białczyński

Groch z fasolą czyli o orkiszu, bobie, ciecierzycy, sojenicy, soczewicy i innych słowiańskich strąkach i kłosach

Przedstawiamy tutaj przepisy na grochy i fasole oraz inne ziarna, które mogą równie dobrze stanowić podstawę diety mięsnej,  bezmięsnej (wolę takie słowo), a nawet czysto roślinnej (też wolę takie  określenie rdzenne i czysto słowiańskie, niż wege-tarianizm lub wega-nizm czy inne obce świństwo).

Będą to grochy i fasole rdzenne euro-azjatyckie (my rodzimowiercy polscy i słowiańscy mówimy lądyjsko-mazyjskie, bo Europa to po prostu Ląd , lub Biały Ląd – tak nazywali go nasi przodkowie,Afryka to Ląd Czarny, a Azja to Mazja – miano od-imienne pochodzące od Mazy-Maży (pół-boginki – pół-Amazonki, tak samo Ląd bierze miano od boginki i jednocześnie Mazonki -  Lędy-ŁABĘDY).

Herb Kołodyn hetmana Iwjana  Mazepy – jest nie tylko wariantem lustrzanych liter K czyli cyrylickiego Ж (z zamienioną na poziom podstawą tych liter), ale też wprost pokazuje dwa odwrócone księżyce co jest nawiązaniem bezpośrednim do głęboko ezoterycznych znaczeń i do mitologicznych przekazów Wiary Przyrodzonej Słowian zakorzenionych w najgłębszej asyryjsko-babilońskiej symbolice starożytnej.

Miano Koło-dyn odzwierciedla niebiański charakter Koła Czasu (Koła Czaru, Kola Czakry0, tak jak w słowie dyn-ia, dyn-gus, dyn-namit (ogień miotany – dyna-miot), den-ga (tęcza, bogini Denga), Ra-Du(n)-ga – (tęcza i woda – duń, toń oraz ruch – duć, dyć, duty, dęty, nadęty-obrzmiały, baniasty (jak słońce i owoc słoneczny – dynia) jak w imionach bogów: Wiatru – Dyj – Dyaus Pater , Deń-Dzień-Dyewana (świetlista, ruchliwa i leśna, bo wan – święty las, Wanowie – Święci Boru, bogowie leśni i ogniści), Dana-Daboga (Pani Dnia i Ognia Nieba, czyli Jassności) – identycznie jak w staropruskim (staroboruskim) słowie  dangus – niebo, dengenennis – niebieski, z niebios pochodzący, czy dag- ogień obecne w imieniu władcy Mieszka Koszańskiego (Koszebskiego) – Dagome, czy w końcówkach imion bogów jako znak światłości i świętości – dag na przykład w Po-DAG-a. Kołodyn – dynamiczne Koło czasu, koło Bogów, Koło Świata, Koło Światła, Koło Czaru (Księżyca – Czuryły), Kala-Czakra.

Mazja to imię słowiano-skołockiej bohaterki (bóg, wiadomo, tyrs – berło), które zniekształcono przez tysiąclecia w kontaktach z niearyjskimi językami. Od niego pochodzą też takie nazwy geograficzne jak Morze Mazowskie, Mazury, Mazowsze, plemienne jak Mazowszany, Mazonki-Amazonki oraz miana boskie jak Mażana-Marzana-Marzanna, czy imiona i nazwiska, jak współczesne Marzena, albo Mazepa – nazwisko bohatera dramatu Juliusza Słowackiego [hetman Iwan (Iwjan, Jan) Mazepa herbu Kołodyn - gdzie imię od Iwy-wierzby, Wierszby - Drzewa Świata i herb od Kołodzi-Kłódzi (Drzewa Świata, zamyku Swąta - Światła Świata) i od Kolady - bóstwa pór roku - Pani /Pana Zimy, zwanego też Kostromą lub Kostrubonkiem.

Królestwo Sis w Starożytności

Przedstawimy tutaj dania z całego obszaru starożytnego Sistanu (Królestwa SIS - Królestwa Słowian-Istów-Scytów), a więc z Wielkiej Scytii Europejskiej i Azjatyckiej, z Wielkiej Sarmacji Europejskiej i Azjatyckiej, z Wene-Dawii (Wene-Dahji), z Grand Tartarii - jak nazywano ten rozległy a jednorodny kulturowo obszar w różnych okresach, począwszy od czasów Asyrii i Babilonu, Judei i Egiptu z epoki Starszych Dynastii Królów (okres wczesnodynastyczny), aż po najnowsze czasy.

Miejmy świadomość, że naturalne pradawne dziedzictwo kulinarne Słowian rozciąga się od Doliny Indusu i Gangesu (rzek Widjuszu i Gęgawy), przez Himalaje, Dach Świata i Wielki Step, przez Syberię - od jej wschodnich alaskańskich i kamczackich krańców i poprzez Ural, przez Iran, Afganistan i Pakistan, przez Kaukaz i Anatolię aż do Południowej i Zachodniej Europy, a także na północ  - do Skandynawii.Obejmuje więc cały bieg rzeki Grań-Ren i Dunaj i Wołgi, rzek syberyjskich, ale i zachodnie Chiny, gdzie rudowłosi Toharowie "sprzedali" Chińczykom w odległych wiekach nie tylko tajemnicę hodowli bydła i wytwarzania przetworów mlecznych czy wykorzystania konia, rydwanu i koła, ale także tajemnicę wypieku chleba i wytwarzania pierogów, klusek czy makaronów, a także warzenia piwa (zbożowego), pienki (z konopi) i czaju (z liści wiśni, morwy, maliny, lipy czy herbaty).

Ponieważ żyjemy współcześnie a nie w starożytności, znajdą się tutaj także całkiem "świeże" kulinarne  nabytki, potrawy na bazie takich roślin jak fasole, z udziałem takich ziaren jak kukurydza i inne, które powtórnie odkryto w czasach europejskiego Odrodzenia, a które już wcześniej były w użyciu pradziadów Amerykanów, Azjatów i Europejczyków. Pamiętajmy że Nowy Świat był nowym tylko dla Europy Pośredniowiecznej, tej Europy która doznała straszliwego załamania cywilizacyjnego i szoku związanego z zapaścią demograficzną pomiędzy rokiem 400 a 800 naszej ery, która została odcięta od wiedzy o swoich korzeniach i przeszłych osiągnięciach przez chrześcijaństwo z jego scholastyką. Scholastyka, to "filozofia" i swoista metoda wykładu wiedzy o świecie, która była odmianą uniwersyteckiej cenzury Wiedzy. Przez 500 lat monopol na wiedzę i "światłość" miał w Europie Kościół i została ona przezeń świadomie ograniczona do Pisma Świętego i kilku dzieł Arystotelesa.

Tych którzy nie rozumieją tak szerokich "ambicji" terytorialnych słowiańskiej kuchni przepraszam, że nie wytłumaczę tutaj skąd się one biorą. Odsyłam do innych artykułów na tym blogu, które szeroko wyjaśniają nasze "korzenie" sięgające pradawnych czasów, a obejmujące terytorium dużo rozleglejszego niż to, z którego przytaczamy  kulinarne przepisy w tym akurat artykule.

Różnego rodzaju ziarna - grochy i zboża są prastarym pokarmem człowieka i stanowią podstawę naszej diety, czy tego chcemy czy nie. Nasze prababki włożyły wiele pomysłowości, inwencji i odkrywczego talentu w wykorzystanie możliwości jakie dała nam Przyroda. W dziedzinie wykorzystania jej zasobów jako pokarmu, a także przetwórstwa tychże zasobów, które pozwala wytworzyć niezbędne zapasy na czas niedostatku, Człowiek wzniósł się na wyżyny i z prostego zaspokajania głodu uczynił prawdziwą sztukę.

Dzisiaj często spotyka się głosy dietetyków i specjalistów od kuchni (a któż nie jest tym specjalistą skoro kobieta spędza w kuchni lwią część dnia a wszyscy - całymi rodzinami spędzamy na jedzeniu wcale nie mniej czasu niż na innych czynnościach), że ziarna , zboże, mąka, chleb (zwłaszcza biały) - mają niekorzystne działanie na to czy tamto, powodują problemy takie czy inne, otyłość i inne zdrowotne niekorzystne zawirowania, a w ogóle jedzenie skraca nam życie.

Powiem co następuje. Jedzenie zabija w nie mniejszym stopniu niż oddychanie, a w ogóle życie prowadzi nas prosto do śmierci - Ciało jest chwilowym wehikułem, który nasz duch otrzymuje by nabrać specyficznych doświadczeń, które możemy osiągnąć tylko i wyłącznie dzięki Przyrodzie i Życiu w Przyrodzie Ziemi - myśmy są Ród i Dzieci Roda - Narody Ziemi, a ona  - Przyroda jest jego żoną i siostrą , nieodstępną towarzyszką PRZY RODZIE STOJĄCĄ, zaś Matka Nasza - Ziemia - daje nam całe swoje bogactwo, jak każda matka niczego nie skąpiąc. To od nas zależy jak skorzystamy z jej darów i w jakim stopniu one nam posłużą a w jakim nam zaszkodzą.

A więc oddychając "spalamy" nasze ciała-wehikuły, jedząc obciążajmy organizm procesem trawienia i powodujemy że nie może on się w tym czasie skupić na innych czynnościach - na przykład obronnych przed zagrożeniami chorobotwórczymi. Jednak nie jedząc i nie oddychając skrócilibyśmy sobie życie o wiele bardziej. Jak zwykle między skrajnościami leży Złoty Środek - umiar to klucz do sukcesu.

Moje zdanie i doświadczenie życiowe, jakie nabyłem dzięki  kontaktom rodzinnym i towarzyskim (wuj Władysław 95 lat, wuj Henryk 91 lat, ciotka Maryna 89, moja mama 85 lat, mama mojego bliskiego przyjaciela Marka 83 lata - że nie wspomnę o trzymających świetną formę rówieśnikach 55-60-65 latkach) podpowiada mi, że wszelkie skrajności w dziedzinie odżywiania są niewskazane -  tak ograniczenia, dziwactwa, wykluczenia z diety, poddawanie się chwilowym modom dietetycznym, jak i wszelki nadmiar.

Smażony groszek cukrowy z bazylią i parmezanem

Jedzenie jest wielką życiową przyjemnością, przyrządzanie jedzenia jest przyjemnością wcale nie mniejszą. Kto to umie robić ten może uczynić z gotowania swoją życiową pasję i osiągnąć dzięki jej uprawianiu taką samą doskonałość duchową jaką osiągają mistrzowie zen czy nauczyciele buddyjscy.

Jedzmy więc z umiarem a stosujmy przy tym dosłownie kilka - tylko 10 - Przykazań Poprawnego Spożywania Pokarmów, a gdy dodamy do tego aktywność fizyczną i prawidłową postawę oraz właściwe oddychanie NIE BĘDZIEMY TYĆ, żyć się nam będzie przyjemnie i lekko, w zdrowiu, przez całe 100 czy nawet 120 lat, nie pozbawiając się przy tym żadnej przyjemności. Nie odmawiając sobie przyjemności, lecz jedynie je ograniczając, zyskamy coś bezcennego, doskonałe fizyczne samopoczucie, spokój i pogodę ducha oraz dobry humor. Te trzy rzeczy to PODSTAWA ZDROWIA naszego ciała - bo stare słowiańskie porzekadło mówiące, że "W zdrowym ciele zdrowy duch" na też swoją odwrotną stronę , "Zdrowe ciało jest tam tylko gdzie i duch jest zdrowy".

Groszek cukrowy

10 Przykazań Poprawnego Spożywania Pokarmów

Kilka prostych rad poniżej pochodzi z doskonałej książki holistycznego przyrodolecznika (lekara-lekarza-łąkarza, czyli ziołolecznika, a więc po łacinie medyka) doktora Michała Tombaka, który nie odkrywa wcale Ameryki, lecz powtarza znane od tysiącleci zalecenia jogi. Medycyna europejska dojrzała wreszcie do tego by te stwierdzenia i zalecenia jogi naukowo uzasadnić. Ponieważ wszyscy cierpimy na "skrzywienie naukowe" te uzasadnienia, które pozwalają nam sprawdzić tok rozumowania autora sprawią zapewne,  że będziecie mogli łatwiej w owe dobre rady UWIERZYĆ. Bez WIARY możecie sobie darować stosowanie owych rad. Apeluję jednak do wszystkich OŚWIECONYCH  - postarajcie się także postępować światle w dziedzinie tak prozaicznej jak odżywianie waszego ciała. Odżywianie jest kluczem do leczenia ciała i ducha.Wyeliminujcie ze swojego codziennego życia najprostsze błędy związane z odżywianiem, a wyniki,  jakie otrzymacie miło was zaskoczą. Z kiedyś otyłego i ospałego, lub po prostu chorowitego, czy też chorującego, niezadowolonego z życia człowieka zostanie tylko imię i nazwisko.

Ja osobiście uważam  zasady głoszone przez tego lekarza -Michała Tombaka - a też przez kilku innych lekarzy (przyrodo- i zioło-leczników), w tym zwłaszcza  doktora Władysława Stanisława Rybickiego WWW.twojawizja.pl - opierającego swój wykład o zdrowiu na przesłaniu słowiańsko-hebrajskim -  za nowoczesny wykład Lecznictwa Wiary Przyrody, wcielenie w życie, w tę ważną dyscyplinę i dziedzinę naszego życia jaką jest utrzymanie w zdrowiu naszego ciała, Głębokiej Wiedy Wiary Przyrod(zone)y Słowian.

Niewtajemniczonym w Wiarę Przyrodzoną Słowiańską wyjaśniam - głęboka wieda - to nic innego jak holistyczna filozofia - wiedza wszechobejmująca, uwzględniająca w PEŁNI różnorodne aspekty  fizycznego i duchowego bytu Wszechświata, a w nim i naszej egzystencji, jego postrzegania i prawego sposobu postępowania, ku własnemu pożytkowi.

Oto 99 (a właściwie 10) rzeczy, których nie powinniście robić w związku z odżywianiem- za doktorami Tombakiem i Rybickim oraz za starożytną jogą:

1. Nie jedz szybko  - pośpiech podczas jedzenia, złe przeżuwanie pokarmu, zakłóca proces trawienia. Pokarm nie jest trawiony całkowicie i odkłada się w postaci tłuszczu. Żeby się pozbyć tego przyzwyczajenia należy przyjąć jako zasadę, że każdy kęs pokarmu powinien być przeżuty minimum 40-50 razy.

2. Nie pij podczas posiłków - prowadzi to bowiem do zaburzeń funkcjonowania układu pokarmowego i hormonalnego. Kto je w ten sposób tyje nawet od wody. Proszę się przyzwyczajać do picia na 20 minut przed jedzeniem, lub 1 - 1,5 godziny po jedzeniu.

3. Nie jedz dużo, a zwłaszcza produktów mącznych i słodyczy - skrobia, znajdująca się w produktach mącznych zmniejsza (zakleja) powierzchnię ssącą (wchłaniającą) przewodu pokarmowego, sprzyja powstawaniu w organizmie nadmiaru śluzu, a słodki smak powodowany cukrem, który mają produkty spożywcze, prowadzi przez nadmiar owego cukru do zwiększania masy ciała. Proszę zamienić słodycze na suszone owoce, pestki (np. słonecznika, dyni...) i niedużą ilość orzechów. Jednorazowy posiłek nie powinien być większej objętości niż  dwie zwinięte w pięść i złączone dłonie - taka jest objętość żołądka - jeśli tyle zjadłeś przerwij, bo żołądek więcej nie strawi, przepuści to do jelit niestrawione, a tam zostanie to przerobione tylko na tłuszcz, który odłoży się w pasie lub biodrach, albo jeszcze gorzej - to wszystko zalegnie w postaci szkodliwych jak cholera kamieni jelitowych w zakamarkach jelit i stanie się źródłem rozsiewanych stamtąd przez włoski jelitowe zakażeń organizmu, źródłem rozsiewu "złych" bakterii.

4.Zwalczaj przyzwyczajenie do częstego jedzenia lub ciągłego żucia - jak tylko coś trafia nam do ust, język jako organ smaku, przekazuje polecenie do mózgu i od razu włącza się wiele różnych mechanizmów, wśród których jest i mechanizm obronny. Język nie może od razu stwierdzić, czy to co trafiło, to „trucizna” czy pożywienie. Dlatego też, leukocyty, które chronią nas przed chorobami ,,porzucają swoją pracę” w zakresie leczenia i oczyszczania organizmu i szybko zaczynają się zbierać przy żołądku, do którego powinien trafić pokarm. Jeśli ich „usługi” się nie przydały, znów zaczynają się zajmować „swoją robotą”. Ale gdy nadejdzie nowa porcja pożywienia wszystko powtarza się od początku. W wyniku takiej wyczerpującej pracy leukocyty nie spełniają nałożonych na nie obowiązków w zakresie obrony organizmu. Właśnie dlatego, po pierwsze podczas epidemii np. grypy ci, którzy przyzwyczaili się ciągle żuć chorują w pierwszej kolejności, a po drugie układ enzymatyczny od takiej pracy zaczyna produkować zbyt słabe enzymy trawienne. Proces trawienia jest upośledzony, w rezultacie czego w organizmie zamiast wody i dwutlenku węgla powstaje tłuszcz, który się gromadzi w tkance tłuszczowej. (Nawiasem mówiąc, dotyczy to również tych, którzy nieustannie żują gumę).

5. Nie jedz produktów byle jak ze sobą skomponowanych, czyli niewłaściwie łączonych. Do strawienia różnych grup produktów są wydzielane różne enzymy. Nieprawidłowe łączenie produktów z czasem osłabia aparat enzymatyczny. Pokarm jest trawiony z trudem. Część pokarmu zaczyna gnić, a część - organizm przekształca w tłuszcz.

6. Nie leż przy jedzeniu ani po jedzeniu - zmiana pozycji pionowej ciała na poziomą „włącza” mechanizmy, które działają podczas snu i wtedy proces trawienia pokarmu odchodzi na „drugi plan”. Pokarm nie jest trawiony, tylko zamieniany w tłuszcz. Po jedzeniu najlepiej dla organizmu jest pochodzić, szczególnie pochodzić na piętach, (jeśli jest taka możliwość). To zapewni dodatkowy dopływ krwi do żołądka, co powoduje lepsze trawienie.

7. Nie jedz podczas oglądania telewizji, czy pracy na komputerze, gry wirtualnej itp - Jedzenie jest procesem intymnym. Nie na próżno starożytni dietetycy radzili, aby człowiek jedzący był „głuchy i niemy”. Jeśli się je i ogląda telewizję, to mózg nie wie co ma robić, przerabiać informację idącą z ekranu lub kierować procesem trawiennym. W wyniku takiego dylematu proces trawienia jest zakłócony i je się wtedy więcej.
8. Nie jedz w stanie poddenerwowania - Jeśli jesteście zdenerwowani nigdy nie jedzcie, bo będziecie jeść bez umiaru. Wątroba w pierwszej kolejności reaguje „na stres” i przy tym następuje gwałtowne zwężenie dróg żółciowych. Żółć nie dociera do jelita cienkiego i pokarm będzie niestrawiony.

9. Nie jedz  przed snem (nocą) - nocą organizm śpi. Wszystkie procesy są skierowane na regenerację komórek i odbudowywania sił. Energia „uszła” z organów trawiennych. Nocne jedzenie daje nam tylko zwały tłuszczu (nie trawi się prawidłowo),  kamienie w wątrobie i piasek w nerkach.

99. Nie jedz za wiele produktów rafinowanych i długo gotowanych. Te produkty są pozbawione naturalnych witamin, mikro i makro-elementów. Jedynie, co organizm może z nich wziąć – to „puste” kalorie, stąd nawet przy obfitości pożywienia odczuwa się ciągle głód, który trzeba zaspokoić, a to oznacza, że trzeba znowu jeść. W rezultacie jemy 5 - 10 razy więcej, niż powinniśmy.

Ponieważ czerwiec to czas młodego bobu i fasolki szparagowej oraz fasoli mamut - zaczniemy od tej Świętej Strączkowej Trójcy

Bób

Kilka słów o roślinie i jej dziejach

Jest uprawiany jako warzywo. Dziko rośnie w północnej Afryce i w Iranie, jest uprawiany w wielu krajach świata.

  • Roślina jadalna, używana w wielu kuchniach świata. Odmiana bobik (V. faba var. minor syn. V. faba var. equina) uprawiana jest na paszę.
  • Historia uprawy: odmiana właściwa (V. faba var. major) uprawiana była w basenie Morza Śródziemnego już w neolicie. W starożytnym Egipcie bób odgrywał rolę kultową. Ponieważ uważany był za "pokarm umarłych", kapłani go nie spożywali; podobnie pitagorejczycy. Pliniusz Starszy pisał, że wśród roślin strączkowych Rzymianie najbardziej cenią bób. Nasiona bobu odnaleziono w ruinach Troi. W Chinach uprawiany jest od 5000 lat.

jeśli chodzi o mądrość ludową kojarzy się z powiedzonkiem "zadać komuś bobu", czyli dać komuś szkołę, dosolić mu i ugotować go - słowem chodzi o wyczerpujące doświadczenie. Nie zdajemy sobie może z tego sprawy ale to właśnie religijna przeszłość bobu wiążąca go z Krainą Zmarłych i obrzędami pogrzebowymi jest źródłem tego powiedzenia.

Bób jest rośliną uprawną znaną od starożytności, ale jego  pochodzenie  nie jest jasne. Archeolodzy znajdują pozostałości bobu na stanowiskach na terenie całej Europy i Azji. Używano go już w okresie neolitu (czyli około 10-9 tysięcy lat przed naszą erą) w Mezopotamii, Syrii i Fenicji, w Macedonii - a więc tam gdzie żyli Słowianie nazywani wtedy jeszcze Scytami.
Ziarna bobu znajdowano później także w Egipcie i w Cesarstwie Rzymskim. Odkrycie bobu dla kuchni - jak wszystkie ludzkie odkrycia jest po trosze dziełem przemyślności ludzkiej i naszego talentu do eksperymentowania (nawet kosztem własnego zdrowia i życia - co widać wciąż na grzybobraniach współczesnych) a po części jest dziełem przypadku. Strąki dzikiego bobu (zresztą podobnie do innych dzikich zbóż) po osiągnięciu dojrzałości otwierały się i nasiona rozsypywały się wokół rośliny. Raz na jakiś czas zdarzały się jednak felerne egzemplarze, których strąki się nie otwierały i to właśnie one były częściej przynoszone przez zbierających pokarm po łąkach i stepach do domu. Zamknięte strąki, a więc rośliny z genetyczną mutacją, która byłaby niekorzystna w naturalnym środowisku, siano przy domach  i stopniowo wyhodowano roślinę uprawną nie tylko łatwą do zbioru ale i odżywczą.
Starożytny bób był nieco mniejszy od naszego i stanowił ważny element diety - był jednym z podstawowych składników żywieniowych. Nie bez powodu greccy lekkoatleci spożywali go przed ćwiczeniami, aby poprawić swoją wydajność. Znane są także przypadki używania nasion bobu jako "kartek do głosowania" w starożytnej Grecji. Spożywano przeróżne odmiany bobu o białych, brązowych czy zielonych nasionach. Rzymianie przygotowywali z bobu niewielkie placuszki, żywiono się nim także w okresie nieurodzaju pszenicy.

Gotowanie bobu

Jak długo gotować bób? Czy solić po włożeniu do wody, po ugotowaniu, a może wcale? Oto kilka porad dotyczących gotowania bobu.

Bób należy do roślin jednorocznych i dzięki sporej odporności na niekorzystne warunki atmosferyczne może być uprawiany praktycznie w każdej strefie klimatycznej. Kiedyś – był pokarmem klasy niskiej, dziś - jest żywieniowym rarytasem. Zachwycają się nim niemal wszyscy, a ceni się go nie tylko ze względu na wyjątkowy smak, ale i wartości odżywcze.
Te spore, zielone lub bladożółte nasiona, zawierają dużą ilość błonnika pokarmowego, białka, węglowodanów oraz zdrowych tłuszczów. To jednak nie koniec korzyści ze spożywania bobu - jest źródłem sodu, witamin z grupy B, witamy C i A.

Bób gotujemy w osolonej wodzie, przez 15-20 minut. Po tym czasie należy sprawdzić, czy już jest gotowy, ze względu na to, że czasem potrzebuje więcej czasu. Uważajmy jednak, gdyż rozgotowywanie warzyw niszczy składniki odżywcze.

Do gotowania można dodać masła, lub ulubionych przypraw. Bób najlepiej smakuje jedzony bez dodatków, np. posypany świeżym koperkiem, ale stanowi także doskonały dodatek do zup, sałatek oraz potrawek z warzyw. Najlepiej jeść go w całości, z łupinkami - gdyż mają one najwięcej wartości.

Bób - Przepisy

Przepisów na bób jest w kuchni sistańskiej mnóstwo. Przytoczymy ich tutaj kilka po to żeby pokazać nieco odmienne możliwości niż te do których przywykliśmy - bób łuskany z łupki prosto do pyszczka, chociaż nie da się ukryć że właśnie taki - kiedy młody - jest wprost jak narkotyk, nie można przestać.

Młody bób z makaronem i miętą

wystarczy gotować 2- 3 minut i jeść na gorąco lub

przygotować sałatkę z bobu i makaronu, z  sosem z dodatkiem mięty

1/2 kg młodego bobu
2-3 garście makaronu
garść orzechów włoskich
1 łyżka oliwy
1 łyżka soku z cytryny/octu winnego
1 łyżeczka miodu
czerwony pieprz
świeżo zmielony czarny pieprz
pół garści listków mięty
Bób gotujemy krótko, 2-3 min., przelewamy zimną wodą, łuskamy. Gotujemy makaron  i mieszamy bób z makaronem, podsmażamy chwilę z sosem z oliwy, cytryny i miodu, dodajemy posiekaną miętę. Posypujemy orzechami i pieprzem. Można jesć na zimno lub na ciepło.

Sałatka z bobu

  • 50 dag bobu
  • 2 nieduże ogórki konserwowe
  • strąk czerwonej konserwowej papryki
  • mała cebula
  • 3-4 łyżki gęstego majonezu
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pietruszka
  • koperkek
  • cząber
  • sól, pieprz

Bób ugotować, wyłożyć na sito, polać zimną wodą. Przestudzony obrać ze skórki, połączyć z drobno posiekanym czosnkiem i cebulą. Paprykę i obrany ogórek pokroić w cienkie paski, dodać do bobu, wymieszać z trzema łyżkami posiekanej natki pietruszki, koperku, jedną łyżką posiekanego cząbru i majonezem, doprawić do smaku solą i pieprzem.

Źródło: internet

Sałatka z bobu i kaparów

  • 50 dag bobu
  • garść kaparów
  • 3 łyżki majonezu
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • 4 ząbki czosnku
  • sól, biały pieprz
  • sok z cytryny
  • gałka muszkatołowa

Bób ugotuj, odcedź i przelej zimną wodą. Dokładnie osącz. Gdy ostygnie, obierz ze skórki, wymieszaj z kaparami. Przygotuj sos: majonez wymieszaj ze śmietaną i roztartym czosnkiem, przypraw do smaku solą, białym pieprzem, sokiem cytrynowym i szczyptą gałki. Wymieszaj z bobem i kaparami. Podawaj na liściach zielonej sałaty.

Źródło: kuchnia.gazeta.pl

Sałatka z bobu młodego

  • 1 kg młodego bobu
  • 10 dkg pomidorów
  • 5 dkg cebuli
  • 1 łyżka posiekanego koperku
  • 2 jaja ugotowane na twardo
  • czerwona sproszkowana papryka
  • 1 łyżka musztardy
  • sok z cytryny
  • 1 żółtko
  • 3 łyżki oleju
  • sól, pieprz
  • cukier

Młody bób umyć, zalać wrzącą, osoloną wodą. Ugotować, odcedzić, ostudzić, obrać z łupinek. Umyte pomidory, cebulę i jaja pokrajać w kostkę. Wymieszać wszystkie składniki z koperkiem. Wyłożyć na salaterkę i zalać ostrym sosem przygotowanym w następujący sposób: żółtko rozetrzeć z musztardą, rozprowadzić olejem i sokiem z cytryny, doprawić solą, pieprzem, papryką i cukrem do smaku. Sałatkę udekorować listkami zielonej sałaty.

Bób smażony

  • 1 kg bobu
  • 2 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
  • 1 łyżeczka soli ziołowej

Bób umyj i ugotuj w osolonej wodzie do miękkości. Zajmie to około 10-12 minut. Ostudź, a potem osusz na bawełnianej ściereczce. W rondlu rozgrzej 2 szklanki oleju. Temperatura jest wystarczająca, kiedy wrzucone do oleju ziarnko bobu natychmiast wypływa na powierzchnię i zaczyna skwierczeć. Wrzucaj bób niedużymi partiami do oleju i smaż przez 1-2 minuty, nie przejmując się, że niektóre łuski się pootwierają. Po usmażeniu odsączaj na papierowych ręcznikach. Wymieszaj dokładnie sól ziołową, pieprz oraz paprykę i taką mieszanką posyp bób.

W starożytnym Rzymie ta potrawa była swoistym odpowiednikiem popcornu, sprzedawano ją przede wszystkim gościom przybywającym na igrzyska i walki gladiatorów.

Źródło: uczta.vege.pl

Bób w winegrecie

  • 1 kg bobu
  • 1 duża cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • koperek
  • 100 ml oliwy
  • sól i pieprz
  • 50-80 ml octu balsamicznego
  • lub winnego

Bób ugotować do miękkości w osolonej wodzie. Gdy przestygnie, obrać ze skórki. Cebulę posiekać jak najdrobniej. Wymieszać bób z cebulą i posiekanym koperkiem, posolić i popieprzyć do smaku. Osobno wymieszać oliwę z octem i wyciśniętym czosnkiem. Tym sosem polać sałatkę i wymieszać.

 

Minestrone z bobem

Minestrone to tradycyjna włoska zupa warzywna. Istnieją na nią setki przepisów w zależności od upodobania kucharza lub regionu Włoch, z jakiego kucharz pochodzi. Najbardziej znane jest minestrone po genueńsku, które gotuje się na boczku, a podaje z ziołowym pesto. W Toskanii do minestrone dodaje się białą fasolę i grzanki z pszennego chleba, a na Sycylii ryż i soczewicę. Dzisiejszy przepis pochodzi z małej wioski tuż pod Padwą, gdzie mieszkają moi włoscy przyjaciele. Latem do minestrone zawsze dodają świeżego łuskanego bobu, prosto z przydomowego ogródka.

  • 1 szklanka obranych i pokrojonych pomidorów
  • 1/2 kg bobu
  • po 2 łyżki posiekanej świeżej bazylii i pietruszki
  • 1 średnia marchewka
  • 1 gałązka selera naciowego
  • 2 średnie ziemniak
  • 1 szklanka poszatkowanej włoskiej kapusty
  • 3/4 szklanki zielonego groszku
  • 2 małe cukinie
  • 1/3 szklanki drobno połamanego spaghetti
  • 1/2 szklanki świeżo startego parmezanu
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • szczypta cynamon
  • świeżo zmielony pieprz

Bób umyj i wrzuć na gotującą się wodę na 3 minuty.Odcedź i włóż do dużej miski z lodowatą wodą. Gdy przestygnie, każde ziarno wyciśnij z jasnej łuski. Ziemniaki i marchew obierz i pokrój; marchew w plasterki, a ziemniaki w kostkę. Seler naciowy drobniutko posiekaj. Cukinie pokrój w centymetrową kostkę. W dużym garnku rozgrzej oliwę, wrzuć do niej słodką paprykę, zamieszaj i dodaj seler. Praż go na oliwie przez 2 minuty, a potem zalej posiekanymi pomidorami i 1,5 litra wody. Dodaj szczyptę cynamonu oraz posiekaną bazylię i pietruszkę. Zagotuj. Dorzuć pokrojone ziemniaki, marchewkę i kapustę. Gotuj pod przykryciem na wolnym ogniu 20 minut. Dodaj cukinię, groszek, bób, po półtorej łyżeczki soli i pieprzu. Gotuj 10 minut, po czym dodaj makaron i gotuj jeszcze 10 minut. Wyłącz ogień i po 5 minutach dodaj do zupy parmezan. Zostaw go jednak odrobinę do udekorowania każdego talerza zupy.

 

Warzywa z bobem

  • 1 kg bobu
  • 3 średnie marchewki
  • 2 małe cukinie
  • po 1 małej żółtej i czerwonej papryce
  • 150 g paprykowego serka śmietankowego
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 2 łyżki masła
  • pieprz świeżo zmielony

Bób umyj i ugotuj w osolonej wodzie - w zależności od świeżości gotuje się 10-15 minut na dość wolnym ogniu. Odcedź i wrzuć do dużej miski z zimną wodą, niech ostygnie. Kiedy bób jest już na tyle zimny, że nasiona brane w rękę nie parzą, wyłuskaj go. Marchew obierz i pokrój w cienkie plasterki, paprykę w drobną kostkę, a cukinię w cieniutkie słupki. Na dużej, głębokiej patelni rozgrzej masło. Dodaj paprykę w proszku i zamieszaj. Wsyp do garnka wszystkie warzywa oprócz bobu. Mieszaj przez 2 minuty tak, aby cały tłuszcz z przyprawami otoczył warzywa. Przykryj patelnię i duś warzywa na wolnym ogniu 7-10 minut. Mieszaj od czasu do czasu. Cukinia i papryka są soczystymi warzywami, więc podczas duszenia dość szybko puszczają sok, dlatego nie trzeba podlewać ich wodą. Gotowe warzywa powinny być jędrne, w żadnym wypadku rozgotowane. Oznacza to, że kiedy kroimy je nożem, stawiają lekki opór. Jeżeli podczas duszenia warzywa puściły zbyt dużo soku, odlej go. Na patelni nie powinno być go więcej niż 2-3 łyżki. Dodaj do warzyw bób, sól i pieprz do smaku oraz paprykowy serek. Wszystko dokładnie wymieszaj i poczekaj chwilkę, aż serek rozpuści się, tworząc sos oblepiający warzywa, wtedy wyłącz ogień pod patelnią. Danie to najlepiej podawać na letni obiad z gotowaną na sypko kaszą mazurską lub gryczaną. Doskonale nadaje się również na przyjęcia, z kromkami bagietki z ziołowym masłem.

Bób w strączkach

młody bób, kupowany  strączkach, preferują smakosze - jest wspaniałym zielonym dodatkiem do mięs i sałatek. Świetnie się sprawdza  ze słonym boczkiem, w warzywnych ragout, czy  jako purée z miętą do kotlecików jagnięcych. Ziel0ny bób strączkowy smakuje jak fasola.

Młody bób trzeba zblanszować i obrać.

Gdy mamy dojrzały bób to także nie musimy się ograniczać do klasycznego polskiego sposobu jego gotowania. Po ugotowaniu bobu możemy do niego dodać na przykład:

- masło, koperek i czosnek;

- cytrynę, oliwę, grubą sól morską i świeżą miętę;

- oliwę, kolendrę, papryczkę chilli i skórkę z cytryny;

Pasta z bobu i wędzonego pstrąga

1/2 kg młodego bobu,

2 dymki ze szczypiorem,

1 cytryna,

1 łyżeczka miodu,

5 łyżek oliwy,

garść łuskanych orzechów włoskich,

150 g filetu z wędzonego pstrąga,

sól, pieprz

Bób wrzucamy do gotującej się, osolonej wody na 3 minuty. Odcedzamy i wkładamy na 5 minut do zimnej wody. Po ostudzeniu delikatnie obieramy. Odkładamy garść najmniejszych ziaren, pozostałe osuszamy i rozgniatamy widelcem na grube purée. Dodajemy drobno posiekaną dymkę ze szczypiorem. Wyciskamy sok z cytryny, a sparzoną skórkę siekamy. Sok łączymy z miodem, doprawiamy solą, dodajemy oliwę i skórkę. Orzechy tłuczemy w moździerzu i wrzucamy do bobu. Łączymy z sosem miodowo-cytrynowym. Dodajemy rybę porwaną na kawałki i całe ziarna bobu, mieszamy.

Młody bób z boczkiem i cebulą dymką

0,5 kg świeżego bobu
20 dag wędzonego, chudego boczku
pół pęczka dymki
2 łyżki oliwy
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
0,5 garście świeżo startego parmezanu (można pominąć)
zielone listki do dekoracji

sposób przygotowania

Bób przebieram i gotuję na parze do średniej miękkości. Po lekkim wystudzeniu obieram ze skórek.
Z dymki odkrawam cebulki i kroję na ósemki, szczypior zaś kroję na kawałki o długości 2 cm.
Boczek kroję na drobną kostkę.
Na patelni rozgrzewam oliwę, wrzucam boczek, smażę przez kilka chwil, dodaję cebulę i smażę cały czas mieszając, aż lekko się zeszkli.
Do bobu dodaję gorącą cebulę z boczkiem, posiekany szczypior, mieszam, posypuję parmezanem.
Dekoruję listkami. Podaję z białym pieczywem.

Sałatka z bobu

  • 50 dag bobu
  • 2 nieduże ogórki konserwowe
  • strąk czerwonej konserwowej papryki
  • mała cebula
  • 3-4 łyżki gęstego majonezu
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pietruszka
  • koperkek
  • cząber
  • sól, pieprz

Bób ugotować, wyłożyć na sito, polać zimną wodą. Przestudzony obrać ze skórki, połączyć z drobno posiekanym czosnkiem i cebulą. Paprykę i obrany ogórek pokroić w cienkie paski, dodać do bobu, wymieszać z trzema łyżkami posiekanej natki pietruszki, koperku, jedną łyżką posiekanego cząbru i majonezem, doprawić do smaku solą i pieprzem.

Źródło: internet

Sałatka z bobu i kaparów

  • 50 dag bobu
  • garść kaparów
  • 3 łyżki majonezu
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • 4 ząbki czosnku
  • sól, biały pieprz
  • sok z cytryny
  • gałka muszkatołowa

Bób ugotuj, odcedź i przelej zimną wodą. Dokładnie osącz. Gdy ostygnie, obierz ze skórki, wymieszaj z kaparami. Przygotuj sos: majonez wymieszaj ze śmietaną i roztartym czosnkiem, przypraw do smaku solą, białym pieprzem, sokiem cytrynowym i szczyptą gałki. Wymieszaj z bobem i kaparami. Podawaj na liściach zielonej sałaty.

Młody bób z marchewką i orkiszem

dla 2 osób

- pęczek młodej marchewki;
- 3 łyżki masła – w części zastąpiłam olejem do smażenia;
- 100 g. groszku;
- łyżka miodu – dałam ciut więcej;
- 2 ząbki czosnku;
- pęczek natki pietruszki;
- skórka z cytryny – dałam odrobinę soku zamiast skórki;
- 200 g. – blanszowanego i obranego bobu;
- cukier;
- sól, pieprz – do smaku;
- bryndza

- orkisz – namoczony przez noc i ugotowany- opcja.

orkisz

1. Obrane marchewki gotować 5 minut z dodatkiem soli, cukru i masła. Marchewka ma być jędrna. Ja gotowałam na parze. Następnie należy dodać groszek – jeśli surowy. Po kilku minutach warzywa należy przelać zimną wodą.
2. Na patelni rozgrzać pozostałe masło i wymieszać z miodem. Podsmażyć przez chwilę marchewki, po czym dodać grubo posiekany czosnek, natkę i skórkę z cytryny – u mnie odrobina soku. Dodać groszek i bób, wymieszać do czasu podgrzania, zdjąć z ognia.
3. Serwować na ciepło z powstałym słodkim sosem, posypane pokruszoną bryndzą.. Ja układałam warzywa na orkiszu.

Kasza jaglana jest zdecydowanie najzdrowsza ze wszystkich produktów obecnych w naszej diecie.Jest jednym z najbardziej lekkostrawnych pokarmów zbożowych, nie zawiera glutenu. Jest bogata w witaminy z grupy B, witaminę E, lecytynę, wapń, potas,magnez, cynk,zawiera najwięcej ze wszystkich kasz żelaza. Dostarcza organizmowi krzemionki, ważnej dla zdrowia i urody (poprawia stan skóry, włosów i paznokci).
Jako jedyna kasza ma odczyn zasadowy, odkwasza organizm.  Pomaga oczyścić organizm z toksyn, polecana jest osobom walczącym z nadwagą.  Poprawia pamięć i reguluje poziom cholesterolu we krwi.

Sałatka z kaszy jaglanej i bobu

  • 1/2 szkl. kaszy jaglanej
  • 3/4 szkl. wywaru warzywnego ze świeżej włoszczyzny
  • ok. 300 g bobu
  • 1 pomidor świeży
  • 4 pomidory suszone z oliwy
  • 4 łyżki siekanego koperku
  • 2 łyżki siekanej bazylii
  • 1 nieduża cebula
  • 3-4 łyżki oliwy od pomidorów
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego ciemnego
  • 2 szczypty cukru trzcinowego
  • do smaku: sól morska prowansalska

Bób, świeży albo mrożony, wrzucić na wrzątek i gotować kilka minut. Wody nie solić! Odcedzić i wystudzić, obrać ze skórki. Kaszę przesypać na sito, przepłukać, wrzucić do wywaru jarzynowego i gotować pod przykryciem aż napęcznieje i wchłonie cały wywar, ostudzić. Świeżego pomidora zanurzyć na kilka sekund we wrzącej wodzie a następnie w zimnej - obrać ze skórki, posiekać. Suszone pomidory osączyć z oliwy, pokroić w paski. Cebulę obrać, posiekać, wymieszać z octem i cukrem, odstawić na chwilę a następnie dodać do kaszy. Dołożyć także wcześniej przygotowane inne składniki oraz posiekane zioła. Dolać oliwę i doprawić do smaku, wymieszać dokładnie. Odstawić w chłodne miejsce żeby wszystkie smaki się przeniknęły. Sałatka jest bardzo smaczna i pożywna - doskonała jako samodzielne danie.

Młody bób po polsku - z masłem

500 g zielonego młodego bobu, 3 łyżki masła, sól, pieprz.

Ewentualnie: 2 łyżki drobnej tartej bułki, 1 ząbek czosnku.

    Świeży bób można zarówno wyłuskać bezpośrednio ze strąków lub też kupić łuskany. Ziarna bobu wypłukać i ugotować w osolonej wodzie. Podawać polane topionym masłem lub masłem z tartą bułką. Dodatkowo można bób posypać świeżo zmielonym pieprzem, a do topionego masła dodać ząbek posiekanego czosnku. Podobnie postępować ze starszym bobem, ale wtedy gotować go trochę dłużej i przed podaniem wyłuskać ziarna bobu ze skórki.

Można również przyrządzić sobie puree z gotowanego i przetartego bobu. Dodać do niego odrobinę masła i przyprawy. Takie puree z bobu może być użyte do przyrządzania kanapek lub jako dodatek do drugiego dania.

Fasolka szparagowa

Uprawiana jako warzywo, z grupy tzw. roślin strączkowych. Do celów spożywczych wykorzystywane są głównie nasiona, zawierające dużo białka, a u odmian szparagowych całe strąki. Fasola szparagowa jest spożywana jako świeża po ugotowaniu, lub jest przetwarzana – konserwowana i zamrażana. Fasola szparagowa należy do warzyw ciepłolubnych, dlatego można ją przechowywać w temperaturze 8-10 stopni C, przy wilgotności względnej powietrza 85-90% / 5-7 dni. Fasola należy do warzyw o dużej wartości odżywczej. Została udomowiona przez Indian na długo przed podbojem tych ziem przez hiszpańskich i portugalskich konkwistadorów. Zresztą ci ostatni rychło docenili zalety fasoli i sprowadziwszy jej nasiona do Starego Świata, przyczyniając się do rozpowszechnienia uprawy tej rośliny na skalę towarową nie tylko na kontynencie europejskim, ale również w Afryce i Azji.
Wyhodowano liczne odmiany uprawiane także jako rośliny ozdobne ze względu na swoje piękne kwiaty.
Ma ona pewne znaczenia lecznicze. Tradycyjnie odwar (1 łyżkę stołową rozdrobnionego suszu zalać 1 szklanką wrzątku i gotować pod przykryciem 5 – 7 minut, przecedzić, pić 3 razy dziennie po 1 szklance) ze strąków działa moczopędnie, a ponadto w sposób zauważalny obniża poziom cukru we krwi. Jego stosowanie zaleca się w cukrzycy, chorobach nerek i pęcherza moczowego, nadciśnieniu tętniczym, wreszcie przy osłabieniu mięśnia sercowego. Nowym ustaleniem za to jest, że rozmaite gatunki fasoli mają nasiona bogate w składniki posiadające właściwości przeciwutleniające cechujące szereg warzyw i owoców. Jest to obecnie mierzone na stosunkowo nowym wskaźniku odżywczym względem ORAC-u. Poza tym, suszone i zmielone na mąkę nasiona fasoli znajdują zastosowanie przy leczeniu egzemy, ran, oparzeń i odmrożeń. Mączką ową należy po prostu posypać chore miejsce na skórze.

O fasolce szparagowej i jej leczniczych właściwościach

Pochodzi z Ameryki Środkowej i Południowej, jest uprawiany w wielu rejonach świata[2]. W Polsce wyłącznie jako roślina uprawna (bardzo rzadko jako efemerofit).

Spośród odmian fasoli szparagowej do upraw amatorskich szczególnie polecana jest odmiana ‘Blauhilde’. Jest to odmiana tyczna (wysokość ponad 3 m) tworząca długie, bezwłókniste strąki o ciekawej, fioletowo-niebieskiej barwie. Po ugotowaniu strąki stają się zielone. Wymaga stosowania podpór lub uprawy przy wysokich płotach. Spośród odmian żółtostrąkowych warto zwrócić uwagę na dwie średnio wczesne odmiany – ‘Polkę’ oraz ‘Galopkę’, których zaletami są odporność na choroby

W Zakliczynie od 2000 odbywa się Święto Fasoli. W roku 2006 do ugotowania potrawy zużyto m.in. 550 kg fasoli, ok. 500 kg różnych mięs, 100 kg warzyw.

Fasolka szparagowa ma dużą wartość odżywczą i dietetyczną, zawiera wiele witamin, minerałów oraz błonnik pokarmowy. Strąki fasoli są bogatym źródłem witaminy PP, witaminy C, kwasu foliowego oraz beta-karotenu.

Oprócz witamin strąki fasoli zawierają także całkiem spore ilości magnezu, który koi nerwy i jest odpowiedzialny za sprawne działanie układu sercowo-naczyniowego. Dostarczają potas, który reguluje gospodarkę wodną, ciśnienie krwi i wpływa na prawidłową pracę trzustki. Wapń zawarty w fasolce szparagowej buduje kości, uczestniczy w procesach krzepnięcia krwi, działa przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie. Najwięcej cennych składników odżywczych zawiera fasolka zielona.

Fasolka szparagowa ma znacznie niższą wartość energetyczną niż fasola suszona. 100 gram strączków fasoli szparagowej dostarcza około 40 kalorii, suszona ponad 300! Zawiera także mniej białka niż fasola ziarnista. Świeża fasolka zawiera natomiast aglutyninę, która pełni ważną rolę w budowaniu odporności organizmu. Młode strąki fasolki zawierają inozytol – substancję, która usprawnia procesy przemiany materii, zmniejsza poziom tłuszczów we krwi i wzmacnia serce.

Uwaga! Surowa fasolka zawiera faginę – trującą substancję, ale gotowanie całkowicie neutralizuje jej toksyczność.

Lecznicze właściwości fasolki

Od wieków znane są lecznicze właściwości fasoli. Proszek z wysuszonych strąków wykorzystywano do leczenia oparzeń, egzem i ran na skórze, odwary natomiast do leczenia cukrzycy. W medycynie ludowej stosowana jest w chorobach nerek, pęcherza, nadciśnieniu.

Strąki fasolki szparagowej:

  • obniżają poziomu cholesterolu we krwi;
  • działają moczopędnie;
  • usuwają z organizmu toksyczne substancje i kwas moczowy;
  • działają łagodnie odwadniająco i oczyszczająco płyny ustrojowe;
  • wspomagają leczenie chorób nerek i pęcherza moczowego;
  • budują układ odpornościowy;
  • regulują zaburzenia metaboliczne;
  • mają działanie przeciwcukrzycowe;
  • wykorzystywane są w profilaktyce chorób serca i układu krążenia;
  • odwar ze strąków stosuje się w leczeniu reumatyzmu.

Fasolka szparagowa a cukrzyca

Strąki fasolki szparagowej mają działanie przeciwcukrzycowe, pomagają regulować poziom insuliny we krwi. Dzieje się tak dlatego, że po zjedzeniu fasoli następuje bardzo powolny wzrost poziomu cukru, a co za tym idzie nie są potrzebne duże ilości insuliny, by go przetworzyć.

Naukowcy potwierdzają wysoką skuteczność diety fasolowej szczególnie we wczesnej fazie choroby. Strąki fasoli zmniejszają zapotrzebowanie na insulinę, mogą być doskonałym uzupełnieniem leków przeciwcukrzycowych. Wszystkie działania wymagają jednak konsultacji z lekarzem.

Fasolka szparagowa, w sezonie letnim, jest smacznym dodatkiem do drugich dań, np. do ryb, kotletów mielonych, schabowych albo z piersi kurczaka czy składnikiem letnich zup jarzynowych. Podana w większej ilości, zwłaszcza dla osób niejedzących mięsa, w towarzystwie chleba lub bułki z masłem, może stanowić sycącą kolację.

Ugotowana fasolka szparagowa powinna być miękka i lekko krucha. Zbyt długie gotowanie fasolki spowoduje, że będzie rozgotowana i „ciapowata”.

Jak ugotować

Różne gatunki fasolki w różnym stadium wzrostu wymagają różnego czasu gotowania, dlatego kiedy fasola będzie się gotować, warto od czasu do czasu spróbować czy jej miękkość jest już na odpowiednim poziomie.

Jak gotować fasolkę szparagową w wodzie

Przede wszystkim obcinamy fasolce końce, a jeśi jest już bardzo dojrzała razem z końcem “wypruwamy” (tym samym delikatnym pociągnięciem noża) z jej boku “szew”, który jest łykowaty nawet po ugotowaniu.

W dużym garnku, w sporej ilości osolonej i posłodzonej wody, gotujemy fasolkę (na 1 kg fasolki powinny przypadać 4 l wody, 1 łyżeczka cukru i 1 łyżeczka soli).

 Doprowadzamy do wrzenia i pod przykryciem gotujemy przez ok. 5-15 minut. Młoda fasolka ugotuje się szybciej, a starsza będzie potrzebować więcej czasu.

Najlepiej w trakcie gotowania fasolki szparagowej wyjmować pojedyncze strączki i próbować czy są wystarczająco miękkie.

Odcedzamy fasolkę na durszlaku lub łyżce cedzakowej i podajemy. Na przykład z masłem i przysmażoną na nim bułką tartą.

Jak gotować fasolkę szparagową na parze

Fasolkę wkładamy do parowaru lub układamy na durszlaku, który umieszczamy na garnku z gotującą się wodą.

Przykrywamy i zostawiamy do gotowania na ok. 10-15 minut, w zależności od stopnia młodości fasolki.

Ugotowaną fasolkę szparagową podajemy z masłem z zezłoconą bułką tartą lub samym stopionym masłem z odrobiną cukru i soku z cytryny.

Gotowany kurczak z sosem z chili i kolendry

  • 400 ml wywaru drobiowego
  • 4 plasterki świeżego imbiru
  • 4 cebulki dymki, pokrojone w krążki
  • 2 duże gałązki świeżej kolendry
  • 4 filety z kurczaka (ok. 150 g każdy)
  • 500 g młodych ziemniaków, wyszorowanych (większe przekrojone na połówki)
  • 150 g cienkich szparagów
  • 150 g zielonej fasolki szparagowej
  • 1 mała główka sałaty rzymskiej, podzielona na listki
  • SOS
  • 4 łyżki soku z limonki
  • 2 łyżki jasnego cukru muscovado
  • 1 łyżeczka sosu rybnego
  • 1 czerwona papryczka chili, drobno posiekana
  • 2 łyżki świeżej kolendry, posiekanej
Wlać wywar do dużego rondla. Dodać imbir, dymkę i kolendrę. Ułożyć filety na dnie rondla, a na nich jedną warstwę ziemniaków. Zmniejszyć ogień, przykryć i gotować 15 minut.
2.
Ustawić na rondlu koszyk do gotowania na parze. Włożyć do niego szparagi i fasolkę. Przykryć i gotować 5-8 minut, aż warzywa zmiękną, a kurczak nie będzie surowy.
3.
Przyrządzić sos, ucierając wszystkie składniki. Ułożyć listki sałaty na półmisku.
4.
Wyjąć mięso i warzywa łyżką cedzakową. Pokroić mięso na plastry. Ułożyć wraz z warzywami na listkach sałaty i polać sosem. Podawać od razu.
Dobra rada

• Aromatyczny wywar, który pozostanie po przyrządzeniu tej potrawy, można wykorzystać do przygotowania zupy tajskiej. Należy go przecedzić i gotować krótko z dodatkiem makaronu nitki i garści drobno posiekanych warzyw lub mięsa z kurczaka.

Sałatka z fasolką i tzatzikami

  • 10 dkg fasolki szparagowej
  • sól do smaku
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3 liście sałaty lodowej
  • 1 pomidor
  • 1/4 czerwonej cebuli
  • 1 łyżeczka przyprawy tzatziki
  • 1 łyżka słodkiej śmietany
  • 1 łyżka majonezu

Fasolkę oczyścić, odciąć jej końcówki, pokroić na krótsze kawałki, ugotować w lekko osolonej wodzie z dodatkiem cukru do miękkości, odcedzić, ostudzić. Sałatę umyć, osuszyć i porwać na mniejsze kawałki. Do sałaty dodać pokrojoną w cieniutkie piórka cebulę, pokrojonego w półplasterki pomidora i fasolkę. Całość oprószyć lekko solą, posypać przyprawą tzatziki. Dodać majonez i śmietanę. Wszystko delikatnie wymieszać.

Udziec jagnięcy pieczony z fasolą – wymyślne choć wiejskie danie z okloicy kamiennych kręgów i menhirów w Carnacu

  • 250 g suszonej fasolki flageolet, namoczonej przez noc w zimnej wodzie
  • 4 duże ząbki czosnku, obrane
  • 1 liść laurowy
  • 900 g chudego udźca jagnięcego bez kości, okrojonego z tłuszczu
  • 4 małe gałązki świeżego rozmarynu
  • ½ cytryny, pokrojonej w cienkie plasterki
  • 3 łyżeczki oliwy z oliwek
  • 700 g mącznych ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę
  • 2 szalotki, drobno posiekane
  • 4 pomidory, pokrojone w kostkę
  • 4 łyżki natki pietruszki, posiekanej
  • 450 g zielonej fasolki szparagowej
  • 4 łyżki czerwonego wina
  • 300 ml wywaru wołowego lub jagnięcego
  • sól i pieprz
Odlać i przepłukać fasolkę flageolet, włożyć do dużego rondla i wlać tyle zimnej wody, by strączki sięgały do połowy jej głębokości. Przykryć rondel i doprowadzić do wrzenia. Zebrać z powierzchni szumowiny, zmniejszyć ogień, dodać 2 ząbki czosnku i listek laurowy. Przykryć rondel i gotować fasolkę na małym ogniu około 1¼ godziny, aż będzie miękka.
2.
Rozgrzać piekarnik do temperatury 180°C. Nasmarować mięso od wewnątrz solą i pieprzem i posypać listkami z dwóch gałązek rozmarynu. Ułożyć plasterki cytryny, zwinąć płat w roladę i związać sznurkiem w odstępach 2,5 cm. Natrzeć z zewnątrz łyżeczką oliwy oraz doprawić solą i pieprzem do smaku. Pokroić pozostałe 2 ząbki czosnku w cieniutkie paseczki. Czubkiem noża zrobić nacięcia na powierzchni mięsa i wcisnąć w nie czosnek oraz pozostałe dwie gałązki rozmarynu połamane na małe kawałki.
3.
Zważyć mięso i policzyć czas pieczenia. Ułożyć je na ruszcie płytkiej brytfanny, zaokrągloną częścią do góry. Wstawić do piekarnika i piec wyliczony czas.
4.
Około 30 minut przed wyjęciem mięsa z piekarnika włożyć ziemniaki do rondla z wrzątkiem i gotować około 10 minut, aż lekko zmiękną. Odlać. Kiedy mięso będzie już gotowe, przełożyć je na deskę do krojenia, przykryć folią i ustawić w cieple. Zlać tłuszcz z brytfanny.
5.
Rozgrzać w rondlu na niezbyt dużym ogniu pozostałą łyżeczkę oliwy. Wrzucić szalotki i smażyć 2 minuty, dodać pomidory i smażyć jeszcze 3–4 minuty. Odlać fasolkę wyrzucić liść laurowy i dodać ją do szalotek z pomidorami. Posypać natką pietruszki i wymieszać. Dusić pod przykryciem 3–4 minuty, a następnie dodać ziemniaki i delikatnie wymieszać. Doprawić solą i pieprzem do smaku, pozostawić na maleńkim ogniu.
6.
Włożyć fasolkę szparagową do rondla i wlać wrzątek, by ledwie ją przykrywał. Gotować na niezbyt dużym ogniu 3–4 minuty, aż lekko zmięknie. Odlać i trzymać w cieple.
7.
Przygotować sos. Ustawić na palniku brytfannę, w której piekło się mięso. Wlać wino i wywar. Doprowadzić do wrzenia na niezbyt dużym ogniu, mieszając i zeskrobując to, co przywarło. Gotować jeszcze minutę. Zostawić na maleńkim ogniu.
8.
Pokroić mięso. Wyłożyć fasolę z ziemniakami na podgrzany półmisek i przykryć plastrami mięsa. Fasolkę szparagową i sos podawać osobno.

Inne propozycje

• Szybką wersję tej potrawy przyrządzimy z 4 steków z chudego udźca jagnięcego (łącznie ok. 600 g), okrojonych z tłuszczu oraz posypanych solą, pieprzem i odrobiną świeżego rozmarynu. Odsączyć z zalewy fasolkę flageolet lub cannellini z dwóch puszek (po ok. 400 g każda) i wrzucić do rondla. Dodać łyżeczkę oliwy z oliwek extra virgin, 2 łyżki wody, startą marchewkę, skórkę otartą z ½ cytryny, 2 drobno posiekane ząbki czosnku i 3 łyżki posiekanej natki pietruszki. Dusić pod przykryciem 10 minut, często mieszając. Rozgrzać łyżeczkę oliwy z oliwek na patelni teflonowej na dużym ogniu i smażyć mięso po 2 minuty z każdej strony, jeśli ma być krwiste lub dłużej – jeśli wypieczone. Podawać steki ułożone na fasoli, z młodymi ziemniakami i fasolką szparagową.

Fasolka szparagowa z masłem , koprem

  • 30 dag fasolki szparagowej żółtej
  • 4 łyżki masła
  • pieprz cytrynowy do smaku
  • sól morska do smaku
  • sok z cytryny do smaku
  • 4 łyżki pokrojonego koperku

Zagotować wodę w dolnym garnku do gotowania na parze . W górnym garnku ułożyć umytą fasolkę z obciętymi końcówkami. Gotować fasolkę al’dente przez ok. 15-20 minut. Rozgrzać masło na patelni . Dodać koper, szczyptę pieprzu cytrynowego i soli morskiej .Włożyć fasolkę i zamieszać by się pokryła przyprawami z masłem. Skropić sokiem z cytryny. Podawać na ciepło z ziemniakami z wody.

Fasolka szparagowa z sezamem

  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka ziarna sezamowego
  • 500 g świeżej fasolki szparagowej, pociętej na 5-centymetrowe kawałki
  • 60 ml (1/4 szklanki) bulionu drobiowego
  • 1/4 łyżeczki soli
  • świeżo zmielony czarny pieprz do smaku
Rozgrzać olej w dużej patelni lub w woku na średnim ogniu. Wsypać ziarna sezamu. Kiedy nasiona zaczną ciemnieć, dodać fasolkę szparagową. Smażyć mieszając, aż fasolka nabierze jasnozielonego koloru.
2.
Wlać bulion, doprawić solą i pieprzem, przykryć i dusić, aż fasolka będzie miękka, ale chrupiąca, około 10 minut. Odkryć i dusić, aż płyn odparuje.

Fasolka w szynce

  • fasolka szparagowa ok. 40 sztuk
  • 6 plastrów szynki np. parmeńskiej
  • 2 łyżki oleju
  • sól

Fasolki szparagowe opłukać i oczyścić z końcówek. W garnku zagotować wode z dodatkiem soli i wrzucic fasolkę. Ugotować ją tak, aby była miękka. Na plastrach szynki parmeńskiej ułożyć po kilka fasolek szparagowych i zawinąć. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju i przesmażyć na nim zawiniątka, uważając aby sie nie rozwinęły. Podawać jako przystawkę lub dodatek do obiadu.

Fasolka szparagowa z pomidorkami koktajlowymi

  • 700 g fasolki szparagowej, przyciętej i pokrojonej na 5 cm kawałki
  • 355 ml (1,5 szklanki) wody
  • 55 g masła
  • 1 łyżka cukru
  • 3/4 łyżeczki soli czosnkowej
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • 1,5 łyżeczki posiekanej świeżej bazylii
  • 300 g pomidorów koktajlowych pokrojonych na połówki
Włożyć fasolkę do dużego garnka i zalać wodą. Przykryć i doprowadzić do wrzenia. Dusić na wolnym ogniu około 10 minut, aż będzie miękka. Odlać wodę i odstawić.
2.
Roztopić masło na patelni na średnim ogniu. Rozmieszać w nim cukier, sól czosnkową, pieprz i bazylię. Dodać pomidory i smażyć, delikatnie mieszając. Gdy tylko pomidory zaczną mięknąć, zdjąć z ognia. Wlać sos z pomidorkami na fasolkę i delikatnie wymieszać.

Fasolka szparagowa z marchewką i cukinią

  • 30 dag fasolki szparagowej
  • 2-3 marchewki
  • 1 mała cukinia
  • 4 łyżki masła
  • 3 łyżki bułki tartej
  • sól do smaku
  • kwasek cytrynowy do smaku

Fasolkę szparagową umyć, oczyścić. Marchewkę obrać, pokroić w krążki i razem z fasolką ugotować w osolonej wodzie, odcedzić. Cukinię obrać, pokroić w pół krążki i oddzielnie ugotować w wodzie z dodatkiem soli i szczypty kwasku cytrynowego. Na patelni rozgrzać masło, wsypać bułkę tartą, delikatnie podsmażyć. Następnie dodać odcedzoną z wody cukinię i fasolkę z marchewką. Wszystko razem wymieszać i smażyć przez chwilę, lekko zrumienić.

Fasolka szparagowa po tocharsku

  • 1 łyżka oleju arachidowego (z orzeszków ziemnych) lub sezamowego
  • 2 ząbki czosnku pokrojonego w cienkie plasterki
  • 450 g świeżej fasolki szparagowej, umytej i przyciętej
  • 1 łyżka cukru
  • 2 łyżki sosu ostrygowego
  • 2 łyżeczki sosu sojowego

Rozgrzać olej arachidowy w woku lub w dużej patelni na średnim ogniu. Podsmażyć na nim czosnek, aż brzegi zaczną brązowieć, około 20 sekund. Dodać fasolkę i obsmażać mieszając, aż zaczynie mięknąć, około 5 minut. Wmieszać cukier, sos ostrygowy i sos sojowy i nadal mieszając gotować przez kilka minut, aż fasola osiągnie pożądany stopień miękkości.

Zapiekanka z Zielonej Fasoli

  • 2 puszki zielonej fasoli, ok. 820 g
  • 1 puszka zupy krem grzybowej, ok. 300 g
  • 3/4 szklanki mleka
  • małe opakowanie french fried onions, ok. 80 g (smażonej cebuli)
  • pieprz, sól, opcjonalnie czosnek w proszku, przyprawa kreolska

Wymieszać zupę, mleko i przyprawy w naczyniu do pieczenia. Następnie delikatnie wmieszać odcedzoną fasolę i 2/3 szklanki cebuli smażonej po francusku. Pieczemy w temp. 175 – 180 C około 25 do 30 minut. Następnie wyłożyć resztę cebuli na wierzch wokół brzegu naczynia i zapiec ok. 5 minut aż cebula na wierzchu dojdzie na złoty kolor. Uwaga – smażona cebula lub smażona cebula po francusku to nic innego jak drobno pokrojona cebula obtoczona w posolonej mące i usmażona – można ją kupić w mniejszych lub większych opakowaniach, albo usmażyć samemu.

Domowa zupa warzywna z wołowiną

  • 500 g mielonej wołowiny
  • 1 cebula, pokrojona w kostkę
  • 6 czerwonych ziemniaków, drobno pokrojonych
  • 5 marchewek, pokrojonych w cienkie plasterki
  • 120 ml (1/2 szkl.) wody
  • 1 puszka (450 g) kukurydzy, odsączonej
  • 250 g mrożonej lub świeżej fasolki szparagowej
  • 1300 ml soku warzywno-pomidorowego
  • 235 ml (1 szkl.) wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka zmielonego czarnego pieprzu
W dużym garnku, na średnim ogniu, pod przykryciem podgotować wołowinę z cebulą i ziemniakami, aż mięso nie będzie już różowe, a ziemniaki zmiękną (10 do 15 minut).
2.
Tymczasem, umieścić marchew wraz z 1/2 szklanki wody w naczyniu, które można używać w kuchence mikrofalowej, a następnie gotować w mikrofalówce na wysokim poziomie mocy przez 5 minut, aż marchew zmięknie.
3.
Odlać płyn z mieszaniny z wołowiną i włożyć mieszaninę z powrotem do garnka, wraz z marchewką, kukurydzą, fasolą, sokiem warzywnym, wodą, solą i pieprzem. Gotować na małym ogniu przez 30 minut, aż smaki się dobrze wymieszają, a zupa będzie gorąca.

Pure z fasolki szparagowej

  • 1 kg fasolki szparagowej
  • 6 łyżek śmietany 18%
  • 2 jajka
  • 2 żółtka z jajek
  • 3 łyżki masła
  • sól

Fasolkę szparagową myję, obieram z końcówek i gotuję do miękkości w lekko posolonej wodzie. Ugotowaną fasolkę odcedzam i miksuję za pomocą blendera. Do zmiksowanej papki fasolkowej dodaję kolejno śmietanę, jajka, żółtka, sól, cały czas miksując. Gotowe pure z fasolki podaję jako dodatek do dań mięsnych. Pure przed podaniem można posypać posiekaną natką pietruszki.

Fasolka szparagowa z cytryną i włoskimi orzechami

  • 60 g (1/2 szkl.) posiekanych orzechów włoskich
  • 500 g fasolki szparagowej, przyciętej i pokrojonej na 5 cm kawałki
  • 2,5 łyżki roztopionego masła
  • 1 cytryna: skórkę zetrzeć, sok wycisnąć
  • sól i pieprz do smaku
Nagrzać piekarnik do 190°C. Ułożyć orzechy w jednej warstwie na blasze do pieczenia. Prażyć w rozgrzanym piekarniku, aż się lekko zarumienią, około 5 do 10 minut.
2.
Ułożyć fasolkę na sicie garnka do gotowania na parze i postawić sito na garnku z 2,5 cm wrzątku. Gotować w ten sposób od 8 do 10 minut lub aż fasolka będzie miękka, ale wciąż jasnozielona.
3.
Włożyć ugotowaną fasolkę do dużej miski i wymieszać z masłem, sokiem z cytryny i skórką z cytryny oraz doprawić solą i pieprzem. Przełożyć na półmisek lub salaterkę i posypać prażonymi orzechami. Podawać.

Surowe warzywa z trzema sosami (w tym fasolka szparagowa)

Surowe warzywa są smaczne i zdrowe, ale jeśli ktoś uważa, że chrupanie samych warzyw to zajęcie dobre dla królika, może je jeść z pysznymi dipami, czyli sosami do zamaczania. Podane w przepisie ilości można podać z owocami i podgrzanym chlebkiem pitta na lunch dla 4 osób.

ilość porcji: 8
    • Dip jogurtowy z pesto
    • 55 g listków świeżej bazylii
    • 1 ząbek czosnku, wyciśnięty
    • 1 łyżka orzeszków piniowych
    • 250 g chudego jogurtu naturalnego
    • Dip ze świeżymi ziołami
  • 170 g serka śmietankowego
  • 1 cebulka dymka, drobno posiekana
  • 2 łyżki natki pietruszki, drobno posiekanej
  • 1 łyżka szczypiorku, drobno posiekanego
  • 1 łyżeczka octu estragonowego
  • Włoski dip pomidorowy
  • 60 g suszonych pomidorów
  • 90 g twarożku wiejskiego
  • 90 g chudego jogurtu naturalnego
  • 30 g listków świeżej bazylii
  • sól i pieprz
  • Z czym podawać
  • 450 g różnych warzyw, takich jak młoda, drobna marchewka, pokrojona w słupki cukinia, miniaturowe kolbki kukurydzy (blanszowane 1 minutę), zielona fasolka szparagowa (blanszowana 1 minutę), pokrojona w paski papryka, listki cykorii i różyczki brokułów.
1.
Przygotować dip jogurtowy z pesto: utrzeć w moździerzu liście bazylii, czosnek i orzeszki piniowe. Mieszając dodawać po łyżce jogurtu. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Można też zmiksować wszystkie składniki w mikserze. Przełożyć do miseczki, przykryć i wstawić do lodówki.
2.
Przygotować dip ze świeżymi ziołami: starannie wymieszać wszystkie składniki w misce. Przykryć i wstawić do lodówki.
3.
Przygotować włoski dip pomidorowy: włożyć suszone pomidory do żaroodpornej miski i zalać wrzątkiem. Odstawić na 30 minut, aż zrobią się miękkie. Starannie odsączyć, wysuszyć papierowymi ręcznikami i drobno posiekać.
4.
Utrzeć twarożek wiejski i jogurt w mikserze. Można też przetrzeć twarożek przez sitko i wymieszać z jogurtem. Przełożyć do miski. Dodać pomidory i wymieszać. Przykryć i wstawić do lodówki.
5.
Tuż przed podaniem włoskiego sosu pomidorowego drobno posiekać bazylię, dodać do sosu, doprawić solą i pieprzem do smaku i wymieszać.
6.
Ustawić miseczki z sosem na dużym półmisku lub talerzu i ułożyć dookoła nich warzywa.

1 porcja zawiera:

Inne propozycje• Do przedstawionych w przepisie sosów można podać wiele innych warzyw, na przykład pokrojonego w słupki selera naciowego lub ogórka, całe rzodkiewki, małe podłużne pomidorki przekrojone na połówki, małe różyczki kalafiora (surowe lub lekko obgotowane) oraz ugotowane, drobne młode ziemniaki.

Fasola Mamut

Mamut w pomidorach

  • 0,5 kg fasoli mamut
  • 4-5 dużych, podłużnych pomidorów (takie odmiany mają mniej pestek)
  • 1 cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1/3 łyżeczki pieprzu ziołowego

PRZYGOTOWANIE:

Pomidory sparzyć, obrać ze skórki. Na patelni rozpuścić masło, zeszklić posiekaną cebulę, dodać czosnek i pokrojone w kosteczkę pomidory, dodać sól, pieprz i cukier, dusić 5-10 min. Fasolkę umyć, przyciąć końcówki. Zalać 2-3 szkl. wrzątku, wsypać po 1 łyżeczce soli i cukru, przykryć, ugotować, odcedzić. Gorącą fasolę przełożyć na półmisek i polać pomidorowym sosem. Podawać jako dodatek do mięs albo samodzielne danie np. na kolację. Można też fasolę wrzucić na patelnię z pomidorami i chwilkę razem poddusić.

Fasola Mamut z patelni

  • fasola w strąkach mamut 1 kg
  • boczek wędzony chudy 20 dkg
  • sól
  • pieprz cytrynowy
  • olej 2 łyżki
  • natka pietruszki

Fasolę ugotować w lekko osolonej wodzie (uważać żeby nie rozgotować. Boczek przesmażyć na oleju na skwarki, dodać odcedzoną fasole, lekko posolić posypać pieprzem cytrynowym, dodać posikaną natkę z pietruszki, delikatnie wymieszać. Smacznego:)

Fasolka mamut z bazyliowym pesto

  • asolka szparagowa mamut 200 g
  • pesto bazyliowe 4 łyżki
  • oliwa z oliwek 1 łyżka
  • orzeszki pinii 2 łyżki

Fasolkę umyć, odciąć końce, włożyć do garnka z gotującą się i osoloną wodą. Gotować około 5 minut, aby była al dente, a nie rozgotowana. Odcedzić, wymieszać z łyżką oliwy z oliwek. Rozłożyć na talerzach dodając po łyżce pesto. Orzeszki pinii lekko zrumienić na suchej patelni i posypać nimi fasolkę.

*Przepis na Pesto: http://www.gotujmy.pl/pesto-z-bazylii-ze-slonecznikiem,przepisy,104542.html

Mamut z marchewką w sosie gorgonzola

SKŁADNIKI:

  • Fasola szparagowa “Mamut”
  • marchew
  • groszek zielony
  • ser gorgonzola
  • śmietanka słodka 12%
  • pieprz biały
  • gałka muszkatołowa
  • sól

PRZYGOTOWANIE:

Fasole obieramy z kłączków i końcówek , marchewkę obieramy i kroimy w kawałeczki , gotujemy w osobnych naczyniach delikatnie posolone . Śmietankę podgrzewamy i dodajemy oraz odrobinę białego pieprzu, gałki muszkatołowej, pokruszony ser gorgonzola i soli. Gotujemy do czasu aż ser się rozpuści. Do naczynia wkładamy ugotowaną marchew oraz fasolę i wsypujemy podgrzany groszek , polewamy zrobionym sosem i gotowe:)

Pierś kurczaka z grilla z pieczoną fasolą mamut

Ilość dla 4 osób

  • - 4 piersi z kurczaka
  • - 200 g zielonej fasoli mamut
  • - 4 rzodkiewki
  • - 2 łyżki masła
  • - olej
  • - 1/3 pęczka szczypiorku
  • - 150 ml jogurtu naturalnego
  • - przyprawa do grilla ognista Galeo
  • - przyprawa do sosu tzatziki Galeo



1. Piersi z kurczaka przekrój wzdłuż na dwa cienkie płaty, oprósz Przyprawą do grilla ognistą, posmaruj lekko olejem, odstaw na kilka godzin w chłodne miejsce.

2. Fasolę ugotuj, posmaruj masłem, piecz na ruszcie razem z piersią z kurczaka.

3. Jogurt wymieszaj z Przyprawą do sosu tzatziki, dodaj tartą rzodkiewkę, posiekany szczypiorek, dokładnie wymieszaj. Otrzymany sos podawaj do kurczaka z fasolą.

Sałatka z fasolą mamut

  • 8 sztuk młode ziemnaki,
  • do smaku sól i pieprz,
  • 4 łyżki oliwa,
  • sok z jednej cytryny,
  • kilka listków świezej bazylii,
  • 2 puszki tuńczyk w oleju,
  • 1 sztuka czerwona cebula,
  • 100 gram pomidory koktajlowe (czerwone),
  • 300 gram fasola mamut,
  • 1 łyżeczka cukier

Ziemniaki dokładnie wyszoruj, przekrój na połówki lub ćwiartki, ugotuj w lekko osolonej wodzie. Fasolę umyj i przekrój na pół, ugotuj w wodzie z dodatkiem soli i cukru, odcedź. Cebulę posiekaj, pomidorki przekrój na pół, tuńczyka osącz z oleju, sok z cytryny wymieszaj z oliwą. Wszystkie składniki sałatki wymieszaj, dopraw solą i pieprzem, polej sosem i udekoruj świeżymi ziołami.

SAŁATKA FASOLOWA (Z FASOLĄ MAMUT):

0,30 kg fasoli mamut
10 niedużych młodych ziemniaków
0,10 kg pomidorków koktajlowych
1 czerwona cebula
2 puszki tuńczyka w oleju
Świeża bazylia
1 cytryna
4 łyżki oliwy
1 łyżeczka cukru
Sól, pieprz

Ziemniaczki dokładnie wyszorować, przekroić na połówki i ugotować w dużej ilości lekko osolonej wody. Fasolę oczyścić z włókien, umyć, pokroić na mniejsze kawałki ugotować w osolonej i lekko posłodzonej wodzie. Odcedzić. Cebulę obrać i drobno posiekać. Tuńczyka osączyć z oleju, pomidorki dokładnie umyć, pokroić na polówki lub ćwiartki. Oliwę połączyć z wyciśniętym z cytryny sokiem. Wszystkie składniki połączyć i dokładnie wymieszać. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. (Do sałatki można dodać jajka ugotowane na twardo, a fasolę mamut można zastąpić inną fasolką szparagową.)

Zielony groszek

jadano go już w epoce kamienia i brązu, co dotąd potwierdzają odkrycia archeologiczne. Skąd pochodzi ? Ze wschodu, znad Morza Kaspijskiego, znad Morza Śródziemnomorskiego, z zachodniej Azji, aż do Tybetu i Indii, gdzie do tej pory rośnie dziko.Kiedy jeszcze ziemniaków nie znano w Europie, groch był w powszechnym użyciu.Świeży groszek, a także groszek wraz ze strąkiem (są takie odmiany jadalne), najlepiej jest jadać na surowo. Są nieporównywalnie bogatsze w witaminy i sole mineralne, a także łatwiej strawne niż groszek z puszki, mrożony, a szczególnie groch suchy, gotowany. Chociażby dla porównania – młody, świeży groszek ma dużo więcej witaminy E. I tak oto kilka cyfr.Świeży groszek zawiera w 100 g o,55% witaminy E,
mrożony – 0,25% witaminy E,
a puszkowany – 0,02% witaminy E.Czyli świeży groszek ma o wiele więcej witaminy E, niż konserwowy.
Ot, co !Kto nie powinien jadać groszku lub jadać go mało ?
Przede wszystkim zielonego groszku nie zaleca się cukrzykom (bo ma dużo cukru) i ludziom o słabym żołądku, bo nadmiar zielonego groszku może nawet spowodować biegunkę
Groszek cukrowy
Jest odmianą groszku zielonego. Pojawia się na rynku na początku sezonu owocowo-warzywnego. Wtedy też jest najsłodszy, najbardziej kruchy.Nadaje się na surówki, sałatki, na ciepłą jarzynkę, zupy. Delikatne w smaku strączki doskonale komponują się z innymi warzywami, np. z sałatą, marchewką, pomidorami.Warto więc zacząć przyrządzać chrupiące strączki, gdy na straganach będziemy mieli ich dostatek. Oprócz wybornego smaku zawierają sporo białka, witaminy A, C, z grupy B oraz mikroelementy: żelazo, fosfor i wapń.Podobnie jak w przypadku innych jarzyn,  kupując groszek cukrowy należy zwracać uwagę na jego wygląd. Świeży, młody ma jędrne, jasnozielone, płaskie, zamknięte strączki z zawiązkami nasion lub z małymi nasionami.Czyszczenie groszku cukrowego polega na przycięciu końców strąków, ścięciu z krawędzi twardego włókna, umyciu i ewentualnie pokrojeniu. Z tak przygotowanego warzywa najlepiej przygotować potrawę w ciągu 24 godzin.Są dwa sposoby gotowania groszku cukrowego: krótko, na dużym ogniu, na półtwardo lub dłużej na małym ogniu na jarzynkę. W obu przypadkach wrzucamy go na wrzącą wodę i solimy pod koniec gotowania.
Dodanie podczas gotowania odrobiny kwasku cytrynowego lub octu, utrwala zielony kolor strączków. Duszony groszek warto przyprawić odrobiną cukru, by podkreślić jego naturalną słodycz.Można z niego robić domowe przetwory i zamrażać.Przechowywanie … 2-3 dni
Odkrycia archeologiczne potwierdziły, że warzywo znane było już setki lat przed naszą erą. Po rozpowszechnieniu w starożytnym Rzymie, Grecji, Egipcie, Indiach oraz w Chinach trafił do Europy. W początkowym okresie stanowił karmę dla zwierząt, a następnie został doceniony przez człowieka i został uwzględniony w naszym menu. Wykorzystywany głównie w postaci dojrzałej, dopiero kilka wieków temu, przekonano się do groszku zielonego, a więc podawanego w formie niedojrzałej. Od tamtego momentu powszechnie wykorzystywany w takiej formie,  znalazł szerokie zastosowanie w kuchni. Mrożenie i konserwowanie stanowi podstawowe sposoby na przedłużenie jego trwałości.W zależności od przyjętego kryterium możemy wyróżnić zróżnicowane odmiany grochu, ale najczęściej mówi się o groszku cukrowym oraz łuskowym, zwanym zielonym groszkiem. Groch cukrowy różni się tym od groszku zielonego (łuskowego), że jest spożywany w całości, razem ze strąkami. Możliwość spożywania całych strąków wynika, z braku w budowie strąku wyściółki pergaminowej. Wśród odmian grochu łuskowego możemy wyróżnić odmiany charakteryzujące się kulistymi i gładkimi nasionami, nasionami spłaszczonymi oraz pomarszczonymi. Odmiany wczesne zazwyczaj charakteryzują się nasionami gładkimi, natomiast późne pomarszczonymi.

Przepisy

Makaron z zielonym groszkiem z boczkiem i puszystym sosem z sera pleśniowego podawany z RUKOLĄ

Składniki:

• 1/3 szklanki zielonego groszku
• 2 porcje makaronu
• 50 g boczku
• 3 łyżki pokrojonej w kosteczkę młodej cebuli
• 50 g sera gorgonzola lub innego pleśniowego
• 1/4 szklanki śmietanki kremówki, ubitej
• sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
• do podania: rukola

Przygotowanie:

  • Zagotować osoloną wodę w garnku, wrzucić groszek i gotować przez około 3 minuty do miękkości. Wyłowić łyżką cedzakową. Do wrzącej wody wrzucić makaron i ugotować al dente, odcedzić.
  • W międzyczasie włożyć boczek na patelnię, smażyć z dwóch stron na wolnym ogniu przez kilka minut aż będzie chrupiący. Pokroić na kawałki, patelnię przetrzeć papierowym ręcznikiem i z powrotem włożyć boczek. Dodać cebulkę i poddusić na małym ogniu przez pół minuty.
  • Zmniejszyć ogień do minimum, dodać pokrojony na kawałki ser i wymieszać. Gdy ser się roztopi wlać ubitą śmietankę kremówkę (najlepiej ubić większą ilość), dodać groszek, doprawić solą i sporą ilością świeżo zmielonego pieprzu. Włożyć odcedzony makaron i wymieszać. Wyłożyć na talerze i posypać pokrojoną na kilkucentymetrowe kawałki rukolą.

Zupa krem z groszku

z sałatką z wędzonego łososia i awokado oraz z grzankami.


 2 porcje:

• 35 g masła
• 1/2 cebuli, pokrojonej w drobną kostkę
• 225 g wyłuskanego zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
• 75 ml wody
• 300 – 350 ml mleka
• sól i pieprz
• 1 łyżeczka przyprawy chilli (lub do smaku)
• 2 łyżeczki sosu tabasco (lub do smaku)
• 2 łyżki soku z cytryny
• 2 łyżki posiekanego szczypiorku (opcjonalnie)

  • W rondlu lub garnku z grubym dnem rozpuścić masło na małym ogniu. Dodać cebulę i gotować ją do miękkości przez 5 minut, od czasu do czasu mieszając (nie zrumieniać).
  • Dodać groszek i wlać wodę. Zwiększyć ogień do średniego i gotować pod przykryciem przez 3 – 4 minuty lub aż groszek będzie miękki. (Groszek mrożony może być gotowy dopiero po 10 minutach).
  • Dodać 300 ml mleka, doprawić solą, pieprzem i mieszając zagotować. Zmiksować na puree, zostawiając 2 łyżki groszku do dekoracji. Wlać z powrotem do garnka, zagotować i dolać resztę mleka jeśli krem jest za gęsty. Doprawić do smaku chilli, tabasco oraz sokiem z cytryny. Posypać szczypiorkiem, podawać z grzankami oraz z sałatką z łososiem wędzonym i awokado.

Rosół z zielonym groszkiem

1 mały kurczak

2 małe cebule

pęczek włoszczyzny

1/2 główka włoskiej kapusty

2 liście laurowe

2 ziarna ziela angielskiego

puszka zielonego groszku

sól, pieprz

natka pietruszki

Kurczaka umyj, oczyść i podziel na porcje. Zalej zimną wodą, zagotuj i zbierz szumowinę. Obrane cebulę opal nad płomieniem kuchenki, dodaj do mięsa. Włoszczyznę obierz, pokrój na kawałki. Kapustę oczyść z wierzchnich liści i razem z włoszczyzną dodaj do gotującego się rosołu. Dodaj ziele angielskie, liście laurowe sól i pieprz. Gotuj do momentu aż mięso będzie miękkie, które należy wyjąć z zupy i pokroić na małe kawałeczki i ponownie wrzucić do zupy. Groszek osącz, przelej na sicie zimną wodą a następnie dodaj do rosołu. Całość doprowadzić do wrzenia. Doprawić do smaku. Przed podaniem posypać drobno pokrojona natką pietruszki.

Lane kluski

8-10 łyżek mąki

2 jajka

sól

Jajka rozkłócić z odrobiną wody, dodać mąkę i mieszać tak długo aż uzyskamy gładką masę. Posolić. Ciasto ma mieć konsystencję gęstej śmietany. Ciasto wlewać cienką strużką do wrzącego rosołu. Gotować 2 minuty.

Roladki z kurczaka ze śliwką
z ciepłą sałatką z zielonego groszku, świeżej mięty i liści szpinaku

Składniki, 4 porcje:
• 2 duże piersi kurczaka
• 1 łyżka oliwy z oliwek
Nadzienie:
• 60 g suszonych śliwek, pokrojonych
• 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
• 1 łyżeczka suszonego tymianku
• 1 łyżka soku z cytryny + 1 łyżeczka drobno startej skórki
• 4 płaskie łyżki bułki tartej
• 1 małe jajko, roztrzepane
• sól, pieprz
Sałatka:
• 200 g mrożonego zielonego groszku, rozmrożonego
• 2 łyżki oliwy z oliwek
• 1 mała cebula, pokrojona w cienkie krążki
• 2 garście świeżego szpinaku
• listki z 4 gałązek świeżej mięty

• MIODOWY SOS WINEGRET bez dodatku czosnku
• a także: około 10 wykałaczek, folia spożywcza

Przygotowanie:

  • Piersi z kurczaka umyć, oczyścić z kostek i włókien, rozdzielić na 2 pojedyncze piersi, następnie każdą nadkroić w najgrubszej części i otworzyć jak książkę. Oprószyć solą z dwóch stron, lekko rozbić tłuczkiem otrzymując trochę bardziej płaskie filety, mniej więcej jednakowej grubości.
  • Wymieszać śliwki z natką pietruszki, tymiankiem, sokiem i skórką z cytryny, bułką tartą i jajkiem. Doprawić solą oraz pieprzem. Nadzienie rozłożyć w środkowej części filetów, zwinąć ciasno w roladki i zabezpieczyć wykałaczkami. Roladki zawinąć w folię i włożyć do lodówki na 1 – 2 godziny, a najlepiej na całą noc.
  • Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oliwy z oliwek i obsmażać roladki z każdej strony po około 2 minuty, aż się lekko zrumienią. Ułożyć w naczyniu żaroodpornym i wstawić do środkowej części piekarnika na 20 – 25 minut (mniejsze roladki piec krócej niż większe).
  • W międzyczasie przygotować miodowy sos winegret bez dodatku czosnku. Rozmrożony groszek gotować przez 2 minuty w osolonej wodzie, odcedzić. Rozgrzać patelnię z 2 łyżkami oliwy z oliwek, zeszklić cebulę, dodać groszek, doprawić solą oraz pieprzem i smażyć przez 1 minutę. Zdjąć z ognia, dodać umyty i osuszony szpinak oraz miętę, następnie polać sosem winegret i wymieszać.
  • Roladki z kurczaka pokroić na plastry i ułożyć na ciepłej sałatce.

Risotto z zielonym groszkiem, miętą i przegrzebkami

Według tego przepisu możesz przygotować wegetariańskie risotto z zielonym groszkiem i miętą. Przegrzebki są tylko dodatkiem, przygotowywanym oddzielnie. Zamiast przegrzebek można spróbować krewetek (równie szybko i prosto smażonych na patelni jak przegrzebki) lub też dodać inny ulubiony składnik.

Risotto z groszkiem i miętą:
• 3 łyżki masła
• 1/4 cebuli, pokrojonej w kosteczkę
• 15 ml białego wina
• 100 g surowego ryżu do risotto (np. Arborio), około 1 filiżanki
• 400 ml wrzącego bulionu warzywnego lub drobiowego
• 1 filiżanka zielonego groszku (świeżego lub mrożonego)
• 2 łyżki posiekanej mięty
• 3 łyżki tartego parmezanu (+ kilka wiórków do dekoracji)
Dodatki: po 2 łyżki posiekanego szczypiorku oraz świeża mięta (posiekana) do dekoracji

Przegrzebki:
• 2 łyżki oliwy z oliwek
• 10 przegrzebek, oczyszczonych i obranych (jeśli mrożone, rozmrozić)
• sól, pieprz

Przygotowanie:

  • Risotto: Na średniej patelni roztopić 3 łyżki masła, zeszklić cebulę. Dodać ryż, delikatnie posolić i wymieszać. Wlać wino i mieszając smażyć aż większość płynu odparuje. Dodawać stopniowo bulion, po pół filiżanki, mieszając pomiędzy kolejnymi porcjami. Dolewać kolejną porcję bulionu, jak tylko ryż zaabsorbuje poprzednią. Kontynuować przez 20 minut lub do czasu aż ryż będzie al dente.
  • W międzyczasie ugotować groszek w osolonej wodzie, odsączyć. Połowę groszku zmiksować blenderem na puree wraz z posiekaną miętą, połowę pozostawić w całości, odstawić.
  • Przegrzebki: Na 4 minuty przed końcem gotowania ryżu, na drugiej patelni rozgrzać oliwę z oliwek. Smażyć przegrzebki z dwóch stron, na średnio – dużym ogniu, przez około 1 minutę z każdej strony, aż będą ładnie zrumienione. Doprawić solą oraz pieprzem.
  • Kiedy ryż będzie miękki, ale jednocześnie al dente, dodać do niego puree z groszku, groszek w całości oraz tarty parmezan. Doprawić solą oraz pieprzem. Przełożyć na talerze wraz z przegrzebkami, posypać szczypiorkiem oraz miętą.

Groszek po florencku
Piselli alla fiorentina, jedno z najczęściej serwowanych dań we Florencji.

  • 250 g zielonego groszku (świeżego lub mrożonego,)
  • 4 plasterki cienko pokrojonego boczku podwędzanego
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz

Rozgrzać patelnię lub płaski rondel, wlać oliwę i drobno pokrojony czosnek. Dodać pokrojony boczek i mieszając smażyć aż się zarumieni, a tłuszcz z boczku się stopi. Dodać groszek, doprawić solą i pierzem, wymieszać i jeszcze chwilę podsmażyć razem. Dodać tyle wody, aby przykryć groszek. Gotować bez przykrycia aż cały płyn wyparuje, przez około 10 minut.
W oryginalnych przepisach do groszku pod koniec gotowania dodaje się posiekaną natkę pietruszki. Nie widać jej na zdjęciu, bo groszek posłużył mi jako dodatek do MAKARONU Z GROSZKIEM I SEREM PLEŚNIOWYM, gdzie natka nie była już konieczna, ale na pewno nie zaszkodzi jej dodać.

Groszek po wenedzku
Przepis na groszek Tessy Capponi-Borawskiej, który ukazał się w miesięczniku “Kuchnia”/maj 2007. Tutaj boczku się nie podsmaża, dodaje się go w połowie czasu gotowania groszku.

Składniki i wykonanie:

  • 50 dag wyłuskanego zielonego groszku
  • 8 łyżek oliwy z oliwek
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 pęczek zielonej pietruszki
  • 5 dag wędzonego boczku
  • 1 łyżeczka cukru, sól

Zielony groszek wkładamy do garnka z oliwą, obranym czosnkiem, umytą i posiekaną natką. Solimy i dodajemy tyle zimnej wody, aby lekko przykryć groszek. Gotujemy na małym ogniu do miękkości. W połowie gotowania dodajemy cienko pokrojony boczek i cukier. W Toskanii używa się suszonego i solonego boczku wieprzowego o nazwie Carnesecca. Jest on niedostępny w Polsce, dlatego zastępuje się go boczkiem wędzonym.

Spaghetti z zielonym groszkiem i serem pleśniowym

Zielony groszek z boczkiem to klasyka, nie tylko w kuchni włoskiej. Z dodatkiem sera pleśniowego stanowi wspaniały zestaw na smaczny, kremowy makaron.Składniki:

  • 170 g spaghetti
  • 75 g sera pleśniowego
  • 2 łyżki zrumienionych orzeszki pinii
  • sól, pieprz
  • GROSZEK PO FLORENCKU, smażony z chudym boczkiem

Wykonanie:

  • Przygotować groszek z boczkiem według podanego przepisu.
  • Makaron ugotować w osolonej wodzie i jeszcze gorący wymieszać z połową podanej porcji sera oraz z groszkiem i boczkiem.
  • Rozłożyć na dwa talerze, na wierzch ułożyć resztę sera. Posypać orzeszkami pinii, pieprzem i solą do smaku.

Penne z pesto z zielonego groszku

Z zielonego groszku można też przygotować pesto. Ja do swojego dodałam dodatkowo czosnek, orzeszki pinii, tarty ser parmezan i oliwę z oliwek. Myślę, że lepsze byłyby orzechy włoskie, bardziej zdecydowane w smaku. Groszek jest słodkawy a zmiksowane orzeszki pinii trochę mdławe. W połączeniu z parmezanem pesto jak dla mnie miało zbyt mało wyrazisty smak. Do pesto z zielonego groszku najlepiej użyć makaronu penne lub innego o podobnym kształcie.

Dla 2-3 osób:

  • 1/2 opakowania mrożonego groszku
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki orzeszków pinii lub włoskich
  • 1/2 filiżanki tartego parmezanu, w tym do posypania po daniu
  • około 1/4 filiżanki oliwy z oliwek
  • 200 g makronu penne

Wykonanie:

  • Ugotować groszek zgodnie z instrukcją na opakowaniu, osączyć i wysuszyć.
  • Ugotować makaron al dente, zmieszać z 1 łyżką oliwy.
  • W międzycasie w blenderze zmiksować groszek, czosnek, orzeszki, parmezan (część zostawić do posypania po daniu), doprawić solą i pieprzem, dolać oliwy z oliwek, tyle aby uzyskać odpowiednią konsystencję pesto.
  • Zmieszać makaron z pesto, posypać parmezanem i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

Ewentualne dodatki: zrumieniony czosnek i ser mozzarella.

Pasztet bez pieczenia z zielonego groszku

Składniki

2 czubate szklanki mrożonego groszku

3 łyżki oleju

średnia cebula

1 czubata łyżka zielonego pieprzu w ziarnach

3 duże ząbki czosnku

5 czubatych łyżek uprażonego na suchej patelni słonecznika

2 czubate łyżki posiekanego koperku (aktualnie z mrożonki)

sól (ok 1 płaskiej łyżeczki)

3 czubate łyżki kaszy manny lub innej drobnej, ewentualnie mąki

 Wykonanie

Groszek wrzucam na sitko, przelewam wodą. Na patelni rozgrzewam olej, smażę na nim pokrojoną cebulę do zeszklenia, dodaję groszek, podgrzewam chwilę, wlewam 1/4 szklanki wody i podgrzewam 5 minut lub nieco dłużej- sprawdzamy groszek łopatką czy jest miękki.

Do blendera wrzucam słonecznik, miksuję chwilę, dodaję zawartość patelni /patelnię odstawiamy, nie myjemy ;) / i miksuję, jeśli macie problem można kapnąć odrobinę wody, ale całość nie musi być zmiksowana jakoś ekstra gładko: niedomiksowane kawałki słonecznika przyjemnie chrupią, a kawałki groszku dodają całości uroku :) Zresztą groszek można rozgnieść widelcem, a słonecznik wrzucić do woreczka i ubić nieco wałkiem np.- to na wypadek gdybyście nie mieli blendera :)

Na patelnię wrzucam pieprz w całości (można go częściowo rozbić, ale ja wolę w całości) nie bojąc się ilości, podgrzany zielony pieprz jest super :) , po chwili dodaję zmiksowaną pastę, płaską łyżeczkę soli, 2 łyżki wody i kaszę, porządnie wszystko mieszam podgrzewając przez kilka minut. Dodaję koperek i przeciśnięty przez praskę czosnek, mieszam, wyłączam gaz i zostawiam na ok 10 minut. Po tym czasie sprawdzamy czy smakowo wszystko jest ok, wg mnie było, więc zapakowałam masę do przelanej zimną wodą foremki- w tym wypadku szklanki i wstawiam do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na noc. Masę dorzucam stopniowo, dociskając wkładane warstwy łyżką lub dłonią.


Pieczona pierś kurczaka w panierce z parmezanu, młode ziemniaki i groszek cukrowy.

Kurczak bez smażenia, z chrupiącą skórką, bardzo miękki i soczysty w środku. Zapiekany w piekarniku przez 15 minut. Na sałatce z młodego szpinaku, z groszkiem cukrowym oraz oliwą z oliwek. Młody szpinak można zastąpić rukolą lub sałatą. Groszek cukrowy – zieloną fasolką lub zielonym groszkiem (świeżym lub mrożonym).

Składniki na 2 porcje:

  • 1 pierś kurczaka
  • 1 białko jaja
  • sól, pieprz
  • 3 – 4 łyżki drobno startego parmezanu
  • 4 młode ziemniaki
  • 50 g groszku cukrowego
  • 2 garście młodego szpinaku
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • kilka oliwek zielonych lub czarnych (dowolnie)

Rozgrzewam grill w piekarniku na średnią moc. Blachę wykładam kawałkiem folii aluminiowej. Na talerzu roztrzepuję białko z solą i pieprzem. Pierś kurczaka maczam najpierw w roztrzepanym białku a później obtaczam w tartym parmezanie. Układam na folii i wkładam do piekarnika na 15 minut, raz przewracając. Kurczak ma być złoty i chrupiący.
W międzyczasie gotuję młode ziemniaki oraz groszek cukrowy. Pokrojone w kostkę ziemniaki i odcedzony groszek mieszam ze szpinakiem, polewam oliwą i rozkładam na dwa talerze. Podaję z kurczakiem pokrojonym w paski. Doprawiam solą i pieprzem.

Bardzo wiosenna pasta z zielonego groszku (ewentualnie dodaj jajko)

Składniki:

  • 200 g zielonego groszku – wzięłam z puszki
  • cebula
  • 2-3 łyżki oliwy extra vergine lub oleju lnianego/sezamowego
  • przyprawy: zamiast cząbru z przepisu dałam estragon, pieprz, sól, sos sojowy, dodałam też czosnek niedźwiedzi

Wg przepisu groszek miał być ugotowany, co mi się trochę dziwne wydało w stosunku do groszku z puszki, ale się karnie zastosowałam i wrzuciłam na kilka minut na wrzątek ze szczyptą kurkumy. W tym czasie zeszkliłam na łyżce oliwy drobno pokrojoną cebulę. Przełożyłam odsączony groszek i cebulę (sł) do miski  i kolejno dodałam jeszcze: łyżkę oliwy (sł), estragon, pieprz, czosnek niedźwiedzi (o), a na końcu trochę soli i kilka kropli sosu sojowego (taki bez glutaminianu) (sn).
Zmiksowałam, przełożyłam na kromki chleba opieczone w tosterze i posypałam dla zwiększenia urody suszonymi pomidorami.

Grochówka z zielonego groszku

Składniki:

  • 250 gr zielonego groszku ( może być mrożony)
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 marchewka
  • 1 cebula
  • 1 litr wywaru warzywnego
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 70 gr wędzonego boczku
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • sól
  • pieprz

Sposób wykonania:

Pierwszy sposób:

  1. marchewkę, seler, cebulę i czosnek drobno siekamy i smażymy na oliwie około 10 mim.
  2. następnie dodajemy pokrojony w kostkę boczek i smażymy jeszcze 5 min.
  3. w kolejnym kroku dodajemy groszek, wlewamy gorący bulion i gotujemy pod
    przykryciem na wolnym ogniu 30 min.
  4. pod koniec gotowania doprawiamy zupę sola i pieprzem

Drugi sposób:

  1. marchewkę, seler, cebulę i czosnek drobno siekamy i smażymy na 2 łyżkach oliwy około 10 min.
  2. następnie dodajemy groszek, wlewamy gorący bulion i gotujemy pod przykryciem, na wolnym ogniu 15 min.
  3. w tym czasie kroimy boczek w kostkę i smażymy na 1 łyżce oliwy aż się delikatnie zrumieni
  4. bulion z warzywami miksujemy i ponownie wlewamy do garnka, dodajemy podsmażony boczek i gotujemy jeszcze 15 min
  5. pod koniec gotowania doprawiamy zupę solą i pieprzem

Zielona sałatka z groszkiem cukrowym

Sałata z zielonym jabłuszkiem, dojrzałym awokado, zielonymi winogronami, groszkiem cukrowym i małymi kuleczkami mozzarelli.

Dodatki: zrumienione na patelni orzeszki pinii i słodko-słony sos vinegret (oliwa z oliwek extra virgin, miód, roztarty czosnek z solą, pieprz i sok z cytryny).
Groszek cukrowy przed dodaniem do sałatki gotuję na parze, aż będzie lekko twardawy i chrupiący. Lekko doprawiam solą, pieprzem i mieszam z łyżką oliwy z oliwek.

Ciecierzyca

 

Wiki

Cieciorka (Coronilla L.) – rodzaj roślin z rodziny bobowatych. Należy do niego ok. 20 gatunków roślin pochodzących z Azji, Europy i Afryki Północnej[2]. Gatunkiem typowym jest Coronilla valentina L.[3].

Rośliny o pierzastych liściach złożonych z drobnych i cienkich lub mięsistych listków. Kwiaty motylkowe zebrane w kwiatostan przypominający luźną główkę. Od kształtu tych kwiatostanów pochodzi łacińska nazwa rodzaju (łac. coronilla = mała korona)[2].

Jeden z rodzajów podrodziny bobowatych właściwych

Ciecierzyca Gatunki flory Polski

  • cieciorka pstra (Coronilla varia L.). Według nowszych ujęć taksonomicznych jest to Securigera varia (L.) Lassen[4].
  • cieciorka skorpionowata (Coronilla scorpioides (L.) Koch) – efemerofit

Gatunki uprawiane[7]

  • cieciorka powabna (Coronilla emerus L.)
  • cieciorka szerokolistna (Coronilla latifolia Jàv.)

Zastosowanie

Niektóre gatunki są uprawiane jako rośliny ozdobne, niektóre są roślinami leczniczymi

 

Ciecierzyca jest rzeczywiście rośliną zapomnianą w Polsce a przecież jest nam znana od co najmniej 6500 lat – z Mezopotamii wzięli ją bowiem nasi przodkowie Skołoci (Scyci) i przez Kaukaz przewieźli w Wielki Step, na Akerman i Ukrainę. Dzisiaj Wikipedysta który pisał o niej hasło nie ma pojęcia nawet że to jest roślina jadalna przede wszystkim a dopiero potem lecznicza

 

podstawowe informacje nieco szerzej

Ciecierzyca pospolita (Cicer arietinum) nazywana także cieciorką lub włoskim grochem jest jedną z pierwszych roślin z rodziny bobowatych uprawianych przez człowieka. Pochodzi z Bliskiego Wschodu, prawdopodobnie z zachodniej Azji, gdzie znana była już w 6500 r. p.n.e, skąd wkrótce potem dotarła do Europy. Była podstawową rośliną uprawną w Mezopotamii oraz starożytnym Rzymie. Jeden z czołowych rzymskich mówców i filozofów Marcus Tullius nosił nazwisko będące łacińską nazwą ciecierzycy – Cicer. Ciecierzyca nie rośnie dziko, jest wyłącznie rośliną uprawną.
Powszechnie stosowana jest w kuchni basenu Morza Śródziemnego, w Europie Zachodniej i USA oraz na Bliskim Wschodzie, a także Afryce Północnej. W Egipcie nasiona ciecierzycy traktowane są jako afrodyzjak. Znane są również jej właściwości lecznicze, jako panaceum na bóle głowy, zapalenia gardła oraz kaszel. Liście ciecierzycy mają właściwości ściągające i wstrzymujące, stąd znajdują zastosowanie jako okłady na zwichnięte kończyny oraz napar pomagający przy problemach trawiennych (niestrawność). Potrawy z ciecierzycy wzmacniają odporność organizmu, a także poprawiają stan włosów i skóry, pozwalają też obniżyć poziom cholesterolu we krwi.

Cała roślina (prócz nasion) jest pokryta włoskami, które działają drażniąco na skórę. Strąki ciecierzycy są małe, pękate, z jednym lub dwoma nasionami o spiczastym, przypominającym ptasi dziób końcu, porównywane często do niedużych orzechów laskowych, o barwie białożółtawej, czerwonawej lub brunatnej.

Na rynku dostępne są dwa rodzaje ciecierzycy:

1. kabuli, o ziarnach większych i jaśniejszych

2. desi – odmiana mniejsza i ciemniejsza.

Warta stosowania

W Polsce, choć powszechnie stosowana w kuchni staropolskiej, jest obecnie mało znana i doceniana. I jest to ogromne niedopatrzenie, gdyż ciecierzyca jest smaczna, zdrowa, sycąca i doskonale nadaje się do urozmaicenia diety. Ciecierzyca zawiera 25% białka o korzystnym składzie aminokwasowym, dlatego może z powodzeniem zastępować mięso. Jest również bogata w fosfor, potas, większość witamin z grupy B, żelazo i błonnik, zawiera też więcej żelaza niż inne rośliny strączkowe. 100 g ugotowanej ciecierzycy zawiera: 164 kalorie w tym: 27,4 g węglowodanów, 2,6 g tłuszczu, 7,6 g błonnika i 8,9 g białka.

W kuchni

Niedojrzałe nasiona ciecierzycy można jeść na surowo. Dojrzałe po ugotowaniu lub konserwowaniu są świetnym dodatkiem do wielu potraw. Można je stosować do sałatek, dań warzywnych typu ratatouille czy kus-kus.

Na świecie najbardziej znana jest w postaci falafel lub hummusu, który serwuje się z różnymi innymi przystawkami, sałatkami, pastami czy kiszonkami lub jako dodatek do szałarmy, kebabu, sznycla i właściwie do wszystkiego (może z wyjątkiem słodyczy). Ta pochodząca z Libanu potrawa (wg. legendy wymyślona przez sułtana Saladyna w czasach wypraw krzyżowych w XII w. n.e.) jest popularna na Bliskim Wschodzie, w kuchni arabskiej i żydowskiej, znana jest również w kuchniach kaukaskich. Pod nazwą chana, ciecierzyca pojawia sie jako składnik wielu dań hinduskich, m.in.: w zupach, sałatkach, curry oraz wielu przekąskach. W krajach basenu Morza Śródziemnego nasiona ciecierzycy podaje się także jako przystawkę – obtoczone w cukrze lub przyprawach. Używa się ich również jako namiastkę kawy. Z nasion wyrabia się także specjalną mąkę, zwaną besan lub Chana, którą wykorzystuje się jako dodatek do zup, chleba i makaronów. Mąkę z ciecierzycy wykorzystuje się równocześnie do przygotowania pakory (tj.: warzywa maczane w cieście z mąki z ciecierzycy i smażone w głębokim tłuszczu), popadum (cienkie i chrupiące placki), socca, bhajjiya (cebula w cieście) i Jidou liang fen. Mąka ta nie zawiera glutenu i może zastępować mąkę pszenną u osób na diecie bezglutenowej. Cennym wzbogaceniem diety są także kiełki ciecierzycy oraz młode pędy i liście, które przygotowuje się podobnie jak szpinak. Ciecierzyca dobrze komponuje się z oliwą, olejem orzechowym, sezamowym i z awokado, masłem, rozmarynem, tymiankiem, listkami laurowymi, szałwią, pietruszką, kolendrą, kminem, kurkumą, gałką muszkatołową, cynamonem, ricottą, parmezanem, boczkiem, cytryną, limonką, skórką pomarańczową, rukolą, rzeżuchą, pomidorami, groszkiem, cukinią, oberżyną, ziemniakami, makaronem, owocami morza oraz rybami o białym mięsie.

Proste przepisy na dania z ciecierzycy:

 

Pieczona ciecierzyca z suszonymi pomidorami i świeżym rozmarynem

  • 1½ ugotowanej ciecierzycy
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka suszonych płatków słodkiej papryki
  • 1-2 gałązki świeżego rozmarynu
  • 4-6 suszonych pomidorów, odsączonych z oliwy
  • szczytpa świeżo zmielonego grubego pieprzu

W naczyniu do zapiekania ułożyć ciecierzycę, polać oliwą i dokładnie wymieszać, by wszystkie ziarna były pokryte oliwą. Posypać płatkami papryki, pieprzem i rozmarynem, ponownie wymieszać całość. Na wierzch ułożyć suszone pomidory. Zapiekać, w nagrzanym do 180°C piekarniku około 25-30 minut. Po około 20 minutach wyjąć naczynie z piekarnika i wymieszać całość, ponownie wstawić do piekarnika.

2 porcje

 

Cieciorka z brokułami w pomidorach

  • 1 szklanka cieciorki, czyli grochu włoskiego
  • 5 dużych pomidorów
  • 2 brokuły
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • garść świeżych liści oregano i bazylii
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Cieciorkę namocz na noc w 2 litrach zimnej wody. Odcedź, opłucz, zalej ponownie 2 litrami wody i gotuj do miękkości. Cały czas uzupełniaj wodę. Będzie to trwało około godziny. Aby sprawdzić, czy cieciorka jest ugotowana, wyciągnij jedno ziarenko i zmiażdż je między palcami. Powinno być w środku miękkie. Gdy cieciorka się gotuje, sparz wrzątkiem pomidory, obierz ze skórki i pokrój w kostkę. Świeże zioła umyj dokładnie i drobno posiekaj. Na patelni rozgrzej oliwę, wsyp do niej cynamon, paprykę i smaż przez kilka sekund. Dodaj pokrojone pomidory, posiekane zioła, szczyptę cukru i gotuj pod przykryciem 15 minut. Brokuły umyj, pokrój w różyczki i ugotuj na parze, nie dłużej niż 7-8 minut. Brokuły powinny być jędrne, w żadnym wypadku rozgotowane. Wymieszaj sos pomidorowy z ugotowaną cieciorką i brokułami, dosól do smaku. Cieciorkę z brokułami w pomidorach możesz podać na obiad z kasza gryczaną, ryżem lub kuskusem.

 

Pasta z kiełków ciecierzycy

Składniki: 200 g kiełków ciecierzycy, 50 g orzechów, 1 ząbek czosnku, 1 łyżeczka zmielonego kminu, 3-4 łyżki posiekanej natki pietruszki, 1-2 łyżki oliwy z oliwek (lub oleju arganowego), sól do smaku.

Przygotowanie: Kiełki ugotować na parze (ok. 15 min.). Orzechy zrumienić na patelni, następnie zmiksować wszystkie składniki dodając ok. ½ szklanki wody z gotowania ciecierzycy. Pasta ta jest bardzo smaczna i sycąca. Świetnie nadaje się na kanapki czy jako dip do warzyw.

Cieciorka w śmietanie

  • 300 g cieciorki
  • 2 cebule
  • 1 opakowanie jogurtu
  • oliwa
  • sól, pieprz

Cieciorkę namoczyć przez noc i ugotować do miękkości. Cieciorka gotuje się bardzo długo, więc warto uzbroić się w cierpliwość. Na oliwie zeszklić posiekaną cebulę, podsmażyć cieciorkę. Dodać jogurt, dusić na wolnym ogniu, doprawić solą i pieprzem. Posypać siekaną, pachnącą pietruszką.

Hummus

Składniki: 400 g ciecierzycy, 200 g pasty z sezamu, 4 ząbki czosnku (przeciśnięte praską), 4 łyżki soku z limonek (ewentualnie z cytryny), 2 łyżki oleju sezamowego, oliwa (ekstra vergine), sól, pieprz Cayenne do smaku.
Przygotowanie: Ciecierzycę po namoczeniu na noc gotować do miękkości. Odcedzić, pozostawiając wodę z gotowania. Zmiksować ciecierzycę na gładką masę. Do tak powstałej masy dodać resztę składników i dokładnie wymieszać. Jeśli masa jest zbyt sucha dolać odrobinę wody z gotowania i oliwę. Doprawić do smaku. Podawać oblany z wierzchu obficie oliwą.

/Za: http://www.exclusivelyfood.com.au/

Cieciorka z kapustą

  • 25 dag cieiorki
  • 1 niewielka główka włoskiej kapusty
  • 4 średniej wielkości pomidory
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 cebule
  • 4 łyżki oliwy
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • tymianek
  • sól

Namoczyć cieciorkę na noc. Ugotować w nieosolonej wodzie przez około godzinę. Cebulę oraz czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę. Kapustę poszatkować i wrzucić razem z cebulą i czosnkiem na patelnię z rozgrzaną oliwą. Smażyć przez około 10 minut. Dodać odsączoną z wody cieciorkę i smażyć jeszcze parę minut. Pod koniec dodać obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory. Przyprawić do smaku pieprzem, solą i tymiankiem. Podawać udekorowane posiekanym szczypiorkiem.

 

 

Zupa z ciecierzycą i cukinią

Składniki: 2 cukinie, 2 pory, 2 ząbki czosnku, 800 g pomidorów z puszki, 1 łyżka przecieru pomidorowego, 1 listek laurowy, 400 g ciecierzycy z puszki, 750 ml bulionu warzywnego, 2 łyżki oliwy z oliwek,  sól, pieprz do smaku.
Przygotowanie: W rondlu podgrzać oliwę i podsmażyć na niej pokrojoną w kostkę cukinię i pory pokrojone w półplastry oraz posiekany czosnek (ok. 5 min.). Dodać bulion warzywny, pomidory z puszki, ciecierzycę, liść laurowy i przecier pomidorowy. Doprowadzić do wrzenia i gotować jeszcze ok. 5 min. Doprawić solą i pieprzem, dokładnie wymieszać. Zupę można posypać tartym parmezanem lub podawać z makaronem.

Cieciorka z papryką

[18.11.2002] To jest przepis zaczerpnięty z książki “Kuchnia Kryszny”, która generalnie jest świetną książką, jednak stanowczo nie dla początkującego kucharza. Wiele spośród zawartych tam przepisów jest dość trudnych zarówno w smaku, jak i wykonaniu. Trzeba też zainwestować w wiele przypraw, których w zwykłym supermarkecie się nie kupi, więc jeśli ktoś nie zamierza częściej gotować po hindusku, to odradzam poszukiwanie asafetidy czy tamaryndy. Udało mi się wyselekcjonować trochę prostszych i bliższych naszemu podniebieniu potraw, dzisiaj prezentuję naprawdę proste i pyszne danie z ciecierzycy, w oryginale nazywa się “czanna or simla mircz”. Można je podawać z chlebem, jogurtem. Koszt całości około 6 zł.

  • 250 g cieciorki
  • 2 zielone papryki
  • 3 pomidory (niekoniecznie)
  • kawałek imbiru
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • troszeczkę chili
  • 2 łyżeczki sproszkowanego kminku indyjskiego
  • 1/2 łyżeczki asafetidy
  • 3 łyżki oliwy
  • (albo ghee, czy ew. masło)
  • sól

Cieciorkę namoczyć przez noc i ugotować do miękkości, co może trwać ponad godzinę. Wody nie solić. Po ugotowaniu cieciorkę odsączyć, odlać kilka łyżek wody z gotowania. Paprykę drobno pokroić (na kawałki 1 centymetrowe). Do rondla wlać oliwę i smażyć na niej kilkanaście sekund przyprawy: kminek indyjski (to nie jest to samo, co nasz kminek!), kurkumę, posiekany imbir (lub 1/2 łyżeczki sproszkowanego), asafetidę (jeśli nie mamy to nic strasznego się nie stanie, ugotujmy bez niej) i chili (świeże lub suszone, czy sproszkowane). Dodać paprykę i smażyć na małym ogniu 3 minuty ciągle mieszając. Dodać cieciorkę i smażyć dalej jeszcze kilka minut. Papryka powinna zmięknąć, ale zbyt długo nie męczmy ogniem tej potrawy, bo zaczną nam się przypalać przyprawy. Na koniec dodajemy pokrojone pomidory (najlepiej wcześniej obrane ze skórki), całość można też rozcieńczyć 1-3 łyżkami wody z gotowania cieciorki. Gotujemy jeszcze 3 minuty mieszając i gotowe.

Curry z ciecierzycą

Składniki: 2 puszki ciecierzycy, 4 marchewki, 1 pietruszka/pasternak, 1/2 małego selera, groszek mrożony, puszka pomidorów, sól, chilli/tabasco do smaku, 3-4 łyżki jogurtu naturalnego, sok z połowy limonki, szczypta cynamonu, 1/2 łyżeczki ziaren kolendry, 1/2 łyżeczki kminu, 1/2 łyżeczki ziaren kopru, 2 łyżeczki kurkumy, duża cebula, 3-4 łyżki oliwy, 1-2 ząbki czosnku, 2-3 cm korzenia imbiru.
Przygotowanie: Rozgrzać garnek, w którym curry będzie gotowane, wsypać kolendrę, kmin i koper. Mieszając, podgrzewać ziarenka, aż zaczną intensywnie pachnieć. Przesypać je do moździerza i utłuc. Do gorącego garnka wlać oliwę, pokroić cebulę w kostkę, wrzucić na oliwę, dodać szczyptę soli i wymieszać. Posiekać czosnek, dorzucić do cebuli i smażyć, aż cebula stanie się szklista. Dodać ubite w moździerzu przyprawy i kurkumę – smażyć chwilę mieszając. Dodać pokrojone warzywa, przesmażyć, dodać pomidory i ciecierzycę. Jeśli płynu w garnku jest zbyt mało można dodać soku pomidorowego, albo wody. Doprawić solą i chilli, albo tabasco, ewentualnie można dodać szczyptę cynamonu. Całość dusić, aż warzywa zmiękną. Przed końcem duszenia można dodać kilka garści mrożonego groszku. Pod koniec duszenia dodać sok z limonki i jogurt. Można podawać jako samodzielne danie lub z chlebem.

/Za: http://www.smaker.pl/

Brukselka z cieciorką

  • 1/2 kg brukselki
  • 2 słoiczki przecieru pomidorowego
  • 2 plasterki ananasa z puszki
  • 1/2 szklanki cieciorki
  • 3 łyżki śmietany
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta cynamonu
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 szklanki oleju do smażenia

Cieciorkę namocz na noc w wodzie. Następnego dnia odsącz, wypłucz, zalej ponownie wodą i ugotuj do miękkości. Trwa to 40-50 minut. W tym czasie umyj i osusz brukselkę, oczyść ją z wierzchnich listków, jeśli są zwiędnięte. Każdą brukselkę przekrój wzdłuż na pół. Brukselkę gotuj na parze 5-7 minut, może być niedogotowana. W rondlu rozgrzej olej. Kiedy będzie już bardzo gorący, wrzucaj do niego brukselki. Smaż partiami na złotobrązowo i odsączaj dokładnie na papierowym ręczniku. Wyjmij ananasa z puszki, pokrój w średniej wielkości kostkę. 1/2 szklanki syropu zachowaj. W dużym garnku rozgrzej oliwę z oliwek, kiedy zacznie skwierczeć, wsyp pieprz, paprykę i cynamon, zamieszaj i natychmiast dodaj przecier pomidorowy. Smaż wszystko następne 3 minuty, a potem dodaj syrop z ananasa, 1/2 szklanki wody, śmietanę, oregano i 1 łyżeczkę soli. Doprowadź sos do wrzenia, wrzuć do niego brukselkę, cieciorkę i ananasa. Wymieszaj dokładnie.

Sałatka z ciecierzycy i buraków

Składniki: 2 szklanki ciecierzycy, 2 ugotowane buraki, 1 szklanka kaszy orkiszowej, 1 jabłko, 1 niewielka cebula, 1 mały fenkuł (lub pół dużego), kilkanaście listków świeżej mięty, sok z połowy cytryny, 3-4 łyżki majonezu, sól i pieprz do smaku.
Przygotowanie: Dzień wcześniej włożyć ciecierzycę do wody i zostawić do namoczenia przez całą noc. Następnego dnia ugotować oddzielnie ciecierzycę i kaszę orkiszową, odcedzić, ostudzić, wymieszać. Dodać pokrojone warzywa i jabłko, wymieszać, doprawić majonezem, sokiem cytrynowym i przyprawami. Na końcu dodać poszatkowaną miętę. Wstawić do lodówki na godzinę. Sałatkę podawać lekko schłodzoną. 

 

Makaron z ciecierzycą

 
• 15 dag ciecierzycy
• 5 pomidorów
• 2 cebule
• oliwa
• makaron typu spaghetti
• 5 dag startego parmezanu
• 0,5 kostki rosołowej rozpuszczonej w 100 ml wody
• oregano, bazylia, sól, pieprz, słodka papryka (w proszku)
• natka pietruszki

1. Mimo iż wielu z nas nie słyszało zbyt wiele o cieciorce, to bardzo łatwo ją dostać w hipermarketach lub sklepach ze zdrową żywnością. Cieciorka znana jest też pod nazwą ciecierzycy lub grochu włoskiego.
2. Cieciorkę namoczyć na ok. 5 godzin. Namoczoną cieciorkę ugotować w osolonej wodzie, następnie zmielić ją.
3. Cebulę pokrojoną w półplastry usmażyć na oliwie, dodając cieciorkę. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki, pokroić w kostkę. 4 pomidory podsmażyć w rondelku (dodając bulion) do pełnego rozgotowania. Gdy nadmiar wody odparuje, dodać ostatniego pomidora pokrojonego w drobną kostkę, jednak już nie gotować.
4. Gotową masę połączyć z cebulą i cieciorką, posolić, popieprzyć, dodać oregano, bazylię, paprykę. Na ugotowany makaron nałożyć sos. Wszystko posypać startym parmezanem. Potrawę udekorować natką pietruszki lub świeżymi listkami bazylii.
Kotlety z ciecierzycy w sosie musztardowym

Składniki: 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy, 2 łyżki oliwy z oliwek, ½ szklanki mąki, ½ szklanki bułki tartej, ¼ szklanki bulionu warzywnego lub wody, 2 łyżki sosu sojowego, 2 posiekane ząbki czosnku, ½ łyżeczki skórki cytrynowej, ½ łyżeczki suszonego tymianku, ½ łyżeczki papryki, ¼ łyżeczki suszonej szałwii, oliwa do smażenia lub pieczenia. Sos: 1 szklanka wody lub bulionu warzywnego, 4 łyżeczki musztardy chrzanowej, 1 łyżeczka mąki, 2 łyżeczki posiekanego świeżego koperku (może być suszony).

Przygotowanie: W misce rozgnieść ugotowaną ciecierzycę z oliwą, aż do uzyskania gładkiej masy. Dodać pozostałe składniki i ugniatać ok. 3 min., do uzyskania ciasta o zwartej konsystencji. Formować płaskie kotlety. Smażyć na patelni lub piec około 30 min. (po 20 minutach przekręcić kotlety) w 180°-190°C. Sos: Na małej patelni lub w bardzo małym garnku rozprowadzić w bulionie mąkę i zagotować. Dodać musztardę i koperek, gotować około 60-90 sek. Podawać ciepły lub w temperaturze pokojowej.

/Za: wiecejyofu.blox.pl/

 

Szpinak z ciecierzycą

  • 500 g ciecierzycy
  • 1 łyżeczka czerwonej papryki
  • 500 g szpinaku
  • 1/2 pęczka zielonej pietruszki
  • 1 duża cebula
  • 1 liść laurowy
  • 4 goździki
  • olej

Ciecierzycę opłukać, zalać zimną, przegotowaną wodą i moczyć 12 godzin. W dużym garnku zagotować wodę. Odsączyć ciecierzycę na sicie i wsypać do wrzącej wody. Zieloną pietruszkę opłukać pod bieżacą wodą. Cebulę obrać i opłukać. Do garnka z ciecierzycą wlożyć cebulę naszpikowaną goździkami, nie obrane, całe ząbki czosnku, liść laurowy i zieloną pietruszkę, osolić i gotować około 4 godzin. Gdy woda wyparuje dolać wrzątku. Szpinaczek dokładnie umyć (kilka razy zmieniając wodę) i pokroić. Po 3 godzinach gotowania ciecierzycy dodać szpinaczek i gotować jeszcze 1 godzinę. Ugotowaną ciecierzycę odcedzić. Wyjać ząbki czosnku, cebulę i liść laurowy. Na patelni rozgrzać olej. Wsypać łyżeczkę papryki, dodać ciecierzycę i smażyć 3 do 4 minut. Podawać od razu.

 

Indyjska zupa z ciecierzycy

Składniki: 1 łyzka oleju roślinnego, 1 duża cebula, 1 łyżeczka startego korzenia imbiru, 1 ząbek czosnku, 1 łyżka przyprawy garam masala, 850 ml bulionu warzywnego, 2 duże marchewki, 200 g suszonej ciecierzycy, namoczonej przez noc i ugotowanej, 100 g świeżej zielonej fasolki szparagowej.
 

Przygotowanie: W rondlu o grubym dnie rozgrzać olej, dodać pokrojoną cebulę, imbir i rozgnieciony czosnek. Smażyć przez 2 min., po czym dodać garam masala i smażyć ok. 1 min. Dodać połplasterki marchewki i bulion. Gotować na małym ogniu przez 10 min. Dodać fasolkę i ciecierzycę. Gotować 5 min. Zupę można podawać z chlebem naan lub le cecina.

Cieciorka z salami i czosnkiem
Puszka cieciorki, 10-15 dkg salami, 3 pomidory, mała czerwona cebulka.
Dressing: oliwa, ocet balsamiczny ciemny, zioła prowansalskie itp, pieprz, vegeta, świeże-koperek i pietruszka, ząbek czosnku (niekoniecznie).

Pomidorki sparzone i obrane ze skórki kroimy w kosteczkę, cebulkę drobniutko, salami w słupki, czy jak kto tam woli, mieszamy z cieciorką i posiekaną zieleninką.
Składniki soso-dressingu mieszamy w kubeczku, doprawiamy do smaku (każdy swojego), wyciskamy czosnek, jak już nadmieniłam, opcjonalnie, nie każdy szaleje za czosnkiem tak, jak JA!! Zalewamy sałatkę sosem i odstawiamy na kilka minut do przegryzienia. Podajemy z chrupiącym pieczywem. Włoska ciabatta jest rewelacyjna ale również bagietka będzie świetnym dodatkiem. Do tego schłodzone białe wino i Smacznego!!!

Karp ze szpinakiem i ciecierzycą

Składniki: 1 świeży karp o wadze około 1 kg, 1/2 łyżeczki zmielonego kminu, sól i pieprz, 1 łyżka oliwy z oliwek, 2 łyżki masła, 1 gałązka rozmarynu lub tymianku oraz 200 g świeżego szpinaku, 3/4 puszki (około 300 g) ciecierzycy + kilka łyżek zalewy, 1 łyżka oliwy z oliwek, 2 małe ząbki czosnku, 2 łyżki bułki tartej, 1/3 łyżeczki zmielonego kminu, szczypta cynamonu, 1/3 łyżeczki słodkiej papryki w proszku, sól i pieprz do smaku.
Przygotowanie: Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Rybę umyć, pokroić na 4 dzwonka, jeszcze raz opłukać, osuszyć. Dobrze oprószyć solą, pieprzem, doprawić kminem. Ułożyć w formie do pieczenia wysmarowanej 1 łyżką oliwy. Na rybie ułożyć wiórki masła i listki rozmarynu. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 30 min. Następnie zwiększyć temperaturę do 220 stopni lub ustawić maksymalną moc grilla, i piec rybę jeszcze przez kolejne 10-15 min. Szpinak opłukać, osuszyć, oderwać twarde łodyżki. Włożyć na patelnię z 2 łyżkami wody i podgrzewać przez około 1 min. Odcisnąć i grubo posiekać. Na czystą patelnię wlać 1 łyżkę oliwy z oliwek, dodać czosnek i smażyć na małym ogniu przez 1 min. Dodać bułkę tartą i smażyć przez 1-2 min. W międzyczasie dodać kmin, cynamon i słodką paprykę w proszku. Dodać odsączoną ciecierzycę i chwilę podgrzewać. Dodać szpinak i skropić go kilkoma łyżkami zalewy z ciecierzycy. Delikatnie zamieszać i smażyć przez 1 min., na koniec lub przed samym podaniem doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Rybę wyłożyć na podgrzane talerze, w środek każdego dzwonka włożyć szpinak z ciecierzycą, polać pozostałym sosem z pieczonej ryby.

/Za: http://www.kwestiasmaku.com

Czulent z ciecierzycą

Składniki: 1 kg szpondru wołowego, 250 g łopatki, 1 noga wołowa, 10 jaj ugotowanych na twardo, 500 g ciecierzycy, 250 g ryżu, 2 kg średnich ziemniaków, 1 szklanka oliwy, 1 główka czosnku, 1 paczka szafranu, Nadzienie: 250 g mielonego mięsa, 100 g łoju, 1 szklanka startej macy, 2 jaja, pół łyżeczki gałki muszkatołowej, nać pietruszki, łyżeczka cynamonu, 2 łyżki oliwy, sól, pieprz.

Przygotowanie: Ciecierzycę zalać zimną wodą i pozostawić na noc. Po wymoczeniu ciecierzycę odsączyć, wypłukać i wrzucić do brytfanny. Dodać sól, oliwę, szafran, nie obraną główkę czosnku. Położyć na tym mięso i przerąbaną na pół nogę wołową. Połączyć mielone mięso, łój, tartą macę, przyprawy, posiekaną pietruszkę. Dobrze wymieszać, następnie utrzeć z jajami i oliwą. Uformować kulę i zawinąć w kawałek gazy. Położyć na środku garnka. Włożyć obrane ziemniaki i jaja ugotowane na twardo. Dodać sól i pieprz do smaku, podlać wodą. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec 3-4 godziny w temperaturze 180°C. Potrawa będzie lepsza, jeśli piec się ją będzie przez 24 godziny w piekarniku o temperaturze nie przekraczającej 120°C. Przełożyć na rozgrzany półmisek. Mięso i kulę z macy i mięsa podzielić.

Cieciorka z brokułami w pomidorach – składniki

  • 1 szkl. cieciorki
  • czyli grochu włoskiego
  • 5 dużych pomidorów
  • 2 brokuły
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • garść świeżych liści oregano i bazylii
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Cieciorka z brokułami w pomidorach – sposób przygotowania

Cieciorkę namocz na noc w 2 litrach zimnej wody. Odcedź, opłucz, zalej ponownie 2 litrami wody i gotuj do miękkości. Cały czas uzupełniaj wodę. Będzie to trwało około godziny. Aby sprawdzić, czy cieciorka jest ugotowana, wyciągnij jedno ziarenko i zmiażdż je między palcami. Powinno być w środku miękkie.
Gdy cieciorka się gotuje, sparz wrzątkiem pomidory, obierz ze skórki i pokrój w kostkę. Świeże zioła umyj dokładnie i drobno posiekaj. Na patelni rozgrzej oliwę, wsyp do niej cynamon, paprykę i smaż przez kilka sekund. Dodaj pokrojone pomidory, posiekane zioła, szczyptę cukru i gotuj pod przykryciem 15 minut.
Brokuły umyj, pokrój w różyczki i ugotuj na parze, nie dłużej niż 7 – 8 minut. Brokuły powinny być jędrne, w żadnym wypadku rozgotowane. Wymieszaj sos pomidorowy z ugotowaną cieciorką i brokułami, dosól do smaku. Cieciorkę z brokułami w pomidorach możesz podać na obiad z kasza gryczaną, ryżem lub kuskusem.

Zupa z ciecierzycy z makaronem


Składniki: 2 ząbki czosnku, gałązka świeżego rozmarynu, 1 puszka pomidorów w sosie pomidorowym, 4 łyżki oliwy z oliwek, 1 – 2 szklanki bulionu, 1 puszka ciecierzycy (gotowej do spożycia), pęczek natki pietruszki, sól, pieprz, ugotowany długi makaron.

Przygotowanie: Surową ciecierzycę należy wcześniej moczyć w zimnej wodzie przez 12 godzin, odcedzić, opłukać, zalać świeżą wodą i wtedy ugotować do miękkości. Czosnek drobno posiekać, lekko podsmażyć w rondelku na odrobinie oliwy, dodać gałązkę rozmarynu, pomidory i oliwę. Gotować przez 10-15 minut. Dodać bulion, odcedzoną ciecierzycę i posiekaną natkę pietruszki. Zupę gotować jeszcze przez 5 minut. Doprawić solą i pierzem. Rozmaryn wyjąć, połowę zupy zmiksować, wymieszać z resztą zupy. Podawać gorącą, z ugotowanym makaronem.

/Za: http://www.kwestiasmaku.com/

Ciecierzyca ze szpinakiem


Składniki: 250 g ciecierzycy, 1 cebula, 750 g liści świeżego szpinaku, 50 g płatków zbożowych, 100 g ziołowego twarożku, 1 ząbek czosnku, 2 łyżki oliwy z oliwek, sól, pieprz, świeżo utarta gałka muszkatołowa, suszony tymianek.

Przygotowanie: Ciecierzycę obficie opłukać, zalać wodą i przez noc moczyć w wodzie. Następnego dnia ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie, w której się moczyła przez ok. 90 minut. Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Szpinak umyć, usunąć ogonki. Ugotowaną ciecierzycę dokładnie odsączyć. Na dużej patelni lub woku rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę, czosnek, tymianek, a po chwili również ciecierzycę oraz szpinak. Chwilę dusić, dodać płatki zbożowe. Wymieszać z ziołowym twarożkiem, doprawić do smaku solą i pieprzem oraz gałką. Mocno podgrzać i podawać na gorąco.

Sałatka z jogurtem, pomidorami i papryką

Składniki:

  • 260 g pomidorów
  • 1 puszka cieciorki
  • 100 g zielonego ogórka
  • 100 g czerwonej papryki
  • 1 czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • 2 – 3 łyżki jogurtu naturalnego typ grecki Light
  • bazylia, sól

Czerwoną cebulę obrać i drobniutko poszatkować, przełożyć do miski. Dodać dobrze odsączoną cieciorkę. Pomidory, ogórka i paprykę pokroić na kawałki, dodać do cieciorki. Skropić całość sokiem z cytryny, dodać zmiażdżone ząbki czosnku, jogurt naturalny, bazylię i sól do smaku.

Ciecierzyca na ostro

Składniki: 800 g ciecierzycy, namoczonej przez noc w wodzie/ewentualnie z puszki, 2 cebule, drobno posiekane, 1 łyżeczka imbiru, najlepiej świeżego, startego, 1/2 łyżeczki czosnku, 1 lub 2 papryczki chilli, najlepiej zielone, pozbawione pestek i drobno posiekane, 1/2 łyżeczki kurkumy, 3 łyżki masła ghee /masła zwykłego lub oliwy z oliwek, 2 dojrzałe pomidory, pozbawione pestek, drobno posiekane (ewentualnie w porze zimowej pomidory w puszce), 1 łyżka kolendry mielonej, 2 łyżki garam masala (do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością), 2 łyżki soku z cytryny, 2 lub 3 łyżki posiekanej natki pietruszki.

Przygotowanie: W garnku o grubym dnie na rozgrzanym maśle/oleju poddusić cebulę, imbir, czosnek, papryczki i kurkumę, aż do zrumienienia. Dodać pomidory i chwilę podgotować aż zmiękną. Następnie dodać kolendrę i ciecierzycę. Gotować przez 10 minut. Wlać 250 ml wody (lub pozostałości po odsączeniu ciecierzycy z puszki) i gotować przez kolejne 10 minut. Przyprawić garam masala, dodać sok z cytryny i posiekaną natkę pietruszki. Wymieszać i gotować na wolnym ogniu przez 3 minuty. Jeśli danie jest zbyt gęste należy dodać odrobinę wody. 

/Za: http://www.przepisy.net/

Pieczone placuszki z ciecierzycy


Składniki: 150 g suchego grochu, 150 g suchej ciecierzycy, 150 g czerwonej cebuli (1 duża), 1 czerwona papryka, 4 ząbki czosnku, 1 jajko, 2-3 łyżki jogurtu naturalnego lub kwaśnej śmietany, 2 łyżki mąki, pół pęczka natki pietruszki, sól, pieprz do smaku.

Przygotowanie: Groch i ciecierzycę wypłukać, włożyć do garnka i zalać wodą 1 cm powyżej poziomu ziaren. Zostawić do namoczenia na 18-20 godzin. Odsączyć z wody i zmielić w maszynce do mięsa razem z cebulą i papryką. Dodać posiekany czosnek, jajko, jogurt/śmietanę, mąkę, posiekaną natkę i wyrobić na jednolitą masę. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Na 2 blachy wyłożone papierem do pieczenia nakładać łyżką porcje masy i rozpłaszczać na grubość ok. 8 mm. Piec ok. 20-25 do zrumienienia. Ostudzone placuszki można zamrażać.

Cytrynowy kurczak z cieciorką

na potrawkę:

8 filetów z udek kurczaka

puszka cieciorki

2 marchewki

1 cebula

1 tłusty ząbek czosnku

5 łyżki oliwy z oliwek

pęczek pietruszki*

sok z 1 cytryny

sól i pieprz

na kuskus:

dowolna ilość kuskusu

siekana mięta i pietruszka*

sól i pieprz

oliwa z oliwek

*kolendra byłaby znakomitym dodatkiem, ale krytyk nie lubi więc użyłam pietruchy

Mięso pokrój na kawałki (filet z udek na cztery części będzie w sam raz), posiekaj cebulę i zioła, marchewkę pokrój w plastry, czosnek zmiażdż. Jeśli masz wrażliwy żołądek (ja mam) obierz cieciorkę z łupinki i opłucz. Rozgrzej oliwę na patelni, dodaj cebulę, smaż przez chwilkę, dodaj mięso i obsmaż ze wszystkich stron. Dodaj marchewkę, czosnek, sok z cytryny, sól i pieprz. Przykryj i duś aż mięso będzie zupełnie ugotowane. Podlewaj łyżką wody od czasu do czasu, tak aby się nie przypalało. Na koniec dodaj cieciorkę i gotuj tylko tyle żeby się odgrzała, dodaj posiekaną pietruszkę. Kuskus wymieszaj z solą i pieprzem, zalej wrzątkiem (do około 1.5 cm ponad powierzchnię kuskusu) i odstaw na kilka minut. Kiedy będzie już napęczniały dodaj do niego oliwę z oliwek (wg uznania) posiekaną miętę i pietruszkę, wymieszaj. Podawaj razem.

Filety z indyka z cieciorką

  • 80 dag filetów z indyka
  • sól, pieprz
  • słodka papryka w proszku
  • 2 łyżki musztardy
  • 3 łyżki mąki
  • 2 cebule
  • olej
  • szklanka wytrawnego białego wina
  • 4–5 pieczarek
  • czerwona papryka
  • marchewka
  • puszka pomidorów bez skórki
  • puszka cieciorki
  • 2 łyżki śmietany

Mięso natrzyj solą, pieprzem i papryką, posmaruj musztardą, obtocz w mące, obsmaż na oleju. Wrzuć cebulę pokrojoną na ćwiartki, oprósz pozostałą z panierowania mąką, podlej winem i duś na małym ogniu. Wrzuć pokrojone pieczarki, paprykę i marchewkę oraz pomidory, dolej pół szklanki wody i przykryj. Gdy warzywa i mięso będą miękkie, wrzuć osączoną cieciorkę, dopraw sos do smaku, połącz ze śmietaną.

Harira (zupa z ciecierzycy, soczewicy i porów)

Składniki: 1 szklanka ciecierzycy namoczonej na noc (lub ok. 700 g z puszki), 6 pomidorów (lub 800 g pomidorów z puszki), 2 łyżki koncentratu pomidorowego, 1/2 szklanka brązowej soczewicy, 1/2 szklanka ryżu długoziarnistego, 2 cebule, 1 por, 3 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę), 2 łodygi selera, 500 g jagnięciny lub wołowiny, 1 łyżka oliwy extra virgin, 1/2 łyżeczki imbiru w proszku, 1 łyżeczka cynamonu w proszku, szczypta nitek szafranu, 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu, 2 łyżki soku cytrynowego, 1/2 szklanki natki kolendry.

Przygotowanie: Na rozgrzanym tłuszczu zeszklić drobno pokrojoną cebulę, pora, łodygi selera i czosnek. Dodać pokrojone w kostkę mięso i zrumienić ze wszystkich stron. Wsypać przyprawy, przesmażyć przez minutę. Dolać 1 l wody i ciecierzycę i dusić pod przykryciem przez ok 45 min. (jeśli ciecierzyca jest z puszki to dodajemy ją na 5 min. przed końcem duszenia mięsa). Dodać pokrojone pomidory razem z sokiem, koncentrat pomidorowy i soczewicę, gotować ok. 15-20 min. Następnie dołożyć ryż i gotować aż do jego miękkości. Tuż przed podaniem wlać sok cytrynowy i wsypać posiekaną natkę kolendry.

składniki:

- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 2 cebule
- 4 ząbki czosnku
- 1/2 kg kiełbasy chorizo
- szczypta ostrej papryki
- kieliszek wytrawnego cherry
- 5 pomidorów lub puszka pomidorów w zalewie
- 2 puszki cieciorki po 400 gram
- natka pietruszki

Cebulę grubo pokroić, czosnek posiekać. Rozgrzać oliwę i usmażyć na niej cebulkę i czosnek aż nabiorą złotego koloru. Kiełbasę pokroić w dwu centymetrowe kawałki, wrzucić na patelnie doprawić papryką. Wlać sherry i dodać obrane i grubo pokrojone pomidory (mogą być z puszki). Składniki doprowadzić do wrzenia, dodać odsączoną cieciorkę, dolać szklankę wody, przykryć i gotować pół godziny. Doprawić solą i pieprzem, posypać natka na sam koniec. Podawać z bagietką.

Na kotleciki cieciorkowe

  • 200 gram ciecierzycy surowej
  • jajko
  • sól
  • pieprz
  • mąka z pełnego przemiału ( do obtaczania )
  • oliwa z oliwek

Na szyneczkę :

  • szynka wieprzowa około 500 gram
  • cebula biała cała
  • czosnek – 2 ząbki
  • kostka mięsna np.Winiary 2 sztuki
  • majeranek 2 łyżki stołowe
  • przyprawa do mięsa wieprzowego np:Kamis
  • pieprz czarny świeżo zmielony
  • 20 suszonych podgrzybków
  • mąka z pełnego przemiału do obtoczenia mięsa oraz zagęszczenia sosu
  • olej do smażenia
  • 25 gram masła do smażenia

Zaczynamy od namoczenia ciecierzycy poprzedniego dnia wieczorem. Następnego dnia odlewamy wodę  i gotujemy w osolonej wodzie aż cieciorka będzie miękka. Odcedzamy  i tłuczemy na miazgę lub blend ujemy z dodatkiem paru łyżek oliwy. W międzyczasie szynkę kroimy  na sznycelki , nie rozbijamy tłuczkiem,  kroimy na cienkie plasterki , pieprzymy i obtaczamy w mące z pełnego przemiału. Sznycelki trzeba trochę podsmażyć na patelni na rozgrzanym oleju z odrobiną masła. Suszone podgrzybki trzeba namoczyć w ciepłej wodzie. Podsmażone sznycelki przekładamy do garnka , a na oleju po szynce podsmażamy lekko posiekany czosnek i cebulę , następnie przelewamy wszystko do garnka z szynką. Dodajemy dwie kostki mięsne , przyprawy – majeranek i przyprawę do mięsa wieprzowego , zaleawzmy szklanką wody i dodajemy namoczone grzyby razem z wodą , w której się moczyły. Dusimy  aż szyneczka zrobi się miękka. Cieciorkę mieszamy z jajkiem i formujemy kotleciki, które obtaczamy w mące z pełnego przemiału. Kiedy sznycelki są gotowe zagęszczamy sos  1/4 szklanki mąki z odrobiną letniej wody. Kotleciki z cieciorki smażymy na odrobinie oliwy z oliwek. Podawać z ogóreczkami kiszonymi.

Krokiety z cieciorką, ziemniakami i pieczarkami

  • NA NALEŚNIKI: (proporcje wg uznania)
  • mąka
  • jajko
  • woda gazowana
  • mleko
  • szczypta soli
  • FARSZ:
  • puszka cieciorki 400 gr.
  • 1 kg. ziemniaków
  • 2 duże cebule
  • 50 dkg pieczarek
  • tłuszcz
  • sól
  • pieprz
  • SOS:
  • 1 spora cebula
  • puszka pomidorów
  • zioła prowansalskie
  • ostry sos chili
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 kostka drobiowa
  • plus
  • 3 jajka
  • 1/3 szklanki mleka
  • bułka tarta

Pyszne, delikatne i zaskakująco interesujące smakowo.

Etapy przygotowania

  1. Z mleka, szczypty soli, mąki, jajka i wody robimy ciasto naleśnikowe i smażymy naleśniki na tłuszczu (na dużej patelni).
  2. W międzyczasie obieramy, myjemy i gotujemy ziemniaki w osolonej wodzie. Odstawiamy do wystygnięcia.
  3. Na oleju podsmażamy pokrojone cebule i pieczarki, doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  4. Cieciorkę odsączamy na sitku przez chwilę
  5. Robimy sos: Cebulę podsmażamy, dodajemy kostkę, wlewamy pomidory i trochę wody. Gotujemy do momentu aż sos zgęstnieje, a pomidory się delikatnie rozciapią. Doprawiamy sosem chili, przecięsniętymi ząbkami czosnku, solą, pierzem i sporą ilością ziół.
  6. Ziemniaki dokładnie tłuczemy lub przeciskamy przez praskę, dodajemy pieczarki z cebulką, cieciorkę i sos, dokładnie wszystko mieszamy, uważając aby nie rozgnieść ziarenek ciecierzycy. Doprawiamy do smaku.
  7. Na naleśniki nakładamy farsz i formujemy krokiety, obtaczamy w rozkłóconym z mlekiem, solą i pierzem jajku i bułce tartej.
  8. Smażymy na złoty kolor.

Soczewica

 

Zupa z soczewicy zielonej
- paczka soczewicy zielonej (350g)
-3 duże marchewki
- 2 średnie cebule
- pietruszka
- kawałek selera
- 4 średnie ziemniaki
- 2 małe puszki konc. pomidorowego (2x70g)
- 2 liście laurowe
- 5 ziarenek ziela angielskiego
- sól, pieprz
-olej do podsmażenia

Ziarna soczewicy opłukać, zalać w garnku zimną wodą (ok. 2,5l), postawić na gazie.
Marchewkę, cebulę, pietruszke i seler rozdrobnić na tarce (np. na grubych oczkach), podsmażyć na oleju, aż lekko zmiękną.
Ziemniaki pokroić w kostkę.
Jak woda w garnku z soczewicą zawrze, podgotować soczewicę 5-10 minut, wrzucić podsmażone warzywa i ziemniaki. Dodać liście laurowe i ziele angielskie, doprawić solą i pieprzem – nie zad użo, bo woda się trochę wygotuje.
Gotować ok. 40 minut, aż wszystkie warzywa będą miękkie. Dodać koncentrat pomidorowy wymieszany z odrobiną wody, doprawić zupe solą i pieprzem, zagotować.

Ciapka soczewicowa

[12.02.2003] Możecie uznać, że wygląda to obrzydliwie, ale jest pyszne! Trochę losowo udało mi się zrobić naprawdę świetny eintopf (czyli jednogarnkowiec) z soczewicą. Więc bez żadnych kombinacji mówię dokładnie jak to się stało. Składników tak wiele a koszt tylko 3-4 zł.

  • ponad 1/2 szklanki
  • czerwonej soczewicy
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1/2 selera
  • 1 ziemniak
  • 2 cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • łyżka octu winnego
  • kilka łyżek oliwy
  • kostka bulionowa
  • suszone zioła

Cebulę obrać, dowolnie pokroić i zeszklić na oliwie, dodać pokrojony w “zapałki” seler, pietruszkę i chwilę smażyć mieszając. Czosnek grubo pokroić, także dodać, a następnie pokrojoną marchewkę i ziemniaki, zalać wszystko 2 szklankami wody (mniej więcej, chodzi o to, żeby ten sprzęt pływał). Wrzucić do środka kostkę bulionową (oczywiście mogą być 2 szklanki rosołu, wywaru z warzyw itp.) i suszone zioła (liście laurowe (4), ziele angielskie (8 ziaren), płaska łyżka suszonego majeranku, szczypta suszonego rozmarynu, szczypta chili, garść naci pietruszki, pieprz, a może nawet sól). Moment dodania soczewicy jest zależny od tego, jaką mamy soczewicę. Na opakowaniu mojej było napisane, że ma się gotować około 10 minut, a jak już było 11 i wyłączyłem, to zamieniła się w ciapkę. No cóż bywa, w każdym razie warzywa potrzebują 20 minut w sumie, soczewica jak widać różnie, ale łatwo chyba będzie każdemu policzyć kiedy ją wrzucić. Jeśli jednak nie umiemy policzyć, to najlepiej ugotujmy ją oddzielnie w wodzie i nie będzie kłopotu, po prostu wyłączymy jak będzie miękka, a potem połączymy z warzywami. Jeśli wyjdzie nam całość zbyt rzadka, to będziemy mówić, iż jest to zupa z soczewicą. Gotowe danie posypujemy obficie natką pietruszki. Ach, jeszcze ocet winny, oczywiście, dodajemy i mieszamy.

soczewica po polsku zamiast fasolka po bretońsku – prawie to samo

Kotlety z soczewicy


szkl. soczewicy, 100g ryżu, jajko, bułka tarta lub namoczona w ciepłej wodzie i wyciśnięta kajzerka, soł, pieprz, ewentualnie cebula posiekana na drobno.
Soczewicę zalać wodą (dać więcej niż w proporcji 1:1.5), osolić, podgotować ok. 10 minut, dodać opłukany ryż, gotować razem do miękkości. Ostudzić, ubić tłuczkiem, wbić surowej jajko, dodać kajzerkę/tartą bułke do zagęszczenia masy, ew. cebule, doprawić solą, pieprzem, formować kotlety, panierować w tartej bułce i smażyć na oleju albo bez panierowania układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, piec w piekarniku ok. 20-25 minut w temp. 180stopni (aż jajko się zetnie w kotletach).

zupa soczewicowa z marchewką

Farsz z zielonej soczewicy

  • 1 szklanka zielonej soczewicy
  • 1/3 kostki masła
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka kurkumy lub curry
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki

Soczewicę dokładnie umyj, wsyp do garnka, zalej 2,5 szklanki wody, posól i gotuj pod przykryciem na średnim ogniu. Powinna się gotować intensywnie, ale uważaj, żeby nie kipiała. Po około półgodzinie woda powinna się wygotować, a soczewica zmięknąć tak, że pojedyncza fasolka da się rozetrzeć pomiędzy palcami. Zdejmij pokrywkę i, cały czas mieszając, odparuj pozostałą wodę. Kiedy soczewica zamieni się już w gęstą pastę, zdejmij ją z ognia. Ostudź. Na patelni rozpuść masło i wsyp przyprawy. Smaż je przez kilka sekund, żeby wydobyć ich aromat. Uważaj jednak, aby nie przypalić ani masła, ani przypraw! Wlej masło do farszu wymieszaj dokładnie mikserem lub drewnianą gałką.

sałatka z soczewicy z pomidorami i zieleniną

pasta soczewicowo-cieciorkowa:
20dag cieciorki z puszki, 20 dag soczewicy czerwonej ugotowanej, 2 ząbki czosnku przeciśniete przez praskę ioraz duża cebula posiekana – podsmażone razem na oleju, 2 łyżki koncentratu pomidorowego, kilka kropel soku z cytryny, 4 łyżki oleju, sól, pieprz, posiekany szczypiorek (pęczek) – wszystko wymieszać, zgnieść widelcem/blenderem/tłuczkiem.

Tutaj tołma czyli ormiańskie gołąbki w liściu winorośli z soczewicą

Gołąbki z soczewicą

  • 50 dag kapusty pekińskiej
  • 50 dag ziemniaków
  • 10 dag soczewicy
  • 13 dag marchewki
  • 13 dag selera
  • 13 dag porów
  • 1/2 szklanki rosołu
  • 4 pomidory
  • 2 cebule
  • 2 łyżki oleju
  • 2 jajka
  • 8 łyżek tartej goudy

Zagotować 3 szklanki wody. Wsypać soczewicę, dusić 35 minut na wolnym ogniu. Warzywa pokroić na kawałki, dodać do soczewicy 10 minut przed końcem duszenia. Z kapusty oderwać 12 zewnętrznych liści. Opłukać, blanszować 2 minuty w osolonym wrzątku, osączyć. Poukładać po trzy liście jeden na drugim tak, aby tworzyły rozetkę. Ziemniaki obrać, umyć, przełożyć garnka i gotować 20 minut. Przygotować farsz: soczewicę osączyć, wymieszać z serem i ewentualnie curry. Nadzienie ułożyć na liściach kapusty, zawinąć. Przygotować jarzynkę: resztę kapusty poszatkować. Cebule pokroić w kostkę. Podsmażyć na oleju razem z kapustą. Zalać rosołem. Gołąbki przełożyć do jarzynki. Dusić 15 minut. Jajka ugotować na twardo. Zalać zimną wodą, obrać ze skorupek i pokroić w kostkę. Pomidory opłukać, pokroić na ósemki, przełożyć do garnka z gołąbkami. Gotować razem około 3 minut. Potrawę umieścić na półmisku, posypać pokrojonym jajkiem. Podawać z gotowanymi ziemniakami. Składniki na cztery porcje.

Kanapki z pastą z soczewicy

  • 10 kromek jasnego pieczywa
  • 5 małych ogórków kiszonych
  • 1 mała główka sałaty
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • 1/2 kostki masła
  • farsz z zielonej soczewicy

Sałatę podziel na listki, dokładnie umyj i osusz. Ogórki pokrój w plasterki. Ziarna słonecznika usmaż na suchej patelni na jasnozłoty kolor. Pieczywo posmaruj cienką warstwą masła i dwa razy grubszą warstwą farszu z soczewicy. Na każdej kanapce ułóż listek sałaty, na nim plasterki ogórka. Przed podaniem posyp ziarnami słonecznika. Oczywiście, kanapki możesz komponować zgodnie z własnym smakiem, kładąc na nie np. pomidory lub świeże ogórki i posypując natką lub koperkiem zamiast ziaren słonecznika.

Wiemy jak wygląda naleśnik – zobaczcie kolory ziaren soczewicowych – nazwa lentilki pochodzi od soczewkowatego kształtu podobnego do nasion soczewicznych

Naleśniki z soczewicą w sosie chrzanowym

  • 2 szklanki mąki
  • 2 szklanki maślanki lub mleka
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki oleju
  • farsz z zielonej soczewicy
  • s o s:
  • 1 słoiczek łagodnego chrzanu (200 g)
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
  • 2 małe kiszone ogórki

Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia, dodaj 1 łyżeczkę soli i maślankę. Wszystko wymieszaj dokładnie mikserem. Powinieneś otrzymać dość rzadkie naleśnikowe ciasto, jeżeli będzie za gęste, w czasie miksowania dodaj odrobinę wody. Usmaż z ciasta naleśniki, powinno wyjść 10-12 sztuk, w zależności od wielkości patelni. Ja smażę naleśniki na teflonowej patelni. Rozgrzewam suchą patelnię i na nią wylewam chochelką ciasto, dzięki czemu dobrze przywiera ono do powierzchni patelni i daje się rozprowadzić cienką, równomierną warstwą. Dopiero potem wlewam odrobinę oleju łyżeczką po brzegu patelni, równomiernie ze wszystkich stron. Dlatego moje naleśniki są cieniutkie i chrupiące. Każdy naleśnik posmaruj dużą łyżką farszu i zwiń w rulonik. Przygotuj sos chrzanowy. Pokrój ogórki kiszone w drobną kosteczkę. Wymieszaj chrzan ze śmietaną, jogurtem i ogórkami. Naleśniki podawaj na ciepło zaraz po usmażeniu lub odsmażane na odrobinie masła. Przed podaniem polej sosem chrzanowym.

fantastyczne danie kurczakowo-soczewicowe w stylu węgierskiego leczo

Pasta kanapkowa z soczewicy i orzechów

  • filiżanka zielonej soczewicy
  • pół filiżanki posiekanych orzechów włoskich
  • 2 łyżeczki musztardy Dijon
  • 1 łyżka octu winnego czerwonego
  • ostra czerwona papryka
  • sól i pieprz

Soczewicę opłukać i zalać zimną wodą i zagotować, aż nasiona będą miękkie (ok. 30 min). Odcedzić nasiona i miksować z resztą składników, aż do uzyskania gładkiej masy. Doprawić do smaku solą, pieprzem i papryką. Jeśli pasta będzie zbyt sucha możemy dodać odrobinę przegotowanej wody.

Paszteciki z soczewicą

  • 3,5-4 szklanek mąki
  • 20 g drożdży
  • 1/3 kostki masła
  • kwaśna śmietana
  • farsz z zielonej soczewicy

W szklance ciepłej wody rozpuść drożdże w misce, dodaj do nich 1 szklankę mąki i dobrze wymieszaj. Odstaw ciasto do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. W tym czasie w rondelku na średnim ogniu rozpuść masło i pozostaw do ostygnięcia. Ciasto po około 20 minutach powinno podwoić swoją objętość. Wtedy dodaj do niego pozostałą mąkę i 1 czubatą łyżeczkę soli. Wymieszaj starannie, wyrzuć ciasto na stolnice lub blat stołu i dokładnie zagnieć. Pod koniec zagniatania stopniowo dodawaj przestudzone masło. Powinieneś otrzymać miękkie, pulchne ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk i da się dobrze rozwałkować. Odstaw je na 15 minut w ciepłe miejsce. Piekarnik nastaw na 200°C. Podziel farsz na 12 równych części, to samo zrób z wyrośniętym ciastem. Z każdego kawałka ciasta ulep kulkę i rozwałkuj ją na placek o owalnym kształcie i grubości 1 cm. Posmaruj równomiernie farszem, pozostawiając wolny centymetr od krawędzi. Placuszki zwiń w rulonik i zlep dokładnie brzegi. Wysmaruj masłem blachę, ułóż na niej paszteciki w parucentymetrowych odstępach. Uważaj, aby złączenia ciasta znalazły się pod spodem, ponieważ podczas pieczenia paszteciki często pękają w tych miejscach. Posmaruj paszteciki cienką warstwa śmietany i wstaw do piekarnika na ponad 40 minut. Są gotowe, kiedy zrumienią się na złotobrązowo. Paszteciki z soczewicą podaje się na zimno. Są doskonałym dodatkiem do zup, szczególnie do barszczu.

na zdjęciu pierogi z soczewicą kapustą i grzybami – mogą to być pieczarki jak i grzyby leśne – może być kasza gryczana zamiast soczewicy – wyglądają palce lizać, zwłaszcza jak się je powiększy

Pierogi z soczewicą

  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżka oleju
  • 4 łyżki masła
  • farsz z zielonej soczewicy

Do miski wsyp mąkę, dodaj olej i 1 łyżeczkę soli. W czajniku zagotuj wodę i wlej 1-1,5 szklanki wrzątku do miski z mąką. Wymieszaj ciasto łyżką, wyrzuć na stolnice i szybko zagnieć. Ciasto powinno być miękkie, ale elastyczne i nie może się kleić do rąk. W razie potrzeby dodaj odrobinę mąki lub wrzątku i zagnieć jeszcze raz. Zagniatać trzeba szybko, by ciasto nie wystygło. Zimne zrobi się twarde i trudno będzie je rozwałkować. Dlatego też zaraz po zagnieceniu włóż ciasto pod miskę. Stolnice lub blat stołu posyp niewielką ilością mąki, wyciągnij spod miski 1/4 ciasta, rozwałkuj na cienki placek. Szklanką wytnij w nim krążki, jeden przy drugim. Pozostałe skrawki ciasta ugnieć w kulkę i schowaj pod miskę. Na każdy krążek nakładaj łyżką ostudzony farsz, złóż na pół i dokładnie zlep brzegi. Potem wyciągnij następny kawałek ciasta i postępuj jak wyżej. W dużym garnku zagotuj wodę, posól, wrzuć pierogi. Gotuj 5 minut od ich wypłynięcia na powierzchnie. Uważaj, aby pierogi nie gotowały się zbyt intensywnie, ponieważ są delikatne i mogłyby się rozgotować. Odcedź pierogi i przelej ostrożnie zimną wodą – nie będą się sklejały. Podawaj polane roztopionym masłem. Jeżeli wystygną, możesz je odsmażyć na patelni.

Widać tutaj ograniczony zasięg uprawy soczewicy, Polska to jedna kropka, ale wiemy że na placach targowych Krakowa jej nie brakuje

Soczewica po bejrucku

  • 150 g soczewicy zielonej
  • 2 sztuki cebuli
  • 3/4 szklanki ryżu
  • oliwa
  • kminek mielony
  • sól, pieprz

Soczewicę namoczyć na 10 minut. W tym czasie ugotować ryż (najlepszy będzie długoziarnisty). Podczas gotowania ryżu wstawić napęczniałą soczewicę, po jej ugotowaniu nie wylewać wywaru! Ugotowaną soczewicę zmielić np. w maszynce do mięsa. Zeszklić pokrojoną drobno cebulę. Do zmielonej soczewicy dodać ugotowany ryż oraz przyprawy do smaku (zalecam sporo kminku), wymieszać. Dodać trochę wywaru z soczewicy i zeszkloną cebulkę, ponownie wymieszać. Gotować – dusić na wolnym ogniu przez około 10-15 minut. Podawać ze świeżą natką lub koperkiem.

Tu libijska odmiana zupy soczewicowej zimowej z grzankami z chleba

Soczewica pieczona

Ugotowaną soczewicę wymieszać z cebulą, czosnkiem, orzechami, mąką z pełnego przemiału, olejem, przyprawami. Piec godzinę, polać sosem pomidorowym albo keczupem.

Zimowa zupa z soczewicy

  • 1 szklanka brązowej soczewicy
  • 1/2 szklanki gęstej śmietany kremowej
  • 2 pietruszki
  • 2 marchewki
  • 1/2 selera
  • 3 ziemniaki
  • 1 łyżka masła
  • sól
  • pieprz
  • majeranek
  • 2 liście laurowe
  • ziele angielskie

Soczewicę dokładnie umyj, zalej 1 litrem wody, dodaj masło, liście laurowe, ziele angielskie i gotuj 15 minut na dużym ogniu. W tym czasie umyj i obierz warzywa. Pietruszki, marchewki i seler pokrój w drobną kostkę, ziemniaki zetrzyj na tarce o grubych oczkach. Wrzuć do garnka pokrojone w kostkę warzywa i gotuj znowu 15 minut, już na trochę mniejszym ogniu. Cały czas uzupełniaj wodę w garnku. Teraz włóż do garnka utarte ziemniaki i gotuj jeszcze 10 minut. Kiedy ziemniaki będą miękkie, wyjmij z garnka połowę warzyw i soczewicy (jeżeli chcesz, aby zupa była bardzo gęsta, to więcej), dodaj do nich odrobinę wywaru z garnka i zmiksuj dokładnie. Wymieszaj z resztą zupy, dodaj śmietanę. Dopraw do smaku solą, pieprzem i majerankiem.

Kotlety z soczewicy I

  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka soczewicy zielonej
  • 2 sztuki cebuli
  • 2 łyżki stołowe kiełków pszenicy
  • bułka tarta
  • olej

Płatki owsiane zalać wodą i odstawić do napęcznienia, czyli na 15 minut. Namoczyć soczewicę, po napęcznieniu odcedzić i ugotować do miękkości. Pokrojoną drobno cebulę zeszklić na oleju (nie spalić!). Ugotowaną soczewicę rozdrobnić widelcem, lub jeśli ktoś dysponuje techniką – przemielić. Napęczniałe płatki odcedzić, dodać soczewicę, cebulę i posiekane kiełki. Dodawać bułkę tartą do uzyskania zwartej masy. Rozgrzać olej, formować kotlety, można je przed smażeniem obtoczyć w bułce tartej.

Kotlety z soczewicy II

  • 1 szklanka ugotowanej soczewicy
  • 2 łyżki oleju tłoczonego na zimno
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/4 szklanki mąki razowej
  • majeranek
  • 1 cebula
  • bazylia
  • sól
  • bułka tarta

Soczewicę ugotować, cebulę pokroić w kostkę i poddusić na patelni. Połączyć oba składniki, a następnie zmielić w maszynce. Do masy dodać pół szklanki wody i mąkę. Formować kotleciki, obtaczać w bułce tartej i smażyć na oleju.

Kotlety z soczewicy III

  • 20-25 dag soczewicy
  • 1 cebula
  • bułka tarta
  • 1 jajko
  • sól
  • pieprz
  • jarzynka

Soczewicę namoczyć około 20 minut w zimnej wodzie, po czym ugotować do miękkości. Potem przekręcić przez maszynkę. Cebulę pokroić w kostkę i zezłocić na patelni, oczywiście z dodatkiem jakiegoś tłuszczu. Soczewicę, cebulkę (bez tłuszczu ze smażenia), jajko wymieszać, przyprawić do smaku i dodać tyle bułki tartej żeby nie było za rzadkie Uformować z masy kotlety (z takiej porcji wychodzi około 6-7 kotletów), obtoczyć w bułce tartej i smażyć na rozgrzanym tłuszczyku aż się zrobi chrupiąca skórka.

soczewica z Czarnego Lądu po Dolnomedirsku (dolnoegipsku albo etiopsku)

Soczewica w sosie czosnkowym po etiopsku

  • 1,5-2 szklanek zielonej soczewicy
  • łyżki oliwy lub sklarowanego masła
  • 4 mięsiste dojrzałe pomidory
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1 strączek łagodnej papryki chili
  • sok z cytryny
  • odrobina sproszkowanej ostrej chili
  • pieprz
  • sól

Soczewicę starannie wypłucz, zalej litrem wrzącej wody, przykryj i odstaw na 30-40 minut. Spęczniałe ziarna odcedź, po czym ponownie włóż do pustego garnka i zalej taką ilością wrzącej, lekko posolonej wody, by były lekko przykryte. Postaw garnek na niedużym ogniu i gotuj, aż będą miękkie, co trwa 15-20 minut. Wtedy zdejmij z ognia i ewentualnie odcedź nadmiar wody. Czosnek drobniutko posiekaj, pomidory na chwilę zanurz we wrzącej wodzie, obierz i pokrój w kostkę. Papryczkę drobniutko posiekaj, usuwając wcześniej gniazdo nasienne. Na patelni rozgrzej oliwę lub masło, włóż czosnek i smaż, mieszając, aż się zrumieni. Następnie dodaj papryczkę chili oraz pomidory, duś razem chwilkę. Przypraw do smaku sokiem z cytryny, sproszkowaną papryką, solą i pieprzem. Teraz dodaj ugotowaną soczewicę i duś, mieszając, przez kilka minut. Podawaj jako samodzielne danie obiadowe.

Źródło: kuchnia.gazeta.pl

Soczewica z nektarynkami

  • 250 g soczewicy zielonej
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • kostka rosołowa
  • pół szklanki słonecznika
  • 3 jajka
  • 2 nektaryny świeże lub pół puszki brzoskwiń z syropu
  • 100 ml śmietany ukwaszonej
  • 50 ml ketchupu
  • 2 łyżki majonezu
  • łyżka przyprawy magii do zup
  • sól, pieprz

Gotuje soczewicę 15-20 minut w osolonej wodzie z kostką rosołową, liściem laurowym, zielem angielskim i pieprzem. Po ugotowaniu przelewam na sitku zimną woda, wyjmuje liść i ziele. Jajka smażę na suchej patelni (bez tłuszczu!) bez przypraw, roztrzepując je cały czas rózgą. Powstaną suche „wiórki” jajeczne – powinny być małe. Słonecznik podsmażam na patelni również bez tłuszczu, cały czas mieszając, aby się nie przypalił. Odstawiam słonecznik do odparowania i ostygnięcia na kilka minut, a jaja wrzucam do soczewicy mieszając. Nektaryny (lub brzoskwinie) należy obrać, wypestkować (osaczyć) i potarkowac na grubych oczkach na tarce. Wrzucamy odsączone do soczewicy, dosypujemy słonecznik, dodajemy śmietanę, ketchup, przyprawę do zup, majonez i doprawiając do smaku mieszamy. Pozostawimy na noc w lodowce – słonecznik odda wtedy smak.

Kotlety z soczewicy i fety

  • rozgotowana czerwona
  • soczewica
  • ser typu feta
  • 2 jaja
  • bułka tarta
  • natka pietruszki
  • oliwa do smażenia
  • sól
  • pieprz

Składniki wymieszałam w miare dokładnie, formowałam kotlety i smażyłam na patelni.

Przepiękny kotlet z soczewicy który równoważy brak wszystkich innych zdjęć kotletów

Kotlety z soczewicy i orzechów

  • 3/4 szklanki soczewicy
  • 1 duża cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mały seler naciowy
  • szklanka orzechów
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżki mąki pszennej razowej

Ugotować soczewicę w 1,5 litra wody pod przykryciem w czasie 30 minut. Podsmażyć cebulę i czosnek na łyżce oliwy. Ugotowaną soczewicę zmieszaną z cebulką, pokrojonym selerem naciowym i orzechami przekręcić przez maszynkę. Formować małe kotleciki, obtaczać w mące i smażyć na rozgrzanej oliwie.

Gołąbki (tołma) z soczewicy w liściach winorośli

  • 30 g soczewicy
  • 15 g kaszy manny
  • 20 g cebuli
  • 20 g oleju słonecznikowego
  • 10 g suszonych moreli
  • 10 g żółtych śliwek
  • 10 g rodzynek
  • 50 g liści winorośli
  • kolendra, mięta, cząber, pietruszka
  • sól, pieprz

Soczewicę ugotować i odcedzić. Mannę ugotować. Śliwki sparzyć wrzątkiem i po wyjęciu pestek drobno pokroić. Cebulę pokroić i usmażyć na oleju. Wszystkie te produkty oraz umyte rodzynki i drobno pokrojoną zieleninę wymieszać, posolić i popieprzyć. Świeże liście winorośli sparzyć wrzątkiem, a następnie usunąć grube łodygi. Na liście winorośli (3-4) kłaść przygotowany farsz po ok. 50-60 g i zawijać jak kopertę. W garnku ułożyć rzędami gołąbki, obłożyć morelami (uprzednio umytymi), zalać wodą tak, by ledwie przykryła produkty, dodać oleju i położyć na nie odwrócony talerzyk. Garnek przykryć pokrywką i na słabym ogniu dusić potrawę do miękkości. Następnie wyłożyć gołąbki na półmisek i posypać zieloną pietruszką. To danie można też przygotowywać, używając liści świeżej lub kwaszonej kapusty.

Kotlety z soczewicy i ryżu

Ugotować soczewicę i ryż, połączyć z pokrojonymi pieczarkami, cebulą, przyprawić, piec w piekarniku.

Sojenica (Soja)

 

 

Soja warzywna, inaczej nazywana soją owłosioną lub po prostu soją zwyczajną (Glycine max L./Merr.) jest gatunkiem rośliny jednorocznej z rodziny bobowatych. W Japonii nazywana jest „mięsem z pól”, a w Chinach „żółtym klejnotem” lub „królową wszystkich roślin”. Jako święta roślina zajmuje szczególne miejsce w kuchni narodowej tych krajów. Pochodzi z południowo-wschodniej Azji, gdzie była uprawiana już 3000 lat p.n.e. Pierwsi nauczyli się ją wykorzystywać Chińczycy, w Japonii ziarna soi pojawiły się o wiele później – na początku naszej ery. Dla Europy nasiona soi, wraz z zastosowaniem, odkrył w XVII wieku niemiecki uczony i podróżnik Engelbert Kaempfer, będący „na placówce” w Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej w Japonii. W Europie i Stanach Zjednoczonych w połowie lat 30 – tych soję zaczęto wykorzystywać do produkcji pasz zwierzęcych i oleju jadalnego, zaś w latach 60 – tych na skutek zwiększonego zapotrzebowania na nowe, wartościowe źródła białek rozpoczęto produkcję mąki sojowej, grysiku, kaszy oraz koncentratów białka sojowego. Obecnie 45% areału jej upraw znajduje się w USA, skąd pochodzi około 55% światowej produkcji. Pozostali najwięksi producenci soi to: Brazylia, Argentyna, Chiny oraz Indie i tereny byłego ZSRR. W Europie na największą skalę uprawia się ją w Rumunii. W Polsce jest rzadko uprawiana, gdyż wymaga dużo ciepła i stałych umiarkowanych opadów. Na niewielką skalę uprawiane są odmiany dostosowane do naszego klimatu.

Soja jest roczną rośliną strączkową o białych lub liliowych kwiatach, silnie rozgałęzioną, o gęsto owłosionych listkach, dorastającą do 20-180 cm. Na roślinie zawiązuje się około 30-40 długich, szorstkich strąków, w których znajduje się 1-4 małych, owalnych nasion. Nasiona soi mają różną wielkość i różną barwę: żółtą, brunatną, zieloną, czerwoną, czarną, nieraz są nakrapiane lub plamiste. Zawierają bardzo dużo białka (nawet do 40%), które jest pełnowartościowe, a jego skład aminokwasowy jest najbardziej, spośród produktów roślinnych, zbliżony do białka mięsa. Oprócz dużej ilości białka roślina ta jest źródłem węglowodanów i tłuszczów (nawet do 20%), w tym najzdrowszych wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Stąd suche ziarna soi są nieco bardziej kaloryczne od ziaren grochu czy fasoli: 100 g suchych ziaren soi dostarcza 385 kcal, a grochu i fasoli – 290 kcal. Spośród witamin (A, PP, E) na uwagę zasługuje dość duża zawartość witamin z grupy B (witamina B1 w ilości 0,690 mg/100 g produktu, B2 – 0,189 mg/100 g produktu, a witamina B6 – 0,81 mg/100 g produktu). Porcja 100 g suchych nasion soi jest również doskonałym źródłem potasu (2132 mg), żelaza (8,9 mg), wapnia (240 mg), magnezu (216 mg) i fosforu (743 mg). Ziarna soi są także obfitym źródłem węglowodanów, lecytyny (wzmacniającej układ krwionośny i układ nerwowy), genisteiny (zapobiegającej nowotworom), flawonoidów, fito estrogenów (roślinnych hormonów, które łagodzą zaburzenia hormonalne oraz pomagają w profilaktyce chorób nowotworowych i krążenia) i błonnika (o. 10%).

Soja zawiera także specjalne substancje przeciwdziałające utlenianiu, co zapobiega jełczeniu tłuszczu w nasionach i w surowym oleju. Jest produktem bezglutenowym o właściwościach antymiażdżycowych, podwyższających odporność organizmu. Polecana jest starszym kobietom, gdyż łagodzi objawy menopauzy, nie powodując skutków ubocznych. Wpływa też na obniżenie poziomu cholesterolu i zwiększenie masy kostnej.
Ziarna soi od tysięcy lat są podstawowym składnikiem kuchni orientalnej. Jest smaczna i można ją wkomponować do swojego jadłospisu pod różnymi postaciami dla zróżnicowania swojego codziennego odżywiania. W kulinariach chińskich stosuje się zarówno nasiona, jak i kiełki. Z ziaren soi można robić pasty, zupy, kotlety, pulpety, risotto itp. Można z niej sporządzać różnego rodzaju pasztety do pieczywa ciemnego, farsze do pierogów czy naleśników oraz sałatki. Kiełki, mimo że są trudne do uprawy, są bardzo chrupkie i delikatne. Dodaje się je głównie do sałatek oraz innych potraw smażonych w woku.


Soja ma też wszechstronne zastosowanie w przetwórstwie. Jest najważniejszą na świecie rośliną oleistą. Z tłoczenia ziaren soi otrzymuje się olej sojowy, który używa się go głównie do smażenia, wyrobu ciast i produkcji margaryny oraz jako przyprawę. Olej sojowy charak¬teryzuje się łagodnym smakiem i zapachem, zawiera dużo niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Jest zalecany w diecie przeciwmiażdżycowej, gdyż obniża poziom cholesterolu we krwi. Olej sojowy jest odpowiedni również do przyrządzania majonezów, sałatek i surówek.

Ze sfermentowanych ziaren soi powstaje pasta sojowa. Można spotkać jej różne odmiany np. ostrą pastę sojową, słodką pastę sojową czy pastę z żółtej soi. Stosuje się ją jako przyprawę np. do sosów. Inną przyprawą powstałą ze sfermentowanych ziaren soi i pszenicy jest sos sojowy. Należy on do najczęściej stosowanych przypraw na świecie. Został sprowadzony do Europy w XVII wieku przez Holendrów. Otrzymuje się go w wyniku poddania fermentacji ziaren soi i pszenicy. Ma on dwie odmiany. Jasny sos sojowy (japoński), łagodniejszy i słodszy, idealnie nadaje się do delikatnych potraw smażonych, sosów i zup. Natomiast ciemny sos sojowy (chiński) jest bardziej aromatyczny, słony i ostry, często dodaje się go do mięs, a także do dań, aby nadać im odpowiedni aromat i kolor. Z ziaren soi produkuje się też makaron, kaszę i mąkę sojową z której piecze się ciasta oraz chleb. Prażone nasiona stosuje się przy wyrobie ciast i słodyczy.

Z namoczonych w wodzie, a następnie rozdrobnionych ziaren sojowych otrzymuje się mleko sojowe. Jest ono bogate w białko oraz witaminy z grupy B, zawiera jednak mniej wapnia i witaminy D niż zwykłe mleko krowie. Z mleka sojowego w procesie koagulacji (cząsteczki białka łączą się w większe skupienia, tworząc skrzep) otrzymuje się serek tofu. Ma on łagodny smak, dlatego może być wykorzystywany do przyrządzania wielu różnych potraw. Pod wpływem dodanych przypraw może uzyskiwać zupełnie odmienny smak. Istnieje kilka gatunków tofu. Dwa najbardziej popularne to: tofu twarde, które nadaje się do gotowanych potraw, oraz tofu miękkie, mające śmietankową konsystencję. Zmiksowanym tofu można wzbogacać sosy, farsze, zupy, a nawet desery. Do kremowego można dodać jagody, maliny lub inne owoce, tworząc desery. W krajach wschodnich wyrabia się też sery tempeh oraz miso.
Preparaty z soi dodawane są do różnych przetworów dla podniesienia ich wartości odżywczych. Kaszę, mąkę sojową, a także koncentraty białkowe oraz izolowane białko sojowe wykorzystuje się jako domieszkę objętościową w produktach mięsnych oraz substytutach mięsnych. W sprzedaży jest także wiele gotowych półproduktów sojowych jak kotlety czy gulasz, które można przyrządzać według własnego gustu. Można też kupić sojowe kiełbaski, pasztet, pulpety czy flaki. Można więc powiedzieć, że soja ma zastosowanie uniwersalne.

Proste przepisy na dania z soi i jej przetworów:


Kotlety sojowe:


Składniki: 1 szklanka soi, 1 cebula, 2 ziemniaki, 2 ząbki czosnku, 1 jajko, majeranek, sos sojowy, bazylia, otręby pszenne, kminek, olej, ziarna sezamu, sól i pieprz do smaku.
Przygotowanie: Soję wypłukać i namoczyć na 8-12 godzin. Odcedzić i ugotować w świeżej wodzie do miękkości. Odcedzić i zmielić wraz z ugotowanymi ziemniakami. Dołożyć drobno posiekaną i podduszoną na oleju cebulę, jajko oraz sól i przyprawy. Gdyby masa była za rzadka, dodać trochę zarodków lub otrąb pszennych. Formować nieduże kotleciki i obtaczać w otrębach, sezamie lub bułce tartej. Smażyć na gorącym oleju.

Penne z soją i pesto


Składniki: ½ cebuli, 5 pomidorów koktajlowych, ½ kubka soi, 1 kubek makaronu penne, 4 łyżki pesto, oliwa z oliwek, sól do smaku.
Przygotowanie: Połowę średniej wielości cebuli zeszklić na łyżce oliwy z oliwek. Ugotować kubek makaronu penne. Pół kubka moczonej przez noc i ugotowanej soi wmieszać z cebulą na patelni. Pomidory koktajlowe pokroić w połówki i wrzucić na patelnię. Makaron po ugotowaniu odcedzić i przełożyć do soi i cebuli. Dodać do wszystkiego pesto i wymieszać. Przyprawić według uznania.

Rożki z soją w cieście francuskim

Składniki: 10 dag soi, 1 marchewka, 1 ziemniak, 1 cebula, 2 łyżki masła, 20 dag ryżu, 1 łyżka rodzynek, 2 szklanki bulionu warzywnego z kostki, sól, pieprz, kminek, cynamon, kurkuma, mrożone ciasto francuskie, 2 łyżki mleka.
Przygotowanie: Namoczoną przez noc soję zalać świeżą wodą i gotować ok. 1 godz. Marchewkę i ziemniaka pokroić w drobną kostkę, cebulę posiekać i zeszklić na rozgrzanym w rondlu maśle. Dodać opłukany ryż, marchewkę, ziemniaki i rodzynki, ciągle mieszając. Smażyć ok. 5 min. Wlać bulion, dodać soję, przyprawić do smaku. Gotować pod przykryciem na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż płyn zostanie wchłonięty. Rozmrozić ciasto, rozwałkować na placek grubości 3 mm, pokroić na kwadraty o boku 15 cm. Na każdy nakładać porcję farszu i zlepiać brzegi, formując rożki. Posmarować je mlekiem i piec ok. 30 min. w temp. 220°C.

Sałatka z kiełkami soi

Składniki: mała kapusta pekińska, 10 dag kiełków soi, 2 dymki ze szczypiorkiem, 3 łyżki oleju sojowego, 2 łyżki jasnego sosu sojowego, 2 łyżki miodu, 3 łyżki octu winnego.
Przygotowanie: Kapustę oczyścić z wierzchniej warstwy liści, opłukać, osuszyć i pokroić w paseczki. Dymkę ze szczypiorkiem pokroić w krążki. Kiełki sparzyć na sicie. Z oleju, octu, sosu i miodu przygotować gładki sos. Składniki sałatki wymieszać z sosem.

Makaron z akcentami sojowymi

Składniki: 80 g makaronu orkiszowego, pół bakłażana, pół średniej cebuli, 60 g kiełków soi, 30 g wędzonego tofu, 30 g naturalnego tofu, kilka różyczek brokułu, sos sojowy, olej sezamowy, kurkuma, chilli cayenne, sól, pieprz.
Przygotowanie: Makaron ugotować al dente. Pokroić cebulę w plasterki, a bakłażana i tofu w kostkę. Rozgrzać na patelni niewielką ilość oleju sezamowego i podsmażyć na nim przygotowane składniki. Doprawić kukrumą i chilli, dokładnie wymieszać. Odcedzony makaron wrzucić do przyrumienionego tofu, cebuli i bakłażana. Podgrzewać przez kilka min, doprawiając sosem sojowym, solą i pieprzem. Dodać kiełki i brokuły. Wymieszać i dusić ok. 2-3 min.

Na zdjęciu soja po grecku- przepis gdzieś w internecie, ale wygląda niczego sobie

Pomidorowy pasztet sojowy


Składniki: 250 g soi, szczypta tymianku, pół małego patata (lub marchewki), szczypta kminku, 1 duży liść laurowy, 2 ziarna ziela angielskiego, 1/2 łyżeczki łagodnego curry, szczypta oregano, kilka kropli soku z cytryny, 1/2 łyżeczki majeranku, sól czosnkowo-cebulowa, ½ dużej cebuli, pieprz, 2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego, 2-3 spore szczypty majeranku, olej.
Przygotowanie: Soję namoczyć na noc w dużej ilości zimnej wody (trzy razy wyższej niż poziom soi). Soję, marchewkę, liść laurowy, ziele angielskie, curry, oregano, tymianek i kminek zalać ok. ½ l wrzątku. Gotować do miękkości, ok. 2 godz. Odcedzić na durszlaku, wyjmując ziele i liść laurowy. Przełożyć z powrotem do rondla, polać kilkoma łyżkami oleju, dodać 1/2 dużej cebuli pokrojonej w kostkę i zeszklonej na oleju, wymieszać. Posypać sporą ilością pieprzu, 2 szczyptami chilli lub pieprzu cayenne, 1/2 łyżeczki łagodnego curry i wymieszać. Dodać 1/2 łyżki soli czosnkowo-cebulowej i miksować dodając 2 czubate łyżki koncentratu pomidorowego, 2-3 spore szczypty majeranku. Masa stanie się nieco sucha i gęsta, miksować dalej dolewając po trochu olej, do uzyskania gładkiej konsystencji. Przełożyć do szklanego naczynia z pokrywką. Można przechowywać w lodówce do ok. 10 dni.

Zupa meksykańska


Składniki: 1/2 kg mięsa mielonego, 2 duże cebule, puszka fasoli czerwonej, puszka kukurydzy, soja lub kiełki sojowe, 3 ząbki czosnku, koncentrat pomidorowy (mały słoiczek), pół posiekanej papryczki chili, 1 litr bulionu, 2 łyżki majeranku, sól, pieprz do smaku.
Przygotowanie: Cebulę i czosnek zeszklić na oliwie, dodać mięso mielone i smażyć mieszając. Dodać koncentrat pomidorowy, wymieszać i chwilę smażyć, po czym wlać bulion. Gotować do chwili aż mięso będzie miękkie. Dodać fasolę, kukurydzę soję lub kiełki oraz papryczkę chili, wymieszać i gotować razem ok. 15 min. Dodać majeranek i doprawić do smaku solą i pieprzem. Podawać na gorąco z bagietką i/lub kukurydzianymi tortillami.

Zupa chińska z makaronem sojowym


Składniki: 2 podwójne piersi kurczaka, 4 łyżki oleju, opakowanie mrożonej chińskiej mieszanki warzywnej, 2 l bulionu drobiowego z kostki, pieprz, sos sojowy, imbir, 15 dag makaronu sojowego, łyżka siekanej natki pietruszki.
Przygotowanie: Mięso kurczaka oczyść i pokroić na cienkie paseczki. Partiami obsmażyć na chrupiąco, na 2 łyżkach oleju, przełożyć do rondla. Rozgrzać resztę oleju, podsmażyć na nim mrożone warzywa i dodać do mięsa. Zalać bulionem i wymieszać. Całość zagotować i dusić pod przykryciem ok. 5-6 min. Przyprawić do smaku pieprzem, sosem sojowym i imbirem. Makaron sojowy przygotować według przepisu na opakowaniu i wymieszać z zupą. Posypać natką pietruszki.

Tofu z soją i sezamem


Składniki: 350 g tofu, 400 g gotowego sosu chińskiego z soją i sezamem, 2 cebule dymki, 2 rozgniecione ząbki czosnku.
Przygotowanie: Tofu pokroić w 1 cm kostkę. Następnie przesmażyć je z cebulą i czosnkiem na rozgrzanym oleju przez ok. 1 min. Dodać sos chiński z soją i sezamem, gotować przez 5 min. Podawać na ciepło z ryżem lub makaronem sojowym.

Wiosenny twarożek z tofu

Składniki: 20 dag serka tofu, dymka ze szczypiorkiem, 4 rzodkiewki, ogórek, 2 kromki razowego pieczywa lub pumpernikla, mięta (może być suszona), sól, pieprz.
Przygotowanie: Serek tofu rozdrobnić widelcem. Warzywa umyć, osuszyć. Dymkę drobno posiekać, rzodkiewkę pokroić w półplasterki, a 1/3 ogórka w średniej wielkości kostkę. Pokrojone warzywa wymieszać z rozdrobnionym tofu. Podawać z razowym pieczywem. Resztę ogórka zmiksować wraz ze skórką. Masę doprawić do smaku posiekaną świeżą lub suszoną miętą i ewentualnie szczyptą soli oraz pieprzu. Można rozcieńczyć wodą mineralną. Przelać do szklanki.

Amrakhand

Składniki: 3 szklanki zmielonego serka tofu, 3 łyżki cukru pudru, 1 dojrzale mango, 1,5 łyżeczki mielonego kardamonu, 3 łyżki wody różanej, szczypta szafranu, garsć orzechów pistacjowych, 1 mango.
Przygotowanie: Tofu wymieszać dokładnie z cukrem pudrem i mielonym lub utłuczonym w moździerzu kardamonem. Szafran namoczyć w wodzie różanej, a mango zmiksować na mus. Jogurt wymieszać z musem i wodą różaną z szafranem. Wlewać do pucharków na przemian z warstwą pokrojonego w kostki mango. Ozdobić plasterkami mango i posiekanymi pistacjami. Podawać schłodzone.

 Zielona zupa z fantastycznej zmysłowej strony Zmysły w kuchni (zobacz co tam się dzieje – ekstaza estetyczna)

Zielona zupa z soją i brukselką

Składniki

2 cebule
1 por
4 ząbki czosnku
niewielka cukinia
1/2 kg brukselki
1 szklanka ziarna soi
3 kostki bulionowe warzywne
przyprawy,oliwa,woda

Na niewielkiej ilości oliwy lub oleju podsmażyc pokrojoną w kostkę cebulkę.

Gdy cebulka się zeszkli,po kolei dodawac pokrojony w talarki por, pokrojony w talarki czosnek, pokrojoną w kostkę wcześniej obraną i wydrążoną z pestek cukinię.

Poddusic wszystko razem, zalac wodą, dodac kostki bulionowe.

Brukselkę obrac z pierwszej warstwy liści, pokroic w cząstki i wraz z ziarnem soi dosypac do gotującej się zupy.

Przyprawic według gustu (mogą byc zioła prowansalskie,odrobina jasnego sosu sojowego,curry, a z uwagi na kapuściane właściwości brukselki trochę majeranku).

Gotowac około godziny, tak żeby ugotowała się soja (i tak pozostanie lekko twarda).

Zupa bogata jest w białko (soja) i witaminy, no i oczywiście jest dietetyczna.

Soja z warzywami

100g moczonej przez noc soi
1 łyżka oleju
1/4 łyżeczki chilli lub ostrej papryki
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
1 ząbek czosnku
1 cebula
0,5 kg pieczarek
1 średni seler
3-4 marchewki
łyżka mąki ziemniaczanej
łyżka wina
łyżka sosu sojowego
300 ml wywaru z gotowania soi
sól i pieprz

1. Namoczoną soję odcedzić i zalać dużą ilością świeżej wody, ugotować (uwaga! soja wymaga długiego gotowania, nawet do dwóch godzin!), odcedzić zachowując wywar.

2. W dużym garnku o grubym dnie rozgrzać olej, smażyć na nim chilli, czosnek, imbir 2 minuty, dodać warzywa pokrojone, dolać troszkę wody, żeby się nie przypaliły i dusić na małym ogniu.

3. Mąkę wymieszać z winem, sosem sojowym, wywarem z soi, wlać do uduszonych warzyw, dodać ugotowana soje i dusić jeszcze około 15 minut, doprawić do smaku, podawać na gorąco.

Gołąbki z soi

 

soja  -  ziarna , ewentualnie soja która jest już  gotowa /w sprzedaży na wagę lub w pudełkach- kotlety sojowe/ ”

ryż -
ewentualnie płatki ryżowe / w przypadku jak dodajemy płatki nie należy ich oddzielnie gotować łączyć bezpośrednio z soją i przyprawami/

przyprawy sól pieprz cebulka, jak ktoś lubi czosnek

kapusta włoska

można dodac pieczarki

Ziarna soi ugotować na miękko odcedzić zemleć w maszynce od mielenia mięsa

ja  osobiście używam gotową soję, która jest dostępna w sklepach, / kotlety sojowe/

Otóż moczę tę soję następnie w kostce rosołowej obgotowuję do miękkości
jak ostygnie przez maszynkę od mięsa skręcić

ryż w torebce ugotować, też gotuję  w  wodzie z rozpuszczoną kostką rosołową

cebulkę podsmażyc na oleju sojowym /zarumienić lekko/

ryż łączę ze zmieloną soją dodaję przyprawy sól pieprz cebulke podsmażoną

kapustę włoską odparzyć/zakwszam lekko wodę octem w której odparzam kapustę, aby liście kapusty nie były bardzo “rozmiękłe”/

może być też kapusta biała

zawijam farsz z soi i ryżu wraz z przyprawami w liście kapusty układam w garczku zalewam tą wodą w której obgotowana była soja dodaję marchewkę seler pietruszkę startą na dużych oczkach tartki od jarzyn i duszę pod przygryciem około 30 min dodać przecier pomidorowy do sosu w której były duszone gołąbki polewamy nim gołąbki i gotowe

ostatnio zmodyfikowałam swój wymyslony przepis dodałam pieczarki które po umyciu podsmażyłam na oleju wraz z cebulka – pycha

danie na postne dni oczywiście z ziemniakami

Soja z grzybami

Składniki:
• opakowanie kotletów sojowych
• 1/2 kg. grzybów
• cebula
• olej
• 1/2 szklanki śmietany
• 2 ząbki czosnku
• 2 jajka
• sól
• pieprz
• 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
• 2 łyżki posiekanego koperku

Przygotowanie
Soję ugotować w/g przepisu na opakowaniu. Grzyby drobno poszatkować. Cebulę posiekać i zeszklić na oleju. Dodać grzyby, posolić, skropić wodą i dusić pod przykryciem do miękkości. Dodać śmietanę. Czosnek drobno posiekać , wymieszać z soją i oprószyć pieprzem. Wyłożyć na półmisek i polać sosem grzybowym i posypać zieleniną i posiekanymi na drobno ugotowanymi jajkami. Podawać z surówkami.

Sałatka ziemniaczana z kiełkami soi

40 dag ziemniaków
1 czerwona cebula (10 dag)
25 dag kiełków soi
1/2 łyżeczki kminku
sól

Sos:
1 łyżka musztardy
1/2 łyżeczki sproszkowanego imbiru
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka mleka skondensowanego
6 łyżek jogurtu naturalnego

Ziemniaki należy umyć, ugotować w łupinach razem z kminkiem. Następnie ostudzić, obrać i pokroić na cienkie plasterki.

Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Kiełki soi opłukać, osączyć na sitku. Dodać razem z cebulą do ziemniaków. Posolić i wymieszać.

Musztardę zmieszać z sokiem cytrynowym, mlekiem, jogurtem i imbirem.

Sałatkę polać sosem i ostrożnie wymieszać.

Zdjęcie i komentarz do niego pochodzą z: Milaparila Otulina Łyskogór (Gór Świętokrzyskich – zobacz).  Stare odmiany zbóż Stare gatunki zbóż które można spotkać w świętokrzyskim: Orkisz, pszenica Wysokolitewka, jęczmień wielorzędowy. Orkisz jest uprawiany w Jasieniu od lat ze względu na ubogie gleby wapienne które sprzyjają tej uprawie.

Ważna sprawa ORKISZ

W sklepach  ze zdrową żywnością dostaniemy produkty na bazie orkiszu. Wybór produktów z orkiszu jest szeroki, można kupić ziarno, kaszę, mąkę, pieczywo, makaron, płatki, otręby, syrop a nawet kawę z orkiszu. Z powodu drogiej uprawy nie jest to zboże tanie i wyroby z niego nie należą do tanich, jednak na zdrowiu nie powinniśmy oszczędzać (jeśli to tylko możliwe)



Orkisz to  nazwa właściwa dla podgatunku pszenicy zwyczajnej (Triticum aestivum). Pszenica ta ma luźny kłos i łamliwą osadkę. Orkiszem również nazywa się jęczmień dwurzędowy (Hordeum distichon). Występuje w formie nagiej, czyli takiej gdzie plewki są nie zrośnięte z ziarnem.
Jest to stary gatunek zboża. Już w czasach starożytnych był znany, ceniony i częściej uprawiany niż obecnie. Na Bliskim Wschodzie uprawiali go Izraelici, a w Europie Germanie i Rzymianie. Ci ostatni uznawali orkisz za pokarm dający siłę, spożywany był przez gladiatorów i zawodników igrzysk. Wcześniej ponoć znany był na Kaukazie i w Mezopotamii.
W XII wieku właściwości tego zboża rozpropagowała przeorysza klasztoru Benedyktynów Hildegarda z Bingen, wizjonerka i uzdrowicielka. Mniszka uważała, że orkisz jest najlepszym ziarnem zbożowym, działa rozgrzewająco i natłuszczająco i jest bardziej wartościowy niż inne ziarna. „Orkisz prowadzi do dobrej krwi, daje rozluźniony charakter i cnotę zadowolenia. Daje człowiekowi mocne mięśnie i zdrową krew, szczęśliwy umysł i pogodną duszę. Orkisz pozwala rosnąć mięśniom, troszczy się o prawidłowe wytwarzanie krwi oraz o dobre samopoczucie.” – uważała przeorka klasztoru Benedyktynów.

Orkisz w jakiejkolwiek formie, czy jako chleb czy też jako potrawa gotowana, jest dobry i wspomaga trawienie.Dzięki współczesnym badaniom naukowym dziś już wiemy, że w porównaniu z innymi zbożami, orkisz posiada optymalną zawartość jakościową i ilościową wszystkich składników – wysokowartościowego białka (o innej strukturze, niż pszenica), węglowodanów, nienasyconych kwasów tłuszczowych, soli mineralnych, pierwiastków śladowych (żelazo, magnez, fosfor, wapno), elektrolitów, witamin (wit. A, E, D, B1, B2, B6).Zawiera w wysokiej ilości, niespotykanej w innych produktach, Thiocyanat (rodanid) – ważny element wzmacniający i odpowiednio budujący system immunologiczny, naturalny czynnik wzrostu komórek nerwowych, krwi, tkanek kostnych i ciał odpornościowych. Badania naukowe dowiodły, że właśnie dzięki wysokiej zawartości tego elementu, orkisz zapobiega powstawaniu w organizmie człowieka komórek nowotworowych, działa antyalergicznie, przeciwzapalnie, wzmacnia serce i system nerwowy, podnosi witalność, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, zapewnia lepszą budowę tkanki mięśniowej, wpływa na poprawienie nastroju.

Dzisiaj cudowne właściwości orkiszu są odkrywane na nowo. Powraca on do łask dzięki wielorakim zaletom. Część z tych zalet stało się tematem badań naukowych i zostały one potwierdzona doświadczalnie. Badania nad orkiszem trwające trzydzieści pięć lat prowadzili naukowcy w różnych krajach. Odkryli, oni że najwartościowsze składniki znajdują się, nie tak jak w znanych nam dotychczas gatunkach zbóż, w łusce, ale w ziarnie wewnętrznym. Wykryli w nim obecność rodanidu, substancji biologicznie czynnej, która jest naturalnym antybiotykiem występującym w ślinie, krwi i mleku kobiecym. Chroni ona karmione dzieci przed infekcjami, wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga procesy krwiotwórcze, przyrost ciała, zapobiega nieprawidłowemu przebiegowi ciąży. Według naukowców systematyczne stosowanie diety orkiszowej wzmacnia, regeneruje wszystkie narządy i układy w organizmie, przywraca zdrowie. Orkisz jest przydatny w leczeniu wielu schorzeń. Wskazany dla chorych po zawale serca. Wzmacnia narządy zmysłów, a także spowalnia procesy ich starzenia się. Ponadto stanowi znakomite pożywienie dla osób wyczerpanych, niedożywionych, wcześniaków i chorowitych niemowląt.

orkisz jest uniwersalnym środkiem sprawdzającym się wręcz doskonale przy leczeniu czy wspomaganiu leczenia oraz profilaktyce wszelkich chorób. Tysiącom ludzi przyniósł siłę i zdrowie w sytuacjach, wydawałoby się, bez wyjścia. Ze względu na swoje wielokierunkowe działanie polecany jest wszystkim, szczególnie zaś w następujących chorobach i dolegliwościach:

  • spadek odporności, zmęczenie, spadek wydolności organizmu;
  • nowotwory, choroby reumatyczne (również w profilaktyce);
  • ryzyko zawału, udaru,
  • choroby serca i układu krążenia;
  • podwyższony poziom cholesterolu we krwi;
  • utrudniona przemiana związków wapnia przy wzmożonej podatności na infekcje;
  • alergie (w tym skazy białkowe);
  • choroby krwi, nerek i wątroby, kamienie żółciowe, skurcze jelit, hemoroidy, biegunki, zaparcia;
  • schorzenia żołądkowo-jelitowe (wrzodziejące zapalenie jelit, choroba Leśniowskiego – Crohna, celiakia), choroby przemiany materii;
  • osłabienie organizmu po długotrwałym stosowaniu leków;
  • nerwice, depresje, spadek nastroju;
  • przy kuracji postnej w celu odbudowania sił organizmu.

Doradzam, by orkisz stanowił podstawę każdego Waszego posiłku. Osobom chcącym się dostosować do tej rady nie powinno sprawić to problemu – obecnie orkisz jest dostępny w przeróżnych postaciach: kaszy (ziarna), grysiku, mąki, otrębów, makaronu, płatków, a nawet – odpowiednio preparowany – zastępuje ryż. Z orkiszu wytwarza się też kawę i piwo, które zachowując walory smakowe tych napojów, nie tracą jednocześnie wspomnianych właściwości leczniczych.

Wszelkie produkty orkiszowe sprzyjają dobremu trawieniu i utrzymują w zdrowiu żołądek i jelita. Przy normalnym trawieniu i przy zaparciach zaleca się przede wszystkim produkty pełnoziarniste, np. chleb pełnoziarnisty, grysik pełnoziarnisty i nasiona orkiszu. Przy skłonnościach do biegunek korzystniejsze są produkty z białej mąki – biały chleb orkiszowy, biały makaron, zupy zaprawiane białą mąką.

Plewa orkiszowa jako wypełnienie poduszek, kołder, materaców itp. poprawia krążenie, usuwa wzmożone napięcie mięśniowe, łagodzi bóle, zapobiega powstawaniu odleżyn i odparzeń, ułatwia zasypianie.
Orkisz  zawdzięcza swoje odrodzenie Zielonej Rewolucji i Wierze Przyrody. Należy do zbóż najmniej wymagających, jeśli chodzi o uprawę. Jest odporny na różnorakie warunki pogodowe i może być uprawiany na ubogich glebach. Nie wymaga stosowania nawozów sztucznych. Przy wysokim nawożeniu pszenica ta wyrasta wysoka i daje mały plon. Jest więc zbożem ekstensywnym. W gospodarstwach ekologicznych wydajność ulega zwiększeniu dzięki stosowaniu kompostu. Mocna łuska otaczająca ziarno skutecznie zabezpiecza przed skażeniem zanieczyszczeniami z atmosfery, a nawet promieniowaniem radioaktywnym.

Orkisz (łac. Triticum spelta, niem. Dinkel), jeden z trzech produktów w stu procentach przyswajalnych przez ludzki organizm, zawiera najwięcej energii życia, viriditas. [ang. Spelt ] To prastare zboże zachowało swoją pierwotną formę, ponieważ, w odróżnieniu od innych, nie poddaje się modyfikacjom genetycznym. W ich wyniku traci swoje cenne właściwości i po prostu przestaje być orkiszem.Orkisz uprawiany był w starożytnym Egipcie, Azji i Europie.

Pszenica orkisz, zwyczajowo nazywana szpelcem lub orkiszem – gatunek zboża należący do rodziny wiechlinowatych.  Orkiszem nazywa się także jęczmień dwurzędowy (Hordeum distichon) – My piszemy tutaj powyżej o pszenicy orkisz, o czym warto pamiętać przy zakupach.

 

Według stanu na rok 2007 powierzchnia jego uprawy w Europie wynosiła około 18 tys. hektarów. W Polsce uprawia się około 200–300 hektarów orkiszu, głównie w gospodarstwach ekologicznych.

Ziarno orkiszu zawiera więcej białka (13–17 proc.) niż ziarno pszenicy zwyczajnej. Jest od nich także bogatsze w lepiej przyswajalny gluten. Ponadto zawiera więcej cynku, miedzi i selenu oraz witamin A, E i D. Dominującym kwasem tłuszczowym jest wartościowy dla zdrowia kwas linolenowy. Gatunek ten jest również bogatym źródłem błonnika pokarmowego.

25 marca 2008 „Czerkieska mąka orkiszowa” została wpisana na Listę Produktów Tradycyjnych (woj. świętokrzyskie) w kategorii „Warzywa i owoce”

Tagged with: , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 38

Subscribe to comments with RSS.

  1. zaganpolska said, on 28 Czerwiec 2012 at 23:42 (Edytuj)

    A co tu robi mięso? Albo inaczej. Jaki jest stosunek czytelników i autora do surojedzenia?

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 29 Czerwiec 2012 at 8:47 (Edytuj)

      Ciekawy początek dyskusji

      Odpowiadam za siebie. Według mnie człowiek jest istotą wszystkożerną – co poniekąd widać. Kto potrafi i kto chce, a raczej kto nie chce jeść mięsa – może zrezygnować i nie jeść go.

      Ja sam nie jestem do tego do końca przekonany, ponieważ nie mam żadnych potwierdzonych długoterminowych wzorców ze swojego otoczenia bezpośredniego – czyli namacalnych i sprawdzalnych. Także żaden z moich mistrzów jogi czy zenu nigdy mnie do tego nie namawiał. Jem wszystko, a ukształtowało się to od wczesnego dzieciństwa – byłem bywalcem placówek socjalnych – tj. już w żłobku, potem w przedszkolach, potem w stołówkach szkolnych, w kuchni harcerskiej, na koloniach letnich, w stołówce wojskowej – chociaż w klasycznym wojsku nie byłem – potem często w stołówkach innych np. filharmonii krakowskiej gdzie moja ciotka śpiewała w chórze, stołówce firmowej, potem w restauracjach – blisko miejsca pracy od 1996 roku do 2010 a więc 14 lat pracowałem na pełny zegar od 8.00 do 18.00, czyli wychodziłem z domu 7.30 wracałem 18.30 lub później.

      Osoby długowieczne z naszej rodziny, a było ich wiele – nie piszę tutaj o mojej prababci (od strony matki), która umarła w 1963 roku mając 101 lat.Jej córka – matka mojej matki czyli babcia była mocno schorowana, ale umarła mając lat 75 (1977). Wszyscy oni łącznie z 95 letnim dziś Władysławem i prawie 90 letnią Maryną jedli i jedzą przeciętnie – bez żadnych ograniczeń. Wuj Władysław stosuje dodatki ziół ogrodowych do sałatek – świeżych – i ścisły rozdział przyjmowanych pokarmów – np. obiad – zupa przerwa 20 minut – drugie: ziemniaki przerwa 20 minut , surówka, przerwa 20 minut mięso (niewiele, albo nic jeśli nie ma tego w obiedzie) – koniec. Picie 1 godzina po jedzeniu.

      Słyszałem, że są ludzie którzy żywią się wyłącznie wodą i światłem, jednak nie znam nikogo takiego. Znam wielu wegetarian, sam nie jestem, chociaż jadam niewiele mięsa, z wiekiem coraz mniej. Kieruje się zasadą żeby jeść to na co mam ochotę, co mi dyktuje intuicja, czyli chęć. Nie przejadam się, nie przywiązuję wielkiej wagi do tego tematu. Wegetarianie których znam – długoletni – wydaja się być w podobnej formie do mojej – badań fizjologicznych jednak nie przeprowadzaliśmy.

      Etyczna podstawa weganizmu: Strona moralna – czyli zagadnienie odżywiania się żywymi istotami.

      Według Wiary Przyrody – wszystkie żywe istoty mają duszę. Czego byśmy nie jedli zjadamy żywe istoty – seler też nią jest, cieciorka i orkisz też. Nawet gdybyśmy spożywali wyłącznie światło i wodę problem odżywiania się żywymi istotami nie zniknie, bo jak wiemy nawet w powietrzu, które wdychamy jest pełno istot żywych. Co się z nimi dzieje w naszych płucach? Wygodnie jest myśleć o roślinach, że nie czują, że można je zabijać i zjadać – ale czy tylko dlatego, że nie kwiczą w rzeźni? To nie prawda że nie czują – wszystko co żywe czuje.

      Środowisko czyli Przyroda ukształtowała proporcje w naszym jedzeniu – Eskimosi nie powinni przechodzić na jarzyny które u nich nie występują. W górach jada się baraninę i koźlinę i to obficie przyprawione ziołami – to naturalne. To wszystko jednak kwestie indywidualne, tyle że nie ma nic wspólnego z etyką. Zjadanie roślin jest tak samo nieetyczne jak zjadanie zwierząt a wmawianie sobie że one nie są żywe prowadzi do tego co widzimy – niszczenie lasów, polan, łąk – degradacja środowiska powszechna i zaśmiecanie i zatruwanie. Myślenie o wodzie, że jest pozbawiona żywych istot jest przecież oczywistym nonsensem – z wodą zjadamy mnóstwo zwierząt i roślin – tylko ze niewidzialnych gołym okiem. Dlatego trucie wody, wpuszczanie do niej odchodów i chemii poprzemysłowej to zbrodnia na wielką skalę – ŻYCIOBÓJSTWO.

      Przyroda stworzyła mechanizm napędzania ciała-wehikułu duszy innymi ciałami – to powszechne w przyrodzie. Dla mnie ważne jest mieć świadomość, że jedzenie nie jest aktem bezmyślnego napełniania brzucha byle czym i byle więcej. Spożywamy życie, to jest rodzaj ofiary z cudzego życia na rzecz naszego życia. Więc żadnego niepotrzebnego ponad miarę – tak jak ze wszystkim – i żadnego marnotrawstwa, a także jedz to co wytwarzane jest w sposób naturalny lub maksymalnie naturalny, zbliżony maksymalnie do naturalnego. Żadnych kurzych jaj z fermy, jak najmniej obcych owoców i warzyw, jak najwięcej roślin z naszych łąk, jak najmniej mięsa – ale bez wykluczania (tak mi mówi instynkt – może on dotyczy tylko mojego ciała, bo to mój osobisty łańcuch przodków – więc nikomu nic nie zalecam w tym względzie). Umiar i umiar, ale jak już jeść to naprawdę coś co daje rozkosz podniebieniu – każdy kęs musi mieć super smak – to jeszcze jedno źródło przyjemności. Zdecydowanie nie polecam katowania się i umartwiania ciała np – czarnym chlebem czy chlebem orkiszowym kiedy to komuś nie smakuje. Oczywiście należy próbować rzeczy zdrowych a jednocześnie smacznych , ale jak nie smakują to znaczy że nie powinno się ich jeść. Moja córka nie cierpiała nigdy potraw z gotowanym selerem. Wkrótce okazało się, że jest na seler uczulona – zwłaszcza na surowy i to bardzo poważnie. Ja sam nie cierpię szpinaku choćby nie wiem jak był przyrządzony. Wczoraj rozmawiałem z kobietą która sprzedawała mi bób i powiedziała że nie cierpi bobu, sam zapach ją zabija i strasznie się męczy na tym straganie z bobem.

      Mówi się też że nie powinno się za daleko odchodzić od wzorca żywienia wykształconego w dzieciństwie bo organizm go przyjął i utrwalił. Odstępstwa mogą mieć skutki negatywne. Oczywiście nie mówię tutaj w ogóle o fast foodzie, chociaż nie potępiam – w sensie że zjedzenie tego raz czy drugi to zbrodnia. Czasami ulegam też rytualnemu obżarstwu – czyli raz na jakiś czas można się poddać uczcie, chociaż ja osobiście zawsze odczuwam potem negatywne skutki takiego rozpasania. Wygląda, że takie obżarstwo ma tradycje plemienne i taka deregulacja chwilowa organizmu – kilka razy w roku (trzy – cztery) przy wielkich świętach tez czemuś pozytywnemu służy. (Choćby stwierdzeniu, że “nie, tak jadł nie będę bo mnie to zabije”).

      Okazuje się że ciocia Maryna Gorzkowska z Pagaczewskich ma już skończone 90 lat – 4 maja miała urodziny – jestem z nią świeżo po telefonie. Twierdzi, że zawsze lubiła mięsko i jadła dużo mięsa. W ich domu – Gorzkowskich – nie bywało bezmięsnych obiadów. Cholesterol i ciśnienie w absolutnej normie – tak jak i wszystkie inne wyniki – jedyny mankament – defekt rzepki w kolanie, w efekcie kontuzji narciarskiej w młodości. Wujo Henryk (91 lat) okazuje się że też jadał mnóstwo po stołówkach i zawsze wszystko co dawali, bez ceregieli. Obecnie ma problem ze wzrokiem – niedowidzi i to jedyny mankament. A pamiętajmy że oni wszyscy przeszli przez co najmniej II Wojnę Światową, jeśli nie przez coś więcej.

      Czy przez surojedzenie rozumiemy weganizm, czyli wszystko na surowo?

      Odpowiedz
  2. Mezamir said, on 29 Czerwiec 2012 at 10:11 (Edytuj)

    Albo inaczej. Jaki jest stosunek czytelników i autora do surojedzenia?”-Cóż,Trehlebov czasem ma odloty :D
    Ziemniaki surowe?Zjeść sie da ale czy warto?:D

    Dieta powinna być dobierana pod kątem grupy krwi.
    Są ludzie którzy powinni jeść tylko rośliny,tacy którzy powinni jeść wyłącznie mięso oraz trzecia grupa ludzi którzy powinni jeść mięso i rośłiny.
    Jednym mięso jest nie potrzebne i szkodliwe,drudzy bez mięsa będą chorzy.

    Zależy jak się mięso przyżądza.
    Smażenie i pieczenie powoduje powstawanie w mięsie substancji rakotwórczych.
    Mięso powinno być gotowane i lepiej jeść mięso białe niż czerwone.

    Kolega mi opowiadał że dawno temu jego dziadek przyżądzał pieczeń z dzika w starym stylu
    czyli w specjalnie przygotowanym glinianym dole,w ziemi,odpowiednio wyściełanym jałowcem i innymi cudami…mięso z takiego dołka w ziemi nie było ani upieczone ani usmażone ,gotowało się we własnym sosie a smak miało taki że ciężko powiedzieć jaki to był smak :D po prostu dobry.

    Nie wystarczy wiedziec co jeść,trzeba wiedzieć jak.

    Trehlebov sporo czasu poświęca na mówienie o tym co robić,tylko czemu nie mói jak to robić?

    “Wujo Henryk (91 lat) okazuje się że też jadał mnóstwo po stołówkach i zawsze wszystko co dawali, bez ceregieli.”-jest tylko jedo ALE,kiedyś jedzenie było zdrowsze bo wszystko było mniej zmodyfikowane i zatrute,nie mieliśmy tyle pastiku.
    Moja babcia,prawie 80 latka,w dzieciństwie jadła trociny i żyje,w pełni sprawna,świadoma,sama chodzi do sklepu na zakupy,pomaga młodszym od siebie ludziom z sąsiedztwa,bardziej schorowanym noż ona,tylko że oni,cio młodsi,wychowali się w dobrobycie ;) nie znali głodu jak moja babcia,mieli wszystko w przeciwieństwie do mojej baci,a teraz w przeciwieństwie do mojej babci mają tylko choroby.
    Po(d)stęp technologiczny.

    Odpowiedz
  3. zaganpolska said, on 29 Czerwiec 2012 at 11:19 (Edytuj)

    No nie tylko Trehlebow mówi o surojedzeniu. Co do grup krwi i diety – jest ich ponoć (grup) dużo więcej niże podstawowe o których się uczymy. Wyniki doświadczeń też można tak dobrać aby pasowały wyniki co nie koniecznie musi okazać się prawdą. Eskimosi nie mają słowiańskich genów. Izraelici także.
    Może celowo zamieniono (wiem, pachnie spiskiem) grupy i produkty spożywcze, aby trzymać ludzkość w krótkim życiu. I tak Słowian z 0+ skazuje się na konieczność jedzenia mięsa i skracanie życia, a tym z grupą B celowo odradza się mięsa bez którego tak na prawdę żyć nie mogą (a mają przecież z resztą wpisane w religię rytualne ofiary).
    Ja 3 – krotnie podchodziłem do wegetarianizmu – 2krotnie bez przekonania, za 3 razem na podbudowie, jakkolwiek to zabrzmi – ideologicznej. Ale nie uważam się za zmanipulowanego przez Trehlebowa i spółkę (Sidorow i inni).
    Od pół roku nie jadam mięsa i osobiście czuję się lepiej. Począwszy od fizyczności – gładka, młoda skóra, wykształcenie się masy mięśniowej – co przy tych samych lekkich ćwiczeniach a spożywając mięso nie miało miejsca, po stan umysłu – jesteś tym co jesz. Może nie działa to na każdego podobnie, ale ja na prawdę przejmowałem emocje posiłków – otępienie kur z klatek, agresje z kotlecików wieprzowych itd. Jestem teraz spokojny i pogodny. Więcej widzę i czuję.
    Surojedzenie to w skrócie jedzenie płodów rolnych typu owoce, warzywa, orzechy, nasiona zbóż, picie nieprzegotowanej wody…
    No ja jadam też miód i mleko z produktami mlecznymi – co wspomniany Trehlebow w niektórych filmikach dopuszcza. Nie powinno się tych produktów poddawać obróbce termicznej. O ile można zamrozić o tyle gotowania,pieczenia,smażenia itd. powinno się unikać.
    Nie stosuję surojedzenia, bo póki co nie czuję aż takiej potrzeby.
    A propos długości życia, to ze źródeł rosyjskich, wielu źrodeł dowiaduję się, że Słowanie powinni spokojnie przeżyć pełny cykl trwający 144 lata. Kto odchodzi wcześniej, ten umiera za młodo.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  4. Mezamir said, on 29 Czerwiec 2012 at 12:09 (Edytuj)

    W genach mamy zapisane 120 lat MINIMUM,niestety pieniądze które byśmy wypracowali przez pół życia,pasożyty musiały by nam oddać a to nie jest w ich interesie :)

    Trzeba pracować do śmierci żeby na starość spełnic swoje mażenia z młodosci ;)
    NA starość ędzie można biegać po górach i lasach..z wózkiem inwalidzkim na plecach,ze słąbym wzroiem isłuchem,tak jest,na starość sobie pożyjemy ;)

    Kiedyś przestałem jadać mięso ale dosłownie,żadnych zup na mięsie,nic.
    Tylko warzywa nasiona nabiał,oliwa z oliwek,chleb gracham i pozbyłem się alergii.

    Znów zacząłem jeść mięso -alergia wróciła.

    Nie musze nikomu w nic wierzyć,wiem że bez mięsa jestem zdrowszy ale nie mam pojęcia jaką mam grupę krwi więc moja dieta dla kogoś innego może okazać się szkodliwa.

    Teraz jem sałatę z ogródka,zaraz idę sadzić pomidory…samk wyhodowanego przez siebie jedzenia w porównaniu z tym dziadostwem ze sklepu …nie ma czego porównywać.
    W sklepach nie ma jedzenia.
    W PRLu półki sklepwe były puste(jedzenia nie było ale jednak ludzie przeżyli PRL,ciekawe),teraz mamy iluzję dostatku,pełne siaty można przynieść do domu a ile w tym wszystkim jest wartości odżywczych?0.00001% nie więcej.

    Czekolada o zawartości czekolady 20% :D
    Sok identyczny z naturalnym,zawartość soku w soku 15% :D

    “picie nieprzegotowanej wody”-no tak,kiedyś gdy szedłem do lasu i zachciało mi się pić,to wkładałem głowę do stawu i nie musiałem wracać do domu po wodę :)
    Idź teraz i napij się ze źródła to Ci druga głowa wyrośnie :D o ile będziesz miał szczęście,bo i tak większe prawdopodobieństwo jest że zgnijesz od środka w kilka dni.

    Ludzkość idzie do przodu,postępująca degradacja.

    Odpowiedz
  5. Joanna said, on 29 Czerwiec 2012 at 12:12 (Edytuj)

    Ostatnio chciałam przeprowadzić leczniczy post – 2 tygodnie o samej wodzie. Wytrzymałam całe 67 godzin ;) i musiałam przerwać, bo czułam się jak na detoksie po narkotykach. W sumie nawet nie byłam głodna, ale ale to, co się ze mną działo, to jakiś kosmos był – myślałam, że zamarznę albo zatrzęsę się na śmierć. Dziwnie też było w tym stanie gotować mężowi ;) Oczywiście to nie było moje ostatnie podejście – WIEM, że muszę to zrobić, bo jestem zatkana chemią.

    W chemii i genetycznych ingerencjach w mądrzejszą od nas Przyrodę widzę największe zagrożenie. Także to, że kupując w marketach, nie kupujemy praktycznie niczego regionalnego, niczego z Polski, a powinniśmy jeść to, co wyrosło w naszym klimacie. Kolejną sprawą są ceny żywności ekologicznej – dla mnie z tego względu nieosiągalnej.

    Jednak trzeba podkreślić, że za schemizowanie żywności współodpowiedzialny jest konsument. To ludzie lecą jak muchy do lepu w kierunku pięknych, sterylnie czystych pseudo warzyw. Kiedyś na miejskich ryneczkach pełno było babuleniek, które sprzedawały warzywa ze swoich ogródków. Dzisiaj takich ze świecą szukać. Byłam ostatnio na naszym ryneczku, przeszłam go wzdłuż i wszerz, ale nic. W końcu znalazłam jedną jedyną babuleńkę, która sprzedawała młodą włoszczyznę. Naprawdę młodą – marcheweczki były wielkości małego palca dłoni. Kupiłam dwie pełne siatki za 5 zł, a babcia szczęśliwa, bo już myślała, że nie zarobi na bilet powrotny do domu (było już około pierwszej po południu)! Z tego szczęścia pakuje mi za darmo pęczek szczypioru, ale ja wyciągam złotówkę i mówię, że nie chcę za darmo. Przemyślała, wzięła ode mnie złotówkę, poczym obdarowała kolejnym darmowym pęczkiem szczypioru :)

    Mięso… Chciałabym ograniczyć do dwóch dni w tygodniu. Nauczyłam się ostatnio gotować zupy bezmięsne i bezkostkoworosołowe ;) co do niedawna uważałam za niemożliwe. Ale całkiem chyba nie zrezygnuję, zresztą mąż by mi wtedy pokazał drzwi ;)

    Tak czy inaczej, chciałabym, jedząc, mieć świadomość, że zwierzę, które zostało zabite, wcześniej żyło w godnych warunkach, że całe jego życie nie było pasmem bólu i cierpienia. Jedząc mięso z rzeźni wręcz czuje się negatywną energię i choroby. To coś jak klątwa, pośmiertna zemsta tych torturowanych istnień.

    ________________

    Co do przepisów – są świetne. Zaraz coś tam dla siebie wyłuskam ;)

    P.S. Znalazłam fajną stronę z przepisami na domowy chleb. Raczej dla tych, co mają czas i chęci, ale na pewno rzecz warta jest zachodu. Właśnie się zastanawiam, skąd wytrzasnąć ziarna żyta na pierwszy zaczyn :)

    http://www.apokalipsa.info.pl/przepisy/moj_pierwszy_chleb.htm

    Odpowiedz
    • Mezamir said, on 30 Czerwiec 2012 at 22:42 (Edytuj)

      “”Muszę to napisać mimo tajemnicy zawodowej, więc spróbuję dookoła, żeby formalnie było w porządku.

      Badałem w pracy “zdrową ekologiczną” żywność.
      We wszystkich próbkach “eko” (zwłaszcza żytnich i orkiszowych) był podwyższony poziom toksyn naturalnego pochodzenia w porównaniu z próbkami “zwykłymi”.
      Te wszystkie “certyfikaty” są g…. warte, a idea jest taka
      że “eko” jest po prostu droższe niż zwykłe żarcie.

      Zatem ostrożnie z tą “ekologią”

      Tak jak pisałem wcześniej – żarcie eko jest wytwarzane
      bez chemii/sztucznych nawozów ale w ścisłym reżimie warunków nawożenia
      naturalnym nawozem i potem przechowywania go.
      Skoro w większości produktów “eko” stwierdza się empirycznie
      obecność naturalnych toksyn pochodzenia drobnoustrojowego
      (bardzo niebezpiecznych dla zdrowia) – to znaczy, że warunki produkcji/przechowywania
      były nieodpowiednie.
      Znikąd się nie wzięły przecież.

      Moim zdaniem albo producenci ci, po otrzymaniu certyfikatu
      (dostaje się raz na stałe – co jest moim zdaniem błędne) zaczynają mieć w d…
      i tną koszta, albo mają znikomą wiedzę na temat prowadzenia upraw i wydaje im się,
      że jak wyleją byle jaką gnojówkę na pole a potem ziarno wstawią do “przewiewnej” stodoły
      i zostawią tak na zimę to będzie git. A nie będzie.

      Jest to problem, który wymaga rozwiązania. Skoro starzy Górale i babcie na Podlasiu są w stanie sobie z tym poradzić – to “ekolodzy w dredach” też powinni”

      A co z solą drogową? Czy teraz z proszkiem jajecznym.. Kadm, ołów itd. Ci na górze wiedzą jakie firmy produkują te rakotwórcze żarcie i sami się nie trują, a nas nie zamierzają poinformować..
      Totalna bezczelność.. Nie chcę znów bawić się z nowotworami, a nie mam na to wpływu..
      Gdzie tu prawo? Nie możemy się bronić.. Państwo nas truje

      Czeski minister rolnictwa nazwał skandalem zachowanie Polski w sprawie soli technicznej, która miała być stosowana przy produkcji żywności. O sprawie głośno było na przełomie lutego i marca.
      Jak poinformowało Czeskie Radio publiczne
      minister Petr Bendl zapowiedział wysłanie do Warszawy grupy ekspertów
      w celu wyjaśnienia problemu. W wypowiedzi dla czeskiego radia publicznego zarzucił stronie polskiej naruszenie przepisów europejskich. Chodzi o zatajenie nazwy produktów spożywczych, w których sól taka miała się znajdować oraz producentów tej żywności.”

      Naturalne metody upraw – Masanobu Fukuoka

      1.1 Spójrz na to zboże
      1.2 Zupełnie nic
      1.3 Powrót na wieś
      1.4 Kultywacja upraw przez “nierobienie”
      1.5 Wracając do źródła
      1.6 Zasadniczy powód, dla którego naturalne rolnictwo się nie rozwinęło
      1.7 Ludzkość nie zna Natury

      2.1 Cztery podstawowe zasady naturalnych upraw
      2.2 Nie obawiaj się chwastów
      2.3 Gospodarowanie słomą
      2.4 Uprawa ryżu na suchym polu
      2.5 Sady owocowe
      2.6 Ogrody Ziemi
      2.7 Półdzika uprawa warzyw
      2.8 Dlaczego powinniśmy przestać używać środków chemicznych?
      2.9 Ograniczenia metody naukowej

      3.1 Głos jednego rolnika
      3.2 Skromne rozwiązanie trudnego problemu
      3.3 Owoc ciężkich czasów
      3.4 Rynek naturalnej żywności
      3.5 Rolnictwo przemysłowe musi upaść
      3.6 Komu to wszystko służy?
      3.7 Co jest pożywieniem dla ludzi?
      3.8 Łaskawy koniec dla jęczmienia
      3.9 Po prostu służ Naturze, a wszystko będzie dobrze
      3.10 Różne szkoły naturalnego rolnictwa

      4.1 Nieporozumienie dotyczące odżywiania
      4.2 Mandala naturalnego pożywienia
      4.3 Kultura odżywiania się
      4.4 Nie samym chlebem człowiek żyje
      4.5 Podsumowanie diety
      4.6 Żywność i uprawy

      5.1 Głupota często stroi mądre miny
      5.2 Kto jest szalony?
      5.3 Moim przeznaczeniem była szkoła pielęgniarska
      5.4 Płynące obłoki i iluzja nauki
      5.5 Teoria względności
      5.6 Wioska poza wojną i pokojem
      5.7 Rewolucja źdźbła trawy

      Odpowiedz
      • Joanna said, on 30 Czerwiec 2012 at 23:32 (Edytuj)

        Ech, Mezamirze, gdzieś już wcześniej podlinkowałeś książkę pana Fukuoka. Po jej lekturze i po kilku Twoich ogrodowych opowieściach ;) postanowiłam zrobić wszystko, żeby osiedlić się na wsi (kupić jakąś ruinę do remontu z kawałkiem ziemi) i zastosować się do rad tego mądrego człowieka. Chciałam, pragnęłam normalności: mąż do pracy, ja głównie do pracy w ogrodzie, kilka kurek, koza, i może wreszcie, do ciężkiej cholery, upragnione dzieci…

        Tydzień temu przemiła urzędniczka w banku rozwiała te plany. Pół roku z mężem przymieraliśmy głodem, bo umówiliśmy się z jego szefem/kolegą, że mu podwyższy wynagrodzenie “na papierze”, kosztem wypłaty. Wszystko po to, żeby mieć zdolność kredytową. Okazuje się, że 2800zł brutto na umowie o pracę na czas nieokreślony. to dla banku za mało.
        Wyszło na to, że przez te pół roku hojnie finansowaliśmy ZUS i tyle.

        Co więc dalej? Wynajem mieszkania w nieskończoność? Rezygnacja z dziecka? No bo jak decydować się na dziecko, kiedy się jest tak naprawdę bezdomnym? Drogie, chemiczne jedzenie z marketu? Prosta droga do szykującej się do ataku (czuję to) choroby…

        Oficjalnie pogrzebałam moje marzenia o godnym życiu. Pozostało tylko opłakiwanie.

        Dlaczego to wszystko jest takie strasznie trudne? Chciałam tylko trochę przestrzeni dla siebie, zdrowej, naturalnej, normalnej. Zamiast tego wiecznie jak Syzyf pod niekończącą się górę i betonowa trumna w mieście, w dodatku nie własna, tylko wynajmowana. :(

        ____

        Chcę wrócić tam, gdzie noc wciąż pachnie trawą,
        A trawa rosą. Rosa – marzeniami.
        Chcę bosą stopą w mokry mech się wgnieść.
        Znów nie znać tej różnicy pomiędzy mną a snami.

        Gdy się rozświerszczy łąka, gdy zarechocze staw,
        Sypną się gwiazdy z nieba prosto w otwarte dłonie.
        W czarnej wody odmętach, szarpiących tatarakiem,
        Ciągnąc mnie w głąb za sobą, tęsknota utonie…

  6. Mezamir said, on 29 Czerwiec 2012 at 12:57 (Edytuj)

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Deepak_Chopra

    Odpowiedz
  7. Mezamir said, on 29 Czerwiec 2012 at 15:03 (Edytuj)

    http://pdf.helion.pl/ajurwe/ajurwe-14.pdf

    Odpowiedz
  8. Spokojny said, on 30 Czerwiec 2012 at 20:12 (Edytuj)

    Nie bardzo wiem gdzie w genach mamy zapisane te 120 lat życia. Ludzki genom całkiem niedawno odczytano i nic mi nie wiadomo, by znaleziono tam taki fragment, jak ktoś wie to się chętnie oświecę. U którego genetyka można o tym przeczytać? Póki co wiadomo tyle, że nigdy ludzie nie żyli tyle ile żyją teraz.
    Przy takiej ilości ludzi jaką mamy obecnie na Ziemi nie da się wytworzyć żywności metodą inną niż przemysłową. Naturalne metody są na to za mało wydajne. Być może dałoby się nadążać z taką produkcją w gospodarce planowanej centralnie, gdzie każdy miałby przydział żywności taki, jakiego mu potrzeba do przeżycia. W warunkach wolnego rynku ludzie poszukują jednak takich rzeczy jak nowalijki jak najwcześniej, mięso (ilość mięsa w diecie rośnie wszędzie wraz ze wzrostem bogactwa) i nowe smaki. Dlatego chipsy na wolnym rynku zawsze pokonują ziemniaki. Co do wody, nigdy w historii nie była tak czysta jak teraz jeśli chodzi o tę przeznaczoną do picia. Mnóstwo epidemii w dawnych latach było spowodowanych tym, że jakością bakteriologiczną wody nikt się nie zajmował i rzeki traktowano mniej więcej tak jak dziś na wsi traktuje się pobliskie zagajniki. Kto był ten widział. Nie powtarzałbym tak bezkrytycznie tych mitów o dawnych czasach w których zdrowie i ekologia. Żadne wykopaliska nie potwierdzają długowieczności naszych przodków.
    Jeszcze co do głodówek. Jest to pozbawione jakichkolwiek naukowych podstaw i jest to bardzo szkodliwa praktyka. Wszelkie substancje które organizm wydziela podczas głodówki i które interpretowane są jako “chemia której się pozbywamy” są po prostu efektem głodu. Organizm się poci bo choruje z głodu i tyle. Głodując niszczy się organizm, w szczególności osłonę mielinową neuronów i nie istnieją żadne pozytywne efekty takiej praktyki. Dodatkowo to co można sobie zrobić to zaburzyć gospodarkę cukru, w efekcie czego można się nabawić zaburzeń depresyjnych.
    Wegetarianizm jest ok, sam nie jadłem mięsa przez 8 lat, natomiast nie wydaje mi się, żeby rzeczywiście zmiana diety na mięsną/bezmięsną powodowała zmiany poziomu agresywności. Raczej jest odwrotnie – to takie zmiany diety są spowodowane zmianą hierarchii wartości, stąd może być wrażenie, że ktoś stał się mniej agresywny odkąd przestał jeść mięso. Po prostu przestał jeść mięso bo odrzucił agresywną część życia to wszystko. Nie robimy się smutniejsi pijąc łzy, ani nie rozweselamy się pijąc łzy kogoś kto się popłakał ze śmiechu. Nie nabieramy też męskiej potencji dzięki sproszkowanym rogom nosorożca choć on nam się kojarzy z siłą. Nie ma więc podstaw do stwierdzenia, że będziemy agresywni jedząc coś co powstało na skutek agresywnego aktu.

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 1 Lipiec 2012 at 7:36 (Edytuj)

      “…Jaki pokarm daje nam energię życia? Taki, który rośnie pod promieniami słońca. Tylko słońce jest uniwersalnym źródłem energii i wszystkiego co żywe.
      Natura obdarzyła rośliny zdolnością akumulowania i przerabiania energii słonecznej, którą potem oddają człowiekowi.
      Każdy z nas łatwo może policzyć ilość kalorii, które są zużyte w ciągu doby. Przy codziennym mieszanym pożywieniu (należy także liczyć zjedzone ilości słodyczy, kawy, lodów itd.), otrzymujemy średnio 2500 kcal. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia od momentu urodzenia, aż do śmierci człowiek średnio zużywa 50.000.000 kcal.
      Teraz możemy podliczyć średnią długość życia (przy mieszanym pożywieniu) i dlatego 50.000.000 kcal (energia zużyta w ciągu życia) dzielona na 2500 kcal (energia zużyta w ciągu doby = 20.000 dób, czyli 58 lat.
      Teraz spróbujemy podliczyć średnią długość życia zwolenników naturalnych roślinnych posiłków, którzy średnio zużywają do 1.000 kcal w ciągu doby.
      50.000.000kcal:1.000kcal = 50.000 dób, lub 137 lat. To już nie jest arytmetyka – a nasze życie.
      Niezaprzeczalnym naukowym faktem jest to, że na każde 1.000 osób odżywiających się mieszanymi posiłkami lub mięsożernych w wieku do 60 lat przypada jeden wegetarianin, a na każde 1.000 „mięsożernych” po siedemdziesiątce, jest już 100 wegetarian.
      W wieku ponad 80 lat na każde 1.000 mięsożernych przypada 600 wegetarian. Odżywianie oparte tylko na liczeniu kalorii jest błędne z fizjologicznego punktu widzenia. Cala tajemnica tkwi w bilansie białka, węglowodanów, tłuszczów, soli mineralnych, witamin i mikroelementów.
      Jeśli ich ilość jest zbilansowana (przy odżywianiu się naturalnymi produktami roślinnymi), to organizm otrzymuje wiele energii i człowiek nie bywa głodny. Energetyczna wartość posiłków jest uzależniona od ich łączenia i sposobu gotowania, przy długim gotowaniu prawie wszystkie posiłki tracą od 50 do 70% swojej wartości.
      Enzymy giną przy podgrzewaniu powyżej 47°C, a większość witamin przy 100°C, gotowane posiłki mają w sobie bardzo mało energii.
      Człowiek żeby nie być głodny musi spożywać duże ilości gotowanych posiłków. To powoduje nadwagę i tak tworzy się zamknięte koło.
      Z jednej strony człowiek walczy z ilością spożywanych posiłków, z drugiej strony z nadwagą. Niepotrzebnie męczy swój organizm różnymi dietami oraz środkami odchudzającymi. Kuracje się kończą a nadwaga wraca.
      Stąd też wniosek: żadna kuracja i dieta, żaden kucharz, nie zbilansuje zawartości białka, tłuszczy, węglowodanów, witamin i mikroelementów w posiłkach, tak jak to już stworzyła natura w warzywach i owocach, w orzechach i słoneczniku – jednym słowem w naturalnym pożywieniu.

      Nie każdy musi być wegetarianinem

      Chcę żeby mnie prawidłowo zrozumiano. Nie wszyscy muszą być wegetarianami. Ja nie namawiam, by zrzec się wszystkich dobrodziejstw i ziemskich radości, bez których samo życie traci połowę wdzięku.
      Ja namawiam do przestrzegania umiaru we wszystkim, bo to jest jeden z warunków istnienia człowieka…”

      To cytat z Michała Tombaka, a ja dodam jednak, że zwierzęta też żyją pod słońcem i dokąd karmią się naturalnie to powinny nadawać się do jedzenia. To dotyczy na pewno w całości dziczyzny, ale może też dotyczyć kur i krów z wolnego chowu i świń też – tyle że nie wiem ile tego wolnego chowu w Polsce występuje.
      Jeszcze w 1989 roku kiedy upadała Komuna żywność była zdrowa, chociaż oni od 1970 czyli Kryzysu Gierkowskiego też zaczęli wprowadzać np do wędlin paskudne substancje “zastępcze” i produkować mięso bez mięsa, czekoladę bez czekolady i masło bez masła. Ale prawdziwy dramat to jest to co dają hipermarkety i co się rozlało na cały handel.

      To co zrobił rząd Polski z solą przemysłową i suszem jajecznym – ta cała “wielka tajemnica” świadczy tylko, że wszędzie i wszystko było zatrute.

      Niesprawne Państwo nie jest w ogóle do niczego potrzebne. Niesprawne państwo to przerost PRZEPISÓW nad ROZSĄDKIEM, certyfikaty bez pokrycia, kontrola jakości bez jej wykonywania, to bezkarność trucicieli i złodziei to nie wolna konkurencja tych co potrafią tylko konkurencja miedzy kolesiami Zamawiającego. Niesprawne Państwo – to darmozjad, wrzód – banda urzędniczo-polityczna żerująca na pracy ludzi, którzy cokolwiek wytwarzają. Korupcja i nadymanie usług, i pchanie tam ludzi choćby z sektora wytwarzania żywności to najbardziej szkodliwa praktyka jaka istnieje w Polsce – to praca dla automatów przy kasie – bo te usługi to kasy fiskalne i nic więcej. A kto ma być konsumentem tych usług jak starzy mają nędzne emerytury a młodzi nie maja pracy?!

      Kraje Komunistyczne w 1989 roku dały Światu przykład, że można ukraść cały majątek – przejąć go w ręce tych, którzy go nigdy nie wytworzyli, z rąk tych którzy krwią i potem, pod batem katów ten majątek tworzyli. To olbrzymie “zło – niesprawiedliwość, oszustwo, przekręt” zatruło także umysły ludzi na Zachodzie, którzy doszli do wniosku, że można postępować nieuczciwie, niemoralnie, niesprawiedliwie, po prostu kraść i oszukiwać i kłamać – i być bezkarnym. Stąd nawet w Niemczech dwóch prezydentów pod rząd – oszuści, poprzedni kanclerz na usługach Gazpromu itp – Wschód ma wielką siłę oddziaływania na Zachód.

      To rzeczywiście globalizacja – proces który się toczy równolegle to także nabywanie Nowej Świadomości przez ludzi , przez “maluczkich” , których Internet dokształca wszechstronnie, którzy na razie żyją w zamęcie “nadmiaru informacyjnego” , ale którzy uwalniają się spod bicza Propagandy i z niewoli mentalnej Kościołów, które także żerowały na nich i nadal żerują. Obie te władze – manipulacja mentalna Propagandy skorumpowanego Państwa, lub gorzej skorumpowanego Systemu Światowego i niewola mentalna zniekształconej, skarykaturalizowanej Światowej Religii – mają teraz WROGA – w zwykłych ludziach którzy bez skrępowania i cenzury wymieniaja myśli między sobą i dzielą się wiedzą. Począwszy od wiedzy o przekrętach własnych pracodawców i tego co się dzieje za oknami ich domów do wiedzy jaką posiadają w najtajniejszych sprawach – jak Wikileaks. Dzielą się też swoją specyficzną wiedza i doświadczeniem życiowym i duchowym, dzielą się przeżyciami, pięknem obrazów i pięknem życia. Tworzą wspólnoty ponadnarodowe oparte na na poglądach które ich łączą. Tworzą organizacje, które okazują się wywrotowe a nie mogą być wsadzone do więzienia – jak choćby Ruch ANTY ACTA.

      Zachód od 1945 roku przymykał oczy na tzw Demokrację Socjalistyczną, teraz przymyka oczy na Chiny i Rosję. Oni tam Ci Głupcy Totalni z Zachodu myślą, że nic im nie grozi. Tymczasem sami wypaczają demokrację, ich pazerność zawaliła system bankowy, zaczęli myśleć że mogą mieć nie wytwarzając produktów tylko papiery zwane pieniędzmi, że mogą manipulować prawem, referendami, demokracją, zatajać fakty i tajne porozumienia podpisywać w gabinetach (np takie jak ACTA). Są już przeżarci chorobą która rozlała się ze Wschodu w 1989 – nazywa się pazerność, brak zasad, brak moralności, brak ethosu pracy (i to nie u maluczkich którzy harują ponad siły uczciwie – tylko u Posiadaczy), poczucie bezkarności, oszukiwanie wszystkich przez wszystkich – czyli powszechna nieuczciwość i źródło tego wszystkiego: USANKCJONOWANE I POPIERANE PRZEZ KOŚCIÓŁ KŁAMSTWO. POPIERANE BO NIE PIĘTNOWANE ANI NIE ZWALCZANE – KOŚCIÓŁ JEST BENEFICJENTEM TEGO SYSTEMU KŁAMSTWA I OSZUSTWA. Nie piszę tego znów – proszę wszystkich o zrozumienie, żeby przywalić Kościołowi, tylko dlatego żeby pokazać że instytucja zawsze ulegnie chorobie gdy Cały System od Podstawy – od praprzyczyny od pierwszego Kłamstwa jest Zakłamany.

      To wszystko się kończy na naszych oczach. Wszyscy którzy kradli już wszystko ukradli i zaczynają okradać samych siebie – jak przy budowie autostrad. Kto tam wygrywał przetargi – czy ktoś uczciwy? Kto godził się być podwykonawcą wiedząc, że to przekręt, bo to on jest faktycznym wykonawcą, a tamci to tylko Szyld pusty, który gdyby miał cokolwiek zrobić to by się zaraz zawaliło – niewykluczone zresztą, że zacznie się walić – tak jak zawalił się wiadukt przy budowie Zakopianki, czy tak jak teraz padł wiadukt gdzieś tam. Żeruje na tym pełno złodziei z zagranicy i oszustów, którzy piorą tutaj swoje brudne pieniądze i dorabiają się sztuczkami magicznymi a nie pracą. TO WSZYSTKO DOBIEGA KOŃCA – system nie wytwarza już wystarczającej liczby konsumentów żeby napędzić wzrastającą w oszałamiającym tempie produkcję byle-produktów, które są namiastkami i udają produkty, które są obliczone na szybkie zużycie – rotację i napędzenie konsumpcji. NIE MA KTO tego skonsumować, więc brak PIENIĘDZY na rynku i brak pracy

      I pomyśleć, że do takich konkluzji może doprowadzić miły i sympatyczny artykuł na temat zdrowego odżywiania, cieciorki i prosa!!! Sami zobaczcie co się dzieje. Nasza Samoświadomość jest już tak potężną Siłą że rozsadza system. Chcemy jeść dobre jedzenie a wniosek – Musimy ZMIENIĆ wszystko – bo inaczej zatrują nas byle gie…;

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie z przekonaniem głębokim że będzie już tylko lepiej – musi być lepiej, ale to się samo nie zrobi. Muszą to zrobić Grecy, Hiszpanie, Włosi i My też – Musimy im Powiedzieć STOP – Dosyć powszechnego okradania wszystkich z wszystkiego i życia naszym kosztem.

      Do Joanny:

      Joanno, nie wiem czy bogowie nie czuwali nad Wami z tym kredytem. Ciężko żyć tak jak żyjecie, trzeba się widać jeszcze przemęczyć, ale warto bo to się zmieni. Natomiast gdybyście wzięli kredyt to mogłoby was wykończyć zupełnie, a bankowi i tak musielibyście oddać 30% więcej – i to przy szczęściu, bo gdyby coś poszło nie tak, musielibyście oddać im 100% więcej niż dostaliście, albo i 200% (zmiana kursu franka szwajcarskiego od roku 2004 to 100% – a gdzie tu do 2034 roku??? Skąd wiadomo jaka będzie inflacja złotówki w ciągu najbliższych 5 lat – Ja już przeżyłem inflację 1 PLN = 10.000 starych złotych. Pomyśl co się dzieje wtedy z kredytem, pensjami, cenami żywności itp). Możesz mi wierzyć, bo byłem przez jakiś czas doradcą finansowo-ubezpieczeniowym w ING Życie i sprzedawano tam także kredyty mieszkaniowe i nieruchomościowe (hipoteczne).

      Odradzam wszystkim jakiekolwiek kredyty długoterminowe. 30 lat to szmat czasu. Młodzi ludzie nie wyobrażają sobie ile to jest czasu i co się przez ten czas wydarzy.

      Powiedziałem moim córkom – w Polsce w ogóle nie można brać kredytów konsumenckich (nie mylić z kredytem obrotowym na biznes, który się zwraca w określonym czasie) na 20-25-30 lat. Popatrzcie na historię i wyobraźcie sobie co by było gdybyście wzięli kredyt 30-letni w roku 1770 – zraz byłaby Konstytucja 3 Maja Konfederacje – Rozbiory. A w 1800? W 1815 byłby Kongres Wiedeński i zmiany prawa na całym obszarze Polski i zmiany walut i wojna i nędza i brak pracy i popytu na cokolwiek. A gdybyście wzięli w 1829 – w 1830 byłoby Powstanie, w 1848 byłaby rewolucja chłopska, kiedy szlachtowano takich co to mieli jakikolwiek majątek, a w 1863 kolejne powstanie i potem 50 lat tak ciężkich, że nawet Drzymała nie mógł sobie domu postawić a tylko żyć na wozie, bo okupanci niemieccy i rosyjscy kradli wszystko i panoszyli się tutaj na Waszej Ziemi. A w 1914 już wojna! A ci co wzięli kredyty w 1925 to coś osiągnęli? – 90% Warszawy zrównano z ziemią, miliony obywateli Polski w większości Żydów, ale też innych przecież także liczonych w milionach, wymordowano. Jak wiele jest rodzin w Polsce, które nie straciły ojca, stryja, brata – kogoś bliskiego? Mordowano planowo inteligencję i ludzi aparatu państwa – tych którzy tworzyli dobrobyt całego kraju. A potem? Kolejne 50 lat okupacji i rabunku. Dziadek mojej zony, bankowiec, ale nie bankier tylko pracownik banku – w 1937 roku postawił kamienicę, ale nie za kredyt- Rozumienie- NIE ZA KREDYT – to zrobił bankowiec. Przyszła komuna i oddali nam kamienicę pełną lokatorów kwaterunkowych z którymi nic nie można było zrobić w 1993 roku – zrujnowaną totalnie. I oczywiście żądali żeby ładować w nią pieniądze, w walący się dach, odpadające tynki, sieć elektryczną zrobioną przez “państwową” administrację – poprowadzoną bez izolacji po powierzchni murów. – bo jak się zwali to twoja wina. Ci którzy się kształcili np na farmaceutów jak matka mojej żony, bo mieli mieć kupione przez ojców apteki- wylądowali w komunistycznej Służbie Zdrowia, czyli najgorzej opłacanej robocie na świecie aż do dzisiaj czyli do 2012 roku – no bo tam przecież pacjent im zapłaci – da w łapę – więc Państwo tym złodziejom w białych kitlach nie da pensji – oni i tak ją sobie wyrwą od innych potrzebujących pomocy – taka komunistyczna filozofia bandycka funkcjonuje w dzisiejszym rządzie również. Od 1945 do 1990 to moglibyście sobie co najwyżej za normalną pensję kupić sznurówki do butów, które były na kartki w ostatniej fazie Najświatlejszego Ustroju Świata. To jest prawda o komunizmie – nie mówiąc o morderstwach które dokonano- a nie rzewne wspominki czterech pancernych i psa i kapitana Klosa i piosenek beneficjentów tego zbrodniczego systemu z Opola.

      A czy ktoś was uprzedził tych wszystkich którzy w 2005-2008 roku brali kredyty, gdy dolar USA kosztował 2,50 PLN, i frank szwajcarski adekwatnie – czy wam ktoś powiedział że w 2009 zacznie się hekatomba i odbiorą wam wszystkie pieniądze, które zainwestowaliście naiwnie w ich Fundusze Emerytalne, w fundusze kapitałowe, i w te domy, mieszkania, które teraz za niespłacanie kredytów zabierają. O tym się nie pisze że rekwirowanie nieruchomości niespłaconych wzrosło w 2012 o 200%. Do ostatniej chwili telewizja puszczała “maluczkim” głodne kawałki o Zielonej Wyspie – i robi to nadal! Tymczasem publikuje się listę bogatych Polaków – którzy są mimo kryzysu coraz bogatsi – wszyscy tam na górze – jak jeden mąż mają więcej. Tylko “maluczcy” płaca każdego dnia za to wszystko.

      Zabroniłem moim córkom nawet myśleć o kredytach konsumpcyjnych – czego nie wypracujesz własnymi rekami tego nie masz – bo inaczej wciągną cię w spiralę długów i zlicytują to marne coś co miałaś.

      Strefy EURO za chwilę może nie być , a oszczędności w bankach za chwilę mogą być tylko cyframi na wyciągu który przyszedł jako ostatni – 0,0000000!

      Co ciekawe wszystko to są efekty POLSKIEJ REWOLUCJI z 1980-1989 roku. Ale o tym nikt nie pisze w mądrych analizach obecnego kryzysu, o tym co się rozlało ze świata Komunistycznego po 1989 na Cały Świat. Niech mi ktoś zaprzeczy, że Polska nie jest Sercem Świata i że od tego co tu się wydarzy nie zależą jego DALSZE LOSY, a odpowiem mu, że jego pogląd jeśli nie jest skrajną głupotą z Krainy Lemingów, to jest co najmniej “mało” racjonalny.

      Odpowiedz
  9. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 10:55 (Edytuj)

    Kraje Komunistyczne w 1989 roku dały Światu przykład, że można ukraść cały majątek – przejąć go w ręce tych, którzy go nigdy nie wytworzyli, z rąk tych którzy krwią i potem, pod batem katów ten majątek tworzyli. ”

    Księga Powtórzonego Prawa 20:10-16

    10. Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, najpierw ofiarujesz mu pokój,
    11. a ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli.
    12. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, oblegniesz je.
    13. Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce – wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza.
    14. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan, Bóg twój.
    15. Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów.
    16. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu.

    “Wszystkie jednak miasta, położone na wzgórzach, nie zostały przez Izraelitów spalone,
    z wyjątkiem Chasoru, spalonego przez Jozuego.
    Całą zdobycz tych miast i bydło podzielili Izraelici pomiędzy siebie,
    lecz wszystkich ludzi zgładzili ostrzem miecza doszczętnie, nie zostawiając żadnej żywej duszy.
    To, co Pan rozkazał słudze swemu Mojżeszowi, a Mojżesz rozkazał Jozuemu,
    Jozue wykonał, niczego nie zaniedbując z tego wszystkiego, co rozkazał Pan Mojżeszowi.”

    “Niesprawne Państwo nie jest w ogóle do niczego potrzebne. Niesprawne państwo to przerost PRZEPISÓW nad ROZSĄDKIEM, certyfikaty bez pokrycia, kontrola jakości bez jej wykonywania, to bezkarność trucicieli i złodziei to nie wolna konkurencja tych co potrafią tylko konkurencja miedzy kolesiami Zamawiającego. ”

    Właśnie dlatego ludzie powinni jeść to co sami wyhodują,powinni pracować u siebie na placu a nie w korporacjach u kogoś.W sklepie można kupić wszystko ale skąd ja wiem od kogo to przyszło?
    Pracowałem w hurtowni spożywczej i wiem jak wygląda produkcja.
    Jeśłi coś wpadnie do wiadra z detergentem to się wyjmuje i miesza z resztą,bo szkoda wyrzucić.
    Jeśłi marchewki zgniją w starym zapleśniałym zbutwiałym garażu to pleśń się zdrapuje a marchewkę trze i robi sałątki dla ludzi bo szkoda wyrzucić,za to się płaci.
    Jeśłi kapusta spelśnieje w beczce i pojawi się na niej 20 cm warstwa grzyba to grzyb się zgarnia ręką a reszta idzie do sałątek i na sklepy.
    A kiedy przychodzą święta,szef zamawia czyste świerze i dobre,z tego robi się coś dla siebie i pracowników,reszta (o ile zostanie)idzie na sklepy,wymieszana z tym co zostało z zeszłego roku.
    Trzy miesiące pracowałem i się zwolniłem.
    Przecier z ogórków ze Skorkami np. to nie dla mnie.
    Kontrola sanepidu,łapówa i interes się kręci.

    Gdyby ludzie widzieli jak się produkuje jedzenie to szybko by zmądrzeli,już by im nie imponowało wygodnictwo i pełne półki sklepowe.Można sobie iść,kupić i mamy bez wysiłku.Choroby.

    Odpowiedz
    • Joanna said, on 1 Lipiec 2012 at 12:39 (Edytuj)

      Do Spokojnego:

      Piszesz: “Co do wody, nigdy w historii nie była tak czysta jak teraz jeśli chodzi o tę przeznaczoną do picia. Mnóstwo epidemii w dawnych latach było spowodowanych tym, że jakością bakteriologiczną wody nikt się nie zajmował i rzeki traktowano mniej więcej tak jak dziś na wsi traktuje się pobliskie zagajniki. Kto był ten widział. Nie powtarzałbym tak bezkrytycznie tych mitów o dawnych czasach w których zdrowie i ekologia.”

      Zastanawiam się, jakie “dawne czasy” masz na myśli. Bo jeżeli myślisz o średniowieczu i wiekach późniejszych, to się z Tobą zgodzę. Już wtedy ludzie nie szanowali wody i wylewali do niej wszelkie możliwe świństwa. Nie było wodociągów i czystej (czytaj chlorowanej) wody, ludzie brali wodę z zanieczyszczonych rzek. Bywały więc epidemie itp.

      Ale dzisiaj… Chciałabym widzieć, jak beztrosko pijesz wodę z Odry ;) Płyną w niej syfy kanalizacyjne, syfy z fabryk, spływa chemia z pól, rozkładające się śmieci. Ktoś sobie umył samochód, ktoś nasikał. Jednym słowem: smacznego ;)

      Ja nie chcę powrotu do średniowiecza. Chcę (mentalnego) powrotu do pogańskich korzeni, do przestrzegania mądrych praw ustanowionych przez bogów. Dla rodzimowiercy woda jest święta. Nie wolno jej kalać, traktować jak śmietnika czy kloaki. Szanując jej świętość zyskamy pewność, że będzie ona dla nas dobra. To jest bardzo proste, nie trzeba tu żadnej wydumanej filozofii.

      Jestem pewna, że ludzkość może nauczyć się żyć w zgodzie z naturą. Energia Słońca, Wiatru i Wody to energia dobra, w dodatku “odnawialna”. Warto sobie obejrzeć film “Home”. Warto zastanowić się, będąc następnym razem w markecie, czy te wszystkie produkty, które kupujemy, naprawdę muszą być owinięte folią, zapakowane w plastiki, w niby-kartoniki, które jednak mają tyle plastikowych części, że sortując śmieci, nie można ich wyrzucić do “starego papieru”. Zakupy: kawałek mięsa w plastiku, brokuł zawinięty w folię, śmietana 200g w plastikowym kubku, śledziki, kilka sztuk w twardym plastiku, jogurciki dla całej rodziny – cztery małe porcyjki 150g, wszystkie w plastikowych kubkach, do tego gotowy sos w słoiczku, który potem beztrosko wywalimy, bo jakiś taki za mały, żeby go do czegoś wykorzystać, zresztą w domu jest już wystarczająco dużo słoików. Więc śmietnik. I tak dzień w dzień, tydzień p tygodniu, każdy człowiek. Po co? czy nie da się inaczej?

      Pamiętam jeszcze z dzieciństwa mleko i śmietanę w szklanych zwrotnych butelkach, torby na zakupy z materiału; z mleka i zrobionego z niego kefiru robiło się takie fajne owocowe koktajle – dużo lepsze od kupnych jogurcików; większość produktów była na wagę, twaróg pani w sklepie kroiła i pakowała w papier. Jakoś nikt nie narzekał, że jest to uciążliwe życie. Nikt mi nie wmówi, że musimy dzisiaj żyć tak ekspansywnie i szkodniczo, jak żyjemy.

      Jeszcze kwestia rolnictwa, które musi dziś być Twoim zdaniem przemysłowe. Fukuoka dowiódł, że “uprawiając” ziemię niemal jej nie uprawiając (nie nawożąc, nie podlewając, nie orząc, nie odchwaszczając) po latach (potrzebnych ziemi na powrót do normalności) osiągnie się wyższe i lepsze jakościowo plony. Można? Można.

      Odpowiedz
      • Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 13:04 (Edytuj)

        Ale dzisiaj… Chciałabym widzieć, jak beztrosko pijesz wodę z Odry

        04:04 :)

  10. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 13:12 (Edytuj)

    Pamiętam jeszcze z dzieciństwa mleko i śmietanę w szklanych zwrotnych butelkach:- z dzieciństwa to ja pamiętam stada krów,mleko piło się prosto z wymion :D tzn z dłoni do której można było nabrać trochę mleka :) prosto od krowy,na srodku polany w lesie :) za darmo,bez błyszczących opakować,kodów kreskowych ale w zamian trzeba było zająć się zwierzetami,nakarmić,pospacerować z nimi,przpilnować..oh aakież to ciężkie i nieprzyjemne zajecie było.

    Teraz jest lepiej,fotelik,komputer klimatyzacja i 12 godzin w kańciapie,żeby prezesunio miał na nowy garnitur i samochód.
    12 godzin w pracy,2/3 godziny dojazd i powrót do domu,czas na życie mamy na zwolnieniu chorobowym.
    I to jest postęp :)
    Jak ja bym chciał mieszkać na wsi sprzed 25 lat…

    Odpowiedz
  11. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 13:18 (Edytuj)

    Jeszcze drobna uwaga na temat NWO światowej religii objawionej
    i wszelkich możliwych jedynosłuszności wartościowo-”ogólnoludzkich” .
    Dla przypomnienia.

    List do Rzymian, Obowiązki Chrześcijanina, Miłość i pokora zasadą postępowania, 13: Posłuszeństwo wobec władzy świeckiej
    1 Każdy niech będzie poddany władzom, sprawującym rządy nad innymi. Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. 2 Kto więc przeciwstawia się władzy – przeciwstawia się porządkowi Bożemu. Ci zaś, którzy się przeciwstawili, ściągną na siebie wyrok potępienia. 3 Albowiem rządzący nie są postrachem dla uczynku dobrego, ale dla złego. A chcesz nie bać się władzy? Czyń dobrze, a otrzymasz od niej pochwałę. 4 Jest ona bowiem dla ciebie narzędziem Boga, [prowadzącym] ku dobremu. Jeżeli jednak czynisz źle, lękaj się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. 5 Należy więc jej się poddać nie tylko ze względu na karę, ale ze względu na sumienie. 6 Z tego samego też powodu płacicie podatki. Bo ci, którzy się tym zajmują, z woli Boga pełnią swój urząd. 7 Oddajcie każdemu to, mu się należy: komu podatek – podatek, komu cło – cło, komu uległość – uległość, komu cześć – cześć.

    Jeśli ktokolwiek sprzeciwia się władzy syjonistów, banksterów, dyktatorów
    Unii,USA/JewSA,PO,PIS,SLD itd itp – a także totalitaryzmowi i NWO
    – sprzeciwia się woli Boga judeochrześcijan.

    Tak dla przypomnienia,żeby się utrwaliło,żeby się nie zapomniało komu zawdzieczamy globalizację ogólnoludzką

    Odpowiedz
  12. zaganpolska said, on 1 Lipiec 2012 at 13:46 (Edytuj)

    Szczęsciem posiadam drugi domek na wsi, a tam własny ogródek – całkiem spory. Nie rozwiązuje to całości problemów żywieniowych, ale częsciową gwarancję niechemiczności warzyw, owoców itd mam. Co do mleka prosto od krowy – niegdyś każdy gospodarz na mojej wsi (a mieszkam na codzień w maym mieście – patrzcie nick) miał krowy, dziś krowy mają 2 rolnicy. Wszystko zmierza ku zagładzie. Nie jestem przekonany, czy każdy powinien uciec na wieś i jakiś tam dorobek cywilizacyjny zupełnie zaprzepaścić, czy może isntieje jakaś alternatywna droga dalszego rozwoju.

    Odpowiedz
  13. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 14:32 (Edytuj)

    Mieszkańcy miast nie mogą uciec na wieś ponieważ nie ma miejsca,z miast powinni robić wsie ;)
    tzn takie coś co pozwala uprawiać ziemię.
    Zamiast pokrywać wszystko cegłami i betonem,lepiej niech coś rośnie.

    U mnie też zapanowała moda na wiejski klimat.
    Zaczęli się zjeżdżać nowobogaccy i co się okazało?
    Był las,niema lasu :/
    Jak szarańcza…ludzie wychowani w miastach są dzicy.
    idą lasem,co 2 metry kosz na śmieci(od kiedy ludzie zatęsknili za naturą,las wygląda jak ulica w mieście)
    ,nie wrzuci jeden z drugim papierów do kosza tylko na ziemię
    bo im się wydaje że służby porządkowe przyjadą i posprzątają jak w mieście.
    Zero wyobraźni,zerowa świadomość.
    Żreć żreć żreć trawić i żreć.
    Zero wytwórstwa,tylko konsumpcja.

    Odpowiedz
  14. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 15:47 (Edytuj)

    Oparty na hatha jodze zestaw ćwiczeń tybetańskich przywraca zdrowie, odmładza ciało, wpływa korzystnie na samopoczucie fizyczne i psychiczne. Mechanizm działania rytuałów polega na harmonizowaniu pracy głównych czakr, co z kolei normalizuje funkcjonowanie odpowiednich gruczołów dokrewnych. Regularne praktykowanie “pięciu tybetańskich kroków do wiecznej młodości”:
    wzmacnia kondycję fizyczną
    poprawia funkcjonowanie układu pokarmowego, oddechowego
    i krwionośnego
    łagodzi napięcie mięśniowe i nerwowe
    pomaga w osiągnięciu głębokiej relaksacji i dobrego samopoczucia
    zwiększa jasność umysłu i powoduje przyrost energii witalnej

    Rytuały tybetańskie w wersji oryginalnej
    Rytuały tybetańskie dotarły na Zachód w pierwszej połowie XX wieku dzięki emerytowanemu pułkownikowi armii brytyjskiej. Człowiek ów zaintrygowany tajemniczymi opowieściami o starych, schorowanych ludziach odzyskujących zdrowie i witalność w tajemniczym klasztorze tybetańskim zorganizował wyprawę w celu odnalezienia tego eliksiru młodości. Po długich poszukiwaniach dotarł do klasztoru w odległych partiach Himalajów i pod okiem lamów nauczył się dokładnego wykonywania rytuałów. Ćwiczenia tybetańskie rozpowszechnione zostały przez Petera Kedlera, autora książki ” Źródło wiecznej młodości”.

    http://krainazdrowia.ovh.org/rytualy.htm

    http://www.goldenline.pl/forum/916390/rytualy-tybetanskie

    Dieta tybetańska – już sama nazwa tej kuracji brzmi groźnie. Choć nie potrafimy tego wyjaśnić, kojarzy nam się z rygorem i trudem w wytrwaniu. I niewiele się mylimy. Dieta ta bowiem jest niemalże głodówką. Czy mimo niewątpliwych walorów ta dieta oczyszczająca jest warta stosowania? Czym jest dieta tybetańska?

    Cel kuracji

    Celem każdej diety jest utrata zbędnych kilogramów. Tak też jest w przypadku kuracji tybetańskiej. Jednak dodatkowo dieta pomaga w oczyszczaniu organizmu z toksyn, likwiduje też zaparcia i jest źródłem minerałów.

    Dla kogo dieta tybetańska jest niewskazana?

    Diety tybetańskiej unikać muszą chorzy na nowotwory i cukrzycę, niskociśnieniowcy, osoby z ostrymi stanami zapalnymi, wycieńczonym organizmem, kobiety w ciąży, a także osoby bardzo młode.

    Przed kuracją

    Zanim przystąpisz do kuracji tybetańskiej, oczyść jelito grube z kamieni kałowych i gazów gnilnych. Możesz to zrobić poprzez lewatywę, picie herbatek oczyszczających i naparów (np. z rumianku). Kilka dni przed rozpoczęciem diety odstaw mięso i produkty ciężkostrawne, postaw raczej na owoce i warzywa.

    Przebieg diety

    Dieta opiera się na spożywaniu wywaru z warzyw, nazywanego czasem „rosołem tybetańskim”. Każdego dnia należy przygotować świeży wywar w ilości 3,5 litra i wypijać po podgrzaniu zamiast zwykłych posiłków. Ilość jest nieograniczona. Dieta powinna trwać 5-8 dni. Ponieważ jest to drastyczna forma kuracji odchudzająco-oczyszczającej, dłuższe jej stosowanie jest niebezpieczne dla zdrowia. Każdą formę głodówki trwającą dłużej niż 3 dni należy skonsultować z lekarzem.

    Jak przyrządzić wywar?

    Potrzebujesz 3 cebule, bulwy czarnej rzepy i selera (po jednej), 3 korzenie pietruszki, 2 pory (wraz z zielonymi częściami). Dokładnie umyj warzywa, obierając tylko cebule. Wrzuć je do nieosolonej wody (2,5 litra) i gotuj przez godzinę. Osobno ugotuj w litrze wody 1 kg umytych ziemniaków. Pod koniec gotowania połącz wywary w jeden rosół.

    http://jejzdrowie.pl/czym-jest-dieta-tybetanska

    Odpowiedz
  15. Spokojny said, on 1 Lipiec 2012 at 18:55 (Edytuj)

    Jasne, że wody z rzeki wprost pić się nie da. Ale są dobre ujęcia wody pitnej dla masy ludzi, których kiedyś nie było. Jeszcze w miastach XVIII wieku była to tragedia. Niestety zanieczyszczenie jest konsekwencją kapitalizmu tak jak jego konsekwencją są wspomniane tu tysiące opakowań. Wolny rynek to wymusza. A z kolei wolny rynek musi konkurować bardzo ostro z powodu dlugu. Nie ma takiej opcji, zeby we współczesnym kapitaliźmie produkować ekologicznie bo trzeba po prostu produkować coraz więcej. Jeśli chodzi o tego Fukuokę, to ja nie wiem czego on dowiódł, ale wiem, że produkcja żywności jest biznesem jak każdy inny i tysiące ludzi dniem i nocą głowią się jak obniżyć koszty generując tym największy możliwy zysk. Gdyby można było produkować tyle samo żywności nie dając żadnych nawozów, nie robiąc nic szczególnego, nie kupując drogich nasion, nie budując szklarni i ich nie dogrzewając sztucznie, nie stosując dojrzewalni itd. to z pewnością by to zrobiono. Skoro tego nie robią, to znaczy, że się to nie opłaci. W X wieku mieszkało w Polsce 1 500 000 ludzi. Dziś mieszka 38 000 000.

    Odpowiedz
  16. Mezamir said, on 1 Lipiec 2012 at 19:08 (Edytuj)

    wiem, że produkcja żywności jest biznesem jak każdy inny”- jedzenie to nie jest produkt jak każdy inny,bez nowej plazmy można żyć,bez jedzenia się nie da.
    Dlatego jedzenie powinno być wytwarzane osobiście,jesz to co sobie wyhodujesz,nikt na tym nie zarabia,produkujesz dla siebie.

    Zobacz co się stało,doprowadzono do upadku wszystkich rzemieślników,po co ludzie mają sami umieć tworzyć prawda?Lepiej żeby nic nie umieli zrobić a wtedy można będzie na nich zarabiać :)
    Ilu znasz szewców?Po co nam szewc,można sobie kupić buty z usa made in china.
    Czemu nie można sobie zrobić niczego made in POLAND?
    Bo koszty produkcji są zbyt wysokie,a to że są wysokie to element strategii.Zawyrzyć koszty produkcji,produceńci sami się zniechęcą,będą woleli kupić niż zrobić.
    Szkoły zawodowe swego czasu były traktowane jak szkoły dla trendowatych,a teraz co?
    Niedawno słyszałem że za dużo mamy dyrektorów i prezesów i trzeba wrócić do szkół zawodowych :D
    Prezes umie tylko pieniądze liczyć i wydawać.

    Odpowiedz
  17. zaganpolska said, on 1 Lipiec 2012 at 19:44 (Edytuj)

    No większość roślin jest już zmodyfikowana genetycznie, choć o tym się nie wspomina. Spróbujcie ze sklepowego nasiona z pomidora, ogórka itd. wyhodować nową roślinkę, moje doświadczenia wykazują, że z 50% nic nie wzejdzie. Soczewica pewnego producenta na 100% nie wykiełkuje, a jestem fanem kiełków soczewicy.
    Patenty, patenty i raz jeszcze patenty. W razie czego, pewien znany koncern może opryskami samolotowymi wyłączyć wielkie areały z plantacjami rzepaku itd. To niestety może się zdarzyć.
    Co do picia wody z rzeki. Koło mojej wsi, w lesie wybija źródełko. Woda przebadana, zdrowa – leśnicy wstawili jeden krąg aby poiła się tam leśna zwierzyna, ale ludziom też służy.

    Odpowiedz
  18. Wojnar said, on 2 Lipiec 2012 at 1:25 (Edytuj)

    *Spokojny, nie rozśmieszaj mnie…Tęgie głowy, nie przesypiają nocy żeby ludzie mieli co jeść ?! Tak się składa, że mam rodzinę na wsi i plonów jest ZA DUŻO! Dlatego życie z plonów jest dla rolników nieopłacalne(chyba, że masz te minimum 30 hektarów). Pomijam oczywiście to “jakiej” wartości dla zdrowia są te plony, bo już to zostało omówione, ludzie znają prawdę. Beznadzieją w Polsce jest brak jakichkolwiek zamkniętych, ortodoksyjnych grup religijnych jak Amisze, Żydzi ortodoksyjni, czy rosyjscy Starowiercy. Możnaby się wiele od takich ludzi nauczyć, a w Polsce niedługo powymierają ostatni ze starego pokolenia rolników przedindustrialnych. Wtedy będzie już kiła mogiła. Wystarczy, że pierdyknie rozbłysk na Słońcu i katastrofa gwarantowana.

    Odpowiedz
  19. Mezamir said, on 2 Lipiec 2012 at 9:41 (Edytuj)

    Jedzenie to nie jest produkt taki jak każdy inny.
    Przez to że z jedzenia zrobiono produkt,wartość odżywcza jedzenia jest praktycznie zerowa.
    Teraz liczy się ilość a nie jakość.Trzeba sprzedać jak najwięcej,byle jak byle gdzie byle komu wazne żeby sprzedawać.

    Kiedyś miodem nie handlowano,miód był za darmo jak powietrze i woda,teraz mamy postęp ;) nie masz papierów to zdychaj.W lesie i tak nic nie znajdziesz do jedzenia bo albo nie rośnie wcale albo zatrute.
    Produkt jak każdy inny to telewizor i modne ubrania,bez telewizora można żyć,bez bycia modnym też,bez jedzenia się nie da.

    Odpowiedz
  20. Spokojny said, on 2 Lipiec 2012 at 12:58 (Edytuj)

    Wojnar, nie żeby ludzie mieli co jeść tylko żeby produkcja żywności przynosiła zysk. Żywności nie jest za dużo, tylko nie opłaca się sprzedać tej która jest za cenę jaką by dyktował rynek. Lepiej w czas urodzaju pozwolić żeby zgniło, zainkasować dopłaty od tej okropnej UE i później chodzić i mówić jacy to złodzieje i masoni.
    Na terenie na którym mieszkało 1,5 miliona ludzi mieszka teraz 38 milionów. Mało tego. Wszyscy oni mają dziś mieszkania całoroczne w zimie dogrzewane, w lecie dochładzane, mnóstwo ich przemieszcza się kilka razy do roku przez cały kraj z szybkością niewyobrażalną dla żywej istoty, widzi to co jest na drugiej półkuli, każdy ma po kilka par spodni, po kilka par butów, zmienia kurtkę co dwa trzy lata.. Mało tego. Każdy chce mieć komplet uzębienia w wieku lat nawet 60, emeryturę choćby nie miał rodziny, a fizycznie pracuje może jedna na dziesięć osób. Każdy chce mieć w domu pod sufit książek papierowych, dywany, szklane szyby.. Wodę jak chcesz, to nie zasuwasz do studni z drewnianym wiadrem tylko bierzesz butelkę, którą następnie wyrzucasz. Chcesz jechać do Turcji to nie wybierasz się w podróż trwającą wiele lat tylko wsiadasz w samolot i jak o 10.00 wsiądziesz w Warszawie, to o 18 już wcinasz kebaba w nadmorskim Cesme. Każdy w sumie rodzaj owoców i warzyw o każdej porze roku, codziennie mięso, ryby morskie świeże na stole choćbyś mieszkał w górach i to wszystko ma być jeszcze ekologicznie i pomidorek ma pachnieć jak od babci z ogródka? Jakim cudem? Stary, jak byś w XI albo XII wieku chciał wejść do jakiegokolwiek miasta w Europie, to na bramce stał smutny i patrzył żeby byle tałatajstwo nie wchodziło. Jak nie miałeś butów, to nie mogłeś wejść i żadne tam łapciuchy słomiane się nie liczyły. Skórzane musiały być i od spodu całe, nie tylko od góry a od spodu żebyś na błocie ślad bosych paluchów zostawiał. Bo w tamtych czasach jak tam który miał buty to on już był nie byle kto. Jedne buty. Dziś nie ma takiego, co by nie miał kilku par. I tak ze wszystkim. To są gigantyczne wydatki energii a wolny rynek tylko szuka gdzie by tu jeszcze znaleźć jakąś potrzebę którą by można komuś wmówić a następnie zaspokoić żeby za to zapłacił. Gdyby wprowadzić centralnie planowaną gospodarkę to może by można trochę ekologiczniej to robić, tyle, że nikomu by się wtedy pracować nie chciało i byłbyś z tymi butami bez podeszwy w punkcie wyjścia. Nie można mieć wszystkiego.

    Odpowiedz
  21. Spokojny said, on 2 Lipiec 2012 at 12:59 (Edytuj)

    Mezamir, a kiedy to miodem nie handlowano?

    Odpowiedz
  22. Spokojny said, on 2 Lipiec 2012 at 13:00 (Edytuj)

    Zaganpolska a możesz coś więcej napisać o tym wschodzeniu roślin z nasion? O co chodzi? Kupujesz w sklepie nasiona i ci nie wzrastają i uważasz że to dlatego, że są transgeniczne? Czy może kupujesz w sklepie pomidory i nie daje się z nich krzaków pomidora wychodować..? O co chodzi?

    Odpowiedz
  23. zaganpolska said, on 2 Lipiec 2012 at 16:38 (Edytuj)

    Nasiona siewne są jednoroczne – z owoców pomidorów nie wybierzesz materiału siewnego na kolejny rok. Z pestek pomidorów kupionych w sklepie też nic na kolejny rok raczej nie wyrośnie. Wszędzie maczała palce genetyka. A kiedyś na prawdę było inaczej.

    Odpowiedz
  24. Mezamir said, on 2 Lipiec 2012 at 17:22 (Edytuj)

    Ludzie z miast nie wiedza jak z nasionami było i jak jest ponieważ mieszkają w mieście,mają”wszystko”w sklepach gotowe.Dla nich nic się nie zmiania,niczego nie sadzą niczego nie hodują,tylko kupują.

    Odpowiedz
  25. Mezamir said, on 3 Lipiec 2012 at 15:59 (Edytuj)

    Czy wiesz, że…
    …zarabiając 2500 zł i odkładając 488 zł nie na ZUS, a na konto oprocentowane na 6 proc. rocznie, po 41 latach zgromadzisz 1,1 mln zł.

    Nie uszczuplając tej kwoty ani o grosz, twoja emerytura będzie wynosić prawie 5 530 zł.

    A milion dasz w spadku dzieciom.

    Uwzględniając inflację siła nabywcza będzie o połowę niższa, ale i tak kilka razy większa niż to co oferuje ci dziś ZUS.

    Nie chcesz liczyć na łaskę ZUS? Idź na studia MBA w szkole biznesu!

    Czy wiesz, że…
    …47% mężczyzn umiera przed osiągnięciem wieku emerytalnego!

    Ich składki nie są dziedziczone.

    Jesteś rozczarowany? Załóż firmę i zostań przedsiębiorcą!

    Czy wiesz, że…
    …przychody budżetu na rok 2008 ustalono na 240 mld zł, co daje ok. 30 tys. zł na osobę aktywną zawodowo.
    Tyle zabiera ci fiskus.

    http://www.nieobslugujemy.com/

    Odpowiedz
  26. Mezamir said, on 3 Lipiec 2012 at 20:13 (Edytuj)


    5:02

    Odpowiedz
  27. Mezamir said, on 5 Lipiec 2012 at 23:35 (Edytuj)
    Odpowiedz
  28. Mezamir said, on 5 Lipiec 2012 at 23:43 (Edytuj)

    Ciekawe komentarze

    Odpowiedz
  29. zaganpolska said, on 6 Lipiec 2012 at 8:29 (Edytuj)

    Znam gości z yt. Oglądałem. Można być sceptycznym wobec tego sposobu mycia zębów – nie praktykuję. Ale napiszę coś – z czasów jak jadałem mięso zauważyłem, że szczególnie wredne są świnie – wbijały się między zęby. Od kiedy jem wegetariańsko nie mam wcale z takimi problemami doczynienia.

    Odpowiedz
  30. Bezpieczeństwo gazowe | Gwiazdy Dynia Kofeina said, on 26 Lipiec 2012 at 16:48 (Edytuj)

    [...] się od tego, że pan Białczyński opublikował na swoim blogu zestaw przepisów na rozmaite fasolowate, w tym bób i ciecierzycę. Jako że bób od dość dawna mnie intrygował, i ogólnie podoba mi się idea przywracania dawnej [...]

    Odpowiedz

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 590 other followers

%d bloggers like this: