ubocznym spożywania nawet małych ilości tej rośliny jest zapach curry lub syropu klonowego w moczu i pocie osoby spożywającej kozieradkę.

Inne zastosowania

Dawniej była również używana jako pasza dla bydła, jednak ze względu na swoisty zapach, który przenika do mleka, nie jest już stosowana. Roślina ta jest czasami używana do produkcji sztucznych syropów klonowych (artificial maple sirups) jako dodatek smakowy. Wytwarzane są z niej maseczki kosmetyczne do pielęgnacji cery zniszczonej, przewrażliwionej i suchej, a także cery z trądzikiem[5]. Z nasion sporządzano dawniej żółty barwnik, a ich śluz wykorzystywano do usztywniania tkanin[5].

Uprawa

Wymaga słonecznego i osłoniętego od wiatrów stanowiska i żyznej gleby o dużej zawartości wapnia[5]. Uprawia się ją z nasion wysiewanych w połowie kwietnia bezpośrednio do gruntu na głębokość 1-1,5 cm, w rządkach o rozstawie 30 cm[5]. Nasiona kiełkują zazwyczaj po dwóch tygodniach[5]. Oprócz odplewiania i spulchniania gleby nie wymaga innych zabiegów uprawowych.

Oto co pisze o niej doktor Henryk Różański

Właściwości lecznicze

Preparaty z kozieradki wykazują właściwości odżywcze, przeciwzapalne, żółciopędne, rozkurczowe, poprawiające samopoczucie, żółciotwórcze, pobudzające wydzielanie soku trzustkowego, żołądkowego i jelitowego, wzmacniające, usprawniające wchłanianie pokarmów, regulujące wypróżnienia, pobudzające regenerację wszystkich tkanek, aktywujące hemopoezę (kozieradka to naturalny aktywator procesów wytwarzania krwinek), mlekopędne, moczopędne, przeciwalergiczne, anaboliczne.

Kozieradka obniża poziom glukozy we krwi zwiększając jej przenikanie do komórek. Wodno-alkoholowe wyciągi z kozieradki pobudzają miogenezę (rozwój tkanki mięśniowej), wzrost tkanki mięśniowej, chrzęstnej, kostnej i łącznej właściwej. Saponiny sterydowe kozieradki są prekursorami w syntezie horomonów sterydowych o działaniu anabolicznym (estrogeny, dehydroepiandrosteron, testosteron). Kozieradka nasila syntezę kortykosteroidów w nadnerczach. Zwiększa retencję azotu w ustroju, pobudza syntezę białek, dostarcza związki aminowe i aminokwasy, które mogą być wykorzystane w procesach anabolicznych (asymilacji). Działanie stymulujące wzrost organizmu związane jest z pobudzającym wpływem 4-hydroksy-izoleucyny na wydzielanie insuliny. Insulina pobudza syntezę białka. W wielu krajach kozieradka uważana jest za skuteczny afrodyzjak. Lecytyna i inne fosfolipidy zawarte w kozieradce działają psychotonicznie i pobudzająco na motorykę mięśni. Wodno-alkoholowe przetwory z kozieradki zwiększają wydolność fizyczną (o 40-60%, zależnie od diety) i psychiczną (nawet o 50-70%).
Dzięki zawartości fosfolipidów, choliny i betainy oraz sitosterolu kozieradka działa lipotropowo i przeciwmiażdżycowo. Zapobiega marskości wątroby, przyśpiesza procesy detoksykacji (odtruwania) i eliminacji toksyn z ustroju. Zapobiega także zastojom żółci i rozwojowi kamicy żółciowej. Chroni wątrobę przed wpływem niektórych ksenobiotyków (leków, węglowodorów). Preparaty kozieradkowe podane doustnie wywierają również wpływ przeciwkaszlowy i przeciwdepresyjny. Zastosowanie zewnętrznie (okłady, płukanki) działają przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo, przeciwwysiękowo, przeciwświądowo, zmiękczająco, pobudzająco na regenerację. Kompresy i częste przemywanie wodnymi oraz wodno-alkoholowymi wyciągami z kozieradki działają przeciwtrądzikowo. Przyśpieszają resorpcję ropni i gojenie krostek. Zauważono także właściwości przeciwplamicze kozieradki (usuwa plamy po ropniach, stłuczeniach, ukąszeniach owadów). Obecnie w niektórych krajach kozieradka jest wykorzystywana do produkcji hormonów sterydowych.

Zastosowanie

Osłabienie fizyczne i psychiczne, wychudzenie, zanik mięśni, choroby reumatyczne i zwyrodnieniowe stawów, złamania kości, niedokrwistość, zaparcia, kamica żółciowa, stłuszczenie serca, nerek i wątroby, choroby alergiczne, kaszel, nieżyty układu oddechowego; stany zapalne powiek, spojówek i gałki ocznej (okłady + zażywanie doustne); troficzne choroby skóry (zewnętrznie + doustnie), owrzodzenia skóry, ropnie, przetoki ropne skórne, plamy na skórze, krwiaki, sińce, owrzodzenia błon śluzowych, stany zapalne jamy ustnej, gardła i narządów płciowych, oparzenia, rany, odleżyny; choroba wrzodowa, ostre nieżyty przewodu pokarmowego z bolesną biegunką i bólami brzucha; uprawianie kulturystyki bez wyraźnych efektów przyrostu mięśni, zaburzenia koncentracji i zapamiętywania, niedobór estrogenów, niedoczynność kory nadnerczy. Do lewatyw: zaparcia, hemoroidy, stany zapalne odbytu. Do irygacji i nasiadówek: stany zapalne pochwy i warg sromowych, świąd sromu.Za granicą przetwory z kozieradki zalecane są przy impotencji (niemocy płciowej) oraz w okresie przekwitania (menopauzy), bowiem działają estrogennie.

W medycynie weterynaryjnej kozieradka jest wykorzystywana jako środek wzmacniający, mlekopędny, stymulujący przyrosty masy ciała, osłaniający, przeciwzapalny i regenerujący. W produkcji zwierzęcej od starożytności kozieradka była stosowana do tuczenia zwierząt. Zalecana również dla zwierząt w okresie okołoporodowym (profilaktyka zaparć, biegunek, stresu, zapobieganie niedoborowi mleka).

Działania niepożądane

U niektórych osób pod wpływem przetworów z kozieradki pot i łój przybiera kozi zapach.

Jak widać należy ostrzec, że niektóre osoby mogą mieć problem z przetworzeniem składników zapachowych tej przyprawy i zioła – to także jest je3den z powodów dla którego symbolizuje ona właśnie Przepląta-Kusego , Boga Przypadku. Chętnych do szczegółowej wiedzy na temat fizykoterapii kozieradką odsyłam na  stronę: http://luskiewnik.strefa.pl/farmakologia/trigonella.htm

Inne wiadomości o kozieradce

Kozieradka działa przeciwmiażdżycowo. Zapobiega marskości wątroby, przyśpiesza procesy detoksykacji (odtruwania) i eliminacji toksyn z ustroju. Zapobiega także zastojom żółci i rozwojowi kamicy żółciowej. Chroni wątrobę przed wpływem niektórych ksenobiotyków (leków, węglowodorów). Preparaty kozieradkowe podane doustnie wywierają również wpływ przeciwkaszlowy i przeciwdepresyjny.

Osłabienie fizyczne i psychiczne, wychudzenie, zanik mięśni, choroby reumatyczne i zwyrodnieniowe stawów, złamania kości, niedokrwistość, zaparcia, kamica żółciowa, stłuszczenie serca, nerek i wątroby, choroby alergiczne, kaszel, nieżyty układu oddechowego; stany zapalne powiek, spojówek i gałki ocznej (okłady + zażywanie doustne); troficzne choroby skóry (zewnętrznie + doustnie), owrzodzenia skóry, ropnie, przetoki ropne skórne, plamy na skórze, krwiaki, sińce, owrzodzenia błon śluzowych, stany zapalne jamy ustnej, gardła i narządów płciowych, oparzenia, rany, odleżyny; choroba wrzodowa, ostre nieżyty przewodu pokarmowego z bolesną biegunką i bólami brzucha; uprawianie kulturystyki bez wyraźnych efektów przyrostu mięśni, zaburzenia koncentracji i zapamiętywania, niedobór estrogenów, niedoczynność kory nadnerczy, zaparcia, hemoroidy, stany zapalne odbytu. Do irygacji i nasiadówek: stany zapalne pochwy i warg sromowych, świąd sromu. Za granicą przetwory z kozieradki zalecane są przy impotencji (niemocy płciowej) oraz w okresie przekwitania (menopauzy), bowiem działają estrogennie.

Kozieradka bywa też używana u matek, które mają zaburzenia laktacji, a dawniej jako środek do powiększania piersi.

Kozieradka jest jedną z najstarszych roślin stosowanych w medycynie, używaną już przez starożytnych Egipcjan i Hipokratesa, wiele osób stosuje ją również za afrodyzjak. Kozieradkę stosuje się także w cukrzycy, obniża poziom cukru we krwi, zmniejsza insulinooporność komórek w cukrzycy typu II.

Ponieważ kozieradka ma dużą wartość odżywczą, mocno zaleca się ją w przypadkach wychudzenia, a nawet anoreksji.

Ważne: kozieradki nie powinny stosować kobiety w ciąży oraz karmiące piersią.

I znów jak widać to Ziele nie dla wszystkich.

Oto co mówi strona Poradnia.pl

Wracanie do natury, w tym także zgłębianie wiedzy o leczniczych właściwościach roślin, to nie tylko moda. To po prostu konieczność. Przecież nasze organizmy są już bardzo zmęczone wszechobecną chemią. Sztuczny rosołek, chemiczne odżywki do włosów, toksyczne meble i wykładziny – sami dobrowolnie naruszamy prawa natury. Dobrze, że coraz częściej sięgamy do naturalnej apteki – łąk, lasów i ogrodów. Jestem pewna, że badania naukowe potwierdzą fantastyczne właściwości kozieradki, bardzo cenionej przez naszych przodków i coraz częściej docenianej przez współczesną medycynę.

W dzisiejszych czasach, kiedy choroby krążeniowe zbierają tak wielkie żniwo, warto przypomnieć, że kozieradka wykazuje działanie uszczelniające ścianki naczyń krwionośnych i pobudzające czynności krwiotwórcze szpiku kostnego.

– Kozieradka (Trigonella foenum-graecum), choć jej polska nazwa brzmi bardzo swojsko, nie jest specjalnie popularna?

– Jej nazwa bierze się stąd, że i smak, i zapach kozieradki – bardzo specyficzny – jest bardzo lubiany przez kozy. Ponieważ raduje kozy (ale nie tylko, bo wędkarze doskonale wiedzą, że na zapach tej rośliny dają się złapać płoć, leszcz i ukleja), najprościej było ją nazwać kozieradką. Kiedyś wszystko było mniej skomplikowane, także nazwy, które w jasny sposób pozwalały rozpoznać roślinę. Rzeczywiście, uprawiana jest w Polsce dość rzadko, została wyparta przez inne, „modniejsze rośliny”. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni i że moda na kozieradkę utrzyma się dłużej, bo naprawdę warto. Już Hipokrates bardzo wysoko cenił tę roślinę za jej wiele leczniczych właściwości, starożytne Egipcjanki przyrządzały z jej nasion wygładzającą skórę maść, a z liści herbatkę łagodzącą bóle miesiączkowe. Chińczycy do dziś napar z kozieradki stosują w przypadku bólów brzucha i niestrawności, a także do leczenia męskiej impotencji i dolegliwości okresu klimakterium u kobiet. Ostatnio prowadzone na Zachodzie badania potwierdziły także skuteczność nasion kozieradki w obniżaniu poziomu cukru we krwi.

– Spora rozpiętość! Jakie składniki tej leczniczej rośliny są dla medycyny ludowej najważniejsze?

– Przede wszystkim alkaloidy, steroidalne saponiny, cholina, lecytyna, witaminy A, B i C oraz sole mineralne i substancje śluzowe.

– Przyroda zna leki na wszystkie choroby, tak przynajmniej utrzymują ci, którym bliska jest ludowa medycyna. A Pani, Pani Marto, w jakich przypadkach zaleca stosowanie kozieradki?

– Oj, gdybym chciała opowiedzieć o wszystkich zastosowania kozieradki, zajęłoby to wiele czasu, ale wszystkim, bez względu na wiek (także dzieciom od 1 roku życia, szczególnie tym chorowitym i z niedowagą) i rodzaj schorzenia, polecam kozieradkę z ziołami na miodzie. Niesamowicie wzmacnia organizm, usuwa toksyny. Działa profilaktycznie, a do profilaktyki chyba nikogo nie trzeba przekonywać.

(cd na tejże stronie: Poradnia.pl)

Kozieradka dla sportowców

– dużo lepsza niż sterydy – więc polecam jako zdrowsze dla tych, którzy i tak nie ustaną w wysiłkach siłowniczych by nabyć muskulatury

Kozieradka – Trigonella (Papilionaceae).

Opis.

1. Kozieradka pospolita – Trigonella foenum graecum – roślina jednoroczna dorastająca do 60 cm wys.; liście trójlistkowe, złożone z listków odwrotnie jajowatych; kwiaty bladożółte osadzone w kątach liści; owoc – strąk. Roślina uprawiana i zdziczała.

2. Kozieradka błękitna – Trigonella coerulea – roślina jednoroczna o silnej woni dorastająca do 60 cm wys.; listki podłużnie jajowate, tępe, brzegiem drobno ząbkowane; kwiaty jasnoniebieskie; owoc – strąk. Kwitnie od czerwca do lipca. Roślina uprawiana, niekiedy zdziczała.

Surowiec.

Surowcem jest nasienie kozieradki – Semen Trigonellae – FP II, III, IV, V. W FP figuruje pod nazwą Semen Foenugraeci. Nasiona sprzedawane są w opak. 50 g, mielone lub całe. Do naszych celów najlepiej kupować zmielone nasiona, bo całe są twarde i trudne do rozdrobnienia, a nierozdrobnione rzecz jasna nie zaparzają się i są dla nas nieprzydatne.

Skład chemiczny.

Surowiec zawiera 20-45% śluzu (mannogalaktanu), saponiny sterydowe (pochodne diosgeniny i jej izomer yomoganinę – 0,1-2,2%, tigogeniny, gitogeniny, 25-spirostano-3,5-dien, neogitogeniny, neotigogeniny), białka – 20-27%, flawonoidy (witeksyna, wicenina, izowiteksyna, 2”-o-p-kumaroilowiteksyna), betainę kw. nikotynowego – trygonelinę – 0,04%, cholinę – 0,05%, olejek eteryczny, niacynę -3-5 mg/100g, olej tłusty -6-10%, liczne sole mineralne, wit.F, lecytynę – 2%, gorycze, garbniki. Nasiona są materiałem wyjściowym do produkcji saponin steroidowych służących z kolei do półsyntezy kortykosteroidów (diosgenina).

Działanie.

Składniki sterydowe kozieradki działają wyraźnie hormonalnie i wykazują wpływ anaboliczny. Mogą zastąpić z powodzeniem sztuczne sterydy anaboliczne. Zwiększają retencję azotu, pobudzają syntezę białek, zwiększają stężenie hemoglobiny i liczbę erytrocytów we krwi. Zatrzymują wodę, sód, wapń, żelazo i chlor w organizmie. Pobudzają procesy regeneracji tkanek, pobudzają przyrost tkanki mięśniowej i łącznej. Kozieradka działa odżywczo, odkażająco, przeciwzapalnie, rozmiękczająco, powlekająco, wykrztuśnie, tonizująco, pobudzająco na procesy trawienne, mlekopędnie; regulują wypróżnienia i metabolizm. Pobudzają strefy rozrodcze paznokci i włosów, zwiększają wydzielanie androsteronów i estrogenów.

Wskazania: wysiłek sportowy, uprawianie kulturystyki, osłabienie, niedokrwistość, niedoczynność kory nadnerczy i gruczołów płciowych, zaburzenia przemiany materii, zaparcia, choroby układu oddechowego, niedobory witamin i soli mineralnych, osłabienie, choroby zakaźne, zaburzenia trawienia, laktacja, kaszel, choroby skórne i włosów, przeziębienie, stany ozdrowieńcze, choroba wrzodowa, wychudzenie, stany zapalne przewodu pokarmowego.

Napar: 2 łyżki nasion zalać 2 szkl. wrzącej wody lub gorącego mleka; odstawić na 20 minut; przecedzić. Pić 4 razy dz. po 150 ml; niemowlęta -8-10 ml, 3-4 razy dz.; dzieci w wieku 10-24 miesięcy – 32 ml, 3-5 r. ż. – 38 ml, 6-8 r. ż. – 42 ml, 9-12 r. ż. – 64 ml, 13-15 r. ż. – 85 ml, 3-4 razy dz. Zalecam posłodzić miodem.

Odwar (jest wartościowszy od naparu): 2 łyżki nasion zalać 2 szkl. wody; gotować 3 minuty; odstawić na 20 minut; przecedzić. Pić jak napar.

Efekt anaboliczny (przy równoczesnym ćwiczeniu) widoczny po około 30 dniach stosowania. Składniki lotne wydzielają się wraz z potem nadając mu specyficzny zapach. Stosować przez 3-6 miesięcy, cyklicznie.

Proszek kozieradkowy – Pulvis Trigonellae: nasiona zmielić na drobny proszek. Zażywać 3 razy dz. po 1 łyżeczce.

Miód kozieradkowy – Mel Trigonellae: na każdą łyżeczkę proszku dać 1 łyżkę miodu, wymieszać. Zażywać 4 razy dz. po 1 łyżce.

Więcej jest o tym i o innych mieszankach na pewnej stronie internetowej ale jej adresu tutaj nie podamy

Chleb z kozieradką – pisze Justyna Hall

KOZIERADKA POSPOLITA, A OPTYMISTYCZNA ENERGIA DLA KOMÓREK NERWOWYCH NASZEGO MÓZGU. ODŻYWIANIE CZŁOWIEKA W XXI WIEKU/INFO. (BIOLOGICZNA POMOC !!).

CHLEB ANTYMIAŻDŻYCOWY-IRL, JEST W CHWILI OBECNEJ NAJBARDZIEJ WARTOŚCIOWYM PRODUKTEM ŻYWIENIOWYM DLA CZŁOWIEKA NA PLANECIE ZIEMIA:
80% ENERGII (niskie węglowodany), antyotyłościowy (bardzo syci), antycukrzycowy (poziom cukru do 26% wzrostu). W całych swoich dziejach LUDZKOŚĆ (7 MLD), nie stworzyła dotąd tak wartościowego i biologicznie wzorcowego PRODUKTU ŻYWIENIOWEGO.

CHLEB ANTYMIAŻDŻYCOWY-IRL, MOŻNA PAKOWAĆ PRÓŻNIOWO:
Np. po 3 szt. jest on wówczas przydatny do spożycia przez PONAD 1 ROK. Energia biologiczna tj. 80% ENERGII (niskie węglowodany), na tzw. TRASY, wycieczki, dalekie wyjazdy czyli: LOGICZNA, ZDROWOTNA KONIECZNOŚĆ. Również AKCJE POMOCY HUMANITARNEJ.

OKRUSZKI !! DLA DZIECI, DLA SPORTOWCÓW, CHORYCH (SZPITAL), OSÓB STARSZYCH (DODAJEMY DO WSZELKICH POSIŁKÓW):
Każdy CHLEB wg opracowań IRL KRAKÓW tj. upieczone MINI CHLEBKI, mielimy (mikser) uzyskując tzw. OKRUSZKI czyli produkt biologicznie wzorcowy w praktycznej do spożycia formie. Rozdrobniony chleb jest naturalnym źródłem ENERGII dla człowieka i powinien stanowić podstawowy składnik każdego posiłku/24h. Nasz organizm pozyskuje o 30% więcej energii, niż po spożyciu ugotowanego ryżu, co stanowi zwiększenie energetycznych możliwości życiowych dla wszystkich komórek, a w szczególności komórek nerwowych naszego mózgu. Układ immunologiczny otrzymuje dodatkową energię do walki z bakteriami, wirusami, także z komórkami nowotworowymi wzmacniając szanse obronne organizmu (dużo większa energia dla białych krwinek układu odpornościowego).

A teraz wreszcie dochodzimy do Kuchni

Nasiona kozieradki to jeden z ważniejszych składników indyjskiej przyprawy curry i bułgarskiej czubricy. Roztarte lub zmielone nasiona doskonale się komponują ze startym żółtym serem jako dodatek do pizzy, zapiekanek lub spaghetti. Dodadzą także aromatu pastom z twarożku, masła, wielu surówkom i sałatkom, sosom do sałaty, gotowanym kalafiorom, zielonej fasoli. Aby wydobyć pełen aromat nasion, dobrze jest przed zmieleniem lekko je uprażyć na suchej patelni (nasiona nie mogą stać się czerwone). Nie należy jednak przesadzać z ilością nasion, ze względu na gorycz i bardzo intensywny zapach. W okresie zimowym możemy przygotowywać kiełki z nasion kozieradki. Nasiona kiełkują bardzo szybko, a kiełki są gotowe do spożycia, gdy ich długość 2-3-krotnie przekroczy długość nasion. Kiełki można dodawać do sałatek, surówek, sosów i past. Mają działanie odświeżające i pobudzają apetyt.
Kozieradka w ogrodzie może być tłem dla roślin o ozdobnych kwiatach lub żywopłotem oddzielającym różne uprawy.

KOZIERADKA – roślina lecznicza, jej nasiona są używane jako przyprawa. Łacińska nazwa foenum-graecum oznacza „greckie siano” (w starożytnej Grecji była wykorzystywana jako pasza dla zwierząt). Rośnie dziko od wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego aż po Chiny. Uprawiania prawie na całym świecie, także w Polsce.
Nasiona kozieradki są jednymi z najbogatszych w śluzy – ich zawartość przekracza nawet 40 %.  Zawiera śladowe ilości olejków eterycznych, saponiny steroidowe, flawonoidy, cholinę, lecytynę, witaminy PP, F, D. W niektórych krajach kozieradka jest wykorzystywana do produkcji hormonów sterydowych.
Kozieradka jest bogata w sole mineralne – potas, sód, magnez, wapń, kobalt, mangan, fosfor, cynk, krzem, siarkę, żelazo, miedź.
W celu optymalnego wykorzystania składników czynnych, nasiona kozieradki należy mielić lub rozcierać.
Kozieradka usprawnia procesy trawienia i przyswajania pokarmów oraz zwiększa aktywności układu odpornościowego. Stosuje się ją w celu przyspieszenia przemiany materii. Ma właściwości przeciwzapalne, żółciopędne, rozkurczowe, pobudza wydzielanie soku trzustkowego, żołądkowego i jelitowego. Reguluje wypróżnienia. Jest naturalnym aktywatorem procesów wytwarzania krwinek.
Zewnętrznie stosowana przy zapaleniach skóry, czyrakach, żylakach i zapaleniu gardła.
W kuchni nasiona kozieradki są używane jako przyprawa. Jest składnikiem proszku curry i różnego rodzaju past kremowych. Bardzo popularna w kuchni hinduskiej i tajlandzkiej. Wzbogaca smak zup jarzynowych, warzyw duszonych i serów. Jest składnikiem hinduskiego dania dahls.

Kozieradka (sproszkowane nasiona) to niezwykle aromatyczna przyprawa, charakteryzuje się specyficzną goryczką, dlatego stosować ją z ostrożnością.

Nasiona i liście

W kuchni używa się nasion, które należy zmielić lub utłuc w moździerzu. Dla pozbycia się goryczki najlepiej je uprzednio lekko uprażyć, ale nie za mocno bo łatwo pogorszyć jej smak, najlepiej na grubej patelni. Stosuje się także suszone liście, które w Indiach i krajach Bliskiego Wschodu funkcjonują pod nazwą menthi i przyprawia się nimi potrawy z warzyw korzeniowych.

Zastosowanie w kuchni

Jest cenionym składnikiem kuchni wegetariańskiej, gdyż nadaje potrawom z warzyw niezwykłego aromatu daniom z tofu. Uprażoną i zmieloną kozieradką można przyprawiać pieczone ziemniaki, gotowaną marchewkę, fasolę, kotlety selerowe, brokułowi lub kalafiorowe, ale także potrawy z jaj i zupy warzywne. Uprażoną i zmieloną bądź utłuczoną kozieradką warto posypać zapiekanki z serem – nabiorą oryginalnego smaku i aromatu.

Nadaje się do zaprawiania dipów jogurtowych oraz twarogów, dodawać do dressingów sałatkowych na bazie jogurtu. Świetnie się sprawdzi w humusach z gotowanych warzyw strączkowych czyli pastach z gotowanej fasoli, cieciorki, bobu, soczewicy.

Kiełki i kasza

Młode liście kozieradki oraz kiełki z nasion można dodać do sałatek jako urozmaicenie smaku. W niektórych krajach nasiona kozieradki moczy się w wodzie i gotuje, po czym podaje jako kaszę.

Przechowywanie

Przechowywać ją należy w szczelnych pojemnikach. Jeśli przechowujemy w oryginalnych torebkach to z dala od innych ziół a w szczególności unikać towarzystwa torebek z budyniami, cukrem waniliowym, czy kisielkami, bo przejdą aromatem.

Jej żółto-brązowe twarde nasionka mają silny aromat, podobny do selera i lubczyku.
Trzeba je zemleć bezpośrednio przed użyciem.
Dodana do startego żółtego sera nadaje mu smak parmezanu.
Świetna do surówek, past twarogowych, zup i sosów oraz wszelkich dań kuchni włoskiej.

Dania mięsne

Gulasz jagnięcy i kluseczki z kozieradką

Przepis z programu Łatwa kuchnia indyjska 2 (odc.2)

liczba osób: 6
trudność: łatwe
rodzaj dania: Dania mięsne
Kuchnia indyjska
Gulasz:
3 łyżki oleju roślinnego
600 g jagnięciny, sprawionej i pokrojonej na małe kawałki
1 łyżeczka nasion gorczycy
1 duża cebula, drobno posiekana
3 duże ząbki czosnku, obrane
4 cm kawałek korzenia imbiru, obrany
sól do smaku
1 łyżeczka cukru
1 łyżka mielonej kolendry
1 łyżka mielonego kminu
½ łyżeczki kurkumy
¼-½ łyżeczki sproszkowanego chilli
3 pomidory, zmiksowane na purée
300 ml wody
400 ml mleka kokosowego
1-2 łyżeczki soku z cytryny
1 mały batat, obrany i pokrojony a kawałki
1 łyżeczka garam masala
250 g ciecierzycy z puszki, opłukanej i osączonej

Kluseczki:
100 g mąki pszennej razowej
50 g mąki z ciecierzycy
szczypta proszku do pieczenia
¾ łyżeczki soli
¾ łyżeczki cukru
1 łyżeczka świeżo startego imbiru
2 łyżki suszonych liści kozieradki
szczypta kurkumy
1 łyżki soku z cytryny
2 łyżki oleju roślinnego
Do podania:
garść posiekanej świeżej kolendry

Przygotowanie:
Rozgrzać w rondlu olej. Dodać jagnięcinę i smażyć 3-4 minuty, od czasu do czasu mieszając, aż mięso zrumieni się ze wszystkich stron. Wyjąć z rondla i trzymać pod przykryciem. Do tego samego rondla wsypać nasiona gorczycy i smażyć pół minuty, aż zaczną strzelać. Dodać cebulę i smażyć 3-4 minuty, aż się zrumieni. Tymczasem zmiksować na pastę czosnek i imbir z odrobiną wody. Dodać do cebuli i smażyć 2-3 minuty, aż pasta się zrumieni. Dodać sól, cukier, mieloną kolendrę i kmin, kurkumę i chilli, i smażyć jeszcze 10 sekund. Dodać purée z pomidorów i 100 ml z odmierzonej wody, dokładnie wymieszać i doprowadzić do lekkiego wrzenia. Gotować 6-8 minut, często mieszając, do niemal całkowitego odparowania płynu. Tymczasem wymieszać mąkę z pozostałymi składnikami i zagnieść ciasto. Zrobić z ciasta trzy wałeczki, podzielić każdy na sześć kawałków i utoczyć z nich kulki. Kiedy sos się zredukuje, wlać do rondla mleko kokosowe, sok z cytryny i resztę wody. Gotować pięć minut. Dodać batat i ponownie doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i po sześciu minutach dodać kluseczki. Przykryć pokrywką i gotować jeszcze 6-7 minut, aż batat będzie miękki. Dodać garam masalę, odłożoną jagnięcinę i ciecierzycę, z powrotem przykryć i gotować jeszcze 4-5 minut, aż mięso będzie odpowiednio miękkie. Posypać świeżą kolendrą i podawać.

Opracowano na podstawie programu „Łatwa kuchnia indyjska”.

Skrzydełka macerowane z kozieradką

Lubicie kurczaka z chrupiącą rumianą, pachnącą ziołami skórką? Wcale nie trzeba szczególnych umiejętności, żeby przygotować coś więcej niż mięso w gotowej marynacie z torebki. No dobrze, czepiam się, torebki też są fajne i przydają się zabieganym i leniuchom, ale czasem można postarać się trochę bardziej. Szczególnie, jeśli w domu są małe niejadki. Bo nie wiedzieć czemu, małe niejadki zwykle lubią „mięso na kościach” i pałaszują je na wyścigi.

Skrzydełka umyj, dokładnie oczyść, pozbaw nadmiaru tłustej skórry i części nie zawierających mięsa. Osusz i obtocz w przygotowanej mieszance oleju, octu i przypraw. Przełóż do szczelnego pojemnika i odstaw do lodówki na 24 godziny.

Piekarnik nagrzej do 200 st. C, używając funkcji grilla. Skrzydełka ułóż w dużym naczyniu żaroodpornym. Piecz około 1 godziny bez przykrycia, odwracając w trakcie pieczenia 2-3 razy, aby skórka apetycznie się zrumieniła.

Podawaj z ziemniakami lub frytkami i ulubionymi surówkami. Skrzydełka można też upiec na tacce aluminiowej na zwykłym grillu.

Jajka

Klopsiki z jajek

Składniki

  • 6 jajek
  • 4 ziemniaki
  • mała cebula
  • pół łyżeczki sproszkowanej kozieradki lub przyprawy curry
  • 1,5 łyżki masła lub margaryny
  • 3 łyżki tartej bułki
  • natka pietruszki
  • olej do smażenia
  • sól

Sposób przygotowania

4 jajka ugotować na twardo. Ziemniaki ugotowane w mundurkach, obrać i rozetrzeć na purée. Cebulę drobno posiekać i zrumienić na maśle, dodając kozieradkę albo curry. Jajka posiekać drobno, zmieszać z ziemniakami i cebulą, posolić, dodać posiekaną natkę pietruszki, wbić surowe jajko.

Masę dokładnie wymieszać, uformować niewielkie klopsiki i obtoczyć je w tartej bułce, potem w roztrzepanym jajku i jeszcze raz w tartej bułce. Smażyć na rozgrzanym oleju.

Po Wegańsku

Ciasto pakora

  • 1 filiżanka mąki z ciecierzycy
  • 1/2 filiżanki drobno pokrojonej cebuli
  • 1/2 filiżanki drobno pokrojonych ugotowanych ziemniaków
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 1 łyżeczka drobno pokrojonego imbiru
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • sól do smaku
  • olej do głębokiego smażenia

Sos:

  • 1 filiżanka jogurtu naturalnego
  • 1/2 filiżanki maki z ciecierzycy
  • 2 całe suszone czerwone papryczki chili
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • 1 łyżeczka nasion kozieradki
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżka ghee
  • sól do smaku
  • odrobina oleju do smażenia

1 filiżanka = 250  ml

Wszystkie składniki pakora poza olejem zmiksować na gęstą masę, dodając ok. 1/2 filiżanki zimnej wody. Formować małe kulki. W głębokim garnku (lub naczyniu kadhai) rozgrzać olej i usmażyć kulki na złotobrązowo. Odsączyć na papierowym ręczniku, odstawić.

Jogurt i mąkę z ciecierzycy zmiksować, dodać kurkumę, sól i 3 filiżanki wody. W głębokim garnku (lub naczyniu kadhai) rozgrzać niewielką ilość oleju, dodać kozieradkę i suszone chili, smażyć minutę. Dodać papkę jogurtową, doprowadzić do wrzenia i gotować, stale mieszając, ok. 15 minut na wolnym ogniu. Dodać słodką paprykę, usmażone kulki pakora i gotować jeszcze 5 minut na małym ogniu. Potrawę polać ghee. Podawać na gorąco z ryżem basmati.

źródło:” Przewodnik kulinarny. Indie” wyd. Pascal

CUKINIA Z NASIONAMI KOZIERADKI

Kozieradkę można kupić  w sklepie zielarsko-medycznym, gdyby ktoś pytał, bo w zwykłym markecie raczej trudno ją spotkać :)
Oczywiście taka cukinia nie musi być tylko dodatkiem, można ją podać np. z chlebkami chapati jako danie wegetariańskie – wówczas należy podwoić ilość składników
(na 4 małe porcje)
2 łyżki oleju,
½ średniej cebuli,
1,5 zielonego chili (dałam mały kawałek zielonej papryczki jalapeno),
½ łyżeczki świeżo startego imbiru,
½ łyżeczki czosnku przeciśniętego przez praskę,
½ łyżeczki chili w proszku,
225g cukinii,
1 średni pomidor,
świeże listki kolendry,
1 łyżeczka nasion kozieradki (ja miałam mielone)

Na patelni rozgrzać olej. Wrzucić dorbno posiekaną cebulę i zielone chili (bez pestek), starty imbir, czosnek i chili w proszku i dobrze wymieszać. Dodać pokrojoną w plasterki cukinię i smażyć 5-7 minut, mieszając. Dodać liski kolendry i nasiona kozieradki oraz pokrojonego na półplasterki pomidora, smażyć jeszcze kilka minut. Przełożyć warzywa na półmisek i podawać na gorąco.

(przepis z książeczki „Z kuchennej półeczki. Kuchnia indyjska”)

Lankijskie curry z orzechami nerkowca

z blogu: http://galangal.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?606759

Przepis na curry pochodzi,  z programu Far Eastern Oddysey Ricka Steina. Na Sri Lance używane są dwa rodzaje proszku curry: surowy i prażony. Ten pierwszy jest podobny w składnie do mieszanek z południowych Indii, drugi oprócz braku kurkumy charakteryzuje się tym, że praży się go przed zmieleniem.

proszek curry:

(łyżka to 15 ml, łyżeczka 5 ml)

2 łyżki ziaren kolendry

łyżka kminu

łyżka nasion fenkułu

6 zielonych kardamonów

łyżeczka ziaren kozieradki

łyżka czarnego pieprzu w ziarnach

łyżka czarnej gorczycy

laska cynamonu

suszone chili*

łyżeczka ryżu

curry:

2 łyżki cynamonu**

6 ząbków czosnku

3 cm kawałek korzenia imbiru

zielone chili*

1 trawa cytrynowa

łyżeczka kurkumy

1 liść pandamu/ u mnie pół łyżeczki ekstraktu

puszka mleka kokosowego

garść świeżych liści curry

200 g fasolki szparagowej

300 g orzechów nerkowca

łyżka brązowego cukru (idealnie palmowego)

sok z połowy limonki

sól

2 łyżki oleju roślinnego (idealnie palmowego)

* Kuchnia lankijska jest jedną z najbardziej pikantnych na świecie, ale nie oznacza to, że potrawy z tamtego regionu są mniej smaczne łagodne. Dajcie tyle chili ile lubicie. W programie Rick wrzucił kilka suszonych kaszmirskich chili do proszku, a do samego curry 1 zielone. Ja ograniczyłam się do jednego w przyprawie: birds eye i do 1 zielonego w samym curry, lubię pikantniejsze, ale chciałam, żeby dzieci zjadły – żadne z nich nie narzekało, że za pikantne, więc dobrze. Posypałam sobie dodatkowo na talerzu płatkami chili i byłam zadowolona.

Wszystkie przyprawy na proszek prażymy na suchej patelni przez kilka minut: będzie dymiła i pachniała nieziemsko. Po lekkim ostudzeniu mielimy. Rozgrzewamy tłuszcz w woku, dodajemy cynamon, zmiażdżony czosnek, posiekane chili i imbir, zmiażdżoną i posiekaną trawę cytrynową, kurkumę, dwie łyżki naszego proszku curry, liście pandamu (lub ekstrakt), chwilę smażymy aż aromat się rozwinie, dolewamy mleko kokosowe, wrzucamy liście curry, fasolkę pokrojoną na kawałki i orzechy. Doprowadzamy do wrzenia, doprawiamy solą, cukrem i sokiem z limonki. Potrawa jest gotowa kiedy fasolka jest miękka. Podajemy z ryżem.

ZIEMNIAKI W PRZYPRAWACH PO INDYJSKU (na 4 porcje)

400g małych, młodych ziemniaków, 2 średnie cebule, 2-3 łyżki oleju, 1 łyżeczka świeżo startego imbiru, 1 ząbek czosnku, 1 łyżeczka chili w proszku (zastąpiłam słodką mieloną papryką, żeby danie nie było bardzo ostre), 1,5 płaskiej łyżeczki mielonego kuminu, 1,5 płaskiej łyżeczki mielonej kolendry, 1 łyżka soku z cytryny, 1 zielona papryczka chili do dekoracji
baghaar (sos): 2 łyżki oleju, 3 suszone czerwone chili (dałam kawałek świeżej), ½ łyżeczki nasion czarnuszki, ½ łyżeczki nasion gorczycy, ½ łyżeczki nasion kozieradki

Ziemniaki wyszorować (ewentualnie obrać) i ugotować w osolonej wodzie do miękkości. W dużym rondlu rozgrzać 2-3 łyżki oleju i podsmażyć drobno posiekane cebule na złoty kolor. Zmniejszyć ogień, dodać starty imbir, przeciśnięty przez praskę czosnek, sproszkowaną chili, kumin, kolendrę i szczyptę soli. Smażyć przez 1 minutę, ciągle mieszając. Zdjąć z ognia. Dodać ugotowane, odsączone z wody ziemniaki, skropić sokiem z cytryny i dokładnie wymieszać. Aby przygotować baghaar, należy rozgrzać olej na patelni, dodać posiekane czerwone papryczki chili, nasiona czarnuszki, gorczycy i kozieradki i smażyć, ciągle mieszając, aż przyprawy nieco ściemnieją. Patelnię zdjąć z ognia i polać tym sosem ziemniaki. Udekorować posiekaną zieloną papryczką chili i podawać.

Curry z kalafiora, dyni i ziemniaków

1/4 kalafiora podzielonego na różyczki

dynia pokrojona w kostkę – objętościowo tyle co kalafiora

2 ziemniaki pokrojone w kostkę

1 cebula pokrojona w „pióra”

olej do smażenia, sól do smaku

kozieradka

czarna gorczyca

mieszanka curry

woda

Olej rozgrzać na patelni razem z kozieradką i gorczycą – uwaga gorczyca strzela, więc trzeba uważać. Na tym trzeba zeszklić cebulę i dorzucić po kolei: ziemniaki i podsmażyć, kalafior i podsmażyć a następnie dynię. Zamieszać, dosypać soli do smaku i curry – tak na oko dałam łyżeczkę albo dwie. Podlać 1/4 szklanki wody, zamieszać i na średnim ogniu, pod przykryciem dusić jakieś 10 min albo do momentu aż ziemniaki będą miękkie.

Wychodzi dobre i żółte a żółty kolor poprawia nastrój. :-)

Kuchnia Królestwa SIS: groch z fasolą czyli o orkiszu, bobie, ciecierzycy, sojenicy, soczewicy i innych słowiańskich strąkach i kłosach


Przedstawiamy tutaj przepisy na grochy i fasole oraz inne ziarna, które mogą równie dobrze stanowić podstawę diety mięsnej,  bezmięsnej (wolę takie słowo), a nawet czysto roślinnej (też wolę takie  określenie rdzenne i czysto słowiańskie, niż wege-tarianizm lub wega-nizm czy inne obce świństwo).

Będą to grochy i fasole rdzenne euro-azjatyckie (my rodzimowiercy polscy i słowiańscy mówimy lądyjsko-mazyjskie, bo Europa to po prostu Ląd , lub Biały Ląd – tak nazywali go nasi przodkowie,Afryka to Ląd Czarny, a Azja to Mazja – miano od-imienne pochodzące od Mazy-Maży (pół-boginki – pół-Amazonki, tak samo Ląd bierze miano od boginki i jednocześnie Mazonki –  Lędy-ŁABĘDY).

Herb Kołodyn hetmana Iwjana  Mazepy – jest nie tylko wariantem lustrzanych liter K czyli cyrylickiego Ж (z zamienioną na poziom podstawą tych liter), ale też wprost pokazuje dwa odwrócone księżyce co jest nawiązaniem bezpośrednim do głęboko ezoterycznych znaczeń i do mitologicznych przekazów Wiary Przyrodzonej Słowian zakorzenionych w najgłębszej asyryjsko-babilońskiej symbolice starożytnej.

Miano Koło-dyn odzwierciedla niebiański charakter Koła Czasu (Koła Czaru, Kola Czakry0, tak jak w słowie dyn-ia, dyn-gus, dyn-namit (ogień miotany – dyna-miot), den-ga (tęcza, bogini Denga), Ra-Du(n)-ga – (tęcza i woda – duń, toń oraz ruch – duć, dyć, duty, dęty, nadęty-obrzmiały, baniasty (jak słońce i owoc słoneczny – dynia) jak w imionach bogów: Wiatru – Dyj – Dyaus Pater , Deń-Dzień-Dyewana (świetlista, ruchliwa i leśna, bo wan – święty las, Wanowie – Święci Boru, bogowie leśni i ogniści), Dana-Daboga (Pani Dnia i Ognia Nieba, czyli Jassności) – identycznie jak w staropruskim (staroboruskim) słowie  dangus – niebo, dengenennis – niebieski, z niebios pochodzący, czy dag- ogień obecne w imieniu władcy Mieszka Koszańskiego (Koszebskiego) – Dagome, czy w końcówkach imion bogów jako znak światłości i świętości – dag na przykład w Po-DAG-a. Kołodyn – dynamiczne Koło czasu, koło Bogów, Koło Świata, Koło Światła, Koło Czaru (Księżyca – Czuryły), Kala-Czakra.

Mazja to imię słowiano-skołockiej bohaterki (bóg, wiadomo, tyrs – berło), które zniekształcono przez tysiąclecia w kontaktach z niearyjskimi językami. Od niego pochodzą też takie nazwy geograficzne jak Morze Mazowskie, Mazury, Mazowsze, plemienne jak Mazowszany, Mazonki-Amazonki oraz miana boskie jak Mażana-Marzana-Marzanna, czy imiona i nazwiska, jak współczesne Marzena, albo Mazepa – nazwisko bohatera dramatu Juliusza Słowackiego [hetman Iwan (Iwjan, Jan) Mazepa herbu Kołodyn – gdzie imię od Iwy-wierzby, Wierszby – Drzewa Świata i herb od Kołodzi-Kłódzi (Drzewa Świata, zamyku Swąta – Światła Świata) i od Kolady – bóstwa pór roku – Pani /Pana Zimy, zwanego też Kostromą lub Kostrubonkiem.

Królestwo Sis w Starożytności

Przedstawimy tutaj dania z całego obszaru starożytnego Sistanu (Królestwa SIS – Królestwa Słowian-Istów-Scytów), a więc z Wielkiej Scytii Europejskiej i Azjatyckiej, z Wielkiej Sarmacji Europejskiej i Azjatyckiej, z Wene-Dawii (Wene-Dahji), z Grand Tartarii – jak nazywano ten rozległy a jednorodny kulturowo obszar w różnych okresach, począwszy od czasów Asyrii i Babilonu, Judei i Egiptu z epoki Starszych Dynastii Królów (okres wczesnodynastyczny), aż po najnowsze czasy.

Miejmy świadomość, że naturalne pradawne dziedzictwo kulinarne Słowian rozciąga się od Doliny Indusu i Gangesu (rzek Widjuszu i Gęgawy), przez Himalaje, Dach Świata i Wielki Step, przez Syberię – od jej wschodnich alaskańskich i kamczackich krańców i poprzez Ural, przez Iran, Afganistan i Pakistan, przez Kaukaz i Anatolię aż do Południowej i Zachodniej Europy, a także na północ  – do Skandynawii.Obejmuje więc cały bieg rzeki Grań-Ren i Dunaj i Wołgi, rzek syberyjskich, ale i zachodnie Chiny, gdzie rudowłosi Toharowie „sprzedali” Chińczykom w odległych wiekach nie tylko tajemnicę hodowli bydła i wytwarzania przetworów mlecznych czy wykorzystania konia, rydwanu i koła, ale także tajemnicę wypieku chleba i wytwarzania pierogów, klusek czy makaronów, a także warzenia piwa (zbożowego), pienki (z konopi) i czaju (z liści wiśni, morwy, maliny, lipy czy herbaty).

Ponieważ żyjemy współcześnie a nie w starożytności, znajdą się tutaj także całkiem „świeże” kulinarne  nabytki, potrawy na bazie takich roślin jak fasole, z udziałem takich ziaren jak kukurydza i inne, które powtórnie odkryto w czasach europejskiego Odrodzenia, a które już wcześniej były w użyciu pradziadów Amerykanów, Azjatów i Europejczyków. Pamiętajmy że Nowy Świat był nowym tylko dla Europy Pośredniowiecznej, tej Europy która doznała straszliwego załamania cywilizacyjnego i szoku związanego z zapaścią demograficzną pomiędzy rokiem 400 a 800 naszej ery, która została odcięta od wiedzy o swoich korzeniach i przeszłych osiągnięciach przez chrześcijaństwo z jego scholastyką. Scholastyka, to „filozofia” i swoista metoda wykładu wiedzy o świecie, która była odmianą uniwersyteckiej cenzury Wiedzy. Przez 500 lat monopol na wiedzę i „światłość” miał w Europie Kościół i została ona przezeń świadomie ograniczona do Pisma Świętego i kilku dzieł Arystotelesa.

Tych którzy nie rozumieją tak szerokich „ambicji” terytorialnych słowiańskiej kuchni przepraszam, że nie wytłumaczę tutaj skąd się one biorą. Odsyłam do innych artykułów na tym blogu, które szeroko wyjaśniają nasze „korzenie” sięgające pradawnych czasów, a obejmujące terytorium dużo rozleglejszego niż to, z którego przytaczamy  kulinarne przepisy w tym akurat artykule.

Różnego rodzaju ziarna – grochy i zboża są prastarym pokarmem człowieka i stanowią podstawę naszej diety, czy tego chcemy czy nie. Nasze prababki włożyły wiele pomysłowości, inwencji i odkrywczego talentu w wykorzystanie możliwości jakie dała nam Przyroda. W dziedzinie wykorzystania jej zasobów jako pokarmu, a także przetwórstwa tychże zasobów, które pozwala wytworzyć niezbędne zapasy na czas niedostatku, Człowiek wzniósł się na wyżyny i z prostego zaspokajania głodu uczynił prawdziwą sztukę.

Dzisiaj często spotyka się głosy dietetyków i specjalistów od kuchni (a któż nie jest tym specjalistą skoro kobieta spędza w kuchni lwią część dnia a wszyscy – całymi rodzinami spędzamy na jedzeniu wcale nie mniej czasu niż na innych czynnościach), że ziarna , zboże, mąka, chleb (zwłaszcza biały) – mają niekorzystne działanie na to czy tamto, powodują problemy takie czy inne, otyłość i inne zdrowotne niekorzystne zawirowania, a w ogóle jedzenie skraca nam życie. 

Powiem co następuje. Jedzenie zabija w nie mniejszym stopniu niż oddychanie, a w ogóle życie prowadzi nas prosto do śmierci – Ciało jest chwilowym wehikułem, który nasz duch otrzymuje by nabrać specyficznych doświadczeń, które możemy osiągnąć tylko i wyłącznie dzięki Przyrodzie i Życiu w Przyrodzie Ziemi – myśmy są Ród i Dzieci Roda – Narody Ziemi, a ona  – Przyroda jest jego żoną i siostrą , nieodstępną towarzyszką PRZY RODZIE STOJĄCĄ, zaś Matka Nasza – Ziemia – daje nam całe swoje bogactwo, jak każda matka niczego nie skąpiąc. To od nas zależy jak skorzystamy z jej darów i w jakim stopniu one nam posłużą a w jakim nam zaszkodzą.  

A więc oddychając „spalamy” nasze ciała-wehikuły, jedząc obciążajmy organizm procesem trawienia i powodujemy że nie może on się w tym czasie skupić na innych czynnościach – na przykład obronnych przed zagrożeniami chorobotwórczymi. Jednak nie jedząc i nie oddychając skrócilibyśmy sobie życie o wiele bardziej. Jak zwykle między skrajnościami leży Złoty Środek – umiar to klucz do sukcesu.

Moje zdanie i doświadczenie życiowe, jakie nabyłem dzięki  kontaktom rodzinnym i towarzyskim (wuj Władysław 95 lat, wuj Henryk 91 lat, ciotka Maryna 89, moja mama 85 lat, mama mojego bliskiego przyjaciela Marka 83 lata – że nie wspomnę o trzymających świetną formę rówieśnikach 55-60-65 latkach) podpowiada mi, że wszelkie skrajności w dziedzinie odżywiania są niewskazane –  tak ograniczenia, dziwactwa, wykluczenia z diety, poddawanie się chwilowym modom dietetycznym, jak i wszelki nadmiar.

Smażony groszek cukrowy z bazylią i parmezanem

Jedzenie jest wielką życiową przyjemnością, przyrządzanie jedzenia jest przyjemnością wcale nie mniejszą. Kto to umie robić ten może uczynić z gotowania swoją życiową pasję i osiągnąć dzięki jej uprawianiu taką samą doskonałość duchową jaką osiągają mistrzowie zen czy nauczyciele buddyjscy.

Jedzmy więc z umiarem a stosujmy przy tym dosłownie kilka – tylko 10 – Przykazań Poprawnego Spożywania Pokarmów, a gdy dodamy do tego aktywność fizyczną i prawidłową postawę oraz właściwe oddychanie NIE BĘDZIEMY TYĆ, żyć się nam będzie przyjemnie i lekko, w zdrowiu, przez całe 100 czy nawet 120 lat, nie pozbawiając się przy tym żadnej przyjemności. Nie odmawiając sobie przyjemności, lecz jedynie je ograniczając, zyskamy coś bezcennego, doskonałe fizyczne samopoczucie, spokój i pogodę ducha oraz dobry humor. Te trzy rzeczy to PODSTAWA ZDROWIA naszego ciała – bo stare słowiańskie porzekadło mówiące, że „W zdrowym ciele zdrowy duch” na też swoją odwrotną stronę , „Zdrowe ciało jest tam tylko gdzie i duch jest zdrowy”.

Groszek cukrowy

10 Przykazań Poprawnego Spożywania Pokarmów

Kilka prostych rad poniżej pochodzi z doskonałej książki holistycznego przyrodolecznika (lekara-lekarza-łąkarza, czyli ziołolecznika, a więc po łacinie medyka) doktora Michała Tombaka, który nie odkrywa wcale Ameryki, lecz powtarza znane od tysiącleci zalecenia jogi. Medycyna europejska dojrzała wreszcie do tego by te stwierdzenia i zalecenia jogi naukowo uzasadnić. Ponieważ wszyscy cierpimy na „skrzywienie naukowe” te uzasadnienia, które pozwalają nam sprawdzić tok rozumowania autora sprawią zapewne,  że będziecie mogli łatwiej w owe dobre rady UWIERZYĆ. Bez WIARY możecie sobie darować stosowanie owych rad. Apeluję jednak do wszystkich OŚWIECONYCH  – postarajcie się także postępować światle w dziedzinie tak prozaicznej jak odżywianie waszego ciała. Odżywianie jest kluczem do leczenia ciała i ducha.Wyeliminujcie ze swojego codziennego życia najprostsze błędy związane z odżywianiem, a wyniki,  jakie otrzymacie miło was zaskoczą. Z kiedyś otyłego i ospałego, lub po prostu chorowitego, czy też chorującego, niezadowolonego z życia człowieka zostanie tylko imię i nazwisko.

Ja osobiście uważam  zasady głoszone przez tego lekarza -Michała Tombaka – a też przez kilku innych lekarzy (przyrodo- i zioło-leczników), w tym zwłaszcza  doktora Władysława Stanisława Rybickiego WWW.twojawizja.pl – opierającego swój wykład o zdrowiu na przesłaniu słowiańsko-hebrajskim –  za nowoczesny wykład Lecznictwa Wiary Przyrody, wcielenie w życie, w tę ważną dyscyplinę i dziedzinę naszego życia jaką jest utrzymanie w zdrowiu naszego ciała, Głębokiej Wiedy Wiary Przyrod(zone)y Słowian.  

Niewtajemniczonym w Wiarę Przyrodzoną Słowiańską wyjaśniam – głęboka wieda – to nic innego jak holistyczna filozofia – wiedza wszechobejmująca, uwzględniająca w PEŁNI różnorodne aspekty  fizycznego i duchowego bytu Wszechświata, a w nim i naszej egzystencji, jego postrzegania i prawego sposobu postępowania, ku własnemu pożytkowi.

Oto 99 (a właściwie 10) rzeczy, których nie powinniście robić w związku z odżywianiem- za doktorami Tombakiem i Rybickim oraz za starożytną jogą:

1. Nie jedz szybko  – pośpiech podczas jedzenia, złe przeżuwanie pokarmu, zakłóca proces trawienia. Pokarm nie jest trawiony całkowicie i odkłada się w postaci tłuszczu. Żeby się pozbyć tego przyzwyczajenia należy przyjąć jako zasadę, że każdy kęs pokarmu powinien być przeżuty minimum 40-50 razy.

2. Nie pij podczas posiłków – prowadzi to bowiem do zaburzeń funkcjonowania układu pokarmowego i hormonalnego. Kto je w ten sposób tyje nawet od wody. Proszę się przyzwyczajać do picia na 20 minut przed jedzeniem, lub 1 – 1,5 godziny po jedzeniu.

3. Nie jedz dużo, a zwłaszcza produktów mącznych i słodyczy – skrobia, znajdująca się w produktach mącznych zmniejsza (zakleja) powierzchnię ssącą (wchłaniającą) przewodu pokarmowego, sprzyja powstawaniu w organizmie nadmiaru śluzu, a słodki smak powodowany cukrem, który mają produkty spożywcze, prowadzi przez nadmiar owego cukru do zwiększania masy ciała. Proszę zamienić słodycze na suszone owoce, pestki (np. słonecznika, dyni…) i niedużą ilość orzechów. Jednorazowy posiłek nie powinien być większej objętości niż  dwie zwinięte w pięść i złączone dłonie – taka jest objętość żołądka – jeśli tyle zjadłeś przerwij, bo żołądek więcej nie strawi, przepuści to do jelit niestrawione, a tam zostanie to przerobione tylko na tłuszcz, który odłoży się w pasie lub biodrach, albo jeszcze gorzej – to wszystko zalegnie w postaci szkodliwych jak cholera kamieni jelitowych w zakamarkach jelit i stanie się źródłem rozsiewanych stamtąd przez włoski jelitowe zakażeń organizmu, źródłem rozsiewu „złych” bakterii.

4.Zwalczaj przyzwyczajenie do częstego jedzenia lub ciągłego żucia – jak tylko coś trafia nam do ust, język jako organ smaku, przekazuje polecenie do mózgu i od razu włącza się wiele różnych mechanizmów, wśród których jest i mechanizm obronny. Język nie może od razu stwierdzić, czy to co trafiło, to „trucizna” czy pożywienie. Dlatego też, leukocyty, które chronią nas przed chorobami ,,porzucają swoją pracę” w zakresie leczenia i oczyszczania organizmu i szybko zaczynają się zbierać przy żołądku, do którego powinien trafić pokarm. Jeśli ich „usługi” się nie przydały, znów zaczynają się zajmować „swoją robotą”. Ale gdy nadejdzie nowa porcja pożywienia wszystko powtarza się od początku. W wyniku takiej wyczerpującej pracy leukocyty nie spełniają nałożonych na nie obowiązków w zakresie obrony organizmu. Właśnie dlatego, po pierwsze podczas epidemii np. grypy ci, którzy przyzwyczaili się ciągle żuć chorują w pierwszej kolejności, a po drugie układ enzymatyczny od takiej pracy zaczyna produkować zbyt słabe enzymy trawienne. Proces trawienia jest upośledzony, w rezultacie czego w organizmie zamiast wody i dwutlenku węgla powstaje tłuszcz, który się gromadzi w tkance tłuszczowej. (Nawiasem mówiąc, dotyczy to również tych, którzy nieustannie żują gumę).

5. Nie jedz produktów byle jak ze sobą skomponowanych, czyli niewłaściwie łączonych. Do strawienia różnych grup produktów są wydzielane różne enzymy. Nieprawidłowe łączenie produktów z czasem osłabia aparat enzymatyczny. Pokarm jest trawiony z trudem. Część pokarmu zaczyna gnić, a część – organizm przekształca w tłuszcz.

6. Nie leż przy jedzeniu ani po jedzeniu – zmiana pozycji pionowej ciała na poziomą „włącza” mechanizmy, które działają podczas snu i wtedy proces trawienia pokarmu odchodzi na „drugi plan”. Pokarm nie jest trawiony, tylko zamieniany w tłuszcz. Po jedzeniu najlepiej dla organizmu jest pochodzić, szczególnie pochodzić na piętach, (jeśli jest taka możliwość). To zapewni dodatkowy dopływ krwi do żołądka, co powoduje lepsze trawienie.

7. Nie jedz podczas oglądania telewizji, czy pracy na komputerze, gry wirtualnej itp – Jedzenie jest procesem intymnym. Nie na próżno starożytni dietetycy radzili, aby człowiek jedzący był „głuchy i niemy”. Jeśli się je i ogląda telewizję, to mózg nie wie co ma robić, przerabiać informację idącą z ekranu lub kierować procesem trawiennym. W wyniku takiego dylematu proces trawienia jest zakłócony i je się wtedy więcej.
8. Nie jedz w stanie poddenerwowania – Jeśli jesteście zdenerwowani nigdy nie jedzcie, bo będziecie jeść bez umiaru. Wątroba w pierwszej kolejności reaguje „na stres” i przy tym następuje gwałtowne zwęże