białczyński

Solo-Vene means Slavic people (Sokoło -Wędowie, Skoloto-Veneti): History, Culture, Tradition, Great Change [ENG]

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 18 Grudzień 2012

Buk Carrie Nichols DSC01235

We all are the children of one tree – all that is Slavic – let us not cut the tree at its fabulous roots just with an ordinary lack of interest and following others

[Photo. Carrie Nichols]

© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

 

On these pages you will find everything that may seem interesting to a lover of all that is Slavic. Therefore we offer you not only topics directly referring to Slavic mythology, but also knowledge about Slavic people. The knowledge that we are going to present to you is updated and compatible with the latest scientific discoveries about the Slavs. We are also going to display information about Slavonic monuments, relics and contemporary reflections of cultural events organised by enthusiasts of Slavic culture, as well as Slavic art created under the influence of pure Slavophile passion. These pages have been made with a purpose of drawing your attention to the historical outline of fabulous Slavic people – prehistoric and coming from early history –  that constitute a certain, unified concept, provide us with an image of the historic events which is different from the hyper critical and anti Slavic historical science which is based on prejudices and chauvinisms of the XX th century, especially on German and West European chauvinism.

Here we will present the concept of Slavonic history which does not come from the tradition of the West but which is native, rooted in the common heritage of the Slavic nations, Ists (Balts), Scoloti (Scythians / Scyths), Serbomazowie (Sarmatians), Venedi (Venethi) and Dawowie-Dachowie called by the Greek and Roman chroniclers as Venethi, Dacians, and Thracians.

Besides, we would like to present art, painting, audio (e-book records) and films made in the spirit of Slavonic images about the world – that part of the artistic references to Slavic culture perhaps best demonstrates how vital, contemporary and timeless it is.

We hope that these pages will help us save all that makes up our – Slavic nations’     – separate identity in the contemporary mess.

Snowidziadło z kołdry spadło,spadło na kamycki potłukło se… – zebrał Mezamir Snowid

Posted in nauka, przyroda, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Grudzień 2012

Wykłady Rudolfa Steinera

Wykład I
Londyn 2 sierpnia 1923

Dopóki rozpatruje się wszystko co nas otacza tutaj w świecie fizycznym,w ziemskim bycie
i co zostaje wniesione w ziemski byt przez naszą własną pracę
dopóty uwagę trzeba oczywiście przywiązywać głównie do czasu jaki człowiek spędza w ziemskim bycie podczas czuwania.

Ale wspomniałem już że dla ludzkiego bytu,choćby dla tego ,czym człowiek może być również w ziemskim bycie
jeszcze ważniejsze jest to co dzieje się z człowiekiem w czasie który przesypia podczas ziemskiego bytu.

Jeśł w jakimkolwiek punkcie naszego ziemskiego życia spojrzymy wstecz na to o czym możemy sobie przypomnieć
to właściwie zawsze pomijamy czas który przespaliśmy,natomiast bierzemy pod uwagę wszystko
czego dokonaliśmy za dnia w czasie czuwania,tworząc z tego niejako powiązaną całość.

Nie byłoby to jednak możliwe gdyby nie przeplatanie czuwania stanem snu.

Właśnie wtedy gdy chce się poznać prawdziwą istotę człowieka
trzeba zwrócić uwagę na te stany snu bowiem człowiek łatwo mógłby powiedzieć:
przecież nic nie wiem o tym co dzieje się podczas snu.

Tak to prawdopodobnie wygląda dla zewnętrznej świadomości ale w rzeczywistości jest to nieprawdą.
Dlatego jeszcze ważniejszy od tych zmieniających się z dnia na dzień stanów snu jest czas
który przesypiamy jako małe dzieci,bowiem oddziaływanie tego snu pozostaje w nas na całe życie
a my niejako dołączamy do tego jedynie to co każda noc dodaje nam podczas późniejszych stanów snu.

Bylibyśmy automatami gdybyśmy jako dzieci wkraczali w świat czuwając
gdybyśmy pozostawali w stanie czuwania i nigdy nie spali.
Bylibyśmy tylko automatami lecz w ramach tego stanu automatyzmu nie moglibyśmy też czynić czegokolwiek
w sposób świadomy,tego co zrobilibyśmy automatycznie,nie traktowalibyśmy jako czegoś co nas dotyczy.

Jeśli patrzymy wstecz i stany snu zawsze wypadają z naszej pamięci
to właściwie patrząc na nicość,na te okresy czasu gdy spaliśmy
w taki czy inny sposób widzimy zdarzenia które przeżyliśmy w stanie czuwania.

Jeśli jednak patrzymy wstecz na te chwile  w których spaliśmy
to w rzeczywistości nie widzimy wtedy niczego.

Jeśli macie państwo przed sobą białą ścianę i w pewnym miejscu nie ma na niej żadnego koloru
lecz tylko czarne koło ( czarny to też kolor :) ciekawe co widać gdy nie widać ŻADNEGO koloru -Mez)
to równiez niczego państwo nie widzicie.
Widzicie ciemność(a więc jednak coś,ciemność czyli światło i kolory których nie widzimy takimi jakie są,wydaja się czernią-Mez)

bądź też jeśli nie jest to czarne koło ale otwór za którym nie ma żadnego światła(widzialnego dla naszych oczu,bo ciemność to też światło-Mez) to widzicie państwo otwór,widzicie ciemność.

Tak samo w swoim życiu widzicie ciemność gdy spoglądacie wstecz.
Te chwile które przespaliście jawią się wam w życiu jako ciemność
i do tych ciemności mówicie państwo”Ja”.
Nie mielibyście państwo żadnej świadomości jaźni gdybyście nie widzieli tych ciemności.

Tego że możecie państwo powiedzieć o sobie”Ja”,nie zawdzięczacie temu że od rana do wieczora
wciąż pracowaliście;to,że możecie mówić do siebie”Ja” zawdzięczacie temu że spaliście.
Albowiem jaźń tak jak ujmujemy ją w ziemskim bycie,jest zrazu ciemnością życia, pustką, bytm nicości.

Kiedy spojrzymy na nasze w prawidłowy sposób to w odniesieniu do naszej samoświadomości
nie możemy powiedzieć że zawdzięczamy ją dniu lecz że zawdzięczamy ją nocy
bo właściwie dopiero poprzez noc stajemy się tym co czyni nas prawdziwymi ludźmi
bo bez tego bylibyśmy automatami.

Można zatem powiedzieć:
Naszej właściwej wewnętrznej jaźni właściwie w ogóle nie zabieramy ze sobą z duchowego świata do fizycznego ziemskiego.
Zostawiamy ją zawsze w świecie duchowym.
Ona była w świecie duchowym zanim zstąpiliśmy do bytu ziemskiego
i jest znowu w świecie duchowym między zaśnięciem a obudzeniem,ona zawsze pozostaje w świecie duchowym.
Gdy jako człowiek mamy podczas dnia obecną świadomość i nazywamy siebie”Ja”
to słowo”Ja” wskazuje na coś co nie znajduje się w świecie fizycznym
lecz w świecie fizycznym posiada jedynie swój obraz.

I nie patrzymy na siebie prawidłowo gdy mówimy:
Jestem tym krzepkim człowiekiem na Ziemi,stoję tu swoją prawdziwą istotą
Prawidłowo patrzymy na siebie wtedy gdy mówimy:
To co jest z nas tutaj na Ziemi,to obraz,odbicie naszej prawdziwej istoty.

Tego co jest tutaj na Ziemi nie należy postrzegać jako właściwego człowieka
lecz jako obraz właściwego człowieka.

(Powiedziałbym że nasze ziemskie życie jest jak odbicie w lustrze
lustro to Ziemia,my na Ziemi  jesteśmy odbiciem
a nasze prawdziwe Ja stoi przed lustrem-Mez)

Ten obraz stanie się bardziej jasny jeśli wyobrazimy sobie rzecz następującą.
Załóżmy że śpimy.
Jaźń jest poza ciałem fizycznym i eterycznym i ciało astralne jest poza ciałem fizycznym i eterycznym
ale jaźń oddziałuje we krwi i w ruchach człowieka.
Potem przestaje ona oddziaływać ponieważ w czasie snu nie ma tam jaxni;ale to co jest we krwi działa dalej.

Wystarczy tylko spojrzeć na ciało fizyczne żeby powiedzieć:jak to jest włąściwie z tym ciałem gdy śpimy?
Przecież wtedy też coś musi w jakiś sposób przenikać krew tak  jak za dnia w czasie czuwania przenika ją jaźń.
Tak samo ciało astralne które żyje wciąż w całym procesie oddychania.
W nocy opuszcza ono proces oddychania ale działa tak jak za dnia działo ciało astralne.
Podczas snu nasze ciało astralne opuszcza w nas te narządy które są np narządami oddychania.

Nasza jaźń opuszcza siłę pulsowania krwi.
Cóż zatem robi jaźń i ciało astralne w nocy?
Gdy człowiek pozostaje w łóżku a jego jaźń opuszcza siły pulsowania krwi
to do tych sił wkraczają jestestwa pierwszej wyższej hierarchii[ponad człowiekiem]
Wtedy w tych samych narządach w których za dnia w stanie czuwania żyje jaźń
żyją  Anioły,Archanioły i Archaje.

W narządach oddychania które opuściliśmy dlatego że wystąpiło z nas ciało astralne
działają w nocy jestestwa następnej wyższej hierarchii:
Exusiai, Dynamis i Kyriotetes.

W polskim nazewnictwie dla określenia tych wyższych duchowych hierarchii
używa się też innych nazw.
Exusiai określane są jako Potęgi albo Duchy Formy.
Dynamis jako Mocarstwa albo Duchy Ruchu
a Kyriotetes jako Panowania albo Duchy Mądrości

Gdy zatem wieczorem przy zasypianiu wychodzimy naszą jaźnią i ciałem astralnym z naszej dziennej cielesności
wnikają w nas Anioły,Archanioły oraz wyższe duchowe byty i nadal utrzymują przy życiu nasze narządy
od zaśnięcia do przebudzenia.

W odniesieniu do ciała eterycznego nigdy podczas dziennej świadomości nie jesteśmy w stanie uczynić tego
co powinno być tam dokonane.
Musi ono zostać przeniknięte przez jestestwa najwyższej hierarchii
przez Serafiny,Cherubiny i Trony,również wtedy gdy jesteśmy w stanie czuwania
one pozostają tam przez cały czas.

Hebrajski rzeczownik שרף (saraf) zwykle łączony jest z czasownikiem להישרף (lehisaref) oznaczającego spalać się się, płonąć. W ten sposób sugerowano, że serafini to istoty mające jakiś związek z ogniem (powstały z bezdymnego ognia). Serafini (i pokrewni im cheruby) nie pełniły funkcji posłańców Bożych (aniołów)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Serafin_(anio%C5%82)

Karuda
Karuda

1980799_kania-ruda
Kania Ruda

ros-now-korolkow-poslaniec-peruna-pacdagzwik-0_2c8c7_7b95da39_xl

Raraszek

Raróg, Raraszek – w mitologii Słowian demoniczny duch ognia, objawiający się pod postacią drapieżnego ptaka (najczęściej sokoła), ognistego smoka lub ognistego wichru.
Wierzono, że raróg może wykluć się z jaja, które przez 9 dni będzie wysiadywał człowiek.
Najprawdopodobniej postać raroga była wcieleniem Swaroga, na co wskazuje podobieństwo teonimu oraz podobny motyw przedstawiania demiurga pod postacią ptaka, występujący m.in. w mitologii bałtyjskiej czy fińskiej[1].
W kulturze ludowej raróg przetrwał pod postacią malutkiego demona (potrafiącego zmieścić się w kieszeni), który przynosił ludziom szczęście[2].
W rosyjskich baśniach raróg przybrał postać Żar ptaka.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rar%C3%B3g_(mitologia)

Feniks (gr. φοίνιξ (foinix), łac. phoenix) − mityczny ptak, uznawany za symbol Słońca oraz wiecznego odradzania się życia.

Fenghuang (chiń. ?凰, pinyin: Fènghuáng; jap.: ?凰 hōō; kor.: ?? bonghwang; wiet.: Phượng Hoàng); w języku polskim:Chiński feniks.
Mityczny ptak pochodzący z mitologii chińskiej. Feniksy chińskie były przedstawiane jako władcy wszystkich ptaków. Feniksy rodzaju męskiego nazywano Feng, natomiast żeńskiego Huang. Współcześnie jednak nie czyni się takiego rozróżnienia i wszystkim feniksom przypisuje się rodzaj żeński (Huang), co umożliwia połączenie ich w parę ze smokiem chińskim, będącym rodzaju męskiego. Chińczycy Han często używają terminu Potomkowie Smoka dla określania swej tożsamości narodowej. Fenghuang znany jest też jako „Dostojny Kogut” (??, pinyin: yùnjī lub kūnjī). W kulturze Zachoduzazwyczaj nazywany jest „Chińskim feniksem”, a czasami „Ptakiem Ho-ho” (od japońskiej nazwy hō-ō).
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fenghuang

http://opolczykpl.wordpress.com/2012/06/29/smoki-mezamir/

  ♦

„Gdybyśmy sami musieli troszczyć się o wszystko co w naszym ciele fizycznym rozgrywa się jako wspaniałe potężne procesy,

to nie tylko robilibyśmy to źle lecz w ogóle nie wiedzielibyśmy jak się do tego zabrać
bo jesteśmy pod tym względem zupełnie bezradni.
To co o ciele fizycznym mówi anatomia nie mogłoby wprawić w ruch nawet jednego atomu naszego ciała.
Z tym związane są zupełnie inne moce.
Są to właśnie te moce które od pradawnych czasów(na długo przed pojawieniem się judaizmu i jego odnóg-Mez).

Nazywane są mocami Trójcy. (W neojudaizmie zwanymi-Mez)mocami Ojca Syna i Ducha,mocami właściwej trójcy żyjącej w naszym ciele fizycznym.

Trójca nie jest wynalazkiem neojudaizmu.

Określenie to mówi o trójcy bóstw, popularnej zwłaszcza na Wschodzie jak panteony kananejskie i babilońsko-asyryjski oraz w Egipcie. Najbardziej popularne triady bóstw występowały w miastach syryjskich i fenickich. Przykładem może być Ugarit-ob., Ras Szamra inaczej El, Baal, Aszera, Tyrze-ob., Sur to Melkart, Asztarte, Baal i Sydonie-ob, Sajda inaczej Baal, Asztarte, Eszmun. W Mezopotamii najbardziej znaną triadą bóstw tworzyli Elil, An i Enki, zaś w Egipcie Amon-Re, Mut i Chonsu oraz Ozyrys, Izyda, Horus.
Triada bóstw znane były również w Rzymie, jak chociażby triada bóstw związanych z urodzajem i wegetacją, w skład której wchodzili Ceres, Liber i Liberia. W hinduizmie Trimurti: Brahma, Wisznu, Siwa.
http://www.historia.net.pl/news,375.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Trimurti

Trójca Rzymian to: Jupiter, Netpun i Pluton.

Fenicką trójcę tworzyli Ulomus, Ulosuros i Elium;

Na tatarskiej monecie widnieje obraz człowieka z trzema głowami, który reprezentuje ich trójcę, zgodnie z treścią napisu umieszczonego na odwrotnej stronie.

W skład trójcy irlandzkiej

wchodziły bóstwa: Kriosan, Biosena i Sira;

Skandynawską starodawna trójcę

tworzyły bóstwa:

Thor, Wodan i Frikko;
pogańskich Germanów reprezentowali: Odyn, Thor i Frija.

Dawni Indianie w Ameryce Północnej i Południowej

nazywali swoich trzech w jednym bogu Tangalonga (jeden w trzech i trzech w jednym) i Trinimaaka (trójca).

Buddyjskie wizerunki potrójnego bóstwa.

Według szkół buddyzmu Wielkiej Drogi (Mahajana) Budda Siakjamuni obrócił Kołem Dharmy trzykrotnie udzielając w ten sposób trzech zestawów różnych nauk. Nauki Mahajany opisują postać Buddy nie tylko jako historyczną, ale przede wszystkim jako trzy ciała Buddy Siakjamuni.

Do greckiej trójcy

należeli Zeus, Posejdon i Pluton ale trójcę również Apollo, Latona, Artemida oraz Demeter, Tryptolemos, Persefona.

Trójca w Indiach (Trimurte),

Brahma, Wisznu i Sziwa, jest czczona jako trzy osoby, chociaż pierwotnie Brahma był jeden jako boski pierwiastek. Jedno ze świętych pism oświadcza: “Ta wielka jedność ma być wyraźnie rozpoznawana jako trzej bogowie w jednej osobie”. Jeden z jej hymnów podaje: “Są trzy bóstwa; jednakże jest tylko jedno bóstwo, ta wielka dusza”.

Trójcę bóstw Egipcjan

tworzyli Horusa, Ozyrysa i Izydy ale również Amon, Ptah i Ozyrys. Jako że faraon był uznawany jako ucieleśnienie boga tworzono również trójce królewskie takie jak Amon-Ra, Ramzes II i Mut czy tzw. trójca Mykerinosa.

Trójca babilońska przedstawiona jest w trzech obrazach w świątyni Bala

Isztar, Sin, Szamasz
Nanna, Nannar – sumeryjski bóg Księżyca.

Nazywany też był Suen, Zuen
Anu (sumer. An – niebo) – w mitologii sumeryjskiej bóg nieba

Utu – sumeryjski bóg słońca,
Enki w mitologii sumeryjskiej (Ea w mitologii babilońskiej) – bóg słodkich wód, bóg mądrości, stwórca człowieka, czczony w Eridu. Razem z bogiem nieba Anu i bogiem Enlilem tworzył również wielką triadę głównych bóstw sumeryjskich.
Ea – jeden z najważniejszych bogów asyryjsko-babilońskich.
Tzw. wyrocznia chaldejska oświadcza: “Jedność zrodziła Dwoistość, która przebywa z nią i wydaje światło intelektualne; z nich pochodzi Trójca”. Imiona trójcy chaldejskiej to: Anu, Enlil i Ea.

Roger Penrose uważa, że świat idei jest jak najbardziej realny. Ze świata idei matematycznych (ale nie tylko matematycznych) bierze się cały Świat fizyczny. To znaczy, część matematyki występuje w świecie fizycznym. Umysł bierze się ze świata fizycznego w całości ale matematyka z części umysłu. Takie zapętlenie.

Eklektyczne judeochrześcijaństwo w tym neojudaizm/katolicyzm kształtowało się stopniowo przez stulecia, wchłaniając poszczególne kulty.

W II czy III wieku nie było kultu maryjnego czy obchodzenia Bożego Narodzenia (a już zwłaszcza w zimowe przesilenie).
Paweł poddał chrześcijaństwo Hellenizacji (zakaz obrzezania, likwidacja koszerności, nakaz monogamii)
Origenes wprowadził alegoryczne czytanie Biblii (jak u pogańskich Greków)
w późniejszych czasach wprowadzono Trójcę… i tak dalej.

1 Wielka bogini Egiptu Izis urodziła Horusa także jako dziewica, jej statuę z niemowlęciem na ręku obnoszono przez parę pokoleń w uroczystych procesjach.
2 W Denderach, świątyni boga Hetora widniało malowidło przedstawiające kobietę z dzieckiem w ramionach (dziś w Paryżu). Napis głosił, że jest to dziewica-matka
3 Na murach egipskiego Luxoru widnieje napis, że jej budowniczy, faraon Amenefis III, urodził się z dziewicy.
4 Kult matki-dziewicy istniał w bardzo wielu krajach, tylko imiona matek były różne. W Turkiestanie na przykład występuje dziewica-matka Kariti”, w Chinach – Kuan-Y-in”, w Japonii – Kwaunon”.
5 Najciekawszą analogię znajdziemy w Indiach, gdzie w roli matki bożej” występuje królowa Devaki, rysowana i rzeźbiona zazwyczaj z małym Kriszną na ręku. To Kriszna właśnie jako niemowlę, przechowywany w ubogiej stajence, w koszyku z sianem, cudownie uniknął śmierci, gdyż pastuszka Nana, słysząc o zarządzonej rzezi niemowląt podmieniła swą martwo urodzoną córeczkę na żywego Krisznę. Co nam to przypomina?
Rzeź niewiniątek opisana w Biblii to fikcja,w ogóle nie miało miejsca takie wydarzenie
„Rzeź niewiniątek” nie jest znana z innych źródeł niż jEwangelie.
Józefa Flawiusz, historyk żyjący w tamtym okresie,nie przepadał za Herodem
i w swoich pismach zamieścił obszerną listę zbrodni króla. Nic jednak nie wspomniał o owej rzezi.
Gdyby do takiej rzezi doszło,na pewno nikomu nie umknąłby ten fakt.
6 Wśród cudownie urodzonych dzieci są: Herkules, Dionizos, Jowisz, Pitagoras, Pluton, no i… Cezar August.
i wielu innych.
7 – Bóg Athis także przyszedł na świat z dziewicy zapłodnionej zjedzeniem kawałka granatu -nieźle!
8 Matka Buddy Maya „zwiastowana” została przez bramina w identyczny sposób jak Maria przez Gabriela. Kuzyn zaś Buddy Akanda (patrz Jan Chrzciciel!) urodził się z „niepłodnej staruszki” (patrz Elżbieta!).
Gdy Maya rodziła, wskaźnikiem jej miejsca pobytu była rgwiazda przewodnia”.
(O buddzie szczególnie czwartym historycznym Gotamie- to już w ogóle obszerne opisy i legendy powstały na ten temat…)
9 Twórca religii Iranu – Zaratustra (Zoroastra) urodzony został, gdy matka wypiła napój zapładniający „koma”.

KULT MATKI BOGÓW w judeochrześcijaństwie był długo nie znany podczas gdy świat znał go od dawna!
Pierwszą świątynie kultu Maryjnego ( bo o tym mowa) wzniesiona została dopiero w
IV w w Efezie. ( sobór Efezki)

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=6n0YQcPrZ-o

Możemy więc powiedzieć że przez całe nasze ziemskie życie,nasze ciało fizyczne nie jest nasze

Dzięki nam nie mogłoby się ono rozwijać(nawet ruszać i żyć-Mez)
Jest ono jak mówiono w dawnych czasach prawdziwą świątynią boskości
potrójnie objawiającą się boskością.
Nasze ciało eteryczne jest miejscem zamieszkiwania hierarchii Serafinó,Cherubów i Tronów.
A o narządy fizyczne i eteryczne które w nocy opuszczone zostają przez ciało astralne
musi się troszczyć druga hierarchia,Kyriotetes,Dynamis i Exusiai.
Natomiast o narządy które muszą być opuszczone przez jaźń
troszczą się Anioły,Archanioły i Archaje.
Zatem w człowieku nieustannie zachodzi działanie które nie pochodzi bezpośrednio od niego.
Człowiek ma w tym swoim organizmie jakby tylko wynajęte mieszkanie na czas trwania czuwania
w tym samym czasie ten jego organizm jest świątynią i miejscem zamieszkiwania duchów wyższych hierarchii.

Na zewnętrzną postać człowieka patrzymy prawidłowo jedynie wtedy kiedy mówimy sobie że jest ona obrazem
Obrazem oddziaływania wszystkich hierarchii duchowych.One są w nim.
Gdy spoglądamy na wszystkie szczegóły uformowanej ludzkiej głowy
na resztę uformowanego ciała,to postrzegamy je prawidłowo nie wtedy mówimy że jest ono taką czy inną istotą
lecz wtedy gdy mówimy że jest ona obrazem oddziaływania wszystkich hierarchii duchowych.

Jedną z metod na uzyskanie świadomego snu jest tzw “test rzeczywistości”. Zwyczajowo wykonuje się go w ciągu dnia, by wyrobić sobie nawyk, który zadziała też we śnie. Polega na sprawdzeniu, czy w rzeczywistości, w której aktualne przebywa nasze JA funkcjonują znane nam prawa natury, fizyki. To co na co dzień jest niemożliwe – latanie, zmiana przedmiotu w inny, telekineza, teleportacja, zmiana własnej postaci, przechodzenie przez ściany itd, w snach jest zupełnie realne i tylko wiara śniącego jest tu ograniczeniem. Bytof opisuje też zjawisko, które nazywa “Znakami Snu”. Są to zjawiska, które występują tylko we śnie. W swoim wprowadzeniu do śnienia (“Oneironautyka. Sztuka Świadomego Snu”, wyd oryg. 1996) dzieli je na cztery kategorie: stan wewnętrzny, forma, działanie i kontekst. Chcę tu wspomnieć o znaku z kategorii “działania”. Często omawianym i spotykanym zjawiskiem w snach jest niedziałający wyłącznik światła. racjonalnie można to wytłumaczyć tym, iż w rzeczywistości jawy wyłącznik jest częścią układu elektrycznego i zamykając obwód sprawiamy iż przez żarówkę przepływa prąd. W rzeczywistości jawy jaką znamy jest to konieczne, by żarówka świeciła. Nasza podświadomość jednak nie musi martwić się o takie szczegóły, więc wyłączniki światła, żarówki, źródła oświetlenia są tylko i wyłącznie nawykiem przeniesionym ze świata jawy do świata snów. Takie wyłączniki są jak atrapy. Równie łatwo możemy zdjąć Księżyc z nieba jak i zapalić Słońce, nie mówiąc o żarówce. Mimo wszystko śniący trzymają się reguły wyłącznika. Efektem jest właśnie niedziałający wyłącznik. Do tej pory sądziłem, iż jet to reguła. Powszechnie przyjmuje się, iż w snach wyłączniki nie działają. Tę zasadę przedstawiono m.in. w filmie “Waking Life” (w poniższym YT czas – 6:15 i wcześniejsza rozmowa głównego bohatera).

http://chomikuj.pl/Labanga/Film/Waking+life

Dziś jednak przekonałem się, że nie jest to żelazna reguła mogą być wyjątki. We śnie pokazywałem dzieciom swoje tatuaże. Dość ciekawe rytualne wzory, prymitywne wykonanie (niemal więzienny styl), proste kreski. Na lewej stopie kilka linii, wzdłuż nich kropki, jakby szwy. Wiedziałem, że sam wykonałem te tatuaże. Na prawej kostce drugi wzór w formie kresek – fraktalne drzewo. Ten wzór również łączył się dalej z innymi poprzez linie, aż do ramienia. Na wysokości barku, tuż nad prawą pachą wzór zwiniętego węża (spirala), a dalej wzdłuż ramienia pies lub lis. Dalej już nie widziałem, bo miałem na sobie ubrania a akurat coś odwróciło moją uwagę. Ktoś wszedł do pokoju i próbował włączyć światło. Za nim druga  i trzecia osoba – to samo. Niby zasada wyłącznika działa, prawda? Mógłbym w tym momencie wykonać test na rzeczywistość, by upewnić się że to sen, gdybym miał wątpliwości. Mógłbym, gdybym ćwiczył. Ale nie ćwiczę. Dlaczego? Dlatego, że w moim przypadku to nie działa. Nie działa, bo moje rozumienie rzeczywistości nie jest stereotypowe tak jak w przypadku przeciętnego człowieka. Gdybym np w tym momencie zaczął lewitować, nie zdziwiłbym się. Nie wierzę w to, ale nie wierzę też, że to nie możliwe. W przypadku testów na rzeczywistość takie myślenie dyskwalifikuje technikę. We śnie wiedziałem, dlaczego wyłącznik nie działa – bo wyłączyłem światło. Wstałem i… włączyłem normalnie światło. Jaki z tego wniosek? Ano taki, iż podobnie jak w przypadku wszelkiej dziedziny wiedzy, warto czasem samemu coś sprawdzić, zanim będziemy powielać obiegową opinię.
Mam nadzieję, że temu m.in. będzie służyć nowa platforma…
http://kruczysen.wordpress.com/2012/01/20/fraktalne-testy-rzeczywistosci-snu-wylacznik-swiatla-dziala/

http://dragontn.blog.pl/2012/12/01/szamanski-rytual-snu/
http://dragontn.blog.pl/2012/11/29/mialm-a-indianskie-praktyki-snu-sposoby-transformacji-snow-na-szamanskiej-sciezce/
http://dragontn.blog.pl/2012/11/28/mialm-a-indianskie-praktyki-snu/
http://dragontn.blog.pl/2012/11/30/indianskie-praktyki-snu-moja-praktyka/
http://dragontn.blog.pl/2012/12/01/wakan-kaga-indianskie-zwiazki-sniacych/
http://dragontn.blog.pl/2012/12/01/ondinnonk-%E2%80%93-skryte-pragnienia-duszy-ujawnione-we-snie/
http://dragontn.blog.pl/2012/12/03/uzdrawiajace-sny/
yume_dream_by_carmenharada-d329oyc

YUME/Sny (1990)

Film składa się z ośmiu krótkich opowieści opartych na snach samego Kurosawy.

Każdy z nich przedstawia inną prawdę o człowieku i świecie w którym żyjemy.
Niezależnie od tego czy będzie to wizja nuklearnej zagłady
wiszącej nad Japonią czy sielankowy obraz wsi odciętej z dala od cywilizacji, to mamy do czynienia z obrazem pełnym symboliki i wizjonerstwa.

Akira Kurosawa w swoich „Snach” opowiada nam 8 krótkich historii. Mowią one o ludzkich pragnieniach i strachach. Japoński reżyser najpierw przedstawia chęć poznania świata przez dziecko, aby w nastepnych kilku epizodach pokazać bezsens ludzkiej brutalności, która przyjmuje ogromne rozmiary dzięki postępowi technicznemu. Ukazanie zagłady atomowej możemy uważać za preludium do jego następnego filmu – „Sierpniowej Rapsodii”.

http://www.filmweb.pl/film/Sny-1990-118819

Fragment

WIEŚ MŁYNÓW

Jak nazywa się ta wieś?
Nie ma nazwy.Nazywamy ją po prostu „Wieś”.
Niektórzy zwą ją Wsią Młynów.

Wszyscy wieśniacy żyją tutaj?

Nie.Żyją w innych miejscach.

Nie ma tu elektryczności?

Nie potrzeba.Ludzie za bardzo przywykli do wygód.
Myślą, że udogodnienia są lepsze.Porzucają to co jest naprawdę dobre.
Ale co ze światłem?

Mamy świece i kaganki.

Ale co gdy noce są zbyt ciemne?

Tak. Taka właśnie powinna być noc.
Dlaczego noc miałaby być tak jasna jak dzień?
Nie lubiłbym nocy tak jasnych,że nie byłoby widać gwiazd.

Macie pola uprawne anie macie traktorów do ich uprawiania?

Nie potrzebujemy.Mamy krowy i konie.

Czego używacie jako paliwa?

Przeważnie drewno opałowe.
Nie czujemy się dobrze,ścinając drzewa, ale…
starcza drzew, które same padają.
Rąbiemy je wtedy na opał i jeśli robi się węgiel z drewna…
to parę drzew może dać tyle ciepła co cały las.

Tak, i krowi gnój to także dobre paliwo.
Próbujemy żyć jak człowiek kiedyś żył.To naturalna droga życia.
Ludzie dziś zapomnieli…że są tylko częścią natury.
Niedługo ją zniszczą…a to od niej zależy nasze życie.
Oni ciągle myślą,że mogą coś zrobić lepiej.
W szczególności naukowcy.
Oni mogą być mądrzy…ale większość nie rozumie serca natury.
Oni tylko wymyślają rzeczy,które czynią człowieka nieszczęśliwym.
Są dumni ze swoich wynalazków.
Co gorsza, większość ludzi jest dumna.Dostrzegają w nich…cudotwórców.
Uwielbiają ich.
Nie wiedzą tego,ale niszczą naturę.
Nie widzą, że sami się gubią.

Najważniejszymi rzeczamidla człowieka są
czyste powietrze i czysta woda…
i drzewa i trawa, która je produkują.
Wszystko to zaczyna być zanieczyszczone…
Skażone na zawsze.
Brudne powietrze, brudna woda…
Szarzejące ludzkie serca.

Gdy tutaj szedłem, widziałem dzieci układające kwiaty na kamieniu obok mostu.

Po co to robią?

Aaa, to.
Mój ojciec opowiedział mi kiedyś.
Dawno temu chory podróżnik umarł przy moście.
Wieśniak się zlitował|i pochował go tam.
Na jego grobie położył wielki kamień…
a na nim kwiaty.
To stało się zwyczajem by kłaść tam kwiaty.
Nie tylko dzieci to robią.
Wszyscy mieszkańcy kładą tam kwiaty gdy przechodzą obok…
Pomimo, że większość nie wie dlaczego.

Dziś jest dzień świąteczny?

Nie, to pogrzeb.
Wydaje Ci się to  dziwne?
Miły, szczęśliwy pogrzeb.To dobrze ciężko pracować…
długo żyć i dziękować za to.
Nie potrzebujemy tutj kaplicy czy księdza.
Wszyscy mieszkańcy niosą umarłego na cmentarne wzgórze.
Nie lubimy gdy dorośli czy dzieci umierają.
Ciężko świętować taką stratę.
Na szczęście mieszkańcy tej wioski prowadzą życie zgodne z naturą.
Dożywają sędziwego wieku.
Kobieta, którą dziś chowamy dożyła 99 lat.
Musisz mi teraz wybaczyć…
ale idę dołączyć do procesji.

Prawdę mówiąc…ona była moją pierwszą miłością
ale złamała mi serce i zostawiła mnie dla innego…
Hahahaa

Swoją drogą, ile pan ma lat?

Ja?
100 plus 3.
Dobry wiek by przestać żyć.
Niektórzy mówią, że życie jest ciężkie ale to tylko takie gadanie.
Tak naprawdę,to dobrze jest żyć.
To takie ciekawe.

****************

Promieniowanie je dopadnie.
Chmury…
Czerwone…
to Plutonium-239.
Dziesięciomilionowa część grama powoduje raka.
Te żółte to strontium-90.
Gdy cię dostanie zachorujesz na białaczkę.
Te purpurowe to cesium-137.
Powoduje reprodukcję.Tworzą się mutacje.
Powstaną monstra.Ludzka głupota jest niewiarygodna.

Promieniowanie było niewidzialne i z powodu jego zagrożenia, pokolorowali je.
Ale to tylko pozwala dostrzec,co cię zabija.
Można nazwać rodzaj śmierci.
Do zobaczenia.

Poczekaj!

Promieniowanie nie zabije cię od razu.

Co z tego?
Powolna śmierć jest jeszcze gorsza.
Nie zgadzam się na powolną śmierć,|niech dorośli umierają…
żyli już długo
ale dzieci nie spróbowały jeszcze życia.To nie w porządku.
Czekanie na śmierć to nie życie.

Mówili nam, że te elektrownie są bezpieczne.
Błędy ludzkie są niebezpieczeństwem,nie elektrownia sama w sobie.
„Żadnych wypadków, żadnego niebezpieczeństwa”-Tak nam mówili.
Kłamcy!
Jeśli nie zawisną za to sama ich zabiję.

Nie martw się.Promieniowanie cię wyręczy.

Tak mi przykro.

Jestem jednym z tych,którzy zasłużyli na śmierć.

PŁACZĄCY POTWÓR Kolejny sen…

Człowiek, prawda?Co się stało?
Jesteś potworem?
Tak sądzę ale kiedyś byłem człowiekiem.
Co za świat.Tak głupi!
Dawno temu…
w tym miejscu była piękna łąka pełna kwiatów..
Wtedy te bomby atomowe,te pociski…
Zamieniły ją w tą pustynię.
Teraz…
Przez ten radioaktywny osad wyrosły dziwne kwiaty.
Dmuchawce.

Dmuchawce?

Dmuchawce monstra.
To jest róża.
Łodyga wyrasta z kwiatu i dziwny pączek u góry.
To wszystko przez promieniowanie.
Ono stworzyło te mutacje.
Kwiaty-kaleki.
Nie tylko kwiaty.
Ludzie także. Spójrz na mnie.
To robota durnej ludzkości.
Zamienili naszą planetę w śmietnik toksycznych odpadów.
Natura zniknęła z powierzchni ziemi… natura, którą się cieszyliśmy.
Straciliśmy ptaki, zwierzęta, ryby.
akiś czas temu…
Widziałem dwugłowego zająca…
Ptaka z jednym okiem…
I owłosioną rybę.

Więc co jesz?

Tu nie ma pożywienia!
Żywiliśmy się sobą nawzajem.
Najsłabsi padają pierwsi.
Teraz nadeszła moja kolej.
Nawet tutaj mamy hierarchię.
Jednorogie mutanty jak ja, zawsze zostają zjedzone przez te
które mają dwa lub trzy rogi.
Wcześniej były potężne i pretensjonalne.
A teraz poszerzają swoją władzę naszym kosztem.
Więc, niech im będzie.
Niech mają te wszystkie rogi.
Niech żyją w cierpieniu szukając wyjścia.
To piekło.
Gorsze niż śmierć.
Nie mogą umrzeć, nawet gdyby chcieli.
To ich kara…
Nieśmiertelność.

Torturowani przez własne błedy…
Muszą cierpieć w nieskończoność.
Niedługo mnie zjedzą. Będę wyzwolony.

Ale ja nie chcę być zjedzony.

Dlatego właśnie uciekam.
Ale wtedy poczułem głód…
Brzydzę się samym sobą.
Byłem rolnikiem, gdy byłem człowiekiem.
Wylewałem galony mleka do rzeki by utrzymać ceny.
Przekopałem ziemniaki i kapustę swoim buldożerem.
Co ta głupota!

Słyszałeś?
Kiedy nadchodzi noc…
Te słynne potwory wyją z bólu.
Ich rogi bolą je bardziej niż rak.
Modlą się o śmierć, ale są potępione na wieki.
Nikt ich nie zabije więc już tylko wyją.
Chodź, pokażę ci.
Zobaczysz jak płaczą.
Mój róg też zaczyna boleć.

Odejdź.

Odejść gdzie?

Chcesz się także stać potworem?

Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy

Mówi się że ten fizyczny świat nie jest rzeczywistością lecz ułuda,mają,a rzeczywistość jest poza nim
ale nie można od tego zaczynać,jest to tylko ogólna prawda.
Podobnie gdy mówi się ze na łące rosną kwiaty.
Tak jak można od tego rozpocząć dopiero wtedy gdy się wie jak kwiaty rosną na łące
tak samo dopiero wtedy można szczegółowo wskazać na to jak zachodzi oddziaływanie tych wyższych jestestw
w tym co zewnętrznie  przejawia się jako obraz,jako maja,jako odblask w przejawie fizyczno-zmysłowym.

Tak więc człowiek jako całość związany jest swoim dziennym życiem ziemskim a także nocnym
nie tylko z tym co otacza go zmysłowo-fizycznie w bycie ziemskim
lecz również ze światem wyższej duchowości.
Tak jak to co tu na Ziemi oddziałuje jako pewna niższa duchowość przez królestwo przyrody
królestwo mineralne,roślinne,zwierzęce-tak samo to co działa na człowieka jako wyższa duchowość
oddziałuje przez świat gwiazd.

Tak jak człowiek jako całość,poprzez swój fizyczny byt posiada na Ziemi pewien związek z roślinami
zwierzętami,wodą i powietrzem
tak samo posiada on również jako całość pewien związek ze swiatm gwiazd
który jest również jego obrazem,przejawem tego co istnieje właściwie w rzeczywistości.

A w rzeczywistości istnieją tam właśnie te jestestwa wyższych hierarchii.
Gdy człowiek spogląda ku gwiazdom to w gruncie rzeczy spogląda na duchowe jestestwa
które zsyłają mu tylko trochę symbolicznego światła swojego bytu.

Przez co również dla fizycznego bytu jest to pewnym wskazaniem na to
co w gruncie rzeczy wszędzie wypełnia wszechświat jako duchowość.

Niewiele brakowało, a towarzyszący nam w pogodne wieczory obraz rozgwieżdżonego nieba, na którym króluje Księżyc, moglibyśmy jedynie oglądać na starych fotografiach oraz filmach. Srebrny Glob planowali zniszczyć Amerykanie, którzy mimo upływu wielu lat wciąż milczą na temat sprawy. Przedsięwzięcie miało być jedną z operacji, którą Amerykanie chcieli przeprowadzić w ramach zimnowojennej rywalizacji ze Związkiem Radzieckim.

Informacje ujawnione przez jednego z naukowców, który stał na czeleprojektu, nie pozostawiają wątpliwości. Amerykanie w ramach jednej z najbardziej nieprawdopodobnych misji w dziejach ludzkości planowali – dosłownie – wysadzić Księżyc. W czasach, kiedy świat przedzielony był żelazną kurtyną, a pomiędzy Zachodem a sowietami trwał wyścig zbrojeń, którego część wykraczała poza granice stratosfery, Amerykanie mieli plan, jak utrzeć nos Związkowi Radzieckiemu – przypomniał dziennik „Daily Mail”.

http://niewiarygodne.pl/kat,1031987,title,Amerykanie-planowali-wysadzic-Ksiezyc,wid,15129085,wiadomosc.html?smgajticaid=6fa1a

 Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy

I tak jak tu na Ziemi odczuwamy tęsknotę za tym by poznać rzekę,zwierzę,roślinę
tak powinniśmy już włąściwie odczuwać też tęsknotę za tym by uczyć się poznawać prawdę na temat gwiazd
a świat gwiazd jest naprawdę duchowy.

Dźjotisz (sanskryt: ज्योतिष, ang. jyotisha ) – system astrologii i astronomii praktykowany od czasów starożytnych w Indiach, a obecnie na całym świecie. Dźjotisz w języku angielskim określa się jako:

  • hinduska astrologia i astronomia,
  • indyjska astrologia i astronomia
  • wedyjska astrologia i astronomia.

W hinduizmie dźjotisz jest okiem w symbolicznym ciele Boga. Dźjotisz jest nazwą piątej Wedy napisanej podczas treta jugi. Jest nauką postrzegania wpływu indywidualnych układów, oraz innych punktówhoroskopu, na istotę ludzką i Wszechświat. Dźjotisz historycznie stanowi integralną część życia Hindusów.

Nazwa sanskrycka Nazwa polska Symbol Płeć Guna Powiązania
Surja (सूर्य) Słońce Sy lub Su M Sattwa dusza, Król, ojciec.
Ćandra (चंद्र) Księżyc Ch lub Mo Ż Sattwa Umysł, królowa, matka.
Mangala (मंगल) Mars Ma M Tamas Działanie, siła, ego
Budha (बुध) Merkury Bu lub Me N Radźas Komunikacja, inteligencja
Bryhaspati (बृहस्पति) Jowisz Gu lub Ju M Sattwa Szczęście, nauczyciel
Śukra (शुक्र) Wenus Sk lub Ve Ż Radźas Bogactwo, sztuka i płodność
Śani (शनि) Saturn Sa N Tamas Kariera, długowieczność, karma
Rahu (राहु) Ascendent/Północny węzeł księżycowy Ra Ż Tamas Chaos
Ketu (केतु) Descendent/Południowy węzeł księżycowy Ke M Tamas Unikalność

Ćandra (dewanagari चंद्र , księżyc) – w hinduizmie spersonifikowane bóstwo Księżyca. Pojęcie ma wiele ezoterycznych konotacji w tantryzmie i w jodze.
W kulturze wedyjskiej każdej planecie,oraz księżycowi i gwiazdom przypisuje się posiadanie boskiej Duszy (Jaźni) uważając, że są to byty duchowe mające materialne ciała. Stąd personifikowanie planet, Księżyca i Słońca oraz ważniejszych gwiazd. Skutkiem takiego pojmowania przyrody i kosmosu jest pogląd, iż cała planeta jest żyjącą istotą, duszą, a wszystkie formy życia są ze sobą powiązane jako żyjące w świadomości Logosu planety, duszy czy ducha planety. Następstwem jest bogata mistyka i mitologia istot planetarnych i kosmicznych.
W ezoteryce tantrycznej, w tak zwanej jodze planet, także w astrologii wedyjskiej, wykonuje się pewne formuły modlitewne i mantry z użyciemhinduistycznego różańca modlitewnego (mali), dla przezwyciężenia niekorzystnych wpływów bóstwa księżycowego na los człowieka.
Mantry

 

  • Om Ćandrāya Namah!
  • Om Ćandramase Namah!
  • Om Śram Śrim Śraum Sah Ćandramase Namah!

Surja (sanskr. सूर्य sūrya = słońce) – solarne bóstwo wedyjskie, personifikacja słońca występujące również w późniejszych tekstach mitologii indyjskiej . Bóg Surja przemierza przestrzeń wokół góry Meru w swym rydwanie w okresie doby.

http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BAjotisz

http://www.umysl.pl/astrolog/weda/astroweda.html

 Londyn 2 sierpnia 1923 ciąg dalszy – Rudolf Steiner

„W Penmaenmawr wspominałem trochę o duchowości Księżyca

Tak jak patrząc na Księżyc właściwie nigdy jego samego nie widzimy
a co najwyżej pewne słabe zaznaczenie jako dalszą część oświetlonego sierpa
tak jak zawsze widzimy po prostu tylko odbite światło słoneczne a nigdy samego Księżyca.
Tak samo odbite od Księżyca siły wszechświata które dochodzą do na na Ziemię
nie są tym co żyje na samym Księżycu
Jest to jedynie część-i to najmniejsza część-tego co należy do Księżyca
gdy odbija on nam światło słoneczne na Ziemię.

Tak naprawdę odbija on do nas jak lustro wszystkie fizyczne i duchowe impulsy
które oddziałują na niego z wszechświata.
Tak jak nie widzi się tego co jest za lustrem,tak samo nigdy nie widzi się wnętrza samego Księżyca
ale to wnętrze zamieszkują rzeczywiste duchowe jestestwa wraz z wysokimi wiodącymi mocami.
Te wzniosłe wiodące moce oraz inne jestestwa zamieszkujące Księżyc były niegdyś na Ziemi
jednak w pewnym okresie ziemskiego rozwoju przeniosły się z Ziemi na Księżyc.
Wcześniej Księżyc nie zsyłał „w dół” na Ziemię po prostu światła słonecznego
lecz wplatał swoją własną istotę w to słoneczne światło.
Oczywiście to nie musi nas interesować ale powinno nas interesować to
że Księzyc jest dzisiaj jakby twierdzą wszechświata i w tej twierdzy żyją istoty
które już ponad 15 tyś lat temu zakończyły ludzki los i przeniosły się na Księżyc wraz z istotami
które były przewodnikami ludzi.

Jan Twardowski na Księżycu

Puścił więc diabeł Twardowskiego, on zaś zamiast spaść na ziemię, wylądował na księżycu.
Niemieccy badacze uważają że Jan Twardowski był Niemcem i studiował w Wittenberdze najprawdopodobniej magię (która w tych czasach była nauką równorzędną do wszystkich innych, a nawet stojącą ponad nimi).
Jan Twardowski pozostawił po sobie dwie księgi, pracę o magii oraz encyklopedię nauk, z których żadna jednak nie przetrwała do dnia dzisiejszego. Przedmiotem utożsamianym z postacią Twardowskiego jest zwierciadło magiczne tzw. Lustro Twardowskiego przechowywane w zakrystii kościoła parafialnego w Węgrowie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pan_Twardowski_(posta%C4%87)
http://www.legendy.pl/651-pan-twardowski.php
http://www.krakow.travel/przewodnik/legendy-1/action,get,id,456,title,Legenda-o-Panu-Twardowskim.html
Wszyscy niemal znamy legendę Ikarze i Dedalu, którzy wzlecieli w powietrze uciekając z Krety po skutecznym wyeliminowaniu Minotaurusa. Polecieli oni na skrzydłach wykonanych z ptasich piór posklejanych woskiem wykonując pierwszy przelot nad wyspami Samos, Paros, Delos i nad Ikarią gdzie tragicznie swój lot na skutek młodzieńczej brawury skończył syn Dedalosa. W świetle starochońskich legend także cesarz Shun latał na uskrzydlonych smokach. Potrafił też wykorzystać dwa słomiane kapelusze w roli spadochronu, skacząc z wysokiej płonącej stodoły. Na czarnym lądzie legendarne latanie nosi już nutkę wojenną, bo oto wojowniczy Kibanga z Ugandy nie dość, że potrafił latać ale z powietrza raził wroga unoszonym z sobą kamiennym ładunkiem. Salomon latał na zielonym jedwabnym dywanie obszywanym złotem, podobnie zresztą jak i książę Persji – Housain. W folklorze słowiańskim znana jest czarownica Baba Jaga, która w charakterze statku powietrznego wykorzystywała latający moździerz. Nasze rodzime, polskie podwórko w tej dziedzinie zresztą nie odstaje od światowej czołówki, bo przecież wiedzmy made in Poland opanowały sztukę przemieszczania się w locie na miotłach. Znany powszechnie Imć Pan Twardowski latał na kogucie, a w Pieninach żył mnich Cyprian co z Czerwonego Klasztoru nad Dunajcem do samego sztyftu Trzech Koron doleciał.Wiecej: http://www.eioba.pl/a/20kz/zanim-polecieli-bracia-wright#ixzz2DvNaGhHr

Cd wykładu

Ci wielcy nauczyciele i wychowawcy ludzkości którzy niegdyś przynieśli ludziom na Ziemię pradawną mądrość
której jedynie podźwiękiem są Wedy i Wedanta,żyją dzisiaj wewnątrz Księżyca
i zsyłają w dół na Ziemię tylko to co żyje poza Księżycem we wszechświecie.

A przecież na Ziemi pozostało coś z tych sił księżycowych
Są to siły rozrodcze człowieka i zwierzęcia”.

Podobieństwa między dawną kulturą słowiańską a wedyjską

http://nama-hatta.pl/articles.php?article_id=212

http://bialczynski.files.wordpress.com/2009/12/w-korolkow-czislobog-podag-27-1.jpg

Na  obrazku widzimy człowieka który trzyma w ręce coś co wyglada jak łapka na muchy
To coś nazywa sie Namka – występuje w Bon
oraz jako ozdoba świąteczna w niektórych naszych wsiach…to takie jakby oko boga/opatrzności.

Związki z Bonem na tym się nie kończą,Wawel oznacza Niebo w języku tybetańskim.

„ Kim jest ten, który się odradza?”
„Na pewno jest to księżyc, który nieustannie się odnawia i obdarzony jest mocą życiodajną.”
http://kazwid.w.interia.pl/wedyzm.htm

„Zaś ci, którzy w wioskach czczą ofiarę, czyny i dary,
Wchodzą w dym, z dymu w noc,
Z nocy w połowę miesiąca o malejącym księżycu,
….Z tych miesięcy do świata przodków,
Ze świata przodków w przestworza, z przestworzy na księżyc,
….Tam przebywają tak długo,
Jak wielka jest pozostałość ich czynów,  
I tą samą drogą, którą tam przybyli, stamtąd powracają
Wracają w przestworza, z przestworzy w wiatr,
Stając się wiatrem, stają się dymem,
Stając się dymem, stają się mgłą.
Stając się mgłą, stają się chmurą,
Stając się chmurą, spływają z deszczem”…

http://kazwid.w.interia.pl/upaniszady.htm

Tenzin Wangyal Rinpoche, tybetański lama bon, urodził się w Amritsar, w Indiach, gdzie uciekli jego rodzice przed inwazją Chin na Tybet. Otrzymywał nauki od mistrzów zarówno buddyjskich, jak i bon i uzyskał tytuł gesze – najwyższy tybetański stopień naukowy.
Od 1991 roku Rinpoche przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie udzielał licznych nauk, [Rinpoche] nauczał również w Europie i Meksyku. Jest założycielem i prezesem Instytutu Ligmincha w Charlottesville, który powstał dla zachowania nauk, przekazów i tradycji bon.
Rinpoche jest jedynym lamą bon, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, jest również autorem książki: „Cuda naturalnego umysłu”. Rinpoche opowiedział o swojej nowej książce: „Tybetańska joga snu i śnienia” swojej uczennicy – Cindy Loew 24 czerwca 1998 r.


Cindy (C): Czemu Rinpoche napisał tę książkę?
Tenzin Wangyal Rinpoche (R): Od kiedy byłem mały interesowałem się snami, a gdy dorastałem, często słyszałem, jak moja matka i nauczyciele rozmawiali o swoich snach, o tym, w jaki sposób śnili i jaki miały one związek z nimi samymi. Byłem tym zafascynowany. Kiedy przyjechałem na Zachód, zrozumiałem, że i tu sny są uważane za bardzo istotne, a szczególnie ich analizowanie. Wiedziałem, że tybetańskie spojrzenie na kwestę marzeń sennych, ich rozumienia i praktykowania jest odmienne [od zachodniego]. Pomyślałem zatem, że ważne jest, aby moi zachodni przyjaciele: psychologowie, terapeuci i uczniowie dowiedzieli się tych różnicach. To jest powód, dla którego napisałem tę książkę.
C: Czy ten temat był już wcześniej opisywany?
R: Powstało kilka książek, ale sądzę, że prawdopodobnie ta najszczegółowiej omawia tybetańską jogę snu i śnienia.
C: Kto nauczył Rinpoche jogi śnienia i od jak dawna Rinpoche ją praktykuje?
R: Uczyłem się [jej] od moich nauczycieli: Lopona Sandzie Tenzina i Lopona Tenzina Namdaka. Praktykuje ją tak sumienniej od 10 lat.
C: Dlaczego powinno się praktykować jogę śnienia? Dlaczego jest ona istotna?
R: Każdy praktykujący stara się bardziej rozwijać duchowo, aby ostatecznie osiągnąć stan Buddy. Jednym z głównych utrudnień dla ludzi Zachodu jest brak czasu na praktykę. Ale nigdy nie powiedzą oni: „Jestem zbyt zajęty, mam ważne spotkanie, więc nie pójdę dziś spać”. Każdy człowiek potrzebuje snu. Ma się wtedy „wolny czas”, a jest to bardzo dobry czas na praktykę. Ponadto przesypiamy jedną trzecią swojego życia, jeśli ktoś żyje 60 lat, 20 lat przesypia. To jest szalenie istotne dla praktykującego, aby rozumiał, co się z nim dzieje w ciągu tych dwudziestu lat. Marzenia senne są ważne również dlatego, że są jednym z najlepszych sposobów na dotarcie do najgłębszych zakamarków nas samych. To także jedna z ważniejszych metod uzdrawiania.
C: W jaki sposób sen jest istotny w kwestii uzdrawiania?
R: Każdy sen jest uzdrawiający sam w sobie, jeśli nie zostanie zakłócony przez pojawienie się marzeń sennych i ich obrazów i „fabuły”. Jeżeli ktoś ma przejrzysty sen, to znaczy sen, podczas którego jest on świadomy faktu, ze śni, [sam] naturalnie się uzdrawia.
C: Które z aspektów jogi śnienia są najważniejsze dla kogoś, kto dopiero zaczyna tę praktykę?
R: Myślę, że najważniejsze jest, aby nie zaczynać jogi śnienia, dopiero gdy idzie się spać, ale by zacząć ją na jawie. Staraj się być świadomym; zdać sprawę z tego jak czasem jesteś bezradny, gdy ogarniają cię emocje. Gdy zdasz sobie z tego sprawę, ważne jest abyś na jawie próbował wykształcić pewną stabilność umysłu. Stabilność ta może być wspierana doświadczaniem radości, no wiesz, dostrzeganiem piękna życia, czy pozytywnych wydarzeń wokół ciebie. Zwykle wszystkie doświadczenia naszego umysłu i duszy, które zbieramy w ciągu dnia gdzieś się rozpraszają. W jakiś sposób zanim pójdziemy spać stajemy się „pokawałkowani”. Jeśli tacy „pokawałkowani” udamy się na spoczynek, nie będziemy mieć dobrych doświadczeń podczas snu. Należy zatem próbować utrzymywać pewną uważność [umysłu], postarać się zebrać te wszystkie kawałki i stać się jednością.
C: Ale jak tego dokonać?
R: Postaraj się poczuć te wszystkie zebrane w ciągu dnia doświadczenia i rozpuścić je, a potem stać się jednym w tej właśnie chwili. Spróbuj poczuć to zanim zaśniesz.
C: Należy zatem starać się rozpuścić [wszystko] i stać się uspokojonym?
R: Tak, uspokojonym, a potem skupić się na tym spokoju. Żeby skupić się na spokoju, można modlić się. W każdej duchowej tradycji, w jakiej ktoś praktykuje. Można prosić o pomoc strażników, czy anioły. W cokolwiek się wierzy.
C: Czyli ludzie, którzy nie są buddystami, mogą modlić się do własnych bóstw?
R: Tak, oczywiście. Nie ważne jakiego kto jest wyznania, wszyscy jesteśmy czującymi istotami. Czująca istota, to taka, która ma umysł, a jeśli ktoś ma umysł, zawsze, dopóki będzie w samsarze, będzie miał kłopoty z kontrolą nad nim. Powinno się używać takiego wsparcia, które rzeczywiście pomaga skupić umysł. Wszyscy mogą spróbować wykształcić umiejętność nie poddawania się swoim emocjom. Postaraj się codziennie kontrolować swoje emocje. To jest ważne w rozwijaniu praktyk snu i śnienia.
C: Czyli praktykowanie jogi śnienia pozytywnie wpływa na nasze zdrowie oraz pomaga rozwijać poczucie wewnętrznego spokoju, równowagi i przejrzystości?
R: Tak.
C: Co dokładnie można robić na jawie, aby wspomóc praktykę podczas śnienia?
R: To, co robimy na jawie jest bardzo ważne. W praktyce podczas śnienia nie chodzi o to, by coś robić, gdy się śpi, czy śni, ale oto jak używać umysłu na jawie. Jeżeli [nasz] dzień został spędzony w rozproszeniu i w pułapce wytworów konceptualnego umysłu, bardzo prawdopodobne jest, że tak samo będzie podczas snu. Jeżeli natomiast jesteśmy bardziej obecni w [tym, co robimy] w naszym życiu, również podczas snu odnajdziemy tę obecność.
W jodze śnienia wyróżniamy cztery podstawowe praktyki, które wykonuje się na jawie. Pierwsza dotyczy naszego postrzegania zmysłowego: wszystko, co widzicie słyszycie, czujecie, dotykacie, wąchacie, doświadczajcie jako sen. Powtarzajcie sobie: „To tylko sen” W ten sposób uczymy umysł nowego nawyku: postrzegania zjawisk, jako niesubstancjalnych, przelotnych i ostatecznie wypływających jedynie z projekcji naszego umysłu. Kiedy zjawiska są postrzegane jako ulotne i pozbawione esencji, nie chwyta się ich tak bardzo. To pomaga robić to samo, gdy śnimy i prowadzi do rozpoznania snu jako snu, oraz rozwijania jego przejrzystości. Nie ma skuteczniejszej metody wprowadzanie spójnej przejrzystości do snu, niż nieustanne pozostawanie przejrzyście obecnym w ciągu dnia. To jest pierwszy krok: postrzegać całość naszego życia jako sen.
Druga podstawowa praktyka ma na celu jeszcze bardziej zmniejszyć chwytanie i niechęć, gdy nie śpimy. Podczas, gdy pierwszą praktykę stosujemy w momencie zetknięcia się z jakimś zjawiskiem, zanim jeszcze pojawi się reakcja, to drugą praktykę wykorzystujemy już po pojawieniu się reakcji. Idealnie, praktyka ta powinna być zastosowana, kiedy tylko wobec jakiegoś przedmiotu, czy sytuacji pojawia się w nas chwytanie, lub niechęć. Chwytający umysł może zamanifestować swoją reakcję jako pożądanie, gniew, zazdrość, duma, żal, rozpacz, radość, niepokój, depresja, strach, nuda itd. Kiedy pojawia się reakcja, przypomnij sobie, że ty, przedmiot tej reakcji i ona sama jest snem.
Trzecia podstawowa praktyka wymaga, abyśmy przed zaśnięciem przyjrzeli się jeszcze raz minionemu dniu, oraz abyśmy wzmocnili intencję praktykowania w nocy. Kiedy przygotowujesz się do snu, pozwól, by pojawiły się wspomnienia z całego dnia. Cokolwiek nie przyjdzie ci na myśl, rozpoznaj to jako sen. Potem złóż silne postanowienie, że tak jak dostrzegasz, iż dzień jest w swej naturze niczym sen, rozpoznasz również nocne marzenia senne, jako to, czym są. Niech będzie to najsilniejsza intencja, że śniąc, będziesz wiedział dokładnie, że śnisz, Taka intencja jest niczym strzała, za którą może podążyć świadomość, jest strzałą prowadzoną przez przejrzystość we śnie. Pomódl się przed zaśnięciem o przejrzysty sen.
Czwartą podstawową praktyką jest radowanie się i wdzięczność za przejrzysty sen, gdy ci się powiedzie. Powiedz: ” To jest wspaniałe”. Jeśli zaś praktyka się nie uda, dostrzeż to i nie zniechęcaj się. Zamiast tego [spróbuj], by twoja intencja była jeszcze silniejsza. Na koniec, postanów sobie rankiem, że wytrwasz w praktyce przez cały dzień. I nie zapomnij modlić się z całego serca o powodzenie. Modlitwa jest jak magiczna moc, którą wszyscy dysponujemy, ale zapominamy jej używać.

http://www.seremet.org/dzogczen02.html

Wastu. Starożytne metody budowania i urządzania domów

[Feng Shui i Wastu (Vastu) cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Systemy te sprawdzają się w praktyce. Wiele zasad oryginalnie wywodzi się z tych samych źródeł. Mistrzowie Wastu (Feng Shui) tacy jak mistrz Bhoganatha znani sa także w Chinach. W tym wypadku chodzi o mistrza Bo-Yang czyli Lao Tsy, który w Indii znany jest jako Bhogar. 

Dwa najbardziej znane systemy aranżacji domostwa, Feng Shui i Wastu mają ze sobą bardzo wiele wspólnego, a pozorne nieznaczne różnice pojawiają się głównie z powodu niezrozumienia ich filozofii, klimatu czy kultury u ludzi Zachodu. Feng Shui (jap. Fu Sui) dosłownie znaczy "Wiatr Woda", czyli dwa czynniki mające największy wpływ na środowisko. W dawnych Chinach wiedza Feng Shui była pilnie strzeżona i służyła cesarzowi, jego rodzinie oraz bardzo bogatej arystokracji. Dopiero z czasem zaczęła docierać do szerszych warstw społeczeństwa ale na zawsze pozostała czymś szczególnym i bardzo kosztownym. Podobnie w Indii system Wastu służył najbardziej braminom i królewskiej arystokracji acz wiele jego porad było w praktyce szeroko stosowanych w budownictwie.

CB]1569

Sthapatja Weda Maharishiego jest najstarszym, kompletnym systemem architektury, który oferuje, jak zbudować dom, wioskę lub miasto, aby mieszkańcy byli zdrowi iszczęśliwi oraz cieszyli się pomyślnością. Sanskryckie słowo „Sthapan” oznacza ustanawiać a „Weda” wiedzę o Prawie Naturalnym. Zatem Sthapatja Weda jest wiedzą o ustanawianiu (budowaniu) w zgodzie z Prawem Naturalnym.
Jest to jedyny na świecie system architektury, który ma swoją podstawę w fundamentalnym i skoncentrowanym polu inteligencji Natury.
Sthapatja Weda Maharishiego dostarcza uniwersalnych reguł i zasad, precyzyjnych wzorów matematycznych, równań i proporcji – by projektować domy i biura, osiedla i miasta tak, żeby mieszkający i pracujący tam ludzie odczuwali korzyści we wszystkich dziedzinach swojego życia.
Wastu jest tym aspektem Prawa Naturalnego, które łączy indywidualną inteligencję z inteligencją kosmosu.

Architektura Sthapatja Weda Maharishiego jest jedyną nauką na świecie, posiadającą precyzyjną wiedzę i sprawdzone przez czas formuły, które pozwalają wyznaczyć właściwy kierunek, właściwe usytuowanie pokoi oraz właściwe proporcje dla każdego budynku.
Najpotężniejszy wpływ Prawa Naturalnego na ziemi pochodzi od słońca, które ustanawia rytmy dnia i pór roku dla wszystkich form życia.
1. Właściwy kierunek
Główne wejście do budynku powinno być skierowane na wschód. Energia pochodząca od słońca jest wtedy największa i najbardziej życiodajna.
Drugi dopuszczalny kierunek odpowiedni dla wejścia do budynku to północ. Każdy inny kierunek wywiera negatywny wpływ. Np. bardzo niepomyślne są południowe wejścia i zaleca się zaniechanie takich wejść.
2. Właściwe usytuowanie pokoi
W miarę jak słońce porusza się po niebie, promieniuje ono różne rodzaje energii, wytwarzając określony wpływ na poszczególne części domu. W architekturze Sthapatja Wedy Maharishiego budynki są zaprojektowane tak, że rozmieszczenie pokoi w budynku jest zgodne z oddziaływaniem tych energii. Zgodnie z tym istnieje idealne miejsce na wejście, salon, kuchnię, jadalnię i sypialnię. Jest bardzo ważne, aby usytuować każdy pokój w domu we właściwym miejscu, zależnie od jego funkcji, tak abyśmy nie stawali się śpiący w jadalni lub głodni w pracowni.
3. Właściwe proporcje
Wszystko w Naturze ma właściwe proporcje zależnie od swojej funkcji. Na przykład każda część ludzkiego ciała jest nie tylko właściwie umiejscowiona, lecz również ma precyzyjne proporcje a dowolne odchylenie może spowodować nierównowagę i problemy.
Istnieją również idealne proporcje dla każdego pokoju w domu i biurze.
4. Zdrowe, ekologiczne materiały budowlane

http://www.wastu.pl/images/stories/uk.jpg
Tylko 2 z 8 kierunków świata wytwarzają pomyślny wpływ wspierający życie
Budynki, które są zwrócone w jakimkolwiek innym kierunku niż dokładnie na wschód lub na północ, oddziaływują negatywnie i niepomyślnie na właściciela i mieszkańców (patrz na rysunek po lewej).
Ten niebezpieczny wpływ architektury powstaje z łamania Prawa Naturalnego. Może on być jeszcze wzmocniony przez nieodpowiedni kierunek nachylenia działki, jej kształt, otoczenie, umiejscowienie wody (stawy, rzeki, jeziora) na działce i w okolicy oraz przez wiele innych czynników.
Według Sthapatja Wedy Maharishiego, w każdym istniejącym mieście na ziemi około 75% wszystkich budynkow posiada niepomyślnie zorientowane główne wejście.
Zła orientacja budunku może przyczynić się do niepokoju, chorób, braku kreatywności, niepowodzeń w życiu rodzinnym i zawodowym, zachowań antyspołecznych, a nawet tendencji przestępczych.
Sthapatja Weda Maharishiego wyraźnie mówi, że nasz mózg funkcjonuje optymalnie, gdy nasz dom jest zorientowany na wschód – w kierunku wschodzącego słońca.

Ukierunkowanie jest połączone ze strukturą Kosmosu 

Najnowsze odkrycia w neurologii wykazały, że słońce, księżyc i planety mają dokładny związek z różnymi częściami ludzkiego mózgu: podstawowym zwojem nerwowym, wzgórzem i podwzgórzem. Z naturalnej tendencji do funkcjonowania w harmonii z Kosmosem wypływa wedyjska zasada orientowania budynków w kierunku wschodnim, tak aby zyskać pełne wsparcie wschodzącego słońca.

http://www.wastu.pl/

Wastu, hinduska sztuka aranżacji przestrzeni.
 
Ze wstępu:
„Architektura to jeden z najwspanialszych sposobów człowieka na uczczenie naszego miejsca w naturalnym świecie. To świadomy i racjonalny wysiłek stworzenia harmonii. Uznany zostaje duch świata, nawet wtedy gdy wznosi się budowle, by łatwiej czynić go sobie poddanym. Architektura to także zjawisko życia miejskiego. Dom wiejski jest zbyt blisko przyrody, by próbował j ą sobie podporządkować, lecz miasto, duże czy małe, wykorzystuje architekturę w akcie samookreślenia wbrew surowym realiom przyrody.
Indie mogą rościć sobie prawo do posiadania najstarszych miejskich osiedli kiedykolwiek znanych ludzkości – miast na równinach Harappa sprzed około 3000 lat p.n.e., a także kultury, która wychwalała i wielbiła przyrodę. Jednym określeniem – naganka – nazywano zarówno mieszkańca miasta, jak i ludzką istotę obdarzoną kulturą. Dlatego też architektura w Indiach od samego zarania miała silne posady.
Na szczęście kultura hinduska zawsze ceniła transcendentalne i kosmiczne aspekty sztuki. Stąd wyjątkowość, idiosynkratyczna oryginalność vaastu shastra, hinduskiej sztuki aranżacji przestrzeni. Wastu szastra sięga we wszechświat nawet wtedy, kiedy jednocześnie narzuca mu strukturę. Jest to dziwny amalgamat nauki i religii, projektowania i instynktu… może nieunikniony dla sztuki, która przetrwała dwa tysiąclecia i dopiero teraz została zdjęta z listy sztuk zagrożonych wyginięciem. Wastu zajmuje się subtelnymi złożonościami systemu energetycznego, którym jest istota ludzka w powiązaniu zarówno ze środowiskiem naturalnym, jak i zaprojektowanym. Jej powiązania z geomancją są szczególnie silne, a fundamentalna filozofia jest spójna z feng shui, chociaż obie sztuki różnią się od siebie w detalach. Ujmując to prosto, wastu jest tworzeniem form, które pozostają w harmonii z naturalnymi prawami kosmosu.
W najbardziej praktycznym ujęciu wastu określa pewne zasady, które orientują i planująkażdy element budynku, począwszy od ogólnego ujęcia dotyczącego kształtu i rozmiaru, aż do szczegółów takich jak umiejscowienie okien i drzwi. W tradycyjnych Indiach budowa domu nie była po prostu inwestycją na przyszłość. Był to także akt religijny, ślubowanie złożone przez pana młodego pannie młodej. Ona go przyjmuje pod warunkiem, że wzniesie budowle dla dobra publicznego… przydrożne schronienie, świątynię lub gospodę. Prywatne i publiczne sfery życia osoby nigdy nie były traktowane jako oddzielne aspekty. Indywidualne wyrażanie siebie, manifestowane budową domu, zawsze było tonowane przez zachowanie tradycyjnej mądrości i jej zasad. Taka równowaga miała przynosić zamożność i zadowolenie ze wzbogaconego życia publicznego. Bowiem, jak opisuje Rig Weda, wastu powstało ze zwrotu vasanti praminae yatra, „miejsce zamieszkiwane przez żywe istoty”. Ukształtowanie domu na wzór kosmosu było zatem próbą uczynienia życia pełniejszym.
Niniejsza książka stara się utrzymać przy życiu ducha wastu. Wiedza nie jest ograniczona historią, czasem ani kulturą.”- Rohit Arya

Spis treści

1. Historia wastu 13
2. Kluczowe elementy wastu 35
3. Znaczenie środowiska 43
4. Właściwe położenie 51
5. Właściwy dom 67
6. Wastu przemysłowe i komercyjne 87
7. Sprzyjające pory 99
8. Wastu a feng shui – porównanie 107
9. Odnośniki 119
Wnioski 125
Suplement
Wastu dla kraju 129
Źródła 131

domek2

Wastu. Starożytne metody budowania i urządzania domów

Marcus Schmieke

Wastu to starożytna wiedza o kształtowaniu przestrzeni mieszkalnych, tak aby przynosiły one szczęście i dobrobyt.
Jest metoda równoległą do chińskiego Feng Shui. Podobnie jak ono, Wastu liczy sobie tysiące lat, a mimo to sprawdza się do dziś.

http://sirikathavastu.blogspot.com/2010/10/vastu-purusha-mandala.html

http://www.youtube.com/watch?v=zNfk__Aw6LY

 

Dodatek nadzwyczajny

http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/382165_10151412733262573_466648302_n.jpg
Przypuśćmy, że jesteście oficerem obcego wywiadu poszukującym doskonałej, niewykrywalnej trucizny, przy pomocy której chcecie zniszczyć wroga, tak aby nie padł na was choćby cień podejrzenia. Przypuśćmy, że wasi uczeni odkryli działającą na niskim alpoziomie, powolną truciznę – płynny metal, nieradioaktywny i najbardziej śmiercionośny pierwiastek w całym układzie okresowym. Toksyna ta ze szczególnym upodobaniem atakuje mózg oraz tkankę neurologiczną, a zwłaszcza otoczkę powlekającą neurony, poprzez które przekazywane są procesy myślowe w mózgu.

Początki klinicznych symptomów są tak zdradzieckie, że lekarze nie potrafią określić etiologii dolegliwości pacjenta. U jednej osoby może rozwinąć się schizofrenia, u innej drżenie lub Alzheimer, ponieważ trucizna zawsze atakuje najsłabszy organ i gen. Gdybyście zdołali nakłonić dentystów waszego wroga, aby umieszczali tę diabelską truciznę w jamie ustnej swoich pacjentów – w odległości „dwóch cali od mózgu” – obejmując tą działalnością 85 procent populacji, spowodowalibyście poważne rozdarcie w materii tamtego społeczeństwa.

Setki tysięcy jego obywateli trafiłyby za waszą sprawą do szpitali psychiatrycznych. Bylibyście w stanie zniszczyć całe rodziny. Ludzie chorzy są mało wydajni jako pracownicy, stwarzają kłopoty. Pobierają zasiłki. Trafiają do więzień. Możecie sprawić, że setki miliardów dolarów pochodzących z podatków zostaną wydane na utrzymanie psychicznie chorych oraz uwięzionych. Moglibyście spowodować, aby wasz wróg wydał biliony dolarów na niezbędną opiekę medyczną nad zatrutymi pacjentami, zanim ci w końcu rozstaliby się z życiem. A do tego, chorzy, nie w pełni wykorzystani pracownicy nie są w stanie zapłacić podatków. Najlepsze zaś w tym wszystkim jest to, że dentysta byłby ostatnią osobą, którą chorzy podejrzewaliby o podkładanie trucizny.

Gdyby powyższy scenariusz okazał się prawdziwy, gdyby jakiś naród skazał dziesiątki milionów1 naszych obywateli na zagładę, z pewnością wypowiedzielibyśmy mu wojnę, a moment odkrycia takiego faktu zyskałby miano „Dnia Niesławy”. Niestety, jedyna niezgodność z przedstawionym schematem polega na tym, że nie ma żadnego oficera obcego wywiadu. Bardzo bym chciał, żeby takowy istniał, gdyż dalsze informacje byłyby wówczas łatwiejsze do przełknięcia.
A oto, co przed nami ukrywano:

I. Podstawowa przyczyna Alzheimera ma charakter jatrogenny 2. Chorobę tę wywołują lekarze za pośrednictwem „srebrnych” wypełnień stomatologicznych, które zatruwają mózg oraz system nerwowy. Rtęć ze srebrnych wypełnień atakuje tkankę mózgową i z łatwością przenika barierę krew-mózg. Jony par rtęci są zbyt małe, aby system immunologiczny mógł je rozpoznać. Dopiero gdy nagromadzi się ich więcej w osłonkach nerwowych otaczających synapsy, nasz system obronny zaczyna traktować te tkanki jak ciała obce i atakuje osłonki nerwowe, jak gdyby były one obcymi intruzami.

II. Jeśli chory na Alzheimera jest w stanie prowadzić na poły zrozumiałą pięciominutową rozmowę, nie pozwólcie, aby jakiś niedouczony lekarz wmawiał wam, że Alzheimer jest nieodwracalny. Pewien anestezjolog po lekturze m1

Beating Alzheimer’s przez sześć miesięcy konsultował moje informacje z dentystami i lekarzami, a potem usunął trzynaście kanałów korzeniowych. Wyleczył się z Alzheimera w ciągu dwóch godzin. Co chwilę ktoś łapie mnie za rękaw w sklepie lub restauracji i mówi, że uratowałem mu życie.
Nie da się ustalić, ile milionów ludzi zmarło w wyniku schorzeń neurologicznych o nieznanej etiologii. Prawidłowa nazwa Alzheimera powinna brzmieć „Chroniczne zatrucie rtęcią na niskim poziomie”. Zatrucie rtęcią ze „srebrnych” wypełnień stomatologicznych stanowi czynnik sprawczy u większości osób, u których wykryto Alzheimera. I w tym miejscu oskarżam ADA (American Dental Association; w skrócie ADA)  o ukrywanie swojej winy w taki sam sposób, jak to czynią producenci papierosów lub Dow Chemical wytwarzająca silikonowe implanty piersi, którzy zaprzeczają związkowi swoich produktów z chorobą.

Ci spośród nas, których życie zostało przewrócone do góry nogami na skutek zatrucia rtęcią, mogą żyć ze świadomością, że nasi dentyści popełnili kardynalny błąd, nie zwracając wcześniej uwagi na toksyczność rtęci. Nie możemy jednak tolerować faktu, że ADA zrobiło wszystko, co w jego mocy, aby pacjenci nie dowiedzieli się, iż byli zatruwani przez „srebrne” wypełnienia. Dopuściło, aby ponad dziesięć milionów „srebrnych” amalgamatowych wypełnień znalazło się w naszych ustach, zaledwie dwa cale od mózgu, po tym jak znaleziono dowody potwierdzające występowanie poważnych problemów na skutek zatrucia spowodowanego przez „srebrny” amalgamat. ADA usiłowało ochraniać swoje zyski oraz reputację, a nie pacjentów. W tym czasie tysiące odwiedzających stomatologa osób zapadły na katastrofalną chorobę, której mogły uniknąć. Jeżeli trudno wam uwierzyć, że nasi dentyści ukrywają fakt zatrucia co najmniej 12 procent populacji, przeczytajcie notatkę na szarym tle poniżej.
Skoro lekarze wiedzieli, że rtęć jest trucizną, dentyści musieli to także wiedzieć. Przecież to proste. Od roku 1830 hierarchowie – starzy dobrzy koledzy z ADA oraz nasi profesorowie stomatologii – musieli wiedzieć, że dentyści umieszczają w ustach swoich pacjentów truciznę. Okłamywali studentów stomatologii. Okłamywali nas. W kulturalnym towarzystwie kłamstwo określane bywa terminem „błędna nazwa”. Dentyści amalgamat rtęci nazwali „srebrnym” amalgamatem. Srebrne wypełnienie jest błędną nazwą. Mamy tutaj do czynienia z klasyczną zasłoną dymną – kamuflażem. To znaczy z oszustwem.
ADA przyznało, że 5 procent pacjentów wykazało objawy alergii na „srebrny” amalgamat. W tym miejscu nie ma mowy o jakiejkolwiek alergii. ADA próbuje wykazać, że trucizna nie jest trucizną. W wydanej w roku 1990 The Pharmacological Basis of Therapeutics (Farmakologiczna podstawa terapeutyki) Goodman i Gilman piszą: „Poza nielicznymi wyjątkami zatrucie rtęcią nie jest diagnozowane u pacjentów ze względu na zdradziecki rozwój schorzenia, niejasny charakter wczesnych objawów klinicznych, a także słabą znajomość tego typu przypadków wśród lekarzy”.

m2

Nie da się ustalić, ile milionów ludzi zmarło na skutek przewlekłych chorób wywołanych przez zatrucie rtęcią. Według ADA zaledwie pięć procent 3 (13 milionów) pacjentów stomatologów miało uczulenie na „srebrny” amalgamat. Stan taki utrzymywał się tylko do momentu, gdy Centrum Zwalczania Chorób stwierdziło, że z definicji mamy do czynienia z epidemią. Wtedy ADA zmniejszyło swoje szacunki do zaledwie jednego procenta. Nawet w takim przypadku daje to jednak 2600000 pacjentów, którzy ulegli zatruciu. Ostatnio słyszałem, że ADA określiła w swoich wypowiedziach liczbę zatruć jako nieznaczną – mniej niż sto przypadków.

W końcu nawet największe media miały tego wszystkiego dość. Specjalne wydanie emitowanego przez CBS programu 60 Minutes (60 minut) nosiło tytuł „Czy masz w ustach truciznę?” Nadano je na antenie ogólnokrajowej 16 grudnia 1990 roku. W programie omówiono między innymi przypadki niezwykłych uzdrowień po usunięciu wypełnień z amalgamatu. „Czy masz w ustach truciznę?” okazał się najbardziej oglądanym programem telewizyjnym, jaki kiedykolwiek wyprodukowano w cyklu 60 minut. Panorama CBC wyemitowała „Truciznę w twoich ustach” w Londynie. Te dwa programy zniszczyły wiarygodność przemysłu stomatologicznego. ADA wiedziało, że jeśli nie zdoła podważyć rewelacji ujawnionych w telewizji, jego dni będą policzone.

POLOWANIE NA CZAROWNICE 

W dwóch stanach, Kolorado i Minnesota, izby stomatologiczne wykorzystały Biuro Prokuratora Generalnego oraz miliony dolarów podatników, aby odebrać licencje stomatologom i lekarzom, którzy informują swoich pacjentów, że amalgamat rtęci jest odpowiedzialny za nękającą ich chorobę. Biuro Prokuratora Generalnego w Kolorado wydało 4 miliony dolarów w ciągu dwudziestu dwóch lat na śledztwo w sprawie dra Hala Hugginsa, aby ostatecznie zwrócić mu licencję. Zanim Hal uznał, że dalsza walka nie ma sensu, wydał przeszło 700 tysięcy dolarów na pokrycie kosztów sądowych. AMA (Amerykańskie Towarzystwo Medyczne) odebrało dr Sandrze Denton licencję na teren Kolorado, ponieważ utrzymywała kontakty z drem Hugginsem. Dr Sandra Denton należy do najbystrzejszych, najbardziej zaangażowanych lekarzy, jakich kiedykolwiek miałem okazję poznać. Została zwyczajnie wrobiona. Nie zrobiła nic złego. Izba Lekarska Stanu Kolorado cofnęła jej licencję, aby pozbawić dra Hugginsa wsparcia ze strony społeczności lekarskiej.

Znam wielu ciężko chorych pacjentów, którym dr Denton pomogła. Pewna młoda kobieta była bliska śmierci. Inni lekarze nie potrafili wyjaśnić jej stanu, nie rozumieli też podłoża jej choroby. Dr Denton dokonała prawidłowej diagnozy, a potem odwołała połowę wizyt w ciągu następnych dwóch tygodni, aby starannie zaopiekować się tą jedną, ubogą pacjentką. Poleciła swoim pielęgniarkom, aby nieustannie nad nią czuwały. Dostępni w okolicy chirurdzy nie chcieli jej operować, ponieważ była bliska śmierci. Dr Denton załatwiła samolot, który przewiózł chorą z Seattle do Colorado Springs. Dwaj chirurdzy szczękowi usunęli tytanowe implanty z dolnej szczęki pacjentki, a także wszystkie „srebrne” wypełnienia. Śmiali się przy tym z dr Denton. Mówili Sandrze, że jej pacjentka umrze na stole.
Młoda kobieta zaczęła wracać do zdrowia już w dwie godziny po zabiegu. Sześć miesięcy później ponownie wszczepiono jej dwa tytanowe bolce w dolną szczękę, aby utrzymać w odpowiednim położeniu uzębienie i wówczas błyskawicznie wpadła w schizofrenię. Dr Denton musiała błagać chirurgów, aby usunęli jej implanty, a kiedy to nastąpiło, kobieta szybko doszła do siebie. Od tamtych wydarzeń minęło kilka lat i dzisiaj pacjentka Sandry prowadzi normalne życie.

Dr Denton przeniosła się do Anchorage na Alasce, gdzie odegrała istotną rolę w zmianie prawa stanowego, tak aby utrudnić izbom lekarskim unieważnienie licencji lekarza stosującego w swojej praktyce odmienne od tradycyjnych metody leczenia. Tak bardzo cenię jej doświadczenie, że przed kilku laty pojechałem w grudniu z Seattle w stanie do Anchorage na Alasce, aby wziąć udział w jej programie alergicznego odczulania. Od tego momentu nie muszę już odwiedzać alergologów, nie zdarzają mi się także krótkotrwałe zaniki pamięci. Mózgowe reakcje alergiczne na ulubione pożywienie oraz wrażliwość na substancje chemiczne, określane przez lekarzy środowiskowych jako „brain-fag” i „brain-fog”, występują również w chorobie Alzheimera. 4 

m3

Tak wielu lekarzy popadło w konflikt ze swoimi izbami lekarskimi za wskazanie chronicznego zatrucia rtęcią na niskim poziomie jako przyczyny schorzenia swoich pacjentów, że na spisanie ich przeżyć potrzeba kilku tomów. Jeszcze więcej tomów zapełniłyby relacje o zatrutych pacjentach dentystów, którzy wrócili do zdrowia po usunięciu z zębów „srebrnych” wypełnień. Były prezes Towarzystwa Toksykologicznego w rozmowie ze mną powiedział:
— Wiemy, że rtęć jest trucizną. Uczymy o tym naszych studentów. Stosowanie „srebrnych” wypełnień stomatologicznych to decyzja ekonomiczno-polityczna. Nie wiń o nią lekarzy.

Przypisy: 

1. Dla osoby niepoinformowanej „dziesiątki milionów” wydają się zapewne liczbą niedorzecznie wysoką. Zważywszy że przez 180 lat dentyści stosowali amalgamat rtęci do wypełnień stomatologicznych, powyższe przybliżenie jest właściwie bardzo ostrożne. Siedem procent naszej populacji podlega hospitalizacji w instytucjach zdrowia psychicznego, niekiedy nawet na całe życie. Dziś 7 procent naszego społeczeństwa to 18 milionów ludzi. Podstawowym, subklinicznym objawem zatrucia rtęcią jest depresja endogenna. Amalgamat rtęci został ostatnio w sposób jednoznaczny powiązany z wieloma schorzeniami neurologicznymi. Jeśli środek ten stanowi bezpośrednią przyczynę choroby zaledwie połowy pacjentów szpitali psychiatrycznych, uzyskamy liczbę 9 milionów osób, których życie zostało zrujnowane przez rodzinnych dentystów. Ponadto w Stanach Zjednoczonych żyją 4 miliony chorych na Alzheimera. Opierając się na doświadczeniach z przeszłości, należy oczekiwać, że ADA uczyni wszystko, co w jego mocy, aby zdyskredytować Adolph Coors Human Study Results, które zostaną opublikowane w roku 1997. Badania te – pierwsze tego typu na świecie – obejmują usunięcie amalgamatu, jego wymianę i ponowne usunięcie, a także efekt wywierany przez „srebrny” amalgamat na procesy chemiczne zachodzące we krwi. Ich rezultaty dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że chroniczne zatrucie rtęcią na niskim poziomie z tak zwanych „srebrnych” wypełnień stomatologicznych stanowi podłoże wielu przewlekłych chorób, których przyczyn, jak dotąd, nasi lekarze nie potrafią wyjaśnić.

2. Jatrogenia – stan chorobowy wywołany przez lekarza. – Przyp. red.

3. Dr Alfred Zamm uważa, że dokładniejszą liczbą jest 12 procent. 12 procent to ponad 30 milionów Amerykanów, których system autoimmunologiczny został narażony ma zatrucie rtęcią.

4. Mózgowe reakcje alergiczne na ulubione pożywienie oraz wrażliwość na substancje chemiczne wywołujące brain-fag oraz brain-fog są elementami patologii choroby Alzheimera. Brain-fag przypomina stan, w jakim znajduje się rozkapryszone senne dziecko, które potrzebuje drzemki. Brain-fog najbardziej przypomina stan narkotycznego odurzenia.

Bibliografia: 

• Hahn i inni, „Dental Silver Tooth Fillings: A Source of Mercury Exposure Revealed by Whole-body Image Scan and Tissue Analysis”, Uniwersytet Calgary, Alberta, Kanada, 3 sierpnia 1990, 2641-2646.
• Hahn i inni, „Whole-body Imaging of the Distribution of Mercury Released from Dental Fillings in Monkey Tissues”, Uniwersytet Calgary, Alberta, Kanada, 3 sierpnia 1990, 2641-2646.
• W.R. Markesbery, „Trace Elements in Isolated Subcellular Fractions of Alzheimer’s Disease Brains”, Brain Research 533, 1990, 125-131.
• Wenstrup i inni, „Trace Element Imbalances in Isolated Subcellular Fractions of Alzheimer’s Disease Brains”, Brain Research 533, 28 sierpnia 1989, 123-189.
• Alfred V. Zamm, „Dental Mercury: A Factor that Aggravates and Induces Xenobiotic Intolerance”, Journal of Orthomolecular Medicine, drugi kwartał, 1991, vol. 6, nr 2.

http://www.bochenia.pl/nasze-zdrowie/2012/styczen/przyczyna-choroby-alzheimera.html

Bentonit

Zwany również „żywą glinką”.
Nazwa pochodzi od złóż w okolicach Fort Bentona w stanie Wyoming (USA). Glinka bentonitowa otrzymywana jest z wiekowego popiołu wulkanicznego, wydobywanego z głębi ziemi. Wydobyte pokłady zastygłego popiołu są suszone na słońcu i odpowiednio rozdrabniane. Składnik ten używany jest w przemyśle farmaceutycznym, kosmetycznym i chemicznym. Jest na tyle bezpieczny, że poleca się go także wewnętrznie jako kurację „detox” – ma silne właściwości wiążące. Glina bentonitowa używana była i jest przez INDIAN jako wewnętrzne i zewnętrzne oczyszczanie organizmu.
Medycyna naturalna potwierdza jej działanie jako silnie odtruwające, przeciwzapalne, przeciwbiegunkowe, a także wydalające fale po napromieniowaniu. Wiąże metale, toksyny i środki narkotyczne, a następnie uwalnia od nich ludzki organizm. W kosmetyce, stosowana zewnętrznie – działa wygładzająco, odtłuszczająco, pomaga oczyścić i zwęzić pory skóry. Glinka bentonitowa nie rozpuszcza się w wodzie, natomiast po zmieszaniu z wodą pęcznieje – nałożona na skórę w postaci maski jak porowata gąbka wchłania nadmiar tłuszczu, nieczystości oraz obumarłe komórki naskórka.
Ma kolor jasnoszary. Zawiera wiele minerałów takich jak: krzemian, aluminium, żelazo, sód, magnez, wapń, tytan, potas i inne. Ma wysokie pH 8,5-9,1. Jest glinką o sporych właściwościach leczniczych, stosuje się ją zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.
Właściwości lecznicze Bentonitu w stosowaniu wewnętrznym:
• oczyszczanie organizmu z wszelkiego rodzaju toksyn i trucizn,
• skuteczne w leczeniu alergii,
• pomaga w walce z bakteriami,
• działa jak katalizator stymulujący procesy syntezy,
• zapobiega w rozmnażaniu mikroorganizmów,
• oczyszcza nerki i układ moczowy,
• wspomaga organizm w pozbywaniu się pasożytów,
• w problemach żołądkowo-jelitowych.
Stosowana zewnętrznie w postaci okładów pomocna jest w leczeniu dolegliwości takich jak:
• oparzenia,
• egzemy,
• bóle głowy,
• przepuklina,
• lumbago,
• bolesne miesiączki,
• półpasiec,
• żylaki,
• urazy stawów,
• rany, skaleczenia, wrzody.
Właściwości kosmetyczne:
• wygładza,
• odtłuszcza,
• oczyszcza pory,
• delikatnie złuszcza martwy naskórek,
• mineralizuje i odżywia,
• działa gojąco i łagodząco,
• poprawia koloryt skóry.
W kosmetykach występuje również w postaci oleju dodawanego w celach zagęszczających lub ściągających – jako substancja czynna. Skutecznie wiąże wodę w skórze i wykazuje działanie nawilżające.

http://www.sekretyurody.eu, www.bazarek.pl

http://www.nowenowe.pl/kosmopedia/haslo/id,66.html

Taka sobie bajka – czyli 12. 12. 2012 – Nowy Świat, Nowy Świętowit i Nowe Słowo

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 12 Grudzień 2012

Jedność – Pojednanie/Zjednoczenie pierwiastka  żeńskiego i męskiego (księżycowego i słonecznego – dwóch filarów Światła Świata w Jedń). Pierwiastek żeński przejmuje inicjatywę. 

[Niniejszy artykuł ukazuje się symultanicznie z prezentacją publiczną Trywidu Ślężańskiego we Wrocławiu po raz Trzeci i ostatni w czas Wielkiej Zmiany. W trakcie prezentacji zostanie przedstawiona również Druga Nowa i Trzecia Nowa (prekognityczna) Wersja Zapisu Słupa Świętowita, czyli Pal-Wanu Zbruczańskiego. To spotkanie, zapowiadane na naszych stronach, rozpoczęło się o godzinie 20.00. Publikacja niniejszego komunikatu 12.12.2012 - 20.20 przedstawia ten ZAPIS NOWY i przybliża jego dzieje. Jest też poświęcona wyjaśnieniu Procesu Wielkiej Zmiany. Prezentacje symultaniczne (wielowymiarowe) są typowym narzędziem sztuki kodystycznej, a Trywid Joanny Maciejowskiej i Marka Wójtowicza jest trójmedialną (malarstwo, poezja, muzyka) prezentacją artystyczną Idei Wielkiej Zmiany.  Tutaj prezentujemy także Trywid Wielkiej Zmiany - w formach: analitycznego eseju, prezentacji rzeźb Bartosza Wilczkiewicza i poprzez animację połączoną z muzyką zespołu Jar. CB]

©copyright by Czesław Białczyński, ® all right reserved by Bartosz Wilczkiewicz, by Jar

„NIERACJONALIŚCI” WSZYSTKICH KRAJÓW ŚWIATA ŁĄCZCIE SIĘ!!!

(dziś  „nieracjonalizm” to prawdziwy racjonalizm, a tak zwany materialistyczny  „racjonalizm” jest niczym innym jak pieśnią przeszłości, czyli irracjonalizmem)

Zatem prośba do racjonalistów materialistycznych i ateistów – Nie czytajcie tego tekstu – Po co macie sobie szarpać nerwy. To was nie dotyczy i jeśli chcecie by tak pozostało przerzućcie się na jakieś ciekawsze portale np. … No dobra, nie polecę żadnego ciekawego adresu, ale ostrzegam: TURN OFF! ….

Ostrzegałem, a teraz zaczynamy…

Wygląda na to, że cały świat oszalał na punkcie daty 21 12 2012. Czy nie uważacie, że to trochę dziwne, gdy  setki tysięcy było nie było dorosłych osób, a nawet bardzo bardzo dorosłych,w tym także tych od dawna  skostniałych w umysłowym uwiądzie starczym, zaczynają pisać, a setki milionów osób mówić o jednym i tym samym?

Czy to nie dziwne, że ludzie racjonalnie dotychczas myślący, np. poważni naukowcy poświęcają czas bredni, gorzej stwierdzają nawet, że odczuwają ZMIANĘ, nie bardzo ogarniają co właściwie się dzieje, mają jednak pewność, że to ma miejsce?! Część z nich przestrzega nawet, że możliwa jest poważna katastrofa! Inna część przeczy temu zdecydowanie. Takie sprzeczne bądź enigmatyczne oświadczenia muszą budzić niepokój w tych wszystkich, którzy pokładali nadzieję w nauce, jako uniwersalnym narzędziu wiedzy i wierzyli ślepo w jej zdolności do znajdywania twardych odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania.

Czy to nie zaskakujące, że kiedy naukowcy ci próbują wytłumaczyć obserwowane ZJAWISKO okazuje się, że tylko sieją coraz większy niepokój, bo nie potrafią podać przekonywujących argumentów naukowych „przeciw” ani „za”, mogą tylko położyć na szali swój autorytet i wygłosić swoje prywatne dosyć pogmatwane teorie.Część z nich po prostu a priori zaprzecza Zmianie i możliwości Katastrofy, a ich argumentem jest: Nie, bo nie, i już! Zupełnie jak w piaskownicy podczas kłótni małych dziewczynek o lalkę.

Coś takiego musi  potęgować poczucie KOŃCA u zwykłych ludzi ufających dotychczas ślepo „rozumowi” i „materializmowi” oraz „racjonalizmowi”.  Wydaje się, że żadna z dziedzin nauki nie ma nic „twardego” do powiedzenia na temat zjawiska, jakie właśnie ma miejsce. Nie poddaje się ono dotychczasowej klasyfikacji, nie poddaje się opisowi z punktu widzenia  psychologicznego, socjologicznego, statystycznego, ekonomicznego, politycznego, astronomicznego, fizycznego, czy jakiego tam jeszcze chcecie, np. dziennikarskiego czy literackiego – Czegoś takiego po prostu nigdy jeszcze nie było!

NASA raz po raz odkrywa coś czego astronomowie nigdy jeszcze nie widzieli i nie rozumieją – np. koronalny wyrzut plazmy, który zawraca na powierzchnię Słońca, zamiast się oderwać w przestrzeń, jak to dotąd setki tysięcy razy obserwowano. Nie potrafią powiedzieć nic na temat tego wydarzenia, stają przed nim kompletnie bezradni, jak małe dzieci na widok pioruna podczas pierwszej obserwowanej  w życiu burzy.

„Na Merkurym jest woda. Lód kryje też lotne związki organiczne.”

Powyższy tytuł pochodzi z Onet.pl – z 30 listopada.

„Na Marsie jest woda, ale życia na razie nie ma – Kiedy będzie, może już jutro?”

3 grudnia uraczono nas rewelacjami z Marsa,w których potwierdzono istnienie tam wody kiedyś i dzisiaj. Kiedyś w postaci rzek, dzisiaj w formie lodu. Nie potwierdzono rewelacji sprzed niedawnego czasu, że jest tam życie organiczne. Za to znaleziono życie na Merkurym. Być może życie na Marsie zostanie odkryte w przyszłym tygodniu, a może za miesiąc. A może w innym „wygodniejszym” dla NASA momencie, kiedy trzeba będzie powalczyć o budżet z kasy amerykańskich podatników?   Jeszcze 5 lat temu słyszałem wypowiedzi „naukowców”, że poza Ziemią nie znajdziemy, ani planet, ani życia – 20 lat temu była to opinia wygłaszana przez „naukowców” powszechnie. Życie i Człowiek wciąż jeszcze w zgodzie z Biblią – miały to być twory wyjątkowe.Tych co mówili inaczej nazywano fantastami i naśmiewano się z Daenikenów, którzy opowiadali jakieś głodne kawałki o Kosmitach na Ziemi. Dalej jeszcze próbuje się z tego rechotać i robić sobie „jaja”, ale gdy ktoś znajduje piramidę sprzed 25.000 lat to zaczyna być to śmiech cienki – cieniuchny, jak rechot eunucha, któremu właśnie coś odcięto- czyżby niski fraktal umysłu?

Dwa miesiące wcześniej uraczono nas „planetą krążącą pomiędzy gwiazdami w systemie dwóch podwójnych słońc” – czego nauka nie przewiduje, bo taka planeta musiałby zostać rozerwana, ale ta nic sobie nie robi z doskonale wyliczonych matematycznych i fizycznych teorii. W dniach 2 – 7 czerwca 2012 obwieszczono o owej burzy słonecznej z kuriozalnym koronalnym niewypałem, jeszcze wcześniej ogłoszono odkrycie gwiazdy niezwykłej wielkości 300 Słońc, itp itd, bez końca … Nie ma co wymieniać dalej, bo jest to nieskończony ciąg zaskoczeń dla świata naukowego, a co dopiero dla szarych zjadaczy chleba.

Raczy się nas różnymi rzeczami – podkreślam słowo RACZY  od rzeczownika RAK.  W powodzi tych raczeń znikają niepostrzeżenie wiadomości ważne i plączą się z nieważnymi. Na przykład temat bezboleśnie przechwyconego przez Irańczyków amerykańskiego super-drona spadł gdzieś do trzeciej ligi bzdeciarstwa. Nieudany eksperyment z amerykańską superrakietą co miała być w minutę w Korei  Płn. utopił się w szambie nagich biustów z pierwszych stron „informacyjnych” portali. Co jest ważne a co nie? -  zadaje sobie pytanie przeciętny Kowalski.

Joanna Maciejowska

Kiedy 11. listopada byłem na Ślęży spotkałem tam dosłownie pół Polski. Droga z Tąpadeł na górę przypominała molo w Sopocie w środku lata, miejsce w hoteliku dostaliśmy tylko po znajomości. Wszyscy mówili o jednym – o snach, energiach, magnetyzmie, przesileniach itp. Wiele osób opowiadało sobie  o niesamowitym objawieniu energii w postaci wiru, wywołanym przez grupę około 100 osób, medytującą w Kraskowie 21 września tego roku. To wyładowanie atmosferyczne było obserwowane przez bardzo wielu ludzi – także z daleka od Kraskowa, jako trąba powietrzna, a spowodowało ono zmiany fizyczne u kilku uczestników kręgu np. – przerwało stany chorobowe, zlikwidowało uczulenia itp. Nie mówiąc o tym, że wielu uczestników przeżyło wstrząs i zmianę świadomości. Nic dziwnego, nie był to bowiem tylko szokujący „zbieg okoliczności”, medytowało tam wiele doświadczonych osób a posiadały one jasno sprecyzowany cel owej medytacji. Na 11 11 2012  w okolicy Ślęży i na samej górze zaplanowano spotkania licznych grup  zajmujących się Świadomością, poszukiwaniem graala, prekognicją, energio- i bioterapią, ekologicznym trybem życia, zdrowym odżywianiem, ziołolecznictwem, magnetyzmem, okultyzmem, ekonomią, przewidywaniem pogody, geofizyką, geodezją, badaniem wnętrza góry. W tych dniach odbyły się oficjalne sympozja  na te tematy, zgromadzenia religijne i całkiem prywatne spotkania osób, które wykonywały medytacje, rytuały i poszukiwania. Kościół Katolicki uznał za stosowne pomiędzy 3 czerwca a 11 listopada postawić drogę krzyżową na Ślężę z solidnych krzyży – jakby próbował naprędce zawłaszczyć znowu górę dla siebie – dziwaczna inicjatywa, ale znamienna. Wielkie krzyże stacji, wyciosane z drewna, rażą swoją świeżością na tle wiekowego starodrzewu i urągają tym żywym drzewom, które je otaczają. Stwarzają wrażenie sztuczności, wciśniętej TUTAJ na siłę, ręką oszalałego egoisty, sztuczności oblężonej TU przez Naturalną Odwieczną Świątynię.

I dobrze – NIECH TE KRZYŻE STOJĄ – NIC LEPIEJ NIE PODKREŚLA KONTRASTU MIĘDZY ŻYWĄ I ZIELONĄ WIARĄ PRZYRODZONĄ SŁOWIAN – WIARĄ PRZYRODY, A RELIGIĄ PRZYBYŁĄ Z WYPALONEJ OGNIEM PUSTYNI. TO DWIE KRAŃCOWO RÓŻNE ŚWIĄTYNIE – SŁOWIAŃSKA – ŚWIĄTYNIA ŻYCIA I PRZYRODY, ŚWIĄTYNIA, KTÓRA OTACZA NAS WSZĘDZIE, KAŻDEGO DNIA. PUSTYNNA, TO ŚWIĄTYNIA CZCI ŚMIERCI, ZAMKNIĘTA W BETONOWYCH KOŚCIOŁACH-KATAKUMBACH.

Postronny człowiek, który przybył tam tego dnia jako turysta, siłą rzeczy musiał sobie zadawać pytanie – Co tu się dzieje? O co chodzi? Musiał też wyjechać stąd mocno zaniepokojony, tym co przypadkiem usłyszał w drodze na górę, lub w drodze na dół.

Ostatnio obejrzałem reportaż TVN z „warsztatów świadomości” Grupy Cheopsa, który w zamierzeniu młodocianych lemingów i starych yetisinów z kierownictwa, miał być jajcarskim materiałem po(d)glądowym na temat SEKTY, plus seria ośmieszających JĄ mini wywiadzików z uczestnikami, podlana tłustym sosem komentarza w duchu mowy „miłości” (czytaj: NIENAWIŚCI) – kompletna klapa. KLAPA,KLAPA,KLAPA. Nikt nie chciał im powiedzieć nic „śmiesznego”, nic „głupkowatego”, nic co by się dało wykorzystać „przeciw” – w końcu musieli wykonać dokrętki, i sami porobić sobie „nienawistne” jaja. Efekt? – zrobili je owszem, ale z samych siebie.

W tych dniach obserwuje się też, zaskakująco nieudolne, jak na znaną powszechnie sprawność realizacyjną przemysłu reklamowego, próby wykorzystania daty 21 12 2012 do zwiększenia konsumpcji i sprzedaży bzdeto-zabawek. Taka jest np. ostatnia „prorządowa” reklama Media Markt, w stylu pseudoamerykańskim – z ABW, BBN i prezydentem w roli „ratowników narodu” przed zagrożeniem 21 12 2012, a z finałem jako wielka „wyprz” 21 grudnia. Wszyscy wiemy, że pan prezydent został wykreowany, z wysokim stopniem prawdopodobieństwa, przez służby specjalne, nawet poniekąd był/jest? ich „cząstką”, ale kogo według Media Markt ta reklama miała kupić? Powszechną klientelę czy ABW z BBN? Czy może Tylko Idiotów?

Bracia Wachowscy nakręcili specjalny film w Hollywood na okoliczność 21 12 2012, poświęcony problematyce reinkarnacji, karmiczności wszelakich czynów i przenoszenia się ich skutków do kolejnych żyć i kolejnych wcieleń. Film mówi o relacjach pomiędzy Starymi Cywilizacjami a ich następcami, zerwanej ciągłości dziejów oraz tzw  „kluczowych momentach” (czytaj: Wielkich Zmianach) na Ziemi oraz we Wszechświecie. Film powiada też o mocy jednostki, jako siły sprawczej i roli jednostki, jako inicjatora procesu ZMIANY.

Pomijam fakt, że „Atlas Chmur” to film raczej nieudany i za długi. Kiedy się go ogląda ma się poczucie, że jesteśmy oto w „baśniowej” (fantasy) wersji „Matrixa”. W realnym życiu tymczasem mamy jednak nieodparte wrażenie, że dzieje się coś odwrotnego, następuje wyzwolenie duchowości i wyzwolenie fizyczne, społeczne, wielopłaszczyznowa rewolucja -  oto ludzkość, jak się zdaje, zrywa pęta i wychodzi właśnie z Niewoli Matrixa.

Film pokazuje RzeczyIstność jako mechanistyczną powtarzalność – a to zupełna nieprawda. Każde zdarzenie jest Niepowtarzalne, a akt Wyzwolenia nie jest automatyczny.

Takie odwrócenie o 180 stopni „trafności opisu i aktualności diagnozy” może oznaczać kompletną klęskę przesłania i wizji. To jak brak wyczucia dystansu u boksera – nokaut wydaje się  nieunikniony. Czy tak się stanie z tym filmem, który niesie poniekąd wartościowe treści i prawdy? Zobaczymy. Ja myślę, że uratuje go fakt, iż dla wielu milionów lemingów i yetisinów  jego przesłanie i „prawdy” muszą być prawdziwym odkryciem. To  taka szparka w kurtynie ciemności jaka otacza ich umysły, szparka przez którą przesącza się Światło. O tyle właśnie jest to dzieło pożyteczne [podobną rolę "otwieracza" na inną percepcję świata spełnił "Awatar"].

Atlas Chmur

Kto ma świadomość, że film Matrix nie był pomysłem Wachowskich, lecz plagiatem „Anioła przemocy”, „Robota” i innych książek Adama Snerga-Wiśniewskiego (np. „Według łotra”), ten rozumie dlaczego nie potrafią się oderwać od tamtego schematu i powielają go coraz bardziej nieudolnie. Ludzie jednak walą do kina, sala na moim seansie – 26 listopada br. – pękała w szwach. Zainteresowanie tematyką 21 12 2012, Wielką Zmianą, karmą i reinkarnacją jest zatem niebotyczne, ale rozczarowanie było spore. Wiedza widzów na sali na ten temat zdawała się mocno przerastać poziom oferty braci Wachowskich.

http://www.true.kgb.pl/mplag.html

[Ważna Uwaga na uboczu: Używam określenia lemingi - na ludzi wciąż zamkniętych i nie widzących rzeczywistości, żyjących w mayi - ułudzie zasłaniającej Rzeczy Istność. Używam określenia yetisyny - zgodnie z kategoryzacją S. Szukalskiego - nieludzie w ludzkiej formie, zdeformowane drapieżniki bez żadnego systemu ludzkich wartości. Używam tych określeń żeby oddać stan prawdziwy ich ducha, by napiętnować ten stan i czyny wynikające z ich stanu, ale nie po to żeby ich poniżyć.  Każdy człowiek, każdy byt, każda świadomość jest bezcenna i chciałbym ażeby oni - żeby Wszyscy Ludzie - załapali się na Wielką Zmianę i zmienili siebie i świat na lepsze. Oni ze swoją świadomością niewolniczą mogą być tylko niewolnikami Systemu Pan-Niewolnik, albo Niewolnikami Mayi. Jeśli nie zmienią stanu świadomości nie poradzą sobie w Nowym Świecie, będą mrzeć jak muchy, bo największy stres wywołuje poczucie, że jest się nikomu na nic niepotrzebnym, a stres jest powodem 95% chorób i śmierci.  Dla Niewolników nie ma miejsca w tym co jest Po Wielkiej Zmianie. Po Drugiej Stronie Lustra niewolnicy nie znajdą dla siebie żadnej "niewolniczej" roli - pokarm z lemingów nikomu tam nie będzie potrzebny. Yetisyny nie znajdą tam dla siebie paliwa, nie będzie miejsca na yetisyńskie interesy, biznesy, kanty, przekręty, na yetisyński styl życia. Każdy z nas musi zrobić wszystko żeby i oni otworzyli oczy, żeby i oni odnaleźli swoją drogę! Ci którzy nie zechcą -  trudno - zostaną po TEJ (Kiepskiej) Stronie, w krwawej jatce, w towarzystwie wyłącznie siebie samych - pomiędzy yetisynami i lemingami - we własnym krwistym sosie.Ta bratobójcza jatka skończy się bardzo szybko i rozdział ten, lemingo-yetisyński zostanie zamknięty raz na zawsze.]

Inny przykład ZJAWISKA:

W dniu 28 listopada 2012 Telewizja National Geografic zaczęła publikować serię filmów o UFO nad Europą.  Dla wielu osób o światopoglądzie naukowym twardo stąpających po Ziemi, nie wierzących nadal w istnienie UFO będzie ta seria dużym zaskoczeniem. Czy potrafią po tym wydarzeniu otworzyć oczy?

Przyzwyczajono nas przez ostatnich 40 lat do wyśmiewania się z UFO, a jedyne pytania jakie padały z ekranów, powtarzane jak mantra, to: Czy UFO istnieje czy nie, oraz czy ci co je widzieli są zdrowi na rozumie czy kompletnie kopnięci?

Jednak autorzy tej serii filmowej nie zadają tego wyświechtanego pytania, lecz zupełnie inne. Według nich UFO istnieje. Istnieje w zasadzie nie według nich, ale według naukowców, którzy lekceważąc ostracyzm środowiska zdecydowali się to ZJAWISKO zbadać, np. w norweskiej dolinie Hessdalen, gdzie się je widuje regularnie od 30 lat! Okazuje się, że dokumentacja ponad wszelką wątpliwość potwierdza obserwowanie UFO w Europie. Z ekranu padają zgoła inne pytania: Czym jest UFO? Czym jest?! A nie czy ISTNIEJE!!! Wahanie dotyczy tylko tego czy to jest zjawisko naturalne czy technologiczne. Czym jest jeśli jest naturalne, bądź skąd – od kogo pochodzi – jeśli ma charakter technologiczny? Padają pytania czy przypadkiem nie jest to dowód kosmicznego kontaktu i inwigilacji Obcej Cywilizacji. A więc żarty z UFO na kanałach popularno-naukowych skończyły się bezpowrotnie na skutek zebranej dokumentacji. Fakty, których badania środowisko naukowe unikało przeczuwając ich ekstremalny charakter, potwierdziły się. Pytanie co z tym teraz zrobić?

Kto tej ZMIANY nie przyjmuje do wiadomości niestety stacza się do kategorii leminga.

To właśnie jest Wielka Zmiana, w ostatnich dniach listopada i na początku grudnia 2012. Wydarzenia gonią wydarzenia – niepokój się wzmaga, bezradność rośnie.

A oto inny  sygnał z tych dni. Pochodzi z Plemiennej społeczności zwanej LinkedIn. 29 listopada systemem mailowym LinkedIn rozesłało następującą wiadomość:

The End Of The Smartphone Era Is Coming

Oto link do artykułu

http://www.businessinsider.com/the-end-of-the-smartphone-era-is-coming-2012-11

Zatem era smartfonu jeszcze się nie zaczęła a już się skończyła!

To właśnie jest Wielka Zmiana.

Hollywoodzki kicz, kampanie reklamowe, informacje głównych dzienników telewizyjnych o zamknięciu przez wojsko francuskie Bugarach w dniach 20 – 26 12 2012, ciągłe nawiązania dziennikarzy w rozmowach o ekonomii i polityce do tej daty i w ogóle do końca jakiejś epoki, komentarze sportowe typu – No jeśli dojdzie do przyszłorocznych mistrzostw świata bo przecież przed nami 21 12 2012!”  – to tylko cząstka tego co obserwujemy.

r1a1_700

Widzimy na tym rysunku oczywiście pewne manipulacje – jak na przykład nazywanie  jednej linii od Z 93 Aszkenazi Jewisz – to właśnie ta grupa Scytów, o których wspominałem kiedyś w artykule, którzy przeszli na judaizm, między innymi Chazarowie. Genetycznie coś takiego jak Jewisch nie istnieje – to mieszanina genetyczna różnego pochodzenia złączona wyłącznie religią, tradycją i pismem oraz być może Mt-DNA, haplogrupą matczyną.

Ci którzy usiłują zatrzeć wrażenie Zmiany urobili pojęcie „końca świata” związane z tą datą. „Koniec Świata” to ma być wytrych do ośmieszenia Wielkiej Zmiany i potraktowania jej w podobny sposób, jak przedstawione powyżej zjawiska UFO czy śladów zaginionych cywilizacji lub cywilizacji kosmicznych na Ziemi. To ośmieszenie ma spowodować, że owo zjawisko na długo – podobnie jak hipoteza iż Słowianie są w Europie od 10.000 lat – będzie zmarginalizowanym tematem, „niebadalnym” przez naukę, tematem co najwyżej do podśmiechasów – takich jakich obiektem było UFO. Tryumfalne obśmianie rozpocznie się 22 12 2012, a właściwie już trwa (vide reklama Media Markt). Ci którzy opowiadają o Końcu Świata to yetisyny. Yetisyny (nazywane też przez wielu ludzi Banksterami), które straszą tą opowiastką poprzez swoich yetysyńskich medialnych sługów i służebne yetisyńskie media lemingi, a jednocześnie usiłują chronić swój „stan posiadania” oraz „ład-nieład”, czyli System Pan – Niewolnik. „Koniec Świata” jest bajką yetisinów przeznaczoną dla lemingów. Yetisyny i Lemingi trochę się bawią tą wieścią a trochę się straszą i boją. Kochane Yetisyny i ukochane Lemingi, Wielka Zmiana, owszem, jest końcem pewnego czasu i sposobu życia, Wielka Zmiana nie jest za to na pewno „końcem świata” – wręcz odwrotnie, jest Nowym Początkiem , Nowym rozdaniem – warto spróbować to wykorzystać dla siebie.

Wydaje się, że co wrażliwsi ludzie mocno odczuwają ZMIANĘ jaka zaszła w ich otoczeniu. Choćby taki artykuł w Gazecie Wyborczej o myślących i świadomych zwierzętach, 5 albo 2 lata temu, byłby nie do pomyślenia. Nie słyszałem też przez ostatnich 20 lat u postmarksistowskich dyżurnych komentatorów, tekstów typu: „Wyniki wyborów prezydenckich w USA mogą być dowolne, albo takie, albo takie, ponieważ wyborcy są irracjonalni?” -  Gdzie? W najświatlejszym społeczeństwie świata, w najdoskonalszej demokracji wszechświata?

Czy to ma znaczyć, że jednak wśród tychże komentatorów, tychże speców od medialnych oszustw, i marketingowców od politycznego pudru i lukru panuje przekonanie, że polityków wybierają bezmyślne, zmanipulowane medialnie, debilne  masy? Przecież taki komentarz kwestionuje po prostu sens demokracji, którą dopiero co zachwalali oraz rykoszetem kwestionuje także sens ich własnego bytu. Jak widać każdy na swój sposób próbuje sobie wytłumaczyć co się właściwie dzieje i co się Zmieniło, a przy okazji tych tłumaczeń gotów jest nie tylko strzelić sobie prosto w stopę, ale nawet w głowę.

Gdyby podsumować liczbę stron internetowych poświęconych we wszystkich językach świata Wielkiej Zmianie, problematyce nowych odkryć, które burzą naukowy ład, ezoteryce i duchowości, nowej świadomości i podaniom mitologicznym, albo ekologii, zdrowej żywności, technikom alternatywnego leczenia, alternatywnej ekonomii czy odkryciom naukowym, które rewolucjonizują nasz dotychczasowy materialistyczny obraz świata, byłaby to liczba idąca w dziesiątki tysięcy.

Ciemne Siły z filmu Wachowskich (było nie było BlackBlueardów)

To co zamierzam opowiedzieć zabrzmi jak niesamowita bajka.Opowieść dotyczy dokładnie tego co wszyscy widzimy, czujemy i czym żyjemy – Wielkiej Zmiany. Jest ona relacją z tylko jednego z rozlicznych wątków, tych  zazębiających się  wszechstronnie wydarzeń jakie nas otaczają.

Po pierwsze uświadommy sobie – to bardzo ważne – że jeszcze 5-10 lat temu przed udostępnieniem technologii prostych aplikacji blogerskich i utworzeniem portali społecznościowych oraz forów dyskusyjnych – nie mielibyśmy możliwości podzielić się relacją na temat tego ciągu wydarzeń i wątku o jakim będzie mowa.

Po drugie zapewniam wszystkich czytelników, że spróbuję też na koniec wyciągnąć jakieś wnioski, które objaśnią Obserwowany Proces – nie obiecuję, że będą całkiem „sensowne,” „racjonalne”, „przekonywujące”, albo że rzeczywiście coś wszystkim „wyjaśnią”. Ale kto wie, jak wielu osobom spośród nas „coś” ta opowieść objaśni, albo pomoże zrozumieć?

Jak wiadomo wyznawcom Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, BAJKA jest Małą Świętą Wicią-Wawilionem, wątkiem-wątpiem, czyli częścią Wielkiej Baji – Materii Wszego Świata.

A więc bajka to nie są żadne banialuki, jak się powszechnie znaczenie tego słowa rozumie, a poniższa bajda to wręcz super-sensacyjny thriller rozgrywający się w realu, a nie żadna wirtualna bujda.

Kiedy rozumne, gromowładne czoło

Zgiąłem przed Panem jak chmurę przed słońcem:

Pan je wzniósł w niebo, jako tęczy koło,

I umalował promieni tysiącem.

 

I będzie błyszczyć na świadectwo wierze,

Gdy luną klęski z niebieskiego stropu:

I gdy mój naród zlęknie się potopu,

Spojrzy na tęczę i wspomni przymierze.

 

Panie! mą pychę duch pokory wzniecił;

Choć górnie błyszczę na niebios błękicie,

Panie! jam blaskiem nie swoim zaświecił,

Mój blask jest słabe twych ogniów odbicie!

 

Przejrzałem niskie ludzkości obszary

Z różnych jej mniemań i barwą, i szumem:

Wielkie i mętne, gdym patrzył rozumem,

Małe i jasne przed oczyma wiary.

 

I was dostrzegłem, o dumni badacze,

Gdy wami burza jak śmieciem pomiata,

Zamknięci w sobie, jak w konchy ślimacze,

Chcieliście, mali, obejrzeć krąg świata.

 

Konieczność – rzekli – wedle ślepej woli

Panuje światu, jako księżyc morzu.

A drudzy rzekli: Przypadek swawoli

W ludziach, jak wiatry w nadziemskim przestworzu.

 

Jest Pan, co objął oceanu fale

I ziemię wiecznia kazał mu zamącać;

Ale granicę wykował na skale,

O którą wiecznie będzie się roztrącać.

 

Darmo chce powstać z ziemnego pogrzebu;

Ruchomy wiecznie, ruchem swym nie władnie:

Im wyżej buchnął, tym głębiej upadnie,

Wznosząc się wiecznie, nie wzniesie ku niebu.

 

A promień światła, który słońce rzuci,

Na szumnej morza igrając topieli

Nie tonie, tylko w tęczę się rozdzieli

I znowu w niebo, skąd wyszedł, powróci.

 

Rozumie ludzki! tyś mały przed Panem,

Tyś kroplą w Jego wszechmogącej dłoni;

Świat cię niezmiernym zowie oceanem

I chce ku niebu na twej wzlecieć toni.

 

Zdajesz się tykać brzegów widnokręga;

Daremnie z żaglem nawa leci chyża:

Opływa ziemię, niebios nie dosięga;

Twa fala nigdy ku niebu nie zbliża.

 

Wzdymasz się, płaszczysz, czernisz się i błyskasz,

Otchłanie ryjesz i w górę się ciskasz,

Powietrze ciemnisz chmurami mokremi

I spadasz z gradem – tyś zawsze na ziemi!

 

A promień Wiary, którą Niebo wznieca,

Topi twe krople, zapala twe gromy

I twe pogodne zwierciadła oświeca;

Ach! ty bez Wiary byłbyś niewidomy.

Rozum i wiara – Adam Mickiewicz

 

„Kto zgłębi Wiarę Słowiańską z podań ludu wysnutą, ten dotknie Istoty Światła i Boga”

Te obrazy boga i wiary zawarte w wykładach i utworach Adama Mickiewicza nie mają wiele wspólnego z kościelnym wykładem na temat Jezusa i tradycyjnym obrazem chrześcijańskiego boga, ani pobożnością maluczkich. Nie mają one tym bardziej nic wspólnego z wizją kościoła na temat miejsca człowieka w świecie i jego postawy względem/wobec boga.

Weźmy pierwsze dwa akapity:

„Kiedy rozumne, gromowładne czoło

Zgiąłem przed Panem jak chmurę przed słońcem…”

1. Autor – podmiot liryczny wiersza uważa swe czoło – wypełnione rozumem za gromowładne.

2. Czy zgiął  owo czoło  rzeczywiście przed Panem? 

Skoro czoło i tak jest, jak by nie patrzeć, w pionie czy w poziomie, po prostu naturalnie zgięte, to chyba jednak nie. Zgiąć mógłby kark, wtedy pochyliłby głowę. Czyli nie oddaje bogu czci. Do tego ma się za równego bogu – jest rozumem gromowładny, a gromowładne czoło gnie jak chmurę przed słońcem. Chmura jednakże przed Słońcem się nie ugina – jest mu równa – Chmura to Perperuna – żona/siostra Peruna Gromowładnego – Ten Żywioł jest w stanie całkowicie zaćmić Słońce! Odciąć je od Ziemi aż ta nie zamarznie a życie na niej nie wyginie. Tak oto Adam Mickiewicz zaćmił katolicką cenzurę kontrreformacką i przemycił nam, okrzyknięty przez kato-naród wieszczem, treść właściwą – tę którą myślał i tę którą chciał. Zainteresowanych szerzej i szczegółowiej ogółem treści przekazywanych przez naszego wieszcza, który był reprezentantem Księżycowego Nurtu (Księżycowej Kolumny) w Świątyni Słowiańskiej Wiary Przyrod(zone)y i jednym z twórców Promienistych, odsyłam do analiz Joanny Salamon np. w „Lusterku Gombrowicza”, tam setki dowodów na takie właśnie, a nie inne umocowanie religijne Wielkiego Mistrza Lóż i Towiańczyków i wybitnego polskiego poety.

Tyle interpretacja dosłowna – każda inna to naciąganie, naginanie tych wieszczych słów do „katolickości”, do „chrześcijaństwa” albo „laickości” czy gdziekolwiek – po prostu do strawności narodowej, strawności katolickiej lub lewackiej. Bo mamy tutaj ponad wszelką wątpliwość udokumentowaną, z dwóch tylko wersów jego twórczości, osobistą deklarację ideową Adama Mickiewicza jako Rodzimowiercy,  Czciciela Boga Niechrześcijańskiego, POGANINA który widzi siebie jako cząstkę boga – jako kogoś  pierwiastkowo równego bogu. 

Ten wiersz to wyraźnie część Przyrodzonej Słowiańskiej Baji, a nie watykański wykład religii. Te słowa to słowa obrazoburcze, wizja boga rodzimowiercy – człowieka „równego” bogu. Pierwiastkowo równego, to znaczy co do „materii pochodzenia”, choć nie co do zasobu świadomości, co wieszcz wyraźnie podkreśla w dalszej części wiersza („jam tylko twoje słabe odbicie” – odbicie a nie uległy Niewolnik, sługa). Autor pokazuje siebie, jako niepodległego i wyzwolonego poprzez wiarę, ponad zwyczajną miarę człowieczeństwa. Widzi siebie, jako człowieka wolnego, nie  poddanego władzy jakiegokolwiek innego człowieka – papieża czy kościoła. Adam Mickiewicz stawia się, jako podmiot liryczny tego utworu, ponad zwyczajnymi ludźmi, pomiędzy bogiem a nimi – jako jego wybraniec i pośrednik – który zawarł przymierze i został przez Boga pomazany – oznaczony, jako Tęcza Narodu. Cała reszta „ludzi zwyczajnych” jest skazana, jak ocean, na wieczne trwanie w wyznaczonych ramach, bo rozum uczonych czy zwykłych ludzi nigdy nie wyrwie się ponad ziemski horyzont, poza ramy wyznaczone przez prawa naturalne. Uczynić to może tylko rozum naznaczony przez boga i natchniony wiarą, ROZUM, KTÓRY NIE MYŚLI LECZ CZUJE. (Zen? Oświecenie?)

Pamiętajmy cały czas, iż mówimy tutaj o WIERZE indywidualnej, a nie o jakiejś zdoktrynowanej, „małpiej” religii (sfałszowanej re-lęgii, re-lekcji), mówimy o Wiedzie Przyrod(zone)y Słowian, a nie „wierze” w sensie bezrozumnego powtarzania religijnych dogmatów jakiegokolwiek tak zwanego „wyznania”.

Cokolwiek pesymistyczna dla „zwykłych ludzi”  jest ta prognoza – a czucie Adama Mickiewicza oraz jego natchnienie były przecież MISTRZOWSKIE, bezbłędne, podłączone ponad wszelką wątpliwość do Świadomości Nieskończonej – do Macierzy/Macicy (Rdzenia Nieskończonej Świadomości – Mającej-RAd [MA-ROD, zarad, zaród]). Czy rzeczywiście jest to prognoza trafna? Na szczęście nie, bo odnosi się ona do czasu w jakim Adam Mickiewicz żył i czuł i zapisywał swoje czucia.  Tak, to było 200 lat temu, niech będzie 150. Wtedy miał prawo czuć się samotną wyspą Wizji i Wierzenia, Kontaktu i Nowej Wiary. Tak, był wtedy samotną wyspą, a ocean wciąż nieodmiennie krążył pomiędzy skałami NIEWOLI, w Ciemności, w reptiliańskim/yetisyńskim skrzywieniu. Dzisiaj Ocean ten sięga Gwiazd, sięga wprost Nieskończonej Świadomości, a sięgnął JEJ przez Ciernie (Per aspera ad astra – taki napis nosiłem na swoich hippisowskich kurtkach).

W tym miejscu poproszę Wierzących Katolików/Chrześcijan Patriotów, a także wyznawców Judaizmu, o to, aby się nie nadymali i nie obrażali, bo to nie jest atak na wyłącznie ich religię i „wierzenia”, to w ogóle nie jest atak, a próba przedstawienia RzeczyIstności Takiej Jaka Ona Jest – bez Zasłony Mayi-Ułudy. Ten opis dotyczy w gruncie rzeczy – Pamiętajmy o Tym WSZYSCY – wszystkich religii objawionych i wszystkich tych, w których istnieje Instytucja Pośrednika między Osobą a Bogiem – czyli kasta kapłanów – okłamywaczy i zakłamywaczy – działających w intencji utrzymania własnej pozycji i władzy nad tak zwanymi WIERNYMI, którzy nie Uprawiają WIARY i WIERZENIA, lecz wmawiany im od wieków zabobonny proceder niewolniczego posłuchu dla Ksiąg. Zajmujemy się tutaj chrześcijaństwem a nie buddyzmem tylko dlatego, że to ono jako religia dominuje w naszym świecie Zachodniej (Północnej) Cywilizacji.

Zestawmy te słowa wieszcza ze słowami znanej powszechnie z nazwy, ale jak sądzę znacznie rzadziej z treści, jednej z ostatnich encyklik papieża Jana Pawła II „Fides et ratio” („Wiara i rozum”). Już pierwsze słowa rysują nie tylko pokrewieństwo Mistrza i Ucznia, ale i wymowny obraz:

„Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Oba skrzydła muszą zatem działać, aby duch wzniósł się ku wyżynom, które Papież nazywa „kontemplacją prawdy”. Zaraz też tłumaczy: „Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie samego Boga”. Istotne jest przy tym, aby człowiek, poznając prawdę o Bogu, „mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie”.

A ja myślałem, że Bóg za pragnienie poznania prawdy przez Człowieka – Adama pogniewał się śmiertelnie na niego i na wszystkie jego dzieci? I wygnał go z Raju?! – tak mnie uczono do I komunii w 1960 roku. To się nazywało Grzech Pierworodny, albo Grzech Pychy!

Czy Jan Paweł II nie posuwa się dalej niż Adam Mickiewicz?

Powiada Jan Paweł II: „Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie samego Boga”. W dalszej części wywodu papież nie zaleca ludziom żadnego rodzaju pokory, ani nie doradza powstrzymania się przed dalszym zrywaniem owoców z Drzewa Wiadomości/Poznania (zwanego dawniej Drzewem Dobrego i Złego).

Papież godzi się z ludzkim pragnieniem poznania!

Po 2 tysiącleciach, przez które chrześcijaństwo głosiło prymat Ślepej Wiary nad wszelkimi innymi przymiotami człowieczeństwa – w tym nad rozumem, nagle kapituluje i przyzwala Rozumowi, a więc pragnieniu poznania, na równoprawność z wiarą, czyniąc z rozumu drugie skrzydło „kontemplacji prawdy”.  Gdybym był złośliwy powiedziałbym w tym miejscu: „lepiej późno niż wcale”, ale czy ta kapitulacja nie ma implikacji tak daleko idących, że jest w istocie w ogóle kapitulacją chrześcijaństwa wobec światopoglądu naukowego? Czyż to nie ta sama buńczuczna herezja wygnała Adama i Ewę z Raju?

WSZAK ROZUM OBALA TEZY I ZAPRZECZA TWIERDZENIOM OŚWIECONEJ KSIĘGI ZWANEJ BIBLIĄ I TESTAMENTEM NOWYM. RELIGIA OBJAWIONA OPIERA SIĘ NA OBJAWIONYM PIŚMIE. CÓŻ TO ZATEM JEST? AKT SAMOROZWIĄZANIA CHRZEŚCIJAŃSTWA I JUDAIZMU? Akt ogłoszony ustami nieomylnego namiestnika pana Boga na Ziemi?

Czy papież Jan Paweł II ogłosił jakąś Nową Wiarę Chrześcijan? Czy niepostrzeżenie nie ogłosił jakiejś antyreligii – satanizmu? Wszak Luci-Sferus – Światło Świata – to Oświecająca Wszystko Świadomość.

Rozum obalił już wszystkie podstawowe „fakty” biblijne: o centralnym miejscu Ziemi we Wszechświecie, o ruchu Słońca, o pochodzeniu Człowieka, o początkach życia na Ziemi, o związku Człowieka z PRZYRODĄ, o pochodzeniu zaziemskim Jezusa, o dzieworództwie wśród kobiet ziemskich (w tym Maryi), o długości trwania cywilizacji na Ziemi i jej pochodzeniu, o micie bożonarodzeniowym, itp itd.

Udział ROZUMU w poszukiwaniu Boga idzie teraz dalej – Idzie ku Wierze Przyrody -  otwiera WROTA do SŁOWA (Wrati Slawia), otwiera ponownie Wiarę Przyrodzoną Słowian – ją „wybiera” i czyni narzędziem porozumiewania się z Bogiem/Bogami/Energiami/Świadomością Nieskończoną. Rozum opiera te poszukiwania obecne na podstawie naukowej, wspierając się jej – nauki – odkryciami i twierdzeniami. Gdzie ona (nauka, rozum) nie sięga tam sięga Wiara Przyrodzona – i tak Dwa SKRZYDŁA MA TEN SKRZYSTY/SKRZYDLATY ORZEŁ/LWICA/KROWA/BEDROŃ – WIARĘ I ROZUM – MA JE OD TYSIĄCLECI. ONE oba – Wiara i Rozum – współtworzą jedność zwaną Wiedą Przyrodzoną Słowian lub Wiarą Przyrodzoną Słowiańską.

rys_15_zodiak_695Cztery Skrzydlate  Zwierzęta symbole Czterokrotnej Przemiany Światła Świata (Przepoczwórzenia) to najdawniejsza podstawa Zodiaku – Cztery Podstawowe Znaki odpowiadające Czterem Żywiołom  i Czterem Kirom – gdzie:

Lwica/Kocica/Łasica=Lew (Północ, Niebo/Wiatr),

Krowa=Byk (Wschód, Bór/Woda),

Orzeł/Orz = Wodnik (Południe, Zaczyn-Spor/Ziemia)

Biedronka-Bedrik/Skarabeusz/Żuk = Skorpion (Zachód, Ogień/Błyskawica),

twelvedayfrontcover_354

Odwrócone  rozmieszczenie czterech Gwiazdozbiorów oraz Żywiołów w Słowiańskim Kole Bogów dla Wielkiej Zmiany:

Bedrik/Skorpion/Skarabeusz – Bór/Woda, Wschód

Lew/Kot – Spor-Bagno/Ziemia, Południe

Byk/Krowa/Wół – Ogień/Błyskawica, Zachód

Wodnik/Orzeł – Wiatr/Niebo, Północ.

Odzwierciedla jednocześnie cykl przemian Światła Świata Schodzący od Szczytu czyli od pozycji Wielkiego Byka/ Krowy Białej/Czarnej na Zachodzie, przez Białego/Czarnego/Czerwonego Orła-Wodnika na Północy do Bedrika Małej Białej/Czarnej Bożej Krówki na Wschodzie i po odwróconego do „góry nogami” Lwa – na Południu, oznaczającego nie Słońce Dnia, lecz Słońce Nocy – Noc (przenoszenie Światła przez Nawie – „dołem, spodem”) – Zamknięcie Cyklu, które jest początkiem Kolejnego  Nowego Cyklu Przemiany.

HerbWroclawia_kMostuSikorskiegoHerbowe Zwierzęta Wrocławia – Masoński Anioł-Skrzydlaty Dziad z Nawi/Zachodu w zastępstwie Bedrika/Skarabeusza, a Litera W  w zastępstwie Byka/Krowy/Woła (jednocześnie symbol Wrota Słowa:  Wrotu Słowa Wiary Słowian i Wrotu Słowian na swoje Włości (Włastów-Włostowiców herbu Łabędź)- Nawiańskiej Bramy Bram – odwrócone „M”)

– Czy  w 1998 roku, kiedy te słowa padły nie dotarliśmy do „odwróconej” wersji chrześcijaństwa, które gryzie własne dogmaty po ogonie?

Adam Mickiewicz – duchowy „bliski przyjaciel” Jana Pawła II, nie odważył się jednak w swoich XIX wiecznych heretyckich deklaracjach, zakorzenionych głęboko w filozofii przyrody i Przyrodzonej Wierze Słowiańskiej, iść aż tak  daleko w koncepcji poszukiwania owoców Prawdy z Drzewa Dobrego i Złego. Uważał, że tylko jednostka wybrana i naznaczona przez boga może z nim prowadzić dialog i może go osobistym doświadczeniem poznać – reszta ludzkości nie ma takiej możliwości. TU MICKIEWICZ SIĘ MYLIŁ – KAŻDY CZŁOWIEK MOŻE WIARĄ SIĘGNĄĆ PO KONTAKT BEZPOŚREDNI Z BOGIEM/BOGAMI/ENERGIAMI RZECZYISTNOŚCI. Herb_wroclaw.svg

Inna odmiana masońska Herbu Wrot-Sławia z Gralem – Ściętą Głową na tacy – symbolicznych Pięć Zmysłów i Ludzki Rozum (Graal)

Te twierdzenia Adama Mickiewicza były tak niesłychaną herezją w XIX wieku, że  wszystkich Towiańczyków uznano za heretyków. Mickiewicz w sprawie poznania przy pomocy ROZUMU nie był aż takim optymistą, jak Jan Paweł II. Nie był też optymistą jeśli chodzi o wiarę ludzi. Zdawało mu się, że nie są oni w stanie dokonać rewolucji Świadomościowej. Nie mylił się – wtedy rewolucja Świadomościowa była niemożliwa, a kontakt był dla Wybranych. Mylił się myśląc, że tak będzie już zawsze. Dzisiaj dzięki odkryciom nauki i rewolucji naukowo-technologicznej obalono mechanistyczny model Wszechświata i  kontakt jest możliwy dla wszystkich, którzy ten przewrót świadomościowy przeszli, ale jest możliwy wyłącznie bez dogmatów, bez doktryny i bez kościelnych pośredników, a więc po odrzuceniu Pisma Świętego i wszelkich innych Objawień. Z nimi jest zupełnie niemożliwy, bo to proces indywidualny, a nie proces sztywno zapakowany w ramy wyznaczone przez Nawiedzonych, czy Wszystkowiedzących.

To tylko jeden z dziesiątków przykładów Zmiany, które pokazują jak rozpaczliwie próbuje się dziś dostosować doktrynę do zmieniających się warunków świata i świadomości społecznej. Dzisiaj, słowa dalej idące niż 150 lat temu padały z ust heretyka, wygłasza sam namiestnik Boga na Ziemi i nakazuje wiernym ich przestrzegać – to znaczy nakazuje im „samorozwiazać się”, zlekceważyć Słowo z Księgi.

HIPERHEREZJA?! Przeoczenie?! 

Upadek dotyczy nie tylko jednej doktryny religijnej i jednego kościoła – chrześcijańskiego, dotyczy wszystkich religii doktrynalnych, także wszystkich w których obecne jest kapłańskie pośrednictwo między wyznawcą a Bogiem/Bogami . W mniejszym stopniu doktryn opartych na przyrodzonym systemie wiary – taoizmu i hinduizmu czy buddyzmu, ale ich także – bo i tam powstały księgi uniformizujące i rytuały bezwzględnie konieczne i pośrednicy – mnisi, którzy czerpią korzyści z tego „kim” są w systemie społecznym Pan – Niewolnik.

Upadek nie dotyczy tylko tej wiary, która posługuje się na równi Nauką oraz Intuicyjnym Doświadczeniem (ROZUMEM i WIARĄ), nie jest ograniczona żadną barierą w postaci doktryny czy dogmatów i nie uznaje żadnego pośrednictwa między Człowiekiem a Bogiem. Nie dotyczy zatem Wiary/Wiedy Przyrod(zone)y Słowian.

Czy po tych słowach myśliciela i filozofa katolickiego – Jana Pawła II, Nieomylnego Ojca Kościoła ten kościół katolicki, a także kościoły pochodne (judaizm, islam, protestantyzm, prawosławie, anglikanizm) oparte na Księdze – mają jakikolwiek sens istnienia? Te inne wyznania mogą oczywiście postąpić odrębnie i ogłosić, iż Rozum w dalszym ciągu jest „nieważny” w procesie poznania Prawdy, a liczy się nadal tylko Ślepa Wiara. Tylko czy to zmieni rzeczywiście ich położenie, czy też stanie się tylko kolejną Zasłoną Dymną i próbą wmówienia ludziom nieprawdy służącej utrzymaniu władzy kasty kapłanów.

Jak to się dzieje, że te słowa obraca się i miele na jęzorach w kręgach kościelnych i w ustach świeckich katolików i nie rozumie się ich treści i nie zauważa się ich prawdziwego znaczenia?Jak to się dzieje, że inni chrześcijanie nie komentują tej encykliki w duchu zrozumienia i „kontemplacji PRAWDY”? Nie chcą wracać do sytuacji prymatu Wiary nad Rozumem, a więc do epoki Inkwizycji Rozumu, w której żyli dziesiątki wieków?!

Aszera – małżonka Jahwe?

Persowie wierzyli

w odwieczną walkę dobra ze złem, czcili anioły, swemu najważniejszemu bogu o imieniu Ahura Mazda nie stawiali posągów ani ołtarzy. Nic dziwnego, że w swej prowincji Jehud popierali monoteistyczny jahwizm. Pod protektoratem perskim kapłan i \”znawca Prawa Boga niebios\” Ezdrasz dokonał kolejnej reformy religijnej (około 450 r. p.n.e. lub raczej początek IV w. p.n.e.), tępił obce kulty i surowo egzekwował zakaz małżeństw mieszanych, które \”splamiły ziemię od końca do końca\”. W tej rzeczywistości Jahwe nie mógł już mieć małżonki, towarzyszki czy chociażby hipostazy wywodzącej się z Ugarit. Oczywiście Ezdrasz i jego zwolennicy dokonali kolejnych zmian i uzupełnień w księgach biblijnych.

czytaj: http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/aszera-malzonka-jahwe

Dogmaty Biblii i Pisma Świętego zostały przez naukę, przez rozum, jak pokazaliśmy, obalone już dawno. Część z nich obalił Kopernik, dalsze Newton i następcy, jak Kant, a ostatnie obala się dzisiaj. A może to, co tam sobie ukochany papież Polaków, JP II paplał, dla nich się tak naprawdę nie liczy?! Może oni wierzą w coś innego, niż te ich Judeo-Chrześcijańskie Pisma głoszą?! Wierzą w swoją Ma(r)yę, w obraz rzucony im przez Mąda-Mikołę, a w głowach mają zamęt, a na jego dnie wcale nie „świetlisty dyjament”?

Czy to nie efekt owej Zasłony Dymnej roztaczanej przez Watykan i jego Episkopaty, o jakiej dopiero co wspomnieliśmy?

Na razie urwiemy ten wątek i powrócimy do niego we właściwym czasie, bo jest on istotnym elementem konkluzji na temat Wielkiej Zmiany.

Dla nas Rodzimowierców słowo „baja”, „bajka” czy „banialuka” (banialuk) ma dużo poważniejsze znaczenie, niż miano „baśń” czy „opowieść”. Te dwa ostatnie pojęcia określają jedynie wymyśloną, fantastyczną, wyśnioną „baję” – baję nie zakotwiczoną w rzeczywistości realnej i sakralnej, czy też „wieść-wić” niesioną ustnie od słuchacza do słuchacza, każdą rzecz mówioną – „opo-wieść”, albo wieść opowiadaną sobie z ucha na ucho, z drugiej ręki – „po-wieść”.

Rosyjska wyszywka – Letnie Święto SłońceWrota – Kupała. Na południowej półkuli, obecni tam Słowianie (Polacy i inni), obchodzić będą w dniach 20 – 26 grudnia właśnie to święto. Pozdrawiam z tej okazji ICH Wszystkich, także szczególnie wszystkich Polaków, którzy przebywają po tamtej stronie Równika. W tym bardzo bardzo gorąco mego duchowego brata Rafała Święckiego z jego Indiańską (Inti) Rodziną – w Peru i Ekwadorze.

U nas obchodzimy w tych dniach Zimowe Święto SłońceStania i Narodziny Światła Świata. Przez 3 dni Słońce Stoi w tej samej pozycji, nie przybywa dnia ani go nie ubywa. Słońce – Swarożyc (Sowarażyc- SuaRAżicz) Syn Niebieskiego Kowala, Pana Niebieskiego Ognia – SwaRAga/Hammona czeka na Narodziny Światła Świata,  a potem na wynik Dzikich Łowów na Bedrik (BedbRAnę, Bydronę – Bytełko-Bydełko Boże, Biedronę, Bedrig -  Bytu/Będu Ryg  – Wedrig – Wedy Ryg (ryg/ryk - ziarno, nasienie, okrzyk żądzy/rozkoszy-ruji, reg/rek – zboże, ryż, żyto, rzeka, ręka, ręko-wieść, poręka,  rag/rak – promień, czerwień, czerwony znak, rak,  pełzanie-cofanie, chcieć-raczyć, ucztować, rog/rok – róg, kąt, zamknięta przestrzeń, czas zamknięty, rig/rik -  wyrzut, wytrysk, narodziny, rug/ruk – ruja, rój, wydalenie-rugowanie, ruga, ukaranie – ruganie, wejście gdzieś w szyku – wmarsz), Wędryk – Wędrowiec.

Baja to opowieść o rzeczywistym ułożeniu Świata, o jego konstrukcji, o jego dziejach, to zapis  przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, to zapis wszystkich istności jakie istnieją, to Zapis Pełny Całej Materii Wszego Świata (tej widzialnej i tej niewidzialnej). Składają się na nią wszystkie możliwe wątki, wici i bajki – podania mityczne – wawiliony. Odwzorowaniem Rzeczywistej Baji/Materii Świata jest ziemski zapis zwany Tają, lub po prostu Zapisem – boskim podaniem danym do wierzenia, zakodowanym w znakach przyrodzonych – takich jak język, obraz, dźwięk, gędźba,pieśń, wiersz, ryt, tan.

Z tego podania – Taji/Zapisu – każdy członek Wiary Przyrodzonej Słowian, bierze dla siebie do wierzenia to, co na swoim etapie rozwoju chce/może przyswoić, chce/może zrozumieć, to co ma ochotę, co chce/może, co potrafi – włączyć w swój osobisty system wierzenia przyrodzonego.

Skoro wyjaśniliśmy czym jest bajka i Baja, która z bajek się składa, wyjaśnijmy też znaczenie pojęcia i miana „bania-luka” (banialuk). To miano także pochodzi z Wiary Przyrodzonej Słowian, od słowiańskiego przedchrześcijańskiego mitu (bajki, będącej częścią Baji). Bania Luka bowiem, to Bańska Łąka – Łąka Mokoszy.

„Bańska” czyli pełna „baniek” – oczek wodnych wypełnionych wodą żywą  – bań, baniek, baniaczków, baniorów i baniorków.  Banior, jak wiadomo, to także i dzisiaj określenie  oczka wodnego o baniastym kształcie – głębokiego, dawniej także oczka źródlanego. Bania, wiadomo dzisiaj, tylko ruska gorąca łaźnia, ale za pierwszych Piastów i Jagiellonów to Polska pełna była bań – taka łaźnia pospólna praktycznie działała w każdej większej wiosce. Gorąca woda, terma – wylęgarnia życia.

Bańskie Łąki pełne były zatem źródeł wody stanowiącej nośnik życia – być może wody termalnej, gorącej, bądź ciepłej, a może tylko  mineralnej, krystalicznej, zimnej, lub głębinowej – w każdym razie wody „bańkującej”, czyli bąblującej.

Taka woda bańkująca to  w pojęciu baju (bajki) wylęgarnia ożywionych bytów, zarodków oraz przędzalnia nieci żywota i przeznaczenia – Śnitek Wyroków Bogów Przeznaczenia.To tam na łące, pośród oczek wodnych i mgieł, w obłokach wodnej pary, plotą Mokoszowe Pajączki Bytu, z owych Śnitek, swoją Nieć Żywota. To te Nieci Żywota zbiera Mokosz z Dodolą i nawijają je na motki, aby potem Wid-Wij i Makosz -Źrzeb (Źrejący swą Źrenicą na Baję i w Zręb Baji Nieci Plotący) pospołu, razem z nimi, wpletli je w Materię Wszego Świata.

Trzy boginki Rodzanice dostarczają część owej Nieci, jako Wierg-Wyrok, nowonarodzonemu, nanizaną na Trzy Deszczułki/Patyczki (pątyczki – dróżki) zapisu owego Wiergu (wyroku).

Nieć Żywota rozpalają Rodowie (Rod  i Przyroda-Rodżana) a gasi ją swoim gasidłem Lelij-Smęt, bądź inni bogowie (zależy to od rodzaju śmierci: np. na polu chwały, od wróżdy, ze starości, przy zarazie, z otrucia, przy porodzie, w powodzi, trzęsieniu ziemi, od uderzenia piorunem, czy z jeszcze innych powodów).

Łąka Bańska Mokoszy, śnieci-nieci Mokoszych Pajączków  [foto Szymon Narożniak - okolica Strękowej Góry nad Narwią ]

Cała Niwa Mokoszów to jedna wielka  łąka – Łąka Bańska. Miano Banja Luka – Bańska Łąka nadano stolicy Serbii – (dzisiaj jest to, podobnie jak stara stolica Polski – Kraków, drugie co do wielkości miasto, ale już nie w Serbii). Nadanie tego miana plemiennej stolicy Serbów to nie żaden przypadek. Tu  i na Kosowym Polu  – gdzie znajdowały się pogańskie Święte Wzgórza i Święte Gaje oraz kąciny Bogów Kosu-Losu (Plątowe-Kosowe), miało się decydować Przeznaczenie Serbii – los całego kraju. Miano to zostało nadane grodowi z pełną świadomością jego znaczenia i z pełną wiarą w czarowną rzeczywistą moc tego miejsca. Tak samo było z Kosowym Polem. Dzisiaj Bania Luka jest bośniackim miastem, a Kosowe Pole należy do Albańczyków. Taki jest plon sprzeniewierzenia się przez Serbów starej Słowiańskiej Wierze Przyrodzoney.

Banja Luka – zamek Tvrdaja – czyli Twer – jak Twer albo Twarz – Twarz i Twornica i Twierdza Swąta, na Weli czyli Kłodź-Owal na szczycie Weli i rzeka Vrbas – Warbas – Wrząca i Wierzbowa – Vierszbowa jak na Wierchu Weli. Serce Bańskiej Łąki Serbów – żywe odwzorowanie Baji – mitu.

Słowo banialuka sprowadzone przez chrześcijańskich misjonarzy do pojęcia „bzdura”, „brednia” – jest więc sakralnym prastarym wierzeniowym, przyrodzonym określeniem, które „Nowe” religie spostponowały i poniżyły, wdeptały „w glebę”, sięgając po swoje uzurpatorskie rządy nad słowiańskim Światem.

Bania-luki – opowieści z Bańskiej Łąki – łąki gdzie kształtuje się przeznaczenie, przeznaczenie każdego ożywionego bytu, gdzie plecie się nieć ludzkiego żywota i żywota każdego stworzenia, i nieć całego Rodu – Plemienia/Ludu, czyli Zręb (Źrzeb) Żywota  – to nie były ” byle bzdurki”, lecz  przepowiednie przyszłości. Były one ujawniane przez jasnowidzów i wieszczów -przez kobiety wróżki – mokoszki (Mające Kos, Ma-kosz-ki, mające wiedzę o kosie-kusie-losie, znające Mo[c]Kosu ludzkiego i każdego innego bytu), na prośbę rodziców nowo narodzonego dziecka, lub każdej osoby zainteresowanej własną przyszłością, czy władców zainteresowanych przyszłością Ludu.

Tym się zajmują i dzisiejsze wróżki  – wróżeniem -  zwane tak wszak od słowa – wierg – wyrok – wyrokują one i wróżą/wrożą o przyszłości, osobom potrzebującym tej wiedzy, których w Polsce wciąż nie brakuje.

Pod Banja Luką Jezioro Manjaczi. W okolicy jest ich więcej. Jest tutaj wiodoczna góra Manjaczi. Na górze Banja Brdo postawiono pomnik bohaterów II wojny. Jest tych jeziorek i baniorów z gorącą wodą  w okolicy pełno- bo Banja Luka to znane uzdrowisko, oblegane  już od XIX wieku.

Wróżba nie jest wcale czynnością zabobonną, jak ją przedstawiają monopoliści od czarów spod znaku religii objawionych, lecz jest czynnością sprawczą dla tych, którzy w nią wierzą. W najbardziej ateistycznej, materialistycznej wersji, wróżba to dla wahającego się człowieka moment przełomowy, element wspomagający (choćby losowo) podjęcie decyzji. Czas od wejścia w posiadanie wiedzy na jakiś temat do jej użycia czyli podjęcia decyzji – to czas naszej ludzkiej, tak zwanej Wolnej Woli (Swątboda-Swawola), cały jej „pełny” zakres – potem działa już determinizm.

Kliknij i powiększ – Baja – Materia Świata – Aksamitna, Szlachetna Materia Niebieska – Granatowa. Widoczny jest wschodzący Mars i Orion – Credit & Copyright: Wally Pacholka of Astropics.com

Więc ta bajka, którą teraz opowiem  jest częścią Baji – Materii Świata – tej Baji, która była zapisana na boskim Owalu Światła Świata,  gdy Uwijany był Świat. Jest także częścią banialuki – opowieści Bańskiej Łąki. Jest też i baśniuszką – Bają Snu – przez sen po części  przekazaną i przez sen zobaczoną Rzeczy Istnością (podświadomą i zaświatową- zaświadomą oraz  nadświadomą).

Jest tymi wszystkimi bytami. Z pewnością nie jest zaś brednią ani oszukańczą manipulacją. Jest to prawda najprawdziwsza – opis faktycznego zdarzenia, które ma udokumentowane swoje konkretne daty, w które są wpisane dziesiątki konkretnych osób, które ma swoich świadków i swoje świadectwo prawdziwości. Jednak gdy sam sobie opowiadam tę historię nie mogę wyjść z podziwu nad jej wielowymiarową niesamowitością i bajecznością. To mimo wszystko fakty a nie s-f, fantasy czy komiks.

Stary Zapis Pal-Wana Zbruczańskiego – Świętowita. Nie dajcie się nikomu zbałamucić to jest wizerunek prasłowianskiego-scytyjskiego Boga Bogów. Tutaj przechyla się ku upadkowi nieuchronnemu – odrodził się tylko na chwilę w swoim starym kształcie byśmy mogli pojąć i zrozumieć jego wszystkie ryty i taje.

Ta bajka, którą tutaj opowiadamy, jest częścią Baji – Materii Świata, na której Wszystko Jest Zapisane – Co Było, Co Jest i Co Będzie – jest bajką o Nowym Świętowicie – rzeźbie. O nowym Słupie Palu Świata – Pal-Wanie.Ta bajka była zapisana na Owalu od zawsze, od samego początku.

Świętowit – jak wiadomo -  to bóg przedstawiony w różnych zabytkach i w różnych wersjach, lecz znany jest powszechnie przede wszystkim z głównego wizerunku, który nazywamy Słupem ze Zbrucza. Słup ten jest symbolem najważniejszym Słowiańskiej Wiary Przyrodzonej – przedstawieniem najwyższego boga – Boga Bogów – Światła Świata – a z nim Zapisu, na czterech bocznych ścianach, całego porządku owego świata.

Powiększ i znajdź Carodunę oraz Gród Kyja na mapie Nurusji. Te dwa grody łączy szczególna więź – Więź Światła Świata. Podobny związek braterski zachodzi między Ślęgijskim Wrati-Slawiem i Harską Brati-Slawią.

Zapis ze Świętowita Zbruczańskiego ma różne swoje interpretacje i ma swoich interpretatorów, którzy rozwiązywali zagadkę tego zapisu i rozwijali rozpoznane jego znaczenie, według swojej aktualnej wiedzy. Trwa to  od czasu gdy go wydobyto z rzeki. Rzeźba ma ponad tysiąc lat i już sam fakt, że ocalała i że została odnaleziona w całości – jest pierwszym „cudem” lub „czarem” w tej bajce. Nie poświęcimy tutaj czasu na opis „czarownego” przybycia Pal-wanu Zbruczańskiego do Krakowa-Caroduny – prastarej Stolicy Nurusji (stolicy Ziemi Nurów i Harów-Harusów), z innej stolicy tejże Nurusji – Grodu Kyja-Kuja (stolicy Ziemicy Budynów) – to osobna niewiarygodna przecież a faktycznie zaistniała dziejowa baja.

Lilit-Lamia-Lassota-Czarodana-Caroduna – Czarna Królowa

Czy przyciągnął tutaj, ów Pal-Wan, magnetyczną siłą sam Bajbajoc – Stanisława Szukalskiego z „Kraka syna Ludoli”, czy też  Krak I, czy Czaroduna-Lilith/Lamija – Czarna Królowa z Lasoty-Krzemionek? Czy może „zaklął” ów pal-wan i „wezwał” do przybycia sam mistrz Jan Twardowski (co miał pracownię czarodziejską na Krzemionkach, a był dobrym znajomym studenta UJ, Jana Kochanowskiego) – czarownik Zygmunta Augusta? A może pal-wan został tu ściągnięty po prostu przez sam Wielki (Welski) Magiczny Kamień – Czakram (Mogtyczny Kamień – Kamień Mocy – Cz-ARKA-m Ziemi, Cz-ARKAN), na którym postawiono Gród Kraka – czyli Wawelska Skała. Tego pośrednio, acz trafnie, dowodzi, poprzez wskazanie związków czakramu krakowskiego z czarami, alchemią (al-Hammona- boga Młota, Kowala Niebieskiego – SwARA-ga), kabałą, astrologią i astronomią oraz Księżycem-Łuną, w swojej, wydanej w 1924 roku, książce ” Polskie Niebo”  Andrzej Niemojewski. Całkiem możliwe, że przybył tutaj ze wszystkich tych powodów na raz. A może dlatego, że tutaj działali spadkobiercy Łabędzi (po kądzieli, co u Łabędzi najważniejsze dla ich herbowości i czystej linii krwi, według bajki o G-RA-alu), Kołodynów i Odrowążów oraz inni Strażnicy Wiary? Niewykluczone, ale o tym kiedy indziej.

Według Wiki-pol: Prekognicja (późnołac. præcognition-, præcognitio, od łac. præcognoscere, „wiedzieć wcześniej”; od præ-, „przed, wcześniej, pra-” i cognoscere, „wiedzieć, być zaznajomionym z”, od co-, „z, razem; całkowicie, dokładnie, gruntownie” i gnoscere, noscere, gr. γιγνώσκειν gignōskein, „dowiedzieć się”) – w parapsychologii zjawisko paranormalne oznaczające wiedzę o zdarzeniach w przyszłości, której nie można wywieść z bieżącego stanu wiedzy (co odróżnia je od przewidywania, czy prognozowania)[1]. Pojęcie jest związane z jasnowidzeniem, jednakże nie powinno się go z nim utożsamiać (gdyż we współczesnej parapsychologii jasnowidzenie traktuje się bardziej jako wiedzę o tym co dzieje się w innej przestrzeni, lecz w tym samym czasie, a prekognicja oprócz psychotronicznej „podróży” w przestrzeni, daje dostęp do wiedz o przyszłych zdarzeniach)[2].

Podobnie jak wszystkie zagadnienia parapsychologiczne, prekognicja jest zagadnieniem kontrowersyjnym i jest odrzucana przez środowiska naukowe, a budzi wątpliwości nawet wśród osób zajmujących się parapsychologią. Kwestionuje się istnienie tego zjawiska, a także prawdziwość, bądź interpretację doświadczeń związanych z prekognicją. Nie istnieją wiarygodne źródła naukowe potwierdzające istnienie tego zjawiska i badanie go jest przykładem pseudonauki. Poniżej opisane jest stanowisko parapsychologii, z którym nie zgadza się większość naukowców.

Parapsychologia zjawisko prekognicji dzieli na dwa poziomy:osobisty – związany z przyszłością konkretnej osoby, ponadosobisty – dotyczący zjawisk społecznych, politycznych, gospodarczych, przyrodniczych itp. Ponadto zdolność prekognicji dzieli się na:natychmiastową – tj. polegającą na umiejętności przewidzenia zdarzeń, które nastąpią w bardzo krótkim czasie (rzędu kilku sekund),oddaloną w czasie – tj. polegającą na umiejętności przewidzenia zdarzeń odległych w czasie (np. mających nastąpić za rok).

Kwestia istnienia ludzi posiadających zdolność prekognicji jest bardzo kontrowersyjna z naukowego punktu widzenia. Jakkolwiek istnieje wiele relacji historycznych i współczesnych osób, które miały „wizje” przyszłych zdarzeń, wszystkie one mają charakter post-factum i jako takie nie mogą być traktowane jako przekonujący dowód na istnienie tego fenomenu.

[Komentuję tę definicję na użytek osób oświeconych, tj. myślących i widzących świat całościowo (holistycznie): Naukowcy rzeczywiście w swej masie i większości nie zgadzają się na istnienie prekognicji. Opis prekognicji przedstawiony w polskiej Wiki, a zwłaszcza ostatni jego akapit, jest typowym ateistycznym bredzeniem/brodzeniem w Ciemności. Gdyby któryś z tych naukowców naprawdę chciał zbadać ten problem mogę dostarczyć dowody wprost i to drukiem z powieści "Śmierć buntownika", na temat tzw. "wybuchu gazu w Rotundzie Warszawskiej PKO". Takich udokumentowanych  prekognicji jest oczywiście więcej, nie tylko w moim życiu. Są o tym na You Tube filmy amerykańskich eksperymentatorów, którzy przez ostatnie 30 lat pracowali dla US ARMY I OBJĘTE BYŁY ICH PRACE tajemnicą obronności USA. O tym właśnie mówimy w niniejszym artykule. Rzecz nie kończy się na samej  prekognicji w przestrzeni jaźni, lecz od niej się zaczyna a kończy na przedmiotach nie myślowych a rzeczywistych  - prekognitach - artefaktach z zapisem przyszłości - takich choćby, jak Świętowit Joanny Maciejowskiej, Świętowit Bartosza Wilczkiewicza, czy "Nowe przygody Baltazara Gąbki - na tropie Czarnej Dziury" CB]. 

Nowy Świętowit pojawił się jako przekaz  już w kwietniu 2011 roku w pewnym miejscu na Ziemi, pośród Słowiańskiego Ludu. Lecz poza małą grupką przyjaciół nikt o nim nie wiedział, ani o nim nie słyszał. Wykonał go w glinie pewien młody człowiek – Bartosz, pasjonat Słowiańszczyzny i Rodzimowierca. Wykonał go spontanicznie nie zastanawiając się dlaczego zmienia wygląd jego bocznych ścian, ani dlaczego zmienia te ściany w taki a nie inny sposób. Widać tak miały być wykonane. Załóżmy, że RzeczyIstność nie jest ciągła – wynikowa, lecz jest synchroniczna, a nade wszystko jest Nieskończoną Świadomością.Takie wydarzenia jak to właśnie, powodują, że przyjmuję do wiadomości, iż  istnienie Nieskończonej Świadomości rozciągniętej także poza wymiarem obserwowanego przez nas na Ziemi Czasu, stanowi najprostsze i najprawdopodobniejsze wyjaśnienie nieustannego manifestowania się prekognitów (przedwydarzeń/przedtworów) oraz  zjawisk synchronicznych co do czasu, a także „odkryć”/”wizji” aktywujących się w rożnych istotach/osobach i miejscach przestrzeni oraz materializujących się na różne sposoby, w  tym samym momencie czasu.

Andrzej Niemojewski Polskie Niebo (fragment)

[polecam gorąco dla przypomnienia tym, którzy to już czytali, ale w kontekście nabywanej nowej Wiedy, tekst układa się zupełnie inaczej i jest inaczej zrozumiały. Widać, że czasami niektórzy autorzy wywalają otwarte drzwi np. na niektórych portalach, gdzie dużo jest analizy "naukowej" różnych związków pomiędzy religiami czy pojeciami mitologicznymi. Tutaj na przykład, u Andrzeja Niemojewskiego jasno widać, że to co niektórzy Racjonaliści na Racjonalista.pl odkrywają jako rewelację (np. Prace Heraklesa jako droga zodiakalna, Zodiak oparty na podstawie krzyża i 8 żywiołów, Taniec Żurawia i Zasada Lustra albo Znaczenie Labiryntu i Wzgórza-Wieży/Góry/Hary Wawel/Babel, zapisu-wawilionu - że to jest znane Strażnikom Wiary Słowian od dawna i nigdy nie zaginęło. Nie trzeba tego odkrywać na nowo, wystarczy tylko uwierzyć temu co oni przekazują.

Czas się skupić na POZYTYWIE - czyli zdemaskować przekręcenia takie jak np. kolejność Prac Heraklesa-Perprzechwały i dojść co z tej kolejności wynika dla dziejów prawdziwych Świata, dla Zodiaku , dla Ładu Nieba, a nie wciąż odkrywać "pokręcone" w mitach greckich  znane już związki. To samo dotyczy 44, słowa bog-baga, Kotła Dagdy, czARKi Skołockich Kaganów, Świętego Grala, czy 3-dniowego SłońceStania w grudniu itp. Czas poznać PRAWDĘ na temat ich znaczenia, a nie wciąż powtarzać, że ta PRAWDA Istnieje. To spostrzeżenie nie dotyczy tych osób, które skupiają się na analizie i poznawaniu faktów, bo wciąż jeszcze nie wierzą. One podążając za takimi wywodami (naukami) zmierzają dopiero ku Wierze. CB]

W jaki sposób, jak nie poprzez takie wydarzenia (prekognicje – wyprzedzające fakty w czasie i prekognity – obiekty będące dowodami dla „racjonalistów”) moglibyśmy się inaczej w ogóle dowiedzieć o zasadzie synchroniczności Rzeczywistości i Kreatywności Świadomości w sferze materii? Tylko jeśli Rzeczy Istność  jest synchroniczna i kreatywna  nowy Zapis Pal-Wana mógłby powstać kiedykolwiek i gdziekolwiek (w dowolnym czasie i miejscu). Jednak nie było to kiedykolwiek tylko w kwietniu 2011 roku, ani nie było gdziekolwiek tylko w Europie Słowiańskiej, w „chwilowym” domu Bartosza – poza Polską, ale to było też w tym samym czasie w Krakowie, było na Ślęży, pod Kutnem, w Białymstoku i Nurcu, i w innych miejscach.Prekognicje i prekognity są bowiem komunikatami RzeczyIstności (Nieskończonej Świadomości) skierowanymi do Istot Świadomych. Dlatego muszą być skorelowane w czasie i przestrzeni. Prekognity – takie jak np. mapa Piri Reisa są skorelowane z odpowiednim zasobem wiedzy Istot Świadomych. Ta mapa nie mogła zdziwić nikogo w XVII wieku, bo wiedza geograficzno-astronomiczna tamtego okresu była zbyt niska. Dysk z Nebry nie mógłby przemówić do nikogo w wieku XIX kiedy wiedza astronomiczna była zbyt nikła aby go jednoznacznie zinterpretować, piramida Visoko nie powiedziałaby nic nikomu przed epoką znacznikowania węglem C14. Ale są też prekognity sięgające bardzo niedalekiej przyszłości i pojawiające się na krótko przed jej spełnieniem się. O nich tutaj mowa.

Cały wielki ciąg dziwnych wydarzeń zaczął się rozgrywać mniej więcej w tym samym czasie, a wiele rozproszonych i niemożliwych wtedy do połączenia wątków zaczęło prowadzić ku jednemu centralnemu (ośrodkowemu) wydarzeniu. Oczywiście bajka ta jak wszystkie inne wawiliony jest wpleciona w D(A/y)-wan – Baję Świata, a więc poprzez różnorodne sploty sięga samego Rdzenia Istoty, a także innych wątków i innych początków.Można by jej poczęcie przesunąć dowolnie w czasie, bo jeśli ktoś przeczytał uważnie wiadomości na Czarnym Pasku (po prawej) to widzi, iż Strażnicy Wiary Przyrodzoney Słowian działali nieprzerwanie od starożytności, w tym także intensywnie przez Ciemne Wieki (Średniowiecze) aż do dzisiaj, a więc przez czas, gdy Wiarę Przyrody wypalano wśród Słowian „ogniem i mieczem”.

Można by jej współczesnego „wznowienia” upatrywać w upublicznieniu zbioru Wiedy  na temat Boginek, Bogunów – czyli Stworzy oraz Demonów – czyli  bytów Z-Dusz Powstałych, „Stworze i Zdusze” w roku 1993 w Krakowie. Albo w roku 2000, kiedy upubliczniono „Księgę Tura” (spoczywającą do wydania w wydawnictwie Baran & Suszczyński od 1998 roku), wokół której skupiła się następnie znaczna liczba osób. W roku 2000 – nieco później także T.S. Marski opublikował swoją Księgę Popiołów. Dzisiaj, kiedy genetyka zadała taki paskudny cios historykom i archeologom rżącym z jego, z moich, i z profesora Kostrzewskiego teorii, ogarnia mnie dziwny wewnętrzny chichot – chociaż jest to chichot nieco smutny, lecz jednak tryumfalny! Ta sytuacja,  walki z wiatrakami kilku kompletnie wyśmianych „Don Kichotów”, powinna natchnąć nadzieją wszystkich tych, którzy samotnie stają przeciw powszechnym sądom. Warto! Pokazał to także Kopernik i Galileusz i wielu innych, którzy nie poddali się owczemu pędowi za samcami alfa, stosującymi nawet fizyczne wykluczenie na stosach Inkwizycji Rozumu.

Albo może powinien to być rok 2001, kiedy zapada decyzja o powtórnym wydaniu Księgi Tura, pojawia się radiowe nagranie odcinków Księgi wykonane przez Romanę Bobrowską i Ewę Kolasińską, ma miejsce spotkanie ze Zbigniewem Turlejem (po jego powrocie z Los Angeles) i z jego Fundacją oraz z Jerzym Przybyłem, a też podeujmuje się decyzję o tym, że powstaną rzeźby i obrazy tworzące ikonografię Księgi oraz że zostanie uruchomiona nowa strona internetowa Mitologii Słowian. Można by ten czas skojarzyć także z rokiem 1995 – i rejestracją Słowiańskiej Wiary jako związku wyznaniowego (RKP – Lecha Emfazego Stefańskiego), ale można by go przesunąć równie dobrze wstecz, do czasu Koła Czcicieli Światowida i dalej do początków Szczepu Rogate Serce albo do Zadrugi – w lata 20-ste i 30-ste XX wieku. Początek pracy nad książką „Stworze i Zdusze” i „Księgą Tura” (SSŚŚŚŚ) to rok 1981, a ostatnia inicjatywa rejestracyjna Koła Czcicieli dokonana przez Franciszka Kołodzieja to rok 1978. Słowiańska swadźba w rodzinach Białczyńskich i Pagaczewskich to 20  sierpnia (zrękowiny 20 czerwiec – Kupała-Kres)  1972 roku. Oficjalna inicjacja pokrewnego Wierze Przyrody Buddyzmu Zen w Krakowie to rok 1976. A Wyspiański, Trentowski, a Chodakowski, a Kochanowski, a Rej z Nagłowic? A Bracia Polscy, Mickiewicz, Słowacki, Norwid i Promieniści?!

Tak, tym sposobem można by się cofać w nieskończoność, aż do Piotra Włosta i Jaksy z Kopanicy. I do Bolesława Zapomnianego oraz Masława – nie zapominając o Bolesławie Śmiałym (od jakiegoś czasu nazywanym po faryzeuszowsku Szczodrym, który jak udowodnił Strażnik Wiary Tadeusz Wojciechowski, wykonał zasłużony wyrok śmierci na biskupie Stanisławie w świętych ogrodach Skałki – w dawnym Świętym Gaju i miejscu kultu, gdzie Źródło Święte Pogan – za zdradę, za knowania z Niemcami i Watykanem przeciw królowi i Polsce Piastów), o królu Władysławie Łokietku (który odnowił Polskę z dzielnicowej ruiny wychodząc z Ziemi Ojców i Jaskini Ojcowskiej – Ojca Ojców, z MACIERZY, z Groty, z Macicy MATKI ZIEMI), o Janie Twardowskim, Kazimierzu Auguście, Kazimierzu Wielkim co stawiał Kopiec Matki Ziemi, zwany Kopcem Esterki i o Władysławie Jagielle znanym czarowniku-burtniku z Litwy i o całym wydziale Al-Hammona i sztuk wyzwolonych (alchemii i wiedy pitagorejskiej) z Uniwersytetu Jagiellońskiego Królowej Jadwigi. Moglibyśmy ciągnąć ów wątek-wawilion w najdalszą dal, ale poprzestaniemy na współczesności.

Najistotniejszy dla Związku Osób występujących w tym wydarzeniu, dla tego Wątku-Wawilionu Baji wydaje się rok 2008-2009, a dla wątku Nowego Pal-Wana Świętowita i jego Taji-Zapisu kwiecień-czerwiec roku 2011. Tak się dziwnie składa, iż niektórzy twierdzą, że czerwiec 2011 roku to czas poważnego odcięcia pierwszych najniższych poziomów fraktalnych Ducha w procesie Wielkiej Zmiany. Zbieg okoliczności? To czas, kiedy „źródło” drążące „skałę” wytrysnęło już tęgim gejzerem, rozświetlając mroki spowijające materię Słowiańszczyzny i Słowiańskiej Wiary Przyrod(zone)y jasnymi i mocnymi promieniami Światła Świata.

Świętowit Wielkiej Zmiany: Joanna Maciejowska – Wielka Zmiana.

Ten obraz przedstawia Świętowita o pustych ścianach.   Na obrazie Joanny z pustych segmentów rozkawałkowanych w przestrzeni i czasie, wyrastają kwiaty w kolorach życia i miłości: czerwieni i zieleni. W pełni się zgadzam z interpretacją tego obrazu prezentowaną 1-2 września na Tąpadłach przez Tadeusza Owsianko, a wcześniej w Naszej Telewizji.

Takie samo wyobrażenie Świętowita Zbruczańskiego (Pal-Wana)  jako rzeźbę „pustego”  Świętowita Wielkiej Zamiany wykonał Bartosz Wilczkiewicz, w tym samym okresie w Norwegii, kwiecień- czerwiec 2012 roku. W tym czasie oni oboje oczywiście jeszcze się nie znali, ani nawet o swoim istnieniu nawzajem nie mieli pojęcia.

Tak więc Świętowit Wielkiej Zmiany pokazał się dwukrotnie, w dwóch niejako formach i dwóch odsłonach , w dwóch miejscach Europy w tym samym czasie – wykonany niezależnie przez dwoje nie znających się artystów. Dlaczego dwie formy i dwie osoby? Przecież mogło ich powstać 5, 10, 15. Dlaczego właśnie takie – przecież mogły być rożne, choćby takie jak ten z kwietnia 2011 roku? O tym  za chwilę, bo to także ma głęboki sens.

Z Bartoszem Wilczkiewiczem spotkaliśmy się po raz pierwszy 1-2 września, wtedy dołączył do nas na Tąpadłach, podczas dużego spotkania grupy około 200 osób. Przybył pokonując liczne przeszkody, prosto ze Słowenii, w ostatniej chwili, wieczorem pierwszego dnia spotkania, pociągiem z Gdańska do Wrocławia i dalej sobie tylko znanym sposobem. Trzeba było – przyznacie – dużej motywacji i napędu – żeby odbyć taką podróż, musiał mieć głęboką potrzebę bycia tam i być zdeterminowanym.

W 2009 roku, od Góry Ślęży zaczęły emanować wyjątkowo mocne energie, które zgromadziły wokół niej społeczność Wolnych Ludzi, a także zwróciły uwagę osób żyjących w większym oddaleniu od Ślęży. Wtedy już od kilku lat tryskało też Wawelskie Źródło  Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata. Jego aktywność nie wynika z obecności tutaj żadnych konkretnych osób- oczywiście manifestuje się poprzez konkretne osoby, lecz to obecność tutaj tych osób wynika z aktywności tutejszego Źródła Mocy – Czar-kramu Wawelu (Wą-Welu), a nie na odwrót. Jak gdzieś chyba wspominałem, ja w tym źródle krakowskiego czakramu jestem skąpany po uszy od urodzenia, nawet go nie czuję jako jakiejś niezwykłości. Ci którzy przeszli przemianę i widzą już świat całościowo, dostrzegają bez trudu aktywność tego źródła. Manifestuje się ona wyjątkowym nagromadzeniem czarownej mocy w tym grodzie, osadzonym wokół CZAR-KANU (kany czaru, czakr-ramy, czar-kramu, czar-kranu, czAR-kanu) Wąwelskiego (Wą- wewnątrz Welskiego – welego-wielkiego-welańskiego). Moc ta uruchamia od wieków inicjatywy organizacyjne i przekazy wiedy Wiary Przyrodzonej Słowian oraz przyciąga wciąż na nowo licznych wiernych, którzy nie zaprzestają praktyk ani obrzędów pogańskich oraz dokumentują swoją aktywność i obecność odwieczną zostawiając nienaruszalne znaki owej obecności Kultu Przyrody i Wiary Przyrodzonej Słowian w Krakowie i okolicy. 

indeks21

Krystaliczna Siatka Ziemi – ze strony Livii Ether – Livia Space

Niekiedy pojawiają się głosy kwestionujące zarówno moc Czakramu Wawelskiego i w ogóle jego istnienie, jak i podważające istnienie i moc i ośrodkowe znaczenie Czakramu Ślęży. Musimy tutaj sprecyzować jasno i dobitnie, że istnienie bądź nieistnienie czakramu to nie jest jakaś sprawa Zapisu w Świętych Księgach, ani arbitralnych decyzji tzw „autorytetów” z krajów anglosaskich, czy z Indii – czyli ludzi, którzy zgoła nic o Polsce nie wiedzą, lub słyszeli piąte przez dziesiąte, albo są znawcami Kabały czy Nowego Testamentu. To jest kwestia zupełnie racjonalna – radiestezyjna, geologiczna, geo-magnetyczna a nie inna – np. kronikarska, czy tajemna. Coś działa i ma moc, albo nie działa i nie ma mocy. Jeśli leży w Siatce Krystalicznej Matki Ziemi to najprawdopodobniej działa – mocniej lub słabiej – lecz działa. Takie są prawa fraktalne i to wynika po prostu ze Świętej Geometrii – więcej dowodów nie potrzeba. Ci którzy kwestionują w ogóle bioenergię, radiestezję, bioenergoterapię, akupunkturę, magię i inne manifestacje Nieskończonej Świadomości, będą musieli zmienić zdanie wraz z ujawnianiem coraz nowych faktów przez Świat Nauki, za którym chętnie po małpiemu powtarzają swoje sądy. Ten świat nauki podaje im do wiadomości wiedzę zdezaktualizowaną, pochodzącą jeszcze z XIX lub XVIII wieku, albo zakłamaną o 50 lat wstecz. Jest tak, zwłaszcza gdy chodzi o technologie i odkrycia mogące mieć zastosowanie wojenne, przez to, iż są one objęte tajnością. Wystarczy popatrzeć na mapę poniżej żeby zobaczyć,  iż te punkty leżą w Siatce i są w niej mocno osadzone. Linia Galdhoppigen – Kosz (Koszalin) – Gniezdno – Jasna Góra – Kraków – Serabit – Góra Synaj (Hathor) jest idealnie równoległa do Linii Nyse – Ślęża – Cheops – Amarna. Mało tego Linia Góra Nyse – Arkona – Ślęża – Piramida Cheopsa – Amarna (Mornyja) – jest linią identyczną z sygnalizowanym przez Starożytnych torem komety wymienianej przez Sumerów i Asyryjczyków. Do tego Ślęża leży na równoleżnikowej linii z L’ARK Hill na Kamczatkę do jej cypla z wieloma ważnymi węzłami Siatki Krystalicznej po drodze (choćby Jasną Górą i Świętym Krzyżem-Łyścem czyli  Świątynią Dziewięciu Kręgów, a także Górą Kuja-Kyja Kijowską).

eurazjaPodboje Widnura 3 Uzupeł

Te linie równoleżnikowe, południkowe i skośne, pod kątem 45 stopni linie, nie są przypadkowe – to geo-elektro-magnetyczna Siatka Ziemi [koniecznie kliknij i powiększ]

W postaci pisma (druku) Źródło Krakowskie tryskało Wiedą Tajemną Wiary Przyrodzonej niejeden raz w ciągu wieków, można powiedzieć wręcz, iż nieustannie tryska odkąd zaczęto stosować powszechniej pismo. Rozkwit tego rodzaju druków miał miejsce nie przypadkiem za Jagiellonów, ale i później znajdowano protektorów dochowania tajemnicy Wiary Rodzimej w zapisach,Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian – jak choćby Czartoryscy, Odrowąże i wiele innych rodów szlachty, godnie niosących Światło Świata przez wieki i głoszących Wiedę Wiary i poświadczających jej nieprzerwany ciąg. Ostatnie wzmożenie aktywności drukarskiej w tym względzie to 1993 rok, który przez wydanie książki „Stworze i Zdusze” i jej promocję w Muzeum Etnograficznym w Warszawie dzięki Janowi Sulidze oraz przez cykle artykułów w Gazecie Wyborczej w sierpniu bodajże o(o ile dobrze pamiętam) a następnie październiku 1993 roku (lub coś koło tego), uczynił pierwszy wielki wyłom w Murze Milczenia na temat Wiary Przyrodzoney Słowian.

Pierwsza elektroniczna internetowa publikacja złożona z tekstów Stworzy i Zduszy pojawiła się w roku 1995 w Los Angeles – siedzibie Stanisława Szukalskiego i  Szczepu Rogate Serce - na stronie Iwony Szymańskiej – jednej z pierwszych wiedunek SSŚŚŚ: http://www.Najmici.net„O Wielkim Dzbanie Zerywanów”. Związek między Źródłem Krakowskim a tymi w Nowym Świecie: w Los Angeles (przez S. Szukalskiego, przez Z. Turleja), w San Francisco (przez Allena Ginsberga, przez Najmitów) i w Chicago oraz Nowym Jorku, a także z Toronto, gdzie byłem korespondentem z Polski „Gazety” i jej dodatku literackiego „List Oceaniczny” w latach 1991-1995, kiedy przymierałem w Polsce głodem z zakazem druku po „Polskim łączniku” (Gazeta Krakowska 1991) – jest bardzo mocny, i trwa przez cały czas naszego działania na rzecz i w imieniu SSŚŚŚ.

W postaci wirtualno-elektronicznej, internetowej trysnęło onoż Źródło Krakowskie, po raz pierwszy publicznie w roku 1998 – 3 lata po stronie WWW amerykańskiej – jako strona-portal Patrenzia Princites – Kraina Księżyca, Black-Blue-Art i kodyzmu polskiego. Działała pod tym szyldem do roku 2005. W 2002 z serwera Kei.pl, ruszyło kolejne Źródło jako Portal Księgi Tura i Czwórksięgu Słowian w Fundacji, która dokonała drugiego wydania księgi. Jarzyło się ono monotonnym światełkiem aż do końca roku 2009. Wtedy to tamta fundacja upadła, a SSŚŚŚ rozbłyska po raz trzeci w sierpniu 2009, z siłą Nową (NOVĄ) a raczej z siłą Supernowej, z nowego portalu – Portalu Światła Świata.

Z czasów pierwszego portalu PP/KK włączono tutaj teksty o BlackBlueardach, o Eko-Ekumenie, o Świętach Wielkanocnych: „Tan 3 Wielki – Starosłowiańskie Święto Wiosny (Święto Świąt), czyli Wielka Noc Nowego Roku„, „O Wielkim Dzbanie Zerywanów”, o Wielkich Bitwach Niebieskich i Dzikich Łowach oraz „Stworze i zdusze” (uzupełnione i rozwinięte), a także „Kodyzm i kodyści polscy, kiedyś i dziś – sztuka eksperymentalna”  wraz z dużą częścią tego działu – czyli utworami kodystycznymi. Znalazła się tutaj też część materiałów o Naszej Rodzinie i  Zadrudze np. o Stanisławie Pagaczewskim.

Z drugiego  Portalu, Fundacji Turleja znalazły się na tym blogu także liczne artykuły, takie jak:  Wstęp – pt „Co to za strony„, artykuł „Słowianie najbardziej tajemniczy lud na Ziemi”, „Księga Tura do posłuchania – w hołdzie Romanie Bobrowskiej, czyta Ewa Kolasińska”   (uzupełnione o epitafium pośmiertne dla Romany Boborowskiej), „Polska wizja Słowiańskiej Baji – Jerzego Przybyła”, fragmenty kilku taj z Księgi Tura, profesora Witolda Mańczaka „Zachodnia praojczyzna Słowian”,  oraz Dobrosława Wierzbowskiego, niezmordowanego słowianofila, artysty i miłośnika kultury scytyjskiej,mam nadzieję nadal  sympatyka  SSŚŚŚ -  ” Dekoracja starosłowiańskich pisanek, ich symbolika i znaczenie”. Ten ostatni artykuł jest jednym z popularniejszych na portalu nieprzerwanie od samego początku – już od czterech lat.

historia-polski

Jeden z rozlicznych prekognitów. Publikacja w Przekroju nr 2191 z dnia 7 czerwca 1987 roku. Jak widać na obrazku, w tamtych czasach ciężkiej Cenzury Jaruzelskiego, można było w czasopiśmie cenzurowanym zamieścić taki utwór jak powyżej  – zwany „Syntetyczna Mała  Historia Polski”. Zamieszczono go tam jako fragment powieści „Stworzenie pustyni” , której Cenzura nigdy nie zezwoliła wydać i nikt jej nie wydał także w III RP do dzisiaj, bo mówi ona prawdę o schyłkowym PRLu – jest zbyt dosadną lekcją poglądową dla młodego pokolenia, które od 20 lat nie dostało żadnej porządnej literatury na temat tamtego okresu. W utworze widać ciąg „powstań narodowych” przeciw Komunie w okresie powojennym, zaczynającym się od II Wojny i tzw „Wyzwolenia” : 1939-1945-1956-1968-1976-1970-1980-1981.  1981 to Stan Wojenny, który kończył tamtą epokę historyczną. Lecz co zostało zapisane na koniec? – 198? – W 1987 roku zostało zapisane, że kolejny Przełom i rewolta nastąpi najdalej w 1989 – znak zapytania – „?” wyraźnie przypomina „9″ – nie została tam wstawiona  „7″, „8″ – ani żadna inna data np 199? – To właśnie prekognit, bardzo podobny do tego na temat „wysadzenia” Warszawskiej Rotundy ze „Śmierci buntownika”. Jeżeli któryś z „naukowców” chce większych i twardszych dowodów prekognicji  to zapraszam do współpracy – chętnie przedstawię. Przekrój nr 2191 do wglądu we wszystkich porządnych bibliotekach publicznych w Polsce. Dokładne omówienie zawartości utworu jest tutaj: http://bialczynski.wordpress.com/powiesci-poezja-sztuka-eksperymentalna/kodyzm-i-kodysci-polscy-kiedys-i-dzis-sztuka-eksperymentalna/syntetyczna-historia-polski-z-roku-1987/

Rok 2009 jest zdecydowanie przez wszystkich uczestników tego procesu prekognicyjnego związanego z Wielką Zmianą określany jako zwrotny w ich wewnętrznym rozwoju i myśleniu o świecie. Wtedy byliśmy odizolowani od siebie, osamotnieni w Mateczniku Polskim, lecz wrzały w nas już wewnętrzne płomienie i trwała wewnętrzna praca, z której jasno wynikały kolejne inicjatywy i działania. Iskra zamieniła się w ogniska rozsiane po Polsce. Ale już w roku 2008 Wojciech Świętobor Mytnik, dla mnie nieodmiennie członek naszej Zadrugi, Koła i Szczepu, wydaje jako Zerivana świetną płytę Velesvarun, inspirowaną Księgą Tura, a potem publikuje doskonałe słowiano-rodzimowiercze wiersze.

Z końcem roku 2008 Słowiańska Wiara (Związek Wyznaniowy Zachodniosłowiański) przyznaje Czesławowi Białczyńskiemu Słowiańskie Dęby. Jest to impuls do spotkania, które odbywa się pod Wierzycą (Wieżycą) 21 marca 2009 roku. Spotkanie gromadzi około 250 osób, odbywają się obrzędy wiosenne. Obrzędy zupełnie czarowne, przy czystym rozgwieżdżonym niebie, dokładnie w I kwadrę Księżyca, z ogniskami i topieniem Marzanny w źródle u stóp wąwozu. Z przelotem Skylabu nad głowami zebranych, z niesamowitym wzruszeniem, jakie towarzyszyło mi gdy zdałem sobie sprawę, że o czymś takim marzyłem – Marzyłem żeby dożyć chwili kiedy odżyją całkiem serio Publiczne Obrzędy Przyrodzonej Wiary-Wiedy Słowian! To wydarzenie miało wspaniały rozmach, zgromadziło masę osób, przede wszystkim młodych, było tak czyste, pozbawione jakiejkolwiek polityczności czy ideowości – poza jedyną treścią, treścią wierzeniową – To Było Prawdziwe Święto Odrodzenia Słowiańskiej Wiary, WIARY PRZYRODY. Wspaniała atmosfera, ognisko rytualne, pochodnie, przepyszne stroje żerców, barwne stanice bogów i drużyn wojów, ubiory słowiańskie, radość, spontaniczność, odtworzony cały ryt – a potem spotkanie wieczorne, kolacja itp. Czuliśmy się z Anną w tej gościnie obrzędowej i na tym spotkaniu, jak u siebie w domu, jak w „Wielkiej” Małejpolsce (Galicji, Białej Chorwacji) – jak za czasów naszych Dziadów – zawieszeni pomiędzy Budziszynem a Budapesztem, Pragą a Lwowem, Kijowem a Wilnem, pomiędzy Krakowem a Wrocławiem – bo Wrocławianie to ludzie z całej DAWNEJ Polski Wielkiej, z dawnej Galicji, potomkowie Wygnańców z Ukrainy i Łemków i innych Małopolan spod Kijowa, z Grodna i z całej Białorusi,potomkowie Polaków z Litwy, z Wilna i z innych miast i miasteczek i wsi, z Inflant i z Królewca, ze Słowacji, Uhorza-Nadbołotonia, Wołoszy i Pokucia – potomkowie wspaniałych ludzi i wielcy patrioci. To także dzieci i wnuki repatriantów z Kazachstanu i Syberii. Patrioci choćby z racji tego, co przeszły, co przeżyły w dziejach ich rodziny i zadrugi, i ich społeczności plemienne.

Jeśli chodzi o kontakty ze Ślężą i Śląskiem byliśmy wtedy, ja i moja żona, Czystą Kartą. POCZULIŚMY SIĘ TUTAJ – Na STARYM ŚLĄSKU Lęgijskim ZUPEŁNIE DOSKONALE. Wtedy mimo, iż podjęliśmy drogę na Ślężę nie dotarliśmy jednak wcale do niej. Skończyliśmy drogę na Wierzycy (Wieżycy). Wkrótce rozpoczęła się też bliska współpraca owego Związku Słowiańskiej Wiary i SSŚŚŚ, ruszył ich portal i rozpoczęły się wzajemne przedruki artykułów oraz wspólne inicjatywy. Dzisiaj przypuszczam, iż nie dotarliśmy tam, na Ślężę, bo nie wszystko było jeszcze „gotowe”. Nie było tam repliki Świętowita, Pal-Wanu ze Zbrucza, wykonanego ręką polskiego rzeźbiarza w nowym tworzywie – tworzywie nietrwałym, które zwraca naszą uwagę ku PRZYRODZIE i MATCE ZIEMI.

IMAG0675Świętowit Wielkiej Zmiany wykonany w Norwegii przez Bartosza, w kwietniu 2012 roku

Co się dzieje potem? W lecie 2010 roku pod Wawelem pojawia się Wysłannik Ślęży, z wieścią o konieczności i naglącej potrzebie natychmiastowej współpracy i skupienia się wokół Słowiańskich Korzeni. Przywozi dobrą wieść o tym, że Księga Ruty musi być wydana i będzie wydana choćby się miało walić i palić. Ale to jeszcze  nic, to dopiero początek.

Praca nad Księgą Ruty została ostatecznie zakończona nad Jeziorem Rożnowskim w Tabaszowej 26 sierpnia 2010 roku w 58 urodziny Autora.  Po powrocie do Krakowa na Portalu Światła Świata Autor znajduje wpis Posłańca Ślęży, o konieczności spotkania w sprawie wydania Księgi Ruty (skończonej kilka dni wcześniej i wtedy jeszcze publikowanej zaledwie ułamkowo na Portalu  SSŚŚŚ), z numerem telefonu i nazwiskiem. Dochodzi do rozmowy telefonicznej i w chwilę potem,  w 2-3 tygodnie, do spotkania w kawiarni Loża, która staje się od tego czasu miejscem stałych spotkań uczestników SSŚŚŚ w ważnych sprawach. Kwestia druku nie jest jeszcze wtedy przesądzona, choć zasygnalizowana i pada deklaracja. Pada kwestia organizowania ruchu środowiskowego wokół portalu Światła Świata, ale żadne formalne ramy nie są rozpatrywane. Tym bardziej, nie została poruszona kwestia Wielkiej Zmiany. Oczywiście wtedy już chyba od dobrych kilku miesięcy szukałem ponownego wydawcy „Stworzy i Zduszy”, „Księgi Tura” i „Księgi Ruty” ponieważ były te książki mocno poszukiwane i zupełnie niedostępne a ceny jakie osiągały na aukcjach były wygórowane. Oczywiście takich wydawców nie znajdowałem. Natomiast wraz z uruchomieniem Portalu pojawiły się dziwaczne inicjatywy „opóźniające” i podejrzane osoby „pachnące” niezbyt przyjemnie tak zwanymi Służbami. Podrzucano mi różne „kuszące” propozycje – łącznie z próbą dokooptowania współautora i wydania Mitologii Słowian przez wydawnictwo NIEMIECKIE, związane z konglomeratem Czerwonych Mediów Postkomunistycznych. Dokooptowanie współautora to rzecz wiadoma – ubezwłasnowolnienie w kwestii dysponowania prawami autorskimi! Takich metod imają się Siły Ciemności, gdy są śmiertelnie zagrożone. Niemiecka Nazistowska Propaganda, wszelkie partyjniactwo, wywiady i kontrwywiady, łącznicy z Moskwy i Berlina, matacze biznesowi, politrucy i cenzorzy – słowem Yetisyny zawsze gotowe do działania i zawsze czujne i dysponujące kasą. Mógłbym ich wymienić z imienia i nazwiska, ale tego nie zrobię, bo by mnie utopili w procesach o zniesławienie – wszyscy oni wszak przechodzą przez lustrację jak Chrystus przez lustro wody – Przezro-czyści.

Posłaniec otrzymał dary od Autora a Autor od Posłańca – 5 litrowy baniak wspaniałego soku jabłkowego bez konserwantów, z Jego, Posłańca, Rajskiego Ogrodu Jabłoni, tłoczonego specjalną eko-technologią, razem z pestkami. Sok ten ma „dyskretne” halucynogenne właściwości materializujące się w piękne, barwne obrazy we śnie.

Nie. To co tutaj piszę nie zostało napisane pod wpływem owego soku!

Piszę o nim Posłaniec, a nie żaden Wysłannik, Łącznik, czy coś w tym rodzaju. Posłaniec – bo to słowo oznacza Po-Słańca, Wysłannika od Słonecznego SoU-ARAga (Swaraga – Kowala Niebieskiego – stwórcy A-RA – Łodzi Sounca – Łodzi SouAR-Rożyca – Swarożyca), Tego Który Przybywa na Promieniach Słonecznej Arki. Mowa tutaj o Posłańcu Piotrze Kudryckim.  Posłaniec to nie tylko Przekaziciel Wiedy – to przede wszystkim Ten Który Ściele Posłanie – czyli wije-usyła (uściela, uwija) Siedlisko współgrając z Przyrodą (Rodżaną) i Słońcem (Swarożycem) oraz Ogniem Niebieskim – Wielkim -Welskim Kowalem-Ogniem (Swarogiem). Dokładnie taką osobą jest Piotr zanurzony w swoich Zielonych Sadach, we współbrzmieniu z Przyrodzonymi Siłami Matki Ziemi, zbratany z Drzewem – rzekłbym, iż to właśnie jest prawdziwy Drzewid – drzewidzi z takich rodów się wywodzą. On właśnie jest Drzewidem Świątyni Światła Świata Starosłowiańskiej, najprawdziwszym z prawdziwych. Jego pasja to także rzeźba w drewnie. On to właśnie w swoich włościach w Muchnicach pod Kutnem, w roku 2009 wykonuje dokładną replikę w drewnie Pal-Wanu Zbruczańskiego – Świętowita ze starym rytem. On zakłada Wydawnictwo Slovianskie Slovo, by złamać narzucony monopol milczenia wokół Wiary Przyrodzonej i tradycji oraz wiedzy o prawdziwych dziejach, o Słowiańszczyźnie. On też będzie miał wizje podobne do zapisu na bocznych ścianach Nowego „Świętowita Słoweńskiego” (obraz zstępującej ku centrum spirali obecnej w słońcu Bartosaa oraz obraz Drzewa z Korzeniami),  pierwszego Świętowita Bartosza Wilczkiewicza, tego z kwietnia 2011 roku, który to Pal-Wan będziemy nazywać Świętowitem „Po Wielkiej Zmianie”.

Tak więc to ręką Piotra Kudryckiego powstaje pierwszy prekognit – zwiastun Wielkiej Zmiany – Nowy Świętowit ze starym rytem. Piszę Nowy – bo on jest nowy z kilku powodów. Zapisy na ścianach ma co prawda stare (takie mają być, bezpośrenio kontynuujące we współczesności Wiarę Odwieczną i odwieczną Tradycję Słowian), ale tworzywo jest nowe – to drewno! Nowością jest także Czop-Trzop -  Czapa-Kopuła – Wogół-Wokół, obleczony głębokim Niebieskim Aksamitem – kojarzącym się jednoznacznie z „żywym” Naskórkiem,  Miękkością a jednocześnie z Kosmosem, Niebem i Kopułą Niebios. Ktoś kto nie zrozumiał tej idei naśmiewał się z tego pomysłu, po publikacji zdjęć ze Ślęży, dając tym samym dowody swojej ograniczoności. Czasem estetyzm warto poświęcić dla treści – to także nowość jaka wynika z Wielkiej Zmiany.

IMG_6149

Rzeźba samym swoim tworzywem prowadzi nas do Drzewa jako braterskiej duszy, jako dawcy własnego ciała, jako istoty żywej, prowadzi nas ku Przyrodzie-Rodżanie. Ten Pal-Wan (przypominam tutaj że pal-wan to w sanskrycie słup święty ze świętego boru-lasu, z drewna a nie z kamienia) wiedzie nas prosto w Krainę Przyrody, w Wiedę Przyrodzoną Słowian. Po wykonaniu u siebie rzeźby Piotr Kudrycki pojawił się z nią na Harmonii Kosmosu pod Ślężą, gdzie spotkał Marka Wójtowicza i inne osoby z tej Bajki. Początkowo rzeźbę umieścił w Muzeum pod Ślężą, tam przygarnięta przez dyrektora placówki przebywała prawie przez rok. W jesieni 2010 roku, przy wtórze błyskawic, w ulewnym deszczu Pal-Wan zostaje przetransportowany na szczyt góry i postawiony w Schronisku na Ślęży, powstaje też skreślony ręką Marka Wójtowicza i Piotra tekst, który do dzisiaj tam się znajduje, a który zacytowaliśmy w artykule: Światowid-Świętowit na Ślęży – Marek Wójtowicz i Piotr Kudrycki, to Świętowit niezwykle ważny, o którym pisaliśmy też w artykule ŚLĘŻA – czyli o Mocy Świętej Góry Słowian, o Słowie i o Wierze Przyrod(zone)y Słowiańskiej, o rodzimowierstwie polskim oraz o Wydawnictwie Slovianskie Slovo.

IMG_3904

Dlaczego ten Świętowit jest tak ważny – on pierwszy zwrócił naszą uwagę na zachodzącą Zmianę, na współtworzący się wokół niej i wokół portalu  Światła Świata Nowy Ruch. On także objął władanie nad Ślężą po tysiącletniej nieobecności świątyni zburzonej przez chrześcijaństwo, które na jej ruinach – tak jak na Łyścu w Górach Łyskowickich (Światłoświatowych „przechrzczonych” na Świętokrzyskie) – postawiło kościół. Ten Świętowit  polany w dniu 21 września 2010 roku Niebiańskim Deszczem, wychłostany Wichurą, „namaszczony” Gromami niezwyczajnej Burzy przez Gromowładnego Peruna, oblepiony liśćmi Boru, „pomazany” świętą Ziemią Ślężańską dotarł na szczyt w porze Yessy-Jesieni, Jasnego Pana, dokładnie o godzinie 12.00, w całkowitym ułożeniu-układności z siłami Przyrody. Ten Świętowit wyciosany z umarłego drzewa, które dało Pal-Wanowi Zbruczańskiemu nowe życie (także w sensie nowej przekazywanej przezeń idei) przedłużając niejako swoją własną martwą już cielesność, jest symbolem poświęcenia jednej istoty dla drugiej. Tu Istoty Drzewa dla Istoty Człowieka. Jest symbolem przemiany materii żywej w nieożywioną. Jest symbolem ducha danego przez odchodzące życie przedmiotowi, który staje się przez to święty – to jest godny czci. Ten Pierwszy Nowy Świętowit jest symbolicznym powrotem do przekazu Dziadów, ale powrotem twórczym a nie odtwórczym, niesie nowe współczesne przesłanie. On, mimo zmiany już niebawem rytów Zapisów na bocznych ścianach, pozostanie dla Ludzi wiecznie aktualny: po pierwsze do czasu osiągnięcia przez Wolnych Ludzi Celu Wielkiej Zmiany – Wie-Czystości. Po drugie, kiedy Wolni Ludzie osiągną swój Cel on pozostanie dla Nas świadectwem odbytej Drogi – Drogi ku Nieskończonej Świadomości, ku odkryciu Boskości w Sobie i ku Źródłu Źródeł owej boskości będącej naraz Ojczyzną i Macierzą – Jednią.

W kwietniu 2011 roku kiedy Piotr zjawił się ponownie w Krakowie zostało przesądzone, że powstanie wydawnictwo. Jego status nie był wtedy jasny, do jesieni miały trwać wciąż poszukiwania i rozmowy z innymi wydawcami o ewentualnej współpracy i współfinansowaniu. Wtedy właśnie pojawili się „mąciciele”, którzy opóźnili cały proces, o których wspomniałem wcześniej. Przepychanki trwały prawie rok – do wiosny 2012 roku, kiedy sprawa wydawnictwa została ostatecznie przesądzona, po ujawnieniu ostatniej mistyfikacji „wydawniczej” Ciemnych Sił, które jak z rękawa wytrzepały kilka różnych „atrakcyjnych” ofert.Było ich, jak liczę 6 albo i 7?! Zaiste obfitość niezwykła, ale jedynie obliczona na pochłonięcie kolejnych miesięcy upływających na pustych dywagacjach i bezpłodnych rozmowach oraz ofertach i fałszywych przygotowaniach. Ten rodzaj „kupowania” czasu przez owych reprezentantów Ciemności (Yetisynów i Banksterów) poznałem bardzo dobrze za czasów PRL.

Ten rok nie był jednak czasem straconym – czuwano nad nami z góry, był to czas potrzebny na okrzepnięcie i rozwój, na rozpęd. Przez ten rok na Portalu Światła Świata pojawiło się wiele ciekawych osób, które zaczęły publikować tutaj niezwykle oryginalne i interesujące teksty oraz dzieła sztuki. Przedstawialiśmy w tym czasie grafikę, malarstwo, rzeźbę, film, muzykę, poezję, opowiadania, eseje, teksty analityczne. Nie będę ich wymieniał z imion i nazwisk – Wszystkich Naszych Twórców macie na Czarnym Pasku Po Prawej. Pojawili się ludzie gotowi tłumaczyć na języki obce, a nawet zbudować fizyczną namacalną Świątynię Światła Świata – miejsce dla Ośrodka Tradycji i Wiary Słowiańskiej. Był to rok dojrzewania. W październiku 2011 roku przesądzone zostało, że także KSIĄŻKI DLA DZIECI, POEZJA  I CZASOPISMO BĘDZIE WYDAWANE PRZEZ SLOVIANSKIE SLOVO.

W kwietniu 2011 roku, w tym samym czasie, kiedy Piotr gościł w Krakowie po raz drugi i kiedy kształtowały się „Nowe Przygody Baltazara Gąbki”, pod wpływem już nabrzmiewającej Wielkiej Zmiany, w odległym miejscu, w zaciszu, powstaje ów posążek w glinie, który jest dokładnym zapisem i opisem Drogi „Po Wielkiej Zmianie”. On przedstawia zapis nie samej Wielkiej Zmiany lecz, tej Drogi którą teraz wspólnie mamy do pokonania aby Wielka Zmiana w Pełni się Urzeczywistniła W ŚWIECIE MATERIALNYM, NA NASZEJ MATCE ZIEMI. Gdy tego dokonamy  zapis na Pal-Wanie będzie mógł przybrać wreszcie obraz ostateczny, obraz Wielkiej Zmiany – zamanifestowany w dwóch kolejnych niezależnych wizjach Joanny i Bartosza – Zapis ‚Pusty” -  Czystej Wie-Czystości (Wieczności).

Mówi Bartosz: „… Dwa lata temu postanowiliśmy przeprowadzić się do Słowenii. Mieszkaliśmy tam około pół roku. Na początku mieszkaliśmy w Dolenjskih Toplicah i to właśnie na przełomie marca/kwietnia 2011 roku powstał Świętowit Nowego. Został wypalony u zaprzyjaźnionych garncarzy Vesni i Vita, którzy mieli swój sklepik z pamiątkami. Trafiliśmy w ciężkie czasy dla Słowenii i musieliśmy wracać do Polski i od razu niemalże do Norwegii żeby się pozbierać finansowo…  W Gdańsku mieszkamy od lipca 2012. Uznaliśmy, że to dla nas najlepsze miasto w Polsce. Najbardziej odpowiada nam obojgu klimat, powietrze i woda (bliskość morza a także jakość wody pitnej). Zdążyliśmy już poznać wielu przyjaciół i znajomych…”.

Jak widzicie Świętowit Nowego – „Po Wielkiej Zmianie” wykonany został ręką Polaka, lecz powstał w Słowenii, w okolicy znanej z licznych bańkujących źródeł – na Mokoszej Łące (Bańskiej Łące – BanjaLuce Słoweni) Łące Doleńskich Toplic, w domku w którym mieszkali nasi bohaterowie, w otoczeniu tryskających małych gejzerów owej bąblującej wody bańskiej. Na działce obok której przepływa tamtejsza rzeka, naprzeciw osadzonego na gejzerach Toplickiego SPA. Został też przez twórcę podarowany naszym Słoweńskim Braciom. Jak wielka jest energia bio-elektro-magnetyczna tamtego miejsca świadczy fakt, że do prawidłowego „osadzenia” zdjęcia w Internecie trzeba je było obracać, bo implantowało się tak jak zdjęcia ze Ślęży „położone na boku”.

[Wyłącznie dla Nieracjonalistów!

- Wy "Racjonaliści-Ateiści" jeśłi mimo ostrzeżeń dotarliście aż tutaj nie czytajcie tego objaśnienia, bo jego percepcja może wam poważnie zaszkodzić, jeśli idzie o spójność światopoglądową i zdolność kredytową w przyszłości.

Od czerwca i naszego pobytu na Ślęży obserwuję zjawisko, którego nie potrafię wytłumaczyć. Zdjęcia wykonuję od 2 lat komórką - tą samą - Sony E. W ogóle umieściłem na blogu w galeriach ok. 3000 zdjęć, w tym ok. 1000 własnych.  Po raz pierwszy zdarzyło się w artykule o Ślęży, po pierwszym naszym pobycie na górze w dniu 3 czerwca 2012 , że część wykonanych tam zdjęć w ogóle nie została w aparacie foto -komórki zapisana (6 zdjęć ze szczytu). Pozostałe zdjęcia - zapisane pionowo podczas zejścia ze szczytu, po "przerzuceniu" do pamięci stacjonarnego komputera (po zrzucie z komórki) miały prawidłową postać "pionową".  Przy implantacji do artykułu na WordPress uparcie zapisywały się jednak w artykule jako leżące na boku. Musiałem je obracać 3x w pionie - czyli położyć je w moim komputerze na odpowiednim "boku", tylko tak  wchodziły do artykułu prawidłowo w pionie - nie leżące czy "do góry nogami".

Ta sprawa nie dotyczyła kilku zdjęć wykonanych z wieży widokowej na Ślęży, które implantują się prawidłowo. Wieża jest wykonana ze zbrojonego stalą cementu, tzw. żelbetu,  a więc, jak się domyślam, ekranuje promieniowanie elektromagnetyczne. Cała ta sprawa dotyczyła więc w tym momencie tylko zachowanych w komórce zdjęć wykonanych podczas zejścia. Na dole na przełęczy, zdjęcia wiekowej tui czy z kotem były prawidłowe. Także zdjęcia wykonane we Wrocławiu następnego dnia implantują się prawidłowo. Żeby było śmieszniej dotyczy to jak się wkrótce okazało także komórki mojej żony, która wykonała mi tam kilka zdjęć na szczycie (dokumentacja w linkowanym w niniejszym tekście artykule na temat Ślęży).

Moglibyśmy to zjawisko przypisać wyłącznie Ślęży gdyby nie fakt, że w ten sam sposób w późniejszych artykułach trzeba było implantować zdjęcia z innych Miejsc Mocy: najpierw ze Skały Krzywy Sąd, potem z Płaszowa-Libanu, potem spod Świętej Lipy na Rąbkowej i spod Dębów w Rożnowie (ale już zdjęcie z wozem straży pożarnej, około 150 metrów od dębów jest "wrzucone" w WordPress bez kłopotu - tak jak zapisano na aparacie). Moglibyśmy oskarżyć o przekłamania sprzęt Sony E. Jednak szczytem tej "piramidalnie niewiarygodnej sytuacji" jest to, że również zdjęcia Świętowita wykonane przez Bartosza w pobliżu gejzerków w Toplicach  trzeba było obracać 3x w prawo, żeby je prawidłowo implantować. Problem pojawia sie więc przy transmisji - na linii internetowej pomiędzy moim komputerem a serwerem WordPress - ale dotyczy tylko "wybranych zdjęć" - które jak sądzę muszą mieć jakiś niuansowy feler zapisu powodowany zakłóceniem elektromagnetycznym w chwili zapisu? To dla mnie nie do wytłumaczenia w kategoriach praw fizyki.]

W tym samym czasie, kwiecień 2011 pod wpływem Samborka – późniejszego bohatera powieści – rodzi się też w pierwszym zarysie myślowym ogólna koncepcja magicznej powieści dla dzieci, którą koniecznie należy napisać – takie mam nagłe przeświadczenie w kwietniu 2011 roku – aby wreszcie polskie dzieci miały swoją opartą na słowiańskich podaniach opowieść o Krainie Czarów i wielką dziecięcą przygodę z językiem przodków oraz ich wierzeniami  i tradycją. 

Wielokrotnie wcześniej podchodziłem do tego tematu. „Baltazar Gąbka i jego kompania” z powieści mojego teścia Stanisława Pagaczewskiego wydawali się idealnymi bohaterami dla takiej nowej opowieści, pełnej wątków ekologicznych i pełnej czarów, magii, książki skąpanej w słowiańskości. Impuls do napisania był tym razem niezrozumiale silny, a cała opowieść (począwszy od „niewiarygodnej” i brawurowej koncepcyjnie, acz właśnie absolutnie bajecznej sceny lądowania Latającego Talerza w pokoju małego chłopca, w bloczysku na osiedlu jakich tysiące w Polsce, na krakowskim Prądniku, aż do samego jej zakończenia scenami stadionowymi z Euro 2012 w Kijowie) zaczęła się układać obraz po obrazie, scena po scenie, praktycznie sama – pisana w mojej głowie, ale jakby „nie moim” językiem, z „nie moim” dowcipem i sposobem obrazowania, według „nie mojego” poczucia humoru. Nie zamierzam się tutaj skupiać na wątku „Nowych przygód Baltazara Gąbki” – jest on istotny bo związany ze Ślężą i Wyprawą bohaterów po Kwiat Paproci dla Ratowania Świata przed Zagładą, podczas EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie (czyli w czerwcu 2012 roku). Pisząc sceny książki od czerwca 2011 roku do końca sierpnia tamtego roku w Tabaszowej i przygotowując książkę do entuzjastycznie w tamtej chwili nastawionego do jej wydania Wydawnictwa Literackiego, gdzie złożyłem w czerwcu kilka pierwszych rozdziałów, a we wrześniu 2011 roku całość, byłem absolutnie nieświadomy związku tej książki ze Ślężą. Sceny wyprawy po Kwiat mają miejsce wręcz w Dolinie Rospudy – ale kto przeczyta obraz jaki tam został zapisany zrozumie z jeszcze większą siłą i oczywistością, iż Nieskończona Świadomość a w niej Świadomości Naszych Dziadów  i Nasza Własna Świadomość Indywidualna oraz Zbiorowa to JEDNOŚĆ – i sami jesteśmy owymi Bogami, z którymi łączymy się otwierając pozamaterialne kanały.  W roku 2011 nie byłem jeszcze na Ślęży – trafiłem tam po raz pierwszy w życiu, w czerwcu 2012 roku – 3 czerwca w rok niemal po zakończeniu pisania książki – już wiedząc, że w październiku 2011 Wydawnictwo Literackie przeszło w sprawie wydania powieści „metamorfozę” i zażądało kuriozalnych poprawek wycinających całą magię i 50% treści. Zainteresowani głębiej tym wątkiem mogą poczytać o tym w artykule „Komunistyczna i Kościelna Cenzura” oraz przeczytać 6 pierwszych rozdziałów tutaj.

W książce jest opis, kiedy bohaterowie  będąc w Litewskiej Puszczy nizinnej, nagle znajdują się w czarownym lesie górskim, na stromym stoku, w starodawnym borze, wychodzą na polanę nad przeczystym źródłem gdzie Bóg-Król Boru sam Borowy przekazuje bohaterom Kwiat Paproci. Tenże bóg ma przy tym postać Raka! Okazało się później, że jest to wypisz wymaluj obraz źródła na Ślęży i to z czasów, gdy Bór jeszcze nie porastał samego wierzchołka! Ale dlaczego Władca Boru ma w opisie postać Raka? To zrozumiałem dopiero w listopadzie 2012 roku, kiedy zjawiła się u mnie BW  i zdecydowałem się po ów Kwiat Paproci, w Towarzystwie Znakomitych Magów, na Ślężę w dniu 11 11 2012 roku, osobiście przyjechać. To jednak jest inny wątek – skupmy się na tym związanym z Pal-Wanem.

NWGąbka krol_gotowy_kompr Ilustracja do „Nowych przygód Baltazara” – scena z Królem Boru Rakiem-Niebo-Borakiem (ilustr. Kira Białczyńska)

Gratuluję tym znawcom tematu i spostrzegawczym osobom, którym udało się połączyć fakt, że ratowanie świata przez Baltazara Gąbkę w Noc Świętorujańską, w tygodniu Nowiu Księżycowego, 20-26 czerwca 2012 roku, to jednocześnie przejście ze znaku Bliźniąt do znaku RAKA – ja tego nie kojarzyłem aż do listopada br. Władca Boru pod postacią RAKA NIE-BORAKA(Niebo-Boraka) to, sami przyznacie, absurdalny pomysł, którego żaden autor, ani scenarzysta sam z siebie by nie wymyślił. Ja wymyśliłem – ktoś powie „podświadomie”, ja powiadam „NADŚWIADOMIE” – bo tę książkę poprzez moją osobę pisał Dziadek Staś – jak nazywała go moja Kira – mój teść.

Poświęcę kiedyś temu prekognitowi osobny artykuł, ponieważ książka ta ma nie tylko związek z Wielką Zmianą, to już chyba po tych kilku słowach widać.Takich prekognitycznych miejsc jest w jej treści bardzo wiele. Niektóre są zupełnie błahe ale dosadnie dokumentują ową kwestionowaną przez „materializm” prekognicję.

Wracajmy jednak już na serio, do Pal-Wanu Zbruczańskiego i jego Przesłania oraz Zapisów. Jesienne spotkanie w 2011 roku z Posłańcem w Krakowie przesądziło, jak wspomniałem o powstaniu Wydawnictwa, wydaniu Księgi Ruty właśnie w nim oraz o tym, że spotkamy się  w gronie najbliższych osób pod Ślęża w 2012 roku.  Chcieliśmy aby były tam wtedy wszystkie osoby ważne z naszego punktu widzenia. Wiadomo, że nie jest łatwo znaleźć wspólny termin takiego spotkania podczas gdy każdy ma swoje zajęcia i rytm pracy, szczególnie gdy to dotyczy 9 osób z różnych stron Polski. Przeważnie termin takiego wydarzenia jest wypadkową możliwości wszystkich zainteresowanych. Cały ten ciąg wydarzeń to inicjatywa Marka Wójtowicza, który od początku naszych kontaktów twierdził, że muszę wejść na Ślężę i na Radunię. Od jesieni 2011 roku współtworzył on słowem razem z Joanną Maciejowską (obrazy) Trywida Śleżańskiego, którego to utworu mitologiczno-kodystycznego do czerwca były gotowe 2 części, a trzecia trwała wciąż w zawieszeniu i okazała się gotowa dopiero na 1 -2 września 2012 roku, kiedy ją na Tąpadłach zaprezentowali. Ostatnim obrazem jaki powstał do Ślężańskiego Trywidu był Świętowit Wielkiej Zmiany.

Wybraliśmy na to spotkanie jedyny termin jaki okazał się możliwy: 2 oraz 3 czerwca 2012 roku. To wtedy spotkaliśmy się pod Ślężą i na Ślęży – co zostało opisane w stosownym artykule (tutaj)  – wtedy po raz pierwszy wszedłem na Śleżę i wykonaliśmy razem z Anną serię zdjęć, które okazały się „dziwne”. Mieliśmy też okazję zobaczyć inne „dziwne” zdjęcia stamtąd, także z ważnego zdarzenia jakim była Harmonia Kosmosu podczas której pojawił się tutaj Piotr i jego Świętowit, a także z ceremonii Pojednania Pierwiastka Męskiego i Żeńskiego na Raduni. Wierzcie lub nie, ale ładunek energii elektromagnetycznej, jaki otrzymaliśmy 3 czerwca na Górze Ślęży był tak potężny, że odczuwaliśmy niezwykłe pobudzenie aż do jesieni – do września tego roku. W drodze moja żona przełączała stacje radiowe w samochodzie nie dotykając radia – przez zbliżenie palców do klawisza na odległość milimetrów. To się nie zdarzyło ani nigdy przed ani potem, choć nie ukrywam, że jest ona „elektryzującą” osobą i „magnetyczną” i zdarza jej się zakłócić pracę niejednego urządzenia opartego o pole elektryczne i fale elektromagnetyczne.

Według Marka Wójtowicza to nasze spotkanie czerwcowe miało być przełomowe i bardzo ważne. On parł do tego żeby to doszło do skutku i organizował wszystko co z tym związane, jak również całe późniejsze wydarzenie z 1-2 września 2012 roku na Tąpadłach, Ślęży i Raduni. Były to dwa potężne impulsy energetyczne i impulsy Świadomości wygenerowane przez owe spotkania. Tak się jakoś „składa”, że to czerwiec  i tamto spotkanie – kiedy wszyscy widzieliśmy się wreszcie po raz pierwszy w realu, mimo że utrzymywaliśmy kontakty pośrednie i wirtualne od dłuższego czasu, przesądził konsekwentnie o rejestracji wydawnictwa i dalszej sekwencji wydarzeń. Wtedy zapadła decyzja, że „Nowe przygody Baltazara” i dawną trylogię o Profesorze Gąbce będzie wydawać także Nasze Wydawnictwo, a nie kto inny, ktoś kto do tej pory robił na tym od lat świetny interes, ale w ogóle nie troszczył się o nic innego poza własną kasą (a nawet i o tę kasę dbał słabo nie kładąc nacisku na promocję i organizację marketingu, czy rozszerzanie wizerunku postaci poza dotychczasowe ramy wydawnicze).  Tłukł po prostu kasę, którą przeznaczał na finansowanie publikacji jakich byśmy osobiście w życiu nigdy nie poparli,  nie zakupili do swoich bibliotek, ani nawet nie wypożyczyli do przeczytania. Nadszedł czas, żeby zgodnie z intencją mojego zmarłego teścia ta książka, która miała dotychczas wydania w 6 językach obcych i wyszła w nakładzie łącznym 2.500.000 egzemplarzy (tak 2,5 mln), zaczęła „pracować” dla tej idei, której została przez autora poświęcona – dla Prawdy, Prawości i Prawi, dla Czystości, Cnoty, i Czczi Przyrody, dla Słowiańskiej Wiary Rodzimej.

Nie tylko ja, lecz wiele niezależnych osób, właściwie prawie wszyscy, których znam i którzy zajmują się czy też uważnie śledzą Proces Wielkiej Zmiany mają to przeświadczenie, że tak naprawdę początek samego Wydarzenia, jakie określamy Wielką Zmianą – tego swoistego finału symbolicznego, ale i  fizyczno-astronomicznego wydarzenia, polegającego na niespotykanej kosmicznej konfiguracji czaso-przestrzenno-świadomościowej, miał miejsce właśnie w czerwcu 2012 roku. Czerwiec jest czasem absolutnie granicznym dla owego Wydarzenia i dla całego toczącego się Procesu. Nie miałem świadomości tego faktu jeszcze we wrześniu 2011, kiedy kładłem pod „Nowymi Przygodami Baltazara” napis „koniec”, umieszczając w powieści PRZEŁOM dla „ratowania świata” właśnie w tej dacie, ale pisząc o finale tego procesu jednak w grudniu 2012. Ci którzy otrzymali książkę w całości do wglądu – redaktorzy w mainstreamowych(yetisyńskich) wydawnictwach (jest ich około 10) oraz Przyjaciele i osoby, które pracują obecnie nad wydaniem tej książki, mają pełną możliwość przeprowadzenia porównania tego co tu piszę z treścią książki już w tej chwili. Żałuję, że z powodu oportunizmu redaktorów i zarządu Wydawnictwa Literackiego w Krakowie nie doszło do publikacji tej książki w czerwcu 2012 roku. Jednakże, jak widać, tak miało być i dzisiaj jestem przekonany, że dobrze iż tak się stało, a nawet szczęśliwy jestem z tego powodu, że „jakieś nieznane mi siły” nie dopuściły wtedy do tej publikacji. Domyślam się jakie to były siły materialne, te inicjujące działania Cenzury Czarnej jak i Czerwonej, ale podłoże tego wydarzenia było zgoła inne, niematerialne.  Przesądzający był tutaj koniec października 2011 roku i znów przez „przypadek” zapewne ten okres wiąże się powszechnie z kolejnym poważnym odcięciem Dolnych Fraktali Umysłu na planecie Ziemia.

Jak by nie było,  jakie by to nie były siły (tylko materialne czy też głównie niematerialne) zyskuje na tym nasza inicjatywa wydawnicza Slovianskie Slovo. Tak czy owak ta książka zostanie opublikowana najdalej w lecie 2013 roku i wtedy już z całą pewnością każdy kto zechce, będzie miał pełny wgląd w ostatnią „cegiełkę”, ostatni prekognit procesu jaki tu w tym opisie wszyscy obserwujemy.  Zapewniam Was, że rok 2013 przyniesie gigantyczne Zmiany – zmiany na lepsze. Jesteśmy już po SŁOWIE w sprawie Ośrodka Tradycji, Dziejów i Wiary Przyrodzonej Słowian w Białowieży i sprawę tę sfinalizujemy na wiosnę 2013 roku właśnie. Będzie to rok Wielkich Zmian nie tylko dla Wiary Przyrody i jej wyznawców, lecz dla wszystkich Polaków i dla całego Świata.

Czerwcowe spotkanie na Ślęży uruchomiło oczywiście lawinę dalszych wydarzeń.  Zaraz potem otrzymałem od Winicjusza Kossakowskiego wiadomość z Białegostoku, że istnieje możliwość nawiązania współpracy i chęć udostępnienia wspaniałego terenu w Białowieży dla Ośrodka Tradycji i Kultury oraz Słowiańskiej Wiary. Ten sam, o którym wspominam powyżej. Ruszyły też prace wydawnicze i tłumaczenie stron internetowych. Odbyło się wiele owocnych spotkań i działań.

Z początkiem sierpnia Marek Wójtowicz zainicjował kolejne spotkanie, tym razem zaplanowane już jako Zlot Osób Zainteresowanych Zmianą wewnętrzną i zewnętrzna i Przygotowanych na Zmianę. I znów termin tego spotkania był jedynym możliwym jaki udało sie uzgodnić, a jednak nieprzypadkowym – 1-2 września 2012.

Gdyby nie cały ten ciąg wydarzeń i determinacja jaką wykazał Bartosz Wilczkiewicz przyjeżdżając tam do nas wtedy, prosto ze Słowenii przez Gdańsk i Wrocław dosłownie w ostatniej chwili, na prezentację Trywidu Ślężańskiego i wyprawę na Ślężę oraz Radunię, to ta bajka, którą tutaj czytacie w ogóle by nie zaistniała. I tak o swojej rzeźbie zawiadomił mnie mailem dwa tygodnie później, po wyjeździe spod Ślęży i przysłał ją w załączniku na jednej fotografii. Ta fotografia wprawiła mnie w osłupienie, ale pokazywała tylko część bocznych ścian.

Na tę bajkę składają się i współtworzą ją dziesiątki, setki wspaniałych osób towarzyszących rozwojowi Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata i temu portalowi, piszących tutaj i zawzięcie dyskutujących, wspierających rozwój wszelkich inicjatyw powstających na około, tworzących swoje własne inicjatywy i realnie działających na rzecz Przyrody oraz Wiary Przyrody Słowiańskiej teraz jak  i w przeszłości. Przypomina mi się tutaj na przykład człowiek tak ważny jak choćby Andrzej Żwawa, długoletni wydawca zeszytów Zielonych Brygad – tam opublikowałem po raz pierwszy Tan 3 – bardzo bardzo dawno temu, w 1995? Takich osób jest naprawdę wiele w tej bajce – są to osoby o wielkiej mocy – wręcz postacie heroiczne.  Być może, że odbudowę Przekazu Zapomnianego od Tysiącleci mogą przeprowadzić tylko ludzie o determinacji żelaznej, mocnych charakterach i wyjątkowo silnej woli. Dziękuję za to wszystkim żywym, szczególnie tym których tutaj nie wymieniam, ale przecież bardzo doceniam ich wkład,  i wszystkim Dziadom Naszym, którzy przyłożyli do tego wawilionu rękę.

Spotkanie 1 i 2 września, które skupiło w sumie ponad 200 osób, a wiem że wiele innych nie mogło po prostu być z nami z osobistych powodów i z powodu sytuacji zewnętrznych, jakie tę nieobecność uwarunkowały, było niesamowitym, niemalże rodzinnym świętem. Wiem, że te osoby nieobecne, były z nami obecne mentalnie, całym duchem, całą mocą swoją niezłomną, w najważniejszych chwilach jakie tam się wydarzyły. Wszyscy, którzy tam byliśmy zdecydowanie przyczyniliśmy się do dalszego rozwoju naszego Ruchu Wolnych Ludzi i do powstania realnej prawdziwej, nowej siły w życiu społecznym (plemiennym) Polski i Słowiańszczyzny, Europy i Świata. Przyczyniliśmy się wszyscy zdecydowanie do Wielkiej Zmiany i to jest droga, z której żadna siła, żadna ciemna moc, nie może nas już zawrócić.

Tam na Tąpadłach poznałem Andrzewa i zostałem zaproszony na Konwergencję na 21 września. Z wielkim żalem nie byłem tam obecny fizycznie w to Święto Zrównania, które w tym roku wyjątkowo było jednak Dniem Przesilenia – sygnałem zbliżającej się kolejnej Fali. Wierzcie mi jednak, że byłem tam obecny duchem przez cały czas, czego dowodem są nie tylko ogłoszenia zamieszczane na naszej stronie internetowej, ale przede wszystkim artykuł poświęcony pojawieniu się OIO i Flagi oraz znaku Wiary Przyrodzonej Słowian (tutaj). Tenże artykuł owocuje jakże ważnym kontaktem i dialogiem ze Svaragiem VażVagiem, o którym może kiedyś jeszcze usłyszycie.

Odbyłem po tym wydarzeniu cały szereg ważnych podróży i spotkań, które przyniosą, jestem przekonany, okazałe owoce.  Byłem w Białowieży i w Białymstoku i wróciłem stamtąd przywożąc zupełnie niespodziewane nowe plany wróżące dalszy olbrzymi rozwój Nowego. Dlaczego mam pewność doskonałych, słodkich, soczystych, ożywczych Owoców? Bo ustanowiliśmy i odnowiliśmy już wystarczająco mocne Słowiańskie Korzenie naszego Plemiennego Drzewa, które w 2012 roku zakwitło, jak mawiają Chińczycy Tysiącem Kwiatów. Cykl jego owocowania jest dłuższy niż ten Przyrodzony dla krajów Północy, ale na początek tak musi być. 

Nie byłem obecny fizycznie ani na Harmonii Kosmosu ani na Konwergencji Harmonicznej w Kraskowie – ale w obu tych miejscach byłem Osobiście – tak, uczestniczyłem w tych wydarzeniach całym duchem.

Radunia Ślęża pentagram-i-12Mocy

Nie mniej ważna od wszystkiego co miało do dzisiaj miejsce jest inicjatywa BW – poszukiwania SŁOWA. Dopiero inicjatywa BW (tutaj użyję tylko inicjałów, bo nie jestem upoważniony do niczego innego), która pojawiła się z początkiem listopada lub końcem października w związku z historycznymi osobami Piotra Włosta władcy Śląska z rodu Łabędzi oraz Jana Matejki – obu bardzo znaczących  Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian, wyjaśniła mi jednak w pełni oraz spięła ostateczną klamrą  przekazy wszystkich prekognicji i prekognitów Wielkiej Zmiany z jakimi się do tej pory zetknąłem. Przyczyniły się do tego wybitnie spotkane wtedy na Tąpadłach osoby, których tutaj wymieniać nie jestem upoważniony. W czasie pobytu na Ślęży 11.11. 2012  o godzinie 11.11 (czasu zimowego czyli także o 12.12 czasu letniego) oraz w czasie pobytu w Białej 12. 11. 2012  o godzinie 11.11 (12.12), kiedy powitał nas wystrzał a wręcz salut  odpału w kamieniołomie,  zamknęliśmy tak naprawdę w czasie Koło Zdarzeń naszego Wątku związanego z Wielką Zmianą. Mam poczucie, że to się wtedy dokonało. Teraz, w dalszym ciągu już tylko będzie się wypełniać nowymi, pożądanymi przez nas treściami. Mogę powiedzieć, iż przywiozłem z tej wyprawy do Krakowa dosłownie i w przenośni ów Kwiat Paproci, którego usilnie poszukiwałem, a który miał uratować/zbawić/ocalić Świat.

Myślę, że najwyższy czas przejść do przedstawienia Nowego Zapisu na ścianach Pal-Wanu Zbruczańskiego i czas powoli kończyć tę Bajkę, Wawilion, Wątek Wielkiej Baji Słowian oraz Zapis Dawanu Materii Świata. Czas na Grand Finale – Wielki Finał  tej nieprawdopodobnej historii.

Nowe ściany 1 i 2

Oto fragmenty korespondencji na temat  Świętowita „Po Wielkiej Zmianie” – Słoweńskiego:

do Bartosza ode mnie
> > > > > Dnia 27-09-2012 o godz. 8:49 bialczynski napisał(a):
> > > > > > Bartoszu
> > > > > > Świetny Świętowit
> > > > > >
> > > > > > Widzę że ma nowy oryginalny twój własny zapis na ścianach
> > > > > > środkowych i chyba na dolnej też pod drzewem? Co jest na pozostałych
> > > > > > ścianach, czy możesz przysłać mi widok z drugiej strony – albo
> > > > > > wszystkich ścian po kolei. To jest nowy zapis na Świętowicie.
> > > > > > Kiedy go wykonałeś?
> > > > > > Fantastyczna sprawa taki właśnie zapis na ścianach – w kontekście
> > > > > > tego  o czym była mowa pod Ślężą.  Dlaczego Słońce i Drzewo? – to
> > > > > > idealne, jeśli idzie o przekaz na przyszłość – najważniejsze co
> > > > > > jest na pozostałych ścianach – To słońce i drzewo nadają
> > > > > > Świętowitowi rysy uniwersalnej figury – bo jest to takie
> > > > > > majowsko-azteckie.
> > > > > >
> > > > > > Super
> > > > > >
> > > > > > Pozdrowienia
> > > > > >
> > > > > > Napisz mi o tym jak najszybciej
> > > > > >
> > > > > > CB

…”

„…W dniu 2012-09-27 10:00:49 użytkownik Bartosz …@wp.pl> napisał:
> > > > > Rzeźbe wykonałem w Słowenii w kwietniu ubiegłego roku dla
> > > > przyjaciela. .. Dwie pozostałe strony
> > > > przedstawiają Welesa który podtrzymuje światy w harmonii, to co nad
> > > > nim to symbol Peruna, a raczej mocy nadającej życie (wyładowanie
> > > > eletryczne, woda)
> > > > > Następna ścianka to kobieta. Na innej jest mężczyzna. Nad kobietą
> > > > jest koń, którego symbolika ma wiele znaczeń.
> > > > >
> > > > > Przyznam że wszystkie motywy robiłem bez zaplanowania, wręcz
> > > > spontanicznie. Co ciekawe, figurę wykonałem jeszcze nie znając
> > > > słoweńskich Rodowierców, a po poznaniu się z nimi okazało się że
> > > > wszystkie 4 twarze są bardzo podobne do zapoznanej później czwórki
> > > > przyjaciół Matjaza, Bojany, jej brata i Nejca
> > > > >
> > > > >
> > > > > Bojana Cibej i jej brat stworzyli ostatnio teledysk do swojego duetu….

Ode mnie do Wspólnoty oraz jednocześnie ten sam mail do Bartosza 27 09 2012:

„…Rzeźba nie była przemyślana lecz spontaniczna i została nam dana …

> > –
> > > > Nam Wszystkim  praktycznie w święto Zrównania Jesienne – Jaśni-
> > > > Jeszy-Jasienia
> > > >
> > > > Uważam to za nieprzypadkowe. Proces tworzenia dzieła sztuki w sposób
> > > > szczególny o czym dobrze wszyscy jako twórcy wiemy podlega
> > > > łączności z nadświadomością i czerpie wprost poprzez
> > > > nadwrażliwość artysty z zasobów Prawi – Nieba.Rzeźba została
> > > > wykonana pod wpływem impulsu w kwietniu – na wiosną już rok
> > > > wcześniej, ale spotkaliśmy się w wyniku akcji Marka Wójtowicza pod
> > > > Ślężą1-2 września, a przedstawiona została mnie 26 września a
> > > > przeze mnie Wspólnocie całej 27 . Cała sprawę zamyka niedzielna
> > > > Pełnia (30 września – faktyczne swięto zrównania)…”

Napiszę o tej rzeźbie i pokażę ją – prawdopodobnie w październiku
> > > > – jest genialna symbolicznie i artystycznie całkiem udana – z talentem
> > > > -
> > > >

> > > > Pozdrawiam
> > > >
> > > > CB

Ściany 1 i 2 – zbliżenie

A teraz Nowy Zapis, porównanie ze „starym” i jego objaśnienie

cd maila z 27 września 2012

Dnia 27-09-2012 o godz. 21:14 bialczynski napisał(a):
> > > > Obraz rzeźby dotarł do mnie 26 09 2012 a okres świąteczny obejmuje
> > > > czas 20 – 26 ,a tym razem wyjątkowo do 30 września, bo wtedy jest
> > > > faktyczna Pełnia Księżyca. Otwieram rano plik i widzę że
> > > > Świętowit jest już opisany na nowo – powstał w kwietniu 2011.
> > > > Figura ma całkiem nowe opisanie centralnych pól na bokach. Na górze
> > > > jest oczywiście Świętowit – tak jak ma być – ale i tu
> > > >
> > > > Modyfikacja –

…Modyfikacja –

STARA ŚCIANA 1 a WŁAŚCIWA NOVA 1

Koło Życia

Życie odradza się w Jawi – bo to jest życie (ściana 1) Świadomości a nie ciała (ściana 1- Narodziny – czerta 6) – tworzy nieprzerwany pobytem Świadomości w Nawi (Bardo) krąg Życia w Jawi i Prawi.

Oprócz tego mamy – Narodziny, pod nim Weles podtrzymujący strop Nawi, nad nim Świętowit z Jajem Nowego Świata – nie ma tu żadnej postaci męskiej czy kobiecej przypisanej do aktu narodzin cielesnych – Narodziny stają się bezpośrednio związane z Nadświadomością Świętowitem Ojcem Ojców.  Mamy tutaj zatem nie narodziny istoty żywej lecz Świadomości przechodzącej – wprost z Jawi a nie z Nawi od Welesa postaci  pod ochroną Ojca z Jajem Świata – Zarodkiem – Orzechem – CzARKĄ NOVEGO – nie mającej rodziców ziemskich – To Świadomość Człowiecza złączona ze Świadomością Kosmiczną Wszechświata Światła Świata – To jest ściana nowa druga a nie pierwsza – CZERTA 7 – ROZWÓJ

Nowe ściany 2 i 3

STARA ŚCIANA 2 a WŁAŚCIWA NOVA 2

Słońce Świata

Słońce  nad postacią męską – co dobrze oddaje Dział Męski – Czarnogłowa i pełnię życia

Ale to nie jest zwykłe Słońce – ono ma w sobie wir-jak labirynt spiralny – to wir życia wieczny wir – to jest nie słońce Ziemi lecz Słońce Świata oddające Światło Ludzkości i oczywiście nad tym Świętowit z rogiem obfitości  – jako Spor bóg Bogactwa symbol bogactwa i dobrobytu  ludzkości – To doskonale oddaje Pełnię Życia – Pełnię Świadomości – Pełnię Novego POLEGAJĄCĄ na Spełnianiu się (7 – Szczęście). To jest nowa ściana 2 – czerta 7 – Szczęście – Spełnianie się

W starym przedstawieniu w tym miejscu była kobieta  na poziomie środkowym . Słońce ma 16 promieni – co symbolizuje albo 2×8 żywiołów a więc zjednanie pierwiastka męskiego i żeńskiego, albo może oznaczać nowy podział i nowy interwał – na 16 energii a nie 20 tak jak było dotychczas  (8+12) oraz brak podziału na Moce i Żywioły co mogłoby znaczyć wejście całej ludzkości na wyższy poziom duchowy – wyjście spod działania Mocy przypisanych do poziomu Ziemi. 16 = 7 – Spełnianie się (Szczęście). Męska postać stoi w rozkroku z rozłożonymi rękami, otwartymi dłońmi  – gest przyjmowania energii a także dawania  i obejmowania w posiadanie, powitania – postać ta bezpośrednio sąsiaduje z Welesem rogatym klęczącym  i z Korzeniami  Drzewa a znajduje się naprzeciw  postaci kobiety stojącej  ze złożonymi rękami na podołku i złączonymi prosto nogami  – w pozycji zwykłej modlitewnej przyjmowania  energii – pozycja modlitewna stojąca według klasycznej jogi, w siedzącej jest to pozycja lotosu

Ściana 4

STARA ŚCIANA 4 a WŁAŚCIWIE NOVA 3

Drzewo Świata

Świętowit Ten który miał w oryginale ręce puste, a pod nim był mężczyzna i Puste Nawie z symbolem Zimowego Odrodzenia  – Tutaj Świętowit  ma w nich siekierkę i jest umieszczony nad Drzewem Świata – a w Nawiach są jego Korzenie – czyli drzewo wyrastające z Nawi spaja Nawię z Jawią – w Wieczność i podtrzymuje Prawię = Świętowita z toporem – symbolem PRAWDY i PRAW – To duża zmiana, od tej chwili Najwyższy dzierży Prawidła Świata i Prawa Świata w swoich rękach i sprawuje Osąd (jest jednocześnie Perunem a może też Rodem – jakie Moce zanikają a jakie się przekształcają w Żywioły i jakie Żywioły zanikają w Nowej rzeczywistości to kwestia dalszej analizy tego przekazu).  – Jest nowa ściana cyklu ale jej wymowa jest inna – po niej nie ma znaku odrodzenia w Nawi na samym dole  – lecz koń – Droga która Nadal Trwa – TO JEST Nowa CZERTA 8 Pełnia -  Świętowit i Drzewo Świata sięgające do Nawi.

Animacja do hudby (gądźby, muzyki i piosenki) zespołu Jar – Z wojny

STARA ŚCIANA 3 a WŁAŚCIWIE NOVA 4

Bieg – Kobieta-Wódz prowadzi do Odrodzenia

Postać Konia  w biegu – nad Kobietą ze złożonymi rękami na łonie – Żeńskość nowego Typu powiązana z drogą przez życie – zmierzaniem ku celowi – być może jest to też symbol nowej roli kobiety – jako kierującej biegiem zdarzeń – przywódczyni – w oryginale starym jest tutaj Świętowit z Mieczem i postać męska  w Kręgu ludzi na środkowym poziomie. Nad kobietą mamy tu Konia i Świętowita z mieczem (harapem) w tym miejscu – jako symbolem władzy a właściwie PRAWA i PRAWI  – Jest to kobieta skojarzona z kierowaniem, wojowaniem i władzą-prawem z Prawdą Prawi i drogą życia. Ta Ściana to czerta  9 – ale czerta 9 nie jest skojarzona ze śmiercią – Kobieta jest Wodzem-Prawodawcą a droga trwa (koń)  – prowadząc wprost do symbolu Odrodzenia Życia   – to  już Nova ściana 1.

Powtórzę: Rzeźba nie była przemyślana lecz spontaniczna i została nam dana – Nam Wszystkim  praktycznie w święto Zrównania Jesienne – Jaśni- Jeszy-Jasienia, Jasnego Pana.

Uważam to za nieprzypadkowe. Proces tworzenia dzieła sztuki w sposób szczególny, o czym dobrze wszyscy jako twórcy wiemy, podlega łączności z nadświadomością i czerpie wprost poprzez nadwrażliwość artysty z zasobów Prawi – Nieba. Rzeźba została wykonana pod wpływem impulsu w kwietniu – na wiosnę, już rok wcześniej, ale spotkaliśmy się w wyniku akcji Marka Wójtowicza pod Ślężą 1-2 września, a przedstawiona została mnie 26 września, a przeze mnie Wspólnocie całej 27 . Całą sprawę zamyka niedzielna Pełnia (30 września – faktyczne Święto Zrównania)

IMAG0676Rzeźba Bartosza – Norwegia , wiosna-lato 2012 – jej głowa była 3-krotnie niszczona i odtwarzana – tylko głowa nic więcej. Jego pojawienie się i ostateczne ukończenie w lecie 2012 roku, wtedy kiedy powstał także obraz Joanny wskazuje że właśnie TO JEST OBRAZ ku KTÓREMU ZMIERZAMY – Naszym Celem jest CZYSTOŚĆ, CZEŚĆ i WIECZYSTOŚĆ – NASZYM CELEM Jest Jaśń Jaźni – JEDNOŚĆ WSZYSTKIEGO ŻYWEGO – Bez żadnej DOKTRYNY, DOGMATU, BEZ POTRZEBY POŚREDNICTWA. Kazdy z nas sam dla siebie musi ZAPISAĆ TE ŚCIANY – swoim własnym niepowtarzalnym zapisem obrazów. Wpierw jednak musimy przejść Wspólną Drogę – według wskazania Świętowita Nowego – „Po Wielkiej Zmianie”.

To jeszcze nie koniec

Podczas naszego pobytu pod Ślężą w dniach 1 – 2 września 2012 po raz pierwszy widzieliśmy obraz namalowany przez Joannę Maciejowską jako ostatni z cyklu. Jest to  „Świętowit bez żadnych zapisów” – wszystkie cztery ściany – po prostu oprócz twarzy/głowy – puste. Widzieliśmy ten obraz podczas pokazu Trywida Ślężańskiego i potem w trakcie wystawy w Willi Zbyszko i Jagienka – w gronie około 200 osób. To była jego pierwsza publiczna prezentacja.  I ten Świętowit „pusty” Bartosza został wykonany równocześnie, po raz pierwszy w marcu 2012  roku w Norwegii – i tam zostawiony  – dokładnie taki, jak na obrazie Joanny – z czterema pustymi ścianami (obraz Joanny prezentujemy na początku artykułu):

fragment korespondencji:

Date: Wed, Oct 3, 2012 19:59

Witam

A kiedy powstał ten Światowit w Norwegii?

Pozdr
CB

W dniu 2012-10-03 11:09:12 użytkownik Bartosz …@wp.pl> napisał:

„….
>
> Każde zdjęcie, jeżeli jest przydatne może Pan śmiało udostępniać.
>
> Właśnie przypomniałem sobie, że w Norwegii zostawiłem nieskończoną rzeźbę Świętowita – taką samą jaka była przedstawiona na spotkaniu na Ślęży! Zostawiłem ją podzieloną na 4 segmenty… czystą

>
> Wyjeżdżam do Norwegii … Przywiozę ją. Górna część Świętowita została dwa razy uszkodzona przez przez dziecko … I dwa razy naprawiona :)
>
>
> Pozdrawiam
>
>
> Bartosz

Tutaj muszę przytoczyć dla tych, którzy to Zrozumieją,

dla tych którzy w pełni pojęli sens Lekcji z Czarnego Paska i systematycznych wpisów w ubiegłym roku, znów zupełnie „nieracjonalny” komentarz złożony wyłącznie z ciągu dat:

03.06 2012 = 5, 12. 06 2012 = 5, 21 06 2012 = 5, 30.06 2012 = 5

01.09. 2012 = 6

02.09.2012 = 7

21. 09 2012 = 8

11.11. 2012 = 9

Jaki jest początek  tego cyklu, a raczej procesu i jaki jest koniec łatwo sobie wyobrazić. Symboliczne daty 12.12.2012 =11 oraz 21 12 2012  = 11. Kto woli może tutaj sobie podstawić rok słowiański 7520 jaki mamy, bo my tutaj w Polsce w odróżnieniu od Rosjan nowy rok rozpoczynamy  po prostu 1 stycznia, a w ostateczności 21 marca. Ta data także wpisuje się w ten sam ciąg numeryczny – niczego w nim nie zmienia.

Oczywiście te sekwencje z „racjonalnego” punktu widzenia i z punktu widzenia logiki materialistycznej nie mają ani znaczenia, ani najmniejszego sensu.Chcę uspokoić wszystkich twardo stąpających po Ziemi, a raczej po ziemi, bo po tym oni stąpają, wszystko wskazuje, że nie postradałem zmysłów i nadal mieszczę się w tzw. „normie” zdrowia psychicznego. Nie mam problemów z załatwianiem interesów oraz z percepcją rzeczywistości. Rozpocząłem pisanie kolejnej książki, która powstawała i powstaje w cieniu tego wielkiego wydarzenia jakim jest Wielka Zmiana. Po „Nowych przygodach Baltazara Gąbki  – Na tropie Czarnej Dziury” skierowanej do dzieci małych, średnich i całkiem dużych, przyszedł czas na książkę Ku Pokrzepieniu – jak to wielokrotnie już sobie mówiliśmy, dla wszystkich Polaków i dla wszystkich wyznawców Wiary-Wiedy Przyrod(zone)y Słowian – ona właśnie powstaje, a jej tytuł i temat także wydaje mi się „nie-mój” acz bardzo znaczący: „Tomirysa i Czar(n)opanowie”. Bohaterka nie jest przypadkowa, to postać znamienita, lecz postrzegana przez dziesiątki wieków fałszywie poprzez pryzmat notatek dziejopisów wrogich Wielkiemu Kaganatowi Sistanu, przeciwnych Królestwu SIS, wrogich Scytom Istom i Słowianom.

Te wspomniane powyżej sekwencje numeryczne – mają sens tylko i wyłącznie jeśli założymy, iż to Świadomość leży u podstawy ukształtowania ciągów zdarzeń w wymiarze materialnym RzeczyIstności. Innego wytłumaczenia trudno nam się będzie tutaj doszukać. Cała sekwencja zdarzeń o jakich tutaj napisaliśmy jest udokumentowana na Czarnym Pasku kolejnymi artykułami i ma swoją dokumentację dodatkową w tzw Wpisach, czyli artykułach publikowanych na Stronie Głównej systematycznie, przez miesiące w ciągu czasu, wzbogacone także fotografiami i innymi materiałami.

I parę słów o miejscu gdzie Novy Świętowit przebywa

„…Miejscowość nazywa się Dolenjske Toplice. Zdjęcie zostało zrobione nad rzeczką Suszica, na podwórku za naszym domkiem, w którym wynajmowaliśmy mieszkanie. Dom znajduje się po drugiej stronie ulicy naprzeciwko kompleksu spa i basenów. Zdjęcia domu i okolicy w zalączniku. Dolenjske Toplice słyną przede wszystkim z gorących źródeł, które wypływają w różnych miejscach spod ziemi albo do tej właśnie rzeki. Także przy miejscu w którym zrobiłem zdjęcie, było ujście z gorącą wodą. Mieszkaliśmy prawie u stóp góry Cvinger. Na szczycie pośród lasu znajdują się ruiny kamiennego grodziska. Jak twierdzą słoweńscy archeolodzy powstało ono w późnej epoce żelaza….

… Pozdrawiam,

Bartosz”

Co się działo między 29 maja a 12 czerwca 2012 roku:

3 czerwca

Kartka z kalendarza na 3 czerwca 2012 r.

Czerwiec
3
Niedziela
Cecyliusz, Ferdynand, Klotylda, Konstantyn, Leszek, Owidia, Owidiusz, Paula, Tamara
155 dzień roku, do końca pozostaje 211 dni
Do końca kalendarzowej wiosny pozostaje 17 dni
Wschód słońca: 4:19
Zachód słońca: 20:49
Dzień trwa: 16 godz. 30 min
Znak zodiaku urodzonych czerwca to Bliźnięta
Faza Księżyca: pełnia
Jasność: 99% ↑  Wiek: 14 dni
Najbliższa pełnia: 4 czerwca (pn.)

George Soros: strefa euro ma trzy miesiące na uratowanie euro

Rządy strefy euro mają około trzech miesięcy na uratowanie wspólnej waluty – powiedział na konferencji ekonomicznej we Włoszech amerykański miliarder i inwestor George Soros, którego cytują media brytyjskie. – Znajdujemy się w punkcie…

Izrael zbroi okręty podwodne w głowice nuklearne

Izrael uzbraja dostarczone przez Niemcy okręty podwodne w rakiety samosterujące, wyposażone w głowice nuklearne – informuje w najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Jak pisze, rząd RFN zapewne o tym wie, chociaż… więcej

Niecodzienna parada w Londynie. Największa od 350 lat

Elżbieta II dołączyła po południu do największej od 350 lat parady około tysiąca statków, łodzi, kutrów, holowników i kajaków, będącej główną atrakcją obchodów 60-lecia panowania brytyjskiej królowej. W towarzystwie… więcej

Z opolskiego zoo zniknęło siedem małp

W opolskim zoo w nocy z soboty na niedzielę zniknęło siedem małp – tamaryn cesarskich. Brak zwierząt zauważyli w niedzielę rano pracownicy ogrodu zoologicznego, sprawę zgłosili policji. więcej

Iran kończy nowy kosmodrom do wystrzeliwania satelitów

Iran kończy budowę nowego kosmodromu, który pozwoli mu wkrótce na wysyłanie na orbitę wokółziemską dalszych satelitów krajowej produkcji – oświadczył minister obrony, generał Ahmad Wahidi. Irańskie ambitne plany w dziedzinie podboju… więcej

Wielka Rafa Koralowa coraz bardziej zagrożona

Ekolodzy ostrzegają: Wielka Rafa Koralowa stoi w obliczu coraz większych zagrożeń. ONZ rozważa umieszczenie jej na oficjalnej liście obiektów znajdujących się w niebezpieczeństwie. Specjalny raport w tej sprawie opublikowała agencja ONZ… więcej

Nigeria: ugrupowanie Boko Haram przyznało się do zamachu w kościele

Islamistyczna grupa Boko Haram wzięła na siebie odpowiedzialność za samobójczy zamach na wiernych w kościele, do którego doszło w niedzielę w Yelwa na obrzeżach Bauchi w Nigerii. Na miejscu zginęło 40 osób, a 15 trafiło do szpitala. więcej

Burza słoneczna 3 – 7 czerwca 2012

Burza słoneczna z 7 czerwca trwała około trzech godzin i był to umiarkowany (klasy M) rozbłysk słoneczny, ale szczególnie interesujący, ponieważ wyemitowany został koronalny wyrzut masy (CME), z tym że wyrzucony materiał zamiast wydostać się w przestrzeń kosmiczną, w większości spadł z powrotem na powierzchnię Słońca.

- Dlaczego tak się stało, zamiast zwykłego procesu wyrzucenia w przestrzeń, wciąż pozostaje niewiadomą. Wciąż próbujemy to zrozumieć – powiedział agencji Space.com astrofizyk Chamberlin. – Taka jest nauka. Nie wiem.Zabiło nam to klina.

Kolega Chamberlina, również z Centrum Lotów Kosmicznych Goddarda, sformułował to nieco dramatyczniej:

- Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy – powiedział Alex Young […]. – Jakby połowa Słońca rozpadała się w drobny mak.

- W kategoriach samej siły, jest to naprawdę średniej mocy eksplozja – mówi Young – wyglądała jednak wyjątkowo dramatycznie przez cały ten ciemno-atramentowy [wyrzucony] materiał. Zazwyczaj tego nie widzimy.

[...] Fizyk słoneczny, Angelos Vourlidas z Laboratorium Badawczego Marynarki Wojennej w Waszyngtonie, nazywa to „ciemnymi fajerwerkami”.

- Wybuch był wywołany przez niestabilne włókna magnetyczne w pobliżu powierzchni Słońca – wyjaśnia. – Włókna zawierały plazmę, która wybuchła rozpryskując ciemne kleksy i wstęgi.

Bąble plazmy były duże jak planety, o wiele większe niż Ziemia. Wznosiły się i opadały niczym pociski balistyczne, poruszając się pod wpływem grawitacji Słońca jak piłki rzucane w powietrze i eksplodując „jak bomby”, kiedy spadały na powierzchnię gwiazdy.

Jednak niektóre bąble bardziej przypominały kierowane pociski rakietowe.

- Na filmach możemy zobaczyć, jak materiał jest “chwytany” przez pola magnetyczne i pchany w kierunku grup plam słonecznych setki tysięcy kilometrów dalej – mówi Young.

Obejrzyjcie te spektakularne ujęcia, a zrozumiecie, o czym mówimy:

[...]

Niezależnie od mechanizmu powodującego te zmiany i ewentualnej roli hipotetycznej gwiazdy towarzyszącej, najważniejsze jest to, że duże zmiany są już w toku. Ta myśl zdecydowanie pomaga nam zwracać uwagę na znaki, na wypadek gdyby okazało się, że nie są to jedynie czcze spekulacje.

Prawdopodobnie myślicie – i słusznie – że powyższe rozważania nie wyjaśniają słonecznych fajerwerków, jakie mieliśmy na początku czerwca. W tej kwestii też chcielibyśmy zaproponować pewną hipotezę. Jak wyjaśniał Ryan X w jednym z ostatnich artykułów Sott.net Focus, opierając się na teorii słonecznego kondensatora Jamesa McCanneya i pracy Johna H. Nelsona o ustawieniach planet, „okazuje się, że planety i komety są jak przewody elektryczne, przenoszące ładunki od Słońca w zewnętrzne rejony Układu Słonecznego – jak ścieżki elektryczne, czy swego rodzaju kable”. Ryan X wspomina też o zaobserwowaniu faktu, iż 11-letni cykl plam słonecznych związany jest z ustawieniem się Jowisza i Saturna w jednej linii ze Słońcem. Spekuluje ponadto, że

gdy planety wewnętrzne Układu Słonecznego zrównują się z jakąś planetą zewnętrzną (tj. kiedy ich „przewody” się łączą), istnieje większa szansa na „rozładowanie słonecznego kondensatora”, w myśl teorii McCanneya, a tym samym większe prawdopodobieństwo wystąpienia plam, rozbłysków, CME, itd. Myślenie o Układzie Słonecznym jako rozbudowanym obwodzie elektrycznym może być użyteczną i wartą rozważenia analogią [...] Ponieważ wszystkie planety są podłączone do Słońca, oznacza to, że gdy Słońce zaczyna się rozładowywać, wszystkie planety, z Ziemią włącznie, otrzymują wstrząs elektryczny, czy też zakłócone zostaje w jakimś zakresie ich normalne elektromagnetyczne połączenie ze Słońcem.

Wszystkie specyficzne ustawienia obejmujące Słońce – koniunkcje, kwadratury i opozycje – okazują się zwiększać prawdopodobieństwo rozbłysków. Ryan X zauważa, że około 2 czerwca Merkury i Wenus były w koniunkcji z Jowiszem, podczas gdy 7 czerwca pojawił się węzeł wstępujący Merkurego, a 6 czerwca węzeł zstępujący Wenus. Aktywność na Słońcu zaczęła narastać 29 maja, kilka dni przed zrównaniem między Merkurym a naszym nowym przyjacielem, kometą Elenin. Mimo że do 2 czerwca nie było żadnych widocznych przejawów aktywności słonecznej, dwa dni później planetarny indeks k (k-index, miara aktywności geomagnetycznej) podskoczył do około 7 (niska aktywność to zazwyczaj 3 lub poniżej).

Ten nagły wzrost aktywności geomagnetycznej, jaki nastąpił 4 czerwca, przyniósł zorze polarne znacznie dalej na południe niż zazwyczaj, bo aż po stan Wisconsin w USA. Ze wszystkich raportów o CME, jakie widzieliśmy, był to jak dotąd największy taki czerwcowy skok. Co ciekawe, tego samego dnia, kiedy dotarła do nas ta słoneczna burza, wybuchły chilijski wulkan Puyehue i meksykański Popocatepetl, uwalniając ogromne ilości energii (więcej o tym poniżej). Jak już wspominaliśmy w poprzednich artykułach na SOTT, podejrzewamy istnienie korelacji między pozycjami planet, aktywnością geomagnetyczną i zjawiskami takimi jak trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów i silne burze.

© Sott.net – Pozycje planet do Jowisza z 2 czerwca 2011

Jeśli zrównanie Jowisza, Saturna i jakiejś wewnętrznej planety ze Słońcem może wywołać zwykłą aktywność słoneczną, to co by się stało, gdyby w pobliżu Układu Słonecznego pojawił się towarzyszący Słońcu brązowy karzeł? Wygląda na to, że mamy tu pewien paradoks. Chociaż wbrew oczekiwaniom aktywność Słońca zdaje się utrzymywać na niskim poziomie, to pokazy zjawisk elektrycznych na różnych planetach nasilają się jak nigdy dotąd. Jakby zmienił się rozkład sił w Układzie Słonecznym. Czy przyczyną tych zmian może być brązowy towarzysz Słońca, a jeśli tak, to co jeszcze nam przyniesie?

Trudno zaprzeczyć temu, że na Ziemi zachodzą poważne anomalie pogodowe. Ale jeśli, jak sugerują prace Jamesa McCanneya, zjawiska atmosferyczne mają charakter elektryczny, to czy wyjaśnia to także dużą liczbę eksplozji transformatorów od początku roku? Jeśli utrzyma się obecna częstotliwość, to ilość takich wypadków do końca roku da wynik dwukrotnie wyższy w porównaniu z rokiem 2010, sądząc po doniesieniach w mediach.

Czy myślicie, że naszym spotkaniem w Pełnię Księżyca  3 czerwca na Ślęży wywołaliśmy Niewypał Koronalny i Burzę na Słońcu?A może wyzwoliliśmy Deklarację Naukowców o Świadomości Zwierząt z dnia 7 lipca 2012?

A może ta burza i ten dziwaczny wyrzut koronalny są tylko sygnałem ważności tamtego spotkania?A może to one nas „napromieniowały”? A może to wtedy nussonowa, eteryczna „ciemna” materia i energia „przesnuła” się przez nas tryskając przez Okno-Słońce koncentryczną strugą wprost z Galaktycznego Rdzenia i z Wszechświatowej Istoty Świadomości Nieskończonej, z Jądra, Jaśni i Jaźni oraz z Jedni Światła Świata?

A może po prostu wszystko jest powiązane ze wszystkim – i wreszcie zaczynamy to WIDZIEĆ?!

 

deklaracja świadomościDeklaracja Świadomości Zwierząt sygnowana przez naukowców z Cambridge  7 lipca 2012!!! Brawo. To nas utwierdza, że słuszne są nasze sądy SSŚŚŚŚ na ten temat. Szkoda, że nie wiedziałem o takiej deklaracji w chwili gdy tutaj toczyły się dysputy, czy zwierzęta są świadome!

I na tym koniec – ot i cała, Taka Sobie Bajka.

Dzisiaj dotarła do mnie reklama kosmetyków – konkretnie kremu nawilżającego dla kobiet, która mówi iż, cyt.: „…21 12 2012 w to Magiczne Święto Przesilenia „Kupiec Zapachów” pojechał do Prowansji odnowić swą witalność w Źródle tryskającym spod  pnia Tysiącletniego Oliwnego Drzewa”. Twierdzę, że w Prowansji był to raczej Tysiącletni Dąb, a może nawet i Tysiącletnia albo i znacznie starsza Wierzba-Wierszba, lub Wisznia-Wiśnia, Axis Mundi, Drzewo Drzew, Światło Świata. Nie mamy jednak zupełnie nic przeciwko Drzewu Oliwnemu, Oliwie i Oliwkom.

A co dzieje się teraz?

piramidy3

np 30 listopada podano, że :

„Stan zdrowia Władimira Putina jest zły”

Ω

3 grudnia 2012 w nocy

przed wschodem słońca planety Merkury, Wenus i Saturn w jednej linii, idealnie nad piramidami w Gizie.

Ω

 „Hiperfizyka w 12 minut.”

Hiperfizyka wyjaśnia nam to, czym jest czas, przestrzeń, wiedza, informacja, czy istota itd., czyli to, co do tej pory było dla ludzkości w pewnym stopniu abstrakcją. I na tej bazie niemal w pełni oddaje budowę wszechświata. Oczywiście w takim zakresie na ile jest to możliwe na dzień dzisiejszy.

Ważną kwestią pozostają w tym wszystkim wzorce poznawcze, poza tym przekład szeroko rozumianej „informacji” na słowa, już sam w sobie jest „wąskim gardłem” spłycając przekaz. Słowa nie są dobrymi nośnikami informacji, są zaburzeniem czystych myśli.

Ω

5 grudnia: „Putin i Ławrow połamani” – donosi prasa

laicyzacja europy

6. grudnia: Musimy zapobiec Laicyzacji EUROPY

– nawołuje polski biskup Stefan Cichy.

9 grudnia, w 15 lat od „Fides et ratio” Jana Pawła II  w TV Trwam kardynał Stefan Nagy cytuje kolejnego papieża, Benedykta XVI – który stwierdza, że Wiara w Europie (ma na myśli wiernych religii chrześcijańskich) osiągnęła poziom  PUSTYNI.

Ω

Na Onet.pl prezent od Yetisynów dla Lemingów

Co stanie się 21 grudnia? Mroczna przepowiednia dla świata

Onet 5 gru, 10:52

Przepowiednia o końcu świata ma przerażający wpływ na ludzi. Prawda o jej skutkach zaczyna wychodzić na jaw. Narasta niepokój i panika. Prawdziwe zagrożenie dla ludzkości tkwi jednak zupełnie gdzie indziej. Co stanie się 21 grudnia?

czytaj: http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/co-stanie-sie-21-grudnia-mroczna-przepowiednia-dla,1,5323138,kiosk-wiadomosc.html

A oto prezent od Lemingów dla Lemingów z Interia.pl

moglibyśmy się pośmiać gdyby to nie było w gruncie rzeczy zatrważająco smutne

„Końca świata nie będzie”. Oświadczenie premiera Rosji

7.12. 2012 – 33 minuty temu

Końca świata nie będzie – oświadczył Dmitrij Miedwiediew. Szef rosyjskiego rządu zapowiedział jednocześnie walkę z korupcją, pijanymi kierowcami i paleniem papierosów.

http://fakty.interia.pl/raport/srodek-wschod/news/konca-swiata-nie-bedzie-oswiadczenie-premiera-rosji,1870959

Negatyw, Negatyw, Negatyw i wiecznie Negatyw – ręce można załamać nad poziomem tych osób, które rozpowszechniają tego typu zalew negatywnych informacji, próbując uzyskać rezonans STRACHU!

Ω

Słowiański RAP tryumfuje: Donatan RÓWNONOC „Słowiańska krew”

słowianska noc

Donatan RÓWNONOC „Z dziada-pradziada” Trzeci Wymiar

Tak, dokładnie tak, Korzenie, Korzenie, Korzenie! Nie pozwolimy się od nich odciąć nigdy i nikomu, bo Królestwo SIS – Wielki Kaganat Północy – Królestwo Słowian, Istów i Skołotów nigdy nie wybacza krzywd i odbiera nawet po stu pokoleniach wszystko co kiedykolwiek było Jego!

Donatan RÓWNONOC „Budź się” Pezet Gural Pih

Niech się obudzą nieobudzeni!!! Taka inicjatywa jak Równonoc to naprawdę coś co potrzebne jest nam jak powietrze! Więcej to, więcej, szybciej, jeszcze! To jest jak zastrzyk tlenu, który rozpala ogień w duszach i głowach! To bardzo Wielka Zmiana, przyznacie sami.

Ω

Wielki Zderzacz Hadronów zakończy kluczowy eksperyment w dzień końca kalendarza Majów

admin, pt., 2012-12-07 16:38
Large Hadron Collider – Źródło: CERN

Naukowcy pracujący nad znalezieniem dowodu na istnienie bozonu Higgsa, mają nadzieje wytworzyć nowe cząstki, które mogą pojawić się w wyniku eksperymentów wykonywanych w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC). Okazuje się, że LHC działa teraz z coraz większą mocą i już wkrótce, 21 grudnia 2012 dojdzie tam do kluczowego eksperymentu.

CERN uruchamia nową serię eksperymentów, w nadziei na uzyskanie wyników, które pomogą doprowadzić do końca „Model Standardowy” i umożliwią naukowe podstawy do poradzenia sobie z problemem nieskończonej masy. Naukowcy prowadzą raczej obserwacje w formie opisów mateamtycznych wyników kolizji.

Zatem zderzacz zostanie uruchomiony w ciągu najbliższych kilku dni i będzie działał na pełnej mocy aż do piątku, 21 grudnia 2012. W tym czasie zostanie wykonana seria kolizji protonów rozpędzonych w akceleratorze z nukleonami różnych pierwiastków, na przykład ołowiu lub złota. Z tych doświadczeń, naukowcy mają nadzieję dowiedzieć się więcej również o takich rzeczach jak ciemna materia a nawet Wielki Wybuch.

Aktualne grudniowe prace w LHC to ostatnie prace przed tym, gdy LHC zostanie wyłączone na 20 miesięcy celem aktualizacji i dołożenia mocy. Praca akceleratora zostanie wznowiona w 2014 roku. LHC budzi sporo kontrowersji w środowisku naukowym i wielu specjalistów twierdzi, że eksperymenty wykonywane tam przy tak dużych mocach mogą prowadzic do powstawania osobliwości kwantowych. Już teraz fizycy sa tam w stanie wytworzyć temperaturę typową dla gwiazdy. Któregoś razu kolejny eksperyment z wykorzystaniem wysokich energii może doprowadzić do tego, że powstanie nie koniecznie to czego oczekują specjaliści.

Przypadkiem zdarzy się tak, że Wielki Zderzacz Hadronów będzie wykonywał swoje najważniejsze dotąd doświadczenie dokładnie w dzień końca kalendarza Majów. Wzbudziło to już niemałą sensację w środowisku zwolenników teorii apokalipsy w 2012. Niewątpliwie LHC to największe źródło pola magnetycznego na Ziemi i gdy tylko jest włączany to na pewno musi dochodzić do jakichś fluktuacji między ziemskim polem magnetycznym i polem magnetycznym LHC….

czytaj w Zmianynaziemi.pl

Oczywiście Apokalipsa jest wizją Yetisynów przeznaczoną dla Lemingów.

Ω

9 grudnia – Człowiek ze Świdnicy na Jasnej Górze

rzuca żarówkami z czarną farbą w święty Obraz Maryji Dziewicy (Czarnej Madonny) z Dzieciątkiem. Desperacki akt szaleńca, który jednak nie wzbudza naszego zdziwienia. Potępiamy zdecydowanie ten akt, nie tędy droga! Niech każdy kontynuuje swoją ścieżkę duchową, tak jak chce, i którędy chce. Chce trwać przy swoim niech trwa. Co nam to może przeszkadzać, poza tym że szkoda tych ludzi? Na siłę nic nie zrobimy – to byłoby bezsensowne.

profanacjaHipokryci?

Jednakże dla sprawiedliwości warto porównać dwa czyny – rzucenie farbą w obraz, który i tak jest za szkłem i nic mu się nie stało, oraz spalenie 500 letniego drzewa – Żywej Istoty  – Świętego Dębu czyjejś Wiary Przyrodzoney-  w tym roku 2012 Dębu  Cygańskiego, w 2011 – Dębu na Łobzowie Krakowskim, w 2010 roku – Dębu Bartek – we wszystkich tych trzech wypadkach SPRAWCY SĄ NIEZNANI, a szkodliwość czynu zapewne niewielka.  Negatyw, negatyw , negatyw!

Mówią że coś podobnego zdarzyło się w Polsce tylko raz, w roku 1430. Dobrze, że Kmicic się powstrzymał przed tym co planował z Radziwiłłem.

Ω

10 grudnia

Chińczycy popadają w chorobliwą pychę – Nowa Wieża Babel

Firma Broad Group ogłosiła, że zamierza wybudować nową najwyższą wieżę na Ziemi, Sky City One. Budynek stanie w południowo-środkowych Chinach w mieście Changsha. Jeśli władze zaakceptują plany inwestora, padną dwa rekordy: Broad Group wzniesie rekordzistę wysokości zaledwie w 3 miesiące!

Budynek Sky City One będzie liczył 220 kondygnacji. Na powierzchni liczącej 1,2 mln metrów kwadratowych będzie mogło zamieszkać 17,5 tys. osób. Prawie drugie tyle znajdzie tam pracę. W wieży oprócz mieszkań mają znaleźć się również biura, hotele, restauracje a nawet szkoły i szpitale. Na poziomych powierzchniach dachowych będą ogrody i lądowiska dla helikopterów. Między ziemią a niebem będzie kursowało ponad 100 wind.

Dotychczasowym liderem wyścigu o najwyższą Wieżę Babel jest Wieża Dubaju (Burdż Chalifa), której szczyt wznosi się 828 m nad Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Widać ją 95 km od Dubaju. Wieża ma 169 pięter, powstała w 5 lat kosztem 1,1 mld euro.

Ω

5-12 grudnia 2012: „Koniec”  największej mistyfikacji piolityczno-medialnej w Polsce

A właściwie  proces obnażania kłamstwa Prokuratury i Prorządowych Mediów Poskomunistycznych. 5 grudnia kuriozalne posiedzenie Komisji Sprawiedliwości w Sejmie transmitowane przez TVN 24. Polsat przerywa transmisję w połowie posiedzenia, TVP przerywa zanim producent urządzeń zastosowanych w Smoleńsku do badania wraku z całą stanowczością stwierdza, że jego urządzenia (te same których użyła Prokuratura do szukania śladów trotylu w Smoleńsku) stosowane na lotniskach całego świata (w 60 krajach – między innymi w USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Polsce i Izraelu)  pokazują natychmiast i jednoznacznie każdą cząstkę trotylu obecną w próbce nawet po 1000 lat od chwili, gdy się tam znalazła. Urządzenia – powiada Zastępca Prokuratora Generalnego – pokazały napis TNT – a nie nic innego. Ryszard Kalisz zrywa posiedzenie Komisji przed sformułowaniem końcowego komunikatu! TVP pokazuje swoje antypubliczne i antyspołeczne oblicze – transmisja trwa tam tylko na SATELITARNEJ wersji TVP INFO,  w naziemnej idą bzdety, w innych kanałach WIELKIE NIC. Tylko TVN 24 transmitował to do końca – potem wprowadził odpowiedniego „komentatora” (pan DERESZ oraz dyżurny politruk TVN) ze służb specjalnych, żeby na „gorąco” wykręcić kota ogonem. Niesłychanie impertynencki i arogancki pokaz Manipulacji Medialno-Politycznej.

Dalej rozpoczął się już spektakl absolutnego obnażenia tzw. „demokracji” polskiej i tak zwanej tutaj nad Wisłą „wolności słowa” i „bezstronności informacyjnej”.  Manipulacje „Rzeczpospolitą” i „Uważam Rze” – charakterystyczne tytuły – zauważcie – czy powiecie, że te tytuły zamieszane w skandal oraz takie nazwisko z nimi związane jak HAJDA to tylko zbiegi okoliczności? Toż to jaskrawe aż do rozśmieszenia manifestacje Wielkiej Zmiany i Nieskończonej Świadomości. Te skandale i obnażenia zamordyzmu polskiego nie mogły mieć miejsca w innej gazecie niż Rzeczpospolita oraz w tej, która używa kodystycznego tytułu „Uważam Rze”. Taka jest właśnie „prawda” podawana przez te i inne media oficjalne polskiej Klasy Posiadającej – można powiedzieć o niej brzydko, że to „g….prawda”, albo delikatnie „nieprawda” , albo prześmiewczo „praFda” lub po kodystycznemu „prawda”. Taka jest Rzeczpospolita w wydaniu tychże Klas Posiadających – spospolitowana – zdeptana i ośmieszona, post-komusza, zniewolona przez Sługusów Obcych.

A więc w rezultacie 12 12 2012 potwierdzono, że dziennikarz Gmyz z Rzeczpospolitej napisał prawdę, a jego wyrzucenie to hucpa i manipulacja, Prokuratura zaś Kłamie – zamiast poszukiwać PRAWDY – szczyt wszystkiego!

gp prokuratura

Katolicy?

W tej sprawie Prokuratura kłamie od samego początku. Począwszy od sprawy identyfikacji zwłok w Moskwie, które rzekomo odbywały się pod jej  nadzorem. To szczyt wszystkiego, że Urząd Poszukiwania Prawdy i Wykrywania Oszustw – kłamie i oszukuje. To przecież nie jest Ministerstwo Propagandy III Rzeszy tylko Urząd Państwa III RP. Obojętne czy Coś znaleziono w Smoleńsku czy nie znaleziono – powinien rzetelnie informować Społeczeństwo lub milczeć jak grób, dla dobra śledztwa, a nie paplać na polityczne zamówienie „szefuńcia”.  To kompromitacja jednego z Najwyższych Polskich Urzędów. Czy trotyl o czymś świadczy, czy też nie świadczy o niczym, to zupełnie inna sprawa. Zatajając fakt jego wykrycia Prokuratura dowiodła, że jest NIEWIARYGODNA – i to nie pierwsza, lecz setna już chyba taka sprawa, obnażająca istotę Systemu Pan – Niewolnik. Czarna seria wciąż trwa, lecz czas już dobiega końca. To koniec końców panowie.

gpc prok 2

Wrak polskiego samolotu rządowego leżący w Smoleńsku jest pokryty „w paru miejscach” TROTYLEM!!!

Ω

12.12 – 20.12 2012 – Planetoida Toutatis przeleci bardzo blisko Ziemi

Ta nazwa jakoś bardzo przypomina mi bardzo Tatooine i pewien film o Wiecznej Młodości zesłanej staruszkom z domu starców przez Kosmitów.

Planetoida 4179 Toutatis została po raz pierwszy zauważona w roku 1934. Wkrótce potem, wraz z oddalaniem się od Ziemi, jej blask osłabł i zniknęła ona z zasięgu ówczesnych teleskopów. – Ponowne odkrycie nastąpiło w roku 1989 i dopiero wówczas okazało się, z jak ciekawym obiektem mamy do czynienia. Toutatis ma nieregularny, podwójny kształt i rozmiary 4.5 x 2.4 x 1.9 km.

Do największego zbliżenia Toutatis do Ziemi dojdzie 12 grudnia. Jej jasność będzie ponad 50 razy słabsza od najsłabszych gwiazd widocznym gołym okiem. W następnych dniach jasność Toutatis będzie jednak rosnąć i maksimum osiągnie w dniach 15-18 grudnia. – Nawet wtedy, aby ją dojrzeć musimy dysponować sporą lornetką, lunetą lub teleskopem – dodał dr Olech.

W okolicach 11-15 grudnia Toutatis będzie się przemieszczać się przez konstelacje Wieloryba i Ryb. 16 grudnia Toutatis przejdzie do konstelacji Byka i zacznie zbliżać się do Jowisza i Aldebarana. Prawie dokładnie pomiędzy nimi znajdzie się w okolicach 20 grudnia, świecąc wtedy niespełna dwa stopnie od Aldebarana – najjaśniejszej gwiazdy gwiazdozbioru Byka.

Oto tylko drobny wybór, wyciąg, przekrój wydarzeń

jakie miały miejsce w dniach 2-12 czerwca 2012 roku oraz w dniach 2 – 12 grudnia 2012. Po co je tutaj zebraliśmy?

Po to żeby uświadomić sobie i każdemu kto czyta ten tekst – na czym polega Wielka Zmiana. Ma ona charakter Informacyjny i Informatyczny, ma charakter Elektromagnetycznej Fali i eterycznego zjawiska z kręgu „ciemnych” materii oraz energii, to Zjawisko Nussonowe, a zarazem całkowicie wymierne, fizyczne. Zbiorowa Świadomość tworzy coraz to nowe krystaliczne, energetyczne i eteryczne połączenia i pokrywa Matkę Ziemię Kolejną Siatką Czynnych Węzłów Świadomości.  Sieć obecnych na Ziemi od miliardów lat Węzłów elektro-magnetycznych, które nazywamy Miejscami Mocy, albo Czakramami Ziemi, została w latach 90-tych XX wieku pokryta elektroniczną Siecią Informacyjną Internetu i zainaugurowano tym samy epokę Zbiorowej Świadomości. Część zasobów elektro-informatycznych wiedzy osobistej, którą magazynowaliśmy do tamtego czasu we własnym mózgu, została wyniesiona z naszej pamięci na zewnątrz – do komputerów osobistych w latach 80-tych XX wieku. Następnie z upowszechnieniem internetu i cyfryzacją zasobów Bibliotek oraz upowszechnieniem technik komunikacji multimedialnej, została w latach 90-tych udostępniona ogółowi Ludzkości. Z początkiem XXI wieku nastąpił kolejny skok – pojawiły się strony WWW i Blogi umożliwiające indywidualną komunikację światopoglądową każdej Osoby Ludzkiej, która ma dostęp do Sieci Internetu ze wszystkimi innymi osobami. Upadła także bariera językowa – w znacznym stopniu, lecz nie całkowicie.

Jednostronnie do tej pory propagowany przez media publiczne i prywatne będące w rękach Właścicieli (Panów działających w Systemie Pan – Niewolnik, Yetisyn – Leming, Bankster – Pracownik Najemny) model kultury i organizacji życia społecznego (film, drukowane książki, kolorowa prasa, dzienniki) przestał być JEDYNYM, a system blokowania INNYCH Światopoglądów i Modeli Społecznych przestał być skuteczny. Zaczęły się rozpowszechniać inne Modele Społeczne, które do tej pory marginalizowano. Nagle powstało pojęcie tzw Mainstreamu – czyli Modelu Rzekomej Większości. Teraz po mniej więcej 20 latach, których przebieg tutaj powyżej jakoś tam niezgrabnie w przybliżeniu opisaliśmy jeśli chodzi o nasze Plemię Słowiańskich Wyznawców Wiary-Wiedy Przyrod(zone)y, Model Mainstreamu  upada. Przewagę zdobywa Światopogląd tzw „Nieracjonalistów”, który w istocie jest jedynym Racjonalnym Światopoglądem i nośnym Modelem Społecznym propagującym zmianę sposobu bycia i życia oraz koegzystencję z Matką Ziemią i Jej Przyrodą. Model ten propaguje Zasadę Plemienności, propaguje miłość między Wszystkimi Ludźmi na Świecie oraz miłość i wdzięczność dla Wszechświata realizowane przez poszanowanie i cześć tejże Matki Ziemi i Matki Siedliska Ludzkiego – Przyrody-Rodżany. Propaguje wciąż niezrealizowane Marzenia Ludzi o pokoju, ładzie i szczęściu na Ziemi. Na Ziemi a nie po śmierci.

To co obserwujemy dzięki Nowej Sieci, to emanująca Zbiorowa Świadomość i emanujące Świadomości Plemienne zgromadzone wokół Modeli Społecznych, którym one hołdują, którym są skłonne poświecić swój czas, energię i zaangażowanie. Zaangażowanie nie dla zabawy i nie wirtualne, lecz realne, przeniesione ze sfery teoretycznej i sfery Myślowej Zbiorowej Świadomości (Sieci Związków Internetowych Opartych o Idee) do sfery materialnej, Sfery Czynu, Sfery Wspólnego Działania, Tworzenia Wspólnoty – prawdziwego – niewirtualnego plemienia, prawdziwych, żywych relacji międzyludzkich, prawdziwych nowych miejsc na Ziemi, Ośrodków Realizacji Programu Świadomości Nieskończonej.

To co obserwujemy jako przyspieszenie, i co niektórych z nas przeraża, jako lawina zdarzeń, jest wykładniczym postępem informatyzacji i przekazywania coraz nowych zasobów Zbiorowej Pamięci (całych Bibliotek Wiedzy Ludzkości) do zbiorowego użytku. Przekazanie tych bibliotek powoduje znów wzrost szybkości i pomnożenie prezentowanych poglądów i koncepcji i wizji Świata i wizji Ładu Świata i wizji Postulowanego Nowego Ładu Świata.  To jest Gigantyczny PROCES ROZŚWIETLENIA MROKU, TO  JEST JEDNOCZEŚNIE PROCES WYZWOLENIA WSZYSTKICH ŚWIADOMYCH JEDNOSTEK LUDZKICH SPOD RZĄDÓW JAKICHKOLWIEK DOGMATÓW I DOKTRYN – TO PRAWDZIWA WOLNOŚĆ.  Nie wszędzie na Ziemi niestety, ale w wielu jej krajach rozwiniętych Wolność Intelektualna idzie w parze z coraz większą niezależnością materialną, gdyż postęp społeczny spowodował możliwość egzystencji na „niskim” i „średnim” poziomie posiadania środków do życia, nawet ludziom bez pracy, nie posiadającym pieniędzy zarabianych w systemie Pan-Niewolnik (w systemie kreacji pustego pieniądza).

Na naszych oczach za pośrednictwem wielu inicjatyw np. Społeczności Wiary Przyrodzonej Słowian – Rodzimowierców Zielonych, powstają Systemy Niezależne, np. Bezpośredniej  Wymiany Dóbr produkowanych przez poszczególnych członków społeczności, czy wymiany usług oraz wymiany świadczenia pracy w zamian za wyprodukowane dobra. Przykłady? Np BUFOR-Z, ale także zwłaszcza inicjatywy zaopatrywania się w żywność tylko ekologiczną tylko w lokalnym środowisku znanych nam producentów. Te inicjatywy pojawiają się teraz lawinowo na świecie i są błyskawicznie przenoszone w środowiska lokalne. Dzieje się to na zasadzie tego samego mechanizmu jaki powoduje pojawienie się lawiny portali i stron internetowych poświęconych zagadnieniom, o których tutaj mówimy.

Ludzi, którzy przeszli ów Proces Oświecenia i Wyzwolenia tworzących dzisiaj Novą Społeczność – Po Wielkiej Zmianie – Społeczność Wolnych Ludzi – Społeczność Elektro-Eko-Ekumeny Polskiej i Rodzimowierczej Polski Plemiennej na Całej Ziemi, są już w tej chwili całe zastępy. Liczba ta będzie teraz lawinowo rosnąć, a społeczność Wiary Przyrodzoney Słowiańskiej będzie tworzyć coraz mocniejszy własny wewnętrzny świat – obieg kulturalny, obieg wartości i wzorców, obieg sympatii  i związków, obieg życia społecznego – Plemienną Społeczność ze wszystkimi atrybutami Organizmu Państwowego, z pełną niezależnością od Nowotworów Politycznych, jakie wciąż jeszcze obserwujemy i które z racji swego ogromu wydają się nam niezniszczalne, a będą pękać jak mydlane bańki – jeden po drugim.

Aby Wielka Zmiana zapisana na dwóch Modelach Świętowitów – tego „Śląskiego” Joanny Maciejowskiej i tego „Norweskiego” modelu Bartosza Wilczkiewicza – czyli Świętowita Wielkiej Zmiany, czyli CZYSTOŚĆ Ziemi, CZEŚĆ Ziemi i WIECZYSTOŚĆ Pokoju na Ziemio raz  Jedń, Jaśń, Jaźń mogły się przerodzić w Wieczne Życie – w tryumf Wieczności na Ziemi i w pełną indywidualność CZYSTEJ KARTY – TABULA RASA, którą każda Istota Świadoma zapełnia tylko dla siebie, Swoimi Własnymi RYTAMI, aby ta wizja mogła się  zrealizować, musimy wpierw RAZEM przejść do Modelu Świętowita Po Wielkiej Zmianie – tego „Słoweńskiego” z kwietnia 2011 roku.

Dwukrotność manifestacji prekognitu jakim są te Świętowity Czyste ma sens oczywisty. Nasza Zbiorowa Świadomość będąca częścią Indywidualnej Świadomości Każdego z Nas i jednocześnie częścią BOGA- Świadomości Nieskończonej – czyli także nas samych, ale w formie pozamaterialnej, wyzwolonej z ciała fizycznego, pokazała nam Go Jako CEL. Twierdzę tak nie tylko dlatego, że powstały one później niż ten kwietniowy z 2011 roku, ale także przez to że RzeczyIstność wyeksponowała nam go w dwóch miejscach Ziemi, poprzez dwoje twórców niezależnych w jednym i tym samym czasie. Jest to kobieta i mężczyzna, oboje są Polakami, a dzieła powstały w miejscach, które są przez swoje dzieje PRZESŁANIEM DLA CAŁEJ ZIEMI, Białego Lądu (Europy) i dla całej Słowiańskiej Wspólnoty – niezależnie od tego w jakim miejscu Świata znajdują się jej przedstawiciele.

Zasady na jakich powinniśmy organizować od teraz nasze życie indywidualne i społeczne – zostały zapisane na Słoweńskim Świętowicie – jestem o tym przekonany.

 

jp2

Encyklika papieża Jana Pawła II – Wiara i Rozum, a NOWE SŁOWO

Czas na powrót do tematu drażliwego acz koniecznego, bo wiele osób w Polsce, poprzez zaszłości dziejowe ugrzęzło w pewnym miejscu swojego duchowego rozwoju i nie potrafi uczynić kolejnego zasadniczego kroku.

Udokumentowaliśmy poprzednio źródło encykliki „Fides et ratio” i jej zakorzenienie w Wierze Przyrodzonej – Wierze Przyrody. Udokumentowaliśmy też uprzednio pogański, czyli naturalny charakter Ładu Świata (porządku) zaproponowanego przez tę encyklikę – czyli Dwa Skrzydła – Rozum i Wiara – jako narzędzia Kontemplacji Prawdy (Boga).

Ta encyklika to niejako powrót do korzeni i zgoda na funkcjonowanie ROZUMU na równych prawach z Wiarą rozumianą po kościelnemu. My rozumiemy tę zgodę szerzej – jako „rozbrojenie” Wojującej Wiary, nawracającej na jedyny słuszny pogląd – w imię zastosowania Rozumu, jako narzędzia argumentacji i wyrokowania o Stanie RzeczyIstności (Stanie Świata Materialnego i Niematerialnego – Jedności Holistycznej) w wymiarze INDYWIDUALNYM (Jednostkowym, Osobowym).

Oznacza to czerpanie pełnymi garściami z Rajskiego Drzewa, Drzewa Poznania (Drzewa Dobrego i Złego) – które jest pogańskim Drzewem Świata – Axis Mundi – Wierszbą (Zwieńczeniem Świata) wyrastającą na Wierchu Weli Virszbą-Wierzbą-Wisznią (Wirem/Wiarusem – fraktalem-materialnym Nieskończonej Świadomości) przeszywającym wszystkie poziomy Świata – Nawię, Jawię, Prawię oraz sam Rdzeń i Istotę  Świadomości – SŁAWIĘ – Źródło Źródeł – SamoŚwiadomość – Światło Świata.

Naturalny, pogański,  właściwy człowiekowi, sposób postrzegania i opisywania RzeczyIstności, który można określić jako Światopogląd Naukowy + Holistyczna Wizja Świata, jest jedynym akceptowalnym sposobem rozpoznawania świata zewnętrznego i funkcjonowania człowieka w Naturalnym Środowisku. Ten drugi człon to niezbędne uzupełnienie Światopoglądu Naukowego, aby nie skostniał i nie stał się zbiorem dogmatów – czyli kolejną RELIGIĄ, a pozostał „wiarą”, albo inaczej WIEDĄ -  czyli  skutecznym narzędziem pozwalającym badać świat Materialny i Niematerialny oraz na bazie tego badania Rozwijać Świadomość. To jest właśnie rewolucja, która się toczy – obserwowana Wielka Zmiana, proces przebudowy Zbiorowej Świadomości i budowania nowej wspólnoty i nowego porządku opartego na owej Nowej Świadomości.

Żeby Wielka Zmiana mogła się w nas i w świecie w pełni dokonać musimy jasno i prawidłowo określić charakter dotychczasowych religii. My Polacy jako przedstawiciele Cywilizacji Północy  (Wschodniej i Zachodniej) powinniśmy dobrze zrozumieć doniosłą rolę Judaizmu i Chrześcijaństwa w budowaniu dotychczasowej Cywilizacji tzw Zachodniej , która jest w zasadzie Północną (i tak ją określamy). Obie te religie spełniły swoją dziejową misję, która polegała na właściwym uporządkowaniu ludzkiego świata idei i wartości w stosunku do możliwości gospodarczo-technologicznych Cywilizacji Człowieka i jego Miejsca w Środowisku – na tym etapie Rozwoju jaki miał miejsce.

U schyłku Epoki Rzymskiej te dwie religie zespolone w judeo-chrześcijaństwo podbiły świat a z nimi podbił świat postrzymski porzadek feudalny – System Pan-Niewolnik. Było to niezbędne skoro się wydarzyło – bo dzieje się na świecie tylko to co ma Ewolucyjne Uzasadnienie – zwycięża Ład Momentu Odpowiedni do Chwili Dziejowej. To samo dzieje się teraz – Wielka Zmiana jest kresem dla wszystkich systemów filozoficznych (religijnych) uznających Ład Hierarchiczny, jako zasadę organizacyjną dla Ludzkiej Cywilizacji.

To KONIEC EPOKI PAN – NIEWOLNIK.

Chrześcijaństwo było wewnątrz-judejską rewolucją światopoglądową, a miało być rewolucją społeczną. Żydzi jednak odrzucili tę rewolucję, okrzyknęli Jezusa uzurpatorem i pozostali w systemie Pan-Niewolnik. Nie ze złej woli, lecz z dziejowej konieczności.

jezus-sennik-chrystus

Jezus głosił bezwzględną miłość, braterstwo i wybaczenie. Te same hasła przewijają się przez wszystkie późniejsze rewolucje, co pokazuje jak bardzo nadają się one – jako wciąż niespełniona idea i nadzieja ludzkości, Marzenie Ludzi – na sztandary różnorakich „przewrotów”. To rzeczywiście była nowość.

Reprezentantów, którzy wzięli tę nowość na serio i chcieli ją wprowadzać w czyn, bezwzględnie jednak wybijano i eliminowano innymi sposobami. W miejsce tego „czystego jezusowego nurtu” wprowadzano po cichu nurt niewolenia i ogłupienia, który ma korzenie w Starym Testamencie. Wczesne chrześcijaństwo głosiło Miłość i Poświęcenie dla Bliźniego – i tym rozbrojono Barbarzyński system plemienny i pokonano wszelkie inne Wiary Przyrodzone – funkcjonujące ówcześnie.

Chrześcijaństwo we wszystkich późniejszych formach – protestanckie, katolickie i w innych odmianach – islam – kompletnie zlekceważyło i „odrzuciło” naukę Jezusa, albo wypaczyło ją, doprowadzając do kultu mnichów klasztornych umartwiających się i biczujących w procesjach za winy starotestamentowe. Purytanizm katował ciało i żądze naturalne.

Wciąż walczono z Człowiekiem w człowieku.

Dlatego kiedyś napisałem na tym blogu, że chrześcijaństwo zostało bezwzględnie wykorzystane, i użyte instrumentalnie, a następnie zużyte aż do wyczerpania wewnętrznego paliwa „biblijno-nowotestamentowego” w służbie systemu Pan – Niewolnik (feudalizmu – który wciąż trwa).

Wszelkie diagnozy społeczne ogłoszone przez różnych filozofów okresu „nauki” (oświecenia, pozytywizmu i późniejsze) są błędne w diagnozie – że feudalizm się kiedykolwiek skończył. Kapitalizm jest krańcową formą feudalizmu.

Dzieje były jakie były. Chrześcijaństwo jako nośne przez ideę prezentowaną w okresie wczesnej fazy post-rzymskiej pozwoliło wprowadzić feudalizm wszędzie gdzie się pojawiało, głosząc fałszywie ideę równości przed Bogiem – ale nie na Ziemi.

Widać było to narzędzie właściwe w tej fazie rozwoju cywilizacji, kiedy plemiennemu chaosowi idei, bogów, wieców, sądów, wyroczni, wróżbitów, watażków itp, przeciwstawiono żelazną organizację opartą na wybrańcach i pomazańcach – pojedynczych osobach – ustanowionych przez papieża jako władców dla rozległych organizacji państwowych. Jednocześnie oparte było na trzymaniu ludu w ciemnocie i strachu przed „karą” – oparte to było na krzewieniu zabobonów a nie Wiedzy i Wiedy. Dlatego nie nauczono mas pisać ani czytać i nie udostępniono im bibliotek ani książek. Utrzymywano ten stan rzeczy prawie 2000 lat.

To że komuniści rozprawili się z analfabetyzmem w 20 lat pokazuje w bezwzględny sposób Zasadę Główną chrześcijaństwa: rząd dusz nad ogłupiałym tłumem, nie uczyć lecz karać odstępstwo od „wiary” czyli kanonu który określa Najwyższy Rangą Pomazaniec w Watykanie – centrali – czyli Ślepa Wiara. To że komuniści tak łatwo nauczyli ludzi pisać i czytać nie świadczy o ich wspaniałomyślności, lecz o fazie rozwoju cywilizacji, analfabetyzm stał się nieakceptowalny dla zasad organizacji gospodarki na tym stopniu rozwoju. Dalszy postęp gospodarczy wymagał wiedzy i nauki.

Widać ten proces współcześnie w Indiach, które nie przeszły „rewolucji” komunistycznej, podczas gdy Chiny go przeszły. Kto rozwija się lepiej i szybciej – oczywiście Chiny. Oświata STAŁA SIĘ PRIORYTETEM Indii po wyzwoleniu. Tam również widać pięknie oręże Kolonializmu, które stosowano w Polsce i nadal się stosuje – dezinformację i ogłupianie. Ogłupiano i Hindusów a nie uczono ich „prawdy”, zmuszano do podporządkowania się „nowej cywilizacji”.  Brytyjczycy wcale nie zmniejszyli analfabetyzmu, tylko korzystali z systemu niewolniczego i eksploatowali ten kraj. Indie okazały się, tak jak Chiny, niepodatne na przeszczep chrześcijaństwa.Nie udało się ich w związku z tym całkowicie podporządkować tzw. Zachodowi. Odwrotnie niż w Ameryce.

Wiara Przyrody – Przyrodzona była w okresie późnorzymskim także już dogmatyczna i kanoniczna, a przede wszystkim posiadała warstwę „pasożytów” – kapłanów – pośredników. Dlatego jako znana i posiadająca określone słabości, przegrała konfrontację z „nowym” – chrześcijaństwem rewolucyjnym, które potem zastąpiono judeo-chrześcijaństwem, z jego kompleksem Winy, jako centralnym punktem porządku Pan-Niewolnik (Pan Bóg – Człowiek w sensie filozoficznym).

Nie ocalała żadna doktryna ani żadne kasty kapłańskich-pośredników jedynie Wiary Przyrodzoney Słowian.

Ten stan rzeczy – SYSTEM PAN – NIEWOLNIK – bezwzględnie się kończy. To jest – między innymi – Wielka Zmiana, którą obserwujemy.

„…Jest napisane: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo, Ew. Jana 1,1. Ta podstawowa cegiełka nazywana jest Stwórcą, gdyż „Wszystko przez nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” Jan 1,2. Możemy również przeczytać, że „Bóg jest Duchem” Jan 4,24…”

Potraktujcie to co napisane tak jak na to zasługuje – To NIC ŚWIĘTEGO – PRAWDĄ jest to co w Każdym z NAS.

„…Drugi szkodliwy myślokształt ma również swoje korzenie w religii. Jest to przekonanie, że jesteśmy w jakiś sposób oddzieleni od naszego Wyższego Ja, naszej Boskości, Bóstwa lub jakkolwiek to nazwiecie. Końcowym skutkiem takiego myślokształtu jest to, że jesteśmy wypędzeni z królestwa światła i ducha przez nasze własne potępienie.

Nie ma oddzielenia pomiędzy nami a naszymi Niebiańskimi duszami, naszymi Wyższymi Ja, lub naszą Boskością . Nie potrzebujemy pośredników pomiędzy nami a naszą boską naturą. A utrzymywanie/utrwalanie tego przekonania o naszej bezwartościowości, niegodności, by otrzymać dary królestwa światła, w rzeczywistości powstrzymuje nas od otrzymywania łaski i uzdrowienia, które są naszym prawem przysługującym od urodzenia. Ten rodzaj łaski uzdrowienia z królestwa światła płynie do nas z innego aspektu nas samych, a nie od siły poza nami….”

Na koniec tej analizy Wielkiej Zmiany, Słowo o Przyrodzie.

Coś jeszcze, głównie dla tych osób odwiedzających tę stronę/blog/portal, które nie chcą przyjąć do wiadomości, iż zwierzęta mają świadomość taką samą jak ludzie i powinny mieć prawa dokładnie takie same jak ludzie.

Jest to pewien sugestywny wykład naszego pobratymca z USA Gary’ego Yurofskiego -  Takich ludzi nam potrzeba, jak najwięcej, tutaj na miejscu!!! Właśnie PSL pod nowym wodzem prze do legalizacji uboju rytualnego bydła. Argument: bo nam masa KASY ucieknie, kiedy inni dookoła będą nasze bydło wywozili  i je u siebie rytualnie tłukli.

A niech sobie tłuką i biorą na swoje sumienia tę zbrodnię i tę kasę! Chcecie takich brudnych pieniędzy? Hipokryci z PSLu! Równie dobrze możecie handlować bronią z Koreą Północną, ku naszemu „wspólnemu dobru i dobrobytowi Polski”. Nazwać takich wszami to zbyt obraźliwe dla wszy.

Inny przykład:

Pożar w opolskim zoo. Spłonęły zwierzęta

Nie udało się uratować większości płazów i gadów z pawilonu w opolskim zoo, gdzie w niedzielę późnym wieczorem wybuchł pożar.

Co się dzieje z tym ZOO – najpierw kradzież 7 małp – według scenariusza filmowego, a teraz pożar – Czy to dalszy ciąg tego samego filmu z Brucem Willisem i tego samego myślokształtu? Tamtych małp było bodajże 12.

Wracając do kwestii jedzenia mięsa lub nie. Kto chce może jeść mięso, to może być trudne odzwyczaić się, ale nie trudniejsze niż przestać palić papierosy. Jeśli już jesz, miej świadomość, iż to najwyższa ofiara i poświęcenie innej istoty żywej i świadomej. Weganizm nie zwalnia nikogo od tego sposobu myślenia. Miejmy zawsze świadomość, także zjadając marchewkę, iż to jest najwyższa ofiara. Nigdy nie rób tego NIEPOTRZEBNIE, PONAD MIARĘ, to doskonała motywacja dla trzymania rozsądnej diety a ciała w dobrym zdrowiu. 

Z DWOJGA ZŁEGO ZDROWSZE SĄ ZIARNA, ORZECHY, OWOCE I JARZYNY. Mamy WYBÓR więc piszę te końcowe słowa nie na czarno-żałobnie, ale na Zielono z Dużą Nadzieją na Przyszłość.

Marek Wójtowicz – Na koniec czasów – ku pokrzepieniu słów kilka

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 10 Grudzień 2012

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odpowiedź na pytanie: czy we Wszechświecie istnieje Życie? Brzmi… We Wszechświecie istnieje Wyłącznie Życie!

Nieustający ruch energii zasilany wolą ŹRÓDŁA-OJCA, nacechowany jest możliwościami nieograniczonego przejawu i kreacji zdarzeń. Czasoprzestrzeń, w której przebiega ŻYCIE nosi miano DZIEJE. Aktywne uczestnictwo DUCHA w DZIEJACH czyni go zdążającym ku SŁOWU. SŁOWO-WIEDZA powoduje, że DUCH staje się świadomy. Dalsze nieustanne dążenie do SŁOWA owocuje rozbłyskiem samoświadomości. DUCH rozjaśnia się i wiedziony Ścieżką JAŚNI może rozpocząć wzlot- powrót do domu ŹRÓDŁA-OJCA.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

         Wszystko co istnieje i jest dziełem Zamysłu Stworzenia jest żywe i podlega prawu konieczności rozwoju. Planety są świadomymi istotami kulistymi, słońca są świadomymi istotami, oknami- portalami dla swoich układów, galaktyki są świadomymi istotami spiralnymi posiadającymi swoje centralne słońca-okna i rdzeń. To wszystko zawiera się w świadomych istotach bąblowych zwanych kosmosami, a te z kolei tworzą Wszechświat ze swoim centralnym słońcem i rdzeniem. Cały ten Zamysł jest bytem zanurzonym w niebycie. Niebyt jest źródłem nieskończonej energii, którą nazwałem WOLĄ OJCA. Byt ma naturę fraktalną, co oznacza że cała jego struktura jest zbudowana  według tych samych zasad. I tak np. budowę ludzkiego ciała można w pełni odnieść do budowy kosmosu. Natura fraktalności bytu stwarza możliwość wszech komunikacji. Wszystko co żyje może się ze sobą komunikować! I tu dochodzimy do trzech ZASAD według których funkcjonuje Wszechświat:

-SPÓJNOŚĆ- wszystkiego ze wszystkim

- WIEDZA – SŁOWO

-WAŻNOŚĆ – cel

Dzięki spójności wszystko zmierza ku sobie po SŁOWO, w celu rozwoju świadomości- SŁAWY, co umożliwia powrót do ŹRÓDŁA.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zadaniem poszczególnych żywych istot jest wspieranie całego Stworzenia według roli jaką przypisał im Stwórca. I tak np. Planeta – oprócz własnego rozwoju- zobowiązana jest zapewnić optymalne warunki rozwoju [duchowego] wszystkim istotom, które na niej żyją. Istoty żyjące na Planecie mają obowiązek pozostawania w harmonii z jej naturą i ze sobą nawzajem. W dwunastowymiarowym strumieniu ŻYCIA warunki i zjawiska, które zapewniają istotom wszystko co potrzebne do rozwoju, noszą miano PRZYRODA. Oczywiście PRZYRODA to nie tylko istoty pierwszego drugiego i trzeciego wymiaru takie jak: minerały, rośliny, zwierzęta czy też ludzie w swoim trzeciowymiarowym przejawie [ciało]. Wiele pokory trzeba by poznać prawa przyrody i tak z niej korzystać, by dawała nam oparcie i wsparcie.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To właśnie Słowianom powierzono rolę strażników i krzewicieli Wiedy Przyrodzonej.

 

W ZAMYŚLE ŹRÓDŁA OJCA powstał CZŁOWIEK- duchowa istota przejawiająca się w dwunastu wymiarach, obdarzona MOCĄ i możliwościami których nie posiadają żadne istoty w Stworzeniu. Potem pojawili się ci którzy dołożyli wszelkich starań by CZŁOWIEK uwierzył, że jest kimś kim nie jest.

I tu się kryje wielka tajemnica!

Człowiek nigdy nie utracił swej MOCY, bo jest to niemożliwe. Jednak zwiedziony fałszywym obrazem samego siebie uznał go i tym samym użył własnej MOCY przeciwko sobie!!!

Mająca nastąpić niebawem emanacja rdzenia galaktycznego- zgodnie z zasadą wzajemnego wspierania się w rozwoju- skoryguje wszelki fałsz tej zboczonej cywilizacji. I pamiętajmy, że wszystko czego potrzeba do Wzlotu jest w NAS.

To co przyjdzie z zewnątrz to tylko sygnał aktywacyjny. To co ciągle jeszcze nazywamy ,,życiem” jest również wynikiem naszego błędnego wyobrażenia o sobie.

         Cofnij się myślami do swego dzieciństwa i zobacz czy czegoś nie zagubiłeś i …i chyba jednak zostań tam bo budzi się w tobie WIECZNE DZIECKO NIESKOŃCZONEJ ŚWIADOMOŚCI -  stamtąd łatwiej podasz Mu rękę.

Niekończąca się przygoda zwana ŻYCIEM dopiero się zaczyna…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

KOŃCA ŚWIATA NIE BĘDZIE!!!

           Lecz kto ze złotek po cukierkach

         Zbudował szopkę i zamieszkał

         I potem ,,światem” ją okrzyknął

         I DUCHA swego w nim ugrzęził

        Ten ujrzy wnet jak DRZEWO ŻYCIA

        Uschniętej zbywa się gałęzi!!!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Marek Wójtowicz

Slavic nations originate from the Danube and the Vistula Rivers and the Don, the Rzwa (Rwa/Rawa/Ra)–Volga Rivers as well as from Lake Orol (Aral)

Posted in Mitologia Słowiańska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 8 Grudzień 2012

© by Czesław Białczyński

© translation by Katarzyna Goliszek

I quote the following information with no comment. The latest work proves that I was right in ”Aurochs’s Book” („Księga Tura”) – the Slavic nations are not younger brothers of Celts, Greeks and Persians, but they are as old as them and they originate from the very heart of Europe, which they just called a Land – from the Vistula and the Danube Rivers. They did not come suddenly from nowhere, ready for confrontation with the Celts, the power of Rome and Byzantium or with the Scandinavian-Germanic nation. Nor did Slavic people multiply very fast, faster than other nations in the way rabbits multiply, just to tame and colonise nearly all Europe and half of Asia (Masia – Mazia). They were all the time in the same place in the heart of Europe and on steppes, and were known by other names of particular tribes – they were called and written about as Veneti / Venethi (Wenetowie), Scyths (Skołoci), Sarmatians (Sarmaci, Serbomazowie), Nurowie / Neurowie (according to Herodotus’s written  records), or Budynowie (from Herodotus wrote about them as Budinoi), Czarnosiermiężni (called Melanchlanoi by Herodotus), Harowie (Mountain people – from Harat: hara / góra – mountain; in the Czech language Harat means a land of mountains), Oraczowie (Herodotus called them Gelonians), also  Hyperboreans (Hiperborejczycy), or Gargareans (Gargarianie) and Amazons (Amazonki).

You will learn about their oldest times from Volume Two of Slavic Mythology – Ksiega Ruty (The Book of Rue).  You will have a possibility to read an extract from this book on THESE WEBSITES.   

This extract is aboutthe oldest times of Slavic Nations(Veneti – Wenetowie), Ists (Istowie), (Balts –Bałtowie), and Scyths (Skołoci)  who made a community throughages, probably not a state, but an area ruled by a common centre of authoritywith one system of values – Faith of Nature, also making up a common community. The area that we call Ziemica Sis was called varaibly at various moments of history: Venetia (Wenetia), Great Scythia (Wielka Scytia), Sarmatia (Sarmacja), Sistan. In fact, it was the Kingdom of Sis, Sistan – the land of Slavic nations, Ists and Scolots.

We will also present here a description of events relating to Veneti’s fight at Troy and the collapse of Troy-Widłuża –Troja-Widłuża – (Wilusa, Ilion) supported bythe wholeScolotiaandHyperboreya (Hiperboreja), and Small Masia (Mała Mazja). The collapse of Troy had a totally different causes that the ones described by Homer.

Soon, I will also publish here an extract of the Book of Rue (Ksiega Ruty) telling about the oldest history of the tribes of Mazonki and Mazons as well as Harowie –Gargareans and, first of all, Serbs with whom they established one nation of Serbomazowie.The Serbomazowie were known to Greeks as Sarmatians andMazones (Mazonki) as Amazones (Amazonki).

For the time being, let us have a close look at a relatively objective and latest view on the origin of Slavic nations below.

Hypotheses concerning the origin of the Slavic nations.

Since 1745, when Johann Christoph Jordan published his book in Vienna ”De originibus slavicis”, there have been lively discussions about the birthplace of the Slavic peoples and about when the they started to immigrate from there.

Although linguists’ concepts fundamentally differ, they usually agree with the one: Slavic languages were formed as a result of a break-up of the primary pre-Slavic language. There is not an agreed standpoint, however, as to when and where the pre-Slavic language existed and when it broke up. Basically, attitudes in this matter can be divided into two:

  1. the pre-Slavic linguistic community existed in distant times (II nd millenium BC is often mentioned here)
  2. the pre-Slavic linguistic community lasted in the times close to the occurence of Slavic nations in written antique sources, so probably even as late as about the half of the I st millenium AD.

Furthermore, most linguists presume that there had been a Balto-Slavic community before the pre-Slavic language existed.

Apart from the dispute about the chronology of linguistic changes, there is an argument concerning the location of initial places of Slavic nations. As far as this issue is concerned, two standpoints can be distinguished:

  • the indigenous concept which posits that before the stage of their migrations, the Slavic tribes inhabited the areas of central Europe, particularly the area of today’s Poland, between the Odra (Oder) and the Bug Rivers;
  • the allochthonous concept which states that before the stage of their migrations the Slavic peoples had lived in the area situated beyond central Europe; usually East Europe is regarded as their primary place.

The discussion about the indigenous and allochthonous concepts was impeded during the last 250 years on account of frequent involvement in politics and ideology. For instance, the question of indigenousness of Slavic nations on the areas of Poland had a significant meaning for the Polish during the times of annexation of their territories; in the period of arising of national socialism in Germany and in the Nazi’s times German archeologists often emphasised proof confirming the allochthonous concept, but, again, after World War II Polish researchers often emphasised archeological evidence about Slavic nations’ indigenousness and about the pre-Slavic character of so called Regained Territories. Up to the present this discussion has not become free from emotions.

Among variable detailed concepts, except for those which do not have any evidence in research data, we can mention, as an example, the following recently suggested locations of the ”pre birthplace” of the Slavic tribes:

ñ on the territory of Poland, or in Volhynia and Podole as well (the concept of archeologists: Józef Kostrzewski, Witold Hensel, Konrad Jażdżewski, or a linguist – Witold Mańczak and also  Jerzy Nalepa, a medievalist and an onomast)

* the latest anthropological research (carried out between 2002 –2004 at the University of Adam Mickiewicz) on the level of anthropological diversity of human populations inhabiting the basin of the Odra and the Vistula Rivers in the period of Roman influences and in the early Middle Ages, shows the truth of the indigenous concept. [1] The research also proved earlier presumptions made by J. Czekanowski, W. Kóčka, and A. Wierciński.

ñ In Central Poddnieprze (the concept of Kazimierz  Moszyński, or archeologists Kazimierz  Godłowski and Michał Parczewski),

ñ this theory is confirmed by the analysis of DNA (YHG3) [2]  which excludes a possibility of placing the aboriginal abode of Slavic nations on the territories of Poland and emphasises the basic role of Central Naddnieprze

ñ according to a linguist Zbigniew Gołąb 

         * aboriginal abode in the upper basin of the Don River from 1000 BC

         * stay on the central Dnieper River

         * after the Scyths’ invasion (700 BC) from the Odra as far as the                     Don

ñ according to Martynov’s concept:

         * the proto-Slavic stage in the western part of the Balkans’ territory            (XII th century BC),

         * interactions of an Italic substratum, formation of the culture of                Lusatia,

         * the pre-Slavic stage: Iranian interactions (V th century BC)

         * reaching the western border on the Odra (V th -VIII th century                BC) contacts with the Celtic nations around the areas of Wroclaw

         (III rd century BC)

         * beginnings of our era: expanding of the Slavic area as far as the              Pripiat (Prypeć) River

ñ according to Trubaczov:

         * Slavic peoples’ aboriginal  abode on the central Danube

Additionally, it is sometimes postulated that:

  • tribal groups of Sarmatian nomads (probably the tribes of  Antes, Serbs and Croatians) exercised sovereignty (e.g. by protection against other nomads and taking tribute for that) joined the Slavic nations (who were farmers, infantry) which resulted in formation of an intermingled culture whose relationships were similar to the ones between Fulbe and Hansa in Africa. The pre-Slavic language was to be, in their views, a creolised form.
  • no (recognised) Slavic peoples from before AD 400 means that they used to be one of the Baltic groups, most probably extremely southern; In ancient times, the Dnieper basin was inhabited by variable groups speaking Baltic languages  (“Borysthenes”- ”Borystenidzi” ) and their southern periphery was intermingled with Sarmatians about 300-400 AD and a new expansive ethnos known as Slavic nations was formed.

It is noticeable that different concepts have their variable historic depth. It is right to take South Europe as the oldest birthplace of the unequivocally identified ancestors of the Slavic tribes. There, in South Europe, results of the carried out research on genetic genealogy indicated by the R1a1 haplogroup of chromosome Y date back to 10.000 years. It does seem worth mentioning that these are the latest data from the XXI st century, which were unknown at all to earlier historians who could just suppose. Falsification of genetic data is practically impossible beacuse of little likelihood of random crosses of mutations in Y-DNA-.  

Also recently carried out genetic research, which are a genetic curiosity[3],giveevidence for relations between the Polish and the Hungarians. Both the Polish and the Hungarians (also the Serbo-Lusatians) have the highest frequency of the geneticindicator of R1a1 in Europe which flactuates and makes up from 5 to 60%. Furthermore, according to the research both nations have the same factor of the chromosome Y being an indication pointing that it originates from the same father and was formed about 10.000 years ago. 

Sources to the history of the Slavic peoples

One can learn about  the history of the Slavic ethnos from written, genetic, paleoanthropological, legendary, ethnographic, linguistic and archeological sources.

The oldest written sources that tell about tribes who can possibly be identified with the Slavic nations come from the I st century AD and are the works of Greek and Roman ancient historians. Namely, they mention peoples called Venedi or Venethi living, among others, on territories identified with the territory of today’s Poland. Tacitus in his work Germania mentions Venethi among dwellers of East Europe (east of the Vistula), Gaius Plinius Secundus in his work of Natural History, mentions Venedi who inhabit territories between the Baltic and the Black Sea. In the II nd century AD, Ptolemy from Alexandria in his work of Geographia mentions Venedi as those who inhabit Sarmatia, near the Gulf of Veneti (identified with the Gulf of Gdańsk) and in the east of the Vistula River.

Much later, in the middle of the VI th century AD, a Gothic historian Jordanes in his work of Getica, stated that the Slavic nations had been called Venethi before. Basing on that, many scholars have identified Venedi/Venethi with Slavic peoples and that association became the core argument for the indigenous theory.

The oldest records that can be undoubtedly linked to the Slavic nations, contain works of Gothic, Byzantine, Arabic and other historians, starting from the VI th century – among others of Jordanes, Procopius from Caesarea, Pseudo-Maurice, Theophylaktos Simokattes, Teofanes, Konstantine VII Porphyrogenitus, Ibrâhîm ibn Ya`qûb  – and considering the west – of English King Alfred, or so called Bavarian Geographer. One of the first of them, Jordanes, refers to the names of two groups of Slavic peoples: Antes and  Sclaveni or Sclavini (adding that earlier all Slavic peoples had been called Venethi). In Ptolemy’s Geographia there are some references about a nation called  Σουοβενοι (Suobenoi), living in the Volga basin and also sometimes identified with Pre-Slavic peoples.

Trywid Ślężański – 12. 12. 2012

Posted in Mitologia Słowiańska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka by bialczynski on 6 Grudzień 2012

12.12.2012 roku to ostatnia w tym roku szansa żeby posłuchać i zobaczyć Trywida . Zapraszam na to spotkanie z Wielką Zmianą

W trakcie spotkania odbędzie się także prezentacja Odczytania Nowego Zapisu Świętowita, wykonanego przez Bartosza Wilczkiewicza. Tego samego dnia opis ten zamieścimy na naszym blogu.

Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz zapraszam

Tagged with:

Z Pomorskiej Baji – nowe rysunki Marka Hapona na Mikołę (Mikołajki)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie by bialczynski on 3 Grudzień 2012

Przedstawiamy wam dzisiaj nowe, wspaniałe rysunki słowiańskie, przesłane w prezencie Mikołajkowym dla całej społeczności Rodzimowierczej w Polsce, przez Marka Hapona z USA, na Święto Mikoły/Mąda lub Moroza/Welesa – jak by nie było, tego czy tamtego, to zawsze jednak  – Wilczego Pasterza i Pasterza Dusz w Zaświatach.

® all right reserved by Marek Hapon [koniecznie kliknij i powiększ każdy rysunek]

Taniec Rękawów czyli Wzywanie Rusałek

Kto chce może obchodzić owe Święto  Obdarowania- w Tanie Mikoły-Mąda, 6 grudnia, kto woli obchodzić Obdarowanie w Tanie Mora-Moroza i Królowej Śniegu Marzanny-Śnieguroczki, ten obdarowywanie bliskich prezentami i brzozowymi rózgami może oddalić do 24 grudnia – na koniec SłońceStania, a początek Dzikich Łowów Niebiańskich na świeżo narodzone Światło Świata – Bedrik/Wedrik.

Kolonizacja ducha

Komu zaś mało podarunków i rózeg, i świętowania, niech obchodzi i jedno i drugie święto – byle nie zapomniał w obydwa z nich o odprawieniu Tanu Żurawia dla Dziadów – tego Tanu Lustrzanego, Tanu Śmierci Ciała i Odrodzenia Duszy w Zaświatach a jednocześnie Tanu Nowego Życia z Odrodzenia z Zaświatów.  Nie zapomnijcie też o Tanie dla kapryśnego Mąda-Mikuły Pana Wikłającego Kosz Waszego Losu/Kosu, Pana Plotącego Kosę (War-kosz – warkocz) Zdarzeń.

Rarog

Wreszcie nie pomińcie w Tanach tych dni, pary Władców Życia i Śmierci, Zdrowia i Choroby, Starości i Zapomnienia – Marzanny-Morany-Marmarieny (Marmary, Śnieguroczki) oraz Mora-Moroza-Mororzyka (Dziadka Mroza), bo choć tych dwoje nie dokonuje aktu Odcięcia Nieci Żywota (co przeznaczone jest Nyji) to prowadzą oni nasze ziemskie powłoki cielesne przez całe życie nieuchronnie ku UMORZENIU. Z drugiej zaś strony zasypują nas obietnicą barwnego żywota rajskiego w Wyraju, a w te święta podarkami, które symbolizują owe bogate dary duchowości Zaświatów.  Pamiętajmy też, że prócz Śmierci i Choroby oraz Starości niosą oni przede wszystkim lecznicze i odradzające żywot  zioła, a więc niosą Życie i Zdrowie oraz Zapomnienie – Umorzenie Win Naszych Bliźnich/Bliskich.

Powitanie Jaryły

Radujcie się, obdarowujcie hojnie, cieszcie się życiem, bo Życie Jest Przyjemnością, chwalcie Przodków i Bogów, czcijcie Matkę Ziemię i Jej Siostrę PRZYRODĘ, stojącą przy Opiekunie Ludzi RODZIE – A dary te odświętne niech będą znakiem darzenia na cały Nowy Rok 7521 Słowiański. 

Kwiat Paproci

Dzięki ci Marku za wspaniałe prace, które bogacą nas Wszystkich.

Marsz ku wojnie

MH SwietyBor komprŚwięty Bór

Tagged with: ,

About Pan-Germanic chauvinism and nationalism, about unceasing attempts to twist facts as well as Anglo-German manipulations of Y-DNA

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 1 Grudzień 2012

[Kolejna translacja tekstu z Czarnego Paska. Przy okazji informuję czytelników, że w listopadzie odwiedziło nasz blog ponad 121.000 czytających. Od początku roku nasze artykuły przeczytało 1.106.872 osób, w tym od 1 marca 2012 do 30 listopada tego roku ponad 150 tysięcy osób spoza Polski. Myślę, że wraz ze wzrostem liczby artykułów w języku angielskim ten stan rzeczy zmieni się jeszcze znacznie na korzyść naszego blogu, a liczba osób w innych krajach poinformowanych za jego pośrednictwem o polskiej kulturze, dziejach i Wierze Przyrody,  znacznie wzrośnie. CB]

© by Czesław Białczyński

© translation by Katarzyna Goliszek

Posted in by bialczynski on 21 st February 2012

Highly enlightened groups of people in Poland are continually telling Polish people that they are obsessively nationalist, pan-Slavic, xenophobic, chauvinistic or racist, and sometimes even fascist. I wonder what the enlightened Europeans, Europhiles, refined people from Berlin and Paris will say and how they will explain to us unrelenting Germanophile and pan-Germanophile tricks used on

Anglo-German Internet sites about the Genetic Project where a classification of races based on genetic research of male haplogroups Y-DNA is carried out. http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml

This site contains obvious forgery and is real evidence for warping the facts for the glory of the Master Race Germans. If we did something similar in Poland, the same Polish Enlightened Europeans would make us be locked in a mental asylum, or even in prison. At least, they would require the Internet censorship and closing our fascist www sites where we do apparent nazism.

Here is the mentioned Eupedia website (you have to click on and magnify it):

This chauvinistic, racist, pan-Germanic trick was used to describe races, that is the haplogroups in the headline above the same table. Here is the Y-DNA haplogroup (the male DNA chromosome indicating a race) called I1 as well as haplogroup I2 –  both of which were called here as follows:
I1 – Pre-Germanic (Nordic)

I2b – Pre-Celto-Germanic

I2a1 – Sardinian, Iberian

I2a2 – Dinaric, Danubian

It is obvious forgery because it is commonly known that I1 and I2 haplogroups belong to non-Aryan people, how so accordingly these non-Aryan people can be pre-Aryan. Germanic people regard themselves as Indoeuropeans – at least they had done so till 2010 when genetic research refuted their mythology about their HIGHER Race and their HIGHEST origin as well as their pre-proto ancient times, and as a consequence their HIGHEST contribution to the development of civilisation in the Universe (the invention of the wheel and pasta).
It is the first forgery which is to convince you that you will find Pre-Germanic or Pre-Celto-Germanic in every European country you think about. However, genetics is not good old shells or just excavations which can be freely manipulated and directed at someone’s advantage. Well, what made them place themselves in the despised by them racial mosaic –  old European people? Indeed, something happened, namely it turned out that there is no place for them among Indo-Aryan races – they are not a pure race! They are the mixture of three races, none of which can be called Germanic.

Making the things more ridiculous, they totally put themselves into the mosaic of the Race of Servants and Slaves –  Slavic people, that is haplogropu R1a where they place (I suppose with a great pain of the Germanic heart) Balto-Slavs, Indo-Iranians and … Germanic people. Of course, Germanic people are also in the R1b haplogroup. It really surprises me that they have not placed themselves in a typically Jewish haplogroup J1, or in north African – E1?! All in all, there are a great number of ”black” Germans in Germany nowadays.

Noticeably, there is a serious problem with Germanic people, that is with Germans, Scandinavians, and the English. They have been always everywhere but it really turns out that they are nowhere. This problem reminds of the one that German science imputed to the Slavs – contemporarily they were everywhere in the 2/3 of Europe and Asia, were largely dispersed in almost all countries in the world and it was impossible to explain. According to German science fabricated for fascist needs for the XXth century science about archeological cultures, there was no place for them anywhere in the past. They appeared like a devil from a box, jumping out from primitive shacks and swamps in the Vth century AD (even from the IXth century – as it was widely spread till as late as the 70s of the XXth century) and suddenly they flooded the world wonderfully multiplying as bread in Christ’s hands. Probably, if this evident forgery had been committed in a different place, it would be necessary to discuss these issues with them for the next 100 years. Because, after all, they are open, with no inferiority complex, more enlightened than Our Enlightened, they are not used to criticising each other for their nationalism and their national fobias. Fortunately, it is enough to have a look at the detailed columns below on the same page to see what the things are really like.

Let us take into account such countries as France or Romania first to have a close look at what races make up the ethnos of these countries. They are two countries of the Romance language group, situated far from each other:

France – a very bizarre, multiracial country in which a decisive prevalence, however, owns –  Y-Dna R1b which all, except for Germanic people, recognise as Celtic. There are not any Celts as a nation (only the Irish and the Welsh speak a bit of Celtic) so they can not defend themselves, but if I were in the French people’s shoes, I would protest –  their language is not even a Germanic linguistic group.
R1b is 61% here. France is filled up with the conglomerate in which the most numerous are ancient Europeans from I1 and I2 groups together – 15,5% (including I1 –  9,5%), adding to that a significant number of Y-DNA J2 –  Greek-Mezopotamian – 7%, and E1 – North-African-Balkan.

And what about Romania? In Romania where there is a mixture of four races  the decisive one in over 80% is an ancient European factor (Veneti, also called Thracians before, or Illyrians) 12 –  26%, Slavic people R1a – 18%, Celts R1b – 16% as well as Greek-Anatolians (Semites, Jewish, or Caucasian race for J1 is related to them), who are also called Greek-Mezopotamians or Caucasians J2 – 13%.

There are not any traces of the German language in either of the two countries. There are neither traces of Scandinavian, nor English there. But, with the 1/5 of Slavic people in the Romanian population, which means slightly below 20%, these are significant influences of Slavic languages. The Romanian language is certainly a Romance language, but strongly slavicised – Centum.
This example clearly demonstrates that people with haplogroup I can not be regarded either as Pre-Germanic or Pre-Celto-Germanic at all. This group has not preserved their language anywhere, although it had an influence on shaping of a new language, on its centumization beyond countries with the dominance of Slavic people. It may also turn out that this group of people has preserved the language in one country if it is their influence that prevails in Hungary.

Well, where is Pre-Celto-Germanic then? Is it likely to be R1b? There are so many of them in Germany, great numbers. Yet, it appears not to be true! R1b must be purely Celtic since other Romance countries with Romance languages and purely Celtic ones with the Celtic language arose on its basis, first and foremost Italy and Spain, where it would be hard to put German and English languages together with Latin, Italian or Spanish. There is Portugal as well. There are many of them in North Africa, too – qqq  but not German.

R1b is present in Italy in 49% and several percent of J2 and E1 as well. In Italy, the I haplogroup is hardly present. Italy is a racial mixture of mainly the Celtic race, with the Greek-Mezopotamian and North African mixture.

Spain as a culture and linguistic ethnos presents itself even worse: here the Celtic race R1b is 69%, 7% of E1 and J2, and the rest are slightly mixed.

Well, maybe Romance languages should make up a German-Romance group so as to save the honour of the German race? But will anyone believe that Latin, Italian and Spanish – to put the things simply and briefly – derive from German or Swedish? We will certainly find something from Latin in German than the other way round.

The final nail in coffin and evidence that R1b are Celts – and not any Germans at all – come from two countries being a contemporary Celtic racial and linguistic support –  Wales and Ireland: HERE RESPECTIVELY – Wales R1b: 83,5% and Ireland: 79%.

Where there is prevalence of R1a – there are Slavic languages and strangely enough Baltic languages – when R1a is linked with a strong dominance of N (Finnish-Siberian haplogroup). Well, Baltic languages rose on the basis of two mixed races – Slavic people (R1a) and Siberian-Finns (N). There is no Ugro-Finnic race because Hungarians do not have the N haplogroup almost at all at. From all accounts, there is not an old race of Balts-Aesti because according to ancient Roman chronicles they are Slavic-Finnish.

Here are the examples:

Poland: 55% R1a, 16%-R1b, 15% – I

Russia: 46% R1a, 10% I2

Belarus: 49% R1a, 10% I2

Ukraine: 43% R1a, 21%I2

Slovakia: R1a – 42%, R1b – 23%, I2 – 10%

The Czech Republic: 34% – R1a, 22% – R1b, 11% – I2. In all these countries Slavic languages are spoken.

The Balkans is a different issue where it turned out that the Slavic minority often imposes their language on Old Europeans from the I2 group.

Serbia: R1a 15%, I2 34,5% and  20,5% E1 (African), I2  are the vast majority of the population – it is interesting that there are almost no Celts here.

Croatia:42% I2 and only 29% R1a – but it is enough to speak Slavic

Bosnia: 50% I2 , 14% E1, 13,5% R1a – and it is sufficient to speak Slavic

Slovenia: 34% R1a, 23,5% R1b, 22% I 2 – the Slavic language

Macedonia: the largest group here is African E1 – 23%, apart from that almost equally R1a – 13,5%, R1b-13,5%, and slightly less I1 – 10% i I2 – 18%, and J2 – 13% – a total genetic mixture – a very interesting country where Slavic is spoken

Bulgaria: 20%I2, 20% – J2, 18% R1a, 18%R1b, 16% E1 – and yet the Slavic language

Hungary is an interesting example.

Hungary: 32,5% Slavic people (R1a), 17% Celtic people, (R1b) , 15% I2, 8%I1, J2 – 7%, E1-9,5%. there is only 1% N – Finnish-Siberian. Did the 1% impose the language on all? It would have been a phenomenon – there might be another explanation and solution. It might be Old European joining I1 and I2 features with J2, which would be 30% of the population. Then it could be clear that the Slavic language did not go through the Old European stratum. Of course, it is not true that Hungarians originate from the steppes of Asia, or we can suppose that Huns were R1a and Eurasian Avars R1a as well – so they were Slavic because the rest of Hungarians make up Old Europeans, Celtic people and North-Africans. Are the Ugro-Finns just one language group for sure?

Now, have a look at how Baltic languages arose:

Lithuania: 38% R1a and 42%N – the Baltic language (Slavic-Finnish) – additions of I are a lot smaller: 6% of both I1 as well as I2

Latvia: 40% R1a and 38% N – the Baltic language (Slavic-Finnish) – I: 6% I1 and 1% – I2

Estonia: 15 % I1, 32% R1a, 34% N (the Baltic language (Slavic-Finnish)

As a comparison – Finland where R1a was merely 7,5% , the country is made up of mainly such races as I1 – 28% and N – 58,5% – the Finnish language.

With a vast majority of R1a in a given country, there are Slavic languages and where there are a vast majority of R1b, Romance-Celtic languages. In terms of a pure genetic race Germanic people are not present with their language group anywhere. They are just absent. The birthplace of Germanic nations is Scandinavia – where the I1 race is mixed with R1a and R1b – so North Veneti – that is ancient Europeans, Slavs and Celts – from this mixture Nordic languages were formed. Later on, after moving to the continent from Scandinavia between 500 and 100 BC –ANGLO-GERMANIC (ENGLISH AND GERMAN) arose after the next intermingling with continental Celtic and Slavic people on the Elba and the Oder Rivers.

However, Eupedia sees Germans everywhere, of course, particularly where Romance and Slavic languages dominate. At the same time, Eupedia lost European natives somewhere. Eupedia gives them many variable names. However, the tables below demonstrate that they exist and are all right as belonging to the I1 and I2 haplogroups. They are not Aryans for one time and Old Europeans for another – they have always been Old Europeans, who started to inhabit this continent first.

We do not intend to postulate placing Slavic nations wherever there is I1 and I2 as Pre-Slavic. I would suggest that we let I1 and I2 be what they were.

Indeed, pre-Germanic nations are a mixture of all: a bit of Slavs, a bit of Celts (they are the vast majority among them so their language is centum, and as for grammar it is a Slavic-Celtic mixture, fewer cases than in Slavic languages and more than in Celtic ones), a bit of Old Europeans and also a bit of Semite (J2) whom Germans tried to eliminate as a race in Auschwitz.

Instead of trying to stick to the R1a and I haplogroups at any price, it is better to acknowledge that people of this race and ethnos make up an inherent part of Scandinavian-Anglo-Germanic nations. They should be proud of the fact that such a young ethnos that came into being in just 500 BC after Scandinavians arrived in the European continent and that the ethnos that arose from the mixture of Aryan and Old European races gave their language and their scientific and technological achievements as a bond and civilisational drive for the most of the civilised world of the XXIst century. A thoughtful person can not deny that Scandi-Anglo-Germanic nations have not done so.

Update 27.12.2010

Because this topic as usual evokes a furore and discussion, I enclose the table which fairly reasonably shows contribution of the Slavic haplogroup R1a in contemporary Viking, Germanic, Pomeranian, West Slavic, East Slavic, Persian, Tatar, Hindu and even Semitic or Arabic ethnoses.

Because genetic forums are already developed and discussion, data modification are being continuously done, it is worth using the links as for us historic genetics is just another issue, though really important to settle the Slavic nations’ share in archeological cultures and the past of European Neolithic Age and to determine cultural heritage of Slavic nations and our ancestors’ heritage.

Here is the table:

Click and magnify

Other links:

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=19706

http://en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_I2_(Y-DNA)#I2a1b1

http://arslanmb.org/ArmenianDNAProject/WarpedFounderTree-14.pdf

http://eurogenes.blogspot.com/ :

No Goths in Northern Russia or near the Baltic?

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?p=635630#post635630

Przeciw Cenzurze Internetu i prowokacjom Władców Polski – Obóz Narodowy RAZEM

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 30 Listopad 2012

 10 sposobów manipulacji społeczeństwem w Polsce [12.01.2012]

http://www.youtube.com/watch?v=3FCBA7hrLDI

Ponieważ w całej rozciągłości zgadzamy się, że walka o Knebel na Internet, rozpoczęta w kolejnej odsłonie prowokacją z krakowskim unabomberem przez tzw. Polskie Służby, wkracza w fazę rozwojową i finalną, a rząd zmierza do cenzury Internetu, publikujemy tutaj całą drugą stronę Gazety Polskiej Codziennie z dzisiaj tj. 30 listopada 2012 roku. Zgadzamy się w pełni z zamieszczonymi tam 4 artykułami na temat internetu oraz z tekstem Marcina Wolskiego. To jest sedno prowokacji.

gc 30 11 2012 1

gc 30 11 2012 2

 

W tej sprawie każdy Internauta powinien stać w jednej linii – w jednym froncie – niezależnie od sympatii politycznych i poglądów religijnych. Każdy patriota powinien stanąć do walki z tym szkodnictwem i postkomunistycznym, neokolonialnym zamordyzmem Właścicieli Polski. Popieramy w pełni w tej sprawie kk i polskich katolików.

Może zaistnieć jeden Obóz Narodowy – ale na pewno nie taki oparty na skompromitowanych ludziach, którzy ten obóz ROZBIJALI w przeszłości i pochodzą wiadomo skąd – ze służb  Poprzedniego Systemu PRL.  Stop III RP = PRL Bis!!!

Apel do Patriotów Katolików – Otwórzcie się na inne nurty – na Patriotów Ateistów i Patriotów innych wyznań – Idźmy RAZEM!

Winicjusz Kossakowski – What happened with Germanic peoples?

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 29 Listopad 2012

[Niniejszym inaugurujemy zapowiedziane translacje naszych artykułów na język angielski. Jak sądzę w związku z ich publikacją częstotliwość pojawiania się kolejnych artykułów na stronie wzrośnie, a okres ich obecności na Ekranie Głównym zmniejszy się prawdopodobnie do 2 dni. Artykuły w języku angielskim będą "podpinane" na stałe na Czarnym Pasku po prawej pod artykułami w języku polskim

CB]

© by Winicjusz Kossakowski

© translation by Katarzyna Goliszek

An article with this title was published by Faral. Source: Nowy Ekran. The author notes that the data to work out come from ”Distribution of European Y – chromosome DNA (Y-DNA) haplogroups by country in percentage.

The author along with scientists of Germanic origins are searching for the haplogroup of Y chromosome for peoples regarded as Germanic.

Below there are some significant quotations from Faral’s work.

Haplogroup I

HAPLOGROUP   R1a

Let us learn about the haplogroups starting from undoubtedly the most important one for us since over 50% of inhabitants of our country (Poland) as well as inhabitants of neighbouring countries own this haplogroup. The mutation occurred about 21.000 years ago on the territories of southern Russia. As far as our territories are concerned, this haplogroup is represented by the culture of lace pottery from 3300 – 2500 BC. Expansion of this haplogroup is related to domestication of the horse on the steppes of Eurasia. Those people were so expansionist that today they make up over 20% of population of such distant areas as the western part of Scandinavia or Iceland. It is worth mentioning that 80% of population belonging to the highest castes in India are owners of this haplogroup.

HAPLOGROUP R1b

To talk about this group, it is significant to mention the history of Europe from the period of AD

V – VIII. Until present that period in history has been described as expansion of Germanic tribes who pushed off the Celts onto territories of present Britain, Wales, Scotland. Nevertheless, let us compare these pieces of information with the frequency of the presence of the haplogroup R1b on those territories. Insofar as in the countries considered Germanic now (Germany, Austria, Switzerland), the R1b haplogroup is present at 40 – 50% of people, insomuch in Ireland, Scotland, Wales, western France where we talk about descendants of the Celts, this group is present at about 80% of people. This group is evidently associated with the Celts. What is noticeable, this haplogroup is younger than R1a for it appeared about 20.000 years ago in the areas of the the Caspian Sea and Central Asia.

 

 

 

HAPLOGROUP I1

Some people want to define the haplogroup I1 as pre – Germanic. The I1 haplogroup is the oldest one in Europe and it was very likely to occur at the vast majority of people from Cro – Mangan. Similarly, the oldest megalithic buildings were created by people with this haplogroup. Later on, between 10.000 and 5.000 years ago in Jutland and Scandinavia the I1 haplogroup dissected from it. At present, this group is relatively small. Practically, 30 – 40% of people in central Scandinavia and Iceland have this haplogroup. In the countries described by history as Germanic the presence of I1 is said to be about 10 – 20%. Beyond the shadow of a doubt, it is a local, Scandinavian and an old mutation of a little importance in today’s Europe and certainly they were not the Germanic peoples who could invade such advanced civilisations as the Roman Empire.

 

 

 

Haplogroup R1a1g7 – archeologic culture

SO WHERE ARE ”THESE” GERMANIC TRIBES THEN?

The way of reasoning and gained values presented above would clearly indicate that there were not migrations of Germanic tribes to Europe. The peoples that have been usually described by us as the Germanic tribes were intermingled peoples of Scandinavia I1, Slavic peoples of R1a1 and Celtic of R1b who were joined by common interests, community of dwelt territories, and, of course, a common leader who pressured them to advance to Rome.

However, let us consider opinions of the supporters of the thesis stating that Germanic tribes originate from descendants of the old European haplogroup I1 whose bearers were replaced by R1b. What arguments do they have?

Firstly  – polygamy.

A male of a higher social status had the possibility to conceive children with a greater number of women. The Indoeuropeans who brought to Europe both the domesticated horse and bronze, had to gain a higher material status over the native tribes of I1 group, which assured them that they could have more children. Secondly, as a result of fights men of local tribes died (worse armoured and less combative). Consequently, considering that there were usually more men than women in the group of invaders, this caused situations in which after invasions more newcomers’ children were born than children of the natives who survived. Thirdly, they point out that R1b bearers tend to have predisposition to conceive boys in comparison with I1. Successful spreading of the haplogroup of chromosome Y is determined by the sperm efficiency in relation to the carrying X chromosome of males with the I1 haplogroup, so the probability of conceiving a male descendant would be smaller than in the case of R1b carriers.

This standpoint supporting Scandinavia as a birthplace of Germanic nations demonstrates that I1 both regarding its possibility of passing genes on as well as considering its civilisation was recessive. As a consequence, people bearing this chromosome could not be territorially expansionary, which peoples called Germanic showed in history.

Yet, undoubtedly, the success of so called Germanic nations in terms of genetics is relatively short. All in all, a period of over 1000 years is not much. Taking that into consideration, nations regarded as Germanic in history were tribes carrying mutations of I1, R1a, R1b joined by their common interests, that is Scandinavians, Slavs and Celts with their present share in the population (20% – 20% – 40%).

 

WHO ARE THE POLISH?

In 2009 next mutations were found in the R1a1 haplogroup specifying an interesting R1a1a7 haplogroup for the Polish. Its age was evaluated at 10.700 years. Taking into consideration dispersion in populations, scientists stated that the most representatives of this group live in central and then in southern Poland. Hence, it is assumed that it was in Poland that this mutation occurred 10.700 years ago. Bearers of this mutation have been living in territories of present Poland since that time. From Poland, this mutation spread outside, among others, to the Balkans, Greece, Crete, where it is present at 2 – 3% of population. The carried out anthropological research of the cultures inhabiting Poland seems to prove this.

UGRO-FINNS

 

The N1c1 haplogroup appeared 12.000 years ago in Siberia. It was brought to Europe by a steppe people. It is the most common in Finland 58%,  in Estonia 34% and Hungary 1%. Contemporary Hungarians have the prevalent group of R1a, from 32% to 60%, so it means the Slavic mutation. One percent of Magyars dominated over Slavic people and imposed its language on them.

 

Basing on this contrariness, I would search for an answer to the question in the title of this article: ”What happened with Germanic peoples?”

 

How come the Germanic language is in central Europe? 

Well, at this point we have to forget genetics. Tadeusz Miller in his project „3 tysiące lat państwa polskiego” (”3 Thousand Years of Polish State”) placed a map of Germanic tribes’ migration with a depiction.

According to a German scientist Fressel, Germanic tribes initially inhabited Asia near Samarkand, the place from which going through Caspian steppes, the Eastern European Upland and Valday Hills they reached the Baltic. Further on, from the shores of the Gulf of Finland they got across ice to he Aland Islands and then through the Gulf of Bothnia – to the Scandinavian Peninsula, in the areas of Sigtun, Uppsala and Birka which became their new settlement place. In the VI th century BC, they tried to settle in the northern part of the Venetian Peninsula, called the Jutland Peninsula today. There, joining local Slavic tribes they began expeditions to Western Europe. They were appreciated for their war and organisational experience. Slavic dukes and legions of Rome made use of their help. At the time of the disintegration of the Roman Empire there was a revolt in the army. Some commanders took out small areas from the Empire and created their own duchy. By contrast, others, militarily stronger, took them under their own command. All in all, they together moved on to loot Rome. (”Empires and barbarians, migrations and birth of Europe” – Peter Heather).

A newly created religion, based on commonly practised Mithraism (a faction of Zarathustra religion) was to, in accordance with the Edict of Milan from AD 313, consolidate nations of the Empire in one monolith with its basic law giving power to the Caesar: ”Power comes from God”.

The Caesar made a basic mistake taking on obliging Judeans as priests in the new church. That paid back soon and the empire ceased to exist. Christians helped the rebelled mercenary army of so called brothers and friends (germanus) during their march on Rome. Rome was taken by the army consisting of 10.000 rebels. The local church hierarchy sniffed out their own interest in it – ”an authority over the whole empire but under a changed name”.

The friends and brothers got back their civil authority but ”divine power” was for Caesars of the German Nation, which took place during hastily made up rituals of coronation and ordination. The Caesar became a military arm of the New Church whose army was aimed at ”conversion” of Slavs.

It is commonly known that Etruscans were the founders of Rome and the first state on the peninsula. Recently read monuments indicate that Etruscans spoke the Slavic language and it was they who regarded Slavs living between the Vistula and the Renn Rivers as brothers and they called them so – ”germanus” in Latin. It stems from logical reasoning. This name appeared in Tacitus’s work, the only copy of which was found in Hersfeld Abbey in Germany, and from which, as some malicious say, ”The ink has not dried yet”. It was taken to Italy in 1456. In the IX th century emperor  Porfirogeneta left a message that Germans (brothers) spoke the Slavic Language.

The newly created ethnic mixture of rebelled hired hands consisting of Slavs, Scandinavians and Celtic local people, was given an honourable name ”Brothers” after Slavic allies.

 

Who were those who brought the language known in our times as German? 

I would seek their haplogroups among a few percent of mutations of contemporary Germans. It may be worth looking for a comparative genetic material in the areas of Samarkand as a German scholar Fressler suggests. Contrariness could have repeated as it was in the case of Magyars.

I expect gratefulness for the constructive prompt from contemporary Germans whom nobody wants to call brothers for their excesses in Europe. Or, rather lately – ”ours” want to call them so.

Just one more remark. In monuments discovered in Priwlitz there is a plate made of bronze with an engraved marriage certificate described with the Greek alphabet mixed with the Slavic runes. The content of the inscription is: Berofiej Barbara and an English man Soosnow Bik – Kemekeiaam (page 183 „Polskie runy przemówiły” – ”Polish runes revived”, edition from 2012). The meaning of the Slavic word Bik should be searched for in A. Bruckner’s dictionary of etymology. I associate the verb  kemekejam with a klema – a clamp used for binding. Well, it is clamping coming from a clamp. Note that an English man had a Slavic name and surname. The monument comes from the pre – Christian era, the proof of which is an eight armed cross. Did the English happen to be Slavs in those days?

This question is followed by another one. Are other people considered Germanic today Slavic in terms of their  origin and language?

By Winicjusz Kossakowski (translation by Katarzyna Goliszek)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 601 other followers