białczyński

John Porter – stare dobre lata siedemdziesiąte XX wieku w Krakowie (1976) i dzisiaj (2014), czyli 40 lat w Polsce.

Posted in Blackblueardzi (Black Blue Art), Kodyzm, Polska, sztuka, Wiara Przyrody by bialczynski on 18 Październik 2014

https://www.youtube.com/watch?v=8ASS7HjN7MI

 

Opublikowany 6 paź 2014

“Honey Trap” to pierwszy klip promujący najnowszy album Johna Portera o tym samym tytule. Premiera płyty 06.10.2014 r. Album do nabycia:
iTunes: http://j.mp/1ukS4sy
Mystic Production: http://ww

 

a335john portera336john porter

O Johnie Porterze jest dzisiaj głośno, jednakże przez 40 lat, odkąd zamieszkał w Polsce nie pieszczono się z nim tutaj specjalnie. Kiedy zakładał Porter Band, za czasów końcówki PRL i koncesjonowanej przez Wydział Kultury PZPR rockowej „opozycji” na antenach Polskiego Radia (Trójka), uważano go za niebezpiecznego, bo posiadał zagraniczne obywatelstwo i istniało podejrzenie, że zacznie wyśpiewywać coś anty-komunistycznego swoją walijską gębą. Nie było łatwo, kiedy w 1976 roku zamieszkał w Krakowie i jeździł z pierwszymi koncertami po Polsce.Nie było łatwo, kiedy powstawały pierwsze  manifesty i kiedy tworzyliśmy sztukę i bawiliśmy się popalając trawkę, było deczko bidno i głodno, siermiężnie, po gierkowsku, ale stanowiliśmy zgraną paczkę z Promienistych, My Kodyści Polscy i cała grupa artystów blisko z nami związanych. Jednym z najbliższych był John, który mieszkał u mnie zaraz po przyjeździe do Krakowa, a potem mama mojej żony wynajęła jemu i Oli Ulatowskiej małe mieszkanko przy ulicy Biernackiego, gdzie spędzili koło dwóch lat, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie mogliśmy się doczekać wydania Helicopters, płyty którą nagrali w Opolu w 1979 roku. To był prawdziwy przełom w polskim rocku – ta właśnie płyta! Ale tak tej przełomowej płyty, jak i w ogóle kodyzmu literackiego, fotograficznego i malarskiego – po prostu nie zauważano przez lata, pomijano i umniejszano. Powieści kodystyczne „Śmierć buntownika”, „Proste związki”, „Stworzenie pustyni”, „Antypoemat NEO” pozostają niewydane do dzisiaj. Udało się opublikować w Czytelniku tylko pierwszą z nich – „4/5 maja 80″, a kilka utworów poetyckich – komunikatów kodystycznych i Manifest Kodystów, w formie skróconej do minimum, w Przekroju w 1987 – kiedy zbliżała się nieuchronnie Wolność i Upadek Komuny. Cały ten epizod to oczywisty wskaźnik „wolności sztuki” w PRLu – ona po prostu istniała szczątkowo i marginalnie, była ledwo tolerowana przez partię, która decydowała o wszystkim, poczynając od koloru materiału na sukienki i wzorach mebli a kończąc  na tym co wolno publikować a co nie i jak to należy oceniać w krytyce sztuki.

https://www.youtube.com/watch?v=GXLp4_iLtEs&list=PLn4VDQB8pVKWFoTVQq-cK6Hse3zm7jQ9L

 

 

Helicopters (1980) Ain’t Got My Music – Porter Band[Okres Krakowski]

Helicopters – płyta zespołu Porter Band, wydana w 1980 roku nakładem wytwórni Pronit.
Album nagrano w Studio Polskiego Radia w Opolu w dniach 10-13 grudnia 1979 r. Foto: Chris Saw. Projekt: Wojtek Mazurek / Disco Frisco. Dziś jest ona uważana za podwaliny polskiego rocka lat 80.

Mieszkając na Biernackiego w dozorcówce John musiał odwalać w zimie śnieg sprzed kamienicy za marny grosz. Media PRL obwołały największą gwiazdą z Krakowa Maanam i Korę Jackowską i wyścielały przed muzykami tej grupy drogę różami. Do dzisiaj jest pupilką TVN. Nie umniejszając w niczym Korze, ani talentu literackiego ani kompozytorskiego, sukces zawdzięczała tyle sobie co Markowi Jackowskiemu. Porterowi walono kłody pod nogi. Nigdy nie doceniono nad Wisłą jego olbrzymiego talentu, ani nie wspomagano jego rozwoju. Dzisiaj Trójka i inne pop-propagandowe media próbują „żyć” z jego ciężko wypracowanego sukcesu, próbują grzać się w aurze jego talentu. Mrugają do nas okiem: „Patrzcie jaki fajny był PRL, przecież on w PRLu zaczynał karierę, za Jaruzelskiego, w naszej Trójce, u Kaczkowskiego!” W PRLu popalał sobie trawkę i publikował płyty!

Nie mrugajcie do nas okiem, Popłuczyny po PRLu, bo nas, hippisów, od pałowania przez waszych ojców wciąż bolą jeszcze plecy! Żeby popalać sobie wtedy trawkę trzeba było mieć  twarde jaja!!! My nie zapominamy i wy nie zapominajcie!

 porter100Maanam był windowany w dużej mierze sztucznie na piedestał „gwiazd polskiego rocka”, po roku 1990. Korę zapraszano do Opola i lansowano na wszystkich frontach. Podczas gdy muzyka Johna Portera była z o wiele wyższej półki, naprawdę rockowa z ducha, odmawiano mu należnego – najwyższego miejsca na polskiej scenie rockowej. Poklask uzyskał komercjalizując się z Anitą Lipnicką, odchodząc w mniemaniu polskiego „establiszmentu kulturalnego” od stylu życia kontrkulturowego i od kontrkulturowych brzmień na rzecz mieszczańskiej papki lirycznej.

 

https://www.youtube.com/watch?v=nQQLg3mHaz0&index=7&list=PLn4VDQB8pVKWFoTVQq-cK6Hse3zm7jQ9L

PORTER BAND – HELICOPTERS  – (1980) – I‚m Just A Singer [Okres Krakowski]

Ale z Johnem Porterem jest tak jak z nami wszystkimi, starymi hippisami, nie jesteśmy do kupienia i cały czas konsekwentnie „robimy swoje”. Dlatego teraz, kiedy John nagrał najlepszą płytę w swoim życiu i jest chwilowym „bohaterem” pop-propagandowych mediów, zarówno Gazety Wyborczej jak Gazety Polskiej Codziennie (czyli od lewa do prawa), dalej „robi swoje” i nie przynależy do żadnej z tych medialnych „kultur”. Jest sobą, człowiekiem Trzeciej Drogi, Ruchu Wolnych Ludzi, jest Wolnym Człowiekiem, kimś nie do kupienia.

 

https://www.youtube.com/watch?v=cDhsF3EzTEY

 

PORTER BAND – GARAGE (Helicop[ters – 1980 – [Okres Krakowski]

Przesłany 4 cze 2011

Helicopters – płyta zespołu Porter Band, wydana w 1980 roku nakładem wytwórni Pronit.
Album nagrano w Studio Polskiego Radia w Opolu w dniach 10-13 grudnia 1979 r. Foto: Chris Saw. Projekt: Wojtek Mazurek / Disco Frisco. Dziś jest ona uważana za podwaliny polskiego rocka lat 80.

Że pozostał sobą i jest wierny rewolucji lat siedemdziesiątych XX wieku świadczy tekst z Gazety Wyborczej (zamieszczony na początku artykułu). Polska kultura – krytycy, wydawcy, producenci, media – nie pomaga takim ludziom jak John, dlatego płytę, która jest jego wielkim osobistym sukcesem i została doceniona w USA nagrano w Londynie.

porter kodyści 1Kraków, ul. Promienistych – 1976, John  – stare, dobre lata siedemdziesiąte XX wieku

porter kodyści 2

 

taniec 1976Komuna na Tynieckiej – 1976 – Taniec Żurawia 1 – Anna i JaZ olą w lustrzeKomuna na Tynieckiej, Taniec Żurawia 2, 1976 – Anna, Ola Ulatowska-Porter i Ja (foto Bohdan Zimowski)

 

John Porter ~ Black With the Blues (2014)

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=NXcJxJ7e2N4

 

Opublikowany 12 paź 2014

The song was taken from album John Porter ~ „Honey Trap”
Released: October 6th, 2014

 

[Black Blue Art]

Rosyjscy szpiedzy z Krainy Wielkiego Deszczowca – Putina? [2014 - Parafraza "Porwania Baltazara Gąbki" w Newsweeku]

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 17 Październik 2014

Newsweek ironizuje, przedrzeźnia, czy chwali Polski Wywiad za złapanie szpiegów Rosji?

http://polska.newsweek.pl/rosyjscy-szpiedzy-wyladuja-w-areszcie-newsweek-pl,artykuly,349904,1.html

gabka w newsweek

prawnika jednej z warszawskich firm – dzisiaj prokuratura ma wystosować wniosek o areszt dla obu mężczyzn podejrzanych o szpiegostwo.

Jak dowiedziało się Radio ZET, obaj usłyszeli zarzuty z art. 130 kodeksu karnego. Mówi on o udziale w działalności obcego wywiadu. Dodatkowo zatrzymany pułkownik z departamentu informatycznego MON usłyszał zarzut udzielania informacji obcemu wywiadowi. Przewidziana za to kara wynosi nie mniej niż trzy lata więzienia. Jeśli ustalenia SKW się potwierdzą, obaj zatrzymani mężczyźni mogą spędzić w więzieniu 10 lat.

W nieco lepszej sytuacji znajduje się zatrzymany przez ABW i SKW prawnik. Wedle ustaleń śledczych co prawda próbował uzyskać wrażliwe informacje dla Rosjan, ale nie zdążył ich przekazać. Zresztą podobno jest to osoba znana oficerom ABW z innych, wcześniejszych działań tej służby.

 

Ta parafraza w czasopiśmie Tomasza Lisa to dla mnie prawdziwie ironiczny kontrapunkt do „Nowych Przygód Baltazara Gąbki i jego Kompanii”! Czy to celowa złośliwość jego współpracowników? Wszak nie kto inny jak Don Pedro jest wielkim pozytywnym bohaterem tej wydanej przez Slovianskie Slovo w styczniu 2014 powieści. A Lisek Chytrusek negatywnym.

Uwielbiam figle migle Świadomości Nieskończonej – te żarty są ulotne jak eter, a dosadne jak walnięcie obuchem przez łeb.

 

[Dzięki Basiu, że to do mnie przesłałaś - jesteś Posłańcem Bogów, bez żartów.]

 

Dzielnicowe Rozbicie Polski i Klątwa na Krzywoustego [Paweł Szydłowski].

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 16 Październik 2014

https://www.youtube.com/watch?v=-kbLld_Nprs&feature=youtu.be

 

 

Papież rzucił klątwe na polskigo króla, Krzywoustego, i wymusił na nim za zdjęcie klątwy, oddanie Niemcom Zachodniej Słowianszczyzny.Papieska klątwa na Krzywoustego jast jedyną przyczyną Rozbicia Dzielnicowego Polski. Link do internetowej Kroniki Wielkopolskiej http://historiapolski.eu/kronika-lech… Link do Kroniki Galla Anonima http://www.zswsucha.iap.pl/STREFA_N/W…

Czarna Sotnia spod Ślęży wyniosła na ołtarze Burmistrza Sobótki i Proboszcza Sulistrowic!

Posted in Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 14 Październik 2014

Proboszcz z Sulistrowic, który razem z burmistrzem Sobótki tworzy zgrany tandem samorządowo-kościelny, a zasłynęli obaj z nacisków  (czyli mobbingu) na Dzierżawcę schroniska na Ślęży aby usunął posąg Świętowita umieszczony tam przez przedstawicieli Rodzimowierców Polskich, reprezentantów Wiary Przyrodzonej Słowian i Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, w tych dniach przeszedł sam siebie i wreszcie wylądował tam, gdzie na to zasługuje!

aa14 lat razem – uświęceni za życia – Ksiądz Staszak, Burmistrz Dobrowolski w aureoli (bo to chyba nie aura – okultystyczny wymysł pogański!), pan architekt kościółka (ten przynajmniej nie żyje) i Biskup Wrocławski (też człek wielkiej skromności!). Podobne rzeczy można oglądać w sanktuarium Jana Pawła II – gdzie na kilku obrazach wysokości 3 metrów uwiecznił się za życia ze świętym JP II pan Dziwisz i połowa hierarchii kościelnej z Polski. Ponieważ wiemy jakim manipulantem jest ten ksiądz z Sulistrowic namawiamy dziennikarzy by jednak stwierdzili, kiedy się ten obraz pojawił, rok temu, dwa, czternaście lat, czy jednak w zeszłym tygodniu, a do tej pory wisiał na przykład na Plebanii.

http://kontakt24.tvn24.pl/portret-burmistrza-w-koscielnej-nawie-historia-ktora-zatrzesla-niewielka-parafia,145714.html

 

Nie, nie w „piekle”, ani w „niebie”, ani w „polskim piekle”, ale w głównych Wiadomościach Polsatu. Czym sobie zasłużył na zainteresowanie tej stacji?! Ano „wyczynem” (by nie użyć słowa „ekscesem”), który nawet jak na Kalifat Watykański, jakim jest III RP, jest wydarzeniem niebywałym.

 [Jak to było z usunięciem Świętowita w roku 2013 możesz przeczytać TUTAJ:

 

Zniknięcie Świętowita ze Ślęży w TVN 24 Fakty Ekstra (zobacz!)

Atak katolickiego kleru na Świętowita na Ślęży! – Usunięto rzeźbę!!!

O usunięciu Świętowita z Augustowa, oraz Diabła z Krakowa, czyli co się naprawdę dzieje na Ślęży!]

http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/swietowit-wyrzucony-ze-slezyIMG_3906

Dokładnie 13 października 2014 roku, o godzinie 16.00, pokazano nam w TV Polsat imponujące malowidło umieszczone w kościele w Sulistrowicach, na którym to malowidle  po środku znalazł się nie kto inny jak sam Burmistrz Sobótki Stanisław Dobrowolski, zwieńczony aureolą niczym postać święta. Święty a może tylko błogosławiony, za sprawą proboszcza z Sulistrowic?!

 Że burmistrz Sobótki i proboszcz z Sulistrowic to zgrana drużyna, żeby nie powiedzieć czarna sotnia, przekonaliśmy się w roku 2013, kiedy to usunięto ze Ślęży wniesionego tam w czynie społecznym przez wiernych rodzimowierczych drewnianego Świętowita, którego ustawiono w Schronisku imienia znanego rodzimowiercy Romana Zmorskiego. Czekamy teraz na usunięcie tablicy Zmorskiego, bo to był poganin i bałwochwalca, panie proboszczu Staszak! Że to nie mrzonki ani wymysły, świadczy fakt, że media w Polsce określiły w 2013 roku tę akcję na Ślęży jako co najmniej poważny konflikt religijny, jeżeli nie „wojnę religijną”.

07.11. Ślęża – komu zależy na konflikcie religijnym w Polsce?

13.11 – Gazeta Wrocławska o wojnie religijnej na Ślęży!

Niebywałą komitywę tego tandemu, Staszak-Dobrowolski, który od lat pociąga za nici w całej Gminie Sobótka dokumentują inne wspólne przedsięwzięcia samorządu i kościoła katolickiego, który to samorząd „wspomaga” odbudowę  kościoła na Ślęży. Pytanie dlaczego z moich podatków robią sobie ten kościół? Ja na taki cel swojego podatku nie przeznaczałem! Zwłaszcza, że w Sulistrowicach nie ma kanalizacji! Za kanalizację by się wzięli a nie kościół od zera niemal budowali na nowo!!!

Z tym, że działają ręka w rękę wcale się nie kryją, wręcz afiszują się na tychże kościelnych stronach internetowych, a dodatkowo, jakimi metodami działają, można było usłyszeć w Niezależnej Telewizji, a także w TV Trwam, która z całego serca popiera te właśnie metody działania. Mieliśmy okazję u nas na forum dyskusyjnym słyszeć głosy powątpiewania, że taka komitywa ma miejsce i że czarna sotnia w Sobótce jest faktem. Teraz mamy namacalne dowody, jak to działa. Ano najprawdopodobniej, tak jak zwykle, jak działa mafia. Za rękę złapać trudno, chociaż prawo jest łamane w sposób otwarty.

http://www.parafiasulistrowice.pl/filmy

trwam staszakWidoczna u góry data tego medialnego wystąpienia Czarnej Sotni z Sobótki nie jest przypadkowa, ponieważ ich działalność ma charakter krucjaty i stanowi rodzaj egzorcyzmu zwróconego najwyraźniej przeciw polskim innowiercom.

1 maja 2015 roku proboszcz i burmistrz zapowiedzieli poświecenie ołtarza w kościele na Ślęży. Wiemy więc dlaczego Świętowit kłuł ich w oczy.  Oto specjalne oświadczenie jakie, jak rozumiem w ramach KAMPANII WYBORCZEJ DO SAMORZĄDÓW wystosował do wiernych, a więc także wyborców, na swoich kościelnych stronach internetowych ksiądz proboszcz Staszak z Sulistrowic, aby usprawiedliwić owo „wyniesienie na ołtarze Burmistrza Sobótki”.

 Przez lata portret burmistrza w kościele w aureoli świętego mu nie przeszkadzał, teraz kiedy telewizja przyjechała asekuruje się oczywiście, a przy okazji agituje w kampanii na stronach internetowych parafii.

http://www.parafiasulistrowice.pl/wydarzenia

OŚWIADCZENIE

Parafia w Sulistrowicach nie jest wielka, liczy ok. 1100 wiernych, i ma 4 kościoły. Mimo tego udaje nam się uczynić wiele dobrego – budujemy kolejne kościoły, powstał piękny kościołek w Sulistrowiczkach, nasze świątynie są wyremontowane, obecnie odbudowujemy kościół na Ślęży. Wszystko to dzieje się dzięki ludziom dobrej woli z terenu parafii oraz spoza niej, którzy wspierają moje działania. Dziś kościoły te pełnią nie tylko funkcję sakralną, ale realnie przyczyniają się do rozwoju ruchu turystyczno-pielgrzymkowego. Tym samym promują także Ziemię Ślężańską.

Jest wielowiekową praktyką w Kościele, że honoruje się głównych fundatorów umieszczając ich nazwiska w świątyniach. Podobnie czynię i ja. W kościołach mojej parafii jest kilkaset tablic pamiątkowych fundatorów i darczyńców. Kilka lat temu umieściłem też w kościele parafialnym w Sulistrowicach – nad wejściem do zakrystii – obraz z wizerunkiem osób, które przyczyniły się do odbudowy tego kościoła, w tym Stanisława Dobrowolskiego, obecnego burmistrza Sobótki.

Stanisław Dobrowolski to człowiek godny zaufania. Przez lata prywatnie wspomagał nie tylko remonty świątyń w mojej parafii, ale także wielu innych kościołach m.in. w Sobótce, w Nasławicach oraz np. we Wrocławiu. Znany jest z kupowania potrzebującym osobom leków, węgla czy fundowania stypendiów ubogiej młodzieży. Czyni to bez rozgłosu, ale trudno tego nie widzieć. Jan Paweł II m.in. za zasługi dla Kościoła wyróżnił go krzyżem papieskim.

Dlatego z wielkim niepokojem obserwuję jak podczas obecnej kampanii wyborczej w Sobótce wykorzystuje się moją parafię do rozgrywek politycznych przysyłając redaktorów ogólnopolskich mediów. Czy to zwykły przypadek, że sponsorem remontu wiejskiego kościoła z Sulistrowic zajmują się ogólnopolskie stacje telewizyjne? Mądremu dość!

Znany jestem z tego, że wszystkie kościoły w mojej parafii są przez cały dzień otwarte, a ja sam zawsze jestem dostępny dla ludzi. Zapraszam do normalnej rozmowy, a redaktorów z Warszawy na dobry obiad po długiej drodze ze stolicy. Pozdrawiam wszystkich moich Parafian i Miłośników Ślężańskiej Ziemi.

 

Ks. Ryszard Staszak
Proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach
Sulistrowice, dnia 13.X.2014r.

Ksiądz broni się, że obraz wisi wiele lat i nikomu nie przeszkadzał. Czyni to jednak w Internecie w formie agitacji wyborczej na rzecz, swojego przyjaciela Burmistrza. Jeżeli ktoś miał wątpliwości co do współpracy tych dwóch panów w kwestii usunięcia Świętowita ze Ślęży to myślę, że teraz za sprawą akcji księdza Staszaka już się ich pozbył.To, że obraz nie przeszkadzał pokazuje tylko jak Polacy głęboko przywykli do demonstracji pychy katolickiego kleru. Takie obrazy owszem miały sens 300 lat temu, kiedy ludzkość nie znała fotografii, ale i wtedy co skromniejsze parafie ograniczały się do cegiełek z nazwiskiem. Rodzi się też pytanie czy Burmistrz jest tak hojny z własnej prywatnej kieszeni czy też z naszych podatków, wszystkich Polaków?

Kto jest dzierżawcą schroniska na Ślęży zależy od Czarnej Sotni z Sobótki. Dotarły do nas niesprawdzone pogłoski, a jakże, podkreślam, kompletnie niesprawdzone, więc w nie nie wierzymy, że w ramach dealu ze Świętowitem padła ze strony Sotni propozycja nie do odrzucenia, w starym dobrym kalifornijsko-chicagowskim stylu (a może kalifatowo-watykańskim?). Zaproponowano mianowicie wykonanie wodociągu i kanalizacji do schroniska na Ślęży w ramach odbudowy kościoła, pod warunkiem, że ta pogańska figura stamtąd natychmiast zniknie. Jak wyliczyli spokrewnieni z nami w wierze pogańskiej usłużni inżynierowie, odmowa „współpracy” przez Dzierżawcę skutkowałaby odmową zgody na podłączenie się do „kościelno-burmistrzowskiej” instalacji i koniecznością doprowadzenia na własny koszt tej instalacji, z ujęciem wody pitnej, co musiałby kosztować Dzierżawcę Schroniska 1 milion złotych. Czy to nie przypomina trochę interesów gazowych z Rosją, która raz przykręca a raz odkręca kurek, wedle widzi mi się kremlowskiej hierarchii? Z mafią żartów nie ma. Oczywiście nie chce nam się wierzyć, żeby w Sobótce i Okolicy działy się takie niecne sprawki i że ta nędzna figura bałwana z drewna, w śmiesznym niebieskim kapeluszu  miałaby mieć dla Kurii Wrocławskiej i Państwa Watykańskiego w Polsce tak wysoką cenę!

Jesteśmy jednak, razem z całą Polską pod wrażeniem  szczytowego osiągnięcia w dziedzinie demokracji i bezstronności politycznej kościoła katolickiego na Dolnym Śląsku, który najwyraźniej wspiera korporacyjnie wyczyny swojego klechy z Sulistrowic. Czegoś takiego po prostu jeszcze w „Polszcze nie bywało”, no ale cóż rozwijamy demokrację od 25 lat więc nic dziwnego, że jesteśmy już rzeczywiście prawie u CELU, czyli w państwie wyznaniowym.

 

Przypominam  sprawę Usunięcia Świętowita ze Ślęży, bo ona się nie zakończyła mimo , iż oparła się o Kurię Wrocławską i sam Watykan. Zbyto nas wtedy milczeniem, na list nie odpowiedziała ani Kuria Wrocławska ani Papież Franciszek. Do czego prowadzi taka pobłażliwość wobec fanatyka widać teraz kiedy łamie on otwarcie nakaz  neutralności politycznej kościoła w wyborach samorządowych 2014.

Czy ktoś z Czytelników dziwi się jeszcze, że kilkanaście osób spośród nas łącznie ze mną, który mieszkam w Krakowie i byłem wtedy w Krakowie, przesłuchiwano na komisariacie w Sobótce w tej właśnie sprawie jako podżegaczy do podpalenia?!!!

Kiedy tak ostatnimi czasy czytam wypociny niektórych mających się za Rodzimowierców i Słowianofilów rozbijaczy polskiego środowiska Wiary Przyrodzonej Rodzimej , i rozbijaczy Polskiego Środowiska Słowiańskiego, to życzę sobie po cichu żeby oni zamiast pyskować zabrali się wreszcie do działania tak jak my, i żeby  zrobili coś pożytecznego, choćby coś co pokaże jak naprawdę traktowane są w Polsce inne religie i grupy o odmiennych poglądach oraz ich symbole i świętości.

Minęło 25 lat III RP. Tylko my jako jedyni postawiliśmy Świętowita na starodawnym słowiańskim miejscu kultu, na Ślęży! Gdy go jednak usunięto, czy wsparli nas tak zwani Rodzimowiercy zrzeszeni w związkach wyznaniowych?! Nie!

Wsparły nas nie związki wyznaniowe ale setki indywidualnych osób. Muszę Wam jeszcze raz podziękować Moi Mili, Wszystkim, którzy złożyliście wtedy swoje podpisy. Ta sprawa nie skończy się na niczym! To Wam przyrzekamy! Świętowit wróci na Ślężę i stanie jeszcze na wielu świętych Górach i Wzgórzach w Polsce, także na tym Łagiewnickim Wzgórzu Solvayu w Krakowie, które zabudowali tak zwaną Świątynią Miłosierdzia Bożego Jana Pawła II, a które oczywiście było jednym ze Świętych Wzgórz Wiary Słowian.

Wtedy gdy lżono święty symbol Świętowita przyszło co prawda wsparcie słowne od Opolczyka, czyli od Prorosyjskich Słowianofili, to fakt, ale zaraz potem zaczęli nas oni opluwać bo jasno wskazaliśmy, iż Putin popełnia historyczny błąd atakując Ukrainę. Dzisiaj Putin się wycofuje z Ukrainy, a Czarna Sotnia szaleje pod Ślężą, i nadal nikt ze związków wyznaniowych nie zaprotestował przeciw lżeniu symboli pogańskiej wiary rodzimej. I kto ma rację, kto wskazuje prawdę i którędy wiedzie dobra droga?!

Ślęża Śwaitowid kud wojt7

09.10. 2014 – 404. rocznica zdobycia Kremla przez Polaków, czyli 40 i 4.

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 12 Październik 2014

Szanowni Czytelnicy, komu jak komu ale Wam  nie muszę tłumaczyć na czym polegają znaki dawane przez Świadomość Nieskończoną, ani skąd one się biorą.Słynna Mickiewiczowska liczba 40 i 4 (44 – co na klawiaturze komputera  +shift daje $$) ma jak wiadomo wiele znaczeń, ale przede wszystkim te dwa: 44 oraz 40 i 4 (pozdrawiam przy okazji Lożę i Bractwo 40 i 4)!

rosja kreml cathedral_saint_basile_7

Tak się dziwnie moi drodzy „przypadkiem” oczywiście składa że właśnie teraz obchodzimy okrągłą rocznicę zdobycia Kremla przez Polaków i trwa dziwna wojna w granicach Ukrainy złączonej z Polską w dawnej Słowian MACIERZY.  Wojnę tą bierzemy sobie głęboko do serca bo też toczy się ona w Samym Sercu Świata i nie jest to żaden „przypadek”. Stąd bowiem od dawien dawna wychodzą wszelkie Wielkie Zmiany, które głęboko przeformowują świat. Nie będę tutaj w tej chwili przytaczał mnogich przykładów historycznych, poczynając od wyjścia z tych ziem pożogi która zmiotła Cesarstwo Rzymskie a kończąc na I i II Wojnie Światowej które się  tutaj właśnie rozpoczęły i toczyły zmieniając świat nie do poznania.  Wiemy dobrze w jaki sposób Świadomość Nieskończona/Energia Kosmiczna/ Bóg/Bogowie/ Matrix/Macierz/Program/Nad-Istota wyraża i swoje zamiary i sygnalizuje nam swoje przekazy, intencje i prognozy na przyszłość. Czyni to lekko, dowcipnie, lecz w sposób absolutnie jednoznaczny jak przystało ABSOLUTOWI.   Cóż  więc znaczy iż właśnie obecnie obchodzimy rocznicę, która wypełnia Wróżbę Wieszcza – 40 i 4?

rosja kremlin_3_modifie

Kto nie wie co to znaczy, temu przypomnę artykuł dawny z tego blogu sprzed 4 lat z roku 2010. Śledząc jak to było spróbujmy zrozumieć co nam ma ta rocznica obecnie uzmysłowić i przypomnieć. Otóż Rosja już przegrała, tak jak przegrała wtedy. Jeśli Kreml tego nie zrozumie i nie zmieni swojej drogi to już przegrał – i dzisiaj ta sprawa leżała na Boskiej Wadze, a Szala Miary Tego Szaleństwa wychylała się właśnie dzisiaj w Lewo i Prawo. Czy odpowiednie decyzje cofające Rosję z drogi Wojny zapadły dzisiaj na Kremlu, czy też zapadł właśnie ostateczny wyrok?!:

Rosja w polskiej niewoli: Dwie półprawdy, czyli cała nieprawda o Kłuszynie i Polakach na Kremlu w 400 rocznicę bitwy.

 

Przypominam też co doprowadziło do wybuchu „Nienawiści Polsko-Rosyjskiej” (artykuł z roku 2012, w dwóch wersjach językowych polskiej i angielskiej):

Papiestwo i narodziny nienawiści polsko-rosyjskiej, czyli jeszcze o latach 1610 – 1612 i o Kontrreformacji

 

Reconciliation Poland – Russia, back in the years of 1610 – 1612 and the Counter-Reformation [ENG]

a także całą chronologię wydarzeń XVI i XVII wieku, które doprowadziły do rozbicia przez Papiestwo planu Unii Trojga Narodów i tamtych działań na Kremlu (artykuł Leszka Mioduchowskiego z roku 2011):

 

Leszek Mioduchowski – Chronologia europejska przełomu XVI i XVII wieku (istotne uzupełnienie do stosunków Polska – Rosja w XVII wieku)

kłusz kossak Hetman_Zolkiewski z husariąWojciech Kossak – Hetman Żółkiewski z Husarią

Wspomnę też tylko jednym słowem, że dzieła zniszczenia armii Rosji dokonała Polska Jazda Konna – Hus-Aria, i choć różne rzeczy na świecie się zmieniają to Duch Arii (Gus=Hus, jak w wyrazie gus-ło) dokonał tego cudownego wyzwolenia Polski i całego Świata a także obalenia Moskiewskiego Giganta – ZSRR w okresie 26 (1- 31) Sierpień (Święto Matki Ziemi i Sporu) 1980 – 26 grudzień (Kres-Kraczun) 1991, tym razem niemal Bez Jednego Wystrzału i bez żadnej Jazdy Konnej.[zobaczcie, tak przy okazji, kiedy wtedy były Pełnie Księżyca: 26 08 1980 oraz 26 12 1991].

I tak samo skończy się to teraz, zapewniam was!

Russia makes billions available to Ukraine in credit

Nie wypada też mimo wszystko nie wspomnieć (dla tych którzy są przekonani, że Matrix-Macierz stawia  swe znaki w dowolnych miejscach i w dowolnym czasie, daleko w przeszłości  układając zdarzenia i plecie nieci dziejów z wyprzedzeniem całych wieków, a nie tylko lat, czy miesięcy) choćby o samym mianie czyli imieniu i nazwisku obecnego kremlowskiego władcy. A jakież to są znaczenia?! Włady-Mir Putin! Czyli ten który Władał Mirem, ale ten Mir roztrwonił. Znaczenie: put’ – droga, włóczęga, a pere-putat’ – zaprzepaścić, utracić, roztrwonić, put’-tin – to cieńka dróżka, ścieżynka, cień ścieżki, coś co wiedzie na manowce i tam się urywa.

Jakże są te znaczenia wymowne. Nie żaden Len-nin (Dawca Materii, ale i jej niszczyciel, bo nyć – zabijać, niszczyć, unicestwiać), ani Stal-lin (Człowiek ze Stali więżący stalową ręką lub liną narody), lecz właśnie Put’-tin włada dzisiaj Moskwą. Jest to śmiem twierdzić fatalna wręcz wróżba dla tych, którzy rozpętali (roz-putali) awanturę na Ukrainie próbując ją za-pętać w swoje sidła, i jeszcze nie wiedzą, że wyrok na nich już zapadł. faberge h_kremlin_z_faberge_eggs_w

Uberraschung Mister Presidient! – bo wiecie, że Jego Ekscelencja obchodził właśnie 7 października zdaje się 62. urodziny!!! – I otrzymał prezent na Lotnisku w Doniecku.

 

I jeszcze całkiem na poważnie, artykuł z Niezalezna.pl

http://niezalezna.pl/60247-9-pazdziernika-zdobyto-kreml

9 października zdobyto Kreml

Dodano: 09.10.2014 [13:03]
foto: Wikimedia Commons/Christophe Meneboeuf

Dokładnie 404 lata temu, 9 października 1610 roku polskie chorągwie dowodzone przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego wkroczyły na moskiewski Kreml. Moskwa była Polska! – czytamy na steczyk.info. Jesteśmy jedynym narodem, któremu udało się podbić Rosję i na Kremlu umieścić swojego władcę.

Wkroczenie polskich wojsk było efektem kolejnej wojny moskiewskiej rozpoczętej w 1609 roku za króla Zygmunta III Wazy. W lutym 1610 roku zawarto układ, w myśl którego na tronie carskim w Moskwie miał zasiąść polski królewicz. Władysław Waza, późniejszy Władysław IV.

Do bitwy doszło pod Kłuszynem, gdzie siedmiotysięczna jazda polskiej husarii dowodzona przez hetmana polnego koronnego, Stanisława Żółkiewskiego, przy wsparciu Litwinów doszczętnie rozbiła 35-tysięczną armię rosyjską.

Jedno z najwspanialszych zwycięstw w historii oręża polskiego otworzyło drogę do Moskwy. Hetmanowi Żółkiewskiemu poddawały się kolejne twierdze i miasta moskiewskie. Do stolicy Rosji zmierzał też na czele swoich oddziałów późniejszy wojewoda smoleński, Aleksander Korwin Gosiewski.

W sierpniu hetman Żółkiewski zawarł z bojarami moskiewskimi ugodę, w myśl której na tron carski wstąpić miał Władysław Waza. Jego koronacja miała odbyć się według obrządku prawosławnego.

9 października 1610 bojarzy aresztowali cara Wasyla Szujskiego. Na ich prośbę polskie chorągwie pod komendą Żółkiewskiego wkroczyły na moskiewski Kreml. Dowództwo nad nimi hetman przekazał Aleksandrowi Gosiewskiemu.

- Faktycznie Rosja przestała wówczas istnieć jako suwerenne państwo – powiedziała prof. Anna Filipczak-Kocur, w wywiadzie dla Muzeum Historii Polski.

Mennica w Moskwie rozpoczęła bicie srebrnych kopiejek z wizerunkiem przyszłego nowego cara, Władysława Zygmuntowicza.

Jednak niechęć Zygmunta III Wazy do przyjęcia przez syna wiary prawosławnej, przekreśliła plany carskiej koronacji Władysława. Polska załoga została wyparta z Kremla 7 listopada 1612 roku, bowiem Rosjanom udało się zorganizować sprawne powstanie przeciwko Polakom.

Dzisiejszy dzień powinien być jednak świętowany szczególnie. To właśnie dziś 404 lata temu Polakom (jako jedynemu narodowi) udało się podbić Rosję i umieścić swojego władcę na Kremlu.

Rosyjski biznes odsunie Putina? Coraz więcej oznak buntu przeciw polityce Kremla

http://niezalezna.pl/60250-rosyjski-biznes-odsunie-putina-coraz-wiecej-oznak-buntu-przeciw-polityce-kremla

 

Minister finansów Anton Silwanow, szef Sbierbanku German Gref i inni przedstawiciele kół finansowo-biznesowych w Rosji coraz otwarciej mówią o grożącym Rosji kryzysie. Naciskają też na wstrzymanie militaryzacji rosyjskiego państwa.

Kręgi finansowe Rosji coraz głośniej krytykują militaryzm Putina i zaczynają blokować jego decyzje. Do ministra finansów Silwanowa dołączył szef największego rosyjskiego banku (Sbierbank) German Gref - informuje portal kresy24.pl.

Gref powiedział: „Rząd nie może motywować ludzi do działania wizją nowego GUŁAG-u”. Zdaniem bankiera, dotąd bardzo lojalnego członka układu władzy, rosyjskie władze popełniają obecnie dokładnie takie same błędy jak niegdyś władze Związku Sowieckiego przed jego upadkiem. Chodzi o „potężne problemy strukturalne, całkowitą zależność gospodarki od eksportu surowców oraz niedowład umysłowy i niekompetencję władz, ignorujących podstawowe prawa ekonomii”.

Prezydent Putin napotyka też na coraz większy opór w rządzie Dmitrija Miedwiediewa. Minister finansów Rosji Anton Silwanow nie zgodził się ostatnio na planowaną przez Putina modernizację armii, której koszt wynieść miał blisko 580 mld dol. „Nie stać nas na to” – ostrzega Silwanow.

Jeszcze niedawno kremlowscy planiści zakładali wzrost gospodarczy na poziomie 6 proc. Po inwazji na Ukrainę i sankcjach ze strony Zachodu tegoroczny wzrost, według szacunków MFW i Banku Światowego, wyniesie zaledwie 0,5 proc., a w kolejnych latach Rosji może grozić recesja.

SUPERWAŻNE! – Krzysztof Lewandowski – O nadciągającej katastrofie ekonomicznej i sposobach zaradzenia tej sytuacji, przez likwidację dotychczasowych podatków – w Helio TV! (Paragraf 220.2!)

Posted in nauka, Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 10 Październik 2014

https://www.youtube.com/watch?v=pEnUn3HmVso

Opublikowany 21 cze 2014

Krzysztof Lewandowski – ekonomista w wywiadzie na temat mechanizmów działania ekonomii.

 

 Jest to dokładnie ta samolikwidacja Systemu Kapitalistycznego, o której i ja mówię KRES CZASU NIEDOSTATKU. Tutaj doskonały jej opis. Przed nami KRYZYS, który Krzysztof tutaj obwieszcza. Niedawno przedstawialiśmy na naszym blogu polskich producentów drukarek 3D z Krakowa – firmę Pirx Piotra Liperta i Spółki (publikacja 12. 09. 2014). Drukarki 3D są jednym z elementów eliminujących ludzi z procesu produkcji, o czym Krzysztof tutaj mówi. To proces nieunikniony.

Puszczamy ten materiał dopiero teraz, bo nie chciałem żeby wakacyjny czas urlopów sprawił że coś tak ważnego komukolwiek umknie. Znam Krzysztofa bardzo dobrze z czasów hippisowskich.  Spotkaliśmy się w Warszawie w latach 80-tych i 90-tych XX wieku. To on miał być niegdyś w latach 90-tych producentem serialu animowanego dla dzieci opartego na książce „Stworze i Zdusze”. Rozwijał wtedy firmę producencką Render Communication. Niestety okazało się bardzo szybko, że żyjemy w PRL-Bis a nie w Wolnej Polsce i serial oparty na Mitologii Słowian nie podoba się tym ludziom, którzy decydowali o finansach w polskich telewizjach, głównie w ministerstwie Kultury i publicznej Telewizji Polskiej – jedynym wtedy odbiorcy serialu animowanego dla dzieci.

Krzysztof jest jednym z wybitnych ludzi Ruchu Hippisowskiego z lat 70-tych XX wieku, w Warszawie – WOLNY CZŁOWIEK. Z przyjemnością widzę go znowu i to w roli jak zwykle – krzewiciela Wiedzy i Nowoczesności – Alternatywy dla Systemu Pan – Niewolnik. Będę obserwował Helio TV, czy ITV-LNE, bo to ten sam spójny z Nami kierunek myślenia (z Niezależną Telewizją i Tagen TV, ze Zrzeszeniem Słowian, z Ruchem Wolnych Ludzi dla Wolnej Polski), czyli po prostu działania warszawskiego środowiska Wolnych Ludzi, Nowej Ludzkości. Krzysztof jest współwydawcą Focusa, pisarzem, tłumaczem, ale nie tylko, jest przede wszystkim genialnym wszechstronnym umysłem posługującym się metodą holistyczną. Bardzo dobry program.

 

„PARAGRAF 220.2, czyli po co wprowadzać euro”: Wykład Krzysztofa z Łodzi, w  Internetowej Telewizji dla Ludzi Nowej Ery

 

Paragraf 220.2 to coś znacznie gorszego niż słynny Paragraf 22 Amerykańskiej Armii. Polecam szczególnie II część tego wykładu:

z 19 stycznia 2013

https://www.youtube.com/watch?v=GuQRJFsNppM

 

 

część II

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ypHR6DXjXbk

Krzysztof Lewandowski dla Niezależnej Telewizji (NTV.PL) w Warszawie – z 11 marca 2014

Mowa jest o Wielkiej Zmianie w procesach produkcji i w ekonomii, czyli jak zmienić System Pan – Niewolnik – i to natychmiast!!!

https://www.youtube.com/watch?v=-UwzkQ5iePo

 

 

 

Opublikowany 11 mar 2014

Ekonomia miłości wyrasta z poszanowania życia i chronienia wszelkich jego form. Przejawami życia jest własne ciało i umysł każdej istoty, o które ekonomia miłości dba, gdyż ciało jest siedliskiem i źródłem życia, a umysł pozwala ogarnąć ekonomię miłości i zastosować się do jej reguł.

http://wolnaludzkosc.pl/pl/wolne-ekon…
http://wolnaludzkosc.pl/pl/wolnaludzk…

 

 

Kapitalizm – wstęp do upadku, wstęp do rewolucji! (Jeremy Rifkin – nowa ekonomia)

Posted in Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 9 Październik 2014

To początek rewolucji

http://biznes.onet.pl/to-poczatek-rewolucji,18491,5655732,1,news-detal

6 wrz, 05:25

Jesteśmy w przededniu powstania zupełnie nowego porządku gospodarczego – uważa wybitny amerykański ekonomista i politolog Jeremy Rifkin. Naukowiec opowiada, jak wyglądać będzie kapitalizm epoki cyfrowej i

69-letni Rifkin jest od kilkudziesięciu lat jednym z najbardziej wpływowych na świecie krytyków kultury. W 1967 roku współorganizował tak zwany marsz na Pentagon, podczas którego sto tysięcy ludzi protestowało przeciwko wojnie w Wietnamie. W swoich książkach, cieszącym się międzynarodowym sukcesem, stale rozlicza się w krytyczny sposób z konsekwencjami postępu technicznego w gospodarce i społeczeństwie. Ostrzegał między innymi przed bagatelizowaniem inżynierii genetycznej i opowiadał się za nową polityką energetyczną. Od dwudziestu lat wykłada na Wharton School of Business na Uniwersytecie w Pensylwanii.

Der Spiegel: Uważa pan, że epoka kapitalizmu zbliża się ku końcowi. Jak pan wpadł na ten pomysł?

Rifkin: Żyjemy w szczególnych czasach, możemy bowiem być świadkami rzadkiego wydarzenia historycznego: powstawania nowego porządku gospodarczego. Czegoś takiego nie było od wczesnych lat XIX wieku, kiedy to na arenę światową wkroczył kapitalizm. Teraz zaś ów system zachwiał się w swoich posadach, a przyczyną tego są olbrzymie przemiany technologiczne oraz ich skutki.

Pańska teza jest bardzo śmiała. Kapitalizm jako formacja ekonomiczna wydaje się dziś bardziej dominujący niż kiedykolwiek i raczej rozszerza się na kolejne regiony, niż słabnie.

Nie rozpada się przecież całkowicie, w każdym razie jeszcze nie. Już teraz jednak obserwujemy powstawanie gospodarki hybrydowej: z jednej strony mamy rynek kapitalistyczny, z drugiej zaś nowy system dobra publicznego. Nazywam to nowym paradygmatem kolaboratywnego dobra wspólnego.

Tak brzmi również główny wniosek pańskiej najnowszej książki. Co pan przez to rozumie?

Nową gospodarczą formę organizacyjną, która oddala się od dyktatu własności i przedkłada dzielenie się ponad posiadanie. Podczas gdy rynek kapitalistyczny, napędzany zyskiem materialnym, opiera się na własnej korzyści jednostki, nowy świat stawia na współpracę gospodarczą. Kapitalizm pozostaje obecny, ale jest znacznie okrojony. Do 2050 roku formy kolektywne coraz bardziej wypierać będą przedsiębiorstwa i gospodarkę prywatną. Jesteśmy na drodze zmierzającej w tym właśnie kierunku.

Brzmi to jak alternatywa wobec socjalizmu i kapitalizmu, trzecia droga, o której często mówiono, ale nikt nią jeszcze nie kroczył.

Kolektyw jako forma gospodarcza nie jest niczym nowym. Ponad półtora miliarda ludzi na całym świecie korzysta z banków wspólnotowych, komunalnych sieci kanalizacyjnych i energetycznych, wspólnot mieszkaniowych. Ale za sprawą cyfryzacji bardzo szybko powstają coraz to nowe formy. Na przykład dzielenie mieszkań poprzez platformę internetową Airbnb, wspólne używanie samochodów. Powszechne kursy internetowe organizowane przez uniwersytety zmieniają sposób kształcenia. Wszędzie widzimy więc owe ekstremalne przesunięcia, które najwyraźniej są już czymś całkiem innym niż tradycyjnym, wertykalnym, kapitalistycznym rynkiem akcjonariuszy. I to jest dobry kierunek.

Dlaczego?

Ponieważ wiele rzeczy dzięki temu dramatycznie tanieje. Dzisiaj na przykład globalna komunikacja kosztuje prawie nic w porównaniu z okresem sprzed dwudziestu lat. To powtórzy się również w innych dziedzinach. A jeśli odpadną jednocześnie koszty transakcji i logistyki, także małe, wspólne firmy będą mogły stać się znaczące na skalę globalną. To daje ludzkości zupełnie nowe możliwości gospodarczego i społecznego organizowania się. Ekonomia dzielenia się, w której zamiast masowej produkcji produkować będą masy, jak powiedział Gandhi, stanie się w ten sposób naprawdę realna.

Brzmi to teraz bardziej jak romantyczna fantazja społeczna niż solidna teoria ekonomiczna.

Nie wydaje mi się. Taki kierunek zaznacza się od lat i już postawił on na głowie branżę kulturalną i medialną. Miliony ludzi dzielą się muzyką, filmami wideo, wiadomościami i wiedzą – i to niemal za darmo. Wraz z tą tendencją znikają tradycyjne modele biznesowe przemysłu muzycznego, mediów i wydawnictw książkowych.

To zjawisko jest znane, trudno jednak z niego wnioskować, że kapitalizm upadnie.

Mamy do czynienia z początkiem rewolucji, która sprawi, ze znikną wszystkie krańcowe koszta, i która będzie krok po kroku przenosiła się również na inne dziedziny gospodarki. Jesteśmy na drodze do czegoś w rodzaju bezkosztowego społeczeństwa.

To musi pan szerzej wyjaśnić.

Każda firma będzie zmniejszać swoje krańcowe koszta…

… czyli te, które przypadają na każdy dodatkowo wyprodukowany towar.

Stale próbuje się zwiększać produktywność, pozyskiwać więcej udziałów w rynku i osiągać jak największy zysk. Nikt nie zauważył jednak, że nadchodzi rewolucja technologiczna, dzięki której można będzie rzeczywiście być tak produktywnym, że koszta krańcowe spadną niemal do zera. W cyfrowym świecie dobra i usługi są z reguły bezpłatne. Tym samym znikną również zyski i gospodarka rynkowa stanie się bezużyteczna.

W ekstremalnym przypadku mogłoby to jednak oznaczać raczej koniec powszechnego dobrobytu niż, jak ma pan nadzieję, rozwój gospodarki wspólnotowej.

Takie niebezpieczeństwo istnieje. Ale bardziej prawdopodobne jest, że przemysł i przedsiębiorstwa dopasują się do tego nowego świata. Weźmy na przykład koncerny energetyczne. W przyszłości nie będą występować same w roli dostawcy, lecz zawrą partnerstwo z tysiącami małych, kolektywnych firm energetycznych i będą zarządzać energią przez internet.

Zjawisko niskich kosztów krańcowych ogranicza się dotychczas do niewielu branż, które objęła cyfrowa rewolucja. Fakt, czy rozprowadzi się tysiąc, czy milion albumów muzycznych, nie robi żadnej różnicy. Jak wpadł pan na pomysł, że owa tendencja szybko przeniesie się również na pozostałe dziedziny?

Dzięki nowej platformie technologicznej, która zaczyna zdobywać świat. Internet przekształca się właśnie w super-internet przedmiotów, gdzie sieć komunikacyjna oraz sieci energetyczne i zautomatyzowane sieci logistyczne zostaną połączone w jeden wielki system. To wywoła trzecią rewolucję przemysłową.

Ów świat połączonych w sieci urządzeń i maszyn tkwi jeszcze w powijakach.

Wiele wiodących koncernów przemysłowych, jak Siemens, General Electric i IBM, pracuje intensywnie nad stworzeniem infrastruktury dla takiej globalnej sieci. W tej chwili jest już około jedenastu miliardów czujników, które połączą urządzenia z internetem przedmiotów. Do 2030 roku, jak prognozują badania, sto bilionów czujników będzie połączonych z miejscami produkcji, magazynami, sieciami transportowymi i siecią elektryczną. Pomiędzy samochodami, biurami, fabrykami i mieszkaniami płynąć będą potężne strumienie danych.

Wygląda to przede wszystkim na dobry interes dla wielu koncernów przemysłowych i internetowych.

Ale te strumienie danych każdy będzie mógł analizować i wykorzystywać. Spowoduje to znaczny wzrost wydajności i produktywności, a także obniży koszty krańcowe produkcji i zbytu towarów fizycznych – tak samo, jak dzieje się obecnie z towarami elektronicznymi.

Czy nie doprowadzi to raczej do napędzanego technologicznie boomu gospodarczego niż do zmiany sytemu?

Ekonomiczne zmiany paradygmatów występują niezwykle rzadko. Ale kiedy się już pojawią, ich podstawą jest zwykle nowa technologia. Tak było ostatnio podczas pierwszej rewolucji przemysłowej, teraz zdarza się to ponownie.

Zrównuje pan cyfryzację z wynalezieniem maszyny parowej i mechanizacją?

Wtedy w ślad za parą i elektronicznością pojawiły się telefon i radio, tania ropa, koleje i silniki. Teraz znowu spotykają się trzy czynniki: nowe formy komunikacji, by zarządzać gospodarką, nowe formy energii, aby ją napędzać, i nowe mechanizmy transportu oraz logistyki.

Ale co ma to wspólnego z przywoływaną przez pana wspólnotową gospodarką?

Architektura rewolucji internetowej nie nadaje się do centralizacji i pionowo zintegrowanych koncernów. Preferuje ona szeroką dystrybucję, współpracę, dzielenie się.

Gospodarka internetowa jest opanowana przez wielkie, kapitalistycznie zorganizowane giganty, jak Google, Apple czy Amazon. Czy nie zdarzy się tak, że trzecia rewolucja przemysłowa będzie wyglądała w dużym stopniu tak samo jak druga?

Nie, naturą cyfrowego świata jest otwarty, transparentny system. Rozwój odbywa się w szerokiej płaszczyźnie: muzyka i filmy wideo czy też odnawialne energie są dzielone i przekazywane dalej. Za pomocą drukarek 3D możemy w przyszłości sami wytwarzać wiele produktów, których będziemy potrzebować. Do tego pasuje również sukces platformy internetowej Uber, przeznaczonej dla kierowców i taksówkarzy.

 

więcej czytaj: http://biznes.onet.pl/to-poczatek-rewolucji,18491,5655732,1,news-detal

Adam Bochnak, Julian i Stanisław Pagaczewscy (wspomnienie)

Posted in Klan by bialczynski on 8 Październik 2014

a334Adam Bochank o Julianie i Stanisławie

Klub Polski Słowiańskiej zaprasza: „Wikingowie i ich kontakty ze Słowianami”

Posted in Polska, Słowianie by bialczynski on 8 Październik 2014

10672379_741534949229236_2909587932587023632_n

Jarek z Bielska – Kobyłka Trygława

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Słowianie by bialczynski on 6 Październik 2014

Kolejny bardzo ciekawy artykuł nadesłany przez Jarka z Bielska Białej. Przy okazji polecam też na jego blogu, całkiem świeży artykuł na temat odkryć dokonanych na Trzech Kopcach w związku z Równonocą Jesienną,bardzo ciekawa i rozwojowa sprawa: 

 Triglaw ham komprTrygław Jerzego Przybyła (Białobóg, Czarnobóg i Hambóg w Jednym Iście oraz trzy rodzaje istu). [ po prawej Biała Kobyła i Kob' - ptak wróżebny]

„Kobyłka Trygława

Poszukując ostatnio informacji na temat odkrycia w Serbii słowiańskiej świątyni, którą na swój prywatny użytek nazwałem Serbską Arkoną , natrafiłem na artykuł „Средњовековне хумке на Сјеничко-пештерској висоравни”, którego autorem jest Драгица Премовић-Алексић i opublikowanego w ramach projektu Rastko: ( http://www.rastko.rs/arheologija/srednjivek/dpremovic-humke_c.html ) . Godny polecenia jest cały artykuł, moją uwagę zwrócił jednak poniższy fragment: „Један од локалитета са средњовековним хумкама назива се Кобиљка. На основу овог топонима могућа је и друга претпоставка о томе ком божанству су могле ту да се приносе жртве. Назив Кобиљка и Кобилица (врх изнад падине са хумкама), уско су повезани са култом коња код старих Словена. Са тог аспекта могуће да су на локалитету приношене жртве неком од соларних божанстава: Световиду, Перуну, Сварогу, Хорсу или Тројану, чији су атрибути коњ, кобила, вранац или копито.”. Warto zwrócić uwagę na podkreślone atrybuty: koń, kobyła, kopyto, które powiązano z kultem konia u Słowian, co z kolei wiąże się z solarnymi bóstwami : Światowida, Peruna, Swaroga, Trojana (Trygława). To właśnie zdanie nasunęło mi skojarzenie z dwoma innymi publikacjami. Pierwsza z nich to Boże Stópki , czyli Projekt dokumentacji kamieni ze znakami z obszaru Mazowsza i Podlasia realizowany w ramach Stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Druga to artykułChthonic aspects of the Pomeranian deity Triglav and other tricephalic characters in Slavic mythology” , którego autorem jest Luka Trkanjec. Z lektury obu publikacji można wysnuć wniosek, że Kamienie z wykuciami podków , o których pisze się w ramach projektu Boże Stópk , to być może miejsca kultowe poświęcone Trygławowi. Skąd bierze się takie twierdzenie. Warto sobie przypomnieć , że zarówno w świątyni Świętowita w Arkonie jak i Trygława w Szczecinie znajdowały się konie służące rytuałom wróżebnym. L.Trkanjec pisze: „Describing St. Otto’s first mission to Pomerania, Herbordus (II:33) notes how in the city of Stettin, people held a great black horse – a chthonic symbol if there ever was one – considered so sacrosanct that no one was allowed to ride it, and one of their chief priests was charged to look after the animal at all times.”. Zwróćmy przy tym uwagę , iż koń w świątyni Trygława był czarnej, a w świątyni Świętowita białej maści, co też może wskazywać na pewne aspekty związane z tymi bóstwami. Z powyższego trudno narazie wysnuć wniosek, by podkowy na kamieniach można było powiązać akurat z Trygławem, a nie z Świętowitem czy też Perunem lub Swarogiem. Żeby tą tezę uwiarygodnić, posłużę się jeszcze jednym, przydługim, ale dobrze oddającym sens tego wywodu cytatem z pracy, której autorem jest L.Trkanjec: Finally, we come to the symbolism of Triglav’s three heads. Ebbo’s statement, at first, seems to bluntly contradict idea of Triglav being a chthonic deity. The chronicler describes the god as ruling all three levels of mythic cosmos: heavens, earth and underworld. However, the Latin verb Ebbo uses here is procurare, which actually means to take care of, attend to, look after” (Charlton & Short, 1879). Procurator would thus be someone who rules not by command or force, but by virtue of providing for the wellbeing of his subjects. Therefore, the correct understanding of this passage is that Triglav provides for the three kingdoms, in a sense that he has a responsibility for maintaining their continual existence. The belief in tripartite division of cosmos among Slavs is rather well attested by archaeology. The most wellknown relic of Slavic paganism yet uncovered is the famous “Zbruch idol”, whose three tiers of reliefs engraved upon each of its four sides are assumed to represent three levels of mythical cosmos. If this is so, then what we have depicted in the lowest tier should be a god of underworld who supports the entire earth on his outstretched arms (Čausidis 2007:448). Two parallels with Ebbo’s account are apparent here. First, this Slavic Atlas quite literally bears responsibility for maintaining all three levels of cosmos in existence. They would all collapse into ruinous chaos of underworld was he to cease his support. Second, unlike the characters in upper tiers, he is depicted on only three sides of the pillar: the fourth side in lowest register is left blank, and this was surely not done unintentionally, or without a symbolic meaning. The chthonic deity apparently had to be shown with only three heads. Thus the lowest tier of a Zbruch idol provides us with an image of a three-headed god who provides for the well-being of the three kingdoms (tria procuraret regna) of heaven, earth and underworld.This could also explain why the name “Triglav” is so frequently tied to mountains in the toponymy of South Slavic lands. The three-headed god of underworld acts as the very foundation of axis mundi , which in mythic traditions most often takes the form of either the world tree or world mountain. We have already seen how this deity hides in a tree, merges with the tree and becomes the hallowed tree itself. In a similar manner, the god of underworld who resides at the very bottom of the world mountain, who bears the world mountain upon himself, actually become the world mountain, supporting the entire cosmos.”.Ostatnie trzy zdania dokładnie oddają sens wywodu. Trygława, którego możemy scharakteryzować jako opokę, podtrzymującą świat przed runięciem w przepaść podziemi i pogrążeniem się w chaosie, powiązano z królestwem „ziemskiego świata” , co symbolicznie oddano poprzez skojarzenie go z drzewami i górami, silnie związanymi „korzeniami” z ziemią. Stąd też zapewne koń w świątyni Trygława w Szczecinie, o którym wspomniałem na początku,  umaszczony był na czarno, co być może miało podkreślać tą właśnie ziemską, czy też podziemną symbolikę Trygława. Skoro mamy góry, które wiązano z Trygławem , możemy chyba przyjąć, że również skały, czy też większe głazy mogły być powiązane z kultem Trygława. Ciekawą poszlakę stanowić może fakt, iż Trygław to nazwa głazu narzutowego w miejscowości Tychowo. Pod krzyżem umieszczonym na tym głazie, znajduje się tablica z czterowierszem „Bałwochwalstwo i grzech pokrywały kraj ciemnością, zanim Jezus przez swoją śmierć przyniósł światło i życie. On umieścił Trygława pod kamieniem, zamykając go. I prowadzi swoje dzieci w ramiona Ojca” ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Tryg%C5%82aw_%28g%C5%82az_narzutowy%29 ) . W tym wierszu również odnajdujemy zatem wymieniane powyżej powiązanie Trygława ze światem podziemi, gdyż ” On umieścił Trygława pod kamieniem, zamykając go”. Z kolei zdanie „Bałwochwalstwo i grzech pokrywały kraj ciemnością” może odnosić się właśnie do samego głazu jako miejsca kultu poświęconego Trygławowi. Sumując wszystkie wątki razem , można zaryzykować chyba tezę, że kamienie z wykuciami podków, to nic innego jak takie właśnie miejsca kultu poświęcone Trygławowi, na zasadzie góra -kamień- podkowa-Trygław. Pewną wskazówkę stanowić tu może legenda związana z Kamieniem ze znakami › w Hadynowie, gm. Olszanka, pow. łosicki: Przy budowie (pierwszego?) kościoła wielce zasłużyła się swoją pracą pewna stara kobyła zwożąca z lasu drewno potrzebne cieślom. Stara klacz była ślepa, a mimo swej ułomności nie potrzebowała opieki człowieka – drogę z wyrębu do wznoszonego kościoła pokonywała sama. Kiedy dostarczyła ostatnią porcję drewna padła odciskając wcześniej w kamieniu ślad swojego kopyta. Ku jej pamięci położono tenże kamień u wrót kościoła hadynowskiego. Leży tam do dziś”. Zwróćmy uwagę , że kobyła z legendy jest ślepa, tak jak konie pracujące niegdyś w kopalniach, gdyż nigdy nie widziały światła słonecznego. Jej ułomność wiąże ją zatem ze światem podziemi, królestwem Trygława. Pomimo ślepoty nie potrzebowała ona jednak opieki do pokonania drogi. Można zatem powiedzieć, że wiedziona była „boską” ręką. Natomiast scena związana z jej padnięciem może odnosić się do faktu wygaśnięcia pogańskiego kultu na rzecz nowej religii.”

Jarek z Bielska

 

PS

Dodam tu na zakończenie dwie uwagi, które poszerzą holistyczne pole widzenia. Po pierwsze, jak stwierdza sam autor i co potwierdzają przedstawione tutaj inne materiały, Trojan i Trzygłów/Triglav to nie tylko kult chtoniczny podziemny, ale również postać kultu solarnego znana z Bałkanów, Rusi i innych obszarów np. Łużyc, a także z obszaru całej Słowiańszczyzny z nazewnictwa państwotwórczego (BIałochorwacja, Czarnogóra), nazewnictwa gór, miast, mórz, jezior i rzek itp. Jest to wiec nie tylko Czarnobóg-T’arnoglav, ale również Białobóg – Belbog/BaalBog. Piszę o tym już w Księdze Tura (Baran&Suszczyński, Kraków 2000) lokując owych bogów na samym szczycie Koła Bogów jako Bogów Działu Działów – Dzięgli lub inaczej Arcydzięgli (pierwowzór Archaniołów Białego-Gabriela i Czarnego Strąconego-Lucyfera). Tak jak napisano w kronikach spojrzenie Trzygłowych obejmuje trzy poziomy nie tylko poziom podziemny – Nawie Ciemne (Czarne), ale także Jawię Krasną (Czerwoną) oraz Prawię Niebieską. A więc Trzygłowy mogą mieć w swoich świątyniach zarówno konie czarne jak i białe – lecz tylko rodzaju żeńskiego – kobyły.

I tutaj druga uwaga. Proszę byście zauważyli związek etymologiczny między takimi pojęciami jak: koba – tajemny znak, kobita (kobyta, kobieta) – wróżka, kobić (kob – byt) – wróżyć, kobia (kopia) – dzida wróżebna, drewniana, wykonana ze świętego drzewa boga, symbolizująca bóstwo/znak boski,  kobyt – obszar tajemny, wir, koło wróżebne, kobyła – samica konia – a tak naprawdę święta klacz wróżebna. Biała albo czarna klacz należała wyłącznie do Trojanów, czyli Białego i Czarnego Boga, w odróżnieniu od wierzchowca Świętowita – Świchrza, samca konia. Kabała to nic innego jak przetworzone słowo Kobyła, ponieważ wróżba przeprowadzana przez kobienie była nie tylko prowadzona jako stąpanie konia po okręgu, w którym rozłożono kobie-dzidy, ale także jako wróżenie z krążenia ptaka po kole-kobbycie (drapieżnego ptaka – orła, sokoła, jastrzębia) na Niebie. Ta wróżba nigdy nie była prymitywnym prostym zabiegiem, ale najgłębszą wiedzą tajemną, która ma odzwierciedlenie w Kabale gdyż jest to Wróżba Zodiaku. Dzidy w Kręgu oznaczają znaki zodiaku tak samo jak ptak krążący po Niebie krąży pośród Gwiazd Zodiaku. Zależnie od dzidy, na którą kobyła/koń stanie lub potrąci kopytem, lub zależnie od znaku w jakim krąży ptak następuje wróżba, która ma charakter nie mniej skomplikowany niż znany Chińczykom I-Cing.  

Kobie, czyli kopie święte, to te dzidy, na które Drakowie/Trakowie w opisach kronikarzy Greków i Rzymian rzucali Najwyższą Ofiarę, ofiarę we wróżbie polegającej na tym, iż podrzucano w górę człowieka a on opadał na rozstawione pod nim kopie i nabijając się na nie, oddając życie bogom, wskazywał wojenną wróżbę zwycięstwa lub klęski. Była to śmierć ofiarna złożona jako ofiara najwyższa, z życia najdzielniejszego świętego woja. Każda z kobi rozłożonych w kręgu to inny znak zodiaku, to inny bóg z Koła Bogów, to inny rodzaj świętego wanu (wianu) – drzewa (rośłiny/zioła), inna Taja-Koba i inna czerta – czara. Koba to także taja wyszywana na Kobiercach. Kobierzec/Dawan (dywan) – materia wiązana węzłami – kobami (kob-bajorkami) = Baja. To ziemski odpowiednik Boskiej Materii Świata, Baji – materiał powstały przez plecenie nici , która jest odpowiednikiem Nieci Przeznaczenia i Boskiego Plotu. Bo kobić – to również posługiwać się pismem węzełkowym, pismem kobalnym. Kobalt to metal barwiący szkło na błękitno-szafirowy kolor. Baja znana wśród naszej szlachty polskiej jako suty materiał najwyższej próby i szlachetności miała kolor mocno niebieski – ciemnoniebieski. O tym wszystkim możecie przeczytać w Księdze Tura, Księdze Ruty czy w Stworzach i Zduszach oraz w różnych materiałach na Czarnym Pasie na tym blogu. Materiały z czarnego Pasa publikujemy systematycznie w Kwartalniku „Słowianić”.

 

Całkiem już na koniec kilka fragmentów z Księgi Popiołów T.S. Marskiego poświęconych sprawie kobi – kobierca i jego tajemnego przekazu.

 
kob1
kob1a
kob 2
kob 3
kob4 kob5
kob6To oczywiście nie wyczerpuje holistycznych związków między Trygławami jako bogami Działu a Kobiami i Kabałą czy Pogańskim Zodiakiem i systemami astronomicznymi odwzorowywanymi na Ziemi jako systemy Kopców i Wzgórz Świętych. Zwracam uwagę że Wróżba I-Cing to również wróżba z kobi – patyczków krwawnika (krwawego ziela), a czerw i karmin to kolory powstałe z krwi i barwnika owada związane również ze znaczeniem czar, czerta – cyfra symboliczna czarowna, czarować.
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 669 obserwujących.