białczyński

Święte Wzgórze Grzybowskie – Wołanie Słońca

Opublikowany w przyroda, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata przez bialczynski w dniu 16 Kwiecień 2014

Dolina Grzybowska i Święte Wzgórze Grzybowskie znajdują się opodal Skały Kmity w Zabierzowie. Dno doliny porasta “grzybowy” las a środkiem płynie strumień.  DSC00713

 

Wzgórze ma dwa wierzchołki. Te zdjęcia pochodzą z tego wyższego z widokiem na lotnisko w Balicach.(WYNIESIENIE)

DSC00715

Razem ze Skałą Kmity, Wzgórzem Zabirów, Wzgórzem Demonów, Wzgórzem Kleszczowskim, Wzgórzem i Skałą Nielepicką, Skałą Krzywy Sąd, Złotą Polaną, Wzgórzem Brzoskwińskim i Wzgórzem Burowskim oraz Wzgórzem Rząska-Balice, tworzą one osobny  Krąg Świętych Wzgórz.

DSC00718Wyniesienie – wyjątkowo ponury dzień wiosny

DSC00719Widoczne Słońce – wszystkie zdjęcia bez kompresji [powiększ]

DSC00716

Dolina Mnikowska i Wzgórze Mnikowskie

Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata przez bialczynski w dniu 12 Kwiecień 2014

DSC00754-

DSC00755-

DSC00756-

DSC00757-

DSC00758

-

DSC00761

-

DSC00759-

DSC00763-

 

DSC00765Wzgórze

DSC00766-

DSC00767-

DSC00769-

DSC00771-

DSC00770-DSC00774Ściemnienie

DSC00772-

DSC00764Wyniesienie

DSC00775Święte Źródło

 

 

 

Hryhorij Sawycz Skoworoda (1722 – 1794) – Strażnik Wiary Słowian (III SSŚŚŚ Lwów)

Opublikowany w nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody przez bialczynski w dniu 10 Kwiecień 2014

Григорий_СковородаHryhorij Sawycz Skoworoda (ukr. Григорій Савич Сковорода), Grigorij Sawwicz Skoworoda, ros. Григорий Саввич Сковорода; ur. 3 grudnia (22 listopada s.s.) 1722 w Czornuchach, zm. 9 listopada (29 października s.s.) 1794 w miejscowości Iwaniwka, dziś Skoworodyniwka) – ukraiński[1][2][3][4] poeta, filozof i kompozytor, który żył w Imperium Rosyjskim i wniósł istotny wkład do ukraińskiej i rosyjskiej filozofii i kultury[5].

Życie

Skoworoda urodził się w 1722 w rodzinie kozackiej w Czornuchach pod Łubniami na Ukrainie Lewobrzeżnej, wówczas w Imperium Rosyjskim. Studiował na Akademii Kijowsko-Mohylańskiej łacinę, grekę, hebrajski, niemiecki, teologię, poetykę, matematykę, nauki przyrodnicze i historię w latach (1734-1741, 1744-1745, 1751-1753), ale nie ukończył pełnego programu studiów. Przez pewien czas nauczyciel domowy w majątkach ziemian ruskich. Od 1745 do 1750 przebywał na Węgrzech. Wędrował po Ukrainie w zwykłym stroju, z hebrajską Biblią, fletem i kilkoma zeszytami własnych utworów, bajek i pieśni, opowiadając i śpiewając je po wsiach i miastach na przycerkiewnych placach lub jarmarkach. Możliwe, że podróżował także do innych części Europy. W latach 1750-1751 nauczał poetyki w Perejasławiu. Od 1759 do 1769, z przerwami, wykładał na uniwersytecie w Charkowie filozofię moralną. Z obu uczelni został zwolniony z powodu swoich wolnomyślicielskich poglądów. W ostatnich latach swojego życia podróżował pieszo po Ukrainie, zatrzymując u swoich przyjaciół.

Legenda mówi, że trzy dni przed śmiercią Skoworoda udał się do jednego ze swoich najbliższych przyjaciół i powiedział, że chce u niego zostać już na stałe. Codziennie rano opuszczał dom z łopatą pod pachą. Okazało się, że kopał sobie grób. Trzeciego dnia, zjadł obiad, wstał i powiedział: “nadszedł mój czas”. Poszedł do drugiego pokoju, położył się i umarł. Na jego nagrobku znajduje się napis, który kazał wyryć: Мир ловил меня, но не поймал, co można przetłumaczyć: „Świat próbował mnie dopaść, ale mu się nie udało” lub Świat łowił mnie, ale nie pojmał. Zmarł 9 listopada 1794 roku. Grób znajduje się we wsi Skoworodyniwka (rejon Iwaniwka).

Filozofia

Skoworoda interpretował i dobrze znał dzieła filozofów antycznych oraz ulegał wpływom filozofii nowożytnej – Erazma z Rotterdamu oraz współczesnych mu encyklopedystów francuskich. Filozofia Skoworody związana jest organicznie z hermeneutyką Pisma Świętego. Głosił pogląd o trójwarstwowej istocie świata: makrokosmos, mikrokosmos, świat symboli – Biblia. Makrokosmos to przyroda, świat obiektywny, materialny. Mikrokosmos to świat wewnętrzny, istota człowieka, świat idealny. Świat symboli reprezentowany jest przez Biblię, treści symboliczne. Człowiek może odróżnić mikrokosmos od makrokosmosu przez Biblię, która jest kluczem do poznania świata. Te trzy czynniki przedstawiają ideę tego świata i oddziałują wzajemnie na siebie. W centrum systemu filozoficznego Skoworody znajdują się dwa symbole: ziarno i koło. Ziarno odzwierciedla wieczność materii, koło natomiast zmieniającą się przyrodę, która żyje i rozwija się, tworząc zamknięty krąg. Skoworoda głosi równość wszystkich wiernych w obrębie religii oraz pochwałę pracy: „każda praca jest błogosławiona przez Boga”, a grzechem podział miejsc wokół Niego. Zgodnie z naukami Skoworody jedynym najważniejszym i tak naprawdę jedynym zadaniem filozofii jest szukanie prawdy i chęć jej poznania. Szczęście człowieka polegać ma właśnie na tym, żeby, mimo trudności, doszukiwać się w życiu prawdy. Może dążyć do tego różnymi drogami, dlatego wrogość w stosunku do tych, którzy wyznają inne prawdy, nie znajduje uzasadnienia. Dlatego nietolerancja religijna nie znajduje usprawiedliwienia, bo wieczna prawda przejawia się na tym świecie w różnych formach. Według Skoworody warte pochwał są życie w harmonii z samym sobą i autentyczność. Człowiek powinien znaleźć odpowiednią pracę, która musi być jego przeznaczeniem. Pracę, która umożliwi przebywanie w harmonii ze sobą, czyli doprowadzi nas do szczęścia. Skoworoda żył zgodnie z głoszonymi ideami – minimalizował zbytki, zajmował się kształceniem swojego umysłu. Skoworoda wykształcić własny [system filozoficzny] nie akceptowany przez kanoniczne moskiewskie prawosławie – cerkiew traktowała go jak odszczepieńca i heretyka. Było to połączenie idealizmu z panteizmem („Bóg jest przyrodą”). Skoworoda nie uznawał żadnej innej władzy oprócz własnego sumienia.

Utwory

Fragment tablicy pamiątkowej w Bratysławie

W trakcie wędrówek powstały najważniejsze dzieła: traktaty filozoficzne – Dialog czyli rozmowa o starożytnym świecie (Діалог, или Розглагол о двернем міре), Rozmowa pięciu podróżnych o prawdziwym szczęściu w życiu (Rozhowor piati putnikow o istinnom szczasti w żyzni), Narcyz, czyli rozmowa na temat: poznaj siebie samego (Наркісс. Розговор о том: Узнай себя); cykl bajek prozą – pt. Bajki charkowskie (Басні харковскія); przypowieści – Wdzięczny Herod (Благодарний Еродій), Ubogi skowronek (Вбогий жайворонок), zbiór wierszy zawierający liryki, ody, pieśni historyczne i okolicznościowe wiersze patriotyczne – Ogród pieśni nabożnych (Сад БожественньІ песней), tj. cykl trzydziestu utworów poetyckich, które powstały na przestrzeni trzydziestu lat (1753-1783). Wśród wierszy znaleźć można jedne o łacińskim tytule De libertate (O wolnoścі) – zawarta w nim wzmianka o Bohdanie Chmielnickim nie zostawia cienia wątpliwości, o jakiej wolności mowa. W czasach zlikwidowania Siczy Zaporoskiej, zakazu używania nazwy „Sicz” i „Kozacy Zaporoscy” wiersz zawierał pochwalne wezwanie: sławny bądź na wieki na cześć hetmana wojsk kozackich i był świadectwem odwagi i wewnętrznej wolności Skoworody. Autor prozatorskich i poetyckich utworów łaciną, tłumacz dzieł filozofów rzymskich (np. dialog Cycerona O starości, traktat Plutarcha O spokoju serca). Ulubiony przez siebie gatunek bajki Skoworoda zaliczał do utworów filozoficznych i uważał, że od czasów antyku jest ona najbardziej trafnym nośnikiem prawdy. Cenił w bajkach treść filozoficzną, dydaktyczną, artyzm literacki – uważał, że właśnie takie połączenie tworzy znakomitą bajkę. Fabuła części bajek jest wzorowana na bajkach antycznych. Басні харковскія (Bajki charkowskie) pochodzą z lat 60. XVIII w.

Wiodące wątki: treści filozoficzne, refleksje o istocie człowieka, o harmonii wewnętrznej, poznaniu siebie, refleksje nad światem przyrody jako ucieleśnieniem Boga – wizerunku absolutnej doskonałości. Wątek satyryczny – demaskuje zło społeczne, niesprawiedliwość, intrygi, pomówienia. Otwarcie szydzi z możnych tego świata i przeciwstawia im prostego człowieka moralnego. Wątek duchowy – rozważania o istocie Boga, odwołujące się do tradycji literackiej (aluzja w tytule do Boskiej komedii Dantego). Utwory podejmujące w sposób niezmiernie oryginalny i głęboki takie kwestie, jak problem prawdy, sprawiedliwości oraz wewnętrznej wolności człowieka, jego miejsca i znaczenia w rozwoju cywilizacyjnym. W tomie wierszy Сад БожественньІ песней (Ogród pieśni nabożnych) dowiódł znakomitej techniki poetyckiej i znajomości zasad poetyki: wprowadza anafory, oryginalne metafory, alegorie, przysłowia.

Utwory, choć za życia pisarza nie drukowane, rozchodziły się po Ukrainie w odpisach rękopiśmiennych, wywierając ogromny wpływ na dalszy rozwój piśmiennictwa i myśli ruskiej. U S. znaleźć można prawdziwą mądrość wieku m.in. znakomite aforyzmy. Postrzega się go jako prekursora liryków. Świat wartości duchowych człowieka po raz pierwszy został przedstawiony tak doskonale. Skoworoda skupia się na „ja lirycznym” – na odczuwaniu świata. Te cechy czynią go prekursorem liryki wewnętrznej. Spuścizną literacką S. są też bajki. Myśli Skoworody oddziaływały na kulturę rosyjską i ukraińską w ciągu dwóch stuleci. Jego nauki były znane już za jego życia, po śmierci został uznany za jednego z największych filozofów Słowiańszczyzny. Zwolenników jego filozofii nazywano „skoworodyńcami”.

W roku 1881 dzieła filozofa wydano w Petersburgu, a jego samego uważano za prekursora nowoczesnej szkoły rosyjskiej filozofii. Uznany jest za wzór Lwa Tołstoja, oraz ukraińskich poetów: Pawła Tyczyny, Maksyma Rylskiego, Iwana Dracza.

Bocian w mitologii Słowian (z blogu Słowianolubia, SSŚŚŚ i nie tylko)


wa o1904aBocianicaWanda Bibrowicz, Śląska Strażniczka Wiary Słowian  – Bocianica (kilim)

http://slowianolubia.blogspot.com/2013/02/bocian-bozy-ptak-sowian.html

 

Bocian – boży ptak Słowian

Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie bocian był uważany za wyjątkowego ptaka, szczególnie związanego z ludźmi. Mitów, wierzeń, przysłów, opowieści związanych z bocianem, krąży bez liku. Bocian nie tylko pochodzi od ludzi, rozumie naszą mowę i ma duszę, ale chroni nas – Słowian przed wszelakim plugastwem (szkodnikami, złem, urokami, chorobami), z zachowań bocianów można wróżyć przyszłość, powodzenie bądź nieszczęście, no i oczywiście przynosi dzieci ;)

Bociany w Bukwałdzie pod opieką Ewy czują się dobrze.

Bocian jako dobroczynny, boży, święty ptak podlegał szczególnej ochronie, zniszczenie gniazda, jajek, a już nie daj boże, zabicie bociana uważano za ciężki grzech. Ściągało to niechybnie nieszczęścia na sprawcę, jego rodzinę, a nawet całą wieś lub okolicę. Choroby, śmierć, straty w chudobie i plonach, a nawet klęski żywiołowe – susza, pożar, powódź, gradobicie.
O bocianie mógłbym długo, ale inni zrobili to lepiej i ciekawiej ode mnie, zapraszam do lektury linków poniżej, a nawet zarchiwizowania sobie tych tekstów, nigdy nie wiadomo, kiedy ulecą z Internetu.
Bocian w słowiańskich wyobrażeniach ludowych cz. 1
Bocian w słowiańskich wyobrażeniach ludowych cz. 2
Symbolika bociana w kulturze Słowian
Bocian powstał z człowieka cz. 1
Bocian powstał z człowieka cz. 2
Bocian powstał z człowieka cz. 3
Bocianopedia

Warto o tym niezwykle ważnym dla Słowian ptaku opowiedzieć swoim dzieciom, wnukom, młodszemu rodzeństwu. To część naszego dziedzictwa, którym możemy się szczycić przed całym światem. 25% światowej populacji bociana mieszka w Polsce. Mieszka, bo czuje się tu dobrze, m.in. dzięki naszej słowiańskiej kulturze, która go chroni z dawien dawna.
Przy okazji warto też wesprzeć, choćby 1% podatku, Fundację Albatros, która uratowała już setki bocianów. Znam osobiście jej „szefową” Ewę Rumińską (dr. weterynarii) – ręczę, że na pewno nie zmarnuje waszych datków.

POL wiosna bocian_bialy1

Bocian -Bodzian i Święto Bociana (Busioł, Błowesz)

 

Jest takie święto Bocianie które nazywa się Błowesz lub Busioł, ale nie jestem w stanie opisać tutaj rytuału. PIEKŁO SIE BUŁECZKI W KSZTAŁCIE ŁAP BOCIANA – PALCZASTE “BUSŁOWE ŁAPY” znane na Mazowszu i Podlasiu

“Dzieci od tego dnia mogły wreszcie wyjść z izby i bawić się na świeżym powietrzu. Wybiegały na łąki i gdy udało im się zauważyć bociana radośnie krzyczały :” busioł! busioł!”

 

Bociany od zawsze cieszyły się sympatią Słowian. Ich przylot zwiastował nastanie ciepłych dni i prawdziwej wiosny. Wierzono że w zagrodzie gdzie gniazdują bociany – będzie się szczęściło a w dom, na którym bociany uwiły gniazdo nigdy nie strzeli piorun. Gospodarze starali się zachęcać bociany do osiedlania się na swoich domach i aby ułatwić im to zadanie zaciągali na budynki stare brony lub koła, na których bociany wiły gniazda. Niekiedy do gniazd wkładano upieczone “busłowe łapy” które miały skłonić bociany do osiedlenia się w swojej zagrodzie.

 

Gospodynie oprócz “busłowych łap” formowały z ciasta także brony, bułeczki w kształcie bocianich jaj a także inne narzędzia rolne: pługi, sochy, grabie. Miało to zapewnić urodzaj i powodzenie w pracach polowych. Artur Gaweł, autor książki “Zwyczaje, obrzędy i wierzenia agrarne na białostocczyźnie od połowy XIX do początku XXI wieku” upatruje źródła tych zwyczajów w przedchrześcijańskich obrzędach towarzyszących przesileniu wiosennemu. Dni, które wyznaczały przejście do nowego cyklu były uważane za szczególnie ważne. …”

bocian_w_locie

 Bocian w Księdze Ruty oraz w Księdze Tura

Księga Tura

str 131

Simowie (Ziemowie) otrzymali dla siebie: wierzbę-witwę i wierzbę-iwę, dzika i ślimaka, bociana,
tojeść, Żurawinę i borówkę bagienną, bobownik i bagno, jelonka rogacza, czarny diament i opal,
granit, miesiąc sierpień (zarzew), maść czarną (brunatną), taję Z, czertę 8, liczbę 8, gramotę t,
z rzeczy ziemskich kamień, skałę i ziemię, a także welańską Niwę Ziemi ze Skalnym Tynem.

str 227

Niwa Simów jest porośnięta krzewami wiecznej borówki, bagna, żurawiny i bobownika. Tych
roślin nie było na Ziemi, zanim ich w darze nie przyniosła z welańskiej niwy Obiła. Ze zwierząt
zamieszkują tę niwę dziki, a z ptaków bociany.

 

str 302

Boda jest czczona także w Tyńcu pod Grodem Kraka, gdzie nachodzi się jej góra40, a dawniej
znajdowała się również jej świątynia. Miejsce to jest nazywane Biedziną. Potomkowie dawnych
Białych Chorwatów zamieszkujący do dziś nad Wisłą, podobnie jak Chorwaci Nadadriatyccy,
znają podanie mówiące o tym, jak Boda-Bieda skoczyła Śmierci na plecy. Według ich żerców,
inaczej nie dałoby się wytłumaczyć, dlaczego pomocnikami Body są bogunowie Żyry, i po co jej
Chwost do chłostania oraz Klepadło, zwane Bidłem, na którym „wyklepuje biedę”.
Boginię widuje się często w otoczeniu bociana, który jest jej ptakiem, lisa i myszy. Żyry, pomocnicy
Body, są bardzo niechętne ludziom. Mówi się, że dawniej Żyry lubiły ludzi, ale spotkała je straszna
krzywda z ręki głupiego, zachłannego kmiecia, który zamierzał je wszystkie posiąść dla siebie
i uwięzić. Od tego czasu są złośliwe i zżerają po zagrodach oraz domostwach co się da.

str 323 przypisy

Zwraca uwagę nazwa uprzęży zwanej obodjem, a także związek z boginią Bodą kolącej rośliny Bodziszka i ptaka Bociana (Bodziana). Bocian to według mitu Cisz-Ciesz, jeden z wojów Zerywanów, pierwszy wytędz, zamieniony w ptaka przez boginię Bodę, której był synemd. Południowi Słowianie, zwłaszcza Chorwaci, a co za tym idzie, również
dzisiejsi Małopolanie, widzą w niej poza pasterką niebiańską także sprawczynię biedy ludzkiej, wrogo nastawioną
do ludzi od czasu, gdy straciła syna z powodu jego własnej lekkomyślności. Zwą ją oni Bidą-Będąe.
Istyjskim odpowiednikiem bogini jest Walgina. Boda zamieniła swego syna – woja Cisza, w bociana, by go ocalić przed zemstą Wiłów-Kienów.

 

str 336

Ostatnia gromada Zwierzów i Zróstów to ci, którzy narodzili się w owej postaci powtórnie,
czyli zostali przez bogów z różnych powodów w postać roślin i zwierząt zaklęci po wsze czasy.
Tak zrodziły się świetliki, z ciała Znicza Miłoroda (stworzone ręką samego Swąta), bocian zaklęty
przez boginię Bodę, z jej własnego syna-wytędza, niedźwiedź, łabędź czy kruk. Tak samo narodziły
się jarzębina i powój, z pary kochanków zaklętych ręką Dziewanny, czy bratek (brat i siestriczka,
siestriczka) zaklęty przez Dyja z rodzeństwa Rykawda i Iworody, borówka czarna zrodzona ręką
Borany z ciała Gogółki (rozwiązłej córki bogini Chochołdy) oraz kilka innych roślin. Niektórzy
powiadają, że z Gogółki zrodziła się kukułka, ptak, a nie gógódza – czarna borówka.

Bocian-6tka-Stryj-447

str 423 główne podanie o Bocianie – Woju Ciechu

Przyszło więc do tego, że rozeźleni bogowie zmówili się między sobą, żeby dać nauczkę
pyszałkowatym Wiłom-Kienom. Do tego celu postanowili wykorzystać ludzi, bo podstęp był
konieczny przeciw czujnym Władcom Boru. Ludzie byli chyba najbardziej rozeźleni na Królów
Kniei, bo widzieli łakomym okiem nieprzebrane bogactwo, a tymczasem musieli cierpieć głód
i choroby. Błąkali się po Ziemi nie mogąc znaleźć ani pokarmu, ani uleczającego ziela, a do tego
dobrze pamiętali Złoty Czas, kiedy jeszcze żyli na Weli. Stanowili więc doskonały materiał do
użycia przeciw Wiłom.
W owym czasie ludzie nie mieli władców, ale był między nimi jeden, który się bardzo wyróżniał,
dzielny woj Cisz (Cich). Ulubiła go sobie sama Rosza i urządzała z nim schadzki pod dziką jabłonią
w wysokich górach Koliby. Podczas którejś górskiej wyprawy Bożebóg, przybywszy w dolinę pod
postacią złotego ptaka, powiedział mu, co ludzie powinni uczynić, żeby zmienić swój byt. Cich od
razu poszedł wtedy do Władców Boru i wyzwał Wilca na pojedynek w zagadkach. Stawką w tym
zmaganiu miały być z jednej strony posiadane przez Wilca węże, a z drugiej wszyscy mężczyźni
zerywańscy, którzy staliby się w razie przegranej sługami boga. Cich zaskoczył Wilca głęboką
mądrością i zadał bogu niespodzianie trudne pytania. Tak naprawdę owe zagadki szeptała mu
do ucha Rodżana, a wszystkie odpowiedzi na łamigłówki Wilca podpowiedziała mu Wodyca (bo
Wilec rzekł same zagadki o wodzie).
Pojedynek rozpoczęto o świcie, a kiedy było już południe i wciąż raz zwyciężał Wilec, a raz
Cich, przybył zaciekawiony Boruta, by popatrzyć, jak to się skończy. Tak go owa gra wciągnęła,
że zapomniał o tym, czego powinien był pilnować, czyli o ptakach. Walka tymczasem trwała
i stawała się coraz zaciętsza, a stawki w niej rosły. W końcu, tuż przed zachodem słońca, przy
ostatniej zagadce, Cich postawił pod zastaw wszystkich ludzi, a Wilec całą swoją gadzinę.
424 Taja piętnasta – Między bogami
Cich zadał pytanie: co będzie, kiedy nic nie będzie? Wilec milczał zaskoczony. Myślał długo, a im
dłużej się zastanawiał, tym bardziej niejasna stawała się ta sprawa. Milczał, milczał i milczał. Nie
znalazł rozwiązania. Cich ze spokojem zapakował gadzinę do worka i odszedł. Dopiero teraz
przecknął się Boruta i pobiegł kłaść ptaki spać. Gdy jednak przybył w swój tajemny zakątek,
okazało się, że ani jednego ptaka nie ma! W czasie kiedy trwała bitwa na zagadki, Pogoda
i Bożebóg zebrali wszystkie ptaki i przenieśli je najpierw za Morze, a potem na Wyspę Weń na
Weli. Pogoda ukryła ptaki pod rozległą i nieprzeniknioną koroną Wyraju. Mało tego, ukradli też
Borucie wszystkie kwiaty, które Bożebóg porozsadzał po różnych zakątkach Koliby oraz po polach
i łąkach całej Ziemi.
Boruta na próżno szukał, biegał i rozpaczał. Zbiegł całą Ziemię i całe Niebiosa, ale nawet śladu
po ptakach nie znalazł. Kiedy usiadł w swoim zakątku chcąc się pocieszyć widokiem kwiatów
i ich zapachem, zobaczył, że ich także nie ma. Popadł w okrutną rozpacz i wył tak głośno, że aż
się Góry Kauków trzęsły.
Tymczasem Cich szedł łąką z pełnym workiem, który mu Bożebóg przykazał w razie wygranej
wrzucić do morza. Kiedy tak szedł, zmęczył się i przysiadł na chwilę. Wystawił twarz do słońca
i cieszył się ze swego zwycięstwa. Tymczasem Wilec, nie mogąc się pogodzić ze stratą, wył
z rozpaczy. Przyszła do niego Plątwa i powiedziała, że potrafiłaby mu pomóc w odzyskaniu
bogactw, ale nie za darmo. Obiecał jej, że się z nią podzieli łupem. Plątwa, tylko na to czekała.
Pobiegła szybko za Cichem i szepnęła mu żeby rozsupłał worek. Woj wpierw się wzbraniał, ale
szeptała coraz natarczywiej. W końcu już nic innego nie słyszał jak tylko dudniące w głowie słowa:
– Otwórz, zobacz, jakie tam masz bogactwa nieprzebrane, jakie wspaniałości! Otwórz! Otwórz!!!
Niepomny przestróg dał się w końcu skusić. Rozwiązał worek, a wtedy cała gadzina wyskoczyła
z niego i rozpełzła się po polach, łąkach i wodach. Wilec nie posiadał się z radości, bo chociaż
gadzina rozpierzchła się tak szybko, że nie mieli się z Plątwą czym dzielić, to i Cich nic w ręku
nie miał.

By uczcić zakończenie sporu i przypieczętować ugodę, Prowe i Łado zaprosili bogów na ucztę.
Rozpalono święty ogień, a Wiłów-Kienów posadzono na głównym miejscu. W podzięce za
ugodę i dar, jaki Wiłowie dali wszystkim innym bogom i całemu światu, pozwolono, by mieli taki
przywilej, że na każdej uczcie jako pierwsi będą próbować kąsków każdej podanej potrawy.
Po porządnym posiłku Wiłowie wrócili do swoich włości i ustalili nowe podziały władztwa
w podległej im niwie. Borowił oddał Leszy-Boranie swoje drzewa i tym sposobem stała się ona
Władczynią Drzew, a on sam został wyłącznie Panem Grubego Zwierza. Boruta-Leszy został
Władcą Małego Zwierza i Krzewów, Rokita-Bugaj Władcą Gajów i Polan oraz Panem Owadów,
Wilec zaś stał się Panem Runa, Władcą Trzęsawisk i Królem Wężów, czyli Gadziny.
Borowił nie mógł jednak darować obelgi, jaka spotkała ród Kienów z ręki marnego śmiertelnika,
Cicha. Wilec, który przegrał z nim w zagadkach, wyszedł na głupca, Boruta na gapę, Rokita zaś
(któremu owady same uciekły) na słabeusza. Car Borów postanowił ścigać woja i go zgładzić.
Cich uchodził długo przez Kolibę, lecz w końcu odeszły go siły i byłby niechybnie padł ofiarą
Wiłów, gdyby nie Rosza. Bogini zabrała bohatera ze sobą na Welę i tam ukryła go w tynie Sporów.
Borowił szybko odkrył skrytkę wrażego woja. W całej potędze stanął pod Złotym Dworem
i zażądał, by mu natychmiast wydano uciekiniera. Według prawa bożego, na Weli nikt śmiertelny
nie mógł przebywać, chyba że jako martwy – w Nawiach. Spor nakazał więc Pogodzie, by
natychmiast opuściła tyn i jego niwę. Pogoda potajemnie wyprowadziła Cicha z dworu i między
bogami uradzono, że lepiej będzie, jeśli Cich zniknie ze świata. A że nie posłuchał Bożeboga
i wypuścił gadzinę na łąki, choć mógł ją utopić w morzu, zamieniono go w bociana i oddano
pod opiekę Bożebogowi – Panu Gospodarstwa.
Boską matką Cicha była podobno bogini Boda. To ona sama, z ciężkim sercem, zamieniła
urodziwego młodzieńca w ptaka. Od tego czasu bocian przez całe życie zbiera gadzinę, którą
nieopatrznie po świecie rozsypał, a ludzie zwą go Wojciechem, czyli wojem Cichem, zaklętym
w ptasią postać. Pamiętają też wszy Sławowie jego wielki wyczyn i to, że o mało byłby pierwszym
królem Zerywanów. Przeto czczą go, nie krzywdzą jego potomków, którzy gniazda między ludźmi
zawsze zakładają, chcąc być bliżej swoich. Urządzają też Sławowie i Istowie wielkie święto
bocianie i ptasie, zwane Błoweszem23, i obnoszą postać owego woja-bociana w korowodach
świątecznych i w Gody, bo od tego czasu zaczęło się Zerywanom w Kolibie zupełnie inaczej
układać i wreszcie przestali cierpieć głód. Tylko Rosza długo, długo nie mogła przeboleć utraty
kochanka.

 

str 429 przypisy

 

Po przemienieniu Cisza w bociana i zabraniu go w Niwy Bożeboga pogrążyła się w rozpaczy i oddała duszę
Zaświatom. Jej pocieszycielem był podobno sam Sowi-Polel i stąd narodził się Kościej Bezśmiertnya. Korzenia
jest córką Chorzycy i bezimiennego wojownika z pierwszych kolibańskich Zerywanów. Według innych podań
matką Kościeja była sama Chorzyca.

przypis 23 str 430

Postać bociana jest obok turonia i niedźwiedzia zawsze obecna w pochodach związanych ze Świętem Światła,
czyli Godami, kiedy życie się odradza, nowe światło daje nową nadzieję i pcha ku wiosennemu porodowi spory
zalęgłe w Ziemi. Takie same korowody towarzyszyły zresztą wielkiemu Świętu Wiosny, czyli Nowemu Rokowi
słowiańskiemu, a w nich bocian był postacią pierwszoplanową, odwrotnie niż w zimie, kiedy pierwszoplanowe są
jednak turoń, niedźwiedź i Śmierć-Kostucha. Opisy Błoweszu – Ptasiego, Bocianiego Święta, są znane z tradycji
Wielkorusów, Białorusinów i Litwinów, gdzie szczególnie długo był ów obrządek praktykowany(a). Święto miało
miejsce wraz z obchodami Święta Ziemi i pokrywało się z czasem przylotu bocianów. Bocian do dzisiaj jest
przez wszystkich Słowian uważany za świętego ptaka, który chroni gospodarstwo (niwa działania Bożeboga-
Radogosta). Otacza go cześć, a zniszczenie bocianiego gniazda lub zabicie tego ptaka ściąga niezawodnie
nieszczęście, z pożarem domostwa włącznie. Istnieje wiele podań w tradycji zarówno Polaków, jak i innych
ludów Sławów, które opowiadają o bocianie, a szczególnie znane jest to o przemianie człowieka w bociana
w następstwie niespełnienia do końca boskiego polecenia(b).
a SLLB str. 58, KLS t. III, str. 986–1009 – O zwierzęcych postaciach i maskach w obrzędach, Bocian [Błowesz
– litewskie święto], Żuraw, Wilk, Niedźwiedż itp.
b Patrz: SFP str. 44–45, a także E. Janota Bocian, Lwów 1876.

Ciconia_nigra_Duisburg

 

Księga Ruty

str 24

Inne ożywione istoty osiągają swoje wytwory bez myśli, idąc jedynie za boskim nakazem. Takoż
drzewo puszcza świeże pędy na wierzchołku, bo tak chce Borana. Kwiat kwitnie w wyznaczonej
porze, jaką mu wybiera Gaj-Ruja. Niedźwiedź zasypia zimą w gawrze, jak tego pragnie Mor
i Kostroma. Ryba składa ikrę w stawie, jak jej każe Wąda i Ródź. Jabłko źrałe spada z konara, gdy
chce tego Śrecza. Bociany na gniazdach siadają, zleciawszy z krain dalekich, kiedy Dziewanna
ukwieci łąki. Mrowce budują kopce podług głosu Gogołady, wilcy zasię wyją, kiej im Księżyc
Srebrzysty rozkaże.

 

przypisy str 62

 

Opowieści bajeczne (mitologiczne) o duszyczkach przynoszonych z Zaświatów przez Rudź i Rodzanice –
bogunki pomocnice Rodżany, a pozostawianych w zawiniętych, otwierających się nad rankiem, pączkujących
liściach łopucha, przeniesiono z biegiem czasu na liście kapusty i kapuściane zagony. Przekonanie, że dzieci
rodzą się w głowach kapusty jest powszechne wśród Polaków, na równi z przekonaniem, że dziecko przynosi
bocian. Do dziś taką wersję narodzin podaje się małym dzieciom.

 

str 73 Bocian i Ląd Biały oraz Czarny

Kudawowie Świątyni Światła Świata, powiadają jednak, że matkami owych dziewcząt musiały
być nie boginie, lecz bogunki, których boski ist jest na tyle słaby i bliski ludzkiemu ichorowi, że
możliwym się staje narodzenie z boskich lędźwi półboskiego-półludzkiego potomstwa. I tak Wędę
urodziła Topielica Czapła, Łabędę-Lędę powiła Łojma Łaska, a Mazowkę-Mazję wydała na świat
Dziennica Skoła. Dziewczynki zostały spłodzone i zrodzone, gdy boginki przybrały ludzką postać
i dzięki temu miały ludzkie kształty, bez śladu inożności. Takie narodziny nie zdarzyły się nigdy
wcześniej i nigdy potem, zatem nie były to zdarzenia zwyczajne. Te trzy przyszły bowiem na
świat w sposób jeszcze bardziej tajemny i cudowny, niż to się stało z Czarodaną. Stały się ludźmi
zwyczajnymi i ziemskimi, choć pochodziły bezpośrednio z boskiego nasienia i z boskiego ciała.
Trzy Siostry Po Ładziwie – bo tak też je zwano na Weli – przeznaczone zostały do spełnienia
niezwykłej roli w dziejach Nowej Koliby. Na dodatek miały też dokonać rzeczy wyjątkowej –
założyć pierwsze w dziejach plemię rządzone wyłącznie przez kobiety. Było to plemię Mazonów
i Mazonek, Plemię-Gniazda. Temu plemieniu poruczyli bogowie być w Nowej Kolibie zbiornicą
czystej Zaródzi Nowego Człowieczeństwa, czyli Odwieczną i Najczystszą Zbiornicą Nasienia
Ludzkości w Nowym Świecie – przeznaczyli im stać się jedynym Zamkniętym Zakonem Ziemi.
Takie narodziny wymagają swojej ceny i tak się też stało. Zaraz, gdy dzieci przyszły na świat,
Ładziw posłuszny prawom Weli przebił ich matki mieczem-harapem, a ich dusze wcieliły się
w Czaplę, Sokoła i Łabędzia.
Te trzy ptaki są znakami trzech wielkich lądów świata, poza którymi nie ma już innych na Ziemi:
Czapla jest ptakiem-znakiem Wenelądu oddanego później we władanie Wędy, Sokół – Swarny
Ptak jest znakiem ptakiem Mazstyki-Mazji (Śwazstyki), nad którym to lądem królowanie objęła
później Maza-Mazowka (Śwarna Mazja, Śwarstyka-Świastyka, Maza Bezwstyda)), a Łabędź jest
znakiem-ptakiem Lądu – Lądu złączonego Morzem Żywym. Przy czym Biały Łabędź jest znakiem
Białego Lądu (Północnego) a Czarny Łabędź Czarnego Lądu (Południowego). Niektóre kapiszty
podają też, że tym ptakiem-znakiem Lądu jest Czarny i Biały Bocian, bo bocian rzeczywiście łączy
Ląd w całość, a Łabędź łączy tylko Krainę Lodu i Skanię z Lądem i Mazją.
Stąd, kiedy matki dziewczynek zamieniły się w ptaki, ich córy zostały przez Ładziwa umieszczone
w rodzie wielkiego żercy i czarownika z plemienia Połuczan, zwanych też Połoczanami. Było to
plemię pochodzenia bursko-nuruskiego z Pałkinów i Łyskowiców. Czarodziej i wróż, o którym
tu mowa, zajmował się także podróżowaniem i wymianą, czyli był poniekąd wtajemniczonym
kapłanem mudrem-żagłem i pomieniaczem kapiszty Podagów. Zwał się Sadko-Sądek lub Nur, zaś
jego żoną była istyjka Jaśniena. Oboje przybrani rodzice dziewcząt mogli się szczycić starodawnym
rodowodem krwi, sięgającym czasów samego Światogora i narodzin Straszów Welańskich. Ród
kniagina Sądka-Nura II wywodził się od Żar Ptaka Ogniksa, czyli inaczej Rujogońca Wojnyksa
(Fejniksa, Rójnika)8, a ród Jaśnieny II od Oryja z królewskiego starożytnego, zerywańskiego rodu
Kuksów i od Zorzy-Jaśnieny I.

str 97 – Bocian przenosiciel wieści

Mąż żył tak długo, że czcili go za samą jego długowieczność, podobnie jak onegdaj Kościeja,
z tym że tamten spowodował, iż ludzie przez długi czas nie umierali w ogóle. Podobną cześć
oddawały plemiona Telawelowi, który wyzwolił słońce z rąk Węsada i Bogów Ciemności, a potem
odszedł w świat samotnie, lecz wieści o jego czynach przynosiły gołębie i słowiki, bociany i ryby.

 

str 161

Jednak dopiero Opiekunka Domu – bogini Żywia-Siwa, zwana także Kurką, pozbierała
najpożyteczniejsze ptaki i nie bez sprzeciwu innych bogów objęła je swoją opieką.
Zaciekle bronili swoich praw Kaukowie i Kirowie. Wkrótce rozpętała się więc między nimi
a Żywią taka wojna, że bogini okładana świetlnymi udarami i ognistymi razami uszła pokonana
w Krainę Morów. Tam ukrywała się długi czas, z całym swoim ptactwem schowanym pod sukniami
i opończami. Żeby przetrwać pogonie, musiała się zamienić w lodowy sopel. Obielona szronem
Żywia trwała nieruchomo tak długo, że w końcu zarówno światłogońce Kirów, jak smoki i żnuje
Trzygłowych zaprzestały poszukiwań. Kiedy Żywia odtajała, okazało się, że kury, koguty, kaczkiutki
i inne ptaszydła bez uszczerbku przetrwały czas moru, za to ona sama zupełnie osiwiała. Stąd
jej drugie imię – Siwa.
Od tego czasu ptaki domowe – kury, gęsi i kaczki znalazły się na zawsze w jej opiece. Domowe
ptactwo i gołębie, pozostające we władaniu Pogody, dostarczyły ludziom wystarczające ilości
pokarmu, aby mogli przetrwać zły czas i się pomnożyć.
Jako że w ucieczce od Knów-Wiłów z owego zakluczenia w drzewych klatach-klutach przewodziły
gęsi, kaczki i bociany, to one głównie (i kilka innych jeszcze gatunków ptaków) zyskały przywilej,
aby odlatując przybierać kształt klucza na niebie.
Tym bardziej świętowanie jaja, branie go do obrzędów, jego wieńczenie i czynienie zeń oraz na
nim znaków zapisów, czyli noworocznego Przekazu Taj, stało się powinnością ludzi, którzy w ten
sposób głoszą pochwałę wszystkim ptakom i czczą pamięć owej przyjaźni z pierwszego trudnego
okresu bytowania Zerywanów na Ziemi, kiedy to ptaki pomogły im przetrwać.

 

Black Storks

 

 

 

 

 

 

Łużyccy, Śląscy i Połabscy Strażnicy Wiary Słowian oraz bohaterowie narodowi – Jaksa z Kopanicy (1120 – 1176)

Opublikowany w Mitologia Słowiańska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie przez bialczynski w dniu 29 Marzec 2014

z7224214Q,Jaksa-GryfitaJaksa Gryfita, Jaksa z Miechowa lub Jaxa Gryfita (ur. w 1120 roku XII wieku, zm. ok. 1176 r.[1]) – możnowładca małopolski, krzyżowiec i fundator klasztoru bożogrobców w Miechowie.

Część historyków uważa go za postać identyczną z pojawiającym się w źródłach tego samego okresu Jaksą z Kopanicy, który w 1145 poślubił Agapię, córkę Piotra Włostowica, a w 1154 został księciem Stodoran, by trzy lata później ulec Albrechtowi Niedźwiedziowi i schronić się w Polsce[2].

Pochodzenie Jaksy nie jest pewne, choć większość badaczy przychyla się do teorii, że należał on do możnowładczego rodu Świebodziców-Gryfitów[3]. W starszych opracowaniach pojawiało się nawet stwierdzenie, iż miał być on protoplastą rodu, jednak nie jest to możliwe z uwagi na brak męskich potomków[4] (ród Gryfitów wywodził się zapewne od jego męskich krewnych).

Być może na przełomie lat 50. i 60. XII w. ufundował klasztor norbertanek w podkrakowskim Zwierzyńcu (według tradycji pierwszą jego przełożoną miała być córka Jaksy). W 1162 wyruszył na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, z której powrócił po roku, przywożąc ze sobą Marcina Gala, kanonika zakonu bożogrobców. Ufundował wówczas klasztor bożogrobców w Miechowie. Był też ofiarodawcą licznych majątków dla klasztoru benedyktyńskiego w Sieciechowie oraz klasztorów norbertanek w Krzyżanowicach (być może był także fundatorem tego ostatniego).

Brał aktywny udział w życiu politycznym. W 1161 uczestniczył w zjeździe możnych w Łęczycy. W 1166/1167 miał uczestniczyć wraz z synem Piotra Włostowica Świętosławem w spisku przeciwko księciu Bolesławowi Kędzierzawemu.

Jako zięć Piotra Włostowica Jaksa pojawia się na kartach powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego Historia prawdziwa o Petrku Właście, palatynie którego zwano Duninem (1878). W XVIII w. rajcy miechowscy chcąc uczcić pamięć Jaksy utworzyli herb miasta z połączenia godło bożogrobców z Gryfem – godłem herbu rodu Gryfitów-Świebodziców[5].

W zbiorach Museo Nazionale del Bargello we Florencji znajduje się bogato dekorowany miecz, tradycyjnie wiązany z osobą Jaksy z Miechowa[6].

Jaksa z Kopanicy, ew. Jaksa z Kopaniku (zm. po 1168/1178?) – słowiański książę połabskich Stodoran, zwanych też czasem Hawelanami, w kronice wielkopolskiej nazwany księciem serbskim: dux Sorabie, na denarach IACZA DE COPNIC, IACZO DE COPNIC lub IAKZA COPTNIK CNE(S)[1].

Jaksa_z_KopanicyJaksa z Kopanicy

Część historyków uważa go za postać identyczną z pojawiającym się w źródłach tego samego okresu Jaksą z Miechowa, możnym małopolskim z rodu Gryfitów, aktywnym w Małopolsce w latach 60. XII w., zmarłym 1176[2], wątpliwości dotyczące łączenia tych postaci (wymieniany jest również i trzeci Jaksa mający żyć w tym samym okresie[3]) a związane z ewentualnym szerokim zasięgiem geograficznym tłumaczyłaby wysoka pozycja, “obydwaj” Jaksowie wymieniani są w dokumentach na pierwszym miejscu wśród świadków i opatrywani tytułem dominus, a także książę np. Jacza, qui cognominatus erat dux (cognominatus = uchodzący za/używający tytułu [księcia]) na przywileju Bolesława Wstydliwego z 1252 r. dla klasztoru sieciechowskiego, a dotyczącego Jaksy z Miechowa[4]. Pomimo rozlicznych powiązań zarówno z krajem Stodoran, jak i Małopolski, stałym miejscem pobytu Jaksy był Wrocław.[5]

Pierwsza wzmianka o Jaksie dotyczy jego małżeństwa z Agatą[6], córką potężnego komesa Piotra Włostowica w 1145. Zgłaszał pretensje do Brenny (Brandenburg) po Przybysławie Henryku. Posiłkowany przez Polaków ok. 1154 odebrał ją Albrechtowi Niedźwiedziowi, by po trzech latach stracić ją na rzecz tegoż – wówczas to schronił się na Śląsku. W 1157 zmarł w Pradze jego syn, będący zakładnikiem cesarza Fryderyka Barbarossy.

Kopanica, z której Jaksa jest pisany (Copnik – kopa, góra, hałda), najprawdopodobniej znajdowała się na obszarze dzisiejszej dzielnicy Berlina – Köpenick. Jako udzielny władca Stodoran Jaksa bił własną monetę – “brakteaty Jaksy”[7]. Monety te zdobił wizerunek męża (woja) z mieczem w jednym ręku i z palmą (będącą zapewne symbolem sprawiedliwości) w drugim i okolony był napisem Iaczo de Copnik. Później pojawiają się w prawej ręce chorągiew, w lewej krzyż, a napis okalający brzmi: Jakza Kopnik kneź. W sumie znanych jest pięć wzorów monet bitych w Kopanicy za czasów Jaksy[8].

Imię

Mnogość wariantów zapisu nie ułatwia rozwiązania: Iaczon, Iazko, Iazco, Iacxo, Iaxa, Iacza, Iaczo, Iakza. Część autorów zbyt literalnie trzymając się jednej z form jego zapisu (Iacza należałoby jednak odczytywać jako Jakza) opowiada się za Jacza będącym skróceniem od Jaczemir, Jaczewoj, od psł. *jakъ(jь) “silny, mocny”, porównaj scs. jačajь “znakomitszy, mocniejszy”, część za wariantem imion Jazon, Jacek (Jacko), jednak najprawdopodobniejszy wariant fonetyczny sugeruje bliskość do Jaks(z), Jaks(z)a, Jaks(z)o będących staropolskimi wariantami chrześcijańskiego imienia Jakub.

Jaxa_BrakteatBrakteat Jaksy

Książę Jaksa – fakty i kontrowersje

Jaksa (Jaxa, Jaxo, Jacza, Jaczo, Jazko), fundator klasztoru Kanoników Stróżów Grobu Chrystusowego (Bożogrobców) w Miechowie oraz domu Panien Norbertanek na Zwierzyńcu w Krakowie, to postać której tożsamość od 850 lat z górą jest wciąż spowita mgłą tajemnicy.
Kontrowersje budzi nawet kwestia objaśnienia imienia Jaksa. Niektórzy badacze twierdzą, iż pochodzi ono od nazwy osobowej Jan. Inni opowiadają się za poglądem, iż mamy tutaj do czynienia ze skróconą wersją imienia Jakub. Trudno jednak udowodnić, że źródłosłów “jak” jest wyprowadzony od tego imienia, gdyż istnieje słowo słowiańskie “jak”s, oznaczające człowieka dzielnego, silnego. Zarówno od imienia Jakub, jak i apelatywu “jak” mogła więc powstać owa forma, czyli imię Jaksa. Przyrostek “-sa” (wyprowadzony od “-sza”) występuje w języku polskim nader rzadko (np. Borsza, Radsza, Bogusza, Nietyksza). Imię Jaksa, dziś już zupełnie zapomniane, było w użyciu jeszcze w XVI wieku.
Badania nad Jaksą, rozpoczęte przed 150 laty i prowadzone z różnym nasileniem do dzisiaj przez licznych polskich i niemieckich historyków, przyniosły w efekcie dość pokaźny zestaw prac i przyczynków. Większość z nich krytycznie odnosi się do dawnej twórczości historycznej przynależnej do świata baśni. Czy słusznie – trudno nam orzekać, jednak przynosi to kolejne nieporozumienia i poglądy na sprawę. Jaksa zasłużył sobie nie tylko na – nadane mu przez literaturę – miano “jednego z najbardziej wpływowych ludzi w dwunastowiecznej Polsce”, ale stał się przedmiotem najgłośniejszego zapewne w dziejach naszej mediewistyki problemu identyfikacji: czy był księciem Sprewian (Jedno z plemion Serbów Łużyckich – Sorabów) i zięciem komesa prowincji śląskiej, Piotra Włostowica, czy był rycerzem z Miechowa i uczestnikiem pielgrzymki do Grobu Chrystusa w Jerozolimie, ze znanymi nam skutkami.
Archiwalia Bożogrobców nie dotrwały do naszych czasów, ale szczegółowe informacje historyka zakonu, Andrzeja (Samuela) Nakielskiego (1584-1652), przedstawione w jego pracy “Miechovia sive promptuarium, autiquitatum Monasterii Miechoviensis” z 1634 roku, opartej na gruntownej znajomości zbiorów biblioteki klasztornej, pozwalają na stwierdzenie, iż łączenie Jaksy – księcia Sorabów – z fundatorem klasztorów: miechowskiego i zwierzynieckiego dokumentowały jakieś nie zachowane do dzisiaj annały oraz tradycja.
Zwierzyniecka tradycja utrzymuje nawet, że Jaksa miał w tym zgromadzeniu córkę Annę, mniszkę, która została przełożoną konwentu.

jaksa Karte_JaxaZiemie

Tradycja o krucjatowych zasługach tego pierwszego dobroczyńcy przetrwała zarówno w Miechowie, jak i na Zwierzyńcu do XVII wieku, chociaż szczegóły uległy zatarciu. Trzeba dodać, iż wątek krucjaty stanowi również argument w dyskusji nad utożsamianiem z sobą księcia z Kopnika i wielmoży z Miechowa. Źródła obce tytułują Jaksę zawsze princeps, a w dokumencie biskupa pomorskiego z 1168 roku występuje on nawet – widocznie jako gość – przed miejscowymi władcami.
Źródła polskie znają natomiast wielmożę Jaksę, fundatora klasztoru Bożogrobców w Miechowie, wymienianego w dokumentach na czele list świadków, ale bez tytułu księcia.
Jan Długosz w V księdze swego dzieła “Annales seu Cronice incliti Regni Poloniae”, a następnie w “Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis” podaje informacje o Jaksie jako fundatorze klasztorów zwierzynieckiego i miechowskiego.
Zapisy te są zgodne z piętnastowieczną redakcją katalogu biskupów krakowskich, gdzie przy biogramie biskupa Mateusza (1144-1166) podano: “Huius etiam temporibus Jaxa nobilis de domo Grifonum fundat duo monasteria, unum in Myechow, aliud in Zwyerzinycz”.
Najbardziej przekonującymi źródłami do identyfikacji Jaksy są niewątpliwie nekrologi klasztorów, pisane w średniowieczu, lecz później uzupełniane i przepisywane, tzw. libri mortuorum:

  • Prepozytury premonstrateńskiej w Doksanach nad Ohrą, gdzie pod datą 26 lutego 1176 roku znajduje się następująca zapiska: “Obiit Jaxo dux et frater noster, qui dedit huic ecclesie XII marcas“;
  • Opactwa św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu, gdzie 27 lutego tegoż roku podano, że zmarł “Jaczo dux”;
  • Domu Panien Norbertanek ze Zwierzyńca, gdzie pod (inną, przesuniętą) datą 20 marca roku 1176 znajduje się informacja: “princeps Jaxa fundator monasterii Zwyerzinicensis“.
    Z zapisków tych, które przetrwały wszelkie późniejsze redakcje, w sposób oczywisty wynika, iż klasztory nie zapominały o swych dobroczyńcach i fundatorach, tym bardziej, gdy byli oni książętami. Należy dodać, że inne źródła zawierają ważne do rozwiązania tej kwestii wskazówki:
  • Dokument sieciechowski z 1252 roku, wyliczając posiadłości darowane przez swego dobroczyńcę (piętnaście wsi) kościołowi i klasztorowi Benedyktynów w Sieciehowie, podaje: “a Jacza qui cognominatus erat dux“;
  • Kronika wielkopolska w sposób wyraźny przyznaje mu tytuł “dux Sorabiae“.
    Wiadomości te powtórzył w swym dziele uczony kanonik, Jan Długosz, ale nawet on przy opisie dóbr klasztoru w Sieciechowie rozróżnia Jaksę z Miechowa od innego (“dux, cuius stirps est ignota“). Ten drugi przez naszego uczonego nazywany jest księciem Sorabów, przy czym pod tym pojęciem rozumiał on również Słowian północno-zachodnich. Natomiast kronikarz brandenburski, Henryk z Antwerpii, w swym przekazie z 1165 roku uważa go za Polaka: “principians in Polonia“. Jego “Tractatus de captione urbis Brandenburg” stanowi jedyne współczesne życiu naszego bohatera szersze źródło na temat wydarzeń i stosunków na pograniczu Niemiec i Połabia.
    Jeszcze inne źródła przedstawiają Jaksę jako Pomorzanina, a nawet Ślązaka. Kim był ojciec Jaksy, wbrew temu, co obszernie “wyłożyli” m.in. Jan Długosz, Marcin Kromer, Samuel Nakielski i Adam Naruszewicz, pozostaje wciąż kwestią otwartą, natomiast jego matką była zapewne księżniczka połabska, siostra księcia Brenny Przybysława Henryka. W świetle pewnych przypuszczeń nie można wykluczyć, iż nosiła imię Przybysławy.
    Około 1140 roku Jaksa panował nad plemieniem Sprewian, którego dzieje są niemal nieznane. Plemię Sprewian miało siedziby na obu brzegach dolnej Sprewy (mniej więcej późniejsze kraje Barnim i Teltow), czyli na terytorium przejściowym pomiędzy plemionami wieleckimi a serbskimi.
    U zbiegu rzeki Dahme i Sprewy, na wyspie zwanej później zamkową (Schlossinsel) znajdował się gród rezydencjalny Jaksy – Kopnik (w literaturze bardzo często nazywany Kopanik i Kopanica), leżący na skrzyżowaniu szlaków prowadzących z rejonu Niemiec środkowych ku przeprawom odrzańskim i z Meklemburgii na Łużyce.
    Przez Kopnik zmierzały zapewne niektóre najazdy niemieckie na Polskę i wyprawy pierwszych Piastów na zachód. Terytorium Sprewian uzależnił od Polski – zapewne równocześnie z Pomorzem Zachodnim – Bolesław Krzywousty, który z pomocą biskupa Ottona z Bambergu rozpoczął jego chrystianizację i włączył go do nowo utworzonej diecezji w Lubuszu (około roku 1125).
    Opanowane przez Bolesława ziemie były lennem niemieckim, z którego książę złożył cesarzowi Lotarowi III hołd. Jaksa około roku 1145 pojął za żonę Agapię, córkę palatyna Piotra Włostowica i księżniczki ruskiej Marii. W wianie za żonę otrzymał liczne dobra na Śląsku, w Wielkopolsce, ziemi krakowskiej i ziemi sandomierskiej. Agapia była jedyną żoną Jaksy. Przeżyła swego męża, po jego śmierci ukończyła budowę kościoła pw. św. Michała w opactwie św. Wincentego na rodzinnym Ołbinie.
    Jaksa i Agapia mieli kilkoro dzieci. Wiemy, iż ich jedyny syn znalazł się wśród zakładników (obok Kazimierza, później zwanego Sprawiedliwym), którzy mieli gwarantować trwałość pokoju w Krzyszkowie. Przebywał on na dworze Władysława II, lennika i sojusznika cesarza w Pradze, gdzie zmarł w 1158 roku. Wiadomość o tym zapisał kronikarz Wincenty z Pragi. Jaksa zapewne zjawił się na jego pogrzebie, a potem przybył do klasztoru premonstrateńskiego w Doksanach, gdzie złożył siostrom sporą kwotę, aby modliły się za spokój jego duszy.
    Prawdopodobnie jedna córka Jaksy została wydana za Fryderyka, wójta z Saltzwedel, druga za wojewodę Mikołaja, natomiast trzecia, Anna, została drugą ksienią w klasztorze Panien Norbertanek na Zwierzyńcu, założonym w wyniku owego spotkania z czeskimi premonstratensami. Zapiski o ofiarowaniu przez Jaksę dwunastu grzywien dla tego konwentu i przyjęciu go w zamian do konfraterni to jedyne ślady zabiegów o sprowadzenie do Polski owych białych mniszek.
    Rozgałęziony krąg rodowy Piotra Włostowica stanowił oparcie dla działalności Jaksy w Polsce i na Połabiu. Teść – jak wiadomo – był człowiekiem bogatym i odgrywał ogromne znaczenie w życiu politycznym, gospodarczym i kulturalnym dwunastowiecznej Polski. Jego dzieje oplotły różne legendy: jedna mówi, że pochodził z Danii, druga – że na zamorskiej wyprawie zdobył duńskie regalia. Nowe badania wykazały, że Piotr Włostowic pochodził ze starego rodu Łabędziów. Był palatynem Bolesława Krzywoustego (w latach 1117-1125), jego pierworodnego syna, księcia-seniora Władysława II (w latach 1138-1145), od 1146 roku Wygnańca. W jego rękach znajdowały się: masyw góry Ślęzy (Sobótki) z otaczającymi ją osadami (w liczbie 10) i grodem w Bętkowicach, ziemia na Ołbinie i wyspa odrzańska Piasek, przez którą wiodło połączenie do grodu na Ostrowiu Tumskim, wraz z przedmieściem o tej samej nazwie we Wrocławiu.
    W służbie Bolesława Krzywoustego wielce się zasłużył. Brał udział we wszystkich jego wyprawach na Morawy i na Pomorze, w obronie Śląska przed najazdem cesarza Henryka V w 1109 roku, w uderzeniu na Czechy, itd. Jego żona była siostrą przyrodnią pierwszej żony księcia Bolesława Krzywoustego, Zbysławy (córki księcia kijowskiego Świętopełka II Izasławicza), przez co wszedł w koligacje nie tylko z Rurykowiczami, ale także z rodem Piastów.
    W 1120 roku Piotr Włostowic udał się na dwór księcia Wołodara Rościsławowicza, panującego w nadgranicznym Przemyślu. Tam, udając wygnańca i wroga polskiego władcy, pozyskał zaufanie Wołodara, a następnie zdradziecko pochwycił go na polowaniu i przywiózł do Polski.
    Zapewne posag Marii, okup złożony przez ruskiego księcia i nadania Bolesława (posiadłości pomiędzy górną Pilicą a Radomką z głównym ośrodkiem w Skrzynnie oraz dobra nad Nidzicą z Książem Wielkim jako centrum tych ziem) uczyniły go najbogatszym wielmożą w Polsce i umożliwiły wybudowanie siedemdziesięciu siedmiu kościołów i klasztorów (z czego w samym Wrocławiu aż dziewiętnaście) w akcie pokuty za wiarołomny postępek wobec Wołodara. Trzy czwarte masywu Ślęzy i przylegające do niego wsie (za wyjątkiem fragmentu góry i dwóch osad) weszło w skład fundacji klasztoru Kanoników Regularnych Najświętszej Marii Panny. Kościoły Piotra Włostowica zapoczątkowują na Śląsku architekturę i rzeźbę romańską.
    Był ojcem trzech synów: Wszebora, Świętosława, Idziego (Konstantyna), oraz dwóch córek: wspomnianej wyżej Agapii i Beatrycze (przełożonej klasztoru w Strzelnie). Po śmierci Bolesława Krzywoustego popierał obóz pierworodnego Władysława II, żonatego z Agnieszką, córką Leopolda austriackiego, lecz był zdecydowanym przeciwnikiem wojny domowej pomiędzy nim a jego braćmi z drugiej żony ojca Salomei, Niemki – hrabianki Bergu.
    Oskarżony o zdradę przez Agnieszkę, co było konsekwencją nierozważnego żartu dotyczącego jej cnoty, został w 1145 roku podstępnie pochwycony w swej rezydencji w Ołbinie, okaleczony przez obcięcie języka i oślepiony. Po kaźni udał się z synem Idzim na tułaczkę.
    Po usunięciu przez młodszych braci księcia seniora powrócił do kraju i odzyskał swoje dobra. Zmarł w 1153 roku i został złożony w bogatym sarkofagu, obok zgasłej trzy lata wcześniej żony, w opactwie benedyktyńskim św. Wincentego na Ołbinie.
    Z powrotem na Śląsk synów Władysława II Wygnańca, jego ród przenosi się do Małopolski. Na Śląsku zaczynają się zaznaczać wpływy niemieckie, które przynieśli z sobą książęta, synowie matki Niemki, wychowani na cesarskim dworze.
    Postać Piotra Włostowica została wkrótce po jego śmierci otoczona legendą. Jego losy, a zwłaszcza tragiczny koniec, opiewała tzw. Carmen Mauri, swoisty unikat poetycki powstały we wspomnianym opactwie w drugiej połowie XII wieku, a także różne kroniki polskie i niemieckie oraz liczne dzieła i utwory, aż po czasy nam współczesne.
    W 1150 roku umarł Przybysław Henryk, ostatni książę i niedoszły król Stodoran. Plemię to mieszkało nad rzeką Hobolą (Hawelą), między Wieletami a Obodrzycami. Przybysław Henryk panował nad swymi ziemiami z głównego swego grodu Brenna.
    Książę wobec Niemców prowadził politykę dobrego sąsiedztwa, nie różniącą się od prowadzonej wobec sąsiadów – Polski i Czech. Jego związek z margrabią Marchii Północnej, Albrechtem, hrabią Ballenstadt, zwanym Niedźwiedziem, zajmującym w dziejach połabskich i stosunkach polsko-niemieckich szczególne miejsce, sięgał roku 1128, kiedy to podawał do chrztu syna Albrechta – Ottona, obdarowując go przy tej okazji należącą do niego ziemią Suchą.
    Tymczasem Albrecht, uważany przez Niemców za dzielnego, mądrego i szczęśliwego księcia, zaś przez Słowian za okrutnego, przewrotnego i zuchwałego człowieka, opanował po śmierci księcia Brennę. Zamiar swój zrealizował dzięki podstępowi księżny-wdowy Petryssy, która przez trzy dni ukrywała informacje o zgonie Przybysława Henryka, dopóki zawiadomiony przez nią Albrecht nie przybył i nie zajął grodu.
    Petryssa, gorliwa chrześcijanka i rzeczniczka wiązania się z Niemcami, podjęła swą decyzję zapewne w obawie przed nawrotem pogaństwa w kraju Stodoran.
    Jaksa był siostrzeńcem księcia, posiadał więc w Brennie – wobec bezdzietności zmarłego księcia – poważne prawa sukcesyjne.
    Albrecht na krótko przejął gród, gdyż Jaksa “in Polonia func principante” “cum magno exercitu Polonorum” (z dużą pomocą polską) wypędził niemiecką załogę z Brenny i osadził tam na powrót Słowian, a nawet Sasów, dobrze ich zresztą opłacając. Wziętą do niewoli załogę brandenburską odesłał do Polski. Jaksa umocnił w państwie Stodoran chrześcijaństwo, niszcząc kult Trzygłowa na wzgórzach zwanych później Harlungerberg, gdzie ufundował kościół pw. Najświętszej Marii Panny, oraz przyczynił się do umocnienia premonstrateńskiej fundacji przy kościele św. Gotarda w Pardwinie, na podgrodziu Brennej.
    Wydarzenia z lat 1145 i 1150, tj. związanie się z obozem Piotra Włostowica i przejęcie spadku po Przybysławie Henryku, miały doniosły wpływ na późniejsze życie i działalność Jaksy, który odtąd zaczął dzielić swój czas między Polskę a Połabie.
    Związany przez Piotra Włostowica z obozem wspierającym książąt-juniorów (a więc rodami Łabędziów, Gryfitów, Toporów, Lisów), niebawem po śmierci teścia, co miało miejsce w 1153 roku, przejął palację krakowską i ze swym szwagrem Świętosławem stanął na czele grupy wielmożów broniącej postanowień testamentu Bolesława Krzywoustego i praw książąt-juniorów, zagrożonych zabiegami Władysława II Wygnańca o odzyskanie utraconej władzy. Stronnictwo owo miało charakter antycesarski, ponieważ sojusznikami wygnanego księcia-seniora byli kolejni cesarze: Konrad III i Fryderyk Barbarossa (znani krzyżowcy).
    Panowanie Jaksy w Brennie dobiegło kresu 11 czerwca 1157 roku, kiedy to margrabia Albrecht Niedźwiedź, wspomagany przez arcybiskupa magdeburskiego Wichmana, wykorzystał konflikt polsko-niemiecki, opanował Brennę i wszystkie ziemie Stodoran. Jaksa utrzymał jednak swoją władzę w Kopniku, gdyż istnienie księstwa zagwarantował układ krzyszkowski. Nie wydaje się konieczne wysuwanie daleko idących wniosków o wypędzeniu Jaksy z jego księstwa czy o poddaniu kraju książętom pomorskim.
    Po 1162 roku Jaksa bił w Kopniku złote i srebrne brakteaty z napisami JACZO, JACZA de COPNIC, de COPTNIC itd., ze swoim wizerunkiem oraz krzyżem patriarchalnym lub gałązką palmową. Jaksa, przejmując wzorce monet brandenburskich i magdeburskich, zapożyczył treści ideowe zawarte w ich symbolice – krzyż patriarchalny podkreślał odbycie pielgrzymki do Jerozolimy. Na uwagę zasługują pojawiające się na dwóch typach monet bitych przez Jaksę słowiańskich napisów: “cne” (cnes, cnens) względnie “kes” (knes, knens), co w językach połabskich znaczy tyle, co kniaź, książę. Widzieli je i opisywali najznakomitsi numizmatycy.
    Opanowanie w latach 1166-1167 głównych grodów dzielnicy śląskiej przez synów Władysława II, Bolesława Wysokiego i Mieszka Plątonogiego, izolowało księstwo kopnickie od ziem będących we władaniu książąt-juniorów. Od południa graniczyło ono bowiem z Marchią Łużycką, a od zachodu z Marchią Brandenburską. W tych warunkach jedynie północny fragment granicy tego księstwa z Pomorzem Zachodnim gwarantował jakieś kontakty z terenami pozostającymi w rękach książąt-juniorów. Istnienie księstwa kopnickiego zależało od stałego wsparcia polityczno-militarnego ze strony polskiej, stąd obecność Jaksy na zjazdach w Jędrzejowie i Łęczycy (1153), Łęczycy (1161), Jędrzejowie i Wkryujściu (1168) i Milicy (1172). Należy przypuszczać, że w tym czasie Jaksa dokonał zapisu swego księstwa na rzecz pomorskich Gryfitów w zamian za wspieranie w sporach z Albrechtem Niedźwiedziem. Popierał także Mieszka Starego, który jako książę wielkopolski przykładał większą wagę do spraw połabskich niż książę-senior Bolesław Kędzierzawy, bardziej zainteresowany Rusią i Prusami.
    Jaksa zasłynął (wespół ze swym szwagrem Świętosławem) także jako przywódca pewnego rodzaju rokoszu przeciwko księciu Bolesławowi Kędzierzawemu w obronie praw pogrobowca Kazimierza, zwanego Sprawiedliwym, który dzięki temu uzyskał w 1167 roku część dzielnicy sandomierskiej z Wiślicą.
    W okresie względnego bezpieczeństwa Kopnika Jaksa wziął udział w wyprawie do Ziemi Świętej, opisanej przez Jana Długosza i Macieja Miechowitę. W Polsce i na Połabiu przebywało bowiem wiele osób związanych z ideologią krucjatową. Manifest Bernarda z Clarivaux zachęcający rycerstwo polskie do zaangażowania się w II krucjatę lewantyńską dotarł do Polski najpewniej już w 1147 roku. W klimacie religijnych uniesień dojrzewały różnorodne decyzje o odpowiednich przygotowaniach do wyprawy rycerskiej. Dość będzie wspomnieć zabiegi księcia Henryka Sandomierskiego, który wyprawił się do Jerozolimy już w 1145 roku. Jaksa nie wziął udziału w wyprawie krzyżowej Konrada III w 1147 roku, jak próbuje to sugerować Adam Naruszewicz, ponieważ uczestniczył wtedy w zorganizowanej przez Sasów i Duńczyków krucjacie połabskiej przeciwko Obodrzycom i niedobitkom Wieletów. Nie wyprawił się do Ziemi Świętej także w 1154 roku, jak podaje Marcin Kromer, ponieważ w latach 1147-1157 zajęty był obroną Brenny, całego księstwa Stodoran i dziedzicznych włości. Po układach krzyszkowskich Brenna, nazwana później Brandenburgiem, znalazła się w rękach Albrechta, dając podstawę Marchii Brandenburskiej – jednego z najbardziej agresywnych niemieckich księstw średniowiecza – ale wówczas ów pokój gwarantował jeszcze istnienie państwa Sprewian.
    Wyprawa 1162 roku podkreślała natomiast więzi łączące tego księcia z chrześcijaństwem i miała miejsce w okresie względnego bezpieczeństwa Kopnika. Stąd dłuższa nieobecność władcy w Kopniku nie była już większym problemem.
    Wyprawa do Jerozolimy była niezwykle trudna i bardzo niebezpieczna. Stan dróg lądowych pozostawał wiele do życzenia, podróż statkiem była bardzo uciążliwa. Droga wiodła przez Wenecję, Adriatyk, Morze Śródziemne, Kretę do Akki. Uczestnikom wyprawy dokuczał głód i pragnienie, zagrażali korsarze i rabusie. Jaksa przybył do Ziemi Świętej, gdy zapewne żył jeszcze król jerozolimski Baldwin III (zm. 10 marca 1163 r.), a opuszczał ją, gdy na stolcu monarszym zasiadał Amalryk I, ukoronowany osiem dni po śmierci poprzednika. Patriarchą jerozolimskim był Amalryk z Nesle (1157-1180).
    Być może uczestniczył w pogrzebie zmarłego w trzydziestym trzecim roku życia króla i koronacji jego 27-letniego brata, hrabiego Jaffy i Askalonu. Królestwo jerozolimskie swoją organizacją, zarządzaniem i gospodarką, miastami, opactwami i rezydencjami imponowało księciu z północy. W Jerozolimie rozmawiał z patriarchą, kapitułą jerozolimską oraz, być może, z przedstawicielami bractwa “Ubodzy rycerze Chrystusa” (templariusze) i braćmi Szpitala Świętego Jana Chrzciciela (joannici). Widząc pobożność Kanoników Regularnych Stróżów Świętego Grobu, ich gorliwe zabiegi o chwałę Bożą i skrzętne starania około pątników – zapragnął sprowadzić ten zakon na ziemie polskie. Trwałym efektem pobytu księcia była zgoda patriarchy Amalryka na fundację klasztoru kanoników w Polsce. Zapewne w Jerozolimie Jaksa wystawił dokument dla Bożogrobców w Miechowie, o którym wspomina w swym akcie z 1198 roku patriarcha Monachus.
    Z Ziemi Świętej przywiózł do Polski ułomek Drzewa Krzyża Świętego, cztery worki tej ziemi, jak chce Samuel Nakielski, czy może kasetkę relikwiarzową z ziemią, po której stąpał Chrystus, oraz mnicha Marcina Gallusa o przydomku Wielbłąd, pobożnego kapłana.
    Jaksa przekazał nowemu klasztorowi należące najprawdopodobniej do posagu Agapii wsie Miechów, Zagorzyce i Komorów, stanowiące pierwotne uposażenie Bożogrobców.
    Wkrótce podjęto prace nad wzniesieniem zabudowań klasztornych i budowę nowej świątyni przy istniejącym zapewne w Miechowie kościółku.
    Czas budowy nowego kościoła można zamknąć w latach 1163-1186. Lokalizacja i jego założenie przestrzenne są sporne. Według przypuszczeń niektórych badaczy był to budynek być może nawiązujący w typie do rozszerzonej rotundy, tzw. anastasis. Jego konsekracji dokonał w rocznicę zdobycia Jerozolimy, tj. 15 lipca 1186, biskup krakowski Gedko.
    Wkrótce książę Bolesław Kędzierzawy na prośbę Jaksy zatwierdził fundację klasztoru i przekazał Bożogrobcom immunitet obejmujący zwolnienie z ciężarów prawa książęcego, zwolnienie od jurysdykcji mincerza książęcego oraz pełny immunitet sądowy.
    Uposażenie nadane przez Jaksę kanonikowi jerozolimskiemu było niewielkie, ale cześć dla Grobu Chrystusa, rozbudzona propagandą krucjat, była tak silna i rozpowszechniona, iż dary rycerzy i przywileje książęce posypały się hojnie na nową fundację. Zatwierdzając dobra Bożogrobców, patriarcha jerozolimski wymienia nie trzy, ale trzydzieści pięć posiadłości oraz trzy kościoły, inne dziesięciny, 3 źródła solne i uwolnienia od ciężarów prawa książęcego tak daleko idące, jakich nie posiadał wówczas żaden klasztor. Badaczy dziejów Jaksy zdumiewa jego rozmach fundacyjny. Wiadomo, że miechowski klasztor Bożogrobców dostał trzy wsie, dom Norbertanek zwierzynieckich trzy wsie (Zwierzyniec, Bibice, Rogoźnik [Zabierzów]), prepozytura krzyżanowicka św. Michała – trzy wsie, komandoria Templariuszy koło Brenny (obecnie Tempelhof) – trzy wsie (w tym przypadku istnieją pewne wątpliwości co do osoby fundatora, gdyż literatura jest skłonna widzieć tutaj księcia śląskiego Henryka Brodatego, którego potężne państwo sięgało na obszarach nadodrzańskich na północ od Warty, obejmowało Lubusz i zapewne – przynajmniej przez pewien czas – sprawowało władzę zwierzchnią nad ziemiami barnimską i teltowską), natomiast benedyktyni w Sieciechowie aż piętnaście wsi. Uposażył również fundację premonstrateńską w Pardwinie przy Brennie. Przyczynił się w sposób niezwykle hojny do rozwoju opactwa Benedyktynów na wrocławskim Ołbinie, wznosząc tam z żoną Agapią kościół pw. Św. Michała. Fundacje nad Nidą, pod Krakowem i w Miechowie stanowiły posag Agapii.
    Jaksa zmarł, według Rocznika Kapituły krakowskiej, 27 lutego 1176 roku, i został złożony do grobu w Miechowie. Jego zniszczony nagrobek oglądał jeszcze w XVII wieku historyk zakonu Bożogrobców, Andrzej (Samuel) Niekielski. Obecny, klasycystyczny pomnik przyścienny w północnej nawie bazyliki z barokowym portretem księcia na miedzianej blasze pochodzi z 1802 roku.
    Zachowany w Muzeum Architektury we Wrocławiu słynny ołbiński tympanon z kościoła św. Michała, przedstawiający postacie Jaksy i Agapii, mógł być – jak przypuszczają niektórzy historycy – przeznaczony dla Miechowa na miejsce złożenia ciała księcia. Ostatecznie został związany z pochówkiem Agapii, powracającej po śmierci Jaksy na rodzinny Ołbin rodu Łabędziów.
    Spośród wielmożów swego okresu Jaksa wyróżniał się jako postać wybitna, o wielkich horyzontach, silnym charakterze, wytrwale dążąca do celu, głęboko religijna, aktywna politycznie, hojna na polu fundacyjnym i ruchliwa na dużych przestrzeniach Polski i Połabia, Świętego Cesarstwa Rzymskiego i Lewantu.
    Jego działalność dotyczyła wszystkich centralnych problemów Polski, Słowiańszczyzny i Niemiec, związanych z takimi wydarzeniami jak palacja Piotra Włostowica i jego upadek, spory książąt i naruszenie zasad pryncypatu, wojna z Albrechtem Niedźwiedziem o Brennę, wyprawa cesarza Fryderyka I Barbarossy na Polskę i pokój w Krzyszkowie (rok 1157), koniec pogaństwa wśród plemion połabskich i ruch krucjatowy.
    Być może po śmierci Jaksy obszar Sprewian przeszedł pod władzę książąt pomorskich; nie jest też wykluczone zwierzchnictwo śląskie.
    Pamięć o Jaksie jest wciąż żywa w Miechowie i na Zwierzyńcu. Upamiętniają go ulice: w Krakowie (od 1937 roku) – Jaxy Gryfity i w Miechowie (od 1929 roku) – Jaksy.
    Działająca w piwnicach miechowskiego opactwa Bożogrobców galeria sztuki również nosi jego imię.
    Postać tę przypominają dwa dzieła w klasztorze Norbertanek: ufundowany za czasów ksieni Petroneli Poniatowskiej portret imaginacyjny Jaksy z przedstawieniem klasztoru Bożogrobców w Miechowie w tle, herbem Gryf, pochodzący z 1757 roku, i posąg fundatora, późnorenesansowy, ze śladami polichromii, pochodzący z początku XVII w.; na postumencie umieszczono wierszowaną inskrypcję poświęconą fundacji klasztoru. W bazylice Grobu Bożego i św. Jakuba Młodszego w Miechowie znajduje się wspomniany już nagrobek Jaksy, który otoczony jest szczególną opieką. W kościele pw. św.św. Augustyna i Jana Chrzciciela na Zwierzyńcu znajduje się malowidło Andrzeja Radwańskiego z 1760 roku z przedstawieniem córki Jaksy, matki przełożonej Norbertanek, Anny.
    Na wzmiankę zasługuje jeszcze wspomniany już tympanon ołbiński – interesujące dzieło rzeźby drugiej połowy XII wieku. Po obu stronach mandorli kroczą ku Chrystusowi fundatorzy kościołów: po lewej Bolesław Kędzierzawy, po prawej – Jaksa. Obaj trzymają modele świątyń – Bolesław z napisem “IN BITOM” (kościół pw. św. Małgorzaty), Jaksa – bez napisu. Za postacią księcia Bolesława znajduje się jego syn Lestek, a za sylwetką Jaksy klęczy jego żona Agapia, co objaśnia stosowny napis.(Tekst niniejszy jest skrótem opracowania poświęconego Jaksie z Kopnika.

jaksa Ołbin-tympanon_fundacyjny-awers

Tympanon fundacyjny opactwa na Ołbinie z przedstawieniem Chrystusa w mandorli; po prawej klęczą Jaksa i jego żona Agata

Wiosna w Piekarach (Żmijowe Skały vis a vis Tyńca)

Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata przez bialczynski w dniu 25 Marzec 2014

DSC00779-

DSC00780-

DSC00781-

DSC00787-

DSC00786-

DSC00783-

DSC00784-

DSC00785-

DSC00789-

DSC00788-

DSC00790

DSC00791

Tagi:,

Święte Wzgórze Niedźwiedzie i Gaj Niedźwiedzki

Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Wiara Przyrody przez bialczynski w dniu 23 Marzec 2014

DSC00366bezkompr

Widok na kotlinę i linię kolejową

powiększ

DSC00355kompr

W tym lesie spotykamy za każdym razem stada saren i zające

DSC00356kompr

Sioło w kotlinie

DSC00357kompr

DSC00359kompr

Wierzchołek

DSC00361kompr

Na dole u stóp wzgórza widać jadący pociąg

DSC00362bez komprLinia kolejowa Kraków Warszawa

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Jare Gody 2014, czyli jak obchodzą to święto Słowacy!

Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody przez bialczynski w dniu 20 Marzec 2014

Świątynia Światła Świata – Turbacz (luty 2014)

Opublikowany w Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody przez bialczynski w dniu 19 Marzec 2014

® © foto by Kira Białczyńska

WP_20140126_171

IMG_9500

 

IMG_9502

 

IMG_9515

 

IMG_9542

 

IMG_9545

 

IMG_9563

 

IMG_9589

 

IMG_9599

 

IMG_9629

 

IMG_9630

 

IMG_9639

 

IMG_9642

 

IMG_9644

 

IMG_9646

 

IMG_9659

 

IMG_9664

 

WP_20140126_017

 

WP_20140126_034

 

WP_20140126_035

 

WP_20140126_048

 

WP_20140126_051

 

WP_20140126_060

 

WP_20140126_063

 

WP_20140126_073

 

WP_20140126_076

 

WP_20140126_082

 

WP_20140126_085

 

WP_20140126_093

 

WP_20140126_098

 

WP_20140126_104 (1)

 

 

WP_20140126_105

 

WP_20140126_116

 

WP_20140126_129

 

WP_20140126_139

 

WP_20140126_141

 

WP_20140126_148

 

WP_20140126_156

 

 

WP_20140126_157

 

WP_20140126_158

 

WP_20140126_165

My Słowianie – 3 odcinek “Wierzenia” w TAGEN TV

Opublikowany w Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie przez bialczynski w dniu 13 Marzec 2014

Na razie to już ostatni, trwający ponad godzinę, odcinek  cyklu My, Słowianie, w TAGEN TV. Kolejne nagramy zapewne niedługo.

oto link: http://tagen.tv/vod/2014/03/my-slowianie-wierzenia/

tagen3

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 486 other followers