białczyński

Połabscy i Łużyccy Strażnicy Wiary Słowian oraz bohaterowie narodowi – Książę Obodrytów Niklot (1090 – 1160)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 12 Kwiecień 2013

f Obodrzytia Pomorze Przednie_of_Mecklenburg-Western_Pomerania.svg

Obodrzytia – Meklemburgia Wschodnia zwana Pomeranią – flaga narodowa Połabian

Ilość tematów jakie domagają się poruszenia, zapisania, utrwalenia i dyskusji wydaje się być nieskończona. Jeszcze dłuższa jest lista zasłużonych dla Wiary Przyrodzoney Słowian osób i Strażników Wiary, czy lista Wielkich Polaków, których życiorysy i dokonania domagają się natychmiastowej publikacji.  Ten natłok i zwiększająca się liczba publikacji  analitycznych czy monograficznych dotyczących Słowiańszczyzny w przeszłości i jej aktualnego „położenia” geopolitycznego i społecznego, liczba artykułów poświęconych duchowości i wiedzy płynącej ku nam ze starych przekazów innych Wiar Przyrodzonych, spokrewnionych głęboko ze Słowiańszczyzną, a będących niegdyś w obrębie starożytnej wspólnoty Królestwa  SIS powodują, że w niedalekiej przyszłości gruntownie zmodyfikujemy ten Portal Wiedzy o Słowiańszczyźnie, nadając mu bardziej przyjazny kształt technologiczno-graficzny, poprawiający znacznie jego użytkowość i dający możliwość uruchomienia także innych wersji językowych, niż tylko polska i angielska.

Nowe publikacje powinny się właściwie już obecnie ukazywać każdego dnia, a przecież przydałoby się tutaj też forum dla różnej „słowiańskiej ” tematyki, chociażby forum Genetyki. Ten obszar jest najwyraźniej obecnie areną zaciekłej walki i wydarzają się w nim bezprecedensowe sytuacje, jak zamykanie niewygodnych wątków przez niemieckich sponsorów takich serwisów jak Historycy.org, czy zamykanie w ogóle niewygodnej tematyki i dyskusji, z której wnioski są jednoznacznie nie w smak sponsorom z UE i Niemiec – jak np. Histmag, który w ogóle wyłączył bez uprzedzenia swoje forum. Dochodzą do nas wiadomości, że wręcz przerywa się konferencje naukowe w trakcie ich trwania, kiedy zaczynają się pojawiać tam „niechciane” tematy potwierdzające np. obecność Słowian nad Odrą, Łabą i Wisłą już około 3500 roku p.n.e, a nad Dunajem i we wszystkich archeologicznych kulturach europejskich już od 10.000 p.n.e.

Dzisiaj Polska staje się obszarem nasilonej walki ideologicznej Zachodu ze Słowiańszczyzną i germanofilskiej propagandy, uprawianej tutaj na niesłychaną skalę poprzez zorganizowane koncerny prasowe, stacje telewizyjne i wydawnictwa książkowe. Tak zwana „Polska Prasa” codzienna i kolorowa jest prawie w całości niemiecka, naukowe fora dyskusyjne są niemieckie, telewizje są niemieckie, radia są finansowane z Niemiec, z Niemiec są też zasilane finansowo i zaopatrywane w propagandowe materiały takie organizacje jak Ruch Autonomii Śląska.  Po zniszczeniu Połabia i Łużyc jesteśmy kolejnymi Słowianami do „odstrzału”.

800px-Flag_of_Mecklenburg_(1992_proposal).svgFlaga Meklemburgii (Obodrzytii) – barwy słowiańskie i Czarny Byk

Nikt nas nie obroni przed zalewem tego oceanu propagandy, której strategiczne ramy i kierunki wyznaczyli w RFN za Konrada Adenauera post-hitlerowscy urzędnicy wchłonięci przez Bundesrepublikę pod jej opiekuńcze skrzydła. Tak jak ich nie rozliczono z faszystowskiej „przygody życia” tak i nie rozliczono propagandy nazistowskiej i nie zweryfikowano ani jej, ani polityki w stosunku do Polaków i Słowian, opartej nadal o nazistowską filozofię.

Nikt nie wstawi się za nami, za polskością, za prawdą historyczną  i nikt nie będzie ZA NAS odkłamywał „przekrętów” i kłamstw jawnych, które są wspomagane przez niemiecki kapitał i rząd. Musimy zwalczyć to sami i jeszcze raz udowodnić im, że Polski i Polskości, ani Polaków nie da się POKONAĆ żadną propagandą, masowym medialnym kłamstwem, ani żadnymi formami przemocy czy zniewolenia.

Myślę, że oni już dawno pojęli, że jedynym skutecznym sposobem zabicia polskości będzie zabicie historii polskiej i języka polskiego. Sączą nam więc tutaj pod pozorem polskiej historii  historię germańską, swoją wersję nową starej propagandy, piszą nam podręczniki do nauki historii i piszą nam „prace naukowe” dokumentujące wiekowe germano-słowiańskie pokrewieństwo i braterstwo.

Ostatnio poprzez National Geografic opisują naszą najnowszą historię , np „Katastrofę Smoleńską w duchu Moskiewsko-Berlińskim” w filmach, podkładają nam granaty w rodzaju, że Mieszko I był skandynawskim wikingiem, założycielem Polski (w prasie), podrzucają miny w rodzaju „pra-germańskiej haplogrupy R1a” na EUPEDII (w internecie), i czynią inne kuglarskie sztuczki, które mają uzasadnić ich Nowy Drang Nach Osten. Oni oczywiście nie przyjmują do wiadomości, że to Słowianie byli wikingami zasiedlającymi Szwecję, Danię, Norwegię, Islandię – ta wersja w ich mediach niemieckich nie istnieje. Nie przychodzi im też do głowy, że są po prostu mieszaniną Celtów, Słowian i Staroeuropejczyków – tego nie znajdziecie w niemieckich czasopismach popularnych i audycjach telewizyjnych. Tam dalej obowiązuje MIT Starożytnego Cesarstwa Rzymsko-Niemieckiego, Germanii według notatek Cezara, Wielkiego Narodu Niemieckiego według Goebelsa i innych podobnych propagatorów niemieckiej kultury (kulturkampfu).

Uruchamiamy nowy dział, który przypomni całemu światu o Słowiańskości i ludziach, którzy byli bohaterami walki o słowiańskość swojej rodzimej ziemi nad Łabą i Renem, w Bawarii, w Grodzie Hama, w Kieł-Kolonii i Kodeniu-Kopenhadze i wszędzie tam, gdzie oni – NIEMCY – dzisiaj rozpanoszywszy się butnie – uważają SIEBIE za starożytnych gospodarzy tej ziemi.

Nie bez powodu na pierwszą postać jaką przedstawiamy w nowym cyklu wybraliśmy Księcia Niklota – Strażnika Wiary Przyrodzoney Słowian, władcę Obodrytów, polityka słowiańskiego, lechickiego bohatera narodowego, nieustraszonego wojownika o wolność swojej ojczyzny – Połabia i Łużyc.

niklot_smrtŚmierć Niklota (Niklots Tod) — obraz Teodora Schloepkego w Schwerinie (dawnym Zwierzynie)

Z Wiki

Niklot (zm. 1160) – książę obodrycki (1131-1160), był jednym z możnych plemienia Obodrzyców, który walczył z Niemcami i Duńczykami o wolność swego ludu m.in. podczas krucjaty połabskiej w 1147. Jedyny słowiański władca, który pokonał wyprawę krzyżową i powstrzymał przymusową niemiecką akcję chrystianizacyjną. Wrogo usposobiony do chrześcijaństwa, starał się jednocześnie przez całe panowanie o przyjazne stosunki z cesarstwem i panami saskimi, uważając to za główną podstawę istnienia państwa obodrzyckiego.

Stał, wspólnie z późniejszym księciem wagryjskim Przybysławem, w 1128 na czele zbuntowanych przeciwko narzuconemu przez cesarza Lotara III z Supplinburga księciu Kanutowi Lavardowi wschodnich plemion obodrzyckich (tj. Obodrzyców właściwych i Warnów). Wzięty do niewoli, został osadzony w twierdzy Szlezwik, i wypuszczony dopiero po uznaniu tego ostatniego za władcę obodrzyckiego, opłaceniu okupu i daniu za siebie zakładników.

Po zamordowaniu Kanuta Lavarda w 1131 obwołany księciem Obodrzyców i Warnów. W wyniku wyprawy wojennej cesarza Lotara na jego państwo musiał uznać niemieckie zwierzchnictwo nad księstwem. Był lojalny i wspomagał cesarza w jego działaniach na pograniczu (m.in. pomoc przy budowie twierdzy Segeberg). Zachował się biernie także w latach 1137-1143, kiedy to wskutek niepokojów w Saksonii po śmierci Lotara, władca sąsiednich Wagrów – Przybysław usiłował zrzucić zależność od cesarstwa.

Dopiero w obliczu wyprawy krzyżowej z 1147 aktywniej zaczął działać w kierunku obrony względnej niezależności swojego państwa. Zaczął fortyfikować najważniejsze grody, m.in. Dubin i starał się pertraktować ze swoimi sojusznikami w cesarstwie, głównie z Adolfem II z Schauenburga, grafem holsztyńskim, w celu ochrony swojego księstwa przed krucjatą. Wobec fiaska tych rozmów zaplanował najazd na sąsiednią, już saską, Wagrię (czerwiec-lipiec 1147), zakończony zdobyciem miasta Lubeki (zamek się obronił), twierdzy Segeberg i wzięciem do niewoli znacznej liczby kobiet i dzieci. Podczas krucjaty z tego roku Niklot dowodził osobiście obroną Dubina, zadając najpierw klęskę flocie duńskiej, w wyniku czego doszło do odstąpienia od oblężenia połączonych lądowych sił sasko-duńskich. Po zakończeniu działań wojennych zawarł pokój z wojskami krzyżowymi w Dubinie, na zasadzie status quo ante, i na mocy którego Obodrzyce mieli uznać zwierzchnictwo saskie i zobowiązać się do przyjęcia chrześcijaństwa.

Wobec zdecydowanej wrogości Niklota w stosunku do wprowadzonej na mocy pokoju dubińskiego organizacji kościelnej na jego ziemiach, nie doszło do napływu księży chrześcijańskich do jego państwa. Wyczerpane walką z wojskami krzyżowymi państwo Niklota nie było w stanie samo poradzić sobie z secesją dwóch plemion: Chyżan i Czrezpienian w 1151 i został zmuszony do szukania pomocy w ich ujarzmieniu u grafa Adolfa. Wobec osamotnienia państwa obodrzyckiego po 1147, Niklot pozostawał uległym wasalem saskim, posyłając posiłki na wojnę z Danią w 1156. Rachuby, aby utrzymać istnienie państwa, zostały przekreślone wyprawą Henryka Lwa, księcia saskiego i bawarskiego, wnuka cesarza Lotara III.

Wobec zawiązania w 1160 koalicji między księciem saskim a królem duńskim Waldemarem I Wielkim, próbował dokonać ataku na ziemie wagryjskie i ponownie zdobyć Lubekę. Niepowodzenie tej akcji spowodowało konieczność spalenia kilku grodów, takich jak Iłów, Mechlin, Skwierzyn i Dubin, aby nie wpadły one w ręce wroga, i wycofanie się Niklota wraz z wojskiem do grodu Orle (Wurle) leżącego nad rzeką Warnawą na granicy ziemi Chyżan, gdzie pragnął się bronić. Zginął w czasie bitwy pod Orłem (dziś Wurle k. Butzow w Meklemburgii) w 1160 roku podczas najazdu Henryka Lwa na jego ziemie. Zajęte tereny stały się lennem niemieckiego księcia, które nadał synom poległego władcy Słowian: Przybysławowi i Warcisławowi.

Od jego syna, Przybysława (Pribislav), wywodzi się dynastia książęca panująca w niemieckiej Meklemburgii do 1918 roku.

Bibliografia

Turasiewicz A.., Dzieje polityczne Obodrzyców od IX wieku do utraty niepodległości w latach 1160 – 1164, Warszawa 2004.

NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce – sierpień 2012

(fragmenty artykułu zbierającego wiadomości o Krucjacie Antysłowiańskiej na Połabiu –  z bloga slowianin.wordpress.com)

983104

Zamek w Schwerinie (dawna nazwa słowiańskiego grodu to Zwierzyn)
ma aż 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.
Fasadę rezydencji górującej nad Starym Miastem zdobi
potężny konny posąg białego jeźdźca z włócznią.
To książę Niklot – słowiański przodek władców Meklemburgii.

Niklot, choć stał się bohaterem legend, nie jest postacią z baśni, ale historycznym władcą ziem meklemburskich. W XII wieku był księciem Obodrytów, Słowian połabskich. Jego państwo leżało pomiędzy Saksonią i Danią. Rządził przez blisko 30 lat, od 1131 roku. Początkowo uznawał wymuszone niemieckie zwierzchnictwo, ale odrzucał chrześcijaństwo, woląc pogańskich bogów. W 1147 sprzymierzeni Sasi i Duńczycy podjęli wielką wyprawę krzyżową. Zamiast do Jerozolimy ruszyli na sąsiadujących z nimi Słowian.

Niklot postanowił uprzedzić atak. „Przygotowuje potajemnie siły morskie – i przepłynąwszy cieśninę (Meklemburską) skierowuje flotę do ujścia Trawny, pragnąc ugodzić ziemię Wagrów, zanim by jeszcze wojska saskie wtargnęły do jego państwa. O świcie dnia, w który obchodzi się święto męczenników Jana i Pawła (26 czerwca), flota Słowian wpłynęła (do Lubeki) przez ujście Trawny… ” – opisuje kronikarz Helmod. Mimo początkowych sukcesów Niklot musiał ostatecznie zgodzić się na warunki krzyżowców. Za cenę pokoju został wasalem saskim i zobowiązał, że jego państwo przyjmie chrześcijaństwo.

Pokój trwał do czasu, gdy na podbój ziem Obodrytów wyruszył Henryk Lew, książę saski. Niklot stanął do walki i zginął na polu bitwy pod grodem Orle, dziś Wurle. Ostatnią bitwę stoczoną przez słowiańskiego księcia przedstawia wielki XIX-wieczny obraz historyczny pędzla Theodora Schloepkego, wewnątrz zamku. Posąg na fasadzie jest dziełem rzeźbiarza Christiana Fryderyka Genschowa, także XIX-wiecznym.

Wieża na każdy dzień

Również Henryk Lew doczekał się pomnika – na rynku Schwerina. Ufundowali go mieszkańcy w 1995 roku, w 800. rocznicę śmierci pogromcy Słowian. Po jego triumfie ziemie Obodrytów stały się niemieckim lennem, zarządzanym przez syna Niklota – Przybysława i jego następców, którzy stopniowo się zgermanizowali. Do początku XX wieku w zamku rezydowali książęta, dziś obraduje w nim parlament Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

Dzisiejszy kształt rezydencji pochodzi z XIX wieku, gdy książę Franz Friedrich II gruntownie go przebudował. Architekt Adolph Demmler znalazł inspirację do swego projektu podczas podróży do Francji – wzorem dla jego rysunków stał się renesansowy zamek w Chambord nad Loarą. Według tradycji zamek w Schwerinie ma 365 wież i wieżyczek, po jednej na każdy dzień roku. W rzeczywistości prawdziwych wież jest tylko 15. Ale ich różnych imitacji wybudowano zatrzęsienie – 24 fantazyjne kominy i 100 ozdobnych pinakli.

Monumentalna, a zarazem baśniowo piękna budowla ze złoconą kopułą nad wejściem, zwieńczoną skrzydlatym Aniołem, stoi na wyspie na Jeziorze Szwerińskim. Ze starówki prowadzi do niej most z rozpędzonymi kamiennymi rumakami i giermkami ściągającymi ich uzdy. Część historycznych wnętrz można zwiedzać. Licząca 25 m długości Galeria Przodków z portretami książąt Meklemburgii z pięciu wieków wiedzie do sali tronowej, wspieranej przez kolumny z marmuru karraryjskiego i dekorowanej herbami miast, insygniami władców i alegorycznymi figurami. Warto też zajrzeć    do dawnych pokojów dziecięcych, gdzie znajduje się imponująca kolekcja europejskiej porcelany, przede wszystkim miśnieńskiej.

Krasnal zawsze na straży

żaden zamek nie może się obejść bez ducha. W Schwerinie jest nim kobold Petermännchen. Krasnal mieszkający w sklepieniach piwnic zamku. Przedstawiany bywa z pękiem kluczy, la- tarnią lub mieczem. Jedni twierdzą, że jest starcem z siwą brodą, inni, że mężczyzną w sile wieku z wąsem, noszącym wielką białą kryzę i kapelusz niczym muszkieter. Jedni w nim widzą kowala, inni księcia. Jest też wersja, że w przedchrześcijańskich czasach był wiernym sługą pogańskiego boga, który na wyspie miał swoją świątynię. Legendy mówią, że Petermännchen czuwa nad żołnierzami pełniącymi wartę. Jeśli zasną, budzi ich. Sam też pilnie strzeże zamku.

Na tyłach zamku czeka na gości przeszklona ażurowa oranżeria z kawiarnią. Łączące się z nią tarasy w ogrodzie w stylu angielskim tworzą wspaniały punkt widokowy, skąd można podziwiać jezioro i rozległy park za obrotowym mostem. Park przecinają kanały wodne. W głównej alei stoi konny pomnik z brązu upamiętniający księcia Friedricha Franza II, fundowany po jego śmierci w końcu XIX wieku. Alegoryczne figury wokół cokołu sławią jego potęgę, mądrość, wiarę i prawość. Z zieleni wychylają białe marmurowe posągi, m.in. figura księżnej Alexandrine, matki Friedricha Franza II, największej piękności swoich czasów.

Ostatni książę Schwerina – Friedrich Franz IV – abdykował w 1918 roku po rewolucji listopadowej w Niemczech.

Autor: Monika Kuc / Źródło: Rzeczpospolita

Książę Niklot i krucjata przeciwko Słowianom

Książę Niklot, który zasiadł na tronie obodrzyckim w 1131 roku, był znakomitym władcą. Swoje panowanie starał się podporządkować odrodzeniu gospodarczemu i poprawnych relacjach z sąsiadami. Szybko zdobył opinię mądrego i sprawiedliwego i nawet Sasi udawali się przed jego sąd, by rozstrzygać swe zwyczajowe spory. Są to wydarzenia bez precedensu, ponieważ duch „Drang nach Osten” był cały czas żywy, zwłaszcza wśród biskupów marchii nadgranicznych. A w końcu Niklot był poganinem!

Jednak szybko przyszło mu się zmierzyć z chyba najpotężniejszą krucjatą, jaka kiedykolwiek została zorganizowana. Głównymi jej przywódcami byli margrabia Albrecht Niedźwiedź prowadzący 60-tysięczną armię, książę Saksonii Henryk Lew na czele 40 tysięcy, Duńczycy pod wodzą pretendentów do tronu Kanuta i Swena, którzy zaprzestali swych sporów i zdołali zebrać flotę w sile 1000 (tysiąca!) okrętów, oraz polscy książęta, Bolesław Kędzierzawy i Mieszko Stary, ten ostatni na czele (podobno) 20 tysięcy dobrze okrytych wojsk (okrytych za pieniądze Konrada III). Jednak jak się okaże, rola polskich władców będzie mocno dwuznaczna:) Oprócz tych wymienionych, najwybitniejszymi przywódcami było cale grono arcybiskupów, biskupów oraz opatów, którzy zawsze mieli najwięcej do powiedzenia. Nawet dowództwo floty duńskiej objął biskup Boeskilde, Ascerus.

To dzięki Konradowi III do tej krucjaty w ogóle doszło. Król sam zobowiązał się udać na wyprawę do Ziemi Świętej i nie zamierzał opuszczać swego kraju, nie dając pozostałym tu czegoś do roboty. Pomysł krucjaty spotkał się z dużym poparciem biskupów, choć pomniejsi sascy możnowładcy byli wobec niej niechętni. Jednak Konrad III zdołał uzyskać (u papieża) dla krucjaty połabskiej statut równy wyprawie krzyżowej do Ziemi Świętej, łącznie z odpustami dla jej uczestników.

Papież Eugeniusz III poszedł nawet dalej – udzielił odpustów pod warunkiem, aby „żaden z nich pod karą ekskomuniki nie przyjął od pogan pieniędzy czy okupu, co mogłoby ostudzić zapał religijny, a niewiernych w ich błędach umocnić”. Jak widać, papież nastawiał krzyżowców na eksterminację.

To wszystko spowodowało, że nastąpił wybuch fanatyzmu religijnego i do armii krucjatowej przyłączyła się masa zbrojnych – w końcu nie trzeba było odbywać dalekiej i ciężkiej podróży, a wielu rycerzy (pojawili się nawet z Italii!) było ciekawych tych „Saracenów z północy”, jak nazwano Słowian połabskich. Tawerny w Rzeszy, Danii i innych regionach opustoszały z szumowin. Rozentuzjazmowana ludność wielu miast kupowała wojsku dodatkowe wyposażenie, jak kusze, które były dozwolone w przypadku walki z poganami.

Jeśli spojrzycie na mapkę Połabia, na jej skromny obszarowo region, oraz uwzględnicie stan zapaści gospodarczej i dużego wyludnienia (wskutek nieustannych wojen i chrześcijańskich rządów Henryka Gotszalkowica), w jakiej te tereny wówczas się znajdowały, to można by sądzić, że krucjata odniesie błyskawiczny i bezproblemowy sukces. Nic bardziej mylnego.

Niklot doskonale zdawał sobie sprawę z zagrożenia, a jego przyjacielskie relacje z wieloma władcami (m.in. z Adolfem grafem Holsztyńskim) oraz duża liczba szpiegów (Połabianie tradycyjnie byli dwujęzyczni i bez problemów wnikali w szeregi armii krzyżowej) powodowały, że zawsze był krok przed nimi. W 1146 roku Niklot został na ogólnosłowiańskim wiecu w Zwierzynie uznany władcą Obodrzyców, Wieletów, Czerezpian, Chyżan, Doleńców, nawet plemion z Łużyc, które nominalnie znajdowały się pod władaniem Niemców.

Ponieważ armie krzyżowe zbierały się powoli, Niklot przeprowadził uderzenie wyprzedzające na Wagrię. 26 czerwca 1147 roku flota Obodrzyców wpłynęła o brzasku do ujścia Trawny, kierując się na Lubekę. Paląc znajdujące się w porcie okręty dokonała desantu na miasto, po czym zdobyła twierdzę Segeberg. Rozpuszczone oddziały jazdy przeprowadzały głębokie rajdy, zmuszając jeszcze nie zorganizowane armie krzyżowe do reakcji. Operacja wagryjska miała kapitalne znaczenie moralne, pokazując siłę obodrzyckich wojsk.

Plan krucjaty był prosty. Głównymi celami ataków miały być obodrzycki Dubin i lucicki (Wieleci) Dymin. Później flota Duńczyków miała przewieźć krzyżowców na Rugię i tam dokończyć dzieła zniszczenia. Jednak gdy Sasi i Duńczycy nieopatrznie rozbili swe obozy w miejscu rozdzielonym groblą i jeziorem, Niklot gwałtownym atakiem uderzył na wojska duńskie, zadając im duże straty. I zrobił to praktycznie na oczach bezsilnych Sasów.

Tymczasem duńska flota, zakotwiczona u ujścia Warnawy, została nagle napadnięta przez Rugiów, których mniejsze i znacznie zwrotniejsze okręty okazały się bardzo skuteczne, rozbijając duński szyk. Poza tym Rugiowie, nie bacząc na swe znacznie mniejsze siły, zastosowali blokadę wciąż ogromnej floty duńskiej od strony morza, jakby przygotowując się na przybycie posiłków i generalny atak (nawet przysłano kilka okrętów, bliźniaczo podobnych do jednostek Pomorców). Duńczycy nie wytrzymali nerwowo – hurmem wsiedli na swe okręty i w panice zaatakowali „blokadę”. Rugiowie łaskawie ich przepuścili i w ten sposób Dania zakończyła swój udział w krucjacie połabskiej.

Pod Dyminem Albrecht Niedźwiedź kilka razy znalazł się w rozpaczliwej sytuacji – Wieleci podczas zaskakujących nocnych ataków o mało nie opanowali jego obozu, gdyż wojska Albrechta zostały poważnie uszczuplone odejściem kilku kontyngentów biskupich, którzy szukali łatwiejszego łupu (o tym w innej notce).

„Czyż ziemia, którą pustoszymy – powtarzano w obozach krzyżowców – nie jest nasza? Dlaczego wiec swymi nieprzyjaciółmi jesteśmy? Takie głosy było słychać wśród Sasów (Helmold). Jasno z nich wynika (co podkreśla Andrzej Michałek), że wśród krzyżowców aktywnie działała agentura słowiańska, siejąc defetyzm i doprowadzając do upadku morale.

Podczas tej krucjaty w zasadzie nie stoczono żadnej większej i rozstrzygającej bitwy (poza oczywiście oblężeniem Dubina i Dymina oraz walkami na morzu), jednak nieustannie trwały drobne utarczki, zasadzki i szybkie rajdy w wykonaniu Połabian, na które krzyżowcy nie potrafili znaleźć żadnej skutecznej metody. Słowianie całkiem sprawnie opanowywali szlaki komunikacyjne, uniemożliwiając dowóz żywności oraz kontakt pomiędzy oddziałami wroga. Efektem tego był głód i nieuchronne zarazy, które dziesiątkowały krzyżowców.

W końcu stało się jasne, że kontynuowanie walki może skończyć się katastrofą. Pokój zawarto pod Dubinem na zasadzie „status quo ante”, czyli utrzymania dawnego stanu rzeczy (Niklot zobowiązał się także do wydania jeńców duńskich i do przyjęcia chrześcijaństwa), co w zasadzie niewiele znaczyło i mogło być jedynie wstępem do kolejnych wojen. Krucjata skończyła się porażką, jednak dla Połabia to nie koniec nieustannej walki o przetrwanie.

P.S.

Postać księcia Niklota była przez poprawnych religijnie historiografów bezlitośnie wyszydzana i starano się umniejszyć jego osiągnięcia. Niklot, mimo pewnej rysy na swoim życiorysie, był władcą naprawdę dużego formatu, łagodnym w czasie pokoju i straszliwym wojownikiem podczas wojny, dotrzymywał słowa danego wrogom i nigdy nikomu niczego nie zabrał. W porównaniu do bandy złodziei i morderców z drugiej strony wypada naprawdę wspaniale.

„Dzieje polityczne Obodrzyców” Adam Turasiewicz.

„Słowianie zachodni. Początki państwowości” Andrzej Michałek.

Tu link do „Kroniki Słowian” Helmolda, jeśli ktoś chciałby ją przeczytać:

http://www.scribd.com/doc/16492859/Helm-Old

Obodrzycka epopeja

Historia Połabia jest absolutnie fascynująca, z pewnością zasługująca na epicką powieść, a przynajmniej na porządny film.

Najbardziej ciekawe jest to, że w przypadku chrześcijańskiego najazdu na pogańskie Połabie mamy do czynienia z klasycznym podziałem ról – dobrzy i źli, czarne i białe. To właśnie chrześcijańscy najeźdźcy byli źli, kłamliwi, chciwi, skrytobójczy, pozbawieni honoru. W zasadzie mamy tu do czynienia z najazdami sfanatyzowanych złodziei i morderców, którzy swe mordy i grabieże obłudnie ubierali we wzniosłe słowa.

Po odparciu krucjaty w 1147 roku książę Niklot swoje rządy podporządkował (w zasadzie próbował) próbom odbudowy kraju i zapewnienia dobrych relacji z sąsiadami. Jednak ten region nieustanie wrzał od działań wojennych. Jeśli wierzyć zapiskom Helmolda, Niklot (między 1147 a 1151) dostał się do niewoli i został z niej odbity. Wtedy też miało dojść do kolejnej gwałtownej reakcji pogańskiej.

Wbrew pozorom najgroźniejszym przeciwnikiem Słowian nie był ani Albrecht Niedźwiedź, czy też Henryk Lew, tylko król duński Waldemar I nazwany wkrótce Wielkim. Niewątpliwie przewyższał on obu brutalnych i bezwzględnych władców saksońskich (prawdziwych słowianożerców) inteligencją i przebiegłością, a w tandemie z biskupem Absalomem (doskonałym wojskowym) stawał się wyjątkowo niebezpieczny.

Nie ulega też żadnym wątpliwościom, że to właśnie intryga Waldemara duńskiego doprowadziła do wybuchu wojny w 1160 roku. Niestety już na jej początku Niklot wpadł w zasadzkę i zginął w trakcie walki. Śmierć tego wybitnego wodza była ogromnym ciosem dla Obodrzyców. Co prawda jego synowie Warcisław i Przybysław razem przejęli rządy (tak zdecydował wiec), jednak nie dorównywali oni umiejętnościami swemu wielkiemu ojcu.

Podczas oblężenia grodu Orle (Wurle) Warcisław dostał się do niewoli, sam zaś Przybysław nie potrafił wykorzystać właściwie początkowych sukcesów Niklota, popełniając kilka istotnych błędów.

Najeźdźcom pomogło też w zwycięstwie pojawienie się prawdziwej wunderwaffe tamtych czasów. Henryk Lew zastosował nowy sposób zdobywania grodów – ogromny hak, który zrywał obramowania murów, oraz wysoką wieżę oblężniczą, z której sypał się grad pocisków na obrońców. Duńczycy zaś pokazali jeszcze bardziej przełomowy wynalazek – nowy rodzaj statku o podwyższonych burtach i wybudowanych kasztelach na dziobie i rufie (tzw nef). Słowianie już od dawna wywoływali lęk na morzu (nawet u potomków wikingów), a zastosowanie tego typu łodzi dawało większe szanse ich przeciwnikom, zmieniając bitwę morską głównie w walkę łuczników.

Jednak najważniejszym czynnikiem, który doprowadził Połabie do klęski było same chrześcijaństwo. Helmold nie bez powodu z dumą podkreśla, iż to działalność propagandowa kościoła umożliwiła ogromny napływ ochotników do wojsk saskich, nawet z tak odległych regionów Europy jak Italia. Płomienne kazania, hojne obietnice zysków niebiańskich (tych ziemskich także) oczyściły tawerny z szumowin, którzy z obłędem w oczach ruszali na Saracenów z północy (tak nazywano Słowian). W prawdziwej walce było to jedynie mięso armatnie, ale przynajmniej częściowo spełniało swoją rolę, zaprowadzając terror i zajmując się wyrzynaniem bezbronnych kobiet i dzieci.

W 1164 roku doszło jeszcze raz do wybuchu powstania przeciwko chrześcijańskim rządom na Połabiu. Powodem był nieludzki wyzysk i złe traktowanie ludności słowiańskiej. Turasiewicz pisze o nagminnym wręcz stosowaniu przez biskupów prowokacji, gdy dochodziło do niszczenia słowiańskich świątek, oszustw przy pobieraniu dziesięcin, oraz prawnej dyskryminacji. Słowianom zabraniano składania przysiąg przed drzewami, źródłami i kamieniami, obwinionych zaś o przestępstwa przyprowadzano przed księdza do wybadania za pomocą żelaza lub lemieszy … stare dobre tortury.

Dlatego też powstanie, jaki wybuchło w 1164, było bardzo gwałtowne i krwawe. Jednak książę Przybysław, mimo początkowo ogromnych sukcesów militarnych (m.in. Meklemburg został zdobyty i zniszczony), przystąpił do walki w zasadzie bez dalekosiężnego planu, co nieuchronnie doprowadziło nie tyle do klęski, co do … wygaśnięcia powstania.

W 1167 roku książę Przybysław otrzymuje  od Henryka Lwa we władanie Obodrsko (choć bez Zwierzyna), stając się jego lennikiem. Rok później zostaje obdarzony przez cesarza Fryderyka Barbarossę tytułem księcia Rzeszy …

Trzeba podkreślić, że Przybysław pozostawał władcą słowiańskim, na którego dworze zdecydowanie przeważał właśnie żywioł słowiański. Książę próbował jeszcze raz wywołać powstanie, jednak brak poparcia ze strony władców pomorskich (który wręcz zagrozili przyłączeniem się do jego wrogów), przekreślił te plany.

Uparci Obodryci długo trwali na swych ziemiach i wciąż opierali się przed przyjęciem chrześcijaństwa, jednak wielu z nich uciekało w inne regiony (Pomorze, Dania), imało się pirackiego rzemiosła. Helmold z uciechą propagował pogląd, iż ludność słowiańska została wytępiona już w XII wieku. Jest to oczywiście totalna bzdura, o czym cała masa imion słowiańskich w Registrum Raceburgense spisanych niemal wiek później najlepiej zaświadcza. Obecnie wielu uczonych stanowczo odrzuca żenujące tezy Helmolda o wytępieniu Słowian w XII wieku, a ów proces ich całkowitej germanizacji umiejscawia na XIV/XV wiek (Jegorow nawet na XVII)….

… (więcej na slowianin.wordpress.com)

niklot2

Bohaterowie Słowiańszczyzny – Niklot

ze strony www.opolczykpl.wordpress.com (Blog Polski) – fragment

O Niklocie, bohaterze Słowiańszczyzny zamierzałem napisać już wcześniej. Wspomniłem o nim zdawkowo przy okazji rocznicy pamięci bohaterów Arkony:

“Oblegana w 1168 roku Arkona opierała się hordom jahwistów przez 4 tygodnie. Wojskiem dowodził biskup Absalon. W najeździe na Arkonę wspomagali go książeta pomorscy Bogusław I oraz jego brat Kazimierz I.

Kolejnym słowiańskim zdrajcą pomagającym jahwistom w zdobyciu Arkony był Przybysław   – wyrodny syn bohatera Słowiańszczyzny – Niklota.

Niklot pokonał jako jedyny władca słowiański wyprawę krzyżową przeciwko Połabianom i powstrzymał przymusową jahwizację jego ziem.

Zginął – jak na wojownika przystało – na polu bitwy.”

Do napisania więcej o Niklocie zmobilizowały mnie teksty o nim na stronie Słowianina:
“NIKLOT – Słowiański książę dzielny wielce / Książę Niklot i krucjata antysłowiańska / Obodrzycka epopeja”

Kroniki niewiele mówią o tym niezwykłym człowieku. Nie wiadomo nawet, jak nazywali się jego rodzice. Niemiecka wiki pisze o nim jako o założycielu dynastii książąt Meklemburgii. Określa go też jako ostatniego znaczącego reprezentanta Obodrytów:

“Niklot (* 1090 Herkunft unbekannt; † August 1160 bei Bützow auf der Burg Werle) war der letzte bedeutende Repräsentant des Volkes der Abodriten und ist der Stammvater der Herzöge und Großherzöge von Mecklenburg.”

Choć trzeba przyznać, że jak na założyciela 800-letniej dynastii niemiecka wiki pisze o Niklocie niezwykle krótko i powściągliwie. Powodem tego jest zapewne fakt, iż Niklot był Słowianinem.

Nadmienię w tym miejscu, że polska wiki za założyciela dynastii meklemburskiej uznaje syna Niklota, a nie jego samego:

“Od jego syna, Przybysława (
Pribislav), wywodzi się dynastia książęca panująca w niemieckiej Meklemburgii do 1918 roku.”

Na scenie historii pojawił się Niklot w roku 1129, kiedy to Obodryci obrali go sobie za księcia. Choć w tym samym czasie oficjalnym księciem narzuconym Obodrytom przez cesarza Lotara III był Kanut Lavard.

W tym miejscu garść dygresji…
Kanut był ojcem kata Arkony Waldemara I (uhonorowanego przez jahwistów za zniszczenie Arkony przydomkiem “Wielki”).

Ironia Losu sprawiła, że Niklot dzielnie walczył przeciwko Kanutowi. Jego syn natomiast pomagał synowi tegoż Kanuta w zniszczeniu Arkony. Jeśli wczyta się ponadto uważnie w życiorysy Kanuta i jego syna Waldemara, to natychmiast uderza ilość intryg, walk, zdrad, zamachów i zabójstw w tych chrześcijańskich rodach panujących. Łatwiej było wtedy wśród chrześcijańskich władców zginąć z ręki zazdrosnego o władzę kuzyna czy nawet brata, niż dożyć w pokoju sędziwego wieku.

Niklot i tak miał szczęście, że uwięziony przez Kanuta uszedł ostatecznie z życiem. Kanut musiał być nadzwyczaj gorliwym jahwistą, skoro ogłoszono go nie tylko “świętym kościoła katolickiego”, ale jeszcze na dodatek “męczennikiem za sprawiedliwość“. Choć zamachu na jego życie dokonali zazdrośni o wpływy polityczne jego kuzyni. Naturalnie katolicy. Zamach na Kanuta z jego “wiarą” nie miał więc absolutnie nic wspólnego.

Po zabójstwie Kanuta Niklot z poparciem Obodrytów pozostał księciem.
Sytuacja Obodrytów była wówczas niezwykle trudna. Atakowani byli oni przez katolickich władców Danii, Saksonii, Marchii Północnej. Podbojem ludu Obodrytów zainteresowani byli cesarz i papież.
Już pod koniec VIII wieku Obodryci toczyli wojny obronne przed Saksonią. Na początku IX w. ich ziemie zaczynają najeżdżać Duńczycy.
W roku 821 Sławomir Obodrycki przyjął chrzest – jako pierwszy książę słowiański. Krótko potem zmarł.
Na przestrzeni następnych dwóch wieków losy Obodrytów były zmienne. Władców katolickich zastępowali pogańscy, obalani przez kolejnych jahwistów. W X wieku przez blisko 30 lat kraj Obodrytów kontrolował cesarz. Podbił ich w 955 roku tłumiąc pogański bunt z roku 954. W roku 983 wybuchło kolejne, tym razem zwycięskie antykatolickie i antyniemieckie powstanie (polska wiki o nim nie wspomina).

Miało ono doniosłe skutki – na blisko 2 wieki wstrzymało niemieckie osadnictwo na wschód od Łaby.
W XI w. sytuacja kraju Obodrytów była podobna – toczyli oni wojny obronne przed katolickimi Niemcami i Duńczykami, a na tronie książęcym władców pogańskich zastępowali chrześcijańscy zdrajcy i na odwrót.

Ostatnim do końca pogańskim księciem Obodrytów był właśnie Niklot.
Niklot był jak na owe czasy niezwykle rozsądnym i dalekowzrocznym władcą. Doskonale rozumiał, że nie jest w stanie walczyć przeciwko wszystkim jego wrogom. Dlatego zabiegał o dobre stosunki z cesarstwem, jak i z Saksonią. W jednej tylko sprawie był on niezłomny i nieugięty. Wierny był pogańskiej wierze jego przodków. To sprawiło, w roku 1147 wyruszyła przeciwko niemu i  jego państwu krucjata połabska.

Dużo bardziej szczegółowo opisuje ją niemiecka wiki.

Inicjatorem jej byli Saksończycy, którzy chcieli podbić kolejne tereny. Ideę krucjaty przeciwko Słowianom żarliwie wsparł Bernhard von Clairvaux, święty kościołów katolickiego, anglikańskiego i ewangelickiego, “mistyk”, członek zakonu cystersów. Krucjata ta była także dla niemieckich katolików możliwością wymigania się od udziału w zorganizowanej przez papieża w tym samym czasie krucjaty do Palestyny. Z tym, że i krucjata połabska miała “błogosławieństwo” herszta Watykanu połączone z “odpustem całkowitym” dla jej uczestników. Krzyżowcy podzieleni byli na dwie grupy. Wojska pod dowództwem saksońskiego Henryka Lwa ruszyły na Niklota. Natomiast wojska pod wodzą Albrechta Niedźwiedzia ruszyły dalej na wschód, na Pomorze, gdzie spotkała ich porażka przy oblężeniu chrześcijańskiego już w tym momencie Szczecina. Niemcy ponieśli pod Szczecinem duże straty, po czym zawarli z księciem Raciborem I rozejm.
Na marginesie dodam, że przywódca tej grupy krzyżowców, Albrecht Niedźwiedź, został przez Adolfa Hitlera wybrany na patrona NSDAP.

… więcej na: http://opolczykpl.wordpress.com/2012/08/06/bohaterowie-slowianszczyzny-niklot/

7772204444_d09af277de_z

Niklot ze strony Sędruga-Zadruga

Niklot – Wódz Słowiańszczyzny Połabskiej

NIKLOT

Wódz Obodrzyców – bohater pogańskiej Słowiańszczyzny

Jeszcze dziś mieszkańcy dzisiejszej Meklemburgii mówią o sobie, że są „deutschsprechenden Wenden” (tzn. „niemieckojęzycznymi Słowianami”). Od początku XII stulecia, aż do roku 1918, Księstwem Meklemburskim ze stolicą w Swarzynie (dziś Schwerin, była NRD) rządzi słowiańska dynastia wielkoksiążęca, której założycielem był Przybysław, syn pogańskiego księcia Niklota, wodza wschodnich Obodrzyców.

W źródłach historycznych Niklot jest wymieniony w r. 1130 jako wódz pogańskich Słowian. W roku 1147 zwycięsko odparł niemiecką chrześcijańską krucjatę przeciw Słowianom. W roku 1160 poległ w bitwie z najeźdźcą niemieckim, księciem Henrykiem Lwem.

Niklot miał trzech synów : Przybysława, Warcisława, i Przysława. Przybysław dał początek dynastii, która panowała w Swarzynie. Na zamku w Swarzynie stoi w otwartej wnęce frontowej ściany na III piętrze pomnik Niklota. Jest to dzieło z roku 1855 Christiana Fryderyka Genschowa, urodzonego w r. 1814 w Rostoku, a więc ziomka Niklota, o czym świadczy jego słowiańsko brzmiące nazwisko Gęsiow.

Statua Niklota W Swarzynie (Schwerin)
Na pomniku taki napis :

HIER STAND ZUR WENDENZEIT
EINE BURG KAMPFBEREIT
DIE BARG DEN KONIG MISTIZLAY
HELD NIKLOT LOBESAN
WAR DIESES HAUSES AHN
BEFESTIGTE DIE STAMMBURG BRAV

Co w wolnym przekładzie znaczy :

Gdy żył tu Słowian ród
Ten to warowny gród
wzniósł dla króla Mścisława
Wódz Niklot, przodek nasz
By czujną pełnić straż,
Więc niech trwa jego sława !

Książęta Meklemburscy ostentacyjnie demonstrowali swe słowiańskie pochodzenie, Z reguły żenili się z arystokratkami słowiańskimi spokrewnionymi z rodami panującymi (często Rosjankami). Do tradycji należało, żeby członek słowiańskiego domu panującego (rosyjskiego, serbskiego) w czasie pobytu w Niemczech, składał oficjalną wizytę na zamku w Swarzynie.

Imię „Niklot” najprawdopodobniej znaczy w dzisiejszej polszczyźnie „Niekłót” (tj. niekłuty, czyli „nie czuły na ukłucia”, tzn. „mężny”).

M.S. Czarnowski, Wrocław, 2 października 1989

166cc54

OBODRYCI W MASZEWIE i nie tylko na Połabiu także (fragment)

ze strony: Massovia – Pomerania

czwartek, 3 marca 2011

Obodryci w Maszewie

Chociaż pochodząca od nazwiska starego słowiańskiego rodu Warsowów, zachowana w ciągu wielu wieków przez Niemców, a także przez ponad 20 lat po II wojnie światowej nazwa Jeziora Warszewskiego w Maszewie została w ostatnich latach zamieniona na Jezioro Młyńskie, albo zwyczajnie Jezioro Maszewskie, to dobrze, że nie pozbyliśmy się w mieście nazwy ulicy Obodrytów.  Imieniem tego słowiańskiego plemienia znad dolnej Łaby, występującego w historii pod nazwami Obodrytów, Obodrzyców, a także Obotrytów,  nazwane są ulice w Nowogardzie, Boleszkowicach i Maszewie (ul. Obodrytów), w Koszalinie i Białogardzie (ul. Obotrytów), w Szczecinie, Gorzowie Wlkp., Lesznie, Gdańsku i Warszawie (ul. Obotrycka) oraz w Poznaniu (ul. Obodrycka). Oto zdjęcie Jeziora Warszewskiego z około 1898 roku, kiedy na jego skarpie nie było jeszcze ulicy Obodrytów, ale czynny był  nadal stary młyn. Ponad siedzącym na łódce rybakiem, na horyzoncie majaczy zarys holenderskiego wiatraka, o którym wspominam w poprzedzającym artykule.

W trakcie migracji Słowian w VI-VII wieku ze wschodu Europy w kierunku zachodnim i południowym, część plemion, zwanych później Obodrytami, dotarła do opuszczonych przez Germanów ziem między dzisiejszą Lubeką i Schwerinem, aż po dolną Łabę, a nawet na zachód od tej rzeki. W literaturze historycznej nazwa Obodrytów często jest rozciągana na wszystkie  plemiona słowiańskie między dolna Łabą, Bałtykiem i dolną Odrą. W polskiej literaturze częściej używa się ogólnego określenia Słowian połabskich. Studiując historię Obotrytów, najstarszych Słowian zachodnich, można zauważyć pewną cezurę czasową, od której ich losy „wychodzą” ze źródeł archeologicznych, dotyczących VII/VIII wieku, aby zaistnieć w dokumentach pisanych w IX wieku.Z biegiem czasu organizacje plemienne Słowian połabskich zaczęły być zastępowane bardziej dojrzałymi  społecznie i silniejszymi  politycznie strukturami państwowymi.  „Witzan dux Abodritorum”, czyli Wican, to nazwisko pierwszego księcia obodryckiego, jakie pojawia się w zachowanych dokumentach z 789 roku. Oto fragment Roczników Królestwa Franków z tego roku:

… Domino largiente supradictos Sclavos sub suo dominio conlocavit. Et fuerunt cum eo in eodem exercitu Franci, Saxones; Frisiones autem navigio per Habola fluvium cum quibusdam Francis ad eum coniunxerunt. Fuerunt etiam Sclavi cum eo, quorum vocabula sunt Suurbi (Sorabi), nec non et Abotriti, quorum princeps fuit Witzan. Ibique obsides receptos, sacramenta conplurima, Domino perducente Franciam pervenit…” (Annales regni Francorum orientalis).

Wican złożył hołd królowi Franków (a po zdobyczach terytorialnych, cesarzowi) Karolowi Wielkiemu (747-814), kiedy ten po jednym z kolejnych najazdów na Saksonię przekroczył Łabę i wszedł z wojskami na  ziemię obodrycką. Zawiązał się wówczas sojusz między Wicanem i Karolem Wielkim przeciwko Saksonom i Duńczykom.

Historia pisana Słowian połabskich zaczyna się od konfliktów z sąsiadującymi Saksonami, kiedy Karol Wielki  decyduje się w 772 roku na podbój pogańskich ludów Saksonii i Fryzji. Niszczy ich bożka Irminsula (wielka kolumna rzeźbiona lub dąb) i próbuje siłą zmusić Saksonów do przejścia na chrześcijaństwo. W swoim kapitularzu, czyli zbiorze praw (Capitularium) z 785 roku „De partibus Saxoniae” ogłasza, że każdy kto nie porzuci starej wiary, zostanie skazany na karę śmierci.

Saksonowie zostali ostatecz- nie podbici nie kiedy ich wódz, książę saksoński Widukind, zmuszony był się ochrzcić w 785 roku, ale dopiero w 804 roku, kiedy to po wybuchu kolejnego powstania pogańskiego Karol Wielki przesiedlił około 10 tysięcy Saksonów z plemienia Engrów (niem. Engern, łac. Angrivarii), z okolic dzisiejszych miast Minden i Detmold) wgłąb państwa frankońskiego, a ich ziemie miał oddać lojalnym mu Obodrytom. Powyższa ilustracja pochodzi z książki „Sachsenspiegel” i przedstawia Karola Wielkiego wręczającego Widukindowi zbiór praw, którymi mają obowiązek posługiwać się Saksonowie. A poniższa reprodukcja ilustracji z XIII-wiecznej książki Einharda „Vita Karoli Magni” (Zycie Karola Wielkiego) przedstawia bitwę cesarza z Saksonami.

Wican zginął wcześniej, przekraczając Łabę w pobliżu Bardowiku (Bardowick, Bardowiek, Bardowieck, Bardewyk, Bardenuwic, Bardaenowic, Bardenwih) koło Lüneburga, z rąk Saksonów w 795 roku, kiedy udawał się na spotkanie z Karolem Wielkim, który na niego oczekiwał w obozie pod Bardowikiem. Oto fragmenty wspomnianych annałów, zwanych także Rocznikami Einharda (Einhardi Annales); pierwszy dotyczy zaproszenia Wicana przez cesarza do Bardowiku, dwa następne napadu Saksonów.

Cumque (rex) in pagum Bardengoi pervenisset, et iuxta locum qui Bardenwih vocatur positis castris, Sclavorum, quos se venire iusserat, exspectaret adventum …”. I dalej: „Witzinum regem Abodritorum, cum Albim traieceret, in dispositas a Saxonibus insidias in ipso flumine incidisse et ab eis esse interfectum.” oraz:  ” …et usque ad fluvium Albim pervenit, ad locum qui dicitur Hliuni, in quo tunc Witzin Abodritorum rex a Saxonibus occisus est.”Poniższy fragment mapy Joana Blaeu z 1645 roku (źródło: Wikipedia) przedstawia okolice miasta Bardowik. Interesującym jest uwzględnienie na południe od Bardowiku terenów zamieszkałych jeszcze wtedy przez słowiańskich Drzewian, a przez  kartografa zaznaczonych jako Wilczanie (Vltzen), czyli ogólnie Obodryci, a w najszerszym pojęciu – Wieleci.

Wymieniony w wyżej cytowanym dokumencie Bardowik, położony około 10 kilometrów na zachód od Łaby, był już wówczas wyznaczonym przez Karola Wielkiego miejscem handlu między Saksonami, Duńczykami (Normanami) i Słowianami. Po ustabilizowaniu politycznym Saksonii cesarz wydał w Kapitularzu z Thionville (Diedenhofen) z 805 roku prawo zabraniające w tym grodzie sprzedaży mieczy Słowianom i koni Normanom, w celu zapobieżenia ich ataków na Saksonię. Chociaż nie zapobiegło to toczonym nadal między nimi napadom zbrojnym (o jednym z napadów Obodrytów w 997 roku na okolice Bardowiku wspomina kronikarz Thietmar), to między wojnami prowadzili ożywioną wymianę handlową.

W XI wieku gród ten wydawał własną monetę. Do dziś zachował się bity tam srebrny fenig (denar), średnica 17 mmm, waga 1,04 g, datowany na lata około 1060-1080 (źródło: The Fitzwilliam Museum). Bardowik musiał być przez kolejny jeszcze wiek znaczącym ośrodkiem handlowym i politycznym, bowiem kronikarz Helmod wspomina w „Kronice Słowian” (Chronica Slavorum) wizytę cesarza Lotara III w tym grodzie w 1134 roku. W owych czasach przez Bardowik wiódł najkrótszy i najważniejszy szlak handlowy, łączący Pomorze z Cesarstwem Karolińskim: Bardowik – Parchim (Parchum) – Güstrow (Ostrów) – Demmin (Dymin) – Usedom (Uznam) – Wolin.

Sojusz Karola Wielkiego z Obodrytami – poganami, wymierzony przeciw Saksonom – poganom, praktycznie wygasły w 805 roku, miał więc charakter tymczasowy raczej, niż strategiczny. Wytępione przez niego wśród Saksonów pogaństwo uczyniło ten naród żarliwym wyznawcą chrześcijaństwa, z którego terenów miała wkrótce rozpocząć się ekspansja nowej wiary i kultury wśród narodów słowiańskich. Oto pomnik cesarza Franków, zwanego przez nich Charlemagne, usytuowany przed katedrą Notre-Dame w Paryżu (źródło: Wikipedia).

Książę Wican poprzedził o dwa wieki pierwszego, historycznie udokumentowanego, polskiego księcia Mieszka I (zm. 992) oraz o ponad trzy wieki księcia pomorskiego Warcisława I (zm. 1135). Nie wiadomo, czy te znaczne różnice czasowe w pierwszych źródłach pisanych wynikają z opóźnienia w rozwoju kulturowym i politycznym Polan i Pomorzan względem Obodrytów, czy też, co bardziej prawdopodobne, z braku wcześniejszych kronikarskich zapisów o Polanach i Pomorzanach, którzy weszli w kontakt ze „światem pisanym” dopiero z nadejściem chrześcijaństwa, poprzez kronikarzy kościelnych i świeckich z zachodu Europy. Poniższa mapa pokazuje zasieg terytorialny imperium Karola Wielkiego. Tereny oznaczone kolorem żółtym wskazują kraje związane z cesarstwem obowiązkiem lenna (źródło: Wikipedia).

Wracając do krótkiej historii Obodrytów, w 1147 roku pod przywództwem księcia Niklota (1090-1160) przeciwstawiają się oni napaści prowadzonej przez książąt niemieckich, duńskich, polskich i morawskich, z upoważnienia papieża, błogosławionego Eugeniusza III, w ramach II wyprawy krzyżowej, antypogańskiej krucjaty wymierzonej w Słowian połabskich, a także pomorskich. W 1160 roku, we wspólnej wyprawie księcia Saksonii Henryka Lwa i króla Danii Waldemara I przeciwko Obodrytom, ginie książę Niklot, co oznacza początek utraty niepodległości Słowian zachodnich i przejmowanie kontroli ich ziem przez Niemców. Zamek ten zbudowano na miejscu byłego grodu słowiańskiego, w różnych dokumentach historycznych znanym jako Zuerin, Zuarina, Zwerin Zvarin. W języku połabskim „zvěŕ” oznaczało zwierzę, spolszczona nazwa: Zwierzyn, Swarzyn, Skwierzyn. Oto zdjęcie pomnika (autor: pappnas, fotocommunity.de).

Następca i syn Niklota,  książę Przybysław (zm. 1178), przyjął chrześcijaństwo i oddał kraj w lenno Saksonii. W 1172 roku towarzyszył Henrykowi Lwu w pielgrzymce do Jerozolimy, a także (w tej samej podróży) do Konstantynopola, gdzie Henryk Lew spotkał się z cesarzem Manuelem I. Komnenem (1118-1180). Cesarz bizantyjski, który podobnie jak Henryk Lew był przeciwnikiem cesarza Niemiec Fryderyka I Barbarossy, podarował księciu saksońskiemu  żywego lwa, z którym ten powrócił na zamek w Brunszwiku. Tak  W ufundowanej przez siebie ewangelii, wydanej w 1180 roku, Henryk Lew z żoną Matyldą przedstawiony jest w ceremonii koronacji. Sponsor Ewangeliarza został właściwie doceniony przez autora ilustracji, który przedstawił parę księżęcą w chwili, kiedy ręce z niebios zakładają im korony.

Jak pisze W. Bogusławski w IV tomie „Dziejów Słowiańszczyzny Północno-Zachodniej” (Poznań 1900), „… po powrocie (z pielgrzymki) do domu (Przybysław) starał się o rozszerzenie między poddanymi swymi oświaty chrześcijańskiej. Z pomocą Przybysława, Henryk Lew władał Słowianami jakby jaki król”. Chociaż Niklot jest biologicznym twórcą dynastii, już nie obodryckich ale meklemburskich książąt, to faktycznym, politycznym jej założycielem jest książę Przybysław, którego następcą był jego syn Henryk Borwin (Borzywój) I (zm. 1227). Ta słowiańsko-germańska linia panowała w Meklemburgii aż do 1918 roku, a do dzisiaj żyje jej potomek, książę Borwin. Oficjalny jego tytuł to „Książę Mecklenburg-Strelitz, Książę Wendów, Schwerina i Ratzeburga”.

Dynastia meklemburska, jedyna wśród linii monarchistycznych o słowiańskim pochodzeniu, jest jednocześnie jednym z najstarszych rodów królewskich w Europie, z którego pochodzi m. in. królowa angielska Elżbieta II, poprzez Charlottę of Mecklenburg-Strelitz, babkę królowej Victorii. Oto zdjęcie z 2011 roku, ze spotkania w Mirowie księcia Borwina (z brodą, obok jego córka Olga) z ambasadorem Wielkiej Brytanii z okazji 250-tej rocznicy koronacji królowej Charlotty (źródło: flickr.com). W tym kościele chrzczona była przyszła królowa Anglii.

Dzięki mądrości politycznej Obodrytów, którzy w obliczu zagrożenia ze strony Danii, Saksonii, Polski i Czech zdecydowali się wesprzeć na najsilniejszym z tych sąsiadów, do dzisiaj zachowało się we wschodnich Niemczech około tysiąca nazw geograficznych (miejscowości, rzek, terenów) pochodzenia słowiańskiego, o czym pisze Oswald Jannermann w pracy „Slawische Orts- und Gewässernamen in Deutschland” (2009).

więcej czytaj: Massovia – Pomerania

Dynastia Niklotowiców

Książęta Meklenburgii

Dynastia meklenburska

  • 1160-1178 – Przybysław (syn księcia Obodrytów Niklota, patrz wcześniej: książęta Obodrzyców)
  • 1178-1227 – Henryk Borzywój (syn)
  • 1227-1264 – Jan I Meklemburski (wnuk)
  • 1264-1265 – Albert I Meklemburski (syn)
  • 1264-1299 – Jan II Meklemburski (brat)
  • 1264-1302 – Henryk I Pielgrzym (brat)
  • 1302-1329 – Henryk II Lew (syn)

Linia na Stargardzie

  • 1329-1392 – Jan I (syn, 1352 podział, Burg Stargard)
  • 1392-1416 – Jan II Meklemburski (syn)
  • 1392-1417 – Ulryk I Meklemburski (brat)
  • 1416-1438 – Jan III Meklemburski (syn Jana II)
  • 1417-1423 – Albrecht von Meklemburg-Stargard (syn Ulryka I)
  • 1417-1466 – Henryk Meklemburski (brat)
  • 1466-1471 – Ulryk II Meklemburski (syn)

Linia na Schwerinie

  • 1329-1379 – Albrecht II (syn Henryka II, 1358 podział, Schwerin)
  • 1379-1383 – Henryk III Meklemburski (syn)
  • 1379-1384 – Magnus I Meklemburski (brat)
  • 1379-1412 – Albrecht III (syn Albrechta II, król Szwecji 1364-1389)
  • 1383-1388 – Albrecht IV Meklemburski (syn Henryka III)
  • 1384-1422 – Jan IV Meklemburski (syn Magnusa I)
  • 1412-1423 – Albrecht V Meklemburski (syn Albrechta III)
  • 1422-1442 – Jan V Meklemburski (syn Jana IV)
  • 1422-1477 – Henryk IV Gruby (brat, Burg Stargard 1471)
  • 1477-1483 – Albrecht VI (syn)
  • 1477-1503 – Magnus II (brat)
  • 1503-1547 – Albrecht VII (syn)
  • 1503-1508 – Eryk II (brat)
  • 1503-1552 – Henryk V Zgodny (brat)
  • 1547-1576 – Jan Albrecht I (syn)
  • 1576-1592 – Jan VII Meklemburski (syn)

Linia na Güstrow

  • 1592-1636 – Jan Albrecht II (syn, podział 1621, Güstrow)
  • 1636-1695 – Gustaw Adolf Meklemburski (syn)

Wallenstein

  • 1628-1631 – Albrecht von Wallenstein

Linia na Schwerinie

  • 1592-1658 – Adolf Fryderyk I (syn Jana VII, podział 1621, Schewerin)
  • 1658-1692 – Chrystian Ludwik I (syn)
  • 1692-1713 – Fryderyk Wilhelm (bratanek, Gustrow od 1695)
  • 1713-1728 – Karol Leopold (brat)
  • 1728-1756 – Chrystian Ludwik II (brat)
  • 1756-1785 – Fryderyk Pobożny (syn)
  • 1785-1837 – Fryderyk Franciszek I (wielki książę od 1815, bratanek)
  • 1837-1842 – Paweł Fryderyk Meklemburski (wnuk)
  • 1842-1883 – Fryderyk Franciszek II (syn)
  • 1883-1897 – Fryderyk Franciszek III (syn)
  • 1897-1918 – Fryderyk Franciszek IV (syn, usunięty, zm. 1945)

od 1918 republika

Linia na Strelitz

  • 1701-1708 – Adolf Fryderyk II (syn Adolfa Fryderyka I)
  • 1708-1752 – Adolf Fryderyk III (syn)
  • 1752-1794 – Adolf Fryderyk IV (bratanek)

Wielcy książęta

  • 1794-1816 – Karol II Meklemburski (wielki książę od 1815, brat)
  • 1816-1860 – Jerzy Meklemburski (syn)
  • 1860-1904 – Fryderyk Wilhelm (syn)
  • 1904-1914 – Adolf Fryderyk V (syn)
  • 1914-1918 – Adolf Fryderyk VI (syn)

od 1918 republika

Prince Niklot [eng]

From Wikipedia, the free encyclopedia

Statue of Obotrite Prince Niklot at the Schwerin Castle (sculptor, Christian Genschow)

Niklot or Nyklot (1090 – killed in action August 1160) was a pagan chief or prince of the Slavic Obotrites and an ancestor of the House of Mecklenburg. From 1130 or 1131 until his death he was chief of the Obotrite confederacy, the Kissini, and the Circipani. At the same time he was Lord of (Herr zu) Schwerin, Quetzin, and Malchow. For nearly 30 years he resisted Saxon princes, especially Henry the Lion during the Wendish Crusade. He also opposed the conversion of the pagan Polabian Slavs to Roman Catholic Christianity.

Niklot’s place of birth is unknown. After the death of the Obodrite prince Henry, a Christian, Niklot renounced Christianity in support of the traditional pagan beliefs.

Niklot began his open resistance when Lothar III, Holy Roman Emperor, granted the Obotrite realm to his Danish vassal Canute Lavard. Together with Pribislaw, the son of Henry of Alt-Lübeck, Niklot fought against Lothar and Canute. After the murder of Canute in 1131, Niklot and Pribislav partitioned the Obotrite territory, with Niklot receiving the eastern lands. In order to weaken Pribislav in the following years, Niklot allied himself with Saxon lords, especially Count Adolf II of Holstein, allowing Slavic pirates to attack the Danes.[1]

The prince’s Saxon allies turned against him during the 1147 Wendish Crusade. Although Niklot resisted the siege of his fortress at Dobin, he was forced to pay tribute to the Christian crusaders. He subsequently was on peaceful terms with Adolf of Holstein, Duke Henry the Lion of Saxony, and Henry of Ratzeburg.

By 1158, King Valdemar the Great of Denmark had begun to pay Henry the Lion for assistance, leading Niklot to retaliate. The Danish king and the Saxon duke then allied in 1160. While the Danes harried the coast and distracted the Rani, the Saxons killed Niklot at his stronghold of Burg Werle; the Obotrite territory was largely partitioned by the Christians.[2] Niklot’s death ended Slavic control in Mecklenburg up to the Peene River. His son Pribislav recovered the inheritance of Niklot as Prince of Mecklenburg in 1167 as a Saxon vassal.

Footnotes

  1. ^ Christiansen, p. 65
  2. ^ Christiansen, p. 66

References

This article incorporates information from the revision as of August 30, 2007 of the equivalent article on the German Wikipedia.
  • Christiansen, Eric (1997). The Northern Crusades. London: Penguin Books. p. 287. ISBN 0-14-026653-4.
  • Marek, Miroslav. „Mecklenburg”. Genealogy.EU

Mystery 20; Annotation 45 – ”Why are Scolotians (Scyths), Slavs and Veneti the same peoples? – etymological and mythological evidence”


zmij -znuj tajepierwsze wersja 2

The 45th Skołotia – denotes – entirely Z Kołaka, which means coming from the blood and taken from the power of king (king = król)-kagan-tyrs-tzar (czar). It indicates coming from the law of  Kołak  as the first king of New Koliba.

Skołotia – also means – taking its rights, knowledge, rituals, faith and custom as well as  recognising the true ruler, the deputy,  incarnation of god on Earth – all that derives from the roots of Old Koliba. In other words, it means the land taking and  measuring the continuum of faith and law from the old Kołb and Kołbiel-Bauba – first earthy rulers-priests of Zerywani tribe in the Old Koliba.

Skołotia – means from Kołak and Kołb anointed by gods, solely from the gods whom Skołotia can worship and to whom it can give a part – i.e. a share and contributions.  The Part called the share (dział) is the sacrifice for gods in the form of kładziwo (the sacrifice of koło-dział <circle-share>, part and adoration for Koło Dziewsowy and originating from Koło Diewsowy, which means coming from Gods). The part called contribution  denotes  the sacrifice of the part of the share for the ruler. These Gods being in the divine Koło (divine Circle) at Wela are worshipped not only with a gift but  also with a circular dance, i.e. with the Koło (Circle) and they are crowned with koła (circles) made of flowers and herbs – wreaths (wreaths – wienie – wieńce).

Skołotia – implies the land of Native Faith, the land which belongs only to the gods that came from Kołodź, i.e. Kłó Welańska which means Twer Swąt, the House of God of Gods,  Father of Fathers – the Only Creator of the Whole World.

Skołotia is nothing but the later Skołowinia-Skołwinia, which means Skołowenedia (Skołwene) Sołodwia, Soudawia, Sołdowia, Sołowja. Skołoci (Scolotians), pronounced Skouoci and Suouoci (Słowocy – people using the word  <word = słowo>, i.e. people speaking their language which is understandable. These people are known to chronicles of Romaiōi as Scyths / Scythians).

Skolotians, Veneti and Slavs are one and the same – not only in terms of the same people, but also as the same name, denomination. All the names originate from the same Holy Giver of the Laws of  the World, from Kłó, but  they are the names emphasising three slightly dissimilar aspects of the same, and also three different historic events.

The first name, probably the oldest (but not necessarily) yet for sure  recorded earliest of all the three  accentuates  Kłódź as a link and bond derived from here, as well as adoration (faith) and the law educed in this way. The name is Skołoci (Scolotians). It was used in chronicles with respect to  the defined tribe, as the denomination of the community living in south-east and east areas of ancient Europe and the same  south-east lands of the Sis Kingdom (otherwise known as Wielka   Skołotia <Great Skołotia> and later on Wielka Sarmacja <Great Sarmatia> ).

The second name emphasises the roots of faith and the Tree of Trees (Drzewo Drzew – from which comes the meaning of ancient <prastary> – drewy, drzewy and tribal denominations Drzewianie or Derewlanie). The Tree of Trees – Drzewo Drzew – is also the Tree of Gods (Drewo Dewów). This name signifies the Gift of Gods  (Wiano Dewów) and additionally that these people come from, and comply with the laws given to them by givers of wena (dawcy weny)Weny Dawcy, Weni Dawców – givers of air and givers of life (uwene, owini, uwicie – vitalisation, creation) – Uwene Dawów, which again means children of gods (dew-twa {dzia-twa = children}, dew-ło {dzie-ło = creation}, dew-skie {dziew-skie = of God, divine), children of Gods of Kłódź.  Yet, the stress is here more on gods-dewowie and the Tree of Trees (Drzewo Drzew) and Drzewo Drzew ową Wierżbę-Weń (wierżba – willow) from which these people were picked (picked – zerwani), i.e. from which  Zery-wani were born. Zery-wani indicates not only that they were zerwani (picked), but it also  implies that  they arose from  a fiery tree- zeri (s-ger, s-gor, s-har, s-żar) wane and that they came into being from  Wiecha-Wenika, from Swąt’s Branch. Wiano – wene signifies Wenedowiea  (Veneti), but also secondarily, as usual, when holy meanings double, triple or quadruple, from water (od wody) – Wądowie and wiedy (wieda – knowledge, initiation) – Weda the holy Book and  wen – gods’ gift in the form of  volatile thought, and wenia – air, smell of  incense, wen – (włękit) <włękit – błękit – sky-blue colour> of divine blood, noble men’s  and warriors’ blood – ichor. The name Wenedowie (Veneti)  – in relation to specified people was used for ethnic community living  in the areas  mostly situated in the west and north of Slavic-Ist (Ist – Being) Europe.

The third name and, at the same time, the most contemporary one used in records from the Vth century AD and known till present is Słowianie, recorded by Romaiōi as Sklavene (Skłowene). This name combines two previous names into one Skoło-Wene which denotes Skołoto-Wenedowie (Scolotian-Veneti), Słowianie (Slavs), Suo-wene, i.e. Suorożiczi Wene, according to legends – Słońca Wiano (the Sun’s Gift) which means Children of the Sun Swarożyca Wiano (Swarożyc’s <Svarozic’s> Gift). Swoi, Słowi – those who speak, whom people can understand, in other words Sołwianie. The same, Wiano Swąta-Suąta (Suont Wiano) <wiano – gift; the gift of Swąt-Suąt>. The name Słowianie  (Slavs)  is obvious and dervided from the Slavs themselves  and their Native Faith from the oldest stories of the Tale,  beliefs about the Slavs’  own origin as well as about the origin of the world. Such dimensions and meanings of the Faith of Nature contain these words (apart from others which can be deduced from them), and they also express the symolic Slavic wieńce, zwieńczenia, wiechy (wreaths, panicles). This denomination emphasises the time in the history of Slavdom when it moved  its  central  hubs  from Stara Koliba (Old Koliba) to Nowa Koliba (New Koliba) – Lęgia – for the time of  War for the Mystery and after the defeat of Zerywani and  their  marvellous survival in the cave of Lęg by  Gods of Heaven (Sołowie)  and  Swarożyc (Svarozic) – where their name comes from – the Children of Swarożyc, Wiano Swarożyca   the Gift of Swarożyc) and Wiano Słońca (the Gift of the Sun) – Słowianie. The name was used  for  peoples  who were located in the middle,  between  east Scolotians and west  Veneti in the Sis Kingdom. Contemporarily this denomination relates to all the descendants of the Sis Kingdom and their lands.

This is where they originate from, who they were and where they were, and since when they have been and what they represent – today’s Slavs. Here they are – Skołoci (Scolotians), Skołowici, Skłowici, Skłoweni, primarily recorded in the chronicles of Romaiōi as Sclavini (Skławini), and then as Slovene (Słowene) and Venedawe (Venedae) Wenedawie, later Wędowie. The mythical, known to the Romaiōi first ruler of  Scolotians (Scyths / Scythians) – Kolaksais  means Kołak książe (Kołak duke) – Kołak-ksais (lkśniący, łyszczący, ©łyszczący blaskiem księżycowym, ślący promienie, – glistering, radiant, shining with moonlight, sending rays, ), Kołak-ksołs which denotes Syn Kłódzi (the Son of Kłódź), Syn Sołów (the Sun of Sołowie) – of the Gods of Heaven, Syn Sołu (the Son of Soł) – Słońca (of the Sun), Syn Swarożyca (Swarożyc’s Son) – the Sun Shield Bearer, in other words just  Kołak Król  (King), and also – swois – swój (our, their), using the word (word – słowo),  made of gods – of soł, of divine blood, the ruler of Swoiwene – (of Slavs – of Słowianie). Hence, till present there have been such words as soł-tys(soł-tyrs) – a district chief, sołectwo – a district area managed by the local chief.

znuj (GLOWA)

a Wenedowie (Veneti) and any information about Wenedonia, Winidonia, etymologies and lands taken refer to – SSS t. 6 page 369, 372 – 378.

b By careful analysis of  the names and chroniclers’ records,  denominations  in  north Asia  (Asia Minor)  and  the  whole  Europe  (Land)  you  can  study  the  history  of the  Slavs.  You can also make a different theory that the Holy Books of  the  Faith  of Nature give us. All in all, agreeing or disagreeing with the  books, the youngest name – if we accept the variety of the time when the mentioned names started to exist and when they were used – the designation of Słowianie means that they are the people who arose from the intermingling of Scolotians and Veneti, and then the element which was added to that was of Serbo-Mazowie, i.e. Sarmatian-Amazon. Not only is it  consistent  with the chronicles and archeological data, but it also agrees with linguistic facts, linguistics and the data resulting from genetic discoveries in recent years.

Kto się od kogo i czego nauczył – Germanie – Skołoci – Serbomazowie-Słowianie

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 5 Kwiecień 2013

nadesłane przez Dobrosława Wierzbowskiego

Germanie_Sarmaci

Panuje u nas przekonanie, że wszystko przychodzi z Zachodu – jeżeli nie z Rzymu w Starożytności, to z Anglii, Francji, Niemiec – w czasach nowożytnych. Na 100% prawdziwe jest jednak inne twierdzenie – najgłębsza głębia mądrości ulokowana była w Państwie Środka (Kitaju, Kutaju, Czytaju w angielskiej wymowie “Czajna”), a przebywali w nim i sąsiadowali z nim Skołoci, Serbomazowie, Monżgołowie, Słowianie a także Persowie, Windowie i potem (gdy się już wyodrębnili w Wielkim Stepie) – Turcy.

Oto  – powyżej – drobny fragmencik – dowód tego przepływu – wiedzy płynącej ze Skołotii do starożytnych plemion skańskich, które po przeprowadzce ze Skanii na Ląd i  zmieszaniu się z Kiełtami (Celtami) i Słowianami utworzyły Germanię.

Otrzymałem ten wycinek od Dobrosława Wierzbowskiego, który podobnych szczegółów na temat przenikania się kultur i różnorakich przemilczanych więzi wynalazł już bez liku.

Jego pasję widać chociażby w artykule zamieszczonym na tych stronach – O słowiańskich pisankach i zawartych w nich wspólnych słowiańsko-skołockich znakach, świętych symbolach wspólnej Wiary Przyrody.

Powyższy fragment pochodzi z książki „Wikingowie” Jonathana Woodinga. Jak widać Wikingowie używali skołockich (czyli słowiańskich) technik zdobniczych i wzorów w swoim wzornictwie użytkowym. Oni wiedzą o tym lepiej niż my.

Z całą pewnością też – jeszcze w X i XI wieku importowali z Kaganatu Sis chmiel i uczyli się wyrabiać dobre piwo.  Bajanie, że piwo przyszło do Polaków z Niemiec jest typowo niemieckim dęciem w trąby Barona Munchausena, podobną nieprawdą jest, że piwo porter – czyli ciemne – przywędrowało z Anglii za pomocą pradziadka mojej żony Juliana I Pagaczewskiego. Ciemne piwa ważono na Słowiańszczyźnie (w Wielkiej Scytii a potem Wielkiej Sarmatii)  już na jakieś 2000 lat przed Chrystusem. Julian Pagaczewski przywiózł z Londynu w XIX wieku jedynie technologię przemysłowego procesu warzenia  piwa porter i jako pierwszy zastosował ją w swoim Browarze Pod Machiną naprzeciw krakowskiego Barbakanu.

chmiel szyszki 1 7258_b

Księga Ruty w subskrypcji – wydanie: 13 maja 2013 – jeszcze tylko 10 dni zamawiania z imienną dedykacją. Publikujemy wstęp!


Copyright © by Czesław Białczyński, all right reserved ® by Jerzy Przybył

© ® by Slovianskie Slovo

aktualizacja 22 października 2013 – zobacz poniżej Wstęp do Księgi Ruty

Księga Ruty jest do nabycia w Slovianskim Sklepiku pod tym linkiem: http://sklep1327616.home.pl/pl/c/Slovianskie-Slovo/18

———————————————————— Archiwum poniżej:

Jeszcze tylko przez 10 dni, do 13 kwietnia 2013 można zamówić Księgę Ruty z imienną dedykacją!

Bardzo się cieszę, że mogę wam już dzisiaj zakomunikować termin wydania i zasady nabycia “Księgi Ruty”. Nikt pewnie nie czekał na nią tak niecierpliwie jak ja.

Dazbog1 kompr

To długo oczekiwane pierwsze wydanie “Księga Ruty” znajduje się w chwili obecnej już w drukarni.  Książka zawiera ponad 50 kolorowych reprodukcji obrazów Jerzego Przybyła oraz oprawę graficzną podobną do Księgi Tura. Posiada też identyczny format i układ. Okładka jest z zielonego płótna, ze złotymi tłoczeniami. “Księga Ruty” ma objętość o około 150 stron większą niż tom I. Zawiera też kolorową rozkładówkę Koligacji Bogów Słowian i barwne wyklejki na okładkach. Jest zaopatrzona podobnie jak “złoto-czerwone” wydanie Księgi Tura we wszystkie indeksy i bibliografię. Książkę można już od dzisiaj nabyć w subskrypcji. Ostateczny i nieprzekraczalny termin skierowania do sprzedaży publicznej to 13 maja 2013 roku. Subskrybenci, którzy zamówią i opłacą książkę do 13 kwietnia otrzymają ją zapewne wcześniej, w miarę jak egzemplarze będą schodzić z taśmy produkcyjnej. Otrzymają też indywidualne wpisy dedykowane imiennie, no i wysoki rabat. Po 13 kwietnia imienne dedykacje nie będą mogły być już skierowane do druku.

Zamówienia należy składać poprzez e-mail w Wydawnictwie Slovianskie Slovo. 

Polel sowi Pan ost drogi kompr

Oto link i informacja od Piotra Kudryckiego, ze strony Wydawnictwa Slovianskie Slovo:

Kończą się prace nad książką .
W sprzedaży będzie dostępna od 13 maja.Oprawa twarda w płótnie .  Koszt  w normalnej dystrybucji to 140 zł plus koszty wysyłki.
Przyjmuję przedpłaty na książkę na preferencyjnych warunkach;
Koszt 120 zł
Bezpłatna wysyłka

Konto wydawnictwa pełne dane:
Slovianskie Slowo
Piotr Kudrycki
Muchnice Nowe 15
99-307 Strzelce
Egzemplarze dedykowane dla osób które dokonają przedpłaty do 13 kwietnia
Wpłaty na konto nr 42234000097100240000000509 Polbank z podaniem Imienia i nazwiska oraz z zaznaczeniem przedpłata na Księgę Ruty
Proszę o wysłanie na adres E-mail sirrach@op.pl następujących danych:
Imię i Nazwisko(ew.nazwa firmy)
adres do wysyłki
Dla kogo dedykacja (bez zaznaczenia przyjmuję wpłacającego)
Po 13 kwietnia do 13 maja przyjmuję przedpłaty bez dedykacji ale na preferencyjnych warunkach.
Dziękuję.

Bardzo się cieszę ,że wszystko idzie jak należy.

Uściski dla wszystkich

Piotr

Dodałbym tu jeszcze byście wpisali liczbę zamawianych egzemplarzy

PS. Ponieważ padają liczne zapytania co to za dedykacja będzie w książce, wyjaśniam, że będzie to moja osobista dedykacja z podziękowaniem dla osoby, której imię i nazwisko zostanie wydrukowane na karcie przedtytułowej – dedykacja z odręcznym, datowanym podpisem

CB

Lada kompr

Wstęp do Księgi Ruty

„Taja” – dla przeciętnego współczesnego „łykacza” obrazków telewizyjnych to słowo nieznane, niezrozumiałe, zagadkowe, wręcz obce. Prędzej skojarzy się mu ono z Tai-chi – chińską gimnastyką, niż z dobrze znanym starodawnej słowiańszczyźnie i językowi polskiemu słowem „taja” – czyli tajemnica przez małe „t”, ale i Taja – przez duże „T” – wtajemniczenie. Taić, zataić, tajny, roztajać, tajch. Pod Żywcem jest bór Tajch, w Czechach płynie rzeka Taja nazywana też Dyją, cały olbrzymi, odwieczny bór na północy Rosji nazywa się Tajga – czy rozumiemy jeszcze te nazwy?

 99% Polaków musiałoby przyznać, że nie. Tajch – to nic innego jak tajemny, czyli święty las – Bór Bogów. Rosyjska, słynna w świecie Tajga to nic innego jak wielki tajch – Tajha. Taja zaś – to zapis tajemnicy, podanie bajne – to jest bajeczne. Ale bajeczne to nie znaczy wcale – jak dzisiaj używamy tego słowa – nieprawdziwe. Bają dawniej nazywano pewien rodzaj sutego materiału, bardzo drogiego, ciężkiego, grubego, wystawnego, o ciemnym głębokim kolorze – przeważnie złotym, czarnym, rubinowym lub szafirowym. Wykonywano z niego szlacheckie okrycia wierzchnie, ale nie dla szaraczków, to były płaszcze wielmożów, najzamożniejszych magnatów. Bo baja tkana na krosnach przez człowieka, była ludzkim odpowiednikiem boskiej Czarownej Baji – Materii Świata, sukna z którego Świat Cały był Utkany, a w którą wpisane-wplecione były śnitkami-bajorkami (skrzystymi, boskimi nićmi, splecionymi w warkocze) Dzieje Świata. Dzieje Świata, a z nimi też przeznaczenie ludów i plemion oraz losy wiosek, rodzin i indywidualnych osób, a nawet każde najmniejsze zdarzenie we wszym świecie (Wszech-Świecie). Tak więc Baje – to nie były bajki, bajdurki (durne baje), ani duby smalone, ani baśnie (baje przyśnione we śnie – nieprawdziwe), lecz podania zawierające prawdziwy przekaz wiedzy o świecie, zgromadzonej w skarbnicy zbiorowej pamięci pokoleń. Baja opowiadana była na różne sposoby: przy pomocy pieśni i wierszy, a także długich wielowątkowych opowieści o bohaterskich potyczkach ludzi z bogami i mocami magicznymi – eposu. Opowieści te traktowane były jak najprawdziwsza prawda, z powagą, bo to była prawdziwa wiedza tajemna zawarta w słowach poezji  i epickich legendach o przeszłości. Opowiadały je stare kobiety, nestorki wiosek czy plemion, wszystkowiedzące – wiedźmy, opowiadały młodym kobietom i dziatwie, dziewczętom które miały je przekazać kolejnym pokoleniom, opowiadały je podczas magicznych czynności obróbki lnu i konopi, podczas plecenia nici i zwijania w kłębki, a także podczas rycia tajemnymi znakami powierzchni świątecznych ozdobnych jaj, najważniejszego pokarmu Święta Wiosny i obrzędów grzebalnych, czy rocznicowych Dziadów. Zauważmy, że już w najdawniejszych czasach „edukacją” pokoleń zajmowały się w Słowiańszczyźnie kobiety. To one były owymi wiedźmami – wiedzącymi – kapłankami Wiedzy (Wiedy), którą przekazywały ustnymi opowieściami, rymowankami, pieśniami, przez pokolenia.

 Jednym z najpiękniejszych zabytków opowieści tego rodzaju są zbiory Ruskich Bylin, gdzie bohaterowie mierzą się z bogami i wadzą z całym światem, przechodząc kolejne stopnie wtajemniczenia i odtwarzając prawdziwe zjawiska przyrodnicze, roczny cykl słoneczny, czy prezentując w alegorycznej formie obrzędy agrarne i ryty dawnej wiary, tak mocno splecionej z rytmem Przyrody i cyklem Matki Ziemi. O tym – między innymi – można się dowiedzieć z Księgi Ruty.

Ale tylko między innymi, bo Księga Ruty – najkrócej mówiąc – jest epicką opowieścią mitologiczną o dziejach Słowian. Szczególne wątki i rozdziały poświęca ona przodkom plemion lechickich  i Polaków, ale opowiada dzieje także innych ziem, czasami bardzo odległych. Są to rzecz jasna dzieje mityczne, bajeczne, zanurzone w głębokiej starożytności. Wiele opowieści zawiera piękne opisy nieujarzmionej, dzikiej przyrody pradawnej ziemi, po której wędrowali, i w której się osiedlali, nasi praprzodkowie. To wielkie terytorium eksploracyjne obejmowało głównie dwa kontynenty – Azję i Europę i sięgało  od dalekiej Syberii po Łabę, i od Morza Aralskiego, przez Kaukaz, po Dunaj i Adriatyk.

 Opowieści Księgi Ruty sięgają najdawniejszej starożytności – to jest czasów, gdy bogowie i boginki oraz niebiańskie stworzenia poruszały się swobodnie po Ziemi, a Ludzie (Zerywanie – przodkowie Słowian-Wenetów, Scytów i Sarmatów) zamieszkujący bory i stepy, tajgę oraz wysokie góry, bagna i brzegi mórz, nierzadko spotykali boskich wysłanników – bogunów i boginki, a nawet samych bogów na trasach swoich morskich wypraw, w borach podczas łowów, na karczowiskach i polach podczas uprawy ziemi, w stepach gdzie wypasano bydło, czy podczas wieczornego czuwania u ogniska na handlowych szlakach wiodących po bursztyn, sól, żelazo lub miedź. Poprzez piękne opisy tejże przyrody i miejsc w Słowiańszczyźnie i dzięki przypisaniu do przyrody niejako boskiego waloru, pewnej świętości i nietykalności – książka ta staje się również ważnym narzędziem w kształtowaniu współczesnej proekologicznej postawy w młodym pokoleniu Polaków.

Księga Ruty nie jest pierwszą książką ze słowiańskiego cyklu autorstwa Czesława Białczyńskiego. Poprzedziły ją Stworze i zdusze, czyli starosłowiańskie boginki i demony oraz Księga Tura .

Wszystkie te książki łączy nie tylko magiczna i słowiańska tematyka, ale przede wszystkim głęboka potrzeba odtworzenia naszych słowiańskich korzeni, sięgnięcia do podstaw dawnych mitów i podań, które kształtowały naszą tożsamość rozwijając magiczny język wyobrażeń o świecie i wierzeń religijnych, a na ich bazie także potoczne słownictwo życia codziennego związane z tymże językiem, wypływające niejednokrotnie z wierzeniowego źródła. Wszystkie one są równocześnie próbą odtworzenia magicznej więzi między Człowiekiem współczesnym a Przyrodą, więzi zerwanej przez cywilizację techniczną, urbanizację i wszechpotężną technologię.

Są więc owe trzy tomy, trzy książki, zamkniętymi całościami, ale też stanowią swoisty tryptyk poświęcony ukochanej przez autora Słowiańszczyźnie. Wszystkie razem i każda z osobna stanowią  zamkniętą całość.

Poza tym, iż autor przedstawia  mityczne-bajeczne opowieści zebrane dosłownie z całego rozległego obszaru Słowiańszczyzny i obszarów granicznych, swoją pracą składa hołd naszym przodkom – wszystkim bez wyjątku – bo oni wszyscy dzięki inteligencji, sprytowi, siłom witalnym i odwadze przetrwali przez okresy trudne i niepomyślne, zwalczyli przeciwności przyrody i oparli się najazdom wrogów, doprowadzając słowiańskie kraje i narody do dzisiejszego rozkwitu. Jest ten tryptyk  hymnem pochwalnym piękna naszej ziemi i przyrody, a też wielkim ukłonem i hołdem złożonym językowi polskiemu, którego pełne bogactwo i pełne znaczenia, można poznać tylko, gdy się te wszystkie związki i źródła słów powiąże ze sobą i ukaże w konkretnym kontekście i w dziejowym rozwoju oraz w wielowiekowych przekształceniach.

Księga Ruty zaczyna się od Taji 18, ale niech to nie będzie mylące dla nikogo – ona zaczyna się od początku jak każda z poprzednich książek i kończy na końcu (Tają 24) – chociaż ostatnie strony już zapowiadają i dają przedsmak kolejnej księgi i kolejnej taji  – która powstanie kiedyś, w przyszłości.

Poprzednie książki autora ze słowiańskiego cyklu poświęcone były tematom bardziej ogólnym. Pierwsza,  Stworze i zdusze, czyli starosłowiańskie boginki i demony, zbierała w zwarty leksykon wiedzę na temat tytułowych boginek i demonów, ukształtowaną i przechowaną przez Słowian w tradycji ludowej, etnograficznych zapisach i w historycznych wzmiankach. Druga, Księga Tura, skupiała się na tematyce stworzenia świata, przedstawieniu słowiańskich bogów, ich sposobu działania, ich wpływu na świat, mówiła o wydarzeniach oraz wojnach między bogami na niwach Weli, w Niebie i na Ziemi, czyli na słowiańskim Olimpie – w Prawii, w Zaświatach – w Nawii, i w niezasiedlonym jeszcze ludźmi świecie widzialnym – Jawii , czyli na Ziemi. Dopiero w Tai 17 Księgi Tura poświęcono miejsce legendarnemu plemieniu Ojców Wszystkich Słowian – Zerywanów.

Trzecia, Księga Ruty, ma swoją cechę szczególną – mówi o bogach i ludziach, o Starej Kolibie Zerywanów (w Taji 18 i 19) ale przede wszystkim o Nowej Kolibie i dziejach Słowian po odrodzeniu się w niej życia, po Wielkiej Wojnie o Taje, stoczonej przez Ludzi z Bogami. Sercem tej Nowej Koliby są ziemie rozciągające się po obu brzegach – na wschód i zachód od dawnego Nura, czyli rzeki znanej dzisiaj jako Bug . Tak tę rzekę nazywano bowiem w starożytności, a jej dopływy do dzisiaj nazywają się Nurczyk i Nurzec. Tę ziemię –  Ziemię Nurską, Ziemię Nurów (u Herodota zapisanych jako Neurowie) nazywano Nurusją (Nur-Rusją), a potem Rusią albo Białą Harią, Hawarią, Białą Horią – Wielką Harią, Wharatem, Białą Horwacją, Har-Pątją (Kharpatią – gdzie har, hor – hora, góra, pąty, pącie – ścieżki górskie). Ziemia ta ciągnęła się między Caroduną-Karkoduną – Grodem Kruków i Kraków (króli – kaganów, kagantyrsów) a Grodem Kyjów – Kijowem (kujów – kowali, magów, kaganbogów). Później zamieniła się, zdobyta przez Bolesława Chrobrego (Chrobry, czyli zdobywca Chrobacji-Horwacji, Harwatii), w historyczną już piastowską, a potem jagiellońską prowincję znaną jako Małopolska, a na wschodzie jako Ruś Kijowska.

Jest więc Księga Ruty szczególnie poświęcona w swojej lwiej części bajecznym ( bajnym) dziejom Małopolski i jej stolicy – znanej z rzymskich zapisków Carodunie, Karodunonowi, Karkodunie – Grodowi Czarnej Królowej i odrodzonych władców scytyjsko-słowiańskich Kruków-Kraków.  Przekaz tych dziejów zachował się również w krakowskich legendach o Krukach, Lasocie i Czarnej Królowej – królowej co miała Tyn na Lasocie – opodal Kopca Kraka. Królową tą zwano też Babką Kraka, a jej kopiec stał jeszcze w XVIII wieku po sąsiedzku, obok znanego nam dzisiaj kopca, i jest naniesiony na mapach austriackich – kilkaset metrów w okolicy Parku bednaeskiego, Korony i dzisiejszego Fortu na Lasocie.

Księgę Ruty napisano na trzech poziomach:

 – pierwsza warstwa to czyste podanie, barwna historia z wątkami miłosnymi, bohaterskimi czynami, wojną i starosłowiańską obrzędowością, krwistymi postaciami bóstw i władców.

- druga warstwa to główne przypisy, które objaśniają korzenie słów, związki znaczeniowe, związki postaci, nazwy plemienne i geograficzne, pokazują też postacie w powiązaniu z zachowanymi źródłami. Ten poziom przeznaczony jest dla mocniej zainteresowanych historią i prehistorią, bardziej zaawansowanych w wiedzy mitologicznej.

- trzecia warstwa to odsyłacze do źródeł, dla znawców tematu, wskazanie miejsca skąd pochodzi informacja o postaci, obrzędzie, atrybucie, lub wskazanie źródła wyjściowego do takiej a nie innej interpretacji mitologicznej. Do tych źródeł czytelnik może sięgnąć i na konkretnych stronach sprawdzić stan wiedzy naukowej.

Książka na poziomie pierwszym nie jest jednak pisana z pełną powagą i zadęciem, lecz bardzo beletrystycznie i lekko, miejscami dowcipnie, bywa, że autoironicznie, bo przy tak skąpych podstawach wiele jest „odtworzenia”, a odtworzenie to tylko jedna z możliwych interpretacji. Przez to właśnie książka stanowi doskonałą lekturę dla każdego, a też lekcję polskiego języka. Książka adresowana jest do ludzi młodych, których ten temat bardzo wciąga, którzy są głównymi odbiorcami serii słowiańskiej (jak wynika z badań), którzy jednak bardziej przywykli do obrazu i telewizji – jak powiedziano na wstępie tego wstępu, a mniej do czytania i głębokich studiów.

Zawiera też Księga Ruty jeszcze jeden ukryty, bardzo wysmakowany walor, tym razem czysto literacki. Mianowicie wszędzie tam gdzie kultura scytyjska, sarmacka i słowiańska stykała się bezpośrednio z kulturą perską i grecką powstały greckie i perskie wersje różnych zdarzeń z przeszłości i podania na ten temat, zapisane w greckiej czy irańskiej mitologii. Wbrew pozorom takich miejsc jest wiele; dotyczy to np. Amazonek, Scytów na Krymie i nad Bosforem, władców Traków i Daków, walki ze smokiem (Krak i Ardaszir w Persji), Aleksandra Macedońskiego i jego potyczek za Dunajem, króla Dariusza Wielkiego atakującego Scytów i Sarmatów na ukraińskich stepach, starcia słynnego Cyrusa ze scytyjską władczynią Tomirysą, wojny w Troi, itp. Tutaj – w Księdze Ruty – możemy doświadczyć słowiano-scytyjsko-sarmackiej interpretacji i oglądu tamtych zdarzeń, okiem kronikarza jakby z drugiej strony sceny. Jest to punkt widzenia do tej pory nieobecny w kulturze Zachodu zbudowanej wokół mitologii greckiej i rzymskiej. Stało się tak ponieważ, z jakichś powodów – dosyć nawiasem mówiąc tajemniczych, ani Scytowie, ani Sarmaci ani Słowianie nie używali pisma chociaż je znali i znali określenia takie jak kniga, pisać, czytać, litera (bukwa), cyfra (czerta) – jak twierdzą współcześni badacze.

Księga Tura i Księga Ruty to dzieła krzewiące język polski i polską kulturę o najwyższych walorach – to Ambasador wielowiekowej Tradycji Polskiej we współczesności. Dzieła te w sposób niezwykły przenoszą w przyszłość pamięć kolejnych pokoleń Słowian i Polaków dokumentując i sławiąc przeszłość, będąc świadectwem chwalebnych dziejów, świadectwem pracowitości, odwagi i rozlicznych talentów ludów słowiańskich.

perunic komprPerunic – Jerzy Przybył

Tagged with:

6 kwietnia – Jare Gody 2013 ze Słowiańską Wiarą

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 1 Kwiecień 2013

Jare_Gody2013

Zapraszam w imieniu Słowiańskiej Wiary, moim własnym i całej Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

SSSSS s-1553

Czesław Białczyński

szczegóły na www.slowianskawiara.info.pl

Tan Tanów – Święto Świąt czyli Wielka Noc Słowiańskiego Nowego Roku 7522!


biedronka grzegorz kolago p1140107tdMoi drodzy

SSSSS s-1553

Wiele już napisaliśmy o Święcie Świąt czyli Wielkiej Nocy Nowego Roku Słowiańskiego. Opisywaliśmy szczegółowo krok po kroku zwyczaje i obrzędy, opisywaliśmy obchody publiczne we wszystkich krajach Słowian. Nie będziemy tego powtarzać. 

biedronka czarna p1120958d

Dzisiaj tylko w ramach czyszczenia i odkłamywanie rzeczywistości chcę wam zwrócić uwagę, że warto byśmy na przyszłość zdecydowanie odcięli się od dat różnych świąt wyznaczanych czy też sfałszowanych i przerzuconych w różne dziwne miejsca kalendarza przez obce tradycje. Czyta się nieustannie, że powinno się obchodzić jakieś święto wtedy a wtedy, bo to się wiąże z takim a takim chrześcijańskim świętym czy innym świętym, bo według zapisów w kronikach było tak a nie inaczej , bo święto takiego boga, to jest wtedy, a innego już wtedy być nie może itp.

600px-BIEDRONAChcę wam powiedzieć że istnieją tylko cztery zasady:

1. Święto jest zawsze wtedy, kiedy macie swoje wolne dni i jest zawsze w dniach między 20-26 miesiąca po pełni Księżyca lub w czasie pełni Księżyca. Święto może się rozpocząć przed Pełnią, ale musi się skończyć po Pełni. 

Zatem w tym roku Święto Świąt – Wielka Noc Wielkiej Bitwy Niebieskiej między Siłami Ciemności i Jasności przypada w dniach Równonocy Wiosennej od 20 do 26 marca. Teoretycznie rozpoczęła te święta Nowego Roku astronomiczna wiosna w południe 20 marca. Dawniej był to 6-cio dniowy miesiąc wyrównawczy Świcień (inaczej także Kusy, albo Przedmarczyk, albo Krzywy), który był nieustającym świętem Słowiańskiego Nowego Roku wegetacyjnego, rolniczego, gospodarskiego. Był to początek kolejnego Koła Kolędarza – godu.

Jednakże każdy obchodzi święto wtedy kiedy ma swoje dni wolne i kiedy je sobie sam wyznaczy dla siebie i swoich bliskich. Nie ma doktryny, ani jedynej słusznej wiedzy w tym względzie.

r nn swarożyc ra 1276674010_bogra2. Święto może trwać 6 dni lub 1 dzień – to tylko od was zależy jak bardzo uroczyście chcecie obchodzić dane  święto. Oczywiście w Polsce, gdzie nie otrzymujemy dni wolnych jako innowiercy wtedy gdy nam są one potrzebne, musimy się zadowolić narzuconymi nam przemocą przez katolików wolnymi dniami i do nich dostosować swoje obchody. Nic się zatem nie stanie jeśli obchodzić będziecie Nowy Słowiański Rok i Wielką Noc Niebieskiej Bitwy w terminie katolickim, tj. w najbliższą  sobotę- niedzielę- poniedziałek. Nic się też nie stanie jeżeli wyznaczycie sobie inną dogodną datę obchodu. Ważna jest uroczystość, mniej ważna jest data.

Crossed_circle.svg

3. Pamiętajcie, że Cztery Największe Tany związane z dorocznymi Równonocami i Przesileniami są Świętami Wszystkich Bogów – całego Pocztu, całego Wielkiego Kręgu Bogów, są też zawsze Świętami Drzewa Świata (Wierszby-Wiechy-Wiszu, stąd katolickie Palmy). Święta Przesileń/Równonocy są Świętami Czterech Filarów Ziemi czyli Pogańskiego Krzyża – Zodiaku wyznaczonego przez Skarabeusza/Bedrika/Skorpiona, Byka/Krowę, Lwa/Kota/Dzika/Smoka i Wodnego Ptaka – Utkę (Kaczkę)/Orła/Łabędzia (Wodnika). Jest to też Święto Swątlnicy Swawolnicy Boskiego Światła – 89 Ukrytej Bogini Wolnej Woli, Swawoli – nie obawiajcie się więc radować i swawolić do woli. Oddajcie zatem cześć wszystkim bogom słowiańskim w tych dniach i całej przyrodzie.

4. Pamiętajcie że Cztery Największe Tany są zawsze Świętami Dziadów i Bab, i w obrzędach powinniśmy uwzględniać cześć jaką im oddajemy oraz mieć dla nich miejsce w sercu i przy stole, które im poświęcamy.

biedronka złota p1140094-1d

W tym roku, to właśnie dzisiejszej nocy przypada Pełnia Księżyca – 26 marca – A więc życzę Wam z okazji Nowego Słowiańskiego Roku 7521, który tej nocy rozpoczynamy – Wszystkiego Najlepszego! Powodzenia w przedsięwzięciach zbiorowych: dużych, wielkich i całkiem małych! Powodzenia w przedsięwzięciach osobistych i w życiu osobistym!

Życzę wam dużo zdrowia, wielkiego dobrobytu i szczęścia. Życzę wam udanej pracy z bogami,  ze Świadomością Nieskończoną, z boskim pierwiastkiem, który nosicie w sobie jako Iskrę Bożą, bowiem w tej pracy z bogami osiągniecie niesłychane powodzenie wbrew wszystkiemu co się dookoła Nas na Świecie dzieje.

Łączę się z każdym z Was Najdrożsi Przyjaciele, Wspaniali Współplemieńcy, Wolni Ludzie, Słowianie-Polacy, Wyznawcy Wiary Przyrod(zone)y Słowian, w każdym waszym postanowieniu i pragnieniu. Nieskończona Świadomość, z którą jesteśmy złączeni poprowadzi nas wytyczoną drogą ku kolejnym celom, jak prowadziła nas do tej pory – Bez Lęku, Bez Błędu, Bez Wahania. Niezawodnie osiągniemy te Nowe Cele, bo są one zgodne kierunkiem Świadomości Nieskończonej, z Przekształceniem Rzeczywistości, z Wielką Zmianą.

Od jutra zrobi się ciepło i zacznie się prawdziwa wiosna, która będzie postępować z każdym dniem. Wszędzie w Polsce zagości słońce, rozkwitną na nowo miliardy kwiatów. Z wiosną nasze dotychczasowe nadzieje staną się rzeczywistym namacalnym faktem.

mroz nn sporowie Southwick3

W modlitwach podczas tych trzech dni: w sobotę, niedzielę, poniedziałek, gdy je będziecie odprawiać w naszych świętych miejscach – na wzgórzach, przy źródłach, w gajach, wyobraźcie sobie Polskę jako Wielką Złotą Boginię, Złotą Babę – Sporzę-Śreczę, Dawczynię Bogactwa!

Sporza Śrecza clip_image002Wyobraźcie ją sobie przyozdobioną w barwne suknie, w złote chusty i bogate runo, w łańcuchy i pierścienie! Niech jej głowę zdobi złota korona kłosów pełnych ziarna! Niech jej kosze i kobiałki ugną się pod ciężarem owoców, nasion, wypełnią się złotym runem i obfitością wszelakich darów Ziemi oraz Rozumu. Wyobraźcie sobie tę Królową Polski, jak stąpa przez Naszą Ziemię i jak każdego z was , każdego z ludzi drogich waszemu sercu, każdego z Nas  Polaków,  obsypuje owym złotem runa, złotem jasnej myśli, złotem prawdy, złotem oświecenia, owym złocistym ziarnem dobroci, owym bogactwem nieskończonym zrozumienia i niewyczerpanym uczuciem miłości, i jak czyni Wielką Zmianę Między Nami.

Spor kompr

Niech nam Wszystkim Darzy i Sporzy jej Mąż, Pan Szczerozłoty, Złotowąs,  Spor-Gospodar! Hej Darz!!!

Darz Nam Bogocu Gospodarzu!

Ślęża – about the Power of the Holy Mountain of Slavs, the Word and Slavic Faith of Nature, Polish Native Faith and about the Slovianskie Slovo Publishing House


© Czesław Białczyński

© Translated by Katarzyna Goliszek

              (This text contains many typically Polish–Slavic names, most of which do not have their equivalents in English. For this reason, only the Polish words that have their corresponding words in English have been translated. The words in the text that are only in Polish have been explained in English in brackets. There are, however, some Polish words which have been left unchanged in the text because translating them into English would not carry the proper meaning of the content of the text.)

                                                                      Sleza DSC_0183 pow 160  

Ślęża sends out the Thought of the new Being , it is not the World any more, it is Consciousness (painting: Joa Maya, text: Mak)

(Click and magnify)

          On Sunday evening – at Full Moon (from 3 rd June to 4 th June 2012) – I came back from  a Meeting at which were Author of Kumir of Svetovid,  Author of His  description and Message, Author of This Blog and other People (we are not mentioning Their names as there is no time for it).

sleza sulistrowice DSC00171

Sulistrowice – Modry Banior (Deep Blue Evorsion Basin)  (those who are familiar with the 9 th book of mystery know what this place relates to)

(click and magnify)

The meeting was held at the top of the Holy Mountain of Slavic people,

                                  At the Holy Mountain of Poland,

The Holy Mountain of the birth of Light, Nature, Family and Nation

DSC00173

Water, Light-Sky, Air, Wood, Swamp-Leaven, Mother Earth, Fire and Flash – Birth of the New

 Ślęża – The Holiest Mountain of Polish People

The Holy Mountain of the Entire Slavic World

IMG_6155

- Ślęża -

Emanation of the Deepest Vibrations of the Earth’s Spirit

is the Hub of the Universe during these days

The Centre of the Force of Transformation, the Centre

of the Birth of the New

k nn nn nn poganie__gora sleza_2

Here is the message from Ślęża Svetovid:

“…Slavic World is like the ocean, to feel its infinity, depth and power one needs to immerse in it and swim… 

 

Slavic peoples worshipped the Only God, but it is impossible to outline a border between their religion and life. These two spheres permeated each other like sun rays go through the air. They perceived and worshipped manifestation of God’s power and love.  Always making their knowledge of the world creation alive – the knowledge which they were given – they could freely use countless sources of profusion which always wait for the human…

Listening attentively to the rhythm of NATURE – the Moon, Sun, Galaxy – they lived  in  harmony with GOD’S CREATION.  It used to be – already lost today – aware participation in the endless stream of LIFE.

The key to understanding life – Slavs’ religion – is language. Contrary to the present civilisation, the ground of their culture was KNOWLEDGE (knowledge = wiedza) about the spiritual world, the knowledge which was in the language, and it has always been a living language. The word consists of a spirit and letter. The letter is only a form of message. Through thought, the spirit joins the speaker’s WORD (word – słowo) with the whole profoundity of the phenomena of the stream of life which the WORD possesses.

The Slavs weighed the WORD as they knew that every thought taken from the harmony of the LAWS OF CREATION and expressed from the heart with the WORD becomes a creative act!

SWĄT, SWENT, SWIENT – these are Slavic Names of God.

SWĄT – GOD is the light (light – światło). That is why we use the word light for the space that he created for life. The world is  ŚWIĘTY (HOLY). The statue in front of which you are standing is  ŚWIATO – WID (SVETOVID)   ŚWIĘTA WIZJA (HOLY VISION)   ŚWIATŁA ŚWIAT  ŚWIETA WIZJA (THE HOLY VISION OF THE LIGHT OF THE WORLD).

Vision is necessary to create something! What you are looking at is a material record of the plan of creation! It contains the full information about the World. The fourfoldness of the statue informs us about construction of the space: east, south, west, north. In addition, it tells us about the time known to Slavs as a rhythm – a season. Spring, summer, autumn, winter are  the seasons indicating the rhythyms of any life – childhood, youthfulness, adulthood and old age.

the aspects of time space

east – jaruna – spring – childhood

south – gajruja – summer – youthfulness

west – jesza – autumn – adulthood

north – kostroma – winter – old age – wisdom

Three vertical segments of the statue – trinity, prawia (heaven), jawia (earth) and nawia (afterlife world) tell us about the triple nature of the evolution of the Spirit – Consciousness. The central segment – two masculine and two feminine characters demonstrate four phases of life, but they also show the rule of the first section, i.e. femininity and masculinity. The first two phases of life which  relate to fertility, breeding, puberty and giving birth are in the charge of femininity. The following two which  present harvest, protection, leadership, wisdom are in the charge of maculinity. These characters are performing a WHEEL OF AGES  dance which excludes any priority. The fourfold character of time space and the triple being of the human nature  3×4  equals 12 aspects of existence. The Statue of the Holy Vision, however, contains the thirteenth element as well – it is

… head cover. The brim of the hat – Circle – means that all aspects of vision make up Unity. The dome of the hat indicates that the Unity is embraced –  looked after – by the Mind of the World – God.


Thirteen – the most stigmatised number – is the number of  Completeness.

Thirteen months of the calendar –  13 x 28 days (a woman’s monthly cycle) – The First Day of the week – Sunday, synchronised the Slavs’ life rhythm with the pulse of the World. Listening to its quiet melody, strong in Spirit, they sanctified all around them, simultaneously carrying out God’s Plan.

 

 

          If you have read that and want to try to reflect upon it – go outside at night, calm down, look at the starry sky and ask yourselves what melody you are listening to tonight.”

author: Mak

 

 

 

                                                       sss sleza

 

THE POWER OF ŚLĘŻA is enormous.  Those who have been there just once KNOW it, those who have not should necessarily arrive at the mountain and stay on it and with it – with its SPIRIT and ITS POWER, with  the POWER of the Light of the World.  They should reach the top of the mountain and feel its activity, its energy, its divine emanation, its Gods and through them the very Father of Fathers.  They should immerse just for a second in its invigorating Stream and join the Forces of the Whole World, with Its Light – which runs down from the Depth and reaches the Depth of every living being.

 

skanowanie0001

 

Every Polish person should look from the top at the gorgeous Land that surrounds them – at our Indigenous, Native and Family Land. It is impossible to describe the impressions and depth of feeling of meditation and worship on the top of the mountain – it is not to be compared with anything else,  nor  is  it possible to tell about it with a spoken  WORD.  You can feel it only inside – in Yourselves – THE Word – the WORD of WORDS.

 

                                              sleza1

 

I write every Polish person as the Polish are the genetic and cultural inheritors of Lechites – Lachy – Ślęchowie, Ślęchanie and Lusatians, and Wielkopolanie, and through them also the inheritors of this tradition, culture and genes are all other Slavs  – among them particularly the ones who are closest to them: Pomorzanie-Koszanie (Pomorzanie –  Pomeranians; Koszanie – Kashubs at present), Pomorzanie-Wieleci (Wieleci – Veleti), Pomorzanie-Wandale (Wędowie) <Wandale – Vandals>, Pomorzanie Lęgo-Wędowie (Lędo-Winile, Litw-Wini) and Harowie (Horole-Górale  <Górale –  Highlanders>, Chorwaci Wielcy (Great Croats) – Mało-Polanie  (people of Lesser Poland), Harusi Czerwoni (Red Harusi) – Karopanowie from Pod-Karpacie (from Subcarpathia) and Szczekowie-Czechowie  and Dawianie – Drzewi-Drawi, Drawidowie (Dravidians)-Drzewianie, grandchildren of  Drakowie (Trakowie – Thracians) as well as Mazowszany (Mazovians) and Serby (Serbs) – descendants of Serbomazowie – Grandchildren of  Syr-Matia – Syr Ziemia (Ziemia – Earth) , in other words of the Native Land of Kąptroga and her son Kołak Wielki  <Kołak the Great>  (of Skołota) and all the Southern Descendants – are the inheritors of the Great Lechite Heritage – the heritage of Lugia – Ancient Ślęgia-Lechia-Stolemia – Great Borania (Boreasz, Hyper Boreia), Storada-JątMer-Jilmer, Tartaria, Scythia, Wenetia-Wenedawa, Sarmathia and Siewierz-Syweria (Sewer-Waria, War-Waria).

IMG_6156

          It is our native-rudimentary-family Land – Ślugijska(Silesian)-Lęchska (of Lugia)-Łużycka (Łużycka – Lusatian), but we can not forget that it is also the Native Land and the Mountain of All Slavs – regardless of their history and who their lives were intertwined with. 

nn swiatowit

It Is Thiers

All the Slavs of the World

Holy Light

and

Luminous Heritage

 

             Every Pole and Slav should stand just once in their life at the top of Ślęża. A moment of interaction with the Power of Ślęża, unifying with its chakra, changes everyone internally once and for all.

 

 

 

radunia sleza Probaslezy

 

          Thank you all for the comments which appeared on my blog during my absence, under the articles about destructiveness of Censorship.

           Thank you for marvellous presents for Our Children for Children’s Day, and first and foremost thanks to all of you for all the ideas and initiatives to break the deadlock in development of art, knowledge and messages from Slavic spiritual origins, and carrying the ”green light” and rescue message to our Mother Earth – Ziemia-Sjemia ( Land of Family) and Nature – Przyroda-Rodżana (the Place of Life). 

 

 

 

 

IMG_6149

Other symbols of Kin and Mother Nature are Flower and Fish

 

          Thank you for your votes in the article about censorship. Its role in the sector of culture is the same as the role of corruption in economy, the same as the role of information monopoly in journalism and social passing of information, the same as domination of an Only Idea and an only political party, or an only religion in the system of social outlook – they are the sources of destructiveness of national resources and individual initiative – it is the mechanism systematically lowering the creative level (of thoughts, ideas, things) and lowering the quality of kinds of work being created in Poland.

 

IMG_6161

It is ruining of Poland and Slavic Culture – the continuation of colonisation and denationalisation.

Would any of us like a forest to consist of only one CHOSEN species of trees?

 

DSC00180

Top of the Mountain and a church tower. Research of the following layers of old temples under the floor of the church tower has been started. The church has been closed.

          The Slavic, ecological  and native faith  movement has been developing very dynamically in Poland and is gaining more and more followers.

IMG_6160

          Understanding that Protection of Nature must be focused on a philosophical essence and the change of the way of seeing Nature and Society as well as on the change of the way of functioning  Man’s  civilisation in this Nature is becoming more  and  more common.

 

DSC00179

View of the south – Góry SOWIE <The OWL Mountains> (the Owl’s Nest, the Mountains of Sowi and, on their other side Bohania – the Czech Republic, Czech Forest and Gate Mora as well as Czech Moravia and Hara-Hov, the Taja-Dyja River and Har-Dragon from where our Mieszko of Koszykowie-Koszyszakowie Koszebowie – Piastowicz Dago took Dąbrówka. On our side you can see the Forest of Harowie – Hercyński Forest, The Kar-Ko-Nyskie Mountains (The Karkonosze Mountains), Tajch Forest and The Mountains of  Harowie – Gorce and Harwaty – Carpathians the Harwackie Mountains. Everyone should know and remember that so called Klub Bohemijski (Bohemian Grove) is not Native Faith – it is the same counterfeit and implantation (”theft”) of the symbol and concepts of Slavic Native Faith  as many others in different systems of religion and faith to which these symbols infiltrated, often introduced unwittingly by founders of groups and sects. 

 

I recommend Niezależna Telewizja (Independent Television)

(Niezaleznatelewizja.pl) – important especially on Thursday evenings

And new Slavic blogs which are rapidly growing, like:

Analityk

stanica-wlkp

Or other very important ones, like Opolczyk, slowianskawiara,  or mojaslowianskafilozofia

 

 

IMG_6176

Descending from the lookout tower

(click – magnify)

 

 

          Additionally, I recommend all the others which I do not mention here not because they seem less important (e.g.: The Oldest Trees) – they are  as considerable as the mentioned ones – each of them and all of them, altogether – there are dozens of them today, if not hundreds.

skanowanie0001 

 

          The Publishing House “Slovianskie Slovo” (”Slavic Word”) is arising – “Księga Ruty” (”The Book of Rue”) is going to be the first published item.  The book of Rue is supposed to be the flywheel of OUR First Publishing House of Slavs in Poland, Polish Slavophils and the Green Light Movement, the publishing house of Faith of Nature,  Development of Slavic Tradition and Memory, the publishing  house of the Light of the World.

sleza jawor kompr DSC00177

Holy Multi Trunk Sycamore of Ślęża and Bear – one of the stone symbols of Kin of Kins (of Nature and Faith of Nature)

(click – magnify)

 

          I hope that the first book will quickly ”spread” among readers and that we will be able to carry out our next publishing initiatives out of gained funds. 

 

sleza jawor DSC00174

Holy Sycamore

(click – magnify)

 

It will be followed by others if Gods let which I have no doubts about.

 

IMG_6158

Bear, not a pig as Germans called it.

                                                   (click – magnify)

 

           A periodical will be launched as well – we will see how often it will be coming out – we expect its debut in the last three months of this year.

 

 

 

 

DSC00181

View from the tower at Pąp Rudzi – Modry Banior (Deep Blue Evorsion) in Kłódź – Pępek (Hub) in Sulistrowice (Sol-Ister – Solar Ist Wice – the Light of the World Bis – the same as in the name of the Holy River – ISTER-Dunaj (Dunaj – the Danube) that carried the divine Being to the Dark Sea. Just near Sul-Istr-Owiczki – Owieczki Pana Boga (God’s Sheep) – Ist Słońca (Being of the Sun) – Soło-Wianie!!! And between them – Modry Banior – the Water of Waters, the Spring of Springs. Could any other than the Guardians of the Slavs’ Faith do that? Let this question remain unanswered. The Hub of the Universe at the foot of the Mountain of the World – Mountains of Mountains – of Wierch Wela (of the Top of Wela), WW – like in the name of Mount Szklana of Weles – WąWel-WAWEL, like in the name of  Babilon-WaWilion – Wa-(W)Ilijon, Jąt – Iliryjsko-Ilmerski (Illyrian-Ilmerian), i.e. Ilion-Widłuża-Troy? W-oWalu (In an oval), W Kręgu (In a circle), W Jaju Świata (In the Egg of the World), W Jedni! (In Unity!) W-OWalo-Kitaż-Zworze (In an oval brace) – like in the Sanskrit  word (świętoskrytym, sens skrywającym = hiding sense, meaning): Awalokiteśwara – WW – (Z)Wara i (S)War – Brama Bram <the Gate of Gates>  (Brama Brahmana – of the creator of Trinity – of  Trimutra-TrójMać, TróMacierz, TrójMatryca, TrójMądrośc (mądrość – wisdom)?) – War War – like in  Warwaria – Bar-Barja!

 

 

Does anyone remember the sunken lost Kitaż Gorod?! Add to it Omfala-Owal of the Greeks, the famous Hub and the Oracle of Delphi (Delphi = Dziełwy = Dziewy) – deriving from  the northern Bacchanal (dziewanijski, dzeusyjski – making day out of night) gods – and we will be at home, in the Gniazdo ( Nest ) along with our Sowa-owa (owl). It is the Owl to which  inheritors of Faith of Nature, which was taken beyond the Ocean by Polish Brothers, say mantras but they do not seem to understand  anything (or perhaps they understand?).

 

 

cremation_of_care


                         (click – magnify)

 

 

The idea to implement subscription-based publications is important and really valuable. It is comeback to the noble principles of honor which were in force in business before World War II in Poland. We will bring in both the subscription  system as well as voluntary payment contributions for the development of publishing initiatives – Our Publishing House must be Our Common cause. We also hope that there will be serious investors and donors willing to support this publishing activity.

 

sleza kompr trzy obr w prawo DSC01659

Descent of Thousand Steps Trail [triple turn right]

 

There will be also new initiatives which I hope will develop successfully and we

will soon be able to tell you about them.

 

sleza poszycie kompr trzy obr w prawo  DSC01657

 

Cover consists of the finest plants – ferns, berries (blueberries), hare cabbage, herbs and precious grass. On that day, everything was full of wonderful greenery  and freshness. [triple turn right]

 

 

The Book of Rue will be released in the Autumn. Soon, the publishing house will have its web pages, and further initiatives will commence. 

 

 

These rocks do not resemble a natural mountain track but ruins scattered around the peak by explosion. Different thoughts come to mind when you look at it, when you touch it. Did energy flux from the Depth of the Universe hit this solitary mountain? Might it have been a gigantic space ship that stuck into the mountain? [Triple turn right]

 

 

I am sending my regards to all of you and thank you once again for your ideas, declarations which we are not going to waste. We are also planning to publish poetry and simultaneous art which links literature, painting and music, film and all other means of artistic expression. Additionally, we will be publishing  research studies, analytical studies and work of popular science concerning various aspects of Slavic people’s tradition and culture.

 

 

sleza kompr obr trzy razy 6 06 21012 DSC01655

 

Aged thuja near the forester’s lodge at Ślęża [triple turn right]

 

 

I am sending my warm greetings to you in the hope that we will be able to find a way to carry out a series of publications for children and young people – not only ”New Adventures of Baltazar Gąbka” but also the new fantasy novel – the comic book with New Adventures of Baltazar Gąbka, or the new edition of Slavic firly tales for the youngest children.

 

DSC00183Cheers and thank you once more.

 

sleza kot kompr obr dwa razy prawo DSC01663

          Cat-Parking Caretaker – Guide like in ”The Master and Margarita” , which running up and waiting for us and walking sideways (as though he had been driving the herd), led us from the thuja near the forester’s lodge to the bar at the car park at Ślęża. Seeing that we were not going to drop in there, he saw us off to the cars with his sad eyes.  [triple turn right]

 

 

About Ślęża – important – on Niezależna Telewizja (Independent Television)

We should remember always and everywhere that the Slavic Faith, the Slavs’ Native Faith – is the faith in which Every Follower, every Human is in contact with God/gods/Energies of the Light of the World (of the Universe) – with no mediation. Wiedunowie (people who know, who have knowledge – <knowledge – wiedza>) – regardless of what temple they come from and irrespective of what group of priests/shamans they are from – can give each of us merely hints, and group, public rituals performed by them are only for building memory, caring tradition and shaping social bonds on the basis of community membership to the same Faith of Ancestors – the Slavic Native Faith.

Marriage is only a matter of vows between husband and wife, an act which is significant to themselves and their families and for anyone else. The same concerns an act of farewell to the deceased or celebration of monthly and weekly holidays – are an individual or a family matter.

 

Rituals of Great holidays – like Tany on the occasion of the Holiday of the End – Kupala, which is just coming in the Northern Hemisphere of Mother – are used in public for sending to the Light of the World the unanimous, collective sign of followers of Faith – Joining in Oneness – One Thought  charmed out by Common Experience of the Moment of Being (HERE and NOW) – Time of Becoming, happening, manifesting of Free Will – Swąboda-Jimila-Chwila, that is Freedom and  Moment of  Realisation of the Change.

 

A public rite of all these occasions is  a manifestation of attachment to traditions and passing the traditions further on to future generations. It is also an act of building a social community around Faith. Be together – do not forget about each other – unite your interests and help each other.

http://bogowie.za.pl/

Svantevit – CD preview

The High Tatras of Slovakia – Krywań –  “Dziwoziemia zamar(z)ła w czasie” (Dziwoziemia died in time) – a beautiful film and the text. 

 

 

 

 

Just a story – 12. 12. 2012 – New World, New Svetovid and a New Word „białczyński said, on 12 December 2012 at 21:23
[...] Then, after making a sculpture Piotr Kudrycki turned up with it at the Harmony of the Universe at  Ślęża, where he met Marek Wójtowicz and other people from the Fairy. Initially, he placed the sculpture in the Ethnographic Museum at Ślęża. There,  taken by the director under his care, the sculpture was there for  the night. In the autumn of 2010, to the accompaniment of lightnings and in downpour the Pal-Wan was being transported to the top of the mountain and put in the Shelter at Ślęża. Meanwhile  Marek Wójtowicz  and Piotr wrote a text which is still there and which we cited in the article: Svetovid at Ślęża – Marek Wójtowicz and Piotr Kudrycki. This  is an unusually significant Svetovid that  we  also  wrote  about  in  the  article ŚLĘŻA, i.e. about the  Power  of  the  Holy  Mountain  of  Slavs,  about  Słowo (słowo – word) and about Slavic Native Faith … [...]

II Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Warszawa: Roman Zmorski (1822 – 1867) Strażnik Wiary Przyrodzoney Słowian


sleza jawor kompr DSC00177Święte gaje a nie kamienne świątynie były miejscem kultu religijnego Prasłowian i Słowian, a Ślężanie zanim poznali Dobrą Nowinę po swojemu przekazywali z pokolenia na pokolenie opis piękna dzieła stworzenia, rzadko rzeźbiąc w kamieniu, częściej – poprzez przekaz tradycji – w ludzkiej duszy. Materialne pamiątki  z przeszłości mogą pozostać nieodkryte, zrabowane, bądź poddane fałszywej interpretacji. Jednak na zawsze pozostanie „natchnione Słowian życie”, którego odbudowa na Dolnym Śląsku została zapoczątkowana przed sześćdziesięciu laty, tj. w 1945r., zgodnie z proroczym wpisem do księgi gości schroniska na szczycie Ślęży dokonanym w 1848 r. przez polskiego poetę Romana Zmorskiego: 

„Na słowiańskiej góry szczycie 
pod jasną nadziei gwiazdą 
zapisuję wróżby słowa 
wróci – 
- wróci w stare gniazdo 
stare prawo, stara mowa 
i natchnione Słowian życie”

sleza1

Chciałbym jak najmniej dodawać od siebie do opisu postaci i działalności Romana Zmorskiego w dziele pielęgnacji i przywracania do życia Wiary Przyrodzoney Słowian. Zwracam tutaj uwagę jedynie na odnotowany na szczęście w jego oficjalnej biografii fakt, iż był razem z Adamem Mickiewiczem w Konstantynopolu w 1855 roku, jako wysłannik księcia Czartoryskiego . Wszyscy oni byli zaangażowani w przygotowanie Rewolucji Polskiej, przerwane skrytobójczym, jezuickim zabójstwem (otruciem) Adama Mickiewicza.  Ma to szczególną wymowę dzisiaj, kiedy na tronie papiestwa zasiadł Czarny Papież z Czarnego Zakonu Jezuitów, spod herbu Czarnego Słońca. Papież który rozpoczął swój pontyfikat i kazanie od słów „Dzień Dobry”, po czym po jezuicku nawiązał do Wiary Przyrody – każąc się wiernym troszczyć o Matkę Ziemię i jej Dary. 100% Jezuita. Ten zakon jest sprawcą kontrreformacji, jest sprawcą masowych zbrodni w Ameryce Łacińskiej i sprawcą Rozbiorów Polski oraz najprawdopodobniejszym sprawcą klęski Adama Mickiewicza, księcia Czartoryskiego i dziesiątków takich patriotów jak Roman Zmorski. Tym bardziej, w kontekście owych wrogich knowań skierowanych przeciw Polsce i Słowianom, cieszy spełnienie proroczych słów Romana Zmorskiego o powrocie Słowian na Ślężę. Świadczy to bowiem o wsparciu udzielanym Słowianom przez Nieskończoną Świadomość – Taka Jest Tendencja Rzeczywistości. Nic co z nią niezgodne się nie wydarza. Idziemy w GÓRĘ.

CB

Z WIKI

Roman Zmorski, piszący również pod pseudonimami Roman Mazur oraz Roman Zamarski (ur. 9 sierpnia 1822 w Warszawie, zm. 19 lutego 1867 w Dreźnie) – polski poeta, tłumacz i folklorysta epoki romantyzmu, najwybitniejszy przedstawiciel tzw. Cyganerii Warszawskiej [1]; autor liryki ludowej silnie związanej z tradycją Mazowsza oraz ideami panslawizmu.

Roman_Zamorski-drawn_by_NorwidRoman Zmorski – rysunek Cypriana Kamila Norwida

Stylizowana na ludową przyśpiewkę poezja Romana Zmorskiego przedstawia świat pełen frenezji, niepokoju, krwi i rozpaczy − dlatego też zalicza się ją zazwyczaj do nurtu literatury XIX wieku zwanego „czarną romantyką”[2].

Życie

Był synem urzędnika, edukację rozpoczynał w Białej Podlaskiej, a ukończył w Warszawie. Należał do tzw. Cyganerii Warszawskiej. Współpracował z Edwardem Dembowskim. Aktywnie działał w konspiracji. Z tego powodu został relegowany z warszawskiego gimnazjum. W związku z działalnością konspiracyjną często zmieniał miejsce pobytu. Władze pruskie wydały za Zmorskim list gończy. Znalazł wówczas schronienie w Lewkowie koło Ostrowa Wielkopolskiego, u Wojciecha Lipskiego.

Podczas pobytu w Wielkopolsce zafascynował się ideami panslawizmu. Publikował poezje w poznańskim „Tygodniku Literackim”. Podejmował w celach etnograficznych wyprawy na Pomorze i Śląsk. W 1845 zawarł potajemnie ślub z Teklą Parczewską w Osieku koło Skalmierzyc, gdzie wówczas się ukrywał. W 1855 był agentem księcia Adama Jerzego Czartoryskiego w Konstantynopolu. [3]

Roman Zmorski był także tłumaczem literatury serbskiej. Wydał zbiór przetłumaczonych z tego języka pieśni. Badał legendy słowiańskie. Jest autorem wiersza-wróżby o powrocie „słowiańskiego prawa i mowy” na „słowiańską górę” – Ślężę, powstał on jako wpis do księgi pamiątkowej schroniska. Obecnie jego imię nosi inny obiekt turystyczny znajdujący się na Ślęży.

Roman Zmorski autograf

Twórczość

Twórczość Romana Zmorskiego − objętościowo dość ograniczona − niemal w całości przynależy do nurtu liryki ludowej polskiego romantyzmu[4]. Jednocześnie jest ona jednak krańcowo różna od poezji bardziej reprezentatywnych przedstawicieli tego typu literatury takich jak choćby Władysław Syrokomla czy przede wszystkim Teofil Lenartowicz[4], któremu tak samo patronowała ta sama tradycja Mazowsza[4]; Zmorski w miejsce idyllicznych obrazków prezentuje wizje krwawe i piekielne, bliskie pełnych frenezji poematów szkoły ukraińskiej polskiego romantyzmu. Przyrodę i świat duchowy chłopów spaja przy tym ścisły paralelizm, stąd też światem przedstawionym włada skrajny fatalizm i rozpacz, a krajobraz pełen jest wichrów, burz i oznak nadchodzącego „czegoś strasznego”[4]. Najbardziej znanym tego przykładem jest słynna niegdyś ballada Dziwy. Improwizacja, w którym ponury nocny plener opowiada historię o morderstwie dokonanym przez żonę na mężu w noc poślubną, a następnie każe duchowi morderczyni na wieczność błąkać się w szaleństwie po pobliskim jeziorze. Inny wiersz, w podobny sposób wykorzystujący stylistykę ludowej przyśpiewki, Wróżby Mazura, poprzedza wizję chłopskiej rzezi niepokojącym obrazem nadchodzącego zimowego poranka.

Hej − hej! rumiano, rumiano
Słońce za bór zapada -
Będzież to jutro rano
Wicher i mróz nielada!
(…)
Hej – hej! co noc za wieś
Biegą wyć w pustkach psi;
Lud szemrze w każdej wsi
Będzież to, będzie rzeź!

Pełna barokowych motywów śmierci i grozy egzystencji jest powieść poetycka Zmorskiego, Lesław. Szkic fantastyczny – zaliczana do tzw. nurtu „czarnej romantyki”[2]. Przestrzeń utworu podzieloną na plan realny i fantastyczny wypełniają postaci wyjęte z pogańskich podań ludowych, takie jak topielce, strzygi czy rusałki. Spoiwem łączącym pełen strachu świat ludzki z mrokiem świata duchów jest Śmierć. Życie przedstawia poeta jako korowód wiecznego umierania, zaś jedynym aktem rozpaczliwego indywidualizmu i wolności – samobójstwo.

Do tematów poruszanych przez poezję Zmorskiego należy również fenomen rewolucji (wiersze takie jak Ognia!, Kruk czy Anioł-Niszczyciel). Ten etap twórczości warszawskiego cygana zbliża się przy tym do typu liryki filozofującej. Ruchy rewolucyjne kojarzy Zmorski z aktem destrukcji i zburzenia (koniecznym na drodze historiozoficznej analizy), z nihilistycznym gestem unicestwienia okrutnego świata – jednak tylko i wyłącznie w budującym celu utworzenia nowego porządku[5]. Katastrofa jest zatem koniecznością tylko wtedy, gdy połaczy się z nią ideę odrodzenia[6]. Temat rewolucji porusza również poemat narracyjny Zmorskiego, Wieża siedmiu wodzów, który na podstawie słowiańskiej legendy o „siedmiu sprawiedliwych rycerzach” snuje proroctwo dopełnienia się Dobra w Królestwie ziemskim.

Bibliografia

  • Poezje, Warszawa, 1843
  • Lesław, Ostrów Wielkopolski, 1847
  • Podania i Baśni ludu, 1852 (pierwotnie pod nazwiskiem R. Zamarski)
  • Narodowe pieśni serbskie, wybrane i przełożone, 1853
  • Nad Sawą i Drawą, 1956

images2

Inne źródła

Cytaty:

  • Przez noc – droga do świtania,
    Przez wątpienie – do poznania,
    Przez błądzenie – do mądrości,
    Przez śmierć – do nieśmiertelności.
  • Wstawajcie umarli!
    Będziemy żywych żarli!…

    • Źródło: Poezye, Lipsk 1866

Poezje

zmorski 2zmorski 3

zmorski 4 zmorski 5 zmorski 6 zmorski 7 zmorski 8 zmorski 9 zmorski 10 zmorski 11

zmorski 12

więcej: http://books.google.pl/books?id=TRkEAAAAYAAJ&pg=PP1&ots=5rAjbtQiuk&dq=roman+zmorski+poezye&hl=pl

Roman Zmorski pośmiertnie, w opracowaniu Adama Rzążewskiego (1868)

zmorski 13

zmorski 14 zmorski 15

zmorski 16więcej:

http://books.google.pl/books?id=lRoEAAAAYAAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false

Roman_Zmorski_tablica_na_Slezy

Janion o Zmorskim:

We wstępie…

…Janion zauważa, że już w latach 70. XIXw. Mickiewicz, Słowacki i Krasiński wyparli ze świadomości czytelników innych poetów romantycznych. Teofil Lenartowicz określił Mickiewicza

jako zabójcę poetów-” i to nie tylko względem tych, którzy przez niego odrzucali pióro ale i tych, którzy zapadli w niesławę i niepamięć”. Rzeczywiście trudno było tworzyć w wieku poezji, której imię nadał Mickiewicz…

Na pamięć zaś zasługują niewątpliwie Pol, Berwiński, Lenartowicz, Ujejski, Syrokomla. Jak też Wolski, Siemieński, Romanowski, Zmorski, Wasilewski i wielu innych, gdyż była to epoka nie spotykanego dotąd w literaturze polskiej rozwoju poezji.

Niewielu badaczy brało ich na serio i byli raczej pobłażliwie lekceważeni. Wskazywano na ich nieudolność artystyczną, wytykano – „łatwe rymowanki’ itp. Jednak historia literatury nie może zajmować się tylko „historia generałów”. Nazwiska wymienionych twórców łącza się w naszej świadomości w całość: są to w przeciwieństwie do „wieszczów” emigracyjnych poeci krajowi. Łączy ich też wspólne spojrzenie na świat, wspólny styl. Ich twórczość wyrasta bezpośrednio z kraju, z jego trudnego życia.

Roman Zamorski (piszący również pod pseudonimami Roman Mazur oraz Roman Zamarski (ur. 1822 w Warszawie – zm. 1867 w Dreźnie) – polski poeta, tłumacz i folklorysta epoki romantyzmu, najwybitniejszy przedstawiciel tzw. Cyganerii Warszawskiej [1]; autor liryki ludowej silnie związanej z tradycją Mazowsza oraz ideami panslawizmu.

Stylizowana na ludową przyśpiewkę poezja Romana Zmorskiego przedstawia świat pełen frenezji, niepokoju, krwi i rozpaczy − dlatego też zalicza się ją zazwyczaj do nurtu literatury XIX wieku zwanego „czarną romantyką”[2].)

•                     Ogma

•                     Na zwaliskach Zamku Biały

•                     Napis na grób samobójcy

•                     Na dawnym szlaku

Czytaj też:

http://bialczynski.wordpress.com/2012/04/16/marek-wojtowicz-i-piotr-kudrycki-o-swiatowidzie-na-slezy/

IMG_3904

Jare Gody 2013 ze Słowiańską Wiarą, wyjątkowo 6 kwietnia, jak zwykle pod Wieżycą


Jare_Gody2013

Zapraszam w imieniu Słowiańskiej Wiary, moim własnym i całej Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

SSSSS s-1553

Czesław Białczyński

szczegóły na www.slowianskawiara.info.pl

Orlicki – LAHY i RUSY – rdzenie językowe Prasłowian

Posted in nauka, Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 18 Marzec 2013

Co to jest CEL?

2012-06-30 20.17.12

Według słowników języka polskiego: „cel”*, to; centrum, wyznaczony obszar, który może być; przedmiotem, miejscem, działaniem lub ideą. Jest to więc coś, do czego się dąży, chce się osiągnąć, zamierza w to trafić lub bierze pod szczególną obserwację. Cel może być też końcowym stanem, metą, kresem, sensem działania. Jest to często coś najlepszego, najwartościowszego, wybranego.

Na początku jest słowo – znaczenie języka
“Nie ma niczego w umyśle, co nie istniałoby w zmysłach”
Filozof; John Locke (1632-1704)
Sięgając do etymologii tego wyrazu, w języku staropolskim wyraz ‘cel’, brzmiał; ’cyl’, ‘cilj’. Daje się zauważyć, że w dialektach lechickich była tam samogłoska ‘i’ lub ‘y’ a nie było ‘e’. Później zanikło ‘i’ a pojawiło się ‘e’ .
Zakładając teoretycznie, że jakaś postać języka prasłowiańskiego zbliżona była do staroruskiego oraz staropolskiego i staroczeskiego, możemy przyjąć, że pierwotnie, wyraz ‘cel’ brzmiał; ‘ciel’. Natomiast ‘cil’ lub ‘cyl’ to już skróty i to być może regionalne. W obszarze lechickim zaprzestano wymawiać ‘i’ jako zgłoski zmiękczającej ten wyraz, gdyż mieliśmy większą tendencję do ich skracania niż Słowianie wschodni i do stwardnień pod wpływem germańskim i celtyckim. Miękkie ‘e’ przejęliśmy ponownie w wiekach późniejszych w wyniku wpływów ruskich, być może po zajęciu znacznych obszarów na wschodzie, po unii z Litwą. W języku ruskim oraz rosyjskim, słowo to występowało w wymowie, jako ‘cjel’, od dawna. Tendencja polskiego języka do powrotów w tym kierunku, może oznaczać, że język staroruski był mniej zniekształcony od staropolskiego i szereg wyrazów; białoruskiego, rosyjskiego czy ukraińskiego – które to języki mają z ruskim wiele wspólnego, jest etymologicznie bliższych prasłowiańskiemu. Faktem potwierdzonym historycznie, jest, że mowa Słowian z okolic Sołunia (Saloniki na Peloponezie) i obszaru Bułgarii oraz Moraw były bliskie staro ruskiemu, co potwierdza praca językoznawców grecko-słowiańskich Cyryla i Metodego, oparta na językach z tych obszarów słowiańskich. Może to wskazywać na przewagę wiekową staro ruskiego nad staropolskim. Być może języki lechickie zostały zniekształcone bardziej niż język ruski zniekształciła mowa ludów fińskich czy mongolskich, z powodu zajęcia naszej praojczyzny – nizin panońskich; (Puszta; pus-ta > to pusta kraina / Balaton; bala-ton > biała toń, bagno / nieco podobnie inne słowiańskie słowo; Bałtyk; bałt-yk > bełt, bałwan, morze zbełtane, burzliwe, mętne) przez liczne ludy i wyparcie nas z niej na północ za ustępującym lodowcem. Przynajmniej w niektórych słowach. Kiedy już dawno w okolicach czterech rzek na literę „D”; Dunaju, Dniestru, Dniepru i Donu zamieszkiwali Słowianie, nigdzie tam zapewne nie było języka zwanego ruskim. Nie mamy takich śladów. Był tam bardzo podobny, język starosłowiański, w tym mowa naszych przodków, nazwijmy go nie bez podstaw; Lahskim.
Znając teoretyczne znaczenie prardzeni (inaczej; głównych morfemów, pierwiastków wyrazowych) tego krótkiego słowa, opierając je na słowiańsko-praeuropejskich obrazach ukrytych w pojedynczych fonemach, dowiemy się, że według rosyjskich panslawianistów, cel, oznaczał coś, co jest wzięte z całości/z wszystkiego; ‘ci-el’ > ‘z-wszystko’.
Ja, mam nieco odmienne zdanie, które jednak nie zmienia sensu tego wyrazu, gdyż uważam go za wyraźne wskazanie, tłumacząc następująco. Przedrostek ‘ci’ ma charakter prasłowa, tyle tylko, że nie jest rdzeniem wyrazu. To zaimek przymiotno/wskazujący, znaczący tyle, co; mój, twój, nasz, taki, który, inny, tamten, ta, ci / ten, ta, to, tamten, tam, tu, ów, tędy, taki, ci, tamci, owi. Jego wskazująca cecha doskonale pasuje do znaczenia słowa ‘cel’. Natomiast ‘el’, oznacza, lecz podkreślam, że jest to jedynie moja osobista teoria którą chciałbym zachęcić dociekliwych czytelników zafascynowanych Słowianami, do dalszych poszukiwań; ‘wybrać/wybieram/wybór/wybrany/wybrane’lub‘całość/całkowity/cały’. Tłumaczenie ‘el’ jako; ‘wszystko’, jest również możliwe, jeśli prardzenie mogły mieć różne znaczenie sensualne*, być może inaczej wówczas akcentowane. Nie jestem w tym wypadku pewien, który z trzech wariantów jest właściwszy, ale mogą być to wszystkie znaczenia, tym bardziej, gdy rozważamy rdzenie językowe pochodzące z różnych regionów świata.
Tak więc cały wyraz ‘ciel’ w znaczeniu prasłowiańskim a obecnie ‘cel’, oznaczałby; 1) ‘to całość’, 2) ‘to wszystko’, lub 3) ‘to wybrane’. Jest jakby wskazaniem na coś, na jakiś ściśle określony obszar, na który kierujemy nasz wzrok, myśli lub działanie. Jest to niewątpliwie część wyodrębniona z całości.
Mogę być w błędzie, ale czasami jest tak, że laicy odkrywają rzeczy, na które nie pozwala wpaść rutyna i konserwatyzm fachowców, zawężające ich horyzonty myślowe. Jako pewną wskazówkę w tej kwestii (nie chcąc używać terminu – dowody), przytaczam i poddaję analizie 33-y słowa, pochodzenia; romańskiego, germańskiego, słowiańskiego, ugrofińskiego i semickiego. Jeśli przyjmiemy, że ich rdzenie wywodzą się z jakiegoś wspólnego dla nich ludu, okresu i obszaru świata (Europa, może Mezopotamia lub dolina Indusu?), to zakładając, że rdzeń ‘el’ oznacza to, co powyżej a pozostałe rdzenie zachowują również pewne podobieństwa, możemy doszukać się w nich zaskakującego sensu. A przecież prajęzyk musiał być logiczny w myśl zacytowanej tezy Johna Locke (sensualny) i najprawdopodobniej wywodził się z prostych, krótkich układów głosek. Przyjmijmy na wstępie, że występujące pojedynczo rdzenie były pierwotnie dłuższe ale w złożonych układach ulęgły skróceniu z uwagi na ogólną tendencję w wielu językach, do niewymawiania podobnych głosek położonych obok siebie.
I tak, poniższe wyrazy przekształciłem w ich starsze brzmienie oraz rozbiłem na rdzenie złożone maksymalnie z dwóch-trzech głosek a następnie przetłumaczyłem je sensualnie na podstawie zbliżonych znaczeń emocjonalnych, występujących w niektórych językach współczesnych. Dopiero na końcu, na podstawie tłumaczeń rdzeni, dobrałem pod nie logiczne odzwierciedlenie znaczenia całego układu. Dało to ciekawe, sensowne tłumaczenia acz nieco odmienne od współcześnie obowiązujących. Rzekłbym, zawierające ducha, dawnego znaczenia emocjonalnego.
elita > el-li-ta; wybrane – istota, droga, położenie, linia – ta > wybrane położenie, wybrana droga, wybrani prości
element > El-le-men-ti; wybrane – dla – umysłu, mężczyzna, małe – tu, to > coś małego wybrane
Elohim > el-lo-ah,ha-im ; wybrane – istota, nizina – życie, duch – liczba mnoga > wybrane istoty żyjące, duchowe / wybrane do życia > wybrani nieśmiertelni (aniołowie, pół bogowie)
Europa / Europe > el-ur-ro-pa; całość,wybrane,wszystko – ziemia – rodzi, tworzy – deszcz, wydzielina, pada, plucha, franc: ple, śnieg, (jako; ostra, zimna, zamarznięta woda) > deszczowa kraina /lub/ wybrana dla deszczu /lub/ wybrana dla śniegu/lub/ wyjątkowa, wybrana rodząca deszcz, śnieg
Ural > ur-al; ziemia – wysoka > góry
Alpe / Alpy > al-pe; wysoko – stromo, deszczowo, śnieżnie, zimno > wysokie opady, śniegi /lub/ wysokie stromizny /lub/ wysoko zimno
Alamania (Dawna kraina niemiecka na wyżynnym obszarze południowych Słowian, dochodząca od Bohemii przez Bawarię do Alp, oddzielona od zachodu rzeką Lach, kolebka pra kultur słowiańskich – Łużyczan; lus-żyć > luźno żyjący > swobodni, wolni, północny zasięg kultury Etruskiej, później centrum cywilizacji Celtów, kolebka Hitleryzmu, miejsce narodzin Masonerii. Jej barwy są biało czerwone – czysto słowiańskie. A barwy to często pamiątka po przodkach.) / Alemania > Al – la – ma – ni – a/lub/Al-la-ah-man-ja; wysoko, wyżyna – istoty, ludzie, ta, położenie – myślący – oni, ich (liczba mnoga) /lub/; al-la-man-ia > wysoka – istot – mężczyzn – tu > wyżyna wysokich ludzi /lub/ wyżyna mądrych ludzi /lub/ wyżyna mężnych ludzi /lub/ wyżyna mężów (w znaczeniu ludzi) /lub/ wyżyna mężnych Lachów
Allah > al-la-ah; wysoko – istota, położenie, płasko, prosto – duch, życie, żywy > wysoka istota duchowa > najwyższy duch > jedyny Bóg
pal > paal / pala; pa-al > ostro – wysoko > wysoko zaostrzone > naostrzony pień (pali-sada; osadzone w ziemi ostre pnie)
juha (krew, słowo staropolskie, ludowe i myśliwskie) > ju – ha; płyn, płynące, tu, mające – życie, oddech, duch (patrz; ‘jurna’ czyli istota żywiołowa, mająca dużo krwi, życia, płodna. Czyli od; ju-ur-na > płodna, płynąca (nawodniona?) – ziemia – tu, ma, lub: ju-ra-na > posiada, płodna – moc – tu)
juhas (pasterz górski) > ju – ha – as; mający, płynie – ducha, krew, życie – wyniosły, prosty > żywiołowy, dumny
hala (górska polana) > ha-la; duch (stad; dusza, od du-ha; tu, daje – życie), oddech, wiatr, życie – położenie, płaszczyzna > górska wietrzna polana (patrz; rola > ro-la > słoneczna, otwarta – przestrzeń, nizinna)
halny > ha – al – ny; duch, oddech, wiatr, żyjący – wysoko – ten > wiatr z wysoka, wiatr z górskich polan
duje / daje / duju (góralskie; dmie, dmucha) / duhje > du-uh-je / du-je; tu-życie-plynie, powiew / tu – płynie, czyni /lub/ duh, wiatr – czyni, płynie, jest > wiatr
dzieje > dzi – eń – je; dni, czas – te – czyni, płyną (podobnie jak w ‘dnieje’; dni, światło – czyni, płynie, podobnie jak ‘pływa’; ply, ple – wa – nie, nje > zimna – woda, niemiecki; water, celtycki; watar, rosyjski; wada – czyni, płynie)
Albion (mityczna kraina praanglików) / Alpion (Alpy?)> al – bi, pi – on; wysoka, wysoczyzna – śnieżna, deszczowa, stroma, ostra, zimna – to, tu > wysoczyzna śnieżna, deszczowa, zimna (lub w przypadku; Allabion > Al-la-bio-on > wyżyna – białych /lub/ wyżyna istot, ludzi – białych /lub/ wyżynne płaszczyzny bieli)
Łaba / Laba / Elba; El – la – ba / El – la – ha / La – ha > (‘h’ przed zgermanizowaniem) > wybrane, wszystko, wiele – plaska, nizina – do życia, lahów (tutaj podważam teorię, że germanie dokonali przestawki ‘a’ przed ‘l’ zamieniając ta samogłoskę na ‘e’. Uważam raczej, że tam ‘e’ germanie dodali jako ‘el’ a zagubili ‘a’. W przypadku wyrazu ‘Laba’ > la-bia; istoty białe, ludzie biali, nizina białych)
Lahy > la-hy / la – ha (‘y’ – to liczba mnoga): istoty, nizina, płaska – życie, duch – a (liczba pojedyńcza) > istoty żywe /lub/ istoty uduchowione /lub/ mieszkańcy nizin, ) /al-la-ah-y; wyżyna – istoty, położenie, nizina – życie – liczba mnoga > wysocy ludzie z nizin /lub/ kraina wysokich ludzi /lub/ płaska kraina wysokich ludzi
łacha > la-ha; leżąca, (płaska; po-la-ska), równa, płaska, niska – życie (od: wodopój dzikich zwierzat, miejsce na nocleg płynących rzeką) > nizina zamieszkała > płaskie miejsce (patrz też; łaska; ła-s-ka > nisko – ze – zła > mało zła, trudu /lub/ łasić; ła – s –ić; nisko z tych, uniżać się, poniżać się, skradać, kłaniać nisko)
las > la-as / la – as – si > lezące, płaska (przestrzeń), nizinne – proste, wyniosłe / lezące, nizinne – wyniosłe, proste – są /lub/ (jeśli słowo ‘laha’ świadczy o zagubieniu ‘h”); la – ah – as > nizinne – życie – proste, wyniosłe > las, laas, laassi, laahas; przestrzeń wyniosłych, prostych /lub/ nizinne wyniosłe żyjące (patrz; pole; po-la, le > przy, ku, za, przez – przestrzeń, płaszczyznę, nizinę > płaska przestrzeń)
rasa (słowo potwierdzone w sanskryckich Wedach) > ra-sa / ra – as – sa; bóg, światło, jasnością – proste, wyniosłe – są, jest, w > prosto z jasności, jaśni są, biali są, z jasności (Duchowo lub kolorem skóry. Patrz; ‘tabula rasa’; tablica – czysta / karta – niezapisana, biała).
Kraków / Krakow > k-ra-ko-ow; D-ra-ko-ow > koło, obok, od, ku – słońca, boga, światła – to – miejsce > miejsce bogów /lub/ miejsce w słońcu (Drak – to smok, czyli władca. W Rumuni znanym księciem-władcą był Drakul/a. Legenda o smoku wawelskim może potwierdzać to znaczenie. Być może chodziło o otrucie władcy scytyjskiego –ubierającego się w tradycyjną, łuskowata zbroję scytyjską, niczym skóra „smoka”. Tłumaczenie ‘Trak’ lub ‘Drak’ jako władca – smok, potwierdzają Wedy sanskryckie. W końcu istnieją wyraźne wskazania, że Scytowie a po nich Sarmaci, byli plemieniem południowych Słowian, którzy sięgali aż do krainy Łużyckiej. Podobne znaczenie mają nazwy ludów; Traków oraz Graków / Graki / Greki / Grecy, jako plemiona licznych władców zwanych smokami, rzekomo pochodzących z nieba. Podobne wywyższanie się i przypisywanie sobie pochodzenia z niebios, w tym błękitnej-niebiańskiej krwi, miało miejsce u innych ludów, np. w Egipcie. Zastanawiające jest, że Czesi tak jak my nie znamy pochodzenia ważnego dla nas miasta – Krakowa, ani nawet Warszawy, nie znają etymologii nazwy swojej stolicy – Pragi. A może jest ono następujące; Praha; pr-ra-ha > przy, obok – władcy, słońca, światła – życia > czyli; obok stolicy. A nie od jakiegoś tam progu na rzece, zastawki wodnej. W końcu Kraków był kiedyś i ich ważnym miastem, być może ich pomniejszą stolicą, gdy byliśmy jednym plemieniem, a później miastem należącym dość długo do państwa Wielkomorawskiego.)
Odra (rzeka) / Oder > od-ra / od-el-ra; od – światła, słońca, władcy / od – wybranych – bogów, władców > (płynie) od słońca, od władcy, od tronu, od stolicy władcy (Ra)
góra / góra / hora > go-ra; ku – światłu, słońcu, bogu > wzniesienie
Wisła / Wistula > wi-s-la; widno, przestronnie, szeroko, wyraźnie – z, i – droga, szlak, położenie, przestrzeń, płasko > wygodny szlak ( patrz; s-la-k / szła / sła; z płasko, równo / ‘sława/sławi’; z – równo, drogi, przestrzeni-światła, wiedzy > droga światła, droga chwały, droga wiedzy / Patrz ‘wizna’ – wieś na Podlasiu, czyli ‘widna, widzna”. Możliwe że podobnie Wisła nazywana była dawniej; Wizsla lub Widżsla; wiż-la / widż-la; widna, wyrażna – przestrzeń, płaszczyzna)
ląd / wymowa prosta; lont, lond, land > lo, la – on – tu, du; płaskie, przestrzeń – to, jest – tu > wygodnie tu, nizinne miejsce
London, landon; la-an-do-on / la – end – on > płaski, nizina – on, jest – to, tych /lub/ nizina tu; niski brzeg, niziny kraniec tu, (patrz: plaża z francuskiego jezyka > p – la –ża > przy płaskim żyje /przy wodzie/, jest. Lub; leża / leży; płasko żyje. Lub góra ‘Slęża’; s-le-ża > z płasko – żyje (żyć – po Śląsku tyłek, miejsce skąd bierze się życie). Czyli nazwa może pochodzić nie od ślązaków ani od ‘ślazu’ czyli wilgoci, ale od ‘leżącej’, jakby śpiącej góry, od ‘łoża’. Jest ona wyraźnie szeroko rozłożona a jej wierzchołek częściowo wyraźnie ścięty, spłaszczony. Gdyby tak było, to oznaczałoby to, że Słowianie byli w tym miejscu wcześniej niż ktokolwiek inny, bo nazwa ta niewątpliwie jest zachowana z dawien dawna)
lud / ludzie / ludi > lu – ud / lu – od – i / lu – od – zi – el; istoty, miejsce płaskie, równina, zimne – od, tu – ci – żyjący > istoty żyjące /lub/ ludzie tu /lub/ płaskie zimne miejsca
lód > lu – od; zimne tu
Kalisz / Kalisia; ka – li – is; zła, niewygodna, krzywa – linia, droga, położenie – jest > trudna droga, niewygodny szlak (Hinduska bogini Kali to zła bogini, zła droga. ‘Kara’ to; ka-ra > złe światło, bóg, czyli trudne prawo – p-ra-wo; od boga – światła – to, wiedza)
człowiek; ci – lo, la, lu – wi – ek, eh, oh, ah > ten, ci, są – istota, płaskie – widzące, wiedzące, myślące – ten, żyjąca > myśląca istota żywa
Polanie / Polania / Polacy / Polaki; po-la-hi, hy / po-la-ah-ni > po (w sensie; po kimś) – istoty, stworzenia, wędrowcy, płaskie, nizinne – duchowe, żywe – liczba mnoga > po mieszkańcach nizin > po lachach (W legendzie ukraińskiej o trzech braciach Słowianach, występuje ‘Kij’, co odpowiada znaczeniu; laska – drewniany kostur, od gałęzi z lasu, dawniej; laha. Przypadkowa zbieżność? Występuje tam również Szczek, czyli nasz Czech. Jak blisko od niego do Zczleha, nie musze tłumaczyć. Jest również trzeci brat, Chorew – odpowiednik Rusa. Czyli Gorew/Goriw/Goryń. Tego widzimy, jako mieszkańca gór, być może Hrabacji, czyli Grabacji/Garbacji – gór garbatych, Karpat/Garbat. Plemiona Scytyjskie również posiadały legendę o trzech braciach – władcach, lecz ich opowieść jest tak bajeczna że bez wątpienia ubrano ją w szaty fantazji i świadczy tylko o jej podkradzeniu od braci Słowian z południa. A co się okaże, gdy nazwy niemalże wszystkich znaczących plemion Słowian środkowo Europejskich wywiodę od Lachów? I tak, otrzymamy; Polabianie-Labianie-Lahianie, Sorbi – Serbi – czyli Scytowie zachodni ale tylko z nazwy; wężowi, zakrzywieni, kręci, Bohemiani – Bolehmiani, Vahslawiani – Slowacy – Slahwiani, Vistulani – Wistulahni, Silesiani – Silehziani, Pomoriani – Pomorzeni, Kuyaviani – Kiejlahwiani, Kaszebi – Kajslehwi, Mazoviani – Mazlohwiani, Lendizi – Lehdizi, Croatsi – Garbatsi – Garbaci – Górzyści, Ulicziani – Ulihiani, Teweriani – Tweralani, Wolhyniani – Wolahiani, Derewleni – Derewlahni, Dregowliczani – Dregowlihnani. Czy to przypadek że tak nieprawdopodobnie łatwo pasuje końcówka ‘lah’ do nazw tylu plemion słowiańskich, jakby od niej pochodziły, jakby rozniosła się po centrum Europy ich odmiana i zniekształcenie tego słowa? Może pisarze zachodni przekazali nam zniekształcone już nazwy, trudne do wymowy w ich językach…)
Ślązacy / Ślęzaki / Slasaki (od dawnej nazwy; Slask a wcześniej może; Slash) / Slasahi > S-la-sa-hi (miejsce po słowiańskim ‘h’ zastąpiła później germańska ‘k’)/ S – la – hy, hi / S – la – za, sa – hi, ki > Z – istot, wędrowców, nizin – za, są – żywi, żyjący, duchem (w sensie pobratymcy krwi) > pierwotnie zapewne; S-za-la-hi > z zalachi > miejsce za lahią (krainą), z Lachów, z nizin są duchem (Puszty?)
Czechy / Czehs; Cz – le, la – hy, ha > ci, z – istot, (wędrowcy – jeśli ‘la’ to tez droga) – żywych > z wędrownych braci / z lahów (W legendzie ukraińskiej Czech to Szczek a wiec; s-cz-le-hi > z – ci, tych lehów? Bądź ‘z ludzi’. Istnieją legendy o odejściu Czechów z pierwotnej ziemi Słowian, a gdyby było to prawdą, to zaimek wskazujący ‘ci’ a obecnie ‘cz’, ma istotne znaczenie. Czyżby pochodzili z Puszty, tak jak być może kiedyś Ślązacy i reszta północnych Słowian, wędrujących za ustępującym lodowcem od 12 000 p.n.e gdy zaczął się cofać za Bałtyk? O dziwo, na taki wiek kształtuje się datowanie słowiańskiej grupy R1a1)
Mam nadzieje, że na tych przykładowych dywagacjach, rzuconych już na samym początku, zainteresowałem językiem staropolskim i starosłowiańskim naszych czytelników. Bo pokazują one, jak wielkie tajemnice mogą kryć się w korzeniach naszej mowy. Chciałem w ten sposób pokazać, jak ważne jest dla ochrony tradycji narodu, jego kultury i etnosu – w tym wypadku słowiańskiego, naszego miejsca na Ziemi, poważanie i badanie swojego języka. Ogłoszenie w 2004 roku powstania nowego kierunku nauki – antropolingwistyki, na uniwersytecie Białostockim, podczas międzynarodowej konferencji „Język i kultura” w 2004 roku, przez uczonych z Danii, Niemiec, Polski, Rosji, Ukrainy i Wielkiej Brytanii jest niewystarczające. Potrzeba, aby polskie ośrodki naukowe w żywotnym interesie naszego Narodu, prowadziły poważne badania języków starosłowiańskich wspólnie z naukowcami z krajów słowiańskich. W celu odkrywania ich korzeni i znaczenia pra rdzeni. Wspierane grantami finansowymi z budżetu, obowiązkowo, z nakazu ustawy – gdyż piecza nad językiem narodowym należy do jednego z obowiązków państwa.
Od zrozumienia starych wyrazów, z których wyrosła nasza mowa, liter rytych w kamieniu (run) czy innych miejscach gdzie miał szansę przetrwać język pisany, od nazw; imion, gór, rzek i słów szczególnie o znaczeniu religijnym bądź technicznym, bierze się szacunek do własnego rodu oraz odkrywanie starożytnych więzi z naszymi przodkami ale też innymi nacjami. Ten szacunek w sobie wyrobimy najsilniej w oparciu o poznanie naszej dawnej mowy oraz jej nauczanie zamiast greki i łaciny czy francuskiego (jak kiedyś to bywało w szkołach). Kiedy ten szacunek posiądziemy, będziemy silnie zintegrowani, jako Naród, nie pozwalając, aby ktokolwiek obcy nad nami panował – poza władzą, jaką sami sobie wybierzemy z własnego rodu. Jak to się nazywa? Duma narodowa, umiłowanie wolności, suwerenność kraju, droga sercu ojcowizna a po słowiańsku również ‘koliba,’ czyli nasz kraj w pełnym tego słowa – pozytywnym znaczeniu.
HERB POLSKI
Biało czerwona litera „D”, symbolizuje ustrój polityczny, czyli demokrację, nawiązuje do barw narodowych. Zgodnie z zasadami heraldyki pas górny polskiej flagi reprezentuje białego orła, a dolny czerwone pole tarczy herbowej. Kolory te według symboliki heraldycznej mają następujące znaczenie:
• Kolor biały oznacza; prawość, nawiązuje do przepasek słowiańskich wędrowców na głowie, symbolizuje także szlachetność i srebro, oraz wodę, duchowość i czystość moralną – sprawiedliwość.
• Kolor czerwony oznacza; odrodzenie, zmartwychwstanie, nawiązuje do czerwieni tarcz słowiańskich wojowników, czerwieni szat w jakich Słowianie byli paleni po śmierci na znak wiary w przejście do innego życia, stad jest też symbolem ognia, odwagi i waleczności.

Orzeł biały – symbolizuje nawiązanie naszego ustroju oraz jego prawodawstwa do dominującej nad wszystkim, woli ustawodawczej Narodu – wychodząc z założenia, że najwyższe prawo kraju (Konstytucja) jest wyrazem jego woli. Wyraża również szacunek do tradycji narodowych i patriotyzm. Konstytucja nie będzie mogła być zmieniana bez zgody Narodu wyrażonej w referendum, czyli inaczej niż jest obecnie, gdy może ją zmienić Zgromadzenie Narodowe. (Sejm z Senatem)

Zamknięta korona (Corona Clausa) – oznacza całość i niepodzielność ziem polskich. Korona otwarta, jak obecna, to korona podległego komuś księstwa. Tak naucza heraldyka, według której ukoronowanie zwierzęcia czy postaci koroną otwartą, oznaczało zależność lenną. Pod koniec XV w ukształtowała się w Polsce idea podkreślenia suwerenności króla polskiego od Cesarza Rzymskiego Narodu Niemieckiego. W jej wyniku, za ostatnich Jagiellonów, koronie polskiej nadano formę zamkniętą przez dodanie dwóch kabłąków zwieńczonych złotym globem z krzyżem. Korona „Chrobrego” przechowywana w Zamku Królewskim na Wawelu została zrabowana w 1795 roku przez wycofujących się z Krakowa prusaków i przekazana królowi pruskiemu. Jego następca, mający długi po klęsce Prus w wojnach napoleońskich, nakazał jej przetopienie, ze złota wybił monety, a kamienie szlachetne sprzedał.
Rozbiór państwa polskiego był oczywista zbrodnią a zniszczenie regaliów narodu polskiego kolejną zbrodnią o charakterze anty narodowym, jako rodzaj zbrodni politycznej przeciwko innej kulturze, wskazującej na zmierzanie do przyszłego ludobójstwa. Władcy narodu Niemieckiego pokazali całkowity brak szacunku do innego narodu, kultury i ludzkich uczuć. Nosił on zamiar wymazania narodowości polskiej, naszej kultury, języka, symboliki i odmienności, z mapy świata. Na polskim majątku miała być budowana niemiecka państwowość i była, jak przed wiekami na majątku Serbo-Łużyczan i Wieletów, gdy mordowano Słowian Połabskich, niestety z udziałem wspierającego Sasów Mieszka I-go, który jako mieszaniec (jego matki nie znamy) miał prawdopodobnie rodowe związki z Duńskimi wikingami, co potwierdza jego wikingowa drużyna przyboczna (bał się Słowian?) oraz późniejsze starania o utrzymanie związków rodowych z Dunczykami którym ofiarował corke za żonę Knuta Wielkiego, przyszłego króla Anglii.
Po odzyskaniu niepodległości, Orzeł Biały w zamkniętej koronie z krzyżem, został przyjęty uchwałą sejmową w 1919r. Wizerunkiem nawiązywał do orła Stanisława Poniatowskiego. Po przewrocie majowym, dnia 13.12.1927 r. rozporządzeniem prezydenta RP, za zgodą a może nawet z inicjatywy Józefa Piłsudskiego, usunięto z godła nie tylko krzyż, ale i zamknięte zwieńczenie korony, przywracając mu w ten sposób symbolikę państwa podległego. Wśród osób podpisanych pod tym rozporządzeniem, znajdują się nazwiska; Prezydenta I. Mościckiego, Marszałka J. Piłsudskiego, Premiera K. Bartla, masona, jednego z inicjatorów przewrotu. Masonom i liberalnym socjalistom, J. Piłsudski bardzo sprzyjał (były członek Polskiej Partii Socjalistycznej), który wcale nie tak do końca wysiadł z czerwonego tramwaju. Być może ich nie przejrzał, mimo swej błyskotliwości umysłu. Usunięcie historycznego krzyża z korony, było niewątpliwie uderzeniem w wartości chrześcijańskie, mającym na celu realizację planów lewicowej kontr ideologii masońskiej. Dowodzą tego inne, masońskie ingerencje w godło Polski. Nowa wersja godła, zamiast tradycyjnych liści (trójlistnej koniczyny wywodzącej się ze Śląska Piastowskiego), wprowadziła w skrzydła orła dwie pięcioramienne gwiazdy, symbole masońskie. Po II wojnie światowej, w 1945 roku, komunistyczne władze Polski Ludowej całkowicie usunęły koronę z głowy orła. W 1991 roku, Sejm kontraktowy przywrócił otwartą koronę w herbie Polski. Polska lewica, ci, którzy się teraz mienią, jako socliberalowie i do dzisiaj bywają posłami, stoczyła w Sejmie zaciętą walkę, nie wyrażając zgody na jej przywrócenie nawet w postaci bez krzyża. Posłowie Solidarności, postawili jednak na swoim. Zabrakło im niestety wiedzy bądź odwagi, aby nawiązać w pełni do pięknych kart polskiej historii i uszanować zasady heraldyki. Kolejny raz zwyciężył duch socjalizmu i półśrodki. Czas teraz najwyższy, aby przywrócić jej pełny kształt, jaki ma; Szwecja, Norwegia, Wielka Brytania, Hiszpania, czyli korony zamkniętej.

Czyim księstwem dzisiaj jesteśmy, jakiego narodu lub państwa bądź, jakiej organizacji, że posiadamy ciągle koronę otwartą?

Orzeł w zamkniętej koronie i do tego z krzyżem, występuje o dziwo, w dzisiejszym godle Wojska Polskiego. Jest więc odmienny od oficjalnego herbu Polski! Niezgodny z nim.

Zwieńczenie korony krzyżem – nawiązuje do kultury chrześcijańskiej (nie symbolizuje ona w żadnym wypadku państwa wyznaniowego!), jako wyraz miłości bliźniego i szacunku do rozwiniętego prawodawstwa rzymskiego i cywilizacji łacińskiej. Ludy słowiańskie również szanowały krzyż, co widać w symbolu swastyki. Podobnie Celtowie – krzyż w kole. Krzyż oznacza centrum – czyli światłość, ducha świata. Warto, aby inne grupy religijne, których wyznawcy osiedlają się w Polsce, z miejsca widziały, że nasz kraj należy do kultury nieuznającej wyższości rasowej, od wieków. A krzyż, wbrew krucjatom i mordom inkwizycyjnym dokonywanym pod tym znakiem przez papiestwo, może być symbolem miłości międzyludzkiej wzorowanej na naukach Jezusa jak i rozwagi w podejmowaniu gości. Jednak jesteśmy zwolennikami zdjęcia krzyża z sali Sejmowej. Uważamy, że jego potajemne powieszenie, było urąganiem powadze tej wiary i naruszyło prawo innych posłów do swoich przekonań, czyli rozdziału Kościoła od Państwa. Umieszczenie natomiast krzyża ponownie w koronie godła polskiego, ma charakter historyczny i symboliczny w wymiarze ponad religijnym.

Współczesne państwa takie jak Szwecja, godzą swoje stare godła – posiadające krzyż, z panującym w nich socjalizmem, dowodząc, że nie trzeba niszczyć pamiątek historii dla jakiejkolwiek ideologii. DG-Wiarygodni, przywróci poszanowanie tradycji historycznej i podobnie jak w Szwecji, wprowadzi mały herb (orzeł w koronie zamkniętej z krzyżem na czerwonym polu) oraz duży herb państwa – wykorzystywany przez Zgromadzenie Narodowe, jako całość reprezentacji Narodu. W dużym herbie nawiązującym do podobnych znaków polskich królów, pośrodku pola znajdzie się herb mały a wokół niego herby poszczególnych ziem polskich, w których uwzględnione zostanie siedem regionów; Pomorze, Wielkopolska, Śląsk, Prusko-Mazurskie, Mazowsze, Małopolska, Wschodniopolskie. Chcemy w ten sposób podkreślić ich przynależność do polskiej macierzy. Każdy z tych regionów będzie posiadał w Sejmie swoich 12–tu posłów zasiadających w ławach poselskich nie według przynależności partyjnej, lecz zamieszkania w regionie, pod ich herbami (nie będzie można kandydować do Sejmu z innego miejsca zamieszkania niż ostatnie, gdzie zamieszkiwano, co najmniej siedem lat). Uważamy, że będzie to sprzyjać powrotowi narodowych tradycji patriotycznych, integrować mieszkańców kraju pod symboliką ich historii i lokalnej kultury.

Napis „Corona Regni Poloniae”, to dewiza prawna oznaczająca „Korona (w sensie – klejnot, skarb, dziedzictwo) Królestwa (w sensie – państwa, narodu, przeszłych jak i przyszłych pokoleń) Polskiego” (w sensie każdego, kto otrzyma jego obywatelstwo i nie tylko jest polakiem z urodzenia, ale z akceptacji polskości, polskiej mowy, kultury polskiej). Oznacza pieczę nad całością ziem polskich i wieczną niezgodę na ich rozbiór lub przekazanie komukolwiek. Dewiza ta, znana od czasów Rzeczypospolitej szlacheckiej, oznacza, że pod państwowością polską (koroną) skupione są wszystkie ziemie polskie. Ponadto, zakłada ustanowienie z Rzeczypospolitej Polskiej monarchii konstytucyjnej, jako Królestwa Rzeczypospolitej Polskiej. Ziemie oznaczone, jako królewskie, czyli podległe wybieralnemu królowi – ustanawianemu chociażby jedynie dla celów symbolicznych i patriotycznych (np. łączenia Polaków na całym świecie), mogą być dalej rządzone demokratycznie, za pomocą parlamentu. Lub jeśli Naród zechce, rozporządzeniami królewskimi z prawem parlamentu do ich odrzucania, lecz tylko w obszarze kultury i sztuki. To również demokracja, bo jest ona zawsze tam, gdzie nie występują rządy jedynie władcze, autokratyczne a wybory nie są ustawione i socjotechnicznie zmanipulowane preferencje wyborcze obywateli. Oraz wtedy, gdy Naród może zawsze w pokojowy sposób zmienić swój model ustroju politycznego. Podobnie, jak ma to miejsce w wielu krajach, w tym w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii, gdzie funkcjonuje parlament, chociaż król jest oficjalnym reprezentantem państwa. W Polsce również był taki model, dopóki nie zniszczyli go nasi sąsiedzi – zaborcy, jako zagrożenie dla swoich planów, w których na pierwszym miejscu była likwidacja polskiej suwerenności oraz tradycji i ciągłości historycznej, reprezentowanej między innymi przez króla polskiego. Przypomnijmy, że Konstytucja 3 maja wprowadzała znacznie silniejszą władzę królewską niż była dotychczas i do tego dziedziczną. A uczy się nas kompletnego fałszu, jakim jest przedstawianie Konstytucji 3 maja, jako przyrostu wolności obywatelskich. Owszem, były i takie osiągnięcia (np. zrównanie praw mieszczan z prawami szlachty), lecz główną cechą tamtej ustawy zasadniczej, było mądre uregulowanie demokracji. Naród dobrowolne zrezygnował z części swoich wolności na rzecz umocnienia władzy monarchy oraz kapitału (nastąpiło pozbawienie praw wyborczych łatwo przekupnej szlachty nieposiadającej ziemi – tzw. gołoty), aby ten, silnymi, stanowczymi posunięciami wydobył Polskę z upadku. Była więc to ustawa pro demokratyczna, ale opierająca demokrację na kompetencjach oraz odpowiedzialności. Parlament został zachowany, lecz w innej już roli, bo król miał nad nim wyraźnie górować. Chłopów objęto ustawową opieką sądową, chociaż taka bywała też wcześniej acz w mniejszym wymiarze, bo karano grzywną za ich zabicie, podczas gdy w „cywilizowanej” części zachodniej i wschodniej Europy, szlachcic nic za taki występek nie płacił. Nasi sąsiedzi, od wieków uprawiali politykę pacyfikacji i wynaradawiania Słowian, jak; Łużyczan, Serbów, Czechów, Słowaków, Polaków, Rusinów, Ukraińców, poprzez wprowadzanie ich w stan anarchii i rozprzężenia, według starorzymskiej zasady „dziel i rządź”. Dlatego też, gdy sąsiedzi ci wyczuli zagrożenie w odradzaniu się silnej Polski za pomocą króla wzmocnionego nowymi uprawnieniami i Sejmu pozbawionego liberum veto, przystąpili natychmiast do rozbiorów naszego kraju. Po zlikwidowaniu państwa polskiego, Rosja i Austria a szczególnie Prusy, dalej prześladowali polskość, nawet w jej symbolice. Co niektórzy „Polacy” kontynuują do dzisiaj, sami na sobie, jakby nie pamiętając tych zdarzeń bądź nie czując się może w pełni polakami. Nawet na kartach historii, nieistniejący już fizycznie urząd królewski Rzeczypospolitej (tak, to jest urząd, czyli funkcja służebna wobec narodu!) oraz tradycja tronu i własnej korony, była dla naszych zaborców zadrą w oku a dla nas powodem do jedności i dumy narodowej. Do trwania w nadziei na odrodzenie. Czy był to bowiem niegdyś król fatalny czy wspaniały, zawsze przeszkadzał naszym sąsiadom w unicestwieniu polskiego Narodu, naszych tradycji i symboli państwowych a tym samym naszej niepodległości. Każdy król chciał być królem nie tylko królikiem z nazwy i mniej lub bardziej szczerzył ząbki na tych, którzy uszczuplali jego tytuł jak i ziemie.

Doprowadzimy do usunięcia ze skrzydeł polskiego orła stylizowanych gwiazd masońskich (nazywanych przewrotnie rozetami). W polskiej tradycji historycznej oraz heraldycznej, żadne gwiazdki nie występowały na skrzydłach żadnego z orłów w godle państwowym czy rycerskim. Umieszczenie tego rodzaju pentagramów na godle jest profanacją naszej świętości narodowej. Pokazuje podobnie jak gwiazda masońska na jednodolarówce amerykańskiej, jak masoneria uwielbia oznaczać zdominowane społeczeństwa, niczym pies, który obsikuje wszystkie drzewa na swoim podwórku. Mówiąc w ten sposób; „My tu rządzimy!”. Gdy patrzymy na nasze godło, to mamy wrażenie, że nie jest na nim przedstawiony orzeł tylko gołąb z głową orła. Orzeł posiada skrzydła wydłużone, gołąb tak właśnie zaokrąglone. Godło Polski musi posiadać prawdziwego orła, nawiązującego do postaci bielika lub sokoła „raroga”, bo taki ptak był prawdopodobnie pierwowzorem tego wizerunku. Nie było nim godło wzorowane na symetrycznie ułożonym czarnym orle – znaku cesarstwa Rzymskiego jak np. u Rosjan czy Niemców. Polski orzeł jest znacznie starszy, jak to wyraźnie widać na starych polskich pieczęciach oraz monetach. Był to cętkowany na piersi ptak, taki właśnie jak sokół, z łbem skierowanym lekko do dołu na południowy wschód, w stronę Scytii. Ten gadożer, łowca węży, był zawołaniem do obrony przed najeźdźcami z południowego wschodu. Węże były symbolem Scytów, słowiańskich wojowników (Branych później za Irańczyków i Persów tylko dlatego że podbili Iran – przed którymi drżeli opisani w Biblii mieszkańcy Persji. Geny scytyjskie dowodzą wielkiej bliskości biologicznej ze Słowianami. Czyżby podbijali samych siebie – Persję z centrum w Mezopotamii? Możliwe. Ale bardziej możliwe jest, że tak jak Rosjanie próbowali podbić braci Polaków, tak Scytowie pragnęli zdominować braci z północy, silnych Lachów) którzy zdominowali Arjów – plemiona Słowian południowo wschodnich w jednej z ich kolib, Krymie, stępach Czarnomorskich i na Kaukazie. Kulturę Scytyjską poprzedzali na stepach czarnomorskich Kimmerowie od których wywodził się władca Rusa, rządzący krainą na południe od Kaukazu. Imię tego władcy może wskazywać na słowiańskość tego ludu i ich udział w etnosie Rusi.
Scytowie pojawili się na stepach nadczarnomorskich, jako wyraźna kultura i organizacja państwowa, na przełomie VII i VI w.p.n.e.. Uzyskali kontrolę nad Morzem Czarnym, Morzem Kaspijskim, Krymem, całym Zakaukaziem i częścią Kazachstanu, stanowiąc jedną z największych potęg ówczesnego świata. Nie dal im rady król Perski Dariusz na czele armii liczącej 700 tysięcy żołnierzy. To, jakimi Persami – Irańczykami byli Scytowie walczący z Persją? Bez wątpienia prędzej południowymi Słowianami. Na przełomie VII i VI w. p.n.e. Scytowie najechali ludy kultury łużyckiej żyjące między Odrą i Wisłą, swoich północnych braci słowiańskich, pragnąc zdominować ich i wcielić do ich królestwa aby powiększyć swoją potęgę. Udało im się to na jakiś czas, gdyż prawdopodobnie dopiero w jakimś powstaniu Lachowie zrzucili to jarzmo swoich braci. Pozostały po nich kurhany, nie celtyckie a scytyjskie. Po Scytach, na ich obszarze nastali kolejni Słowianie, inni doskonali jeźdźcy, plemię Sarmatów. Typowa kolej dziejów, czyli walki o władze wewnątrz pobratymców. Ci dotarli aż do źródeł Dunaju, i weszli w kontakt z imperium rzymskim. Miejsce Sarmatów zajęli Chazarowie na wschodzie a na zachodzie Hunowie. Gdy Cesarz Konstantynopola w latach 850 n.e. wysyłał Cyryla i Metodego z kościelną misją dyplomatyczną do Chazarów na Krymie, kierował się tym, że znali oni język słowiański. Wiedział, bowiem, ze dominuje on na stepach czarnomorskich i Krymie, a przecież była tam ziemia Azarska. Wśród Chazarów na Krymie, oprócz muzułmanizmu dominował judaizmu. Po pobycie na Krymie, w 864 r. Cyryl i Metody udali się na Morawy, ochrzczone wraz z należącą do nich wówczas częściowo Małopolską już pół wieku wcześniej, (Książę morawski Rościsław zwrócił się z prośbą do nich świadczącą o chrześcijaństwie Moraw: „Odkąd nasz lud — powiedział — odrzucił pogaństwo, przestrzega prawa chrześcijańskiego; ale nie mamy nauczyciela, który potrafiłby wyjaśnić prawdziwą wiarę w naszym języku”). Z powodu intryg duchowieństwa niemieckiego wycofali się z Moraw do Panonii. Wcześniej, zdążyli zmusić do ochrzczenia szantażem (znowu ta chrześcijańska przemoc lub groźba) księcia Wiślańskiego, pisząc do niego by się nawrócił dobrowolnie, bo jeśli nie, to przymuszą go do tego mieczem. Cyryl i Metody stworzyli alfabet zwany słowiańskim, tzw. głagolicę, który nie zachowywał jednak wszystkich głosek i znaków runicznych Słowian, a jedynie odpowiedniki głosek greckich. Nie należy wierzyć, że stworzyli oni pismo słowiańskie od podstaw, jak się im przypisuje, tylko je oprawili w formę uproszczoną i rozpowszechnili przez tłumaczenie w nim Pisma Świętego. Konstantyn, biskup rzymski, którego szczątki odnaleźli na Krymie Cyryl i Metody, w czasie swojego pobytu na północnym wybrzeżu Morza Czarnego w greckim mięście Chersoń, odnotował, że zetknął się tutaj z Ewangelią i psałterzami pisanymi literami „roskimi” (rosьskymi pismeny). Kiedy w X w Cyryl i Metody nawracali ludność Krymu, to byli tam potomkowie Jazygów, Sarmatów i innych plemion scytyjskich oraz Azerowie i Ostrogoci. A w każdym z tych ludów liczni Słowianie, bo wszystkie one albo były słowiańskie albo gościły na ziemi Słowian jak Azerowie. Mongołowie pojawili się na Krymie dopiero w XIII w. a Tatarzy w XV w. n.e

Gatunek sokoła, jakim jest Raróg (Tłumaczenie prardzeni; Ra-rog; święty, jasny, boski – ostry, waleczny /lub/ Ra; bóstwo, słonce, światło – ro; rodzenie, rodzący – og; ogień, ogni, bóg Agni) był traktowany w wierzeniach ruskich (do dzisiaj zachowały się takie rosyjskie legendy), jako „żar-ptak”, czyli odradzający się z ognia ptak, podobny feniksowi. Jak wskazuje nasza nazwa; ‘orzeł’ a dawniej ‘ożil’, to również ten, który ‘ożywa’. Jest to wspaniały, całkowicie zgodny z naszą historią znak nieśmiertelności polskiego Narodu i jego państwa, który w jakimś natchnieniu zapewne któryś z pogańskich kapłanów nadał rycerzowi wiodącemu wojów słowiańskim idącym na walkę ze Scytami. Ile razy ktoś chciał nas zniszczyć do cna w ogniu zagłady, tyle razy sam ulegał zniszczeniu a my przetrwaliśmy! Godło, na którym będziemy chcieli się wzorować, to wspaniały orzeł Jagielloński.

Ciekawostką jest, że poza datą 13.12.1927 gdy usunięto zwieńczenie korony i krzyż na niej, istnieją inne złowieszcze, grudniowe trzynastki. W 13.12.1981 r., lewicowi mocodawcy rządu PRL-u, wprowadzili stan wojenny. Sprawcy tej zbrodni do dzisiaj nie zostali ukarani, a nawet opływają w dostatek. W 13.12.2003 r. został podpisany przez SLD-owski rząd Polski, traktat akcesyjny o przystąpieniu Polski do socjalistycznej UE. Natomiast 13.12.2007 r. został podpisany w Lizbonie kolejny traktat konstytucyjny UE, czyli faktycznie akt likwidujący suwerenność państwa Polskiego, gdyż przyjęliśmy w nim zwierzchność (nadrzędność) prawa UE nad prawem polskim, w tym nad naszą Konstytucją. Która musi być do niego odpowiednio dostosowywana. Dokonano tego zabiegu między innymi dzięki PiS, bez przeprowadzenia referendum. Czy znowu coś podobnego, czeka nas 13.12.2013 bądź innego roku?

logo2

Powyższe teksty pochodzą ze strony stowarzyszenia o celach politycznych, demokratyczno – wolnorynkowo – narodowo – słowiańskiego. Będziemy wdzięczni za wszelkie uwagi. Email: wiarygodni@op.pl
*Sensualne znaczenie slow; język/mowa odbierana jest zmysłowo, lecz zbudowana logicznie. Według poglądu, że wszelka wiedza pochodzi od wrażeń zmysłowych a poznanie odbywa się poprzez przeprowadzanie logicznych doświadczeń.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 666 obserwujących.