białczyński

Wielcy Polacy: Pułkownik Ryszard Kukliński [1930 - 2004] (w 10. rocznicę śmierci Pułkownika, w 75. rocznicę wybuchu II WŚ i w 25. rocznicę Wyzwolenia Polski po Zimnej Wojnie).

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 2 Wrzesień 2014

635272840933088844Ryszard Jerzy Kukliński z szablą ułańską otrzymaną w dowód wdzięczności od Narodu Polskiego

Obchodzimy w roku 2014 bardzo wiele ważnych rocznic w Polsce. Przede wszystkim jest to 75. rocznica  Wybuchu II Wojny Światowej (1939- 2014 – 1 września), 70. rocznicę Powstania Warszawskiego (1944- 2014 – sierpień), obchodzimy także 25. rocznicę Wyzwolenia Polski ze Skutków II Wojny Światowej, po zakończeniu Zimnej Wojny (1989-2014 – czerwiec). Obchodzimy też 10. rocznicę Śmierci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – jednego z Największych Polaków w dziejach naszego narodu.  Z tego tytułu prezentujemy właśnie jego sylwetkę i dzieło jakiego dokonał. 

 


13/6/1930  –  11/2/2004

„Za to, co zrobiłem, zapłaciłem najwyższą cenę, jaką może zapłacić człowiek. Nie tylko strata moich synów, ale także niesprawiedliwość i krzywdzące oceny w moim kraju bolą mnie bardzo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że dobrze wybrałem. A jeśli miałbym żyć drugi raz – zrobiłbym to samo. Wszystko, co w życiu zrobiłem – robiłem z myślą o Polsce”

Pełne kompendium wiedzy na temat Pułkownika Kuklińskiego i jego dzieła: http://www.videofact.com/mark/Kuklinski/Kukl_druga_po_main.html

 

Tutaj tylko fragmenty:

Zyciorys pulkownika Kuklinskiego
W listopadzie 1981r, gdy Ryszard Kuklinski ”zaginal” Zarzad WSW w rozkazie poszukiwan tak go scharakteryzowal:. wzrost 167 cm, twarz pociagla wlosy ciemnoblad czesane na bok, oczy niebieskie, chod kolyszacy, sylwetka pochylona lekko do przodu. Pulkownik nie byl jeszcze bezpieczny, ale byl juz poza granicami PRL. Sowieckie sluzby specjalne i zwiazane z tymi sluzbami moskiewskie namiestnictwo w Warszawie, przegralo wojne z pierwszym polskim oficerem w NATO.Jak doszlo do tej ”wojny”, w ktorej Kuklinski ryzykowal nie tylko zyciem wlasnym? Jakimi drogami wspinal sie na szczyty Historii, w ktorej stal sie ”Walenrodem” XX wieku?Urodzil sie w Warszawie w 1930 roku, jako syn Anny i Stanislawa. Jego ojciec byl robotnikiem w fabryce pilnikow w Pruszkowie, a nastepnie w Zakladach Inzynierii w Ursusie. Juz przed wybuchem wojny, a jeszcze bardziej w czasie okupacji niemieckiej, zaklady te realizowaly produkcje zbrojna. Kuklinski-senior, dzialal wowczas w organizacji konspiracyjnej Miecz i Plug. W r.1943 zostal aresztowany przez Gestapo, a po sledztwie, z wiezienia na Pawiaku wywieziony do obozu koncentracyjnego Oranienburg-Sachsenhausen. Tam zginal .Po zakonczeniu dzialan wojennych, Ryszard Kuklinski mieszkal we Wroclawiu, pracowal jako goniec w Urzedzie Miasta i uczyl sie w gimnazjum wieczorowym. W r.1947 zostal przyjety do Oficerskiej Szkoly Piechoty. Wyroznial sie jako jeden z najzdolniejszych elewow, ale przed promocja oficerska, gdy sluzby informacji wojskowej wczytaly sie w jego teczke, mial powazne klopoty polityczne, ktore mogly definitywnie przekreslic jego dalsza kariere wojskowa. Chodzilo o to, ze w swoim zyciorysie, wspominajac zameczonego w obozie ojca, wymienil nieopacznie organizacje Miecz i Plug.Ten epizod zyciorysu Ryszarda Kuklinskiego zrealizowal, na podstawie rozmowy z pulkownikiem Konstantym Staniszewskim, bedacym w r.1947 dowodca druzyny, Henryk Piecuch       w swej ksiazce “Akcje specjalne””Za jakis miesiac przyszla do nas jego teczka z rozpracowania.

 -To byla duza teczka?

Najwieksza, jaka kogokolwiek widzialem. Ogromna. Mozna ja porownac do sredniej encyklopedii. Dopisano mu w niej sporo paskudnych spraw, oczywiscie nieprawdziwych, sfabrykowanych. Wiedzialem to. Bylem przeciez jego dowodca ,spalismy przez dwa lata na jednej sali. Ale takze sprawy robiono, aby sie pokazac,wygrac wspolzawodnictwo itp.

- Co pan zrobil z teczka Kuklinskiego?

- Wrzucilem do szafy.

-Nie zameldowal pan szefowi?

- Po co? On juz o wszystkim wiedzial. Rozmawial na ten temat ze mna. Powiedzialem prawde, a przelozony mi uwierzyl. Po pewnym czasie postawilem wniosek o zniszczenie akt z rozpracowania. Szef sie zgodzil. Z prawdziwa przyjemnoscia wrzucilem teczke w ogien. Postawilem wiec drugi wniosek o wyznaczenie Kuklinskiego na stanowisko szefa sztabu batalionu w brygadzie przeciwdesantowej w Kolobrzegu. Tam byla specjalnie dobierana kadra i od opinii oficera informacji duzo zalezalo.

Mozna oczywiscie miec watpliwosci, czy plk Staniszewski mowi prawde, ale wiadomo przeciez, ze historia zna tego rodzaju opacznosciowe dla przyszlosci przypadki.

Istotne jest niewatpliwie to, ze owczesne przezycia mlodego podchorazego. ktoremu grozilo usuniecie ze szkoly oficerskiej tuz przed promocja tylko dlatego, ze organizacja,w ktorej jego ojciec dzialal przeciwko nazistom niemieckim miala polskie nastawienie narodowe i niepodleglosciowe, wywarly bardzo pozytywny wplyw na krztaltowanie patriotycznej postawy, nieufnosci do sowieckiego namiestnictwa, ostroznosci i szczegolnej czujnosci.

ciąg dalszy: http://www.videofact.com/mark/Kuklinski/zyciorys.html

Komentarz plk. Kuklinskiego 2 wrzesien 1997

„Przyjmuję decyzję o rehabilitacji z pewną ulgą, chociaż po 16 latach spędzonych na wygnaniu, gdzie moja rodzina wiele wycierpiała, jest to raczej decyzja symboliczna niż praktyczna. Dziękuję Bogu, że doczekałem tej chwili”

Kuklinski moj bohater
 

  Tak napisal w swoim pierwszym liscie do Amerykanow w sierpniu 1972 roku:

„Przepraszam za moj slaby angielski. Jestem z kraju komunistycznego. Chciałbym w tajemnicy spotkać się z oficerem (podpulkownikiem lub pulkownikiem) Armii Amerykanskiej 17, 18 lub 19 sierpnia w Amserdamie albo 20 lub 22 sierpnia w Ostend. Nie mam duzo czasu. Jestem tu w towarzystwie kolegow i oni nie moga o niczym wiedziec. Zadzwonię do Ambasady Amerykanskiej w Amsterdamie.

 P.V.

Ten oficer musi mówić po rosyjsku albo po polsku.”

Gdy zglosil sie do Amerykanow, to chcial zakladac tajna organizacje w wojsku.

Oczywiscie zakladanie tajnej organizacji w komunistycznej armii nie wchodzilo w rachube i inicjatywe pulkownika wykorzystano w sposob bardziej produktywny.

Z narazeniem wlasnego zycia pulkownik zaczal przekazywac Amerykanom najtajniejsze sekrety Ludowego Wojska Polskiego i Armii Czerwonej.

Wpadl – jak mi powiedzial – poprzez niemieckiego ksiedza-agenta w Watykanie.

Z swoja wspolprace z Amerykanami zaplacil ogromna cene. Zemsta Sowietow byla okrutna. Obaj synowie pulkownika zostali zabici zyjac juz w Ameryce.

Pomimo tego, mowil, ze gdyby mial decydowac jeszce raz, to zrobilby tak samo.

Bolalo go bardzo, ze czesc Polakow nie oceniala pozytywnie tego co robil.

„Moze kiedys zrozumieja moje motytwy”, skomentowal wyniki badan opinii publicznej w Polsce wskazujace, ze rzekomo 50 % respondentow uwazala go za dezertera lub zdrajce.

Czul gleboka potrzebe kontaktow z Polakami. Wbrew wymogom bezpieczenstwa zdecydowal sie na spotkanie z liderami pewnej organizacji etnicznej w Nowym Jorku.

Szesc miesiecy pozniej zginal jego pierwszy syn.

Bardzo dlugo czekal na wydanie ksiazki Weisera. Uwiazany kontraktem, nie mogl w tej sprawie nic zrobic tylko czekac.

Bolaly go niesprawiedliwe i krzywdzace oceny niektorych politykow wolnej i niepodleglej Polski.

Dla mnie pulkownik Kuklinski byl i na zawsze pozostanie wielkim czlowiekiem i prawdziwym bohaterem.

Mark Ruszczynski

Powyższe materiały pochodzą z  portalu: http://www.videofact.com/polska/front/vf_pl.html

http://www.videofact.com/polish.htm

Płk_Ryszard_Kukliński

Z Wikipedii

 

Ryszard Jerzy Kukliński ps. Jack Strong, Mewa (ur. 13 czerwca 1930 w Warszawie, zm. 11 lutego 2004 w Tampie) – pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, zastępca szefa Zarządu Operacyjnego Sztabu Generalnego WP (PRL), tajny współpracownik CIA.

Urodził się w rodzinie robotniczej o tradycjach katolickich i związanych z PPS. Jego ojciec Stanisław, żołnierz Miecza i Pługa, podczas II wojny światowej został aresztowany za działalność konspiracyjną i zginął w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen[1].

Ryszard Kukliński zaraz po wojnie, w wieku 15 lat, rozpoczął pracę we Wrocławiu, w Miejskiej Straży Ochrony Obiektów; jego zadaniem było pilnowanie fabryki mydła. Zachowane dokumenty wskazują także, że od 7 marca do 13 kwietnia 1946 był aresztowany jako podejrzany o napad rabunkowy[2].

Służba w ludowym Wojsku Polskim

W 1947 r. w wieku 17 lat został przyjęty do Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 1 we Wrocławiu, którą ukończył we wrześniu 1950 roku, uzyskując stopień chorążego (przed ukończeniem szkoły, w 1950 roku został z niej z nieznanych przyczyn usunięty, lecz po 2 tygodniach przywrócony)[2]. W latach 1950–1953 służył w 9 Pułku Piechoty w Pile na stanowisku dowódcy plutonu w stopniu chorążego. W 1951 r. został skierowany do Wyższej Szkoły Piechoty w Rembertowie i po jej ukończeniu został dowódcą kompanii w 9 Pułku Piechoty.

W 1953 r. został szefem sztabu 15 batalionu przeciwdesantowego w 3 Brygadzie Przeciwdesantowej w Kołobrzegu, a w roku 1954 został dowódcą 18 Batalionu Obrony Wybrzeża (skadrowany) w 3 Brygadzie Przeciwdesantowej w Kołobrzegu w stopniu kapitana. W 1956 ukończył kurs dowódców pułku przy Akademii Sztabu Generalnego. W 1957 r. służył 5 Kołobrzeskim Pułku Piechoty będącym od 1949 roku w składzie 12 Dywizji Piechoty na stanowisku dowódcy 1 batalionu w stopniu kapitana. Pod koniec 1957 r. został przeniesiony na własną prośbę do 3 Brygady Przeciwdesantowej w Kołobrzegu, a po jej przeformowaniu w 1958 był w 82 Pułku Zmechanizowanym w Kołobrzegu będącym w strukturze 8 Dywizji Zmechanizowanej.

W 1960 r., służąc w Kołobrzegu, zdał maturę i rozpoczął studia w Akademii Sztabu Generalnego WP, a po ich ukończeniu w 1963 r. został awansowany do stopnia majora. Szybko piął się po szczeblach kariery: służył jako oficer sztabowy i przygotowywał m.in. plany inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. W latach 1967–1968 służył w Międzynarodowej Komisji Kontroli i Nadzoru Układów Genewskich w Wietnamie.

Przynajmniej od 1962 Kukliński współpracował z kontrwywiadem wojskowym – Zarządem II Szefostwa Wojskowej Służby Wewnętrznej. Zdaniem niektórych badaczy istnieją przesłanki, że już wcześniej – od końca lat 40. – współpracował z Informacją Wojskową[2]. W Wietnamie, jak i podczas rejsów swoim jachtem do Europy Zachodniej, odbywanych od 1964 roku, wykonywał zadania na rzecz polskiego wywiadu[2].

Po studiach w ASG WP służył w Oddziale Szkolenia Operacyjnego Sztabu Generalnego (SG WP), następnie był szefem Oddziału Planowania Ogólnego w Zarządzie Operacyjnym i ostatecznie szefem Oddziału I – zastępcą szefa Zarządu I Operacyjnego SG WP[2]. W 1974 roku ukończył trzymiesięczny Wyższy Kurs Akademicki w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. Woroszyłowa[2].

Według samego Kuklińskiego nawiązał on współpracę z wywiadem amerykańskim CIA podczas rejsu do Europy Zachodniej w 1972 roku, wysyłając list do attaché wojskowego przy ambasadzie USA w Bonn. Do pierwszego spotkania doszło 18 sierpnia 1972 r. w Hadze[2]. Według jego relacji planował zawiązać w Wojsku Polskim spisek przeciw ZSRR, jednak CIA odwiodła go od tego, jako od działania skazanego na niepowodzenie. Zamiast tego poproszono go o przekazywanie informacji mogących zaszkodzić Związkowi Radzieckiemu. W latach 1971–1981 Kukliński przekazał na Zachód ponad 40 tys. stron dokumentów dotyczących PRL, ZSRR i Układu Warszawskiego. Dokumenty te dotyczyły między innymi planów ZSRR użycia broni nuklearnej, danych technicznych najnowszych sowieckich broni m.in. czołgu T-72 i rakiet Strzała-2, rozmieszczenia radzieckich jednostek przeciwlotniczych na terenach Polski i NRD, metod stosowanych przez Armię Czerwoną w celu uniknięcia namierzenia jej obiektów przez satelity szpiegowskie, planów wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Ucieczka na Zachód

W obliczu bezpośredniego zagrożenia dekonspiracją Kukliński wraz z żoną i dwoma synami uciekł z Polski i dotarł do Stanów Zjednoczonych – z pomocą CIA – na krótko przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 roku. Trzy lata później, 23 maja 1984 roku, został skazany zaocznie przez sąd wojskowy w Warszawie na karę śmierci[3]. Wyrok został złagodzony do 25 lat więzienia w 1990 r., a w 1995 r. wyrok uchylono i Kuklińskiemu przywrócono stopień pułkownika. Sprawę skierowano ponownie do prokuratury wojskowej i postanowieniem z 22 września 1997 śledztwo umorzono, argumentując, że Kukliński działał w stanie wyższej konieczności, przy czym uzasadnienie zostało utajnione[2].

Jego pełnomocnikiem był Józef Szaniawski, którego starania doprowadziły do rehabilitacji płk. Kuklińskiego[4]. Kukliński odwiedził Polskę w kwietniu 1998 r. Był inicjatorem powstania Pomnika Katyńskiego w Warszawie, odsłoniętego 6 maja 1998. Po rehabilitacji nadano mu m.in. honorowe obywatelstwa miast Krakowa[5] i Gdańska.

Kukliński zmarł 11 lutego 2004 w wieku 73 lat w szpitalu. Przyczyną śmierci był udar mózgu.

Urnę z prochami płk. Kuklińskiego przywiózł do Polski Józef Szaniawski[6]. 19 czerwca 2004 r. w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie spoczęły prochy płk. Kuklińskiego i jego starszego syna Waldemara, który zginął w sierpniu 1994 roku w niejasnych okolicznościach (został kilkakrotnie rozjechany przez terenowy samochód na terenie kampusu uniwersyteckiego w Phoenix na oczach świadków. Sprawców nie ujęto – w odnalezionym samochodzie nie odkryto żadnych odcisków palców[7]). Drugi syn, Bogdan Kukliński, według oficjalnej wersji zaginął bez śladu podczas morskiego rejsu w 1993 roku. W 2009 roku „Wprost” wysunęło hipotezę, że zaginięcie zostało sfingowane przez CIA w ramach programu ochrony świadków[8].

Ryszard Kukliński był mężem Joanny z domu Christ, urodzonej w Mysłowicach (1932-2013)[9][10].

W grudniu 2008 r. CIA ujawniła raporty Kuklińskiego z roku 1981 zawierające między innymi charakterystykę gen. Jaruzelskiego[11].

800px-Ryszard_Kuklinski_-_grave

Kontrowersje

Ocena postaci Ryszarda Kuklińskiego budzi kontrowersje wśród publicystów i skrajne emocje opinii publicznej w Polsce. Wśród zarzutów wymieniane jest złamanie przysięgi wojskowej i narażenie infrastruktury kraju oraz polskich sił zbrojnych na większe straty podczas ewentualnej wojny. Ale w przypadku wojny, jak mówił dokument podpisany przez Jaruzelskiego, ZSRR przejęłoby kontrolę nad wojskiem polskim, a więc i nad samym państwem polskim. Dochodziło na tym tle do incydentów, między innymi nieznani sprawcy uszkodzili w nocy z 12 na 13 grudnia 2011 r. popiersie płk. Kuklińskiego w Parku im. H. Jordana w Krakowie. Zamalowano napis „pułkownik” i dopisano pod nazwiskiem słowo „zdrajca”. Z boku pomnika namalowano napis „śmierć USA”, pomalowano też czerwoną farbą lewe ramię popiersia.

Ze względu na tajność większości dokumentacji związanej ze służbami specjalnymi, działalność Ryszarda Kuklińskiego budzi kontrowersje również u historyków. Zdaniem m.in. Pawła Wieczorkiewicza i Franciszka Puchały, istnieje możliwość, że był on w istocie podwójnym agentem, działającym na rzecz wywiadu radzieckiego GRU[2][12][13]. Na taką możliwość wskazywał również Czesław Kiszczak[12], a bezpośrednio twierdził tak były radziecki attaché wojskowy Jurij Ryliow[2]. Poinformowanie Amerykanów o planach wprowadzenia stanu wojennego, wiążącego się z odsunięciem ryzyka interwencji radzieckiej w Polsce, mogło być według tej tezy korzystne dla strony radzieckiej, chcącej uniknąć nieprzewidywalnych zachowań rządu USA[12]. Historycy ci podkreślają, że wiedza przypisywana Kuklińskiemu jest wyolbrzymiana, a zwłaszcza nie mógł on znać planów wojennych ZSRR, do których polscy oficerowie w ogóle nie mieli dostępu[2]. Zauważa się także, że Kukliński w latach 70. żył na bardzo wysokiej stopie materialnej, jak na oficera Wojska Polskiego, co nie budziło podejrzeń, a po jego ucieczce strona radziecka nie wyciągnęła żadnych konsekwencji wobec gen. Kiszczaka, odpowiedzialnego za polski wywiad[12].

Awanse

  • Naramiennik Chorazy LWP 43-52.svg chorąży – 1950
  • Naramiennik Podporucznik land.png podporucznik – 1951
  • Naramiennik Porucznik land.png porucznik – 1952
  • Naramiennik Kapitan land.png kapitan – 1955
  • Naramiennik Major land.png major – październik 1963
  • Naramiennik Podpułkownik land.png podpułkownik – czerwiec 1967
  • Naramiennik Pułkownik land.png pułkownik – 1972

Ordery i odznaczenia

  • Srebrny Krzyż Zasługi
  • Srebrny Medal „Za zasługi dla obronności kraju”
  • Srebrny Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”
  • Brązowy Medal „Za zasługi dla obronności kraju”
  • Brązowy Medal „Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny”
  • Medal Polonia Mater Nostra Est – 1998
  • Medal Zwycięstwa i Wolności
  • Medal 10-lecia Polski Ludowej
  • Krzyż Armii Krajowej

Kukliński otrzymał również wysokie odznaczenie CIA – Distinguished Intelligence Medal[14], które aż do tego momentu nadawane było wyłącznie obywatelom USA.

W 1998 roku został odznaczony Medalem Polonia Mater Nostra Est.

Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych od chwili śmierci Ryszarda Kuklińskiego zabiega o awansowanie go do stopnia generała brygady i uhonorowanie Orderem Orła Białego. Bezskutecznie zwracało się wcześniej w tej sprawie z podobnymi apelami do prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Kaczyńskiego.

O pośmiertne podniesienie rangi pułkownika Ryszarda Kuklińskiego do rangi generała zwróciła się 18 lutego 2004 roku do prezydenta RP inicjatywa polityczna „Centrum” pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Religi.

Izba Pamięci

W 2006 na warszawskiej Starówce, przy ul. Kanonii 20/22 (w pobliżu katedry św. Jana Chrzciciela) utworzono Izbę Pamięci Pułkownika Kuklińskiego[15]. 17 listopada 2010 Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o jej zamknięciu[16], jednak decyzję cofnęła i izba pamięci nadal jest otwarta[17]. Założycielem i dyrektorem Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego był Józef Szaniawski; po śmierci którego kieruje nią jego syn, Filip Frąckowiak[18].

Publikacje i filmy o płk. Kuklińskim

RKukliński

Wydawnictwo podziemne z 1987 r.

Wśród publikacji książkowych pojawiły się dotychczas następujące pozycje:

  • Andrzej Krajewski, Bohater z bliska. Zasługa dla Polski,1999.
  • Andrzej Krajewski, Zasługa dla Polski, 2014, e-book.
  • Józef Szaniawski, Pułkownik Kukliński. Misja Polska,
  • Józef Szaniawski, Samotna misja – pułkownik Kukliński i zimna wojna, 2000,
  • Józef Szaniawski, Pułkownik Kukliński – tajna misja, 2008,
  • Benjamin Weiser, Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne.
  • Maria Nurowska, Mój przyjaciel zdrajca, 2004
  • Marek Barański, Nogi Pana Boga, 2010
  • Yust Ronald, Jack Strong Vel Ryszard Kukliński nadaje, 2014
  • Franciszek Puchała, Szpieg CIA w polskim Sztabie Generalnym, 2014

Filmy:

  • Pułkownik Kukliński, film dokumentalny z 1997, reż. Andrzej Trzos-Rastawiecki;
  • Sprawa Pułkownika Kuklińskiego, film dokumentalny z 1998, reż. Jolanta Kessler, Józef Szaniawski;
  • Gry wojenne, film dokumentalny z 2008, reż. Dariusz Jabłoński. Jego premiera odbyła się w grudniu 2008 w siedzibie CIA[19];
  • Jack Strong, film fabularny z 2014, reż. Władysław Pasikowski, w rolę pułkownika Ryszarda Kuklińskiego wcielił się Marcin Dorociński.
  • Pułkownik Ryszard Kukliński: Samotny bohater, który uratował nas od zagłady

Pułkownik Ryszard Kukliński miał dostęp do najbardziej tajnych dokumentów Układu Warszawskiego. Poznał plany nuklearnej ofensywy paktu przeciwko Zachodowi. Ta wojna oznaczałaby zagładę Polski i znacznej części Europy. Przekazując te informacje Stanom Zjednoczonym, sparaliżował agresywne plany Związku Radzieckiego.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-pulkownik-ryszard-kuklinski-samotny-bohater-ktory-uratowal-n,nId,1099357#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

  • Pułkownik Ryszard Kukliński: Samotny bohater, który uratował nas od zagłady

Pułkownik Ryszard Kukliński miał dostęp do najbardziej tajnych dokumentów Układu Warszawskiego. Poznał plany nuklearnej ofensywy paktu przeciwko Zachodowi. Ta wojna oznaczałaby zagładę Polski i znacznej części Europy. Przekazując te informacje Stanom Zjednoczonym, sparaliżował agresywne plany Związku Radzieckiego.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/prl/news-pulkownik-ryszard-kuklinski-samotny-bohater-ktory-uratowal-n,nId,1099357#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Rosyjskie nieci słowiańskiej Baji 2014 (część 7)

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 31 Sierpień 2014

Nella Gienkina

ng żela i karnaŻela i Karna (Ziewuna-Dzieldzielija i Sądza)

n g atlantydaAltantyda

Nela Gienkina Za Trzecie MorzeZa Trzecie Morze

ng BiałomorzeBiałowodzie

ng brzeginiaBrzeginia Lęda (Lada/Łada)

ng jezioroJezioro Łady

ng kapisztaKapiszta

ng lelLel

ng ładaŁada

ng ŁukomorzeŁukomorze

ng nowogród Umiła w Nowogrodzie

ng rusałkiRusałki

ng swarogSwarog

ng Tri cwieta wrjemieniTrzy Światy w Czasie

ng trzygłowaTrigława (Białoboga)

ng welesWeles

Wsiewołod Iwanow – Czasy Hiperboreji (Darii)

Borej wiatr odwetu-zemstyWyspa Posejdona (Posiejduny)

wysłannik asgarduWysłannik Asgardu

W Iwanow miraże arktykiMiraże

Światło ŚwiataŚwiatło Świata

światynia kolistaKolista Świątynia Kręgów.

Stara Rusa Rus nadlatuje w skrzystej łodziRus nadlatuje Skrzystą Łodzią nad Starą Rusę

święto letniego śłońcestania 2Święto Letniego Słońcestania 1

Święto letniego słońcestaniaŚwięto Letniego Słońcestania 2

wiankiWianki

swiątynia swarogaŚwiątynia Swaroga

swiatliszcze nad jezioremŚwiatliszcze nad jeziorem

skrzysta łóź kolesnicaPozostałości po skrzystej kolesnicy

siewierzSiewierz

sen o Arce AtlantówczArka Atlantów

Rujania Rugia chram świętowita i bogini RanyRugia-Ruja- – chram bogini Rany

sergiej mnich odkrywa Białowodzie szmabalęBiałowodzie

pożegnanie atlantydyOdpłynięcie Arki

okołonas studzień lodowaty polarnyOkołonas Studziniec  Lodowaty – CZARA-DZBAN-ARA Zerywanów

okręt w krainę PosiejdunaOkręt w Krainę Posej-Dona (Wodo-Wodana-Odyna)

odwyrtOdwyrt

obrzędy jesieniObrzedy Jesieni (Jasnowita)

mokosza lub krasatinaKrasa – Krasatina

kosciej bezśmiertnyKościej Bezśmiertny -Stara Koliba,  Przed Wojną o Taje

KorzenieKorzenie

miesiąc sieczeń lutySieczeń (luty)

mamuty indryki windrykiMamuty-Indryki-Windryki

kapliczkaKapliczka

granica artaniji koło stolicy tomska nad rzką ćmą TiemnojGranica Artanji nad rzeką Ciemną

Góra Kary Wyspa Kary Morze KaryGóra Kary, Wyspa Kary, Morze Kary

gniew bogówGniew bogów

chram dziewannyChram Dziewanny

chram znicza ognia ziemi watryChram Znicza (Ognia Ziemi – Watry)

centaurzy PołkoniePołkonie (Centaurzy)

Brzeg Białego Lądu nad Białym Morzem PomorowiePomorowie – Brzeg Białego Lądu nad Białym Morzem

borowił i żarptakiBorowił, Łuna i Zorza

bogini Joga-Juga-RajaBaba Jaga-Raja (Ruja)

bog wiatruBóg Wiatru

białobóg i czarnobógBiałobóg i Czarnobóg

złoty wiek ostrow PosejodonaZłoty Wiek – Wyspa Posejdona

Kultura pucharów dzwonkowatych pod Supraślem!

Posted in nauka by bialczynski on 30 Sierpień 2014

zdjecie

Zdjęcie: arch-Muzeum-Podlaskiego-w-Białymstoku./ –

http://naszdziennik.pl/polska-kraj/93865,sensacja-pod-supraslem.html

Sensacja pod Supraślem

Czwartek, 28 sierpnia 2014 (02:00)

Relikty sprzed 4 tys. lat związane z obrzędowością Półwyspu Iberyjskiego odkryli archeolodzy koło Supraśla.

 

Na stanowisku w Dębach odkryto obiekt o charakterze obrzędowym. Z pozoru wyglądał jak palenisko, ale po rozkopaniu okazało się, że na niewielkiej głębokości znajdują się tajemnicze przedmioty. Wśród nich były m.in. fragmenty naczyń ceramicznych, bursztynowa zawieszka, krzesak do ognia i groty strzał.

– Te przedmioty zostały wytworzone i złożone tu przez społeczność tzw. kultury pucharów dzwonowatych, nazwa ta pochodzi od kształtu naczyń, którymi się posługiwali. Kultura ta wywodzi się z Półwyspu Iberyjskiego. Jej istnienie datuje się na 2,9 tys. – 2,5 tys. lat przed Chrystusem. Do Supraśla ci ludzie dotarli najpewniej nieco później, ale można postawić hipotezę, że ok. 4 tys. lat temu – mówi Dariusz Manasterski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, archeolog, który kierował pracami na stanowisku w Dębach.

– Jest to niewątpliwie odkrycie sensacyjne, które zmienia naszą wiedzę na temat zasięgu kultury pucharów dzwonowatych. Powstaje pytanie, co ci ludzie robili tak daleko od zakątków zachodniej Europy, czyli swoich rodzinnych stron. To, co znaleźliśmy, to najdalej wysunięte na wschód ślady bytności tej kultury – podkreśla archeolog.

Odkrycie jest zaskakujące i unikalne w skali Europy. Wszystkie znaleziska zostały zabezpieczone i przewiezione wczoraj do Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zostaną poddane dalszym badaniom. Archeolodzy z Muzeum Podlaskiego w Białymstoku i Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, pracujący na stanowiskach na terenie doliny rzeki Supraśl, zamierzają wrócić tu w przyszłym roku. Społeczności kultury tzw. pucharów dzwonowatych zajmowały się poszukiwaniem cennych surowców i organizowaniem szlaków komunikacyjnych, którymi można by je transportować na zachód Europy. Wśród badaczy pracujących w dolinie rzeki Supraśl powstała więc hipoteza, iż społeczność, której ślady bytności tu odnaleziono, mogła być grupą wytyczającą taki szlak transportowy. Szczególnie cenne w tym rejonie mogły być dla nich krzemienie, z których w tamtych czasach wytwarzano narzędzia i broń. Tę hipotezę potwierdzałoby odkrycie prehistorycznych kopalni krzemienia dokonane przez archeologów w 1991 r. na terenie nieodległego od Supraśla rezerwatu przyrody „Krzemianka”.

Wywodzącą się z Półwyspu Iberyjskiego kulturę tzw. pucharów dzwonowatych cechował podział społeczny na elity, warstwę średnią i niższą, co wśród kultur łowiecko-zbierackich zasiedlających te tereny już tysiące lat wcześniej nie było znane. – Kultura pochodząca z krańców dzisiejszej Europy Zachodniej przyniosła na nasze tereny podział społeczny z dominującą tzw. elitą. Jej przedstawicieli wyróżniały pewne insygnia. Wśród znalezisk, jakie odkryliśmy, jest m.in. bardzo gustowny, gładzony kamienny nóż, który musiał należeć właśnie do przedstawiciela elity – relacjonuje Manasterski.

 

więcej: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/93865,sensacja-pod-supraslem.html

 

Mój komentarz jest taki, że niekoniecznie kultura ta cokolwiek przyniosła. Taki wniosek jaki prezentuje artykuł powyższy nie jest uprawniony. Rzeczona grupa mogła tutaj dotrzeć i wymrzeć nic nikomu nie przekazując i żyjąc w głuchym lesie w izolacji od innych rozproszonych grup. Oczywiście mogła przekazać nowy model stosunków społecznych, ale nie musiała. Może jest to zbiór przedmiotów przywleczonych tutaj przez rodzimych wędrowców, lub przez zabłąkanego łowcę, który osiadł między „naszymi”. Krzemień wydobywano w Supraślu nie dla Hiszpanii ale dla lokalnych potrzeb. Obecność naczyń świadczy tylko o obecności naczyń a nie ludzi. Jeśli mam w domu niemiecką pralkę i japoński telewizor to nie świadczy że jestem Niemcem albo Japończykiem. Tak samo te garnki świadczą o wymianie handlowej ale nie o obecności konkretnych ludzi. Sugerowanie, że ognisko z żertwą obrzędową musi mieć hiszpańskie pochodzenie jest absurdem. Pamiętajmy, że w tym czasie (4000 lat temu) istniała nad Wisłą i Odrą wysoko rozwinięta własna kultura prasłowiańska. W jednym zdaniu czytamy, że w Polsce znaleziono trzy prostowniki do łuków tego typu a w innym, że w ogóle tylko kilka w całej Europie. Więc są charakterystyczne dla kultury „polskiej”, „europejskiej” czy dla „hiszpańskiej”? A może nie są w ogóle charakterystyczne dla kultury pucharów dzwonkowatych? Dowiedzieliśmy się jak na razie jedynie, że istniał handel wymienny, a może i wędrowały pojedyncze grupy ludzi i osiedlały się gdzie chciały, jedni pomiędzy drugimi. Czekamy na zbadanie szkieletów metodą genetyczną, DNA na haplogrupy.

Tabaszowa 2

Posted in przyroda by bialczynski on 29 Sierpień 2014

 

DSC00894

DSC00873

 

DSC00875

 

DSC00894

 

DSC00880

 

DSC00881

DSC00882

DSC00883

DSC00884

DSC00885

DSC00886

DSC00887

 

 

DSC00888

DSC00889

DSC00891

DSC00892

DSC00893

 

 

Tagged with:

Tajemnica Księgi Welesa – tekst i przekład księgi z rosyjskiego Witold Jabłoński.

Posted in Mitologia Słowiańska by bialczynski on 28 Sierpień 2014

zachęcam miłośników tej tematyki do przeczytania nowego artykułu Witolda Jabłońskiego z jego przekładem Księgi Welesa (z rosyjskiego): http://www.smakizpolski.com.pl/tajemnica-ksiegi-welesa/

U nas fragment:

Tajemnica Księgi Welesa

Opublikowano 27 sierpnia 2014, przez Smaki z Polski w kategorii Felietony i reportaże, Słowianie

Odkrywcy zaginionej Księgi

W roku 1919, w samym środku zawieruchy rosyjskiej wojny domowej, oficer białogwardzista armii Denikina, pułkownik artylerii Ali Fiodor Izenbek (1890 – 1941), prywatnie malarz i rysownik, amatorsko interesujący się archeologią, trafił do zburzonego dworu rodziny Zadońskich w miejscowości Wielikij Burłuk w guberni kurskiej, w okolicach miasteczka Wołczansk na wschód od Charkowa. W splądrowanej bibliotece zwróciły jego uwagę leżące na podłodze dziwne, związane w pakiety deseczki zapisane nieznanym pismem. Wyglądały na bardzo stare, niektóre były częściowo spróchniałe lub old-2079_640stoczone przez szkodniki. Oficer uznał je za cenne i rozkazał towarzyszącemu żołnierzowi zebrać je i spakować do torby.

Kilka miesięcy później Biała Gwardia poniosła klęskę. Pułkownik Izenbek wraz z innymi ocalałymi ewakuował się do Stambułu, by stamtąd trafić do Brukseli. Jak wielu skrachowanym rosyjskim emigrantom nie wiodło mu się najlepiej: zarabiał na życie projektowaniem wzorów dla fabryki dywanów, pogrążając się jednocześnie we frustracji i alkoholizmie. Starannie przechowywał zagadkowe znalezisko, lecz nie był w stanie odczytać tabliczek, nie mogąc odcyfrować alfabetu ani języka, w jakim zostały spisane. Próbował sprzedać je miejscowemu muzeum, lecz nie wzbudziły tamże zainteresowania.

Wówczas (1925 r.) pojawił się na jego drodze podobny życiowy rozbitek, inżynier chemii Jurij Mirolubow (1892 – 1970), amatorski badacz folkloru i wierzeń słowiańskich o literackich ambicjach. Stwierdził, że tajemnicze deseczki są zabytkiem staroruskiego piśmiennictwa i rozpoczął studia nad nimi. Przez następnych czternaście lat przepisywał tekst z tabliczek na papier, usiłując go jednocześnie odczytać. Litery okazały się krzyżówką cyrylicy ze skandynawskimi runami, pisanymi jednak nietypowo pod łączącą je kreską, co upodabniało je do pisma indyjskiego. Język był starosłowiański, zawierał wszakże liczne niekonsekwencje dotyczące pisowni i gramatyki, a także słowa nieistniejące tysiąc lat temu w żadnym ruskim zabytku, przypominające za to polskie lub czeskie. Niezrażony owymi trudnościami Mirolubow pieczołowicie rekonstruował tekst przekładając na współczesny rosyjski. Sfotografował także ponoć wszystkie deseczki, niestety zachowało się tylko jedno zdjęcie ręcznego odrysu.

W trakcie badań Izenbek wykazywał ogromną, niemal paranoiczną, ostrożność, nie pozwalając wynieść tabliczek z domu aż do swojej śmierci w 1941 r. Jego zbiory odziedziczył Mirolubow, lecz nie było wśród nich deszczułek. Ponieważ tajemnicze zniknięcie dokonało się pod okupacją hitlerowską, pojawiły się po wojnie fantastyczne domysły, jakoby przechwyciło je Ahnenerbe, tajne archiwum historyczne SS, zajmujące się poszukiwaniem rozmaitych starożytnych artefaktów przede wszystkim w krajach okupowanych, ale także na całym świecie, o czym doskonale wie każdy dzieciak, który oglądał Poszukiwaczy zaginionej arki. O wykradzenie podejrzewano również NKWD lub wywiad brytyjski. Tak czy owak oryginalne deseczki zaginęły i nikt ich odtąd nie widział.

 

cd: http://www.smakizpolski.com.pl/tajemnica-ksiegi-welesa/

Polska – Ukraina, Stanisławów, Piastun – część 2 (Tagen TV)

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 27 Sierpień 2014

Maciej Miechowita (1457 – 1523) – Strażnik Wiary Słowian, astrolog, alchemik, mag, medyk

Posted in Polska, Wiara Przyrody by bialczynski on 26 Sierpień 2014

240px-Maciej_Miechowita

Maciej Miechowita, także Maciej z Miechowa i Matthias de Miechow, właściwie Maciej Karpiga (ur. 1457, zm. 8 września 1523) – polski lekarz, pisarz medyczny, historyk, geograf, profesor Akademii Krakowskiej, ksiądz kanonik krakowski, alchemik i astrolog, w 1523 radny miasta Krakowa.

Urodził się w rodzinie chłopskiej jako Maciej Karpiga. Po studiach na Akademii Krakowskiej, które ukończył w 1483 r., kontynuował nauki medyczne w Pradze i Włoszech. Po powrocie do kraju został w 1500 r. wykładowcą i profesorem Akademii krakowskiej, której był ośmiokrotnym rektorem. Miechowita oprócz medycyny zajmował się także alchemią i astrologią, wspomagając finansowo i reformując katedrę astronomii, której przekazał swą kolekcję ksiąg astrologicznych (zawierającą dzieła m.in. Anaritusa, Al-Kindiego, Euklidesa, Ptolemeusza i Marcina Króla)6.

1280px-Maciej_Miechowita_Memorial,_7_Kopernika_street,_Krakow,_PolandPomnik Macieja Miechowity – pomnik znajdujący się w Krakowie w Dzielnicy I Stare Miasto przy ul. Kopernika 7, na skwerku przed budynkiem Katedry Historii Medycyny Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pomnikiem tym uczczono pamięć Macieja Karpigi znanego także jako Maciej z Miechowa lub Miechowita, którego postać nierozerwalnie złączona jest z początkami polskiej medycyny. 

Skończył szkołę parafialną w Miechowie, następnie studiował na Akademii Krakowskiej, w 1479 uzyskał tytuł magistra. Rektor szkoły katedralnej, od śmierci Jana Długosza do 1483. W latach 1483–1485 pogłębiał studia medyczne za granicą, prawdopodobnie we Włoszech (Bolonia, Padwa i Florencja), gdzie uzyskał tytuł doktora in medicina filosofia.

Po powrocie do kraju rozpoczął praktykę medyczną a także ok. 1500 został wykładowcą i profesorem Akademii Krakowskiej, gdzie ufundował m.in. drugą katedrę medycyny. Na Akademii Krakowskiej 8-krotnie sprawował funkcję rektora (1501–1519), dwukrotnie wybierany był podkanclerzem Akademii, przynajmniej raz był dziekanem wydziału medycyny. W Krakowie był lekarzem nadwornym Zygmunta I Starego. Był jednym z najsławniejszych astrologów krakowskich. Miechowita był także fundatorem szkół parafialnych, szpitali, kaplic, kościołów.

Maciej_Miechowita_Polskie_wypisanie_1535

Tractatus de duabus Sarmatiis Asiana et Europiana et de contentis in eis (Traktat o dwóch Sarmacjach, azjatyckiej i europejskiej, i o tym, co się w nich znajduje) jest uznawany za pierwszą renesansową pozycję opisującą w duchu naukowym geografię i etnografię wschodniej Europy. Zostało napisane (1517, 6 wydań do r. 1582, pierwsze polskie dzieło etnograficzne, przekład polski Andrzeja Glabera z Kobylina 1535, 3. wyd. 1545, przekład niem. 1518 i 1534, włoski 1561, 3. wyd. 1584). W dziele tym Miechowita m.in. polemizuje z Ptolemeuszem, kwestionując istnienie w tym rejonie mitycznych gór Hiperborejskich i Ryfejskich. Zaprzecza także, wbrew przyjętym opiniom średniowiecznych i współczesnych mu pisarzy, istnieniu źródeł głównych rzek w pasmach górskich, upatrując ich początki w równinach. Pozycja ta była najczęściej tłumaczoną i drukowaną za granicą z dzieł Miechowity, i przyczyniła się także do popularyzacji tam mitu o polskiej szlachcie jako potomkach Sarmatów (Sarmatyzm).

Wśród jego innych dzieł poczytne miejsce zajmuje też Chronica Polonorum (Kronika Polska), pierwsze drukowane dzieje Polski, obejmujące czasy najwcześniejsze do r. 1506, będące podsumowaniem wieloletnich badań Miechowity nad historią i geografią ziem polskich. Dzieło: „Chronica Polonorum” (1519, II. wyd. zmienione 1521 po konfiskacie pierwszego, pierwsza drukiem ogłoszona historia Polski, doprowadzona do r. 1506, częściowy przekład polski Stanisława Chwalczewskiego, pisany 1549, wydany pod nazwiskiem tłumacza 1829, przekład włoski 1562). Kronika zawiera także dużo informacji z zakresu historii kultury, medycyny, etnografii, historii obyczaju i szybko zyskała sobie rozgłos zarówno w Koronie, jak i na Litwie. Po raz pierwszy kronika została wydana w 1519 roku pierwszy nakład skonfiskowano, ponownie wydana w 1521 roku po ocenzurowaniu. Usunięto min. negatywne oceny rządów Aleksandra Jagiellończyka, złagodzono opis klęski wyprawy mołdawskiej Olbrachta i zminimalizowano rolę, jaką w tej wyprawie pełnił Zygmunt Stary, oraz przypisano kniaziowi Glińskiemu próbę otrucia króla Aleksandra. Podniesiono także przy wielu okazjach rolę prymasa Jana Łaskiego, co sugeruje, że to właśnie on zaaranżował cenzurę kroniki.

Maciej z Miechowa jest także autorem pierwszej polskiej drukowanej książki medycznej nt. epidemii, napisanej w związku z szerzącą się zarazą dżumy (Contra saevam pestem regimen). W 1522 wydał pierwszy polski poradnik medyczny, w którym zawarł m.in. wskazania dotyczące leczenia chorób zębów i jamy ustnej. (Conservatio sanitatis).

Nie wszystkie jego teksty zostały wydane drukiem, m.in.: Consilium dla Spytka z Melsztyna – porada lekarska, dwie biografie biskupów krakowskich, życiorys Św. Jana Kantego, Traktat o zasadach śpiewu kościelnego z r. 1483, recepty alchemiczne, horoskop szkoły św. Anny i wreszcie Testament (1514), który jest bogatym źródłem informacji na temat życia Miechowity, jego legatów i fundacji, a także jego prywatnej biblioteki.
Maciej z Miechowa to obecnie, obok Łukasza z Wielkiego Koźmina i Jana Długosza, jeden z najczęściej cytowanych autorów wzmianek o bóstwach jakie czcić mieli dawni Polacy. Jego relacja zawarta w Kronice Polskiej, a w zasadniczej części zgodna ze źródłami wcześniejszymi, we fragmencie poświęconym bóstwu Łada staje się jednak polemiczna do przekazu Jana Długosza. Miechowita, odwołując się do interpretatio Graeca, zaznacza, że Łada to w istocie nie bóg, a wedle słowa żywego bogini i matka dioskurycznych bliźniaków – Lela i Polela. Współcześnie, po odrzuceniu hiperkrytycznej postawy Aleksandra Brücknera, przekaz ten uznali za wiarygodny między innymi Aleksander Gieysztor[1] i Andrzej Kempiński[2] przy okazji wskazując na zbieżność do połabskiego posągu bliźniąt odkrytego na wyspie Fischerinsel. Następnie, już w odniesieniu do bóstwa Łada, tacy badacze jak Marek Derwich i Marek Cetwiński[3] wskazują na możliwe istnienie pary bóstw, męskiego Łado i żeńskiej Łady (por. Indra i Indrani, Frejr i Freja itp.). Wtedy polemika Miechowity byłaby swego rodzaju uzupełnieniem przekazu Jana Długosza. Jak pisze Maciej z Miechowa w Kronice Polskiej:

„Iouem uulgari sermone Iessam nuncupabant [Jowisza mienili w swoim języku Jessą] Martem apellarunt Ledam [Marsa nazywali Ledą] Plutonem uocauerunt Nya [Plutona nazywali Niją] Venerem dixerunt Dzidzililya [Wenerę nazywali Dzidzililią] Dianam nuncupabant Dzeuiana [Dianę mienili Dziewianą] Cererem uocarunt Marzana [Cererę nazywali Marzaną] Adorabant Pogoda, quod sonat temperies [czcili Pogodę] Adorabant spiraculum, siue flatum tenuis aurae, per spicas frugum, et folia arborum silibantem, atque cum sibilo transientem. Vocantes numen eius Pogwisd [Czcili poświst albo łagodny powiew wiatru, szeleszczący w kłosach i liściach, i przechodzący w gwizd, zwąc bóstwo jego Pogwizdem] Adorabant Ledam matrem Castoris et Pollucis, Geminos que ab uno ouo natos Castorem et Pollucem, quod auditur in hodiernam diem, a cantatibus uetustissima carmina: Lada Lada, Ileli, Ileli, Poleli cum plausu et crepitu manuum. Ladam (ut ausim ex uiuae uocis oraculo dicere) Ledam uocantes, non Martem, Castorem Leli, Pollucem Poleli [Czcili Ledę, matkę Kastora i Polluksa, i bliźnięta zrodzone z jednego jaja, Kastora i Polluksa, co się słyszy po dziś dzień u śpiewających najdawniejsze pieśni 'Łada, Łada, Ileli, Ileli, Poleli' z klaskaniem i biciem w ręce. Ładą nazywając (jak śmiem twierdzić według świadectwa słowa żywego) Ledę, a nie Marsa, Kastora - Leli, Polluksa - Poleli] Ego in puericia mea uidi tria idola de praedictis in parte contracta, circa ambitum monasterii sanctae Trinitatis iacentia Graccouiae. Iamdudum sublata [Sam w dzieciństwie widziałem trzy z takich bałwanów, częściowo potłuczone, leżące niedaleko obejścia kościoła świętej Trójcy w Krakowie, dawno już zebrane].”[4]

 

  • Kronika Polska (Mathiae de Mechovia Chronica Polonorum)
  • Maciej z Miechowa, Opis Sarmacji Azjatyckiej i Europejskiej oraz tego, co się w nich znajduje, z języka łacińskiego przeł. i komentarzem opatrzył Tadeusz Bieńkowski, wstęp Henryk Barycz, posłowie Waldemar Voisé, z serii: „Źródła do dziejów Nauki i Techniki” t. XIV, Ossolineum 1972.

 

 

Wprowadzony przez niego program nauczania astrologii opierał się na pracach Ptolemeusza oraz średniowiecznych autorach arabskich, w tym dziełach Gebera oraz Alcabitiusa7. Miechowita pozostawał w bliskim kontakcie z astrologami krakowskimi, samej zaś dziedzinie przypisywał znaczenie wróżbiarskie, co przebija się także w jego słynnym dziele „Tractatus de duabus Sarmatiis, Asiana et Europeana” („Opis Sarmacji azjatyckiej i europejskiej”), które dało podstawy do rozwoju mitu o sarmackim pochodzeniu szlachty polskiej.

Niesamowite zagadki: 150 metrowy posąg kobiety w Mali, czy naturalny utwór skalny?!

Posted in nauka, sztuka by bialczynski on 25 Sierpień 2014

Dame_de_Maali,_Mount_LouraKlaus Dona twierdzi stawiając na szali swoje nazwisko, autorytet i wiarygodność, że na granicy Mali i Gwinei znajduje się wyrzeźbiony w skale posąg kobiety czy też jej popiersie o gigantycznych rozmiarach , datowane  na co najmniej 12.000 lat wstecz.

 

Klaus_Dona_2_html_m15293afdGwinea, Afryka Zachodnia  – utwór skalny czy rzeźba starożytna?

Ta skała to granit, a rzeźba lub utwór skalny ma kształt popiersia. Rozmiar posągu od czubka głowy do połowy tułowia to dokładnie 150 metrów. Jeśli uznamy iż jest to dzieło czyichś rąk i technologii to pojawia się wielki problem i kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt pytań, na które rzeczywiście nie widać sensownej odpowiedzi. Popiersie jest podobno datowane na 10 do 12.000 lat wstecz. Nie jestem specjalistą od datowania takich kamiennych obelisków, czy też tworów skalnych, więc na razie zakładam, że to datowanie ma jakieś zakotwiczenie w metodach naukowych.  Podobno popiersie badał i fotografował włoski geolog Angelo Pitoni, którego tytułuje się profesorem (nie znalazłem uniwersytetu z jakiego pochodzi, ani potwierdzenia że ma tytuł profesora), a odkrycie nastąpiło w roku 1997. On też datował płaskorzeźbę/popiersie na podstawie jakichś badań ziemi u podstawy tej góry. Nie znalazłem informacji jakiego rodzaju badania ziemi pozwoliły mu datować kamienną rzeźbę, czy też utwór skalny.

 

Klaus Dona zasypuje nas podobnymi rewelacjami. Czy one jednak rzeczywiście znajdują potwierdzenie w twardych faktach? Mamy okazję się przekonać. Jeśli uwierzymy panom A. Pitoniemu i powtarzającemu jego rewelacje Kalusowi Donie to mamy nie lada problem.

Wykluczając naturalne pochodzenie tego fenomenu stajemy przed pytaniem: Kto byłby w stanie zrobić taki wielki kamienny monument 12 tysięcy lat temu? Nie jestem pewien czy byłoby to możliwe nawet dzisiaj na początku XXI wieku, a jeśli nawet tak to kosztować by musiało furę grosza.

Jeśli spojrzeć na zbliżenie twarzy, można stwierdzić, że kobieta nie ma rysów europejskich. Ktoś powie nic dziwnego, jesteśmy w Afryce. Zgoda, ale tutaj w koło brak śladów jakiejkolwiek starej cywilizacji. 12.000 lat temu panowała w Europie i Azji epoka brązu, a twarz kobiety nie jest też twarzą o rysach afrykańskich. Jakimi narzędziami wykonano i w jakim celu na tym pustkowiu umieszczono rzeźbę w skale. Rzeźba kojarzy się ze sztuką Południowej Ameryki lub kulturą Azji. Jednak w jednym i drugim wypadku stoimy przed pytaniem jakim cudem wykuto w skale ten monument?  To jest jeszcze mniej prawdopodobne niż zbudowanie przez pierwszych rolników Świątyni Pępka na Gobekli Tepe. Czy to jest sztuka starożytnej Atlantydy? Albo artefakt z wcześniejszej zaginionej kultury?

1365556024_merveilles_02l

Podobno w Sierra Leone w kopalniach diamentowych, dla których był zatrudniony Angelo Pitoni, robotnicy przekazują plemienne legendy  (z plemienia Fulah), według których bóg rozeźlony na anioły zaklął je w kamień i rzucił na ziemię. Bóg uformował tę skałę z Kamiennego Nieba i Lśniących Gwiazd. Skała ma nienaturalnie niebieski kolor właśnie dlatego, iż jest częścią Kamiennego Nieba. 

Opowiada się o jakichś badaniach przeprowadzonych w Wiedniu, które miałyby potwierdzać, że jest to nienaturalny kamień, nie granit lecz stiuk.

dame2

Oto inne, bardziej przewodnikowe, turystyczne informacje o Pani  Mali z Góry Lour.

Ta góra ma 1500 metrów, to znaczy jej wierzchołek znajduje się na wysokości 1500 metrów nad poziomem morza.  Przypomina ona rzeźbę popiersia kobiety jest jednak arcydziełem natury. Ten niezwykły obraz pięknej kobiecej twarzy i figury został wyrzeźbiony w skale przez erozję wietrzną w ciągu wieków. Według legendy, Lady Mali oszukała męża w piątek, w dzień święty, i Bóg ukarał ją zaklinając w kamienny posąg-górę. 

Faktycznie jeśli przyjrzymy się innym fotografiom góry zauważymy, ze ma ona charakter naturalny, lub została co najmniej niedokończona. Czy jednak granit – jeśli to nie kłamstwo iż jest to skała granitowa – wietrzeje w taki sposób?

images

Na innych fotografiach zauważymy też że skała wcale nie ma niebieskiego koloru.

według Wikipedii – Góra nazywa się Loura

 

3 (37)Na tej fotografii widać wyraźnie, że tzw. „rzeźba” to przypadkowe płyty skalne o różnych kątach ułożenia.

Mount Loura, alt. 1515 m (Fello Loura in the Pular language) is the northernmost point and highest peak in the Fouta Djallon in northern Guinea. It is 7 km from the prefecture of Mali (also Mali-ville or Mali-Centre). It is part of a complex of mountains called the Massif de Tamgue, which rises to steep cliffs on three sides, and provides views into Senegal and Mali.

 

Monte Loura en Guinea

 

Gdzie indziej czytamy znowu że pan Pitoni wysłał kamienie z Góry Loura do Instytutu Nauk Przyrodniczych w Genewie i Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie oraz że otrzymał stamtąd odpowiedź, iż przesłany materiał jest sztucznym kamieniem – rodzajem stiuku, wykonanym w dalekiej starożytności. Zatem w legendzie z plemienia Fulah byłoby ziarno prawdy – kamień ma boskie, niebiańskie wręcz pochodzenie, ponieważ na pewno nie jest wytworem ludzkiej cywilizacji – w każdym razie nie tej, o której wiemy. Czy może to być zatem artefakt pochodzący z Cywilizacji Cyklopów albo Anunakich, czy też z okresu Słowiańskiej Atlantydy (bo innej, morskiej Atlantydy, po opracowaniu tematu przez T. Marskiego w Księdze Popiołów – ja osobiście raczej nie uznaję), czy też może cywilizacji Południowej Atlantydy, czyli Mu? Może, jeżeli w ogóle badanie kamienia w instytutach Rzymu, Genewy czy Wiednia miało kiedykolwiek miejsce, a także jeśli taki wynik o jakim się pisze w internecie, rzeczywiście zostałby przez te instytuty oficjalnie potwierdzony.

 

Zawsze można też przecież wykonać kolejne badanie kamienia pochodzącego z tej skały. Jak by nie było, jest to fajna ciekawostka na ostatnie dni wakacji.

 

Istotne uzupełnienie (27 sierpnia 2014) – nadesłał Stanislav

 

Angelo Pitoni

Vi sono nella storia moderna degli esploratori che hanno scoperto cose sensazionali, ma spesso vengono dimenticati poiché ci si ricorda solo delle loro scoperte. Vi sono addirittura casi di esploratori che hanno scoperto cose sensazionali e ci si dimentica sia di loro che delle loro scoperte.
È senza dubbio il caso del professor Angelo Pitoni, un esploratore che ha scoperto oggetti che teoricamente non dovrebbero esistere, e proprio per questo motivo non se ne parla molto, nonostante tali scoperte si possono sia vedere che toccare.
Il professor Angelo Pitoni è una persona fuori dal comune, e descrivere la sua vita è davvero un impresa titanica. In breve si può dire che egli è un geologo della FAO, botanico, scopritore di miniere di smeraldi, esperto in pietre rare, esploratore di luoghi remoti e scopritore di reperti archeologici unici. E prima di essere tutto ciò, Pitoni è stato anche medaglia d’oro della resistenza e commando delle Special Force inglesi e dell’Oss americano (antenato della CIA).
Pitoni nella sua vita di esploratore ha fatto innumerevoli scoperte di “piccola” importanza, che vanno da statuette antichissime ad una città Maya. Ma egli ha anche scoperto alcune cose di un importanza notevole come la Sky Stone e la Dama del Mali.

La Skystone


Nel 1990 Angeli Pitoni ha scoperto in Sierra Leone (Africa occidentale) l’esistenza di una anomala pietra azzurra che egli ha poi portato ad analizzare presso diversi laboratori nel mondo. Gli esami effettuati ai laboratori dell’università di Ginevra, della Sapienza di Roma, di Utrecht, di Tokyo e di Freiberg affermano tutti la stessa cosa, cioè che la pietra azzurra ”non esiste” perché non è neanche simile a qualsiasi tipo di roccia conosciuta in natura. Di conseguenza deve trattarsi di una pietra artificiale.
Poiché tale pietra è di colore azzurro con sottili venature bianche, essa è stata chiamata „Skystone”, cioè pietra del cielo.
La sua composizione è risultata essere oltre il 77% di ossigeno, e il rimanente per la gran parte essere carbonio, silicio, calcio, sodio. La composizione della Skystone la rende simile a quella di una specie di cemento o di stucco, e sembra che sia stata colorata artificialmente.
Gli indigeni del luogo della scoperta già conoscevano tale pietra, poiché a volta essa saltava fuori quando scavavano buche nel terreno. E a volte tale pietra circolava anche fuori dalla Sierra Leone, dato che la stessa pietra fu rinvenuta anni prima in un mercato del Marocco, fu chiamata “Kryptonite” e fu analizzata a Londra ottenendo gli stessi risultati, finendo però per essere dimenticata come avviene per tutti i reperti archeologici che non trovano spiegazione.
Un ulteriore mistero è che questa pietra risulta trovarsi sempre in strati del terreno risalenti ad almeno circa dodicimila anni fa, cosa abbastanza strana visto che la Skystone è certamente stata prodotta da una civiltà molto evoluta ma ufficialmente non esistevano civiltà evolute in quelle epoche.

I Nomoli

Sempre in Sierra Leone, nello stesso terreno in cui Pitoni ha trovato la Skystone, egli ha anche trovato delle statuette di individui dall’aspetto deforme, che la gente del luogo chiama “Nomoli”. Pitoni ha dichiarato che, in base ad analisi, risalgono a circa dodicimila anni fa.
Tali statuette furono scoperte anch’esse anni prima, ed alcune di esse si trovano al British Museum di Londra e al Musèe de l’Homme di Parigi, dove non è stato possibile attribuirle a nessuna cultura africana conosciuta e alla fine le statuette hanno finito per essere dimenticate.

La Dama del Mali

La terza scoperta rilevante di Pitoni nella zona è quella che è stata chiamata la “Dama del Mali”, una gigantesca scultura femminile alta 150 metri che domina la vetta inaccessibile di un monte in Guinea, alto tra l’altro ben 1500 m.
La “Dama del Mali” si presenta come l’inequivocabile gigantesca effigie di una figura femminile con in testa una specie di corona, scolpita su un’enorme parete di granito che in tempi antichissimi potrebbe essere stata una costa rocciosa di un lago o di un mare, considerando anche il fatto che essa è rivolta verso l’Atlantico.
I tratti somatici della figura femminile sono decisamente indoeuropei, ed in particolare colpisce l’espressione regale ed imponente, che ben si accosta con la specie di corona sulla testa e con il vestito simile ad una tunica regale.
È inoltre d’obbligo sottolineare la perfetta modellazione della testa e del dorso, nonché il loro pressoché ottimo stato di conservazione. Questa scultura fu già scoperta da alcuni studiosi, che incredibilmente la ritennero l’effetto di una erosione eolica, e questo è sicuramente il mistero più grande dato che anche un bambino capirebbe che si tratta di una raffinata scultura umana, senza contare che analisi hanno dimostrano l’inesistenza di fattori perché si verifichi una erosione eolica, e senza contare che la scultura è stata studiata anche dal dottor Moussa Courouma, archeologo e direttore del Museo Nazionale della Guinea.
La “Dama del Mali” si trova su una parete di roccia alta ed uniforme sopra un baratro vertiginoso ed è meglio conservata sul lato ovest poiché esso è più protetto dalle intemperie rispetto al lato est.
La testa è alta circa 25 metri, mentre l’intera scultura è alta circa 150 metri, e sotto di essa la roccia continua a picco per altri 200 metri, tenendo presente che l’intero monte su cui è posta è alto 1500 metri. Il volto guarda verso sud-sud est, rivolto però leggermente in basso verso la grande valle circostante, e stranamente l’intera scultura è di colore diverso dalla formazione geologica di cui fa parte.
La roccia sulla quale è scolpita la “Dama del Mali” è un’emersione di granito con una faglia intermedia che la divide in due con un bradisismo che spinge verso l’alto la parete dove è la scultura e spinge verso il basso la parte opposta. L’effetto di scorrimento causato dal bradisismo è di qualche centinaia di metri, per cui la parte di roccia che contiene la “Dama del Mali” risulta molto più in alto del resto del monte. Di conseguenza l’opera fu scolpita prima dell’inizio del bradisismo e quindi molto più in basso della posizione attuale.
In breve, Pitoni ha dichiarato che, in base ad analisi sul tipo di bradisismo, l’età minima della scultura è di 20.000 anni.
A causa del sua aspetto regale e di quella che sembra una corona, tale scultura sembra rappresentare una regina non identificabile poiché non riconducibile a nessuna nozione posseduta dall’uomo moderno, dato che teoricamente quando fu scolpita la “Dama del Mali” non esistevano ufficialmente civiltà tanto progredite da poter compiere un opera simile, per non parlare poi della Skystone che nemmeno oggi si riesce a capire come l’abbiano prodotta.
Analizzando la struttura geografica in cui è posta, si ha l’idea che tale scultura sia stata realizzata in epoche remotissime quando delle acque arrivavano nei pressi del monte dove vi è la “Dama del Mali”, dato che sembra essere scolpita appositamente su una specie di scogliera affinché guardasse verso una distesa d’acqua, probabilmente l’oceano o un grande lago.
Inoltre la “Dama del Mali” sembra essere logicamente collegata alla “Skystone”, tracciano così i confini di una antica civiltà avanzata che si estendeva dalla Sierra Leone alla Guinea (ma forse anche nel Mali), risalente ad un periodo che va dai 12.500 ai 35.000 anni fa. Ciò è in realtà molto possibile, dato che ci sono reperti archeologici tangibili dell’esistenza di civiltà avanzate in quell’epoca in tutto il mondo, come dimostrano la molte strutture sommerse al largo della costa di Cuba e l’enorme struttura sommersa a Yonagumi (Giappone), entrambe frutto di civiltà avanzate sviluppatesi nell’ultima era glaciale, che va appunto dai 12.500 ai 35.000 anni fa.
A questo punto è evidente l’esistenza anche in quelle zone dell’Africa di un’antichissima civiltà evoluta oramai dimenticata, forse proprio Atlantide, di cui ci rimangono ampie tracce concrete, come i resti di materiali artificiali e la gigantesca scultura scoperti da Angelo Pitoni. Di conseguenza è ovvio che una tale civiltà abbia lasciato anche altre tracce consistenti nella vasta zona in cui sembra che si sia sviluppata, ma non ci si deve stupire che non sono siano state ancora trovate, dato che la ricerca archeologica in questa zona continua ad essere nulla, se si escludono i pochi tentativi del coraggioso esploratore Angelo Pitoni.
Angelo Pitoni è purtroppo morto, pertanto spetterà ad altri svelare i misteri delle sue scoperte. Se si vuole essere scettici, si può obiettare che alla fine rimane da chiarire se la Dama del Mali sia davvero una struttura di origine artificiale o sia un incredibile scherzo della natura, ma davanti alla Skystone sembra cadere anche lo scetticismo più duro.

 

Mniej więcej znaczy to, że:

(tłumaczenie moje CB)


Niebiański Kamień

Został odkryty przez A. Pitoniego w Sierra Leone (Afryka Zachodnia) niezaleznie od skały zwanej Panią Mali. Ponieważ stanowił on anomalię był potem analizowany podobno w różnych laboratoriach na całym świecie. Testy przeprowadzone w laboratoriach Uniwersytetu Genewskiego, Uniwersytetu w Utrechcie, Rzymu, Tokio i Freibergu mówią to samo, a mianowicie, że niebieski kamień nie ma prawa istnieć, ponieważ nie jest nawet podobny do żadnego znanego rodzaju skały jaka występuje w naturze. W związku z tym musi to być sztuczny kamień.
Ponieważ ten kamień jest jasnoniebieski z cienkimi białymi żyłkami, został nazywany Skystone”, czylikamień niebiański/niebieski”.
Jego skład to (podobno – przypis mój CB) w ponad 77% tlen, a pozostała część w dużym stopniu węgiel, krzem, wapń, sód. Skład Skystone sprawia, że ​​jest on podobny do rodzaju betonu lub stiuku, i wydaje się, że został sztucznie zabarwiony.

Tubylcy z miejsca odkrycia widzieli już ten kamień, bo pojawiał się podczas kopania dziur w ziemi. Kamień ten krążył czasami poza Sierra Leone, ponieważ stwierdzono że jest znany od lat na rynku w Maroko i nazwany tam „kryptonite”. Analizowano ten marokański okaz w Londynie, uzyskując takie same wyniki. Znalezisko Angelo Pitone spotkał los typowy dla wielu znalezisk archeologicznych czy geologicznych, których nie daje się sklasyfikować według przyjętego przez naukę schematu.
Kolejną tajemnicą jest to, że ten kamień znajdowany jest zawsze w warstwach gleby, które datuje się na co najmniej około dwunastu tysięcy lat temu, co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę, że Skystone musiałby być z pewnością produkowany przez bardzo rozwinięte cywilizację, ale przecież oficjalnie zaawansowane cywilizacje nie istniały w okresie 10.000 lat p.n.e..

I Nomoli

Także w Sierra Leone, w tych samych pokładach ziemi, w których znajdują się Skystone, Pitoni odkrył również posągi osób zdeformowanych, które mieszkańcy nazywają Nomoli”. Pitoni  stwierdził,na podstawie analizy, że należy je datować również na około dwunastu tysięcy lat wstecz.
Statuetki te odkryto także lata wcześniej , a niektóre z nich znajdują się w British Museum w Londynie i Musée de l’Homme w Paryżu, lecz nie można było im przypisać jakiejkolwiek znanej kultury afrykańskiej i na koniec statuetki spoczęły w magazynach zapomniane.

Pani z Mali

Trzecie znaczące odkrycie Pitoniego w okolicy jest to skała którą nazwanoLady of Mali„, gigantyczna płaskorzeźba kobiety (w szczytowej partii góry) o wysokości 150 metrów na niedostępnym wysokim urwisku  w Gwinei, która sięga wierzchołkiem 1515 metrów nad poziom morza.
Dama z Maliprezentuje się jako jednoznaczny gigantyczny wizerunek postaci kobiecej z głową jakby w koronie, wyrzeźbiony na ogromnej granitowej ścianie, która w dawnych czasach mogła być skalistym brzegiem jeziora lub morza (biorąc pod uwagę fakt, że jest stąd widok wprost na Atlantyk).
Cechy kobiecej figury są zdecydowanie indoeuropejskie, w szczególności dobrze współgra rodzaj korony na głowę i strój jakby królewskie szaty.
Należy także podkreślić, idealne modelowanie głowy i kręgosłupa, a także niemal doskonały stan rzeźby. Rzeźba ta została odkryta i zbadana już przez niektórych badaczy, którzy nie bardzo wierzą w efekt erozji wiatrowej jako naturalnego sprawcę tego wyrzeźbienia. Zdecydowanie największą tajemnicą jest właśnie fakt jak rzeźba powstała, ponieważ nawet dziecko rozumie, że to jest udana rzeźba człowieka, nie wspominając, że testy wykazały, brak czynników charakterystycznych dla erozji od wiatru. Rzeźbę badał także dr Moussa Courouma, archeolog i dyrektor Muzeum Narodowego w Gwinei.
Płaskorzeźba Damy z Malizawieszona jest wysoko nad zawrotną przepaścią i jest najlepiej zachowana po zachodniej stronie, ponieważ jest tam bardziej chroniona od pogody niż od strony wschodniej.
Głowa ma około 25 metrów wysokości, a cała rzeźba ma około 150 metrów wysokości, a pod nią ciągnie się skała od podstawy do szczytu przez kolejne 200 metrów. To wszystko od wierzchołka góry wysokości 1500 metrów.Twarz „patrzy” w kierunku południowo-południowo-wschodnim, ale jest skierowana lekko w dół, w kierunku ku wielkiej dolinie poniżej, i dziwne, że cała rzeźba jest w innym kolorze od formacji geologicznej, do której należy.
Stwierdzono, w oparciu o analizę typu bradyseismu, że minimalny wiek rzeźby wynosi 20.000 lat.
Rzeźba ta wydaje się pokazywaćkrólową”, ale w tym czasie kiedy została wyrzeźbiona teoretycznie nie istniała oficjalnie cywilizacja tak zaawansowana, że mogłaby  wykonać podobną pracę, nie mówiąc już o wyprodukowaniu Skystone, którego nie dało by się wyprodukować nawet obecnie. 
Analiza geograficzna wskazuje, że rzeźba ta powstała w odległych wiekach, gdy wody zbliżyły się do góry, gdzie znajduje się Dama z Mali„, ponieważ wydaje się być specjalnie wykuta w rodzaju urwiska, które nachyla się w kierunku powierzchni wody, prawdopodobnie oceanu lub dużego jeziora.

Ponadto, Dama z Mali” wydaje się być logicznie połączona z Skystone”, więc rysują się granice starożytnej rozwiniętej cywilizacji, która rozciągała się od Gwinei do Sierra Leone (ale być może także w Mali), datowanej na okres od 12.500 do 35.000 lat temu. Jest całkiem możliwe, że są to znaleziska archeologiczne dające namacalny dowód istnienia zaawansowanych cywilizacji na świecie w tym czasie, jak wynika z wielu struktur zatopionych u wybrzeży Kuby i ogromnej struktury Yonaguni (zanurzonej w Japonii), jak wynika z innych zaawansowanych cywilizacji, które rozwinęły się w czasie ostatniej epoki lodowcowej na Południu, która to epoka czasowo rozciąga się włąsnie od 12500 do 35000 lat temu.


Angelo Pitoni niestety nie żyje (zmarł w 2009 roku), tak więc trudno będzie o innych pasjonatów, aby rozwikłać tajemnice jego odkryć. Jeśli chcecie możecie być sceptyczni, możecie postawić zarzut , że w końcu nie jest jasne, czy Pani z Mali jest naprawdę budowlą sztucznego pochodzenia a nie tylko niesamowitym wybrykiem natury, ale jak wytłumaczycie sobie wtedy fenomen niebiańskiego kamienia „Skystone”? 

Kręgi w zbożu i Talerze Nielatające?

Posted in nauka, niesamowite zagadki by bialczynski on 24 Sierpień 2014
Tagged with:

Zrzeszenie Słowian zaprasza na Spotkanie w Prasłowiańskim Gaju nad Gopłem. Rusza miesięcznik „Ku Jawie”!

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 23 Sierpień 2014

Moi Drodzy

W imieniu Zrzeszenia Słowian i Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata chcę poinformować wszystkich Miłośników Słowiańszczyzny o nawiązaniu przez Nas bardzo bliskiej współpracy z Ośrodkiem „Prasłowiański Gaj” w Łojewie nad Gopłem: http://www.praslowianskigaj.pl/

drzewologo-gaj-napis

MITOLOGIA SŁOWIAN

IMPREZY, INSCENIZACJE, EDUKACJA, EVENTY Bogowie, wierzenia, pogańskie obrzędy i zwyczaje

 

Pragnę też zaprosić wszystkich chętnych na pierwsze wspólnie organizowane spotkanie w tym ośrodku. Po czerwcowym spotkaniu „Pod Bocianim Gniazdem” w Stefanowie nad   Jeziorem Głuszyńskim jest to drugie wydarzenie organizowane w Kręgu Kujawskim (Inowrocław-Kutno) Zrzeszenia Słowian i Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata:

Zrzeszenie Słowian i Ośrodek „Prasłowiański Gaj”

z a p r a s z a j ą

na wielkie duchowe spotkanie poświęcone
inicjacji Żywiołem Ognia (Chodzenie po ogniu)
oraz oczyszczaniu w Szałasie Potów.

Wydarzenia te mają wymiar zarówno duchowy jak i zdrowotny!
A wszystko to w samym środku Polski nad jeziorem Gopło
– w miejscu o pradawnych słowiańskich korzeniach.

Zapewniamy głębokie przeżycia i wiele dobrej zabawy.

W programie spotkania przewidziany jest również (niedziela) wyjazd na
budzące się z uśpienia, niesamowite megality kujawskie.

6-7 września
Łojewo 49
(między Kruszwicą a Inowrocławiem)
Ośrodek „Prasłowiański Gaj”

prowadzący:
Natalia Jaskólska
Marek Wójtowicz

Zlot 6 września około godz. 16.00.

Koszt uczestnictwa 150 zł.

Zgłoszenia i szczegóły:
tel. 535 483 643
lub
lewandowski.zenon@wp.pl

Pragnę też poinformować wszystkich zainteresowanych, że oprócz Kwartalnika „Słowianić”, którego  szósty numer wyjdzie 21 września 2014, uruchamiane jest nowe słowiańskie czasopismo – Miesięcznik „Ku Jawie”.

Prezentuję tutaj wprost ze składu, stronę miesięcznika,  która zaprasza na nasze Słowiańskie Spotkanie nad Gopłem 6-7 września w Prasłowiańskim Gaju. Gorąco wspieramy miesięcznik i będziemy go zasilać na wszelkie możliwe sposoby, zwłaszcza dobrymi tekstami.

kujawy1kujawy2

 

W magicznym kręgu

W małej miejscowości pod Inowrocławiem o wdzięcznej nazwie Łojewo rządzą „dawni Słowianie”, którzy od września tego roku aktywowali Park Rozrywki i Edukacji PRASŁOWIAŃSKI GAJ – świat pogańskich wierzeń, zapomnianych bóstw i tajemniczych sił przyrody. Można tam zobaczyć m. in. Gaj Światowida (wierzbowy labirynt), Kamienny Krąg Mocy, Staw Utopców, Źródło Życia, Chatę Wróżychy czy Zielny Zakątek.

 Wraz z kilkunastoosobową grupą miałam sposobność uczestniczyć w obrzędzie Święta Równonocy, co dostarczyło nam niezapomnianych wrażeń i mnóstwo zabawy. Ogromny teren, gdzie odbyła się inscenizacja był oświetlony jedynie pochodniami. Przywitał nas Pan ubrany w prasłowiański strój (czapka z futerkiem, lniana tunika i nogawce) i zaprosił do drewnianej chaty ze snopkami słomy, gdzie w koedukacyjnej przebieralni zamieniliśmy nasze dżinsy na lniane suknie i tuniki. Niezbędnym dodatkiem były wianki z liści i owoców, które każdy z nas przywdział.

W kamiennym kręgu przy ognisku czekała już na nas „kapłanka”. Z naszym udziałem odprawiła starosłowiański obrządek, tworząc klimat tamtych czasów. Każdy miał pochodnie, palił swoje wianki, a z popiołów robił talizmany. Na koniec piliśmy magiczny napój smakiem przypominający grzane wino. Po nim poczuliśmy przypływ sił witalnych niezbędnych na dalszą część wieczoru

.

Po przeprowadzonej inscenizacji zostaliśmy zaproszeni na poczęstunek. Wszystko robione było własnoręcznie tradycyjnymi metodami; chlebek ze smalcem, twaróg czy podpłomyki z miodem wręcz rozpływały się w ustach. Pieczenie kiełbasek i rozmowy o prasłowianach przy ognisku dodały uroku wieczorowi. Kapłanka, która odprawiała obrządek, podobno potrafi również przepowiadać przyszłość z kart – niestety nie skorzystałam. Wolę, aby moje przyszłe życie pozostało niespodzianką.

W Prasłowiańskim Gaju można uczestniczyć również w obrządkach takich jak Postrzyżyny Ziemowita, Prasłowiańskie Wesele, Przywitanie Wiosny czy Noc Kupały. Jest to miejsce z pewnością warte odwiedzenia, gdzie w niebanalny sposób można spędzić popołudnie, wieczór lub zorganizować imprezę.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 636 obserwujących.