białczyński

Wawel i Zodiak – dalsze opowieści o różnych Kopcach

Posted in Mitologia Słowiańska, niesamowite zagadki, Słowianie by bialczynski on 27 Październik 2009

00 Wawel Kopce 15Wawel na rycinie z XVII wieku

Historia Wzgórza Wawelskiego,czyli jak na mokradłach zbudowano siedzibę królów

W Krakowie, na lewym brzegu Wisły znajduje się wzgórze o wysokości 228 m n.p.m. Utworzone jest z jurajskich wapieni (161-155 mln lat) wypiętrzonych w formie zrębu tektonicznego w miocenie (23 do 5 mln lat). Używane w średniowieczu słowo „wąwel” oznaczać miało wg jednych wąwóz dzielący wzgórze na dwie części, bądź wg innych „wyniosłość wśród mokradeł”. W obrębie skał występują liczne formy krasowe, jaskinie. O jednej z nich powstała średniowieczna legenda, mówiąca jakoby zamieszkiwał ją smok pokonany przez księcia Kraka.

Pierwsze budowle

Początki osadnictwa w tym rejonie zostały określone w czasie badań archeologicznych na 100 tys. lat p.n.e. Założona na przecięciu głównych szlaków handlowych osada stanowiła główny gród plemienia Wiślan. Wincenty Kadłubek wspomina w swoich XIII-wiecznych kronikach o Kraku i Wandzie – legendarnych władcach plemienia, żyjących na przełomie VII i VIII wieku.

Pierwsi historyczni władcy Polski z rodu Piastów – Mieszko I (960-992), Bolesław Chrobry (1025), Mieszko II (1025-1031) – wybrali Wawel na jedną ze swych siedzib. Był to wtedy drewniano-kamienno-ziemny gród. W 1000 roku powstało biskupstwo krakowskie, co wymagało wybudowania katedry. Jako pierwszy biskupstwo krakowskie objął biskup Poppon, a budowę katedry rozpoczęto w latach 20-tych XI wieku. Pomimo intensywnych badań archeologicznych nie udało się do tej pory zrekonstruować wyglądu tej pierwszej katedry wawelskiej, zwanej „chrobrowską”, która poświęcona była św. Wacławowi. Nie ma też zgodności co do czasu jej zniszczenia. Uważa się, że miało to miejsce w latach 40-tych XI wieku podczas najazdu księcia Brzetysława lub w latach 80-tych w czasie pożaru.

W czasie badań archeologicznych zidentyfikowano pozostałości także po innych budowlach jakie istniały na wzgórzu wawelskim. Najstarsze znalezione szczątki drewnianych budowli określono na wiek IX, zaś kamiennych na przełom wieków X i XI. Obecne są pozostałości takich budowli, jak: Rotunda Najświętszej Marii Panny (X i XI w.), Kościół B (X w.), Kościół św. Gereona, Kościół św. Jerzego, Kościół św. Michała, Sala o 24 słupach oraz czworokątna budowla o nieznanym przeznaczeniu (X i XI w.).

[Zwróćmy uwagę na liczbę posadowionych tutaj kościołów już w X wieku, które jako kamienne stanęły na miejscu odkrytych budowli drewnianych z VIII i IX wieku n.e., a co można by odkryć jeszcze gdyby nie mocno ograniczone działania archeologiczne – ograniczone, chociażby brakiem odpowiednich środków od 50 lat, oraz niechęcią do postawienia poważnych a jednocześnie odważnych hipotez i ich weryfikacji przez badania.]

Stanisław Wyspiański chciał by przebudowano częściowo Wawel po to by uczynić z niego polski Akropol – czy rozumiecie to zdanie tak samo jak ja? Kiedyś napiszę o tym zdecydowanie więcej tutaj tylko na początek i na zachętę makieta nowego pogańskiego Wawelu z amfiteatrem w stylu greckim i budynkiem Sejmu.

00 Wawel Akropol projekt WyspiańskiegoProjekt przebudowy Wawelu wykonany przez Stanisława Wyspiańskiego i Ekielskiego – miał to być Polski Akropol, pomnik Dziejów i Niepodległej Rzeczypospolitej

(J. Kotlarczyk, Celtyckie Święta i kopce małopolskie, [w:] „Z otchłani wieków”, 1979, nr 2, s. 142-148)

(…) po powyższym wstępie przystąpimy teraz do sedna sprawy. Dyskusja, jaka wywiązała się wokół przeznaczenia kopców przemyskich, naprowadziła piszącego te słowa na całkowicie odmienne i nie rozpatrywane wcześniej rozwiązanie. Otóż zwróciła uwagę dziwna zbieżność sytuacji tych kopców (Solca, Komarowice) i krakowskich (Krakusa i Wandy). Obie pary kopców wyróżniają się zdecydowanie od innych znajdujących się w bliższym i dalszym otoczeniu swoją wielkością bądź kształtem. Specjalnego podkreślenia wymaga ta odrębność wyróżnionych par kopców, gdyż niejednokrotnie, zwłaszcza kopce krakowskie, starano się połączyć w ciągi z innymi, np. rozmieszczonymi wzdłuż doliny Wisły, a pochodzącymi z różnych epok (od neolitu po czasy nowożytne), nie wyłączając nawet naturalnych tworów morfologicznych jak pagórek „Salve Regina” w Sandomierzu.
Kopce krakowskie należą niewątpliwie do najwyższych (…) w Małopolsce (pomijając kopce nowożytne) i mają kształt ściętych stożków. Kopce spod Przemyśla to ścięte stożki mniejsze od krakowskich, z wgłębieniami na szczycie. Podobieństwo budowy wewnętrznej (… blablabla, dużo o poodbieństwie – w skrócie- ta sama budowa wewnętrzna). Najdziwniejsze jednak podobieństwa polegają na tym że:
1) kopiec położony bardziej na wschodzie jest mniejszy od zachodniego;
2) odległość między kopcami jest bardzo zbliżona (8800 i 8700 m)
3) obie pary są zorientowane symetrycznie względem równoleżnika

Największa niespodzianka kryła się w wielkości azymutów prostych, łączących każdą parę kopców. Otóż, azymuty te wynoszące 66 stopni i 111 stopni zgadzają się prawie idealnie z wyliczonymi azymutami wschodów słońca dnia 1 maja ( w Krakowie) i 1 listopada (koło Przemyśla): 66 stopni i 30 minut oraz 112 stopni i 30 minut; obie pary zatem wyznaczają daty największych świąt celtyckich. Występujące niewielkie różnice są być może rezultatem błędnego wyznaczenia kierunku przez budowniczych (np. szczegółowe badania orientacji „obserwatorium astronomicznego” w halsztackiej świątyni w Libenicach wykryły błąd kilkustopniowy), ale można je także zinterpretować inaczej. Azymut kopców krakowskich odpowiada dokładnie wschodowi słońca w przeddzień święta majowego, skądinąd wiadomo, że Celtowie obchodzili uroczyści wigilie swoich świąt. Mogły zatem kopce służyć do wyznaczania tej daty. Nieco większa różnica w azymucie kopców przemyskich wskazuje datę ok. 30 października, odpowiada zaś ściśle wschodowi Słońca w wigilię Samhain, ale w rejonie środkowej Cisy. Można by przypuścić, że ludność celtycka, która najprawdopodobniej dotarła pod Przemyśl znad Cisy, mechanicznie przeniosła kąt azymutalny, nieodpowiedni już dla wyższej szerokości geograficznej. Odległość kopców od siebie, przeliczona na celtyckie miary długości wynoszą 4 mile, czyli leugi.

Powyższe dane zdają się zgodnie pokazywać, że kopce stanowiły dzieło Celtów i przeznaczeniem ich było, o ile nie mamy tu do czynienia ze zbiegiem przypadków losowych, wyznaczanie dat świąt (lub ich wigilii) i spełnianie związanej z tych funkcji kultowej. Ta nowa funkcja kopców wyjaśnia brak komory grobowej w kopcu Krakusa, kultowy charakter zabytków znalezionych na szczycie kopca, a wreszcie zgadza się z przeprowadzoną próbą datowania czasu usypania kopca. (…..

W omówionej wyżej orientacji par kopców może dziwić fakt, że datę największego święta Samhain, rozpoczynającego rok celtycki, wyznaczają tylko kopce przemyskie, a brak jest tej orientacji w Krakowie. Poszukiwania na obliczonym azymucie wschodu słońca w dniu 1 XI dla Krakowa, tj. 112 stopni 30 minut, obserwowane z kopca Krakusa, jakiegoś drugiego wyróżniającego się obiektu morfologicznego (…) umożliwiającego wyznaczenie tego azymutu, nie dały rezlutatu. Ku wielkiemu zdziwieniu stwierdzono natomiast, że azymut ten wyznacza prosta łącząca kopiec Krakusa z… kopcem Kościuszki. Można by wyprowadzić wniosek, że zgodność ta pojawiła się zupełnie losowo i w związku z tym taką samą wagę należy przypisać zgodności azymutu pary kopców Krakus-Wanda ze wschodem Słońca w dniu 1 V. Po bliższym zbadaniu problemu okazało się, że taka interpretacja jest tylko pozornie logiczna. Należało przede wszytskim wyjaśnić dlaczego kopiec Kościuszki usypano właśnie w tym miejscu i czy nie kryje się pod nim obiekt wcześniejszy. Przeprowadzona kwerenda źródeł pisanych i kartograficznych przyniosła następujące wyniki. Obecny kopiec nie przykrywa starszego. Miejsce wybrane pod kopiec naczelnika charakteryzowało się natomiast wyjątkowymi walorami morfologicznymi: „Góra Bronisławy, przyległa do starożytnej polskiej stolicy, wyższa i okazalsza nad inne, będzie miejscem na którym (…) dźwignie się pomnik (…)” pisał w swojej ustawie Senat Rządzący Wolnego, Niepodległego, Ściśle Neutralnego Miasta Krakowa i Jego Okręgu. Istotne, góra Bronisławy, zwana wcześniej Sikornikiem stanowi wyraźną elewację na płaskim równoleżnikowym wzniesieniu rozgraniczającym doliny Wisły i Rudawy i góruje nad Krakowem od strony zachodniej. Z wzgórza roztacza się piękny widok we wszystkich kierunkach, widoczne są też „mogiły” Wandy i Krakusa, do których kopiec Kościuszki miał być wdzięcznym uzupełnieniem. Na szczycie znajdowała się jednak kaplica pod wezwaniem św. Bronisławy (z 1702 r.) i pustelnia sięgająca tradycją XIII wieku, co zmusiło budowniczych do nieznacznego przesunięcia kopca ku wschodowi względem szczytu.
Interesujące wydaje się również spostrzeżenie, że na wschodnim przedłużeniu grzbietu znajduje się wzgórze wawelskie. Ściśle mówiąc azymut prostej łączącej omawiany szczyt góry Bronisławy i najwyższe wzniesienie wzgórza wawelskiego wynosi 90 stopni co odpowiada wschodom i zachodom Słońca w równonocy. Takie ułożenie naturalnych form morfologicznych sakralizowało je w mniemaniu starożytnych i skłaniało do zakładania w tych miejscach obiektów kultu. Warto wspomnieć, że na Wawelu znajdował się, co najmniej do końca XVIII wieku również kopiec niewiadomego przeznaczenia

Można zatem domniemywać, że na wzgórzu Bronisławy umieszczono obiekt kultowy, który z jednej strony służył do wyznaczania dni równonocy, z drugiej zaś obserwowano z niego wschód Słońca w święto listopadowe zza kopca Krakusa (ściślej w wigilię Samhain). Miejsce to, ze względu na jego wysokość nie zmuszało do wieńczenia go kopcem (…). Przedstawiona próba interpretacji usytuowania wzgórz i położenia kopców krakowskich względem siebie opiera się na założeniu, że wykryte kierunki solarno-kalendarzowe nie pojawiły się li tylko zwykłym zbiegiem okoliczności, udowodnienia wszakże tego jest w tej chwili niemożliwe (choć trzeba przyznać, że uznanie koincydencji wszystkich przypadków za zdarzenie losowe musi wydać się podejrzane). Mimo tego, omówioną hipotezę należy traktować jako jedną z prób wyjaśnienia istnienia samych kopców, ich funkcji, a także zagadkowych legend krakowskich, które znów, dziwnym trafem, łączą się z omówionymi obiektami (…).

Klasztor z Kopcem pieknie 1453545Salwator – widok na miejsce Mocy na Las Welski z tyłu za kopcem, Kopiec Kościuszki , czyli Nowy Kopiec Welesa  powstały na miejscu obok starego – zapewne nie wielkiego kopca z racji wysokości Wzgórza Broni Słowian – zwanego Kopcem Bronisławy – gdzieś między ośrodkami mocy – Gontyna Małgorzaty u Kościół Salwatora na tymże wzgórzu – których tu nie widać – to ten lasek za klasztorem Norbertanek widocznym na pierwszym planie – po prawej (szare drzewa) – do Wawelu stąd – wiadoma rzecz – nie daleko.

Ktoś gdzieś kiedyś napisał że niemożliwe aby był widok z wawelu na Krakuszowice i tamtejszy Kopiec czy też z Kopca Swaroga-Chorsa (Kraka) bo to 22,7 km – oświadczam że to jest możliwe i to bez kłopotu ponieważ z Nowego Kopca Matki Ziemi (czyli Niepodległości Ziemi Macierzystej – Piłsudskiego) bez trudu w pogodny dzień widać nawet Gerlach w Tatrach – a więc na ponad 101   kilometrów – co jest na zdjęciu w któryjmś z artykułów w dziale Wawel i Zodiak.

Kopce na ziemiach kresowych

…A czy znasz ty, bracie młody,

Twojej ziemi bujne płody?

Twe kurhany i mogiły

I twe dzieje co się śćmiły?…

pytał Wincenty Pol w swej Pieśni o ziemi naszej. To on jako pierwszy użył słowa Kresy, dla określenia ziem położonych ongiś na wschodnim obrzeżu Rzeczypospolitej. Ciekawymi pamiątkami minionej przeszłości tych ziem są liczne kurhany i kopce. Kurhany to sztuczne wzniesienia ziemne lub kamienno – ziemne, będące specyficzną formą grobów, charakterystyczną dla Europy począwszy od neolitu (młodszej epoki kamiennej) aż do wczesnego średniowiecza. O ile kurhany są pomnikami odległej przeszłości, tak kopce mają znacznie młodszą metrykę. Na przestrzeni minionych wieków sypano je dla utrwalenia pamięci o zmarłych, ważnych wydarzeń historycznych, a w ostatnich dwóch stuleciach dla uczczenia ludzi szczególnie zasłużonych dla kraju oraz upamiętnienia powstań i zrywów wolnościowych. Najbardziej znanym jest krakowski Kopiec Kościuszki, usypany w latach 1820 – 24. Warto jednak pamiętać, iż wiele podobnych obiektów powstało także na ziemiach kresowych dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, czyli dzisiejszej Litwy, Białorusi i Ukrainy. Wzmianki o niektórych kopcach czy kurhanach spotkamy niekiedy w przewodnikach turystycznych lub starych wydawnictwach sprzed 1939 roku. By wypełnić tę lukę autor przedstawia poniżej kurhany i kopce na ziemiach kresowych dawnej Rzeczypospolitej, w oparciu o dostępną literaturę historyczną i krajoznawczą. Prezentowane są one chronologicznie, według dat powstania.

00 sk-ksiezniczkaSkołocka księżniczka z kurhanu w Ryżanówce – 800 r. p.n.e. – to wtedy tworzyło się Sokoło-Weneckie Imperium – Wielka Skołotia (Wielka Scytia) – Od Rynu-Grani (Ren), Bałtyku i Dunaju przez Morze Czarne w Białym Lądzie po Kamczatkę w Mazji i Mała Mazję (Azję) za Kaukazem.

Do najstarszych i najokazalszych należą kurhany ziemne, kryjące szczątki pradawnych mieszkańców tych ziem. Do najciekawszych należy grupa kurhanów scytyjskich w rejonie wsi Ryżanówka w pobliżu ukraińskiego miasta Czerkasy nad Dnieprem. Ponad dwa tysiące lat temu tereny pomiędzy Bohem a Dnieprem zamieszkiwały wojownicze plemiona Scytów. Obszary te niegdyś należały do I Rzeczypospolitej. Wznoszące się tu kurhany pochodzą z IV wieku p.n.e. Na szczególną uwagę zasługuje Wielki Kurhan Ryżanowski, w którego podziemnej komorze polski uczony Gotfryd Ossowski w roku 1887 odkrył grób młodej księżniczki z bogatym wyposażeniem, m.in. ozdobami ze złota, naczyniami, zwierciadłem z brązu. Kolejne badania kurhanu miały miejsce w latach 1995-96, prowadzone przez uczonych polskich i ukraińskich, którymi kierowali dr Jan Chochorowski i dr Siergiej Skoryj. W trakcie prac wykopaliskowych odkryto komorę grobową księcia scytyjskiego z jego nienaruszonym szkieletem, a przy nim m. in. broń, wiele przedmiotów ze złota, srebra i brązu, amfory z winem. W przedsionku grobowca napotkano szczątki wojownika oraz jego konia. Znawcy przedmiotu uważają, że odkrycia te dla dziejów Scytów są tak ważne, jak dla Egiptu odkrycie grobowca Tutenchamona.

Z okresu wczesnego średniowiecza pochodzi kopiec w Komarowicach położonych obecnie na terenie Ukrainy, zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy polskiej (w pobliżu Przemyśla). Kopiec ma kształt ściętego stożka, jego wysokość sięga 9.4 m, a średnica podstawy 38 m. W zagłębieniu na szczycie znaleziono warstwy popiołu oraz fragmenty naczyń wczesnośredniowiecznych. Miał on (wraz z położonym obecnie po stronie polskiej Kopcem Tatarskim w Przemyślu i kopcem w Solcy) stanowić ochronę szlaku handlowego biegnącego doliną Sanu.

Kolejny stary kopiec powstał przy trakcie Stefana Batorego, prowadzącym z Wilna do Pskowa. Nazwę tę otrzymał po roku 1582, po wojnie z Rosją, tj. tzw. trzeciej kampanii inflanckiej, której celem było zdobycie Pskowa, najpotężniejszej twierdzy państwa moskiewskiego. Batory chciał w ten sposób odciąć od Rosji stacjonujące w Inflantach załogi rosyjskie i opanować tę prowincję. Pskowa nie udało się zdobyć, jednak na mocy traktatu Rosja zrzekła się Inflant, a ziemia połocka wraz z Pskowem przeszła w ręce polskie. Tuż przed wyruszeniem na wojnę Stefan Batory gromadził swe wojska w Świrze (dawny powiat święciański), miasteczku położonym około 20 km na zachód od jeziora Narocz. Według przekazów ponoć na polecenie samego Batorego w roku 1582 usypano w tym miejscu kopiec, zwieńczony w górze galeryjką widokową. Przez długie lata (do roku 1939 ) zaświadczał o zasięgu granic Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

00 rejtan

Kopcami i kurhanami znaczyli Skołoci, a później Sarmaci, a później Słowianie – zasięg swego panowania. Stąd moje podejrzenia co do kopca Silbury Hill, a tutaj na obrazie Matejki Rejtan bo nie brak zdjęć Kopca w świrze, czy kopca w Lachowicach, Kopca komarowicach, czy kurhanu w Ryżanówce

W pobliżu Baranowicz w XIX wieku powstał kopiec związany ze znanym faktem historycznym okresu I rozbioru Rzeczypospolitej. Usypano go we wsi Lachowicze w pobliżu Hroszówki, w której mieszkał i zmarł w obłąkaniu poseł nowogródzki i konfederat barski – Tadeusz Rejtan (1741 – 1780). Do historii przeszedł dzięki desperackiemu czynowi, kiedy rzuciwszy się na ziemię starał się własnym ciałem zagrodzić drogę posłom udającym się do Sali Senatu, gdzie miano wyrazić zgodę na pierwszy rozbiór kraju. Scenę tę utrwalił Jan Matejko w 1866 roku na obrazie „Rejtan na sejmie warszawskim”. O Tadeuszu Rejtanie mówiono, iż był Polakiem, który „oszalał z miłości do Ojczyzny”. Miejscowa tradycja głosiła, że Tadeusz Rejtan po samobójczej śmierci miał być pochowany na rynku w Lachowiczach. W II połowie XIX stulecia dobrami tymi zarządzał Józef Rejtan – ostatni męski potomek tego rodu – i nie mogąc odnaleźć miejsca spoczynku swego przodka, postanowił dla jego upamiętnienia usypać w Lachowiczach kilkumetrowej wysokości kopiec. Na wierzchołku zamierzał postawić okolicznościowy pomnik, lecz przeszkodził temu wybuch powstania styczniowego. Doczesne szczątki Tadeusza Rejtana odnaleziono dopiero w roku 1930 w samotnej mogile w pobliżu Hroszówki, w miejscu zwanym „Pod Grabem”. Przeniesiono je wówczas do neogotyckiej kaplicy, przy której rodzina w roku 1939 postawiła pomnik. W roku 1941 władze radzieckie usunęły trumny z kaplicy, kości rozrzucono w lesie, natomiast pomnik Tadeusza Rejtana zniszczono.

KopiecUniiLubelskiejLwow

Przenieśmy się teraz do Lwowa. W północnej części miasta, na wzgórzu zwanym Wysokim Zamkiem (413 m n.p.m. ) w 300 – lecie zawarcia przez Polskę i Litwę historycznej Unii Lubelskiej (28 czerwca 1569 r.) postanowiono usypać pamiątkowy kopiec. Inicjatorem przedsięwzięcia był Franciszek Smolka. Do sypania kopca przystąpiono 11 sierpnia 1869 roku, a ukończono go ostatecznie w roku 1890. Jeszcze przed rozpoczęciem tych prac, w roku 1863 na północno-wschodnim krańcu wzgórza ustawiono głaz poświęcony Janowi III Sobieskiemu, natomiast w roku 1875 u stóp sypanego kopca umieszczono XVI – wieczną kamienną figurę lwa z ratusza lwowskiego. Z wierzchołka kopca, liczącego 29 m wysokości, roztaczała się wspaniała panorama Lwowa. Kopiec Unii Lubelskiej przetrwał do dzisiaj.

Lwów trzy Kopce-Góry Lwowa ryc5

Lwów miał swoje trzy Góry-Kopce

Kolejny kopiec spotkamy w Stanisławowie na Pokuciu. Usypany został w roku 1906 w parku miejskim, a upamiętniać miał Tadeusza Kościuszkę. Na jego wierzchołku ustawiono kamienny obelisk. Zachowany do dzisiaj kopiec ma wysokość około 6 metrów.

Przenieśmy się teraz nieco na południowy zachód. Otóż w Beskidach Wschodnich, pomiędzy pasmem Gorganów Środkowych a Czarną Połoniną oraz szczytami Sywuli (1836 m) i Pantyru (1125 m) spotkamy dwie przełęcze – Rogodze i Pantyrską. Ta ostatnia od roku 1914 nazywana była „Przełęczą Legionów”. W tym miejscu jesienią 1914 roku wojska legionowe przekroczyły Karpaty i w walkach z Rosjanami zdobyły w dniu 12 października wieś Rafajłową, położoną na północnym stoku Gorganów. Aby wykorzystać zdobyty przyczółek, wybudowano górską drogę z Tereszwa i Uszt Czorna (na Węgrzech) wiodącą przez Przełęcz Pantyrską do wsi Rafajłowa nad rzeką Bystrzycą Nadwórniańską. Drogą tą w dniach 21 – 23 października 1914 roku przemaszerowały oddziały głównych sił legionowych, co umożliwiło dalszą ofensywę. W miesiąc później dowódca przechodzącego tą przełęczą 3 Pułku Piechoty – ppor. S. Stark postanowił w tym miejscu usypać trzymetrowej wysokości kopiec, na którym ustawiono wysoki drewniany krzyż. Pod nim umieszczono tablicę z czterowierszem:

Młodzieży polska, patrz na ten krzyż!

Legiony Polskie dźwignęły go wzwyż,

Przechodząc góry, lasy i wały,

Do Ciebie Polsko i dla Twej chwały.

Beskidy Wschodnie Gorgany Sywula_01Gorgany – Czarnohora – Sywula – jest tam kopiec

Od tego momentu przełęcz nazywano Przełęczą Legionów, a ustawiony na kopcu krzyż – Krzyżem Legionów. W roku 1931 stanął tu krzyż żelazny i dwie kamienne tablice. Pierwsza zawierała powyższy czterowiersz, druga zaś informowała o okolicznościach jego powstania oraz o fundatorach nowego krzyża. Mimo zawieruchy II wojny światowej i zajęcia tych terenów przez ZSRR krzyż żelazny na kopcu ocalał.

Na Białorusi, w okolicach Bobrujska latem 1917 gen. Józef Dowbór-Muśnicki rozpoczął organizowanie I Korpusu Polski w Rosji, który był pierwszym po zaborach niezależnym wojskiem polskim, posiadającym wszystkie rodzaje broni. Korpus liczył ok. 30 000 żołnierzy. Jako że w roku 1917 przypadała 100 rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki, polscy żołnierze postanowili uczcić tę rocznicę usypaniem pamiątkowego kopca w Bychowie Starym nad Dnieprem, w pobliżu Bobrujska i Mohylewa. Przy jego sypaniu wzorowano się na krakowskim kopcu Naczelnika. Miał on wysokość 8 metrów, a wierzchołek wieńczył kamienny obelisk z napisem: Tadeuszowi Kościuszce w setną rocznicę śmierci – Żołnierze I Dywizji Strzelców Polskich w Rosji – 1917 rok. Niezwykły był przebieg uroczystości poświęcenia kopca; po uroczystej mszy polowej odbyła się m. in. improwizacja bitwy racławickiej, całość zaś zakończyła defilada wojskowa.

00 Troki1a

Z Trok niestety tylko zamek Kiejstuta, ale malowniczy i ważny dla Istyjczyków- Jątów co wyszli tez przecież z lędźwi Golemów-Goljadziów, późniejszych Gołęszyców z Lęgii (Ślęgii) i Kolędziców  z Łużji (Łużyc)

Kolejne kopce powstały na ziemiach kresowych już w czasach odrodzonej Rzeczypospolitej. Pierwszy z nich wzniesiono w Trokach, dawnej stolicy Litwy. Usypano go z końcem lat dwudziestych XX wieku przy mogiłach bezimiennych żołnierzy polskich, poległych w roku 1920 w walkach z bolszewikami. Miał to być pomnik tych, którzy oddali życie w obronie kresów wschodnich odradzającej się po rozbiorach Rzeczypospolitej. Kopiec nazwano imieniem Marszałka Józefa Piłsudskiego.

00 Kopiec Mickiewicza Nowogródek mage010Jeśli myślicie że te nowo sypane kopce nie mają sensu to mylicie się tak samo jak w wypadku Kopców krakowskich – są dziełem Strażników Wiary Przyrody, nie ma w ich położeniu przypadkowości.

Przenieśmy się teraz do Nowogródka, miasta lat dziecinnych Adama Mickiewicza. W pobliżu Góry Zamkowej z ruinami XV – wiecznego zamku wznosi się wzgórze, zwane Małym Zamkiem lub Drugim Zamkiem, a przy nim Kopiec Adama Mickiewicza. Prace przy kopcu rozpoczęto w roku 1924 z inicjatywy Leona Doboszyńskiego, a ziemię zwożono z miejsc, w których przebywał Mickiewicz. W pracach tych uczestniczyło społeczeństwo Ziemi Nowogródzkiej, Wileńszczyzny, przedstawiciele innych ziem kresowych, wojsko, harcerze oraz liczne wycieczki szkolne. Kopiec ukończono w roku 1931. Ma on wysokość 15 m, a średnica podstawy sięga 30 m. U podnóża kopca wznosi się obelisk z napisem upamiętniającym intencje jego usypania; obecnie znajduje się tu tablica z napisem w języku białoruskim: Kurhan bjassmiertia nasypan na cześć polskaha paeta Adama Mickiewicza 1924 – 31.

00 najlepszy Kopiec mickiewicza Nowogródek 8035856

Piękny widok Kopca Adama Mickiewicza – jednego z największych w dziejach Strażnika Wiary Przyrodzonej Słowian

W Zadwórzu, małej wsi położonej 33 km od Lwowa, przy linii kolejowej do Tarnopola, spotkamy kopiec upamiętniający bohaterskich obrońców Lwowa 1920 roku. W czasie wojny polsko – bolszewickiej w dniu 17 sierpnia 1920 doszło pod Zadwórzem do krwawej bitwy kilkuset młodych ochotników z nacierającymi oddziałami Pierwszej Konnej Armii Siemiona Budionnego. Młodymi żołnierzami dowodził kpt. Bolesław Zajączkowski. Bitwa trwała 11 godzin, a zginęło w niej 318 młodych bohaterów. Zadwórze dzięki ich postawie zyskało miano „Polskich Termopil”, obrońców określano mianem kresowych rycerzy, zaś ich dowódcę „polskim Leonidasem”. Na zbiorowej mogile bezimiennych żołnierzy usypano ponad 20 – metrowej wysokości kopiec, na którym w roku 1927 ustawiono obelisk w kształcie słupa granicznego, zwieńczony krzyżem. W rok później na stoku kopca umieszczono spiżową tablicę z napisem: Orlętom poległym w dniu 17 sierpnia 1920 roku w walkach o całość ziem kresowych. Zwłoki siedmiu poległych, których udało się zidentyfikować, w tym kpt. B. Zajączkowskiego, przeniesiono na Cmentarz Orląt we Lwowie i złożono w symbolicznej kwaterze, zwanej „nadwórzańską”. Kopiec usypany w miejscu masowej mogiły przetrwał mimo burz dziejowych do dzisiaj.

00 obertynZ Obertyna na Pokuciu mamy tylko samą bitwę kopca nie mamy

Na ziemiach kresowych Rzeczypospolitej w czasie I wojny światowej stoczono wiele bitew, które przeszły do historii jako symbole męstwa i chwały Legionów Polskich, utworzonych przez Józefa Piłsudskiego. Począwszy od października 1915 roku w rejonie wsi Kostiuchnówka (w powiecie łuckim na Polesiu Wołyńskim) Legiony toczyły walki z wojskami rosyjskimi gen. Aleksieja Bułatowa. Największa bitwa rozegrała się w dniach 4 – 6 lipca 1916 roku, a uczestniczyły w niej trzy brygady Legionów wchodzące w skład austriackiego korpusu gen. Hauera. Najbardziej zacięty bój toczył się w rejonie umocnień „Lasku Polskiego”, „Polskiej Góry” i „Lasku Saperskiego”. Wobec odwrotu jednostek austriackich brygady legionowe musiały się wycofać nad rzekę Stachod. Tam pozostawały aż do października 1916 roku. Dla upamiętnienia tej bitwy w roku 1928 z inicjatywy Komitetu Opieki nad Pobojowiskami Legionów Polskich postanowiono usypać kopiec na tzw. „Polskiej Górze” koło Kostiuchnówki. Prace trwały 5 lat. Wznosił się on na wysokość 16 m, a na jego wierzchołku umieszczono bazaltowy monument z okolicznościowym napisem oraz orłem legionowym. U podnóża kopca otwarto muzeum bitwy, a nieco dalej ustawiono dwa pamiątkowe obeliski. Uroczystość poświęcenia kopca odbyła się w 20 – lecie bitwy – w lipcu 1936 roku. Po II wojnie światowej tereny te znalazły się w ZSRR, a kopiec uległ dewastacji. Obniżono go do wysokości 6 m, zbocza porosły drzewami i krzewami, a leżące w pobliżu kamienne bloki, to zapewne pozostałość legionowego monumentu. Czasy władzy radzieckiej przetrwały wspomniane dwa kamienne obeliski stojące w „Lasku Polskim” i w „Lasku Saperskim”.

00 Kopiec Polski w Kościuchnówce DSCN0339

A z Kostiuchnówka tyle zostało

Na Pokuciu, w pobliżu Kołomyi położona jest miejscowość Obertyn, niegdyś wchodząca w skład powiatu horodeńskiego. Jak wiadomo nam z historii, za panowania Zygmunta Starego pod Obertynem 22 sierpnia 1531 roku rozegrała się bitwa z wojskami hospodara wołoskiego Piotra IV Raresza, zwanego Petryłą. Zwycięskim wojskiem polskim dowodził hetman wielki koronny Jan Tarnowski. Tradycja głosi, że z armat zdobytych pod Obertynem odlany został słynny wawelski dzwon „Zygmunta”. Dla uczczenia 400 – lecia tej bitwy usypano w Obertynie kopiec wysokości 12 metrów, umieszczając na jego szczycie krzyż i obelisk z okolicznościowym napisem. Powstał on ponoć w miejscu pochówku poległych w tej bitwie. Po zajęciu tych terenów przez ZSRR kopiec pozostał nienaruszony, lecz usunięto krzyż i obelisk z tablicą. Jeden z mieszkańców Obertyna ukrył tablicę i przechował ją przez długie lata władzy radzieckiej. Należy żywić nadzieję, że wróciła na dawne miejsce.

00 Obertyn Herb 100px-POL_Obertyn_COAHerb Obertyna to litera W – najważniejsza słowiańska TAJA – a czemu właśnie tam kopiec ?

Taka jest historia kilkunastu kurhanów i kopców na dawnych ziemiach kresowych Rzeczypospolitej. Piszący te słowa przeglądając liczną literaturę znalazł jeszcze krótkie wzmianki o innych tego typu obiektach. Otóż na terenach dzisiejszej Ukrainy, w okolicach Beresteczka spotkamy tzw. Kopce Kozackie, w Tatarowie koło Nadwórnej na Pokuciu wznosi się Kopiec Tatarski, w pobliżu Obertyna spotkać można kurhany, nazywane przez mieszkańców Pokucia Kopcami Tatarskimi, zaś w Sokalu nad Bugiem (mieście położonym tuż przy granicy z Polską) usypano kopiec dla uczczenia powstańców 1863 roku. Natomiast w Lidzie, położonej obecnie na terenie Białorusi, w latach międzywojennych powstał kopiec upamiętniający żołnierzy polskich poległych w wojnie z bolszewikami w 1920 roku, usypany na ich mogiłach.

Opisane wyżej kurhany i kopce są niemymi pomnikami naszej dawnej przeszłości i symbolami narodowego trwania. Stąd należy się im szczególna pamięć. Jest niewykluczone, że być może gdzieś na ziemiach kresowych, czy to na dzisiejszej Litwie, Białorusi lub Ukrainie, zachował się jeszcze niejeden mało znany, a dziś zapomniany kopiec. A jeśli tak, to warto wydobyć je z mroków niepamięci i przypomnieć żyjącym!

Jerzy Sobczak

Rozmowa z prof. Władysławem Góralem z Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH


- 21 czerwca kilkadziesiąt osób wstało przed świtem, by z kopca Krakusa obserwować wschód Słońca dokładnie nad kopcem Wandy.

Mieli szansę zobaczyć?

- Nie.

Tego dnia Słońce wschodzi dużo bardziej na północ, na lewo od kominów elektrociepłowni Łęg.

- Więc to tylko legenda, że wzajemne położenie kopców jest szczególne?

- Ależ nie.

Po prostu datę 21 czerwca podał ktoś, nie mający rozeznania w astronomii i odtąd bezmyślnie się ją powtarza.

W rzeczywistości wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia.

- A zachód nad kopcem Krakusa?

- 4 listopada i 6 lutego.

- Skąd Pan to wie?

- Jestem astronomem i geodetą.

W latach 90. wraz z kolegami z Zakładu Geodezji i Kartografii AGH, za pomocą pomiarów GPS, precyzyjnie ustaliliśmy współrzędne geograficzne krakowskich kopców.

To pozwoliło nam obliczyć wschody i zachody Słońca dla wybranych linii.

O dacie majowej pisał też w latach 70. profesor AGH Janusz Kotlarczyk.

- Trochę szkoda, że teoria z 21 czerwca się nie sprawdziła.

Letnie przesilenie, najkrótsza noc w roku…

- Cztery podane przeze mnie daty są jeszcze bardziej szczególne.

kopiec_krakaKopiec Kraka z Kamieniłomu Liban od strony Wzgórza Lasoty – czyli Czarodany- Czarnej Królowej  i Lasoty

Jeśli dobrze się przyjrzeć, okaże się, że dzielą rok na cztery, w przybliżeniu równe części.

Na dodatek, dokładnie pomiędzy nimi, odnajdziemy terminy niezwykle ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca – wiosenne zrównanie dnia z nocą, 21 czerwca – letnie przesilenie Słońca, 22 września – równonoc jesienna i przesilenie zimowe 21 grudnia.

Te daty dzielą rok na osiem, w przybliżeniu równych części, a wyznacza je tylko jedna linia, łącząca kopiec Krakusa z kopcem Wandy!

I to jest prawdziwy fenomen.

- Powiedział pan: tylko jedna?


Czyżby takich linii było więcej?

- Szukając informacji w Internecie, natrafiłem na opis kopca Kraka w Krakuszowicach.

Legenda głosi, że pochowano w nim syna Krakusa.

Na zdjęciach satelitarnych nie mogłem dojrzeć owego kopca, więc pojechałem na miejsce.

Okazało się, że nie dość, że jest cały zarośnięty drzewami, to jeszcze dość dziwnie położony.

- Dziwnie?

- Nie leży na wierzchołku wzgórza, ale na jego zboczu.

Miejscowi tłumaczą, że w tym miejscu młody Krak miał zostać rozszarpany przez wilki lub zabity podczas polowania.

Zacząłem jednak szukać astronomicznych powiązań między położeniem kopcem legendarnego ojca, syna i córki.

- Znalazł Pan?

- I to nie byle jakie.

Tam dopiero zaczyna się ciekawa astronomia.

Po pierwsze: linia łącząca krakowski kopiec Krakusa i kopiec Kraka z Krakuszowic ma podobne własności, jak linia kopiec Krakusa – kopiec Wandy.

Jest do niej symetryczna i również dzieli rok na osiem równych części.

Pojawia się także ciekawa zależność między kopcem Kraka a Wandy.

Wiąże się ze szczególnym położeniem wschodu i zachodu Księżyca.

- Chwileczkę, przecież Krakuszowice są chyba dość daleko.

- Leżą w gminie Gdów, na północ od Niegowici.

W linii prostej od kopca Krakusa to jest 22,7 km.

Od Wandy – 18,4 km.

- To chyba zbyt daleko, by można je zobaczyć gołym okiem?

- Rzeczywiście.

Przy dobrej widoczności krakowskie kopce są ze swoich wierzchołków dostrzegalne.

Dzieli je dystans 8,63 km.

Krakuszowicki jest dalej.

Dlatego pomiędzy nimi musiały być punkty pośrednie.

Mamy już kandydatów na te punkty…

- Chce Pan powiedzieć, że wokół Krakowa takich punktów – kopców może być więcej?

- Tak, określają inne charakterystyczne linie astronomiczne i mamy naukowe podstawy, by tak twierdzić.

Myślę, że dawni mieszkańcy Krakowa już dwa, trzy tysiące lat temu dostrzegli, iż pewne miejsca są szczególne pod względem astronomicznym.

Niedawno na terenie Niemiec odnaleziono tzw. dysk z Nebry – krążek z brązu, o średnicy 32 cm, na którym, za pomocą złotych wstęg, zaznaczono zakres wschodów i zachodów Słońca w tej miejscowości.

Wiek dysku określono na 3,6 tys. lat.

Świadczy to o wysokim poziomie astronomii na terenie Europy Środkowej w początkowej epoce brązu.

- Więc krakowskie kopce byłyby…

Czym?

Kalendarzem?

- Z mojego punktu widzenia, mówiąc językiem współczesnym, są to znaki astronomiczno – geodezyjne.

W literaturze przypisuje się im różne funkcje: sygnalizacyjno – obserwacyjne, grzebalne, na pewno religijno – rytualne.

- Kto mógł je wznieść?

- Ja wiążę je z elitami, które wzbogaciły się na kopalniach w Bochni i Wieliczce.

Sól z solanek na skalę przemysłową pozyskiwano tam już w neolicie.

Z wielu miejsc w rejonie Wieliczki krakowskie kopce są świetnie widoczne.

Choć, oczywiście, siedzibą owych elit było zapewne wzgórze wawelskie.

- Wawel?

- Tak.

W Krakowie jest to miejsce pierwszorzędne.

Kopce są ściśle powiązane astronomicznie z jego wierzchołkiem.

Dla stojącego tam obserwatora, kopiec Krakusa i – nieistniejący już – kopiec Estery, wyznaczają ekstremalne położenia wschodu i zachodu Księżyca.

- Nie rozumiem.

- Ruch Księżyca na nieboskłonie jest bardziej skomplikowany niż ruch pozorny Słońca na niebie.

Wiąże się to z nachyleniem jego orbity do płaszczyzny, po której Ziemia okrąża Słońce.

Raz na 18,6 roku Księżyc wschodzi w najbardziej na południe wysuniętym punkcie horyzontu.

Patrząc z wierzchołka wzgórza wawelskiego, wypada to właśnie nad kopcem Krakusa.

Po 9,5 roku, czyli w połowie tego okresu, Księżyc zachodzi natomiast nad kopcem Estery.

- Czyli gdzie?

- Na miejscu trybun dzisiejszego stadionu ”Wawel”.

Powiem jeszcze, że linia wzgórze wawelskie – kopiec Estery jest prawie równoległa do linii kopiec Wandy – kopiec Kraka w Krakuszowicach…

- Ale jak ludzie sprzed kilku tysięcy lat mogli to wymierzyć?

- Nie wiemy, czy znali trygonometrię.

Starożytni Grecy znali.

Może zaimportowali jakiegoś naukowca?

Ta wiedza na pewno świadczy o ich wysokim poziomie.

Podobnie kunszt budowniczych – najlepszy dowód, że prehistoryczne kopce wciąż stoją, podczas gdy Piłsudskiego i Kościuszki po deszczach niemal się rozpłynęły.

- Daty, które podał Pan na początku pokrywają się z głównymi świętami kalendarza celtyckiego.

Może tam trzeba szukać twórców tego systemu?

- Może.

Celtowie dzielili rok na połowę: letnią i zimową.

Początek roku wypadał w ok. 1 listopada, czyli mniej więcej wtedy, kiedy z kopca Wandy zachód Słońca widać na tle kopca Krakusa.

Letnia połowa rozpoczynała się w maju, gdy wschód Słońca obserwowano na tle kopca Wandy.

Ale tego, czy te wzniesienia są dziełem Celtów, na tej podstawie nie można przesądzić.

- Czy jest szansa, że będziemy mieli w Krakowie własny, ”ziemny Stonehenge”?

- W kamieniach ze Stonehenge jest zapisanych wiele interesujących zależności, ale linia krakowska, określona przez kopiec Wandy i kopiec Krakusa, nie jest w nich tak wyrażnie zaznaczona.

Kopce i niektóre naturalne wzgórza wokół Krakowa i Wieliczki tworzą coś w rodzaju prehistorycznej sieci astronomiczno – geodezyjnej.

To jest wysokiej klasy ciekawostka.

Napisałem o niej już trzy artykuły naukowe i temat nie jest wyczerpany…

Udokumentujemy ją odpowiednio i nie chcę powiedzieć, że będziemy mieli krakowski Stonehenge, ale nie będzie to rzecz gorsza.

Tekst: Katarzyna Kobylarczyk
Żródło: ”Dziennik Polski” z dnia 2 lipca 2006 r.

Słońce złączy kopce.

Drugiego maja, a nie – jak się powszechnie uważa – 21 czerwca, z kopca Krakusa będzie można obserwować, jak słońce wschodzi dokładnie nad kopcem Wandy.O zależnościach astronomicznych między najstarszymi krakowskimi kopcami krąży wiele legend.

 

Najczęściej powtarza się w nich data 21 czerwca – letnie przesilenie.

Co roku tego dnia na kopcu Krakusa zbiera się grupa osób, które mają nadzieję dostrzec – jak słońce wstaje nad kopcem Wandy.

To jednak niemożliwe.

W rzeczywistości wschód słońca nad kopcem Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 razy w roku: 2 maja i 10 sierpnia.

Natomiast 6 lutego i 4 listopada, stojąc na kopcu Wandy, zobaczymy zachód słońca nad kopcem Krakusa.

Prawidłowe daty obserwacji astronomicznego fenomenu podał prof. Władysław Góral, astronom i geodeta z Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH.

W latach 90., wraz z kolegami, za pomocą pomiaru GPS, oznaczył dokładne współrzędne geograficzne krakowskich kopców.

To pozwoliło obliczyć wschody i zachody słońca na łączącej je linii.

Ustalone przez prof. Górala daty są szczególne: dzielą rok na cztery, w przybliżeniu równe, części.

Dokładnie pomiędzy nimi znajdują się terminy ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca – wiosennego zrównania dnia z nocą, 21 czerwca – letniego przesilenia słońca, 22 września – równonocy jesiennej i przesilenia zimowego 21 grudnia.

- To prawdziwy fenomen – uważa prof. Góral.

Skomplikowane zależności astronomiczne związane z ruchami słońca i księżyca na nieboskłonie łączą z krakowskimi kopcami także – leżący w Krakuszowicach – mniej znany kopiec Kraka (legendarnego syna Krakusa), nieistniejący już kopiec Estery (miał znajdować się na miejscu trybun dzisiejszego stadionu Wawelu) oraz wierzchołek wzgórza wawelskiego.

Takich charakterystycznych wzniesień jest prawdopodobnie więcej – kopiec z Krakuszowic nie jest z Krakowa widoczny gołym okiem, więc pomiędzy nim a krakowskimi powinny znajdować się punkty pośrednie.

- Kopce i niektóre naturalne wzgórza wokół Krakowa i Wieliczki tworzą coś w rodzaju prehistorycznej sieci astronomiczno – geodezyjnej – twierdzi prof. Góral.

Ich powstanie naukowiec łączy z działalnością elit, które zamieszkiwały wzgórze wawelskie i bogaciły się na kopalniach soli w Bochni i Wieliczce.

Podkreśla, że zaawansowana znajomość astronomii, pozwalająca określać wschody i zachody słońca, była dostępna mieszkańcom Europy Środkowej już od 3,6 tys. lat.

Zobacz materiał: Kopiec Krakusa

Tekst: (KK)
Żródło: ”Dziennik Polski” z dnia 30 kwietnia 2007 r.

00 kraków mury i fosy 4

Zamek zamkow

Piszac niedawno o Krakowie (dziekuje nowojorskim Krakusom, a zwlaszcza p. Jackowi Sciborowi za mile listy e–mailowe!) skrotowo potraktowalam wawelskie wzgorze z zamkiem krolewskim, katedra i innymi zabytkowymi budowlami. Ten prawdziwy Akropol i jednoczesnie Panteon polskiej historii trzeba opisac Panstwu osobno. Trzeba tez bedac w Krakowie poswiecic caly dzien na ten najbardziej polski z polskich zabytkow. Nie sposob na Wawel „wpasc” jak przyslowiowy japonski turysta, popatrzec, pofilmowac kamera wideo i pognac dalej. To swiatynia polskiej historii, podobnie jak Czestochowa jest swiatynia polskiej wiary. Stad czerpie sie sile i spokoj, plynace ze swiadomosci ponad tysiacletnich dziejow panstwa i narodu. Czym wobec tego sa pieciokrotnie krotsze dzieje USA? A czerpac z tej historycznej i duchowej krynicy tym łatwiej, ze polskie samoloty docieraja juz bezposrednio z USA na podkrakowskie lotnisko Balice. Wawelskie wieże – dzieki LOT-owi – zbliżyły sie do nowojorskich i chicagowskich drapaczy chmur.

MIEDZY KROLEM KRAKIEM, A SOLTYSEM Z WACHOCKA

Poczatki dziejow wawelskiego wzgorza gina w mroku wieloznacznych legend, albo nawet w bagnie. Doslownie! Zbieg Wisly oraz rzeczek Rudawy, Bialuchy i Wilgi zawsze byl bagnisty i grzaski. Dlatego od najdawniejszych czasow nasi przodkowie szukali obrony przed najazdami obcych i agresja dzikich zwierzat na wapiennych wzgorzach, niby wyspy gorujacych nad grzezawiskami. W dzisiejszym centrum Krakowa byly trzy takie miejsca: Wawel oraz niedalekie oden, mniejsze wzgorze, na ktorym wznosi sie dzis inna narodowa pamiatka – slynny Kosciol na Skalce, gdzie krol Boleslaw Smialy w roku 1079 okrutnie zabil biskupa Stanislawa Szczepanowskiego, pozniejszego swietego i patrona archidiecezji krakowskiej. Trzecie wzgorze jest najwieksze, to dzisiejszy Salwator ze sredniowiecznym klasztorem Norbertanek i pozniejszym Kopcem Kosciuszki. Wykopaliska potwierdzaja wszedzie istnienie prehistorycznych osad, a potem grodow. Jak to sie stalo, ze akurat wawelskie wzgorze stalo sie ogniskiem skupiajacym w jedno panstwo okoliczne plemiona? Czy rzeczywiscie mieszkal pod nim ziejacy ogniem smok, ktory pozeral tak owieczki, jak niewinne dziewice (ciekawe, czemu jako pokarmem gardzil mniej cnotliwymi niewiastami)? Czy rzeczywiscie krolewna Wanda nie chciala przebrzydlego Niemca i w obronie swej czci rzucila sie ze wzgorza w nurt Wisly, kt6ry to gest powtorzyla wiele wiekow potem na operowej scenie moniuszkowska Halka?

Prawdopodobnie nie bylo zadnego Wawelu, ale bardziej swojski „Wawel”, ktore to slowo oznaczajace wlasnie suche miejsce polozone wsrod wody uzywane bylo az do XVI wieku. Przechowalo sie ono do dzisiaj w takich nazwach miejscowosci jak Wawelnica, Wabrzezno, czy Wachock. Tak wiec od najszanowniejszego zabytku Polski do polozonego w Gorach Swietokrzyskich Wachocka droga jest blizsza nizby wynikalo z popularnych „dowcipow o Wachocku”, znanych takze w USA najpierw jako „Irisch jokes”, potem „Polish jokes”, a u nas praktykowanych jako „dowcipy o milicjantach” albo – bardziej neutralnie – „o Masztalskich”. Powiada sie na przyklad: „Co robi soltys z Wachocka, gdy dostanie w prezencie narty wodne?” Prawidlowa odpowiedz brzmi: „Szuka pochylego jeziora”. Swietokrzyska miescina zdobyla sobie bowiem slawe wzorca glupoty; calkiem nieslusznie zreszta, bo opactwo cystersow powstalo tu juz w XII wieku, a okolica pieknie zasluzyla sie tak podczas powstanie styczniowego, jak i walka w AK podczas ostatniej wojny.

Smoka mozemy od razu wlozyc miedzy bajki, chociaz nad sama Wisla u wejscia do groty zwanej „Smocza Jama” stoi jego rzezbiarska podobizna, a automat sprawia, ze co kwadrans zelazne gadzisko – ku uciesze dzieciarni – zieje ogniem z gazowego palnika. Nie lepiej z krolewna Wanda i jej ojcem Krakiem. Wedle kronikarza Wincentego Kadlubka jest ona corka Grakha przybylego z dzisiejszej Karyntii, co by wskazywalo na rzymskie pochodzenie. Od jej imienia nazwano podobno rzeke „Wandal” (stad Wisla) a lud Wandalami. Czy warto chlubic sie koligacjami z tym germanskim plemieniem, ktore potem tak okrutnie zlupilo Rzym, ze przeszlo do historii jako symbol niszczycielstwa? Dzisiejsza wersja legendy wywodzi sie z pozniejszych kronik Jana Dlugosza, zrobila zreszta kariere miedzynarodowa, poswiecil jej sztuke sam wielki Goethe, a opere Dworzak. Jednakze kurhan przez nie wiadomo kogo usypany w VIII wieku i uwazany za „kopiec Wandy” lezy daleko od Wawelu w dol Wisly w okolicy Nowej Huty. Wedlug „Kroniki Wielkopolskiej” – pierwszego pisanego zrodla, ktore wspomina o Wawelu – imie legendarnego krola czy ksiecia brzmialo swojsko – Kruk. Kurhan z VII wieku uwazany za jego kopiec znajduje sie dosc blisko, omalze po przeciwnej stronie Wisly ponad malowniczymi, wyeksploatowanymi kamieniolomami na Krzemionkach. Jeszcze wczesniej o Krakowie jako o znaczacym miescie handlowym wspomina przy okazji opisu swej podrozy w latach 960 – 965 zydowski kronikarz (w sluzbie arabskiej) Ibrahim Ibn Jakub. Prawdopodobnie na Wawelu miescila sie stolica poganskiego Panstwa Wislan; to o jego wladcy pisze w IX wieku autor „Zywota sw. Metodego”: Poganski ksiaze silny bardzo, siedzacy w Wisle, uragal chrzescijanom i krzywdy im wyrzadzal. W X wieku Wawel dostal sie pod panowanie ksiazat czeskich i zapewne wtedy – wczesniej niz w calej Polsce – zapanowalo na wawelskim wzgorzu chrzescijanstwo w obrzadku zachodnim. Mieszko I sila wlaczyl ten wazny grod do swego panstwa ze stolica w Gnieznie.

POLSKA MUROWANA

Mowi sie, ze dopiero krol Kazimierz Wielki, ktory zastal Polske drewniana, zostawil ja murowana. Wawelskie wzgorze nie potwierdza tej opinii. Boleslaw Chrobry rozpoczal tu w 1020 roku budowe katedry romanskiej, ale stalo juz na wawelskim wzgorzu kilka starszych kosciolow w ksztalcie rotund i rowniez kamienna siedziba wladcy. Biskupstwo istnialo tu najprawdopodobniej juz w X wieku, tylko podporzadkowane metropolii w Pradze, dopiero Chrobry poddal krakowska katedre wladzy Gniezna. Stolice Polski ustanowil tu dopiero w 1039 roku Kazimierz Odnowiciel, syn nieszczesnego krola Mieszka II, ktory tak wojowal ze wszystkimi sasiadami, ze tak roztrwonil potege Boleslawa Chrobrego.

Z krotka przerwa na panowanie Wladyslawa Hermana – ktory przeniosl stolice do Plocka – Wawel pozostaje az do XVII wieku siedziba polskich, a potem polsko-litewskich monarchow. Zawsze jednak, az do dzis w wawelskiej katedrze przechowywane sa krolewskie insygnia koronacyjne z kopia (oryginal pozostal w posiadaniu cesarzy niemieckich) slynnej wloczni sw. Maurycego, jaka w roku 1000 na zjezdzie gnieznienskim cesarz Otton III podarowal Boleslawowi Chrobremu. Zachowane slady tej najstarszej „Polski murowanej” mozna dzis ogladac po srodku wawelskiego dziedzinca miedzy katedra a zamkiem krolewskim. Biale kamienie na trawniku wyznaczaja obrys rotund wczesnoromanskich kosciolow. Tu modlono sie do Chrystusa juz wtedy, gdy reszta Polski tkwila w poganstwie. Pod polnocnym skrzydlem obecnego renesansowego zamku zachowaly sie resztki obszernej sali z 24 kolumnami, gdzie zapewne najwczesniejsi wladcy Wawelu (moze Krak z corka Wanda?) przyjmowali gosci. W kuchniach krolewskich sa fragmenty jeszcze przedromanskiej rotundy swietych Feliksa i Adaukta – najstarszego kosciola w Polsce. Pod obecna katedra odnaleziono tak fundamenty katedry Chrobrego, jak i resztki pozniejszej, jeszcze wiekszej katedry romanskiej. Kazimierz Wielki zaczal tu wznosic gotycki zamek na miejscu romanskiego, ale konczyli go Jagiellonowie. W 1499 roku gotycki zamek splonal, zostaly tylko masywne mury. Aleksander Jagiellonczyk i Zygmunt Stary wystawili w tym miejscu wspaniala rezydencje renesansowa, godna wladcow europejskiego mocarstwa i ten wlasnie palac krolewski mozemy dzis zwiedzac. Z gotyckiego zamku pozostala tylko slynna baszta z charakterystycznymi wykuszami zwana „kurza stopka” i „wieza dunska” nazwana tak na pamiatke rezydujacego w niej przez pewien czas krola tego panstwa – Eryka.

[To początek ze strony internetowej Polaków z USA gdzie tradycja Krakowa i pamięć o Polsce ma SWÓJ CAŁKOWICIE ODMIENNY NOSTALGICZNY WYMIAR – PIĘKNY, POCIĄGAJĄCY, SZKODA ŻE RZADKO SIĘ ICH GŁOSU SŁUCHA WNIKLIWIE I TRAKTUJE ICH PUNKT WIDZENIA NADAL Z POGARDĄ JAKĄ ICH OBŁOŻYLI NICZYM KLĄTWĄ Komuniści. Zwracam uwagę na czwarte wapienne wzgórze które autor opuścił na początku właśnie owo wzgórze Lasoty i czarnej Królowej złączone w jedność ze wzgórzami Swaroga i Chorsa gdzie stał już w tamtych czasach od dawna Kopiec Kraka]

Jest to tekst Jagody Szczurowskiej ze strony http://www.kurierplus.com/issues/1999/k250/kp250-14.htm

MIEJSCA MOCY – RELACJE CZYTELNIKÓW
Strażnicy Krakowskich Wzgórz

To wszystko zaczęło się w 2004 roku, gdy do mojego archiwum trafiło niezwykłe zdjęcie, ukazujące dziwny obiekt unoszący się pośród chmur ponad krakowskimi Bielanami. Zwykła ostrożność nakazywała spokojnie poczekać na rozwój dalszych wypadków. (…) Kilka miesięcy później (w kwietniu 2005 !!!) swoje archiwum uzupełniałem o kolejną niezwykłą fotografię. W kwietniu następnego roku Fundacja NAUTILUS, zamieściła na swej stronie internetowej informację o tym, iż 2.04.2006 r. o godzinie 15.09 wykonano zdjęcie obiektu o kształcie kuli, unoszącego się nad krakowskim Zwierzyńcem.

Przyszła pora na refleksje, potem poznawanie bogatej historii krakowskiego Zwierzyńca i Pasma Sowińca. Czego szukałem? Skoro od wielu lat wiadomo, że podobne obiekty szczególnie upodobały sobie prehistoryczne miejsca kultu, to znalezienie w starych kronikach informacji o położeniu takich miejsc w obrębie współczesnego Krakowa, wydawało się być tylko kwestią czasu. Wkrótce z mroku dziejów zaczął wyłaniać się spójny obraz obszaru obfitującego w liczne, pomniejsze (w porównaniu z pobliskim czakramem wawelskim) miejsca koncentracji pozytywnej energii Ziemi i Kosmosu oraz … dziwnych manifestacji. Aż kusi, aby nazwać ich strażnikami. (…)

Na kilka stuleci przed narodzeniem Chrystusa rzeka Wisła rozstawała się z ostatnimi skalistymi wzniesieniami Jury Krakowskiej. Z mokradeł Wisły i jej dopływów wyłaniały się niczym wyspy : wapienne wzgórze dzisiejszego Wawelu, wzniesienia Zwierzyńca oraz Skałki i Krzemionek. Wszystkie, bez wyjątku, porastały lasy. Właśnie te miejsca zostały jakby przez Naturę przeznaczone do roli miejsc świętych. Tym bardziej, że przenikała je niezwykła energia.
Nie wiemy czy Celtowie przybywszy na te ziemie zastali już wielkie usypiska, które obecnie zwiemy kopcami (Krakusa, Wandy), czy też byli ich pierwotnymi budowniczymi. Jedno jest pewne, że te, które pozostały, tworzą swoistego rodzaju system kalendarzowy pozwalający wyznaczać daty najważniejszych świąt wspólnych wszystkim Celtom. Może dlatego one właśnie przetrwały, gdyż zostały objęte szczególną opieką. Inne, pozostawione własnemu losowi, mogły nie oprzeć się działaniu czynników atmosferycznych.
W IV wieku kres egzystencji Celtów położył najazd Hunów. Dopiero w VII wieku pojawili się tutaj Słowianie. Nie wykluczone, że specjalnie się nie trudząc, zaadaptowali dawne miejsca kultu do własnych potrzeb, a kopce wyremontowali. Podczas prac mógł ktoś zgubić brązową zapinkę, tę, którą po 13. wiekach archeolodzy znaleźli u podnóża kopca Krakusa.

I wreszcie przyszedł czas, gdy na ziemie polskie zaczęło wkraczać chrześcijaństwo. Istnieją podejrzenia, że na początku tereny te znalazły się w zasięgu działalności misyjnej promotorów obrzędu bizantyjskiego. Prawdopodobnie aż do X wieku tutaj właśnie istniała metropolia tego obrządku. Gdzieś w połowie wspomnianego wieku najazd Czechów wprowadził biskupstwo podporządkowane obrządkowi łacińskiemu. W ramach walki z reliktami dawnych wierzeń m.in. ścięto rosnący na kopcu Krakusa trzystuletni święty dąb.

Pierwotny Kraków stanowiło kilka wysp o zwartej zabudowie drewnianej. Kolejne wieki zaczęły dodawać kamienne budowle. Przyjęcie chrztu oznaczało otwarcie na oścież bram kulturze zachodnioeuropejskiej. Wielkość świątyń miała za zadanie głosić wielkość nowej religii i Chwały Bożej. Choć zasięg chrześcijaństwa początkowo obejmował grody, to jego idee stopniowo przenikały poza umocnienia obronne. Wiara dawnych Słowian z wolna zaczęła ustępować pola chrześcijaństwu. W miejsce dawnych sanktuariów poczęły wyrastać inne, służące nowej religii.Na zachód od Wawelu przeglądała się w wodach Wisły skała norbertańska. Nad nią wznosiło się wzgórze nazywane pierwotnie Zwierzyńcem; w wiekach późniejszych Salwatorem – od romańskiego kościoła Najświętszego Salwatora. Stare legendy głoszą, że w czasach przedhistorycznych stała tu pogańska gontyna. Gdy w X wieku w te okolice przybyli misjonarze, postanowili zlikwidować to szczególne miejsce kultu. Pogańską świątynię rozebrali i wznieśli mały kościółek. Trzeba pamiętać, iż oprócz funkcji sakralnych kościółek spełniał także rolę strażnicy na przedpolu miasta.
Tuż obok niego obecnie możemy zobaczyć kaplicę św. Małgorzaty. Lokalna tradycja sugeruje, że i ją zbudowano w miejscu dawnej pogańskiej świątyni. Wzniesiona z drewna często płonęła, ale zawsze ją odbudowywano.

Ponad wspomnianymi obiektami górowało wzgórze bł. Bronisławy. Zdaniem Stanisława Duńczewskiego, autora XVIII-wiecznych kalendarzy, przed przyjęciem chrześcijaństwa na szczycie tego wzgórza stał posąg bożyszcza Pośwista. Stał w miejscu, gdzie dziś istnieje kaplica bł. Bronisławy. Wcześniej była tu – jak chce tradycja – pustelnia bł. Bronisławy. To tutaj miała owa święta chętnie się zaszywać, uciekając od życia zakonnego i doświadczając swoich wizji Jezusa Chrystusa. Przez pewien czas po śmierci świętej jej kult nie ustawał i powodował, że przybywali w to miejsce, szukający spokojnej przystani i chętni iść w jej ślady. Dlatego obok właściwej kaplicy stał niewielki domek. Kroniki wspominają o kilku jego mieszkańcach oraz o tym, że w wiekach minionych mieliśmy do czynienia z manifestacjami zjawisk niezwykłych w Paśmie Sowińca wielokrotnie. Pojawiało się coś, w czym ludowa tradycja kazała dopatrywać się postaci bł. Bronisławy w otoczeniu płomieni. Ówczesny człowiek po prostu nie mógł widzieć w tych zjawiskach czegoś więcej, a już na pewno nie strażników tych miejsc. Tak czy inaczej, ta informacja z przeszłości, ma swoją wartość.

Na zachód od wawelskiego wzgórza znajduje się tzw. Pasmo Sowińca. W pierwszej połowie XX wieku na szczycie dominującego wzniesienia usypano kopiec marszałka Józefa Piłsudskiego. Wokół, jak okiem sięgnąć, rozciąga się las. Wśród przepięknego drzewostanu kryje się niejedna tajemnica; owiane legendą z okresu najazdów tatarskich Panieńskie Skały, czy rezerwaty florystyczne Bielańskie Skały oraz Przegorzalskie Skały, wielka liczba wąwozów i polan. Ten wielki obszar leśno-parkowy, popularnie zwany jest Lasem Wolskim. W jego środkowej części znajduje się Ogród Zoologiczny. Gdy go zakładano, był on pierwszym polskim zwierzyńcem zlokalizowanym w warunkach naturalnych.
W obrębie Lasu Wolskiego istnieją trzy znaczne wyniesienia: Sowiniec (358 metrów n.p.m.), Pustelnik (352 m n.p.m.), Srebrna Góra (326 m n.p.m.). Południowy kraniec kompleksu leśnego, zwany Lasem Bielańskim, od XII wieku należał do klasztoru Norbertanów, znajdującego się na Zwierzyńcu. Na przełomie XVI i XVII wieku dzisiejszymi Bielanami władał Sebastian Lubomirski, który ich część ofiarował marszałkowi wielkiemu koronnemu, Mikołajowi Wolskiemu herbu Półkozic. Ten w dowód wdzięczności podarował Lubomirskiemu wszystkie srebra stołowe, z których skorzystano ucztując przy okazji pertraktacji. Szybko też górę, która była przedmiotem negocjacji, zaczęto zwać Srebrną. Marszałek wielki koronny obdarował nią Kamedułów.

W 1605 roku rozpoczęto budowę pustelni na Srebrnej Górze. Erem miał spełniać również rolę klasztoru. Obecnie na jego terenie znajduje się kilkanaście małych domków, skromnie wyposażonych, w których prowadzą życie pustelnicy. Składają oni śluby milczenia. Zgodnie z tradycją golą sobie głowy i zapuszczają długie brody. Rytm życia za murami wyznaczają godziny modlitwy i pracy fizycznej. Pustelnicy modlą się nie tylko za siebie, lecz także za innych. Klasztor, otoczony lasami, tworzy oddaloną od zgiełku cywilizacyjnego wyspę, a jego białe wieże zdają się koronować zielone wzgórze. Większość wymienionych tutaj obiektów, zdaniem Leszka Mateli, badacza krakowskich miejsc mocy, to miejsca koncentracji pozytywnej energii Ziemi i Kosmosu. Jedynie kopiec Marszałka Piłsudskiego na Sowińcu wydaje się nie mieć znaczenia geomantycznego.

Charakterystyczną cechą miejsc koncentracji pozytywnej energii (nazywanych inaczej miejscami mocy) jest to, że wydatnie przyspieszają osiąganie stanu głębokiej medytacji, skupienia potrzebnego w modlitwie i w pracy wewnętrznej. Od zamierzchłych czasów człowiek starał się wykorzystywać ich moc dla rozwoju duchowego. Czynił to, i nadal czyni w cieniu wawelskiego czakramu, na krakowskim Zwierzyńcu oraz wzniesieniach górujących ponad nim.

Pozostaje jeszcze odnieść się do problemu kulistych form energii coraz chętniej pozujących nam do zdjęć. Naturalnie dręczy nas problem pochodzenia i funkcji rejestrowanych zjawisk. Żadnego z tych obiektów nie uchwycił zmysł wzroku, a o ich obecności przekonaliśmy się dopiero po wywołaniu zdjęcia. Niestety, patrząc na nie, niewiele można o samych obiektach powiedzieć. Stanowią one zbiór pikseli przenikniętych szumem pochodzącym z elementów światłoczułych matrycy, elektroniki odpowiedzialnej za obróbkę obrazu, wreszcie zniekształceniami spowodowanymi metodą kompresji danych. Wydaje się jednak pewne, że przy takim postępie technicznym, jakiego jesteśmy świadkami, pojawienie się nowych, bardziej precyzyjnych danych, jest tylko kwestią czasu. Pozostaje tylko cierpliwie czekać.

Jak się zatem okazuje, klisze fotograficzne, matryce współczesnych cyfrowych aparatów fotograficznych potwierdzają, że przekonanie, iż świat jest taki, jakim go widzimy, jest bardzo naiwne. Przykład zdjęć z Krakowa doskonale pokazuje, jak długa i wyboista droga wiedzie do poznania fragmentu naszej rzeczywistości, związanego jedynie z tajemniczymi manifestacjami w pobliżu miejsc mocy. Targani licznymi wątpliwościami nie możemy jednak nie wierzyć, że prawda znajduje się na horyzoncie, do którego zmierzamy.
Robert Buchta
Kraków

zdjęcia z archiwum autora

00 Białe Morza kraków  z2786587G

Miejsce na którym miał stanąć Kopiec

Jeszcze o innych Kopcach które stały lub staną

Kopiec Jana Pawła Wielkiego w Krakowie – który my nazywamy Kopcem Dażboga czyli Kopcem Nieba, a którego Kuria nie chce za nic w świecie.

Usypmy kopiec Jana Pawła Wielkiego

2005-04-07 00:01:00

Dwa lata temu profesor Wiktor Zin zaprojektował kopiec Jana Pawła II. Wówczas ów projekt nie miał ciągu dalszego. Jednym z argumentów, które wówczas padały, było to, że żywym się kopców nie sypie. Teraz profesor wrócił do pomysłu. Jako miejsce usypania kopca wskazuje „białe morza” pozostałe po fabryce Solvay – hałdy po zakładach sodowych. Wkrótce powstanie Ogólnopolski Komitet Sypania Kopca Jana Pawła II, który pracuje teraz nad szczegółami projektu.
– Podczas okupacji przyszły Papież pracował w Solvayu. Chodził po tych hałdach w drewniakach. Pracował tu. Teraz te hałdy mogłyby się zamienić w podstawę kopca ku czci wielkiego Polaka ? twierdzi prof. Wiktor Zin. Ojciec Święty powiedział przed laty do profesora: – Pomniki wznoszone są przez uzdolnionych artystów, ale brąz i marmur śniedzieją i kruszeją. Kopca nie usypie jeden człowiek. Zrobi to cały naród, bo to dzieło narodowe. I jest teraz szansa na to, by cały naród tego dokonał. Natychmiast, bez większych kosztów, projektów. Oczywiście najpierw do dzieła musieliby przystąpić fachowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej, którzy określiliby, czy podstawa, czyli dawne hałdy Solvayu, utrzymają ogromny, największy w Krakowie kopiec z platformą widokową. Pod spodem hałd są skały wapienne. Nie obejdzie się bez pomocy władz miasta i pomocy logistycznej. Trzeba przecież wskazać trasy dojazdowe i zaplecze kopca. – Wykorzystajmy to, czego teraz doświadczamy. Cudów jakichś – bratania się kibiców krakowskich klubów. Wykorzystajmy ten entuzjazm ogólnonarodowy. To doskonały moment. Lepszego już nie będzie. Stwórzmy platformę porozumienia narodowego. Wierzę, że kopiec stanie. Jeśli nie w tej chwili, to niebawem. W końcu od zawsze Kraków przodował we wszelkich inicjatywach. I teraz jest czas, by dać dobry posiew krakowskiej glebie – twierdzi stanowczo profesor. Kopiec powinien być usypany z ziemi z całej Polski i nie tylko. Przywożonej w woreczkach, paczkach. Usypany ludzką, a nie „mechaniczną” ręką. Naukowcy z Akademii Rolniczej w Krakowie systematycznie monitorują posolvajowskie hałdy. Na dobre zagościła na nich dzika przyroda. „Białe morza” są oazą spokoju. Jednym z pomysłów na ich zagospodarowanie była budowa pola golfowego. Ostatecznie inwestorzy odstąpili od tego pomysłu. W mglistych planach jest budowa kolejnego hipermarketu lub centrum handlowego z lekkiej konstrukcji.

NIE DZIAŁAĆ W AFEKCIE

Wypowiadają się:

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa

Nie jestem przeciwny idei usypania kopca Jana Pawła II. Tereny dawnego Solvayu nie są jednak najlepszym miejscem. Komercyjne otoczenie, według mnie, nie koresponduje z rangą tego przedsięwzięcia. Z tego co wiem, sceptycznie nastawiony jest także kardynał Franciszek Macharski. Myślę, że do tego pomysłu można wrócić później, już po pogrzebie Ojca Świętego. Jego realizacją powinien jednak zająć się Urząd Miasta w porozumieniu z władzami kościelnymi. Jestem pewien, że wspólnie uda nam się znaleźć lokalizację stosowną do rangi kopca Jana Pawła II.

Tadeusz Pieronek, biskup

Ten zamysł pojawia się już nie po raz pierwszy. Z pewnością wymiar postaci Jana Pawła II na kopiec zasługuje, wymiar przerastający zresztą Kraka, Kościuszkę i Piłsudskiego. Nie jestem jednak zwolennikiem działania w afekcie. Nie teraz. Trzeba z tym poczekać na stosowniejszy czas. Obawiam się bowiem, że mogłoby to znów być wykorzystane politycznie. Spotkać by się mogło z pewnym oporem i to – jak sądzę – wcale nie tak małych grupek. Podziały są nadal głębokie, a emocje wysokie, co pokazała niedawno chociażby sprawa lustracji.

Zdobysław Milewski, szef biura prasowego urzędu
marszałkowskiego

Tradycja sypania kopców w Krakowie jest długa i dobra, trudno więc mieć z góry zastrzeżenia. Ale oficjalne stanowisko w tej sprawie będzie można zająć po konsultacjach z władzami kościelnymi.

Jerzy Adamik, wojewoda

Ojciec Święty na pewno zasługuje na każdą formę uczczenia. Byłbym za tym, żeby tego rodzaju inicjatywy łączyły się z obiektami o bardziej użytecznym charakterze, służącymi bezpośrednio ludziom.

Janusz Bielański, ksiądz infułat, proboszcz wawelski

Cenię pana profesora Zina, pozostajemy w bliskich kontaktach, ale jestem absolutnie, 100-procentowo przeciwny projektowi sypania kopca – i w Krakowie, i gdziekolwiek indziej. Po co? To kosztowne przedsięwzięcie, a dziś mamy tak wiele potrzeb ludzkich do zaspokojenia. Dom opieki, szpital, kuchnie dla biednych, coś co służyłoby potrzebującym. Ostatnie dni wyzwoliły z pewnością ofiarność ludzi. Można by potem uczcić pamięć Ojca Świętego, nadając Jego imię takiej placówce. Myślę, że On sam też by tak chciał.

[ to Kościół zabija ideę Kopca Jana Pawła II, uśmiercając tradycję Krakowa, zabiją w imię tego samego klaustrofobicznego lęku graniczącego z psychozą, z którego powodu zamyka Kościół Gereona dla ludzi, a nawet jego ścianę odgradza od nich żelaznymi barierami. Głupota ludzi malutkich duchem jest bezgraniczna, a przecież dopiero co przekonali się że terror nie prowadzi do dobrych wyników, bo rządy terroru zostały obalone w 1989 roku. |Ich inkwizycyjne metody osiągną zatem prędzej czy później ten sam skutek]

A oto potwierdzenie:

Z Gazety w Krakowie

”…Postanowione. W ciągu trzech lat na terenie dawnych Zakładów Sodowych „Solvay” powstanie Ośrodek Dokumentacji Pontyfikatu Jana Pawła II.

Wczoraj w kurii kardynał Franciszek Macharski, prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oraz Marzena Piszczek, prezes Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, podpisali list intencyjny o powołaniu fundacji Białe Morza – Fundacja Rewitalizacji i Zagospodarowania Terenów Poprzemysłowych. Zajmie się ona nadzorowaniem prac związanych z powstaniem ośrodka. Wykonawcy poszczególnych obiektów będą wyłonieni w przetargach.

Od śmierci Jana Pawła II Kraków zastanawiał się, w jaki sposób uczcić Jego pamięć. Spośród pomysłów, które napłynęły do urzędników (m.in budowa pomników, nazywanie placów, ulic czy obiektów Jego imieniem), największe uznanie zyskała idea budowy kopca. Kilkanaście dni temu, po spotkaniu z nowym metropolitą krakowskim abp Stanisławem Dziwiszem, prezydent Majchrowski stanowczo oświadczył, że nie kopiec, a centrum dokumentujące życie i nauczanie Papieża to najlepszy pomysł. Taką intencję wyraził ponoć sam arcybiskup.

Nie będzie to jednak ani klasyczne muzeum, ani archiwum. Jak zapewniał prezydent, miejsce to będzie łączyć w sobie funkcję edukacyjną, wychowawczą, naukową i kulturalną.

Kilkunastohektarowy teren będzie podzielony na kilka stref. Blisko dziesięć hektarów zajmą boiska sportowe i obiekty rekreacyjne, gdzie znajdą się place zabaw, ścianki wspinaczkowe i ścieżki zdrowia. Na ponad czterech hektarach staną galerie, sklepy, kawiarnie i muzea.

Na siedmiohektarowym terenie dawnych Zakładów Sodowych Solvay powstanie natomiast park medytacji, a w nim ścieżka Męki Pańskiej. Tam właśnie stanie centrum dokumentujące życie i nauczanie Papieża. Jego budową zajmie się inna fundacja, która powstanie przy współudziale województwa.

Władze miasta przekazały fundacji Białe Morza grunty o wartości 4,8 mln zł, MARR SA dołoży drugie tyle. Archidiecezja krakowska wniesie nieruchomości o wartości 1,8 mln zł. Gmina stworzy też nowe połączenie komunikacyjne. Kompleks rekreacyjno-parkowy ma być gotowy za trzy lata…”



00 Kopiec Jana Pawła II obecny u Braci Zmartwychstawńców image002

Obecny Kopiec Jana Pawła II u Braci Zmartwychwstańców w Dębnikach – naprzeciw Salwatora

Obecny Kopiec

Opis:

  • wymiary: 7 m (bez krzyż)
  • do części frontowej kopca prowadzi chodnik
  • kopiec jest repliką kopca „Tadeusza Kościuszki” w Olkuszu.

Napisy: -obok kamiennych schodów, na granitowej płytce umieszczono inskrypcje: „Kopiec Jana Pawła II wzniesiony na pamiątkę pielgrzymki do Ojczyzny 31.V-10.VI.1997, poświecony przez nuncjusza apostolskiego ks. Arcybiskupa Józefa Kowalczyka dnia 11.VI.1997 roku przy okazji 289 koferencji Eiskopatu Polski
w Centrum Resurrectionis w Krakowiei”.

Dzieje:

- Stan zachowania: wymagający prac konserwatorskich

Usypmy kopiec Jana Pawła Wielkiego
„Gazeta Krakowska” pisze o niezwykłej inicjatywie: w Krakowie, na hałdach sodowych pozostałych po fabryce Solvay, gdzie w czasie wojny pracował Karol Wojtyła, ma zostać usypany kopiec ku czci Ojca Świętego.

 

Pomysł kopca Jana Pawła II nie jest nowym pomysłem – dwa lata temu prof. Wiktor Zinn opracował projekt. Nie zrealizowano go, gdyż jednym z argumentów przeciw było stwierdzenie, że żywym nie sypie się kopców. Wkrótce powstanie Ogólnopolski Komitet Sypania Kopca Jana Pawła II, który pracuje teraz nad szczegółami.

Kopiec Jana Pawła II ma być największym w Krakowie kopcem z platformą widokową. Oczywiście, jego powstanie musi być poprzedzone dokładnymi badaniami fachowców z Akademii Górniczo-Hutniczej, którzy określiliby, czy podstawa, czyli dawne hałdy Solvayu, utrzymają konstrukcję.

Kopiec jest pomnikiem o większym znaczeniu niż wykute z brązu czy spiżu dzieło rzeźbiarza. Kopca nie stworzy jeden człowiek, lecz cały naród, będzie usypany z ziemi z całej Polski i nie tylko, przywożonej w woreczkach i paczkach. To dzieło narodowe, wykonane ludzką ręką.

„Wykorzystajmy to, czego teraz doświadczamy. Cudów jakichś ­ bratania się kibiców krakowskich klubów. Wykorzystajmy ten entuzjazm ogólnonarodowy. To doskonały moment. Lepszego już nie będzie.” – apeluje prof. Zinn.

Source: Gazeta Krakowska, ds 6.04.2005

Rozmowa z pomysłodawcą:
Kraków pięciu kopców

rozmowa z Jego Ekscelencją ALBINEM MAŁYSIAKIEM CM, emerytowanym biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej

W zapiskach Księdza Biskupa z roku 1994 pojawia się pomysł uczczenia Jana Pawła II na wzór Kościuszki czy Piłsudskiego. Kiedy zrodziła się idea usypania kopca dla papieża-Polaka?

Ta myśl nurtowała mnie od dawna. Wydaje się, że w Krakowie, mieście czterech kopców, nawiązanie do tej tradycji miałoby szczególny sens. Taka forma w podwawelskim grodzie sama się narzuca. Natomiast potrzeby upamiętnienia postaci Jana Pawła II nie trzeba chyba szerzej uzasadniać.

Aż dziwne, że nikt jeszcze tego nie podjął.

Jakieś próby były. Grupa katolików świeckich, profesorów wyższych uczelni, chciała postawić wielki krzyż, gdzieś na tzw. słonecznym szlaku, między Kopcem Kościuszki a Kopcem Piłsudskiego. Poszli z tym do Kurii, do kardynała Franciszka Macharskiego…

Czyli jeszcze za życia papieża?

…tak, ale sprawa utknęła. Zresztą wcale nie dziwię się kardynałowi, bo takie decyzje wymagają wielkiego namysłu, dokładnego rozważenia lokalizacji.

Jesteśmy w innej sytuacji, papieża nie ma z nami już od trzech lat. Może warto wrócić do tego pomysłu?

Jeśli powstałaby jakaś prężna grupa inicjatywna, najlepiej mieszana, w której obok duchownych znalazłyby się także osoby świeckie… Oczywiście, trzeba by jeszcze zaproponować bardzo przemyślaną lokalizację i wskazać źródła finansowania projektu.

A gdyby tak inicjatywę wzniesienia kopca skojarzyć z ruchem pielgrzymkowym do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego? Być może kopiec dla Jana Pawła powinny usypać z przyniesionej w woreczkach ziemi osoby pielgrzymujące do Łagiewnik?

Sama idea budowy kopca dla papieża wydaje się realna. Osobiście wierzę, że taki projekt zostanie prędzej czy później urzeczywistniony.

A co sądzi o sprawie kardynał Stanisław Dziwisz?

Nie rozmawialiśmy na ten temat. Ale pomysł opublikowany w książce przestaje być tajemnicą.

Kto najlepiej czuwałby nad realizacją projektu?

Może metropolita krakowski, a może ktoś świecki. Choć moim zdaniem, najlepszy byłby właśnie patronat mieszany.

***

Usypmy kopiec papieżowi!

Pożegnaliśmy Go trzy lata temu. Mamy jeszcze w pamięci wielkie poruszenie serc. I narodową żałobę. Ale także – za sprawą mediów – globalne rekolekcje. Trudne duchowe ćwiczenia przypominające, nie tylko wierzącym, wstydliwą we współczesnym świecie ars moriendi. Pamiętamy też tchnienie rzymskiego wiatru, zamykające na oczach ludzkości księgę życia papieża-Polaka. To było tak niedawno…”

[…Na razie zwycięża małość ducha, ale też pewna chytrość…]

Kopiec w Sandomierzu

Legenda o kopcu Salve Regina
(związana z okresem najazdu Tatarów na Sandomierz w 1260r.)

„Po wymordowaniu 49 dominikanów, wół klasztorny, wyrwawszy się z obory, pognał za oddalającymi się pohańcami, by ich choć rogiem ubóść, a nie mogąc ich dopędzić, ponad brzegiem Wisły, na wzgórku, zatrzymał się, jęknął boleśnie i grzebiąc nogami usypał kopiec (o ćwierć mili od miasta leżący), a na nim rogiem wypisał: Salve Regina! Napis ten do dziś dnia tam widny, nie zarasta trawą.”

(Czasopismo „Księga Świata”, Warszawa 1859)

00 Salve Regine wzgórze-kopiec sandomierz_0146

Druga wersja

Wedle tej legendy (opisanej w poemacie pt. „Błogosławiony Sadoch”) dominikanie w dzień najazdu Tatarów odczytali w księdze martyrologium przepowiednię o własnej męczeńskiej śmierci oraz o spełnieniu się tej przepowiedni w pół godziny później. Po męczeńskiej śmierci 49 dominikanów ogromny byk wyrwał się Tatarom i na zboczu kurhanu wyrył rogiem pierwsze słowa śpiewanej przez dominikanów podczas zadawanego im męczeństwa pieśni (Salve Regina).

Legenda o Henryku Sandomierskim i pięknej Judycie

[zwraca uwagę ta sama konfiguracja osoba władcy i piękna żydówka – co w kontekście Kopca Matki Ziemi zwanego Kopcem Estery w Krakowie]

Syn Bolesława Krzywoustego, Henryk, żyjący w XII w., otrzymał we władanie Ziemię Sandomierską, a jego rezydencją stał się zamek w nadwiślańskim grodzie sandomierskim. Był to pierwszy książę polski, który wyruszył na wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej. Z dalekiej wędrówki przywiózł ze sobą kobietę, którą bardzo kochał. Nie była ona księżniczką ani też nie pochodziła z królewskiego rodu. Była jedynie prostą Żydówką. Książę obdarował ja klejnotami, a w zamku sandomierskim urządził dla niej wspaniałe komnaty. Piękna Judyta miała wielki wpływ na księcia i to spowodowało, że rycerze, duchowieństwo i możni zmusili Henryka do usunięcia dziewczyny z miasta. Wcześniej jednak książę wydał tajny rozkaz, aby niewolnicy pod kierunkiem arabskiego budowniczego wznieśli podziemny pałac w okolicy wzgórza Salve Regina. Dziewczyna opuściła Sandomierz udając, że odjeżdża, aby następnie zawrócić i ukryć się w podziemnym pałacu. Świadków budowy usunięto i tylko książę znał do niego tajemne wejście. Legenda głosi, że pałac miał sto komnat, a niektóre z nich wysadzone były szmaragdami i diamentami. Jedzenie podawano na złotych talerzach. Tajemnicza Żydówka zajęła się czarami, a Henryk odwiedzał ją często przebywając w pałacu całymi tygodniami. Pewnego dnia ogłosił, że udaje się na wyprawę przeciwko pogańskim Prusom. W drodze porzucił rycerzy i przybył do ukochanej Judyty. Dzięki jej czarom otrzymał wieczną młodość i do dnia dzisiejszego przebywa w podziemnym pałacu razem ze swoją wybranką.

Salve Regina — od ulicy prowadzącej w kierunku Krakowa, zwanej krakówką, prowadzi droga w kierunku do kopca zwanego Salve Regina. Różne legendy głoszą, że kopiec ten to grób pierwszego założyciela miasta, księcia, lub woja zwanego Sędomirem. Jedna z wielu legend wskazuje, że kopiec pochodzi być może z czasów kiedy na Sandomierz najeżdżali Tatarzy. Wówczas to wielki byk miał zerwać się i wybiec poza miasto rozwścieczony najazdem Tatarów. Usypał racicami wielki kopiec, a rogami wyrył napis “Salve Regina”

Mons Salve Regina
(łac. Mons – wzgórze, Salve Regina – Witaj Królowo)

Kopiec – kurhan, wzniesiony na Krakowskim Przedmieściu
w Sandomierzu i pochodzący przypuszczalnie z VIII wieku.
Ze wzgórzem tym wiąże się szereg podań i legend.

Aleksander Patkowski w pracy „Stary Sandomierz” pisze,
że kurhan ten stoi na tzw. Kątach vel Kęcinach, w pobliżu pola zwanego Wołyńcem. Jerzy Gąssowski uważa, że nazwa pola,
na którym stoi kopiec (Kąty) wiąże się z pojęciem kąta,
pojęciem równoznacznym domostwu, jak również
oznaczającym świątynię pogańską.

W świetle jednej z legend ma się tu znajdować kurhan
grzebalny, usypany ponad stosem ciałopalnym
(przypuszczalnie ze zwłokami założyciela osady) na wzór kopca Krakusa w Krakowie.
Kurhan w Sandomierzu należy do tej samej grupy kurhanów,
o tym samym charakterze ziemnych napisów

Kurhan zwany Salve Regina

to chyba największa tajemnica Sandomierza. Jego szczyt wieńczy XIX wieczny krzyż z figurą Matki Boskiej, pod którą wyryto napis „Salve Regina”. Legenda twierdzi, że:
„Po wymordowaniu 49 dominikanów (z kościoła p.w. Św. Jakuba), wół klasztorny, wyrwawszy się z obory, pognał za oddalającymi się pohańcami, by ich choć rogiem ubóść, a nie mogąc ich dopędzić, ponad brzegiem Wisły, na wzgórku, zatrzymał się, jęknął boleśnie i grzebiąc nogami usypał kopiec (o ćwierć mili od miasta leżący), a na nim rogiem wypisał: Salve Regina! Napis ten do dziś dnia tam widny, nie zarasta trawą.”
(„Księga Świata”, Warszawa 1859);
Inna legenda mówi, że to mogiła Sudomira – legendarnego założyciela Sandomierza, jeszcze inna, że wodza tatarskiego albo wręcz przeciwnie, że to zbiorowa mogiła ofiar jednego z najazdów tatarskich.

Jednak pochodzenie kopca jest ciągle niewyjaśnioną zagadką. Jego wysokość to około 11 a średnica – 40 metrów. Przeprowadzone badania potwierdziły, że jest to dzieło rąk ludzkich: naturalne wzgórze zostało podsypane i uformowane do obecnego kształtu. Dzięki sondowaniu wiemy, że kopiec zbudowany jest z innych materiałów niż występujące w jego najbliższym otoczeniu. Warstwy ziemne układają się poziomo i urywają na niższych partiach stoku, jakby zostały odcięte. Budowniczowie nadali mu kształt charakterystycznego ostroboku o podstawie trójkątnej. W obrzędowości dawnych plemion trójkąt łączony był z magią płodności. Być może wzgórze to pełniło funkcję kultową w czasach plemiennych, czy nawet wcześniej. Lokalna nazwa miejsca, na którym stoi kurhan to „Kąty”, co zdaniem profesora Jerzego Gąssowskiego wiąże się z pojęciem kąta – równoznacznym domostwu, ale również oznaczającym świątynię pogańską.

Charakterystyczne jest jego usytuowanie – z dala od osad ludzkich. Nie znaleziono, jak dotąd, żadnych artefaktów potwierdzających funkcję kopca. Nie jest to jednak wyjątek. W innym pogańskim miejscu kultu – Górze Grodowej koło Tumlina – wewnątrz wałów kultowych też nic nie znaleziono.

Dla wyjaśnienia, czym były kurhany, naiwnym wystarczają legendy. Ci mniej łatwowierni starają się dociec, a raczej dogrzebać, do prawdy historycznej. Ten obrośnięty legendami obiekt został jak dotąd przebadany jedynie metodą powierzchniową oraz przez nawierty. Ze względu na rozmiary kopca, nie przeprowadzono na nim prac wykopaliskowych. Kto wie, czy broniący do tej pory swojej tajemnicy kopiec pozwoli kiedyś ją sobie wydrzeć. Być może nie. A nam nadal pozostaną domysły i fantazje.

Katarzyna Gritzmann

Wawel centrum Zodiaku – Odzwierciedlenie Nieba na Ziemi w Krakowie i niesamowite zjawisko pod Jerzmanowicami

Posted in Mitologia Słowiańska, niesamowite zagadki, Słowianie by bialczynski on 13 Październik 2009

wesioryduzykrag23rtWęsiory

Przytaczam tutaj artykuł Leszka Mateli ze strony: http://www.matela.iig.pl/pl_art_zodiak_krakow.html

ponieważ jest on rozwinięciem i uzupełnieniem tez artykułu o całym systemie kopców i wzgórz podkrakowskich jako kalendarza – opisałem to w tekście o Kopcach jako sanktuariach.

ZIEMSKIE ZODIAKI I KRAKOWSKI ORION


Jak na górze tak na dole – tę mistyczną zasadę człowiek odkrywa od wieków w skali zarówno mikro jak i makro. Jednym z przejawów tej zasady jest odzwierciedlenie układów ciał niebieskich na Ziemi.

W latach dwudziestych dwudziestego wieku angielska rzeźbiarka Kathrine Maltwood kontemplując krajobrazy okolic Glastonbury dostrzegła, że tamtejszy układ topograficzny tworzy określony obraz. Rzeki, drogi, wzgórza, ścieżki, wały stanowią elementy tego obrazu. Okazało się, że można w nim znaleźć cechy charakterystyczne dla dwunastu znaków zodiaku. Maltwood połączyła znaki zodiaku z legendą o królu Arturze, rycerzach Okrągłego Stołu i świętym Graalu. W ten sposób odkryto ponownie gwiezdną świątynię Glastonbury, jak ją nazwała w swojej książce jej odkrywczyni. Król Artur znalazł swój odpowiednik w Strzelcu, czarownik Merlin w Koziorożcu a sir Lancelot w Lwie. Samo Glastonbury jest usytuowane w Wodniku reprezentowanym przez feniksa. Studnia Kielicha znajduje się w dziobie tego symbolicznego ptaka, pobliskie wzgórze Tor stanowi jego głowę a ruiny opactwa tworzą znak Graala. Potwierdzeniem hipotezy Kathrine Maltwood okazały się zdjęcia lotnicze tych okolic. Odnaleziono też zapiski słynnego maga angielskiego epoki renesansu dr. Johna Dee. Stwierdza on w nich, że rysy krajobrazu Glastonbury są kopią mapy nieba. Skoro zodiak występował zarówno na posadzce świątyni jak i w terenie, musi on mieć istotne znaczenie w interpretacji zagadek Glastonbury. Najdziwniejsze jest, że zodiak Glastonbury widoczny jest dopiero z wysoka, tak jakby został stworzony dla przybyszy z Kosmosu.

art_zodiak_badania-kopca-krakusaGeomantyczne badanie Kopca K+Raka

To co jest najbardziej zaskakujące, gdy analizujemy osiągnięcia pradawnych kultur to niebywała wiedza astronomiczna, którą dysponowali ludzie przed tysiącami lat. Potrafiono przewidzieć wiele zjawisk astronomicznych. Wznoszono budowle, które ukierunkowywano dość precyzyjnie na wschody lub zachody Słońca w określonych dniach roku, na przykład na przesilenie letnie czy zimowe. Powstawały ogromne kamienne budowle, których wnętrze było oświetlane promienie Słońca tylko raz w roku zazwyczaj 21 grudnia bądź 21 czerwca. Naśladowano nawet układy gwiazd czy konstelacji. Widocznie już przed tysiącami lat zdawano sobie sprawę na Ziemię napływa z określonych rejonów Kosmosu promieniowanie, które można wychwycić i wzmocnić budując anteny odbiorcze w postaci kamiennych kręgów i innych obiektów megalitycznych. Wykorzystywano naturalne wzniesienia, usypywano sztuczne, ustawiano układy kamieni. W ten sposób naśladowano na Ziemi to co jest widoczne na niebie. Studiując tajemnice Krakowa i badając je dostępnymi mi metodami odkryłem zodiak krakowski. Najbardziej zainteresowała mnie jego część związana z Pasem Oriona i jego gwiazdami czczonymi przez ludzi niegdyś jako trzej królowie oraz leżącym na przedłużeniu tych gwiazd Syriuszem. Ale po kolei. Najpierw parę słów o Orionie. Jest on bezsprzecznie najpiękniejszym gwiazdozbiorem nieba zimowego. Ludy starożytnej Mezopotamii nazywały go Uru-anna (Światło Nieba). Później zaczęto w tym gwiazdozbiorze rozpoznawać postać myśliwego. Gwiazdozbiór łatwo rozpoznamy w południowej stronie nieba z jego charakterystycznym czworobokiem i trzema gwiazdami położonymi w linii ukośnej zwanymi Pasem Oriona. Pod pasem możemy odnaleźć Wielką Mgławicę Oriona, międzygwiazdowy obłok gazowo – pyłowy, w którym tworzą się nowe gwiazdy. Odkryłem związek między gwiazdami Pasa Oriona a układem trzech krakowskich kopców i wzniesień. Związek nie tylko optyczny, ale też energetyczny objawiający się występowaniem podobnego typu promieniowań. I tak Alnitak to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam Wzgórza Wawelskiego a Mintaka kopca Krakusa. Natomiast Wielką Mgławicę Oriona tworzą kościoły Salwatora: Gontyna Św. Małgorzaty, Kościół Najświętszego Salwatora oraz klasztor i kościół Norbertanek.

Zodiak krakowski dopełnia co najmniej jeszcze jedna bardzo istotna gwiazda, która ma odpowiednik w okolicach Krakowa. Chodzi o Syriusza i Łysą Skałę, wzniesienie niedaleko Ojcowskiego Parku Narodowego pod Jerzmanowicami. Nie przypadkowo punkt Syriusza w zodiaku krakowskim to jedno z najstarszych miejsc cywilizacyjnych w Europie. Warto wiedzieć, że w okolicznych jaskiniach znaleziono ślady bytności człowieka sprzed uwaga 200.000 lat ! A ja sądzę, że mogło to być jeszcze wcześniej. Okolice Krakowa, jak już wspominałem, należą do najstarszej kolebki rodzaju ludzkiego w Europie, na co archeolodzy w przyszłości znajdą jeszcze dowody. Czy nie jest dziwne, iż według niektórych hipotez życie na Ziemię przybyło z Syriusza a wokół punktu odpowiadającemu Syriuszowi w zodiaku krakowskim aż w tak odległych czasach pojawił się człowiek. W pobliżu wzniesienia odpowiadającemu Syriuszowi w styczniu 1993 r. miały miejsce niezwykłe wydarzenia, o czym piszę w dalszej części.

art_zodiak_kop-kosciuszkiKopiec Kościuszki

Z pewnością też inne ważne ciała niebieskie takie jak Aldebaran czy nawet Plejady i Hiady a może i pozostały gwiazdy Oriona udałoby się odkryć na mapach wokół Krakowa. Ważniejsze jest jednak, aby ustalić czemu odwzorowania nieba na Ziemi mogłyby służyć. Wydaje mi się, że pobudowano je po to aby ściągać na Ziemię określone energie a nawet wzorce myślowe czy przekazy informacji. A takie wzorce czy przekazy mogłyby stymulować rozwój cywilizacji. Ludzie zamieszkujący przed tysiącami lat okolice Krakowa potrafili je odbierać. Zadziwiające, że niemalże wszystkie okoliczne jaskinie były zamieszkiwane w tak odległych czasach. Gdy snujemy rozważania o odległych pozaziemskich cywilizacjach to właśnie najczęściej pojawiają nazwy Syriusz, Aldebaran, Plejady i Hiady. Także budowniczowie megalitycznych budowli naśladowali układy wspomnianych gwiazd i konstelacji. Być może miały one służyć jako rezonatory określonych energii. Istnieją hipotezy, iż np. kamienne kręgi w Węsiorach naśladują Plejady a kręgi w Odrach Hiady.

Ludzie dawnych epok np. z czasów neolitycznych jak i całkiem bliscy współczesności szamani traktowali gwiazdy i ciała niebieskie jak żywe stwory a ich wpływ na życie na ziemi był dla nich czymś oczywistym. Dlatego też tak ważną rolę odgrywała wiedza astronomiczna i dlatego z taką pieczołowitością budowano gigantyczne budowle odwzorowujące układy gwiezdne.

art_zodiak_kop-wandyKopiec Wandy

Plemię Dogonów żyjące w Afryce rozróżniało 266 gwiazd i konstelacji. Pilne śledzono ich pojawianie się i znikanie. Na ścianach pieczar, ołtarzach i w różnych miejscach świętych Dogonów można spotkać różne specjalne piktogramy dla oznaczenia obserwowanych ciał niebieskich.

Często różne obrzędy naśladowały porządek kosmiczny. Tak było na przykład w przypadku obrzędów amerykańskich Czejenów. Budowali oni kamienne kregi i aby zanotować miejsce wschodu słońca np. 21 VI zaznaczano odpowiedni punkt za pomocą kamienia na zewnątrz kręgu. Kamienie pokazywały też pozycje Księżyca czy heliakalne wschody Rigela, Aldebarana i Syriusza. Szamani we wzniesionych przez nich kręgach potrafili ściągać określone energie, co nazywali przywoływaniem niebiańskich duchów opiekuńczych. Na obszarze Wielkich Równin jest ponoć ponad 130 takich kamiennych kręgów.

Odzwierciedlenie układu gwiazd na ziemi miało jeszcze jeden aspekt a mianowicie miało utrwalić harmonijny porządek Kosmosu i zapewnić, aby gwiazdy pozostały na swoim miejscu. W dawnych wierzeniach ludowych łączono koniec świata z naruszeniem układu gwiazd. Księga Sybilii podaje np., że koniec świata nastąpi gdy Waga zajmie na niebie miejsce Oriona.

art_zodiak_gontynaGontyna Świętej Małgorzaty

Niemiecki geograf Kai Helge Wirth zauważył, że konstelacje niebieskie mają swoje odpowiedniki w wielu punktach Ziemii. Nie tylko próbowali je naśladować budowniczowie megalitów, ale też wiele połaci lądu na półkuli północnej posiada kształty odpowiadające różnym układom gwiazd. Tak jakby ciała niebieskie wywarły wpływ na kształtowanie się skorupy ziemskiej. Tak na przykład według Wirtha gwiazdozbiór Hydry ukształtował wybrzeża Danii, Niemiec, Holandii, Belgii i Francji [patrz link].

Inni badacze niemieccy Wolfgang Thiele, Herbert Knorr odkryli w południowej części Westfalii odzwierciedlenie aż 17 konstelacji. Układy i pozycje gwiazd były zaznaczone przez dawne miejsca kultu i dawne kościoły w tych miejscach postawione. Znaleziono aż takich 237 miejsc. Chciałbym w tym miejscu zachęcić miłośników astronomii i geomancji w Polsce do poszukiwań podobnych korelacji na terenie naszego kraju. Między Odrą a Bugiem istnieje z pewnością kilka jak i kilkanaście odzwierciedleń ciał niebieskich na ziemi. Niech moje odkrycie zodiaku krakowskiego naśladującego układ Pasa Oriona zaowocuje podobnymi poszukiwaniami na terenie całego kraju.

Tropicieli ziemskich zodiaków i rezultaty ich badań zaprezentuję tutaj, na mojej stronie internetowej oraz w specjalnym artykule przygotowywanym dla popularnego czasopisma psychotronicznego. Jeśli macie Państwo jakiej przemyślenia w tym zakresie i chcecie się nimi podzielić, proszę do mnie napisać: matela(@)home.iig.pl

Według mnie obok zodiaku krakowskiego istniał również zodiak przemyski. Jego układ był zaznaczony kopcami ziemnymi. Wzdłuż Sanu w okolicach Przemyśla występuje spore skupisko kopców. Tworzą je przede wszystkim dominujący nad miastem kopiec zwany umownie Kopcem Tatarskim( wg mnie jest znacznie wcześniejszy, gdyż Tatarzy przybyli do Europy dopiero w XIII w. Po prostu w czasach najazdów Tatarów wykorzystywano ten pradawny kopiec jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny) , kopiec w Woli Węgierskiej, Średniej, Sólcy, Kalwarii Pacławskiej, Babicach, Trójcy, Nienadowej i Słonnem. W kronikach Przemyśla wymienia się jeszcze inne kopce: w okolicach Góry Zamkowej, na wzgórku Trzech Krzyży – zniszczony w trakcie budowy Twierdzy Przemyśl oraz u szczytu dzisiejszej ul. Glazera, gdzie istniał zespół kurhanów zwany „Babunie”.

ODPOWIEDNIK SYRIUSZA POD JERZMANOWICAMI

Wokół Krakowa możemy spotkać wiele wzniesień i skał. Jedną z nich jest położona dwadzieścia kilka kilometrów na północny wschód od Wawelu Skała 502 o wysokości 512 m. Uważam za dość nietrafny pomysł nazywanie najwyższego wzniesienia Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej Skałą 502 skoro jej wysokość jest o 10 m większa. Wiele okolicznych wzniesień to po prostu skały. Czyżby zabrakło nazw geografom ? Skała 502 jest, według mojej teorii, odpowiednikiem Syriusza w tzw. zodiaku krakowskim. Dlatego pozwolę sobie nazywać ją umownie na własny użytek Skałą Syriusza.

art_zodiak_krakowski-orion

14 stycznia 1993 r. ok. godz. 19 w Jerzmanowicach w pobliżu Skały Syriusza doszło do tajemniczego zdarzenia.

Okoliczni mieszkańcy zobaczyli błysk jasnego światła a po chwili usłyszeli potężny wybuch. Zadrżały szyby w oknach a urządzenia elektryczne przestały działać. Przepaliły się żarówki a wśród nich nawet te, które nie były włączone do sieci. Wybuch zniszczył kawałek skały, wapiennego ostańca na tzw. Babiej Skale położonej nieco ponad kilometr od Skały Syriusza. Jej odłamki spadły na okolice, uszkadzając dachy i szyby kilku domów. Mieszkańcy Jerzmanowic przeżyli chwile grozy. W powietrzu unosił się jeszcze przez prawie dobę po zdarzeniu nieprzyjemny zapach jakiejś substancji chemicznej, jakby środka owadobójczego, a wiele osób odczuwało złe samopoczucie. Do tej pory miejsce na Babiej Skale posiada czerwony ślad. Zdarzenie potraktowano bardzo poważnie. Zarządzono poszukiwanie przyczyn wybuchu łącznie z zaangażowaniem w nie wojska. Następnego dnia już o godzinie siódmej rano miejsce tajemniczej eksplozji otoczono kordonem żandarmerii wojskowej, której zadaniem było nie dopuścić do tego miejsca nikogo postronnego. Ściągnięto żołnierzy wojsk chemicznych z Krakowa. Zbierano próbki, sprawdzano czy teren nie został skażony, prowadzono badania. Oficjalnie rzekomo niczego nie znaleziono. Zastanawia fakt, dlaczego wojsko zajęło się tak szybko tą sprawą. Pojawiły się spekulacje, że spadła tu część jakiegoś tajnego satelity. Gdyby tak jednak było, to po latach po zdarzeniu nastąpiłyby przecież przecieki. Ciekawe, dlaczego wojsko na ten teren wpuściło dopiero po tygodniu astronomów i specjalistów od meteorytów z Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni. Czy badania przyniosły jakieś rozstrzygnięcia ? Otóż nie. Meteorolodzy stwierdzili, że to mogło być liniowe wyładowanie atmosferyczne połączone z tzw. piorunem kulistym, a astronomowie optowali za upadkiem meteorytu. Nie znaleziono żadnych dowodów na potwierdzenie którejś z tych tez. Upadek meteorytu spowodowałby rodzaj lokalnego miniwstrząsu ziemi, a takiego nie odnotowała znajdująca się zaledwie 3 km dalej stacja sejsmologiczna w Ojcowie. Nie znaleziono też ani żadnych odłamków meteorytu ani śladów działania wysokiej temperatury. Opisy nie pasują też do tezy, że był to tzw. meteoryt elektrofoniczny ani też piorun kulisty. Znalezione na miejscu zdarzenia cząsteczki aluminium i żelaza zbijają badaczy całkowicie z tropu. Jeśli to więc nie był upadek jakiegoś satelity, to pozostaje hipoteza UFO, którą można powiązać z tajemniczymi energiami z Syriusza rezonowanymi w tym punkcie.

Wieczór 14 stycznia 1993 r. zasłynął nie tylko dziwną eksplozją w Jerzmanowicach, ale także niezwykłą anomalią pogodową niedaleko przylądka Arkona na Rugii.

Tej dziwnej nocy zatonął w tamtych okolicach polski prom pasażerski Jan Heweliusz. Pośród nagłego sztormu o sile 12 w skali Buforta statek nie miał szans. A może istnieje jakiś związek pomiędzy wybuchem na Skale Syriusza a anomalią pogodową u wybrzeży Rugii? Co ciekawe, Kraków połączony jest z Rugią linią geomantyczna. Czy tajemnicza energia uwolniona pod Jerzmanowicami wykorzystała kanał energetyczny, jaką jest linia geomantyczna i wywołała nagłe załamanie pogody na Bałtyku?

Leszek MATELA, Copyright 2004

Artykuł Autora z Gwiazdy Mówią (który powtarza ale także rozwija pewne tematy)

JER Norbertanki z Kopcem Welesa 3820869434_3223ed82a8

Norbertanki z Kopcem Welesa (Kościuszki)

ZIEMSKIE ZODIAKI – KRAKOWSKI ORION
Jak na górze, tak na dole – tę mistyczną zasadę człowiek odkrywa od wieków w skali zarówno mikro, jak i makro. Jednym z jej przejawów jest odzwierciedlenie układów ciał niebieskich na Ziemi.

W latach 20. XX wieku angielska rzeźbiarka Katherine Maltwood, kontemplując krajobrazy okolic Glastonbury, dostrzegła, że tamtejsze rzeki, drogi, wzgórza, ścieżki i wały układają się w obraz dwunastu znaków zodiaku. Glastonbury na mapie tego zodiaku miałoby być usytuowane w znaku Wodnika, reprezentowanego przez feniksa. Miejska Studnia Kielicha znajdowałaby się w dziobie tego symbolicznego ptaka, a pobliskie wzgórze Tor byłoby jego głową.

782749_klasztor-siostr-norbertanek-

zdjęcie pochodzi ze strony: kliper25712.flog.pl

Klasztor Norbertanek (Salwator – z tyłu Kopiec, po lewej w tle  Sowiniec pasmo  porosłe Welskim Lasem, po prawej Wzgórze Broni Słowian za klasztorem widoczne tylko nagie drzewa na nim)

Słuszność hipotezy Katherine Maltwood potwierdziły zdjęcia lotnicze miejscowości i okolic. Swoją drogą, badaczy zodiaku zastanawia to, że jest on widoczny dopiero z bardzo wysoka. Niektórzy uważają, że został stworzony na użytek przybyszy z kosmosu.

Konstelacje kształtują Ziemię

Orion 4-2

Układ gwiazd w gwiazdozbiorze Oriona. W zodiaku krakowskim Alnitak to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam – wzgórza wawelskiego, Mintaka – kopca Krakusa, a Wielka Mgławica Oriona – dawnych miejsc kultu na Salwatorze.

Także niemiecki geograf Kai Helge Wirth zauważył, że konstelacje niebieskie mają swoje odpowiedniki na Ziemi. Według niego wiele połaci lądu na półkuli północnej ma kształty odpowiadające różnym układom gwiazd, tak jakby ciała niebieskie wywarły wpływ na kształtowanie się skorupy ziemskiej. Za przykład takiego oddziaływania geograf podawał wybrzeża Danii, Niemiec, Holandii, Belgii i Francji, ukształtowane, jego zdaniem, przez gwiazdozbiór Hydry.

JER klasztytor norbertanem na wille Franka - Bielany-Przegorzały p1060885

Od Norbertanek przez Wisłę widok na Sowiniec i Welski Las – w stronę Bielan i Nowego Kopca Macierzy (Niepodległości Macierzystej Ziemi)

Inni niemieccy badacze, Wolfgang Thiele i Herbert Knorr, odkryli w południowej Westfalii odzwierciedlenie aż 17 gwiezdnych konstelacji. Układy i pozycje gwiazd miały być zaznaczone przez dawne miejsca kultu, a więc ludzie w pradawnych czasach musieli być świadomi zależności pomiędzy tym, co na Ziemi, i tym, co na niebie.

Promieniowanie z kosmosu

To, co jest najbardziej zaskakujące, gdy analizujemy osiągnięcia starych kultur, to niebywała wiedza astronomiczna, jaką dysponowali ludzie przed tysiącami lat. Potrafili przewidywać wiele zjawisk astronomicznych. Wznosili budowle ukierunkowane dość precyzyjnie na wschody i zachody słońca w określonych dniach roku, na przykład podczas przesilenia letniego czy zimowego. A poza tym, jak się wydaje, potrafili również odnajdywać na Ziemi układy gwiezdnych konstelacji, a nawet je odwzorowywać!

JER cm salwatorski P1040296

Cmentarz Salwatorski – otoczony świętymi budowlami – Gontyną Św. Małgorzaty i Kościołem Św. Salwatora – wszystko to stłoczone na Wzgórzu Broni Słowian u stóp Kopca Kościuszki – na miejscu dawnego kopca Welesa. Tu pochowany jest wielki piewca obrzedów starowieku (czytaj Wiary przyrody – Stanisław Vincenz)

foto – Paweł Wawrzynowski

Widocznie zdawali sobie sprawę, że na Ziemię napływa z różnych rejonów kosmosu promieniowanie, które można wychwycić i wzmocnić, budując anteny odbiorcze w postaci kamiennych kręgów i innych obiektów megalitycznych.

JER kosciół świętego Salwatora P1040291

Kościół Świętego Salwatora – masza raz w tygodniu – poza tym zamknięte

foto – Paweł Wawrzynowski

Tak więc, wykorzystując naturalne wzniesienia, usypując sztuczne, i ustawiając w różnych miejscach kamienie, naśladowali na Ziemi to, co było widoczne na niebie.

Orion w Krakowie

Kopiec Kraka 9673

Kopiec Krakusa zamyka Pas Oriona od południowego wschodu.



Orion jest bezsprzecznie najpiękniejszym gwiazdozbiorem zimowego nieba. Ma charakterystyczny czworobok i trzy gwiazdy położone w linii ukośnej, zwanej Pasem Oriona. Pod pasem możemy odnaleźć Wielką Mgławicę Oriona, międzygwiazdowy obłok gazowo– –pyłowy, w którym tworzą się nowe gwiazdy.

glastonbury_665041a

Wzgórze Tor (Glastonbury)

Wzgórze Tor, ważny element zodiaku Glastonbury.

Od zarania dziejów ludzie otaczali Oriona wielką czcią. W starożytnej Mezopotamii nazywano go Uru–anna, czyli Światłem Nieba. Był on również obiektem kultu w dawnym Egipcie. Egipcjanie uważali, że Orion trzyma w prawej ręce berło was, symbol przepływu sił życiowych, które czerpie i przekazuje na Ziemię z Syriusza.


060929040somsetglastonburytorst-michaelstower14thcpilgrimage

Bardzo ciekawe zdjęcie Glastonbury Michaela Stowera z wordpress.com

Studiując tajemnice Krakowa i badając to miasto dostępnymi mi metodami, odkryłem tam zodiak – utworzony w podobny sposób, w jaki zbudowany został zodiak w Glastonbury. Najbardziej jednak zainteresowała mnie jego część związana z Pasem Oriona oraz z leżącym na jego przedłużeniu Syriuszem. Zauważyłem związek między tymi gwiazdami a układem trzech krakowskich kopców i wzniesień. Związek nie tylko optyczny, ale i energetyczny, objawiający się występowaniem podobnego typu promieniowania. Chodzi o kopce: Krakusa, nieistniejący już kopiec na wzgórzu wawelskim oraz kopiec Esterki, którego resztki można znaleźć na koronie stadionu KS Wawel w Krakowie, gdzie po dziś dzień rosną drzewa, których pnie się rozdwajają, co świadczy o występowaniu silnych energii.

JER Widok na Góry z Nowego kopca Ziemi czyli piłsudskiego KopiaP1040354-1

Widok na południe z Kopca Niepodległości Macierzystej Ziemi, który jest nowym wcieleniem Starego Kopca Matki Ziemi znanego powszechnie jajko Kopec Estery. Widać stąd tez Wzgórze Syriusza, czyli 502 w Jerzmanowicach

foto – Paweł Wawrzynowski

Jak wygląda odzwierciedlenie układu Oriona w Krakowie? Otóż gwiazda Alnitak z tego gwiazdozbioru to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam – wzgórza wawelskiego, a Mintaka – kopca Krakusa. Wielką Mgławicę Oriona tworzą natomiast kościoły Salwatora: św. Małgorzaty, Kościół Najświętszego Salwatora oraz klasztor i kościół norbertanek. Co ciekawe, we wszystkich wspomnianych miejscach funkcjonowały kiedyś ośrodki dawnych kultów.

Syriusz pod Jerzmanowicami

JER 502 w Jerzmanowicach  z P1040452

Skała 502 w okolicach Jerzmanowic w zodiaku krakowskim odpowiada Syriuszowi.

foto – Paweł Wawrzynowski



Innym ważnym elementem zodiaku, nazywanego przeze mnie umownie krakowskim, jest skała 502, wzniesienie niedaleko Ojcowskiego Parku Narodowego pod Jerzmanowicami.
Park jest jednym z najstarszych miejsc cywilizacyjnych w Europie. W okolicznych jaskiniach znaleziono ślady bytności człowieka sprzed 200 tys. lat (!). Archeolodzy znajdują coraz więcej dowodów na to, że okolice Krakowa i Ojcowa są jedną z kolebek rodzaju ludzkiego w Europie. Wydało mi się więc intrygujące, że właśnie to miejsce odpowiada Syriuszowi, z którego systemu planetarnego – przynajmniej według niektórych hipotez – na Ziemię przybyło życie…
Jestem przekonany, że na mapie Krakowa i okolic udałoby się odkryć odpowiedniki również innych gwiazd, na przykład Aldebarana czy Plejad i Hiad, ważniejsze jednak wydaje mi się ustalenie, czemu mogłyby służyć odwzorowania nieba na Ziemi. Według jednej z hipotez mogło to służyć ściągnięciu na Ziemię energii, wzorców myślowych czy przekazów informacji, które stymulowałyby rozwój cywilizacji. Moim zdaniem to całkiem możliwe, że ludzie zamieszkujący okolice Krakowa przed tysiącami lat potrafili tego rodzaju informacje odbierać.
Odzwierciedlanie układu gwiazd na Ziemi prawdopodobnie miało jeszcze jeden aspekt dla naszych przodków, a mianowicie utrwalało harmonijny porządek kosmosu i zapewniało w jakiś symboliczny sposób, że gwiazdy pozostawały na swoim miejscu. W dawnych wierzeniach ludowych łączono bowiem koniec świata z naruszeniem układu gwiazd. Księga Sybilli podaje np., że koniec świata nastąpi, gdy Waga zajmie na niebie miejsce Oriona. Krakowski zodiak miał więc pewnie za zadanie zatrzymać Oriona w miejscu.

Leszek Matela
fot. autora

Więcej na ten temat dowiesz się z książki Leszka Mateli „Tajemnice czakramu wawelskiego i sekrety Krakowa”. Książka jest do nabycia w sklepie Galerii Wróżka. Zamówienie wyślij na adres: Galeria Wróżka, Warszawa 12, skr. 187, lub złóż pod numerem: tel/fax (0–22) 854 10 16. e–mail: sklep@wrozka.com.pl.

Tajemnicze zdarzenia z 1993 r.

JER skała 502 13

Na Babiej Skale pod Jerzmanowicami nadal widoczne są pozostałości po tajemniczej eksplozji z 1993 r.

14 stycznia 1993 r. ok. godz. 19 w Jerzmanowicach w pobliżu Skały Syriusza doszło do tajemniczego zdarzenia. Okoliczni mieszkańcy zobaczyli błysk jasnego światła, a po chwili usłyszeli potężny wybuch. W oknach zadrżały szyby.
Przestały działać urządzenia elektryczne. Przepaliły się żarówki, nawet te, które się wówczas nie świeciły.

Wybuch zniszczył kawałek wapiennego ostańca na tzw. Babiej Skale, położonej nieco ponad kilometr od Skały Syriusza. Skalne odłamki pouszkadzały dachy i szyby w kilku okolicznych domach. W powietrzu jeszcze przez prawie dobę po zdarzeniu unosił się nieprzyjemny zapach przypominający woń środka owadobójczego. Wiele osób długo potem uskarżało się na złe samopoczucie.
Miejsce wybuchu już następnego dnia z samego rana zostało otoczone kordonem wojska, którego zadaniem było niedopuszczenie do Babiej Skały osób postronnych. Ściągnięto żołnierzy wojsk chemicznych z Krakowa, zebrano próbki skał, sprawdzano, czy teren nie został skażony. Po tygodniu sprawą zajęli się astronomowie i meteorolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Meteorolodzy byli zdania, że pod Jerzmanowicami mogło dojść do wyładowania atmosferycznego spowodowanego przez piorun kulisty, a astronomowie przekonywali, że musiał tam upaść meteoryt. W związku z rozbieżnościami w ocenie zjawiska, nie udało się w sposób jednoznaczny wyjaśnić przyczyny wybuchu, zwłaszcza że nie znaleziono dowodów przemawiających ani za jedną, ani za drugą hipotezą. Może więc jednak obie były błędne, a całe zdarzenie miało związek z tajemniczymi energiami z Syriusza, które z jakichś powodów silniej rezonowały na Babiej Skale?
Co ciekawe, wieczór 14 stycznia 1993 r. zasłynął nie tylko dziwną eksplozją w Jerzmanowicach, ale także niezwykłą anomalią pogodową niedaleko przylądka Arkona na Rugii. Tej dziwnej nocy zatonął tam polski prom pasażerski Jan Heweliusz. Czy istnieje jakiś związek pomiędzy wybuchem na Babiej Skale a sztormem u wybrzeży Rugii? To bardzo możliwe, ponieważ, jak zauważyłem, Kraków (wraz z okolicami) połączony jest z Rugią linią geomantyczną. Mogło być więc tak, że energia uwolniona pod Jerzmanowicami wykorzystała kanał energetyczny, jakim jest linia geomantyczna, i wywołała nagłe załamanie pogody na Bałtyku…

Kilka słów o autorze:

Wydawca prywatnego i niekomercyjnego magazynu zjawisk nieznanych RADIUS PSI MAGAZINE, Leszek Matela od wielu lat zajmuje się zagadnieniami z dziedziny parapsychologii, radiestezji i wiedzy ezoterycznej. Ma na swoim koncie liczne publikacje m.in. w takich czasopismach jak : “Nieznany świat”, “Czwarty Wymiar”, “Nie z tej Ziemi”, “Esotera”, “RGS (Radiästhesie)”, “Wetter-Boden-Mensch”, “Zeitschrift für Radiästhesie”, “American Dowser” i “Rezgö Vilag”.Znany jest też z programów telewizyjnych poświęconych radiestezji i geomancji. Prowadzi stałą rubrykę w miesięczniku “Czwarty Wymiar” pt. : “Psi-Kurier”.
Wydał kilka prac m.in.: “Droga zen” /Kraków, 1984/, “Radiestezyjne przesłanki usytuowania kościołów i plebanii” /Toruń, 1985/, “Feng-Shui. Chińska geomancja” /Toruń, 1985/, “Sprzęt radiestety w zarysie” /Toruń, 1988/.Jest również współautorem książki “Psychotronika – Mini encyklopedia” /Warszawa, 1993/ uważanej za pierwszą w Polsce pozycję encyklopedyczną obejmującą kompleksowo całokształt zagadnień z psychotroniki i dziedzin pokrewnych.Z kolei jego następna książka “Moc znaków runicznych” wydana w 1994 r. poświęcona została zastosowaniu znaków symbolicznych używanych niegdyś przez dawnych Skandynawów i Germanów.W 1996 r. ukazała się jego książka “Radiestezja. Nauka-praktyka-ochrona przed szkodliwym promieniowaniem.” pomyślana jako kompendium wiedzy radiestezyjnej.

W 1997 r. kolejną książkę pt : “GEOMANCJA. Formy feng shui. Pozytywne energie”, najpełniejszy podręcznik geomancji jaki ukazał się w języku polskim. Leszek Matela uznawany jest za jednego z pionierów i głównych popularyzatorów geomancji w Polsce.

Od 1984 r. bada odpowiedniki geomancji w naszym kraju. Uczestniczył jako referent w wielu konferencjach poświęconych wymienionej tematyce zarówno w kraju jak i za granicą m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Wielkiej Brytanii i Brazylii.

Od wielu lat prowadzi seminaria poświęcone m.in. geomancji, radiestezji, parapsychologii i sugestopedii

Kilka słów o autorze:

Wydawca prywatnego i niekomercyjnego magazynu zjawisk nieznanych RADIUS PSI MAGAZINE, Leszek Matela od wielu lat zajmuje się zagadnieniami z dziedziny parapsychologii, radiestezji i wiedzy ezoterycznej. Ma na swoim koncie liczne publikacje m.in. w takich czasopismach jak : „Nieznany świat”, „Czwarty Wymiar”, „Nie z tej Ziemi”, „Esotera”, „RGS (Radiästhesie)”, „Wetter-Boden-Mensch”, „Zeitschrift für Radiästhesie”, „American Dowser” i „Rezgö Vilag”.Znany jest też z programów telewizyjnych poświęconych radiestezji i geomancji. Prowadzi stałą rubrykę w miesięczniku „Czwarty Wymiar” pt. : „Psi-Kurier”.
Wydał kilka prac m.in.: „Droga zen” /Kraków, 1984/, „Radiestezyjne przesłanki usytuowania kościołów i plebanii” /Toruń, 1985/, „Feng-Shui. Chińska geomancja” /Toruń, 1985/, „Sprzęt radiestety w zarysie” /Toruń, 1988/.Jest również współautorem książki „Psychotronika – Mini encyklopedia” /Warszawa, 1993/ uważanej za pierwszą w Polsce pozycję encyklopedyczną obejmującą kompleksowo całokształt zagadnień z psychotroniki i dziedzin pokrewnych.

Z kolei jego następna książka „Moc znaków runicznych” wydana w 1994 r. poświęcona została zastosowaniu znaków symbolicznych używanych niegdyś przez dawnych Skandynawów i Germanów.

W 1996 r. ukazała się jego książka „Radiestezja. Nauka-praktyka-ochrona przed szkodliwym promieniowaniem.” pomyślana jako kompendium wiedzy radiestezyjnej.

W 1997 r. kolejną książkę pt : „GEOMANCJA. Formy feng shui. Pozytywne energie”, najpełniejszy podręcznik geomancji jaki ukazał się w języku polskim. Leszek Matela uznawany jest za jednego z pionierów i głównych popularyzatorów geomancji w Polsce.

Od 1984 r. bada odpowiedniki geomancji w naszym kraju. Uczestniczył jako referent w wielu konferencjach poświęconych wymienionej tematyce zarówno w kraju jak i za granicą m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Wielkiej Brytanii i Brazylii.

Od wielu lat prowadzi seminaria poświęcone m.in. geomancji, radiestezji, parapsychologii i sugestopedii

Artykuł na temat Kopca Wawelskiego i innych kopców

Jednym z najstarszych zabytków architektury w Polsce jest Kopiec Kraka, zwany równie często kopcem Krakusa lub Rękawką. Tradycja powiada, iż lud wznosił kopiec, nosząc ziemię w rękawach. Ciekawa jest kwestia etymologii słowa „Rękawka”. Może się ono wywodzić się od czeskiego słowa „rakew” czyli trumna lub serbskiego „raka” oznaczającego grób. Najprawdopodobniej kopiec jest kurhanem.

Według tradycji jest to grób mitycznego założyciela Krakowa, potężnego księcia Wiślan. Nie ulega wątpliwości, że usypano go z bardzo ważnej przyczyny, przy ogromnych nakładach pracy, na najwyższym wzniesieniu Krzemionek – Górze Lasoty. Materiał, z którego sypano kopiec, nie pochodzi z najbliższej okolicy. Piasek i żwir wynoszono na górę z doliny Wisły.

Wiadomo, że w Krakowie było niegdyś więcej podobnych kopców. Niestety zabytki te nie dotrwały do dzisiejszych czasów, zostały bezmyślnie zniszczone. Choćby dla przykładu, kopiec Esterki w Łobzowie, który istniał jeszcze do 1950 roku! Zniszczono go bez uzgodnienia z archeologami, podczas budowy boiska sportowego… Albo kopiec na Wzgórzu Wawelskim (prawdopodobnie istniał jeszcze do XVIII w.). Poza Krakiem i Wandą, dwoje innych członków tego rodu miało swoje kopce. Jeszcze w XIX w. istniał w pobliżu kopca Krakusa niewielki kopczyk zwany „Mogiłą babki Kraka”. Niedaleko Krakowa w Krakuszowicach (koło Bochni) znajduje się po dziś dzień kopiec „Syna króla Kraka”.

W dość bliskiej odległości od kopca Kraka znajduje się maleńki romański kościółek św. Benedykta. Z tą świątynią związana jest legenda o „Złej Księżniczce”. W sąsiedztwie kościoła odnaleziono pozostałości starszej budowli i dawnego pallatium. Kościół św.Benedykta stoi w miejscu, gdzie czczono niegdyś pogańskiego bożka Śwista (zwanego też Poświstem). Kościół otwierany jest raz w roku, we wtorek po Wielkiej Nocy, kiedy odbywa się tu obrzęd zwany „Rękawką”. Pierwotnie ta ludowa zabawa odbywała się przy Kopcu Kraka. Obrzęd przypominał kiedyś stypę pogrzebową, wiązał się z pogańskim świętem wiosny i zwyczajem oddawania czci zmarłym przodkom. Wówczas palono ognie i raczono się jadłem. Dziś „Rękawka” to odpust, związany z patronem kościoła św. Benedyktem. Nietrudno się domyślić, że ten chrześcijański zwyczaj pojawił się w miejsce dawnej pogańskiej tradycji.

art rotunda

Rotunda-palatium na górze św. Benedykta – rekonstrukcja wg prof. dr Wiktora Zina

Przed II wojną światową częściowo przebadano kopiec. Nie odnaleziono mogiły Kraka, ani skarbów, na co bardzo liczono. Okazało się, że szczyt kopca był wielokrotnie naruszany. Rósł na nim kiedyś olbrzymi, 300-letni dąb, o wysokości 33 m i obwodzie 12,5m. Zapewne kopiec był miejscem kultu pogan, a drzewo uznawano za święte. Dąb prawdopodobnie został ścięty wraz z nastaniem chrześcijaństwa na przełomie IX i X w. Rozkopując kopiec badacze natrafili na resztki drewnianego słupa i wiklinowych przegród. Zatem konstrukcja ta została wykonana solidnie, według przemyślanego planu. W czasie badań odnaleziono liczne wyroby krzemienne, odłamki ceramiczne, monety, znoszone zapewne wraz z ziemią podczas sypania kopca. W dolnych zaś partiach usypiska znaleziono brązową ozdobę awarską, pochodzącą najprawdopodobniej z z VIII w n.e. Przedmiot ten posłużył jako pomoc przy datowaniu kopca. Jest to także okres, kiedy mógł zostać posadzony dąb na szczycie kopca – zatem VII lub VIII w n.e. Wyniki badań, co do wieku odnoszą się także do bliźniaczego kopca Wandy, który jeszcze nigdy nie był badany (archeolodzy poznali tylko okolice kopca).

art ozdobaOzdoba awarska znaleziona podczas badań archeologicznych kopca.

Wyobraźnię rozpala fakt, iż takie kopce ciągną się wzdłuż Wisły od Krakowa po Sandomierz. Mogły one pełnić rolę kurhanów, miejsc kultu pogan lub też tworzyć sieć „sygnalizacyjną” w państwie Wiślan. Kopce te spełniały zapewne rolę punktu obserwacyjnego.

Istnieje również hipoteza celtyckiego pochodzenia kopców Kraka i Wandy, które mogły być pomocne w wyznaczaniu pór roku i najważniejszych świąt kultowych.

Ostatnio znalazłam informację, iż kopce mogły pełnić funkcję znaków astronomiczno-geodezyjnych. Wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia. Zachód natomiast widoczny jest nad kopcem Krakusa w dniach 4 listopada i 6 lutego (informacje ze strony: http://www.fortyck.pl/wiesci_inne_54.htm).

Oba kopce: Kraka i Wandy tworzą ze Wzgórzem Wawelskim (na którym istniał kiedyś kopiec) trójkąt równoboczny! Pozwala to przypuszczać, iż nasi przodkowie wznieśli kopce w pełni świadomie i pełniły one niegdyś istotną rolę.

Literatura:

„Kopce na ziemiach Polski” G. Gill

Kopce – sanktuaria Bogów – bądź kurhany starożytnych władców


Kopiec Kościuszki [Welesa] na Wzgórzu Broni Słowian

Kop Kość 800px-Krakow_2006_195

Nawet jeśli nie jest największym Kopcem na Białym Lądzie (czyli w Europie) to robi największe wrażenie przez swoje położenie na Wzgórzu Broni Słowian nazywanym dzisiaj Wzgórzem Świętej Bronisławy, w Welskim Lesie gdzie leży również drugi Kopiec Broni Słowian – Kopiec Niepodległości Ojczyzny (Macierzy – Ziemi Matki), czyli poświęcony odnowicielowi państwa – Józefowi Piłsudskiemu. Leży on w miejscu, które nazywa się, o dziwo – Sowiniec – żywcem jakby od imienia starosłowiańskiego i istyjskiego (bałtyjskiego – bo oni nazywali się Istami-Jątami, a Romaje w Starożytności zapisali ich po swojemu jako Aesti)) boga Zaświatów – Sowiego.

K kośćDSC_5754-1124

Podobno w miejscu gdzie stoi dzisiaj austriacki fort był kopiec – jedni nazywają ten Kopiec – o którym wiedział jeszcze i pisał Juliusz Słowacki – Kopcem Broni Słowian, albo Bronisławy a inni mówią że to był Kopiec Welesa – ja przychylam się do tej drugiej wersji.

K Kość DSC_7154-1124

Kopiec Kościuszki w Krakowie – jeden z czterech kopców krakowskich usypanych bohaterom narodowym, poświęcony Tadeuszowi Kościuszce, usypany na najwyższym wzniesieniu wzgórza Sikornik, zwanego też Wzgórzem św. Bronisławy w zachodniej części Krakowa na terenie dzielnicy administracyjnej VII Zwierzyniec.

plan gzie lezy kopiec broni[ plan pochodzi ze strony: http://svasti.org/cd/Izwor/apo_plik/djenciav.htm]

Historia kopca

Budowa

Od momentu śmierci w 1817 r. narastał kult bohatera narodowego – Tadeusza Kościuszki. Szczególną estymą cieszył się on w Krakowie, mieście z którym był związany i w którym spoczęły jego zwłoki. Opinia publiczna domagała wzniesienia monumentu upamiętniającego Naczelnika, rozpoczynając zbiórkę pieniędzy na ten cel. Nie potrafiono się jednak zdecydować jaki sposób uczczenia byłby odpowiedni. Ostatecznie zdecydowano się usypać kopiec na kształt istniejących w Krakowie od prawieków kopców Krakusa i Wandy. Stawiano je za wzór trwałości i niezniszczalności, podkreślano, że zostały one wzniesione wspólnym wysiłkiem całego ludu, i że takiej budowli nie zdołają obalić wrogowie. Decyzję tę zatwierdził w lipcu 1820 r. Senat Wolnego Miasta Krakowa. Jako miejsce budowy wybrano Wzgórze św. Bronisławy na zachód od miasta.

Uroczyste rozpoczęcie sypania kopca 15 września 1820 r. stało się wielkim wydarzeniem, przyciągnęło wielu Polaków, także spoza granic Rzeczypospolitej Krakowskiej: weteranów powstań, chłopów, młodzieży. W trakcie trwającej trzy lata budowy znaczną część prac wykonali ochotnicy, symboliczny chociażby udział w sypaniu stał się patriotycznym obowiązkiem, brali w nim udział nawet cudzoziemcy odwiedzający miasto. Ostatecznie, mimo problemów technicznych i finansowych, budowę zakończono 25 października 1823 r. Usypany kopiec miał 80 m średnicy podstawy, 8,5 m średnicy u wierzchołka i wysokość 34,1 m.

Kopiec Kościuszki stoi prawie dokładnie w tym samym miejscu gdzie stał stary Kopiec Welesa zwany też Kopcem Bronisławy lub Broni Słowian.

O Wzgórzu Broni Słowian (Bronisławy) w Welskim Lesie i kilka słów o Łobzowie

- gdzie obok mojego domu przy wspomnianej w artykule pana Cabaja Podchorążówce, Ogrodzie Uznańskich i Sułkowskich w zakolu rzeki Młynówki – stał Kopiec nazywany kopcem Esterki – drugi Łobzowski Kopiec z czterech prehistorycznych Kopców Krakowa. Ten był po prostu Kopcem Matki Ziemi.

Kopiec_Esterki mapa położeniaDawniej istniał w Krakowie jeszcze jeden kopiec – Matki Ziemi. Mieścił się on w dzielnicy Łobzów, w otaczającym łobzowski Pałac Królewski parku. Około roku 1970 kopiec został bezpowrotnie zniszczony, w związku z budową obiektów sportowych WKS Wawel. [C.B.]

O naszym miejscu, czyli Akademii Pedagogicznej na Łobzowie

Instytucja czy wydarzenie często kojarzy się z miejscem. Od ponad 30 lat miejscem dla głównego budynku naszej Uczelni jest Łobzów, dawniej wieś, obecnie dzielnica katastralna Krakowa.

Historia terenu, na którym stoi nasz budynek, zaczęła się około 20 tys. lat temu. Dobiegała wtedy schyłku epoka lodowa, zwana przez geologów plejstocenem. Resztki lądolodu, który rozprzestrzenił się ze Skandynawii, wytapiały się w północnej części terytorium naszego kraju. Ale jeszcze około 300 km na południe od lądolodu panował surowy klimat. W tych warunkach występowała roślinność tundry. Aby obecnie zobaczyć tundrę, trzeba wyprawić się aż poza koło podbiegunowe.

Wisła płynęła już obecną doliną. Ale dno tej doliny było o wiele wyżej. Rzeka rozgałęziająca się na wiele koryt zasypywała teren niesionymi przez siebie piaskiem i żwirem. Piaski te możemy oglądać i dzisiaj. Są wydobywane w Kryspinowie. Równina, którą ogarniamy wzrokiem, stojąc ponad krawędzią wyrobiska piasku, to ówczesne, rozległe dno doliny. Podobnie wyglądało dno doliny Rudawy.

Prądnik, zwany również Białuchą, wpływając do doliny Wisły z niesionego piasku i żwiru sypał stożek napływowy o wachlarzowatym kształcie. Utwory osadzone przez Rudawę i Prądnik można odróżnić od wiślanych, gdyż zawierają wiele otoczaków wapieni. Obie te rzeki spływają przecież z wapiennej wyżyny. Posesja naszej Uczelni jest na granicy między stożkiem Prądnika – od północy, a doliną Rudawy i Wisły – od południa.

Często zalewane dno doliny było skąpo porośnięte roślinnością tundrową. Wiatr mógł przeto z osadów rzecznych wywiewać drobne ich cząstki, przenosił je nieco dalej, po czym opadały one na powierzchnię terenu. Tak powstawał pył transportowany w powietrzu, zwany lessem, który osadzał się na pobliskich wapiennych wzgórzach i nieco dalej, na wzniesieniach wyżyny. Zjawisko wzbijania w powietrze pyłu w czasie silnego podmuchu określa się jako kurz. W opisywanych czasach „kurzyło się” przez wiele tysięcy lat i to z dużej powierzchni.

IMG_0089Wzgórze Broni Słowian – droga od Kopca Kościuszki [Welesa] w stronę Sowińca, gdzie nowy Kopiec Ziemi Rodzimej czyli Niepodległości Ziemi Ojczystej (Ziemi Macierzy), inaczej Matki Ziemi, poświęcony także odtworzycielowi niepodległości państwa Józefowi Piłsudskiemu.

Wydarzenia te oglądali już ludzie. Od 24 do 15 tys. lat temu okresowo zasiedlali północne stoki wzgórza błogosławionej Bronisławy. Patrząc ku północy widzieli równinę przeciętą wieloma odnogami Wisły i Rudawy, pomiędzy którymi jaśniały piaszczyste łachy. W wietrzne dni wzbijał się z niej tuman kurzu. Miejscami błyszczała tafla wody niewielkiego jeziorka. Ze stoków wzgórz myśliwi mogli wypatrywać stada mamutów lub innej zwierzyny. Niekiedy udawało im się zagonić zwierzę do bagna lub na stromą skarpę na stokach wzgórza. Tam unieruchomione łatwiej było upolować. Ślady pobytu tych łowców są odkrywane od lat przez krakowskich archeologów. Bada się ich narzędzia i inne ślady pobytu, liczy kości – doliczono się szczątków 71 mamutów. Odtwarza się siedziby i sposoby polowania tych paleolitycznych łowców wschodniograweckich. Szuka się miejsc uboju, ćwiartowania, rekonstruuje „sytuację stresową”, w której można było zwierzę upolować. Nawiasem mówiąc, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że talent do tworzenia sytuacji stresowych u niektórych mieszkańców tych okolic przetrwał do dzisiaj.

Kiedy kończyła się epoka lodowa i klimat stawał się mniej mroźny, mniej surowy, zanikała tundra. Około 15 tysięcy lat temu zniknęła wieczna marzłoć. Stada mamutów przeniosły się dalej na północ, i niewiele później wymarły. Za zwierzętami powędrowali łowcy. Ich dawne obozowiska pokryła warstwa lessu, w którym teraz drążą archeolodzy.

Opisywany teren zaczęła coraz gęściej porastać roślinność. Najpierw był to las sosnowy, później pojawiły się drzewa liściaste. Wiatr nie mógł już wywiewać ogromnych mas pyłu. Zmienił się wygląd doliny Wisły i Rudawy. Z wielu, pooddzielanych piaszczystymi łachami koryt, pozostało już tylko jedno. Bieg rzeki był i jest do dzisiaj kręty, mówi się że rzeka meandruje. Niekiedy, w czasie powodzi zakole zostaje odcięte przez nurt rzeczny, rzeźbiący nowy odcinek koryta. Powstaje w ten sposób jeziorko o łukowatym zarysie zwane starorzeczem albo wiśliskiem. Daleko od koryta, na peryferiach doliny, u podnóża stożka napływowego Prądnika był teren, z którego woda odpływała słabo, źle zdrenowany. W ten sposób powstało bagno zasilane wodą spływającą od północy z wapiennej wyżyny. Bagno to rozciągało się na terenie późniejszej Czarnej Wsi i Łobzowa. Posesja, na której wznosi się nasza Uczelnia znalazła się na granicy między piaszczystym, bardziej suchym stożkiem Prądnika a bagnem na peryferiach doliny Rudawy i Wisły.

Na dolinę Wisły i Rudawy, porośniętą łęgowym, miejscami bagiennym lasem, z bagnami i jeziorkami w starorzeczach, na widoczne na widnokręgu zalesione już wzniesienia wyżyny, ze wzgórza (obecnie bł. Bronisławy) patrzyli już inni ludzie. Byli to jacyś poganie, którzy wedle tradycji na zachodnim skłonie wzgórza mieli swoją świątynię – gontynę. Trudno się oprzeć wrażeniu, że lokalizacja kościoła Najświętszego Salwatora w X w., a może nawet wcześniej, w pobliżu gontyny, mogła być po części skierowana przeciwko zatwardziałym, pogańskim grzesznikom, próbującym nadal odprawiać swoje obrzędy. Tradycja inwestycji, kierowanych przeciwko konserwatystom również przetrwała w naszym mieście z tą niewielką różnicą, że koszty budowy huty chyba były większe.

Od tego miejsca zaczyna się historia pisana. Być może ten tekst skłoni któregoś z historyków do przedstawienia na łamach Konspektu historii Łobzowa. Bo jest ona długa i ciekawa. Jak już wspomniałem, na opisywanym terenie było rozległe bagno. Na skutek pogłębiania koryta Wisły zaczęło być drenowane i począwszy od peryferii wysychało. Po osuszeniu bagna, organiczno-mineralny osad z jego dna zamienia się w próchnicę. Powstała w ten sposób żyzna i urodzajna gleba zwana czarną ziemią pobagienną. Urodzajność tej gleby rychło dostrzegli rolnicy, o czym świadczy powiedzenie lepszy zagon na Łobzowie, niż gdzie indziej niwa. Oni też rowami osuszali dalsze, bardziej wilgotne części bagna.

Na tych żyznych glebach zaczęły powstawać podkrakowskie osady rolnicze – późniejsze: Bronowice, Łobzów, Czarna Wieś. Nazwa tej ostatniej pochodzi od barwy gleby. Droga, która prowadziła do niej z Krakowa utrwaliła się na planie miasta jako obecna ulica Czarnowiejska. Z czasem wsie wchłonął rozrastający się Kraków.

Z późniejszych wydarzeń odnotuję tylko kilka, związanych z miejscem, na którym stoi nasz budynek. W XIV w. lokowano wieś Łobzów, a w sąsiednich Bronowicach budowano kanał, prowadzący wodę do Krakowa. Kanał, którym płynęła woda od Rudawy do fos miejskich, przechodzący przez Łobzów nazwano Młynówką Królewską. W 1357 r. wzniesiono tu pałac królewski – później budynek Podchorążówki, obecnie Politechniki. Widzimy go po drugiej stronie ulicy Podchorążych.

mapa
Akademia Pedagogiczna – kol. zielony, 2 – Schodki na wale młynówki, 3 – resztki dawnych mostków, 4 – Podchorążówka, 5 – łobzowska szkoła podstawowa. Przy ulicy Przeskok była posiadłość Białczyńskich, a wciąż jeszcze jest posiadłość Uznańskich i Sułkowskich – nazywana dzisiaj Ogrodem Łobzów.

Jak zmieniał się wygląd okolic posesji naszej Uczelni w czasie, gdy zaczęli gospodarować tu rolnicy? Jak już wspomniano, powoli osuszano stawy i mokradła. W ich miejsce pojawiały się najpierw łąki i pastwiska, później grunty orne. Teren przecinały liczne rowy odwadniające. Rosła liczba zagród, gęstniała sieć dróg. Takie zmiany odnotowano na starych mapach. Na Planie Kołłątajowskim z 1785 r. na terenie naszej posesji zaznaczono już grunty orne. Podmokłe łąki były w okolicy obecnego kościoła OO Misjonarzy przy ul. Lea. Dlaczego nazywano je „Do Świniej Krzywdy” – dociec trudno. Rolniczy charakter tego terenu utrzymał się do początku XX w. Większe budynki pojawiły się dopiero po I wojnie światowej.

W połowie lat sześćdziesiątych zaczyna się łobzowski okres w życiu naszej uczelni. Jak ten teren wówczas wyglądał? Wzdłuż obecnych ulic Kazimierza Wielkiego i Juliusza Lea ciągnęły się niewielkie domki i kamienice, większe były przy ul. Galla. Dalej ku zachodowi były tylko zagrody pośród pól, nad którymi wznosił się okazały gmach Podchorążówki. Były tutaj gospodarstwa Czekajskich, Czapików, Czechów, Uznańskich, Koników. Uprawiali głównie warzywa, sprzedawane na krakowskich placach. W wałach, wznoszących się wyżej od poziomu pól było suche koryto Młynówki, nazywanej też krótko Rzeczką. Koryto potem zasypano. Dla miejscowej dzieciarni Młynówka była miejscem zabaw. Do szkoły – mieściła się przy ul. Głowackiego (obecnie przedszkole) i ze szkoły najbliżej było oczywiście wzdłuż Rzeczki. Było tam tyle ciekawych rzeczy, latem pijawki, kijanki i chruściki, zimą lód i kra. Zdarzyło się nawet, że od mostku przy Piastowskiej płynął nią dziennik lekcyjny – cóż poradzić, skoro mógł zawierać jakieś kompromitujące zapisy.

Kopiec_Esterki_lotNa zdjęciu dokładnie widać ziemny wał – koronę stadionu – Kopiec Matki Ziemi znajdował się tu gdzie kępa drzew, na widocznym tutaj jako północno-wschodni, łuku stadionu. Był pięknie położony – wyrastał na równinie – bo tak powinien być posadowiony Kopiec Ziemi, otoczony był ogrodami królewskimi, w pobliżu stał letni dwór Kazimierza Wielkiego. Od reszty Łobzowa oddzielała Ogrody Królewskie rzeka Młynówka.

Wzdłuż Królewskiej i Podchorążych były pola do czasu budowy bloków na początku lat sześćdziesiątych. Pośród tych pól, przecinając dawną ulicę Adama Chmiela wytyczono ulice: Smoluchowskiego i Staffa. W bruku ulicy Kazimierza Wielkiego tkwiły szyny tramwajowe. Linia tramwajowa kończyła się przy Podchorążówce, w tym miejscu zbudowano później stację benzynową. Z tą linią wiąże się zabawna rozmowa na Rynku: „Do Łobzowa? – szablę w szyny i jechać panie podchorąży”. Miał ten Łobzów swój koloryt, furmanów, idoli i dziwaków.

Tutaj jeszcze jedna dygresja. Wynika ona z łobzowskiego konserwatyzmu. Łobzowianie zawsze mówili ul. Lea (czasowo Dzierżyńskiego), Popiela (obecnie Galla). Stare nazwy trwały długo. W 1990 r. nazwę ulicy z 18 Stycznia zmieniono na Królewską. Po co? Ulicę od placu Inwalidów ku zachodowi zaczęto budować przed wojną, budowę dokończyli Niemcy. Nigdy nie miała nic wspólnego z królami, którzy przecież przestali panować 150 lat wcześniej. Po wojnie zmieniono tylko niemiecką nazwę na 18 Stycznia, bo właśnie tego dnia uciekli Niemcy, a wkroczyli Rosjanie. I niezależnie od tego jak się ocenia polityczne i inne skutki tego wydarzenia – stało się to 18 stycznia 1945 r. Nazwa ulicy upamiętniała datę ważnego w historii naszego miasta wydarzenia. I dlatego nie powinna zniknąć.

Wacław Cabaj

Kopiec Esterki

Z Wikipedii

Skocz do: nawigacji, szukaj

Kopiec_Esterki

Kopiec Matki Ziemi [Esterki] z albumu Widoki Krakowa Friedricha Philippa Usenera z 1805 r.

Kopiec Esterki był to kilkumetrowej wysokości kopiec, który według legendy miał powstać w XIV wieku usypany na rozkaz króla Kazimierza Wielkiego na cześć Esterki, jego legendarnej ukochanej, a według innych podań jako miejsce jej pochówku. Są też głosy, iż ów kopiec był pozostałością po jakimś obiekcie obronnym.

[ Kopiec był znacznie starszy, prawdopodobnie z tego samego okresu co kopce Wandy, Swaroga i Welesa - został nie usypany, lecz dosypany czyli odrestaurowany, najprawdopodobniej przez Kazimierza Wielkiego - przyp. C. B.]

Kopiec ulokowany był w Łobzowie, i znajdował się w otaczającym łobzowski Pałac Królewski parku. Według kronik w roku 1787 w czasie pobytu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w Krakowie po raz pierwszy, w asyście króla, przebadano kopiec. Kolejne badania przypadły na drugą połowę XX wieku. Archeolodzy jednak nic nie znaleźli. W latach 50. XX wieku, w związku z budową obiektów sportowych klubu WKS Wawel kopiec został bezpowrotnie zniszczony.

Kopiec Sowiego czczony chwilowo jako kopiec Matki Ziemi – Ziemi Macierzystej ,Ojczyzny Niepodległej –  poświęcony także Odtworzycielowi Niepodległości Polski – Józefowi Piłsudskiemu.

Kopiec Piłsudskiego DSC_9367-1124Jak wiadomo zwieziono do jego wnętrza ziemię – właśnie ziemię  –  z najważniejszych pól bitewnych, w które wsiąkła krew polskich wojów przelana za wolność Macierzy. Jest to jednak Kopiec Sowiego w Welskim Lesie. Welski Las łącznie ze Srebrną Górą gdzie stanął klasztor Kamedułów został wykupiony z rąk Lubomirskich po wielkich staraniach Strażnika Wiary Przyrodzoney Słowian marszałka koronnego Mikołaja Wolskiego (zwracam uwagę na nazwisko) potomka żerców Welesa. Jego zamysłem było odtworzenie w Welskim Lesie sanktuarium Tynu Welesów – a więc systemu świątynnego wszystkich bogów tego Tynu: Welesa (dawny kopiec Welesa- zwany Bronisławy na Wzgórzu Broni Słowian), Nyji (dawna kącina na Wzgórzu Broni Słowian – potem i obecnie gontyna św. Małgorzaty), Sowiego-Polela (wzgórze Sowiniec i potem Kopiec Sowiego – poświęcony Józefowi Piłsudskiemu i Macierzy Niepodległej) i Lela-Lelija (kącina Lela na Wzgórzu Brobi Słowian, późniejszy kościół Salwatora).

Jak wiadomo zwieziono do jego wnętrza ziemię – właśnie ziemię  –  z najważniejszych pól bitewnych, w które wsiąkła krew polskich wojów przelana za wolność Macierzy.

Kopiec Józefa Piłsudskiego (Kopiec Niepodległości, Kopiec Wolności, Sowiniec) – najmłodszy i największy z czterech krakowskich kopców, usypany na szczycie Sowińca (najwyższego wzniesienia Pasma Sowińca) znajdującego się w Lesie Wolskim, w zachodniej części Krakowa na terenie dzielnicy Zwierzyniec.

W 1934 r. Związek Legionistów Polskich wysunął pomysł usypania kopca-pomnika walki narodu o niepodległość. W Warszawie powstał Komitet Budowy Kopca na czele którego stanął płk Walery Sławek. Kopiec rozpoczęto sypać 6 sierpnia 1934 r. w XX rocznicę wymarszu z Krakowa I kompanii kadrowej Legionów.

Kopiec-pilsudskiego22

Po śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego postanowiono kopiec nazwać jego imieniem. Sypanie zakończono 9 lipca 1937 r. W kopcu złożono ziemię z wszystkich miejsc bitewnych I wojny światowej, gdzie udział brali Polacy, w tym ze szczytu Krzemieniuchy. W 1941 r. generalny gubernator Hans Frank wydał rozkaz zniwelowania kopca, który nigdy nie został wykonany.

kopiec_pilsudskiego_P1243650Zimą

Po II wojnie światowej ówczesne władze robiły wszystko, aby kopiec wymazać z pejzażu miasta i ze świadomości krakowian. W 1953 r. przy użyciu czołgu usunięto ze szczytu kopca granitową płytę z wyrytym na niej krzyżem legionowym. Zniszczono wówczas cały stok kopca. W 1981 r. ruszyła wielka akcja odnowy kopca. U jego podnóża spoczęła ziemia z pobojowisk II wojny światowej. Kopiec zaczęto nazywać Mogiłą Mogił.

K_pilsudskiego_widok_z_kosciuszkiWidok z Kopca Welesa na Kopiec Matki Ziemi

Nad kopcem czuwa Komitet Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego powstały w czerwcu 1980 r.

Dane

  • wysokość: ok. 35 m (383,6 m n.p.m.)
  • średnica podstawy: 111 m
  • kubatura: 130 tysięcy m³
  • wysokość wzniesienia Sowiniec, na którym stoi: 358 m n.p.m.

Widok_z_kopca_PiłsudskiegoWidok z Kopca Matki Ziemi na stronę południowo-wschodnią – Gdyby przesunąć jeszcze trochę obiektyw w prawo widać by było Kopiec Kraka, potem zaś świątynię Miłosierdzia Bożego i niedaleko Białe Morza i Bonarkę gdzie miał stanąć Kopiec Jana Pawła II – do tego nie dopuściła Kuria i w Bonarce powstaje Centrum Nie lękajcie się” – zamiast Kopca. Byłby to bowiem jednocześnie kopiec Dażboga, czyli Kopiec Nieba. Moim zdaniem nic jednak nie powstrzyma powstania Kopca Nieba w przyszłości.

Z danych powyżej widać, jak monumentalne jest ulokowanie tego kopca.

Kopiec Krakusa – Kraka, a właściwie Swaroga na Wzgórzu Chorsa -

kopiec o niejasnej przeszłości

Kopiec Kraka przynajmniej posiada magiczne otoczenie i połączenie się z Przyrodą jest tutaj możliwe. Ale co z kultem. Chcemy tutaj postawić święte stołpy bogów. Chcemy wrócić do korzeni.

Kopiec Kraka- Swaroga-Chorsa

Kopiec Swaroga i Chorsa w Ogniu Zachodu

Krak f088

Widok od podstawy – Kopiec Swaroga-Chorsa (poświęcony także Krakowi) na Wzgórzu Chorsa

Kopiec Krakusa, zwany też kopcem Kraka znajduje się na prawym brzegu Wisły w krakowskiej dzielnicy Podgórze. Usypany jest na najwyższym wzniesieniu wapiennego zrębu Krzemionek, na wzgórzu Lasoty (271 m n.p.m.).

Historia

Czas i okoliczności powstania kopca nie są znane. Jan Długosz wiąże jego usypanie z osobą legendarnego założyciela miasta Krakowa – Kraka. Opisuje on, że zgodnie ze zwyczajem Kraka pochowano na szczycie wzgórza i na wieczną pamiątkę usypano kopiec w miejscu jego pochówku (VII w n.e.). Wysokość kopca wynosi  16 m, średnica u podstawy 57 m, a średnica na szczycie 8 m. Kopiec ten mógł pełnić także funkcje miejsca kultu. Uważa się go także za obiekt obronny, sygnalizacyjny czy obserwacyjny. Najbardziej jednak prawdopodobna jest jego funkcja pochówkowa.

Wewnętrzna konstrukcja kopca oparta jest na wysokim słupie z przymocowanymi do niego w układzie promienistym przegrodami wyplecionymi z wikliny. W przestrzeń pomiędzy przegrodami sypana była ubita ziemia i kamienie. Takie rozwiązanie zapewniało stabilność i trwałość całej konstrukcji.

W XIX w. kopiec został włączony w system austriackich fortyfikacji, otoczony wałem ziemnym, murem i fosą, zaś w obrębie muru wzniesiono koszary. Obiekty te zostały zniwelowane w okresie międzywojennym.

K KR zima14345028Nieziemski zimą

Badania archeologiczne

Wykopaliska archeologiczne prowadzono w latach 1934 – 1937. Zbadano najbliższe sąsiedztwo kopca oraz profil w wykopanym od szczytu do podstawy szybie. Znaleziono ślady osadnictwa z okresu młodszej epoki kamiennej i początku żelaznej (1300 – 400 r.p.n.e), co pozwoliło stwierdzić że powstał on najwcześniej ok. 500 lat p.n.e.

Znaleziono także szkielet dziecka, palenisko, brązowe okucie pasa, kłębowisko korzeni zidentyfikowane jako pozostałości 300 – letniego dębu rosnącego na szczycie kopca. Powstała teoria, że jako symbol pogański został on ścięty w momencie pojawienia się chrześcijaństwa, a więc IX lub X wiek. Były one wskazówkami do określenia daty powstania kopca.  Pozwoliły bowiem wysnuć hipotezę o słowiańskim rodowodzie kopca i datować go na VI – VIII wiek.

Istnieje też teoria łącząca powstanie kopców Krakusa i Wandy z obecnością na tym terenie Celtów. W kulturze celtyckiej kopce pełniły bowiem ważną funkcje kultową, a zauważono, że azymut łączący kopce jest zgodny z azymutem wschodu słońca dnia 1 maja. Patrząc o świcie 1 maja z kopca Kraka w kierunku kopca Wandy widać wschodzące dokładnie nad nim słońce. Z kolei dnia 1 listopada słońce wschodzi nad kopcem Kraka patrząc ze szczytu Sikornika. W kalendarzu celtyckim daty te stanowiły ważne święta związane z podziałem roku na dwie połowy. Jeśli nie jest to przypadkowy zbieg okoliczności, to można stwierdzić, że kopiec pełnił rolę obserwatorium astronomicznego lub nawet był swojego rodzaju kalendarzem.

Z kopcem Krakusa związana jest tradycja tzw. „Rękawki” obchodzonej we wtorek po Wielkanocy. Jej nazwa wywodzi się z legendy, według której lud po śmierci Kraka usypał mogiłę nosząc ziemię z rękawach. Określenie „rękawka” pojawia się we fraszce Jana Kochanowskiego i określa usypany rękami grobowiec. Zgodnie z przekazami źródłowymi od XVII w. ze szczytu kopca zrzucano owoce, słodycze i pieniądze zbierane przez biednych i dzieci u jego podnóża. Świadczą o tym także znalezione w powierzchownych warstwach gleby monety z różnych okresów dziejowych. Do połowy XIX wieku Rękawka odbywała się na samym kopcu, jednak przeniosła się na górę św. Benedykta w północnej części wzgórza Lasoty. Dziś ma ona charakter jarmarcznego odpustu. Święto to związane jest z pogańskim świętem wiosny, a przypomina też pogańskie obchody na cześć zmarłych – tzw. Dziady.

kopiec_krakaŚciana kamieniołomu, który zamierza się wypełnić wodą tak jak na Zakrzówku – to dodałoby jeszcze jeden żywioł temu sanktuarium.

Wszystko to pięknie ale nie tak prosto

KRAK trzy góry Podgórza 700px-Nuremberg_chronicles_-_CRACOVIA

Kraków – stara rycina pokazuje w jaki sposób Wawel i Okół- Kraków, były oddzielone Wisłą od Kazimierza, a Kazimierz od Podgórza-Krakotynu z jego trzema Górami – Górą Lasoty, Górą Chorsa i Górą Swaroga. Widoczny jest też Kleparz i Wzgórze Bronisławy (Broni Sławian), gdzie dzisiaj dwa Kopce Broni – Kościuszki i Piłsudskiego oraz Las Welski, i niegdyś zapewne Góra Welesa

dygresja w związku z ryciną

[To wszystko nie jest przypadkiem tylko tajemnym planem Strażników Wiary Przyrodzonej, którzy pomogli nam przetrwać Najciemniejsze Czasy, łącznie z Inkwizycją i wciąż budowali nowe sanktuaria Wiary Przyrody. Przedostatnim był Szczep Rogate Serce, a dzisiaj...? To z tym tak zaciekle walczą katoliccy zawłaszczyciele wawelskiego czakramu ]

Ryn koścół inna stronas krzem 120159396420080112-foto-147Kościół Świętego Józefa w Rynku Podgórskim w Krakowie – budował go mój dziadek Władysław w roku 1905

Zaraz za Kościołem Św. Józefa jest Wzgórze Lasoty, czyli dawny Krakotyn – obwar i tyn Czarnej Królowej Czarodany-Karoduny i Białego Kruka Lasoty oraz jeszcze odrobinę dalej Kopiec Kraka połaczony z Lasotą w nierozewrwalny zespół.

Trzy Kopce rycina 18

Te fantastyczne Trzy Wzgórza nie są wcale takie fantastyczne bo na Krzemionkach były kiedyś połączone ze sobą trzy wzgórza: Chorsa, Swaroga i Czarodany (zwane też Wzgórzem Lasoty).

KRAKÓW FANTASTYCZNY - OK. 1830 r.
Wyobrażenie Krakowa w otoczeniu trzech kopców - miedzioryt  G. Battisty Biasiona.
Kopiec Wandy, położony na pn. wschód od klasztoru Cystersów w Mogile, usypany w VII lub VIII w., o wysokości 14 m. Kopiec Krakusa, na wzgórzu Lasoty na Krzemionkach, między VIII a połową X w., wysoki na 16 m. I kopiec Tadeusza Kościuszki, położony na wzgórzu bł. Bronisławy (Sikornik), na Zwierzyńcu, usypany w latach 1821-23,
o wysokości ok. 34 m.
U podnóża kopca Kościuszki uwidoczniona kaplica bł. Bronisławy, istniejąca tam od XVIII w. (zburzona w 1854 r., później odbudowana).
Reprodukcja ze zbiorów Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.


Wzgórze Lasoty [Las Osta]

wschód Słońca Krak Wanda 9987

Wschód Sołńca-Swarożyca nad Kopcem Wądy-Wody (czyli Wandy) w Mogile, widziany ze Wzgórza Lasoty i okolic Tweru Krakotyńskiego, posadowionego naprzeciw Wzgórza Chorsa i Kopca Kraka (Swarożyca-Chorsa). Jak twierdzą naukowcy z AGH -osoby mocno zorientowane w odwzorowaniach zodiaku i relacjach między obecnymi i byłymi krakowskimi kopcami – teraz 1 maja i 1 listopada widziany jest z kopca Kraka dokładnie nad Kopcem Wód (Wodów). Najprawdopodobniej jednak należy szukać innego kopca lub punktu, gdzie wschodzi słońce w dniach 20-26 marca – bo bez wątpienia wtedy właśnie Kopiec Kraka stawał się i staje się także obecnie, głównym obiektem odwiecznego słowiańskiego rytuału.

Rekawki_Krakow

Rękawka to zwyczaj wielkanocny obchodzony w Krakowie we wtorek po Świętach Wielkanocnych.

Wiąże się go z legendą o kopcu Kraka, usypanym po śmierci króla przez lud. Tradycja podaje, że ziemię na kopiec noszono w rękawach i stąd wzięła się nazwa „Rękawka”. Na podobny źródłosłów wskazuje jedna z fraszek Jana Kochanowskiego w której „rękawka” oznacza grobowiec usypany rękami. Rękawka swoimi korzeniami niewątpliwie nawiązuje do pogańskich obrzędów związanych z Dziadami wiosennymi, przypadającymi na okres przesilenia wiosennego. Sam źródłosłów, wbrew ludowej tradycji, nie ma nic wspólnego z noszeniem ziemi chociaż nawiązuje do kultu zmarłych. W języku czeskim zachował się wyraz rakev oznaczający trumnę, a w serbskim słowo raka oznaczające grób. Do przejawów pierwotnej czci oddawanej zmarłym należało między innymi zrzucanie ze wzgórza pokarmów i monet. Możliwe, że nastąpiło to, w oparciu o, być może jeszcze przedsłowiański kopiec oraz połączenie wątków z legendy o Kraku z wierzeniami słowiańskimi.

Rękaw z6497453X

Rękawka to fragment największego słowiańskiego święta przypadającego na tcały tydzień rozpoczynający się po wiosennym przesileniu czyli po 20 marca i pełni księżyca związaewnj z ta datą. Obecnie nazywa się to świętami Wielkanocnymi, ale było to połączone z Dziadami Święto Świtu Świata, czyli słowiański Nowy Rok. Było to święto Światła zwyciężającego Ciemność, – w te dni topiono Marzannę – królową śniegu, Zimy, Starości i Zapomnienia, urzadzano Wielkie Igry, w Tajną Noc śledzono losy niebiańskiej Bitwy między nowym Światłem i Starym. Igrzyska Rękawki upamiętniały zmarłych i służyły Nowemu Życiu – od tego dnia zaczynał się krótki wyrównawczy miesiąc w kalendarzu księżycowym – świcień. Dlatego mamy pewność że to jest Kopiec Swaroga i Chorsa.

Kraków_-_Rękawka_2008_-_festival_4

Przypuszcza się, że budowa pochodzącego z XI lub XII wieku kościółka św. Benedykta i ustanowienie święta patrona w dniu 21 marca (pierwszy dzień wiosny), było reakcją kościoła na żywe praktyki pogańskie na Krzemionkach.

Rekawka jest obchodzona jednoczesnie na Wzgórzu Krakotynu czyli Zamku Czarnej Kólowej -Czaroduny i jej brata Białego Kruka Lasoty, na Wzgórzu Chorsa gdzie stoi Kopiec Swaroga oraz na Wzgórzyu Swaroga – gdzie dizsiaj jest Park bednarskiego, Stadion Korony i Wieża TVP Kraków.

Historycznie rzecz ujmując, co najmniej od XVII w., o czym świadczą przekazy źródłowe, ze szczytu kopca w czas odpustu (we wtorek, będący kiedyś również dniem świątecznym) zamożni krakowianie zrzucali owoce, słodycze i pieniądze (w powierzchniowej warstwie odnaleziono monety z różnych okresów dziejowych), zaś biedni, żacy i dzieci zbierali je u podnóża. Do połowy XIX w. Rękawka odbywała się na samym kopcu Krakusa, jednak po przekopaniu wzgórza na potrzeby budowy linii kolejowej, przeniosła się na górę św. Benedykta w północnej części wzgórza Lasoty i połączona została z odpustem i ludową zabawą koło kościoła św. Benedykta na Krzemionkach.

W okresie zaboru austriackiego, w 1897 roku obchody zostały zakazane. Zamknięto nawet dojście na kopiec. Władze planowały w tej okolicy budowę fortu artyleryjskiego, a ponadto chciały zlikwidować tumult i przejawy agresji wśród zgromadzonych pod kopcem.


Lasota 750px-Kosciolswbenedykta

Pod tym kościółkiem Św. Benedykta wykopano ruiny średniowiecznej rotundy, a ją postawiono po prostu na ruinach tynu Czarnej Królowej – Czarodany i jej brata Lasoty – Białego Kruka

„Ze strony Stowarzyszenia Miłośników Podgórza:

Nie ma chyba Polaka, który nie znałby legendy o Kraku i mistrzu Twardowskim; nie ma krakowianina, który nie wiedziałby o „Rękawce”, obozach „Liban” i „Płaszów”. Mało kto wie natomiast, że na Krzemionkach Podgórskich można dzisiaj spacerować po dnie morza jurajskiego i oglądać efekty kolizji płyty Afrykańskiej i Euroazjatyckiej oraz, że przez wieki dostarczały one kopalin skalnych dla rozbudowującego się Krakowa. W obrębie Krzemionek Podgórskich, jak mało gdzie, geologia splata się z historią Krakowa.

Ten niewielki nasyp ziemny w kształcie stożka, o wysokości 16 i średnicy 57 m u podstawy, usypany został na wyniosłym (271 m n.p.m.) zrębowym wzgórzu Krzemionek Podgórskich zbudowanym z białych wapieni jurajskich. Według Długosza tutaj pochowano legendarnego Kraka, założyciela Krakowa. Wiek i geneza kopca – słowiański czy celtycki – nadal są przedmiotem dyskusji, mimo licznych badań. Obszernie relacjonuje je prof. Jerzy Wyrozumski w znakomitym dziele „Dzieje Krakowa”.

Badania wykopaliskowe przeprowadzone w latach trzydziestych XX wieku, z inicjatywy „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” nie przyniosły ostatecznych rozstrzygnięć i nie potwierdziły przypuszczenia, że kopiec jest mogiłą. Znalezione blisko podstawy kopca okucie pasa typu awarskiego zdaje się wskazywać na VII-VIII wiek jego usypania, zatem należałoby go łączyć z epoką plemion słowiańskich, ale jest to przesłanka dość wątła i niczym nie potwierdzona, a okoliczności jej znalezienia budzą wiele wątpliwości.

Prof. Janusz Kotlarczyk geolog z AGH, analizując położenie kilku par kopców z terenu Polski południowej, przypisał zespołowi kopców Krakusa i Wandy funkcję kalendarzową nałożoną na funkcję kultową. Azymut wyznaczony przez kopiec Krakusa i Wandy jest zgodny z azymutem wschodu słońca w dniu 1 maja. W kulturze Celtów rok dzielił się na dwie połowy: jedna rozpoczynała się 1 maja wielkim świętem Beltaine (w czasie którego gaszono stare i rozpalano nowe ogniska symbolizujące letnie słońce); druga 1 listopada świętem Samhain (inaugurującym nowy rok, o niezwykle bogatych obrzędach, z których wiele odprawiano na kurhanach). Święta te oznaczały również początek i koniec wypasu bydła. Hipoteza o celtyckim pochodzeniu kopca Krakusa wydaje się wysoce prawdopodobna i została bardzo poważnie potraktowana przez wielu archeologów i historyków.

Tylko ta sprzączka awarska… To nie wszystkie zagadki i tajemnice kopca. Na jego szczycie, w trakcie wykopalisk, znaleziono pień i korzenie 300-letniego dębu oraz ślady kapliczki i starych pochówków. Nie tylko nie rozwiały one wątpliwości, ale jeszcze je pogłębiły. Wielka szkoda, że nie zachował się pień dębu, ponieważ dzisiejsza dendrochronologia pozwoliłaby bardzo precyzyjnie ustalić czas jego wegetacji. Zatem mimo licznych badań i dyskusji legendarny kopiec Krakusa nadal strzeże tajemnicy swego pochodzenia.

kopieckraka

Widok Krakowa ze zbocza Kopca Kraka – na pierwszym planie wieża Kościoła Św. Józefa

Z kopca Krakusa rozciąga się wspaniała panorama. Geologicznie znajdujemy się na ostatnim – w kierunku wschodnim – wyniosłym wzgórzu, fragmencie monokliny śląsko-krakowskiej, sterczącym wśród osadów zapadliska przedkarpackiego reprezentowanych przez morskie iły mioceńskie (monoklina – to rodzaj wielkiej płyty złożonej z zespołu warstw zgodnie nachylonych pod niewielkim kątem; zapadlisko – to rozległe obniżenie ograniczone uskokami, wzdłuż których krawędzie zapadliska zostały podniesione, a uskok to przerwanie ciągłości warstw połączone z ich przesunięciem).

Obchody na Kopcu 04b

Kopiec Kraka-Swaroga-Chorsa – jedno ze słowiańskich świąt – związane z legendą Rękawki. Generalnie Starosłowiańska Świątynia Światła Świata obchodzi tu wszystkie święta związane z Równonocami i Przesileniami – czyli 4 najważniejsze, w tym  Święto Światła Świata – 26 grudnia [co ciekawe zdjęcia pochodzą z anglojęzycznej strony poświęconej cudom Krakowa: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=305719]

Patrząc w kierunku północnym i zachodnim widzimy następne zrębowe wzgórza: skałki Twardowskiego, Wawel, nieco dalej wzgórze Bronisławy i Sowińca wybijające się z płaskiej morfologii doliny Wisły. Na horyzoncie wyniesiony teren należy do monokliny śląsko-krakowskiej. Wzgórza widoczne w kierunku południowym zbudowane są z pofałdowanych utworów zapadliska, w których usytuowane są złoża soli w Wieliczce i siarki w Swoszowicach. Na horyzoncie widać wyniosłe pasma wzgórz należących już do Karpat fliszowych złożonych z przekładających się wielokrotnie warstw piaskowców i iłowców. Można je zobaczyć w setkach kamieniołomów, w dnie i brzegach rzek i potoków karpackich.

fort_31_sw_benedykt_wzgorze_lasoty_krakow_2

Fort Benedykta na wzgórzu Lasoty – poaustriacka Twierdza Kraków – fragment największej europejskiej fortyfikacji, obejmującej Trzema Pierścieniami Kraków i okolice

W pobliżu kopca znajdują się liczne nieczynne kamieniołomy, w których począwszy od XIV wieku pozyskiwano materiał budowlany dla potrzeb rozwijającego się Krakowa. Ostatni z nich („Liban”) zamknięto kilkanaście lat temu. W ramy krajobrazu, ściśle związanego z budową geologiczną, nasi przodkowie znakomicie wkomponowali zabudowę starego Krakowa: monumentalną bryłę Zamku Wawelskiego, kościołów: Mariackiego, św. Katarzyny, św. św. Piotra i Pawła, Bożego Ciała, św. Mikołaja, oo. Paulinów na Skałce oraz kościół i klasztor oo. Dominikanów. Na wzgórzu Bronisławy widać kopiec Kościuszki, a na Sowińcu kopiec Piłsudskiego; dalej na zachód klasztor oo. Kamedułów na Bielanach.

Niestety ten wspaniały obraz posiada fatalną oprawę współczesnej zabudowy. Poraża dysonans między urokliwym „starym” i nieciekawym (żeby nie powiedzieć koszmarnym) „nowym” Krakowem. Sztampowe blokowiska, dymiące kominy Łęgu i Huty Sendzimira skłaniają do niewesołej refleksji na temat architektonicznych osiągnięć ostatnich 50 lat. W bezpośrednim sąsiedztwie widoczny jest zaś stary cmentarz Podgórski, urokliwy kościółek św. Benedykta, jeden z bastionów austriackiego systemu obronnego i wieża telewizyjna.

KRAk krzem wieża z5285389XWieża TV na Wzgórzu Swaroga

Mroczne dzieje Krzemionek Podgórskich

Schodząc z kopca Krakusa w kierunku południowym można przejść wzdłuż ogrodzenia cmentarza. Po prawej stronie będą wtedy doskonale widoczne ściany, założonego u schyłku XIX wieku, kamieniołomu „Liban”. Grube ławice wapieni leżą poziomo. Wyraźnie zaznaczają się trzy systemy regularnych spękań (tzw. ciosowych) – dwa systemy ciosu pionowego i cios poziomy – pokładowy. W ścianie południowej kilka niewielkich nisz o rdzawo – brunatnym zabarwieniu. To efekt procesów krasowych polegających na rozpuszczaniu skał przez wody powierzchniowe i podziemne.

Krakow_kamieniolom_Liban_20060218_1248

Kamieniołom Liban

Dno kamieniołomu jest częściowo zalane przez wodę, z której wystają resztki scenografii do filmu „Lista Schindlera” (tutaj kręcono sceny obozowe). W latach 1942 – 1944 Niemcy założyli w kamieniołomie karny obóz Służby Budowlanej „Liban”. Liczba osób, które zginęły w hitlerowskim obozie, jest trudna do oszacowania (podczas jego likwidacji zastrzelono 21 osób).

KRAk pomnik Pamięci inne13_034Pomnik Memoriał Ofiar Holocaustu – Płaszów

O Kopcu Wawelskim, Drugim Kopcu Estery i innych których nie ma

Jednym z najstarszych zabytków architektury w Polsce jest Kopiec Kraka, zwany równie często kopcem Krakusa lub Rękawką. Tradycja powiada, iż lud wznosił kopiec, nosząc ziemię w rękawach. Ciekawa jest kwestia etymologii słowa „Rękawka”. Może się ono wywodzić się od czeskiego słowa „rakew” czyli trumna lub serbskiego „raka” oznaczającego grób. Najprawdopodobniej kopiec jest kurhanem.

Według tradycji jest to grób mitycznego założyciela Krakowa, potężnego księcia Wiślan. Nie ulega wątpliwości, że usypano go z bardzo ważnej przyczyny, przy ogromnych nakładach pracy, na najwyższym wzniesieniu Krzemionek – Górze Lasoty. Materiał, z którego sypano kopiec, nie pochodzi z najbliższej okolicy. Piasek i żwir wynoszono na górę z doliny Wisły.

Wiadomo, że w Krakowie było niegdyś więcej podobnych kopców. Niestety zabytki te nie dotrwały do dzisiejszych czasów, zostały bezmyślnie zniszczone. Choćby dla przykładu, kopiec Esterki w Łobzowie, który istniał jeszcze do 1950 roku! Zniszczono go bez uzgodnienia z archeologami, podczas budowy boiska sportowego… Albo kopiec na Wzgórzu Wawelskim (prawdopodobnie istniał jeszcze do XVIII w.). Poza Krakiem i Wandą, dwoje innych członków tego rodu miało swoje kopce. Jeszcze w XIX w. istniał w pobliżu kopca Krakusa niewielki kopczyk zwany „Mogiłą babki Kraka”. Niedaleko Krakowa w Krakuszowicach (koło Bochni) znajduje się po dziś dzień kopiec „Syna króla Kraka”.

W dość bliskiej odległości od kopca Kraka znajduje się maleńki romański kościółek św. Benedykta. Z tą świątynią związana jest legenda o „Złej Księżniczce”. W sąsiedztwie kościoła odnaleziono pozostałości starszej budowli i dawnego pallatium. Kościół św.Benedykta stoi w miejscu, gdzie czczono niegdyś pogańskiego bożka Śwista (zwanego też Poświstem). Kościół otwierany jest raz w roku, we wtorek po Wielkiej Nocy, kiedy odbywa się tu obrzęd zwany „Rękawką”. Pierwotnie ta ludowa zabawa odbywała się przy Kopcu Kraka. Obrzęd przypominał kiedyś stypę pogrzebową, wiązał się z pogańskim świętem wiosny i zwyczajem oddawania czci zmarłym przodkom. Wówczas palono ognie i raczono się jadłem. Dziś „Rękawka” to odpust, związany z patronem kościoła św. Benedyktem. Nietrudno się domyślić, że ten chrześcijański zwyczaj pojawił się w miejsce dawnej pogańskiej tradycji.

art rotunda

Rotunda-palatium na górze św. Benedykta – rekonstrukcja wg prof. dr Wiktora Zina

Przed II wojną światową częściowo przebadano kopiec. Nie odnaleziono mogiły Kraka, ani skarbów, na co bardzo liczono. Okazało się, że szczyt kopca był wielokrotnie naruszany. Rósł na nim kiedyś olbrzymi, 300-letni dąb, o wysokości 33 m i obwodzie 12,5m. Zapewne kopiec był miejscem kultu pogan, a drzewo uznawano za święte. Dąb prawdopodobnie został ścięty wraz z nastaniem chrześcijaństwa na przełomie IX i X w. Rozkopując kopiec badacze natrafili na resztki drewnianego słupa i wiklinowych przegród. Zatem konstrukcja ta została wykonana solidnie, według przemyślanego planu. W czasie badań odnaleziono liczne wyroby krzemienne, odłamki ceramiczne, monety, znoszone zapewne wraz z ziemią podczas sypania kopca. W dolnych zaś partiach usypiska znaleziono brązową ozdobę awarską, pochodzącą najprawdopodobniej z z VIII w n.e. Przedmiot ten posłużył jako pomoc przy datowaniu kopca. Jest to także okres, kiedy mógł zostać posadzony dąb na szczycie kopca – zatem VII lub VIII w n.e. Wyniki badań, co do wieku odnoszą się także do bliźniaczego kopca Wandy, który jeszcze nigdy nie był badany (archeolodzy poznali tylko okolice kopca).

art ozdoba

Ozdoba awarska znaleziona podczas badań archeologicznych kopca.

Wyobraźnię rozpala fakt, iż takie kopce ciągną się wzdłuż Wisły od Krakowa po Sandomierz. Mogły one pełnić rolę kurhanów, miejsc kultu pogan lub też tworzyć sieć „sygnalizacyjną” w państwie Wiślan. Kopce te spełniały zapewne rolę punktu obserwacyjnego.

Istnieje również hipoteza celtyckiego pochodzenia kopców Kraka i Wandy, które mogły być pomocne w wyznaczaniu pór roku i najważniejszych świąt kultowych.

Ostatnio znalazłam informację, iż kopce mogły pełnić funkcję znaków astronomiczno-geodezyjnych. Wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia. Zachód natomiast widoczny jest nad kopcem Krakusa w dniach 4 listopada i 6 lutego (informacje ze strony: http://www.fortyck.pl/wiesci_inne_54.htm).

Oba kopce: Kraka i Wandy tworzą ze Wzgórzem Wawelskim (na którym istniał kiedyś kopiec) trójkąt równoboczny! Pozwala to przypuszczać, iż nasi przodkowie wznieśli kopce w pełni świadomie i pełniły one niegdyś istotną rolę.

Literatura:

„Kopce na ziemiach Polski” G. Gill


Kopiec Wądy-Wody czyli Wandy

Kopiec_Wandy_4_VII_2005_001

Kopiec Wandy – kopiec w Nowej Hucie, dzielnicy Krakowa. Jeden z czterech kopców znajdujących się w Krakowie (istnieją także Kopiec Piłsudskiego, Kopiec Krakusa, Kopiec Kościuszki). Kopiec został zbudowany prawdopodobnie ok. VII – VIII wieku n.e. Wedle popularnej legendy ma on stanowić mogiłę Wandy, córki księcia Kraka, której ciało miano wyłowić z nurtów nieopodal przepływającej Wisły. Kopiec wieńczy marmurowy pomnik projektu Jana Matejki, ozdobiony kądzielą skrzyżowaną z mieczem oraz napisem „Wanda”.

Historia Kopca [edytuj]

  • 1222 – pierwsza wzmianka o wsi Mogiła, której nazwa wiązana jest z Kopcem Wandy.
  • 1584 – pierwsza wzmianka o kopcu.
  • 2 połowa XIX wieku – cystersi oddają kopiec w ręce narodu.
  • 1860 – Austriacy otaczają kopiec szańcem ziemnym. Staje się częścią fortyfikacji Twierdzy Kraków.
  • 1888-1890 – zamiana ziemnego szańca na ceglano-kamienny fort.
  • 1890 – Kornel Kozerski na własny koszt odnawia kopiec i na szczycie umieszcza marmurową rzeźbę orła, zaprojektowaną przez Jana Matejkę.
  • 1890 – prawdopodobnie w związku z opisanymi powyżej pracami, w okolicach 1890 r., kopiec zostaje pierwszy, i jedyny jak do tej pory, raz oficjalnie przebadany przez nieformalnego naczelnika Ekonomatu w Krakowie i współzałożyciela Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Teodora Kułakowskiego, nie było to jednak badanie archeologiczne sensu stricte[1]
  • 1968-1970 – rozebranie fortu.

Przybliżone dane

  • wysokość 14 m (238 m n.p.m.)
  • średnica podstawy 45-50 m
  • średnica ściętego szczytu – 9,5 m
  • objętość około 9 tys. m³

Ciekawostka

Stojąc na Kopcu Wandy 1 listopada zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad Kopcem Krakusa; natomiast stojąc na kopcu Krakusa 1 maja zobaczymy słońce wschodzące nad Kopcem Wandy.

KopiecWandy2

Będziemy czekać pewnie ze sto lat na to żeby ktoś zrozumiał, że temu kopcu należy przywrócić wszystkie jego funkcje aby mógł wrócić do nas jako nasze dziedzictwo kulturowe. Jego otoczenie – w którym przecież archeolodzy znaleźli ceramikę i różne wyroby z czasów kultury łużyckiej i wczesnosłowiańskie – jest tak zdewastowane, że trudno sobie wyobrazić coś bardziej koszmarnego – za plecami Huta Sendzimira, a obok dwupoziomowe skrzyżowanie ruchliwych ulic i pętli oraz torów linii tramwajowych – krajobraz po bitwie industrialnej, szpetota totalna. Nie wspomnę już o tym, że może to urażać czyjeś uczucia religijne – przecież Polska jest domem wyznawców nie tylko jedynie słusznej religii rzymsko-katolickiej, istnieją zarejestrowane i działające kościoły rodzimowiercze. Co one na to? Nie słyszałem żeby RKP domagał się elementarnego poszanowania uczuć religijnych od władz kraju, województw i miast. Na przykład Żydzi – chociaż ich w Polsce prawie nie ma – wywalczyli szacunek dla swoich cmentarzy i bożnic. Czy wyznawcy Wiary Przyrody, którzy w Polsce żyją, doczekają się kiedykolwiek poszanowania miejsc kultu.

Kopiec Wandy

Kopiec znany jako Kopiec Wandy – jest w istocie Kopcem Bogini Wód – Wądy i razem z Kopcem znanym jako Kopiec Kraka – a w istocie Kopiec Dwóch Bogów – Swaroga – Boga Ognia Niebieskiego oraz Chorsa – Boga Księżyca, tworzy w czasie równonocy wiosennej i jesiennej  zegar wyznaczający czas wschodu i zachodu słońca w te wielkie i ważne, swięte dni. Równonoc wiosenna, jak wiadomo to dzień zwany Wielką Nocą – początek słowiańskiego Nowego Roku.  Wypada on nie w żadną niedzielę i nie ma nic wspólnego ze zmartwychwstabniem Chrystusa, lecz zawsze w pełnię księżyca najbliższą dnia 21 marca. Jest to dzień przełomu w przyrodzie, kiedy słońca zaczyna przybywać, a życie odradza się wiosennie po okresie moru zimowego. Tego dnia na kopcach powinny się odbywać uroczystości religijne!

Jak to miałoby być możliwe na takim śmietniku dziejów. Niech nikogo nie zmylą poniższe sielskie ujęcia, trzeba się nieźle nagimnastykować żeby tak to przedstawić. Władze miasta prawdziwą tradycję i dziedzictwo mają za nic. Kultywują tutaj jakieś postkomunistyczno-chrystiańskie podejście do tematu.

K Wandy f071

Pięknie? O Tak!

O Kopcach jako systemie kalendarzowym

Rozmowa z prof. Władysławem Góralem z Wydziału Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH

- 21 czerwca kilkadziesiąt osób wstało przed świtem, by z kopca Krakusa obserwować wschód Słońca dokładnie nad kopcem Wandy.

Mieli szansę zobaczyć?

- Nie.

Tego dnia Słońce wschodzi dużo bardziej na północ, na lewo od kominów elektrociepłowni Łęg.

- Więc to tylko legenda, że wzajemne położenie kopców jest szczególne?

- Ależ nie.

Po prostu datę 21 czerwca podał ktoś, nie mający rozeznania w astronomii i odtąd bezmyślnie się ją powtarza.

W rzeczywistości wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia.

- A zachód nad kopcem Krakusa?

- 4 listopada i 6 lutego.

- Skąd Pan to wie?

- Jestem astronomem i geodetą.

W latach 90. wraz z kolegami z Zakładu Geodezji i Kartografii AGH, za pomocą pomiarów GPS, precyzyjnie ustaliliśmy współrzędne geograficzne krakowskich kopców.

To pozwoliło nam obliczyć wschody i zachody Słońca dla wybranych linii.

O dacie majowej pisał też w latach 70. profesor AGH Janusz Kotlarczyk.

- Trochę szkoda, że teoria z 21 czerwca się nie sprawdziła.

Letnie przesilenie, najkrótsza noc w roku…

- Cztery podane przeze mnie daty są jeszcze bardziej szczególne.

Jeśli dobrze się przyjrzeć, okaże się, że dzielą rok na cztery, w przybliżeniu równe części.

Na dodatek, dokładnie pomiędzy nimi, odnajdziemy terminy niezwykle ważnych wydarzeń astronomicznych: 20 marca – wiosenne zrównanie dnia z nocą, 21 czerwca – letnie przesilenie Słońca, 22 września – równonoc jesienna i przesilenie zimowe 21 grudnia.

Te daty dzielą rok na osiem, w przybliżeniu równych części, a wyznacza je tylko jedna linia, łącząca kopiec Krakusa z kopcem Wandy!

I to jest prawdziwy fenomen.

– Powiedział pan: tylko jedna?


Czyżby takich linii było więcej?

- Szukając informacji w Internecie, natrafiłem na opis kopca Kraka w Krakuszowicach.

Legenda głosi, że pochowano w nim syna Krakusa.

Na zdjęciach satelitarnych nie mogłem dojrzeć owego kopca, więc pojechałem na miejsce.

Okazało się, że nie dość, że jest cały zarośnięty drzewami, to jeszcze dość dziwnie położony.

- Dziwnie?

- Nie leży na wierzchołku wzgórza, ale na jego zboczu.

Miejscowi tłumaczą, że w tym miejscu młody Krak miał zostać rozszarpany przez wilki lub zabity podczas polowania.

Zacząłem jednak szukać astronomicznych powiązań między położeniem kopcem legendarnego ojca, syna i córki.

- Znalazł Pan?

- I to nie byle jakie.

Tam dopiero zaczyna się ciekawa astronomia.

Po pierwsze: linia łącząca krakowski kopiec Krakusa i kopiec Kraka z Krakuszowic ma podobne własności, jak linia kopiec Krakusa – kopiec Wandy.

Jest do niej symetryczna i również dzieli rok na osiem równych części.

Pojawia się także ciekawa zależność między kopcem Kraka a Wandy.

Wiąże się ze szczególnym położeniem wschodu i zachodu Księżyca.

- Chwileczkę, przecież Krakuszowice są chyba dość daleko.

- Leżą w gminie Gdów, na północ od Niegowici.

W linii prostej od kopca Krakusa to jest 22,7 km.

Od Wandy – 18,4 km.

- To chyba zbyt daleko, by można je zobaczyć gołym okiem?

- Rzeczywiście.

Przy dobrej widoczności krakowskie kopce są ze swoich wierzchołków dostrzegalne.

Dzieli je dystans 8,63 km.

Krakuszowicki jest dalej.

Dlatego pomiędzy nimi musiały być punkty pośrednie.

Mamy już kandydatów na te punkty…

- Chce Pan powiedzieć, że wokół Krakowa takich punktów – kopców może być więcej?

- Tak, określają inne charakterystyczne linie astronomiczne i mamy naukowe podstawy, by tak twierdzić.

Myślę, że dawni mieszkańcy Krakowa już dwa, trzy tysiące lat temu dostrzegli, iż pewne miejsca są szczególne pod względem astronomicznym.

Niedawno na terenie Niemiec odnaleziono tzw. dysk z Nebry – krążek z brązu, o średnicy 32 cm, na którym, za pomocą złotych wstęg, zaznaczono zakres wschodów i zachodów Słońca w tej miejscowości.

Wiek dysku określono na 3,6 tys. lat.

Świadczy to o wysokim poziomie astronomii na terenie Europy Środkowej w początkowej epoce brązu.

- Więc krakowskie kopce byłyby…

Czym?

Kalendarzem?

- Z mojego punktu widzenia, mówiąc językiem współczesnym, są to znaki astronomiczno – geodezyjne.

W literaturze przypisuje się im różne funkcje: sygnalizacyjno – obserwacyjne, grzebalne, na pewno religijno – rytualne.

- Kto mógł je wznieść?

- Ja wiążę je z elitami, które wzbogaciły się na kopalniach w Bochni i Wieliczce.

Sól z solanek na skalę przemysłową pozyskiwano tam już w neolicie.

Z wielu miejsc w rejonie Wieliczki krakowskie kopce są świetnie widoczne.

Choć, oczywiście, siedzibą owych elit było zapewne wzgórze wawelskie.

- Wawel?

- Tak.

W Krakowie jest to miejsce pierwszorzędne.

Kopce są ściśle powiązane astronomicznie z jego wierzchołkiem.

Dla stojącego tam obserwatora, kopiec Krakusa i – nieistniejący już – kopiec Estery, wyznaczają ekstremalne położenia wschodu i zachodu Księżyca.

- Nie rozumiem.

- Ruch Księżyca na nieboskłonie jest bardziej skomplikowany niż ruch pozorny Słońca na niebie.

Wiąże się to z nachyleniem jego orbity do płaszczyzny, po której Ziemia okrąża Słońce.

Raz na 18,6 roku Księżyc wschodzi w najbardziej na południe wysuniętym punkcie horyzontu.

Patrząc z wierzchołka wzgórza wawelskiego, wypada to właśnie nad kopcem Krakusa.

Po 9,5 roku, czyli w połowie tego okresu, Księżyc zachodzi natomiast nad kopcem Estery.

- Czyli gdzie?

- Na miejscu trybun dzisiejszego stadionu ”Wawel”.

Powiem jeszcze, że linia wzgórze wawelskie – kopiec Estery jest prawie równoległa do linii kopiec Wandy – kopiec Kraka w Krakuszowicach…

- Ale jak ludzie sprzed kilku tysięcy lat mogli to wymierzyć?

- Nie wiemy, czy znali trygonometrię.

Starożytni Grecy znali.

Może zaimportowali jakiegoś naukowca?

Ta wiedza na pewno świadczy o ich wysokim poziomie.

Podobnie kunszt budowniczych – najlepszy dowód, że prehistoryczne kopce wciąż stoją, podczas gdy Piłsudskiego i Kościuszki po deszczach niemal się rozpłynęły.

- Daty, które podał Pan na początku pokrywają się z głównymi świętami kalendarza celtyckiego.

Może tam trzeba szukać twórców tego systemu?

- Może.

Celtowie dzielili rok na połowę: letnią i zimową.

Początek roku wypadał w ok. 1 listopada, czyli mniej więcej wtedy, kiedy z kopca Wandy zachód Słońca widać na tle kopca Krakusa.

Letnia połowa rozpoczynała się w maju, gdy wschód Słońca obserwowano na tle kopca Wandy.

Ale tego, czy te wzniesienia są dziełem Celtów, na tej podstawie nie można przesądzić.

– Czy jest szansa, że będziemy mieli w Krakowie własny, ”ziemny Stonehenge”?

- W kamieniach ze Stonehenge jest zapisanych wiele interesujących zależności, ale linia krakowska, określona przez kopiec Wandy i kopiec Krakusa, nie jest w nich tak wyrażnie zaznaczona.

Kopce i niektóre naturalne wzgórza wokół Krakowa i Wieliczki tworzą coś w rodzaju prehistorycznej sieci astronomiczno – geodezyjnej.

To jest wysokiej klasy ciekawostka.

Napisałem o niej już trzy artykuły naukowe i temat nie jest wyczerpany…

Udokumentujemy ją odpowiednio i nie chcę powiedzieć, że będziemy mieli krakowski Stonehenge, ale nie będzie to rzecz gorsza.

Tekst: Katarzyna Kobylarczyk
Żródło: ”Dziennik Polski” z dnia 2 lipca 2006 r.

[Bardzo ciekawe - prawda? Nie przesadzałem ani troszeczkę z Kopcem Estery - Matki Ziemi i innymi sprawami, a powiem wam za panem profesorem, że dalej jest jeszcze głębiej więcej i ciekawiej niż w Stonehenge, a na dodatek czas juz przestać wciąż ględzić w koło o Celtach. Wystarczy zrobić jeszcze tylko jeden mały krocvzek by na TYLE WGŁĘBIĆ SIĘ W DZIEJE ABY ZACZĄĆ ODKRYWAĆ BEZ TRUDU RUCHY JAKIE MIAŁY TU MIEJSCE. Skołoci przepędzili Kiełtów już w około 1000 roku p.ne. znad Dniepru i Dniestru, a potem także z Moraw i Harii-Harwątji (Harwądji, Harwenedii, Kharpątji). O Morawy i Harię - najbardziej zachodnią część Nurusji, trwały nieustanne boje pomiędzy Królestwem Sis i właśnie Kiełtami - zgadza się - z powodu złóż soli i żelaza.

Moim zdaniem to Skołoci, którzy są tym samym co Wenedowie i Słowianie wykonali nie tylko ten system kalendarzowy w okolicy Caroduny - Krakowa, ale także Dysk z Nebry (o tym także będziecie mogli dokładnie przeczytać w Księdze Ruty) i najprawdopodobniej Kręgi w Węsiorach i Odrach, a także Kręgi na Wielkiej Wyspie - czyli w Wielkiej Brytanii. Nie przypadkiem niedaleko Stonhenge jest usypany Kopiec Silbury Hill - najwyższy ponoć sztuczny kopiec w Białym Lądzie - chociaż krakowskim kopcom niewiele brakuje do niego ledwie 6 metrów, a do tego sa wykonane wyjątkowo pięknie i położone nieporównanie wynioślej i ciekawiej w o wiele ciekawszym terenie pełnym doprawdy wciąż niezbadanych tajemnic i zagadek. C.B.]

KopiecWandy1

Jeszcze piękniej?

Kopiec w Krakuszowicach pod Krakowem, a właściwie pod Lednią Górą i Wieliką Górą (Wieliczką)

Uchodzi za kopiec Kraka II (a więc tego zwanego Szczyrowojem), ale nie wypowiadam się na razie czym w istocie jest i jakiemu bóstwu był poświęcony. Na pewno potrzebne są badania, tylko kto – kiedy-  i za czyje pieniądze – je wykona?

Oto ciekawy artykuł, na podkreślenie w naszej walce o miejsca święte zasługuje kilka ostatnich zdań autora, które wyróżniłem boldem.

Szczytową głupotą komuchów było zniszczenie kopca zwanego Kopcem Esterki na Łobzowie w Krakowie, który wbudowano w wał stadionu wojskowego klubu Wawel. Ani go nie przebadano, ani nie sposób stwierdzić jakiemu bóstwu był naprawdę poświęcony – bo na pewno nie usypał go Esterce Kazimierz Wielki. Łobzowianie byli tylko jego ogrodnikami. Urodziłem się i wychowywałem pięćset metrów od tego miejsca, a może mniej. Rodzina Sułkowskich i Białczyńskich to rodziny szlacheckie, ale parające się ogrodnictwem od wieków.

Kopiec Kraka II w Krakuszowicach

czwartek, listopad 27, 2008

Niedaleko Bochni i Gdowa w miejscowości Krakuszowice znajduje się tajemniczy kurhan z czasów przedhistorycznych. Jest on położony na terenie dawnego, nieistniejącego już ogrodu dworskiego.
Kopiec ma wysokość ok. 10 m i w przeciwieństwie do Kopca Kraka czy Wandy jest mocno zarośnięty i niepozorny.

Istnieje wielowiekowa opinia, iż kopiec jest mogiłą królewską. Od dawna rozpalał on wyobraźnię ludu, który przekazywał z pokolenia na pokolenie podania.
Najbardziej popularna legenda głosi, że kopiec to królewska mogiła Kraka II Starszego, który został podstępnie zamordowany przez zazdrosnego o władzę brata – Krakusa Młodszego. Stąd też nazwa miejscowości Krakuszowice.
O bratobójstwie wspominał już żyjący na przełomie XII i XIII w. kronikarz Wincenty Kadłubek tymi słowy: „zaraz po zabiciu smoka, młodszy napadł i zgładził brata wspólnika zwycięstwa i królestwa (…)wkrótce po tym oszustwo wyszło na jaw, gwoli kary za zbrodnie skazany na wieczne wygnanie”.
Jan Długosz w XV w. także wspomina o historii zabójstwa: „(…)w dogodnym czasie zamordował starszego brata, a okryte ranami zwłoki zakopał w piasku”.
Inna wersja legendy powiada, iż w zamierzchłych czasach rozciągała się tutaj wielka Puszcza Niepołomicka, w której podczas łowów miał zginąć brat księcia Krakusa, a kopiec usypano na jego mogile.
Także w XVI w. kurhanem interesowali się historycy i pisarze, jak choćby M.Kromer.
W XIX w. kopiec rozkopano na życzenie dawnego dziedzica, prowadzącego amatorskie „poszukiwania skarbów”. Jednak wówczas nic nie odnaleziono. Do dziś przez środek kopca prowadzi głęboki wykop.
Według historyków tajemniczy kopiec związany jest z obrządkiem ciałopalnym. Takie kurhany z epoki plemiennej są zazwyczaj bardzo ubogo wyposażone i trudno ustalić datę ich powstania.

Jak się okazało, miejscowi nie bardzo zdają sobie sprawę z istnienia kurhanu, ani z tradycji, jaka się z nim wiąże. Stąd dotarcie do kopca położonego pośród pól uprawnych może nastręczać kłopotów.

Szkoda tylko, że pamięć o tym, bądź co bądź, zabytku jest taka mizerna, a wiele podobnych kopców-kurhanów z niewiedzy, ignorancji czy głupoty została zniszczona.

K Krakuszowice kopiec-kraka2Kopiec Kraka II w Krakuszowicach

Źródło: G.Gill – “Kopce na ziemiach Polski” 1997r.

Wikipedia podaje:

Kopiec Krakusa II – owalny kopiec o wysokości ok 10 m, znajdujący się na zboczu wzgórza w miejscowości Krakuszowice.

Pochodzenie kopca jest nieznane. Legenda głosi, że król Krak miał dwóch synów. Gdy synowie Kraka uśmiercili smoka, młodszy z żądzy władzy miał się rzucić na starszego i go zabić, ojcu skłamał, że to wina potwora. Wg legendy zabitego syna Kraka pochowano w Krakuszowicach, sypiąc mu kopiec. Po śmierci Kraka jego syn na krótko przejął panowanie w państwie. Szybko odkryto jednak mroczny sekret Kraka II i skazano go na banicję.

Obecnie przez środek kopca prowadzi ślad wskazujący na prowadzone tutaj wykopy. W 1905 roku właściciel ziemski kazał rozkopać kurhan w poszukiwaniu skarbu.

Prof. Stanisław Góral wysunął hipotezę, że Kopiec w Krakuszowicach, wraz z kopcami krakowskimi (Krakusa, Wandy i Esterki) i Wzgórzem Wawelskim, był celtyckim systemem wskaźników astronomicznych[1].

Chełmno – Góra Świętego Wawrzyńca i Kałdus

Góra Św Wawrzyńca 46Wygląda na to że tego olbrzyma po prostu nie usypano do końca – to Kopiec nazywany Górą Świętego Wawrzyńca w Kałdusie pod Chełmnem, na Pomorzu

Chełmno

Centrum powiatu chełmińskiego zarówno w średniowieczu, jak i dziś jest miasto Chełmno, które od zarania swych dziejów stanowiło stolicę dla historycznej ziemi chełmińskiej, czyli obszaru położonego między trzema rzekami: Wisłą, Drwęcą i Osą. Pierwsza pisemna informacja o Chełmnie nazywanym po łacinie Culmen (łac. wzgórze, szczyt, pagórek), pojawia się w dokumencie wystawionym rzekomo przez ówczesnego księcia później króla, Bolesława Szczodrego w 1065 roku dla klasztoru benedyktyńskiego w Mogilnie.

Badania archeologiczne dowodzą, że pierwotne miasto, a właściwie jeszcze osada obronna, rozlokowane było na terenie obecnej wsi Kałdus, u podnóża tzw. Góry św. Wawrzyńca. W ówczesnych czasach obszar ten był bardzo często atakowany przez pogańskie plemiona Prusów. Po zniszczeniach grodu w I połowie XIII wieku Konrad Mazowiecki nadał go biskupowi misyjnemu Chrystianowi, który na mocy przywilejów papieskich był uprawniony do organizowania wypraw krzyżowych na terytorium pruskie. Jednakże ataki Prusów nasilały się i dokuczały polskiej ludności ziemi chełmińskiej. Wówczas to Konrad Mazowiecki postanowił w roku 1226 sprowadzić do Polski, a następnie na ziemię chełmińską rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (popularnie zwanych Krzyżakami). Zachowanymi śladami kształtowania się państwa piastowskiego są występujące na terenie powiatu wczesnośredniowieczne, pochodzące z okresu IX – XII w. pozostałości osad grodowych (Jeleniec – grodzisko na wyspie, Wabcz, Unisław, Żygląd). W XIII wieku w wyniku kolejnego zniszczenia Chełmno, a właściwie jeszcze osada, przenosi się na teren dzisiejszego Starogrodu, gdzie wkrótce Krzyżacy wznieśli również zamek.

Góra Św Wawrzyń 47Kopiec Kałdus – dzisiaj rezerwat przyrody – czyli Święty Gaj Słowian

[fot. Bartosz Dobies ze strony www.pomorska.pl]
GÓRA ŚW. WAWRZYŃCA W KAŁDUSIE gm. i pow. Chełmno

Wczesnośredniowieczny zespół osadniczy w Kałdusie należał do największych aglomeracji wczesnomiejskich na Pomorzu Wschodnim. Jego pozostałości występują na obszarze ok. 20 ha. Było to jedno z ważniejszych ośrodków Polski doby wczesnopiastowskiej. O jego szczególnym znaczeniu strategicznym i politycznym decydowało dogodne położenie na skrzyżowaniu dwóch głównych szlaków dalekosiężnych przechodzących przez tą część Pomorza Wschodniego: nadwiślańskiego i rusko-bałtyckiego.
Na aglomerację Culmine składało się grodzisko z wałem obronnym, osada podgrodowa, osada wiejska oraz cmentarzysko. Centralnym punktem aglomeracji był gród założony bezpośrednio przy kilkunastometrowym wyniesieniu, nazwanym później (od wezwania kaplicy stojącej w tym miejscu w XVII-XVIII w.) górą św. Wawrzyńca. Wzniesienie to oddzielało powierzchnię grodziska od reszty wysoczyzny i służyło jako wał obronny – prawdopodobnie zostało sztucznie usypane lub podwyższone przez wcześniejszych mieszkańców grodu łużyckiego sprzed około 2,7 tysiąca lat. Wał ma kształt nerkowaty o wymiarach u podstawy:  długość od wewnętrznej 100 m, od zewnętrznej 140 m, szerokość u podstawy 50 m, wysokość od strony wschodniej 15 m.
W I połowie XI wieku na terenie grodu rozpoczęto budowę bazyliki – jej fundatorem mógł być Bolesław Chrobry lub Mieszko II, słynący z działalności na polu inwestycji kościelnych. Ściany świątyni, miejscami zachowane do wysokości jednego metra, zbudowane były z kamienia łamanego. Wyjątkowo duże gabaryty budowli (długość około 36-37 metrów, szerokość około 15 metrów) można porównać jedynie z wielkością świątyń katedralnych istniejących w tym czasie w Gnieźnie oraz Poznaniu. Posiadała trzy nawy, trzy absydy, w tym dwie boczne i jedną główną wysuniętą w kierunku wschodnim, niewielki aneks zakończony półkolistą absydą usytuowany od strony zachodniej bazyliki. Zagadką pozostaje wyjaśnienie funkcji, jaką pełniło tak wielkie założenie sakralne ufundowane na peryferiach państwa wczesnopiastowskiego. Zaplanowana chrystianizacja Pomorza Wschodniego wymagała być może rozbudowania ówczesnej organizacji kościelnej o kolejne biskupstwo. Są jednak i inne możliwe rozwiązania zagadki budowli z Kałdusa m.in. wiązanie jej genezy z osobą św. Brunona z Kwerfurtu, jako świątyni biskupiej bądź jako kościoła grobowego wzniesionego w związku z kultem jego osoby. Bazyliki nie ukończono – wzniesiono mury do wysokości ok. 1 m, po czym budowy zaniechano – prawdopodobnie w latach 30. XI w., w okresie reakcji pogańskiej.
Czasy budowy bazyliki to okres wyjątkowej  prosperity gospodarczej grodu, czego namacalnym dowodem są liczne ślady kontaktów jego mieszkańców ze światem zewnętrznym, szczególnie z krajami skandynawskimi, co było po części efektem nadwiślańskiej lokalizacji ośrodka. Ostatnie wyniki badań archeologicznych zdają się świadczyć, że skandynawscy wikingowie na stałe przebywali w ośrodku chełmińskim. Na pobliskim cmentarzysku odkryto rzadko spotykane na terenach zachodniosłowiańskich groby komorowe, nawiązujące formą do obiektów tego typu powszechnie występujących na terytoriach skandynawskich.  Poza nimi odkryto ponad 1000 grobów szkieletowych – jest to jedna z największych nekropolii wczesnośredniowiecznych na Pomorzu Nadwiślańskim.
Ostateczny kres grodu miał miejsce w latach 20. XIII wieku, kiedy to Prusowie zdobyli i spalili gród. Wkrótce osiedlili się tu jeszcze Krzyżacy, budując strażnicę  Potterberg, która zabezpieczała dostęp do Chełmna. Gdy zlikwidowano warownię, kamień z bazyliki i strażnicy spławiono tratwami Wisłą do Gniewu na budowę zamku.
Obecnie grodzisko jest terenem rezerwatu przyrody roślinności kserotermicznej.Kałdus b_rezerwaty19

www.his.uni.torun.pl

Góra św. Wawrzyńca znajduje się w Kałdusie, a ściślej na jego obrzeżu, na skarpie ponad jeziorem Starogrodzkim. Pod samo grodzisko podchodzi polna droga, która prowadzi od drogi Kałdus – Uść – Chełmno. Miejsce w którym trzeba skręcić w stronę grodziska na zachód, jest oznaczone tabliczką informacyjną. Do Kałdusa można dojechać komunikacją PKS relacji Bydgoszcz – Chełmno lub dojść pieszo szlakami turystycznymi: żółtym (Bydgoszcz – Chełmno)  lub zielonym (Chełmno – Starogród – Chełmno). Oba szlaki podchodzą pod samo grodzisko.

Kałdus widok z Góry Wawrzyńca 3122164Kopiec jest oczywiście położony nad rzeką – widok z góry Świętego Wawrzyńca czyli Kopca Kałdus

Kopiec Silbury Hill – może skołocki, czyli scytyjski? – A dlaczego nie?!

Ma 40 m wysokości, 167 m średnicy i ponad 4500 lat. Stoi w południowej Anglii w hrabstwie Wiltshire, tym samym, w którym znajduje się Stonehenge. Jest dla naukowców chyba jeszcze większą zagadką niż słynny kamienny krąg. Mimo ponad 200 lat badań kompletnie nie mają pojęcia po co go usypano.

silbury-hill-hdr-cc-tag2

Silbury Hill – liczący ponad 4500 lat kopiec w południowej Anglii w hrabstwie Wiltshire. Jest to najwyższy wykonany przez człowieka kopiec w Europie i jeden z największych na świecie, ma 40 m wysokości i 167 m średnicy. Istnieje kilka teorii dotyczących sposobu powstania kopca, dwie z nich to:[1]

  1. zbudowany w formie sześciobocznej piramidy, obsypanej ziemią;
  2. zbudowany w formie spiralnej drogi procesyjnej, zasypanej później ziemią.

Obiekt w roku 1986 wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO razem ze Stonehenge i podobnymi obiektami w Anglii.

silbury-hill-750

[Jest dla mnie zupełnie dziwne datowanie tego kopca przez Anglików, może to być rzeczywiście skołocki kopiec ponieważ w Anglii odkryto nie tylko obecność Słowian, ale także Skołotów (Scytów) a nawet groby wojowniczek Serbomazowskich, czyli sarmackich]

silbury3PA2510_468x511

Największy kopiec w Europie zwany Silbury Hill przechodzi właśnie gruntowny remont, gdyż zaczął się walić. Winni są naukowcy, którzy od XVIII w. wykopali w nim kilka tuneli i szybów próbując złamać tajemnicę budowli.

Przed zasypaniem zagrażających kopcowi tuneli naukowcy jeszcze raz je przebadali i odkryli u szczytu budowli dziury po palach oraz żelazne groty strzał. Zdaniem archeologów najpewniej są to pozostałości po saskim bądź normańskim forcie. Według jednej z teorii szczyt kopca został ścięty w XI wieku i dlatego teraz jest płaski. W przyszłym tygodniu robotnicy zaczną zasypywać tunele, więc warto skorzystać z galerii BBC i do nich zajrzeć.

Kopiec Swarożyca i kopiec Swaroga, czyli dwa kopce w Przemyślu, a także trzy inne w okolicy Przemyśla

artykuł ze strony poświęconej zabytkom Przemyśla:

http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/zabytki/kopiec/swarozyc.html

Kopiec Tatarski

kopiecPzrem 2

Widok obecny na Kopiec Tatarski  od strony południowo-wschodniej – zdjęcie P.Jaroszczak.

kopiec Przemyśl 3

Widok obecny na Kopiec Tatarski  od strony północno-zachodniej – zdjęcie P.Jaroszczak.

W topografii dzisiejszego Przemyśla na plan pierwszy wybija się  Kopiec Tatarski zwany także Kopcem Przemysława. Jest to monument ziemny położony na wzgórzu Zniesienie (356 m n.p.m.) .  Kopiec ten zbudowany  został na planie trójkąta ostrokątnego, którego wierzchołek skierowany jest dokładnie  ku wschodowi , a półokrągła podstawa w kierunku zachodnim. Według XIX wiecznego badacza dziejów Przemyśla – Leopolda Hausera wysokość tego trójkąta wynosiła (w XIX wieku) około 40 m , szerokość podstawy  13,3 m zaś wysokość nasypu kopcowego mierzona od naturalnej pochyłości wzgórza – 10,4 m. W czasie ostatnich wojen  kopiec został silnie zniszczony. Według A.Koperskiego pierwsze wzmianki źródłowe o tym rejonie pojawiają się w XV wieku. W 1417 roku spotkać można  nazwę „Wneszenie” , a w późniejszym czasie „Wsnesene”, „Wznyeschenie” czy w XVII wieku „Wzniesienie”, które to  nazwy odnoszą się prawdopodobnie do całego masywu górskiego na którym posadowiony jest omawiany kopiec.  W roku 1534 można spotkać pierwsze wzmianki o górze „św. Leonarda” , później wymienia się także „Wzniesienie”, a na nim świątynię  św. Leonarda. Istnienie kapliczki na kopcu pod tym wezwaniem poświadczają także liczne źródła ikonograficzne. W pierwszym rzędzie należy do nich XVI wieczna rycina pochodząca z dzieła J.Brauna „Civitates Orbis Terrarum” i przedstawiająca pierwszy widok Przemyśla. Ponadto w analogicznej formie kapliczka ta została uwidoczniona na pochodzącym z połowy XVII wieku portrecie biskupa przemyskiego Pawła Piaseckiego   oraz na obrazie „Najazd Węgrów Rakoczego na Przemyśl w 1657 roku .” Przypuszczalnie przetrwała ona do końca XVIII lub początku XIX, gdy została zastąpiona nową kapliczkę murowaną z cegieł, kształtu owalnego o średnicy około 1,5 metra, która istniała do II wojny światowej, kiedy to została zniszczona. Poniżej przytoczono opis tej kapliczki podany przez L.Hausera: „Na szczycie kopca, na wschodniej części takowego, znajduje się kapliczka murowana z cegieł, kształtu owalnego  1,58 metr. szerokości, z plastrami, gzemsami kopułą i sklepiona, zbudowana w stylu odrodzenia;— czasu jej wzniesienia oznaczyć niepodobna, przepuścić jednak można, sądząc ze sposobu budowy, że nie sięga wyżej 250 lat w przeszłość.” W tym miejscu należy zauważyć pewną analogię, gdyż przy kopcu Krakusa w Krakowie także znajdowała się kapliczka pod wezwaniem św. Leonarda. Ponadto zarówno w Przemyślu jak i w Krakowie, w drugi dzień Świąt Wielkanocnych chodziły na kopce procesje połączone z uroczystościami ludowymi. Jak się przypuszcza tradycja ta mogła sięgać czasów średniowiecznych. Wedle opisu L.Hausera jeszcze w początkach XIX wieku chadzali Przemyślanie do tej kaplicy z procesją w drugi dzień Świąt Wielkanocnych , którą to procesję nazywał lud – pielgrzymką do Emaus. Od roku 1855 począwszy odbywały się te pielgrzymki na cmentarz obecny , u podnóża Zniesienia położony, a podczas cholery w roku 1855 otwarty ” (tj. obecny cmentarz przy ul.Słowackiego).

kopiecPrzemyśl 4

Widok Kopca Tatarskiego z czasów budowy fortów austriackich w latach 1880-1890 – zdjęcie z opracowania A.Kunysz „Przemyśl w pradziejach i wczesnym średniowieczu.”

kopiecPrzem 1

Widok z roku 1937  na Kopiec Tatarski , na szczycie widoczna jest jeszcze kapliczka (zniszczona podczas okupacji radzieckiej) – zdjęcie z opracowania A.Kunysz „Przemyśl w pradziejach i wczesnym średniowieczu.”


rycina

Miasto Przemyśl w XVI wieku (około roku 1572) według ryciny F.Hogenberga (1535-1590) pochodzącej z dzieła Civitates Orbis Terrarum wydanego przez G.Brauna (1541-1622).

Na rycinie widoczna jest kapliczka na szczycie kopca oraz , na prawo poniżej Zniesienia, znajdują się także  inne kopce i krzyże – reprodukcja z opracowania A.Kunysz „Przemyśl w pradziejach i wczesnym średniowieczu.”

Na temat czasu powstania i celu w jakim usypano Kopiec Tatarski powstało wiele różnych domysłów i legend. Jedna z nich mówi, że „gdy Tatarzy raz pod Przemyślem przez wojsko polskie zostali pobici i zniesieni, poległ w  tej potyczce także chan tatarski , którego zwłoki na górze pod Przemyślem pochowano , a na mogile jego ten kopiec usypano – odtąd nazywa się on kopcem tatarskim”, inne z kolei mówi ,że jest to kurhan założyciela Przemyśla z VIII wieku , księcia lechickiego Przemysła-Lestka. Kopiec od dawna wzbudzał zainteresowanie badaczy . Pierwsze znane prace wykopaliskowe przeprowadził tutaj T.Żebrawski z ramienia Towarzystwa Naukowego w Krakowie w roku 1869. W toku tych prac natrafiono w środku kopca na szkielety ludzkie, luźne kości , poza tym monety z czasów króla Jana Kazimierza.  W roku 1958 A.Kunysz prowadził badania wykopaliskowe wykonując wykop sondażowy. Poza materiałem kostnym (ludzkim) , skorupą naczynia z czasów średniowiecznych , znaleziono zabytki z czasów austriackich. Stwierdzono, że istniejącej  kaplicy zachowały się jedynie resztki fundamentów kamiennych i ceglanych. Mimo przeprowadzonych badań trudno jest obecnie określić dokładnie kiedy  powstał Kopiec Tatarski . Pewne jest, że istniał on już w końcu XVI wieku. Na rycinie F.Hogenberga pochodzącej z dzieła G.Brauna „Civitates Orbis Terrarum” i przedstawiającej pierwszy widok  Przemyśla , widoczny jest już kopiec ze znajdującą się na jego szczycie kapliczką św. Leonarda (Templum s. Leonardi) . Na owej rycinie, w miejscu leżącym na prawo, widać także  inne kopce i krzyże. Jeszcze w początkach XX wieku M.Orłowicz pisał następująco o tym właśnie rejonie : „za parkiem rozciąga się pole, na którym do niedawna wznosiły się mogiły , obecnie zaorane.”  Istnieje przypuszczenie, że Kopiec Tatarski mógł niegdyś pełnić rolę sanktuarium religii słowiańskiej, związanej z pogańskim kultem boga Swarożyca. W mitologii słowiańskiej Swaróg oznaczał boga wszechświata (nieba , ziemi, ognia i wody), zaś jego syn Swarożyc – boga słońca. Nie jest wykluczone, że uwidocznione na rycinie Hogenberga inne kopce były także z tym kultem jakoś związane. Być może późniejsze umieszczenie na Kopcu Tatarskim kaplicy pod wezwaniem św. Leonarda (patrona skazańców) i wprowadzenie zwyczaju „pielgrzymki do Emaus” oraz umieszczenie krzyży na pozostałych kopcach były  formami zadośćuczynienia składanym tutaj przed wiekami  ofiarom z ludzi. Przeprowadzone  badania archeologiczne  potwierdziły taką możliwość, gdyż  u podstawy kopca od strony północnej odkryto czaszki ludzkie i szkielety. Zresztą praktyka  umieszczania symboli chrześcijańskich w takich miejscach była bardzo częsta . Przykładem tego może być sztych z roku 1733 przedstawiający górę Ślężę (Sobótkę) z umieszczoną na jej wierzchołku kaplicą oraz zespół trzech kopców z umieszczonymi na nich krzyżami. Jak wiadomo góra ta była w przeszłości jednym z największych centrów kultu pogańskiego. Kult Swarożyca miał charakter powszechny i ogólnosłowiański , a jednym z głównych jego ośrodków  była świątynia w Radogoszczy.  Świadczyć o tym może   może  pochodzący z kroniki Thietmara (początek XI wieku), fragment opisu  głównego ośrodka kultowego Luciców w tym właśnie grodzie  należącym do plemienia Redarów , gdzie  mieściła się główna świątynia  Swarożyca  :

Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących zwany Radogoszcz … . Dwie bramy  tego   grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia, od strony wschodniej , jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę , która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń …  wewnątrz zaś stoją bogowie  zrobieni ludzką ręką, w strasznych  hełmach i pancerzach, każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy pośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary, których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów. Kiedy zbierają się tutaj by składać bożkom ofiary lub gniew ich przebłagać …” Jak podaje dalej kronikarz, przed tymi bóstwami dokonywano wróżb, jak również składano ofiary z ludzi i zwierząt: „… Niemy gniew bogów łagodzą  ofiary z ludzi i bydła …”

Zastanawiające jest czy  czy tak nietypowy – trójkątny – kształt tego grodu będącego głównym ośrodkiem kultu Swarożyca i jego położenie względem stron świata ma jakiś związek z także  trójkątnym kształtem Kopca Tatarskiego i jego usytuowaniem. Być może w obu tych przypadkach korzystano z jakiegoś jednego schematu-wzorca uzasadnionego pewnymi względami kultowymi. Jednak bez przeprowadzenia dodatkowych badań  i znalezienia przekonujących dowodów trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Więcej informacji na temat pogańskiego kultu boga Swarożyca można znaleźć w  artykule M.J.WłodkaTajemnica kultu bogów słowiańskich w Przemyślu”. Poza wspomnianą już funkcją kultową Kopiec Tatarski, ze względu na swoje dogodne położenie,  mógł pełnić jednocześnie  rolę punktu obserwacyjnego, sygnalizacyjnego i astronomicznego. Jak się okazuje liczne, jakkolwiek mniejsze  kopce odkryto także w rejonie Przemyśla , w okolicy Krasiczyna, Kalwarii Pacławskiej, Babic, Komarowic pod Dobromilem, Hruszatyc, Stubna, Miżyńca i Kormanic.

Kopiec w Sólcy Brama przemyska 49062

Kopiec w Sólcy – jeden z systemu Bramy Przemyskiej

Mogły one zatem tworzyć jeden system sygnalizacji optycznej i służyć do przekazywania sobie wiadomości za pomocą ognia i dymu o zbliżających się wrogach czy też klęskach żywiołowych (powodzie). Pogląd taki wyraził między innymi  badacz z okresu międzywojennego – K.Osiński, który nadmienił o paleniu ogni ostrzegawczych na kopcu w dobie wczesnohistorycznej. Sugerował on również, że nazwa kopca (Kopiec Tatarski) powstała właśnie od zapalania wici w celu ostrzeżenia ludności przed nadchodzącymi hordami tatarskimi. Faktem jest, że nazwa ta jest dość późna i pochodzi dopiero z okresu XVII wieku, a ponadto  mianem „tatarski” określano także inne kopce znajdujące się w okolicy. Od  K.Osińskiego pochodzi także  druga nazwa tego monumentu ziemnego – Kopiec Przemysława –  przyjęta dla upamiętnienia osoby założyciela miasta Przemysława-Lestka – księcia lechickiego. Warto na koniec wspomnieć o tym , że w bezpośrednim sąsiedztwie szczytu wzgórza zwanego Zniesieniem  znajdują się pozostałości drugiego, o wiele większego,  kopca. Jest on także zbudowany na planie trójkąta równoramiennego i jest podobnie usytuowany  jak Kopiec Tatarski – wierzchołek skierowany jest ku wschodowi z tym ,że jest od niego o wiele dłuższy.

sleza1

Góra Ślęża (Mons Sabathus) na sztychu z roku 1733 –  na szczycie góry widać umieszczoną kaplicę , zaś na wierzchołkach trzech kopców – krzyże.

kopiec4

Widok obecny na fragment pozostałości drugiego, o wiele większego,  kopca znajdującego się poniżej Zniesienia. Jest on także zbudowany na planie trójkąta równoramiennego i jest  usytuowany tak samo jak Kopiec Tatarski -wierzchołek skierowany jest ku wschodowi.  – zdjęcie P.Jaroszczak.

Tajemnica kultu bogów słowiańskich

w Przemyślu

MACIEJ  JÓZEF  WŁODEK

kopiec_zima Przemyśl

W Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej naprzeciw drzwi wejściowych do działu archeologicznego znajduje się kolorowa , wykonana przez prof. Stanisława Jakubowskiego , grafika przedstawiająca głowy bogów słowiańskich Swaroga i Swarożyńca. Jedna o jasnych włosach, bez zarostu, druga o ciemnych włosach z obfitym zarostem na brodzie i brwiach, otoczona nimbem składającym się z regularnego koła wokół głowy z wystającymi na zewnątrz drobnymi promieniami. Oba profile są stylizowane, o wyraźnym rysunku, zwoje włosów kończą się w formie kół zwiniętych w ślimacznicę. W górnym rogu znajduje się znak runiczny w kole – swastyka. Twarz o jasnych włosach i pogodnym wyrazie ma przedstawiać Swarożyca (Swarożyńca), natomiast twarz o poważnym wyrazie i ciemnych włosach Swaroga. Opisana rycina wykonana jest w trzech kolorach : pomarańczowym (twarze, nimb, tło), białym (włosy) i czarnym (włosy i zarost na twarzy). Twarz Swaroga przedstawiona została podobnie jak twarz Boga Ojca w Chrześcijaństwie, wbrew Pismu św. Starego i Nowego Testamentu. Zarówno Swaróg jak i Bóg Ojciec nigdy w świetle źródeł nie występowali w postaci ludzkiej. Tylko ich Synowie – Swarożyc i Syn Boży Jezus Chrystus taką postać przyjęli.

swarog_swarozyc_dadzbog_Jakubowski1

Znajdująca się  w zbiorach Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej rycina wykonana przez prof. Stanisława Jakubowskiego, przedstawiająca bogów słowiańskich Swaroga i Swarożyca (Swarożyńca) oraz Dażboga (po prawej). Reprodukcja została udostępniona dzięki uprzejmości Dyrekcji Muzeum.

Swarożyc był czczony w specjalnych świątyniach budowanych w formie trójkąta, którego wierzchołek skierowany był na wschód, z podstawą półokrągłą. W Przemyślu miejsce kultu znajdowało się na kopcu zwanym Tatarskim (Przemysława). Rozmiary kopca, na którym znajdowała się świątynia wynosiły: 39,83 m długości, 13,3 m szerokości i 10,43 m wysokości licząc od jego podstawy.

W świetle zachowanej kroniki mamy opis wyglądu i funkcjonowania takiej świątyni:

był to „… gród o trójkątnym kształcie i trzy zawierający bramy … dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących , trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza … w grodzie nic nie ma poza świątynią zbudowaną przemyślnie z drzewa, które jako podwaliny ma poroża różnych zwierząt, jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń … Wewnątrz … stoją bogowie ludzką zdobieni ręką, odziani straszliwie w hełmy, pancerze z wyrytymi poszczególnymi imionami. Pierwszy pośród nich nazywał się Swarożyc i ponad innymi przez wszystkich pogan jest szanowany i czczony. Znajdują się tamże ich znaki (chorągwie), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wtedy niosą je piesi. Dla strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobne sługi … zbierają się tutaj aby składać bałwanom (bogom słowiańskim) ofiary lub gniew ich przebłagać …”

Przed tym bóstwem kapłani dokonywali wróżb. Jak podaje kronikarz :

„… Tajemniczy gniew bogów łagodzi się ofiarami z ludzi i bydła …”

W miejsce dawnej świątyni i posągu bóstwa postawiono na kopcu w Przemyślu kaplicę pod wezwaniem św. Leonarda jako zadośćuczynienie ofiarom składanym z ludzi (Chrześcijan), zniszczoną podczas II wojny światowej.

Kopiec_Tatarski5

Kopiec Tatarski (Przemysława), wcześniej świątynia bogów słowiańskich w Przemyślu, widok od południa.

Z początkiem XIX wieku na kopiec odbywały się pielgrzymki do tej kaplicy, z procesją w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy , zwaną „pielgrzymką do Emaus”. Od 1885 r. pielgrzymki te ustały i odbywają się po dzień dzisiejszy na cmentarz komunalny przy ulicy Słowackiego. Przeprowadzone badania archeologiczne na kopcu potwierdziły składanie ofiar z ludzi. U podstawy kopca od strony północnej odkryto czaszki ludzkie i szkielety.

Późniejsza nazwa Kopiec Tatarski pochodzi od tego, że po przyjęciu chrześcijaństwa, kopiec służył jako miejsce przekazywania wici – sygnałów za pomocą ognia ( w nocy błysków, a w dzień dymu) o zbliżających się wrogach – Tatarach. Druga nazwa – Kopiec Przemysława pochodzi z okresu międzywojennego, została przyjęta dla upamiętnienia założyciela miasta Przemysława – Lestka – monarchy lechickiego. Nazwa Swaróg utworzona została od słowa „swarzy się ogień na ziemi pożerając co mu popadnie”, „swar raczej to kłótnia i gniew – ogień kłótnik”. Potwierdza to kronika nazywająca greckiego boga Hefajstosa Swarogiem. Niektórzy uczeni przypisują pochodzenie nazwy boga od irańskiego słowa chwar, (xvor) – „słońce”, albo od słowa chwarna (xvarnach) – „blask szczęścia”, inni od indyjskiego svar – „blask, niebo, słońce”. Symbolem kultu Swaroga był ogień. Ustalono, że w mitologii słowiańskiej Swaróg oznacza boga wszechświata (nieba, ziemi, ognia i wody), natomiast jego syn Swarożyc – boga słońca. Stąd charakter budowy świątyni.

zachód wzgórze DSC02084

Zachód Swarożyca-Sołńca nad Kopcem Tatarskim


Kult boga Swarożyca utrzymywał się na terenie Przemyśla od V do XI w. , po narodzeniu Chrystusa, do czasu kiedy to dzięki działalności misyjnej św. Brunona Bonifacego z Kwerfurtu, arcybiskupa misyjnego, uległ likwidacji. Ten arcybiskup – misjonarz w swoim liście do Świętego Henryka II, króla niemieckiego nazwał Swaroga szatanem. Omawiana grafika przedstawiająca bogów słowiańskich przypomina zamierzchłą przeszłość i kulturę religijną na naszym terenie.

Jej autor był malarzem i grafikiem zajmującym się kulturą materialną Słowian. Urodził się 14 kwietnia 1885 r. w Kosowie, a zmarł 9 czerwca 1969 r. w Krakowie. Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w latach 1907-1911. W 1912 r. przeniósł się do Przemyśla, gdzie podjął pracę nauczycielską. W 1920 r. powrócił na stałe do Krakowa i pracował w szkolnictwie średnim do 1933 r. Następnie w latach 1938-1939 pracował w Państwowym Instytucie Sztuk Plastycznych, a podczas II Wojny Światowej w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. W 1946 r. habilitował się i został docentem Akademii Sztuk Pięknych, gdzie kierował Katedrą Konserwacji Grafiki i Książki. Był bardzo produktywnym malarzem i grafikiem, jego prace znajdują się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej, w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie, w Bibliotece Narodowej w Warszawie, w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich „Ossolineum” we Wrocławiu oraz w muzeach Krakowa, Poznania i Warszawy. Uczestniczył w wystawach w kraju i za granicą. Był członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu, Towarzystwa Turystycznego we Lwowie, Prezesem Towarzystwa Artystów Grafików, Towarzystwa Sztuk Pięknych w Krakowie i Towarzystwa Miłośników Książki i Ekslibrisu. Oprócz twórczości artystycznej wydał szereg prac naukowych, np. „Świat Prasłowiański i ich kultura”, „Drzeworyt – technika rycia i odtłaczania”, „Geneza i symbolika ornamentu ludowego w Polsce”, „Podręcznik technik emalierskich tak tłoczonych jako też malarskich”.

Źródła:

  1. Aleksander Gieysztor – „Mitologia Słowian” – Warszawa 1982 r.
  2. Leopold Hauser – „Monografia miasta Przemyśla” – Przemyśl 1991 r.
  3. Henryk Łowmiański – „Religia Słowian i jej upadek” – Warszawa 1979 r.

Opracowan:  © P.Jaroszczak – Przemyśl 2001

Kopiec Unii Lubelskiej we Lwowie

KopiecUniiLubelskiejLwow

Okres przedwojenny

Ponad Lwowem wznosi się wzgórze zwane Wysokim Zamkiem. Na wzgórzu tym znajduje kopiec znany w okresie międzywojennym (a i wcześniej) jako Kopiec Unii Lubelskiej. Z miejsca tego roztacza się wspaniała panorama Lwowa. Początek Kopca wiąże się z rokiem 1869, co opisuje w swojej pracy „Wysoki Zamek” (z 1910 roku) Aleksander Czołowski:

„Trzechsetna rocznica wiekopomnej Unii Lubelskiej, zawartej między Polską a Litwą 12 sierpnia 1569, nie minęła bez echa. Postanowiono ją święcić uroczyście. We Lwowie zawiązał się komitet pod przewodnictwem Franciszka Smolki, który rzucił myśl, aby dla uczczenia rocznicy wzorem starosłowiańskim usypać kopiec na szczycie góry zamkowej. Myśl jednogłośnie została przyjęta. Rada miasta uchwałą z 28 czerwca 1869 zgodziła się na to. Obchód rocznicy miał być wielką manifestacją narodową przy współudziale delegatów wszystkich ziem polskich. Władze rządowe uczyniły atoli wszystko, aby temu przeszkodzić.

Wskutek tego z całego programu wielkiej uroczystości pozostały tylko nabożeństwo i rozpoczęcie sypania kopca. Dnia 12. sierpnia po nabożeństwie u OO. Dominikanów nieprzejrzane tłumy, mimo niepogody, ruszyły na szczyt góry, gdzie „w najniższym poziomie od strony wschodniej, pod wzgórzem, na którym dawniej stała wieża zamkowa”, położono kamień węgielny z wyrytymi herbami i napisem: „Wolni z wolnymi, równi z równymi – Polska, Litwa i Ruś zjednoczone Unią Lubelską 12 sierpnia 1569″

Po przemowie Smolki o znaczeniu rocznicy i kopca posypały się grudki ziemi przywiezione ze wszystkich miejsc historycznych dawnej Polski. Następnie przystąpiły do sypania ziemi Rada Miasta i „deputacye”, wreszcie tłumy publiczności. Gdy w pierwszej chwili brakło dostatecznej ilości taczek, znoszono ziemię w czapkach, chustkach i w dłoni. Zapał olbrzymi ogarnął wszystkich.”

Sypanie kopca zajęło wiele następnych lat. Wielu ludzi uważało za swój patriotyczny obowiązek przywiezienie kilku taczek ziemi. Zawiązał się też stały komitet składający się z 60 osób, który miał czuwać nad prowadzonymi pracami. Niezbyt fortunnie się jednak stało, że do sypania kopca przeznaczono cały wierzch wzgórza Wysoki Zamek niszcząc przy tym bezpowrotnie znaczną część pozostałości z dawnego zamku Kazimierza Wielkiego. Przez długi okres czasu, bez przeprowadzonych badań archeologicznych, dokonywała się dewastacja tego co pozostało lub znaleziono na terenie Wysokiego Zamku. Wielu ludzi pracujących przy sypaniu kopca tym chętniej niszczyło resztki zamku im bardziej wierzyli w możliwość znalezienia skarbów lub starych trunków w piwnicach zamkowych. Jak pisze Czołowski:

„W roku 1874 postanowiono piątą rocznicę rozpoczęcia robót obchodzić uroczyście. Po nabożeństwie miał się odbyć olbrzymi pochód demonstracyjny, połączony z przeniesieniem na kopiec lwa kamiennego z XVI wieku, pochodzącego z starego ratusza, a leżącego w dziedzińcu ratuszowym. Z rana dnia 12 sierpnia, gdy delegaci przyszli po lwa pod wieżę ratuszową, za zdumieniem spostrzegli, że lew zniknął. Wszelkie poszukiwania były daremne. Powód wyjaśnił się niebawem. Oto policja, nie widząc innego sposobu zapobieżenia wielkiej demonstracji z lwem, jako symbolem siły, w porozumieniu z Magistratem zabrała go w nocy z dziedzińca ratuszowego i zawiozła na Wysoki Zamek własnym kosztem, cicho, bez hałasu. Lwów ubawił się serdecznie tym faktem, a stary zabytek, co wieki całe, jako widomy znak Lwowa, stał u wejścia do ratusza – znalazł się na szczycie góry.(…)

Kopiec Lwów 444 45810d

W miarę postępu robót wzrastała wysokość kopca. Dla wzmocnienia sypkiego materiału, jakim był piasek do budowy użyty, stoki kopca zaraz od dołu ujęto obramowaniem z kamienia ciosowego, który uzyskano przeważnie z murów i skał zamkowych. Rozkopy piaskowych pod nimi pokładów dostarczyły również dla geologów wielu ciekawych szczegółów. Najciekawszym było odkopanie trzech naturalnych zlepieńców piaskowych, w kształcie pionowych, okrągłych słupów, wysokich 3 do 4 m, które po pewnym czasie rozsypały się bez śladu. Z rokiem każdym kopiec coraz okazalsze przybierał kształty, zmienił się odwieczny wygląd szczytu zamkowej góry, ale równocześnie ubywało zapału, składki na rozpoczęte dzieło płynęły coraz skąpiej. Jedynie żelaznej wytrwałości i bezgranicznej, krociowej ofiarności Franciszka Smolki zawdzięczać należy ten stan, do jakiego zostało doprowadzone. Po jego śmierci (1899) brakło ręki kierującej, brakło funduszów na dokończenie, co więcej, brakło wiary w trwałość tego, co zrobiono i nie bez racji.

lwow1

Widok z kopca Unii Lubelskiej

Piękny bowiem W zasadzie pomnik, rozpoczęty doraźnie, założony dowolnie bez technicznych obliczeń i technicznego dozoru, sypany z piasku na piaskowej górze, nie mógł osiągnąć spoistości niezbędnej dla dzieła monumentalnego. Dowodem tego były kilkakrotne uszkodzenia wskutek nawalnych deszczów, a zwłaszcza ostatnie z roku 1906, które spowodowało usunięcie całego północnego stoku kopca.”

Tyle autor „Wysokiego Zamku”. Po ponad 90 latach od napisania powyższych słów stan Kopca Unii Lubelskiej (obecnie tylko kopca) jest dobry. W latach 1999-2000 przeprowadzono modernizację ścieżek wiodących na szczyt, uzupełniono ubytki i odnowiono barierki ochronne. Kopiec prezentuje się bardzo dobrze a na szczycie znajdują się miejsca do siedzenia. Pewien trud jaki jest związany z wejściem na najwyższy punkt Lwowa jest rekompensowany wielokroć przez jedyną w swoim rodzaju szeroką panoramę Lwowa i najbliższych okolic.

Opracował Maciej Oziembłowski (na podstawie pracy Aleksandra Czołowskiego „Wysoki Zamek”, Lwów 1910).

Piramidy Wielkopolskie

Kurhany-widok_ogolnyKurhany w Łękach Małych

Wielkopolskie Piramidy – grupa 4 kurhanów znajdujących się w pobliżu Łęk Małych w Wielkopolsce, w odległości ok. 200 metrów od drogi Kościan – Grodzisk.

Kurhany pochodzą z późnego okresu kultury unietyckiej (1700-1500 lat p.n.e.). Jeszcze w 1881 znajdowało się tutaj 11 kurhanów, wg badań było ich wcześniej 14. W czasie budowy linii kolejowej Kościan – Grodzisk w latach 1901-1906 zniszczono 7 z istniejących kurhanów. Kurhany są wysokości od 2,5 m do prawie 5 m i o obwodzie od 60 do 120 m.

Kurhan Kamieniec Wielkopolski kurhan1-lekimale2

W latach 1933, 1953 i 1955 prof. Józef Kostrzewski – znany polski archeolog – z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu prowadził wykopaliska archeologicznego. Dokonano wtedy do całkowitego odkrycia jednego z kurhanów, pozostałe zostały przekopane tylko częściowo. W trakcie badań ustalono, że kurhany te są miejscem pochówków ludzi znacznych dla ówczesnego społeczeństwa. Świadczy o tym bardzo bogate wyposażenie grobów, w których zmarli chowani byli wraz z bronią, ozdobami i naczyniami. Wyroby zdobnicze, które znaleziono wykonane były z brązu, złota, bursztynu. Zmarli wyposażani byli także w tzw. berła sztyletowe, które wyglądały niezwykle. Były to sztylety metalowe osadzane poprzecznie w ozdobne rękojeści, przypominały berła znane z czasów średniowiecza.

Ciekawostka: zmarłym oprócz przedmiotów codziennego użytku i ozdób wkładano do grobów konie, które wg ówczesnych wierzeń związane były z kultem słońca oraz ognia.

Wszystkie wyroby jakie odnaleziono w grobach prezentowały jak na ówczesne czasy bardzo wysoki poziom wykonania, co może świadczyć o znacznym rozwoju technicznym ludu, który wybudował kurhany.

Do dzisiaj nie udało się ustalić, w którym miejscu żyli budowniczowie tych kurhanów. Niedawno pojawiła się hipoteza, że prawdopodobnie mieszkali w Bruszczewie, gdzie odkryto osadę mniej więcej z tamtego okresu. Osada ta znajduje się w odległości ok. 7 km (w linii prostej) od „Wielkopolskich Piramid”.

Kurhan_2-lekimale

W 1997 na przełomie kwietnia i maja zostały przeprowadzone przez Poznańskie Towarzystwo Prehistoryczne badania geofizyczne, dzięki którym próbowano ustalić położenie zniszczonych kurhanów. W wyniku tych badań, a także wykorzystując zdjęcia lotnicze wykonane w 1994 roku, ustalono, że prawdopodobnie kurhany były zlokalizowane w dwóch liniach biegnących równolegle do siebie. Stwierdzono także istnienie jakichś innych obiektów, które nie są widoczne na powierzchni ziemi, ani na zdjęciach lotniczych. Badaniami kierował Marek Chłodnicki z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, a badania przy wykorzystaniu metod elektromagnetycznych przeprowadzał Tomasz Herbich z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW w Kairze.

Skupisko kurhanów w pobliżu Łęk Małych jest unikatem na skalę europejską, drugie podobne, ale o mniejszej ilości kurhanów w jednym miejscu (za to trochę większych) znajduję się na Ukrainie i są niestety z innej epoki.

Podobny kurhan – ale tylko jeden – datowany na ten sam okres dziejów, znajduje się w pobliżu Szczepankowic na Dolnym Śląsku.

Wikipedia

Władze gminy Kamieniec, na terenie której położone są cztery kurhany zwane potocznie „wielkopolskimi piramidami”, zamierzają zrobić z nich atrakcję turystyczną nie tylko na skalę gminy czy powiatu.

Kurhan_3-lekimale

Kurhan 3 w Gminie Kamieniec Łęki Małe

Na razie trudno do nich dotrzeć, a poza tym niewiele osób ma w ogóle pojęcie, że coś takiego istnieje. Cztery kopce o wysokości około 4,5 metra, o konstrukcji kamienno-ziemnej znajdują się niedaleko wioski Łęki Małe, w pobliżu trasy Kościan – Grodzisk Wielkopolski.

– Datuje się je na około 1800 lat przed naszą erą – wyjaśnia Andrzej Krzyszowski z działu Archeologii Wielkopolski Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. – Do tej pory rozkopanych zostało sześć kurhanów. Cztery z nich zrekonstruowano i obecnie można je podziwiać.

Pierwsze prace prowadzone tam były już w latach 30. ubiegłego wieku, a później kontynuowane były w latach 50. Podczas tych badań ustalono, że w kopcach pochowano osoby o znacznym statusie społecznym. Świadczą o tym wydobyte z wewnątrz ozdoby z brązu i złota, naczynia oraz broń.


Andrzej Krzyszowski przyznaje, że „wielkopolskie piramidy” są wyjątkowe na skalę europejską. – Niestety, wiedzą o tym bardzo nieliczni i przez to jest to znalezisko tak bardzo niedocenione – stwierdza. W sumie było tam około jedenastu kopców. Nie widać ich, bo na początku XX wieku teren wyrównano przy okazji budowy trasy kolejowej. – Takie nagromadzenie kurhanów w jednym miejscu jest ewenementem i dlatego to tak wielki unikat – podkreśla Krzyszowski.

Archeolog cieszy się z planów nagłośnienia i wypromowania “wielkopolskich piramid”. Wraz z ekipą archeologów już pod koniec ubiegłego roku wszedł na teren, gdzie mogą się znajdować pozostałe kurhany. Na kopce wówczas nie natrafiono, znaleziono jednak cmentarzysko z okresu wczesnego średniowiecza z pozostałościami grobów ciałopalnych.

– W tym roku jesienią zamierzamy ponownie powrócić na teren gminy Kamieniec i szukać kurhanów. Są bowiem duże szanse, że choć nie widać ich na powierzchni ziemi, to ich zawartość powinna być nienaruszona – dodaje archeolog.

Na podstawie “Polski Głosu Wielkopolskiego“.

Kopiec Kazi nad Berounką na Morawach

Kazín

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 637 obserwujących.