białczyński

Lekcja 6 – Narodziny: Nowa Wiara Słowiańska i Nowy Naród – Na Święto Świąt w Wielką Noc Nowego Roku 7520-tego


© by Czesław Białczyński

 

 Panna młoda Pomaków z Bułgarii – znalazłem ją na stronie poświęconej Świat-o-widzeniu. Czy nie przypomina wam czegoś? Cała jest jak kukła (kukier), twarz jak maska świąteczna ze Słowiańskiego Święta Świąt – Nowego Roku Wielkanocnego, który obchodzimy między 20 a 26 marca.

Jednocześnie przypomina wspaniały strój z Łużyc  – tamtejszej Kobiety-Bogini-Dzieciątka (Kindlein). To i tamto to wciąż żywe, zachowane, obrzędowe stroje i maski dawnych kultów, używane obecnie przy obrzędach związanych ze „zmianą”. Ślub powoduje zmianę statusu społecznego osób, obrzędy Jaryły-Jarowita – Boga Kiru Wiosny są związane ze zmianą pór roku (podobnie jak Zimowe Słońcastanie). Przyroda bądź osoba pokazuje nam nową „twarz” – symbolizowaną poprzez maskę. TO NARODZINY NOWEGO.

 

Ta lekcja (6) rodziła się od grudnia 2011 – wtedy w dzień Narodzin Światła Świata została POCZĘTA w piśmie.

Lecz w  mojej myśli, w zamierzeniu i w próbach ujęcia w słowa, rodziła się ona od Dnia Wielkiego Górowania Światła Świata zeszłego roku czyli od Kupaliów, Stada, Wianków, Nocy Świętorujańskiej. Wtedy to w magicznej Dolinie mojej Jaźni niczym Kwiat Paproci zakwitła MYŚL o niej. Jaźń, umysł  - świat niedotykalny i czarowny, miejsce i narzędzie obcowania człowieka z Bogami/energiami Świata – rodnia myśli.  Dzieciątko łużyckie od tyłu – strój świąteczny Bogini Darów i Rózg – Ten strój i maska związane są z Zimowym Górowaniem Ciemności i Narodzinami Światła Świata – Słońca Staniem i Słońca Wstaniem

Z myślą i czynem jest podobnie jak z Narodzinami Światła Świata. Każda RZECZ (myśl i czyn) wpierw jest jedynie bytem duchowym w Ciemności i Pierwnicy – Iskrą Bożego Światła – nussonem/cząstką świetlistej energii Wszechświata, potencjałem – nie do końca zdefiniowanym, z którego może się narodzić wiele różnorakich bytów.

Iskra owa, czysto niematerialna, pojawia się w przestrzeni widzialnej Świata w tej samej chwili (momencie czasu), w dwóch różnych punktach czaso-przestrzeni, z dwoma różnymi ładunkami

„ + ” i „ – ”

Materializuje się  jako duchowo-fizyczna możliwość – jako Boska Wolna Wola. W mgnieniu zostaje pochwycona przez fizyczny świat oraz obleczona w kształt/ciało. Jednocześnie owa fizyczna Sieć Przeznaczenia realizując jedną z możliwości wyklucza drugą. Wplata tę zrealizowaną, w ową, istniejącą od milionów lat, Wielką Sieć Zdarzeń determinującą całe dzieje.

Druga – niezrealizowana możliwość wraca w Niebyt – W Czarną Dziurę – w Krainę Potencjalną – w Kłódź.

 

Wolna Wola – dlaczego jest a jednocześnie jej nie ma? Dlaczego to jest Bogini/energia ukryta?

 Oto najkrótsza koncepcja 89 Bogini – Tej Która Jest i Której Nie Ma – bogini zwanej Jimelą, Jąt-Mienią, Je-miołą, Swąt-Wolą, Swa-Wolą, Swąt-Welą, Wolną Wolą.

Koncepcja ta ODSTAJE OD DOKTRYNALNYCH OBRAZÓW WOLNEJ WOLI jakie przedstawia nam teologia czy filozofia materialistyczna.


Zanim do niej na chwilę jeszcze wrócimy powiedzmy najpierw kim lub czym jest człowiek.  A więc – Kim/czym jestem/jesteś?

Jestem/jesteś osobą, obiektem psycho-fizycznym zaopatrzonym w Iskrę z Drzewa Światła Świata, NARODZONYM na ZIEMI, rzuconym w Przyrodę, a więc bytem przyrodzonym do planety Tu i TERAZ. 

Do jakiego stopnia moje/twoje postępowanie jest moje/twoje? Do jakiego stopnia od NARODZIN kieruję sobą, czyli czym jest wolna wola w wymiarze ludzkim i do jakiego stopnia w ogóle jest?

Wolna Wola  – 89 Bogini – nie bóg a bogini – miękkość kapryśna i nieobliczalna, objawiająca się w fizycznym świecie poprzez impulsy/emocje, bez niezbędności logicznej, a więc bez możliwości objaśnienia jej sensu. Swąt-Wola, czyli Jego-Wola a jednocześnie Swa-Wola (swoja i swawolna). Dlaczego jest i jej nie ma?

Dlaczego została ukryta i wyklęta z Pocztu Bogów i schowana w Kłódzi Swąta– w Pierwotnej Ciemności, w archetypowej rodni, w nieistnieniu, w przedżyciu, w przedbycie  – w Kłodzie Drzewa Świata uwięziona i uwięzła. Dlaczego jest ukryta tam, gdzie odseparował się także sam Bóg Bogów? 


 Ta kulka na środku to Wolna Wola – robisz krok, nadeptujesz ją  i już…  skręcasz w lewo lub prawo, idziesz prosto lub zawracasz [obraz "Rozstaj Dróg" Moniki Blatton]

Dlatego jest tam właśnie w Krainie Potencji, że wolna wola to jedynie przeskok od „tak” do „nie”, od „plus” do „minus”. To chwila i ruch, to decyzja… mgnienie. Jest, ale nim to mgnienie dostrzeżemy, już jej nie ma –  nie istnieje. 

A dalej?

Dalej już nie ma Wolnej Woli – jest tylko Wola i Niewola. Dzieło (ruch/rzecz/ byt/ osoba) NARODZIŁO SIĘ – stało się. Obiekt zostaje wchłonięty przez Sieć Przeznaczenia – przez determinanty, które go otaczają. Wykonawca/osoba staje się zależny – nie jest  już wolny, lecz jego wola w ograniczonym stopniu nadal może  kontrolować czyn/obiekt i nim sterować.

Wolna Wola to graniczność – umowna linia między dwoma znaczeniami – TU i TAM – graniczność następujących po sobie mgnień Rzeczywistości, graniczność (czerta 5), lecz zawsze w jedynym naszym przeznaczeniu, któremu nigdy nie umykamy i w które nieustannie brniemy, zagłębiamy się krok po kroku, sekunda po sekundzie. Po przejściu granicy = 5, RODZI SIĘ BYT MATERIALNY = 6. Wolna Wola to energia/bogini tego granicznego przejścia. Gdy byt dojrzeje „przyrodzony” (przy-gotowany)do narodzin co równa się czercie 3 i osiągnie pełnię duchową (boską) = 4 przechodzi granicę fizyczności = 5 i rodzi się jako obiekt fizyczny (materialny). Idee mają także swój wymiar materialny.

Dalej działanie jest  już aktem Woli zdeterminowanym przez Przeznaczenie. Zwykła Wola nie jest Niewolą, lecz wolnością ograniczoną w wyborach. Niewola to brak wyboru całkowity, lub gdy rozumiana wężej  – brak wyboru w jakimś aspekcie – np. w płaszczyźnie narodowej – pozbawienie narodu państwa  na rzecz innych państw oznacza jego niewolę.

Zwykła Wola = Dola. Niewola = Bytowanie (egzystencja, fizyczne istnienie bez własnej woli – Panem tego rodzaju Przeznaczenia jest Wid-Makowic [Wid-Wij]- Pan o Niezamykającym Się OKU, Ten Który Widzi Przyszłość, ale nic z nią uczynić nie może)Maska pośmiertna z płatków złota – najczęściej gipsowy lub woskowy odlew twarzy osoby zmarłej, wykonywany był w celu utrwalenia jej wizerunku. Maski pośmiertne były sporządzane w starożytności, np. starożytni Grecy przypisywali im magiczną siłę i składali maski ze zmarłym do grobów. Dopiero chrześcijaństwo przerwało ten zwyczaj. Maska pośmiertna związana była ze zmianą stanu osoby. Nie wykonywano jej na pamiątkę dla pozostałych przy życiu, lecz jako symbol obrzędowy związany z przejściem ze stanu życia w świat ducha. Tu maska grecka.


 Przykład.

Jesteś w Polsce, w Warszawie, na ulicy takiej i takiej. Postanowiłeś aktem wolnej woli  – np. „wychodzę z domu na ulicę – teraz, już!”. Ale nie dojdzie do wyjścia, jeśli było zaprogramowane miliony lat temu, że  dzisiaj o 15.31 (kiedy wolna wola w tobie zadziałała) w Warszawę uderzy meteoryt taki jak  „tunguski”. To jest Przeznaczenie wynikające ze Zrębu Świata (MAKOSZ – Mający Kos-Los – War-kosz – Splot-Kosz i Kosz-Sieć i Sierp-Kosę – ZRĘB) – nikt nic nie poradzi.

Na to nakłada się coś innego, równie determinującego – cała historia i dzieje miejsca, w którym egzystujesz i to kim jesteś. Powiedzmy, że ten akt wolnej woli i postanowienie wyjścia z domu dokonało się 1 września 1939. Co teraz  z twoją wolną wolą? Może uciekniesz – wyszedłeś – może zdążysz na pociąg i wyjedziesz, a może nie zdążysz i dasz się zabić, pojutrze w Bitwie o Warszawę, a może dopiero w Powstaniu, w 1944 ? Ale, co by nie było, od 1 września 1939 roku, nie będzie już tak jak przedtem. Ty wolną wolą podjąłeś jakąś decyzję, lecz co z tego? Tak w praktyce wygląda działanie innej energii/bóstwa Aspektu Przeznaczenia – Pani Wyroków. To Mokosz – Pani Sita, Przetaku. Pani Przetykająca twój Kosz ze Zrębem Makosza, Pani Wiergu-Wplotu w Baję Świata – w Jego Świętą Materię.

 Dzieciątko – Łużyce – Zimowa maska jest czarno-biała, symbolizuje wyłącznie ciemność i światło

Do tego dochodzi Dola – Dola określa los-kosz osobisty i rodzinny, byt codzienny – to KIM JESTEŚ. Jakiego możesz dokonać wyboru  – co możesz zrobić – jeśli jesteś w tej Warszawie, w 1939 Żydem, ale Żydem bez pieniędzy i masz 8 lat? Co z twoją Wolną Wolą?

 

Wniosek – nie nam oceniać to co  NARODZONE (czyny/rzeczy/osoby) – co złe a co dobre, czy co w złej intencji a co w dobrej. Wolna wola jest mgnieniem, które jest i już go nie ma. „Dobra” decyzja może być „zła” a “zły” czyn może okazać się “dobry”, zależnie od Przeznaczenia  i jednostkowej lub zbiorowej oceny – od kontekstu i oceniającego podmiotu.

Dobro i Zło to nie są kategorie obiektywne, uniwersalne – są związane z punktem widzenia, z podmiotem oceniającym, ale to już osobna lekcja.

Dla jednostki ludzkiej lub zbiorowości ludzkiej (podmiotu i przedmiotu jakiegoś działania)  złe będzie każde złamanie w wyniku owego działania Praw Przyrody i PRAW Wszechświata. ZŁE, bo złamanie  praw nienaruszalnych pociąga dla łamiącego przykre konsekwencje (więc złe z jego punktu widzenia). Dla Wszechświata unicestwienie jednostek i zbiorowości jednostek łamiących jego nienaruszalne  prawa jest  czystym dobrem.

Inny WNIOSEK: Nie ma we Wszym Świecie złych ani dobrych bogów/energii:

DOBRY MIŁOSIERNY BÓG NIE ISTNIEJE

ISTNIEJĄ Bogowie-energie – ani dobre ani złe

Wiara Przyrody to wiara logiczna, sięgająca poza ramy nauki, lecz z nią niesprzeczna.

Czy dla ofiar katastrofy kolejowej w Polsce pod Szczekocinami i ich rodzin, albo dla ofiar i rodzin ofiar katastrofy autokaru z Belgii w szwajcarskim tunelu , albo dla zabitych i okaleczonych z polskiego autokaru, który wracał z pielgrzymki  z Sanktuarium Matki Boskiej w La Salette, który runął z mostu w przepaść doliny rzeki, a następnie stanął w płomieniach, naprawdę jest do przyjęcia wytłumaczenie że Dobry, Miłosierny Bóg Tak Chciał?

Czy rodzice zabitych dzieci przyjmą ze zrozumieniem i zaakceptują takie wyjaśnienie pastora-dyrektora szkoły Świętego Laurentego w Belgii, którą dotknęło to zdarzenie? Że Dobry Miłosierny Bóg wybrał właśnie ich dzieci z chrześcijańskiej szkoły, by odpokutowały winę pierworodną, za całą resztę pogańskiego świata? Za tych kilka miliardów osób, które nie wierzą w boską misję Jezusa z Nazaretu?

Czy dla milionów Żydów i ich bliskich, dla całego ich narodu, dla współplemieńców tych  pomordowanych i spalonych w niemieckim, faszystowskim obozie w Auschwitz  jest naprawdę do przyjęcia objaśnienie, że zrobił to osobowy, zły Szatan, albo że Dobry Bóg tego pragnął?

Dlaczego Dobry Bóg wymordował też rękami Hitlera równocześnie kilka milionów polskich katolików i kilka milionów Rosjan i kilka milionów ewangelickich Niemców? Czy na równi mu zawinili, albo się czymś zasłużyli ci bezbożni Ruscy i ci wierzący Polacy i ci Żydzi nie wierzący w Jezusa Zbawiciela Świata i ci Niemcy w imieniu których szaleniec rozpętał Hipergigantyczną Utoyę/Utopię?

Nie nam sądzić boskie zamiary, lecz jedno jest pewne to nie Czyste Miłosierne Dobro spłynęło na ofiary, ich rodziny, współplemieńców.

To były Wyroki Nieba, Przeznaczenie – Splot – War-kosz – Kosa Ognista, może to było Zrządzenie – zdarzenie przypadkowe (coś takiego także istnieje – taka energia miękka, subtelna – plącząca energia Plątów), ale nie było to zło ani dobro – nic co by miało jakiś związek z Miłosierdziem i Odkupieniem Win.

 Bazie-koszki – atrybut narodzin i symbol koszu-losu związany z przeznaczeniem i NARODZINAMI

Kiedy Wolna Wola – Swa-Wola, Swąta Wola zamanifestuje się i oblecze w ciało wtedy już JEST – staje się zalążkiem materialnym, bytem fizycznym lub psycho-fizycznym, czyli cielesnością ożywioną lub materiałem lub ruchem, lecz dalej wciąż jest bytem nieukształtowanym, który buduje się w Kłódzi (Rodni-Macicy Wszego Świata lub w Ródni Ziemskiej – SIEDLISKU lub w Macierzy Ludzkiej -Macicy, lub w Umie-Umyśle), aż wreszcie staje się tworem/stworzeniem Pełnym i Gotowym, Przyrodzonym, Ukształtowanym – wtedy następuje akt święty – NARODZINY bytu na Świat Widzialny, wyrzut w Środowisko – w Jawię.

 Szaman – jego maska związana jest z szamańską  zmianą – zmianą stanu świadomości w chwili kontaktu z bogami/energiami Wszechświata – maska symbolizuje ponadludzką moc/istotę/energię zmaterializowaną w ludzkim ciele szamana

Wszechświat jest dla nas, Ludzi Narodzonych i Przyrodzonych do Matki Ziemi, zrodzonych z Przyrody-Rodżany, czyli z Mocy/energii związanej z Ziemią  – Jest dla nas, bytów psycho-fizycznych zaopatrzonych w Świetlistą Iskierkę Bożą, w Promień z Gałęzi Drzewa Świata , w Łzę Swarożą Złotą (czyli w duszę),   – Jest dla nas  – Tworów Przyrody-Rodżany – Mocy Matki Ziemi dostrzegalny i dotykalny tylko poprzez ZMYSŁY. Zmysły, dane nam tutaj przez Przyrodę, na Matce Ziemi,  i ukształtowane w związku Przyrody z Ziemią.

 Jest też jednak dostrzegalny poprzez ową ISKRĘ BOGA w Nas, ułamkiem owego Bożego Oka, które nosimy w sobie. Człowiek doskonaląc się może być z ową cząstką w nieustannym codziennym kontakcie, a przez nią być w kontakcie z NIMI – Bogami/energiami Wszego Świata i być w kontakcie z NIM – Bogiem Bogów.

Każdy z nas ma w sobie cząstkę Boga Bogów od poczęcia, od urodzenia i nosi ją do śmierci fizycznego ciała. Po śmierci ciała zlewa się ona z NIM  – z Bogiem Bogów, Najwyższym, albo po jakimś czasie pobytu w Zaświatach Weli (w Prawi) wciela się w byt fizyczny/widzialny, na kolejny okres życia cielesnego.

To ostatnie zdanie jest tylko moim indywidualnym punktem widzenia.

WIARA PRZYRODY to wiara osobista, indywidualna

– nie daje ona nikomu nic obowiązkowego do wierzenia, obowiązkowego panteonu-pocztu bogów – nie żąda obowiązkowych danin ani rytuałów – obowiązkowego posłuchu – obowiązkowych obrzędów.

WIARA PRZYRODZONA SŁOWIAŃSKA to Indywidualna Wiara jej Wyznawców – BEZ obowiązków feudalnych i czołobitności wobec ludzkiej hierarchii i domniemanych świętości.

Słowiańska Wiara jest PEŁNĄ DOBROWOLNOŚCIĄ udziału i WOLNOŚCIĄ wyrażania siebie poprzez wybrane z jej tradycji elementy.

 

Ognisty Ptak – RAH – Rarah (Raróg) – Raraszek to zdrobnienie – Rarożek, czyli mała Iskra Boga – Róg  Światła czyli Boski Promień, Róg Ra. Radowie-Sporowie – to inaczej Bogowie Dawcy, Bogowie Sporzący, Bogowie Dawcy Iskry-Sporu  – Bogace, po prostu Dawcy Boga-ctwa,ale też STWÓRCY i DOBROCZYŃCY RASY Ludzkiej. Sporowie-Dawowie-Bogoce to Żywioł Sporu – Zaczyn owego bogactwa – Ci którzy Ubogacają- czyli Niosą Bogactwo ale mogą także przynieść Ubóstwo. Ubogacenie – to modne ostatnio wśród księży i polityków słowo, ale nie jestem pewien czy rozumieją sens jaki z niego płynie – to ani „dobro” dla kogoś ani „zło” – To Zaczyn, Potencjał, który może się różnie obrócić, bo może to być choćby Zaczyn Wojny.

[Przy okazji – wyjaśnijmy  jaka jest różnica między Mocami a Żywiołami:

 Te drugie są Siłami Wszechświata działającymi w sposób jednakowy, niezmienny na wszelkie istoty, gdziekolwiek by się one nie znajdowały. To są bogowie/energie niezależne od warunków środowiskowych związanych z rodzajem życia przypisanym do konkretnych planet – to siły atomowe i subatomowe i duchowe jednocześnie - nussonowe.

Moce zaś są także Siłami Wszechświata, lecz manifestują się w odmienny sposób dla każdej planety, dla każdego świata – tworzą siedlisko dla BYTU, dla istot żywych i rzeczy, w sprzężeniu z Miejscem i działają różnie (miejscowo) zależnie od tego miejsca. Naszym miejscem jest planeta Ziemia. Moce manifestują się tutaj i działają jakby zmodyfikowane i przefiltrowane przez jej walory planetarne – nazwijmy to językiem a-teistów – przez jej warunki kosmobiologiczne]

 

Niebieski Ptak – Wolnej Woli [ foto: Mezamir Snowid] – kiedyś może opowiemy historię pojawienia się tego ptaka- najlepiej gdyby to zrobił sam Mezamir

Wszechświat jest, dla nas istot ziemskich, istot o duchu zamkniętym w psycho-fizycznej powłoce, dostrzegalny jako niesłychanie Tajemnicze zjawisko, zjawisko pełne świętej geometrii, pełne symboli i tajemnych związków, jako miejsce podlegające symetrycznym podziałom i interwałom powtarzających się zagadkowo wymiarów wyrażanych przez cyfry – i powtarzających się powieleń (mnożności) symbolizowanych czertami. Pełen jest  rozmiarów, odległości, cykli i okresów wyrażanych w liczbach.

Koligacje Bogów – powiązania rodzin boskich – związki energii ujęte w Koło ŚwiatłoŚwiata, powiązania Ojców i Matek i NARODZONYCH z nich Małych Mogtów (Mocy Mniejszych) i Małych Żywiołów (Żywiołów Mniejszych) oraz Duchów Pomocniczych (małych, słabych energii Wszego świata)  – To będzie jedna z wyklejek okładki w Księdze Ruty – ale oczywiście po graficznym przetworzeniu

Jest przez Ludzi postrzegany jako jeden zazębiający się wszechstronnie i wszechprzenikający System Przyczyn i Skutków – Sfera:

– Sieć powiązań Przeznaczenia (Sfera),

- Splot Zrządzeń Losu-Koszu (Sfera),

- Węzeł Żądz (Sfera)

- Dziedzina Praw (Sfera),

- jako Siedlisko bytów o nieskończonej różnorodności (Dom – Sfera),

- jako Pastwisko owych bytów, ich karmiciel (Praca, Gospodarstwo – Sfera),

-  jako siedlisko Istot Świadomości, Bytów Fizycznych i Wirtualnych, jako Świat Istot Żywych i Rzeczy Martwych – Widzialnych – Narodzonych (Przyroda-Rod, Sfera),

- jako Układ i Ładność – jako Ułożenie (Ład – Sfera),

 – lub jako Chaos-Pląt – Intuicja, Przeczucie, Nieświadomość (Chors-Księżyc-Luna – Sfera),

 – jako Droga Wiodąca w Nieskończoność i Weń (Podagowie – Sfera),

 – jako Źródło Niszczycielskie Unicestwiające, rozkładające wszystko co narodzone (Sfera Morowa)

- i wreszcie jako Siedziba Zaświatowa bytów i duchów, istot niematerialnych (Energii Ciemnych i Ciemnej Materii – Tego Co Prawdziwie SILNE, LITE jak skała – a dla nas niedotykalne i  niewidzialne).

 Narodziny Niebiańskiego Orła [foto: Mezamir Snowid - zima 2011]

Podając powyższe definicje i sposoby oglądu świata przez Ludzi wymieniłem wszystkie Pola – płaszczyzny – owego oglądu ziemskiego – czyli wszystkie 12 Mocy/energii/aspektów Wszechświata, widzianego z perspektywy Ziemi, widzianego przez jej twory ożywione w danym SIEDLISKU – w tym wypadku przez Ludzi umieszczonych w Przyrodzie Ziemi.  Każdemu z tych pól możemy nadać imię i każdy rodzaj tych energii możemy nazwać bogiem – Emanacją Najwyższego – cząstką wydzieloną, strumieniem Światła o określonej barwie, zbiorem/rezerwuarem energii o określonych właściwościach psycho-fizycznych i o określonym oddziaływaniu na Ziemię oraz na wszystko co jest na niej.

Możemy też dokonać innego podziału na strumienie – takiego, który odczuwamy osobiście, zgodnego z naszym ciałem/umysłem – jaźnią – jestestwem psycho-fizycznym.

 Coś z Niczego? – Powstały z aktu Woli i połączenia z energiami bogami wszechświata , okolice Ogrodzieńca, 2011 – wytwór szamana czy bogów, czy efekt współpracy? [foto: Mezamir Snowid]

NARODZINY – czerta 6

Czerta 6 to jedna z cyfr, których wszechświat jest pełen. Każdą rzecz, każdy byt we wszechświecie możemy ująć cyfrowo albo opisowo – opisać językiem nauki (matematyki i  geometrii – fizyki), lub językiem WIARY – suchą analizą naukową lub holistycznym Obrazem – przy pomocy języka mitopoetyki – języka mitu, religijnego podania i wierzenia, języka poezji i wieszczby i pieśni, języka Baji.

BAJI – Materialnej i Zmaterializowanej na potrzeby psycho-ciała Opowieści o Świecie, OPISANEJ i ZAPISANEJ w formie obrazów lub słów, znaków lub dźwięków lub zapachów – w zapisie zmysłowym.

 Czarownicze dzwonki noworoczne

Cyframi opisujemy Wszech Świat  (Rzeczy Istność)  w sposób symboliczny lub dosłowny, te cyfrowe symbole oddają dosłownie znaczenia geometryczne i tworzą dziedzinę taką jak MATEMATYKA, ale oddają też symbolicznie grupy związków, czyli stanowią sposób , na przenośne oddanie znaczenia i oznaczenie wymiarów świata niematerialnego, także świata myśli – świata nie fizyki, lecz Meta-Fizyki. Tu jest obszar graniczny między nauką a wiarą.

 

6 – czerta oznaczająca narodziny – także w I-Cingu, praktycznej księdze wróżb z łodyg krwawnika – Świętego Zioła, wokół którego Pająki Mokoszy Wiją swoją Nieć-Nić Przeznaczenia.

 

Ta Lekcja, lekcja 6-sta, rodziła się jak każdy żywy byt nie przez chwilę tylko, ale przez 9 miesięcy. 9 – to czerta śmierci, znak końca. Żadnej wyższej już cyfry PIERWSZEJ od tej (w rozumieniu meta-matematycznym – mogtycznym-magicznym-filozoficznym) nie ma.

 Mezamir Snowid – Niebieski Ptak przywołany 2011 (próba konturu – ja widzę inny kontur niż narysował Mezamir)

W tym tkwi tajemnica i zagadka  – w powtarzających się na różnych płaszczyznach cyklach i wymiarach, w jednakowych pojawiających się z zaskakujących końców Rzeczywistości, uwidaczniających się w różnych aspektach  – interwałach – 6 – 9 – 8 – 7.

 

Po osiągnięciu 9 miesiąca płód rodzi się na świat. Z tych dziewięciu miesięcy – 6 to miesiące „prawdziwie” żywe (6 czerta życia). Sześć miesięcy czasu intensywnego zmierzania/przemieszczania się do bytu fizycznego – to czas w którym istota jest „gotowa” i „przygotowana”, musi jedynie dorosnąć do aktu Narodzin, wydoskonalić się.

Trzy pierwsze miesiące tego cyklu to czas niepewności, czas tworzenia, czas namnażania i przekształceń i także czas poronień każdego płodu, który zawiera błędy uniemożliwiające mu życie na Ziemi – to czas w którym sama Przyroda odrzuca „pomysły”, które wykroczyły poza ramy zdolności przeżycia (3 – ostatnia czerta boska przed Całkowitością – czyli Czwórcą Duchową, 3 to czerta Przyrody i Roda, dwie Trójce = Życie, Narodziny, fizyczny byt, dwie Trójce = ciało + duch).     

 

Nie inaczej jest z tą Lekcją, która poczęta została 6 miesiąca zeszłego roku. Przez trzy miesiące niepewnym było  czy w ogóle się narodzi. Wrzesień przesądził, że Lekcje – w tym tę szóstą – należy kontynuować, a  pierwszy znak pisany postawiony został 24 grudnia owego roku. Tak naprawdę od 26 września – od tej chwili stało się oczywiste i nieodwołalne, że OTO NARODZI SIĘ – a teraz jest ten czas, czas stawania się czas dziania się, czas kształtowania dziejów – Czas Nowego Słowiańskiego – 7520 roku.

 

Pamiętacie lekcję 3 – poświęconą Rodżanie Przyrodzie? Zajrzyjcie do niej. Jak widzicie i tutaj przewija się ten interwał i ta czerta – 3 – Czerta Rodów, Narodu i Przyrody.   

 

Według tradycyjnego I-Cingu (Księgi Przemian i Wróżb) –  cyfry 6,7,8,9 są ciągłymi i przerywanymi tendencjami, a więc słabymi i silnymi oddziaływaniami w sferze widzialnej i odzwierciedlają 4 rodzaje wpływu Przeznaczenia na wydarzenia w świecie rzeczywistym (fizycznym, w Jawi) – to jakby manifestacje Tynu Mokoszów w momencie fizycznym (czas + siedlisko) – w osobistej Jawi – manifestacja Wolnej Woli – 89 Bogini – w chwili i miejscu – PRZEMIANA (tak brzmi jeszcze jedno imię owej energii).

 

Zauważmy, że te CZTERY czerty znaczą ogólnie: 6 = życie, 7 = szczęście, 8 = pełnia, 9 = śmierć. A jednocześnie oznaczają one cztery fazy cielesnego życia ziemskiego/ludzkiego 6 = narodziny, 7 = rozwój, młodość, 8 = pełnia, dojrzałość, 9 = schyłek i koniec.

 

Pozornie zdaje się, że Życie Ludzkie jest takim jednolitym ciągiem 6-7-8-9 – od narodzin do śmierci, i że jest procesem ciągłego umierania od chwili osiągnięcia pełni (8).

 

To jednak nie jest  trafne spostrzeżenie, gdyż człowiek żyjąc na Ziemi przechodzi (dojrzewając i  starzejąc się) przez wszystkie Sfery-Aspekty Istnienia w związku z Matką Ziemią – swoim środowiskiem naturalnym.

Na każdym z tych etapów – poczynając od przyjścia na świat (w stanie Nieświadomości) RODZI się CZŁOWIEK od nowa, zyskując świadomość nowego, kolejnego Aspektu. Na każdym ze szczebli Kręgu powtarza się cykl 6-7-8-9, a człowiek/byt/istota  postępuje w Kręgu aż do momentu, kiedy przeszedłszy życie ziemskie – przeszedłszy przez Sferę Mora – Starości, Zagłady, Rozkładu i osiągnąwszy w niej 9-tkę, nie trafi w Sferę Zaświatów Weli. To jest Pełny Zwyczajny Krąg Życia na Ziemi.

Bywa czasem, że czyjś fizyczny byt zostaje przecięty gwałtownie i nie jest mu dane doznać owego PEŁNEGO ZIEMSKIEGO rozwoju. Zwykle przechodzimy jako ludzie w życiu cielesnym przez wszystkie 12 mocy /Sfer/Aspektów/Tynów-Domów/Rodzajów Energii-Emanacji Światła Świata.  Rodzimy się zatem 12 razy, za  każdym razem w innej sferze, a każda śmierć jest nowymi narodzinami – także ta ostatnia. Tak więc rozwój duchowy mimo, że ciało już dawno osiągnęło pełnię, czy też gdy pełnia sił cielesnych dawno  już  przeminęła trwa do ostatniej chwili. Trwa także po Śmierci fizycznego ciała.

 Pisanka-Baja-Kosza- z Koszkami-baziami i paprocią Kwiatem Koszu-losu

Dzisiaj mówimy jednak o Narodzinach, o Życiu a nie o tym co Po Śmierci – o tym będziemy mówić w lekcji 9. Słowo „SZEŚĆ” jest SZEptem i SZElestem, jest tak bliskie SZczĘŚĆ i tak bliskie CZĘŚĆ – dlaczego?

W sferze języka nic nie dzieje się przypadkiem, bo język odzwierciedla najpełniej obserwowany otaczający nas świat – jest jego zwerbalizowanym odbiciem przefiltrowanym przez nieświadomość i podświadomość i wyrażonym świadomie przez jeden ze zmysłów, lub jako synteza przez nie wszystkie – jako znak fizyczny. Jak blisko to słowo jest takich określeń i pojęć  jak ŚwiEĆ, ŚwiĆ, ŚwiĘĆ – a więc Światło i Świat Widzialny i Świętość?

[Na marginesie: W angielskim, który wszak jest zmodyfikowanym aryjskim – praindoeuropejskim (słowiano-indo-skołockim) wykrywamy jeszcze inny związek słowa „sześć” (six) ze słowem „sex” – to z kolei jest związek narodzin z żądzą.]

Jeśli ktoś sprowadza kulturę słowa do dziejów Cesarstwa Rzymskiego i wszystkie znaczenia słów próbuje wywodzić od łaciny to wykazuje się nie tylko krótkim horyzontem postrzegania własnych korzeni, lecz i błędną świadomością rozwoju człowieka i ludzkości, rozwoju świata pojęć i języka ludzkiego – mowy człowieka.

Taki błąd owocuje NARODZINAMI FAŁSZYWYCH interpretacji. Na przykład próbuje się obecnie Światło Świata skojarzyć z pojęciem Szatana poprzez wywody etymologiczne z łaciny. Że niby Łączący Sfery – LączySfer – Lucifer – Świecący Światłem, Dający Świat i Światłość i Stwarzający ŚWIAT-oWIDzialny – jest jakimś upadłym aniołem.

Cytuję: „Lucyper, od lucem perdere – zdeptać światło. W ten sposób próbowano rozróżniać pomiędzy aniołem w stanie łaski, a aniołem upadłym. Wielu kaznodziejów wykorzystywało tę grę słów: oto Lucyfer (Niosący światło) stał się Lucyperem (tym, który światło utracił)”.

Zanim z tygla wyłoniła się łacina wszystkie ludy aryjskie znały słowo – pere i łuk i lucyć- łuczyć- łączyć oraz łuczyć – rozświetlać i łuczywo, i znały dobrze zwrot lucem pere czyli Łukiem Piorę, a nie znaczy to nic innego Jak Błyskam Światłem – Ciskam Piorunem – Per-runę i Znak Praw Daję – Znak Praw Przyrody, czyli też Ziemię Perem Darzę – Per Darę – Daję-Dawam, Uderzam, stwarzam Żywot w Ziemi. Czyż to nie zapis jedynie obserwacji przyrodniczej oddany w słowach i czy to nie przełożenie na język mitu, język poetyki, koncepcji znanej także współcześnie z oświeconej XXI wiecznej nauki, która prawi, iż życie na ziemi wywołane zostało przez wyładowania piorunowe w zupie masy biologicznej, pierwotnym Zaczynie (Żywioł Sporu = ZACZYN, Bagno – zalążek Boga-ctwa – uBOGAcenia Ziemi – Bóg Dawca Życia)

Język Indoeuropejczyków nie został powołany i początkowo nie służył do budowania religijnej meta-tematyki, lecz do wyrażania zjawisk obserwowanego świata i jako taki się ukształtował. Pojęcie Światła i Świecenia nie określa pojęcia filozoficznego, lecz namacalne przyrodnicze zjawisko. Pojęcie to jest starsze niż łacina, jest prastare, tak stare jak pierwsza świadoma reakcja Człowieka na Światło i wypowiedzenie tego wrażenia słowem i przekazanie tego słowa drugiemu człowiekowi. Nie miejsce tutaj żeby prześledzić słowa ukształtowane przez ludzi różnych kultur w tychże kulturach na pojęcie „światła”, „świata”, „świecenia” i “świętości”.

Miano Świętowit – Światłowit – Swiatowid – Światłowiłt na pewno nie ma nic wspólnego z karykaturalną figurą szatana wymyślonego dla postrachu maluczkich, który ma być obrazem Pokonanej Wiary Przyrodzonej, a nie realnego, uosobienia Zła. Zło w Przyrodzie po prostu nie istnieje – nie ma żadnej energii w Kosmosie, która by była ZŁEM sama w Sobie. Lucifer – znaczy to co znaczy Łuczy-Sfer, Łączy-Zwora i Łukiem Piorący, Łuczywem Pierący i Darzący Ziemię… Lucifer – Światło Świata. To SŁOWO jest ostatecznym dowodem starożytnej archaiczności NASZEGO BOGA – Świętowita (Światła Świata)

 W naszej wierze rodzimej nie ma Aniołów ani Diabłów, bo nie ma w niej dobra samego w sobie ani  zła samego w sobie, czyli dobra i zła jako kategorii obiektywnych. Nie ma zatem także dobra osobowego ani osobowego zła – ani żadnej energii, która jest dobra lub zła sama w sobie.  Nie ma w niej PRZYKAZAŃ, bo nie o to chodzi by coś komuś NAKAZAĆ – chodzi o to by się samemu doskonalić i rozwijać- Są w niej więc jedynie Wskazówki i przykłady z życia. Nie chodzi o to by być dobrym czy złym – to nic nie znaczy – chodzi o to by dążyć do boskości i doskonałości w życiu i postępowaniu względem świata żywego i przedmiotowego.

 

Taki sam cykl narodzin jak przedstawiony powyżej w naszej lekcji, przechodzą IDEE. Po przejściu swej „mentalnej”, wewnętrznej drogi, po przebiciu się przez meandry „umu-umysłu” owej meta-tematycznej „rodni” rodzą się na świat fizyczny oblekając się w znaki w mowie, w piśmie, w obrazie; przybierają ciało wypowiedzi lub pieśni, wiersza, rozprawy, modlitwy, lub oblekają się w dźwięki muzyki, lub w inne zmysłowe znaki i stają się zaczynem czynów podejmujących je Ludzi.

Taki sam cykl narodzin przechodzą ENERGIE, które tysiącleciami przebijają się z wnętrza Słońca na jego powierzchnię aby się z tej SFERY uwolnić i ruszyć w Przestrzeń Wszechświata – a po drodze dotrzeć na Ziemię. Ich żywot widzialny dla nas to mgnienie – kilka minut biegu od Słońca do Ziemi – dalej mkną w Kosmos jako energia/MATERIA –  W WSZECHŚWIAT pełen Litej Ciemności – kamiennej , złożonej z cząstek , które przez nasze ciała przenikają niczym przez przeźroczyste powietrze, przeszywają nas i Ziemię i płyną dalej we własną skończoność, lecz w naszą nieskończoność.

 ♦

Co roku z wiosną i  z każdym obrzędem, z każdym wyznawcą nowym,  ODRADZA się  – Rodzi się  na NOWO – jako Idea i jako Ciało -Wiara Przyrody. Wiara Stara odradza się jako Wiara  NOWA.

 

Z każdym rokiem Wiara Przyrodzona Słowian poszerza swoje pole, zmienia się i wzbogaca. Nie jest to bowiem martwy kanon, raz na zawsze przez kogoś dany – nie jest to żadna raz na zawsze zapisana Księga. To Wiara Żywa – Wiara Przyrody – jak Przyroda dostosowująca się do Świata, Księga jak Przyroda otwarta na nowe odkrycia, na nową wiedzę, z wiedzy czerpiąca z wiedzą współbrzmiąca, z wiedzy biorąca swą moc.

Wiara Przyrody Słowian – właśnie Słowian – została brutalnie zaatakowana w przeszłości i próbowano ją doszczętnie zdeptać. Próbowano ją zabić, a tym którzy to uczynili zdawało się, że potrafią tego dokonać. Był to akt barbarzyństwa, ale na szczęście także akt  pychy i głupoty. Ludziom Pysznym, Krótkowzrocznym, wydawało się, że udało się tego dokonać. Dziś ich KOŚCIANA WIEŻA (Kościelna Wiara) wali się, a Wiara, która miała być pokonana, jest Odrodzona.

Nasza Wiara Rodzima Słowiańska dzięki ich haniebnym zabiegom paradoksalnie stała się doskonalsza i przetrwała do dzisiaj jako jedyna, której Człowiek nie przekształcił w doktrynę.

Tylko Wiara Przyrodzona Słowian – nie posiada doktryny, kanonu.

Trzeba cudownego trafu lub zbiegu okoliczności, albo Ręki Boga, aby tak potoczyły się dzieje. Kanon jest zgubą każdej Wiary – Mówię zgubą, bo pociąga za sobą same błędy.

Ukształtowanie kanonu utrwala Wiedzę WIARY (Wiedę, Wedę) na poziomie wiedzy z czasów kiedy formowano kanon. Czyni wiedzę-wiedę zapisem historycznym i martwą doktryną. Powoduje też konieczność wprowadzenia funkcji Strażników Kanonicznych i płatnych Opiekunów Kanonu oraz doskonalicieli Kanonu i nauczycieli Kanonu.

To powoduje, że wiary dotychczasowe – takie jak Islam, Chrześcijaństwo, Buddyzm i inne posiadające kastę kapłanów, przez sam fakt istnienia swoich klechów i przez ich działania (tych Strażników Kanonicznych i Opiekunów Prawdy Objawionej) wypaczają się i deformują. Stają się też totalitaryzmami.

Czyż przypisywanie kogoś na siłę, od urodzenia, do jakiejś wiary, szantaż i indoktrynacja od dziecka, presja lub wręcz prawo zabraniające wyznawania innej religii (jak w Polsce do Rozbiorów, jak w krajach islamskich dzisiaj) – to nie barbarzyński totalitaryzm?

Tylko człowiek dorosły, dojrzały do takiej decyzji, ukształtowany poprzez poznanie systemów etycznych i religijnych całego świata, może w sposób świadomy pokierować sobą i stać się wyznawcą – wolnym, w pełni świadomym – jakiejś religii, lub z niej świadomie zrezygnować.

Z powodu DOKTRYNY, KANONU i istnienia kasty jej urzędników, religie stają się systemami totalitarnymi  – narzucającymi przemocą posłuch dla Jedynej Słusznej Idei i Jedynej Prawdy znanej Kaście Sprawującej Rząd Dusz – zamkniętej w Wysokim Zamku w Pałacu Jedynych Sprawiedliwych na Wierzchołku Wieży Świata – Na Szczycie Ludzkiej Pychy. Te objawione zwalczające się totalitaryzmy niewolą Człowieka i prowadzą całą Ludzkość  do nieszczęść zwalczając siebie nawzajem w niekończącym się ciągu okrutnych wojen. Te totalitaryzmy – jak wskazują dzieje – nieuchronnie wypaczają swoich Strażników, którzy zaczynają wykorzystywać swoja władzę dla swoich potrzeb i przyjemności oraz dla samego posiadania WŁADZY. Zaczynają oni w pewnym momencie podporzadkowywać KANON potrzebie przedłużania w nieskończoność stanu własnej „przyjemności”. To instynkt – nieuleczalne zjawisko – instynkt w jaki człowieka wyposażyła Przyroda.


Polskę i Polaków wielokrotnie doświadczyły wojny religijne

Wielokrotnie nasz kraj popychano do krucjat i religijnych wojen. Polska padła ofiarą krucjaty w 966 roku. Polska prowadząc w imieniu „Europy” religijne wojny padła w końcu sama ofiarą tych czynionych przez siebie wojen.

W dobie rozbiorów Polska otoczona wrogami „religijnymi” – z którymi była już po dziesiątkach wojen – utraciła w końcu niepodległość i praktycznie do 1989 roku pozostawała krajem kolonialnym, tak jak kraje Afryki. Ta jedyna kolonia w sercu Europy jest jej hańbą, świadectwem niedojrzałości człowieka, jest symbolem zbrodni, agresji, grabieży, wyzysku, niewolnictwa i przemocy duchowej. Jest symbolem tak zwanej „Kultury Zachodu”.

  Ofiarą tej przemocy i zbrodni padli także nasi współbracia nad Łabą. Ich już DZISIAJ nie ma, są oni dzisiaj NIEMCAMI – chrześcijanami, protestantami, luteranami, ewangelikami. Jest ich – tych naszych braci Słowian pomiędzy nimi  tam w Niemczech 20- 30% – to 30 milionów ludzi, którzy są nieświadomi swojej przeszłości i swoich korzeni, którzy nie mówią dzisiaj swoim dawnym językiem, którzy wstydzą się przyznać do swoich dziadów.

Połabian może ocalić tylko Wiara Rodzima i język

Ci którzy nie istnieją nie są niczyim wyrzutem sumienia.

NIE OCALIŁ POŁABIAN (WENDÓW, DRZEWIAN, WIELETÓW) KATOLICYZM, PROTESTANTYZM ANI KALWINIZM, NIE OCALIŁ ICH LUTERANIZM. BO NIE MÓGŁ –

MÓGŁ ICH  OCALIĆ TYLKO JĘZYK RODZIMY I RODZIMA WIARA.

To wszystko co tutaj powyżej napisane nie oznacza, że wyznawcy wiary przyrody powinni ruszyć na krucjatę i kogokolwiek nawracać  czy zwalczać. Istotą Wiary Przyrody jest Pełna Odpowiedzialność i Dojrzała Świadomość oraz Całkowita Dobrowolność. Każda inna forma przynależności do Wiary Przyrodzonej przyniosłaby jej tylko szkodę.

Zapytajmy sami siebie czy chcemy podzielić ICH los?

To nie jest żaden przypadek i szczęście, ani zbieg okoliczności, że my ocaleliśmy a oni nie. Ocaleliśmy bo ocaliliśmy nasz język.

Nie zrozumiano, że Wiarę Przyrodzoną można zabić tylko zabijając JĘZYK. Łużyce mają jeszcze szansę, pod warunkiem, że odwołają się do swojego Języka, że go ocalą za wszelką cenę – a najprościej ocalić go w Wierze – Wierze Przyrodzonej Łużyckiej, która oprze się na SŁOWIE łużyckim i Łużyckiej Gadce i Łużyckiej Obwieście – nie na obcej wierze, nie na aweście, nie na chrześcijaństwie protestanckim,lecz na własnej wierze rodzimej, na własnej BAJI. Możemy ocalić Łużyce tłumacząc na łużycki Baję Słowian!

Wiara bez doktryny – dojrzałość religijna człowieka

Poprzez barbarzyński akt, próbę likwidacji Wiary Słowian paradoksalnie OCALONO ją od rozwoju w DOKTRYNĘ we wszystkich słowiańskich krajach – na Łużycach także. 

To znów paradoksalnie pozwoliło jej dotrwać w fazie „pulpy” = niesformalizowanych wyobrażeń i obrzędowości zindywidualizowanej, osobistej, do Dnia Dzisiejszego, do Fazy Dojrzałości Religijnej. Człowiek Współczesny jest gotów – NARODZIŁ się właśnie TERAZ w XXI wieku  – GOTÓW do w pełni INDYWIDUALNEGO KSZTAŁTOWANIA i PRZEŻYWANIA Świata Własnych – Jedynych, Osobistych Wierzeń – kultu prywatnego, bez żadnych pośredników duchowych.

 

Dzisiaj na naszych oczach  – W Dniu Wielkiej Nocy Nowego Roku Słowiańskiego 7520  – ODRADZA się WIARA PRZYRODY, jako wiara osobista, nieskanonizowana, wiara, z której każdy może czerpać jak ze skarbnicy to co mu indywidualnie potrzebne, w sferze obrzędowości, w sferze idei, w sferze zbiorowych i publicznych obchodów świąt, w sferze indywidualnych hierarchii wartości i celów, patronatów i we wszystkich możliwych sferach osobistych, rodzinnych i społecznych, a przede wszystkim w sferze magicznego kontaktu z bogami, pracy z bogami, przeżywania świata z bogami w życiu, w NOWYM ŚWIECIE – świecie odmiennego Stanu Świadomości Indywidualnej i Zbiorowej.

 

Oto narodziła się religia w pełni anarchistyczna, religia bez żadnych objawień i ksiąg  – religia w której Księgi są tylko wskazówkami na indywidualny użytek i zbiorem wytworzonych w dziejach obserwacji Przyrodzonego Świata,  zbiorem jego interpretacji. Każdy z tego Zbiornika może wziąć do tworzenia swojej duchowości to co mu potrzebne, niezbędne i czcić bogów wprost – bez niczyjego „światłego” – to trzeba robić tak i tak, nie tak tylko tak, tylko JA wiem jak!

Nikt was nie zastąpi w kontakcie z bogami/energiami – żadne pośrednictwo nie jest tutaj możliwe. Boga macie w sobie i moc kontaktu także – każdy jest bogiem, będąc jest jego cząstką.

Oto Narodziła się Nowa – Odmienna Świadomość – Wolna, w pełni nakierowana na spełnienie indywidualnych potrzeb i celów a jednocześnie na cele wspólne – rozwój i harmonię z Przyrodą Ziemi. 

 Bardzo podobny do łużyckiego Dzieciątka i bułgarskiego pomackiego –  rytualny strój panny młodej z Połabia, czyli z wymazanego z mapy języka i obyczaju Kraju Wędów z Pomorza Przedniego z roku 1800. Ich ziemie sięgały w roku 1000 po gród Hama (dzisiaj Hamburg) i do na wpół słowiańskiego Kodenia oraz do Birki (pierwszy zduńszony w Kopenhagę a drugi zeszwedczony w Sztokholm dopiero przez Olafa Trygvasona po roku 1000,  skutecznie, po przyjęciu chrześcijaństwa przez Mieszka I – to grody wikingów i chąśników).

  ♦

To lekcja 6 Narodziny = Naród

 Każdy dojrzewa w ciągu życia do Nowych Narodzin w kolejnej Sferze. Jest taki czas, że dojrzewamy do działania Publicznego.

Pamiętajmy, że  Działanie Publiczne nie jest puszeniem się, wywijaniem szabelką własnego intelektu, nie jest narzucaniem własnych doktryn, nie ma służyć przemocy i poniżaniu kogokolwiek, nie jest też prezentacją prymitywnej siły –  czymś co  przed światem prezentują Duzi Chłopcy pod Krawatami żonglujący atomowymi bombkami w imieniu Swojej Wizji Świata i swojej wydumanej Wyższej Kultury i Jedynie Słusznej Świadomości (także swojego BOGA, który rzekomo lepszy od drugiego – ten amerykano-watykański ma być lepszy od tego moskiewskiego, czy od tego irańskiego, czy od tego chińskiego, a może od tego indyjskiego albo japońskiego, albo od meksykańskich czy jamajskich). Chińskie lepsze niż Tybetańskie? Waszyngtońskie lepsze niż Kabulskie? Moskiewskie lepsze niż Czeczeńskie?

 

Publiczne działanie do nie zabawa, to odpowiedzialność, nie za siebie i za własną rodzinę, lecz odpowiedzialność za każde słowo własne przed całym Światem, przed wszystkimi ludźmi, przed wszystkimi epokami, które nadejdą. WSZYSCY WAŻMY SŁOWA. Wypowiadanie publicznie pochopnych słów może przynosić tylko szkodę zamiast pożytku. Ważmy słowa w każdej wypowiedzi nawet najbłahszej. 

Kto próbuje drugiego poniżyć sam się poniża, kto próbuje drugiego zniszczyć sam się niszczy.

 Stroje drzewiańskie spod Hanoweru z początku XIX wieku – niedobitki, które wciąż jeszcze od tysięcy lat trwały z nadzieją że coś się odmieni – uparte, niezniemczalne – najtwardsi z naszych zachodnich współbraci. Wielka szkoda ich kultury , mitów, języka – wiele z tego po niemiecku opowiadają dziś sobie Niemcy i mówią że to ich. Połowa Bajek Braci Grimm to baje słowiańskie. Serce się kraje, ale co maja powiedzieć Inkowie i Aztekowie. Nie zapominajmy o Wendlandzie.

 Wiara Przyrodzona Słowian odrodziła się – Ogłaszajmy To Publicznie co roku w Noworoczne Słowiańskie Święto – w Wielką Noc Światła Świata – Nowa Stara Wiara Żyje!

Wiara Słowian Żyje nowym życiem. To Wiara bez przymusu, bez klechów, bez stolicy i bez apostołów. To wiara otwarta na nowe osiągnięcia umysłu i odkrycia, na nową praktykę i widzenie świata – wiara oparta o światopogląd naukowy – TEISTYCZNY a nie A-Teistyczny. To Wiara Racjonalna – ROZUMNA.

 

 

Narodziła się i odrodziła się nam owa Nasza Słowiańska Wiara, dzięki rewolucji duchowej i rewolucji naukowej, także tej informatycznej – dzięki nowym możliwościom skumulowania wiedzy i przetworzenia jej nowoczesnymi narzędziami, dzięki nowym możliwościom komunikacji między ludźmi.

Utworzyliśmy Eko-Ekumenę obejmującą cały świat. Mogę wam to z dużą przyjemnością ogłosić.

Wiara Przyrody – jest jedna i ta sama na całym świecie niezależnie od tego jak w swoich językach ludzie nazywają bogów w swoich krajach. Jest jedna niezależnie od tego czy sformułowała powyższe cztery zasady – czyli sformalizowała je – czy też wyraża je w innych formach i formułach.To jest ten sam bóg którego opisałem powyżej. Wiara Przyrodzona realizuje najgłębsze potrzeby Człowieka i to w sposób wszechstronny.

Wiara Przyrodzona Słowian nazywa tego boga i tychże bogów – jego emanacje – słowiańskimi zrozumiałymi określeniami i opisuje stany świata i dzieje świata swoim słowiańskim językiem.

Wiara ta jest zakorzeniona i zapisana w JĘZYKU, więc trzeba by zniszczyć ten język by móc ją zniszczyć i wyplenić.

Rodzimowiercy to Ludzie, którzy wracają do własnego słownictwa, własnych przekazanych przez Dziadów wyobrażeń i opowieści, wracają do własnej Księgi Dziejów zapisanej własnymi pojęciami takimi jak: Baja – Materia Świata, płoń – boska krew, sołwa i swarga – boskie napoje, Swar-Rożić – czyli Z-Waru-Oga zrodzony i Z-Waru-War-Rodzący (Swarog i Swarożyc) i Dag-Bog (Dażbog, Dawbog – Dawca Bogactwa) – Dawca Światła (Jasne Niebo) i Podag – Ten co Po Dagu-Bogu się urodził i Posłaniec Boski (Po-Słoniec – Pąć-Dag-Rzwiący – Podag-rzwik) Syn Podaga – Syn Boży.


Wraz z tym Odrodzeniem i ponownymi Narodzinami Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej – wiary osobistej, indywidualnej, lecz także wiary WSPÓLNEJ i POSPOLITEJ, wspólnoty dobrowolnej, RODZI SIĘ dzisiaj także Nowa Koncepcja Narodu a wraz z Nową koncepcją Narodu rodzi się nowa koncepcja Społeczeństwa Świadomego – Samorządnego.

 

Nowocześnie rozumiany naród to już nie tylko wspólnota miejsca – wspólnota niejako przymusowa i z tym miejscem związana,  wspólnota dziejów (wokół ośrodka władzy) i wspólnota tradycji wokół wspólnych praktyk i obyczajów i wytworów kultury.

 Polska Istnieje na różnych trzech poziomach:

A) Na poziomie wspólnoty kulturowej – jest wspólnotą ludzi, którzy wszyscy przeszli w poprzednich pokoleniach doświadczenie pogańskiej religii, w prehistorycznej i historycznej przeszłości, a także mówili wspólnym prasłowiańskim (słowiańskim) językiem. Na poziomie wspólnoty kulturowej nie państwo jest czynnikiem decydującym o wspólnocie, tak samo jak i na następnym poziomie – nieco wyższym:

B) Na poziomie wspólnoty narodowościowej – jest wspólnotą ludzi posługujących się językiem polskim, ale niekoniecznie ukształtowanych przez te same wspólne doświadczenia – bo np. w USA mieli inne doświadczenia na przestrzeni ostatnich 200 lat niż nad Wisłą, a w tej wspólnocie językowej są także ludzie, którzy są od pokoleń poganami, islamistami, prawosławnymi i ateistami.

C) Na poziomie wspólnoty narodowej – jest wspólnotą ludzi, których łączy wspólnota kulturowa, narodowościowa i doświadczenia ukształtowane w oparciu o konkretny ośrodek władzy, z którym się identyfikują -w wypadku Polski Nadwiślański – tutaj także niekonieczne jest wspólne doświadczenie tej samej historii, ani wyznawanie tej samej wiary, ale konieczne jest przeżywanie czyli utożsamianie się z dziejami ośrodka zdefiniowanego powyżej.

A teraz D:

Metanaród

Czwarty Najwyższy Poziom Wspólnoty NARODOWEJ – niepaństwowej to META-NARÓD wspólnota nadrzędna nad ośrodkiem państwowym. To taka dobrowolna wspólnota SAMORZĄDNA, która obejmuje cały świat i wszystkie osoby, które chcą się utożsamiać z tymi trzema powyżej A B C – rodzajami wspólnotowości.

W Metanarodzie Polskim może funkcjonować każdy człowiek  – każdy, dosłownie każdy – Indianin Mohawe i Czarny z RPA i Chińczyk i indiańska żona Polaka urodzonego nad Wisłą, który mieszka w Brazylii, i ich wspólne polsko-indiańskie dzieci – bo łączy ich to, że wyznają kulturę polską i utożsamiają się z nią, utożsamiają się z polskimi  korzeniami i z tym co się tutaj dzieje nad Wisłą i mają ochotę współtworzyć tę Wspólnotę.

To nie ma nic wspólnego z haplogrupami. Pamiętajmy, że haplogrupa R1a1 – dowodzi jedynie naszej ciągłości słowiańskiej od 20.000 lat i pobytu w Europie od 10.000 lat – NICZEGO WIĘCEJ. 

Ciągłość współczesnych Polaków tworzą nie tylko ludzie haplogrupy R1a1 i nie tylko oni ją tworzyli cały czas w przeszłości.

W mojej rodzinie jest mnóstwo innej krwi niż R1a1 – to są ci ludzie – ta część Staroeuropejczyków (I2 , I1) Celtów (R1b1) i Germanów (R1a+I1+R1b), którzy tutaj mieszkali, żyli i się w polskim żywiole roztopili, bo się z nim zidentyfikowali i ta część Żydów (J), która się identyfikuje z polskością i ta część Romów (G) i innych nacji np. Tatarów oraz ludzi z Afryki którzy tutaj wsiąkli i z Chin czy Wietnamu i skądkolwiek są – pod warunkiem utożsamiania się z tym co w pkt. A, B i C.

Nowoczesny NARÓD jest META-NARODEM – Wspólnotą Wszystkich Ludzi Ziemi, którzy dobrowolnie akceptują i chcą przynależeć do owej wspólnoty ukształtowanej wokół uznanego ośrodka kultury, wokół owego fizycznego miejsca na Ziemi – Ośrodka Nadwiślańskiego – wokół stolicy duchowej – Ośrodka Krakowskiego – wokół tradycji i dziejów związanych z tymże ośrodkiem nadwiślańskim –  szerzej Północno- Europejskim, Euro-Azjatyckim – Sistańskim – Aryjskim – Słowiano-Indo-Irańskim i antycznym Greko-Rzymsko-Perskim  – którzy dobrowolnie identyfikują się z tradycją i dziejami i duchowością, jakie te dzieje niosą, a więc też z językiem którym mówią, z CAŁĄ duchowością NADWIŚLAŃSKĄ daną nam do użytku, na przestrzeni dziejów, aż do dzisiaj.

META-NARÓD nie rozróżnia swych członków ze względu na wyznanie czy brak wyznania, czyli ze względu na wiarę.

Meta-naród żyje w różnych centrach, rozrzucony po całym Świecie, a jednoczy go wspólna płaszczyzna komunikacji. Żyjemy we wspólnej wirtualnej przestrzeni duchowej i we wspólnej rzeczywistej przestrzeni świata – Matki Ziemi – Całej Ziemi – żyjemy wspólnie poprzez owo rzeczywiste skomunikowanie. Realizujemy swoje cele w miejscu fizycznej egzystencji, lecz we wspólnocie wirtualnej, realizujemy te cele ku wspólnemu pożytkowi.    

 ♦

Słowiańska Wiara Przyrody w Metanarodzie Polskim na Świecie

Zobaczcie sami jak kształtuje się ów Słowiański Meta-Naród, a w nim – w jego ramach – Słowiańska Wiara Przyrodzona oraz Wszechświatowa Wiara Przyrody.


Oto przeciętne zestawienie tygodniowe krajów, z których ludzie wchodzą i  liczby osób które odwiedzają strony Świątyni Światła Świata.

W tej części – jaka jest im potrzebna i użyteczna – identyfikują się one z tutaj prezentowanym  światopoglądem SSŚŚŚ i czerpią z zasobów naszej tradycji i kultury, czerpią to co niezbędne im w danej chwili do życia materialnego i duchowego.

 

 

Oczywiście najwięcej mamy wejść z Polski – to podsumowanie ruchu z 1 tygodnia. Nic dziwnego skoro mamy tutaj teksty w przeważającej części w języku polskim – można rzec prawie wyłącznie po polsku – zwłaszcza materiały publicystyczne artykuły, które mogłyby być interesujące również dla innych osób, które chciałyby naszą kulturę dzieje i wiarę przyrody poznać. Są tu ludzie z całego świata – od Sri Lanki po Nową Gwineę, RPA i Egipt, są tu ludzie z Izraela Indonezji i Japonii –

Powinniśmy koniecznie przetłumaczyć zawartość tych stron WWW – po to by inni ludzie mogli poznać nasze dzieje i kulturę oraz zyskać impuls do wejścia w naszą kulturę i Wspólnotę, w nasz polski język, by w przyszłości zechcieli przynależeć do Wspólnoty Wiary Słowiańskiej i do Wspólnoty Polskiej. Przełamanie bariery języka jest niezbędnym pierwszym krokiem.

 Oto czołówka statystyczna z około 3 tygodni luty/marzec, bo wtedy pojawiła się na WordPress ta usługa – tu nie ma jeszcze 30 dni – w marcu 2012 mieliśmy 90.500 wejść a tu jest statystyka około 55.000 wejść:

Jak widać po Polsce najliczniej są tutaj reprezentowani Polacy z Wielkiej Brytanii – bo to świeża emigracja i do tego  młodzi ludzie, którzy są największą grupą wyznawców świadomych Wiary Przyrody, dalej Niemcy, USA, i Rosja oraz Ukraina.Jest tu też jednak Tajlandia i Libia i Turcja.

Ta statystyka nie oddaje jednej rzeczy którą mam okazję obserwować dzięki linkom – wielu ludzi wchodzi na nasze strony i tłumaczy teksty przez Google tłumacza na różne języki świata – w tym na włoski, arabski, turecki, hindi czy hiszpański albo francuski – o angielskim i rosyjskim nie wpomnę, bo to jest nagminne.

Oto mapa wejść z 23 marca 2012, która okazuje, że z wyjątkiem Chin, Iranu, Afganistanu, Korei Północnej, zamordystycznych krajów Półwyspu Indochińskiego, Kazachstanu, Turkiestanu i kilku sąsiednich zamordystycznych republik postsowieckich, czyli krajów gdzie cenzuruje się Internet a także prócz dwóch krajów Ameryki Południowej (Boliwii i Gujany, w których Internet jest jak w Afryce) i części Ameryki Środkowej oraz całego wewnętrznego pasa Afryki (z powodu bardzo słabego Internetu, bo Rafał Święcki mówił mi, że w Liberii w ogóle prawie z Internetu nie mógł korzystać – a nasze strony są dosyć „napakowane” grafiką) – z tymi wyjątkami w ciągu jednego miesiąca na naszych stronach byli ludzie ze wszystkich pozostałych krajów Świata. Z takich krajów jak USA, W. Brytania, Niemcy czy Rosja, Kanada, Ukraina są to tysiące wejść, z pozostałych krajów grupa około 30  idzie w setki wejść w okresie jednego miesiąca. [Przy okazji, jak na dłoni widać gdzie cenzuruje się Internet albo gdzie nie ma technologii na poziomie XXI wieku]

Nasz blog utrzymuje się nieprzerwanie, codziennie, w pierwszej pięćdziesiątce najpopularniejszych blogów WordPressu, a w całym roku 2011 zajął  – 33 miejsce. To bardzo wysokie miejsce jak na prezentowaną u nas tematykę.

Tak kształtuje się metanaród polski, nowoczesny, światły, zorganizowany na skalę globalną i wspólnota Słowiańskiej Wiary Przyrody – w tej samej skali.

 

Tenże Meta-Naród może czerpać do woli według własnych potrzeb – z naszej  EKO-EKUMENY – bo to dobrowolna komunardyczna wspólnotowość, Wspólnota duchowa, wspólnota uznawanej tradycji duchowej, wspólnota uznawanych dziejów z którymi się identyfikujemy, wspólnota przyszłego celu: Współtworzenia Świata Ładu Między Człowiekiem i Przyrodą, obrony przyrody i naszego siedliska od Zagłady.

 

Narodziny i NARÓD.

Dzięki technologii, która nas łączy stajemy się dzisiaj Światową Wspólnotą NARODOWĄ, Światową Wspólnotą Słowiańskiej Wiary Przyrod(zone)y, Światową Wspólnotą Wiary Przyrody – Świątynią Światła Świata.

 

Tak rozumiany metanaród współtworzyć mogą ludzie dobrej woli wszystkich ras  – wszyscy którzy akceptują i identyfikują się z dziejami i kulturą i wspólnym językiem, który tę wspólnotę ukształtował i kształtuje.Tam gdzie współwyznawcy owej wspólnoty fizycznie egzystują powinni się wspomagać wszystkimi siłami, łączyć się w grupy współwyznawców, współplemieńców, i współdziałać, tworzyć społeczność niezależną w sensie ekonomicznym i światopoglądowym, lecz szanującą miejscowe zwyczaje i prawo oraz krzewiącą wiedzę o naszych tradycjach, dziejach i kulturze.

Zatem czerpmy, czerpcie, i twórzcie najnowocześniejszy Naród Świata – twórzcie Nowy Świat, dajcie mu nowy impuls do rozwoju w XXI wieku. Wszędzie gdzie jesteście komunikujcie się z sobą, nawiążcie więzi, pomagajcie sobie, twórzcie lokalne wspólnoty – Wtedy będziemy pewni, że Słowianie i Polacy wśród nich i Wiara Słowiańska – nigdy nie zginą.

Wiara Przyrody  ma charakter społeczny, a pobudzając Słowiańskiego Ducha  może dokonać przełomu w samoorganizacji społeczeństwa i nadać mu prawdziwą podmiotowość. Nie widzę powodu byśmy jako społeczeństwo polskie nie mieli podejmować uchwał nie za pomocą jakiegoś sejmu – Lecz za Pomocą INTERNETU, który tym sposobem dałby nam prawdziwą samorządność na szczeblu lokalnym i narodowym. Władza miałaby wtedy charakter wykonawczy i realizowała uchwały podjęte referendalnie, lub przez zbiorowe internetowe głosowanie obywateli.  – Jak mówią mądrzy redaktorzy z Gazety Wyborczej: „… kiedy religia nabiera charakteru społecznego, wszystko może się zdarzyć”… , ale oni dodają zaraz, że najważniejsze decyzje trzeba podejmować w Państwie poza społeczeństwem (stąd Okrągły Stół), bo ludzie są za głupi żeby decydować np. o podatkach czy wieku emerytalnym.

Tak. Wciąż są w Polsce mądrzy i najmądrzejsi – jak w PRL, a ci NajNajNajmędrsi  najczęściej mówią o Polsce – „Ten kraj”.

Szatan zaś nie nazywa się Luciferus tylko schizofrenia albo Alzheimer i trzeba się nauczyć go leczyć, zamiast opowiadać to co poniżej w linku, pokazując „ciemnemu ludowi”taoistyczny in-yang (było nie było czyjś religijny znak) –  jako jego NEW AGEowy symbol:

EGZORCYZMY: Zło osobowe istnieje naprawdę – wykład /cz..1.. – egzorcysta Ks. Janusz Czenczek.

http://gloria.tv/?media=161666

Mimo, że my, Rodzimowiercy Polscy takie mamy zdanie o głoszonych przez „naukę” Kościoła „prawdach” podpisaliśmy petycję PRZECIW DYSKRYMINACJI TV Trwam.

To jest Lekcja 6 o Narodzinach i Narodzie – O Odrodzeniu Przyrodzonej Wiary Słowian w Słowiańską Wielką Noc Nowego Roku 2012 (7520) i jeszcze o czymś …

Stało się… 

 

 Suplement:

Ten dokument  z czasopisma Przekrój z 1987 roku – Manifest Kodystów POLSKICH opublikowany we fragmencie dotyczącym tylko sztuki i literatury a nie całej Synchronicznej Rzeczywistości o której traktował – a którą to część  opublikujemy niedługo – Pokazuje, że Rzeczywistość Synchroniczna i jej świadomość rodzimowiercza trwa od dawna, jej obecne potwierdzenie ze strony naukowej – fizyki kwantowej – co prezentuje Nassim Haramein – wskazuje jak myślę jasno, w którą stronę Ludzkość powinna podążyć i czego możemy na tej drodze dokonać w przyszłości.

Dyskusja

(24 03 2012)

Jako że ważna wyciągamy ją tu na wierzch:

  1. Nawia said, on 20 Marzec 2012 at

    “Przy okazji – wyjaśnijmy jaka jest różnica między Mocami a Żywiołami”


    Wywiad z Nassimem Harameinem przeprowadzony po otrzymaniu przez niego prestiżowej nagrody za najlepszy referat (podczas 9th International Conference CASYS’09 na University of Liège, Belgium).
    Praca jego wyznacza nowy paradygmat w fizyce kwantowej, w którym jądro atomu traktuje się jako mini czarną dziurę…

    Ten film jest niesamowity,mówi o rzeczach z którymi chyba żaden Rodzimowierca,wyznawca Natury/Nauki nie obdartej z duchowości,nie jest w stanie się nie zgodzić.Gdyby mnie ktoś spytał dokąd wiedzie Rodzimowiercza ścieżka,to powiedziałbym że dziś wiedzie śladami Nassima :D albo że Nassim idzie tam gdzie próbują dotrzeć Rodzimowiercy,nie tylko Słowiańscy,bo Rodzimowierca to wyznawca Natury i jej praw,a Naturę mamy wszędzie tę samą,tzn w tym świecie,być może “zaświaty “rządzone są innymi prawami.

    “Co było pierwsze jajko czy kura?-nic,one zawsze były razem.” No po prostu piknie!To jest właśnie moje Rodzimowierstwo,brak sztucznego dualizmu i podziału na ja oraz nie ja.
    Dualizm sztuczny,biegunowość to nie dualizm.Zimno nie jest wrogiem ciepła,ciepło i zimno są manifestacjami Jednego zjawiska o nazwie temperatura.Temperatura rozciąga się od minus do plus nieskończoności.Jedna temperatura,nieskończona ilość jej manifestacji/stopni.Analogicznie,jeden wszechświat,nieskończona ilość manifestacji życia,bóstw,ludzi,zwierząt,roślin,minerałów.Małe jest odbiciem wielkiego.
    Ponadczasowe słowa Hermesa Trismegistosa: „Jak na górze, tak na dole…”

Monokultura nie występuje w Naturze,jest o tym mowa na kolejnym świetnym filmie-14:21

    • Natura zawsze jest poli,na każdym poziomie,roślinnym,zwierzęcym,ludzkim i boskim.
    • bialczynski said, on 21 Marzec 2012 at

      Witam

      Nowe teorie fizyki rzeczywiście zbliżają się do obrazu Świata, który od dawna “rysuje” jakby od drugiej strony LUSTRA Wiara Rodzima i do którego od dawna usiłuje przekonać “świat nauki”, który do tej pory był hermetyczny i niechętny takiej wizji Wszechświata.

      Teoria prezentowana na filmie jest od dawna potwierdzona przez eksperyment i rzeczywistość. Kto chce się o tym przekonać powinien wejść na dyskusję pt” Praca z bogami/energiami” na Tarace: Tu link do moich tam wypowiedzi, ale były też artykuły wcześniejsze a lada chwila pojawią się następne z tej dyskusji. Będą też nowe interesujące rozmowy:
      http://www.taraka.pl/z_bogami_03

      Nie publikujemy wpisów które są niemerytoryczne, oderwane od treści artykułu – poprzedni taki był, a dodatkowo 45 zasad było już publikowane – dlatego wypadł.

      W grudniu 2011 ogłosiliśmy że przystępujemy do budowy Świątyni i te prace trwają – Skąd pomysł Nawi.org na konkurs na projekt parku i świątyni? To pytanie w kontekście wykładu Nassima jak również dyskusji na Tarace która się z tym zbiega – innych inicjatyw o których tu na razie pisał nie będę i w kontekście Teorii jednolitego Pola Świadomości.

      Podczas gdy fizycy nieśmiało dyskutują i dali po raz pierwszy nagrodę człowiekowi, który zwykle wyjeżdżał przed końcem każdej konferencji traktowany jak “oszołom” świata fizyki (nota bene – podobnie jesteśmy traktowani my Rodzimowiercy w Polsce, kiedy zgłaszamy rewizję archeologii i historii w związku z odkryciami nauki – fizyki, genetyki, językoznawstwa itp – i oczywistymi zmianami jakie muszą powodować na innych polach nauki) ludzie od dawna praktykują tę “magię” wywierania wpływu na Rzeczywistość przez jej współkształtowanie siłami świadomości. To nie jest dla mnie nowość – nie jest to “odkrycie”. Świat fizyki – chwała mu za to – zaczyna dokumentować zjawisko, którego my Rodzimowiercy – doświadczamy, używamy i praktykujemy je na co dzień albo rzadziej od święta, ale od bardzo dawna – od niepamiętnych czasów – czasów szamańskich.

      Rzeczywiście coś w tym jest co mówi Nassim, że chyba masa krytyczna zaczyna być przekraczana w tym kontakcie i pracy – “zwrot energetyczny i idąca za nim przemiana Rzeczywistości” ze strony Wszechświata staje się coraz szybszy, wyraźniejszy i mocniejszy.

      Jak mówi Rafał Święcki który właśnie gości w Krakowie w tych dniach, przybywszy z Liberii, a w drodze do Ekwadoru – warto się zjednoczyć i pracować wyobraźnią na tym samym polu – DOKŁADNIE TYM SAMYM – co znaczy wizualizować ten sam obiekt a nie jakiś mgliście podobny, albo tylko zarysowany ideowo ogólnie – dokładnie taki sam – bo wtedy energie osób współpracujących nie sumują się tylko, ale MNOŻĄ i efekt jest wielekroć silniejszy.
      Może warto to zastosować także w kwestii budowy naszych świątyń?

      Zaprosimy was niedługo do śledzenia jego 40 dniowej głodówki i efektów jakie może przynieść na You Tube – nie zachęcam nikogo kto nie wytrenowany do naśladownictwa.

      Przedstawiony na stronie Nawia.org projekt jest w dużej mierze odbiciem naszych założeń co do zawartości merytorycznej takiego miejsca i włącza idee – Miejsc Pamięci i Kręgów, o których rozmawiamy ze Słowiańską Wiarą od jesieni 2011 roku.

      W niedługim czasie zamierzamy ogłosić konkurs ARCHITEKTONICZNY na kompleks świątyni-Ośrodka Eko-Ekumeny o którym była mowa 24 grudnia na stronach SSŚŚŚ.

      Oczywiście takie i podobne inicjatywy pojawiają się od jakiegoś czasu. Im więcej świątyń powstanie i im więcej takich parków tym lepiej – jeśli nas tylko na to stać, żeby ich zbudować więcej.

      Korespondencję na adres mailowy dołączony do tego wpisu poczta mailowa odrzuca jako błąd. Jedyny możliwy kontakt przez stronę Nawi w tej chwili to wpisanie się jako członek do anonimowego stowarzyszenia – tego czynić nie chcemy. Sprawa wymaga omówienia ponieważ nic nie dzieje się w Przyrodzie “przypadkiem”.

      Proszę o mail kontaktowy, który system pocztowy będzie akceptował na ssss.staredrzewa@gmail.com

      Pozdrawiam serdecznie wszystkich ewentualnych uczestników dyskusji na temat artykułu jak i idei budowy Świątyni i ideii z filmu zamieszczonego tutaj przez Nawię.org Inicjatywę Parku Słowiańskiego Masław.

      CB

      • bialczynski said, on 24 Marzec 2012 at

        Nowe teorie świata nauki – fizyki – zbliżają się do Wiary Przyrody, a tym samym Wiarę Przyrody zbliżają do ludzkich Umysłów – umów.
        Um. Umowa. Cnota. Otwartość.

        Um mani padme hum.

        Um. Ouum. Om.

        Z Wiki
        Om mani padme hum – buddyjska, sześciosylabowa mantra bodhisattwy współczucia, Awalokiteśwary. Dalajlama jest uważany za inkarnację Awalokiteśwary, więc mantra ta jest szczególnie często używana przez ludzi mu oddanych.

        Wymowa

        W zależności od szkoły buddyzmu mantra jest inaczej wymawiana. Buddyści nie wartościują sposobów jej wymowy, a różnorodność tłumaczy się tym, że klaśnięcie dłońmi dla każdego brzmi tak samo, jednak gdy próbujemy ten dźwięk wydać przez gardło powstają różnice.

        Tybet: ཨོཾ་མ་ཎི་པ་དྨེ་ཧཱུྃ་ Om Ma Ni Pe Me Hung [albo Hum]

        Pismo dewanagari: ॐ मणि पद्मे हूँ;: Oṃ Maṇi-Padme Hūṃ

        Chiny 唵嘛呢叭咪吽, pinyin Ǎn Má Ní Bā Mī Hōng

        Korea Hangul 옴마니반메훔, Om Ma Ni Ban Mae Hum

        Japonia Katakana オンマニハンドメイウン On mani handomei un

        Mongolia: Ум маани бадми хум Um maani badmi khum

        Wietnam: Úm ma ni bát ni hồng

        Znaczenie

        Sześć
        sylab mantry

        Mantra ta ma wiele znaczeń – dosłowne tłumaczenie to:

        Oddaj cześć klejnotowi w lotosie.

        Jedno z bardziej literackich tłumaczeń to:

        Bądź pozdrowiony, klejnocie w kwiecie lotosu.

        Inne znaczenie to oczyszczenie sześciu sfer egzystencji w cierpieniu.

        Sylaba Oczyszcza Sfera samsary

        Om dumę / pychę bogowie
        Ma zazdrość / żądzę rozrywki zazdrośni bogowie
        Ni namiętność / pożądanie ludzie
        Pad głupotę / uprzedzenie zwierzęta
        Me biedę / posiadanie głodne duchy
        Hum agresję / nienawiść piekło

        Sześć. Co znaczy słowo SziSz – SiS – ŚiŚ?

        Dla Człekowatych to tylko inna nazwa nargili – sziszy. Dla Rozumnych, dla Ludzi, to Światło i Życie, do którego używanie sziszy nie każdego doprowadzi, a też nie jest to droga ani najlepsza ani pełna i pewna ani tym bardziej jedyna.

        AWALOKITEŚWARA – Owalo-Kiteż-Wara.

        Kto nie słyszał o Uwalu-Owalu, czyli Wogóle i jego wrzącym, Warnym Zapisie – tego odsyłam do Taji 20 – O jaju Świata (co jest chyba nawet w sam raz na czas Nowego Roku Słowian). Tam także można się dowiedzieć o znaczeniu nazwy Utoja-Utoya (Utopia) i o słowie Utka. Utoya to czarna emanacja, odprysk prosto z Ciemności Świata.[gdy pisałem to zdanie ciemne siły nieustannie wplątywały się w jego kształt].

        Pomyślmy też o Walinach i Wałach Żmijowych i Houmach- Chełmach – Żmijowych Górach i Matce Skołotów – Ptakowężycy Kąptordze. Pomyślmy też ciepło o Serbach – Srebrzynach – Serpętach – Wojach Wężowych i o Syroj Ziemli – Naszej Matce, a też o ofierze z sera i o Syrych Mężach – Syr Matach – Syrej Maci dzieciach – czyli o naszych przodkach Scytach i Sarmatach.

        Kto nie słyszał o Kitażu-Kiteżu-Kitaju, Kiteżgorodzie – Kitaj Grod, Kitaju (Ku-Taju) – Kraju Kutajów, a także o sąsiednim Kraju Tajchu i Taj (Tartarze-Tajtarze) – Siewierzy (Syberii), kto nie słyszał o Wojnie o Taje – ten musi poczytać o Zatopinonym Grodzie Mędrców i Grodzie Mądrości co spoczął na dnie wielkiego Jeziora w Kraju Suomi (Słowi), którego rosyjscy rodzimowiercy poszukują w Karelii, tego odsyłam do podań burowijskiej Moskwy i budynowskiej Czerwonej Rusi. A także do Księgi Ruty – Taja 20, 21 i 22 oraz w Księdze Tanów – Taja 25.

        Słowa war w imieniu owego OŚWIECONEGO – Kszatriji – Koszatyrsa – bramina, czyli Strażnika Bramy Bram – Wiary Przyrodzonej tłumaczyć chyba nie trzeba.

        Warto też wziąć pod uwagę wciąż żywą w Tybecie ową mantrę OUM, jak i prosto, ale też “dookoła” tłumaczone tam owo imię Owalokutajwary:

        Awalokiteśwara (skt. अवलोकितेश्वर trl. Avalokiteśvara, ang. Avalokiteshvara, dosł. Pan patrzący w dół ([na świat], tzn. ze współczuciem). tyb. translit.: spyan ras gzigs, wymowa: Czenrezig lub Cienrezig – jest jednym z najważniejszych bodhisattwów w buddyzmie mahajany i wadżrajany, uosabiającym współczucie.

        To ważne do zrozumienia.

        Próba budowania czegokolwiek na anonimowości i jednostronnych ścieżkach donikąd nie prowadzi. Brama Otwarta w jedną stronę jest zamknięta. Trzy dni nadaremnie czekamy na sygnał z Nawi. Z której Nawi? Oto jest pytanie – bo są tam Cztery Nawie w tej jednej.

        Budowanie na anonimowości nie jest możliwe, bo ona daje wyłącznie przetrwanie i nie pozwala nic zbudować. Może jednak służyć Nawiom – uśmierceniu wszelkiej idei.

        Powyższa mantra, łącznie z interpretacjami Wikipedycznymi, świadczy jak Małpo-Ludy, Człeki, Człekokształtni, Goryle  (Szukalski, Aiwanhow i inni mędrcy) nie UMiejąc użyć UMu, próbują się dobrać do “konfitury”, do Jądra Duchowości Orzej.
        Or, jar, orzech, ORka na Ug-ORZe, ORZEŁ.

        W SŁOWIE jest Siła Cała i SIĘ STAŁO …
        Jakby rzekł Jan Kochanowski

        ATEIŚCI już przegrali choć o tym nic nie wiedzą. Nie wiedzą ponieważ ich umysł (UM) nie sięga sfery Ducha. Małpoludy (Człekowaci) nie sięgają e t e r u – ich świat kończy się na CIELE.

        Ciało, ciele.

        Oum mani padnie houm 

        UM MAMY Budme choum

        – spróbujcie słowiańskiego klucza do tej mantry (klucza mowy nie pisma).

        Musimy być odporni na wciąż ponawiane próby rozbicia z różnych stron Słowiańskiego Dzbana i Wiary Przyrody przez uzurpatorów próbujących znanych od wieków narzędzi i manewrów. Jednym z nich jest działanie anonimowe.

        Czekamy

        cd – nastąpi.

  1. Mezamir said, on 21 Marzec 2012 at

    “Do jakiego stopnia moje/twoje postępowanie jest moje/twoje? Do jakiego stopnia od NARODZIN kieruję sobą, czyli czym jest wolna wola w wymiarze ludzkim i do jakiego stopnia w ogóle jest?Materializuje się jako duchowo-fizyczna możliwość – jako Boska Wolna Wola.”

    “Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.”
    C.G.Jung

    To oznacza (przynajmniej dla mnie)że człowiek nie ma wolnej woli dopóki nie uświadomi sobie tego co nim kieruje z poziomu podświadomego.

    “Ilekroć popadasz w skrajność, musisz podjąć walkę, stale walczyć, gdyż w tym stanie nie ma mowy o odprężeniu.

    Tylko będąc pośrodku można się odprężyć.
    W stanie skrajności zawsze mamy do czynienia z napięciem, obawą, niepokojem.
    Tylko ten środek, stan zrównoważenia, pozbawiony jest trosk i obaw, jesteś wówczas spokojny, nic cię nie niepokoi, nie ma bowiem napięcia. Napięcie to stan skrajny. Krążysz od jednej skrajności do drugiej, dlatego jesteś tak napięty.

    Nie ma znaczenia gdzie jesteś, przeciwieństwo staje się „drugą stroną” i staje się atrakcyjne, ten dystans kusi.
    Nie wyobrażasz sobie nawet jak seks pociąga człowieka, który usiłuje pozostać w celibacie – nie masz pojęcia! Nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jak jedzenie przyciąga człowieka poszczącego.
    Nie zrozumiesz, bo są to przeżycia: jedno tylko stale krąży człowiekowi po głowie, jedzenie… seks… I tak aż po kres naszych dni. Nawet w chwili śmierci, gdy pojawia się skrajność, nie sposób uwolnić się od tej obsesji.

    Spróbujcie zrozumieć jaki problem jest z umysłem: podzielony oznacza chorobę, nie podzielony to zdrowie.
    Jeżeli w umyśle znajduje się wiele sprzecznych rzeczy, umysł choruje, przypomina tłum, szalony tłum. Lecz gdy w umyśle jest tylko jedno, umysł zostaje uzdrowiony, bo dzięki tej jednej rzeczy zachodzi proces krystalizacji(integracji). Dopóki umysłu nie sprowadzi się do jedności, choruje.
    Niekiedy pojawiają się one zupełnie nieoczekiwanie: wstajesz nad ranem, bardzo wcześnie, wszystko jest takie świeże… wschodzi słońce, cała sceneria jest tak piękna, że nagle… jesteś skoncentrowany…”

    “Ktoś zapytał świętego Augustyna: „Co mam czynić? Nie jestem zbytnio wykształcony, powiedz mi więc, jeśli można… w paru słowach.”
    “Miłość bezwarunkowa”.
    http://zenforest.wordpress.com/2008/02/11/zjednoczenie/

    Słońce o nic nie pyta nikogo,nie ocenia czy jest dobry czy zły,świeci tak samo dla wszystkich.

    Zanim do niej na chwilę jeszcze wrócimy powiedzmy najpierw kim lub czym jest człowiek. A więc – Kim/czym jestem/jesteś?”-

    Sir John Eccles
    Jeden z największych w świecie autorytetów w zakresie badań ludzkiego mózgu, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny (1963), australijski neurofizjolog John Carew Eccles (1903 – 1997), w oparciu o wyniki swoich naukowych dociekań doszedł do wniosku, że każdy człowiek ma nieśmiertelną duszę.

    John Eccles, opierając się na wynikach swoich wieloletnich naukowych obserwacji i analiz, stwierdza, że materia nie jest w stanie wytwarzać zjawisk psychicznych i nie ma przechodzenia energii fizycznej w psychiczną.
    Tym samym tylko duchowa rzeczywistość może wytwarzać zjawiska psychiczne.
    Australijski noblista uświadamia nam, że z naukowego punktu widzenia trzeba jednoznacznie odrzucić twierdzenie materialistów, że ludzka świadomość jest produktem materii.
    Dla J. Ecclesa stało się oczywiste, że umysł człowieka, jego osobowe ja, istnieje jako duchowy wymiar człowieczeństwa i jest nieśmiertelną duszą.
    Ten wybitny naukowiec podkreśla, że współczesna nauka przekazuje nam orędzie pokory w obliczu cudu życia i wspaniałości ludzkiej osoby.
    Prawdziwymi cechami człowieczeństwa są nie tylko inteligencja i mózg, ale przede wszystkim kreatywność i zdolność wyobraźni.
    Eccles pisze o dwóch pewnikach, a są nimi: niepowtarzalność osoby ludzkiej w jej cielesności i w duchowym istnieniu nieśmiertelnej duszy.

    Bazując na wynikach swoich badań, profesor Eccles zdecydowanie odrzuca materialistyczną teorię umysłu, według której mózg jest rozumiany jako super-skomplikowany komputer, w którym kora mózgowa generuje wszystkie myśli i uczucia.

    Określa tę teorię jako “zubożałą i pustą”, ponieważ posługuje się ona niejasnymi ogólnikami, a przede wszystkim nie jest zdolna uzasadnić cudu i tajemnicy istnienia niepowtarzalności ludzkiego ja wraz z jego duchowymi wartościami: kreatywnością i zdolnością wyobraźni (How the Self Controls Its Brain, ss. 33, 176).

    “Skoro materialistyczną koncepcja – pisze Eccles – nie jest w stanie wyjaśnić i uzasadnić doświadczenia naszej niepowtarzalności, jestem zmuszony przyjąć nadprzyrodzone stworzenie niepowtarzalnego, duchowego, osobowego «ja», czyli duszy. Wyjaśniając w terminach teologicznych: każda Dusza jest nowym Bożym stworzeniem wszczepionym w ludzki zarodek” (Evolution of the Brain, Creationofthe Self, s. 237).

    Profesor J. Eccles stworzył nową, genialną teorię funkcjonowania ludzkiego umysłu, znaną jako dualistyczny interakcjonizm (dualist-interactionism).

    Jej autor wyjaśnia: “Stwierdzam, że tajemnica człowieka jest niewiarygodnie pomniejszona przez naukowy redukcjonizm z jego roszczeniem «obiecującego materializmu», który miałby wytłumaczyć istnienie całego duchowego świata w kategoriach wzorców aktywności neuronów.

    Tego rodzaju wiara powinna być traktowana jako przesąd.

    Musimy uznać, że jesteśmy istotami duchowymi z duszami istniejącymi w duchowym świecie i równocześnie istotami materialnymi z ciałami istniejącymi w materialnym świecie” (Evolution of the Brain…, s. 241).

    Twierdzenie materialistów, że myślenie jest wynikiem materialnych procesów, Eccles odrzuca jako przesąd, który nie ma nic wspólnego z ustaleniami nauki: “Im bardziej naukowe badania odkrywają prawdę o pracy ludzkiego mózgu, tym jaśniej możemy rozróżnić jego funkcjonowanie i myślenie – i w tym kontekście widać, jak wspaniałe jest zjawisko myślenia.
    Przekonanie, że myślenie jest efektem materialnych procesów, jest po prostu przesądem utrzymywanym przez dogmatycznych materialistów.

    Ma ono cechy mesjańskiego proroctwa z obietnicą przyszłości uwolnionej od wszelkich problemów – coś w rodzaju nirwany dla naszych pechowych następców.

    Materialistyczni krytycy argumentują, że nieprzekraczalne trudności sprawia hipoteza, iż niematerialne umysłowe wydarzenia mogą oddziaływać na materialną strukturę neutronów.
    Takie oddziaływanie jest rzekomo niezgodne z zachowaniem praw fizyki, a w szczególności z pierwszym prawem termodynamiki.
    Ta obiekcja z pewnością mogła być podtrzymywana przez dziewiętnastowiecznych fizyków, neurologów i filozofów, ideologicznie związanych z dziewiętnastowieczną fizyką, która nie jest świadoma rewolucji dokonanej przez fizykę kwantową w dwudziestym wieku” (A unitary hypothesis of mind-brain interaction in the cerebral cortex (1990); art. opublikowany w Proceedings ofthe Royal Society B 240, ss. 433-451).

    Wieloletnie naukowe badania ludzkiego mózgu doprowadziły Johna Ecclesa do stwierdzenia, że wszyscy mamy osobowe ja – czyli niematerialny umysł, który działa poprzez materialny mózg.
    Tak więc oprócz świata fizycznego w człowieku istnieje umysłowy – czyli duchowy – świat i obie te rzeczywistości wzajemnie oddziałują na siebie (por. How the Self Controls Its Brain, s. 3Cool.
    Profesor Eccles podkreśla zdumiewający fakt, że samoświadomość osobowego ja u każdego człowieka trwa niezmiennie przez całe jego życie, “a ten fakt musimy uznać za cud” (tamże, s. 139).

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Ia7tjE_WReY

Od wielu wieków ludzie zastanawiają się, czym jest ludzka dusza. Około 100 lat temu naukowcy stwierdzili, że dusza nie może być obiektem badań. Określili ją mianem świadomości i zajęli się jej analizą. Wkrótce doszli do wniosku, że wiąże się ona z najbardziej złożonymi poziomami funkcjonowania mózgu. Idąc dalej, napotkali problem, który dotyczy rozwoju sztucznej inteligencji i robotyki. Stanęli przed koniecznością znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy cyborg, który pod względem inteligencji dorówna ludziom, naprawdę nie będzie się od nich różnił. Twórcy filmu sprawdzają, czy supernowoczesny robot nie przyczyni się do uśmiercenia ludzkiej duszy.

 

 

Winicjusz Kossakowski – Czy mezopotamski JAWiE dał imię Jahwe?

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 16 Marzec 2012


 

  W internecie natknąłem się na filmik Świadków Jehowy, w którym młody człowiek dowodził:

„Uczeni twierdzą, że niema żadnych dowodów na to, że Jahwe istniał przed 538 rokiem starej ery.  Jeżeli niema dowodów na to, że istniał tym samym nie ma dowodów na to, że nie istniał.

W dowód starożytnego istnienia imienia Jahwe,  pokazuje fotografię płyty kamiennej sprzed tysiąca lat starej ery,  na której jest zapisane imię Jahwe.

 Problem w tym, że napis jest wykonany runami słowiańskimi. Czytając od prawej do lewej: JEWiE. Znaczenia imienia nikt nie odgadł, a to jest bardzo proste, jeżeli założymy, że Religię Zaratustrze podarowali dawni krewni, obecnie zwani Słowianami. W języku słowiańskim Jewie, jawi, objawiony. Z Awesty(obwiesty?) wiadomo, że Ahura Mazda jest bogiem objawionym. Obok innych imion wysławiających, mógł mieć imię Jewie, czyli Jawiący się. Właśnie to imię przyswoili sobie wyznawcy pochodzenia habirskiego. Po powrocie, w miejsce Zaratustra wstawiono Mojżesza, któremu objawia się Objawiony, czyli Jewie. Dodano bóstwu swoje oczekiwania. Powstał Jahwe.

Persowie prawdopodobnie sami nie znali znaczenia tego słowa i nie mogli przekazać tej wiedzy innym. Tylko przypadkowi zawdzięczamy odkrycie tajemnicy imienia JEWiE.

Przy okazji odkryliśmy, jaką drogą runy słowiańskie trafiły do Fenicjan, ludu żeglarzy i kupców.

Jerzy Cepik w pracy „Jak człowiek nauczył się pisać” na str 122 napisał: „Także dzięki tekstom klinowym z II tysiąclecia p.n.e. Znamy imię mezopotamskiego boga Jawe – jao, czyli późniejszego boga judaizmu.”

Zapis klinami brzmi -Jawe. Runami słowiańskimi – Jewie. A runami fenickimi – Jhwh.

Fenicjanie pisali E, czytali (h).

Obojętnie jak wymawiamy to imię jest ono zapożyczone z Mezopotamii.

W pracy rosyjskiego uczonego, profesora J. A. Figurowskiego biedzącego się nad odczytaniem „ruskich drewnorezow” jest fotografia kamienia z inskrypcją.

Powtórzono trzy razy imię IWI, IWI, IWI.

Trzykrotne powtarzanie modlitwy jest charakterystyczne dla religii Zaratustry. Brzmienie imienia prawie identyczne pomimo, że przechowywało się wśród różnych ludów przez tysiące lat.

Winicjusz Kossakowski

Tagged with:

Fundacja Turleja – dla polskiej sztuki (2001 – 2008)

Posted in Polska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 15 Marzec 2012

Akademia Umiejętności III Wieku w 2006 roku to warsztaty dla ponad 200 osób w czterech regionach Małopolski i końcowa wystawa w Galerii F-station w Fundacji. To jeden z pierwszych projektów społecznych Fundacji. Absolutnie pierwszym był „Bezpieczny Internet” – wspólnie z fundacją „Dzieci Niczyje”. Mógłbym tutaj umieścić na początek efektowne zdjęcie ze Święta Sztuki 1-3 maja 2003 w Krakowie z Telewizją Polską, albo z Lexmark European Art Prize, ale cenię najbardziej projekty społeczne dla ludzi, o których dzisiaj nikt nie chce pamiętać, a którym zawdzięczamy życie w Polsce Współczesnej jaka by ona nie była (choć wolelibyśmy może coś innego, coś bardziej ludzkiego i obywatelskiego niż III RP) – to pokolenie naszych rodziców i waszych dziadków.

To opracowanie pochodzi z Raportu, jaki corocznie jako dyrektor Fundacji składałem w Ministerstwie Kultury z działalności – łącznie z podsumowaniem działań przeszłych.

Okres mojej pracy w Fundacji i realizacji moich projektów artystycznych i społecznych to lata 2001 – 2008.

Siedem intensywnych lat poświęconych krzewieniu polskiej sztuki w kraju i na świecie. Osiągnięcia Fundacji na polu projektów kulturalnych w tych latach były imponujące, a rola fundatora głównego – Zbigniewa Turleja i innych Fundatorów pomocniczych, których udało się nam pozyskać, nie do przecenienia.

Wielu młodych ludzi wprost po studiach przeszło przez Fundację i wpisało sobie zrealizowane tutaj projekty jako pierwsze pozycje we własnym zawodowym CV. Warunki pracy nie były łatwe i wielu po raz pierwszy zetknęło się tutaj z twardymi realiami polskiej rzeczywistości. Celem nadrzędnym było zrobić jak najwięcej dla polskiej sztuki i jej promocji, jak najwięcej dysponując tym czym się dysponuje. I udawało się zrobić rzeczy naprawdę wielkie. Wiele z nich zostanie już na zawsze – jak choćby przepiękne albumy „Sztuki Polskiej XIX wieku z Galerii Sukiennice”, „Malarstwo Olgi Boznańskiej”, album „Artur Grottger” pierwsza publikacja po 100 latachz reprodukcjami jego najważniejszych dzieł i biografią (to wstyd dla Ministerstwa Kultury III RP że prywatny fundator wydał te trzy wymienione tutaj albumy bez grosza dotacji ze strony państwa – dopiero kolejne wydania jakoś tam mizernie wspomagano), czy album  „Kolory Tożsamości – Kolekcja Toma Podla”, albo „Tatry  w malarstwie polskim”.  Wspomnę tu także że to Fundacja wydała pierwsze pełne wydanie „Księgi Tura” w nakładzie 3000 egzemplarzy. To była ważna acz niedoceniana instytucja kulturalna na mapie Polski.

Niech przemówią zorganizowane przez fundację wydarzenia, wystawy, wydane albumy poświęcone sztuce,  warsztaty i pokazy międzynarodowe:

CB

Ważniejsze Dokonania

Fundacji Turleja

w latach 2003 – 2007 i wcześniej

 

 

Happening „Opakowanie Zachęty” na Święta Bożego Narodzenia 2001 roku, sponsorowany przez Toma Podla – polskiego kolekcjonera sztuki z USA, to pierwsza duża akcja w okresie kiedy zarządzałem Fundacją i jednocześnie pierwszy mój projekt artystyczny i scenariusz zrealizowany z Marcinem Gajownikiem

 

O FUNDACJI

Fundacja Turleja została założona w roku 1992, w celu promocji polskiej sztuki i kultury za granicą oraz promocji światowej sztuki i kultury w Polsce. Jest organizacją niezależną, realizującą cele pożytku publicznego, działającą na podstawie wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym dla Miasta Stołecznego Warszawy w Warszawie.

Fundacja Turleja jest organizacją apolityczną i niepowiązaną z jakimkolwiek ugrupowaniem artystycznym. Początkowo Fundacja działała na polu sztuk wizualnych (malarstwo, rzeźba, grafika, fotografia, film). W roku 2002 przeszła gruntowne zmiany organizacyjne i poszerzyła profil programowy, obejmując działaniem, poza dziedziną sztuki, także dziedzinę programów społecznych i charytatywnych, oraz takie obszary, jak: gospodarka, ekologia, wychowanie i edukacja. Zakres zainteresowań Fundacji w dziedzinie sztuki objął, poza szeroko rozumianymi dyscyplinami sztuk wizualnych, takie rodzaje sztuki, jak: literatura, teatr, muzyka i taniec.

Fundacja programowo zajmuje się renowacją i ochroną dziedzictwa kulturowego – w tym szczególnie odnową i rewitalizacją obiektów architektury zabytkowej.

WYBRANE REALIZACJE sprzed 2003 roku

Poniżej przedstawiamy opisy wybranych dużych i ważnych projektów kulturalnych zrealizowanych przez Fundację Turleja przed 2003 rokiem. Następnie omówimy ważne projekty latami poczynając od roku 2003 a kończąc na roku 2007.

Fotografia ’97

W lipcu 1997 roku w prestiżowym krakowskim Pałacu Sztuki, na powierzchni ponad 800 metrów kwadratowych Fundacja Turleja prezentowała głośną wystawę zatytułowaną FOTOGRAFIA ’97.  Wystawa powstała dzięki bliskiej i żywej współpracy z polskimi i zagranicznymi środowiskami artystycznymi, fotografami oraz instytucjami, np. Związkiem Polskich Artystów Fotografików. Był to pierwszy w naszym kraju tak szeroki i wszechstronny ogólnopolski przegląd współczesnej fotografii artystycznej. Znalazły się na nim prace 90 artystów – reprezentujących wszystkie środowiska, tendencje, tradycje i pokolenia. Wystawa stała się wydarzeniem głośnym, odbiła się szerokim echem w mediach. Omawiały ją za-równo największe gazety i tygodniki, jak „Gazeta Wyborcza” i „Polityka”, jak i specjalistyczne czasopisma („EXIT”).

 

 

 

 

 

 

Fotografia ’98

 

Od 3 do 30 października 1998 roku w zabytkowych, barokowych salach Pałacu pod Baranami przy Rynku Głównym w Krakowie Fundacja Turleja zaprezentowała Fotografię ’98 – wystawę ponad 300 prac blisko 60 artystów. Skupiła czołowe indywidualności, reprezentantów wszystkich najsilniejszych ośrodków fotografii artystycznej w Polsce, a także najbardziej znanych artystów działających za granicą. Z Fundacją współpracowały najpoważniejsze autorytety spośród krytyków i znawców fotografii. Powstała wystawa prezentująca najciekawsze, najświeższe dokonania uznanych artystów, a także najnowsze tendencje – tworząc płaszczyznę konfrontacji aktywności twórczej.

 

Kolekcja Toma Podla

Wystawa przygotowana przez Muzeum Narodowe w Krakowie
Kuratorzy: Anna Król, Artur Tanikowski
Kurator ze strony Zachęty: Gabriela Świtek

Tom Podl jest Amerykaninem polskiego pochodzenia. Urodził się w Chicago, z wykształcenia jest inżynierem, z zawodu biznesmenem. Jego kolekcja należy do największych i najciekawszych zbiorów polskiej sztuki w Ameryce. Liczy blisko 200 prac – głównie obrazów olejnych i rysunków, a także gwasze, akwarele, litografie oraz rzeźby. Zbiór przechowywany jest w rodzinnym domu kolekcjonera w Seattle. Tom Podl po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1980 r i od tego czasu trwa jego kolekcjonerska pasja. Wszystkie dzieła składające się na jego kolekcję zostały nabyte poza granicami Polski: w Ameryce, Europie – głównie w Paryżu.
Jan Lebenstein –  punkt widzenia – dyptyk

Większość prac jest pokazywana w Polsce po raz pierwszy. Po prezentacjach w Muzeum Narodowym w Krakowie i w Muzeum Narodowym we Wrocławiu na wystawie w Zachęcie pokazywana jest jedynie część kolekcji – około 70 dzieł.
Trzon kolekcji stanowią obrazy przedstawicieli kolonii polskiej w Paryżu z początku XX wieku, z których wielu formowało potem międzynarodowe środowisko Szkoły Paryskiej m.in. Eugeniusz Zak, Leopold Gottlieb, Roman Kramsztyk, Joachim Weingart, Stanisław Eleszkiewicz, Zygmunt Menkes.
Istotną częścią kolekcji są dzieła artystów związanych z formacją młodopolską m.in. Władysława Ślewińskiego, Juliana Fałata, Jacka Malczewskiego, Jana Stanisławskiego, Józefa Mehoffera, Kazimierza Sichulskiego oraz Józefa Pankiewicza i jego uczniów – Mojzesza Kislinga, Simona Mondzaina, a także członków Komitetu Paryskiego – kapistów – Jana Cybisa, Józefa Czapskiego i Hanny Rudzkiej-Cybisowej.

Jan Lebenstein –  figura niebieska

Nieliczny, lecz cenny jest zbiór obrazów i rysunków artystów dziewiętnastowiecznych m.in. Piotra Michałowskiego, Aleksandra Kotsisa, Józefa Chełmońskiego, Franciszka Żmurki.
W kolekcji Toma Podla znalazły się również obrazy Jana Lebensteina m.in. wczesne „figury osiowe” oraz bestie „przedpotopowe”.
J. Czapski – Jabłka na krześle

Wystawie towarzyszy katalog kolekcji opracowany przez Annę Król i Artura Tanikowskiego, wydany przez Muzeum Narodowe w Krakowie. 

Kolory tożsamości 2001

  Roman Kramsztyk – Miasteczko nad Zatoką, pejzaż z Prowansji

„Kolory tożsamości. Sztuka polska ze zbiorów Toma Podla” to jedna z najdonośniejszych wystaw ostatnich lat w Polsce. Jako taka uzyskała najwyższe możliwe dla tego typu przedsięwzięć wyróżnienie – Nagrodę Sybilli, przyznaną przez Ministra Kultury dla „najlepszej wystawy zagranicznej zorganizowanej w Polsce w roku 2001″. Pierwszym wspólnym przedsięwzięciem Toma Podla i Fundacji Turleja było wystawienie kolekcji w Seattle wspólnie z Society for Art w Chicago (2000). Potem zbiory zostały sprowadzone do Muzeum Narodowego w Krakowie, gdzie były prezentowane od marca do lipca 2001 roku, następnie zaś Fundacja Turleja, jako wyłączny przedstawiciel kolekcjonera w Polsce, zorganizowała jej polskie i światowe tournee, które potrwało do września 2003 roku. (Galeria Zachęta, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie, Muzeum Miedzi w Legnicy, Galeria Zamek w Poznaniu, Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, Muzeum Historii Miasta Łodzi, Raperswil w Szwajcarii).

 

 

 

Opakowanie Galerii Zachęta 2001/2002

 

“Opakowana Zachęta” to spektakularna instalacja plastyczna na gmachu najznakomitszego salonu wystawienniczego Warszawy – Galerii Zachęta. Związana była z pokazywaną tam wystawą malarstwa polskiego ze zbiorów amerykańskiego kolekcjonera polskiego pochodzenia Toma Podla. Kształt instalacji – opasanie budynku pasami czerwonej materii z kokardą na froncie – nawiązywał do symboliki prezentu. Pomysł przedsięwzięcia oparty był na charakterze wystawy oraz terminie jej warszawskiej ekspozycji. Możliwość obejrzenia najwyższej klasy malarstwa to niewątpliwie atrakcyjny prezent kolekcjonera dla wszystkich koneser-rów i miłośników sztuki w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Gmach Galerii Zachęta w świątecznej dekoracji, warszawiacy mogli podziwiać przez okres dwóch tygodni na przełomie 2001 i 2002 roku.

 

 

Ważne wystawy sprzed 2003 roku

Skarby Uniwersytetu Jagiellońskiego, Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000


Aldona Mickiewicz. Azyle niepewnego życia
, Galeria u Pijarów, Kraków 1999
Aleksandra Mańczak. Pamięć obrazów, Muzeum Sztuki  w  Łodzi,  Centrum  Rzeźby  Polskiej  w Orońsku, BWA Bielsko-Biała, 2000

Grzegorz Przyborek. Pamięć obrazów, Muzeum Sztuki w Łodzi, Centrum Rzeźby w Orońsku, BWA Bielsko Biała, 1999-2000

Stanisław Cukier. Rzeźba, Muzeum Książąt Czartoryskich, Kraków 2000. Wystawa zorganizowana wspólnie z Muzeum Narodowym w Krakowie.

 

Stanisław Cukier. Rzeźba, Muzeum Miedzi w Legnicy, 2000

 Alicja Halicka Martwa natura – z kolekcji Toma Podla

Kolekcja Toma Podla, Seattle 2000. Współorganizacja wystawy z Society for Art w Chicago.

 

Zofia Rydet. Fotografie, Łódź – Kraków – Wrocław 1999-2000. Wspólnie z Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowym we Wrocławiu i Muzeum w Rabce.

 

Krakowski Kazimierz, Kraków 1999. Wspólnie z Centrum Kultury Żydowskiej.

 

Barbarzyńcy w ogrodzie, Bolonia 1998. Współorganizacja wystawy polskich malarzy we Włoszech.

 

Fotografie Awida Szuberta, Centrum Kultury, Jelenia Góra 1998


Jacek Sroka
, Pałac Sztuki, Kraków 1998. Retrospektywna wystawa monograficzna obrazów i grafik.

 

Jacek Sroka, Galeria Zamkowa, Lubin 1997-1998. Wspólnie z Muzeum Miedzi w Lubinie.

 

Grzegorz Bednarski, Galeria Zamkowa, Lubin 1997. Wspólnie z Muzeum Miedzi w Lubinie.

 

Tadeusz Boruta, Grzegorz Bednarski. Figuracje, Pałac Sztuki, Kraków 1997

I ciągle widzę ich twarze, Pałac Sztuki, Kraków 1996. Wystawa fotografii żydowskiej zorganizowana wspólnie z Fundacją Szalom i Fundacją Judaica. Głośna, wstrząsająca wystawa fotografii dokumentujących kazimierskich Żydów – ich twarze, życie codzienne – w okresie poprzedzającym likwidację krakowskiego getta.

Wydawnictwa
zrealizowane przez Fundatora Zbigniewa Turleja
(1995 – 2001)

  1. Katalog monograficzny „Henryk Rodakowski” – Muzeum Narodowe Kraków 1994
  2. Katalog Wystawy „Maria Stangret” Muzeum Narodowe Kraków 1995
  3. Katalog Wystawy „Maria Pawlikowska” – Muzeum Narodowe Kraków/ATMA 1995
  4. Katalog Lorenza Lotto – Muzeum Narodowe Kraków 1996
  5. Katalog rękopisów Biblioteki Czartoryskich – Muzeum Narodowe Kraków
  6. Katalog Monet Aleksandryjskich – Muzeum Narodowe Kraków
  7. Przewodnik „Dom Jana Matejki” – Muzeum Narodowe Kraków (wersja polska i wersja angielska)
  8. Przewodnik „Dom Józefa Mechoffera” – Muzeum Narodowe Kraków
  9. Przewodnik „Dom Stanisława Wyspiańskiego” – Muzeum Narodowe Kraków
  10. „Sztuka cenniejsza niż złoto” – Katalog wystawy Sztuki Średniowiecznej – Muzeum Narodowe Kraków – Muzeum Zamku Królewskiego na Wawelu
  11. Katalog Wystawy Monograficznej Teodora Axentowicza – Muzeum Narodowe Kraków
  12. Katalog „Obrazy śmierci” — Muzeum Narodowe Kraków 2000
  13. Katalog wystawy grafiki Jacka Gaja – Muzeum Narodowe Kraków 2000
  14. „Kolory Tożsamości – malarstwo polskie z amerykańskiej kolekcji Toma Podla” –  Muzeum Narodowe Kraków 2001
  15. „Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach” – Muzeum Narodowe Kraków 2001
  16. Katalog wystawy Henryka Rodakowskiego – Muzeum Miedzi
    w Legnicy 1998
  17. Katalog wystawy Jacka Malczewskiego – Muzeum Miedzi w Legnicy 2000
  18. Rzeźbiarze Młodej Polski – Muzeum Miedzi w Legnicy 2000
  19. Jacek Waltoś wystawa „Fedra” – Muzeum Miedzi w Legnicy 2000
  20. Jacek Waltoś wystawa „Ściana – Zasłona” – Muzeum Miedzi
    w Legnicy 2001
  21. Katalog wystawy Olgi Boznańskiej – Muzeum Miedzi w Legnicy 2001
  22. Katalog wystawy Artura Grottgera – Muzeum Zamku Książąt Pomorskich Szczecin 2001
  23. Katalog wystawy Jacek Waltoś – retrospektywa – Centralne Muzeum Rzeźby w Orońsku 2000
  24. Katalog wystawy Józef Marek – retrospektywa – Centralne Muzeum Rzeźby w Orońsku 2000
  25. Peter Jacobi – retrospektywa – Centralne Muzeum Rzeźby
    w Orońsku 2001
  26. Katalog wystawy Tadeusza Boruty – BWA Białystok 2001
  27. Katalog wystawy Największych Polskich Malarzy w Padwie.

 

Stanisław Wyspiański – Vanitas

Działania Fundacji w roku 2003

W rok 2003 Fundacja wkroczyła przebudowana organizacyjnie, z nowym profesjonalnym zespołem i nowymi, niezwykle ambitnymi projektami oraz planami. Były to projekty nie tylko artystyczne – taki profil działania aż do końca 2001 roku – ale także z projektami interdyscyplinarnymi, edukacyjnymi, gospodarczymi, medycznymi, charytatywnymi, inicjatywami na rzecz rozwoju demokracji i projektami proekologicznymi.

Rok 2003 to kontynuacja współpracy i dalsze rozwijanie projektów z dziedziny sztuk wizualnych, ale także wejście na nowe obszary sztuki, do tej pory przez fundację omijane, jak literatura, muzyka, teatr, sztuka mediów elektronicznych.

Fundacja weszła także w tym okresie w organizację projektów związanych z ratowaniem dziedzictwa kulturowego i zasobów sztuki polskiej, i w projekty z wymienionych na wstępie dyscyplin o które poszerzono profil jej działania. Organizacja tych projektów wymagała utrzymania i rozwinięcia nowych kontaktów organizacyjnych z różnymi podmiotami (fundacjami, firmami, urzędami centralnymi i samorządami lokalnymi) w Polsce, Europie i na świecie. Kontynuowano zatem dotychczasową i rozwijano aktualną współpracę organizacyjną na szczeblu krajowym i międzynarodowym.

W okresie 2003 roku Fundacja prowadziła prace nad 71 projektami w różnych dziedzinach.

Wydawnictwo Fundacji realizowało osobno w tym czasie dodruki 8 tytułów wydanych w latach poprzednich – w tym dodruk monumentalnych wydawnictw poświęconych kolekcji Toma Podla „Kolory Tożsamości” w wersjach językowych polskiej i angielskiej . Wydał takie albumy malarstwa jak:

  • „Malarstwo Artura Grottgera” wydanie polskie,
  • „Malarstwo Artura Grottgera” wydanie angielskie,
  • „Malarstwo Olgi Boznańskiej” wydanie polskie
  • „Malarstwo Olgi Boznańskiej” wydanie angielskie
  • Album Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach” wydanie polskie
  • Album Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach” wydanie angielskie
  • Informator Turystyczny Małopolski wraz z płytą CD – wydanie w 6 językach: polskie, rosyjskie, niemieckie, angielskie, francuskie, hiszpańskie (dla Padjas Media)
  • Karty pocztowe malarstwa polskiego z Kolekcji Toma Podla
  • Karty pocztowe Galerii sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach
  • Katalog wystawy Obrazowanie w Zamku Ujazdowskim w Warszawie – czerwiec 2003
  • Wydawnictwa związane z promocją Święta Sztuki – maj 2003
  • Portal internetowy Fundacji Turleja – opracowanie i stała redakcja od lutego 2003 (w wersji polskiej i angielskiej).
  • CD prezentacja Święto Sztuki 2003
  • CD prezentacja obrazów Lexmark European Art Prize – I i II (wyłącznie dla Lexmark Polska)
  • CD prezentacja Konkurs Lexmark European Art Prize 2003

Paweł Książek – Kubeczek

PIWNICE ZAMKU
24.05 – 15.06.2003

OBRAZOWANIE. Laureaci edycji polskiej
Europejskiej Nagrody Artystycznej Lexmark 2003 /
Lexmark European Art Prize 2003
Barbara Niewiadomska (I nagroda)
Jacek Dłużewski, Paweł Książek,
Laura Pawela, Sebastian Ślęczka

—- Otwarcie wystawy 23.05 godz. 18.00
—- Wystawa czynna do 15.06
—- Kurator: Grzegorz Borkowski

Wystawa została zorganizowana przez Lexmark Polska i Fundację Turleja.

Rozkład aktywności i zaangażowanie Fundacji w poszczególne dziedziny przedstawiał się następująco:

Promocja sztuki i rozwijanie działalności artystycznej  – 42 projekty

Ratowanie dziedzictwa i zasobów kultury  – 5 projektów

Promocja gospodarki rynkowej i projekty gospodarcze – 8 projektów

Działania na rzecz demokracji – 3 projekty

Edukacja i wychowanie – 4 projekty

Działania proekologiczne –  1 projekt

Projekty interdyscyplinarne – 7 projektów

Działania charytatywne – 1 projekt

Powyższy wykaz nie odzwierciedla w pełni zaangażowania Fundacji w poszczególne dziedziny.

W ramach działań proekologicznych od początku 2002 roku Fundacja mocno się zaangażowała w projekty związane z odnawialnymi źródłami energii – szczególnie w problematykę siłowni wiatrowych. Nawiązano współpracę i czyniono rozpoznanie, a nawet przeprowadzono wstępne symulacje w sprawie uruchomienia siłowni wiatrowych na Pomorzu i w Sudetach.

Rok 2003 to okres szczególnego rozwoju kontaktów międzynarodowych Fundacji także na polu sztuki. Poza partnerem wielkiego ogólnoeuropejskiego projektu Lexmark European Art Prize 2003 – firmą Lexmark International, z którą Fundacja współpracowała od roku 2002 także w innych projektach artystycznych, nawiązano w tym czasie kontakty z galeriami i szkołami artystycznymi oraz instytucjami kultury  na całym świecie.

Szczególnie dobre kontakty rozwinęły się tam gdzie Fundacja intensywnie poszukiwała partnerów do realizacji swoich projektów. W ramach projektu „Europa Now”, który jest przygotowywany organizacyjnie od października 2002 roku, a ma być realizowany w latach 2004/2005 i objąć całą Europę,  nawiązano dobry kontakt z Federation European Photogphers w Brukseli i większością oddziałów FEP w Europie. Nawiązano dobrą współpracę i zawarto wstępne porozumienia organizacyjne z galeriami fotografii i fotografikami (oraz osobami z różnych dyscyplin sztuki i nauki, które są zainteresowane wzięciem udziału w projekcie) w takich krajach jak: Włochy, Austria, Niemcy, Szwecja, Grecja, Wielka Brytania, Francja, Malta, Słowacja, Estonia, Rumunia, Bułgaria. W związku z projektem „szwedzkim” promocji gospodarczej – Fundacja nawiązała bardzo dobre kontakty ze Związkiem Artystów Szwedzkich w Smalandzie w Varnamo, z Muzeum w Kalmarze, z poszczególnymi artystami szwedzkimi, konsulatami i ambasadami skandynawskimi i z firmami (Norwegia, Dania, Szwecja) z którymi stara się zrealizować projekt „Olimp” w zmienionej postaci.

Barbara Niewiadomska – Using- abusing 2003

Lexmark European Art Prize 2003

 

W 2003 roku odbył się pierwszy konkurs Lexmark European Art Prize 2003. Lexmark International to światowy potentat na rynku drukarek, od lat szczególnie mocno osadzony w świecie sztuki,  blisko  współpracujący  np.  z Muzeum Guggenheima w Bilbao czy Reunion des Musees Nationaux (Francja). Fundacja Turleja, znana z wieloletniej i zróżnicowanej działalności w sferze kultury, została zaproszona przez Lexmark Polska do współ-pracy jako wyłączny organizator na terenie kraju.  Prace nad konkursem trwały od stycznia 2002 do września 2003 roku. Obejmowały stworzenie projektu przedsięwzięcia oraz jego realizację – co dotyczyło zasad konkursu, prac jury, regulaminów wewnętrznych, medialnej kampanii promocyjnej itd.

 

Lexmark European Art Prize 2003 był bardzo dużym i skomplikowanym projektem który toczył się przez cały 2003 rok. Działania wykonawcze rozpoczęto w grudniu roku 2002 a zakończono w grudniu 2003 roku.

Jednocześnie od czerwca 2003 prowadzono już przygotowania Lexmark European Art Prize 2004. Ustalano nowe ramy organizacyjne oraz modyfikowano sam konkurs, sposoby oceny prac, skład międzynarodowego jury, budowano nowe relacje między polską edycją konkursu a konkursem międzynarodowym. W rezultacie prac nad II edycją LEAP wprowadzono do Jury Europejskiego polskiego jurora i zmieniono zasady zgłoszenia prac oraz wyłania zwycięzców wszystkich „narodowych” (w tym polskiej) edycji konkursu LEAP  w całej Europie. Od września 2003 trwały prace logistyczne we współpracy z londyńską agencją Red Consultancy i w grudniu 2003 roku ruszyła w sensie wykonawczym nowa Edycja Europejska LEAP 2004 oraz Edycja Polska LEAP 2004.

Fundacja Turleja jest jednym ze współorganizatorów konkursu europejskiego i wyłącznym organizatorem konkursu i wystaw oraz wszystkich działań medialnych związanych z konkursem polskim LEAP 2004.  

Konkurs Lexmarka jest najbardziej demokratycznym konkursem malarskim na świecie (choć zasięgiem swoim obejmuje na razie tylko Europę) – może się zgłosić do niego każdy kto ukończył 18 lat i uważa, że w danym roku wytworzył dzieło sztuki w postaci obrazu namalowanego dowolną techniką, który jego zdaniem jest najlepszym obrazem namalowanym w Europie. Prace zgłoszone do konkursu w formie elektronicznej są oceniane przez krajowe, a potem międzynarodowe jury i konkurują o tytuł obrazu roku oraz nagrodę 30.000 euro. Fundacja Turleja jest współorganizatorem I edycji ogólnoeuropejskiego konkursu malarskiego LEAP (Lexmark European Art Prize) i wyłącznym organizatorem tego konkursu na terenie Polski.

Podkreślić należy, że Fundacja Turleja została wybrana przez  amerykańską centralę firmy Lexmark, zatwierdzona przez Oddział Europejski Lexmark w Paryżu i przez firmę Lexmark International w Polsce jako podmiot, który ma za zadanie promocję marki Lexmark poprzez działania w sektorze sztuki i kultury.

Projekt miał pierwszą kulminację w Polsce 10 grudnia 2002 r. – w dniu ogłoszenia. Konkurs Polski rozstrzygnięty został w marcu roku 2003 (druga kulminacja) – a finałem polskiej części był wernisaż i wystawa zwycięskich prac w Zamku Ujazdowskim w Warszawie pod tytułem „Obrazowanie” od 24 maja do 16 czerwca 2003 roku (trzecia kulminacja).

Podkreślić należy, że etap polski jest integralną a nie niezależna częścią całego projektu. Wszystkie prace koncepcyjne, przygotowawcze i organizacyjne odbywały się w gronie międzynarodowym przy udziale odpowiedzialnych za edycję europejską. – wszystkie projekty polskie integrowane były z pozostałymi działaniami europejskimi i prowadzone równolegle z nimi. O ile bowiem dla uczestników jest to konkurs dwuetapowy – to dla organizatorów jest to jeden projekt, na który składa się kilkanaście równolegle prowadzonych i zintegrowanych podprojektów.

Po zakończeniu etapu krajowego, projekt kontynuowany jest w innych krajach europejskich – w czerwcu 2003 r. w Walencji ogłoszono wyniki eliminacji europejskich, a z końcem września 2003 roku w Londynie w Eyestorm Gallery odbył się finał, wręczenie głównej nagrody 30.000 euro i wernisaż wystawy finalistów LEAP 2003.

Wszelkie działania promocyjne i cała kampania konkursu ruszyła 10 grudnia 2002 roku i praktycznie trwała przez cały rok 2003 aż do listopada. Jej ostatni akord

w postaci fotoreportażu z rozdania nagród w Londynie w tygodniku Newsweek ukazał się w „listopadowym” numerze tego czasopisma. Należy mocno podkreślić fakt, że Fundacja Turleja od samego początku edycji ogólnoeuropejskiej jest także współorganizatorem różnych działań reklamowych na arenie Europejskiej. Między innymi zorganizowała wyjazd polskich dziennikarzy na finał do Londynu efektem czego są publikacje na temat konkursu w dzienniku Rzeczpospolita i tygodniku Newsweek.

W rezultacie zaprojektowanej przez Fundację Turleja kampanii Konkurs Lexmark European Art Prize już w pierwszej edycji w roku 2003 został określony przez krajową prasę klasyczną i internetową – popularną jak i specjalistyczną jako: najważniejszy, oferujący najciekawszą formułę i możliwość promocji artystów polskich na świecie Konkurs zorganizowany dla plastyków w Polsce w ciągu ostatnich 10-ciu lat.

Inny efekt działań promocyjnych Fundacji to podawana przez prasę i telewizję podkreślana w Europie informacja, że w Polsce konkurs zorganizowano w taki sposób iż wzięła w nim udział rekordowa liczba uczestników – wpłynęło na niego ponad 800 prac (dokładnie 876).

Firma Lexmark złożyła Fundacji szczególne podziękowania – Polscy Malarze stanowili 20% całej stawki w Konkursie, i od razu jedna osoba weszła do Wielkiej Dziesiątki Konkursu Europejskiego zyskując promocję na skalę Europy.

Ewa Pełka – Lato

Obraz Ewy Pełki był szacowany przez chcących go zakupić kolekcjonerów angielskich  podczas wernisażu w Eyestorm Gallery w Londynie na 9000 funtów.  Ewa Pełka, jest doskonałą, dojrzałą artystką, której prace wystawiane są na całym świecie, a w ostatnich dniach października 2003 roku otrzymała z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego tytuł profesora sztuki. Fundacja stara się wspierać zwycięzców polskiej edycji konkursu przez zakup niektórych ich prac i zaproszenia do przyszłych wystaw w galerii Fundacji.

Efektem działań fundacji jest poszerzenie puli nagród, jeszcze większa skala promocji artystów i zaplanowane aż dwie wystawy krajowe zwycięzców konkursu i jedna wystawa zagraniczna oraz wydanie katalogu.

Fundacja w roku 2003 zadeklarowała zakupienie zwycięskiego obrazu pani Barbary Niewiadomskiej oraz wspomogła w formie druku lub finansowej innych finalistów konkursu. W październiku 2003 roku Sebastian Ślęczka – finalista LEAP 2003 Edycji Polskiej otrzymał I nagrodę Triennale Plakatu w Trnavie (Czechy). Ten młody utalentowany artysta zyskał opiekę Fundacji oraz firmy Lexmark – zapewniono mu fundację druku plakatów na konkursy, w których zamierza wziąć udział w 2004 roku.

 

Święto Sztuki 2003

 

Trzeciego maja 2003 roku na krakowskim Rynku miało miejsce pierwsze ogólnopolskie Święto Sztuki zorganizowane przez Fundację Turleja z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja. Był to barwny, radosny dzień przeniknięty duchem patriotyzmu, przede wszystkim jednak pełen niezapomnianych wydarzeń artystycznych. Kluczową częścią było całodzienne widowisko, które odbyło się na płycie Rynku Głównego w Krakowie. Jego osią stało się nawiązanie do przekazów historycznych utrwalonych w malarstwie – w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w krakowskich Sukiennicach, gdzie zgromadzono wiele cennych obrazów z epoki Konstytucji lub obrazujących jej okres. Główny punkt programu scenicznego oparto na odtworzeniu słynnego obrazu Jana Matejki „Kościuszko pod Racławicami”.

Teatr KTO Kościuszko pod Racławicami na Rynku Głównym – Fundacja Turleja 3 maja 2003

W roku 2003 Święto Sztuki odbyło się w Krakowie. Widowisko zaplanowano na dzień 3 maja, rocznicę i Święto Konstytucji 3 Maja w Polsce, przede wszystkim po to by osiągnąć ważny cel – zmianę standardów obchodzenia święta narodowego. Do tej pory było ono postrzegane jako dzień smutnej zadumy, dzień pompatyczny, pozbawiony artystycznych akcentów i wszystkich tych elementów, które mogą z niego stworzyć jeszcze jeden magnes przyciągający widzów i turystów z całej Polski i Europy do Krakowa i innych miast w naszym kraju.

Dlaczego tak ważne święto państwowe nie może być pretekstem do zabawy, festynu, karnawału? Nasza konstytucja była historycznie pierwszą demokratyczną konstytucją w Europie – to Polacy byli prekursorami demokracji, którą tak się dziś Europa szczyci.  Nie można chyba wyobrazić sobie lepszej perspektywy dla promocji sztuki, dla promocji demokracji, promocji Krakowa i innych miast polskich oraz Polski w Europie. Cyklicznie odbywające się Święto Sztuki ma za zadanie zmienić nastawienie społeczeństwa względem tego dnia i zainaugurować taką tradycję, która przerodzi się w karnawał – tyle że w karnawał typowo polski, historyczny i artystyczny.

W dużej mierze już pierwsza edycja w 2003 roku  dokonała przełomu – był to barwny, radosny dzień pełen patriotyzmu, ale przede wszystkim wydarzeń artystycznych i obcowania ze sztuką masową oraz wysoką – tą o najwyższych walorach artystycznych i edukacyjnych.

W 2003 roku kluczową częścią Święta Sztuki było całodzienne widowisko artystyczne, które odbyło się na płycie Rynku Głównego w Krakowie. Widowisko to było transmitowane bezpośrednio przez najważniejsze media krajowe – Telewizję Polską, radio RMF FM i portal Interia.pl. Stało się ono osią programową dla tych nadawców, a dodatkowo było też elementem atrakcji dla świątecznego wydania Rzeczpospolitej – drugiego co do wielkości polskiego dziennika.

Święto Sztuki – parada Rynek Główny w Krakowie 2003

Całość widowiska obracała się wokół przekazów historycznych utrwalonych w malarstwie – w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku, gdzie zgromadzono wiele cennych obrazów z epoki Konstytucji lub obrazujących jej okres. Główny punkt programu scenicznego na płycie Rynku w Krakowie oparto na odtworzeniu obrazu Jana Matejki „Kościuszko pod Racławicami”. Artyści teatru KTO i około stu statystów stworzyło ‘żywy obraz’ będący dynamiczną i dosłowną repliką bitwy.

Wartością trwałą tego roku były wydawnictwa – pierwszy w historii katalog dzieł galerii Sukiennice  – książka profesora Tadeusza Porębskiego (wydanie polskie i angielskie), foldery galerii w języku polskim i angielskim oraz karty pocztowe z reprodukcjami obrazów z galerii. Promocja Katalogu Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach miała charakter uroczystej sesji naukowo-historycznej i odbyła się Sali Hołdu Pruskiego Galerii. Na sesji zebrali się najwybitniejsi przedstawiciele polskiego świata nauki i sztuki, przedstawiciele biznesu i władz rządowych oraz samorządowych. Uroczystość zakończył bankiet, z którego uczestnicy przeszli na Rynek by obejrzeć finał „żywego obrazu” na scenie i pochód postaci dookoła Rynku.

Program artystyczny Święta wypełnił cały dzień. Udział w tym wydarzeniu wzięły różne formacje kulturalne; stowarzyszenia, organizacje związane z kulturą i sztuką, teatry, zespoły artystyczne, twórcy. Już od dnia 2 maja trwał happening Teatru KTO i Fundacji – kosynierzy i postacie z obrazu rozdały Krakowianom i turystom 10.000 bezpłatnych egzemplarzy świątecznego numeru Rzeczpospolitej – ze specjalnym, 12-stronnicowym, barwnym dodatkiem na temat Święta Sztuki i Święta Konstytucji.

Święto Sztuki miało też zupełnie inny aspekt kulturalno-edukacyjny. Fundacja Turleja przygotowała dla Programu 2 TVP cały szereg rozmów z wybitnymi osobistościami

i szereg ekspozycji pamiątek dotyczących Konstytucji. W kilkudziesięciu krótkich prezentacjach podczas wejść antenowych na żywo i filmowych  – w łącznym czasie 40 minut, w ciągu całego dnia 3 maja 2003 – widzowie w Polsce otrzymali gigantyczną dawkę sztuki wysokiej i wiedzy. Otrzymali syntetyczny obraz Konstytucji, jej obrony, jej miejsca w europejskim kontekście historycznym, szczególnie dzisiejszej doby integracji, jej atmosfery – ukazanych poprzez dzieła sztuki.

Jeszcze raz – co stwierdzono publicznie z ogólnopolskiej anteny TVP 2 – Kraków okazał się miejscem, gdzie zrodziło się coś wspaniałego, niepowtarzalnego, nowatorskiego, odkrywczego i oczekiwanego przez cały kraj – to było właśnie Święto Sztuki 2003.

W ten sam sposób wykorzystane zostało to wydarzenie przez radio RMF FM – które wplotło je w swój program informacyjny w ciągu całego dnia i wielokrotnie informowało o wydarzeniach z anteny, i zapraszało bezpośrednio do udziału w święcie.

Wielką popularyzatorską pracę wśród młodzieży, internautów, osób z segmentu często mało interesującego się historią i sztuką, wykonał portal Interia.pl. Miała tam miejsce intensywna kampania bannerowa na pierwszej stronie, konkursy i galerie z uruchomionymi podstronami w serwisach „akcje” i „wydarzenia”. Zaskakująca była wyjątkowo wysoka frekwencja odbiorców internetu na tych stronach. Świadczy to o sukcesie przyjętej metody popularyzacji historii i sztuki.

Prasę kolorową reprezentował Newsweek, w którym miała też miejsce kampania reklamowa. Kampania reklamowa objęła zresztą wszystkie pozostałe media – poprzez ogłoszenia reklamowe, publikację programów, plakatów, wywiadów, spotkań, prezentacji. Dodatkowego wsparcia tej kampanii public relations i reklamowej, udzieliła TVP 3 i TVP Kraków, gdzie przez poprzedzający tydzień Święto Sztuki pojawiało się raz po raz w różnorodnych anonsach.

Relacje i omówienia, komentarze i wywiady ukazały się w całej prasie ogólnopolskiej i lokalnej, w radiu, w wydaniach bieżących lub w wydaniach poświątecznych.

W kampanię informacyjną i relacje włączyły się spontanicznie radiostacje takie jak Plus, Region, Jazz, Radio Kraków i inne.

Relacje ze Święta Sztuki znalazły się w najlepszych czasach antenowych telewizji oraz radia.

W 2003 roku Fundacja Tuleja współpracowała przy organizacji Święta Sztuki przede wszystkim z Muzeum Narodowym w Krakowie. Na ten dzień zarówno w Muzeum Narodowym jak i w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego przygotowano specjalne wystawy. Swoje podwoje otwarły zwiedzającym bezpłatnie: Muzeum UJ, Muzeum Książąt Czartoryskich, Galeria Broń i Barwa Muzeum Narodowego i Galeria Rzemiosła w Gmachu Głównym, Galeria Sukiennice, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. Dzięki akcji reklamowej i medialnej frekwencja przekroczyła przygotowanie organizatorów – długie kolejki widzów musiały czekać, aż poprzednie grupy opuszczą ekspozycję, tak wielkie było zainteresowanie zbiorami.

(to wydarzenie zapoczątkowało w Polsce tradycję organizacji bezpłatnych nocnych wejść do muzeów w związku z rocznicami i wydarzeniami kulturalnymi)

Misje Święta Sztuki 2003 :

  • Promocja wartości narodowych oraz wkładu Polski w tradycje europejskie
  • Promocja sztuki wysokiej i jej twórców oraz zainteresowania kulturą
  • Promocja polskiego dziedzictwa kulturalnego
  • Promocja Krakowa w Polsce
  • Edukacja młodego pokolenia i otwarcie go na wartości historyczne i kulturalne
  • Zmiana stereotypu obchodów Święta Konstytucji 3 Maja
  • Promocja firm polskich, które tworzą elitarne grono Mecenasów Sztuki i Kultury

Wszystkie te cele i założenia zostały zrealizowane w pełnym zakresie. Promowanie sztuki oraz wysokiej kultury odbyło się w atrakcyjnej formie, zrozumiałej dla szerokich rzesz społeczeństwa. Takie założenia nie wykluczyły zachowania najwyższego poziomu artystycznego imprez wchodzących w program Święta Sztuki 2003. Do realizacji przedsięwzięcia zaproszono uznanych twórców, których zaangażowanie stanowiło jedną z gwarancji powstania wydarzeń kulturalnych najwyższej jakości.

Od czerwca roku 2003 rozpoczęto przygotowywanie projektu Święta Sztuki 2004. Zaplanowano je wielowariantowo dla różnych miast i regionów Polski oraz pod kątem nawiązanej współpracy przy projekcie edukacyjnym z Pocztą Polską.

Organizowano sponsoring i współpracę logistyczną oraz fundusze (w tym europejskie). Święto Sztuki 2004 ma być imprezą (w wariancie maksimum) organizowaną jednocześnie

w 6 miastach Polski przez 3 dni – od 1 do 4 maja 2004 roku. W wariancie minimalnym – imprezą 1 dniową – 3 majową (tak jak dotychczas) organizowaną w Katowicach i Chorzowie.

Rok 2003 zapoczątkował starania Fundacji o sprowadzenie do Polski wielkiej kolekcji malarstwa ING Barings z Londynu i holenderskiej kolekcji malarstwa współczesnego ING. W sprawie tej rozpoczęto rozmowy i przygotowano projekt dla Grupy ING w Polsce.

W roku 2003 ruszyły pełną parą przygotowania do przekształcenia strony www fundacji w portal poświęcony projektom kulturalnym i społecznym oraz wiadomościom z tych dziedzin życia Polski, Europy i świata, którym Fundacja poświęca swoją aktywność. W roku 2003 ruch na stronach fundacji wynosił koło 25.000 wejść miesięcznie. Po dokonanej przebudowie już w grudniu 2003 roku odnotowaliśmy 86 tysięcy wejść. W chwili pisania tego raportu już wiadomo, że efekty stycznia 2004 będą jeszcze bliższe progu 100.000 wejść, a jeszcze nie wszystkie elementy projektu udało się uruchomić i wdrożyć. Zaplanowano tę przebudowę bardzo starannie, a faktyczny pełny rozwój portalu będzie można liczyć dopiero od momentu uruchomienia serwisów tematycznych i sklepu z książkami poświęconymi sztuce oraz galerii aukcyjnej grafiki i malarstwa.

W roku 2003 poza charytatywnym projektem działań dla Fundacji księdza Siemaszki (pomoc w organizacji letnich kursów języka angielskiego dla młodzieży), nasza Fundacja rozpoczęła realizację projektów edukacyjnych. Opracowano projekty „Edukacja Młodych dla sztuki”, „Edukacja Młodych dla ICT”, „Praca zawodowa młodych matek” .

Ruszyły też działania przygotowawcze do dwóch zaprojektowanych wcześniej przedsięwzięć społecznych Fundacji: projekt „Przeciw dyskryminacji” oraz „Bezpieczny internet – dla dzieci i młodzieży”. Fundacji udało się zorganizować dla obydwu tych projektów szerokie poparcie i sieć współpracujących organizacji społecznych – w tym najważniejszych polskich fundacji działających na rzecz dzieci i młodzieży oraz fundacji wspierających rozwój demokracji i działających na rzecz równouprawnienia.

W programie „Bezpieczny internet” Fundacja skupiła grupę około 40 organizacji współpracujących oraz uzyskała wsparcie merytoryczne Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wydziału Przestępczości Komputerowej Policji w Krakowie. Rozpoczęto również rozmowy międzynarodowe, poszukiwanie innych partnerów i kontakty z NASC.

Od początku roku 2004 Fundacja przeprowadzi cykl szkoleń, akcję informacyjną uświadamiającą zagrożenia i udostępni możliwość pobierania ze swojego wortalu oraz ze stron www organizacji współpracujących programów softwere zabezpieczających internet.

Rok 2003 to czas wielkich przekształceń i formułowania nowej drogi. Wiele projektów zaplanowano jako cykliczne, inne są projektami wieloletnimi. Realizacja wielu z nich zależy od pozyskania sponsoringu lub wsparcia z różnorodnych funduszy. Wiele tych projektów wiąże się z Unia Europejską i jej programami pomocowymi.

W związku z cyklicznością projektów takich jak Święto Sztuki czy Lexmark European Art Prize, albo Wystawy Kolekcji Toma Podla Fundacja obsługiwała je na bieżąco w ramach przygotowania imprez na rok 2004 przez cały rok 2003.

Działania Fundacji w latach 2004-2005

Rok 2004

 

Nawiązanie nowych kontaktów z organizacjami

Rok 2004 przyniósł nawiązanie wielu interesujących kontaktów. Najszacowniejsze z instytucji, które możemy zaliczyć do grona naszych aktualnych partnerów to Royal Academy z Londynu, Uniwersytet Coventry, Goethe Institut, British Council, Safer Internet Action Plan w Zurychu, a także Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości, Naukową Akademicką Siecią Komputerową, CERT Polska, Akademię Ekonomiczną w Krakowie, Śląską Akademią Medyczną, Politechniką Śląską, Uniwersytet Śląski, Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Urząd Miasta Sosnowiec, Urząd Miasta Gdańska, Urząd Miasta Katowice, czy Okręgowe Muzeum w Tarnowie.

Do grona organizacji współpracujących z naszą Fundacją dołączyły także liczne zagraniczne galerie – we Francji, Wielkiej Brytanii (Coventry), Włoszech (Mediolan), Belgii, Rosji, w Austrii i na Węgrzech (Budapeszt). Jeśli zsumuje się tegoroczne kontakty z tymi z lat ubiegłych okazuje się, ze dysponujemy siecią współpracujących galerii niemal w całej Europie. Nawiązaliśmy również nowe kontakty z galeriami i muzeami w Polsce jak choćby z Galerią Program w Warszawie czy Muzeum Galicja w Krakowie.

Inną grupę reprezentują organizacje społeczne. W roku 2004 nawiązaliśmy współpracę – zwłaszcza w ramach akcji społecznych i gospodarczych, a także projektów interdyscyplinarnych z około 40 podmiotami. Jest to grupa bardzo różnorodna poczynając od organizacji ogólnopolskich jak Komitet Ochrony Praw Dziecka, Federacja Konsumentów, Ośrodki Interwencji Kryzysowej, Fundacja Dzieci Niczyje i wiele innych, a kończąc na niewielkich fundacjach regionalnych.

Dobrze rozwijały się w 2004 roku kontakty między naszą Fundacją a sponsorami, zarówno uczestniczącymi od dawna w naszych działaniach jak i zupełnie nowymi. Nawiązaliśmy również nowe kontakty medialne zarówno wśród partnerów telewizyjnych, radiowych, prasowych jak i internetowych.

Współpraca z galeriami

 

Fundacja od lat współpracuje ze znanymi instytucjami sztuki, muzeami i galeriami zarówno w Polsce jak i na świecie. Fundacja organizowała wystawy malarstwa, grafiki, rzeźby, fotografii, wspierała zakupami prac artystów z tych dyscyplin, wydawała własne albumy i katalogi oraz wydawnictwa towarzyszące ważnym wystawom w takich instytucjach jak Muzeum Narodowe w Krakowie, Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Galeria Zachęta, Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie, Galeria „Zamek” w Poznaniu, Muzeum Miedzi w Legnicy czy Muzeum Rzeźby w Orońsku, albo Muzeum Sztuki w Łodzi. Fundacja współorganizowała także wystawy i różne akcje wspólnie z wyżej wymienionymi podmiotami. Współpraca ta była kontynuowana i rozwijana przez cały rok 2004.

 

Artyści – kontakty, reprezentacja i pomoc

Projektem zupełnie wyjątkowym, który zaliczamy do tej grupy jest reprezentacja amerykańskiego kolekcjonera Toma Podla i opieka nad kolekcją stworzoną przez niego w Stanach Zjednoczonych. Jak wiadomo kolekcja ta znajduje się w Polsce od 2001 roku (w czym walny udział miała Fundacja Turleja). Zawiera ona ponad 150 obiektów – głównie obrazów malarzy polskich z końca XIX wieku i początku XX wieku. Fundacja uzyskała w roku 2004 prawo nie tylko reprezentacji i prowadzenia wszelkich działań promocyjnych oraz organizowania wystaw, ale także dysponowania tą kolekcją. Warto podkreślić, że kolekcja ta ma bardzo wysoką wartość materialną, ale także jest ważna z powodów merytorycznych dla Polski.

Projekty artystyczne

Lexmark European Art Prize 2004

W ramach kontynuacji współpracy z firmą Lexmark International Polska Fundacja prowadziła polską część drugiej edycji konkursu malarskiego Lexmark European Art  Prize 2004.

Lexmark European Art Prize 2004 podobnie jak edycja z roku 2003 był bardzo dużym i skomplikowanym projektem, który toczył się przez cały 2004 rok. Prace przygotowawcze do edycji konkursu w 2004 roku rozpoczęto już w czerwcu 2003 r. Działania wykonawcze rozpoczęto w grudniu roku 2003 a zakończenie czynności nastąpiło w styczniu 2005 roku. Realizacja konkursu przebiegała zgodnie z ustalanymi nowymi ramami organizacyjnymi. Konkurs został zmodyfikowany zgodnie z wytycznymi Lexmark, zmianie uległ sposób zgłaszania i oceny prac, skład międzynarodowego jury, budowano nowe relacje między polską edycją konkursu a konkursem międzynarodowym. W rezultacie prac nad II edycją LEAP wprowadzono do Jury Europejskiego polskiego jurora i zmieniono zasady zgłoszenia prac oraz wyłaniania zwycięzców wszystkich „narodowych” (w tym polskiej) edycji konkursu LEAP w całej Europie. Od września 2003 trwały prace logistyczne we współpracy z londyńską agencją Red Consultancy i w grudniu 2003 roku ruszyła w sensie wykonawczym nowa Edycja Europejska LEAP 2004 oraz Edycja Polska LEAP 2004. Fundacja Turleja jest jednym ze współorganizatorów konkursu europejskiego i wyłącznym organizatorem konkursu i wystaw oraz wszystkich działań medialnych związanych z konkursem polskim LEAP 2004.

Po zakończeniu etapu krajowego, projekt kontynuowany był w innych krajach europejskich – w czerwcu 2004 r. ogłoszono wyniki eliminacji europejskich, a z początkiem października 2004 roku w Mediolanie – w Triennale di Milano – odbył się finał, wręczenie głównej nagrody 30.000 euro i wernisaż wystawy finalistów europejskich LEAP 2004 r.

Fundacja była współorganizatorem międzynarodowej części konkursu. Działania w ramach tego etapu polegały na organizacji wyjazdu polskiego jurora na obrady jury do Londynu i Mediolanu. Zorganizowano również wyjazd i pobyt w Mediolanie dla dwóch polskich laureatek, które zakwalifikowały się do finału konkursu. Fundacja także zapewniła transport polskich prac na obrady jury i finał europejski oraz zorganizowała transport powrotny.

Wszelkie działania promocyjne i cała kampania konkursu ruszyła w grudnia 2003 roku i praktycznie trwała przez cały rok 2004, aż do stycznia 2005 roku. Działania fundacji w początkowym etapie realizacji projektu skupiały się przede wszystkim na zorganizowaniu intensywnej promocji i kampanii informacyjnej z wykorzystaniem informacji mediowych, e-mailingów i direct mailingu w celu pozyskania jak największej liczby uczestników konkursu, a jednocześnie wypromowania marki Lexmark.

Efektem przeprowadzonych przez fundację działań promocyjnych są liczne omówienia, artykuły, programy, wywiady itp. poświęcone LEAP 2004 w prasie, radiu, telewizji i Internecie.

Kampania promocyjna konkursu miała zasięg ogólnopolski. W jej ramach zorganizowano 2 wystawy pokonkursowe w Polsce. W lipcu w Warszawie w Galerii Program – wystawa rozpoczęła się wernisażem 1 lipca 2004 r., a poprzedziła ją konferencja prasowa. Na konferencji obecnych było około 50 przedstawicieli polskich mediów: prasy, radia i telewizji.

Przeprowadzono wywiady z laureatami i organizatorami konkursu. W telewizji TV 4 w programie Sztukateria przedstawiono relację tego wydarzenia. Wystawa prezentowana była do 21 lipca 2004 r.

W grudniu uroczystym wernisażem rozpoczęła się wystawa w Krakowie w Muzeum Galicja – trwała od 9 grudnia 2004 r. do 31 stycznia 2005 roku.

Na wernisażu oprócz przedstawicieli świata artystycznego byli również liczni dziennikarze z prasy radia i telewizji. Podobnie jak po wystawie warszawskiej wydarzenie zostało odnotowane relacjami i wywiadami w mediach. m.in. wywiad dla Radia RMF FM i relacje w Telewizji Regionalnej – TV Kraków (m.in. w programie informacyjnym Kronika).

Wystawom towarzyszył wydany przez fundację katalog z pracami laureatów polskiej edycji (18 obrazów).

Kampania objęła także mailing docelowy powtarzany wielokrotnie, adresowany do dziennikarzy mediów krajowych – około 20 różnorodnych moderowanych serii komunikatów w trakcie całej kampanii. Materiały prasowe dla dziennikarzy i oficjalne komunikaty były przygotowywane i udostępniane prasie przez pracownika PR Zespołu Informacji i Promocji Fundacji.

Dodatkowym elementem kampanii był event – z drukarkami Lexmark w roli głównej 1 lipca 2004 roku w Galerii Program w trakcie wernisażu wystawy.

Inny efekt działań promocyjnych Fundacji to podawana przez prasę i telewizję i podkreślana w Europie informacja, że w Polsce konkurs zorganizowano w taki sposób, iż wzięła w nim udział rekordowa liczba uczestników – wpłynęło na niego ponad 900 prac (dokładnie 952) – pobito rekord ubiegłoroczny. Firma Lexmark złożyła Fundacji szczególne podziękowania – Polscy Malarze stanowili 25% całej stawki w Konkursie, i trzy osoby weszły do finału europejskiego zyskując promocję na skalę Europy.

Fundacja w miarę swoich możliwości oraz posiadanych środków stara się wspierać zwycięzców polskiej edycji konkursu przez współpracę, zakup niektórych ich prac i zaproszenia do przyszłych wystaw w galerii fundacji.

„Święto Sztuki 2004”

W ramach kontynuacji cyklicznego projektu „Święto Sztuki” Fundacja przygotowała kilka wersji scenariuszy „Święta Sztuki 2004” i przedstawiła propozycje jednostkom samorządu terytorialnego na obszarze całej Polski (Urzędy Marszałkowskie, Urzędy Wojewódzkie, Urzędy Miast itp.). W efekcie przedstawionych przez fundację pomysłów doszło do realizacji programu „Święta Sztuki 2004” w długi weekend majowy (1-3 maja) w kilku dużych miastach Polski.

W Warszawie w ramach Miasteczka Europejskiego przygotowanego przez II Program Telewizji Polskiej i transmitowanego przez cały dzień w kilkunastu wejściach antenowych zrealizowano częściowo zaproponowany przez fundację program imprezy. Częściowa realizacja naszych pomysłów miała miejsce w Katowicach, Gdańsku i Krakowie, gdzie realizatorzy programów artystycznych skorzystali z bardzo wielu proponowanych przez fundację elementów programu.

Tym samym jest kontynuowana idea fundacji, aby cyklicznie odbywające się Święto Sztuki zmieniło nastawienie społeczeństwa względem dnia 3 maja i przekształciło długi weekend majowy (okres 1-3 maja) w karnawał – karnawał typowo polski, historyczny i artystyczny.

W dużej mierze już pierwsza edycja w 2003 roku dokonała przełomu – był to barwny, radosny dzień pełen patriotyzmu, ale przede wszystkim wydarzeń artystycznych i obcowania ze sztuką masową oraz wysoką – tą o najwyższych walorach artystycznych i edukacyjnych.

 

Projekty gospodarcze

Kampania promocyjna Sosnowieckich Parków Technologicznych

 

Fundacja wykonała kampanię w ramach programu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Beneficjentem bezpośrednim wykonanych działań był Urząd Miejski w Sosnowcu.

Fundacja Turleja zrealizowała ten projekt realizując program łączenia sztuki i biznesu, uaktywniania biznesu na polu sztuki, podnoszenia poziomu reklamy. Projekt ten wpisywał się jednocześnie w gospodarcze zainteresowania Fundacji i jej działania na rzecz wspierania polskiej przedsiębiorczości, a co za tym idzie promocji regionów polskich w Unii Europejskiej.

Celem kampanii było przygotowanie materiałów promocyjnych i nagłośnienie informacji o powstających na terenach pokopalnianych w Sosnowcu: Sosnowieckim Parku Naukowo-Technologicznym i Sosnowieckim Parku Przemysłowo-Technologicznym.

Fundacja w ramach wykonywanych działań opracowała bazę adresową potencjalnych inwestorów, przedstawicieli świata polityki i dziennikarzy, do których kierowane były informacje o powstających parkach. Opracowano również kilka rodzajów listów informacyjnych – stosownie do grup docelowych, do których była kierowana informacja (m.in. środowisko biznesu, polityki, mediów, mieszkańcy Sosnowca).

Fundacja zaprojektowała linię graficzną i charakterystyczny design wszystkich materiałów promocyjnych, opracowała również projekt logotypów dla każdego parku. Opracowano i wykonano pakiet drukowanych materiałów promocyjnych – plakaty, ulotki (w dwóch wersjach językowych). Opracowano i zamieszczono w prasie lokalnej ogłoszenia o powstających parkach. Przygotowano również artykuł do prasy specjalistycznej w dwóch wersjach językowych (polska i angielska). Wyprodukowano i wyemitowano ogłoszenie radiowe w stacji ogólnopolskiej i regionalnej. Wykonano dokumentację fotograficzną terenu obu parków.

Na życzenie Urzędu Miejskiego w Sosnowcu bardzo istotnym środkiem promocji została uczyniona prezentacja multimedialna, która wymagała od pracowników fundacji zgromadzenia i przeanalizowania olbrzymich ilości informacji dotyczących polskiej gospodarki, porównania z gospodarką państw Unii Europejskiej, gospodarki Śląska i województwa i innych informacji o regionie, możliwościach i warunkach inwestowania, zapleczu naukowym, ofercie kulturalnej i rozrywkowej miasta Sosnowiec, itp. Przygotowano również wizualizację terenu parków z uwzględnieniem istniejącej i planowanej infrastruktury oraz ofertę inwestycyjną powstających parków.

Na bazie informacji opracowanych do prezentacji multimedialnej Fundacja wykonała również dodatkowy element promocyjny – serwis internetowy.

W wyniku przedstawionych propozycji logotypów parków Urząd Miejski w Sosnowcu wyraził chęć zakupu od fundacji prawa do stosowania jednego z logotypów jako Logo Miasta Sosnowca. Aktualnie trwają rozmowy zmierzające do finalizacji transakcji.

Zarówno Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, jak i bezpośredni beneficjent projektu – Urząd Miejski w Sosnowcu wyraziły uznanie i zadowolenie z efektów działań wykonanych przez fundację oraz chęć współpracy w przyszłości w ramach innych projektów.

Debata nt. Strategii Lizbońskiej

W ramach projektu przy udziale środków otrzymanych z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Fundacja zorganizowała w grudniu 2004 roku na terenie Polski cztery konferencje poświęcone Strategii Lizbońskiej.

Przeprowadzono debatę na temat Strategii Lizbońskiej oraz określonych w niej społecznych i ekonomicznych priorytetach rozwoju Unii Europejskiej i Polski w środowisku akademickim (uczelnie państwowe i prywatne, wszystkie kierunki kształcenia) oraz w kręgach opiniotwórczych (media, biznes) z regionu mazowieckiego, wielkopolskiego, małopolskiego i zachodniopomorskiego.

Realizacja projektu polegała na organizacji seminarium i paneli dyskusyjnych, przygotowaniu prezentacji multimedialnej oraz produkcji materiałów promocyjnych do konferencji i prezentacji w postaci płyty CD na temat Strategii Lizbońskiej.

Cele, które przyświecały fundacji przy realizacji projektu:

- popularyzacja wiedzy na temat Strategii Lizbońskiej i wzrost świadomości społecznej o zakładanych przez nią celach i priorytetach działania

- zwiększenie roli Polski w międzynarodowej dyskusji na temat Strategii, jej założeń i projektowanych sposobów aktualizacji, zgodnie ze zmieniającą się sytuacją ekonomiczną krajów Unii Europejskiej

- wskazanie szans rozwoju polskiego społeczeństwa związanych z realizacją Strategii Lizbońskiej

- zachęcenie uczestników konferencji do aktywnego włączenia się w realizację Strategii, poprzez wskazanie na płynące z niej szanse rozwoju polskiej nauki oraz innowacyjnych przedsiębiorstw

W konferencjach wzięło udział najliczniej środowisko akademickie, a także przedstawiciele samorządu.

Projekty społeczne

Bezpieczny Internet

Program Bezpieczny Internet Fundacji Turleja – medialna kampania społeczna – to wieloetapowe przedsięwzięcie organizowane w skali Europy Środkowo-Wschodniej mającej na celu uświadomienie społeczeństwa w zakresie zagrożeń, jakie niesie ze sobą korzystanie z nowoczesnych narzędzi komunikacji i rozrywki – Internetu i innych nośników wirtualnych.

W ramach projektu Fundacja wykonała i prowadzi serwis internetowy poświęcony tematyce bezpieczeństwa w Internecie. Patronat Honorowy nad programem objął Minister Edukacji Narodowej i Sportu oraz Rzecznik Praw Dziecka.

Fundacja Turleja stworzyła sieć organizacji współpracujących w ramach programu.

Nawiązana została także współpraca z Fundacją Dzieci Niczyje – narodowym koordynatorem programu Komisji Europejskiej Safer Internet Action Plan oraz z NASK

- Naukową i Akademicką Siecią Komputerową. Dzięki tej współpracy Fundacja Turleja przystąpiła do organizacji konferencji na temat bezpieczeństwa w Sieci, które zaplanowane są na czerwiec i dalsze miesiące 2005 roku.

Wydawnictwo Fundacji Turleja

Wydawnictwo pracowało na potrzeby realizowanych przez fundację projektów, ale jednocześnie przygotowywało do wydania nowe pozycje wydawnicze:

  • Album Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach – trwały nieustanne ekspertyzy związane z sygnaturami obrazów, powstały nowe fotografie w celu reprodukowania kolorów, trwała obróbka i skład
  • W roku 2004 wydano album „Rzeźba polska XIX wieku – z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie”. Album ten stanowił istotne uzupełnienie organizowanych w Muzeum Miedzi w Legnicy oraz w Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie wystaw polskiej rzeźby XIX wieku. Pierwsza wystawa odbyła się od maja do września 2004 roku, a druga trwała od września do grudnia. Autorem wydawnictwa jest pani Anna Król – wicedyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie, która również stworzyła scenariusz wystawy. Katalog wydany z wielką starannością zawiera 220 ilustracji na 180 stronnicach formatu A4. Książka została wydana w twardej oprawie. Przedstawia bogaty zbiór rzeźby polskiej XIX wieku zgromadzony przez krakowskie muzeum. Katalog zawiera dokładne opisy rzeźb i ich sygnatury oraz biografie polskich rzeźbiarzy.

 

 

 

Rok 2005

 

Akademia Umiejętności III Wieku

Ratowanie dziedzictwa

 

Niemalże na ukończeniu są już prace adaptacyjne w Galerii przy ulicy Świętego Jana 2 na rogu Rynku Głównego. Już we wrześniu udało nam się tę galerię odremontować na tyle, że udostępniliśmy ją mieszkańcom i turystom i zorganizowaliśmy w niej pierwsze wystawy i koncerty. Trwały również prace budowlane i wyposażeniowe w siedzibie Fundacji przy ulicy Kazimierza Wielkiego 2.

 


Kolekcja Toma Podla

 

Projektem zupełnie wyjątkowym, który zaliczamy do grupy trudnych jest reprezentacja amerykańskiego kolekcjonera Toma Podla i opieka nad kolekcją stworzoną przez niego w Stanach Zjednoczonych. Jak wiadomo kolekcja ta znajduje się w Polsce od 2001 roku (w czym walny udział miała Fundacja Turleja). Zawiera ona ponad 150 obiektów – głównie obrazów malarzy polskich z końca XIX wieku i początku XX wieku. Fundacja uzyskała w roku 2004 prawo nie tylko reprezentacji i prowadzenia wszelkich działań promocyjnych oraz organizowania wystaw, ale także dysponowania tą kolekcją. Warto podkreślić, że kolekcja ta ma bardzo wysoką wartość materialną, ale także jest ważna z powodów merytorycznych dla Polski.

Rok 2005 upłynął na poszukiwaniach miejsca dla chwilowej ekspozycji kolekcji, tak aby przestała leżeć w magazynach Muzeum Narodowego, gdzie była zdeponowana. Po przekazaniu Fundacji kolekcji przez Toma Podla aż 6 miesięcy trwało wydobycie jej z depozytu. W tej sytuacji zrezygnowaliśmy z planu promocji który zakładał tournee Niemcy – Dania – Francja – Rosja, a następnie w roku 2006 USA i dopiero powrót do Polski do gotowej już Galerii Turleja przy ulicy Jana 2 w Krakowie (róg Rynku Głównego). W rezultacie kolekcja Toma Podla znalazła siedzibę w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli, gdzie została zdeponowana i gdzie już od stycznia 2006 będzie pokazywana.

Obrazy Jana Lebensteina, Olgi Boznańskiej , Józefa Pankiewicza wzbogaciły wielkie wystawy monograficzne organizowane przez największe polskie muzea i przyczyniły się do sukcesu tych wystaw, które odbiły się szerokim medialnym echem. Nota bene wystawa Boznańska nieznana będzie pokazywana w 2006 roku również w Galerii Turleja w Krakowie.

Galeria f-station

 

Na parterze Siedziby Fundacji znajdują się pomieszczenia które adaptujemy na drugą nasza galerię, w zamyśle docelowym poświęconą prezentacji sztuki fotografii. Pierwsza wystawa związana z prezentacją prac Akademii Umiejętności III wieku została zaplanowana na 26 stycznia 2006. Galeria nazwana została f-station.

Projekty społeczne

Akademia Umiejętności III Wieku – rozwijanie aktywności intelektualnej, artystycznej i ekonomicznej ludzi starszych

adresaci
ludzie starsi i seniorzy – społeczność III wieku

cele
• kształcenie i wspomaganie aktywności liderów środowiskowych,
ludzi starszych, pełniących w swoich społecznościach role
inicjatorów oraz organizatorów różnych działań społeczności III
wieku
• wykorzystanie „uśpionego”, „porzuconego odłogiem” potencjału
artystycznego, intelektualnego i ekonomicznego ludzi starszych -
społeczności III wieku
• zapobieganie wykluczeniu ludzi starszych z procesów kulturowych
• poszerzanie dostępu ludzi starszych do dóbr i usług publicznych
oraz dóbr usług fundowanych z budżetów prywatnych

miejsca realizacji projektu
• Kraków – duże miasto
• Zakopane – małe miasto
• Nowy Wiśnicz – gmina miejsko – wiejska
• Wojnicz – gmina wiejska
w ten sposób objęliśmy działaniem programu społeczności
z różnych środowisk, od wielkomiejskich do wiejskich

program Akademii Umiejętności III Wieku

Program składa się z trzech warsztatów

1. Warsztat sztuki i rzemiosła
2. Warsztat przedsiębiorczości i kreatywności personalnej
3. Warsztat komputerowy

Warsztaty dają podstawy teoretyczne i praktyczne do realizacji zainteresowań humanistycznych, rozwijania talentów artystycznych i rzemieślniczych, inicjowania i organizowania przedsięwzięć ekonomicznych oraz praktycznej obsługi komputera i internetu

Program zawierał:

1. Warsztat sztuki i rzemiosła

- teoretyczny i praktyczny zestaw wykładów, ćwiczeń i zajęć warsztatowych służących uaktywnieniu „uśpionego” lub niewykorzystanego potencjału artystycznego i intelektualnego ludzi starszych

cześć I – teoretyczna – wykłady i warsztaty humanistyczne
a. historia i estetyka sztuki, sztuka ludowa, twórczość wybitnych samouków itd.
b. historia i teoria literatury – podstawowe zagadnienia
c. warsztat literacki: proza i poezja

część II – praktyczna – warsztaty artystyczno – rzemieślnicze: praca z mistrzem w danej dziedzinie twórczości (uwaga: pracownię i dziedzinę aktywności uczestnik warsztatu wybiera podług upodobań)
a. podstawy malarstwa i rysunku – pracowania i zajęcia plenerowe
b. warsztat tkacki – podstawowe techniki: gobelin i makrama
c. warsztat ceramiczny – podstawy projektowania i technologii
d. warsztat stolarski – podstawy stolarstwa artystycznego i konserwacji mebli
e. warsztat snycerki i rzeźby w drewnie
f. warsztat fotograficzny: fotografia klasyczna i cyfrowa – pracownia i zajęcia plenerowe

2. Warsztat przedsiębiorczości i kreatywności personalnej

- ćwiczenia i warsztaty w zakresie organizacji mikroprzedsiębiorczości i aktywności personalnej – uaktywnienie potencjałów organizacyjnych i gospodarczych ludzi, nierzadko o dużym doświadczeniu
i wiedzy zawodowej, które nie są wykorzystane. Chcemy pokazać konteksty organizacyjne i finansowe prowadzenia mikroprzedsiębiorczości ludzi starszych i modele organizacyjne spółdzielczości artystyczno – rzemieślniczej, z wykorzystaniem potencjału artystyczno – intelektualno – ekonomicznego ludzi starszych.
a. podstawy prawne i ekonomiczne mikro – przedsiębiorczości
b. otoczenie prawne i organizacja aktywności gospodarczej emerytów i rencistów
c. źródła finansowania aktywności gospodarczej ludzi starszych
d. „zakładamy działalność gospodarczą – krok po kroku”:
warsztat rzemieślniczy – spółdzielnia artystyczno – rzemieślnicza
dystrybucja produktów rękodzieła artystycznego itp.
e. warsztat kreatywności – umiejętność wykorzystania swoich możliwości

3. Warsztat komputerowy

- upowszechnianie komputera i internetu, jako przyjaznego narzędzia aktywności intelektualnej, artystycznej i ekonomicznej ludzi starszych
a. obsługa komputera i drukarki komputerowej
b. edytor Word – poczta elektroniczna
c. obsługa i wykorzystania internetu

realizatorzy
Do prowadzenia warsztatów i wykładów zaprosiliśmy specjalistów: nauczycieli, artystów (z różnych dziedzin twórczości plastycznej), mistrzów rękodzieła, poetów oraz krytyków sztuki i literatury.
Istotą warsztatu była praca na najwyższym, możliwym, poziomie wrażliwości, wyobraźni, techniki, praktyki i wiedzy.

Warsztaty odbyły się w okresie od 15 października do 31 grudnia 2005
W każdym warsztacie brało udział do 15 osób. W sumie uczestniczyło w nich ponad 200 osób, które rekrutowane były przy współpracy z różnymi organizacjami ludzi starszych, takimi jak:
1. stowarzyszenia emerytów i rencistów
2. stowarzyszenia regionalne
3. lokalne ośrodki aktywności społecznej: organizacje pozarządowe, związki religijne, domy kultury,
ośrodki kształcenia ustawicznego
4. administracja i instytucje samorządowe

Ponadto uczestników wskazywały związki nauczycieli i uczestniczące w projekcie szkoły takie jak Liceum Plastyczne w Wiśniczu czy Szkoła Plastyczna w Zakopanem

5. ponadto przeprowadzimy akcję informacyjną w mediach regionalnych (radio i prasa) – z udziałem wolontariuszy

Na zakończenie warsztatów planujemy wystawę i wydanie katalogu prac uczestników – która zostanie otwarta 26 stycznia 2006 roku w Galerii f‑station będącej drugą galerią Fundacji.

Bezpieczny Internet

Dzięki współpracy z wieloma podmiotami Fundacja Turleja przystąpiła do organizacji konferencji na temat bezpieczeństwa w Sieci. Fundacja była współorganizatorem 4 konferencji w 4 miastach Polski – Krakowie, Katowicach, Rzeszowie i Szczecinie. Konferencje i towarzyszące im wydarzenia promocyjne w kinach skierowane do młodzieży zaplanowane zostały na czerwiec i dalsze miesiące 2005 roku.

Perturbacje związane z pozyskiwaniem sponsorów spowodowały przesunięcie całego cyklu. W rezultacie konferencje w Krakowie i Katowicach odbyły się 13 i 17 stycznia 2006 roku, a w każdej z nich uczestniczyło po 200  nauczycieli i prawników oraz innych specjalistów zajmujących się Internetem. W imprezach w kinie Rotunda w Krakowie i kinie Światowid w Katowicach wzięło udział około 1000 młodzieży gimnazjalnej i nauczycieli. Wydarzenie miało bardzo duży oddźwięk medialny w lokalnych radiostacjach, telewizjach i prasie.

Dalsze konferencje zostały  zaplanowane na 24 lutego 17 marca 2006. Konferencje te odbyły się tak samo jak poprzednie i miały swój duży rezonans regionalny.

 

 Tadeusz Makowski – Sklepikarz – kolekcja Toma Podla

Projekty artystyczne

„Polonia dla Polonii”

 z wykorzystaniem wystaw kolekcji Toma Podla w Europie

W trakcie organizacji jest właśnie tourne kolekcji malarstwa polskiego pozyskanej od Toma Podla po Europie. Kolejność działań w kierunku organizacji nowych wystaw międzynarodowych musieliśmy nieco odwrócić. Plan na rok 2005 zakładał pokazanie kolekcji w Niemczech i Rosji, a także ewentualnie w Danii. Jednakże intensywne prace związane z przejęciem przez Fundację Turleja Kolekcji Toma Podla i następnie przejęcia depozytu od Muzeum Narodowego w Krakowie zajęły okres aż do końca czerwca 2005 roku. W związku z tym zrewidowano plan na rok 2005 i skupiono się na promocji kolekcji w Polsce poprzez wypożyczenia poszczególnych grup obrazów do wielkich, monumentalnych wystaw organizowanych w największych polskich muzeach. Z końcem roku, w listopadzie  dowiedzieliśmy się, że największe potrzeby pokazania tej kolekcji są zgłaszane z USA, gdzie do tej pory kolekcja była wystawiana w całości tylko dwukrotnie. W rezultacie zanim kolekcja wzmocni wizerunek Polski i poczucie wartości Polonii w Niemczech i Rosji musi wrócić do USA i wzmocnić wizerunek tamtejszej Polonii.

Na kwiecień i, maj i czerwiec 2006 roku zaplanowaliśmy więc trzymiesięczną wystawę w Chicago. 

Trwają prace organizacyjne mające na celu wystawienie obrazów w Niemczech i Rosji. Prowadzone są również rozmowy z galeriami w Budapeszcie i Miszkolcu odnośnie organizacji wystaw na Węgrzech.

Wystawy

Ewa Zawadzka
Miskolci Galerie; Węgry

24 marzec – 21 kwiecień 2005

Fundacja Turleja wspólnie z Miskolci Galerie zorganizowała wystawę malarstwa Ewy Zawadzkiej. Ewa Zawadzka oprócz grafiki od kilku lat uprawia również malarstwo. Jej wielkoformatowe obrazy zyskały uznanie wśród krytyków i publiczności. Zawadzka konstruuje swoje prace z geometrycznie zharmonizowanych konstrukcji betonowych. W swoich pracach skupia się głównie na zagadnieniach formalnych: świetle i fakturze. Jej obrazy to estetyczne układy brył o wyszukanych barwach, przenikane przez strefę światła i cienia.

 

 

Wystawy w Galerii Turleja – ulica Świętego Jana 2

 

Odsłona pierwsza


wystawa malarstwa współczesnych artystów polskich z kolekcji Fundacji Turleja. Wystawa kilkudziesięciu prac współczesnych malarzy polskich trwała od 2 lipca do 30 września 2005 roku. Wystawie towarzyszył Katalog

 

 

Odsłona druga

wystawa z kolekcji Fundacji Turleja

wystawa malarstwa Ewy Zawadzkiej, z Kolekcji Fundacji Turleja. Obrazy dużego formatu 180×150 cm były prezentowane od 10 października do połowy grudnia w Galerii przy ul. Świętego Jana 2.

 

Plany na rok 2006

Rok 2005 poświęcono na organizowanie programu dla naszej nowo otwartej galerii, w której częściowo wciąż jeszcze prowadzono prace adaptacyjne, które pozwolą pokazać tutaj naprawdę najważniejsze arcydzieła światowej sztuki. Wielkie otwarcie zaprojektowano na marzec 2006 roku. W listopadzie i grudniu trwały już prace przygotowawcze do organizacji wystawy Miro Svolika – znanego artysty słowackiego oraz inauguracyjnej wystawy na wielkie otwarcie na kwiecień 2006 – „Nowa perspektywa” – malarstwo Brendana Neilanda. Na maj i czerwiec zaplanowaliśmy pokazanie wystawy „Boznańska nieznana”, która odniosła wielki sukces w roku 2005,a była pokazywana tylko w Warszawie, Poznaniu, Trójmieście i Szczecinie.

Brendan Neiland

Wydawnictwo Fundacji Turleja

 

Wydawnictwo pracowało na potrzeby realizowanych przez Fundację projektów, ale jednocześnie zrealizowało kilka niezależnych, ważnych i ciekawych pozycji wydawniczych

  • Boznańska nieznana – katalog malarstwa Olgi Boznańskiej – w języku polskim i angielskim, w formacie B4 i twardej oprawie, posiadający objętość 280 stron. Katalog towarzyszy wystawie w Muzeum Narodowym w Poznaniu, w Galerii Sztuki „Zachęta”, Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie i Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli
  • Album Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach – został wydany w języku polskim i angielskim, jest to wydanie monumentalne, wyjątkowo staranne, poprzedzone dwuletnimi pracami ekspertów. W formacie B4 na ponad 300 stronnicach znalazły się kolorowe reprodukcje wszystkich prac zgromadzonych w Galerii Sukiennice należącej do Muzeum Narodowego w Krakowie. Jest to pierwszy pełny album tej wspaniałej narodowej galerii posiadającej największe arcydzieła polskiego malarstwa z XIX wieku.
  • Katalog malarstwa Brendana Neilanda – w języku polskim i angielskim, będący przedstawieniem prac profesora Royal Academy z Londynu, znanego na świecie  współtwórcy kierunku zwanego hiperrealizmem
  • Katalog malarstwa Ewy Zawadzkiej – w języku polskim i angielskim w twardej oprawie. Katalog ten zawiera prace malarskie Ewy Zawadzkiej
  • Kultura trypolska – Katalog wystawy w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli
  • Kultura trypolska II  – Wydawnictwo poświęcone sesji naukowej w Stalowej Woli
  • Seria kart pocztowych malarstwa Olgi Boznańskiej
  • Katalog Akademii Umiejętności III wieku
  • Katalogi wystaw Fundacji

 Kultura trypolska

 

 

Nowe sektory działania

Film

 

Rok 2005 przyniósł pierwsze wymierne sukcesy działania Zespołu Projektowania – powstały dwa duże projekty scenariuszowe, które przedstawiono sponsorom i stacji TVN. Zyskały one wstępną akceptację i prace będą kontynuowane w roku 2006. SFA S.A. i Fundacja podjęły także współpracę ze znanym reżyserem filmu animowanego Ryszardem Czekałą i profesorem Jerzym Kucią ze Stowarzyszenia Filmu Animowanego i Wydziału Filmu Animowanego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Współpraca zaowocowała udzieleniem pomocy przy produkcji filmu animowanego młodego twórcy Roberta Sowy pt. „Piętro”.

 

 

Taniec

D.A.N.C.E
Dance Apprenticeship Network aCross Europe, audycja !

Fundacja Turleja uczestniczy w projekcie D.A.N.C.E realizowanym przez Charleroi/Danser Choreographic Centre of the French Community of Belgium Wallonia-Brussels.
Projekt D.A.N.C.E powstał z inicjatywy i jest prowadzony przez czołowych choreografów europejskich: Angelina Preljocaja, Frédérica Flamanda i Wayne’e McGregora. Jego celem jest umożliwienie młodym tancerzom doskonalenia ich umiejętności zawodowych w dziedzinie tańca klasycznego i współczesnego oraz realizacji projektów tanecznych.
W projekcie biorą udział młodzi tancerze, choreografowie jak również architekci, reżyserzy i artyści zaangażowani w realizację projektów interdyscyplinarnych.

Głównymi celami projektu były:

1. Utworzenie Europejskiego Obserwatorium kształcenia
tanecznego
2. Organizacja seminariów, konferencji i szkoleń dla młodych
tancerzy
3. Organizacja tournee przedstawień
4. Stworzenie europejskiego networku o tematyce związanej
z tańcem

1. D.A.N.C.E ma na celu utworzenie Europejskiego Obserwatorium kształcenia tanecznego, który określi zapotrzebowanie artystów na uzupełniające szkolenia i treningi. Będzie on dysponowała również bazą danych dotyczącą możliwości szkolenia dodatkowego i praktyk.

2. D.A.N.C.E to program intensywnego treningu w obu stylach: klasycznym i współczesnym. Szczególny naciski położony zostanie na rozwój indywidualnych predyspozycji i wrodzonych umiejętności tancerzy oraz zachęcenie ich do pracy angażującej różnorodne rozwiązania techniczne i komunikacyjne i umiejętności sceniczne.
D.A.N.C.E jest szansą rozwoju dla studentów, którzy właśnie kończą szkoły baletowe i chcieliby wzbogacić swoje umiejętności podczas dwuletniego kursu uzupełniającego.
D.A.N.C.E obejmuje zajęcia praktyczne i teoretyczne oraz cykl warsztatów (próby na scenie, twórcze procesy, przedstawienia),
w trakcie których tancerze będą mieli okazję pracować pod opieką profesjonalnych artystów reprezentujących różne style oraz czerpać inspiracje z różnorodnych dyscyplin.

3. D.A.N.C.E był organizatorem tournee przedstawień uczniów kursów Obserwatorium w różnych ośrodkach tańca w Europie, których łączy wspólna idea – przybliżenia sztuki tańca szerszej publiczności.

4. D.A.N.C.E. zamierza stworzyć europejska sieć łączącą ze sobą:

- towarzystwa taneczne

- instytucje prowadzące praktykę i / lub szkolenia z zakresu
architektury, sztuk audiowizualnych, plastycznych, muzyki
i multimediów

- festiwale, konferencje

Network ten będzie wspierać merytorycznie i artystycznie ten szczególny pedagogiczny eksperyment poprzez informowanie
o pozyskiwaniu nowych partnerów oraz popularyzację programu, aby stał się uznanym i przyciągał w przyszłości nowych uczestników, którzy stale będą ten projekt wzbogacać.

Partnerzy projektu D.A.N.C.E:

Ballet Preljocaj
Charleroi/Danses
Random Dance Company
IMG- University of Mainz
Movingimages
Dance Europe
Fondazione Teatro Due
CIANT
Hanses Hus
Passerelles Project
The Loft

Udział Fundacji Turleja w projekcie polegał na organizacji audycji do Obserwatorium, organizację szkoleń i warsztatów prowadzonych przez Angelina Preljocaja, Frédérica Flamanda i Wayne’e McGregora oraz wszelkie działania mające na celu upowszechnianie idei tego projektu.

 

Koncerty

FIRE DANCE - KONCERT LEGENDARNYCH BĘBNIARZY HINDUSKICH

  • wraz z Kumarem Mishrą i Alexandrem Mayerem

Organizatorzy:
Fundacja Turleja
Instytut Petera Hessa
Polskie Stowarzyszenie Terapii i Masażu Dźwiękiem
Patron honorowy:
Konsul Generalny Republiki Austrii w Krakowie – Hermine Poppeller

Patroni medialni:
Radio RMF Classic, „Gazeta Wyborcza”, Serpent.pl

Partnerzy:
Fundacja Galicja Jewish Heritage Institute
Indyjsko-Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Kultury

O KONCERCIE

21 maja 2005 w Muzeum Galicja odbył się koncert legendarnych bębniarzy hinduskich – Benares Trance Percussion Ensamble. W trakcie swojego trzeciego już europejskiego tournee muzycy wystąpili w wyjątkowym składzie, wraz z Alexandrem Mayerem z Austrii (wirtuozem didgeridoo) i Kumarem Mishrą z Indii (wirtuozem tabli). Była to pierwsza wizyta słynnego zespołu w Polsce, dla widzów natomiast – niezapomniane spotkanie Wschodu z Zachodem i Europy z Azją.

W Muzeum Galicja artyści zaprezentowali różne tradycje muzyki medytacyjnej. Koncert poprzedził rytuał półgodzinnej kąpieli w dźwięku, zgodnie z prastarą wiedzą o jego leczniczym działaniu, którą w medycynie Wschodu stosuje się ją od ponad 5 000 lat. Tę część spotkania poprowadził sam Peter Hess, światowej sławy terapeuta i nauczyciel, który sprowadził do Europy wiedzę na temat terapii dźwiękiem.

 

Abhinaya Tapasvini – Alekhya – „klejnot w świecie tańca”

15 czerwca 2005 w zaprzyjaźnionym z nami Muzeum Galicja miał miejsce występ światowej sławy tancerek i tancerzy hinduskich, ze słynną Abhinaya Tapasvini Alekhyą, zwaną klejnotem w świecie tańca. Fundacja Turleja, razem z Galicia Jewish Heritage Institute oraz Indyjsko-Polskim Stowarzyszeniem na Rzecz Rozwoju Kultury, była współorganizatorem tego bezprecedensowego wydarzenia.

Alekhya, uhonorowana w roku 2002 dwoma prestiżowymi wyróżnieniami: nagrodą Ugadi Visist Puraskar oraz nagrodą Hamsa, należy dziś do najbardziej znanych wykonawczyń tańca w stylu Kuchipudi i Bharatanatyam. Jako jedna z niewielu artystek młodego pokolenia kontynuuje ona tradycję ustanowioną przez wielkich tancerzy Kuchipudi, takich jak Padmashri Vedantam Sathyanarayana Sharma i Pasumarthi Krishnamurthy.

Artystka występuje od ponad dwudziestu lat, a naukę tańca zaczynała jeszcze jako dziecko, pod opieką znanych autorytetów w tej dziedzinie – Shri Daval Sharan i Dr. Uma Rama Rao. Była gwiazda wielu prestiżowych festiwali tańca – między innymi Khajuraho, Haridas Samaroh, Kalidas Samaroh, Kuchipudi Mahotsav, Soorya i Konark, Nishagandhi, Natyanjali, Siddendra Yogi, Parangat oraz Kalakshetra. Poza Indiami Alekhya występowała też
w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Abu Dhabi, Dubaju, Katarze, Libanie, Bahrajnie i Syrii.

W Krakowie na oczach polskich rasika, czyli widzów, potwierdziła się reguła, że język tańca jest uniwersalny i zrozumiały pod każdą szerokością geograficzną.

 

 

Don Conreaux

1 pażdziernika 2005, godz. 19.30, Galeria Turleja - ul. św. Jana 2

 

O KONCERCIE

Już po raz kolejny będziemy mieli okazję gościć w Polsce wirtuoza gry na gongu. Don Conreaux, muzyk jazzowy i aktywny działacz na rzecz pokoju na świecie, grę na tym instrumencie rozpoczął w 1969 roku. W swoich utworach wykorzystuje gongi tybetańskie, nepalskie, indyjskie, balijskie, a także współczesne gongi symfoniczne, głos, dzwonki, śpiewające misy, spiralny róg morski, shofar, muszle. W pierwszej części koncertu Don Conreaux zagra solo, w drugiej towarzyszyć mu będą znani polscy muzycy jazzowi, tacy jak Michał Górczyński – klarnet, saksofon, Piotr Bukowski – gitara, laptop oraz Piotr Zakrocki – skrzypce, perkusja. Koncertem w Krakowie Don Conreaux kończy tygodniowy pobyt w Polsce.
To już drugi koncert z cyklu „Wschód Zachód”, którego organizatorem jest Fundacja Turleja. Każde wydarzenie w ramach cyklu będzie okazją do spotkania artystów reprezentujących różne kultury, tradycje i style muzyczne. Naszą intencją jako organizatorów jest stwarzanie okazji do bezpośredniej wymiany oraz wzajemnej inspiracji ludzi różnych kultur.

OGRODY POKOJU

TAI LOI – te dwa znaki wykuwane na gongach w starodawnym mandaryński języku chińskim, które Sidharta Gautama Budda rozkazał wykuwać na każdym dzwonie i gongu, oznajmiają szybki powrót szczęścia i uduchowienie materii po zakończeniu XX wieku.
Dawniej gongi wykuwano po zakończeniu wojny na znak pokoju. Dzisiaj tradycję tą kontynuuje Don Conreaux, będąc współzałożycielem światowej sieci Starhenge i World Peace Bell Gardens (Ogrodów Dzwonu Światowego Pokoju). Są to strefy ciszy i spokoju, w których przestrzeń zorganizowana jest w oparciu o starożytną geomancję i geometrię.
Przestrzeń ogrodu wypełniają specjalnie dostrojone dźwiękowe rzeźby oraz dzwony, skonstruowane wyłącznie z przeznaczonego do demobilu starego sprzętu wojskowego, które można za pomocą dźwięku wprowadzić w rezonans. Miejsca te służą kontemplacji oraz celebrowaniu ważnych wydarzeń i świąt. Ogród Dzwonów Pokoju jest otwarty na wszelkie inicjatywy zgodne z Uniwersalnym Prawem Kosmicznym. Projekt został po raz pierwszy przedstawiony podczas Światowego Zjazdu Miast Pokoju w Hiszpani w 1987 roku. W jego realizację zaangażował się były urzędnik ONZ, Roberta Mullera i inne znane postaci.
Obecnie ogrody znajdują się w Dorset (UK) i Brisbane (Australia).

W czwartek 29 września nastąpi uroczyste zakopanie kamienia węgielnego w Ogrodzie Dzwonów Pokoju w Krakowie – 400 metrów od Kopca Kościuszki.

 2006 i 2007

Przegląd wystaw zorganizowanych przez Fundację w roku 2006 przedstawiamy na podstawie relacji w portalu internetowym WWW.sztukpuk.art.pl

Rok 2006

EWA ZAWADZKA

STREFA BETONU

malarstwo, rysunki, grafika

ORGANIZATOR FUNDACJA TURLEJA

w ramach Międzynarodowego Triennale Grafiki

od 15 września, 2006

„Świat powstającej kompozycji na papierze musi być harmonijny, zamknięty i posiadać rytm. Rytmem [.] najczęściej jest światło w kontakcie z bryłowatością przedmiotów”

Po sukcesach w konkursach grafiki (Kraków, Łódź, Katowice, Giza, Fredrikstadt) zaczęto ją tytułować Pierwszą Damą Polskiej Grafiki. Grand Prix i wyróżnienia, które jej przyznano obejmują również najważniejsze biennale i triennale grafiki na świecie.

Czym zajmuje się Ewa Zawadzka? Interpretuje i przetwarza betonowy krajobraz współczesnego świata, w którym naczelne miejsce zajmują bloki z betonowych płyt. Ciężkie i bryłowate konstrukcje przeobraża w logiczną, a zarazem tajemniczą formę. Te struktury ożywione, zrytmizowane i naszpikowane prętami zbrojeniowymi wydają się być bardzo prawdziwe. Oszczędnie używa kolorów. W swoich pracach wykorzystuje piasek i żywicę, które ożywia powierzchnię i nadaje jej wyrazistość, budząc skojarzenia z ziemią, kamieniem, czymś pierwotnym.

Od 2003 lat pochłania ją również malarstwo. I na tym polu również zdobywa sukcesy. W 2004 r. dochodzi do finału konkursu Lexmark European Art Prize. Startowało w nim kilka tysięcy malarzy z całej Europy. Na końcu została dziesiątka, w tym Zawadzka. Podobno nie wygrała, bo jej obraz był mało optymistyczny. Ale czy o to chodzi?

Zawadzka tnie betonowy krajobraz na małe kawałki tworząc coś pozornie pozbawionego życia, pozornie gdyż ten betonowy krajobraz jest ludzkim tworem. Ożywia go światło, które sączy się gdzieś spoza, wydobywając i odrealniając zarazem samo przedstawienie.

Wielkoformatowe obrazy (cykle „Opowieści pejzażu”) Ewy Zawadzkiej, o formatach ponad dwu metrowych i wadze dochodzącej często do ponad 50kg., są jej intymna walką z industrialną przestrzenią. One mają oddziaływać na widza i oddziaływają masą, swoją wielkością, w której ogromie detal zostaje zastąpiony wrażeniem ogólnym, a jest to wrażenie totalne. Jej obrazy są trwałe, stabilne, noszą ślad czegoś oswojonego i opatrzonego, czegoś co gdzieś wokół nas istnieje i trwa.

Krakowska wystawa odbywa się w ramach Międzynarodowego Triennale Grafiki, które w tym roku obchodzi Jubileusz 40-lecia istnienia. MTG powstało w 1966 roku jako wynik solidarnej współpracy artystów z całego świata i wkrótce stało się nie tylko ważnym wydarzeniem na arenie międzynarodowej, ale również początkiem wolnych inicjatyw artystycznych w wielu sąsiadujących z Polską krajach. Triennale Grafiki w Krakowie wpisuje się wraz z całą sztuką drugiej połowy ubiegłego wieku w poszukiwanie nowych idei, koncepcji, kierunków rozwoju. Otwartość na zmiany, przekraczanie granic, nowoczesność, a jednocześnie czytelne nawiązywanie do tradycji charakteryzują poszukiwanie najlepszej formuły dla tegorocznych spotkań z grafiką.

Ewa Zawadzka – Strefa betonu

Galeria Turleja w tym roku po raz pierwszy włączy się w program Międzynarodowego Triennale Grafiki. Modernistyczna i surowa przestrzeń Galerii w sposób szczególny koresponduje z architektonicznymi i minimalistycznymi pracami Ewy Zawadzkiej. Wystawa gromadząca 15 wielkoformatowych obrazów artystki, 7 grafik i tyle samo rysunków będzie pierwszą prezentacją jej malarstwa, a zarazem małą retrospektywą. Jest to szczególna okazja dla tych wszystkich, którzy znają ją jako grafika, gdyż na wystawie w Galerii Turleja artystka pokaże swoje, mniej znane, malarskie oblicze.

Kuratorem wystawy jest Zbigniew Turlej.

Główne cykle graficzne, rysunkowe i malarskie: „Rocznik statystyczny”, „Odległość rzeczywista”, „Zrób to sam”, „Geometria elementarna”, „Opakowanie zastępcze”, „Interwencje”, „Kalendarz”, „Zapis”, „Pęknięcia”, „Oblicze”, „Geometria przestrzeni”, „Metameria miejsca”, „Betony”, „Czarne pejzaże”, „Opowieści pejzażu”.

Olga Boznańska – portret kobiety

BOZNAŃSKA NIEZNANA

malarstwo, szkice, materiały dokumentalne

ORGANIZATOR FUNDACJA TURLEJA
DATA 23 CZERWIEC – 31 SIERPIEŃ 2006

PATRON HONOROWY Prezydent miasta Krakowa
KURATOR: Anna Król

Wystawa malarstwa Olgi Boznańskiej organizowana przez Fundacje Turleja zamyka obchody roku jubileuszowego artystki. Po wielkim sukcesie w innych miastach, miedzy innymi warszawskiej Zachęcie, trafia do Krakowa, miejsca urodzenia i pracy malarki.
Na wystawie zostaną zaprezentowane jej najwybitniejsze obrazy. Poza dziełami programowymi takimi jak „W Wielki Piątek” własność Kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krakowie, znajdą się tam również dzieła mało, lub w ogóle nieznane polskiej publiczności, od dawna nie pokazywane lub do tej pory uznane za zaginione. Wszystkie znajdujące się na wystawie obrazy pochodzą z kolekcji prywatnych (np. zbiory paryskiego kolekcjonera Marka Mielniczuka – z nich pochodzi namalowane w 1902 r. „Macierzyństwo”), fundacyjnych, bankowych, kościelnych, muzealnych – również tych zagranicznych (Paryż, Ameryka Południowa, Japonia).
Wielkim novum tej wystawy będą, nigdy do tej pory nie prezentowane prace, które specjalnie na tę okoliczność przyjadą ze Stanów Zjednoczonych. Fakt ten nabiera dodatkowego znaczenia jeżeli spojrzeć na pozycje Boznańskiej na międzynarodowej arenie. Artystka znana była koneserom sztuki i malarzom, z którymi utrzymywała ożywione kontakty. Jej prace już za życia pokazywane były na najbardziej prestiżowych wystawach, przez ponad kilkanaście lat każdej wiosny wystawiała swoje obrazy również w Stanach Zjednoczonych – pittsburski Instytut Carnegiego. Utrzymując ożywione kontakty z m.in. amerykańskimi kolekcjonerami Fundacja Turleja stara się zapewnić polskiej publiczności dostęp do dzieł międzynarodowego formatu.
Kraków we wspomnieniach artystki postrzegany był jako miejsce, w którym czuła się niedoceniana, w niektórych kręgach odbierana wręcz negatywnie. Teraz – 65 lat po śmierci – powraca do niego jako wielka i ceniona artystka. O jej nieprzeciętnym formacie świadczą prezentowane prace. Całości wystawy towarzyszy rozbudowany program edukacyjny dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych.
Honorowy patronat nad przedsięwzięciem objął Jacek Majchrowski Prezydent Miasta Krakowa oraz Konsulat Generalny USA w Krakowie.

Więcej informacji na stronie: http://www.turlejgallery.art.pl.

BRENDAN NEILAND
New Perspective 1969-2006

od 21. 04.2006
malarstwo, printy, litografie, zdjecia, filmy dokumentalne

ORGANIZATOR FUNDACJA TURLEJA
Sharjah Art Museum (Zjednoczone Emiraty Arabskie)
DATA 21 KWIECIEN – 4 CZERWIEC 2006, 15 LISTOPAD 2006 – 20 GRUDZIEN 2006
PARTNERZY SHARJAH ART MUSEUM (ZJEDNIOCZONE EMIRATY ARABSKIE), REDFERN GALLERY (LONDON), BRITSH COUNCIL,PATRON HONOROWY AMBASADOR WIELKIEJ BRYTANII
WYDARZENIA wystawa malarstwa, printów, pokaz filmów dokumentalnych
13 maj
panel dyskusyjny z udziałem: Profesora Neilanda Hishama Al Madhloum (Sharjah Art Museum), Hugh Gilberta, Williama Packera (Financial Times), Brada Faina, Paula Fincha (Architecture Journal), Kota Przyborka (PZL)
warsztaty prowadzone przez artyste, program edukacyjny – pokaz slajdów, wykład prowadzony przez Profesora Neilanda
mowe otwierajaca wygłosi: Sir Peter Blake

BRENDAN NEILAND

Jeden z najwybitniejszych malarzy brytyjskich, czołowy przedstawiciel nurtu fotorealizmu, którego prace znajduja sie w najwiekszych muzeach i galeriach na całych swiecie, m.in. Tate Gallery, Victoria and Albert Museum.
Brendan Neiland maluje obrazy, które sa poniekad bardzo dokładnym dokumentem oraz zapisem dzisiejszych, pospiesznych czasów. Ich tematyka (współczesna architektura high technology, lsniace karoserie samochodów pokryte odbiciami nowoczesnych fasad biurowców czy fragmenty dziwnie niepokojacych miejskich pejzaEy z ich stalowo – szklana struktura) przefiltrowana przez prawie fotograficzna dokładnosc, precyzje i wiernosc szczegółom staje sie zwierciadłem dzisiejszej egzystencji i przemian w nowoczesnych metropoliach. Niezwykle nowoczesny styl jego twórczosci sprawia, Ee jego prace zwracaja uwage nie tylko stałych bywalców wystaw, krytyków sztuki czy osób okazjonalnie interesujacych sie wydarzeniami artystycznymi tej rangi, ale równieE przedstawicieli wielkich korporacji. Dlatego staja sie one ozdoba wnetrz biur, banków albo nowoczesnych budynków (np. siedziby centrali BAA czy Lloyd`sa w Londynie). Talent tego uhonorowanego i wielokrotnie nagradzanego malarza (wsród goracych admiratorów jego artystycznych osiagniec jest m. in. córka władcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a on sam jest laureatem tak prestiEowych nagród jak chocby Arts Council of Great Britain czy John Moores XI Prize Winner) był wielokrotnie wykorzystywany w pracach dla tak znaczacych firm jak Rolls Royce Engines, BMW, Intercity, Ford czy teE waEnych instytucji publicznych – np. Europejskiego Parlamentu w Brukseli – i oswiatowych. Brendan Neiland, choc twórczo zanurzony we współczesnosci XXI wieku, swe warsztatowe i formalne inspiracje osadza w malarskiej tradycji, siegajac do dokonan takich mistrzów jak Braque, Magritte, Corot czy Vermeer. Stad teE biora sie w jego obrazach piktoralne nawiazania do ich techniki malarskiej, które sugestywnie przetworzone przez tego artyste tworza nowy i adekwatny do bieEacej chwili jezyk wyrazu.

O WYSTAWIE
Wystawa Neilanda w Krakowie bedzie niepowtarzalnym artystycznym wydarzeniem, jesli chodzi o jej nowatorstwo i zgromadzona z całego swiata kolekcje prac tego artysty. Zaprezentowanych zostanie 35 obrazów i 40 printów oraz szereg filmów dokumentalnych powstałych na przestrzeni ostatnich 36 lat pracy twórczej Neilanda(1969-2006). Na wystawie znajda sie miedzy innymi najsłynniejsze obrazy Neilanda takie jak Scotrail, Intercity, Rolls Royce, Lloyd’s, British Airlines Airport, piec obrazów z prywatnej kolekcji Jego Wysokosci Dr. Sheikh Sultan bin Mohammed Al Assimi ze zbiorów Sharjah Art. Musem (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Pokazanych zostanie równieE siedem najnowszych obrazów Neilanda m.in. Zephyr, Cascade, Beijing Gold oraz Beijing Bicykle. Wszystkie
prace wypoEyczone zostana na czas trwania wystawy z kolekcji korporacyjnych, prywatnych, uniwersyteckich oraz galerii, m.in. Galerii Redfern w Londynie. Nigdy w historii prezentacji twórczosci Neilanda nie zgromadzono prac w takim wyborze i w takiej ilosci w jednym miejscu. Bedzie to niezwykła okazja zarówno dla koneserów jak i szerokiej publicznosci. To wrecz fotograficzne odwzorowanie fragmentów rzeczywistosci pozwala widzowi delektowac sie niesłychanie zmysłowa namacalnoscia obrazowanej przestrzeni – wyzwala ona w ogladajacym nieodparta chec dotkniecia jej.
WernisaE wystawy zaplanowany jest na 21 kwietnia 2006. Swoja obecnosc zapowiedzieli Jej wysokość Hoor Al Quasimi, Hisham Al Madhloum (dyr. Sharjah Art Museum), Peter Blake, Richard Gault (dyr. Redfern Gallery) oraz Peter Blake.
Wystawa Neilanda występuje jako gość Miesiąca Fotografii. W ramach wspólnego projektu zaplanowany został panel dyskusyjny dotyczacy wzajemnych inspiracji fotografii, malarstwa i architektury. W dyskusji wezma udział fotograficy, których wystawy odbywaja sie w ramach Miesiaca Fotografii oraz zaproszeni przez galerie Turleja m.in znakomity londynski fotograf współczesnego, industrialnego krajobrazu Hugh Gilbert czy teE wybitny przedstawiciel brytyjskiego pop – artu, Peter Blake. Wystawie prac Brendana Neilanda w Polsce i innych krajach (Wegry, Rosja, Czechy oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie) – po których bedzie równieE podróEowac wystawa jego twórczosci – towarzyszy bogaty program edukacyjny. Oprócz wypowiedzi dla mediów, spotkan z ludzmi sztuki i studentami szkół artystycznych, Neiland poprowadzi warsztaty na których z pomoca slajdów i filmów dokumentalnych czy prezentacji video przedstawi swoja
twórcza droge i inne aspekty swojej plastycznej działalnosci. Dla młodszych widzów przewidziany jest pakiet edukacyjny rozsyłany do szkół, zawierajacy informacje o artyscie, jego komentarze do prac, prezentacje multimedialna. W ramach wizyty w galerii odbeda sie lekcje plastyki, w tym zajecia praktyczne. Zorganizowany zostanie równieE konkurs pt. „Miasto”, w którym nagroda bedzie wystawa oraz publikacja kart pocztowych z praca zwyciezcy. Edukacyjna strona pobytu artysty w Krakowie z pewnoscia przyciagnie bardzo wielu ludzi bardziej lub mniej kibicujacych współczesnej sztuce, chcacych zobaczyc z bliska prezentacje tego malarza jak i jego osobiscie. Dodatkowa zaleta tego programu bedzie moEliwosc zakupu nie tylko katalogu, dokumentujacego wystawe, ale takEe plakatów, reprodukcji czy samych obrazów.

od 17 MARCA 2006
MIRO SVOLIK „CESTA DO STREDU” /DROGA DO WNĘTRZA/
WYSTAWA INDYWIDUALNA W RAMACH MIĘDZYNARODOWEGO PROJEKTU
FOTOGRAFICZNEGO „4 FOR 4″

MIRO SVOLIK z niezwykłą wyobraźnią tworzy obrazy pełne fantazji, humoru i prostoty. Z pochodzenia Słowak. Studiując w latach osiemdziesiątych fotografię w praskiej akademii sztuk-FAMU swoją artystyczną aktywnością wprowadza do fotografii czechosłowackiej tamtych lat pewnego rodzaju ożywienie. Wraz z Robo Kocanem i Tono Stano tworzą grupę znaną pod nazwą „słowacka nowa fala” /slovenska nova vlna/. Na FAMU powstał narracyjny cykl pt: „Moje życie jako istoty ludzkiej”, który tworzą pełne bajkowości inscenizacje z ludzkich ciał fotografowane ze szczytów wieżowców. Patrząc na jego fotograficzne opowieści
wydaje się, że autor nie dostrzega podziału między jawą a snem. Wystawa w Krakowie jest pierwszą prezentacją twórczości artysty w Polsce. Stanowi obszerną, bo liczącą aż 72 fotografie ekspozycję. Przyjeżdża do Krakowa z doskonałymi recenzjami prosto z listopadowego festiwalu „Miesiąc Fotografii w Bratysławie” i jest częścią międzynarodowego projektu pt: 4 FOR 4″. Na wystawie zobaczymy najbardziej znane: „Jedno telo, jedna dusa” z 1986 r- kompozycje z ludzkich ciał, sąsiadujące z pracami nowszymi „Historia Sztuki” z 2001-przewrotne fotomontaże, „Jabłko Ewy” z 2001-makrofotografie żeńskich genitaliów i kompozycje kwiatowe kojarzące się z cyklem Zbigniewa Dłubaka „Asymetrie”, ostatnie zaś nawiązujące do buddyjskich mandali.
Wystawie towarzyszy godny polecenia album z fotografiami MIRO SVOLIKA przygotowany specjalnie z okazji wystawy /wydawnictwo ARGO-Praha/.
Autor będzie gościem i jednocześnie poprowadzi w Krakowie trzydniowy workshop fotograficzny pt: „Otvory a diry”.
Kuratorem projektu „4 FOR 4″ jest Agnieszka Tomasik/Kraków.

 

w ramach Audio Art Festival 2006

OTWARCIE INSTALACJI i koncert otwierający

Hans van Koolvijk
Hans van Eck

BAMBUSO SONORO, GLISSANDI, BASS BOXES

sound installations, performances

3 listopada, 2006

Galeria Turleja w tym roku po raz drugi włącza się w Audio Art Festival. Przestronne
i modernistyczne wnętrze Galerii stanowi wymarzoną przestrzeń dla prezentacji sztuki Audio Art. Otwarcie ekspozycji w Galerii Turleja będzie jednocześnie rozpoczęciem czternastej edycji festiwalu. Zaprezentowane zostaną instalacje dźwiękowe holenderskiego twórcy Hansa van Koolwijka. Znajdzie się wśród nich zarówno najbardziej znane dzieło tego artysty, wystawiane dotąd już w wielu krajach Europy – Bambuso Sonoro, jak również jego najnowsze rzeźby dźwiękowe, Glissandi. Ponadto pokazane zostaną Bass Boxes, skonstruowane we współpracy z Hansem van Eckiem. Zwiedzający będą się poruszali w centrum kompozycji przestrzennej złożonej z tych obiektów, otoczeni dźwiękami o zróżnicowanym charakterze. Ponadto codziennie będzie odbywał się performance muzyków holenderskich z zastosowaniem rzeźb dźwiękowych jako instrumentów muzycznych.
Audio Art jest jednym z najbardziej awangardowych kierunków sztuki końca XX i początku XXI wieku. Łącząc różne jej dziedziny, stanowi współczesną odmianę sztuki synkretycznej. Audio Art prezentowane jest w formie instalacji dźwiękowych, koncertów i performance. Dźwięk traktowany jest tu jako materiał w określonym kontekście przestrzennym i czasowym. Odbiorca doświadcza kompozycji tego nurtu w sposób polisensoryczny, niejednokrotnie sam znajdując się w centrum formy przestrzenno-dźwiękowej. Twórca sztuki Audio Art jest jednocześnie kompozytorem, konstruktorem i wykonawcą swoich dzieł. W instalacjach Audio Art często używa się zaawansowanych technologii. Audio Art Festival w Krakowie prezentuje dokonania artystów z całego świata.
Hans van Koolwijk, ur. w 1952 r., studiował w Królewskiej Akademii, a także w Państwowej Akademii Sztuk Wizualnych w Holandii. Jako twórca łączy pasję dla sztuk wizualnych i muzycznych. Jest autorem wielu instalacji, które były dotąd wystawiane m. in. w Luksemburgu, Pradze, Amsterdamie, Lyonie, Warszawie, Lubljanie, Dreźnie.
Hans van Eck, ur. w 1958 r., studiował muzykę elektroniczną w Instytucie Sonologii w

Utrechcie, a także muzykologię na Uniwersytecie w Amsterdamie. Ponadto uczył się kompozycji u Daana Manneke. Jest kompozytorem i współtwórcą instalacji oraz założycielem zespołu muzyki elektroakustycznej Schreck. Wykłada na wydziale technologii muzycznych Hogeschool voor de Kunsten Utrecht.

 

 

Międzynarodowy Projekt Fotograficzny 4 FOR 4 KRAKOW

Przegląd fotografii artystycznej

ORGANIZATOR FUNDACJA TURLEJA

30 września – 31 października 2006

Wystawa w Krakowie jest piątą i ostatnią wystawą organizowaną w ramach Międzynarodowego Projektu Fotograficznego 4FOR4 , w którym bierze udział 13 fotografików z 4 krajów Grupy Wyszehradzkiej. Będzie ona najobszerniejszą do tej pory prezentacją fotografii inscenizowanej, obejmującą ponad 100 prac artystów z Czech, Słowacji, Węgier i Polski, działających w obszarze tematycznym klasycznej fotografii artystycznej:

Michaeli Brachtlovej, Pavla Baňki, Jenó Detvay’a, Enikő Gábor, Józsefa Hajdu, Vaclava Jiraška, Robo Kočana, Piotra Komorowskiego, Mari Mahr, Grzegorza Przyborka, Pavla Pechy, Miro Švolíka i Pawla Żaka.

Wystawa ukazuje wyjątkowość fotografii artystycznej pochodzącej z naszego regionu – podobieństwa tematyczne, mimo niezwykłej różnorodności stylistycznej, wspaniałe poczucie humoru i wspólną wszystkim doskonałość warsztatu.

Każdy z fotografików prezentuje odmienną drogę osobistych poszukiwań ujętych w artystyczny wyraz mikro lub makrokosmosu. Poszukiwania te prowadzone są z lekkością i w bardzo mocny sposób oddziałują na naszą dziecięcą wyobraźnię. To właśnie ta dziecięca wyobraźnia wydaje się najbardziej charakterystyczną cechą prezentowanych podczas wystawy projektu 4For4 prac.

Podobieństwa te wynikają nie tylko ze wspólnych słowiańskich tradycji, przynależności do kręgu kultury austrowęgierskiej oraz doświadczenia izolacji typowego dla państw byłego bloku komunistycznego. Łączą je podobieństwa mentalne i czytelny i rozpoznawalny w świecie sposób postrzegania i rejestracji rzeczywistości.

Kluczem doboru artystów stała się konkluzja, że w dobie powszechności kultury obrazkowej i digitalizacji medium fotograficznego, dewaluującej jego artystyczną wartość, to w dziedzinie fotografii klasycznej, będącej źródłem i punktem wyjścia wszelkich działań na polu kultury wizualnej odnaleźć można najcenniejsze i najoryginalniejsze dokonania artystyczne. Uważamy, że twórczość przedstawicieli tego nurtu doceniana jedynie w krajach ich pochodzenia, a wcale lub nie wystarczająco znana w państwach sąsiedzkich jest niezaprzeczalnie na tyle wartościowa, że godna prezentowania i promocji szczególnie na fali zauważalnego powrotu zainteresowania młodych twórców fotografią klasyczną.

W projekcie 4FOR4 biorą udział artyści, kuratorzy, krytycy sztuki i galerie z Ostrawy, Krakowa, Budapesztu i Bratysławy , co umożliwia utworzenie wyjątkowej płaszczyzny wymiany doświadczeń. Projekt ten stanowi również kontynuację wieloletniej współpracy pomiędzy fotografami i centrami sztuki z regionu czterech krajów Grupy Wyszehradzkiej. Uroczystej gali otwarcia wystawy w Krakowie towarzyszyć będą dwudniowe warsztaty prowadzone przez specjalnie na tę okazję zaproszonych dwunastu artystów.

Projekt 4FOR4 kontynuuje wspólne tradycje fotograficznej współpracy między artystami państw Grupy Wyszehradzkiej. Pragnie podkreślania i umacniania silnych związków fotografii polskiej z fotografią czeską, słowacką i węgierską. Fotografia w tej części Europy ma wspaniałe długoletnie tradycje i reprezentuje najwyższą artystyczną jakość. To w praskiej akademii filmowej FAMU wykształciło się i nadal kształci wielu znakomitych artystów, w tym Polaków by wymienić tylko tę najbardziej znaną – reżyserkę Agnieszkę Holland. To w Bratysławie już od ponad piętnastu lat, co roku odbywa się jeden z najciekawszych festiwali fotografii, w którym Polska ma swoje stałe miejsce.

 

Rok 2007

Dział Projektów Kulturalno-Społecznych realizował w tym czasie trzy projekty społeczne, dwa projekty kulturalne, zarządzał Kolekcjami Fundacji (Kolekcją Polskiej Sztuki Współczesnej – Zbigniewa Turleja i Kolekcją Malarstwa Polskiego XIX i XX wieku – Toma Podla) oraz organizował wystawy o charakterze muzealnym we współpracy z największymi polskimi muzeami i galeriami państwowymi.

Dział Galerii Turleja prowadził projekty o charakterze artystyczno-edukacyjnym, organizował samodzielnie wystawy międzynarodowe i ogólnopolskie w podległych mu galeriach: Galerii Turleja – przy ulicy Świętego Jana 2 oraz w Galerii f-station – przy ulicy Kazimierza Wielkiego 142, jak również współorganizował wystawy zbiorów muzealnych, zakontraktowane i wdrożone przez DPKS.

Wydawnictwo Turlej realizowało swój plan wydawniczy opracowując i wydając zarówno nowe albumy poświęcone artystom i sztuce, jak i wznowienia wyczerpanych nakładów; Wydawało też drobne druki, takie jak: karty pocztowe, plakaty, zaproszenia, foldery, katalogi i inne materiały związane z imprezami i wernisażami wystaw Fundacji, jak i według własnego planu wydawniczego.

Wydawnictwo realizowało w roku 2007 produkcję i dystrybucję książek, przygotowywało się do uruchomienia księgarni internetowej (Księgarnia Internetowa – Artbooks.pl) i wykonywało prezentacje multimedialne dla celów promocyjnych Fundacji i jej projektów oraz projektowało i prowadziło serwisy internetowe. Wydawnictwo Turlej wzięło, w 2007 roku, udział w Targach Książki w Paryżu i w Targach Książki w Krakowie.

Galeria Turleja

Dokończone zostały prace remontowe przy zabytkowych boazeriach i marmurowych płytkach podłogowych w Galerii Turleja przy ulicy Świętego Jana 2 w Krakowie. Trwa przygotowanie do wymiany drzwi wejściowych i instalacji nowego szyldu frontowego.

Dział Projektów Społeczno-Kulturalnych

Departament Projektów Społeczno-Kulturalnych obsługiwał w 2007 roku trzy projekty społeczne. Dwa z nich zawierały elementy edukacji o sztuce i promocji sztuki i kultury. Stanowiły one kontynuację projektów rozpoczętych w latach wcześniejszych, które mają charakter cykliczny. Wszystkie realizowane projekty społeczne miały charakter edukacyjny. DPKS realizował także w roku 2007 dwa projekty artystyczne. Organizował współpracę i współorganizował wystawy zbiorów muzealnych i zarządzał kolekcjami sztuki Fundacji.

 

Jerzy Kucia – strojenie Instrumentów

Promocja filmu animowanego

Promocja Polskiego Filmu Animowanego Nasza Fundacja od roku 2004, kiedy zgłosiła Ministerstwu Kultury chęć ratowania upadającego Studia Filmów Animowanych w Krakowie systematycznie interesuje się produkcją filmową, zwłaszcza zaś filmem animowanym.

W roku 2006 powstał Projekt Poland trough Animation, który zakładał zorganizowanie 5 pokazów polskich filmów animowanych oraz spotkań z twórcami niektórych filmów w pięciu miastach Wielkiej Brytanii. Trasa pokazowa miała trwać trzy tygodnie w listopadzie 2006 roku i była zsynchronizowana z Festiwalem Filmowym w Leeds. Projekt przeszedł na rok 2007 w związku ze zmianami oszczędnościowymi wprowadzonymi w jego strukturę przez PISF.

W związku z powyższymi zmianami w roku 2007 odbyły się dwie edycje promocji polskiego filmu animowanego:

Pierwsza w Wielkiej Brytanii – w maju.

Prezentacje filmów odbyły się w następujących miejscach:

4 V Leeds Metropolitan University, School of Film Television and the Performing Arts, Leeds 6 V Northumbria University, Newcastle 8, 15, 22 i 29 V Filmhause Edinburgh we współpracy z University of Edinburgh 10 V University of the Highlands & Islands, Inverness

Druga w Irlandii w listopadzie.

W listopadzie 2007 roku realizacja projektu odbyła się w Irlandii i Irlandii Północnej. Udział większej ilości partnerów w porównaniu do wiosennej edycji spowodował dwukrotnie większą ilość pokazów. Dzięki temu polską animację publiczność mogła obejrzeć niemal w każdej części zielonej wyspy.

Pokazom towarzyszyły spotkania z Elżbietą Wąsik, reżyserką posługującą się w swojej pracy rzadko stosowaną techniką animowania obrazów malowanych farbą olejną bezpośrednio pod kamerą. Elżbieta jest również scenarzystką filmów dla dzieci. W 2006 roku jej scenariusz zwyciężył w prestiżowym polsko-włoskim konkursie scenariuszy filmów dla młodzieży, natomiast w 2007 roku artystka odebrała Nagrodę Specjalną na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym we Lwowie Kinolev 2007 za film „Błędne Koło”.

Prezentacje filmów odbyły się w następujących miejscach:

8 XI The Huston School of Film & Digital Media, Galway

9 XI School of Media & Performing Arts. University of Ulster, Coleraine

12 XI Letterkenny Institute of Technology, Letterkenny

13 XI Athlone Institute of Technology, Athlone

14 XI Ballyfermot College of Further Education, Dublin

15 XI Dun Laoghaire Institute of Art, Design & Technology, Dun Laoghaire

17-18 XI St John’s Central College, Cork

19 XI Waterford Institute of Technology, Waterford

Podczas tych pokazów zaprezentowano zestaw 48 filmów tworzących kanon polskiego filmu animowanego oraz pokazano dodatkowe filmy z najnowszej produkcji naszego partnera Studia Miniatur Filmowych w Warszawie. Ważnym partnerem oprócz PISF jest Filmoteka Polska.

Prezentowane są wybitne dzieła polskiej szkoły animacji, powstałe po roku 1945. Każda edycja odbywa się z udziałem zaproszonego z Polski artysty. Dodatkowo na przeglądzie prezentowane są filmy najnowsze oraz reżyserskie debiuty – część programu, która cieszy się zainteresowaniem wśród kończących studia i absolwentów. Głównym celem projektu jest promocja polskiej animacji za granicą.

Wśród filmów prezentowanych na przeglądzie znalazły się dzieła klasyków polskiej animacji – Jana Lenicy, Waleriana Borowczyka, Mirosława Kijowicza, Zbigniewa Rybczyńskiego, Piotra Dumały, Daniela Szczechury oraz filmy z krakowskiej szkoły animacji. Z artystów młodszego pokolenia znajdują się prace animatorów odnoszących już spore sukcesy na arenach międzynarodowych, między innymi Marka Skrobeckiego, Tomasza Bagińskiego, czy Marcina Waśko.

Projekt jest skierowany do środowisk uniwersyteckich i wyższych szkół artystycznych, które są w gruncie rzeczy ważnymi ośrodkami kształtowania opinii publicznej. Formułowane tutaj oceny i stereotypy trafiają do szerokich kręgów społecznych, gdzie są przyjmowane później niemal automatycznie, jako „obowiązujące”. Stąd jest bardzo istotne, żeby jak najwięcej działań promocyjnych dotyczących polskiej kultury i w ogóle Polski kierować właśnie do tego środowiska.

Przegląd odwiedza uczelnie, w których studiują młodzi ludzie z całego świata. To publiczność najbardziej otwarta na oryginalną ofertę filmową. Dla tej publiczności stworzono specjalną stronę w języku angielskim poświęconą polskiej animacji http://www.animated.pl.

Zaproponowana przez nas formuła kilkugodzinnych pokazów skondensowanych w ciągu jednego lub dwóch dni, połączonych z obecnością artystów z Polski i panelowymi dyskusjami, czy pokazami najnowszej produkcji niektórych studiów, bardzo dobrze się sprawdziła. Spotania były owocne, cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem i były za każdym razem dużym zaskoczeniem dla odbiorców, którzy dotychczas nie mieli świadomości wysokiej jakości polskiej animacji. Dzięki tym spotkaniom i dyskusjom nawiązano między innymi bliską współpracę ze szkołą artystyczną w Leeds i szereg nowych kontaktów pomiędzy artystami i Fundacją.

PARTNERZY

Irlandia:

• The Huston School of Film & Digital Media, Galway • Letterkenny Institute of Technology, Letterkenny • Athlone Institute of Technology, Athlone • Ballyfermot College of Further Education, Dublin • Dun Laoghaire Institute of Art, Design & Technology, Dun Laoghaire • St John’s Central College, Cork • Waterford Institute of Technology, Waterford

Anglia:

• Leeds Metropolitan University, School of Film Television and the Performing Art, Leeds • Northumbria University, Newcastle

Szkocja:

• Filmhause Edinburgh co-operation with University of Edinburgh • University of the Highlands & Islands, Inverness

Irlandia Północna:

• School of Media & Performing Arts. University of Ulster, Coleraine

Producenci z Polski:

• SEMAFOR • Studio Miniatur Filmowych • Studio Filmów Rysunkowych • Bow & Axe • Platige Image • Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa Telewizyjna i Teatralna im. L. Schillera w Łodzi • Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie • Studio Mansarda

Partnerem Honorowym projektu Poland Animation jest Filmoteka Narodowa

Wystawy zbiorów muzealnych i we współpracy z innymi muzeami i galeriami

W tym miejscu wspomnimy jedynie o dwóch wystawach, które przygotowywał Dział Projektów Kulturalno-Społecznych w roku 2007. Pierwsza, która miała miejsce w marcu i kwietniu 2007 roku była wystawa Wiatr halny. Wrażenia i obrazy Tatr. Na tę wystawę sprowadzono 150 dzieł. Wiele z tych obrazów nie było pokazywanych od bardzo dawna. Praca nad organizacją wypożyczeń trwała od grudnia 2006 do końca marca 2007 roku.

W roku 2007 nie odbyła się już druga wystawa. DPKS przez cały czas pracował jednak nad kolejnymi przedsięwzięciami. Zaplanowany na listopad wernisaż wystawy Grottger przesunął się w czasie, z powodu braku finansowania. Wystawa ta została otwarta 2 stycznia 2008 roku. Jest to również wielka, monumentalna wystawa, poświęcona tym razem Arturowi Grottgerowi. Odbywa się ona z okazji okrągłych rocznic urodzin i śmierci malarza. Gromadzi ponad 100 obrazów i rysunków artysty. Przygotowania do niej i wypożyczenia trwały od czerwca 2007 do końca grudnia.

Wiatr halny – Tatry w malarstwie polskim XIX i XX wieku

Wydarzenie: WIATR HALNY. WRAŻENIA I OBRAZY TATR Patronat Honorowy: Kazimierz Michał Ujazdowski, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jacek Majchrowski, Prezydent Miasta Krakowa Józef Rostworowski, Małopolski Kurator Oświaty Idea, scenariusz i aranżacja plastyczna: Anna Król Patroni Medialni: Dziennik Polski, Radio Kraków, TVP3 Kraków, http://www.Magiczny.Krakow.pl Miejsce: Turlej Gallery, Św. Jana 2, Kraków Czas trwania: 30 marca – 20 maja 2007 Godziny otwarcia: codziennie, 9.00 – 19.00 Wernisaż: 29 marca 2007, godz. 18.00 Sponsorzy wystawy: MOTA-ENGIL POLSKA SA, M – INVEST

Wydarzenia towarzyszące: Album-katalog autorstwa Anny Król Wiatr halny. „Krajowidoki” i wrażenia z Tatr w malarstwie polskim XIX i XX wieku.

Spotkanie z Anną Król 30 marca 2007, godz. 17.00, Salon Empik, Rynek Główny/ Sienna 2, II piętro

‘Lekcja w Galerii’ – program edukacyjny skierowany do szkół gimnazjalnych i liceów Opis merytoryczny wystawy zamieszczamy w Dziale Galerii, poniżej.

Dział Galerii Turleja

Dział Galerii Turleja prowadzi w chwili obecnej dwie galerie, a w nich, jak wspomniano w części organizacyjnej, organizuje wystawy, koncerty i inne wydarzenia kulturalne. Dział Galerii Turleja prowadzi także działalność edukacyjno-artystyczną. Są to galerie ft-station w Oficynie Turleja (ul. Kazimierza Wielkiego 142 w Krakowie) oraz Turlej Gallery (Galeria Turleja) przy ulicy Świętego Jana 2 w Krakowie.

Galeria Turleja (Turlej Gallery)

W drugim roku pełnej aktywności artystycznej i organizacyjnej Galeria Turleja wpisała się w kulturalną mapę Krakowa jako ważne centrum wystawowe. Spośród pejzażu ponad stu instytucji wystawienniczych sektora sztuki (instytucje, muzea, galerie, sklepy artystyczne) Galeria Turleja wyróżnia się swoją wielkością i rozmachem prezentacji.

To jedyna prywatna galeria, która może w Krakowie konkurować z utrzymywanymi przez Ministerstwo Kultury państwowymi podmiotami kulturalnymi. Fundacja Turleja jako jedna z nielicznych w Polsce prywatnych fundacji współorganizuje duże rocznicowe wystawy sztuki o walorach muzealnych pochodzącej ze zbiorów najznakomitszych polskich muzeów.

W roku 2006 w Galerii Turleja odbyła się rocznicowa wystawa kończąca obchody 140. rocznicy urodzin i 65. rocznicy śmierci Olgi Boznańskiej. W roku 2007 odbyła się kolejna tej rangi wystawa – Wiatr halny- Wrażenia i Obrazy Tatr. Miała ona miejsce wiosną od 30 marca do 20 maja.

Galeria dysponuje dużą powierzchnią i dzięki temu pozwala na realizację pełnych rozmachu wystaw. Bardzo szybko stała się jedną z chętnie odwiedzanych galerii, a jej program powoduje, że wernisaże gromadzą każdorazowo 200 do 300 osób.

Galeria wypełniła istotną lukę na kulturalnej mapie Krakowa. Realizując swoją misję prezentowania ważnych wystaw sztuki współczesnej i misję zbliżania kultur nie rezygnuje z intensywnego promowania i pokazywania Polakom, i zagranicznym gościom (7,5 miliona turystów w Krakowie rocznie, w tym turyści zagraniczni to 3,5 mln osób) wybitnych dzieł malarstwa polskiego z okresu XIX i początku XX wieku.

Zgodnie z zapowiedziami, zrealizowany w 2007 program był potwierdzeniem otwartości galerii na sztukę nowatorską i oryginalną, wykorzystującą nowe media i formy komunikacji z widzem; nie zabrakło w nim też oferty dla miłośników malarstwa XX wieku. Prace na wysokim, europejskim poziomie przyciągnęły uwagę nie tylko stałych bywalców wystaw i krytyków sztuki, ale także osób jedynie okazjonalnie interesujących się wydarzeniami artystycznymi.

Dzięki nawiązanym kontaktom z mediami wszystkim projektom zrealizowanym w 2007 roku towarzyszyła znaczna kampania informacyjna wsparta działaniami promocyjnymi poszczególnych wystaw. O projektach zrealizowanych w Galerii Turleja można było przeczytać na łamach Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, Wprost, czy regionalnych tytułów krakowskich. Relacje z wystaw, z zawsze pozytywnym i pełnym uznania komentarzem, obecne były na antenie radia i telewizji oraz w Internecie.

Jako instytucja w pełni niezależna Galeria Turleja poszukuje partnerów pośród firm komercyjnych. W roku 2007 działania galerii postanowiły wesprzeć między innymi Mota Engil Polska, Shenker, M-Invest, Polskie Linie Lotnicze LOT.

Poniżej zamieszczamy krótkie omówienia poszczególnych wystaw.


Wystawa malarstwa Eugeniusza Gerlaha

eugeniusz gerlach
malarstwo
6.12.2006 – 7.01.2007
wernisaż: 5 grudnia (wtorek), godz. 18.00

Wystawa w turlej gallery prezentuje 54 prace malarskie Eugeniusza Gerlacha powstałe od lat 60. po jego obrazy najnowsze. Wśród nich znajdują się prace nieznane i prezentowane w Krakowie po raz pierwszy, m.in. wielkoformatowe obrazy z serii kompozycji witrażowych oraz wczesne i rzadkie prace o motywach sportowych (‘Piłkarze’ i ‘Zapaśnicy’).

Traktowanie obrazu jako pretekstu do bogatej rozgrywki kolorystycznej wiąże Eugeniusza Gerlacha z nadal żywą u nas tradycją koloryzmu, który istnieje w sztuce polskiej, a zwłaszcza krakowskiej od lat już trzydziestu. Trzeba przyznać, że koloryzm z temperamentu odpowiada Gerlachowi. Jego wyczucie koloru, umiejętność budowania obrazu w różnych gamach barwnych, przy czym kolor prawie nigdy nie jest zbrudzony, zawsze działa czysto i mocno – ta biegłość techniczna to główna zaleta jego sztuki. W swych obrazach Eugeniusz Gerlach nigdy nie traci kontaktu z przedmiotem, pejzażem, portretem czy martwą naturą, które są zawsze jednoznaczne i czytelne. Wyczyszcza tylko i porządkuje formy, ujmuje je często grubym, czarnym konturem. Kontur ten odgrywa w jego kompozycjach rolę zasadniczą, decyduje o rytmicznej współzależności form, a jego przebieg nadaje często rytmiczną, dynamiczną wymowę tym obrazom. Maciej Gutowski

Obrazy Eugeniusza Gerlacha to poruszająca kompozycja muzyczna. To niemal jazzowy happening wielkiej aglomeracji, wielość wrażeń, rytmów oraz pewnego nadmiaru jakie niesie miasto w godzinach szczytu. Elżbieta Borysławska

Eugeniusz Gerlach *1941 mieszka i pracuje w Krakowie. Absolwent Wydzialu Malarstwa i Grafiki krakowskiej ASP (1966). Od roku 1966 należy do Zwiazku Polskich Artystów Plastyków. W swoim dorobku ma ponad 30 wystaw indywidualnych i udzial w 50 wystawach zbiorowych. Jego obrazy znajdują się w kolekcjach muzealnych, zbiorach prywatnych w Polsce i zagranica, m.in. Kanadzie, USA, Francji, Szwecji, Niemczech i RPA. Dwukrotnie otrzymał Stypendium Ministra Kultury i Sztuki.

Wystawa Women by Women

women by women malarstwo kobiet indyjskich 9.02.2007 – 8.03.2007 wernisaż 8.02.2007, godz. 18.00

Inspiracją dla ‘WOMEN BY WOMEN’ była zorganizowana w 2004 roku wystawa ‘Celebrowanie Kobiety’, która odbyła się w Indira Gandhi National Centre for the Arts (New Delhi) z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. 52 uznane na świecie Artystki, m. in. Beena Pradhan, Hema Guha, Durga Kainthola, Pooja Iranna, Richa Arora, Supriya Wadgaonkar posługują się różnymi technikami nawiązując do realizmu, abstrakcji, popartu. Łączą etniczność, mitologizację i oniryczność. Wspólnym mianownikiem 60 prezentowanych prac malarskich /olej, akryl, akwarela, ołówek, sangwina, akwaforta, stylizacja komputerowa/, jest ekspresyjna kolorystyka i nowoczesne spojrzenie na kobietę i przypisane jej role społeczne. Tematem prac jest kobieca seksualność, inicjacja, siostrzeństwo i macierzyństwo chęć uwolnienia się z patriarchalnego schematu domu rodzinnego, wiara w potencjał kreacji kobiet.

Patronat Honorowy Jego Ekscelencja Ambasador Indii w RP Anil Wadhwa Prezes Indyjsko – Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Kultury Umesh Nautiyal

Wystawa Wiatr halny

wiatr halny wrażenia i obrazy tatr 30.03.2007 – 20.05.2007, wernisaż: 29.03.2007, godz. 18.00

„Ktokolwiek miał do czynienia z naturą, zachował w sobie zdolność odbierania szczerych, bezpośrednich od niej wrażeń, które jedynie pozwalają odczuwać duszę świata, osobowość zjawisk, ten zdoła sobie uprzytomnić stosunek zachodzący między ja ludzkim, a takimi potężnymi objawami przyrody, jak, przypuśćmy, morze lub góry. Zdaje się, że nie tylko wrażenia wzrokowe, nie tylko kojarzenie się wyobrażeń, lecz jeszcze jakieś siły fizyczne, jakieś subtelne i nieznane składniki natury i człowieka są czynnikami, dzięki którym wobec pewnych objawów przyrody doznaje się wrażeń, wpada się w stany psychiczne, które się nigdy w odmiennych warunkach nie powtarzają” Stanisław Witkiewicz, Na przełęczy. Wrażenia i obrazy z Tatr, 1889.

Wiatr halny. Wrażenia i obrazy Tatr to wystawa prezentująca ponad sto pięćdziesiąt dzieł – obrazów olejnych, pasteli i akwarel – ukazujących rozmaite motywy tatrzańskie namalowane przez zauroczonych górami polskich artystów. Jest to pierwsza w Polsce tak duża ekspozycja przedstawiająca Tatry. Zgromadzono na niej między innymi najstarsze wyobrażenia Tatr utrwalone przez pierwszego polskiego malarza „krajowidoków”, Jana Nepomucena Głowackiego. Jego Widok Tatr z Poronina z roku 1836 otwiera naszą prezentację, zamyka ją zaś Widok Tatr z Galicowej Grapy, ukazany niemal z tego samego miejsca, w którym „zdejmował” swój widok Głowacki, a namalowany sto pięćdziesiąt lat później przez utalentowanego, młodo zmarłego artystę i taternika, Władysława Klamerusa. Do motywów tatrzańskich, odkrytych i przedstawianych przez Głowackiego, powracało później wielu artystów. Wybitne kreacje stworzyli zwłaszcza polscy „monachijczycy”, m.in. Aleksander Kotsis i Stanisław Witkiewicz. Bez wątpienia najpiękniejsza kolekcja krajobrazów tatrzańskich powstała w okresie Młodej Polski, a pastelowe arcydzieła Leona Wyczółkowskiego nie mają sobie równych w kraju i Europie. Nigdy dotąd też nie pokazywano tak obszernie syntetycznych, ekspresyjnych i symbolicznych studiów tatrzańskich Wojciecha Weissa. Ważne miejsce zajmują również Tatry widziane oczami Władysława Ślewińskiego oraz Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). Młodopolski dorobek dopełniają pogodne prace najzdolniejszych uczniów Jana Stanisławskiego: Stefana Filipkiewicza, Stanisława Kamockiego i Henryka Szczyglińskiego. Odrębną część stanowią mniej znane, ale charakterystyczne dla epoki, obrazy malarzy związanych ze środowiskiem artystycznym Zakopanego w dwudziestoleciu międzywojennym. Fascynacja Tatrami nie minęła po II wojnie światowej. Najcenniejszy zbiór szkiców tatrzańskich – przejmujący, wręcz dramatyczny – zawdzięczamy Andrzejowi Wróblewskiemu, największej indywidualności nowoczesnej polskiej sztuki. 23 marca mija 50. rocznica jego śmierci, 15 czerwca – 80. rocznica urodzin. W Turlej Gallery, zostanie przedstawiony Cykl górski z Wróblewskiego roku 1952, nigdy dotąd w Krakowie nie wystawiany.

WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE

Spotkanie z autorką wystawy i albumu Wiatr halny. „Krajowidoki” i wrażenia z Tatr w malarstwie polskim XIX i XX wieku.

Salon EMPiK, Rynek Główny / Sienna 30 marca 2007, o godz. 17.00


Wystawa August Sander

august sander. oblicze czasu miesiąc fotografii w krakowie 23.05.2007 – 15.07.2007

60 czarno-białych fotografii wybitnego niemieckiego fotografa Augusta Sandera (1876-1964) jest prezentowanych w Turlej Gallery w ramach Festiwalu Miesiąc Fotografii, Gość Specjalny: Niemcy. August Sander. Antlitz der Zeit [Oblicze czasu] stanowi historyczną perspektywę tegorocznego programu Festiwalu dedykowanego w głównej mierze fotografii niemieckiej.

Wyboru fotografii dokonał sam fotograf w roku 1929 podczas przygotowywania materiałów do pierwszej książki, jaka miała ukazać się za jego życia, o tym samym tytule. Fotografie te są częścią najbardziej ambitnego przedsięwzięcia w dziejach fotografii, monumentalnego projektu realizowanego przez Sandera do końca jego życia, zatytułowanego Menschen des 20. Jahrhunderts [Ludzie XX wieku]. Ogarnięty ideą stworzenia fotograficznego i obiektywnego portretu niemieckiego społeczeństwa August Sander poświęcił 40 lat życia realizacji tego projektu, wykonując ponad 600 portretów obywateli niemieckich, które podzielił na 7 grup społecznych i zawodowych.

Wyjątkowe, jako świadectwo czasu, analiza socjologiczna i głębokie studium psychologiczne człowieka, fotografie Augusta Sandera są arcydziełami sztuki fotograficznego portretu. Miały ogromny wpływ na przyszłe pokolenia fotografów, w tym Amerykanów Walkera Evansa i Diane Arbus.

*** Powstała w ramach współpracy niemiecko-polskiej wystawa ‘Oblicze Czasu’ jest jednym z punktów kulminacyjnych Miesiąca Fotografii w Krakowie. Wybitne portrety Augusta Sandera są nie tylko znakomite pod względem technicznych – były one kamieniami milowymi w rozwoju tego medium i wywarły trwały wpływ na inne sztuki. Nieomal socjologiczne spojrzenie Augusta Sandera na modeli, bawi się ich podobieństwami i różnicami między nimi. Każdy portretowany ukazywany jest jednocześnie jako indywiduum i członek większej społeczności. Efekty tej gry przeciwieństw pozostają do dziś aktualne. Życzę Państwu ciekawych wrażeń przy oglądaniu tej wystawy!

J.E. Pan dr Reinhard Schweppe Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Republiki Federalnej Niemiec w Polsce Honorowy patronat wystawy

‘Oblicze czasu’ to dzieło wyjątkowe, wykraczające daleko poza sztukę portretowania. Dzięki niemu Sander przeszedł do historii jako pionier nowego obiektywizmu, który wyznaczył kierunek rozwoju fotografii i sztuki lat dwudziestych XX wieku.

W swoim wprowadzeniu do ksiązki ‘Oblicze czasu’ Alfred Döblin napisał: ‘Czytelnik otrzymuje do rąk pewnego rodzaju historię kultury, czy raczej socjologiczny zapis ostatnich trzydziestu lat. Ogarnięty niezwykła wizją, dysponujący niezwykłym umysłem oraz zmysłem obserwacji, wiedzą i w końcu, niemniej istotne, ogromnym talentem fotograficznym, Sander tworzył historię socjologii. Nie pisał tekstów socjologiczne, ale tworzył portrety ludzi, które były czymś więcej niż fotografią kostiumów. Podobnie jak zrozumienie natury lub historii narządów wewnętrznych przychodzi wraz ze studiowaniem anatomii porównawczej, podobnie Sander praktykując pewien rodzaj porównawczej fotografii osiągnął naukowy punktu widzenia, wykraczający ponad i poza sztukę fotografowania szczegółu.’

Gabriele Conrath-Scholl Kurator wystawy Die Photographische Sammlung /SK Stiftung Kultur

August Sander: ‚Antlitz der Zeit. 60 Aufnahmen deutscher Menschen des 20. Jahrhunderts.’ Mit einer Einleitung von Alfred Döblin. München: Transmare Verlag 1929. Neudr.: München: Schirmer/Mosel Verlag 1976. Neuaufl. ebd. 1983 (Schirmer´s visuelle Bibliothek, Nr. 17) 1990.

Wystawa Jeden świat

jeden świat / one single world world posters award 20.07.2007 – 9.09.2007

Prezentowana w Turlej Gallery wystawa Jeden świat / One Single World jest pierwszą w Europie okazją do obejrzenia blisko 100 prac międzynarodowego konkursu plakatu World Award of Monotheistic Religions zorganizowanego przez Imam Ali Museum w Teheranie.

Tworzą ją plakaty wyłonione spośród 917 nadesłanych przez 566 artystów z całego świata prac, w tym z Niemiec, USA, Japonii, Polski, Czech, Chorwacji, Szwajcarii, Rosji, Meksyku, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Turcji i Indii. Wśród plakacistów, których prace będą prezentowane w Krakowie znajdują się tak znani artyści jak Jean Ritter czy Alain Le Quernec z Francji, Fons Hickmann z Niemiec, Vladimir Chaika z Rosji, Szwajcarka Sabina Oberholzer czy Ali Asghar Hassemi z Iranu.

Oprócz prac laureatów i finalistów wystawa obejmie również prawie 20 prac jurorów (m.in. wybitnego designera irańskiego Majida Abbasiego, meksykańskiego plakacisty Allejandro Magellana czy grafika i typografa Rezy Abediniego).

Konkurs World Award of Monotheistic Religions odbył się po raz pierwszy w Teheranie na przełomie 2006 i 2007 roku, przy wsparciu The Cultural-Art Organization of Tehran Municipality, która w chwili obecnej koordynuje kolejną edycje konkursu. Organizatorzy zapowiadają, iż w przyszłości konkurs będzie organizowany w czterech kategoriach – plakatu, malarstwa, rzeźby i fotografii. Prezentowane na wystawie prace nawiązują do 4 działów tematycznych zaproponowanych przez organizatorów konkursu – pokój i pojednanie, modlitwa, monoteizm oraz życie przywódców duchowych. Większość prac skupia się na tematyce pokojowego współistnienia, akceptacji odmienności i akcentowaniu podobieństw między kulturami i ludźmi oraz wspólnej wszystkim ludziom i kulturom potrzebie transcendencji.

Hossein Khosrojerdi, uznany na arenie międzynarodowej grafik oraz członek jury konkursu uważa, iż sztuka odnosząca się do wielkich monoteistycznych religii przyczynia się zarówno do wyjaśnienia, jak i zniesienia podziałów między religiami w dzisiejszym świecie. Jego zdaniem – międzynarodowy konkurs stwarza okazję do ukazania religijnych symboli i metafor tak, by w następnej kolejności przetransponować je na uniwersalny język sztuki.

Laureatami pierwszej edycji konkursu zostali następujący twórcy – pierwsze dwie nagrody trafiły do artystów z Iranu – pierwsze miejsce zajęła, co zasługuje na szczególne podkreślenie – kobieta – Elham Mahoutchi, zaś drugą nagrodę zdobył Shervin Farid Nejad. Na trzecim miejscu ulokował się Polak, Michał Jandura. Pokonkursowa wystawa została zaprezentowana w Imam Ali Museum. Wystawa będzie prezentowana również w kilku krajach Europy Zachodniej.

Od września do końca listopada trwały w galerii prace remontowe, a w grudniu rozpoczęły się przygotowania do nowej wystawy – Grottger.

Galeria f-station

Jak nadmieniliśmy w części opisującej organizację Galeria f-station jest wykorzystywana sporadycznie jako pomocnicza, w tych momentach kiedy wszystkie współpracujące z nami galerie Krakowa prowadzą własne wystawy i nie mogą udostępnić sal nam lub naszym partnerom. Na podobnej zasadzie była wykorzystywana galeria w roku 2007. W związku z tym przez cały rok trwały tutaj prace nad inwentaryzacją zbiorów antykwarycznych (głównie książki i prasa anglojęzyczna). Odbyła się tutaj w roku 2007 tylko jedna wystawa w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie.

Zbiory antykwaryczne Fundacji w Galerii f-station

Zbiory antykwaryczne Fundacji obejmują około 50.000 tytułów i dużo większą liczbę woluminów. Głównie są to wydawnictwa książkowe i czasopisma, pochodzące z całego świata, wydawane na przestrzeni XIX i XX wieku.

Fundacja prowadzi ciągła wymianę własnych wydawnictw z różnymi instytucjami wydawniczymi, muzeami i galeriami nieustannie poszerzając swoje zbiory. Prowadzimy również prenumeratę bieżącą wybranych tytułów dzienników i czasopism.

W połowie 2007 roku zapadła decyzja o przygotowaniach do uruchomienia Antykwariatu Turleja. W związku z tym w pomieszczeniach galeryjnych Oficyny Turleja utworzyiśmy tymczasowe Biuro Archiwum, które zajmuje się inwentaryzacją zbiorów wydawnictw antykwarycznych i tworzeniem elektronicznej bazy przyszłego antykwariatu internetowego. Prace te są prowadzone w czteroosobowym zespole, który redaguje noty na temat poszczególnych pozycji w języku polskim i angielskim oraz skanuje okładki i ilustracje.

Wystawa fotografii Andersa Petersena.

Wystawa ta realizowana była we współpracy z organizatorami Miesiąca Fotografii w Krakowie, z którymi Fundacja i Dział Galerii Turleja utrzymują regularną, systematyczną i bardzo udaną znajomość. Wystawa odbyła się w czasie Miesiąca Fotografii i stanowiła część programu tej imprezy poświęconej popularyzacji fotografii artystycznej.

anders petersen mental hospital (1992-1995) miesiąc fotografii w Krakowie 6 – 30.05.2007 galeria f-station, kazimierza wielkiego 142

Fotograficzny dorobek Andersa Petersena to zapis spotkań z ludźmi, którzy w trakcie tych spotkań przestają być nieznajomymi i poprzez fotografie trafiają do czegoś w rodzaju rodzinnego albumu autora. Niezależnie, czy tematem zdjęć jest nocny bar, osoba spotkana na ulicy czy szpital psychiatryczny – jest to kontynuacja tego samego procesu przekraczania granicy anonimowości i zbliżenia się do Innego. W tym sensie szpital psychiatryczny nie jest właściwym tematem zdjęć Petersena. W wywiadzie dla Joanny Karczmarewicz (Arles, 8.07.2006) autor mówi: Ja się boję w zasadzie wszystkiego. Ale nie uważam, żeby było w tym coś złego. Strach to chyba normalne uczucie. Bergman powiedział kiedyś, że codziennie rano musi wyjść na spacer, przewietrzyć się, bo jego demony nie lubią świeżego powietrza. Ja wychodzę na ulicę i robię zdjęcia. W ten sposób, poprzez fotografię, unicestwiam moje lęki.

Anders Petersen *1944, Solna
Wydawnictwo TURLEJ

Tak jak to opisano w części organizacyjnej, Wydawnictwo TURLEJ specjalizuje się w wydawaniu albumów i książek poświęconych sztuce, ale w roku 2007 rozszerzyło ono swój profil o książki o charakterze literackim, z walorami poznawczymi istotnymi dla dziedzictwa kulturowego naszego kraju oraz oprawą graficzną opartą o reprodukcje dzieł sztuki. Taką książką była w roku 2007 Mitologia słowiańska – Czesława Białczyńskiego.

Zapadły także decyzje o dalszym poszerzeniu profilu wydawniczego w roku 2008, tak by Wydawnictwo mogło wydawać każdy rodzaj literatury i dowolne inne pozycje – np. literaturę piękną, fantasy, science-fiction, bajki, czasopisma, gry, komiksy.

Wydawnictwa drukiem

Wydawnictwa drukiem możemy podzielić na wydania książek, kart pocztowych, kalendarzy i plakatów oraz innych wydawnictw drobnych.

Albumy, książki

W roku 2007 wydano sześć wydawnictw książkowych:

1. Anna Król – Wiatr halny „Krajowidoki” i wrażenia z Tatr w malarstwie polskim XIX i XX wieku – (obj. 180 str., oprawa twarda, format 235 x 315 mm)

2. Międzynarodowy Projekt Fotograficzny 4 for 4 – Katalog wystawy (obj. 144 str, format 290 x 290 mm, oprawa twarda – specjalne pudełko)

3. Czesław Białczyński – Mitologia Słowiańska (obj. 592 str., 60 ilustracji barwnych, oprawa twarda, płótno, tłoczona złotem, format 235 x 315 mm)

4. Katalog polskiej animacji – Poland trough animation (obj. 160 str. w formie 72 kart z nadrukiem dwustronnym + broszura 16 str., oprawa: specjalne pudełko)

5. Katalog polskiej animacji – Poland animation (obj. 160 str. w formie 72 kart z nadrukiem dwustronnym + broszura 16 str., oprawa: specjalne pudełko)

6. Podręcznik biznesowy Akademii Doskonalenia Zawodowego (obj. 115 str., oprawa miękka + wersja multimedialna na płycie CD-R)

W przygotowaniu do druku były następujące książki:

7. Krzysztof Jurecki – Fotografia a ponowoczesność 8. Krzysztof Jurecki – Oblicza fotografii 9. Anna Król – Olga Boznańska – pełny katalog dzieł 10. Anna Król – Artur Grottger 11. Czesław Białczyński – Śmierć buntownika 12. Czesław Białczyński – Stworze i zdusze, czyli starosłowiańskie boginki i demony

Wydawnictwa drobne

W skład tego działu wchodzą foldery i drobne katalogi wystaw, plakaty, które towarzyszą każdej wystawie i dla każdej były wydawane, a także zaproszenia, kalendarze i karty pocztowe. Podstawowy nakład kart pocztowych wynosi 2000 egzemplarzy każdego tytułu karty pocztowej.

W roku 2007 wydaliśmy serię kart pocztowych z wystawy 4 for 4 :

1. Mari Mahr, Restless Journeys 1 2. Mari Mahr, Restless Journeys 2 3. Mari Mahr, Auditions 4. Mari Mahr, The Three Little Pigs 5. Jeno Detvay, Measuring Their Strengths: Street Plate I 6. Jeno Detvay, Untitled 7. Miro Svolik, Another Way Of Looking At It

Wydawnictwo zrealizowało też szereg innych drobnych druków takich jak np.:

3 różne plakaty i ulotki dla Akademii Doskonalenia Zawodowego Gerlach: plakat do wystawy, zaproszenia Polish through animation: plakat-ulotka Polish animation: plakat-ulotka Women by women: podpisy pod obrazy, zaproszenie, plakat-ulotka, bilety Wiatr halny: katalog, podpisy pod obrazy, pocztówki, plakat, zaproszenie, ulotka, bilety Sander: podpisy pod fotografie, city light, plakat, zaproszenie, ulotka, bilety Jeden świat: podpisy pod plakaty, plakat, zaproszenie, ulotka, bilety Grottger: podpisy pod obrazy, fotografie i kalendarium na ścianę do galerii, klepsydra, plakat, zaproszenie, bilety Teczka turlejgallery, wizytówki, oferta wydawnicza na targi książki w Paryżu, zakładki Turlej, itp.

Wydawnictwo prowadzi również prace projektowe w zakresie form graficznych. W roku 2007 zaprojektowano tutaj logotypy dla kilkunastu firm, papiery firmowe, teczki, opisy segregatorów i inne elementy identyfikacji graficznej.

Projektowanie i obsługa stron internetowych

Wydawnictwo zaprojektowało w roku 2007 około 20 nowych serwisów internetowych – zwanych popularnie stronami www. Były to serwisy o skomplikowanej strukturze, dostosowanej do wymagań poszczególnych projektów. Są to zarówno strony www wortali monotematycznych, portale wielotematyczne, jak i strony poszczególnych projektów oraz sklepy internetowe.

Wydawnictwo TURLEJ obsługiwało w roku 2007 pod względem redakcyjnym i jako administrator oraz wykonawca grafiki i całej struktury elektroniczno-informatycznej następujące strony www:

1. http://www.ft.kei.pl 2. http://www.turlejgallery.art.pl 3. http://www.444.art.pl 4. http://www.ewazawadzka.pl 5. http://www.trzeciwiek.kei.pl 6. http://www.doskonalenie.com 7. http://www.bezpieczny.kei.pl 8. http://www.artbooks.pl 9. http://www.animated.pl 10. http://www.mitologia.kei.pl

Wszystkie strony internetowe wymagają bieżącej obsługi, wymiany wiadomości, aktualizacji danych, zamieszczania materiałów informacyjnych w sposób ciągły.

Wydawnictwa multimedialne

W latach poprzednich (2004-2005) Oficyna Wydawnicza Turleja produkowała znaczne ilości wydawnictw multimedialnych – zwłaszcza przy okazji takich projektów jak Strategia Lizbońska, czy Sosnowieckie Parki Technologiczne, a także przy okazji Święta Sztuki.

W roku 2007 poza prezentacjami przygotowywanymi na potrzeby promocyjne Fundacji, Galerii Turleja.

Został też wydany w formie multimedialnej Podręcznik biznesowy dla Akademii Doskonalenia Zawodowego.

Inne dziedziny aktywności

Fundacja Turleja była aktywna w roku 2007 we wszystkich dziedzinach sztuki, w tym także literatury – przez cały rok trwała promocja poprzez stronę http://www.mitologia.kei.pl wydania dzieła literatury pięknej Mitologii Słowiańskiej Czesława Białczyńskiego. Trwały także prace przygotowawcze do wydania innych utworów literackich, eksperymentalnych – z pogranicza literatury i sztuk plastycznych, oraz klasycznych – powieści współczesnych, fantasy i science-fiction.

Film

Fundacja w 2007 roku współpracowała ze Studiem Filmów Animowanych S. A. w Krakowie prowadząc renowację wydzierżawionego przez SFA budynku w Lesie Wolskim. Kontynuowana była współpraca z reżyserami (Czekała, Kucia), a także z Wydziałem Filmu Animowanego Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Zakończyła się produkcja wspieranego przez Fundację filmu animowanego, realizowanego w Pracowni Profesora Kuci – był to film absolwenta ASP w Krakowie – Roberta Sowy pt. „Piętro”. Współpracowaliśmy także z autorami animacji (Adam Wyrwas, Elżbieta Wąsik) i studiami filmowymi (głównie Studio Miniatur Filmowych w Warszawie).

Na zlecenie jednego z Banków, a właściwie jego tarnowskiego oddziału wykonaliśmy w roku 2007 przygotowawcze prace (reaserch) do wydania multimedialnej encyklopedii Tarnowa. Reaserch był wykonywany w grudniu 2007 w Filmotece Narodowej i Wytwórni Filmów Dokumentalnych w Warszawie.

Rok 2007 należy ocenić jako dobry rok dla Fundacji. Widać systematyczny rozwój liczby generowanych projektów, poprawę jakości ich opracowania i poprawę organizacji pracy. Nastąpił znaczny postęp w rozwoju infrastruktury technicznej i sprawności sprzętu oraz sieci.

Nie zmieniły się również proporcje pomiędzy dziedzinami promowanymi przez Fundację. Wzrosła liczba projektów kierowanych do realizacji i prowadzonych długofalowo. Największa część tych projektów obejmuje dziedzinę promocji sztuki i kultury polskiej.

Nie zmieniły się proporcje pomiędzy promocją sztuki polskiej na świecie i sztuki światowej w Polsce. Realizowaliśmy jednak więcej projektów zagranicznych i we współpracy z partnerami międzynarodowymi niż rok temu. Obserwujemy zmniejszenie liczby projektów społecznych w sensie liczby, ale duży wzrost jeśli chodzi o skalę finansową.

W roku 2007 Fundacja wystąpiła z szeregiem wniosków o finansowanie i pozyskała środki w znacznie większej ilości niż rok wcześniej, tak więc i na tym polu notujemy postępy. Nie był to także zły rok jeśli idzie o sponsoring. Wiele firm zaangażowało się finansowo lub poprzez zasilenie fundacji potrzebnymi produktami w jej działalność.

W roku 2007 zacieśniła się współpraca pomiędzy Fundacją, a ważnymi i dużymi instytucjami kultury sektora państwowego. Bez przesady można powiedzieć, że Fundacja, poza nielicznymi wyjątkami, posiada dzisiaj bardzo dobre relacje partnerskie ze wszystkimi dużymi muzeami i galeriami w Polsce.

Rok ten był dla Fundacji Turleja bardzo ważnym i dobrym rokiem. Osiągnęliśmy kolejny etap organizacyjny i bez przesady możemy stwierdzić, iż jesteśmy dziś jedną z największych fundacji kultury działających w Polsce.

Dodatkowo załączamy przegląd wystaw w Galerii Turleja z lat 2007 – 2008 w relacji portalu internetowego WWW.sztukpuk.art.pl

 

jeden świat / wystawa plakatu
world award of monotheistic religions

od 19.07. 2007

Prezentowana w Turlej Gallery wystawa Jeden świat / One Single World jest pierwszą w Europie okazją do obejrzenia 100 prac międzynarodowego konkursu plakatu World Award of Monotheistic Religions zorganizowanego przez Imam Ali Museum w Teheranie.
Tworzą ją plakaty wyłonione spośród 917 nadesłanych przez 566 artystów z całego świata prac, w tym z Niemiec, USA, Japonii, Polski, Czech, Chorwacji, Szwajcarii, Rosji, Meksyku, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Turcji i Indii. Wśród plakacistów, których prace będą prezentowane w Krakowie znajdują się tak znani artyści jak Jean Ritter czy Le Quernec z Francji, Fons Hickman z Niemiec, Chaika Vladimir z Rosji, Szwajcarka Sabina Obelholzer czy Ali Asghar Hassemi z Iranu.
Oprócz prac laureatów i finalistów wystawa obejmie również ponad 20 prac jurorów (m.in. wybitnego designera irańskiego Majida Abbasiego, meksykańskiego plakacisty Allejandro Magellana czy grafika i typografa Rezy Abediniego).
Konkurs World Award of Monotheistic Religions odbył się po raz pierwszy w Teheranie na przełomie 2006 i 2007 roku, przy wsparciu The Cultural-Art Organization of Tehran Municipality, która w chwili obecnej koordynuje kolejną edycje konkursu. Organizatorzy zapowiadają, iż w przyszłości konkurs będzie organizowany w czterech kategoriach – plakatu, malarstwa, rzeźby i fotografii.
Prezentowane na wystawie prace nawiązują do 4 działów tematycznych zaproponowanych przez organizatorów konkursu – pokój i pojednanie, modlitwa monoteizm oraz życie przywódców duchowych. Większość prac skupia się na tematyce pokojowego współistnienia, akceptacji odmienności i akcentowaniu podobieństw między kulturami i ludźmi oraz wspólnej wszystkim ludziom i kulturom potrzebie transcendencji.
Hossein Khosrojerdi, uznany na arenie międzynarodowej grafik oraz członek jury konkursu uważa, iż sztuka odnosząca się do wielkich monoteistycznych religii przyczynia się zarówno do wyjaśnienia jak i zniesienia podziałów między religiami w dzisiejszym świecie. Jego zdaniem – międzynarodowy konkurs stwarza okazję do ukazania religijnych symboli i metafor, tak by w następnej kolejności przetransponować je na uniwersalny język sztuki.

Wystawa „Jeden świat” stwarza okazję spojrzenia na Iran i jego sztukę w sposób niestereotypowy. Zainicjowaniem konkursu World Award of Monotheistic Religions Iran promuje zbliżenie między trzema wielkimi religiami – chrześcijaństwem, islamem i judaizmem oraz nawołuje do pojednania między nimi. Ta kulturalna inicjatywa swoistego ekumenizmu religijnego nadeszła z państwa postrzeganego jako zagrożenie dla stabilności pokoju ogólnoświatowego. Celem wystawy jest unaocznienie zwiedzającym wspólnych korzeni, wartości i norm moralnych obowiązujących w trzech największych religiach monoteistycznych, pokazanie iż lepiej mówić o tym co łączy a nie dzieli i na wspólnej bazie budować pokój i porozumienie między narodami i kulturami.

Laureatami pierwszej edycji konkursu zostali następujący twórcy – pierwsze dwie nagrody trafiły do artystów z Iranu – pierwsze miejsce zajęła, co zasługuje na szczególne podkreślenie – kobieta – Elham Mahoutchi, zaś drugą nagrodę zdobył Shervin Farid Nejad. Na trzecim miejscu ulokował się Polak, Michał Jandura. Pokonkursowa wystawa została zaprezentowana w Imam Ali Religious Art Museum. Wystawa ma zostać zaprezentowana również w kilku krajach Europy Zachodniej

AUGUST SANDER

Oblicze czasów

od 22.05.2007

August Sander (1876-1964) – klasyk fotografii niemieckiej.

Jego dzieło, „Ludzie XX wieku”, stanowi unikalny portret społeczeństwa niemieckiego doby Republiki Weimarskiej. Podzielone tematycznie na działy odpowiadające przynależności klasowej fotografowanych osób oraz miejscu w którym przyszło im żyć, obejmuje ponad 800 fotografii. Wybór ponad 60 fotografii składający się na wystawę zatytułowana „Oblicze czasów” zostanie przedstawiony w Turlej Galery

WIATR HALNY.  WRAŻENIA I OBRAZY TATR

malarstwo – wystawa zbiorowa

od 29 marca 2007

Patronat Honorowy: Kazimierz Michał Ujazdowski, Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jacek Majchrowski, Prezydent Miasta Krakowa

Józef Rostworowski, Małopolski Kurator Oświaty

Idea, scenariusz i aranżacja plastyczna: Anna Król

„Mam nadzieję niedługo być w Krakowie, [...] więc opowiem o nieuchwytnych pięknościach naszych Tatr” – pisał w liście do Józefa Mehoffera Władysław Ślewiński, podczas pierwszej wizyty w Poroninie w grudniu 1905 roku. Nasza wystawa, podobnie jak album, jest zapisem „nieuchwytnych piękności” gór. Zaprasza Państwa do niezwykłej wędrówki po Tatrach, odkrywanych poprzez obcowanie z dziełami różnych artystów, tworzących w rozmaitych konwencjach i w różnym czasie. Każdą z części rozpoczniemy prezentacją najstarszych „krajowidoków”, malowanych przez Jana Nepomucena Głowackiego.

Pierwszy etap naszej górskiej wyprawy ilustrują dzieła ukazujące Widoki Tatr, czyli krajobrazy, które każdy z nas może zobaczyć, przybywając na Podhale: Tatry z perspektywy Poronina, Galicowej Grapy, Głodówki, Bukowiny Tatrzańskiej, Harendy czy Gubałówki.

Etapem drugim podróży będą Tatry Wysokie. W tej części zapraszamy do galerii obrazów przedstawiających Morskie Oko i jego okolice, Halę Gąsienicową i Czarny Staw. W XIX wieku to właśnie Tatry Wysokie, nie zaś Giewont czy ówczesna wieś Zakopane, były atrakcjami dla artystów, którzy w pierwszej kolejności udawali się właśnie tam.

Następna odsłona to Tatry Zachodnie – Kasprowy Wierch, Giewont, Doliny: Strążyska, Kościeliska i Chochołowska.

W wędrówce po Tatrach obcujemy z żywiołowością natury – rwącymi potokami, wodospadami – i nieustannie doświadczamy zmienności i swoistej dramaturgii zjawisk atmosferycznych: burz i wiatru halnego. Ich obrazy – nieczęste w malarstwie tatrzańskim – przypominają i przywołują owe przeżycia.

Z Tatrami nieodłącznie związani są mieszkańcy Podhala, górale, oraz ich praca. Ludzie gór ukazani są w rodzajo­wych scenach malowanych przez Aleksandra Kotsisa, Wojciecha Gersona, Walerego Eljasza-Radzikowskiego, w akwarelach ukraińskiego artysty Osipa Kuryłasa, w stylizowanych kompozycjach Zofii Stryjeńskiej oraz portretach Władysława Jarockiego.

Podróż w Tatry zamykają pełne osobistych wrażeń kompozycje Andrzeja Wróblewskiego, Ireny Trzetrzewińskiej i Władysława Klamerusa. Ich góry to góry autentyczne, które – by przywołać słowa Jana Kasprowicza – „nie dają złudzenia, lecz dają wrażenie”.

Wiatr halny. Wrażenia i obrazy Tatr to wystawa prezentująca ponad sto pięćdziesiąt dzieł – obrazów olejnych, pasteli i akwarel – ukazujących rozmaite motywy tatrzańskie namalowane przez zauroczonych górami polskich artystów. Jest to pierwsza w Polsce tak duża ekspozycja przedstawiająca Tatry. Zgromadzono na niej między innymi najstarsze wyobrażenia Tatr utrwalone przez pierwszego polskiego malarza „krajowidoków”, Jana Nepomucena Głowackiego. Jego Widok Tatr z Poronina z roku 1836 otwiera naszą prezentację, zamyka ją zaś Widok Tatr z Galicowej Grapy, ukazany niemal z tego samego miejsca, w którym „zdejmował” swój widok Głowacki, a namalowany sto pięćdziesiąt lat później przez utalentowanego, młodo zmarłego artystę i taternika, Władysława Klamerusa. Do motywów tatrzańskich, odkrytych i przedstawianych przez Głowackiego, powracało później wielu artystów. Wybitne kreacje stworzyli zwłaszcza polscy „monachijczycy”, m.in. Aleksander Kotsis, Aleksander Mroczkowski i Stanisław Witkiewicz.

Bez wątpienia najpiękniejsza kolekcja krajobrazów tatrzańskich powstała w okresie Młodej Polski, a pastelowe arcydzieła Leona Wyczółkowskiego nie mają sobie równych w kraju i Europie. Nigdy dotąd też nie pokazywano tak obszernie syntetycznych, ekspresyjnych i symbolicznych studiów tatrzańskich Wojciecha Weissa. Ważne miejsce zajmują również Tatry widziane oczami Władysława Ślewińskiego oraz Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego). Młodopolski dorobek dopełniają pogodne prace najzdolniejszych uczniów Jana Stanisławskiego: Stefana Filipkiewicza, Stanisława Kamockiego i Henryka Szczyglińskiego. Odrębną część stanowią mniej znane, ale charakterystyczne dla epoki obrazy malarzy związanych ze środowiskiem artystycznym Zakopanego w dwudziestoleciu międzywojennym.

Fascynacja Tatrami nie minęła po II wojnie światowej. Najcenniejszy zbiór szkiców tatrzańskich – przejmujący i dramatyczny – zawdzięczamy Andrzejowi Wróblewskiemu, największej indywidualności nowoczesnej polskiej sztuki.

23 marca mija 50. rocznica jego śmierci, 15 czerwca – 80. rocznica urodzin. W turlej gallery, zostanie przedstawiony Cykl górski z Wróblewskiego roku 1952, nigdy dotąd w Krakowie nie wystawiany.

W O M E N  B Y  W O M E N

KOBIETY INDII, MALARSTWO

9 luty – 8 marca 2007

 

 

 

PATRON HONOROWY

Jego Ekscelencja Ambasador Indii w RP Anil Wadhwa

Prezes Indyjsko – Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Kultury Umesh Nautyial

Inspiracją dla ‚WOMEN BY WOMEN’ była zorganizowana w 2004 roku wystawa ‚Celebrowanie Kobiety’, która odbyła się w Indira Gandhi National Centre for the Arts (New Delhi) z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet.

52 uznane na świecie Artystki, m. in. Beena Pradhan, Hema Guha, Durga Kainthola, Pooja Iranna, Richa Arora, Supriya Wadgaonkar posługują się różnymi technikami nawiązując do realizmu, abstrakcji, popartu. Łączą etniczność, mitologizację i oniryczność.

Wspólnym mianownikiem 60 prezentowanych prac malarskich /olej, akryl, akwarela, ołówek, sangwina, akwaforta, stylizacja komputerowa/ jest ekspresyjna kolorystyka i nowoczesne spojrzenie na kobietę i przypisane jej role społeczne.

Tematem prac jest kobieca seksualności, inicjacja, siostrzeństwo i macierzyństwo chęć uwolnienia się z patriarchalnego schematu domu rodzinnego, wiara w potencjał kreacji kobiet.

Rzecz Rozwoju Kultury IPCC, współautorka książki Boginie, prządki, wiedźmy i tancerki. Wizerunki kobiety w kulturze Indii, wydawnictwo Universitas, 2007

kucie kos

ARTUR GROTTGER

Wystawa, przygotowana przez Fundację Turleja,

w 170. rocznicę urodzin i w 140. rocznicę śmierci Artysty

2 stycznia – 31 marca 2008

Kraków, Turlej Gallery, 2 stycznia – 31 marca 2008

języki:  polski

Wystawa ponad stu prac Artura Grottgera, uznawanego za niekwestionowanego twórcę ikonografii powstania styczniowego i martyrologii Polaków na Syberii oraz nowoczesnych technik multiplikacji fotograficznych. Ekspozycja przygotowana przez Fundację Turleja, w 170. rocznicę urodzin i w 140. rocznicę śmierci Grottgera, przypomina tę niezwykłą, a dziś zapomnianą twórczość Artysty.

Publiczność zna tylko niewielką część jego dzieła, tę patriotyczno-martyrologiczną. Istnieje też „Grottger nieznany”: twórca dzieła wyjątkowego w polskiej sztuce – Dużego Albumu rysowanego dla narzeczonej Wandy Monné, autor lirycznych krajobrazów, oraz mistrzowskich studiów kolorystycznych.

Wystawa w krakowskiej Galerii Turleja przedstawia artystę jako prekursora multiplikacji fotograficznej i mistrza techniki rysunkowej. Ekspozycja jest adresowana przede wszystkim do młodego odbiorcy, dla którego twórczość autora Polonii jest nieznana, gdyż ostatnia prezentacja jego dzieł odbyła się dwadzieścia lat temu.
Zostanie zaprezentowanych ponad sto prac artysty z muzeów polskich i kolekcji prywatnych. Wiele z nich nie było eksponowanych od 1906 roku. Wystawę otwierają wczesne prace ilustrujące polską historię: potop szwedzki i powstanie listopadowe, a jej trzon stanowią dzieła, dzięki którym zyskał sławę, czyli sceny z „wypadków warszawskich” (Warszawa I), powstania styczniowego (Polonia i Lituania) i z martyrologii Polaków na Syberii (Z krzyżem po śniegu). Ekspozycję zamyka mistrzowski obraz olejny Gość w pracowni, który ujawnia Grottgera malarza – wybitego i wrażliwego kolorystę.

Wystawie towarzyszy program edukacyjny „Lekcja w galerii” skierowany do szkół podstawowych, gimnazjalnych i liceów.

Pożegnanie

Winicjusz Kossakowski – CZY SŁOWIANIE ZMIENILI BOGA W CZASIE CHRYSTIANIZACJI ?


Erin Hendry – Bóg (God)

Rozpoczynamy publikację nowego cyklu Winicjusza Kossakowskiego „Takie sobie gadanie”. Oczywiście wbrew przewrotnemu tytułowi czynione przez niego spostrzeżenia posiadają dużą wagę. Wiele z tych poglądów podzielam bezdyskusyjnie, z niektórymi bym polemizował. Są też tezy, które skłaniają mnie do polemiki. I właśnie o to chodzi, żeby się zgadzać, dyskutować lub przedstawiać odrębne koncepcje.  Nie we wszystkim musimy być jednomyślni i nie przeszkadza nam to współtworzyć jedną Świątynię. Tak naprawdę te moje polemiki dotyczyłyby nie spraw zasadniczych, tylko drobniejszych, które warto roztrząsać na poziomie szczegółowym przy rekonstrukcji obrzędów – jak na przykład wywodu pojęcia ksiądz, które wszak wiąże się nie tylko z sadzeniem ale i z księgą i Księżycem. Znany jest też fakt podwójnej władzy wśród Scytów i Hunów, który pewnie obowiązywał wśród Słowian – książę i ksiądz, wódz-wiedzący i wiedun-wiedzący, kagan – oświecony i kaganbog – sprawujący władzę religijną i wykonawczą (sądowniczą właśnie jak ksiądz w koncepcji Winicjusza Kossakowskiego).

Bardzo ciekawe są wnioski wynikające z dokonanych przez Winicjusza Kossakowskiego odczytów Kamieni Mikorzyńskich i Idoli Przylwickich. Z tymi bóstwami tam odczytanymi i nazwanymi jest dokładnie tak samo jak z Panteonem Bronisława Trentowskiego. W Nadłabskim Kręgu Bogów występują jak u Trentowskiego inne nazwy osobowe bóstw, lecz te same funkcje w tych samych miejscach Kręgu Bogów. To wskazuje na dawną jednolitość wiary przyrodzonej  i oparcie tej religii na uniwersalnych jednakowych prawach – Prawach Wszechświata (Boga Bogów – Światła Świata) i Prawach Przyrodzonych Ziemi (Prawach Przyrody), które są manifestacją reguł, bytów fizycznych i energii w fizycznym środowisku Ziemi.

CB

 

♦© by Winicjusz Kossakowski

 

Takie sobie gadanie

 

CZY SŁOWIANIE ZMIENILI BOGA W CZASIE CHRYSTIANIZACJI ?

Pytanie zaskakujące, ale nie pozbawione sensu.

Dla nazwania Pierwszej Przyczyny Słowianie wynaleźli nazwę BÓG. Nie ulega wątpliwości, że nazwa tyczy bóstwa słowiańskiego i tylko słowiańskiego. Gdyby zdecydowali się na czczenie bóstwa Rzymian nazywali by go Deus i jemu oddawali cześć. Gdyby oddawali cześć bogu Habirów nazwali by go Jahwe – Moloch, a boga Egipcjan – Ra.

Jednak pozostali przy własnym Bogu.

Została zmieniona jedynie liturgia i to nie od razu.

Przez długi okres nierozumiana liturgia w języku łacińskim szła swoją drogą a liturgia słowiańska – śpiewana i odprawiana przez lud – swoją.

Zachowała się skarga kapłana katolickiego odprawiającego modły żałobne związane ze śmiercią Chrystusa na lud, który w tym czasie tańczył, klaskał w dłonie i śpiewał Lelum – Polelum, oddając w ten sposób cześć swojemu Bogu. Nie wątpię, że lud był przekonany, iż kapłan czyni to samo tylko w obcym języku.

Słowiańskie Lelum – Polelum wiąże się z „narodzeniem słońca w dniu 25 grudnia” , czyli powrotem, a powrót słońca wiąże się z powrotem burzy i gromów, które wypędzają „Zamróz” i zapładniają rośliny i drzewa. Następuje powrót życia w przyrodzie. Stąd tańce, klaskanie i uciecha, które tak zniesmaczyły katolickiego kapłana.

Kapłani słowiańscy mieli w swych obowiązkach zadania religijne i czysto polityczne, chociażby takie jak sądownictwo tyczące etycznych praw boskich.

1) Od sprawowania tego urzędu zostali nazwani        K’ sądz co przekłada się na – ku sądzeniu.  Ta nazwa i ten obowiązek przeszedł na nowych kapłanów.

2) Do innych obowiązków kapłanów słowiańskich należało doradztwo poprzez wróżby.

3) Dbanie o zdrowie rodu i plemienia. Leczenie.

4) Postrzyżyny, czyli przyjmowanie na łono Kościoła Słowiańskiego i w poczet mężów bożych w wieku siedmiu lat. Wiązało to się z nadaniem nowego, męskiego imienia.

5) Doradztwo w sprawie rozpoczęcia, lub zaniechania wojny. W wypadku działań wojennych, przekonanie wojów, że Bóg jest z nimi i da zwycięstwo. Zachował się opis kapłanki, idącej do ataku przed drużyną ze świętą wodą w przetaku. Nie wątpię, że polegli w boju, trafiali prosto do Siódmego Nieba, nieba szczęśliwości.

6) Bardzo ważnym obowiązkiem było właściwe oddelegowanie duszy do Nieba.

Według wierzeń słowiańskich człowiek był istotą podwójną. Posiadał duszę stworzoną przez Boga oraz świątynię dla duszy, czyli ciało stworzone przez rodziców ziemskich. Dusza przebywając w ciele, bardzo się do niego przywiązywała i zdarzały się wypadki, że wracała. Taki żywy trup nosił nazwę Wampira, który żywił się krwią żywych. Legenda przeszła do innych ludów już przetworzona zgodnie z ich kulturą. Wynika z niej, że wystarczy by wampir pożywił się krwią człowieka by zaszczepić mu cechy Wampira. Jest to niezgodne z wierzeniami słowiańskimi.

Inny rodzaj wampiryzmu tyczył nieodnalezionych topielców, których dusza również pozostała w ciele. Topielice i Topielcy czyhali w zbiornikach wodnych na nieostrożnych, by wciągnąć ich do wody i utopić.

W obrządek prawidłowego odesłania duszy do nieba wchodziły odpowiednie modły i kremacja zwłok. Skremowane popioły zbierano do urny i wystawiano  na specjalnym słupie znajdującym się w lesie, najczęściej przy rozstajnych drogach na trzy dni i trzy noce. W tym czasie Dusza załatwiała sobie transport do Nieba, którym zajmowały się ptaki boże, najczęściej kukułki, zwane również gżegżółkami i źeźulami. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że transportem Duszy na ziemię, do nowo narodzonego  dziecka, zajmowały się bociany. Dziecko, któremu bocian nie dostarczył duszy umierało lub było nieświadome istnienia. Dobrzy rodzice starali się, by na ich stodole zamieszkał bocian. Przygotowywano mu miejsce pod gniazdo osadzając drewnianą bronę na dachu  stabilizującą ptasią budowlę.

Dużą uwagę przykładano do kremacji i nie mieszano popiołów z drewna z popiołem z ciał. Z etruskiego sarkofagu można wyczytać, że Dusza miała szansę na odrodzenie z popiołów.    Spopielone zwłoki nie ulegały gniciu i były wieczne.

Polski archeolog Tadeusz F. Wolański, zaliczał Etrusków do Słowian. Jego odkrycia  potwierdziły się po korekcie aktualnego alfabetu. Odczyty z zabytków etruskich i skorygowany alfabet można odnaleźć w pracy Polskie Runy Przemówiły.

Słowiański rytuał pochówku można odnaleźć w religii Partów, czyli Zaratustry, ale już spartolony.

Partowie, późniejsi Persowie, zwłokom stawiali słup murowany. Transportem po śmierci, zajmowały się również ptaki boże. Problem w tym, że Partowie nie zrozumieli idei religijnej Słowian i pomieszali zwyczaje miejscowe z nauką religijną.

W miejscowym zwyczaju, pozbywano się zwłok poprzez wyrzucenie na pustynię – na żer padlinożercom. Partowie swoje zwłoki oddawali na żer ptakom bożym, ze szczególnym uwzględnieniem kruka, co mnie nieco dziwi – skuteczniejszym padlinożercą na ich terenie jest przecież sęp.

Nie sądzę, by religia Zaratustry była czysto słowiańską, jak sądził profesor Ignacy Pietraszewski, dopatruję się w niej synkretyzmu religijnego.

7)  Ważnym obowiązkiem kapłańskim było dbanie o sprawy gospodarcze. On musiał przewidzieć i odpowiedzieć na pytanie: Czy następny rok będzie urodzajny, czy susza. Podpowiadał jak mają gospodarować zapasami żywności. Jednocześnie świątynia pełniła rolę banku, do którego spływała część łupów wojennych i podatek. Zabezpieczano w ten sposób środki finansowe na nabycie sprzętu wojennego w wypadku konieczności obrony.

Aby podołać tak rozległym, a ważnym dla przetrwania plemienia obowiązkom kapłan musiał wyróżniać się niezwykłym talentem i wiedzą. Górował nad rodakami, ale swej wiedzy używał dla dobra społeczności, czym zasłużył sobie na miłość i szacunek.

***

Czytając prace uczonych na temat słowiańskiej religii, czuje się tak, jakbym przeglądał Burdę, czyli magazyn mody.

Uczeni, tak jak modnisie, patrzą jedynie na suknie. Nie interesuje ich to, co kryją stroje.

Nie spotkałem   żadnego uczonego, który próbował by zrozumieć idee religijne Słowian. Jak papugi powtarzają słowa – panteizm, lub  religia przyrody. A to są jedynie cechy zewnętrzne, takie same jak sukienka koleżanki.

Słowiańskie pojęcie Boga można odnaleźć w dwóch źródłach pisanych. Jednym jest opis Prokopiusza z Cezarei.

„Słowianie uważają, że jest tylko jeden Bóg stwórca błyskawicy…..”

Drugi opis, który uściśla słowiańskie rozumienie istoty Boga, zachował się na deseczkach bukowych w Rosji.

„Bóg jest jeden, ale przejawia się w wielości…”

Aby uczynić zrozumiałym przekaz sprzed wieków muszę posłużyć się przykładem.

Postrzeganie Boga i świata przez przodków naszych na podstawie dostępnych danych.

 

Dane:

1) Bóg jest jeden, stwórca świata i energii.      –   Źródło – Prokop z Cezarei VI wiek.

„Sklawinowie i Antowie….Uważają bowiem, że jeden tylko Bóg , twórca błyskawicy, jest panem całego świata…..”

2) Bóg jest jeden, ale przejawia się w wielości.     Źródło – Rosyjskie tabliczki Welesa.

„A jeśli jaki wszetecznik będzie liczyć bogów, oddzierając ich od Swaroga, wyklęty będzie z rodu, jako że nie ma u nas bogów oprócz Najwyższego. Istotą Swaroga i innych jest mnogość, bo bóg jest zarówno jeden jak i mnogi. Niech nikt nie mówi, że mamy wielu bogów.”

3) Bóg jest jeden, ale składa się z czterech istotności:

a) mądrości –  Perun – Stwórca.  Bez atrybutu.

b) prawa – Perkun trzyma w ręku atrybut prawa, kunę czyli obręcz.

c) mocy – Świętowit. Atrybut – miecz i koń.

d) życia – G’ Run (Ku życiu). Atrybut – róg obfitości.

Źródło –  Rzeźba Boga wyłowiona ze Zbrucza.

Słowianie znali wiele bóstw, które nazywali duchami przyrody. W każdym z duchów  możemy odnaleźć cztery boże istotności to jest: mądrość bożą, moc bożą, prawo boże, życie boże.

To samo odnajdujemy w świecie materialnym, ożywionym. W świecie nieożywionym brak jest jednego elementu – życia.

Symbolem Boga słowiańskiego był krzyż równoramienny. Każde ramię symbolizowało jedną z istotności bożej.

Aby zrozumieć pojęcia mędrców słowiańskich proponuję porównać to co powyżej do sznura składającego się z wielu nitek zabarwionych na cztery kolory które symbolizują: mądrość, prawo, moc, życie.

Każde  bóstwo przyrody było skręcone z tych czterech nitek.  Poszczególne sznureczki skręcały się w sznur a sznury w linę, którą można porównać do istoty Boga. W dobie obecnej można posłużyć się łańcuchem DNA. W najmniejszej części materii ożywionej odnajdujemy cały zapis jednostki. Może to być cebulka włosa, ślina, kropla krwi itp. W każdej odrobinie mamy zapis całego łańcucha genetycznego.

Porównanie powyższe jest niepełne. Nie wyjaśnia znaczenia Boga i roli jego duchów.

 Z obserwacji świata, życia i wnętrza duchowego człowieka dawni mędrcy wysunęli wniosek, że istnieje duch którego czuli w sobie jako własne JA. To JA potrafiło myśleć i odnajdywać drogi do wszelkich wynalazków. To JA nazwano Duszą, która nie chciała umierać, pomimo pewności, że jest to nieuniknione. Z obserwacji mądrego urządzenia świata i porównania tego z mądrością ludzką doszli do wniosku, że istnieje jakaś Mądrość, Pierwsza Przyczyna, która wszystko przemyślała i urządziła ten świat. Porównano Go z własnym JA, czyli duchem nieśmiertelnym, tylko o wiele, wiele mądrzejszym i potężniejszym, który jest twórcą, ojcem duszy ludzkiej, której dał do zamieszkania świątynię ciała, zrodzonego z rodziców ziemskich. Pierwszych ludzi stworzył przez przetworzenie własnej osoby boskiej. – Źródło – Awesta(Obwiesta).

Boski świat duchowy, jest myślą boską, planem,  który jest zmaterializowany w świat widzialny.     

 

Religii słowiańskiej nie można nazwać również wielobóstwem, ponieważ we wszystkich nazwach bożytów mamy do czynienia jedynie z przejawem  przetworzonej inteligencji i myśli bożej. Obojętnie, czy to będzie Duch Prawa, Duch Żywota, Duch Ziarna, czy wiele innych, występujących pod różnymi nazwami, zawsze będzie to przetworzona myśl Jedynego Boga.

Istotę Boga rozumieli mędrcy słowiańscy a swoją religię nazwali SŁAWIENIEM PRAWA BOŻEGO. Nazwa zachowała się w dziele opisującym podróże biskupa Bambergu, wysłanego w Polskę z misją chrystianizacji przez Bolesława Krzywoustego.

Nazwa „Prawosławie” nawiązuje do nazwy pierwotnej, jednak o zmienionym znaczeniu.

Miłośnicy słowiańskiej mitologii nazwali swój ruch RODZIMOWIERSTWEM – nazwa nadzwyczaj trafna, tak samo jak RELIGIA  PRZYRODZONA.

Czy to nam się podoba czy nie, istniejemy dzięki  ideom praprzodków naszych.

Po polsku nie dostaniecie gath czyli Gadek  Obwiesty – głoszonej przez Zaratusztrę – ja również inaczej, w innym kontekście opisuję znaczenie jego imienia niż to czyni Winicjusz Kossakowski, ale obydwa te opisy są zasadne – ujmują jedynie inny aspekt osoby i działalności odszczepieńca od Wiary Przyrody Sistanu – Żar-Zdusza Złoto-Ustego.

W tym miejscu legenda sama pleść się zaczyna.

*


     - Pierwsza Przyczyna, która od Słowian dostała imię Bóg, uruchomiła swoje myśli i stworzyła świat, ale tylko w swych myślach, czyli świat duchowy. Materializacja zaczęła się od stworzenia energii, ze stworzeniem której Bóg nie ma kłopotu, pokazuje to w czasie każdej burzy.

Stworzona energia rozsypuje się po firmamencie i ucieka. Wówczas Bóg zatrzymuje ją i nadaje  „Prawo koła” czyli kuny, jednocześnie  powołując istotę nadprzyrodzoną do realizacji zamierzeń bożych, której Słowianie nadają imię Perkuna, czyli Pierwsze Prawo.

Zgodnie z prawem koła, gwiazdy zataczają łuk a słońce i księżyc przybierają kształt kolisty.

Zgodnie z prawem koła, zostaje stworzone to co największe jak i to co najmniejsze. Powstaje materia i świat materialny.

Następnym krokiem stworzenia jest stworzenie życia. Bóg przetwarza swe myśli ponownie i powołuje do służby następną istotę i powierza jej zadanie realizacji pomysłu na życie.

Słowianie dali bogu imię Perun, czyli Pierwszy Stworzyciel, jego syn dostał imię  K’run(G’Run, Grom), czyli Ku Stworzeniu. Inni i w innym czasie zwali Boga  Swarogiem, czyli Stwórcą a jego syna , Swarożycem.

Słowianie Połabscy Boga Stwórcę nazwali Rodziwolitem, co przekłada się na Stwarza własną wolą, a jego syna realizującego zamierzenia Ojca – Rodaczolitem. W rzeźbie  ze złota odkrytej w Przylwicach w Saksonii, temu bóstwu nadano kształt błyskawicy wcielonej w węża zrośniętego z ptakiem, oraz opisano słowiańskimi runami. Na jednym idolu są cztery imiona bóstw: Rżatro, Rodaczolit, Zar, Zirotro(od zirać, patrzeć?).

Kończąc okres stwarzania Bóg przetwarza się jeszcze kilka razy, ale  tym razem zgodnie z prawem koła i powstaje kilku różnych ludzi, którzy rozrodzili się w różne rasy.  Mieszanie ras przez człowieka sprzeciwia się woli bożej.

Zrozumienie istoty Boga przez religie słowiańskie odnajdujemy w nazwach bóstw słowiańskich.

Pomysłu na stwarzanie bóstw i ludzi poprzez przetwarzanie myśli bożej, dostarczyła Awesta Zaratustry.

Nie można wykluczyć pochodzenia religii Zaratustry od Słowian. Nie można wykluczyć również, że pomysł „przetwarzania” pochodzi od słowiańskich mędrców. Wpisuje się on doskonale w ich filozofię przyczyny i skutku.

HULAJ DUSZA PIEKŁA NIE MA

 

W ludowych przyśpiewkach zachowała się odpowiedź chrześcijańskim kapłanom, którzy straszyli  Słowian piekłem.

-Hulaj dusza, piekła nie ma.-

Słowianin z ciała, pochodził od zmaterializowanej myśli boga, który siebie w ten sposób przetworzył. Natomiast duszę miał boską, dostarczaną  przez bociany wracające z nieba.

Czy bóg swoją duszę smażył by w piekle?

Musiał  by być masochistą lub idiotą.

Nieśmiertelna dusza boska wypożyczona świątyni ciała, czyli człowiekowi, po spełnieniu swej misji na ziemi wraca do nieba. Co się z nią dzieje dalej, właściwie niewiadomo.

Niektóre bywają uwięzione w wampirach inne w topielicach. Większość wędruje do nieba. A jak jest z tym niebem?

Zostało zachowane powiedzonko. „Czuje się jak w siódmym niebie”. Zatem siódme niebo było niebem szczęśliwości. A co było w pozostałych?

Z napisu runowego na „Kamieniach Mikorzyńskich” będących częścią składową grobu komorowego zawierającego urnę z prochami, dowiadujemy się:

LŃ  L DSZI. – Leń, leniuchowanie, czyli odpoczynek dla duszy.

ĆSZ  SĄM  LŃ – cisza jest odpoczynkiem(leniuchowaniem).

LIŹIRZ  DSZIN – odchodzisz duszo.

Na innym kamieniu napis: MRZĆDA. LIŹIRZ KŹĆO. – Mrzećda (bóstwo dające śmierć).

Odchodzisz książę.

Z  wierzeń ludowych, czyli dawnych słowiańskich,  dowiadujemy się, że dusza nie musiała być na stałe w niebie. Mogła jaskółką wrócić pod własną strzechę, przylepić gniazdo i pilnować swej rodziny. Zatem nikt w niebie duszy nie więził a tym bardziej smażył w piekle.

Ile było kręgów nieba? Siedem a może więcej. Jaki był ich zasięg i zagospodarowanie?

Tak daleko nie jestem. Pan Białczyński zebrał więcej słowiańskich mitów i ma większe wiadomości w porównaniu z moimi spostrzeżeniami. Odsyłam do jego pracy „Mitologia Słowian”.

Winicjusz Kossakowski

 

Tagged with: , , ,

Tajemnica Srebrnego Byka z Radymna a Przemyski System Kopców i Świętych Wzgórz


Oto wygląd znaleziska, które ważyło według jednych relacji 0,84 kg a według innych 1,5 kg srebra próby 82%. Jest to posąg wykonany z blachy lub litego srebra, pozłacany, z oczami wysadzanymi drogimi kamieniami , najprawdopodobniej diamentami.

Od ponad 200 lat badaczy, archeologów ale także wszelkiego rodzaju poszukiwaczy skarbów fascynuje tajemnica Srebrnego Byka z Radymna. W artykule, który tutaj przytaczamy za portalem Odkrywcy.pl, a który został opublikowany w maju 2011 roku w „Archeologii żywej”  kilka faktów zastanawia i nakazuje wnikliwą analizę zdarzenia. Pierwszy z nich to, zatajenie prawdy przed austriackimi władzami, ewidentny dowód na działalność Strażników Wiary Przyrodzonej w Galicji w momencie dokonania odkrycia i kiedy decydowały się losy skarbu, czyli w roku 1826.

Drugi to datacja. Ogłoszono, iż odkrycia dokonano 26 czerwca 1826 roku. Dzień odkrycia musimy przyjąć na podstawie notatki, a odkrywcy pozostali anonimowi. Cała sprawa może być mistyfikacją sprokurowaną przez Strażników Wiary po to, aby temat wszedł do „historii” i dotarł do wiadomości powszechnej współczesnych i do przyszłych pokoleń. Zdarzenie może być jednak prawdziwe.

Daty 20 i 26 są stemplem Wiary Przyrody i Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata. Ten stempel stosowano od dawien dawna, czasami nawet niekoniecznie jako umieszczanie dokładnie liczb 20 lub 26, lecz jako datowanie w przedziale od 20 do 26. Suma tych cyfr (czert) daje 1 – symbol Boga Bogów – Jedności i Najwyższego.

20 i 26 to bowiem kulminacje  wielkich miesięcznych świąt Wiary Przyrodzonej Słowian powstałe z przełożenia faktycznego święta przypadającego zawsze w najbliższą tych dat Pełnię Księżyca na Kalendarz Słoneczny. Tym razem obrano datę Pełni = 26 = 8. Całkowita data tego odkrycia sprowadza się do czerty 4 – wielkiej świętej czerty Światowita-Światła Świata, będącej połową Pełni.

Nie chcę tego wątku ciągnąć dalej – wnikliwi badacze i skrupulatni tropiciele mają tu dosyć wskazówek. Manipulacja datami jest działaniem banalnym i całkowicie zależnym od człowieka. Wybór daty na dzień odkrycia, czy ogłoszenia czegoś, zawarcia ślubu, wybór „właściwej” daty imienin, a nawet narodzin dziecka nie jest szczytem ludzkich  możliwości intelektualnych i zdolności manipulacyjnych. Jednocześnie większość osobistych dat pozostaje sprawą prywatną bądź rodzinną, nie rzucającą się w oczy postronnych. Bywają jednak zdarzenia wymagające publicznego zaistnienia. Tu także wybór daty zależy od ogłaszającego.

Sama datacja odkrycia i jej upowszechnienie w historii może się wydawać dowodem zbyt słabym, lecz dowiedziemy dużo głębszych nieprzypadkowych związków osób zamieszanych w zniknięcie skarbu, ze Strażnikami Wiary Przyrodzonej Słowian (SWPS). To oni, Strażnicy Wiary sprawili, że Srebrna Głowa Byka nie pojechała do Wiednia a została na naszych ziemiach i zniknęła w tajemniczych okolicznościach w roku 26-stym XIX wieku. Trudno powiedzieć co się z nią ostatecznie stało, lecz przypuszczenia kierują nas ku zamkowi Wysocko i jego ówczesnym właścicielom. Ale po kolei.

Trzecia rzecz niezwykła, jaka rzuca się w oczy, to inne cyfry, również podane w artykule. Cyfry, które w zadziwiający sposób korelują z interwałami odległości występujących w odwzorowaniach gwiazdozbiorów Nieba w Systemach Świętych Wzgórz i Kopców, a szczególnie w Systemie Wawelskim – w odwzorowaniu Oriona w Małopolsce (Białej Chorwacji – Kharpatii – Haracie; kto zna nazwę Gorce i Harce-Harz ten wie że mówimy tutaj na 100% o Nowej Kolibie – właściwym terytorium poszukiwanego przez uczonych Wharatu-Bharatu).

Kolejna zwracająca uwagę sprawa to nazwy miejscowe związane z odkryciem, czyli samo miejsce znaleziska nad rzeką San – Radymno i rzeka Rada, ale także inne nazwy występujące w tej historii, które nie są przypadkowe, a o których powiemy za chwilę.

CB

Ale na początek oddajmy głos autorowi artykułu:

Michał Parczewski

Srebrna głowa byka

To opowieść o jednym z najdziwniejszych i najbardziej fascynujących znalezisk archeologicznych w Polsce. Tajemnica otacza rodowód zabytku oraz przynależność etniczną wytwórców.

Pod znakiem zapytania stoi kompletność formy unikatowego posągu, nic nie wiemy o pierwotnej funkcji, przyczynach i okolicznościach jego ukrycia lub porzucenia, wreszcie o losach tego osobliwego przedmiotu po wydostaniu go na światło dzienne.

Byk z Sanu

Srebrną głowę byka, wyciągniętą 26 czerwca 1826 r. z Sanu w pobliżu miasteczka Radymno, znamy ze starej ryciny przechowywanej w Muzeum Archeologicznym w Krakowie. Podpis głosi, że:

„Głowa iest srebna wyzłacana i dęta, wielkość teyże iako bydlęcia mającego lat 2,
rogi teyże głowy maią cali 14 długości. (…) Korpus tey głowy
został w Wodzie.(…) znaleziona dnia 26 Juny. 826.”

O odkryciu mówi również relacja „Gazety Warszawskiej” z lipca 1826 r., w swoim czasie wydobyta z zapomnienia przez J.Głosika. Otóż:

„Głowa ta z ciągnionego srebra trzynastey proby zrobiona, niegdyś pozłacana,
waży do trzech funtów Wiedeńskich [tzn. ponad półtora kilograma – MP].
Kształt iey iest iakiegoś zwierzęcia niewiadomego (…). Musi reszta potworu
tego znaydować się na dnie, bo białość srebra w odłamaniu dowodzi
świeże oderwanie głowy od korpusu. Miałem tę głowę w mych rękach (…).
Rząd kraiowy (…) postawił straż na brzegach i trudni się robieniem skrzyni, żeby
wypompować wodę i dalsze czynić poszukiwania. (…) rybacy utrzymuią,
że korpus zwierzęcia tego (…) naymniey dwa łokcie przysypany iest piaskiem.”

Jedyne w swoim rodzaju dzieło dawnego rzemiosła artystycznego zaczęło przykuwać uwagę archeologów dopiero po upływie stulecia od niespodziewanego „połowu”, niekiedy zresztą wyprowadzając badaczy na manowce. Do dzisiaj nie udało się odnaleźć stuprocentowych analogii do nietypowego przedmiotu, a szczególne okoliczności odkrycia (korpus tey głowy został w wodzie [!]), potęgują aurę niezwykłości.

Czy – jak przypuszcza część znawców kultury lateńskiej – wyrób powstał w środowisku celtyckim, ponad dwa tysiące lat temu? Według opinii specjalistów (Z. Woźniaka i T. Bochnaka) przedmiot ten ma jednak niepewną genezę i chronologię. A może – w nawiązaniu do dawnego odkrycia skarbu z Choniakowa na Wołyniu (jedna z tamtejszych głów zwierzęcych jest w zbiorach The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku) – trzeba przyjrzeć się uważniej wytworom sztuki późnosasanidzkiej (V–VI w. n.e.)?

Ponieważ w jednym z XIX-wiecznych pamiętników natrafiłem na przekaz, że zabytek wzięto (…) do zbioru starożytności w Wiedniu, przy pierwszej okazji sprawdziłem tę relację u źródła, w archiwum Kunsthistorisches Museum. Ku mojemu przyjemnemu zaskoczeniu zachowały się dwa pisma w sprawie znaleziska z Radymna. W grudniu 1826 r. dyrektor C.K. Gabinetu Monet i Starożytności pytał o bliższe dane na temat odkrycia starożytnego przedmiotu z pozłacanego brązu. W odpowiedzi urząd C.K. Nadkomorzego [Oberstkämmereramt] podał m.in.: „Znalezisko składa się z kilku fragmentów przedniej części posągu, który został uformowany z blachy miedzianej i przedstawia rogatą figurę zwierzęcą. Znalezisko zostało dokonane przez rybaków w zatoce rzeki San przy północno-wschodnim krańcu osady targowej Radymno i Wysocko, 360 sążni wiedeńskich od pierwszej miejscowości i 1650 sążni wiedeńskich w prostej linii od zamku Wysocko (…). Ponieważ zachowane fragmenty pod żadnym względem nie mają wartości, c. k. gubernator krajowy Galicji sądzi, że powinno się poniechać przesyłki [do Wiednia], a znalezisko ofiarować narodowemu zakładowi naukowemu w Galicji.”

Urzędowa odpowiedź sygnowana przez hrabiego Czernina zawiera kilka informacji kapitalnej wagi, które rzucają nowe światło na nasze znalezisko. Jak widać wyjaśnieniu sprawy nadano wysoki priorytet urzędowy. Wiedeń zwrócił się do gubernatora krajowego Galicji, centralnego organu austriackiej administracji z siedzibą we Lwowie. Zlekceważenie w przytoczonym piśmie rangi zabytku (który miał wszelkie szanse, aby stać się łakomym kąskiem dla kolekcji wiedeńskich) to jedna z zagadek, które próbuję rozwiązać w innym miejscu. Tu ograniczymy się do wykorzystania tych przesłanek, które mogą posłużyć do dokładniejszego zlokalizowania rejonu odkrycia.

Rzecz nie jest prosta, gdyż przebieg koryta Sanu w pierwszej połowie XIX w. (rzeka meandrowała wówczas swobodnie w obrębie doliny zalewowej o szerokości około 4 km) wykazywał się dużą, nieraz gwałtowną zmiennością, a nie dysponujemy kartogramem, na którym zostałby zarejestrowany stan ściśle z roku 1826.

W dokumencie z 1827 r. wyliczono odległości z dwóch punktów oddalonych od siebie o około 4 km, w Radymnie i w Wysocku, miejscowościach położonych na przeciwległych brzegach Sanu. Stosując przelicznik 1 sążeń wiedeński = 190,16 cm (wg J. Szymańskiego), otrzymujemy następujące wyniki: pierwszy odcinek mierzony z Radymna, tzn. 360 sążni = 684,5 m; drugi odcinek mierzony z Wysocka, tzn. 1650 sążni = 3137,6 m. Za narzędzie analizy kartograficznej mogły posłużyć sporządzone pod koniec XVIII i w XIX w. wielkoskalowe (1:28 800) mapy austriackie, w tym tzw. mapa Miega (1779–1782) oraz tzw. „zdjęcie franciszkowskie” (1862–1863). Na obydwu mapach naniesiono cyrklem kręgi o promieniach odpowiadających dystansom 684,5 i 3137,6 m. Ten sam obraz nałożono na mapę współczesną. Stosunkowo wąska strefa (50–170 m) nakładających się na siebie zasięgów obydwu odcinków to najbardziej prawdopodobne miejsce odkrycia.

Co dalej? Wróćmy do tych partii dawnych opisów znaleziska, które zdają się zapowiadać, że przygoda archeologów z unikatowym dziełem starożytnego artysty być może jeszcze nie dobiegła końca. Czy rzeczywiście pozostał w ziemi korpus zwierzęcy, od którego oderwano tylko głowę? W taką szansę, również i dzisiaj pobudzającą wyobraźnię, wcale wtedy nie wątpiono…

Michał Parczewski

To znaleziska znad Bałtyku – bycze główki niewielkich rozmiarów, zakończone kulkami na rogach. Takie kulki na Głowie Byka z Radymna mają świadczyć o jego celtyckim pochodzeniu. Jak widać, nie tylko Celtowie umieszczali kulki na rogach byków, więc wydaje się, że to wniosek mało uprawniony, chociaż nie da się wykluczyć tutaj celtyckiego wpływu kulturowego. Jak widać archeologia to często spekulacje. Na dodatek stylizacja na celtycką kulturę absolutnie nie jest równoznaczna, z faktem że Celtowie byli między rokiem 300 p.n.e. a 100 n.e. nad Sanem. Czyż w Tychach nie produkuje się dzisiaj Fiatów a zaraz obok Opli? Czy z tego można wywnioskować, że Polska w roku 2012 została zajęta przez Włochów, że jest okupowana przez Niemcy, że przybyła na te ziemie ludność romańska lub germańska, albo coś podobnego?

Co możemy powiedzieć jeszcze o głowie byka z Radymna?

Z pewnego portalu poświęconego skarbom

„…Głowa byka została wykonana ze srebra wysokiej próby. 81,25% srebra. Niezwykłego charakteru dodawały jej złote wykończenia. Prawdopodobnie umieszczono je z przodu głowy oraz na szyi. Zachwyca jednak szczegółowość wykonania i koncentracja na detalach. To niesamowite, zważywszy na czas powstania rzeźby.

Postać byka jest niezwykle popularna m.in. w mitologii greckiej. Symbolizuje siłę i odwagę.

Posąg mógłby być dzisiaj  jedną z najciekawszych atrakcji turystycznych w Polsce. Jednak tak nie jest. Dlaczego? Głowa niedługo po jej odkryciu zaginęła!

Wokół jej zniknięcia narosły liczne legendy. Wielu znawców uważa, że głowa została zabrana przez urzędników austriackich do Wiednia. Dziś nie ma tam jednak po niej śladu. Inni mówią o ukryciu przez lokalnych mieszkańców. Na to także nie ma dowodów.

Jedno jest pewne. Pozostała część posągu ciągle nie została odnaleziona. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że ktoś zupełnie przypadkiem ją odkryje…”

Ja dodam od siebie, że nawet to nie jest pewne, czy reszta byka leży w ziemi – w ziemi, bo oczywiście dzisiaj koryto rzeki biegnie inaczej niż w roku 1826. Być może wydobyto pozostałą część byka – i to wcześniej zanim doniesiono komukolwiek o tym znalezisku. Oto na rycinie powyżej – zamieszczonej w pracy Archeologia Barbarzyńców 2008 – celtyckie głowy bycze z kulkami, z różnych stanowisk w zachodniej Europie, a także ze Stradonic w Czechach. Naszego byka z Radymna przypisuje się uparcie do tej kategorii znalezisk, jednak są zasadnicze różnice, które powodują że jest to znów – delikatnie mówiąc – mało zasadne. Przede wszystkim wielkość naszego Srebrnego Byka, który w porównaniu do celtyckich skarbów jest olbrzymem, poza tym to że był srebrny a nie brązowy czy miedziany, wreszcie geometryczne ornamenty na szyi, które go wiążą z archeologicznymi artefaktami przedstawionymi poniżej,  przypisywanymi plemionom dracko-dachijskim (gąckim) czyli tracko-dacko-geckim.

A oto trackie figurki z rogami, których wspólną cechą z Bykiem Radymniańskim jest pokrycie szyi zwierząt geometrycznymi wzorami.

Co jeszcze bardzo ciekawego łączy się z Bykiem z Radymna?

Oto fragment tekstu z którego wynika, że jeszcze w XIV wieku w Radymnie na Babiance, właśnie na północy -wschód od Radymna, stał nad Sanem kopiec poświęcony bóstwu, na którego wierzchołku znajdował się posąg – Baba, a kopiec poświęcony był „Dyanie Słowian”. Biskup Eryk z Przemyśla kazał tę babę roztrzaskać, gdy mu nadano tę ziemię z rąk Władysława Jagiełły w roku 1477. Babianka była wtedy półwyspem lub wyspą pomiędzy ramionami Sanu.

Ta sytuacja przypomina ulokowany na Beszczu w Krakowie, między Wawelem a Mogiłą, nie na żadnym wzgórzu lecz nad wodami Wisły  na wyspie, przybytek Żabiego Kruka i świątynię Bogini Wody.

Mamy tu więc kopiec i boginię Dyanę według relacji – czyli Dziewannę, ale w wyniku ciągłego mylenia przez księży-kronikarzy bogiń Słowian  z postaciami z Mitologii Greków możemy próbować podstawiać w to miejsce trzy co najmniej inne boginie, łącznie z Dziką (Dziwą) Dziewanną  – Panią Miłości: 

Ładę  – Boginię Łowów,

Reżę – Boginię  Upraw

i Śreczę-Strieczę (Sporzę) – Boginię Dobrobytu, Bogactwa i Spotkań.

Tu warto zacytować fragment pracy T. Bohnaka i G. Kieferlinga „Srebrna głowa byka wydobyta z Sanu w Radymnie” – poświęcony roli jaką mogły pełnić kulki na rogach w rzeźbach kultowych neolitu:

„… Jaką rolę mogłyby pełnić kulki na końcach rogów? Jak zauważa R. Jackson, motyw rogów z kulkami mógłby być symbolem fallicznym, jednak bardziej prawdopodobne, iż jest to oddanie rzeczywistego wyglądu rogów zwierzęcych (Jackson 1985, 170). Powszechnie zwraca się uwagę na występowanie motywu głowy byka z rogami zwieńczonymi kulkami na licznych sprzętach służących do przygotowania jedzenia; rożnach, ataszach naczyń, a zwłaszcza na wilkach ogniowych. Być może fakt ten należy powiązać z hipotezą przedstawioną w pracy O. Janse, według której kuliste zakończenia rogow miałyby symbolizować jabłka bogini obfitości (Janse 1935). E. Vial sądzi, że omawiane kulki można interpretować jako znak udomowienia lub rodzaj ozdoby (Vial 2001, 32). Zdaniem N. Ginoux, rozpowszechnienie u schyłku okresu lateńskiego na rosnącą rolę bogacącej się grupy hodowcow-wytworcow wobec malejącego znaczenia wojowników, jednak naszym zdaniem teza ta nie została poparta przekonującymi argumentami (Ginoux 2006). Uważa się też niekiedy, że przedstawienia byków z kulkami na rogach mogą mieć związek z taurokathapsia, rytualnymi igrzyskami z udziałem byków, które celebrowano w kulturze minojskiej, a następnie w starożytnej Helladzie. Kulki miałyby pełnić role ochraniaczy, podobnie jak stosuje się to do dziś przy treningach torreadorow lub podczas tourady, portugalskiej odmiany corridy. Popularność motywu byczej głowy z rogami z kulkami w kręgu celtyckim sprawia, że hipoteza łącząca głowę byka z Sanu w Radymnie z oddziaływaniami celtyckimi jest poparta ważkimi dowodami. Należy jednak zaznaczyć, że opisywany tu zabytek wykazuje jednak pewne cechy szczególne, niespotykane w sztuce celtyckiej. Mamy tu na myśli zwłaszcza ornament zdobiący przednią część pyska byka oraz jego podgardle. Umieszczono tam motywy geometryczne, przede wszystkim trójkąty. Zdobienie takie nie jest szerzej spotykane w rzeźbie celtyckiej, tak w toreutyce i innych przedmiotach metalowych, jak również i zabytkach kamiennych lub drewnianych. Drugą cechą, która odróżnia znalezisko z Radymna od typowych zabytków celtyckich przedstawiających głowy bowidow, są rozmiary i metal, z którego wykonano obiekt polski. Przypomnijmy, że miał on znaczne rozmiary (długość rogow 0,297 – 0,3465 m, szerokość łba na ok. 0,22 m waga blisko 0,85 kg) i został wykonany ze srebra. Był to metal nieczęsto stosowany w kręgu celtyckim. Wśród srebrnych wyrobow znaczących rozmiarow, ktore są łączone z Celtami, w pierwszej kolejności należy wymienić kocioł z Gundestrup oraz srebrny torques z żelaznym rdzeniem, znaleziony w Trichtingen. Inne srebrne torquesy, z Macon i Pallon au Val Freissinieres, są znacznie mniej okazałe (Megaw 1970, 78). Co istotne, zarowno w przypadku kotła z Gundestrup, jak i naszyjnika z Trichtingen, zwraca się uwagę na istnienie cech odmiennych od stylistyki celtyckiej (Goessler 1929; Kimmig 1981, 193; Pittioni 1984, 48, 49; Fischer 1987). Wśrod nieceltyckich elementow stylistyki torquesu z Trichtingen wymienia się m.in. obecność ornamentu geometrycznego. Ornament trojkątow i rownoległych linii biegnie wzdłuż niemal całego naszyjnika. Kolejną atypową cechą torquesu z Trichtingen jest ukształtowanie zakończeń w kształcie byczych głow, co stanowi element  niespotykany w środowisku celtyckim, natomiast występujący w kulturze Trakow oraz w środowisku perskim w Azji Mniejszej. Zwraca się rownież uwagę na surowiec, z ktorego wykonano torques. Srebro było stosunkowo rzadko wykorzystywane w toreutyce celtyckiej, znacznie częściej używano złota lub brązu. Wymienione cechy sprawiają, że obecnie uważa się, iż torques z Trichtingen mogł powstać w dorzeczu dolnego Dunaju (Nubling 1981). Rownież w przypadku kotła z Gundestrup, na ktorym wyobrażono m.in. jeźdźcow w hełmach z rogami zwieńczonymi kulkami, podkreśla się obecność w jego stylistyce elementow obcych tradycji celtyckiej, a nawiązujących m.in. do sztuki trackiej, greckiej i irańskiej. Szukając ośrodka, w ktorym kocioł mogł zostać wykonany, wskazuje się często strefę dorzecza dolnego Dunaju, w strefie pogranicza między Wolkami-Tektosagami, Tryballami a Skordyskami. Za hipotezą tą opowiadali się m.in. D. Berciu, T. G. E. Powell, P. Meyers, A. Bergquist i T. Taylor oraz F. Kaul i J. Martens (Berciu 1969; Powell 1971; Meyers 1982; Berquist, Taylor 1987; Kaul 1993; 2006; Kaul – Martens 1995)4. Czy zatem głowa byka z Sanu, podobnie jak torques z Trichtingen i ewentualnie kocioł z Gundestrup, rownież powstała na terenach, gdzie Celtowie sąsiadowali z Dakami lub Trakami? Taka hipoteza jest, naszym zdaniem, bardzo prawdopodobna. Na Połwyspie Bałkańskim istniała wielowiekowa tradycja srebrnej toreutyki, a przedstawienia bykow występują stosunkowo często. Można tu przytoczyć m.in. znaleziska z Craiova (Berciu 1969, 123–146) i Rogozen (Vol 1989).4 Należy jednak nadmienić, że przytacza się rownież szereg argumentow przemawiających za galijską proweniencją kotła z Gundestrup. Zwolennikami galijskiego pochodzenia tego zabytku byli m.in. O. Klindt-Jensen, G. S. Olmsted, E. Sander-Jorgensen Rowlett i R. M. Rowlett oraz R. Hachmann (Klindt-Jensen 1950; Olmsted 1979; Sander-Jorgensen – Rowlett – Rowlett 1984; Hachmann 1991). Historię badań do początku lat 80. XX w. zamieszcza R. Pittioni (Pittioni 1984). Opisane tu odmienne opinie stara się połączyć F. Falkenstein, ktory uważa, że srebrny kocioł mogł powstać na terenie Galii jako dzieło rzemieślnikow przybyłych znad dolnego Dunaju oraz toreutow miejscowych (Falkenstein 2004).”…

..”

Powyższe słowa autorów upewniają nas w tezie, że archeologia musi zrewidować wnioski jakie wysnuwa z odkryć, budując na tej bazie spekulatywną wizję przeszłości, którą nam następnie prezentuje. 

Między krajami Bałtyckimi bowiem, Skandynawią, Karpatami nad Sanem i Wisłą oraz stepami Nadczarnomorskimi i kulturami Naddunajskimi istnieje jeden generalny udowodniony przez genetykę łącznik – stale tu mieszkająca ludność o haplogrupie Y-DNA (męskiej linii) R1a1 oraz I2a2. Jeśli tych ludzi łączą związki krwi, to najprawdopodobniej przez cały czas od około 3500 p.n.e. do dzisiaj, łączy ich też w miarę podobny język, łączą ich też przekazywane przez pokolenia opowieści mityczne, wyobrażenie o świecie i wzory rzemieślnicze czy artystyczne.

To że jedno plemię czy grupa plemion wytwarza jakieś charakterystyczne artefakty nie oznacza, że ona mówi jakimś innym językiem, lecz że nie przyjmuje mody, lub odmiennego sposobu wytwarzania, od otoczenia. Z kolei to, że grupa na danym, terenie zmienia sposób zdobienia, sposób wyrobu, kształt, ornamentykę, w ogóle sposób wytwarzania, zastosowane narzędzia – koło do ceramiki lub lepi ręcznie – nie oznacza, że poprzednia grupa ludzi odeszła, wymarła, została wybita.

To błędny wniosek – sposób myślenia XIX wieczny, kiedy podbój imperialny zdawał się ludziom nauki zasklepionym w tym sposobie rozumowania jedyną formą przenikania się kultur. 

To że na jakimś terenie zaczyna się produkować samochody Fiat nie oznacza, że ludność tutejsza zaczyna mówić po włosku, lub że zmieszała się z Włochami, lub że Włosi ją podbili i zniewolili, a tym bardziej nie znaczy, iż ją zastąpili. Wzory główek z rogami zakończonymi kulką przenoszone były niezależnie od przynależności plemiennej, językowej i jakiejkolwiek innej – bo ludność R1a1 cały czas tutaj była i jest – więc zmienia się wszystko tylko nie ona – nie ona która wciąż jest potomstwem tego samego praprapra-dziada. Z dziada na pradziada przekazuje też sobie wierzeniai słowa z tymi wierzeniami związane.

[Mała dygresja. czy ktoś z was zastanawiał się kiedyś jak po węgiersku brzmi słowo bóg? Wszak to tak różny język i podobno oni plemiennie nie są Indoeuropejczykami (czyli Ariami)? Zdziwicie się bóg to ISTEN. Znacie takie słowo? Isnieć, istota, ist, istność - byt. Tyle że ist to także swaist, swastyka, świastyka, swiesdnika - światło, gwiazdy, świat, krew, kwiat. To Światło Świata - Swąt. A wiecie jak jest bóg po fińsku? Bóg to Jumala. I znów jumala to być , istnieć, mieć siebie, być sobą, skąd pochodzą takie słowa jak imać, imć, jąć, jaźń.  A od jaźni-istoty i jącia-imania-imcia i jościa-iścia-ista zarówno do Istu jak i do Jaćwierzy (Jąć Wiary) chyba niedaleko. A czy wiecie że postacie świętej wiary Persów Zoroastryzmu, które mają nadejśćby odrodzić świat to Jątowie? A czy znacie słowo jantar-jątar - jądro - istota? Czy to jest odrębność czy wspólnota turkucko-persko-ugro-fino-sybero-słowiańska? Jest też inna droga nazywania boga - od słowa dawać - dany i dający. Nie będę tutaj tego szeroko rozwijał ale niech wystarczy że tu zaliczamy i litewskiego diewsa i tureckiego tanri (od dan i tan)]

Wróćmy do Strażników Wiary Słowian. Kto był zamieszany w ukrycie wartości znaleziska przed władzami w Wiedniu? Mamy tutaj powyżej relację z miejsca znaleziska hrabiego Rudolfa Czernina, który umniejsza rangę zabytku celowo, po to by został on w kraju, zamiast zasilić skarby Wiednia dokąd wywożono wszystko co cenne z Galicji. To kłamstwo Czernina potwierdza następnie Gubernator Galicji, którym jest w tym czasie czeski książę Longin Lobkowitz, czyli Łobkowicz. Czy wiecie że książę Łobkowicz, właśnie August Longin, był wielkim znawcą starożytności i sztuki wschodu, kolekcjonerem? W spisek są zamieszane też najprawdopodobniej inne postacie, bo wiadomość do prasy warszawskiej o odkryciu przeniesiona zostaje przez posiadających w tym okresie w pobliżu miejsca odkrycia zamki i pałace oraz rozległe ziemie – w Sieniawie, Dzikowie i Wysocku , i co ważne – przebywających ówcześnie tutaj – księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego i Izabellę Czartoryską.

[Znów dygresja. Co powiecie o samym nazwisku Czartoryskich, czyli Czarta Rysujących, czyli Czarta Rasy. Co wiecie o słowie czart, czur - chor, Chors, Horus, Har? Czy przodkowie tego zacnego i wspaniałego rodu, nie wywodzą się od starych wojowników Księżyca-Chorsa Białych Harów, Ohronów i Haronów? Czy po prostu nie byli ich przodkowie ważnymi czcicielami Czarta-Czura-Chorsa, kapłami Chorsa - czyli Czar-Rownikami? Czy nie byli jego kapłanami i książętami - kniaginami-kaganami, znawcami ksiąg? Czy myślicie, że w tym rodzie przetrwała Wiara Przyrodzona Słowiańska oraz misja wspierania przez wieki tejże wiary? Niech każdy odpowie sobie sam, porównując ich czyny i studiując zawikłane historie i fakty docierające do nas z pomroki dziejów. To czego Czartoryscy dokonali dla Wiary Przyrodzonej Słowian jest nie do przecenienia. A jednym z tych faktów i wydarzeń jest ich udział w odkryciu Srebrnego Byka z Radymna oraz fundowaniu tutaj po okolicy licznych zamków i kolekcji sztuki i kolekcji zabytkowych przedmiotów zebranych z dziejów Polski - w tym znalezisk archeologicznych.Inny znany wielki ród wspierający wszelkie tego rodzaju działania i fundujący w pobliskim Lwowie towarzystwo własnego imienia to Ossolińscy.]

Książę Czartoryski jako fundator polskich Aten w Puławach i budowniczy Świątyni Sybilli tamże, a także protektor Panteonu i pracy Bożyca Bronisława Trentowskiego, która następnie trafiła do zbiorów FUNDACJI CZARTORYSKICH W KRAKOWIE, jawi się jako najprawdopodobniejszy posiadacz Srebrnego Byka z Radymna. Do kogóż bowiem miałby trafić jak nie do tak znamienitego kolekcjonera, który był na miejscu, a zasłynął wszak jako łowca i ocaliciel pogańskiego panteonu Słowian i wielu polskich skarbów kultury w czasie zaborów, a także jako uczestnik masonerii podobnie co Trentowski.Większość uczestników odkrycia jest jednocześnie członkami komitetu założycielskiego FUNDACJI OSSOLIŃSKICH WE LWOWIE i masonami. Naprawdę wiele Rodzimowiercy zawdzięczają masonom.

Tu można poczytać o Czartoryskim w Sieniawie, Puławach i Wysocku oraz o ich roli jako zbieraczy polskich skarbów.

Wreszcie kolejna sprawa ciekawa i dziwna. W pobliskiej Walawie w tym samym roku odkryto nad Sanem kamienną Głowę Byka  – o czym w notatce poniżej. Głowę tę uznano za skamielinę nosorożca, a w całą sprawę jest wmieszana znów Fundacja Ossolińskich i profesorowie z Krakowa i Lwowa.

Oto wreszcie fragment pracy autorów wspomnianych na początku (T. Bohnaka i G. Kieferlinga „Srebrna głowa byka wydobyta z Sanu w Radymnie”), na temat książąt Czartoryskich i o ich posiadłościach w Puławach, Sieniawie, Dzikowie i Wysocku. Posiadłości te zostały niestety podczas wojen I i II splądrowane i spalone, a liczne zabytki z nich zrabowano. Co poniektóre znalazły się w Moskwie. Wielu z tych zabytków – w tym być może i głowy Srebrnego Byka z Radymna (a może też całego jego korpusu, którego podobno z rzeki nie wydobyto), nigdy już potem nie odnaleziono. Być może Srebrny Byk, albo jego Głowa, spoczywa teraz w przepastnych zakamarkach pohitlerowskich, skradzionych z Polski, kolekcji w Ameryce Południowej , być może w USA, a może właśnie w Moskwie.

Zacytujmy skądinąd:

„…W 1915 r. rozpoczął się dla pałacu tragiczny okres. Został on doszczętnie obrabowany przez żołnierzy rosyjskich i spalony. Przepadły wówczas bogate zbiory artystyczne, cenne obrazy i zabytkowe meble. W okresie międzywojennym właściciele mieszkali w oficynie, a pałac był stopniowo odbudowywany.
W czasie II wojny światowej Wysock został ponownie zniszczony. W latach 1957 – 1961 pałac jak również oficyna zostały powtórnie odbudowane. Decyzją ówczesnych władz wojewódzkich w Rzeszowie przeznaczono odremontowane budynki na dom pomocy społecznej, przenosząc tu mieszkańców domu pomocy z Rzeszowa wraz z opiekującymi się nimi siostrami zakonnymi….”


Oto powyżej  miejsce odkrycia – Radymno – i inne miejsca znalezisk skarbów w okolicy, należące również do kultury archeologicznej,  którą jednoznacznie można łączyć z Doliną Dunaju, a więc historycznymi Trakami zwanymi przez nas w Mitologii Słowian  Drakami – jako że byli potomkami Wawelskiego Smoka – Draka.

Spróbujemy odpowiedzieć na pytanie jakim bogom mogła być poświęcona figura i jakich bogów tutaj czczono oraz kto ich czcił. Żeby sensownie zrekonstruować tę sytuację trzeba sobie uświadomić, że mamy udokumentowaną przez genetykę na tych ziemiach ciągłość zasiedlenia przez ludność  o haplogrupie R1a1 (Y-DNA w linii męskiej) – czyli Słowiano-Indo-Irańczyków (Słowiano-Indo-Skołotów) oraz ludność o haplogrupie Y-DNA I2a2 – którą genetyka określa jako Staroeuropejczyków, którzy  związali się z ludnością R1a1 w plemienne wspólnoty. Ludność Staroeuropejska zamieszkiwała te ziemie od 28 000 lat, a ta grupy R1a1 ( Słowiano-Indo-Irańczycy) mieszkała według ustaleń genetyków nad Adriatykiem i Dunajem od 10.000 lat. Zostało przez nich udokumentowane, iż około 5000 lat temu ludność R1a1 oprócz terenów naddunajskich zaczęła zajmować ziemie za Karpatami – nad Bugiem, Dnieprem, Wisłą, Odrą i Łabą, a chwilę później weszła też do Skandynawii gdzie zmieszała się z żyjącymi tutaj innymi Staroeuropejczykami (haplogrupa I1). Genetycy udokumentowali także tezę, że ludność R1a1  i I2a2, a także I1 nigdy nie utraciła na tych ziemiach ciągłości – to znaczy, że przez cały czas od głębokiej starożytności, powiedzmy np. od 8000 p.n.e. praojcowie Słowian (w tym dzisiejszych Polaków) mieszkali w Europie – nad Adriatykiem, nad Dunajem a od 3500 p.n.e. mieszkali oni także w Karpatach, nad Bugiem, Wisłą, Odrą i Łabą, a od roku mniej więcej 2400 p.n.e zamieszkali też w Skandynawii południowej (Szwecji, Norwegii, Danii)

Wynika z tego, że nie powinny nas chyba dziwić związki między Radymnem a kulturami archeologicznymi określanymi jako Nadddunajskie. Współczesna archeologia musi zrewidować nie tyle swoje odkrycia co wnioski jakie wysnuwa w swoich spekulacjach budujących wizje prawdopodobnej przeszłości. Odkrywane zmiany w stylach artystycznych, zdobniczych, rzemieślniczych nie oznaczają bowiem tak jak to do tej pory przedstawiano, że jakaś grupa etniczna zajęła jakiś teren, wymordowała ludność miejscową, bądź narzuciła jej swoją władzę.

Ponieważ ludność miejscowa nigdy nie przestała się rozmnażać i przekazywać dalej mutacji genetycznej od ojca z roku 8.000 p.n.e – czyli jej potomstwo trwało i trwa do dzisiaj – te zmiany stylów i mód oznaczają jedynie, że na danym terenie przyjął się nowy styl rzemieślniczy, artystyczny, nowy styl pochówków, nowa moda na biżuterię itp. Mógł się też przyjąć nowy język, mogły i musiały nastać nowe władze. Przychodzili i odchodzili wojownicy i bywały wojny oraz stracia, najazdy i grabieże. Jednakże ludność miejscowa wciąż trwąła i rozmnażała się dobrze o czym świadczy jej liczebność w dzisiejszych czasach.

Bywało częściej tak jak to odkryto w kurhanie Mała Mogiłka w Jakuszowicach, gdzie miejscowego władcę nagle pochowano w obrządku huńskim choć Hunem nie był, a był lokalnym księciem – niż tak jak to dotychczas przedstawiała nauka archeologii ufundowana na stereotypie myślowym o podboju i wojnie jako jedynym narzędziu komunikacji między plemionami i źródle  przejmowania kultury. Kiedy Hunowie objęli władzę nad Zadunajem, czyli również nad Wisłą, tutejsi władcy zmienili nagle sposób grzebania i w grobie znajdujemy także konia oraz huńskie wyposażenie wojownicze.


Razem z odkryciem Srebrnego Byka w Radymnie wypada przedstawić też koniecznie kolejny niesamowity kompleks Świętych Wzgórz i Miejsc, który teraz tylko w grubym zarysie opisujemy na mapie poniżej. Jest to Kompleks Przemyski związany z Kopcem Tatarskim – który w istocie nie był nigdy Kopcem Tatarów ani z okazji inwazji tatarskiej nie został usypany – to Kopiec Tartaru – Tartarski czyli Kopiec Welesa! kopiec, dookoła którego w Przemyślu stały w przeszłości inne trzy kopce – Tynu Welesa, kopiec który jest powiązany z Miejscami Świętymi w Radymnie, Wysocku , Walawie, Dzikowie i wieloma innymi w okolicy. Tworzy on tutaj system podobny do Wawelskiego i okolicznych wzgórz Krakowa. Ten jest Kompleksem Świętym Czerwieni – Radymiczów – Czcicieli Sporów-Radów, Rusów Rudych – Czerwonych związanych też Czerwieniem i olbrzymią liczbą odkrytych tutaj po okolicy starych grodów i zabytków archeologicznych. To już zupełnie osobna opowieść, którą trzeba uzupełnić także o Troję Karpacką – czyli Trzcinicę, w odróżnieniu od Troi-Złotego Rogu i Troi Właściwej a także Troi Północy – czyli Winety.

Kopce Przemyskie – Tartarski i inne

O Kopcach Przemyskich

W drabinie wieków na pograniczu prehistorii i okresu oświetlonego już źródłami lokuje się tajemnicza i wciąż sporna kwestia kopców. Ziemne, bez wątpienia sztuczne pagórki rozsiane są po całej Małopolsce, szczególne zagęszczenie występuje zwłaszcza wokół Krakowa i wzdłuż Sanu w okolicach Przemyśla: dominujący nad miastem Kopiec Tatarski, kopiec w Woli Węgierskiej, Średniej, Sólcy, Kalwarii Pacławskiej, Babicach, Trójcy, Nienadowej i Słonnem. Warto nadmienić, że w Przemyślu istniały jeszcze inne kopce: w okolicach Góry Zamkowej, na wzgórku Trzech Krzyży – odsłonięty i zniszczony w trakcie budowy fortu Twierdzy (zachowała się tylko fotografia) oraz u szczytu dzisiejszej ul. Glazera, gdzie dawne dokumenty i plany miasta ukazują zespół kurhanów o nazwie „Babunie”.

Przemyski System Kopców i Świętych Wzgórz

Brak jakiejkolwiek wiedzy na ich temat prowokował przez wieki powstawanie legend. Dawni przemyślanie roili sobie, iż nad miastem wznosi się kurhan tatarskiego chana, poległego przy okazji napadu. W takim wypadku mógłby on powstać najwcześniej w końcu XIII w. (Tatarzy przybyli do Europy dopiero w 1240 r.).

Widok na  masyw Zniesienia  i Stare Zamczysko od strony północnej – makieta wykonana w oparciu o XIX wieczną mapę warstwicową:

1- Kopiec Tatarski

2- Zniesienie

3. Stare Zamczysko

4. Wzgórze Zamkowe (obecnie Zamek Kazimierzowski) – bazylika trójnawowa i monasterium

W grodzie Kraka wyobrażano sobie, że to grobowce Kraka i jego córki Wandy, dawnych władców Wiślan, a więc usypane przed X w. Badania archeologiczne, podjęte na kopcu Krakusa i Tatarskim nie odsłoniły komór grobowych choć, po prawdzie, wykop nigdzie nie sięgnął centrum kopca.

Pięć Kopców Przemyśla

W Krakowie znaleziono awarską sprzączkę z końskiego rzędu, datującą budowę na VI – VII w. n.e., w Przemyślu monety króla Jana Kazimierza, zgubione przez XVII-wiecznych amatorów skarbów oraz… pochówki chrześcijańskie umiejscowione płytko pod powierzchnią. Co znamienne, bardzo stara tradycja (XIII w.) określa kopiec Wandy jako pradawną mogiłę, zaś kopiec Krakusa łączy z pogańskim ośrodkiem kultowym. Zauważono, że linia łącząca kopce krakowskie wyznacza miejsce wschodu słońca w dniach przesilenia jesiennego i wiosennego, dwa najważniejsze momenty w roku. W Przemyślu nie poszukiwano podobnych zależności, zresztą drugi przemyski kopiec „zaginął”.

Wzgórze Trzech Krzyży – foto P. Jaroszczak

W średniowieczu w obu miastach na wierzchołkach kopców ustawiono niewielkie, murowane kościółki pw. św. Leonarda, znamienny jest też identyczny w obu miastach kult pierwszych patronów, „pochodzących” z nadreńskiej Kolonii: św. Gereona i św. Urszuli.

Tak o Kopcu Tarskim piszą dzisiaj:

Na mapie atrakcji turystycznych miasta przybyło kolejne interesujące miejsce – Kopiec Tatarski. Co prawda znajduje się tu od bardzo dawna, lecz był zaniedbany i nie miał odpowiedniej infrastruktury rekreacyjnej. Legendy z nim związane sięgają V w., kiedy to miał stać się grobem Attyli, wodza koczowniczego plemienia Hunów….Na pamiątkę zwycięstwa wojsk polskich nad Tatarami wzgórze (356 m n.p.m.), na którym usypano kopiec nazwano „Zniesienie” (czyli „pokonanie”). Inna z legend mówi, że kopiec jest grobem założyciela Przemyśla (VII w.) księcia lechickiego Przemysława – Lestka.

Przemyski kopiec został zbudowany na planie przypominającym trójkąt o owalnej podstawie. Według Leopolda Hausera (badacza dziejów Przemyśla z XIX wieku) – wysokość tego trójkąta wynosiła około 40 m, szerokość podstawy 13,3 m, zaś sam kopiec miał wysokość ok. 10,5 m. Ciekawym jest fakt, że jeden z wierzchołków jest skierowany dokładnie ku wschodowi. Należy wspomnieć, że w pobliżu wzgórza znajdują się pozostałości drugiego, o wiele większego kopca, który również zbudowany jest na planie „trójkąta” z wierzchołkiem skierowanym na wschód. Istnieje przypuszczenie, że na naszym kopcu znajdowała się świątynia, w której czczono słowiańskich bogów, szczególnie Swarożyca. Pogańskich władców zjednywano sobie ofiarami z bydła i …ludzi (potwierdzałyby to badania archeologiczne, podczas których u podstaw kopca odkryto ludzkie czaszki i szkielety). W późniejszych, chrześcijańskich czasach zapewne postanowiono zadośćuczynić ofiarom składanym w imię pogańskiego bóstwa i w miejscu dawnej świątyni postawiono kapliczkę św. Leonarda – patrona skazańców. Jeszcze w początkach XIX wieku „chadzali Przemyślanie do tej kaplicy z procesją w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, którą to procesję nazywał lud – pielgrzymką do Emaus. Od roku 1855 począwszy odbywały się te pielgrzymki na cmentarz obecny, u podnóża Zniesienia położony, a podczas cholery w roku 1855 otwarty” (obecny cmentarz przy ul. Słowackiego) – według opisu L. Hausera. Kaplica została zniszczona podczas II wojny światowej.

W pobliżu Przemyśla odkryto liczne, mniejsze kopce. Można sądzić, że wraz z naszym legendarnym kurhanem tworzyły one zbiór punktów obserwacyjnych i służyły do przekazywania za pomocą ognia i dymu informacji o zbliżających się wrogach. Badacz międzywojenny K. Osiński sugeruje wręcz, że nazwa Kopiec Tatarski wywodzi się od palenia w tym miejscu ogni ostrzegających ludność przed atakiem Tatarów.

Jakże krótki rodowód daje się tym prastarym budowlom, jakże niewielka jest wiedza współczesnych Polaków o ich korzeniach sarmackich i scytyjskich.

CB

Winicjusz Kossakowski – ZNACZENIE MITÓW



 

Postrzegam MIT jako przedłużenie historii narodu, sięgającej aż do początków stworzenia i do samego Boga.     Z mitów wylęgają się ideologie religijne, które pełnią rolę lepiszcza narodu. Tworzą prawo boskie, a więc niepodważalne przez człowieka, i dają możliwość budowania siły, która zapewnia przetrwanie narodu.

Naród posiadający zapisane mity, historię i bohaterów, pomimo niekorzystnych dziejów, ma szanse na przetrwanie a nawet na odrodzenie. Za przykład może posłużyć historia Greków.

Pod okupacją turecką naród stracił swoją narodowość i język. Po I Wojnie Światowej władcy tego świata zapragnęli mieć starą historię zapisaną w mitach greckich.

Odtworzono granice.

Do władzy zawsze znajdą się chętni.

Podjęto olbrzymią pracę, nauczenia Greków greckiego języka i udało się.

Świat ma Greków i Grecję.

Bez greckich mitów i dorobku kulturalnego, taka sztuczka była by niemożliwa.

Inny przykład.

Były dawniej niewielkie bandy, składające się z różnych plemion i narodów. Aby zapewnić sobie lekkie życie, zajmowali się rozbojem i handlem. Napadano na wioski, wycinano ludność, grabiono co miało jakąkolwiek wartość, wyjadano zapasy żywności. W między czasie wysyłano szpiegów, którzy rozpoznawali  teren i typowali następne ofiary. Proceder musiał się opłacać, skoro do bandy przyłączali się inni, podobnej profesji. Ślad by po nich zaginął, gdyby szefowie nie wymyślili im Boga, na dodatek, spisano mitologię, która była kompilacją mitów ówczesnych ludów.

Dzięki tym zabiegom banda nie tylko przetrwała, ale dzisiaj  trzęsie światem.

Zatem, nie lekceważcie mitów i szanujcie ludzi, którzy to rozumieją, i podejmują ogromną pracę, by zniszczone mity słowiańskie aktywować.

Zdaje sobie sprawę, że dokładne odtworzenie wierzeń jest niemożliwym, ale i niekoniecznym. Zmienia się cywilizacja, zmieniają się wierzenia i obyczaje. To co pozostało po wierzeniach słowiańskich jest wystarczającym, by odtworzyć, ale już w wydaniu współczesnym, dawne wierzenia i dawną dumę.

Rozumiał to Juliusz Słowacki.

Rozumiał to Adam Mickiewicz.

Podjęli próby, ale na próżno. Obaj popełnili podstawowy błąd, nie oparli się na historii.

Mity muszą wymieszać historię z religią, a religię z narodem.

 Innego wyjścia nie widzę.

Z chwilą opanowania chrześcijaństwa przez globalistów i przekształcania dwutysiącletnich mitów rzymskich w nowy twór (byt) polityczny, nastąpił regres i chęć powrotu do mitów z których wyrósł naród Słowian.

Z chwilą odczytania  napisów z zabytków historycznych zapisanych runami słowiańskimi, pojawiły się  dowody mówiące o naszej historii sięgającej tysiącleci. Mamy już pewność, a nie tylko domysły, że Etruskowie mówili językiem słowiańskim, zbliżonym do chorwackiego.

Mamy dowody na to, że w naszych wierzeniach byli obecni bogowie egipscy i bogowie Sumeru. Egipski bóg wstającego słońca  Chepri u nas otrzymał legendę słowiańską i zniekształcone imię  Geprig. Pojawiła się również bogini ziemi Izyda o imieniu Izydi. Natomiast Sumeryjski naczelny bóg, sprzed siedmiu tysięcy lat, o którym zapomniały narody, otrzymał w słowiańskiej legendzie stanowisko bóstwa nocy i postać lwa. To nie są już domysły a odczyt z figurek bóstw, wykonanych w złocie i brązie, odnalezionych w Saksonii w miejscowości Prilwitz (Przylwice).

Polski archeolog Tadeusz Wolański domyślał się tego dużo wcześniej i został skutecznie zamilczany. Jego prace można odszukać wydane w języku rosyjskim i niemieckim. O wydaniu polskim nie słyszałem.

Druga droga  do naszej historii mitologicznej to praca  biskupa Kadłubka, człowieka o wielkiej wiedzy, inteligencji i patriotyzmie. Trzeba tylko zrobić to o co prosił na samym wstępie. O czytanie mądre, czyli „między wierszami”.

Prawdą jest, że w wypadku św. Stanisława „odwrócił kota ogonem”, ale tego wymagała ówczesna sytuacja polityczna, gdzie Polska niszczała w „rozbiciu dzielnicowym”. Cud zrośnięcia się kości po śmierci, o czym one same świadczyły po ekshumacji, skatoliczony już naród polski zmusił do odpowiednich zachowań i wyzbycie się lokalnych uprzedzeń i swarów. Był to świetny akt polityczny a nie religijny i to trzeba pojąć nawet skatoliczonym umysłem. Pozostała wiedza zawarta w historii mitycznej mogła pochodzić z dawnych ksiąg polskich przeznaczonych do spalenia, jako księgi diabelskie, które zachowały się jeszcze w zbiorach biskupich. Podobno, taki rozkaz wydał sam król Bolesław Chrobry.

Tego nie jestem pewien.

Przypisuje to idiotom w sutannach, którzy w Krakowie  na rozkaz z Rzymu, popalili nawet księgi liturgiczne.

Pod miejscowością Choroszcz, miejscowi zwolennicy słowiańskiej mitologii postawili replikę posągu Światowida ze Zbrucza. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś próbował odciąć mu głowę. Zaznaczam, jest wiek XXI. W szkołach uczymy się mitologii innych narodów i nikomu by nie przyszło do głowy by zamordować np. Zeusa. Inne narody mogą mieć swoją mitologię a my nie. Idioci wszelkiego kalibru, których nie brakuje w internecie, popisują się swoją niewiedzą i chamstwem.

Biskup Kadłubek zwraca naszą uwagę w stronę Partów zamieszkałych pomiędzy Tygrysem i Eufratem w czasy ponad tysiąca lat przed narodzeniem Chrystusa.

W tym czasie pojawia się reformator religijny Zaratustra, który jako pierwszy daje ludzkości objawionego Boga transcendentalnego i pisze świętą księgę Awestę.

Z jego teologii korzystały inne narody, między nimi mozaizm. Najwięcej podobieństw do zaratustryzmu wykazują mity chrześcijańskie.

Jest wielu zwolenników twierdzących, że objawienie Zaratustry pochodzi z wierzeń słowiańskich. Należał do nich Adam Mickiewicz. A polski tłumacz Awesty profesor Ignacy Pietraszewski swój przekład zatytułował „ MIANO SŁOWIAŃSKIE w ręku jednej Familii od trzech tysięcy lat zostające czyli nie ZENDAWESTA a ZĘDASZTA  to jest Życiodawcza książeczka Zoroastra albo AWESTA WIELKA”

Smaczku takiemu twierdzeniu dodaje fakt, z życia słowiańskich apostołów św. Cyryla i św. Metodego. Ci panowie byli przekonani, po zapoznaniu się z praktyką i wierzeniami Słowian, że Słowianie musieli być ochrzczeni przez św. Piotra, zanim nawrócił się wysłannik Sanhedrynu  Szaweł.

W takim rozumowaniu, krąg się zamyka. Po przejściu przez wierzenia innych narodów i aktualizacji, religia słowiańska wróciła do Słowian jako instrument zniewolenia.

Do ww faktów dochodzi jeszcze poważna praca Czesława Białczyńskiego, który zebrał wiele opowieści i mitów z terenów słowiańszczyzny.

Potrzebny jedynie Sienkiewicz, który na podstawie dostępnego materiału napisze wartką powieść, dostępną maluczkim, która powinna być sfilmowana i zapaść w świadomość narodu, tak samo jak „Potop”, czy „Pan Wołodyjowski”.

 Winicjusz Kossakowski

NIKLOT zaprasza – 8 marca – Neopogaństwo Ugrofińskie

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 7 Marzec 2012

Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury “Niklot”

zaprasza na wykład

mgr Szymona Pawlasa

“Neopogaństwo Ugrofińskie na obszarze postsowieckim i jego aspekt narodotwórczy”

Spotkanie odbędzie się w lokalu Metal Cave dn. 8 III (czwartek) o 17.30

Metal Cave ul. Jana Olbrachta 46 Warszawa
Zapraszamy.

Tagged with: ,

NIKLOT zaprasza – 8 marca – Neopogaństwo Ugrofińskie

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Marzec 2012

Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”

zaprasza na wykład

mgr Szymona Pawlasa

„Neopogaństwo Ugrofińskie na obszarze postsowieckim i jego aspekt narodotwórczy”

Spotkanie odbędzie się w lokalu Metal Cave dn. 8 III (czwartek) o 17.30

Metal Cave ul. Jana Olbrachta 46 Warszawa
Zapraszamy.

Piotr Har-Dao Jagodziński (Vilāsa Bhikkhu) – Uważność oddechu

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 2 Marzec 2012

Przedrukowujemy z Sasana.pl fragment nadesłanego przez Piotra „Har-Dao” Jagodzińskiego opracowania na temat  uważności oddechu.

Oddech to połowa Duszy

Oddech nie tylko w buddyzmie, w jodze, ale w każdej medytacji odgrywa zasadniczą rolę. W ogóle panowanie nad oddechem i właściwym rytmem oddychania ma wielki wpływ na właściwe dotlenienie każdej cząstki naszego organizmu a to z kolei pozwala właściwie ukrwić i dotlenić najgłębsze zakamarki serca i mózgu. Właściwe oddychanie pozwala właściwie myśleć, osiągnąć spokój i czystość wewnętrzną… – to zresztą truizmy, ale może nie dla wszystkich jest to takie oczywiste. Jak oddychasz, jak stąpasz, jak się trzymasz, co jesz, jak śpisz – to cię kształtuje, tym jesteś. przy czym jak stąpasz i jak się trzymasz – to część nie tylko postawy fizycznej ale postawy życiowej i duchowej, nie mówiąc rzecz jasna o jedzeniu i oddychaniu – co oczywiste.
Dusza i oddech to jeden rdzeń słowotwórczy. Życie duszy na Ziemi (MATCE ZIEMI), w przyrodzie (PRZYRODZIE-RODŻANIE) zaczyna się od pierwszego tchu –  zaczerpniętego po klapsie, gdy się człowiek rodzi (za sprawą RUDZI) i życie duszy w ciele kończy się z ostatnim oddechem  – który” umarza” ZMORA, a potem MARZANNA lub NYJA, albo obie razem, tną NIEĆ ŻYWOTA Ziemskiego i oddzielają duszę od ciała. Ciało zostaje na Ziemi i morzy się dalej za sprawą MORA, aż się całkiem do zaniku (zanyjania) umorzy (rozłoży). Dusza zaś wzięta przez szybkoskrzydłe Strasze-Umory trafia na Welę, czyli do Świata Prawi, a tam w Zaświaty – miejsce przeznaczone dla Dusz. Stąd powiedzenie „zmorzył go śmiertelny sen” lub „zmorzył go sen wieczny”.  Ciało zaś – jak to wykłada Winicjusz Kossakowski – jest ziemskim przechowalnikiem duszy – Duszy, która jest cząstką Boga Bogów. Będąc zaś jego cząstką jest NIM SAMYM.  Każdy z nas powinien być świadomy że będąc cząstką Boga także jest bogiem. Artykuły Winicjusza Kossakowskiego na ten temat i inne pokrewne będziemy publikować od początku marca pod wspólnym tytułem – „Takie sobie gadanie”. Ponieważ opisany tu proces narodzin i uśmiercenia ciała ziemskiego istoty żywej dotyczy wszystkich – dokładnie wszystkich istot żywych – dlatego uważamy my Rodzimowiercy , podobnie jak buddyści i hinduiści i wszyscy przedstawiciele Wiar Przyrodzonych na całym świecie – że każda istota żywa ma duszę. Pies, żaba i mlecz, drożdże i komary także.
Tekst Piotra Har-Dao Jagodzińskiego, którego znamy z doskonałego artykułu porównującego języki słowiańskie i pali (pod imieniem Vilasa Bikkhu, a który  powrócił do Polski ze Sri Lanki i zrzucił mnisze szaty)  jest wymagający, ze względu na to że jest mocno zakorzeniony w tradycji i terminologii buddyjskiej, ale tak jak wspomniałem „oddech to połowa duszy”, więc polecam całość pod tym linkiem: http://sasana.wikidot.com/uwaznosc-oddechu-w-tekstach-palijskich
a tutaj fragment dla zachęty:
CB

Uważność oddechu w tekstach palijskich

Wstęp

Oddychanie to jedna z najważniejszych funkcji życiowych. Jakakolwiek istota, która pragnie uzyskać energię z utleniania substratów wykształca proces wymiany gazów pomiędzy organizmem a jego środowiskiem, zapewniając sobie dopływ tlenu do tkanek jednocześnie usuwając zeń dwutlenek węgla. Pomijając organizmy, u których występuje wyłącznie oddychanie komórkowe, zupełnie niezwiązane z wymianą gazów (organizmy beztlenowe) wszelkie zwierzęta oraz gatunek ludzki aby uzyskać energię niezbędną do procesów życiowych musi oddychać.

Uważa się, że oddech był najważniejszym obiektem medytacyjnym we wczesnym buddyzmie. Przykładem może być samo życie Siddhatthy Gotamy, zanim stał się Buddhą oraz liczne odniesienia do oddechu. Jako kilkuletni chłopiec podczas festiwalu orki, młody książę Sakyów oddalił się od tłumu i najprawdopodobniej będąc świadom oddechu, spontanicznie wszedł w pierwszą jhānę. W sile wieku, jak głosi legenda, w swych pałacach zaangażowany był w liczne rozrywki, w tym także w grę zwaną Kabaddi (dosł. „utrzymać oddech”). Ten rodzaj zapasów polegał na tym aby zawodnik drużyny atakującej przedostał się do kręgu tworzonego przez drużynę przeciwną, krzycząc cały czas słowo „kabaddi”. Jeżeli mu się to udało musiał w czasie jednego oddechu, dotknąć zawodnika drużyny broniącej a następnie powrócić do swojej drużyny. Zadaniem drużyny broniącej było wykluczenie napastnika poprzez uniemożliwienie mu w ciągu ok. 20 sekund (jednego oddechu) powrotu do własnego zespołu. Kolejny przykład napotkać można w ascetycznym epizodzie niedoszłego Buddhy, gdy praktykował różnorakie formy umartwiania się i torturowania swego ciała, tak by podporządkować sobie tym sposobem umysł. Po wielu latach Błogosławiony będzie wspominać tamte chwile jako bezwartościowe wysiłki:

Pomyślałem: „Co by było gdybym zaczął praktykę nieoddychania? Zatrzymałem więc wdechy i wydechy przez usta i nos. Gdy to zrobiłem posłyszałem głośny dźwięk w trakcie gdy wiatr wychodził z moich uszu. (…) Gdy to zrobiłem gwałtowny wiatr przeszył moją głowę. Tak jakby siłacz rozkruszył moją czaszkę ostrzem miecza. (…) Gdy to zrobiłem zaczęły się silne bóle w głowie. Tak jakby siłacz uciskał skórzanym pasem moją głowę, tak też, gdy zatrzymałem wdechy i wydechy przez usta, nos i uszy, zaczęły się silne bóle w głowie. Mimo iż powstała we mnie niespożyta energia oraz została ustanowiona nieprzerwana uważność, to moje ciało było rozstrojone i niespokojne, gdyż było wycieńczone bolesnym staraniem. Jakiekolwiek bolesne doznanie jakie we mnie powstało, nie przedostało się i nie pozostało na dłużej.

Mahāsaccaka Sutta (MN.36 – Dłuższa mowa do Saccaki)

Także po oświeceniu Buddha często powracał do medytacji oddechu, choć nie po to by kształtować czy trenować umysł, lecz by po pierwsze dawać przykład innym, po drugie, ponieważ był to dobrze (przyjemnie, bez przywiązania) spędzony czas.

Jak można zauważyć także w starożytnej indyjskiej filozofii można znaleźć odniesienia do oddechu, zwłaszcza gdy mowa o oddechu jako „prana” (w palijskim będzie to właśnie „pāna” w sanskrycie „prāṇa”, znaczące „wydech”). W języku polskim mamy podobne znaczenia oddechu odnoszące się do pewnej mistycznej bądź metafizycznej energii. Słowa takie jak duch, dusza mogły powstać od słowa „dychać”, zwłaszcza zwroty takie jak „wyzionąć ducha” oznaczające śmierć i ostatnie tchnienie sugerują takie pochodzenie. Wygląda wiec na to, że człowiek od początku dziejów zdawał sobie sprawę jak istotny jest oddech, nadając mu z czasem metafizyczne właściwości. Możemy się tylko domyślać, że Siddhattha Gotama także, poszukując jeszcze drogi do wyzwolenia, mógł być świadom licznych teorii odnośnie oddechu. Jednak gdy stał się już Buddhą zaprzestał jakichkolwiek dociekań metafizycznych i radził tak też swym uczniom, skupiając się raczej na doświadczeniu jako takim, z niego wywodząc realizacje oraz wglądy w rzeczywistość. Stąd też wygłoszona przez Buddhę sutta o uważności oddechu bazuje na zwykłym naturalnym i niewymuszonym oddechu jaki przejawia się z chwili na chwilę, dostrzegając obiektywnie jego właściwości.

Metoda, o której mowa została nakreślona wstępnie w Satipaṭṭhāna Sutcie (MN.010 – Mowa o ustanowieniach uważności), lecz tam wymienione były tylko cztery sposoby obserwacji oddechu w ramach całej gamy obiektów medytacyjnych powiązanych z ciałem. Ānāpānasati Sutta (MN.118 – Mowa o uważności oddechu) posiada szersze wyjaśnienie, wymienia 16 aspektów uważności oddechu, które podzielone są na cztery tzw „tetrady” czyli czwórnie, bądź czwórki. Pierwsza z tetrad to powtórzenie tej z „Mowy o ustanowieniach uważnosci”, pozostałe 12 opisane zostaną w szczegółach później. Najsampierw należy przyjrzeć się czym jest uważność i jej ustanowienia

Cztery ustanowienia uważności a oddech

Satipaṭṭhāna Sutta (MN.010 – Mowa o ustanowieniach uważności) jest jedną z najważniejszych mów wygłoszonych przez Buddhę, gdyż stara się w pełni wyjaśnić podejście medytacyjne jakie może doprowadzić od całkowitego zaniku krzywdy. Mowa ta jest na tyle istotna, że została powtórzona w Digha Nikaya, zatytułowana Mahā Satipaṭṭhāna Sutta (DN.22 – Dłuższa mowa o ustanowieniach uważności). Różni się ona od tej z Majjhima Nikayi tym, że rozszerzono w niej końcową część odnośnie Czterech Szlachetnych Prawd.

We wstępie nakreślony zostanie klucz jakim posługiwałem się by zrozumieć przekaz Satipaṭṭhāna Sutty. Przyjęto tu odmienną interpretację od powszechnie używanego paradygmatu odnośnie czterech sfer ustanowienia uważności. Istnieją cztery jej rodzaje, mianowicie:
1. obserwacja ciała (kāyānupassanā) – w której to sekcji znaleźć można czternaście sposobów ustanowienia uważności odnośnie ciała jako obiektu, więc tutaj wymieniany jest oddech.
2. obserwacja doznań i uczuć (vedanānupassanā)
3. obserwacja umysłu (cittānupassanā)
4. obserwacja natury zjawisk (dhammānupassanā)

Większość tłumaczy i interpretatorów przyjmuje strukturę tej mowy w sposób horyzontalny, bądź też poziomy. Mianowicie przyjmują oni że mowa skonstruowana jest tak iż przedstawione jest ciało i jego doznania oraz umysł i jego myśli (tak interpretując szeroki zakres znaczeniowy słowa „dhamma”). Zatem byłoby to ciało i to co cielesne, oraz umysł i to co umysłowe. Upraszcza to przekaz, przyjmując, że pojęcie i zrozumienie Czterech Szlachetnych Prawd (które zaliczane byłyby jako obiekty myślowe wg tej interpretacji) jest li tylko produktem umysłu, który można niejako mechanicznie uzyskać, po prostu myśląc o tym intensywnie. Nie na tym jednak polega Ścieżka jaką przedstawiał Buddha.

W tłumaczeniu proponowanym przeze mnie przyjęte zostało inne, horyzontalne, bądź stopniowe wyjaśnienie. Stopnie nie oznaczają tutaj kolejności, a raczej poziomy, bądź sfery, które można dowolnie eksplorować i badać, znając ich charakter. I tak ciało jako materialne i najsilniej podlegające uwarunkowaniom będzie podstawą tej metody. Pierwszą metodą (z czternastu) będzie uważność oddychania, którą Buddha wyjątkowo sobie cenił. Już w samej strukturze sekcji o oddechu można dostrzec zalążek całej formuły, gdy mowa sugeruje by zmieniać tak postrzeganie oddechu, by wgłębiać się weń coraz bardziej, jednocześnie wraz ze wzrostem poziomu koncentracji i uważności dostrzegać coraz szersze spektrum oddechu. Wglądy jakie zaczną pojawiać się odnośnie oddychania, bazując na tym co fizyczne, będą stopniowo oddalać się od materialności w kierunku realizacji i pełnego zrozumienia tego co nie jest materialne. Ciało będzie postrzegane na różne sposoby, powoli oddalając się od cielesności, w kierunku tego co nieuwarunkowane materialnie, podążając w stronę tego co uniwersalne (w stronę natury zjawisk). Kolejnym ćwiczeniem jest obserwacja doznań i uczuć. W Satipaṭṭhāna Sutcie wymienione jest jedno słowo – vedanā – jednak dla lepszego zrozumienia i jasnego rozróżnienia to konkretne tłumaczenie używa obydwu słów – doznania i uczucia. Doznania związane są z ciałem i uwarunkowane materialnością. Odróżnić je należy od uczuć, które pojawiają się w umyśle i nie są już tak bardzo podległe ciału. Jest to zatem sfera pomiędzy cielesnością (doznania) a tym co umysłowe (uczucia). Oczko wyżej znajduje się sam umysł. Nie można jednak dostrzec umysłu bez myśli. Dlatego też ten przekład uznaje, że obserwacja umysłu jest równa także obserwacji myśli, co ma swoje uzasadnienie w tekście. Dla wielu umysł jest ostateczną rzeczywistością. Jednak istnieją prawa, które wychodzą niejako poza nawet sam umysł (najlepszym przykładem jest tu rzecz jasna – Nibbāna). Zatem ostateczną i najważniejszą sferą jest doskonalenie umysłu w obserwacji natury zjawisk. Dhamma, bo tak brzmi słowo w oryginale, ma szerokie spektrum znaczeniowe, jednak tutaj nie oznacza myśli, ani obiektów mentalnych, a raczej naturę zjawisk, charakter, prawdę bądź naukę jaką ze sobą niosą. Oczywiście możemy rozmyślać nad Dhammą, co będzie prowadzić do wnikliwości, wglądów i mądrości. Co więcej, możemy założyć, że natura zjawisk jest na tyle uniwersalna, że ma zastosowanie w stosunku do każdego człowieka. W skrócie można rzec, że Dhamma to rzeczywistość, Dhamma Buddhy to opis tej rzeczywistości. Nie jest to opis dokładny i szczegółowy, ponieważ Błogosławiony nauczał swoją Dhammę tylko w jednym celu – w celu ustania krzywdy. Zatem Dhamma jako opis rzeczywistości jest niekompletny gdy mowa o wszelkich czynnikach, czy zjawiskach niezwiazanych z cieprieniem i jego ustaniem.

Ciało w ciele?

Większość przekładów zarówno tych polskich jak i angielskich używa enigmatycznego sformułowania „ciało w ciele,” tak interpretując wskazówki Buddhy rozpoczynające każdą z czterech sekcji Satipaṭṭhāna Sutty, używając w zamian odpowiedniego do rozdziału obiektu. W oryginale fraza odnośnie ciała brzmi następująco: „kāye kāyānupassī viharati.” Literalne tłumaczenie więc będzie takie samo jak powszechnie stosowane tłumaczenia, nie daje jednak jasności co do przekazu. Nie chodzi tu przecież o jakieś „inne” ciało w ciele, choć można spotkać i takie interpretacje, zwłaszcza wśród ludzi, którzy szukają potwierdzeń swych teorii na temat ciał astralnych, aury i tym podobnych. Buddha co prawda opisywał coś podobnego w sutcie omawiającej nadnaturalne moce zaawansowanych mnichów, tutaj jednak chodzi oczywiście wyłącznie o ciało, nic poza nim. Niektórzy sądzą, że ciało w ciele oznacza koncentrację wyłącznie na ciele, bez jakichkolwiek „domieszek” w postaci myśli, odczuć, doznań czy nawet wglądów, ponieważ koncentracja wymaga pojedynczości i silnego osadzenia na obiekcie. Niestety, koncentracja nie polega na wyłączeniu pozostałych czynników, gdyż koncentracja ma jedynie naturę „bycia ponad”, czyli niejako górować nad nimi wszystkimi. Skupiając się na ciele nadal jednak myślimy, bez doznań nie byłoby mowy o jakiejkolwiek percepcji ciała, więc trudno też odcinać się od doznań, nie można też zapomnieć, że oddech to wdech i wydech, co jest naturą zjawiska zwanego oddechem. Koncentracja nie jest jednopunktowym otępieniem, a raczej ogniskuje wszelkie aktywne czynniki, niczym starożytne akwedukty, dzięki stopniowemu zawężaniu kanału, którym spływała woda, dzięki czemu można było wytworzyć ciśnienie, umożliwiające funkcjonowanie fontann w mieście. Koncentracja jest, jak sama nazwa wskazuje czymś przeciwnym do rozproszenia, roztargnienia. Zatem aby odpowiednio „skanalizować” przejawiające się zjawiska, należy skupić się na ciele takim jakie jest. Oznacza to, że nie projektujemy ani nie wyobrażamy sobie danego obiektu, w tym wypadku ciała, ale obserwujemy takie jakim jest, rzeczywiste w całej swej złożoności. Zatem będziemy myśleć o ciele, będziemy odbierać doznania zeń płynące, będziemy świadomi, że wdech jest wdechem i jest on niestały i musi się skończyć by pojawił się wydech. Dlatego w poniższym przekładzie ten ustęp palijski tłumaczony jest jako: „(…) trwa, dostrzegając z przejrzystym zrozumieniem ciało takie jakim jest (…)” Nie oznacza to rzecz jasna przyzwolenia na koncentrowanie się na myśleniu o ciele, co najczęściej może się przydarzyć, a o takie zawężenie wszystkich aktywnych czynników by móc wytworzyć silny „strumień” (idąc za porównaniem do akweduktu), tak aby w pewnym momencie można było wyraźnie oznajmić „oto jest ciało”. Jeśli medytujący zacznie praktykę obserwacji oddechu myśląc o tym, by skoncentrować umysł, będzie to tylko myślenie (pełne pragnienia) by pojawiła się koncentracja i nic więcej. Buddha jasno wyjaśnia powody dla których powinniśmy praktykować: „(…) mając na uwadze czyste zrozumienie i nie podlegającą niczemu, czystą świadomość, pozostaje tak, bez jakiegokolwiek lgnięcia do świata (…)” Zatem istotnym jest by powstała zarówno mądrość jak i uważność (sati) po to tylko by uwolnić się od krzywdy (lgnięcie będące przyczyną krzywdy).

… cd
http://sasana.wikidot.com/uwaznosc-oddechu-w-tekstach-palijskich

Piotr „Har-Dao” Jagodziński (Vilāsa Bhikkhu)

Polska – Rosja: O królu Stasiu, czyli jak nie popełniać stale tego samego błędu

Posted in nauka, Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 22 Luty 2012

Czy współcześni Polacy to naród, czy tylko narodowość?

Stanisław August Poniatowski- najsłynniejszy zdrajca

I Rzeczypospolitej, czyli jak naprawdę było z królem Stasiem!

Z tą historią warto się zapoznać, kiedy zbliża się ciężki czas. Tę historię warto prześledzić data po dacie i przemyśleć patrząc na współczesne relacje Polska- Rosja i na to co dzieje się dookoła nas w świecie.Warto się też zastanowić jak uniknąć podobnego rozwoju wypadków. Jest to historia do przemyślenia dla Polaków i Rosjan, bo tamta sprzed 200 lat mimo że Moskwie wydawało się iż realizuje poprawnie swój plan zakończyła się fiaskiem obu stron konfliktu w 1981 roku.

Myślę, że w związku z faktem iż w Polsce współczesnej nie ma Wolnych Mediów mało kto pamięta, a z młodego pokolenia wręcz nikt nie wie, że w 1983  roku w wielkim Konkursie Literatury (wtedy to czasopismo organizowało Nagrody Literackie w stylu Gazety Wyborczej – z porównywalnymi nagrodami pieniężnymi dla piszących prawomyślne teksty) nagrodzono główną nagrodą powieść, która porównywała – oczywiście w podtekście i w półsłówkach – postać generała Wojciecha Jaruzelskiego do postaci króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (no może nie tak do końca, i nie tak wprost, bo mowa tam była o carskim oficerze, którzy odkrywa swoją tożsamość i korzenie powstańcze, polskie, ale to było czytelne w podtekście, zwłaszcza, że wtedy pisano wyłącznie między wierszami i opublikowanie jakiegokolwiek tekstu „wprost”- było absolutnie niewyobrażalne) – napisał ją mój kolega – pisarz hołubiony do dzisiaj na Salonach III RP.

Poczytajmy zatem o tym królu, byśmy wiedzieli kogo do kogo i dlaczego się porównywało w roku 1983 i co się dzieje na około nas dzisiaj.

Powinni ten tekst przeczytać wszyscy Polacy, ale zwłaszcza Rosjanie – Pan Ambasador Rosji w Warszawie  i Panowie Konsulowie w mniejszych prowincjach Rzeczypospolitej, oraz obecni w naszym kraju szpiedzy z ramienia następcy prawnego KGB, organizatorzy „zadymy”, która ma swoje korzenie 10 kwietnia 2010 roku i rozwija się na naszych oczach w zastraszającym tempie.

Ta droga jest ślepa panowie Rosjanie – nie prowadzi do zwycięstwa, tak jak nie doprowadziły do niego poprzednie intrygi sprzed 200 lat. Pamiętajcie o 1981 i spróbujcie faktycznie zmienić bieg dziejów zamiast realizować swoje cele na krótką chwilę. Ustanówmy wreszcie rzeczywistą współpracę i Unię na całą przyszłość, zamiast udowadniać KTO KOGO!

Czyż to nie przesympatyczny człowiek?

Teraz już o królu Stanisławie Auguście

Był kochankiem carycy. Królem został na życzenie carycy, ona zorganizowała jego wybór, bo Poniatowski gwarantował uległość wobec Rosji.

Od początku panowania dbał o interesy rosyjskie. Był gotowy wywołać wojnę domową “byleby tylko dowieść nieograniczonej uległości woli Imperatorowej

Doprowadził do wkroczenia 40 tysięcy wojsk rosyjskich w 1767 roku. Następnie wezwał wojska rosyjskie do stłumienia konfederacji barskiej, walczącej o wolność ojczyzny. W efekcie konfederaci zdetronizowali króla.

Doprowadził do I Rozbioru Polski, na mocy którego uzyskał spłatę swoich długów. Jednym słowem sprzedał Polskę.

W 1792 roku w czasie wojny polsko-rosyjskiej, będąc dowódcą wojsk Polski przystąpił do zdradzieckiej Targowicy.  Prosił Rosjan o jak najszybsze zajęcie Warszawy.

Działał przeciwko powstaniu kościuszkowskiemu.

Wspierał II i III rozbiór Polski. Zaborcy przejęli jego długi za cenę rozbioru. Zdrajca sprzedawczyk do końca życia pobierał pensję od Rosjan.

Czyż nie dobrana z nich para? Czy królowali by dzisiaj na okładkach tabloidów, poważnych opiniotwórczych tygodników i na ekranach TVP, TVN i Polsatu?

Stanisław August Poniatowski

Z Wikipedii:

1.W grudniu 1755 roku nawiązał z przyszłą cesarzową Rosji Katarzyną II  romans. Miał z nią córkę. 2 sierpnia 1762 Katarzyna II zapewniała Poniatowskiego, że wysyła do Polski hrabiego Keyserlinga, by uczynił Cię królem natychmiast po śmierci obecnego.

7 września 1764, przy nielicznym udziale szlachty i zdecydowanym poparciu wojsk rosyjskich (7 tysięcy), w wyniku de facto zamachu stanu został wybrany królem Polski. Jego elekcję podpisało jedynie 5320 osób, co było w tym wypadku liczbą niezwykle niską. 25 listopada 1764, w dniu imienin carycy, arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski Władysław Łubieński koronował go na króla Polski w kolegiacie św. Jana w Warszawie.

2. We wrześniu 1765 Repnin opisał w swojej korespondencji dyplomatycznej rozmowę z królem, który zobowiązał się popierać plany rosyjskie rozwiązania kwestii dysydentów i zawarcie przymierza, przewidując nawet możliwość wybuchu wojny domowej, na którą władca jest przygotowany byleby tylko dowieść nieograniczonej uległości woli Imperatorowej.

Latem 1766 roku Poniatowski wysłał do Petersburga posła Franciszka Rzewuskiego, który miał przekazać Katarzynie II poufną radę króla, by ta wysłała na Litwę i do Korony oficerów rosyjskich, którzy mieli poruszyć wskazanych przez władcę magnatów i działaczy na rzecz praw dysydentów. Rzewuski przekazał im wystawione przez siebie w imieniu króla pisma rekomendacyjne. Sekretarz Rzewuskiego Piotr Maurycy Glayre przedstawił Rosjanom poufną prośbę Stanisława Augusta o gotówkę. Nikita Panin polecił wypłacić królowi Polski 50 tysięcy rubli srebrem.

Plany wysłania przez króla posła do Francji wzbudziły zaniepokojenie strony rosyjskiej. Na spotkaniu z Repninem Poniatowski zasłaniał się swoją wiernością dla Katarzyny II, powiedział: tracę więcej niż życie i koronę, z utratą przyjaźni i zaufania Imperatorowej. Okazuje się, że Imperatorowa nie dosyć mnie zna, jeżeli może wątpić o mojej szczerości.

3.Projekt równouprawnienia innowierców był na tyle rewolucyjnym zerwaniem z tradycją ustrojową Rzeczypospolitej, że na sejmie Czaplica przestał go popierać nawet obóz Familii Czartoryskich. Odtąd osamotniony Stanisław August mógł liczyć jedynie na wsparcie rosyjskie. Dla poparcia równouprawnienia innowierców (projekt króla w celu obrony interesów Rosji), zwanych również dysydentami (co zresztą było tylko pretekstem dla nietolerancyjnej prawosławnej Katarzyny II), wkroczył czterdziestotysięczny korpus wojsk rosyjskich.

4.Repnin postanowił sterroryzować posłów, porywając 14 października przywódców konfederacji radomskiej: biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana polnego koronnego Wacława Rzewuskiego i jego syna Seweryna. Rola Stanisława Augusta w tych wydarzeniach do dzisiaj pozostaje niejasna. Współcześni oskarżali go, że sam doniósł Repninowi o przygotowaniach czynionych przez spiskowców[12]. Porwanie to wywarło spodziewany skutek na posłach. 24 lutego 1768 Rzeczpospolita podpisała z Rosją Traktat wieczystej przyjaźni, mocą którego stawała się protektoratem rosyjskim. Katarzyna II gwarantowała ze swojej strony nienaruszalność granic i ustroju wewnętrznego tego państwa.

5.Część szlachty, przeciwna faktycznemu uzależnieniu od Rosji, zorganizowała 29 lutego 1768 konfederację barską, która wszczęła wojnę przeciwko Rosji w obronie niepodległości Rzeczypospolitej i wiary katolickiej. 24 marca 1768 na Radzie Senatu, nawet wbrew większości senatorów król gotów był podpisać uchwałę o wezwaniu wojsk rosyjskich w celu stłumienia konfederacji barskiej, aby tym okazać swą gorliwość i niewzruszoną wierność ku Rosji.

6.Konfederacja barska upadła po czterech latach walk i nastąpił wtedy I rozbiór Rzeczypospolitej (1772), w którym ok. 1/4 terytorium Rzeczypospolitej ze Lwowem, Prusy Królewskie (bez Torunia i Gdańska) i Inflanty Polskie zostało zagarnięte przez Austrię, Prusy i Rosję. Cesję terytorium zatwierdził Sejm Rozbiorowy 1773-1775, zwołany w kwietniu 1773 w Warszawie. Powołano na nim Radę Nieustającą przy królu – pierwowzór gabinetu ministrów.W wyniku zatwierdzenia traktatu rozbiorowego, król uzyskał spłatę swoich długów, których wysokość w znacznej mierze podał fikcyjną. Pieniądze te zostały wypłacone podstawionym przez niego fikcyjnym wierzycielom, którzy w dużej mierze byli jego zausznikami. Uzyskał także wysoką indemnizację za wyrzeczenie się prawa dystrybucji starostw[14]. W czasie przeprowadzania rozbioru Stanisław August wziął z kasy wspólnej dworów Rosji, Austrii i Prus, utworzonej na przekupienie posłów sejmu delegacyjnego sumę 6000 dukatów

Po narzuceniu Rzeczypospolitej gwarancji ustrojowych w 1775 roku, ambasador rosyjski Otto Magnus von Stackelberg stał się faktycznym współrządcą państwa. Wszystkie decyzje monarchy były uprzednio z nim konsultowane i przez niego zatwierdzane.

7.Już od września 1768 brał udział w posiedzeniach loży Cnotliwy Sarmata. 24 czerwca 1770 złożył 2000 złp na uroczystość oficjalnego otwarcia siedziby tej loży (instalacji) w jurydyce Bielino. Dopiero jednak w 1777 został formalnie przyjęty do masonerii rytu Ścisłej Obserwy w loży Karola pod Trzema Hełmami[20]. Uzyskał od razu wszystkie stopnie wtajemniczenia z najwyższym, ósmym włącznie, za co zapłacił 66 i pół talara w złocie[21]. Przyjął imię zakonne Salsinatus (anagram od Stanislaus) Eques a Corona vindicata. Jego akces do masonerii był zachowywany w ścisłej tajemnicy, wiedziało o nim w Rzeczypospolitej jedynie kilku wolnomularzy siódmego i ósmego stopnia. Król podpisał m.in. zobowiązanie do posłuszeństwa zwierzchnikowi Ścisłej Obserwy, księciu Ferdynandowi Brunszwickiemu[22]. Władca brał także aktywny udział w pracach warszawskiego kółka Różokrzyżowców[23]. 8 maja 1788 loża Katarzyny pod Gwiazdą Północną na jego cześć zmieniła nazwę na Stanisława Augusta pod Gwiazdą Północną

8.Sejm Wielki 1788

Posłowie Stronnictwa Patriotycznego, wspierani przez dyplomację pruską, rozpoczęli likwidację instrumentów panowania rosyjskiego nad Rzecząpospolitą. 19 stycznia 1789 sejm zniósł Radę Nieustającą. Stanisław August Poniatowski stracił tym samym realny wpływ na władzę wykonawczą w Rzeczypospolitej, jaką sprawował w porozumieniu z ambasadorem rosyjskim za pośrednictwem tego organu. Król próbował jeszcze ratować resztki wpływów rosyjskich, proponując Rosji i Austrii zawarcie przymierza wojskowego.

9. Przystąpienie króla do konfederacji targowickiej

Wojska koronne i litewskie, zmagając się z ogromną przewagą przeciwnika, odniosły kilka sukcesów, zwłaszcza na froncie ukraińskim, gdzie dowodził bratanek królewski ks. Józef Poniatowski, ale wszystkie szanse kampanii obronnej zostały zaprzepaszczone przedwczesną kapitulacją króla (który był jednocześnie wodzem naczelnym) i jego przystąpieniem do konfederacji 23 lipca 1792.

Decyzję swoją Stanisław August przedstawił na posiedzeniu Straży Praw, co spotkało się z akceptacją siedmiu i sprzeciwem pięciu ministrów. W korespondencji prywatnej z Katarzyną II władca miał na uwadze, że dalsze kontynuowanie oporu zbrojnego może spowodować zażądanie przez carycę spłaty długów prywatnych króla w wysokości ok. 30 mln złp, wpłacone przez imperatorową do prywatnej szkatuły monarchy. Pozbawiony pomocy zbrojnej swojego pruskiego alianta, król zwrócił się listownie do Katarzyny II, proponując jej wieczyste przymierze i ewentualną swą abdykację na rzecz wnuka carycy, Konstantego. W odpowiedzi cesarzowa podtrzymała swe poparcie dla konfederatów targowickich i zażądała przystąpienia króla do konfederacji. 24 lipca władca złożył na ręce posła rosyjskiego Jakowa Bułhakowa żądany akces do konfederacji targowickiej.

Decyzja monarchy spotkała się ze sprzeciwem i wzburzyła mieszkańców Warszawy. 24 i 25 lipca w Ogrodzie Saskim miały miejsce manifestacje patriotycznego mieszczaństwa i szlachty, na których wznoszono okrzyki Konstytucja nawet bez króla! 25 lipca marszałkowie sejmu Stanisław Małachowski i Kazimierz Nestor Sapieha złożyli do akt ziemskich na Zamku Królewskim w Warszawie uroczyste protesty przeciwko uznaniu przez króla konfederacji targowickiej za legalną władzę Rzeczypospolitej.

W tym samym czasie król nawiązał korespondencję z generałami rosyjskimi Michaiłem Kachowskim i Michaiłem Kreczetnikowem, prosząc ich usilnie o jak najszybsze zajęcie Warszawy. Obawiając się oporu garnizonu warszawskiego przeciwko wkraczającym wojskom rosyjskim i oddziałom targowiczan, 1 sierpnia król rozkazał Eustachemu Sanguszce zamknięcie broni ciężkiej w Arsenale Warszawskim.

10.Drugi rozbiór Polski

W celu sprawnego przeprowadzenia traktatów podziałowych, 15 września 1793 z inicjatywy posła rosyjskiego Jakoba Sieversa zawiązano konfederację grodzieńską przy majestacie Stanisława Augusta[29].7 stycznia 1794 pod presją Katarzyny II król wydał uniwersał, w którym wprowadził zakaz noszenia odznak Orderu Virtuti Militari, nakazując posiadaczom ich zwrot wraz z dyplomami do Rady Nieustającej. Jednocześnie zapowiedział wysłanie do carycy poselstwa z wyrazami najgłębszego żalu, iż mogło przystąpić choć na moment najnieszczęśliwsze Polski posądzenie o sentymentach żadnej odmianie niepodległych, którym towarzyszy najdokładniejsza ufność w spaniałości i opiece Wielkiej Katarzyny

11. Insurekcja kościuszkowska

2 kwietnia król podpisał uniwersał przeciwko powstaniu, przygotowany przez Departament Sprawiedliwości Rady Nieustającej[31]. Po insurekcji warszawskiej, gdy zdobyto ambasadę rosyjską w Warszawie i przejęto dokumenty świadczące o pobieraniu przez otoczenie Stanisława Augusta stałej pensji rosyjskiej – król stał się faktycznie zakładnikiem powstańców i zamknął się w zamku.

8 maja 1794 król udał się na Pragę, by obejrzeć roboty fortyfikacyjne. W tym samym czasie rozpuszczono w Warszawie pogłoskę, że król ucieka ze stolicy oraz o nadciąganiu wojsk rosyjskich i pruskich pod miasto. Tłum opanował Arsenał i zdobył broń. Obawiano się, że Stanisław August wzorem Ludwika XVI przygotowuje ucieczkę do wroga. Ostrzeżony władca powrócił do zamku, jednak przed wejściem spotkał się ze wzburzeniem tłumu. Wśród okrzyków Niech żyje król, ale niech nie ucieka! i Niech ginie zdrajca! ktoś wystrzelił niecelnie do monarchy. W ostatniej chwili Onufry Kicki podbił strzelbę. Od tej pory przydzielono władcy asystę składającą się z mieszczan.

12. III rozbiór Polski

Po upadku powstania, nastąpił w 1795 III rozbiór Rzeczypospolitej przez Rosję, Austrię i Prusy.

I Rzeczpospolita przestała istnieć jako państwo. Król Stanisław August Poniatowski opuścił wtedy Warszawę i udał się w asyście 120 dragonów rosyjskich do Grodna pod opiekę i nadzór namiestnika rosyjskiego, po czym abdykował na rzecz Rosji 25 listopada 1795 (w dniu imienin Katarzyny II) i w 31 rocznicę swojej koronacji.

Otrzymywał od carycy stałą pensję. 15 stycznia 1797 mocarstwa rozbiorowe zawarły konwencję, w myśl której Rosja i Austria przejęły po 2/5 a Prusy 1/5 długu króla w wysokości 40 milionów złotych polskich

Katarzyna II

Czego uczy się dzisiaj młodzież polska o królu Stasiu – czyli rozdwojenie jaźni świadczące o braku wspólnego celu NARODOWEGO

Ze strony Muzeum w Łazienkach

Stanisław August Poniatowski i Konstytucja 3 maja – artykuł prof. Zofii Zielińskiej

Ośrodek Edukacji Muzealnej Łazienek Królewskich zaprasza na obchody 220. rocznicy uchwalenia jednego z najważniejszych dla Polaków dokumentów – Konstytucji 3 Maja. Z tej okazji zachęcamy do lektury artykułu przybliżającego rys historyczny wydarzeń z tamtych dni.

Sprawa autorstwa Konstytucji 3 Maja bardzo długo pozostawała niejasna, a to wskutek przygotowywania jej w dużej tajemnicy oraz – po zakończeniu obrad Sejmu Wielkiego – celowego zatarcia tej kwestii w źródłach. Najważniejsze z owych źródeł – obszerny traktat O ustanowieniu i upadku konstytucji polskiej 3 maja 1791 roku z 1793 r. – problem autorstwa celowo przedstawiało w sposób niejednoznaczny.

Traktat ten stanowił bowiem manifest powstańczy i jego zadaniem było przekonanie uczestników planowanej insurekcji, że w roku 1792 istniały szanse na polskie zwycięstwo nad armią rosyjską, a zaprzepaścił je Stanisław August. By pogląd ten ugruntować i ukazać dzięki temu sens nowego, powstańczego zrywu, autorzy O ustanowieniu i upadku (księża Hugo Kołłątaj oraz Ignacy Dmochowski, bracia Ignacy i Stanisław Potoccy) celowo zafałszowali obraz wydarzeń dwóch ostatnich lat Sejmu Wielkiego, m. in. zacierając rozstrzygający wkład Stanisława Augusta w powstanie Ustawy Rządowej.

Pierwsze poważne rysy na stworzonym przez twórców O ustanowieniu i upadku obrazie wydarzeń przyniosła publikacja w 1915 r. pism Scipione Piattolego, w okresie tworzenia Ustawy Rządowej sekretarza Stanisława Augusta i łącznika między królem a marszałkiem Ignacym Potockim. Równie istotne znaczenie miało przebadanie niewydanych listów Piattolego, znajdujących się w Zbiorach Rapperswilskich w Bibliotece Narodowej w Warszawie (spalonych następnie podczas II wojny światowej) oraz pełne otwarcie dla badaczy Archiwum Publicznego Potockich ze spuścizną Ignacego Potockiego.

  Na tej podstawie powstały ujęcia, których krytyczną recenzję przygotował Emanuel Rostworowski. W trakcie prac nad nią badacz ten doszedł do wniosku, że ustalenia poprzedników zawierały wiele twierdzeń wątpliwych i postanowił zweryfikować je krok po kroku. Ta decyzja oraz nowe odkrycia źródłowe doprowadziły Rostworowskiego do odtworzenia wydarzeń w sposób o wiele dokładniejszy i głębszy, niż udało się to autorom wcześniejszym. Efektem było opublikowane przez uczonego w 1963 r. studium, które ukazywało, jak naprawdę rodziła się Ustawa Rządowa i dowodziło, że autorem pierwotnej wersji tekstu Konstytucji 3 Maja był Stanisław August.

Na podstawie pism i memoriałów Ignacego Potockiego o jego kontaktach z królem od grudnia 1791 r. począwszy, a dalej na podstawie tekstów kolejnych wersji późniejszej Ustawy Rządowej, Rostworowski ustalił kilka zasadniczych faktów. Po pierwsze stwierdził, że nie istnieje iunctim między Konstytucją 3 Maja, a „Projektem do Formy Rządu”, który od jesieni 1789 r. przygotowywał Ignacy Potocki (z pewnym udziałem pozostałych członków Deputacji do Formy Rządu), i który Deputacja przedłożyła sejmowi na początku sierpnia 1790 r. „Projekt do Formy Rządu” okazał się takim gniotem, że po kilku miesiącach dyskusji nad nim w sejmie sam autor niefortunnego tekstu doszedł do wniosku, że z tej mąki chleba nie będzie. Ponieważ obóz Potockiego równocześnie przegrał wybory poselskie z 16 listopada 1790 r., wyłaniające drugi komplet posłów, a zwycięzcą okazał się król, marszałek litewski podjął męską decyzję. Zwrócił się mianowicie do Stanisława Augusta z ofertą (pierwsza wizyta Potockiego na Zamku miała miejsce 4 grudnia 1790 r.), by zechciał przygotować projekt konstytucji, jakiej potrzebowała Rzeczpospolita.

Oddanie inicjatywy nielubianemu zwycięskiemu rywalowi dobrze świadczy o Potockim jako polityku i dowodzi, że potrafił się on kierować celem nadrzędnym – interesem państwa, choć potem jako współautor O ustanowieniu i upadku te swoje działania przemilczał, podobnie jak starannie zatarł fakt, że „Projekt do Formy Rządu” nie był wcześniejszą wersją Ustawy Rządowej.

Król podjął wyzwanie i w ciągu kilku tygodni wypracował projekt ustawy zasadniczej. Był on gotowy może już około 20 grudnia 1790 r., na pewno zaś 10 stycznia 1791. Jego kolejna wersja, przepisana przez Piattolego na czysto, istniała najpóźniej 20 stycznia 1791 i zawierała już pewne zmiany inspirowane przez Ignacego Potockiego. Nad tą wersją między monarchą, Ignacym Potockim i pośredniczącym między nimi Piattolim toczyła się dalsza dyskusja, w wyniku której Potocki doprowadził do osłabienia monarchistycznego charakteru królewskiego pierwowzoru (m. in. zwiększono przewagę sejmu nad rządem). Zapewne już wówczas nieoficjalnie w dyskusji tej brał udział także marszałek sejmu Stanisław Małachowski, czyli praktycznie jego sekretarz, ksiądz Hugo Kołłątaj.

Wypracowany ostatecznie ok. połowy lutego 1791 r. tekst, został oddany do tłumaczenia na język polski. Przekład, ukończony najpóźniej 3 marca 1791 i zatytułowany „Reforma Konstytucji”, został w trakcie przepisywania go przez królewskiego sekretarza zmieniony w stosunku do francuskiego oryginału, tzn. monarcha przywrócił szereg swych stypulacji, wcześniej przez Ignacego Potockiego usuniętych. Do prac nad tą polską wersją przystąpili znów Potocki i Kołłątaj. Marszałek litewski dostrzegł odmienność tłumaczenia od francuskiego oryginału i starał się owe korekty jak najbardziej osłabić. Wkład Kołłątaja okazał się bardzo istotny i rękopis wyszły spod jego ręki stanowił już bezpośrednią podstawę ostatecznego kształtu Ustawy Rządowej. Była ona gotowa i została zaakceptowana zasadniczo przez wszystkich autorów na przełomie marca i kwietnia 1791 r. Pewne jednak założenia – w szczególności dotyczące roli rządu centralnego, tj. Straży oraz kompetencji w niej króla – pozostały niedomknięte i ucierano je do ostatniej chwili, wręcz do poranka 3 maja.

Kto chce więcej niech tam sobie poczyta.

Czy ktoś nam szykuje całkiem inny mecz Polska – Rosja na Euro 2012?

Tu jeszcze z Encyklopedii współczesnej – tego również uczy się dzieci polskie.

Piszą tu enigmatycznie że nastąpił Rozbiór, tylko nie podają jak, że został królem tylko nie piszą jak, że był dobrym wujkiem który dbał o kulturę. Nie piszą że dostał dożywotnią rentę w Moskwie i że zaborcy spłacili jego długi, a cały czas prowadzili go na smyczy z Moskwy – skąd my to znamy?

Stanisław August Poniatowski (1732-1798), ostatni król Polski 1764-1795, syn Stanisława Poniatowskiego, kasztelana krakowskiego, i Konstancji z Czartoryskich. Starannie wykształcony, w młodości wiele podróżował po krajach Europy Zachodniej. Podczas pobytu w Anglii zapoznał się z systemem rządów parlamentarnych. 1764 jako kandydat Familii, przy zdecydowanym poparciu cesarzowej Katarzyny II, wybrany na króla Polski.

W pierwszych latach swego panowania przeprowadził reformę w armii, zastępując kawalerię piechotą i innymi rodzajami broni, założył odlewnię dział, utworzył komisję menniczą, która zajęła się uporządkowaniem spraw monetarnych, a komisje dobrego porządku dla miast miały się zająć skarbowością i gospodarką miejską. 1765 z inicjatywy króla powołano Szkołę Rycerską.

Reformy zaniepokoiły Katarzynę II, która przy pomocy swego ambasadora w Polsce N.W. Repnina próbowała im przeciwdziałać. Repnin zainicjował m.in. zawiązanie (1767) przez szlachtę konfederacji przeciwko królowi i reformom Familii. Na sejmie 1767-1768 konfederacja uchwaliła tzw. prawa kardynalne, których gwarantem została Rosja. W imię obrony wolności szlacheckiej oraz wolności Polski, przeciwko Rosji i królowi zawiązała się w Barze konfederacja (1768-1772).

1772 nastąpił I rozbiór Polski, a król pod naciskiem O.M. Stackelberga 1773 powołał sejm (sejmy rozbiorowe), który zatwierdził traktaty rozbiorowe. W czasie trwania sejmu królowi udało się powołać Radę Nieustającą i Komisję Edukacji Narodowej.

Sprawując rządy w państwie o ograniczonej suwerenności Stanisław August dążył do rozwoju gospodarczego i kulturalnego kraju. Popierał manufaktury, założył liczne wytwórnie fajansów, wyrobów marmurowych i broni, z jego inicjatywy przebudowano zamek królewski, wzniesiono zespół pałacowy w Łazienkach. Był mecenasem nauki, literatury i sztuki.

Polska i Rosja razem w XXI wieku?

Czy któryś z polityków XX i XXI wieku pasuje do tego opisu?

Warto się zastanowić nad stanem kraju, w którym kilka procent ludzi wie jaka jest prawda o ostatnim władcy I Rzeczpospolitej i kulisach ówczesnego zamachu stanu, a także o ostatnim władcy Pseudorzeczpospolitej zwanej PRL i czasie III RP. Czasie w którym marginalizuje się naukę historii, w którym mało kto w ogóle wie w jaki sposób Polska naprawdę straciła niepodległość na 200 lat, czasie w którym TELEWIZJA i PRASA znów KŁAMIE na masową skalę. W czasie kiedy w Święto Niepodległości policja urządza krwawe jatki rocznicowemu Marszowi Niepodległości 11.11. 2011 i tym samym stawia Polskę w jednym szeregu z Kazachstanem, gdzie policja tak samo tłumi niepodległościowe marsze tego samego dnia.   W kraju w którym Prezydent RP dekoruje tego dnia orderami osoby znane powszechnie z wrogiego stosunku do niepodległości Polski.

Te 200 lat hańby miało mały wyimek – lat 20 II Rzeczypospolitej – okres który do złudzenia przypomina końcówkę XX wieku, lata 1990-2010,  w którym to 20-letnim okresie tak jak obecnie 6 lat trwał Wielki Kryzys a następnie wybuchła II Wojna Światowa!

Czy zmierzamy we właściwym kierunku pozwalając się wmanipulować w wojenki USA i NATO, które są przygrywką do III Wojny. Świadomie pcha się nas przeciw Afganistanowi, Irakowi, Iranowi, krajom Arabskim. Także tworząc Krucjatę Antyislamską – jak w Bośni.

Byłoby dobrze aby Polska i Rosja nigdy już nie stanęły naprzeciw siebie – tą kartą grano naprawdę wiele razy: w 1920, w 1939, w 1980, w 1989, a także zaczyna się grać nią obecnie.

Czas byśmy jako narody zmądrzeli i zjednoczyli swoje działania.

Droga do tego nie prowadzi przez podstawianie w Polsce przez Moskwę namiestników, lecz przez RÓWNE, PARTNERSKIE traktowanie Polski przez Rosję – przez Rosję która jest silniejsza i jest jedyną nadzieją Słowian na wolność – przez Rosję, która musi dać również WOLNOŚĆ swoim obywatelom – bez tego stoczymy się razem w przepaść. A Irańska bomba zegarowa tyka.

CB

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 669 obserwujących.