białczyński

The Wawel Mound and other mounds

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 13 Sierpień 2013

© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

One of the oldest architectural monuments in Poland is the Mound of Krak, often called the Mound of Krakus or Rękawka. The tradition tells that people who were building the mound were carrying soil in their sleeves. The issue of the etymology of the word ”Rękawka” is interesting. It may originate from the Czech word ”rakew” which means a coffin of from the Serbian ”raka” denoting a grave. The mound is the most likely to be a tumulus.

According to the tradition, it is the grave of the mythical founder of Kraków, the powerful duke of Wiślanie (Vistulans). There is no doubt that it was raised for a very important reason, with huge workload, on the highest elevation of Krzemionki – the Mount of Lasota. The material from which the mound was being raised does not come from the nearest area. Sand and gravel were carried onto the mount from the Vistula Valley.

It is known that formerly there used to be more similar mounds in Kraków. Unfortunately, those monuments have not remained till today. They were thoughtlessly destroyed. For example, the mound of Esterka in Łobzów had still existed till 1950! It was destroyed without any agreement with archaeologists while building a sports field… Or the mound on the Wawel Hill (probably it had existed up to the 18th century). Apart from Krak and Wanda, two other members of this kin had their mounds. Not too long ago because in the 19th century there was a little mound close to the mound of Krakus, called the ”Grave of Krak’s grandmother”. Not far from Kraków, in Krakuszowice (near Bochnia) is the mound of the ”Son of king Krak” to this day.

Quite close to the mound of Krak is a tiny Romance St Benedict church. There is a legend assigned to this church. The legend is about the ”Evil Princess”. Remains of an older building and the former pallatium were found in the vicinity of the church. The St Benedict church stands in the place where the pagan little god Świst (called Poświst as well) was worshipped the other day. The church is opened once a year, on Tuesday after Easter when the ritual called ”Rękawka” is held there. Initially, this folk entertainment took place at the mound of Krak. Once, the ritual reminded of a funeral wake along with the pagan holiday of Spring and the custom of worshipping of dead ancestors when people burned fires and ate. Today ”Rękawka” is a church fair related with St Benedict, the patron of the church. It is not hard to guess that this Christian custom was introduced as the replacement of the former pagan tradition.

art rotunda

The Rotunda-pallatium on the mount of St Benedict – reconstruction according to professor Dr Wiktor Zin

Before the Second World War the mound was partly examined. The grave of Krak was not found. Nor were the expected treasures found. It turned out that the top of the mound was violated many times. A huge, 300-year old oak grew on it once. The oak was 33 metres high and 12,5 metres wide. Obviously the mound was a place of pagans’ worship and the oak was regarded as holy. The oak was probably cut down while Christianity was developing between the 9th and 10th centuries. Digging up the mound, the explorers came across remains of a wooden post and wicker partitions. It means that the construction was made soundly, in accordance with a deeply thought over plan. During the excavations, plenty of silicon products, ceramic chips, coins (brought most probably with the soil while raising the mound) were found. And in the lower parts of the mound a brown Avar decoration most likely dating from the 8th century BC was found. This artefact was used during the estimation of the age of the mound. It was also the period of time when the oak was likely to be planted on the top of the mound – so the 7th or 8th centuries AD. The results of the age study also relate to the twin mound of Wanda that has not been studied so far (archaeologists have learned only about the whereabouts of the mound).

art ozdoba

The Avar decoration found during archaeological studies of the mound.

Imagination is stimulated by the fact that such mounds are all along the Vistula River from Kraków to Sandomierz. They might have been tumuluses, places of the worship of pagans or they also could have made up a ”signifying” network in the state of Vistulans. The mounds must have been the observation point.

There is also a hypothesis of a Celtic origin of the mounds of Krak and Wanda which may have been helpful with marking of the seasons of the year and the most important worship holidays.

 

I have recently found the information that the mounds may have been used as astronomical-geodetic signs. The Sunset against the mound of Wanda can be observed from the mound of Krakus on 2nd May and 10th August whereas the West is seen above the mound of Krakus on 4th November and 6th February (information from: http://www.fortyck.pl/wiesci_inne_54.htm).

The two mounds: of Krak and of Wanda make up an equilateral triangle with the Wawel Hill (on which the mound once existed)! This lets us suppose that our ancestors raised the mounds with full awareness and that their role was significant once.

Bibliography:
„Kopce na ziemiach Polski” (”Mounds on the territory of Poland”) by G. Gill

Tagged with: Jerzmanowice, Kopiec Wawelski (The Wawel Mound), Skała Syriusza (The Rock of Syrius), Wawel centrum ziemskiego Zodiaku (Wawel the centre of the Earth Zodiac), Zodiak i jego odzwierciedlenie w Krakowie (Zodiac and its image in Kraków), Zodiak i Kopce krakowskie (Zodiac and mounds of Kraków)

Kopce i kurhany polskie – część ostatnia

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Styczeń 2010

Pokażemy tutaj kopce i kurhany o których wiemy, że są lub że były – a jeśli ich obecnie nie ma to opowiemy  o nich po to żeby je zachować w pamięci, dla naszych dzieci  i wnuków. Będą to kopce i kurhany Polski

w jej obecnych granicach. Kopcom i kurhanom (zwłaszcza królewskim) w granicach Królestwa SIS poświęcimy osobny artykuł w najbliższej przyszłości.

Kopiec Wyzwolenia w Piekarach  Śląskich

Kopiec Wyzwolenia w Piekarach Śląskich jest kopcem nowym, powstałym w 1932 roku. Jak wiadomo data usypania kopca wcale nie przesądza o jego genezie ponieważ nowe kopce były sypane często z inicjatywy Strażników Wiary. Nie znam niestety na tyle dobrze jego historii, żeby wiedzieć czy wpisuje się w sieć kopców inspirowanych przez Strażników Wiary Przyrodzonej. Jego położenie względem odwzorowania Zodiaku z centrum na Wawelu mogłoby rzucić światło na genezę i prawdziwą inspirację tej budowli.

Według oficjalnych przekazów Kopiec Wyzwolenia miał być symbolem walki o polskość Śląska i przypominać przyszłym mieszkańcom bohaterskich Powstańców Śląskich. W ten sposób uczczono również przypadającą w 1932 roku 250. rocznicę przejazdu przez Piekary króla Jana III Sobieskiego spieszącego z wojskami polskimi pod Wiedeń.

Piekary Kopiec Wyzwolenia pomysłodawcy i wykonawcy

 

Pomysłodawcą był sekretarz  Związku Powstańców Śląskich – Stanisław Mastalerz – mieszkaniec Piekar.
xx    Nadszedł 17 września 1932 r. Spod piekarskiej świątyni ruszył wielotysięczny tłum w kierunku miejsca, w którym – w niedalekiej przyszłości – stanąć miał kopiec. Odczytano akt erekcyjny. Tak uczczono 250. rocznicę przejazdu przez Piekary króla Jana III Sobieskiego i wojska polskiego, spieszącego z odsieczą pod Wiedeń.

Rozpoczęły się regularnie prace. Kilka razy zjawił się sam dyktator powstania, komisarz Polskiego Komitetu Plebiscytowego, Wojciech Korfanty i rzucał łopatą ziemię do taczek. Przyjeżdżali często dowódcy oddziałów III powstania: mjr Ludyga-Laskowski, płk Sikorski oraz Fajkis, Paul, Cymsa, Gajdzik, Mastalerz, Niemczyk, Szędzielorz. Wśród pracujących wokół kopca widziano również powstańców wielkopolskich, uczestników powstania styczniowego z roku 1863, ludzi z Radomia, Sandomierza, Płocka, Gdańska, Kielc, Krakowa, Warszawy, rodaków z Opolszczyzny, Francji, Belgii i USA.

Kopiec rósł z każdym rokiem. Są tu urny z ziemią znad Bałtyku, z Helu i Gdyni, z miejsc walk powstańców wielkopolskich, z Bydgoszczy i Gniezna, spod Olkusza, z Cerlicka, z Góry św. Anny i z Kędzierzyna, z Cedynii i Głogowa.

[PS. Od Krzysztofa "Łazęgi" Grzesika -  na temat Kopca Ligockiego

zamieszczam tutaj bo przyszedł mailem a jest ważnym Post scriptum i być może nie kończy a otwiera sprawę Kopca Ligockiego jako dzieła Strażników Wiary. Rzeczywiście to prawda co pisze Krzysztof, że w związku "Wici"  nawiązywano w sposób systematyczny i świadomy do tradycji przedchrześcijańskich. Legenda Związku Młodzieży Wiejskiej Rzeczypospolitej Polskiej „Wici” wrosła na trwałe w polską historię zarówno wiejskiego ruchu młodzieżowego, jak i ruchu ludowego. Wiciarze byli apostołami młodego pokolenia wsi polskiej. Utworzyli nie tylko wzorcowy model organizacji wiejskiej, ale ukształtowali osobowość wiciarza – działacza wyrobionego politycznie, o wysokiej postawie moralnej, otwartego dla postępu i sprawiedliwości społecznej. Byli tam ludzie którzy mieli bliskie związki z Kołem Czcicieli Światowida z Krakowa, z Rogatym Sercem, ze Słońceławem z Żołyni, który sam był Wiciowcem, i do końca swoich dni był związany z działaczmi chłopskimi z Podkarpacia. W Śląskim oddziale Wici działali bliscy znajomi Władysława Kołodzieja, z tego co wiem zwolennicy reaktywacji Świętego Koła Czcicieli Światowida po II Wojnie Światowej. Sprawę trzeba by zbadać dokładniej. Nie wykluczam, że to odnowienie Kopca w 1932  na bazie kopca granicznego jest sprawą Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian, ale ostatnie ogniwa, ludzie którzy mogliby te sprawę do końca rozjaśnić chyba już nie żyją. C.B.]

Krzysztof „Łazęga” Grzesik – mailowo

„Szperałem trochę po necie na temat Kopca Ligockiego w Katowicach, o którym kiedyś wspominałem i dochodzę do wnisku, że był to chyba po prostu kopiec graniczny. Opieram się przy tym na mapie Księstwa Pszczyńskiego, z 1636 r. Na przerysie z tej mapy ukazującym nazwy miejscowości i położenie kopców granicznych widać, że w okolicach Ligoty, a szerzej na terenach obecnych Katowic (dwa prawe kwadraty w górnym rzędzie), było ich kilka.
http://andrzejwic.fm.interia.pl/1636k.jpg
Znalazłem też nazwę innego z nich, był to Kopiec Brzozowy znajdujący się na terenach zajmowanych obecnie przez kopalnię Wujek. Wyznaczał on południowo-wschodnią granicę Załęża (obecnie Załęskiej Hałdy). Informację o tym czerpię z tej strony:
http://www.swjzaleze.katowice.opoka.org.pl/?s=historia.php
Najstarszą informacja o tym kopcu pochodzi ze szkicu przedstawiającego tereny obecnych Katowic z 1686 r, gdzie występuje jako Der Brzozowy Kopetz . Tutaj analiza tego szkicu:
http://www.jaskolkaslaska.eu/764/poczatki-miasta-katowice
Przy okazji znalazłem informację o kolejnym współczesnym kopcu. (W sumie to wiedziałem o nim wcześniej, ale bedąc w Polsce sprawdziłem nazwę miejscowości w której się znajduje.) W Nowosielcach koło Przeworska znajduje się kopiec Michała Pyrza. Został on usypany z inicjatywy działaczy ludowych w 1936 r. na cześć wójta, który dowodził obroną wsi przeciw Tatarom w 1624 r.. Na szczycie znajduje się kamień z napisem: Michałowi Pyrzy 1624-1936 (chyba, cytuję z pamięci). Poświęceniu kopca towarzyszyła spora manifestacja chłopska, przybyło podobno 150 tys. chłopów. Informację o tym obiekcie znalazłem dośc dawno temu, w „Pamiątce z Celulozy” Igora Newerlego, którą czytałem dość dawno temu, pod koniec powieści znajduje się właśnie opis poświęcenia kopca.(jak widać, ciekawe informacje można znaleźć w zaskakujących źródłach :)) Krótką wiadomość na Wikipedii można znaleźć tutaj:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowosielce_(powiat_przeworski)
Na pierwszym zdjęciu widać kopiec na prawo od kościoła.
Zdjęcie samego kopca można znaleźć choćby tutaj:
http://www.jakub-malopolska.itl.pl/via_regia/fot/5_pl/18.jpg
Na upartego można by się doszukiwać tu inicjatywy Strażników Wiary Słowian. Okazuje się bowiem, że w uniwersytetach ludowych prowadzonych przez ZMW „Wici” nawiązywano często do przedchrześcijańskiej kutury Słowian. Więcej o tym we fragmencie artykułu dostępnym tutaj:
http://www.rbi.webd.pl/phpBB/viewtopic.php?p=70557#70557
…”

Węgrzce Wielkie Kraków – naturalne wzgórze kultowe zwane Łysą Górą

Wstawiam tę panoramę ze strony http://www.ulotna.chwilka.pl/plik.graficzny_4721_29-listopada-dwbeszcz.html . Aby zobaczyć szczegóły musicie otworzyć to zdjęcie w pierwotnym – właściwym rozmiarze (powiększenie przez kliknięcia) – bo dopiero wtedy widać to co naprawdę jest tutaj ważne i ciekawe.


To wielka satysfakcja dla kogoś kto zna Kraków móc zobaczyć ten widok. Już on sam przekonuje bowiem, że było to wzgórze kultowe, na którym kopiec niekoniecznie musiał być usypany, by spełniało swoją rolę. Mimo wszystko mógł tutaj kiedyś stać kopiec jako że wzgórze zostało objęte pracami na wielką skalę w XIX wieku – stworzono tu jedną z fortyfikacji Twierdzy Kraków naruszając poważnie dawny krajobraz i układ naturalny. Tak, mógł tu być mały kopiec, który został zniszczony.

Doskonały widok na Welski Las, Wzgórze Bronisławy i Kopiec Kościuszki, także doskonały widok na Kopiec Kraka-Swaroga i Wzgórze Chorsa-Lasoty. Widać stąd było na pewno, obecnie zasłonięty wysoką zabudową Kopiec Wandy w Mogile i Kopiec Estery- Matki Ziemi w Łobzowie.


Kopiec  Kraka znajduje się po prawej od „szkieletora” , lekko na lewo od charakterystycznej Wieży Telewizyjnej. Super – wspaniała strona z tymi Panoramami – gratulacje i wielkie dzięki!

Włączam ten widok ze Wzgórz Węgrzec Wielkich do artykułu, bo jak zwrócono mi słusznie uwagę,  pisze o tym miejscu i o swojej odkrywczej wyprawie geomantycznej z 2003 roku Leszek Matela w „Tajemnicach czakramu wawelskiego”.

Na zdjęciu Kopiec Kraka oraz Wzgórze Peruna zwane Wzgórzem Kaim w Bieżanowie gdzie w 1915 roku postawiono obelisk po stoczonej z Rosjanami przez Austriaków Bitwie o Kraków. Widok oczywiście z Łysej Góry w Węgrzcach Wielkich – widać stąd wszystkie istotne Miejsca Zodiaku Krakowskiego – łącznie ze Skałą Syriusza w Jerzmanowicach i Wzgórzem Krakuszowickim z Kopcem Kraka II, oczywiście Wawel, a także Kopiec Piłsudskiego, Wandy, Estery w Łobzowie (miejsce Podchorążówki było widoczne dopóki nie postawiono wieżowców). Widać także Wzgórze Prądnika Czerwonego – Wzgórze Strzybogowe, a byłoby widać i Niepołomice z ich Kopcem Grunwaldzkim, gdyby nie obecna wysoka i masowa zabudowa.

Byłem na Węgrzeckiej Łysej Górze w zeszłym roku i jest to miejsce rzeczywiście niesamowite, wyjątkowo spokojne i kontemplacyjne.

W stronę Mogiły i Kopca Wandy to jeszcze dalej w lewo od kominów Łęgu

Nie każdy to wie, więc wspomnę na koniec tylko, że w roku 1906 przeniósł się tutaj z Krakowa Stanisław Wyspiański – twórca projektu Wawel-Akropol i sztuki teatralnej Wesele bazującej na folklorze i dawnych wierzeniach  – Wielki Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian. Wesele nie bez powodu nawiązywało formą i treścią do dzieła innego Wielkiego Strażnika Wiary Słowiańskiej – Dziadów Adama Mickiewicza.

Święty Gaj dzisiaj – na jego skraju powstaje osiedle domków Magiczna Góra, więc nie wiem czy cokolwiek tutaj ocaleje, bo i fort ma się stać ośrodkiem sportu, hotelowym i rekreacyjnym

Nie każdy też wie o więzach krwi Adam Mickiewicza i rodu Pagaczewskich poprzez Klemensiewiczów i Tillów ze Lwowa i Uherzec oraz o ich związkach ze Stanisławem Vincenzem. Pamiętajmy też o związkach Alfonsa Muchy z morawsko-czeskimi Zborzilami (przodkami po kądzieli Białczyńskich) i morawskimi Kapturami (po kądzieli przodkami Olszowskich). Dodajmy do tego wszystkiego Zofię Stryjeńską, Zofię Kossak-Szczucką, Stanisława Szukalskiego i Szczep Rogate Serce oraz Święte Koło Czcicieli Światowida czynne jeszcze w roku 1948, a potem w latach 60-70 XX wieku i będziemy mieć obraz roli Krakowa w przechowaniu Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej przez wieku prześladowań.

W Lesie Łysej Góry – niegdyś Świętym Gaju Austriacy zlokalizowali część największej europejskiej fortyfikacji w dziejach – Twierdzy Kraków – na zdjęciu Fort Łysa Góra

 

Fort 47 Łysa Góra powstał w latach 1872 – 1885.

Na ozdobnym portalu bramy wjazdowej do Fortu widnieje data: 1885 ale sam projekt i budowa Fortu wiążą się z okresem o kilka lat wcześniejszym.

Twierdza Kraków ulegała w latach 1856 – 1866 bardzo intensywnej rozbudowie w oparciu o projekty opracowane pod nadzorem gen. Augusta Cabogi.

Fort częściowo już odnowiony

Wcześniej był tu szaniec, rozbudowany w latach 1872 – 1878 do fortu półstałego i następnie przebudowany jako fort artyleryjski przed rokiem 1886.

Jest to jeden z największych artyleryjskich fortów w Twierdzy Kraków; posiadał sześć baterii dział, jednowałowy.

Położony na wschodniej części grzbietu wzgórz ograniczających od zachodu dolinę Sudołu Dominikańskiego i Dłubni; bardzo rozległy widok na przedpole, od newralgicznej dla Twierdzy Kraków strony północno – wschodniej, stanowił główny atut jego położenia.

W tym Lesie na stoku Łysej Góry Węgrzec Wielkich znajduje się fort

V sektor obronny, fortyfikujący miasto od północy, zgromadził największe forty w Twierdzy Kraków.

Góra Węgrzecka leży w odległości ok. 3 km od dawnej granicy rosyjskiej, przy głównym trakcie na Warszawę; był to kierunek największego zagrożenia, jedna z najbardziej prawdopodobnych osi natarcia na Twierdzę, stąd zbudowane tu forty i umocnienia należą do najpotężniejszych w całej Twierdzy Kraków.

Charakterystycznym elementem Fortu są obronne koszary szyjowe; blok niskich koszar szyjowych, jest dwukrotnie załamany w formie półbastionów flankujących centralnie położoną bramę.

Tutaj Fort Węgrzce Wielkie

A Teraz poniżej jeszcze inne miejsce kultowe:

Wzgórze Kaim w Bieżanowie, które dla nas jest i było i będzie Wzgórzem Peruna

A zostało uczczone odpowiednim obeliskiem w roku 1915.

6 grudnia 1915 roku na wzgórzu Kaim w Bieżanowie odsłonięto pomnik – obelisk upamiętniający wydarzenia z roku 1914. W tym miejscu rozegrała się zażarta bitwa obrońców twierdzy z Rosjanami. Żołnierze austro – węgierscy wspierani przez baterie dział 24cm „Srebrna Góra” i „Ostra Góra” z Lasu Wolskiego oraz 30,5cm moździerze z Fortu 2 „Kościuszko” odparli Rosjan spod Krakowa, którzy z wielkimi stratami wycofali się pod Wieliczkę.

Obelisk projektu Henryka Nitry posiada dwujęzyczny polsko – niemiecki napis „Tu odparto dnia 6 grudnia 1914 roku oddziały rosyjskiej armii”, a także herb monarchii Franciszka Józefa I.

Zapomniany pomnik niszczony przez czas i wandali przetrwał do dnia dzisiejszego. W roku 2001 doczekał chwili, w którym rozpoczął się jego remont. Odnowiony będzie dumnie stał na wzgórzu, z którego rozciąga się piękny widok na Kraków.

Kopiec na Wężowej Górze – Grunwaldzki w Niepołomicach

Kopiec na Wężowej Górze. Pierwotnie miejsce to zwane było Wężową Górą, przez cześć dla bogów, których wąż jest emanacją. Możemy się domyślać, że miejsce pełniło rolę kultową i jakiemu było poświęcone bogu. Możemy się domyślać także, że skoro zainicjowano tutaj powstanie kopca to brali w tym udział Strażnicy Wiary Przyrodzonej.  Te domysły nie są bezpodstawne. Nie miało znaczenia co kopiec będzie upamiętniał – pierwotnie był poświęcony dzieciom z Wrześni w roku 1902. Te lata to czas, kiedy istniało już nawet I Koło Czcicieli Światowida jest to również  okres kiedy nad wieloma sprawami  pieczę trzymał Stanisław Wyspiański, moment wizyty Alfonsa Muchy  w Krakowie. Odnowienie  zaś Kopca Niepołomickiego pod szyldem Grunwaldu nastąpiło za czasów  Juliana II Pagaczewskiego.

Kopiec na Wężowej Górze, w zachodniej części miasteczka zainicjowano w 1902 r. jako wyraz hołdu dla dzieci z Wrześni. Na jego miejscu w latach 1910 -1915 usypano Kopiec Grunwaldzki, w którym znajduje się ziemia spod Grunwaldu, z całej Polski i 500 woreczków z grobów polskich w Ameryce.

Z kopca rozciąga się bardzo rozległy widok, zwłaszcza w kierunku Nowej Huty, czyli Mogiły. Był z niego bardzo dobrze widzialny Kopiec Wandy. Samo miejsce także nie jest przypadkowe, ponieważ to z tego miejsca z Wężowej Góry wyruszył do Krakowa i na Wawel Władysław Jagiełło z orszakiem, w tryumfalnym pochodzie, po zwycięskiej Bitwie pod Grunwaldem.


Czy znany wszystkim jako burtnik i poganin król polski, pierwszy z bardzo przychylnej Wierze Przyrody dynastii Jagiellonów wybrqaŁ TO MIEJSCE PRZYPADKOWO? Tu dziękował Bogom za zwycięstwo, za wsparcie, tu złożył trebę. To Litwini są powszechnie znani starym kronikarzom z tego, iż węże trzymają w gospodaerstwach jako przynoszące bogactwo i strażników domostw. Nie ma w tym wszystkim żadnego przypadku. Władysław Jagiełło jest jednym ze Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian.

 

 

Pierwszy Kopiec – i wszystkie pozostałe jego wersje (1902, 1910, 1922) – był sypany z inicjatywy Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, a Sokół był miejscem obowiązkowej przynależności akademickiej młodzieży Krakowa, zwłaszcza Uniwersytetu Jagiellońskiego. Julian II Pagaczewski był mocno związany z Sokołem.

Na tym właśnie miejscu miał się odbyć przegląd zwycięskiego wojska spod Grunwaldu przed powrotem do Krakowa. Według legendy pod Wężową Górą znajduje się wejście do sekretnego tunelu prowadzącego do zamku

 

Pierzchowiec-Pierzchów

miejsce urodzin Jana Henryka Dąbrowskiego

Pierzchów nad Rabą ( Pierzchowiec ) , woj. małopolskie, gmina Gdów
koło Bochni .

Tu urodził się Jan Henryk Dąbrowski 2-go sierpnia 1755 roku.
Na miejscu nieistniejącego dworu postawiono kamienny monument, odsłonięty 20 lipca
1872 r. w 75. rocznicę powstania Legionów Polskich i 54. -śmierci ich wodza, staraniem: Atanazego Benoe z Niegowici, Ludwika Michała Kępieńskiego z Pierzchowca i Romana Włodka z Dąbrowicy. Jego twórcą był kamieniarz Edward Stehlik. Usypano ponownie kopiec , który to został zniszczony pod koniec drugiej wojny światowej.

Liplas – kopiec

Kopiec w Liplasie


 

Legenda przenoszona z pokolenie na pokolenie przez tutejszych mieszkańców głosi, iż w tym miejscy spoczywają węgierscy żołnierze z armii austriackiej, którzy dowiedziawszy się o wybuchu powstania w swojej ojczyźnie, odmówili posłuszeństwa cesarzowi i wyruszyli do swojego kraju. W Liplasie zdziesiątkowała ich choroba. Pochowani zostali pod dwumetrowym kopcem, uwieńczonym drewnianym krzyżem.


KOPIEC W ZRĘCZYCACH

Historia, podobnie jak w przypadku kopców w Liplasie i Krakuszowicach, nie stwierdziła jednoznacznie pochodzenia tego obiektu. Tutejszym mieszkańcom znane są różne wersje genezy kopca. Jedna z nich głosi, że dziedziczka majątku poleciła usypać wzniesienie, aby z jego szczytu mogła podziwiać Kraków. Kopiec ma wysokość 2,5 metra, po części obudowany jest murem oporowym, a na jego szczycie od 1965 roku widnieje kamienny obelisk upamiętniający żołnierzy zamordowanych przez Niemców w 1945 roku.

 



 

Kurhan w Jawczycach koło Gdowa – neolit

Spostrzeżenie kurhanu nie powinno stanowić problemu, jeśli przyjmie sie , że od drzewa nr 1111 do niego mamy niecały kilometr. Kurhanu opisywał nie będę, zdjęcie obok ukazuje jaki on jest. Stoi tam też jest tablica z dokładnym opisem, na zachętę dodam tylko, że pochodzi on z neolitu. Warto zwrócić uwagę, że na odcinku 100m od kurhanu znajdują się dwie kapliczki

 

 

Piotrowice Małe koło Proszowic

 


Krzyż i kopiec

(Kronika Krakowska TV – 16-05-2005r godz.18.00)

O tym, że o historii należy pamiętać wiedzą dobrze i nauczyciele i uczniowie Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych w gminie Koniusza. W poniedziałek poświęcono tam krzyż i kopiec Ofiarom Totalitaryzmu, Synom Ziemi Proszowskiej.

Bohaterowie mordowani przez hitlerowców w kraju, przez Sowietów w Kozielsku i Starobielsku, ale i po wojnie przez ludową władzę, rękami UB. Im poświęcono krzyż i kopiec W uroczystości uczestniczyli kombatanci i byli więźniowie sowieckich łagrów. Bohaterowie czasów minionych. Mordowani przez hitlerowców w kraju, przez Sowietów w Kozielsku i Starobielsku, ale i po wojnie przez ludową władzę, rękami UB. Im poświęcono krzyż i kopiec.

Wspomnienia uczestników tragicznych wydarzeń wojennych i powojennych to żywa lekcja historii. O morderstwach w Katyniu czy walce w Armii Krajowej kiedyś nie wolno było mówić nawet szeptem. Ten rozdział historii Polski jest czytany głośno dopiero od kilkunastu lat. Pamięć o ofiarach jest najważniejsza także dla tych, którzy przeżyli i dają świadectwo.

Ofiarom totalitaryzmu

(Tekst: ALG -Dziennik Polski 17-05-2005r.)

Ofiary hitlerowskich oprawców, pomordowani z rąk NKWD w Katyniu, zlikwidowani skrytobójczo wrogowie władzy ludowej. Wszystkich ich upamiętnia ziemny kopiec poświęcony ofiarom totalitaryzmu, usypany na terenie Zespołu Szkół w Piotrkowicach Małych, wczoraj uroczyście poświęcony przez biskupa Piotra Skuchę.

Wewnątrz piotrkowickiego kopca już w listopadzie ubiegłego roku, przy okazji obchodów Święta Niepodległości, ulokowano kamienie z miejsc pamięci narodowej: Chocimia, Kamieńca Podolskiego czy lwowskiego Cmentarza Orląt. Teraz widnieją na nim tablice upamiętniające ofiary II wojny światowej i stalinizmu. – Jeszcze kilka lat temu nie zdawałem sobie zupełnie sprawy, że jest ich tak dużo. Bardzo długo historia o nich milczała. Byłem przekonany, że wśród ofiar Katynia nie było synów ziemi proszowickiej. Z czasem zacząłem odkrywać coraz większą ich liczbę – mówił dyrektor piotrkowickiego zespołu Henryk Pomykalski.

Ulokowana na kopcu tablica z nazwiskami „Katyńczykow” liczy najwięcej pozycji. Sam patron uroczystości, biskup Piotr Skucha, jest bratankiem jednego z nich, Edwarda Skuchy z Łaganowa. W składzie komitetu honorowego obchodów znaleźli się członkowie rodzin pomordowanych. Emilia Lewicka przyjechała aż z Warszawy, żeby uczcić pamięć stryja Stanisława Maja ze Stogniowic, który w Katyniu zginał razem ze swoim kuzynem Józefem Kopciem z Łaganowa. – Tam się spotkali, stamtąd pisali o sobie w listach i tam zginęli – przypomniała. Obaj byli absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego. – To byli przedstawiciele tworzącej się elity intelektualnej Polski. Elity, która kształtowała się ogromnym wysiłkiem. W okresie międzywojennym posłanie dziecka z rodziny chłopskiej na wyższe studia oznaczało ogromne wyrzeczenia – przypomniał Henryk Pomykalski.

Bratanica Józefa Kopcia, mieszkająca obecnie w Krakowie Sabina Tomczyk, przekazała ziemię, którą w 1989 roku przywiozła z katyńskiego cmentarza. Jej siostra Irena Swałdek ze łzami w oczach pokazywała maleńki album z czarno-białymi fotografiami Józefa Kopcia, z którym w 1938 r. była na wycieczce w Tatrach. – Choć miałam wtedy 11 lat, doskonale wujka pamiętam. Raz, niedługo przed wybuchem II wojny światowej, odwiedziłam go w mieszkaniu w Rybniku, gdzie był nauczycielem. Później byłam jeszcze raz w tym samym mieszkaniu w 2000 roku i wszystko rozpoznałam – wspomina. Wszystkie wymienione osoby należą do Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich.

Na kopcu swoje miejsce znalazły również inne postacie ofiar wojennych i powojennych represji. Błogosławionego ks. Józefa Pawłowskiego z Proszowic, przedwojennego rektora Seminarium Duchownego w Kielcach, zamordowanego w Dachau. Sportowca i żołnierza AK Bogdana Śmitkowskiego z Piotrkowic Wielkich. Z kolei Stanisław Gas z Jakubowic, Józef Guzik z Chorążyc, Jan Twardowski z Błogocic to ofiary miejscowych sympatyków komunizmu. Skrytobójczo mordowani, często w taki sposób, by zwłok nie można było odnaleźć (ciało Stanisława Gasa zostało przypalikowane do dna Szreniawy) lub zidentyfikować (twarz zamordowanego i porzuconego w polach Jana Twardowskiego została oblana żrącą substancją).

- Jestem szczęśliwa, że mogłam się tu dzisiaj znaleźć. Tak długo byliśmy poniżani za to, co robiliśmy w czasie wojny, teraz możemy czuć się docenieni. Nasze pokolenie walczyło o Polskę z bronią w ręku. Dzisiaj wy, młodzi, musicie walczyć o tę Polskę w inny sposób: ucząc się i pracując. Która druga jest trudniejsza, nie wiem. Mam jednak poczucie, że jeżeli wy pamiętacie, to my możemy odejść w spokoju – powiedziała, zwracając się przede wszystkim do młodzieży Dorota Franaszkowa. Na ręce miała przepaskę akowskiego batalionu „Skała”, do którego należała w czasie wojny. To ona, narażając się na represje, usypała mogiłę partyzantom ze „Skały”, którzy w listopadzie 1944 zostali zamordowani w Pieczonogach. Jej siostra, Wanda Girtler, odznaczona Orderem Virtuti Militari, została zamordowana w styczniu 1945 roku w Kościelcu przez wkraczających Sowietów.

Wczorajsza uroczystość, która odbywała się w ramach dorocznego święta szkoły, miała też akcenty bardziej radosne. Przedstawiciele rodziców przekazali młodzieży nowy szkolny sztandar, który, podobnie jak kopiec, został poświęcony przez biskupa Piotra Skuchę. Ten ostatni otrzymał w darze obraz przedstawiający piotrkowicki kopiec. - Będąc w Zagłębiu, będę mógł na niego spoglądać – stwierdził obdarowany. Obraz z wizerunkiem Matki Boskiej Kozielskiej od uczniów otrzymał również dyrektor Henryk Pomykalski. Grupa nauczycieli zespołu została natomiast odznaczona medalami „Zasłużony dla rolnictwa”.


Synom Ziemi Proszowskiej

Piotrkowice Małe 13-05
W poniedziałek 16 maja w Zespole Szkół im. Emila Godlewskiego w Piotrkowicach Małych odbędą się uroczystości Święta Szkoły. Tegoroczne obchody mają szczególny wymiar, bowiem połączone są z uroczystością Poświęcenia Krzyża i Kopca Ofiarom Totalitaryzmu – Synom Ziemi Proszowskiej. 

„W formie Krzyża i Kopca pragniemy złożyć hołd i zachować pamięć o tych Synach Ziemi Proszowskiej, którzy doznali mordu ze strony totalitaryzmu i polegli w wojnie z bolszewicką Rosją. – czytamy w Zaproszeniu skierowanym przez Dyrektora Zespołu Szkół mgr Henryka Pomykalskiego – Tę listę w kolejnych latach pragniemy uzupełniać. Prosimy szczególnie młodzież o „odkrywanie kolejnych nazwisk”. Tak, odkrywanie, bo ich nazwiska ulegają zapomnieniu, a ponieśli ofiarę życia za to, że byli Polakami.

I. Ofiary niemieckiego nazizmu:

bł. ks. dr Józef Pawłowski z Proszowic
Roman Mazurek z Prandocina
Bohdan Śmitkowski z Piotrkowic Wielkich
Rozstrzelani w Łyszkowicach 28.01.1944r.

II. Ofiary radzieckiego komunizmu:
- Kozielsk i Starobielsk:

dr Karol Bałłaban. Syn gen. dr Teodora Bałłabana ze Lwowa
Józef Kopeć z Łaganowa
Stanisław Maj ze Stogniowic
Edward Skucha z Łaganowa
Euzebiusz Wojewódzki z Dalewic

- ofiar NKWD:

gen. Leopold Okulicki. Jako cichociemny lądował w Wierzbnie
Wanda Girtler z Proszowic
Tadeusz Dziedzicki z Klimontowa
Teofil Szańkowski z Wierzbna

III. Ofiary komunizmu PRL:

Stanisław Gas z Jakubowic
Józef Guzik z Chorążyc
Jan Kura z Klimontowa
Jan Twardowski z Błogocic

IV. Zginęli w wojnie z bolszewicką Rosją:

Bronisław Czarnecki z Gminy Koniusza
Bronisław Sagan z Gminy Koniusza
Jan Franciszek Szczęsny z Gminy Koniusza
Józef Psica z Klimontowa

Łuczanowice – Kopiec grobowy Żeleńskich oraz o prześladowaniach religijnych

Jako pierwsze na trasie znaleźć się mogą Łuczanowice. Dostać się tu możemy autobusem 117 odjeżdżającym sprzed głównej bramy kombinatu metalurgicznego. Łuczanowice są nadal częściowo wsią (przyłączono ją do Krakowa w 1973 r.), malowniczo położoną na południowym skraju Płaskowyżu Proszowickiego. Na wierzchołku najwyższego wyniesienia znajduje się ogrodzony i zadbany, XVIII-wieczny cmentarz. Jest to miejsce wyjątkowe, gdyż pochowani tu  zostali prawdziwi „dysydenci”, czyli osoby kalwińskiego wyznania. Kilkumetrowej wysokości kopiec, zwieńczony obeliskiem, kryje w sobie komorę grobową Żeleńskich. Piękne, piaskowcowe grobowce w formie sarkofagu i kilka skromnie ozdobionych krzyży ocienianych przez starodrzew, stwarzają w efekcie piękną kompozycję krajobrazową i estetyczną. To raczej miejsce zadumy niż smutku.

 

Kopiec w Łuczanowicach

 

Nie dajmy się jednak zwieść spokojowi tego miejsca. Od końca XVI w. Lucjanowice (takiej nazwy wówczas używano) były ważnym miejscem dla krakowskich i małopolskich ewangelików. Przepędzeni z ulicy Świętego Jana przenieśli się tu ze swymi nabożeństwami. Znaczna odległość od Krakowa nie przeszkodziła jednak ówczesnym fanatykom dotrzeć aż tutaj i spalić budowany zbór. W XVII w. definitywnie zakazano odprawiania dysydenckich nabożeństw.

Za czasów ostatniego z królów Polski wybudowano w Łuczanowicach modrzewiowy dwór. Powiększono go, już na początku XX w., o nowe, murowane skrzydło. Inicjatywa tej rozbudowy wyszła od ówczesnego właściciela, hr. Władysława Mycielskiego, zaprojektował ją zaś znany architekt Tadeusz Stryjeński. [Oczywiście nie ma znowu żadnego zbiegu okoliczności że pada przy tej okazji nazwisko Żeleńskich, Stryjeńskich, Mycielskich - tak jak gdzie indziej Kossaków, czy Wyspiańskiego. Nota bene krakowskich Mycielskich i  Pagaczewskich łączyła wielka przyjaźń, a Gabriela Mycielska która była tłumaczką z języka niemieckiego Wilka Stepowego Hermana Hesse, była mentorką i wprowadzała w zawód tłumacza literatury moją żonę Annę Pagaczewską]. Do kompleksu dołączono wtedy zachowany fragment dawnej kaplicy i komory grobowej, która pod nią się znajdowała. I tylko ta część dworu przetrwała do dnia dzisiejszego, gdyż wkrótce po II wojnie światowej rozebrano drewnianą część zabytkowego kompleksu. Uważny obserwator zadowolić się aktualnie może jedynie cieniem dawnej świetności łuczanowickiego dworu, który służy jako świetlica, kaplica i dom mieszkalny. Osoby posiadające rozwiniętą wyobraźnię mogą udawać, że nie widzą suszącej się na  loggii bielizny. Warto natomiast zachwycić się pięknem otaczającego dwór starodrzewu (przetrzebionego przez żądnych opału okolicznych mieszkańców), a nawet podziwiać rozległe, błotniste wgłębienia, w których znajdowały się dworskie stawy.

Warka kopiec powstańców 1863

Kopiec na nadpilicznych błoniach zwieńczony żelaznym krzyżem, usypany przez mieszkańców Warki w 1927r. W tym miejscu dokonano w 1863 r. egzekucji powstańców: Władysława Kononowicza i jego dwóch towarzyszy broni

 

Kujawskie Piramidy

 

Nazywają je kujawskimi lub polskimi piramidami, ale nijak nie można przyrównywać ich do egipskich. Wzniesiono je na planie wydłużonego trójkąta. Tak bardzo wydłużonego, że przypominają pełznącego węża.Zbudowane zostały przez ludzi tu żyjących 5,5 tys. lat temu.Piramidy kujawskie wzniesiono z wielkich i mniejszych głazów stanowiących obrys całości i usypanego pomiędzy nimi, wysokiego do 5 metrów kopca ziemnego.Ich długość przekracza w wielu przypadkach 100 metrów. Najdłuże piramidy miały 150 metrów! Kilka metrów od czoła nasypu, gdzie grobowce są najwyższe, znajdowały się kamienne komory, a w nich ludzkie pochówki.
Tu inne zdjecie, na którym widać ich wielkość.


Jeszcze ciekawe ujęcia Kopca Kraka i Kopca Wandy

Wschód nad Kopcem Kraka

Kopiec Ognia Niebieskiego z balonu

Dla kontrastu „zimny” Kopiec Wody (Wandy)

Kopiec Wandy – sztych nieznanego autora

Kopiec powstania 1846 roku w Gdowie

Powstanie krakowskie

Gdów – kopiec powstańców

Samo zaś powstanie zwane krakowskim, wybuchło w nocy z 20 na 21 lutego 1846 r. na terenie Rzeczypospolitej Krakowskiej (stąd jego nazwa). W Krakowie powstał też Rząd Narodowy, który ogłosił  „Manifest do Narodu Polskiego”,  wzywający wszystkich Polaków w Galicji do walki przeciw austriackiemu zaborcy. Kulminacyjnym momentem powstania była bitwa pod Gdowem, stoczona przez powstańców w dniu 26 II 1846 r.  Dla stłumienia tego niepodległościowego zrywu, wyruszył z Tarnowa oddział pułkownika Ludwiga von Benedeka, po drodze dołączyli do niego chłopi z najbliższych okolic Gdowa uzbrojeni w tradycyjną chłopską broń – kosy, cepy i widły. Naprzeciw nich stanęło wojsko powstańcze – mieszczanie, szlachta, również chłopi, w liczbie około 500 osób.W zażartej bitwie powstańcy ponieśli wielkie straty, zginęło wówczas ponad 150 powstańców, pochowano ich w zbiorowych mogiłach na gdowskim cmentarzu.

W 60 lat później, 19.08.1906 r. społeczeństwo Gdowa wzniosło nad ich szczątkami kopiec ziemny wieńcząc go pomnikiem, symbolizującym umęczoną Polskę. Bocheński artysta W. Samek wykuł na mogile rzeźbę, biblijna Rachel opłakująca swych synów, to ojczyzna – matka Polka. „Rachel płacząca synów swoich i nie chciała się dać pocieszyć, iż ich nie masz”. Te słowa  z Księgi Jeremiasza, oddają dobitnie odczucia towarzyszące potomnym kierowane w stronę ofiar tych tragicznym dziejów narodu. Rzeźba spoczywa pod krzyżem, w ściankach postumentu umieszczono granitowe tablice inskrypcyjne, obok na mieczu przysiadł orzeł, a na poziomej belce krzyża widnieje napis: Boże zbaw Polskę.  Pomnik otoczony jest łańcuchem wpiętym w kamienne słupki. W kolejną rocznicę bitwy, w roku 1966 kopiec powstańców został odrestaurowany.

Kopiec Kościuszki w Olkuszu

Kopiec usypany w Olkuszu w 1861 dla uczczenia 44. rocznicy śmierci Tadeusza Kościuszki – wyraz narastającej atmosfery patriotycznej przed powstaniem styczniowym oraz jako pamiątka udziału olkuszan w insurekcji kościuszkowskiej. Był on miniaturą krakowskiego kopca Kościuszki – miał 5 m wysokości i 14 m średnicy.

W czasie powstania styczniowego został zniszczony przez Rosjan, a ci, którzy zainicjowali jego usypanie, zostali zesłani na Sybir. W 1917 z okazji obchodów 100. rocznicy śmierci T. Kościuszki usypano nowy kopiec.

Kopiec ma u podstawy średnicę 18 m, wysokość 7 m. Krzyż na szczycie ma wysokość 6 m.

Generalne prace remontowe przeprowadzono w latach 1993-1994.

Kopiec Kościuszki w Połańcu

Kopiec usypany w 1917 roku w Połańcu w setną rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki.

Kopiec Adama Mickiewicza

w Sanoku – kopiec położony w Sanoku na terenie romantycznego parku miejskiego, na Aptekarce (362 m n.p.m), sanockiej górze parkowej.

  • Rok budowy: 1898 [1]
  • Wysokość: 9 m
  • Średnica podstawy: 35 m

Kopiec w Chruślinie

Kopiec Kościuszki z roku 1917

Kopiec Wolności w Poznaniu

Kopiec znajdujący się w Poznaniu, na prawym brzegu Warty w dzielnicy Nowe Miasto, w części zwanej Maltą; pierwotnie usypany dla uczczenia zwycięskiego powstania wielkopolskiego i przyłączenia regionu do niepodległej Polski. Odbudowany[1] ma symbolizować szeroko rozumianą wolność jako największą wartość człowieka.

Pierwotny

Uroczysta inauguracja budowy Kopca Zmartwychwstania (bo tak początkowo był nazywany) przypadała w dniu święta narodowego – 3 maja 1919 roku. Przez miasto przeszedł pochód, w którym uczestniczyli między innymi: prezydent, prymas Polski oraz ministrowie, a przemówienie wygłosił jeden z inicjatorów budowy – ksiądz kanonik Łukomski. W pracach budowlanych, oprócz mieszkańców Poznania i Wielkopolski, udział brali także – przybywający indywidualnie – goście z innych terenów Polski. Ostateczna bryła kopca uformowała się w 1922 roku. Pomnik osiągnął wysokość 94 metrów n.p.m., co pozwoliło mu wznieść swój szczyt 17 metrów nad poziom szosy Kobylepolskiej (obecnie ul. abpa. Baraniaka). Został rozebrany w czasie okupacji hitlerowskiej, poprzez niewolniczą pracę; często tych samych ludzi, którzy go usypywali.
Usytuowanie kopca odbiegało nieco od dzisiejszego, który jest częściową repliką poprzedniego.

Obecny


 

W 1979 roku podjęto decyzję o remoncie niecki wybudowanego w latach 50. Jeziora Maltańskiego, w celu przygotowania go do odbycia Mistrzostw Świata w Kajakarstwie, których gospodarzem miał być Poznań w sierpniu 1990 roku. W okresie Polski Ludowej ze względów politycznych nie było planów odbudowy przedwojennego Kopca Wolności. Jednak, aby pogłębić jezioro i przywrócić jego parametry jako toru regatowego, należało wydobyć z jego dna, a następnie wywieźć ogromne ilości ziemi. Koszty jej transportu byłyby zbyt wysokie, dlatego w pobliżu zbiornika postanowiono usypać wzniesienie, którego projektodawcą był Klemens Mikuła[2]. Żeby nikt nie został posądzony przez komunistyczną władzę o ukryte zamiary odbudowy wolnościowego pomnika, oficjalnym powodem usypania wzgórza było zagospodarowanie na Malcie kompleksu sportowo-rekreacyjnego (m.in. z całorocznym stokiem narciarskim, torem saneczkowym oraz polem do nauki gry w golfa). Kopiec ma wysokość 100[3] metrów n.p.m., nadal jednak pozostaje w swojej niedokończonej formie z powodu problemów terenowo-prawnych.

W 2004 roku powstało stowarzyszenie Kopiec Wolności w Poznaniu, którego zamiarem jest sfinalizowanie budowy Kopca Wolności. Odtworzony kopiec ma być wyższy od swego poprzednika i wznosić się na około 30 metrów ponad powierzchnię ulicy, a na jego szczycie planowana jest platforma widokowa z ławeczkami i rzeźbą ptaka wzbijającego się do lotu; na skraju zaś murek z ukrytymi lampami.

Kopiec w Starych Glinkach  – Powstańców Listopadowych

15 lipca 1831 roku w okresie Powstania Listopadowego rozegrana została potyczka zwana w historii „Bitwą pod Młynarzami”
5 pułk ułanów zamojskich pod dowództwem ppłk Kruszewskiego pokonał dywizjon armii rosyjskiej ppłk. Safranowa.

Wojciech Kossak 59 lat później namalował obraz tej bitwy – ku pokrzepieniu serc!

Żołnierze Powstania Listopadowego są pochowani w kopcu koło kaplicy w Starych Glinkach, siedzibie rodowej książąt Korybut-Woronieckich.

 

Obraz Wojciecha Kossaka

Kopiec w Bieruniu

malutkie kiepściutkie zdjątko

Tutaj lepsze

Kopiec pod Sandomierzem w widłach Sanu i Wisły

Kopiec Henryka Sienkiewicza w Okrzeji

Okrzeja – wieś w Polsce położona w województwie lubelskim, w powiecie łukowskim, w gminie Krzywda.

W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa siedleckiego.

W miejscowym kościele został ochrzczony Henryk Sienkiewicz. W Okrzei znajduje się kopiec jego imienia, ręcznie usypany przez mieszkańców okolicznych wsi. Zaczęto go sypać w 1932 roku, a skończono w 1938 r., tuż przed wybuchem II wojny światowej.

Okrzeja

 

Muzeum pisarza-noblisty

Utworzone w 1966 roku, w 120. rocznicę urodzin i 50. rocznicę śmierci Henryka Sienkiewicza, mieści się w oficynie dworskiej. Imponującemu zbiorowi ponad 1500 tomów dzieł Sienkiewicza, analiz i opracowań krytycznych, towarzyszą barwne rekwizyty i plakaty filmowych adaptacji, m.in. „Pana Wołodyjowskiego”, „W pustyni i w puszczy” oraz „Quo vadis”. Są też obrazy, akwarele i rysunki inspirowane utworami i bohaterami Sienkiewicza, np. „Janko Muzykant” Franciszka Kostrzewskiego, „Bohun” Franciszka Pautscha, „Obrona Jasnej Góry” Jana Molgi. Ten ostatni ozdobił w 1974 roku polichromiami sufit kościoła w Okrzei, przedstawiając również „Obronę Jasnej Góry” z „Potopu” oraz „Dokąd idziesz Panie” z „Quo vadis”.

Muzealną atmosferę dziewiętnastowiecznego dworu ziemiańskiego wzbogacają oryginalne meble z tamtej epoki, kominek, fortepian babki pisarza. W dobrze utrzymanym parku zwracają uwagę ludowe rzeźby, przywołujące postaci z sienkiewiczowskich nowel i powieści.

Przodkowie pisarza ze strony matki zostali pochowani w krypcie pod kościołem w Okrzei, a na cmentarzu parafialnym znajduje się nagrobek matki. Także w Okrzei, w latach 1932-1938 wielu Polaków usypało na cześć pisarza-noblisty kopiec, wykorzystując ziemię przesyłaną z miejsc w kraju i świecie z nim związanych. Na szczycie kopca, o wysokości 15 i średnicy 45 metrów, odsłonięto w 1980 roku pomnik z białego marmuru. Z kopca mamy wspaniały widok na lasy i pola, Okrzeję z kościołem i cmentarzem oraz Wolę Okrzejską z muzeum pisarza.

 


Pomnik Sienkiewicza na Kopcu w Okrzeji


Kopiec Kościuszki w Świętem pod Łodzią

Kopiec ku czci Kazimierza Pułaskiego i konfederatów barskich

od 1998 r.na terenie prywatnym,można go oglądać tylko zza wysokiego płotu ;

Kopiec Pułaskiego – pomnik i kopiec postawiony na cześć Kazimierza Pułaskiego w 150. rocznicę jego śmierci oraz konfederatów barskich w 1926 roku w Krynicy[1] .

Kopiec znajduje się przy szosie prowadzącej z centrum Krynicy-Zdroju do Tylicza, w Parku Pułaskiego, wpisanym do rejestru zabytków. Pomysłodawcą był dr Franciszek Kmietowicz. Pomnik na kopcu ma kształt graniastosłupa z orłem wznoszącym się do lotu. Wysokość kopca wynosi 7,20 m.

Został zniszczony w okresie II wojny światowej i ponownie odbudowany w 1969 roku dzięki Kołu Polskiego Związku Filatelistów w Krynicy. Obecnie na terenie prywatnym – niedostępny[2].

Kopiec Piłsudskiego w Zawadach

Kopiec Wolności w Lipsku

Kopiec Wolności usypany przez mieszkańców Lipska w latach 1923 – 24 jako symbol odzyskanej wolności. Kopiec znajduje się przy budynku szkoły podstawowej, przy skrzyżowaniu ul. Rynek i Szkolnej.

Kopiec Pojednania w Oświęcimiu – kompromitacja wszechczasów.

Kopiec pojednania w Oświęcimiu – dlaczego wciąż nie powstał?

 


PROF. JÓZEF SZAJNA
malarz, pisarz, reżyser, scenograf


Urodziłem się w 1922 roku w Rzeszowie. w latach gimnazjalnych cechowała mnie fantazja, fascynował sport i lubiłem malować.

II Wojna światowa rozbiła rodzinny dom, złamała dotychczasowe pojęcia szczęścia i życia. Mając 17 lat stałem się żołnierzem, przedwcześnie za siebie odpowiedzialnym. w walce konspiracyjnej z okupantem uprawiałem sabotaże. Ścigany przez Gestapo zostałem wraz z przyjacielem aresztowany na terenie Słowacji, w czasie ucieczki na Węgry, na początku 1941 roku. Przekazany Niemcom, przebywałem w więzieniach w Muszynie, Nowym Sączu i Tarnowie, a dalej stanąłem wobec świata, który nosił tytuł: „Arbeit macht Frei”. To obóz koncentracyjny Auschwitz. Tutaj wszystko staje się metafizyką: przemoc i okrucieństwo, bohaterstwo i poświęcenie. Nie liczą się podziały na rasy, klasy, przekonania polityczne i religijne. Stanowimy archipelag psychik ludzkich, kiedy człowiek staje się numerem, nic nie znaczącą liczbą 18729.

Jest to lato 1941 roku. Przyjaciel ginie z wycieńczenia, ja podejmuję próbę ucieczki, złapany przypłacam to wyrokiem śmierci na bloku 11. Skazany na Stehbunker, celę bez wyjścia, bez okna, powietrza i nadziei. To świat wielkości 90×90 cm, na wysokość głowy. Tutaj wchodzi się jak do komina krematoryjnego przez małe drzwiczki.

Zatrzymał się czas, nie liczą się dni ani noce, panuje wieczna ciemność i zaduch wilgoci. w oczekiwaniu na rozstrzelanie, boso, zbliżam się do spraw ostatecznych, do Boga. Nicość przeraża mnie, cisza rozwala mózg bliski rezygnacji, chcę umrzeć. Los chce inaczej – wyszedłem. Opatrzność? Przeznaczenie? Po latach piszę w swoich utworach scenicznych: „jestem z pętli odcięty, śmierć jest we mnie i spać z nią muszę”.

Nie dzielę czasu na wczoraj i jutro, ani ludzi na wielkich i małych. Lata wojny i okupacji stały się moim wielkim uniwersytetem, czasem próby charakteru i ludzkich przyjaźni.

Pierwsze dni wolności w 1945 roku, po kolejnym obozie w Buchenwaldzie, to próżnia bez radości, czas podnoszenia się z kolan. Wstydzę się swego „garbu” i nie przyznaję do przeżyć. Pełen kompleksów, bez wiary w siebie, nikomu nie potrzebny, szukam szansy w nauce. Mało chcę, a mam tak wiele – żyję. Wracam do domu rodzinnego, którego już nie ma. Jestem w Polsce.

Zrzucam skorupę czasu, kończę studia na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, zakładam własny dom. Działalność artystyczną w sztuce i w teatrze traktuję jako dar drugiego życia. w świecie możliwej kreacji staję się wolny od doznań z przeszłości i od wspomnień.

W 1947 roku, w Krakowie, dane mi było być świadkiem na procesie 40 zbrodniarzy wojennych z obozu w Auschwitz. Pyszni panowie życia i śmierci setek tysięcy ludzi, oficerowie i ich podwładni, oczekują wyroku sądu. Jedni mordowali na rozkaz, inni z własnej woli. Teraz są mali, tchórzliwi i bez skruchy.

W latach 60-tych tworzę teatr autorski, jego narrację wizualną. Stawiam w nim pytania o sens sztuki dzisiaj, o rolę artysty we współczesnym świecie. Pytania trwają. i tak powstaje cykl obrazów „Mrowiska” rozumiany jako labirynt ludzkich dróg, które rozwijam do dziś. Obrazy z cyklu śmierci „Epitafia i apoteozy”, kompozycja przestrzenna „Reminiscencje” – to nie tylko pamięć o ofiarach ludobójstwa, ale i ostrzeżenie przed zagładą, i dziś możliwą, na Kołymie, w Kosowie i w innych miejscach na świecie. To rzecz o barbarzyństwie wszędzie, o barbarzyństwie w XX wieku, w którym „nie zabijaj” zamieniono na „zabijaj”. Moje przedstawienie „Replika” z 1971 roku to akcja bez słów z aktorami, to „krzyk naszych czasów”, jak pisała prasa amerykańska, to „obraz świata po trzęsieniu ziemi” wedle prasy meksykańskiej, „sztuka rozrachunkowa” wedle niemieckiej.

„Replika” oskarża. Mówi o agonii naszego świata i naszym małym optymizmie, o rozpadzie naszej cywilizacji, o postindustrialnej kulturze. Obejrzało ją kilkadziesiąt krajów na obu kontynentach.

Tworzenie idei dalekich od wąsko pojętego pragmatyzmu stwarza możliwość wyjścia z impasu, z sytuacji gdzie mord rodzi mord, a śmierć rozbudza nienawiść.

Nasza świadomość rzeczy (nasze ratio), choć pełna i syta, bywa jałowa. Czy wszystko jest na sprzedaż? Bez pokuty nie ma przebaczenia, bez przebaczenia nie może być pojednania.

Na 50-lecie wyzwolenia obozu KL Auschwitz zgłosiłem apel do wszystkich zwiedzających – zaprosiłem ich do udziału w zbiorowej akcji wznoszenia kopca „Pamięci i Pojednania”, symbolu pokoju w mieście Oświęcimiu. Żywię nadzieję, że XXI wiek będzie tej nadziei sprzyjał.

Sądziłem, że w XX wieku nastąpiła kulminacja, II wojna światowa była ostatnią. Gdy okazało się jednak, że trzecie tysiąclecie, mimo tych doświadczeń, rozpoczyna się wojną, poczułem się współwinny. Pomyślałem, że to może dlatego, że za mało walczyłem o pokój? Może za mało wpływamy na ludzi, którzy tworzą różne systemy polityczne i ekonomiczne, i którym nie zależy na pokoju, a na walce? w związku z tym zaproponowałem, aby wznosić kopiec pamięci ofiar ludobójstwa i pojednania ludzi na świecie. Wszyscy zwiedzający ludzie dobrej woli, prezydenci krajów, członkowie rozmaitych organizacji, niech znoszą na kopiec choćby jeden kamień, jedną grudę ziemi – także jako swoje oczyszczenie, katharsis. Wiele musimy czynić, aby chronić nasze życie – z pamięcią o nieżyjących.


JANUSZ MARSZAŁEK
Prezydent Oświęcimia

Mimo upływu dziesiątków lat były obóz KL Auschwitz stanowi nadal niezbywalną cezurę w dziejach ludzkości i jest nie tylko oskarżeniem wojny, ludobójstwa, zbrodniczej polityki rasowej, ale jest przede wszystkim ostrzeżeniem dla współczesnych pokoleń. Wspominając niezliczone ofiary Żydów, a także dziesiątki tysięcy Polaków, Cyganów, jeńców sowieckich i przedstawicieli innych narodowości, którzy zginęli w obozie KL Auschwitz, zastanawiamy się jak mogło się to stać i apelujemy do przywódców państw i narodów: „Nigdy więcej!” Niech ofiara obozu KL Auschwitz rodzi wśród współczesnych wolę życia w pokoju i braterstwie! Te słowa nie są jakimś sloganem. Były one marzeniem ludzi uwięzionych w obozach zagłady. Dlatego nie możemy nigdy zapomnieć i musimy nauczać o tej tragedii, by już nigdy więcej się nie wydarzyła. Oczywiście mamy świadomość, że przyczyny powstania obozu KL Auschwitz nie wygasły wraz z oswobodzeniem obozu 27 stycznia 1945 roku. Nie ustają próby relatywizowania tej historii, wypaczania jej, bądź całkowitego negowania. Stosunek do Auschwitz jest dla współczesnego świata swego rodzaju papierkiem lakmusowym i testem na człowieczeństwo.

Każdy z nas jest inny, ma różne podejście do wiary, reprezentuje różne poglądy i wygłasza różne opinie. Jednakże wobec realizacji szczytnej idei Pana Prof. Józefa Szajny powinniśmy się zjednoczyć i pojednać. Zachęcam Ludzi Dobrej Woli, by włączyli się do realizacji idei wznoszenia Kopca Pamięci i Pojednania w Oświęcimiu – Mieście Pokoju.


INICJATYWA WZNOSZENIA KOPCA PAMIĘCI i POJEDNANIA

Akcję wznoszenia kopca zainicjowali byli więźniowie z pierwszego transportu do KL Auschwitz, będący jednocześnie założycielami i członkami Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, zrzeszającego wielu byłych więźniów, rodziny byłych więźniów i ofiar obozu oraz ludzi zainteresowanych problematyką Auschwitz. Za swe główne cele Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich uznaje dbanie o rzetelny przekaz historyczny na temat Auschwitz, czczenie pamięci wszystkich ofiar tego miejsca, opiekę nad byłymi więźniami i edukację młodzieży.

J.E. Ks. Bp Tadeusz Rakoczy poświęcił w 60. rocznicę deportacji do KL Auschwitz, 14. czerwca 2000 roku kostkę brukową z więzienia w Tarnowie jako kamień węgielny pod budowę Kopca Pamięci i Pojednania.

Byli więźniowie traktują wzniesienie kopca jako testament dla potomnych z przesłaniem pojednania na rzecz pokoju w świecie. w Polsce kopiec to forma pomnika, oznaczającego oddanie hołdu tym, dla których jest on wznoszony. Byli więźniowie KL Auschwitz oraz osoby zaangażowane w tę inicjatywę, chcą uczcić w ten sposób pamięć wszystkich ofiar zagłady, Żydów, Polaków, Romów, Rosjan oraz przedstawicieli innych narodów, którzy w KL Auschwitz zginęli za sprawą hitlerowskich oprawców.

Kopiec stanowić będzie symbol pamięci, skupienia i medytacji łączący ludzi i narody świata dla budowania życia w pokoju.

„Wszyscy razem chcemy oddać hołd tym, którzy nie przeżyli – powiedział prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek na uroczystej Sesji Rady Miasta Tarnowa podczas obchodów 65 rocznicy deportacji do KL Auschwitz i transportu polskich więźniów politycznych 13 czerwca 2005 roku. – Z wdzięcznością patrzymy na ludzi, którzy przeżyli i na tych, którzy oddali swoje życie, bo dzięki nim możemy teraz żyć i budować swoje życie w pokoju”.

Obecny na uroczystości Prof. Józef Szajna skierował kilka słów do młodych:
„Nie chcę mówić jak macie robić, co macie robić. My wszyscy ryzykowaliśmy życiem za wolność. Znaleźliśmy się na tej drodze, bo życie jest drogą, po której się idzie i idzie. i dowiedzieliśmy się, że umiera się kilka razy, a żyje tylko raz. Życie nie będzie i nie ma być łatwe. o życie trzeba walczyć. Każdy po swojemu. i walczyć też z sobą, żeby wydobyć z siebie to, co najlepsze. Kochani, żyjecie w czasach wolnych. Wybory należą do Was, wybierajcie to, do czego jesteście przekonani.”

Kopiec Pamięci i Pojednania powstanie pomiędzy byłymi obozami zagłady KL Auschwitz I i KL Auschwitz II – Birkenau. Idea wzniesienia Kopca Pamięci i Pojednania zainicjowana została w 1994 roku przez prof. Józefa Szajnę, byłego więźnia KL Auschwitz i Buchenwaldu. Trzy lata temu pomysł poparła Międzynarodowa Rada Oświęcimska. Koncepcja ma również poparcie ze strony Rady Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa oraz Wojewody Małopolskiego.

Kopiec będzie miał kształt ściętego stożka wysokości ok. 30 metrów i z woli byłych więźniów stanie naprzeciw budynku tzw. „Starego Teatru” przy ul. Leszczyńskiej w Oświęcimiu. Teren należący w całości do Skarbu Państwa, dotychczas częściowo zdewastowany, wydał się byłym więźniom najbardziej odpowiedni do usytuowania kopca, wprowadzenia tam zieleni parkowej oraz rewaloryzacji znajdujących się na tym terenie reliktów poobozowych.

Koncepcja byłych więźniów poddana została konsultacjom architektonicznym, po których z uwagi na uwarunkowania bezpieczeństwa budowli i inne wymogi sztuki budowlanej zaproponowana została obecna forma kopca, którą zaakceptowali inicjatorzy. Każdy z odwiedzających muzeum będzie mógł wnieść kamień i pozostawić go na szczycie. Z kopca, zgodnie z intencją inicjatorów, widoczne będą tereny byłych KL Auschwitz I i KL Auschwitz II – Birkeanu. Ważnym elementem Kopca Pamięci i Pojednania ma być usytuowane na szczycie dzieło prof. Józefa Szajny „Przejście – 2005” symbolizujące przejście człowieka od zła do dobra.

Popierając ideę prof. Józefa Szajny i na prośbę wielu byłych więźniów z pierwszego transportu – członków Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, prezydent Oświęcimia Janusz Marszałek zorganizował w dniu 30 czerwca 2005 roku spotkanie przedstawicieli środowisk, które wspierają inicjatywę budowy Kopca Pamięci i Pojednania. Wzięli w nim udział obok prof. Józefa Szajny byli więźniowie z I transportu do KL Auschwitz: Józef Stós – numer obozowy 752 – ChSRO, Kazimierz Zając – numer obozowy 261 – ChSRO, Mina Gottlieb i Feliks Tuszyński – przedstawiciele Gminy Wyznaniowej Żydowskiej z Krakowa, Roman Kwiatkowski i Józef Jochymczyk – ze Stowarzyszenia Romów w Polsce, Monika Majsak reprezentująca Wojewodę Małopolskiego, Jan Parcer i Bogdan Wasztyl – ChSRO, Henryk Łagodzki – Związek Powstańców Warszawskich 1944 r., Janka Burianova – Konsul Generalny Republiki Słowackiej, przedstawiciele dr. Josefa Byrtusa – Konsula Generalnego Republiki Czeskiej, Jerzy Wróblewski – dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenanu, Józef Kała – Starosta Oświęcimski, Piotr Kućka – Przewodniczący Rady Miasta Oświęcim, Witold Figiel – Przewodniczący Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Rekreacji Rady Miasta w Oświęcimiu, Gerard Madej – Zastępca Prezydenta Oświęcimia, Waldemar Tański – Naczelnik Wydziału Rozwoju i Promocji Urzędu Miasta Oświęcim, Katarzyna Kwiecień – Rzecznik Prasowy Urzędu Miasta Oświęcim. Wszyscy obecni na spotkaniu zdecydowanie poparli ideę budowy Kopca Pamięci i Pojednania.


Watykan, grudzień 2001
Ojciec Święty Jan Paweł II rozmawia z Prof. J. Szajną o Kopcu Pamięci i Pojednania.
W trakcie rozmowy Prof. J. Szajna przekazuje Muzeum Watykańskiemu swoje dzieło pt: „Numer”

Pisemne poparcie dla inicjatywy byłych więźniów wyraziło do tej pory bardzo wiele osobistości, które weszły w skład Honorowego Komitetu Wznoszenia Kopca Pamięci i Pojednania.

Watykan, den 26 Września 1990

Buddyjscy mnisi modlili się już wielokrotnie o pokój, między innymi wspólnie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II i przedstawicielami różnych religii w Watykanie 26 września 1990 roku.

J.E. Seiyu Kiriyama prowadził także modlitwy w intencji pokoju dla narodów świata m.in. w Toronto, Nowym Jorku, Ułan Bator, Paryżu, Tokio, Hiroszimie.

W dniu 5 grudnia 2005 roku, w Oświęcimiu, za pośrednictwem swoich przedstawicieli J.E. Seiyu Kiriyama przekazał 100 tys. dolarów USA na realizację szczytnej idei Kopca Pamięci i Pojednania.



 


 


Celem prac grupy wykonawczej jest kompleksowy nadzór nad realizacją idei Prof. Józefa Szajny.

 


DANE PODSTAWOWE:

na szczycie kopca
rzeźba – „Przejście – 2005”
projektu prof. Józefa Szajny

powierzchnia objęta zagospodarowaniem:

58000 m2

powierzchnia głównego placu:

4000 m2

wysokość kopca:

30 m

średnica podstawy:

100 m

średnica szczytu:

8 m

kąt nachylenia:

33 °

szerokość głównej alei:

6 m

szerokość alejek:

2 m

Rok 2009 marzec „Rzeczpospolita”

„…W imieniu Powiernictwa Polskiego zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o ponowne przeanalizowanie swojej obecności – jako szef Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej – wśród osób i instytucji popierających (skądinąd słuszną) ideę budowy Kopca Pojednania w Oświęcimiu” – napisała senator PiS w liście do Bartoszewskiego.

W liście Powiernictwo Polskie podkreśla, że budowa Kopca Pojednania w Oświęcimiu jest słuszną ideą, jednak Władysław Bartoszewski nie powinien zasiadać w jednej radzie z szefową Związku Wypędzonych (BdV) Eriką Steinbach.

W 2006 roku prezydent Oświęcimia zaprosił parlamentarzystów m.in. z Polski, Izraela i Niemiec do Rady Honorowej nowego pomnika, symbolu pojednania między narodami. Zaproszenie przyjęła m.in. Steinbach.

„Trudno jest nam sobie wyobrazić sytuację – np. podczas uroczystości otwarcia Kopca Pojednania – w której musiałby pan stanąć w tym samym szeregu co pani Steinbach” – zaznaczono.

Władysław Bartoszewski w Radzie Honorowej Kopca Pojednania nie zasiada. Podpisał się jedynie pod listą poparcia jako przewodniczący Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej.

Powiernictwo Polskie to organizacja stawiająca sobie za główne cele pomoc prawną dla polskich obywateli, którzy chcą domagać się odszkodowań za szkody wyrządzone przez Trzecią Rzeszę oraz edukację historyczną społeczeństwa….”

Kurhany

Okolice Sieprawia

Kurhany Świątnickie i Sieprawskie oraz Kopiec Sieprawski  – pod Krakowem

Jest to okolica Mogilan i Góry Mogilany, którą zna każdy kto jechał zakopianką w Tatry (Góry Tartaru). Mogilany były drugim obok Mogiły centrum starożytnego plemienia Mogilanów wymienianego już przez Tacyta (jako Mogilones)

Z pradziejów Świątnik

Świątniki Górne to jedna z najstarszych osad na terenie południowej Polski. Z zachowanych dokumentów wynika, że jej początki jako wsi służebnej sięgają XI wieku. Jednak jak wykazały badania archeologiczne i historyczne osadnictwo na tym terenie sięga V i VI wieku. Ziemie te porastała gęsta dębowo – bukowa puszcza zwana Wielkim Lasem (Silva Magna) lub Czarnym Lasem (Silva Nigra). Wolno stojące osady, zamieszkiwane przez liczne odłamy słowiańskiego plemienia Wiślan sięgały od Krakowa aż po rzekę Rabę.

Prace etnograficzne oraz historyczne przeprowadzone na przełomie XIX i XX wieku bezsprzecznie wykazały że osadnictwo na terenie Pogórza Wielickiego ma swoje prapolskie korzenie. Dowodzą tego między innymi nazwy miejscowe, które od wieków przetrwały w niezmienionej formie. Doskonałym przykładem jest nazwa podkrakowskich wsi, takich jak Mogilany, która „od starożytnych mogił lub pogańskich kurhanów pochodzi”(1), Gaj- od świętego gaju pogańskiego, czy Sieprawia gdzie „na terenie wsi i w jej okolicy znajduje się około 20 kopców ziemnych lub kurhanów, których przeznaczenia nie udało się dotychczas ustalić. Dawniej było ich 200, ale już znikły”(2), być może zniszczone podczas prac rolniczych. Jedna z teorii stwierdza, że na podstawie kopca lub kurhanu zbudowany został najstarszy sieprawski kościół pod wezwaniem św. Marcina.

Kościół w Sieprawiu – stojący na miejscu świętego kopca


[Kościół Św. Marcina w Sieprawiu. Obecnie kościółek otwarty jest tylko tylko kilka razy w roku, zaś w dniu św. Marcina - 11 listopada, odprawiana jest tu uroczysta suma odpustowa].

To jeszcze jeden z tych bardzo starych kościołów, którego celem istnienia jest opieczętowanie miejsca pogańskiego kultu. Sam jest czynny tylko kilka razy w roku, nie służy wiernym, lecz uniemożliwia kult niewiernym. C.B

Wtedy prawdopodobnie istniała już osada Góra lub Górki, której nazwa wywodzi się z języka prasłowiańskiego i oznacza miejsce wyniosłe, trudnodostępne. Jak podaje A. Brückner w „ Słowniku etymologicznym języka polskiego” z 1927r.nazwą górki określano także lasy oraz drzewa.

Według jednej z hipotez między miejscowościami Świątniki Górne a Sieprawiem, na niewielkim wzniesieniu, znajduje się jedno z nielicznie już zachowanych miejsc kultu pogańskiego. Jest to skała fliszowa powszechnie zwana Kopytkiem (pierwotnie Kopytem). Na skale widoczne jest wgłębienie, kształtem przypominające końskie kopyto.


fot. Jerzy Czerwiński

U Słowian południowych koń odbierał cześć boską, traktowany był jako zwierze święte, symbolizował wiatr, ogień i powietrze. Uważano go za łącznika ze światem nadprzyrodzonym. Miejsca i rzeczy związane z tym świętym zwierzęciem otaczano szczególnym kultem oraz opieką. Do dnia dzisiejszego w naszej tradycji przetrwał zwyczaj wieszania na odrzwiach domostw podkowy, która przynosić ma szczęście i dostatek.

1 J. Nowina Konopka , Wieś Mogilany, Kraków 1885, s.4
2 T. Gaweł , J Zinkow, Kraków i okolice, Warszawa 1986, s. 201

Szlak niebieski (Siepraw – Szczawa)
Przecina się ze szlakiem żółtym w rejonie Ostrysza. Idąc nim w kierunku zachodnim można dotrzeć do Myślenic (mijając kurhany z VII w., wzniesienie Trupielec – 476 m n.p.m., przez Trzemeśnię i Krowią Górę; czas 3,5 godziny), a skręcając w kierunku wschodnim do Grodziska – 618 m n.p.m. w Beskidzie Wyspowym przez Czesław.

Kurhan na Trupielcu (Góra Turupida-Turskołoty) i okolice – Beskid Myślenicki

Kurhany w Kornatce

Kornatka kurhany

 

W Kornatce warto zobaczyć:

Kurhany, wczesnośredniowieczne cmentarzysko ciałopalne w lesie Burletka.
Na niewielkiej polance oraz wśród przyległych krzewów i lasów na terenie Burletki, na stosunkowo niewielkiej powierzchni znajdowało się ok. 20 kopców – kurhanów, z których tylko kilka jest dotąd zachowanych. Kopce te odkryto w 1934, a dokładniej zbadano w latach 1963 – 1965. Było to wczesnośredniowieczne cmentarzysko ciałopalne z ok. VII – IX w. W niektórych przypadkach wyposażano zmarłego w jadło i napoje, umieszczane w glinianych naczyniach. Z ilości kopców można, wnioskować, że cmentarzysko służyło osadzie, liczącej kilkunastu mieszkańców.

 

 

Fot. Robert Buchta Kurhany w Kornatce, VII w. n.e.

 

Karniowicki Kurhan – oswajanie kurhanów przez Kościół

Karniowicki kurhan

Robert Buchta
2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 13:17

 

Współczesny kurhan grobowy w Karniowicach – próba oswojenia przez Kościół tradycji kurhanowej pogańskiej
Fot. Robert Buchta

Ma 26 metrów średnicy i 15 metrów wysokości. Do jego budowy zużyto niemal 600 ton stali. Żelbetowe ściany ukryto pod warstwą ziemi, która z czasem porosła trawą.

RAPORTY

Współczesny kurhan pogrzebowy, bo o nim mowa, powstał w Karniowicach koło Krzeszowic, w odpowiedzi na zdecydowane „NIE” lokalnej społeczności dla rozbudowy pobliskiego cmentarza. Ksiądz kanonik Stanisław Fijałek (obecnie już na emeryturze) rozważał możliwość kremacji, ale ze względów historycznych traktował ją jako ostateczność. Będąc w Stanach Zjednoczonych, miał okazję w Chicago zapoznać się z niecodziennym sposobem pochówku, wykorzystującym technikę mineralizacji ciał zmarłych. Wróciwszy do kraju, uznał, że wcielenie w życie tej egzotycznej koncepcji może być remedium na sytuację, w której się znalazł. Na podstawie pomysłu księdza sporządzono projekt obiektu wraz z pomieszczeniami pomocniczymi, których całe przedsięwzięcie wymagało. Jeszcze tylko należało przekonać do tego oryginalnego rozwiązania instytucje wydające stosowne zezwolenia. Z nimi było najtrudniej, chociaż ekolodzy od samego początku popierali ideę.

Pochówek proekologiczny

Proponowana przez księdza Fijałka forma pochówku była całkowicie proekologiczna, bowiem pozwalała uniknąć zatrucia ziemi oraz wód gruntowych przez toksyny pochodzące z rozkładu ciał, zwłaszcza że dotychczasowy cmentarz zlokalizowany był (i nadal jest) na terenie podmokłym.

Ostatecznie prace ruszyły w 1999 roku. Bardzo chętnie pomagali parafianie, będąc pod wrażeniem talentu organizacyjnego swego księdza proboszcza. Wspólnymi siłami w ciągu zaledwie czterech lat w Karniowicach wznieśli potężny kurhan grobowy, na szczycie którego ostatecznie zatknięto ośmiometrowy krzyż. Ten olbrzymi rurowy krzyż to przede wszystkim symbol, ale ma do spełnienia najzupełniej utylitarną funkcję. Stanowi bowiem integralną część systemu klimatyzacji wnętrza, którego temperatura niezmiennie oscyluje wokół 10 stopni.

We wnętrzu kurhanu przygotowano, oprócz 2500 krypt na trumny, dodatkowo 1000 miejsc na urny. Trzeba wyraźnie podkreślić, iż wszystko, co możemy zobaczyć w Karniowicach, jest pomysłem księdza Fijałka. Tutaj nawet każdy kolor ma jakieś znaczenie. Jasnoniebieski symbolizuje dusze zmarłych, rozgwieżdżony nieboskłon namalowany na kopule – Niebo. Ołtarz ma kształt barki podtrzymywanej przez dwie złote ryby. Ciekawostką jest to, że wykonano go z drzewa dębowego, które w piaskach i żwirach Wisły przeleżało 10 tys. lat. Poniżej ołtarza stoi na wskroś nowoczesny katafalk. Systemy chłodzące urządzenia utrzymują taką temperaturę, że ciało może w nim spoczywać nawet tydzień.

Mimo licznych symboli chrześcijańskich ten współczesny kurhan spełnia wymogi ekumeniczne. Każda osoba, niezależnie od wyznania, może wyrazić wolę, że chce, aby jej doczesne szczątki tutaj spoczęły. Symbole chrześcijańskie w razie potrzeby, na czas pogrzebu, można po prostu zakryć.

Skomplikowana tanatopraksja

Kiedy przyjechałem do Karniowic po raz pierwszy w 2005 roku, kurhanem opiekowało się Stowarzyszenie Familia – Memento. Wówczas obiekt był otwarty i przewodniczka oprowadzała turystów, udzielając mnóstwa dodatkowych informacji. Wnikliwa analiza księgi pamiątkowej, jaką wtedy przeprowadziłem, ujawniła, że przybywali tu ludzie nie tylko z różnych stron Polski, ale i z różnych krajów. Raczej wiedzeni czystą ciekawością, gdyż nikt nie odważył się poddać całej procedurze tutaj obowiązującej od początku do końca.

Dziś może zaskakiwać widok solidnej kłódki wiszącej na bramie i informacja, że stowarzyszenie się rozwiązało. Na zwiedzanie kurhanu trzeba się wcześniej umówić. Kilka lampek oliwnych pali się przed kryptami zawierającymi urny z prochami zmarłych.

Wszystkich, z którymi rozmawiałem, przerażała obco brzmiąca technika zapobiegania rozkładowi, którą planowano tutaj zastosować, zwana tanatopraksją. Ciało człowieka, którego czas ziemskiej wędrówki dobiegł końca, zanim spocznie w krypcie musi być poddane procedurze osuszania i wypełniania układu krwionośnego oraz limfatycznego specjalnymi substancjami chemicznymi. To dzięki nim ma w ciągu kilku lat ulec mumifikacji.

Po tym skomplikowanym zabiegu ciało zmarłego można dopiero umieścić w metalowej trumnie, przenieść do krypty, a na jej drzwiach osadzić stosowne epitafium. Tam doczesne szczątki mają spoczywać w spokoju przez 5-7 lat. Gdy minie ów okres, określony wymogami prawa, szczątki zmarłego przeniesione zostaną do małej urny, która na powrót znajdzie się w krypcie. Tym samym zostanie udostępnione miejsce na kolejny pochówek. Z tego oto względu Stowarzyszenie Familia – Memento proponowało, aby rezerwować poszczególne krypty dla członków jednej rodziny.

Kurhan w ramach ZUS

Unikalna formuła ceremonii pogrzebowej nakazywałaby podejrzewać, iż będą one dosyć znaczne. Tymczasem twórca karniowickiego kurhanu założył, że koszty będą dla wszystkich jednakowe, niezależnie od szczebla na drabinie społecznej, jaki zmarły za życia zajmował. Jednakowe i – co najbardziej zaskakujące – nie przekroczą kwoty zwracanej w naszym kraju przez zakład ubezpieczeń społecznych.

Mimo takiej zachęty karniowicki kurhan w konfrontacji z głęboko zakorzenioną tradycją nadal plasuje się na dalszych pozycjach. Dobrą wróżbą na przyszłość jest jednak to, że z roku na rok półmrok wnętrza tej unikalnej w skali światowej budowli rozprasza coraz większa liczba oliwnych lampek.

Krótka historia kurhanu

Grobowce o charakterystycznym kształcie budowano od czasów neolitu do wczesnego średniowiecza w kilku falach. Te najwcześniejsze wprawdzie z zewnątrz wyglądały jak kurhan, ale wewnątrz posiadały skomplikowane konstrukcje, kryjące w sobie szczątki doczesne znakomitych zmarłych, przywódców plemiennych, których nie można było pochować na zwykłym cmentarzu. Był to czas, gdy w całej Europie wznoszono budowle megalityczne. Wymagały nieprawdopodobnego wysiłku. Badacze zagadek minionych wieków podejrzewają, że musiała stać za tym jakaś ideologia, być może nawet religia.

Drugi okres, kiedy budowano już klasyczne kurhany, przypadł na epokę wczesnego brązu. Niestety, wiele z tych konstrukcji zostało rozoranych na wskutek działalności rolniczej i obecnie w terenie są bardzo słabo widoczne.

Kolejna fala to wczesne średniowiecze. Gdy na naszych ziemiach pojawili się Słowianie, początkowo chowali zmarłych na cmentarzyskach. Ale od VII wieku zmieniono rytuał. Urny z prochami zmarłego zaczęto umieszczać na szczycie kurhanu. Stąd próżno szukać we wnętrzu takich konstrukcji czegokolwiek. Za to bywały przypadki, że na jednym kurhanie ustawiano nawet pięć urn. Dodawano również przedmioty codziennego użytku, także ozdoby. Takie niezwykłe kopce ziemne zaczęto nazywać kurhanami typu Kornatka – od nazwy miejscowości w gminie Dobczyce, w pobliżu której odkryto cały zespół takich obiektów. Do dziś w lasach otaczających Kornatkę, w przysiółku Burletka, zachowało się ich kilkanaście (dojazd: ok. 1 km na południe od drogi Kornatka – Łęki). Wysokość największego z nich nie przekracza 2 m. Oczywiście wielkim władcom wznoszono nadzwyczaj okazałe kurhany. Jako przykład archeolodzy zwykle przywołują w tym miejscu kopiec Krakusa (usypany ku czci legendarnego założyciela Krakowa) czy Wandy (jego córki).

Jeszcze o uderzeniu w Jerzmanowicach – z Gazety Wyborczej

Fot.Krzysztof Karolczyk / AG

Babia Skała – miejsce tajemniczego uderzenia w ziemię sprzed 15 lat; w tle inne…

Kula uderza w skałę

Piotr Worytkiewicz, MEK
2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 13:13

Styczeń 1993 r. był wyjątkowo ciepły, termometry wskazywały kilkanaście stopni powyżej zera, w przydomowych ogródkach zakwitły stokrotki. Mieszkańcy Krakowa, a zwłaszcza Podkarpacia, odczuli to jak zwykle boleśnie, a prasa donosiła o wypadkach targnięcia się na własne życie.

RAPORTY

W miejscowości Jerzmanowice, oddalonej od Krakowa 17 km na północny zachód, znanej z dużych walorów turystycznych, m.in. wapiennych ostańców i produkcji wyrobów rzemieślniczych, zdarzył się 14 stycznia wieczorem niezwykły wypadek. Wiadomo tylko, że COŚ w kształcie ognistej kuli przyleciało z zachodu i uderzyło z szybkością ponaddźwiękowego samolotu w jeden z ostańców zwanych Babią Skałą.

Podmuch wiatru spowodował przesunięcie (lewitację) różnych przedmiotów, a co gorsza ścinającą lawinę kamieni, które poleciały na odległość 150 m od miejsca wybuchu. Uderzenie o skałę było tak silne, że w 30 domach spalone zostały instalacje elektryczne. Mieszkańcy byli mimowolnymi uczestnikami filmu grozy, tym razem nie był on jednak dziełem człowieka, mieli możność obserwowania latającej miski z wodą, przesuwania płotu z ziemią; „duży kamień przeleciał obok głowy syna, ściął choinkę i wybił dziurę w ścianie, a z sufitu spadł żyrandol” – wspominał jeden ze świadków.

Wójt, Józef Hrabia, wezwał naukowców z Obserwatorium Astronomicznego UJ oraz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, gdzie utworzono komisję pod kierunkiem prof. A. Maneckiego z Zakładu Mineralogii i Geochemii. Miała ona ostatecznie wyjaśnić, co i dlaczego wydarzyło się w gminie Jerzmanowice.

Zdania naukowców były podzielone. Jedni byli zwolennikami meteorytu, inni uderzenia piorunu, argumentując swoje teorie prawami fizyki i warunkami atmosferycznymi; z jednej strony zaobserwowano tego dnia spadek meteorów, z drugiej zjawisko pioruna kulistego, wg prof. M. Horowskiej znane z literatury. Ponadto bez komentarza pozostawiono zjawisko tego samego kierunku lotu kamieni, co i uderzenia.

Potężny huk wybuchu i zniszczenia wywołały wśród mieszkańców naturalny lęk, wezwano nawet brygadę antyterrorystyczną, ale najbardziej wymowną postawę przyjęły przydomowe psy, które zaczęły szczekać dopiero następnego dnia koło południa.

Wydarzenie ściągnęło licznych przyjezdnych, którym jeszcze po dwóch latach pokazywano miejsce uderzenia oraz wyciętą z gazety warszawskiej notatkę.

Jak dojechać do Babiej Skały

Jadąc z Krakowa do Olkusza, docieramy do Jerzmanowic. 700 m za Green Hotelem skręcamy w lewo w asfaltową drogę. Jedziemy kilometr aż do budynku nr 171 (po lewej stronie drogi). Tuż za nim skręcamy w wąską polną drogę, wspinającą się w górę. Teren wokół Babiej Skały jest własnością prywatną.

Racibórz – Las Obora

[http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=45&t=2651&view=previous]

„…W lesie nazywanym Obora znajdują się 3 skupiska kurhanów. Nie jest łatwo je odnaleźć, pierwsza moja wycieczka skończyła się fiaskiem. Kolejna próba to było prawie systematyczne przeczesywanie lasu, byliśmy we trójkę Andrzej, keko i ja, po 4 godzinach głodni i „uszorgani” wyszliśmy z tego „miejskiego lasku”. Zabawnie wygladało jak w niedzielne popołudnie 3 facetów wylatuje z lasu na scieżkę pomiędzy spacerowiczów i zaraz włażą do lasu po drugiej stronie… w końcu znaleźliśmy. Raz zapytaliśmy o coś ludzi to miałem wrażenie, że się nas przestraszyli albo pomyśleli sobie o nas z szacunkiem inaczej…

Opiszę tu stanowisko 1 jest ono największe i nie mamy wątpliwości, że odnalezione miejsce to kurhany.

Stanowisko jest opatrzone tablicą i na szczęście bo inaczej to byłby problem z jego odnalezieniem. Kurhanów naliczyliśmy 13 i tyle miało być (patrz literatura). Kopce mają wysokość tak od 0,6 do 1 m a średnicę tak ze 7 m – to tak na oko bo każdy jest trochę inny.

Rysunek rozmieszczenia kopców jest z natury i różni się nieco od tego podanego w literaturze ale co tam tak narysowałem jak widziałem. Rysunek pokazujący przekrój kopca uprościłem bo też tak był narysowany w oryginale, że ciężko coś skapować.

Kopce rozłożone są po łuku pomiędzy drzewami a conajmniej w jednym przypadku to drzewa porastają kopiec. W uproszczeniu kurhany zbudowane są z 3 warstw. Od góry: humus współczesny, głębiej piaski i żwiry, głębiej warstwa popiołów z całopalenia i ostatecznie naturalna warstwa piaskowo żwirowa podłoża lub humus pierwotny. Warstwa całopalenia ma wymiary około 2 na 1,3 m (przykład) wokół tej warstwy znajdują się fragmenty naczyń (czasem wtórnie przepalonych), niedopalone węgle drzewne i kawałki kości ludzkich a czasem zwierzęcych. Stos całopalny znajdował się w innym miejscu i popioły przenoszono do kurhanu.

Kurhan nr 4 zawierał szczątki dziecka, szczątki osobnika młodocianego i szczątki osoby dorosłej a bezpośrednio w pobliżu szczątki kolejnej osoby dorosłej (pochówki mogły mieć miejsce w różnym czasie). Kurhan nr 6 zawierał dwoje dzieci i osobę dorosłą w tym jedno dziecko to prawdopodobnie noworodek.
Kurhan nr 7 według sprawozdania archeologów zawierał niedopalone szczątki osoby do 35 lat, oraz nadpalone kości zwierzęce.

W każdym kurhanie odnaleziono fragmenty od 1 do 4 naczyń glinianych. Na podstawie tych naczyń datowano kurhany na okres od 6 do 9 wieku. Ciekawa obserwacja to podobieństwo naczyń z Obory do naczyń z innych wykopalisk w Pietrowicach Wielkich, Lubomi, Opolu, Kornatce (małopolskie).

Literatura

„Sprawozdania Archeologiczne” tom 19, 21 i 24 (badania miały miejsce w latach 1961 – 1969)…”

Materiał pochodzi ze strony: eksploratorzy.com.pl

Ślipcze pod Hrubieszowem Kurhan Chrobrego

Mogiła Bolesława Chrobrego

SZLAK NADBUŻAŃSKI

ZNAKOWANY NA CZERWONO

Kózki – Hrubieszów – Dołhobyczów

Na terenie gminy i miasta Hrubieszów prowadzi przez:

Husynne (szlak bocianich gniazd; cmentarz wojenny) – Moroczyn (ruiny zespołu dworskiego z XIX w.; park podworski ze stawem, starym cmentarzem prawosławnym i mogiłą podchorążego Stanisława Bąka z 1939 r.) – Dziekanów (pomnik Stanisława Staszica; zarządcówka Towarzystwa Rolniczego Hrubieszowskiego; kuźnia TRH; grobowiec pierwszego prezesa TRH – Józefa Grotthusa i jego żony Tekli; kaplica grobowa rodziny Grotthusów) – Hrubieszów (dom rodzinny prof. Wiktora Zina; dawna kwatera majora Henryka Dobrzańskiego, późniejszego „Hubala”; pomnik Bolesława Prusa i stara plebania – miejsce urodzenia autora Lalki i Faraona; dworek Du Chateau – Muzeum im. ks. St. Staszica, informacja turystyczna, siedziba Towarzystwa Regionalnego Hrubieszowskiego; jedyna w Polsce, XIII-to kopułowa cerkiew prawosławna; Sanktuarium Matki Bożej Sokalskiej) – Gródek (wczesnośredniowieczne grodzisko; stanowisko susła perełkowanego; wąwóz lessowy; stanowisko żołny; płaty roślinności stepowej; miejsce częstych prac wykopaliskowych) – „Królewski Kąt” (miejsce przeprawy przez Bug Bolesława Chrobrego, podczas wyprawy na Kijów w 1018 roku) – Czumów (eklektyczny pałacyk z XIX w.) – Ślipcze (tajemnicze kurhany z „Mogiłą Chrobrego”; przełom Bugu) – Kosmów (park podworski; kopiec-pomnik z okresu zarazy morowej).

Racławice – Kopiec Kościuszki z pomnikiem Bartosza Głowackiego

O Racławicach słyszał już chyba każdy. Bogata historia, tradycje, doskonałe imprezy u podnóża Kopca Kościuszki i pomnika Bartosza Głowackiego. Racławice zasłynęły z organizacji Ogólnopolskich Wyborów Chłopa Roku i Gospodyni Roku. Tylko tu można spróbować swych sił w rzucie pomidorem do chłopa bądź w robieniu mioteł. Któż nie słyszał o racławickich kosynierach, o bitwie pod Racławicami, o związkach Kościuszki z tym miejscem? W Racławicach można zobaczyć m.in. kościół pw. św. Piotra i Pawła z XVIII wieku, mogiły kosynierów, kopiec Tadeusza Kościuszki, willę premiera Walerego Sławka. Warto, nawet w niedzielne popołudnie, wybrać się pod kopiec Kościuszki, zwiedzić Racławice. Leżą one w powiecie miechowskim, 40 km od Krakowa, w północnej części województwa małopolskiego.

Kręgi i Kurhany w WĘSIORACH

Tutaj tylko zaznaczam ten temat bowiem kręgi Węsiorów  i Oder to zupełnie inna sprawa i wielki ważny temat, ale należy o nim wspomnieć jeśli już o kurhanach mówimy.

W pobliżu wsi zachowało się cmentarzysko, obecnie modnie jest mówić że  Gotów, ale jest to po prostu cmentarzysko  z I-III wieku, bo nie mamy pewności że owi Gąci byli skańskimi Gotami, a na przykład wenetyjskimi Gatami -Dachami (Dakhami-Getami, których znamy z wedrówki na południe w I-III wieku n.e., a potem także np. jako Kącian – Ugliczów znad Dunaju, albo jako Gedczan znad Adriatyku) – teorie na ich temat zmieniają się razem z modami politycznymi.

. Zachowały się trzy kamienne kręgi i część czwartego oraz 20 kurhanów. Średnica największego kręgu wynosi 26 metrów i ułożona jest z kamieni o wysokości ok. 1,5 m. Pośrodku niektórych znajdują się kamienne stele. Groby ciałopalne lub szkieletowe znajdują się w różnych miejscach w obrębie kręgów. Kurhany mają koliste podstawy o średnicy od 4 do 16 metrów i niekiedy również stele kamienne na szczycie.

Bransoleta z Węsior – czy skańska?

Piramidy z epoki brązu

50 km na północny wschód od Krakowa znajdują się kilkumetrowej wysokości kopce, które kryją w sobie tajemnice sprzed 3,5 tysiąca lat. Powstały 25 wieków wcześniej niż mieszkańcy Krakowa usypali kopce Krakusowi i Wandzie. Wewnątrz spoczęli wodzowie ludu, który zamieszkiwał okolice Krakowa w epoce brązu. Warto tego lata wybrać się na jednodniową wycieczkę rowerową ich szlakiem.

Wśród pól i pagórków na niewielkim obszarze między Działoszycami na zachodzie, Wiślicą na wschodzie a Bejscami na południu znajduje się kilkanaście dobrze zachowanych kurhanów, które wyglądają jak małe piramidy. Znajdują się na szczytach wzniesień, z których roztacza się piękny widok na okolice. W czasach gdy istniało więcej kurhanów z każdego widać było następny.

Szczotkowice

Krzczonowice

Królewice

 

zainteresowanych szerszym rozwinięciem tego tematu odsyłam na stronę: http://www.polishgeographic.pl/wycieczki_w_weekend/piramidy_z_epoki_brazu-10.html

Tutaj tylko zdjęcia tych ważnych kurhanów, których pochodzenie od kultury trzcinieckiej jest oczywiste – była to naszym zdaniem kultura wenetyjska – skołoto-wędzka czyli inaczej sokoło-wenecka a więc Soło-wiańska (Scyto-wenetyjska)

Kromlechy w Polsce

z wikipedii


Fragment kamiennego kręgu w Grzybnicy


 


Kamienny krąg w Odrach

W Polsce spotyka się kręgi pochodzące z okresu rzymskiego, o nieco odmiennej konstrukcji. Przykłady takich kręgów znajdują się między innymi w Grzybnicy k. Koszalina oraz w Leśnie, Węsiorach i Odrach na pograniczu woj. pomorskiego i kujawsko-pomorskiego. Jednak niestaranność położenia kamieni może oznaczać, iż nie były używane jako instrumenty astronomiczne. Ułożenie głazów łączyło się raczej z symboliką niż funkcjonalnością.

Największe znajdują się w okolicach wsi Odry (gmina Czersk, powiat chojnicki). Zlokalizowane są nad rzeką Wdą i objęte ochroną w rezerwacie archeologiczno-przyrodniczym „Kręgi kamienne„. Dość powszechnym jest pogląd o skandynawskim pochodzeniu tych konstrukcji. Te znane z Pomorza powstały prawdopodobnie w ciągu I w. n.e. w wyniku ekspansji germańskiego plemienia Gotów [Nieprawda C. B.]. Goci przebywali na terenie Pomorza, ściślej na Pojezierzu Kaszubskim, do początku III wieku. Wtedy porzucili cmentarzyska z kręgami kamiennymi i ruszyli pod wodzą jednego z władców (królów?) Filimera [Wielimiera lub Wielimierza], syna Gadariga [syna Gątaryka lub Godoryka] w kierunku południowo-wschodnim do legendarnej krainy Oium (wg Jordanesa, gockiego dziejopisarza z VI w.)

Początkowo kręgi były miejscem spotkań poszczególnych rodów „użytkujących” cmentarzysko. Tam też mogły zapadać najważniejsze decyzje dotyczące całej grupy. Później (tj. od przełomu II i III w.) zaczęto w obrębie kręgów także chować zmarłych.

[Jak trudno się pozbyć tych niemieckich kłamstw cierpliwie budowanych przez hitlerowską propagandę Nazistów  C. B.]

Kręgi Kamienne w Odrach

Wewnątrz ogrodzenia pośród rzadkiego sosnowego lasu znajduje się 10 całych i fragmenty kręgów kamiennych, z których najmniejszy ma średnice 15 m, a największy 33 m. Na obwodnicy kręgów ustawione są kamienie wystające od 20 do 70 cm ponad powierzchnię ziemi. Liczba ich waha się od 16 do 29 sztuk w jednym kręgu. W środku kręgu ustawiony jest jeden, a rzadko dwa kamienie. Prócz kręgów na terenie rezerwatu znajduje się około 30 kurhanów, o średnicy od 8 do 12 m Jak powstały te regularne układy kamieni w oddalonym od ludzkich osiedli zakątku? Kto dźwigał i ustawiał te wielkie głazy i jakiemu celowi miało służyć to dzieło? „Kręgi Kamienne” dają dowód pierwotnej kultury zamierzchłych czasów i stanowią ciekawy przedmiot badań:

  • archeologicznych,
  • przyrodniczych (głównie lichenologicznych),
  • archeoastronomicznych.

Od dawna teren ten znajdował się w centrum uwagi wielu badaczy, naukowców i amatorów. Tajemniczymi kręgami i kurhanami zaczęto interesować się kilkadziesiąt lat temu. Pierwsze badania były prowadzone w drugiej połowie XIX wieku. Pierwszymi badaczami byli Wilhem Stryjkowski i Abraham Lissauer. Zniszczyli oni wiele jam grobowych, poprzesuwali i przesunęli niektóre kamienie. Pomiarów topograficznych terenu dokonał w 1915 r. mierniczy z Poznania Paul Stephan. Jako mierniczy najbardziej interesował się rozmieszczeniem kamieni i kręgów. Według niego można wysunąć tezę, że kręgi kamienne były swego rodzaju zegarami prehistorycznymi.

Pierwszym Polakiem – archeologiem, który zainteresował się tym terenem był prof. Józef Kostrzewski (odkrywca Biskupina). Uznał on, że teren ten jest cmentarzyskiem z I i II w. n.e., a kręgi i kurhany – grobami. W czasie prac archeologicznych przebadał trzy kurhany i jeden krąg całkowicie. W kurhanach znalazł: złoty wisiorek, paciorki szklane, spinki, sprzączkę brązową, resztki tkanin, ułamki glinianych naczyń z okresu rzymskiego.

Brąchnówko

Brąchnówko (cmentarzysko) – jest cmentarzyskiem Gotów i Gepidów z I-III wieku. Na cmentarzysku były kręgi kamienne i inne konstrukcje kamienne. Wydobyte jednak z ziemi zabytki należą w lwiej części do ludności kultury pomorskiej. Bardzo trudno zlokalizować miejsce gdzie kiedyś było cmentarzysko. Mówią o tym dzisiaj sporządzone kiedyś przez archeologa plany.

Historia kontaktów ze Skandynawią

Kontakty ludności ze Skandynawii z ludnością zamieszkującą wówczas Pomorze (ludność kultury łużyckiej) sięgają czasów wczesnych bo ok. 1300 r. p.n.e. W zasadzie jedynym ograniczeniem kontaktów była zdolność pokonania morza. Ludność kultury łużyckiej opuściła swoje ufortyfikowane grody już w IV w. p.n.e. Goci i Gepidzi natomiast znaleźli się na Pomorzu przybywając z obszaru dzisiejszej południowej Szwecji w I w. n.e. Tworzyli z tubylczą ludnością (o czym najlepiej świadczy cmentarzysko w Brąchnówku z ludnością kultury pomorskiej) spoistą kulturę zwaną kulturą wielbarską. Gocki kronikarz, Jordanes, jednak nieco inaczej opisał lądowanie Gotów, nie starczyło mu wyobraźni i nie przewidział tak rozległego miejsca.

Brąchnówko miesjce gdzie kiedyś były kurhany

[Tu dla odmiany trochę prawdy - tworzyli kulturę mieszaną jeśli Słowianie (Wenetowie) pozwolili im się ze sobą zmieszać i Wenetowie (Słowianie ) stawali się ich królami jak Wielimir czy też Wielimierz. C. B.]

 

Poleski Park Narodowy

Jednym z najciekawszych obiektów historycznych PPN jest kopiec znajdujący się
na trasie szlaku turystycznego “Nałęcz”. Niezwykła była też historia poznania
tego obiektu. Od lat miejscowa ludność niewielkie wzniesienie w lesie
nazywała “szwedzką mogiłą”, nikt nie potrafił jednak wytłumaczyć pochodzenia
kopca jak i samej nazwy. Kiedy przy lisiej norze wykopanej w kopcu znaleziono
fragment ludzkiej kości, zawiadomiono służby archeologiczne. W trakcie
prowadzenia badań na podstawie wydobytych narzędzi i ozdób stwierdzono, że
obiekt jest kurhanem z epoki trzcinnickiej pochodzącym sprzed około 3500 lat.
Znacznie później, w XVII wieku miejsce to służyło jako unicki cmentarz
grzebalny. Skojarzenie okresu funkcjonowania cmentarza z czasem wojen
szwedzkich było przyczyną ostatniej nazwy zwyczajowej kurhanu.


Wąskie kładki w Parku Poleskim

Kurhan we wsi Sitaniec / gmina Zamość

Bardzo interesująca pod względem turystycznym jest północna część gminy Zamość.
Kilka kilometrów od Zamościa, niedaleko wsi Sitaniec stoi okrągły kopiec czy
raczej kurhan, zwany przez miejscową ludność Łysą Górą.

 


Sitaniec 10 01 2010

Kurhany w gminie Czarnocin

Najstarsza osobliwością Czarnocina jest tajemniczy “Kopiec”- kurhan. Miejscowa
legenda głosi iż “Kopiec”, kościół i nieistniejący już pałac zbudowały trzy
siostry. Faktem jest że wszystkie te budowle powstały
różnym czasie.

DWÓR I KOPIEC

Przekazywana w Czarnocinie legenda mówi o trzech siostrach: jedna miała wybudować pałac, druga wyniosły kopiec, a trzecia kościół. Pałacu we wsi już nie ma. Drewniany dwór, który Moszkowscy w 1937 sprzedali Slaskim, został rozebrany ponad 25 lat temu. Zachowało się tylko część drzew z dworskiego parku, w cieniu których stoi obecnie budynek urzędu gminy.

Kopiec znajduje się po drugiej stronie drogi. Ma kształt ściętego stożka i kilkanaście metrów wysokości. Na szczycie, na który prowadzą prowizoryczne schodki, stoi barokowa rzeźba św. Jana Nepomucena z 1761. Wokół niej i na zboczach rośnie bujna trawa oraz akacje. To prawdopodobnie kurhan prasłowiański. Przez mieszkańców był jednak nazywany Górką Luterską, a w opracowaniach historycznych można przeczytać o „domniemanym grobowcu ariańskim”.


Czarnocin – Kopiec

Nareszcie jest a już myślałem, że nie znajdę. Rzeczywiście zdjęcie które tu było poprzednio to nie Czarnocin koło Kazimierzy Wielkiej ale teraz jest jak trzeba.

Kurhan w Czarnem / Mazury

Pawłów / LUBELSKIE

„Uczniowie naszych szkół postanowili „adoptować” kurhan wczesnośredniowieczny o
lokalnej nazwie „Szwedzka Mogiła” z założonym na nim cmentarzem z okresu I
wojny światowej kryjącym szczątki żołnierzy austriackich, niemieckich i
rosyjskich (1915 r.)”

Kurhany / Grodzisko Runowo / POWIAT SŁUPSKI

U stóp grodu położone są kurhany z pochówkami osobistości wspólnoty plemiennej.
Szczególną precyzją wykonania charakteryzuje się grupa trzech kurhanów o
regularnym, okrągłym kształcie z kamiennymi płaszczami i dookolnymi rowkami.

Gmina Skalbmierz / Obszar Niecki Nidziańskiej

Przeszłość Skalbmierza jest bogata i pełna historycznych ciekawostek. Badania
archeologiczne potwierdzają obecność najstarszych osad człowieka w najbliższych
okolicach i datują je nawet na ok. 4000 lat przed Chrystusem.

Kurhany w Bierówce / Gmina Jasło

 


Kurhany / Zaborski Park Krajobrazowy

Kurhany w gminie Zamość / Rezerwat w Hubale

Kurhany w Czekanowie / Województwo mazowieckie


 

Cmentarzysko jest położone 1,5 km na południowy wschód od współczesnych zabudowań wiejskich (Ryc. 1; lokalizacja zespołu osadniczego w Czekanowie ma mapie topograficznej) odkrył i częściowo przebadał Kazimierz Stołyhwo w 1914 roku. Składa się ono z 8 kurhanów ułożonych szeregowo.

W 1997 roku pracami wykopaliskowymi objęto dwa kurhany – nr: 6-7. Nasypy tych kopców zachowały się do wysokości 0,3-0,4 cm mierząc od współczesnej powierzchni ziemi. Pierwotnie kurhan nr 6 miał kolistą podstawę o średnicy 11 m, a kopiec nr 7 czworokątną o wymiarach 6,5 x 7,5 m. Wysokość nasypów obu kopców była zbliżona i nie przekraczała 1,8 m. Usypane one były z czystego piasku, a pod ich nasypami znajdowała się warstwa ciałopalenia zalegajaca na wtórnym złożu. Do podstawy kopców przylegały rowy przykurhanowe.

Kurhany w Średniej / Kańczuga

Cmentarzysko w Borkowie gm. Malechowo


Cmentarzysko stanowi atrakcję gminy Malechowo, z powodzeniem zagospodarowaną przez stowarzyszenie „Mała Ojczyzna” z Borkowa. Drogowskazy do „megalitu” widoczne są w 4 miejscach na trasie Szczenin – Gdynia, dojazd jest dobrze oznakowany. Stowarzyszenie eksploatuje tematykę archeologiczną tworząc modele i nawiąznia do dawnych obiektów (grobowców, kurhanów, pieców, szałasów…) i organizując festyny archeologiczne. Ciekawostką jest mapa świata ułożona z kamieni, do oglądania której wybudowano specjalną platformę. Inicjatywa mieszkańców małej miejscowości położonej w głębi po-PGR-owskich obszarów, zasługuje na uznanie i poparcie. Można jedynie mieć zastrzeżenia do jakości prezentowanej informacji: wyeksponowane są jedynie 2 spośród 4 grobowców megalitycznych i żaden spośród co najmniej 4 kurhanów, treść wystawionych tablic jest nieścisła i myląca. Informacje podane poniżej uzyskałem od Krzysztofa Gorczycy, pracownika Muzeum Okręgowego w Koninie, autora pracy „Obrządek pogrzebowy ludności kultury pucharów lejkowatych na Pomorzu”. Stan bieżący podaję na podstawie własnej obserwacji.

W wyniku rozpoznanego archeologicznie terenu, w obrębie wsi Borkowo zlokalizowano 32 stanowiska, z czego połowa przypada na znaleziska z neolitu i tyleż samo na osadnictwo wczesnośredniowieczne (X – XI wiek) i średniowieczne (XIV – XV wiek), to ostatnie zarejestrowano zwłaszcza w obrębie starej zabudowy wsi. W kilku miejscach rozpoznano ludność łużycko-pomorską.

Zanim więc osiedlili się tutaj Słowianie, którzy być może zaznaczyli swój ślad w nazwie wsi Borkowo, lasku sosnowego Borek, wzgórza Pottack, strumienia Bigalla. Teren ten najpierw zamieszkiwała ludność, która pozostawiła po sobie, ocalałe na szczęście do dzisiaj, okazałe „pomniki” kamienne.

Na miejscu cmentarzyska rozpoznać można nieregularny prostokąt z rzędami kamieni, na których stropie znajdują się 4 potężne głazy, każdy z nich o długości 2 m i szerokości 1 m. Głazy, są świadkiem epoki kamienia. Jest to wielki »grób olbrzymów«, grób megalityczny. Cmentarzysko znajduje się w lesie mieszanym położonym około 0,5 km na wschód od wsi Borkowo. Jest to cmentarzysko megalityczne z całą pewnością z młodszej epoki kamienia. Rozciąga się ono wzdłuż wysokiej, stromej krawędzi wysoczyzny, pomiędzy drogą leśną a podmokłą doliną bezimiennej rzeczki.

Budownictwo megalityczne

Wielkie kamienie w budownictwie sepulkralnym występowały i występują w różnych kulturach świata- nie wszędzie chodzi o megalityzm. Archeolog, Ignacy Skrzypek mówi, że: „Przez megalityzm należy rozumieć międzyplemienny i międzykulturowy styl architektoniczny, będący wyrazem kultu przodków, przejawiający się w określonych monumentalnych, prostych i surowych budowlach, głównie grobowych, ale także świątynnych i ceremonialnych, na które składają się charakterystyczne struktury kamienne i kamienno – ziemne, najczęściej kurhany z grobami komorowymi różnych typów. Te formy to groby korytarzowe i tolosy, grobowce galeriowe, menhiry, dolmeny (Borkowo) i formy doń zbliżone. Ich zasięg na świecie jest olbrzymi. W Europie rozpowszechniły się w okresie neolitu (V – III tysiąclecie p.n.e.), natomiast na Niż Polski idee megalityczne dotarły w III tysiącleciu p.n.e., manifestując się głównie w postaci potężnych, najczęściej trapezowatych, kurhanów kamienno- ziemnych z obstawami z wielkich głazów narzutowych. Są to tzw. grobowce bezkomorowe. Długość ich na Pomorzu waha się od 15 do 70 m, na Kujawach do przeszło 100 m, szerokość u podstawy wynosi 8 – 10 m. w części zaś „ogona” 1 m, a wysokość pierwotna wynosiła od 1 do 4 m. Otaczająca je obstawa zbudowana była z głazów, których ciężar w partii szczytowej sięgał 7-10 ton, zmniejszały się one w miarę zwężania grobowca. Szpary w ścianach obstawy szczelnie wypełniano mniejszymi kamieniami (metodą tzw. suchego muru). Tylko w ścianie szczytowej pozostawiano przerwę -jedyne symboliczne wejście do wnętrza. Wewnątrz obstawy budowano liczne konstrukcje kamienne, m.in. poprzeczne ścianki dzielące obiekt na kilka części. Dno tworzyła warstwa drobnych otoczaków.”

Kurhany w Ponarach

Kurhany / Sandomierskie / Kleczanów

W miejscowym lesie znajduje się
cmentarzysko kurhanowe dawnej osady
z VI – X w. Jadąc od strony Sandomierza, na
początku lasu, po lewej stronie widzimy
niewielkie wypukłości terenu (widoczne
zwłaszcza poza okresem wegetacyjnym), są
to kurhany w liczbie 37. Obecnie przy drodze
na terenie lasu znajduje się drewniana tablica
informująca o cmentarzysku

Kleczanów

Jedna z najstarszych miejscowości w regionie. Od VI w. istnieje tu osada która na
przełomie IX/X w. była większa od Sandomierza.

Kościół drewniany św. Stanisława z XVIII w.- / jadąc od Sandomierza w kierunku
Opatowa od głównej drogi w lewo /
według Jana Długosza parafia w Kleczanowie
istnieje od 990 r.
Pierwotny drewniany kościół wzmiankowany był w 1470 r.,
rozebrany ok. 1690. Obecny drewniany z przełomu XVII/XVIII w. gruntownie
restaurowany w 1775 i 1993 r. Wyposażenie barokowe z XVII i XVIII w.

W miejscowym lesie znajduje się
cmentarzysko kurhanowe
dawnej osady
z VI – X w. Jadąc od strony Sandomierza, na
początku lasu, po lewej stronie widzimy
niewielkie  wypukłości terenu (widoczne
zwłaszcza poza okresem wegetacyjnym), są
to kurhany w liczbie 37. Obecnie przy drodze
na terenie lasu znajduje się drewniana tablica
informująca o cmentarzysku


Międzygórze na Sandomierszczyźnie / świętokrzyskie

Cmentarzysko składa się z co najmniej 12 kurhanów, czyli kopców ziemnych o
wysokości od ok. półtora do dwóch metrów i średnicy od 10 do 20 metrów.
Wszystkie kopce są doskonale zachowane. Ich stan, wielkość i usytuowanie
wskazują, że cmentarzysko powstało między VIII a X wiekiem, a kurhany kryją
najprawdopodobniej pochówki ciałopalne.

Średniowieczne kurhany na Sandomierszczyźnie


Cmentarzysko kurhanowe, pochodzące najprawdopodobniej z wczesnego średniowiecza, odkryli archeolodzy w lesie w Międzygórzu na Sandomierszczyźnie (woj. świętokrzyskie) – poinformował PAP Marek Florek z sandomierskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.

Cmentarzysko składa się z co najmniej 12 kurhanów, czyli kopców ziemnych o wysokości od ok. półtora do dwóch metrów i średnicy od 10 do 20 metrów. Wszystkie kopce są doskonale zachowane. Ich stan, wielkość i usytuowanie wskazują, że cmentarzysko powstało między VIII a X wiekiem, a kurhany kryją najprawdopodobniej pochówki ciałopalne.

Jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o czas powstania kurhanów i formę stosowanego na cmentarzysku obrządku pogrzebowego będą mogły dostarczyć dopiero badania wykopaliskowe.

Według Florka, odkrycie tego cmentarzyska na terenie uważanym za bardzo dobrze rozpoznany przez archeologów jest być może największą sensacją archeologiczną 2004 roku na Sandomierszczyźnie. Ostatniego tego typu odkrycia dokonano przed 14 laty w pobliskim Kleczanowie – poinformowała 23 września Polska Agencja Prasowa.

Kurhan to stożkowy nasyp ziemny, często o konstrukcji drewnianej, kamiennej lub drewniano-kamiennej pokrytej ziemią, kryjący jeden lub więcej grobów ciałopalnych lub szkieletowych. Wznoszono je od neolitu do wczesnego średniowiecza, najliczniej w Europie Wschodniej, Skandynawii, Europie Środkowej i na Bałkanach.

 

Foto: Dobrosław Wierzbowski

Kurhany Jaćwięskie w Szwajcarii koło Suwałk, czyli istyjskie



5 km na północny wschód od Suwałk na ponad 4 ha powierzchni znajduje się rezerwat archeologiczny. Utworzony w 1959 roku, niedaleko Szwajcarii, skrywa jaćwieskie groby z III-V w.n.e.

W miejscu, zwanym Starym Lasem, w otoczeniu drzew „wyrastają” okrągłe usypiska z omszałych kamieni. Wśród przebadanych grobów znaleziono pochówki typu „książęcego”. Kurhany (6-21 metrów) zawierały miecze, pasy ze złocieniami, oszczepy inkrustowane srebrem oraz urny z prochami przodków.

W okolicy znajduje się jeszcze kilka podobnych cmentarzysk jaćwieskich. Największy (z V-VI w.n.) we wsi Bilwinowo, mniejsze w Osinkach, Prudziszkach i Żywej Wodzie.
(źródło: „Po ziemi suwalskiej – przewodnik turystyczny” S.Maciejewski)

Znaleziska z kurhanów jaćwięzkich (istyjsko-jątyjskich)

Bory Dolnośląskie / Leśnictwo Białogórze

Osobliwością Nadleśnictwa jest Rezerwat Archeologiczny – wczesnośredniowieczne
cmentarzysko kurhanowe z IX-X wieku. „KURHANY” znajdują się na terenie
leśnictwa Białogórze przy trasie biegnącej do przejścia granicznego w Zgorzelcu.


Muzeum w Poznaniu rekonstrukcja słowiańskich kurhanów

 


To kurhany słowiańskie, ciałopalne

Inna rekonstrukcja z obszaru za Odrą



Puszcza Bukowa / Cmentarzysko kurhanowe

Na terenie samej Puszczy i w okolicach jest sporo miejsc, gdzie występują ślady
dawnych cywilizacji, zabudowań, pomniki i tym podobne miejsca świadczące o tym,
że Puszcza to nie tylko sam las. Najstarszym takim śladem na terenie Puszczy są
kurhany w rezerwacie Trawiasta Buczyna, których powstanie datuje się na epokę
brązu 1200-1000 lat przed naszą erą. Cmentarzysko obejmowało kilkaset mogił
kamiennych. Każda mogiła zawierała jedną lub kilka skrzyń kamiennych nakrytych
płaszczem kamiennym i otoczonych kamiennym kręgiem. Kurhany te dzisiaj są ledwo
widoczne na skutek wykorzystania kamieni od IX wieku przez okoliczną ludność.
Rozpoznać można zaledwie pięć kurhanów. Największy ma około 10 m średnicy i
około 2 m wysokości, pozostałe od 2 do 4 m średnicy i prawie 1 m wysokości.
Całość obiektu jest położona dzisiaj na terenie rezerwatu ścisłego, gdzie nie
wolno chodzić. Obok kurhanów znajduje się spory głaz narzutowy, który być może
stanowił kiedyś ich część. Sporo obiektów z tego cmentarzyska można znaleźć
dziś w Muzeum Narodowym w Szczecinie.

Pomorze

Wejherowo

 

Kurhan na Wzgórzu Wisielców na Wolinie

I jeszcze Wolin [foto: Dobrosław Wierzbowski]

 


 

 

Kartuzy / Kurhany w leśnictwie Uniradze

 

 

Cmentarzysko kurhanowe położone jest w kompleksie leśnym rozciągającym się
wzdłuż jeziora Raduńskiego w pobliżu wsi Zgorzałe. Liczy około 1500 konstrukcji
grobowych, co czyni je jednym z największych wczesnośredniowiecznych
cmentarzysk kurhanowych na Pomorzu.

 

Cmentarzysko kurhanowe położone jest w kompleksie leśnym w leśnictwach Uniradze i Przewóz (obręb leśny Wieżyca), w malowniczej rynnie Jeziora Raduńskiego w pobliżu wsi Zgorzałe.
Lokalizacja jednego z największych cmentarzysk kurhanowych w Polsce w sąsiedztwie szczytu Wieżycy wskazuje na wyjątkowość tego najwyższego wzniesienia na Pomorzu Gdańskim.

Cmentarzysko położone jest w bardzo szczególnym miejscu, gdzie krzyżowały się wpływy kulturowe ze Skandynawii i Środkowej Europy. Jego wielkość wskazuje na to, że byli na nim chowani mieszkańcu większego

Kurhany są kamiennymi mogiłami o średnicy 1-1,5 m i obecnej wysokości do 0,5 m wykorzystywanymi do chowania zwłok od ok. 1000 r. p.n.e., aż po wprowadzenie chrześcijaństwa. W jednym kurhanie znajduje się kilka, a czasami nawet kilkanaście pochówków.

Badania cmentarzyska odbywały się już przed wojną. W czasie tych badań, prowadzonych przez J. Delektę stwierdzono, że kurhany pochodzą z czasów wczesnego średniowiecza, a odkryte groby są bogato wyposażone i co więcej szczątki ludzkie zachowały się w doskonałym stanie.

 

W 2001  roku   grupa  archeologów  prowadzona przez  prof. M. Ziółkowskiego z Zakładu Antropologii Historycznej Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła inwentaryzację kurhanów na cmentarzysku. Wyniki ich badań wskazały, że nekropolia liczy więcej kurhanów niż dotychczas przypuszczano, bo ponad 3 000.
W czasie prac prowadzonych przez prof. M. Ziółkowskiego natknięto się na większe kurhany liczące 3 m wysokości i 20 m średnicy, szacowane na początek epoki brązu lub końca neolitu (II tysiąclecia p.n.e.). Grobowce te nie zostały jeszcze zbadane, ale przewiduje się nowe prace wykopaliskowe w najbliższych latach. 

 

Na cmentarzysku występują 4 rodzaje kurhanów związane z różnymi „momentami” czasowymi. Stosunkowo najwięcej jest tych z wczesnego średniowiecza, w których można się spodziewać dobrze zachowanych szkieletów ludzkich. Szczegółowe badania szkieletów, a następnie porównanie wyników badań z wynikami z innych części kraju mogły by dostarczyć informacji na temat różnic populacji i kierunków migracji człowieka.

Prace badawcze archeologów nad odkryciem wszystkich tajemnic historycznych cmentarzysk kurhanowych zlokalizowanych na terenie Nadleśnictwa Kartuzy są regularnie prowadzone od kilku lat.

Z racji dobrego zachowania cmentarzyska kurhanowego stanowi ono atrakcję turystyczna dla turystów odwiedzającego urokliwe zakątki Pojezierza Kaszubskiego.

Tekst: Beata Beczek

 


Cmentarzysko kurhanowe Lewino

Cmentarzysko kurhanowe Lewino gmina Linia

27.07.2007, Nadleśnictwo Strzebielino

Przez wiele lat skupisko kilkunastu schowanych w lesie pagórków uważane było za pozostałości po piecach i urządzeniach przemysłowych z okresu nowożytnego

Przypadkowe spotkanie ze znanym archeologiem prof. Mariuszem Ziółkowskim z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego zaowocowało zainteresowaniem się profesora tymi obiektami.
mamy sensację, badania prowadzone od 2004 roku przez ekipę z Zakładu Antropologii Historycznej UW i Muzeum Archeologicznego w Gdańsku ujawniły, że jest  to średniowieczne kurhanowe cmentarzysko (nieeksplorowane) – wielka  rzadkość na tym terenie !!!.
Pomorze w X-XII wieku, przechodziło wiele zmian, w okresie 960-1060 Pomorzanie wchodzili w skład powstającego państwa Polskiego i jako jego część przyjęli chrześcijaństwo.
Oczywiście jak w całej ówczesnej Polsce, poza głównymi ośrodkami grodowymi, nadal praktykowano wcześniejsze wierzenia i obrządki. Po roku 1060 Pomorze odrywa się od Polski w pełni wraca do obrządków pogańskich i utrzymuje niezależność  do czasów Bolesława Krzywoustego który na powrót podbija Pomorze Gdańskie w 1116 roku. 

W tym przedziale czasowym pełnym zawirowań historycznych i zmian kulturowych funkcjonowało pogańskie cmentarzysko Lewino.
Stanowisko archeologiczne Lewino, tworzy zespół 16 kurhanów skupionych na niewielkiej przestrzeni (ok. 0.5 hektara).
Taki „zamknięty” kompleks grobowców jest znany i przypisywany plemionom zamieszkujących te tereny w przedchrześcijańskim wczesnym średniowieczu, podobne cmentarzysko (przebadane w okresie międzywojennym) znajdowało się w pobliżu jezior Raduńskich – leśnictwo Uniradze .

Charakterystyczne są dla nich prostokątna podstawa i tworzące lico kurhanu, zewnętrzne obstawy kamienne, zbudowane z dużych głazów narzutowych.
Część znajdujących się tu kurhany już na pierwszy rzut oka wygląda podobnie ale jest również kilka zupełnie odmiennych.

Mamy grobowce wysokie na 0.5 do 1 m., o podstawie prostokątnej lub kwadratowej o długości boku od 5 m do 25 m. Są tu także konstrukcje o owalnej podstawie z których największa ma wysokśc prawie 3 m.
Grobowce o podstawie prostokątne lub kwadratowej zostały zbudowane z uwzględnieniem kierunków świata, mają boki leżące na liniach N-S i E-W.

Dotychczasowe badania archeologiczne skupiły się na jednym z największych kurhanów o prostokątnej podstawie o długości boku 12 metrów i wysokości 1 metrach, który z zewnątrz posiadał obstawę kamienną wykonaną z dużych głazów narzutowych. Sądząc po zewnętrznych elementach, spodziewano się sytuacji podobnej do wielokomorowych grobowców wczesnośredniowiecznych badanych na Pomorzu (Uniradze) w okresie międzywojennym.

Pomimo zewnętrznego podobieństwa i występowania XI –wiecznej ceramiki, mamy tu do czynienia z sytuacją odmienną. Ta wielka konstrukcja, której wybudowanie wymagało zaangażowania dużych środków, była przeznaczona tylko dla jednego człowieka. W samym środku konstrukcji znajdowała się prostokątna komora grobowa wypełniona kamieniami, była ona wkopana 1 metr w podłoże pod kurhanem. Niestety z uwagi na kwaśny skład gleby, szczątki kostne się nie zachowały, wewnątrz komory zachowały się tylko fragmenty przedmiotów żelaznych; w tym dwie ostrogi.
Kim był pochowany tam człowiek? Zarówno zachowane fragmenty wyposażenia (ostrogi) jak i sam imponujący grobowiec przeznaczony tylko dla niego, świadczą że mamy do czynienia z ważną osobistością lokalnych XI –wiecznych społeczności.
Fotografie M. Kaliszewski
Opracowanie J. Szulc

Kurhan / Gmina Krasnik / LUBELSKIE

 


Przeprowadzana tutaj w latach 80-tych prace archeologiczne wskazały, że obiekt
znajduje się na terenie osady wczesnośredniowiecznej z IX-X w.n.e. Na podstawie
znalezisk zinterpretowano, że tajemniczy kopiec to dawny kurhan czyli mogiła
zawierająca spalone szczątki ludzkie, pochodzące z czasów pogańskich. W całości
obiekt nie został przebadany.

Zwyczaj ciałopalenia i sypania kurhanów znany był na naszych ziemiach już od
młodszego okresu kamienia – neolitu (ok. 4 tyś. lat temu), w epoce brązu (ok.
1700-1500 lat p.n.e.) po okres wczesnego średniowiecza. Zwyczaj ten powoli
zanika z chwilą wprowadzenia chrześcijaństwa w X w.

Pod Bełchatowem również

”Świątynia na Ludzkich szczątkach”

[(''Odkrywca'' nr1(25) 01.2001]

Pierwszą pogańską świątynię na terenach polskich pochodzącą prawdopodobnie z połowy XI wieku, czyli już z czasów chrześcijańskich, odkopali archeolodzy w okolicach Bełchatowa. Budowla o średnicy ok. 10 metrów powstała na niewielkim pagórku. Zbudowano ją z drewnianych pali wbitych w rów wypełniony ludzkimi szczątkami. Ten fakt świadczy najdobitniej o pogańskim charakterze świątyni.

W pobliżu znajduje się około 40 stanowisk ciałopalnych ze szczątkami szkieletów. Byli to prawdopodobnie jeńcy lub drużyna wojów ~ uważa archeolog B. M. który wspólnie z ekipą dokonał odkrycia.

Świątynia została zbudowana w centralnej części cmentarzyska. Jej wiek oceniono na podstawie zachowanych słupów konstrukcyjnych, a także naczyń oraz nożyka i koralika znajdujących się w kilku grobach. Na precyzyjne badania, dokładnie określające wiek znaleziska trzeba będzie jeszcze poczekać. Obecnie prowadzone są ekspertyzy z użyciem izotopu węgla C14…”

Pogańska świątynia to ewenement na skalę krajową, podobna znajduje się najbliżej pod Nowogrodem w Rosji.

Jeżeli dobrze się orientuje to ten kurhan został odnaleziony ok. 25 km na zachód od Bełchatowa, na południe od Chabielic na terenie budowanej odkrywki „Szczerców”. Jeżeli faktycznie to to miejsce to już niedługo zostanie skopane przez koparkę.

Czy ktoś ma informacje na temat tego znaleziska.

W Mikorzycach niedaleko Bełchatowa z dala od ludzkiego wzroku na wyspie-kopcu otoczonej fosą zachowały się relikty dworu obronnego. Dziś już niemal zapomniany, ukryty wśród bujnej roślinności, przez którą szczególnie latem ciężko jest się przedostać, dobrze strzeże swoje tajemnice.

Po raz pierwszy dwór został opisany w II połowie XVII wieku przez Ulryka Werduma, a w latach 1986-1987 stał się przedmiotem badań terenowych. Dzięki pracom prowadzonym na terenie założenia wiadomo, że został zbudowany około roku 1600 przez rodzinę Mikorskich. Dwór składał się z dużego domu o wymiarach 12,8 x 20 m, a do wschodu przystawał do niego drugi budynek (6,5 x 16 m ). Położony był (a właściwie jest nadal) na dużym, czworobocznym kopcu otoczonym fosą. Wchodząc na teren budowli miałem wrażenie że jest to ruina niebywale małego zameczku. Odnosi się wrażenie, że składał się jeszcze z murów obwodowych, a po środku znajdował się dziedziniec. Tą tezę wysunął też znany badacz Leszek Kajzer w 1984 roku. Jednak Werdum wspomina o obecności dwóch szczytów. Tak więc były to dwa połączone domy o niezależnych dachach. Jest to jedyny na terenie Polski Centralnej dwór zbudowany na takim planie. Sama budowla została wzniesiona i przebudowywana od wieku XVI do XVIII, tak samo jak park. Fosa natomiast pochodzi z XVI-XVII wieku.

Do dziś najlepiej zachowały się pozostałości wschodniego domu do wysokości parteru i fundamenty drugiego budynku. Istnieją też nadal piwnice sklepione kolebkowo, dlatego chodząc po ruinie trzeba uważać, żeby się przypadkowo nie znaleźć pod ziemią. Przetrwały drobne już fragmenty fryzów z dachówek i otwory na belki. Cały teren szczególnie w porze letniej wygląda dość atrakcyjnie i malowniczo, choć trudno się przedostać przez gąszcz zieleni.

Położenie i dojazd:

Do Mikorzyc nie jest łatwo dojechać, wieś ciężko jest znaleźć na mapie, jak i na miejscu nie wiadomo gdzie ona jest :). Z Bełchatowa trzeba kierować się na Zelów, a po chwili odbić w prawo na Rożniatowice. Mikorzyce znajdują się około 2 km od wspomnianego wcześniej rozwidlenia za Bełchatowem. Po prawej stronie drogi, kilkaset metrów od niej ukazuje się typowy, piętrowy dom w stylu późnego PRL-u do którego prowadzi wąska droga z betonowych płyt. Obok budynku widoczne jest zagęszczenie drzew będące parkiem, pośród których znajduję się kopiec z ruiną dworu. Dostać się trzeba prawie na podwórko gospodarstwa, a potem wejść w park. Resztki murów zabytku są zaraz widoczne. Przez fosę przerzucony jest stylowy, aczkolwiek niezbyt stabilny mostek. (2005/2006)


 

Kula uderza w skałę

Piotr Worytkiewicz, MEK
2008-12-12, ostatnia aktualizacja 2008-12-12 13:13

Styczeń 1993 r. był wyjątkowo ciepły, termometry wskazywały kilkanaście stopni powyżej zera, w przydomowych ogródkach zakwitły stokrotki. Mieszkańcy Krakowa, a zwłaszcza Podkarpacia, odczuli to jak zwykle boleśnie, a prasa donosiła o wypadkach targnięcia się na własne życie.

Babia Skała - miejsce tajemniczego uderzenia w ziemię sprzed 15 lat; w tle inne jerzmanowickie ostańce 

Fot.Krzysztof Karolczyk / AG

Babia Skała – miejsce tajemniczego uderzenia w ziemię sprzed 15 lat; w tle inne…

// =ddo.getTime())
document.write(”);
}
// ]]>

//

<!–0–> W miejscowości Jerzmanowice, oddalonej od Krakowa 17 km na północny zachód, znanej z dużych walorów turystycznych, m.in. wapiennych ostańców i produkcji wyrobów rzemieślniczych, zdarzył się 14 stycznia wieczorem niezwykły wypadek. Wiadomo tylko, że COŚ w kształcie ognistej kuli przyleciało z zachodu i uderzyło z szybkością ponaddźwiękowego samolotu w jeden z ostańców zwanych Babią Skałą.

Podmuch wiatru spowodował przesunięcie (lewitację) różnych przedmiotów, a co gorsza ścinającą lawinę kamieni, które poleciały na odległość 150 m od miejsca wybuchu. Uderzenie o skałę było tak silne, że w 30 domach spalone zostały instalacje elektryczne. Mieszkańcy byli mimowolnymi uczestnikami filmu grozy, tym razem nie był on jednak dziełem człowieka, mieli możność obserwowania latającej miski z wodą, przesuwania płotu z ziemią; „duży kamień przeleciał obok głowy syna, ściął choinkę i wybił dziurę w ścianie, a z sufitu spadł żyrandol” – wspominał jeden ze świadków.

//

Wójt, Józef Hrabia, wezwał naukowców z Obserwatorium Astronomicznego UJ oraz z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, gdzie utworzono komisję pod kierunkiem prof. A. Maneckiego z Zakładu Mineralogii i Geochemii. Miała ona ostatecznie wyjaśnić, co i dlaczego wydarzyło się w gminie Jerzmanowice.

Zdania naukowców były podzielone. Jedni byli zwolennikami meteorytu, inni uderzenia piorunu, argumentując swoje teorie prawami fizyki i warunkami atmosferycznymi; z jednej strony zaobserwowano tego dnia spadek meteorów, z drugiej zjawisko pioruna kulistego, wg prof. M. Horowskiej znane z literatury. Ponadto bez komentarza pozostawiono zjawisko tego samego kierunku lotu kamieni, co i uderzenia.

Potężny huk wybuchu i zniszczenia wywołały wśród mieszkańców naturalny lęk, wezwano nawet brygadę antyterrorystyczną, ale najbardziej wymowną postawę przyjęły przydomowe psy, które zaczęły szczekać dopiero następnego dnia koło południa.

Wydarzenie ściągnęło licznych przyjezdnych, którym jeszcze po dwóch latach pokazywano miejsce uderzenia oraz wyciętą z gazety warszawskiej notatkę.

Jak dojechać do Babiej Skały

Jadąc z Krakowa do Olkusza, docieramy do Jerzmanowic. 700 m za Green Hotelem skręcamy w lewo w asfaltową drogę. Jedziemy kilometr aż do budynku nr 171 (po lewej stronie drogi). Tuż za nim skręcamy w wąską polną drogę, wspinającą się w górę. Teren wokół Babiej Skały jest własnością prywatną.

Wawel centrum Zodiaku – Odzwierciedlenie Nieba na Ziemi w Krakowie i niesamowite zjawisko pod Jerzmanowicami

Posted in Mitologia Słowiańska, niesamowite zagadki, Słowianie by bialczynski on 13 Październik 2009

wesioryduzykrag23rtWęsiory

Przytaczam tutaj artykuł Leszka Mateli ze strony: http://www.matela.iig.pl/pl_art_zodiak_krakow.html

ponieważ jest on rozwinięciem i uzupełnieniem tez artykułu o całym systemie kopców i wzgórz podkrakowskich jako kalendarza – opisałem to w tekście o Kopcach jako sanktuariach.

ZIEMSKIE ZODIAKI I KRAKOWSKI ORION


Jak na górze tak na dole – tę mistyczną zasadę człowiek odkrywa od wieków w skali zarówno mikro jak i makro. Jednym z przejawów tej zasady jest odzwierciedlenie układów ciał niebieskich na Ziemi.

W latach dwudziestych dwudziestego wieku angielska rzeźbiarka Kathrine Maltwood kontemplując krajobrazy okolic Glastonbury dostrzegła, że tamtejszy układ topograficzny tworzy określony obraz. Rzeki, drogi, wzgórza, ścieżki, wały stanowią elementy tego obrazu. Okazało się, że można w nim znaleźć cechy charakterystyczne dla dwunastu znaków zodiaku. Maltwood połączyła znaki zodiaku z legendą o królu Arturze, rycerzach Okrągłego Stołu i świętym Graalu. W ten sposób odkryto ponownie gwiezdną świątynię Glastonbury, jak ją nazwała w swojej książce jej odkrywczyni. Król Artur znalazł swój odpowiednik w Strzelcu, czarownik Merlin w Koziorożcu a sir Lancelot w Lwie. Samo Glastonbury jest usytuowane w Wodniku reprezentowanym przez feniksa. Studnia Kielicha znajduje się w dziobie tego symbolicznego ptaka, pobliskie wzgórze Tor stanowi jego głowę a ruiny opactwa tworzą znak Graala. Potwierdzeniem hipotezy Kathrine Maltwood okazały się zdjęcia lotnicze tych okolic. Odnaleziono też zapiski słynnego maga angielskiego epoki renesansu dr. Johna Dee. Stwierdza on w nich, że rysy krajobrazu Glastonbury są kopią mapy nieba. Skoro zodiak występował zarówno na posadzce świątyni jak i w terenie, musi on mieć istotne znaczenie w interpretacji zagadek Glastonbury. Najdziwniejsze jest, że zodiak Glastonbury widoczny jest dopiero z wysoka, tak jakby został stworzony dla przybyszy z Kosmosu.

art_zodiak_badania-kopca-krakusaGeomantyczne badanie Kopca K+Raka

To co jest najbardziej zaskakujące, gdy analizujemy osiągnięcia pradawnych kultur to niebywała wiedza astronomiczna, którą dysponowali ludzie przed tysiącami lat. Potrafiono przewidzieć wiele zjawisk astronomicznych. Wznoszono budowle, które ukierunkowywano dość precyzyjnie na wschody lub zachody Słońca w określonych dniach roku, na przykład na przesilenie letnie czy zimowe. Powstawały ogromne kamienne budowle, których wnętrze było oświetlane promienie Słońca tylko raz w roku zazwyczaj 21 grudnia bądź 21 czerwca. Naśladowano nawet układy gwiazd czy konstelacji. Widocznie już przed tysiącami lat zdawano sobie sprawę na Ziemię napływa z określonych rejonów Kosmosu promieniowanie, które można wychwycić i wzmocnić budując anteny odbiorcze w postaci kamiennych kręgów i innych obiektów megalitycznych. Wykorzystywano naturalne wzniesienia, usypywano sztuczne, ustawiano układy kamieni. W ten sposób naśladowano na Ziemi to co jest widoczne na niebie. Studiując tajemnice Krakowa i badając je dostępnymi mi metodami odkryłem zodiak krakowski. Najbardziej zainteresowała mnie jego część związana z Pasem Oriona i jego gwiazdami czczonymi przez ludzi niegdyś jako trzej królowie oraz leżącym na przedłużeniu tych gwiazd Syriuszem. Ale po kolei. Najpierw parę słów o Orionie. Jest on bezsprzecznie najpiękniejszym gwiazdozbiorem nieba zimowego. Ludy starożytnej Mezopotamii nazywały go Uru-anna (Światło Nieba). Później zaczęto w tym gwiazdozbiorze rozpoznawać postać myśliwego. Gwiazdozbiór łatwo rozpoznamy w południowej stronie nieba z jego charakterystycznym czworobokiem i trzema gwiazdami położonymi w linii ukośnej zwanymi Pasem Oriona. Pod pasem możemy odnaleźć Wielką Mgławicę Oriona, międzygwiazdowy obłok gazowo – pyłowy, w którym tworzą się nowe gwiazdy. Odkryłem związek między gwiazdami Pasa Oriona a układem trzech krakowskich kopców i wzniesień. Związek nie tylko optyczny, ale też energetyczny objawiający się występowaniem podobnego typu promieniowań. I tak Alnitak to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam Wzgórza Wawelskiego a Mintaka kopca Krakusa. Natomiast Wielką Mgławicę Oriona tworzą kościoły Salwatora: Gontyna Św. Małgorzaty, Kościół Najświętszego Salwatora oraz klasztor i kościół Norbertanek.

Zodiak krakowski dopełnia co najmniej jeszcze jedna bardzo istotna gwiazda, która ma odpowiednik w okolicach Krakowa. Chodzi o Syriusza i Łysą Skałę, wzniesienie niedaleko Ojcowskiego Parku Narodowego pod Jerzmanowicami. Nie przypadkowo punkt Syriusza w zodiaku krakowskim to jedno z najstarszych miejsc cywilizacyjnych w Europie. Warto wiedzieć, że w okolicznych jaskiniach znaleziono ślady bytności człowieka sprzed uwaga 200.000 lat ! A ja sądzę, że mogło to być jeszcze wcześniej. Okolice Krakowa, jak już wspominałem, należą do najstarszej kolebki rodzaju ludzkiego w Europie, na co archeolodzy w przyszłości znajdą jeszcze dowody. Czy nie jest dziwne, iż według niektórych hipotez życie na Ziemię przybyło z Syriusza a wokół punktu odpowiadającemu Syriuszowi w zodiaku krakowskim aż w tak odległych czasach pojawił się człowiek. W pobliżu wzniesienia odpowiadającemu Syriuszowi w styczniu 1993 r. miały miejsce niezwykłe wydarzenia, o czym piszę w dalszej części.

art_zodiak_kop-kosciuszkiKopiec Kościuszki

Z pewnością też inne ważne ciała niebieskie takie jak Aldebaran czy nawet Plejady i Hiady a może i pozostały gwiazdy Oriona udałoby się odkryć na mapach wokół Krakowa. Ważniejsze jest jednak, aby ustalić czemu odwzorowania nieba na Ziemi mogłyby służyć. Wydaje mi się, że pobudowano je po to aby ściągać na Ziemię określone energie a nawet wzorce myślowe czy przekazy informacji. A takie wzorce czy przekazy mogłyby stymulować rozwój cywilizacji. Ludzie zamieszkujący przed tysiącami lat okolice Krakowa potrafili je odbierać. Zadziwiające, że niemalże wszystkie okoliczne jaskinie były zamieszkiwane w tak odległych czasach. Gdy snujemy rozważania o odległych pozaziemskich cywilizacjach to właśnie najczęściej pojawiają nazwy Syriusz, Aldebaran, Plejady i Hiady. Także budowniczowie megalitycznych budowli naśladowali układy wspomnianych gwiazd i konstelacji. Być może miały one służyć jako rezonatory określonych energii. Istnieją hipotezy, iż np. kamienne kręgi w Węsiorach naśladują Plejady a kręgi w Odrach Hiady.

Ludzie dawnych epok np. z czasów neolitycznych jak i całkiem bliscy współczesności szamani traktowali gwiazdy i ciała niebieskie jak żywe stwory a ich wpływ na życie na ziemi był dla nich czymś oczywistym. Dlatego też tak ważną rolę odgrywała wiedza astronomiczna i dlatego z taką pieczołowitością budowano gigantyczne budowle odwzorowujące układy gwiezdne.

art_zodiak_kop-wandyKopiec Wandy

Plemię Dogonów żyjące w Afryce rozróżniało 266 gwiazd i konstelacji. Pilne śledzono ich pojawianie się i znikanie. Na ścianach pieczar, ołtarzach i w różnych miejscach świętych Dogonów można spotkać różne specjalne piktogramy dla oznaczenia obserwowanych ciał niebieskich.

Często różne obrzędy naśladowały porządek kosmiczny. Tak było na przykład w przypadku obrzędów amerykańskich Czejenów. Budowali oni kamienne kregi i aby zanotować miejsce wschodu słońca np. 21 VI zaznaczano odpowiedni punkt za pomocą kamienia na zewnątrz kręgu. Kamienie pokazywały też pozycje Księżyca czy heliakalne wschody Rigela, Aldebarana i Syriusza. Szamani we wzniesionych przez nich kręgach potrafili ściągać określone energie, co nazywali przywoływaniem niebiańskich duchów opiekuńczych. Na obszarze Wielkich Równin jest ponoć ponad 130 takich kamiennych kręgów.

Odzwierciedlenie układu gwiazd na ziemi miało jeszcze jeden aspekt a mianowicie miało utrwalić harmonijny porządek Kosmosu i zapewnić, aby gwiazdy pozostały na swoim miejscu. W dawnych wierzeniach ludowych łączono koniec świata z naruszeniem układu gwiazd. Księga Sybilii podaje np., że koniec świata nastąpi gdy Waga zajmie na niebie miejsce Oriona.

art_zodiak_gontynaGontyna Świętej Małgorzaty

Niemiecki geograf Kai Helge Wirth zauważył, że konstelacje niebieskie mają swoje odpowiedniki w wielu punktach Ziemii. Nie tylko próbowali je naśladować budowniczowie megalitów, ale też wiele połaci lądu na półkuli północnej posiada kształty odpowiadające różnym układom gwiazd. Tak jakby ciała niebieskie wywarły wpływ na kształtowanie się skorupy ziemskiej. Tak na przykład według Wirtha gwiazdozbiór Hydry ukształtował wybrzeża Danii, Niemiec, Holandii, Belgii i Francji [patrz link].

Inni badacze niemieccy Wolfgang Thiele, Herbert Knorr odkryli w południowej części Westfalii odzwierciedlenie aż 17 konstelacji. Układy i pozycje gwiazd były zaznaczone przez dawne miejsca kultu i dawne kościoły w tych miejscach postawione. Znaleziono aż takich 237 miejsc. Chciałbym w tym miejscu zachęcić miłośników astronomii i geomancji w Polsce do poszukiwań podobnych korelacji na terenie naszego kraju. Między Odrą a Bugiem istnieje z pewnością kilka jak i kilkanaście odzwierciedleń ciał niebieskich na ziemi. Niech moje odkrycie zodiaku krakowskiego naśladującego układ Pasa Oriona zaowocuje podobnymi poszukiwaniami na terenie całego kraju.

Tropicieli ziemskich zodiaków i rezultaty ich badań zaprezentuję tutaj, na mojej stronie internetowej oraz w specjalnym artykule przygotowywanym dla popularnego czasopisma psychotronicznego. Jeśli macie Państwo jakiej przemyślenia w tym zakresie i chcecie się nimi podzielić, proszę do mnie napisać: matela(@)home.iig.pl

Według mnie obok zodiaku krakowskiego istniał również zodiak przemyski. Jego układ był zaznaczony kopcami ziemnymi. Wzdłuż Sanu w okolicach Przemyśla występuje spore skupisko kopców. Tworzą je przede wszystkim dominujący nad miastem kopiec zwany umownie Kopcem Tatarskim( wg mnie jest znacznie wcześniejszy, gdyż Tatarzy przybyli do Europy dopiero w XIII w. Po prostu w czasach najazdów Tatarów wykorzystywano ten pradawny kopiec jako punkt obserwacyjny i sygnalizacyjny) , kopiec w Woli Węgierskiej, Średniej, Sólcy, Kalwarii Pacławskiej, Babicach, Trójcy, Nienadowej i Słonnem. W kronikach Przemyśla wymienia się jeszcze inne kopce: w okolicach Góry Zamkowej, na wzgórku Trzech Krzyży – zniszczony w trakcie budowy Twierdzy Przemyśl oraz u szczytu dzisiejszej ul. Glazera, gdzie istniał zespół kurhanów zwany „Babunie”.

ODPOWIEDNIK SYRIUSZA POD JERZMANOWICAMI

Wokół Krakowa możemy spotkać wiele wzniesień i skał. Jedną z nich jest położona dwadzieścia kilka kilometrów na północny wschód od Wawelu Skała 502 o wysokości 512 m. Uważam za dość nietrafny pomysł nazywanie najwyższego wzniesienia Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej Skałą 502 skoro jej wysokość jest o 10 m większa. Wiele okolicznych wzniesień to po prostu skały. Czyżby zabrakło nazw geografom ? Skała 502 jest, według mojej teorii, odpowiednikiem Syriusza w tzw. zodiaku krakowskim. Dlatego pozwolę sobie nazywać ją umownie na własny użytek Skałą Syriusza.

art_zodiak_krakowski-orion

14 stycznia 1993 r. ok. godz. 19 w Jerzmanowicach w pobliżu Skały Syriusza doszło do tajemniczego zdarzenia.

Okoliczni mieszkańcy zobaczyli błysk jasnego światła a po chwili usłyszeli potężny wybuch. Zadrżały szyby w oknach a urządzenia elektryczne przestały działać. Przepaliły się żarówki a wśród nich nawet te, które nie były włączone do sieci. Wybuch zniszczył kawałek skały, wapiennego ostańca na tzw. Babiej Skale położonej nieco ponad kilometr od Skały Syriusza. Jej odłamki spadły na okolice, uszkadzając dachy i szyby kilku domów. Mieszkańcy Jerzmanowic przeżyli chwile grozy. W powietrzu unosił się jeszcze przez prawie dobę po zdarzeniu nieprzyjemny zapach jakiejś substancji chemicznej, jakby środka owadobójczego, a wiele osób odczuwało złe samopoczucie. Do tej pory miejsce na Babiej Skale posiada czerwony ślad. Zdarzenie potraktowano bardzo poważnie. Zarządzono poszukiwanie przyczyn wybuchu łącznie z zaangażowaniem w nie wojska. Następnego dnia już o godzinie siódmej rano miejsce tajemniczej eksplozji otoczono kordonem żandarmerii wojskowej, której zadaniem było nie dopuścić do tego miejsca nikogo postronnego. Ściągnięto żołnierzy wojsk chemicznych z Krakowa. Zbierano próbki, sprawdzano czy teren nie został skażony, prowadzono badania. Oficjalnie rzekomo niczego nie znaleziono. Zastanawia fakt, dlaczego wojsko zajęło się tak szybko tą sprawą. Pojawiły się spekulacje, że spadła tu część jakiegoś tajnego satelity. Gdyby tak jednak było, to po latach po zdarzeniu nastąpiłyby przecież przecieki. Ciekawe, dlaczego wojsko na ten teren wpuściło dopiero po tygodniu astronomów i specjalistów od meteorytów z Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych uczelni. Czy badania przyniosły jakieś rozstrzygnięcia ? Otóż nie. Meteorolodzy stwierdzili, że to mogło być liniowe wyładowanie atmosferyczne połączone z tzw. piorunem kulistym, a astronomowie optowali za upadkiem meteorytu. Nie znaleziono żadnych dowodów na potwierdzenie którejś z tych tez. Upadek meteorytu spowodowałby rodzaj lokalnego miniwstrząsu ziemi, a takiego nie odnotowała znajdująca się zaledwie 3 km dalej stacja sejsmologiczna w Ojcowie. Nie znaleziono też ani żadnych odłamków meteorytu ani śladów działania wysokiej temperatury. Opisy nie pasują też do tezy, że był to tzw. meteoryt elektrofoniczny ani też piorun kulisty. Znalezione na miejscu zdarzenia cząsteczki aluminium i żelaza zbijają badaczy całkowicie z tropu. Jeśli to więc nie był upadek jakiegoś satelity, to pozostaje hipoteza UFO, którą można powiązać z tajemniczymi energiami z Syriusza rezonowanymi w tym punkcie.

Wieczór 14 stycznia 1993 r. zasłynął nie tylko dziwną eksplozją w Jerzmanowicach, ale także niezwykłą anomalią pogodową niedaleko przylądka Arkona na Rugii.

Tej dziwnej nocy zatonął w tamtych okolicach polski prom pasażerski Jan Heweliusz. Pośród nagłego sztormu o sile 12 w skali Buforta statek nie miał szans. A może istnieje jakiś związek pomiędzy wybuchem na Skale Syriusza a anomalią pogodową u wybrzeży Rugii? Co ciekawe, Kraków połączony jest z Rugią linią geomantyczna. Czy tajemnicza energia uwolniona pod Jerzmanowicami wykorzystała kanał energetyczny, jaką jest linia geomantyczna i wywołała nagłe załamanie pogody na Bałtyku?

Leszek MATELA, Copyright 2004

Artykuł Autora z Gwiazdy Mówią (który powtarza ale także rozwija pewne tematy)

JER Norbertanki z Kopcem Welesa 3820869434_3223ed82a8

Norbertanki z Kopcem Welesa (Kościuszki)

ZIEMSKIE ZODIAKI – KRAKOWSKI ORION
Jak na górze, tak na dole – tę mistyczną zasadę człowiek odkrywa od wieków w skali zarówno mikro, jak i makro. Jednym z jej przejawów jest odzwierciedlenie układów ciał niebieskich na Ziemi.

W latach 20. XX wieku angielska rzeźbiarka Katherine Maltwood, kontemplując krajobrazy okolic Glastonbury, dostrzegła, że tamtejsze rzeki, drogi, wzgórza, ścieżki i wały układają się w obraz dwunastu znaków zodiaku. Glastonbury na mapie tego zodiaku miałoby być usytuowane w znaku Wodnika, reprezentowanego przez feniksa. Miejska Studnia Kielicha znajdowałaby się w dziobie tego symbolicznego ptaka, a pobliskie wzgórze Tor byłoby jego głową.

782749_klasztor-siostr-norbertanek-

zdjęcie pochodzi ze strony: kliper25712.flog.pl

Klasztor Norbertanek (Salwator – z tyłu Kopiec, po lewej w tle  Sowiniec pasmo  porosłe Welskim Lasem, po prawej Wzgórze Broni Słowian za klasztorem widoczne tylko nagie drzewa na nim)

Słuszność hipotezy Katherine Maltwood potwierdziły zdjęcia lotnicze miejscowości i okolic. Swoją drogą, badaczy zodiaku zastanawia to, że jest on widoczny dopiero z bardzo wysoka. Niektórzy uważają, że został stworzony na użytek przybyszy z kosmosu.

Konstelacje kształtują Ziemię

Orion 4-2

Układ gwiazd w gwiazdozbiorze Oriona. W zodiaku krakowskim Alnitak to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam – wzgórza wawelskiego, Mintaka – kopca Krakusa, a Wielka Mgławica Oriona – dawnych miejsc kultu na Salwatorze.

Także niemiecki geograf Kai Helge Wirth zauważył, że konstelacje niebieskie mają swoje odpowiedniki na Ziemi. Według niego wiele połaci lądu na półkuli północnej ma kształty odpowiadające różnym układom gwiazd, tak jakby ciała niebieskie wywarły wpływ na kształtowanie się skorupy ziemskiej. Za przykład takiego oddziaływania geograf podawał wybrzeża Danii, Niemiec, Holandii, Belgii i Francji, ukształtowane, jego zdaniem, przez gwiazdozbiór Hydry.

JER klasztytor norbertanem na wille Franka - Bielany-Przegorzały p1060885

Od Norbertanek przez Wisłę widok na Sowiniec i Welski Las – w stronę Bielan i Nowego Kopca Macierzy (Niepodległości Macierzystej Ziemi)

Inni niemieccy badacze, Wolfgang Thiele i Herbert Knorr, odkryli w południowej Westfalii odzwierciedlenie aż 17 gwiezdnych konstelacji. Układy i pozycje gwiazd miały być zaznaczone przez dawne miejsca kultu, a więc ludzie w pradawnych czasach musieli być świadomi zależności pomiędzy tym, co na Ziemi, i tym, co na niebie.

Promieniowanie z kosmosu

To, co jest najbardziej zaskakujące, gdy analizujemy osiągnięcia starych kultur, to niebywała wiedza astronomiczna, jaką dysponowali ludzie przed tysiącami lat. Potrafili przewidywać wiele zjawisk astronomicznych. Wznosili budowle ukierunkowane dość precyzyjnie na wschody i zachody słońca w określonych dniach roku, na przykład podczas przesilenia letniego czy zimowego. A poza tym, jak się wydaje, potrafili również odnajdywać na Ziemi układy gwiezdnych konstelacji, a nawet je odwzorowywać!

JER cm salwatorski P1040296

Cmentarz Salwatorski – otoczony świętymi budowlami – Gontyną Św. Małgorzaty i Kościołem Św. Salwatora – wszystko to stłoczone na Wzgórzu Broni Słowian u stóp Kopca Kościuszki – na miejscu dawnego kopca Welesa. Tu pochowany jest wielki piewca obrzedów starowieku (czytaj Wiary przyrody – Stanisław Vincenz)

foto – Paweł Wawrzynowski

Widocznie zdawali sobie sprawę, że na Ziemię napływa z różnych rejonów kosmosu promieniowanie, które można wychwycić i wzmocnić, budując anteny odbiorcze w postaci kamiennych kręgów i innych obiektów megalitycznych.

JER kosciół świętego Salwatora P1040291

Kościół Świętego Salwatora – masza raz w tygodniu – poza tym zamknięte

foto – Paweł Wawrzynowski

Tak więc, wykorzystując naturalne wzniesienia, usypując sztuczne, i ustawiając w różnych miejscach kamienie, naśladowali na Ziemi to, co było widoczne na niebie.

Orion w Krakowie

Kopiec Kraka 9673

Kopiec Krakusa zamyka Pas Oriona od południowego wschodu.



Orion jest bezsprzecznie najpiękniejszym gwiazdozbiorem zimowego nieba. Ma charakterystyczny czworobok i trzy gwiazdy położone w linii ukośnej, zwanej Pasem Oriona. Pod pasem możemy odnaleźć Wielką Mgławicę Oriona, międzygwiazdowy obłok gazowo– –pyłowy, w którym tworzą się nowe gwiazdy.

glastonbury_665041a

Wzgórze Tor (Glastonbury)

Wzgórze Tor, ważny element zodiaku Glastonbury.

Od zarania dziejów ludzie otaczali Oriona wielką czcią. W starożytnej Mezopotamii nazywano go Uru–anna, czyli Światłem Nieba. Był on również obiektem kultu w dawnym Egipcie. Egipcjanie uważali, że Orion trzyma w prawej ręce berło was, symbol przepływu sił życiowych, które czerpie i przekazuje na Ziemię z Syriusza.


060929040somsetglastonburytorst-michaelstower14thcpilgrimage

Bardzo ciekawe zdjęcie Glastonbury Michaela Stowera z wordpress.com

Studiując tajemnice Krakowa i badając to miasto dostępnymi mi metodami, odkryłem tam zodiak – utworzony w podobny sposób, w jaki zbudowany został zodiak w Glastonbury. Najbardziej jednak zainteresowała mnie jego część związana z Pasem Oriona oraz z leżącym na jego przedłużeniu Syriuszem. Zauważyłem związek między tymi gwiazdami a układem trzech krakowskich kopców i wzniesień. Związek nie tylko optyczny, ale i energetyczny, objawiający się występowaniem podobnego typu promieniowania. Chodzi o kopce: Krakusa, nieistniejący już kopiec na wzgórzu wawelskim oraz kopiec Esterki, którego resztki można znaleźć na koronie stadionu KS Wawel w Krakowie, gdzie po dziś dzień rosną drzewa, których pnie się rozdwajają, co świadczy o występowaniu silnych energii.

JER Widok na Góry z Nowego kopca Ziemi czyli piłsudskiego KopiaP1040354-1

Widok na południe z Kopca Niepodległości Macierzystej Ziemi, który jest nowym wcieleniem Starego Kopca Matki Ziemi znanego powszechnie jajko Kopec Estery. Widać stąd tez Wzgórze Syriusza, czyli 502 w Jerzmanowicach

foto – Paweł Wawrzynowski

Jak wygląda odzwierciedlenie układu Oriona w Krakowie? Otóż gwiazda Alnitak z tego gwiazdozbioru to odpowiednik kopca Esterki, Alnilam – wzgórza wawelskiego, a Mintaka – kopca Krakusa. Wielką Mgławicę Oriona tworzą natomiast kościoły Salwatora: św. Małgorzaty, Kościół Najświętszego Salwatora oraz klasztor i kościół norbertanek. Co ciekawe, we wszystkich wspomnianych miejscach funkcjonowały kiedyś ośrodki dawnych kultów.

Syriusz pod Jerzmanowicami

JER 502 w Jerzmanowicach  z P1040452

Skała 502 w okolicach Jerzmanowic w zodiaku krakowskim odpowiada Syriuszowi.

foto – Paweł Wawrzynowski



Innym ważnym elementem zodiaku, nazywanego przeze mnie umownie krakowskim, jest skała 502, wzniesienie niedaleko Ojcowskiego Parku Narodowego pod Jerzmanowicami.
Park jest jednym z najstarszych miejsc cywilizacyjnych w Europie. W okolicznych jaskiniach znaleziono ślady bytności człowieka sprzed 200 tys. lat (!). Archeolodzy znajdują coraz więcej dowodów na to, że okolice Krakowa i Ojcowa są jedną z kolebek rodzaju ludzkiego w Europie. Wydało mi się więc intrygujące, że właśnie to miejsce odpowiada Syriuszowi, z którego systemu planetarnego – przynajmniej według niektórych hipotez – na Ziemię przybyło życie…
Jestem przekonany, że na mapie Krakowa i okolic udałoby się odkryć odpowiedniki również innych gwiazd, na przykład Aldebarana czy Plejad i Hiad, ważniejsze jednak wydaje mi się ustalenie, czemu mogłyby służyć odwzorowania nieba na Ziemi. Według jednej z hipotez mogło to służyć ściągnięciu na Ziemię energii, wzorców myślowych czy przekazów informacji, które stymulowałyby rozwój cywilizacji. Moim zdaniem to całkiem możliwe, że ludzie zamieszkujący okolice Krakowa przed tysiącami lat potrafili tego rodzaju informacje odbierać.
Odzwierciedlanie układu gwiazd na Ziemi prawdopodobnie miało jeszcze jeden aspekt dla naszych przodków, a mianowicie utrwalało harmonijny porządek kosmosu i zapewniało w jakiś symboliczny sposób, że gwiazdy pozostawały na swoim miejscu. W dawnych wierzeniach ludowych łączono bowiem koniec świata z naruszeniem układu gwiazd. Księga Sybilli podaje np., że koniec świata nastąpi, gdy Waga zajmie na niebie miejsce Oriona. Krakowski zodiak miał więc pewnie za zadanie zatrzymać Oriona w miejscu.

Leszek Matela
fot. autora

Więcej na ten temat dowiesz się z książki Leszka Mateli „Tajemnice czakramu wawelskiego i sekrety Krakowa”. Książka jest do nabycia w sklepie Galerii Wróżka. Zamówienie wyślij na adres: Galeria Wróżka, Warszawa 12, skr. 187, lub złóż pod numerem: tel/fax (0–22) 854 10 16. e–mail: sklep@wrozka.com.pl.

Tajemnicze zdarzenia z 1993 r.

JER skała 502 13

Na Babiej Skale pod Jerzmanowicami nadal widoczne są pozostałości po tajemniczej eksplozji z 1993 r.

14 stycznia 1993 r. ok. godz. 19 w Jerzmanowicach w pobliżu Skały Syriusza doszło do tajemniczego zdarzenia. Okoliczni mieszkańcy zobaczyli błysk jasnego światła, a po chwili usłyszeli potężny wybuch. W oknach zadrżały szyby.
Przestały działać urządzenia elektryczne. Przepaliły się żarówki, nawet te, które się wówczas nie świeciły.

Wybuch zniszczył kawałek wapiennego ostańca na tzw. Babiej Skale, położonej nieco ponad kilometr od Skały Syriusza. Skalne odłamki pouszkadzały dachy i szyby w kilku okolicznych domach. W powietrzu jeszcze przez prawie dobę po zdarzeniu unosił się nieprzyjemny zapach przypominający woń środka owadobójczego. Wiele osób długo potem uskarżało się na złe samopoczucie.
Miejsce wybuchu już następnego dnia z samego rana zostało otoczone kordonem wojska, którego zadaniem było niedopuszczenie do Babiej Skały osób postronnych. Ściągnięto żołnierzy wojsk chemicznych z Krakowa, zebrano próbki skał, sprawdzano, czy teren nie został skażony. Po tygodniu sprawą zajęli się astronomowie i meteorolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Meteorolodzy byli zdania, że pod Jerzmanowicami mogło dojść do wyładowania atmosferycznego spowodowanego przez piorun kulisty, a astronomowie przekonywali, że musiał tam upaść meteoryt. W związku z rozbieżnościami w ocenie zjawiska, nie udało się w sposób jednoznaczny wyjaśnić przyczyny wybuchu, zwłaszcza że nie znaleziono dowodów przemawiających ani za jedną, ani za drugą hipotezą. Może więc jednak obie były błędne, a całe zdarzenie miało związek z tajemniczymi energiami z Syriusza, które z jakichś powodów silniej rezonowały na Babiej Skale?
Co ciekawe, wieczór 14 stycznia 1993 r. zasłynął nie tylko dziwną eksplozją w Jerzmanowicach, ale także niezwykłą anomalią pogodową niedaleko przylądka Arkona na Rugii. Tej dziwnej nocy zatonął tam polski prom pasażerski Jan Heweliusz. Czy istnieje jakiś związek pomiędzy wybuchem na Babiej Skale a sztormem u wybrzeży Rugii? To bardzo możliwe, ponieważ, jak zauważyłem, Kraków (wraz z okolicami) połączony jest z Rugią linią geomantyczną. Mogło być więc tak, że energia uwolniona pod Jerzmanowicami wykorzystała kanał energetyczny, jakim jest linia geomantyczna, i wywołała nagłe załamanie pogody na Bałtyku…

Kilka słów o autorze:

Wydawca prywatnego i niekomercyjnego magazynu zjawisk nieznanych RADIUS PSI MAGAZINE, Leszek Matela od wielu lat zajmuje się zagadnieniami z dziedziny parapsychologii, radiestezji i wiedzy ezoterycznej. Ma na swoim koncie liczne publikacje m.in. w takich czasopismach jak : “Nieznany świat”, “Czwarty Wymiar”, “Nie z tej Ziemi”, “Esotera”, “RGS (Radiästhesie)”, “Wetter-Boden-Mensch”, “Zeitschrift für Radiästhesie”, “American Dowser” i “Rezgö Vilag”.Znany jest też z programów telewizyjnych poświęconych radiestezji i geomancji. Prowadzi stałą rubrykę w miesięczniku “Czwarty Wymiar” pt. : “Psi-Kurier”.
Wydał kilka prac m.in.: “Droga zen” /Kraków, 1984/, “Radiestezyjne przesłanki usytuowania kościołów i plebanii” /Toruń, 1985/, “Feng-Shui. Chińska geomancja” /Toruń, 1985/, “Sprzęt radiestety w zarysie” /Toruń, 1988/.Jest również współautorem książki “Psychotronika – Mini encyklopedia” /Warszawa, 1993/ uważanej za pierwszą w Polsce pozycję encyklopedyczną obejmującą kompleksowo całokształt zagadnień z psychotroniki i dziedzin pokrewnych.Z kolei jego następna książka “Moc znaków runicznych” wydana w 1994 r. poświęcona została zastosowaniu znaków symbolicznych używanych niegdyś przez dawnych Skandynawów i Germanów.W 1996 r. ukazała się jego książka “Radiestezja. Nauka-praktyka-ochrona przed szkodliwym promieniowaniem.” pomyślana jako kompendium wiedzy radiestezyjnej.

W 1997 r. kolejną książkę pt : “GEOMANCJA. Formy feng shui. Pozytywne energie”, najpełniejszy podręcznik geomancji jaki ukazał się w języku polskim. Leszek Matela uznawany jest za jednego z pionierów i głównych popularyzatorów geomancji w Polsce.

Od 1984 r. bada odpowiedniki geomancji w naszym kraju. Uczestniczył jako referent w wielu konferencjach poświęconych wymienionej tematyce zarówno w kraju jak i za granicą m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Wielkiej Brytanii i Brazylii.

Od wielu lat prowadzi seminaria poświęcone m.in. geomancji, radiestezji, parapsychologii i sugestopedii

Kilka słów o autorze:

Wydawca prywatnego i niekomercyjnego magazynu zjawisk nieznanych RADIUS PSI MAGAZINE, Leszek Matela od wielu lat zajmuje się zagadnieniami z dziedziny parapsychologii, radiestezji i wiedzy ezoterycznej. Ma na swoim koncie liczne publikacje m.in. w takich czasopismach jak : „Nieznany świat”, „Czwarty Wymiar”, „Nie z tej Ziemi”, „Esotera”, „RGS (Radiästhesie)”, „Wetter-Boden-Mensch”, „Zeitschrift für Radiästhesie”, „American Dowser” i „Rezgö Vilag”.Znany jest też z programów telewizyjnych poświęconych radiestezji i geomancji. Prowadzi stałą rubrykę w miesięczniku „Czwarty Wymiar” pt. : „Psi-Kurier”.
Wydał kilka prac m.in.: „Droga zen” /Kraków, 1984/, „Radiestezyjne przesłanki usytuowania kościołów i plebanii” /Toruń, 1985/, „Feng-Shui. Chińska geomancja” /Toruń, 1985/, „Sprzęt radiestety w zarysie” /Toruń, 1988/.Jest również współautorem książki „Psychotronika – Mini encyklopedia” /Warszawa, 1993/ uważanej za pierwszą w Polsce pozycję encyklopedyczną obejmującą kompleksowo całokształt zagadnień z psychotroniki i dziedzin pokrewnych.

Z kolei jego następna książka „Moc znaków runicznych” wydana w 1994 r. poświęcona została zastosowaniu znaków symbolicznych używanych niegdyś przez dawnych Skandynawów i Germanów.

W 1996 r. ukazała się jego książka „Radiestezja. Nauka-praktyka-ochrona przed szkodliwym promieniowaniem.” pomyślana jako kompendium wiedzy radiestezyjnej.

W 1997 r. kolejną książkę pt : „GEOMANCJA. Formy feng shui. Pozytywne energie”, najpełniejszy podręcznik geomancji jaki ukazał się w języku polskim. Leszek Matela uznawany jest za jednego z pionierów i głównych popularyzatorów geomancji w Polsce.

Od 1984 r. bada odpowiedniki geomancji w naszym kraju. Uczestniczył jako referent w wielu konferencjach poświęconych wymienionej tematyce zarówno w kraju jak i za granicą m.in. w Niemczech, Szwajcarii, Austrii, Wielkiej Brytanii i Brazylii.

Od wielu lat prowadzi seminaria poświęcone m.in. geomancji, radiestezji, parapsychologii i sugestopedii

Artykuł na temat Kopca Wawelskiego i innych kopców

Jednym z najstarszych zabytków architektury w Polsce jest Kopiec Kraka, zwany równie często kopcem Krakusa lub Rękawką. Tradycja powiada, iż lud wznosił kopiec, nosząc ziemię w rękawach. Ciekawa jest kwestia etymologii słowa „Rękawka”. Może się ono wywodzić się od czeskiego słowa „rakew” czyli trumna lub serbskiego „raka” oznaczającego grób. Najprawdopodobniej kopiec jest kurhanem.

Według tradycji jest to grób mitycznego założyciela Krakowa, potężnego księcia Wiślan. Nie ulega wątpliwości, że usypano go z bardzo ważnej przyczyny, przy ogromnych nakładach pracy, na najwyższym wzniesieniu Krzemionek – Górze Lasoty. Materiał, z którego sypano kopiec, nie pochodzi z najbliższej okolicy. Piasek i żwir wynoszono na górę z doliny Wisły.

Wiadomo, że w Krakowie było niegdyś więcej podobnych kopców. Niestety zabytki te nie dotrwały do dzisiejszych czasów, zostały bezmyślnie zniszczone. Choćby dla przykładu, kopiec Esterki w Łobzowie, który istniał jeszcze do 1950 roku! Zniszczono go bez uzgodnienia z archeologami, podczas budowy boiska sportowego… Albo kopiec na Wzgórzu Wawelskim (prawdopodobnie istniał jeszcze do XVIII w.). Poza Krakiem i Wandą, dwoje innych członków tego rodu miało swoje kopce. Jeszcze w XIX w. istniał w pobliżu kopca Krakusa niewielki kopczyk zwany „Mogiłą babki Kraka”. Niedaleko Krakowa w Krakuszowicach (koło Bochni) znajduje się po dziś dzień kopiec „Syna króla Kraka”.

W dość bliskiej odległości od kopca Kraka znajduje się maleńki romański kościółek św. Benedykta. Z tą świątynią związana jest legenda o „Złej Księżniczce”. W sąsiedztwie kościoła odnaleziono pozostałości starszej budowli i dawnego pallatium. Kościół św.Benedykta stoi w miejscu, gdzie czczono niegdyś pogańskiego bożka Śwista (zwanego też Poświstem). Kościół otwierany jest raz w roku, we wtorek po Wielkiej Nocy, kiedy odbywa się tu obrzęd zwany „Rękawką”. Pierwotnie ta ludowa zabawa odbywała się przy Kopcu Kraka. Obrzęd przypominał kiedyś stypę pogrzebową, wiązał się z pogańskim świętem wiosny i zwyczajem oddawania czci zmarłym przodkom. Wówczas palono ognie i raczono się jadłem. Dziś „Rękawka” to odpust, związany z patronem kościoła św. Benedyktem. Nietrudno się domyślić, że ten chrześcijański zwyczaj pojawił się w miejsce dawnej pogańskiej tradycji.

art rotunda

Rotunda-palatium na górze św. Benedykta – rekonstrukcja wg prof. dr Wiktora Zina

Przed II wojną światową częściowo przebadano kopiec. Nie odnaleziono mogiły Kraka, ani skarbów, na co bardzo liczono. Okazało się, że szczyt kopca był wielokrotnie naruszany. Rósł na nim kiedyś olbrzymi, 300-letni dąb, o wysokości 33 m i obwodzie 12,5m. Zapewne kopiec był miejscem kultu pogan, a drzewo uznawano za święte. Dąb prawdopodobnie został ścięty wraz z nastaniem chrześcijaństwa na przełomie IX i X w. Rozkopując kopiec badacze natrafili na resztki drewnianego słupa i wiklinowych przegród. Zatem konstrukcja ta została wykonana solidnie, według przemyślanego planu. W czasie badań odnaleziono liczne wyroby krzemienne, odłamki ceramiczne, monety, znoszone zapewne wraz z ziemią podczas sypania kopca. W dolnych zaś partiach usypiska znaleziono brązową ozdobę awarską, pochodzącą najprawdopodobniej z z VIII w n.e. Przedmiot ten posłużył jako pomoc przy datowaniu kopca. Jest to także okres, kiedy mógł zostać posadzony dąb na szczycie kopca – zatem VII lub VIII w n.e. Wyniki badań, co do wieku odnoszą się także do bliźniaczego kopca Wandy, który jeszcze nigdy nie był badany (archeolodzy poznali tylko okolice kopca).

art ozdobaOzdoba awarska znaleziona podczas badań archeologicznych kopca.

Wyobraźnię rozpala fakt, iż takie kopce ciągną się wzdłuż Wisły od Krakowa po Sandomierz. Mogły one pełnić rolę kurhanów, miejsc kultu pogan lub też tworzyć sieć „sygnalizacyjną” w państwie Wiślan. Kopce te spełniały zapewne rolę punktu obserwacyjnego.

Istnieje również hipoteza celtyckiego pochodzenia kopców Kraka i Wandy, które mogły być pomocne w wyznaczaniu pór roku i najważniejszych świąt kultowych.

Ostatnio znalazłam informację, iż kopce mogły pełnić funkcję znaków astronomiczno-geodezyjnych. Wschód Słońca na tle kopca Wandy można obserwować z kopca Krakusa 2 maja i 10 sierpnia. Zachód natomiast widoczny jest nad kopcem Krakusa w dniach 4 listopada i 6 lutego (informacje ze strony: http://www.fortyck.pl/wiesci_inne_54.htm).

Oba kopce: Kraka i Wandy tworzą ze Wzgórzem Wawelskim (na którym istniał kiedyś kopiec) trójkąt równoboczny! Pozwala to przypuszczać, iż nasi przodkowie wznieśli kopce w pełni świadomie i pełniły one niegdyś istotną rolę.

Literatura:

„Kopce na ziemiach Polski” G. Gill

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 660 obserwujących.