białczyński

Wielcy Polacy- Konstanty Borzęcki (Mustafa Dżaleddin-Pasza, 1826 – 1876)

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 10 Październik 2013

Konstanty Borzęcki – człowiek, któremu Turcja zawdzięcza nie tylko wprowadzenie alfabetu łacińskiego

Mustafa_dzelaledin

Konstanty Borzęcki

Konstanty Borzęcki (także Mustafa Dżaleddin-Pasza, Mustafa Celaleddin Pasza (ur. 10 kwietnia 1826, zm. w 1876) – uczestnik powstań polskich, turecki generał, strateg[1], także pisarz.

Brał udział w powstaniu wielkopolskim 1848 roku (powstanie poznańskie przeciwko Prusakom) oraz w rewolucji węgierskiej w latach 1848-49 (walczył w Legionie Polskim na Węgrzech w czasie wojny austriacko-węgierskiej). Po upadku tego zrywu wyemigrował do Turcji, gdzie zaciągnął się do armii. Tam przyjął nowe nazwisko Mustafa Dżaleddin-Pasza, a także nową religię – islam w 1849.

W Turcji wsławił się na polu bitwy w licznych wojnach, w których uczestniczył od 1852 roku. Został kapitanem tureckiego sztabu generalnego i naczelnikiem działu kartograficznego, a następnie otrzymał stopień generała dywizji. Jest zaliczany do grona “ojców nowoczesnego tureckiego patriotyzmu”.[2]

Zginął w wojnie z Czarnogórą. Jego ciało zostało złożone w meczecie w Spor nad Driną w Albanii, gdzie został pochowany jako turecki bohater narodowy.

  • Napisał Le Turcs anciens et modernes – pracę historyczną o staro- i nowożytnej Turcji.
  • Jego potomek (prawnuk) to Nazim Hikmet Ran, pisarz (poeta i nowelista).

Tyle z Wiki – jak zwykle gdy postać jest ważna a sprzeczna z wizerunkiem Polaka-Katolika, otrzymujemy niewiele albo nic na interesujące nas tematy.

Tutaj więcej o Borzęckim w artykule poświęconym Lechistanowi i Turcji

au70- dyną po Podole, Krym i kau-

au71

ŁĄTKA JERZY

PASZA Z LECHISTANU MUSTAFA DŻELALEDIN

(KONSTANTY BORZĘCKI)

(streszczenie)

latka

            Borzęccy to jeden z najliczniejszych rodów szlacheckich w Polsce. Poza rodzinnym Kozarzowem zamieszkiwali m.in. na Rusi, Litwie, Mazowszu, Wołyniu, w Galicji oraz w województwach Kijowskim i Poznańskim. W dawnej Rzeczypospolitej piastowali rożnego rodzaju godności i urzędy publiczne. Niektórzy członkowie tego rodu odgrywali,( ważne rolę w życiu politycznym kraju.

Paweł – w roku 1792 był deputatem do Trybunału Lubelskiego. Ożeniony z Salomeą Słubicką z którą miał trzech synów; Franciszka, Wincentego i Tomasza.

            Franciszek – najstarszy spośród synów Pawła i Salomei Słubickiej. Urodzony około 1781 roku był majstrem sukienniczym. Mieszkał w Wieruszowie w domu pod numerem 99.

Tomasz – los rzucił go do Krakowa. Był właścicielem majątku Jeleń koło Chrzanowa, ale równocześnie pełnił jakąś funkcję w biurze referenta. Ożeniony z Józefatą Błaszczyńską z którą mieszkał u Ojców Franciszkanów. Miał z nią dwóch synów: Aureliana i Kulomba oraz córkę Mariannę.

Aurelian – był zarządcą gorzelni w powiecie olkuskim. Aresztowany za powiązania z członkami tajnego związku działającego w Krakowie oraz zamiar założenia takiegoż w Królestwie Polskim, wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 22 lutego 1840 roku został przymusowo wcielony do armii rosyjskiej. Służbę odbywał w Korpusie Syberyjskim. W 1841 roku został ułaskawiony i zwolniony ze służby na mocy ukazu amnestyjnego wydanego z okazji zaślubin carewicza Aleksandra. Zmarł w 1882 roku.

Kulomb – uczestnik powstania krakowskiego w 1846 roku. Po jego upadku aresztowany, skazany na dwanaście lat wiezienia i w dniu 8 sierpnia 1846 roku osadzony w twierdzy Spilberg. Uwolniony na mocy amnestii w dniu 5 kwietnia 1848 roku, wkrótce potem brał udział w Wiośnie Ludów na Węgrzech. W 1849 roku szukał schronienia w Turcji. Przez wiele lat był tam oficerem w pułku Kozaków Mechmeda Sadyka (Michała Czaykowskiego). Zmarł w Jassach w 1869 roku.

Marianna – w 1899 roku jako siostra Kunegunda przebywała w klasztorze Bernardynek w Krakowie.

            Wincenty – przypuszczalnie był najmłodszym z synów Pawła i Salomei Słubickiej. Urodził się w Wieruszowie około 1790 roku. Jego dzieciństwo i młodość przypadły na okres fascynacji Napoleonem i jego wielkich zwycięstw w których wielu Polaków brało czynny udział a następnie druzgocących klęsk. Prawdopodobnie początkowo wybrał karierę wojskową. Wiadomo jest że bliżej nieznany Wincenty Borzęcki od 1816 roku był starszym sierżantem pierwszego pułku piechoty liniowej Królestwa Polskiego. W dniu 15 grudnia 1816 roku rozkazem dziennym naczelnego wodza, wielkiego księcia Konstantego otrzymał żądaną przez siebie dymisję (prosił o nią ze względu na zły stan zdrowia), a wraz z nią, w nagrodę za zasługi i długoletnie dobre sprawowanie awans na stopień podporucznika. Czy ów Wincenty był synem Pawła i Salomey Słubickiej niestety pozostaje sprawą otwartą. Nie wiadomo również kiedy Wincenty pojawił się w Modrzewcu. Ten mały majątek ziemski położony był na terenie wsi Kleczów odległej o 12 kilometrów od Radomska. W 1885 roku liczył 185 mórg ziemi ornej. W czasach Wincentego stały tam dwa domy: jeden stanowił zapewne dwór a drugi oficynę w której mieszkało kilka osób służby. Wincenty był właścicielem Modrzewca, równocześnie jednak pełnił funkcję wójta Kleczowa, co może wskazywać że funkcja ta była przypisana do majątku. Ożeniony z Józefą Kurczewską miał z nią sześciu synów: Ignacego Józefa, Konstantego, Juliana, Narcyza, Teofila oraz Marcina Pawła W 1826 roku Józefa miała 36 lat a wiec podobnie jak jej mąż urodziła się około 1790 roku. Co do ich synów to przypuszczalnie wszyscy dostali staranne wykształcenie.

Ignacy Józef – był najstarszym z synów Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodzony w 1824 roku ponoć od dziecka miał i powołanie kapłańskie. Gdy ukończył 9 lat rodzice przyjęli dla niego guwernera. W trzynastym roku życia wstąpił do drugiej klasy gimnazjum piotrkowskiego. W cztery lata później przerwał naukę w tej szkole i udał się do Włocławka, gdzie przez rok uczył się łaciny pod opieką księdza Ignacego Borzęckiego. Po przeszkoleniu ksiądz Ignacy dał mu pismo polecające do seminarium. W piśmie tym udzielił Ignacemu Józefowi pozwolenia na poświecenie się stanowi duchownemu według jego powołania i życzenia. Rekomendacja ta wystarczyła, by we wrześniu 1844 roku został on przyjęty do Seminarium Włocławskiego Po dwóch latach studiów w tej uczelni został przeniesiony do Akademii Teologii Rzymsko-katolickiej w Warszawie, gdzie zdał pomyślnie egzaminy końcowe i w dniu 31 października 1847 roku otrzymał świecenia kapłańskie. Jako ksiądz, Ignacy Józef cieszył się dobrą opinią. Od 1851 roku pełnił funkcje kanonika w Kozminku. Tam w spokoju spędził resztę swojego długiego życia poświęcając się całkowicie służbie Bożej i studiowaniu książek. Z tego okresu zachował się tylko jeden ślad jego aktywności publicznej. W 1862 roku zwrócił się do J. I. Kraszewskiego z propozycją opublikowania w „Gazecie Polskiej” jego projektu walki z alkoholizmem. Ksiądz Ignacy żył 60 lat. 14 stycznia 1884 roku po południu udał się na spacer za miasto. Około pól mili od domu upadł i już nieżywego o godzinie 15 znalazły go jakieś przejeżdżające tamtędy panie. Pomimo wszelkich starań jakie na miejscu mogli mu otaczający udzielić, przywrócony do życia nie został. Pogrzeb odbył się nazajutrz, we wtorek 15 stycznia 1884 roku o godzinie jedenastej rano.

Julian – urodził się w 1828 roku. Prawdopodobnie ukończył gimnazjum piotrkowskie. Następnie poświęcił się karierze wojskowej w armii rosyjskiej. Niestety mimo wieloletniej służby dorobił się tylko stopnia podporucznika. Zmarł w Moskwie przed 1875 rokiem.

Teofil – urodził się w 1830 roku. Nie wiadomo czy ukończył jakąś szkołę. Żył z gospodarowania. Po 1862 roku osadzony przez brata Narcyza na majątku rodziców w Modrzewcu, prawdopodobnie przebywał tam aż do śmierci.

Marcin Paweł – urodził się w 1831 roku. Jego imiona pojawiają się tylko w księgach metrykalnych urodzeń, co może wskazywać że zmarł bezpotomnie, możliwe że jeszcze w wieku dziecięcym.

Narcyz – był najmłodszym synem Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodził się około 1836 roku. Prawdopodobnie ukończył gimnazjum piotrkowskie, po czym poświęcił się karierze wojskowej. Kariery tej nie zrobił gdyż w 1862 roku, że względu na zły stan zdrowia, musiał zakończyć swoją jedenastoletnią służbę wojskowa. Gdy powrócił do Modrzewca zastał już tylko szczątki majątku rodziców (w sumie 60 mórg zadłużonej ziemi i kilkaset rubli gotówką). Dzięki wytężonej pracy z czasem spłacił długi i uporządkował (gospodarkę majątku. Ożeniwszy się z wdową po Weyhorze z domu Gadomską, właścicielką folwarku liczącego 280 mórg ziemi, przeniósł się do żony a na ojcowiźnie osadził swojego brata Teofila. Szczęście jednak nie sprzyjało Narcyzowi. Z powodu nieurodzaju a przede wszystkim w wyniku procesów o ziemię, stracił część majątku żony, a resztę był zmuszony sprzedać. Otrzymał jednak w wieczysta dzierżawę majątek Mierzanowice w powiecie Wieluńskim. Wkrótce niepowodzenia życiowe całkowicie go załamały. Sprzedał, swoją część majątku za 500 srebrnych rubli. Odmówił też pójścia do któregoś z dzieci. Założył własne gospodarstwo, gdzie przez trzy lata wiódł pustelnicze życie, póki nie wyczerpały mu się pieniądze. Zmarł po 1880 roku. Z żoną miał troje dzieci: syna Konstantego, przez najbliższych zwanego Kasprem, oraz dwie córki: Annę i Marię.
Maria – wyszła za mąż za wdowca Majkowskiego z zawodu ślusarza. Żyła w strasznej biedzie mieszkając z mężem i będącym na bezrobociu dorosłym pasierbem, w małej facjatce na ulicy Wolskiej w Warszawie. W czasie czternastoletniego pożycia z Majkowskim urodziła mu sześcioro dzieci. Niestety, czworo z nich zmarło. Maria była bardzo źle traktowana zarówno przez męża jak i przez pasierba. W chwili zwątpienia pisała, że gdyby nie dzieci dawno by sobie życie odebrała.
Losy Konstantego – jedynego syna Narcyza są nieznane. Wszystko wskazuje jednak, że nie zapewnił on ciągłości rodu.

            Ignacy – urodził się w 1775 roku. Był synem nieznanego z imienia Borzęckiego.  Matka Agnieszka w 1817 roku miała 75 lat (urodziła się wiec około 1742 roku). Nie umiała pisać Po śmierci pierwszego męża, a ojca Ignacego, powtórnie zamężna z Wawrzyńcem Dobraczyńskim (lub Dobczyńskim).
Ignacy, przyjaciel domu Wincentego Borzęckiego z Modrzewca był księdzem. Przez długie lata sprawował funkcję proboszcza we wsi Makowiska. Nie cieszył się tam jednak dobrą opinią. W 1807 roku do sądu cywilnego wpłynęła na niesfornego księdza pierwsza skarga. Parafianin Wojciech Słubicki (Słabicki) oskarżył go o wiele poważnych wykroczeń, a swoje zarzuty poparł zeznaniami świadków. Część z tych zarzutów dotyczyła wyłudzania pieniędzy za posługi kapłańskie. M.in. pewnego razu ksiądz Ignacy nie zjawił się o umówionej porze aby udzielić ślubu, a później zażądał od młodych dodatkowej spowiedzi i ponownej opłaty za zapowiedzi. Oskarżono go również o to, że dość często przebywał poza parafią, z drugiej zaś strony kategorycznie zabraniał udawania się z prośbą o udzielenie chrztu choremu dziecku czy też ostatniej posługi umierającemu do innych księży mieszkających w sąsiedztwie. Z tego powodu m.in. w Gajecicach zmarło dziecko bez chrztu. Skądinąd wiadomo ze ksiądz Ignacy miał majątek Naramice w gminie Walichowy (miejscowość Walichowy leży w odległości 15 km od Wieruszowa). Dla majątku tego często porzucał zajęcia w parafii Makowiska. Kilka lat później, a dokładnie w 1817 roku, postępowanie księdza Ignacego znów stało się powodem sprawy sadowej. Zaczęło się od tego, że jeden z parafian zamiast spodziewanych zapowiedzi usłyszał z ambony pod swoim adresem obelżywe słowa. Dotknięty tym do żywego nie pozostał dłużny i wyjawił co wiedział. Według jego zeznań proboszcz miał pobić i wypędzić że wsi męża swojej kochanki, niejakiego Bogumiła Henniga. Ten odchodząc, ponoć przy świadkach, oświadczył, że nie jest ojcem dziecka, którego właśnie spodziewała się jego żona. Ponadto zarzucono księdzu pobicie swojego ojczyma. Sprawa zakończyła się dla Ignacego pomyślnie, gdyż świadkowie zaprzeczyli jakoby oskarżenia były prawdziwe. W latach 1825-1844 Ignacy był proboszczem w parafii pod wezwaniem św. Witalisa w Tuszynie. Tu w 1831 roku jeszcze raz pozwano go do sądu. Tym razem skargę wniosła Rada Obywatelska gminy Tuszyn. Najprawdopodobniej postawiono mu wtedy zarzut bezprawnego korzystania z beneficjum.
Na starość ksiądz Ignacy nieco się ustatkował W 1833 roku zorganizował własną szkolę, a w 1835 roku złożył egzamin ekstraordynaryjny konkursowy uprawniający do korzystania z beneficjum. Po tej dacie nie ma już na niego skarg. Zmarł 24 sierpnia 1844 roku o godzinie piątej rano. Prawdopodobnie ten sam Ignacy kanonik kaliski 1841 roku.

            Konstanty (Mustafa Dżelaleddin) – był potomkiem starego rodu szlacheckiego. Syn Wincentego i Józefy Kurczewskiej. Urodził się 10 kwietnia 1826 roku o godzinie szóstej rano. Pierwsze lata życia z pewnością spędził w rodzinnym Modrzewcu. Później podjął naukę w gimnazjum w Piotrkowie Trybunalskim. W latach 1844-1846 studiował malarstwo w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Rok 1846 był przełomowy w życiu Konstantego. Będąc na półmetku studiów artystycznych porzucił je nagle by wstąpić do Seminarium duchownego we Włocławku. Podobno to ojciec Konstantego, wbrew woli syna, zapisał go do seminarium. Krok ten można tłumaczyć tylko złą sytuacją materialną rodziny. Studia w seminarium rozpoczął Konstanty w dniu 1 września 1846 roku. Brak kontaktu z otaczającym światem i niezwykle trudne warunki bytowe, musiały na nim wywrzeć wyraźne piętno. Jego dni były całkowicie wypełnione nauką i obowiązkami. Pomimo to Konstanty znajdował czas na malarstwo. Jego obraz przedstawiający św. Wincentego jeszcze w 1908 roku wisiał w ołtarzyku sali filozoficznej seminarium włocławskiego. Może Konstanty, podobnie jak jego starszy brat Ignacy Józef, został by księdzem, a żyjąc później długo i spokojnie w jakiejś wiejskiej parafii, uprawiał by amatorsko malarstwo, ale ważne wydarzenia polityczne zmieniły całe jego życie. W marcu 1848 roku wybuchło powstanie w Wielkim Księstwie Poznańskim. Konstanty, jak wielu jego rówieśników, najprawdopodobniej dał się ponieść fali patriotycznego zrywu i opuściwszy ukradkiem seminarium udał się tam aby przyłączyć się do powstańców. Nie wiadomo w jakich okolicznościach został on wcielony do powstańczych szeregów i kiedy przeszedł chrzest bojowy. Na pewno brał udział w walkach o Nowe Miasto, jako żołnierz 4 kompanii strzelców. W sumie jednak w dziejach powstania zapisał się raczej epizodycznie.

konstanty_01aBitwa pod Sokołowcem w dniu 2.05.1848 roku.
(Litografia E, Lamaitre’a według rysunku Konstantego Borzęckiego).

Po jego upadku nie miał już dokąd wrócić. Jako powstaniec był niewątpliwie poszukiwany przez policję. Z kolei rodzina nie mogła mu wybaczyć ucieczki z seminarium. Jedynym wyjściem dla byłego aluma pozostawała emigracja. Gdy więc dowództwo pruskie wydało odezwę zapewniającą każdemu, kto w ciągu tygodnia zgłosi się do władz, gwarancje wolności osobistej i paszport do Francji, od razu podjął decyzję. Niestety zbyt pochopnie. Natychmiast został aresztowany i osadzony w twierdzy poznańskiej, a następnie doprowadzony do więzienia w Kostrzyniu.

konstanty_02a

Powstańcy wielkopolscy 1848 roku w drodze do więzienia.
(Litografia Konstantego Borzęckiego wedłóg rysunku Polikarpa Gumińskiego).

Nie stracił jednak nadziei i wraz z innymi więźniami wystosował w dniu 10 czerwca 1848 podanie do pruskiej Rady Ministrów z prośbą o wydanie paszportów umożliwiających im wyjazd za granicę. Niestety zamiast tego wszystkich ich odesłano do twierdzy Magdeburg. Beznadziejna sytuacja nie załamała Konstantego. Chcąc poprawić swój byt, wykonał w wiezieniu kilkanaście litografii utrwalających jego niedawne przeżycia powstańcze. Prace te dość życzliwie zostały przyjęte przez krytyków. Nie wiadomo w jakich okolicznościach Konstanty opuścił więzienie. Prawdopodobnie w końcu uzyskał od władz pruskich upragniony paszport. Niezwłocznie tez udał się do Francji podobno z zamiarem zostania oficerem. Francji chwilowo jednak nie zależało na szkoleniu polskich oficerów. Inaczej było natomiast w Turcji, gdzie z sympatią odnoszono się do uchodźców. Każdy kto miał jakiekolwiek pojecie o rzemiośle wojennym mógł otrzymać stopień oficerski i stanowisko w armii sułtańskiej. Był wszakże jeden warunek. Należało przyjąć islam i złożyć przysięgę na wierność sułtanowi. I tym razem Konstanty nie zastanawiał się długo. Jego pobyt we Francji był tak krótki, że zapewne nie zdążył on nawet rozpocząć tam nauki w jakiejś szkole wojskowej. W końcu października lub na początku listopada był już w Konstantynopolu, gdzie niezwłocznie przyjął islam i nowe imię Mustafa, a ponieważ jednocześnie został mianowany oficerem przysługiwał mu również tytuł beja. Zaraz potem Konstantego przeegzaminował oficer francuski będący wykładowcą w Wyższej Szkole Wojskowej państwa osmańskiego. Egzamin musiał dla niego wypaść pomyślnie, bo Mustafa uzyskał stopień kapitana inżynierii i został przyjęty do sztabu generalnego armii sułtańskiej. Z nieznanych przyczyn wkrótce zmieniono te decyzje i miast do sztabu wysłano go Diyarbakiru na głębokiej prowincji, gdzie dobrowolnie raczej nikt się nie wybierał. Mustafa przybył tam przed końcem listopada 1849 roku. Najbliższe dwa lata służby były dla Mustafy nieciekawe i wcale nie zapowiadały jego późniejszej kariery. Nie mając konkretnego zajęcia, nie dostając tez żadnych bardziej odpowiedzialnych zadań do wykonania, czas spędzał w nudzie przerywanej od czasu do czasu utarczkami z miejscową władzą wojskową. Bardzo wtedy tęsknił do piotrkowskich nizin. Nostalgię próbował pokonać robiąc dużo szkiców, głównie swoich współtowarzyszy i niekiedy malując obrazy olejne. W końcu nie mogąc dłużej znieść tej sytuacji zwrócił się do swojego paszy z prośbą o dymisję lub przydzielenie mu jakiegoś ambitnego zadania. W odpowiedzi pasza raczej retorycznie zapytał go, jakie zadanie chciałby otrzymać. Czy byłby w stanie wykonać jakąś fortyfikację np. blokhauz (drewniano-ziemna lub betonowa budowla pełniąca funkcję strażnicy lub punktu oporu). Mustafa wyraził pełną gotowość i w krótkim czasie przedstawił paszy nie tylko komplet planów, ale i model blokhauzu. Szczęście mu sprzyjało. Niedługo potem zaszła pilna potrzeba budowy tego typu fortyfikacji na granicy z Persją. Przysłany w tym celu ze Stambułu pułkownik bej Abdi, pierwszy oficer armii osmańskiej, nie tylko nie słyszał nigdy co to jest blokhauz, to jeszcze pomimo przedstawienia mu rysunków i modelu, nie był w stanie pojąć na czym ma polegać budowa takiego obiektu. Pasza choć bardzo do tej pory niechętny Mustafie, musiał zmienić o nim zdanie i w efekcie mianował go jedynym konstruktorem blokhauzu, odpowiedzialnym za całą budowę. Pułkownik bej Abdi miał mu towarzyszyć tylko jako doradca w sprawach administracyjnych.
25 sierpnia 1850 roku wyjechali oni do Hartumu. Mimo niekorzystnej pory, na zadanie paszy od razu rozpoczęto budowę. Teraz dopiero Mustafa mógł się przekonać o zwyczajach panujących w administracji państwa osmańskiego. Wprawdzie miał on zupełną swobodę w prowadzeniu budowy, jednak pułkownik w ogóle nie dopuszczał go do rachunkowości, gdzie robił ogromne nadużycia. W dodatku Mustafa dowiedział się przypadkiem, że za wybudowanie blokhauzu jego towarzysz ma uzyskać stopień generała. Po cichu liczył jednak na to, że po skończeniu budowy pułkownik spełni swoje obietnice i zabierze go ze sobą do Stambułu. Tym razem wiara nie zawiodła Mustafy. Już w lecie 1851 roku przybył on do Stambułu gdzie uzyskał przydział do sztabu generalnego. Tam Mustafa zwrócił na siebie uwagę dostojników osmańskich. Jeden z nich, pasza Ömer, wziął go do swojego wydziału, a wysoko ceniąc jego umiejętności, wkrótce bardzo polubił i ożenił że swoja starszą córką Saffet.

mustafa_02aMustafa Dżelaledin (Fotografia ze zbiorów Siny Özkok)

Koneksje rodzinne na pewno ułatwiły Mustafie zrobienie kariery wojskowej. W latach 1853-1856 jako dowódca armii sułtańskiej w Batawii brał udział w wojnie Krymskiej. Dał wtedy wyjątkowe dowody swojej odwagi. M.in. podczas bitwy o Szekutil prowadząc oddział na bagnety, pierwszy przekroczył most silnie broniony przez Rosjan. Po zakończeniu wojny w Imperium Osmańskim nastąpiło kilka miesięcy spokoju. Wtedy to prawdopodobnie Mustafa poślubił pannę Saffet. Niestety szczęście pary młodej nie trwało długo. Wkrótce wybuchła nowa wojna, tym razem na terytoriach arabskich. Żona Mustafy nosiła wtedy w łonie jego pierwsze dziecko. On jednak nie bacząc na to, niezwłocznie udał się do Bagdadu jako oficer sztabowy głównodowodzącego, paszy Omera Lutvi. Tam mianowany podpułkownikiem oraz dowódcą armii sułtańskiej w Iraku i Hidzazie, zabawił w sumie kilka miesięcy. Gdy powrócił wreszcie do domu jego syn Enver już chodził i właśnie zaczynał mówić. Do tej pory nie znał ojca to też bał się tego obcego, groźnego mężczyzny i początkowo nie chciał się nawet do niego zbliżyć.

W latach 1861-1862 Mustafa brał udział w tłumieniu powstania Czarnogórców. Była to wojna okrutna i krwawa. Po obu stronach pochłonęła ona liczne ofiary. Również Mustafa został ranny w czasie bitwy o miejscowość Martinici, jednak dzięki zasługom zdobytym w tej kampanii awansował na stopień pułkownika. Niestety w wyniku knowań jednego z wysokich dowódców osmańskich zaraz po jej zakończeniu został odesłany do prowincjonalnego Tyrnowa (dzisiaj w Grecji). Dla Mustafy była to osobista porażka, a dla jego najbliższych najszczęśliwszy okres życia. Mieszkali wtedy w ogromnym kompleksie pałacowym, który tylko w nieznacznej części byli w stanie zagospodarować. Ich życie właściwie ograniczało się do spędzania czasu we własnym gronie. Idylla rodzinna znów nie trwało długo. W 1867 roku wybuchło powstanie na Krecie, gdzie Mustafa musiał się niezwłocznie udać. Pełniąc w czasie tej kampanii funkcje szefa sztabu armii osmańskiej, znów się wyróżnił, ponieważ jeszcze w czasie jej trwania otrzymał stopień generała brygady a wraz z nim tytuł paszy.

 

Po zakończeniu walk na Krecie, pasza Mustafa Dżelaleddin na krótko został skierowany do Szumli, po czym wrócił do Stambułu. Tu wynajął dom, w którym zamieszkał wraz z rodziną. Jego zawistni wrogowie wkrótce znowu jednak dali znać o sobie i pasza Dżelaleddin ponownie został oddelegowany na prowincje, tym razem do Monastyru (dzisiaj Bitola w Jugosławi). Mimo że był wtedy bardzo chory, wykonał rozkaz i z gorączką pojechał do swojego nowego garnizonu. Krotko potem w 1870 roku pojawił się w Jeniszehir (dzisiaj Larisa w Grecji). Tam podczas ścigania w pobliskich górach powstańców greckich, otrzymał dramatyczna wiadomość. Decyzją z dnia 18 maja 1871 roku został zdymisjonowany i przeniesiony na emeryturę oraz wezwany do niezwłocznego powrotu do Stambułu. Dla 44-letniego generała, dla którego wojowanie stanowiło największą namiętność, uznanie za niezdolnego do dalszej służby było największą życiową tragedią.

Dymisja paszy Mustafy Dżelaleddina została podyktowana względami politycznymi. Ostatnimi czasy w rządzie Porty przeważać zaczęły głosy opowiadających się za podjęciem współpracy z Rosją. W tej sytuacji ambasador rosyjski, generał Ignatiew, bez trudu mógł doprowadzić do usunięcia z wpływowych stanowisk, zawsze niechętnych Rosji, Polaków. Los ten spotkał również paszę Dżelaleddina. Jego dymisja była jednak na tyle ważna, że generał Ignatiew niezwłocznie powiadomił o niej, w specjalnej depeszy, samego cara Aleksandra. Dlaczego fakt ten był dla Rosji aż tak ważny? Pan ambasador już od pewnego czasu bacznie śledził poczynania bohaterskiego Polaka. Szczególnie niepokojący był dla niego szybki rozwój zainicjowanego przez pasze Dżelaleddina, ruchu odrodzenia narodowego Turków. Ruch ten miał na celu wzmocnienie siły państwa osmańskiego a to akurat nie leżało w interesie Rosji. Należało zatem jak najszybciej pozbyć się popularnego generała, co osiągnięto właśnie przez doprowadzenie do jego dymisji. Jeszcze bardziej niż dymisja, paszę Mustafę Dżelaleddina, dotknęło inne nieszczęście, zmarł jego młodszy synek Ali Sejfi. To zupełnie go załamało. Emerytowany generał zamknął się w swoim mieszkaniu w azjatyckiej części Stambułu i przez 8 miesięcy z niego nie wychodził. Podobno zajmował się wychowywaniem syna Envera oraz pisaniem i malarstwem.

W międzyczasie w rządzie osmańskim zaszły poważne zmiany. Najwyższy dowódca armii, człowiek który doprowadził do dymisji paszy Dżelaleddina, teraz sam popadł w niełaskę sułtana. Jego następca w dniu 3 marca 1872 roku przywrócił paszę do służby i skierował do sztabu generalnego. W 1873 roku pasza Mustafa Dżelaleddin ponownie wyruszył na wojnę. Tym razem został mianowany jednym z dowódców armii działającej na obszarze Serbii i Czarnogóry. Po kilku miesiącach walk kampania ta została zakończona i generał mógł znowu powrócić na łono rodziny.

W 1875 roku wybuchło kolejne powstanie w Hercegowinie. Wkrótce ogarnęło ono znaczną cześć Bałkanów. Porta posiadała nad powstańcami nieznaczną przewagę liczebną, znacznie natomiast górowała nad nimi uzbrojeniem. Mimo to w połowie 1875 roku powstańcy osiągnęli wyraźny sukces likwidując na znacznym obszarze tureckie garnizony. Nie zdołali oni opanować jedynie kilku najlepiej umocnionych twierdz, ale i te z braku zaopatrzenia broniły się już ostatkami sił.
Dla paszy Mustafy Dżelaleddina skończyły się więc spokojne dni, spędzone w gronie rodzinnym. Najpierw został skierowany do serbskiego miasteczka Nisz, a następnie mianowany szefem sztabu armii, działającej w Hercegowinie. Do Hercegowiny przybył w końcu marca 1875 roku. Wziął tam udział w dwóch kampaniach mających na celu dostarczenie prowiantu do odciętego przez powstańców garnizonu tureckiego w Nikszciu. Pierwsza prowadzona osobiście przez głównodowodzącego armii paszę Muhtara, w skutek popełnionych przez niego ewidentnych błędów, zakończyła się dla oddziałów tureckich totalna klęską. Druga kierowana bezpośrednio przez paszę Dżelaleddina, dzięki jego doświadczeniu wojennemu i zmysłowi taktycznemu, przyniosła pełny sukces armii osmańskiej, powodując jednocześnie duże straty w szeregach powstańców. Sytuacja ta spowodowała, że naczelny wódz postarał się jak najszybciej pozbyć ambitnego paszy. Wkrótce też został on odesłany do Bośni. Tam pasza Mustafa Dżelaleddin odniósł chyba największy w życiu sukces wojskowy. W kilkudniowej bitwie oddziały tureckie dosłownie rozgromiły serbską armię. Osiągnięte zwycięstwo przyczyniło się do awansowania paszy Mustafy Dżelaleddina na stopień generała dywizji. Z kolei w oczach sprzymierzonych sił powstańczych, wyrósł on na jednego z najgroźniejszych dowódców osmańskich. Jak bardzo się go bano, może świadczyć następująca historia. Pewnego razu pasza Dżelaleddin otrzymał zadanie udania się do Sarajewa, w celu zebrania posiłków, a następnie przeprowadzenia ich do Trebinji. Dowiedziawszy się o tym Książe czarnogórski Mikołaj wydał rozkaz wzięcia go do niewoli. Nikt jednak nie odważył się uderzyć na siły kierowane przez paszę Dżelaleddina, w związku z czym zaniechano wszelkiej akcji przeciwko niemu. Mimo więc, że miał on tylko niewielki oddział żołnierzy tureckich, nie niepokojony swobodnie dotarł do celu.
Sukcesy na froncie bośniackim nie mogły jednak odmienić losów tej wojny. W pobliskiej Hercegowinie armii niedawnego rywala Mustafy, paszy Muhtara, groziła całkowita likwidacja. Sytuacja ta zmusiła Ministerstwo Wojny do działania. Wkrótce pasza Mustafa Dżelaleddin otrzymał rozkaz aby pozostawiwszy część swoich wojsk w Sarajewie, niezwłocznie wyruszył na pomoc paszy Muhtarowi. Oddziały powstańców hercegowińskich zamierzały nie dopuścić do połączenia obu armii, jednak na tzw. Popowym Polu zostały oskrzydlone i przy przeważającej sile przeciwnika, musiały się wycofać na bezpieczną pozycję. Pasza Muhtar widząc niepowodzenie swojego planu osaczenia powstańców wpadł we wściekłość. Jako głównodowodzący armii osmańskiej w Hercegowinie, wydał rozkaz pacyfikacji wszystkich wsi jakie tylko oddziały Porty napotkają po drodze. Pasza Dżelaleddin powinien był się temu rozkazowi podporządkować, jednak walka z cywilną ludnością nie była w jego zwyczaju. Stąd też maszerując że Stolacza po stoczeniu potyczki z powstańcami w pobliżu wsi Lubinje (jedynej której nie mógł ominąć a jednocześnie jedynej nie spalonej w tej kampanii), nie zastosował wobec jej mieszkańców żadnych represji. Postępowanie takie zostało przez paszę Muhtara uznane za niesubordynacje. Uwięził on paszę Dżelaleddina w areszcie domowym, a następnie oskarżył o niewykonanie rozkazu. Sprawa ta mogła zakończyć się dla paszy Dżelaleddina sądem wojskowym. Na szczęście zdołał on jakoś oczyścić się z zarzutów. W rezultacie zamiast degradacji, otrzymał rozkaz udania się do korpusu albańskiego w Skutarii, gdzie miał pełnić funkcję szefa sztabu. Wyruszył tam w końcu sierpnia 1876 roku. Albański korpus sił osmańskich uchodził za najgorzej nieprzygotowaną do walki armię padyszacha. Stąd natychmiast po przybyciu, pasza Mustafa Dżelaleddin zażądał wyłączenia osiemnastu z dwudziestu ośmiu stacjonujących tam batalionów i przekazania ich pod jego bezpośrednie dowództwo. Przez około dwa tygodnie jednostki te były intensywnie ćwiczone i uczone nowych zasad walki. Ponadto z każdego batalionu, pasza Dżelaleddin, wybrał najlepszych i najbardziej ofiarnych żołnierzy, tworząc z nich doborowe oddziały awangardowe w skuteczności walki, mające dorównać Czarnogórcom. Rankiem 9 października 1876 roku, głównodowodzący armią osmańską na Bałkanach, pasza Derwisz, po pięciokrotnym fiasku zadania ciosu oddziałom Czarnogórskim od południa, podjął próbę szturmu na ten kraj od strony Albanii. Po zajęciu wsi Nowe Selo, przygotowane przez paszę Mustafę Dżelaleddina doborowe oddziały piechoty, osłaniane ogniem artyleryjskim i karabinowym, rozpoczęły szturm na położone za tą wsią wzgórze Maliani, gdzie znajdowały się umocnienia wojsk czarnogórskich. Pasza Dżelaleddin znów wykazał się bezprzykładnym męstwem. Kroczył w pierwszych szeregach dowodzonych przez siebie oddziałów. Czy wychodził śmierci naprzeciw? Raczej nie. Kochał przecież swoją kobietę i syna, znał również te tereny. Czternaście lat wcześniej, podczas próby przełamania obrony Czarnogórców w okolicy pobliskiej wsi Martinici, został poważnie ranny. Tym razem bój był jeszcze bardziej zajadły. Bitni, walczący na ojczystej ziemi Czarnogórcy, atakując zza osłoniętych pozycji zadawali napastnikom dotkliwe straty. W rezultacie siłom osmańskim udało się wedrzeć na wyżynę dopiero w czasie trzeciego szturmu. Padło wielu żołnierzy paszy Dżelaleddina. On sam również został ranny. Była to już siódma rana odniesiona przez niego w trwającej dwadzieścia osiem lat karierze wojskowej. Tym razem jednak został postrzelony w brzuch. Wiedział co to znaczy. Mając świadomość nadchodzącego końca, zdążył jeszcze wysłać telegram do padyszacha z prośbą o zaopiekowanie się synem Enverem. W ostatnich minutach życia nie odmawiał, zwyczajem muzułmańskich wojowników, wersetów z Koranu tylko mówił coś po polsku. Między innymi kilkakrotnie powtórzył słowa „psiakrew Katerina”. Dla nikogo nie powinno być wątpliwe, że słowa te odnosiły się do Katarzyny Wielkiej, carycy rosyjskiej, głównej sprawczyni wydarzeń, które wiele lat później przywiodły Konstantego Borzęckiego do udziału w tej niesprawiedliwej wojnie. Pasza Mustafa Dżelaleddin konał osiem godzin. Zmarł rankiem 10 października 1876 roku w szpitalu, w miasteczku Spuz, nad rzeka Zeta w Czarnogórze i tam został pochowany na dziedzińcu miejscowego meczetu. Na jego grobie ktoś postawił prostą piaskowcową kolumnę zakończoną rzeźbionym fryzem.
Kilkanaście miesięcy później Spuz został zdobyty przez Czarnogórzan. Grób polskiego szehida znalazł się poza granicami kraju dla którego żył, walczył i zginął. Oczywiście w wolnej Czarnogórze nikt nie opiekował się grobem, przez nikogo niekochanego tu osmańskiego generała. W czasie drugiej wojny światowej miasteczko Spuz zostało doszczętnie zniszczone. Po istniejących tu kilku tureckich meczetach nie pozostał żaden ślad. Nie zachował się również grób paszy Mustafy Dżelaleddina. Nie istnieje również rodzinny majątek Konstantego – Modrzewiec. W miejscu gdzie kiedyś się znajdował, obecnie istnieje olbrzymia odkrywka kopalni węgla brunatnego w Bełchatowie.

Mapa okolic nieistniejącego już majątku Modrzewiec na tle mapy obecnej odkrywki kopalni węgla brunatnego.

Jak już wspomniano Mustafa Dżelaleddin ze związku z Safet Ömar miał dwóch synów: Envera Hassana i Ali Sejfi.
Ali Sejfi – syn Mustafy Dżelaleddina i  Safet Ömer. Zmarł w wieku dziecięcym.
Enver Hassan – syn Mustafy Dżelaleddina i  Safet Ömer urodzony w Stambule 1857 roku. W wieku 10 lat został oddany do szkoły prowadzonej przez zakonników. Przez trzy lata uczeń Galatasaray, najbardziej prestiżowej osmańskiej szkoły średniej. Później ojciec osobiście zajął się jego edukacją. Bez problemu zaliczył jednak ostatnią klasę i uzyskał świadectwo ukończenia tej szkoły. W 1875 roku został przyjęty do Collegium Chantal w Paryżu. W 1876 roku po śmierci ojca na rozkaz sułtana musiał przerwać dalszą naukę i powrócić do Imperium Osmańskiego. Tam postanowił pozostać przy matce w Stambule przyjmując posadę w stopniu kapitana w Sztabie Generalnym Armii. Poślubił Leylę, córkę paszy Mehmeda Ali (Karola Detroi). Miał z nią pięcioro dzieci: Aisze Dżelile. Münevver, Sarę, Mustafę Dżelaleddina i Mechmeda Ali. Pełnił wiele funkcji wojskowych i państwowych. W 1890 roku mianowany attache wojskowym w Wiedniu. W 1897 roku w czasie wojny turecko-greckiej mianowany gubernatorem wojennym w Volos (Grecja). W imieniu sułtana w 1898 roku przebywał z misją w Stanach Zjednoczonych. W 1899 roku podjął myśl powtórnego małżeństwa z córką Wincentego Loffino w związku z czym miał zamiar przejścia na katolicyzm. Korespondował w tej sprawie z siostrą zakonną Kunegundą.  W imieniu sułtana w 1901 roku przebywał z misją w Chinach. W uznaniu zasług mianowany generałem świty sułtana i odznaczony orderem Osmanije. w Erenkoy w Turcji. Po opuszczeniu pierwszej żony przeszedł na katolicyzm i poślubił Hortensję Loffino, córkę Wincentego. Dla zachowania pozorów ślub odbył się jednak w obrządku muzułmańskim.  Ze związku tego narodziło się troje dzieci: Ömar Songar, Enver Songar i Suzan.  Po przejściu na emeryturę założył liceum w Erenkoy. Amatorsko zajmował się również studiami nad historią Turków.
Ajsze Dżelile – najstarsza córka Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubiła Hikmeta ?. Była jedną z pierwszych tureckich artystek malarek (znana jako Dżelile Enver). Po rozwodzie z mężem przeniosła się do Berlina.
Münevver – córka Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubiła poetę Samiha Rifata, syna Hasana Rifata, pozostałego przy boku Mustafy Dżelaleddina w chwili jego śmierci. SamihRifat był wysokim urzędnikiem osmańskim. Przez pewien okres czasu pełnił funkcję gubernator Trabzonu. Aktywnie działał w ruchu dążącym do utworzenia Republiki Tureckiej. Po jej powstaniu był posłem do parlamentu. Został wybrany pierwszym prezesem Towarzystwa Języka Tureckiego. Był również działacz Tureckiego Towarzystwa Historycznego.
Sara – najmłodsza córka Envera Hasana i Leyli Ali. W wieku 14 lat została wydana za ??, któremu już w następnym roku urodziła córkę. Poślubiła secundo voto inżyniera budowlanego Avni Okçu.Małżonkowie utrzymywali bliskie kontakty z Polakami. Żyła jeszcze w 1986 roku. Mieszkała w Stambule. Na starość zaczęła malować.
Mustafa Dżelaleddin – syn Envera Hasana i Leyli Ali. Poślubił Francuzkę Gabrielę Taron, która powiła mu córkę Münevver. Był tureckim dyplomatą. Zmarł przedwcześnie.
Münevver – córka Mustafy Dżelaleddina i Gabrieli Taron. Żyła w wolnym związku ze słynnym poetą tureckim Nazimem Hikmetem Ranem, synem Ajsze Dżelile. Miała z nim syna Mehmeta. Nazim miał poglądy komunistyczne. Prawdopodobnie za jego namową na początku początku lat pięćdziesiątych XX wieku Münevver opuściła Turcję i przeniosła się do Polski. Nosiła tu nazwisko Borzęcka. Pracowała tu jako lektorka języka tureckiego na Uniwersytecie Warszawskim. Była współautorką książki „Historia literatury tureckiej”. Po wydarzeniach marcowych 1968 roku wyjechała na stałe do Francji. Wyszła za mąż za ? Volkoff-Andac. Zajmowała się tłumaczeniem literatury tureckiej.
Mehmed Ali – Envera Hasana i Leyli Ali. Brak o nim jakichkolwiek informacji.
Enver Songar – syn Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarł w 1981 roku.
Ömar Songar – syn Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarł w 1980 roku.
Suzan – córka Envera Hasana i Hortensji Loffino. Zmarła w 1986 roku.

Źródło: Łątka Jerzy, 1993 – Pasza z Lechistanu Mustafa Dżelaleddin (Konstanty Borzęcki). Społeczny Instytut Historii Kultury Turcji. Kraków.

Turecki generał rodem spod Piotrkowa

Anna Pawlikowska


08-04-2011 / AP

Sto osiemdziesiąt pięć lat temu, 10 kwietnia 1826 r., we wsi Modrzewiec na ziemi piotrkowskiej urodził się Konstanty Borzęcki, bardziej znany jako Mustafa Dżelaleddin, turecki generał, a wcześniej student malarstwa, kleryk, uczestnik powstania wielkopolskiego.

Mustafa Dżelaleddin-Pasza /fot. Internet
Mustafa Dżelaleddin-Pasza /fot. Internet

Pierwsze lata życia spędził w rodzinnym dworze w Modrzewcu – wsi startej obecnie z powierzchni ziemi przez wyrobiska kopalni węgla brunatnego w  Bełchatowie – pod opieką rodziców, Wincentego i Józefy z Kurczewskich. Gimnazjum ukończył w Piotrkowie Trybunalskim, po czym jako osiemnastoletni utalentowany młodzieniec rozpoczął studia malarskie w otwartej właśnie wówczas Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Z niewiadomego powodu – biograf Konstantego przypuszcza, że wbrew jego woli podjął tę decyzję ojciec zdesperowany trudną sytuacją materialną rodziny – dwa lata później wstępuje do Seminarium Duchownego we Włocławku.

Choć zmuszony do obrania tej drogi, przykładał się do nauki pilnie. Nie zrezygnował jednak z malarstwa. Jeszcze na początku XX w. w jednym z ołtarzy seminaryjnych wisiał obraz Borzęckiego przedstawiający św. Wincentego. Z tej koleiny, wiodącej – jakby się mogło wydawać – wprost do zacisznej plebanii, w której mógłby spokojnie dawać upust swoim artystycznym skłonnościom, wypchnęły go gwałtowne wydarzenia. Jak wielu innych młodych mężczyzn porzucił utartą rutynę, by przyłączyć się do powstania, które wybuchło w Wielkim Księstwie Poznańskim w marcu 1848 r.

Powstańcze losy Konstantego Borzęckiego nie są znane – jedyne, co o nim wiadomo, to że jako żołnierz 4. kompanii strzelców brał udział w bitwie o Nowe Miasto. Być może walczył także pod Sokołowem, skoro zachowała się litografia Lamaitre’a według rysunku Borzęckiego. Pewne jest jednak, że tych kilka wiosennych tygodni na zawsze i diametralnie odmieniło jego życie. Po kapitulacji powstania nie miał dokąd wracać. Poszukiwała go pruska policja, zatem o powrocie do seminarium nie mogło być mowy, a skoro je porzucił, nie mógł też liczyć na wsparcie rodziny. Słysząc, że władze chcą pomóc uczestnikom walk w emigracji do Francji, zdecydował się ujawnić – co było błędem, gdyż pruskie deklaracje były tylko zasadzką. Zamiast nad Sekwanę, trafił do poznańskich lochów, a potem do ciężkiego więzienia w Kostrzyniu. Gdy wraz z innymi złapanymi w tę matnię powstańcami złożył petycję wzywającą władze do dotrzymania obietnicy i umożliwienie emigracji, wysłano ich wszystkich do Magdeburga. Z okresu uwięzienia zachowało się kilkanaście litografii o tematyce powstańczej wykonanych według rysunków Borzęckiego.

Nie wiadomo, jak w końcu udało mu się wydostać na wolność. Ale się wydostał. Wyjechał do Francji, gdzie jednak perspektywy zdobycia wykształcenia oficerskiego okazały się marne. Wymarzonym za to miejscem dla powstańczych niedobitków była armia turecka. Mając nawet nikłe doświadczenie w sztuce wojennej można było tam liczyć na stopień oficerski, pod jednym wszelako warunkiem – przejścia na islam i złożenia przysięgi na wierność sułtanowi. Początek roku 1949 Borzęcki powitał już w Konstantynopolu – jako Mustafa Dżelaleddin-bej. Po złożeniu egzaminu (kadra oficerska składała się w dużej mierze z Francuzów) uzyskał stopień kapitana wojsk inżynieryjnych i został członkiem sztabu generalnego. Służył początkowo na prowincji, ale zasługi w budowie fortyfikacji pozwoliły mu po kilku latach powrócić do Stambułu, gdzie wkrótce ożenił się z córką jednego z osmańskich dostojników.

W kolejnych latach uczestniczył w wielu bitwach wojny krymskiej, potem w tłumieniu różnych antytureckich powstań – w Czarnogórze i w Grecji. Dawał dowody bezprzykładnego bohaterstwa, do dziś sławionego w Turcji, dzięki czemu mimo intryg i waśni na sułtańskim dworze stale awansował uzyskując w końcu szlify generalskie i tytuł paszy.

Polityka przerwała jego dobrą passę, gdy w stolicy imperium zaczęło się mówić o zbliżeniu z Rosją. 44-letni generał został niespodziewanie zdymisjonowany, o czym rosyjski ambasador niezwłocznie poufną depeszą powiadomił cara Aleksandra. Widocznie sukcesy wojenne Mustafy, a jeszcze bardziej jego osiągnięcia w budzeniu narodowego patriotyzmu Turków stanowiły poważne zagrożenie dla rosyjskich planów… Zmuszony do przejścia w stan spoczynku generał oddał się wychowaniu syna, sztuce i piśmiennictwu politycznemu. Przypuszczalnie wtedy powstała jego znana książka „Le Turcs anciens et modernes”, która ponoć wywarła wielki wpływ na Mustafę Kemala Atatürka. Dowodził w niej, że miejsce Turcji jest w Europie, zaś Turcy – którzy jego zdaniem powinni przyjąć alfabet łaciński – są takim samym członkiem europejskiej rodziny narodów, jak Francuzi czy Polacy.

Nie trwało to jednak długo. W państwie osmańskim zmiany dokonywały się szybko i gwałtownie. Już kilkanaście miesięcy później Mustafa znowu ruszył na front, tym razem bałkański. W Bośni, w walce z przeważającymi siłami serbskimi, odniósł swoje największe zwycięstwo, po którym jego sława rozniosła się szeroko. Opowiadano nie tylko o jego męstwie, o licznych ranach, o niezwykłym szacunku żołnierzy, ale też o tym, że potrafił zaryzykować swoją pozycję i odmówić wykonania rozkazu, który uważał za niegodny żołnierza – palenia serbskich wsi w odwecie za klęskę poniesioną przez jego zwierzchnika, głównodowodzącego armią.

9 października 1876 r. podczas bitwy z wojskami Czarnogóry nieopodal wsi Nove Selo został ciężko ranny w brzuch. Mając świadomość zbliżającego się końca, poprosił w liście padyszacha o opiekę nad swoim synem Enverem. Opowiadano, że przed śmiercią nie recytował Koranu, jak przystało muzułmaninowi, ale po polsku przeklinał carycę Katarzynę, sprawczynię konfliktu, który przypłacił życiem. Zmarł na drugi dzień w szpitalu w Spużu i tam, na dziedzińcu miejscowego meczetu został pochowany, Dziś po tym meczecie i po grobie Mustafy Dżelaleddina-Paszy nie ma już śladu.

Ślad po nim zachował się jednak w tureckiej kulturze, i to nie tylko jako wspomnienie jego wojennych dokonań czy intelektualnego wpływu na Ojca Turków. Za jego prawnuka podawał się jeden z najbardziej znanych na świecie tureckich poetów – Nazim Hikmet Ran (1901 – 1963), komunista. Wyjechał z Turcji wraz ze swą partnerką Münevver – istotnie prawnuczką Mustafy Dżelaledina, która dożyła swych dni w Warszawie, przyjmując nazwisko Borzęcka. Grób Nazima Hikmeta w Moskwie do dziś przyciąga tureckie wycieczki, zaś w Stanach Zjednoczonych w tym roku odbędzie trzeci już festiwal poezji noszący jego imię. W Polsce jedną z najbardziej znanych krewnych Mustafy Dżelaleddina-Paszy była malarka związana ze Starym Sączem, Bronisława Rychter-Janowska (1868 – 1953).

Korzystałam z książki Jerzego S. Łątki Pasza z Lechistanu. Mustafa Dżelaleddin (Konstanty Borzęcki), Kraków 1993.

Polecam też stronę: http://polacywmacedonii.net/wywiady/konstanty-borzecki-mustafa-dzelaledin/

Biografia

Konstanty Borzęcki 1826-1876 . Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Po dwóch latach od rozpoczęcia studiów został zmuszony do ich porzucenia i wstąpienia do seminarium Duchowego we Włocławku. W 1848 brał udział w Powstaniu Wielkopolskim. Działalność niepodległościowa zmusiła go do emigracji. Początkowo wybrał Francję, ostatecznie trafił do Turcji. W Imperium Osmańskim rozpoczął nowy rozdział życia. Przyjął islam, co ułatwiło mu rozwój kariery wojskowej. Zmarł na terenie dzisiejszej Czarnogóry…..

Great Polish People – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in Polska, wiersze by bialczynski on 2 Sierpień 2013

339088

Rzeczpospolita from 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent as strong as division

 


Jerzy Szajnowicz-Iwanow (pronounced: Ivanov): Polish man in the English service – the hero of the Greek resistance movement

A misty autumn night falls at the Aegean Sea. At Greek banks near Marathon a British submarine emerges to the surface after a week of sailing from Alexandria. “Thunderbolt” has a few mysterious passengers on her board. A blue-eyed blond man of an athletic build goes down as first to a rubber boat moored alongside the boat side, carrying a little soldered can tin in which there is a hidden radio transmitter. He does not look Greek. But he once confided in commander Crouch – the commander of the ship – that he felt like at home there. Earlier, the commander had been told by one of the heads of intelligence in Egypt that he was his most important passenger – “agent number one to the Balkans”.

The boat of “Thunderbolt” comes to the shore after midnight. Later that same evening, “agent number one”, from now on Nikolaus Tsenoglu, arrives in Athens. Soon a dangerous explosion at the Peloponnesian railway happens. Among the passengers is also Mr Tsenoglu from Crete. He is carefully watching the damaged engine. English “cardiff”, a piece of artificial coal with an explosive thrown into a coal carriage, blew the firebox. Within less than a year from now the English “agent number one” was to become the most dangerous enemy of the Axis countries in the Balkans and the hero of the Greek resistance movement. Allied commanders admitted after the war that his activity ”was equivalent to the combat actions of divisions “.

iwanow1

From Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, properly Jerzy Iwanow (born on December 14th, 1911, died on 4th January 1943 in Athens) – Polish scout, athlete, during World War II an agent of British and Polish special services and hero of the Greek resistance movement.
He was the son of Russian Colonel Vladimir Iwanow and Leonarda Szajnowicz from Warsaw. He was born in Warsaw, Poland. When he was a few years old, his mother remarried a Greek Jannis Lambrianidis and moved to Thessaloniki where young Iwanow moved to live in 1925. He passed his secondary school exams in the Secondary Comprehensive School of French Secular Mission in 1933, and in 1938 he graduated from the Catholic University of Louvain (Belgium) – with a Master of Science degree in agricultural sciences. In August 1939 he was granted a diploma of the Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. He was a polyglot, apart from the Polish language he excellently mastered English, Russian, French, German and Greek. He was a remarkable swimmer [1] (a representative of Poland in water polo).

He was in Greece when World War II broke out. In May 1940, he began working with Polish military outpost in Thessaloniki. From April 1941 he stayed in Palestine. He expected to be sent to the Carpathian Brigade, but was eventually seconded to the disposal of the British troops. As a man of the British Special Operations Executive Unit No.004 in Cairo, he became an agent of British intelligence. After training in Alexandria he was transported (under the code name of “033 B”) aboard the British submarine “Thunderbolt” to Greece in October 1941.

In cooperation with the Greek resistance movement he led espionage and sabotage activity. He passed information on to the English commanders about German military installations in Greece, movements of German and Italian troops, convoys sent  to North Africa. In March 1942, under the guise of a Greek port worker in the team of Skaramanga yard, he got inside the U-boat U-133 and sank it with magnetic mines. In the following months he became famous for his next brave diversionary actions, for example, sending down a few ships in the Piraeus and some further in Pharos, as well as installing a magnetic bomb on U-boat U-372 in Corinth (the ship was forced to emerge onto the surface in the waters of the Levant and then was destroyed by the British navy). Iwanow’s group destroyed or damaged 400 German and Italian aircraft in the Malziniotti plants in New Faleron (a district of Athens).

Iwanov-Szajnowicz was caught three times by the Gestapo. However, ha managed to escape twice. On September 8th, 1942,  he was recognised and betrayed by a friend, and then was arrested in Athens for the third time. On December 2nd he got a triple sentence to death by the German court. He died on January 4th, 1943, hurt by an SS man while  trying to escape from the place of execution – a military shooting range in Kesariani – a district of  Athens, then executed, along with other convicts.

Iwanow-Szajnowicz was posthumously awarded the Order of Military Virtue. In July 1945 Marshal Harold Alexander announced thanks to Iwanov on behalf of the Allied Nations, and in a few years after Iwanow’s death Queen Elizabeth II donated £ 1,000 to his family in recognition of his achievements.

The literary work protagonist of the biographical novel by Stanisław Strumph-Wojtkiewicz Agent Nr.1″, and 1971 film – a drama thriller – was made in Poland on the basis of the events of Iwanow-Szajnowicz’s espionage and sabotage activity in Greece, under the title Agent nr 1″ directed by Zbigniew Kuźmiński with Karol Strasburger in the lead role.

100 years ago Jerzy Iwanow-Szajnowicz – a Polish super agent – was born


 agent660

PAP, photo NAC, illustration for the text

100 years ago – Jerzy Iwanow-Szajnowicz was born on 14th of December in 1911 in Warsaw. During World War II he was a 033B agent of British intelligence. He became famous for blowing up German ships and supply vessels. His statue stands in Thessaloniki.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz was the son of a Russian man and a Polish woman. A few years later his mother broke up with his father and she went to Thessaloniki with her second husband, Greek businessman Jannis Lambrianidis. Jerzy remained in the country and started his education at a Catholic school of Marian Fathers. At the age of 14 he moved to Thessaloniki to his mother and was educated in a French high school. He also started training swimming and was soon successful. While studying agronomy in the Belgium Louvain, he became the Belgian Academic Champion in swimming.

He always came to the country on Summenr holidays where he soon became a member of the Warsaw AZS (Akademicki Związek Sportowy – the Academic Sports Association). He was the mainstay of the water polo with which he won the Polish championship in 1937. Later, as a player of the national team he represented the country in international competitions many times. After the outbreak of the war he began to work with Polish military mission in Thessaloniki helping Polish refugees.

After Germany occupied Greece, Iwanow-Szajnowicz forced his way through to the Independent Brigade of Carpathian Shooters training in Palestine. However, his Russian name to which he added his mother’s maiden name did not made a positive impression on the Poles.

The English, however, appreciated particularly his linguistic abilities (he knew six languages) and they sent him to training for intelligence agents to their centre in Alexandria. Soon after that, as the 033B he was transferred to Greece, officially as Kiriakos Paryssis with the task of elimination of sources of provision and military supply for Afrika Korps. He quickly organised a network of contacts among various professional groups and his colleagues conducted significant sabotage actions against Germans, among others causing aircraft accidents by throwing substances that changed the chemical composition of fuel or destroying train engines carrying weapon. Iwanow-Szajnowicz also passed on information to the the English about the position of German and Italian forces.

He often participated personally in the actions. As an excellent swimmer, he made even very long distances without specialised equipment in the night and placed magnetic mines onto hulls of German troops or onto ones with supply for the troops of the Third Reich.
In this way, he destroyed, among others, a German submarine and an Italian chaser. He often changed his identity. He had an enormous network of contacts and caused such great losses in the German forces that a high reward was offered for helping to catch him.

to be continued on Wp.pl

 

JISz

Tagged with: Jerzy Iwanow-Szajnowicz, Wielcy Polacy (Great Poles)

(Photo: NAC / NAC)

Wielcy Polacy – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 5 Czerwiec 2013

339088Rzeczpospolita z 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent o sile dywizji

Jerzy Szajnowicz-Iwanow: Polak w angielskiej służbie bohaterem greckiego ruchu oporu

Nad Morzem Egejskim zapada mglista jesienna noc. U greckich brzegów w pobliżu Maratonu wynurza się na powierzchnię, po tygodniu rejsu z Aleksandrii, brytyjski okręt podwodny. „Thunderbolt” ma na pokładzie kilku tajemniczych pasażerów. Do przycumowanej przy burcie gumowej łodzi jako pierwszy – dźwigając zalutowaną blaszankę po konserwach, w której ukryty jest nadajnik radiowy – schodzi atletycznie zbudowany niebieskooki blondyn. Nie wygląda na Greka. Ale komandorowi Crouchowi, dowódcy okrętu, zwierzył się, że czuje się w tych stronach jak w domu. Wcześniej komandor dowiedział się od jednego z szefów wywiadu w Egipcie, że to jego najważniejszy pasażer – „agent numer jeden na Bałkany”.

Łódź z „Thunderbolta” dobija do brzegu po północy. Jeszcze tego samego dnia wieczorem „agent numer jeden”, od tej chwili Nikolaus Tsenoglu, dociera do Aten. Wkrótce na kolei peloponeskiej w pobliżu greckiej stolicy dochodzi do groźnego wybuchu. Wśród pasażerów jest również pan Tsenoglu z Krety. Uważnie ogląda uszkodzoną lokomotywę. Angielski „cardiff”, kawałek sztucznego węgla z ładunkiem wybuchowym, wrzucony do węglarki, rozsadził palenisko parowozu. W ciągu niespełna roku od tej chwili angielski „agent numer jeden” miał się stać najgroźniejszym wrogiem państw Osi na Bałkanach i bohaterem greckiego ruchu oporu. Alianccy dowódcy przyznawali po wojnie, że jego działalność „odpowiadała dokonaniom bojowym dywizji”.

iwanow1

Z Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, właśc. Jerzy Iwanow (ur. 14 grudnia 1911, zm. 4 stycznia 1943 w Atenach) – polski harcerz, sportowiec, w czasie II wojny światowej agent brytyjskich oraz polskich służb specjalnych i bohater greckiego ruchu oporu.

Był synem rosyjskiego pułkownika, Władimira Iwanowa i warszawianki Leonardy Szajnowicz, urodził się w Warszawie. Gdy miał kilka lat, jego matka wyszła ponownie za mąż, za Greka Jannisa Lambrianidisa i przeprowadziła się do Salonik, gdzie w 1925 r. zamieszkał też młody Iwanow. Maturę zdał w Liceum Francuskiej Misji Świeckiej w 1933 r., w 1938 ukończył – jako magister nauk rolniczych – Uniwersytet Katolicki w Louvain (Belgia). W sierpniu 1939 uzyskał dyplom Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. Był poliglotą, oprócz polskiego opanował świetnie języki: angielski, rosyjski, francuski, niemiecki i grecki. Był znakomitym pływakiem [1] (reprezentant Polski w piłce wodnej).

Wybuch wojny zastał go w Grecji. W maju 1940 r. rozpoczął współpracę z polską placówką wojskową w Salonikach. Od kwietnia 1941 przebywał w Palestynie. Oczekiwał na skierowanie do Brygady Karpackiej, jednak został ostatecznie odkomenderowany do dyspozycji wojsk brytyjskich. Jako człowiek British Special Operations Executive unit No.004 w Kairze został agentem brytyjskiego wywiadu. Po przeszkoleniu w Aleksandrii został w październiku 1941 (pod kryptonimem „033 B”) przetransportowany na pokładzie brytyjskiego okrętu podwodnego „Thunderbolt” do Grecji.

We współpracy z greckim ruchem oporu prowadził działalność szpiegowską i sabotażową. Przekazywał dowództwu angielskiemu informacje o niemieckich instalacjach wojskowych w Grecji, ruchach wojsk niemieckich i włoskich, konwojach płynących do Afryki Północnej. W marcu 1942 pod przykrywką greckiego pracownika portowego w zespole stoczni Skaramanga dostał się do wnętrza U-boota U-133 i zatopił go za pomocą min magnetycznych. W następnych miesiącach wsławił się kolejnymi śmiałymi akcjami dywersyjnymi, m.in. posłaniem na dno paru statków w Pireusie i paru kolejnych na Faros, a także zainstalowaniem w Koryncie bomby magnetycznej na U-boocie U-372 (okręt zmuszony do wynurzenia się na wodach Lewantu został zniszczony przez marynarkę brytyjską). Grupa Iwanowa zniszczyła lub uszkodziła około 400 samolotów niemieckich i włoskich w zakładach Malziniotti w Nowym Faleronie (dzielnica Aten).

Iwanow-Szajnowicz był trzykrotnie łapany przez Gestapo. Dwa razy zdołał jednak zbiec. 8 września 1942, rozpoznany i zdradzony przez znajomego, został aresztowany w Atenach po raz trzeci. 2 grudnia otrzymał od sądu niemieckiego potrójny wyrok śmierci. Zginął 4 stycznia 1943, zraniony przez SS-mana podczas próby ucieczki już z miejsca straceń – strzelnicy wojskowej w dzielnicy Aten Kesariani, następnie rozstrzelany, wraz z innymi skazańcami.

Iwanow-Szajnowicz został odznaczony pośmiertnie Orderem Virtuti Militari. W lipcu 1945 marszałek Harold Alexander ogłosił podziękowanie dla Iwanowa w imieniu Narodów Sprzymierzonych, a królowa Elżbieta II w kilka lat po śmierci agenta przekazała rodzinie zmarłego 1000 funtów w uznaniu jego zasług.

Bohater literacki biograficznej powieści Stanisława Strumph-Wojtkiewicza „Agent Nr.1″, a w 1971 r. nakręcono w Polsce film – dramat sensacyjny na kanwie wydarzeń z działalności szpiegowskiej i dywersyjnej Iwanowa-Szajnowicza w Grecji, pt. „Agent nr 1″, w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego z Karolem Strasburgerem w roli głównej.

100 lat temu urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz polski super agent

PAP, fot. NAC, ilustracja do tekstu
  AAA
agent660
(fot. NAC / NAC)

100 lat temu – 14 grudnia 1911 roku w Warszawie – urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz. Podczas II wojny jako agent 033B brytyjskiego wywiadu zasłynął z tego, że sam wysadzał niemieckie okręty i statki zaopatrzeniowe. Jego pomnik stoi w Salonikach.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz był synem Rosjanina i Polki. Matka kilka lat później rozstała się z ojcem i wyjechała do Salonik z drugim mężem, greckim biznesmenem Jannisem Lambrianidisem. Jerzy pozostał w kraju i rozpoczął edukację w szkole oo. Marianów. W wieku 14 lat wyjechał do Salonik do matki i kształcił się dalej we francuskim liceum. Rozpoczął również treningi pływackie i szybko zaczął odnosić sukcesy. W trakcie studiów agronomicznych w belgijskim Louvain został Akademickim Mistrzem Belgii w pływaniu.
kacje zawsze przyjeżdżał do kraju, gdzie szybko został członkiem warszawskiego AZS. Był filarem sekcji piłki wodnej, z którą w 1937 r. wywalczył mistrzostwo Polski. Później jako zawodnik narodowej kadry wielokrotnie reprezentował kraj na zawodach zagranicznych. Po wybuchu wojny podjął współpracę z polską misją wojskową w Salonikach, udzielając pomocy polskim uchodźcom.

Po zajęciu przez Niemcy Grecji Iwanow-Szajnowicz przedarł się do szkolącej się w Palestynie Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Jednak jego rosyjskie nazwisko, do którego dołączył panieńskie nazwisko matki nie nastroiło Polaków zbyt przychylnie.

Anglicy jednak docenili zwłaszcza jego lingwistyczne zdolności (znał sześć języków) i skierowali go na szkolenie dla agentów wywiadu do swojego ośrodka w Aleksandrii. Niebawem już jako agent nr 033B został przerzucony do Grecji, oficjalnie jako Kiriakos Paryssis z zadaniem likwidacji źródeł zaopatrzenia aprowizacyjnego i wojskowego dla Afrika Korps. Szybko zorganizował sieć kontaktów wśród różnych grup zawodowych, a jego współpracownicy przeprowadzali znaczące akcje sabotażowe przeciw Niemcom m.in. przyczyniając się do wypadków samolotów poprzez wrzucanie substancji zmieniających skład chemiczny paliwa lub niszcząc lokomotywy pociągów przewożących broń. Iwanow-Szajnowicz przekazywał także Anglikom informacje o położeniu sił niemieckich i włoskich.

W akcjach często uczestniczył osobiście. Jako doskonały pływak pod osłoną nocy przebywał bez specjalistycznego sprzętu nawet bardzo długie dystanse i umieszczał na kadłubach jednostek niemieckich lub z zaopatrzeniem dla wojsk III Rzeszy miny magnetyczne, które powodowały ogromne zniszczenia. Zniszczył w ten sposób m.in. niemiecką łódź podwodną i włoski ścigacz. Często zmieniał tożsamość, miał ogromną sieć kontaktów i powodował tak znaczące straty w siłach niemieckich, że za pomoc w jego ujęciu proponowano wysoką nagrodę.

cd Wp.pl
JISz

Wielcy Polacy – Jan Czochralski (1885 – 1953) – ojciec światowej elektroniki.

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 22 Maj 2013

Czochralski_6Wiki:

Jan Czochralski

(ur. 23 października 1885 w Kcyni, zm. 22 kwietnia 1953 w Poznaniu) – polski chemik, metaloznawca, wynalazca powszechnie stosowanej do dzisiaj metody otrzymywania monokryształów krzemu, nazwanej później metodą Czochralskiego, podstawy procesu produkcji mikroprocesorów. Najczęściej wymieniany polski uczony we współczesnym świecie techniki.

Urodził się w Kcyni na Pałukach, będących wówczas pod zaborem pruskim[1]. Był ósmym z dziesięciorga dzieci wielkopolskich rzemieślników, Franciszka Czochralskiego i Marty z Suchomskich. Ojciec prowadził zakład stolarski, robiąc meble domowe i trumny. Czochralski zgodnie z wolą ojca ukończył Seminarium Nauczycielskie w Kcyni[potrzebne źródło], ale nie mogąc pogodzić się z ocenami, podarł świadectwo maturalne. Po otrzymaniu świadectwa, „upewniwszy się u swojego profesora, że nie podlega już rygorom szkolnym”, podarł świadectwo mówiąc „Proszę przyjąć do wiadomości, że nigdy nie wydano bardziej krzywdzących ocen”. Brak tego dokumentu zamykał mu, w określonym czasie, drogę do dalszej kariery nauczycielskiej i naukowej.

Interesował się chemią, rozpoczął pracę w aptece, gdzie prowadził eksperymenty naukowe w dziedzinie chemii. W 1904 roku wyjechał do Berlina[1] i rozpoczął pracę w aptece i drogerii dr. A. Herbranda w Altglienicke, później w AEG-Kabelwerk Oberspree. Zajmował się określaniem jakości i czystości rud, olejów, smarów, metali, stopów i ich półproduktów oraz rafinowaniem miedzi[potrzebne źródło]. Uczęszczał na wykłady chemii specjalnej na Politechnice w Charlottenburgu pod Berlinem jako wolny słuchacz. Na Uniwersytecie Berlińskim chodził na wykłady na wydziale sztuki. W 1906 roku rozpoczął pierwszą naukową pracę w laboratorium firmy Kunheim & Co, a rok później w Allgemeine Elektricitäts Gesellschaft, gdzie został kierownikiem[1] badania stali i żelaza. Na Politechnice w Charlottenburgu uzyskał dyplom inżyniera chemika. Na Uniwersytecie Berlińskim poznał późniejszą swoją żonę. W 1910 ożenił się z Margueritą Haase, pianistką pochodzącą z holenderskiej rodziny osiadłej w Berlinie[1].

W latach 1911-1914 był asystentem Wicharda von Moellendorffa, z którym opublikował swoją pierwszą pracę poświęconą krystalografii metali, a dokładniej podwalinom późniejszej teorii dyslokacji[potrzebne źródło]. Największy rozgłos przyniosła mu odkryta w 1916 roku metoda pomiaru szybkości krystalizacji metali[2], wykorzystywana obecnie do produkcji monokryształów krzemu. Według popularnej anegdoty metodę tę odkrył przypadkowo, zanurzając przez roztargnienie pióro w tyglu z gorącą cyną zamiast w kałamarzu[1]. Pomiar szybkości krystalizacji metali przynosi mu największy rozgłos.

JAN CZOCHRALSKI (8)foto ze strony: http://www.janczochralski.com/

W 1917 roku przeniósł się do Frankfurtu nad Menem, gdzie został szefem laboratorium metaloznawczego Metallbank und Metallurgische Gesellschaft AG, gdzie opracował i w 1924 roku opatentował bezcynowy stop B łożyskowy dla kolejnictwa. Stop zwany był w Polsce metalem B, produkował go Ursus. Stop powoduje rewolucje w kolejnictwie, dając oszczędności i niezawodność. Wynalazek był bardzo ważny dla gospodarki Niemiec, które objęto zakazem importu cyny. Patent zakupiony został przez niemiecką kolej (Bahnmetal) oraz liczne państwa, w tym USA, ZSRR, Czechosłowację, Francję i Anglię. Metal B był wykorzystywany powszechnie do lat 60. XX wieku, gdy łożyska ślizgowe zastąpiono tocznymi. Metal B pozwolił Czochralskiemu znacznie się wzbogacić[1]. Z wynalazku korzystają koleje we Francji, USA, Anglii płacąc sowicie odkrywcy. Głównym zadaniem młodego Czochralskiego było wprowadzenie aluminium do elektroniki, a więc pionierskie prace nad technologią produkcji blach, drutów i wyprasek aluminiowych, badanie stopów aluminium i standaryzacja badań metalograficznych. Metale i metalografia stały się odtąd pasją Czochralskiego. W 1924 został wiceprzewodniczącym, a w 1925 przewodniczącym Niemieckiego Towarzystwa Metaloznawczego. Henry Ford zaproponował mu pracę w laboratorium swojej firmy w Detroit, z czego Czochralski nie skorzystał.

W 1925 pojawiła się propozycja powrotu do Polski i objęcia katedry na Politechnice Warszawskiej. Po rozmowach m.in. z prezydentem RP, w 1928 r. powrócił do Odrodzonej Polski na osobiste zaproszenie prezydenta prof. Ignacego Mościckiego, rezygnując ze wszystkich pełnionych w Niemczech funkcji i odrzucając posadę dyrektorską w amerykańskich zakładach Forda. W 1929 roku otrzymał doktorat honoris causa i objął posadę profesora na Wydziale Chemii Politechniki Warszawskiej. Specjalnie dla niego została utworzona Katedra Metalurgii i Materiałoznawstwa, która bezpośrednio współpracowała z MSW. Katedrę wyposażono w najnowocześniejszy sprzęt MSW. Czochralski zbudował Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa. Profesor miał prawo zatrudniać tylu ludzi ilu potrzebował. To wywołało niezadowolenie u kolegów profesorów (Witold Broniewski), które w przyszłości obróciło się przeciwko profesorowi. Instytut Metalurgii i Metaloznawstwa na Politechnice, wykonywał głównie zlecenia dla wojska[1].

Nie jest jasny powód przyjazdu do Polski, według badań Stefana Bratkowskiego, Czochralski współpracował z polskim wywiadem wojskowym, a z Niemiec wyjechał z powodu grożącej mu dekonspiracji. Zrzekł się obywatelstwa niemieckiego, by przyjąć polskie, ale zrzeczenie to nie było przez władze niemieckie uznawane[1]. Czochralski był bogatym człowiekiem. Jak twierdził, do Polski przywiózł ok. 1,5 mln. złotych. Patenty przynosiły mu dalsze dochody. Brał ogromne sumy za konsultacje w Polsce i poza granicami. Kupił piękną willę w Warszawie na ul. Nabielaka (koło Belwederu), w Kcyni budował willę Margowo, nazwaną na cześć żony, pełniącą funkcję letniej rezydencji. Fundował stypendia dla studentów. W willi na Nabielaka Czochralscy prowadzili salon literacki, profesor pisał poezję, kolekcjonował dzieła sztuki i udzielał się społecznie. Profesor wspomagał finansowo rekonstrukcję dworku Chopina w Żelazowej Woli, współfinansował wykopaliska w Biskupinie oraz prace odkrywkowe ropy w rejonie Kcyni.

Czochralski przyjaźnił się z prezydentem. W 1934 popadł w dalszy konflikt z prof. Witoldem Broniewskim, który zarzucał mu czerpanie korzyści majątkowych z „nieudolnego wynalazku”, z działalności społecznej oraz sprzedanie polskiemu wojsku i kolejom złego stopu w celu sabotażu na rzecz Niemiec. Zarzucał też, że stop B ma gorsze właściwości niż inne stopy i nie nadaje się do stosowania w komunikacji. Broniewski konkluduje, że Czochralski działa na szkodę polskiego przemysłu zbrojeniowego, a tym samym państwa polskiego. Broniewski mówi, że Czochralski „z ducha jest raczej Niemcem niż Polakiem” i dlatego nie powinien być szefem Instytutu Metalurgii i Metaloznawstwa. Czochralski nazywa Broniewskiego wrogiem państwa polskiego. Adwersarze spotykają się na pojedynku (rezultat nie jest znany), a później w sądzie. Proces przerodził się w spór nad polskością Czochralskiego. Szczególnie drażliwa okazała się sprawa niemieckiego obywatelstwa Czochralskiego. Po powrocie do Polski profesor podpisał deklarację, że z chwilą objęcia katedry zrzeka się obywatelstwa niemieckiego i złożył dokumenty. Sprawa okazała się bardziej złożona. Czochralski był słynnym naukowcem, związanym kontraktami i patentami. Ze względu na sprawy finansowe, kapitały w Niemczech i nieruchomości, jemu samemu nie zależało na przyspieszaniu procedury. Niemcy odwlekali ze zwolnieniem z obywatelstwa. Procedury z Niemcami w tych sprawach w tamtym czasie trwały od 10 do 15 lat. Utrata obywatelstwa niemieckiego oznaczała problemy dewizowe i uszczuplenie dochodów. W procesach zeznawali minister oświaty Świętochowski i prezydent Mościcki. Ostatecznie spór zakończył się w połowie lat 30. procesami o zniesławienie, które wygrał Czochralski; na jego rzecz zeznawali oficerowie wywiadu[1]. Sąd skazał Broniewskiego na dwa miesiące aresztu w zawieszeniu i 500 zł grzywny. Czochralski wygrał, lecz część środowiska akademickiego nigdy mu tego zwycięstwa nie wybaczyła.

Przed rozpoczęciem II wojny światowej Czochralski nie wychodził praktycznie z MSW. Wojna przerwała jego działalność naukową. Po wejściu Niemców podjął decyzje, które przez dziesięciolecia będą atrybutem jego przeciwników. Pod koniec 1939 roku uzyskał od Niemców pozwolenie i uruchomił w Warszawie na bazie przedwojennego instytutu Politechniki Zakład Badań Materiałów. Nastąpiło to za zgodą władz konspiracyjnych Politechniki i miało na celu ochronę pracowników uczelni i wyposażenia. W następnym okresie okupacji powstały kolejne zakłady wzorowane na zakładzie Czochralskiego. Zakład wykonywał zadania na rzecz instytucji cywilnych, a także dla Wehrmachtu. Zatrudniał wielu żołnierzy Armii Krajowej. Wykonywał też prace dla podziemia: odlewano w nim granaty żeliwne z części zbadanych fragmentów V-1 oraz części do maszyn drukarskich i pistoletów, a sam Czochralski sabotował produkcję dla Wehrmachtu oraz składał meldunki wywiadowi AK[1]. W zakładzie niszczono także przez przetopienie części elektryczne rakiet V-1 i V-2 po zbadaniu ich przez prof. Janusza Groszkowskiego. Jan Czochralski wykorzystywał też swoje osobiste kontakty z Niemcami do wydobywania ludzi z więzień i ratowania zbiorów muzealnych[3], dzięki jego interwencji zwolniono z obozów koncentracyjnych profesorów Mariana Świderka i Stanisława Porejko[1]. Pośrednikiem była jego córka Leonia, która przyjaźniła się z córką szefa Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Czochralski wyciągnął z Gestapo ok. 30-50 osób. Pomógł wnukowi Ludwika Solskiego, doktorowi Marianowi Świderkowi – ojcu prof. Anny Świderkówny. Profesor dalej mieszkał na Nabielaka – w tym czasie dzielnicy niemieckiej. Spotykał się z Niemcami, jednak w jego domu odbywały się nadal spotkania tzw. czwartków literackich, w których brali udział; Wacław Berent, Ludwik Solski, Leopold Staff, Alfons Karny, Juliusz Kaden-Bandrowski, Adolf Nowaczyński, Kornel Makuszyński.

Podczas okupacji Czochralski używał imienia Johann i był przez Niemców traktowany jako obywatel III Rzeszy. W pierwszych dniach wojny pod Poznaniem rozstrzelano brata profesora, Kornela, prowadzącego nauczanie (Czochralski dowiedział się o tym na początku 1940 r.) Po powstaniu warszawskim uzyskał zezwolenie na wyjazd do Warszawy, skąd wywoził mienie wypędzonych, a z Politechniki aparaturę[1].

Koniec wojny oznaczał dla profesora nowe kłopoty. Ówczesny prokurator apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie o aresztowaniu. 7 kwietnia 1945 roku został aresztowany jako „niejaki Jan vel Johan Czochralski, obywatel Rzeszy, dawny honorowy profesor Politechniki Warszawskiej”, pod zarzutem „współpracy z niemieckimi władzami okupacyjnymi na szkodę osób spośród ludności cywilnej, względnie Państwa Polskiego”. Od 18 kwietnia 1945 spędził cztery miesiące w więzieniu w Piotrkowie Trybunalskim[1], do 14 sierpnia 1945. Jednak Specjalny Sąd Karny w Łodzi na rozprawie w dniu 13 sierpnia 1945 r. uniewinnił go od stawianych zarzutów[3]. W procesie zeznawał Ludwik Solski. Pomimo tego Senat (10 profesorów) Politechniki Warszawskiej odmówił przyjęcia go do pracy uchwałą z 19 grudnia 1945 roku[1]. W ten sposób wykluczono go ze środowiska i skazano na zapomnienie. Czochralski nie mógł się bronić, nie mógł też ujawnić współpracy z AK, za którą groziło kilkuletnie więzienie UB.

Wrócił do Kcyni i założył Zakłady Chemiczne BION, produkujące różnego rodzaju wyroby kosmetyczne i drogeryjne, w tym znany „proszek od kichania z Gołąbkiem”[4].

Zmarł w Poznaniu 22 kwietnia 1953 roku po rewizji Urzędu Bezpieczeństwa w jego willi w Kcyni. Przyczyną śmierci był atak serca. Został pochowany na starym cmentarzu w rodzinnej Kcyni, ale dopiero w 1998 roku na anonimowym grobie umieszczono tablicę z nazwiskiem[1].

Lata 50. XX wieku były okresem, kiedy uczeni świata zaczęli korzystać z jego najważniejszego wynalazku – metody krystalizacji. To przynosiło sławę twórcy i zainteresowanie jego osobą. Pierwsze próby rehabilitacji profesora na PW w 1984 r. zakończyły się awanturą. Przy drugim rozpatrywaniu w 1993 r., Senat PW stwierdził, że dokonania Czochralskiego są olbrzymie, ale nie widzi potrzeby i możliwości uchylenia uchwały z 19 grudnia 1945 r. Politechnika Warszawska otrzymała od prokuratur okręgowych w Warszawie, Łodzi i Wrocławiu oraz Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich informację, że nie istnieją żadne dowody na kolaborację Czochralskiego. Potwierdziły to także archiwa sądu podziemnego Armii Krajowej. W lutym 2011 r. rektor Uczelni prof. Włodzimierz Kurnik postanowił sięgnąć do dokumentów i definitywnie rozstrzygnąć spór o profesora. Pod kierownictwem prof. Mirosława Nadera wyruszono na poszukiwanie dokumentów w archiwach. W maju w Archiwum Akt Nowych odnaleziono meldunek Czochralskiego do komendy Głównej AK. Dokument składa się z dwóch kartek i nosi datę z czerwca 1944 r. Na stronie pierwszej jest napis „przesyłam informację od prof. Czochralskiego”. Druga to spisany raport do Oddziału II KG AK. Autor podaje, że na terenie zakładu są tartaki i hale kryte drewnem, co ułatwia pożar. Doradza jednak opanowanie, w stosownej chwili, tych magazynów z najrozmaitszym wysokowartościowym sprzętem. 29 czerwca 2011 roku Senat Politechniki Warszawskiej ogłosił rehabilitację Czochralskiego[1].

Zachodzi pytanie jak Czochralskiemu udawało się przekazywać meldunki do KG AK. Odnaleziony dokument potwierdza współpracę z wywiadem AK (Oddział II). Przypuszcza się, że bezpośrednim odbiorcą meldunków był prof. Stanisław Ostoja-Chrostowski, rzeźbiarz, grafik i malarz. To on kierował referatem Korweta, do którego trafił znaleziony meldunek. Ostoja-Chrzanowski i Czochralski spotykali się w saloniku prowadzonym w czasie wojny przez Czochralskich.

Upamiętnienia

Poczta Polska chcąc uczcić dokonania Polaków na świecie wprowadziła w roku 2009 do obiegu cztery znaczki. Na znaczku o nominale 1,55 zł. przedstawiono podobiznę Jana Czochralskiego[5].

Sejm RP, na posiedzeniu z dnia 7 grudnia 2012 r., przyjął uchwałę w sprawie ustanowienia roku 2013 Rokiem Jana Czochralskiego[6].

DSCN6634_1In 2006 the Polish Materials Science Society, the Polish Society for Crystal Growth and the Polish Academy of Sciences joined with the European Materials Research Society to establish the International Chapter of the Jan Czochralski Award.

JAN CZOCHRALSKI – OJCIEC ŚWIATOWEJ ELEKTRONIKI

http://naszeblogi.pl/33322-prof-jan-czochralski-ojciec-swiatowej-elektroniki

2012-10-26 12:57

Kto jest jednym z najbardziej znanych na świecie polskich uczonych?Czy wiecie, którego z polskich uczonych najczęściej wymienia się w literaturze światowej?Czy wiecie, że nazwisko polskiego profesora jest prawdopodobnie na pierwszym miejscu spośród najczęściej wymienianych w publikacjach związanych z elektroniką?Czy wiecie kto to był Jan Czochralski?A znacie największych światowych wynalazców? Pewnie znacie i na pierwszym miejscu wymienilibyście  Thomasa Edisona, bez którego na pewno doskwierałby nam brak żarówki.Tymczasem był taki uczony i wynalazca, któremu zawdzięczamy niemal całą elektronikę. Bez niego nie byłoby wszystkich tych urządzeń, w sercu których znajdują się układy z krzemu – telewizorów, komputerów, telefonów, robotów, kuchenek mikrofalowych, zegarków kwarcowych i wielu innych nowoczesnych urządzeń . W dodatku ten uczony był Polakiem. Nazywał się Jan Czochralski.Czasem bywa tak, że naukowe odkrycie wyprzedza swoją epokę historyczną. Spośród plejady najbardziej znanych za granicą polskich naukowców, właśnie to dotyczy Jana Czochralskiego. Jeden z jego wynalazków dzisiaj jest wykorzystywany przy produkcji półprzewodników przez największe koncerny produkujące elektronikę, takich jak amerykańskie Intel i Motorola, IBM i AMD, koreański Samsung albo japoński NEC. Metodą wynalezioną przez Czochralskiego wytwarza się cały współczesny krzem, z którego produkuje się diody, tranzystory i czipy układów scalonych.

 

Jan Czochralski w 1916 r. został autorem genialnego odkrycia – sposobu hodowania dużych monokryształów metali. Współcześnie metodą Czochralskiego hoduje się monokryształy krzemu dla przemysłu półprzewodników. Ale ta metodyka znalazła swoje rewelacyjne zastosowanie dopiero w 50-tych latach, po skonstruowaniu tranzystora przez Waltera Brittaina, Johna Bardeena i Williama Shockleya. Za wynalazek tranzystora cała trójka otrzymała nagrodę Nobla z Fizyki w 1956 roku. Juliusa Lilienfelda pochodzącego spod Lwowa, który uważał się za Polaka pominięto….

JAN CZOCHRALSKI (6)Profesor Czochralski z rodziną (foto ze strony: http://www.janczochralski.com/)

http://www.janczochralski.com/

22 kwietnia 2012 roku obchodzona była 59 rocznica śmierci prof. Jana Czochralskiego – wybitnego polskiego uczonego pierwszej połowy XX wieku. Był on znanym metalurgiem, chemikiem i metaloznawcą oraz opracował szereg nowych metod badawczych i patentów. Dziś, w czasie rewolucji elektronicznej, prof. Czochralski jest znany przede wszystkim z jego słynnej i szeroko na świecie stosowanej metody wzrostu kryształów nazwanej „metodą Czochralskiego”, a opublikowanej 96 lat temu.

Jan Czochralski urodził się w małym polskim miasteczku – Kcyni, leżącym pomiędzy Poznaniem a Bydgoszczą. Życie naukowe spędził w Berlinie, Frankfurcie nad Menem, w Niemczech, i w Polsce – w Warszawie. Po drugiej wojnie światowej powrócił do rodzinnej Kcyni, tam zmarł i został pochowany na Starym Cmentarzu i zapomniany prawie przez wszystkich.

Na szczęście, zastosowanie jego metody pomiaru szybkości krystalizacji metali do otrzymywania monokryształów półprzewodników dało mu znaczącą pozycję w nauce i technologii. Jego nazwisko zostało na stałe przypisane do tej metody. Ale dopiero od nie tak dawna ów Czochralski znany z nazwy popularnej metody został „odkryty” jako osoba i uczony.

Mam nadzieję, że nazwisko Czochralskiego nie będzie już tylko fragmentem terminu naukowego i technicznego bez żadnego odniesienia do konkretnego człowieka.

Jan-Czochralski-i-jego-metoda-Paweł-Tomaszewski-200x286

Wielcy Polacy – Maria Siemionow (z domu Kusza)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 2 Kwiecień 2011

Nie tak często mamy okazję prezentować sylwetki kobiet pośród wybitnych Polaków. Tym razem kobieta-chirurg, mikrochirurg, transplantolog. Skromna, fantastyczna osoba, lekarz. Przeprowadziła jako pierwsza na świecie w grudniu 2008 roku operację przeszczepu całej twarzy – niestety nie w Polsce. Żeby się spełnić zawodowo musiała wyjechać do USA.

 

Był to pierwszy PEŁNY PRZESZCZEP TWARZY NA ŚWIECIE

Poprzednio były wykonywane 3 operacje przeszczepu twarzy (2 Francja i 1 Chiny), ale żadna tak kompleksowa, na taką skalę, z towarzyszącymi przeszczepowi rekonstrukcjami i połączeniami nerwowymi, które umożliwiły pacjentce odzyskanie możliwości normalnego oddychania, oraz przywróciły zmysł węchu i smaku, a także możliwość czucia przy przełykaniu pokarmu i możliwość mowy.

Pani Maria Siemionow właśnie w tych dniach (od 28 marca 2011 ) odwiedziła Polskę, o której wcale nie zapomina i walczy o to żeby rozszerzyć współpracę szpitala w którym pracuje z klinikami polskimi a także by jak najwięcej polskich lekarzy miało możliwość pracować w najważniejszych ośrodkach medycznych w USA.

 


Oto ze strony absolwentów  kilka SŁóW O NIEJ I WYWIAD: CAŁOŚĆ NA STRONIE - Sp.74.eu

Nowa twarz – Polka jako pierwsza przeprowadzi przeszczep twarzy (21-08-05, 15:00)

„New York Times” zapowiada przygotowywaną przez jej zespół transplantację twarzy jako „najbardziej szokującą operację medyczną ostatnich dekad”. Dr Maria Siemionow, wykształcona na poznańskiej Akademii Medycznej, jest dziś dyrektorem naukowym wydziału eksperymentalnej chirurgii plastycznej w Cleveland Clinic, jednym z pięciu największych i najlepszych szpitali w USA.

Jeszcze w czasie studiów jeździła na praktyki do Finlandii. Do dziś wspomina swoje emocje, gdy obserwowała pierwszą operację przyszywania ręki, którą nieuważny drwal odciął sobie piłą mechaniczną. W 1985 r. z Kliniki Chirurgii Ręki przy Akademii Medycznej w Poznaniu wyjechała na dwa lata na praktykę do cenionego szpitala akademickiego w Louisville w Kentucky, wówczas numer 1 w USA w dziedzinie replantacji (przyszywania własnych palców, rąk, stóp). – Chcieliśmy wprowadzić do Polski najnowsze techniki mikrochirurgii, a Louisville to był wtedy światowy lider w tej dziedzinie – wspomina. – Po powrocie do Polski w 1987 roku szybko dotarły do mnie różnice. Już wiedziałam, jak dużo w Ameryce łoży się na badania naukowe, że tu tylko „sky is the limit”.

W 1989 r. wróciła do Louisville, potem przez pięć lat pracowała w szpitalu w Salt Lake City.

Od 11 lat pracuje w Cleveland Clinic.

Do dziś 55-letnia Siemionow ma część etatu w klinice Akademii Medycznej w Poznaniu, jeździ tam też na wykłady przynajmniej dwa razy w roku.

Jest promotorem kilku polskich doktorantów.

W Cleveland Clinic, oprócz tego, że przygotowuje zespół do transplantacji twarzy i prowadzi własne badania, jest również dyrektorem naukowym całego wydziału badań nad transplantacją, koordynując i nadzorując badania kilkudziesięciu lekarzy naukowców. Obecnie pełni również funkcję prezesa Amerykańskiego Stowarzyszenia Chirurgii Nerwów Obwodowych.


Rozmowa z dr Marią Siemionow, kierującą zespołem przygotowującym się do pierwszego na świecie przeszczepu twarzy

Ten temat łatwo jest zmienić w tanią sensację. Przypomnieć film z Travoltą i ludzie natychmiast sobie wyobrażają, że ktoś będzie mógł sobie przeszczepić twarz Brada Pitta. A nam chodzi o to, by pomóc bardzo chorym, cierpiącym ludziom.

Kiedy po raz pierwszy zostanie człowiekowi przeszczepiona twarz innego człowieka?

Jesteśmy już gotowi pod każdym względem: naukowym, medycznym, logistycznym. Mamy też zgodę naszej rady etycznej w Cleveland Clinic. Ale unikam podawania konkretnych terminów. Najpierw musimy wybrać pierwszego pacjenta. Gdy już będziemy go mieli, telefon z wezwaniem na operację może zadzwonić w każdej chwili. Ale może się też okazać, że mamy świetnego kandydata, ale bardzo długo nie można dobrać dawcy.

Kim będzie osoba z przeszczepioną twarzą?

Pozostanie sobą.

Słyszę czasem zarzut, że po przeszczepie twarzy pacjent będzie już kimś innym, że chcemy dokonać „transferu tożsamości”. W takim razie kim była ta osoba po urazie, który kompletnie zmienił wygląd jej twarzy? A kim była po serii operacji rekonstruujących jej rysy?

Celem takich operacji nie jest przecież przywrócenie dawnego wyglądu – dziś to raczej niemożliwe – lecz sprawienie, że ten ktoś będzie wyglądał „normalniej”.


Z Wikipedii

Maria Siemionow

Maria Siemionow zd. Kusza (ur. 5 maja 1950 roku w Krotoszynie[1]) – polska chirurg i transplantolog, pracująca w USA.

W roku 1974 ukończyła studia medyczne w Akademii Medycznej w Poznaniu i uzyskała tytuł zawodowy lekarza. Stopień naukowy doktora z mikrochirurgii uzyskała w 1985[2],habilitowała się w dziedzinie nauk medycznych w 1992. Prezydent Lech Kaczyński nadał Marii Siemionow tytuł naukowy w 2007. Po emigracji do USA przebywała od 1985 na stypendium naukowym w Instytucie Christine Kleinert w Louisville (Kentucky), gdzie specjalizowała się w zakresie chirurgii ręki. Od 1995 kieruje oddziałem chirurgii plastycznej i mikrochirurgii w Klinice Kolegium Medycyny w Cleveland w stanie Ohio; od 2005 jest profesorem na tamtejszym wydziale chirurgicznym[3][2]. Wciąż podtrzymuje współpracę z Uniwersytetem Medycznym w Poznaniu; dzięki jej poparciu ponad 20 polskich stażystów otrzymało stypendia i mogło uczyć się w klinice w Cleveland[4]. Jest poliglotką, zna 5 języków, w tym polski.

Przeszczep twarzy

W grudniu 2008 dokonała czwartej na świecie i pierwszej w USA udanej operacji przeszczepienia twarzy[5][6][7]; w wyniku 22-godzinnej operacji ośmioosobowy zespół pod jej kierunkiem przeszczepił kobiecie będącej ofiarą postrzelenia ok. 80% powierzchni twarzy pochodzącej od zmarłej dawczyni[8]. Pierwsza udana operacja tego typu miała miejsce w 2005 roku we Francji (biorcą była kobieta pogryziona przez własnego psa), kolejną przeprowadzono w 2006 w Chinach (biorca został zaatakowany przez niedźwiedzia) oraz ponownie we Francji (pacjent cierpiał na deformującą twarz chorobę von Recklinghausena)[4][9], jednak żaden z tych przeszczepów nie obejmował tak rozległego obszaru twarzy[2]. Przeszczep wymagał połączenia licznych kości, mięśni, nerwów i naczyń krwionośnych; dzięki operacji pacjentka odzyskała utraconą w wyniku wypadku szczękę wraz z podniebieniem, górną wargę, policzki, nos, powiekę dolną[8], a także odzyskała zdolność samodzielnego oddychania, mówienia i jedzenia. W cztery miesiące po zabiegu pacjentka jest w dobrej kondycji psychofizycznej, wychodzi na ulicę, oddycha przez nos (przed operacją oddychała przez rurkę podłączoną do tchawicy), odzyskała zmysł smaku i węchu[4] oraz funkcje mimiczne.

Pacjentka

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej 5 maja 2009 pacjentka ujawniła swoje personalia, pozwoliła na upublicznienie dokumentacji medycznej oraz ujawniła pochodzenie defektu[10]. Urodzona ok. 1963 Connie Culp została we wrześniu 2004 roku postrzelona w twarz przez swojego męża, Toma Culpa. Próbował ją zabić strzałem z odległości 2.5 metra[11] ze strzelby śrutowej, następnie usiłował zabić również siebie. Tom Culp został skazany na 7 lat pozbawienia wolności[12]. Connie Culp, przed operacją przeszczepienia twarzy, przechodziła 30 innych zabiegów operacyjnych[13]. Po przeszczepie nie nastąpiło jeszcze całkowite zagojenie ran, w związku z czym jej nowa twarz jest opuchnięta i nie pozwala jeszcze na w pełni wyraźną artykulację mowy.

Odznaczenie

W związku z sukcesem przeszczepu, postanowieniem Prezydenta RP z dnia 9 kwietnia 2009, za wybitne osiągnięcia w dziedzinie chirurgii plastycznej, za zasługi w pracy naukowej i badawczej, Maria Siemionow została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej[14][2][15], który przyjęła 17 kwietnia 2009 z rąk Roberta Kupieckiego, ambasadora Polski w Waszyngtonie[16][17].

Życie prywatne

Żona dr n. med. Włodzimierza Siemionowa, siostra dr hab. n. med. Krzysztofa Kuszy.

 

Z amerykańskiej Wikipedii

Maria Siemionow is a Polish surgeon at the Cleveland Clinic in Cleveland, Ohio. She gained public notice in December, 2008, when she led a team of six surgeons in a 22-hour surgery, performing the first face transplant in the United States on Connie Culp.[1] She is currently Director of Plastic Surgery Research and Head of Microsurgery Training at the Cleveland Clinic. She is also Professor of Surgery in the Department of Surgery at the Cleveland Clinic Lerner College of Medicine. She is multilingual, speaking five languages (Polish, Russian, German, English, and Spanish).

Education

Siemionow received her MD from Poznan Medical Academy in 1974, receiving her PhD in microsurgery from the same institution in 1985 and „habilitation” in medical sciences in 1992. In 2007 President of Poland Lech Kaczyński honored her with the title of professor.[2]

Awards

Siemionow has received the Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland (presented by Ambassador Robert Kupiecki) for her contribution to the development of microsurgery and transplantation medicine.[3]

External links

46-letnia Connie Culp przed i po operacji (źródło: AFP)

Dostała nową twarz

 

 

 

We wtorek w USA została ujawniona tożsamość pierwszej pacjentki po przeszczepie twarzy, który został wykonany przez chirurgów z kliniki Cleveland w stanie Ohio. Przypomnijmy, że zespołem lekarzy kierowała polska lekarka pracująca w USA – Maria Siemionow.

Na wtorkowej konferencji prasowej, pacjentka – 46 letnia Connie Culp wraz z gronem lekarzy ukazała światu dokonania lekarzy.

Pięć lat temu kobieta została postrzelona przez swojego męża strzelbą z odległości 2,5 metra. Cudem uratowano jej życie, jednak twarz Connie była całkowicie zdeformowana: straciła podniebienie, policzki, nos oraz górną szczękę.

Lekarze robili wszystko co było w ich mocy, aby przywrócić częściowe funkcje twarzy. Niestety, 30 operacji rekonstrukcji nie przywróciło możliwości spożywania pokarmów stałych, jak również oddychania przez nos.

Ambitny zespół wraz z prof. Siemionow przeprowadził w grudniu 2008 r. niesamowicie trudną operację przeszczepu twarzy pozyskanej od zmarłej kobiety. Dawczyni ofiarowała Connie Culp nowe powieki, nos, policzki oraz górną wargę.

Pacjentka może obecnie normalnie jeść i pić oraz oddychać przez nos. Lekarze zapewniają, że Connie będzie z każdym dniem wyglądać lepiej, a zwiększone szanse na nie odrzucenie przeszczepu ma zagwarantować immunosupresja do końca życia.

Być może pacjentką zajmą się również specjaliści od urody, dzięki czemu Pani Culp szybko odzyska naturalny wygląd skóry.

Woman gets ‚new face to face the world,’ surgeon says

Last Updated: Wednesday, December 17, 2008 | 4:05 PM ET

In this undated photo, Dr. Risal Djohan, left, Dr. Maria Siemionow, centre, and Dr. Daniel Alam perform a near-total face transplant at the Cleveland Clinic. Reconstructive surgeon Siemionow replaced 80 per cent of the woman’s face with that of a deceased female donor. (Cleveland Clinic/Associated Press)

A woman who had suffered severe facial trauma got essentially a whole new face — including bones, muscle and nerves — in a first-of-its-kind operation at the Cleveland Clinic in Ohio, hospital officials said Wednesday.

Only the woman’s upper eyelids, forehead, lower lip and chin were left — the other 80 per cent of her face was replaced with one donated from a female cadaver during the 22-hour surgery.

It was the first face transplant in the U.S. and the fourth worldwide.

The patient’s name and age were not released, and the hospital said her family wanted the reason for her transplant to remain confidential.

Dr. Maria Siemionow answers questions during a news conference at the Cleveland Clinic on Wednesday. Siemionow participated in the first near-total face transplant in the U.S.Dr. Maria Siemionow answers questions during a news conference at the Cleveland Clinic on Wednesday. Siemionow participated in the first near-total face transplant in the U.S. (Tony Dejak/Associated Press)

The woman’s injuries were so severe that she lacked a nose and palate, and could not eat or breathe on her own without a special opening into her windpipe.

„I must tell you how happy she was when with both her hands she could go over her face and feel that she has a nose, feel that she has a jaw,” said the lead surgeon, Dr. Maria Siemionow. of the woman’s reaction after the transplant.

She said the woman is „doing well” and the surgery went according to plan. The transplant was done within the past two weeks….

ciąg dalszy na stronie: http://www.cbc.ca/news/health/story/2008/12/17/face-transplant.html

Madame Marie Sklodwoska Curie Statue
Dedication Ceremony in Polish Garden
June 7, 2009

It’s not surprising that Marie Siemionow, MD, PhD of the Cleveland Clinic considers Madame Marie Sklodowska Curie to be a role model. Madame Curie is a role model for all scientists – especially women. 

Most of us know that Madame Curie discovered the elements radium and polonium and that she helped create the theory of radioactivity. Anyone who has ever had an X-ray, owes a debt to Marie Curie.

Madame Curie bust

What you may not know are the many struggles that young Maria Sklodowska had to face to learn. She was born on November 7, 1867, in Warsaw which was under the control of the Russian Tsar.Women were not permitted to study at the University of Warsaw. So Maria and her older sister Bronya joined other students at a „floating university.” The classes met at night, at changing locations to avoid detection by the czar’s police.

Dr. Marie Siemionow at the new Madame Curie statue

Dr. Marie Siemionow at the new Madame Curie statue

Throughout her career, Marie met resistance because she was a woman but she managed to overcome them. She became the first woman to win a Nobel Prize and is one of only two people to win 2 Nobel prizes in different fields. She won in Chemistry and Physics. Linus Pauling was the other winning in Chemistry and Peace.Despite her achievements, in 1911 the French Academy of Sciences refused to abandon its prejudice against women and she failed by two votes to be elected to membership. Though discouraged and ill, Marie Curie kept working and mentored students. Curie’s doctoral student, Marguerite Perey, would be the first woman elected to the Academy – in 1962, over half a century later.

She is recognized by a newly rededicated bust at the Polish Cultural Garden in Cleveland. It was fitting that Marie Siemionow, MD, PhD gave the keynote address at the ceremony.

The beautiful weather, the statue of Madame Curie and the pride of the Cleveland Polish community all contributed to the overflowing crowd at the event. As people entered the Polish Cultural Garden, the bust was covered with a red cloth and later unveiled during the ceremony.

Madame Curie statue covered before rededicaion - Polish Garden

 

 

Dr. Marie Siemionow

Dr. Marie Siemionow

See more about Dr. Marie Siemionow at ClevelandWomen.Com

Next, Polish Garden president Ben Stefanski told how women were most responible for the restoration of the Madame Curie statue. Restoration Donors were: Christine and Barbara Burke, the Cooke Family, Elizabeth Dabrowski, the daughters of Helen Karpisnki, Grazyna Palczewski, Maria Siemionow, Margaret Wong and the Liberty Holden Trust Fund.

Stefanski also revealed some terrific news. He invited the crowd back next year when the Chopin bust would be restored and in 2 years for the Paderewski statue.

These items are covered in the video below as well as a story that Stefanski tells about General Pulaski

 

Książka

 

Maria Siemionow is a Polish surgeon at the Cleveland Clinic in Cleveland, Ohio. She gained public notice in December, 2008, when she led a team of six surgeons in a 22-hour surgery, performing the first face transplant in the United States on Connie Culp.[1] She is currently Director of Plastic Surgery Research and Head of Microsurgery Training at the Cleveland Clinic. She is also Professor of Surgery in the Department of Surgery at the Cleveland Clinic Lerner College of Medicine. She is multilingual, speaking five languages (Polish, Russian, German, English, and Spanish).

Contents

[hide]

[edit] Education

Siemionow received her MD from Poznan Medical Academy in 1974, receiving her PhD in microsurgery from the same institution in 1985 and „habilitation” in medical sciences in 1992. In 2007 President of Poland Lech Kaczyński honored her with the title of professor.[2]

[edit] Awards

Siemionow has received the Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland (presented by Ambassador Robert Kupiecki) for her contribution to the development of microsurgery and transplantation medicine.[3]

[edit] References

  1. ^ USA Today News Release on Face Transplant. Accessed March 7th, 2009
  2. ^ Personal Profile at Cleveland Clinic. Accessed March 7th, 2009.
  3. ^ Commander’s Cross of the Order of Merit of the Republic of Poland for Professor Maria Siemionow – Polish Embassy in Washington, D.C. – April 21st, 2009.

[edit] External links

Wielcy Polacy: Paul Landowski – Cristo Redentor, jeden z Siedmiu Nowych Cudów Świata

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 1 Lipiec 2010

Prawie nic o nim w Polsce nie znajdziecie. Dziwne – jak zwykle. Temat bardzo na czasie bo pomnik właśnie odnowiono kosztem zdaje się 70 milionów dolarów, ale nasze ogłupiałe media publiczne i prywatne skupiają się na fakcie że jest pięknie podświetlony w barwach reprezentacji Brazylii w piłce nożnej. I tyle na ten temat wiedzą. C.B.

Paul Landowski

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii

Paul Landowski – Cristo Redentor – jeden z nowych Siedmiu Cudów Świata

Paul Landowski (ur. 4 czerwca 1875 w Paryżu, zm. 27 marca 1961) – francuski rzeźbiarz polskiego pochodzenia.

Syn powstańca styczniowego z 1863, Landowski urodził się w Paryżu. Zmarł w Boulogne-Billancourt, gdzie mieszkał od 1905 roku, przy ul. Max Blondat 14. Pod tym adresem – w ogrodzie i pod nim oraz w podziemnej galerii – zorganizowano muzeum gdzie prezentowane są jego rzeźby i projekty (Musee-Jardin Paul Landowski). Imieniem Landowskiego nazwano w Boulogne-Billancourt nowoczesne centrum kulturalne (Espace Landowski), gdzie m.in. mieści się Muzeum Lat 30., zawierające prace artysty.

Autor m.in. pomnika patronki Paryża – św. Genowefy, stojącego na Pont de la Tournelle, rzeźb na pomniku Reformacji w Genewie oraz pomnika Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro, jednego z nowych siedmiu cudów świata.

Paul Maximilien Landowski (4 June 1875 – 27 March 1961) was a French monumental sculptor of Polish ancestry.

He was born in Paris to Polish refugees of the January Uprising, and died in Boulogne-Billancourt.

A graduate of the French national academy, he won the Prix de Rome in 1900 with his statue of David, and went on to a fifty-five year career that produced over thirty five monuments in the city of Paris and twelve more in the surrounding area. Among those is the Art Deco figure of St. Genevieve on the 1928 Pont de la Tournelle. He also created ‚Les Fantomes’, the French Memorial to the Second Battle of the Marne which stands upon the Butte de Chalmont in Northern France.

The single best-known work associated with Landowski is the 1931 Christ the Redeemer statue in Rio de Janeiro, a collaboration with civil engineer Heitor da Silva Costa; some sources indicate Landowski designed Christ’s head and hands. From 1933 through 1937 he was Director of the French Academy in Rome. He was the father of the painter, Nadine Landowski (1908-1943), the composer Marcel Landowski (1915-1999) and the pianist and painter, Françoise Landowski-Caillet (1917-2007).

Landowski won a gold medal at the 1928 Olympic Games for Sculpture.

A museum dedicated to Landowski’s work is in the Boulogne-Billancourt suburb of Paris with over 100 works on display.

Paul Landowski (* 4. Juni 1875 in Paris; † 27. März 1961 in Boulogne-Billancourt) war ein französischer Bildhauer.

Er war Direktor der Villa Medici, später der Direktor der Académie des Beaux-Arts sowie Weltausstellungskurator (1937) und schuf u.a. Statuen für das Reformationsdenkmal in Genf. Sein bekanntestes Werk ist die Christusstatue (Cristo redentor) auf dem Corcovado in Rio de Janeiro. Er schuf sie in fünfjähriger Arbeit nach den Plänen des brasilianischen Ingenieurs Heitor Silva Costa. 1931 wurde sie fertiggestellt.

Landowskis Sohn Marcel Landowski war ein bedeutender französischer Komponist und Kulturpolitiker.

Paul Landowski – 1913

Paul Landowski

Un article de Wikipédia, l’encyclopédie libre.

Paul-Maximilien Landowski, né à Paris le 4 juin 1875 et mort à Boulogne-Billancourt le 27 mars 1961, est un sculpteur français d’origine polonaise.

Biographie

Il épouse en premières noces Geneviève Nénot (1888-1911), fille d’Henri-Paul Nénot, dont il a deux enfants, le peintre Nadine Landowski (1908-1943) et Jean Max Landowski (1911-1943), mort pour la France. Veuf, il épouse Amélie Cruppi, fille de l’homme politique Jean Cruppi. Il est aussi le père de Marcel Landowski (1915-1999) et de la pianiste et artiste peintre Françoise Landowski-Caillet (1917-2007). Il est également le petit-fils, par sa mère, du célèbre violoniste et compositeur Henri Vieuxtemps[1].

Élève de Louis-Ernest Barrias, il est lauréat du Prix de Rome en 1900 avec son David combattant[1]. De retour de son séjour à la villa Médicis, il s’installe en 1906, suivi par tout un milieu d’architectes, d’artistes et de mécènes, à Boulogne Billancourt.

Il reçoit la croix de guerre dans la Somme lors de la Première Guerre mondiale[1]. Il réalisa dans l’après-guerre plus de 80 monuments aux morts dont Les Fantômes [2]. Héros aux préoccupations humanistes, il devient quasiment le sculpteur officiel de la France pacifiste de l’après guerre et obtient plusieurs importantes commandes monumentales à Paris (la statue de Sainte Geneviève sur le pont de Tournelle, les fontaines de la porte de Saint Cloud, le tombeau du maréchal Foch) ou à l’étranger (Christ de Corcovado).

En 1928 il participe au concours d’art de la IXème olympiade (Amsterdam) et obtint la médaille d’Or au concours de sculpture pour une statue „Le Boxeur”.

Il est directeur de l’Académie de France à Rome de 1933 à 1937. En 1939, il est nommé directeur de l’Ecole des Beaux Arts de Paris où il travaille à une réforme mettant en oeuvre ses conceptions de l’enseignement de l’art.

En novembre 1941, il fait avec Paul Belmondo et André Derain le fameux „voyage à Berlin”, en réalité à travers toute l’Allemagne jusqu’à Weimar, répondant comme de nombreux autres artistes français à l’invitation d’Otto Abetz à collaborer sur le plan intellectuel au projet de Goebbels de faire émerger une nouvelle Europe[3]. En tant que directeur des Beaux Arts et en tant qu’ancien ami proche d’Otto Abetz, avant que celui ci ne s’engage pour le nazisme, il est en effet pressé d’agir pour ses élèves retenus prisonniers en Allemagne depuis la débâcle. Au cours de son procès d’épuration il expliquera avoir agi dans le but de contribuer par sa fonction au secours des prisonniers français en reversant son cachet au Pécule des prisonniers et dans l’espoir de faire libérer de jeunes artistes. Il ajoutera, ce que ne ferons pas tous, regretter son geste[4], reconnaissant par là le marché de dupes.

À sa mort, il laisse également deux œuvres littéraires, l’une publiée de son vivant, Peut-on enseigner les Beaux-Arts ?[5], et l’autre qui ne le sera, partiellement, qu’après sa mort, son Journal, témoignage personnel et fascinant sur le métier de sculpteur avant la Première Guerre mondiale jusqu’à la fin de sa vie.

Paul Landowski fut commandeur de la Légion d’honneur[1].

Œuvres

Le Christ rédempteur

Le mur des réformateurs

sculpture tombale dans le cimetière de Nordfriedhof à Düsseldorf

  • David combattant, 1900
  • Les Fils de Caïn, 1906
    Bronze, jardin des Tuileries à Paris, terrasse le long de la Seine. Sujet : trois hommes marchant côte à côte, celui du milieu porte un crâne d’herbivore (probablement un buffle).
  • Wilbur Wright, Le Mans, 1920
  • Statue équestre d’Édouard VII
    Bronze en extérieur exposé sur la place Édouard VII, à Paris (9e).
  • Monument aux morts de l’École normale supérieure, 1923
  • Statue de Sainte Geneviève, 1928
    Statue en pierre située à Paris (5e) sur le Pont de la Tournelle qui enjambe la Seine. Elle est inscrite au patrimoine mondial par l’UNESCO depuis 1991.
  • Les fontaines de la porte de Saint-Cloud, 1928-1932
  • Monument à la gloire de l’armée française, 1914-1918
    Situé à Paris (XVIème), Place du Trocadéro et du onze novembre
  • Statue équestre du maréchal Douglas Haig, 1931
    Bronze en extérieur installé sur la place du Général de Gaulle à Montreuil-sur-Mer [1]
  • Le Christ rédempteur de Rio de Janeiro, 1931
    Réalisé en collaboration avec l’ingénieur brésilien Heitor da Silva Costa. C’est une sculpture monumentale de 30 m de haut( statue) 700 m (colline) 8 m (piédestal) en tout 738 m, qui pèse 1 145 tonnes. La tête mesure 3,75 m, la main 3,20 m. La distance entre chaque main est de 28 m, la largeur de la tunique est de 8,50 m. Le poids approximatif de la tête est de 30 tonnes et celui de chaque main de 8 tonnes. L’aire du piédestal est de 100 m². Cette statue a été réalisée pour célébrer le centenaire de l’indépendance au Brésil. En 2007, elle devint l’une des sept nouvelles merveilles du monde. Son inauguration eut lieu le 12 octobre 1931.
  • Buste du Docteur Armaingaud à Arcachon, 1933
  • Les Fantômes, 1919-1935
    Groupe en pierre constitué de sept soldats, hauts de 8 mètres, chacun incarnant une arme et érigé sur la butte de Chalmont[6] à Oulchy-le-Château dans l’Aisne à l’endroit précis où se décida le sort de la Seconde bataille de la Marne.
    Ce monument, propriété de l’État, est classé aux monuments historiques par un arrêté du 31 juillet 1934.
  • Monument international de la Réformation, 1909
    Mur de pierre sculpté situé à Genève et rendant hommage aux pères de la Réforme protestante
  • Retour à la nature
    Groupe en pierre situé au sous-sol du crématorium du cimetière du Père-Lachaise
  • Les Signes du zodiaque,
    Relief en pierre situé au sous-sol du crématorium du cimetière du Père-Lachaise
  • Gisant, Le Départ de la défunte, relief sur le sarcophage, La Forge relief sur le tympan, Pieta, Bonté, Amour fraternel, reliefs décorant la niche
    Sculptures visibles sur la sépulture de la famille Darracq au cimetière du Père-Lachaise.
  • Monument aux morts d’Ault (Somme).
  • Le Pavois, monument aux morts dressé à Alger, 1929
  • Monument aux morts de Casablanca
  • Monument aux morts de l’École normale supérieure de la rue d’Ulm à Paris, figurant un nu masculin blessé brandissant une torche (le bras a été plusieurs fois cassé, volé et remplacé)
  • Sculpture au Panthéon de Paris (1913) dédiée À la mémoire des artistes dont le nom s’est perdu.
  • Monument à la mémoire de l’Amiral de Grasse, boulevard Delessert au bord des jardins du Trocadéro.
    Offert à la ville de Paris par un américain, Kingsley Macomber, il a été inauguré en 1931 et est constitué de la statue de l’amiral devant un bas-relief de bronze de trois mètres représentant une batterie de canon et ses servants à bord d’un bateau.
  • Monument Georges Heuillard, (1953), pierre et bronze, édifié à Neuf-Marché en Seine-Maritime. Inauguré le 14 novembre 1953 par Joseph Paul-Boncour.

Institutions établies en sa mémoire

  • Musée-jardin Paul-Landowski[7], situé au 14, rue Max-Blondat à Boulogne-Billancourt, à l’emplacement de l’atelier du sculpteur, qui y travailla jusqu’à sa mort en 1961.
  • Le Centre Culturel Paul-Landowski, situé avenue André Morizet à Boulogne-Billancourt, héberge notamment le Musée des Années Trente.
  • Collège Paul-Landowski, situé au 94 rue Escudier à Boulogne-Billancourt. Architecte : G. Merlet, 1981.

Bibliographie

  • Landowski, L’Oeuvre sculpté – Catalogue raisonné, Michèle Lefrançois, Créaphis, 2009
  • Paul Landowski, La pierre d’éternité, ouvrage publié en 2004 à l’occasion de l’exposition «  Paul Landowski La pierre d’éternité » présentée à l’Historial de la Grande Guerre de Péronne dans la Somme.

Notes et références

  1. a, b, c et d « Paul Landowski, le statuaire de Douglas Haig » dans La Violette, publication des Compagnons de la Violette , n° 11, 1er semestre 2007, p. 28-31 (ISSN 1287-7670)
  2. ↑ Les Fantomes [archive]
  3. ↑ R. O. Paxton, O. Corpet, C. Paulhan, Archives de la vie littéraire sous l’Occupation, Taillandier, 2009
  4. ↑ Florence Bertrand Dorléac, L’art de la défaite (1940-1944), p. 75, Seuil, Paris, 1993
  5. ↑ La Baudinière, 1948

Reformatorzy – Genewa

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 594 other followers