białczyński

Jarek z Bielska: Skała Czarownic – Approfondimento bipenne

Posted in Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 25 Kwiecień 2015

 Na szczęście Wspaniała Rzeczpospolita Kamila Dudkowskiego wróciła cała i zdrowa. Ja zapraszam do równie ciekawego Blogu Jarka z Bielska: „Half science non-fiction”, gdzie pojawił się nowy bardzo ciekawy artykuł „Skała Czarownic – Approfondimento bipenne” Tutaj fragment, a całość pod linkiem: http://halfsciencenonfiction.blogspot.com/2015/04/skaa-czarownic-approfondimento-bipenne.html

Skała Czarownic – Approfondimento bipenne .

Ostatnio natrafiłem -kolejny już raz – na bardzo ciekawy artykuł „L’evento della luce dei fori apicali del nuraghe Ruju di Torralbazamieszczony na stronie http://www.duepassinelmistero.com/RujuTorralba.htm , który nakłonił mnie do powrócenia do rytów ze Skały Czarownic. Jak już wcześniej pisałem ( Skała Czarownic cz.1 ,    Skała Czarownic cz.2 , Skała Czarownic cz.3  można podejmować próby interpretacji tych rytów. W jednym z linkowanych już artykułów wskazano na podobieństwo rytu nr 6 do solarnego krzyża z denara Mieszka I. Sam też wskazywałem na pewne podobieństwo rytu nr 2 i symbolu uwidocznionego na stecci z miejscowości Imotski ( Marian Wencel UKRASNI MOTIVI NA STEĆCIMA , tabela XVIII, str.113 ) oraz związaną z tym symbolem interpretacją P.Nikolic)
Kolejne poszlaki dot. rytu 4 i 5 poruszyłem we wpisie Skała Czarownic cz.3. Wszystkie wskazane interpretacje mają jeden wspólny mianownik, a mianowicie odwołują się do jakiegoś konkretnego znaczenia, które można z nimi powiązać i zawierającego w sobie pierwiastek ludzkiej kultury.
I na taki właśnie ślad natrafiłem czytając artykuł „L’evento della luce dei fori apicali del nuraghe Ruju di Torralba”.
Zanim do niego przejdziemy, przyjrzyjmy się jeszcze raz rytowi nr 3, najpierw w ujęciu ogólnym
oraz w zbliżeniu
 Chociaż jest to najmniejszy z pośród wszystkich rytów jakie są widoczne na Skale Czarownic, to według mnie może się okazać, że jest jednym z najciekawszych. Choćby z uwagi na to, że stanowi zespół składający się z  dwóch znaków, co wskazuje na jakiś głębszy zamysł jego twórcy. Niestety ryty są słabo widoczne. Ponieważ nie dokonano ich odwzorowania w profesjonalny sposób (przynajmniej ja nic na ten temat nie wiem) trudno więc mówić o jakimś jednym „urzędowym” ustaleniu ich kształtu. Po prawej mamy coś na kształt antropomorficznego krzyża, po lewej „klepsydrę”.
… (więcej: http://halfsciencenonfiction.blogspot.com/2015/04/skaa-czarownic-approfondimento-bipenne.html

Zielone Świątki – 20 -26 kwietnia – Święto Roślin, Święto Drzew, Święto Boru (także 1-3 maja: Tan Boru , Boru-tan)


WP_20140518_001tęcza komprZielone Świątki – Zaczynamy świętować – poranna tęcza, zjawisko niezwykle rzadkie, lekki deszczyk o ósmej rano i Tęcza wspaniale zaczyna wielkie święto.

WP_20140518_003tęcza 2 komprZielone Świątki – Niestety jest tutaj skompresowana – a co tam dam jedno zdjęcie bez kompresji:

WP_20140518_004Zielone Świątki – [powiększ]

WP_20140329_002fiolki kompr WP_20140329_002fiolki

Posadzka Świątyni Światła Świata w Zielone Świątki

WP_20140329_003fiolki2 kompr

Zielone Świątki – Z roku na rok fiołków przybywa w lasach i na łąkach

WP_20140329_004fiolki3 kompr

Zielone Świątki – Prądnik Czerwony jest pełen fiołków, rosną przy każdym domu i blokuWP_20140329_005fiolki4 komprZielone Świątki – Święto Fiołków

WP_20140606_002lubin kompr

Święto Łubinu – uwielbiam ich pieprzowy zapach

WP_20140606_003lubin2 kompr

Zielone Świątki – Łubin w świetlisty parny dzień

WP_20140606_007roza kompr

Zielone Świątki – to nie jest Święto Róż – Święto Róż – Rosalia 20-26 maja.

WP_20140706_004swuerszcz2 kompr

Zielone Świątki -Święto Drzew, Święto Liści – i nie tylko

WP_20140706_003swierszcz kompr

Zielone Świątki – niespodziewany gość

WP_20140102_002sloneczne halo kompr

Zielone Świątki –  Wspaniałe Południe w Świątyni Światła Świata – Halo Słoneczne – także rzadkość

 

WP_20140102_002sloneczne haloZielone Świątki – bez kompresji [powiększ]

WP_20131005_003piesek

Zielonoświątkowiec?

WP_20131005_001portret bolaZielone Świątki – Mówi, że to piękne święto

 

rozkow 234778141_przylaszczka_pospolitaZielone Świątki – Święto Przylaszczki

WP_20150417_007pigwowiec komprZielone Świątki – Pigwowiec

WP_20150417_014 mirabelka kompr

Zielone Świątki – Śliwa Mirabelka

 

WP_20150417_018wierzba i pigwa kompr

Zielone Świątki – Wierzba płacząca i pigwa

 

WP_20150417_024krzew kompr

Zielone Świątki – Święto Krzewów

WP_20150417_026wusniosliwa kompr

Zielone Świątki – Krzew Wiśniośliwy (Wisz)

WP_20150417_028zlotokap kompr

Zielone Świątki – Złotokap

WP_20150417_030mlecze kompr

Zielone Świątki -Święto Mleczów

WP_20150417_034mlecze komprZielone Świątki -Święto Mleczów

WP_20150420_001 zaj kap ww

Zielone Świątki – Zajęcza Kapusta

WP_20150420_002zajkap ww

 

Zielone Świątki – Zajęcza Kapusta w Lesie Demonów

 

WP_20150420_008tarnina wwww

Zielone Świątki -Tarnina na wzgórzu Zabierzowskim

WP_20150420_009tarnina ww

 

Zielone Świątki -Tarnina na wzgórzu Zabierzowskim

 

WP_20150420_019tarnina ww

 

Zielone Świątki -Tarnina na wzgórzu Zabierzowskim

 

WP_20150420_021krzak ww

 

Zielone Świątki -Kalina na wzgórzu Zabierzowskim

 

WP_20150420_022wzg demonow ww

 

Zielone Świątki -Na wzgórzu Zabierzowskim

 

WP_20150423_001slata do sw obiadu wwZielone Świątki -Pełny wybór składników do sałatki na stół świąteczny

Bez komentarza:

kacz DSC00150

bed przyl DSC01301

słowianić 5 okładka przód LATO 2014 DSC00732

Tagged with:

Sanktuaria Światła Świata – Perunowe Wzgórze (Góra Krzyży) pod Szawlami, koło Meszkucia (Litwa).

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 23 Kwiecień 2015

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Perunowe Wzgórze zwane obecnie Górą Krzyży (lit. Kryžių kalnas ) położone jest kilkanaście kilometrów na północ od Szawli, w pobliżu miasteczka Meszkucie (Litwa). Pradawne sanktuarium pogańskie, rodzimowiercze, z wiecznie płonącą Zniczą Istów, poświęconą Perkunasowi, odpowiednikowi słowiańskiego boga Peruna, Pana Gromu i Błyskawicy, Władcy Żywiołu Pioruna (Światła-Ognia Niebieskiego – Plazmatycznego).

Litwa-Szawle_Gora_Krzyzy

Na szczycie wzgórza, które jest niewysokie i wybija się dosyć rozległą płaszczyzną wyniesienia szczytowego tylko około 10 metrów nad powierzchnię terenu, postawiono w 1430 r. kaplicę upamiętniającą przyjęcie przez Żmudzinów chrztu. Nad kaplicą górował wielki krzyż. Już w pierwszym roku od postawienia kaplicę i krzyż strawił piorun zesłany przez rozgniewanego Perkunasa. Zatem nadal odbywano tutaj uroczystości i obrzędy pogańskie. Praktycznie wzgórze funkcjonowało jako pogańskie sanktuarium aż do czasów Kontrreformacji, a właściwie dłużej, bo do roku 1831. Kultem chrześcijańskim zaczęło się cieszyć praktycznie po Powstaniu Listopadowym, kiedy to w wyniku upadku tego drugiego polskiego zrywu narodowego w dziejach Europy, rosyjscy zaborcy dokonywali tutaj egzekucji powstańców. Wtedy zaczęto tam masowo przynosić kwiaty i stawiać krzyże i od tego czasu stale ich przybywało.

 

Kryžių_kalnas_(Góra_Krzyży) Stawiane są na wzgórzu, bądź podwieszane na już stojących. Krzyże są różnej wielkości, od ogromnych kilkumetrowych aż po całkiem miniaturowe. Zwyczaj ten utrwalił się także poprzez kolejne Powstanie Styczniowe, gdyż także po nim Rosjanie rozstrzeliwali tutaj skazanych na śmierć polskich i litewskich patriotów. W okresie władzy sowieckiej 1941-90 wielokrotnie próbowano zmusić mieszkańców do zaprzestania pielgrzymowania w to miejsce, a w 1961 r. podjęto próbę całkowitej jego likwidacji przy pomocy pił, siekier i buldożerów. Mimo to manifestacje patriotyzmu litewskiego i przywiązania Polaków do tradycji Rzeczpospolitej Szlacheckiej wyrażające się w stawianiu krzyży wciąż uparcie trwało. Liczba krzyży nie jest dokładnie oszacowana. Ocenia się, że samych krzyży stojących jest ok. 50 tysięcy, natomiast licząc z położonymi i podwieszonymi ich liczba może wynosić ponad 150 tys.

 

Bronchos i Linux – dwaj nowi Domowinowie już u nas!

Posted in Polska, przyroda, Wiara Przyrody by bialczynski on 22 Kwiecień 2015

© foto by Kira Białczyńska

IMG_2854Bronchos – Bronuś

Dwaj nowi Domowinowie są już u nas od miesiąca. Przybyli 28 marca 2015. To koty o skomplikowanych dziejach, oczywiście azylanci.

 IMG_6435Linux – Linuś

Są kotami Kiry i Łukasza, a więc ich Domowinami, ale w związku z wyjazdem ich obojga na długo i bardzo daleko musieli zmienić dom. Są to więc dla nas w zasadzie „starzy znajomi” chociaż nowi Domowinowie. Bronchos ma 5 lat, a Linux 3 lata.

IMG_2330

Bronchos jest bardziej stateczny, wymagający, nieufny, często jak sfinx – (zwijnyks – nieodgadniony chociaż wszystkowiedzący). Biały w rude plamy, złotooki, kot egipski w kroju.

WP_000702

WP_000684

WP_000559

IMG_2336

WP_000081

Linux to rozrabiaka, ma trochę samobójcze skłonności . Dwukrotnie skakał z balkonu na sąsiednie parapety i spadał z wysokości drugiego piętra. typowy sxzarak, srebrzysty, wyraźnie pręgowany, zielonooki, długouchy, pokroju afrykańskiego.

IMG_6959

Teraz mieszka na dziesiątym. Gorsza sprawa. Mimo wszystkich zabezpieczeń już spacerował po zewnętrznej stronie balkonowego parapetu. Mam nadzieję, ze przekonał się że stad nie ma gdzie bezpiecznie skoczyć.  

IMG_6455

 

IMG_6374

IMG_5387

IMG_5400

IMG_2348

IMG_5386

IMG_5389

IMG_2897

IMG_6266

WP_000571

IMG_5577

linuksikKoty ważą po 5 kilo, pies Bolo – 10 kg, więc pod tym względem jest równowaga. Koty są zżytą parą. Mamy więc w domu trójkę „wariatów”, które polubiły się od pierwszego wejrzenia.

V__EBCA

 Nie wchodzą sobie w drogę, nie wyjadają z nieswoich misek. Koty bawią się ze sobą, stają za sobą murem, dbają wzajemnie o siebie, między sobą układają wewnętrzną hierarchię.

WP_000564

WP_000765

WP_000767

WP_20150412_001ktoki

(foto Anna)

Bolo uwielbia bawić się z Linuxem w „gonionego”. Kot jest bezlitosny w tych zabawach, absolutnie nieuchwytny dla psa. Z Bronchosem Bolo współżyje w całkowitej harmonii. Pies ma pana, koty mają panią – naturalna kontynuacja ról została w pełni zachowana.

WP_20150413_001(foto Anna)

Tagged with: , , ,

Wielcy Polacy: Franciszek Rychnowski (1850 – 1929), jego elektroid i eteroid (= orgon = chi/phi/psi = ist).

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 21 Kwiecień 2015

rpZX42I

W imię Boga Stworzyciela Wszechrzeczy

Ta książka to świadectwo Rychnowskiego na temat uleczeń jeg maszyną. Oczywiście jak zwykle przy okazji Rychnowski dzieli się swoją wiedzą eksperymentalną i przemyśleniami. Powiem szczerze. Po przeczytaniu tej książki „zatkało” mnie. Zdałem sobie sprawę, że to co było poszukiwaniem zasługi wynalezienia orgonu okazało się małym fragmentem dorobku Franciszka Rychnowskiego. Jego zapiski dają pewne wskazówki jak odtworzyć ten dorobek, chociaż prawie nic się nie zachowało. Dlaczego tak się stało? Bo Polska była strefą wojny? Bo świat nie był na to gotowy? Bo Rychnowski zrażony światem i manipulowany zabrał swoje tajemnice do grobu? Jedno jest pewne, jak nic nie zrobimy to dalej tak będzie. No to zróbmy coś.
Mamy prawo Peltiera, Thomsona, Seebacka. Teraz przyszedł czas na odgrzebanie dwóch starych-zapomnianych efektów pressio-elektrycznych odkrytych przez Rychnowskiego :)), które w obecnej nauce są znane ale przewijają się jakoś tak w cieniu. Jakby wszyscy zapomnieli, że jest to kolejny sposób na generowanie DARMOWEJ energii!

 http://www.mrhopen.republika.pl/mene.html

IKS WON CHYR

MANE TEKEL FARES

XXXXIV
WSPOMNIENIA Z PRZESZŁOŚCI

FRAGMENTY WYNIKÓW Z CZTERDZIESTOLETNICH ZABIEGÓW LECZNICZYCH POD AKADEMICKĄ NAZWĄ KURFUSZERSTWA, SZARLATANERJI I OSZUKAŃCZEJ SOGESTJI.

Sprawiedliwość jest kwiatem Bożym, który więdnie w objęciach nieświadomości ludzkiej.

Niech ten tekst posłuży za wstęp do omówienia postaci Wielkiego Polaka, wielkiego Wolnomyśliciela (Wolnego Człowieka), który wyprzedził epokę o niemal 150 lat.

 

iMVToem

Z polskiej Wiki:

Franciszek Rychnowski, Franciszek Dionizy de Welehrad Rychnowski, używający pseudonimu Iks won Chyr (anagram nazwiska) (ur. 3 października 1850 w Welehradzie na Morawach[1], zm. ok. 1929) – polski inżynier, fizyk i wynalazca.

Nauki pobierał w konwikcie OO. Pijarów w Lipniku koło Ołomuńca, a następnie studia techniczne odbywał w Wiedniu. Około 1877 roku zamieszkał we Lwowie.[1]

Już w młodości interesował się fizyką, głównie kaloryką (nauką o właściwościach ciepła), elektryką i fototechniką. Pierwsze wynalazki poczynił w 1878; za opatentowane aparaty kaloryczne otrzymał w Paryżu wielki złoty medal i złoty medal akademii narodowej. Wśród innych wyróżnień znalazł się także złoty medal zasługi Serviciu Credinciosu I klasy od króla Rumunii Karola I za wykonanie urządzeń mechanicznych w jego zamku Sinaia. W 1879 zbudował dynamoelektryczne maszyny przeznaczone dla oświetlenia sali sejmowej w nowo powstającym gmachu Sejmu Krajowego we Lwowie.[1]

W 1891 zaobserwował anomalia elektryczne, a w 1896 do dalszych badań nad nimi stworzył maszynę dzięki której, jak twierdził, odkrył nieznaną materię będącą nową formą energii, którą nazwał elektroid. O swoim odkryciu w tym samym roku poinformował światowe Akademie Umiejętności, mianowicie w Petersburgu, Rzymie, Sztokholmie, Filadelfii i Krakowie.

Tak Tygodnik Ilustrowany opisywał pozyskiwanie elektroidu

rychna2Laboratorium dr Rychnowskiego: aparatura chemiczna na tle obrazu W. Łuskiny (za: Tygodnk Ilustrowany”, nr 9/1899).
Quote-alpha.png

Z machiny elektroid wypływa z szelestem przez rurkę; odczuwa się przytem orzeźwiający zapach i chłodny powiew. Przedmioty, włożone w rurkę, wyrzucane zostają z taką siłą, że wybijają otwór w przeponie papierowej. W ciemni elektroid wypływa w postaci kulki świetlnej. Znajdujące się w bliskości próżne okrągłe naczynia jaśnieją wtedy światłem księżycowym, wykazują przybytek wagi, przyciągają inne naczynia i przedmioty, wykazują na koniec podwójny ruch: obrót około własnej osi i około snopka światła. Elektroid jest materyą bardzo subtelną, lecz zdaje się ważką; wywiera ciśnienie na ścianki naczynia, można go też nazbierać i w naczyniu przez kilka dni przechowywać. Padając pod kątem na płytę, elektroid odbija się pod tym samym kontem w postaci widocznego snopka światła, jednocześnie wytwarza na płycie promienistą gwiazdę, której skraine promienie odkrywają się i zmieniają w świecące kuleczki. Na płytę fotograficzną elektoid działa nawet przez ciała, nieprzenikliwe dla zwykłego światła[1]

Rychnowski porównywał elektroid do eteru posiadającego energię, która tylko wówczas jest skuteczna i może oddziaływać na inne ciała, gdy na swojej drodze napotka jakąś przeszkodę która go uaktywni. Koncepcja elektroidu w późniejszym okresie została nazwana także koncepcją eteroidu. W założeniu odkrywcy eteroid to energia życiowa, będąca podstawą wszystkich zjawisk fizycznych. Koncepcję tą można porównać do élan vital Henri Bergsona lub orgonu Wilhelma Reicha.

W latach 90. XIX wieku Franciszek Rychnowski opatentował i opisał w „Czasopiśmie Technicznym” piec do centralnego ogrzewania mieszkań[2]. Był pracownikiem Szkoły Politechnicznej we Lwowie, a swoje wyroby przedstawiał na tamtejszej wystawie Towarzystwa Politechnicznego w 1902 roku[3].

W latach 20. XX wieku opublikował pod pseudonimem i nakładem własnym dwie książki, w których opisywał pewne kontrowersyjne teorie. W książce Mane tekel fares. 44 wspomnienia z przeszłości. Fragmenty wyników z czterdziestoletnich zabiegów leczniczych pod akademicką nazwą kurfuszerstwa, szarlatanerii i oszukańczej sugestii[4] opisuje swoją metodę leczniczą, a w książce Omnia in sole. Reminiscencje naukowe[5] swoje naukowe hipotezy.

 

Uzupełnienie C. B.

Jakkolwiek spojrzeć na wartość wynalazku, nie sposób zaprzeczyć, że po publikacjach prasowych amerykańskiego dziennikarza, który przybył do Lwowa i obserwował eksperymenty z „steroidem”, pewne amerykańskie konsorcjum zaproponowało wynalazcy za jego maszyny i całe laboratorium kwotę 4,5 miliona dolarów. Rychnowski, powodowany pobudkami patriotycznymi, odmówił sprzedaży wynalazku obcemu państwu. Po kilku spektakularnych pokazach dla publiczności samorzutnie powstała Spółka z.o.o. do badania wynalazków inż. F. Rychnowskiego, w skład której weszło grono inżynierów i innych osób, pragnących „prowadzić badania” w kierunku wykorzystania nowego odkrycia. O jej działalności nie mamy żadnych informacji.

Idea założenia spółki badającej odkrycie Rychnowskiego odrodziła się po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, na jednym z odczytów Inżyniera.

W skład Spółki wchodzili m.in.: inż . Stanisław Fryze, inż. E. Libański, inż. E. Porębski, Kazimierz Idaszewski, profesor Politechniki Lwowskiej i inne osoby.

Niestety, poza skopiowaniem 3 maszyn według oryginału wynalazcy, spółka zajmowała się głównie ciągnięciem zysków z naświetlań osób chorych, w gabinetach panował nieład i brud, a rola wynalazcy sprowadzała się do napraw uszkodzonych maszyn. Finałem sporu Rychnowskiego z władzami spółki o bezprawne zawłaszczanie owoców jego pracy był proces sądowy, który wynalazca przegrał, albowiem na odnośnych dokumentach figurował jego podpis. Spółka nosząca jego imię, bez zgody Rychnowskiego uzyskała patent na „Maszynę elektryczną influenzyjną”. (Patent do wglądu w Urzędzie Patentowym RP /nr 4373 z 15 stycznia 1927 r.), zarejestrowana maszyna nie ma jednak nic wspólnego z oryginałem wynalazku).

W roku 1917 inż. Rychnowski zwrócił się do Polskiej Akademii Umiejętności o weryfikację wyników jego wieloletnich badań nad elektrycznością i „eteroidem”,

jednak jego prace zostały zwrócone z adnotacją, iż „nie nadają się one do publikacji, jako sprzeczne z powszechnie przyjętymi poglądami”.

W tym kontekście warto przypomnieć o Sprawozdaniu komisji powołanej przez Wydział Główny Polskiego Towarzystwo Politechnicznego we Lwowie z 1896 r. W odpisie ww. dokumentu, złożonego w sekretariacie Politechniki Lwowskiej, przedrukowanego w Tygodniku Ilustrowanym w 1896 r. (Nr 13, str.257), czytamy m.in.[pisownia oryg.]: „…Wynalazek p. Rychnowskiego, który ma polegać na odkryciu nowej materyi, nazwanej przez niego „elektroidem” nie był badany przez komisyę pod względem istoty rzeczy, a to z powodu koniecznego zachowania tajemnicy przed zgłoszeniem o patent. Dlatego komisja nie może zawyrokować, czy odkrycie to należy kwalifikować w ten sposób, jak je kwalifikuje wynalazca. Komisya konstatuje jednak na podstawie szeregu doświadczeń, przeprowadzonych przez wynalazcę w obecności komisyi, że tzw. „elektroid” wywołuje pewne zjawiska, których nie udało się wytłumaczyć na podstawie znanych dotychczas własności materyi i energii. Czy więc tak zwany „elektroid” jest nową formą energii czy też nieznaną dotychczas formą materyi, zjawiska spostrzegane przy doświadczeniach p. Rychnowskiego uważać należy jako objawy dotychczas nieznane[Tu następuje wyliczenie niektórych objawów wywołanych elektroidem]. Wobec tego sądzi komisyja, że tzw. „elektroid” po zbadaniu jego dalszych własności będzie mógł niewątpliwie znaleźć zastosowanie w przemyśle. Dotychczasowe in crudo przeprowadzone próby wskazują zastosowanie „elektroidu”przy wyrobie ozonu, konserwowaniu środków spożywczych, badaniu ciał sproszkowanych i w fotografii. Szeregu doświadczeń przeprowadzonych dotychczas z „elektroidem” nie można uważać jako ukończony. W interesie tak nauki jako też przemysłu należałoby przeprowadzić próby i doświadczenia dokładniejsze, na większą skalę: komisyja przekonała się, że próby te wymagają znacznych kosztów[…] przeto komisyja uznaje, że nie tylko rzecz sama, lecz i wynalazek zasługuje na wydatne poparcie materialne” […].

Podczas walk z Ukraińcami w 1918 r. o Lwów, bojówka ukraińska wrzuciła do laboratorium Rychnowskiego dwa granaty ręczne, powodując pożar, zniszczenie sprzętu laboratoryjnego i wynalazku fotografii kolorowej w barwach naturalnych.

Wynalazca ledwo uszedł z życiem. Bezcenne notatki uległy spaleniu. Przyczyną ataku miało być rzekome członkostwo inżyniera w tzw. Legii Akademickiej. Tymczasem wiemy, że Rychnowski był jedynie komendantem straży obywatelskiej, która zajmowała się rozdawaniem kart żywnościowych i „wyłapywaniem” złodziei, ponadto pełnił funkcje ławnika sądowego.

W 1922 r. inż. Rychnowski uzyskuje koncesję Ministerstwa Zdrowia Publicznego na naświetlanie chorych za pomocą „eteroidu”. Jest to jeszcze jednym potwierdzeniem, że efekty leczenia nie były mitem ani legendą. W pracowni wynalazcy leczył się m.in. Henryk Sienkiewicz, namiestnik Galicji ks. Eustachy Sanguszko i inni dostojnicy ówczesnej elity.

We wrześniu 1929 r., w „Gazecie Porannej” ukazał się artykuł pt. „Sensacyjna tajemnica lwowskiego wynalazcy”, gdzie w sposób popularny autor przypomniał o zasługach inżyniera-wynalazcy i zaapelował do osób zainteresowanych o zajęcie się zagadkową postacią przełomu wieków. Postacią niewątpliwie tragiczną, gdyż wynalazca nie został należycie uhonorowany. Po części było to wynikiem jego stosunku do utytułowanych „koryfeuszy nauki ścisłej”, po części jednak też podyktowane to było obawą o ujawnienie tajemnicy („eteroid” mający własności wybuchowe mógł zostać wykorzystany jego zdaniem do zabijania ludzi). Zaznaczmy też, że wielu współczesnych Rychnowskiemu osób uważało go za dziwaka, z którym kontakt, zwłaszcza pod koniec życia nie by łatwy.

Według niektórych informacji inż. Rychnowski zniszczył przed śmiercią swoje maszyny eteroidalne, by zapobiec złu, jakie mogłyby wyrządzić, inne informacje zdają się temu zaprzeczać.

Po śmierci męża, wdowa po nim Maria Rychnowska odsprzedała muzeom lwowskim obszerny zbiór fotografii Lwowa, wykonanych przez Inżyniera w ciągu wielu lat.

Zdjęcia te znajdują się do chwili obecnej w Muzeum Historycznym m. Lwowa i były częściowo publikowane. Tak więc Rychnowski był również zamiłowanym fotografem, zaangażowanym w życie swego miasta.

W testamencie spisanym przed śmiercią inż. Rychnowskiego, cały majątek,

a więc kamienica przy ul. Chorążczyzny nr 15 we Lwowie po śmierci członków rodziny miała przejść na własność Lwowskiego Towarzystwa Ratunkowego, gdyby zaś z jakichś względów Lwów nie znalazł się w granicach państwa polskiego – na Akademię Umiejętności w Krakowie. Cały dochód z majątku zapisany został w testamencie na wspieranie najlepszych wynalazców polskich.

Przechowanie dokumentów i dzienników stało się możliwe dzięki Polce ze Lwowa p. Helenie Krukowskiej, będącej szkolną koleżanką adoptowanej córki Inżyniera – Anny z Dutkiewiczów Rychnowskiej. Zawarł z nią związek małżeński inny lwowski wynalazca – inż. Antoni Cioroch.

Franciszek Dyonizy Rychnowski zmarł w dniu 3 lipca 1929 r. we Lwowie i został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie w grobie rodzinnym Dutkiewiczów (kw.11). Spoczywa tam również jego żona Maria Waleria z Dutkiewiczów Rychnowska, zmarła 7.06. 1932 r. Córka rodziny Rychnowskich, Anna Rychnowska-Cioroch, zmarła w latach 50-tych ub. wieku. Jest pochowana na Cm. Janowskim we Lwowie.

Publikacje książkowe[7]

  • Iks won Chyr, Mane Tekel Fares. XXXXIV wspomnienia z przeszłości. Fragmenty wyników z czterdziestoletnich zabiegów leczniczych pod akademicką nazwą kurfuszerstwa, szarlatanerji i oszukańczej sugestji, Lwów, 1922, nakładem autora
  • Iks won Chyr, Omnia in sole. Reminiscencje naukowe, Lwów, 1922, nakładem autora
  • Iks won Chyr, Popularny krytyczny pogląd na istotę nauki ścisłej,[sic!] i jej wyniki społeczne, Lwów, 1924, nakładem autora
  • Iks won Chyr, Die universelie Kraftprototipe „Eteroid”, Lwów, 1924, z tłoczarni Wydawnictwa Polskiego
  • Iks won Chyr, Czy istnieje dusza nieśmiertelna?, Lwów, ok. 1925
  • Rychnowski de Welehrad Franciszek, Geneza odkrycia eteroidu i jego dalsza historja, Lwów, 1926, Drukarnia Polska

 Przypisy

 

  • „Nowa forma energii”” w: Tygodnik Ilustrowany, nr 9, 1899 rok
  • Biblioteka Zakładu Naukowego Ossolińskich, nr kat. 347.971 I.
  • „Katalog wystawy jubileuszowej Towarzystwa Politechnicznego we Lwowie”, Lwów, 1902, za pracą Polscy wytwórcy instrumentów naukowych w XIX wieku Macieja Kluzy z Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • Tytuł w Bibiotece Jagiellońskiej, nr kat. 514409; prawdopodobna treść utworu
  • Tytuł w Bibiotece Jagiellońskiej, nr kat. 248408 II
  • Zbiór opowiadań 2586 kroków.

Na podstawie katalogu kartkowego Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego

 

http://www.mrhopen.republika.pl/popularny.html

pYeEjMS

Historia Franciszka Dionizego Rychnowskiego de Welehrad

dostępna jest na sieci. Zachęcam do poszukania. Obecnie poprawiam błędy skanowania z kolejnych pozycji Rychnowskiego, z których dowiemy się o nim więcej. A w skrócie:

Rychnowski zasłynął z maszyny, służącej do naświetleń przy pomocy której udało mu się wyleczyć albo zaleczyć wiele nieuleczalnych wtedy chorób od gruźlicy począwszy. Dzięki swojej maszynie przeżył wybuch dwóch granatów rzuconych do jego laboratorium przez Ukrainców, które to przeżycie odbierał jako zamach nasłany przez osobistych wrogów. Jak sam opisuje miał wrogów dużo: i w bankowcach i w parlamencie lwowskim i w nielojalnych wspólnikach. Próbując rozpowszechnić swój wynalazek do leczenia ludzi został dwukrotnie oszukany przez wspólników. Utrata wiary w sprawiedliwość społeczną po przegranym procesie, obłuda lekarzy i nauki, a w końcu prawa nieuczciwej spółki do jego wszystkich – nawet przyszłych wynalazków -stają się przyczyną, że Rychnowski postanawia zabrać tajemnice eteroidu i maszyn naświetlających zdrowotnie do grobu. Ale nie wszystko stracone. Coś zostało. Osiągnięcia Rychnowskiego, jeśli wierzyć relacjom są spektakularne. Zdrowotne właściwości eteroidu (dziś zwanego orgonem, wcześniej „OD” a jeszcze wcześniej magnetyzmem zwierzęcym, praną, maną oraz CHI ) są dziś znane. Ale Rychnowskiemu udało się zaobserowować niektóre prawa ruchu i przyciągania tej energii. Udało mu się pochwycić tę energię i sfotografować, a przy tym wymyśleć własne metody fotografii kolorowej – podobnoż w kooperacji ze Szczepanikiem. Dotychczas niedoścignionym osiągnięciem jest jego sposób na skroplenie eteroidu. Rychnowski został „zarażony” ideą siły życiowej dzięki zasłyszanym osiągnięciom barona Karla von Reichenbacha, o którym dowiedział się, że potrafi obserwować świecące promieniowanie. Nawiasem mówiąc, osiągnięcia najbardziej znanego badacza energii życiowowej -Wilchelma Reicha – pochodzą właśnie od Franciszka Rychnowskiego. Na to wskazują daty i metodologia. Parę lat po śmierci Rychnowskiego wypłynął Wilchelm Reich ze swoim orgonem (etroidem Rychnowskiego) i z bionami (przez Rychnowskiego nazywanymi bankami protoplazmy). Sprawdźcie tutaj:Das Wesen der Elektricität und das Problem der Sonnenstrahlung Reich używał również metody powiększeń jak Rychnowski. Geneza badań trzech badaczy energii życiowej Rychnowskiego, Reicha i Korschelta zaczyna się od Lwowa (wówczas w zaborze austriackim).

Pomijając eksperymenty Rychnowskiego z czasem, o których właściwie nie bardzo wiadomo na pewno, sam tylko efekt wpływania eteroidu na ruch mas jest wystarczająco zapładniający, aby zacząć nowy paradygmat w antygrawitacji. Do takich wniosków doszedł Reich, Constable i wielu innych zajmujących się współcześnie orgonem. Rychnowski został odtrącony od głównego naukowego, gdy jak wielu innych doszedł za daleko i nie potrafił (może nie chciał) tego „opisać elaboratem”. Niektórzy twierdzą, że stało się tak gdy zaproponował nie-grawitacyjny model przyciągania planet. Dzisiaj nazwalibyśmy go zbliżonym do magneto-elektrycznego, ale nie do końca. Wtedy podważanie modelu grawitacyjnego było nie do pomyślenia. Dziś nie jest niczym nadzwyczajnym. Model magnetyczny był postulowany już w 1937 roku przez Hannesa Alfvéna – laureta nagrody Nobla z 1970. Rychnowski wierzył, że to atmosfera Ziemska dokonuje przemiany promieniowania słonecznego na pozostałe rodzaje oddziaływań. Książki które przedstawie pisane były w czasie walk o niepodległość Polski, okresie I wojny światowej oraz zapewne kolejnych bitew o Lwów. więcej: http://www.mrhopen.republika.pl/popularny.html

 

rychna1Dr Franciszek Rychnowski w młodości. Zdjęcie zamieszczone w Tygodniku Ilustrowanym” (nr 9/1899).

Rychnowski, eteroid i zagadka życia wiecznego

http://www.wykop.pl/ramka/1649957/dr-franciszek-rychnowski-zapomniany-lwowski-geniusz/

W końcu lat dwudziestych XX w., we Lwowie, przy ulicy Chorążczyzny 15 w godzinach rannych przechodnie mogli ujrzeć niezwykły widok. Oto w bramie jednej z kamienic stał starzec z długą, siwą brodą, ubrany w staromodną koszulę rodem z XIX wieku, wyglądem przypominający mnicha z góry Athos. Mimo prawie osiemdziesięciu lat mężczyzna ten prezentował się dość okazale, gdyż wiek nie pozostawił jeszcze na jego ciele charakterystycznych oznak niedołęstwa. Pojawiał się w tym miejscu zawsze o świcie i stał z niewidzącym wzrokiem skierowanym na przechodniów. Niektórzy plotkowali, że to pewien zapomniany badacz, który odkrył jedna z tajemnic wszechświata…

____________________
Wojciech Chudziński, Przemysław Nowakowski


Tym człowiekiem był Franciszek Rychnowski, znany lwowski inżynier-wynalazca przełomu wieków, któremu udało się ponoć skroplić tajemniczą esencję życia, obecną w całym kosmosie – „eteroid”. Substancja ta, według krążących ówcześnie opowieści, miała przedłużać życie i młodość. Jeśli rzeczywiście tak było, dobra kondycja wiekowego niemal starca nie powinna dziwić. Jakie jeszcze właściwości posiadał eteroid? Trudno na to odpowiedzieć w pełni, bo życie Rychnowskiego spowite było tajemnicą. Spróbujmy odtworzyć jego losy choć po trosze i przyjrzeć się wynalazkom, które stworzył, a może się okazać, że znajdziemy wiele punktów wspólnych z życiorysami innych postaci, zapomnianych dziś a przed wojną tak popularnych i zasłużonych dla nauki…Początki niezwykłej historii Franciszka Rychnowskiego, urodzonego w Welehradzie na Morawach w roku 1850, „w staroszlacheckiej rodzinie polskiej” – jak napisze wynalazca w swej autobiografii – były bardzo podobne do losów innych wynalazców. Tak jak wielu geniuszy nauki, studiował na uniwersytecie technicznym w Wiedniu. Jako inżyniera fascynowały go najbardziej popularne w XIX wieku zagadnienia fizyczne związane głównie z mechaniką, , kaloryką, elektrycznością czy też maszynami parowymi Właśnie instalacje i konstrukcje tego rodzaju zdominowały pierwsze lata jego pracy po ukończeniu studiów i w tych dziedzinach uzyskał pierwsze patenty.W 1875 roku 25-letni inżynier wraca z Wiednia do rodzinnej Galicji, gdzie otrzymuje swoje pierwsze zlecenie. Jest nim modernizacja browaru w Krasiczynie. W przyszłości, rozczarowany światem wynalazca, pod pseudonimem Iks Won Chyr (palindrom nazwiska Rychnowski) napisze w jednej z książek, że był to jego pierwszy naukowy sukces. Instaluje bowiem w kotle parowym dość ekonomiczne urządzenie, które od tej pory umożliwia zużywanie niecałego sągu spalanego drzewa w czasie jednej warki piwa, zamiast sześciu zużywanych dotychczas.Pozwala to inżynierowi zdobyć uznanie w samym Lwowie, gdzie też wkrótce przybywa na prośbę księcia Adama Sapiehy – ówczesnego marszałka krajowego – by stworzyć system wentylacji w nowym budynku lwowskiego parlamentu. Rychnowski zabiera się niezwłocznie do dzieła, tworząc skomplikowany system, dostarczający świeże powietrze do sali obrad za pomocą specjalnych kanałów. Efektywność młodego wynalazcy zostaje szybko doceniona. Pochodzący z Welehradu inżynier otrzymuje zamówienia na kolejne instalacje. Usprawnia papiernię w Czerlanach, rezydencję monarchy w Czerniowcach oraz systemy ogrzewania w węgierskim zamku królewskim w Pelesz. W tym samym czasie przybywa do Rumunii, gdzie tamtejsza rodzina królewska obdarowuje go cennymi prezentami za wprowadzone innowacje w systemach grzewczych na zamku Sinaja oraz w pełni zautomatyzowaną kuchnię W Jassach Rychnowski pracuje nad udoskonaleniami technicznymi cerkwi Trzech Prałatów, po czym w 1878 roku udaje się na Światową Wystawę do Paryża, gdzie kaloryfery jego autorstwa zdobywają główną nagrodę, a wynalazca otrzymuje złoty medal Francuskiej Akademie Nationale i dyplom jej członka honorowego.
więcej: http://www.wykop.pl/ramka/1649957/dr-franciszek-rychnowski-zapomniany-lwowski-geniusz/
IMG_6853-editedhttp://eteroid.pl/eteroid/attachment/img_6853-edited/

Franciszek Rychnowski – wyklęty i skazany na zapomnienie polski Tesla

http://www.paranormalne.pl/topic/38615-franciszek-rychnowski-wyklety-i-skazany-na-zapomnienie-polski-tesla/
 

Franciszek Rychnowski, używający także przydomka de Welehrad oraz pseudonimu Iks von Chyr, urodził się około 1850 r w Welehradzie.Nauki pobierał w konwikcie OO. Pijarów w Lipniku koło Ołomuńca, a następnie studia techniczne odbywał w Wiedniu Podczas studiów  interesował się systemami grzewczymi, maszynami parowymi i elektrycznością. W roku 1875 na zamówienie hr. Zamojskiego przeprowadził remont browaru w Kraśniczynie. Dzięki modernizacji zużycie opału zmniejszyło się o 75 proc.(!)

Projekty i nagrody

Następne lata to okres realizacji przez Rychnowskiego wielu projektów na terenie monarchii austro – węgierskiej. Wykonał system wentylacji w budynku ratusza we Lwowie, zainstalował systemy grzewcze w zamkach królewskich w Pelesz (dzisiejsze Węgry) i Sinaja (dzisiaj Rumunia), w cerkwi Trej Jererchi – Trzech Prałatów – (Rumunia).
W roku 1878 w Paryżu odbyła się Wystawa Światowa. W dziale austriackim zaprezentowany został zaprojektowany i wykonany przez Rychnowskiego system grzewczy złożony z pieca i kilku kaloryferów. Wcześniej potrafiono ogrzewać budynki np nawiewem gorącego powietrza Wynalazek C.O wodnego z kaloryferami  jest włąśnie jego osiągnięciem. System zdobył I nagrodę.

Po powrocie do Lwowa wynalazca otrzymał wiele zamówień na instalację systemów grzewczo – wentylacyjnych, jednak wykonania doczekały się tylko dwa – w szkołach przemysłowej i rolniczej. Wykonania – ale nie zapłaty. Gdy po sześciu latach oczekiwania na pieniądze Rychnowski przeprowadził inspekcję obu obiektów, instalacje były zniszczone. W jednej szkole obsługa nie wiedziała, że do kotła należy dolewać odpowiednie ilości wody, w drugiej – lała wody za dużo.

Generator

Nie tylko ciepłownicy mogliby uznać Rychnowskiego za swojego prekursora. W roku 1879 przyjął on zlecenie na oświetlenie sali obrad w lwowskim ratuszu. Nie znając jeszcze osiągnięcia Edisona (ten sam rok) Rychnowski zdecydował się na dostępne już od trzech lat lampy łukowe, które według własnego pomysłu i konstrukcji ulepszył. Do zasilania sześciu lamp w sali obrad niezbędny był generator prądu. Urządzeń tych nie było w handlu – powstawały na indywidualne zamówienie, więc Rychnowski, metodą prób i błędów, skonstruował własne.
Identyczny model generatora oraz urządzenie emitujące modulowane fale elektromagnetyczne – pierwsze radio? – zaprezentował Rychnowski na wystawie naukowo – technicznej odbywającej się w roku 1883 w Wiedniu.Ludzie uważani za prekursorów komunikacji radiowej co ciekawe przystąpili do badań zdecydowanie  po opracowaniu  Rychnowskiego. Mimo to jako twórców radia wymienia się Teslę, Oliver_Lodge, Marconiego i Popowa ,  Ten eksponat, po wystawie, podarował Politechnice Lwowskiej, gdzie w zaciszu jakiegoś magazynu doczekał roku 1887, kiedy to odkrycie fal radiowych zaprezentował Heinrich Hertz. Dlaczego Rychnowski zarzucił swoje odkrycie? Przyczyna mogła być zupełnie prozaiczna – zaangażowanie w komisji decydującej o napędzie tramwaju w Lwowie. Rychnowski został akcjonariuszem spółki tramwajowej – zainwestował w to przedsięwzięcie 70 tys. złotych reńskich. To był dobry biznes, który zapewniał mu dochody pozwalające na prowadzenie dalszych badań.

Skreślony

W tym też okresie Rychnowski został wykreślony z listy „prawdziwych uczonych”. Powód? Podczas odczytu w Szkole Technicznej zakwestionował teorię grawitacji Newtona.
Ten i inne kontrowersyjne poglądy oraz teorie, którymi sypał jak z rękawa, przesłoniły jego niewątpliwe osiągnięcia a także spowodowały, że nazwisko Rychnowskiego nie figuruje na żadnych listach ojców polskiej techniki.
Nie ma też jego nazwiska w annałach polskich nauk medycznych, mimo, że wysunął nowatorską ówcześnie teorię elektrycznego przekazywania informacji w układzie nerwowym.

Zajmował się także, z inspiracji znajomego lwowskiego lekarza Oskara Widmana, mechanizmem transportu krwi w organizmie ludzkim. Przeprowadził wnikliwą analizę oraz własne, ciekawe doświadczenia, po których stwierdził, że rola serca w układzie krwionośnym jest przeceniana. Zaproponował dwie możliwe teorie: że krew w naczyniach włosowatych porusza się dzięki ciśnieniu osmotycznemu, spowodowanemu różnicą potencjałów elektrycznych krwinek lub różnicą składu chemicznego krwi i komórek tworzących żyły. Na takie stwierdzenia środowisko lekarskie zareagowało podobnie jak profesura Szkoły Technicznej – wykluczeniem i odsunięciem Rychnowskiego od współpracy.

Eteroid

Innym wynalazkiem Rychnowskiego była kolorowa fotografia. Swoje barwne zdjęcia zaprezentował na wystawie technicznej w roku 1894 w Lwowie, na której obecny był sam cesarz Franciszek Józef.
Do wszystkich tych odkryć doszło jednak nieco przypadkiem, jakby na uboczu głównego przedmiotu zainteresowania – eteru, nazywanego przez Rychnowskiego eteroidem.
Eter kosmiczny miał być tym tajemniczym ośrodkiem wypełniającym przestrzeń, w którym rozchodziły się fale radiowe, poszukiwanym przez uczonych XIX wieku.
Rychnowski tak opisuje „Genezę odkrycia eteroidu” :
… Zauważyłem natomiast, ze każda nader raptowna przerwa tego potężnego prądu elektrycznego uzyskanego za pomocą potężnej magneto elektrycznej dynamomaszyny, uruchomionej dwoma razem złączonymi 4 H.P. motorami gazowymi, zasilającej 10 lamp łukowych połączonych razem ze sobą w jeden obieg elektryczny, każda o sile świetlnej 4000 świec – wywoływała w przyległej, 1,5 metra od lokalu maszynowego grubym murem odgraniczonej, zupełnie ciemnej przestrzeni, objawy blasku dobrze uchwytnego światła księżycowego, cośkolwiek zielonkowatego… Gdy ostatecznie po bardzo niebezpiecznych próbach udało się rzeczywiście schwytać odnośną lotną materię do klosza szklanego, to oprócz kilku transwers przebitych dziur w ścianie klosza, uzyskano też szereg zielonkowato – białych kuleczek, które pod naciskiem okazały się elastycznemi, przybierały bowiem formę elipsoidalną a przy dalszym nacisku roztrysnęły się na pył świecący, za pośrednictwem którego udało się fotograficznie skopiować diapozytyw z negatywu fotograficznego. …
Rychnowski w dalszych badaniach eteroidu stwierdził jego dobroczynny wpływ na organizm ludzki, szczególnie przy leczeniu schorzeń reumatycznych. Do uruchomionego przez niego we Lwowie punktu naświetleń zaczęli się zjeżdżać pacjenci z całej Europy, a także chętni na zakup jego urządzenia – z Ameryki.
Po I wojnie światowej Rychnowski uzyskał, w roku 1922, koncesję Ministerstwa Zdrowia Publicznego na leczenie za pomocą swoich promieni. Przystąpił do spółki, która miała zająć się badaniem i eksploatacją jego wynalazków. Niestety, interesowało ją wyłącznie czerpanie zysków z działalności. Niebawem została rozwiązana, ale dzięki niej zachował się opis patentowy „maszyny elektrostatycznej influencyjnej”.
Andrzej Pilipiuk, pisarz, który wydobył postać Rychnowskiego z zapomnienia zamierzał powtórzyć jego doświadczenia.
– Niestety, nie udało mi się. Sprawa rozbiła się o koszty i problemy techniczne. Mam patent jego maszyny, ale to zwykła maszyna elektrostatyczna, znamienna jedynie tym, że z racji posiadania 4 tarcz ebonitowych musiała wytwarzać napięcia bardzo wysokie. Jednak co Rychnowski robił z tym dalej? Wyładowania miotełkowe w szklanej bańce? Bardzo wczesny opis doświadczeń z roku 1899 wskazuje na wprowadzanie do układu pary wodnej. Mętne to wszystko i pisane wyraźnie przez człowieka zaszczutego, który za żadne skarby świata nie chciał podać szczegółów – odpisał mi Andrzej Pilipiuk, zapytany o efekt.

Na podstawie artykułu Pani Krystyny Ryczaj-Marchewczyk

http://www.fzpep.com.pl/pracodawca/04_04/wynalazca.htm 

 

rychna3Z eksperymentów dr Rychnowskiego. Fotografie z artykułu w „Tygodniku Ilustrowanym” (nr 9/1899).

The four ethers

According to Annie Besant (1910) there are different densities of etheric matter that are different as solid and liquid are different, and these yield what we call electricity, sound, light, and so on. The densest form of ether motion gives the ordinary current electricity and in that same kind of ether are the vibrations of sound, which set the air waves going (vibrations of air are secondary). Another density of ether gives the vibrations of light. Then there are fast and short waves which give the finer forms of electricity. There are also subtler forms of ether vibrations which are the medium for transmission of thoughts from brain to brain. (2, 3)

According to Pekka Ervast (1926) ether is invisible physical force. Firstly, there is chemical ether, which creates energy from the food. This ether manifests in warmth and fire. Secondly, there is magnetic ether, which is the creative force connected to sexual attraction. It is also connected to the production and the movement of the body fluids. Thirdly, there is sense/light ether, which is connected to physical senses. This ether flows in nerves and blood, and it is often called prana. And fourthly, there is the most evolved memory/life ether, which is connected to memory and breathing. Ervast also points out that prana is sometimes defined as the vital force of the Sun, which flows on all levels. (4, 5, 6)

To compare and expand the information, according to Rudolf Steiner and Guenther Wachsmuth (1932, as cited by Constable 1990) there are four ethers. The warmth ether manifests in heat, which can be regarded as the fourth state of matter. It is expansive in action and tends to produce spherical forms. The light ether is perceived as the normal light. It is expansive in action and tends to produce triangular forms. The chemical ether is active in chemical processes of all kinds, and also transmits sound to human ear. It is centripetal in action and interlocked with all the phenomena of cold and contraction. The tones vibrating everywhere in space are produced by the forces of chemical ether. In the nature this ether tends to produce half moon forms. The life ether is the most evolved of the four ethers. It is centripetal in action and tends to produce square shapes. (7)

According to Max Heindel (1909) there are also four ethers. Firstly, the chemical ether is both positive (assimilation) and negative (excretion) in manifestation. Secondly, the life ether is the avenue for the forces of propagation to operate. It has positive and negative poles. The positive forces work in the female during gestation and the negative forces enable male to produce semen. Thirdly, the light ether is also polarized. The forces which work along the positive pole circulate blood (or plant sap) and generate blood heat. The negative forces operate through the senses, and deposit chlorophyll and colors. Fourthly, the reflecting ether records the reflections of the memory of nature. This ether is also the medium for thought to make an impression upon the brain. (24)

The seven states of matter in the physical world

(Based on esoteric teachings and unconventional energy research.)

7. Life ether – consciousness – mind energy and memory – etheric atoms – the finest life forces

6. Light ether – negative energy – radiant light – longitudinal photons – blue end spectrum of life forces

5. Magnetic ether – positive energy – electromagnetic light – photons – red end spectrum of life forces

4. Fire ether – plasma state – electric current – electrons – the most solid life forces

3. Air – gas state

2. Water – liquid state

1. Earth – solid state

 

więcej: http://www.villesresearch.com/ether.html#The%20ether%20ray

e35e4017d1

Współczesny tramwaj we Lwowie. Pierwszy tramwaj i cały system skonstruował polski wynalazca…Franciszek Rychnowski

Współczesny tramwaj we Lwowie. Pierwszy tramwaj i cały system skonstruował polski wynalazca Franciszek Rychnowski, wyklety przez naukę z powodu swych zbyt daleko idących pomysłów, które w konsekwencji spowodowac by mogły powstanie darmowej energii.

 

To jest naprawdę bardzo ciekawe. Jego wynalazki mogły zmienić świat. Został zapomniany i wyklęty. Życie i działalność opisane w tomie 39 przygód o Pana Samochodzika

REVMMSVXKFLKANEWNCLF897550

JAKĄ TO NAGRODĘ

społeczną zdobywa sobie pracownik umysłowo i fizycznie czynny po pięćdziesięcioletniej pracy.

http://www.mrhopen.republika.pl/jakanagroda.html

ALEGATA:

TRZY KARTY ZAWIERAJĄCE DWADZIEŚCIA ŚWIADECTW OD OSÓB, KTÓRE UZYSKAŁY ZDROWIE POD WPŁYWEM NAPROMIENIOWANIA I ODDYCHIWANIA

„ETEROIDEM”

JEDNA KARTA ZAWIERAJĄCA SPIS CZŁONKÓW TOWARZYSTWA NAUKOWEGO DLA BADANIA I EKSPLOATACJI WYNALAZKÓW
INŻ. FR. RYCHNOWSKIEGO

Uwaga.

Jednej z maszyn moich do naświetlenia eteroidalnego, nie naprawiłem więcej, ażeby ta pozostała dowodem jak barbarzyńsko wandalicznie obchodziła się spółka naukowa z mojemi maszynami, które ja jej pożyczałem dla badań a raczej eksploatacji pieniężnej.
F. R.

ZARZĄD SPÓŁKI:

Stanisław bar. Heydel
Edmund Libański
Eugenjusz Porębski
Towarz. Naukowe dla badania eteroidu.

WYKAZ CZŁONKÓW
WRAZ Z PODANIEM ILOŚCI UDZIAŁÓW
SPÓŁKI Z OGRANICZONĄ PORĘKĄ WE LWOWIE
TOW. DLA BADANIA I EKSPLOATACJI WYNALAZKÓW
INŻYNIERA FRANCISZKA RYCHNOWSKIEGO

SPÓLNICY:

Udział m. p.

Pan Stanisław Heydel, właściciel dóbr Sokołów, Lwów, ul. Cłowa 31 100
Dr. Jan Rozwadowski, dyrektor banku, Lwów, ul. Ujejskiego 8 75
Władysław Serwatowski, właściciel dóbr, Lwów, ul. Ujejskiego 8 50
Ksawery Jarozelski, właściciel dóbr, w Kaczanówce 10
Edmund Libański, inżynier, Lwów, ul. Batorego 34 10
Kazimierz Swierzyński, inżynier, Lwów, ul. Św. Zofji 78 5
Dr. Jan Adruszewski, lekarz, Lwów, ul. Mikołaja 9 5
Eugenjusz Kwiatkowski, były właściciel dóbr, Lwów, ul. Technicka 6 5
Stefan Mierzyjewski, inżynier, Lwów, ul. Grunwaldzka 1 5
Gustaw Müldner, inżynier, Lwów, ul. Grunwaldzka 7 5
Jan Czartoryski, słuchacz techniki, Lwów, ul. Kurkowa 15 5
Dr. Bogusław Longschamps, Lwów, ul. Grodzickich 4 5
Eleonora Anderschóck Porębska, żona inż., Lwów, ul. Bourlarda 5 10
Kazimierz Idaszewski, prof. politechniki, Lwów, ul. 29-go Listopada 43 10
Eugenjusz Porębski, inżynier, Lwów, ul. Bourlarda 5 10
Dr. Adolf Kuhn, lekarz, Lwów, ul. Łyczakowska 16 5
Stanisław Fryze, inżynier, Lwów, ul. Tarnowskiego 96 10
Kazimierz Roztworowski, właściciel dóbr, Lw3w, ul. Zofji Chrzanowskiej 4 30
Zygmunt Groblewski, notarjusz, Lwów 10
Aleksander Frankowski, inżynier, Lwów, ul. Akademicka 10
Witold Czartoryski, właściciel dóbr, Pełkinian 20
Wincenty Rozwadowski, właściciel dóbr, Babinie 50
Kazimierz Czartoryski, właściciel dóbr 20

 

Jaką to zasługę i nagrodę społeczną zdobywa sobie pracownik umysłowo i fizycznie czynny po pięćdziesięcioletniej pracy.

 

więcej: http://www.mrhopen.republika.pl/jakanagroda.html

 

 

Polacy bogatsi od Norwegów i Szwedów?! – biliony euro leżą w polskiej ziemi.

Posted in nauka, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 20 Kwiecień 2015

OLYMPUS DIGITAL CAMERAGdyby Polska rozpoczęła w najbliższym czasie, za kilka lat choćby, wydobycie skarbów, które są zgromadzone  w naszej ziemi, tej  okrojonej do rozmiarów zgrabnego Serduszka w Środku Europy, to okazałoby się, że dochód narodowy Polaków wzrósł nagle do takiego stopnia, iż pozostawiliśmy w tyle tak syte narody, jak Norwegowie czy Szwedzi. Czy tak bogaty kraj nie raziłby jednak kogoś za bardzo w oczy, błyszcząc niczym drogocenny Dyjamnet w samym Sercu Świata? Czy nie drażniłby za bardzo czyjegoś poczucia wyższości? Czy nie burzyłby przypadkiem „Nowego Ładu Światowego” tak ładnie „zapoczątkowanego” Wielką Czystką Etniczną Polaków przez Dwóch Ojców Założycieli Projektu Bolszoj Jewropy: Hitlera i Stalina w 1939 roku!?

Koh-i-Noor_old_version_copyDiament Koh-i-noor (Kos- i-Nur). Kos i Nur to ten dyjamąd, który według podań Słowian i Koszetyrskiej Windii (sanskryckiej, wedyjskiej Indii) Dwa Pra-Ptaki-Praojce (Bogowie Działu – Biały i Czarny) wyłowili z Prawód Wszechoecanu (Okołonasu) i podzieliwszy między siebie ustanowili Ład Świata: Welę-Prawię, Ziemię – Jawię i Niebo – Nawię.

Polska zawsze była jednym z najbogatszych krajów Europy (Białego Lądu), ale i teraz mimo przycięcia jej granic przez ZSRR w 1945 roku w wyniku II Wojny Światowej wywołanej przez koalicję złożoną z Niemiec, Rosji, USA, Wielkiej Brytanii i Francji jest nadal krajem niezwykle zasobnym, bo leżącym na całej tablicy Mendelejewa. Jest jednym z najbogatszych krajów – tyle tylko, że hipotetycznie. Tak się bowiem składa, że rządzący Polską od 25 lat politycy Okrągłego Stołu i Magdalenki (neokolonialne sługi potęg które rozpętały II Wojnę Światową) nie robią nic w kierunku uruchomienia tychże zasobów naturalnych, jakie leżą dosłownie pod naszymi nogami. W Polsce nie jest najciemniej pod latarnią tylko tam gdzie rzeczywiście jest ciemno – w umysłach polityków.lekcje_menu_4

A ciemno tam jest, oj ciemno, rzeczywiście tak, że tylko „Ciemność widać”! Wolą kupować gaz z Rosji albo „budować” elektrownie wiatrowe jądrowe w interesie Niemiec i Francji zamiast wydobywać swój. Wolą zamknąć swoje kopalnie węgla w interesie świeżego powietrza w Niemczech i Francji oraz coraz wyższego bezrobocia w Polsce niż wydobywać go i obrabiać dzięki wysokim technologiom w sposób taki by nie szkodził środowisku. W ogóle niemalże nie dają środków na rozwój nauki która by pracowała nad technologiami wysokiej jakości przetwarzania węgla , gdyż wolą kupować węgiel z „przyjaznej” Polsce, jak zwykle od 200 lat Moskwy.

Polska_bogactwa

Eksperci, ludzie poważni i utytułowani w dziedzinach związanych z wydobyciem surowców, geologowie, cała krakowska AGH i Politechnika, wiedzą doskonale, że Polska posiada olbrzymie zasoby nie tylko węgla kamiennego i brunatnego, nie tylko ropy naftowej i gazu ziemnego, ale takie skarby jak miedź , srebro, uran, cynk, ołów, siarkę, nikiel czy tytan.

 

Żaden z rządów przez 25 lat III RP nie zrobił nic aby uruchomić wydobycie tych surowców i uczynić Polskę krajem bogatym, potęgą surowcową, nie drugą Norwegią, Japonią, Irlandią, lecz po prostu Polską będącą wzorową ojczyzną Polaków – symbolem bogactwa i powodzenia dla świata, symbolem doskonałej organizacji i zarządzania, symbolem DOBROBYTU i sprawiedliwego podziału dóbr!

ge-3

„Polskie rządy” przez 25 lat nie zarządziły nawet INWENTARYZACJI BOGACTW NATURALNYCH POLSKI. Jakoś nie miały na ten cel pieniędzy. Miały oczywiście do dyspozycji wszystkie NASZE pieniądze (bo przecież oni innych nie mają), ale wydali je na co innego niż rozwój wydobycia skarbów jakie leżą pod naszymi stopami i mogłyby dać impuls rozwojowy polskiej gospodarce. Czy takie działanie mamy uznać za „przypadkowe przeoczenie” czy za zdradziecką politykę wobec własnego narodu?!

 

Prezes KGHM Herbert Wirth (jakoś mało polsko mi brzmi jego nazwisko , ale nie czepiajmy się, choć wątpię by w Wielkiej Brytanii największym koncernem wydobywczym miedzi mógł zarządzać jakiś Kowalski)  stwierdza: – Polska to bogaty kraj który nie wykorzystuje i nie docenia tego co ma. Jego słowa potwierdza naczelny geolog kraju Piotr Woźniak. Większość krajów UE posiada strategie surowcowe, bo jest dla nich oczywiste, że strategia surowcowa to podstawa gospodarki w ogóle, a szczególnie gospodarki energetycznej. Tymczasem w Polsce taka strategia nie istnieje od 25 lat. Jak można planować stawianie ścian, czyli rozwój innych dyscyplin gospodarki w Polsce, skoro nie zadbano nawet o posadowienie fundamentu pod tę budowlę?

 

Czy takie stwierdzenie faktu nie wystarczyłoby w normalnym kraju do postawienia przed Trybunałem Stanu wszystkich rządów, które maczały palce w „zarządzaniu Polską” przez ten okres czasu? Czy były to rządy polskie? Czy były to w ogóle rządy, czy jakiś NIERZĄD?!

 

Jak kraj, który nie ma zinwentaryzowanych zasobów geologicznych może się podłączać do jakichkolwiek ustaleń w dziedzinie polityki geoklimatycznej? Jakim prawem politycy różnych opcji podejmują decyzje w tej sprawie skoro brak im RACJONALNEJ Wiedzy na temat zasobów polskiej ziemi?

bursztyn-1

Nawet według najskromniejszych szacunków, bo badania geologiczne są grubo niedoinwestowane i prowadzone na skalę mikro, jak to zwykle w kraju kolonialnym, ale nawet według tego co już wiemy, Polska posiada w złożach udokumentowanych (mniej więcej zlokalizowanych ale nie nawierconych):

ponad 2 biliony metrów sześciennych gazu ziemnego,

650 miliardów ton ropy naftowej

500 miliardów ton siarki

100 miliardów ton tytanu

74 miliardy ton węgla (kamiennego i brunatnego)

50 milionów ton miedzi

Poza tym udokumentowano złoża uranu, srebra, niklu, cynku, ołowiu. Nie wspominamy tutaj w ogóle o rudach żelaza, fosforytach czy soli kamiennej i potasowej.

 

Szacowana wartość tych surowców wynosi 110 bilionów złotych. Gdyby uruchomiono tylko 1/10 tych udokumentowanych złóż to Polacy, każdy jeden obywatel tego kraju, byliby BOGATYMI LUDŹMI, bogatszymi niż Norwegowie i Szwedzi razem wzięci.

amber gold

Nie potrzeba do tego nic poza decyzją polityczną i poszukaniem odpowiednich partnerów do biznesu wydobywczego. Chętnych na świecie nie brakuje. Wystarczy chcieć to uruchomić. Ale woli politycznej jakoś wszystkim dotychczasowym POSTKOLONIALNYM ELITOM POLITYCZNYM brak!

Czy Polacy nadal będą się godzić na rujnowanie kopalń na Śląsku, zamykanie stoczni, rujnowanie zakładów przemysłowych i zaniechanie wydobycia polskiego uranu, srebra, żelaza, gazu, ropy, na dalszy wzrost bezrobocia i emigracji, na dalsze rządy zdrajców Narodu Polskiego, którzy zamiast rozwijać niszczą przemysł wydobywczy i przemysł polski w ogóle???

Jak długo można tolerować rządy czerwonej, różowej i czarnej hołoty, która okrada naród?!  Takie zaniechanie, jakie opisaliśmy powyżej, jest rodzajem kradzieży, jest rodzajem złodziejstwa! Jest to kradzież szans rozwoju i kradzież możliwości dobrobytu kolejnych pokoleń Polaków, naszych dzieci i wnuków. Czy Polacy walną wreszcie pięścią w stół i przegonią tę złodziejską bandę?! Czy postawią wszystkie te DOTYCHCZASOWE „rządy polskie” przed Trybunałem Stanu i najnormalniej w świecie skierują tych nuworyszy, którzy pasą sobie brzuchy i nalewają gardła drogim alkoholem u „Sowy i Przyjaciół” za nasze – podatników –  pieniądze, TAM GDZIE ICH MIEJSCE – DO KRYMINAŁU?!

4ce09466b336687da1cd5b234cd19c2b

Czy myślicie że na tej mapie zmieniło się coś od 2011 roku na lepsze? Owszem, w styczniu 2015 roku, nierząd Ewy Kopacz (PO-PSL) zaproponował by zamknąć Kopalnię Brzeszcze  i by bezrobocie w powiecie oświęcimskim wzrosło do 25% oraz zaaprobowano de facto zamknięcie Huty Sendzimira w Krakowie (wygaszenie ostatniego pieca) przez co Kraków będzie miał bezrobocie 11%, jak wszystkie miejscowości dookoła. Ale to bezrobocie będzie takie wysokie tylko dokąd kolejnych 2,5 miliona Polaków wyjedzie zagranicę. Potem będzie można sobie podreperować statystyki i dalej wyniszczać Polskę powołując się na Rewolucję Solidarności w 1980 roku.

Posłuchajcie, bo warto:

1.

https://www.youtube.com/watch?v=Olg0vVokF7Y

 

2.

https://www.youtube.com/watch?v=2g7j2XsDQq0?feature=player_detailpage&w=640&h=360%5D

 

Wywód Iedynowłasnego Państwa Świata – czyli Zasłużony dla Wiary Przyrodzoney Słowian ksiądz Wojciech Dębołęcki (1585 – 1646), albo o antypolskich kłamstwach Wikipedii i „Skądże to zbłaźnienie” R. Sztybera!

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 19 Kwiecień 2015

krolestwo scytyjskie1Rozprawa ks.Wojciecha Dębołęckiego, która ukazała się w Warszawie w 1633 roku. Jeden z najważniejszych zabytków literatury sarmackiej. Opisuje legendarne pochodzenie Scythów, których sukcesorem ma być współczesne mu Królestwo Polskie.

Wojciech Dembołęcki (Dębołęcki, 1585 – ok. 1646)

Że pierwotny syryjski język słowieński był

Nie może się wątpić, że pierwotny syryjski lubo z żydowska aramejski język najstarszy jest. Pierwotny mówię, bo dzisiejszy syryjski szczerochaldejski jest, dopiero tam za czasów Nabogdonozora wprowadzony. Gdzie się od miejsca tylko zowie syryjskiem, równie jako tatarski w Krymie scytyckiem i niemiecki w Prusiech pruskiem. Na który stopień oczywisty prawdy wstąpiwszy, łacno się znowu dorachować, iż pierwotny język syryjski, którem Jadam, Noe, Sem i Jafet gadali, nie inszy był, tylko słowieński. Ponieważ abowiem jedniż to byli różnemi względami Syrowie i Arameowie, a o tych Pliniusz (między inszemi) rzetelnie mówi lib. 6 cap. 17: aramaei ab antiquis vocabantur Scythae, qui et alio nomine Saccae appellantur, tedyć pierwotny aramejski lub syryjski język musiał być nie inszy, tylko scytycki. Czego niepomału potwierdza Scytharu civitas, o której mamy 2 Machab. 12, iż jeno 60 staj było od Jaruzalem. Jeżelić abowiem aż tak blisko były granice scytyckie, tedyć pogotowiu dalsze onego miejsca samarytańskie i syryjskie musiały być scytyckie.
Własności zaś języka scytyckiego łacno się znowu dorachować, wspomniawszy na to, iż Królestwo Scytyckie wszystek świat cum fasciculo temporum w dzisiejszej Koronie Polskiej pokazuje. Bo jeżeli tu jest Królestwo Scytyckie, tedyć i tuteczny język, a nie który inszy, musi być prawdziwem scytyckiem. A iż w Koronie Polskiej nigdy od początku jej nie było inszego języka prócz dzisiejszego (jako się w tym wywodzie obaczy), tedyć tenże musiał być i w Syryjej przodków naszych, którzy tam Egipcyjany o starożytność rodzaju przedysputowali.
Jawno tedy jest, że scytycki abo słowieński nasz język nic więcej nie jest różny od pierwotnego syryjskiego lubo aramejskiego, jeno jako łaciński od rzymskiego. Zaczym wątpić się nie może, iż ten jest najstarszy na świecie i on własny, o którym Genes. 2 mamy: Omne quod cocavit Adam animae viuentis, ipsum est nomen eius. Dla tegoż się słowieńskim, jakoby pierwotnem i jedynoprawdziwe słowa mającem, zowie.

Za wydaniem: Wybór tekstów staropolskich XVI-XVIII w., wyd. W. Taszycki, Warszawa 1955.

Wikipedia

Wywód jedynowłasnego państwa świata rozprawa ks.Wojciecha Dębołęckiego, która ukazała się w Warszawie w 1633 roku. Dębołęcki napisał rozprawę pełną historycznych i etymologicznych fantazji, która wpisywała się w ideę sarmatyzmu. Według autora Królestwo Polskie było sukcesorem panowania Adama, Seta i Jafeta, i jako takie było predestynowane do panowania nad światem. Pochodzenie Polaków Dębołęcki wywodzi od Scytów, a język słowiański od języka, którym mówił biblijny Adam. Język słowiański miał dać początek grece, łacinie i innym językom.

 

Wikipedyczny polski bełkot. Polska jest spadkobiercą państwa i kultury Scytów – to oczywiste w świetle dowodów naukowych, które są przedstawiane systematycznie od roku 2010, a więc już od 5 lat. Fałszerstwo, nonsens, głupota??? A może dalszy ciąg propagandy zaborców?

Sarmatia_et_Scythia,_Russia_et_Tartaria_Europaea Sarmatia et Scythia – Russia et Tartaria (powiększ)

Przeczytaj

 http://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=95333&from=publication

 

Dembołęcki, Wojciech (ca 1585-ca 1646) – Ksiądz Dembołęcki miał niezłą intuicję! A może przemawiała przez niego wiedza Watykańskich Archiwów? A może miał podłączenie do Świadomości Nieskończonej, która i wtedy sączyła ludziom cierpliwie prawdę o dziejach, na tyle na ile były to w stanie pojąć ich rozumy, np. rozum księdza, a szczególniej księdza-Polaka Wojciecha Dembołęckiego.  Dlaczego doceniamy go jako Poganie Polscy? Ano dlatego, że to on pierwszy odkrył iż języki tzw cywilizowanej Europy takie jak greka czy łacina pochodzą od słowiańskiego, czyli aryjskiego, a inaczej mówiąc praindoeuropejskiego, który jeśli istniał w ogóle (co nie jest pewne) był bezpośrenim prekursorem scyto-perskiego, sanskrytu i słowiano-bałtyjskiego. Tenże ksiądz właśnie zwrócił uwagę na odsłowiańskie pochodzenie imion bogów greckich!!! Już za to samo należy mu się miejsce wśród Zasłużonych. A ponieważ kształcili go franciszkanie w Krakowie, to trafi w poczet Zasłużonych dla I SSŚŚŚ)

Wojciech Dębołęcki

kronikarz pisarz kompozytor Sarmata
Wojciech Dębołęcki

Autor wiekopomnego dzieła „Wywód jedynowłasnego państwa świata” wydanego w Warszawie w roku pańskim 1633. Studiował w Rzymie, gdzie uzyskał doktorat z Teologii, założyciel stowarzyszenia mającego na celu wykupienie polskich więźniów z rąk muzułmańskich. Zasłynął jednak ze swych niepokornych teorii wywodzących naród Polski od satrożytnych Scytów. Miał ogromny wpływ na kulturę późniejszej Rzeczpospolitej Obojga Narodów, co wyraźnie da się odczuć w filozofii tamtego okresu.”Ewa pochodzi z polskiego „dziewa”, Abraham z „obran”, Absalom z „obrzezan”.(…) W raju mówiono po słowiańsku, a słowa Ezechiela jasno pokazują, że ma jednak Polska prawo Boże na wszystkę Azyją, Afrykę i Europę, które przed Sądem Bożym znowu będzie utwierdzone… ” pisał w Wywódzie jedynowłasnego państwa świata, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie lubo scytyjskie samo tylko na świecie ma prawdziwe sukcesory, 1633 r. Wojciech Dębołęcki.

„Z racji tego, że był człowiekiem wszechstronnym jego nazwisko kojarzone jest z wieloma różnymi dziedzinami. I tak na przykład był kapelanem lisowczyków, współtworzył prawo wojskowe, prowadził misje dyplomatyczne, przeprowadził reformy struktur administracyjnych polskich franciszkanów oraz zajmował się pisarstwem. Do jego dzieł zaliczyć należy utwór Przewagi elearów polskich , pamiętniki z wypraw lisowczyków opisujące dzieje pierwszej fazy wojny trzydziestoletniej (1618 – 1623). Ponadto przypisuje mu się autorstwo utworów podobnych tematycznie, takich jak: List o lisowczykach , Żywot kozaków lisowskich , Deklaracja abo objaśnienie kart kozackich , Kopia listu utrapionej Ojczyzny do lisowczyków czy Pieśni o cnych kozakach lisowskich . W przypadku tych dzieł autorstwo Dębołęckiego nie jest pewne, gdyż zostały one napisane pod pseudonimami lub anonimowo zatem ciężko jest jednoznacznie przypisać je Dębołęckiemu.

Zasłynął również jako poliglota. Znał podobno blisko dziesięć języków. Dębołęcki był znany jeszcze dzięki jednej rzeczy, a mianowicie był megalomanem, a najlepszym dowodem na to był fakt, że stał się jednym z najzagorzalszych orędowników sarmackiej wizji Polski jako mesjasza narodów, którą wysławiał w dziele pt. Wywód jedynowłasnego państwa świata . Dodatkowo Dębołęcki zajmował się wykupem więźniów z niewoli tureckiej. Był generałem specjalnie powołanego do tego celu towarzystwa, nawet sam opracował zasady (1626). Jednak dość szybko stracił powierzone mu pieniądze za co stracił zyskane wcześniej przywileje. Co sprawiło, że praktycznie nikt o nim nie pamiętał po jego śmierci. 

Mimo takiej wszechstronności i dużej aktywności Dębołęcki nie stronił od hulanek i alkoholu. Nawet franciszkański habit nie przeszkadzał mu w korzystaniu z uroków życia doczesnego. 

Marta Kotas 2008.10.12 ”

Antyreklama antyanalizy „naukowej” z Uniwersytetu w Zielonej Górze!

 

  • Autor: Sztyber Radosław
  • Wyd.: I
  • Miejsce: Zielon Góra
  • Rok: 2012
  • ilość stron: 485
  • ISBN: 978-83-7481-453-9
  • oprawa: Miękka

Książka […] składa się z obszernej […] rozprawy, która jest wnikliwym i gruntownym studium monograficznym, oraz […] edycji krytycznej tekstu Dęmbołęckiego […]. Celowość wydania całości jest oczywista i nie wymaga obszernych uzasadnień. Wywód Dęmbołęckiego to dzieło swoiste, można powiedzieć kuriozalne, ale niezwykle ważne, często przywoływane w badaniach nad polską kulturą, historiografią i historiozofią, historią literatury, sarmatyzmem, historią języka wreszcie. Stan badań jest więc bogaty, różnorodny i rozproszony. […] Sztyber komponuje całość zawartą, […] monograficzną, zmierzającą do konkluzji odważnej, intrygującej, acz przekonująco dowiedzionej: że Dembołęcki był „bajarzem”, łgającym z premedytacją. […] W dowodzeniu tej fascynującej hipotezy badawczej pomógł […] Ignacy Krasicki i odpowiednio interpretowana Myszeida.

 

Na tym przykładzie doskonale widać co wart jest przyziemny materializm, rozumiany jako badanie tylko tego co da się udowodnić z tego tylko co widać „naukowca okiem” albo „oka elektronicznym przedłużaczem”. To przecież są sądy nieracjonalne i absurdalne. na potwierdzenie mapa krwi Scytyjskiej czyli prasłowiańskiej od 20.000 p.n.e.

R1a1a_distribution

Czytajcie też:

Rafał Gawroński:W raju Adam i Ewa mówili po polsku.

http://www.monitor-polski.pl/adam-i-ewa-mowili-po-polsku/
18 czerwca , 2012

Gdy opublikowałem na moim blogu artykuł „From Polish to India”, a następnie nasze Stowarzyszenie ogłosiło Deklarację z okazji Święta Najświętszej Maryi Panny jedyną reakcją był brak reakcji. W Polsce media reżimowe milczą do tej pory. W internecie oczywiście pokazały się na różnych forach zmanipulowane i celowo zagmatwane informacje, aby ukryć prawdę zawartą w tych badaniach przed Polakami a opublikowanych na łamach pisma naukowego w USA, Journal of Genetic Geneaology, przez Petera Gwozdz w 2009 roku.

Opinię światową z premedytacją dezinformuje się poprzez zatajanie istotnych, lub uwypuklanie pewnych i mało znaczących elementów przeprowadzonych genetycznych badań naukowych. Jest to szczególnie widocznie w kategoriach interpretacyjnych wyników końcowych badań dotyczących Słowian wyznania prawosławnego uzurpującego sobie prymat doktrynalny. Prawdy jednak nie można zmienić, a jedynie można ją ukryć co od wielu lat czyni się w stosunku nas Polaków, że nie wspomnę o bezkarnym ludobójstwie Polaków w Rosji, a Katyń jest tego najlepszym dowodem.

Od wczesnego dzieciństwa intrygowała mnie sprawa jabłka, które zostało zerwane z drzewa zakazanego i było przyczyną wypędzenia Adama i Ewy z raju. Dlaczego jabłko a nie mandarynka ewentualnie pomarańcza, figa lub inny owoc z tej strefy klimatycznej ? Na odpowiedź musieliśmy czekać do 2009 roku i jak zwykle nauka udowodniła raz jeszcze, że wspiera wiarę.

Ale tym razem postaram się przedstawić zasadnicze dowody na to, że Ewa i Adam mówili w raju jednak po polsku. Zacznę od rozprawy ks. Wojciecha Dębołęckiego, który musiał czekać prawie 400 lat aby jego dzieło naukowe z tamtych lat zostało potwierdzone twardymi dowodami naukowymi przez kilka niezależnych zespołów międzynarodowych naukowców i ekspertów.

Ks. Wojciech Dębołęcki 1585-1646 pochodził z Rodu Dębołęckich herbu Prawdzic, starej pomorskiej szlachty niedaleko Wąbrzeźna, odnotowanych w roku 1561 jako Dębowa Łąka. Pod koniec XVI wieku Jakubowi Dębołęckiemu przeznaczono majątek w Konojadach gdzie urodził się kolejny potomek rodu, któremu nadano imię na cześć wielkiego świętego Wojciecha. Dzieciństwo przebiegało normalnie do dnia kiedy ojciec, dostrzegł w synu drzemiące talenty i postanowił je rozwinąć, ponieważ Wojciech już we wczesnej młodości posiadał nieprzeciętne zdolności. Gdy skończył lat 13 wysłano go do Krakowa pod opiekę franciszkanów. Zakonnicy w swych placówkach dali mu solidne wykształcenie retoryczne i łacińskie oraz ukończył studia dialektyczno – scholastyczne. Osiągając znakomite rezultaty po skończeniu pierwszych uczelni i odebraniu święceń kapłańskich objął w 1615 rok prestiżową funkcję w Kaliszu, gdzie przebywał przez niemal dwa lata. Po krótkim pobycie w Chełmnie zakon franciszkanów skierował go na dalsze studia do Włoch. Już wtedy doskonale znał kilka języków m.in. łaciński, włoski, niemiecki, ruski, w wieku lat czterdziestu biegle władał aż dziesięcioma! W Rzymie nauka pochłonęła księdza Dębołęckiego niemal całkowicie. W wolnych chwilach poznawał również tajniki muzyki i jak na prawdziwego naukowca przystało, sam zaczął z powodzeniem tworzyć. Według znawców, kompozycje były nieprzeciętne jak sam kompozytor. Zachowały się jego dwa 5-głosowe utwory religijne, będące najstarszymi w Polsce przykładami stosowania basso continuo wg. znawców muzyki to trudny, właściwy barokowi sposób realizowania, zapisywania oraz wykonywania akompaniamentu harmoniczno-kontrapunktycznego. Gdy w roku 1621 wrócił do Polski spotkał pułkownika Stanisława Stroynowskiego dowódcę Lisowczyków, który prowadził nabór do swych chorągwi. Ksiądz bez chwili wahania wstąpił do tej legendarnej formacji jeźdźców apokalipsy. Zapewne chciał poznać techniki prowadzenia działań wojennych, które jako naukowca bardzo go interesowały. Trudno tutaj nie wspomnieć o Mikołaju Koperniku czy Leonardo da Vinci, którzy również jako naukowcy poznawali sztuki walki. Już w 1623 roku wydał w Poznaniu swe wspomnienia oraz spisane dokonania żołnierzy zatytułowane: „Przewagi elearów polskich” czyli swoisty pamiętnik z wypraw tej formacji w latach 1618-1623. Badacze i naukowcy literatury polskiej są pewni, że ksiądz wydał pod różnymi pseudonimami kilka innych wspomnień, jak choćby: „List o Lisowczykach”, „Żywot kozaków Lisowskich”, „Kopia listu utrapionej Ojczyzny do Lisowczyków”, „Pieśni o cnych kozakach Lisowskich”.

Ksiądz Dębołęcki poznał sztukę wojenną i powrócił do Rzymu aby kształcąc się dalej uzyskać w 1625 roku tytuł doktora teologii. Merytorycznie przygotowany i wspaniale wszechstronnie wykształcony napisał i wydał w Warszawie latem 1633 roku wiekopomną rozprawę, której tytuł należy przytoczyć w całości ponieważ jest to sprawa arcyważna:

„Wywód jednowładnego państwa świata, w którym pokazuje ksiądz Wojciech Dębołęcki, że najstarodawniejsze w Europie Królestwo Polskie samo tylko na świecie ma jedyne succesory Jadama, Setha i Japheta, a gwoli temu się pokazuje, że język słowieński pierwotny jest na świecie”. Rozprawa została wydrukowana w Warszawie, w drukarni Jana Rossowskiego, wraz z przywilejem królewskim z 3 maja 1633 roku podpisanym przez samego Władysława IV, Króla Polski 1632-1648, Króla Szwecji 1632-1648 i tytularnego Cara Rosji do 1634.

Prawie dziesięć lat pracy naukowej, pomimo ogromnych zdolności i predyspozycji, zajęło mu napisanie dzieła które dopiero w 2009 roku dzięki badaniom genetycznym naukowców z Uniwersytetu Stanford zostało w pełni potwierdzone po zdefiniowaniu halpogrupy R1a1a7. Badania naukowców nobilitują i potwierdzają tezy zawarte w dziele Księdza Wojciecha Dębołęckiego, że od jednego ojca Polacy pochodzą, który na imię miał Adam albo był nim któryś z synów Noego. Nie będę tutaj dociekał niech zrobią to teolodzy uwzględniając najnowsze badania genetyczne. Naukowcy w opublikowanym artykule naukowym jednoznacznie udowodnili okres i wiek posiadacza wyodrębnionego genu na przeszło 10 000 lat. Opublikowane wyniki badań naukowych nie pozostawiają wątpliwości dowodząc, że my Polacy zamieszkujemy swe tereny od zawsze i obalają wszelkie oszustwa napisane o pochodzeniu Słowian.

Odnaleziona w roku 1976 Waza w Bronocicach nad rzeką Nidzicą, około 50 km na północny wschód od Krakowa dostarcza kolejnego twardego dowodu. Prace na tym terenie między 1974 a 1980 r. prowadzili wybitni archeolodzy o światowej renomie prof. Janusz Kruk z krakowskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN oraz Sarunas Milisauskas ze State University of New York z Buffalo. Wizerunek na odkrytej wazie jest najstarszym znanym wyobrażeniem pojazdu kołowego na świecie. Jej wiek potwierdzono za pomocą datowania radiowęglowego na 3635-3370 p.n.e. Pojazdy kołowe były zatem znane w Polsce już w IV tysiącleciu p.n.e. Pojazd taki ciągnęły prawdopodobnie tury ponieważ szczątki tych zwierząt znaleziono razem z wazą. Rogi zwierząt z Bronocic miały specyficzne otarcia potwierdzające, że były obwiązane sznurem tworzącym prawdopodobnie coś w rodzaju jarzma przyrożnego. Nasza kultura i cywilizacja jest jedną z najstarszych na świecie i dowodzi na przestrzeni już tysięcy lat, iż my Polacy nie utrzymujemy się z mordowania ludzi, lichwy lub rabowania a jedynie z pracy, ponieważ praca czyni człowieka szlachetnym jak nasz Naród.

W swym historycznym dziele Ks. Wojciech Dębołęcki udowadnia, że wszystkie języki świata powstały na skutek… „wypaczenia polszczyzny czyli języka „słowieńskiego”. W swej pracy naukowej podaje przykłady odwołując się do wyników swojej pracy etymologicznej, np.: „Cupido, iż chciwość znaczy, jawno jest, że to słowo, przez przesadzenie sylaby do, uczyniono z naszego do kupy, jakoby chciwe zgromadzanie albo łączenie”, także słowo „Bachus powstał ni mniej ni więcej, tylko z zepsowanego polskiego imienia Beczkoś, podobnie jak na przykład z płomienia nie zaraz uczyniono flamma, ale pierwej było po polsku ploma, potym plama, nuż blama, aż na ostatek stanęło flamma”.

Dzięki ks. Dębołęckiemu dowiedzieliśmy się, że polskie źródłosłowy ma bardzo wiele wyrazów we wszystkich językach, a biblijne nazwy powstały u Polaków nad Wisłą, natomiast Adam i Ewa mówili w raju po polsku!

Tak to naukowo przedstawia ksiądz: „Nie może się wątpić, że pierwotny syryjski lubo z żydowska aramejski język najstarszy jest. Pierwotny mówię, bo dzisiejszy syryjski szczerochaldejski jest dopiero tam za czasów Nabogdonozora wprowadzony. Gdzie się od miejsca tylko zowie syryjskiem, równie jako tatarski w Krymie scytyckiem i niemiecki w Prusiech pruskiem. Na który stopień oczywisty prawdy wstąpiwszy, łacno się znowu dorachować, iż pierwotny język syryjski, którem Jadam, Noe, Sem i Jafet gadali, nie inszy był, tylko słowieński.(…) A iż w Koronie Polskiej nigdy od początku jej nie było inszego języka prócz dzisiejszego jako się w tym wywodzie obaczy, tedyć tenże musiał być i w Syryjej przodków naszych, którzy tam Egipcyjany o starożytność rodzaju przedysputowali.(…)”.Język słowiański dał początek grece, łacinie i innym językom. Najważniejszym momentem jest bez wątpienia rozdział dziesiąty i zawarte w nim „Reguły abo sposoby ktoremi pierwotne słowa psowano”, w których znajdują się doktrynalne i trafne tezy Dębołęckiego o głoskach (np. dostrzegł on „powinowactwo abo podobieństwo liter” – chodzi oczywiście o głoski – g i k, b i p, w i f, w i b) i coś, co obecnie nazywa się elementami językoznawstwa porównawczego. Dębołęcki rozumuje zgodnie z dzisiejszymi standardami w tej dziedzinie i słusznie wnioskuje z podobieństwa słów o pochodzeniu języków od wspólnego rdzenia jak współcześni naukowcy.

Oto mamy, iż Królestwo Polskie jest sukcesorem panowania Adama, Seta i Jafeta, i jako takie jest predestynowane do panowania nad światem !

Tak to prawda, którą próbują ukryć przed Polakami dewianci cywilizacyjni. Objawienia Najświętszej Maryi Panny na Wawelu w dniu 8 maja 1610 roku oraz objawienia, które miały miejsca w Gietrzwałdzie w 1877 roku od 27 czerwca do 16 września tego dowodzą ale również najnowsze badania naukowe opublikowane przez naukowców z Uniwersytetu Stanford udowodniły, iż od jednego ojca Polacy pochodzą.

Badania jednoznacznie podważają ustalenia masonów i żydów co do dat stworzenia świata powodując wielkie zwycięstwo nauki i Kościoła który daty przed narodzinami Jezusa traktuje na zasadzie umownej. Chrześcijańską rachubę czasu ustalił Dionizy Mały ok. 470-550, kościelny prawnik i chronograf, przyjmując za punkt wyjścia datę narodzenia Jezusa Chrystusa. Chociaż pomylił się, gdyż de facto Chrystus przyszedł na świat o kilka lat wcześniej, ustalenia Dionizego od VIII wieku zaczęły się powszechnie przyjmować i obowiązywać w Europie, a później na całym świecie. Natomiast Żydowska rachuba czasu zaczyna się od daty, przyjętej na oznaczenie dnia stworzenia świata czyli dokładnie 7 października 3761 roku przed Chrystusem Łatwo sobie zatem wyobrazić, że kiedy w roku 2000 chrześcijanie obchodzili początek trzeciego milenium od narodzenia Chrystusa, to żydowski kalendarz wskazywał rok 5761, natomiast masoni opowiadają kompletne brednie i uzależniają datowanie od rytu w którym odprawiane są tajemne spektakle nawiedzonych oszołomów. To podstawowe różnice określania daty z której zwycięsko wychodzi religia chrześcijańska na podstawie najnowszych badań.

Do badań naukowych wzięto chromosomy dużej grupy mężczyzn z różnych populacji Eurazji. Wydzieliły one z olbrzymiej tzw. słowiańską haplogrupę, którą oznaczono R1a1a7 (M458). Zarazem obliczono czas dzielący nosicieli tej haplogrupy R1a1a7, a dzielący współczesnych mężczyzn R1a1a7 według stawek mutacji Zhivotovsky’ego. Okazało się, że wśród populacji europejskich najstarszych przodków posiada polska haplogrupa R1a1a7, której naliczono 10700 lat.

Jak to się ma do udowodnionych naukowo potomków szczepu królewskiego Polaków pochodzącym od jednego Ojca; oceńcie Państwo sami. W internecie znajdują się liczne opinie dewiantów społecznych dotyczących ks. Wojciecha Dębołęckiego. Obrazują one zasady działania dezinformacji medialnej reżimów totalitarnych władzy funkcjonujące po dzień dzisiejszy. Dla mnie są to jednoznaczne dowody, iż nauka wspiera wiarę. Z badań wynika, że od tamtego czasu słowiańskie haplogrupy, a tym samym my Polacy jesteśmy na polskiej ziemi od zawsze i znad Wisły oraz Warty emigrowaliśmy do sąsiednich ziem.

Ks. Wojciech Dębołęcki planował dzieło znacznie ważniejsze. Podczas pobytu w Rzymie w latach 1630–1632 zaczął opracowywać zarys historii powszechnej od początku świata mający nosić tytuł: „Speculum universalis historiae”.

Cele dzieła były następujące: oczyścić wiedzę o dziejach ludzkości z zakłamań, przesądów, mylnych wyobrażeń oraz napisać historię prawdziwą dowodząc, że Polacy są najstarszym wśród wszystkich narodów i że do nich od zawsze należało panowanie nad światem; wykazać, że język polski jest pierwotnym językiem świata i że z niego wywodzą się wszystkie inne.

Swój wykład ks. Dębołęcki oparł na trzech kategoriach źródeł: Biblii, dziełach historyków, opowiadaniach i pieśniach ludowych oraz dociekaniach etymologicznych. W czerwcu 1631 roku uzyskał dla swych zamierzeń całkowitą aprobatę komisji powołanej w Rzymie przez generała zakonu Franceschiniego i pozwolenie na druk. Uzyskawszy to wyróżnienie, Dębołęcki postanowił opublikować skrót pierwszej części swego dzieła, obejmujący czasy od stworzenia świata do 370 roku po potopie, pod tytułem:

„Praemissum speculi historici verum statum gestorum in orbe demonstraturi, in quo praesenti antidiluviana historia ab Adam usque ad Tanaum VIII ab eo Panum orbis primumque regem Scythiae Regiae sive Poloniae deducitur, quem… Iovem et Herculem appellatum Hebraei Gog, Scythae vero Polach vocant”.

Do wydania nie doszło, rękopis przygotowany do druku, z datą 1631 roku, znajduje się w Bibliotece Czartoryskich.

Po prawie 400 latach ks. Wojciech Dębołęcki doczekał się naukowych potwierdzeń głoszonych tez potwierdzonych przez naukowców z Uniwersytetu Stanford w USA.

W świetle tych dokumentów przedstawionych powyżej powinna nastąpić niezwłoczna zmiana nazewnictwa z określenia encyklopedycznego „języki indoeuropejskie” na właściwą nazwę potwierdzone najnowszymi badaniami genetycznym „języki polskoeuropejskie” oraz korekta wszystkich prac naukowych i publikowanych artykułów w tej kwestii na świecie, w szczególności o migracji Słowian oraz rozpoczęcie prac badawczych teologów z uwzględnieniem ujawnionej prawdy naukowej i historycznej.

Obrazek

Zoom in (real dimensions: 751 x 611)

 

 

Obrazek

 

Oćc-Otzi z Gór Ojców (Ötztaler Alpen-Alpi Venoste)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 17 Kwiecień 2015

Wildspitze_27.07.00

Dziki Szpic w Alpach, Góry Ojców

Zacznijmy od samych gór, we wschodnich Alpach, czyli Górach Białych Kauków-Alków. Jesteśmy na południowo-zachodniej rubieży Kraju Wenedów (Wędów), około 3300 lat p.n.e. Miejsce: Góry Ojcowskie lub Góry Ojców, jakbyśmy je mogli inaczej nazwać.  Po niemiecku Ötztaler Alpen. Ci którzy mają możliwość zajrzeć do Księgi Ruty mogą poszukać w niej kim byli owi Ojce i Ostroch-Ojce, którzy jako plemię kultury ceramiki sznurowej, czyli pochodzące z ARIÓW-Prasłowian (haplogrupa Y-DNA R1a), właśnie w tym czasie zajmowali także Dolinę Bytu i Dolinę Ojców pod grodem Caroduną oraz rozległy obszar Białego Lądu (Europy) aż po Dunaj.  Nie ruszali się oni zresztą z tego obszaru aż do czasów Aleksandra Wielkiego, a więc przez niezły kawał czasu. Współdziałały z nimi w tym czasie grupy ludzi miejscowych, Staroeuropejczyków (głównie haplogrupy I2, a potem także I1).Similaun_1Simoląd/Zimolód lub Ziemiolód – szczyt w Górach Ojców pod którym znaleziono ciało Oćca-Otziego.

[„Similaun 1″. Licencja: GFDL na podstawie Wikimedia Commons – http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Similaun_1.jpg#mediaviewer/File:Similaun_1.jpg%5D

Alpy Ötztalskie (niem. Ötztaler Alpen, wł. Alpi Venoste) – grupa górska w Alpach Retyckich, na granicy austriacko-włoskiej. Najwyższy szczyt to Wildspitze (3774 m n.p.m.). Alpy Ötztalskie to jedna z największych grup górskich w Alpach Wschodnich. Występują tutaj liczne lodowce. Ponad 300 szczytów przekracza wysokością 3000 m, opadając stromymi ścianami do malowniczych dolin. Nazwa grupy pochodzi od miejscowości Ötz, w dolinie Ötztal. Grupa Ötztalska wciśnięta jest między dwie ważne drogi biegnące ze wschodu na zachód: dolinę Innu na północy i dolinę Vinschgau (Val Venosta) na południu.

Główny łańcuch biegnie ze wschodu na zachód tworząc granicę między Austrią, a Włochami. Część austriacka (północna) dość znacznie różni się od włoskiej (południowej). Po stronie austriackiej leżą liczne lodowce. To tutaj, pod tym szczytem pokazanym powyżej, którego oryginalną nazwę streślicilibyśmy jako Simoląd, albo Zimolód, lub może Śniegolód a może Ziemiolód, bo tak ten szczyt wygląda, jak ziemia skuta lodem i przysypana śniegiem lub jak Sim-Bóg Skał w lodowej czapie,  znaleziono bodajże w 1991 roku ciało Człowieka z Lodu, któremu dano imię Otzi (po naszemu Oćc = Ojciec), od tych gór właśnie.

Wiki

Ötzi (Oetzi, IPA: [ˈœtsi], „człowiek z Similaun”, „człowiek lodu”) – przydomek nadany szczątkom człowieka, który zmarł ok. 3300 lat p.n.e. Przydomek ten pochodzi od nazwy doliny Ötztal w Południowym Tyrolu, w Alpach Ötztalskich, ponad którą znaleziono jego zamrożone w lodowcu alpejskim ciało.

Ötzi został znaleziony na wysokości 3210 m n.p.m. przez dwoje niemieckich turystów, Helmuta Simona i jego żonę Erikę, 19 września 1991 roku. Uznali oni, że ciało należy do zmarłego tragicznie turysty. Wiek Ötziego datowano dopiero podczas badań w Innsbrucku. Obecnie Ötzi znajduje się w Museo Archeologico dell’Alto Adige (muzeum archeologicznym Górnej Adygi) w Bolzano we Włoszech.

Przeprowadzone analizy wykazały, że miał około 160 cm wzrostu, ważył około 50 kg[1] i zmarł mając 40–53 lat. Był szatynem, miał brązowe oczy, grupę krwi „0” i cierpiał na nietolerancję laktozy[2][3].

Na ciele stwierdzono 57 tatuaży (dzisiaj wiemy że 61 – CB), niektóre z nich były zlokalizowane w miejscach uważanych za punkty akupunktury dla chorób, na które cierpiał (zmiany zwyrodnieniowe stawów i bóle brzucha wywołane zakażeniem Trichuris trichiura). Ostatnim posiłkiem, który spożył było mięso jelenia i kozicy, roślinne korzonki, owoce i ziarna, które najprawdopodobniej zostały spożyte w formie chleba.

Kolejne badania mumii przeprowadzone przez zespół dra Alberta Zinka, antropologa z niemieckiego Uniwersytetu Eberharda Karola w Tybindze wskazują, że Ötzi mimo stosunkowo młodego wieku miał genetyczne predyspozycje do choroby wieńcowej i cierpiał na arteriosklerozę. Ustalono, iż nie prowadził siedzącego trybu życia, nie miał nadwagi, nie cierpiał głodu, a jego dieta była zrównoważona; mimo to zagrażały mu choroby serca i układu krążenia.

Niemieccy naukowcy wykryli u niego też bakterie z rodzaju Borrelia, wywołujące boreliozę. Jest to najstarszy poznany ślad tej infekcji, spowodowanej przez kleszcze.

Po badaniach genetycznych naukowcy stwierdzili, że jego linia pokrewieństwa prawdopodobnie wygasła, uznaje się, że wśród populacji Europy kontynentalnej nie można spotkać już jego krewnych, ale zapewne można wśród starych, żyjących w stosunkowo dużej izolacji w ciągu ostatnich pięciu tysięcy lat, populacji Sardynii i Korsyki[2]. W październiku 2013 roku podano informację o możliwych krewnych zstępnych Ötziego w Tyrolu[4][5].

W lutym 2011 roku poinformowano o przeprowadzeniu rekonstrukcji twarzy mumii za pomocą metod stosowanych w kryminalistyce[6].

Ötzi ubrany był w skóry, które pochodziły od niedźwiedzia, kozicy i jelenia, miał buty i skarpety splecione z miękkich traw i łyka. Posiadał plecak, torbę z kory brzozowej, kołczan w nim 14 strzał w tym 8 kalinowych reszta dereniowych, ponad półmetrową ciupagę[7] w rozwidlonym drzewcu cisowej laski, której miedziane wyklepane ostre ostrze sklejała brzozowa smoła i mocowały rzemienie; nóż z krzemienia i długi na 1,82 metra niedokończony łuk. Znaleziono przy nim także hubę (porka brzozowego (Piptoporus betulinus), która do dzisiejszych czasów jest używana w medycynie ludowej do leczenia dolegliwości żołądkowych – mógłby to być najstarszy przypadek udowodnionego zastosowania substancji leczniczej. Bardziej prawdopodobne jest jednak używanie huby do rozpalania ognia lub jako opatrunek[8].

Ötzi zmarł najprawdopodobniej w wyniku ran odniesionych w walce z innymi ludźmi, w tym rany pochodzącej od strzały. Naukowcy w ranach odkryli czerwone krwinki jak również fibrynę, końcowy produkt procesu krzepnięcia krwi, która jest obecna w świeżych ranach, potem niknie. Świadczy to o tym, że Ötzi zmarł szybko po zranieniu[9].

Po odkryciu stał się atrakcją turystyczną (w pobliżu miejsca jego odnalezienia ustawiono pomnik, zaś mumia została wystawiona w muzeum), przyczyną spektakularnego procesu sądowego oraz sporu pomiędzy władzami przygranicznych regionów Austrii i Włoch.

Proces sądowy został wytoczony władzom Południowego Tyrolu oraz lokalnego muzeum archeologicznego, w którym wystawiono mumię, przez samego[potrzebne źródło] Helmuta Simona, po tym, gdy muzeum zażądało od niego biletu za wstęp na wystawę poświęconą jego własnemu znalezisku. Simon poczuł się obrażony i domagał się nagrody pieniężnej w uznaniu faktu, iż jego odkrycie przyczyniło się do znacznego wzrostu związanych z turystyką dochodów muzeum i gminy. Ostatecznie Simon proces wygrał, lecz wkrótce potem zginął podczas samotnej wspinaczki, w pobliżu miejsca znalezienia mumii.

Inny związany z Ötzim spór rozgorzał między przygranicznymi regionami Austrii i Włoch. Nie było bowiem jasne, na terenie którego z tych państw znaleziono mumię – Ötzi został znaleziony w pasie granicznym. Ostatecznie uznano, że miejsce to znajduje się na terenie Włoch.

Uzupełnienie:

Jak ustalili specjaliści, 61 tatuaży, które udało się odkryć, podzielonych jest na 19 grup, które obejmują różne części ciała. Na większość z nich składają się oznaczenia liniowe, które przebiegają równolegle do siebie w odstępach od 2 do 8 milimetrów. Poszczególne linie mają od 1 do 3 milimetrów grubości oraz od 7 do 40 milimetrów długości. Odnotowano również, że w niektórych miejscach linie układają się w krzyż. Najwięcej tatuaży odkryto w dolnej części nóg, a najdłuższe znajdują się na nadgarstku lewej ręki – poinformował serwis „Discovery”. Tatuaże powstawały poprzez wprowadzenie i rozprowadzenie węgla drzewnego przez niewielkie nacięcia w ciele.

W kulturach pierwotnych tatuaż informował o hierarchii społecznej, pełnił funkcję odstraszającą, był również amuletem chroniącym przed złymi urokami – wyjaśnia Hanna Łopatyńska z Muzeum Etnograficznego im. Marii Znamierowskiej-Prfferowej.

Naukowcy uważają, że tatuaże, które zostały naniesione na ciało Oetziego, miały także znaczenie terapeutyczne. Już wcześniej udało się stwierdzić, że znaleziony w Alpach człowiek lodu nie był okazem zdrowia. Dokuczały mu bóle pleców oraz choroby zwyrodnieniowe w rejonie kolan, kostek i nadgarstków. Tatuaże, które zyskał, mogły stanowić prymitywną formę akupunktury, która miała mu ulżyć w cierpieniach. Zresztą cel powstania tatuaży ma być przedmiotem kolejnych badań prowadzonych przez zespół Samadelliego. Człowiek z Similaun, jak również określa się mumię odkrytą blisko ćwierć wieku temu w Alpach, nie zmarł jednak w wyniku kłopotów ze zdrowiem, a prawdopodobnie w wyniku obrażeń odniesionych podczas starcia z innymi ludźmi. W momencie śmierci miał od 40 do 53 lat.

Colin Renfrew o Oćcu (Oetzim) [fragment].

ARCHEOLOGIA
Teorie, metody, praktyka
Colin Renfrew,
Paul Bahn

19 września 1991 roku zostało znalezione najstarsze na świecie zachowane w całości ludzkie ciało. Natknęło się na nie w pobliżu lodowca Similaun w Alpach Oetztalskich, w południowym Tyrolu, kilkoro niemieckich turystów. Na wysokości 3200 m dostrzegli ciało człowieka o wysuszonej, żółtawobrązowej skórze. Musiały upłynąć cztery dni, zanim ów człowiek wraz z towarzyszącymi przedmiotami ze skóry, trawy, krzemienia i drewna został zabrany przez władze austriackie i przewieziony na Uniwersytet w Innsbrucku. Przypuszczano, że może to być ciało stare, ale nikt nie wiedział, jak stare. Okazało się, że było to pierwsze ciało człowieka prehistorycznego, znalezionego w codziennym ubraniu i ze zwyczajnym wyposażeniem; najwyraźniej zmarł w trakcie załatwiania jakichś swoich spraw. Inne zachowane w całości prehistoryczne ciała, które odkrywano, były zwykle starannie pogrzebane albo złożone w ofierze. Postać Człowieka z lodowca stawia nas dosłownie twarzą w twarz z odległą przeszłością. Ciało tego mężczyzny dostarczono Wydziałowi Anatomii na Uniwersytecie w Innsbrucku w celu przeprowadzenia badań. Tam umieszczono je w chłodni w temperaturze minus 6 stopni Celsjusza i przy wilgotności sięgającej 98 procent. Ustalono, że ciało nazwane Człowiekiem z Similaun, Ötzi, lub po prostu Człowiekiem z lodowca leżało na terenie Włoch, około 90 m od granicy z Austrią, ale większość badań wstępnych wykonano w Austrii i Niemczech. W zbadanie przedmiotów towarzyszących Człowiekowi z lodowca włożono wiele pracy; z nim samym, poza kilkoma zdjęciami warstwowymi ciała wykonanymi metodą tomografii komputerowej i datowaniem radiowęglowym, do tej pory zrobiono niewiele. Uzyskano 15 dat radiowęglowych dla ciała, przedmiotów, które miał przy sobie oraz trawy w butach; wszystkie wskazują na okres między rokiem 3365 a 2940 p.n.e. (ze średnią przypadającą na rok 3300 p.n.e.). Zgodnie z tym co ustalono, Człowiek z lodowca zmarł w górach prawdopodobnie z wyczerpania, zaskoczony być może przez mgłę lub zadymkę. Po śmierci wysuszył go ciepły, jesienny wiatr, potem zaś pokrył lód. Ponieważ ciało leżało w zagłębieniu, chronione było przed ruchami lodowca nad nim przez ponad 5300 lat, aż do chwili, gdy burza znad Sahary naniosła na lód warstwę pyłu, pochłaniającą światło słoneczne, co spowodowało jego wytopienie.

renfrew_19Człowiek z lodowca, najstarszy całkowicie zachowany człowiek , tak jak go znaleziono w roku 1991 , wyłaniający się z topniejącego lodu , który zachował go przez ponad 5000 lat.

Jak wyglądał?

Człowiek z lodowca był mężczyzną o ciemnej skórze i w chwili śmierci mógł mieć od 25 do 40 lat. Pojemność jego mózgoczaszki wynosiła ok. 1500-1560 cm3. Liczył 156-160 cm wzrostu, a jego postawa i morfologia mieszczą się dobrze w przedziałach pomiarowych dla późno neolitycznej ludności z terenu Włoch i Szwajcarii. Wstępna analiza DNA potwierdziła związki Człowieka z lodowca z północną Europą.

Ciało jego waży obecnie tylko około 54 kg. Zęby są bardzo zniszczone, zwłaszcza przednie siekacze, co wskazuje, że nasz Człowiek jadł gruboziarnistą śrutę zbożową lub może regularnie używał zębów jako narzędzia. Stwierdzono brak zębów mądrości, co jest typowe dla tego okresu. Prehistoryczny myśliwy miał też wyraźną przerwę między górnymi jedynkami.
Kiedy go znaleziono, był łysy, ale masę kręconych brązowawoczarnych ludzkich włosów o długości około 9 cm znaleziono w pobliżu ciała i na fragmentach odzieży-zapewne wypadły one po śmierci. Jest również możliwe, że miał brodę. W prawym płatku usznym znaleziono ślady prostokątnego wgłębienia o ostrych krawędziach, co wskazuje, że mógł nosić w uchu ozdobny kamień.
Badanie ciała wykonane metodą tomografii komputerowej wykazało, że mózg, tkanka mięśniowa, płuca, serce, wątroba i narządy trawienne miał w świetnym stanie, choć płuca były zaczernione dymem, być może z otwartych ognisk. Stwierdzono ponadto stwardnienie tętnic i naczyń krwionośnych.
Lewa ręka Człowieka z lodowca złamana była powyżej łokcia. Było to prawie na pewno złamanie współczesne, które nastąpiło w trakcie przenoszenia, gdy był wkładany do trumny. Zauważono też ślady chronicznego odmrożenia jednego z małych palców u nogi, a także złamania ośmiu żeber, które byty zaleczone lub goiły się, gdy myśliwy zmarł. Świder, użyty przy brutalnej próbie wydobycia ciała z lodu, poważnie zniszczył lewą stronę miednicy.

Na ciele odkryto grupę tatuaży – niebieskich kresek, przeważnie krótkich, równoległych, pionowych, nieco ponadcentymetrowej długości. Znajdowały się one po obu stronach dolnej części kręgosłupa, na lewej łydce i na prawej kostce. Był też mały niebieski krzyż na wewnętrznej stronie prawego kolana. Te „oznaki” mogły mieć znaczenie terapeutyczne związane z leczeniem zapalenia mięśni i stawów, którego ślady znaleziono w szyjnej i dolnej części kręgosłupa oraz na prawym biodrze.
Paznokcie odpadły, pozostał tylko jeden u ręki. Jego analiza pozwoliła ustalić, że Człowiek z lodowca podejmował liczne prace fizyczne, ale wykazała również zmniejszony wzrost paznokci z powodu poważnych chorób na 4, 3 lub 2 miesiące przed śmiercią. Fakt, że miał skłonność do okresowych ułomności, może tłumaczyć, dlaczego padł ofiarą zmiany pogody i zamarzł.

Przedmioty znalezione przy nim zachowały się równie dobrze jak samo ciało. Są to przedmioty codziennego użytku, dobrze zakonserwowane przez lód i zimno. Wśród materiałów organicznych zdumiewa różnorodność gatunków drewna, a także cała gama bardzo wymyślnych technik, użytych do sporządzenia przedmiotów ze skóry i trawy. W sumie zespół około siedemdziesięciu przedmiotów wzbogacił naszą wiedzę o tamtym okresie.

renfrew_22Wyposażenie i ubranie Człowieka z lodowca, przeniesione do współczesności jak gdyby w kapsule czasu, ukazuje wycinek prehistorycznego tycia codziennego. Przy starożytnym myśliwym znaleziono w sumie ponad 70 przedmiotów.

Człowiek lodu w baranicy

Krzysztof Urbański

http://www.rp.pl/artykul/9129,179386_Czlowiek_lodu_w_baranicy.html

 

Mężczyzna żyjący 5 tys. lat temu, znaleziony w lodowcu, nosił ubranie ze skór zwierząt hodowlanych, a nie dzikich, jak dotąd uważali badacze

To świadectwo, że człowiek lodu, znany jako Ötzi, należał do społeczności hodowców, a nie myśliwych. Wyniki badań opublikowane zostaną we wrześniowym wydaniu specjalistycznego magazynu „Rapid Communications in Mass Spectrometry”. Dowodzą, że w środkowej Europie już 5 tys. lat temu ludzie nie tylko hodowali zwierzęta domowe, ale także potrafili wykorzystać ich skóry.

Dyskusja o pochodzeniu człowieka lodu trwa od 1991 roku, kiedy zmumifikowane szczątki, zamrożone w lodowcu w dolinie Ötz w południowym Tyrolu, znalazła przypadkiem para niemieckich turystów. Już po wstępnych badaniach przeprowadzonych przez austriackich naukowców wiadomo było, że część odzienia człowieka lodu była zrobiona ze skór zwierzęcych.

186368

Pomogła fizyka

Naukowcy uznali je za skóry niedźwiedzia i kozicy, choć nie mieli na to żadnych dowodów. Takie informacje na temat ubioru Ötziego podaje m.in. książka autorstwa Gudrun Sulzenbacher „The glacier mummy”. Na określenie pochodzenia skór, jakie znalezione zostały przy mumii, pozwoliła dopiero najnowsza technologia.

– Odkryliśmy ślady owczej i bydlęcej sierści, zwierząt, które towarzyszyły hodowcom podczas wędrówek związanych z porami roku – powiedział Klaus Hollemeyer z Uniwersytetu Kraju Saary.

Do badania próbek resztek ubrania Ötziego naukowcy użyli spektrometru masowego MALDITOF. To urządzenie pozwoliło na przeanalizowanie schematu białek obecnych we włosach sprzed 5 tys. lat i porównanie ich z białkami zwierząt współczesnych. To doprowadziło niemieckich naukowców do wniosku, że płaszcz człowieka lodu i legginsy zostały zrobione z baranicy, a prymitywne mokasyny z bydlęcej skóry.

Metoda zastosowana przez niemieckich naukowców jest, według nich, szybsza i skuteczniejsza niż analiza DNA masowo stosowana w paleontologii i archeologii. – Metoda ta ma także inne zastosowania, np. do sprawdzania autentyczności produktów wykonanych ze szlachetnej wełny, choćby takich, jak pulowery, czy szaliki z kaszmiru – powiedział Hollemeyer.

Pośmiertne wędrówki

Po wydobyciu z lodowca Ötzi znalazł schronienie w specjalnym inkubatorze w Insbrucku, w Austrii, a w 1998 roku przewieziony został do Bolzano we włoskim południowym Tyrolu i umieszczony w specjalnie dla niego zbudowanym obiekcie – lodowym igloo, w którym panuje stała temperatura -60 stopni Celsjusza i wilgotność prawie 100 proc.

W 2000 roku Ötzi na krótko został rozmrożony, by umożliwić naukowcom pobranie wycinków jelit i skóry, wprowadzenie endoskopu do jamy brzusznej i zbadanie śladów krwi obecnych na ciele i skórzanym okryciu.

Krew znaleziono na strzałach, jakie miał ze sobą, i na kamiennym nożu, który trzymał w ręce w chwili śmierci. Materiał genetyczny tam znaleziony należał do czterech osób! Człowiek lodu zginął w dramatycznych okolicznościach: dwóch napastników udało mu się zabić z łuku, z trzecim walczył na kamienne noże. Wtedy w plecy wbiła mu się strzała wystrzelona z łuku.

Mężczyzna mierzący 159 cm wzrostu należał do populacji ludzi rasy tzw. alpejskiej. Gdy wybrał się w swoją ostatnią podróż, miał 46 lat. Nie był okazem zdrowia: cierpiał na reumatyzm, miał problemy z trawieniem związane z pasożytami (w jego jelitach znaleziono jaja włosogłówki). Należał do społeczności rolniczej uprawiającej prymitywną odmianę pszenicy Einkorn. W jelicie grubym naukowcy znaleźli jej ziarna wraz z innymi resztkami przedostatniego posiłku (resztki ostatniego tkwiły w jelicie cienkim).

Badania składu i analizy izotopowe kości i szkliwa zębów oraz porównanie sekwencji genetycznych Ötziego z DNA żyjącej w okolicy ludności pozwoliły odtworzyć fragmenty życia Ötziego. Pochodził z doliny południowego Tyrolu, urodził się prawdopodobnie w pobliżu dzisiejszej wioski Velturno, 20 km na północ od Bolzano. Większość czasu spędzał w położonej bardziej na północ dolinie. W ciągu życia nie oddalił się dalej niż 60 km od miejsca narodzin.

Więcej informacji o człowieku lodu

www.archaeologiemuseum.it

 

Zrekonstruowano twarz Ötziego

Poniedziałek, 28 lutego 2011 (09:25)

Przy użyciu technik kryminalistycznych wykonano rekonstrukcję twarzy Człowieka Lodu – mumii sprzed ponad 5 tys. lat odnalezionej w lodowcu alpejskim – informuje serwis National Geographic. Zamarznięte zwłoki Człowieka Lodu (zwanego też Ötzi) dostrzegli w 1991 r. alpiniści w topniejącym lodowcu alpejskim.

 0000VJ4NAFA4QFXH-C102
/Rekonstrukcja: Kennis © South Tyrol Museum of Archaeology, Foto Ochsenreiter

Zwłoki znajdowały się na wysokości 3210 m. n.p.m. Nie wiadomo, co Człowiek Lodu robił w tym miejscu i dlaczego zginął. Spekulowano, że zamarzł wskutek burzy śnieżnej albo, że jego plemię przeniosło jego zwłoki w to górzyste miejsce, żeby dokonać pochówku.

Późniejsze badania przy użyciu tomografu wskazały jednak, że zginął od strzały. Przeszyła on go od tyłu, przebiła tętnicę szyjną i utknęła pod łopatką. Nie wiadomo jednak, dlaczego zabójca nie ograbił Człowieka Lodu. Odnaleziono bowiem przy nim cenny miedziany toporek, nóż, niedokończony łuk i kołczan ze strzałami bez grotów.

Najnowszą rekonstrukcję twarzy wykonali specjaliści holenderscy, Alfons i Adrie Kennis, przy użyciu nowoczesnych technik kryminalistycznych.

Z ich rekonstrukcji wyłoniła się zniszczona twarz o głęboko osadzonych, brązowych oczach, zapadniętych policzkach, pokryta gęstym zarostem. Na podstawie badań DNA ustalono, że Człowiek Lodu nie mógł mieć niebieskich oczu, jak wcześniej sądzono.

Ötzi miał 1,6 m wysokości i ważył ok. 50 kg. Zdaniem naukowców, w momencie śmierci miał 45 lat. Na podstawie analizy zawartości żołądka odtworzono jego ostatni posiłek. Szczegółowe badania chemiczne uzębienia pozwoliły ustalić, gdzie się urodził i gdzie mieszkał.

Najnowsza rekonstrukcja zostanie zaprezentowana na wystawie w Muzeum Archeologicznym Południowego Tyrolu w Bolzano we Włoszech, która będzie trwała od marca do stycznia 2012 r. Wystawa, zatytułowana „Ötzi 20″, została zorganizowana w 20. rocznicę odkrycia Człowieka Lodu.

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/nauka/news-zrekonstruowano-twarz-otziego,nId,326495#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Ciekawostki:

http://survival.strefa.pl/oetzi.htm

Tagged with: ,

Fundacja Terra Radzimowice zaprasza – 2 maja 2015 Święto Flagi!

Posted in Polska by bialczynski on 16 Kwiecień 2015

dom-chleba-gospodarstwo-ekologiczne-serce-1Fundacja TERRA RADZIMOWICE zaprasza na:

XI ŚWIĘTO FLAGI
Radzimowice- Stara Góra
02.05.2015

10:00 Msza Św. – kapliczka M. B. Radzimowickiej.
11:00 uroczyste wciagnięcie flagi na maszt.
11:20 poczęstunek (ryneczek).
12:00 wykład – „Oficjalne barwy narodowe R.P.”
12:30 konkurs „Nasze Barwy – Teraz słońce”.
13:30 wręczenie nagród,
14:00 gra zespół

Konkurs -Nasze Barwy
-na flagę, proporzec, chorągiew, sztandar.

Zapraszamy do udziału osoby indywidualne, rodziny, stowarzyszenia, firmy i miejscowości.
Należy zaprojektować własne barwy i umieścić je na drzewcu.
Komisja oceni dobór barw, ich uzasadnienie oraz prezentacje.

Przewidziane są nagrody.

68703_4brdi115yb
Tagged with:

Serbskie nieci Baji Słowian – Josip Csoor i Miloslav Jovanovic

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 15 Kwiecień 2015

 Josip Csoor

conscious_eaters___by_josipcsoor-d35577b

The eaters of consciousness is a fundamental part of the Universe, and through its holes (spiritual black holes) passes all the incorporeal souls. When passing through the holes,we are holding awareness about the decisions we have made during the life, that we don’t want to be borne anymore, the eaters of consciousness disqualify us and removes from the game of death and rebirth. This moment is a moment of nirvana and you automatically become the creator of you’re new games, becoming a god …
Universe allows it, because you are his perfect child and you wear all the traces of your old universe (your mother) .

 

totem_of_love_by_josipcsoor-d4266ggTotem Miłości

wizard_merlin__s_pantry_by_josipcsoor-d313rodSpiżarnia czarownika Merlina

highlanders_awakening_by_josipcsoor-d3a8k6xGórskie przebudzenie

a_mold_of_my_soul_by_josipcsoor-d3fnr9sForma mojej duszy

abraxas_by_josipcsoor-d5e5s8lTaniec Sziwy

CAVE_OF_DREAMS_by_JOSIPCSOORBrama Snów

 

SPIRITUAL_BRIDGING_by_JOSIPCSOORPrzejście Duchowe

KEEPERS_OF_THE_EDEN_GATES_d_1_by_JOSIPCSOOR

Opiekun Bram Raju 1

KEEPERS_OF_THE_EDEN_GATES_d_3_by_JOSIPCSOOROpiekun Bram Raju 3

KEEPERS_OF_THE_EDEN_GATES_d_4_by_JOSIPCSOOROpiekun Bram Raju 4

 

shiva__s_dance_det_2__omega_point_by_josipcsoor-d4lr19aTaniec Sziwy – detal 2 – Punkt Omega

shiva__s_dance_det__3___bay_of_souls_by_josipcsoor-d4lxwafTaniec Sziwy – detal 3 – Zatoka Dusz

shiva__s_dance_det__6_by_josipcsoor-d4m47xiTaniec Sziwy – detal 6

shiva__s_dance__det_8_by_josipcsoor-d4mcq7lTaniec Sziwy – detal 8

 

 Miloslav Jovanovic

summer-milosav-jovanovic

Lato

Jocvanowic napitek 22_img

Napitek

jovan stork

Narodziny

MilosavJovanovic,Pred oluju Przed Burzą

Przed burzą

MILOSAV-JOVANOVIC-San-2003-Svetski-poznati-slikar-iquot_slika_O_180541Kłódź

 

 

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 867 obserwujących.