białczyński

Słowiańscy Mardowie

Posted in Słowianie by bialczynski on 14 Lipiec 2014

Ze Słownika T. S. Marskiego

 

Arthanjia (Artha’njia) jedno z trzech państw słowiańskich obok Khojaby(Kujawii) i Slawii znanych z zapisów arabskich, charakteryzowała się tym, że zwyczajowo zabijano wszystkich cudzoziemców którzy naruszali jej granice, miała być eksporterem ołowiu i miała być w odległości 30 dni drogi od ”ciemnego morza” czyli Czarnego Morza, czyli podobna odległość jak do krainy Gerrów(Gierów~Dzierów) 40 dni w górę dopływu Dniepru Herrosu szlak lądowy może być krótszy o 10 dni.

Część Nyji, przestrzeń Nyji sanktuArium ~ święta przestrzeń (są to analogiczne ciągi słowotwórcze), święta przestrzeń, strzeżona przestrzeń, zakazana przestrzeń dla obcych-niewiernych, w czasach historycznych ograniczona głównie do teokratycznego państwa zmarłych boga Lachów Nyi czyli Hariów, zwanej Artaniją której zwyczajowe prawa nakazywały zabijać cudzoziemców, trudno więc o cudzoziemskie przekazy z jej terytorium, ale wiadomo, że Artanija eksportowała ołów może spod Olkusza, stolicą jej miała być Artha ~ Arda.

U nas tylko jako rdzeń p’arta (Partowie) ~ b’ardo (góra) ~ b’arda (topór), m’art’wa, m’ard’ów (Mardowie) up’Arta ot’Arta, od’Arta, zad’Arta itp. więc możliwa jakaś przednia redukcja, lub to tłumaczenie na arabski nazwy Ląd Ledian-Letian (Leda-Leta) w arabskim możliwa przestawka led ~ lad ~ red ~ rad w eld-ald ~ erd ~ ard lub stolica ta to góra ~ barda (bminus)arda, Ledianie nazywali się też Bardami od góry i od pieśni co związane z Hor’watami, od Ledian chyba imię Diany redukcja w słowie Ledianie (polacy) pierwszych liter le’Diana czyli od lediana-ledianka ~ polka, jej greckie imię Arte’mida czyli od Arthy tak jak Diany od Lediańska (polski) co nam znów tu potwierdza, że Artha’nija to Polska. Samo Arta jest najprawdopodobniej skrótem od P’arta, partia ~ part ~ część czyli dzielnica, część ziemi, część kraju, rejon, Partenos to też dziewice stąd być może wzięły się Amazonki, od Partii jako kraju we władaniu dziewic (Wanda też była dziewicą), stąd Partia stała się mityczną Amazonią, czyli p’arta ~ arta-artha jako dzielnica, kraj, ukraina, okręg, artha ~ Nija, kraj, dzielnica Nyji, część ~ ziemia Nyji ~ władcy zmarłych, jak wiadomo Długosz nazywa Nyję Bogiem Lachów, być może jest związek miedzy etnonimem Pszoniec ~ Przoniec, a Part zaPrzeć ~ zaParty, jest też parcieje ~ niszczeje i nasza nazwa niszczycieli ze Storrady ziemi Smoka niszczyciela bogów.

Wspominaliśmy, że Artha’nijia ‚ołów‚ który miała eksportować wydobywany mógłby być pod Olkuszem, przy mutacji jego nazwa Orkusz ~ Alkusz ~ Arkusz stąd może i stolica Artha, bo istnieje para synonimów arkusz – k’arta (k’artelusz), po Norwesku orken to pustynia może tak samo od Scytów jak po grecku erem (elem), we frazach pustynia scytyjska choć to można wytłumaczyć, jako tłumaczenie nazwy Kele~Hele~Pełki od polany-hali górskiej na której był wiec.

 

Słowianie = Chorwaci i Hunowie

Czyli w zależności od pryzmatu przez jaki ktoś ich widział czy się sami widzieli, tak nazwę ich odczytywał, czyli widzieli nas Czesi znali nazwę Mogilan, mówili hrob więc Chrobaci, mieli wielkie stada bydła (bogactwo) więc Karwaci, mieli święte góry więc wydaje mi się, że od tego Chorwaci, góra-hora obojętnie czy to od kurhanów czyli grobów przodków, czy świątyń na górach.

Warni wydaje mi się raczej od nazwy Kruków, był sobie władca Warnów Krut, co znaczy Krut dokładnie Kruk, podobnie jest z imieniem Kraka, po Czesku Krkavec velký to kruk, po bułgarsku kruka nazwa się  Garvan Grobar, można to odczytać jako gawron grabarz.

Słownik etymologiczny Borysia, podaje dawne i obecne słowiańskie nazwy kruka czyli voron, vran, kavran, havran, psł. *gavorn, warna lit., Boryś nie wie skąd się wzięło owe *ga- jednak bułgarskie garvan z łacińskim corvus-korv’us, czy angielskim raven & grave wskazywałby, że garvan jest bez przestawki, i to był pierwotnie przymiotnik w znaczeniu wielki, pierwotna forma to karwan-garwe-grawe czyli wracamy do nazwy karw-byk po bułgarsku byk to bik, a w angielskim big-wielki, czyli ostatecznie Garvan Grobar to byłby Wielki Grabarz.

Nie jest to nic dziwnego, że byk-karw i garvan-kruk ma tą samą podstawę słowotwórczą, my mówimy wilk, a Rosjanie wołk fonetycznie bliższe naszego wołu, bo wół i wilk to pierwotnie tylko co wielkie-bolsze zwierzę.

Pierwotnie siedziby kruków to raczej małopolska i tzw. Hari przebierający się za zmarłych czerniący sadzą ciała itd. jeszcze raz podkreślę istna armia kruków, musieli dać początek Warnom nad Łabą, a Awarpi-Warni to mogą być dwie nazwy rożnego pochodzenia choć opisujący początkowo ten sam lud, oczywiście ten sam lud przynajmniej 2000 lat temu, potem historia ich mogła się oddzielić.

Jest też taka inskrypcja księcia Wrany niby z 1197-1207 jeśli dobrze odczytano to „kaloio cre” blisko granicy bułgrsko-greckiej.
„az Vrana douka vielik stvori grada Kricuva mesca 21 za molit kaloio cre”
Ja, wielki  książę Wrana, zbudowałem gród Kricowo w miesiącu maju na prośby cara Kalojan.
Niestety blok granitu z tym napisem zagiął znaleziono go w 1889 roku.
Brzmi to trochę ja Wrana zbudowałem gród Kruczewo.

Zdaje się w 824 Frankowie odnotowują w Dacji na północ od Serbów obecność Obodrytów to nazwa uformowana między dolną Odrą, a dolną Łabą, od kiedy tam praktycznie w centrum Kaganatu Awarów byli, czy zawędrowali tam może z swymi sąsiadami Longobardami, a może w ślad za nimi, czytam teraz „Państwo Samona” Labudy wywodzi, że Warnowie w 594 roku mieszkali miedzy Łabą, a Salą razem ze Słowianami, Konstantyn P. pisał też o zdobyciu Solony przez Słowian „którzy też nazywają się Awarami”, Labuda twierdzi, że Konstantemu P. coś się pomyliło.

Tylko jak komuś, kto żył sto lat po upadku dość wielkiego mocarstwa Awarów, mogło coś tak zasadniczego się pomylić, w źródłach greckich nie ma raczej nic o Obodrytach mogli oni występować, pod być może już historyczną nazwą Awarinów-Awarów wspólną dla Chorwatów i Obodrytów/Warnów, jak w Kaganacie doszło do przewrotu i zdobyli władzę Chorwaci to nie zmieniali nazwy, bo była to tak samo ich nazwa.

Zresztą mamy jednoznaczny przekaz Słowianie dawniej nazwali się Hunami. Czy Guim to Dulembowie, a może Goci czy Gepidzi, czy może Chorwaci gnębiący Obodrytów, bo z tego to jednoznacznie nie wynika.

— Cytuj —

http://www.bu.edu/english/levine/grch4+5.htm

An incident. At this time the Huns came out of Pannonia and fought many bitter battles against the French in Lorraine, but queen Brunhilda and her grandchildren made them return to their own country by giving them gifts of money (The people who were called Huns then are now called Slavs, and the land that was called Pannonia is now called Slavonia).
[…]
This emperor had been good for all of his people; he often was victorious against his enemies. He beat the Huns, who are now called Slavs, many times.
[…]
Samon, who was French, and born in the country of Sanz, went to Slavonia to do some trading, together with a group of other merchants. He arrived exactly at the point that the Slavs, who were also called the Guim [i.e., the Wends], were trying forcibly to free themselves from subjection and servitude to the Huns, who are also called the Avare, because, under them, they were held in such low esteem that when they fought against their enemies, they guarded their homes from those who were fighting, and gave them aid when they needed it. However, that did not prevent them from inflicting much shame and persecution on the Slavs, and they were so brutal to them that you would not have thought that they were men commanding other men, but wild beasts commanding old mares. Among the other cruelties that that perpetrated on them, which are so horrible to hear, they shamed and humiliated them in an unheard-of way: they went into their very homes, to spend the winter, took their wives by force, and slept with them. Such grief and troubles they brought to them. The Huns, who are called Slavs, suffered so, that when the children that the Guim engendered upon their wives were fully grown, and when they saw the suffering that their own fathers inflicted on their stepfathers, they would not tolerate it, but prepared to battle against their fathers. At this point Samo and his companions, of whom we spoke above, came into the country, and took sides with the Slavs against the Guim. The Guim were defeated by their own children.
— Koniec cytatu —

Na pewno nazwa Wołynianie z Dulembami na Wołyniu i nazwa Wolinu i Wilków (wołk) wskazywałaby z przekazem „We wcześniejszych czasach byli oni zjednoczeni przez jednego króla, który zwał się Mâchâ. Pochodził on ze szczepu który zwał się Welînbâbâ, i ten szczep urósł w powagę dzięki niemu. Wtedy nastał podział między nimi i ich państwo upadało” że imperium Awarów-Hunów zapoczątkowali-reaktywowali, jacyś na pewno zjednoczeni Połabianie ze stolicą raczej w Wolinie. Po ok. 630 możliwe, że w tym imperium dominowali Chorwaci gdzieś do 800, ale pod nazwą Huni czy Awarowie.

Wracając do Twojego wywodu Bułgarzy to Chorwaci, jeśli połączyć informację, że na wybrzeżu Kaspijskim obecnego Iranu w w II-IV wieku siedziby mieli Mardowie, którzy zdobyli w ówczesnej Persji wielkie znaczenie, a Kadłubek pisze, że Chrobry ujarzmił potężny szczep Mardów pod nazwą tą rozumie się małopolskich Chorwatów, to mamy zbieżność Bułgarzy mogą być i reimigrantami z Persji oraz Chorwatami z pochodzenia, to się nie wyklucza. 
herod:
Na początek małe sprostowanie. Wspominałem wcześniej o ludzie „Varsany” na Węgrzech, który mówił w XI w. językiem alańskim. Okazuje się, że to nie pozostałości po Awarach, a jedno z trzech plemion chazarskich, przybyłych do Panonii z Madziarami.
Wygląda więc na to, że to Chazarowie byli z pochodzenia Alanami.
Nic nie stoi więc na przeszkodzie by Awarów uznać za Słowian.

— Cytuj —Warni wydaje mi się raczej od nazwy Kruków, był sobie władca Warnów Krut, co znaczy Krut dokładnie Kruk, podobnie jest z imieniem Kraka, po Czesku Krkavec velký to kruk, po bułgarsku kruka nazwa się  Garvan Grobar, można to odczytać jako gawron grabarz.

 

Swawrilo Grumus:
Być może Mar-harii i Bul-harii b-w wul-harii znaczyłoby to samo wielcy-harii, tylko na tak wielkim obszarze domieszek różnych ludów mogło być więcej. Co do Mardów, to emigracja ich do Persji sięga czasów partyjskich (wygnańcy scytyjscy) zajmowali wąski pas wzdłuż wybrzeża kaspijskiego dotarli tam morzem?, do dziś zamieszkują tam (mo?)Gilanie (na zachód) i Mazandaranie (w mitach perskich tak nazywa się kraina diabłów, stąd ich kojarzę z Harami), chociaż z tych paru słów to mazanderański jest bardziej podobny do angielskiego (wpływ jako Sarmaci?), znów nazwa Mazeruni – Mazeni do Mazowsza – Mazurów.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Język_mazanderański

Mardowie podlegali Białej Chorwacji a potem Polsce

 

 

Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w Chronica Boëmorum tak opisuje obszar diecezji praskiej: „Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedliczanie, Łączaniei, Deczanie, Litomierzyce, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i prowincją, której nazwa jest Wag, z wszystkimi krainami należącymi do wspomnianego grodu Kraków. Stąd rozszerzona dołączonym pograniczem węgierskim ciągnie się aż do gór, których nazwa jest Tatry. Następnie w tej części, która zwraca się na południe, po przyłączeniu krainy morawskiej diecezja ta ciągnie się aż do rzeki, której nazwa jest Wag, i do środka lasu, którego nazwa jest Mure, i do takiej że nazwy góry, którymi odgraniczona jest Bawaria.”[13]

Piszący w XII wieku Pop Duklanin w swoim Latopisie używa określenia Białej Chorwacji w odniesieniu do północnej Dalmacji.

Wincenty Kadłubek, w Kronice Polskiej (ks. II, rozdz. 12), opisuje czyny Bolesława Chrobrego, który: podbił pod swe panowanie Selencję[14], Pomorze, Prusy, Ruś, Morawy, Czechy i pozostawił swym następcom jako [kraje] lenne. Miasto Pragę ustanowił drugą stolicą swego królestwa[15]. Poddał pod swe panowanie Hunnów, czyli Węgrów, Chorwatów i Mardów[16] szczep potężny[17]

Mardowie z Mardakanu

 

Z opowieści Heydara, który jest opiekunem i klucznikiem „Dużego Mardakanu” wynika, że wiele lat temu, jeszcze przed narodzeniem Chrystusa w tym miejscu żyło plemię Mard, które pochodziło z terenów Persji. Byli bardzo odważni (podobno jedno ze znaczeń słowa mard w języku azerbejdżańskim znaczy odważny). W bitwie pomiędzy Persami i Aleksandrem Macedońskim pod Gaugamelą (331 r. przed narodzeniem Chrystusa) Mardowie stanowili część perskiej armii obok Albańczyków kaukaskich, Kassańczyków i Girkanów. Od tego czasu ślad po Mardach znika z kart historii i tylko w rękopisach Strabona znajdziemy wzmianki o Mardach żyjących na południowo – zachodnich brzegach Morza Kaspijskiego. Jak głosi legenda, niektórzy Mardowie powrócili na Abszeron i osiedlili się w tym miejscu, które znamy jako Mardakan. Kilka wieków później miejsce Mardów stało się ważne strategicznie na Abszeronie. W czasach Shirvanshaha Akhsitana (przeniósł stolicę z Szamachy do Baku), w 1187 roku była zbudowana prostopadłościenna wieża, która była znana jako „Duży Mardakan”. Później w 1203 roku został zbudowany „Mały Mardakan”.

 

Dane nt. bitwy pod Gaugamelą podawane przez Johna Warry’ego, Armie Świata Antycznego, Warszawa 1995, s. 81:
Persowie: piechota: Gwardia 2000, najemnicy greccy 2000; lekkozbrojni: Mardowie 2000, kontyngenty chłopskie ok. 50 tys.; jazda: Persowie 10 tys, gwardia 1000, i 31 tys. innej (np. 6 tys. ciężkiej Baktryjczyków); 15 słoni i 200 rydwanów z kosami. Aleksander: piechota: falanga 12 tys., hypaspiści 3000, greccy sojusznicy 7 tys., najemnicy greccy 8-9 tys.; lekkozbrojni: Trakowie 6 tys., Reszta 3 tys.; jazda: hetajrowie 2100; reszta 4950. W każdym razie siły perskie są dużo mniejsze, niż szacunki autorów antycznych. Mimo że to pozycja popularnonaukowa jest b. rzetelna i sądzę, że szacunki tego autora są sensowne.

 

Czy Mardowie byli wyznawcami Mary- Marzanny i Mora-Marduka?

 

I mamy szereg perskich władców, z których każdy był inny i inaczej wobec poddanych postępował – Cyrus np. nic nie burzył w Babilonie, sam uznał się za pomazańca boga Marduka.

 

Góra Mora-Marduka – Meru, leżała w Hiperboreji-Zaboranii?

 

Góra MARA Mora Meru

 

Góra Meru

przez janusz » 23 lip 2011, o 22:04

M. Gersztejn: Hiperborea leży w Arktyce?

W. Uwarow – rosyjski badacz nieznanego wysnuł teorię, jakoby kraina wiecznego szczęścia znana w mitologii greckiej pod nazwą Hiperborea znajdowała się w rzeczywistości na terenie dzisiejszej Grenlandii. O tajemniczej krainie pośród północnych mórz mówią też legendy innych ludów i religii, w tym hinduizmu i buddyzmu. Tym razem wraz z hipotezami idą czyny – Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne ma zamiar sprawdzić, czy hipotezy Uwarowa są prawdziwe.

autor: Michaił Gersztejn – przewodniczący Komisji Ufologicznej Rosyjskiego Towarszystwa Geograficznego

W czasie nadchodzącego lata ekspedycja Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego wyruszy na największą wyspę świata. Specjaliści podejmą próbę zweryfikowania hipotezy zakładającej, iż Grenlandia jest częścią kontynentu, który znalazł się pod wodą wskutek upadku asteroidy, co miało miejsce kilka tysięcy lat temu.
Legendarny zatopiony kontynent – Hiperborea została upamiętniona pod bardziej powszechną nazwą Atlantyda. Wyjaśnienie wydaje się jednak niespodziewane. Kontynent mógł zatonąć, ale nie w całości i poszukiwano go nie tam, gdzie należy…

[Hiperborea to w mitologii greckiej znajdująca się na dalekiej północy kraina, której nazwa bierze się od tego, że leżała za siedzibą wiatru północnego – Boreasza.]

Wśród niektórych Hindusów panują wierzenia, że ich przodkowie zamieszkiwali kiedyś okolice dzisiejszego Spitsbergenu.
W starożytnych mitach położone na dalekiej północy tereny uważane są za krainy szczęścia i pierwotne siedziby wielu ludów. Indyjski epos „Mahabharata” wspomina, iż na północ od mlecznego morza (tj. Oceanu Arktycznego) znajduje się wielka wyspa Shvetadvipa – kraina szczęścia i radości, wokół której kręci się Słońce, Księżyc i gwiazdy.
W centrum tego „pępka świata” wedle Hindusów wznosiła się złota góra Meru znajdująca się dokładnie na biegunie północnym.

Góra Meru – występuje w mitologii hinduskiej i buddyjskiej, która umieszcza ją gdzieś na północy. Jeszcze 100 lat temu uważano, że Meru istnieć mogła w rzeczywistości, gdzieś w pierwotnej europejskiej siedzibie przodków dzisiejszych Indusów.

[Góra Meru to w kosmologii hinduskiej, buddyjskiej i dźinnijskiej centrum wszystkich fizycznych i duchowych wszechświatów, siedziba Brahmy oraz innych bóstw. Wiele świątyń, jak na przykład słynne Angkor Watt w Kambodży zbudowano na wzór góry Meru. Swego czasu wierzono, iż Arianie mogli rzeczywiście przywędrować do Indii gdzieś z Europy, zaś góra Meru, która przetrwała w ich wierzeniach, istniała w rzeczywistości. W buddyzmie znana jest jako Sumeru (Wspaniała Meru).]

Hindusi uważają, że ich przodkowie przybyli z miejsca, gdzie noc trwa sto dni. Wskazuje to na noce polarne na obszarach położonych (na 77 stopniu szerokośći geograficznej N) na południe od Spitsbergenu albo na północ od Półwyspu Tajmyr.
Starożytni Grecy również uważali Hyperboreę za szczęśliwy kraj, gdzie panuje wiecznie złoty wiek. Uznali oni m.in., iż pochodził stamtąd Abaris – mędrzec i lekarz, którego Apollo obdarzył tajemniczą „złotą strzałą”. Jednak rzymski hisotryk Pliniusz starszy pisze o Hyperboreadach jako o prawdziwym ludzie.

„Słońce świeci tam przez pół roku” – pisze. „W tym leżącym w sprzyjającym klimacie kraju nie wieją żadne niebezpieczne wiatry. Nie znają tam kłótni ani żadnych cierpień. Śmierć następuje tam tylko z powodu przesytu życia…”

Hyperboreadzi nie byli jednak współczesnymi starożytnym Grekom i Rzymianom, bowiem w tamtym czasie Północ skuta już była lodem. Skąd jednak tak dokładne opisy dni polarnych? Astronomiczna liczba opisów wskazuje, że istnieje coś, na co należy zwrócić uwagę.
Klimat w dawnej Eurazji nie przypominał dzisiejszego. Potwierdzają to niedawne badania przeprowadzone u wybrzeży Szkocji, gdzie kilka tysięcy lat temu panował klimat zbliżony do śródziemnomorskiego. Zatem wedle opinii naukowców, gdzież pośrodku Oceanu Arktycznego niegdyś mogła istnieć dogodna do życia strefa o umiarkowanym klimacie.

Gdzie leży góra Meru ?
Starożytne i średniowieczne mapy ukazują Hiperboreę podobnie. Przedstawiana jest jako krągły kontynent podzielony na cztery części, pośrodku którego wznosi się góra. Pojawia się ona także na mapie Merkatora – renesansowego kartografa. Dziś próżno go jednak szukać pod wodami wokoło bieguna.
Rozwiązanie tego problemu staje się możliwe dzisiaj. Dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań Ufologicznych, Walery Uwarow* zwórił uwagę, że konstrukcja wielu starożytnych zorientowane są nie na współczesny biegun, ale na miejsce oddalone od niego o 15 stopni. To nie błąd, bowiem kapłani przywiązywali wielką wagę do orientacji świątyń i innych budynków w związku ze stronami świata. W ten sposób chcieli albo upamiętnić pewne ważne miejsce, o znacznie większym dla nich znaczeniu niż dzisiejszy biegun północny lub wkazać jego ówczesne położenie.
Największa ze wskazówek znajduje się w Południowej Ameryce. Jest to Aleja Zmarłych, wzdłuż której zbudowano miasto Teotihuacan. Choć Majowie i Aztekowie wiedzieli, jak określać strony świata z wielką dokładnością, droga odchyla się 15 stopni ku wschodowi. Podobnie dzieje się w przypadku wielu innych monumentalnych konstrukcji na całym świecie, w tym m.in. w chińskich piramidach. Azymuty wyprowadzane z tych konstrukcji przecinają się w jednym punkcie – wznoszącej się wśród grenlandzkich lodów bezimiennej górze. Czy jest to jednak Góra Meru – były Biegun Północny?

Biegun północny zmienił położenie
Walery Michałowicz Uwarow porównał starożytne mapy z mapami dna Oceanu Arktycznego i przyznał i niemożliwe jest raczej, aby swe wnioski określić mianem przypadku. Zarysy szelfu Grenlandii i Płyty euroazjatyckiej zbiegają się z wyobrażeniami Hiperborei na starożytnych mapach.
Cztery rzeki również pasują do swych miejsc. Rzeka, która wypływa z centrum i kieruje się na południe idealnie wpasowuje się w kontur zachodniego wybrzeża Grenlandii w okolicach Morza Baffina i Cieśniny Davisa, z ujściem w kierunku Morza Labradorskiego. Rzeka płynąca na wschód odpowiada rzekom wpadającym do fiordu w Ziemi Chrystiana X, podczas gdy rzeka płynąca na północ wpada w zatokę Morza Lincolna.
Dziś w północnej części Płyty euroazjatyckiej nad wodą wznoszą się m.in. Spitsbergen, Ziemia Północna, Ziemia Franciszka Józefa oraz Nowa Ziemia.
Flamandzki kartograf Merkator użył kilku starożytnych i współczesnych mu map i nie ma wątpliwości, że korzystał z bardzo dokładnych źródeł. Dla przykładu na mapie ukazana jest cieśnina oddzielająca Azję od Ameryki Północnej, o istnieniu której w Europie dowiedziano się dopiero po ekspedycji Beringa z 1728 r.
Wydaje się, że nią ma wątpliwości, iż Grenlandia to pozostała cześć po Hyperborei. Co jednak spowodowało tak gwałtowne zmiany ?

Upadek asteroidy
Starożytne legendy wielu ludów wspominają o katastrofie na globalną skalę, o której podania różnią się jedynie opisem jej skutków. Niektóre z podań wspominają o powodziach, inne o ogniu. Czy jednak wszystkie z nich nie dotyczą niszczycielskiego upadku asteroidy, która wpłynęła na zmianę osi Ziemi. Ci, którzy znajdowali się bliżej epicentrum mówili o spadającym z nieba ogniu i gigantycznym pożarze, podczas gdy ludy zamieszkałe dalej były świadkami potopu spowodowanego wdzieraniem się ogromnych mas wody na ląd.

„Nastał deszcz ognia i ziemia pokryła się popiołem. Kamienie i drzewa przyparte zostały do ziemi i zmiażdżone… Na niebie pojawił się wielki wąż. Na ziemię spadła jego skóra i kawałki kości. Pojawiły się przerażające fale. Niebo i wielki wąż upadli na ziemię i zalali ją” – mówi jedna z legend Majów zawarta w „Chulam Balam”.

Również chińskie kroniki zawierają opis niezwykłej katastrofy. Słońce miało nie wstawać przez kilka dni. Firmament niebieski miał pęknąć, tak samo, jak Ziemia, która nigdy już nie wyglądała tak samo.
Starożytny egipski papirus zawiera odniesienia do niespodziewanej zmiany pór roku w starożytności: „zima pojawiła się zamiast lato, a miesiące następowały po sobie w odwrotnej kolejności.”

Wyobrażenie Meru znalezione na jaskiowym malunku w Chińskim Turkiestanie (Ujguristan)

Uderzenie asteroidy nie obyło się też bez skutków dla ruchu i położenia planety. Uległo zmianie położenie bieguna północnego i z czasem przybrał obecną pozycję. Biorąc pod uwagę niebezpośrednie dowody, katastrofa zdarzyła się mniej więcej 10.000 lat temu.

Prawdy dowiemy się latem…?
Zweryfikowanie hipotezy Uwarowa jest stosunkowo łatwe. Rytualne centrum Hiperboreadów stanowiła góra Meru, którą otaczał kompleks świątynny i prowadząca w górę droga. Góra nigdy nie pokryta jest lodem. Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne planuje latem wyprawę na Grenlandię, która potwierdzi lub obali odważną teorię Uwarowa (znanego m.in. z twierdzeń dotyczących tajemniczej syberyjskiej Instalacji). Według opinii dr Uwarowa, szanse na znalezienie czegoś w niezbadanych dotąd regionach są dość duże.
– Ekspedycja rozpocznie się na przełomie lipca i sierpnia, kiedy trwa grenlandzkie lato, zaś w okolicy w najmniejszej ilości występuje pokrywa lodowa i śnieżna. Ustalone już zostały zasady finansowania oraz duńskie wizy. Polecimy do Upernavik – miejsca oddalonego o 200 km od miejsca, gdzie znajduje się góra, w dalszą podróż udając się helikopterem.
Jeśli się uda, ekspedycja jako pierwsza po tysiącach lat dotrze do legendarnej góry. Przedtem w miejsce to nie docierały inne naukowe wyprawy. Dla ludności rodzimej miejsce to jest święte. Jeśli uda się potwierdzić teorię dr Uwarowa, będzie to jedno z największych odkryć w dziejach ludzkości.

Cywilizacje arktyczne
Szukano ich także w rejonie Półwyspu Kolskiego.
Pierwsze pogłoski mówiące o istnieniu ruin pozostawionych przez antyczną cywilizację w północnej części europejskiej Rosji pojawiły się w pierwszej połowie ub. wieku. Okultysta i mistyk Aleksandr Barczenko po otrzymaniu specjalnego wsparcia od szefa sekcji specjalnej OGPU Gleba Bokija wyruszył wraz z pięcioma towarzyszami w głąb Półwyspu Kolskiego. Wkrótce piotrogradzka „Krasnaja Gazieta” opublikowałą sensacyjny wywiad, w którym Barczenko mówi o odkryciu ruin świątyń starszych niż egipskiej piramidy.
Jednakże w 1923 roku w celu zweryfikowania odkrycia udał się tam Arnold Kołbanowski. Znalazł przewodnika Barczeniki i przy udziale lokalnych władz pokonał po raz kolejny tą samą drogę. Okazało się, że „ruiny”, o których mówił Barczenko to niezwykłe twory przyrody. Jego znajomość z wysoko postawionymi urzędnikami nie wyszła mu jednak na dobre. Barczenko został zaresztowany i rozstrzelany w 1937 roku.
http://www.infra.org.pl/historia-/paleo … -w-arktyce

Mała ciekawostka – Góra Meru znajdowała się na planecie Deneba. Zasłynęła z tego, że to na niej odbywało się słynne Konklawe Jedi.

 

Marduk

 

Marduk (sum. damar-dutu, tłum. „Młody byczek boga Utu”)[1] – bóstwo opiekuńcze miasta Babilon, najważniejszy bóg panteonu babilońskiego, syn boga Enki/Ea, małżonek bogini Sarpanitu, łączony z planetą Jowisz.

Ze względu na pozycję miasta, Marduk szybko stał się naczelnym bóstwem Mezopotamii. W szczytowym nasileniu kultu innych bogów uważano za jego sługi bądź jedynie inne aspekty jego osobowości. Jego kult stał się również popularny w Asyrii.

Symbolem Marduka było trójkątne narzędzie rolnicze – łopata lub motyka – zwane marru (ponieważ na początku był najprawdopodobniej, jak inni bogowie, jedynie lokalnym bóstwem rolniczym). Towarzyszył mu wąż-smok.

Kojarzy się go przede wszystkim z takimi dziedzinami, jak magia, mądrość, woda i sądownictwo – im bowiem patronował.

 

Marduk (Sumerian spelling in Akkadian: AMAR.UTU 𒀫𒌓 „solar calf”; perhaps from MERI.DUG; Biblical Hebrew מְרֹדַךְ Merodach; Greek Μαρδοχαῖος,[1] Mardochaios) was the Babylonian name of a late-generation god from ancient Mesopotamia and patron deity of the city of Babylon, who, when Babylon became the political center of the Euphrates valley in the time of Hammurabi (18th century BCE), started to slowly rise to the position of the head of the Babylonian pantheon, a position he fully acquired by the second half of the second millennium BCE. In the city of Babylon, he resided in the temple Esagila.[2]

According to The Encyclopedia of Religion, the name Marduk was probably pronounced Marutuk. The etymology of the name Marduk is conjectured as derived from amar-Utu („bull calf of the sun god Utu”).[2] The origin of Marduk’s name may reflect an earlier genealogy, or have had cultural ties to the ancient city of Sippar (whose god was Utu, the sun god), dating back to the third millennium BCE.[3]

In the perfected system of astrology, the planet Jupiter was associated with Marduk by the Hammurabi period.[4]

 

Marduk’s original character is obscure but he was later associated with water, vegetation, judgment, and magic.[5] His consort was the goddess Sarpanit.[6] He was also regarded as the son of Ea[7] (Sumerian Enki) and Damkina[8] and the heir of Anu, but whatever special traits Marduk may have had were overshadowed by the political development through which the Euphrates valley passed and which led to people of the time imbuing him with traits belonging to gods who in an earlier period were recognized as the heads of the pantheon.[9] There are particularly two gods—Ea and Enlil—whose powers and attributes pass over to Marduk.

In the case of Ea, the transfer proceeded pacifically and without effacing the older god. Marduk took over the identity of Asarluhi, the son of Ea and god of magic, so that Marduk was integrated in the pantheon of Eridu where both Ea and Asarluhi originally came from. Father Ea voluntarily recognized the superiority of the son and hands over to him the control of humanity. This association of Marduk and Ea, while indicating primarily the passing of the supremacy once enjoyed by Eridu to Babylon as a religious and political centre, may also reflect an early dependence of Babylon upon Eridu, not necessarily of a political character but, in view of the spread of culture in the Euphrates valley from the south to the north, the recognition of Eridu as the older centre on the part of the younger one.

 

I na koniec znów wróćmy do Marskiego

 

mar 70

 

 

Tagged with: , ,

Giacomo Benedetti – Indo-europejska lingwistyka: indo-irańscy niszczyciele głosek

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 11 Czerwiec 2014

[ɣʷ]

Publikujemy polskie tłumaczenie ważnego artykułu z dziedziny lingwistyki umieszczonego na brytyjskim blogu:

http://new-indology.blogspot.co.uk/2013/07/indo-european-linguistics-indo-iranian.html

© translate by Katarzyna Goliszek

 

Indo-europejska lingwistyka: indo-irańscy niszczyciele głosek

 

Mówi się tak dużo na temat archeologii i genetyki, więc powinniśmy pomówić o lingwistyce, która jest podstawą pojęcia indo-europejskości i pełni ważną rolę w indologii.

Właściwie, ewolucja nowożytnej indoeuropejskiej lingwistyki jest dosyć podobna do tej odnoszącej się do kwestii ojczyzny (germ. Urheimat) Indo-Europejczyków.

Początkowo, Sanskryt był uważany za pierwotny/źródłowy język indo-europejski, a Indie za jego ojczyznę, następnie środkowa Azja (za Pictet (Adolphe)), stała się oficjalnym kandydatem, jak również j. indo-irański miał nadal, jak najbardziej znaczącą pozycje.Jednak podczas 19 wieku powstały pewne wątpliwości dotyczące faktu, że Sanskryt albo j. indo-irański, były bardziej pierwotne/źródłowe od języków europejskich, zaczynając od j. greckiego. Jest to interesujące, że ta zmiana była współczesna z przejściem z długiego okresu Orientalizmu (w pozytywnym znaczeniu, powstało sformułowanie ex Oriente lux) do Eurocentryzmu w kulturze europejskiej. Europa stawała się imperialistycznym panem świata i już nie musiała uczyć się niczego więcej od Azji.

 

W latach dwudziestych 19 wieku, Hegel rozwinął filozofię historii, która umiejscowiła Europę na wierzchołku ewolucji, w której Wschód był dość prymitywny, a Grecja była miejscem gwałtownego rozkwitu wolności i filozofii. Jak pisał w swoich „Lectures…” (Lectures on the Philosophy of World History by Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Johannes Hoffmeister):

„Ludy orientalne nie wiedzą, że duch albo człowiek jako taki, są wolni sami w sobie, a ponieważ nie wiedzą o tym, sami nie są wolni. Oni wiedzą tylko, że Jeden jest wolny… Świadomość wolności początkowo powstała u Greków i byli oni w związku z tym, wolni, ale, tak jak Rzymianie, wiedzieli tylko, że Niektórzy, a nie wszyscy ludzie jako tacy, są wolni… Narody germańskie, wraz z powstaniem chrześcijaństwa, jako pierwsze, zdały sobie z tego sprawę, że Wszyscy ludzie, z natury są wolni, a wolność duszy jest podstawową treścią.”

 

Według Hegla, cala europejska nauka i sztuka powstała w Grecji. Jego zdaniem, początków greckich należy poszukiwać w Oriencie, ale Grecy, wszystko to, co otrzymali od ludów orientalnych, ‚przekształcili’, ‚zreformowali’ i ‚odrodzili’. Twierdził on również, że Grecy byli pomostem od barbarzyństwa do cywilizacji, oraz wynalazcami historii (Africa, Asia, and the History of Philosophy: Racism in the Formation of the Philosophical Canon, 1780-1830 (Suny Series, Philosophy and Race) by Peter K. J. Park).

 

W tamtych czasach kultura niemiecka hołdowała Grecję (jak można to również zobaczyć w architekturze neoklasycznej w Berlinie i innych miastach niemieckich), która obaliła kult dla Indii i Wschodu. Czy nie jest to przypadek, że to jest odzwierciedlone także w lingwistyce?

 

W roku 1837, Theodor Benfey, ważny filolog niemiecki, zasugerował, że pięć krótkich samogłosek w j. greckim („α”, „ε”, „ι”, „ο”, „υ”), może być uważane za bardziej oryginalne, niż ”biedniejszy” system trzech krótkich samogłosek sanskrytu („a”, „i”, „u”), z „e” i „o”, traktowanymi, jako ‚ zmętnienie/zakłócenie (clouding’ (ger. ‚Trübung’)) (The Study of Indo-European Vocalism in the 19th century: From the beginnings to Whitney and Scherer. A critical-historical account (Studies in the History of the Language Sciences) by Wilbur A. Benware). Tak wiec greckie samogłoski, nie były zniekształceniem samogłosek Sanskrytu, ale zupełnym *paradygmatem, zubożonym przez Indo-Irańczyków. Niemniej jednak, ten sposób widzenia obalił tradycyjny pogląd, głoszony także przez Hegla, a mianowicie, że Orient był podłożem greckiej cywilizacji i że rozwój przyszedł od najprostszego do bardziej złożonego.

 

W roku 1848 Curtius nadal odpowiadał na sugestie Benfeya zauważając, że Sanskryt, j. gocki (Gothic) i starożytny j. perski (Old Persian), wszystkie były zgodne w systemie trzech krótkich samogłosek. Niemniej jednak, dziesięć lat później, w swojej pracy poświęconej j. greckiemu, zgodził się z opinią, że Sanskrytowi przypisywano zbyt duże znaczenie w gramatyce porównawczej. Następnie, pojawili się gramatycy języków nowożytnych (Neo Grammarians) i ”odkryli” Regułę Zmiękczającą (Palatal Law), zgodnie z którą dwie przednie samogłoski („e”, „i”) zmiękczały głoski podniebienne w j. indo-irańskim: w przypadku „e”, zanim przeszła w „a”. Znanym przykładem (The Quest for the Origins of Vedic Culture: The Indo-Aryan Migration Debate by Edwin Bryant, Edwin Francis Bryant) jest w Sanskrycie forma dokonana kṛ”robić”: cakāra. Dlaczego nie kakāra? Ponieważ to słowo powstało z *kekora, a j. grecki potwierdza istnienie oryginalnej samogłoski z ponownym powielaniem samogłoski czasu dokonanego „ε” (e.g. γέγονε). Jednak, dlaczego w takim razie nie możemy znaleźć cytowanego przykładu słowa cukrodha, forma dokonana od krudh lub cukopa od kup, albo jugopa od gup? Gdzie znajdowała się samogłoska przednia „e”, czy też „i”? Po prostu, w Sanskrycie, każda głoska tylnojęzykowa jest normalnie zastępowana przez podniebienną w procesie podwojenia, możliwe, że z przyczyn utraty podobieństwa dźwięczności (euphonic reasons of dissimilation).

 

Fakt, że j. grecki nie miał takiego podwojenia, nie jest dowodem, że nie jest ono oryginalne w Sanskrycie, a właściwie, system Sanskrytu ma wewnętrzną logikę, ponieważ rdzenie posiadają podwojenie z poszczególną samogłoską rdzenia („a”, „i” lub „u”), podczas, gdy j. grecki zawsze używa „e”. Jak zauważył Kulikov (Reduplication in the Vedic verb: Indo-European inheritance, analogy and iconicity by Leonid Kulikov):

 

”Wygląda na to, że starożytny j. indo-aryjski zachował oryginalny proto-indo-europejski system ponownego podwojenia w mowie, w lepszym stopniu niż jakikolwiek inny j. indo-europejski.”

 

Możemy nawet przypuszczać, że j. grecki posiada „e”, ponieważ poprzednia głoska podniebienna zmiękczyła kolejną samogłoskę, zanim stała się ona tylnojęzykowa <przypuszczam, że w starożytnym j. greckim, podniebienne dźwięki nie były znane, ponieważ język pierwotny/substrat ich nie miał>. Jeśli chodzi o zmiękczanie/palatelizację głosek, wydaje się, że, biorąc pod uwagę zasady głosek podniebiennych, lingwistom chodziło o proces, który dokonał się w j.łacińskim we Włoszech, ze zmiękczeniem łacińskiego tylnojęzykowego „c” przed „e” , czy też „i”. Jest jednak interesującą rzeczą to, że w j. francuskim występuje zmiękczenie/palatelizacja także przed „a”, jak w chat pochodzącego od cattus ‚cat’ (https://en.wikipedia.org/wiki/Palatalization#Phonetics).

Następnym ważnym przykładem, który jest często podawany jest partykuła „ca” w Sanskrycie, porównywana z łacińskim „que”, greckim „τε” (mykeńskim „qe”), znowu wyjaśniane jako zmiękczenie/palatelizacja, która nastąpiła ze względu na oryginalną przednią samogłoskę „e”.

 

Jednak, skoro Indo-Irańczycy tak bardzo skłaniali się ku zmiękczeniu/palatelizacji tylnojęzykowej występującej przed „e” oraz „i”, dlaczego mamy wiele słów z sylabami „ki” i „ke” (które pochodzą od „*kai”) lub z „ka” od hipotetycznego tzw. PIE *ke”?

 

Nawet, jesli uznamy, że rodzaj nijaki „kim” posiadał tylnojęzykowe głoski analogicznie do męskiego „kas”, dlaczego mamy taki czasownik, jak ciketati, który według przypuszczeń pochodzi od *kueit lub ciketi od ci, co oznacza ‚obserwować/dostrzegać’,przypuszcza się, że pochodzi od *ku̯ei-?Kiedy wyjątek przestaje potwierdzać regułę i zaczyna podważać istnienie tej reguły?
Jednak, moja wątpliwość jest bardziej radykalna. Ciężko jest mi uwierzyć w to, że z systemu pięciu krótkich samogłosek, wyłonił się system trzech, a w szczególności w to, że wszystkie „e” i „o” stały się „a”, z systematycznym upraszczaniem, które można by nazwać zadziwiającym fenomenem w historii ludzkości! Zwłaszcza, kiedy przejście z „o” na „a” nie jest czymś nieznanym (na przykład w j. rosyjskim, jak również często w „amerykańskim” angielskim „o” jest wymawiane jak „a”, przejście z „e” na „a” wydaje się czymś bardzo niezwykłym. Na odwrót, przejście z „a” na „e” lub „o” jest potwierdzone w wielu językach, włącznie z językami indo-aryjskimi i irańskimi. Sam Sanskryt zamienił „as” w „o” na koniec wyrazu oraz w „e” w środku wyrazu.

 

Także j. angielski jest dobrym przykładem: niemieckie „Mann” odpowiada angielskiemu „man” (wym. men), niemieckie „waschen” angielskiemu „wash” (wym. wosh). Gdyby angielski nie był językiem, w którym pisano przed zmianą, mielibyśmy obecnie język z wieloma „e” i „o” zamiast „a”, i możliwe, że niektórzy lingwiści spieraliby się, że angielskie dźwięki mogły być bardziej oryginalne.
Oto, czego możemy dowiedzieć się z tego źródła (Indo-European Phonetics – Short vowels) na temat indo-europejskich dźwięków:

 

„System dźwięków wydawał się być zupełnie zniszczony w językach indo-irańskich, gdzie dwie główne głoski indo-europejskie: ”*e” oraz „*o”, zbiegły się z „*a”. Jednak to przejście „*e”> „a” nie jest tutaj czymś niezwykłym: kilka języków anatolijskich: luwijski i palajski także ucierpiały z tego powodu.”

 

Jakie to smutne, że te barbarzyńskie rasy zniszczyły ten piękny europejski system dźwięków!

 

Wydaje się, że przeciętny językoznawca nie jest świadomy problemów, jakie ta teoria ze sobą niesie i pokolenia lingwistów nie znalazły niczego dziwnego w tym, że Indo-Irańczycy przekształcili każde „e” i „o” bez wyjątku w „a”, które nie jest bardzo potrzebne do rozróżnienia słów. Jedynym wyjaśnieniem, jakie mogę sobie wyobrazić na temat tak niewiarygodnej teorii jest takie, że język pierwotny/substrat nie znał „e” i „o”, tak jak klasyczny arabski. Aczkolwiek, to znaczyłoby, że Indo-Irańczycy nie byli zmieszani praktycznie z oryginalnymi ludami posługującymi się językami indo-europejskimi. Również zastanawiające jest to, dlaczego rozwinęli oni te dźwięki później w każdym z indo-irańskich dialektów/języków. Następnie, jak jest możliwe to, że żaden dialekt/język indo-iranski nie zachował ich? Kwestia j. arabskiego jest również interesująca, ponieważ „a” często zmienia się w „e” w wielu jego dialektach (http://en.wikipedia.org/wiki/Arabic_language#Vowels) w krajach muzułmańskich ale nie arabskich, (gdzie nie mówi się po arabsku, tak jak w Turcji), gdzie słyszy się słowa arabskie wymawiane z „e”, jak „Allahu ekber”…

 

Co więcej, jak zostało to zauważone w cytowanym fragmencie, znajdujemy „a” na miejsce „*e” również w niektórych językach anatolijskich, które są uważane za najbardziej archaiczne w niektórych aspektach. Niemniej jednak, wydaje się to dziwne, iż nie ma wzmianki o tym, że dla tzw. PIE „*o” mamy „a” w językach anatolijskich, z wyjątkiem j.licyjskiego, w którym występuje „e”. Może tak jest, ponieważ odnosi się on do j. proto-anatolijskiego, w którym, zgodnie z tym, co mówią lingwiści, wszystkie pięć samogłosek jest ‚prawie nienaruszone’ (Anatolian Historical Phonology. (Leiden Studies in Indo-European 3) by H. Craig Melchert). Widocznie, dlatego że j. luwijski posiada tylko takie samogłoski jak „a”, „i”, „u” jest on uważany za ‚redukcję’ (The Oxford Handbook of Ancient Anatolia: (10,000-323 BCE) by Sharon R. Steadman,Gregory McMahon).

Tak czy owak, patrząc na listę na tej stronie ( (Indo-European Phonetics – Short vowels)), można zauważyć, że mamy „a” zamiast „*o” w językach albańskim, ilyryjskim, trackim, frygijskim, germańskim i bałtyckim, oprócz indo-irańskiego. Trzy z tych języków (ilyryjski, tracki, frygijski) są starożytne, a j. bałtycki zachował wiele elementów indo-europejskich elementów. {Od tłumacza – brak wzmianki o j. słowiańskim i jego ”o”!!!}. Czy to nie jest wskazówka, że „a” mogło być bardziej oryginalne? Z takim podziałem między językami indo-europejskimi, jak możemy zdecydować czy jedna czy druga samogłoska jest oryginalna?

 

Hiszpański uczony F. Villar utrzymuje, że „o” nie było obecne w tzw. PIE. Zauważa on również, że w starożytnym ‚Old European’ (http://en.wikipedia.org/wiki/Old_European_hydronymy) często występuje dźwięk „a”. Na przykład, jest wspólny element w nazwach rzek: Var-, który pochodzi od rdzenia tzw. PIE.

 

*(H)u̯eh1-r, tak jak wedyjskie

vār (water/woda), luwijskie u̯a-a-ar,

tocharskie B war. W takim razie, również w j. tocharskim (http://en.wikipedia.org/wiki/Tocharian_languages#Comparison_to_other_Indo-European_languages) (https://en.wikipedia.org/wiki/Sanskrit#Vowels) występuje „a” w miejsce „*e” w niektórych przypadkach i także „a” w miejsce „*ō̆”, tak jak w j. tocharskim A

śtwar ‚cztery’ (tzw. PIE *kwʷetu̯óres), czy też vak ‚voice/głos’) (tzw. PIE *u̯ṓkʷs).

 

Drobiazgowi językoznawcy oczywiście mówią, że to wszystko to modyfikacje oryginalnej samogłoski, ale ja to uważam za zwyczajny dogmatyzm. Powszechna teoria twierdzi, że tzw. PIE „*o” zmieniło się w proto-tocharskie „*e” albo „*æ”, które zmieniło się w „a” w tocharskim, jak również w „e” w tocharskim B. Czy nie jest bardziej prawdopodobne to, że one wszystkie pochodzą od „*a” aniżeli od „*o”? Zmiana z tylnej na przednia samogłoskę, jest dużo trudniejsza niż ze środkowej lub prawej środkowej samogłoski „a”. Powinniśmy zauważyć w tym miejscu, że w wymowie w Sanskrycie, krótkie „a” jest raczej wymawiane, jako środkowa samogłoska (http://en.wikipedia.org/wiki/Laryngeal_theory#Corroboration_by_Hittite_texts), a nie jako przednia samogłoska, tak jak a w wielu językach europejskich. Ta środkowa samogłoska mogła łatwo przejść albo w przednią samogłoskę „e”, albo w tylną samogłoskę „o”.
Problem tkwi w tym, że wielu językoznawców zgadza się z hipotetycznymi proto dźwiękami i zajmują się nimi tak, jakby były one prawdziwymi bytami. A jeśli masz jakieś wątpliwości co do ich istnienia, to reagują oni jak jakiś katolik, kiedy zaprzeczysz istnienia (tzw.) „trójcy świętej”.

 

Laryngały (http://en.wikipedia.org/wiki/Laryngeal_theory#Corroboration_by_Hittite_texts) to jedne z tych nienaruszalnych bytów. Językoznawcy dyskutują o ich liczbie w taki sam sposób, w jaki teolodzy mogliby dyskutować o liczbie boskich hipostazji… albo może przypominają oni bardziej matematyków i uważają, że językoznawcze fakty są przedmiotem dedukcji, tak jak formułki matematyczne. Platonizm często wyłania się w nauce Zachodu… Istotnie, Hermann Grassmann (http://en.wikipedia.org/wiki/Hermann_Grassmann), prekursor gramatyków języków nowożytnych „Neo-Grammarians”, w poszukiwaniu ścisłych praw w zmianie fonetycznej, był przede wszystkim matematykiem… Ostatnio, jak zaobserwował Bernard Sergent, istnieje rodzaj algebraicznego umatematyczniania (mathématisation algébrique) gramatyki porównawczej. Teoria Benvenistea głosi, że rdzeń spowodował rozkład wyrazów i fonemów i że wyrazy indo-europejskie obecnie rekonstruowane, przypominają równania…

 

To prawda, że języki anatolijskie dają nam znak klinowy dla dźwięku zapisywanego jako „ḫ”, które w innych językach jest bezdźwięczne, jak hetyckie ḫants (przód/front), (twarz/ face)’, w Sanskrycie i w Grece ‚anti’, w j. luwijskim ḫawi (owca/sheep) w Sanskrycie avi, łacińskie ovis. Jednak, nawet jeśli przyjmiemy, że to nie jest dodanie, ale oryginalna cecha i, że „ḫ” i „ḫḫ” (często występujące w anatolijskich tekstach) maja dwa różne dźwięki, gdzie jest dowód na trzy lub cztery (nie mówiąc o 6 czy 8, czy więcej) inne laryngały, poza rekonstrukcjami metafizycznymi (często sugerujących wymowy, które przekraczają ludzkie możliwości)?

Znacząca kwestia jest to, że teoria laryngalna ma swoje podstawy we „współczynnikach dźwiękowych” (coéfficients sonantiques), które zaproponował de Saussure w celu wyjaśnienia dlaczego rzekome oryginalne „*e” zmieniło się w „a” lub tez „o”. Jednak, jeśli zgodzimy się z tym, że „a” było oryginalne i że łatwo zmieniło się w „e” oraz „o” także bez konieczności użycia specjalnych „współczynników dźwiękowych”, nie potrzebujemy trzech laryngałów, w szczególności laryngał (a-colouring) *h2 okazałby się niepotrzebny. Jeśli chodzi o *h3 (o-colouring), przyjrzyjmy się j. angielskiemu. Fakt, że ball (piłka) jest wymawiana jako bol, nie wynika z obecności żadnego tajemniczego laryngału, ale raczej z następującej „l”, jak w wall (sciana) i fall (upadek). Również zmiana z „a” na „o” w j. bengalskim, nie wymaga dźwięków, które już zniknęły, na przykład nômoshkar za namaskar.
Rowniez prawo Brugmanna (https://en.wikipedia.org/wiki/Brugmann%27s_law), które mówi, że tzw. PIE (http://en.wikipedia.org/wiki/Proto-Indo-European_language) „*o” (apofoniczny zmiennik <the ablaut (http://en.wikipedia.org/wiki/Indo-European_ablaut) alternant> samogłoski „*e”) w sylabach nie końcowych, stało się „*ā” w sylabach otwartych (sylabach kończących się samogłoską) w j. indo-irańskim (http://en.wikipedia.org/wiki/Indo-Iranian_languages ), może być odwrócone. Jest jeszcze inny ważny fakt na temat wymowy „ā” w Sanskrycie: jest to otwarta tylna, aniżeli środkowa, samogłoska „l”. I to samo jest z perskim długim „a”, podczas, gdy krótkie „a” jest wymawiane jako przednia samogłoska „æ” (http://en.wikipedia.org/wiki/%D9%81%D8%A7%D8%B1%D8%B3%DB%8C%D8%A9#Vowels).
Ponieważ prawo Brugmanna dotyczy w szczególności języka greckiego (sanskryckie jajāna, greckie γέγονε), możemy przypuszczać, że „*ā” w sylabach nie końcowych w j. proto-greckim, było wymawiane jako tylna samogłoska. Natomiast krótkie „a” było często wymawiane, jako samogłoska przednia, w sposób podobny do perskiego. Wtedy opozycja ilościowa „*a/ā” byłaby zastępowana przez opozycję jakościową „*e/o”. W przypadku końcowych sylab, końcowe „*ā”, zostałoby zachowane w j. greckim (i w j. łacińskim również) i co jest ciekawe, łatwo zmieniłoby się w „ē” (η), w dialektach jońskich.

 

Jeśli chodzi o język tocharski, przejście z późnego tzw. PIE „ā” do j. proto-tocharskiego „o”, jest już ogólnie uznane, z wyjątkiem końcowej pozycji (co też znalazłem w artykule napisanym przez Ronalda Kima) (http://en.wikipedia.org/wiki/Tocharian_languages#Vowels_2).

Jeszcze innym ciekawym aspektem w j. greckim (i w j. łacińskim), są rzeczowniki z rdzeniem naprzemiennym, jak w -es-/-os-, jak genos-/genes-. Jeśli przypuścimy, że indo-irańskie -”as”- jest oryginalne, ta przemienność może pochodzić od dwóch modyfikacji, w różnych przypadkach, z tego samego dźwięku. To samo można powiedzieć, o tych innych przypadkach, w których niektóre języki indo-europejskie, maja „e”, inne maja „o”, dla przykładu, w j. łacińskim pēs, pedis (stopa/foot), w j. greckim πούς, ποδός, albo tez, odwrotnie, łacińskie novus (nowy/new), grecki νεός.

W tym punkcie kończę. Nie przedstawiłem całej teorii systematycznie, ale myślę, że te wskazówki, które zebrałem przez ileś lat obserwacji, powinny być przedmiotem refleksji, a może nowych ścieżek językoznawczych. Dedykuję ten artykuł Satyi Swarup Misrze, którego prace dały mi pierwszy impuls do tych rozważań.

Giacomo Benedetti, Kyoto, Japonia, 1 sierpnia 2013

 

[ɣʷ]

Przypisy:

 

Według Wikipedii:

 

*Paradygmat (ujednoznacznienie)

 

1. paradygmat – w nauce wzorzec lub najogólniejszy model lub jako wzorcowy przykład

2. paradygmat fleksyjny

 

Paradygmat – w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 roku – to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.

 

Charakterystyka

Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową.

Paradygmat od tzw. dogmatu odróżnia kilka zasadniczych cech:

  • nie jest on dany raz na zawsze – lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy,

co nie oznacza, że naukowcy głosują nad przyjęciem lub odrzuceniem paradygmatu, liczy się zgodność paradygmatu z dotychczasową wiedzą i spełnienie wielu warunków (w zakresie np. istniejących dowodów)

  • może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce zwanych rewolucją naukową (zobacz: experimentum crucis),
  • podważa sens absolutnej słuszności.

samo pojęcie „absolutnej słuszności” nie ma charakteru naukowego.

Dobry paradygmat posiada kilka cech i m.in. musi:

  • być spójny logicznie i pojęciowo,
  • być jak najprostszy i zawierać tylko te pojęcia i teorie, które są dla danej nauki rzeczywiście niezbędne,
  • dawać możliwość tworzenia teorii szczegółowych zgodnych ze znanymi faktami. (…)

 

Paradygmat fleksyjny leksemu – zbiór wszystkich form fleksyjnych danego wyrazu. Na opis paradygmatu oprócz informacji, w jakich formach fleksyjnych może dany wyraz występować, składa się także informacja o właściwych poszczególnym formom końcówkach fleksyjnych.

(…)

 

*Teoria laryngalna – teoria, według której w języku praindoeuropejskim, oprócz zwykłych spółgłosek i samogłosek istniały trzy głoski o artykulacji gardłowej lub krtaniowej, zwane głoskami laryngalnymi lub w skrócie laryngałami (z gr. larynx ‚krtań’).

Hipotezę co do istnienia laryngałów w prajęzyku zaproponował w 1879 Ferdinand de Saussure, jako wyjaśnienie pewnych irracjonalnych z pozoru zjawisk fonetycznych obserwowanych w językach indoeuropejskich (np. wzdłużeń), zwłaszcza w starożytnej grece w formach i wyrazach odziedziczonych z prajęzyka. Laryngały utrzymały się jedynie w języku hetyckim i we wczesnych pożyczkach indoeuropejskich w językach uralskich.

Laryngały w piśmie oznacza się symbolicznie jako h1, h2, h3, ale ich rzeczywistego brzmienia nie znamy. Wiadomo tylko, że miały one możność wpływu na barwę sąsiadującej samogłoski, a przede wszystkim na barwę samogłoski powstającej na miejscu zanikłego laryngału. I tak, h1 daje przeważnie samogłoskę [e], h2 [a], a h3 [o]. Przypuszcza się że h1 brzmiało jak [ʔ] lub [h], h2 jak [x] lub [ħ] a h3 jak [xʷ] lub [ɣʷ]. (…)

Czy w Berlinie postawią pomnik pomordowanym Słowianom?

Posted in Słowianie by bialczynski on 24 Maj 2014

Über_den_Dächern_von_BerlinSist – stolica państwa Guniów Hakowników z V wieku n.e., lecz jeszcze dawniej obwar mitycznego Bierły Awarisa – Bierlin,  zwana przez zapis kronikarski  Soest, a potem znana też jako Copnik-Kopanica (Koepenig), dzisiaj Berlin – ciekawe jak Niemcy tłumaczą sobie tę nazwę.

 

Berlin – stolica Niemiec. Miasto zbudowane na zagrabionych Słowianom Połabskim i Łużyczanom, Serbom Łużyckim ziemiach. Całe Wschodnie Niemcy to ziemie zagrabione Słowian.  Do tego ten haniebny plan wymordowania, który nie został wcielony w życie dzięki nam samym, dzięki naszej walce z Hitlerem, dzięki deszyfratorskim działaniom Polaków związanym z Enigmą (a tak niewiele dni zabrakło do hitlerowskiej bomby atomowej i rakiet z głowicami które spadłyby na Londyn i USA!!!), także dzięki dostarczeniu przez Polaków dowodów Hitlerowskiej Zbrodni na Żydach (a nie na Polakach i Rosjanach, których zginęło 30 milionów) w Auschwitz (za co do dzisiaj nazywa się Polaków w ich niemieckich gazetach i TV  Antysemitami, a Auschwitz polskimi obozami zagłady). 

Na temat tego pomnika, który nam Polakom powinni w Berlinie Niemcy postawić pisałem w artykule

Gott mit Uns, Nasze Godło, czyli jak w nowym godzie, 2013, pogodzić nowe stare ze starym nowym [kliknij]

[przypominam ten artykuł z przełomu roku 2012 i 2013 także ze względu na wypowiedziane tam proroczo słowa o Wielkiej Zmianie w roku 2013 - w tym kontekście inaczej przedstawia się sprawa Ukrainy, jak myślę.]

Przeczytajcie sobie teraz wiadomość z Gazety Polskiej Codziennie – 24 maja 2014, 70 lat po roku 1944, 70 lat po zamordowaniu 180 tysięcy Warszawiaków po powstaniu Warszawskim, 75 lat po wymordowaniu Polskiej Inteligencji. Dziadek mojej żony ocalał cudem z Pogromu Profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego.  Polonia Niemiecka nadal nie ma praw mniejszości narodowej ani zwróconego majątku zagrabionego przez Hitlerowców.

Bez dalszego komentarza pozostawiam tę sprawę. Myślę, że jest zupełnie jasne kontynuacją czego są współczesne Niemcy – Prus (nazwa zagrabiona tak jak ziemia) i III Rzeszy!

 

au 2222

Kamienne i drewniane Baby Połowców spod Doniecka (X wiek) oraz stelle i baby Słowian, Prusów i Scytów (Prasłowian)

Posted in Słowianie by bialczynski on 18 Maj 2014

Połowcy-Kumanowie to podobnie jak Bułgarzy grupa plemienna mieszana o pochodzeniu tursko-słowiańskim. Między 11 a 13 wiekiem tworzyli wielkie państwo nad Morzami Czarnym i Koszpijskim, które obejmowało swoją władzą zarówno plemiona tureckie, Tatarów, Bułgarów, Węgrów, Chazarów jak i Słowian.

Niniejszy artykuł nawiązuje blisko do poprzedniego gdzie widzieliśmy Belbuka z Lubicka. Wielu publicystów twierdzi że „bab” kamiennych z terenu Słowian nie ma, właśnie ów Belbuk nią jest.

Połowcy mapaPrzedstawiamy tutaj Kamienne Baby, które są rozsiane licznie po stepach Ukrainy. Polscy archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w roku 2008 dokonali renowacji owych figur w Muzeum Leśnym Veliko Anadol pod Donieckiem.

Изваяние ”Кезер”

Kamienna figura spod Kezer

Prezentujemy tutaj kilka zdjęć owych Bab ponieważ wykazują one uderzające podobieństwo do rzeźb słowiańskich i istyjskich (bałtyjskich) w kamieniu, ale także i w drewnie, wykonanych w innych okresach dziejowych, zwłaszcza we wcześniejszych czasach pogańskich.

 

Na początek jednak tzw. Baba Pruska (oczywiście z wąsami) z Olsztyna

 

283817Czas zatarł szczegóły tych rzeźb, ale łatwo rozpoznamy, że są to męskie postacie – zwykle mają wąsy, a za pasem nóż, krótki miecz i bardzo często róg. Są to rzeźby wykonane przez Prusów, lud spokrewniony z Litwinami, który podbity przez Krzyżaków utracił swoją niezależność w XIII w. Tak więc rzeźby te mają co najmniej 700 lat, a pewnie nawet więcej. Nie wiemy, jak Prusowie je nazywali i do czego służyły. Możemy się jedynie domyślać, że były obiektami kultu. Co ciekawe, podobne rzeźby spotkać można na stepach Ukrainy, zwłaszcza na położonych dużo dalej na wschód stepach Kazachstanu, zamieszkiwanych przez ludy tureckie. Takie rzeźby o typowo męskich atrybutach (wąsy, broń) ustawiano przed wiekami na mogiłach wojowników, a zwano je „babami”. Co ma baba do męskich posągów? Po turecku baba to… ojciec, a także człowiek zasłużony lub czcigodny starzec. Pozostaje tajemnicą, dlaczego Prusowie wykonywali i czcili podobne posągi.

 

A teraz kolejna Kamienna Baba Bałtyjska która okazuje się posagiem kultowym znalezionym w miejscu kultu – odkrycie z Poganowa z roku 2005

MTAyNHg3Njg,Obraz_074

Prymitywną rzeźbę kamienną tzw. „babę” odkryli podczas badań wczesnośredniowiecznego kompleksu osadniczego Poganowo IV archeolodzy z Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie. Archeolodzy pracowali pod kierownictwem Mariusza Wyczółkowskiego a wspomagali ich studenci z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. „Jest to pierwsze tego typu znalezisko na całym południowo-wschodnim pobrzeżu Bałtyku. Co prawda z terenu ziem zamieszkiwanych do czasu podboju krzyżackiego przez plemiona Prusów znanych było do tej pory 21 +bab+, lecz nie znany był kontekst archeologiczny miejsca ich znalezienia. Większość z nich znana była już w XIX w. Posąg odkryty w Poganowie stanowił jeden z elementów kamiennego kręgu, wewnątrz którego usypany był niewielki kopiec” – informuje dyrektor Muzeum im. Wojciecha Kętrzyńskiego Izabela Mellin-Wyczółkowska.

Na powierzchni wykopu wokół kopca znaleziono ponad 300 fragmentów kości zwierzęcych. W pobliżu znajdowało się prostokątne palenisko złożone z dwóch warstw kamieni wylepionych z wierzchu gliną. „To rewelacyjne odkrycie potwierdza kultowy charakter badanego od 2005 r. stanowiska. Jest to zatem pierwszy znany i badany archeologicznie kompleks osadniczy z wydzielonym miejscem zorganizowanego kultu z terenu ziem bałtyjskich. Stanowiska kultowe znane są z badań ziem zamieszkiwanych we wczesnym średniowieczu przez Słowian i ludność Skandynawii, jednak na terenach wokół południowo-wschodnich wybrzeży Bałtyku nie były dotychczas znane” – tłumaczy Izabela Mellin-Wyczółkowska.

Przypomina, że w czasie badań w latach 2005-2006 odkryto tam już zagłębione w ziemi palenisko i sąsiadujący z nim kopiec usypany z luźnych kamieni. „Wokół nich, na przestrzeni ponad 1 ara występowały zazwyczaj w skupiskach kości zwierzęce. Znaleziono tam także żelazne obręcze drewnianego klepkowego wiaderka i przęśliki. Według wstępnych analiz ponad 70 proc. z kilku tysięcy fragmentów kości stanowią szczątki koni, które we wczesnym średniowieczu traktowane były jako zwierzęta szczególnie poświęcone bóstwom. Spotyka się także kości jelenia i znacznie rzadziej krowy” – opowiada.

20060814histriamuseumneAntropomorficzna starożytna „baba” z Rumunii, prawdopodobnie scytyjska, czyli słowiańska

Na podstawie odkrytych fragmentów ceramiki funkcjonowanie miejsca kultu można datować na X-XI wiek do początku XII wieku. „Warstwy spalenizny i węgli drzewnych znalezione na stokach grodziska i w nasypie, na którym prawdopodobnie stała wieża mogą świadczyć o gwałtownym końcu funkcjonowania całego kompleksu osadniczego” – zaznacza dyrektor.

 

Scythian_stelae_01Oto wyjaśnienie wszystkich zagadek – Scytyjskie-Skołockie czyli Pra-Słowiańskie Baby ze starożytności (VII w. p.n.e. do V wieku n.e.)

Jak mówi, dotychczasowe odkrycia nieznanych w literaturze przejawów kultu w Poganowie na nowo otwierają dyskusję nad wpływem zwyczajów tureckich ludów stepowych na wczesnośredniowiecznych ziemiach pruskich. Są niezwykle ważnym argumentem zwolenników teorii „stepowego” pochodzenia „bab pruskich”.

Kamienny posąg przewieziony został do kętrzyńskiego muzeum.

_MG_4523

I jeszcze kilka stelli Scytyjskich  – niektóre z XI wieku p.n.e.

_MG_4516

_MG_4519

_MG_4522

 

A teraz już Muzeum Leśne pod Donieckiem i „baby” Połowców-KumanówVelikoanadolskiy-Forest_1

P50_9

 

 

aaoraz inne Baby ze Stepów Nadczarnomorskich i znad Aralu i Morza Koszpijskiego

 

 14Droga Słowiano-Turskich Bułgarów nad Dunaj

P88_2Kijów

Изваяние с ожерельем из Кеме-КечуKeme-Kecza

Изваяние из ОнгудаяOngudaj

Изваяние из БарлыкаBarłykИзваяние из ЧадыраCzadyr

Изваяние из ТалдыTałdy

t_63_1askania_nowa_7a_202Askania

1370222_518829844866085_620180357_nRyc. 24 „Kamienne baby” które poprzez widoczne na nich przestawienia broni i elementów stroju są łączone z Kimmerami: A. Kyzburun, Przedkaukazie, B. Belogradec, Bułgaria. (Chochorowski 1996, s. 25, rys. 5.3-4).

Bardzo dobra i ciekawa strona poświęcona Scytom i Kimerom, z której pochodzi powyższa rycina :https://archeologiawschodu.wordpress.com/category/srodkowy-wschod/

 

 

 

Słowiańskie Preludium z Krakowa (hudba Wataha, Strojone, Marek Smok Rajss), 8 minut po Słowiańsku!

Posted in Klan, sztuka, Słowianie by bialczynski on 13 Maj 2014

 Czy myślicie, że przypadkowo wybrano Słowiańsk?

8 minut po Słowiańsku

 

Słowiańskie Preludium – Teatr Ludowy Kraków – Nowa Huta (hudba Wataha, Strojone, Marek Smok Rajss)

 

http://www.youtube.com/watch?v=WbqaJ-o9EX4

 

http://www.youtube.com/watch?v=LT-iOUGa3gg

 

 

 

Tagged with:

Bocian w mitologii Słowian (z blogu Słowianolubia, SSŚŚŚ i nie tylko)


wa o1904aBocianicaWanda Bibrowicz, Śląska Strażniczka Wiary Słowian  – Bocianica (kilim)

http://slowianolubia.blogspot.com/2013/02/bocian-bozy-ptak-sowian.html

 

Bocian – boży ptak Słowian

Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie bocian był uważany za wyjątkowego ptaka, szczególnie związanego z ludźmi. Mitów, wierzeń, przysłów, opowieści związanych z bocianem, krąży bez liku. Bocian nie tylko pochodzi od ludzi, rozumie naszą mowę i ma duszę, ale chroni nas – Słowian przed wszelakim plugastwem (szkodnikami, złem, urokami, chorobami), z zachowań bocianów można wróżyć przyszłość, powodzenie bądź nieszczęście, no i oczywiście przynosi dzieci ;)

Bociany w Bukwałdzie pod opieką Ewy czują się dobrze.

Bocian jako dobroczynny, boży, święty ptak podlegał szczególnej ochronie, zniszczenie gniazda, jajek, a już nie daj boże, zabicie bociana uważano za ciężki grzech. Ściągało to niechybnie nieszczęścia na sprawcę, jego rodzinę, a nawet całą wieś lub okolicę. Choroby, śmierć, straty w chudobie i plonach, a nawet klęski żywiołowe – susza, pożar, powódź, gradobicie.
O bocianie mógłbym długo, ale inni zrobili to lepiej i ciekawiej ode mnie, zapraszam do lektury linków poniżej, a nawet zarchiwizowania sobie tych tekstów, nigdy nie wiadomo, kiedy ulecą z Internetu.
Bocian w słowiańskich wyobrażeniach ludowych cz. 1
Bocian w słowiańskich wyobrażeniach ludowych cz. 2
Symbolika bociana w kulturze Słowian
Bocian powstał z człowieka cz. 1
Bocian powstał z człowieka cz. 2
Bocian powstał z człowieka cz. 3
Bocianopedia

Warto o tym niezwykle ważnym dla Słowian ptaku opowiedzieć swoim dzieciom, wnukom, młodszemu rodzeństwu. To część naszego dziedzictwa, którym możemy się szczycić przed całym światem. 25% światowej populacji bociana mieszka w Polsce. Mieszka, bo czuje się tu dobrze, m.in. dzięki naszej słowiańskiej kulturze, która go chroni z dawien dawna.
Przy okazji warto też wesprzeć, choćby 1% podatku, Fundację Albatros, która uratowała już setki bocianów. Znam osobiście jej „szefową” Ewę Rumińską (dr. weterynarii) – ręczę, że na pewno nie zmarnuje waszych datków.

POL wiosna bocian_bialy1

Bocian -Bodzian i Święto Bociana (Busioł, Błowesz)

 

Jest takie święto Bocianie które nazywa się Błowesz lub Busioł, ale nie jestem w stanie opisać tutaj rytuału. PIEKŁO SIE BUŁECZKI W KSZTAŁCIE ŁAP BOCIANA – PALCZASTE „BUSŁOWE ŁAPY” znane na Mazowszu i Podlasiu

„Dzieci od tego dnia mogły wreszcie wyjść z izby i bawić się na świeżym powietrzu. Wybiegały na łąki i gdy udało im się zauważyć bociana radośnie krzyczały :” busioł! busioł!”

 

Bociany od zawsze cieszyły się sympatią Słowian. Ich przylot zwiastował nastanie ciepłych dni i prawdziwej wiosny. Wierzono że w zagrodzie gdzie gniazdują bociany – będzie się szczęściło a w dom, na którym bociany uwiły gniazdo nigdy nie strzeli piorun. Gospodarze starali się zachęcać bociany do osiedlania się na swoich domach i aby ułatwić im to zadanie zaciągali na budynki stare brony lub koła, na których bociany wiły gniazda. Niekiedy do gniazd wkładano upieczone „busłowe łapy” które miały skłonić bociany do osiedlenia się w swojej zagrodzie.

 

Gospodynie oprócz „busłowych łap” formowały z ciasta także brony, bułeczki w kształcie bocianich jaj a także inne narzędzia rolne: pługi, sochy, grabie. Miało to zapewnić urodzaj i powodzenie w pracach polowych. Artur Gaweł, autor książki „Zwyczaje, obrzędy i wierzenia agrarne na białostocczyźnie od połowy XIX do początku XXI wieku” upatruje źródła tych zwyczajów w przedchrześcijańskich obrzędach towarzyszących przesileniu wiosennemu. Dni, które wyznaczały przejście do nowego cyklu były uważane za szczególnie ważne. …”

bocian_w_locie

 Bocian w Księdze Ruty oraz w Księdze Tura

Księga Tura

str 131

Simowie (Ziemowie) otrzymali dla siebie: wierzbę-witwę i wierzbę-iwę, dzika i ślimaka, bociana,
tojeść, Żurawinę i borówkę bagienną, bobownik i bagno, jelonka rogacza, czarny diament i opal,
granit, miesiąc sierpień (zarzew), maść czarną (brunatną), taję Z, czertę 8, liczbę 8, gramotę t,
z rzeczy ziemskich kamień, skałę i ziemię, a także welańską Niwę Ziemi ze Skalnym Tynem.

str 227

Niwa Simów jest porośnięta krzewami wiecznej borówki, bagna, żurawiny i bobownika. Tych
roślin nie było na Ziemi, zanim ich w darze nie przyniosła z welańskiej niwy Obiła. Ze zwierząt
zamieszkują tę niwę dziki, a z ptaków bociany.

 

str 302

Boda jest czczona także w Tyńcu pod Grodem Kraka, gdzie nachodzi się jej góra40, a dawniej
znajdowała się również jej świątynia. Miejsce to jest nazywane Biedziną. Potomkowie dawnych
Białych Chorwatów zamieszkujący do dziś nad Wisłą, podobnie jak Chorwaci Nadadriatyccy,
znają podanie mówiące o tym, jak Boda-Bieda skoczyła Śmierci na plecy. Według ich żerców,
inaczej nie dałoby się wytłumaczyć, dlaczego pomocnikami Body są bogunowie Żyry, i po co jej
Chwost do chłostania oraz Klepadło, zwane Bidłem, na którym „wyklepuje biedę”.
Boginię widuje się często w otoczeniu bociana, który jest jej ptakiem, lisa i myszy. Żyry, pomocnicy
Body, są bardzo niechętne ludziom. Mówi się, że dawniej Żyry lubiły ludzi, ale spotkała je straszna
krzywda z ręki głupiego, zachłannego kmiecia, który zamierzał je wszystkie posiąść dla siebie
i uwięzić. Od tego czasu są złośliwe i zżerają po zagrodach oraz domostwach co się da.

str 323 przypisy

Zwraca uwagę nazwa uprzęży zwanej obodjem, a także związek z boginią Bodą kolącej rośliny Bodziszka i ptaka Bociana (Bodziana). Bocian to według mitu Cisz-Ciesz, jeden z wojów Zerywanów, pierwszy wytędz, zamieniony w ptaka przez boginię Bodę, której był synemd. Południowi Słowianie, zwłaszcza Chorwaci, a co za tym idzie, również
dzisiejsi Małopolanie, widzą w niej poza pasterką niebiańską także sprawczynię biedy ludzkiej, wrogo nastawioną
do ludzi od czasu, gdy straciła syna z powodu jego własnej lekkomyślności. Zwą ją oni Bidą-Będąe.
Istyjskim odpowiednikiem bogini jest Walgina. Boda zamieniła swego syna – woja Cisza, w bociana, by go ocalić przed zemstą Wiłów-Kienów.

 

str 336

Ostatnia gromada Zwierzów i Zróstów to ci, którzy narodzili się w owej postaci powtórnie,
czyli zostali przez bogów z różnych powodów w postać roślin i zwierząt zaklęci po wsze czasy.
Tak zrodziły się świetliki, z ciała Znicza Miłoroda (stworzone ręką samego Swąta), bocian zaklęty
przez boginię Bodę, z jej własnego syna-wytędza, niedźwiedź, łabędź czy kruk. Tak samo narodziły
się jarzębina i powój, z pary kochanków zaklętych ręką Dziewanny, czy bratek (brat i siestriczka,
siestriczka) zaklęty przez Dyja z rodzeństwa Rykawda i Iworody, borówka czarna zrodzona ręką
Borany z ciała Gogółki (rozwiązłej córki bogini Chochołdy) oraz kilka innych roślin. Niektórzy
powiadają, że z Gogółki zrodziła się kukułka, ptak, a nie gógódza – czarna borówka.

Bocian-6tka-Stryj-447

str 423 główne podanie o Bocianie – Woju Ciechu

Przyszło więc do tego, że rozeźleni bogowie zmówili się między sobą, żeby dać nauczkę
pyszałkowatym Wiłom-Kienom. Do tego celu postanowili wykorzystać ludzi, bo podstęp był
konieczny przeciw czujnym Władcom Boru. Ludzie byli chyba najbardziej rozeźleni na Królów
Kniei, bo widzieli łakomym okiem nieprzebrane bogactwo, a tymczasem musieli cierpieć głód
i choroby. Błąkali się po Ziemi nie mogąc znaleźć ani pokarmu, ani uleczającego ziela, a do tego
dobrze pamiętali Złoty Czas, kiedy jeszcze żyli na Weli. Stanowili więc doskonały materiał do
użycia przeciw Wiłom.
W owym czasie ludzie nie mieli władców, ale był między nimi jeden, który się bardzo wyróżniał,
dzielny woj Cisz (Cich). Ulubiła go sobie sama Rosza i urządzała z nim schadzki pod dziką jabłonią
w wysokich górach Koliby. Podczas którejś górskiej wyprawy Bożebóg, przybywszy w dolinę pod
postacią złotego ptaka, powiedział mu, co ludzie powinni uczynić, żeby zmienić swój byt. Cich od
razu poszedł wtedy do Władców Boru i wyzwał Wilca na pojedynek w zagadkach. Stawką w tym
zmaganiu miały być z jednej strony posiadane przez Wilca węże, a z drugiej wszyscy mężczyźni
zerywańscy, którzy staliby się w razie przegranej sługami boga. Cich zaskoczył Wilca głęboką
mądrością i zadał bogu niespodzianie trudne pytania. Tak naprawdę owe zagadki szeptała mu
do ucha Rodżana, a wszystkie odpowiedzi na łamigłówki Wilca podpowiedziała mu Wodyca (bo
Wilec rzekł same zagadki o wodzie).
Pojedynek rozpoczęto o świcie, a kiedy było już południe i wciąż raz zwyciężał Wilec, a raz
Cich, przybył zaciekawiony Boruta, by popatrzyć, jak to się skończy. Tak go owa gra wciągnęła,
że zapomniał o tym, czego powinien był pilnować, czyli o ptakach. Walka tymczasem trwała
i stawała się coraz zaciętsza, a stawki w niej rosły. W końcu, tuż przed zachodem słońca, przy
ostatniej zagadce, Cich postawił pod zastaw wszystkich ludzi, a Wilec całą swoją gadzinę.
424 Taja piętnasta – Między bogami
Cich zadał pytanie: co będzie, kiedy nic nie będzie? Wilec milczał zaskoczony. Myślał długo, a im
dłużej się zastanawiał, tym bardziej niejasna stawała się ta sprawa. Milczał, milczał i milczał. Nie
znalazł rozwiązania. Cich ze spokojem zapakował gadzinę do worka i odszedł. Dopiero teraz
przecknął się Boruta i pobiegł kłaść ptaki spać. Gdy jednak przybył w swój tajemny zakątek,
okazało się, że ani jednego ptaka nie ma! W czasie kiedy trwała bitwa na zagadki, Pogoda
i Bożebóg zebrali wszystkie ptaki i przenieśli je najpierw za Morze, a potem na Wyspę Weń na
Weli. Pogoda ukryła ptaki pod rozległą i nieprzeniknioną koroną Wyraju. Mało tego, ukradli też
Borucie wszystkie kwiaty, które Bożebóg porozsadzał po różnych zakątkach Koliby oraz po polach
i łąkach całej Ziemi.
Boruta na próżno szukał, biegał i rozpaczał. Zbiegł całą Ziemię i całe Niebiosa, ale nawet śladu
po ptakach nie znalazł. Kiedy usiadł w swoim zakątku chcąc się pocieszyć widokiem kwiatów
i ich zapachem, zobaczył, że ich także nie ma. Popadł w okrutną rozpacz i wył tak głośno, że aż
się Góry Kauków trzęsły.
Tymczasem Cich szedł łąką z pełnym workiem, który mu Bożebóg przykazał w razie wygranej
wrzucić do morza. Kiedy tak szedł, zmęczył się i przysiadł na chwilę. Wystawił twarz do słońca
i cieszył się ze swego zwycięstwa. Tymczasem Wilec, nie mogąc się pogodzić ze stratą, wył
z rozpaczy. Przyszła do niego Plątwa i powiedziała, że potrafiłaby mu pomóc w odzyskaniu
bogactw, ale nie za darmo. Obiecał jej, że się z nią podzieli łupem. Plątwa, tylko na to czekała.
Pobiegła szybko za Cichem i szepnęła mu żeby rozsupłał worek. Woj wpierw się wzbraniał, ale
szeptała coraz natarczywiej. W końcu już nic innego nie słyszał jak tylko dudniące w głowie słowa:
– Otwórz, zobacz, jakie tam masz bogactwa nieprzebrane, jakie wspaniałości! Otwórz! Otwórz!!!
Niepomny przestróg dał się w końcu skusić. Rozwiązał worek, a wtedy cała gadzina wyskoczyła
z niego i rozpełzła się po polach, łąkach i wodach. Wilec nie posiadał się z radości, bo chociaż
gadzina rozpierzchła się tak szybko, że nie mieli się z Plątwą czym dzielić, to i Cich nic w ręku
nie miał.

By uczcić zakończenie sporu i przypieczętować ugodę, Prowe i Łado zaprosili bogów na ucztę.
Rozpalono święty ogień, a Wiłów-Kienów posadzono na głównym miejscu. W podzięce za
ugodę i dar, jaki Wiłowie dali wszystkim innym bogom i całemu światu, pozwolono, by mieli taki
przywilej, że na każdej uczcie jako pierwsi będą próbować kąsków każdej podanej potrawy.
Po porządnym posiłku Wiłowie wrócili do swoich włości i ustalili nowe podziały władztwa
w podległej im niwie. Borowił oddał Leszy-Boranie swoje drzewa i tym sposobem stała się ona
Władczynią Drzew, a on sam został wyłącznie Panem Grubego Zwierza. Boruta-Leszy został
Władcą Małego Zwierza i Krzewów, Rokita-Bugaj Władcą Gajów i Polan oraz Panem Owadów,
Wilec zaś stał się Panem Runa, Władcą Trzęsawisk i Królem Wężów, czyli Gadziny.
Borowił nie mógł jednak darować obelgi, jaka spotkała ród Kienów z ręki marnego śmiertelnika,
Cicha. Wilec, który przegrał z nim w zagadkach, wyszedł na głupca, Boruta na gapę, Rokita zaś
(któremu owady same uciekły) na słabeusza. Car Borów postanowił ścigać woja i go zgładzić.
Cich uchodził długo przez Kolibę, lecz w końcu odeszły go siły i byłby niechybnie padł ofiarą
Wiłów, gdyby nie Rosza. Bogini zabrała bohatera ze sobą na Welę i tam ukryła go w tynie Sporów.
Borowił szybko odkrył skrytkę wrażego woja. W całej potędze stanął pod Złotym Dworem
i zażądał, by mu natychmiast wydano uciekiniera. Według prawa bożego, na Weli nikt śmiertelny
nie mógł przebywać, chyba że jako martwy – w Nawiach. Spor nakazał więc Pogodzie, by
natychmiast opuściła tyn i jego niwę. Pogoda potajemnie wyprowadziła Cicha z dworu i między
bogami uradzono, że lepiej będzie, jeśli Cich zniknie ze świata. A że nie posłuchał Bożeboga
i wypuścił gadzinę na łąki, choć mógł ją utopić w morzu, zamieniono go w bociana i oddano
pod opiekę Bożebogowi – Panu Gospodarstwa.
Boską matką Cicha była podobno bogini Boda. To ona sama, z ciężkim sercem, zamieniła
urodziwego młodzieńca w ptaka. Od tego czasu bocian przez całe życie zbiera gadzinę, którą
nieopatrznie po świecie rozsypał, a ludzie zwą go Wojciechem, czyli wojem Cichem, zaklętym
w ptasią postać. Pamiętają też wszy Sławowie jego wielki wyczyn i to, że o mało byłby pierwszym
królem Zerywanów. Przeto czczą go, nie krzywdzą jego potomków, którzy gniazda między ludźmi
zawsze zakładają, chcąc być bliżej swoich. Urządzają też Sławowie i Istowie wielkie święto
bocianie i ptasie, zwane Błoweszem23, i obnoszą postać owego woja-bociana w korowodach
świątecznych i w Gody, bo od tego czasu zaczęło się Zerywanom w Kolibie zupełnie inaczej
układać i wreszcie przestali cierpieć głód. Tylko Rosza długo, długo nie mogła przeboleć utraty
kochanka.

 

str 429 przypisy

 

Po przemienieniu Cisza w bociana i zabraniu go w Niwy Bożeboga pogrążyła się w rozpaczy i oddała duszę
Zaświatom. Jej pocieszycielem był podobno sam Sowi-Polel i stąd narodził się Kościej Bezśmiertnya. Korzenia
jest córką Chorzycy i bezimiennego wojownika z pierwszych kolibańskich Zerywanów. Według innych podań
matką Kościeja była sama Chorzyca.

przypis 23 str 430

Postać bociana jest obok turonia i niedźwiedzia zawsze obecna w pochodach związanych ze Świętem Światła,
czyli Godami, kiedy życie się odradza, nowe światło daje nową nadzieję i pcha ku wiosennemu porodowi spory
zalęgłe w Ziemi. Takie same korowody towarzyszyły zresztą wielkiemu Świętu Wiosny, czyli Nowemu Rokowi
słowiańskiemu, a w nich bocian był postacią pierwszoplanową, odwrotnie niż w zimie, kiedy pierwszoplanowe są
jednak turoń, niedźwiedź i Śmierć-Kostucha. Opisy Błoweszu – Ptasiego, Bocianiego Święta, są znane z tradycji
Wielkorusów, Białorusinów i Litwinów, gdzie szczególnie długo był ów obrządek praktykowany(a). Święto miało
miejsce wraz z obchodami Święta Ziemi i pokrywało się z czasem przylotu bocianów. Bocian do dzisiaj jest
przez wszystkich Słowian uważany za świętego ptaka, który chroni gospodarstwo (niwa działania Bożeboga-
Radogosta). Otacza go cześć, a zniszczenie bocianiego gniazda lub zabicie tego ptaka ściąga niezawodnie
nieszczęście, z pożarem domostwa włącznie. Istnieje wiele podań w tradycji zarówno Polaków, jak i innych
ludów Sławów, które opowiadają o bocianie, a szczególnie znane jest to o przemianie człowieka w bociana
w następstwie niespełnienia do końca boskiego polecenia(b).
a SLLB str. 58, KLS t. III, str. 986–1009 – O zwierzęcych postaciach i maskach w obrzędach, Bocian [Błowesz
– litewskie święto], Żuraw, Wilk, Niedźwiedż itp.
b Patrz: SFP str. 44–45, a także E. Janota Bocian, Lwów 1876.

Ciconia_nigra_Duisburg

 

Księga Ruty

str 24

Inne ożywione istoty osiągają swoje wytwory bez myśli, idąc jedynie za boskim nakazem. Takoż
drzewo puszcza świeże pędy na wierzchołku, bo tak chce Borana. Kwiat kwitnie w wyznaczonej
porze, jaką mu wybiera Gaj-Ruja. Niedźwiedź zasypia zimą w gawrze, jak tego pragnie Mor
i Kostroma. Ryba składa ikrę w stawie, jak jej każe Wąda i Ródź. Jabłko źrałe spada z konara, gdy
chce tego Śrecza. Bociany na gniazdach siadają, zleciawszy z krain dalekich, kiedy Dziewanna
ukwieci łąki. Mrowce budują kopce podług głosu Gogołady, wilcy zasię wyją, kiej im Księżyc
Srebrzysty rozkaże.

 

przypisy str 62

 

Opowieści bajeczne (mitologiczne) o duszyczkach przynoszonych z Zaświatów przez Rudź i Rodzanice –
bogunki pomocnice Rodżany, a pozostawianych w zawiniętych, otwierających się nad rankiem, pączkujących
liściach łopucha, przeniesiono z biegiem czasu na liście kapusty i kapuściane zagony. Przekonanie, że dzieci
rodzą się w głowach kapusty jest powszechne wśród Polaków, na równi z przekonaniem, że dziecko przynosi
bocian. Do dziś taką wersję narodzin podaje się małym dzieciom.

 

str 73 Bocian i Ląd Biały oraz Czarny

Kudawowie Świątyni Światła Świata, powiadają jednak, że matkami owych dziewcząt musiały
być nie boginie, lecz bogunki, których boski ist jest na tyle słaby i bliski ludzkiemu ichorowi, że
możliwym się staje narodzenie z boskich lędźwi półboskiego-półludzkiego potomstwa. I tak Wędę
urodziła Topielica Czapła, Łabędę-Lędę powiła Łojma Łaska, a Mazowkę-Mazję wydała na świat
Dziennica Skoła. Dziewczynki zostały spłodzone i zrodzone, gdy boginki przybrały ludzką postać
i dzięki temu miały ludzkie kształty, bez śladu inożności. Takie narodziny nie zdarzyły się nigdy
wcześniej i nigdy potem, zatem nie były to zdarzenia zwyczajne. Te trzy przyszły bowiem na
świat w sposób jeszcze bardziej tajemny i cudowny, niż to się stało z Czarodaną. Stały się ludźmi
zwyczajnymi i ziemskimi, choć pochodziły bezpośrednio z boskiego nasienia i z boskiego ciała.
Trzy Siostry Po Ładziwie – bo tak też je zwano na Weli – przeznaczone zostały do spełnienia
niezwykłej roli w dziejach Nowej Koliby. Na dodatek miały też dokonać rzeczy wyjątkowej –
założyć pierwsze w dziejach plemię rządzone wyłącznie przez kobiety. Było to plemię Mazonów
i Mazonek, Plemię-Gniazda. Temu plemieniu poruczyli bogowie być w Nowej Kolibie zbiornicą
czystej Zaródzi Nowego Człowieczeństwa, czyli Odwieczną i Najczystszą Zbiornicą Nasienia
Ludzkości w Nowym Świecie – przeznaczyli im stać się jedynym Zamkniętym Zakonem Ziemi.
Takie narodziny wymagają swojej ceny i tak się też stało. Zaraz, gdy dzieci przyszły na świat,
Ładziw posłuszny prawom Weli przebił ich matki mieczem-harapem, a ich dusze wcieliły się
w Czaplę, Sokoła i Łabędzia.
Te trzy ptaki są znakami trzech wielkich lądów świata, poza którymi nie ma już innych na Ziemi:
Czapla jest ptakiem-znakiem Wenelądu oddanego później we władanie Wędy, Sokół – Swarny
Ptak jest znakiem ptakiem Mazstyki-Mazji (Śwazstyki), nad którym to lądem królowanie objęła
później Maza-Mazowka (Śwarna Mazja, Śwarstyka-Świastyka, Maza Bezwstyda)), a Łabędź jest
znakiem-ptakiem Lądu – Lądu złączonego Morzem Żywym. Przy czym Biały Łabędź jest znakiem
Białego Lądu (Północnego) a Czarny Łabędź Czarnego Lądu (Południowego). Niektóre kapiszty
podają też, że tym ptakiem-znakiem Lądu jest Czarny i Biały Bocian, bo bocian rzeczywiście łączy
Ląd w całość, a Łabędź łączy tylko Krainę Lodu i Skanię z Lądem i Mazją.
Stąd, kiedy matki dziewczynek zamieniły się w ptaki, ich córy zostały przez Ładziwa umieszczone
w rodzie wielkiego żercy i czarownika z plemienia Połuczan, zwanych też Połoczanami. Było to
plemię pochodzenia bursko-nuruskiego z Pałkinów i Łyskowiców. Czarodziej i wróż, o którym
tu mowa, zajmował się także podróżowaniem i wymianą, czyli był poniekąd wtajemniczonym
kapłanem mudrem-żagłem i pomieniaczem kapiszty Podagów. Zwał się Sadko-Sądek lub Nur, zaś
jego żoną była istyjka Jaśniena. Oboje przybrani rodzice dziewcząt mogli się szczycić starodawnym
rodowodem krwi, sięgającym czasów samego Światogora i narodzin Straszów Welańskich. Ród
kniagina Sądka-Nura II wywodził się od Żar Ptaka Ogniksa, czyli inaczej Rujogońca Wojnyksa
(Fejniksa, Rójnika)8, a ród Jaśnieny II od Oryja z królewskiego starożytnego, zerywańskiego rodu
Kuksów i od Zorzy-Jaśnieny I.

str 97 – Bocian przenosiciel wieści

Mąż żył tak długo, że czcili go za samą jego długowieczność, podobnie jak onegdaj Kościeja,
z tym że tamten spowodował, iż ludzie przez długi czas nie umierali w ogóle. Podobną cześć
oddawały plemiona Telawelowi, który wyzwolił słońce z rąk Węsada i Bogów Ciemności, a potem
odszedł w świat samotnie, lecz wieści o jego czynach przynosiły gołębie i słowiki, bociany i ryby.

 

str 161

Jednak dopiero Opiekunka Domu – bogini Żywia-Siwa, zwana także Kurką, pozbierała
najpożyteczniejsze ptaki i nie bez sprzeciwu innych bogów objęła je swoją opieką.
Zaciekle bronili swoich praw Kaukowie i Kirowie. Wkrótce rozpętała się więc między nimi
a Żywią taka wojna, że bogini okładana świetlnymi udarami i ognistymi razami uszła pokonana
w Krainę Morów. Tam ukrywała się długi czas, z całym swoim ptactwem schowanym pod sukniami
i opończami. Żeby przetrwać pogonie, musiała się zamienić w lodowy sopel. Obielona szronem
Żywia trwała nieruchomo tak długo, że w końcu zarówno światłogońce Kirów, jak smoki i żnuje
Trzygłowych zaprzestały poszukiwań. Kiedy Żywia odtajała, okazało się, że kury, koguty, kaczkiutki
i inne ptaszydła bez uszczerbku przetrwały czas moru, za to ona sama zupełnie osiwiała. Stąd
jej drugie imię – Siwa.
Od tego czasu ptaki domowe – kury, gęsi i kaczki znalazły się na zawsze w jej opiece. Domowe
ptactwo i gołębie, pozostające we władaniu Pogody, dostarczyły ludziom wystarczające ilości
pokarmu, aby mogli przetrwać zły czas i się pomnożyć.
Jako że w ucieczce od Knów-Wiłów z owego zakluczenia w drzewych klatach-klutach przewodziły
gęsi, kaczki i bociany, to one głównie (i kilka innych jeszcze gatunków ptaków) zyskały przywilej,
aby odlatując przybierać kształt klucza na niebie.
Tym bardziej świętowanie jaja, branie go do obrzędów, jego wieńczenie i czynienie zeń oraz na
nim znaków zapisów, czyli noworocznego Przekazu Taj, stało się powinnością ludzi, którzy w ten
sposób głoszą pochwałę wszystkim ptakom i czczą pamięć owej przyjaźni z pierwszego trudnego
okresu bytowania Zerywanów na Ziemi, kiedy to ptaki pomogły im przetrwać.

 

Black Storks

 

 

 

 

 

 

Tagged with: , ,

Brak haplogrupy N (ugrofińskiej) a język węgierski na Uhorzu (Węgrach, Hungarii)

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 31 Marzec 2014

https://sites.google.com/site/haplo4862/country-national-haplogroup-chart-dna

Węgry hg

Materiał na jakim się opieram pochodzi z powyżej podanej strony poświęconej genetyce.

W miarę postępu badań genetycznych wyjaśnia się coraz bardziej sprawa Węgier i rozbieżności pomiędzy językiem obowiązującym na tym terenie a składem poszczególnych grup ludnościowych współtworzących ten organizm przedpaństwowy w okresie od 5000 p.n.e. do 500 p.n.e., protopaństwowy od  500 p.n.e. do V wieku n.e. oraz w formie obecnej jego państwowości od 500 n.e. do dzisiaj, czyli 2000 n.e..

Powyższy diagram przedstawia rozpoznaną obecnie w 2014 roku sytuację haplogrupową Y-DNA na Węgrzech.

Widać z niego, że skład genetyczny populacji jest nieco odmienny w proporcjach niż się rysował początkowo. Ta sytuacja zmienia się też w miarę coraz większej liczby badań na innych terenach, ale w zakresie mniej znaczącym niż na Węgrzech.  Przedstawimy tutaj diagram Polski, Rosyjski , Fiński, Mołdawski, Ukraiński, Serbski, Słowacki i Austriacki, a także  Indyjski, po to żeby porównać pewne sytuacje związane z rozkładem puli genetycznej i zasięgiem obowiązujących tam współcześnie języków, które ukształtowały się w toku dziejów.

Zacznijmy jednak od Węgier i języka ugro-fińskiego jakim się tam mówi.

Węgry

Gdy patrzymy na rozkład haplogrup obecnych na terytorium Węgier narzuca nam się rzecz niewiarygodna – otóż brak tutaj zupełnie osławionej haplogrupy Ugro-Fińskiej – N. Ona na obecnym terytorium Węgier w ogóle nie występuje.  Nie mieszkają tutaj więc potomkowie prawowitych Węgrów, Ungarów, Ono-Gurów, Ogrów, Ogórów (Pogórzan), Hunów, Awarów, Huno-Awarów, Uhorzan, Ugrów, Ugliczów. Na Węgrzech występują w składzie genetycznym populacji według tych diagramów haplogrup Y-DNA, następujące grupy ludności: R 50,7% (w tym słowiano-scytyjskiej R1a1a jest 21,5%, a R1a1 to tylko 0,2%, celtyckiej R1b jest  29%), I 29% (Staroeuropejska), E 16,5% (Afrykańska), J 3,5% (Semicka), H 1% (Hinduska-Cygańska).

Jak to się zatem stało, że Węgrzy mówią językiem ugro-fińskim skoro nie ma tam Ugro-Finów? Grupa hinduska 1% (Cyganie) i semicka 3,5% nie mają ze względu na małą liczebność znaczenia przy formowaniu się języka. Logiczne jest bowiem, że na danym terenie wybiera się jako wspólny język użytkowy język jakiejś znaczącej liczby mieszkańców z którymi „należy się” porozumiewać bądź jako gospodarzami terenu, jako decydentami lub jako grupą z którą trzeba dokonywać wymiany dóbr.  Dalej w toku użytkowania ten język przekształca się, jest uzupełniany słowami z obu języków współtworzących, tworzy się specyficzna lokalna wymowa wyrazów i wreszcie powstaje nowa składnia, łatwa do „obsługi” dla wszystkich grup językowych ludności. Pozostałe grupy ludności na terenie Węgier pozostają niemalże w patowej równowadze i jest ich wiele. Celtowie 29%, Staroeuropejczycy 29%,  grupa Słowiańska to 21%, a Afrykańska prawie 17%.  Wiemy, że Celtowie i Staroeuropejczycy nie posiadają dominujących języków. Ich mowa łatwo się kreolizuje i przystosowuje do innych, ich język nie zdominował nigdzie europejskich konglomeratów etnicznych. Dał im swój wkład, domieszkę, ale w różnych miejscach Europy jako wiodące przyjmowano inne języki niż celtyckie i staroeuropejskie.

Jak to było na Węgrzech? Przy takiej równowadze podjęta została zapewne przez władców wojowników Ugro-Fińskich, którzy jak wiemy z kronik w pewnym momencie historycznym opanowali te ziemie jako „obrońcy”, decyzja, że to ich język będzie jednoczył wszystkie te różnojęzyczne plemiona i ludy. Musiało się to dziać późno, czyli wtedy, kiedy Madziarowie Nadwołżańscy (grupa nosicielska języka ugro-fińskiego na tym obszarze) podbili te ziemie około 906 roku. Struktura feudalna była już po 300 latach „przymiarek” na tym terenie na tyle okrzepła i plemiona nawykłe do zarządzania „z książęcego dworu”, że udało się „z dworu książąt madziarskich” poprzez żupanów narzucić  wszystkim mieszkańcom język węgierski jako „urzędowy”. Musiał tutaj panować ustrój tego typu, że ludność bez uzgodnienia z przedstawicielami Madziarów nie mogła przedsięwziąć niezbędnych dla przeżycia działań. Dlatego musiała opanować ten język żeby funkcjonować. No dobrze, ale to nie wyjaśnia skąd się wziął język skoro nie ma tutaj ludzi, którzy mogliby go przynieść, czyli tych z haplogrupą N.

Ziemia węgierska (hungarska, madziarska) w językach ościennych i dawnym tutejszym, różne nosiła miana. Nazwa „Węgry” pozostała do dzisiaj po plemiennej przeszłości słowiańskiej, po tych plemionach, które nadal dzisiaj zamieszkują centralne Węgry. Znamy podobną nazwę plemienia z Wendlandu nad Morzem Bałtyckim w Niemczech z Połabia (Pomorze Przednie) – Wagry – „wagry” czyli bagna (bagry). Nazwa tej ziemi nadbołotońskiej ma szereg wariantów i odmian; Uhorze/Ugry (Ungaren) – Ugór  (Puszta – Zielona Pustynia Węgierska), Wągry-Wagry (Bagry- bagna Bołotoni -Balatonu), Ugry-Ugory (Pustki), Ugole (Kąty, Węgły) – Uglicze, Uhorze (Podgórze Karpat – U Hor, U stóp Harpątów – nizina leżąca). Zachowała się także nazwa nawiązująca do starożytnych Czaropanów z Caroduny, Panonia –  Ziemia Panów i Nizina Panońska.

Zatem Ziemia Uhorzan-Panów (Podgórzan Harskich) w okolicy Budy – którego to grodu nazwa jest przecież z gruntu słowiańska, jak i Balatonu (to też słowiańska nazwa – Bołotoń) jest zapewne ziemią plemienną rdzennie słowiańską.  Zamieszkiwana była tak dawniej jak i dzisiaj przez Słowian etnicznych hg R1a, mimo że weszła w skład państwa węgierskiego.

Tak samo ziemie Słowiańskiej Wołoszy  weszły w romańską Mołdowę. Tu także językiem dominującym obecnie nie jest słowiański, lecz romański (rumuński). Żyło zaś tutaj plemię całkiem słowiańskie zwane Ugliczami – Węgłami – Kącianami – Gątami – Gotami – Getami. Zamieszkiwało ono u brzegu Morza Czarnego, na Wołoszy, na Pokuciu, u stóp Karpat-Harpątów nad Dniestrem. Również w Rumunii grupa etniczna słowiańska jest spora, byli to Siedmiorodzianie. Gdy idzie o Mołdowę i Rumunię to mechanizm kształtowania się romańskiej dominacji językowej był jednak zupełnie inny niż na Węgrzech. Nie była ona narzucona, lecz jest wynikiem zamieszkiwania tutaj znacznej liczby ludności Staroeuropejskiej mówiącej jakimś dawnym językiem raseńskim, retyckim, wenetyckim lub mieszanką, być może celto-satroeuropejską, która następnie zmieszała się raz jeszcze ze scyto-słowiańskim, przejmując z niego aż 30-40% słów.

Wróćmy jednak do Węgier. Gdzie zatem szukać rdzennych Madziarów Ugro-Finów, którzy podbili tutejszych Scytów-Słowian, Celtów, plemiona Romańskie, Greków haplogrupy E oraz Staroeuropejczyków? Ano po sąsiednich krajach, bo Węgry były przecież tak jak Polska, znacznie większe niegdyś, niż te dzisiejsze. I rzeczywiście, jeśli rozejrzymy się w koło, to znajdziemy.

Oto w Mołdowie występuje już Haplogrupa N i to całkiem licznie – 4,1 %. To tam są ugrofińscy Madziarowie, tam się schowali, ale nie mówią dziś po węgiersku tylko po rumuńsku. Jeśli Awarzy, albo Hunowie rzeczywiście byli ludem turkucko-ugrofińskim (co nie jest pewne bo wiele wskazuje że mogli być Słowiano-Turkutami lub Słowianami) to tam musieli oni zapuścić korzenie, a nie w centralnych Węgrzech gdzie haplogrupa N nie występuje.

Gdzie jeszcze znajdziemy owych Madziarów-Ugrofinów? Otóż natrafimy na nich na Słowacji. Wiemy, że mieszka tam do dzisiaj ludność węgierskojęzyczna Hungarzy-Madziarzy. Jest ich tutaj 3,5% i nie zatracili języka, ale to wynika z faktu, że Węgry utraciły tu część ziemi na rzecz Słowacji razem ze swoja rdzenną ludnością.

Prawdziwie wielkie ich skupisko znajdziemy jednak na dzisiejszej Ukrainie – 9,4% ludności o hg N. Ci nie mówią w ogóle po węgiersku, a tym bardziej po fińsku. Na Białorusi też  mamy haplogrupę N – syberyjską – 5% (mówią po białorusku). Czy na Ukrainie i Białorusi mogą to być zatem pozostałości po  Chazarach-Połowcach (Moro-Kumanach/Markomanach)? Mogą, ale i tutaj możemy się spodziewać genów po Hunach, Awarach, Madziarach. To tutaj, na Ukrainę, według kronikarzy, wycofali się po klęsce synowie Atylli-Chatyłły i tutaj mogli osiąść ze swoimi drużynami.

Także w Serbii znajdziemy zaskakująco znaczną liczbę Y-DNA hg N – 5,4%. Czy to potomkowie Awarów? Bardzo prawdopodobne. To z tą ziemią graniczy przecież B-Awaria!  A w Niemczech (B-Awaria) jest 1,7% hg N. Trochę mniej hg N znajduje się też w Austrii 0,6%. W Niemczech i Austrii mówią oni po niemiecku. Ich obecność w Austrii może wynikać z faktu, że dwór wiedeński i administracja były dla Węgrów otwarte bardziej niż dla Polaków. Jednak obecności w Niemczech nie sposób wyjaśnić inaczej jak tym, że są to potomkowie Hunów i Awarów.

Dla udokumentowania, że haplogrupa N jest nośnikiem języka ugro-fińskiego przedstawiamy diagram Finlandii:

Finlandia – Winlądia

finland hgWidać tutaj rzecz oczywistą, że przy prawie 60% jednorodności fińskiej tego kraju i 29% domieszce Staroeuropejczyków, którzy nigdzie w Europie nie narzucili Indo-Europejczykom swojego języka, a jedynie wnieśli swoje słownictwo w język indoeuropejski, dominuje język fiński. 7 % domieszka Słowian, nie była w stanie narzucić swojego języka Finom. Tym bardziej 4% domieszka Celtycka.

Język ugro-fiński okazuje się na tyle silny, przydatny do skomplikowanej komunikacji, że mógł stać się spoiwem nie tylko dla Finów ale i dla tak różnoetnicznego środowiska jakie występowało na Nizinie Panońskiej.

Wielu badaczy sądzi, że języki ugro-fińskie podobnie jak drawidyjski niesłusznie zalicza się do innej grupy językowej niż pozostałe indoeuropejskie. Wygląda na to, że jest to jedna i ta sama grupa. Jeżeli są to języki zewnętrzne to bardzo bliskie, pograniczne dla Indoeuropejczyków. Być może zresztą, że wyrastają one ze starszej wspólnoty, którą mogły tworzyć  w Starej Kolibie Syberyjsko-Aralskiej razem ludy haplogrupy R1 (Indoeuropejczycy – centralni), R2 (Drawidowie-Darwidowie, południowi – Indyjsko-Cejlońscy), Q (Aralczycy/PreIndianie Amerykańscy – północno-wschodni) i N (Syberyjczycy/Ugro-Finowie – północno-zachodni). Do tego dochodzą ludy turkuckie (to Tatarzy, Mongołowie i Turcy), które tworzyły swój język w tej samej Starej Kolibie Indoeuropejczyków, lecz na pograniczu kitajskim – czyli południowo-wschodnim, z Chinami i południowo-zachodnim z Semitami.

języki stara koliba haplo

Cały ten proces językowy jaki zaszedł na Węgrzech potwierdza pośrednio z poziomu lingwistyki Wędrówkę Ludów, ale tylko w tym sensie, że pomiędzy  1. wiekiem n.e. a 6. wiekiem n.e.  przemieszczały się rzeczywiście przez Europę ze Wschodu na Zachód „ludy” stanowiące  zbrojne drużyny, nawet może armie, jednak nie całe plemiona, z całymi zadrugami, rodami. Były to raczej armie zdobywcze, jak ta węgierska, które atakowały Rzym, a przy okazji narzucały swoją zbrojną „opiekę” i „wolę” swojemu rolniczemu  zapleczu prowiantowemu.

Jeśli idzie o Finlandię warto  zwrócić uwagę na fakt, że zamieszkuje ją 7% Scyto-Słowian, którzy tam dotarli i zadomowili się oraz przetrwali do dzisiaj. Żyją tam jako znacząca grupa, trzecia co do wielkości , po rdzennych tutaj zapewne Staroeuropejczykach i przybyłych z Syberii Ugro-Finach, blisko spokrewnionych z Indoeuropejczykami językowo.

Omówmy teraz bliskie sąsiedztwo Węgier, bo rysuje się wiele ciekawych spostrzeżeń co do owych krajów. Na początek Mołdowa – bardzo, bardzo ciekawy kraj. Nie spodziewacie się nawet jak bardzo ciekawy.

Mołdowa

Mołodowa hg44% R wśród których R1a stanowi 30%, a R1b w przybliżeniu 14%. 27% grupa I- Staroeuropejczyków. Dominuje tutaj język rumuński, a więc romański, z mocną naleciałością słowiańską, którą określano kiedyś na 30-40% słów pochodzenia odsłowiańskiego. Oprócz ponad 4% ludności haplogrupy N ciekawe jest występowanie tutaj prawie nigdzie w Europie niespotykanej domieszki ludności o hg Q. Ta grupa genetyczna, która niegdyś sąsiadowała z Indoeuropejczykami w Centralnej Azji jest główną składową osadnictwa Indian w Ameryce. Jak widać część owego ludu haplogrupy Q zadomowiła się również nad Morzem Czarnym.  Ciekawe jak czują się Europejscy przedstawiciele tego niezwykle przedsiębiorczego ludzkiego plemienia, które pierwsze przeprawiło się przez Pacyfik do Nowego Świata przez Syberię i Indonezję oraz Mikronezję już około 15.000 lat p.n.e. Nie prezentujemy tutaj plasterka z rumuńskimi haplogrupami. Powiem wam tylko że to co odróżnia Rumunię od Mołdawii mimo tego samego używanego języka, to prawie że idealnie równy podział tego kraju między R1a – 20%, R1b – 19%, I – 22% oraz J – 27%. Te 4 grupy stanowią w Rumunii 90% całej ludności.

Słowacja

słowacja hgJęzyk słowiański, bo i dominacja R1a jest tutaj olbrzymia, tylko trochę mniejsza niż w Polsce. Występuje 3,5% hg N – Ugro-Fińskiej, czyli Madziarów węgierskich, na południu. Dominujący jest konglomerat R1a – I (62%). Potwierdza to że taki układ gdzie większość ludności mówiła w tych dwóch macierzystych językach prowadził do dominacji języka, który dzisiaj nazywamy słowiańskim.

Ukraina – Kraj Haro-Rusów i Budynów

Ukraina hg50% R1a – język słowiański, bliski polskiemu. Duża liczba przedstawicieli hg I, a w języku ślad tego bardzo niewielki. Przewaga liczebna Słowian musiała być tak duża, że nie miało sensu próbować się porozumiewać innym językiem. Takie swobodne uformowanie się języka musiało przebiegać według zupełnie innego modelu niż model węgierski czy model serbski jaki zobaczymy poniżej. 

Serbia – Kraj Awarów

serbia hgMimo prawie 40% wkładu hg I, gdzie I2 stanowi ponad 30%, a R1a tylko 14% – język słowiański. 5,4% Ugro-Finów, którzy musieli być dawcami języka węgierskiego na Węgrzech i biorą się tutaj zapewne z Austro-Węgier albo od Awarów. Być może wszyscy oni to serbscy Węgrzy. Ciekawe czy da się to stwierdzić w języku serbskim jakim się posługują czy też rozpłynęli się i mówią czystą serbszczyzną (serbo-chorwackim). Widać, że podobnie jak u Węgrów język narzucił dwór i grupa wojowników – być może Awarów-Hawarów, Chorwatów, bo to język serbsko-chorwacki. W takim układzie Awarowie musieli posługiwać się językiem słowiańskim – serbsko-chorwackim, czyli wspólny dla obu nacji. Byliby więc Awarzy etnicznie Serbami lub Chorwatami, w każdym razie Słowianami.

Austria – Ziemia Choruntanów, Jakoszanów i Rakoszanów

austria hg60% R przy czym 43%R1b – w wyniku język germański, czyli celto-słowiański. Słowianie – Rakoszanie, Jakoszanie, Choruntanie nie byli w stanie narzucić tutaj języka, musieli wytworzyć język wspólny dla Celtów,  Słowian oraz Staroeuropejczyków, których jest tutaj 23% Język germański to R1b+ R1a+I. Potwierdza to drogę formowania języka w Skandynawii, gdzie musiał on nabrać cech germańskich dopiero po wejściu Celtów.

Polska – Haro-Nuria, Lęgia i Wenedia

Poland hgNiesamowita jednorodność R – Słowiano-Celtycka – 85%, z wielką przewagą R1a – Słowian 64% całej populacji. Domieszka hg I tylko 6%. Język słowiański.

Rosja – Burowia-Zaboreja (Hiperboreja)

Rosja hgRosja to prawdziwy tygiel ludów i haplogrup. Słowianie pochodzący tutaj od Polaków i Ukraińców oraz Białorusinów narzucili język całemu wielkiemu obszarowi. Tylko 6% R1b, najmniej w krajach Słowian.

Indie

Indie hgIndie pokazują zdecydowaną dominację hg R, i niewielką przewagę R1 nad R2. Przy czym odmiennością jest tutaj to iż pośród R1 występuje wyłącznie R, R1 i R1a. Nie ma w ogóle przedstawicieli R1b. R1a, która dała sanskryt i wedy stanowi  27,5%, Drawidowie R2a – 23,3%. Haplogrupa H, którą maja Cyganie Europejscy stanowi tutaj 24,5%. 

Vincza – Stare europejskie naddunajskie pismo – najprawdopodobniej pierwsze pismo Słowian

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 27 Marzec 2014

vinca 1Znaki tego pisma znajdujemy na licznych przedmiotach odkrytych w wielu miejscach południowo-wschodniej Europy (Białego Lądu) , poczynając od miejscowości Vinca (koło Belgradu w Serbii), poprzez pozostałe kraje byłej Jugosławii, Grecję, Bułgarię , Rumunię i Węgry aż po stepy na Ukrainie, do ujścia Donu. Przedmioty te pochodzą z okresu od 7000 do 4000 p.n.e, a te dekorowane pismem  Vinca pochodzą sprzed 8000 do 6500 lat. Tak się składa, że genetyka potwierdza głównie obecność w tym rejonie Europy w owym czasie ludności Staroeuropejskiej o haplogrupie I2 oraz ludności prasłowiańskiej (Scyto-Słowian) o haplogrupie R1a. Zatem można w całej pełni uznać to pismo za pierwsze pismo Słowian. Dodatkowo jak widać na załączonych obrazkach nawiązuje ono wprost do symboliki solarnej zabytków z późniejszego okresu znajdowanych nad Wisłą, Odrą i Łabą na terytorium Słowiańskiej Kultury Łużyckiej i Przedłużyckiej. Przed cywilizacją sumeryjską i minojską w południowo-wschodniej Europie rozkwitała zatem zapomniana kultura Vinča – z rozwiniętym rolnictwem, osadnictwem, a nawet własną formą pisma.

 

vinca 3Dla porównania – Indie

Genetyka lokuje tutaj ludzi o haplogrupie R1a od 8000 roku p.n.e. zaś Staroeuropejczyków I2 – od 30.000 lat. Niektórzy archeolodzy sugerowali, mając na uwadze pewne zbieżności z Sumerami, że założyli ją przybysze z Mezopotamii. Tyle, że kultura „Starej Europy” – jak nazwała ją znana archeolog, Marija Gimbutas – była dużo starsza od tych, które uznaje się za „kolebkę cywilizacji”. Co więcej, lud Vinča nie zniknął… Vincza to najprawdopodobniej dzisiejsi Słowianie.

 

vinca 2Z Wiki:

Kultura Vinča – neolityczna kultura archeologiczna związana ze stanowiskiem eponimicznym w Vinča na przedmieściach Belgradu.

Kultura Vinča rozwijała się w Europie południowo-wschodniej od ok. 5500 do ok. 4000 p.n.e. Wyróżniana jest faza starsza zwana Turdaş (Tordos) lub Vinča A i B, oraz młodsza – Pločnik lub Vinča C i D. Na bazie kultury Vinča powstaje kultura badeńska oraz inne pomniejsze archeologiczne kultury. Kultura Vinča powstała ponad starszą kulturą Starčevo.

 

Zespół zjawisk kulturowych utożsamianych z kulturą Vinča obejmował swym zasięgiem naddunajskie dorzecze w obszarach na północ od ujścia Maruszy po dorzecze górnej Morawy na południu oraz od linii rzek Drina – Dunaj, na zachodzie po Transylwanię na wschodzie. Kultura rozciągała się w mniejszym nasileniu poza swoje centrum sięgając terenów Centralnej Europy i Azji Mniejszej.

 

Pierwszego odkryć dokonał w 1908 r serbski archeolog Miloje M. Vasić w naddunajskiej miejscowości Vinča 16 km na wschód od Belgradu. Wykopaliska były odwiedzane przez autorytety dziedziny: Veselin Čajkanović, Charles Hyde, J. L. Myres, W. A. Hurtley, Bogdan Popović, Gordon Childe.

 

Inwentarz ceramiczny w kulturze Vinča reprezentowany jest przez naczynia ostro profilowane o szarej bądź czarnej barwie uzyskiwanej poprzez wypalanie naczyń w atmosferze redukcyjnej. Inwentarz kamienny w owej kulturze reprezentowany jest przez różnego rodzaju odłupki i wióry.

Domy budowano skośnie do północy wzdłuż krzyżowych ulic. Domy były nieduże, czworokątne, ściany wykonane z plecionki pokrytej warstwą gliny. Słupy wewnątrz budynków wspierały dwuspadowy dach. Wewnątrz znajdował się piec lub palenisko.

Znajduje się również wiele świadectw kultu takich jak ołtarzyki na trzech lub czterech nogach i statuetki kobiece w pozycji siedzącej lub stojącej. W miarę rozwoju kultury twarz a szczególnie oczy były modelowane coraz staranniej, natomiast sylwetka stawała się coraz bardziej schematyczna. Na stanowiskach owej kultury poświadczona jest obecność glinianych statuetek kobiecych w pozycji siedzącej bądź stojącej. Odkopano 1000 czasami malowanych statuetek[1].

Rozwija się metalurgia[2]. Odkrycie warsztatu metalurgicznego w Pločniku przesuwa początek europejskiej epoki miedzi o 500 lat wstecz wobec wcześniejszych ustaleń[3][4].

Symbole używane w kulturze Vinča

Ludność tutejsza zajmowała się głównie uprawą pszenicy, jęczmienia, soczewicy oraz grochu poświadczona jest także hodowla kóz, świń, psów i bydła które przeważało. Handlowano nadwyżkami zbiorów za sól, obsydian i rzadziej za ozdobne muszelki Spondylidae.

Inne osady to: Divostin, Potporanj, Selevac, Pločnik, Predionica Liobcova i Ujvar. 120 hektarowe muzeum w Pločniku obejmuje osadę która rozwijała się od 5500 r. p.n.e. do pożaru w 4700 r. p.n.e., po czym ludność ją zamieszkująca przeniosła się gdzieś indziej, o czym świadczy brak zwęglonych zwłok w pogorzelisku.

 

 

vinca 5

Symbole

Rysunek naczynia glinianego ze znakami

Szereg znalezisk archeologicznych z sfery kultury Vinča zawiera znaki lub symbole, określane też czasem jako „pismo kultury Vinča-Turdaş”, „pismo staroeuropejskie”, lub nawet „alfabet staroeuropejski”. Ilość inskrypcji i znaków oraz ich kontekst nie pozwoliły, jak dotychczas, na użyteczna analizę. Przyjmuje się powszechnie, że znaki te nie są prawdziwym pismem ale raczej „protopismem” (znanym także z innych miejsc, na przykład symbole z Jiahu w Chinach lub tabliczka z Dispilio w Grecji). Jednakże, jeśli te symbole okazałyby się pismem, to byłby to jeden z najstarszych (jeśli nie najstarszy) system pisma na świecie (powszechnie przyjmuje się, ze najstarszym systemem jest sumeryjskie pismo klinowe z ok. 3000 lat przed Chrystusem). Znaki Vinča są okazyjnie przedmiotem sensacyjnych publikacji i popularnych spekulacji.

Patrz: http://en.wikipedia.org/wiki/Danube_script

http://www.prehistory.it/ftp/winn.htm

vinca 4Symbole są uznawane za tzw. proto język, czyli przekaz wiadomości, lecz prawdopodobnie nie są kodowanym językiem. Inni naukowcy uważają je za najstarszy przykład pisma, starszy o ponad 1000 lat od pisma sumeryjskiego.

W 1875 roku podczas wykopalisk archeologicznych, prowadzonych przez węgierskiego archeologa Zsófia Torma w Tordos, na Węgrzech (dziś Turdas, Rumunia), odkryto pierwsze przedmioty z wcześniej nieznanymi symbolami. W 1908 roku odnaleziono kolejne obiekty w Vinca, przedmieście Belgradu (Serbia), około 120 km od Tordos. Następnie więcej fragmentów przedmiotów odnaleziono Banjica, w innej części Belgradu. Ok 150 elementów z kultury Vinca, zostało odnalezione w samej Serbii, wiele pewnie jeszcze skrywa Ziemia.

W 1961 roku Nicolae Vlassa odkrył w Tartaria w Rumunii tabliczki z piktogramami, tożsamymi z symboliką Vinca, wśród których można dostrzec podobieństwo do symboli runicznych. Odnowiło to debatę na temat najstarszego przykładu pisma. Znaleziska datuje się na przed 4000 lat pne, czyli starsze niż pismo Sumerów i Minojczyków. Do tej pory ponad tysiąc fragmentów z podobnymi napisami zostały odnalezione na różnych stanowiskach archeologicznych w południowo wschodniej Europie, w tym w Grecji, Bułgarii, byłej Jugosławii, Rumunii, na wschodzie Węgier, Mołdawii i południowej Ukrainie.

Większość z symboli Vinca, powstała w latach 4500 – 4000 pne. Tablice z Tartaria nawet wcześniej, bo około 5300 roku pne. Oznacza to, że są starsze od proto sumeryjskiego skryptu obrazkowego z Uruk (dzisiejszy Irak), uznawanego obecnie za najstarszy znany skrypt. Analizy nie wykazały podobieństwa między obiema grupami symboli, uważa się więc, że powstały niezależnie od siebie. Istnieją natomiast podobieństwa między symbolami Vinca, a innymi symbolami neolitu, jak Egipt, Kreta, czy nawet Chiny. Takie znaki były charakterystyczne dla wspólnego rozwoju proto pisma, które ewoluowało niezależnie w wielu społeczeństwach.

 

Dominującym przekonaniem jest to, że symbole były wykorzystywane do celów religijnych w tradycyjnym społeczeństwie rolnym. Fakt, że te same symbole były używane od wieków, z niewielkimi zmianami sugeruje, że znaczenie rytualne i kultury reprezentującej symbole również pozostała na stałym poziomie przez długi czas. Symbolika zmieniła się na początku epoki brązu, co sugeruje, że nowa technologia przyniosła istotne zmiany w organizacji społeczeństw i wierzeniach.

Współczesny pogląd mówi jednak, że oba pisma – sumeryjskie i vincza rozwinęły się niezależnie od siebie. Nie wiadomo jednak na ile ustalenia te chronią archeologię przed burzą, którą byłoby połączenie pewnymi zależnościami kulturę Vinča z Sumerami, o których pochodzeniu do dziś nic nie wiadomo.

Gimbutas twierdziła, że „w V i w początkach IV tysiąclecia, tuż przed swoim upadkiem w Europie Środkowo-Wschodniej, tamtejszy lud zbudował miasta będące dużymi skupiskami ludności, ze świątyniami wysokości kilku pięter, przestrzennymi domami, profesjonalną ceramiką, tkactwem, obróbką miedzi i złota, a także rzemieślnictwem.” Gimbutas próbowała nawet odczytać pismo Vinča, które nazwała „językiem bogini”. Opierała się w swoich staraniach na pracy Shan Winna, który stworzył pierwszy katalog jego „alfabetu” składającego się – jak ustalił – z 210 znaków w większości złożonych z linii, głównie o prostokątnych formach (wynikało to prawdopodobnie z trudności rycia krzywych na glinianych tabliczkach).

Podsumowując, Winn ustalił, że znaki Vinča składają się z pięciu głównych elementów: prostej, dwóch linii przecinających się, dwóch linii łączących się końcami, kropki oraz krzywej. Uznał on jednak, że nie było to pismo, a znajdowane na przedmiotach znaki nie tworzyły „tekstów”. Określił on je jako „pra-pismo”, z czym nie zgadzała się Gimbutas. Ciągi znaków pozostawione przez twórców kultury są jednak bez wątpienia za krótkie, aby tworzyć treści. Czym więc są?

 

winca1
Według historyków, w Sumerze pismo powstało wskutek wymogów stawianych przez życie – głównie do „czynienia notatek”. Uznaje się, że w kulturze Vinča jego narodziny były motywowane religijnie. Innymi słowy, znaki pozostawione na artefaktach są rodzajem magicznych zaklęć.Pradawni mieszkańcy Europy opanowali również górnictwo. Kopalnia w Rudnej Gławie (140 km od Belgradu) liczy ok. 7000 lat, a jej pionowe szyby schodzą na głębokość do 20 m. Jej odkrycie wywołało kontrowersje równie silne, co pismo Vinča.W listopadzie 2007 r.w południowej Serbii natrafiono na piec z wyposażeniem kuźniczym – miedzianym dłutem, młotkiem oraz toporkiem. W jego sąsiedztwie znaleziono również odlane tam przedmioty. Podczas prac natrafiono również na kilka figurek. Archeolog Julka Kuzmanović-Cvetkowić uznała na ich podstawie, że kobiety kultury Vinča „chodziły pięknie ubrane, podobnie jak dzisiejsze dziewczęta – w krótkich topach i mini spódniczkach. Nosiły również bransolety.”Anonimowe plemię, które żyło w okresie 5400-4700 p.n.e. na 120-hektarowej osadzie położonej w dzisiejszym Ploczniku, znało przemysł, rzemiosło, sztukę oraz obróbkę metali. W pobliżu znaleziono również prawdopodobnie pierwsze europejskie spa – studnię termalną. Zmarłych chowano na chędogim cmentarzu. Żywi z kolei spali na futrach i wełnianych „matach”, nosili wełniane, lniane i skórzane stroje i hodowali zwierzynę. Liczne znaleziska zabawek (figurek zwierząt, grzechotek i glinianych mini-garnków) wskazują na dbałość o najmłodszych.To tylko dwa przykłady tego, że kultura Starej Europy wyprzedzała o millenia sąsiednie cywilizacje, lecz została przez naukę zepchnięta w niepamięć ze względu na niezgodność z ogólnie przyjętym kanonem. 
Znaleziska z Bele Vode i Rudnej Glavy wskazują, że gdy lud Starej Europy wszedł w kontakt z miedzią, rozpoczęto produkcję przedmiotów – początkowo biżuterii. Marija Gimbutas nazwała ją „cywilizacją bogini”. Według niej rozwijała się ona w okresie od 6500 do ok. 3500-3200 p.n.e., kiedy doszło do migracji Indoeuropejczyków. Starzy mieszkańcy Europy mogli w tej sytuacji zrobić dwie rzeczy: pozostać i żyć pod obcym panowaniem lub migrować. Nie wiadomo, na co się zdecydowali.
Dla Gimbutas najazd Indoeuropejczyków nie był jedynie inwazją. Doszło do starcia dwóch modeli – matriarchalnego i skupionego wokół kultu bogini, reprezentowanego przez lud Vinča, z nowym patriarchalnym porządkiem. Według niej kultura Starej Europy miała charakter pokojowy. Z uczoną litewskiego pochodzenia nie wszyscy jednak się zgadzali. 
Kilka lat temu w Południowej Francji znaleziono przedmioty wytworzone przez kulturę Vinča, co wskazuje, że jej przedstawiciele podróżowali nie tylko na wschód, ale i na zachód.
Dziś uważa się, że to oni stworzyli podwaliny cywilizacji minojskiej. W symbolice obu znaleźć można podobne elementy: węża, ptaka (symbolizującego boginię), także pszczoły i motyla oraz podwójnego topora. Co więcej, pismo kultury Vinča jest niemalże identyczne z tzw. pismem linearnym „A” z Krety.

Ruch Wolnych Ludzi Ruchem Wielkiej Wagi – pod pilną obserwacją!

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 24 Marzec 2014

au 23321/22 marca w Zrównanie, opublikowaliśmy artykuł o Puszce Pan-D-Ory – dokładnie na ten sam temat. Dzisiaj 24 marca mamy identyczny w idei artykuł z tym samym tytułem w Gazecie Polskiej Codziennie. Na marginesie tego artykułu możemy tylko dodać, że proponujemy Wenecji aby również, podobnie jak Gaza poprosiła Rosję o interwencję. Na pewno znajdzie się tam przecież jakiś Wenecjanin rosyjskiego pochodzenia, którego warto chronić.

Wielokrotnie pisałem o tym, że Ruch Wolnych Ludzi (Wolnej Myśli, Wolnomyślicielski) w Polsce ma niesłychanie wielką wagę i że jest wyjątkowo silnym środowiskiem opiniotwórczym mimo, iż  aktywnie nie przynależą do niego, nie współtworzą go czynnie, miliony Polaków, a tylko kilka do kilkunastu tysięcy spośród nich.

Wiele środowisk po stronie czarnej i czerwonoróżowej nie przyznaje się, jak pilnie obserwuje i jak podchwytuje wieści i myśli na temat świata, płynące z naszego środowiska. Oczywiście fala publikacji i przemyśleń powtarzających nasze HOLISTYCZNE spostrzeżenia i analizy, podejmujących nasze inicjatywy i przechwytujących nasze akcje np. zielone, przyrodotwórcze, społeczne, ma charakter wtórny, jest więc spóźniona i nieadekwatna do zachodzących na Planecie Ziemia zjawisk. „Przemyślenia” te i „propozycje” są wtórne i spóźnione nie tylko w sensie filozoficznym, jako Myśl Która Kształtuje Świat Fizyczny, ale są też spóźnione w aspektach praktycznych, najbardziej przyziemnych, związanych bezpośrednio, organicznie z  funkcjonowaniem planety i poszczególnych krajów, jako połączonego systemu społeczno-politycznego, a więc w aspekcie bieżącej polityki, spraw społecznych, finansów czy gospodarki światowej.

au 236Od miesięcy informujemy o tym co się dzieje na Ukrainie, w Kijowie, że jesteśmy z Majdanem i Ukrainą w bezpośrednim związku mentalnym i praktycznym. Teraz ten kierunek myślenia podejmuje PIS i Solidarność. No i bardzo dobrze, tylko szkoda że tak późno. Myślę, że jest to dla niedowiarków kolejne potwierdzenie dlaczego Majdan opisywany jest przez Kreml, propagandę banksterską i niemieckie polskojęzyczne portale internetowe jako Banderowcy, którzy nienawidzą Polski!

Nie przeszkadza nam to wcale, ani owa obserwacja, ani to że ktoś korzysta z Naszej Myśli i owoców Naszej Pracy. Wręcz odwrotnie niezmiernie nas to cieszy. Cieszyłoby nas bardziej, gdyby autorzy wskazywali na źródła swoich lustrzanych inspiracji i przyznawali, że te obserwacje, które powielają i te myśli, idee jakie upowszechniają w mediach własnego nurtu materialnego (czarnego czy czerwonoróżowego) mają swoje źródło w przemyśleniach Wolnych Ludzi, w Środowisku Wolnej Myśli. Nie chodzi przy tym wcale o żadną próżność z naszej Strony (Zielonej Strony Mocy), ale o to żeby autorzy owych wtórnych enuncjacji sami przed sobą przyznali się do Wielkiej Zmiany, jaka zachodzi w ich umysłach i psychice, w nich samych, żeby przyznali, iż jest to racja ogólna, ścieżka, której należy się trzymać i zasady, którymi warto się w życiu kierować.

Ten artykulik jest refleksją po naszej obecności na Spotkaniu Sympatyków Niezależnej Telewizji we Wrocławiu z okazji 10 lecia jej działania. Jak już tutaj pisałem dla nas jest to również jedna z kilku ważnych rocznic Tego 2014 roku (wiosennych i jesiennych), jako że nasze publikacje i działalność w formie różnych portali ciągnie się już od co najmniej 25 lat.

au 235Dzisiaj 24 marca, dostrzeżono Morowe Panny i wartość tego przedsięwzięcia – była to jak pamiętacie nasza Hudba Miesiąca Sierpnia 2013 roku, muzyka połączona z artykułem o podobnej treści, jak ten dzisiejszy w Codziennej. PIS próbuje sie przypodobać Wolnym Ludziom, Wolnym Artystom, ale nie jest w stanie właściwie zaakcentować faktu, że jest to całkowiecie KOBIECE Przedsięwzięcie – „Morowe Panny”. Ich interesuje patriotyzm na starą modłę, podczas gdy nie jest to żaden hołd kobiet dla powstańców, tylko Kobieca Inicjatywa Patriotyczna. Kiedy kobiety śpiewają o wojnie ma to zupełnie inne znaczenie, panowie prawicowcy! (znajdziecie Morowe Panny na Czarnym Pasie w dziale Hudba (muzyka) Królestwa SIS)

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to Wolni Ludzie wyznaczają prawdziwie nowoczesną ścieżkę rozwoju Polski i wytyczają szlaki Nowej Myśli , która jest następnie przez nich praktycznie wdrażana w organizowanie struktur Plemienia Wolnych Ludzi i Wolnej Polski, w konkretnych przedsięwzięciach.

Nie miałem tego okazji powiedzieć podczas panelu „Słowiańszczyzna wczoraj, dziś, jutro” wczoraj we Wrocławiu więc piszę to do was teraz TUTAJ:

Polacy powinni być dumni z dotychczasowych swoich dziejów, z całej przeszłości która rozciąga się na co najmniej 25.000 lat wstecz do początków cywilizacji Ziemi. Jako Słowiańszczyzna wnosiliśmy w ową Cywilizację Człowieka na Ziemi przez cały czas nieoceniony wkład, znaczące nowości, popychające Ludzkość ku jej dzisiejszej dominującej pozycji, czyniąc z człowieka Istotę Technologiczną. Ale też odwoływaliśmy się i odwołujemy się konsekwentnie od zawsze do Człowieka jako Istoty Przyrodniczej, związanej nierozerwalnie z Siedliskiem-Przyrodą, sprzęgniętej z nim/nią przy pomocy Przyrodzonych Praw. Obca Przemoc na jakiś czas odebrała nam Moc Sterowania Światem poprzez te Przyrodzone Prawa. Był to długi Okres Ciemności , zdominowanej przez obcy System Pan – Niewolnik, utrwalony na ziemiach Słowian przez Postrzymski Porządek, zresztą jak na całym świecie. Mimo, że wydawać się może, że był to okres bardzo długi, jako że trwał 1000 lat, to jednak warto zauważyć dwie rzeczy;

Jesteśmy predestynowani, śmiem powiedzieć WYBRANI, do jego zakończenia i do zmiany. Znajdujemy się w Jądrze Wielkiego Wiru Zmiany, w samym Sercu Świata. Podlegaliśmy krócej działaniu feudalnego porządku Pan-Niewolnik niż podlegały mu ludy i plemiona tzw Zachodniej Cywilizacji. Dopiero pomiędzy 850 a 1000 rokiem udało się Cesarstwu Postrzymskiemu przywieść do tego sposobu organizacji społecznej kraje i ludy Królestwa SIS (Wielkiej Scytii Euroazjatyckiej, Wielkiej Sarmatii Euroazjatyckiej, Wielkiej Tartarii Euroazjatyckiej , Wielkiej Wenedii Północnej,Wielkiej Harii (Wharatu-Bhar, Warwarii-Barbarii-Harharii).

Po drugie nigdy nie przyjęliśmy owego narzuconego Słowianom przemocą zbrojną, przekupstwem i podstępem Porządku Postrzymskiego za swój. Naszym przyrodzonym porządkiem obowiązującym według Wiedy i Praw Przyrody był i pozostaje System Plemienny, z Radą Starszych, z Sądem Starowieku, z Ogólnym Wiecem Ludowym i naturalną demokracją bezpośrednią.

au 238Od początku Rewolucji wskazujemy, że to Niemcy w jednej linii z Rosją są kluczem do właściwego rozwiązania sprawy Praw Ukrainy do Wolności. UE=Niemcy/Wielka Brytania oraz Rosja muszą zdać egzamin z wartości swojego Słowa i Godła, swoich deklaracji z 1994 roku. USA również przy tej okazji. Jednakże my w odróżnieniu od autorów tego artykuliku nie mamy tak bałwochwalczego stosunku do Stanów Zjednoczonych.  Dzisiaj dowiadujemy się, że USA na tym zakończyło zestaw sankcji za anektowanie Krymu przez Rosję i że w razie czego nie zaangażuje się zbrojnie po stronie Ukrainy. Jest to potwierdzenie Nowej Jałty i Rozbioru Ukrainy!!!

Odzyskując dzisiaj korzenie Własnej Słowiańskiej Tożsamości wychodzimy z Ciemności (Nawi-Zaświatów) i wracamy do naszego przyrodzonego systemu Praw i Praworządności (do Prawi Praw Przyrodzonych). Nadchodzi Czas Wolnych Ludzi i Czas Demokracji Bezpośredniej (czas Jawności, Jasności i Jawi). Wolni Ludzie prowadzą do wyzwolenia Polski i Polaków, do wyzwolenia całej Słowiańszczyzny na wszystkich możliwych płaszczyznach i poziomach , we wszystkich możliwych aspektach cywilizacji i współistnienia ze Środowiskiem Naturalnym/Przyrodzonym Człowieka (do Sławi).

Publikuję tutaj poniżej i powyżej przedruki artykułów z 22, 23 i 24 marca z popularnej prasy, nie po to żebyście je nawet czytali, żeby dokładnie wiedzieć co tam oni piszą. To nie jest ważne. Te artykuły są tylko ilustracją, mają za zadanie pokazać Wam jak wielki macie wpływ na to co się dzieje w Naszym Kraju.

PAMIĘTAJCIE. W porównaniu do długości Naszych Słowiańskich Dziejów ów czas Niewolnictwa jest krótki , gdyż trwają one 20 do 30 razy dłużej  niż owe 1000 lat Niewoli.

Wy, jako myślący holistycznie Wolni Ludzie jesteście zawsze, ZAWSZE o 10, o 100, o 1000 KROKÓW DO PRZODU w stosunku do wszelkich grup, które próbują za wami nadążyć i „podpiąć” się, po to żeby was wykorzystać. Pamiętajmy więc, że gesty przypodobania się, próby wykorzystania, czy upodobnienia się po to by zyskać Waszą sympatię, są próbami spóźnionymi i skazanymi na niepowodzenie.

au 234W nagłówku artykułu konstatacja faktu, który podajemy od miesięcy – Konflikt na Ukrainie = Koniec Starego Świata. Rozpoczyna się Nowy Świat- Wielka Zmiana. Treść artykułu potwierdza ten fakt na wielu płaszczyznach.

Czytając te nagłówki i treści poniżej/powyżej uświadamiamy sobie łatwo, że już TO kiedyś czytaliśmy. Często o tydzień, albo o trzy dni wcześniej, albo o miesiąc, a nie raz o kilka miesięcy wcześniej! Czytaliśmy to  na TYM Blogu i w innych Portalach Wolnomyślicielskich!

au 239au 239bI znów próba przypodobania się Wolnym Ludziom, ale chybiona gdyż dziwnym trafem cała ta Rzeczywistość została zauważona przez Graczy Rozgrywających i Kreujących ją na równi z tymi tutaj opisywanymi, po 25 latach współuczestnictwa w Cyrku Sejmowym. Na marginesie – oczywiście Maleńczuk im nie pasuje – nie jest kościółkowy jak Kukiz.

au 237To z innej beczki. PIS ustanowił na nowo obchody Dziadów Wiosennych – 10 kwietnia. Jest to powrót do Zwyczajów Pogańskich sprzed 1000 lat. Wykonywany jest on rękami ludzi, którym się zdaje że działają w intencji Watykanu.W całej rozciągłości popieramy przywrócenie obchodów Dziadów Wiosennych – nigdy za dużo Pamięci Naszych Przodków.

 

Z ostatniej chwili: 25 marca 2014 – 5.26

 

Szwadrony Śmierci mordują Prawy Sektor

http://wiadomosci.wp.pl/lbid,6581,title,Rosja-umacnia-wladze-na-Krymie-Wladimir-Putin-realizuje-swoj-plan,nazywo.html

W nocy w Równem na Wołyniu nieznani sprawcy zabili Ołeksandra Muzyczko „Saszkę Białego”, lidera Prawego Sektora na zachodniej Ukrainie.

Jak informuje portal Kresy.pl, do jednej z kawiarń w tym mieście podjechały trzy mikrobusy, a ludzie, którzy z nich wysiedli, wyprowadzili na ulicę wszystkie przebywające w lokalu osoby. Był wśród nich Muzyczko. Założono mu na ręce kajdanki, pobito, a następnie świadkowie usłyszeli strzały z broni maszynowej. Zginął na miejscu. Sprawcy mieli uprowadzić 5 innych osób.

 

Tatarzy Krymscy żądają referendum – chcą się oderwać od Krymu

Tatarzy krymscy żądają przeprowadzenia referendum obejmującego zamieszkałe przez nich obszary w celu odłączenia się od Federacji Rosyjskiej. I co na to Rosja, która sama dała przykład, że można oderwać w referendum kawałek obcego kraju? Czy powie Tatarom nie? Czy raczej przystanie na to, że każdy naród, tak jak naród rosyjski, ma prawo do samostanowienia. W przypadku Tatarów Krymskich mówimy o zwartym obszarze środka półwyspu, który oni zamieszkują, zaś obszar ten wynosi około 5 tysięcy kilometrów kwadratowych. Żądamy referendum dla Tatarów Krymskich.

Tagged with: ,

22-23 marca 2014 – Wrocław – Wiosenne Zrównanie (I Zlot Sympatyków NTV)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 12 Marzec 2014

ros nowa wiosenne zrównanie d9b2e864b52f

Wiosenne Zrównanie

Ponieważ w wielu osobach ten obraz budzi pytania i zainteresowanie co do znaczenia, pragnę go wyjaśnić. Symbolizuje on nie tylko Wiosenne Zrównanie. Kobieta-Wiosna/Jaruna-Matka Ziemia, jest naga i pozornie bezbronna. Jej tarczą jest piękno – ciało i umysł, a jedynym orężem jakie ona dzierży jest Błękitny Kamień- szmaragd (z-Mar-Ra-God, s-Mier-RA-Gad). Po jej stronie występuje Słońce Wodne-Ziemskie Błękitne-Żywe oraz pełne, przenikające ją elementy życia (nabrzmiałe, gotowe do poczęcia i ekspansji). Po drugiej stronie Kostroma-Męski PtakoGad/Ptakowężyca-Kąptorga-Zbrojna Zima-Raróg-Wejnyks/Feniks. W ręku dzierży łuk, na plecach kołczan i strzały – narzędzia przemocy, uśmiercające, u boku ma jeleni róg-kolec-płomienisty kindżał i podaje kobiecie rękę uzbrojoną w rękawicę. Otoczony jest suchymi hakowatymi, pazurzastymi kształtami (zimny, martwy rozum, logika). Ułożone jak łuska, jak komórki plastra, Słońce-Logos/Ratio uzupełnione jest Słońcem Życia/Wiary.

Wiosna-Kobiecość Przejmuje Władzę na Ziemi. Żeńskość pozbawiona atrybutów przemocy, wyposażona w Czarowny Szlachetny Niebieski Kamień – działający przeciw Śmierci, chroniący Ra-Światłość, ma wystarczającą moc by przeciwstawić się Siłom Ciemności i zwyciężyć. 

Jeśli obie postacie zinterpretujemy jako bogów Kiru Jarunę-Jaryłę/Jarowita i Kostromę/Koladę-Kostruba to wiemy, że są to postacie dwupłciowe dwugłowe, zrośnięte plecami/korpusem. Ta męska postać zwrócona twarzą do Jaruny, która przekazuje jej władzę nad Ziemią ma więc drugą postać Marę-Zimę, która jest zwrócona w drugą stronę i odchodzi w Kole Pór Roku oraz Kole Czakr, Kole Czary/Czaru. Jest to moment Zrównania, ale Światłość i Żeńskość obejmuje rządy nad Światem.   Jest to także spotkanie Ziemi/Ziemian z Kosmosem/Kosmitami, w którym nie jest ona bezbronna, lecz dobrze wyposażona.

 

Program

I Zlot Sympatyków NTV

Wrocław

Hala IASE ul. Wystawowa 1, obok Hali Stulecia oraz

Iglicy, w scenerii Parku Szczytnickiego

22 marca (sobota) 2014

g. 10.00 – 00.00

 

SALA GŁÓWNA (A)

10.00

Otwarcie Zlotu

Janusz Zagórski (NTV), Dariusz Krysa (Fundacja Dobre Wibracje)

10.10

Geneza Projektu NTV

Pierwsze w Polsce studio internetowej telewizji Wylatowo ON Line  2004 – 2007.

Pierwszy w świecie cywilny powietrzny patrol UFO transmitujący live obraz z monitoringu – 2005 r. (Materiały archiwalne przygotowane przez Bolesława Kulę, Janusza Zagórskiego)

Okres nadawania niedzielnych programów w latach 2009 – 2011  (niezaleznatelewizja.pl i januszzagorski.pl)

Otwarcie Studia NTV we Wrocławiu – 2 luty 2012

Otwarcie studia w Warszawie. Aktywność ośrodka Gdańskiego

Nowy etap Projektu NTV (kanały tematyczne, ośrodki regionalne)

10.30

Czas przemian – Rena Marciniak – Kosmowska (red. nacz. mieś. „Czwarty Wymiar”

11.00

Dyskusja panelowa

Tajemnice III Rzeszy

Pierwsza w Polsce dyskusja panelowa w składzie: Igor Witkowski, Dariusz Kwiecień, Mirosław Figiel

11.45

Dyskusja panelowa

Nowy Paradygmat Wiedzy

z udziałem:

Dr Mieczysław Cenin, Aleksndra Dzięcielska, dr Krzysztof Lachowski, Włodzimierz Zylbertal. Prowadzi Janusz Zagórski

12.25

Przekaz uzdrawiającej energii – Józef Kurowski  z Ciśca

Moc energetyczna śpiewu – Dominika Dominiak (Devi)

12.45

Dyskusja panelowa

Słowiańszczyzna wczoraj i dziś

z udziałem:

Czesław  Białczyński, Tadeusz Mroziński, dr Zdzisław Słowiński, Marek Wójtowicz

13.30

Dyskusja panelowa

 Odżywianie praną

z udziałem:

 Aleksander Berdowicz, Mariusz Piotrowski, Krystyna Maciąg, Veni

14.15

Dyskusja panelowa

Technologie biorezonansu

z udziałem:

Mariusz Brzoskowski, Maciej Janiszewski, Helena Nieczyporenko, Jarosław Kasprzak,Krystyna Styczyńska

15.00

Dyskusja panelowa

Lekarze wobec terapii naturalnych i nowej medycyny

z udziałem:

lek. med. Preety Agrawal, lek. med. Jadwiga Kempisty, lek med Irmina Mrozowicz – Szmidt, lek med. Anna Pokryszko

15.45

Prezentacja:

Złota proporcja – fundament natury i ludzkiej kreacji opartej na harmonii

Waldemar Gajewski

16.30

Idealna forma geometryczna – prezentacja unikatowego modelu Andrzeja Galińskiego z Nysy

16.45

Dyskusja panelowa

Alternatywny model organizacji ustroju społecznego – ekonomicznego i politycznego

z udziałem:

Andrzej Banach, Dariusz Brzozowiec, dr Krzysztof Lachowski, Kuba Miernik, Adam Kotucha, Paweł Nogal, Tomasz Pietruszka, 

17.30

Idea  śpiewu intuicyjnego

17.45

Dyskusja panelowa

Istoty pozaziemskie wobec Ludzkości – „dobrzy” czy „źli” ?

Dionizy Pietroń, Ewa Wierzbicka, Igor Witkowski,  Danuta Sharma, Simon Parks – połączenie live by skype z konferencji w Anglii. Prowadzi Janusz Zagórski

18.45

Zakończenie części konferencyjnej

Przerwa na dużej sali do 20.00

W sali średniej i małej trwają nadal wykłady i spotkania (program poniżej)

Część towarzyska na sali głównej

20.00

Joga śmiechu niepowtarzalne przeżycie – sesja  dla wszystkich chętnych  

Paweł Tomczyk

21.00

Ekspresowy kurs tańca

Dionizy Pietroń

22.00

Bal Efów  czyli Święto Miłości do Ziemi – Wiosna

Prowadzi – Veni

Bale Elfów organizowane są cyklicznie w czasie przesileń: wiosną, latem, jesienią i zimą.  Słowo „bal” sugeruje zabawę z tańcami. Tu słowo „bal” oznacza przede wszystkim dostojność i radość. Wyrażamy RADOŚĆ naszych serc – wręcz zachwyt nad pięknem Ziemi i Wdzięczność za wszystko co nam daje. To czas pamięci o Niej i zwrócenia ku Niej swych Serc. Czas odpowiedni na to jest …zawsze, ale przede wszystkim w okresie najmocniejszych doznań energetycznych, czyli podczas przesileń. Możemy wówczas okazać Ziemi miłość, wdzięczność i szacunek. Otwiera się energetyczny portal.

Wszyscy chętni mogą odpowiednio się ubrać, skorzystać na miejscu z „wizażystki” malującej twarze.

00.00

Zakończenie I Zlotu

Sala średnia (B)

10.00

Niekonwencjonalne projekty Ireneusza Bazana

10.30

Polacy w Polsce i na świecie – moje refleksje – Kuba Miernik

11.00

Jak tworzyć własne materiały dziennikarskie i studia NTV   – wystąpienie Ireneusza Piekarskiego (NTV Warszawa), Michał Stencel (NTV Wrocław)

11.45

Fundacja dr Ratha – Misja, badania, terapie witaminowe – Paweł Szczerbicki

12.15

Drogi osobistej transformacji – Grzegorz Śleziak

12.45

Złota proporcja w utworach Puszkina – Waldemar Gajewski

13.20

Nowa nauka wobec zjawisk paranormalnych – Włodzimierz  Zylbertal

14.00

Prawia – mit dziejotwórczy. Systemowa teoria kultury – dr Mieczysław Cenin

14.30

Słowiańszczyzna – wielka zmiana (cz. II) – Czesław Białczyński

15.15

Zarys koncepcji ekonomii  obywatelskiej – podstawy nowego ustroju - dr Krzysztof Lachowski

16.00

Pozaziemskie źródła przebudzania świata – Igor Witkowski

16.45

Widzenie i malowanie aury – Regina Sidorkiewicz

17.15

Materiały filmowe

17.30

Demokracja Bezpośrednia w Polsce – koncepcje a realia – Adam Kotucha

18.00

Jednak ruszamy – Dobry – waluta lokalna w Polsce – Dariusz Brzozowiec

18.30

Mini warsztaty śpiewu intuicyjnego – Dorota Pasalska

19.00

Pięć filarów długowieczności – lek. med. Jan Pokrywka

19.30

Praktyki medytacyjne - Mariusz Brzoskowski, Helena Nieczyporenko

20.00

Choroby cywilizacyjne – wyzwanie zdrowotne XXI wieku – przemyślenia i refleksje – Jarosław Kasprzak

 

20.30

Korporacyjne struktury w polskiej gospodarce – Tomasz Pietruszka, Andrzej Banach

21.00

Primum non nocere –  Po pierwsze nie szkodzić. Czy reguła ta jeszcze obowiązuje ?
Choroby na sprzedaż. Witaminy naturalne a syntetyczne – mgr farm. Beata Peszko

21.30

Dyskusja panelowa

Dwupunkt, matryca energetyczna, psychologia energetyczna – z udziałem m.in. Wiesławy Bakaj, Anny Kubicy (by skype)

22.10

Wojskowe aspekty obrony polskiego Lwowa w latach 1918 – 1919 – unikatowa prezentacja Sławomira Szerera

22.45

Zakończenie wykładów na sali B

Zajęcie w sali małej (C)

Program

Tworzymy ogniwa NTV w Polsce i zagranicą

Zajęcia w małej sali C – to spotkania robocze osób pragnących tworzyć własne ogniwa terenowe NTV

12.00

Warszawa (woj. mazowieckie)

12.45

Poznań, Zielona Góra (woj. wielkopolskie i lubuskie)

13.30

Szczecin (woj. zachodniopomorskie)                                                                                           

14.15

Olsztyn, Białystok, Bydgoszcz (woj. warmińsko-mazurskie, woj. podlaskie i kujawsko – pomorskie)

15.00

Łódź (woj. łódzkie)

15.45

Kraków i Katowice (woj. małopolskie,i śląskie)

16.30

Kielce (woj. świętokrzyskie)

17.15

Lublin (woj. lubelskie)

18.00

Rzeszów (woj. podkarpackie)

18.45

Opole (woj. opolskie)

19.15

Projekt NTV Zdrowie

20.00

Zakończenie zajęć na sali C

Całkowity koszt udziału w I Zlocie to 100 zł. Aby wziąć w nim udział należy tą sumę wpłacić do 15 marca 2014 roku na konto: Alior Bank: 67 2490 0005 0000 4600 9873 7266.   Fundacja ‚Dobre Wibracje’. Dopisek: I Zlot Sympatyków NTV. Podany powyżej nr konta dotyczy tylko i wyłącznie wpłatom na wykup wejściówek na I Zlot. Darowizny na rzecz współpracy Fundacji z NTV nadal mają to sam nr konta jaki jest linkowany ze strony głównej z działu Wsparcie. Wejściówki na imprezę będą wydawane na miejscu imprezy w przy wejściu na nią na podstawie wyciągu bankowego z listą wpłat. Bezpośrednia sprzedaż biletów za gotówkę tylko w dniu i miejscu imprezy od godziny 8.00.

Info: Janusz Zagórski 533 885 883, info@niezaleznatelewizja.pl

(organizatorzy zastrzegają sobie prawo do wprowadzania zmian w programie)

Zapraszamy

Imprezy towarzyszące:

Zapraszamy na Powitanie Wiosny oraz Medytacje Elfów na Masywie Ślęży w niedzielę 23 marca 2014

POWITANIE WIOSNY 23 marca 2014r.
Przełęcz Tąpadła – Masyw Ślęży
Ośrodek Mieszko i Jagienka

 

Z uwagi na Zlot Sympatyków NTV w dniu 22 marca 2014 r. (sobota)., tym razem, by umożliwić uczestnictwo w obu imprezach, Powitanie Wiosny odbędzie się w dniu 23 marca 2014 roku
Ponieważ czas przesilenia wiosennego jest bardzo ważnym energetycznie czasem, dla całej Matki Ziemi, zapraszam bardzo serdecznie, po raz kolejny, na to spotkanie, w magicznej i energetycznej okolicy Masywu Ślęży. Pragniemy i tym razem połączyć nasze serca i umysły w czasie wspólnej medytacji, wykładów, koncertów, rozmów, śpiewów przy ognisku. Ta jedność naszych serc pozostaje zwykle na długo w naszej pamięci i jest symbolem łączności energetycznej nas wszystkich.

Zapraszam serdecznie do Ośrodka Mieszko i Jagienka na Przełęczy Tąpała
W programie przewidujemy:

23 marca 2014r. (niedziela)

11.00 – 11.45

Wyzwolenie efektu aureoli tęczy – przed medytacją na Ślęzy
 Barbara Walczak

12.00

Wyjście na Ślężę z Przełęczy Tąpała (naprzeciw Ośrodka Mieszko i Jagienka)    

 

13.30

Wspólna medytacja na szczycie Ślęży - połączylibyśmy się wszyscy na

poziomie Serc  i Umysłów,by zrobić Rytuał Uzdrawiania, odczytać specjalną Inwokację

Współpracy Ludzi z Siłami Przyrody -aby stworzyć lepsze warunki do 

egzystencji  na Nowej Ziemi,  Nowej Erze  Miłości

Prowadzi: Veni i Krystyna Maciąg

 

15.30

Obiad

 

16.45

Powitanie gości i zapoznanie z programem – Krystyna Maciąg

17.00                                                                                                                                             

Koncert uzdrawiający Mis Kryształowych, Gongu i Instrumentów Archaicznych
Camila Vatral i Grzegorz Zielonko – Music Medicin

18.10

Rachuba czasu przesilenia wiosennego i akrotonia pisma głagolicowego
Tadeusz Mroziński

19.00

Kolacja

20.00

Autorska Muzyka Filmowa – wraz z premierą nowej płyty na Powitanie Wiosny
Maria i Wiktor Wedlerowie

21.10

Budzenie kryształowej świadomości – relacje z podróży w miejsca mocy
Danuta i Piotr Nowaczyk

22.00

Ognisko z licznymi atrakcjami, grą na gitarze i śpiewem do rana

Proszę o indywidualne rezerwacje noclegów w Ośrodku Mieszko i Jagienka – tam też można będzie zamówić posiłki (obiad, kolacja, śniadanie) – tel. 501463554, 71 3162151.
Na hasło Powitanie Wiosny uzgodniono ceny noclegów:
– 40 zł od osoby w domkach kampingowych (dobre warunki, domki ogrzewane)
– 50 zł od osoby w Ośrodku w pokojach 2-osobowych
Wszelkie informacje:
Krystyna Maciąg tel. 602 596 451, e-mail: uni-dom@wp.pl

Tagged with:
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 638 obserwujących.