białczyński

Winicjusz Kossakowski – Mazurek i oberek część 2

Posted in Mitologia Słowiańska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 8 Marzec 2013

Mazurek i oberek cz. II

O istnieniu pracy zatytułowanej „KSIĘGA POPIOŁÓW” autorstwa pana Marskiego, dowiedziałem się z rozmowy z autorem  „MITOLOGII SŁOWIAŃSKIEJ”, Czesławem Białczyńskim.  Nakład „Księgi Popiołów” został wyczerpany i zdobycie, nawet jednego egzemplarza, okazało się niemożliwe. Obecnie możemy zapoznać się z nią dzięki publikacji internetowej. Interesuje mnie mitologia i religia słowiańska. Zebrałem na ten temat nieco wiadomości i spostrzeżeń,  którymi podzieliłem się z czytelnikami.. Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałem je w pracy pana Marskiego. Sprawdziłem rok wydania. Pan Marski zauważył to samo, a nawet użył  tych samych słów, o kilka lat wcześniej. Ja jestem w lepszej sytuacji. W międzyczasie do nauki wprowadzono badania genetyczne. Odczytano runy słowiańskie. Dysponuję obszerniejszym materiałem na podstawie którego można potwierdzić spostrzeżenia Ignacego Pietraszewskiego, tłumacza AWESTY WIELKIEJ, pierwszej „Objawionej Księgi Religijnej” spisanej przez Zaratustrę, która niewątpliwie, była pierwowzorem tzw „Starego Testamentu”a ten z kolei wzorem dla  Koranu – księgi islamu. Niewiele, ale za to podstawowej wiedzy  źródłowej dostarcza „Żywot św. Metodego znany jako Legenda Panońska”.  Opierając się, chociażby na tym materiale, można zorientować się, jaką religię wyznawali Słowianie na kilka wieków przed chrystianizacją.. Marski ten temat penetruje głębiej.

Niżej, jeden z rozdziałów KSĘGI POPIOŁÓW.

***

Księga II Wiedza Legend

Obrządek Słowiański (chrystiański), czy Obrządek Słowiański (pogański).

Mamy kilka zbieżnych informacji o sytuacji religijnej w Polsce Bolesława Chrobrego, pod koniec jego panowania:

1.Informację o rzuceniu przez arcybiskupa Gnieź. Gaudent’a klątwy na Polskę. (trudno więc by Chrobrego koronował)

2.”Żywot Mojżesza Węgrzyna” powiada pięć lat po wyprawie Chrobrego, na Kijów (1018r czyli ok. 1023) rozpoczął Bolesław wielkie prześladowania mnichów i wypędził ich wszystkich z kraju (wystarczający powód dla klątwy rzuconej na państwo).

3.Kosmas raczej łacinnik podaje, że w 1022r rozpoczęto w Polsce prześladowanie chrystian.

4.Długosz podaje, że 1022r Chrobry stłumił bunt antykościelny (a może jednak bunt katolickokościelny sądząc po skutkach?).

5.Mamy też informacje o małżeństwach zawieranych na prawie krajowym, (czyli chyba z obrzędu pogańskim).

Te fakty kronikarskie tłumaczy się najczęściej w ten sposób, że Chrobry prześladował mnichów ale obrządku słowiańskiego bo pomagali jeńcom Rusinom, Gaudent rzucił klątwę na Polskę za to, że Chrobry żył z Rusinką w konkubinacie (co tu im winna Polska, wystarczyło obłożyć klątwą Chrobrego), zaś Kosmas po prostu się pomylił, a małżeństwa na prawie krajowym były nie wiadomo czym. Widać, że to rozumowanie nie trzyma się kupy, abstrahując od sytuacji politycznej czyli koronacji Chrobrego, a tylko obrządek słowiański to umożliwiał.

Więc Gaudent prześladuje Chrobrego, że ten dogadza Rusince, Chrobry prześladuje mnichów którzy pomagają jeńcom ruskim, Kosmas to pomyleniec, a śluby jeden z ważnych ogólnie sakramentów, bierze się zapewne w lesie pod jemiołom lub ówczesnym urzędzie stanu cywilnego, czyli krótko mówiąc absurd i niedorzeczność (to, że brano śluby w świętym gaju pod jemiołą, jest dość prawdopodobne jakaś pozostałość obyczajowy pocałunek pod drzewem życia).

Przypomnijmy sobie pewne inne cechy sytuacji religijnej Słowian, (w owym czasie u Kadłubka nazwa Słowianie, Lechici, Polacy używane są wymiennie bez odróżnienia, synonimicznie jako nasza nazwa etniczna), więc Grek Prokop z Cezarei pisał o ich wierze (VI wiek), a była to cecha dość trwała, religie tak szybko nie mutują:

„(…) Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne. (…)Oddają ponadto także cześć rzekom, nimfom i innym jakimś duchom, składają im ofiary, a w czasie tych ofiar czynią wróżby.(…)” (byli więc monoteistami!?!)

Grek Konstantyn Porfirogeta pisał, że 950r mieszkali na północ od Węgrów(Turków) i wschód od Niemiec Chorwaci Biali nieochrzczeni, brak wiadomości o chrześcijanach obrządku słowiańskiego, którzy przecież byliby powodem do dumy dla następcy cesarza Bizantyńskiego który wykoncypował Cyryla i Metodego oraz ich misję, więc nie omieszkał by o nich wspomnieć jako owocu chrystianizacji.

Ale co ciekawe są jeszcze w latach 1143-5, w Polsce ludzie nazywani Rusinami którzy wyznają jakiś swój bezbożny obrządek i dyscyplinę, niejaki biskup Mateusz pisze do niejakiego św. Bernarda de Clairvaux by on przybył przeciw nim i ich obrządkowi na pomoc, ” …bezbożnemu Rusinów obrządkowi i dyscyplinie…Lud ruski bowiem ani z kościołem łacińskim, ani greckim nie chciał być zgodny, lecz zupełnie od obu oddzielony z żadnym z nich nie współuczestniczy w przyjmowaniu sakramentów… [więc nie był to z pochodzenia obrządek wielkomorawski, tylko Ruski obejmujący całą Słowiańszczyznę, pisze się w tym kontekście głównie o Polsce ale i o Czechach (o Rusi w dzisiejszym tego słowa znaczeniu w tym piśmie tylko przypominając jako oczywistym tego obrządku występowaniu), jacy to więc Rusini w Polsce i Czechach, otóż Rusini właściwi czyli Chorwaci, bo Chorwat, Rusin, Sclawin, Słowianin, Obr, a i Lach to synonimy czyli imię własne tego samego ludu który dał nazwę różnym państewkom Słowiańskim po rozpadzie Związku-Banta-SpólNoty-Kaganatu Sclawinów-Lugii-Antów-Obrów-Awarów czyli Chrobrów ~ Kobrów ~ Hobrów ~ Obrów ~ Chorwatów ~ Rusinów ~ Lachów ~ Gebalimów ~ Goblimów ~ Mardów ~ MarHarii ~ Harów ~ Walinjana (warinjana-warengowie-wręgowie-szkieleci) itd. patrz też strony "Kwesta Białej Chorwacji". (a jeśli był to obrządek słowiański pomorawski to dlaczego występuje na obszarze całej Rusi, czyżby Wielka Morawa chrystiańska obejmowała całą Ruś)].

Tłumaczy się to, że ten bezbożny obrządek Rusinów jest to obrządek słowiański-chrystiański, a może był to jednak obrządek słowiański przedchrystiański, 999r synod biskupów ustanowił święto zmarłych dlaczego przez tysiąc lat chrystianizmu, nie potrzebowali chrystianie tego święta a trzydzieści lat po tzw. chrzcie Polski, a parę lat później chrzcie Rusi, to święto zmarłych wprowadzili, bowiem te święto było u nas ważnym świętem i trzeba było go zaadoptować do chrystiańskiej celebry, by nie było kontrowersji między Słowianami a resztą chrystian.

Jeszcze w XIV-XV wieku w Polsce w Zielone Świątki (stare polskie święto), pisał zdegustowany klecha „…schodzą się starki, kobiety i dziewczęta do kościoła, nie na modły, ale na tańce, nie Boga wzywać, ale diabła, mianowicie Ysaya, Lado, Ylely, Yaya(…) jeśli nie będą pokutować (czyściec) przejdą z Yassa, Lado na wieczne potępienie (piekło)” (schodzą się starki, kobiety i dziewczęta do kościoła na tańce, wzywać diabła Ysaya, Lado, Ylely, Yaya … przejdą z Yassa, Lado na wieczne potępienie), toż to istna demonstracja polityczna i religijna, więc takie to było chrześcijaństwo w Polsce, czy to nie o tym Ruskim ludzie i jego bezbożnych obrządkach pisał parę wieków wcześniej wspomniany wyżej Mateusz (a tak naprawdę chrześcijaństwo w Polsce to zaprowadziła najprawdopodobniej dopiero święta inkwizycja, a raczej wymusił strach przed jej stosami, wcześniej była to religia aparatu państwa, tak jak w 40 lat po wprowadzeniu komunizmu w Polsce była to ideologia 10% ludności kolaborującej z okupantem, zasilanej wszelkiej maści karierowiczami pozbawionymi kręgosłupa moralnego, sprzedającymi się za dobra materialne i przywileje, „możesz sobie i diabła ‚czcić‚ byle byś dziesięcinę płacił”).

Jeśli ktoś myśli, że jestem niechętny chrystianizmowi to muszę powiedzieć, że uważam chrystianizm za pewną mutację naszej religii, która po przekształceniu w środowisku lewantyńskim z nowym wątkiem mesjasza, wróciła do nas rykoszetem, tak więc nie jest to całkowicie obca nam religia i pełna jest ideologii i frazeologii naszej religii, bo u nas zmartwychwstawał na Świętej Peuce Światogor, czyli najwyższy Bóg Amon.

Sam przecież chrystianizm (Chrystus się ochrzcił, więc nie wymyślił chrztu) to miszmasz zapożyczeń z naszej religii poczynając od chrztu ~ krztu ~ okrzesania, poprzez święto zmarłych do opoki piotra, (kalpy-opoki-roki tu z religii kamiennych kręgów Sziwy-Zerwana-Kronosa ~ czasu) wszystko to należy do starej religii Ludu Słowian-Ludu Ariów, jest to religia w której na przykład było drzewo życia, chrześcijaństwo na każdym kroku nawiązuje polemikę lub asymiluje te symbole, nie mając lub też nie chcąc mieć tego świadomości, każdy słyszał na pewno frazę „krzyż jest nowym drzewem życia„, do czego tu nam chrystianie piją (przygadują) i rodzi się też naturalne pytanie czym jest i jak wyglądało stare drzewo życia, oraz z jakiej pochodzi religii? Czyżby o zgrozo pogańskiej.

Te drzewo życia z jego frazeologią znajdujemy też w Edzie (Drzewo Ygga-Strasznego, na którym ‚jedno’oki’ wisiał dziewięć dni sam sobie złożony w ofierze Odin), czczą to drzewo Sasi, liśćmi tego drzewa są pokolenia ludzkie o czym mówi Iliada Homera. Frygowie czcili dąb i lipę wieszając na nich wieńce, u nas czczono Święte Dębowe Gaje, w mitach Egipskich Święte Cedry w raju są strzeżone przez plujące ogniem kobry. Ale głównie symbolizowała drzewo życia winna latorośl, (czy też leszczyna) jako łatwo się szczepiąca, więc się odradzająca, dlatego taką to złotą gałąź (drzewa życia) dostał Brzetysław od naczelnika Giecza na znak, by ten ich przesiedlił (przeszczepił ) do Czech, chociaż byli oni już formalnie chrześcijanami to posługiwali się symboliką starej religii Słowian-Ariów-Awarów, inne jej cechy oprócz kultu drzewa życia (dąb, jawor, święte gaje), to kult ognia, monoteizm czyli kult gromowładcy, kult świętych rzek i źródeł, jej atrybuty oko niebios w trójkącie symbolizującym Świętą Górę, Górę Niebios (Pełkę) „która była szeroko rozsławiona z ‚jedno’okich’ cyklopów”(Długosz) tzw. oko opatrzności, czy diadem półksiężyca na głowie władcy (stąd książę-księżyc), wszystko to było i istniało w ramach obrządku Słowiańskiego, tego bezbożnego obrządku Rusinów-Chorwatów-Obrów o którym pisał rzeczony biskup Mateusz. Krak Kraczun to Mitra który mieszka na szczycie gór Harati i odradza się 25 grudnia w jaskini, czy przypadkowo Chrystus dokładnie powiela ten schemat, oczywiście nie i dlatego nasza religia musiała być z taką bezwzględnością niszczona, bo chrystianizm tylko ją naśladował i w końcu sobie przywłaszczył, by uchodzić za rzecz oryginalną choć jest tylko naśladownictwem, więc jest to bez wątpienia herezja judejsko-romajska importująca innowację biblijno-nowotestamentową która wyparła pierwotny i właściwy obrządek Słowiański w którym istotnym obrzędem był chrzest, herezja ta pozostawiła jednak większość obrzędów starej religii tylko je modyfikując, róg obfitości ~ kielich krwi-wina, kołacz ~ opłatek (jakaś ewolucja i mutacja musi zachodzić).

Innymi słowy mówiąc, bezbożny obrządek Rusinów w Polsce i ogólnie pojmowanej Słowiańszczyźnie to monoteistyczna religia przedchrystiańska z której wywodzi się obrzędowość chrystiańska, łącznie z wątkiem zmartwychwstania ściśle i pierwotnie mówiąc wskrzeszenia (problem z podniesieniem kamiennej płyty przez Światogora), bo Chrystus swoim, zmartwychwstaniem co do szczegółów (odrzuceniem płyty grobowca i siedzący na nim anioł twierdzący, że Chrystus poszedł już królować w niebie), powiela porządek wskrzeszenia Słowiańskiego Monarchy. Dobrze zdawali sobie z tego sprawę ludzie kościoła, dlatego tak wytrwale niszczyli wszelkie ślady pierwotnej wiary z której się wywodzili, bowiem chrzest był zanim powstał chrystianizm i to kilka tysięcy lat wcześniej, nim narodził się oraz zmartwychwstał (skoro w to wierzą) Chrystus, którego przecież ochrzcił wodą Jan Chrzciciel, a chrzczono się wodą i w Indiach i w Skandynawii oraz my wasserpolacy, czyli wodni Polacy nieprzypadkowo tak nazywani, bowiem w przezwisku jest znamię, krestojan~krzeszcijan (nazwa ta już u Herodoa V wiek p.e.ch. możliwych słów 9 literowych w alfabecie 24 literowym jest cztery i pół miliarda).

Bowiem chrzest ten wodny (był też chrzest ogniem logiką bardziej związany z wskrzeszaniem, okrzesaniem) oznaczał wejście do wód rzeki czasu i narodziny ponowne jako wyjście z wód płodowych matki ziemi, narodzenie się na nowo, więc dający nowe życie, które jest szansą na lepsze życie, poprawę, wyzbycie się grzechu, zepsucia i zła, a które jest tak naprawdę wielką nadzieją żywych którzy boją się świata martwych i niewiadomej którą on niesie.

Tego, że nie był to obrządek chrystiański dowodzą słowa o jego bezbożności i niechęci ludu Ruskiego ~ Lachskiego ~ Obrskiego do uczestnictwa w obrzędach kościoła obojętnie czy Greckiego czy Łacińskiego one wtedy się jeszcze mało różniły, jednak między obrządkiem Słowiańskim a chrześcijańskimi istniała zasadnicza różnica a był nią brak w tej religii wątków biblijno-nowotestametowych, trumna Chrobrego pokazuje kogo oraz jakie królestwo strzegą węże po jego śmierci, (czyli rajskie-kobry-wojownicy, strzegące cedrów-dębów w raju) był to władca pretendujący do zwierzchnictwa nad państwem teokratycznym, Chorwackim i Kujawskim czy Połabskim ale zawsze było to królestwo Słowian – Sklawinów-Rusów-Ludu-Ród-Ruth(enia-lud’enia)-Gotów-Polaków, obojętnie czy był tym władcą Madżak waliński, Wilcinius połabski, Hertnit ~ Amm’jusz Roso’monów (ruski-chorwacki), Lesz’ek (chorwacki), Popielida (polański), który jednoczył dzielnice Słowiańskie w kaganat, związek olbrzymów, a tytuł króla królów był tu przecież jak najbardziej adekwatny, ze względu na obszar jak i zróżnicowanie terytorialne i częściowo etniczne Słowiańszczyzny, bo jak mówią „Złote łąki” był wśród Słowian lud (a)Wali’nów(warinów), który był najczystszej krwi, więc inne ludy Słowiańskie musiały być już pomieszane z innorodcami, czyli mieszanej (więc nie najczystszej) krwi, choć wszyscy byli rośli i silni, a włosy ich nie były ani białe ani nie przechodziły zdecydowanie w barwę czarną, lecz wszyscy byli względem greków rudawi, więc od właściwości ciała zwani Rudzi-Rusi, czyli tak czy inaczej nie odbiegali za bardzo od siebie antropologicznie, przynajmniej dla obserwatora z zewnątrz.

Oczywiste w tej książce utożsamiam się z państwowym, czy też związkowym punktem widzenia Słowiańskiego ‚Związku Lugiów ~ Bantaibu Antów’ państwa narodu słowiańskiego, więc do herezji chrystianizmu jako narzędziu ideologicznej ekspansji Franków czy papieskiego Rzymu przeciwko Świętym Górom, które przyczyniło się do rozpadu kaganatu Obrów mam niechętny stosunek, ale nie jest to dla mnie jakoś szczególnie wiążące emocjonalnie bo to stare dzieje, po prostu tak jak dla związku radzieckiego, narzędziem ekspansji ideologicznej i politycznomilitarnej był komunizm, dla Niemiec nazizm, dla Arabów islam, tak dla Franków chrystianizm i jest to dla mnie wynalazek równie ważki jak włócznie i topory Franków, czyli mam do tego stosunek jak do przedmiotu martwego, bo tym jest ideologia narzędziem i niczym więcej, narzędziem walki, przetrwania, czyli organizacji się w celu ekspansji lub obrony, (obrony, czyli na przykład umacniania osiągniętych pozycji), chociaż niektórzy potrafią z tego narzędzia stworzyć sobie przedmiot bałwochwalczego kultu, a wtedy biada ludziom rozumnym i prawdzie. Chrystianizm jest w istocie, tak naprawdę w 90% historią głównie lewantyńską czy śródziemnomorską.

My mamy swoją słowiańską historię dorzeczy świętych rzek, córek świętej matki ziemi i jest to moja wiara, moja woda, moja ziemia święta, miejsce mego narodzenia, moja przeszłość, cmentarz i znicz, nie mam innych ziemi świętych ani cudzych bogów przed nią i mówiąc językiem archaizowanym, poetycznym i religijnym – iz poryo iz waryo takie wskazanie, z mego ognia z mej wody słowy tako nam antenaci rzeczą.

Niektórym się wydaje, że podobieństwa miedzy słowami są przypadkowe oczywiście nieraz tak bywa, tak jest np. w przypadku podobieństwa słowa krzest-chrzest (dźwiękonaśladowcze chrzęst, o’krzesać, stąd krzest) do słowa greckiego Chrys’tus (pomazaniec, dosłownie ‚złoty tuz’ tak jak chrysos-złoto, chryzo’stom-złoto’usty) spowodowało to, że słowo chrystianizm zmieszało się z naszym słowem krześcijaństwo wynika to z mechanizmów asymilacji języka czyli odczytywania obcego słowa przez rdzenie rodzimego języka zgodnie z pewną logiką bowiem chrzest jest ważnym obrzędem chrystianizmu, przypadkowo słowa Anioły [Anieli, Anya-Ela, dosłownie 'mara-duch(też śmierć) ~ boga-świata'] wydają się słowem podobnym do greckiego słowa angelos (zwiastun) bo w istocie te słowa znaczyły co innego i są to różne słowa, choć te drugie słowo było używane przez naszą PAPLAJACĄ PO ŁACINIE SZLACHTĘ CZYLI INTELIGENCJĘ, a Anioł czy imię Anielka zachowało się dzięki językowi ludowemu czy mieszczańskiemu tak jak frazy morowi ludzie czyli jaworowi ludzie, nie jest zaś przypadkiem to, że celtycki bóg Esus dał imię jEzus’owi bo Esus i Jesus to te same słowo podobno Esus znaczy dobry więc pierwotnie Iesous Christós ~ Esus Chrystus znaczy dobry pomazaniec czy dobry złoty tuz-wojownik, niekiedy mówimy o kimś szczery(dobry) jak złoto, możliwa więc taka etymologia tego imienia, co podobne do złotego awatara Wisznu który ma mieć piękną złotą skórę stąd zwany jest lub będzie Gaurahari lub Gauranga.

Musimy coś sobie uzmysłowić chrystianizm wszędzie usiłował zatrzeć ślady starej religii w miejscu zburzonej świątyni pogańskiej czy wykarczo-wanego świętego gaju stawiano bożnicę chrystiańską, asymilowano obrzędy, przejmując czy to zielone światki, czy święto zmarłych którego w judaizmie po prostu nie ma (oni twierdzą, że nie można zakłócać spokoju zmarłym, a co praktycznie jest dość wygodne dla żywych, nie ma też w judaizmie pojęcia duszy, czy niebios), nawet na lipach które są wariantem kobiecego drzewa życia chrystianie przybijali kapliczki matki boskiej tak konsekwentnie, że później zachowało się w folklorze ludowym mniemanie, że w lipie mieszka matka boska. Zresztą chrystianin wszędzie będzie widział symbolikę chrystianizmu w skrajnych wypadkach nawet w niewyraźnym zacieku na szybie pierwszego lepszego domu zobaczy twarz matki boskiej, czy w plamie sadzy na kominie twarz Chrystusa.

Podobnie jest z umysłami naszych romajskich historyków oni wszędzie widzą Bizancjum i chrystianizm nawet w zdawałoby się dość oczywistej symbolice religii drzewa życia, zapomnianego choć odnotowanego jeszcze w kartach imperium-królestwa Trefl’ańskiego – Drewl’ańskiego.

Monety ruska ‚Walan (wanan?) R nasto(jaszczy)-miasto~przedni’?, awarska VII w. fragment korony na monecie czeskiej(?) przypisywanej Brzetysła-wowi, moneta z terytorium Słowacji VI w. przypisywanej grekom, symbol z płyty w Wiślicy, następnie symbol z monety oraz fragment płaskorzeźby z trumny Bolesława Lackiego. Zamieściliśmy też w środku symbol króla (K) trefl-drewl zwany u nas żołędziem jest on związany z dębem czyli wariantem drzewa życia, trójkąt Wiślicki z którego wyrasta winna latorośl łączy się kształtem z trójkątem z monety słowackiej na którym z kolei jest symbol ‚żołędny'(dębu), trójkąt ten symbolizuje świętą górę (co miesza się też z dachem świątyni, sama świątynia też miała stać na górze Peuce), na szczycie kopca Kraka znaleziono korzeń, karcz ~ karpę około 200 ~ 300 letniego dębu, dąb nie rozsiewa się wiatropylnie ze względu na ciężar żołędzia więc zasadzono go na szczycie kopca specjalnie, ścieli go chrystianie najpewniej w połowie (po pokonaniu tzw. reakcji pogańskiej) lub pod koniec XI wieku (po upadku Bolesława Śmiałego, bo na jego koronacji było jeszcze dziewięciu biskupów obrządku słowiańskiego, którzy to biskupi raczej czcili to ‚drzewo życia’, niż je zwalczali) czyli kopiec usypano w VIII – IX wieku, a wtedy to przecież w środkowej Europie dominowała kultura materialna z symboliką drzewa życia, jego wariantem jest też krzyż czy swastyka choć to symbole bardzo stare.

Krak zanim został królem miał walczyć zwycięsko w Karyntii, czyli chodzi tu o walki Awarów z Frankami więc Krak był władcą Awarów. Monety te świadczą o ciągłości symboliki religijnej u Słowian dąb, wina latorośl czy leszczyna jest tylko wariantem symbolicznym drzewa życia, bo przecież drzewo to bardziej jest drzewem genealogicznym dynastii, narodu czy ludzkości niż drzewem pospolitym.

Wyssaliśmy to z palca? Nie opowiadamy bajki, będzie to bajka O piastowskim dębie Jana Baranowicza która świadczy, że język pamięta czym było drzewo życia w naszej religii, tu czym było dla dynastii.

„Na północ od miasta Brzegu, które rzeka Odra zdobi jak błękitna przepaska jest wieś Szydłowiec… w sąsiedztwie lasu… unosi się stara legenda… znajdował się tu kiedyś prasłowiański święty gaj… w miejscu gdzie kiedyś stał ołtarz, rósł do niedawna jeszcze dąb-wiekowiec… Olbrzym to był nad olbrzymy… konary krzekotały się szeroko, pełne guzów i wygięć ~ więcej podobne do bajkowych węży i smoków niż do odnóg drzewnych… przebąkiwali, że dąb domowił się na Szydłowieckich gruntach od czasów Piasta Kołodzieja…

Różnie plotkowała legenda ale najprawdziwsze… było to, że żywot dębu wiązał się ściśle z żywotem Piastów co mieszkali na zamku w Brzegu. Książątka wychowywali się w zielonym cieniu konarów; odpoczywali po nauce, śmielsi wspinali się niczym wiewiórki na wierzchoły. Małe księżniczki siadywały na węźlistych korzeniach, wiły wianki z pachnących konwalii i fiołków, pląsały u jego stóp jak małe rusałki. Lata dzieciństwa upływały im pod rosochatą opieką.

Żaden drwal nie podniósł nigdy prawicy zbrojnej w topór na sędziwy, piastowski dąb. Ni drwal, ni ktokolwiek inny. Nie tylko dlatego, że jego nietykalność gwarantował przykaz książęcy. Dotknąć kory dębu równało by się świętokradztwu. Nie wiada, jakie moce w swych dziuplach chowało przez wieki drzewo pogańskie. Nie ważył się dotknąć nikt z obcych… życie dębu było związane z życiemPiastów. Nie sok ale krew, żywa krew krążyła pod chropowatością kory, kropla w kroplę ta sama co wypełniała tętnice i żyły Piastowiczów. Umierał książę z brzeskiego zamku, usychała i gałąź dębu. Opadały konary na paproć, zapadały się pod trawnik piastowskie trumny. Tak działo się przez pokolenia… Ostatnia gałąź odpadła z dębu w roku 1675. Wtedy właśnie zmarł ostatni piast, książę na Brzegu.”

Jeśli jeszcze ktoś nie wie czym było drzewo życia i z jakiej było religii to niczego już nie zrozumie.

Wracając jeszcze do monet romajscy historycy mają tendencję do jakiegoś specyficznego uwłaczania naszym przodkom cokolwiek oni nie zrobili starają się przypisać obcym wpływom, zapożyczeniom, naślado-wnictwu czy wręcz fałszowaniu głównie monet, mimo tego, że kiedy indziej z zażenowaniem przyznają, że sztuka lania miedzi czy brązu jest znana na naszych ziemiach od 5000 lat, wybicie monety nie jest więc taką wielką sztuką dla tej naszej prowincjonalnej ziemi, mamy więc wiele monet które są przypisywane różnym egzotycznym miejscom lub wreszcie nazywają te monety fałszywymi z bezsensownymi napisami, nawet potrafią wymyślić takie coś jak bicie pełnowartościowej monety w Saksonii specjalnie na eksport do Polski i to w czasie kiedy to Polska toczyła dość ciężkie wojny z Niemcami. Na dodatek Niemcy owi którzy biją dla nas te monety okazują się analfabetami bo nie potrafią prawidłowo zapisać imienia Adelajda więc piszą ‚Ateahlat’ co więcej monety te niekiedy mają też imię Bolizlavz które to imię świadczy, że Polacy przynajmniej lepiej od Niemców znali tzw. łać. alfabet bo poprawniej zapisują imiona, nazwa ATEA’HLAT może znaczyć na przykład a’tea(deo-teo) – bóg, hlat-glad – miecz, wiec bożymiecz bo chyba nie bez’bożny’miecz (a może hlat to czeskie hlad-głód (też chciwiec), ATEA’HLAT znaczyłoby wtedy bez’bożnych’głód, – bóstwo chciwców), są też monety np. Hiatmervs które są niby bite przez jakieś małe plemię słowiańskie czyli uznają, że może coś zrobić małe plemię, ale Państwo Bolesława porównywalne z Niemcami dominujące wówczas w Słowiańszczyźnie musi wszystko zapożyczać w Niemczech.

Jest moneta Bracislav [en'ces'nus - x'rzekam (się na) zawsze, napis treścią pasuje do nieszczęsnego Mieszka II ale też możliwe, że wybił ją tzw. Brzetysław ok. 1041r, a może Braci'slav (czy od Braci-braterstwa Słowian, czy Wraci-wróci Wraci'slaw) to Bolesław Zapomniany i en'ces'nus znaczy (nie) wyrzeknę się nigdy] na której niby św. Wacław trzyma koronę z motywem drzewa życia, który to motyw też znajduje się często na dachu kapliczki-świątyni innych podobnych monet, korona drzewa i korona królewska mają tą samą nazwę bowiem obie symbolizują koronę drzewa życia, bo kiedy król zakładał taką koronę symbolicznie wcielał się czy wstępował w drzewo życia.

Inne monety ze Słowacji mają motyw ołtarza, na dwóch trzech raczej drewnianych stopniach znajduje się kulista bryła tu raczej kamienna, na niej znajduje się krzyżopodobny przedmiot kultu.

Jest to jakiś uskrzydlony kielich, też może być to jakiś lichtarz ~ znicz (więc czy to zNicz góry? Bardzo prawdopodobne.), ciekawa postać olbrzyma w mitrze biskupiej, druga postać kobieca z jakimiś pastorałem z czteroramienną gwiazdą.

Sam krzyż też jest często symbolem pogańskim w naszych kulturach archeologicznych jest przewodnim (czyli głównym) motywem zdobiącym ceramikę, krzyże z popielnicy z Bielska, przeworski, cztery awarskie, trzy oksywskie.

Jeszcze o napisach tym razem na mieczach lednickich napis IIEIIEII, jest podobny do przyśpiewki pogańskiej Ileli, Ileli – IlEli, IlElI, zapisanej dużymi literami odczytanie jako IIEII’EII – znaczyłoby Ileli Eli, s’ileli eli czyli silny – boże krzyże z tego miecza mogą być pogańskie patrz wyżej, możliwe, że IIEIIEII, znaczy tylko tyle co jakiś okrzyk pierwotnie bojowy jjej – jejj, bo drugi napis tzw. NON-NEN, może być zapisany alfabetem chorwckoruskim i znaczyć joj-jej – – same te słowa oj-joj, aj-jaj, ałła (Alki-Ałki), być może są pierwotnie imionami świętymi tak jak w przyśpiewce etruskiej ‚rym tin tin’ (bóg Tin) nasze ‚rym cin cin'(bóg Cin alias Zin), Olaboga (wszech bóg lub wszyscy bogowie), tak tez stało się z imionami chrystianizmu – jest okrzyk Jezu! – Jezus! Maria! Czy choćby dzieci, gdy płaczą czy boją się, wołają do swej obrony – Mamo! Napis OI CRAAD znaczy tyle co czeskie oj~voj w’oj’ownik, craad to jakieś imię lub przymiotnik (pluto~demo~oj‚krata~moc~władza).

[W tym miejscu muszę wstawić swój odczyt. Miecz z Giecza jest opisany polskimi runami. Napis brzmi „OJ  KRLAM”, -co się tłumaczy -„Dyszel – ster królom”. Szkoda, że pan Marski nie miał dostępu do alfabetu run polskich. Słowa „OJE – oble, dyszel” należy szukać w Słowniku Etymologicznym Języka Polskiego A. Brucknera. Z tego zdania mamy wiedzę o ustroju politycznym państwa . Były związek królestw. Słowianie mieli wielu króli a nie jednego. Napis ten jest zgodny z opowieścią o Atlantach z „Księgi Popiołów”].

Co mówi nam Przypadek Giecza oprócz tzw. oświeceniowej przyczyny zakłamywania i zacierania polskiej historii, istniał przyczynek interesu politycznego i religijnego (sędziego) Tyrana Polski – Judex Dagome alias Mieszka I, był to interes antydemokratycznej absolutnej władzy uzurpatora.

W Polsce w 966r, niemożliwa była chrystianizacja totalna choćby z powodów fizycznych, chrzest objął tylko wierchuszkę władzy w jakimś stopniu grody (stąd łatwość ich opanowania przez Czechów), należy się liczyć się też z pewną liczbą chrześcijan regionalnie do co najmniej kilku procent, musiały istnieć też różnice regionalne w ich występowaniu, jak świadczy przykład Gieczan, którzy wyemigrowali do Czech, zapewne z powodu swojej postawy w wydarzeniach nazywanych tzw. reakcją pogańską która miałaby nastąpić jakoby po 1032-34?-38?r. Czegóż ci Gieczanie wyemigrowali z polski w 1038-39r razem z czeskim najeźdźcą, bowiem byli odosobnieni w swojej wierze od której Polacy (Ljadzi-Ledianie) masowo odstąpili nie jak chcą nasi historycy w 1032r ale 1022r kiedy to arcybiskup Gaudenty obrzucił Polskę klątwą po tym jak Chrobry przejrzał na oczy i powrócił do prawej wiary ojców, o czym świadczy jego trumna.

Kosmas pisze, że 1022 rozpoczęto w Polsce prześladowania chrześcijan, oczywiste przesada odsunięto ich po prostu od władzy stracili przywileje stali się czym byli czyli mniejszością wśród większości Obrządku Słowiańskiego, co mogło być przez nich odbierane jako prześladowania, bowiem zapewne byli podani jakieś presji wywieranej przez pogańską większość czyli tych którzy byli obrządku Słowiańskiego. Jednak fakty odnotowane w czasie najazdu czeskiego, świadczą o tym, że miejsca kultu chrystian były nie naruszone, to dopiero czescy rabusie ogałacali kościoły z kosztowności, opinie o jakimś buncie pogan w Polsce w świetle tego faktu to zwykłe kłamstwa, raczej doszło do chrystiańskiej kontrrewolucji z elementem klasycznej zdrady czyli sprowadzenia obcych czeskich wojsk. Przez spisek ich Polska wpadła dopiero w zamęt wojny domowej i rozprzężenie oraz dopiero wtedy zaczęto ich prześladować był to jednak odruch gniewu ludu a nie sterowane przez państwo czystki. Łatwość najazdu czeskiego jego sukces wynikał z tego, że ktoś współdziałał z najeźdźcą, a kto? Ci którzy mieli w tym interes czyli odsunięci od władzy w Polsce chrystianie, dlatego Gieczanie którzy współdziałali bardziej masowo od innych z czeskimi rabusiami, razem z nimi opuścili Polskę w obawie przed odwetem tych dla których byli kolaborantami najeźdźcy.

Istnieje też pogląd, że to po śmierci Bolesława Zapomnianego który miał rządzić Polską po Mieszku II wybuchły w Polsce zamieszki, więc wydarzenia mogły przebiegać następująco, spisek chrystian obalenie Bolesława (Bracislawa ~ Braczysława?) Zapomnianego (raczej zabójstwo, 1038-39r), kontrakcja Polskiej pogańskiej większości, najazd czeski w celu wsparcia zamachowców chrystian, złupienie przez nich między innymi chrystiańskich kościołów i wycofanie się ich wojsk do Czech razem z chrystiańskimi religijnymi uchodźcami z Polski (z Giecza i nie tylko). W Polsce dochodzi do porachunków z pozostałymi oskarżanymi o zdradę biskupami obrządku chrystiańskiego, starostami; urzędnikami oskarżanymi o nieudolność oraz uczestnictwo w antypaństwowym spisku chrystian, pełna analogia do przypadku upadku imperium Awarskiego.

Co decyduje, że tak uważamy decydująca jest tu jednoznaczna informacja, o wywożeniu olbrzymich skarbów z kościołów i miast wielkopolski przez czeskich najeźdźców [Procesja w Pradze... niesiono... złoty krucyfiks, ważący trzy razy więcej niż odznaczający się wielką tuszą Bolesław Chrobry, oraz trzy wielkie i ciężkie złote płyty zdobne drogocennymi kamieniami... na końcu więcej niż na stu wozach wieźli olbrzymie dzwony (kościelne) i wszystek skarb Polski, za nimi postępował niezliczony tłum znakomitych mężów z rękami skrępowanymi żelaznymi pętami... ], przypomina to wywożenie skarbów zrabowanych z Awarskiej Świątyni Dziewięciu Kręgów, ale co bardziej istotne świadczy to o tym, że do 1038-39r w Wielkopolsce państwo jakkolwiek kierowane przez pogan, było sprawne, był tam zachowany porządek i prawo, oraz rzecz niezrozumiała dla chrystian tolerancja religijna, o czym świadczą te pełne skarbów kościoły, co powtórzmy dzieje się według niektórych historyków w państwie ogarniętym anarchią i dzikim pogańskim buntem.

Jeśli było to państwo bez rządu, sił zbrojnych, to dlaczego ci dzicy poganie dyszący rządzą mordu nie grabią tych niemiłych im świątyń pełnych złota? Cóż ich to powstrzymuje? Logiczna odpowiedź może być jedna, opowieść o pogańskim buncie to zwykłe kłamstwa tych którzy byli winni zamieszek i zdrady.

A powiedziała nam o tym chełpliwość czeskich złodziei dowodzonych przez ich księcia rabusia, którzy na rozłamie w Polsce dorobili się wielkich skarbów, co powtórzmy ukradli głównie w chrystiańskich kościołach pełnych skarbów, kościołach które nietknięte i bezpieczne stały w państwie tzw. pogan, do czasu najazdu czeskich chrystian-rabusi.

Podsumowując

Kwestia politeizmu Słowiańskiego. Jest on może pozorny wielość wyobrażeń boga nie przekreśla formalnie jeszcze monoteizmu, choć chyba każda religia musi praktycznie w końcu wyewoluować w politeizm czy nabrać znamion bałwochwalstwa czyli kultu obrazów i posągów.

Przykładowo ktoś z zewnątrz mógłby nazwać współczesny chrystianizm politeizmem z kultem duchów oraz świętych miejsc, Bóg jest zdecydowanie zepchnięty przez kult Boga Chrystusa, jest kult wielkiej Matki Boskiej, mamy też Archaniołów oraz kult Wielkich Świętych, z podziałem na różne ośrodki kultu, też kult obrazów (Ikonodule kontra Ikonoklaści). Czym się różni matka boska kazańska od matki boskiej częstochowskiej? Są to dwie różne ikony tej samej bogini, choć w różnych miastach i wyznaniach, jednak czymś się różnią, jedna Ikona jest patronką zaciekłej wojny przeciw Polakom-łacinikom, druga Ikona doznaje wielkiej czci Polaków-łaciników.

Innym Wielkim Bogiem tej religii często wywoływanym, jest Szatan bowiem sataniści bez wątpienia są jakąś sektą Chrystianizmu, mamy jeszcze podział na różne wielkie odłamy tej religii protestantyzm Opatrzność, prawosławie Boh i Osiudar znajet szto eto itp. których bohaterowie typu Luter są albo wielkimi świętymi albo inkarnacjami samego Lucypera (kto zacz?) czy Antychrysta, tym ostatnim imieniem protestanci często nazywali różnych Papieży opok czasu Chrystianizmu na ziemi według katolicyzmu, jeśli dodamy tu różne autokefaliczne kościoły oraz tzw. nadrzędną w logice tego pojęcia ‚trójreligię’ Abrahama czyli należący tu oprócz chrystianizmu, islam z Allachem który samoistnie można uznać za monoteizm oraz lewantyński judaizm z Jehową bogiem bez wątpienia różnym od Trójcy, sam Jezus – słowo boga, współistotny ojcu w trójcy jedyny, poczęty z ducha świętego, syn boży, dogmat o niepokalanym poczęciu kontra Izraelski epitet „nieślubny syn legionisty Pandera” według jego rodaków oraz bluźnierca którego trzeba ukrzyżować, wymuszanie wyroku przez histeryczny tłum wyznawców Jehowy, a wcześniej przecież nawet sama matka Joszuy twierdziła, że Jezus oszalał i przyszła z jego braćmi by go zabrać ale on się ich wyparł, czy zapomniała kto go począł, więc jak to jej zachowanie się ma do niepokalanego poczęcia. – Więc czy to rzeczywiście ta sama religia?

Inna kwestia w kogo wierzył sam Jezus, bo wzywał imienia boga „Eli, Eli lama sabachtani” , a boga tego imienia żydzi raczej nie znali myśląc, że Jezus Eliasza wzywa żeby go uratował, więc raczej nie znali też języka w którym wołał Jezus, bo zwrot ten jest zwykle wykładany „Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił” (E.Mat. E.Mar.) co oznacza, że nie był on jednoznacznie zrozumiały, jeszcze inaczej brzmią ostatnie słowa Jezusa w (E. Łuk). „Ojcze w ręce twoje polecam ducha mego”, czy (E. Jana) „Wykonało się”, w każdym bądź razie słowa powtórzone „Eli, Eli” znaczyły „Boże mój, Boże mój”, więc były imieniem boga wywoływanego przez Jezusa jako wyznanie wiary w obliczu męczeństwa i śmierci.

Mamy tu też setki niekiedy szokujących czy wręcz ludobójczo się zwalczających sekt, czy wtedy dostrzeżemy tu monoteizm może deklaratywnie tak, choć ze znamion praktycznie nie.

(szokujących np. Adamici urządzali msze w kościołach kończące się orgiastyczną zbiorową kopulacją, co do ludobójstwa np. rzeż Hugenotów, ciałopalenie milionów heretyków i tzw. czarownic, czy choćby ostatnio tragedia Jugosłowian gdzie słowiańska idea narodowa przegrała z separatyzmem konfesjonalnym czyli rzezie na Bałkanach ludzi mówiących tym samym językiem różniących się głównie wyznaniem (islam, katolicyzm, prawosławie,) bo przecież samo imię Serbów i Chorwatów jest dla nich zupełnie pozbawione pierwotnego znaczenia, Serb-serpens to żmij ogienny, HorWat od haraWata – góra peuka – łysa góra, czyli noszą Imię Smoka oraz Góry Świata, węża Nicza Góry wysłannika najwyższego Boga Hamona pana (czło)wieków, władcy kręgów czasu, Światogora z Świętych Gór zaciekłego wroga herezji chrystiańskiej, ironia losu czy może świadome działanie starego wroga, „aby pokonać naród wystarczy odebrać mu świadomość jego historii…”. Czyli to narodowości kofesjonalne, a narodowości konfesjonalne to szczyt wynarodowienia).

Podobnie było u Słowian patrząc z zewnątrz można dostrzec politeizm jednak w VI wieku wyraźnie byli monoteistami, (Prokop z Cezarei) ” jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata”, Swarog ~ Hefajstos był wielkim królem i bohaterem Słowian jego syn Dagbog to s(A)waris ~ Swarożyc wieli bohater Hiperborejski zdobywca światów żyjący 17 wieków p.e.ch. a nasz monoteizm polegał na tym, że władca Swargi-Hary był namiestnikiem Gromowładcy lub tożsamy z Gromowładcą, bowiem Obrzym Światogor nie występuje przeciw Gromowładcy tak jak Ilja Muromiec czy Asiłkowie, Światogor przegrywa z paradoksem czy też ma problemy z wskrzeszeniem, bo sam jest wskrzeszonym najwyższym bogiem Hamonem.

Uzupełniając

Istniała oczywiście jakaś ewolucja władzy, przewroty zmiany sił doraźne układy sprawowania władzy gdzieś koło 1300 roku p.e.ch. władał u nas jakiś trójosobowy władca bowiem Kak(Kakus–Kagan) syn Hefajstosa ~ Swaroga miał być trzygłowy, a w ostatniej fazie przed upadkiem Kaganatu intronizowano dwóch władców Kagana i Kaganboka. Ozyrys miał być wyłaniany z wielkich dziewięciu, wygląda więc na władcę Atlantydy czyli z czasów sprzed agresji Awarisa na świat śródziemnomorski, czyli jego panowanie przypadało by na lata 1700 p.e.ch. Zeus, Hades, Posejdon i ich trójwładza przypomina znów trójgłowego Kakusa (kagana) czyli byli by władcami z późniejszej epoki niż Swarog ~ Hefajstos którego miał być synem czy następcą.

Wiadomo, że na Pełce odbywało się święto 1 maja „Na tym mieyscu był Kościół trzech bałwanów Lada, Boda, Leli. Do których prości ludzie schadzali się pierwszego dnia Maia, modłę im czynić y ofiarować”. Inną pewną datą starego wyznania jest Kraczun narodziny boga 25 grudnia, dzień odrodzenia Mitry.

Innym naszym obrzędem jest Święto Zmarłych inaczej Dziadów jakąś jego utacją jest Halloween w którym przebierające się za duszki i maszkary dzieci symbolizują fakt odradzania się zmarłych czyli ich powrotu jako dzieci stąd u nas słowa dziadki i małe dziatki oznaczające osoby bardzo stare i bardzo młode są praktycznie homonimami, bo dla pokolenia średniego jego dzieci oraz pokolenie dziadków względem rodziców tych dzieci byli tymi samymi osobami z ducha dlatego nadawano tym dzieciom dziatkom imiona dziadków, wiedziano o tym dobrze jeszcze na przełomie XVIII i XIX wieku, bo tak pisał o reinkarnacji (przeskakiwaniu ducha), choć tutaj bliższej pokoleniowo, bo ducha ojca w ciało wnuka Słowacki w ”Królu Duchu”.

Inne święta i obrzędy typu noc świętojańska czy topienie marzanny mają też swoje znaczenie ale są to mniej ważne uroczystości u roków czystości [słowo czysty jest redukcją od słowa (uro)czyście - u'rocz'iście ~ iście u roków "obchody u (kamiennych) roków", z'iściło (iść-chodzić-i'szło) - przy'szło - się stało - do'szło do tego o czym mówiono].

Pik ma też znaczenie Szczytu może więc chodzi tu o królestwo szczytu góry Peuki – Hor’wacji – Szczytów ~ Scytów, ale u nas to wino, a ostatnia symbolika Awarów to motywy winnej latorośli.

Skąd się to bierze po prostu istnieją ciągi słowotwórcze związane z historią materialną, a i również są w języku ciągi synonimów stąd się biorą te logicznie zmiany znaczenia słów wokół symboliki karcianej.

Coeur (serce) – kier, carreau (czworokątny) – karo, pique – pik, trefle (koniczyna), powołujemy się na zachowane w kartach słowotwórstwo nawiązujące do naszej historii, nie koniecznie trefl od koniczyny, bo u nas nazywany jest żołędziem i było bez wątpienia plemię drewlan – treflan (ang. tre – drewno), kier jest w rdzeniu słowa kier’ować czy is’kier, sie’kier, a siekiera w pęku rózeg oznaczała władzę, a bez wątpienia był lud Walinów którzy przewodzili Słowianom nazwa lit. Lenkija to Polska, a po niemiecku Lenken znaczy kierować, czyli król Kier to król Lenków – Lenkiji – Polski (chyba od naszego Lęgi – Lengi – Lengija, wedle Rodzic – Ród), czy nie od Kier’ hier’archia? Nazwy żołądź i wino odpowiadają fazom religii drzewa życia, stąd symbolika króli ale dzwonek odpowiadał by raczej królestwu Wanów zWonit, zWon – dzwon. As to Tuz wojownik tuzać – bić, Kozyr czy ma coś wspólnego z k’Ozyrys’em, nie da się wykluczyć. Skoro bezsprzecznie As to słowo z mitologii to czemu Kozyr maiłby nie być z mitologii, czyli K’ozyrys Ozyr – zur ~ zer- Opatrujący, ojciec – pater.

Ps. Początkowo w tej książce chciałem pominąć ostatnie 1000 lecie i sprawy chrystianizacji & religii milczeniem, ale to jest niewykonalne nie można logicznie przedstawić naszych dziejów bez wyjaśnienia spraw religii, wynikało to nie tyle z niechęci wobec tej religii ale myślałem, że to w zasadzie nic nie znaczący rytualizm ten czy inny bóg tak czy inaczej chodzi o wesela, narodziny i pogrzeby ale pisząc rozdział o Białej Chorwacji nie tylko chciałem ale musiałem zająć stanowisko apologety Bielo ~ Belo Chorwatów i emocjonalnie stałem się Biało Chorwatem, a przecież jestem nim też etnicznie, jak miliony Słowian bo wszyscy Słowianie maja się wywodzić od ludu Welo ~ Belo Zeruanów – Chrobatów – Walinów – Antów potocznie Ludzi, poza tym nie jestem człowiekiem wiary tylko wiedzy, a jeśli ten świat ma stwórcę, to ze stworzenia można sądzić o tym twórcy, czyli z dzieła świata można wywieść wiedzę o stwórcy świata.

Choć bezsprzecznie z powodów etnicznych i politycznych odrzuciłem chrystianizm.

***

W większości wypadków zgadzam się z rozumowaniem autora dzieła, Jest ścisłe. Wnioski logicznie uzasadnione. Szkoda, że pominął zachowane wiadomości w „Żywot św. Metodego znany jako Legenda Panońska”, oraz świętą księgę zaratustrianizmu „Awestę” w tłumaczeniu Ignacego Pietraszewskiego i jego spostrzeżenia. Do kompletu, należy jeszcze dołożyć wiedzę ostatnich lat o genetyce.

Jak wiadomo, bracia saluńscy Cyryl i Metody zachowali dla kultury słowiańskiej alfabet zwany głagolicą, spisując w nim tłumaczenie świętych ksiąg chrześcijaństwa. Mieli ogromne problemy z  doprowadzeniem do  uznania języka słowiańskiego jako godnego „Ksiąg świętych”. Ówcześni dygnitarze kościelni zawłaszczyli chrześcijaństwo dla trzech języków, uznając je za boskie tj. hebrajski, grecki i łacinę. Języka słowiańskiego Bóg miał nie rozumieć. Twórcy „Legendy Panońskiej”, znaleźli argument nie do odparcia: „To sam Bóg dał św. Cyrylowi alfabet słowiański i polecił pracę”. Sprzeczka z samym Bogiem , nawet dla purpuratów mogła się źle skończyć. Ostatecznie papież Jan VII dał zgodę na odprawianie obrządków religijnych w języku słowiańskim. Mnie bardziej interesuje przyczyna zaangażowania braci  w „pracę misyjną”. Wiemy, że znali język słowiański. Mieli mamkę lub matkę słowiankę. Znali język i zapewne – głagolicę. Gdy późniejszy święty Cyryl znalazł się w sercu ziemi słowiańskiej zauważył, że religia słowiańska niewiele się różni od chrześcijaństwa. Doszedł do wniosku, że to „sam św. Piotr miał nauczać i ochrzcić Słowian, ale na skutek wojen chrześcijaństwo miało być zapomniane”.  – Widocznie niedokładnie, skoro święty mąż je odnalazł w wierze, pieśniach i zwyczajach ludu. Podstawowe zasady wiary obu religii były zbieżne. Mogły się różnić i różniły w obrządkach, nazwie bóstw, organizacji. Ale podstawowe prawa mieli podobne. Zachowały się one w przysłowiach słowiańskich.

Przykładowo – przysłowie:„Nie rób drugiemu tego, co tobie nie miłe”, jest zbieżne z podstawowym nauczaniem Chrystusa: „Jedno przykazanie daje wam, byście się wzajemnie miłowali”.

Z tych zdań wynika cała etyka religijna.

Jednak religia słowiańska była inna. Biskup Gaudenty potrafił to rozróżnić i obłożył „klątwą biskupią” wszystkich wyznawców, czyli cały naród polski.

Musimy pamiętać, że wierzenia religijne nie biorą się z powietrza. We wszystkich wypadkach jest to emanacja istniejących wierzeń. Z jakichś powodów, najczęściej politycznych, finansowych – znajduje się reformator religijny i po niewielkim zreformowaniu – tworzy nowy byt religijny.

Pierwszym znanym reformatorem, twórcą „świętej księgi religijnej – Awesty”, był Zaratustra. Treść księgi dowodzi, że święty mąż otrzymał i spisał wiedzę religijną na polecenie olbrzymów o słonecznych włosach i lśniącej odzieży, których wodza uznał za Boga.  Pozostali byli aniołami.  Do wierzeń wprowadził dualizm, czyli istnienie bóstw złych obok dobrego. Złymi bogami u Zaratustry okazali się Deawy, dotychczasowe bóstwa. Zachowały one swoje imię i status w hinduizmie. Stąd wniosek, że zaratustryzm wyrósł z poprzedniego hinduizmu, zmodyfikowanego przez nowych właścicieli państwa uznanych za bogów. Skąd się tam wzięli Obry – Olbrzymy i to w dzień święta Kupały? – Nie wiadomo. Możemy się jedynie domyślać, że była to kolejna fala emigracji ze stepów Ukrainy. Poprzednia, kilka set lat wcześniej osiedliła się w Indiach, zorganizowała państwo, przy wydatnej pomocy religii i usadowiła się na stanowiskach kapłanów, wojów i władców. Badania genetyczne dowodzą, że w tych warstwach społecznych przeważa słowiańska grupa genetyczna R1a1 i to w 80%.

Drugą świętą księgą religii, również objawionej jest „Stary Testament”. Tym razem Bóg objawia się Mojżeszowi. Księga została napisana już po powrocie z „niewoli babilońskiej”. Wprowadzono jednobóstwo na wzór Ahura Mazdy. Dołożono złe duchy. Stare bogi zniszczono na korzyść    nowego Boga o tajemniczym imieniu JHWH. Tabliczkę ze starożytnym imieniem bóstwa odnaleziono w Mezopotamii. Imię zapisano runami. Gdyby uznać alfabet za słowiański, to należy go czytać – JEWIE, inaczej OBJAWIONY, co zgadzało by się z jego poczęciem, czyli objawieniem.  Napis mógł być wykonany runami …….w których głoskę H , zapisuje się runą E, podobną do łacińskiej E. Stąd JEWE zapisuje się jak JHWH. Miejsce znaleziska sugeruje, że napis był jednym z imion Ahura Mazdy, które zostało wypożyczone przez mozaizm.  Nadano Mu  cechy swego ludu. Resztę zapożyczono od Egipcjan. Stary Testament to zmyślona historia ludu w której ukryto wskazówki polityczne. Patrząc pod tym kątem, można odnaleźć w niej gotową receptę na przejęcie władzy drogą rewolucji, poprzez zbuntowanie obcego narodu przeciwko swemu władcy. – – Patrz opowieści o raju.

Podstawienie kobiety – odpowiednio wyszkolonej w miłości – obcemu władcy. Objęcie stanowisk państwowych i wyrżnięcie gojów. Patrz Księga  Estery.

Księga Judyty uczy jak wykorzystać „odpowiednio wyszkolone w miłości” do mordowania wodzów i władców innych narodów.

Jest to księga, najpierw polityczna a dopiero potem religijna.- Radzę przeczytać. Recepty z tej księgi były wykorzystane w rewolucji francuskiej, rosyjskiej, solidarnościowej i są nadal aktualne. A dotyczą w większości „sposobów na odebranie władzy i mienia innym narodom”.

Następną świętą księgą z korzeniami w Aweście jest księga chrześcijaństwa zwana Ewangelią. Wmawia się nam, że jest kontynuacją Starego Testamentu. Problem w tym, że niczego z wierzeń i ideologii żydowskich w Ewangelii nie uświadczysz. Należy pamiętać że zaratustryzm w różnych odmianach,  był w tym czasie popularny w imperium rzymskim, ze szczególnym uwzględnieniem Greków. Chrześcijaństwo to kopia mitraizmu. Mitra – bóstwo słońca był jednością z Ahura Mazdą.  „Ja jestem w Nim a On we Mnie”.

W Aweście mamy wynalazek DUSZY, Życia pozagrobowego. Piekła. Złych duchów. Archaniołów i aniołów. Jedynego boga objawionego. Każdy dzień ma swego niebiańskiego patrona. Wrogów wiary można spalić (czarownice). Księga podaje dane, które mają być spełnione przy budowie miasta na czas zimy i długotrwałych mrozów. Poleca zabranie zwierząt i wybranych ludzi. Podobny opis mamy przy budowie arki do przetrwania potopu.

Należy wyjaśnić skąd się wziął w tropikalnym klimacie pomysł na przetrwanie długotrwałej zimy?

Zaznaczyłem tylko temat.

Dobrze by było, gdyby powstała praca zbiorowa. Widzę że korespondenci dysponują głęboką wiedzą i niejednokrotnie, świetnym piórem.

Winicjusz Kossakowski

 

Tagged with: ,

Próba Inwazji – nowe wydanie z Solaris już w sprzedaży

Posted in powieści, sztuka by bialczynski on 6 Marzec 2013

petecki_messier_13v5

Link do sklepu:
http://solarisnet.pl/fantastyka/143007-proba-inwazji.html

Fragmenty:

„…

NOTA WYDAWNICTWA „AYCASNES”

Valaco 605.3776 c.

Książka, którą oddajemy dziś w ręce naszych czytelników, jest jeszcze jedną próbą wyjaśnie­nia pewnych zagadek związanych z pamiętny­mi wydarzeniami roku 3016, które zainicjowały tzw. Trzecią Rewolucję. Rzecz jasna, jest w tym utworze bardzo wiele fikcji i jeszcze więcej spe­kulacji. Autor nie pokusił się tu o dokładne odtworzenie owych wypadków, nie starał się nam również ukazać skomplikowanej sytuacji ani prawdziwego w każdym szczególe obrazu tamtych, odległych przecież czasów. Historia, jaką przedstawia, dotyczy losów ludzi wpląta­nych mimowolnie w owe wydarzenia, jednostek posuwających się z ich nurtem niejako wbrew swej woli, a częściowo (do pewnego momentu) także i wbrew swoim przekonaniom. Dotychczas wydano wiele prac traktujących o Trzeciej Rewolucji i okolicznościach, jakie doprowadziły do jej wybuchu. Wśród tych bardziej lub mniej udanych pozycji były ścisłe, niemalże naukowe opracowania, ale trafiały się i całkowite fantazje, sprzeczne nawet z podstawowymi faktami znanymi nam z nielicznych zachowa­nych dokumentów czy filmów.

 Wielu wypadków do dziś nie wyświetlono, a jeszcze większa część zdarzeń — otoczonych w owym czasie ścisłą tajemnicą i tworzonymi celo­wo pogłoskami o sprzecznej nieraz treści — w ogóle nie jest znana. Tak więc wszystkie opraco­wania, jakie do tej pory powstały, opierały się głównie na wyobraźni ich twórców, skłonnych do różnych spekulacji i interpretacji.

Wydawnictwo, wychodząc z założenia, że przy takiej mnogości hipotez nic już nie jest w stanie zaciemnić obrazu minionych zdarzeń, postano­wiło dopuścić jeszcze jedną ich wersję w na­dziei, że być może właśnie ona zbliży nas wszy­stkich najbardziej do prawdy.

Geander Mora

recenzent Aycanes-Altal Teryt

Republiki Boyd

 ….

I ten wieczór zapowiadał się spokojnie, lecz bezbarwnie jak setki podobnych wieczorów. Re­dan wstał z ławki i już kierował się w stronę oszklonego pomieszczenia, gdy znów poczuł na­wrót tego dziwacznego, bezpodstawnego strachu ściskającego go za serce, paraliżującego ruchy. Nie miał pojęcia, co to może być, gdyż niczego podejrzanego nie zauważył, jednak czuł wyraźnie, że coś się w otoczeniu zmieniło. Niepokój wzrastał.

— Chyba się starzeję — zauważył na głos, drapiąc się po głowie.

Rozejrzał się uważnie. Na trawniku siedział tupang. Maskotka i ulubieniec wszystkich pra­cowników, dokarmiany przez nich na każdym kroku.

— Ty stary pieszczochu — rzekł do zwierzę­cia, nachylając się nad jego lśniącym, tłustym cielskiem. — Chodź tutaj. Pogłaszczę cię. Wiem, że to lubisz, jak nikt inny.

Podniósł tupanga z ziemi i posadził sobie na kolanach. Znów siedział na ławce, wpatrując się w krzaki. Mierzwił gładką sierść. Zwierzę wydawało ciche pomruki i westchnienia. Było zadowolone. Strach powoli ustępował.

Chyba się starzeję — myślał Redan. — Nie­długo trzeba będzie porzucić to zajęcie. A nuż zdarzy się coś złego… Co wtedy stanie się z małą Itą… Eee, skąd w ogóle przychodzą mi ta­kie myśli.

Tupang przebywał na terenie instytutu chyba od samego początku jego istnienia. Jeszcze w trakcie przeprowadzki przyplątał się skądś, mo­że znad rzeki, gdzie nie mógł znaleźć odpo­wiedniej ilości żarcia? Tutaj nie musiał się tym przejmować. Teraz nie jadał byle czego, najlep­sze kąski czasem mu nie smakowały. Zadomo­wił się w instytucie na dobre, a nawet zdążył zestarzeć. Fala niepokoju powróciła gwałtownie.

Przecież — przemknęło Redanowi przez myśl — pogoda jest zupełnie zwyczajna, a ciągle odzywa się to diabelne serce. Nigdy mi nic nie dolegało. Więc dlaczego dzisiaj…

Nie dokończył. Dojrzał go. Człowiek leżał oparty o mur. Przez kratę widać było tylko czarny kształt dłoni spoczywającej na chodni­ku. Strażnik zastanowił się chwilę. Odbezpie­czył kufę. Może mu się tylko wydaje? W tam­tym miejscu panował półmrok. Nie, nie pomy­lił się, tam na pewno leży człowiek. W dolnym rogu bramki widzi ludzką dłoń. Spuścił tupanga na ziemię. Trzeba to sprawdzić. Ruszył w tam­tą stronę.

Na chodniku leżał mężczyzna. Oczy na wierz­chu, twarz prawie sina. Łapał powietrze z charkotem. Strażnik nachylił się nad nim.

Nie — pomyślał. — Ten nie udaje. Znów kło­pot.

— Co jest? — zagadnął leżącego. — Słabo pa­nu?

Oczy tamtego spoczęły na twarzy strażnika. Redan cofnął się o krok, pod niesamowitym spojrzeniem człowieka. Nieznajomy przewiercił go nim w jednej chwili na wylot, jednocześnie coś zakłuło w sercu mocniej niż poprzednio, strażnik poczuł znów strach, lecz już nie taki jak przedtem. To był strach skondensowany. Nieustępliwy. Strach bliski szaleństwa. Leżący nie spuszczał oczu z pochylonego nad nim czło­wieka.

Za zakrętem rzeki stały trzy czarne drzewa. Tak olbrzymie, że ledwo można je było objąć wzrokiem. Łódź kołysała się nierówno. Wiosła z ledwo uchwytnym pluskiem zanurzały się w ciemnej toni. Po powierzchni pływały tłuste plamy jakichś smarów.

Płynęli w absolutnej ciszy. Na dziobie, pochy­lony nad wodą, prawie ciągnąc po niej nosem, przewodnik. Napięty. Czujnie wsłuchany w oto­czenie. Łowiący każdy szmer, inny od plusku wioseł, w swe niezawodne ucho. Hebanowa skó­ra lśni, grubo namaszczona olejkami hevoi.

Dwaj pozostali wioślarze to tubylcy. Purpurowoskórzy, z przepaskami na biodrach. Mocne mięśnie z wprawą obracają drągi, pchające łódź do przodu po szerokiej rzece. Tubylcy mają błyszczące oczy i lekki, drwiący uśmieszek na ustach. Chcą tym uśmieszkiem dodać sobie otu­chy. Ale to nie takie łatwe. Sytuacja nawet dla nich jest niecodzienna. Nie boją się. To nie strach wyziera z ich ruchów, to nie strach spo­gląda z zachmurzonych lic. Oni są zbyt pry­mitywni. Nie wiedzą, co to strach. Potrafią za to dobrze wiosłować. Wiosłują rzeczywiście do­brze. Najlepiej, jak potrafią. Tak jak przy pod­chodzeniu do rozwścieczonego durandoka, kie­dy gryzie ziemię i łamie potężnym, łuskowatym ogonem drzewa sur. Urodzeni łowcy.

Przewodnik to zbieg. Jego skóra świadczy o tym najlepiej. Niebieskawoczarny, leży teraz wyprężony jak struna, z uchem nad wodą… Ży­cie nauczyło go sztuki nasłuchiwania. Tylko dzięki niej jeszcze żyje i płynie z nimi w łodzi. Brzeg jest porośnięty gęsto i dziko. Można by powiedzieć bujnie. Ale to jakaś dziwna bujność. Ani jednej barwy, do jakiej wzrok przyzwycza­ja się w dżungli. Nic żółtego, pomarańczowego czy czerwonego, ani jednego zielonego kielicha. Nie ma również ta puszcza nic z kniej północ­nych regionów Vollu. Ni jednego zielonego liś­cia czy grama błękitu. Ciągle tylko czerń. Czerń i szarość. Trochę popielatego, zwłaszcza w tra­wach, trochę przyprószanego brunatu.

A jednak w tej czerni, pozorującej śmierć, tai się życie. Nawet nie tai. Ono faktycznie kipi bujnie, lecz jakoś niezauważalnie dla niewpraw­nego w tym pejzażu oka. Łódź przezornie trzy­ma się blisko brzegu. Niemal ocierają głowami o skrzypiące, spopielałe witki arbelozu. Nieba z łodzi prawie nie widać. Przez gęste, zbite ko­rony poprzerastane epifitami przeziera tu i ów­dzie jasnoszary przestwór. Niebo tutaj jest zaw­sze takie. Wioślarze z wprawą utrzymują drew­nianą skorupkę przy brzegu. Wkoło absolutna cisza. Nie słychać w tej dżungli normalnego gwaru, gwizdów aktacamów, pomruków ous, zawodzeń kinteifów, nerwowego tupania aguczamów czy posapywania przedzierającego się z łopotem przez zbitek czerwieni drzew sur bassol bassa. Tutaj panuje cisza. Bezludna, nie­przyjazna. Dzisiaj nawet nie wieje wiatr. To oczywiste. Przewodnik wie, co robi. Nie wypły­nąłby w wiatr. Jeszcze mu głowa miła. Nie po to uciekał z Hy, żeby wpadać na patrol z byle powodu. Każdy głupi wie: „Nie wypływaj w wiatr, choćby w żagle”. Przysłowia nie kła­mią. Tworzyły je pokolenia.

— Czy tutaj kiedykolwiek świeci słońce? — zapytał Off.

Przewodnik zbył go milczeniem. Wioślarze wyszczerzyli zęby w bezrozumnym uśmiechu. Muskuły grały im pod skórą. Wiosła tonęły w ciemnej otchłani z ledwo słyszalnym szmerem. Zbliżali się do kolejnego zakola. Off wiercił się niespokojnie na sękatej ławce. Uwierały go sprzączki szarogranatowego kombinezonu, uwierał skórzany beret. Przebranie piekielnie niewygodne, ale konieczne. Pomyślano nawet o oryginalnej bieliźnie.

— Na wszelki wypadek — powiedział Dager. Teraz Off wiercił się jak na szpilkach. Gryzły go lolronowe kalesony, całe ciało swę­działo. Pilnował się, żeby nie drapać podrażnio­nej skóry.

Gdzieś na brzegu trzasnęła gałązka. Off ro­zejrzał się niespokojnie. Przewodnik nie zare­agował. Łódź płynęła dalej. Równo, miarowym rytmem, rytmem oddechów purpurowoskórych. Trzaski powtórzyły się, tym razem bliżej. Off nerwowo przygryzł wargę. Nie chciał myśleć o wpadce. Taka wizja mogła przyprawić o dreszcze. To zresztą niemożliwe. Ma najlepsze­go przewodnika i najlepszych wioślarzy. Trzeba trzymać na wodzy rozdygotane nerwy.

Czy jeszcze daleko? Jak długo można wytrzy­mać takie napięcie? Skoro przewodnik nie re­aguje, widać nic się nie dzieje. Tym razem trzaski powtórzyły się tuż-tuż. Off czuł, jak oblewa go pot i drętwieją koniuszki palców, kurczowo zaciśniętych na długiej kufie. Wpat­rzył się w zarośla, lecz przez sieć szarych wi­tek nic nie dojrzał…”

6 marca Kraków, godz 17.00: Międzymorze, czyli jak uniknąć dominacji

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 6 Marzec 2013

6 marca (środa), 17:00 – Międzymorze, czyli jak uniknąć dominacji

kkgplogo

tomaszszczepanski

Krakowski Klub Gazety Polskiej im. Janusza Kurtyki zaprasza na spotkanie z pp. dr. Tomaszem Szczepańskim, historykiem, inicjatorem i redaktorem pisma „Międzymorze” (1987-1989) a w latach 1986-1995 współinicjatorem (obok Andrija Maruszeczko) i działaczem Towarzystwa Pomost, autorem m.in.: książki Mniejszości narodowe w myśli politycznej opozycji polskiej 1980-1989, Toruń 2008 i artykułów Międzymorze. Polityka środkowoeuropejska KPN, Warszawa 1993 [tłumaczenia na język ukraiński i białoruski, wydane nakładem KPN, Warszawa 1993], II Kongres Ligi Partii Krajów Międzymorza „Gazeta Polska KPN” 225-226, 25 VI – 8 VII 1995 oraz MIĘDZYMORZE – zapomniana idea niezależności narodowej i stabilizacji regionalnej („Magazyn Obywatel” miroslawboruta

nr 29) oraz dr. Mirosławem Borutą, socjologiem, autorem książki „Wolni z wolnymi, równi z równymi. Polska i Polacy o niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej” i działaczem oddziału krakowskiego Towarzystwa Pomost, którego przewodniczącym był wówczas Andrzej Izdebski. Towarzystwo firmowało m.in. skrót pracy doktorskiej Mirosława Boruty „Polacy o i dla niepodległości wschodnich sąsiadów Rzeczypospolitej” (Kraków 1995) oraz kilka broszur popularyzujących idee współpracy geopolitycznej narodów obszaru Międzymorza bałtycko-czarnomorskiego (m.in. Niepodległość Białorusi polską racją stanu. Z historii polskiej myśli politycznej lat 1950-1985 (Kraków 1996), „Międzymorze” w myśli politycznej ośrodków emigracji narodów Europy środkowej i wschodniej w latach 1945-1985 (Kraków 1998), Idea niepodległości Ukrainy jako wyraz polskiej racji stanu w okresie II Rzeczypospolitej (Kraków 1999) oraz Problemy etniczne i polityka. Wybrane zagadnienia w opiniach środowisk niezależnych. Ludzie – Partie – Czasopisma (Kraków 2000), wszystkie autorstwa Mirosława Boruty.

Tematy spotkania to: Międzymorze – obecność idei w myśli politycznej polskiej opozycji 1976-1989 oraz Międzymorze, federacja, prometeizmem – jagiellońskie tradycje wielokulturowej Rzeczypospolitej wczoraj i dziś.

Spotkanie odbędzie się o godz. 17:00 w restauracji „Gruzińskie Chaczapuri”, ul. Świętej Anny 4 (sala dolna).

Tagged with:

Dlaczego poganie nie chcą Jahwe? – Why Don’t Pagans Want Yahweh? [pol/eng]

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 6 Marzec 2013


 

Jest to pytanie zadane przez FEANARA

O ile mi wiadomo Feanaro jest Duchem Ognia ze współczesnej bajki o Tolkienie.

Na podstawie tego co napisałeś, oceniam twój wiek na 10 – 12 lat.

Duchu Ognia masz trudności w zrozumieniu przeczytanych tekstów i obcych słów. Filozofię i ideologię pozostaw starszym.  Zgłoś problem swojej pani a otrzymasz pomoc w postaci nauczania indywidualnego i nikt ci nie będzie mógł wlepić pały. Poza tym,  jesteś niegrzeczny, co sugeruje  wychowanie w obcej kulturze.

Nie wiem czy znasz pana, który się nazywał Adam Mickiewicz i wykładał na paryskiej Sorbonie. Był on zwolennikiem teorii, która przypisywała Słowianom reformę religijną Zaratustry. Sam Zaratustra miał mieć imię ZałatustRa, co tłumaczy się na Złote usta boga. (Ra = bóstwo egipskie). Znaczenie imienia wpisuje się w teren, czas  i działalność reformatora religijnego.

Drugie znaczenie: „Właściciel stu wielbłądów”mija się ze współczesnym datowaniem.

Zaratustryzm powstał na tysiąc pięćset lat przed Chrystusem. Wielbłądy oswojono pięćset lat później.

Zwolennikiem słowiańskich korzeni zaratustryzmu był polski tłumacz Świętej księgi Awesty, profesor Ignacy Pietraszewski, który nadał księdze tytuł „ MIANO SŁOWIAŃSKIE w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie ZENDAWESTA a ZĘDASZTA to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra, albo AWESTA WIELKA”.

Wracając do twego twierdzenia: „Dlaczego poganie nie chcą Jahwe?”

Słowo „poganie” jest obraźliwym, stosowanym wobec wiernych innych religii. W ten sposób wierni wszystkich religii w oczach swych adwersarzy są poganami.

Jahwe jest bóstwem mikroskopijnej religii –  mozaizmu (nie mylić z judaizmem).

Religie innych narodów mają swoich bogów i trudno by chcieli, lub nie chcieli, jakiegoś Jahwe.

Teraz temat trochę trudniejszy.

Narody, które nie znają swojej historii sięgającej mitami aż do początku świata i do swoich bogów, są podatne na wyginięcie.  Najeźdźcy chcąc wytępić naród, wymazują mu historię i mity, wstawiając swoje.

Grecy, pod okupacją turecką stracili, nawet swój język. Po Pierwszej Wojnie Światowej Grecja odzyskała  państwo, a języka uczyli ich inni europejczycy, którzy zachowali  mity greckie i  grecką kulturę.

 Naród odżył.

Wstawianie innym narodom Jahwe jest zwykłym wynaradawianiem i jest sprzeczne z „Prawami człowieka”.

Duchu Ognia, czy powyższy tekst dotarł do twojej świadomości?

 Z poważaniem

Jan

Why Don’t Pagans Want Yahweh?

© translated by Katarzyna Goliszek

   

It is the question asked by FEANARO

As far as I know, Feanaro is the Spirit of Fire from the contemporary fairy tale about Tolkien.

Gathering from what you wrote, I estimate you are  about 10 – 12 years old.

You, Spirit of Fire, have difficulties in understanding read texts and foreign words. Leave philosophy and ideology to older ones. Report the problem to your teacher and you will get help with individual teaching and nobody will give you a bad mark then. Besides, you are rude, which makes me suppose you have been brought up in a different culture.

I have no idea if you know a mister whose name was Adam Mickiewicz and who lectured at the Sorbonne in Paris. He was a supporter of the theory which assigned Slavic people to Zarathustra’s  religious reform. Zarathustra’s name was to be ZałatustRa, which is interpreted as god’s Golden mouth.  (Ra = Egyptian deity). The denotation of the name is written in the area, time and activity of the religious reformer.

The second meaning: ”An owner of a hundred camels” passes contemporary dating.

Zoroastrianism rose one thousand and five hundred years before Christ. Camels were domesticated five hundred years later.

Polish professor Ignacy Pietraszewski was a supporter of the Slavic origin of Zoroastrianism.  He was the translator of the Holy Book of  Awesta (Avesta), and titled the book: ”SLAVIC DENOMINATION having been in the hands of one Family for three thousand years, i.e. not ZENDAWESTA but  ZĘDASZTA which means Życiodawcza (Giving Life) little book of Zarathustra, or  AWESTA WIELKA (GREAT AVESTA).

Coming back to the statement: ”Why Don’t Pagans Want Yahweh?”

The word ”pagans” is offensive, used for followers of other religions. Thus, the followers of other religions are pagans in the eyes of their adversaries.

Yahweh is a god of microscopic religion – mozaizm (not to be confused with Judaism).

Religions of other nations have their gods and it would be strange if they wanted or didn’t want a Yahweh.

Now, the topic is more difficult.

Nations that don’t know their history with their myths reaching as far as the beginning of the world are susceptible to extinction. Invaders who want to exterminate the nation destroy its history and myths bringing in their own instead.

Under Turkish occupation the Greeks lost even their language. After the First World War, Greece regained the state and the Greeks were taught their language by other Europeans who kept Greek myths and culture.

The nation revived. 

Introducing Yahweh to other nations is typical denationalisation and it is contrary to the ”Human Rights”.

The Spirit of Fire, has the text above reached your consciousness?

 Regards

Jan

Tagged with: Adam Mickiewicz, Awesta, Zaratusztra

Ocalmy Łużyce i Pamięć Połabia – galeria [Let's Save Lusatia and Memory of Polabi - gallery] (pol/eng)

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 5 Marzec 2013

Galeria Łużycka dwujęzyczna i wzbogacona 03 02 2013

die lausitzŁużyce [Die Lausitz, Lusatia]

Dzieciątko – obrzęd i strój związany z Zimowym Przesileniem – żywcem przeniesione z Wiary Przyrody (to nasze korzenie)

[Child - ritual and dress associated with the winter solstice - transformed in its pure form from the Faith of Nature (these are our roots)]

Dzieciątko

Przód stroju – Dzieciątko obchodzi wieś z rózgą i rozdaje podarunki

[Front of the dress - The Child goes around a village with a rod and hands out gifts]

Das Kindlein tyłniesamowity archaiczny strój nawiązujący do czasów pogańskich

[an amazing archaic outfit referring to the pagan times]

Kindlein2Dzieciątko – twarz odseparowana od zwykłej przestrzeni – w świętym nieskalanym obszarze sacrum

[Child - its face is separated from the ordinary space - in the holy unblemished sacred place]

haftwyrafinowany haft łużycki obecny w strojach, bieliźnie i okryciach

[sophisticated Lusatian  embroidery which is present on apparel, underwear and coats.]

Łużycka pannałużycka panna

[Lusatian maiden]

Łużyckie panny

Niezamężne Łużyczanki

[Unmarried Lusatian women]

LLLNiezamężne Łużyczanki

[Unmarried Lusatian women]

Łużyckie stroje codzienneinne stroje

[other outfit]

Łużyczanka w stroju Łużyckim LausicGospodyni – strój świąteczny

[ Housewife - a festive apparel]

ŁużyczankiMężatka i panny

[A married woman and single women]

Strój świąteczny - ŁużyceMężatka w chuście

[A married women wearing a scarf]

Strój Łużyckistrój z innej okolicy

[outfit from another area]

Serbołużyczanki z RaduszewaSerbołużyczanki z Raduszewa

[Lusatian Sorb (Serb) women from Raduszewo]

slbRaduszewo Gród Serbołużycki - Zamyk OkółRaduszewo – zamyk-okół łużycki (obwar)

[Raduszewo – Lusatian round stockade]

Raduszewo nocRaduszewo – odtworzenie

[ Raduszewo – reconstruction]

Wzory haftu łużyckiegowzory różnych haftów regionalnych z Łużyc

[patterns of various regional embroideries from Lusatia]

LL

Słowiański Krąg: Rozhovor Marka Hapona pro Pohanský kruh [współpraca polsko-czesko-słowacka]


Polecam wszystkim braterski blog: Pohansky Kruh, a tam wywiad z Markiem Haponem ilustrowany bogato jego grafikami. Jak widzicie z WIOSNĄ ROZKWITA i rozwija się międzynarodowa słowiańska współpraca w dziedzinie Wiary Przyrod(zone)y Słowian i kultury słowiańskiej

CB

Czytajcie całość w:

http://pohanskykruh.wordpress.com/2013/02/17/rozhovor-marka-hapona-pro-pohansky-kruh/

Rozhovor Marka Hapona pro Pohanský kruh

Únor 17, 2013
tags: Marek Hapon

Na sklonku loňského roku jsme vám představili tvorbu polského umělce žijícího v USA, Marka Hapona. Vzhledem k pozitivním reakcím na tento článek jsme se s Markem domluvili na rozhovoru, který se věnuje jeho umění, inspiraci slovanským pohanstvím i dalším aspektům s jeho prací a životem souvisejících. Věříme, že vás Markovy názory a životní filosofie zaujmou stejně jako jeho kresby.

W.

Discord - Nesoulad (1990)

Discord – Nesoulad (1990)

Na úvod bych se rád vrátil k tvému stručnému životopisu, jímž jsi uvedl na našich stránkách své kresby. Musím říci, že na mne zapůsobila jeho niternost a otevřenost, s níž popisuješ své „etnické“ probuzení pro vlast svých předků. Zásadní roli v tom hrál tvůj odchod do USA, kde jsi se tváří v tvář tamní bezobsažné kultuře uvědomil, že patříš k jinému národu a asimilovaný Američan, tj. člověk, jenž odložil své kořeny, se z tebe nestane. Domníváš se, že pokud bys zůstal s matkou žít v Polsku, a tuto negativní zkušenost neprožil, vydal by ses vůbec na uměleckou dráhu?

Často jsem si říkal, např. jak by se můj život lišil, kdybych býval zůstal v Polsku. Jsem si téměř jistý, že v určitou chvíli bych z Polska odešel, pokud ne z ekonomických důvodů, každopádně ze zvědavosti. Být mimo svou zemi mi rozhodně pomohlo v tom, že jsem svou národní kulturu viděl s odstupem a  jiné kultury tváří v tvář. Následkem toho se u mě rozvinula schopnost oceňovat své dědictví, namísto toho, abych jej bral jako samozřejmost. Kdybych zůstal v Polsku, čelil bych nebezpečí, že budu uchvácen umělou, okázalou pop kulturou, proudící ze západu a různými uměleckými trendy. Nicméně si myslím, že počátek „mého procitnutí“ byl mou součástí a dříve či později by k němu stejně došlo.

Chicago Town Courier - Posel města Chicaga (1990)

Chicago Town Courier – Posel města Chicaga (1990)

V technice kresby jsi se propracoval k dílům udivujícím svými detaily. Tvé kresby se od počátku vyznačují tím, že jsou černobílé, což umocňuje dojem z nich. Co tě vedlo k tomu barvy zásadně nepoužívat?

Na počátku jsem zkoušel barvy používat. Brzy jsem si však uvědomil, že mé kresby jsou spíše o tvaru a kontrastu, než o stínování a barvě. Když jsem zkusil perokresbu, okamžitě jsem se zamiloval do její rychlosti a spontánnosti.  Rovněž jsem si uvědomil silné zalíbení pro vzory. Od té chvíle jsem začal rozvíjet vlastní styl kresby. Pero se stalo perfektním prostředkem k vyjádření intelektu a srdce. Kreslení se stalo mou poezií.

Vlevo a níže je několik příkladů mé rané práce s barvou a jedna z mých prvních perokreseb, Mother and Son. Jak můžete na těchto obrazech vidět, začal jsem se přesouvat od realističtějších forem k abstraktnímu a grafickému umění.

All You Can Eat - Vše, co dokážete sníst (1992)

All You Can Eat – Vše, co dokážete sníst (1992)

Creation - Stvoření (1992)

Creation – Stvoření (1992)

Mother and Son - Matka a syn (1992)

Vedle abstraktních scén, neskutečných postav apod. zahrnuje tvoje tvorba i stylizované portréty. Co tě vlastně obvykle inspiruje k vytvoření nového díla?

Neustále se obohacuji novými ideami a novými informacemi. Zároveň mi zůstává blízké téma, jež miluji, jímž je naše rodná slovanská víra. Když se nová informace úspěšně spojí s tím, co jsem už vstřebal, dále ji rozvíjím. V mých myšlenkách začíná růst představa.  Je to skutečně krásné, protože pokud zůstávám nablízku tomu, co miluji a cítím, nemá konce tvoření nových forem – nových vizualizovaných básní. Někdy mi lidské tváře připadají ironické, To proto, že v nich vnimám božskost. Rysy jejich tváří jsou jedinečným biologickým projevem osobní a národní historie.

Leki z Przyrod(zone)y Apteki – Ogród Eliasza (przepisy na zdrowie, młodość i urodę)

Posted in nauka, przyroda by bialczynski on 3 Marzec 2013

aut czarnogora jezioro skadar pavlova-pano-1

Ponieważ wiosna na karku i lada chwila zakwitną bazie, przebiśniegi już przecież kwitną, a za trzy tygodnie będziemy topić Marzannę, więc czas najwyższy byśmy dzisiaj,  03 03 2013 roku, otwarli długo oczekiwaną Aptekę Bogów, czyli Lekarnię Wiary Przyrod(zone)y.

Dlaczego nazywamy ją Ogrodem Eliasza? Ponieważ ten nowy dział  poprowadzi na Czarnym Pasku właśnie Eliasz – człowiek-kopalnia wiedzy na temat wszystkiego co wiąże się ze zdrowiem, urodą, ziołami, ziołolecznictwem, naturalną medycyną i zagrożeniami jakie dla harmonijnego zdrowego życia stwarza współczesna cywilizacja.

34 Dzieldzielija

Wiemy, że Internet pełen jest różnych dobrych rad i artykułów na temat ziół, czy domowych sposobów leczenia. Nam jednak zależało i od dłuższego czasu zabiegaliśmy o to, żeby pojawił się tutaj dział z prawdziwą, praktyczną polską Wiedą o Lekach Przyrodzonych. Wiedą rodzimą, Wiedą TUTEJSZĄ. Nie orientalną, nie z krain dalekich, lecz zupełnie lokalną. Wiedą TUTEJSZYCH wiedźm, TUTEJSZYCH czarownic i czarowników, wiedzą TUTEJSZYCH lekarów.

Dlaczego?

Ponieważ tak jak nie istnieje żaden panteon Bogów Polskich, bo to co słowiańskie jest po prostu polskie z korzeni, i panteon Słowiańskich Bogów (Poczęt)  równa się Panteon Polski, tak wprost przeciwnie, Lekarnia Polska istnieje i składa się z tego wszystkiego co dzisiaj wyrasta na ziemiach nad Wisłą, Odrą i Bugiem, czyli tutaj gdzie współcześnie żyjemy. Z wszystkiego co tu wyrasta, czyli jest roślinnością, a co może nasze ciała uleczyć. Słowo „lekarz” bierze się ze starosłowiańskiego miana „lekar” i znaczy po prostu ” łąkarz” – człowiek, który zna leczniczą moc leków-łęków, łętochów, latochów, czyli roślin leczących z łąk i borów.

Korzenie Ludzkie, inaczej niż korzenie roślin, to korzenie Pamięci rozlane po całym Królestwie SIS i po całych jego dziejach. Korzenie roślin rosną tylko TUTAJ i TERAZ. Tym co TUTEJSZE powinniśmy się leczyć i to co TUTEJSZE powinniśmy spożywać, aby być zdrowym.

Cieszę się niezmiernie, że Eliasz Korkuś, osoba o ogromnej praktycznej wiedzy w tej dziedzinie, wyraził zgodę na poprowadzenie tej rubryki,  która znajdzie kontynuację w naszym czasopiśmie “Słowianić” .

Dziejowy pierwszy numer czasopisma „SŁOWIANIĆ” ukaże się 15 czerwcu bieżącego roku. Chcemy by każdy kto zechce miał je na Święto Kresu, Kupalia, na Noc Świętorujańską. Na razie będzie to kwartalnik. W ciągu najbliższych 2 tygodni poinformuję was dokładnie o jego zawartości tematycznej, o cenie, o warunkach prenumeraty, promocyjnych upustach związanych z przedpłatą i innych szczegółach.

Dzisiaj, czyli 03 03 2013 roku, mamy bardzo dobrą datę na otwarcie tak ważnego przedsięwzięcia jak Kwartalnik „Słowianić” oraz na otwarcie takiego działu na blogu, jak „Leki z Przyrod(zone)y Apteki”. Ta data ma w sobie czar, magię, dobrą wróżbę i sama w sobie jest symbolem życia (3+3 = 6, 2+1+3  = 6, 6+6 = 12 = 3, a 6+6 + 3 = 15 = 6 – samo zdrowie i życie.

Więc dzisiaj w Tęczowej Dolinie w Żegocinie pod Krakowem, proklamowaliśmy „SŁOWIANIĆ”.  Słowianić, żeby BYĆ, Słowianić żeby żyć, żeby żyć zdrowo, żeby przyjemnie ciągnąć słowa nić i życia nić. Żeby być zadowolonym z życia i spełnionym w życiu. Bo Życie jest Przyjemnością. Życie ma być przyjemnością z założenia przyrodzonego Przyrody, która nas wydała na świat. Jeśli nie jest, to powinniśmy się zastanowić jak to zmienić. Zmiana w tej dziedzinie jest konieczna, bo warto Zmienić cokolwiek dla własnego zdrowia.

Podjęliśmy ostateczne decyzje w sprawie „Słowianić” oraz Lekarni Słowiańskiej na blogu, właśnie  w Tęczowej Dolinie, pod szczytem świętej góry w Żegocinie, bo to po prostu zdrowe i święte miejsce, które udziela mocy wszelkim postanowieniom zgodnym z kirem Świadomości Nieskończonej.

O programie Wydawnictwa Slovianskie Slovo na najbliższe miesiące poinformuję was w przyszłym tygodniu – te sprawy też zostały ostatecznie uzgodnione.

kw papr nnn 2793303_tyle-zielonej-dobroci-wnet-zakwitnie-kwiat-paproci

Ogórd Eliasza – Oskoła, czyli sok z brzozy

Posted in nauka, przyroda by bialczynski on 3 Marzec 2013

 © by Eliasz Korkuś

brzoza-malarstwo-wiosna

Cud natury, naturalny środek wzmacniający i oczyszczający organizm, działa jak antybiotyk.  W medycynie ludowej ceniony eliksir zdrowia.

Na przełomie marca  nawiercić 2-3 brzozy od strony południowej, na głębokości 5-7 cm, lekko  w dół i włożyć rurkę, przez którą sok z brzozy będzie spływał do pojemnika.

Z jednej brzozy  możemy uzyskać dziennie od 5-7 litrów soku.

4 osobowa rodzina do  3 tygodniowej kuracji  potrzebuje ok 50-70 litrów soku.

Nadmiar soku przecedzonego  przez tetrową pieluchę zlewamy do szklanych lub emaliowanych naczyń- pozwalamy mu  sfermentować. Zabezpieczamy przed muszkami.

Napój jest bardzo smaczny i lekko alkoholizowany ( cukier brzozowy ksylit).

W dalszym ciągu pijemy, aż do wyczerpania zapasów.

 Slow góra Krim barje brzozy

Sok z brzozy- wpływa na prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu.

Zawiera  nie tylko łatwo przyswajalny cukier i kwasy organiczne, ale także potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo, aminokwasy, witaminy z grupy B oraz witaminę C. Badania naukowców pokazały, że  sok z brzozy  hamuje stany zapalne mogące zwiększać zachorowalność na nowotwory, czy choroby serca. 

Kuracja sokiem brzozowym pozwala nam na oczyszczenie stawów z kwasu moczowego, a nerek z piasku.  Sok rozpuści niewielkie kamyczki w woreczku żółciowym, oczyści krew. Przemywanie twarzy sokiem z brzozy oczyści skórę z przebarwień i plam. Włosy i oczy nabiorą blasku.

 11 brzoza IMG_9925

Sok z brzozy to zdrowie, siła i uroda.

 

Jeżeli na drzewie pojawią się pierwsze listki- sok przestaje lecieć. Wówczas otwory zaklejamy węglem drzewnym z gliną.

 

Polecam 

Eliasz Korkuś

Tagged with: , ,

Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia


IDEOGRAMNiestety artykuł na temat Czterech Symboli Podstawowych, Podstawowych Czterech Barw-Mości i Czterech Herbów oraz ezoterycznego i okultystycznego, a właściwie związanego ze starożytną Wiarą Przyrody Atlantydzką (Pre – Scyto-Słowiańską, ARKAjamską, ARAlską) znaczenia Krzyża (Czterech Filarów Świata) i Elementarnego Pierwotnego Czterokonstelacyjnego Zodiaku muszę znów odłożyć. Wymaga on wstępu.

Ten artykuł jest takim wstępem właśnie, jeszcze jedną niesamowitą „bają” z całego cyklu, jaki będę miał zaszczyt Wam przedstawić po zakończeniu Kali-Jugi, na początek Małego Okresu Światła Świata.

„Mały Złoty Wiek” jest z nazwy „mały”, ale dla nas ludzi współczesnych, Ludzi Ery Wodnika i dla kilkuset następnych pokoleń, wystarczy z nawiązką do poznania prawdy. Wystarczy do wykonania działań koniecznych, by tę prawdę przenieść przez następną, nie tak dotkliwą już Ciemność, ku Wielkiemu Światłu Świata.Zdążymy spokojnie ze wszystkim. Nie tylko poznać całą prawdę, ale doznać prawdziwej wolności i prawdziwego szczęścia, zharmonizować się z Przyrodą, z Matką Ziemią i z Kosmosem oraz poznać Nowe Światy. Zdążymy doznać Fali Czasu Zero, „jednoczesności”, „prawie wieczności” oraz „prawie nieśmiertelności”, czyli przesmykniemy się przez Ucho Igielne prawdziwej Kalijugi i ekspandujemy w wszechświat/wszechświaty (w RzeczyIstność).

Żeby ten piękny sen s-f/fantasy mógł się sprawdzić musimy jednak zacząć wcielać w życie Zmianę. I to już, od zaraz. Zaczniemy od własnego domu, bo ten dom leży w Sercu Wielkiej Zmiany i z niego owa Zmiana powinna promieniować we wszystkie zakątki Matki Ziemi.

Ośrodek Zmian, Serce Świata, Polska jako Serce Cywilizacji i  Serce Wielkiej Zmiany, Serce Eurazji promieniujące na cały świat i wyznaczające jego losy, to nie jest jakaś koncepcja polska ani koncepcja nowa. Jest to anglosaska koncepcja geopolityczna Halforda Mackindera z 1904 roku. Warto ją tutaj przytoczyć za artykułem dotyczącym globalnej polityki, zamieszczonym w 2007 roku na anglojęzycznym portalu/blogu Globalhearlant. Zwracam także uwagę na zamieszczone w poprzednim artykule znamienne słowa Gilberta K. Chestertona [TUTAJ] na temat antypolonizmu żydowsko-anglosaskiego. Są to stałe elementy propagandy „Zachodu’ wynikające z nieustającej wojny o Serce Świata.

The Geopolitical „Heartland”
About four years ago I gave an informal presentation about this project at the Newberry. Afterwards a British researcher came up and wondered if I was aware of the European background to the term „heartland,” and its Nazi connotations. I admitted that I was only vaguely aware, but I suggested that the American usage had, if not its own provenance, at least its own independent connotations. I’m sticking to that, but there are interesting if vague connections between the „heartland” or European geopolitics and the „heartland” of American politics.

The term „heartland” was coined by British geographer Halford Mackinder in a 1904 address about the geopolitical importance of Eurasia, and elaborated in his 1919 book „Democratic Ideals and Realities: A Study in the Politics of Reconstruction.” Mackinder was a British Liberal MP and former director of the London School of Economics, so his ideas were definitely meant to influence policymakers, and his 1919 book was a comment on the challenges facing the new League of Nations.

According to Mackinder’s grand theory, whichever great power controlled the Eurasian land mass (putatively the „heartland” of the globe) would have a decisive advantage over all other world powers. There are several other sweeping generalizations, most importantly that the world’s great civilizations have developed at the margins of the the „heartland” largely in response to the threat of attack across the open plains of the heartland.. Washed of its world-historical incantations, Mackinder’s theory was an analysis of Great Britain’s strategic interests on the European continent, and in particular its strategic conflict with Russia: The battle lines of World War I were a fluke. German militarism was a natural response to the threat of invasion from Eurasia going all the way back to the Atilla the Hun. Britain should naturally be on the side of Germany against the threat of „slavdom” (i.e., Russia). The new Central European states (Poland, Czechoslovakia, Hungary) will act as a buffer between Western Europe and Russia–although they might also turn on western Europe and lead the attack.

The underlying antislavic racism of Mackinder’s theory, naturally appealed to the Nazis. The propaganda of the Third Reich figured Central Europe as a region of natural German hegemony, and German power there as a defense of European civilization. As a result, the term „heartland” got a big boost in the 1930s, although not perhaps as Mackinder would have liked. American war propaganda explained German strategy using Mackinder’s terms (according to the Wikipedia, Frank Capra’s 1943 film „Nazis Strike” quoted Mackinder without attribution to the effect that „He who controls the Heartland controls the world”).

American geographers definitely read and discussed Mackinder’s ideas as early as the 1920s. But geopolitics may not have penetrated much beyond one corner of academia. Where it may have gotten out early is to the map and geography textbook publishers and globe manufacturers. Chicago was a center for map and globe production. So I’ll have to check into this.

After the German surrender in World War II, the geopolitical concept of heartland shifted to the emerging Cold War conflict as the US and its allies feared Soviet domination of Eastern Europe and Asia. The work of Yale political scientist Nicholas Spykman had a role in spreading thinking about geopolitics to American policymakers. I suspect Winston Churchill also pushed this association along with his 1946 „Iron Curtain” speech, delivered in Fulton, Missouri (yes, in the American Heartland). The term „heartland” doesn’t appear in the speech, but Churchill evokes the „shadow” of „tyranny” spreading out from Russia into Central Europe, the Mideast, and China. „Behind that line [the iron curtain] lie all the capitals of the ancient states of Central and Eastern Europe. Warsaw, Berlin, Prague, Vienna, Budapest, Belgrade, Bucharest and Sofia, all these famous cities and the populations around them lie in what I must call the Soviet sphere….” Churchill’s point here is that these „famous cities” by history and culture are part of Europe, not Russia. America, too, Churchill argues, is part of this shared civilization (with the emphasis on democracy and rule of law, rather than on imperialism and racism).

 

Złota Era choć Mała potrwa 10.000 lat. Przed nami długi wspaniały okres harmoniczny i wiele pomyślnych chwil. Warto mieć dzieci, warto utrwalać i powielać myśl o Wielkiej Zmianie, warto patrzeć w przyszłość z wielkim optymizmem – samo myślenie w tych kategoriach – BEZ TRWOGI a Z UFNOŚCIĄ we własną MOC, ewokuje pozytywny Ruch RzeczyIstności.

Tym wszystkim, którzy boleją nad Upadkiem Rzeczpospolitej chcę powiedzieć jedno: Bolejecie słusznie. Rzeczpospolita wymaga naprawy i zostanie naprawiona. Rzeczpospolita i jej obywatele zasługują na inną pozycję w świecie niż mają. Prawda zwycięży i zwycięży Myśl Polska, Myśl Słowiańska, Słowiańska Wizja Przyszłości Świata. Musimy mieć wiele wiary w sobie, że tak się właśnie stanie i tę wiarę cierpliwie budować w innych. I stanie się!

W chwili obecnej Polska nie wygląda być może ciekawie, ale co mają powiedzieć  na Białorusi, na Ukrainie, w Kazachstanie, w Kirgizji i w Rosji? Jakąż oni mają jeszcze daleką drogę. Wykonamy ją wszyscy RAZEM, jestem o to spokojny.

Urodziłem się w 1952 roku, w 7 lat od zakończenia II Wojny Światowej, cztery lata po tym jak ZSRS zakończył rękami „polskich patriotów” pacyfikację polskiej armii podziemnej. Najniższe szacunki mówią o 50.000 zamordowanych Polakach i Polkach, potencjalnych ojcach i matkach, czyichś ojcach i matkach, czyichś dzieciach. To nie uchodzi jakoś za komunistyczne ludobójstwo. W trwającej 4 lata wojnie w Bośni zginęło łącznie 100.000 ludzi i USA zrównało Serbię z Ziemią. Mówi się że w Syrii zginęło obecnie 70.000 ludzi i USA „interweniuje” przy pomocy swojej V kolumny. 50.000 zabitych przez komunistów Polaków nie uważa się jednocześnie za ofiary ludobójstwa, a ze zbrodniarzami pije się bruderszaft. 

Jednak to małe piwko w porównaniu do danych z II Wojny Światowej. Są naprawdę szokujące. W II Wojnie Polska, Litwa, Łotwa, Węgry, Rumunia i ZSRS straciły ponad 30 milionów obywateli. Ukraina w 1933 straciła dodatkowo 4 miliony ludzi. Według najniższych obecnych szacunków Wikipedii: Polska 16% całej ludności nie licząc tego co po Wypędzeniu z Ziem Wschodnich, ani tych zakatowanych przez ZSRS. A ZSRS, Litwa i Łotwa straciły po 13% całej populacji. To oznacza, że dzisiaj po 2 pokoleniach, jest o 150-180 milionów Słowian mniej niż by ich było, gdyby nie ów HOLOCAUST. Nie ma narodu na Ziemi, który mógłby się równać liczbą zabitych z Polską. Ale to jeszcze nie koniec strat słowiańskich. Niemcy straciły 10% ludności. Zastanówmy się kogo posyłali na front? Czy nie lechickich Słowian ze wschodnich landów?! Czy wiemy ilu zginęło Łużyczan, Ślązaków, Pomorzan i Kaszubów, po niemieckiej stronie? Śląsk był praktycznie opustoszały, Pomorze i Mazury też. A kim byli według was Berlińczycy czy Drezdeńczycy? W 75% Słowianami!

Pozostawiam każdemu do rozstrzygnięcia we własnym umyśle, na podstawie posiadanej wiedzy, kto naprawdę jest tym „Złym” w bajce o II Wojnie Światowej, o Jałcie, albo w bajce o Serbii, albo w bajce o Iraku, Afganistanie, Syrii, czy o Iranie. We wszystkich filmach szlachetny Bond walczy z Agentami ze Wschodu (ZSRS, Rosji, Iranu, Tajlandii). Śmiem twierdzić, że to jest kompletna bajka – nie ta walka, lecz jego szlachetność. To najczarniejszy charakter wszechczasów. Ten ciągnący się latami cykl filmowy to propagandowe uzasadnienie konieczności eliminacji Wschodu. Zakamuflowana w cukierkowym opakowaniu wojna psychologiczna pod płaszczykiem rozrywki. Urabianie opinii publicznej dla uzasadnienia ewentualnej inwazji i rasizm. Czysta propaganda wojny, zbrodni i dywersji.

Gdyby nie II Wojna, dzisiaj Polska licząca 120 milionów ludzi, byłaby WIODĄCA SIŁĄ EUROPY. Europy Hegemona, Europy Suwerena, a nie amerykańskiego Protektoratu! A co gdyby Polska weszła w unię z Rosją?! Uruchommy wreszcie w pełni wyobraźnię i przestańmy wierzyć w baśniuszki Dobrego Wuja Sama oraz w inne bajdy z Placu Świętego Piotra, znad Tamizy, czy Sekwany. Świat trąbi nieustannie o Holocauście Żydów – to był HOLOCAUST SŁOWIAN! To była pacyfikacja Europy wykonana z USA, za pieniądze sefardyjskich banksterów, rękami Niemców! Czy myślicie że oni tam, jak jeden mąż (od USA przez Wielką Brytanię po Niemcy), „przypadkiem” uprawiają od 50 lat  propagandę o „polskich obozach śmierci”?! 

Czy to uzmysławia nam dostatecznie JASNO na czym polegało amerykańsko-anglosasko-sefardyjskie uderzenie w Serce Świata?! W Ośrodek Wielkiej Zmiany?! W Serce Cywilizacji?!

W wyniku tego uderzenia Europa przestała być wiodącą siłą cywilizacyjną i nie jest nią aż do dzisiaj. Ale Serce Świata i Duch Świata nadal biją pod Ślężą i na Wawelskiej Górze. I nie przestaną bić i emanować na Świat!

Zwróćcie uwagę, że chociaż do teraźniejszości gospodarczej i politycznej możemy mieć wiele słusznych zastrzeżeń, to moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem Polaków, które przeszło przez życie bez wielkich strat demograficznych, bez wojny i bez hekatomby polskiej inteligencji. Jak ktoś gdzieś ładnie napisał: „to pierwsze pokolenie dziadków i babć, które jest wykształcone lepiej lub gorzej, ale jest i może przekazać wnukom swoją wiedzę w stanie nienaruszonym. Niezdziesiątkowane i niezakneblowane, mimo usilnych starań”.

Nie czuję się dziadkiem i jeszcze nim nie jestem, nasze życie ulega wydłużeniu, dzieci rodzą się później, a sprawność intelektualna dopisuje nam do późnej starości. Planuję starość na lata 2052 – 2072, kiedy to, biorąc przykład ze Stopana II Uboga, mam zamiar sam o własnych siłach wstąpić na Dach Świata (patrz Taja 23). Póki co przed nami WIOSNA.

Na początek zatem jak to na wiosnę, wielkie porządki. Jak zauważyliście powyżej, już je zaczęliśmy!

Będzie to jednak 90 lat (do roku 2102) gruntownego oczyszczania Śmietnika po Kalijudze. Jest to czas, kiedy każdy ruch łopatą będzie przejaśniał horyzonty myśli i czynił ład na naszej planecie. Każdy gram materii światła kładziony na szali Wagi Prawdy, będzie polepszał byt setek tysięcy Świadomych Istot. I za to się od razu zabieramy. TO TUTAJ WYKONUJEMY!

Każdy z nas ma do zrobienia swoją Wielką Małą Rzecz – na swoją wielką-małą miarę. Więc zaczynamy wielkie czyszczenie. Po nim każda „rzecz” w naszym domu nabierze nowego blasku, Błysku Novego, zaświeci czystym Światłem Świata. Przyjdzie czas, że wydamy pierwszy „novy podręcznik historii”.

Mapa nr 1 z portalu Vismaya. Linie na mapie są z gruba ciosane i nakreślone odręcznie. Zakreślone centra obejmują dosyć duże terytoria. Obraz ułożenia kontynentów i ich proporcje są zdeformowane. Na potrzeby potwierdzenia tezy?

Siergijew Posad (rus. Сергиев Посад), miasto w Rosji, w obwodzie moskiewskim, siedziba Siergijewo-Posadskiego rejonu. Miasto położone 71 km na północ od Moskwy, przy linii kolejowej MoskwaJarosław, nad rzeką Kanczurą i jej dopływami. W 2010 Siergijew Posad liczył 105,8 tys. mieszkańców.

Nazwy miasta: do 1919 – Siergijewskij Posad, Siergijew Posad, 1919-1930 – Siergijew, 1930-1992 – Zagorsk, od 1992 – Siergijew Posad. Początkowo na obszarze dzisiejszego miasta znajdowało się kilka niewielkich wiosek i przysiółków (m.in. Kokujewo, Panino, Klementiewo), powstały w końcu XIV wieku i na początku XV wokół klasztoru Troicko-Siergijewskiego (od 1744 ławry), założonego w latach 40. XIV wieku przez błogosławionego Siergieja Radoneżskiego. Wsie były znane dzięki rzemiosłu, drewnianej rzeźbie i produkcji zabawek. W 1782 Katarzyna II założyła w tym miejscu miasto, które w 1792 przybrało regularny plan. W 1845 Siergiewskij Posad połączyła szosa z Moskwą, zaś w 1862 doprowadzono linię kolejową. W 1919 roku miasto zmieniło nazwę na Siergijew. W 1930 przyjęło nazwę Zagorsk, na cześć działacza rewolucyjnego W. Lubockiego (Zagorskiego). W 1992 przywrócono miastu historyczną nazwę.

Najważniejszą atrakcją turystyczną miasta stanowi kompleks ławry Troicko-Siergijewskiej, założonej w XIV wieku przez świętego mnicha Siergieja Radoneżskiego. Była to twierdza, którą w latach 1608-1610 bezskutecznie oblegała 30 tysięczna armia polsko-litewska. W klasztorze pracowali słynni ikonopisarze Andriej Rublow i Danił Czarny. Główną cerkwią kompleksu jest sobór Trójcy Świętej, w którym przechowywane są relikwie św. Sergiusza Radonieżskiego. Inne zabytkowe cerkwie miasta to: Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni i św. Paraskiewy (z 1547), Wniebowstąpienia Pańskiego (1766-1799), Zaśnięcia Matki Bożej (1769), św. Eliasza (1733). Do ważnych zabytków należą również hotel klasztorny z 1823, w stylu klasycystycznym, kramy kupieckie (początek XX wieku) i studnia piatnicka z XVIII wieku). Miasto zalicza się do Złotego Pierścienia Rosji.

 d3x5mK0mURjdiRrL0X

Uderza prosta symbolika: a) kopuł Nieba (Potrójna Kopuła Niebios), b) kulistości gwiazd, planet i słońca oraz c) kolorystyka słoneczno-niebieska (biało-błękitno-złota: symbolika istu, juszu i ichoru, Sołwy, Baji i Nieci). Krzyże mają proporcje zodiakalne (równoramienne) a nie „chrystusowe”. Obecny jest Księżyc wschodzący po Nowiu – „maryjny” czyli Mor-moryjny (marzanniany – poziomy cienki sierp, w krzyżu wyróżniający jego podstawę południową czyli kierunek nocny dla Północy – znak Lwa/Kota/Węża/Smoka, południe, Syriusz, serpent).

Ostatnio coraz mocniej rozpowszechniana jest koncepcja Matki Ziemi jako Istoty Świadomej oraz koncepcja Zbiorowej Świadomości Istot Żywych na Ziemi. Wokół tych pojęć narosło sporo nieporozumień i błędnych interpretacji. Nie jest to dziwne ani zaskakujące, ponieważ każda nowa koncepcja, każdy nowy fakt będzie zawłaszczany przez różne grupy i używany do różnych celów. Mało tego, każda koncepcja, teoria czy praktyka niebezpieczna dla Systemu Pan – Niewolnik, będzie osaczona przez różnego rodzaju wampiryczne byty, sycące się fizycznie destrukcją i budujące własną jaźń  przy pomocy dezinformacji. Czasami są to osoby opłacane przez różne gremia (np. partie polityczne, służby dezinformacyjne tzw. kształtujące opinię, wywiady obce i kontrwywiady własne, koncerny, lobby np. atomowe, farmaceutyczne, medyczne, żywnościowe itp.). Często są to jednak osoby funkcjonujące prywatnie i całkowicie bezinteresownie. Jedni mówią o tzw. „pożytecznych idiotach”, inni o Lemingach i Yetisynach (z całym szacunkiem), ale głównie są to osoby sfrustrowane, niezrównoważone, zakłócone mentalnie, opanowane przez obsesję destrukcji, osoby niezdolne do konstruowania, rozproszone wewnętrznie, istoty o zdeformowanej jaźni. Niestety Zmiany jakie obserwujemy wyzwalają i uaktywniają intensywnie również tego typu skrajności negatywne. Ci którzy znają i uznają pojęcie Negatywu znacznie sprawniej rozpoznają tę grupę. Czasami osoby te posuwają się do działań skrajnych jak np. zabójca Johna Lennona, czy matka małej Madzi znana z TVN, czy jak ten z norweskiej Utoyi, czy zabójca „Pisuarów” z Łodzi. Pisuar i POpapraniec – to nowe słowa z Wielkiego Politycznego Słownika Mowy Miłości. Znaczą co innego niż się przyzwyczailiśmy. To nowomowa III RP. Niestety jest też więcej takich matek i ojców, jak ta z TVN, i dla nich ani „jednoczesność”, ani „prawie wieczność” nie jest wskazana i nie nastąpi (chyba, że ulegną Wielkiej Zmianie).

Rozpoznanie destrukcyjnych działań i dezintegrujących osobników ma wbrew pozorom spore znaczenie, ponieważ ich celem jest przeciwdziałanie konstruowaniu się Nowego (Novum, Novelty), zwłaszcza zaś jakiejkolwiek zmiany w sferze stosunków społecznych i własnościowych, gdziekolwiek na Ziemi, a szczególnie w ośrodkach Zmian.

Duża Zmiana rozchodzi się bowiem od Ośrodka, jak  kręgi od kamienia rzuconego w wodę. Wystarczy opiniotwórcza niewielka grupka osób, aby, gdy rzucona przez nią idea jest zgodna z Tendencją Nieskończonej Świadomości, zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i ewokować kolejne przemiany w objętym tymi kręgami środowisku.

Zmiana nie postępuje geometrycznie, jak to sobie wyobrażają materialiści. Ona ma charakter lawinowy i natychmiastowy. Do tego staje się miejscem zapłonu dla kolejnych przeobrażeń obejmujących coraz to nowe sfery życia. Dlatego, gdy już stanie się faktem, destruktorzy nie mają możliwości zapobieżenia przekształceniom Rzeczywistości. Mogą wtedy jedynie utrudniać realizację materialnych efektów owej przemiany. Jest to już tylko opóźnianiem, a nie zniszczeniem, zabiciem, unicestwieniem idei. Ideę można najłatwiej unicestwić odciągając od niej inne Jednostki Świadome. Sprawiając, że zostanie ona przez nie odrzucona. Obrzydzając ją ludziom. To zaś najlepiej i ekonomicznie jest czynić, na etapie formowania się Nowego, czyli kształtowania się idei.

Destruktorzy wszelkiego rodzaju są zatem skupieni na zabijaniu idei, tłumieniu Zmiany w zarodku.Mechanizm spowalniania zmian pokazaliśmy na przykładzie blokowania przez cenzurę PRL twórczości, np. muzycznej, przykład zespołu Zdrój Jana (artykuł w dziale Wielka Zmiana w Polsce i na Świecie: Zdrój Jana (1966 – 1972): czyli złamać własne “milczenie” i monopol Mediów Władzy dla Naszej Przyszłości). Przykład rozwoju na świecie tego gatunku muzyki jaki uprawiał w latach 1966 – 1969 Zdrój Jana, którą nazwano psychodelic rock i punk rock, pokazał , że opóźnianie nie jest skuteczną metodą destrukcji. Może zatrzymać rozwój w jakimś ośrodku Ziemi np. w Krakowie i w całej Polsce, ale nurt zgodny z Tendencją Świadomości Nieskończonej pojawi się trochę później, niedługo, gdzie indziej. A to w Londynie, a to w San Francisco, a to w Tokio. Muzykę Zdroju Jana wywiozła z Krakowa na taśmach magnetofonowych grundig Nina Hagen (sam jej ją dałem) i zawiozła ją do Berlina. Stamtąd, zanim jeszcze sama Nina uciekła na Zachód, muzyka ta powędrowała dalej w różnych „odsłuchach” i stała się inspiracją 10 lat później zarówno dla samej Hagen, jak dla Clash, i dla innych.

Oczywiście ten przykład można uznać za błahy w porównaniu do losu jaki PRL, czy tajne służby wywiadów innych państw, zgotowały autorom wielu przełomowych wynalazków o wielkim znaczeniu dla ludzkości. Można tu przytoczyć przykłady wielkich prekursorów z różnych dziedzin wiedzy poczynając od filozofii z czasów najdawniejszych, ze starożytności, albo wynalazców współczesnych i prawie współczesnych. 

Weźmy dziedzinę pierwszą z brzegu  – informatykę. W PRL nie pozwolono się rozwinąć prekursorom maszyn cyfrowych i programów komputerowych, takim jak Marian Rejewski  czy Henryk Zygalski, ani twórcy półprzewodników Janowi Czochralskiemu.

Marian Rejewski, którego opracowania kryptologiczne dotyczące Enigmy przedłożone Alanowi Turingowi stały się podstawą informatyki i komputeryzacji  na świecie, wrócił po wojnie do Polski i pracował w PRL od 1946 roku w Bydgoszczy, jako zwykły urzędnik, nękany wielokrotnie przez UB.Fakt udziału w deszyfracji Enigmy utrzymywał w tajemnicy aż do emerytury w 1967 roku [czytaj: TUTAJ].

Henryk Zygalski [TU] nie odważył sie wrócić do PRL i zmarł w Anglii w 1978 roku, będąc zwykłym nauczycielem matematyki. Anglicy odsunęli obydwu Polaków od informatyki, nie chcieli żeby wtykali nos w Maszyny Turinga i Bomby Turinga.

Jerzy Różycki i kilku innych Polaków, pracowników Biura Szyfrów związanych z Enigmą, zginęło na statku pasażerskim zatopionym na Morzu Śródziemnym przez Niemców (222 zabitych – wywiad niemiecki?!) w roku 1942 [czytaj: TU].

Nie lepiej Anglicy postąpili z samym Turingiem [TUTAJ], którego zaszczuto z powodu jego homoseksualizmu i doprowadzono do samobójstwa, wykluczając go z dalszych prac nad jego własnym wynalazkiem. Oczywiście te prace były tajne i miały charakter wojskowy, a śmierć Alana Turinga była na rękę tym, którzy mogli po niej dysponować dowolnie jego pracą.

Profesora Czochralskiego [TUTAJ] w 1945 roku Senat Politechniki Warszawskiej po prostu nie przyjął do pracy. Władze państwowe odsunęły go od zawodu, oskarżono go o szpiegostwo. W 1953 roku podczas rewizji UB w jego domu w Kcyni (gdzie prowadził małą prywatną firemkę chemiczną i gdzie żył) zmarł na atak serca – Czy to nie zwykłe morderstwo polityczne? Mściwy Senat Politechniki złożony z profesorów-członków PZPR, profesorów-Ubeków i profesorów-donosicieli Ubeków, w 1995 roku nie widział powodu żeby cofnąć uchwałę z 1945 roku. Tak postąpiono w PRL i  w III RP z człowiekiem, który dał światu monokryształy i mikroprocesory. Napis z jego nazwiskiem pojawił się na grobie w Kcyni w roku 1998, gdyż wcześniej profesor leżał w grobie anonimowo. Wynika z tego jednoznacznie, że traktowano go jak ofiarę zbrodni UBeckiej. Bardzo wielu, spośród 50.000 Polaków zamordowanych przez UB w PRL, do dzisiaj nie ma grobów z nazwiskami. Za to oni, byli UBecy, ich dzieci i wnuki, mają się w III RP świetnie.

Przed II Wojną  w dziwnych okolicznościach zmarł przedwcześnie  i nagle w roku 1926  wynalazca telewizji, filmu barwnego, kamizelki kuloodpornej, maszyny tkackiej i wielu innych urządzeń, Jan Szczepanik [TU]. Błyskawicznie podupadł na zdrowiu, od chwili, gdy zaczął patentować swoje wynalazki i zamieszkał w Berlinie. Zmarł na „raka wątroby”. Czy użyto jakiejś promieniotwórczej substancji, czy też znaleźlibyśmy przy ekshumacji w jego włosach duże ilości arszeniku?!

Czy dzisiaj lepiej się mają polscy wynalazcy niebieskiego lasera, na przykład Sylwester Porowski zbanowany rządowymi „programami rozwoju” [czytaj: TUTAJ i TU] na boczny tor optoelektroniki światowej? Czy obecnie lepiej prosperują w Polsce odkrywcy metody otrzymywania dużych powierzchni czystego grafenu [TUTAJ]?!

To o czym tutaj piszemy to ilustracja nieustannej wojny Starego z Nowym, Destruktorów z Wolnymi Ludźmi, to wojna na froncie i na zapleczu Wielkiej Zmiany. Artykuł „Fala czasu Zero a jednoczesność” [tutaj], pozwala dokładnie zidentyfikować sedno i centra inspiracji tego konfliktu.

Nie ma porównania pomiędzy dokonaniami artystów-muzyków całego świata, a tym co dał materialnie i mógł dać światu Nikola Tesla (radio – nie żaden Marconi wynalazł radio, lecz Tesla – silnik elektryczny, transformator, bateria słoneczna i wiele innych) [Tutaj].

To co tutaj powyżej opisaliśmy to Destrukcja wynikła z Hiperdestrukcji jaką była II Wojna Światowa, Wojna Ras, pod hasłami Czystości Rasowej, Wojna Germańsko – Słowiańska. Ta hiperdestrukcja, jak zobaczycie na końcu tego artykułu nie powiodła się. Opóźniła Wielką Zmianę lecz jej nie zatrzymała. Jest to wielka klęska Sefardyjskich banksterów z USA i wykonawców ich idei z Niemiec. W wyniku tej hiperdestrukcji ich świat zaczyna się dzisiaj walić, a impuls dało znów Serce Świata i Duch Świata w 1980 roku. Ten impuls powtórzył się w roku 2012 i wyszedł z tego samego miejsca choć mało kto kojarzy Arabską Wiosnę z Ideą Solidarności 1980. To koniec tzw. Zachodu – nadchodzi Wschód, Wiosna, Jasność – Wielka Zmiana.

Inaczej bowiem niż z muzyką jest z myślą i jej zapisem oraz z czynem. Waga myśli bywa większa niż niejeden wynalazek – myśl jest zarodkiem każdego działania. To myśl, że „Ziemia nie może być środkiem układu widzianych na niebie planet” pchnęła Mikołaja Kopernika do odkrycia układu heliocentrycznego. Odkrycie to, zapisane i rozpowszechnione, stało się początkiem niebywałej rewolucji – wszechobejmującej Wielkiej Zmiany. Myśl przerodziła się w Słowo a Słowo stało się Ciałem.

Skąd wyszła owa kopernikańska myśl i czyn?! Skąd wychodzi kantowska idea Świadomości Nieskończonej?! Czy nie z Serca Świata?! A co wychodzi stąd dzisiaj na świat?! Czy nie Jaśń i Jaźń?! Niech każdy spróbuje odpowiedzieć sam na to pytanie.

Czyn czyli konkretne, konsekwentne  działanie, jakie pokazuje światu od 200 lat Polska, jest 100 000 razy ważniejszy niż sama myśl i jej zapis.

Zasada destrukcji jest dokładnie taka sama dla wszelkiej „nowości” – słowa, akordu, kreski piórkiem i węglem, matematycznego wzoru. Zawsze i wszędzie, tam gdzie działa tłumienie wolnej myśli, ma miejsce destrukcja zmian, ich zabijanie i  opóźnianie „nowości”. Mechanizm tego działania jest taki sam niezależnie od skali i ważności owej „nowości” dla świata.

Destrukcja „nowości” zaczyna się od tłumienia wolności słowa, manipulowania słowem i wypaczenia sensu przedstawianych treści  i idei. Nie pozwolimy na to w Sercu Świata już nigdy więcej.

Jan Matejko kopernik_mJan Matejko – Mikołaj Kopernik (ten obraz jak wszystkie obrazy Jana Matejki kryje w sobie więcej tajemnic niż  dzieła Leonarda da Vinci, tak okrzyczane ostatnio z powodu słynnego kodu. Jan Matejko to  mason i prawdziwy kodysta, ale także Strażnik Wiary, bynajmniej nie chrześcijańskiej. Bardzo cenne są odkrycia Barbary Walczak w tej materii, ale i te odkrycia są w Polsce pracowicie tłumione przez grupę Destruktorów).

Omówię tutaj cały kompleks tych ważnych spraw przedstawiając przy okazji koncepcję Matki Ziemi, jako istoty Żywej i Świadomej. Istoty posiadającej w skali makro ciało energetyczne i fizyczne, podobne do ciała człowieka. Ze wszystkimi odpowiednikami jego wewnętrznych organów i kanałów energetycznych. Skupimy się przy tym nie na organach, o których blade pojęcie mamy (np. Lasy = płuca, System Wodny = krwiobieg, Powietrze/Weń = umysł/jaźń , itp), ale na kanałach energetycznych. Kanały te rozumiemy według filozofii Wschodu: wedy, jogi, zen i filozofii oraz medycyny chińskiej (akupunktura).  Zobaczycie też, jak na dłoni,  skutki destrukcyjnej działalności  wielu grup osób, związanych z tą ideą. 

Natrafiłem ostatnio na polską stronę Vismaya.maitreya.pl, a na niej na artykuł i mapę przedstawiającą tzw. Wielką Drogę Smoka, czyli Kundalini (Kędylinie) i czakry (czARki) Ziemi. Kundalinie i czakry są to najważniejsze kanały i punkty energetyczne. Oczywiście nie jest to żadne odkrycie portalu Vismaya. Czakramy Ziemi i w związku z tym kanały energetyczne biegnące przez Ziemię to koncept, który jest powtarzany w wielu miejscach w Internecie i w wielu publikacjach, czy filmach TV.

Należałoby od razu zaznaczyć, że źródła owej koncepcji Drogi Wielkiego Smoka są niejasne.Już na pierwszy rzut oka, gdy wejdziemy na portal Vismaya jako osoby kompletnie „zielone” w temacie, zauważymy, że korzenie koncepcji Kundalini Ziemi są najprawdopodobniej z jednej strony new age’owe (w najgorszym znaczeniu tego słowa), a z drugiej jednocześnie ksenofobicznie anglo-saskie (germańskie). Co do strony Vismaya, to wygląda ona „po amatorsku”, ale nie jest amatorskim działaniem za jakie chce uchodzić.

Dygresja: za co nie lubimy new age?

Ja nie lubię tego ruchu za płytkość. Ta płytkość, która daje pożądaną przez animatorów tego ruchu masowość , ma skutek uboczny. Zamiast odkrywać przed ludźmi Obszary Nowego skutecznie je zakrywa, bowiem odstręcza od prezentowanych tam koncepcji poważnych badaczy.  New Age wśród systemów religijnych czy systemów filozofii/wiary spełnia niestety rolę podobną do „komercyjnej telewizji” albo „komercyjnego portalu”: sensacyjność dominuje tam zdecydowanie nad sensownością.  Dobrym przykładem takiego działania New Age jest Bugarach 2012, nonsensy na temat końca świata  i to wszystko co się z tej okazji działo.  Nie jest złe, że ktoś chce dokonać unifikacji i zebrać różne wierzenia/filozofie w jeden system, złe jest to co z tego wynika, „wór pełen wszystkiego  i niczego” oraz interesy jakie się ubija na naiwności ludzkiej. Coś takiego odstręcza osoby myślące głębiej. Dlatego piszę powyżej o New Age w najgorszym znaczeniu tego słowa.

Taki wniosek na temat teorii prezentowanej na Vismaya-Maitreya wyciąga się łatwo, ponieważ dostrzega się od razu, że za „ośrodki” w tym koncepcie uważane są prawie wyłącznie pewne spektakularne miejsca w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, czy w Nowej Zelandii. Cała reszta świata występuje tu niejako na uboczu, tylko po to, aby potwierdzić swoją „tajemniczością” (Bali, Fuji, Uluru) i „starożytnością” (Palenque, Titicaca, Egipt-Cheops, Kailasz) „rzeczywistą ważność” owych anglosaskich pępków świata.Wszystkie te miejsca są od dawna niekwestionowanymi atrakcjami/magnesami światowej turystyki.

Co ciekawe oprócz „pępków” anglosaskich w koncepcji Drogi Wielkiego Smoka znajdujemy też Moskwę, a właściwie Obwód Moskiewski i Siergiejew Posad, gród założony przez Katarzynę II, z klasztorem prawosławnym.Gród ten został w koncepcji Drogi Wielkiego Smoka „wybrany” jako miejsce specjalne  – 13 Wrota Ziemi. Wiemy, że Kreml  od wieków, jak kolorowa zabawka napędza dziecięce germanofilskie marzenie o podboju świata.

Ci którzy znają złowrogi „mechanizm użycia” 13-stki, stali się w tym momencie zapewne automatycznie czujni. I słusznie. Jak jednak zobaczycie, zastawiona tutaj przez Destruktorów i Rozbijaczy Nowego, pułapka intelektualna (myślowo-emocjonalna) to mechanizm długofalowy z opóźnionym zapłonem. Swego rodzaju świadomościowa bomba Negatywu, która została uruchomiona w roku 1966 (= 13), a wybucha nam w rękach dopiero teraz. Nie będziemy się tutaj skupiać na ustaleniu dokładnym kto tę bombę, tę pułapkę intelektualną, zastawił. Czy są to wysłannicy Gadoidów, NWO, masoni czy inne trolle. Nie jest to ważne czy mamy do czynienia z robotą Świadomego Siewcy Negatywu czy z „amatorem” (obydwa typy opisałem powyżej). Ważne byśmy potrafili oddzielić Ziarno Prawdy od Plew Dezinformacji. I na tym się tutaj skupimy.

Gdy idzie o koncepcję Kunadalinii i Czakramów Ziemi wygląda to wszystko razem mocno dziwnie, zwłaszcza, iż jest podawane praktycznie prawie wyłącznie przez bardzo enigmatyczne źródła anglosaskie. Akcent wielkoruski złączony z germano-centrycznym nakazuje daleko idącą ostrożność, ale też zaciekawia niecodziennością. To wszystko upowszechniane jest po polsku przez chrześcijański (katolicki, protestancki, gnostyczny, nie wiadomo jaki???) portal pod hinduistyczną „oświeconą” nazwą. Czy to jest po prostu new age? Nie wiem. To nie jest ważne dokąd się nie okaże, że to inicjatywa jezuitów. Raczej podejrzewam gnostyków, a to rokuje nieźle, bowiem gnostycy, agnostycy, masoni, okultyści, ezoterycy, adepci magiji i antropozofowie są niesłychanie bliscy Wierze Przyrody, dzieli ich od niej jeden krok.

Inne wskazówki co do źródła tej koncepcji także nie są zachęcające. Brak starożytnych, konkretnych, wedaistycznych, sumeryjskich, egipskich czy innych np. greckich, źródeł i podstaw do koncepcji Czakr Ziemi. Jedyną niemal podstawą jest w tej kwestii intuicja i pogłoski, rozsiewane po świecie „informacje”, które nie odwołują się jednak prawie nigdzie do wiarygodnych źródeł. Na szczęście okazuje się, że „prawie nigdzie”. Więc to „prawie nigdzie”, czyli „gdzieś”, pozwala nam zweryfikować całą sprawę. Położyłem tutaj nacisk na starożytne źródła, bo one okazują się w wypadku wielu koncepcji i idei wyprzedzać XX i XXI wiek z jego naukowymi osiągnięciami mentalnymi. Oczywiście brak starożytnych źródeł nie może niczego przekreślać. Przecież koncepcja Novelty – Fali Czasu Zero nie ma nic wspólnego ze starożytnością, jest absolutną nowością, a odkrycie fraktalności Wszechświata, czy jego astro-fizycznej konstrukcji to także nie wynalazek Egipcjan (mimo, że Nassim Haramein [Hara Men - Człowiek Góra, góryta = guru, Hara Men-tal, brzmi to jak pseudonim] zahacza akurat korzeniami o Egipt).

 Oddajmy na początek głos autorom prezentowanej na Vismaya koncepcji i zapoznajmy się z ich wersją wiedzy na temat Wielkiej Drogi Smoka i Kundalinii Ziemi, oraz jej Czakr.  


twelvechakras

Mapa nr 2 – Inna wersja (wtórne źródło rozpowszechniania koncepcji przedstawiające się jako pierwotne)

Wielka Droga Smoka – dwie linie łączące cały świat.

Wielkie arterie energii (mapa nr 1):
a. żeńskiego tęczowego węża
b. męskiego tzw. upierzonego węża.
Oba symbolizują Smoka i podwójny helix DNA. Obecnie ten smok jest już połączony ze wszystkimi najważniejszymi punktami Ziemi, oprócz czakry Ziemi Nr 5 – gardła, która ma bardzo wyjątkowe położenie.
Ziemski tęczowy wąż łączy: Uluru do jeziora Titicaca, Glastonbury-Anglia, Moskwa-Posady Sergiewa, Góra Kailas-Tybet i Bali.
Męski szlak – Upierzony wąż łączy: Palenque-Meksyk, do Góra Shasta-Kalifornia, Góra Fuji-Japonia, Bali i jezioro Titicaca.
Wąż tęczowy i upierzony krzyżują się w 2-ch miejscach: Jezioro Titicaca i Bali.

Skrzyżowanie w Andach jest czakrą seksualną Ziemi a w Bali jest punktem tzw. filtrem krwi usuwającym zanieczyszczenia.

Te linie nie są tylko geometrycznym wzorcem wymiarowym, są one arteriami żywego organizmu, kanałami przez które przepływa energia życia na Ziemi. Przypominają wielkie-szerokie rzeki wypełnione wodą-energią.

Na drodze tych arterii leży czakra serca Ziemi – Glastonbury-Shaftesbury, bardzo ważne miejsce na Ziemi, tzw. DUSZA ZIEMI, która utrzymuje naszą planetę przy życiu.

1. Haleakala Krater-Hawaje – Planetarny wir, tzw. “przędacz ognia”
2. Góra Shasta-Kalifornia – Planetarna czakra korzenia
3. El Tula i Palenque-Meksyk – Planetarny androgenus i centrum harmonii
4. Jezioro Titicaca-Boliwia, Peru, – Planetarna czakra seksualna
5. Glastonbury i Shaftesbury-Anglia – Planetarna czakra serca jak również połączenie z czakrą planetarną trzeciego oka-szóstą
6. Góry Stołowe-Afryka – Planetarny wir, “prządacz ziemi”
7. Wielka Piramida, Góra Synai i Góra Oliwna – Planetarna czakra gardła i “prządacz powietrza”.
8. Góra Kailas-Tybet – Planetarna czakra korony
9. Bali-Indonezja – Planetarne Centrum oczyszczania
10. Uluru i Kata Tjuta – Planetarna czakra splotu słonecznego
11. Góra Fuji-Japonia – Planetarne Centrum piękna i nieśmiertelności
12. Rotopounamu-N.Zelandia – Planetarny wir, “prządacz wody”
13. Posady Sergiewa-Moskwa – 13 centrum Syntezy.

Wszystkie te punkty tworzą dwie drogi smoka opasującego całą Ziemię, składającego się z dwóch węży żeńskiego-tęczowego i męskego-upierzonego. Męski jest zwany również – Głową Ojca.

Źródło: www.vismaya-maitreya.pl

Tyle artykuł i źródło.

Przypatrzmy się zatem najpierw źródłu.

Templeofrosycross„The Temple of the Rosy Cross”, Teophilus Schweighardt Constantiens, 1618. T. Schweighart, Speculum sophicum Rhodostauroticum (1604), Quelle: aus franz. Rose-Croix Wikipedia-artikel.

Różokrzyż – termin odnoszący się do ruchu i nauki głoszonej przez kontynuatorów starożytnych szkół misteryjnych, jacy pojawili się na przestrzeni XV wieku, a którzy nawiązywali do idei zawartych w tradycjach gnostyckich głoszonych wcześniej m.in. przez esseńczyków, manichejczyków, katarów. Pierwsze dokumenty związane z tym ruchem pochodzą z XVII wieku.

Przyjmuje się, że nazwa różokrzyż pochodzi od imienia Christian Rosenkreutz, postaci pojawiającej się w dziełach Johanna Valentina Andreae (1586-1654) wydanych w latach 1614-1616.

Różokrzyżowcy działali w XV-XVII wieku na terenie Europy głównie w Niemczech, Niderlandach, Francji oraz Anglii, upatrując swe dzieło we wcześniejszych dokonaniach m.in. Hermesa Trismegistosa, Laozi, Buddy, Pitagorasa, Apoloniusza z Tiany. Nauki różokrzyża głosili m.in. Robert Fludd, Michael Maier, Thomas Vaugham, John Heydon. Związany z tym ruchem był również m.in. Stanisław August Poniatowski, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo i Teofil Ociepka.

Różokrzyż zaznacza w swej filozofii boskie pochodzenie człowieka rozpatrywane przez upadek w grzech oraz możliwość ponownego zjednoczenia z boskim polem życia. Nauka ta powiązana jest silnie z alchemią, postrzegając możliwość zbawienia w przemianie ołowiu symbolizującego naturę człowieka ziemskiego w złoto prawdziwego boskiego człowieka, który niczym Feniks z popiołów musi wznieść się z grobu natury.

Hermetyczna nauka różokrzyżowców wywodzi się z: gnozy, alchemii, kabały, neoplatonizmu, filozofii. Do nauk XVII-wiecznych różokrzyżowców odwoływali się przedstawiciele rozwijającego się w XVII wieku wolnomularstwa spekulatywnego. Istnieje znaczące powiązanie symboliki wolnomularskiej i symboliki stosowanej przez różokrzyżowców.

Współcześnie

Obecnie różokrzyż znajduje wielu współczesnych kontynuatorów działających na terenie całego świata których przykładem jest Lectorium Rosicrucianum, AMORC jak również Societas Rosicruciana in Anglia i Fraternitas Rosae Crucis. W Polsce od 1986 roku oficjalnie działa Lectorium Rosicrucianum Międzynarodowa Szkoła Złotego Różokrzyża, która ma cztery centra (Warszawa, Wrocław, Katowice, Koszalin) oraz ośrodek konferencyjny Aurora w Wieluniu.

Prawda jest taka, że ośrodki Różokrzyżowców działają w roku 2013 w 20 miastach Polski.

Oto jak reklamuje się vismaya-maitreya:

ROSE OF SHARON

Jest symbolem rozwijających się
sekretów Boga w człowieku.

Symbol rozwoju czakramu serca

Kwiat lotosu serca (czakry serca)
i środek lotosu czakry korony są jednakowe
– tzw. bliźniacze serca, kiedy wykwitnie ostatni ośrodek – korona,
człowiek osiąga wysoki rozwój duchowy.
RÓŻA symbolizuje pełny i doskonały rozwój człowieka,
w którym otworzyły się wszystkie centra spirytualne
w którym mieszka już Chrystus.

Symbol Róży i różanego Krzyża,
– jest symbolem krzyża i cierpienia
Wielkiego Piątku,
który staje się zmartwychwstaniem
i życiem każdego syna i córki Boga.
Symbolika przelanej krwi Jezusa Chrystusa.
Plan materialny – śmierć,
cykl śmierć – zmartwychwstanie.
Róża w krzyżu – spirytualny rozwój człowieka.

Słyszeliście o Różokrzyżowcach prawda? VISMAYA okazuje się być portalem ezoteryczno-chrześcijańskim (gnostycznym) pod hinduistyczną banderą, który tylko pozornie próbuje łączyć Wiedę z Chrześcijaństwem w New Age. Strona ma oczywiście swoje głębsze źródła anglosaskie. Pytanie po co ukrywa się za szyldem hinduskim skoro to strona chrześcijańska?

Każdy portal duchowy jest potrzebny, zwłaszcza takie portale, które próbują łączyć ludzi zbałamuconych przez Duchowych Pośredników z różnych mniej lub bardziej oficjalnych kościołów. Kościoły i religie wyposażone w tzw. duchowieństwo, są nastawione na utrzymanie tego duchowieństwa, jego władzy, władzy duchowej nad wiernymi. To władza daje kapłanom realne fizyczne utrzymanie jako kaście, i jako fizycznym osobom oraz całej instytucji żyjącej z uprawiania tejże religii. Nic więc dziwnego, że kościoły i religie posiadające duchowieństwo budzą podejrzenia o zafałszowanie Wiary, lub o zbudowanie fałszywej wizji Świata Boskiego opartej o zasadę „Pan – Niewolnik”. Ta zasada buduje bowiem ich fizyczny byt (egzystencję kapłanów).  Co to za strona, ta Vismaya? Otóż jest to strona tylko pozornie New Ageowa,  strona która o dziwo preferuje wyłącznie chrześcijańskie modlitwy i straszy, że medytacja może człowieka „usztywnić umysłowo” do tego stopnia, że to „nie pozwoli mu normalnie żyć”. 

To zestawienie powinno nam wystarczyć do oceny zawartości portalu i wskazać źródła jego finansowania.Odkrywamy ten portal jako Destruktora, Dezintegrator, jeszcze jedną tubę chrześcijaństwa. Kasta pośredników jest tutaj zorganizowana w gnostycki, wolnomularski „zakon” i „szkoły” uczące „myśleć tak, jak należy myśleć”. Napisałem, że oni mają jeden krok do nas, do Wiary Przyrody, to jednak duży krok – trzeba się wyzbyć pośredników. [czytaj opis "Różokrzyż" pod obrazkiem powyżej]

Zatem, ponieważ nic głębszego niż przytoczone tutaj powyżej twierdzenia tam nie znajdziemy, zadowolimy się jedynie mapą stamtąd, która jest pochodzenia anglosaskiego, i propaguje anglosaski antropocentryzm.

Wielu ludzi takie początkowe konstatacje odstręczyłyby od jakichkolwiek materiałów zamieszczanych w podobnych publikacjach . My Ludzie Wolni, Wolnomyśliciele i Intelektualni Swawolnicy nie odrzucamy jednak niczego a priori, nie chcąc utracić żadnej cząstki ze Świata Poza Dogmatami, ze Świata RzeczyIstności, ze Świata Duchowości, czy ewentualnie Innych Światów Alternatywnych.

Przeczytajmy inny artykuł na ten temat, za Trendy i bankier.pl, autorstwa pani Kamy Poznańskiej , który powstał na podstawie pracy licencjackiej Anety Cichockiej, studentki Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji w Warszawie oraz dzięki uprzejmości pana Leszka Mateli. Mamy tutaj więc autorstwo, nazwiska które są autentyczne i autorytet w sprawach geomancji i różdżkarstwa (radiestezji), który budzi respekt. Jest to stary artykuł, który ukazał się w Internecie w styczniu 2009 roku. Jak widać ma on podłoże ewidentnie „ezotero-turystyczne”, wypływające z potrzeb przemysłu turystyki i rekreacji, ale musi mieć jako praca licencjacka udokumentowane źródła:

gridbkwh

Miejsca mocy czyli czakramy Ziemi

(wytłuszczenia w tekście moje – C.B.)

Są miejsca, które pulsują dziwną energią. Chory organizm szybciej wraca tam do zdrowia, a umysł łatwiej nawiązuje kontakt z wyższym wymiarem rzeczywistości.

Są ludzie, których dłonie leczą, słowa przynoszą ulgę, a kontakt z nimi – swoiste objawienie. Są mikstury, które pomagają zachować zdrowie i poprawiają samopoczucie. Są rzeczy, które sprawiają radość, i miejsca na Ziemi, które ujawniają nasze nadprzyrodzone zdolności. Ziemia już dawno bowiem przestała być tylko wirującym w kosmosie kawałkiem skały, a stała się źródłem dobroczynnej energii. Są miejsca, które pulsują dziwną energią. Chory organizm szybciej wraca tam do zdrowia, a umysł łatwiej nawiązuje kontakt z wyższym wymiarem rzeczywistości. To „miejsca mocy” – znane od tysiącleci punkty energetyczne Ziemi, połączone ze sobą liniami energetycznymi – czymś w rodzaju działającego na zasadzie telepatii internetu. Miejscami mocy nazywa się tereny szczególnej koncentracji stymulujących sił przyrody. Stanowią przedmiot licznych badań. Istnieje wiele legend na ich temat. Od najdawniejszych czasów człowiek wyczuwał ich energię, otaczał je kultem i wykorzystywał do celów terapeutycznych, duchowych czy szamańskich. To właśnie w tych miejscach budowano pogańskie świątynie, tam również powstawały pierwsze chrześcijańskie kościoły. Przyciągają ludzi w trudno wytłumaczalny sposób. Ich tajemnice próbowało zgłębić wielu, co czyni je bardziej intrygującymi i sprawia, że budzą coraz większe zainteresowanie. Niewątpliwie stanowią szczególną wartość w dobie powrotu do tego, co nieodkryte, nieodgadnione, pełne magii i mistycyzmu. Miejsca mocy spotkać można na całym świecie – od Ameryki przez Europę i Azję, kończąc na słabo zaludnionych wysepkach. Niektóre z tych miejsc są dobrze znane, inne mniej. Co ważne, Polska również ma miejsca, w których energia Ziemi łączy się z energią kosmosu.

Moc kryształowej planety

Człowiek dawnych epok, mimo braku urządzeń technicznych, posiadał zdolność wykorzystywania subtelnych energii natury. Dzięki wnikliwej obserwacji przyrody i niezwykle rozwiniętej intuicji potrafił bezbłędnie zlokalizować miejsca o szczególnej koncentracji pozytywnej energii. Niezwykły wpływ tych pogańskich, rytualnych miejsc odczuwany był przez następne stulecia. Przekonali się o nim również rosyjscy uczeni: Gonczarow, Makarow i Morozow. Wysunęli hipotezę, że struktura kuli ziemskiej przypomina strukturę kryształu oraz że, podobnie jak w krysztale, istnieje na naszej planecie rodzaj symetrycznej sieci z aktywnymi węzłami. Gonczarow połączył liniami na mapie świata miejsca, gdzie zrodziły się najstarsze cywilizacje. Okazało się, że linie utworzyły sieć regularnych pięciokątów. Tak więc piramidy w Gizie, Mohendżo Daro w Indiach, Wyspa Wielkanocna, centrum kultowe Inków Machu Picchu w Peru i inne święte miejsca znalazły się na wierzchołkach pięciokątów bądź w ich geometrycznym środku.

Angielski biznesmen i fotograf Alfred Watkins zauważył natomiast, że wiele miejsc kultu w jego rodzinnym Herefordshire położonych jest wzdłuż jednej linii prostej. I tak prehistoryczne kopce, kurhan, kamienny krąg Stonehenge, Old Sarum, katedra w Salisbury, krąg Clearbury oraz obóz Frankerbury okazały się potwierdzać tę niecodzienną teorię. Watkins przypuszczał, że mogły to być prehistoryczne drogi handlowe, jednak zastanawiał fakt, że leżące w jednej linii obiekty to starożytne miejsca kultu. Postanowił więc nazwać je „liniami ley”, co w języku walijskim oznaczało ‘święte, otoczone miejsce’. Najpotężniejsze z lay lines oplatają całą kulę ziemską. Istnieją także linie geomantyczne łączące tylko kilka miejsc mocy na terenie jednego kraju oraz geomantyczne linie lokalne. Ley lines to jak gdyby sieć internetu powstała przed tysiącami lat. Tą drogą odbywał się bezpośredni przekaz wiedzy i inspiracji twórczej nawet do najodleglejszych rejonów kuli ziemskiej. Wystarczyło, aby ludzie będący na odpowiednim poziomie rozwoju wewnętrznego osiedlili się w miejscach mocy znajdujących się na liniach geomantycznych. Przebywając tam, byli niejako samoistnie inicjowani na wiedzę natury, nagle doznawali olśnień, dokonywali genialnych i wiekopomnych odkryć, aż wreszcie stawiali świątynie.

Wzmacniacz planetarnej energii

Najsilniejsze strumienie energetyczne wychodzą z węzła znajdującego się pod Wielką Piramidą w Gizie, która dzięki swemu kształtowi i wymiarom działa jak wielki wzmacniacz promieniowania geomantycznego. Potwierdza to radiesteta Leszek Matela, który od 1984 r. prowadzi badania w tej części świata. W Komorze Królewskiej piramidy promieniowanie sięga 170 tys. jednostek i jest to największa zanotowana kiedykolwiek wartość. Jego istnienie trudno zbadać empirycznie, stwierdzono na przykład, że tępe żyletki pozostawione we wnętrzu piramidy znów stają się ostre, a w wodzie przybywa składników mineralnych. Przypuszcza się również, że w przeszłości piramida była punktem orientacyjnym dla statków czy karawan, gdyż za pomocą narzędzi radiestezyjnych lokalizowano ją ze znacznych odległości. Z Wielkiej Piramidy wychodzi aż 10 lay lines, i to właśnie one stanowią osnowę systemu energetycznego naszej planety, i to one przenoszą subtelne energie na duże odległości, łącząc miejsca kultu na całej kuli ziemskiej.

Ważne miejsca na świecie połączone głównymi liniami z piramidą w Gizie to np.: Eleusis (miejsce misteriów greckich), Wyspa Wielkanocna z jej niebywałymi kamiennymi posągami, płaskowyż Nazwa ze słynnymi gigantycznymi rysunkami, Machu Picchu, azteckie miasto bogów Teotihuacan w Meksyku, Jerozolima, Babilon, Złota Świątynia w Amritsar w Indiach (centrum kultowe Sikhów), najświętsze góry Chin i Japonii, góra Synaj czy wreszcie Carnac we Francji, Rzym i Fajstos – starożytny pałac minojski na Krecie. Jedna z linii przebiega również przez Trójkąt Bermudzki. Kolejna natomiast ogarnia swoim wpływem Ayers Rock i Olgas w Australii, będące głównymi miejscami kultowymi Aborygenów. Dla pierwotnych mieszkańców Australii linie geomantyczne odgrywały szczególną rolę. Stanowiły bowiem podstawę systemu orientacji przestrzennej na pustyniach. Aborygeni nazywali je „liniami pieśni”. Czuli się cząstką przyrody i znakomicie wyczuwali niewidzialne strumienie energetyczne. Podróżując,śpiewali pieśni przodków, aby osiągnąć stan wyższej świadomości i dzięki temu zlokalizować przebieg linii prowadzących do źródeł i miejsc mocy rozsianych po całej Australii.

Z Wielką Piramidą ma również połączenie jedno z największych źródeł mocy na świecie – kamienny krąg Stonehenge. Wybudowany prawie 3500 lat p.n.e. do dzisiaj jest zagadką dla naukowców i ezoteryków. Większość badaczy uważa, że krąg miał przeznaczenie kultowe, ale był też rodzajem obserwatorium astronomicznego, umożliwiającym przewidywanie pór zasiewów, powtarzających się cykli przyrody, a nawet zaćmień słońca i księżyca. Dziś jeszcze, analizując pozostałości kręgu, można znaleźć układy kamieni wyznaczających linie np. wschodu i zachodu słońca w dniach przesilenia letniego i zimowego. I nawet po 3000 lat w kamiennym kręgu Stonehenge obraz wschodu słońca w dniu przesilenia zimowego sprawia niesamowite wrażenie.

Wawelski święty kamień

Cały nasz kraj, jak każdy zakątek globu, przecina szereg linii geomantycznych. Wśród licznych polskich miejsc mocy jedno ma wyjątkową energię. Na Wawelu, w obrębie kaplicy św. Gereona, znajduje się najbardziej znane w Polsce energetyczne miejsce – zwane czakramem wawelskim. Przecina się tam aż 7 linii geomantycznych, z czego jedna, zwana jerozolimską, ma szczególnie dużą moc. Przebiega ona w kierunku północno-zachodnim przez Jasną Górę, Gniezno, wyspę Bornholm (z kultowymi obiektami Normanów i Burgundów), dalej przez Szwecję, starą Zagorę w Bułgarii aż do Jerozolimy. Pozostałe ley lines łączą Wawel z Rzymem, Wilnem, Wadowicami oraz megalitycznym kręgiem Stonehenge.

Z Wawelem związane są liczne podania i legendy, a jedna z nich głosi, że bóg Sziwa rzucił siedem magicznych kamieni w siedem różnych stron świata. Z punktów, w które upadły kamienie, miała wydobywać się silna energia boska dla dobra ludzkości, a miejsca te miały nigdy nie ulec zagładzie. Jeden z kamieni upadł w Krakowie, dzięki czemu stał się czakramem Ziemi. Pozostałe znajdują się w Delhi, Mekce, Delfach, Jerozolimie, Rzymie oraz Velehradzie. Pojęcie „czakramu” nie bardzo mieści się w kategoriach europejskiego myślenia i dlatego w naszej rzeczywistości przyjęła się łatwiejsza do wyobrażenia teoria wawelskiego świętego kamienia. Według podania, ok. 90 r., a więc jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa przez naszych praojców, wędrowny filozof, prorok i jasnowidz Apoloniusz z Tiany w Kapadocji (Turcja) miał zakopać tutaj, w miejscu dawnego pogańskiego ośrodka kultowego, szlachetny kamień o niezwykłych właściwościach. Podobno Apoloniusz potrafił obdarzać przedmioty właściwościami nadprzyrodzonymi i ponadczasowymi. Dlatego zachowały one uśpioną energię przez wieki. Kamienie pozostawił też w sześciu innych miejscach na świecie. Utworzył w ten sposób siedem świętych miejsc.

O dziwnych wydarzeniach na Wawelu wspominał już m.in. słynny franciszkanin, ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. W 1985 r. napisał: „Hinduski profesor podczas zwiedzania Królewskiego Zamku na Wawelu, gdy opuścił komnaty zamkowe i znalazł się w kącie dziedzińca, prosił towarzyszących mu polskich uczonych, ażeby go zostawili na 15 minut zupełnie samego. Stał przez ten czas nieruchomo, skupiony i odwrócony twarzą ku wschodowi. Gdy dołączył do grupy polskich profesorów, został przez nich zasypany gradem pytań. Profesor odrzekł tylko tyle, że nurtowała go od dawna pewna sprawa i sądził, że właśnie tutaj będzie mógł ją rozwiązać. Na pytanie, czy znalazł rozstrzygnięcie, Hindus tylko lekko się uśmiechnął i nic nie odpowiedział. Wydaje się, że hinduskiemu profesorowi chodziło o czakram ziemski”.

Białowieskie dęby

Spoglądając na wyrysowaną przez rosyjskich naukowców siatkę krystaliczną, dostrzec można, że na jednej z linii leży Białowieża. Linia ta biegnie na zachód przez Gniezno, a dalej przez Hexentanzplatz, legendarne centrum kultowe w górach Harzu, oraz przez Druggelte koło Soest, westfalską miejscowość znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Wstępne badania wykazały, że szczególna aktywność tej linii promieniowania przypada na 30 kwietnia. Tradycja ezoteryczna łączy ten dzień z Dniem Walpurgii, czyli świętem czarownic. Nic też dziwnego, ze wspomniana linia promieniowania przechodzi przez legendarne miejsce tańca czarownic w Harzu. Ostatni wieczór kwietnia, podobnie jak noc świętojańska, to czas potężnych przemian energetycznych w przyrodzie, szczególnie w miejscach położonych wzdłuż wymienionej linii. Dlatego też do przeprowadzenia badań w Puszczy Białowieskiej wybrano właśnie dzień 30 kwietnia. Okazało się, iż rzeczywiście natężenie promieniowania osiąga wtedy potężne wartości (50 tys. jednostek BSM).

Magia miejsc magicznych

W miejscach mocy człowiek jest pod wpływem bardzo korzystnych energii wspomagających leczniczo, poprawiających samopoczucie, a także powodujących rozwój potencjału duchowego. To również dobre miejsca do medytacji, zwłaszcza że większość z nich usytuowana jest w otoczeniu bujnej roślinności. Energia, którą emanują te dobre punkty, jest tak silna, że odczuwa się ją jeszcze przez kilka tygodni. Nic zatem dziwnego, iż te energoterapeutyczne miejsca przyciągają do siebie mnóstwo osób. Miejsca mocy są też centrami duchowości i kontemplacji. Można tam wzbogacić wiedzę o pradawnych czasach, ówczesnych zwyczajach, religii i kulturze. Miejsca te mogą uzdrawiać serce, ciało i duszę.

– Bardzo silnie wpływają one również na podświadomą sferę człowieka i jego duchowość – tłumaczy Leszek Matela. – Stąd też nadają się świetnie do medytacji, ćwiczeń duchowych i modlitwy. Oczywistym jest zatem fakt, że przy lokalizacji miejsc kultu wybierano dawniej wyłącznie miejsca mocy. Nie tylko sprzyjają one pracy wewnętrznej, pobyt w nich wiąże się również z regeneracją organizmu i odprężeniem. Symbole odebrane w czasie medytacji nazywane są przesłaniami miejsc mocy. Wyrażają one istotę takich miejsc. Mówią o ich znaczeniu i ważnych wydarzeniach związanych z ich historią. Jest to oczywiście język symboliczny, wywodzący się z naszej intuicji i podświadomości. – Aby odebrać przesłanie, wystarczy wyciszyć umysł i nastawić się na jego odbiór. Występujący tam układ promieniowań oddziałuje na naszą sferę podświadomą, a podświadomość przemawia do nas podczas medytacji własnym językiem, próbując opowiedzieć” o funkcji i przesłaniu danego miejsca – wyjaśnia nasz rozmówca. Do takich miejsc przychodzimy również z różnymi rozterkami duchowymi i kwestiami do rozstrzygnięcia. Pozytywne energie występujące w nich inspirują często do decyzji pozwalających na rozwiązanie naszych problemów.

Jak skorzystać z energii miejsc mocy?

Należy się przede wszystkim na nią otworzyć. Ważne jest nastawienie wewnętrzne i chęć poddania się działaniu energii kosmosu. Można usiąść na ziemi czy oprzeć się o kamień w środku kręgu. Głębokie i spokojne oddechy sprzyjają wyciszeniu. Kilka minut w ciszy pobieramy energię. Podobnie czynimy, gdy miejscem mocy jest kościół. Wówczas staramy się zająć miejsce w ławce jak najbliżej ołtarza. Oddajemy się modlitwie czy medytacji. Jeśli będziemy umieli odpowiednio otworzyć się na energie miejsca mocy, zazwyczaj wzrośnie nasza biowitalność i powiększy się aura. Odczujemy spokój wewnętrzny i radość.

„Święte miejsca” pełnią szczególną funkcję w odniesieniu do całej Ziemi. Są jak organy w ciele. Niektóre można porównać do gruczołów, inne do ośrodków nerwowych, mięśni, stawów, tętnic czy pojedynczych komórek. Podobnie jak w przypadku ludzkiego organizmu, zachwianie równowagi tego systemu wywołuje poważne choroby. A co dopiero jeśli ulegają przypadkiem zniszczeniu. Co by się stało, gdyby usunąć z ludzkiego organizmu tarczycę, żołądek czy serce? A jednak nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami zniszczenia miejsc mocy, które nie tylko emanują pozytywną energią, ale są również skarbnicą wiedzy o naszych korzeniach.

Kama Poznańska

Tekst powstał na podstawie pracy licencjackiej Anety Cichockiej, studentki Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji w Warszawie oraz dzięki uprzejmości pana Leszka Mateli.

Źródło: TRENDY

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Postscriptum do Białowieskich dębów fragment z Encyklopedii Puszczy Białowieskiej

http://www.encyklopedia.puszcza-bialowieska.eu/index.php?dzial=haslo&id=488

” … Zagadkowość dębu i całego wzgórza w Parku Pałacowym nie dawała nam spokoju. Odkrywczym dla nas stał się artykuł Leszka Mateli na temat geomancji i miejsc mocy, opublikowany w numerze 9/1992 miesięcznika „Nie z tej Ziemi”. Znany polski radiesteta i geomanta dowodził, że kulę ziemską, podobnie jak i ciało ludzkie, przecinają kanały przepływu energii życia. Wiedziano o tym już w starożytności. Współczesne badania, prowadzone przez europejskich uczonych, przyniosły szereg nowych spostrzeżeń. Zauważono, że np. stare świątynie czy też miejsca kultu różnych wyznań są zawsze usytuowane w strefie o specyficznym promieniowaniu Ziemi, względnie na skrzyżowaniu tych stref. Analiza położenia takich miejsc na mapie zakończyła się zdumiewającym odkryciem. Okazało się, że układają się one wzdłuż linii prostych, przy czym linie te mają dość regularny układ. Łączą one miejsca koncentracji pozytywnej energii przyrody zwane „miejscami mocy”.

Z tymi stwierdzeniami koresponduje hipoteza rosyjskich uczonych Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, którzy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku doszli do wniosku, iż kula ziemska ma strukturę kryształu. Odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe.

Leszek Matela do swego artykułu dołączył mapę wyrysowaną na podstawie hipotezy rosyjskich uczonych. Analizując ją, stwierdziliśmy ze zdumieniem, że jedna z linii siatki krystalicznej przecina… Puszczę Białowieską. Wszystko też wskazuje, że przebiega ona przez Białowieżę, a w okolicy zagadkowego dębu na wzgórzu znajduje się tzw. miejsce mocy!

„Cudowny” dąb w szacie letniej (2007r.)

Zaczęliśmy sprawdzać, czy wykaz charakterystycznych cech dla miejsc mocy, podanych przez p. Matelę, ma odniesienie do Białowieży. Okazało się, że tak! Jest nawet u podnóża wzgórza źródełko z wodą o specyficznych właściwościach.

Przeanalizowaliśmy też przebieg linii promieniowania na obszarze Puszczy Białowieskiej. Rezultat okazał się zaskakujący. W samej Białowieży na linii znajdują się aż dwie świątynie – cerkiew prawosławna i kościół katolicki. Przypuszcza się też, że na wzgórzu z dębami niegdyś znajdował się „święty gaj”, czyli miejsce, w którym odbywały się pogańskie obrzędy. Przesuwając się po linii w stronę Hajnówki, natrafiamy na Krynoczkę – prawosławne sanktuarium ze słynnym cudownym źródełkiem.

O swym odkryciu niezwłocznie powiadomiliśmy p. Leszka Matelę, zapraszając go jednocześnie do Białowieży celem przeprowadzenia dokładniejszych badań, które albo potwierdzą, albo obalą nasze przypuszczenia. Pan Matela przyjechał 30 kwietnia 1994 roku. Na początku zwrócił naszą uwagę, że linia siatki krystalicznej przebiegająca przez Białowieżę ma połączenie z Gnieznem i Hexentanzplatzem, legendarnym centrum kultowym w Górach Harzu, oraz z Drüggelte, westfalską miejscowością, znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Ze wstępnych badań wynika, że szczególna aktywność tej linii przypada w ostatnim dniu kwietnia, co w ezoterycznej tradycji wiąże się z dniem Walpurgii, czyli świętem wiedźm.

Leszek Matela przywiózł ze sobą specjalistyczną aparaturę. Przy jej pomocy ustalił, że dąb z wizerunkiem stoi na „silnie promieniującym skrzyżowaniu wznoszących się stromo ku powierzchni cieków wodnych (tzw. ślepe źródło) i wpisany jest w układ promieniowań kosmicznych, zwanych w radiestezji siatką szwajcarską i siatką diagonalną”. Dzięki miernikowi pola elektromagnetycznego, udało mu się zlokalizować pasmo promieniowania nieznanego pochodzenia przebiegające przez dąb z południowego zachodu.

Badacza uderzył szczególnie fakt, że „wykryte metodami radiestezyjnymi częstotliwości radiacji wokół drzewa odpowiadają rytmowi oddychania człowieka oraz liczbie uderzeń serca na minutę, tak jakby dąb był żywą istotą pulsującym w rytmie fizjologicznym człowieka”. Ustalił on, że całe wzgórze w Parku Pałacowym jest silnie promieniującym obszarem. Pomierzona intensywność promieniowania wykazała ponad 50 tysięcy jednostek w skali BSM, co wielokrotnie przewyższa korzystne dla człowieka natężenie wibracji. Jest to bez wątpienia najsilniejsze miejsce mocy w tej okolicy. Badania radiestezyjne wody w wypływającym u stóp wzniesienia źródle potwierdziły wysokie jej walory bioenergetyczne.

Leszek Matela ustosunkował się również do niecodziennych zjawisk i odczuć w pobliżu dębu. Stwierdził, że osoby o właściwościach medialnych zazwyczaj odczuwają w takich miejscach potężną energię oraz mają tajemnicze wizje. Zjawisko to określa się mianem „genius loci” (dusza miejsca) i niekoniecznie należy je rozpatrywać w kategoriach spirytystycznych. Potwierdza to przykład dr. Tarasiewicza, który wydobywającą się spoza drzewa energię wyczuwał w postaci kuli. Moc tej energii może u jednych budzić przerażenie, drugich może zniewalać, a na innych wpływać pozytywnie, inspirująco. Wszystko zależy od tego, jaką przyjmiemy postawę, czy potrafimy otworzyć się na korzystne oddziaływanie energii i skoncentrować na jej pozytywnym i stymulującym wpływie.

Pokłosiem wizyty Leszka Mateli stały się jego liczne artykuły o nowym miejscu mocy, publikowane w prasie polskiej i zagranicznej. Białowieskie miejsce mocy trafiło także na karty kilku książek p. Mateli. Poza tym badacz zainteresował swym odkryciem liczne grono specjalistów różnych dziedzin oraz twórców telewizyjnego cyklu „Era Wodnika”, którzy we wrześniu 1994 roku zrealizowali w Białowieży film poświęcony temu i następnym miejscom mocy, odkrytym w Puszczy Białowieskiej.

Na początku XXI wieku z dębu z wizerunkiem zaczęła odpadać płatami kora od strony południowej, później zaczęły także usychać gałęzie. Dąb najwyraźniej osiąga swój wiek biologiczny, na co wcześniej wskazywały już osoby przeprowadzające na nim prace pielęgnacyjno-konserwatorskie. W takiej sytuacji i cud nie pomoże. Z całej grupy dębów porastających wzgórze, do chwili obecnej przetrwało tylko czternaście (w momencie pojawienia się „cudu” rosło ich szesnaście). ” (oprac. Piotr Bajko)

Ps. Do czakramów Ziemi – Focus 2012

http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/czakramy-ziemi/nc/1/

Legendy mówią, że przed pojawieniem  się człowieka na Ziemi, bóg Sziwa rzucił w różnych kierunkach świata siedem magicznych kamieni. Każdy z nich był przyporządkowany jednej z planet Układu Słonecznego, a z miejsc, na które spadły, zaczęła wydobywać się boska energia służąca ludzkości. Ludzie pielgrzymują więc do Rzymu (1), którym według tradycji ma opiekować się planeta Mars, do Delhi (2) znajdującego się pod patronatem Księżyca, do Mekki (3), którą opiekuje się Merkury, do Jerozolimy (4) – sprawuje nad nią opiekę Słońce, do Saturnowego Velehradu (5) na Morawach, do Wenusjańskich Delf (6) i oczywiście na Wawel (7), który płaszczem ochronnym otulił Jowisz. Wawelski czakram albo – jak nazywają go niektórzy – gruczoł Ziemi wywiera podobno zbawienny wpływ na całą Europę Wschodnią. Jest także wiele innych, słabszych, ale równie istotnych miejsc mocy, w których – jak przekonują radiesteci – ma koncentrować się energia naszej planety. Leszek Matela, czołowy polski geomanta i autor książek o psychotronice i promieniowaniu ziemskim, pisze, że takie punkty nieprzypadkowo wybierali dawni budowniczowie miast, zamków i klasztorów. Cystersi zakładali swoje zgromadzenia na terenie o odpowiednim rozkładzie podziemnych cieków. Nie lekceważyli też tradycji: ich klasztor w Lubiążu powstał w miejscu, gdzie wcześniej był pogański gród i miejsce kultu. Lokacja najstarszych świątyń nie była bynajmniej dziełem przypadku.

BRYTYJSKI EKSPERYMENT

W 1977 r. powstał w Wielkiej Brytanii projekt „Dragon”, którego celem było zbadanie miejsc mocy i ich oddziaływania na organizm człowieka. Grupa wolontariuszy – studentów i naukowców z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych – postanowiła przeprowadzić kompleksowe badania kilkunastu wytypowanych miejsc na terenie Walii i Kornwalii, gdzie znajdowały się megalityczne budowle. Uczestnicy projektu monitorowali m.in. występowanie anomalii elektromagnetycznych i magnetycznych, zaburzeń grawitacji oraz emisji ultra- i infradźwięków, ponadto promieniowania w zakresie podczerwieni. Okazało się, że w okolicy niektórych budowli częściej niż gdzie indziej obserwowane były niezwykłe zjawiska świetlne. Co prawda, w większości opowieści o niezwykłym oddziaływaniu tych miejsc nie potwierdziły się, ale w kilku przypadkach badacze odnotowali „silne działanie na ludzki organizm”. …

Okazuje się, że znajdujemy w artykułach powyższych część podstaw do przedstawionego w Vismai obrazu Ziemi. Źródłem tej myśli są autorzy współcześni – Matela. L., Na tropach pradawnej wiedzy, Nie z tej Ziemi, 9/1992., Joanna Lamparska Czakramy Ziemi Focus 23 04 2012 i dawni z XX wieku  – Alfred Watkins oraz z XIX wieku Morozow, Gonczarow i Makarow. Wszyscy oni wymienieni zostali w jednym artykule, w artykule pana L. Mateli z 1992 roku. W artykule J. Lamparskiej powołującym się na L. Matelę znajdujemy także podanie z Wed „o Sziwie rzucającym Kamienie Mocy” oraz informację o eksperymencie grupy Dragon z 1977 roku.

Ponieważ nigdzie nie padają imiona trzech Rosjan, autorów koncepcji siatki krystalicznej Ziemi z lat 70-tych XIX wieku, mamy pewne kłopoty z ich identyfikacją. Znajdujemy jednak pisarza i podróżnika Iwana Gonczarowa (1812 – 1891), w którego życiorysie na rosyjskiej Wikipedii mamy autorstwo nie tylko klasycznej prozy, ale też książek podróżniczych. Być może to on jest poszukiwanym źródłem. Nie będziemy się wgłębiać w tę sprawę, bo przeniesienie korzeni idei Czakramów i Kunadalini Ziemi do XIX wieku nic na dobrą sprawę nie zmienia. 

Nie zmienia, gdyż te odkrycia punktów o wzmożonej mocy na Ziemi potwierdzają liczne obserwacje dużej grupy ludzi, którzy odkrywają związki geometryczno-energetyczno-geomantyczne między miejscami w różnych stronach świata oraz związki funkcjonalne pełnione przez te miejsca na przestrzeni dziejów.

W upowszechnianej przez Leszka Matelę wersji Czakramów Ziemi, w której występują takie miejsca mocy jak Velehrad i Wawel oraz Delfy (Wyrocznia Delfidzka – Dziewanny-Dyjany, Dyjonizosa/Apolla-Dyja Poświściela, Dzienizosa-Pana Dnia = Dażboga – Dawcy Światła, Dyuausa Patera-Dzeusa, Dewy-Dawany-Dażbogi, Dziewicy-Matki Boskiej) ich właściwości energertyczne mają pochodzić od Kamieni Mocy Sziwy rzuconych w te właśnie miejsca Ziemi.  Jest to jedyne wedaistyczne, znane mi zahaczenie teorii Czakramów i Kundalii Ziemi, jedyne zakotwiczenie w starożytności. Pytanie na ile to podanie ma rzeczywiste źródło w Wedach.

Kamienie Mocy Sziwy są znane w Indiach jako Shiva Lingam.

urlSomvar Vrat, czyli poniedziałek poświęcony Sziwie jest jednym z najważniejszych świąt dotyczących tego wielkiego hinduskiego boga. Głównym jego atrybutem jest kamień o fallicznym lub owalnym kształcie czczony przez wiernych. Uważa się, że to właśnie podczas tych 24 godzin kult boga jest 108 razy silniejszy niż podczas zwykłych dni w roku. Święto to przypadło 9 lipca. [Som War Wrat - Wrota Ognia i Światła, Wrota Samo-Ognia C.B.]

Najsłynniejszy na świecie diament Kooh-i-nor ma być trzecim 0kiem Sziwy. W Indiach krąży opowieść, że Koh-i-noor został odkryty na czole chłopca porzuconego nad brzegiem rzeki Jamuna i że noworodka zaniesiono wraz z diamentem na dwór władcy. Dziecko okazało się Karną, synem Boga Słońca. Kamień (o wadze 600 karatów) został osadzony w posągu boga Sziwy na miejscu trzeciego oka, oka olśnienia. Dzisiaj jest własnością Królowej Anglii i znajduje się w Londynie.

Sziwy Kamienie Mocy – Sziwa Lingam

www.naturaity.pl

Przez litoterapeutów uważany jest za kamień mocy. Ma falliczny lub owalny kształt. Bywa w barwach brązu, kawy z mlekiem i szarych.

Kamienie Shiva Lingam pochodzą z rzeki Narmada ze środkowo-zachodniej części Indii. Zbiera się je tylko w porze suchej, kiedy wody rzeki opadną. Zajmuje się tym zaledwie kilka rodzin, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie wiedzę, jak i gdzie można znaleźć najpiękniejsze i posiadające najwięcej energii okazy. Kamienie te są specjalnie wygładzane i polerowane, by odsłonić niepowtarzalne wzory na każdym z nich. Geolodzy twierdzą, że tak oryginalne wzory Lingamy zawdzięczają tlenkowi żelaza, który w dużych ilościach znajduje się na dnie rzeki.

Punktowe nagromadzenie się tych minerałów na tym obszarze jest najprawdopodobniej wynikiem uderzenia meteorytu. Teorię geologów potwierdzają miejscowe legendy o meteorycie, który uderzył w ziemię niedaleko źródeł rzeki. Legendy głoszą też, że każdy człowiek ma swojego Shiva Lingama i w odpowiednim momencie, w czasie próby, zwątpienia lub kiedy będziemy go potrzebować, kamień trafi do nas i zharmonizuje naszą energię oraz doprowadzi do stanu równowagi.

Według starych przekazów Shiva Lingam jest manifestacją energii stworzenia, a jego kształt reprezentuje siłę Siwy. Jest emanacją energii sprawczej. Natomiast jego barwy i wzory na nim symbolizują energię żeńską. Harmonijne przenikanie się męskiej i żeńskiej energii w Lingamie sprawia, że oddziałując na siebie wzmacniają się i tworzą swoisty generator energii, który wykorzystywany jest w uzdrawianiu, oczyszczaniu i medytacji.

Kamień ten związany jest z piątą czakrą – czakrą serca. Wzmacnia w nas wszystko co najlepsze, przepełniając boską miłością. Pomaga w przepracowywaniu urazów, pozwala wybaczyć i wejść na nową, nieobciążoną zaszłościami drogę. Noszony przy sobie wzmacnia serce i chroni przed ingerencją negatywnych wibracji i obcych bytów.

Zawarta w nim energia uspokaja i wycisza, dlatego zalecany jest dla osób znerwicowanych, podatnych na stres a przez to osłabionych i narażonych na infekcje.

Podczas medytacji działa jak kanał, przekazując nam kosmiczne wibracje. Rozbudza także zdolności paranormalne i wyostrza intuicję.

Z przedstawionego powyżej zestawienia widać, że mamy dwie zasadnicze koncepcje Czakramów Ziemi wymieniające zupełnie inne zestawy tychże „głównych siedmiu czakramów” oraz informacje, z których wynika iż takich punktów stanowiących Wrota Energii, jest na Ziemi znacznie więcej, są rozmieszczone stosunkowo gęsto, można je różnie łączyć liniowo, wyznaczając nieco odmienne pęki linii, siatki linii i kierunki  ich przebiegu. Jedna koncepcja ma źródło anglosaskie a druga słowiańskie. U podstaw obydwu leżą odkrycia anglosaskie (Alfred Watkins 1921)  i słowiańskie (Iwan Gonczarow 1870). O ile koncepcje wyjściowe posiadają naukową podbudowę i dokumentację o tyle ich rozwinięcie z lat 60-70 XX wieku (R. Coon, L.Matela) wydaje się problematyczne, a przynajmniej nieudowodnione.

Z naszej wiedzy doświadczalnej potwierdzonej przez setki osób wynika, że miejsca mocy istnieją i działają. Są to miejsca ułatwionego przepływu energii między człowiekiem a otoczeniem przyrodniczym, planetarnym i kosmicznym. Miejsca te wykazują działanie odczuwalne przez organizm człowieka, działanie fizyczne, które jest uchwytne fizycznie i psychicznie,to znaczy zmienia parametry bio-fizyczne organizmu i stan psycho-fizyczny człowieka. Zjawisko to jest „słabo mierzalne” narzędziami nauki współczesnej. Niektóre narzędzia mierzące ową energię nie są też uznawane przez naukę za wystarczająco „naukowe”. Dla nauki odczucia ludzkie, efekty i zjawiska długoterminowe, „obiekty” przekraczające liczbą „zmiennych elementów” możliwości obliczeniowe, zjawiska rzadko powtarzalne, wszystko co oparte na relacji człowieka, jego wrażeniach i odczuciach (nawet bardzo efektownych i świadczących z pewnością o „nienormalności” zdarzenia czy „anormalnych” właściwościach miejsca) nie są żadnym dowodem. Nie mogą być brane pod uwagę jako „obiektywne”, chociaż tak naprawdę diabli wiedzą co to oznacza, że coś jest „obiektywne” według miary nauki. „Obiektywne” okazuje się to co większość naukowców (mainstream) uznała za fakt „na wiarę”!

W powyższych artykułach padają nazwiska uczonych i odkrywców, mamy więc jakieś źródła konceptu, czy to są jednak źródła faktyczne? Prace geomantyczne i odkrycia Leszka Mateli są oczywiście znane, a jego książki są dostępne po polsku. O czakramie wawelskim informował już Czesław Klimuszko i pisała przedwojenna prasa. Poza tym jednak więcej źródeł w Polsce na razie nie znajdziemy.  Co innego w strefie anglojęzycznej. Okazuje się, że trafimy tutaj na prawdziwą „starożytność”, źródło pochodzące z roku 1967, jest nim książka Roberta Coona „Earth Chakras”. Czy to jest faktyczne źródło koncepcji Wielkiego Smoka? Powyżej uznaliśmy, że tak, więc potwierdzamy, TAK.

earthchakrasMapa nr 3. Na tej mapie, w miarę poprawnej, lecz płaskiej widać, że: a) kilka miejsc znajduje się mimo gigantycznych rozmiarów koła poza liniami. b) Po 2 z przypisanych 7 punktów do każdej linii znajdują się poza nią, czyli nie ma kundalinii, lub dwóch czakramów w każdej kundalinii. c) Te linie mają arbitralny przebieg, to znaczy nie są fraktalami, ani nie mają faktycznie kształtu spirali. d) być może efekt ten wynika w jakimś stopniu z rozciągnięcia siatki geograficznej Ziemi do płaszczyzny, podczas gdy w rzeczywistości linie przebiegają po powierzchni kuli. e) punkt „d” nie tłumaczy nieregularności i arbitralności linii, moglibyśmy wyznaczyć zupełnie inny przebieg dwóch Węży. f) Jest to inny obraz niż z mapy nr 1.

Where are the Earth Chakras?
 
At the foundation of earth chakra work is the pattern of the seven chakras. Begin your work with these seven, which are best defined by their geometrical centres. Learn to accurately draw the full circles of these chakras on world maps. After you are familiar with this foundation system, then there are other dependent structures to investigate. Learn the foundations first, and then build upon them. Subsequent levels of the world chakra system will be delineated later in this volume and in other works.
 

Chakra One: Mt. Shasta

[Przy dobrej widoczności widać ją z setek kilometrów - ma 4321 m n.p.m. To święta góra Indian z Kalifornii Płn. Według ich mitów to tutaj Stary Człowiek z Nieba utworzył pierwszą górę na płaskiej dotąd ziemi, stworzył zwierzęta i rośliny. Rokrocznie, od stuleci, indiańskie plemiona biorą tu udział w 4-dniowych letnich ceremoniach uzdrawiających.

Wśród ezoteryków krążą opowieści o sieci tuneli pod górą, o podziemnym mieście starożytnych Lemurian. Podobno nadal widuje się ich w okolicy. Brian Haughton, autor kompendium pt. "Tajemne miejsca", który zbadał problem, twierdzi, że legendy te mają źródło w... dwóch książkach beletrystycznych. Wielbiciele niesamowitości jednak nie dają się przekonać i nadal opowiadają o kosmitach, którzy mają tutaj bazę. Nic dziwnego, że w 1987 r. na Górze Shasta pojawiło się kilka tysięcy wyznawców New Age. Wierzą, że jest ona międzyplanetarną furtką, łączącą Ziemię z innymi galaktykami.

To właśnie w tym miejscu widuje się ponoć legendarne stworzenia, zwane Wielką Stopą, mierzące od 2,5 do 3 m. Drugi niewyjaśniony fenomen to zjawiska świetlne - błyski upiornego niebieskawego światła i ognia nad górą. Tłumaczenia, że to zjawiska towarzyszące aktywności sejsmicznej, nie wszystkich przekonują...]

Mt. Shasta is located at the southern end of the Cascade Range, which runs like a dragon from northern California, through Oregon, and through Washington to the Canadian border. There are many powerful mountains in this range, with Mt. Shasta and Mount Rainier – overlooking Seattle – the best known. If Shasta is the tail of this dragon, then Rainier is its mouth, or head. Impulses generated from Mt. Shasta, and directed to Mt. Rainier, resulted in the 1947 “UFO” phenomena gaining world attention. This increase in earth chakra transmission was in reaction to humanity’s introduction of atomic weaponry to conclude World War II.

Shasta is the most primal of the earth chakras. It is at the “base” of the world energy system. Here, the raw precursors of biological life are released into global circulation and development. Mt. Shasta regulates the universal life force prior to its integration into individual life forms and species. The energy of Shasta, as the first chakra, is like a geyser – a great uprush of life energy, or prana, without shape or structure.

When working with the forces of Mt. Shasta, it is vital to transfer all evoked energies to at least one of the other major world chakras. The life current of Shasta does not take form until it is transformed within one of the other great continental chakras. There are times when the transfer is from Chakra One to Chakra Two, or from One to Seven, for example. Factors which determine the direction of these transfers will be introduced and discussed later.

Chakra Two: Lake Titicaca

On the Island of the Sun, in Lake Titicaca, is found the Titicaca Stone, which is the geometrical centre for the second earth chakra. This is the world centre for the creation of new species, and significant evolutionary advances within existing species. In the human body, Lake Titicaca correlates to the sexual chakra. The difference is that the world second chakra governs all species, taking a special interest in positive mutations and evolutionary advancements.

From Titicaca is born what is truly New. This sequence, over the Aeons, of innovative births always points in the direction of the goal of life – everlasting life. How can life force and structure be combined in a way that overcomes entropy? The Earth wisdom of the Andes continually seeks to answer this question with ever-increasing clarity.

The undifferentiated life force of Chakra One, Mt. Shasta, is transmitted to Lake Titicaca via the great world ley artery – The Plumed Serpent. This life-giving telluric current encircles the world, and has its evocational home at the El Tule tree in Mexico. Lake Titicaca is one of the two greatest ley crossroads on Earth. The Rainbow Serpent intersects the Plumed Serpent at the Island of the Sun. These two gigantic ley arteries also cross each other on the island of Bali, in Indonesia.


Chakra Three: Uluru and Kata Tjuta

[Olbrzymia skała znana też pod nazwą Ayer's Rock. Wznosi się 348 m, w głąb ziemi sięga na ok. 2,4 km, ma 9,5 km średnicy. Wokół rozciąga się płaska jak stół pustynia. Śmiałkowie wspinają się na Ayer's Rock, ale to niebezpieczne - skała kruszy się pod nogami i zginęło tu już ponad 40 osób. Aborygeni mówią, że to skutek gniewu zamieszkujących skałę duchów, które nie lubią, by im zakłócano spokój. Trasa wspinaczkowa przecina bowiem niewidzialne ścieżki łączące święte miejsca Aborygenów i wkracza na szlaki przodków. Według ezoteryków Uluru to jeden z 7 czakramów ziemi, leżący na przecięciu linii geomantycznych.]

These twin sites in the Northern Territory, Australia, comprise the world “solar plexus” chakra. Uluru, formerly known as Ayers Rock, is the more famous of the two. This large red monolith is, along with the Sydney Opera House, an icon of the smallest continent. Katatjuta, also called The Olgas, is equally impressive. Rather than one monolith, this site consists of a large number of massive red stones.

The global function of this chakra is to maintain the vitality of the Earth, and all living species. In the future, if there is a world art of immortal health, then the wisdom of this art will be gained from Chakra Three in central Australia. This wisdom is delivered to the rest of the world via the ley artery, the Rainbow Snake.

The Rainbow Serpent travels the path of life. ….

…In the ancient creation legends of “Dreamtime”, there is a story about a great ritual which has yet to be completed at Uluru. This ritual was meant to complete the great plan of the earth spirit. When the ritual is complete, then perfection will spread throughout the world, and death will disappear from all species. This event is symbolized by a great pole, or cosmic umbilical cord, which is destined to unite the Sun with the Earth – heaven with earth. It is predicted that this cord begins to function in 2020 AD, at the time of the rare Saturn-Pluto conjunction.
 
Chakra Four: Glastonbury and Shaftesbury

Glastonbury, Somerset and Shaftesbury, Dorset define the centre of the world’s heart chakra. In order for the force of greater life to be directed to maximum effect, the Grail of Immortality must be permeated by the Wand of the True Will. Glastonbury is the home of the Holy Grail; and Shaftesbury is the high place of the Sacred Spear of Purpose. When the earth energies of Glastonbury unite with those of Shaftesbury, then the Rainbow Serpent ley artery is able to deliver the immortalizing frequencies of the Holy Grail to all beings worldwide.

The great circle of the Rainbow Serpent travels from Uluru to Bali to Mt. Kailas to Sergiev Posad (Zagorsk), then crosses Denmark before entering England near Great Yarmouth. As this broad ley river crosses England it sweeps through many famous sacred sites, all of which contribute to the world heart chakra. Avebury Stone Circle and the Tor at Glastonbury are perhaps the two most famous of these heart “acupuncture” points. If you imagine this ley artery as having width, then Shaftesbury is near its southern back, while Glastonbury is on the northern bank.

Chakra Five: Great Pyramid, Mt. Sinai, and Mt. of Olives

[Znajduje się nieopodal Gizy. Ta największa z trzech piramid, zwana Wielką, wybudowana w XXVI w. p.n.e. Została ulokowana w miejscu, które zdaniem radiestetów ma największą na ziemi moc - krzyżuje się tu aż 10 linii geomantycznych. Stąd płynie strumień energii do wszystkich miejsc mocy na ziemi. Jest to zarazem jeden z siedmiu czakramów. Ezoterycy twierdzą, że piramida Cheopsa dzięki swemu położeniu i kształtowi działa jak wielki wzmacniacz i przekaźnik energii, kreujący ośrodki cywilizacji na całej ziemi. Według Leszka Mateli, polskiego radiestety, to dzieło cywilizacji zamieszkującej zaginioną Atlantydę. Trzy piramidy w Gizie ustawione są jako odzwierciedlenie konstelacji Oriona. Ustawienie to podpowiada także moment w którym je zbudowano, czyli 10500 lat p.n.e. – a nie jak chce współczesna egiptologia 2500 lat p.n.e. – no chyba, że taki był zamysł Egipcjan, by ustawienie piramid odpowiadało położeniu konstelacji Oriona 10 500 lat p.n.e. Trudno jednak racjonalnie uzasadnić taką decyzję.]

The world “Throat” chakra, where the voice of Earth is emerging, is unique among the world sacred centres. Alone among the chakras, it is not on either the Rainbow Serpent (feminine) or Plumed Serpent (masculine) ley flows. By its spinning function this chakra does help to drive the force along the Rainbow Serpent path – but at a great distance. This sphere of fifth chakra energies, in the Middle East, is also a major component of another vital Earth structure – the Four Vortices, or Spinner Wheels, which regulate qualities related to the four elements of fire, air, water, and earth. Sacred sites related to these four areas will be described after this section on the seven world chakras.

….

Three sites are given here as best defining the centre of this chakra. Mt. Sinai, between the other two, is a useful point from which to construct the expanded circle. The Immortal Moses, who carried Cabalistic wisdom from out of Egypt, crossed the abyss and beheld Living Eternity at Sinai. The Great Pyramid is one of the few artificial earth chakras. Unite your own True will with the Highest Purpose of the Earth and, with energised enthusiasm, project this united force as a living word from out of the Queen’s Chamber of the Great Pyramid – or from the summit. The Mount of Olives, on the eastern edge of Jerusalem – overlooking the mystic Golden Gate – is a focus for Jewish, Christian, and Islamic futurism. If Immortality is the key, archetypal Word of this Aquarian Aeon, then this Word needs to be clearly heard, by all cultures, from the Mount of Olives. From here, let the Word of the Aeon open the Golden Gate, so that all beings may enter into full life within a planetary New Jerusalem – an eternal home to all species, cultures, and faiths.

Chakra Six: The Aeon Activation Centre, mobile

This earth chakra, like the others, has a geometrical centre and an ideal, expanded circumference. The difference is that this „third eye” moves 1/12th of the way around the world, to the west, at the dawn of each new Aeon. The great Aeons are determined by a slow revolution of the Earth’s axis. The names given to these Aeons are taken from the 12 signs of the zodiac. Currently, we are said to be leaving the Aeon of Pisces, and entering the Aeon of Aquarius. Sometime after 4000 AD, this shift occurs again, when the Earth enters the Capricornian Aeon …

….

Here is a list of the geometrical centres for the most recent Aeons, and for two future Aeons: Gemini – Tai Shan, China; Taurus ¬Mt. Belukha, Siberia; Aries – Kun-E-Malek-Siah, Iran; Pisces – Mt. of Olives, Great Pyramid; Aquarius – Glastonbury-Shaftesbury; Capricorn – near Recife, Brazil; Sagittarius – near Manaus, Brazil. (Brazil plays an important role in the next two Aeons, circa 4000 and 6000 AD.)
 
 
Chakra Seven: Mt. Kailas

Kailas is the most sacred mountain in the Himalayas, and is the centre of the world crown chakra. Located in Tibet, it is the focus for the annual Scorpio full moon event, in April or May. For the Earth, and for all immortals, this moon marks the new year, in terms of global evolution. For those who have never worked with the lunar calendar, this particular full moon, associated with Mt. Kailas, is a good place to start.

Chakra Seven broadcasts the Earth purpose, or True Will. If we see the world as an architect, at work in building a global immortal structure, then the blue prints for this vibrant edifice are being released, year by year, from the crown at Kailas. For this reason, it is important to give one’s full attention to this annual full moon, in particular, to the 90 minute period leading up to the exact culmination time of the Scorpio full moon. It is at this time that an individual may find their own True Will illuminated by the Earth spirit. The design and details of one’s own work becomes clarified through this activity.

Number
Chakra Locations
One
Mt Shasta, California, USA
Two
Lake Titicaca, Peru-Bolivia, South America
Three
Uluru-Kata Tjuta, Northern Territory, Australia
Four 
Glastonbury and Shaftesbury, England
Five 
Great Pyramid, Mt. Sinai, Mt of Olives, Middle East
Six 
Aeon activation chakra, mobile (currently stationary)
Seven
Mount Kailas, Tibet
Copyright © 1967-2012 Robert Coon
All rights reserved.
Angkor-Wat[W innych opracowaniach za  jeden z Siedmiu czakramów uchodzi Angkor Wat w Kambodży. W stolicy Imperium Khmerów - Angkor na obszarze 65 km kw. znajduje się jeden z najpiękniejszych kompleksów świątynnych na świecie. Świątynia Angkor Wat powstała w XII wieku jest prawdziwym arcydziełem. Budowla jest zarazem wyobrażeniem hinduistycznego wszechświata: fosa to oceany oblewające ziemię, pięć wież symbolizuje pięć szczytów mitycznej góry Meru, gdzie mieszkają bogowie. Piękne rzeźby opowiadają o mitach i legendach, m.in. o konflikcie Garudy - władcy ptaków z wężokształtnymi nagami. Nagowie to strażnicy tajemnic, pilnujący tybetańskich ksiąg mądrości. Potrafią przybierać dowolny kształt, także człowieka. Podobno w Angkor Wat wybrani mogą ich spotkać. A wszyscy, którzy pojawią się w pełnię księżyca 11 miesiąca księżycowego na rzece Mekong w pewnym miejscu, mogą się spotkać z przejawem działalności nagów. Punktualnie o 18.00 pojawiają się czerwone świecące kule, które unoszą się znad rzeki w górę, na wysokość 20-30 metrów. Czasem jest ich kilkanaście, czasem tysiące. Zjawisko trwa 2-3 godziny. Tubylcy wierzą, że to kule ognia nagów. I na nic zdają się tłumaczenia, że najprawdopodobniej są to kule metanu, które dokonują samozapłonu.
Charakterystyczną cechą wszystkich starożytnych kamiennych budowli jest fakt, że są to struktury zorientowane astronomicznie wobec określonych konstelacji. Np. Angkor Wat w Kambodży jest zorientowane wobec konstelacji Smoka (odkrył to Graham Hancock, który jako jeden z pierwszych zauważył zależność, powtarzającą się we wszystkich niemalże monumentach megalitycznych świata).]

Książka ta poza Siedmioma Czakrami Ziemi podaje 13 miejsc świętych na lata 1989 – 2008 , które w tym czasie będą stanowiły rodzaj Planetarnych Ziemskich Wrót:

1989-2008 – First Time Cycle Activation
Planetary Gate 1        Glastonbury & Shaftesbury, England
Brandenburg Gate, Berlin, Germany
Montserrat-Placa de Catalunya, Barcelona, Spain
Planetary Gate 2        Island of the Sun, Lake Titicaca, Bolivia & Peru
Plaza Mayor, Lima, Peru
Rio Ucayli and Rio Maranon confluence, Iquitos, Peru
Planetary Gate 3        Uluru & Kata Tjuta, Australia
Nourlangie Rock, Kakadu, Northern Territory, Australia
Hamelin Pool, Gathaagudu (Shark Bay), Western Australia
Planetary Gate 4        Tirta Empul, Bali
Borobudur, Java, Indonesia
Mount Kinabalu, Sabah, Malaysia
Planetary Gate 5        Mount Kailas, Tibet
Karakul Lake-Ismail Samani, Pamirs, Tajikistan
Sundarbans-Sagar Island-Banyan Tree, Botanical Gardens, Kolkata, India/Bangladesh
Planetary Gate 6     Mount Shasta, California
Kachina Peaks Wilderness, Arizona, USA
Golden Hinde, Strathcona Provincial Park, Vancouver Island, Canada
Planetary Gate 7     El Tule-Palenque, Mexico
Laguna Corcovado, Corcovado National Park, Costa Rica
Cascada Cola de Caballo-Cerro de la Silla-Fuente de la Vida, Monterrey, Mexico
Planetary Gate 8     Mount Fuji, Japan
Mani San, Ganghwa Island, North & South Korea
Sefa Utaki, Nanjo City, Okinawa
Planetary Gate 9     Haleakala Crater, Hawaii
Pihemanu (Midway Atoll/Islands)
Mauna Loa & Mauna Kea, Hawaii
Planetary Gate 10   Lake Rotopounamu, New Zealand
Mount Panié, New Caledonia
Macquarie Island
Planetary Gate 11    Great Pyramid-Mount Sinai-Mount of Olives, Egypt-Israel-Palestine
Mecca, Saudi Arabia
Takht-e Soleiman (Throne of Solomon), Iran
Planetary Gate 12    Table Mountain, Cape Town, South Africa
The Pilansberg, South Africa
Mont-aux-Sources, Lesotho-South Africa
Planetary Gate 13    Sergiev Posad-Danilov-Moscow, Russia 
                            Mount Konzhakovsky Kamen, Central Ural Mountains, near Serov, Russian
Mount Elbrus, Caucasus, Russia-Republic of Georgia
Copyright © 1967-2012 Robert Coon.
All rights reserved.
baal 1239089-machu_picchu_peru-peruGdzie indziej wymienia się jako Czakram Machu Picchu. Ta wspaniała pamiątka po cywilizacji Inków to jedno z najbardziej zadziwiających miejsc na ziemi. Wzniesione w XV w. według ustalonego planu (z lotu ptaka przypomina sylwetkę kondora, a ptak ten uważny był przez Inków za łącznika między ziemią a zaświatami), nie przetrwało dłużej niż 100 lat. Około 1537 r. zostało z nieznanych powodów opuszczone.Moc tego miejsca, liczona we wspomnianych jednostkach Bovisa, jest porównywalna z siłą Stonehenge. Liczne świątynie, klasztory i grobowce są tylko dodatkiem do ołtarzy i platform wykutych w skałach. Jedna z nich, słynna Intihuatana (miejsce, gdzie przystaje słońce) była obserwatorium astronomicznym, ale także zasiadali tu kapłani, by, medytując, wpaść w trans i powędrować w zaświaty na spotkanie z duchami i bogami. Doskonale znali się na astronomii i obliczyli, że ich światu grozi zagłada. Nie mylili się – wkrótce ziemie Inków najechali Hiszpanie. Opuszczone Machu Picchu zostało odkryte dopiero w 1911 roku przez Amerykanina Hirama Binghama. Dziś przybywają tu ezoterycy z całego świata, by odnowić się duchowo, a niekiedy także by odnaleźć własną drogę i odgadnąć przyszłość.

W drugim cyklu aktywacyjnym Ziemi w latach 2009 – 2027 mają działać następujące Planetarne Wtora:

2008-2027 – Second Time Cycle Activation

Planetary Gate 14      The Buddha, Po Lin (Precious Lotus) Monastery, Lantau Island-Victoria Park,
                              Hong Kong Island-Tai Mo Shan, New Territories; Hong Kong
Emei Shan-Gongga Shan-Leshan Buddha, Sichuan, China
Mt. Pulag, Luzon Island, Philippines

Planetary Gate 15      Niagara Falls, USA/Canada
Pilot Knob State Park, Iowa, USA
Akimiski Island, James Bay, Canada

Planetary Gate 16      Mount Dimlang, Shebshi Mountains, Adamwa Plateau, Nigeria
Kaalom, Lake Chad, Chad
Isangila Falls, Democratic Republic of Congo (Zaire)

Planetary Gate 17      Marco Zero-Praca da Republica-Golden Chapel, Recife and Nova Jerusalem,
                              Fazenda Nova, Brazil
Peter & Paul Rocks, Brazil, Atlantic Ocean
Parnaiba River Headwaters National Park-Capivara Mountain National Park-Confusion
                              Mountains National Park, Piaui, Brazil

Planetary Gate 18      Plaza de Mayo, Buenos Aires, Argentina
Iguazu Falls, Argentina-Brazil-Paraguay, Concepcion, Paraguay & Parque Nacional Cerro Cora, Paraguay
Plaza de Armas-Cerro Santa Lucia-Cerro San Cristobal- Parque Forestal, Santiago, Chile

Planetary Gate 19      Jebel Toubkal, High Atlas Mountains, Morocco
Pico de Teide, Tenerife, Canary Islands
Chott el Djerid, Tunisia

Planetary Gate 20      Teatro Amazonas, Manaus and confluence of Rio Negro and Rio Solimoes, Brazil
Angel Falls, Venezuela
Lago Arari, Ilha de Marajo, Brazil

Planetary Gate 21      Christ the Redeemer, Corcovado Mountain, Rio de Janeiro, Brazil
Praca dos Tres Poderes, Brasilia, Brazil
Terreiro de Jesus, Pelourinho, Cidade Alta, Salvador, Brazil

Planetary Gate 22      High Tatra, Poland & Slovak Republic
Stortorget, Gamla Stan, Stockholm, Sweden
Mytikas-Plateau of the Muses, Mount Olympus, Greece

Planetary Gate 23      Arunachala Hill, southwest of Chennai, India
Piram Island, Gulf of Cambay-Narmada River, Gujarat, India
Adam’s Peak, Sri Lanka

Planetary Gate 24      Uhuru Peak, Kibo, Kilimanjaro, Tanzania
Ukerewe Island, Tanzania-Mfangano Island, Kenya-Bugala Island, Uganda and Source of the Nile,
                              Jinga, Uganda; Lake Victoria
Mt. Nkungwe, Mahale Mountains National Park, Lake Tanganyika, Tanzania

Planetary Gate 25      Mount Belukha, Siberia & Tabun Bogdo, Altais, Mongolia
Uzynaral Strait, Ortasu, Sarymsek Peninsula, Lake Balkash, Kazakhstan
Cape Khoboy, Olkhon Island, Lake Baikal, Russia

Planetary Gate 26      The Hall of Supreme Harmony, Forbidden City, Beijing, China
Tai Shan, Shandong Province, China
Karakorum, Gobi Desert, Mongolia
Copyright © 1967-2012 Robert Coon
All rights reserved.
aut pol Tatry2006_CzarnyStaw_MorskieOkoTom Strzelec

Koncepcja Wrót 22 łączy w jednym rozległym miejscu zarówno czakram jakim ma być Wawel jak i ten w Velehradzie.

Przytoczmy tu jeszcze co napisano o Wrotach 22:

Planetary Gate 22

Inspirational Centre = High Tatra, Poland and Slovak Republic

Structural Centre = Stortorget, Gamla Stan, Stockholm, Sweden

Creative Centre = Mytikas-Plateau of the Muses, Mount Olympus, Greece
This area is south of Cracow in Poland and extends over the border into the Slovak Republic (Slovakia). This is the Key central European Earth Chakra . The highest point, Rysy, is exactly on the border of the two countries. The High Tatra area is destined to become widely known as a major Sacred Earth Site. It plays a major role in the creation of Trust and Harmony between East and West areas of Europe.

There are several important Circles activating on the outer circumference of this Tatra Gate. The Creative Centre is at Mt. Olympus in Greece and the Structural Centre is at Stockholm, Sweden. This Scandinavian Structural Circle plays a unique role in maintaining the health of the Living Earth. Stockholm is the centre of this Circle. Its full 777 mile domain extends well beyond the Arctic Circle at 66 degrees 33 minutes North. The Swedish town of Kiruna is at the centre of the sacred sites within this area beyond the Circle. It is in this region that an annual Grail-Wand Ceremony needs to be done exactly at true midnight on the Summer Solstice and again, two or three nights later, on Midsummer Night’s Eve, again at true midnight. The solstice ritual should not be done until after the sun has entered the Grail sign of Cancer. These rituals should be based upon the same spiritual principles which are at the Heart of the midsummer Glaston-Shaston (Glastonbury-Shaftesbury) rituals and are described elsewhere.

The Blessings of the Living Earth released at this time should be brought to Stockholm on the first new moon after Midsummer Night’s Eve. This begins a 2 week celebration and spiritual process during which these annual Blessings are integrated into the centre area of the Stockholm orb. This period culminates on the following Full Moon.

The final stage of this unique ritual begins on the autumn equinox and lasts to true midday on 29th September, Michaelmas Day. At this time, individuals from the Stockholm Circle travel to the High Tatras and spiritually ground within the Living Earth the Blessings and Grace generated above the Arctic Circle at the beginning of this ritual. Then the Tatras sink these forces into the centre of the Living Earth by the winter solstice.

The circle begins to be completed on the following Spring Equinox, at which time individuals in the High Tatra receive Blessings from the Living Earth which emerge from the Earth at the instant of the equinox and for a few hours after this point. Then these energies are taken to Stockholm for the 7 day period culminating on Easter at Sunrise. This time period should always include the full moon prior to Easter.

Then, individuals in Stockholm devote the 2 week period from the New Moon after Easter until the Wesak Full Moon to prayer and meditation. What has the Living Earth given us from the High Tatras? How may we use this Gift at the coming Midsummer events above the Arctic Circle? The culmination of the Wesak Full Moon in Scorpio begins the spiritual New Year and provides New information and inspiration for the Grail-Wand Union in the far north. Thus this Circle is complete. The regular Working of this ritual cycle by dedicated individuals will greatly increase the Immortal frequencies of the Planet and accelerate the complete manifestation of the Planetary New Jerusalem. The sooner this Work is started, the better!

The High Tatras is a powerful spiritual centre equally shared by Poland and the Slovak Republic. It should be established as an International Peace and Friendship Park where individuals from all over the world can come together to share Visions and Projects for creating a World of Freedom and Harmony. I am not original in these suggestions: Such ideas were put forth prior to the disruption of the area in WWII. The Tatras have traditionally been seen as a spiritual fortress of Liberty. These mountains are very ancient. Long ago, they were a large island in the middle of a central European sea. The natives use a sanskrit word for fire – vatra – which is not used by the cultures in surrounding regions. The vatra-fire of Liberty needs to be regularly evoked from the Tatras.

Elsewhere I describe a major annual ritual involving the Tatras with their Structural Component at Stockholm. A parallel ritual could be worked in relation to the Creative Component of the Tatras – Mt. Olympus in Greece. The continuing activation of the High Tatras is destined to play a major role in the creation of spiritual and political harmony between the nations of western and eastern Europe. All of Europe to the Urals is contained within the interweave of Circles related to the 3 Inspirationals – Gate 1 Glaston-Shaston, Gate 22 High Tatra, and Gate 13 Moscow-Danilov-Sergiev Posad. Iceland, an Inspirational Site, is also considered a part of Europe and connects to the mainland through both its Bonded Partnership with Stockholm and through its Creative Component at Callanish on the Isle of Lewis. The High Tatras are located at the centre of this European multi-orb complex, hence their key importance.

It is interesting that the first book in English describing the Tatras was written by V.A. Firsoff, who spent his latter years living in Glastonbury. This talented man, who wrote 32 books and was adept in many diverse areas, lived 10 years in the High Tatras.

These mountains are filled with mystic legends; lakes, grottos, waterfalls, peaks, meadows – all are clothed in myth, beauty, and magick. I will briefly mention a few Tatra locales which suggest spiritual mysteries. In Britain, there are many locations where sleeping Knights are waiting in caves, usually connected to Arthur. The Tatras have this archetype also: A cave in the Koscieliska Valley hides a Knightly group. This represents the latent Spiritual Power that the Tatra Inspirational Orb contains – waiting to be evoked in dedication to the Liberation of the Living Earth. A serpent King with a crown of gold and jewels is said to dwell somewhere within the many caves and grottos of the area. The Duck Lake is the home for a Golden Duck Spirit which gives Initiatory Wisdom to those who are pure in heart and sincere in their Quest.

On the Polish side, the large town of Zakopane is the primary base for explorers of this Inspirational Jewel. On the Czech side, the small village of Zdiar is close to the border. Rysy is the highest Polish peak and is exactly on the border. The highest mountain in the Tatras, and on the Slovak side, is Gerlachovka, at 8711 feet. From Rysy, two adjacent magickal lakes – Sea Eye and the Black Lake – may be seen below.

Golden Eagles and brown bears live in the Tatras. Poland is known as the land of the White Eagle. As the reader of my writings will well know by now, the Eagle is one of the great symbols of Liberty and Greater Vitality of Life. One of the most secluded and peaceful areas in the Tatras is a valley in the Western region called Wielka Swistowka. The large Belan Grottoes are another feature of special interest to cave explorers.

There are reputed to be many treasures hidden within hollow trees or under boulders in the Tatras. Robin Hood-style groups based themselves in this rugged region. People fleeing from political oppression often found their Liberty here. It would take many years to explore the Tatras. Although the entire area is about the size of the English Lake District, the Tatras are much more complex and challenging for the walker.

I shall conclude this very brief look at the Tatras with a legend involving 3 circles. This 3 circle pattern is central to the global pattern of the 156 Jewels: they are grouped into 52 sets of 3 overlapping orbs. This symbol is seen on the Crowley-Harris Ace of Cups (Grail) tarot card. The Tatra story is this: When you are high on a ridge or peak with an ocean of fog beneath you and the Sun in a low position, sometimes you can see your own shadow magnified upon the fog and surrounded by a circular rainbow. When you have seen your shadow within this rainbow circle on three separate occasions, then you have the Way of Everlasting Life – which many seek, and few find. If you are one of the fortunate few to experience this Initiation within the High Tatras, emanate Joyous Thanksgiving to all Life, and to all time and space, while the rainbow circle is visible. This simple ritual expands the Divine Power of Grace flowing from this great sacred Circle. It is said that, if you spend enough time at high altitude in the Tatras, it is possible to see all the colours of the rainbow within the spectacular sunrises and sunsets. With eagles, rainbows, and Liberty – the High Tatra Inspirational Circle is now in the process of awakening to its full spiritual potential. May your prayers, meditations, and actions contribute to this great Awakening!

Also in Poland, just north of Gniezno is the Biskupin Prehistoric Fort. At Czestochowa is the Monastery of the Black Madonna. Near the Russian border, in the Bialystok area, is a primeval forest, and wildlife including bison, lynx, boar, bears, moose, and elk.

In the Slovak Republic, near Kosice is the Herlany Geyser which erupts once every 30 hours. Prague is a city with a long tradition of alchemists.
Copyright © 1967-2009 Robert Coon
All rights reserved.

To wszystko dostępne na stronie: earthchakras.org

Jak widać język tego dzieła daleki jest od naukowości, jakichkolwiek uzasadnień logicznych, a całość przedstawionego materiału należy traktować w przeciwieństwie do dzisiejszych rozprawek na te tematy, jako objawienie i channeling, lub wieszcze natchnienie, które trudno zweryfikować inaczej niż przez osobiste doświadczenia (odczucia) w przedstawionych przez autora miejscach.

wawel akropol P1090573Powyżej Wawel-Akropol koncepcja renowacji Stanisława Wyspiańskiego. Wawel. Najsilniejsze miejsca mocy – a podobno jest ich na ziemi siedem – noszą nazwę czakramów. Według wierzeń hinduistów powstały one, gdy bóg Sziwa rzucił siedem magicznych kamieni w różne miejsca świata. Jeden z nich upadł na wawelskim wzgórzu. To i inne miejsca, w których upadły kamienie, mają promieniować boską energią.

Wawelskie wzgórze badał jeden z najsłynniejszych polskich radiestetów i ezoteryków Leszek Matela. Stwierdził, że miejsce to ma moc sięgającą 140 tysięcy jednostek Bovisa (to skala pomiaru natężenia promieniowania oparta na założeniu, że ogólna wartość promieniowania ciała dorosłego zdrowego człowieka wynosi 6500 jednostek). Wawelskie wzgórze jest zatem jednym z najsilniejszych na ziemi źródeł mocy.

Najsilniejsze promieniowanie występuje w rejonie pozostałości nieistniejącego kościoła św. Gereona (niestety, są niedostępne dla zwiedzających). Warto jednak pospacerować po wawelskim wzgórzu, a zwłaszcza po przepięknym, otoczonym renesansowymi arkadami dziedzińcu, nie tylko czerpiąc, jak mówią ezoterycy, siłę, ale też zachwycając się niezwykłą urodą wawelskiego zamku.

Wokół czakramu wzgórza wawelskiego krążą legendy. Podobno to tylko dzięki niemu Krakowa nie spotkał dotąd żaden kataklizm i nie spotka, bo czakram zapewnia tak silną ochronę, że miasto nigdy nie zostanie zburzone ani złupione. Czakram opiekuje się też mieszkańcami Krakowa i to dzięki niemu Karol Wojtyła został papieżem. Co charakterystyczne – tak jak w przypadku wszystkich miejsc mocy – o Wawelu krążą niezwykłe opowieści. W legendach pojawia się smok, kosmici (to oni, a nie Sziwa, zostawili tutaj zadziwiający kamień), no i jeden z Trzech Króli, który roznosząc Dobrą Nowinę po świecie, idąc do Brytanii, zatrzymał się na wawelskim wzgórzu. W moc Wawelu wierzą niezwykle mocno Hindusi – ich pielgrzymki przybywają tu gromadnie od dziesiątków lat, by pomodlić się i zaczerpnąć siły z tego boskiego miejsca.

Według radiestetów siła Wawelu bierze się także stąd, że krzyżuje się tu aż siedem linii geomantycznych. Łączą one Wawel m.in. z Rzymem, Wilnem, Jasną Górą, Jerozolimą, Gnieznem, Gizą w Egipcie i z angielskim Stonehenge.

Jeszcze inny ważny materiał dla sprawy Krzyża Zodiakalnego

związany z 7 czakrami i 12 Wrotami Ziemi, także oparty o materiał Roberta Coona, ale z innej strony internetowej Petera Simona (Niemca osiadłego w Wielkiej Brytanii):

earth_chakras2

Źródłowa mapa która powtarza się w wielu materiałach w internecie

The 7 Planetary Chakras and the
12 Gates of the Planetary New Jerusalem

The activation of the 12 Gates of New Jerusalem is described in the book – ‚The Aeon Shift ritual’ – involving the movement of the Aquarian Cross from old Jerusalem to Glastonbury (UK) in 1990 and how this event contributed towards the ending of the old Piscean Age and the initiation of the new Aquarian dispensation. This highly significant journey of the new Cross – and other journeys subsequently around the globe – are shown to have had a profound effect in many troubled regions. Explanation of why nothing further of spiritual significance can ever occur in ‚old’ Jerusalem – other than to declare and operate it as a neutral and non-denominational ‚City of Peace’ shared equally by all the religions still projecting onto it emotionally. A fitting final tribute to the sanctity of this revered planetary powersite that has for too long been a human battleground.

How recent power site activations and grid re-alignments have brought about major social and political changes, e.g. South Africa, the fall of communist empires, German reunification, Ireland, Israel/Palestine, Bosnia and Peru etc.

The Aquarian Cross
Grail Symbol of the Universal Christ Consciousness.

This is an equal-armed and perfectly balanced cross with an open center incorporating the Golden Mean and Vesica Pisces symbols – the basis for all „Sacred Geometry”. Additionally, the point of overlap of the two circles represents the pre-Christian symbol of the fish, the vulva or the proverbial „eye of the needle”- through which we must all pass sooner or later in perfect balance in order to achieve Christ Consciousness.

As the last cross of the Piscean era, it opens the heart and prepares us to access the new dimension through the inner balance that was taught and demonstrated by Jesus Christ two-thousand years ago.

Its form was given to author Simon Peter in vision, and under spirit guidance was specifically constructed in ‚old’ Jerusalem. It then became the vehicle for the Aeon Shift ritual in which the Glastonbury region of southwest England became the long prophesied earthly anchor point for the higher dimensional ‚New’ Jerusalem. This power center – the planetary heart chakra – now becomes the global spiritual focus for the new Aquarian dispensation. The Crop Formation phenomenon in south west  England is further and spectacular proof of the fulfillment of prophecy!

tyle z http://www.wholisticworldvision.org/infinity_map.html

10_SiwaInne miejsce mocy to związana z Amazonkami oaza Siwa na Sucharze (Sak-Hara, Hara Saków] związana z wojnami Persów i dziejami Dziwnyjusza-Dionizosa.  Niektóre legendy mówią, że świątynia została założona w 1385 roku p.n.e. przez Egipcjanina Danausa, inne że przez Dionysiusa, którego wyprawa zagubiła się gdzieś w piaskach pustyni i na skraju wyczerpania uratował ich bóg w postaci barana, który doprowadził ich do jednego ze źródeł w Siwie. Tajemnicza postać barana pojawia się również w wielu starych opowieściach Siwan. Jak mówi jedna z nich, grupa mieszkańców Siwy wędrujących przez pustynię była poprowadzona przez boskiego barana do zaginionego miasta, w którym było wiele alej posągów czarnych lwów. Gdy próbowano później zlokalizować i odnaleźć ponownie to miejsce okazało się to niemożliwe. W obydwu przypadkach pojawia sie bóstwo w postaci barana, które ukazało się ludziom i wskazało im bezpieczną drogę. Być może dlatego symbolem boga Siwy była głowa barana.

„… ludzie odnajdowali zaginione miasta na pustyni blisko oazy Siwa, ale później znikały one bezpowrotnie i ich położenie wyznaczają obecnie wzgórza piasku.”

„Był święty kamień w oazie Siwa o dziwnej mocy przyciągania mężczyzn. Przyciągał ich do siebie, a gdy dotykali go — przyklejali się do niego. Wszelkie wysiłki były daremne, jedynym uwolnieniem była śmierć.”

Po przeczytaniu tych tekstów zwraca jednak uwagę, że wśród drugiego rzutu Świętych Miejsc, które autor R. Coon określa jako Wrota Ziemi (co można rozumieć też jako Portale Ziemi), a których już współczesne powielenia idei Coona nie obejmują, znajduje się duży obszar pomiędzy Krakowem-Katowicami a Ostrawą zwany tutaj Wysokie Tatry, a w Polsce znany z właściwości czakramu Wawelskiego i systemu Świętych Wzgórz powiązanych z Orionem i Syriuszem. Leszek Matela włącza tam też Welehrad, który w owym obszarze można zamknąć. Także Delfy pokryją się z innymi Wrotami Coona, na Olimpie, a Glastonbury będzie odpowiadać Stonehenge.

Musimy się teraz zatrzymać przy postaci Alfreda Watkinsa. Okazuje się, że polski artykuł pani Poznańskiej i praca pani Anety Cichockiej mają solidne podstawy. Koncepcja Watkinsa jest bowiem starsza jeszcze o 50 lat  w stosunku do swej zmodyfikowanej wersji przedstawionej przez Roberta Coona w 1967 roku, pochodzi dokładnie z roku 1921.

Alfred_Watkins

Prekursor Wielkiej Drogi Smoka Alfred Watkins (1855- 1935)

Alfred Watkins (27 January 1855 – 15 April 1935) was a businessman, self-taught amateur archaeologist and antiquarian who, while standing on a hillside in Herefordshire, England, in 1921 experienced a revelation and noticed on the British landscape the apparent arrangement of straight lines positioned along ancient features, and subsequently coined the term „ley”, now usually referred to as ley line, because the line passed through places whose names contained the syllable „ley”.[1]

Watkins’ ideas are not generally accepted by archaeologists. At first it was thought that the ancient Britons were too primitive to have devised such an arrangement, but this is no longer the argument used against the existence of leys. More crucially there are so many ancient features that finding some in approximate alignment is highly likely. Watkins was sensitive to such arguments and argued for caution. He also drew up a list according to which landscape features could be given values between ¼ and 1 point, five points or more being required as evidence of a ley.

Watkins’ work was revived and popularised from the 1960s following John Michell’s book The View over Atlantis published in 1969. Michell merged Watkins’ ideas with mystical concepts that were absent in Watkins’ own work.[3] In 2004, John Bruno Hare of ‚Internet Sacred Texts Archive’ wrote:

Watkins never attributed any supernatural significance to leys; he believed that they were simply pathways that had been used for trade or ceremonial purposes, very ancient in origin, possibly dating back to the Neolithic, certainly pre-Roman. .. He was an intensely rational person with an active intellect, and I think he would be a bit disappointed with some of the fringe aspects of ley lines today.
—John Bruno Hare, 17 June 2004[4]

In 2002 Watkins had a beer named after him, „Alfred Watkins’ Triumph”, brewed by Wye Valley Brewery Ltd.[citation needed]

ley-lines2Inna geomantyczna siatka Ziemi

Books by Alfred Watkins

  • Early British Trackways, Moats, Mounds, Camps and Sites, Simpkin, Marshall, Hamilton, Kent & Co. (London); The Watkins Meter (Hereford), 1922
  • The old straight track: its mounds, beacons, moats, sites, and mark stones, 1925
  • The Ley Hunter’s Manual, 1927

pic21

Odsyłam też na stronę Paula Devereux:

http://www.pauldevereux.co.uk/html/body_leylines.html

i na Youtube:

http://www.youtube.com/watch?v=2wE1rfvWBNY

ley-lines-uk

Mapa 5 – Wielkie głazy ustawione w kręgu na angielskiej równinie Stonehenge – w L’Ark Hill, to chyba najbardziej znane na świecie miejsce mocy. Od tysięcy lat pielgrzymują do niego ludzie szukający uzdrowienia. I to z bardzo daleka – odkryto tu np. mogiłę tzw. Łucznika z Amesbury z lat 2400 -2200 p.n.e., pochodzącego z Alp! Przez wieki uważano, że w błękitnych głazach tkwi ogromna moc. W XI wieku nawet leczono wodą, którą obmyto głazy. Dziś też do Stonehenge przyjeżdżają setki ludzi. I to nie tylko by podziwiać ważące 25-45 ton głazy, ale także, by zaczerpnąć sił lub przeżyć duchową odnowę. Ze Stonehenge wiąże się mnóstwo legend.Stonehenge było precyzyjnym instrumentem astronomicznym zdolnym do podążania za zmianami wśród wielu konstelacji. Stonehenge było także w stanie opisać cały cykl precesji równonocy.

Photo from http://longandwrong.wordpress.com

Ze strony Kate Shremsday

: http://kateshrewsday.com/2012/10/29/the-ley-of-the-land/

They sound like a poem written by one of Tolkein’s dwarves: tump, tumulus, mound, twt, castle, bury, garn, tomen, low, barrow, knoll, knap, moat and camp.

Whilst apart they are a curiosity, together they lead us a merry dance.

They began in 1921, or alternatively, they began just before history.

But let us go with the twentieth century theory at present. Shortly after our Summer solstice, on June 30 of 1921, a businessman, keen amateur photographer and beekeeper was in his automobile, travelling near a village called Blackwardine.

Alfred Watkins loved his archaeology and his antiquities, and so when he espied a Roman fort he felt he must pull over and take a look.

He pulled out his battered old map. And he noticed a pattern which was to absorb him for the rest of his life. He is said to have told his family it was like ‘a chain of fairy lights’: a set of ancient sites- old churches, standing stones, crosses, causeways and hill forts. And to his mind they were arranged in a geometrical straight line.

And where there is one line, Alfred reasoned, why, there must be others.

With more zeal than rigour, he set about identifying a set of lines which criss-cross the British Isles, linking the old places.

His theory, enthusiastically expounded in Early British Trackways – moats, mounds, camps and sites -runs like this: in early times when Britain was almost totally forested and visibility on the ground was much less far-seeing than it is today, early man had straight lines of travel which ran from peak to peak.

But men needed more than the peaks for navigation. And so they sited their important places along the lines. These were made of one of three elements: earth, water or stone.

They even had a name, Watkins effervesced. You could find it if you looked carefully at the litany of British place names: The Ley Farms exist in several places; Wyaston Leys, Tumpy Ley and Red Lay, near Letton, and Redley in the parish of Cusop.

Surely, these were Ley lines?

And while the archaeological and antiquarian worlds snorted in derision, Alfred Watkins continued his crusade for the Ley Line for the remainder of his life.

The theory needed something to season it, though. A little salt and pepper to ginger it up.

Enter John Mitchell, Eton-educated member of the hippy hierarchy, author of The View Over Atlantis and so many other books which re-ignited our passion for the old places. It was Mitchell who resurrected Watkins’ lines and used them to mystify a landscape which had become mundane.

His premises were so engrossing, so seductive, that a whole counter-culture grew green and vigorous around it.

Look at the map: Glastonbury Tor is the focus for a veritable spaghetti junction of lines, a perfect ancient centre for the tie-dye set.

screen-shot-2012-10-29-at-07-41-56Photo from glastonburytor.co.uk

Now, the lines are surrounded by a mist of affable hokum. Ghosts feel more at home at the junction of a Ley Line, happenings happen with more frequency, mystery is commonplace there where the lines meet.

Praeternatural poetry: painted poppycock. But the tales bubble up as if from a sacred Briton spring. Take a look here at some of the Cotswold routes: at the old monk who haunts the line’s beginning at Pershore Abbey, of the child drowned at the old Mill which still walks its boards, the bumps and bangs made by the wraith in breeches and a felt hat at Vine Cottage; of monks disappearing at Winchcombe Hill, and the haunted fairy-infested mound at Bell Knapp.

There are more stories than there are lines.

And despite a sardonic exercise in which telephone box plotting led to a similar grid created by archaeologist Richard Atkinson, we persist in believing the lines have potent psychic energy.

Because, like the litany which opened this post: the idea has too much poetry for us to discount it.

510KCA96P2L._SL500_AA300_

Wreszcie ostatni już, ale wielce znamienny materiał, który łączy sprawę czakramów Ziemi z Wielkim Graalem. W grudniu 2012 roku w natłoku informacji o końcu świata umknęła czytelnikom informacja o tym, iż Królowa Angielska odwiedziła ośrodek kryptologiczny  pod Londynem i wyróżniła imiennie parę kryptologów którzy pracowali jeszcze przy Enigmie i Bombie Turinga, a więc także przy pracach związanych z tajemnicami Niemców z II Wojny światowej. Jak widać wracają panowie Rejewski, Różycki i Zegalski oraz wraca Ślęża i hitlerowski Kompleks Olbrzyma (Rise) oraz tamtejsze ówczesne poszukiwania Graala przez Hitlerowców.

Materiał opublikował sekretynauki.Focus.pl 15 12 2012 roku

Shugborough_arcadia

Graal (grial, gral, goral-horał) i Koh-i-noor Kamień Sziwy a czakramy Ziemi

http://sekretynauki.focus.pl/sekrety-cywilizacji/kamienny-graal

Kamienny Graal (fragmenty)

15:12:2012Kategoria Sekrety Cywilizacji
Autor Adrianna Michalewska

Para sędziwych brytyjskich kryptologów ogłosiła odczytanie tajemnej inskrypcji, dotyczącej tożsamości najbardziej poszukiwanego skarbu chrześcijaństwa – świętego Graala. Tego roku spotkali się z królową Elżbietą II. Czy brytyjska monarchini poznała odpowiedź na pytanie o stan i kształt legendarnej relikwii?

Liczne na przestrzeni wieków poszukiwania świętego Graala nie mogły się powieść, ponieważ Graal prawdopodobnie nie był tym, za co go uważano: kielichem, z którego Jezus pił podczas Ostatniej Wieczerzy, a do którego później Józef z Arymatei zebrał krew wypływającą z przebitego włócznią boku Chrystusa. Najbardziej tajemniczy obiekt chrześcijaństwa mógł być… kamieniem. Do tego kamieniem czczonym przez pogan, któremu chrześcijaństwo nadało cechy boskości. Czyżby zatem historia o kielichu miała wprowadzać poszukujących w błąd? Nie byłoby w tym nic dziwnego, zakładając, że Strażnicy Graala mieli ukryć go przed tymi, którzy nie są Graala godni.

Doktor Richard William Barber, brytyjski mediewista, już od lat lansuje tezę, że Graal to kamień o tajemniczej mocy. Tę teorię potwierdzałyby też legendy, które nagromadziły się wokół postaci Wolframa von Eschenbacha, twórcy arturiańskiego eposu „Parsifal” opisującego Graala. Von Eschenbach, mistrz alchemii, mógł w zaszyfrowanej formie eposu zapisać swoje prace nad poszukiwaniem kamienia filozoficznego, który byłby reprezentowany przez Graala, a alchemicy – przez poszukujących rycerzy. Ponieważ Graala mógł odnaleźć tylko rycerz czysty duchem, w średniowieczu wierzono, że alchemik przystępujący do dzieła winien poddać się gruntownemu oczyszczeniu duchowemu, uwalniając siebie od nieczystych myśli i pychy.

W średniowieczu krążyły też legendy o pochodzeniu Graala z korony Lucyfera lub o szlachetnym kamieniu zamienionym w Graala, dającym moc w Babilonie. Kolejno kamień miał być w posiadaniu Melchizedeka, Abrahama, Mojżesza (ten miał umieścić kamień w Arce Przymierza), Dawida i Salomona. Wolnomularze, powiernicy tajemnej wiedzy, posądzani o wpływanie na losy świata, to ich następcy. Ich mistrz Hiram – budowniczy świątyni Salomona, to nikt inny jak człowiek pracujący w kamieniu. Czy zatem był depozytariuszem tajemnej wiedzy, za którą przyszło mu zapłacić życiem?

Kosmiczna skała
Lapis betilis to nazwa pochodzenia semickiego, która odnosi się do starożytnych kamieni, czczonych w wielu religiach. Celtowie swoim władcom budowali kamienne grobowce – dolmeny, a granice posiadłości oznaczali wielkimi głazami. Składali też ofiary przy pojedynczych kamieniach, które w ich wierzeniach były wejściem do królestwa zmarłych. Ośrodkiem świątyni w Delfach był omfalos, kamień; w centrum Mekki znajduje się kamień Kaaba, który – według legendy – początkowo był biały, a wchłaniając w siebie grzechy wyznawców – stał się czerwono-czarny. W rzeczywistości kamień al-hadżar al-aswad (rozbity na trzy mniejsze) jest meteorytem lub fragmentem lawy i czczono go już w czasach przedislamskich.

Inne święte kamienie, czczone przez ludzkość, to kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań odebrane przez Mojżesza od Boga. W Biblii natrafiamy też na kamień szafirowy o boskiej naturze (Księga Wyjścia 24, 9–10). Arka Przymierza określana jest jako relikwia stworzona z dwóch kawałków meteorytu. Ołtarze w judaizmie buduje się z dwunastu kamieni, na żydowskich nagrobkach odwiedzający kładą kamienie. Opoką dla Kościoła Jezusa ma być Piotr, czyli Skała. Perskie bóstwo Mitra, czczone potem w starożytnym Rzymie, narodziło się w kamieniu. Jerozolimska skała Moria otaczana jest szczególną czcią zarówno przez Żydów, jak i muzułmanów. Kamieniem z procy Dawid powalił wielokrotnie silniejszego Goliata.

Kamienie o potężnej mocy znane były również w Azji. Kamień Chintamani, pochodzący z Szambali, mitycznej krainy znajdującej się w Tybecie na granicy świata rzeczywistego i duchowego, miał mieć moc równą mocy przypisywanej Graalowi: pozwalał uzyskiwać zdolności telepatyczne i wpływał na rozszerzenie świadomości tych, którzy się nim posługiwali. Szmaragd z korony Lucyfera ma swój odpowiednik w hinduizmie. Urna, perła z czoła Śiwy, to trzecie oko, źródło spokoju i rozumienia, wiecznego szczęścia i zagubionego skarbu mądrości.
Ludzkość od zarania dziejów wierzyła, że meteoryty to zesłane przez Boga kamienie, które mają niezwykłą moc. Świątynia Artemidy w Efezie, której budowę rozpoczęli w VI w. p.n.e. architekt Chersifron z Knossos i jego syn Metagenes, była uważana za jeden z siedmiu cudów świata. Podobno tam właśnie przechowywano duży czarny kamień pochodzenia niebiańskiego. Arystoteles i Pliniusz Starszy pisali, że w roku 467 p.n.e. w Ajgospotamoj w Tracji spadł meteoryt, którego rozmiary bliskie były wielkości pojazdów ciąganych przez woły. Mieszkańcy XV-wiecznego Maroka modlili się do kamienia będącego prawdopodobnie meteorytem żelaznym.

Naczynie z kamienia

…Pochodzenie słowa Graal może wyjaśniać, skąd wzięło się wyobrażenie o Graalu jako kielichu. Wczesna forma „grial”, pochodząca ze starofrancuskiego, wywodzi się z łacińskiego słowa „gradalis”, będącego określeniem naczynia używanego do podawania do stołu podczas posiłków. W Langwedocji i Prowansji „grasal” lub „grazal” oznacza naczynie gliniane, a nordyckie „gryta” to garnek….

Odkodować relikwię
Brytyjska Rządowa Szkoła Kodów i Szyfrów – znana pod nazwą Government Code and Cypher School – to angielskie serce największych tajemnic poddanych Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. Do pałacyku, znajdującego się niecałe 100 kilometrów od Londynu, tuż przed II wojną światową przeniesiono siedzibę brytyjskich kryptologów. Pod kryptonimem Station X służyła ona także podczas wojny angielskiemu wywiadowi M16. Ukryta siedziba przez całą wojnę była jednym z największych skarbów Churchilla. Samo osadzenie kryptologów w Bletchley Park było tak tajne, że akcję upozorowano wielkim polowaniem u kapitana Ridleya, aby nikt nie zorientował się we właściwych działaniach brytyjskich służb wywiadowczych. Najsłynniejszym kryptologiem Bletchley Park był Alan Turing, pionier w dziedzinie informatyki i genialny matematyk. W 1954 roku popełnił samobójstwo po oskarżeniach o homoseksualizm.

Dotychczas sądzono, że ukoronowaniem poczynań kryptologów z Bletchley Park było złamanie kodu niemieckiej Enigmy, co pomogło aliantom wygrać wojnę. Prace opatrzone były najwyższym symbolem tajności i prowadzone pod kryptonimem ULTRA. Może jednak wspólny sukces polskich, brytyjskich i francuskich kryptologów nie był największym osiągnięciem zespołu? Podczas II wojny światowej w tym centrum łamania wszelkich tajemnic wojskowych zatrudnionych było prawie 10.000 kryptologów. Szefowie służb specjalnych od lat 30. XX wieku ukrywali najważniejsze dokonania łamaczy kodów aż do końca wojny…

shugborough_2-257x300

Shepherd’s Monument w Shugborough [czytaj tutaj]

Tajemnicza inskrypcja
Co właściwie odczytano w Bletchley Park i dlaczego wszystko zostało opieczętowane klauzulą najwyższej tajności zwaną Official Secrets Act? Kluczowym elementem zagadki jest kamień z tajemniczymi inskrypcjami, których pochodzenie może wskazywać na miejsce ukrycia Graala. Głaz w posiadłości Shugborough od dawna fascynował poszukiwaczy tajemnic. Wyryto na nim tajemniczy ciąg liter OUOSVAVV poprzedzonych zamieszczoną nieco niżej na początku literą D i na końcu M. Powyżej wykuto lustrzane odbicie malowidła Nicolasa Poussina „Et In Arcadia Ego”, które samo w sobie stanowi wielką zagadkę. Płaskorzeźba ma być wspomnieniem – epitafium zmarłego, którego życie przebiegało w ziemskiej Arkadii. Jednak niemiecki historyk sztuki Erwin Panofski dowodzi, że napis ten jest metaforą oznaczającą kruchość ludzkiej egzystencji, nad którą zawsze wisi widmo śmierci. Sam tekst od lat uznawano za tajemny ciąg znaczeniowy, który stanowi zaszyfrowaną informację masońską. Relief przedstawia kobietę i pasterzy, którzy wskazują na dwie litery w napisie. Znamy dzisiaj co najmniej siedem propozycji odczytania zaszyfrowanego tekstu. Cztery z nich oparte są na akrostychach i sugerują, że litery te to zaszyfrowane wyznania uczuć właścicieli posiadłości, a może odniesienia do starotestamentowej Księgi Koheleta mówiącej o marności tego świata. Trzy kolejne odnoszą się do liczb, które są odpowiednikami zamieszczonych łacińskich liter i mogą być drogowskazem, w jakiej odległości ukryte zostały skarby lub masońskie tajemnice….

Shugborough_inscription

…Osiem liter na kamiennym bloku Shepherd’s Monument w Shugborough wciąż nie odsłoniło światu swojej tajemnicy. Jednak Sheila i Oliver Lawnowie przyznali, że te pozornie nic nieznaczące symbole to klucz do kryjówki, w której ukryto Graala. Jednocześnie ci dziewięćdziesięcioletni szyfranci zobowiązali się do całkowitego milczenia, podpisując Official Secrets Act, przysięgę zachowania najwyższej tajemnicy państwowej. Tym samym wszelkie informacje dotyczące postępu ich prac stały się dostępne jedynie dla Jej Królewskiej Mości Elżbiety II i kilku osób z rządu.

O wadze zarówno pracy, jak i przypuszczalnie odkrycia państwa Lawn świadczy to, że królowa podczas ostatniej wizyty w Bletchley Park poświęciła im sporo czasu, aby zaznaczyć, jak bardzo docenia pracę obojga kryptologów….”

794px-Shugborough_fingers_pointing_to_letters_(close-up)

Mieliśmy tutaj okazję porównać pierwotny oryginał Idei z wczesnej fazy Wielkiej Zmiany z roku 1967, pełen ezoterycznych banałów i pustosłowia, z jego wersją uwspółcześnioną, zredukowaną, podpartą „naukową” logiką, czy też jakby to sformułowała poważna NAUKA, „pozorami uzasadnień naukowych”. Gdy patrzymy na to zjawisko z drugiej strony, WIARY i Wiedy, jest to dla nas wiedza oparta o bardziej dzisiaj rozwinięte i dostępne wyliczenia i pomiary energetyczne oraz teorie mocniej zahaczone w fizyce i oparte o matematyczne wyliczenia (koncepcje Harameina, czy pomiary geomantyczne, auralne itp). Po niemal 150-ciu latach proces Zmiany doprowadził w każdym razie do bezwzględnego uznania przez społeczność Ludzi istnienia punktów energetycznych Ziemi.

Po tej nieco dużej dawce cytatów jesteśmy już chyba w domu, czyli u źródła. Nasze podejrzenia potwierdzają się o tyle, że mamy tutaj uchwyconą wczesną fazę powstawania tej koncepcji oraz udało nam się zauważyć rozwój owej idei wraz z procesem jej uszczegóławiania.

Widzimy, że koncepcja Alfreda Watkinsa nie ma wiele wspólnego z wizją R. Coona. Jest ona bardzo podobną obserwacją do tej, której ja sam dokonałem, podobną do tej, której dokonało wiele osób, w tym Rosjanie w XIX wieku. Autor koncepcji brytyjskiej nie wyciąga nieuprawnionych wniosków, nie snuje wizji, iż Stonehenge jest Czarkramem ani Wrotami Ziemi, ukazuje tylko pewne odkryte prze siebie linie, w których ustytuowane są archaiczne budowle i budynki świątyń z odległych epok. Założę się, że podobne będą opracowania rosyjskie do których nie dotarłem. Widać to z ich opisu dokonanego przez Leszka Matelę.

Także sam Leszek Matela daleki jest od kreślenia absolutnie pewnej wizji tych a nie innych 7 Czakramów, umiejscowionych niepodważalnie w wymienianych przez niego miejscach. Jeszcze dalszy jest od wytyczania kanałów energetycznych Ziemi. Uważa on, że miejsc mocy jest bardzo wiele i że tworzą różne pozytywne i negatywne, linie geomantyczne/energetyczne.

Ja sam, na podstawie odkrytych związków między położeniem starożytnych budowli  czy Miejsc Świętych (wzgórz, kopców, megalitów, menhirów) uznawanych przez ludzi za miejsca mocy, nie poważyłbym się określić przebiegu Kundalini (kędylinii) Ziemi. Tym bardziej  dwóch kundalini w heliksowym splocie dwóch węży. Na obecnym etapie wiedzy uznając za niepodważalny fakt istnienie wielu punktów mocy geomantycznej na Ziemi, które rzeczywiście wykazują regularność w swoim geograficznym rozkładzie, nie podjąłbym się też określić ich związków z energią „in” czy „yang”. Dopiero dokładniejsze określenie wieluset albo i tysięcy punktów mocy, połączone z obiektywnym pomiarem owej „mocy” w tych punktach, pozwoliłoby wyznaczyć przebieg Węża Męskiego i Węża Żeńskiego oraz określić dokładnie Czakry.  Póki co z tego co wiem Skala geomantyczna Bovisa jest skalą „płynną”. Musimy się więc zadowolić w tym względzie intuicją i niczego nie przesądzać, aż do czasu wykonania tej wielkiej pracy identyfikacji punktów mocy, wykreślenia mapy i dokonania pomiarów.

Na podstawie intuicjii, „pomiarów” w skali Bovisa oraz „odczuć” setek tysięcy osób możemy jednak uznać za fakt, iż Wzgórze Wawelskie i Ślęża są niezaprzeczalnymi Ośrodkami Mocy. Możemy też WIERZYĆ, że inne wskazywane miejsca w Polsce i na świecie są owymi miejscami mocy.

Wiki:

Skala Bovisa – używana przez radiestetów i zwolenników geomancji, skala służąca do pomiaru promieniowania oraz określania poziomu bioenergetycznego. Sformułowana przez francuskiego radiestetę André Bovisa (1871 – 1947).

Jednostka skali Bovisa nie ma ściśle określonej definicji. Nie jest to również żadna wielkość fizyczna, którą można w sposób dokładny zmierzyć. Pomiar wykonywany jest przez różdżkarza (radiestetę), który badając określone miejsce lub obiekt przy użyciu odpowiedniego sprzętu (np. wahadła, różdżki) deklaruje liczbę Bovisa.

Wartość 6500 w skali Bovisa jest uznawana za wartość „neutralną” i jest uznawana za wartość promieniowania ciała dorosłego, zdrowego człowieka. Wartości promieniowania poniżej 6500 są uznawane za szkodliwe dla organizmów żywych, natomiast wartości powyżej 6500 wskazują na promieniowania działające korzystnie.

Oryginalna skala Bovisa zakłada wartości graniczne od 0 do 10000 jednostek. Wartość 10000 (w tej skali) to maksymalne natężenie promieniowania odbierane przez ciało fizyczne.

Wiara i Wieda, jak wiemy, to nic gorszego od nauki, bo nauka jest także swego rodzaju wiarą i wiedą opartą na intuicji i zgodzie większości co do niepodważalności pewnych twierdzeń.

Mamy teraz pewność że koncepcja Drogi Wielkiego Smoka złożonego z dwóch Węży: Pierzastego Męskiego  i Tęczowego Żeńskiego, to koncepcja z lat 60-tych XX wieku, związana w ruchem hipisowskim, rewolucją Dzieci Kwiatów i Ery Wodnika, odwrotem młodzieży od militaryzmu, protestami antywojennymi i antykapitalistycznymi.

Czy z tego powodu powinniśmy ją całkowicie odrzucić? Oczywiście nie, co wykazaliśmy na koniec rozważań (powyżej) o Kundaliii i Czakramach Ziemi.

Czas buntu w latach 1960-1970 był ważnym etapem zachodzącej Zmiany. Dochodzimy teraz do punktu wyjścia naszych rozważań. Wiemy, że nic nie dzieje się przypadkiem. Także nie przypadkiem w 1967 roku sięgnięto do filozofii Wschodu i wykonano zwrot w kierunku przyrody i sił natury, do braterstwa i więzi pomiędzy Człowiekiem a Ziemią, więzi Człowieka z roślinnością i zwierzyną, z ekosferą, która powinna być nieanruszalna. Pojawiło się hasło wegetarianizmu, używano naturalnych barwników do tkanin, zwrócono się ku plemiennym formom życia społecznego (komuny hippisowskie), odwoływano się po raz pierwszy do haseł solidarności między narodami, do wspólnoty życia i do praw Człowieka, nawoływano do zaniechania wojny w Wietnamie i do zakończenia rzezi zwierząt w ubojniach. Mężczyźni i kobiety manifestowali długimi włosami puszczonymi swobodnie na wiatr oraz swoim fantazyjnym strojem ideały wolności społecznej i swobody osobistej, prawa do bycia sobą. W tym miejscu widzimy wcieloną ponownie w życie realizację opóźnionej przez II Wojną Światową i jej Hiperdestrukcję, Wielkiej Zmiany. Z 30 letnim opóźnieniem zrealizowały się wtedy procesy, które mogły być zrealizowane w latach 1920-1940. Destruktorzy nie zatrzymali Zmiany, lecz tylko przesunęli ją w czasie i miejscu. Rewolucja obyczajowa nie wybuchła w Polsce i w Niemczech, co by się stało, gdyby nie wojna. Przeniosła się do USA i stamtąd wróciła do Europy w 1968 roku, na ulice Paryża i Londynu. W tym samym roku była już także w Polsce, a stąd zaatakowała wszystkie Demoludy. To przeniesienie miejsca jest znamienne. Oto bowiem sercem cywilizacji Północno-Zachodniej przestała być Europa a stały się USA. Jednakże geopolityczne serce wcale się nie przeniosło. Cała gra toczyła się wciąż wokół Żelaznej Kurtyny. Zauważmy, że nadal ta gra toczy się na linii Zachód – Rosja/Afganistan/Iran/Chiny/Indie.

Ruchy Zmiany z lat 60-tych XX wieku przybrały niedługo pozapacyfistyczny (punk, skin), agresywny i militarny charakter. Wyłoniły się z nich na świecie  grupy terrorystyczne w rodzaju Baader Meinchoff, Czarnych Panter i Czerwonych Brygad (dowodzonych nomen omen przez Mario Morettiego – zwolniony z więzienia 1994, które zamordowały Aldo Moro, premiera Moro – przypadkowe zbieżności???), a w końcu do arabskiego Czarnego Września kierowanego przez Jasera Arafata (była to komórka Al-Fatah) zamordowanego przez otrucie, prawdopodobnie rękami agentów wywiadu Izraelskiego. Wyłoniła się z nich także polska rewolta 1968 roku, 1976 i 1980 roku, a przede wszystkim Solidarność, która obaliła Żelazną Kurtynę.

Rok 1989 to jest punkt zwrotny, w którym na powrót Ośrodek Wielkiej Zmiany przeniósł się z USA do Serca Świata, do Polski i ponownie centrum Przemiany Ducha złączyło się  z Ośrodkiem Geopolityki. Oznacza to iż stąd płyną od tego momentu impulsy do przemian społecznych, kulturowych i politycznych. Amerykańskie paliwo rewolucji duchowej już się wypaliło. USA, choć niektórzy tego nie widzą wypada z roli Hegemona Świata. Pozycję USA zaczyna równoważyć Układ Wschodni: Rosja/Iran/Chiny/Indie. Serce Świata jest na osi konfliktu – jak zwykle, nic się w tej kwestii nie zmienia.

czakram geopolityczny ZiemiDuchowa i geopolityczna kundalinii oraz główny czakram Ziemi

Spadkobierczynią tamtej rewolucji jest dzisiejsza Al-Kaida, powszechnie potępiana, bo antyamerykańska i antyizraelska. Dzisiejsza tzw. „Wojna z Terroryzmem”  jest przejawem tej samej „wojny” toczącej się od XIX wieku, tej o której wspomniałem na wstępie, a tak naprawdę jest to wojna odwieczna – Wojna między Starym a Nowym.Istotne jest rozpoznanie gdzie jest „stare” a gdzie „nowe”, „co jest stare” a „co nowe”. Skąd promieniuje Wielka Zmiana. Pozornie przyjmuje się iż z Zachodu i USA, ale to nie jest prawda. Wschód, kraje arabskie zmieniają się pod wpływem wzorca z Polski (Solidarność). Nie zawsze udaje im się to tak dobrze jak nam. Zmienić Indie w kraj wyzwolony od Anglików bez jednego wystrząłu to jedno, ale zmienić, jak tego dokonali Polacy, Świat bez jednego wystrzału, to co innego. Liczba ofiar Stanu Wojennego w Polsce to kilkaset osób. Algieria, Egipt, dziesiątki tysięcy. Chiny i Tienanmen, to także próba powtórzenia doświadczenia polskiego, ale krwawa i przemiana tylko cząstkowa (2600 zabitych, 7000 rannych). Ale jednak i Chiny zostały przemienione – sekretarz KPCh odszedł w 1989 roku, a kurs gospodarczy uległ całkowitej zmianie. Chiny zmieniają się dalej bardzo dynamicznie. W krajach arabskich rozwija się też ruch wyzwolenia kobiet.Wzorcem, tego ruchu i jego zaczynem nie był Zachód, lecz ideologia ZSRS – „Kobiety na traktory!”. To na Północnym-Wschodzie Cywilizacji (Szwecja, Polska, Rosja) realizowano prawdziwe wyzwolenie kobiet.

To co opisaliśmy powyżej ma związek z kundalinią i czakramem głównym Matki Ziemi. Ma go bo czakram i kundalinie to ośrodki energii Przemiany i Osie Przemiany. Przemiany, którą możemy zaobserwować realnie i dotykalnie. Widzimy też działanie tego Ośrodka w czasie. Nie potrafimy precyzyjnie pokazać punktu, ale jesteśmy w stanie zlokalizować dokładnie okolicę. Jest to opis procesu, który nabierał rozpędu w XX wieku, rozchodził się od tego Ośrodka i osiąga obecnie swoje apogeum. Odbywa się wzdłuż Osi, które wiją się niczym wąż z Północnego Zachodu na Południowy Wschód, tyle że nie przebiegają one przez ośrodki turystyczne i atrakcje kulturowe świata Zachodniego. Główne czakramy Ziemi znajdują się w Europie Centralnej – tu jest Środek Wagi Prawdy i Ośrodek Wielkiej Zmiany.

Mamy tutaj oto  obraz Wielkiej Zmiany w płaszczyźnie społeczno-politycznej struktury świata, obraz całego ciągu paroksyzmów społeczno-obyczajowych o globalnym zasięgu. Ta wielka Wojna wchodzi właśnie w finałową fazę. Weszła  w nią wiosną 2012 roku, a punkt krytyczny został przekroczony w czerwcu 2012 roku i ma związek z przechwyceniem drona USA przez Iran.

Wydawałoby się, że co ma piernik do wiatraka – terroryzm i Kundalinie Ziemi? Jak widzicie ma – źródło jest to samo – Wielka Zmiana. Ta Wielka Zmiana, to zjawisko wszechobejmujące i wielopłaszczyznowe.

Wielka Zmiana to także zmiana sposobu widzenia świata i Rzeczywistości przez pokolenie wchodzące w dorosłość około 1960 roku. To Zmiana Świadomości tego Pokolenia jest powodem przeobrażeń i towarzyszących im w oczywisty sposób konfliktów, które są ścieraniem się Starego z Nowym, które są „przejawami” toczącej się przemiany. Elementem tej Zmiany jest przemiana obyczajowa i mentalna. Walka o równouprawnienie kobiet, o ich wyzwolenie rozpoczęta w latach 20-tych XX wieku praktycznie dla Zachodu i Północy Świata już się zakończyła. Jej linią jest teraz Mała Azja – świat islamski, Indie i Afryka. Oczywiście nie wszystko co powinno być wykonane dla pełnej równości kobiet i mężczyzn jest już na Północy wykonane.

Przyszedł obecnie czas i TO realizuje się na naszych oczach, na dalszą Przemianę Świadomości Ludzi. Jest to proces prawdziwego mentalnego i duchowego wyzwolenia Ludzkości spod przemocy podwójnej kontroli społecznej narzuconej przez aparaty państw i aparaty zniewolenia religijnego. Przemoc ta ma swoje źródło w stosunkach produkcyjnych i dystrybucji dóbr . To jest proces wyzwalania się z systemu post-rzymskiego, post-feudalnego, kapitalistycznego. Jest mi przykro, że polscy kapitaliści tak krótko mogli się cieszyć z nieograniczonego niemalże kapitalizmu. Widzimy, jak bardzo jest on usocjalizowany w całej UE, ale i to musi się skończyć. Jest mi smutno, gdy myślę, że być może mało kto w Polsce będzie miał okazję poczuć wszechwładzę i pełną wolność wielkiego kapitalisty. Z drugiej strony cieszę się, że 99% ludzi, którym żyje się w Polsce niełatwo, tak krótko będzie musiało czuć ciężar kapitalistycznego buta na swoich piersiach. Kapitalizm wchodzi w fazę końcową, a Człowiek dochodzi do momentu, w którym stanie się Wolny. Wolny od wszelkiej doktryny ideologicznej i wolny od problemów egzystencji. O to toczy się obecnie na Północy i Zachodzie walka. O Materialne i Duchowe Wyzwolenie Człowieka z zależności Pan -Niewolnik w układzie stosunków produkcji dóbr i ich konsumpcji.

Tę wojnę o wyzwolenie przeniesiono obecnie na Północy i Zachodzie na płaszczyznę walki o uznanie Świadomości Zwierząt, ochronę starych Drzewostanów, o równouprawnienie całej zwierzęcej i roślinnej Ekosfery, o nadanie Przyrodzie statusu Strony Równej Człowiekowi, uznanie Praw nie Człowieka, lecz Prawa Przyrody do nienaruszalności jej Istoty.

Można powiedzieć, że obserwowane przejawy zmian duchowych, wrażliwości na Przyrodę są obecnie najważniejszymi dowodami w kwestii istnienia bądź nie istnienia Zbiorowej Świadomości Istot Żywych i Matki Ziemi jako Istoty Świadomej.  Skoro ludzie walczą o Pełnię Praw dla Przyrody i Matki Ziemi to zdają sobie sprawę, że jest to Nieskończony Zbiór Świadomych Istot posiadających równe człowiekowi prawa do Życia i Wolności.Cały ten proces wyzwalania Człowieka i przyznawania Praw Przyrodzie (Eko-Ekumenie) wiąże się też z rosnącą osobniczą wrażliwością Istot Świadomych, czyli każdego pojedynczego człowieka.

Wzrastająca wrażliwość osobnicza i wiedza jednostek powoduje, że dziesiątki tysięcy osób osiągnęły stadium rozwoju Świadomości i Wrażliwość jaka w latach 60-tych XX wieku była doświadczana tylko przez nieliczne grupki rozsiane po świecie i występujące w statystycznej liczbie, która poraża swoją wymową.  Na 4 i pół miliarda żyjących wtedy ludzi tę grupę niosącą przemianę wrażliwości i świadomości można określić w 1967 roku na kilkadziesiąt tysięcy (45.000?) osób na całym świecie. Daje to proporcję 1: 1 500 000, czyli jedna osoba na półtora miliona. Kiedy wspominam rok 1967 w Polsce to myślę, że jest to proporcja jak najbardziej właściwa. Wtedy ta grupa w naszym kraju nie liczyła więcej niż 40- 50 osób. W roku 1977 to były już dziesiątki tysięcy i uformowany ruch o obliczu politycznym (Komitet Obrony Robotników), a w 1980 roku była to już ogólna rewolucja milionów. Przy czym miliony pociągnięte przez garstkę wcale nie identyfikowały się wtedy z nową obyczajowością, ani nowymi trendami umysłowymi czy koncepcjami holistycznego widzenia Rzeczywistości. Te miliony przyjmowały przemianę bez zastanawiania się nad jej sensem i szczegółami. Zmieniała się długość włosów u mężczyzn, wszechobecne garniturki i białe koszule zastępowały kolorowe ubrania i jeans. Zmieniała się długość spódniczek u kobiet, znikały chustki z ich głów, biustonosze spod bluzek. Kobiety stawały się wyzwolone z entuzjazmem i równouprawnione z całym bagażem znaczenia tego faktu.

Rosnąca przez ostatnie lata wrażliwość i świadomość Ludzi doprowadziła do realizacji przedsięwzięć i idei, które w 1950 roku były nie do pomyślenia. Wegetarianizm był wtedy skrajnym marginesem i dziwactwem. Dzisiaj jest masowym zjawiskiem, ewoluującym w kierunku weganizmu (to nic szokującego prawda?) i  surojedzenia (tu już wielu ma zastrzeżenia)  i innych „skrajnych” sposobów odżywiania/zaopatrywania ciała fizycznego w energię. Dzisiaj za skrajne „dziwactwo” uważa się odżywianie wyłącznie płynami, pastylkami mineralnymi i światłem słonecznym.

To co obserwowaliśmy na płaszczyźnie obyczajowej  wnika w strukturę społeczną i przeobraża ją. Jest to proces, który wykazuje cechy mechanizmu o sprzężeniu zwrotnym. Przyjmowanie kolejnych etapów Zmiany wywołuje coraz bardziej rosnącą wrażliwości i owocuje wzrostem świadomości.  Hodowla i bestialski ubój zwierząt wciąż są normami naszego świata, ale hodowla kur i świń w klatkach przestaje być normą, a zwierzęta mają dzisiaj „swoje” „Prawa Człowieka”. We Włoszech za nieudzielenie pomocy zwierzęciu potrąconemu przez pojazd (nie wezwanie służby medycznej weterynaryjnej) idzie się do więzienia. W Polsce jeszcze nie, ale na pewno  i tutaj będzie niedługo tak samo. W Polsce walczy się za to z bestialskim transportem zwierząt, bestialskimi targami końskimi i innymi zjawiskami, które budzą dzisiaj powszechne oburzenie, ale w 1950 roku nikt nie kiwnąłby palcem posiadając tę samą wiedzę.

Ta Wielka Zmiana i rosnąca wrażliwość oraz świadomość doprowadziły do tego, że dzisiaj projekty takie jak Rainbowserprent Project, które handlują filmami z miejsc mocy i epatują szamańskimi rytuałami na Rapanui w internetowych galeriach wideo, lub jak projekt  Avalon Rising, stały się przemysłem new ageowym. New age niestety jest związany z kreowaniem nowej kasty kapłanów druidów i nowych kościołów pełnych Pośredników, rzekomo wiedzących lepiej jak się kontaktować z bogami/energiami. To musimy przełamać.

Istnieje rodzaj przemysłu turystyczno-ezoterycznego i związanego z nim handlu wydawnictwami, filmami, kursami doświadczeń medytacyjnych i ozdrawiających, seansami ćwiczeń fizycznych. Istnieje przemysł aranżacji wnętrz i przestrzeni życia (feng szui) oraz przemysł medycyny naturalnej. Zmiana obejmuje niezauważalnie dziesiątki innych dziedzin życia człowieka. Cechą obecnej sytuacji jest masowość uczestnictwa w Zmianie. Odbiorcami są miliony ludzi.

UNIVERSAL LAW OF ONE
This simple project is reminding people that as humans, we are the Guardians of our BLUE-GREEN PLANET and that we are now becoming aware of our own innate Healing Powers.
By tuning into the Source via earth energies, love, natural cycles and a sacred diet of food, water and music, this awesome power will return to your own HEART and HANDS.
Use your power for the HIGHER Good of All- NOW.
Join Avalon Rising at Sunrise Celebration 2012 – Live-Stream Here

Jako ludzie myślący racjonalnie i posługujący się logiką opartą o światopogląd naukowy gotowi byśmy to wszystko generalnie odrzucić. Tak by się stało, gdyby nie nasza wrażliwość występująca już w skali masowej.

Setki milionów ludzi na świecie ma dzisiaj własne osobiste doświadczenie związane z miejscami mocy, technikami medytacji, czy sposobami „komunikowania” się z energiami. Wszystko to jest dla nauki i jej narzędzi w dalszym ciągu  nieuchwytne.

Wielka Zmiana jest wcielana w życie mimo tego, że jej ideały i cele były nieustannie ośmieszane i dezawuowane. Wielu nadgorliwców i naciągaczy zaszkodziło tej idei swoimi zachowaniami. Masowe media są nieustającymi głównymi Destruktorami i Dezintegratorami tych idei. Fakt ośmieszenia idei „zielonych, ekologicznych” czy „ideałów rewolucji hippisowskiej” przez media można dokumentować tysiącami wykpiwających artykułów i filmów, anonsów i materiałów w wiadomościach codziennych. To wszystko nic nie zmieniło w kwestii Wielkiej Zmiany, ona postępuje niezależnie od całego zgiełku wokół.

49

Od roku 2010 zaczynamy dysponować narzędziami dajacymi możliwość weryfikacji „intuicyjnych twierdzeń” w oparciu o naukę: o genetykę, o świętą geometrię, o nowe teorie astro-fizyczne czy bio-fizyczne.

Teorie holistyczne powiadają o symetrii i powszechnym powiązaniu rzeczy na różnych poziomach szczegółowości poprzez siatki o ścisłej logice konstrukcyjnej (Haramein) tworzone przez skwantowaną w uporządkowany sposób energię. Siatki te budują się w różnych skalach niezależnie od tego czy ktoś je obserwuje czy nie. Powstają jako efekt zjawiska materializacji bytów fizycznych w przestrzeni i istnieją, funkcjonują, niezależnie od tego czy w pobliżu znajdują się jakieś inteligentne istoty zdolne do odebrania sygnału/wibracji w określonej częstotliwości, poprzez system swoich zmysłów, czy czytniki narzędzi uzupełniających owe zmysły.

W tym miejscu okazuje się że nie popełnimy jednak błędu postępując z dużą ostrożnością i nie odrzucając a priori pewnych materiałów.Idąc dalej tym tropem (mimo kiepskiej wiarygodności  źródeł) natrafimy też na inne tropy wiodące do sprawy Kunadalinii i Czakr Ziemi a także do Świętych Miejsc i powtarzających się regularności.

Patrząc na nakreślony powyżej obraz znajdujemy w poprowadzonych chwiejnie na mapie świata w sposób bardzo mało precyzyjny, wręcz powierzchowny, liniach, daleko idące podobieństwo  do naszych własnych słowiańskich odkryć wykazujących istnienie „dziwnych linii” archeologicznych posadowień świątynnych, grodowych, cmentarnych, czy astronomicznych. Znajdujemy podobieństwo do ustaleń geomantyki związanych z siecią krystaliczną Ziemi. Znajdujemy także nawiązanie oczywiste do świętej geometrii i ustaleń astro-fizycznych wiążących Ziemię z Kosmosem.

Wszystko to razem wskazuje jednak pewne osie energetyczne na Ziemi i pewne jej miejsca posiadające  moc i wagę energetyczną. Są to nie tylko fakty przez nas odczuwane lecz FAKTY opisane językiem współczesnej nauki. Z akceptacją tych faktów wielu reprezentantów Starego ma kłopoty, ale wiele osób przyjmuje tę Nowość. Jeśli dzisiaj osoby te stanowią garstkę porównywalną do tamtej z lat 60-tych XX wieku, to możemy być pewni, że za 30 lat ich odczucia i twierdzenia będą przyjmowane masowo przez miliony i odczytywane jako norma, a nie dziwactwo.

precesjaCykl znany jest pod nazwą precesji.  To zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa 25 920 lat. Cykl ten jest trudny do zrozumienia i uchwycenia dlatego, że nasze życie zawiera się w jego maleńkiej cząstce.

Wobec czasu wszechświata nasze życie trwa mgnienie oka. Jest tym, czym wobec naszego życia, życie pewnego gatunku ciem – ich cykl trwa  niecałą dobę i – siłą rzeczy – z tego co je otacza, niewiele są w stanie zrozumieć. To dlatego wiele starożytnych kultur starało się dokonać zapisu obserwowanych przez siebie zmian, by przekazć swoje doświadczenia następnym pokoleniom.

Człowiek zaczął dzielić czas precesji na swoje własne epoki jak np. Epoka Brązu, Srebra czy Żelaza. Opierano to na cyklicznym wzorze stworzonym w oparciu o precesję. Tak wiec nieoczekiwanie okazało się, że istnieje silna korelacja pomiędzy kolejnymi etapami tej precesji a wzrostem i upadkiem rozmaitych cywilizacji.

Jest to zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka o wierzchołku w środku Ziemi. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa około 26 000 lat. Okres ten nazwano rokiem platońskim.

Zjawisko to jest wywołane przez oddziaływanie grawitacyjne ze strony Księżyca i Słońca. Oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do jej płaszczyzny obiegu wokół Słońca (ekliptyki), ale pochylona pod kątem ok. 23,5°. Jednocześnie Ziemia nie jest kulą, jest spłaszczona na biegunach. Różnice w wartości i kierunku przyciągania bliższej i dalszej od Słońca części Ziemi wytwarzają moment siły dążący do ustawienia osi obrotu Ziemi prostopadle do kierunku Ziemia – Słońce. W rezultacie tego momentu siły i obrotu Ziemi jej oś obrotu ulega precesji czyli porusza się po powierzchni bocznej stożka. Skutkiem precesji Ziemi równik niebieski wędruje ruchem wstecznym po ekliptyce z prędkością 1° na 72 lata, a biegun niebieski zakreśla wokół bieguna ekliptyki okrąg, którego promień wynosi ok. 23,5°.[1] Dlatego też Gwiazda Polarna nie zawsze znajdowała się na biegunie nieba. W epoce budowy piramid jej rolę spełniała α Smoka zwana Thuban. Za 11 tysięcy lat będzie tam się znajdować Wega.[2] Podobnie przesuwa się po ekliptyce punkt Barana, inaczej zwany punktem równonocy wiosennej. Precesja powoduje również różnicę między rokiem gwiazdowym a rokiem zwrotnikowym wynoszącą około 20 minut.

Precesja osi Ziemi została odkryta przez Hipparcha w 130 roku p.n.e. Możliwe, że zjawisko to było znane i obserwowane już tysiące lat wcześniej, w starożytnym Sumerze, a później w Egipcie.[3]

 Obserwacje te potwierdza również ustalenie występowania owej prawidłowości w Polsce i na świecie NA PODSTAWIE PORÓWNANIA i określenia MIEJSC o znaczeniu ARCHEOLOGICZNYM Z WIKIMAPIĄ (KTÓRA DAJE PRECYZYJNĄ MOŻLIWOŚĆ OKREŚLENIA ŚCISŁYCH WSPÓŁRZĘDNYCH GEOGRAFICZNYCH OBIEKTÓW).

gobekli pismo aaa d3d4a11b1d9be2bbGobekli Tepe czakram o którym nikt dotychczas nie pisał , bo go nie znano – 10.000 – 11.000 rok p.n.e. Göbekli Tepe w Turcji, datowane jest na 10 tys lat p.n.e, co oznacza kilka tysięcy lat wcześniej niż uznawana za najstarszą na Ziemi kultura Sumeru. Göbekli Tepe jest złożone z wielu precyzyjnie wyciętych kamiennych kolumn, na których znajdują się płaskorzeźby o nieznanym znaczeniu, bo nigdzie indziej nie znaleziono podobnych. Kolumny tworzą koła a każda z nich waży wiele ton. Koła są precyzyjnie zorientowane wobec siebie po to, aby stworzyć ściśle określone punkty obserwacyjne. Takich miejsc jest na Ziemi znacznie więcej i odkrywane są coraz częściej – tak jak w przypadku australijskiego Wurdi Youang. Wielu tego typu odkryć dokonują zakazani archeolodzy jak Michael Cremo, którego teorie nie mieszczą się w obecnym pojmowaniu historii ludzkości.

W jednym z maili do mnie Winicjusz Kossakowski zasugerował po przeczytaniu artykułu na temat „Kilku niesamowicie dziwnych map”, że budowle widziane wzdłuż osi Euroazjatyckiej w północnej części kontynentu na linii wschód – zachód powstawały najprawdopodobniej (co należąło by precyzyjnie sprawdzić) wzdłuż osi wędrówki Scytów-Prasłowian w głębokiej Starożytności z Koliby Azjatyckiej do Drugiej Koliby Naddunajskiej. Także potem odwrotnie,podczas „marszruty” plemion Scyto-Słowiańskich (Aryjskich) z zachodu znad Łaby i Wisły do Iranu i Indii w 0kresie 1800-1500 p.n.e. Widoczne linie pionowe są według jego koncepcji prawdopodobnie także efektem powolnego przesuwania się, z okresami postoju i budowy, ośrodków Scytów np. z Północy (z Hiperborei, z Altantydy) w związku z oziębieniem, do ośrodków takich jak Har-RApa nad rzeką SaRAświętą (Sarasvata, Swaraświęta, SaRAświetlista).

Baalbek 490ef568afc2a30cBaalbek

Kolejną koncepcja, która od dawna sugeruje, związki miejsc stawiania wielkich świątyń i piramid z liniami astronomicznymi,  płynie ze strony  zakazanej archeologii.  Twierdzą oni, że budowle te powstawały regularnie w kolejnych nowych miejscach wyznacznych przez wschody słońca w ważnych konstelacjach niebieskich. Służyły one ustaleniu kalendarzy (kulędarzy) i obchodów świąt.  Świątynie w Baalbek czy świątynie egipskie wiąże się w tej teorii miejscowo i interwałowo (odległościowo, a również kierunkowo) z rytmem precesji Ziemi i Układu Słonecznego (np. 25 620 lat i 2160 lat) względem ważnych konstelacji Nieba. Przesuwanie ośrodków na liniach na Ziemi następuje w efekcie przesuwania się punktów wschodu w Zrównania i Przesilenia w miejscu gdzie zbudowano świątynię. Dla starożytnych było nie do przyjęcia, gdy po pewnym czasie moment wschodu słońca w przesilenie w świątyni danego bóstwa (na jego ołtarzu-Bramie Kosmosu) dezaktualizował się względem konstelacji, w jakiej powinien wypadać np. Oriona, Orła, czy Syriusza (gwiazdozbioru lub gwiazdy centralnej gwiazdozbioru przypisanego bóstwu/energii kosmicznej).

Jak widać podobne obserwacje pochodzą z wielu źródeł i wiążą przesunięcia i powstanie nowych miejsc świętych wzdłuż charakterystycznych linii, z „wędrówką gwiazdozbiorów”. Źródłem tej wędrówki nie musi być przesuwanie się plemion i ludów, ale właśnie zjawisko opisane.

Zatem opisywane tutaj linie można by zinterpretować w sposób głęboki,  jako zapis/ odwzorowanie ruchu precesyjnego gwiazd i konstelacji względem Drogi Ziemi i Układu Słonecznego przez Galaktykę i Wszechświat, w realnym czasie powstania kręgów świętych czy budowli.

Ujmując tę kwestię w ten sposób możemy uznać jednak za fakt istnienie rzeczywiste Wielkiej Drogi Smoka, która była zapisywana nieświadomie od starożytności przez władców i kapłanów na powierzchni naszej planety. Nie mamy pewności co do jej przebiegu i przed nami do wykonania praca, która pozwoli te punkty i linie precyzyjnie wyznaczyć. Nie mniej możemy zjawisko uznać za potwierdzone. Mogło ono mieć praktyczne zastosowanie do precyzyjnego pomiaru czasu i wyznaczenia dat dla różnych czynności (religijnych, agrarnych, wojennych, budowlanych, kulturowych, itp).

swiat_1arkona sleza3nwMapa 1 [powiększ] z Vismaya

Oto opis do zaznaczonych przeze mnie linii i punktów:

1-3-4 = Arkona-Ślęża -Cheops, 2 – 4 = Wawel -Synaj, 10 – 11 – L’Ark Hill – Ślęża – Kamczatka

Inna mapa ze strony pana Mateli poświęconej geomantyce i energetycznej siatce punktów Ziemi oraz Czakramowi Wawelskiemu z naniesioną przeze mnie numeracją ważnych linii:

leys wawel arkona cheops

Mapa 6 [powiększ ze stron pana Mateli]

Linia 4 – 5 Arkona – [Ślęża-Wawel] –  Piramida Cheopsa. Ta linia sięga na północy Arktyki.

Linia 1 – 2 może być poprowadzona przez punkty z Linii 3 – 2 w środkowej fazie i wtedy przejdzie inaczej niż na tym rysunku przez ważne góry polskie Ślężę , Jasną Górę i Święty Krzyż.

Linia 10 – 11 – to Linia Stonehenge (L’ Ark Hill) -Ślęża – Jasna Góra, Święty Krzyż – Góra Kijowska – Kamczatka – Nowa Fundlandia (osada Wikingów).

leylijnen00a

Tę samą linię oznaczoną tymi samymi cyframi mamy na mapie powyżej jak również na mapie poniżej.

eurazjaPodboje Widnura 5 Uzupeł

Mapa 7 [powiększ]

Jest tutaj wyraźnie uwidoczniona linia 10-11 Weneląd – L’ARK Hill – Ślęża – Kijów – Kamczatka

Linia

linia-stonehenge-kamczatka-nowa-funlandiaENGMapa 8: Linia 10-11, Weneląd – Kamczatka przez L’Ark Hill i Ślężę [powiększ]

linia-gjende-ostoya-ivosojon-chec582m-kosza-krakc3b3w-brama-morza-mora1ENGMapa 9: Linia Galdhoppigen – Wawel – Synaj i równoległa Góra Nyse – Arkona – Ślęża – Piramida Cheopsa

Występujące w tych różnych niezależnie opracowanych materiałach zbieżności  nakazują zastanowić się mimo wszystko nad cała sprawą w sposób racjonalny i zbadać ją przy pomocy narzędzi nauki, dostępnych nam dzisiaj. Powinno się to odbyć w sposób konstruktywny, gdyż rezultat tych prac może być zaskakujący.

Na przykład gdybyśmy dokładnie ustalili rytm i powiązania świątyń z czasem wschodów Słońca na ich ołtarzach centralnych w Wiosenne Zrównanie  Dnia i Nocy w konkretnej konstelacji (skorelowane z centralnymi gwiazdami tychże konstelacji), i umieli skorelować te fakty z datami budowy świątyń to moglibyśmy otrzymać  wiele konkretnych odpowiedzi na pytania które sobie dzisiaj stawiamy. Moglibyśmy zapewne otrzymać precyzyjną co do 10-ciu lat odpowiedź na pytania o owe wedrówki „ludów” i plemion, o czas trwania danych „cywilizacji” o moment powstania danej budowli, wreszcie o najważniejsze Cztery Filary czyli Wielki Kwadrat – Krzyż Ziemi (Starożytny Pierwotny Zodiak) z przypisaniem do jego „wędrówki” konkretnych kultur i budowli, kóre „wędrowały” po Ziemi wraz „przesunięciami” wynikajacymi z precesji.

Weda

Istnieje też  opis Czterowiecza w którym wspomina się panowanie Ramaćandry w Królestwie Sprawiedliwości przez ponad 10 tysięcy lat. Okres ten nazwany jest Złotym Wiekiem Pokoju i Miłości. Skąd bierze się jeszcze jeden system Czterowieczy? Także z Dhruwajugi (roku platońskiego). Aktualnie pełny obrót precesyjny trwa około 25.800 lat. Długość poszczególnych wieków wyznacza się wiedząc, że krowa pierwszego Wieku stoi na czterech nogach, krowa drugiego Wieku stoi na trzech nogach, krowa trzeciego na dwóch, zaś krowa Ciemnego Wieku stoi na jednej nodze. W ten sposób mamy dziesięć nóg czterech Świętych Krów patronek poszczególnych Jug. Dzielimy Dhruwę na 10 części i wychodzi nam 2580 lat jednej nogi krowy, co daje szczególny Wiek Ciemny.

441px-Herb_Łabędź_1.svg

Znaki, symbole, słowo, przekaz – zodiak, herby, barwy

Kiedy rozmyślam na temat znaczenia różnych symboli i totemów, herbów, znaków , alfabetu, głosek, fonemów i morfemów, epoki formowania się praindoeuropejskiego czy też praaryjskiego języka, prędzej czy później docieram w tych rozważaniach do trzech ważnych osób: Mojego Teścia, zmarłego w 1984 roku Stanisława Pagaczewskiego, jego dosyć bliskiego znajomego ze studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim Karola Wojtyły nazywanego później papieżem Polakiem i Janem Pawłem II (JP II -Jasny Pan 2) oraz do Adama Mickiewicza i jego rodziny blisko spokrewnionej w linii ukraińskiej z Klemensiewiczami ze Lwowa, protoplastami Tillów i Pagaczewskich.

Przed rokiem 1984 i w tymże roku, kiedy mój teść umarł, kilkakrotnie rozmawialiśmy na temat Masonerii i Jana Pawła II. Nie przywiązywałem wtedy do tej tematyki bardzo wielkiej wagi, czego dzisiaj bardzo żałuję, bo mogłem się od teścia dowiedzieć bardzo wielu rzeczy otoczonych głęboką tajemnicą, a zaniechałem tego. Cóż byłem wtedy stosunkowo młodym człowiekiem, znajdowałem się wciąż w fazie rozwoju,  którą nazywam okresem materializmu i ateizmu, dojrzewałem, byłem pochłonięty świeżo narodzoną córką, Kirą i przyziemnymi kłopotami z Cenzurą PRLu. Cenzura nieformalna (bo taka była powszechniejsza niż ta formalna – dokładnie tak jak dzisiaj) uprawiała ze mną wówczas  dziwaczną grę, polegającą na wykupywaniu moich scenariuszy i książek, i pakowaniu ich do szuflad wydawnictw (Czytelnik, KAW, Łódzkie, Dolnośląskie, WL) oraz TVP – w oczekiwaniu na nigdy nie następującą publikację i realizację.  Mieliśmy w związku z tym poważne kłopoty finansowe, bo zamiast pełnych honorariów żyliśmy z zaliczek, co prawda licznych (leżało wtedy w wydawnictwach 5 moich nie wydanych książek, a w TVP 4 scenariusze zablokowane w prawach autorskich również przez “zaliczki i umowy”. Nic dziwnego, że nie przywiązywałem wielkiej wagi do rozmów o polskiej masonerii. Nie wiedziałem też, że są to nasze ostatnie rozmowy, bo choroba ojca mojej żony przyszła nagle i doprowadziła go w kilka tygodni do tak ciężkiego stanu, że nie w głowie mu były żadne rozmowy. Mieszkaliśmy z dala od niego i dziecko pochłaniało nasze wszystkie siły w pierwszym roku po urodzeniu.

Kiedy jednak wracam myślą do tamtych czasów, zawsze wracają też słowa teścia o działalności Masońskiej Karola Wojtyły, i o jego nieprzypadkowym imieniu papieskim. Jak dziś pamiętam scenę, przy rozświetlonej żywej choince, 24 grudnia 1983 roku, kiedy siedząc z Kirą na kolanach teść wyjawił mi, że JP 2 (Jan Paweł II) to nie żadne przypadkowe imię, tylko kontynuacja JP1 (Józef Piłsudski), ale też przede wszystkim nawiązanie do głęboko ukrytego, ezoterycznego, gnostycznego JP 3  (Jasny Pan – Pan Jessa-Issus). Mówił mi wtedy o roli jaką JP 2 odegra na scenie świata i kościoła katolickiego, mówił o Słonecznym i Księżycowym Filarze Masonerii, mówił o Czterech Filarach Zodiaku i Wielkim Kwadracie Świata. Mówił także o tradycji rodzinnej, która przekazuje wiadomości o masońskiej przeszłości Adama Mickiewicza, którego obydwaj, i mój teść i Karol Wojtyła, byli wielkimi miłośnikami. Teść jednak mimo wszystko preferował postać równie masońskiego Juliusza Słowackiego, reprezentanta Słonecznego Filara i tę preferencję zdecydowanie przekazał mojej przyszłej żonie Annie Pagaczewskiej, która się na “Królu Duchu” i “Dziełach Wszystkich” Słowackiego, Norwida i Kochanowskiego wychowała.

Mówił mi wtedy o szyfrach i znakach zapisanych w Katedrze Wawelskiej, w kościele Franciszkanów przez Wyspiańskiego, o genezie usypania Kopca JP1, o Wiciowcach i Kopcu Niepołomickim, o bocznych nawach kościoła Piotra i Pawła i symbolach masońskich, o wielu rzeczach , których niestety niedokładnie słuchałem, a które wróciły do mnie w latach 2010 – 2012 wraz z odkryciami Barbary Walczak na temat Piotra Włosta i Jana Matejko oraz masonów, templariuszy i żerców Wiary Przyrodzonej Słowian ze Ślęży i Raduni.

To był rok 1983 i 1984, Stan Wojenny był czymś świeżym, był bezpośrednią przyczyną śmierci matki Anny, Janiny Olszowskiej-Pagaczewskiej w grudniu 1981 roku, a także przyczyną śmierci ojca w 1984. Oboje byli kompletnie załamani wydarzeniami, jakie miały miejsce w Polsce.  Umarli młodo – mając zaledwie po sześćdziesiąt parę lat. Tak więc i my oboje byliśmy skupieni na czym innym i czym innym pochłonięci. Toczyła się walka o przetrwanie i podziemna wojna z PRLem Jaruzelskiego. W pokoiku mojej malutkiej córeczki , obok jej łóżeczka spoczęły stosy papieru w ryzach do drukowania bibuły. Rzeczywistość bieżąca jak to często w kraju “frontowym” wypchnęła na peryferie kwestie upowszechniania posiadanej wiedzy i powiązania drugoplanowych faktów.

Nie interesowałem się wtedy zupełnie kościołem katolickim, masonerią (chociaż posiadłem i przestudiowałem dokładnie książkę Ludwika Hassa o wolnomularstwie środkowoeuropejskim “Ambicje , rachuby, rzeczywistość” 1984) a i później wcale mnie on nie zajmował. Byłem na początku odkrywania nowych materiałów i pogłębiania wiedzy  o prawdziwej mitologii Słowian i słowiańskim systemie wierzeń. Dostałem wtedy w spuściźnie wielką bibliotekę z Glogerem, całym Łowmiańskim, Henselem, Sławskim, Eliadem, Mifami Narodow Mira, Brucknerem, Moszyńskim, Słownikiem Starożytności Słowiańskich i powiązanie tego wszystkiego to była moja główna praca i pasja, i główne zadanie. Zajęty pracą, pochłonięty koniecznością utrzymania rodziny i pierwszego wydania Księgi Tura, nie zauważyłem nawet “Fides et ratio” JP 2 w 1998 (w przygotowaniu czego uczestniczył oczywiście późniejszy Benedykt XVI – Ratzinger). Nieco aktywniej do tych spraw wróciłem dopiero w latach 1999 – 2000, kiedy Masoni Krakowscy pomogli mi wydać Księgę Tura (Wydawnictwo Baran& Suszczyński 2000).

Na wszystko przychodzi odpowiedni moment, właściwy czas, kiedy jesteśmy GOTOWI.  Na odkrycie i prawdziwe zrozumienie aktu z 1998 roku byłem dojrzały dopiero w latach 2010-2012, za sprawą spotkań z Barbarą Walczak i pasjonatami Ślęży, a głębia tego aktu objawia się tak naprawdę dopiero po abdykacji Benedykta XVI.

Hipokryzja i dwulicowość, to bezpośrednia konsekwencja istnienia wewnętrznego ukrytego nurtu (stowarzyszeń) i “tajemnicy istnienia” tego Wewnętrznego Nurtu. Dotyka ona wielu dziedzin życia i cywilizacji, a między innymi polskiej kultury całego 1000 lecia chrześcijańskiego oraz religii i kościoła. Ta tajemność dotyka Kościoła szczególnie mocno i bezwzględnie, bo kościół posługujący się fałszem, kłamstwem, terrorem nie zasługuje na dalsze trwanie. Kościół obłudny, głoszący zaprzeczenie nauk, z których się zrodził dotarł do kresu.  Doktryna chrześcijańska, judaistyczna, islamska dotarła do swego kresu, wyczerpała się. Prawda o jej ustanowieniu wypływa jak lawa z mroków przeszłości i oświetla tę przeszłość w połączeniu z innymi dziedzinami nowej wiedzy. Światło to ukazuje niepiękną prawdę oraz prawdziwą funkcję jaką spełniła ta religia w dziejach cywilizacji Zachodu. Pamiętajmy jednak zawsze przy bezkompromisowej krytyce tego co” złe”  w kk także o wszystkich jego pozytywnych, cywilizacyjnych oddziaływaniach.

Temat Watykanu, pozornie niezwiązany z pokazywanymi tutaj odkryciami linii, geomantyką, siatką krystaliczną Ziemi, jest ściśle związany z ukrywaną przez Watykan podwójną własną strukturą (jawną para-chrzescijańską i podziemną okultystyczno-masońską) i ukrywanymi w ramach tej struktury tajemnicami wiedzy. Watykan jest jednym z większych destruktorów w dziejach, który wiekami powstrzymywał dochodzenie przez ludzkość do prawd o konstrukcji Wszechświata,do wiedzy o symbolicznych podstawach chrześcijaństwa i jego faktycznych źródłach, do prawdy o ezoterycznym i gnostyckim nurcie w kulturze duchowej i organizacji cywilizacji Zachodu. Watykan i jego papieże są głównymi aktorami tej ponurej sceny samozagłady kk, bo to oni sami posiadając wiedzę taili ją. Zwłaszcza  taili wiedzę jak bardzo głęboko sam kościół jest uwikłany w ów podziemny nurt organizacji cywilizacji i kultury. Nurt podziemny cywilizacji będący także nurtem wewnętrznym w kk, z ukrywaną w jego ramach wiedzą, znalazł się na powierzchni oświetlony światłem dopiero pod koniec XX i na początku XXI wieku.

Na naszych oczach trwa gra pozorów, która  jest obrazem faktycznej walki wewnętrznej, tzw. wewnętrznej polityki kościoła. Tę grę obłudną nazywaną wyborem papieża Watykan uprawia od ponad tysiąclecia. Nazywać ją należy po imieniu: “walką o władzę”. Ta walka o władzę nad Kościołem, jest walką Kościoła o władzę świecką nad światem, o być albo nie być, o utrzymanie rządu dusz, od którego zależy dalsza egzystencja tego molocha. Inne kościoły mało nas tutaj interesują, ponieważ w obecnej Polsce okrojonej do rozmiarów Czerwonej Moherowej Czapeczki istnieje tylko jeden kościół, który miał i ma wpływ na życie Polaków. Ten kościół poprzez tzw. Ojca Świętego w Watykanie grał także w tę samą grę o władzę świecką z Adamem Mickiewiczem. Z jednej strony łudził go perspektywą współudziału w obaleniu Caratu w Polsce, z drugiej wykorzystywał do prowadzenia swojej zewnętrznej i wewnętrznej polityki przy pomocy Towiańskiego, a z trzeciej strony zrobił wszystko by jego działania pokrzyżować, a wyzwolenie Polski uniemożliwić.

Kiedy misterna jezuicka intryga wymykała się z rąk a Mickiewicz znalazł się już w Konstantynopolu ostatecznie wyzbywszy się złudzeń co do Watykanu sięgnięto po znane jezuitom i stosowane już “rozwiązanie ostateczne”, otruto Adama Mickiewicza. Otruto go  w przeddzień kolejnego powstania, jakie miało wybuchnąć w Polsce w konsekwencji Wiosny Ludów. Powstanie miało przebiegać pod hasłami rewolucji ludowej. Miało też mieć ono tym razem wsparcie Turcji. Przy okazji rozprawiono się wtedy po raz kolejny z Wewnętrznym Nurtem w kościele – tym templariańskim, nawiedzonym ideą jezusową, mesjanistycznym.

374px-Adam_Mickiewicz_by_Jan_MieczkowskiAdam Mickiewicz (1798 – 1855) – jeden z protoplastów Klemensiewiczów, Tillów i Pagaczewskich – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian

Śmierć Adama Mickiewicza, a zamachy i groźby śmierci wobec JP 2 i Benedykta XVI

Śmierć Adama Mickiewicza, której 160. rocznica przypada 26 listopada 2015 roku, wciąż jest otoczona tajemnicą. Wielu badaczy nie wierzy, że poeta zmarł na cholerę. Jak przypominają, na śmierci Mickiewicza mogło zależeć zarówno Rosjanom, jak przeciwnikom jego koncepcji politycznych,których nie brakowało wśród polskich emigrantów. Okoliczności zgonu wskazują na otrucie.
Jesienią 1855 roku Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule. Tworzył tam polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, niedojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. 26 listopada niespodziewanie zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł. Jarosław Marek Rymkiewicz na październikowej sesji, zorganizowanej przez Instytut Badań Literackich (IBL) w rocznicę śmierci poety, pokusił się o zrekonstruowanie ostatniego dnia Mickiewicza. CO SIĘ ZDARZYŁO 26 LISTOPADA?26 listopada 1855 roku Mickiewicz obudził się w nocy. Kazał sobie podać herbatę i usnął. Kiedy około godz. 10 przyszedł do niego płk Emil Bednarczyk, zobaczył świeżo startą podłogę, znak, że rano poeta „womitował”. Inni odwiedzający nie zauważyli umytej podłogi, może dlatego, że została zadeptana przez gości. Około południa, według towarzysza Mickiewicza, Henryka Służalskiego, poeta wypił kawę ze śmietanką i zjadł kawałek chleba, potem się zdrzemnął. Około godz. 13 poczuł się źle. Bednarczyk zastał go stojącego w drzwiach w samej koszuli, obiema rękami trzymającego się futryny drzwi. Nie chciał wrócić do łóżka.Po południu sprowadzono lekarza, który zastosował plastry z gorczycy. Ale stan chorego gwałtownie się pogarszał, pojawiły się konwulsje. Około 19.00 przyszedł ksiądz, ale konający tracił już świadomość. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do Bednarczyka, brzmiały: „Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze”.Świadectwo zgonu, wystawione przez miejscowego lekarza Jana Gembickiego, podaje jako przyczynę śmierci wylew krwi do mózgu. Zawsze uważano to za wybieg. Ggdyby lekarz napisał, że poetę zabiła cholera, niemożliwe byłoby wywiezienie zwłok do Francji. Informację, że Mickiewicza zabiła cholera, rozpowszechniał Henryk Służalski, a potem syn poety, Władysław, który w ten sposób chciał ukrócić pogłoski o otruciu ojca. CHOLERY W KONSTANTYNOPOLU NIE BYŁOJesienią 1855 roku w Konstantynopolu nie było jednak cholery. Wprawdzie pojawiała się o­na tam w XIX wieku często, ale tylko w lecie i raczej wśród biedoty. W dodatku objawy cholery, zdaniem lekarzy, mogą być podobne do objawów zatrucia arszenikiem. O otruciu poety szeptano od pierwszych dni po jego śmierci. Na pożegnalnej mszy w paryskim kościele św. Magdaleny doszło do skandalu: jeden z towarzyszy Mickiewicza w Konstantynopolu, kpt. Franciszek Jaźwiński, na schodach kościoła pobił laską  gen. Władysława Zamoyskiego z Hotelu Lambert, znanego z niechęci do Mickiewicza. Oskarżenia o trucicielstwo nie wypowiedziano, ale wisiało o­no w powietrzu.OBAWIAŁ SIĘ O SWOJE ŻYCIE

Wiadomo, że Mickiewicz przed śmiercią obawiał się o swoje życie. Dawał temu wyraz w listach do przyjaciół. Cyprian Norwid, po mszy pożegnalnej, napisał wiersz „Coś ty Atenom zrobił Sokratesie?”. Prof. Alina Witkowska z IBL odnajduje w nim sugestię, że Mickiewicz zginął od trucizny, tak jak Sokrates. Dyskusję na temat niejasnych okoliczności śmierci Mickiewicza podjęto jednak dopiero w 1932 roku, z inicjatywy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Jako pierwszy wyraził o­n głośno swoje wątpliwości – nie tylko jako badacz literatury, ale także jako lekarz.

Nie można też wykluczyć, że rację miała Wisława Knapowska, która w trzy lata po artykule Boya postawiła tezę, że Mickiewicza zabiło wycieńczenie organizmu spowodowane wyczerpującym trybem życia w Turcji. Ludwika Śniadecka wypominała poecie w listach, że nie dba o siebie – próbuje jeździć konno jak młodzik, sypia byle gdzie i jada byle co.

25 listopada, w przeddzień rocznicy śmierci poety, minister kultury Kazimierz Ujazdowski otworzył w Stambule wystawę o Mickiewiczu, przygotowaną przez warszawskie Muzeum Literatury.

PAP – Nauka w Polsce, Agata Szwedowicz

Ω

Nawiązanie do postaci Sokratesa o jakim wspomina autorka tekstu powyżej, to nie tylko sprawa jego otrucia, ale także nawiązanie do masonerii i nurtu ukrytego w łonie kościoła katolickiego, nurtu mesjańsko-templariuszowskiego (Pitagorejczyków i Akademii Platona).

[Dowód na tę podwójność cywilizacji i kultury wiąże sie z postacią Sokratesa, Akademią Platońską i z Arystotelesem oraz jego szkołą. Kto zna tylko jawny nurt cywilizacji uważa i cytuje to co podają oficjalne encyklopedie i słowniki: „

Ateński Likejon (czyli po łacinie Lyceum) był starożytnym zespołem częściowo krytych budowli, przeznaczonych do ćwiczeń fizycznych i jednym z miejsc dyskusji obywateli i wystąpień filozofów. Młodzieńcy pobierali tam od nich nauki. Zbudowany w V w. p.n.e. przez Peryklesa w czasach świetności Aten, dał nazwę szkole filozoficzno-naukowej (335–269 p.n.e.) założonej i kierowanej przez jednego z największych i najsłynniejszych filozofów starożytności – Arystotelesa, a następnie przez jego uczniów. W ogrodach Likejonu – nazywanego tak od imienia świątyni Apollina Likejosa (Apollina Wilczego), do której przylegał – przechadzali się filozofowie wraz z uczniami.

Wewnętrzna wieda powiada, i każdy Wiedzący (Wiedun) to potwierdzi, że nazwa Lykejon posiada dwa źródła, ale żadne nie jest związane z pojęciem wilka – co najwyżej „młode wilki” to młodzież, młodzi wojownicy, adepci szkół walki. Natomiast Apollo jest  aspektem Dionizosa:

Apollo (gr. Ἀπόλλων Apóllōn, zwany też Φοῖβος Phoibos „Jaśniejący”, łac. Apollo) – w mitologii greckiej syn Zeusa i Leto. Urodził się na wyspie Delos. Był bliźniaczym bratem Artemidy. Uważany za boga piękna, światła, życia, śmierci, muzyki, wróżb, prawdy, prawa, porządku, patrona sztuki i poezji, przewodnika muz (Ἀπόλλων Μουσηγέτης Apóllōn Mousēgétēs). Przebywał na Parnasie, skąd zsyłał natchnienie. Apollo był najmłodszym i najpiękniejszym bogiem spośród mężczyzn. W rzeczywistości bóstwo o szerokich, często sprzecznych, kompetencjach. Pierwotnie, androgyniczny (śladem tego bliźniacza para Apollo-Artemida), bóg gwałtownej śmierci – Grecy wywodzili jego imię od ἀπόλλυμι (apóllymi) „niszczę, zabijam”, ale por. też IE. *abol (<*obol-) „jabłko” (symbol – źródło wiedzy). Bóg jednocześnie solarny i chtoniczny. Zabijając węża-smoka Pytona (lub Delfyne, będącego hipostazą pierwotnej Magna Mater), strzegącego bramy do tajemnej wiedzy ukrytej pod/w ziemią/i, przejął władzę nad wyrocznią w Delfach (gr. delfys „macica”). Zabójstwo Pytona, podobnie jak zabójstwo Wrytry przez Indrę, było wielkim, bohaterskim czynem, ale i przekleństwem, z którego należało się oczyścić. Ustanowił więc igrzyska pytyjskie, zszedł też do podziemia. Stał się przekaźnikiem boskich (Zeusowych) wyroków, szczególnie w sprawie obrzędów oczyszczenia po zbrodni zabójstwa. Oddalał (apotropaios) i oczyszczał (katharsios) od zła (zbrodni mordu), które sam wywołał (por.: Dionizos).

Łuk i lira, którymi posługuje się Apollo, mogą być interpretowane jako narzędzia przeciwstawne (mordu i oczyszczenia). Może być to również w rzeczywistości jedno, najbardziej pierwotne, instrumentum – symbol władzy nad życiem i śmiercią oraz wiedzy (zarówno jako instrument muzyczny – przygrywający podczas szamańskiego obrzędu, jak i łuk miotający strzały, na których szaman podróżuje w zaświaty).

Jaśniejący – Jasny Pan – Syn Dzeusa-Dyjonizosa-Dyjaus Patera-Dzenizosa-Dażboga – Pana Światła Niebieskiego i Jasnego Dnia oraz Lato-Ruji – Bogini Kiru, urodzony na wyspie Dzielii (Działów). W pewnym sensie prototyp Jesusa Syna Bożego i Lucyfera.

Lykejon – to Łukojąt oraz Łąkojąt-Lukająt, a także Licyjąt.  Potrójne (a w zasadzie poczwórne – Łupijąt-Lupus = wilk) miano szkoły świętej szamanów/wojowników/żerców/lekarów sprowadza się tutaj do następujących znaczeń i funkcji:

a ) Łukojąt – łączenie = łuczenie = oświecanie wiedą i sztuką władania łukiem boskim (refleksyjnym łukiem błyskawicy = wiedzy), skąd imię Luciferus – Łączysfera, Łukozwora – Perun Dzeus. A więc Ujęcie – objęcie Łuku Niebios we władanie i rękojeści symbolicznego Łuku Wojownika (stąd łuk i lira to ich symbole szkolne). Wiedza o świecie bogów, o Pan-teonie, czyli Panów Dejonie – delonie, dzełonie, dziełaniu i dziejonie, Działaniu, Działach i Dziejach Panów.

b) Łąkojąt-Lukająt – czyli łąkowy, posiadający wiedę o łękach, k-łączach, łekach-lekach, ziołach, lukający – wypatrujący kłączy, obejmujący wiedę lekara – o lekach – ziołach. Stąd symbol węża związany z tą wiedą i szkołą (pokonanie Pytona przez Apolla, nabycie mocy nad energią wężą błyskawicy, kunadili). Tu nabywano tytułów mog-istra (moc-i-stera), czyli mającego ist/jestestwo/byt we władaniu, mogącego kierować-sterować istem ludzkim i boskim – wiedza o życiu i śmierci.

c) Licyjąt – ujmowanie lica, oblicza świata, czyli kształcenie władców, tj. władających mocą i głosem i bronią. Licujących Świat. Tu symbolem jest lira wydająca  harmonijny głos, lub fletnia Pana – rezonans harmoniczny.

d) Łupijąt – pojmiciel wilków, łupich, łupicieli. Łupi – Lokis to wilkołak, lub niedźwiedziołak – demon, zdusz, wcielony w zwierzęcą postać przebywający na ziemi błądzący duch ludzki, a jednocześnie krwiożerczy dziki wojownik, łupiciel i Łowca Łupich-Lokisów.

Jak na tym przykładzie widać istnieją dwie wiedze – pierwsza potoczna słownikowa, druga głęboka, ukryta, ezoteryczna, masońska, wiedza Wiary Przyrodzoney. Ta druga wywodzi znaczenie słów nie z greki i łaciny lecz ze słowiańsko-skołocko-persko-sanskryckiego.

 

Pragnę tutaj mocno podkreślić i zwrócić waszą uwagę, że sprytne pociągnięcia i matactwa związane z zamordowaniem Adama Mickiewicza w przededniu Rewolucji Polskiej (bo tak byśmy nazywali to wydarzenie gdyby do niego doszło) spowodowały, że udało się skutecznie ukryć prawdziwe motywy tego zabójstwa i przyczynę śmierci wieszcza, przywódcy formowanych Legionów Polskich i Żydowskich popieranych i finansowanych przez Turcję. Były one zwalczane nie tylko przez Rosję, ale także bardzo ostro i zdecydowanie przez Watykan , który wyklął Towiańczyków i przyczynił się do emigracji Adama Mickiewicza z Paryża oraz poszukiwania ratunku u boku islamskiej Turcji.Także dzisiaj Watykan jest głównym motorem powstrzymującym integrację Europy z Turcją.

Pragnę też tutaj mocno zaznaczyć, że sprawa tego zabójstwa wypłynęła na światło ponownie dopiero w 1932 roku za sprawą Tadeusza Boya-Żeleńskiego, mocno związanego ze Strażnikami Wiary Przyrodzonej Słowian, I Starosłowiańską Świątynią Światła Świata w Krakowie (przez związki ze Stanisławem Wyspiańskim, Stanisławem Przybyszewskim, Dagny Przybyszewską, Zofią Pareńską i Kazimierzem Tetmajerem, czy socjalizującą Grupą z Krakowskiego Łobzowa) oraz Szczepem Rogate Serce ( patrz także Czarny Pasek – artykuł „Stefan Żechowski i Marian Ruzamski” w rozdziale Szczep Rogate Serce). Gdyby nie Boy-Żeleński ta sprawa nie zostałaby ujawniona przez międzywojennych Masonów Polskich i nie miałaby dzisiaj swojego dalszego biegu.

Podobnie dzisiaj, kiedy mówię, że naszymi naturalnymi sojusznikami są kraje islamskie i kraje wiary przyrodzonej (kraje naszych braci po krwi Y-DNA R1a1): Indie, Pakistan, Iran, Irak, Turcja, Syria, a także Rosja, słyszę ten sam głos obecny wśród patriotów polskich od 1855 roku, głos Watykanu. „Czujemy się judeo-chrześcijanami”, krzyczą polscy katoliccy patrioci! Mówią to poważnie ludzie szczerze oddani narodowi, ludzie  którzy zapominają jednak o historycznych lekcjach z jakich powinni wyciągać wnioski na przyszłość. Jest to głos Watykanu masońskiego, sefardyjskiego, który będąc dzisiaj masońską tubą sefardyjczyków kieruje tychże patriotów ku błędnemu mniemaniu, iż sojusznikiem naturalnym Polski są odległe i zawsze wrogie idei wolności Polski, Stany Zjednoczone Ameryki oraz Postrzymska Zachodnia Europa.

Kochani Polscy Patrioci Katolicy, których wysoce cenię za wasz patriotyzm, przypomnijcie sobie ile razy Sprawa Polska została przez Watykan zdradzona i wyciągnijcie wreszcie wnioski. Przestańcie pluć na Rosję i czerpcie z niej wzór, ale też tak jak do tej pory domagajcie się od Rosji, TAK JAK I MY TO NIEUSTANNIE TUTAJ CZYNIMY, szacunku i równego traktowania, podmiotowego traktowania, jedynego traktowania,  jakie zagwarantuje realną unię i pokój słowiański.

Pamiętajcie Kochani Moi Patrioci Katoliccy Polscy, że  instytucja kościoła watykańskiego nie jest wam potrzebna byście mogli wyznawać wiarę w boga, ale póki jesteście od niej zależni zawsze przyjdzie dzień, kiedy każe wam ona wybierać – tak jak w przeszłości – między interesem własnym Watykanu i interesem waszej Ojczyzny Polski. Do praktykowania Wiary Jezusowej kościół nie jest nikomu potrzebny, on jest potrzebny jedynie kaście kapłańskiej do sprawowania władzy w Systemie Pan-Niewolnik, według zaleceń Konstantyna Wielkiego i kolejnych spadkobierców Starożytnego Niewolniczo-Feudalnego Rzymu.

Hasła Mesjanistyczne, które wcieliła w życie Solidarność1980 roku,  hasła za które nas tak chwaliła Europa, które pozwoliły się wyzwolić Niemcom w 1989 roku i zjednoczyć, a które tak chętnie teraz w dobie kryzysu Europa zapomina, te hasła Adama Mickiewicza i Andrzeja Towiańskiego, hasła z którymi miała się rozpocząć w 1855 roku Rewolucja Polska były i będą zawsze solą w oku kościoła, bo jest on strategicznym odwiecznym sojusznikiem porządku Pan – Niewolnik, spadkobiercą bezpośrednim doktryny Post-Rzymu a nie Jezusa Chrystusa, jest faktycznym mordercą idei mesjanistycznych. 

Powstanie i rewolucja rozpoczęły się w Polsce w styczniu 1863 roku, ale hasła nie były już tak rewolucyjne, jak te które miał wcielić w życie Adam Mickiewicz. Sprawa nie miała już ani oparcia w Turcji ani w Polskich Legionach Adama Mickiewicza pod auspicjami Turcji. Ani moment nie był tak dobry ani przywództwo nie było już takie. 

Są tacy, którzy twierdzą, że to powstanie było bez sensu. Nie zgadzam się z tym sądem mimo, że potoczyło się bezsensownie i miało siłę niewypału w porównaniu do planów Adama Mickiewicza. Nie zgadzam się z powodu oczywistego pożytku płynącego z ofiary najwyższej, ofiary krwi narodu.  Stało się tak dlatego, nie z powodu knowania Żydów w 1863, lecz knowań Watykanu, i jezuickiego zabójstwa Adama Mickiewicza w roku 1855. Zwróćcie uwagę na datę śmierci to jeszcze jedna wskazówka (26 = 8)

Fragmenty istotne o Adamie Mickiewiczu z Wiki

Adam Bernard Mickiewicz herbu Poraj (ur. 24 grudnia 1798 w Zaosiu albo Nowogródku[1][2][3], zm. 26 listopada 1855 w Konstantynopolu) – polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle[4][5], a nawet za jednego z największych na skalę europejską[6]. Określany też przez innych, jako poeta przeobrażeń[7] oraz bard słowiański[8]. Członek i założyciel Towarzystwa Filomatycznego, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce[9], zarówno w ojczyźnie, jak i w zachodniej Europie porównywany do Byrona i Goethego[10][11]. W okresie pobytu w Paryżu był wykładowcą literatury słowiańskiej w Collège de France. Znany przede wszystkim jako autor ballad, powieści poetyckich, dramatu Dziady oraz epopei narodowej Pan Tadeusz uznawanej za ostatni wielki epos kultury szlacheckiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Mickiewicz jako prekursor fantastyki naukowej

Antoni Smuszkiewicz w jednej z pierwszych polskich monografii dotyczącej literatury fantastyczno-naukowej wykazuje pośredni wpływ nieopublikowanej Historii przyszłości Mickiewicza na powstanie tego gatunku. Dzieło nie zostało nigdy opublikowane, a rękopis zaginął; sporo informacji dostarczają o nim jednak liczne pozostawione zapiski i listy do przyjaciół poety. Antoni Edward Odyniec w liście do Juliana Korsaka nazwał Historię przyszłości Don Kichotem swojego czasu[41].

Badacze literatury uznają, że nieopublikowane dzieło Mickiewicza mogło zrewolucjonizować literaturę światową[42][43][44]; najprawdopodobniej wyprzedzało ono wizje Juliusza Verne’a, Herberta George’a Wellsa i Jerzego Żuławskiego[42][44], a nawet prześcigało je w naukowo-technicznych i społecznych spekulacjach[42].

Mickiewicz w pisaniu Historii przyszłości (niektóre fragmenty powstały w języku francuskim) inspirował się twórczością dwóch rosyjskich prozaików: Jana Tadeusza Bułharyna i Władimira Odojewskiego.

Mesjanizm polski

Obok czysto literackiej spuścizny i testamentu Adama Mickiewicza, jednym z ważniejszych i wyjątkowo trwałym zapisem poety było stworzenie przez niego zrębów prądu filozoficzno-historycznego znanego, jako mesjanizm polski. Jakkolwiek za twórcę historiozoficznego prądu mesjanistycznego, a w szczególności mesjanizmu polskiego uznaje się Józefa Hoene-Wrońskiego, to właśnie Mickiewicz spopularyzował ten pogląd i połączył go z pierwiastkami narodowej historii, mistyki religijnej. To mickiewiczowskie sformułowania zasad mesjanizmu w Księgach narodu Polskiego pozwoliły czytelnikom w Niemczech, Włoszech, Irlandii, na Ukrainie i Węgrzech wyraźnie postrzec i odczytać rewolucyjne hasła wolnościowo-wyzwoleńcze[46]. Tenże program, bardziej niż jakikolwiek ściśle rozumiany prąd literacki dał podstawy nie tylko wizji Polski męczęńsko-odkupicielskiej, która miała być jutrzenką wolności narodów, ale dał podstawy do utrwalenia się i ważności postaci wieszcza narodowego. Tak widziany wieszcz to nie zwykły poeta czy pisarz – to autentyczny prorok religii mesjanistycznej. Dawało to wyraz w wielu określeniach mesjanizmu polskiego używanych przez samego Mickiewicza, jak np. „Polska – Chrystusem Narodów” itp.

Spuścizna i pamięć o wieszczu w sferze publicznej

Już w pierwszych latach po śmierci Mickiewicza jego sława i wpływ, jaki wywarł nie tylko na społeczeństwo polskie, ale również na artystów i myślicieli w Europie zaowocowały publicznym okazywaniem jego zasług i symbolicznym hołdom poecie. Jednym z wcześniejszych i z najbardziej znanych jest dzieło głośnego francuskiego rzeźbiarza Emila Bourdelle’a: pomnik Adama Mickiewicza przedstawiający go w formie Pielgrzyma[47]. W 1898 wzniesiono w Krakowie pomnik autorstwa Teodora Rygiera, co stało się okazją do wielkiej manifestacji patriotycznej. Symboliczny grób poety znajduje się w powstałym w 1955 Muzeum Adama Mickiewicza w Stambule. Syn poety Władysław Mickiewicz ufundował w 1903 w Paryżu Muzeum, gromadzące pamiątki po ojcu i niektóre rękopisy jego utworów. Znajduje się ono w gmachu Biblioteki Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika. Wiele miast w Polsce oraz niektóre miasta europejskie związane z życiem Adama Mickiewicza ma ulice, parki, place i budynki publiczne nazwane jego imieniem.

Kiedy myślę o całej tej przeszłości dalekiej i bardzo bliskiej oraz o mojej obecności w owych wydarzeniach, kiedy ocierałem się o żywe osoby biorące w nich czynny udział, a także miałem okazję ich słuchać – choć czasami nie dość uważnie – wraca mi też zawsze wtedy w pamięci cytat z wykładów Adama Mickiewicza prowadzonych przez niego 150 lat temu w Paryżu w jego okresie mocno „towiańskim” na temat Wiary Słowian:

“Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga”.

Jest to wielka i ważna prawda na temat odgrzebywania Starej Wiary Przyrodzonej Słowian, która jest Wielką Pierwotną, Wiarą Polaków, wiarą i wiedą Naturalną, wypływającą ze źródła.

flaga rosji

Wielka Zmiana w Rosji – wychowanie w duchu patriotyzmu i szacunku dla dziejów? – 1 luty 2013  c.d. Wielkiej Zmiany i przykład dla Polski

Rosja: Powrót panslawizmu?

2013-02-15 20:44

„Podstawą  wszystkich zwycięstw i osiągnięć Rosji jest patriotyzm, wiara i siła ducha. Te nieodłączne właściwości charakteru narodowego pomogły naszemu narodowi w 1612 roku pokonać Smutę, pomogły zwyciężyć w Wielkiej wojnie ojczyźnianej 1812 roku. One też  miały wielkie znaczenie dla naszego narodu w wojnie 1941-1945 roku… Rosyjska Prawosławna Cerkiew pomagała nam zwyciężać i pomogła zwyciężyć”- stwierdził 1 lutego prezydent Władimir Putin podczas spotkania z patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jego przemówienie było ciekawe z powodu zawartych w nim elementów programowych.

1 lutego 2013 roku miało miejsce spotkanie Prezydenta Federacji Rosyjskiej W.W. Putina z Jego Świątobliwością patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
I wyżej przytoczone słowa wypowiedział prezydent Putin do uczestników Soboru.
Odszedł też od wąskiego pojmowania świeckości państwa:
„Zachowując świecki charakter naszego państwa, nie dopuszczając do upaństwowienia życia cerkwi, powinniśmy uciec od wulgarnego, prymitywnego rozumienia świeckości”- oświadczył Putin. Przyszedł też czas dopuścić cerkiew do polityki: „Pora dać możliwość Cerkwi pełnowartościowego służenia państwu w takich najważniejszych sferach, jak pomoc rodzinie i macierzyństwu, wychowanie i wykształcenie dzieci, polityka wychowania młodzieży, rozwiązywania problemów społecznych, których jest bardzo i bardzo wiele, umocnienie patriotycznego ducha sił zbrojnych”.
Putin dostrzega, że  „siła prawdziwej, historycznej Rosji — Rosji Minina i Pożarskiego, Dymitra Dońskiego i Aleksandr Newskiego, świętego Sergieja Radoneżskiego oraz św. Serafima Sarowskiego – złamała nazizm i uratowała świat.”
Ciekawe jest przywołanie przez prezydenta Putina postaci św. Serafima Sarowskiego.

seraphim_sarovski

Wszak priepodobny Serafim Sarowski kanonizowany w 1903 roku,  już na początku XIX wieku przepowiedział rozstrzelanie carskiej rodziny, rewolucję i wojny, miliony ofiar. Mówił jednak też, że Rosję czeka wspaniała przyszłość. Przepowiedział, że od 2003 roku nastąpi odrodzenie Rosji. A „Słowianie będą ukochani przez Boga za to, że do końca zachowają prawdziwą wiarę w Pana. I otrzymają wielkie dobrodziejstwa od Boga: zapanuje wszechpotężny język na ziemi, i innego królestwa potężniejszego niż rosyjsko – słowiańskie nie będzie na ziemi… Rosja zleje się w jedno morze wielkie z innymi ziemiami i plemionami słowiańskimi, stworzy olbrzymi wszechświatowy ocean narodów, o którym Pan Bóg głosił ustami wszystkich świętych: „groźny i niezwyciężone królestwo ogólno-rosyjskie – wszechsłowiańskie.
Czyżby prezydent Putin pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego odnalazł po latach poszukiwań ideologiczne spoiwo dla upadłego imperium? Nowy “russkij mir” być może stanie się dziwaczną mieszanką spuścizny Rusi Kijowskiej i nowej odsłony panslawizmu.

Powstaje jednak pytanie. Czyżby prezydent Putin w swojej polityce budżetowej przeznaczał ogromne środki na zbrojenia Rosji pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego?
Kto wie?
Może i III RP powinna wyciągnąć właściwe wnioski biorąc przykład z polityki Władimira Putina i przywrócić tradycyjne wartościowanie i znaczenie patriotyzmu w życiu narodu oraz dumę z własnej historii?

materiał z Nasze blogi Niezalezna.pl: http://naszeblogi.pl/36381-rosja-powrot-panslawizmu?utm_source=niezalezna&utm_medium=glowna&utm_campaign=blogi

Nas w tej historii, poza proroctwem Sarowskiego bardziej interesuje postać Sergieja Radoneżskiego, który w Sergiejew Posadzie „posadził ” klasztor i gdzie ma sie znajdować dzisiaj według przedstawianej powyżej mapy Czakram Ziemi.  Widzimy że te linie na mapie są poprowadzone w wielkim przybliżeniu i że punkty czakr są wybrane arbitralnie. Wygląda na to że Vismaja i Rose Sharon – Rózokrzyżowy podąża tutaj jakimś szlakiem KGB i Władimira Putina, ale mogę się mylić, może to jest szlak Patriarchatu Prawosławnego i kościoła Jezusowego ukrytego wciąż w katakumbach Watykanu i tajemnych Lożach Masońskich.

My oczywiście widzimy inaczej sens Wiary i Wiedy Przyrodzonej Słowian, sens wiary w Boga i wiedzy o Bogach/Bogu/Energii. Pojmujemy jednak sensowność rozmowy i intencje Kremla, wartości jakie widzi on w powrocie do duchowości i rycerskości, który to powrót jest sygnałem Wielkiej Zmiany w Rosji i w ogóle na świecie.  Rozumiemy, że Putin odwołuje się tu do organizacji, która może się włączyć w służbę społeczeństwu Rosji. Dostrzega on problemy społeczne Rosji i niedolę Rosjan oraz upadek wartości moralnych.  Wyciągamy jednak zupełnie inne wnioski z działań Kremla niż publicyści katoliccy.

Rozumiemy, że w Rosji będzie szanowana i traktowana równoprawnie każda Duchowość, co jest tradycyjną rosyjską wartością, obcą polskiemu kontrreformatorskiemu katolicyzmowi.

Tak oto potwierdzają się po raz kolejny w tym artykule wieszcze słowa Adama Mickiewicza:”Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga „.

Gdy tylko dotykamy tematyki starych słowiańskich bogów, gdy zaczynamy rozbierać ich imiona na fonemy i morfemy, dochodzimy do wspólnych korzeni Słowiańszczyzny i innych krajów Aryjskich, do tajemnic znaków i symboli i ukrytej dotychczas przez chrześcijańską doktrynę dawnej Wiedy Słowian.

Dochodzimy do sprawy bliskiego pokrewieństwa, archetypów wspólnych, do braterstwa po krwi, po języku, po wspólnej starożytnej (a nie średniowiecznej) kulturze i tradycji.

Dochodzimy niezmiennie nie tylko do czarów, geomancji, siatek krystalicznych Ziemi, tajemniczych linii, szlaku Scytów na Zachód, odwieczności Słowiańszczyzny i jej kulturotwórczej roli w procesie cywilizacyjnym.

Dochodzimy do Idei Wielkiej Wspólnoty Słowian, do idei Świata ułożonego według ich słowiańskich wartości, Świata Plemiennego, Zdecentralizowanego, prawdziwie wolnego i demokratycznego.

PLEMIENNEGO – bez hegemona i tyrana w Waszyngtonie, Rzymie, Pekinie, Moskwie, Brukseli, Berlinie czy gdziekolwiek indziej

serpent2

SwaraRaszek – zebrał i skomentował Mezamir Snowid


budda skandynawia

Figurka Buddy znaleziona na szwedzkiej wyspie Helgö, pochodząca z północnych Indii, która najprawdopodobniej padła łupem Wikingów.

Wstęp

***********************************

 

 

Większość osób słysząc twierdzenie”Jestem Bogiem”, traktuje to jak bluźnierstwo.

 

Pojmowanie przez nich Bóga, wg tradycyjnej religijności pustynnej

oznacza postrzeganie Go jakby był antropomorficznym najwyższym bóstwem,wszechmocnym,wiecznym,wszechwiedzącym Stwórcą.

 

 Mistycy mówiąc „Ja Jestem Bogiem”,nie mają na myśli jednostki.
Chodzi o praw-dziwą (dźiwa-dusza) naturę jaźni i to właśnie JĄ identyfikują z bogiem.

 

 

 http://www.youtube.com/watch?v=uqsq5eaCPzU

„Ja jestem nieskończoną głębią
w której mają swój początek wszystkie światy.
Poza wszelką formą,na zawsze nieporuszony.
Taki jestem”.-Ashtavamkara Gita
 
 
„Ja Jestem”-oto imię boga,bóg nie jest nikim innym tylko jaźnią”-Sri Ramana Mahrishi
 

 

„Ja jestem Brahman…mieszkam we wszystkich istotach jako dusza

czysta świadomość,podstawa wszystkich zjawisk.
Za czasów mej niewiedzy zwykłem myśleć o nich wszystkich jako o istotach oddzielnych ode mnie.
Teraz wiem że Ja jestem Wszystkim”-Shankara
 

 

 
Taka koncepcja boga zakłada że nie jest on odrębnym bytem poza nami gdzieś w jakiejś innej sferze
górującym nad ludzkimi sprawami
nagradzającym lub karającym nas za nasze czyny.
Bóg objawia się w każdym z nas jako niezaprzeczalny aspekt nas samych
świadomość jaśniejąca w każdym umyśle,każdej żywej istoty.
 
„Kiedy mówię „Ja Jestem”,nie mam na myśli oddzielnego bytu
z ciałem będącym jego rdzeniem.
Mam na myśłi całość istnienia,ocean świadomości
cały wszechświat,wszystkiego co jest i co wie”- Sri Nisargadatta Maharaj
 
Materia jest światłem w spoczynku,materia w ogóle nie zawiera w sobie materii,jest tylko światło,energia
Zwrócił ktoś uwagę na podobieństwo wyrazów świat(rozumiany jako materia otaczająca nas) i świat-ło?
Świat materialny to światło w spoczynku.
 
 
Teksty Samkhyi w wielu fragmentach mówią o Puruszy jako o doznającym/bhoktr
(Bhoktr Bóg Bhag),poznającym/jńa,jńatr.
 

 

„Ja Jestem”/Jaźń obecna absolutnie wszędzie, to Świętowit,bóg najwyższy.

 

Tak więc politeizm nie wyklucza istnienia boga jedynego ponieważ:
Każdy z nas dokładnie w ten sam sposób odczuwa bycie.
Kiedy ktoś z Was mówi Ja Jestem,ma na mysli dokładnie to samo co ja,kiedy mówię do siebie Ja Jestem.
A więc istnieje tylko jedna Jaźń której doświadczamy indywidualnie,filtrując ją dowolnie własnym mózgiem/odbiornikiem jaźni.
Ja Jestem które jest we mnie,i wasze Ja Jestem które macie w sobie,niczym się od siebie nie różnią.
Możłiwość zdania sobie sprawy z tego że Ja Jestem,jest dowodem na istnienie i obecność boga.
Boga w nas,nie poza nami.
Bóg który jest w nas nigdy nie będzie działał jak jakiś hipermarket.
Tzn modlenie się do niego o to by dał nam to lub tamto,więcej pieniędzy itp,jest bezcelowe.
Wszystko co nas spotyka jest skutkiem naszych działań z przeszłości.
Cierpienie którego doświadczamy,zawdzięczamy sobie,a więc jeśli chcemy być szczęśliwi
musimy szukać szczęścia wewnatrz siebie,nie na zewnątrz.
 
Byłoby to nielogiczne gdybyśmy wypracowywali własną karmę,doswiadczali jej skutków
a następnie zostali z nich zwolnieni przez boga z zewnątrz.
Jeśli ktoś jest ciekawy kim był w poprzednim życiu,niech przyjrzy się temu kim jest w obecnym.
 
„Ci mędrcy którzy widzą że świadomość w każdym z nich
jest tą samą świadomością która przepełnia wszystkie świadome byty
osiągną wieczny pokój”-Katha Upanishad
 
„Nie możemy znaleźć naszej postrzegającej Jaźni wewnątrz obrazu świata
ponieważ ona samajest obrazem świata”
 
„Czym jest owo”JA”?
Gdy przyjrzysz się bliżej ,zobaczysz że to co masz na myśli mówiąc”JA”
jest gruntem na któym gromadzone są doświadczenia i wspomnienia”.- Erwin Schrodinger

 

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=KuFNcFeHdAE


Na filmie jest mowa o odkryciu i wynalazku.
To o czym mówi Osho staje się zrozumiałe gdy uznamy Ja Jestem za boga bogów.
Tzn odkrycie stanu Ja Jestem nie jest ludzkim wynalazkiem
Ja Jestem to nasza prawdziwa natura.
Tworzenie bogów na nasz obraz i podobieństwo to wynalazki.
Takim właśnie wynalazkiem jest starotestamentowy Jahwe,jest urządzeniem do zniewalania i kontrolowania ludzkości.
Takim samym wynalazkiem jest biblijny Szatan.
Wynalazki nie żyją,wynalazki nigdy się nie narodziły,żaden z wynalazków nigdy nie był w stanie powiedzieć Ja Jestem.

Judeochrześcijaństwo to w gruncie rzeczy jeden z najmłodszych kultów solarnych
inspirowany filozofią Wschodu.
 
Krzyż to starożytny symbol solarny stanowiący uproszczoną wersję Krzyża Zodiakalnego

 

 

Kiedy czternastowieczny judeochrześcijański ksiądz i mistyk Eckhart głosił że „Bóg i Ja to jedno”

zaprowadzono go przed oblicze papieża Jana XXII i zmuszono do wyparcia się takich nauk.

Innych spotykał gorszy los.

Żyjący w X wieku islamski mistyk Al-Hallaj został ukżyżowany za używanie języka który sugerował utożsamianie się/Ja z Bogiem.

 oseberg_buddha

Oseberg ship was found in a large burial mound in 1904 near Oseberg farm, Vestfold county, Norway. It is believed to be one of the best preserved and most exciting Viking ship finds, even though the burial (dating to 834 AD) was looted as early as in the Middle Ages.

myklebostad_buddhahttp://www.vikingrune.com/2009/08/oseberg-buddha/

 
„Bóg śpi w skale
śni w roślinie
budzi się w zwierzęciu
a w człowieku jest przebudzony”- Nauki sufickie.

 

„Jeśli znasz samego siebie,znasz boga” Ibn-al-Arabi

 

 

 

Co ciekawe,”Ja Jestem” to także jedno z imion boga Jahwe.Przypadek?

Pochodzące od hebrajskiego YHWH niewypowiedzianego imienia boga

jest często tłumaczone jako „Jestem Który Jestem”-tzn Ja Jestem,jaźń,zdolność do stwierdzenia „Ja Jestem” to właśnie bóg.

 

Tylko skąd semici wzięli swojego Jahwe?

 

 

 Yahvah, Yahve, YHVH jest tajemnym wedyjskim imieniem Boga Słońca.

Nazwa państwa taka jak Syria pochodzi od indyjskiego imienia Boga Słońca Surya 

Zatem na obszarze Syrii powinno się czcić Boga Surya i praktykować Surya Namaskara

Łatwo znaleźć na Zachodzie ślady dawnych wedyjskich tradycji opisanych w Mahabharacie.

 

Współcześnie muzłuamanska Kaba w dawnych czasach była wielkim ośrodkiem kultu Słońca

i w zasadzie te pierwotne funkcje powinny być w tej zawłaszczonej świątyni niezwłocznie przywrócone

włącznie z kultem arabskiej Bogini Słońca Al-Lat.

 

 

 

Stawianie znaku równości między wedyjskim Yahvah a hebrajskim  Jahve/Jehową, to grubo naciągana mistyfikacja.

Tautonim – wyraz brzmiący w różnych językach podobnie lub identyczne pod względem wyglądu lub brzmienia, ale ich znaczenia są całkiem odmienne.

 

Mimo wszystko,to właśnie wedyjski bóg słońca stał się inspiracją dla powstania antropomorficznego 

mściwego,niedojrzałego emocjonalnie i zazdrosnego o wszystko stwora(gdyż  został on stworzony na obraz i podobieństwo narodu wybranego).

O tym że „naród wybrany” wzorował się na wedyjskim bogu Słońca świadczy chociażby ten cytat

 

jEwangelia Mateusza 15:24,Jehoshua mówi:”Jestem posłany TYLKO dla zmarłych owiec Izraela”

 

Jest to również dowód na to że Jeszua pobierał nauki w Indiach.

Tam poznał imię Boga Słońca i przyniósł go żydom

 

(nazywając  Yahvah ojcem wszystkich żywych stworzeń tzn wszystkich posiadających świadomość,jaźń.

Imię Jeszua oznacza  „Yahvah Jest Wielki”,dokładnie tak samo tłumaczone jest jego imię w Rygwedzie)

 

ponieważ tylko oni potrzebowali zbawienia,nikt inny.

Tylko żydom potrzebne było wybawienie od niewiedzy.

 

jEw. Jana 4:22,   „…zbawienie bierze początek od Żydów”.

Początek i koniec.

 

Pradawny wedyjski Bóg Słońce imieniem Yahvah czczony był na Bliskim Wschodzie, w Arabii, a także w Egipcie i Mezopotamii

a odmiany jego imienia jak Yave, Yahve czy Yayash znane są doskonale.

Wszyscy zatem, którzy swoje źródła religijne i metafizyczne wywodzą od Boga Słońca imieniem Yahvah (YHVH)

powinni na dobre zająć się zgłębianiem wedyjskiego oryginału.

Hebrajski mściwy substytut,zazdrosny,emocjonalnie niedojrzały,jest tylko nieudaną imitacją.

Pretekstem jaki należało zdobyć aby móc usprawiedliwić dążenie do wprowadzenia światoej religii.

Naród wybrany nie zrozumiał nauki o jaźni więc antropomorfizował Jaźń

tworząc swojego egregora,czczonego po dziś dzień przez tenże naród 

oraz resztę niewolników Pana,tzn żydopodobnych judeochrześcijan w niezliczonych neojudaistycznych kościołach

(katolicyzm,protestantyzm,prawosłąwie,adwentyści,anglikanie,świadkowie Jehowy,tych odłamów jest bardzo wiele)

 

będących odłamkami judaizmu-efektu wypaczenia Wed.

 

Alians Ewangeliczny  
Kościół Chrześcijan Baptystów  
Kościół Ewangelicko – Metodystyczny  
Kościół Ewangelicko-Augsburski  
Kościół Polskokatolicki  
Kościół Ewangelicko – Reformowany  
Kościół Katolicki Mariawitów  
Kościół Starokatolicki Mariawitów  
Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny
Kościół Nowoapostolski
Wschodni Kościół Staroobrzędowy 
Karaimski Związek Religijny  

 

itd itp…wszyscy oni czczą starotestamentowego Jahwe,egregora skonstruowanego przez naród wybrany 

po to by narody gojowskie dzielić.

Każdy z wymienionych przeze mnie odłamów judaizmu jest tym jedynym słusznym a pozostałe to heretyckie sekty.

 

 

Imię Yahvah (Jahwah),można znaleźć w Rygwedzie – min. w 36 Hymnie,

a wiele ideałów duchowych Starego Testamentu pochodzi z kultury i religii wedyjskiej z Indii

Dlatego kilka tysięcy razy imię Yahve wspomniane jest w Biblii.

 

 

YahvaH oznacza wielką, ogromną przestrzeń, bóga zajmującego wielką przestrzeń – Ten który opiekuje się istotami świadomymi

np bogami nieba/Devami (Deva =Deus)oraz półludźmi/bóstwami Asurami/półbogami

śpiewającymi święte hymny, mędrcami – czyli ludzkimi istotami OŚWIECONYMI,przebudzonymi,”przebuddzonymi”

- tymi którzy prowadzą boskie (czytaj duchowe) życie.

 

 

W wersecie pierwszym, 36 hymnu poświęconemu YahwaH jest napisane:

„YahwaH, który błogosławi, wspiera i pomaga – ale tylko tym którzy są mędrcami, prowadzą bardzo świętobliwe życie,

oddają cześć Bogu pod imieniem Yahve a także wszystkim oświeconym mistrzom duchowym, Bóstwom/Asurom/półludziom-półbogom

i  Devom/Bogom”

 

 

Surja (sanskr. सूर्य sūrya = Słońce) – solarne bóstwo wedyjskie, personifikacja Słońca występujące również w późniejszych tekstach mitologii indyjskiej . 

Bóg Surja przemierza przestrzeń wokół góry Meru w swym rydwanie w okresie doby.

 

Meru,Su(rja)mer.

Surya/Swaróg to  Bóg Słońca, czczony o wschodzie i zachodzie ,Surja dosłownie znaczy „Słońce”.

 

  Księgi staroindyjskie, mówiące że tysiące lat temu ludzie potrafili latać i znali bombę atomową, opisują Mohendżo Daro – największą aglomeracja kultury harappańskiej

rozwijającej się między 3500 a 1500 r. p.n.e. Budownictwo jak na tamte tereny bardzo rozwinięte, jeśli weźmie się pod uwagę fakt

że w nieodległej Babilonii domy wznoszono z suszonego mułu. Była to jedna z pierwszych kultur miejskich na świecie.

 

„Świat wypalony ogniem taczał się w piekielnym gorącu. Woda gotowała się w rzekach i wyparowała. 

Paliły się i padały lasy, a konie i wozy bojowe płonęły. Rozpalona kolumna dymu i płomieni, jasna jak tysiące słońc wzniosła się. 

Wypadały włosy i paznokcie, naczynia pękały bez przyczyny, ptaki stawały się białe. Jedzenie stawało się trujące, a żołnierze rzucali się do strumieni, by obmyć siebie i swoją broń.”

 

     To fragmenty staroindyjskiego eposu Mahabharata opisującego eksplozję Głowy Brahmy. 

Podobne opisy można znaleźć w Ramajanie i kilku innych starych pismach. 

Według Ramajany i innych ksiąg z tego samego okresu, pojazdy latające, zwane vimanami przywieźli z sobą bogowie z odległych planet. 

Vimany poruszały się szybko we wszystkich kierunkach, a ich silniki pracowały cicho. Napędem miała być rtęć przetwarzana na plazmę, 

a podczas tego procesu miało być wytwarzane silne pole magnetyczne. Kształtem najczęściej przypominały cylinder z kopułą i dwoma rzędami świateł dookoła. 

Inne vimany były stożkowate i strzelały pociskami kierowanymi akustycznie, co ułatwiało zestrzeliwanie vimana… niewidzialnych. 

W jednym z klasztorów w Tybecie Chińczycy znaleźli kilka tekstów, w których dość szczegółowo opisano, w jaki sposób należy budować vimany, 

a w podobnych pismach rodem z Indii znajdują się instrukcje dotyczące pilotażu, metod walki z użyciem tych pojazdów, potencjalnych zagrożeń, 

a nawet podsłuchu wroga na odległość.

Jeśli te informacje wpadną w ręce Chińskich władz…

 

 Wygląda na to, że ludzie też pilotowali pozaziemskie statki, bo inaczej nie posiedliby tych tajemnic. 

Sugeruje się, że miało to wpływ na Egipt – piramidy, ale to inny temat.

 

 

 

 

 

budda Ukraina Posąg buddy medytującego- znalezisko z Ukrainy

 

 

Teraz dopiero staje się jasny biblijny nakaz:

„Zatrzymajcie się i wiedzcie że ja jestem Bogiem”

 

Spora grupa ludzi uważa rabina Jeszua za boga cytując wybrane fragmenty z hebrajskich pism świętych

reszta cytując inne fragmenty, udowadnia że Jeszua bogiem nie był.

O co chodzi?

 

„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał.” (J 6,44)

Przykład tego że Ojciec i Syn są różni,jeden posyła drugiego.

 

jEw. Jana  14,28  „Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. 

Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie”.

Ojcicec jest większy od Syna,a więc są różni a nie równi.

Człowiek w swoim ciele jest  mniejszy niż jaźń której nie ogranicza żadna forma.

 

jEwangelia Jana 20,17 Jehoshua nazywa Ojca swym Bogiem, a więc nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.

„Rzekł do niej Jehoshua: Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. 

Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego.”

 

 

„Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.” (Mt 11,27) 

Tłumacząc dosłownie:nikt nie zna natury jaźni tylko ten kto osiagnął oświecenie.

 

jEwangelia Marka 13,32 – Niewiedza Jehoshua świadczyła o tym, że Jehoshua nie jest takim samym Bogiem jak Ojciec.

„Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.”

 

jEwangelia Marka 10,18 Sam Jehoshua nie uważa się za Boga.

„Jehoshua mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.”

 

 

 morawy sprzaczkaSprzączka od pasa z medytującymi postaciami, Morawy, VII-VIII w.

 Tak więc „Zatrzymajcie się i wedzcie że ja jestem Bogiem” nie oznacza że:

„Oto ja, który jest swoim własnym ojcem,który posłałem sam siebie na śmierć aby moi wyznawcy mogli o to winić żydów

którzy jedynie wypełniali mój własny plan,oto ja- ten który do was przemawia,jestem bogiem bogów i wszelkiego stworzenia”.

 

„Ja Jestem” czyli nasza świadomość,poczucie Ja,to co obserwuje nasze myśli,to co zdaje sobie sprawę z tego co się z nami dzieje

właśnie TO jest najwyższą Istotą,źródłem wszystkiego.

 

Gdyby Jeszua był bogiem to do kogo się modlił?Kogo prosił o zabranie od siebie kielicha?

Do kogo powiedzieł”nie moja lecz twoja niech się dzieje wola”?

 

 

 [Mezamir Snowid]

525475_339030132872500_1847508545_n Celtycki Cernunos w pozycji medytacyjnej – Czy  kultury Scyto-Słowianskie i Celtyckie nie uprawiały i nie znały medytacji? Czy nie miały żadnego kontaktu ze wschodem? Przecież to absurd.
 
******************************

SwaraRaszek

The Garuda (Sanskrit: गरुड garuḍa, „eagle”) is a large mythical bird or bird-like creature that appears in bothHindu and Buddhist mythology.
Garuda is the Hindu name for the constellation Aquila and the Brahminy kite and Phoenix are considered to be the contemporary representations of Garuda.Indonesia adopts a more stylistic approach to the Garuda’s depiction as its national symbol, where it depicts a Javanese eagle (being much larger than a kite).
Kinnon Wat Phra Kaew
http://en.wikipedia.org/wiki/Garuda
(zdjecie w załączniku)
Raróg, Raraszek – w mitologii Słowian demoniczny duch ognia, objawiający się pod postacią drapieżnego ptaka (najczęściej sokoła), ognistego smoka lub ognistego wichru.
Raróg, Raraszek – „w mitologii Słowian demoniczny duch ognia”Łac. dae-mon,da(j)e mon(o)
Mono czyli pojednynczy,np kanał(albo sygnał który się nadaje,na daemon,nadaimonion,nadajnik  )
,tym kanałem może być umysł powstający dzięki mózgowi
który filtruje docierający do niego sygnał świadomości.Jaźń jest sygnałem,mózg odbiornikiem,umysł produktem.
Pytanie brzmi czym jest nadajnik i gdzie się znajduje.
Daimionion to nadajnik sygnału lub może bardziej poprawnie kanał odbierany przez mózgiSygnał jest jeden i każdy z nas ma jeden mózg
ale każdy znas ma inny umysł,różne poglądy i opinie
ponieważ nasze mózgi filtrują sygnał wspólnej  jaźni i tworzą z niego indywidualne umysły
różnie przefiltrowane/zniekształcone jaźnie.Nasze poglądy i to co myślimy ,wpływa na to jak wygląda nasze życie.
Dlatego Demona/Daimona,można tłumaczyć jako dolę,los.
To czy nasze życie będzie bolesne czy przyjemne zależy od nas i naszego umysłu
a nie „złego lub dobrego” demona.”To co nazywamy demonem,to co wydaje się być demonem
to co rozpoznajemy jako demona żyje w nas dopóki żyjemy my i znika razem z nami”-Milarepa
eagleOrzeł

Poza tym Daimon ma identyczne znaczenie co Bhagah

Demon – ten, który coś przydziela,dawca losu,doli
Bhajati-wydziela komu co.
Baya-udział,dola.
Bhagah-ten który daje dobro,dawca dobra
Devatā=bóstwa i Devaputra/Devaputta=synowie bogów.
1980799_kania-ruda

„objawiający się pod postacią drapieżnego ptaka
najczęściej   sokoła „-wiki

Jastrzębia, Kani Rudej

„ognistego smoka lub ognistego wichru”.-wiki

feniks
W rosyjskich baśniach raróg przybrał postać Żar ptaka.
Raraszek
Żar ptak (ros. Жар-птица Żar ptica) – ptak ognisty często spotykany także pod nazwą Cud-żar-ptaka w baśniachrosyjskich.
Z wyglądu przypominać miał pawia, którego pióra płonęły żywym ogniem.
Zarówno samo zwierzę jak i jego ogniste pióra posiadały szczególną moc magiczną.
Część badaczy wywodzi jego pochodzenie od mitycznego sokoła Raroga, występującego w wierzeniach Słowian.
vg_front
Feniks (gr. φοίνιξ (foinix), łac. phoenix) − mityczny ptak, uznawany za symbol Słońca oraz wiecznego odradzania się życia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rar%C3%B3g_(mitologia)
Seraphim_-_Petites_Heures_de_Jean_de_Berry
Hebrajski rzeczownik שרף (saraf) zwykle łączony jest z czasownikiem להישרף (lehisaref) oznaczającego spalać się się, płonąć. W ten sposób sugerowano, że serafini to istoty mające jakiś związek z ogniem (powstały z bezdymnego ognia).
Serafini (i pokrewni im cheruby) nie pełniły funkcji posłańców Bożych (aniołów)
CherubCherub
Mothman
 9. Garuda, pożeracz wężów i drugi Indra

Po upływie pięciuset lat drugi syn Winaty, Garuda, którego rozwoju nie zaburzyła niecierpliwość matki, osiągnąwszy swą pełną moc, rozbił skorupkę swego jajka i płonąc jak rozniecona masa ognia w swym najbardziej przeraźliwym aspekcie, urósł w jednej chwili do gigantycznych rozmiarów i wzleciał ku niebu. Bogowie padłszy przed nim na kolana, zwrócili się do niego z prośbą o ochronę, mówiąc: „O Ogniu, twoja wielka masa posuwa się w naszym kierunku. Nie wzrastaj już więcej i nie chciej nas wszystkich spalić”. Usłyszał to Ogień i rzekł: „O bogowie, mylicie się w swym mniemaniu, że to ja płonę. Płomień, który tu widzicie jest Garudą, który jest mi równy w ognistości”.
Bogowie i mędrcy zbliżyli się do Garudy, aby wychwalać go w swej pieśni. „O królu ptaków, słyszeliśmy o twym sławnym gorącu. Świecisz na wszystko, co się porusza i co stoi w miejscu, zaciemniając przepych słońca. Ty jesteś ostatnim ciosem dla wszystkiego, co istnieje, będąc zarówno wiecznym jak i krótkotrwałym. Tak jak gniewne słońce może spalić wszystkie żywe istoty, tak ty pożerasz je jak ogień ofiarny. Straszliwy w okresie rozpadu wszechświata wznosisz się ku górze, zakańczając rozpad eonu. Ciebie, o królu ptaków, prosimy o ochronę. O czcigodny, włóczący się wśród chmur ptaku Garudo o ogromnej sile, do ciebie skierowujemy nasze prośby”.

karuda
Garuda usłyszawszy te sławiące go słowa bogów i mędrców, wycofał ze świata swoje gorąco.
Garuda przyszedł na świat z powodu klątwy, jaką wielcy asceci i mędrcy Walakhiljowie rzucili na króla bogów Indrę. Miało to miejsce w bardzo dawnych czasach, gdy prorok Kaśjapa był Pradźapatim i składał ofiarę w nadziei na otrzymanie syna. Poprosił on cały tłum bogów, którzy przybyli, aby asystować rytuałowi, o przyniesienie odpowiedniego drewna potrzebnego do rozpalenia ognia ofiarnego. Gdy Indra bez najmniejszego wysiłku niósł wiązkę drewna wielką jak góra, zobaczył grupę Walakhiljów niewiększych od kciuka, którzy drżąc z wysiłku na całym ciele, nieśli jeden liść. Pijany swą siłą wybuchnął głośnym śmiechem i przekroczył pogardliwie ponad ich głowami. Zachowanie Indry rozgniewało Walakhiljów i przepełniło ich urazą. Poszukując zemsty, rozpoczęli wielką ofiarę, podczas której rzucili na Indrę klątwę, mówiąc: „O Indra, niech z naszej ofiary narodzi się drugi Indra, który stanie się dla ciebie postrachem, będąc ci równy mocą i odwagą”.
Indra usłyszawszy tę straszną klątwę, przeraził się i zwrócił się z prośbą o pomoc do mędrca Kaśjapy, który udał się do Walakhiljów i rzekł: „O Walakhiljowie, nie zadajcie kłamu słowom Brahmy, który uczynił Indrę królem trzech światów. Proszę was, okażcie mu łaskę i zmodyfikujcie wasze życzenie tak, aby drugi Indra nie narodził się w świecie bogów, lecz ptaków”. Asceci odpowiedzieli: „O wielki mędrcu, jesteśmy gotowi przychylić się do twej prośby. Ofiara, którą składamy, prosząc o narodziny drugiego Indry, jest równoczesna z ofiarą, którą ty składasz, prosząc o syna. Przejmij więc kontrolę nad naszą ofiarą i jej owocami i wybierz dla siebie syna, który będzie drugim Indrą”. I w ten sposób mędrzec Kaśjapa otrzymał obietnicę narodzin Garudy, drugiego Indry, którego przeznaczeniem było bycie niezwyciężonym rywalem króla bogów, na wzór którego został stworzony.
Garuda, ptak o ogromnym rozmiarze i sile po spełnieniu prośby bogów i wycofaniu ze świata swego gorąca pofrunął na drugą stronę oceanu do swej nieszczęsnej matki Winaty zredukowanej do roli niewolnicy swej siostry. Pewnego dnia kłaniająca się Winata została zawezwana przed oblicze swej siostry, która zażyczyła sobie, aby wraz ze swym synem zaniosła ją i jej synów na wyspę w zatoce, która była krajem wężów i Winata wraz z posłusznym jej Garudą ruszyli w daleką podróż. Garuda jednakże poleciał zbyt blisko słońca i omdlałe od gorąca węże pospadały na ziemię. Kadru widząc swych synów w tak żałosnym stanie, zaczęła wysławiać Indrę, prosząc go o deszcz. Indra przychylił się do jej prośby i polał węże obfitym deszczem, umożliwiając im szczęśliwe dotarcie do wyspy. Węże nie potrafiły jednak przebywac zbyt długo na tej pięknej wyspie, gdyż lecąc nad oceanem zauważyły, że istnieją inne jeszcze piękniejsze wyspy i rozkazały Garudzie, aby zaniósł je na jedną z nich.
Garuda głęboko się zamyślił i poprosił swą matkę o wyjaśnienie, dlaczego musi ona spełniać wszystkie życzenia i rozkazy wężów oraz ich matki Kadru. Winata opowiedziała mu o tym, jak węże złapały ją w sidła zakładu i oszukały. Garuda pogrążył się w głębokim smutku i zwracając się do wężów, rzekł: „O węże, powiedzcie mi prawdę, czy jest coś, co mógłbym uczynić, aby zmienić swój los i przestać być waszym niewolnikiem?” Węże odpowiedziały: „O Garuda, ukradnij bogom eliksir nieśmiertelności i przynieś go nam. Jeżeli uda ci się dokonać tego niezwykłego czynu, ty i twoja matka uwolnicie się z naszej niewoli”.
Karura of Kofukuji
Garuda rzekł do swej matki: „O matko, wyruszam w daleką drogę, aby przynieść wężom somę i w ten sposób wyzwolić nas z niewolnictwa. Jednakże przedtem muszę nabrać sił i coś zjeść”. Winata poradziła synowi, aby udał się na wyspę Niszadów i połknął tysiące Niszadów. Ostrzegła go jednak, aby wypluwał braminów, których rozpozna po palącym smaku, gdyż należy unikać zabójstwa braminów, do których należy pierwszeństwo. To oni są pierwsi w szeregu kast, ojców i nauczycieli i w decydowaniu o tym, co jest i co nie jest jadalne. Poza tym rozgniewany bramin jest jak ogień, trucizna lub miecz. I z sercem wypełnionym miłością do swego potężnego syna, z którego siły zdawała sobie sprawę, pobłogosławiła go na drogę, prosząc Wiatr, Księżyc, Słońce i Ogień o ochranianie go.
Wygłodniały Garuda rozpoczął swą wędrówkę, opadając na wyspę Niszadów jak potężny Czas Końca. Wytworzył ogromną chmurę kurzową, która wysuszyła wszystkie wody i zatrzęsła górami. Niszadowie, którym umysł pomieszał się od kurzu, sami wchodzili tłumnie do jego otwartego dzioba, gdy położył się na ich drodze, czekając. I w ten sposób idąc za radą swej matki, zniszczył tę rasę żywiącą się rybami, pozwalając jedynie uciec braminowi o palącym smaku i jego żonie.
Niszadowie nie nasycili jednak jego głodu. Poszukując nadal czegoś do zjedzenia wzniósł się ponownie w górę i z wysokości dostrzegł swego ojca mędrca Kaśjapę. Na jego pytanie wyjaśnił, że planuje ukraść bogom somę, aby spełnić życzenie wężów i uwolnić swą matkę z niewoli, ale ciągle jeszcze nie nasycił swego głodu i nie nabrał sił potrzebnych do wykonania tego potężnego zadania. Poprosił ojca, aby wskazał mu coś, co mógłby zjeść.
Mędrzec Kaśjapa polecił synowi zjedzenie dwóch braci proroków, których umysł zaciemniła chciwość i którzy w rezultacie rzucanych na siebie klątw zamienili się w ogromnego słonia i wielkiego żółwia. Ich kłótnia zaczęła się od tego, że młodszy z braci Supratika zażądał od starszego brata Wibhawasu podziału dóbr, które wspólnie odziedziczyli po przodkach. Starszy brat nie chciał się jednak na to zgodzić, twierdząc, że podział własności jest jedynie źródłem konfliktu między braćmi, którzy zaczynają być tak oczarowani posiadaniem, że stają się wrogami udającymi jedynie przyjaźń. Młodszy brat nie chciał jednak ustąpić i bracia nigdy nie zaprzestali kłótni, pozostając w stanie niekończącej się wendety, każdy z nich dumny ze swej siły i wielkości.
lei gong
Kaśjapa rzekł do Garudy: ”O synu, pochłoń w swym wielkim żołądku tych dwóch mędrców, którzy stracili rozum od tej bitewnej furii i chęci, aby się nawzajem zniszczyć”.
Garuda obniżył swój lot, złapał słonia i żółwia w swe potężne szpony i odleciał w kierunku świętego brodu Alamby, poszukując drzewa, na którym mógłby usiąść i oddać się konsumpcji. Boskie drzewa o złotych konarach z owocami spełniającymi każde życzenie, widząc ogromnego ptaka, zadrżały z obawy przed złamaniem.
Wielkie drzewo banianowe zaprosiło Garudę, aby spoczął na jednej z jego potężnych gałęzi i zjadł spokojnie swój posiłek. Jednakże drzewo to, choć było miejscem schronienia dla tysiąca ptaków, zatrzęsło się aż do korzeni, gdy Garuda obniżył lot i zasiadł na wskazanej gałęzi. Choć gałąź złamała się pod jego ciężarem, zdołał utrzymać się na pozostałym konarze i śledząc ruch spadającej gałęzi, dostrzegł zwisających z niej głową w dół braminów Walakhiljów. Nie chcąc spowodować ich śmierci, szybko uchwycił ją dziobem i ponownie wzniósł się w górę.
Nie chcac pozwolić słońcu na spalenie Walakhiljów, frunął poprzez wiele krajów zbyt nisko, zrównując je z ziemią. Gdy doleciał do potężnych gór Gandhamadana, zobaczył ponownie swego ojca pogrążonego w samo-umartwianiu się, który również dostrzegł swego syna-ptaka o boskich kolorach, buchającego ogniem, mocą i siłą, szybkiego jak myśl, wielkiego jak góra, wznoszącego się nad ziemią jak wzniesione berło Brahmy – ów niewyobrażalny i niepojęty postrach wszystkich żywych istot, inkarnacja piętrzącego się i rozszerzającego się ognia, wir światów, przeraźliwy obraz śmierci.
Kaśjapa rzekł: „O synu, bądź ostrożny i nie zachowuj się zbyt pochopnie, aby nie rozgniewać Walakhiljów, którzy wypijają promienie słoneczne i mogą cię spalić”. I chcąc złagodzić ewentualny gniew Walakhiljów, rzekł: „O asceci, wybaczcie mojemu synowi, że zakłócił wasz spokój, ale zrobił to na drodze ku bohaterskim czynom, mającym na uwadze dobro wszystkich istot”. Usłyszawszy te słowa, Walakhiljowie zeskoczyli z gałęzi niesionej przez Garudę i udali się w wysokie Himalaje, aby kontynuować swe religijne praktyki.
Persepolis carved Faravahar
Tymczasem Garuda, trzymając ciągle w swym dziobie złamaną gałąź, a w swych szponach słonia i żółwia, zwrócił się do mędrca Kaśjapy z pytaniem: „O ojcze, czy mógłbyś mi wskazać jakieś miejsce bez braminów, gdzie mógłbym polecieć i zjeść spokojnie mój posiłek złożony ze słonia i żółwia?” Kaśjapa skierował go ku bezludnemu miejscu wysoko w górach, gdzie trudno dotrzeć nawet myślą i gdy Garuda ruszył we wskazanym kierunku, król gór Himalajów drżał od powiewu wiatru wywołanego uderzeniami jego potężnych skrzydeł, a drzewa padały, sypiąc deszczem swych kwiatów. Padały również licznie zgruchotane szczyty górskie bogate w kamienie szlachetne i złoto. I gdy wielki ptak dotarł na wskazane miejsce, wypuścił wreszcie z dzioba złamaną gałąź, usiadł wśród zgliszczy i zjadł słonia i żółwia, których ciągle trzymał w swych szponach.
Po nasyceniu swego głodu wzbił się znowu w górę w kierunku miejsca zamieszkałego przez bogów, którzy w miarę jak się zbliżał zaczęli dostrzegać różne przeraźliwe znaki. Nic takiego nie zdarzyło się przedtem nawet podczas wojny bogów z demonami asurami. Umiłowany piorun Indry zapłonął z bólu, a z nieboskłonu zaczęły spadać dymiące, płonące meteory. Broń należąca do różnych bogów zaczęła sama siebie atakować. Wiatr wiał w huraganowych porywach, a z chmur sypały się grzmoty. Indra, król bogów, zaczął zalewać ziemię deszczem krwi. Zdobiące bogów świeże girlandy obumarły i zgasły światła na nieboskłonie. Deszcz spadających gwiazd niósł ze sobą strumienie krwi, a wirujący kurz przyciemniał zwykle błyszczące diademy bogów.
Indra, bóg tysiąca złożonych ofiar, głęboko zaniepokojony tymi straszliwymi znakami, zapytał kapłana bogów Brihaspatiego o przyczynę tych zjawisk, gdyż nie potrafił dostrzec wroga, który w ten sposób prowokował ich do bitwy. Brihaspati odpowiedział: „O królu bogów, obserwujesz właśnie skutki swej winy i zaniedbania. To mędrcy Walakhiljowie uzbroili się przeciw tobie dzięki mocy swej ascezy i stworzyli tego niezwykłego, potężnego i zdolnego do przybierania różnych form ptaka, który jest synem mędrca Kaśjapy i Winaty. Przybył on tutaj na prośbę wężów, żeby ukraść eliksir nieśmiertelności i będąc najpotężniejszy z potężnych potrafi tego dokonać, gdyż on jest zdolny osiągnąć to, co nieosiągalne”.
Indra nie tracąc wiary poinformował natychmiast o zagrożeniu strażników eliksiru i rozkazał armii bogów, aby przygotowała się do spotkania z Garudą i obrony eliksiru.
Bogowie, choć wielce zdumieni tym atakiem, ubrali swe wspaniałe złote zbroje pobłyskujące klejnotami, uchwycili w dłonie różne rodzaje swej olśniewającej boskiej broni i z czystymi sercami starannie uformowali szeregi, aby bronić dostępu do eliksiru. Znani jako niszczyciele wielkich miast budowanych przez demony dysponujący siłą nie mającą sobie równych, z umysłem nastawionym na obronę eliksiru rozświetlali przestrzeń swym blaskiem jak rozniecony ogień. Wielkie pole bitwy wypełnione po brzegi ich zwartymi szeregami i tysiącem ich maczug skąpane w promieniach słońca zdało się przekraczać granice nieba.
Varsavia Palazzo  VentiVento
Jednakże na widok zbliżającego Garudy armie bogów zaczęły pogrążać się w chaosie i bogowie, drżąc na całym ciele, zamiast atakować wroga, skierowywali swą broń nawzajem przeciw sobie. Wśród bogów stał boski architekt Wiśwakarman, najpotężniejszy obrońca somy, który jednak, gdy wywiązała się bitwa, padł na ziemię martwy rozszarpany przez skrzydła i szpony ptaka. Ogromna chmura kurzu, którą wywołał ruch jego skrzydeł, pokryła ciemnością cały świat i zaburzyła orientację bogów. Garuda pogłębiał jeszcze chaos, separując bogów od siebie uderzeniami swych skrzydeł i dzioba.
Indra widząc klęskę swej armii, przywołał na pomoc wiatr, który rozpędził chmurę kurzu. Cała chmara bogów dostrzegając wreszcie wroga, rzuciła się nań jak jeden mąż, atakując ptaka, który wzniósł się w gorę i zawisł bez ruchu na nieboskłonie. Garuda, choć atakowany ze wszystkich stron pozostał nieporuszony, oddając ciosy i rozbijając oddziały bogów uderzeniami skrzydeł. Rozgromione odziały bogów zaczęły uciekać, pozostawiając za sobą krwawy ślad. Tych, co stawali z nim do indywidualnej walki, rozdzierał na kawałki podobny w swej walce do boga Śiwy. Liczni waleczni boscy wojownicy leżeli ranni na pobojowisku, przypominając swym wyglądem rozerwane chmury, z których leje się deszcz krwi. W końcu pozbawiwszy wszystkich bogów życia, Garuda przekroczył ich wielkim krokiem i udał się na poszukiwanie eliksiru.
Całe niebo płonęło ogniem, spalając doszczętnie całe zło. Garuda przybrał na siebie dziewięćdziesiąt ust, którymi wypijał wody rzek, gasząc nimi płonący ogień. Następnie przybrał na siebie bardzo malutkie złote ciało świecące jak promienie słoneczne, aby w tej postaci wejść do pomieszczeń, gdzie przechowywany był eliksir. Dostępu do eliksiru broniło równie świecące bezustannie obracające się żelazne koło zaopatrzone w ostrza i ostry brzeg. Garuda zdołał jednak przedostać się między jego szprychami, kurcząc jeszcze bardziej swe ciało i obracając się zgodnie z jego obrotem. Po pokonaniu tej przeszkody zobaczył przed sobą dwa wielkie ogniste węże o językach ostrych jak błyskawice, wiecznie rozgniewane i niepohamowane, przemieniające w popiół wszystko to, na co padnie ich wzrok. Garuda oślepił je garścią kurzu i przekroczywszy wielkim krokiem ich bezwładne ciała, ruszył w kierunku eliksiru, który uchwycił i strzaskawszy w drodze powrotnej obracające się koło, poszybował w górę.
Sam nie wypił ani kropli eliksiru, lecz starannie go owinął i nie odczuwając zmęczenia ruszył w kierunku tarczy zachodzącego obecnie słońca. Po drodze na nieboskłonie spotkał boga Wisznu, który był bardzo z niego zadowolony i poprosił go o wypowiedzenie dwóch próśb, które obiecał spełnić. Garuda rzekł: „O Wisznu, niech tak się stanie, że będę zawsze stał powyżej ciebie i że nawet bez pomocy eliksiru nigdy się nie zestarzeję i nie umrę”. Gdy Wisznu obiecał mu spełnienie tych próśb, Garuda z kolei poprosił Wisznu o wypowiedzenie jednej prośby, którą obiecał spełnić. Wisznu rzekł: „O Garudo, moje życzenie jest takie samo jak twoje. Chcę, żebyś zawsze stał powyżej mnie”.
Garuda Wishnu Bali
Gdy Garuda, trzymając eliksir, wzleciał ku górze z zamiarem udania się w drogę powrotną, dostrzegł go król bogów Indra, który nie mógł się pogodzić z utratą eliksiru i uderzył go z całej siły swoim piorunem. Piorun ten nie wyrządził mu jednak żadnej szkody, choć po krótkiej szamotaninie, która nastąpiła, Garuda upuścił na ziemię swoje jedno pióro. Rzekł do Indry ze śmiechem, starannie dobierając uprzejmych słów: „O ty, który złożyłeś tysiące ofiar, przyjmij moje wyrazy szacunku dla proroka, z którego kości pochodzi twój piorun, dla samego pioruna jak i dla ciebie, choć twój piorun wcale mnie nie zranił. Poświęciłem mu jedynie moje jedno pióro, które oderwało się od mojego ciała i spada w dół. Tajemnicy jego spadania nigdy do końca nie zrozumiesz”.
Gdy to mówił wszystkie żywe istoty dostrzegając piękno spadającego pióra, zdumione zawołały: „To musi być ten wielki ptak o jasnych skrzydłach”. Indra słysząc te głosy podziwu, zrozumiał, że ten ptak, z którym próbował walczyć, jest wspaniałą istotą i rzekł: „O Garudo, wielki ptaku, pozwól mi poznać granice twej wielkiej siły i pozwól, żeby związała nas dozgonna przyjaźń”.
Garuda rzekł: „O Indra, wiem, że nie należy wychwalać własnej siły i własnych cnót bez przyczyny, ale ponieważ nazwałeś mnie swym przyjacielem i prosisz mnie o to, wyjaśnię ci, że jestem nie do pokonania. Moja siła jest tak potężna, że potrafię unieść ziemię i wszystkie światy na dudce mego jednego pióra”.
Indra rzekł: „O Garuda, jesteś wieczny i stoisz najwyżej. Spełnij proszę moją wielką prośbą. Wiem że sam nie potrzebujesz eliksiru, aby żyć wiecznie. Zwróć więc go bogom, gdyż węże, dla których go ukradłeś, mając do niego dostęp, okpią nas raz na zawsze”.
Goddess Nike at Ephesus, Turkey
Słysząc to Garuda odpowiedział: „O Indra, władco trzech światów, ukradłem bogom somę, aby zrealizować mój cel i uwolnić mą matkę od bycia niewolnicą swej siostry. Nie zamierzam jednak oddać jej wężom do wypicia. Jeżeli chcesz zwrócić ją bogom, poczekaj, aż położę ją na ziemi. Podnieś ją wówczas natychmiast i porwij”. Indra rzekł: „O Garuda, niech się tak stanie”.
Myśl o wężach, synach Kadru i o oszustwie, które zamieniło jego matkę w niewolnicę napełniła Garudę wielkim smutkiem i rzekł on do Indry „O Indra, choć jestem panem wszystkiego, to jednak chcę zostać twoim dłużnikiem. Spełnij więc moją prośbę i uczyń, że będę się żywił wężami”. Indra rzekł: „O Garuda, niech się tak stanie”.
Garuda wrócił do swej matki Winaty i gdy zobaczył węże, rzekł: „O węże, wróciłem i przyniosłem eliksir nieśmiertelności. Zrobiłem więc to, o co mnie prosiliście, przeto uwolnijcie moją matka z niewoli”. Gdy węże zgodziły się na danie wolności Winacie, Garuda kontynuował: „O węże, położę eliksir, który dla was ukradłem, tutaj na trawie kuśa, a wy zanim zaczniecie go pić wykąpcie się i oczyśćcie”. I gdy węże udały się w kierunku wody, aby się rytualnie oczyścić, Garuda położył naczynie na ziemi, a Indra porwał je natychmiast i zaniósł je z powrotem do nieba.
Huitzilopochtli_telleriano

Tymczasem węże po recytacji modlitw i rytualnym oczyszczeniu się wróciły na miejsce, gdzie Garuda postawił naczynie z somą. Odkrywszy szybko, że naczynie zostało ukradzione, zrozumiały, że tym razem one padły ofiarą podstępu i zaczęły lizać ostrą trawę darbha, na której stało naczynie z somą. Od lizania tej ostrej jak sztylet trawy języki wężów przybrały widełkowy kształt, a źdźbła trawy darbha stały się rytualnie czyste, gdyż miały kontakt z eliksirem i od tego czasu są używane podczas rytualnego składania ofiar. Po dokonaniu swego wielkiego czynu Garuda, ptak o jasnych skrzydłach, który żywił się wężami, ruszył wraz ze swą matką Winatą na wędrówkę po dżungli. Oddawały mu cześć wszystkie ptaki i nigdy nie narzekał na brak sławy, czym cieszył serce swej matki.

10. Sesza-Ananta, wąż asceta

Gdy węże stawały się potężniejsze, jadowitsze i coraz bardziej nietykalne, jeden z nich Śesza (Ananta) postanowił opuścić swą matkę Kadru i udać się do dżungli, aby poddać się surowym umartwieniom. Odwiedzał święte brody i świątynie, doskonaląc swe zmysły. Wielki dziadek wszechświata Brahma, najstarszy wśród nieśmiertelnych, widząc jego ascetyczne praktyki, rzekł zaniepokojony: „O niewinny wężu, cóż ty wyczyniasz? Jaki dar chcesz ode mnie uzyskać, aby wzmocnić władzę wężów nad światem? Pracuj lepiej dla dobra innych istot. Swoją surową ascezą jedynie zatruwasz stwarzanie. Powiedz mi, jakie masz życzenie, które chcesz abym spełnił?” Śesza odpowiedział: „O Brahma, wszyscy moi bracia mają niewiele rozumu i nie mogę już dłużej znieść życia z nimi. Kłócą się oni między sobą, jakby byli wrogami i nienawidzą Winaty i jej synów, chociaż Garuda jest również naszym bratem. Zarówno oni żywią do niego urazę jak i on do nich. Proszę więc, wybacz mi moje zachowanie. Umartwiam się, aby zlikwidować to ścierwo. Nie chcę zadawać się z nimi dłużej!”
Brahma rzekł: „O wężu, nie zaprzątaj sobie głowy swoimi braćmi. Znam doskonale ich sposób życia i wisi nad nimi groźba całkowitego wyginięcia z powodu przestępstwa twej matki. Z tego co mówisz wnoszę jednak, że twój umysł rozumie Prawo, pozwól mu więc stać się jeszcze bardziej prawym. Jestem z ciebie bardzo zadowolony, powiedz mi swoje życzenie, który mógłbym spełnić”. Śesza odpowiedział: „O Brahma, właśnie takie jest moje życzenie. Uczyń, aby mój umysł stał się jeszcze bardziej prawy, gdyż radują go Prawo, beznamiętność i asceza”. Brahma rzekł: „O najlepszy z wężów, cieszysz mnie swą beznamiętnością i trzymaniem się w ryzach. Niech się stanie, jak sobie życzysz. Mając Garudę za pomocnika, udaj się pod ziemię, która się chwieje, obejmij ją całą przy pomocy swego ciała i trzymaj ją mocno, aby uzyskała stabilność. Trzymając w posadach ziemię, wyświadczysz mi wielką przysługę”.
I posłuszny słowom Brahmy Śesza, najstarszy wśród wężów, wszedł do rozpadliny w ziemi, która sama się przed nim otworzyła i tam już po wsze czasy pozostał. Trzyma on boginię ziemię na głowie, obejmując ją na poziomie oceanu. Widząc to Brahma rzekł: „O Śesza, to ty jesteś największy wśród wężów. Jesteś bogiem praworządności, gdyż ty użyczasz ziemi podpory, opasując ją nieskończonymi splotami i ta podpora, która jej udzielasz jest równa tej, jaką ja jej daję i tej, jaką daje jej bóg Indra”.

http://tlvp.net/~b.mikolajewska/booknook/Mahabharata/Opow-01.htm

Horus .svg
Tribhuwana – hierarchiczny potrójny system klasyfikacji rejonów wszechświata ( zwanych w okresie późniejszym loka ) występujący w mitologii wedyjskiej.
Tribhuwana zawiera następujące rejony :

  1. diw – rejon niebiański
  2. antariksza – rejon pośredni
  3. prythiwi – rejon ziemski.

Odpowiednikami tych przestrzeni w terminologii mistycznej są sfery:

http://opolczykpl.files.wordpress.com/2012/04/ros-swaroc5bcyc.jpg
  1. swar
  2. bhu (bhus)
  3. bhuwas  .

Mitologia bramińska swarlokę określa terminami :

  • Swarga
  • Trinaka,
  • Triwisztapa
  • Nakaprisztha.

Niezależnie jednak od formy, terminy te oznaczają raj boga Indry

W treści Bhagawadgity (9.20), swarga to pośrednia kraina niebiańska. Zamieszkują ją bóstwa i zmarli , którzy za życia prowadzili cnotliwe życie , modlili się do bóstw i spełniali dedykowane bóstwom ofiary jadźńa. Pełni dla nich rolę raju. Jednak gdy wyczerpie się ich karma nagromadzona wskutek pobożnego życia w zgodzie z dharmą, będą zmuszeni opuścić swargę i ponownie reinkarnować na Ziemi . Według wykładni nauk z Bhagawadgity, osiągnięcie swargi nie jest równoznaczne z uzyskaniem wyzwolenia

Wjasa opisuje, iż swarlokę zamieszkuje sześć klas istot niebiańskich ( dewaicznych ) :

  • grupa trzydziestu trzech
  • agniszwatta
  • jamja
  • tuszita
  • aparinirmitawaśawartin
  • parinirmitawaśawartin

Wszystkie posiadają samorodne ciała, umiejętności aiśwarja czyli osiem wielkich siddhi a siłą woli potrafią spełniać swoje pragnienia. Czas ich życia to jedna kalpa. Mieszkańcy świata Indry doświadczają rozkoszy ( kama ). Ich życzenia spełniają najpiękniejsze i najczulsze z nimf ( apsary )

Swargaloka , jako Sfera Nieba zawiera się w przestrzeni pomiędzy Słońcem a Gwiazdą Polarną ( Dhruwa ). Tak jak i na bhurloce ( czyli Ziemi ), mieszkańcy tej sfery nie są wolni od odpowiedzialności za skutki swoich czynów ( obowiązuje prawo karmy )

Filozofia krijajogi nazywa swarlokę terminem mahaśunja (Wielka pustka)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Swarloka

Dewaćan (ang. Devachan) – dosłownie: „mieszkanie Bogów”, aniołów; niebiosa; Dom Bogów; Królestwo Niebios.
W naukach hinduistycznych opisuje się niebiosa jako krainę podzieloną na 9 coraz wyższych sfer bytu. Mieszkańcy Niebios, Bogowie czy aniołowie nazywani są Gana-Dewas czyli Anielskie Zastępy lub Boskie Zastępy. Przywódcą dewów jest Ganeśa – starszy syn Boga Śiwa i Bogini Parwati.
Dziewięć Hierarchii Dewów w porządku od najwyższej do najniższej:

  • Ādityadevas (Aditjowie) – najwyżsi, najwznioślejsi Bogowie, Aniołowie
  • Viśvedevas – wszechbogowie, Bóstwa o atrybutach wszechobecności
  • Vasudevas – Bogowie, Anioły wiatru, powietrza; oddechy Niebios
  • Tushitadevas (Tuszitowie) – nasyceni, pełni Bogowie; w pełni oświeceni, panowania
  • Ābhāsvaradevas – Anioły dochodzące do pełni boskości, zwierzchności
  • Aniladevas – płomienie, ognie, moce, władze
  • Mahārājikadevas (Maharadźikowie) – anielscy książęta, liderzy, władcy, królewicze
  • Sādhyadevas – anielskie dusze świętych i męczenników
  • Rudradevas – anioły, Bogowie dzikiej przyrody, Bóstwa natury

Dewaloka (sanskryt: „świat bogów”) – w hinduizmie miejsce przebywania dewów, podzielone wertykalnie na sześć poziomów, usytuowane jednakże poniżej najwyższej sfery, zwanej brahmaloka.
W buddyzmie mahajana ta stara idea z mitologii indyjskiej zmieniła nieco znaczenie i symbolizuje najwyższy stopień doskonałości duchowej

Pitryloka (trl. pitṛloka) – w hinduizmie to subtelny wymiar egzystencji po śmierci lub sfera w zaświatach, siódma z kolei (poniżej brahmaloki) według filozofiisankhji i wedanty. Już w Wedach tak określa się miejsce bytowania zmarłych.
Atharwaweda utożsamia tę lokę ze swargaloką. Tam po śmierci ciała fizycznego zmarły spotykał się ze swoimi przodkam

Władcą pitryloki jest Jama, tytułowany stąd pitrypati (Pan Przodków[8]. Pitrylokę zamieszkują trzy klasy istot:

  • pitry – przodkowie
  • ryszi – wieszczowie
  • pradźapati – synowie mentalni ( manasaputra ) Brahmana

Światy kosmologii hinduistycznej

Triloka ( trl. triloka ) – hierarchiczny potrójny system klasyfikacji rejonów wszechświata ( zwanych loka ) występujący w wedach.
Podział taki opisuje Rygweda.
Zgodnie z treścią mantry Gajatri, trzy loki mają następujące nazwy :

  1. Bhurloka – świat ziemski
  2. Bhuwarloka – świat pośredni
  3. Swarloka – świat niebiański
  • Swarloka jest dzielona w niektórych pismach na rejony Dewaloka i Pitriloka
  • Inny troisty podział to :
  1. Manuszajloka – świat ludzi ( Manusza )
  2. Dewaloka – świat aniołów ( bóstw Dewa )
  3. Pitryloka – świat przodków ( Pitry )

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:%C5%9Awiaty_niebia%C5%84skie_i_medytacyjne_w_hinduizmie

aaaaa 394188_489945441023364_539874019_n

W języku Jakszów nazywają się oni Szaksha – stąd SZA.
Pozostało jeszcze NA, które odnosi się do klasy Nagów, o której już coś wiecie. W Sanskrycie Naga, to po tybetańsku Lu. Także w języku Nagów nazywają się one Naga. Stąd więc pochodzi te osiem sylab. Wszystkie te prowokacje, moce są ogólnie manifestacjami bóstw lub oświeconych istot, a Garuda jest uważany za jedną z najważniejszych pośród nich. Dzięki praktyce i mantrze Garudy wszystkie tego typu problemy mogą znaleźć się pod kontrolą. Więc dlatego do takich celów wykorzystujemy Garudę.

Garuda
garuda

PRATKYKA CZERWONEGO GARUDY

Głos: Czy możesz opowiedzieć nam nieco o praktyce Czerwonego Garudy?

„Tenzin Wangyal Rinpocze: Garuda jest oświeconym, mistycznym ptakiem, który często jest przedstawiany jako orzeł trzymający węża w dziobie. W tradycji tybetańskiej ten obraz węża w dziobie garudy symbolizuje pokonanie prowokacji płynących od żyjących pod wodą lub pod ziemią duchów, znanych jako nagowie. Z powodu ciągłego niszczenia natury przez człowieka można powiedzieć, że toczy się wojna między krainą ludzi, a krainą nagów. W tej wojnie my, ludzie, zostaliśmy osłabieni, nie potrafimy pokonać tych przeszkadzających sił, co prowadzi do wielu chorób i zakłóceń. Tutaj przydaje się wsparcie praktyki Czerwonego Garudy. Czerwony Garuda oznacza poczucie przekształcenia. Poprzez przekształcenie w tego potężnego uzdrawiającego ptaka potrafimy lepiej pokonywać zakłócenia i tworzyć równowagę, aby uzdrawiać choroby i zapobiegać zakłóceniom energetycznym w środowisku i w nas samych.

Głos: Jakie jest źródło tych nauk?

TWR: Nauki czerwonego garudy pochodzą z tekstu znanego jako Sadhana Czerwonego Garudy. Otrzymałem te nauki osobiście od mojego rdzennego nauczyciela, Jongdzina Tenzina Namdaka Rinpocze i przez ostatnie kilka lat kładę na nie coraz większy nacisk w mojej własnej praktyce.”
***
http://www.tendrel.za.pl/klasy.htm

Tagged with: , ,
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 644 obserwujących.