białczyński

Piotr Kudrycki – Geneza Slovianskiego Slova, Słowiańszczyzna, Nowa Świadomość, Wiara Przyrody, piękno życia.

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 27 Lipiec 2014

Świątynie Światła Świata – Grzybnica, Góra Polanowska, Borków

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 24 Lipiec 2014

Grzybnica_07Grzybnica

Kręgi kamienne Wiary Przyrodzoney Słowian w Grzybnicy – stanowisko archeologiczne położone  3 km na północ od wsi Grzybnica, pod Koszalinem (starożytny Gród Kosza – Bogowie Kosza to: Makosze – Panowie Przeznaczenia, Plątowie-Kosze – Panowie Splotu oraz Dziewowie-Kosze-Krasze – Panowie Koszania-Miłości i Żądzy). Kręgi pochodzą z I-IV wieku n.e.. Na porośniętym lasem terenie widoczne są kręgi kamienne i kurhany. Odkryte przez archeologów przedmioty należą w większości do archeologicznej kultury wielbarskiej. Nie świadczy to jednak wcale o tym iż nastąpiła tutaj jakaś inwazja obcych, a tylko o przejęciu na pewnym etapie rozwoju przez ludność miejscową techniki tzw. „wielbarskiej”. Podobnie jak dzisiejsza Polska nie została najechana przez Niemców, lecz przejęła technikę zachodnioniemiecką np. w Gliwicach gdzie polscy robotnicy wytwarzają niemieckie „technologicznie” samochody.

 

Identyczne kręgi znane są także z terenów północnej Europy, z Norwegii (z prowincji: Hordaland, Rogaland, Vest-Agder, Aust-Agder, Vestfold i Ostfold), z terenów słowiańskich Połabian i Łużyków (Lugiów) znajdujących się na terenie dzisiejszych Niemiec (z północno-zachodniej i zachodniej Meklemburgii) i z terenu dzisiejszej wschodniej Polski (z Pomorza Wschodniego oraz Mazur). W powiązaniu z naszą obecną wiedzą z dziedziny genetyki poświadcza to dodatkowo znany fakt, że Słowianie zasiedlili około roku 2500 p.n.e. także Skonię (Skandynawię) gdzie do dzisiaj występuje duży procent w Norwegii i Szwecji ludności o halogrupie Y-DNA R1a. 

Grzybnica_12

Badania archeologiczne cmentarzyska rozpoczęto w roku 1974. Odkryto 5 kręgów kamiennych o różnej wielkości. Dwa kręgi o średnicy 36 m są największymi spotykanymi w Europie.

 

[powiększ]

Na cmentarzysku znajdują się następujące formy archeologiczne:

  • 5 kręgów kamiennych, w tym jeden krąg podwójny, tzn. krąg mniejszy wstawiony w większy, obydwa połączone są ze sobą czterema „szprychami” – takiego układu brak w innych kręgach kamiennych na terenie obecnej Polski,
  • 2 kurhany kamienno-ziemne,
  • 35 płaskich kamiennych budowli nagrobkowych,
  • 6 stosów ciałopalnych, rytualnie zarzuconych kamieniami,
  • 2 trójkątne obiekty kamienne o charakterze kultowym.

Kręgi kamienne połączone czterema szprychami świadczą o kalendarzowym charakterze tej budowli, która jako uroczysko mogła być poświęcona Bogom Kiru -Godom. Koncentrycznie położone i połączone czterema szprychami (pory roku) dwa kręgi główne oznaczają odwzorowanie Kręgu na Wierchu Weli – Krąg Światła-Świata, Światła – Boga Najwyższego, czyli Świętowita oraz Kręg Bogów Działu – Białoboga i Czarn0b0ga – poświadczony tutaj dodatkowo dwoma budowlami trzylicowymi – trójkątnymi, symbolizującymi bogów trzygłowych lub stanowiących ekwiwalenty geometryczne bóstw trzygłowych , czyli bogów Działu. Pozostałe trzy kręgi poświęcone są odpowiednio Żywiołom, Mocom – Mogtom oraz Duchom Pomocniczym – Boginkom i Bogunom. Jednocześnie znajduje się tutaj miejsce wiecowe, a także żalnik z ogniskami do ciałopalenia oraz smętarz, który zawiera trzy rodzaje pochówków:

  • groby szkieletowe,
  • groby ciałopalne popielnicowe,
  • groby ciałopalne jamowe.

Ponieważ smętarz i żalnik były używane w czasie od I do IV wieku n.e. świadczy to, że miejsce owo jako Święte służyło plemionom i grupom wyznającym różne zasady grzebania zmarłych oraz że ludność kultury łużyckiej żyła nadal na tym terenie po pojawieniu się pobratymców ze Skonii i nie zmieniła swoich obrzędów grzebalnych mimo iz zmieniła wytwórstwo na wielbarskie (coś jak obecnie w Gliwicach). Smętarz był używany przez ludność kultury łużyckiej, a także pomorskiej, które to kultury były spokrewnione. Ludność poprzedniczek tych kultur archeologicznych zamieszkiwała Pomorze od czasu gdy tylko ustąpiło tutaj zlodowacenie. Otoczenie grodu Kosza i okolicznych cmentarzysk na Górze Chełm czy w Grzybnicy wskazuje na przynależność tej ziemi do Prasłowian i Staroeuropejczyków, ludności o haplogrupie R1a oraz I1. Jak wiadomo Koszalin ma także inne święte wzgórze, które opisaliśmy tutaj na Czarnym Pasie, Chełm Koszaliński,  w dziale Świątynie Światła Świata. Kult Koszaliński opisuje też Księga Ruty (Taja 20). 

Grzybnica_01

cytuję:

„…

Spałkalisz – gród wymieniany w dawnych kronikach rzymskich jako Askaukalis (a). Jest to jeden z głównych
grodów plemiennych Koszebów. Stare grodzisko z okresu kultury łużyckiej i jego następne wcielenia z okresu
kultury przeworskiej i jeszcze późniejsze, umiejscowione były w okolicach dzisiejszej Bydgoszczy.
Koszebowie należą do plemion z grupy Koszan, zrodzonych z krwi Koszerysa. Pochodzą bezpośrednio od
Skołotów Koszanów, oddających cześć Przeplątowi-Koszowi oraz Stolemów-Stołpów, narodzonych z wędyjskich
Spalów (prawnuków Stwolinowych) i istyjskich Osiłków (potomków Asiłków) z Osilii. Oddają oni cześć bogini
Kalii – Obwile (Czarnej Bogini), Gogoładzie Wielkiej – Golemie oraz Plątwie Ukaranej – Przepigole (Przegołej,
Przegolonej, Gołej, Pokalanej albo inaczej – Skalanej).
Dzieje Spalów biegną od najdawniejszej starożytności i splatają się z dziejami najważniejszych ludów tej ziemi.
Spalowie to bitne wędyjskie plemię, wywodzące się od bohatera spod Widłuży (Troi-Ilionu) – Pałomęża-
Pylajmena. Tenże Pałomąż przewodził Wędom i Istom-Osiłkom, których przyprowadził do wrót grodu Priama
(Radopryma) w Widłużę, z Północy. Pałomąż miał nadzieję obronić przed Romajami, będące w dzierżawie
lennika Królestwa Sis, Radopryma (Priama), pradawne wiano Zerywanów Troję-Widłużę i Troję-Trójorzę na
Złotym Rogu. Jednakże Troja-Widłuża została zniszczona.
Po tej wojnie osiadł więc Pałomąż wśród Hytrusków, tworząc królestwo Wenedów i Istów nad Morzem Bodów,
zwane Wenec, co znaczy ni mniej ni więcej tylko Wieniec – zwycięskie zwieńczenie. Bo chociaż Pałomąż w Troi-
Widłuży nie pozostał, a królestwo Radopryma (Priama, Pryma Radu) było zrujnowane, to Wędowie i Istowie
odnieśli w bitwach same zwycięstwa i wzięli bogate łupy.
Romajowie zwali to królestwo, rozłożone nad brzegiem Morza Bodów, Wenetą, a syn Pałomęża miał zostać
następcą tronu Hytrusków. Pałomąż-Pylajmen założył tam grody Pątwa, Isto i Wenec (b). Jednak Romaje-
Hytruskowie i ich sojusznicy nie trzymali się umowy i odmówili synom i wnukom Pałomęża-Pylajmena rządów
w Ziemicy Romajskiej. Zaczęli też uciskać Wenec.
Choć Wenedowie dzielnie stawali Hytruskom i Wolcom, dochodząc swoich praw, przegrali ważne bitwy i utracili
wiele bogactw. Zatem, prawnuki Pałomęża I znużone romajskimi rządami i znękane ich jarzmem, wróciły nad
Bołotyk. Stamtąd się niegdyś ich plemię wywiodło, nim ruszyło, wpierw na Bołotonie w Uhorzu, w Ziemicę
Polęgocką (c), a potem z Polęgii prosto pod Troję-Widłużę.
Do domu poprowadził ich długą, morską wyprawą prawnuk Płomęża-Pylajmena, kniagin Pałomąż II – Palemon.
Po drodze zatrzymywali się w kilku miejscach. Najpierw osiedli na południowym wybrzeżu Zatoki Czarneckiej
w obwarze Basta (d). Nazwanie Basta z tego się wzięło, iż wycieńczeni musieli już przerwać morską drogę i przez
dłuższy czas wypocząć. Kiedy wyruszyli z Basty, nie upłynęli daleko, jako że przyszło do buntu. Zatrzymali się
w Czerńcu i Wędzie, gdzie część Wędów opuściła pokład, nie mając już sił na dalszą drogę. Ci, którzy popłynęli
dalej z Palemonem, zatrzymali się kolejny raz na dłużej już w Wędonii, na brzegu rzeki Morzącej (Morzy) (e), jako
że ich łódź się rozpadała. Posadowili tutaj dwa nowe obwary i pobudowali nową łódź.
Potem wyruszyli na Morze Wądów, kierując się ku wschodowi. Gnani burzą, zepchnięci na północny-zachód
wichrami, o mało nie zamarzli. Uratowała ich gościnna wyspa o płaskim brzegu, daleko za Wielką Wyspą.
Tę nazwali wyspą Istlą (f), jako że zostawili tutaj część wojów istyjskich i osadników, a też na cześć bogów wody
i ognia, którym poświęcone jest otaczające wyspę morze. Zatrzymali się także na północy, po drugiej stronie
wąskiej cieśniny, naprzeciw obwaru Węzeł Wida, w ziemi wtedy pustej, a potem zwanej Skanią-Skonią albo
Skonem Świata, i tam zostawili osadników.
Wylądowali wreszcie na ziemi ojczystej w Walinie, a potem poszli na wschód budując gród w Szczecidawie nad
Odrą. Część z nich tu osiadła. Część poszła dalej na wschód – to późniejsi Wędywarowie i Osiłkowie. Z tych
część jeszcze później poszła na południe – to Pałukowie i Pałkini Łyskowiccy. Od nich też pochodzili Pałcyni
Naddunajscy (g), którzy na koniec osiedli w tym samym dokładnie miejscu, z którego Pałomąż-Pylajmen wyszedł
pod Troję, w Polęgocji.
Tak to podróże Wędów, zgodnie z rzucona klątwą, zataczają raz za razem pełne koła i nigdy nie ma końca
tułaczki, a lud ten, niegdyś krzepki i wielki, roztapia się w innych i ślad po nim niknie (h).
Spalska dziewica-kapłanka, a zarazem królowa, Odrzycha, z wodzem Osiłków z Ludu Istów dała początek
Stolemom, którzy zamieszkali w Godunie. Owi Stolemowie i Spalowie zwani są Słowienami i jako Słowieni
wrócili później na południe, nad Morze Bodów, do koliby, gdzie dotarli w Nowych Czasach Nowej Koliby, w kilku
falach ciągnąc: a to z Gątami-Gotami, albo potem z Guniami, a to wreszcie z Chorwatami i Chawarami-Obrami.
Odepchnięci na koniec od morza, utrzymali się w górach. Żyją obecnie w kraju zwanym Słowenią (i), a okolice
Weneca dzisiaj znowu przynależą do nich i do innego plemienia słowiańskiego – Harusów-Chorwatów.
Tak to Królestwo Sis nikomu i nigdy niczego nie daruje, zawsze wraca tam, gdzie kiedyś coś objęło w posiadanie,
i nigdy po wsze czasy wybaczać nie będzie swych krzywd ani darować swych Ziem.
Ziemię Pomorską (Połukomorską), oprócz Słowienów, objęli w gospodarzenie Koszebowie i Koczewianie,
stanowiący północny odłam wielkiego plemienia Koszanów. Oba małe plemiona łącznie nazywane są dziś
Kaszubami. W ich bliskim sąsiedztwie na Pomorzu Bołotyku zamieszkali też północni Jątowie – Jakoszowie
(Jaksowie) – część z nich znana jest kronikom jako Jadźwingowie. Zamieszkali tu także Porusowie-Borusowie
(Brusowie znani jako Prusowie).
Tym sposobem nad Morzem Bołotyckim odtworzony został ten sam układ sąsiedzki, jaki ustanowił w Windii
Koszerys, gdzie Koszanie-Koszanowie (Kuszanowie) sąsiadowali z Koszetyrsami, Jakoszanami i Poruszami.
Także tu i tam jest Morze Wądów, poświęcone Wądom i Tłom-Żgwiom, tyle że jedno – to pierwsze północne
– graniczy z welańską Nawią Ciszy – Otchłanią, a to drugie, południowe, zwane Windzkim lub Indyjskim,
graniczy z welańską Nawią Piekło.
Te są krańce Ziemi dla Zerywanów.

Grzybnica_08

….Jedno z najważniejszych miejsc świętych Kaszubów nosi miano Koszalin. To w Koszalinie posadowiona jest
Góra Chełm, na której czczono, nieprzerwanie od starożytności do późnego średniowiecza, bogów Wiary
Przyrodzonej. Tutaj oddawano hołd bogom, także na Truniku (j), gdzie siedział potężny książę i żerca.
Górę wieńczył kiedyś chram, a miejsce to poświęcono i oddano w opiekę Tynom Plątów i Makoszów. Cała góra
to świątynia, którą traktowano jako Świętą Ziemię Kosza, czyli Lenno Kosza, inaczej Kosza Leń lub Kosza Lico
– Obraz Kosza. Możliwe, że świątynia z gajem i chramem ulokowanym na Górze Chełm, będącej jedną z pasma
dawnej Gołogóry, poświęcona była wszystkim boskim rodom związanym z ceremoniałem Przejścia do Wiecznej
Krainy, czyli bogom Śmierci (Tyn Welesów), Koszu – Przeznaczenia (Tyn Makoszów), Koszu – Przypadku (Tyn
Plątów) oraz Zapomnienia (Tyn Morów). Przez tysiąclecia chowano na zboczach góry zmarłych z wszystkich
okolicznych plemion i kultur.

(a) Wymieniany przez Ptolemeusza w II wieku n. e., na tej samej mapie, gdzie pokazany jest Kalisz. W świecie
nauki od 100 lat trwają spory co do jego identyfikacji i w różnych opracowaniach wymienia się różne
lokalizacje tego grodu, począwszy od okolicy Koszalina, poprzez Biskupin, Płock, Osiek pod Bydgoszczą,
Otłoczyn, Osielsko, do Inowrocławia. W zasadzie niezależnie od ostatecznej lokalizacji, która kiedyś zapewne
nastąpi, zawsze gród ten pozostanie w ziemi i rękach Koszebów i Koczewian, czyli dzisiejszych Kaszubów
i Kociewian.

(b) Pątwa – później Padwa, Isto – później Astate, Wenec – dzisiaj Wenecja.

(c) Ziemia Polęgocka – Ziemia, gdzie umiejscowiona była Nowa Koliba – Jaskinia Lęgu – Lęgia Właściwa lub
inaczej Pierwotna – czyli ziemia pomiędzy Uhorzem, Jeziorem Bołotoń, rzeką Wag i wzdłuż Środkowego
Dunaju. Od tej nazwy i od imienia jednego z Kruków wziął imię jeden z największych Ludów Nowej Koliby
– Lęgowie. Od nich pochodzą zarówno Ślęgowie – Ślązacy, jak i Polęgowie-Polęchowie – Polacy i ŁugowieŁużyczanie
oraz reszta plemion lechickich.

(d) Zatoka Czarnecka – dzisiaj Zatoka Carnacu (Biskajska), Basta – zwana po odejściu Wenedów Baską
i następnie Ziemią Basków.

(e) Czerniec – Carnec w Mormoryce to dzisiejszy Carnac w Bretanii, Węda – dzisiejsze Vannes w Bretanii, Rzeka
Morząca – później Moza.

(f) Istla – Isep Tlący, Wyspa Tłów-Żgwiów, czyli Ątlów – później zwana Islandią.

(g) Pałcyni Naddunajscy – zanotowani przez kronikarzy rzymskich jako Peucyni, razem z Biesotarnami, znanymi
kronikom jako Bastarnowie.

(h) O Klątwie Wędów opowiada Taja 27 w Księdze Tanów.

(i) Te skomplikowane dzieje Spalów i Słoweńców przechowały podania Istyjczyków-Litwinów (Let-Winilów),
którzy wędrowali razem z nimi do ojczyzny, wiedzieni przez Palemona. Podanie o Palemonie wracającym
z Rzymu wywodzi od niego królewskie dynastie nadbałtyckich Let-Winów. Najdziwniejsze, że potwierdzają
to wszystko najnowsze wyniki badań genetycznych, opublikowane w roku 2007. Poza tym, że dowodzą
one genetycznej identyczności Węgrów i Polaków, to lokują ich położenie początkowe na około 10 000
lat wstecz, czyli około roku 8000 p.n.e., w południowej Europie. Badania te dowodzą także znacznych
domieszek słowiańskich genów na drodze morskiej wyprawy Palemona – na Islandii i w Skandynawii,
a także wśród Bałtów i Ugrofinów. Okazuje się także na ich podstawie, że Łużyczanie, Białorusini, Bałtowie,
Ukraińcy, Słowacy, Słoweńcy i Chorwaci są bardzo blisko spokrewnieni z Polakami. Spokrewnienie to
dotyczy również Węgrów oraz Finów, którzy mówią zupełnie niesłowiańskim i nawet nieindoeuropejskim
językiem – ugrofińskim. Równie mocno spokrewnieni są z Polakami Rosjanie, Rumuni i Czesi. Mniej Bułgarzy,
Macedończycy i Serbowie. Badania genetyczne stale wnoszą nową wiedzę na temat pokrewieństwa
poszczególnych ludów. Blisko ze Słowianami są spokrewnieni w dużej części Afgańczycy, Irańczycy, Hindusi
z Kaszmiru i północnych Indii, Kirgizowie, Kazachowie czy Turkmeni.
Dzisiaj niektórzy naukowcy – zapewne pod wpływem wiedzy genetycznej – uznają języki ałtajsko-ugrofińskie
również za odłam języków indoeuropejskich.” 

Grzybnica_23

 Ciekawa strona o Grzybnicy Marzanny i Czarka (http://www.astra28.eu/grzybnica.html) – wiedzę tam opisaną proszę jednak traktować w kontekście nowych odkryć genetyki – Genetyka wskazuje niezbicie że Goci byli Słowianami zmieszanymi ze Staroeuropoejczykami i ich przybycie ze  Skonii – Skandynawii było jedynie „powrotem do domu” w związku z trudnymi warunkami przetrwania i nieurodzajem w Skonii (Skandynawii). 

Góra Polanowska

 

078.Góra.PolanowskaDziwny to zwyczaj przywracania na Pomorzu różnym miejscom niemieckich nazw obowiązujących tutaj tylko przez 200 lat podczas gdy słowiańskie były obecne przez 8000 lat. Nie zauważyłem żeby w Niemczech przywracano nazwy słowiańskie takim miastom jak Berlin, Hamburg, Drezno czy Lipsk, albo Zgorzelec?

Czy to nie ta sama misja Rzymskiego Kościoła, która jest prostą kontynuacją krucjat rycerstwa krzyżackiego z Niemiec?! Czy to nie ten sam sposób myślenia z okresu wczesnego średniowiecza kiedy krzewiono wiarę niemieckimi mieczami i papieskimi klątwami?! Czy to nie ten sam duch późniejszego Drang nach Osten przeciw Słowianom, wraz z „prusackim drylem” i chrześcijańską pieśnią na ustach!? Czy ci Franciszkanie to Polacy, czy jakiś kosmopolityczny zakon niemiecko-kreolski?!

Blisko miejscowości Polanów, w lasach na wzgórzu, znajduje się drewniany klasztor – pustelnia. Otaczająca przyroda, proste i surowe warunki życia, wszechogarniająca cisza. Jest to prastare, starożytne miejsce poświęcone spotkaniu z Bogami. Początek franciszkańskiej obecności na świętej Górze Polanowskiej datuje się na rok 2002, kiedy to wmurowany został kamień węgielny pod budowę przyszłego kościoła i klasztoru. Inicjatorem franciszkańskiej obecności w tym miejscu był ojciec Janusz Jędryszek, który ponownie jest przełożonym.

Święta Góra Polanowska-miejsce pielgrzymkowe i pustelnia franciszkańska.Święta Góra Polanowska-wzniesienie 156metrów,znajdujące się dwa kilometry od Polanowa w województwie zachodniopomorskim.Nagrania video i zdjęcia własne.Muzyka Creative Commons Free PD.com Public Domain Music http://www.freepd.com .Utwór Ambient B-Kevin MacLeod.

  • Standardowa licencja YouTube

    Jak zwykle mamy tutaj święte źródło z woda leczniczą (mineralną), święte rozdwojone drzewa – romboty i święty kamień – czyli typowo pogańskie atrybuty boskie Świętego Gaju. Kamienny krąg zastąpiono kręgiem z drewnianych krzyży.

    polanowska

    Wędrówka na górę rozpoczyna się z parkingu znajdującego się przy wylocie z Polanowa na Cetuń. Dawniej było to miejsce pogańskiego kultu, gdzie ludność oddawała cześć słowiańskim bogom. Do czasów reformacji Św. Góra w Polanowie, obok Góry Chełmskiej w Koszalinie i wzniesienia Rowokół koło Smołdzina, była jednym z ważniejszych ośrodków kultu religijnego na Pomorzu Zachodnim.

    krysia2_1b94b2e0d2b8b642c533d41a0a8e3d71Święte Źródło

    Kiedy chrystianizowano Pomorze, była ostoją pogaństwa, kiedy do kościołów wkraczała reformacja – trwała w kulcie maryjnym. Rozkwit Polanowa przypadł na X-XII w., kiedy to dokonywało się na Pomorzu „zbożne dzieło” chrystianizacji. W 1124 r. przybył na te ziemie z misją Otton, biskup Bambergu. W owym czasie góra była ważnym miejscem kultu pogańskiego. Szczyt jej był mocno obwarowany, a fosy i wały chroniły przed obcymi. Jednak nowa religia stopniowo wyparła pogańskie bożki. Pierwsza wzmianka o kaplicy pw. NMP na Świętej Górze pochodzi z 1385 r.

    Swieta_Gora_Polanowska_(church)Pustelnia Franciszkanów

Z powyższego opisu wynika jasno że góra była objęta kultem pogańskim do roku 1385, czyli czasów Królowej Jadwigi i Jagiełły (też, jak wiadomo, aż do śmierci był poganinem). Jak więc sami widzicie jest to miejsce świeżo zawłaszczone przez kościół watykański, odebrane kultowi Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej już w czasach III RP. Będziemy zabiegać o jego bezwzględny zwrot prawowitym użytkownikom – Polskim Poganom, Rodzimowiercom Słowiańskim.

Borków

Informacje ze strony poświęconej fotografii alternatywnej Pinholeandphotodocument: http://pinholeandphotodocument.blogspot.com/2011/06/megality-dokumentacja-dolmen-z-borkowa.html

P6059049

Najstarsza budowla w Polsce to liczący 5000 lat, potężny, megalityczny grobowiec w Borkowie (gmina Malechowo), chyba jedyny dolmen w Polsce. Obok niego znajduje się, obłożona kamieniami polnymi, kilkudziesięciometrowa zbiorowa mogiła. Jest to wyjątkowy przykład grobowca komorowego.

P6059028

Jak podaje pan Adam Bryl  z Borkowa, do 1896 r. stał tutaj jeszcze jeden grobowiec podobnego typu ale rozebrali go poszukiwacze skarbów, „które – jak głosiły stare legendy – miały się znajdować wewnątrz. Po wydobyciu prehistorycznych kamiennych i krzemiennych narzędzi oraz kruchej ozdoby bursztynowej rozczarowani poszukiwacze skarbów zaniechali swojej działalności. Badania archeologiczne prowadzone w latach 30. XX w. potwierdziły, że dolmen w Borkowie musiał powstać około 3 tys. lat p.n.e. Komora grobowa składa się z 12 olbrzymich głazów narzutowych, przykrytych 4 głazami stanowiącymi strop. Do dziś nie wyjaśniono tajemnicy transportowania potężnych głazów i konstruowania z nich komór grobowych. Niewykluczone, że grobowiec zbudowano dla wyjątkowego zmarłego – wodza, dostojnika czy kapłana. Mogło to być także miejsce kultowe. Prochy zmarłych składano w dolmenie wielokrotnie, uprzątając poprzednie pochówki pod ściany komory.” 
P6059033Dolmeny są nie tyle grobowcami co miejscami „przejścia w inny wymiar” (Zaświaty), stąd właśnie bierze się zwyczaj wielokrotnego ich wykorzystywania  i uprzątania kości poprzednich zmarłych pod ściany.

Borkowo (cmentarzysko) – cmentarzysko megalityczne. Na Niżu Środkowo- i Zachodnioeuropejskim oraz w Skandynawii. Budowniczych megalitów zalicza się do kręgu kulturowego, nazywanego w archeologii kulturą pucharów lejkowatych. Na Pomorzu grupy tej ludności widoczne są poprzez artefakty archeologiczne mniej więcej od  3500 lat p.n.e. Podobne budowle występują też w obecnych północnych Niemczech (Słowianie Połabscy) oraz w Jutlandii – również zasiedlanej przez Słowian i Staroeuropejczyków już od roku około 3000 p.n.e..


W wyniku rozpoznanego archeologicznie terenu, w obrębie wsi Borkowo zlokalizowano 32 stanowiska, z czego połowa przypada na znaleziska z neolitu i tyleż samo na osadnictwo wczesnośredniowieczne (X – XI wiek) i średniowieczne (XIV – XV wiek), to ostatnie zarejestrowano zwłaszcza w obrębie starej zabudowy wsi. W kilku miejscach rozpoznano ludność łużycko-pomorską. Zarówno ludność kultury pucharów lejkowatych, kultury łużyckiej jak i kultury pomorskiej to ludność Słowiańska i Staroeuropejska haplogrup Y-DNA R1a oraz I1 i I2.

Nazwa wsi Borkowo, lasku sosnowego Borek, wzgórza Pottack, strumienia Bigalla, to nazwy w oczywisty sposób słowiańskie.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERAGrobowiec bezkomorowy w Borkowie

Na miejscu cmentarzyska rozpoznać można nieregularny prostokąt z rzędami kamieni, na których stropie znajdują się 4 potężne głazy, każdy z nich o długości 2 m i szerokości 1 m. Głazy, są świadkiem epoki kamienia. Jest to wielki »grób olbrzymów«, grób megalityczny. Cmentarzysko znajduje się w lesie mieszanym położonym około 0,5 km na wschód od wsi Borkowo. Jest to cmentarzysko megalityczne z całą pewnością z młodszej epoki kamienia. Rozciąga się ono wzdłuż wysokiej, stromej krawędzi wysoczyzny, pomiędzy drogą leśną a podmokłą doliną bezimiennej rzeczki.

Wielkie kamienie w budownictwie sepulkralnym występowały i występują w różnych kulturach świata- nie wszędzie chodzi o megalityzm. Archeolog, Ignacy Skrzypek mówi, że: „Przez megalityzm należy rozumieć międzyplemienny i międzykulturowy styl architektoniczny, będący wyrazem kultu przodków, przejawiający się w określonych monumentalnych, prostych i surowych budowlach, głównie grobowych, ale także świątynnych i ceremonialnych, na które składają się charakterystyczne struktury kamienne i kamienno – ziemne, najczęściej kurhany z grobami komorowymi różnych typów. Te formy to groby korytarzowe i tolosy, grobowce galeriowe, menhiry, dolmeny (Borkowo) i formy doń zbliżone. Ich zasięg na świecie jest olbrzymi. W Europie rozpowszechniły się w okresie neolitu (V – III tysiąclecie p.n.e.), natomiast na Niż Polski idee megalityczne dotarły w III tysiącleciu p.n.e., manifestując się głównie w postaci potężnych, najczęściej trapezowatych, kurhanów kamienno- ziemnych z obstawami z wielkich głazów narzutowych. Są to tzw. grobowce bezkomorowe. Długość ich na Pomorzu waha się od 15 do 70 m, na Kujawach do przeszło 100 m, szerokość u podstawy wynosi 8 – 10 m. w części zaś „ogona” 1 m, a wysokość pierwotna wynosiła od 1 do 4 m. Otaczająca je obstawa zbudowana była z głazów, których ciężar w partii szczytowej sięgał 7-10 ton, zmniejszały się one w miarę zwężania grobowca. Szpary w ścianach obstawy szczelnie wypełniano mniejszymi kamieniami (metodą tzw. suchego muru). Tylko w ścianie szczytowej pozostawiano przerwę -jedyne symboliczne wejście do wnętrza. Wewnątrz obstawy budowano liczne konstrukcje kamienne, m.in. poprzeczne ścianki dzielące obiekt na kilka części. Dno tworzyła warstwa drobnych otoczaków.”

W Muzeum w Koszalinie z badań w Borkowie znajdują się 4 siekiery, grot oszczepu i gładzik z grobowca nr 4 oraz tylko jedna siekiera krzemienna z grobowca nr 3. Jest jeszcze kilka innych narzędzi krzemiennych i kamiennych z Borkowa, ale pochodzących prawdopodobnie z innych luźnych znalezisk.

Ogólnie grobowce bezkomorowe są typologicznie starszą formą grobów megalitycznych niż grobowce komorowe. Ich początki sięgają schyłku V tysiąclecia p.n.e., budowane były jednak również przez całe IV i III tysiąclecie, a na Pomorzu głównie w III tysiącleciu p.n.e.

 Przebudzenie Pani Przeznaczenia, Mokoszy – Bogini Grzybnickiej

http://www.mistycznabrama.net/channeling/290-czas-przebudzenia-picej-pani-sowian-.html

taja 5 lęda olszanskij boris slav011

Bo w Grzybnicy Pani śpi dusza jej czekała,
A właściwy czas przychodzi budzi ją jak z rana.
Wiele wieków przepłynęło, długo, długo spała,
Czas jej wstać więc teraz już z ogromną miłością.
I zaczyna marzyć już o tym, że jak wstanie obdaruje mocą swą tych co tam zastanie.
A przyniesie wielkie dary językiem miłości, byśmy dalej mogli iść drogą szczęśliwości.
A więc przybądź jeśli czujesz wewnętrzne przesłanie, by się włączyć w czas przemiany.
Tworzyć Ziemi nowy plan i dla Ciebie i dla  dzieci, którym życie już inaczej wzleci.

olszanskij wiosna 154871-Sepik

Żyjemy w niezwykłych czasach. W ważnych miejscach mocy w Polsce i na świecie budzą się Istoty Opiekuńcze – pradawne Bóstwa Ziemi. Na Malcie budzi się jedna z głównych, Pierwotnych Pramatek. Wstaje Rycerz z Giewontu Istoty Opiekuńcze ze Ślęży i kamiennych kręgów, powstają pradawni władcy i władczynie grodu Kraka. Ten przekazowy wiersz informuje o czasie odrodzenia Pani Śpiącej w Grzybnicy. Bóstwa związane z rdzennymi kulturami mają pomoc nam płynniej przechodzić w Nowy Wymiar.  Pani z Grzybnicy- związana jest z naszymi Słowiańskimi Mocami. Nosi Ona w sobie aspekty: Bogini Mokosz/Makosz (rodzimej Pani płodności, obfitości, miłości, dobrych związków),  oraz Perunicy ( Bogini ognia i piorunów). Dlatego na miejsce swego snu wybrała Grzybnicę. Kolejne migracje ludności na tych terenach uczciły to miejsce budując w nich kamienne kręgi i kurhany. A że świadome były tego, aby jej nie przeszkadzać nie oznaczyły dokładnie miejsca jej odpoczynku.

Przebudzenie Śpiącej Pani przyniesie inne spojrzenie na energetykę kobiety i jej uświęcenie. Pani będzie pomagać rozwijać relację między ciałem i duszą, ale też zdejmować obręcze karmiczne. Mężczyznom niesie Ona inne spojrzenie na swą żeńską część i możliwość jej uczczenia a także podniesienia rangi własnej i kobiet wokół nich. To czas wejścia w strukturę Nowego Wymiaru. Bóstwa mogą wstać i wprowadzić nas w lepszy czas. Warto dokonać tego w odpowiedniej grupie, ponieważ energia jednej osoby jest niewystarczająca. A wejście w kontakt ze Śpiącą Panią wymaga inicjacji. Niektóre z osób, jakie przyjadą na wakacyjne warsztaty: Siedem Sekretów Szczęścia w dn.2607- 01.08.2014, będą proszone o to, aby zostać Strażnikami i Strażniczkami Świętej Tradycji Słowian w swoich miejscach zamieszkania, lub zostaną włączone w krąg Straży Świętego Ognia. Inne dzięki praktykom odbytym na Świętej Górze Polanowskiej w Kamiennych Kręgach w Grzybnicy będą mogły stopić obręcze karmiczne, oraz  zharmonizować się  i doświadczyć przebudzenia świetlistych ciał duszy. Wchodzimy w czas przejrzystości, to ważny czas – dzięki któremu chronieni będziemy przed destrukcyjnymi kodami, tak powszechnie jeszcze stosowanymi w celu stopowania rozwoju ludzkości.

Boris olszanskij rusalia 21

Oto wstępny plan naszych działań

- Św. Góra Polanowska ( rozpuszczanie obręczy i kodów karmicznych, rozwibrowywanie kryształów duszy, praktyka z rodem ) – przygotowanie do procesu wtajemniczenia.
-  Kamienne Kręgi w Grzybnicy (uzdrawianie i regeneracja, tworzenie świetlistych ciał duszy, specjalne inicjacje na pełniejsze wejście w Nowy Wymiar).
-  Dolmen w Borkowie ( praktyka ze Strażnikami Dolmeny, podróż w czasie i przestrzeni do Serca Galaktyki).

 

Wioletta Ewa Tuchowska 06.06.2014

Marek Wójtowicz i Natalia Jaskólska – Święto Kresu 2014 w Szklarskiej Porębie – Chodzenie po ogniu w Tagen TV


http://tagen.tv/vod/2014/07/swieto-kresu-chodzenie-po-ogniu/

 

kres 2V Śląska Starosłowiańska Świątynia Światła Świata we Wrocławiu  – mówi Marek Wójtowicz i Natalia Jaskólska.

kres

Kolejne Spotkania Słowiańskie 5-6 września nad Gopłem w Łojewie k. Kruszwicy, gdzie odbędzie się Inicjacja Chodzeniem po Ogniu, Namiot Potu  i spotkanie z Czesławem Białczyńskim oraz  Duchami Przodków na tamtejszych Megalitach.

Planowane też jest Spotkanie Słowian 20-21 września w Nowinie koło Henrykowa na Dolnym Śląsku także z Chodzeniem po Ogniu i Namiotem Potu.

 

Paweł Szydłowski – Starożytni Polanie cz.1-Hiperborea, Początki Państwa Polskiego.

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 13 Lipiec 2014

 

Opublikowany 4 kwi 2014

Polskie kroniki średniowieczne są zgodne z najnowszą archeologią genetyczną. Najstarsza nazwa Polan to Hiperborea.

Kronika Nestora http://www.libertas.pl/nestor_powiesc…

Kronika Kadłubka http://poetica.freehost.pl/kronika.html

Kronika Wielkopolska http://historiapolski.eu/kronika-lech….

Genetyka http://bialczynski.wordpress.com/slow…

Genetyka http://youtu.be/cv-HXQbOGcg

Genetyka http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Haplog…

 

Jafet – Jahwe – Jawia – Jawet – Jaw-Wied – Ja Wiedmin.

Góry Panów – to Ural, co jest wspomnieniem bardzo starej wędrówki ze Starej Koliby do Nowej Koliby.

Nowa Koliba – Nowa Lęgia – Lechia, Panonia – Ziemia Panów.

Germania? German = Jaromąż – Mąż Jaryły – Jarowit – Jarosław – Sławca Jaryły. Germania – Ziemia Jaryły-Jaruny. Jar, jary – Wiosna, świerzy-jarzy,jarzący się, świetlisty, zdrowy, młody.

 

Janus – Jaruna – w aspekcie stwórczym, Boga Kiru i Czasu Dwugłowego – Janus = Jarowit = Ger-man-nus (nus – nusson – niosący, nośnik eteru- iperu-orgonu, nios-son – duch).

Hiper-Borea – Zaborzania (Za Borami, Ponad Borami) , Boreasz – Wiatr Północny, Hiper – Jiper – Iper – Pergoła – Przegoła – Pregoła. I-ster – Dunaj (Dun-Naj -Ister – Rzeka Istu Największa, od ist – istota, isty, Duna-ister – Dniestr, Rzeka Istu Strumienista), I- Per – Pergoła-Pregoła (i=per – oddech, duch, tchnienie, gaz, eter, energia nus – energia perunowa, Duna-per – Dniepr).

Bohemi – Boganie (poganie), Bożanie (Borzanie), znad Buga, Rzeka boga Bugaja, Pąg – pog – pag – paganus. Pąg = pąk – koło, kula, krąg boży, okrąg mogiczny-mogtyczny, okrąg mocy, okrąg wzrostu, krąg magiczny Rodu.

Czytaj w Księdze RUTY – Taja 23.

Dzięki Pawle za wspaniałą robotę.  Poniżej  mapa mitologicznego Królestwa Słowian – Istów – Skołotów. 

To co robi Paweł Szydłowski bardzo dobrze naświetla i uzupełnia treści naszego blogu od innej strony, pozdrawiamy panie Pawle!!! Polecam te wykłady z Kanady wszystkim polskojęzycznym widzom, choć nie zawsze  i wszędzie i nie  ze wszystkimi tezami się zgadzam.

 

[CB]

Eurazja Podboje Widnura 6 2014 Uzupeł

Jeden z wpisów pod filmem – cenny:

Paweł – następny ciekawy temat i  dobra robota  ciekawostka – przetłumaczcie   sobie z obcych języków na jezyk polski ” gwiazda polarna ” np język duński Gwiazda polarna – Pole star , Polak – Pole itd trudno znaleźć jezyk w którym Gwiazda polarna to nie jest Gwiazda Polak . Oczywiscie beda tacy którzy znajda  tu kolejny zbieg okolicznosci czy przypadek , tylko ile moze byc przypadków potwierdzajacych „nasza strożytność ?

  • Kategoria

    Edukacja

  • Licencja

    Standardowa licencja YouTube

Gorame (kurdyjska Gora me) w Kąpodachji – Mała Kopa (Dar Kuja, Derinkuyu) i Góra Oś Arki.

Posted in przyroda, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 6 Lipiec 2014

Derinkuyu (Głęboka Studnia, Kujnia Dardanów, Dar Kuja, Dar Kuty) – miasto w Środkowej Anatolii w Turcji, w prowincji Nevşehir, znane z wielopoziomowego, największego w Kapadocji-Kąpodachji podziemnego miasta. Dawna nazwa Derinkuyu to Melengübü (Mała Kopka, Mała Kopa, grec. Malakopea).

Derinkuyu Underground City is an ancient multi-level underground city of the Median Medes Empire in the Derinkuyu district in Nevşehir (Kurdish: Nev-New Sher „The New/middle city”) Province, Anatolia. With its five floors extending to a depth of approximately 60 m, it was large enough to shelter approximately 20,000 people together with their livestock and food stores. It is the largest excavated underground city in Anatolia and is one of several underground complexes found across Goreme (Kurdish: „Gora Me”: our grave) Cappadocia (Qapadozia (Kurdish: secret place).

http://en.wikipedia.org/wiki/Derinkuy…
http://en.wikipedia.org/wiki/Median_E…

Wielopoziomowe podziemne miasto, wyklute w skałach, w czasach Królestwa Miodewijskiego (Media). Jest tutaj 5 do 8 poziomów, wykutych na głębokość do 60 metrów. Miasto mogło pomieścić nawet 20 000 ludzi. 

Derinkuyu is a town and district of Nevşehir Province in the Central Anatolia region of Turkey. According to 2010 census, population of the district is 22,114 of which 10,679 live in the town of Derinkuyu.[3][4] The district covers an area of 445 km2 (172 sq mi),[5] and the average elevation is 1,300 m (4,265 ft), with the highest point being Mt. Ertaş at 1,988 m (6,522 ft).

Located in Cappadocia, Derinkuyu is notable for its large multi-level underground city (Derinkuyu Underground City), which is a major tourist attraction. The historical region of Cappadocia, where Derinkuyu is situated, contains several historical underground cities, carved out of a unique geological formation. They are not generally occupied. Over 200 underground cities at least two levels deep have been discovered in the area between Kayseri and Nevşehir, with around 40 of those having at least three levels. The troglodyte cities at Derinkuyu and Kaymaklı are two of the best examples of underground dwellings.

The oldest written source about underground cities is the writings of Xenophon. In his Anabasis he writes that the people living in Anatolia had excavated their houses underground, living well in accommodations large enough for the family, domestic animals, and supplies of stored food.[6]

Derinkuyu Underground City provided a refuge for the region’s Proto-Anatolian inhabitants through the ages. In Byzantine times it was known as Malakopea (Greek: Μαλακοπέα), and likewise served as a refuge from the raids of the Umayyad Arab and Abbasid armies. The cities contained food stores, kitchens, stalls, churches, wine and oil presses, ventilation shafts, wells, and a religious school. The Derinkuyu underground city has at least eight levels and depth of 85 m and could have sheltered thousands of people. David Wilcock noted that, the city’s origins may be even earlier and related to the ancient Persian Zoroastrian tradition. In the ancient Zoroastrian Vendidad legends exist of how Ahura-Mazda instructed Yima to build an underground refuge very similar to that seen in Derinkuyu.[7]

Pasa_Baglari_2008

Goreme – Malakopea – Gorejąca Górska Mała Kopa

Göreme is a district of the Nevşehir Province in Turkey. After the eruption of Mount Erciyes about 2,000 years ago, ash and lava formed soft rocks in the Cappadocia Region, covering a region of about 20,000 km2. The softer rock was eroded by wind and water, leaving the hard cap rock on top of pillars, forming the present-day fairy chimneys. People of Göreme, at the heart of the Cappadocia Region, realized that these soft rocks could be easily carved out to form houses, churches, monasteries.

Goreme (Gorejące Góry, kurd.: Gore Me) to okręg w prowincji Nevszehir w obecnej Turcji. Dawniej ziemie te należały do Scytyjskiej Kąpodachji (kraj Dachów-Dahów, Chatów-Hettytów, Kumorów-Kimmerów [Kąpo-Morów], Draków-Traków i Bytyńców-Bitynów) zwanej przez Greków Kapadocją. Według podań, po erupcji sprzed 2000 lat pobliskiego wulkanu Erciyes ( starożytna nazwa grecka Argaeos, nazwa aryjska [sistańska, słowiano-indo-scytyjska]: Góra Arka Oś – Ośarka, Oś Arki, Ś-Arka) położonego w Górach Turów (Taurów), popiół i lawa uformowały skały o czarownych, kamiennych kształtach. Mieszkańcy Goreme – Gorejących Gór, owego serca Kąpodachji, przystosowali wnętrza tych skał do zamieszkania czyniąc z nich domy, kościoły, tłocznie oliwy, składy wina i inne obiekty użyteczne.

Dolinę Göreme odkrył dopiero w 1907 roku francuski duchowny Guillaume de Jerphanion (fr.). W dolinie znalazł blisko 350 kościołów wykutych w skale tufowej. Są to przede wszystkim małe, mieszczące kilkudziesięciu wiernych kościoły ze stropami kopułowymi. Kościoły w Göreme zdobione są freskami. Są to zarówno freski z okresu ikonoklazmu, jak również późniejsze, najstarsze pochodzą z IX wieku.

Góra Oś Arki, Ś-Arka, Arka-Oś Dag

Mount Erciyes (Turkish: Erciyes Dağı; derived from the ancient Greek name Ἀργαῖος Argaeos; Latinized as Argaeus by the ancient Romans) is a massive stratovolcano located 25 km to the south of Kayseri in Turkey.

Erciyes is the highest mountain in central Anatolia, located within the ancient region of Cappadocia, with its summit reaching 3,916 metres (12,848 ft). It is considered to be the highest peak of the Anti-Taurus mountain range, a northeastern extension of the Taurus Mountains to the south, and belongs to the Alpide belt in Eurasia.[3]

The volcano is heavily eroded, but may have erupted as recently as 253 BC, as may be depicted on Roman era coins.[4]

Wulkan (drag) jest mocno zwietrzały, pokryty rumowiskami, od dawna nieczynny. Możliwe jednak, że wybuchł w 253 roku p.n.e. i jest przedstawiony na monetach rzymskich.  Na szczycie odkryto znaki pisma i starożytne symbole świadczące o tym że góra była odwiedzana w starożytności. Znajdują się tam także dwie groty, z których jedna jest poszerzona i przystosowana do zamieszkania rękami człowieka.

Strabo called the mountain Argaeus (Ἀργαῖος); he wrote that the summit was never free from snow and that those few who ascended it reported seeing both the Black Sea to the north and the Mediterranean Sea to the south in days with a clear sky.[5]

The first documented successful climb was performed by William John Hamilton in 1837. There are, however, some historic writings and symbols on the rocks at the summit, indicating earlier human presence there. There are two caves near the summit tower, of which at least one must have been expanded by humans. It is supposed that monks in historic times have visited the summit several times.

There are winter sports facilities on the mountain, usually accessed from nearby Kayseri.

Fragment Ashtavakra Gity w tłumaczeniu Jakuba Filipka (nadesłał Mezamir Snowid)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody by bialczynski on 4 Lipiec 2014

Fragment Ashtavakra Gity

(w końcu poza Biblią istnieją też inne książki,ale kogo to obchodzi?)

„Jak ktoś może zdobyć wiedzę?
Jak ktoś może osiągnąć wyzwolenie? I jak ktoś może
osiągnąć stałość? Proszę, powiedz mi o tym panie. 1.1

Ashtavakra powiedział:
Jeśli szukasz wyzwolenia, mój synu, unikaj przedmiotów
zmysłowych jak trucizny i kultywuj w sobie tolerancję, uczciwość,
współczucie, zadowolenie i prawdomówność jako antidotum. 1.2

Ty nie składasz się z żadnych elementów – ziemi, wody, ognia,
powietrza lub nawet eteru. Aby być wyzwolonym, poznaj siebie jako
zbudowanego ze świadomości, świadka tego wszystkiego. 1.3

Jeśli tylko pozostaniesz odpoczywając w świadomości,
widząc siebie jako oddzielonego od ciała, wtedy nawet teraz będziesz
szczęśliwy, w pokoju i wolny od ograniczeń. 1.4

Ty nie należysz do Brahminów lub jakiejkolwiek innej kasty,
ty nie jesteś na żadnym etapie, ani nie jesteś niczym co
może zobaczyć oko. Ty jesteś nieprzywiązany i bez formy,
jesteś świadkiem wszystkiego – więc bądź szczęśliwy. 1.5

Posiadanie racji i nie posiadanie racji, przyjemność i ból
są czysto umysłowe i nie są twoim problemem.
Ty nie jesteś ani robiącym, ani tym, który zbiera konsekwencje,
ty jesteś zawsze wolny. 1.6

Ty jesteś jedynym świadkiem wszystkiego i jesteś zawsze
całkowicie wolny. Powodem twoich ograniczeń jest to,
że widzisz świadka jako coś innego niż to. 1.7

Od kiedy zostałeś ukąszony przez czarnego węża, posiadasz opinię
o sobie, że ”ja jestem tym, który to robi”, wypij antidotum wiary
w fakcie, że ”ja nie jestem tym, który to robi” i bądź szczęśliwy. 1.8

Wypal las ignorancji ogniem zrozumienia, że ”ja jestem jedną,
czystą świadomością” i bądź szczęśliwy i wolny od napięcia. 1.9

To, w czym to wszystko się pojawia jest wyobrażane jako wąż
w linie; ta radość, najwyższa radość i świadomość jest tym,
czym jesteś, więc bądź szczęśliwy. 1.10

Jeśli ktoś myśli o sobie, że jest wolny, ten ktoś jest wolny i jeśli
ktoś myśli o sobie, że jest ograniczony, ktoś jest ograniczony.
Tutaj to powiedzenie jest prawdziwe: ”Myślenie to powoduje.” 1.11

Twoja prawdziwa natura jest tą perfekcyjną, wolną i bez działania
świadomością, przenikający-przez-wszystko świadek – nie przywiązany
do niczego, bez pragnienia i w pokoju. Tylko w iluzji wydajesz się
być zaangażowany w samsarę. 1.12

Medytuj nad sobą jako nieruchoma świadomość, wolna od
jakiegokolwiek dualizmu, poddając fałszywą koncepcję, że
jesteś tylko poboczną świadomością lub czymkolwiek
zewnętrznym lub wewnętrznym. 1.13

Przez długi czas byłeś uwięziony w pułapce identyfikacji z ciałem.
Przetnij ją nożem wiedzy, że ”ja jestem świadomością”
i bądź szczęśliwy, mój synu. 1.14

Ty naprawdę jesteś bez ograniczeń i poza działaniem,
już teraz samo-świetlisty i bez skazy. Powodem twojego
ograniczenia jest to, iż ciągle odwołujesz się do uspokojenia
umysłu. 1.15

Wszystko to jest naprawdę wypełnione tobą i zawiązane
w tobie, gdyż to, z czego się składasz to czysta świadomość
– więc, nie bądź małego umysłu. 1.16

Ty jesteś nieuwarunkowany i niezmienny, bez formy i nieruchomy,
jesteś niezbadaną świadomością, jesteś nienaruszalny:
więc, nie trzymaj się niczego innego tylko świadomości. 1.17

„Tłumaczyłem ten tekst z angielskiego tłumaczenia Johna Richardsa.
Tu poniżej są również jego uwagi dotyczące tego tekstu. Zgodnie z legendą
mędrzec Ashtavakra odwiedził króla Janakę na jego dworze i doszło
między nimi do tej wymiany zdań”.

Jakub Filipek

„Ashtavakra Gita” lub ”Ashtavakra Samhita” jak czasem się ją nazywa, to jest
bardzo stary tekst w sanskrycie. Nic nie wiemy o autorze, choć tradycja
przypisuje go mędrcowi Ashtavakra – stąd nazwa.
Jest mało wątpliwości co do tego, że on jest bardzo stary, prawdopodobnie
pochodzi z klasycznego okresu Vedanty. Styl sanskrytu i doktryna w nim
wyrażona wydaje się potwierdzać tę ocenę.

Prezentuje on tradycyjne nauki Advaita Vedanta z jasnością i siłą rzadko spotykaną w innych tekstach.

Tagged with:

Nowe życie i nowe rytuały, czyli Wiara Przyrody w TAGEN TV

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 27 Czerwiec 2014

http://tagen.tv/vod/2014/06/nowe-zycie/

W Kwartalniku Słowianić nr 4 zamieściliśmy tekst Magdy Polkowskiej o „Pani Dobrej Nowiny” i opowieść Marka Wójtowicza o narodzinach Nimy Umai – Magda i Doula Natalia oraz Nima są bohaterkami Nowego Rytuału, Ceremonii Nadania Imienia i Oddania Dziecka pod Opiekę Matce Ziemi. Zarejestrowane przez Tagen  TV.

ccc

 

Marek Wójtowicz – Inicjacja Ognia, Zapleciny, Postrzyżyny, telegonia (TAGEN TV).

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 26 Czerwiec 2014

Święto Kresu-Kraszu (artykuł z kwartalnika Słowianić nr 1)

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 24 Czerwiec 2014

© by Czesław Białczyński

MH reserved Kwiat komprMarek Hapon – Kwiat Paproci

Tan 6 Wielki – Kres (Krasz, Kupalia, Kupała, Kopernocka, Sobótka-Samobudka, Stado, Świętoruja, Wianki, Noc Świętojańska, Czara-Czarkan – Niebiańskie Dzikie Łowy Lata)

 

 kwiat paproci symbol rus ÖÂĹŇÎĘ ĎŔĎÎĐÎŇÍČĘŔKwiat Paproci -Taja

 

Wstęp

Letnie Przesilenie, kosmiczne święto czczone przez Słowian od starożytności do dnia dzisiejszego.

Wydawałoby się, że o Sobótce i Nocy Świętojańskiej, zwanych też Kupaliami nie da się powiedzieć już nic nowego. Wszystko podobno zostało napisane i powiedziane. Jak się przekonacie nic bardziej mylnego. Pisano bowiem dużo, lecz z sensem nie napisano dotychczas prawie nic. Na temat tego święta pisze się mnóstwo, lecz zawsze nieodmiennie płytko, jakby z punktu widzenia „obcych”, którzy zostali zrzuceni w desancie z uczelni wyższych „cywilizowanego świata” pomiędzy „słowiańskich buszmenów”. U nas w Polsce za opisami tymi stoi przeważnie ideologia któregoś z trzech modnych współcześnie światopoglądów, dominujących w cywilizacji Zachodu: „naukowego”, ateistycznego, lub chrześcijańskiego.

Światopogląd „naukowy” sprowadza opis tego święta do przedstawienia obrazu z punktu wąsko pojętych dyscyplin takich jak ludoznawstwo, antropologia kultury, religioznawstwo, czy etnografia. Wzięliśmy słowo „nauka” w cudzysłów, bo po prawdziwym opisie naukowym spodziewalibyśmy się pełni i syntezy, a otrzymujemy zawsze niezmiennie fragmentaryczne analizy uzupełnione piramidalnymi konstrukcjami odwołującymi się do archetypów i fenomenów socjo-psychologicznych. Tak jakby świętowanie i potrzeba świętości nie były żadnymi normalnymi formami aktywności ludzi, lecz jakimś dziwowiskiem, obserwowanym przez „człowieka cywilizowanego” w „egzotycznym, niezrozumiałym kraju i plemieniu”. Światopogląd chrześcijański każe obserwatorom tego zjawiska opisywać je z wyżyn swojej jedynie słusznej religii, oceniać i spłycać, podrzucać co chwilę jakieś szczegóły, które mają dowieść braku logiki tych obrzędów, ich zabobonności, pustoty rytuału i podkreślić ich związki z zakazaną magią oraz czarami, które są oczywiście według tejże religii albo czarną magią zabronioną, albo nieskutecznym zabobonem. Przede wszystkim opis ten opowiada zawsze niezmiennie o owych obrzędach jako o ciekawostce z przeszłości, którą udało się u przodków współczesnych światłych wyznawców chrześcijaństwa na szczęście z powodzeniem wyplenić. Jest to według tych opisów czynność naganna, archaiczna, zbędna, co najwyżej ciekawostka bez żadnej głębszej myśli i podkładu filozofii.

Światopogląd ateistyczny z kolei kładąc nacisk na ten sam element archaiczności i zabobonu oraz magii sprowadza opis zjawiska do przedstawienia go jako okazji do dobrej, niezobowiązującej zabawy odtwarzającej przeszłość, do rodzaju przebieranego przyjęcia związanego z określonym terminem w przyrodzie.

Wszystkie te sposoby podejścia do tematu ograniczają się do wskazania w co dawniej wierzono, nie docierając nawet w przybliżeniu do istoty owych starożytnych wierzeń. Współczesność zaś obrzędów Kresu ukazują, jako etnograficzne szczątki kultury, która dawno umarła.

My, wyznawcy Przyrodzonej Wiary Słowian wiemy jednak, że jest to tradycja żywa i głęboka w swojej wymowie sięgająca najbardziej rudymentarnych związków człowieka z Ziemią, z Przyrodą, z Wszechświatem, sięgająca swoim rytem i wymową symboliczną korzeni ludzkiego bytu i ziemskiego życia w ogóle. Pamiętajmy przede wszystkim, że osądy wartościujące typu wyższościowego, występujące w opisach tych pogańskich obrzędów i czarów kreślonych przez chrześcijan czy ateistów, typu: „wierzono w magiczną moc”, „wierzono, że zioła te chronią przed…”, „wierzono, że ogień oczyszcza i chroni przed…” są absurdalnymi, zupełnie nieprawdziwymi sądami pejoratywnymi. Współczesna fizyka kwantowa udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że wiara obserwatora w wynik eksperymentu ma wpływ kwantowy na ów wynik. Psychologia i medycyna udowodniły zaś, że wiara w skuteczność leczenia i ochronę przez pastylkę określonego leku lub przez zabieg chirurgiczny, jest skutecznym lekarstwem (zabiegiem) i ochroną samą w sobie. Zatem jeśli ktoś wierzy w magiczną moc ziół to one tę moc posiadają! Jeśli wierzysz mocno w oczyszczający charakter skoków przez ogień lub chodzenia po ogniu, to zostaniesz oczyszczony i ochroniony przez ten zabieg. Jest to właśnie przejaw myślenia naukowego i racjonalnego, a nie zabobonnego.

Obrzędy Kresu, zwanego też Krestem, Kraszeniem, Kryszeniem, Wiankami, Kupaliami, Kupalnocką, Kupernocką i Sobótką – jak i wszystkie pozostałe obrzędy publiczne wielkich świąt wiary przyrodzonej słowiańskiej, zawierają w sobie pełne symboliczne odniesienia do całościowego obrazu jaki daje człowiekowi praktyczna obserwacja świata. Płyną one wprost z tejże obserwacji i są odwzorowaniem zjawisk naturalnych uosobionych w postaciach i przedmiotach świętego spektaklu, który jest odbiciem symbolicznym obserwowanych interakcji między mocami i żywiołami rządzącymi przyrodą naszej planety. Obrzędy te i symbole są żywymi odpowiednikami pojęć z Mitologii Słowian przeniesionymi ze sfery jej treści/zapisu w sferę uświęconych czynności, uświęconych przedmiotów i obrazów wyrażanych przez modły medytacyjne, pieśń i taniec transu oraz muzykę-hudbę zbiorowej ekstazy. Mit wierzeniowy Wiary Przyrody nie jest nigdy fałszem ani baśnią, jest poetyckim, holistycznym zapisem obserwacji przyrodniczej.

Piszący na ten temat, przeważnie w popularnych tygodnikach tuż przed letnim przesileniem, skupiają się zawsze na powierzchni, jakby ich zmysł obserwacyjny i analityczny nie sięgał głębiej poza to co widać wprost, a nawet jakby patrząc na obraz nie widzieli jego barw i odcieni, czy głębszych warstw symbolicznych, a tylko czerń i biel. Taką próbę opisu święta Kresu można porównać do próby opowiedzenia treści obrazów Salwadora Dali bez znajomości kultury Zachodu i psychologii głębi. Po prostu dziwaczna scena, dziecięca zabawa. Osoby opisujące Kres, w tym poważni naukowcy pretendujący do miana antropologów kultury i etnografów, nie próbują nawet wskazać jakie rzeczywiste znaczenie mają te obrzędy i co uczestniczący w nich dzisiaj wyznawcy Wiary Przyrodzoney Słowian tak naprawdę czczą, co demonstrują, co przeżywają. Można by to zjawisko sprowadzać do ideologicznego zaślepienia: chrześciajnocentryzmu lub ateizmu obserwatorów niezdolnych pojąć obcych im sakralnych rytów, ani tym bardziej związać ich znaczenia z filozofią przyrody (naturalną). Jest to jednak tylko jeden aspekt tej niemożności i niechęci do odnalezienia głębszych wątków w rudymentarnych słowiańskich obrzędach i świętach pogańskich. Pragnienie zdeprecjonowania dawnych wierzeń i obecnej wiary naturalnej Słowian jest rzeczywiście jedną z przyczyn spłycania interpretacji lub wręcz sprowadzania jej do poziomu propagandowego kłamstwa. Jedną ale nie jedyną. Często autorzy opracowań na temat Letniego Przesilenia posuwając się do obraźliwych dla wyznawców Wiary Przyrod(zone)y Słowian stwierdzeń, nie mają nawet świadomości, że naruszyli czyjeś sacrum i dokonali obrazy czyjegoś wyznania, religii, która jest żywa i posiada w Polsce licznych wyznawców. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jest to zjawisko nagminne? Jest ono wynikiem wtórnego kulturalnego analfabetyzmu Polaków, który jest powszechny we współczesności naszego kraju. Nie jest to działanie specjalne, wynikające z jakiejś złośliwości, lecz działanie, które bierze się ze znanego psychologicznego mechanizmu „wyparcia z pamięci zbiorowej” szczególnie traumatycznego przeżycia z dalekiej przeszłości. Tym zdarzeniem była dokonana na Słowianach przemocą chrystianizacja. Działanie, które zniszczyło doszczętnie dawną kulturę w wymiarze społecznym i zepchnęło ją, ograniczyło, do praktykowania w ukryciu, w prywatności, indywidualnie, w tajemnicy przed innymi. Analizuje to zjawisko doskonaleMaria Janion w książce „Ta niesamowita słowiańszczyzna”.

Zjawisko wtórnego analfabetyzmu kulturowego jest charakterystyczne dla narodów, które zostały podbite i zasymilowane przez cywilizację i kulturę najeźdźców. Takie narody są odseparowane od własnych korzeni, tracą ciągłość kulturową i stają bezradne naprzeciw symboli używanych przez własnych Dziadów. Dodatkowo te pokolenia, które zapominają stopniowo znaczenie rodzimej tradycji, nasączane są nowymi wzorami i wierzeniami pochodzącymi z zewnątrz (od najeźdźców), które mieszają się z tym co dawne i własne, w niezrozumiałe i jeszcze mniej czytelne symbole, obrzędy, wierzenia i rytuały. Kiedy patrzymy na współczesne katolickie rytuały i obrzędy widzimy gołym okiem ich pogańskość ukrytą tuż pod cienką powierzchnią „nowego”. Dziecko katolickie zapytane w Niedzielę Palmową – Co dzisiaj czcimy?, odpowiada: – Czcimy dziś, barwinkiem, tymiankiem i rutką z których pleciemy palmy, tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy! Tylko, że rutka, barwinek i tymianek nie występują w Jerozolimie, Chrystus wjechał tam na osiołku trzymając liść daktylowej palmy, a nasze palmy budowane są na wysokość 30 metrów i zdobione setkami kolorowych kwiatów polnych. Każdy z tych kwiatów, jak maki, niezapominajki, malwy, chabry czy kąkole, ma swoje odmienne znaczenie sakralne.

Spróbujemy tutaj przedstawić filozoficzne i sakralne znaczenie Święta Kresu, jakie było mu nadawane w starożytności przez Słowian, a także jakie nadają mu dzisiejsi rodzimowiercy w Polsce. Naszą intencją jest bowiem przywrócenie każdemu Polakowi/Słowianinowi, każdemu kto zechce się z niniejszym tekstem zapoznać, możliwości pełnego przeżywania i rozumienia tego dorocznego wydarzenia z zakresu wiary naturalnej.

Na szczęście my Polacy nie znaleźliśmy się w sytuacji tak trudnej jak te narody Ziemi (w tym słowiańskie), które w efekcie militarnego i kulturalnego podboju utraciły swój rodzimy język. Nasz język ocalał, mimo 200 letniego procesu systematycznego wykorzeniania go z życia, w sposób „naukowy” poprzez łacinizację, germanizację i rusyfikację. Skoro ocalał zaś język to ocalały także podstawowe święte słowa, które budowały strukturę naszych podań i mitów , naszej pogańskiej wiary i naszej tożsamości oraz filozofii przyrodzonej. Z tej mitologicznej konstrukcji językowej wynikały takie społeczne konstrukcje i instytucje jak struktura plemienna, prawodawstwo, porządek społeczny, ład filozoficzny, stosunek zbiorowy do środowiska i przyrody, a więc i codzienne podejście do egzystencji i naturalna wiedza każdego członka społeczności o otaczającym nas świecie. Wynikały z tego dziedzictwa tak zdawałoby się odległe symbole jak herby rycerskie i flagi narodowe oraz tak podstawowe zjawiska architektoniczne jak budowa domów na zręb i stawianie słowiańskich wiosek czy gródków w pagi (pągi) – okręgi, okoły. Liczni pisarze, jak Joachim Lelewel w „Bałwochwalstwie Słowian”, Kazimierz Moszyński w swojej „Kulturze ludowej Słowian”, czy Oskar Kolberg w swoim wielkim dziele „Lud” oraz wielu innych, dowiodło w prosty i piękny sposób przy pomocy opisu, że najprostszy chłop, niepiśmienny przedstawiciel ludu, jako człowiek, jako członek społeczności plemiennej posiadł całkowite wyposażenie filozoficzne do tego, by odbierać świat w pełni i wartościować jego zjawiska w sposób pozwalający mu przeżywać świętość zdarzeń zachodzących dookoła, jak i egzystować we właściwy sposób w codzienności, tak aby zapewnić powodzenie sobie samemu, rodzinie oraz lokalnej społeczności. Świat prostych ludzi pokazany przez tych zbieraczy zwyczajów ludowych jawi się jako przestrzeń wypełniona przez sacrum w najdrobniejszych przejawach i w całej rozciągłości. Jeśli tak jest na najprymitywniejszym poziomie egzystencji zapracowanego człowieka, zniewolonego rytmem konieczności egzystencjalnych do rodzaju niewolnictwa w stosunkach z siedliskiem, z ziemią oraz z przyrodą, to można sobie wyobrazić łatwo wyższe poziomy sublimacji religijnej, wierzeniowej i filozoficznej Słowian, które nie mogą być prostsze i prymitywniejsze, lecz były/są nieporównanie głębsze i skomplikowane.

Tyle tytułem wstępu, który przygotowuje grunt pod to czego za chwilę doświadczycie.

Święto Kupały – Dzień Światła Świata – Dzień Wielkiego Zwycięstwa Światła Świata nad Siłami Ciemności, Dzień Przesilenia. Jest to Dzień, w którym, Święta Biała Krowa – Świetlista Swątlnica-Świetlica-Wieczysta Przeczysta Skrzysta Dziewica – Bogini Której Nie Ma (Osiemdziesiąta Dziewiąta Siła), nazywana przez Kapiszty Wschodu Krową Zemuną, a przez nas również Strzęślą-Starzęślą i wieloma innymi imionami (Imiela-Jemioła, Matka Sława – Bogini Ptakokształtna -Orlica, Bogini Krowa – Matka Karmicielka, Wielka Bogini – Bogini Matka [Matka-Krowa], Bogini Nieuchwytna-Nieistniejąca – Swątlnica, Wąwolnica, Bedrik-Wedrik, Biedronka [Matka Owadzia, Bogini Żucza], Pieronka, Bogini Piru – Uderzenia Światłości,  Czara), zwycięża Ciemność  Świata, Nicę. Jest to jednocześnie Kres Sołu – czyli Koniec Okresu Królującego Słońca. Święto Stada, czyli zbiorowości i nowego stadła. Kres (Krasz), Kupalia, Kupała, to święto bogów miłości i żądzy. Sobótka, to święto Drzewa Świata. Wianki, to święto inicjacyjne zawierania nowych małżeństw. Noc Świętorujańska, święto płodności i urodzaju, sporzenia i mnożności. Niebiańskie Dzikie Łowy Lata – Czarkany (Czarkony, Cz-arkany), święto walki światła dnia z nocą, jasności z ciemnością.

kwiat papr pruszkowski-kwiat-paproci-b34f8753b7

Miejsce w kalendarzu i symbolika

Zwróćcie uwagę (widać to na Kole Daru Świata, boskim kręgu), że słowiański rok zaczyna się od Miesiąca Przeznaczenia – Świcienia (wyrównawczego, zwanego też Przedmarczykiem) i podąża poprzez miesiące Żywiołu Boru i Wody (będące także pod działaniem Plątów – Władców Kosza-Przypadku: „przypadkowego”, „nieprzeznaczonego” losu) do Miesiąca Żywiołu Uczuć (Kosza Kochania) – do Przesilenia Letniego. Jest to szczytowy moment rozkwitu sił witalnych, żywotnych na północnej półkuli Ziemi.

Właśnie między 20 a 26 czerwca jest czas w Przyrodzie najbardziej sprzyjający sporowi-zarodkowi,  zawieraniu związków, płodzeniu i sporzeniu. Na łąkach trwa orgia zapylania kwiatów przez owady, na drzewach pęcznieją owoce, orzechy wypełniają się miąższem, tężeją ziarna w kłosach. Soczysta trawa pełna ziół stanowi najwartościowsze pożywienie dla zwierzyny. Pastwiska i lasy roją się od motyli i pszczół, bór tętni pełnią życia. To także czas najlepszy dla ludzi czynu – podjęte w tym czasie przedsięwzięcia kończą się zwykle niesłychanym powodzeniem.

Jednocześnie od tego dnia będącego Świętem Wody i Ognia (także Ognia Namiętności i Miłości), Światła Niebieskiego i Wiatru, plennych Zarodków i Matki Ziemi rozpoczyna się powolny upadek owych witalnych sił, ich uspokojenie, przejście w stan dojrzewania i dojrzałości, aż do całkowitej Źrałości w kolejne wielkie święto – Święto Dziewiątego Miesiąca – Święto Zrównania (Dnia i Nocy, Sił Stwórczych i Zachowawczych – Sił Postępu i Uwiądu) – w Święto Plonów, Święto Jesieni, w Dożynki.

Święto Kresu obchodzi się jak widać w nierozerwalnym związku z obrzędowym kalendarzem dorocznym, kalendarzem który wynika z obserwacji nieba i gwiazd oraz z wiedzy astronomicznej ludu i jest powiązany z kalendarzem uprawy ziemi i hodowli. Święto to obchodzono dawniej w Pełnię Księżyca, która pokrywała się ze Słoneczną Kulminacją, czyli w Pełnię najbliższą Najdłuższego Dnia roku.

Jest to Wielkie Szczególne Święto – Święto Wielkiego Powodzenia i Niewyobrażalnego Sporu, Święto Trzech Koszów, Święto Roda i Przyrody, Święto Ognia i Wody, Święto Matki Ziemi i Matki Borów, Święto Wieńca – Święto Światła Świata, Święto Swątlnicy-Jimieli-Swątbody-Samobyty-Strzęśli.

Jest to nie tylko święto ognia i wody, ale także wiatru i powietrza, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. Żeby w pełni zgłębić tajemnicę tego święta musimy sobie uświadomić pełny sens zawarty w jego licznych mianach, nazwaniach i określeniach, ale także musimy mieć świadomość doniosłości owej daty w jakiej się ono odbywa i jego związków z tajami, symbolami magicznymi, znakami i czertami (cyframi czarownymi). Wszystkie wymienione dotychczas powyżej nazwania tego święta są uprawnione, ponieważ każde z nich odzwierciedla pewien etap obchodów i rodzaj obrzędu.

Dawniej przygotowania i różne małe obrzędy związane z tym świętem rozpoczynały się 20 dnia szóstego miesiąca roku, czyli w Polsce 20 czerwca (ten miesiąc ma w krajach słowiańskich różne nazwy). Trwały zaś do dnia 26 czerwca, a kulminację miały w Noc Świętorujańską 22 czerwca, Noc Pąpu Rudzi 23 czerwca, i następnego Dnia Wianowania – 24 czerwca. Zwróćmy uwagę na 6 miesiąc i kulminację święta w dniu 24=6. Czerta 6 wiąże się z Wodą i Narodzinami z Wód, jest symbolem Życia, i reprezentuje bogów narodzin – RODÓW, którym królują Rod – Pan Ludzkiego Plemienia (Pan Na-Rodu) i Przyroda – Pani Przy Rodzie Stojąca – Pani Siedliska, czyli Przyrody. Czerta 2 jest (20 = 2, to początek obchodów) symbolem Wielkiego Działu – Działu Działów (bogowie działu to Czarnogłów i Białoboga) , który tnie cały wszechświat wzdłuż pierwiastka męskiego i żeńskiego, wzdłuż osi Jaskrawości i Łagodonosci, wzdłuż osi Ostrości i Obłości, wzdłuż osi Jasności i Ciemności – pierwiastka in i yang . Czerta 8 (26=8) wyznaczająca zakończenie święta jest nie tylko symbolem Bogów Ognia, ale też symbolem Bogów Wiatru i Powietrza, którzy są Nosicielami Ducha i Duszy, nosicielami boskiego istu, istoty ożywionego bytu, boskiego płynu-pyłu, nośnika świadomości, samobudu, nussonu (ródzi, niesionu).

Dla strojonych w tych dniach olbrzymich kwietnych wieńców i małych indywidualnych ziołowych wianków, szkielet stanowić mogło tylko koło (lub wogół/wokół – wypukła półkula) wzmocnione rusztowaniem z czterech, sześciu albo ośmiu szprych.

Zacznijmy od podstawowego symbolu Wiary przyrodzonej jakim jest Równoramienny Krzyż zamknięty w Kole (Koło Czteroszprychowe). Jest to nie tylko jeden z symboli najwyższego Boga – Boga Bogów – Światła Świata (Świętowita), ale także symbol Bogów Stron i Pór czyli Kirów – Władców Czterech Kierunków Świata. Ich dawne miana to Jaryła-Jarowit (Wiosna), Gaja-Rujewit (Lato), Yasza-Jastrób/Jasień (Jesień) i Kolada-Kostrub (Zima). Wiążą się z tymi bogami cztery zwierzęce symbole i jednocześnie cztery podstawowe znaki Zodiaku oraz Cztery Największe Tany, święta obchodzone właśnie w okresach Przesileń i Równonocy. Te znaki zodiakalne to Byk (Krowa), Smok (Lew), Skarabeusz/Wedrik (Skorpion) i Orzeł/Łabędź (Wodnik). Zwierzęta symboliczne występujące w związku z tymi znakami to także oprócz lwa – kot, dzik, wąż albo smok, oprócz byka – krowa, oprócz skorpiona – skarabeusz, biedronka/wedrik, karakon, a wodnik to inaczej wodny ptak – kaczka, łabędź, żuraw, bocian, albo orzeł. W okultyzmie, a także przez różne ezoteryczne systemy religijne są owe znaki zodiaku nazywane Filarami Ziemi. Kwadratura tych czterech Filarów Ziemi jest od starożytności wyznacznikiem porządku astronomicznego wszechświata i porządku wszelkich systemów kalendarzowych. Systemy świętych miejsc (wzgórz, gór, gajów, jaskiń), a następnie budowane na tych świętych miejscach świątynie, wyznaczano w taki sposób, aby słońce w danym znaku zodiaku na niebie pokazywało się, o świcie w dniu przesilenia/równonocy, dokładnie „na ołtarzu” świątyni lub na środku wierzchołka świętego wzgórza. W ten sposób łączyło ono ten ośrodek pierwszym wschodzącym promieniem światła z najważniejszą gwiazdą zodiakalnego gwiazdozbioru tego momentu czasu. Cztery ramiona krzyża wyznaczają zatem cztery przesilenia i miejsca wschodu słońca w zodiaku w dniach tych przesileń.

Jerzy  przybyl słońce jeleńJerzy Przybył – Zachód Słońca

Trzeba od razu zaznaczyć, że przesilenia są jednocześnie naturalnymi momentami dla dokonania różnego rodzaju inicjacji w ludzkich grupach, w społeczności. Inicjacje wiążą się z osiąganiem przez młode pokolenie dojrzałości do podjęcia różnorodnych „dorosłych” funkcji w plemieniu. I tak z wiosną wiązały się na przykład postrzyżyny u chłopców, czyli osiągana przez nich dorosłość do pełnienia prac gospodarczych. Tak zwana palma wielkanocna jest pokazem sprawności młodych parobków do wyrąbania naprawdę wysokiego drzewa i dźwignięcia oraz obniesienia go dookoła wsi w pochodzie Zaklinania Okręgu (pagu, pągu – skąd słowo poganin), odstraszającym Moce Ciemności przy pomocy demonstracji siły huby-muzyki, hałasu dzwonków i bębnów oraz strzelania z bata i specjalnych tanów wykonywanych w drodze. Dla dziewcząt był to czas malowania jajek, ale także zdobienia kwiatami i ziołami owych „palm”, czyli wiech, symbolizujących „drzewo świata”, „drzewo życia”. One również musiały udowodnić, że znają symbolikę i mity oraz potrafią wykonać właściwe czynności, aby wyrazić w praktyce te święte symbole.

SW biaoruskie pisanki bfi1205574535n

Jajo: pisanka, kraszanka

Trzeba tu dodać kilka zdań na temat kraszenia jajek i pisania rytów na nich. Otóż w dawnej obrzędowości Słowian jajo było jednym z najważniejszych symboli – Jajo Świata to początek wszelkiego Istnienia, to Pienna Pleń, Kłoda-Płoda, Zarodek Drzewa Świata, Samobud (Samobyt) forma z której narodził się Świat i Światło, z której poczęto życie. Dlatego jajo było świętym obiektem wszystkich czterech Największych Tanów. W powszechnej świadomości Polaków przetrwały dwa rodzaje świętych jaj: pisanki i kraszanki. Dzisiaj obydwa te rodzaje świętych jaj są związane wyłącznie w obrzędami Wielkiej Nocy Nowego Słowiańskiego Godu-Roku. Jednakże dawniej występowały cztery rodzaje świętego jaja. Pisanki związane z wiosną są zapisem mitu, popisem wiedzy dziewcząt na temat rytów i wzorów zawartych na Materii Świata, Baji, i na ścianach Owalu, tweru-zamyku Swąta – który ma kształt Jaja Świata. Pisanki były jednobarwne i ryte w skomplikowane wzory związane barwą i kształtem rytu z poszczególnymi bóstwami, tynami (domami) bogów, z poszczególnymi energiami kosmicznymi. Stanowiły ich symbole. Kraszanka natomiast jest to jajo związane z obchodami Święta Kresu-Kraszu, z Bogami Miłości takimi jak Dziewanna-Krasa, Dziwień-Kupała-Kraszeń (Krzeszeń, Kryszna), Krasna Pani – Krasatina, i Zielona Pani – Dziewona-Ziewuna-Dzieldzielija-Niekrasa (Okrasa, Dzidzilela). Jajka te są malowane w kwietne symbole, są barwne, pyszne kolorystycznie, piękne – czyli krasne. Noszą one na sobie kwietne symbole poszczególnych bóstw. Obrzędy jesienne związane były z jajami naturalnymi, jako częścią plonu, nie gotowanymi lecz surowymi, co najwyżej barwionymi kolorem boskim „na zimno”, bez żadnych rytów i wzorów. Natomiast w obrzędach zimowych jajo występowało w takiej formie jak to ma miejsce podczas Tanu Święta Przodków czyli Święta Zmarłych, lub uroczystości pogrzebowych – tryzny, bdyny i stypy, kiedy na grobach odbywa się ucztę poświęconą przodkom (zmarłemu), podczas której spożywana jest jajecznica – jajko rozbełtane, ugotowane, usmażone, czyli „zdeformowane” (symbolicznie uśmiercone). Jajka zimowe to także wydmuszki – czyli jajo puste, które ubierało się w strój i zdobiło w „strojach” (ozdobach zewnętrznych) do powieszenia pod sufitem na Świetliku (Stroiku, Świacie) lub na choince.

kwiat papr 70b86d166552

Kres – Święto wszystkich bogów, Święto Wierchy (Drzewa Świata- Sągu Bytu, Samobytu-Sąbudki, Kłody-Płody, Pala Swąta), inicjacji, odrodzenia światła i pamięci zmarłych

Nie inaczej niż w pozostałe Święta Największych Tanów było i w Święto Kresu. Te Cztery Największe Tany są bowiem świętami wszechstronnymi, świętami obejmującymi wszystkie boskie tyny (domy, rodzaje energii kosmicznych panujących nad Ziemią, wszystkim co żywe i nad człowiekiem), cały kompletny poczet Bogów, boski krąg. Są to więc zawsze także święta poświęcone pamięci Przodków a więc zawierają one w sobie Małe Tany – Tany Pamięci Przodków.

W Święto Kresu mamy także oprócz uroczystości związanej z astronomicznym przesileniem obrzędy inicjujące młodych do roli rodziców, zdolnych założyć rodzinę – to następny stopień po etapie postrzyżyn i dojrzałości do czynności gospodarskich – etap dojrzałości płciowej, dojrzałości do wydania potomstwa i utworzenia nowej rodziny – stadła, Tany Przejścia (Dojrzałości).

W Kres, w główny dzień uroczystości czyniono też Sobótkę – Sąg Bytu, czyli obrzędowe święte drzewo, zwykle z jednej z okolicznych starych wierzb (lub wiśni). Drzewo to jako symbol Wierchy-Wierzchy (Wierzchby – Drzewa Świata, Wiszu, Wiechy, Sągbudy), przybierane było kwiatami i kolorowymi wstęgami (bajorkami) w barwach poszczególnych boskich tynów (domów).

Pamiętajmy, że każde z przesileń czyli każdy z czterech Największych Tanów jest związany z Wielką Bitwą Niebieską lub Dzikimi Łowami Niebieskimi, czyli walką Sił Ciemności i Jasności, jest związany z walką Nocy i Dnia, z Odrodzeniem Światła Świata, z przesileniami położenia Słońca względem północnej półkuli Ziemi. Ten cykl odzwierciedlony jest niejako w Zodiaku czyli Pogańskim Krzyżu, ale też zawarty jest w micie i zwierzęcej symbolice, która wyrażona jest obrzędowo w orszaku odświętnym wiodącym pochód po zamkniętym Świętym , Czarownym Kole, Okręgu, Pągu – wokół danej wsi czy ośrodka grodowego. Dni owych świąt związane są z odbywającym się na niebie spektaklem przesilenia lub równoważenia Światła i Ciemności, występują w nich więc symboliczne postacie w orszakach związane z tym podaniem, ale też roślinne i zwierzęce symbole światła – takie jak Kwiat Paproci (Nowalia, Nowalis, Perunika, Kołowrót Perunowy), Świetlik – Świecący Owad (Wedrik), Iskra-Samobudka (a więc Krzesany Ogień, nowy ogień, jarzęcy), Żar (ogień gasnący, zadeptywany w korowodzie, stary ogień), Biała Krowa, Czarny Byk, Biały i Czarny Orzeł (Łabędź, Bocian), czy wreszcie Główka/Pała Kupały-Kraszenia odcięta przez Marę-Marzannę, ale odradzająca się w liściu kapusty czy łopucha i przyrastająca na powrót do boskiego ciała (symbol żądzy i żaru miłosnego). Odradzające się w Noc Kresu Ciemne Światło – Czarna Iskra – Biedronka-Swoboda-Samobytka, jest ścigane przez Zagony Władców Światła z Królującą Białą Świetlistą Krową na czele, toczona jest bitwa o unicestwienie odradzającego się Ciemnego Światła Nocy, symbolizowanego dalej w ciągu roku obrzędowego, przez Księżyc.

morana marzanna i kwiat paprudzi slav18

Letnie Baby  

Letnie Baby to Tan 13 Mniejszy, czyli typowe Święto Pamięci Przodków identyczne jak Dziady, z tym samym rytuałem i symboliką. Stanowi ono obowiązkowy wstęp do pozostałych uroczystości. Odróżniano je jedynie nazwą związaną z pierwiastkiem żeńskim w obchodzie Równonocy Wiosennej i Letniego Przesilenia. Trzeba powiedzieć, że dawniej Słowianie czcili pamięć przodków pod dwoma nazwami: Dziadów i Bab. Święto Dziadów obchodzono w terminach związanych z męskim pierwiastkiem (czarnogłowskim) w przesilenie jesienne (Jasność, Jessa, Jasień) i zimowe (Ostrość, Kostroma), natomiast Święto Bab wiązano z ródczymi i wzrostowymi kobiecymi mocami (wiosna, lato).

Należy w sposób zdecydowany rozróżnić wszelkie rytuały i obrzędy związane z wywoływaniem duchów przodków, które mają przebieg podobny do opisanego przez Adama Mickiewicza w „Dziadach”, od zwykłych obrzędów pamięci przodków czczonych wizytą na smętarzach, żalnikach, gdzie pochowani są bliscy, czczonych jadłem, strawą czyli jajecznicą i wypiekami (chlebkiem, drabinami, zwierzyną skrzystą pieczoną) oraz napitkiem. Obrzęd ten odbywa się z pieśnią i tańcem wokół mogił, czy kopców grzebalnych, tzw. lelaniem. „Ileli, Leli, Ilelaj, Lelij…” to fraza żałobna łączona z pieśnią ładu życia i śmierci „Łado, Łado!…” towarzyszącą Stadu, czyli Sobótce-Kresowi.

słowianić 5 Ukraina Korowaj aa 5_Korovai_Svyatkovyi_BIG

Wypieki świąteczne, strawa, żertwa – chlebki świętorujańskie i rosoły

Każdemu wielkiemu świętu towarzyszą specjalne świąteczne potrawy ofiarne, żertwy i strawa – związane właśnie z nim. Żertwa to ofiara, część strawy. Strawa to świąteczny posiłek składający się ze specjalnych potraw – świętego chleba (wypieku z ciasta) i obiadu – obiaty. Typowym wypiekiem związanym ze świętem Kresu poza tzw. kładkami i drabinami (dla Bab i Dziadów, po których dusza schodzi przez otwór w szklanej, Welskiej Górze do Komory Sowiego w Zaświaty i Nawie), są chlebki świetorujańskie. Przetrwały one do naszych czasów wyłącznie jako nazwa „chleb świętojański” oraz jako produkt – pączki różane (pągi róży) z marmoladą różaną, utartą z płatków leśnych i polnych krzewów róż. Co dziwne pączki-pągi zostały zupełnie oderwane terminowo od obrzędów Świętoruji i związane z końcem karnawału czyli obrzędami Orszaku Zimowego (Zapustnego) i obrzędem Dziadów Zimowych.

Przy świętach pieczono też małe ciasteczka w kształcie skrzydlatych zwierząt welańskich; skrzydlatych-skrzystych jeleni, krów, wilków, żuków, ptaków.

Inną potrawą ofiarną związaną ze świętem Kresu było typowe danie obiatowe, obiad: rosół z koguta, skrzystego ptaka, ogniowego ptaka, ptaka-stróża kładu-skarbu, ptaka świtu, ptaka-gadaka. Rosół był potrawą ofiarną do tego stopnia ważną, że w miarę jak rosło bogactwo Polaków stał się on typowo świąteczną, niedzielną zupą, nie związaną już z konkretnym świętem. Rosół do dzisiaj spożywa się po wsiach polskich dokładnie w samo południe w dniu świętym. Dawniej była to żertwa i obrzędowa potrawa na Kres-Sołu – Roz-Sół, zupa, której część oddawano bogom w postaci żertwy – ofiary i przy okazji składano najróżniejsze obietnice – obiaty, w zamian za które, bóstwa dawały składającemu powodzenie. Potrawy obrzędowe tego święta były szczególnie tłuste, obfite, a przepijano je miodem pitnym, piwem, pienką lub wodą ognistą (gorzałką).

Zupełnie specjalnym pokarmem i ofiarą były też dzbany pełne leśnych owoców związanych z tym okresem: jagód (borówek), poziomek i malin. Ofiara z leśnych owoców znajduje odbicie w znanym i dzisiaj powiedzeniu: „Na Święty Jan jagód pełen dzban”.

0_liliowiec-kwiat

3 x 9, czyli 27 ziół, 27 rodzajów kwiatów i 27 kraszanek Brusu

Świętowanie KRAsu-Kresu rozpoczyna się od zbiorów ziół i kwiatów. Wpierw zbierane są od I kwadry do Pełni Księżyca zioła, które następnie suszy się w odpowiednich warunkach pod owinem – miejscem ogniska służącym w ogrodach dawnych Słowian do modłów, ale i suszenia ziół i wędzenia owoców i mięs, a także do odprawiania domowych obrzędów związanych z ogniskiem i do warzenia ofiarnych potraw – żertw. Miejsce to w najdawniejszych plemiennych czasach umieszczone było obok źródła wody i stanowiło źródło wiecznego, nigdy nie gasnącego ognia (żaru, waru) – domowe ognisko.

W powierzchownych opisach świąt Kresu wymienia się różne zestawy ziół, ale prawie nigdy nie znajdziecie ich w jednym miejscu wszystkich. Podaje się również zestawy kwiatów, ale nigdy wszystkie razem. Jest tych ziół bowiem 27 rodzajów, a także tyle samo rodzajów kwiatów, które reprezentują kosmiczne siły, jako że tyle jest boskich tynów (domów), a wszystkie one muszą być w obrzędzie reprezentowane. 27 dni miał w swojej najstarszej formie także obrzędowy miesiąc księżycowy (+ 3 święta – niedziele). Ponieważ tynów (domów boskich, rodzajów kosmicznej energii) jest 27 to i ziół i kwiatów i rodzajów kraszanek zdobionych kwietnymi i zielnymi symbolami owych domów boskich musiało być 27 (czerta 27=9).

W samych wieńcach występuje już jednak tylko 12 ziół, które są symbolami życia objętego opieką i oddziaływaniem Mocy. Symbolizują one 12 Bogów Mocy, a zarazem 12 miesięcy roku. Występuje też czasami ziele trzynaste, świcieniowe, swątlnicowe, którego dodaje się tylko jedno pasemko do całości wieńca. W wieńcach występuje też tylko 12 rodzajów kwiatów – odpowiadających wyłącznie mocom a nie całemu pocztowi bogów (kręgowi welańskiemu).

Brus – osełka jest opisany w jednym z ważnych podań (Taja 22), jako symbol czasu-roku, podzielony na 12 części – Gniazd, wypełnionych przez 27 Jajec każde (27 zwykłych dni miesiąca księżycowego; trzy x dziewięć – oraz trzy niedziele, dnie bez działania – nie dziełane 12 x3 = 36), albo na 52 jaja o 7 żółtkach każde). Jest to symboliczny słowiański przekaz najstarszego kalendarza księżycowego znanego na świecie, widoczny także na tzw. Dysku z Nebry (Niebórza nad Onestrudą), który pochodzi z około 2000 roku p.n.e.. Zauważmy znów symbolikę 27 = 9 (324=9) oraz 36 = 9. To cały rok słowiański bez miesiąca wyrównawczego świnienia, który ma 6 dni. 9+9+6=24=6. 6 – czerta życia, poczęcia, źródła, doliny, 9 – czerta śmierci, końca, wierzchołka, szczytu.

27 rodzajów kraszanek to symbole wszystkich boskich tynów (domów), ale także symbole wszystkich dni będących w miesiącu pod opieką bogunów i boginek służących owym bogom. Wykonywano je w co najmniej trzech zestawach – trzy kosze. Jeden z nich zakopywano w ziemi jako jaja surowe (przechowywano je i zjadano w odpowiednim czasie), zwyczaj ten zachował się w Chinach jako „kiszenie” jaj. Drugi zestaw przeznaczano na wróżby obrzędowe i dekoracje, a trzeci przeznaczano do wspólnego zjedzenia, obdzielenia się wzajemnie częściami Jaja-Szczęścia, Jaja-Zarodka Życia, Jaja Symbolu Odrodzenia, Jaja Płodności i Sporzenia (mnożności i rozrodczości).

kwiat papr bieznikwiat03

Krzesanie – Palenie Ogni

Uroczystości Święta Kresu rozpoczynały się od zgaszenia przy pomocy żywej wody źródlanej wszystkich ogni domowych w obrębie świętującej wspólnoty. Świeży jarzęcy ogień krzesano zawsze tradycyjnymi metodami przy użyciu świdra ogniowego (czyli wierceniem świdrem drewnianym w drewnie). Według zachowanych opisów, w formie najbardziej archaicznej, dokonywano tego wbijając w ziemię brzozowy (dębowy) Koł-Oś (symbol pnia, osi Świata, kłody Świata, Drzewa Drzew, falliczny symbol Pala Kupały), na który nakładano poziomo ośmioszprychowe koło z jesionu (lub lipy – żeński symbol Bogini Ognia –Swary, lub Bogini Światła Niebieskiego – Dażbogi-Dany). Kręcono owym kołem tak długo aż się nie zapaliło. Następnie toczono płonące koło od ogniska do ogniska. Tu podpalano koszyczki z mchu i huby, a następnie rozdmuchiwano ogień i zajmowano nim złożone w ogniskach wieńce z 27 ziół (ususzonych wcześniej przy owinie). Wiechcie roznoszono po okolicy i podkładano pod ogniska, które były wspólne dla całych wiosek i siół. Palenie ognia odbywało się na wzgórzach, w odkrytych miejscach, tak że poszczególne zadrugi, wsie i plemiona widziały nocą nawzajem owe ognie na sąsiednich wzgórzach, dzięki czemu miały poczucie wspólnoty życia pośród ciemności bitewnej nocy. Ze świętych wzgórz i kopców toczono też w tych dniach podpalone ogniste bele siana. Ze specjalnych proc wystrzeliwano w niebo ogniste race (dzisiaj ognie sztuczne). Między płonącymi belami siana prowadzono bydło, aby także oczyściło się w tym jarzęcym ogniu i wonnych dymach.

Klasyka Witold chomicz noc kupalna id_538847_332414_x_650_y_1042_wm_25_8175

Dzikie Łowy Niebieskie – Czarkan-Kraczun

Na niebie rozgrywała się w tym czasie wielka bitwa zwana Dzikimi Łowami, czyli polowanie Sił Jasności na Odradzające się Ciemne Światło – Światło Nocy. Siły Ciemności nie pozwalały się pokonać, Ciemne Światło było w tych łowach niezmiennie ocalane, mimo wielkiej przewagi Jasnych Bogów dowodzonych przez Białą Świetlistą, Skrzydlatą Krowę. CZARKAN – Dzikie Łowy Niebiańskie na Bodre Światło (odradzające się Światło Świata), odbywał się także w grudniu, lecz na zasadzie odwrotnej, polowania na odradzające się Światło Dnia. Nazywano go w zimie KRACZUNEM (K-RA-Czyn, K-rak-Czyn, Ka-RA-Czyn, Czar-Czyn, CzarCzyst, Czary Czas i Czarów Czas, CZARKAN, CZARKON, Czar-iskon). W zimie, łowy rozpoczynały się po Krojach, czyli trzydniowym Staniu Słońca. Słońcestanie to okres, gdy dnia nie ubywa ani nie przybywa, a Światło Bodre się rodzi.

Od następnego ranka po Dzikich Łowach Siły Ciemności umacniały się nieustannie, a Księżyc – Światło Nocy nadal przybywał i zmierzał do Pełni przypadającej na ostatni dzień święta. Dzień stawał się też od tej bitwy niebieskiej coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. W Dzikich Łowach Niebieskich biorą udział wszyscy bogowie, chociaż nie wszyscy z nich mają w nich jednakowo ważną rolę do spełnienia. Bierze w nich udział także skrzysta zwierzyna welańska (wszelkie mityczne stwory), stworze (bogunki i bogunowie – duchy pomocnicze Żywiołów i Mocy) oraz wszystkie zdusze (demony – wywleczone przez siły ciemności z różnych zakątków Ziemi i z Zaświatów). Charakterystyczny jest niewielki udział Swaroga – Pana Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Pana Słońca, w tych starciach. To zachowanie Swaroga i Swarożyca podkreśla, że nie słońce jest centralnym elementem łowów i bitew, lecz Światło Świata – Iskra Boga Bogów – Samobudka-Swątboda (Sobótka).

 

iv nnn nnn Maria Tarasina Ivana KupalaOgień i Woda – Odrodzenie w 12 Mocach i 12 Miesiącach

Ognie palono blisko wody, rzeki, strumienia, źródła świętego. Ognisko układano z dwunastu pni symbolizujących 12 Mocy Panujących nad Wszystkim co Żywe i jednocześnie 12 miesięcy (12+ 1 Braci Miesięcy, z których Świcień był Miesiącem Zagubionym). Początkowo były to pnie dwunastu gatunków drzew, odpowiedników symbolicznych Bogów Mocy. Z czasem pozostało po prostu tylko 12 dużych pni drzewa. Ogień krzesano też z Krzemienia-Krzeszenia. Krzemień był uznawany za Syna Pana Ziemi – Sima-Skały Żelaznej – Żelaznego Pana (Żelezni Czar-Car). Ognie palono przez wszystkie sześć dni i nocy. Pod koniec każdego obrzędu, każdej nocy, wykonywano innego rodzaju czynności związane z ogniem. Pierwszego dnia palenia spalano zebrane zioła w części poświęconej bogom. Resztą ziół obwiązywano drzewa, zawieszano wieńce na gałęziach, wykonywano Przepiórki z pęków kłosów opasywanych ziołami w rogach pól obsianych zbożem, utykano zioła po wszystkich kątach domostwa i gospodarstwa. Podawano zioła do zjedzenia zwierzynie hodowlanej, zawieszano je na rogach bydła i kóz, wykładano kurom i ptactwu domowemu jako gniazda i karmę. Zachowywano też pęki i wieńce ziołowe, jako lekarstwo (ochronę) w domowym sąsieku (komorze) na potrzeby własne. W kolejnym dniu palenia ognisk podejmowano smolne szczapy i roznoszono je do domów rozpalając od tego świętego ognia nowy ogień domowy (owin). Następnie obnoszono płonące szczapy ze śpiewem po polach. Dalej udawano się z pochodniami na poszukiwanie Kwiatu Paproci i Pałki-Kupałki (Srebrzystej Głowy Boga Żywota i Żądzy – Krasnego Pana, Kupały). Kolejnego dnia ruszano w orszaku dzwoniąc, bębniąc i strzelając z batów. Barwny pochód zataczał koło wokół sioła niosąc ogień. Na koniec dni świętych zabierano pochodnie nad wodę, gdzie dokonywano przy ich blasku Wianowania Par, które znalazły Kwiat Szczęścia poprzedzającej wianowanie Nocy Świetorujańskiej. Krzczono ogień w wodzie a także zaślubiano pary przez zanurzenie się i obmycie. Kolejnej nocy świątecznej brano wreszcie żagwie i rzucano je płonące na wodę razem z wiankami, czyniąc tym sposobem zaślubiny Wody Żywota z Ogniem Ducha (pierwiastka żeńskiego z męskim).   Kąpano się i wchodzono do wody, oraz rzucano wieńce na wodę po dniu 24 czerwca, ponieważ do tego dnia „wody kwitły”, czyli Bogini Wód była brzemienna.

 

iv nnn nnn prazdnik_kupala_logoTan- taniec obrzędowy Wrzino Koło (Koło Waru, Wrzące Koło, Biały Tan – czyli Wielki Tan)

Bitwy niebieskie, łowy i zapasy znajdują odbicie w obrzędowych tańcach zwanych Wrzącym Kołem. W kole tańczą wszyscy członkowie społeczności, mężczyźni, kobiety, dzieci i starcy, naśladując łowy niebieskie, walkę, podchody i zaloty. Wrzino Koło – wrzący krąg, to także taniec na żarze starego ogniska. Krzesanie nowego ognia i roznoszenie pochodni ognia po domostwach we wsi oraz rozpalanie od nich nowego ognia domowego, odświeżonego, jarzącego, młodego nazywano Warem („warzeniem ognia”).

Taniec obrzędowy Wrzące Koło to także taniec inicjacyjny prowadzony dawniej przez wiedźmy (wiedzące), mokoszki i kapłanki strażniczki ognia i prawa (ładu) lednie baby (Ładne Baby, Siuda Baby, Siud-Ognie Baby, Siudogbaby) i przez kowali oraz lekarów-łąkarzy, przez swarowinów i czarodziejów, kapłanów ognia i ziół, sługów Swaroga, Pana Ognia Niebieskiego i Swary – Pani Żaru, oraz sługów Kraszu – Władców Kosza Kochania – Miłości, Kwiatów, Ziół i Żądzy, a także Panów Ładu i Układności Świata (Wojny i Pokoju, Bitwy i Spokoju) – Ładów. W tym tańcu siedzące w krąg młode dziewczęta inicjowane były przez porwanie w Tan przez młodzieńców i naznaczane w owym ekstatycznym tanie do dorosłości, poprzez klapsa w pośladek, uderzenie rozcapierzoną dłonią czarownika zanurzoną w sadzy i popiele. We Wrzącym Kole, w Białym Tanie uczestniczą nie tylko żywi ludzie, ale także dziadowie (dusze przodków), niewidzialne boginki Rusałki, Wodnice, Leśnice, Dyjbołty, Świetliki oraz Zdusze (demony). Opisy Tanu Wrzącego Koła zachowały się z południa i wschodu Słowiańszczyzny gdzie jeszcze w XIX i XX wieku praktykowane były wśród plemion Pomaków, wspólnot Chłystów w Rosji oraz Bogomiłów i Katarów w Bułgariii i Serbii. Ekstatyczny taniec w koło, pełen jest specjalnych figur, które symbolizują łowy, bitwę i udział w niej poszczególnych bogów. Ten rodzaj świętego tańca przechował się najpełniej wśród Hindusów, ale praktykowany jest do dzisiaj także przez harskich (charwackich, małopolskich) górali.

Tylko panna posiadająca czarną pieczęć (znak ognia) na ciele, była uznawana za dojrzałą i mogła uczestniczyć w pełni, w dalszych obrzędach, takich jak Świetliki, Poszukiwanie Kwiatu Paproci i Główki Kupały, a wreszcie Wianowanie i Puszczanie Wianków. Im więcej klapsów i czarnych śladów zebrała panna tym bardziej łakomym kąskiem się stawała jako ta upragniona, ta najkraśniejsza, najbardziej pożądana, będąca na wydaniu młoda kobieta. Chłopaków naznaczano podobnie. Siudogbaby łapały ich usmoloną ręką za przyrodzenie i uczerniały podbrzusze, klepały smolną dłonią w pośladek, smarowały sadzą twarz. Był to obrzęd odbywany przez cały czas w tańcu, ekstatyczny, pełen napięcia, pohukiwań, śmiechów i radości. W stan ekstazy wprowadzały dodatkowo wonne dymy odurzające unoszące się z ogniska, woda ognista, którą się raczono, miód pitny, piwo, pienka (napój konopny) i inne środki czarownicze. Taniec Wrzino Koło trwał aż do wypalenia się ogniska nad ranem kolejnego dnia. W jego trakcie odbywały się skoki przez ogień na szczęście, w parach, przez inicjowane panny i młodzieńców, a także indywidualne skoki pokazujące sprawność. Ostatniego dnia święta tańce kończyły się „chodzeniem po ogniu” czyli zadeptywaniem „świętego żaru”. Święty żar się wypalał, falliczne kłody i patyki wrzucano do wody, która gasiła płomień (zaślubiny wody i ognia), cała społeczność wracała do życia codziennego.

Nazwę Biały Tan przechowali Celtowie, którzy święto ognia i wody obchodzą z 30 kwietnia na 1 maja pod nazwą Beltaine. Bel – Biały, Taine – Tajna, Tan. Jak wiadomo słowo biały jest równoważnikiem słowa wielki. Biały Tan (Tajn) oznacza też zwycięstwo „białych”, jasnych , Białobożych Mocy.

Według nas Biały Tan był jednak obrzędem Święta Zielonego, Kwietnego i wśród Słowian odbywany był jako Święto Drzew i Kwitnienia – Zielone Świątki lub rusałczy Tydzień, Rusalia(Święto Boru z pogonią za Przepiórką (Rusałką, motylem), symbolem Bogów Koszu-Losu, Przypadku, Plątów), pomiędzy 20 a 26 maja, albo związany był z obrzędami Święta Makowego – Mokoszym 20 – 26 kwietnia.

kwiat papr nnn biżuteria Sawa Kwiat_paproci_1303153191_482

Król i Królowa Lata – Igry i Stado (Stadło)

Łukasz Gołębiowski w oparciu o stare świadectwa pisze: „Zacznijmy od znanego już w zamierzchłych czasach „stada”, czyli stadnego zbierania się ludzi na swawole, które następowały po obrządkach kultowych ku czci „białego boga”: Słowianie w swym tańcu mieli zapewne coś uroczystego i religijnego, kiedy się zbierało „Boże stado”, kiedy z dziewiczej góry zstępowały młodociane, przyszłe mężów oblubienice, z miejsc swoich mołojcy hoże, zamężne niewiasty i żonaci, starce i dzieci, klaszcząc w ręce i wykrzykując Łado, Łado! wśród pląsów i śpiewów postępowali ku horodyszczom, gdzie się odbywały ofiary, obrządki i biesiady wspólne”. Łado, Łado! Czyńmy Stado! Ci bogowie właśnie, Łado i Łada, są opiekunami małżeństwa i obrządku zaślubin, inicjatorami stadła.

Ogień rozpalał ludzi, ogień ich uświęcał, ogień prowadził do kolejnych dni żarliwego świętowania, do igrów. To w trakcie Wrzącego Koła (Białego Tanu) zaczynały się Igry, czyli konkursy i wyścigi wyłaniające króla i królową lata. Igry przenosiły się na kolejne dni, kiedy to od rana przystępowano do różnych konkurencji. Wtedy właśnie dziewczęta plotły piękne wieńce rodzinne, zadrużne i osobiste, wykazując się całym kunsztem, wtedy krasiły kraszanki, popisując się znajomością tajników barwienia i malowania wzorów mitycznych. Chłopcy wspinali się na słupy, brali udział w wybijankach (rzucano przeciw sobie kamieniami imitującymi strzałki piorunowe), wyścigowano się na oklep konno lub brano udział w biegach, podnoszono ciężary (ziarno w worach, bele siana), rzucano kłody na odległość, rzucano race płonące w niebo, rzucano wianki na gałęzie drzew, zmagano się w zapasach i toczono kraszanki. W Słowiańszczyźnie podobnie jak w starożytnym Rzymie w ten dzień urządzano igrzyska i wyłaniano zwycięzców zawodów męskich i żeńskich.

bela s Ivan-Kupala-Night

W końcu cała społeczność wybierała najsprawniejszą i najkraśniejszą pannę jako Królową Lata, a ona wybierała sobie (lub otrzymywała zwycięzcę igrów) partnera na Króla Lata – najjurniejszego, najsilniejszego chłopaka we wsi, w plemieniu, w pagu – okręgu. W tej części obrzędów odbywało się nie tylko wybieranie króla i królowej lata, ale w ogóle następował wstępny dobór młodych w pary. Tak dobrane pary dawały gwarancję, że stworzą silne stadło, przyszłą rodzinę w domu ojców, a później także oddzielne zupełnie gospodarstwo. Tę część obrzędu nazywano więc Stadem – Stadłem – bo w tej części obrzędu tworzyły się spośród inicjowanych (czy będących w wieku rozrodczym samotnych) pary i stadła. Parę królewską nazywano różnie, ale symbolizowała ona Boga Kiru – dwugłowego i dwupłciowego, który rozpoczynał właśnie królowanie obejmując rządy nad porą lata. Często budowano też bałwana – postać owego boga, która z jednej strony była kobieca a z drugiej męska i była niesiona na czele orszaku w pochodzie. Para królewska zwana Gają i Gaikiem, Rują i Rujewitem, Mają i Maikiem, Letą i Latkiem stawała na czele pochodu i niosła owego bałwana-palwana (który nosił takie samo imię), a często była prowadzona na białym wierzchowcu – zwierzęciu Światła Świata (Świętowita). Niekiedy budowano też gigantyczną postać boga kiru z wierzbowej łoziny – nazywano go Wierzbinem. Na koniec obrzędów także boskiego bałwana, oraz Wierzbina, podpalano i rzucano do wody. W prawidłowym rycie mitycznym w Kres palono nie Gaję-Gaika, lecz Jarunę-Jaryłę (wiklinowego Wierzbina uplecionego w Nowy Rok – w marcu) symbol odchodzącej wiosny. Gaję-Gaika wyplecionego w Kres przechowywano w kącinie, lub w świętym gaju, do jesieni, kiedy to on właśnie płonął w ognisku, a rządy obejmował kolejny Kir-God – Bóg Pory Jesieni – Jasion-Jastrób. Postać boga odchodzącej pory roku stawała się zastępczą ofiarą, za króla i królową wybranych spośród ludzi. Archaiczną, pierwotną procedurę wyboru i zabicia świętego króla i królowej – władców Świętego Gaju opisuje doskonale w swojej książce „Złota Gałąź” James G. Frazer.

ivankupalanight

Świetliki – Swątlnice

Swątlnice to obrzęd, który całkowicie niemal zaniknął, a który był symbolicznym ukazaniem aktu Narodzin Świeżego Światła Świata – Bożej Iskry – Bedrika-Wedrika, Swątlnicy. Świetliki był to obrzęd polegający na chwytaniu owadów świetlików i zamykaniu ich w rodzaju lampionów, z którymi następnie udawano się na poszukiwanie Kwiatu Paproci (Pąpu Rudzi) lub Głowy/Pały Kupały (Srzebrzystej Pałki Kupałki). Budowano wtedy z rybich pęcherzy lampiony, w których zamykano świetliki. Z czasem używano też szklanych pojemników. Zamiast owadów używano też jako źródła światła odłamków świecącego suszu, próchna drzewnego, z wiekowych pni i dziupli. Ostatecznie używano też, jako źródeł światła przy owych poszukiwaniach, żywych smolnych szczap – niekiedy maczanych w powierzchniowych oczkach ropy, lub pochodni z ogniska. Dzisiaj używa się latarek.

kupala2009Lodz (11)

Pochód i orszak: Gaja-Gaik, Maja-Maik, Ruja-Rajek (Rujewit)

Uroczysty pochód – z pochodniami (jak wskazuje nazwa) w orszaku – orzym szyku (czyli jarzęcym szyku nowego ognia, narodzonej, nowej Iskry Światła Bożego), składał się z całej lokalnej społeczności. Szli w nim wszyscy uczestnicy obrzędów Kresu, także starcy i dzieci. Pochód prowadzili grajkowie, guślarze, bębniarze, ze stanicami bogów. Szedł w nim przede wszystkim orszak postaci symbolizujących wydarzenia Niebieskich Dzikich Łowów. Przy dźwiękach muzyki, strzelaniu z batów, dzwonkowaniu i bębnieniu pochód wędrował wokół całej wsi (pągu) rzucając z koszów płatki kwiatów i źdźbła ziół, oraz polewając ziemię wodą źródlaną i wodą ognistą (miodem, pienką, mlekiem makowym). W tym orszaku dzisiaj biorą udział postacie szczątkowo zapamiętane i utrwalone w pamięci ludu z dawnych publicznych obrzędów pogańskich. Jest tu Turoń czyli Krowa/Byk – symbol odradzającego się Światła Świata. Powinien być Żuk-Biedronka – dzisiaj postać rzadko występująca. Postać Skrzysta – Skrzydlata, symbolizująca dawniej przejściową formę światła „upadającego” („nurkującego w wody świata”) i „odradzającego się” (wynurzającego się z wód”) czyli Orła (wodnego ptaka Utkę-Kaczkę, Żurawia lub Łabędzia). Dzisiaj jest to tzw. Anioł albo Bocian. W orszaku występuje też symbol księżycowych mocy czarownych – Czarna Pani lub Czaro-Pan (wiedźma, czarownica, czarownik, płanetnik) – Człowiek z Gwiazdą. Występuje też dawny pośrednik-kapłan dzisiaj sprowadzony często do postaci Żyda – pośredniczącego w wymianie przedmiotów między ludźmi, lub do postaci czarnej – Diabła Kusiciela, Czarta, postaci chętnie oferującej ludziom pokusy i czary. Czasami występuje Strażak, Kowal albo Kogut – symbole ognia i czarowników ognia. Pochód zamykali także grajkowie i guślarze, opleceni barwnymi bajorkami bogów.

Pochód zaczynał się od Drzewa Zapisu (lub ustrojonej kłody-płody, sągbudy-sobótki – Wierzby)– lokalnego symbolu Drzewa Świata, Świętego Drzewa pod którym zbierała się Rada Starowieku – zebranie starców sądzących sprawy sporne, podejmujących ważkie decyzje i odbywających narady plemienne. Na Drzewie Zapisu kończyła się też owa droga po zatoczeniu pełnego koła. Podczas marszu intonowano śpiewy, rzucano zaklęcia, pohukiwano dla odstraszenia sił ciemności i dla wzmocnienia samych siebie. Na czele prowadzono Króla i Królową Lata oraz niesiono boskiego bałwana (phalvan – sanskr. święta rzeźba boga, pal-wan = bał-wan = Święty Słup, rzeźba boga wykonana z poświeconego mu rodzaju drzewa), niesiono Pałkę Kupały okrytą liściem łopianu, a czasami dźwigano też olbrzymiego, uplecionego z wikliny Wierzbina.

Kupala komprJerzy Przybył – Kupała (z kwiatem paproci i Pałką Kupalną)

Poszukiwanie Kwiatu Paproci (Peruniki, Kołowrotu Peruna) i Główki (Pały) Kupały

Słowianie łączyli się w pary w czasie Kupalnej Nocy w okresie Świąt Kresu (kresu górowania dnia nad nocą, czyli górowania Sołńca, ale także świąt kresu – w rozumieniu krzesania ognia i łączenia go z wodą oraz ziemią w obrzędach płodności – skrzenia-krzestu). Było to także święto poszukiwania zarodków spuszczonych na Padół przez Rudź, zamkniętych w liściach łopianu, lub poszukiwanie szczęścia miłosnego – tzn. tak zwanego symbolicznego Kwiatu Papródzi (czyli zapłodnienia i potomstwa, lub nieistniejącego namacalnie, ale realnego poczucia miłości). Kobiety nosiły płód (dziecko poczęte w tym okresie) przez najtrudniejszy do życia czas – jesień, zimę i przedwiośnie, po to by urodzić je po Przesileniu Wiosennym i utopieniu Marzanny oraz upleceniu wiklinowego Wierzbina Jaryły-Jaruny – w kwietniu, maju, czerwcu. Wiedziano bowiem, że dzieci które pierwsze miesiące trudnego życia spędzą w promieniach wiosennego, letniego i jesiennego słońca są najsilniejsze.

W poszukiwaniu Kwiatu Paproci brali udział tylko ci członkowie społeczności, którzy zamierzali się pobrać, połączyć w pary, a uzyskali odpowiedni stopień Przemiany (dojrzałości), czyli zostali naznaczeni przez strażniczki i strażników ognia. Główka-Pała Kupały był to często obrzędowy posąg-rzeźba głowy na grubej szyi przypominająca fallus. Mogła być ona wykonana ze srebra, złota, miedzi, mosiądzu, a była przechowywana przez Radę Starowieku. Starzy ukrywali tę „Główkę Kupały” w Świętym Gaju, gdzie była następnie poszukiwana przez młodych. Pary dobrane w poprzednich dniach święta rozchodziły się po odosobnionych leśnych zakątkach, aby znaleźć wspólnie szczęście, ową Główkę (męskość) czy ów Kwiat (żeńskość), czyli „narzędzia” Bogini Rudzi odpowiedzialnej za poczęcie potomstwa, a właściwie za poczęcie czegokolwiek, także myśli, czy materialnego dzieła. Paproć to zniekształcona nazwa Pąpu Rudzi, czyli pępka ródczego, pągu-pąku Zaródzi Nowego. Pałka Kupały – głowa razem z szyją odrąbana Panu Żądzy przez Boginię Moru – Marzannę (Maryę, Marmurienę, Marenę) została wykradziona – według podania – przez Cnotę, owinięta ożywiającymi liśćmi (łopuch, kapusta) i zakopana pod kolczastym krzewem życia i śmierci (tarniną, głogiem, różą leśną) lub krzewem ognistym (kaliną). Poszukiwano więc zawzięcie też i tego symbolu Żądz, który odnaleziony gwarantował znalazcom, że nie przestaną się pożądać przez długie lata.

Podania mityczne (baje) o kwiecie paproci, zwanym też “Perunowym Kwiatem” (napięcie w przyrodzie podczas burz sprzyja kwitnieniu tej rośliny) znane są z przeróżnych podań, które przetrwały do dziś. Opowiadają one o ludziach, którzy błądzili po lasach i mokradłach próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. Wierzono, a jak wiadomo wiara czyni cuda, że swego znalazcę Perunika (Kwiat Paproci) obdarza nadprzyrodzoną mocą. Daje mu szczęście, mądrość, bogactwo i umiejętność dostrzegania pod ziemią ukrytych skarbów. Na poszukiwanie kwiatu paproci należało się wybrać, będąc odpowiednio przygotowanym, np. przepasać się bylicą.

Paprudka, paprotka, papróda, pępruda, perunka, pap rudnik – oznacza per run – pierwszy run – orze, jare, jarzęce orunienie, kwiat świecący – jarzący, kwiat chroniący przed piorunami i burzą, kwiat dający moc i ródność – rozrodczość, siłę mnożności. To słowo oznacza też pierwszą runę – pierwszy znak prawa, najwyższą taję. Inne określenie zaródzi (złyródzi, dobrudzi) to perła, pierwa, pirwa, pier-runa, pierła-bierła, peru-nika, pirrun. Runa Prawa, pierwsza, najważniejsza i pierwotna – zarodek wszelkich praw, zarodek życia, zarodek myśli, światło wszelkiego czynu – za-czyn, zalążek-zalęg, spor, run-duch. Samo słowo kwiat ma wszak znaczenie świecący, święty, gwieździsty (ros. cwiet-swiet-swiezda). Zatem owo znaczenie święte zarodka życia jest wielokrotnie w tym zestawieniu słów wzmocnione i dookreślone. Interpretacje znaczenia tego kwiatu, które przytaczamy poniżej pokazują do jakiego spłycenia prowadzi niezrozumienie głębokiego znaczenia słów naszego pierwotnego języka.

„W podaniach czeskich i łużyckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. W niemieckich i francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem, jak pochodnią. W bajach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. Kto posiądzie ten kwiat ten widzi skarb (kład) pod ziemią i pod kamieniem i wszędzie gdzie jest schowany. Zdobycie rośliny nigdy nie było łatwe, strzegły jej bowiem widzialne i niewidzialne straszydła (zdusze i stworze), czyniące psoty i poważną szkodę, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć, a sercem jego zawładnął strach. Tylko w pełni zdecydowani i nieustraszeni mogli po ten kwiat sięgnąć.”

kwiat papr obiereg cvetok_papor34567_enlStarosłowiański znak Kwiatu Paproci (Pąp Rodzący- Pąp Bogini Rudzi-Zarudzi), często utożsamiany z Pąpem Otwieracjącym – Pąpotworem – Makiem (łac. Papaver)

Tymczasem prawdziwym skarbem dla człowieka jest ródcza, stwórcza myśl, nowe życie – potomstwo, i woda oraz ogień same w sobie.

a klimenko wieniec na kamień 23-12

Plecenie Wieńców i 12 ziół wieńców oraz Wianowanie i Topienie Wianków

Tych którzy poprzedniej nocy odbyli pomyślnie poszukiwania Kwiatu i Pałki-Kupałki wieńczono na znak nowego stanu wieńcami. Dziewczyny zaplatały też włosy w warkocz, który obwijały wokół głowy – był to znak, że znajdują się od tej chwili w stadle. Gdy okazywały się brzemienne ubierały też na głowę chustę, która stanowiła znak ich nietykalności aż do urodzenia potomstwa i potem na czas karmienia po porodzie. Gdy zdejmowały chustę był to znak, że są znów gotowe do igrów i kolejnych poszukiwań Kwiatu Pąpródzi. Kobiety posiadające partnerów nie pokazywały się już publicznie z rozpuszczonymi włosami. W trakcie następnego Kresu udawały się też na poszukiwanie Kwiatu ze swoimi małżonkami. Obrzęd plecenia wieńców i rzucania ich na wodę nie dotyczył tylko i wyłącznie nowych par, lecz wszystkich dojrzałych osób w społeczności, które prowadziły dojrzałe życie.

Ubranie wieńców przez mężczyzn i kobiety oznaczało spełnienie się, czyli Kres. Następnie rzucano te wieńce do wody, ślubując sobie wierność na określony czas, do kolejnego Kresu (od kresu do kresu = okres), albo i do śmierci. W najdawniejszych czasach kobieta mogła więc niejako w tym momencie wypowiedzieć dotychczasowe małżeństwo, jeśli nie spełniało ono jej oczekiwań, np. nie przyniosło potomstwa, okazało się nietrwałe uczuciowo lub materialnie. Mogła się rozwieść, a więc uczynić KRES stadła. Na znak, że to czyni, rozplatała włosy.

Wieńczenie miało zawsze także znaczenie nawiązujące do symboliki Wierchu Weli (Prawi) i Drzewa Świata – Wierchy-Wierszby, bowiem wieńczy się wśród Słowian każde ukończone dzieło, właśnie samotną, sobótną, samobytną wiechą. Wielkanocna palma nie jest niczym innym jak Wiechą – zwieńczeniem wysiłków i pokazem siły młodzieńca oraz pokazem umiejętności zdobniczych dziewczyny. Tak samo tutaj, wieńce plecione w imieniu zadrugi, plemienia, całej wioski – pągu, jednej rodziny czy osobiste, to dzieła wieńczące całe wielkie święto i inicjację młodych. Są to wieńce ofiarne, które zostaną rzucone na wodę i podpalone, a w późniejszych czasach były oświetlane lampionami i puszczane z nurtem rzeki. Bo święto to jest również świętem Drzewa Drzew, Drzewa Życia, Drzewa Świata – Sągu Bytu (Sągbudy-Sobóty), Pnia Osi Świata, Świętego Kołka.

KK kwiat 2725358

Krest-Kraj-Krajst-Krzest-Skraj-Skrzenie

Jest to ostatni etap święta, jego zakończenie, polegające na, jak wskazuje nazwa KREST-KRZEST, połączeniu ognia i wody we wspólny ist-byt, iskry-ist. Młodzi o świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, wspólnie przeskoczyć przez płomienie trzymając między sobą bałwana Lata- świętą postać Boga Kiru, Gaję-Gaika (Ruję-Rajka). Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień i ustanawiał w obliczu wspólnoty zawarcie małżeństwa przez parę. Odbywało się to w obecności świadków, całego plemienia. Szczególną rolę zaś odgrywali wybrani przez parę zastępcy, którzy w razie nieszczęścia przejmowali rolę opiekunów potomstwa z danego stadła. Tak powstała obowiązująca do dzisiaj instytucja rodziców krzestnych, zastępczych. Krzest wiązał się z przysięgą wierności i zobowiązaniem wychowania potomstwa. Przysięgi składali Słowianie zawsze na Welesa, Boga Śmierci. Nie dochowanie przysięgi ściągało na przestępcę śmierć. Udawano się nad wodę z pochodniami i zanurzano się w niej. Były to ostateczne zaślubiny nowych par i zaślubiny wody z ogniem (pierwiastka żeńskiego z męskim). W trakcie krestu, krzczenia ognia wodą wrzucano do wody wianki i płonące pochodnie. Niedorośli członkowie wspólnoty, chłopcy i dziewczęta próbowali je wyłowić. Komu się to udało, ten miał w przyszły Kres stać się dorosłym i sam wziąć udział w poszukiwaniu Kwiatu Paproci i Pałki Kupałki. Był to obrzęd kończący święto polegający także na zbiorowym obmyciu się w wodach rzeki, strumienia czy jeziora. Wodą z rzeki nabraną w kołpaki kropiono też w końcowym pochodzie pola, łąki, zwierzynę domową i ptactwo, całe domostwo, obejście – całą trasę Pochodu Kresu Gaika-Maika. Po tych zaślubinach woda stawała się dostępna do kąpieli.

Io słońce male

12 Panien w „Pieśni świętojańskiej o Sobótce” Jana Kochanowskiego

Jan Kochanowski jest wśród wyznawców Wiary Przyrod(zone)y Słowian postacią znaną z ezoterycznych przekazów jakie zawarł w swoich wierszach i fraszkach, w całej przebogatej, wybitnej twórczości. Utwory te dzięki swej genialności przetrwały przez ciemne wieki, przez czas zajadłego tępienia przedchrześcijańskiej tradycji i zwyczajów. Nieocenionym utworem z tego cyklu jest Pieśń Świętojańska o Sobótce, która stanowi nie tylko zapis obrzędu zanotowany w Czarnolesie w XVI wieku, ale także zawiera taki właśnie ezoteryczny przekaz. Osobie znającej Wiarę Przyrodzoną Słowian rzuca się w oczy, że w „Pieśni o Sobótce” występuje 12 panien. Panien jest więc dokładnie tyle ile Tynów (domów) Mocy, kierujących światem żywych istot Matki Ziemi. Jest ich tyle dokładnie, ile pni pali się w ognisku. Jest ich tyle dokładnie, ilu ziół używa się do wyplotu wianków świętorujańskich – tych rzucanych na wodę. Każda z owych Paniem reprezentuje dokładnie odmienny Tyn Mocy i o tej mocy jej pieśń powiada w sposób wtóry, czytelny nie wprost, a pod główną treścią opowiadającą obrzęd. Dziewczęta śpiewały kolejno. Jedna prosiła „pięknej nocy”, by strzegła wieś przed „wiatrami i nagłą wodą”, druga zachęcała do tańców, inna skarżyła się na niezbyt delikatnego Szymka. Opis, choć poetycki, zawiera sporo szczegółów odnotowanych później przez etnografów, którzy zajmowali się kupalnockami.
Nie będziemy tutaj przypisywać dokładnie po kolei wszystkich Panien do boskich tynów. Zdradzimy jedynie, że wstęp pieśni jest poświęcony Wedrikowi-Swątlnicy-Swawoli-Samobótce, zaś pierwsza Panna reprezentuje Mokoszów i Przeznaczenie, ostatnia zaś Pana, Dwunasta, reprezentuje Welesów, Bogów Zaświatów. Jej zwrotka pieśni mówi o tym jak należy żyć, aby przeżyć życie godnie, czyli znaleźć po śmierci stałe, dobre miejsce na Weli (w Prawi, w Niebie, Zaświatach), pod Wyrajem. Każdy z czytelników powinien sam spróbować zidentyfikować pozostałe tyny w poszczególnych zwrotkach pieśni recytowanych przez pozostałych Dziesięć Sobótkowych Panien.

Wierzcie mi, że Jan Kochanowski jest jednym z największych Strażników Wiary Przyrodzoney Słowian, jednym z Wielkich Mistrzów tego dzieła Przekazu Wiary. Mało kto może się równać z nim w precyzji i głębi treści przekazu, jaki nam przesłał przez stulecia. W XVI wieku mógł on czcić Starych Bogów jedynie w skrytości ducha, lecz opisał ich bardzo precyzyjnie i przekazał potomnym całą posiadaną na ten temat ezoteryczną wiedzę. Tę cechę twórczości wielkich polskich artystów i ludzi nauki pokazuje doskonale w swoich analitycznych pracach poświęconych literaturze polskiej, krytyk literacki Joanna Salamon (np. „Latarka Gombrowicza”, gdzie pisze o Janie Kochanowskim, Adamie Mickiewiczu, Juliuszu Słowackim, Cyprianie Norwidzie, Promienistych, i samym Witoldzie Gombrowiczu).

 

aIO taniec słońca ognikiObrzęd Czarodany (Żywań, Carhan, Czar Dusz, Czar Iskon) oraz o Słońcu i Księżycu, o Kryszeniu i Radudze

Nie wspomnieliśmy tutaj o obrzędach Czarodany – Czaru Duszy, które odbywają się właśnie w Kres. To dlatego, że odbywaja się one jedynie co 27 lat. Zawierają jednak w sobie szczególnie pogłębione znaczenie określenia kres i krest. Obrzędy te otoczone były dotychczas tajemnicą, jako najgłębsze, niosące przesłanie, którego nie wolno narazić na zgubę. Część tej tajemnicy ujawniona została w Księdze Ruty w odpowiedniej Taji poświęconej Czarodanie-Karodunie. Zainteresowanych tym aspektem Świąt Kresu odsyłam zatem właśnie tam (Taja 22). Tu napiszemy tylko, że ludzie palą w tych dniach ogniska po skałach i wzgórzach także na pamiątkę Czarodany i piją święty napój z bratków. Soki kwiatu bratka-siestriczki przeobrażają się, pod wpływem księżycowego światła tej Nocy, w napój wieczystej młodości o wyjątkowej ródczej mocy, a pity wraz z napojem z lubczyka i ruty sprowadza on wielką miłość, stałość i wierność na pijących go w tę noc ludzi. Te trzy boskie isty symbolizują krew Czarodany, Rykawda i Iworody, którzy nieustannie odradzają się połączeni miłością silniejszą niż śmierć.Warto tutaj zaznaczyć, że Joachim Lelewel przekazał nam wiadomość o starej ruskiej nazwie tego obrzędu związanego tak z Kupaliami, jak i w części ze Świętem Jasności, Jesieni: „Na Rusi zowią je żywahń, carahn to jest czaru ogień; i kąpią się, myją się w Caricy Wodicy”.

Można by mnożyć różne szczegóły i opowiadać o wymowie symbolicznej poszczególnych ziół o ich związkach z mocami, można snuć opowieści o Kryszeniu, Radudze i Trytonie, czy o Słońcu-Saule oraz Księżycu i ich konflikcie odwiecznym, który ma korzenie w tejże Najkrótszej Nocy Roku Obrzędowego. Na Litwie istnieje pieśń, opowiadająca jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata, Księżyc ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką (wschodzącą Iskrą Światła). Od tamtej pory oba bóstwa są wrogami, nieustannie walczącymi i rywalizującymi ze sobą – najbardziej zaś podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy.

Obchody sobótkowe były związane z kultem światła, nieba słońca, księżyca, dnia i nocy, ognia i wody oraz urodzaju. Według niektórych łużyckich kapiszt i kącin Wiary Przyrodzonej: …” naczelne bóstwo, którego symbolem było słońce, nosiło słowiańskie imię Swarog. Miał on mieć dwóch synów, z których jeden, Dadźbog (odpowiednik celtyckiego Dadga) miał w swej pieczy mgły, chmury i źródła wody, a drugi, nazywany Swarożyc (tj. po prostu syn Swaroga), był bóstwem ognia. Swarog miał według tych twierdzeń też dwie córki-bliźniaczki o wspólnym imieniu Zarza (tj. Afrodyta, gwiazda wieczorna i zaranna)…”. Z takimi stwierdzeniami moglibyśmy tutaj długo polemizować i dowodzić zupełnie innych racji. Faktem jest, iż nie wszystkie podania słowiańskie są do końca spójne, a niektóre wątki jedni przyjmują a inni odrzucają. W tym tkwi właśnie niesłychana siła i żywotność owych podań i zwyczajów Słowian, w braku doktryny, w braku Jednej Świętej Księgi, która by jak Biblia ustanawiała raz na zawsze kanon, kanon martwy i wypaczony.

Brak miejsca w tym skromnym numerze naszego kwartalnika nie pozwala na rozwinięcie wszystkich pięknych opowieści i bajorków Baji – Mitycznej Materii Świata – dotyczących Kresu. I kilku książek nie starczyłoby na dogłębny opis znaczeń i sensów jakie zawierają się w tym pięknym prastarym obrzędzie. Każdy Polak powinien poznać go przynajmniej na tyle, aby móc w czerwcu co roku w pełni przeżywać to święto i wrócić do swoich starożytnych korzeni rodowych, do najgłębszego związku z otaczającą nas Przyrodą i Matką Naszą – Ziemią.

 

mroz słońce rost-flowerZimowy pomian (echo) Letniego Przesilenia oraz Kres na południowej półkuli Ziemi

W swojej książce Ryg Weda i pogaństwo (Monachium 1981) J. P. Miroliubow pisze, że na południu Rosji pamiętano o Białych Kudesnikach, którzy chodzili w białych siermięgach przepasanych czerwonymi pasami, w rękach zawsze trzymali wiśniowy kij (wiśnia – drzewo Wysznia i Kryszenia); „U niektórych, posiadających szczególne moce, kij kończył się srebrną lub miedzianą buławą (gałką, główką Kupały-Kryszenia). Była to ich jedyna własność. Prócz tego i maleńkiej srebrnej figurki, wyobrażenia Małego Kryszenia, niczego innego nie posiadali. W domu takiego kudesnika wisiały wiązki traw na różne choroby i suche kwiaty z Dnia Kolędy i Kresu, w które oni kładli figurkę Kryszenia, symbolizującą sobą Rozkwitający Kwiat.” „Na Kolędę obwieszczano Narodzenie Kryszenia, Kwiatu Przybywającego, Narodzenie Dnia, Powrót do Lata, Obwieszczenie Wiosny… Narodzenie Kryszenia, małej srebrnej figurki w sianie, którą starszy w rodzie szukał i, znalazłszy, uroczyście pokazywał w północ 22 grudnia… W tę noc wyprowadzano bydło z obór, aby pokazać mu Gwiazdę Welesa, prowadzącą dni do lata.” Przy odtworzeniu pieśni o Kryszeniu w Księdze Koljady wydzielone są starsze wątki od pieśni o Koljadzie i od podobnych, o Welesie-Rampie (wschodniosłowiańskie ucieleśnienie Wszech-Wyszniego – Boga Bogów) związane z Kryszeniem. Osobnym źródłem tekstów o Krysznie-Koljadzie jest Weda Słowian. Obrzędowe pieśni czasów pogańskich, przechowane w ustnych podaniach u macedońskich i trackich Bułgarów Pomaków, (Sankt Petersburg, 1881).
Także należy uwzględnić południowosłowiańskie pieśni o Radzie-Radudze. Jest ona odpowiednikiem indyjskiej Radhy, oblubienicą Kryszny (Rukmini), nimfą wyspy Rodos – Rode, oblubienicą Heliosa (Hylajosa) (patrz: Pieśni południowych Słowian, Moskwa 1976). Podania o Radzie, Radsze i Rodzie są podobne, we wszystkich tradycjach.

Przyroda-Rodżana w różnych odmianach Wiary Przyrodzonej bywa też nazywana RA i od tego wywodzone bywa słowo i znaczenie RASA – Ład Wszystkiego Żywego Na Ziemi. Święto Światła Świata odbywa się zarówno na Południowej jak i Północnej Półkuli. Należy pamiętać, że  na Południowej Półkuli Matki Ziemi w dniach 20 -26 czerwca każdego roku, czcimy w Wierze Przyrodzonej Słowian inne święto niż na Północy – Święto Świtu Światła – Gody Zimowe. KRES-Kupała święto Dziwieniów: Dziwienia-Kupały-OKRASY, Dziewanny-KRASZNY, Dziwy-KRASATINY-Pani Czerwonej i Dzieldzielji-DzidziLeli-ZieLIJI-Pani Zielonej, obchodzimy 20- 26 grudnia. Obydwa Święta Łączy jednak CZARKAN/Kraczun, czyli Dzikie Łowy Niebiańskie na Bodre Światło – Sambądkę oraz Kwiat Życia i Pałka-Palwan Kupały-Kryszenia.

 

kwiat papr fernZnaczenia, pieśni, wróżby i zaklęcia

„Wyraz Kupała pochodzi od słowa gromada – z indo-europejskiego pierwiastka „k-um-p,” który znaczy grupę, zbiorowość (z niego wywodzą się takie wyrazy jak kupa, kupić (tj. gromadzić), skupić, kapa albo kępa itd.)” (1). Ale także pochodzi od woda- kipiel (kapać – kropić, głębia – glibiel) i kąpiel. Jak wszystkie słowa o znaczeniu wierzeniowym ma on co najmniej kilka innych jeszcze źródeł – np. znaczenie – kap – święty słup, wizerunek boga – oraz kap – kapać, od którego pochodzą choćby takie słowa jak kapła, kapłan, kapalica – serwatka, święty napój, kapłon-ofiara, kaplica – miejsce zamknięte z kapem-słupem po środku, okap – zadaszenie, kapliczka – miejsce zadaszone z kapem – palwanem-bałwanem na słupie-nodze drzewnej, i inne. Ku Palu (palwanie – bałwanie), znaczy ku …miejscu gdzie stał męski symbol rozrodczości, rodzaj pala–słupa-penisa-kołka-osi świata. Święto to ma też przekazaną przez kronikarzy inną nazwę Kres, jako że związane jest z końcem Okresu Wiosny – Kresem Wzrostu (zaczyna się dojrzewanie tego co wzrosło), z Przesileniem i Krzesaniem Ognia oraz czci Ognia Krzeszenia-Kryszenia – Boga Krzesania Ognia, ale nie tylko Ognia Niebieskiego czy Ognia Słonecznego, lub Ognia Domowego ale Ognia Żądzy, Ognia Żywota, Iskry Żywej, Iskry Boskiej w człowieku – nowej istoty, płodu żywota. K-Rasa oznacza i działanie ku Rasie (ku pomnożeniu, urodzeniu) i zawiera człon ognio-światłowy k-RA-sa. Nawiązuje do znanego Skończykom – Skądy-Nawiom (Skonom)  pojęcia bogów Asów i Asgardu – Grodu Asów – kr-AS-a. Oczywiście krasy, krasny – jaśniejący ognisty, czerwony, piękny, zdrowy – to wielka liczba pojęć wiązanych z tym słowem w sposób jednoznacznie pozytywny. Stąd też pochodzi słowo k’rusy, rusy – rudy, mieszany, a więc stąd wywodzi się miano Rusów i nazwa Rusałek. Krasić, kraśnieć – malować, czy nie od malowania ciał ohrą – czerwoną farbą? Kraśnieć – świecić. Czerwienie i czarować  – widać tutaj bliski związek mian kra-kar i czar-czer a przez to bliskość pojęć czarowania, czerwieni, pojęcia kary – czarny, kara – ukaranie i czar – czarowny a także car – władca oraz czara – naczynie czarowne, dzban Zerywanów, Czasza Świetlista, Czasza RA. Raduga-Radęga – Tęcza – Świetlista Bogini.Nazwa Kupała oznacza też główną osobę i jej uosobienie w kukle-bałwanie (palu świętym – palwanie) – Boga Kupałę-Krasnę-Dziwienia, jak również kapłanki – kupałki rozdające kwiaty przy wróżbach kupalnych i całe zgromadzanie świętujących (Kupało, Kupajło). Główne czarowne elementy uroczystości to: rozpalanie ogni, taniec w Koło Ognia, skoki nad Ogniem, chodzenie po Ogniu, obrzędowe obmywanie w Wodzie, plecenie wianków, rzucanie wianków na Wodę, pławienie płonących kręgów ognia na Wodzie, poszukiwanie kwiatu Papródzi, Głowy Kupały oraz inne obrzędy płodności związane z ogniem, ziemią, powietrzem i wodą. Nazwa wiąże się także kupadło – od ind-europ. kup- kipieć , pożądać, co znane jest także z łaciny jako Cupido – Kupido. Eksponowany jest podczas święta Kupały Motyw miłosnego związku brata i siostry, Dzieci Czarodany-Karoduny. Słowianie pili w obrzędzie Kupały napój z Bratków/Siestriczek będących roślinnym wcieleniem owego rodzeństwa.

Czara-Hara-Gara oraz Czarka-Harka-Garka to to samo co Ara i Arka dwa Święte Dzbany Zerywanów. O rozbiciu pierwszego Dzbana Zerywanów – Czary (Ary), i jego utracie (tak samo jak o rozbiciu II Dzbana kagana Mrukrzy – Karej Czary), pisano w Księdze Tura – Taja 17, a także wcześniej w apokryfie Stworze i zdusze, czyli starosłowiańskie boginki, bogunowie i demony. W miejsce starego dzbana góryci ze świętego grodu Jama Arki (Czarkajama, Arkaim) wykonali znacznie mniejszą trzecią kopię dzbana nazywaną Czarką-Harką-Garką. Dzban służył nie tylko jako przechowalnik świętego miodu, ale również do grzania świętego napoju. Podkładano pod niego nieustannie żar-gar, po to by wytwarzać ów święty napój. Na Czarce w przeciwieństwie do starej Czary – nie było już wzorów Świata zostawionych osobiście przez Swąta. Wzory, które się na niej znalazły wykonali z pamięci góryci Arkajamscy. Naczynie nazywa się „Czarą” – bo służy do przechowywania i wytwarzania czarownego napoju z miodu, który w niej zbierano, „Hara” – bo stary dzban-Czara był wielki jak góra – Hara (Kara Góra). Materiał na szczyt dzbana wożono po pochylniach i noszono wspinając się schodniami oraz po drabinach. „Gara” – od żar – gar  i ogar – grzaniec oraz gar – sadza na dnie od spodu, a także gor- gorzała, i gor-ogień (gorzeń, gorąco). Część podań i niektóre kapiszty przekazują, iż pierwsi królowie Dziewięciu Ludów w Nowej Kolibie otrzymali po jednej stronnicy z Księgi Gołubiej – zawierającej najgłębsze taje Wiedy. Inni uważają, iż te taje wyryte były na ścianach Czarki – a wcześniej Czary – Dzbana Zerywanów i zostały przekazane Ludom wraz z kopiami (Czwarte Dzbany) III Dzbana, już Nowokolibańskiego – Czarki z Czarkajamy (Arkaim).

Krysznę-Kresenia-Kraszę-Kresa-Krestosa/Dziwienia/Kupałę – należy utożsamić z Mocą Miłości – Jest Panem Żądzy Czyli Miłości Absolutnej i Niekontrolowalnej, Zaborczym, Nieopamiętanym, Namiętnym, Nieobliczalnym. W Kole Bogów partnerują mu: Dziewanna-Krasna – Pani Miłości Prawdziwej i Krasatina (obie znane jako Krasne Panie) a także Dzieldzielija -Dziewona/Ziewona/Zielona/Ziewuna/Niekrasa – Poronna Miłość i Zazdrość. Krasatina – Pani Rozkoszy, Doznań, Piękności, Pani Zmysłów i Zmysłowa Pani – Wodząca na Pokuszenie. Żywioł jaki stoi nad tym rodzajem Mocy/Energii zwanej Miłością to Bór/Las – symbolizowany u Chińczyków-Kutajów Drzewem. Do Boru jako Dzika-Dziewa zawędrowała Diana u Greków, jako Dzika Łowczyni, bo miłość osadzona jest w Dzikości Przyrody, jest poza rozumem, jest przyrodzona, jest wręcz zaćmieniem rozumu – nie liczy się z Rozumem – Ładnością i Układnością Świata. Miłość to odpowiednik Łowów w Borze – część Zwierzęcia i Rośliny w Człowieku.

Ład z kolei, jest reprezentowany przez Ładę-Ładną-Łagodną – Ułożenie (Harmonia) – i Łado – Pana Wojny – Burzyciela Starego Ładu, Ustanawiającego Ład Nowy. Ładowie to tylko/aż Moce rządzące Istotami Żywymi na Ziemi. Ładowie są opiekunami i bogami ustanawiającymi Małżeństwo i Nową Rodzinę, a Rodowie – Rod i Rodżana-Przyroda (Przy Rodzie Stojąca) są opiekunami narodzin dziecka i w ogóle człowieka.

RODŻANA – Roda-Żena, Stojąca PRZY-Rodzie, jest przede wszystkim Wielką Kształcicielką Bytu Żywego, a więc i Przekazicielką w żywot na Ziemi kosmicznego Ładu Wszego Świata, poprzez or- wcielenie orzu-juchoru boskiego – nussonu-DNA – niessionu-samobudu, który my nazywamy po prostu ichORem albo rozróżniwszy trzy rodzaje ichoru: dobródzią, złyródzią lub zwykłocią. Rodżana Jest Twórczynią Wiary, przy czym Wiara – to zarówno Taje i Tany podane do WIERZENIA jak i wspólnota Wierzących – czyli Wiernych – Słowiańska Wiara to inaczej Nasza (słowa) Wiara, Nasza Wspólnota. Jest tak, bowiem to z Przyrody wywodzą się wszelkie święte wici-sploty ożywionego świata, a za nimi opowieści – Taje i Tany oraz Wiedy Wielkiego Tajemnika Wiary Przyrodzonej Słowian. Poprzez Przyrodę jest przekazywany Ludziom i wszystkiemu co Żywe – Wzór Świata – czyli kształt Boskiego Ładu. Ona – PRZYRODA jest niejako tym Sitem, Przetakiem, Prze-Kaźnikiem dzięki któremu ów Ład Wszego Świata (Wszechświata) ujawnia się w swoim konkretnym uporządkowaniu na naszej planecie – Ziemi i w Każdym Bycie Który Na Niej Jest.

Rodżana-Przyroda jest Opiekunką Kazicieli i Kazicielek, Wiedunów, Wołchwów, Kudewosów-Kudełosów, Gąśćbiarzy (Huślarów-Guślarzy: pieśniarzy, wierszczbiarzy, ludzi przekazujących tan przez gędźbę – muzykę i słowo-pieśń) – wszystkich tych, którzy od dawien dawna dbali o przekaz taj i pamięć pokoleń, pamięć przeszłości – Pamięć DZIADÓW. Bez przekazywania z pokolenia w pokolenie tychże Taj – Opowieści Przyrody (Wici Baji), Wiara nie mogła by trwać, a wszystkie obserwacje i obrzędy wiary wytworzone przez tysiąclecia bytu Słowian zostałyby utracone i zaprzepaszczone. Bez istnienia i działania a także przekazów Przyrody (Rodżany – Pani Życia Ziemskiego i Wiary) NIE MA RODU (nie ma Narodów, nie ma ich języka i podań przyrodzonych, nie ma pola dla działania Roda – Pana Narodów). Rodżana-Przyroda to Patronka Wiary Przyrodzonej

Rod  jest Ojcem Narodu, a Rodżana jest Panią Rodziny (Zadrugi) ale także Panią Ożywionej Ziemi – czyli Całej Przyrody. Jest więc niejako patronką Wiary Przyrodzonej – Tą z której owa Wiara wypływa. Jest też za przekazy tej wiary odpowiedzialna – a więc jest Panią Wiary Przyrodzonej. Związanie funkcji Władczyni Rodziny z Przyrodą, otaczającą ludzkie Gospodarstwo, nie jest dziwne, jest w pełni zrozumiałe, oczywiste. Wyraża ono przeświadczenie o współzależności Rodziny, Zadrugi i otaczającej ją Przyrody, przeświadczenie o odwiecznym i nierozerwalnym związaniu Człowieka, Ludzi – Zerywanów, z innymi bytami powstałymi z Kolesa – Drzewa Drzew: Zwierzętami i Zróstami-zRoślinami. Ten związek Rodu Ludzkiego, Rodziny i Domu z Przyrodą nie był nigdy wykoncypowany, wydumany, wymyślony – cześć dla Tynu Rodów, a zwłaszcza dla pary Rod-Rodżana-Przyroda, wzięła się z prostego codziennego doświadczenia i obserwacji. Wiara Przyrodzona Słowiańska ma tę olbrzymią zaletę, że cała, we wszystkich swoich przejawach, wypływa z Natury (Przyrodzenia) i wszystkie jej obrzędy, wszystkie jej opowieści, są tylko odzwierciedleniem naturalnych, przyrodzonych powiązań i współzależności.

W noc Kupały-Kresu odprawiano rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono z płatków zerwanych kwiatów polnych, podczas „darcia” płatków na rozsyp (w pochodzie) i wróżono z wody w źródłach, w trakcie skrapiania kwiatów i wieńców. Wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki (ligustra), z bylicy i z innych roślin życia, takich jak świetlik, róża czy dziurawiec.

Do ogniska wrzucano wypowiadając magiczne zaklęcia pachnące rośliny: tymianek, lebiodkę, rutę, koper włoski, geranium, arnikę, róże, macierzankę, poganek rutowaty, rozsiewające bardzo silną woń, która jak wierzono oddalała czy odczarowywała wszelkie uroki. „Dziewięciornik, całuj mnie, róża miłości , którą z łacińskiego philirosa nazywano, a po polsku fioletką, kwiat miłości (flos amoris),zwany wówczas brunatem lub szarłatem (gatunek amarantu), przyczep, świetlik, nasięźrzał, dzwoniec, dziewanna, szałwia, nawrotek, rucina, matka zielna, długosz, gnieznik, karlik, mokrzyca, parlist, podejźrzon, rososzka, zanognica, zapartnica, żylwa itd. Są to w istotnej części różne odmiany roślin z rodziny paprociowatych (w terminologii botanicznej Filicalae), ale są tu też rośliny innych rodzajów. Tak więc do rodziny storczykowatych ( Orchidacae) należą: podkolan, parlist, gnieznik i karlik, których kwiaty otwierają się albo pachną tylko w nocy. Jest tu też roślina z rodziny owełkowatych (Proteaceae), należąca do najstarszych na świecie roślin kwitnących, mianowicie rososzka, nazywana także rososna, lub rososzla. Z drugiej jednak strony nazwa rososzla, lub rososz oznacza także gatunek paproci Martensia dichotoma. Roślina zwana zapartnica, albo zanokcica należy do rodziny poloniczkowatych (Caryophyllaceae) albo goździankowatych ( Ilicineae) (nie jest dobrze zidentyfikowana); w obu wypadkach jest to roślina lub krzew kwitnący. Ale nazwa zanogcica (przez g) oznacza także paproć Asplenum ruta-muraria, której inne nazwy są słodziszka, albo mokrzyca. Ta sama jednak nazwa – mokrzyca – oznacza też roślinę kwiatową (z rodziny Alsineae), której inne nazwy są: muszec, ptasie ziele, lub… zanokcica (przez k). Tak więc „kwiat paproci” to mogła być którakolwiek z tych roślin. Wiele z nich zakwita właśnie w czerwcu.

kwiat paproci pic15Paproć kwitnąca, fijołki ( Osmunda regalis)
Pełen liść, od korzenia do „kwitnącego” wierzchołka mierzy około 100 cm.
Cały krzak ma zazwyczaj 2-3 łodygi „kwitnące,” otoczone bukietem zwykłych liści.

Należy też dodać, że są gatunki paproci, mniej pospolite, jak np. gatunek zwany długosz, albo fijołki (nie fiołek!, fijołki jest mianownikiem liczby pojedynczej przymiotnika oznaczającego kolor, „fiołki, fijołki” analogicznie, jak np. „niebieski”), nazwa botaniczna Osmunda regalis. Albo gatunek zwany podejźrzon (podejrzon), obejmujący kilka odmian Botrychium (virginianum, lunaria, multifidum), wreszcie gatunek zwany nasięźrzał, masierzon albo języcznik (Ophiglossum vulgatum). Ich sporonośne liście są drobne, zebrane w obfite grona na wydłużonych łodygach i sprawiają wrażenie gron kwiatowych, tym bardziej, że rośliny te mają inne liście bez sporów. Wszystkie one noszą też nazwę… „paproć kwitnąca” (również i w innych językach europejskich: flowering fern, fougère fleuri, Rispenfarn, etc.)

Zatem szukanie i znajdowanie „kwiatu paproci” – niekoniecznie w każdym przypadku takiej samej rośliny – choć utrudnione podmokłym gruntem leśnym i nocą – wcale nie było niemożliwe. Każda z par sobótkowych miała wcale niezłą szansę znalezienia takiego czy innego „kwiatu paproci”, rodzaju „sporu – szczęścia”, a z nim i widoków pomyślnego losu….” (1).

Zioła umieszczano nad ogniskami w cylindrycznego kształtu koszach, plecionych z witek wierzbowych. Wierzba to święte drzewo, słowiańskiej bogini wód Wandy-Wądy ale też tzw. święte drzewo księżycowe Łuny-Chorsiny. Juliusz Cezar oskarżał w swych pismach druidów, że w podobnych koszach palili ofiary ludzkie, z wrogów wziętych do niewoli w bitwach. My wiemy, że kara kosza była najcięższą i najbardziej hańbiącą karą w świecie słowiańskim. Kosz z witek wierzbowych jest symbolem przeznaczenia, ale i przeplątowego wikła (uwikłania w zły los), ma dwojakie znaczenie tak samo jak sito i przetak.

Większość tych ziół nazywano ziołami świętojańskimi. W tym zielniku znajdował się też krwawnik pospolity, piołun, chroniący przed wszystkimi niebezpieczeństwami i dziurawiec, zwany zielem świętojańskim, wypędzający wszelkie demony. Ponieważ wierzono w magiczną moc ziół (mogt = moc = magia) toteż działała ona, bo jak wiadomo podstawą skutecznego działania czegokolwiek jest świadoma wiara w skuteczność tegoż. Kobiety, wrzucając świeże lub suszone zioła w płonące „sobótki”, śpiewały:

Myśmy przyszły tu z daleka,

popalili ognie święte,

nie zabiorą nam już mleka

dyjbolice te przeklęte!

Niechaj ruta w ogniu trzeszczy,

A mamuna w ogniu wrzeszczy,

niech bylicy gałąź pęka,

połednica w ogniu stęka…

W obrzędach wykorzystywano liście łopianu, roślinę odradzającą, zapładniającą Kupały, które w wigilię św. Jana wieszano na płotach, wtykano w strzechę (miały m.in. uchronić przed bólami głowy, brzucha). Doniosłe znaczenie w ochronie domostwa miała leszczyna – gałązki wetknięte w cztery rogi domu, miały zabezpieczyć przed nawałnicami i piorunami. Leszczyna uznawana była za drzewo Matki Ziemi. Przed burzami chronić też miały krzyżyki z drzewa sosnowego, które umieszczano w oknach.

Kobiety w tym dniu szczególnie dbały o cebulę i czosnek (wiązanie węzłów na szczypiorze i wróżenie ze wzrostu określonych roślin, którym dawano imiona oblubieńców, lub czyniono z nich symbole określonego rodzaju powodzenia: w miłości, w wypasie owiec, we wzbogaceniu się , w zbiorach zbóż, itp.). Dla dziewcząt na wydaniu znaczenie specjalne miała w noc świętorujańską roślina zwana nasięźrzałem. W ciągu dnia wyszukiwały więc tego ziółka, a przed północą rozbierały się do naga i z rozpuszczonymi włosami, skąpane w nocnej rosie wypowiadały zaklęcie:

Nasięźrzele, rwę cię śmiele,

pięcią palcy, szóstą dłonią,

niech się chłopcy za mną gonią.

 

kwiat papr ros 1Zakończenie

Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic. Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami. W Skandynawii palono w tym czasie ogniska na rozstajnych drogach, albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze. I miała je. Święto to obchodzone jest na obszarach zamieszkiwanych przez ludy północy: słowiańskie, bałtyjskie, germańskie, syberyjskie i celtyckie a także ugrofińskie. W Finlandii noc świętojańska jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu, podobnie jak u Estończyków. Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie, gdzie ma charakter święta państwowego. Na Litwie miejscowe Rasos, cieszy się nieco mniejszą popularnością. Po odzyskaniu niepodległości, dni 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy na Łotwie, a w Republice Litewskiej dzień 24 czerwca jest od 2005 roku wolny od pracy.

„Obchody świętojanskie były od samego zarania chrześcijaństwa zaciekle zwalczane przez Kościół. (Podobnie jak pokrewne obchody celtyckie były szkalowane i brutalnie zwalczane jeszcze przez pogańskich Rzymian). Zarówno własnymi środkami kazań, pokut, wyklinań, jak i za pośrednictwem „ramienia świeckiego” – zakazów i kar ogłaszanych przez królów i książęta – Kościół starał się tępić obchody pogańskie. Kiedy zrozumiano, że walka nie może być skuteczna, Kościół zwrócił wysiłki w kierunku „oswojenia” obchodów przy milczącym zezwoleniu na część programu, narzucanie nowego wykładu symboliki, spychanie obchodu do pozycji wiejskich, gminnych obyczajów, nadanie mu chrześcijańskiego patrona.

W wyniku tych akcji, które w Europie zachodniej rozwijały się i przynosiły skutki dużo wcześniej, niż u nas, obchody sobótkowe już w okresie XII-XV stulecia zaczęły gdzieniegdzie zanikać, ulegały też częściowemu zapominaniu i zniekształcaniu. Jak świadczy James George Frazer (The Golden Bough, „Złota Gałąź”), mimo tego sobótka była od wieków nieprzerwanie świętowana na całym terenie Europy, od Irlandii po stepy Czarnomorskie i od Skandynawii po Apeniny.

Podobny przebieg zatracania się tych tradycji, choć z dużym opóźnieniem, zaistniał i u nas. Mikołaj Rej wyraża się o obchodach sobótkowych z niechęcią i odrazą. Ale w drugiej połowie XVI wieku powiały już inne wiatry intelektualne. Ideał człowieka szczęśliwego w powrocie do natury i obyczajów wiejskich, głoszony ongiś przez Horacego i drzemiący w zapomnieniu, zaczął teraz odżywać w humanizmie. Ostateczna zagłada sobótek na naszym terenie spóźniła się. Jan Kochanowski podjął wątek sobótki w nastawieniu zasadniczo odmiennym od Rejowskiego.” (1)

W dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody nawiązujące do owych dawnych, rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie “Wianki”. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płoną owej nocy niemalże w całej Europie. Paweł Jasienica podał że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania Kupały miał miejsce w 1937 r. na Opolszczyźnie. W swym pierwotnym znaczeniu święto to jest jednak nadal obchodzone przez neopogan: rodzimowiercy słowiańscy nawiązują jak najściślej do słowiańskiej tradycji tego święta. Mogę was zapewnić, też że było obchodzone nieprzerwanie w nieskażonej pogańskiej postaci także po 1937 roku w Krakowie, i jest obchodzone również i dzisiaj.

Osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach miały przez cały rok żyć w zgodzie, w szczęściu, w mnożności (sporze) i dostatku. Ponieważ mocno wierzono, że tak będzie, świadomość tego faktu powodowała, że tak się właśnie działo. Nasza świadomość kształtuje bowiem fizyczny byt i materialną rzeczywistość. Społeczności, która solidnie odprawiła święto Kresu, wiodło się więc dawnymi czasy doskonale, a dzisiaj, jeśli tylko mocno wierzy w szczęście płynące ze wspólnego świętowania, wiedzie się jej równie dobrze.

Tam goście, tam i domowi

Sypali się ku ogniowi;

Bąki za raz troje grały

A sady się sprzeciwiały.

Siedli wszyscy na murawie;

Potem wstało sześć par prawie

Dziewek jednako ubranych

I belicą przepasanych…

kira-kwiat-ppaproci-duzy-2Kira Białczyńska Kwiat Paproci

(1)                – J. P. Horzelski „ Świętojańskie wianki i Kwiat paproci”

 

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)
Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi

slow4

Tagged with:

Słowiańskie powroty – dla Tagen TV [Stefanowo] oraz Wianeczek – Noc Kupały – Sati Sauri

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 602 other followers