białczyński

Ślęża na urodziny Anny

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 20 Maj 2014

DSC00824-

DSC00826-

DSC00827-

DSC00828-

DSC00830-

DSC00831-

DSC00832-

DSC00833-

DSC00834-

DSC00836

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)
Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi

slow4

Tagged with:

Ślęża – uderzenie mocy 11. 11. 2012 roku, godzina 11.11 – 12.07 (12.11 – 13.07)


DSC00392 bez komprWołanie słońca nad Ślężą

Wielokrotnie dotychczas pisałem, że nie rozumiem wielkiego znaczenia jakie moja żona przez całe nasze wspólne życie od roku 1972, kiedy związaliśmy się swadźbą,  wiąże z godziną 13.07/1.07 czasu środkowoeuropejskiego. Zdarzenia z roku 2012 po części odpowiadają być może na owo wyróżnienie godziny.

DSC00392 bez kompr

Nasza przygoda ze Ślężą zaczyna się od wizyty pod Wierzycą/Wieżycą i na Wierzycy w roku 2009 na wiosnę, podczas Święta i Wielkiej Bitwy Niebieskiej, 21 marca.

DSC00391bez kompr Braliśmy wtedy udział w uroczystych, publicznych obchodach święta Nowego Słowiańskiego Roku, zorganizowanych przez Słowiańską Wiarę. Odbyło się moje spotkanie z grupą około 250 młodych ludzi zaangażowanych w odnowę Wiary Przyrodzoney Słowian, zorganizowanych w Zachodniosłowiańskim Związku Wyznaniowym .

DSC00394kompr

Po wieczornych uroczystościach i spotkaniu na wspólnej biesiadzie, rankiem następnego dnia obeszliśmy miejsca, w których te wspaniałe rzeczy się działy. Byłem niesłychanie wzruszony poprzedniego wieczora, tak bardzo , że kiedy poproszono mnie o wygłoszenie na koniec obrzędu mowy, głos uwiązł mi w gardle [czytaj: Święte Słowiańskie Dęby -moje pogańskie credo"].

DSC00395kompr

Nie wiem czy uczestniczący wtedy w tym obrzędzie młodzi ludzie mieli świadomość tego co się dzieje wokół nich, i co się dzieje ze mną? Zapewne nie. Przeżyłem tego wieczora prawdziwy wstrząs.

DSC00396kompr

Noc, ogień, siła kręgu ludzkiego, uroczyste szaty żerców i innych uczestników obrzędu wiosennego, pochodnie, intonacje i deklamacje mowy uroczystej dziadów, zawołania i chóry odzewów, bębny, żertwy z topieniem Marzanny, Księżyc w pełni, przeczyste Niebo, które odsłoniło się z kłębiastych białych chmur, w chwili spełniania ofiary. Wreszcie przelot, w absolutnej ciszy, pędzącej gwiazdy (stacji kosmicznej Skylab) połączyły się we mnie z zupełnie nieuświadomionym do tamtego momentu wspomnieniem z czasów poprzedniego wcielenia, poprzedniej inkarnacji.

DSC00405kompr

Obraz  z zaprzeszłości, jaki się we mnie odtworzył i połączył z bieżącym wydarzeniem, był obrazem rzeczywistości, w której ja sam, bardzo dawno temu, jako żerca prowadzę ten obrzęd w tym samym miejscu przestrzeni, ale w zupełnie innym czasie. Nie przypuszczałem, że dożyję tak wspaniałej, cudownej, niesłychanej chwili, że wezmę udział w obrzędzie publicznym, po tysiącleciach, w tym samym pięknym miejscu,  w tak licznej grupie młodych ludzi.

DSC00401komprPowiedziałem  wtedy, że były chwile, kiedy czuliśmy się z żoną i najbliższą rodziną niesłychanie samotnie z naszą wiarą w przeszłości, zwłaszcza w latach 70-tych XX wieku, i nie wyobrażałem sobie że dojdzie do takiego jej rozkwitu jaki obserwujemy w Polsce obecnie. To było w 2009 roku. Teraz po 4 latach muszę powiedzieć, że to rozkwitające na nowo Drzewo Słowiaństwa i Wiary Przyrody objęło już swymi mocnymi konarami tysiące ludzi, tysiące Polaków, dziesiątki tysięcy Słowian  na świecie i w naszym kraju. DSC00404kompr

Zatem po tej nocy z wieczornym spotkaniem i rozmowami do późna, z kolacją i zabawą, z opowieściami, następnego ranka o świcie ruszyliśmy szlakiem wczorajszych wydarzeń, na polanę, do wąwozu gdzie wrzucona leżała wciąż jeszcze kukła Marzanny oraz poszliśmy na Wierzycę. Mieliśmy zamiar dotrzeć wtedy do Ślęży, ale nie doszliśmy. Trzeba było wracać, musieliśmy się znaleźć tego samego dnia w Krakowie i to w miarę wcześnie. Byliśmy więc wtedy w masywie Ślęży, ale nie na samej Ślęży. Wcześniej nie byłem tutaj nigdy w życiu, mimo że jako 17 letni chłopak spędziłem dwa tygodnie nie tak daleko, w Szklarskiej Porębie, a jedna z wycieczek, których zrobiliśmy wtedy kilka, sięgnęła o dwa kroki od Ślęży, w Góry Sowie.

DSC00402kompr

Ślęża musiała więc poczekać na nas, a raczej my na nią,  do czerwca 2012 roku, kiedy zatrzymaliśmy się w Sulistrowicach i odbyliśmy pierwsze ważne spotkanie, uruchamiające w nas jako współdziałającej grupie, nasze własne moce/energie/bogów, które poświęcaliśmy intencjonalnie dla urzeczywistniania Wielkiej Zmiany.

Podczas owego naszego pobytu na Ślęży w tamtym czasie, doszło do wielkiego przepływu energii i do „uruchomienia przestrzeni świadomej” wokół nas, doszło do otwarcia kanałów Świadomości Nieskończonej, dzięki którym nasza własna aktywność została włączona w główny nurt Przemiany i stała się częścią Wielkiej Zmiany, jednym ze strumieni, otwierających Nową Rzeczywistość, Rzeczywistość Czystą , Czas Złotego Wieku, Czas po Wielkiej Zmianie.

DSC00403kompr

Kiedy opuszczaliśmy w czerwcu Ślężę i naszych przyjaciół byliśmy pewni, że znajdziemy się tutaj niedługo ponownie. Nie było żadnego planu. Byliśmy jednak tak mocno naładowani energią Ślęży, że kiedy przejeżdżaliśmy samochodem przez Sobótkę, Anna zmieniała staje radiowe w samochodzie zbliżając tylko palec do klawiatury i nie dotykając jej. Była fizycznie naładowana taką porcją cząstek elektromagnetycznych, że przepływ koherentnej energii powodował fizyczną reakcję odbiornika radiowego i przesuwanie fali na antenie odbiorczej o kolejne setne megaherca. Stacje zmieniały się w odbiorniku jak w kalejdoskopie, po przysunięciu palca do klawisza.

DSC00406kompr

Moja żona jest czułym odbiorcą fal elektromagnetycznych. Gdy wzrastają w niej emocje potrafi spowodować niezłe kłopoty z elektroniką komputera, komórki, żarówkami elektrycznymi i innymi urządzeniami. Nie czas tutaj i nie miejsce na opowiadanie o tym ile uroczystości odbyło się z „poślizgiem” i „awariami”, ile pokazów odbyło się z kłopotami na skutek zakłócenia przez nią elektroniki komputerów i odtwarzaczy, czy nagłośnienia. Tak namacalnych dowodów działania owej energii, w sposób bezpośrednio materialny, do tamtego czasu jednak nie mieliśmy. Skutki energetyczne uruchomienia energii na Ślęży czuliśmy poprzez długie miesiące, praktycznie aż do spotkania w połowie września, kiedy to zneutralizowaliśmy je wejściem na Radunię i podaniem się jej odwrotnie skierowanym siłom, „żeńskim mocom”, czyli energii rozpraszającej, łagodnej, energii wyciszającej umysł, medytacyjnej.

DSC00400kompr

Pisałem tutaj, znajdziecie to w dokumentacji blogu z odpowiednią datą, że energia jaką odczuliśmy wtedy na Ślęży była zupełnie niesłychana. Teraz wiecie jak się ona zamanifestowała fizycznie. Poza tym była przez cały czas rejestrowana przez czułe elektromagnetyczne urządzenie jakim jest komórka telefoniczna i jej małe pamięci elektroniczne np. aparatu fotograficznego. Aparat zaczął od tego momentu rejestrować w miejscach objętych elektromagnetycznymi anomaliami mocy  zdjęcia „obrócone”, o dwa, trzy obroty, w osi pionowej. Nie raz pisałem o tym i dokumentowałem to w poszczególnych materiałach poświęconych spotkaniom z bogami.  Efekty materialne tamtego Wielkiego Czerwcowego Spotkania z Bogami i przełomu czerwcowego, przez jaki przeszła cała Ziemia (Wielkiej Zmiany) oraz  uruchomienia świadomej mocy na Ślęży, możecie obserwować na bieżąco i obserwujecie je. Zamanifestowały się one spontanicznie niemal natychmiast w postaci naszego kolejnego wrześniowego, dużego już spotkania grupy około 200 osób pod Ślężą. Zamanifestowały się następnie ,przez  uruchomienie tłumaczenia na angielski ważnych materiałów z naszej strony WWW, w listopadzie 2012 roku, w postaci uruchomienia wydawnictwa Slovianskie Slovo i wydania ważnych książek w marcu-maju 2013 , uruchomienia kwartalnika „Słowianić” w czerwcu 2013. Będziecie obserwować coraz więcej takich przedsięwzięć. Zachęcam wszystkich do włączenia się czynnie w dalsze działania, w rozwój kolejnych poważnych inicjatyw takich jak na przykład Barkowo, czy gdzie indziej.

DSC00398kompr

We wrześniu także poznaliśmy nowego Świętowita „Słoweńskiego” i Nowe Ryty z nim związane, we wrześniu Joanna Maciejowska zaprezentowała obraz ze Świętowitem Po Wielkiej Zmianie, wreszcie we wrześniu dokonaliśmy wielkiej inicjacji kolejnej fali energii  jednocześnie emanowanej z dwóch szczytów. W południe 0 12. 00, z dwóch dużych grup obecnych jednocześnie na Ślęży i na Raduni, dokonaliśmy emanacji energii zjednoczonej męsko-żeńskiej i żeńsko-męskiej (obu płci zjednoczonych i obu zjednoczonych gór).

DSC00399kompr

Tym sposobem dochodzimy do naszej obecności na Ślęży w 2012 roku, 11 listopada. Był to wyjazd prawie zupełnie prywatny, zorganizowanym w małej grupie. Jednak spotkaliśmy tam pod Ślężą  masę osób, w ośrodku u pani Małgosi na Tąpadłach, między innymi Livię, oraz uczestników nocnej wyprawy na Ślężę i spotkania na Wierzycy/Wieżycy. 

Jak wspomniałem my szukaliśmy tam wtedy czego innego w wąskim gronie, i  podjęliśmy akcję innego rodzaju w związku z faktami umiejscawiającymi właśnie w tym czasie Przesilenie Zmiany i to na Ślęży. Było to powiązane także ze wskazówkami, które pojawiły się jako prekognity w powieści napisanej przeze mnie rok wcześniej, skończonej we wrześniu 2011 roku –  „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

DSC00397kompr

Tak, w listopadzie 2012 roku na Ślęży szukaliśmy i znaleźliśmy „Kwiat Paproci”, którego scenę znalezienia opisałem w 2011 w tejże powieści dla dzieci.  Ten kwiat znaleźliśmy fizycznie ale i duchowo, choć pełnowymiarową świadomość na czym polega jego duchowy zasięg, głębia i obszar oddziaływania, zdobywaliśmy i odkrywaliśmy stopniowo w ciągu pierwszej połowy 2013 roku.

W chwili gdy się to wydarzenie zaczęło była godzina 11.11. – a gdy się zakończyło była 12.07 czasu listopadowego. W trakcie owego kontaktu/pracy/połączenia z bogami/energiami/ żywiołami na kamiennym Niedźwiedziu pod Świętym Jaworem Ślężańskim wylądowała Boża Krówka. Biedronka odleciała o 12.12. To zwierzątko, ten żuczek, jest symbolicznym wcieleniem Bogini Śwątlnicy, 89 Bogini, jest boską emanacją w świecie zwierzęcym Odradzającego się Światła RA, rodzącego się ponownie Światła Świata.

DSC00407komprPrzy świętym źródle

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dla tzw. „racjonalistów”, czy też dla milionowych rzesz tzw. ateistów, którzy są zdeklarowanymi materialistami, moje wyznania prezentowane tutaj brzmią dwuznacznie. Nie chcę używać określenia, że „niewiarygodnie”, „śmiesznie” bądź, że prezentują się jako „urojenia” osoby delikatnie mówiąc „niezrównoważonej”.

DSC00416komprOłtarz przy świętym Źródle

Tym wszystkim niedowiarkom, ludziom przyziemnym, którzy przez swoją ślepotę i zamknięcie na moc Świadomości Nieskończonej marnują życie  współczuję, ale też pozostaję w nadziei, że oni się przebudzą i przejrzą na oczy.

Myślę, że jak mawia Barbara Walczak, jest to możliwe i oni się zmienią, doszlusują do nas Wolnych Ludzi, wyzwoliwszy się z okowów swojego wąskiego spojrzenia na RzeczyIstność. Cieszyłbym się bardzo z tego, bo szkoda każdej świadomej istoty, która pozostaje w materialistycznym bagnie ułudy Mayi, pozornego Świata Matrixu.

Pragnę nieśmiało zwrócić uwagę tymże kategoriom wymienionych tutaj osób, że mogą one zweryfikować swój pogląd w obrębie wyznawanego przez siebie materializmu, gdyż mogą przecież obserwować  materialne, wymierne realizacje naszego wewnętrznego „pragnienia”, które było tylko pragnieniem niematerialnym, nie popartym żadnymi możliwościami realizacyjnymi w wymiarze fizycznym

Były to tylko chęci aby to wszystko co się w ciągu jednego roku wydarzyło, wydarzyło się w rzeczywistości. Było tam, zapewniam was, na początku także mnóstwo innych, małych pragnień, o których się tutaj nie rozpisujemy, a które również się wydarzyły, zmaterializowały, zrealizowały.

DSC00417komprZobacz kadzidła na zdjęciu powyżej, dowód odbycia obrzędu i posłania do nieba próśb/podziękowań,  za spotkanie przy Niedźwiedziu i Jaworze

Piszemy o tym naszym pobycie zeszłorocznym na Ślęży i o wydarzeniach z nim związanych właśnie dzisiaj w Przesilenie Zimowe, w Narodziny Światła RA, nie bez przyczyny. Piszemy o tym dlatego, żeby uświadomić wszystkim jak wiele się zmieniło w ciągu tego jednego roku i jak wiele może Świadomość Grupy. Dokładnie o godzinie 11.11 dnia 11.11. 2012 roku przy Niedźwiedziu, Anna otrzymała tak potężną dawkę energii, że straciła dech i niemalże „doznała zawału”. To było jak uderzenie pioruna, który powalił ją przy jaworze na trawę. Ale pioruna żadnego nie było, a ludzie snujący się leniwie po szczycie góry, obok nas, zachowywali się jak gdyby nigdy nic. Udar, gorąco, mrowiące odczucie energii płynącej od stóp do głowy  i wprowadzającej całe ciało w zdrętwienie. Siedziała ładny kawałek czasu dochodząc do siebie.

Zjawisko objęło nas wszystkich tam obecnych (była także Barbara i Janusz), chociaż każdy przeszedł je na swój niepowtarzalny i osobny sposób. Jeśli była to halucynacja, jak pewnie stwierdzą Lemingi i materialiści, to halucynacja zbiorowa, niezaplanowana, i nieuzgodniona.

Barbara z Januszem znajdowali się wtedy w pobliżu, ale nie z nami, byli w podziemiach kościoła obok.

Ta niezwykła energia zamanifestowała się w nas wszystkich i po prostu „rozsadzała” nas wszystkich.

Rzecz zaczęła się, powtarzam, dokładnie o 11.11 a zakończyła o godzinie 12.07. 12.07 w listopadzie w Polsce, to jest godzina  13.07 nieprzesuniętego czasu europejskiego.  Dokładnie wtedy doszło do tego kontaktu, który dokładnie tyle trwał –  do 13.07 czasu Greenwich.

DSC00418komprPo długiej chwili, kiedy Anna dochodziła do siebie, a ja krążyłem pod jaworem fotografując biedronkę, i oczekiwaliśmy na Janusza i Barbarę, bo nie wiedzieliśmy gdzie jest źródło, a tam chcieliśmy odbyć obrzędy, ruszyliśmy do źródła sami, bo po prostu coś zaczęło nas tam pędzić.

Kiedy tam dotarliśmy, trochę błądząc nasi towarzysze odnaleźli nas pod skałą Paprotnika. Janusz poprowadził nas prosto do źródła. O 12.o1 byliśmy na miejscu, o 12.03 rozpaliliśmy światła i kadzidła i ukopaliśmy paproć, o 12.05 napoiliśmy się wody ze źródła i rozpoczęliśmy medytację, a o 12.06 chmury się rozstąpiły i wyszło słońce Słońce dosłownie przebiło się z niesłuchaną siłą przez mgły, które otaczały górę od rana tego dnia. O tej godzinie wyszło zza litej zasłony i wywalczyło sobie niewielką dziurę w kłębach białych i burych chmur.

Rozejrzałem się wtedy i dopiero w tym momencie zrozumiałem co się dzieje i gdzie jestem.

Zobaczyłem, że to jest dokładnie to miejsce, które widziałem pisząc książkę. Pisząc nie miałem pojęcia dlaczego podczas gdy poszukiwania profesora Gąbki toczyły się w Dolinie Rospudy, nagle Kompania przeniosła się w czarodziejski sposób do górskiego lasu i szła strumieniem pod górę, aż wyszła na polanę ze źródłem zlokalizowanym pod skalną ścianą obrośniętą paprociami.

Nie wiedziałem też dlaczego uczyniłem Raka-Nieboraka królem Boru, przecież to nielogiczne, bo rak to zwierzak wodny a nie leśny. W tym momencie zrozumiałem wszystko; Nie-Bor-RA-k (Pan Nieba, Pan Boru, Pan Światła, Bo(d)RAk – Bedrik, Biedronka, Boża Krówka, Światło RA w jednej osobie, osobie Raka), a do tego znak Raka i przejście w Raka dokonuje się dokładnie w noc ŚwiętoRAjańską między 20 a 26 czerwca.

Do tego Rak reprezentuje przesilenie letnie. Jest znakiem trygonu wodnego i domem Księżyca. W astrologii był znakiem będącym pod wpływem Księżyca i kojarzono go z podświadomością, jasnowidzeniem i płodnością. Odpowiadał macierzyństwu.   Jako zwierz chodzący do tyłu spowalniał ruch słońca, czyli powodował symbolicznie ubywanie dnia.

Jego znak, czerta – to położone poziomo: 6 i 9. Cyfry, które maja symbolizować szczypce a są jednocześnie czertami życia i śmierci. Słońce świeciło w pełni, całkowitym blaskiem przez 1 minutę i o 12.07 znów zrobiło się przy źródle ciemno.

DSC00419kompr

Światła na ołtarzu nad źródłem

DSC00420kompr

Ołtarz i polana źródlana rozświetlone słońcem od 12.06  do 12.07

DSC00421komprŹródło i ołtarz – z tyłu w stronę schroniska jest skała z paprociami – taka dokładnie jak w mojej powieści. Sęk w tym że nigdy tutaj wcześniej nie byłem, a cała droga do tego miejsca jest idealnie opisana w książce „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego Kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

NWGąbka krol_gotowy_kompr

Scena z książki w ilustracji Kiry – Orszak króla boru RAKA nad Źródłem z Kwiatem Paproci

DSC00422kompr

Tak jak w powieści, trafiliśmy też na strażnika źródła i strumienia – Starego Szyszymora. Cały czas (oprócz momentu przy Świętym Jaworze i |Niedźwiedziu byliśmy we czworo, z Barbarą i Januszem, z którymi tutaj odbyliśmy medytację/modły przy źródle i obrzędy.

Na zdjęciu Barbara  przy Szyszymorze.

Są takie zdarzenia, którymi niełatwo podzielić się z innymi ludźmi. To jedno z nich. Kiedy wiesz, że komuś będzie trudno uwierzyć w to co masz do powiedzenia, wolisz często nic nie mówić. Dzielę się z wami tym co się wtedy stało, rok po fakcie. Sytuacja musiała bowiem do tego dojrzeć. Rok temu było za wcześnie.

DSC00423kompr

Szyszymor i paprocie.  Oczywiście na szczycie Ślęży było wtedy mnóstwo ludzi. Potem, po naszych modłach, kiedy szybko szliśmy na szczyt  z powrotem, słońce wyszło ponownie. Jak zwykle dopięliśmy swego. Na Niedźwiedziu dopadłem jeszcze biedronkę. Odleciała! Spojrzałem na zegarek była 12. 12.

DSC00424kompr

To był prawdziwy dzień owego Przesilenia, kulminacji owej Wielkiej Zmiany. Nie każdy mógł to poczuć. Dziesiątki ludzi, które tam dokładnie w tym czasie były, zapewne nic nie poczuły.

DSC00425kompr bugaj

Szyszymor w całej okazałości – usta nos oczy

DSC00426kompr

Zabraliśmy ze sobą paprocie – stąd jedną a drugą z Białej, z rodzinnego domu Duninów, Łabędzi, Biało Czyniących. Obie paprocie żyją spokojnie do dazisiaj w moim domu w Krakowie.

DSC00427komprNa koniec zawitaliśmy do schroniska Romana Zmorskiego. Pokłonić się Świętowitowi i wypić herbatkę oraz zjeść ciastko.

DSC00432bez komprSpotkało nas nie lada wyróżnienie. Miła i uprzejma Gospodyni tego obiektu nie każdemu udziela klucza do osobnego pokoju, w którym pozostały meble i inne obiekty z czasów, kiedy urzędowały tutaj tajemne stowarzyszenia. To jej zachowanie wtedy jest zupełnie sprzeczne z dzisiejszymi deklaracjami, po usunięciu Świętowita, który się podobno jej już wtedy, nie podobał. Dla mnie to jednoznaczny dowód nacisku, jaki miał miejsce, jakiemu ją poddano.

DSC00436bez kompr

Panna wodna

DSC00435bez kompr

W tym pokoju właśnie odbywały się spotkania, tajemne obrzędy i narady Czcicieli Światła Świata przed II Wojną Światową (tych ze Świątyni Światła ze Szklarskiej Poręby).

DSC00428komprPozostały z tamtego okresu płaskorzeźby krzesła i stoły a nawet witraż

DSC00429kompr

DSC00431kpompr

Od naszego pobytu na szczycie i przełomu o godzinie 12.12 zaczęło się wypogadzać. Mgły rozeszły się całkowicie.

DSC00438komprRuszyliśmy wtedy do Białej, odbyć kolejne spotkanie i medytację oraz po kolejne paprocie z tamtejszego kamieniołomu Piotra Włosta.

DSC00437bez komprW Kamieniołomie byliśmy o 13.07 czasu polskiego – a powitała nas salwa trzech wybuchów. Nie przesadzam ani trochę.

To był dzień cudów, czy też niespotykanego, niesłychanego wprost  nagromadzenia „przypadków”, jakby to określili rozmiłowani w statystykach i teorii prawdopodobieństwa, materialiści.

No cóż, panie i panowie materialiści to już wszystko. Zatem była to tylko jeszcze jedna „Taka sobie bajka”, a nawet powiedziałbym solidna część Baji.

2011-11-15Jan Matejko: Piotr Włost sprowadza Cystersów do Polski – obraz ukryty w obrazie: Rak, Dwa Osiołki i Żłób

2011-11-15-11-41-05

Sleza-mapa_szczytu

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

4 grudnia 2013 – Powiew Novego – flaga wszystkich słowiańskich plemion

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 5 Grudzień 2013

Nadesłane przez Aletheia Nowy Eon

Flaga wszystkich słowiańskich plemion

Aletheia Nowy Eon Aletheia Nowy Eon·36 filmów

Opublikowano 4 gru 2013

Dziś, symbolicznie jeszcze przed zachodem słońca, zawisła (może pierwsza taka w Polsce) słowiańska flaga, znak Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata.

Raz jeszcze krótko tutaj co do jej głębokiej symboliki, metafizyki i teologii słowiańskiej:
Centralny punkt – symbol Boga Bogów – Swąta – Światła Świata [Świętowita, Światłowiłta, Światowida, Światowita]
Ten znak jest symbolem Jedności i Wszechwspólnoty, panslavizmu i jego otwartości na inne kultury.
Cztery złączone, przecinające się koła (koło, krąg – najdoskonalsza geometryczna figura, porównaj m. in. symbolikę enso w zen i w buddyzmie, gdzie jest symbolem oświecenia) są elementem wspólnoty. Wspólnota jednak nie pochłania nikogo całkowicie. Te cztery kręgi są samodzielnie istniejące.
Ich niedomknięcie się oznacza otwartość wspólnoty na przyjmowanie nowego. Otwartość oznacza drogę, a nie statycznie zamknięte struktury.
Kolor niebieski/granatowy jest kolorem zaufania, wiary, wierności, stałości, siły duchowej człowieka i wspólnoty.
Czerwony kolor symbolizuje energię kreacji, siły witalne, siłę i poświęcenie.
Biały kolor oznacza świat, czystość, niewinność, doskonałość, jest kolorem boskości
Element boski jest elementem tutaj wszystko otaczającym i przenikającym, w którym wszystko żyje i jest, jednostka i wspólnota.
8- pełnia i ∞ – nieskończoność, infinitum; elementy ziemi i ognia (czerwony) splatają się w swojej bezgraniczności z elementami wody i powietrza na tle białego, boskiego elementu, w którym wszystko istnieje.
symbol składa się ze swastyki prawoskrętnej – niebieskiej – prastary symbol słoneczny oznaczający – Niebo, Wela i ze swastyki lewoskrętnej, czerwonej, oznaczającej Ogień i Ziemię.
Niebo, ziemia, ogień i wiatr przeplatają i splatają się w świętym wirze, umożliwiając światu jego dalsze istnienie; cztery wejścia, bramy, niczym, oczy Świetovita, widzą i błogosławią na cztery strony świata……słowiański uniwersalizm,

Zjednoczeni w tym znaku Słowianie stawią udany opór NWO i odbudują ich wspaniały, magiczny świat.

Ta flaga jest w rozmiarach 1mx1m, plus dodatkowy otwór na drzewiec o średnicy fi22mm, na profesjonalnym płótnie flagowym u mnie dostępna i może być zamówiona pod adresem: aletheia@onet.eu
Tę flagę wysyłam tylko pocztą poleconą, ekonomiczną (koszt flagi + przesyłki 47.80zł) albo priorytetową (koszt flagi + przesyłki 48.55zł). Każda flaga jest zapakowana w foli i zawiera instrukcję pielęgnacji.
Na ważne święta, na święto flagi, zawieś właściwą flagę!!!

SSSSS s-1553
http://www.youtube.com/watch?v=FkWAVio-mTE&feature=c4-overview&list=UUPbM2aCUVaEZBmKma2BarLg

SSSSS s-1553

https://www.facebook.com/jacek.m.kwiatkowski

SSSSS s-1553Dodam tylko, że mamy tutaj także bardzo ważny równoramienny Krzyż Pogański, który obrazuje tzw Cztery Filary Zodiaku Ziemi – tworzą go cztery otwarcia w znakach S – Białe Bramy Boga Bogów  – wyznaczające kierunki północ-południe-wschód-zachód.

Jestem pewien, że niedługo będzie ich powiewać o wiele więcej, i to we wszystkich krajach świata!

Ta jest pierwsza, to bez wątpienia dziejowa chwila, więc ją po prostu tutaj odnotowujemy.

Myślę, że muzyka, hudba, jaką tutaj słyszymy wyraża w pełni nasze intencje dla Świata i Matki Ziemi, dopełniając to co mówią symbole wizualne.

 

Więcej szczegółów na temat symboliki tutaj: http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/

CB

Biała pod Ślężą – 12 listopada 2012

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 11 Listopad 2013

DSC00453kompr

 

 

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!

slowianic nr 2 przod

72559091_4344303_1131473

2010-07-02

DSC00450kompr

712px-Peter_Wlast_wird_geblendet

 

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!

slowianic nr 2 przod

600px-Jaxa_Flucht2

 

Karte_Jaxa

DSC00445kompr

723px-West_slavs_9th-10th_c.

Nowy jpgkompr

Obraz Jana Matejki [powiększ]

DSC00444kompr

72559091_11064454_846065

Sleza-mapa_szczytu

DSC00443kompr

72559091_11311950_856773

DSC00442kompr

72559091_12774943_809385

DSC00441kompr

72559091_13952620_1140824

DSC00447kompr

72559091_14572639_2109601

DSC00448kompr

72559091_15518169_801575

DSC00449kompr

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

72559091_2689486_2128887

DSC00451komprKamieniołomy w Białej72559091_4709216_845841

DSC00440komprPożegnanie ze Ślężą

72559091_16324564_2446373

Radunia Ślęża pentagram-i-12Mocy

Tagged with: ,

Ślęża – komu zależy na konflikcie religijnym w Polsce?

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 7 Listopad 2013

 

Ten reportaż wyjaśnia dlaczego usunięto Świętowita ze Ślęży, i skąd „wypromieniowała” intencja jego usunięcia.
Nie ma naszej zgody i nigdy nie będzie na zawłaszczenie Ślęży przez katolicki kler. W planach księdza Staszaka
jest postawienie teraz 20 krzyży – stacji różańcowych na Raduni – górze która pozostała dotąd „czysta”, niezawłaszczona, i nie była pokryta symbolami Jedynej Słusznej Wiary.

Druga święta góra Pogan Polskich – Rodzimowierców ma być im odebrana bezprawnie przez katolicki kler! Czy władze Gminy przerwą ten proceder?! Komu zależy na konflikcie religijnym w Polsce?

Odpowiednie fragmenty reportażu Niezależnej Telewizji 1 z Wrocławia obnażają mechanizm działania kleru przeciw Rodzimowierstwu i symbolom Wiary Przyrodzonej Słowian, które są przecież jednocześnie symbolami kultury przedchrześcijańskiej wszystkich Polaków i wszystkich Słowian. Działanie to odbywa się w całej Polsce, a nie tylko na Ślęży. Ma ono przyzwolenie najwyższych władz kościoła. Dlatego konieczne jest skierowanie petycji nie tylko do władz Kurii Wrocławskiej, nie tylko do władz lokalnych i centralnych władz państwowych w Polsce, ale także do Papieża Franciszka, czyli do Stolicy Apostolskiej. Czy Watykan popiera tę Nową Krucjatę przeciw polskim Rodzimowiercom, przeciw oficjalnie działającej w Polsce odmiennej od katolicyzmu religii?

Zobacz od 09.35 do 17.00 minuty – mówi pani sołtys Sulistrowic

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)
Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi
slowianic nr 2 przod

O usunięciu Świętowita z Augustowa, oraz Diabła z Krakowa, czyli co się naprawdę dzieje na Ślęży!

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 30 Październik 2013

dąb w drodze na ŚlężęDąb w drodze na szczyt Ślęży (kliknij – Mimo, że jest zwyczajny jest po prostu nieziemski)

Wielka jest moc Góry Ślęży. Jest to w pojęciu nas, ludzi, Moc Odwieczna. Mijają setki ludzkich pokoleń a Moc Góry nie słabnie, działa nieustannie, a każdy kto stanie na jej szczycie odczuwa jej niesłychaną siłę. Świetliste promienie biją z wnętrza Góry i czy chcesz, czy nie, przenikają cię na wskroś i poruszają do głębi. Ta Moc jest namacalna, jest widzialna, jest dotykalna. Zawiera się w każdym pojedynczym Kamieniu,  w każdym Starym i Młodym Drzewie czy Krzewie, w każdym Źdźble Trawy, w pojedynczym Liściu i Ziarnku Piasku. Nie jest to jakaś zabobonna Moc Piekielna, nie jest ona ani Dobra ani Zła. Jest to Moc Naturalna, Moc Natury, Moc Przyrodzona, Moc Przyrody. 

Góra jest Dziełem Nieskończenie Doskonałym i wszystko co na niej w sposób naturalny się Zakorzeniło jest Absolutnie Boskie. Jest Góra dziełem/emanacją, Matki Ziemi i Pana Gór.

Moc Góry, ojcowska, twarda, przewracająca i rozrywająca głazy, które tutaj spoczywają i skręcająca rosnące tutaj stare drzewa, płynie  z samego Jądra Ziemi – Władcy Skał, Magmy i Magnetyzmu. Płynie tutaj moc żeńska, z Serca Matki, z Korzeni Ziemi, moc odmienna łagodna i wytrwała, z miękkiego podłoża z Gleby. Matka Ziemia łagodzi Moc Ojca – Pana Skał i splata się swoim promieniowaniem z jego mocą.

I tak pospołu ślą Owi Bogowie  prosto z Jądra Ziemi, prosto z Korzenia-Serca, Energię. Zasila owo Jądro i Serce bezpośrednio Moc Słońca-Swarożyca i Moc Ognia Dalekiego Nieba i Gwiazd – Swaroga.  Zasila górę bezpośrednio Moc samego Światła Świata i promieniuje stąd, z Góry Ślęży, na wszystkie Istoty Żywe, Materialne.

Im zaś Wyżej Zorganizowany jest wewnętrznie jakiś Materialny Byt tym bardziej wrażliwy jest on na Moc Góry. Góra emanuje bowiem Moc Nieskończonej Świadomości. 

Człowiek jest w Matce Ziemi tą istotą żywą, która osiągnęła najwyższy poziom zorganizowania, a tym samym wrażliwości. Człowiek jest szczególnie uwrażliwiony na Moc Tej Góry. Ludzie tworzą Społeczność, Ród/Naród i Zadrugi, plemiona i rodziny, tworzą RÓD LUDZKI jako całość, tworzą narody słowiańskie i inne, tworzą kraje, jak Polskę. Polska to Ludzie. 

Wszystko co wypływa z Góry ma Najgłębszą Siłę, Siłę Wielkiej Zmiany.

Tyle tytułem wstępu byśmy zrozumieli i poczuli o czym mówimy. O czym mówił i pisał Roman Zmorski, gdy stanął na szczycie Góry, co odczuwają różni ludzie, którzy głęboko współodczuwają z Matką Ziemią i Wszechświatem, którzy przybywają tutaj wyjątkowo tłumnie obcować z Przyrodą, Słowiańszczyzną, z Polską. Czasami przychodzą nie mając świadomości co ich tutaj ściąga. A potem wracają nieustannie nie wiedząc co ich zmusza, żeby tu przybyć raz jeszcze.  

Żeby przybliżyć Czytelnikom co się wydarzyło na Ślęży i co się tam wokół Góry dzieje, muszę przytoczyć dwa krótkie artykuły oraz podać kilka linków do innych miejsc, które znajdują się na Czarnym Pasku tego blogu w dziale „Dokumentacja wrogich działań przeciw Wierze Przyrodzonej w Polsce”. Nie musicie zagłębiać się w te teksty, już same tytuły wystarczą, żeby pojąć w jaki ciąg zdarzeń wpisuje się to co się stało na ŚLĘŻY. Mniej więcej od 2009 roku wszędzie dzieje się to samo. Kto się chce zapoznać z tamtymi sprawami może kliknąć, niewielki wysiłek, i dowie się szczegółów:

1. Atak katolickiego kleru na Świętowita na Ślęży! – Usunięto rzeźbę!!!

2. Atak kleru katolickiego na Świętowita na Ślęży – Niezależna Telewizja Wrocław (zobacz!)

3. Joście pod Głupianką – o tym jak proboszcz zniszczył odwieczny kamień ofiarny Wiary Przyrodzonej Słowian

4. Nie ma końca barbarzyństwu: 900 letni Dąb Cygański spalony – nagroda za wskazanie sprawcy 1000 złotych – Kpina?!!!

5. Świętowit w Choroszczy zniszczony! Obcięto mu głowę.

6. Czy Świętowit z Częstochowy znajdzie kiedyś należne mu miejsce?

7.Światowid z Bytowa do rozbiórki.

8. Spalono Dąb Napoleon

To tylko niewielka część podobnych spraw. Nie włączam na razie w tę dokumentację wyjątkowo wrogich artykułów prasowych, programów telewizyjnych, wypowiedzi kleru katolickiego z ambon i nagrań na You Tubie. Nie wliczam w ten nurt spalenia Świętowita na Ostrowie Lednickim w widowisku religijnym katolickim nie tak dawno temu.  Drugie tyle linków musielibyśmy tutaj zamieścić z samego tylko Krakowa. I w Krakowie, miało miejsce oblanie repliki Świętowita pod Wawelem farbą, były publicznie  wygłaszane postulaty, żeby tę replikę usunąć jako pogański symbol. Były też inne akcje słynne na całą Polskę, jak Wypędzenie Diabła i Czarownicy spod Bazyliki Mariackiej. Nie, nie były to jasełka, wypędzono aktorów, mimów, ludzi pracy i sztuki.

Przejdźmy jednak do artykułów. Zauważmy, kiedy to się dzieje. Mamy drugi rok Wielkiej Zmiany, tuż przed Świętem Pamięci Naszych Dziadów, a właściwie dokładnie w czasie jego trwania, bo ono już trwa dla nas Pogan, Rodzimowierców, trwa od ostatniej Pełni Księżyca. A Pełnia ta miała niesłychaną Moc, tak jak i niesłychaną Moc ma Słońce w tych dniach. To działanie Księżyca i Słońca, całej Przestrzeni w jakiej znalazła się Ziemia przejawia się zresztą nie tylko podwyższoną temperaturą. Jest to także huraganowy Wiatr na Zachodzie, Wiatr od Nawi. Będą się działy jeszcze inne rzeczy, które są przed nami. Towarzyszy nam w tych dniach także Kometa. Przybywa do nas po raz pierwszy i ostatni. Zbliży się do Ziemi dwukrotnie. A drugi raz, dnia 26 grudnia w Wielkie Święto Narodzin Światła Świata, w Święto Odrodzenia Mocy, w Noc Dzikich Łowów na OdRAdzające się Światło. Zbliży się i szarpnie Jądrem i wzmoże dalszą emanację Góry.  Ponieważ wiemy, że na Matce Ziemi nic nie dzieje się Przypadkiem, także i to nie są zdarzenia przypadkowe.

Tę kometę naukowcy nazwali ISCON – skąd im to przyszło do głowy nie wiem. Powiem wam jednak, że po rosyjsku, o czym pisaliśmy tutaj jakiś czas temu używając tego słowa w zupełnie innym kontekście,  słowo iskon ma dwa znaczenia: „początek” i „koniec”. Koniec i Początek – jedno słowo i dwa znaczenia jednocześnie – bo to jest słowo z dawien dawna magiczne.  Napiszcie je głagolicą.

Po lekturze tych dwóch artykułów zapraszam do Wniosków i Planu Działań, jakie powinniśmy podjąć, by być od tej chwili w Zgodzie z Wolą/Mocą Góry.

światowid augustów

Przyszła zima i Światowida w Augustowie ni ma

Rok 2012/2013 Augustów zima. Dom wczasowy FSO został zakupiony przez nowego właściciela. Świętowit, potężna rzeźba, nie jakiś nic nie znaczący słupek, czy kloc, ale monument , który powstał za publiczne pieniądze w czasach PRL, który stał tam od dziesiątków lat wykonany ręką cenionego w świecie polskiego artysty rzeźbiarza Zdzisława Skoczka, został zdemontowany. Nie poinformowano o tym opinii publicznej. Zniknął. Gdzie? Nie pytajcie. Ja sadzę, że przetopiono go na żyletki. 

link: http://augustowskireporter.pl/527-przyszla-zima-i-swiatowida-ni-ma.html

Oto notatka internetowa

Opublikowano: sobota, 29 grudzień 2012 19:35

Nad Neckiem stał sobie wykonany z metalu posąg Światowida (chyba to bóstwo wziął za pierwowzór twórca). Trochę nadgryziony zębem czasu i z lekka skorodowany ale stał. Jak stał tak zniknął. Dyskutowaliśmy dzisiaj czy powodem tego nie był przypadkiem coraz silniejszy nurt laicyzacji naszego społeczeństwa.

Po dyskusjach na temat usunięcia krzyża z sali sejmowej, publicznym nazywaniem „bohomazem” obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej niewiele już może dziwić. Po namyśle stwierdziliśmy że chyba jednak nie, aż tak głęboko czyli do starosłowiańskich korzeni nikt jeszcze nie sięga. Stawiamy na złomiarzy.

Ja bym na złomiarzy nie stawiał – Jeśli się ma wgląd ogólny to trudno nie połączyć całego ciągu podobnych wydarzeń. Autorem rzeźby był znany artysta. Rzeźba znajdowała się w przestrzeni publicznej. Była własnością wspólną miasta, gminy. Czy władze miasta o tym nie wiedziały? Nie było w aktach, umowy wykonania, rachunku za ten wydatek ze „wspólnej” kasy miejskiej?

z Wikipedii

Zdzisław Skoczek

(ur. 23 listopada 1942 we wsi Gołębie-Leśniewo, zm. w maju 2003) – polski rzeźbiarz i malarz.

Studiował na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie uzyskał dyplom w 1971. Z przekonań neopoganin, dlatego postać Świętowita uczynił tematem swojej pracy dyplomowej. Uczestniczył w działaniach Lechickiego Kręgu Czcicieli Świętowita (Kołodziej Władysław) [1]. W latach 1975-1988 pracował jako główny projektant w Wojewódzkim Biurze Planowania Przestrzennego w Ostrołęce. Poza rzeźbą i malarstwem zajmował się także grafiką, medalierstwem, scenografią i architekturą. Był również pedagogiem. Jego prace znajdują się w zbiorach bułgarskiej Galerii Silistra, Muzeum Okręgowego w Ostrołęce oraz w kolekcjach prywatnych krajowych i zagranicznych[2].

– niedługo poświęcimy artyście monografię jako że był uczestnikiem Lechickiego Kręgu Światowida i wyznawcą Wiary Przyrody – Strażnikiem Wiary Słowian

logo

Podpalono figurę Chrystusa Frasobliwego. Kapłan otrzymywał pogróżki

http://www.pch24.pl/podpalono-figure-chrystusa-frasobliwego–kaplan-otrzymywal-pogrozki,18728,i.html

Data publikacji: 2013-10-28 07:00
Data aktualizacji: 2013-10-28 07:47:00
Podpalono figurę Chrystusa Frasobliwego. Kapłan otrzymywał pogróżki

W nocy z soboty na niedziele nieznani  sprawcy oblali łatwopalnym materiałem stojącą przed drzwiami do świątyni w Sulistrowiczkach (woj. dolnośląskie) figurkę Chrystusa Frasobliwego, a następnie ją podpalili. Ogień uszkodził także drzwi świątyni. To już kolejny antykatolicki incydent w okolicach Ślęży. Systematycznie niszczone są także stacje Drogi Krzyżowej.

Zniszczenia nie są duże, lecz potencjalne zagrożenie wywołane podpaleniem było ogromne. Kościół, a także stojące przy nim Centrum Kultury Chrześcijańskiej w całości zbudowane są bowiem z drewna. Figurę Chrystusa Frasobliwego wykonano z drewna lipowego. W dobrym stanie zachowała się góra rzeźby. Dół został okopcony i można go rekonstruować.

Kościół oprócz parafian często nawiedzają także liczni turyści, którzy wybierają się na Ślęzę. Znajdujące się wzdłuż żółtego szlaku prowadzącego na ten szczyt stacje Drogi Krzyżowej są systematycznie niszczone. Jak informuje portal wPolityce.pl duszpasterz z Sulistrowic, ks. Ryszard Staszak, 70-letni kapłan, jest od jakiegoś czasu publicznie znieważany przez grupy satanistów, które odwiedzają górę Ślężę. Duchowny zaczął otrzymywać także pogróżki przez Internet.

Źródło: wPolityce.pl

Read more: http://www.pch24.pl/podpalono-figure-chrystusa-frasobliwego–kaplan-otrzymywal-pogrozki,18728,i.html#ixzz2j77L6zxN

SSSSS s-1553

Co się zdarzyło na Ślęży? – Wnioski:

1. Kościół Katolicki w Polsce jest korporacją działającą bardzo długo. W swoich działaniach jest taki, jak ludzie, którzy tę korporację tworzą. Ludzie ci przez wieki nie podlegali żadnej kontroli społeczności, nie odważano się ich krytykować i analizować ich zachowań. Przez to nabrali przekonania, że są nieomylni, bezkarni, że zostali stworzeni nie do służenia, a do Zarządzania Innymi Ludźmi. Sprawują, jak to sami określają, Rząd Dusz. Taka jest istota „towaru” jakim „handluje” ta korporacja. Oferują oni, jako Pośrednicy,  nie „Zbawienie” nawet, lecz „Obietnicę Zbawienia”, oczywiście  po śmierci. Trudno o towar bardziej niemożliwy do zweryfikowania.

Niech Wierni Kościoła nie zżymają się teraz czytając te słowa w cudzysłowie – „towar”, „handel”, „Obietnica Zbawienia”.  Kto chce Wierzyć ten Wierzy w tę Obietnicę i nie zamierzamy nikogo „nawracać”, czyli przekonywać, że nie powinien, albo że jest „coś lepszego”. Odwiecznymi Specjalistami od nawracania są inni. My mówimy: Wierzysz to wierz nadal. Twój wybór – Twoja Wola – A z naszego punktu widzenia, Wolnych Ludzi, Twoja Wola jest święta i masz prawo ją realizować wszelkimi środkami. Z tymi jednak dwoma zastrzeżeniami, że:

a) nie wtedy kiedy Twoje Działanie jest wymierzone w Innych Ludzi i Ich Wolną Wolę

b) poza tym, odpowiadasz osobiście za każdy swój czyn, w każdym życiu i  nie ma żadnych zwolnień lekarskich od odpowiedzialności, ani rozgrzeszeń od czynów

2. Z jakichś powodów, Przedstawiciele/Pośrednicy Kościoła Katolickiego w Polsce, Ludzie, którzy tworzą tę Korporację i realizują cele wyznaczone przez Centralę Watykańską widzą w Wierze Przyrodzonej Słowian, w polskich Rodzimowiercach, w NAS, wyłącznie to o czym powyżej piszą w swoich artykułach na portalach katolickich, o czym mówią na filmach (do których macie linki) widzą w NAS, wyłącznie Satanistów – roznosicieli Złego.

3. Instytucję stanowią ludzie, którzy ją współtworzą i Prawo Korporacyjne, które realizują. Istotą tego Prawa jest, w myśl reguł kapitalizmu/feudalizmu, którego ta instytucja jest wytworem, niepohamowany Rozwój Korporacji. Ludzie, którzy służą korporacji realizują jej cele. I nie przestaną ich realizować, dopóki Korporacja będzie istnieć i działać.

4. Czy ich sąd, że to Rodzimowiercy Polscy są wrogiem, którego należy zniszczyć ma sens logiczny? Czy ich działania przeciw NAM skierowane,są w XXI wieku uprawnione, czyli czy mieszczą się w jakichkolwiek prawnych ramach?

Czy „rozprawa” z Odmienną, Równoprawną w Polsce religią, jaką oni realizują mieści się w kanonach etycznych głoszonych przez ten kościół? Nasza Wiara Przyrodzona ma prawo istnienia i działania zagwarantowane Konstytucją Polski i Konstytucją Świata zaakceptowana przez Polskę – zwaną Paktem Praw Człowieka i Obywatela, którą Polska podpisała i zobowiązała się respektować. Jednak Państwo Polskie nie chroni nas przed ich złowrogim  działaniem!

Czy ta działalność kościoła katolickiego spotka się wreszcie z jakąś prawną reakcją Państwa i społeczeństwa? Czy ich apetyt, pęd do zawłaszczania Przestrzeni Publicznej, należącej przecież do Wszystkich Obywateli – jak Góra Ślęża i Góra Radunia – przestrzeni nie tylko wierzących, ale przecież także ateistów, cyklistów i miłośników przyrody, wielbicieli Słowiańszczyzny , wszystkich Słowian, zostanie powstrzymany?

Na Ślęży nie wydarzyło się nic innego niż dzieje się wszędzie w Polsce (patrz artykuły pod linkami). Śledziliście zapewne w różnych  telewizjach, także w Niezależnej Telewizji, sprawę tzw Diabła z Krakowa. Traktowano tę sprawę przeważnie w kategoriach ciekawostki, z pobłażliwością, bez należytej refleksji i bez zastanowienia nad mechanizmem działania Kleru.

Porównajmy zatem te dwie sytuacje, wyciągnijmy WNIOSKI i  nazwijmy po imieniu Ludzi, którzy to czynią. Nie zasłaniajmy ich „parawanem” korporacji. Czynią to ludzie, konkretni, proboszcze, wierni Kościoła, najczęściej z inspiracji owych proboszczów.

Zarówno w Krakowie jak i na Ślęży:

1. Stała pod kościołem od lat figura/mim-aktor (w Krakowie przebrany za Diabła, na Ślęży Świętowit – według kościoła katolickiego symbol satanistyczny, pogański – Luciferus), która jednych bawiła i śmieszyła, a innym nie wadziła przez wiele lat.

2. Figura jednak kłuła kogoś w oczy. kogo – wiernych., turystów? Kłuła oczy hierarchii kościelnej, poszczególnych proboszczów, przedstawicieli Korporacji.

3. Pojawili się nagle w obu wypadkach, po latach braku zainteresowania,  tzw. „Turyści”/Wierni”, którzy  wyrażali nagle  sprzeciw i niezadowolenie. Owi turyści nękali systematycznie urzędników Magistratu, a na Ślęży dzierżawcę, żeby wymusić na nim usunięcie z przestrzeni publicznej, tego co właśnie im się nie podobało. Aż do skutku.

4. Obiekty „niepożądane” przez katolików w Krakowie i na Ślęży – usunięto z przestrzeni PUBLICZNEJ, tak jakby tylko ich zdanie liczyło się w Polsce. Na Ślęży i w innych miejscach dotyczyło to symboli religijnych Równoprawnego w naszym kraju wyznania – Wiary Przyrodzonej Słowian a jednocześnie symbolu słowiańskiej tradycji – Świętowita.

Dodatkowo na Ślęży, nachodzenie schroniska przez „Turystów”/”Parafian”, zaczęło się wraz z ustawieniem nowej drogi krzyżowej (14 krzyży w Przestrzeni Publicznej, na głównym szlaku) i ogłoszeniem, że Masyw Sobótki – cały masyw a nie sama tylko Góra Ślęża ma się stać Centrum Maryjnym, którego jądrem będzie odremontowany kościół na Górze Ślęży. Oczywiście w planach proboszcza jest też zagospodarowanie „po katolicku” Góry Raduni, co proboszcz sygnalizuje w publikacji rozpowszechnianej w Parafii. Co jeszcze ma w planach nie wiadomo. Na spotkaniach z biznesmenami mówi się o „30-stometrowym krzyżu neonowym, który miałoby być widać we Wrocławiu. Może to tylko marzenie, a może jednak plan realny?

Jak widzicie Drodzy czytelnicy, z artykułu przedrukowanego na Polonia Christiana, z wPolityce.pl, przedstawicielom kościoła od dawna leży na sercu kwestia „odradzania się” na Ślęży, czy też aktywności „grup satanistów”. Podobne epitety co w szacownym portalu padają na naszym blogu wypisywane z klawiatur „Wiernych Parafian”.   Czy to jest przypadkowe „naśladownictwo”?   

Uczyniono z naszego kraju arenę Głównej Bitwy o rząd Dusz, który wymyka się z rąk Korporacji Watykańskiej, a jest jedynym, JEDYNYM, sensem jej istnienia. Rodzą się Wolni Ludzie, którymi MY Jesteśmy. Powstaje Środowisko Alternatywne i Jego Wolne Media. Stąd, to My właśnie, stanowimy główny cel ICH działania w tej wojnie. Możemy apelować do Korporacji,  odwoływać się do zdrowego rozsądku, do ROZUMU (Rozum i Wiara – jak powiedział w 1998 papież Jan Paweł II), do Konstytucji, takiej czy owakiej, ale tylko swoimi własnymi działaniami możemy zagwarantować sobie Bezwzględną Egzekucję Naszych Praw zawartych w tejże Konstytucji.

Możemy się uskarżać, że ta gigantyczna Korporacja, która się chwieje i być może rozpada na naszych oczach, wzięła za cel w Polsce tak słabego pozornie, niezorganizowanego, rozproszonego, przeciwnika, ale ona Moi Drodzy Czytelnicy w rzeczy samej wzięła sobie za cel zniszczenie w Polsce Wolnego Człowieka, Człowieka Niezależnie Myślącego. Wzięła na cel humanizm. Korporacja przeciwstawia Rozumowi i Wolności Myślenia swoją Jedynie Słuszną Ideologię i Egzorcystów, Magów, których mnoży w swoich uczelniach. Ci Wierzący Inaczej i Niewierzący  – Wolni Ludzie, są głównym celem Nowej Krucjaty, którą oficjalnie w Watykanie ogłoszono i nazwano NOWĄ EWANGELIZACJĄ.

Wniosek końcowy: Należy traktować działania przedstawicieli Kościoła pod Ślężą jako PROWOKACJĘ. Nie ma sensu zagłębiać się w meandry, wydaje się, że niezależnie od momentu pojawienia się informacji w NTV i na tym blogu o Usunięciu Świętowita „reakcja” na tę informację była z góry przygotowana. 

SSSSS s-1553

PLAN DZIAŁANIA

1. Petycja do Władz Kościelnych w Polsce i Watykanie o powściągnięcie osób w łonie korporacji, które nie działają wcale w duchu tzw. ekumenizmu i dialogu.

2. Petycja do odpowiednich władz Państwa Polskiego, lokalnych i centralnych, o zapewnienie legalnie działającej Wierze Przyrodzonej Słowian – Polskim Rodzimowiercom, zgromadzonym w Związkach Wyznaniowych jak i wyznawcom niezrzeszonym w żadnych związkach, których zjazd zjednoczeniowy odbył się w tym roku, w sierpniu w Łodzi, zapewnienia możliwości wykonywania obrzędów publicznych NASZEJ WIARY w Świętych Miejscach Kultu Wiary Przyrodzonej Słowian w Polsce, w tym szczególnie na Ślęży, możliwości obchodzenia NASZYCH Świąt  oraz ochrony Symboli Religijnych Wiary Przyrodzonej Słowian w całej Polsce, a szczególnie na Ślęży, która jest odwieczną Świętą Górą Wiary Przyrodzonej Słowian, ale przede wszystkim wspólną „własnością” Wszystkich Polaków i Słowian.

3. Zebranie funduszy na budowę Świętowita z Kamienia Góry Ślęży, który stanie na tej górze jako symbol Naszej Wiary, nie w formie gigantycznego, 30-stometrowego krzyża, który miałby neonowym blaskiem, oświetlać całą okolicę i być widzialnym z Wrocławia ZNAKIEM, lecz w formie pasującej do Góry kapliczki, w tym miejscu Góry w pobliżu jej szczytu, które wskaże właściwa instytucja Państwa Polskiego zajmująca się   dbałością o Park Krajobrazowy na Ślęży.

4. Zebranie odpowiednich funduszy na ochronę Ślężańskiego Niedźwiadka – symbolu Wiary Słowian – który jest obecnie nieustannie bezczeszczony, i innych istniejących TAM SYMBOLI – W TYM SZCZEGÓLNYCH DRZEW KTÓRE CHCEMY UCZCIĆ I OCHRONIĆ . Założenie przy którymś z istniejących Związków Wyznaniowych Słowiańskich, Centrum Dokumentacji Wrogich działań przeciw Wierze Przyrody i Zapobiegania Wrogim Aktom, poprzez nagłaśnianie wszystkich takich zdarzeń.

Proszę by wszyscy zainteresowani potraktowali tę propozycję jako Propozycję i wypowiedzieli się na ten temat. My jesteśmy ze swej strony gotowi przygotować tekst Petycji do Biskupa Wrocławskiego, do Papieża Franciszka, i petycje do Władz Państwa Polskiego (centralnych i lokalnych) – jako zaczyn tego działania.

Jest dla nas zrozumiałe, że takie petycje powinny znaleźć się w Internecie i zostać udostępnione do podpisania NIE TYLKO RODZIMOWIERCOM POLSKIM, nie tylko miłośnikom poszanowania tradycji i dziejów Słowiańszczyzny, nie tylko miłośnikom Przyrody i wszystkim Wolnym Ludziom, ale wszystkim Polakom, którzy chcą wesprzeć tę inicjatywę.

Olbrzymia społeczność, która w ostatnich dniach wykazała zainteresowanie tematem Usunięcia Świętowita ze Ślęży i wyraziła owo poparcie, mamy nadzieję zintegruje się wokół tej sprawy i będzie konsekwentna w działaniu. Jak to jest trudne pokazuje doświadczenie Zielonej Mocy w Warszawie, która to inicjatywa mocno się rozmyła i straciła impet – a przecież w Parku Krasińskich wycięto 300 Starych Drzew. Ta sytuacja może stać się katalizatorem naprawdę Wielkiej Zmiany w sytuacji środowiska rodzimowierczego, ruchów tradycji słowiańskiej, ruchów przyrodotwórczych i ochrony Przyrody, środowisk Zielonych – ekologicznych, powinna się przełożyć na równie wielką liczbę podpisów pod naszymi petycjami i dokumentami. Rolą społeczności zgromadzonej wokół tej inicjatywy jest na pewno jak najszersze rozpropagowanie owych petycji, kiedy już będą one gotowe.

Dziękujemy Wszystkim za wielkie wsparcie okazane w tych dniach Tradycji Słowian, Słowianofilom, obrońcom krajobrazu i przyrody i Wierze Przyrodzonej Słowiańskiej, za zjednoczenie wokół wspólnego celu jakie się dokonało, za to że zamanifestowaliście Wszyscy, że Jesteście, że JESTEŚMY, i że JEST NAS SETKI, a nie jakaś grupka, jakaś „SEKTA”. Prawdziwym testem będzie znalezienie środków finansowych na zapewnienie bezpieczeństwa Niedźwiadkowi oraz na zbudowanie Kaplicy Świętowita na Ślęży.

Czas bezkarnego zajmowania przestrzeni publicznej przez Jedno Wyznanie, czas rugowania z ziemi polskiej starożytnych znaków i symboli Słowian, znaków starożytnej tradycji i wierzeń, symboli Wiary Rodzimej Słowiańskiej, skończył się ostatecznie. Na takie działania nie ma i nie będzie naszego przyzwolenia. Nie pozwolimy by całą otaczającą nas Przyrodę oznakowano symbolicznie, opieczętowano, jako czyjąś wyłączną własność. Ta przestrzeń należy do wszystkich obywateli Polski.

Wszyscy powiedzieliśmy, mam nadzieję wystarczająco głośno, STOP cichemu wypieraniu z przestrzeni publicznej Rodzimej Wiary Słowian i jej symboli, STOP wypieraniu z przestrzeni publicznej symboli starożytnej tradycji słowiańskiej i polskiej, STOP bezkarnemu Zaśmiecaniu Krajobrazu i Niszczeniu Przyrody – Starych Drzew.

Nie wolno nam zmarnować tej szansy jaka się właśnie stworzyła – Nasze działania muszą zostać doprowadzone do końca – choćby przyszło do procesu w Strasbourgu, jeżeli władze w Polsce nie okażą zrozumienia, że Konstytucję Świata podpisaną przez Polskę już dawno temu, jeszcze za czasów PRL, zwaną Paktem Praw Człowieka i Obywatela, Polska powinna uszanować i zapewnić jej praktyczną realizację na swoim terytorium.

Zwracamy się też do wszystkich Katolików Polskich, którym leży na sercu dobro kraju, żeby przyłączali się do kampanii na rzecz zapewnienia powrotu na Święte Góry w Polsce symboli tradycji słowiańskiej i zapewnienia możliwości sprawowania publicznego obrzędu i publicznego obchodzenia Świąt Wiary Słowiańskiej  oraz o współtworzenie ruchu ochrony symboli tradycji słowiańskiej w Polsce, ruchu krzewienia wiedzy o tradycji i dziejach Słowiańszczyzny, a także wspieranie Ruchu Obrony Najstarszych Drzew w Polsce.  

Zakładajmy wspólnie owe stowarzyszenia obrony, ochrony i krzewienia wiedzy. Pamiętajcie drodzy Bracia Katolicy Polscy, że zawsze wspieraliśmy wszelkie wasze działania w sprawie Wolnych Mediów. Czyniliśmy to dlatego, że zaistnienie różnorodnych opcji światopoglądowych i różnorodnych środowisk w Przestrzeni Publicznej jest gwarantem dobrego rozwoju Polski, a pamięć o Korzeniach jest gwarantem naszej Przyszłości –  Polskie Drzewo wyda taki Owoc na jaki pozwolą mu jego Korzenie. Wspólnie dbajmy o te korzenie właśnie. Katolicy, ateiści, rodzimowiercy, słowianofile, zieloni, wolni ludzie – Wszyscy jesteśmy przecież Słowianami – to nasza wspólna tradycja.   Wspólnie zagospodarujmy Masyw Ślęży w taki sposób, żeby każdy znalazł tam swoje miejsce i nie czuł się nachalnie agitowany jakąkolwiek ideologią. Na Ślęży „napastować” człowieka powinna wyłącznie Przyroda.

Nie działamy przeciw nikomu. Chcemy być Równoprawnymi Obywatelami we Wspólnym Domu, Polsce. W przeciwnym razie Obywatelstwo Polski jakie posiadamy z urodzenia i postawa patriotyczna jaką  upowszechniamy, którą nie tylko upowszechniamy ale czynimy WZOREM do postępowania dla wszystkich Polaków, jest nam do niczego niepotrzebne.

Mamy pewność, ze droga przed nami niełatwa i długa, i że stoimy w tej chwili na jej początku.

DSC01195drzewwwwWspólnymi krokami sprawmy by w Święto Pamięci Przodków, Nasi Dziadowie byli z nas Dumni!

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Atak katolickiego kleru na Świętowita na Ślęży! – Usunięto rzeźbę!!!

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 26 Październik 2013

IMG_3904Teraz to jest już zdjęcie archiwalne

Dotarła do nas wiadomość, że w tych dniach pod naciskiem katolickiego ultrasa, proboszcza parafii w Sulistrowicach, usunięto z przestrzeni publicznej Góry Ślęży Świętowita, który tam czynem społecznym Rodzimowierców Polskich został postawiony. Podobno w tych działaniach aktywnie wspierał go burmistrz gminy Sobótka.

Sleza DSC_0183

Przytaczamy poniżej artykuł ze Świata Sobótki z 2011 roku oraz publikujemy oświadczenie Redakcji kwartalnika „Słowianić” w tej sprawie. Oświadczenie to będzie opublikowane także na antenie Niezależnej Telewizji Wrocław.

Czy pozwolimy na bezkarny powrót na Polską Ziemię katolickiej Inkwizycji Rozumu? Czyżby wracało Średniowiecze, a pop i pan znów mieli decydować o losach Maluczkich?!

Slęża Światowit Wojt Kudr 1 2a

Oświadczenie zespołu redakcyjnego Kwartalnika Słowianić w sprawie usunięcia rzeźby Światowida z Domu Turysty PTTK na Ślęży

 

27.IX. 2010 r. w Domu Turysty PTTK na Ślęży umieszczono wierną replikę Światowida, którego oryginał znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. W oparciu o pisemną umowę rzeźba pozostawała w Domu Turysty ponad 3 lata.

Obecnie- na skutek ciągłej presji psychicznej i gróźb miejscowego proboszcza Ryszarda Staszaka- kierowniczka placówki  była zmuszona usunąć rzeźbę z przestrzeni publicznej.

To co zaszło na Ślęży jest działaniem rozbójniczym , które w żadnej mierze nie może być tolerowane!

Nie pozwalamy na to, by wrogie nam siły, które  odcisnęły już swoje ponure piętno na naszych przodkach przeszkadzały nam teraz w sięganiu do naszych korzeni.

Pomrokę średniowiecza rozświetlimy jasnością naszych serc  i umysłów. Zawsze tu byliśmy i zawsze będziemy. Mają Prawosławni swoją Grabarkę, mają Katolicy swój Watykan a świętym miejscem Słowian jest Ślęża!

My, Rodzina Słowiańska zjednoczona w Duchu, dajemy odpór zakusom ciemnych sił.

                                                                                                                                             Czesław Białczyński

Piotr Kudrycki

Joanna Maciejowska

Marek Wójtowicz

Do proboszcza z Sulistrowic!

(ode mnie)

Kochany klecho, czyżeś się szaleju najadł? Czemuż to wypowiadasz ksenofobiczną wojnę odmiennej prawowitej Wierze w Kraju nad Wisłą?

Kościół Katolicki jeszcze raz dowiódł, że jest siedliskiem sił faszystowskich, sił które odmawiają Wierze Przyrodzonej Słowian we własnym kraju, prawa do umieszczania w przestrzeni publicznej Miejsc Kultu Słowiańskiego symboli tego kultu.

Czekamy na reakcję Kurii z Wrocławia. Co na to światli przedstawiciele Jezuity z Watykanu – Franciszka, tego wzoru ekumenizmu?!

Kilka lat temu pozwolono WAM mnisi katoliccy, bezkarnie spalić posąg Świętowita na Ostrowie Tumskim. Brali w tym „spektaklu tryumfalizmu i nienawiści” udział przedstawiciele lokalnych władz samorządowych. Teraz mamy efekty tamtej bezkarności.  Czy to jest ze strony Twej, Proboszczu w  Sulistrowicach, wezwanie do Nocy Kryształowej na modłę Polską?

Czy nie rozumiesz proboszczu z Sulistrowic, że tylko jednoczysz swoim krokiem to środowisko zapiekłych “Czartów”, które odprawia tu na Ślęży swoje obrzędy od 5000 lat, w tym i przez te ostatnie 1000 lat, gdy rozpalaliście na Naszej Ziemi nieustannie swoje inkwizycyjne stosy?! A skoroś sięgnął swą ręką bezprawną po nie swoje dobro wiedz, że nie dopuścimy byś się dłużej po Ziemi Śląskiej i Polskiej panoszył!

Zwracamy się do środowiska Rodzimowierców w Polsce i wszystkich środowisk Rodzimowierczych w Europie o energiczny protest i żądanie przywrócenia rzeźby na swoje miejsce. STOP BEZPRAWIU ROZPANOSZONEGO KLERU!

sssss-s-15531-2d Jasny Pan III

26.10. 2013

Z wiadomości jakie posiadam w chwili bieżącej, a wydaje się że są absolutnie aktualne, sama rzeźba jest bezpieczna. Została umieszczona w Domu Turysty na górze, na podstawie jakiejś formy umowy. Zniszczenie rzeźby byłoby raczej krokiem samobójczym ze strony przedstawicieli Kościoła Katolickiego w Sulistrowicach.

Istnieje potrzeba by w sposób zorganizowany doprowadzić do tego żeby sprawa została nagłośniona. Być może tym ludziom zdawało się, że usuną rzeźbę po cichu i nikt nie zaprotestuje. Sprawa nacisków psychicznych i zastraszania oraz przymiarek do usunięcia Świętowita ze Ślęży toczy się już od jakiegoś czasu. Działania proboszcza z Sulistrowic i jak sądzę osób z władz gminy Sobótka/wsi Sulistrowice, które poddały naciskowi osobę dzierżawiącą Dom Turysty i które zażądały usunięcia rzeźby, są w sposób oczywisty bezprawne.

Mamy do czynienia z dręczeniem psychicznym, molestowaniem i mobbingiem, ze strony osób co do których osoba dzierżawiąca schronisko pozostaje w stosunku zależności. Dzierżawa jest dzierżawą i ktoś ten obiekt wydzierżawia, może zerwać umowę, a władze gminy mogą utrudnić życie przedsiębiorcy jakim jest dzierżawiący, na tysiąc sposobów – to stanowi zapewne, jak się domyślam, źródło i skuteczne narzędzie nacisku.

Jak do tej pory kościół Katolicki w Polsce ograniczał się do ataków słownych na Wiarę Przyrodzoną Słowiańską wypowiadanych w ewidentnej mowie nienawiści przez jego przedstawicieli, których uważano za skrajnych – jak Ojciec Rydzyk, ksiądz Natanek czy jeszcze inni. Akt spalenia Świętowita na Ostrowie Tumskim w widowisku, które miało charakter religijny ale i artystyczny, był przejawem eskalacji wrogości wobec naszej religii ze strony uczestniczących w jego przygotowaniu duchownych katolickich. Bezkarność tego aktu sprowokowała najwyraźniej ultrasów w rodzaju proboszcza Sulistrowic do ataku bezpośredniego. Jest to pierwszy bezpośredni, czynny atak Kościoła Katolickiego na symbol religijny innej religii w Polsce.

Czy datę 26 października 2013 roku należy traktować jako dzień wypowiedzenia wojny przez Kościół Katolicki wyznawcom innej religii w Polsce, jaką jest Wiara Przyrodzona Słowiańska? Być może.

Jak pamiętacie pisałem o tym wielokrotnie, że takie rzeczy będą się działy i że czeka nas konfrontacja, mówiąc wprost napaść ze strony księży katolickich, tych tracących poparcie “boskich” Pośredników Jedynej Słusznej Religii na Ziemi.

Być może jednak jest to głupota Proboszcza z Sulistrowic, albo prowokacja. W niedzielę w Krakowie dojdzie do spotkania, które wiele wyjaśni i w przyszłym tygodniu podejmiemy dalsze kroki. W każdym razie na pewno sprawa musi zostać nagłośniona w środowisku Rodzimowierczym.

Do tej pory niszczenie obiektów Wiary Przyrodzonej Słowian czy pomników (także pomników przyrody) miało charakter aktów wandalizmu dokonywanych przez “nieznanych sprawców”, tak w Polsce jak i na Ukrainie – w Kijowie, czy na wyspie Chortyca. Obecnie mamy do czynienia z akcją władz “samorządowych” w sprawie jednego zniszczonego pomnika, który planują usunąć w Bytowie (protest w tej sprawie i list do władz Bytowa organizował Ratomir Wilkowski na FB, jak na razie bezskuteczny, odpowiedź urzędasów oczywiście wymijająca) i z akcją kościoła katolickiego na Ślęży usuwającą Świętowita, z miejsca które ani nie jest ich własnością, ani im nie podlega decyzyjnie.

Jednocześnie proboszcz Sulistrowic – jak rozumiem w porozumieniu z władzami Gminy i Opiekunem Parku Krajobrazowego na Ślęży, postawili “drogę krzyżową” na głównym szlaku z Przełęczy Tąpadła na szczyt góry. Zaśmiecili cały krajobraz krzyżami (14 krzyży 5 metrowej wysokości każdy w drodze na górę na szlaku – na odcinku 2-3 kilometrów). Ktoś kto wydał na to zgodę jako zarządzający Ślężańskim Parkiem Krajobrazowym  popełnia przestępstwo przeciw temu krajobrazowi – coś takiego można zrobić wokół kościoła – bardzo fajnie – tam jest na miejscu, ale nie w parku krajobrazowym. Chcą po prostu zawłaszczyć Ślężę tak jak to bywało dawniej – tylko dla katolików. Taki jest, moim zdaniem,  efekt rządów w Gminie skrajnych ultrasów katolickich.

CB

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Tagged with: ,

Jeszcze o Śląsku starożytnym, o Ślęży (od doktora Hałata) i o Karodunie-Krakowie (od Naruszewicza)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 16 Wrzesień 2013

Jeszcze kilka słów o Śląsku i Ślęży

 od doktora Hałata

… in pago Silensi, vocabulo hoc a quodam monte nimis excelso et grandi olim isibi indito; et hic ob qualitatem suam et quantitatem, cum execranda gentilitas ibi veneraretur, ab incolis omnibus nimis honorabatur.
THIETMAR   A. D. 1017

… w kraju śląskim, który nazwę tę otrzymał niegdyś od pewnej wielkiej i bardzo wysokiej góry. Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy.


Jedno z licznych źródeł na stokach gór kompleksu Ślęży

Czczono tam święty gaj lucus Zutiburc “gaj Świętybór”: była to kraina między Świdnicą a Wrocławiem, w czasach Thietmara pagus, a zatem niewielki obszar dokoła jednego grodu. Nazwa Śląska, która już w XII w. obejmowała całą pd.-zach. rubież Polski, jest formą przymiotnikową (z przyrostkiem -sk) nazwy rzecznej Ślęża, w przekazie 1202 rzeka Slenze, która wpada niżej Wrocławia do Odry. Wywód: pień słow. ślęg “pełzać” – rzeka powolna; do tego gniazda należy Śląchwa, dopływ Warty i Ślina, dopływ Narwi. Góra Sobótka od tej rzeki nazywała się góra Ślęża, 1223 mons Sylencii. Mały Słownik Pochodzenie i znaczenie nazw geograficznych
Józef Staszewski, Wydanie trzecie, Wiedza Powszechna 1968


Samotna, pokryta ciemnym lasem, często spowita chmurami i mgłami, ściągająca liczne burze, od najdawniejszych czasów budziła strach i szacunek oraz kojarzyła się w umysłach ludzi z siedliskiem istot nadprzyrodzonych. Nazwa Góry Ślęży położonej w pobliżu Wrocławia (około 30 km w kierunku południowo-zachodnim) i przepływającej w pobliżu niej rzeczki Ślęży pochodzi od prastarego słowa ślągwa oznaczającego wilgotne zamglone powietrze. Ślągnąć znaczyło moknąć, nasiąknąć wilgocią, a prześlągły to samo co przemoknięty. Rzeczka Ślęża szeroko rozlewa się, ma bagniste i mokre brzegi, góra Ślęża zaś często osnuta jest mgłami, stąd też jej nazwa “mokra” czyli Ślęża. Od Ślęży wywodzi się również nazwa ludności – Ślężanie – zamieszkującej żyzne tereny nad rzeczką Ślężą. Od plemienia Ślężan przyjęła się nazwa całego kraju. Można więc przypuszczać, że Góra Ślęża, gdzie odbywały się praktyki religijne, związane z kultem słońca, musiała mieć znaczenie scalające dla całego Śląską. Płaski szczyt Góry Ślęży otoczony był potężnym wałem, z którego zachowały się resztki od strony południowej oraz drugi tzw. wał półksiężycowy, usytuowany mniej więcej w połowie wysokości zboczy. Wał ten szeroki w podstawie 5 m, zbudowany był z olbrzymich głazów i mniejszych kamieni, o konstrukcji luźnej, bez zaprawy, przysypany jedynie ziemią, piaskiem i żwirem. Z tym wielkim ośrodkiem kultowym związane były tzw. rzeźby ślężańskie wykonane w kamieniu, rozmieszczone w różnych punktach góry bądź w jej najbliższej okolicy.

STARA MAPA TAJEMNICZEJ KRAINY W ŚRODKU EUROPY,
KTÓRA SWĄ NAZWĘ PRZYBRAŁA OD
ŚWIĘTEJ GÓRY ŚLĘŻY


Najstarsza cywilizacja Europy (4 800 – 4 600 przed Ch.)
na wschód od Limes Sorabicus – wyznaczonej po wielu tysiącleciach przez Niemców
granicy odzielającej ich od Słowian, następców Prasłowian autochtonicznej kultury łużyckiej.

Granice prasłowiańskiego Śląska ulegały częstym zmianom. W skład monarchii Henryka Brodatego obok całego Śląska wchodziła także Wielkopolska, Ziemia Krakowska, Sandomierska i Lubuska. W XXI wieku znaczna część Ziemi Lubuskiej to niemiecka Brandenburgia – kraina słowiańskich mogił.

Podczas II wojny światowej został zabity co piąty obywatel Polski, w 88% byli to bezbronni cywile.  W wyniku połączonej napaści państwa niemieckiego i sowieckiego Polska straciła co trzeciego obywatela, a bilans utraconej i uzyskanej powierzchni kraju wykazał w roku 1945 stratę jednej piątej naszego terytorium w stosunku do stanu sprzed agresji zbrodniczych potęg.

Szanując werdykty historii, w XXI wieku po ziemie utracone rąk nie wyciągamy.
Podpalaczy świata prosimy o to samo. Ojczyzny Polakom nie odbiorą ani ludobójcze wojny, ani oszukańcze traktaty, ani skryte kolonizacyjne akcje.

W XXI wieku Śląsk Polski jest domem co czwartego Polaka.

Cudzej ziemi nie chcemy, swojej nie oddamy.


Woda jako żywioł i główny składnik istot żywych nie znajduje sobie równych na tej ziemi. Naszym najbardziej imponującym pomnikiem wody jest nazwa Śląska pochodząca od świętej góry Prasłowian – Ślęży, czyli mokrej. Wybitny znawca archeologii Ślęży, prof. Grzegorz Domański, zwraca uwagę na możliwość łączenia nazwy góry związanej z wodą, sławnej rzeźby postaci z rybą i odkrytego w 1993r. grodu na wschodnich zboczach prawdopodobnie poświęconego Ślężowi – słowiańskiemu bóstwu wody. Prof. Witold Hensel w dziele “Polska Starożytna” (Ossolineum 1980) podaje, że różne znaleziska ze Śląska dowodzą,  iż kult źródeł wodnych utrzymywał się tam poczynając od neolitu. Podkreśla, że badania w Biskupinie (odkryty jesienią 1933r. przez prof. Józefa Kostrzewskiego na półwyspie jeziora biskupińskiego gród kultury łużyckiej Prasłowian) ujawniły oddawanie przez jego mieszkańców czci źródłom wody, “którzy wody w jeziorze mieli w bród, zdawali sobie sprawę z wartości pitnej czystej wody źródlanej. W tej materii kontynuowano niewątpliwie wcześniejsze tradycje. (…) Kult wody (jezior, rzek oraz źródeł) istniał i później na ziemiach polskich.” 

Przeszłość Ślęży, Ziemi Ślężańskiej, Śląska 
i innych ziem Słowian Zachodnich
400 mln
Kaledońskie ruchy górotwórcze
Powstanie wyniosłości Ślęży

300 mln
Hercyńskie ruchy górotwórcze
Obniżenie otoczenia (dzisiejszej równiny wrocławskiej)

600 000 – 8 000
Kolejne okresy epoki lodowcowej (plejstocen),
przedzielone okresami międzylodowcowymi
Wierzchołek Ślęży wystaje 200 m ponad otaczający go lądolód skandynawski

500 000
Wyroby z krzemienia wykonane przez Homo erectus erectus
człowieka wyprostowanego
(poprzednika Homo sapiens, człowieka myślącego)
na Winnej Górze w Trzebnicy i w okolicach Ruska k/Strzegomia

230 000 – 190 000
Epoka międzylodowcowa Mindel-Riss
Pierwsze gromady ludzkie na ziemiach polskich
- koczownicy  kultury klaktońskiej

120 000
Fragment kości konia odkryty w Sulistrowiczkach
Odkrycie zabytków krzemiennych,
np. tłuków pięściowych zwężonych ku  jednemu końcowi,
potwierdziłoby pobyt myśliwych związanych z przemysłem mustierskim
(nazwa od miejscowości Le Moustier, Francja)

100 000 – 7 000
paleolit
Gromady myśliwych i zbieraczy kultury aszelskiej
(nazwa od miejscowości Saint Auchel, Francja)
 Pierwsi osadnicy na terenie Śląska

12 000 – 10 000
paleolit
Ślady pobytu myśliwych w Grodziszczu (Góry Kiełczyńskie)

7 000 – 4 000
mezolit
W miarę cofania się lodowca i ocieplania klimatu
napływ ludów kultury tardenoaskiej (z południa) i kultury północnej.
4 800- 4 600
Na obszarach Europy Środkowej,
które po napływie Indoeuropejczyków
stały się kolebką Słowiańszczyzny
w szerokim pasie od zachodu stykającym się 
z wyznaczoną po wielu tysiącach lat
przez Germanów granicą Słowian
(limes Sorabicus)
pojawia się najstarsza cywilizacja Europy.
Dotychczas ujawniono opinii publicznej
odkopanie przełomowych znalezisk 
na terenie obecnej Saksonii:

Gosiek (hornjoserb. Gosjek, niem. Goseck)
– obserwatorium Słońca



Ślęża, słowiański Olimp

, góruje nad żyzną równiną rozciągającą się pomiędzy Wrocławiem a Świdnicą, jest najwyższym szczytem od Sudetów po Ural na wschodzie, a nadto znajduje się na obszarze najstarszej cywilizacji Europy sięgającej w kierunku zachodnim do miejscowości Gosiek nad Soławą w krainie Serbów, czyli Regio Surbi zgodnie z nazewnictwem pierwszych opisów historycznych Geografa Bawarskiego (obecnie Goseck an der Saale in Sachsen-Anhalt, Bundesrepublik Deutchschland, czyli w obowiązujących prawnie językach autochtonicznej ludności serbołużyckiej – hornjoserbsce: Saksko-Anhaltska, Zwězkowa republika Nimska, dolnoserbski: Sakska-Anhaltska, Zwjazkowa republika Němska). Limes sorabicus, przez samych Germanów wyznaczona granica Słowian, po stronie Słowian pozostawiała Gosiek oraz inne lokalizacje najstarszej cywilizacji Europy, jak  Ajtra (Aythra)  w mieście Lipsk (niem. Leipzig) i Nikur (Nickern) w mieście Drezno (hornjoserb. Drježdźany, obecnie niem. Dresden).

W roku 1991 zdjęcia lotnicze okolic Gosieku pozwoliły wykryć na tamtejszym niewielkim wzniesieniu pogórza Harzu pozostałości kolistego obiektu otoczonego rowem o średnicy 75 m. Po rekonstrukcji wykopalisk wykazano, że było to obserwatorium astronomiczne najstarsze na świecie z dotychczas odkopanych. Powstałe ok. 5 000 lat przed narodzeniem Chrystusa obserwatorium astronomiczne w Gosieku jest starsze o 4 300 lat od Polskich Pompejów – Biskupina, grodu prasłowiańskiej kultury łużyckiej i o 2 000 lat od brytyjskiego Stonehenge.

Obserwatorium składało się z czterech koncentrycznych budowli: wału, rowu i dwóch drewnianych palisad wysokości człowieka. W palisadach istniały trzy pary bramy: północna, południowo-wschodnia i południowo-zachodnia. W dniu przesilenia zimowego (najkrótszy dzień roku 21 – 22 grudnia, po którym następuje prasłowiańskie Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca)  człowiek stojący w środku obserwatorium mógł obserwować wschód Słońca przez bramę południowo-wschodnią i zachód Słońca przez bramę południowo-zachodnią. Obie te bramy wobec siebie są zlokalizowane pod kątem ok. 100 stopni.

W 2001r. wyrwano z rąk złodziei miedziany dysk ze złotymi intarsjami przedstawiającymi ciała niebieskie: słońce, księżyc i gwiazdy oraz dwa przeciwstawne łuki na brzegach dysku. Kąt pomiędzy najniższymi punktami obydwu łuków wynosi 97,5 stopnia i odpowiada położeniu Słońca w epoce brązu w czasie przesilenia zimowego na 51 stopniu szerokości geograficznej północnej. Dysk ten znaleźli złodzieje wykopalisk w 1999r. na terenie eksploracji archeologicznej otaczającym koncentrycznie szczyt wysokiej na 252 m n. p. m. Góry Środkowej (niem. Mittelberg, Ziegelroda Forst) na 51 stopniu szerokości geograficznej północnej pod miasteczkiem Nebra. Miejscowości Gosiek i Nebra dzieli odległość ok. 25 kilometrów. Obrazujący niebo dysk z Nebry (Nebra sky disk, Himmelsscheibe von Nebra) pochodzi z XVI wieku przed narodzeniem Chrystusa, jest dziełem kultury unietyckiej bezpośredniej poprzedniczki kultury przedłużyckiej,  z której to powstała kultura łużycka Prasłowian. Odstęp czasu pomiędzy założeniem najstarszego z dotychczas odkrytych na świecie obserwatorium astronomicznego a wykonaniem klucza do obserwacji ruchu ciał niebieskich w postaci obrazującego niebo dysku z Nebry sięga 3,5 tysiąca lat i dowodzi ciągłości i wyjątkowego zawansowania autochtonicznej kultury łużyckiej.

dr Zbigniew Hałat

Ajtra (Aythra) 
w mieście Lipsk (niem. Leipzig)

Nikur (Nickern) 
w mieście Drezno (hornjoserb. Drježdźany, niem. Dresden)


(uzupełnienia w kolorze czerwonym naniesione na fragment  mapy z podręcznika:
Richard Suchenwirth, “Deutsche Geschichte”, Lipsk 1937)
4 500
mezolit
Najstarsze szczątki ludzkie na Śląsku w Tyńcu n/Ślęzą
należą do kultury północnej.
Pochowanego w grobie szkieletowym człowieka
wyposażono w motykę z rogu jelenia,
co uznaje się za najstarsze świadectwo wiary w życie pozagrobowe

4 000  – 1 800
neolit
Kultura ceramiki wstęgowej
Napływ plemion naddunajskich niosący kulturę,
której źródła sięgają Bliskiego Wschodu.
Nasilone  osadnictwo, rolnictwo, hodowla, tkactwo, garncarstwo, kamieniarstwo.
Osady ludności  kultury ceramiki wstęgowej odkryto w Starym Zamku.
Kult Wielkiej Matki, grzebanie zmarłych w pozycji embrionalnej.

3 500
Kultura lendzielska
Z południa napływa druga fala naddunajskich plemion neolitycznych,
które zasiedlają obszary zajęte przez  plemiona kultur wstęgowych.
W Dobkowicach i Jordanowie Śl. odkryto ozdoby i narzędzia miedziane.

3 500 –  3000
Kultura pucharów lejowatych (północna)
Na Jańskiej Górze kamieniołomy serpentynitu ,
który służył do wyrobu na dużą skalę typowych śląskich toporów.
W ok. Jordanowa kamieniołomy nefrytu
do wyrobu narzędzi gładzonych.
Kult płodności i kult sił przyrody

2 500
Kultura amfor kulistych
Osady na północno-zachodnim stoku Ślęży; nasilony handel:
ozdoby z bursztynu w Strachowie,
siekierki z przywiezione z Krzemionek Opatowskich

2 000
Kultura ceramiki sznurowej
Napływ przodków Indoeuropejczyków, w tym przyszłych  Słowian
- wojowniczych gromad pasterzy uzbrojonych w topory bojowe.
Naczynia gliniane przytraczali do pasa sznurami.
Odcisk sznura na ceramice stał się wyróżniającym elementem tej kultury.

Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Wędrówkom ludów koczowniczo-myśliwskich w III okresie neolitu sprzyjał panujący wówczas suchy i ciepły klimat subborealny, powodujący wysychanie lasów i rozszerzanie się stepu na znaczną część wschodniej i środkowej Europy. Do dzisiaj zachowały się różne pozostałości szczątkowe klimatu stepowego wśród rosnących u nas roślin, np. miłek wiosenny (Adonis vernaculus), ostnica (Stipa pennata i St. capitata), turzyca (Carex humilis) i wisienka stepowa (Prunus fruticosa), spośród zwierząt zaś przetrwał u nas tego okresu chomik.
(…) najważniejszą rolę odegrał lud posługujący się c e r a m i k ą  s z n u r o w ą, tak nazwaną od najczęściej stosowanej ornamentyki w postaci odcisków sznura (tabl. IV-V). W ludzie tym, który dzięki oswojeniu konia mógł przebywać szybko znaczne przestrzenie i zawojował znaczną część Europy od Renu aż do Wołgi i Kaukazu, od Danii i Szwecji Południowej aż do Dunaju dość powszechnie upatruje się Praindoeuropejczyków, tzn. przodków językowych głównych dzisiejszych i wymarłych już ludów Europy (Słowian, Bałtów, Germanów, Italików, Greków, Celtów, Ilirów, Traków) oraz Azji Przedniej (Hindusów. Persów, Ormian, Tocharów i in.). Kolebkę języka indoeuropejskiego umiejscawiano dawniej powszechnie w Azji, w nowszych czasach jednak przyjmuje się raczej, że język ten powstał w Europie i że aryjska gałęź Indoeuropejczyków stąd dostała się do swych obecnych azjatyckich siedzib [uczeni radzieccy, opierając się na tezach Marra, odrzucają w ogóle pogląd lingwistów i prehistoryków zachodnioeuropejskich o prajęzyku indoeuropejskim i prakolebce Indoeuropejczyków].
Rozszczepienie się jednolitego pierwotnie języka na liczne języki oddzielne tłumaczy się przemianami, jaki uległ on w ustach różnych ludów przedindoeuropejskich, którym został narzucony i które przekształciły go według własnych upodobań a długie wieki odrębnego rozwoju przyczyniły się do dalszego pogłębienia różnic. Pozostałością dawnych przedindoeuropejskich mieszkańców Europy, których nie dotknął proces indoeuropeizacji są m. in. Baskowie na pograniczu francusko-hiszpańskim, różne ludy kaukaskie, Finowie, Estończycy i Lapończycy. Językoznawcy datują dobę indoeuropejską na czas 3000-1500 przed Chr., tzn. na sam koniec środkowej epoki kamiennej, czas istnienia młodszej epoki kamiennej i początek epoki brązowej, a w tym czasie prehistorycy znają – poza przeżywającym się przemysłem tardenoaskim – tylko jeden lud, który zawojowawszy ogromne obszary mógł narzucić swój język ludom podbitym, tzn. lud ceramiki sznurowej. Przyjmujemy zatem, że to właśnie sznurowcy, jak ich dla krótkości nazwiemy, byli propagatorami owego niezróżnicowanego jeszcze języka praindoeuropejskiego. Możemy już nawet śledzić obecnie w szczegółach wytwarzanie się niektórych ludów indoeuropejskich, które powstały ze skrzyżowania się dawniej osiadłych ludów ze sznurowcami. Na przykład zmieszanie się sznurowców z ludnością pucharów lejkowatych i przedstawicielami kultury łabsko-wezerskiej w Niemczech północno-zachodnich i Danii spowodowało powstanie języka pragermańskiego. Nawarstwienie się sznurowców na lud kultury praugrofińskiej na Pomorzu Gdańskim i w Prusach Książęcych doprowadziło z czasem do wytworzenia się Prabałtów, tzn. przodków Litwinów, Łotyszów, Prusów i Jadźwingów. Skrzyżowanie się dwóch odłamów sznurowców z ludnością pucharów dzwonowatych i innymi podbitymi ludami przyczyniło się do powstania kultury unietyckiej, z której w dalszym ciągu rozwinęły się kultury: przedłużycka oraz łużycka, będąca prehistorycznym odpowiednikiem Prasłowian.
Na ziemiach polskich wyróżnić możemy pięć grup miejscowych kultury ceramiki sznurowej: zachodniopolską. rzucewską, śląską (marszowicką), krakowską i złocką. Mimo pewnych różnic drugorzędnych dzielących te grupy łączy je wszystkie pokrewny obrządek pogrzebowy, mianowicie chowanie zmarłych w postaci skurczonej w grobach jednostkowych, używanie podobnej broni: łuku z grocikami strzał najczęściej sercowatymi lub trójkątnymi, oszczepów z grotem krzemiennym i ozdobnych czekanów bojowych, noszenie podobnych ozdób w postaci naszyjników z kłów zwierzęcych, wreszcie niektóre wspólne formy naczyń glinianych i ich ornamentyka, złożona z odcisków sznura.Józef Kostrzewski: Pradzieje Polski, Księgarnia Akademicka, Poznań, 1949

1900
Kultura pucharów dzwonowatych
Napływ koczowników z Półwyspu Iberyjskiego; grób kobiety w Strachowie.

1 800
Grupa marszowicka
Kultury ceramiki sznurowej
Wokół najbardziej urodzajnych ziem śląskich nad środkową Odrą
(na południe od obecnego Wrocławia)
oryginalna grupa kultury ceramiki sznurowej
reprezentująca Przedsłowian wspólnoty bałtosłowiańskiej.

Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Formą szczególnie charakterystyczną dla omawianej grupy są toporki bojowe ze zwisającym ostrzem i obuchem, często zdobione grupami poprzecznych i krzyżujących się rytych linii, zwane typem ślężańskim (sobótczańskim). Wykonywano je z serpentynu, którego złoża znane są ze wschodnich zboczy pasma Ślęży, z Jordanowa Śląskiego.
Wolno mniemać, że tam gdzieś w sąsiedztwie znajdowały się pracownie, w których wytwarzano ten poszukiwany artykuł wymienny. Toporki te, występujące najliczniej na obszarze grupy marszowickiej, były też eksportowane daleko poza jej obręb. Szczególnie gęsto są rozprzestrzenione na obszarze urodzajnych powiatów głubczyckiego i raciborskiego, poza tym. spotyka się je na reszcie Górnego Śląska oraz na terenie zachodniej Małopolski i w południowej Wielkopolsce.Józef Kostrzewski: Pradzieje Polski, Ossolineum, 1965

Toporki ślężańskie 

w Olbrachtowicach, Okulicach, Nasławicach,
Starym Zamku, Strachowie, Sobótce i na Ślęży.

1 800  –  1 500
I okres epoki brązu
Kultura unietycka

Miedź utwardzona cyną, czyli brąz,
wypiera stopniowo krzemień i inne kamienie
służące do produkcji narzędzi, broni, naczyń, ozdób i innych przedmiotów użytku.
Miedź i wyroby brązowe sprowadzano znad Dunaju, cynę – tylko z Kornwalii.
W oparciu o bogate złoża miedzi nad środkowym Dunajem
rozwija się kultura unietycka.
Między Odrą a Masywem Ślęży
miejscowe plemiona ulegają wpływom kultury unietyckej:
cmentarzyska w Starym Zamku, Świątnikach,
osady w Kunowie i Olbrachcicach, kurhan w Szczepankowicach.

1 500  – 1 300
II okres epoki brązu
Kultura unietycka przechodzi w kulturę przedłużycką,
wpływy kultury trzcinieckiej;
bojowy czekan z brązu w Mirosławicach

1 300 – 700

III – V okres epoki brązu
Kultura przedłużycka przechodzi w kulturę łużycką Prasłowian (Prabałtosłowian).
Nazwa pochodzi stąd, że pierwszych  typowych odkryć tej  kultury
dokonano na Łużycach.
Prasłowianie uważali Ślężę za miejsce święte.
Powstały wały kamienne otaczające miejsce kultu
i rzeźby oznaczone ukośnym krzyżem.
Ukośny krzyż wywodzi się ze skrzyżowanych drewienek.
którymi, według dotychczas popularnej interpretacji,
przez tarcie niecono ogień skojarzony przez podobieństwo

z ogniem na niebie, ze słońcem.
Obecnie parę drewienek wiąże się z działalnością
prasłowiańskich kapłanów ze Ślęży.

Dotychczas odkryto 5 wolnostojących rzeźb z ukośnym krzyżem:
“postać z rybą”, “niedźwiedź I”, “niedźwiedź II”, “mnich” i “grzyb”.

ślężańskie rzeźby kultowe

Obsłudze klanu kapłanów ślężańskich
służyła osada u podnóża świętej góry, obecna Sobótka.
Wielowarsztatowa produkcja znajdowała nabywców w odległych stronach:
żarna ślężańskie odkryto w Szlezwiku.
Osada i cmentarzysko grobów ciałopalnych
w Sobótce, Nasławicach (skarb siekierek z brązu),
Mirosławicach, Starym Zamku i in.,
osady w Kunowie, Rękowie, Strachowie, Świątnikach i in.
Przy Plasterkach (północno-zachodnie stoki Ślęży)
kamienne fundamenty zespołu półziemianek.
Kult słońca: ciałopalenie (ogień oczyszcza),
ośrodek kultowy na szczycie Ślęży, wały kamienne.
Najbardziej znanymi grodami obronnymi kultury łużyckiej
są Biskupin (650 r. przed n. Ch.)
i Osobowice we Wrocławiu ( 800 r. przed n. Ch.), jeden z największych w Polsce.

Epoka żalaza


Tradycje polskiej medycyny integracyjnej
Część I/B


Leczenie nakłuciami przypisuje się cywilizacjom Dalekiego Wschodu. Miarą długości używaną w zabiegu akupunktury jest szerokość kciuka pacjenta, zwana cun (czytaj kun) w uproszczonym języku chińskim (czyli pinyin), a pisana tym samym znakiem 寸 w języku chińskim, japońskim i koreańskim. Po obróceniu znaku cun寸o -45 stopni i odcięciu jego dolnej części uzyskujemy obraz krzyża diagonalnego doskonale znanego miłośnikom cywilizacji słowiańskiej odwiedzającym świętą górę Prasłowian – Ślężę. Krzyż diagonalny rozpoznawany jako średniowieczny znak graniczny, czy też zobrazowanie dwóch patyków służących do niecenia ognia przez czcicieli słońca, równie dobrze może przedstawiać dwa ostro zakończone drewienka mające zastosowanie w akuterapii ślężańskiej.

Ok. 300 km na wschód od najstarszego na świecie obserwatorium astronomicznego znajduje się najbardziej wybitna wyniosłość Przedgórza Sudetów, jaką jest Grupa Ślęży (Masyw Ślęży), w której skład wchodzi Ślęża (719 m n. p. m.), Radunia (573 m n. p. m.) i Wieżyca, czyli Góra Kościuszki (415 m). Wysokość bezwzględna Ślęży od strony równinnego otoczenia przekracza 500 m. Stożkowaty szczyt Ślęży wznoszący się ponad pół kilometra ponad żyzne doliny Odry i jej lewobrzeżnych dopływów pod każdym względem lepiej nadawał się na lokalizację obserwatorium astronomicznego ludu kultury łużyckiej i ją poprzedzających niż niziutka Góra Środkowa w Nebrze, leżąca przy tym niemal na tej samej szerokości geograficznej, co Ślęża. Koncentryczne wały kultowe na szczytach Grupy Ślęży, choć lepiej zachowane niż w Gosieku, jednak nie doczekały się do dzisiaj równie pieczołowitej rekonstrukcji. I to pomimo wyjątkowej w Polsce pozycji Ślęży jako najstarszego miejsca potężnego kultu przedchrześcijańskiego w kolebce naszej państwowości. Znane jest za to turystom bogactwo minerałów ślężańskich już w neolicie będących wdzięcznym surowcem do masowej produkcji wyrobów kamiennych takich, jak toporki ślężańskie, czy żarna znajdowane w odległych miejscach Europy. Jednak największe wrażenie wywierają ślężańskie rzeźby kultowe opatrzone znakiem krzyża diagonalnego. Kolejne bogactwa Ślęży do jej zasoby wodne i leśne. Do dzisiaj leśne źródło i miejsce podmokłe, czyli ślęg, łatwo spotkać w ślężańskich ostępach. Woda jako żywioł i główny składnik istot żywych nie znajduje sobie równych na tej ziemi. Naszym najbardziej imponującym pomnikiem wody jest nazwa Śląska pochodząca od świętej góry Prasłowian – Ślęży, czyli mokrej.  Wybitny znawca archeologii Ślęży, prof. Grzegorz Domański, zwraca uwagę na możliwość łączenia nazwy góry związanej z wodą, sławnej rzeźby postaci z rybą i odkrytego w 1993r. grodu na wschodnich zboczach prawdopodobnie poświęconego Ślężowi (Slenzowi) – słowiańskiemu bóstwu wody. Prof. Witold Hensel w dziele “Polska Starożytna” podaje, że różne znaleziska ze Śląska dowodzą,  iż kult źródeł wodnych utrzymywał się tam poczynając od neolitu. Podkreśla, że badania w Biskupinie ujawniły oddawanie przez jego mieszkańców czci źródłom wody, “którzy wody w jeziorze mieli w bród, zdawali sobie sprawę z wartości pitnej czystej wody źródlanej. W tej materii kontynuowano niewątpliwie wcześniejsze tradycje. (…) Kult wody (jezior, rzek oraz źródeł) istniał i później na ziemiach polskich.”  Gdzie kult, tam i kapłani. Od zarania dziejów kapłani pełnili funkcje lekarzy i medycyna zawsze rozwijała się w obrębie konkretnej kultury ukształtowanej przez warunki naturalne bytowania.Nasuwa się przypuszczenie graniczące z pewnością, że ślężańscy kapłani stosowali wodolecznictwo na znacznie większą skalę niż strażnicy tak znanych celów wypraw po zdrową wodę, jak trudnodostępne źródła Łaby,  sławne (od neolitu!) źródło św. Anny na zboczu Grabowca nad Karpaczem lub liczące kilka tysięcy lat udokumentowanej przeszłości uzdrowisko w Szczawnie Zdroju. Widoczna z odległości kilku dni drogi Góra Ślęża obiecywała powrót do zdrowia przybywającym w potrzebie. Stąd hydroterapia wymagała uzupełnienia zabiegami akuterapii, metody leczniczej o nieporównywalnie  wyższej skuteczności i znacznie większym zakresie zastosowań niż wodolecznictwo w formie balneoterapii, czy też krenoterapii. Z natury rzeczy prasłowiańscy kapłani ze Ślęży traktowali swoich pacjentów jako całość, mówiąc dzisiejszym językiem jako integrum fizyczne, psychologiczne i moralne. Tym samym ośrodek medycyny ślężańskiej można uznać za najstarszy fundament wielotysięcznej tradycji polskiej medycyny integracyjnej i mieć nadzieję, że akuterapia ślężańska, której postulowanym symbolem są jej narzędzia w postaci krzyży diagonalnych wyrytych w kamiennych rzeźbach kultowych, ma szanse pełnego odrodzenia z korzyścią dla wszystkich.

dr Zbigniew Hałat


Profesor Józef Kostrzewski
najbardziej wybitny polski archeolog
odkrywca prasłowiańskiego Biskupina
tak opisuje ten okres naszych pradziejów:Przynależność etniczna kultury łużyckiej.Ważne znaczenie kultury łużyckiej w pradziejach Polski polega nie tylko na tym, że jest to kultura najdłużej trwająca w epoce metali i zajmuje od IV okresu epoki brązu aż  do wczesnego okresu żelaza całą Polskę, lecz głównie na tym, że łączny się z nią zagadnienie początków Prasłowian. Kolebkę naszych najdawniejszych przodków prasłowiańskich umieszcza ogromna większość uczonych na podstawie wiadomości pisarzy starożytnych z I – II w. n .e. na obszarze położonym na północ od Karpat, as spór dotyczy dopiero pytania, jak daleko rozciągał się ten obszar w kierunku zachodnim, czy wschodnim. Badacze niemieccy umieszczają praojczyznę tę najchętniej na wschodzie, bądź na Polesiu, bądź dalej ku wschodowi, uznając za odpowiednik Słowian kulturę trzciniecką, co przyjęli następnie Polak Aleksander Gardawski i Ukrainiec Igor Swiesznikow. Ostatni obok kultury trzcinieckiej, którą przydziela przodkom Słowian zachodnich, bierze pod uwagę kulturę komarowską, którą przypisuje przodkom Słowian wschodnich. Kultura trzciniecka roztapia się jednak już na przełomie II i III okresu epoki brązu w kulturze łużyckiej, a dalsze jej losy na obszarze Związku Radzieckiego są nie znane. Jeśli zaś chodzi o kulturę komarowską, to mimo że próbuje się ją powiązać z następnymi kulturami: biełogrudowską, czarnoleską, kuturą okresu scytyjskiego środkowego Podnieprza i kulturą zarubiniecką, to urywa się domniemana ciągłość na tej kulturze, bo kulturę czernichowską odrzuca większość uczonych radzieckich jako kulturę wschodniosłowiańską, tak że brak wszelkiego połączenia z kulturą wczesnopolską  z VI – VII w. naszej ery. Wybitny archeolog radziecki J. W. Kucharenko stwierdza, że obszar Polesia nie wschodzi w rachubę jako praojczyzna Słowian, ponieważ jego zachodnia część łączy się z dorzeczem Wisły, a wschodnia z dorzeczem Dniepru, przy czym tylko zachodnia część Polesia była początkowo zaludniona przez Słowian, wschodnia zaś przez plemiona bałtyjskie.
Pierwsi Słowianie pojawili się na Polesiu – zdaniem Kucharenki – z  zachodu z chwilą wystąpienia tam pierwszych śladów kultury łużyckiej. Także językoznawca białoruski W. W. Martynow doszedł niedawno do wniosku, że prakolebka Słowian znajdowała się w dorzeczu Odry i Wisły, czyli do tego samego wyniku, do jakiego doszli przed nim językoznawcy polscy M. Rudnicki, T. Lehr – Spławiński i T. Milewski. Za ta zachodnią prakolebką przemawia też wykazana przeze mnie nieprzerwana ciągłość rozwoju kolejno po sobie następujących kultur w Polsce, poczynając od kultury łużyckiej poprzez kulturę wschodniopomorską, grobów kloszowych, kulturę wenedzką i prapolską, a ciągłość tę można wykazać zarówno w dziedzinie ceramiki i wyrobów metalowych, jak w zakresie gospodarki, budownictwa i obrządku pogrzebowego.  Mimo kolejnych zmian kultur, które następowały jedna po drugiej podobnie jak zmiany stylów w budownictwie historycznym w obrębie tej samej ludności Polski, mamy we wszystkich wypadkach do czynienia zasadniczo z potomkami tej samej ludności zasiedziałej na naszej ziemi od III okresu epoki brązu. Bardzo charakterystyczny jest fakt skupiania się wszystkich kultur poczynając od kultury łużyckiej aż do wczesnośredniowiecznej kultury prapolskiej  – mimo pewnych wahań ich zasięgu – w dorzeczu Odry i Wisły. 
W szczególności błędne jest twierdzenie uczonych niemieckich, jakoby Słowianie przybyli na ziemie Polski dopiero w końcu VI czy w VII w. n.e. ze wschodu, ponieważ istnieją bardzo liczne związki między kulturą okresu rzymskiego a kulturą prapolską wczesnego średniowiecza, na które zwrócili już uwagę archeologowie niemieccy z Wrocławia przed II wojną światową, potwierdzając moje dawniejsze spostrzeżenia, przedstawione szczegółowo w mej pracy o ciągłości zaludnienia ziem polskich w pradziejach.
Toteż nawet K. Moszyński, który początkowo wywodził Słowian z Azji, a  następnie lokował ich na obszarze leżącym między stepami Ukrainy a Bałtykiem, w swym ostatnim dziele wydanym już po jego śmierci uznał, że już w okresie rzymskim mieszkali oni w dorzeczu Odry i Wisły. Ze względu na szczególnie bliskie pokrewieństwo językowe Słowian z Bałtami należy poszukiwać najdawniejszych siedzib Słowian w najbliższym sąsiedztwie prakolebki Bałtów, którą dość powszechnie umieszcza się nad południowo-wschodnim Bałtykiem. Z drugiej zaś strony liczne dawne związki językowe słowiańsko-germańskie świadczą o tym, że przodkowie Słowian musieli mieszkać również w sąsiedztwie Germanów.  Nie ma żadnej innej kultury odpowiadającej tak dalece temu postulatowi, jak kultura łużycka. Pogląd niemiecki przypisujący kulturę łużycką Lirom jest – jak wykazał V. Milojcic – już choćby dlatego nie do przyjęcia, ponieważ plemiona iliryjskie grzebały swoich zmarłych nie spalonych, gdy w obrębie kultury łużyckie panował obrządek palenia ciał. Główna ekspansja kultury łużyckie szła w tym samym kierunku co ekspansja Słowian, to jest z zachodu na wschód, o czym świadczy młodszy charakter nazw miejscowych na obszarze ziem ruskich, niż odpowiadających im nazw topograficznych w Polsce. O ciągłości zaludnienia Polski od bardzo dawnych czasów prehistorycznych świadczy też utrzymanie się od młodszej epoki kamienia tej samej zasadniczo struktury antropologicznej aż do wczesnego średniowiecza. Z tych i wielu innych powodów uważamy plemiona kultury łużyckiej za naszych najdawniejszych przodków Prasłowian.Józef Kostrzewski: Pradzieje Śląska, Ossolineum, 1970

700 – 400
Okres halsztacki epoki żelaza
Pośrednictwo w handlu północy z południem;
na kulturę łużycką wpływa kultura pomorska plemion prasłowianskich,

500
Upadek kultury łużyckiej w następstwie najazdu na Śląsk
Scytów – plemion znad Morza Czarnego;
brązowe groty strzał scytyjskich w Masywie Ślęży

400 –  0
  Okres lateński epoki żelaza

Kultura grobów jamowych kultury przeworskiej
Słowianie kultury przeworskiej w Imperium Rzymskim
byli znani jako Ligowie, stąd Słowianka Kalina oddana do Rzymu za Nerona
jako zakładniczka, była tam nazywana Ligią (vide: “Quo Vadis”:
“Nazywają ją w domu Ligią, gdyż pochodzi z narodu Ligów,
a ma swoje barbarzyńskie imię: Kallina.”
“Cudny musi być wasz kraj ligijski, gdzie takie się rodzą dziewczyny”

Między Odrą a Masywem Ślęży osadzają się Celtowie,

którzy wprowadzają koło garncarskie, żarna obrotowe, żelazne okucia radeł.
Osady w Kunowie, Olbrachtowicach, Starym Zamku, i Świątnikach.
Znaleziska w Strachowie, Sobótce, Strzegomianach i in.
Słowianie Zachodni tworzą związek Wenedów50
Magazyn brył bursztynu (2 750 kg) na Partynicach we Wrocławiu
pamiątka po szlaku bursztynowym łączącym ujście Wisły z Imperium Rzymskim.
Główna nitka szlaku bursztynowego prowadziła przez miejscowości znane dzisiaj jako
Świecie, Toruń, Kalisz, Wrocław, Bardo, Kłodzko, Międzylesie, Brno i Wiedeń

Niemiecki Drang nach Osten  – postępy w ciągu 2000 lat.

Ten archeologiczny punkt widzenia jest już dzisiaj nieaktualny, ten który widać w tym artykule  doktora Hałata, ale to drobiazg w porównaniu z wielką i doskonała pracą jaką wykonał przedstawiając w nowym swietle te zebrane powyżej fakty z dziejów. CB

Więcej na stronie: Halat.pl

A propos Caroduny i kilku innych faktów poczytajcie jeszcze poniżej:

Kilka słów od Adama Naruszewicza – na zakończenie

Na koniec przytaczamy  kilka słów (akapitów) z ksiąg Adama Naruszewicza, które wskazują, że nie mylimy ścieżek w odtworzeniu Wiary przodków – że Caroduna jest tym o czym piszemy i że inne fakty są faktami a nie zmyśleniem. Warto studiować stare dzieła gdyż mówią one to czego dzisiaj już nie usłyszycie – a nawet możecie usłyszeć z wyżyn Najwyższych Autorytetów, że coś takiego w ogóle nie istniało:

Tu pierwszy przykład : Kraina Polską zwana pod SCYTAMI przed Chrystusem – to jeszcze w XVIII wieku było oczywiste. Tu Polska pod Sarmatami i Germanami, ale i zbiegowie germańscy zwani Bastarnami, a także wygnanie Medów, a także Sarmaci znani jako Wenetowie i Bastarnowie – bardzo ciekawe rzeczy – dzisiaj już ekstrawaganckie z samej zasady, a kiedyś oczywiste.

Chrobacya i Chrobaci, Kościobocy – naród Sarmacki

Dziwne zachowanie Gotów – ich ucieczka przed braćmi Germanami, a także dziwny język Gotów i Ozów (galijski i panoński?! – a nie germański ani niemiecki!!!), których my nazywamy Osami-Osiami i Ojcami (znani z Kaukazu jako Ostroh-Ojcy). Także Prusy znane dawniej jako Owim.

Tutaj rzeczona Caroduna – Kraków i chagan – jako władca u Awarów czyli Hunów.

Są w dziejach Narodu Adama Naruszewicza dosłownie dziesiątki takich kwiatków – współcześnie przedstawia się nam je jako niemożebności i wymysły.

Tagged with: , ,

Arkona – Stonehenge – The Pyramid of Cheops, i.e. a few uncommonly bizarre maps – Slavs, Vikings, Scyths

Posted in niesamowite zagadki, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Styczeń 2013

©® by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

Today, instead of a lengthy article with explanations, I will provide you with a few bizarre maps from which something may result or not. Their oddity is that they show specific straight lines joining distinctive points of Earth. These are the lines that run over long distances and as a matter of fact, cross the spots that are significant to the Faith of Nature and the spots of their peculiar character (as, for instance, the Pyramid of Cheops), or specific geographical points.

linia-stonehenge-kamczatka-nowa-funlandiaENG
[Click- magnify]
Here is the first of them – the oldest possible plan – so called Barbaricum – the area which – according to history school books used by teachers in primary, lower secondary and high schools today – was not reached by ancient civilisation. Megaliths had been before ancient civilisation. The ancient times are understood differentially, however. When I attended primary school in 1960, the idea of cities-states in Sumer was hard to comprehend by educated people. The ancient period was understood as the times of the Roman Empire, Greece, or Egypt. Practically, there was hardly any mention about China in school books. According to the school books, there was probably nothing north of Caucasus and the Danube, and megaliths were presumed to be prehistoric times – the Stone Age. The physical existence of the mythical Troy was still questioned then. Nowadays, we consider these and other issues differently, including chronology and civilsational status – let us say, the culture of the Scyths. For example, Arkaim in Ural is the structure that has existed for the same time or even longer than Troy. Let us have a look at the first of the quaint maps and the first mysterious line. 

iv stonepagesstonehenge1024

The Line Circle Stonehenge – Kamchatka – Newfoundland

The straight line joining Stonehenge with Kamchatka – (its very headland) is 8486 kilometres long. On or near it, not farther than +/- 50-100 km, there are a number of significant or very significant mounts and hills regarded as holy by the Faith of Nature in the past, or recognised as archeological civilisational monuments. It is noticeable that the deflection from the line of 9000 km at approximately +/- 30-70 km can be compared to the deflection at the length of 90 km at 300 – 700 metres, and at the length of 9 km to the deflection of 30 – 70 metres. It is an absolutely astonishing precision for someone who does not have either a theodolite or GPS. There is a distance of 700 km between Łysa Góra and Kiev and the deflection is about 12 km. It is comparable with a deflection of 1200 metres from the line at the distance of 70 km and a deflection from the line of 120 km at the distance of 7 km. What must be also taken into account is the necessity of moving on the line from one altitude point to another – seen from the distance and not among any insignificant bulges of the area. Considering this, various minor side deflections should not undermine the fact that the line is practically straight at the distance of a few to several thousand kilometres. When we pull the line to Newfoundland, then it is 3600 km longer so even a 150–kilometre deflection from it – as it is, for instance, in the case of Arkaim is minor, particularly on such desolation as Siberia and Ural.
Viking_landing
This lenghtened line across the Atlantic Ocean to America somehow strangely goes through Newfoundland in Canada – the place of the historic landing of the Vikings in North America in the IX-X th century AD, identified by archeology. The place is called L’Anse aux Meadows and is situated (depending on interpretation) from 10 – 50 km north of the Line. The settlement and Newfoundland are associated with the legendary Winland of the Vikings and their journeys from about the year 1000 . The settlement dates from 1000. Yet Winląd /pronounced: vinlowd/, according to medieval maps is Buffin Island (as the map drawing of the island is read), so Newfoundland is not Winląd but something totally different. 
800px-Vinland_Map_HiRes
Furthermore, it can be easily noticed that local names scattered all over Europe and Asia which own their win- wene- elements are mostly associated with Veneti-Venedi, the peoples of the Lusatian culture so with Wędowie /pronounced: Vewdovye/ of the Mythology of Slavic people. Thence this may be much older history from the period of the Lusatian culture if not earlier (the Trzciniec culture). Well, we may suppose that ”verbal memory” of the generations dates back further than the found material traces coming from the X th century AD. In North America there are traces as well as found human skeletons dating from even 19.000 year BC. Anyway, one can surely say that people from ancient Asia and Europe travelled to North America and settled there – the furthest about 14.000 years ago.

Ziemia_baffina

                                                           Buffin Island

As we know, Scoloti-Slavic (R1a1) blood and Old European (I1 and I2) blood run in Scandinavian people so they may transfer legends and stories about taking Weneląd /pronounced: venelowd/ from the past of the Trzciniec and the Lusatian cultures to the Middle Ages. The whole world known to the peoples of the North consisted of Three Lands then – Wąda Land /pronunced: vowda/ (Węda /pronounced: vewda/ – America), Lęda Land /pronounced: lewda/ (White and Black which means Europe and Africa) and Mazia Land (Mazia-Tetyda-Tiamat which means Asia) which is reflected in the simplified name today – Atlantyda (Wąd-Ląd-Tyda) /pronounced: Vowd-lowd-tyda).

Tetyda_i_Achilles

                   Tethis and Achilles – by Stanisław Wyspiański

Tethys (in Greek: Θέτις Thétis, in Latin: Thetis) – Nereida in Greek Mythology, was said to have been Nereus and Doris’s daughter and Peleus’s wife, and Achilles’s mother. She was brought up by Hera. The prophecy said that she would give birth to a son who would be stronger than his father, which calmed the enthusiasm of such gods as Zeus or Poseidon for the beautiful goddess. She married Peleus who was mortal. When she gave birth to Achilles, she attempted to make her son immortal so she dipped him in the Styx but as she was holding him by the foot she left the only weak spot. Peleus was against Tethys’s acting. As a result, Tethys broke up their marriage and she and Achilles left home. 

[We interprete this character differently – as Amazonka Maza-Maża-Mazja – auntie (in Polish: ciotka - tetka and Tma - Ćma-Ciemnia-Tiamat, Tyia) – an earthly incarnation of the Ruler of the Land of Silence (silence in Polish means cisza) so Nawia /pronounced: navya/, Nicość (nothing, oblivion), Węda  and Lęda's sister /pronounced: vewda and lewda/ which means the incarnation of the goddess Tya-Nyja /pronounced: nyia/ in the same way as those two were the incarnations of Wąda-Woda /prounced: vowda, voda/ and Łada-Łagoda /pronounced: wada, wagoda/. Tya-Nyja (T'ma-Ćma) is called Tiamat – Tiamat' in the Mythology of Persians. Tiamat' - Ciemność is the goddess of the underworld and afterlife who became the nymph of the Black Sea for the Greeks   - and that sea is the Sea of the Dead. Tiamat'-Ciemność-Tya-Nyja is also Asia-Mazia's mother, the Queen of Euphrates-Nieuwrat - the irretrievable river, the Tigris (in Slavic languages: nieuwrat /prounced: nyeuvrat/ means the one that does not return, the one that does not retrieve. 

We associate the name Peleus –  Pałajusz /pronounced: pawayush/ with Mount Pałki /prounced: pawky/ and the Pałkins' tribe /pronounced: pawkins/ (Pałkins from Mount Peuke) and with settlements as well as Royal graves from the period of 3700 - 1400 BC near the places of Pełczyska /pronounced: pewchyska/ and Słonowice /pronounced: Swonovyce) as well as Bronocice - i.e. with so called the Mount Łysa Complex of Royal Graves and Łysogóry (Łysko-Góry - Święto-Góry ) (the Łysko Mountains = Holy Mountains) C.B.]

This line goes through a number of other, very significant places with their worship, legendary and prehistoric-historic meaning. It is just a few kilometres north off this line that Nebra is situated. The famous Nebra sky disk with the images of the Sun, the Moon, Pleiads and other stars was excavated there. It is the oldest equalising calendar of the solar and lunar cycles (1600 BC). The copper that the disk was made of comes from Austeria and the gold from the Carpathians. What is more, the line goes through the main axis of the Harski (Polish) System of the Holy Mountains: Ślęża Jasna Góra (Mount Luminous) – Łysa Góra (Bald Mountain). Another important thing is that the famous vase with the image of a cart  which is the oldest in the world was excavated in Bronocice, several kilometres from this line and near the line there is a Complex of Royal Graves, which we will come back to. Furthermore, the line goes through Łysa Góra in Kiev, and more precisely – again the line runs just a few kilometres from Łysa Góra and from Perynia, exactly through the place called Vyshhorod. The Slavic nations often called the oldest parts of settlements established in a given place Vyshhorods like, for example, in Prague because they were built on tops.

stonehenge-kamczatka-z-nebrc485ENG
Next, this line practically goes through Arkaim the deflection is really minor taking such a huge distance into consideration. Arkaim is the prehistoric city discovered at the end of the XX th century in the southern slopes of the Stone Mountains (of Ural), and earlier it goes through Murom Mountain and the sacred spot Kulma that lies about 1800 metres from Mount Murom, and next just behind the sacred spot nearly through the known from the Greeks’ records Gelonos-Gleń-Gołuń (the archeological settlement Bielsk). 


Moreover, the line goes to the Golden Mountains (Góry
Złote – Załtaje-Ałtaj) running several kilometres from the Valley of the Czars. Then, it goes exactly through the southern side of Lake Baikal, not mentioning that earlier it goes through the suburbs of Astana the capital city of Kazachstan.  

stonehenge-hortyca-dolina-carc3b3w-gonur-arkaim-bajac582-kapczarankaENG
Relatively far from this line lie also interesting spots that I pinpointed here, like Ryżanówka (150 km to the south) known for the famous Scythian Royal Grave, also several hundred kilometres to the south there is Khortytsia Island (300 km) in Ukraine. Very far to the south lies Turkistan and the Valley of The Red-Haired Mummies on the border of China.  
I pinpointed here only the items which come to my mind, without any long or deep studies. It may seem a bit strange to have gathered so many significant places – particularly densely located in Europe. The very fact that the Stonehenge Line – the Headline of Kamchatka that ideally goes through the system of the Polish Holy Mountains appears to be an amazing coincidence – if not something more. I felt more weird when joining the Arkona Peninsula with the Pyramid of Cheops in Wikimap, I crossed Ślęża Mountain again. The Polish System of Holy Mountains and Hills is perfectly entwined into the both lines: the one from the west to the east as well as the one from the north to the south.

stonehenge-krakow-lysiec-kolomyja-sleza-nebra2-opisany2ENG

The Arkona Line – Ślęża – The Moravian Gate – The Pyramid of Cheops

And now it stops being amusing and funny and it has also ceased to look as a coincidence. However, I still do not exclude simple solutions like the ones that arise on their own, I mean that it is not an accident but, for example, as one of our readers (Artur Wosinek) remarked in his comment – people moved on from one mount to another, they set up settlements on the mounts, they built watchtowres and holy places on the mounts and directed themselves by observing the stars which indicated them itineraries. Nevertheless, it is a fact that acting in this way they created a system of peculiar and outstanding spots. The other truth is that these places are recognised not by people’s merit – Ślęża is the incredibly distinguished mountain. Arkaim is hard to distinguish from its surroundings as there are other well seen and better distinguished mountain peaks than Arkaim which is told about in many quaint stories, fairy tales and legends.

Let us come back to the distinguished places of the Harski-Polish System. As it can be noticed in the picture above, a number of lines make up the internal Polish System which we prefer to call the Harski or Haruski, or Slavic-Irano-Indian System because of its antiquity. The following significant lines go through variable important worship spots not accidently. These considerable spots no other than just Nebra, Weimar and Jeryn (Gheren), such as Kolomyia – Wawel (Krakow) – Chełm Śląski Mountain (the Mountain of Saint Ann) – Ślęża – Kres Sołu Hill (Germany) reach the shore of the Atlantic in the area of Groningen.

arkona-piramida-cheopsa-stonhenge-kijc3b3w-c59blc499c5bca-opisanyENG

I have no idea about the place near Groningen although I have been there and seen that it is unbelievably flat, just like in Holland. The Dutch may have kept some legends and beliefs about the place but I have not heard about them. The Arkona –   the Pyramid of Cheops Line is almost 3100 kilometres, but it is as interesting as the horizontal one to Kamchatka.

linia-piramida-arkona-powiaz-z-linia-c582ysa-gc3b3ra-wawel-horna-poruba1ENG

We can see the association of the Arkona line with the other lines of the Polish System in the picture above. Here, we can see an important marked line which runs through Krakow and a number of its holy hills such as Wawel or Mount Grodzisko in Tyniec as well as the ones that are less known, namely the Skołczanka sanctuary, or the Hill of Morchołd /pronounced: morhowd/ on the Red Prądnik.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mount Chełm Łyskowicki from Paprotników-Mokoszy(Paprocice – Mokoszyn)

This line links Wawel with Mount Łysa in the Świętokrzyskie Mountains going north from Krakow, among others, through Bronocice (which I hve mentioned above) and through Mokosze Hill or through Widełki to Łysa Mountain, and also a step farther – behind it – to Stara Słupia where it seems to end – on Mount Chełm Łyskowicki. The other end of the line aims at the Arkona the Pyramid of Cheops Line exactly on the very spot where Mount Horna Poruba is situated in Slovakia and the village of Vapec at its foot.

Horna-Poruba-a-Vapec - foto BadE z www vivo sk
Horna Poruba with Vapec [photo BadE from http://www.vivo.sk

Another shorter line leads to Krak II’s Mound in Krakuszowice not far from Wieliczka through a number of significant hills, also to the Arkona Line – Cheops. The Krakuszowice (Krakuszowicka) Line ends at the Moravian Gate in the village of Czarnotyn. An undoubtedly interesting thing is that we have another Czarnotyn in Małopolska and the Czarnotyn (Czarnocin) there is also a mound. These two lines cross each other on a mount on the planned Świnna Poręba Lake. The mount is called Wierzchownia – this is a Holy Mountain. Krakuszowicka goes through Mount Łysa under Lanckorona and through Mount Bugai, i.e. Kalwaria Zebrzydowska, through the known monastery and its hermitage – this is the line which I called the Line of Three Lakes for it runs along exactly three water reservoirs that started to be at the foot of the holy Mountains: Mount Dobczycka, Mount Świnna Wierzchownia and Mount Żywiecki Żar. It runs farther to the holy place made up of three mountains: Palenica, Kopany – where there is a stone circle and Three Mounds (with a cave).

linia-gjende-ostoya-ivosojon-chec582m-kosza-krakc3b3w-brama-morza-mora1ENG

It may seem both interesting and weird that pararelly to the Arkona the Pyramid of Cheops Line goes another line Galdhoppigen – Mount Sinai, through Oslo and Ostoya Island as well as through Ivo Lake in Sweden on the Baltic shore and next through Mount Chełmska and its top Krzyżanka in Koszalin (Grodzie Koszów-Koszanów) and farther through Mount Jasna and Wawel through Sarmacka-Dachska (Dacka – Gącka – Gocka) Sermizagetuza – an ancient holy place with a stone circle, known from the Roman records as the Thracian metropolis. The two lines go paralelly in the distance of 150 kilometres from each other.
The Galdhopiggen Line– Synai is almost 4200 kilometres, i.e half of the length of the Stonehenge – Kamchatka Line. Apart from Sermizegetuza, just a few kilometres east from the mountain there is to be found the famous mountain range – Bucegi. In it there was Mount Żalmokszysza (Zalmoksisa) Mount Kagania – Kaganjąt – Kogajon with the cave in which kings and priests of the Thracians were initiated. It was in that cave that Zalmoksis disappeared for 3 years to be reborn as a holy man (shaman) and the Thracians’ commander. Some people think that the cave and Mount Kagan-Jątu (Kaganatu) is situated somewhere near Sarmizegetuza and its holy stone circle. Then it would lie on the same line. Do you know where the name Sarm-izo-Getuza in the Roman chronicles comes from? Not only was it the capital city of the Getae but also of Sarmatians, Sarmaci iz Getami (-tuza). This itself justifies the existence of something more than a loose relationship between the tribes. Anyway, both the Romans and the Greeks called the areas beyond  the Danube the European Sarmatia and east off the Don River they called the Asian Sarmatia, so Sarmatia as well.

One will say that if we drew such lines next to each other sequentially in the distance of 150 kilometres, we would always find on the line a great number of holy mounts and remarkable ancient objects relating to the Faith of Nature and magic places – UNFORTUNATELY IT IS NOT TRUE. Just try to draw them – you will aim direct at the Sahara or at other uninteresting and inignificant places. Surely, if you draw a hundred lines of north-south through Europe with their density of every ten kilometres, they will alwyas go through lots of Christian churches – but not through lots of Pagan Temples of the Faith of Nature. Neither will they go through just a few significant stone circles. There are not so many stone circles lke these in Europe as there seem to be, but they are always in very quaint places which are associated with the main lines presented here.

There is also a very interesting place on the line running through the Holy Mount Chełm in Koszalin and Jasna Góra (Luminous Mount), as well as through Wawel. This place is the Dardanelle Trait where at the gates to the Sea (sea = more, mare) stands the famous Troy, fiercely defended against the Romaiōi people by allied armies of the Scyths. The Troy was not defeated by the Greeks at all. It was ruined by an earthquake and fire according to results of archeological research. But Homer changed that event so beautifully into the Greeks’ trumph.
Galdhøpiggen_-_top

                        Smooth Hopa Top – Galdhopiggen

The Galdhoppigen Line – Mount Sinai

[How faltering are Norwegian etymologies of the names Ostoja, Bronnoja, Utoja and others (read 'j' as 'y'). Till today I have remembered a Russian poem from my childhood about Vitja from  Małoj Bronnoj (małoj /pronounced: mawoy)  (małoj = small). And the noble Ostoya coat of arms and the family line of Scythian-Sarmatian-Slavic became the brand of one of the best hotels in Krakow. Utoja famous for the assassination – do you know the word utka, utoczka /pronounced: utochka/ - in Russian it means a duck. That was not just any duck, but the mythical Utka duck that carried a bunch of clay in the beak at the beginning of the world, the clay that was reached by Czarnogłów /pronounced: charnogwuv/ from the Depth. Utka - as that was the clay made of (make = roll = utoczyć - utka) the one of Czarnogłów, stolen from him, and Utka because it hid the clay - it hid it in the beak (utkała = hid; utknąć = hide), and finally Utokła – for it ran away (utokła, uciekła = escaped, ran away) from angered Czarnogłów with its prey. The Golden Duck is only disguise for Białoboga who fights against Czarnogłów for ruling over the Earth emerging from the Depth.

In the Polish language this archaic, mythological name – the name of the holy duck has not been kept. Utoki Island - lies near Oslo, and Henryk Ibsen wrote a drama ''Wild Duck''. He borrowed the subject for the title from his fellow-countryman Velhalven ''Sea bird''. The poem tells a story about a duck wounded by a reckless hunter. The duck fell down the sea bottom to die there. As one can see, folklore motifs were used in the same way among Norwegian romantic writers as among Polish writers of that time. Also, near lie three islands: Gęsia (Gaesoja) Island (gęsia <adj.> = duck), grown with forest Borowa (Boroya) Island (borowa <adj.> = forest) as well as Grom (Grimsoya) (grom = thunderclap). The fact that these places belong to a very old settlement dating back to about 1000 years BC is proven by discoveries in Bronnoya. Difficulties of the etymological deduction from the Scandinavian languages which you can see below along with the simplicity of deduction from the Slavic languages prove the common - forgotten today - past of the Slavs and local Old Europeans. Ostoja can be derived in a complicated way first from oset (oset = thistle) - chwast (chwast = weed), and then zboże (zboże = grain) - owies (owies = oat). However, the simplest way is to derive it from stajanie /pronounced: stayanye/ and stanie, bycie (= being) - ostoja. C.B.]

Ostøya

Ostøya is an island in the western section of Oslofjord (Vestfjorden), within the borders of the municipality of Bærum. It is the second largest island in the Oslo basin, after Nesøya. It is adjacent to the municipal border with Asker, where Nesøya and Brønnøya are to its northwest and southwest, respectively. Within Bærum, Borøya is to the north, Kjeholmen to the northeast, and Grimsøya to the east. To the south is Gåsøya.[1]

At some point the island was split in two. The island is named after the farm that is situated on it. The etymology of Oust, or Ost is uncertain. O. Rygh claims the etymology is unknown but that the farm derives its name from the island’s original name. Others speculate that it may have an Old Norse origin related to ouste, in the sense of claiming new land.[1][2]

 

Kalkovnen_p_Bronnoya

Brønnøya


Brønnøya

[The number of name possibilities relating to the word bronić (= defend) and brona (= harrow), obrona (= defense) proves a great uncertainty of Norwegian terminology and incomprehensibility of names passed on by verbal tradition, and recorded much later - as late as in the XVI th century].

We will take the names Nysa, Nisza into consideration soon because we will talk about them in the further part.

Przystan

Lake Ivosjon – Iwo Island and Klecka Hill

Lake Ivösjön, southern Sweden

[Also in this case the etymology is uncertain and hard to justify but, after all, we in Poland perfectly know what such flat islands are characteristic of, the islands that are a bit swampy with a little hill. The hill has the name which sounds familiar to us - Klacka - Kłocko - Kłodzko, like in the word Kłodź. Iwa is nothing but willow wood, even not trees but thicket densly growing in such muds. Does the nearby river Morrum Mor ryg - Mor rzek - Mor -rjeka not sound familiar? CB]

The lake is situated in the Skäne region which is one of the most naturally beautiful in Scandinavia. It lies 20 kilometres off the Baltic coast.

m_rrum_najslynniejsza_rzeka

The Morowa /pronounced: morova/ River

W pobliżu leży rzeka łososiowa Mörrum i miasto Mörrum.

Nearby are situated the Mörrum (salmon) River and Mörrum town .

Ivö (ou Ovö) is an island located on the Lake Ivö, the largest one in Scania (SE Sweden).
Historically the province of Scania was a part of Terra Scania (Skåneland in Swedish and Skånelandene in Danish), which together with Jutland and Zealand, the other two Lands of Denmark, formed a Danish state in the 9th century. Scania is separated from both regions by the strait of Sund (Öresund in Swedish, Øresund in Danish).
Following the Treaty of Roskilde in 1658, Scania became a possession of the Swedish Crown.
1 – On the promontory at Ivö Klack, on the northern tip of the island of Ivö, are the remains of china-clay (kaolin) mines worked from the end of the nineteenth century until well into the 1950s. The clay used to be transported by barge across the lake to the Iföverken sanitaryware factory in Bromölla. From these quarries many fossils were collected, especially the brachiopod craniid Crania craniolaris Linnaeus, 1758, as well as another craniid Isocrania egnabergensis (Retzius, 1781) has been recorded here too. Both brachiopod species occur in other outcrops in south of Sweden, i.e., in Balsberg (see below), in Ignaberga near Hässleholms.

http://nydahlsoccident.blogspot.com/2011/04/ivosjon-stillheten.html

Jotunheimen_national_park_02 widok na GaldlhopiggenJotunhaeimen Massif

Jotunheimen – House (Homeland of Giants) – the massif and Norwegians’ national park

has been the site of hunting since before recorded time. Remains of Stone Age hunting camps have been found near the lakes Gjende and Russvatnet. These remains extend through the bronze and Iron Age, up to recorded times. The high pastures have been used as seters for at least 1000 years.
A “Royal Road” decree from the 15th century required that the residents of Lom must keep the mountain crossing passable to the middle of the Sognefjell, allowing folk from the north Gudbrandsdal access to their trading town of the period, Bergen. Caravans carried farm products down the mountains and returned with salt, iron, cloth and lutefisk.
The name Jotunheimen, or “Home of the Giants” is a relatively recent usage. Aasmund Olavsson Vinje (1818–1879), a famous Norwegian poet and journalist who is remembered for his pioneering use of nynorsk, as well as being an exponent of Norwegian romantic nationalism, coined the term in 1862, adopting it from Keilhau’s “Jotunfjellene” or the mountains of the giants. A memorial was raised in 1909 to Aa. O.Vinje at the western end of Lake Bygdin at his dear Eidsbugarden at today’s outskirts of the national park where he had a private hut. Old friends and followers wanted to commemorate his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity.

GaldhøpiggenFromFannaråki
[the etymology is as intricate as previously. CB]

(English: Galdhø Peak) is the highest mountain in Norway, Scandinavia and Northern Europe, at 2,469 m (8,100 ft) above sea level. It is located within the municipality of Lom, (in Oppland) in the Jotunheimen mountain area.

Galdhøpiggen means “the peak (piggen) of the mountain Galdhø.” The first element in the name of the mountain is gald m “steep mountain road”, the last element is hø f “(big and) rounded mountain.” An old road between Gudbrandsdalen and Sogn passes beneath the mountain.

Gjende jezioro gięte Gjente Besseggen

 Lake Gjente

 

Gjende – Lake Grzęda <= roost> (Gendir)

[I do not know if you are convinced by the explanations of German etymology because I am not - considering the previous ones. This lake is ''sitting'' on the mountains like a hen on a roost. It is either Grzęda (= roost) or it is Curved / Bent - Lake Zgięte / zgięte = curved, bent/ - Gjente. These are just remains of the Slavic - Old European language which lay at the root of contemporary Scandinavian languages. C.B.]

Gjende (or Gjendin) is a lake in the Jotunheimen mountains in Norway’s Jotunheimen National Park. The proglacial lake shows typical characteristics of glacial formation, being long and narrow—in length 18 km and in breadth 1.5 km at the broadest point with steep walls. Gjende has a characteristic light-green color resulting from the large quantity of rock flour which is discharged into the Gjende by the Muru river. The river Sjoa provides the outlet from Gjende at Gjendesheim, and flows eastward into the Gudbrandsdalslågen river.
Gjende lies in the middle of Jotunheimen National Park and both to the north and south of the lake lie peaks greater than 2,000 m. There are numerous staffed tourist cabins maintained by the Norwegian Mountain Touring Association (DNT); in the west end lies Gjendebu, on the north side lies Memurubu and on the east end lies Gjendesheim. In the summer boats provide transport between these locations.


Name

The name (Old Norse *Gendir) is derived from Norse gandr m ‘staff, stick’. This is referring to the form of the long and narrow lake.
See also Bygdin
Cultural and literary references
Lake Gjende is found in literature and travel books from the 18th century. Together, the Jotunheimen lakes of Gjende and Bygdin play in many such descriptions. For example Henrik Ibsen’s Peer Gynt took his famous wild-reindeer ride along “the Gjendin Ridge”, a reference to either the narrow Besseggen Ridge – or the Knutshø ridge on the other side of lake Gjende.
The official name Gjende is taken from the Gudbrandsdal traditional district dialect used in Lom and Vågå. In the Vang dialect the lake is called Gjendin, which is the form you find in Henrik Ibsen’s name for what is now called Besseggen, formerly Gjendineggen, or Gendineggen in the older orthography. The name Gjende is derived from the old Norse word “gandir” that can be translated into “straight stick”, whereas the lake to the south Bygdin can be translated as “bent stick”, the two names thereby referring to the shape of the lakes.
The lake gave its name to a famous early outdoors man and free thinker, Jo Gjende (1794—1884), who had a cabin at Gjende.

 Bydgin Jezioro Bugryszcze Bytu Boat_on_BygdinBrzeg and bugryszcze on Lake Bydgin

Bygdin – Lake Bytów

[The name Bydgin is said by Norwegians to have come from the word bugr -

Do we know this word? Yes, we do - as bagr - bagno (= swamp), as breg- bereh (= coast, lakeside, edge, shore, bank), but also as a top, a swampy hill sacred to Gods – bugryszcze /pronounced: bugryshche/ . C.B.]

is a lake in the Jotunheimen mountain range. Bygdin is regulated and its normal level lies between 1,048 and 1,057 meters above sea level. It has an area of 46 km². The lake is long 25 km, but is narrow. The greatest depth is 215 m.
Bygdin lies to the southeast in Jotunheim and north of the lake lies an area over 2,000 m. Along the lake there are many tourist huts – on the west end lies Eidsbugarden, on the north side lies Torfinnsbu and on the east side lies Bygdin turisthytte. In the summer these huts are connected by boat and in winter by ski or snowmobile. A memorial was raised in 1909 to the Norwegian poet Aasmund Olavsson Vinje at the western end of Lake Bygdin at Eidsbugarden on the outskirts of Jotunheim National Park where he had a private hut. Friends and followers commemorated his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity. Today Eidsbugarden is a rather large mountain tourist centre, with a hotel from 1909 which is being restored to reopen in the summer 2007, a Norwegian Mountain Touring Association (DNT) cabin and approximately 160 private huts.
The Vinsteråni river runs out Bygdin, passes through Vinstervatna and Vinstra lakes and flows into the Gudbrandsdalslågen river.
Name
The name (Old Norse *Bygðir) is derived from Norse bugr m ‘bending, nook, bay’. This is referring to the “bent” form of the lake.

 The Panorama of Amageru with Dragor town, here the panorama [CLICK] from hilla Kalve. Is it again a would-be Catholic kalwaria?

 

If you lengthen The Arkona – The Pyramid of Cheops Line to the north you will unexpectedly find the coast of Denmark. This line will go through Amager Isle and a coastal village – the town of Dragor today and next it will go through Kopenhagen which the Czechs still call familiarly – Kodeń.

Dragør

Dragør is a picturesque Danish town situated on Amager Island on the Sund strait. This fishing settlement was the hub of trade in Baltic herring in the Middle Ages. However, it did not have a harbour so boats were taken to the coast and the name of the place derives from a sandy piece of land. Every summer, thousands of tourists stroll on cobbled streets of Dragør and enjoy the sight of little yellow houses decorated with flowers as well as the bridge joining Denmark with Sweden.

[Here is how the Danes explain the name of the town, but we surely know that draga is a trawl boat (łódź = boat; włoka = trawl) which is trawled along a shallow bottom of a fishing net that is just being pulled onto the coast and dragged along swampy banks, like on the Prypeć (Pripyat) River - it is being dragged (= dragowana) - pulled to another river on which it can sail farther. Hence, the tribe living on the swamps Dregowicze /pronounced: dregovyche/ and the name of the swamp - Draga. And interestingly, the name Dragor can also be associated with the fiery dragon - Ardent Drak (= Gorejący Drak).
Till today, the Czechs have been using the familiar name Kodeń for Kopenhagen. The Slavs called this settlement Kodeń in the distant past. We are familiar with other Slavic Ku-Dans (Ku-Dany) because Dana-Dawana simply means Dażboga - Heavenly Godess (Pani Niebieska; niebieska = blue) - and at the seaside blue water joins the blue sky into one great Heavenly blue - lightness. The other Kodeń  - Gdańsk - Ku-Dańsk is the same as K-Dynia-Gdynia. What is more, we know Kodeń lubelski (Kodeń near Lublin) - today a village but in the past a settlement famous for the worship of Dana-Dawana-Dażboga-Daćboga Heavenly Godess (Heavenly Godess = Pani Niebieska; niebieska = blue) = God's Mother of Kodeń. The Danish Kodeń along with Slavs and Scyths merges something more - the character of the legendary coat of arms Mermaid

(= Syrena) known from Mazovia and the Capital City of Poland - Warsaw (= Warszawa), but the Mazovian-Mazian Mermaid, as befits the Amazonka, is armed C.B.]

kodeń polskiThe photo presents Polish Kodeń

However, let us go on to other elements of this line. Through Jasna Góra (Luminous Mount) and Wawel /pronounced: vavel/, and farther to the Moravian Gate, the northern lines of Arkona – Ślęża merge into the Polish System – with Łysa Góra (Bald Mountain) and its Temple of Nine Circles.

Łysa Góra (Bald Mountain) – The Complex of the Temple of Nine Circles

kompleks-c59bwic485tyni-dziewic499ciu-krc499gc3b3w-i-grobc3b3w-krc3b3lewskich-opisanyENG

This map is very serious for it presents the Temple of Nine Circles – Łysa Góra (Bald Mountain) and eight mountains compounded in it. Each of them is sacred not to a single god only, but to the Place of Deities – the place surrounded by walls. It is sacred to Nine Divine Places on Nine Mountains and also to Nine Circles and Nine Tribes of the SIS Kingdom (of Scolots-Istiowie /pronounced: istyovye/-Slavic, Sistan). But it is not enough as there are not THREE but THREE multiplied by THREE sacrifices which makes Nine so Nine of Nines are encoded, Nine to the power of Nine – simply the top of tops – what can be closed in one word: Dewa-Dew /deva, dev/(Bóg – Bóg Bogów = God – the God of Gods). We will tell about the Nine nines in Lesson 9. To clarify, we will only say that the Three of Nines mentioned above is the Three of Jawia /yavya/ – the Earth of the visibale world.

The Three of Nawia /pronounced: navya/ – the Afterlife – is as follows: Nine Gates of Sowi to the Afterlife, Nine Pilgrimage Trails Lelija through Nawias and Nine as the magic symbol of the number of Death and of the End – the Highest.

The Three of Prawia /pronounced: pravya/ is: The Ninth Highest Incarnation =

the God of Gods (1×9), Nine Fires on Równia /ruvnya/ (równia = level, plane)

and Nine Monsters from which all that is alive was created (2×9) as well as 27 Gods that are worshipped in the Nine Circles (27 = 3×9).

 

At this point we will cite the Book of Rue – Mystery 19 with an annotation to it:
“…Eight is the Number of Completeness. Nine is the Number of the End. One is the Number of Renewal and Unity.

There are Eight Circles on Wela /pronounced: vela/ and the last of them is the Circle of Stworza /stwoʒa/. But each of the Circles of Life, or Wela, Earth, or Heaven overlaps the circles of the other world as if it was absorbing the highest of its circles. The highest Temple of the Faith of Nature is the Temple of Nine Circles because there are eight circles in the world of a given level and the one which is hidden, raised and rising from the lowest level towards the higher worlds. The one that is pulled in and that moves towards the top gives motion to everything, is the source of renewal and endless life of the worlds. This circle is also the source of the unity of the whole World, its bond…


…The first of the peoples in the Sis kingdom – Lęgowie /pronounced: lewgovye/ made sacrifices to Veleses (Nawias /navyas/), in particular to their tribal patrons – Veles and Nyja /nyia/.

The second of the tribes of the Sis kingdom – Budini feted in the holy place of Świstowie /shvystovye/ – they feted especially Strzybog and Stryja /stʒibog; stryia/. The Budini did not make offerings to one god only – Poświst /poshvist/ – the Deity of Mild Breezes. Kings of this tribe regarded themselves as Strzybog’s grandchildren and they were usually called so.

The third tribe of the Sis kingdom  – Wędowie /pronounced: vewdovye/ worshipped Źrzeby / Żrzeby /ʒiʒeby, ʒʒeby/(which means enlivened), particularly Makosz /makosh/ and Mokosz /mokosh/ in the Temple of Nine Circles. The Wędowie continually migrated and Żrzebowie as well as Weniowie /venyovye/ were the gods especially important for trophy journeys. They were particularly helpful during sea journeys as Guardians of Fate Judgement.

The forth tribe – Istowie-Jątowie /pronounced: istovye, yowtovye/, worshipped Sołów /sowuv/ most of all, mainly Zorza /zoʒa/and Daboga-Dobra as their patronesses. Zorza (= aurora) had a special significance in the Faith of Nature of all the Istowie while Znicz Sołów in Szwintorog was the most popular place of pilgrimages to the land of Istowie. Pilgrims from the whole Sis kingdom travelled there.

The fifth tribe – Nurowie /prounced: nurovye/ made sacrifices to Runy as well as to their main guardians Perun and Łysek /wysek/. Hereof, later on Strzybog and Perun were worshipped most all over Nurusja /nurusya/ formed by united Nurowie and Budini.
Burowie /pronounced: burovye/, the sixth tribe of the Sis kingdom glorified Simowie /symovye/, particularly Sim and Skalnik. The Burowie were always srongly attached to the Stone Mountains – Ural, to mining and iron smelting, to the Volga-Rzwa River and the Black Land as well as Black Island (Kara Island).
The seventh tribe of the Sis Kingdom – Skołoci /pronounced: skowotsy/ paid homage to Ubożowie /uboʒovye/, mainly to Bożebogow /boʒebogov/ and Boda, especially in the later times when they set up the Bogotroja /bogotroya/ settlement in Bogtoharia where Bożebóg /boʒebug/ was extolled from among the whole Group of SIS Gods. Finally, Bożebóg became the main god in a dissenting Zarathustrian faith proselytised by Żar-zdusz (Żarduszt) which resulted in Skolots’ breaking off bonds with Miodewowie /myodevovye/ and Persians as well as a long continuation of wars which brought on endless hostility of those nations.

Serbomazowie /pronounced: serbomazovye/, the eigth tribe of the Sis Kingdom, mainly Mazonie /mazonye/ and Mazonki generally worshipped Łady /wady/, mostly Łada-Łagoda and Ładziwa /wadʒyva/with whom they associated the character of Łęda-Łabęda /wewda; wabewda/, the patroness of Lądud /lowdud/. The female Mazons particularly honoured Dziewanna /dʒyevanna/, which kept the tribes of Serbomazowie /serbomazovye/ and Dachowie-Dawowie /dahovye, davovye/ closer to each other.
The ninth tribe of the Sis Kingdom were Dawowie-Dachowie who made sacrifies to Dziewowie /dʒyevovye/and pleaded for their grace. Among the gods, Dawowie-Dachowie especially worshipped Kupała-Dziwienia /kupawa, yvyenya/ and Dziewanna.

As it can be perceived, 20 gods have been specified. From among 9 divine places seven have not been mentioned. Nonetheless, they are written about much later – in the Book of Tany – Mystery 27 [which means number 9].

The Complex of Łyskogórskie Royal Graves – Pełczyska, Słonowice – Góra Pełke (Mount Pełke)

c59bwic499tokrzyski-kompleks-grobc3b3w-krc3b3lewskich-2-pec582ny1ENG

c59bwic499tokrzyski-kompleks-grobc3b3w-krc3b3lewskich-z-opisem1ENG

The Welski Complex– Kraków

wzgc3b3rza-system-krakowski-w-polskim-mapa-odlegc582oc59bci-opisany1ENG

system-kopcc3b3w-krakc3b3w-2-grodzisko-centrumENG

zodiak_krakowski-orion-obrc3b3cony-do-krakowskiego-ukc582aduENGzodiac

kopiec-kraka-babki-kraka-skac582ka-oc59b-wisc582y-wawel-jama1ENG

Here is the completely accidental Line of Krak – Wawel Dragon’s Den at almost accurate intervals of 600-650 metres between significant points. As for such a short distance as 2,4-2,5 kilometres accuracy up to 50 metres, as here, is measurable and attainable using steps – but one must overcome terrain obstacles like a river and quite big area slopes. On Wawel stood a mound – I understand it was the Welski Mound imitating Mount Skon, i.e. the Mount Welska that both Lithuanians and Rusyns knew perfectly in their records and that became Glassy Mountain (Szklana Góra) in legends and fairy tales after introducing Christianity. At its entrance lived a dragon, Guard-Drak. The Lithuanians called the dragon Wizunas. Drakowie /pronounced: drakovye/ are Trakowie – Krakowie /krakovye/, Trakowie /trakovye/– Thracians, Dragon and Viper-Snake Warriors, the Guards of Royal Graves – Czaropanowie /charopanovye/ (Karopanowie /karopanovye/). Well, the Dragon is the symbolic guard at the gates of the Cave leading to the Afterlife (cave = jaskinia) – at the gates of Jaskinia – Jaseł-Skonu (Jas-Końca) /pronounced: yasew skonu; jas konitsa/. It must be an ancient initiation place like the one from Ojców Valley with its cave. In addition, the exit from the system of the caves (today walled and limited just to one cave) which is entered from the top is usually down – at the mountain but if water is high, it lies under the water. The intervals are 650-600- 600-650. It is a very intriguing occurence, isn’t it?

0 Kopiec kraka z Balona DSC00088

I would even say that it can not be an occurence by any chance. Well, let us add that the Line goes through Esterka’s Mound, through the Holy Grove Tonie (Tonie = Duna like in dunaj /pronounced: dunay/) and through the Dog Rock in Jerzmanowice to Jasna Góra (Luminous Mount), and farther on to Lech’s Mount, next to Chełm in Koszalin and farther through Iwo Island and the Morowa /morova/ River, then through Ostoya, Bronnoya, Nesoya, Boroya, Gaesoya as well as Grimoya to the Massif of Giants beyond Oslo – where it ends the known world, the place from which one can see the Seventh or Three-Ninth Sea – the Afterlife with their Northern Lights.

The Complex of Ojców Valley and of the Valley of Bytów Spring – Sirius,Orion, Dog Rocks

dolina-ojcc3b3w-dolina-bytc3b3w-opisy-poprawiona1ENG

You know this map very well from the article about Ojców Valley which I recommend to you so that you get to know the details, but there is a lot of information here in the description.

[Available picture files in the article are licensed by Creative Commons Acknowledgement of authorship – on the same conditions 3.0 niezlokalizowana]

[to be continued - soon]

Tags:Scyths, Slavs, Vikings

Niesamowite Zagadki: Czy piramidy w Visoko mają 25.000 lat? Prowadija – prasłowiańskie czy słowiańskie miasto z 4700 roku p.n.e.?


Wykpiwany Semir Osmanagicz i wyśmiewane Visoko to prawda?

http://www.youtube.com/watch?v=yyGyQBIhkto

Najstarsze, prehistoryczne europejskie miasto odkryto w Bułgarii – Prowadija (4700-4200 r. p.n.e.)

01.11.2012 PAP

Otoczona murami prehistoryczna osada znajduje się we wschodniej Bułgarii niedaleko miasta Prowadija. Zdaniem badaczy żyło w niej w połowie V tysiąclecia p.n.e. około 350 osób.

- Nie mówimy tutaj o mieście takim, jak w starożytnej Grecji, Rzymie, czy w średniowieczu, ale o tym, co archeolodzy uznają za miasto w V tysiącleciu p.n.e. – tłumaczył agencji AFP Wasyl Nikołow z Bułgarskiego Narodowego Instytutu Archeologii. W tamtych czasach ludzie żyli jeszcze w małych skupiskach i przy nich osada z fortyfikacjami i 350 mieszkańcami była imponującą metropolią.

Osada powstała najpewniej z powodu występujących w tym regionie niezwykle bogatych złóż soli, które są wykorzystywane po dziś dzień. Badania archeologiczne wykazały, że ludzie pozyskiwali tu sól już 5500 lat p.n.e. Otrzymywali ją poprzez odparowywanie w zbudowanych do tego celu piecach słonej wody z pobliskiego źródła. W efekcie uzyskiwali bryły soli, która była wówczas niezwykle cennym towarem. Używano jej przede wszystkim do peklowania mięsa, co pozwalało dużo dłużej je przechowywać. Wartość soli była na tyle duża, ze wykorzystywano ją też jako walutę.

Zdaniem badaczy początkowo ludzie pozyskiwali sól na własne potrzeby, ale z czasem zaczęli ją dostarczać sąsiednim ludom i to w coraz większych ilościach. W końcu ich osada zamieniła się w ufortyfikowane miasto. Zdaniem archeologów fortyfikacje miały chronić bogactwo tych „władców soli”.

- Bardzo wysokie mury z kamiennych bloków, to coś dotąd niespotykanego na prehistorycznych stanowiskach w południowo-wschodniej Europie – powiedział AFP bułgarski archeolog Krum Bachwarow. Badacze nazwali osadę Prowadija-Solnitsata.

Datowania radiowęglowe wskazują, że okres największego rozkwitu osady przypada na lata 4700-4200 p.n.e.

Jeden z niebywale bogatych grobów na cmentarzysku w Warnie. Fot. Yelkrokoyade, Creative Commons

Dla mnie jeśli idzie o powyższą Prowadiję istnieją tylko trzy pytania – Czy to jest miasto prasłowiańskie (zbudowane przez ludność haplogrupy Y-DNA R1a1 )? Czy miasto iliryjsko-ilmeryjskie (Y-DNA I2a2)? Czy miasto słowiańskie z 4700 p.n.e – zbudowane przez zamieszkującą tutaj wtedy mieszaną już ludność haplogrupy R1a1+ I2a2?

więcej na Archeowieści.pl

Co właściwie obserwujemy?

Jeśli to co czytamy ostatnio na temat Piramid w Visoko jest prawdą, to obserwujemy spektakl o jakim nam się nie śniło.

Jeśli to co czytamy o trotylu na pasach bezpieczeństwa, ubraniach ofiar, skrzydłach – samolotu ze Smoleńska, jest prawdą, to obserwujemy coś o czym nam się nie śniło. Nawet jeśli nie było tam trotylu – czego przecież wciąż nie wykluczamy – wydarzenie to ma charakter sennego koszmaru.

Co łączy te dwa obrazy, czy tylko sformułowanie „jeśli jest prawdą?”

Łączy je także wiele innych niesłychanie charakterystycznych cech, które nie zwracają uwagi „codziennych” obserwatorów, a jeśli ją zwracają to są pomijane, albo ignorowane, głównie z powodu kalibru – niespodziewanej skali , niesłychanego formatu, jaki sobą reprezentują.

Może nie byłoby to dziwne, że obydwa te wydarzenia wymykają się poza nasz ułożony do tej pory i dobrze wymierzony, poznany, opisany, oswojony, ucywilizowany świat pojęć, norm i wartości, może nie byłoby gdyby miały miejsce tylko owe dwa wydarzenia. Niestety tego rodzaju i formatu wydarzeń zdarza się ostatnio coraz  więcej.

Podobnego formatu wydarzeniem okazały się odkrycia genetyczne 2010 roku, które lokują Słowian w pradziejach Europy i w samym jej centrum – w czasach o których się nikomu nie śniło, bo 10.000 lat temu. Piramidy w Visoko miały by być zbudowane 25.000 lat temu. Wtedy żyli tutaj tylko Staroeuropejczycy (haplogrupa Y-DNA I2a2)  – Jątowie-Istowie zwani Ilirami albo Ilmerami. Genetyka właśnie ich lokuje nad Adriatykiem w tamtym czasie. Ariów – a więc i Scytów/Prasłowian czy Słowian w Europie jeszcze nie było – w tym czasie zajmowali miejsce na Syberii i nad Jeziorem/Morzem Aralskim. Pojawili się w Visoko – nad Dunajem , nad Adriatykiem około 10.000 lat temu. Gdy jednak idzie o Ilirów to w okresie o jakim tu mowa – według współczesnej archeologii byli oni ludnością paleolityczną – nie znającą jeszcze rolnictwa, a co dopiero techniki budowlanej kamienia w tak gigantycznej skali.

Najstarsza świątynia odkopana dotychczas, odkryta już w latach 60-tych XX wieku  na pograniczu Syrii i Turcji, w Gobekli Tepe  – także długo była pośród  naukowców po prostu ignorowana, ponieważ wychodziło na to, że powstała około 12.000 lat temu, kiedy daleko było jeszcze do cywilizacji Sumeru czy to Arkajamy czy do Stonehenge, albo po prostu do piramid Egiptu. Badania tego miejsca rozpoczęto w roku 1994 – po 30 latach od odkrycia!

Interesting geology at Visočica that no archaeologist would mistake for human construction

Jesteśmy świadkami tak niebywałych wydarzeń, że świat nauki staje przed nimi bezradny nie mając odwagi nie tylko zająć się problemem, ale woląc nawet nie wygłaszać na ten temat sądu. To zjawisko – powstawania wydarzeń o niebywałej skali – rozciąga się poprzez wszystkie dziedziny życia społecznego i wszystkie obszary naszej cywilizacji – przez wszystkie obszary Ziemi, przez wszelkie terytoria i kraje – ma niebywały impet i rośnie jak tsunami.

Semir Osmanagicz pośród bloków Piramidy Słońca

Katastrofa Smoleńska 2010 wywoła na świecie  i w Polsce szok i konsternację niebywałą. Na pogrzeb początkowo zamierzali przybyć tutaj wszyscy Wielcy Tego Świata – potem coś się wydarzyło i powstrzymało ich – Podobno był to wybuch wulkanu na Islandii, który rozpylił w powietrzu metaliczne cząsteczki, które sparaliżowały lotnictwo. Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o takim wydarzeniu? Jak długo żyję nie byłem świadkiem paraliżu całego światowego lotnictwa. A może powstrzymała ich jakaś inna wiedza na temat tego „wypadku”? Angeli Merkel zabrakło nawet limuzyny – Berlin – Kraków to krótka trasa. A może jest to jakaś „magiczna” Moc Katynia, która powstrzymywała Świat od mówienia o Rosyjskim ludobójstwie i holocauście Polaków przez 50 lat?

Kule w Visoko  – mówi się ze to kule armatnie albo naturalne twory albo meteoryty?

 Nie wierzę jakoś w te teorie, ale może?

Działo się to w kilkanaście dni po katastrofie polskiego samolotu rządowego – katastrofie  o jakiej nikt jeszcze na świecie nie słyszał! Bo żaden rządowy samolot w historii lotnictwa z całą czołówką polityków i wojskowych żadnego kraju na Świecie nie uległ wcześniej takiej katastrofie – wszyscy zginęli. Szok był tak wielki a sprawa tak „delikatna”, że świat nauki nie chciał się zabrać za badanie tej katastrofy – 2 lata minęło nim doszło do naukowej konferencji, a efekty tej konferencji zdają się prowadzić do szokujących faktów.

Piramida Księżyca w Visoko – zdjęcie prywatne

Wcześniej, 26 grudnia 2004 roku byliśmy świadkami gigantycznego tsunami z tysiącami zabitych (120.000 ofiar) – tsunami o jakim wcześniej świat nie słyszał. Byliśmy też świadkami gigantycznego wypływu ropy naftowej z odwiertu na morzu i gigantycznej porównywalnej z Czarnobylem katastrofy elektrowni jądrowej w Japonii. Jesteśmy świadkami gigantycznego, niebywałego kryzysu ekonomicznego, w którym na dno idą całe państwa takie jak Grecja, Hiszpania czy Włochy – wcześniej poszły w nim na dno i zbankrutowały niemalże Islandia  i Irlandia – sławetny wzór do naśladownictwa dla Polski.

Wcześniej byliśmy już w 2001 roku świadkami gigantycznie szokującego wydarzenia jak Uderzenia w WTC w USA – było to zdarzenie równie wstrząsające co tsunami z 2004, na nienotowaną skalę, ale w dziedzinie terroryzmu. Jeśli spojrzymy wstecz, do czasu Katastrofy w Czarnobylu to zobaczymy że od tamtego momentu Ziemią wstrząsają po prostu paroksyzmy, są to zmiany gigantyczne i niewyobrażalne. Jeśli zrobimy od tamtego czasu zestawienie wydarzeń o porównywalnej skali to zauważymy, że występują  one z coraz wyższą częstotliwością. Przed Czarnobylem w 1981 roku była Solidarność w Polsce, po Czarnobylu (1986) nastąpiło w 1989 roku Wyzwolenie Europy Wschodniej, Upadek Muru Berlińskiego, Upadek ZSRS, uwolnienie gospodarki Chin z doktryny gospodarki marksistowskiej , był też Tienanmen – jak szyderstwo (Plac Niebiańskiego Spokoju zalany krwią), były ludobójstwa w Jugosławii, atak USA na Serbię i oderwanie Kosowo. Teraz mamy atak Zachodu na kraje Arabskie w skali niewyobrażalnej – od Maroka i Algierii po Syrię i Iran.

Czy to jest dziwne że czujemy się zagrożeni i zdezorientowani? 20 lat temu nie było Internetu, stron WWW, 15 lat temu nie było telefonii komórkowej, 30 lat temu nie było komputera. Dzisiaj mamy rewolucję informatyczną i społeczności wirtualne, które posiadają struktury ponadpaństwowe.

Wróćmy jednak do Piramid w stosunku do których świat zachowuje się tak samo jak w wypadku katastrofy w Smoleńsku, odkryć genetyki z 2010, czy problemu Głodu i wojen w Afryce, problemu Czeczenii, Tybetu, problemu innych odkrytych piramid, czy budowli megalitycznych – jakby to nie miało miejsca – to nie pasuje po prostu do koncepcji „RACJONALNEGO” Świata w jakim podobno żyjemy.

Czy to jakaś choroba? Zbiorowe wypieranie – znany mechanizm psychologiczny – dotyczy też holocaustu nie tylko tego z II Wojny Światowej Żydowskiego (Niemcy), czy Polskiego (Niemcy, Rosjanie, Ukraińcy), czy Ukraińskiego z lat 30-stych (Rosjanie), czy Wietnamskiego (USA), Kambodżańskiego (Pol Pot, Chińczycy), czy Afrykańskiego, czy Bośniackiego (Serbowie, Chorwaci), czy Serbsko/Kosowskiego (USA, NATO), Irackiego (USA NATO), Afgańskiego (Rosja,USA,NATO), Palestyńskiego (Izrael, USA),Czeczeńskiego (Rosjanie), czy Kurdyjskiego (Turcy i Irakijczycy), czy Ormiańskiego (Turcy), czy Arabskiego (Syria, Algieria, Egipt). To można zrozumieć tylko jeśli się przyjmie, że to rzeczywiście głęboko ukryta choroba Nieuświadomiona Zbiorowa Psychoza, albo – Sterowana, Celowa  Ślepota ludzi i organizacji, których misją miało być dążenie do odkrywania prawdy i przedstawianie tych odkryć społeczności Świata, a które/którzy idą jak Barany ślepo, zgodnie z regułą STADA (znaną dobrze propagandzie i psychologii komunikacji i nie tylko), ślepo, potulnie, karnie i  posłusznie na rzeź  – za Samcami ALFA – którzy to Samcy ALFA wciąż „nie rozumieją” i „nie przyjmują do wiadomości”, że Wielką Zmianą nie da się sterować.

Kilka artykułów o Piramidach Visko sprzed 14 dni ze świata:

Monitor Polski

http://www.monitor-polski.pl/piramidy-w-bosni-calkowicie-zmienia-historie-gatunku-ludzkiego/

Piramidy w Bośni całkowicie zmienią historię gatunku ludzkiego

David Icke w niedawnej 48-godzinnej audycji Alexa Jonesa „The money bomb”, świetnie określił naszą całą wiedzę jako projekcję, którą się nam przedstawia i którą uznajemy za prawdziwą. Jednak cała współczesna nauka jest wielką manipulacją, mającą na celu kontrolowanie społeczeństwa. Wg. Icke, kontrolowani jesteśmy przez agentów istot funkcjonujacych w innych częstotliwościach elektromagnetycznych, a więc dla nas niezauważalnych. Można się z tym zgodzić lub nie, ale jedno jest pewne – wiele spraw jest przed nami ukrywanych, a jak coś już wyjdzie na światło dzienne to działają potężne siły, które nie dopuszczają do tego by to dotarło do powszechnej świadomości.  Tak było np. z technologiami Tesli, tak jest też z prawdziwą historią piramid egipskich. To samo, a może szczególnie dotyczy to też piramid w Bośni.

Odkrycie w 2005 roku priramid w Bośni przez emigranta bośniackiego Semira Osmanagicha miało szybko stać się sensacją światową, jednak po 7 latach nadal niewiele się o tym mówi i pisze.  W badaniach archeologicznych uczestniczą niemal wyłącznie wolontariusze i ludność miejscowa, której Osmanagich płaci w własnej kieszeni i datków na fundację. Mimo że jest człowiekiem majętnym, jego firma w Teksasie zatrudnia pnad 50 osób, mimo, że miał poparcie rządu Bośni, niewiele może zrobić by piramidy w Bośni znalazły się na pierwszych stronach gazet. Przewodząca badaniom archeologicznym Włoszka dr Sara Acconci twierdzi wprost, że poświęciła swoją karierę, gdyż oświadczono jej wprost, że jeśli się tym zajmie, to już nigdy nie będzie mogła znaleźć pracy jako archeolog. Mimo to dołączają do niej kolejni śmiałkowie z tej profesji, także z Egiptu i inych państw. Notki w Wikipedii potwierdzają tylko, że znani i cenieni profesorowie powinni zostać zaliczeni już do skamieniałości, a nie do świata naukowego.

Wyniki badań C14 potwierdzają szokujący wiek piramidy

Ponieważ archeologowie na zachodzie sprawę ignorowali, Osmanagich zdecydował się na zaangażowanie rosyjskiej Akademii Nauk Naturalnych, do której wstąpił jako zagraniczny członek. Wynik niedawnej rosyjskiej ekspertyzy z użyciem węgla radioaktywngo C14 przeszedł wszelkie oczekiwania. Materiał organiczny znaleziony w głębszych wartwach pokrywających piramidę ma ok. 25,000 lat. Odkrycie to całkowicie zaprzecza sumeryjskiemu i babilońskiemu pochodzeniu naszej cywilizacji, stawia też w innym świetle kulturę Egiptu i pochodzenia jego piramid.Po tym odkryciu możemy więc śmiało przypuszczać, że Słowianie mogą być najstarszym cywilizowanym narodem na Ziemi, choć jeszcze nie ma dowodów na to, że to my budowaliśmy piramidy w Bośni. Osmanagich przypuszcza, że piramidy budowali Illyrianie, tajemniczy lud zamieszkujący Bałkany na długo przed osiedleniem się tu Słowian. Badania węglem C14 stawiają jednak i tę hipotezę pod znakiem zapytania.

Co takiego odkryli badacze w bośniackich piramidach, że można mówić o odkryciu stulecia, a może i tysiąclecia? Otóż:

… więcej w Monitorze Polskim link powyżej.

Czy któryś ze światowej sławy archeologów zechciałby nam potwierdzić, że to co tu widzimy nie istnieje?  Czy to tylko nie istnieje tak jak nie istniała dla nauki światowej przez „xxxx” lat Troja?

Naquatica: Bosnia Pyramid Carbon Dated 25 Thousand Years Old

18 October, 2012 at 10:41 | Posted in Culture, Science | Leave a comment

http://kristinasaid.wordpress.com/2012/10/18/naquatica-bosnia-pyramid-carbon-dated-25-thousand-years-old/

What can we say we really know about history? Well, it seams not a lot. What we think we know is constantly changing in light of new discoveries.

NTD Television

A recent carbon dating performed on a pyramid in Bosnia, proves it to be at least 25 thousand years old.

Most scientists and historians however believe that human civilization started about 5,000 years ago with the Sumerians and Babylonians. That is, until artifacts were found, which predate them. These discoveries suggest, that there was a pre-historical civilization around the world- one that must have been highly advanced.

Two Italian archaeologists, Dr. Ricarrdo Brett and Niccolo Bisconti found a piece of organic material on the Bosnian Pyramid.

They were able to carbon-date the material and with it the pyramid itself. This carbon dating puts the pyramid 20 thousand years before the Sumerian and Babylonian “civilizations.”

When the Bosnian Pyramid was first discovered in 2005, researchers could only measure the age of the topsoil covering the pyramid, which is about 12 thousand years old.

[Dr. Semir Osmanagich, Researcher of Bosnian Pyramid]:
“The organic materials found on the Sun Pyramid and biological analysis are telling us that the pyramids are older than 12 thousand five hundred years. The oldest on the planet.”

You may be wondering how such a huge pyramid could have remained undiscovered in Europe for so many years. Until its discovery it was just known as Visoko hill. That’s right, they thought it was a hill, which is not surprising considering it’s size, and the fact that it is covered with topsoil and vegetation.

No entrance to the pyramid has been discovered so far, but an intricate network of tunnels underneath the pyramid are slowly being uncovered.

[Dr. Semir Osmanagich, Researcher of Bosnian Pyramid]:
“Under the valley of the pyramids in Bosnia, there is the most extensive underground tunnel network. It runs for tens of miles. And in those tunnels, the discovery of huge ceramic blocks reaching 18-thousand pounds in mass.”

There are still scientists and archaeologists who appose the idea of ancient civilizations before five thousand years ago.

However this latest finding supports the theory that highly advanced civilizations existed before the beginning of our current one.

via Naquatica: Bosnia Pyramid Carbon Dated 25 Thousand Years Old –NTDTV.org

Pyramid Power 25,000 Years Ago

Chris Kaplan


25,000 thousand year old pyramids? That’s the current published results of a radiocarbon test of the Bosnia pyramids first discovered by Dr. Sam Osmanagich, Foreign Member of the Russian Academy of Natural Sciences, Principal Investigator of the Bosnian Pyramid Project, and Professor of Anthropology at the American University in Bosnia-Herzegovina.

As we journey further into era-2012 and the New Sun, our sense of time and cosmology continues to expand. Recently, it has also been reported that the center of the Pyramid of the Sun transmits an „electromagnetic signal measuring 28 kilohertz” with a radius of 13 feet. Dr. Osmanagich and pyramid-power researchers like engineer Christopher Dunn, and author and investigative journalist, Philip Coppens, believe that this is a working model of a far ancient — free energy — technology in vain of more recently Nicola Tesla’s work and a remembrance of the pyramid-power.

It is said that, „the Aquarian Age, is the Age of Energy,” (VerDarLuz) and the collective remembrance of these ancient, working relics, left by our ancestors „on every continent” can have monumental potential in harnessing a free energy source. Dr. Osmanagich and researchers believe that „tens of thousands of pyramids” were placed along „the earth’s energy grid, aligned with the universal energy field,” and that these pyramids represent a lost science returning to our awareness that completely changes our knowledge of history.

On Oct. 4th through the 7th, Dr. Osmanagich will discuss his discoveries on a webinar presented by The New Era Times.

Image: „Orgonite Pyramid” by Orgonite on Flickr courtesy of Creative Commons Licensing.

2011 09 08 04 Visoko, 2. International Conference of the Bosnian Pyramids, Dr. Sara Acconci.MP4

http://www.youtube.com/watch?v=RWogGKuhZeE&feature=player_embedded

Semir Osmanagich: descubridor de las pirámides de Bosnia – Entrevista

http://www.youtube.com/watch?v=XwsUrWqd4jA&feature=related

Piramide u Bosni

http://www.youtube.com/watch?v=jZp2fOZGJ6g&feature=related

Czy ktoś wie o jakim polskim uniwersytecie jest mowa na tym filmie ?

Co w tym kontekście powiecie o „ruinie” jaką jest Ślęża uchodząca za wytwór wulkaniczny?

WIKIPEDIA polska

Istnieją trzy ważniejsze etymologie nazwy Ślęza (nazwy góry i rzeki były dawniej pisane jednakowo):

  • germańska (Steinhauser, Vasmer, wywodząca tę nazwę od plemienia Silingów),
  • słowiańska (np. Rospond, od ślęga „mokra pogoda, błoto”)
  • „indoeuropejska” (Udolph, Mańczak).

Wszystkie trzy hipotezy mają wiele słabych punktów i nie ma podstaw by przyjąć którąkolwiek z nich. Można z dużym prawdopodobieństwem uznać, że nazwa została przejęta do języków indoeuropejskich od wcześniejszych mieszkańców tych ziem (Babik). Od nazwy góry i rzeki powstała nazwa plemienia Ślężan, a później Śląska. Na temat pochodzenia nazwy możesz więcej przeczytać w artykule Pochodzenie nazwy Śląsk.

Geologia

mapa Ślęży

Partie szczytowe Ślęży (powiększ)

Ślęża zbudowana jest głównie z granitów i gabra. Większa część masywu Ślęży to ofiolit – pozostałość kopalnego dna oceanicznego (skorupy oceanicznej), datowano na 350 mln lat (przełom dewonu i karbonu). W skład tego ofiolitu wchodzą: radiolaryty (pozostałość krzemionkowych skał osadowych leżących na dnie oceanu), amfibolity (zmetamorfizowane pierwotne podmorskie bazalty, tworzące wierzchnią warstwę skorupy), niżej leżą gabra, a na samym dole ultrazasadowe perydotyty, które w efekcie metamorfizmu przekształciły się w serpentynity. Obecnie gabra tworzą szczyt Ślęży i jej południowe oraz wschodnie stoki, serpentynity odsłaniają się na Raduni i wzgórzach położonych na wschód i zachód od niej, natomiast amfibolity są znane z Wieżycy i Gozdnicy – niewielkich szczytów w północnej części masywu Ślęży koło Sobótki.

Znacznie później w obręb zachowanego ofiolitu wdarła się intruzja granitowa, datowana na późny karbon. Obecnie granity budują północne i północno-zachodnie stoki góry. Są one częścią masywu granitowego ciągnącego się od Strzegomia po Sobótkę.

Samo wyniesienie części skał gabrowych i granitowych i ukształtowanie się góry zaszło w neogenie, przy czym bierze się pod uwagę głównie wyniesienie w wyniku ruchów tektonicznych. Wcześniej sądzono, że Ślęża jest twardzielcem, jednak obecnie wpływ selektywnej erozji uważa się za czynnik uzupełniający.

Górnictwo

W neolicie wydobywano nefryt w rejonie Jordanowa oraz serpentynit w okolicy Jańskiej Góry i Raduni. Z serpentynitu wyrabiano narzędzia i broń (topory ślężańskie, zapewne raczej kultowe niż użytkowe), a z nefrytu drobne narzędzia i ozdoby. Od X wieku przez całe średniowiecze wydobywano granity oraz serpentynity. Te pierwsze głównie do produkcji kół młyńskich i kamienia budowlanego, ale we wczesnym średniowieczu wyrabiano z nich elementy zdobnicze dla kościołów romańskich (np. kapitele, rzeźby lwów). Serpentynit po wypolerowaniu służył jako kamień ozdobny lub surowiec do wyrobu ozdobnych naczyń. W 1877 otwarto kopalnię rud chromu w rejonie Raduni, działała ona do roku 1943. Od 1920 do pierwszych lat powojennych istniała kopalnia magnezytu w Sobótce, a od 1960 działa kopalnia magnezytu w Wirach. W początkach XX wieku utworzono wielkie kamieniołomy granitu w Strzeblowie (dzielnica Sobótki), a w 1884 uruchomiono kamieniołom serpentynitu (i nefrytu) w Jordanowie. W 1986 udokumentowano duże złoże rud żelaza, tytanu i wanadu na wschodnich stokach Ślęży; nie są one jednak eksploatowane.

Historia

Góra stanowiła ośrodek pogańskiego kultu solarnego miejscowych plemion – jego początki sięgają epoki brązu, a upadek przypada na początki chrystianizacji tych obszarów w X i XI w. Rozkwit sanktuarium związany jest z osadnictwem celtyckich Bojów. Na szczycie góry odnaleziono fragmenty kamiennych wałów, o szerokości ok. 12 m, układanych z odłamków kamieni. oraz zagadkowe posągi z charakterystycznym symbolem ukośnego krzyża – według hipotez badaczy krzyż garbo prawdopodobnie związany był z pogańskim kultem solarnym. Wśród rzeźb najbardziej znane to tzw. Grzyb (prawdopodobnie dolna część ludzkiej postaci – w Sobótce), Mnich (u stóp góry – przeniesiony z okolic wsi Garncarsko), Panna z rybą lub Postać z rybą i Dzik (przy drodze na szczyt) oraz Niedźwiedź (na szczycie góry). W pierwszej połowie XII w. (prawdopodobnie w 1110 r.), za panowania Bolesława Krzywoustego, Piotr Włostowic ufundował na szczycie klasztor augustianów. Ze względu jednak na znaczne oddalenie od ludzi klasztor został później (w 1134 lub 1149 r.) przeniesiony do pobliskiej wsi Górka, a wkrótce potem (w 1153 r.) do Wrocławia.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 613 other followers