białczyński

Winicjusz Kossakowski – Idole z Prilwitz a zasady polityki.

Posted in nauka, Polska by bialczynski on 20 Sierpień 2014

prilwitz RedegastIdole z Prilwitz a zasady polityki.

 

 

Profesor Jerzy Strzelczyk z Poznania w pracy „Mity podania i wierzenia dawnych Słowian” w słowie wstępnym o pracy Czesława Białczyńskiego „Stworze i dusze czyli starosłowiańskie boginki i demony” napisał: „Książka ….wolna od jakiegokolwiek związku z dostępną poznaniu naukowemu rzeczywistością, od jakichkolwiek rygorów postępowania naukowego……

Co zatem z tego że obraz piękny, może porywający, skoro nieprawdziwy?”

Cóż?

Jak na naukowca przystało, jest to ciekawy „naukowy” pogląd.

„Bajania mitologiczne muszą być „prawdą naukowo udowodnioną”, zapewne pisane przez znane autorytety naukowe a nie przez poetów i pisarzy.(?!?!)”.

Czy profesor Strzelczyk, jako znany autorytet naukowy, pisze zgodnie z „dostępną poznaniu naukowemu rzeczywistością”?

Oto cytat z jego w/w pracy, str 161.

prillwickie idole – nazwa grupy stu kilkudziesięciu figurek „odkrytych” rzekomo w II poł. XVIII w. w Prillwitz (Meklemburgia, nad jeziorem Tollense, na północny wschód od Neusterlitz), w rzeczywistości według wszelkiego prawdopodobieństwa sfabrykowanych przez Giedona Nathanaela Sponholza (1745 – 1804) w Neubrandenburgu. Pierwsza wiadomość drukowana o „odkryciu” ukazała się w 1768 roku. Wśród figurek, z których wiele zaopatrzonych było w „runy” zawierające nazwy dopatrywano się wyobrażeń różnych bóstw słowiańskich (Radegesta, czyli Swarożyca i in.). Obecnie przedmioty te („fałszerstwa – niezdarne odlewy metalowe, które niełatwo prześcignąć jeżeli chodzi o prymitywizm, brak jakiegokolwiek poziomu rzemieślniczego i estetyki” [P. Maubach] , wśród których znajdują się zabytki oryginalne, tyle że nie mające nic wspólnego ze Słowianami i ich bóstwami, przechowywane są w muzeum w Schwerinie. Wśród uczonych, którzy dali się zwieść fałszerstwu, był także Jan Potocki, który w 1794 r. osobiście odwiedzał miejsca, gdzie znajdowały się figurki, i przerysował wiele z nich (drukowane sprawozdanie z podróży po Niemczech północnych Potockiego ukazało się w roku następnym po francusku w Hamburgu). Kategorycznie przeciwstawił się falsyfikatom m. in. Aleksander Bruckner. Obok tzw. kamieni mikorzyńskich (zob. Mikorzyńskie kamienie) prillwickie idole są chyba najbardziej sławnymi (a raczej osławionymi) fałszerstwami wywołanymi nieodpartą chęcią poszerzenia wiedzy o starożytnościach słowiańskich”.

***

Cytat: „….w rzeczywistości według wszelkiego prawdopodobieństwa sfabrykowane .….”

Jak widać na w/w przykładzie język ściśle „naukowy”, godny innego polskiego naukowca posiadającego ponad 30 „doktoratów” z całego świata, który wsławił się wypowiedzią: „Jestem za, a nawet przeciw”.

Praca pana profesora wskazuje, że swoje poglądy skopiował z propagandy niemieckiej (P. Maubach na którego się powołuje żył w latach 1916 – 1947) podniesionej do miana „nauki”.

Żadnych dowodów, czy dociekań umysłu a jedynie „flekowanie”, a od pisarza piszącego mitologię wymaga „rygorów postępowania naukowego”.

Ale co wolno „autorytetom naukowym”, to …?

 

Józef Łepkowski w artykule „O czytaniu runów słowiańskich” napisał:

„Runy słowiańskie znane z powieści Dytmara o napisach na posagach, ile mi wiadomo, dopiero w roku 1771 jawnie się nam pierwszy raz ukazały. Tego bowiem roku, panom: Sempels i Sponholz dostały się tak zwane „obotryckie starożytności”, lub „prilwickie bałwanki” znalezione w Meklemburgu – Szwerynie, nad jeziorem Tolenca, we wsi Prilwitz, w miejscu gdzie stała pogańska Retry świątynia. Andrzej Gotlib Masch, wspólnie z Danielem Wogiem opisali i wydali w Berlinie, 1771 roku te 65 zabytków pod tytułem: Die gottesdienetliche Alterhumer der Obotriten aus dem Tempel zu Rhetra am Tollenzer See, i w dopełnieniu powyższego dzieła, wydanem 1774 roku w Szwerinie: Beytrage zur Erlauterung der Obotrischen Alterhumer, von A. G. Masch.

Odkrycie bożyszcz prilwickich wedle Mascha , nastąpiło między 1687 a 1697 rokiem; winniśmy je pastorowi Fryderykowi Sponholz, który posągi te szczelnie w skrzyniach zamknięte, znalazł zakopane w swoim ogrodzie. Po śmierci pastora żona jego znaczną część zabytków tych pozbyła na materyał do dzwonu, który Nubrandenburgu podówczas lano; reszta jako własność familijna, w roku 1771 znajdowała się w rękach rodziny Sponholz w części, a w części sprzedana została doktorowi Sempels i panu Masch. 65 bałwanków w rękach ostatniego będących, tenże, jakośmy widzieli, opisał i z rycinami wydał; pozostałe zaś 118, zostające w zbiorze pana Sponholz w Nubrandenburgu, w rycinach wystawił, opisał i odczytał nasz Jan hr. Potocki w swoiem, wielkiej dziś rzadkości i wartości dziele, wydanem w Hamburgu, 1795, pod tytułem: Voyage dans quellqes patries de la Basse Saxse fait en 1794, par Jean Comte Potocki, w 4ce, z rycinami, na 31 tablicach.

Między badaniami nad zabytkami pogańskiej starożytności, prilwickie bałwanki najwięcej, ze wszystkich krytycznym szczycą się opisem i odczytem; z powodu, że przed Maschem i Potockim i po nich, długo były przedmiotem pilnych badań i uczonej polemiki. Byli nawet tacy, co usilnie przeczyli autentyczności tych zabytków. Dziś jednak już nikt nie wątpi, iż w sprawie tej nie ma fałszu; dość bowiem zauważyć, iż bałwanki te odkryto w czasie, gdy jeszcze nie umiano dość cenić podobnych zabytków, albowiem stało się to przy końcu XVII wieku; nadto odkryli je Niemcy a wbrew swemu zwyczajowi, za słowiańskie bożyszcza uznali; nie było wiec najmniejszego powodu do fałszerstwa. Masch odczytał napisy runiczne na bałwankach wedle alfabetów Cluvera i Westphala. Potocki we wspomnianym dziele swoim poszedł za odczytem Mascha, i przyjętym przez niego kluczem odczytuje pozostałe wyobrażone w jego dziele napisy, zostawiając niektóre z nich nie odczytane”.

***

Owe ustalenia nauki zostały na nowo zweryfikowane przez propagandę niemiecką w latach 1933- 1945 z której korzysta profesor z Poznania.

Znowu mamy przepychanki.

A jaka jest bezstronna prawda?

Narzuca się porównanie z gierkami politycznymi pomiędzy dwoma odłamami w PZPR.

Polscy pezetperowcy wydali pracę „Kto jest kto” w której ujawniono poprzednie nazwiska znanych polityków, aktualnie zamienione na polskie.

Przeciwnicy bardzo szybko przedrukowali tą pracę dokładając do niej nazwiska polityków Polaków z rzekomymi, niemiecko brzmiącymi, nazwiskami.

Zabieg prosty a storpedował prawdę.

Nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z tą samą techniką dezinformacji i w przypadku idoli z Prilwitz. W takim wypadku działania ewentualnych fałszerzy są uzasadnione.

Jan Potocki twierdzi, że widział u jubilera Sponholtza figurki, bez charakterystycznej patyny, „jakoby przed chwilą wykonane”.

- Dla jubilera chemiczne wybłyszczanie brązów, czy naniesienie patyny, to jeden z najprostszych zabiegów. Hrabia mógł oglądać prawdziwe artefakty, lecz wybłyszczone, lub fałszywki patynowane. Prawdziwymi były jedynie runy, które są zgodne z wcześniej nie znaną „zasadą tworzenia run”.

W pracy „Polskie Runy Przemówiły” alfabet runiczny odczytany na nowo. Napisy na artefaktach układają się w logiczne zdania słowiańskie, ale nie wszystkie. Są napisy, dla autora pracy nieczytelne. Nie twierdzę stanowczo, że niezrozumiały zapis jest falsyfikatem, ale może nim być. Zagadkę, mają szansę rozwiązać językoznawcy.

Wątpię, czy przy współczesnym upolitycznieniu nauki, znajdzie się odważny, myślący samodzielnie, językoznawca.

Najwygodniej sprawę zamilczeć, lub „flekować” z nadzieją na profity.

Winicjusz Kossakowski

 

Mój komentarz: Profesor Strzelczyk we wstępie do swojej ksiązki wydanej w Poznaniu w 1998 miał rację o tyle, że w wydaniu pierwszym i ostatnim do roku 2014 „Stworzy i zduszy” (1993) nie podawałem żadnej bibliografii, ani odwołań do źródeł nazw. Tzw. „źródła” zostały wymienione na wstępie w formie podziękowania. To powinno profesorowi, gdyby uczciwie podchodził do oceny, wystarczyć, żeby mieć jasność iż te „źródła” zostały w pracy autora wykorzystane skoro wymieniono nazwiska osób będących autorami „źródeł”.

Jeżeli autor książki, czyli Czesław Białczyński na wstępie „dziękuje” np Janowi Długoszowi czy Wincentemu Kadłubkowi czy innym autentycznym postaciom za to, „iż dzięki ich kronikom możliwe było napisanie tej pracy”… to jest oczywiste że byli oni źródłem wiadomości na temat postaci opisanych w pracy.  Profesor Strzelczyk wykazał się więc złą wolą nie zauważając tego faktu i złośliwością wykręcając kota ogonem. Chodziło najwyraźniej o to, że zakres tej pracy, tego odtworzenia i jego chronologia, układ, odwaga tezy, dopasowanie boginek i bogunów do działów, którymi się opiekowały te postacie wykraczał poza dokonania polskiej „nauki” w dziedzinie etnografii, religioznawstwa i historii w okresie 1945-1998. O podważenie tegoż waloru tej pracy panu profesorowi najwyraźniej chodziło. Czyli zwykłe okopywanie się „bezczynnej profesury” w fortecy naukawości. 

Wygodniej jest tego typu naukowcom promować takie prace doktorskie jakie wypromował w swojej naukowej karierze profesor Strzelczyk jak (cytuję z podaniem źródła: „Wikipedia” wersja polska, hasło „Jerzy Strzelczyk”):

„…

  • Geoffroy de Villehardouin – kronikarz IV wyprawy krzyżowej, Zdzisław Pentek, 1995.
  • Ogólnopolska i dzielnicowa polityka Władysława Laskonogiego, Maciej Przybył, 1995.
  • Seksualizm w średniowiecznej Polsce, Adam Krawiec, 1999.
  • Wpływy anglosaskie na skryptoria kontynentalne do końca IX wieku, Dariusz Sikorski, 1999.
  • Dziecko w Polsce średniowiecznej, Małgorzata Delimata, 2002.
  • Społeczeństwo wielkopolskie w procesie kształtowania tożsamości regionalnej (1202-1314), Karol Tanaś, 2002.
  • Państwo Zakonu Krzyżackiego w Prusach w niemieckim piśmiennictwie dotyczącym Krzyżaków w latach 1296-1914, Marek Maciejewski, 2006.”

niż zająć się czy popierać systematyzację słowiańskiej demonologii historycznej.

 

Co do „Stworzy i zduszy” – nie była to i nie jest książka naukowa. Jest to zbiór postaci duchów pomocniczych, czyli niższych bytów boskich Wiary Przyrodzoney Słowian, który powstał z przeszukania licznych źródeł historycznych, kronikarskich, kościelnych, etnograficznych, prac naukowych, słowników lingwistycznych i etymologicznych i innych, których tytuły nie zostały w tej pracy podane. A nie zostały podane bo nie było i nie jest jej istotą dokumentowanie źródeł. To była i jest praca literacka – odprysk, a raczej wczesne ustalenia z lat 1980 – 1990 panteonu najniższych boskich pomocników i demonów obecnych w krajach słowiańskich w ich tradycji i kulturze. Te ustalenia mogłyby być dzisiaj wzbogacone, czy rozbudowane, ale pozostają nadal całkowicie aktualne. Nic się nie zmieniło.

W tym ostatnim sensie obecności w tradycji i kulturze tychże krajów Słowian jest to praca naukowa, a każda z wymienionych tam postaci ma swoje ścisłe historyczne i lingwistyczne źródło, chociaż nie zostało ono wymienione w książce z tytułu i daty publikacji.

Czesław Białczyński

Tagged with:

Rosyjskie nieci słowiańskiej Baji 2014 (część 6: Aleksander Ugłanow)

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 19 Sierpień 2014

aleksander ugłanow Wela Światło ŚwiataAleksander Ugłanow: Prawia- Światło Świata na Górze Gór

au skrzysta łódź arkaAleksander Ugłanow: Skrzysty Okręt (łódź/arka)

au Kraina MorówAleksander Ugłanow: W Krainie Morów

au Marzanna-Marmuriena i ŚwicieńAleksander Ugłanow: Marzanna-Marmuriena i Świcień

a ugłanow chram OstromyAleksander Ugłanow: Kolada-Zimaa ug pałac władcy hiperborejiAleksander Ugłanow: Pałac Władców Hiperboreji (Zaborzanii/Darii)

a u DariaAleksander Ugłanow: Daria

a ugłanow chram GajiChram Gaji-Ruji

a ugł bórAleksander Ugłanow: Bania w Borze

a ugłanow bannikAleksander Ugłanow: Bannik

a ugłanow proszalne bajorkiAleksander Ugłanow: Proszalne Bajorki

au czaRADo Królestwa Posejduny – Brama Czaru

aleksanderObrzędy

au chram jarunyChram Jaruny

aleksander wieda beregyniaAleksander Ugłanow: Wieda – Beregynia Lęda (Lada/Leda)

au obrzędyAleksander Ugłanow: Świętoruja- Kres – Letnie Słońcestanie

au łada-łabędaAleksander Ugłanow: Łabęda-Łagoda – Lęda

więcej: http://www.ostrov-gallery.ru/artists/aleksandr_uglanov/gallery/

Александр Борисович Угланов родился в 1960 году в городе Тверь.

В 1979 году он окончил художественное училище имени Венецианова (бывшее Калининское художественное училище), где учился на оформительском отделении у педагога Владимира Ивановича Бурова. Опытный мастер учил своих последователей строгим канонам академического искусства, требовал от них внимательного изучения натуры и качественного рисунка, как основы станковой живописи, а вместе с тем, способствовал развитию индивидуального таланта ученика.

Особо следует сказать об эллинском периоде творчества Угланова. Дело в том, что с октября 2003 по май 2004 года художник жил и работал в Греции, сотрудничал с галереями Афин, Солоник и Верии. Здесь он создал такие полотна как «Похищение Елены», «Богиня Мудрости», «Дионисий» и др. На балканской почве мастер увидел родные корни и достойно дополнил коллекцию русской эллинистики.

Постепенно художник из Твери находит свою тематику и формирует свой авторский стиль. Он сосредотачивается на Руси Гиперборейской и Ведической, более близкой нам по времени и пространству. Появляется серия фольклорных образов: князя Словена, Ведуньи, Банника. На полотнах «Туманы Гардарики», «Святилище леса», «Испытание» перед нами предстаёт строгая природа Северной Евразии, с её дремучими чащами, мохнатыми скалами и чистыми реками.

Tabaszowa 1

Posted in przyroda by bialczynski on 17 Sierpień 2014

DSC00861

-

DSC00857-

DSC00859-DSC00872-

DSC00869-

DSC00873-

DSC00875-

DSC00865-

DSC00867-

DSC00856-

Krzysztof Lewandowski – Nowa Ekonomia [w Niezależnej Telewizji, Fundacja Wolna Ludzkość]

Posted in nauka, Polska, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 15 Sierpień 2014

W ciągu najbliższych 10 lat, a więc do roku 2024,  700 zawodów zostanie w skali masowej zastąpionych robotami. Wśród nich są zawody takie jak sprzedawca, kasjer, taksówkarz, recepcjonista, piekarz i wiele wiele innych naprawdę popularnych. Ludzie ci zostaną zastąpieni prostymi komputerami albo robotami nowej generacji.

CB

 

https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=-UwzkQ5iePo

Opublikowany 11 mar 2014

Ekonomia miłości wyrasta z poszanowania życia i chronienia wszelkich jego form. Przejawami życia jest własne ciało i umysł każdej istoty, o które ekonomia miłości dba, gdyż ciało jest siedliskiem i źródłem życia, a umysł pozwala ogarnąć ekonomię miłości i zastosować się do jej reguł.

Krzysztof Lewandowski – ekonomista na temat mechanizmów działania ekonomii.

 

 

 

klew

http://wolnaludzkosc.pl/wsp%C3%B3%C5%82tw%C3%B3rcy/item/86340-krzysztof-lewandowski

Zapraszam w imieniu Joanny na Przypiecek – Rewelacyjny zespół Hoverla

Posted in Polska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 14 Sierpień 2014

http://przypiecek.blogspot.com/2014/08/hoverla-rozmowa-z-perkusista-zespou.html

 

1941548_566010713506683_4329862838007211599_o

Odkąd po raz pierwszy usłyszałam Hoverlę, jestem nią oczarowana. Co ciekawe, wszyscy moi przyjaciele, z którymi się „odkryciem” podzieliłam, używali dokładnie tego samego słowa, swoje wrażenia po przesłuchaniu opisując jako oczarowanie.

Mamy więc do czynienia z czymś bardzo silnie oddziałującym, czarownym i czarującym, mocnym energetycznie.

W czym tkwi źródło owej mocy?

*

Chcąc dowiedzieć się o Hoverli i jej przesłaniu nieco więcej, poprosiłam o rozmowę perkusistę zespołu – Yana Gałygę.

 

 

- Słowiański Duch odradza się w coraz bardziej widoczny i wyczuwalny sposób. Przejawia się to między innymi w muzyce. Muzyka jest sztuką czarowną, przemawiającą zarówno do świadomości człowieka, jak i do jego podświadomości. Mnie cieszy najbardziej, kiedy porusza dawno nieużywane struny poczucia własnej słowiańskiej tożsamości. Hoverla gra na tych strunach w sposób naprawdę zachwycający. To jest takie autentyczne, porywające, radosne… czyste, a zarazem uwodzicielskie… Chciałabym, żebyś podzielił się ze mną swoimi wrażeniami – jakie to uczucie, poruszać w ludziach te właśnie struny i jak słuchacze na to reagują?

- Często na naszych koncertach widzę jak ludzie słuchając takich utworów jak „Huculska dziewczyna” albo „Noc Kupały” wzruszają się. Zamykają oczy, przenoszą się myślami do świata, który my im w naszych piosenkach przedstawiamy. Nie było chyba takich występów, gdzie sam bym się nie przeniósł wraz z nimi. Kiedy gram np. „Noc Kupały” zawsze zamykam oczy i wyobrażam sobie jak skaczę przez ognisko, później jak wyławiam z rzeki wianek (tak jak tradycja nakazuje) dla pięknej ukraińskiej dziewczyny. Podobnie kiedy gramy „Kalynę” albo „Tyż mene pidmanula” często śpiewam tekst utworu – automatycznie, nawet nie panuję nad tym. :) Chcę powiedzieć, że te utwory działają trochę w sposób mantryczny na słuchaczy, a tym bardziej dla takich jak ja – ludzi pochodzących z Ukrainy.

….

SPIS UTWORÓW:

  1. Lemkowyna
    2. Historia miłosna
    3. Prutu
    4. Lyubov moja
    5. Werchowyna
    6. Kalyna
    7. Kozacy
    8. Huculska dziewczyna
    9. Horilka
    10. Noc Kupały
    11. Ty ż mene pidmanula
    12. Hańczowska lyubov
    13. Roztańczona życiem
    14. Nasza muzyka

Dzięki Joanno – REWELACJA!!!

 

więcej: http://przypiecek.blogspot.com/2014/08/hoverla-rozmowa-z-perkusista-zespou.html

Tagged with: ,

Słowiański ślub Sawy i Leśne Wesele okiem Kiry (uzupełnienie)

Posted in Polska, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 13 Sierpień 2014

[foto by Kira Białczyńska] – wybrane przez CB

pełny komplet zdjęć by Kira i by Krystian pod adresem http://lesnyslub.pl/

a1s

a2soficjalna internetowa strona weselna z zaproszeniami i zdjęciami

Ślub – Willa Decjusza pod Górą Sowiniec

IMG_2647

Willa Decjusza – Pałac ŚlubówIMG_2637Taras Willi

IMG_2632

IMG_2635

 

IMG_2651Foyer

IMG_2668

Oczekiwanie – babcia Marysia

IMG_2656

IMG_2672

 

IMG_2688

IMG_2676Bukiet i torebka

 

IMG_2684Pan Młody

IMG_2748

IMG_2725

Ślub-swadźbaIMG_2732

 

IMG_2774

ŻyczeniaIMG_2790

IMG_2806

IMG_2810

IMG_2849Życzenia

IMG_2853Wyjazd

 

 LESNE Wesele dolina będkowska i ojcowska

Leśne Wesele Willa Zosia, Złota Góra, Dolina Ojców

 

IMG_2857

IMG_2892

 

IMG_2893

IMG_2896

IMG_2927

IMG_2876

IMG_2921

IMG_2886

IMG_2929

IMG_2917

IMG_2950

 

 

 

IMG_2948

 

IMG_2946

 

 

IMG_2865

IMG_2912

IMG_2916

IMG_2862

IMG_2864

IMG_2969

 

IMG_2978

 

IMG_3020

IMG_3046Poszukiwanie Kwiatu Pąp Rudzi

IMG_3051

IMG_3044

IMG_3068

IMG_2923

IMG_2882

 

IMG_3209

IMG_3181

IMG_3200

 

 

IMG_3194

IMG_3252

 

IMG_3255

 

IMG_3269

 

IMG_3284

 

 

 

IMG_3265

 

IMG_3289

Ślub-Swadźba i słowiańskie, leśne wesele Sawy i Piotra

Posted in Polska, przyroda, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 12 Sierpień 2014

KRY_2521Żeby ślub i wesele było słowiańskie i w Duchu Wiary Przyrody nie musi się wcale odbywać w obecności jakichś siwobrodych żerców, a wszyscy obecni nie muszą przebierać się w giezła. Stół nie musi być założony lnem ani drewnianymi michami. Oczywiście jeśli ktoś chce odbyć swadźbę słowiańską ze wszystkimi szykanami a w nastrojach i klimacie weselnym powrócić do prehistorii to jest to wielce chwalebne. Nie bądźmy jednak ortodoksami, bowiem wiarę i tradycję słowiańską można całkiem łatwo i fajnie przełożyć na współczesność. Jest ona obecna w nas i będzie obecna w klimacie naszego ślubu i wesela także bez drewnianych łyżek, chodzenia po ogniu i innych akcesoriów.

9 sierpnia 2014 – Ślub i słowiańskie, w duchu Przyrody, proste, Leśne Wesele, w Dolinie Ojców  i w Puszczy Ojcowskiej. Miejsce jakże symboliczne – przyroda wspaniała – rezerwat leśny, najcudowniejsza sceneria Mitu o Czarodanie, Dolina Naszych Pra-Ojców, łącząca się w jedność z Doliną Bytu (Będkowską) swoimi magicznymi osiami i świętymi wzgórzami. Noc Pełni Księżyca, czyli Zmiany (noc pełni rozciąga się na trzy noce – tak samo i nów – na tę poprzedzającą również i na tę następującą po samej pełni, która była tym razem 10 sierpnia, o godzinie 18.).

[foto: Krystian Płoński]

Ślub w Willi Decjusza – u podnóża Lasu Welskiego i Wzgórza Sowiniec

KRY_2523Po

KRY_2575Bukiet Panny Młodej i torebka

KRY_2546Życzenia w plenerze

KRY_2554

Od babci Marysi

 

KRY_2576rzut na obuwie Państwa Młodych

 

Leśne Wesele w Dolinie Ojców, w Willi Zosia (Sofia-Zowija), 50 metrów od Wzgórza Zamku Ojcowskiego, na Linii Świętych Wzgórz Ojcowskich i Doliny Będkowskiej.

KRY_2588

Węsiorki w Dance Roomie i zimnym bufecieKRY_2584

Leśna Sala i stół weselnyKRY_2585Widok od Leśnej Sali na Willę Zosia (Sofia- Mądrość, Rzeczy Zwanie – Zowia-Sowja-Sophia)

KRY_2592Panna Młoda w wianku

 

KRY_2589

Tipi

KRY_2591

KRY_2613

KRY_2595

KRY_2614

KRY_2619

 

KRY_2631

KRY_2626

KRY_2639

KRY_2641

KRY_2643

KRY_2638Prezent dla Gości – musli

KRY_2648Od kuchni

 

KRY_2654wystrój pokojów i wnętrze Willi – 50 miejsc do spania + pokój z łożem Młodej Pary

 

KRY_2656

KRY_2653

KRY_2664Drobiazgi

KRY_2675

KRY_2665

KRY_2666

KRY_2701Zimny bufet

KRY_2678Oczywiście „zamówiliśmy” (ja z Anną) Słońce i bezdeszczową pogodę – Jedyny taki dzień od tygodni (bez burzy i deszczu), więc lemoniady pomarańczowe i melonowo-ogórkowe cieszyły się dużym wzięciem

 

KRY_2692Węsiorki w barwach Przyrody-Rodżany i Roda oraz Rudzi (tej od Pąpu Rudzi – Paproci), Przeplątów, Krasy-Dziewanny i Kupały-Dziwienia, Prowego i Czsnoty, Wody, Mokoszów, Pogody i Podagi oraz Ładów.

 

KRY_2714Słowiańskie trunki

KRY_2705

KRY_2706Elementy zwierzęce w strojach – Ola Płońska jako puszczański Lisek

KRY_2813Rajski Ptak

KRY_2736Kwiaty i Światło – Sklepienie Lasu

KRY_2727

KRY_2735

 

KRY_2741 Światło Świata

KRY_2739Światło Świata

KRY_2740Światło Świata – Bogowie są z parą Młodych

KRY_2734Światło Świata

KRY_2730Wspaniali nasi Goście

KRY_2732

 

KRY_2754Pan Młody przemawia

 

KRY_2744

Las odbity w szkle kieliszkaKRY_2753

KRY_2763Przekazanie córki pod skrzydła Pana Młodego i ufundowanie Nowej Rodziny

 

KRY_2757

KRY_2762

KRY_2764

KRY_2768dekoracja stołów biesiadnych – biesiady nie będziemy pokazywać. Menu było wyśmienite poczynając od zupy z marchwi, a kończąc na tarcie.

KRY_2770Z nową rodziną – babcia, dziadek, mama

KRY_2771Zabawa

KRY_2773

KRY_2774

KRY_2777

KRY_2782

 

KRY_2788

KRY_2789

 

KRY_2790

KRY_2791

KRY_2799

 

KRY_2803

KRY_2807

 

KRY_2811

KRY_2857

KRY_2853

 

KRY_2836

KRY_2822

KRY_2825

KRY_2830

KRY_2850

KRY_2856Do Białego Rana

 

pełny komplet zdjęć Kiry i Krystiana pod linkiem: http://lesnyslub.pl/

Winicjusz Kossakowski „Słowiano-Aryjskie Wedy Inglistów – słowiańskimi runami” (część 3)

Posted in Słowianie by bialczynski on 11 Sierpień 2014

wedy 61 wedy 62 wedy 63 wedy 64 wedy 65 wedy 66 wedy 67 wedy 68 wedy 69 wedy 70 wedy 71 wedy 72 wedy 73 wedy 74 wedy 75 wedy 76 wedy 77 wedy 78 wedy 79 wedy 80 wedy 81 wedy 82 wedy 83 wedy 84 wedy 85 wedy 86 wedy 87 wedy 88 wedy 89 wedy 90 wedy 91 wedy 92

Witold Jabłoński o „Baśni nad baśniami” Wojciecha Dzieduszyckiego (polecam dalsze części tej publikacji)

Posted in Polska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 9 Sierpień 2014

Popiel-CzarnobógPopiel – Czarnobóg

Zapomniany bard, zapomniany epos

Opublikowano 18 lipca 2014, przez Smaki z Polski w kategorii Recenzje, Słowianie i mitologie

http://www.smakizpolski.com.pl/zapomniany-bard-zapomniany-epos/

Habent sua fata libelli… Książki miewają swoje losy… stwierdził Terentianus Maurus (III w.), mając na myśli, że nigdy nie wiadomo, kiedy jaka książka utrafi w gust czytelnika. Omawiany w niniejszym szkicu utwór nie miał, niestety, szczęścia. Tak czasami bywa, że jakieś dzieło nie zyska uznania w swoich czasach, potem zaś, pokryte grubymi warstwami bibliotecznego kurzu, czeka na odkrywcę, który pochyli się nad nim z zaciekawieniem i dobrą wolą, by wydobyć z otchłani niepamięci – pisze Witold Jabłoński.

Wiele lat mego życia musiało także upłynąć, zanim natrafiłem na ów smakowity rarytas. Choć jestem z wykształcenia polonistą i od dawna penetruję obrazy Słowiańszczyzny w rodzimej literaturze, wyznaję szczerze, że nie tylko go do niedawna nie znałem, ale wręcz nie wiedziałem o jego istnieniu. Natrafiłem nań przypadkiem, wpisując w Google hasło: „baśń słowiańska”… i niespodziewanie dla siebie znalazłem prawdziwy skarb.

Mowa o poemacie w XII Księgach wierszem Baśń nad baśniami Wojciecha Dzieduszyckiego (1848 – 1909).

.

Zapomniany bard

WojciechDzieduszycki-e1405685995704Na początek kilka słów o autorze. Był w ówczesnej Galicji nie byle jaką personą. Arystokrata z hrabiowskim tytułem, pan z panów, potomek ruskich wielmożów, dziedzic rozległego majątku Jezupol pod Stanisławowem, polityk konserwatysta, aczkolwiek przeciwny grupie ultrakonserwatywnych „Stańczyków”, wieloletni poseł do Sejmu Krajowego Galicji i parlamentu austriackiego, cesarsko-królewski minister dla Galicji 1906 – 1907, doktor filozofii na Uniwersytecie Wiedeńskim (1871), od 1896 profesor filozofii i historii estetyki Uniwersytetu Lwowskiego, gdzie jego wykłady cieszyły się ogromną popularnością. Autor powieści, nowel, dramatów i rozpraw filozoficzno-estetycznych. Bez wątpienia bardzo wiele osiągnięć jak na jednego człowieka, nawet uwzględniając finansowe możliwości rodu i wielkopańskie koneksje. Rozkochany w kozaczczyźnie zwolennik ugody z Rusinami, a zarazem gorący patriota i wielki światowiec bez trudu brylujący w wiedeńskich salonach.

Prywatnie był także postacią barwną, można rzec nawet ekscentryczną. Tak opisywał go w anegdotycznym, nieco karykaturalnym przerysowaniu jeden ze współczesnych mu lwowskich luminarzy, Antoni Chołoniecki: „Mięszanina barbarzyńcy z człowiekiem kulturnym w najdziwaczniejszem znaczeniu — kozacka natura zafarbowana zachodnią cywilizacyą. O ile nie wykłada estetyki i filozofii we Lwowie, gdzie mu przyszedł kaprys być docentem uniwersytetu, albo nie robi polityki w Wiedniu, mieszka w dziedzicznym Jezupolu i jest tam do pewnego stopnia tem, czem był książe Panie Kochanku dla Nieświeża a Mikołaj Potocki dla Kaniowa. (…) Trzyma sobie tylko służbę w starych kozackich strojach i po kozacku ubiera i wychowuje syna. We Lwowie miewa okresy studentomanii. Otacza się wówczas młodzieżą szkolną, urządza jej małe biby, poczem osobiście prowadzi „gęsiora“ przez miasto. Przybycie jego do stolicy na zimę zapowiada zawsze pojawienie się nadwornych kozaczków w czarnych guńkach i szerokich szarawarach. (…) Jako literat i uczony podobny jest do olbrzymiego muzeum, w którem nagromadzone są bez numerów i katalogu, w chaotycznym nieporządku, najcenniejsze przedmioty. Zna się na wszystkiem i pisze o każdej sprawie z jednakową swobodą. Książki jego traktują o filozofii, estetyce, malarstwie, archeologii, wychowaniu, ekonomii, polityce. Badał starożytności egipskie i układał wiersze, szukał kolebki ludów i pisał dramaty i powieści. (…) Książka Ateny zjednała mu popularny tytuł „podolskiego Ateńczyka“ i świadczy o bardzo gruntownem znawstwie sztuki, równie jak Historya malarstwa we Włoszech. Przed dwoma laty studyował gorliwie hipnotyzm i usypiał swoich kozaczków — nudami… Jest doskonałym mówcą i potrafi mówić o wszystkiem bez przygotowania. W ważnych chwilach chodzi po kurytarzach sejmowych, gestykuluje i rozmawia z sobą. Jest mu jednak bardziej do twarzy z filozofią, aniżeli z polityką” [Nieśmiertelni. Fotografie literatów lwowskich, Lwów 1898, ortografia i interpunkcja oryginalne].

Utwór ewidentnie nie trafił na sprzyjający grunt, ponieważ ówczesna literacka publiczność nie była jeszcze gotowa na tak nowatorskie, niekonwencjonalne ujęcie rodzimych mitów i legend. Przez wiele lat niewoli wszczepiano Polakom przekonanie o ich duchowym ubóstwie i wtórności, a nasza słowiańska, przedchrześcijańska kultura była świadomie, celowo marginalizowana, infantylizowana, traktowana jak wstydliwy epizod z dzieciństwa, o którym najlepiej jak najszybciej zapomnieć. „Upupione” (by posłużyć się dobrze tu pasującym gombrowiczowskim określeniem) podania o Lechu, Kraku, Wandzie i Popielu sprowadzono do rzędu poczciwych bajeczek i zepchnięto do dziecinnego pokoju. Dlaczego tak się stało? Niezwykle trafnej odpowiedzi udzieliła wybitna uczona Maria Janion: „Poniesiona wskutek brutalnej nieraz chrystianizacji klęska Słowian – stwierdza w Niesamowitej Słowiańszczyźnie – zwłaszcza zachodnich Słowian, przyłączenie ich do cywilizacji łacińskiej, przejawiły się między innymi w utracie własnej mitologii, tego ważnego spoiwa lokalnej wyobraźni”.

Sytuacja taka miała swoje dalsze, złowróżbne dla naszych kulturowych korzeni konsekwencje: „Warto… wspomnieć o znamiennym rysie chrystianizacji Polski – o stosunku łacińskich misjonarzy do pogańskiej mitologii i religii Słowian. Zostały one w taki sposób zlekceważone i bezwzględnie zniszczone, że wśród badaczy powstało nawet przekonanie – poparte brakiem źródeł – iż w ogóle prawie nie istniały. (…) Stąd wymazana dawność, stąd biała karta, stąd puste pola, stąd wyrażane nawet całkiem niedawno przekonanie, że nic nie przemawia za tym, aby u Słowian istniały opowieści o bogach, o ich życiu, działalności, stosunkach pokrewieństwa. Lud słowiański byłby zatem, jak pisze historyk religii słowiańskiej „dziwacznym ewenementem wśród kultur świata” [Aleksander Gieysztor]. Można w tym widzieć również miarę (niezasłużonej, ale rzeczywistej) pogardy dla rzekomo wszechstronnie „prymitywnej” Słowiańszczyzny”.

więcej: http://www.smakizpolski.com.pl/zapomniany-bard-zapomniany-epos/

ciąg dalszy: http://www.smakizpolski.com.pl/basn-basniami-wojciecha-dzieduszyckiego/

Oto rzeczona „Baśń nad baśniami” (fragmencik), który daje orientację w stylu i języku, barwnym i pięknym, godnym mistrza pióra. Jak się zorientujecie Mistrz tenże prowadzi znany wtajemniczonym dialog „nad/pod Kulturą”, który potwierdza jego przynależność do pogańsko-teozoficzno-masońskiej elity kulturalnej Polski. Postacie występujące w tej pieśni to nie są zwykłe postacie, lecz personifikacje bogów pogańskich Wiary Przyrodzoney Słowian z Pogańskiego Panteonu tejże wiary: Żywa – oczy piwne, włosy jasne, bławatkiem strojone (bogini Żywia-Siwa); Jaga Baba Jaga Jędza (bogini Rada-Rodzica) oraz jej córki Złote Zazule: Sapucha (Zapucha, jak w Zapustach, Pucha-Pusta) i Welinda (od Wela, Welańska, Weli-Nada) ; Czuryło (Chorsiniec-Księżyc/Łuna-Anu); Czarna Krowa – Ciemne Światło Świata (Swątlnica). Baja zaś, czyli Materia, którą się plecie na łące pełnej czerwonych maków (Łąka Mokoszy – Pani Przeznaczenia) z konopnego sznura (atrybut i nić kosza/losu Mokoszy i tworzywo Baji) dzięki magii Czarnej Krowy przez jedną Zaczarowaną Noc – to nie jest zwykła baja, lecz prawdziwa Baja Słowian, która znajduje się w rękach Baby Jagi – czyli bogini przekazującej młodzieży wiedę, Pani Inicjującej – Rady-Radzicy. Stąd i zadania-wyzwania jakie ona stawia Żywi wymagają od niej zastosowania sił magicznych (mogtycznych, związanych z mocą-mogtowiją). Kto czytał „Księgę Ruty”, „Księgę Tura” i „Stworze i Zdusze” ten odnajdzie w „Baśni nad baśniami” pudełka wyskakujące z pudełek – jak w Ruskiej Babie – drugie i trzecie dna, a zwłaszcza ów dialog nad/pod kulturą toczony między wieszczami i wiedunami polskimi, znajdzie w postaciach pierwszego planu plan drugi i ich boską funkcję we wcieleniu w ziemskie postacie.

Oddajmy zatem głos Wojciechowi Dzieduszyckiemu, który jest jednym z odwiecznych ciągnących Wącie Baji przez tysiące lat zakazu i prześladowań chrześcijańskich, Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian, wyjątkowo zasłużonym dla przetrwania Polskiej Słowiańskiej Kultury i Tradycji.

♦ 

Polecam również bardzo dobry esej tego samego autora na temat Słowiańszczyzny Przedchrześcijańskiej, zniszczeń dokonanych przez kościół katolicki i odbicia tego zaginionego zafałszowanego świata w polskiej literaturze i kulturze:

Witold Jabłoński „Słowiański Świat Odnaleziony”

http://www.smakizpolski.com.pl/slowianski-swiat/

Bogovo Gumno (Góra Dziewanny) i Gąsieck (Goseck – Krąg Sporzy-Śreczy) – nadesłane przez Jarka

Posted in nauka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 8 Sierpień 2014

Jarek z Bielska, prowadzący bardzo ciekawy blog: half_science_non-fiction.blog.bielsko.pl/

przesłał ze swoich wakacyjnych wypraw ważny materiał  porównawczy dotyczący Świętego Kręgu Bogovo Gumno na Planinie Devicy (Dziewanny) w Serbii oraz Kręgu w Gąsiecku, który znajduje się na ziemi Załabian, w dzisiejszych Niemczech

 Bogovo GumnoBogovo Gumno – Góra Dziewicy (Góra Dziewanny – dwa kręgi)

Bogovo Gumno i inne kręgi na górze Dziewicy/Dziewanny, to znajdujące się we wschodniej Serbii założenie składające się z kilku kręgów, przy których konstrukcja obserwatorium w Goseck musi jawić się jako dosyć „prymitywna”. Najciekawsze jest jednak to, że o ile obserwatorium w Goseck to jedynie rekonstrukcja , to Bogovo Gumno nadal funkcjonuje w lokalnej obrzędowej świadomości i dlatego właśnie lubię takie bałkańskie wątki.
Przy okazji warto zwrócić uwagę, że interpretacja tych kręgów wskazuje na pewien uniwersalizm tych założeń. Przy okazji dysku z Nebry wskazywano bowiem, że Słońce w wymiarze praktycznym służyło do odmierzania lat i pór roku, natomiast księżyc służył do odmierzania czasu w krótszych przedziałach czasowych. Tutaj jest podobnie. Kolejna zbieżność to fakt , że zarówno krąg na Bogovom Gumnie jak i w Goseck odcinał obserwatora od otoczenia, tak by widać było tylko niebo. Na Bogovom Gumnie był to mur z kamienia, a w Goseck drewniana palisada.
http://srbinside.blog.rs/blog/srbinside/zanimljivosti/2013/01/20/krugovi-na-planini-devici-drevna-opservatorija
Dla niewtajemniczonych w astronomiczne przeznaczenie tego typu konstrukcji polecam też ten materiał
http://oldeuropeanculture.blogspot.com/2014/07/stone-circles-on-mountain-devica.html
Warto obejrzeć linkowany w tym materiale film „Aleksandra Bajić – KRUGOVI NA PLANINI DEVICI” ( https://www.youtube.com/watch?v=JoQjIXDVsg8 ), padają tam bowiem całkiem interesujące stwierdzenia.

 

Opublikowany 16 lut 2014

Dr Aleksandra Bajić, neuropsihijatar i jedna od retkih koja se bavi kalendarskim znanjem naših predaka vodi nas na planinu Devicu i njene donedavno potpuno neistražene krugove.
Astoronomija i astrologija, koje su najstarija naučna znanja, prisutne su od davnina i u našim krajevima. To dokazuju ove prastare zemaljske opservatorije, prepuštene našem nemaru i zaboravu.
Snimatelj: Slobodan Grče
Režiser: Cica Lukić
Urednik: Bojan Glavonić

Aleksandra Bajić – KRUGOVI NA PLANINI DEVICI: http://www.svevlad.org.rs/narodni_zivot_files/bajic_gumno.html

2.

 https://www.youtube.com/watch?v=_R5cJ-B5xaM

Opublikowany 24 lis 2013

Eko fajl: Stari slovenski bogovi
Emisija otvara priču o Svetovidu, Mokoši, Velesu, Devani… na planinama Ozrenu i Devici kod Soko Banje.
Naša nematerijalna, duhovna baština je naša najveća nepoznanica i najmanje istražena oblast naše kulturološke matrice, našeg identiteta. Emisija je mali, kroz ključaonicu pogled u to ogromno duhovno blago.
Vodič kroz emisiju je Sanja Bajić.
Urednik: Bojan Glavonić

Inne kręgi  – Góra Dziewicy:

Krugovi KrstKrst – Krzyż

circles  Oštra čukaOštra čuka

viewing column1Kamienne figury na Bogovo Gumno, Góra Dziewanny

viewing column2Kamienne figury na Bogovo Gumno, Góra Dziewanny

Warto też zwrócić uwagę na postać samej Aleksandry Bajić ( Александра Бајић ), bo kobieta sporo mówi i pisze na temat mitologii Słowian. W wyszukiwarkę warto wkleić nazwisko pisane cyrylicą , bo wtedy więcej nam wyskakuje.
https://www.youtube.com/watch?v=_R5cJ-B5xaM Александра Бајић: СТАРИ СЛОВЕНСКИ БОГОВИ
http://pl.scribd.com/doc/229535338/Александра-Бајић-Словенски-богови-на-Балкану
http://www.svevlad.org.rs/narodni_zivot_files/bajic_kalendarpredaka.html
http://varosanin.blogspot.com/2012/02/blog-post_27.html
pozdr, Jarek

 

Rekonstruktion des weltweit aeltesten SonnenobservatoriumsGąsieck – rekonstrukcja

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 627 other followers