białczyński

Nowe Początki Polski za sprawą Wikingów?

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 8 Luty 2012

[ostatnia aktualizacja 10.02.2012 - na dole artykułu]

Ponieważ otrzymałem skany artykułu z National Geografic poświęconego rzekomym odkryciom i nowościom w sprawie powstania Państwa Polskiego dzięki Skandynawskim Wikingom  i dokonałem paru zadziwiających konstatacji w związku z tym artykułem dzielę się nimi ze wszystkimi.

 Najpierw artykuł – bo tak wypada.

W związku z paktem ACTA – zastanawiam się czy mi wolno ten artykuł przytoczyć dla celów dyskusji? Jak myślicie czy z tego powodu zamkną nam BLOGA – bo takie będzie ich widzi mi się. A z drugiej strony jak tu polemizować z tekstem , którego się nie przytacza.  Myślę jednak, że te skany nie przekraczają obyczaju Internetowego – a jeśli autor będzie miał zastrzeżenia że go tu cytuję w całości to zaprotestuje , a wtedy oczywiście zdejmiemy tekst jego autorstwa i bedziemy was odsyłać do Biblioteki Publicznej żeby się z nim zapoznać – a co za tem idzie rzeczywiście wrócimy do czasów Króla Ćwieczka kiedy Internet nie istniał i – co dobrze pamiętam – żeby cokolwiek przeczytać zwłaszcza wartościowszego musiałem prosić Bibliotekarzy z Jagiellonki żeby mi łaskawie jakieś opracowanie wydali – jako „nieprofesorowi” i literatowi zaledwie – osobie bez zatrudnienia i majątkowego poręczenia.

Czy to nam znów szykuje NOWA DEMOKRATYCZNA WŁADZA?

To tak tylko na rozgrzewkę po mojej dłuższej nieobecności spowodowanej pracą nad skróceniem powieści dla dzieci dla Wydawcy.

CB

Nikołaj Rerich (Mikołaj Raróg) – Córka Wikinga

Teraz już Tekst z National Geografic

- autorem jest Joanna Orłowska-Stanisławska

Wiking_Piast_National_Geographic

Moje uwagi do tego tekstu

Moje uwagi mają charakter odpowiedzi listownej – bo to był mail do osoby która mi tekst przysłała.

Muszę powiedzieć że współczesne czasopisma to rzeczywiście prymitywne tabloidy, które nie wnoszą dla tych, którzy żyją już trochę na tym świecie , a interesowali się kiedyś głębiej jakąś tematyką – niczego nowego. W całym tym artykule fajne są obrazki i rekonstrukcje, a pewną nowością jest str 9 – gdzie bardziej współczesne wykopaliska.

Za wiele by trzeba pisać żeby „wyprostować” cały ten artykuł. Związki słowiańsko skandynawskie są niewątpliwe, tylko pytanie dlaczego autorzy zaczynają je od VII wieku i tych wikingów z lat 800-tnych. Czy chodzi o to by bardziej emocjonalnie związać Polaków obecnie z etnosem germańskim? Takie właśnie wystawy też się masowo ostatnio organizuje za granty UE – a to Goci a to Wandale. O Sarmatach i Scytach się nie mówi za bardzo. Bo tam nie ma grantów z UE?

To wszystko co napisano w artykule czytałem w dzieciństwie, z wypiekami na twarzy , jako 10 letni chłopiec – jest to rozpisane z dużą wyobraźnią przez Jana Grabskiego w Sadze o Jarlu Broniszu. Trygwason, Widłobrody, Sinobrody, Matka Królów (sparafrazowana w filmie antykomunistycznym, a raczej „wentylu” sponsorowanym przez PZPR, jak przecież całe powojenne kino polskie – w latach 80-tych XX wieku – reż Janusz Zaorski 1982 – już sama data premiery wskazuje o co chodziło ówczesnym twórcom Stanu Wojennego, gdy zezwalali na produkcję tego filmu).

Nowością może jest że Skandynawowie nagle zaczęli tak akcentować swoje związki ze Słowianami – to się nazywa „ucieczka do przodu” ponieważ dowiedziono w roku 2010 ich genetycznego pochodzenia od mieszanki Scyto-Słowian (haplogrupa R1a1) i Staroeuropejczyków, których stare ruskie teksty nazywają Ilmerami, a historia Ilirami – Naddunajczykami (haplogrupa I1 i I2). Tylko że to się działo dużo wcześniej, dużo dużo – bo ludność R1a1 jest udokumentowana przez wykopaliska jad Łabą, Wisłą, Dunajem już od 2700 pne. w grobach w Eulau na Łużycach gdzie leży rodzina królewska.  A to jest epoka brązu, wprowadzania rolnictwa , konia, wozu itp. najstarszy wizerunek wozu z Bronocic. A przez genetykę jako siedząca nad Wisła jest udokumentowana od 3500 pne – co właśnie związane z grobami królewskimi Bronocice, Słonowice, Jakuszowice, Pełczyska itp.

Artykuł celowo unika ciągłości – hipoteza jest mało poważna i ideologiczna , zawsze jest jakaś wiązka hipotez których używa się instrumentalnie – bo przecież można by wyciągnąć inną tę której treść przemyca się w artykule żeby wbić ją czytelnikowi w głowę. Dla mnie pobrzmiewa w tym artykule coś bezczelnego i aroganckiego. Jakby mówiono nam – no  zgódźcie się wreszcie na taką interpretację historii, przestańcie już się upierać – To samo jest w Eupedii  – próby „ratowania” za wszelką cenę swojego uprzywilejowanego położenia jako wiodącej rasy – próby karkołomne i niepoważne.

Tu też miejscami piszą że elity skandynawskie stworzyły państwo polskie i mówią nam – no było gorzej, ekstremiści hitlerowscy twierdzili że ogniem i mieczem cywilizację wam z Danii przyniesiono i z Niemiec a wcześniej żyliście w ziemiankach. Potem próbują to jakoś łagodzić i pisać że wiele etnosów, wiele grup etnicznych było na terenie Polski.

Pytanie czy oni wiedzą w ogóle dlaczego wiking to wiking – czy potrafią prawidłowo odczytać to słowo? Czy jeszcze łapią że to wiki- wici, wikło – rozsyłane wieści o wyprawie i że to wieda- weda, węda, wędzisko, wędzidło – stara wiara przyrodzona (oraz to co wyznacza reguły, prawo, za-węża wolność lub daje narzędzia władzy – wiedzę taj) i jej czarownicy wiedunowie, i że to kuning – kunig, czyli wikingowie to wedukuningowie (wedukingowie, wędokonungowie) gdzie kuning – kniaź – khunig – khan- han – kagan – to ten sam ciąg znaczeń związanych z księgą, księdzem i księżycem i konnym wojownikiem – wodzem – wiedzącym i wodzącym.

Tak, byli Skandynawowie w VIII i X wieku w Polsce i może nawet byli królami ale to wszystko ma swoją ciągłość bardzo dawną. Tylko trzeba inaczej patrzeć na archeologię – ona jest jak nawiert w ciemności, wykopaliska to otwór wycięty w czarnej płachcie. Na około pustka. Jakby zrobiono w roku 5000 ne po katastrofie atomowej odwiert w Berlinie na poziomie 1990 roku to stwierdzono by, że żyli tam Słowianie którzy jeździli wołgami i trabantami od Moskwy po Berlin, a jakby zrobiono odwiert w Warszawie  na poziomie 2010 to by stwierdzono że nagle Niemcy podbili Polskę bo same ople, volkswageny i simensy itp. To nie jest tak.

Udowodniono że wojownik pochowany w Jakuszowicach – Mała Mogiłka, z roku ok 400 ne. król jak się o nim mówi nie był Scytą ani Hunem i jego otoczenie nie było Hunami a mimo to pochowano go na sposób huński – w strojach huńskich – bo taka była tendencja żeby się ubierać i grzebać jak aktualnie panujący, którzy wtedy zabierali się do rządzenia nad Dunajem i Wisłą. Atylla – dla nas lepiej Hatiłła albo Hotyłła (jak Jagiełła i Świdrygiełło i inni)  to nikt obcy , to tradycja i korzenie sarmacko-scytyjskie. Rzecz w tym że Skandynawski etnos powstał ze Scyto-Słowian i Staroeuropejczyków (język skandynawski) i Celtów którzy tam weszli później niż Scyto-Słowianie.

Dlatego pozwalano im tutaj mieszkać i żyć nad Wisłą i Łabą. Czasami były kłótnie – oczywiście – jak wtedy kiedy obowiązany do posłuszeństwa Sistańskiemu kaganowi Gocki Winitar (Wenedar lub Wene-tyrs, gdzie tyrs – berło po prostu) a właściwie wenedyjski- wenedalski zamordował nad Dunajem Bozę (kroniki ruskie nazywaja go Bus-Busłajew) który reprezentował władców Huńskich (Khuńskich) i wybił  72 naczelników słowiańskich. Musiał natychmiast się zwijać ze swoją drużyną – błagał Rzymian żeby go wpuścili za limes ale oni nie chcieli więc wszedł siłą i tak wreszcie w ostatnim podrygu upadł Rzym, od którego Hotiłła pobierał sobie daninę roczną.

Tu mamy historię o 500 lat wcześniejszą z ziem polskich i groby królewskie sarmacko-scytyjskie choćby w Zakrzowie pod Wrocławiem oprócz tych z Jakuszowic i wielu innych. A przecież wcześniej około 0-100 są już wojny z Rzymem Markomanów – Moro-Kumanów – tych samych Sistanów bo Kumanowie to Połowcy znani znad Wołgi i Donu a Morowie, Morawianie – siedzą tam w tym miejscu Na Morawie od 2700 pne co najmniej jak twierdzi genetyka – bez przerw, a także za Troi (1400pne. ) żyli też z Drakami – Dar-Dawami albo inaczej Dardanami nad Dunajem i Bosforem nad Morzem Morawskim – Morzem Mora – Mar-Mara.

MARBOD ich wódz to dla Niemców i Skandynawów imię niewyjaśnialne – chwiejne, dziwne – ale dla nas Polaków jest łatwe do rozszyfrowania bo to Moro-Byta, jak MorBąta – jak Budda- Byta „będący” „oświecony” (czarownik, góryta, guru, po rosyjsku bud’ – Morbud, albo Marbod – bo Mara, Marza i Mor(hołt) to para bogów.

Więc wszystkie archeologiczne kultury – i Corded War i łużycka i pomorska i przeworska zawierają skorupy wykonane przez ludzi R1a1 oraz ludzi I2 i I1 i R1b1 – i to są twórcy tych skorup. Konglomerat Scyto-Słowian, Celtów i Staroeuropejczyków. Nie żadni Skandynawowie w sensie jakiejś odmiennej nieznanej nikomu nowej grupy, która się pojawiła na ŁODZIACH W VII WIEKU NE. To ciągłość od 10.000 lat wstecz nad Dunajem i od 5.000 lat wstecz nad Wisłą i od 2500-2400 pne w Skandynawii.

AKTUALIZACJA 10 02 2012

Ponieważ mamy zwyczaj że rozbudowane ważne głosy albo dyskusje publikujemy w ramach artykułów dla ich wzbogacenia i uzupełnienia treści – tak samo tym razem głos z wpisu od Mieczysława:

Nadesłane przez Mieczysława

SAGA O JÓMSBORGSKICH WIKINGACH
Stefan Ziętowski
biuletyn Islandia 4/2002

W początkach VIII w. pojawili się w Europie wikingowie, zwani później Normanami. Byli to piraci, łupieżcy pochodzący ze Skandynawii – Norwegii, Danii, a nawet ze Szwecji. Na swoich świetnie zbudowanych łodziach napadali Irlandię, Hebrydy, północną Szwecję, Orkady, Szetlandy. Plaga wikingów dotknęła nawet Francję. Długie łodzie wikingów wpływały w głąb kraju, pustoszono wsie i miasta, grabiono wszystko co miało jakąś wartość. W latach 841, 845, 855 i 861 dotarli do Paryża, miasto zdobyli i zniszczyli. W 845 r. napadli na Hamburg, zdobyli go, spalili domy i wymordowali mieszkańców.

W X w., za Mieszka I i Bolesława Chrobrego chyba nikt w ówczesnej Polsce nie wiedział, że istnieje wyspa Islandia, że jest zaludniona przez Normanów, że odkryli oni nowy ląd na zachodzie, zwany Winlandią (Ameryka). A Islandczycy wiedzieli o istnieniu naszego kraju, że władcą jest król Bolesław! Wiedzieli o tym dzięki Sadze o jómsborgskich wikingach. Opisuje ona dzieje wodza grupy wikingów Palnatokiego, jego wyprawy, bitwy, ale także zbudowanie przez niego grodu zwanego Jómsborgiem na wyspie Wolin. Na wyspie tej od IX w. było miasto znane jako Wineta, z portem nad rzeką Dziwną.

Saga jest bardzo obszerna, ale nas interesuje przede wszystkim historia Jómsborga. Bohaterem sagi jest wiking Palnatoki. Początek sagi to historia rodziny, skąd Palnatoki pochodził, jego małżeństwo z córką jarla Stefnira Alöfa, władcy Walii. Walia była zresztą przez długi czas we władzy wikingów. Po trzech latach zbójeckich wypraw Palnatoki pożeglował na wschód na Bałtyk z 40 łodziami. I teraz saga opisuje jak powstał gród na wyspie Wolin.

- W tym czasie królem w kraju Wenedów był Burisław (w niemieckim wydaniu sagi podano, że jest to Bolesław I, król Polski). Słyszał o Palnatokim i był zaniepokojony jego wyprawami, gdyż były one zawsze zwycięskie, a on sam był sławny wśród wikingów. Wtedy król postanowił wysłać posłańców do Palnatokiego i zaprosił go do siebie. Przekazał też propozycję, że zamierza dać mu krainę, zwaną Jóm (Wolin), aby tam mógł się osiedlić i bronić królewski kraj. Propozycję tę Palnatoki przyjął i osiedlił się w tej krainie wraz ze swoimi ludźmi. Zbudował tam duży gród, mocno ufortyfikowany. Część obwarowań obejmowała także i obszar morza, a tam kazał zbudować port i miejsce na 300 łodzi (w rzeczywistości miejsca mogło być najwyżej dla kilkunastu łodzi) tak, że wszystkie one znajdowały się w obrębie grodu. Sam gród zbudował z wielką starannością. Była brama, a nad nią umieścił kamienne sklepienie łukowe. Przed wrotami umieścił żelazne skrzydła bramy, którymi zamykano wjazd do portu. Nad kamiennym sklepieniem bramy była zbudowana wieża, na której znajdowały się wyrzutnie pocisków. Gród ten nazwano Jómsborg (burg znaczy gród, zamek).

Osobny rozdział w sadze opisuje jakie Palnatoki wprowadził zasady, prawa, których wikingowie musieli przestrzegać.

- Palnatoki po naradzie z mądrymi wikingami ustanowił prawa, które to prawa stały się sławne, a jego władza bardzo się zwiększyła. Takie były to prawa: żaden wiking nie może mieć więcej niż 50 lat i mniej niż 18 lat. Pokrewieństwo nie ma wpływu na przyjmowanie nowych wojowników, ale jeżeli będą chcieli należeć do załogi, muszą przyjąć ustalone prawa. Żaden wiking nie może ulec równorzędnemu przeciwnikowi. Każdy ma mścić się za swego towarzysza, jakby był jego bratem. Żaden nie może mówić o strachu, nie może bać się w żadnej sytuacji, nawet jeżeli sytuacja jest beznadziejna. Wszystko to co w czasie wyprawy zdobędą, muszą oddać do podziału, obojętnie czy to jest rzecz mało, czy bardzo wartościowa. I jeżeli ktoś tego nie zrobi (tj. weźmie coś dla siebie), to musi gród opuścić. Żaden nie może nikogo obgadywać, oczerniać. Jeżeli będzie jakaś nowina, nie może o tym nikomu mówić, gdyż tylko Palnatoki może nowinę ogłosić. Nikt nie może mieć kobiety w grodzie i nikt nie może być poza grodem dłużej niż 3 noce (kobietom wstęp do grodu był zabroniony). Jeżeli do załogi zostanie przyjęty ktoś nowy i okaże się, że on zabił ojca albo brata kogoś z załogi, albo nawet ich dalekiego krewnego, i będzie o tym później wiadome, to tylko Palnatoki będzie rozstrzygać (jak postąpić), jak również w razie sporu między nimi. Na tych zasadach wszyscy przebywali na grodzie i uznawali te prawa. Każdego lata wypływali na wyprawy do różnych krajów i zdobywali sławę. Byli uważani jako doskonali wojownicy, jakich w tym czasie nigdzie nie było. A nazywali się Jómswikingami.

Saga opisuje też przybycie do Jómsborga Sigvaldiego, syna Haralda, który panował na wyspie duńskiej, zwanej Seeland. Przybył z łodziami pełnymi wikingów. Palnatoki wraz z liczną załogą wszedł na wieżę, która była nad bramą, aby rozmawiać z wojownikami, którzy przybyli do grodu. Palnatoki zapytał, kto dowodzi łodziami. Sigvaldi odpowiedział – tutaj dowodzą dwaj bracia, synowie jarla Haralda. Ale my byśmy chcieli być razem z wami i możemy być wam potrzebni –. Palnatoki poradził się swoich wikingów, którzy znali Sigvaldiego. Ale decyzję pozostawili Palnatokiemu. On zaś kazał otworzyć bramę i łodzie wpłynęły do wewnętrznego portu.
Część przybyłych została, a część musiała odpłynąć.
Saga opowiada również o chorobie Palnatokiego i o jego rozmowie z królem Bolesławem. Z rozmowy tej wynika, że Palnatoki był jednak zależny od króla.

- Wtedy wysłał posłańca do króla Burisława (Bolesława). Król przybył do Palnatokiego (tj do Jómsborga), który poinformował króla, że ta choroba jest najgorsza z dotychczasowych. Wtedy król powiedział – To jest moja rada, wybierz kogoś na swoje miejsce i niech on będzie wodzem –. Palnatoki oświadczył, że najlepszy byłby Sigvaldi. Król powiedział – wszystkie prawa ustalone dla wikingów w Jómsborgu powinny dalej obowiązywać –. Sigvaldi nie odmówił i zgodził się. Wkrótce potem Palnatoki zmarł.

Dalsza treść sagi to opis przygotowań do bitwy i przebieg samej bitwy w Hjörungs (dzisiaj to Jörundfjord w Norwegii) między jarlem Hakonem (Norwegia) a jarlem Svendem (Dania), wspomaganym przez Jómsborgczyków. Warto wspomnieć, że wg sagi w walce tej wzięło udział po stronie Hakona czterech Islandczyków. Bitwa zakończyła się zwycięstwem Hakona a klęską wikingów z Jómsborga, którzy zostali w większości wymordowani.

Czy historia sagi jest prawdziwa?

Saga została spisana dopiero w XII w. na podstawie ustnych przekazów. Napisał ją Saxo z przydomkiem Grammaticus (1140-1206) w Historii Danica. Saga zawiera zresztą wiele błędnych informacji. Co prawda nie podaje dat, ale błędnie umieszcza w czasie niektóre zdarzenia. Harald Sinozęby, król Danii od 940 r., po walce z synem uciekł do Jómsborga, gdzie w 986 r. zmarł. Tak więc już wtedy musiał istnieć gród wikingów, czyli nie Bolesław przyczynił się do jego zbudowania.

Czy Polska miała kontakty z wikingami?

Przecież córka Mieszka I, siostra Bolesława Chrobrego, Swietosława zwana Sigrida Storrada, była żoną króla szwedzkiego Eryka I, a potem żoną króla Svena Widłobrodego króla Danii, Anglii i Norwegii. Pisarz Gołubiew swoją książkę Bolesław Chrobry rozpoczyna od opisu nieudanego napadu kilku wikingów na polską wieś, więc byli oni znani poddanym Bolesława.

Uczeni zresztą wątpią czy w ogóle na wyspie Wolin był gród wikingów. Dotychczasowe poszukiwania śladu grodu nie dały rezultatu. Śladów poszukiwano także na Bałtyku w okolicach Wolina. Jeżeli wikingowie zbudowali gród, to oczywiście na terenie trudno dostępnym. Nazwy były różne – Junne, Wineta. W książce Bolesław Chrobry jest piękny opis jak wojska Bolesława zdobywają gród wikingów.

Może więc za Chrobrego Jómsborg był zależny od Polski?

Historycy podają, że gród Jómsborg został zdobyty i zniszczony w 1043 r. przez króla duńskiego Magnusa. Ostatecznie cała wyspa Wolin została opanowana w 1184 r. przez króla duńskiego Kanuta VI. Tak skończyła się plaga wikingów.

Ale nas interesuje fakt, że w jednej z licznych sag jest mowa o Polsce, o królu Bolesławie, o Jómsborgu. Może wiele zdarzeń jest nieprawdziwych, ale Islandczycy na pewno wiedzieli o istnieniu Polski.

***
MD

Czy Scytowie byli Słowianami i czy Słowianie są Scytami? Tak!

Posted in Słowianie by bialczynski on 21 Styczeń 2012

Ponieważ przez cały czas mamy wszyscy poważny problem ze zrozumieniem skąd się wzięły i jak ukształtowały się etnosy słowiańskie i germańskie i toczy się powazny spór w tej sprawie doszedłem do wniosku, ze należy powtórzyć artykuł Czy Scytowie byli Słowianami z całą toczącą się w związku z nim nieustannie polemiką . Nie dołączam tutaj dyskusji spod artykułu o fałszerstwach Eupedii (który – sam artykuł jak i dyskusja – jest niezmiernie ważny dla zrozumienia całości) dlatego, że ten artykuł i dyskusja są świeże i każdy może zajrzeć do tego łatwo.

Mam nadzieję, że po tych wyjaśnieniach zbliżymy się bardziej do istoty tego zagadnienia

Czy Scytowie byli Słowianami?

24 Wrzesień 2010


Stare mapy domagają się natychmiastowej poprawy ponieważ wiadomo, że Słowianie żyli na tych terenach jeszcze zanim zaistniały owe kultury archeologiczne. Są to więc kultury słowiańskie, ale nie zalążkowe, tylko kontynuujące wcześniejsze.

Coraz więcej faktów wskazuje że należy ich utożsamiać ze Słowianami. To nie jest żart, lecz konieczny do uwzględnienia przez historyków, archeologów i językoznawców wpływ najnowszych odkryć  genetycznych. Genetyka jest nauką ścisłą, wyniki badań w tej dziedzinie nie są płynne i nie poddają się interpretacjom ani politycznym presjom. Przesądzają one o pewnych dyskutowanych od 200 lat tzw „FAKTACH” naukowych z dziedzin bardziej płynnych – jak te wymienione powyżej. To one musza się dostosować do odkryć genetyki a nie genetyka do ich iluzorycznych dawnych ustaleń.

Ta stara mapa również do poprawy.

Oto kolejny fragment interesującej dyskusji ze strony Histmag, która się toczy pod hasłem „Słowianie na ziemiach polskich”: http://histmag.org/forum/index.php?topic=2163.30

Zainteresowanych dogłębnie tematem tam właśnie odsyłam

C.B.

Oto dyskusja:

Byli naszymi przodkami, to nie ulega wątpliwości.
Pytanie, czy byli przodkami innych Słowian?
To jest najważniejsze. Gdzie była prakolebka Słowian?

Możliwych scenariuszy jest kilka, np.
– Słowianie mieszkali nad Wisłą i nad Dnieprem i na Bałkany migrowały obie grupy,
– Wenetowie (Słowianie) migrowali na wschód i wchłonęli Scytów Oraczy (Skolotów/Saków) dając początek odłamowi Sklawinów (Sakaliba).
– Wenetowie (Słowianie) mieszkali nad Wisłą i wchłonęli jakieś przybywające od wschodu grupy sarmackie, które się zeslawizowały.
A może wszystkie są poprawne lub tylko 2 albo 1, a może inny scenariusz…..

Nie ważne czy byli Słowianami, Italikami, Ilyrami etc. Nazwa zmieniała się z elitami.
Byli NASZYMI PRZODKAMI. Mieszkali tu od hoho i jeszcze dłużej.

Dlatego spokojnie można mówić o pochodzeniu Słowian. Nie ma co się denerwować.
Jesteśmy tu auto „od zawsze”, nawet jeśli kilku jest allo

Odpowiedź na te pytania może nam dać dzisiaj tylko genetyka, językoznawstwo i Herodot.

„Kolebką Prasłowian były ziemie rozciągające się od Bałtyku po Karpaty i od Odry aż po środkową Desnę i górny Doniec.”
– Tak mówią językoznawcy: T. Lehr-Spławiński, M. Rudnicki, T. Milewski, S. Rospond i inni.

Genetycy w zasadzie to potwierdzają, gdyż na wspomnianym obszarze żyje ludność dość jednorodna genetycznie o dominujących znacznikach genetycznych, czyli haplotypach, słowiańskich. Brak jest natomiast haplotypów, które łączy się z plemionami italskimi, illirijskimi, czy germańskimi. Czyli Kossinę, Jordanesa i Kokowskiego można spokojnie odłożyć na półkę. Nie sprawdzają się.

Brak obcych wpływów językowych i genetycznych wskazuje na autochtoniczność Słowian na ziemiach między Odrą i Dnieprem. Genetyka wyklucza również teorie tzw. wschodniego pochodzenia Słowian. Nie widać tego w DNA.

Jest więc bardzo prawdopodobne, że zarówno Wenetowie/Wenedowie, jaki i Scytowie Oracze, byli Słowianami.
To ostatnie, to coś nowego. Ale tak mówi nam genetyka. Niedawno zbadane starożytne DNA scytyjskie jest typowo słowiańskie zarówno pod względem haplotypu Y-STR (znaczników zawartych w chromosomie męskim Y) jak i też autosomalnie (tzn. w innych chromosomach). To oznacza bardzo bliskie pokrewieństwo biologiczne. Na mapach genetycznych Europy starożytne autosomalne DNA Scytyjskie plasuje się dokładnie tam, gdzie DNA współczesnych Polaków i Rosjan.
Obecnie kwestionuje się stary dogmat, że Scytowie mieszkający nad Morzem Czarnym byli ludem irańskim. Odkryto bowiem, że irańscy Osetyńczycy – do tej pory uważani za potomków Scytów – nie mają ze Scytami nic wspólnego (inne DNA). Nie ma w tej chwili żadnych dowodów na to, że Scytowie mówili dialektem irańskim. Nie ma też śladów występowania dialektów irańskich wśród ludności zamieszkującej te tereny w czasach historycznych. Niespotykana rzecz aby język tak nagle zupełnie zniknął. Bardzo prawdopodobny jest natomiast inny scenariusz, łączący Scytów i Słowian.

Oto gdzie dzisiaj mieszkają potomkowie Scytów z epoki brązu i żelaza – tam gdzie kropki

Herodot pisał, że Scytowie Królewscy oraz inne plemiona rzekomo scytyjskie mieszkające na północy (Neurowie, Budynowie, Gelonowie itp.), miały podobne obyczaje i mówiły tym samym językiem.
Do tej pory nauka nie może znaleźć odpowiedzi na pytanie, co się stało z tymi Scytami. Ze stepu przepędzili Scytów Hunowie. Ale co się stało z innymi Scytami, tymi nie mieszkającymi na stepie? Moim zdaniem, „stepowcy” zostali wchłonięci przez Słowian, a „oracze” to byli Słowianie. Powód, dla którego nie możemy dziś odróżnić Scytów od Słowian jest taki, że oni nie różnili się niczym istotnym między sobą. Mówili podobnym językiem, wyglądali podobnie, mieli podobne DNA, podobne obyczaje, religię itp.

Herodot pisze, że kiedy armia perska wkroczyła do kraju Scytów, ci wysłali wozy z dobytkiem, żonami itp. na północ, do sąsiednich plemion. To samo stało się – moim zdaniem – gdy Scytowie/Sarmaci byli atakowani przez Hunów ze wschodu i Rzymian z zachodu. Nie widząc możliwości życia na dotychczasowym terytorium, wynieśli się na północ, tzn. do Słowian. Na opuszczone tereny wkroczyły wtedy jakieś wędrujące wzdłuż Dunaju plemiona germańskie, przodkowie Gotów.
Myślę, że to właśnie późniejsze walki wewnętrzne między Scytami/Słowianami i epidemie mogły przyczynić się do załamania gospodarczego i ogólnej biedy na terytoriach między Bałtykiem i Karpatami w stopniu większym niż najazdy Hunów.

Podsumowując, na podstawie danych jakie dostarcza nam genetyka, językoznawstwo, archeologia i historiografia najbardziej prawdopodobne jest to, że prakolebką Słowian były tereny między Odrą i Dnieprem oraz Karpatami i Bałtykiem. Jest to teren wystarczająco duży aby pomieścić tak olbrzymi lud. Osobiście nie wierzę w eksplozje demograficzne i inne podobne bzdury – nikt nie dostarczył na to żadnych dowodów. Nie wierzę również w migracje i całkowitą wymianę wielkich rolniczych ludów. Migrują zawsze tylko grupy, a nie całe ludy.

To mają być domniemane kolebki Prasłowian – tylko że to są późne kontynuacje, a nie prakolebki.

Gdyby „Scytowie rozpłynęli się wśród ludności kaukaskiej”, to zostawili by po sobie tam jakiś ślad, np. moglibyśmy zaobserwować wyższy niż w sąsiednich populacjach odsetek typowo scytyjskich haplotypów R1a1. Pod względem autosomalnego DNA też z pewnością odstawaliby od ludności sąsiedniej i zbliżyli do populacji centralnej Europy. Nic takiego nie zaobserwowano. Odsetek R1a1 wśród Osetyńczyków należy do najniższych w regionie, około 1%. Osetyńczycy nie są więc potomkami Scytów i nie ma dowodów na jakiekolwiek związki między nimi. Język osetyński należy do dialektów zachodnioirańskich, a na zachodzie Iranu obserwuje się najniższy odsetek R1a1. Irański dialekt, którym mówią Osetyńczycy, to z pewnością perskie wpływy językowe, a nie scytyjskie.

Cytat: Czajna Seczen w 21 Październik 2009, 01:56:30

1. Jakie są podstawy identyfikacji określonego haplotypu z konkretnym etnosem? I czy genetyka radzi sobie np. z przypadkami rozpłynięcia się małego ludu w znacznie większym (np. Bułgarzy)?
W ostatnim czasie genetyka posunęła się bardzo do przodu i badania autosomalnego DNA wraz z Y-STR, pozwalają na dość precyzyjne określenie podobieństwa genetycznego w ramach grup etnicznych.
Oto przykładowa mapka z niedawnych badań Novembre et al. (2008):
http://img146.imageshack.us/img146/4204/novembreplotao2.jpg

Widzimy tutaj wyraźne podobieństwa genetyczne między grupami etnicznymi. Na przykład Polacy i Rosjanie są blisko siebie. Niemcy, Duńczycy, Holendrzy i Anglicy też tworzą klaster.
W przypadku rozpłynięcia się małego ludu w większym, np. Bułgarzy czy Tatarzy w Polsce to przebadanie danego osobnika, o którym wiemy, że jest np. Tatarem, pokazałoby, że jego autosomalne DNA leży poza głównym klastrem polskim i przesunięte jest bliżej Azji.
Haplotypy Y-STR pozwalają dodatkowo ustalić pokrewieństwo w linii ojcowskiej i dystans genetyczny między osobnikami pokrewnymi, co jest bardzo przydatne w datowaniu różnych migracji itp.

Przebadane do tej pory aDNA scytyjskie, czyli DNA ze stanowisk archeologicznych, pokazuje, że pasuje ono idealnie do klastra polsko-rosyjskiego pod względem autosomalnego DNA (jest dziesięć razy bardziej podobne do DNA Polaków i Rosjan niż do DNA innych Europejczyków). Pod względem Y-STR, to w Polsce i u innych Słowian można znaleźć najwięcej podobnych do scytyjskich haplotypów Y-STR. Genetyczne podobieństwo jest więc niewątpliwe. Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy, ale o tym napiszę później, jak będę miał trochę więcej czasu.

Herodot pisze o podobieństwach językowych i obyczajowych między sąsiadami Scytów w czwartej księdze „Dziejów”, w różnych miejscach. Omówię to później.

Dystrybucja R1a1a w Europie

W którym miejscu Herodot pisał, że mówiły tym samym językiem?
Fragmenty mówiące, że niektórzy sąsiedzi Scytów mówili tym samym językiem i mieli podobne obyczaje znajdują się w księdze czwartej „Dziejów” Herodota.

Jedynym sąsiednim plemieniem, o którym Herodot wyraźnie stwierdza, że różni się językiem i obyczajami od Scytów są Androfagowie.
Czytamy w „Dziejach” 4.106: „Androfagowie […] język jednak mieli odrębny […]”.

O Agatyrsach czytamy w 4.104: „W innych swych zwyczajach zbliżają się do Traków”.

Androfagowie zatem wyglądają na zupełnie odrębny lud. Agatyrsowie natomiast może są podobni do Scytów, ale bardziej do Traków. Język Tracki to język satemowy i prawdopodobnie bliski scytyjskiemu.

O Sauromatach pisze Herodot w 4.117: „Sauromaci posługują się językiem Scytyjskim […]”.
Sauromaci zatem są pod względem języka Scytami.

Wypowiedzi Herodota dotyczące Gelonów i Budynów są niejasne i niespójne.
Gelonowie są rolniczym ludem posiadającym miasta z drewna i ogrody i mieszkającym wśród Budynów, koczowników o niebieskich oczach i rudawych włosach, jedzących szyszki.

O Gelonach pisze Herodot w 4.108: „Są bowiem Gelonowie co do pochodzenia Hellenami, którzy wypędzeni ze swoich punktów handlowych, osiedlili się u Budynów; posługują się bądź scytyjskim, bądź helleńskim językiem”.

Dalej w 4.109 Herodot pisze: „Budynowie nie mówią tym samym językiem, co Gelonowie, a także ich tryb życia nie jest ten sam. […] Hellenowie wprawdzie także Budynów nazywają Gelonami, ale całkiem niesłusznie”.

Wygląda na to, że plemię Gelonów jest dwujęzyczne – używa języka scytyjskiego i greckiego. Prawdopodobnie składa się z rolników mówiących głównie po scytyjsku i ludności miejskiej, zajmującej się  handlem i rzemiosłem, i mówiącej, przynajmniej częściowo, po grecku.
Interesująca jest relacja między Budynami i Gelonami. Co mogą oznaczać powyższe słowa Herodota: „Budynowie nie mówią tym samym językiem, co Gelonowie” oraz „Hellenowie także Budynów nazywają Gelonami”?
Otóż, moim zdaniem, mogą one oznaczać to, że Budynowie nie są dwujęzyczni i nie mówią po grecku, czyli nie używają jednego z języków Gelonów. Mogą natomiast używać języka scytyjskiego, bo w opinii Greków Budynowie i Gelonowie to ten sam lud, tzn. mówią tym samym językiem, chociaż oczywiste jest, że różnią się zajęciami: Gelonowie to rolnicy, a Budynowie to pasterze.

Ogólnie rzecz biorąc mówimy tutaj o plemionach bliskich sobie pod wieloma względami.
O Neurach czytamy w „Dziejach” 4.105: „Neurowie mają scytyjskie zwyczaje”.
Wiemy, że po jakiejś klęsce żywiołowej, która dotknęła ich kraj zamieszkali wśród Budynów. Oznacza to, że są z Budynami bardzo zaprzyjaźnieni i bardzo prawdopodobne jest, że mówią tym samym językiem, tzn. po scytyjsku.
O Melanchlajnach też czytamy w 4.107: „Zwyczaje ich są scytyjskie” itd.

Język Scytów znad Morza Czarnego jest nieznany. Po tym jak się okazało, że Osetyńczycy nie mają ze Scytami nic wspólnego, nie ma dowodów na to, że był to język irański (napiszę to tym jeszcze więcej później).
Na stepie żyli koczownicy, Scytowie królewscy. Natomiast na północy zaczynały się lasy i kultury mieszane rolniczo-pasterskie i rolnicze. Prawdopodobnie północni sąsiedzi Scytów Budynowie, czy Neurowie należeli od takich kultur. O Gelonach wiemy, że byli rolnikami, żyli wśród lasów i mówili – przynajmniej częściowo – po scytyjsku. Co do Budynów i Neurów możemy się domyślać, że też mówili po scytyjsku.
Pytanie: co się z tymi Scytami-rolnikami stało?

W okresie, który opisuje Herodot kraj Scytów dochodził do Dunaju.

Północnymi sąsiadami Scytów mogli być najprawdopodobniej Słowianie. Tu kilka mapek z angielskiej Wikipedii.
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Slavic_distribution_origin.png
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Balto-Slavic_lng.png
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Slavarchaeology.png

Polscy językoznawcy: T. Lehr-Spławiński, M. Rudnicki, T. Milewski, S. Rospond i inni, z kolei twierdzą – jak już pisałem – że „Kolebką Prasłowian były ziemie rozciągające się od Bałtyku po Karpaty i od Odry aż po środkową Desnę i górny Doniec”.

Moim zdaniem, ci zaginieni Scytowie-rolnicy mogą mieć związek ze Słowianami.

Tu przynajmniej zasięg w VIII wieku się zgadza – chociaż Saksonowie i Bawarowie byli ludnością mocno zmieszaną ze Słowianami.

Przebadane do tej pory aDNA scytyjskie, czyli DNA ze stanowisk archeologicznych, pokazuje, że pasuje ono idealnie do klastra polsko-rosyjskiego pod względem autosomalnego DNA (jest dziesięć razy bardziej podobne do DNA Polaków i Rosjan niż do DNA innych Europejczyków). Pod względem Y-STR, to w Polsce i u innych Słowian można znaleźć najwięcej podobnych do scytyjskich haplotypów Y-STR. Genetyczne podobieństwo jest więc niewątpliwe. Do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy, ale o tym napiszę później, jak będę miał trochę więcej czasu.

Gdzie? Źródła poproszę.

Oto niektóre:
http://muse.jhu.edu/login?uri=/journals/human_biology/v076/76.1ricaut.pdf
http://www.springerlink.com/content/e48j28227r67184u
http://www.springerlink.com/content/4462755368m322k8/?p=087abdf3edf548a4a719290f7fc84a62&pi=0
http://www.springerlink.com/content/b1hh1j1xw104qxug/

To na początek. Omówię je później.
Warto przyjrzeć się mapce z Christine Keyser (2009) pokazującą gdzie obecnie mieszkają ludzie mający identyczne haplotypy z tymi, które odkryto w szkieletach Scytów pochodzących z epoki brązu i żelaza.
http://i129.photobucket.com/albums/p217/dpwes/Ystr.jpg

Warto je też porównać z innymi mapkami:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Origins_700.png

http://en.wikipedia.org/wiki/File:R1A_map.jpg

Myślę, że te mapki dają do myślenia. Moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne, że Scytowie i Słowianie to ludy bardzo sobie bliskie, a może nawet są  tym samym ludem.

GP_mars, podaj prace naukowe (najlepiej od razu z cytatami), które potwierdzają twoje hipotezy.

Mam pytanie: czy nie masz wątpliwości dotyczących łączenia np. garnków z etnosami? Garnki można przecież zmieniać. Jedna i ta sama osoba, może używać różnych garnków w różnych okresach swojego życia. Jesteś młody, nie masz kasy, używasz tanich i kiepskich garnków. Dorabiasz się i kupujesz lepsze. Czy zmieniłeś etnos? Podobnie było z grupami ludzi, czy z plemionami. Garnki, stroje, broń itp. można zmieniać, kupować, naśladować itp.
Ale genów nie można zmienić. Dlatego obecnie panuje przekonanie wśród naukowców, że genetyka daje nam najpewniejsze informacje odnośnie migracji i kontaktów starożytnych populacji. Wszelkie teorie wymyślone przez historyków, archeologów itp., jeśli nie są potwierdzone przez genetyków, nie są pewne.

Weźmy przykład z naszego podwórka, tzw. hipotezę Gotów w Polsce. Pewni uczeni, szczególnie niemieccy, uważają, iż można zawierzyć Jordanesowi i uznają, że Goci pochodzą ze Skandynawii, osiedlili się u źródeł Wisły, i wyciągają stąd wnioski odnośnie kultury Wielbarskiej, interpretują garnki itd.
Z kolei językoznawcy twierdzą, że to niemożliwe, bo język Gotów wykazuje najwięcej podobieństwa do górnoniemieckiego, a najmniej do szwedzkiego; Goci nie mogli więc pochodzić ze Skandynawii, pochodzą raczej z południowych Niemiec.
Kto ma rację?
Otóż ten spór może rozstrzygnąć tylko genetyka.
Jeśli Goci pochodzą ze Skandynawii, a wiemy, że osiedlili się w Hiszpanii, to pewne grupy genów, pewne haplotypy, występujące w Skandynawii, powinny być obecne Hiszpanii.
Czytałem ostatnio relację pewnego badacza, który chciał oszacować wielkość populacji Gotów poprzez zmierzenie udziału w populacji Hiszpanii pewnych charakterystycznych dla Szwecji haplotypów. Problem jednak w tym, że do tej pory tych hapltypów nie udało się w Hiszpanii znaleźć. Nie to, że jest ich mało i trudno dokonać oszacowań, wiarygodnych wyliczeń procentowych itp., tylko że tych haplotypów nie ma tam w ogóle! Wygląda na to, że albo populacja Gotów była bardzo, bardzo mała, albo Goci nie pochodzą ze Skandynawii.

Genetyka może zatem być użyteczna przy badaniu historii etnosów i jest niezastąpiona przy weryfikacji hipotez historyków czy archeologów. Wiele teorii historycznych, uznawanych do niedawna za pewne, upadło, bo genetyka ich nie potwierdziła. Myślę, że jeszcze więcej upadnie w niedalekiej przyszłości.

Wracając do twoich wątpliwości, to obecnie trudno jest łączyć haplogrupy z konkretnymi etnosami, bo ludność Europy jest już bardzo wymieszana. Oto stan obecny:
http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml

Ale kiedyś tak nie było. Pewne haplogrupy dominowały wśród pewnych kultur i wśród pewnych ludów. Dzięki genetyce możemy śledzić losy tych ludów. Oto mapka pokazująca historię Europy od neolitu do epoki brązu:
http://www.eupedia.com/europe/neolithic_europe_map.shtml

Warto zwrócić uwagę na kulturę Bug-Dniestr (Kurgan) na pierwszej mapce. To właśnie z tej kultury, nazywanej kulturą kurhanów, wyłonił się etnos słowiański. Jest ona łączona z haplogrupą R1a i do tej pory ta haplogrupa dominuje wśród Słowian. Z tą haplogrupą łączy się też Scytów, bo wszystkie przebadane do tej pory starożytne DNA ze scytyjskiech szkieletów okazały się R1a. Coraz więcej danych wskazuje też na to, że kultury ceramiki sznurowej, trzciniecka i łużycka były prasłowiańskie, tak jak uważali polscy uczeni. prof.Hensel, prof Gardawski, prof.Kostrzewski i inni. Myślę, że genetyka da nam w końcu ostateczne dowody.

Naprawdę warto odwiedzić strony histmagu i inne aktualne

na

20 01 2012 roku .

Oto linki

DNA Forums: http://dna-forums.org/

Family tree DNA R1a: http://www.familytreedna.com/public/R1a/default.aspx?section=results

Histmag.org: http://histmag.org/forum/index.php/topic,10617.0.html

Moim zdaniem powstał następujący problem. DNA z grobowców Scytów zawiera haplogrupę R1a1a a nie jakąś inną. Z tego wynika, że ci którzy leżą w scytyjskich grobowcach są genetycznie identyczni z tymi którzy żyją dzisiaj od Odry po Syberię i od Indii i Iranu przez azjatyckie pustynie i stepy po Kaukaz, ponieważ oni mają również R1a1a i jej późniejsze mutacje. Jeżeli zatem mamy w wielkim procencie tę haplogrupę na naszych terenach to ta ludność o tej właśnie haplogrupie jest genetycznym potomstwem owych Scytów. W Polsce występuje R1a1a i R1a1a7g2 (ponad 50%) – gdy się podsumuje je razem to mamy wielką liczbę potomków Scytów w naszym kraju. Możemy nazwać się Scytami, ale mówimy jedną z najstarszych i najbardziej archaicznych odmian tzw. języka Praindoeuropejskiego, odmianą jak się twierdzi najbliższą temu pra-językowi, nasz język nazywa się Słowiański i my siebie nazywamy Słowianami. Tymczasem nie zachował się nawet śladowo – poza kilkoma imionami które mogą być zniekształcone i to mocno bo zapisane przez Greków i Rzymian – język scytyjski ani lud Scytyjski – nigdzie – nie ma ani jednego ani drugiego . Być może więc jednak Rzymianie nazywali nas Scytami, Grecy Skołotami, Żydzi i Egipcjanie, a także Chińczycy jeszcze inaczej. Ale to nie zmienia faktu, że ludzie w grobowcach uznawanych za scytyjskie mają identyczne DNA jak my żyjący dzisiaj w Polsce i że znany jest tylko język słowiański (w licznych dziś mutacjach).

To może dziwne, ale wynika z tego logicznie – przynajmniej dla mnie , sprostujcie jeśli to nielogiczne – że cywilizacja tej samej grupy może mieć całkiem różne kształty i formy i może przechodzić katastrofalne regresy na różnych obszarach w tym samym czasie.

Potomkowie tych co bili monetę scytyjską na Krymie byli wszak przez czas średniowiecza wręcz niepiśmienni – w swojej masie byli niepiśmienni do tzw rewolucji socjalistycznej 1917 roku. Nie umieli czytać i pisać – Mało kto pamięta o tym, że problem analfabetyzmu rozwiązywano np w Polsce po II Wojnie Światowej – a nie dotyczył on tylko Polski. Jak powszechnie wiadomo dotyczył Niemiec, Anglii i USA i Francji – wielu ludzi było tam wciąż niepiśmiennych. Dzisiaj się o tym jakoś nie wspomina. Wydaje nam się naturalne że wszyscy ludzie piszą i czytają. Król Skilur bił monetę a jednocześnie na innych terenach zamieszkiwanych przez R1a1a istniało pasterstwo i nomadyzm – tak jak jest i dzisiaj, budowano drewniane domy, drewniane mosty na 700 metrów długie, ale też olbrzymie drewniane grody jak Gołuń-Gleń-Gelonos, grody i zamki kamienne w Małej Azji i miasta jak Nowopol Kumoryjski (Neapol Krymski), a także półziemianki w tym samym czasie, także toczono garnki na kole i bez koła, jedni mieszkali w szałasach a drudzy w miastach (dzisiaj są Nieńcy którzy w szałasach przemieszczają się za stadami reniferów, żyją potwornie prymitywnie ale też mają swoje miasta i muzea i tam część z nich mieszka – mówią tym samym językiem, żyją bardzo różnie. Proporcje się zmieniły nomadów jest wśród nich niewielu, ale pamiętajmy że rewolucja przemysłowa do ledwie 200 lat temu a jeszcze w 1945 w większości Europy ludność wiejska – ROLNICY – stanowiła ponad 50% całości). Wszystko to (ozdoby takie i takie, garnki takie i siakie, grobowce te i inne) w tym samym czasie (i na przestrzeni czasu oraz w różnych miejscach Europy i Azji) robili ludzie mówiący zbliżonym językiem, może nawet niemal identycznym skoro dzisiaj wciąż Słowianie mają 50% wspólnych słów. W tym też czasie jacyś Rzymianie pisali Kroniki – ale ogólnie wszystko polegało na przekazach matek i dziadów. Jak to było z tym załamaniem kulturowym między V a VIII wiekiem na ziemiach polskich? Dawniej znajdowano jednak artefakty potwierdzające ciągłość pewnych rozwiązań – np przy budowie domostw między kulturą łużycką a późniejszymi – teraz się tego nie widzi. Dlaczego? Załamała się produkcja garnków i przestano je wytwarzać na kole, załamała się produkcja żelaza – to się załamało razem z upadkiem zapotrzebowania Rzymu? Chyba tak.

Jeżeli się przyglądać pochówkom to na przestrzeni 10.000 lat i w wielu miejscach gdzie jest R1a1a, pochówki były raz ciałopalne, raz były to groby jednostkowe, raz kurhany, a potem znów ciałopalne, urny twarzowe, prochy na kurhanach, zakopywanie spalonych resztek pod progiem, stawianie urn na palach itp.

Niektórzy dzisiaj na podstawie tych badań genetycznych przypisują Słowianom (albo nazwijmy ich Słowiano-Indo-Irańczykom) – jako tym którzy je współtworzyli w dużej części, bo to nie wyklucza w nich udziału I1, I2, R1b1b – takie archeologiczne kultury jak: 1. Ceramika Wstęgowa, 2. Ceramika sznurowa, 3. Grobów jednostkowych, 4. Amfor kulistych wspólnie z I1 i I2, (symbioza z ostatnią fazą Cucuteni-Tripole) 5. Puchary lejkowate, 6. Ural – Jamna, 7. Andronowo, 8. BMAC, 9. kultura Łużycka a więc i 10. kultura Przeworska

Jak to z tym jest? Czy to ma sens?! Oczekiwałbym że archeologowie się wypowiedzą i to w taki sposób, że wyjaśnią ową zadziwiającą historię genetyczną i odkrycia R1a1a w grobowcach scytyjskich, czy też to R1a1a z okresu ok. 2700 p.n.e. na terenie nad Łabą i w Łużycach, czy w Alpach. Byłoby ciekawie gdyby powstały hipotezy, które próbują wykorzystać nową wiedzę a nie kwestionować ją i próbować obalać – to jest nauka jednak ścisła.

W każdym razie dyskutujmy, z góry dziękuję za każdy głos. Na razie prócz mojego, którego treść z  „odpowiedzi” przenoszę do artykułu – były dwa bardzo cenne [poniżej].

Mnie osobiście trudno przyjąć iż Słowianie i Scytowie to jedno, ponieważ przyzwyczaiłem się uważać ich za pośrednie ogniwo między Słowianami a Persami. Mamy bardzo dynamiczny czas jeśli idzie o odkrycia genetyczne i może będę musiał zweryfikować swój punkt widzenia jeszcze zanim Księga Ruty ukaże się drukiem – wciąż widzę ich jednak, tj. Scytów, Sarmatów, ludy Małej Azji, Hunów, Chazarów, Awarów jako łącznik między nami a Indiami i Iranem – jeśli nawet jednej krwi to jednak nieco odmiennej kultury i języka.

C.B.

Tak Słowianie są Scytami jeśli się z nimi identyfikują – Ja jestem spadkobiercą Sarmatów i Scytów

(Kto nie ma cierpliwości śledzić tej dyskusji niech przeczyta tylko ostatnie fragmenty Dialog – Andegaven – Bialczynski

na końcu)

  1. Nareszcie said, on 24 Wrzesień 2010 at 22:15 (Edytuj)

    Widać w tym tekście weryfikację różnych hipotez. Dla mojego komfortu metodologicznego najważniejsze było wyjaśnienie, że jesteśmy autochtonami, to w odniesieniu do pachnącej na kilometr błędami inferencyjnymi hipotezy że mielibysmy pochodzic z Persji.
    Analiza tekstu czy symboli jest bardzo istotna ale bez empirycznych dowodów czegoś ciągle brakowało…

    Odpowiedz
  2. Sceptyk said, on 25 Wrzesień 2010 at 7:56 (Edytuj)

    Tekst ciekawy aczkolwiek ma wyraźne braki

    1. Badania genetyczne nadal nie wyjaśniają dlaczego Rzymianie nie mieli pojęcia o istnieniu Słowian. Wiedzę tą posiedli Bizantyńczycy gdy Słowianie zaczęli migrować.
    2. To, że jakieś geny są obecne teraz na terenie Polski – nie dowodzi autochtoniczności Słowian. Gen pojawił się zwyczajnej później, gdy Słowianie zasiedlili dorzecze Wisły.
    3. Wędrówki Ludów – to termin znany z archeologii i historii opartej na źródłach i dowodach. To właśnie wtedy Germanie (kultura przeworska i wielbarska) wyruszyli z dorzecza Wisły na południe i zabrali na zawsze znad Wisły swoje geny. Dlatego obecne badania genów nie są w stanie wykryć genów innych niż słowiańskie
    4. Zawsze myślałem że Słowianie spalają się na stosie (kultura kijowska, praska itd.), a nie budują kurchany na bogato wyposażonych pochówkach szkieletowych pełnych złota, i szczątków końskich (Scytowie)
    5. Scytowie walczyli w Azji z Aleksandrem Macedońskim, założyli państwo Kuszanów – to też byli Słowianie?
    6. Scytowie na Krymie wznosili miasta w starożytności np. Neapol Scytyjski, bili monetę np. król Skilur czy król Palak – czy to również przypiszemy Słowianom?

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 25 Wrzesień 2010 at 10:31 (Edytuj)

      Moim zdaniem powstał następujący problem. DNA z grobowców Scytów zawiera haplogrupę R1a1a a nie jakąś inną. Z tego wynika, że ci którzy leżą w scytyjskich grobowcach są genetycznie identyczni z tymi którzy żyją dzisiaj od Odry po Syberię i od Indii i Iranu przez azjatyckie pustynie i stepy po Kaukaz, ponieważ oni mają również R1a1a i jej późniejsze mutacje. Jeżeli zatem mamy w wielkim procencie tę haplogrupę na naszych terenach to ta ludność o tej właśnie haplogrupie jest genetycznym potomstwem owych Scytów. W Polsce występuje R1a1a i R1a1a7g2 (ponad 50%) – gdy się podsumuje je razem to mamy wielką liczbę potomków Scytów w naszym kraju. Możemy nazwać się Scytami, ale mówimy jedną z najstarszych i najbardziej archaicznych odmian tzw. języka Praindoeuropejskiego, odmianą jak się twierdzi najbliższą temu pra-językowi, nasz język nazywa się Słowiański i my siebie nazywamy Słowianami. Tymczasem nie zachował się nawet śladowo – poza kilkoma imionami które mogą być zniekształcone i to mocno bo zapisane przez Greków i Rzymian – język scytyjski ani lud Scytyjski – nigdzie – nie ma ani jednego ani drugiego . Być może więc jednak Rzymianie nazywali nas Scytami, Grecy Skołotami, Żydzi i Egipcjanie, a także Chińczycy jeszcze inaczej. Ale to nie zmienia faktu, że ludzie w grobowcach uznawanych za scytyjskie mają identyczne DNA jak my żyjący dzisiaj w Polsce iże znany jest tylko język słowiański (w licznych dziś mutacjach).

      To może dziwne, ale wynika z tego logicznie – przynajmniej dla mnie , sprostujcie jeśli to nielogiczne – że cywilizacja tej samej grupy może mieć całkiem różne kształty i formy i może przechodzić katastrofalne regresy na różnych obszarach w tym samym czasie.

      Potomkowie tych co bili monetę scytyjską na Krymie byli wszak przez czas średniowiecza wręcz niepiśmienni – w swojej masie byli niepiśmienni do tzw rewolucji socjalistycznej 1917 roku. Nie umieli czytać i pisać – Mało kto pamięta o tym, że problem analfabetyzmu rozwiązywano np w Polsce po II Wojnie Światowej – a nie dotyczył on tylko Polski. Jak powszechnie wiadomo dotyczył Niemiec, Anglii i USA i Francji – wielu ludzi było tam wciąż niepiśmiennych. Dzisiaj się o tym jakoś nie wspomina. Wydaje nam się naturalne że wszyscy ludzie piszą i czytają. Król Skilur bił monetę a jednocześnie na innych terenach zamieszkiwanych przez R1a1a istniało pasterstwo i nomadyzm – tak jak jest i dzisiaj, budowano drewniane domy, drewniane mosty na 700 metrów długie, ale też olbrzymie drewniane grody jak Gołuń-Gleń-Gelonos, grody i zamki kamienne w Małej Azji i miasta jak Nowopol Kumoryjski (Neapol Krymski), a także półziemianki w tym samym czasie, także toczono garnki na kole i bez koła, jedni mieszkali w szałasach a drudzy w miastach (dzisiaj są Nieńcy którzy w szałasach przemieszczają się za stadami reniferów, żyją potwornie prymitywnie ale też mają swoje miasta i muzea i tam część z nich mieszka – mówią tym samym językiem, żyją bardzo różnie. Proporcje się zmieniły nomadów jest wśród nich niewielu, ale pamiętajmy że rewolucja przemysłowa do ledwie 200 lat temu a jeszcze w 1945 w większości Europy ludność wiejska – ROLNICY – stanowiła ponad 50% całości). Wszystko to (ozdoby takie i takie, garnki takie i siakie, grobowce te i inne) w tym samym czasie (i na przestrzeni czasu oraz w różnych miejscach Europy i Azji) robili ludzie mówiący zbliżonym językiem, może nawet niemal identycznym skoro dzisiaj wciąż Słowianie mają 50% wspólnych słów. W tym też czasie jacyś Rzymianie pisali Kroniki – ale ogólnie wszystko polegało na przekazach matek i dziadów. Jak to było z tym załamaniem kulturowym między V a VIII wiekiem na ziemiach polskich? Dawniej znajdowano jednak artefakty potwierdzające ciągłość pewnych rozwiązań – np przy budowie domostw między kulturą łużycką a późniejszymi – teraz się tego nie widzi. Dlaczego? Załamała się produkcja garnków i przestano je wytwarzać na kole, załamała się produkcja żelaza – to się załamało razem z upadkiem zapotrzebowania Rzymu? Chyba tak.

      Jeżeli się przyglądać pochówkom to na przestrzeni 10.000 lat i w wielu miejscach gdzie jest R1a1a, pochówki były raz ciałopalne, raz były to groby jednostkowe, raz kurhany, a potem znów ciałopalne, amfory kuliste itp.

      Niektórzy dzisiaj na podstawie tych badań genetycznych przypisują Słowianom (albo nazwijmy ich Słowiano-Indo-Irańczykom) – jako tym którzy je współtworzyli w dużej części, bo to nie wyklucza w nich udziału I1, I2, R1b1b – takie archeologiczne kultury jak: 1. Ceramika Wstęgowa, 2. Ceramika sznurowa, 3. Grobów jednostkowych, 4. Amfor kulistych wspólnie z I1 i I2, (symbioza z ostatnią fazą Cucuteni-Tripole) 5. Puchary lejkowate, 6. Ural – Jamna, 7. Andronowo, 8. BMAC, 9. kultura Łużycka a więc i 10. kultura Przeworska

      Jak to z tym jest? Czy to ma sens?! Oczekiwałbym że archeologowie się wypowiedzą i to w taki sposób, że wyjaśnią ową zadziwiającą historię genetyczną i odkrycia R1a1a w grobowcach scytyjskich, czy też to R1a1a z okresu ok.2700 p.n.e. na terenie nad Łabą i w Łużycach, czy w Alpach. Byłoby ciekawie gdyby powstały hipotezy które próbują wykorzystać nową wiedzę a nie kwestionować ją i próbować obalać – to jest nauka jednak ścisła. C.B.

      • Sceptyk said, on 25 Wrzesień 2010 at 11:24

        R1a1a – wygląda na to, że jest genem wspólnym dla wielu etnosów. Posługiwanie się „międzynarodowym genem” nie dowodzi gdzie byli lub nie Słowianie.
        Musimy chyba rozróżnić – etnos to geny czy kultura. Śmiem twierdzić, że to właśnie kultura definiuje Słowian (język, ceramika lepiona ręcznie, ziemiankowe budownictwo, pochówek ciałopalny). Wielowiekowe sąsiedztwo Scytów i Sarmatów musiało zaowocować krzyżowaniem się genów i kultury – nie mniej nie można Scytów ałtajskich czy Saków baktryjskich utożsamiać ze Słowianami. W końcu mamy Wędrówkę Ludów – wiemy ze źródeł, że plemiona irańskich Alanów łączyły się z plemionami germańskimi np. z Wandalami utworzyli wspólne państwo w Afryce, inni Alanowie osiedli w południowej Francji itd. Jeśli ten proces dotyczył Germanów to o ileż bardziej dotyczył Słowian. O krzyżowaniu się Słowian i Irańczyków wiemy choćby z kilku rzeczy – cała terminologia religijno-metafizyczna w językach słowiańskich jest post-irańska, dwuczłonowe imiona u Słowian i Irańczyków, irańskie nazwy słowiańskich plemion np. Antowie, Chorwaci, Chorutanie, Serbowie itd.
        Jednak to wszystko da się wytłumaczyć na poziomie archeologii (kultura zarubiniecka – Scytowie oracze), kultura czerniachowska (Goto-Sarmato-Słowiańska), czy słowa pisanego – opisy Wędrówki Ludów. Nie trzeba tworzyć fantastycznych teorii genetycznych.
        Pamiętajmy, że Scytowie nad Wisłą i Odrą pojawili się już w VII wieku p.n.e. – wcześniej niż Germanie. To jeszcze nie czyni z nich Słowian. Osobiście widzę w Scytach i Sarmatach wielowiekowych sąsiadów Prasłowian, które to etnosy na poziomie genów i kultury się krzyżowały. Potomkami tej krzyżówki jesteśmy my.
        Pozdrawiam

      • bialczynski said, on 25 Wrzesień 2010 at 13:45

        Genetycy przypisali jednak haplogrupę R1b1b Celtom, związali ją z ich etnosem i uczynili to na – jak rozumiem – naukowej podstawie, tak pewnej że pozwala budować na niej dalsze kategoryczne sądy. Także oni przypisali Słowianom, Scytom i Persom (aryjskim) oraz Hindusom z Północy Indii R1a1a. Przyznali oni następnie że R1a1a owszem brał także udział w ukształtowaniu Skanów wspólnie z I1 oraz jak rozumiem Daków, Traków, Ilirów – wspólnie z I2. Twierdzą oni że następnie do Skanii trafili Celtowie R1b1b i tak powstali Skanowie współcześni, a na kontynencie z jeszcze większą domieszką Celtów Germanie.

        Może się mylę ale na razie wspólnota R1a1a jako Słowiano-Indo-Irańska w sensie genetycznym nie jest kwestionowana.

        Oczywiście moim zdaniem Germanie (jako Goci, Wandalowie w tej części która pochodziła ze Skanii i inni znani Rzymianom) brali udział w kształtowaniu – tak jak i Celtowie – tego co mamy nad Wisłą bo jest tutaj współcześnie także – o ile pamiętam – 16% R1b1b w Polsce (w Rosji tylko 6%), jest także domieszka I1 (5-6%), i I2 (10%).

        To wszystko i tak jednak nie wyjaśnia bałaganu archeologicznego jaki powstaje, ale jednak w jakimś stopniu ratuje honor wielu Kronikarzy dawnych których nauka zwykła uznawać po prostu za bajarzy.

        Pozdrawiam

        C.B.

    • Sceptyk said, on 25 Wrzesień 2010 at 14:34

      Nie kwestionuję wspólnego dziedzictwa genetycznego Słowian i Irańczyków. Do mnie ta teza przemawia – mamy wspólnych przodków, zapewne Ariów. Jednak Polskę, Rosję, Ukrainę, Białoruś, Czechy, Słowację, Chorwację, Serbię itd. założył etnos o bardzo charakterystycznym profilu. Tj. języku słowiańskim, budownictwie ziemiankowym, ceramice lepionej ręcznie, pochówku ciałopalnym. To ten, a nie inny profil, ta a nie inna kultura archeologiczna założyła wszystkie te państwa zwane dziś słowiańskimi. O innych kulturach archeologicznych wiemy tyle, że się od siebie różniły. Czyli Słowianie to kultura a nie geny.

      1. Scytowie najeżdżają dorzecze Wisły i Odry w VII wieku p. n. e. Niszczą kulturę łużycką. A przecież obie kultury miały ten sam mianownik – genetyczny (R1a1a) i geograficzny – rzeka Wisła. Czy obie zwalczające się kultury to Słowianie? (R1a1a) i rzeka Wisła?

      2. Mieszane potomstwo Sarmaty i Słowianki posiada oba geny. Jak mieszańca zaklasyfikować? Ano wg jakiej kultury żyje – jeśli wsiadł na konia i grasował jako najemnik rzymskiej armii – stał się Sarmatą, jeśli wybrał rolę i ziemiankę za dom – stawał się Słowianinem. Czyli kultura przed genami.

      3. Czy mieszkaniec kultury przeworskiej mógł być Słowianinem? Mieszkał w długich domach słupowych (jak Germanie), pochówek birytualny szkieletowy lub ciałopalny bogato wyposażony w broń (jak Germanie), ceramika toczona na kole (jak u Germanów), stanowiska obfite w metal (jak u Germanów) itd. Teoretycznie mógł – tylko, że to zupełnie inny profil archeo założył państwo Piastów. W nauce kultura przeworska to germańscy Wandalowie.

      Pozdrawiam

      • bialczynski said, on 25 Wrzesień 2010 at 18:13

        Jeżeli mieszkaniec kultury Przeworskiej był R1a1a lub bardziej zaawansowanej haplogrupy R1a1a7g2 która podobno na ziemiach polskich siedzi od 2700 p.n.e. (grobowiec w Eulau – Łużyce) to według genetyki był Słowianinem – więcej najprawdopodobniej posługiwał się językiem słowiańskim bo w naszym dzisiejszym języku nie ma śladów „odkształceń” spowodowanych mieszaniem się tego języka z innymi. Przez chwilę pomyślałem sobie, że może ci R1a1a, których grób małżeński odkryto i zidentyfikowano na Łużycach, może mówili po niemiecku (gocku czy wandalsku), ale po pierwsze w 2700 p.n.e. Germanów tam nie było, a po drugie dzisiaj R1a1a i R1a1a7g2 (których jest w Polsce 45%) mówią bez śladu takiego przejścia przez germańską „ścieżkę” językową – nadal używają 7 przypadków (jak się uprzemy to 8 do niedawna) a nie 4, czyli uproszczonej wersji praindoeuropejskiego, no i oczywiście nie przeszli na kentum.

        Tutaj jest mowa tylko o męskich mutacjach po linii ojca przechodzących na synów i dalej na męskich potomków. Syn przejmował też język i kulturę od rodziców, chociaż akurat język można zastąpić innym w ciągu jednego pokolenia, a kultura może się zmieniać bardzo szybko, nawet kilka razy w pokoleniu, jak to widać obecnie. W sensie kultury R1a1a z Niemiec dzisiejszych w 80% uważają się za stuprocentowych Niemców, i ludzi bardziej niemieckich niż są sami Niemcy, wstyd im się przyznać że mają lechicką krew, a jeszcze gorzej gdyby musieli przyznać, że to krew także irańsko-hinduska.

        Myślę, że może ślepym zaułkiem jest identyfikowanie etnosu i kultury z językiem, bo cóż z tego że część wykształconych Żydów posługiwała się w Niemczech językiem niemieckim, a w Polsce polskim, a wielu mówiło tylko w jidisz. Odróżniały ich rzeczy bardzo subtelne, te które oni sami wybrali aby się odróżnić. Czy to byłoby archeologicznie do uchwycenia, poza rytuałem religijnym???! A dzisiaj na Bliskim Wschodzie – łatwo odróżnić po artefaktach Żydów od Arabów – poza religią rzecz jasna??? Czy gdyby byli tej samej wiary archeologia miałaby kłopot?!

        Polska kultura 1945-1990 na podstawie wykopalisk prowadzonych w przyszłości w 3550 roku (po hipotetycznej Wielkiej Katastrofie Ekologicznej, która cofnie ludzkość do Średniowiecza II – z powrotem 100%-wego analfabetyzmu i zanikiem pisma) składa się z takich oto artefaktów jak: samochody – syrenki i mały fiat (to dziwne odkrycie powiąże się też z Italią gdzie on występował), radia tranzystorowego Szarotka, adapteru Bambino i pralki Frania. Domostwo nad Wisłą z roku 2010 to już BMW, albo Honda, TV ciekłokrystaliczny albo inny płaski 3D, telefony komórkowe, audio – Phillips, komputery, pralki Bosh – czyli najpierw mamy garnki lepione, a nagle w 2010 garnki robione na kole i inne innowacje. Mało tego buduje się też zupełnie inne osiedla i domy, płaskie dachy i eternit zastąpiły spady i czerwona dachówka, cegła zastąpiła wielką płytę, ale wcześniej w 1960 wielka płyta i szare betonowe prostokąty zastąpiły cegłę – Ale czy zmieniliśmy między Odrą i Wisła język albo nację?

        To tylko zmiany cywilizacyjne w obrębie jednego pokolenia, bez żadnych zmian języka i zmian etnicznych – można powiedzieć archeologicznie widoczny jako wielka przemiana efekt banalnej drobnej zmiany – systemu politycznego (ideologii), wśród tych samych nadwiślańskich Słowian. Co powiedzieliby archeologowie 3550 roku gdyby nie było świadectw pisanych?! – Powiedzieliby zapewne że to dwie różne cywilizacje i że lud z Zachodu podbił Ziemie nad Wisła – a więc Germanie tu przyszli i „zdominowali” Słowian (albo ich wybili sądząc po obozach zagłady), w każdym razie podbili i zajęli ich miejsce. Byłby jeszcze inny dziwny problem z tych wykopalisk – bo NRD wzięli by oni za część Słowiańskiego „Raju” – te same liche produkty zapóźnione cywilizacyjnie, te same wielkie płyty, auta, pralki – i te same resztki produktów żywnościowych na śmietniskach (brak cytrusów w diecie, i w Polsce i w NRD czekolada Wedel – i w Rosji, ale za Zachód od Łaby już nie). Więc czy z tego by wynikło, że na zachód od Łaby żyli w 1980 roku Germanie a na wschód Słowianie? Tak by wynikło – dwie kultury wyraźnie różne. Tylko pochówek dzieliłby w obrazie archeologicznym Niemców i Polaków, ale tylko tam gdzie protestanci – więc Bawarię odczytano by jako słowiańską i Austrię też (poprzez pochówek).

        A co z takim zjawiskiem o którym pisze Hensel („Polska starożytna” str 236): … w czasie gdy rozwija się kultura Łużycka w całej Europie nagle upowszechnia się ciałopalenie… – „od Hiszpanii aż po Bug”. Objęło to wszystkie mieszkające tutaj ludy. Autor uznaje to zjawisko za wynik zmiany ideologicznej i dostrzega słusznie że : „Stosowanie terminu „kultura” dla różnych wspólnot kulturowych charakteryzujących się podobnym rytuałem chowania zmarłych jest dosyć ryzykowne”.

        Z tego co wiem kultura łużycka – ale może moja wiedza być nieco zdezaktualizowana – nie została zniszczona w całości, a tylko w części, bo Pomorze było „łużyckie”, ale przeszło takie zmiany, które pchnęły ziemie nad Łabą, Wisłą i Odrą na nowy tor i stamtąd, z Pomorza, rozprzestrzeniła się w nowej kolejnej odsłonie na południe w III wieku p.n.e. – Kultura Pomorska.

        Jak by nie było Słowianie nie przeszli uproszczenia języka pod wpływem Germanów – nie dlatego że ich tutaj nad Wisłą nie było. Powtarzam tylko tezy genetyków, którzy twierdzą że to jest pewne, iż byli tu Słowianie – że R1a1a nie jest germańskie ani celtyckie (już od 2700 p.n.e.). Możemy ich nazwać jeszcze, może Prasłowianami, ale z jakiego powodu, skoro o językach bałtyjskich pisze się dzisiaj, że są one praindoeuropejskim zmienionym przez kontakty z Finami i adaptację etnosu reprezentowanego przez haplogrupę N do wspólnoty Słowiano-Indo-Irańczyków, których po tej językowej przemianie dzisiaj nazywamy Bałtami?).

        Wojny wewnętrzne między Scytami i Słowianami zapewne bywały nie raz tak jak między Polską i Rosją, łącznie z ludobójstwem – to ta sama R1a1a7g2 tak się tłucze między sobą – nie mówiąc o Serbach , Bośniakach i Chorwatach.

  3. Przekonany said, on 28 Wrzesień 2010 at 21:18

    To DNA w grobowcach scytyjskich okazuje się zawierać nie tylko typowo słowiańskie haplotypy R1a1a, ale również identyczne do naszego autosomalne DNA. Scytowie nie tylko mieli tych samych przodków w linii męskiej i to samo Y-STR, co Polacy i Rosjanie, ale również inne geny mieli identyczne ze współczesnymi Słowianami, między innymi te autosomalne, które są odpowiedzialne za wygląd, tzn. starożytni Scytowie wyglądali jak dzisiejsi Słowianie.

    Genetyka wyklucza możliwość aby Scytowie byli Irańczykami, to była populacja genetycznie europejska. Gdy genetyka wykazała, że Osetyńczycy nie mają nic wspólnego ze Scytami, to nie ma już żadnej podstawy by uważać Scytów za Irańczyków. Poza Osetyńczykami nie ma śladu irańskich genów i irańskich języków w Europie Wschodniej. Wszystko wskazuje na to, że Scytowie to Słowianie.

  4. Robert said, on 28 Wrzesień 2010 at 21:38

    Myslę, że w dalszym ciągu, żeby dojść do ładu trzeba trzymać się pewnych zasad.
    Prawidłowo postawiona hipoteza jest zdaniem twierdzącym.
    Można więc postawić szereg hipotez H1, H2 itd. składających się z: hipotezy roboczej oraz hipotezy alternatywnej.
    Pan Sceptyk stara się obalić coś w rodzaju hipotezy roboczej czymś w rodzaju hipotezy alternatywnej, robi sie bałagan.
    Moim zdaniem ma pan rację, że obalanie postawionych hipotez bez ich weryfikacji jest bez znaczenia, to pusta słowna przepychanka, może byli a może nie.

    Trudniejszym problemem jest wychwytywanie błędów we wnioskowaniu, które muszą się znaleźć.
    Dobrym, choć intuicyjnym sposobem jest zadada „koła hermeneutycznego”.
    Flacius interpretował biblię, my mamy do zinterpretowania dane naukowe.
    Czytając panów dyskusję widzę, że to nie ułatwia zadania.
    Tak, że trzymajmy się metodologii zarówno ściśle naukowej jak i tej dotyczącej analizy tekstów oraz prawidłowego stawiania pytań.
    Przepychanki to w sejmie – że tak pozwolę sobie zażartować;-)

    Odpowiedz
  5. Dariusz said, on 28 Grudzień 2010 at 22:31 (Edytuj)

    Pare poprawek odnośnie wiedzy historycznej, Stepowe Imperium Scytyjskie, po którym zostały tylko zapisy historyczne Greków i Persów, składało się z wielu plemion prawdopodobnie z sobą spokrewnionych. Osłabione przez Macedończyków, upadło w wyniku walk międzyplemiennych, w których zwycięzcami zostali Sarmaci. Pokonane plemiona jak to się działo w takich przypadkach miały wybór zginąć w walce, emigracje albo jeśli były zbyt silne by opłacało się ich eksterminować, mogły zostać podporządkowane zwycięzcy. Jak wiadomo Partowie wyruszyli do Iranu. Część Scytów udała się na zachód, do kraju Traków. Prawdopodobnie któreś z plemion wyemigrowało na północ na linie lasu, najeżdżając Bałtów lub Ugrofinów, dając początek Słowian. Sarmatów znowu pokonali najpierw Goci w swej wędrówce na południe, a następnie Hunowie w marszu na zachód. Więc poza resztkami egzystującymi u stóp Kaukazu, do czasów Imperium Mongołów, Sarmackie plemiona znikły z Wielkiego Stepu. Pojawiły się za to na ziemiach dzisiejszej Hiszpanii, Tunezji, Polski, Niemiec, Czech, Chorwacji i Serbii.
    Sarmaci jako plemie o rodowodzie Irańskim posiadały tę samą halogrupe Ra1a co Scytowie. Do dziś na Wielkim Stepie ludy o tej samej halogrupie, od irańsko-języcznych Kirgizów po turecko-języcznych Ałtajów.
    Jak wiadomo prostaczką a potwierdzono to naukowymi badaniami genetycznymi, najwiecej potomstwa ma elita społeczna, nie ważna z kąd pochodzi. Czy to wyłoniona z narodu czy przywiozły ją „powiedzmy tanki”. Ci ludzie mają nie dość więcej środków by zapewnić potomstwu przeżycie ale też, maja większy dostęp do kobiet, by mieć więcej potomstwa. Więc w długim czasie mają wpływ na strukture genetyczną swojej społeczności. Nawet jeśli zmieni się kulturalnie i językowo, ich geny przetrwają.
    O narodzie decyduje kultura, język i mniejszym stopniu pokrewieństwo. Więc twierdzenie iż Słowianie są potomkami Scytów jest prawdziwe, ale czy to Scytowie mówili językiem prasłowiańskim, nie konieczne.

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 29 Grudzień 2010 at 6:06 (Edytuj)

      Witam

      Nie ma żadnych dowodów, że Sarmaci byli plemieniem o pochodzeniu irańskim ani że mówili jakimś narzeczem irańskim – są co najwyżej domysły i interpretacje. Za to są niezbite informacje i zapisy kronikarzy, że Partowie pochodzili znad Dniepru i razem z Dahami podbili Persję. Persów pobiła też sakijsko-massagecka (mężogącka) królowa Tamara (słynna Tomirysa). A nazwę Dahów znamy znad Dunaju – jako Daków- Dakhów i Traków -(według mnie Draków i Odraków-Odrysów, pierwotnie znad Odry (Wiady – ta druga nazwa tej rzeki zastanawiająco bliska Wiedy, wiedzy i Wedy indyjskiej).

      Są też dowody coraz pewniejsze, że Scytowie + Wenedowie to po prostu prasłowianie, albo jak nawet twierdzą niektórzy – i nie można ich hipotezy na razie obalić – że wręcz Scytowie to Słowianie – tak samo jak Sarmaci – a język słowiański (w tym najbardzioej polski) to ten który wszyscy nazywaj praindoeuropejskim ( w zasadzie jest to wspólny język Słowiano-Indo- Irański, jak i przynajmniej R1a1a1 jest wspólnotą Słowiano-Indo-Irańską, w odróżnieniu od czysto słowiańskiej hp R1a1a1g2 pochodzącej z terenu między Odrą a Wisłą, gdzie istnieje i ma się dobrze do dzisiaj.

      Teza że na Stepie żyli koczownicy jest w zasadzie z punktu widzenia aktualnych odkryć obrażająca dla ludów hp R1a1a1 które stworzyły na Stepie cywilizację wcześniejszą niż Mezopotamia (patrz artykuł Gonur nad Morgłębą, Arkaim-Arkajama-Arkona-Arka). Ta cywilizacja wytworzyła wspaniałe przedmioty i budowle, a ludność R1a1a1 nigdy nie przestała zamieszkiwać ani Stepu, ani borów na północy, ani Uralu, ani nad jeziorami Bajkał i Bałchasz, ani nad Wisłą, Dunajem i Odrą, ani nad Dnieprem i Wołgą. Mimo różnych tzw „kultur archeologicznych” jest to wciąż ta sama ludność, rozwijająca się (lub miejscami cofająca, a potem znów w tych samych miejscach, albo obok zakładająca NA NOWO GRODY) nieprzerwanie aż do dzisiaj.

      Gdzieś na blogu, w artykułach o pochodzeniu genetycznym, jest mapka która pokazuje że Scytowie i scytyjskie geny koncentrują się we współczesnej Polsce w największej liczbie. Badania są w toku a bliskie pokrewieństwo genetyczne Polaków z Kirgizami i innymi na Stepie jest jak na razie dowiedzione, gdy chodzi o hp R1a1a1. Jest też jednak podobno niepodważalna teza, że druga ekspansja Ariów około 2000 pne (może 1800 pne) wyszła znad Wisły na Wschód – i wtedy doszli oni do Iranu i do Indii, a także do Uralu.

      Trzeba poczekać z ostatecznymi wnioskami aż poglądy genetyków zostaną potwierdzone dalszymi badaniami i wynikami archeologicznymi (genetycznymi oczywiście).

      Jeszcze jedna rzecz – o Skołotach i Sakach – pozostały nie tylko wiadomości perskie i greckie, dużo więcej jest asyryjskich – bo byli sojusznikami np. króla Sargona i innych władców, są też wiadomości od Medów i Hettytów, z Egiptu a także jak wiadomo w Bibliii, od Chińczyków, z Nepalu i Indii.

      Pozdrawiam

      C.B.

      Odpowiedz
      • Saca said, on 4 Styczeń 2012 at 22:24 (Edytuj)

        R1a1 o ktorym mowa zostal wlasnie podzielony na 4 klastry : Slowianski M458 , Scytho-Sarmacki (Euro-Azja + Hiszpania – Alans , Z93 Azja , Z284 Skandynawija

      • Saca said, on 4 Styczeń 2012 at 22:26 (Edytuj)

        Scyto-Sarmacki to Z280

  6. Saca said, on 4 Styczeń 2012 at 22:53 (Edytuj)

    M458 – Slowianie
    Z284 – Skandynawia
    Z280 – Scytowie i Sarmaci
    Z93 – Azja

    prawie wszyscy na „S” ….

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 5 Styczeń 2012 at 10:58 (Edytuj)

      Witam

      Więc możemy ich – R1a – nazwać Słowiano-Skando-Scyto-Indo-Irańczykami, albo Praariami.Wszyscy oni mówili językiem satemowym, są jedną bliską rodziną powstałą z mutacji R1a1a – w cztery segmenty, ale różną od R1b. Tyle że wchodząc do Skandynawii gdzie mieszkali ludzie o haplogrupie I1 – część z nich utraciła satemizację języka, czy to dopiero potem, kiedy weszli tam Celtowie? Ja myślę, że pod wpływem Celtów, bo tam gdzie są wśród Bałtów w równowadze z I1 język jest jednak bałtyjski, satemowy. Także tam gdzie język scyto-słowiański zmieszał się z fińskim i węgierskim , czyli z ludność R1a zmieszała się z N – język ugro-fiński zachował się jako satem mimo, że podobno nie jest indo-europejski. Po fińsku sto = sata, po węgiersku sto = szaz. Nie wiem dlaczego mielibyśmy tych R1a ze Skandynawii uznawać za Germanów. Germanie wzięli po trochu od wszystkich są wszędzie i nie ma ich nigdzie – są I1, I2, R1a, R1b. To jedyny taki przypadek o jakim słyszymy. Mnie się zdaje że Skandynawowie to Słowiano-Staroeuropejczycy zmieszani potem z Celtami (I1 + R1a a później + R1b), zaś Germanie to Słowiano-Celto-Staroeuropejczycy (I1+I2+R1a+R1b). Mutacje Z i M są przecież późniejsze powstały już na R1a (z językiem satemowym).Satemowy język grupy wywodzącej się z haplogrupy R1a jest niesłychanie agresywny skoro po pierwsze zdominował Bałkany nawet tam gdzie jest tylko garstka R1a w mniejszości, a do tego pod jego wpływem satemowy stał się fiński, węgierski i rumuński – z grupy romańskiej, a w Skandynawii i na Islandii zachowały się duże naleciałości języka słowiańskiego mimo że nie nastąpiła satemizacja języków skandynawskich (może była tylko pod wpływem Celtów to się zmieniło bo dużo słów pochodzenia słowiańskiego (nie scytyjskiego ) zostało.
      CB

      Odpowiedz
  7. Andegaven said, on 9 Styczeń 2012 at 21:11 (Edytuj)

    Wszystko super, ale niestety nie ma R1a1 M458 slowianskiego w Hiszpanii, na Wyspach Brytyjskich, Slowenii, Armenii i w Kazakhstanie. Jest tam R1a1 Z280 + Z284 Hiszpania i Wyspy B. oraz Z280 + Z93 w Euroazji. Scyto-Sarmaci-Alanowie (Z280) do IV w.n.e. nie przyniesli ze soba M458 na inne tereny Europy (Hiszpania) co swiadczy ze nie zyli ze Slowianami M458 w blizszych kontaktach, natomiast z Vandalami oraz z Z284 skandynawskim i Z93 azjatyckim jak najbardziej. To wskazuje, ze Slowianie ze Scytami mogli miec blizszy kontakt dopiero ok. VI w.n.e.
    To dwia rozne swiaty.

    Wszystkie te galezie dzieli kultura, zwyczaje, styl zycia i ok. 5.000 – 6.000 lat od wspolnego przodka.

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 9 Styczeń 2012 at 21:45 (Edytuj)

      Zadziwia mnie naprawdę ten wpis. Naprawdę trudno polemizować jeśli ktoś uparcie nie przyjmuje prostych logicznych argumentów. Skoro nie ma Słowian w Słowenii to dlaczego Słoweńcy mówią po Słowiańsku? Proszę o logiczną odpowiedź. W Kazahstanie żyje jakieś 20% Rosjan – którzy jak rozumiem z tej wypowiedzi nie są Słowianami – tylko kim są? Więc jeswt słowiańska haplogrupa w Kazahstanie, Armenii, Rumunii, Albanii, na Węgrzech, w Finlandii – Jest, czy nie? Skoro jest to znaczy że przekazana tutaj w powyższym wpisie informacja jest nielogiczna i nieprawdziwa. Oczywiście bo Słowianie Irańczycy, Hindusi (Kszatrijowie) mają wspólną haplogrupę R1a1. A skandynawskie R1a1 z mutacją jak się tam znalazło przed ta mutacją – skąd się wzięło spadło znowu z księżyca, zamiast pójść od wspólnego przodka po linii R1a? M458, Z280, Z93, Z284 – czy to są mutacje R1a? Czy Słowianie maja R1a?

      Tak można dyskutować w nieskończoność, zwłaszcza jeśli ktoś nie rozumie że nie ma Germanów R1a, bo oni powstali ze zmieszania R1a+I1+R1b – to są języki germańskie. etnosy genetyczne z językiem satemowym to R1a – a są to Słowianie, Indowie i Irańczycy. Staroeuropejczycy to nie Ariowie – haplogrupa I1 oraz I2 – to także nie Germanie – to Staroeuropejczycy (Ilirowie albo inaczej Wenetowie). R1b – to Celtowie, N – Ugrofinowie. R1a1 Z284 ze Skandynawii to własnie Słowiańscy Wandale -Wene-Dawe (Wenedo-Dawanie – I1 + R1a), Wędo-Dalowie, czyli Wądale-WANDALE.

      Odpowiedz
  8. Andegaven said, on 10 Styczeń 2012 at 20:19 (Edytuj)

    A wiec jak sam Pan napisal Germanie mieli rowniez R1a czy sa zatem tez Slowianami ??? Jezeli tak to znaczy ze Germanie to Slowianie, a nie Germanie. Skandynawski R1a dotarl tam ca. VIII-V w.p.n.e. wiec byli od urodzenia obciazeni nazwa Slowianie choc nigdy ich na oczy nie widzieli. Ciekawe jak to literki dzis decyduja kto byl Germanem, a kto Slowianinem. To takie proste…

    Jezyk prekmurski czyli (lingua vandalicus, vandalus nyelv, vandalszki jezik, vandalszka vüszta)
    To kim byli w koncu Vandale ??? – Slowianami skoro mowili po slowiansku , czy Germanami mowiacymi jezykiem Slowianskim ? bo cos tu nie gra….Jak moze byc cos logiczne skoro nie zostalo do konca wyjasnione i do dzis sa ciagle spory…
    Czy moze Pan to wytlumaczyc dlaczego Vandale mowili jezykiem Slowianskim ?

    Byly rozne fale osadnictwa R1a1 na terenie Polski, ale to wcale nie znaczy ze wszystkie byly slowianskie. Kto wlasciwie to zatwierdzil ze caly R1a1 jest Slowianski ? Czy jest jakas organizacja miedzynarodowa , ktora nadaje te tytuly ?
    Moze to Z280 i Z284 czyli nosiciele tych Haplotypow powinni sie wypowiedziec kim sa, byloby prosciej…NIkt nikomu siodla na kark nie bedzie na sile zakladal.
    A co zrobic jezeli inne galezie R1a1 nie chca byc, nie byly i nigdy nie beda Slowianami ? To sa zdrajcy czy jak ich Pan by nazwal, skoro np. od 2.500 gdy jeszcze swiat o Slowianach nie slyszal oni zyli w zgodzie z R1b i I1 ?

    Czy jest taki kraj Absurdystan ?

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 10 Styczeń 2012 at 21:36 (Edytuj)

      Że R1a1 jest Słowiańskie to nie jest żaden mój wymysł tylko ustalenia genetyków – rosyjskich, amerykanskich angielskich. To jest powszechnie uznany fakt. To że Eupedia niemiecka robi zamęt ludziom w głowach i wszędzie dosłownie podpięła Germanów to nie znaczy że ma rację. Słowiano-Indo-Irańczycy – to jest R1a1, a z niego powstały dalsze mutacje R1a1a – z wariantami.

      Celtowie mają swoją haplogrupę, Słowianie mają a tylko Germanie według Eupedii są wszędzie gdzie to możliwe w r1a, w r1b, w I1 w I2. To jest prawdziwy absurd, a nie to co mówią genetycy.

      Proszę czytać ich dyskusje na portalach poświęconych genetyce, a nie trzymać się niemieckich bredni Eupedii – inaczej tego nie mogę nazwać. Grecy jakoś nie płaczą że nie ma na świecie greckiej haplogrupy a ich etnos i język powstał w wyniku zmieszania wielu elementów – R1a, R1b, I2, E, J.

      Proszę też zrewidować swoje poglądy na temat kiedy się Słowianie zjawili w Europie bo te poglądy są nieaktualne już od 2008 i 2009 roku. Teraz trzeba zrewidować archeologię i to się czyni. Słowianie żyją nad Dunajem i Adriatykiem od 10.000 lat, a nad Wisłą i Łabą od 5000 lat, czyli od czasu kiedy się to do życia nadawało po odejściu lodowca. prosezę postudiować portale genetyczne naprawdę – te naukowe a nie propagandowe niemieckie.

      Języki Słowian – a właściwie jeden język, który występuje tylko w gwarach, bo każdy Słowianin każdego może zrozumieć bez trudu jak ma trochę wiedzy o gwarach i poznał je – śląską, góralską czy kaszubską – ten język słowiański jest najbliższy aryjskiego – (praindoeuropejskiego) – nawet nazwę Germanie łatwiej w nim wyjaśnić – czyli co znaczy (Jary – many jar- wie pan jak zboże jare, młode, świeże, nowe, silne – bo to był żywioł nowy Niemy – mówiący dziwnym nowym językiem), niż z niemieckiego, nie mówiąc o tym że tak ich nazywali Rzymianie, co jest też makaronizmem uproszczonym i kreolizacją aryjskiego języka -Jermany.

      Nawet imiona tych tak zwanych królów Gotów i Wandalów bez trudu się po polsku da rozłożyć i zrozumieć znaczenie – a uformowane są tak jak to u Słowian dwuczłonowo, zgodnie z zasadami by się dobrze dziecku w życiu darzyło. Tak jak Włady-sław tak i Wini-tar.

      To na wezwanie Słowian pojawiały się w Europie zagony ze stepów w czasach kiedy Germanie zaczęli się uważać za spadkobierców Cesarstwa Rzymskiego i przeć na wschód z Drang nach Osten wzywane na pomoc armie Scytyjska w V w pne, Sarmacka w I wieku pne, Huńska w 300 r ne, Awarska w 700 ne, Połowców, Pieczyngów, Chazarów i Tatarów w 1100 ne. Prą na Wschód podobno Germanie już 2000 lat i zadomowieni są nawet nad Morzem Czarnym, ale jak widać gołym okiem udało im się ledwie przesunąć z Łaby na linię Odry i to tylko dzięki głupocie Stalina. To na wezwanie Słowian w związku z drang nach osten – zjawili się Hunowie pijący medos czyli miód, którzy nie bez powodu porozumiewali się ze Słowianami bez kłopotu , a gdy Goci wymordowali namiestników słowiańskich księcia Bozy-Busłajewa popędzili Gotów na zachód.

      Scytowie od 10.000 pne sąsiadowali ze Słowianami przez miedzę a Sarmaci są w naszej tradycji przodkami całej polskiej szlachty.Może od dzisiaj Niemcy sobie ich wezmą za swoją szlachtę – co? Teraz jacyś Niemcy znów wymyślili że skoro nie ma ich haplogrupy to będą wszędzie. Czekam jak się wpiszą do haplogrupy J1 – Żydowskiej tej, którą puścili kominami w 1940 w Auszwitz. Teraz okaże się może że J- to też Germanie no bo skoro I – to Germanie?! A przecież I i J są bardzo blisko spokrewnione – prawie tak jak R1a i R1b.

      Szanowny Panie – jeżeli jesteście też I1 i I2 to chyba rozumie pan, że w ogóle nie jesteście Ariami i nigdy nimi nie byliście – bo to jest stara jak świat Europejska haplogrupa i oni tutaj byli kiedy Ariowie siedzieli nad Jeziorem Aralskim i na Syberii – to też nie mój wymysł tylko ustalenia genetyki że tam byli rla latach 27.000 pne, a w Europie żyli wtedy I1 i I2 – tylko ni jak nie są to Germanie.

      Wystarczy posłuchać brzmienia nazw aryjskich – Aria- Aral- Ural – Haria – Harwatia – Kharpaty – czyli Hary – Gory, jak Harahow w Czechach – miasto schowane w górach – jak Harnasie – czyli Nasi Górole. Co tu jest germańskiego naprawdę, bo nie rozumiem – nic nad Wisłą takiego nie ma w nazwach. Precz z tymi Kossinowskimi (nota bene genetyczny, kulturalny i historyczny Słowianin) i Hitlerowskimi (nota bene gentyczny Żyd i Austriak a tam to pól na pół Słowianie z Galicji , Węgrzy i Celtowie) bredniami powtarzanymi od początku i w koło Macieju.

      Pisząc że Germanie powstali ze zmieszania R1a + R1b + I1 +I2 mam na myśli proces wytworzenia się języka skandynawskiego i niemieckiego w obszarze gdzie jak dowodzi genetyka żyli wspólnie (obok siebie i zawierając mieszane małżeństwa, i zmieniając obrzadek grzebalny i gary i miski i sposób kucia narzędzi i inne rzeczy) Prasłowianie (Słowiano-Indo-Irańczycy) R1a , Celtowie R1b, Zachodni Staroeuropejczycy – nazwijmy ich Ilirami – I1 i wschodni Staroeurpopejczycy – I2 – nazwijmy ich Trakami. Z tego wspólnego mieszkania w Skadynawii R1a + I1 – najpierw powstały języki skandynawskie, a gdy doszli tam Celtowie – języki wandalskie, gockie, a gdy Wandale i Goci spłynęli do Europy i znów się zmieszali ze Słowianami i Celtami w rejonie Łaba-Odra -Wisła powstało to co jest dzisiaj językiem niemieckim.Tak rozumiani Germanie (jako Słowiano_Celto-Staroeuropejczycy) byli nad Wisłą – przejściowo, dotarli do Morza Czarnego – przejsciowo – żyli jedni obok drugich, dowodzili książęta Skandynawskiego Rodu Słowianami – to prawda – ale odeszli na zachód.

      Dlatego piszę że to mieszanina R1a+R1b1+I1 +I2 utworzyła żywioł niemiecki czyli język i kulturę niemiecką – bo naród Niemiecki do XIX wieku nie istniał – każdy czuł się Turyngiem, Alzakiem, Bawarczykiem itp. Prusacy stworzyli ten naród wymyśłił go dopiero Bismarck w XIX wieku – wcześniej go nie było.

      CB

      Odpowiedz
  9. Andegaven said, on 10 Styczeń 2012 at 20:43 (Edytuj)

    Dodam jeszcze dla jasnosci

    Wandalowie:
    Wandalowie – grupa plemion wschodniogermańskich.
    Od końca III w. p.n.e. przebywali na terenie występowania kultury przeworskiej (początkowo na Dolnym Śląsku, w Polsce centralnej i zachodnim Mazowszu, potem w Małopolsce).

    W czasie wywołanej najazdem Hunów (od 375 r.) wędrówki ludów część Wandalów (Hasdingowie) sprzymierzyła się z irańskojęzycznym ludem Alanów i dotarła na obszary między Dunajem i Cisą. W czasie wędrówki na południe zasiedlali tereny południowo-wschodniej Polski i założyli swą nekropolię w Prusieku, pierwszą rozpoznaną w polskich Karpatach[1][2].

    W 409 r. dotarli do Hiszpanii, podczas gdy inne odłamy Wandalów dotarły do Dacji i Panonii. W 416 r. zawarli z przybyłymi wcześniej do Hiszpanii, Alanami (plemię sarmackie) unię personalną; ich królowie nosili odtąd tytuł rex Vandalorum et Alanorum („król Wandalów i Alanów”).

    Jeszcze raz powtorze , ze na tych terenach nie ma R1a1 M458 !

    Wandalowie to wczesne osadnictwo R1a1 Z280 karpacko-pomorskie, co zaowocowalo przymierzem i unia personalna z Alanami. Czy mowili wspolnym jezykiem ? serbsko-luzyckim czy prekmurskim ?

    Odpowiedz
    • bialczynski said, on 11 Styczeń 2012 at 8:08 (Edytuj)

      Na temat irańskojęzyczności Alanów, Jazygów i innych to są spekulacje niczym niepotwierdzone – bajki niemieckiej nauki XIX wiecznej i okresu hitleryzmu – Jazygowie to Jazykowie – Języci – Słowianie (Języta – do dzisiaj po rosyjsku – poganin, rodzimowierca). Tak samo jak Harwaci – Harwatos- Harvatoi- Chorwaci (Har-Wedowie, Har-Wąt – zmieszani Harowie z Wenedami-Wenetami – to jedno z najszlachetniejszych plemion słowiańskich bo w samej nazwie nawiązuje też do wróżbiarstwa, do wiedunostwa, do wieszczenia – bo wątek – nić przewodnia, wątpia – kiszki z których wróżono los już w Grecji starożytnej, także wątpia – wnętrze – to Harwaci są Strażnikami Grobów Królewskich znanych ze stepów i z Polski choćby tak starych jak te z Bronocic i Jakuszowic i Pełczysk spod Świętej Łysej Góry – w Górach Łyskowiców – w kronikach zapisanych jako Listkovici/Lisikovici), z których też Irańczyków robiono i jak Słoweńcy, którzy nigdy po persku nie mówili a wciąż mówią po słowiańsku – a język słoweński jest najbliższy polskiego z możliwych – nawet w ogóle nic nie trzeba tłumaczyć. Sławetni Alanowie urobieni tak przez Niemców i potwierdzani skwapliwie przez polskiego profesora w Berlinie Brucknera a potem przez polskiego profesora znowu z Berlina Godłowskiego to Halanie – Halanie – jak hala – łąka. Wśród tychże germańskich Wandalów pełno polskich imion tylko zniekształconych – ostatni władca Gelimer – Żelimierz, Żalimir, pierwszy władca Godigisel (w niemieckim zniekształconym zapisie) Godziguseł lub Godoguseł – czyli guślarz -kapłan rzucający zaklęcia godaniem – gadaniem, mową, albo od gody – kapłan Kirów-Godów bogów Pór Roku. Czy Niemcy są w stanie podać znaczenie tego imienia tak proste i łatwe w wywodzie i tak podstawowe oczywiste – książę z księdzem w jednej osobie to Godegisel. Genzeryk/Gejzeryk – Gęsiorek lub Gęzo-ryk, Gęza – to imię o rodowodzie bardziej irańskim, nie obce nam bo wśród Węgrów, którzy są półsłowianami-półfinami-pólsyberyjczykami: Gejza-Geza to imię królewskie – z dynastii Arpadów ( a arpad, arda, rada gast – to wręcz boskie rdzenie słowiańskie Radogost, Radogoszcz, Radgoszcz, Byt-goszcz, ArdaGast-Radagast, a Hun-Gary to spuścizna po Hunach – to wszystko i polskie i węgierskie i irańskie – wspólne itp), końcówka ryk – od ryczeć, krzyczeć, ale też od ryg – zboże, żyto, ryż – a to już bóg słowiański Rygł-Rgieł, bóg niegermański, końcówka imienia mund – pochodzenie słowiańskie – mąż albo wprost mund – jak w Zygmunt, słynny Bicz Boży po niemiecku Atylla po polsku Hatiłła, jak Jagiełła-Jogaiłło,Dowrygiłło i inne litewskie np. Bolesław Świdrygiełło,Krzysztof Dowgiałło (gaiłł, gaida, gajdar, gaić -mówić, rozrastać, rozsławiać – słowiano-syberyjskie), dokładnie to samo co Jagiellonowie znani na zachodzie już jako Yagiellonowie, który to protoplasta Władysław Jagiełło za chwilę równie dobrze mógłby przejść do historii pisanej przez niemieckich mnichów jako Ladislaus Agella.

      A czemuż tak trudno ustalić jednolite brzmienie tego imienia i skąd takie wahania w odczytaniu go skoro jest tak niemieckie i tak oczywiste: Genzeryk (także Gejzeryk, Gaiserich, Geiserich, Genseryk), a czy nie pobrzmiewa tu Gejza?

      Widać na pierwszy rzut oka językowo, że to jest mieszanka słowiańsko-skandynawska, te słowa mają nową jakość ale brzmi w nich łatwo rozpoznawalny słowiański dawny rdzeń, nawet już po przemianie językowej jaka się dokonała po wymieszaniu się ze sobą ludzi R1a i I1 – w Skadynawii. Dlaczego wrócili nad Wisłę? Bo mieli prawo tu wrócić, a potem z Afryki część z nich też wróciła nad Wisłę a część do Skandynawii a nie do Niemiec. To polscy królowie mieli tytuł Rex Vandalorum a nie niemieccy.

      Przedstawiani światu jako super-germanie Markomanowie to nic innego jak Moromężowie lub Moro-Kumanie, a więc Morowianie lub Morawianie zmieszani z Kumanami a Kumanie to znani z kronik Połowcy potomkowie Kuszanów. Proszę poczytać o wspólnocie językowej słowiano-iranskiej i rodowodach takich słów Jak Krak-Krakus i Cyrus oraz wspólnych legendach persko-polskich o rodowodzie słowa Wawel i Wela-Zaświaty, a Babel i Babilon – Wawilon, proszę poczytać o wspólnych legendach i bohaterach rosyjsko-irańskich takich jak Rusłan, Urusłan – Rustam (także łatwo podać znaczenie tego imienia ze słowiańskiego, a nie z niemieckiego), jak władca perski Kej i kijowski Kuj-Kij, zamiast udowadniać germańskie związki z Persami których nigdy nie było.

      Pozdrawiam

      CB

      Odpowiedz
      • Andegaven said, on 11 Styczeń 2012 at 22:54 (Edytuj)

        Ten wlasnie scytyjski (Witaszkowo V w.p.n.e) R1a1 Z280 musial brac udzial w etnosie germanskim Vandale i Goci (Massa-Getae). Do tego doszedl R1a1 M458 Slowianie wlasciwi. Oba R1a1 ale rozne kultury.
        …i wcale za soba nie przepadali.

      • Andegaven said, on 18 Styczeń 2012 at 21:17 (Edytuj)

        Co ciekawe w kronice Saskiej wywodza sie Sasi – Sachsen od Saca czyli Scytow : Sac – sen
        Sen lub Son – skandynawskie koncowki nazwisk.
        Synowie Scytow – Sachsen to wylaczajac typowo slowianski klaster M458 pozostaje wlasnie scytyjski R1a1 Z280 zachodnio-karpacki i pomorski o niemieckich nazwiskach.

      • Andegaven said, on 20 Styczeń 2012 at 7:49 (Edytuj)

        Strabon pisał, że Sakowie władali obszarem Armenii i że usadowili się w środkowym biegu Kury i nazywali się Sakasena

        Armenia R1a1 (Z280) – Sakasena – zapewne na 99,9% nazwa Sachsen (Sac’h’sen) pochodzi od tych plemion altajskich Saca

        Pozdrawiam

      • bialczynski said, on 20 Styczeń 2012 at 9:38 (Edytuj)

        Wszystko się zgadza poza tym, że R1a1 jest haplogrupą Słowiańsko-Indo-Irańską. R1a1 jest wspólnym ojcem Słowian, Irańczyków i Hindusów, a następnie razem z I1 oraz I2 ok. 5000 pne ruszył znad Dunaju nad Wisłę i Łabę. Tu mamy kopalne szczątki z Eulau R1a1 – 2770 pne. Następnie R1a1 weszli do Skandynawii – jakby nie patrzeć to nie Germanie tylko Indo-Słowiano-Irańczycy z różnymi mutacjami ojcowskiego DNA. Występuje także zgodność matczynej haplogrupy między Słowianami , Scytami, Sarmatami i Kasztrijami. Występują wspólne legendy i podania, wspólne nazwy dla bogów i podstawowych przedmiotów użytkowych, zwierząt itp. Ta wspólnota słów występuje między Słowianami i Persami i Hindusami – ten sam język w którym sto wymawia się przez „s” a nie „c”. Dopiero w Skandynawii język R1a1 się zmienił ale nie od razu – bo tam jeszcze dużo słów wspólnych skandynawsko-słowiańskich i nazw osobowych i miejscowych. Dopiero kiedy tam weszli Celtowie a to jest dowiedzione, że weszli później niż Słowianie (albo nazwijmy ich Słowiano-Indo-Irańczycy) język zmienił się na ten w którym jest mniej przypadków niż w starych aryjskich językach satemowych i sto mówi się przez „c” – centum. To są dopiero Germanie, którzy około 500 pne idą ze Skandynawii do Europy z powrotem i tu jeszcze raz dostają domieszkę Celtów i Słowian i wychodzi z tego jakiś język anglo-niemiecki z wieloma mutacjami. Bo gwary niemieckie są jak różne języki – u nas Słowian to nie występuje – ja mogę rozmawiać z Chorwatem (który jak ktoś twierdzi w EUPEDII podobno nie jest Słowianinem tylko germano-iliryjczykiem) jak swój ze swoim bez potrzeby tłumaczenia. Chciałbym znaleźć Niemca który zrozumie Chorwata. Małopolska jeszcze w XIX wieku nazywała się Biała Chorwacja czyli – Wielka Chorwacja – stara pierwotna.

        W polskim i rosyjskim doskonale znamy słowo Syn, nazwa Saksonów może się wywodzić od „Saka synów”, Saków znanych chodżby z tego że ich królowa Tomirysa pokonała i obcięła głowę perskiemu królowi Cyrusowi. Co łatwo po słowiańsku zrozumieć bo: Tamara, Tum-mira, Tam-mira, a Cyrus to Kirus, a kir to kierunek, i szlachetna materia królewska – krew – to ten sam pierwotny rdzeń. Wątpię czy po niemiecku łatwo te imiona da się wytłumaczyć potocznie bez wymysłów i łapania się prawą stopą za lewe ucho. Więc my Słowianie doskonale rozumiemy imię Tomirysa i Cyrus i Dariusz i inne (Mariusz i wszystkie końcówki jusz- bo jusz to jucha- krew, krew ojca – Mora lub – Dara, a więc tu w imionach jak wśród Scytów Saka-sena, Sakajusz, z tym że Kolaksais – to znaczy święty Kołek – protoplasta Scytów a Herakles, który go począł w Hylaji-Helisji – Kaliszji to Per-Koles – Kołek Pery-Peruny czyli Hery, kapłan- koło-dun, kołdun, kołtun Per-Kołek, tyle że imię zgreczone) bez potrzeby ich tłumaczenia z perskiego. Czy takie słowa jak Budda – będący, czy takie jak guru – góryta, weda – wiedza, Rygweda, Atharwaweda – od-Chorwa-weda, Awesta-Obwiesta, bo wieszczyć to rozpowszechniać wiedzę-wiedę-wedę. A Harowie- Hariowie – Ariowie to nic innego jak Górale – Hara- góra – Harahov – miasto schowane w górach, Harnaś góralski zabijaka wojownik, Harwaci – ci co mieszkali w górach Harpatach Kharpatach Karpatach i Harzu, Wharat – serce Harii, wnętrze – Haria Wewnętrzna. Znamy też Herodotowych Budynów (Budynoi) i Nurów (Neurów) – nie trzeba nam tego tłumaczyć z greki, ani znikąd bo to słowa powszechnie po słowiańsku zrozumiałe. Słowo Dzeus-Zeus-Deus – jest oczywiste dziełający dzień z nocy – pan Błyskawicy – znów nie trzeba nic tłumaczyć.Różniło ich od siebie (Nurów i Budynów) to że jedni stawiali Budy- budynki, budowali na powierzchni, a drudzy stawiali półziemianki częściowo wkonape w ziemię – za-nurzone nur-nurzać -zanurzyć, nurt itp itd.

        Nie ma germańskiej haplogrupy R1a1 – jest tylko to co z tego wspólnego ojca poszło: scytyjska (irańska), hinduska i słowiańska.

        Pozdrawiam

        CB

    • Andegaven said, on 20 Styczeń 2012 at 16:42 (Edytuj)

      Oczywiscie ze tak. Wiec mozna powiedziec, ze wlasciwi Saksonczycy to iranscy Scytowie R1a1 Sacasena z Z280 i nie sa ani Germanami ani Slowianami ani tez Hindusami.
      Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • bialczynski said, on 21 Styczeń 2012 at 7:23 (Edytuj)
      • Etnos to trzy rzeczy: geny + język (duchowość) + kultura materialna (archeologia).

      • Oto podział z uwzględnieniem wieku R1a1 – Wiek poszczegolnych galezi wg.KlyosovaCentral Eurasian         4700 +/- 700 (Z280)
        Western Eurasian       3800 +/- 400 (Z280)
        Baltic Carpathian        3225 +/- 450 (Z280)
        Pomeranian                2700 +/- 400 (Z280)
        Northern Carpathian  2550 +/- 350 (Z280)
        Northern Eurasian      2100 +/- 250 (Z280)
        Western Carpat         1975 +/- 450 (Z280)
      • West Slavs M458   2775 +/- 400
        Slavs M458            2400 +/- 400
      • Old Scandinavian      3300 +/- 350
        Young Scandinavian 2200 +/- 250
      • Bez wątpienia to wszystko są mówiący satemowym językiem R1a1 i wchodzili w skład wszystkich kultur materialnych, które lokalizuje się na obszarze ich pobytu, w przedziale czasowym od pojawienia się mutacji do dzisiaj.
        Nazywamy ich wszystkich Ariami (Słowiano-Indo-Irańczykami). Czynimy tak nie tylko z powodu wspólnego genu R1a1, ale także dlatego, że chociaż żyli od któregoś momentu oddzielnie, to jednak tworzyli wspólnotę kulturową , która spowodowała, że maja wspólne określenia podstawowych pojęć takich jak bóg, słońce, zboże, bydło – skot, wspólne liczebniki wymawiane tak samo – sto = 100 itp. To także dotyczy kladu staroskandynawskiego.Oni mówili językiem satem bo innej możliwości nie ma, ponieważ wyszli z tej samej rodziny gdzie matka i ojciec mówili tym językiem. Geny + język + kultura materialna 3300 pne – to jest etnos 3300 pne. była jakaś konkretna matka był konkretny ojciec i nyło dziecko – syn z mutacją genetyczną. Mówili językiem przekazywali nim wiedzę o otoczeniu i nalewali mleko z kubka glinianego albo innego.Ale etnos to także ci z którymi współistnieli i współzamieszkiwali i ten etnos miał wpływ i ukształtował ich na kolejnym etapie, także wtedy kiedy Z284 dotarli do Skandynawii.Kiedy Z 284 wchodzi do Skandynawii wychodzi ze swojego dotychczasowego otoczenia i w pewnym sensie izoluje się od niego, a wtapia się w nowe skandynawskie otoczenie. Żyją teraz razem z I1, który tutaj stanowi większość. Kształtuje się nowa wspólnota genetyczna, językowa materialna – to jest nowy etnos – skandynawski. Język się zaczyna zmieniać – w tym wspólnym języku jest jeszcze sporo z satem Z 280, i Z 93, ale kiedy w większej ilości do Skandynawii wchodzą Celtowie, język zdecydowanie się zmienia, zaczyna być kentum, gdzie centum =100 i kształtuje się nowa nazwijmy to ario-staroeuropejsko-celtycka wspólnota, gdzie zamiast Peruna jest Tor, gdzie Wanowie są wspomnieniem aryjskim (phal-wan – święty drewniany słup, posąg boga ze świętego drewna, z drzewa w borze poświęconego temu bogu).U Słowian to funkcjonuje i jest zrozumiałe do dzisiaj owo słowo bałwan-phalwan. Z 280 mieszkający w otoczeniu Europejskim zachowują to znaczenie i to zrozumienie do dzisiaj. Dla Etnosu skandynawskiego to się zmienia. Ta odmieniona mitologia powoduje że ludzie wspólnoty R1a1 + R1b1 + I1 w Skandynawii kształtują się w nowy sposób kulturalnie i materialnie, co nie znaczy że nie mają nic wspólnego z poprzednim swoim rodowodem i obecnością pomiędzy R1a1 i I2a2 i N itp.Polacy nadal mówią „sto” i rozumieją w tym względzie Irańczyków, Hindusów, Rumunów, Węgrów. Słowianie to nie tylko R1a1, ale R1a1 to podstawa etnosu słowiańskiego wspólnie z I1 i I2 oraz mniejszymi domieszkami. I1 i I2 a także pokrewny J1 i J2 to staroeuropejczycy i staroanatolijczycy – tak ich nazwijmy – to nie są Ariowie. Te geny mają po 25 000 lat.

        Dziwne jest to, że oni słabo wpłynęli na języki satemowe – tak jak napisałem w artykule na temat przekłamań w Eupedii: tam gdzie występuje większość R1a występuje język słowiański – a w Azji inne satemowe panujące nad całą populacją niezależnie od jej składu genetycznego. W przeszłości było tak samo jak teraz jest – skoro to dziedzictwo języka przetrwało przez tysiąclecia.

        Na Bałkanach mimo, że R1a bywał w mniejszości króluje dzisiaj język słowiański i materialna kultura słowiano-staroeuropejsko-celtycka z domieszkami E i J a czasami z ich dużym udziałem – jak w Grecji. Język i kultura grecka powstały ze zmieszania E+I1+I2+J+R1b+R1a.

        Język anglo-niemiecki taki jaki jest: kentum, 4 przypadki, wspólne słownictwo, zaczął się kształtować kiedy Skandynawowie weszli ponownie do Europy i zmieszali się z mieszkającymi tutaj cały czas miksami R1a+R1b+I2 ok. 500 pne (I1 + R1a-Z284 + Z280 + M458 + R1b1 Europejski – to są tzw Germanie kronik rzymskich). Ze zmieszania języków na kontynencie rodzi się język i kultura anglosaska w Europie, kultura duchowa kształtowana przez pojęcia języka, płynącą z tego języka duchowość + kultura materialna – odmienna od Słowiano-Scytyjskiej – na wschód od Łaby – gdzie cały czas króluje stary archaiczny język i duchowość z niego płynąca, nawet wtedy kiedy kultura materialna jest przejmowana z Zachodu. Tak jak dzisiaj.

        Czy to że Polacy od 1990 roku jeżdżą volkswagenami i toyotami, piorą w Siemensach, oglądają TV na odbiornikach Hitashi,Daewo, a nawet od 100 lat szyją na maszynach Singer, czyni ich Niemcami, Japończykami, Koreańczykami? Czy lepiej porozumiewają się przez tę materialną kulturę wspólną co do przeszłości?

        Daję też zawsze taki przykład: Dwóch Indian o haplotypie Q jeden w stolicy Brazylii Brasilia, a drugi w puszczy pod stolicą. Jeden przeniósł się z lasu do stolicy i mówi dzisiaj po hiszpańsku, ma TV i posługuje się samochodem (niech to będzie volkswagen albo toyota), ale modli się do swoich puszczańskich duchów i zna język przodków indiańskich. Drugi w puszczy jego brat Q strzela do małp z łuku i żyje goły i bosy w chatce na palach. Czy genetycznie Q z miasta Brasilia przestał być Indianinem? Nie! Ale wszedł w nowe otoczenie i zaczyna się kształtować nowy etnos. Archeologia która wygrzebie volkswagena i toyotę nie powie nam jaka to była kultura duchowa w tej Brasillii u tego Q który mówił po hiszpańsku – nie powie nam nawet jak mówił, chyba, że pozostawi zapis języka dla archeologów. Jak mówił i co myślał powiedzą nam: język współczesny ze śladami przeszłości czyli hiszpański zmieniony przez naleciałości indiańskie, ze słowami indiańskimi itp, oraz wierzenia, legendy i podania – tylko stąd dowiemy się jakim mówił językiem i w co wierzył.
        Słowianie wierzą w boga = bhaga = bogactwo (co jest wspólne dla Słowian, Irańczyków i Hindusów).

        Nie bez powodu Niemcy dzisiaj są odleglejsi od rozumienia Awesty i Wed bez zawiłego tłumaczenia znaczenia słów. Nawet Irańczycy mają problemy ze zrozumieniem Ghaty (a nawet słowa „ghata”) – najstarszej zapisanej wersji Awesty, zapisanej z przekazu ustnego. Nie rozumieją słów wprost – tak jak one brzmią tylko muszą się domyślać znaczenia. Słowianie zachowali najbardziej archaiczny język  najbliższy wspólnemu bardzo bardzo dawnemu słowiano-indo-irańskiemu – językowi tego ojca i tej matki którzy byli przy narodzinach  pierwszego na Ziemi zmutowanego osobnika Z280 4700+. Dlatego bez potrzeby tłumaczenia, JA Słowianin, rozumiem dzisiaj sporo z owej archaicznej Ghaty – Gadby – Gądby – Gędźby – a po prostu mówiąc po góralsku-harsku „gadki” – czyli mówionej, przekazywanej gadaniem opowieści, która została zapisana jako początek Awesty (Obwesty – Owiesty – jak wieszczyć, wieszczba, wiedza, wieda, weda, wescyć (Westa, westalka – wieszczka) – wieszczyć, wić-nić, więźba – splot, także splot materii dotykalnej (z nici, z łoziny, z włosów w warkoczu ale i niematerialnej jak w rozsyłanych przez książęta Polaków-Sarmatów wiciach królewskich – wiciach-wieściach i rozkazach.

        Z tego też powodu rozumiem, Ja Słowianin, wiele ze Skandynawskiego, niemieckiego i angielskiego i bez trudu wymawiam te słowa, podczas gdy nie spotkałem jeszcze ani jednego Niemca, który by potrafił poprawnie wymówić moje nazwisko – Białczyński, albo Błaszczykowski – oni wolą w Dortmundzie mówić na tego piłkarza Kuba bo im język kołkiem staje.

        Etnos anglosaski to cała przeszłość i współżycie w którym ma swój wkład niewątpliwy po dziś dzień R1a1, Z280, Z 284, Z 93 i M 458 który ukształtował też wespół z innymi Polaków i Rosjan.

        Mimo wszystko, że Germanie i Słowianie są oddzielnymi etnosami to jednak tworzą wspólnotę w ogólniejszym sensie – dlatego na moim blogu zamieszczam jako bliskie i pokrewne Baje w obrazach Skandynawów – np. Theodora Kittelsena czy Bauera.

        JA Jestem spadkobiercą  Scytów i Sarmatów w sensie genetycznym, duchowym i materialnym – Ja, Czesław Białczyński, Tak! Jestem też spadkobiercą innych kultur, które ukształtowały współczesny duchowy i materialny obraz Polski. Jestem – ja i moja rodzina – uwikłany w genetyczne związki polsko-austriackie, tatarskie, scytyjskie, sarmackie, niemieckie, rosyjskie,litewskie, fińskie, rumuńskie, wołoskie, ormiańskie, czeskie, morawskie, słowackie, węgierskie, greckie, tureckie. Mam za sobą całe dziejowe dziedzictwo wszystkich przodków – także Scytów i Sarmatów i Wikingów i Turków znad Wołgi i Bosforu.

    Fałszywy schemat niemiecki – Wspólny ojciec aryjskiej rasy ojcem Arabów Słowian Żydów i Niemców

Postanowiłem  dołączyć raz jeszcze piękny rysunkowy tabloidowy, acz absurdalny, schemat przyporządkowania R1a1 poszczegóolnym ludom-plemionom Ziemi.

[kliknij powiększ]

Ponieważ w dzisiejszych dziwnych czasach niektórzy ludzie dowodzą iż nie wystarczy mieć wspólnego ojca i matki żeby stanowić rodzinę oraz ratując honor Germanów (których krew częściowo płynie w żyłach również mojej rodziny – czego nie ukrywam – bo są na to liczne dowody takiego mieszania się rodzinnego polsko-morawsko-słowacko-austriacko-niemiecko-ormiańskiego) produkują takie schematy jak powyżej, zwracam uwagę do czego takie rozumowanie prowadzi.

Wniosek I

Dziecko konkretnego ojca i konkretnej matki – nie jest ich rodziną genetyczną. Będąc prawnukiem swojego pradziadka nie jesteś jego rodziną bo za wiele pokoleń cię od niego dzieli żebyś nią być mógł.

Wniosek II

Jeżeli żadnym sposobem nie możemy dowieść, że haplogrupa R1a1 była germańska ponieważ była Słowiano-Indo-Irańska przewracamy drzewo genetyczne (a właściwie wyrywamy je z korzeniami i stawiamy na głowie) a wtedy pokazując gdzie R1a1 wchodząc w różne cywilizacyjne kontakty przyczyniła się lub miała udział w formowaniu jakiegoś etnosu, możemy wstawić do R1a1 Germanów i Skandynawów (których R1a1 współformowała z I1 i R1b). Wniosek ostateczny widać na obrazku w rogu po prawej – R1a1 uformowała nie tylko Germanów, ale także Tatarów, Arabów i Żydów. No i oczywiście Słowian i Persów i Hindusów też (szkoda, że tego niewygodnego faktu nie da się jakoś rozmydlić albo przekręcić, ale można go zmarginalizować).

Gdzieś nam się zgubiła oczywista prawda,że Jewish to haplogrupa J1 i J2. No bo teraz jest to fakt niewygodny dla dowodzonej tezy. Nie mówimy też o wspólnocie językowej – no bo to niewygodny temat, ani kulturowej bo to też ewidentnie nie w smak. To oczywiście szlachta niemiecka ma sarmackie znaki i tamgi w herbach, no bo oni nagle są dzisiaj powinowatymi Scytów, a Słowianie nie – taka teza. To zapewne nie rosyjskie, ukraińskie i polskie matki w Moskwie, Kijowie, Krakowie, lecz matki niemieckie w Berlinie opowiadają dzieciom na dobranoc bajki o dzielnym Rusłanie-Rustamie, Krakusie-Cyrusie, Kirusie Kirkudanowiczu, Kiju-Keju i inne bratnie podania germańsko-irańskie.

Nareszcie mamy tu czarno na białym także ostateczny wniosek: Germanie i Żydzi jako R1a1 są dziećmi wspólnego ojca i mają najczystszą pod słońcem, jedyną w swoim rodzaju aryjską krew. Aryjską czy Żydowską? Żydzi i Niemcy wyglądają przecież tak podobnie, czarnowłosi, ciemnoocy, prawda? I mówią nienagannym praindoeuropejskim, archaicznym wspólnym językiem czyż nie tak? Słowianie za to, są najbliższą rodziną Tatarów i Arabów – też wyglądają identycznie jak Arabowie i Tatarzy- mają wszyscy ciemną, prawie oliwkową cerę, krucze loki i skośne oczy. Brawo!

Wniosek 3

Czekamy teraz na takie samo – przewrócone drzewo na pięknym rysunku – schemacie – które pokaże jak to I1 i I2 – Staroeuropejczycy są ojcami i matkami Germanów oraz na jeszcze jeden schemat, z R1b1 który nam pokaże Celtów jako dzieci tego samego ojca co Żydzi i Chińczycy. Jeszcze raz brawo.

Do tego ani słowa o tym – sza – że w Polsce jest tak samo wiele M458 jak Z280.
Więc Polacy są Słowianami czy Scytami? Mówią po scytyjsku czy po księżycowemu? Ktoś ma gdzieś pod ręką jakiś słownik tego „irańskiego” scytyjskiego? Czy stworzymy go na podstawie paru przekręconych przez Greków imion?!

Dodatkowo nawet jeśli byłbym I1 albo I2 i mówię po słowiańsku oraz odziedziczyłem kulturę duchową i materialną po przodkach Słowiańskich to jestem Słowianinem, a jeśli po Scytyjskich to jestem Scytą, a jeśli biorę jedną i drugą i mówię : Tak, to jest nasza przeszłość – moja i twoja – to nasze korzenie to czy mogę się czuć pełnoprawnym spadkobiercą obu tych ludów?! Czy też może nie mam prawa, bo Z284 także miał ojca R1a1, a od tego, że siedział długo na północy w lodach stał się nagle kimś innym?!

Ktoś z zewnątrz może mnie sobie nazywać jak chce, ale na pewno nie Germaninem, chociaż i taka krew w mojej rodzinie płynie – co jeszcze raz podkreślam. Niemcy mają prawo się czuć Scytami bo mają wśród siebie ich potomków, Polacy nie mają się prawa tak czuć mimo, że w Polsce mieszka wśród wszystkich R1a1 – 50% Z280. Mają też Niemcy wśród siebie M458 w dużych ilościach zwłaszcza na wschód od Łaby – co będzie, jak nagle zaczną tak bardzo chcieć być Słowianami, jak teraz chcą być Scytami? Strach pomyśleć.

Moim zdaniem trzeba by jednak jakiejś zdecydowanie większej wspólnoty językowej, kulturowej  – można wziąć herby od szlachty polskiej i przerobić na niemieckie – wtedy będą tam elementy sarmackie i scytyjskie i już będzie bliżej!

Można też zacząć się nosić po sarmacku, jak polska szlachta miała to we zwyczaju, aż do czasów, kiedy Rzeczpospolita upadła i modne się zrobiło noszenie się z niemiecka, łącznie z goleniem brody i wasów zamiast goleniem do łysa czaszki. Należałoby stworzyć też jakieś legendy i podania, które stałyby się wspólne. Najlepiej jednak byłoby chyba rzeczywiście wysłać Słowian gdzieś na orbitę Merkurego, albo najlepiej Plutona – bo wtedy nareszcie problem by zniknął, można by mówić pełnym głosem o Pragermanach w Azji około 6000 pne.

  • Pozdrawiam CB

Adam Smoliński – Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju? oraz linki do Żmijowego Plemienia i sprawy wawelskiego smoka

Posted in Mitologia Słowiańska, Słowianie by bialczynski on 8 Styczeń 2012

To sztuka starożytna naszych przodków Scytów – tak.

Przytaczamy tutaj wpis pana Adama Smolińskiego spod artykułu o Żmijowych Wałach i Żmigrodach, ponieważ znów okazuje się on ważki dla różnych toczących się dyskusji ogólnych. W tekście między innymi o tym, czy ktoś się zastanawia na poważnie wśród historyków, jak to było możliwe i z jakiego powodu Rzymianie prawie do samego końca trwania imperium nie posunęli się za Dunaj, a królowie perscy – Dariusz i jego następcy, czy wielki Aleksander Macedoński, także nie przekroczyli praktycznie linii Dunaj -Kaukaz, a jak to już uczynili, to po prostu dostawali łupnia, czy to od Tomirysy-Tamary, czy od innych Scytów. O tym piszemy szeroko w Księdze Ruty, a tutaj tylko jako spostrzeżenie, które chyba powinno dawać od dawna do myślenia badaczom.

To Skołoci-Słowiano-Indo-Irańczycy władali Medami, a Medowie władali Persami a gdy się Persowie wyzwolili i chcieli zaatakować Scytów to dostali łupnia, a głowa Cyrusa skąpała się we własnej krwi, w saku (skórzanym worze), obcięta ręką królowej Saków właśnie – TAMARY- Tomirysy.

Także tutaj link do dobrego artykułu pt. „Cała prawda o Wawelskim Smoku”, który ciągnie dalej sprawę związków słowiańsko-skołockich. Autor: ERBA.

http://krakow.net.pl/forum/watek-krakow-Prawda-o-smoku-wawelskim-Kraku-i-smoczej-jamie-wzg%C3%B3rze-wawelskie

Artykuł bardzo dobry kompleksowy, chociaż nie uwzględniający faktu, iż Skołoci to to samo  co Słowianie – tychże Słowian przodkowie, których Persja bała się jak ognia i nigdy nie zdobyła ich ziemi. Kto zna dobrze historię starożytną ten wie o tym . Kto słabo ją zna, powinien koniecznie przeczytać Księgę Ruty, bo jest to wersja mitów greckich na opak – z punktu widzenia Skołotów (Słowiano-Indo-Irańczyków) – naszych przodków. Judea nazywała ich Żmijowym Plemieniem, największym wrogiem ich boga – Jahwe (co zapisane jest w Biblii). Zastanawia w tym kontekście, że chrześcijaństwo zrobiło szatana z Luciferusa- Światła Świata (Światłowita).

Gdy się uwzględni nowe odkrycia genetyki – okaże się, że to jest rzeczywiście zachowana pamięć – lecz pamięć o obecności Scytów-Słowian od 3000 roku p.n.e także nad Wisłą. Słowianie w tym Lęgowie-Lęchici (Lugiowie) i Harowie (Harwaci) rzeczywiście bili się z z Keltami i Rzymem – choć śmiał się z tego Adam Naruszewicz – czołowy jezuita starannie ukształcony przez największych demagogów Watykanu, a także tabuny „naukowców” katolickich  ukształtowanych przez pozaborową pseudonaukę XIX wieczną i tabuny ich  następców z XX wieku (A. Bruckner i inni światli acz błądzący następcy, łącznie z głęboko dotkniętym materializmem marksistowskim K. Godłowskim). Mamy wiek XXI – idźmy naprzód śmiało – szkoda, że także naukowa praca Piotra Makucha nie uwzględnia tej wiedzy – poza lingwistycznej, bo genetycznej.

Nareszcie jednak doczekaliśmy się pierwszych naukowych opracowań związków nazewniczych i mitologicznych pomiędzy  Wawelem a wieżą Babel czy Krakiem Krakusem i Cyrusem Perskim. Widzę, że pracownicy naukowi z odpowiednich instytutów UJ wreszcie zaczynają się przebijać ze swoimi świeżymi koncepcjami. Prawie 40 lat trzeba było czekać na rozwinięcie myśli Marii Składankowej z Mitologii Iranu, ale doczekaliśmy się.

Tutaj linki do opracowań Piotra Makucha drukowanych w AlmaMater:

Wawel i Babel:

http://www2.almamater.uj.edu.pl/104/17.pdf

szkoda jednak, że myśl autora nie poszła dwutorowo – także ku odczytaniu jako prawidłowe konotacji: Wawel-Wąwel (W ową Wel) i Wawel -Wel – Wela (Zaświaty Słowian). Cóż – do tego potrzebna by była wiedza o mitologii Słowian, a także z antropologii porównawczej na temat rytuału odrodzenia przez zejście w podziemia, w Zaświaty, ze szczytu góry do jaskini. Taka jaskinia jak wawelska to rzadkość – z wejściem ze szczytu Welskiej (Szklanej, Onawielnej) Góry – W Wąwel i na Welskie Nawie, a wyjście z jaskini prosto w Naw Założną – wodną, w wody Wisły, a czasami wyjście to znajdowało się wręcz pod wodą.System jaskiń pod wzgórzem – tak jak pisze ERBA – był kiedyś rozległy, są zamurowane, a jedno z podziemi z tego systemu to to w krypcie z kamieniem Czakramu.

Do tego też potrzebna by była wiedza o rytuałach szamańskich. Ale nie wybrzydzamy – cieszymy się i dziękujemy.

Krakus – Kirkous – Kirus Kirkudanowicz – Kirus – Cyrus:

http://www2.almamater.uj.edu.pl/109/35.pdf

Opracowanie głębsze w Pressje.org:

http://www.pressje.org.pl/assets/articles/article_17_issue10.pdf

Dziękujemy Piotrowi Makuchowi za powyższe artykuły, dziękujemy też przy okazji Scottowi Simpsonowi- organizatorowi pogańskich konferencji naukowych w Krakowie (pod patronatem profesora Jacka Majchrowskiego) – za niestrudzoną działalność na rzecz pogaństwa, ale przede wszystkim na rzecz prowadzenia solidnych badań nad wiarą przyrodzoną – wiarą przyrody – w środowisku krakowskiej AlmaMater.

CB

Gnejusz Pompejusz zwany Wielkim , arcywróg Julisza Cezara, znakomity wódz rzymski – Dlaczego ta potęga bała się wychylić za Dunaj – czy wystarczyły im kłopoty z Drakami-Trakami oraz Dachami – czyli Scyto-trakami, czyli Słowiano-Iliryjczykami (R1a + I2), żeby  – także korzystając z zapisków kronik Greków o Amazonkach i innych królach Scytów i Sarmatów – poniechać takiej próby?

Adam Smoliński – Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju?

Przy okazji informacji o Wałach Żmijowych pragnę przypomnieć o innym terminie związanym ze Żmijem Ogiennym. Był to rodzaj taktyki walki prowadzonej przez Sławian. Ognisty Smok lub Ognisty Żmij. Jednym ze sposobów walki taktycznej Słowian był nocny atak jazdy konnej z zapalonymi pochodniami. Większość ludów starożytnej Europy, odmiennych od Słowian, swoje bitwy prowadziło w czasie dnia. Atak nocny był dla nich zawsze zaskoczeniem, raczej nie potrafili walczyć w nocy. Słowianie tworzyli specjalne grupy wojowników wytrenowanych tylko do walki w nocy, zadające decydujące uderzenie, kończące bitwę w nocy. Taktyka ta była sławna wśród innych ludów Europy. Była dla nich przerażająca. Atakujący nocą Sławianie jawili się im jako demony, przed którymi nie ma obrony. Może stąd w bajkach i legendach innych ludów zawarta informacja, że smoki zionęły ogniem? Możliwe też, że w bitwie były używane przez Sławian miotacze ognia. Musieli oni znać właściwości ropy naftowej, która występowała w naturalnych kałużach, w Bieszczadach, jeszcze w czasach Łukasiewicza. Może tzw. „ogień grecki”, wcale nie był wynalazkiem Greków? Inną taktyką było symulowanie ucieczki z pola bitwy, a tym samym wciąganie w z góry zaplanowaną zasadzkę. Na ten wybieg Słowian nabierało się wiele armii, nawet jeszcze w XX w. Echa Ognistego Smoka oraz przerażenie, jakie on wywoływał można zobaczyć w filmie „Trzynasty wojownik” – w reżyserii Johna McTiernana – z 1999 r., na podstawie powieści Michaela Crichtona – Zjadacze umarłych. Nie jest to wcale powieść fantasy, to przypomnienie pewnych faktów historycznych. Raczej nieodbywających się nad Morzem Czarnym, lecz gdzieś w północno-zachodniej Europie, na styku Celto-germanów i Słowian – Wenedów (Wądów). Słowianie oczywiście przedstawieni są tu z pozycji propagandy germańskiej. Można tu zobaczyć, z jaką perfidią jesteśmy przedstawieni jako odrażający Wendole. Jak szczury żyjące w norach, zjadające odpadki i trupy własnych członków plemienia – kanibale. Wskazanie kogoś kanibalem zawsze propagandowo przynosi skutek odrazy. Celto-Germanie przedstawieni są oczywiście jako dzielni, cywilizowani bohaterowie, którzy zwyciężają odrażających Wendoli.
Jednak ta wraża propaganda pokazuje jeszcze inny aspekt sprawy, jak bardzo musieli się nas – Sławian, bać, że teraz tak nas opluwają, w zasadzie to normalne. Pomiędzy kłamstwami jest w filmie zawartych kilka prawd. Naprzykład figurka Mokoszy przypisana jest Wendolom, czyli Sławianom.
Przy całej dyskusji o historii Europy, między Słowiany, Germany i Romajami; między allochtonistami i autochtonistami, należy zadać jedno podstawowe, długie pytanie. – Jeżeli ci wielce Grecy tworzyli wielkie imperium i zawładnęli Małą Azją i Persją; jeżeli ci wielcy Rzymianie tworząc jeszcze potężniejsze imperium, zajęli północną Afrykę, tereny dzisiejszej Francji, Hiszpanii, Grecji, Małej Azji; dlaczego oni wszyscy nie weszli poza granice Dunaju, Kaukazu i dzisiejszego Afganistanu; na północ? Dlaczego potężni Rzymianie zadali sobie tyle trudu, aby przepłynąć straszną cieśninę i zdobyć mało urodzajną wyspę Brytów? Dlaczego atakowali niby zaprzyjaźnionych Celtów i przyjaznych Germanów? Lecz jakoś nie przeszli Dunaju, a było bliżej?
Wiedzieli przecież, że na północy są zasobne lasy, zielone łąki i uprawne pola. Znali dobrze wartość bursztynu, równającą się często wartości złota. Wiedzieli gdzie ten bursztyn się wydobywa; wiedzieli też, że tam na północ od Dunaju są ogromne zasoby rud cyny, miedzi, ołowiu, żelaza i złota. Zadowolili się tylko kupowaniem tych dóbr. Żadna gorączka nie pognała ani Greków, ani Rzymian, za Dunaj, na północ, aby przyłączyć te tereny do imperium. Pytam dlaczego? Czyżby Dunaj był szeroką rzeką wrzącej lawy, nie do przebycia? Dunaj nazwali limesem – nie przekraczalną granicą. Tylko strach mógł być tą barierą.

Kilka nowych obrazów z Rosyjskiej Baji na Nowy Rok

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 1 Styczeń 2012

Borys Olszanskij – Morozko [kliknij]

Borys Olszanskij – Wołchwa z Radugą-Dengą [kliknij-powiększ]

Borys Olszanskij – Uprowadzenie księżniczki [powiększ]

Borys Olszanskij – Niebieski niebiański wieczór

Borys Olszanskij – Taniec z Ogniem [powiększ]

Borys Olszanskij – Rusalia [powiększ]

Borys Olszanskij – Jazyczeski motyw [powiększ]

Borys Olszanskij –  Noc Sołowieja [kliknij]

Siergiej Panasenko – Smok-Drak

Siergiej Panasenko - Wieśniak i czort [kliknij]

Siergiej Panasenko –  W paszczy Ducha Wojny

Siergiej Panasenko – Baba Jaga

Siergiej Panasenko – Ruś Wediczeskaja (Czarowny las)

S. Panasenko – Pan Gór i Skał (u nas Sim)

S. Panasenko – Rusałka

S. Panasenko – Kąpiące się niedźwiedzie

S. Panasenko Żarptak

Konstanty Makowski – Bojarysznica

Konstanty Makowski –  Pochód Dziewanny (1890)

Konstanty Makowski -Tamara i Demon

Konstanty Makowski – Rusałki [powiększ]

Zosim Ławrientiew – Duch Boru (Borowił, Świętobor)

Wiktor Kriżanowski – Jaszczer

Wiktor Kriżanowski – Jaryło

Wiktor Kriżanowski – Sjemijaryło – Sie(d)miojaryło, czyli Spor

Wiktor Kriżanowski –  Światliszcze Peruna

Wiktor Kriżanowski – Rusałka

Wiktor Kriżanowski – Mokosz -Mokosza

Wiktor Kriżanowski – Dola-Śrecza

Wiktor Kriżanowski – Zima-Koljada-Kostroma (Narodziny Światła Świata)

Wiktor Kriżanowski - Dziewa Góra (Dziwa Góra, Dewska Góra, Dzika-Góra, Góra Dziewic-kapłanek)

Wiktor Kriżanowski – Borowił (Duch Boru)

Wiktor Kriżanowski – Lela (Lel) – Matka Sława – Łada

W. Korolkow  –  Bożyc odradzający się w Koladę

Nona Kukiel -Mor -Morozko

Nona Kukiel – Dażbog


Igor Maikow – Pochwyciciel Łuny (Złowca Światła)

Andriej Klimenko – Baba Jaga

A. Sacharow – Biała (czyli Wielka, Welańska) Żmija (Żmij) – Królowa Żmij

A. Remizow – Koroczun-Moroz

Złota Baba- rzeźba współczesna

Wsiewołod Iwanow – U wrót Szambali (Białowodzia)

Noworoczne życzenia dla Wszystkich od Dobrosława Wierzbowskiego, Bogumiła Znicza i Marka Hapona

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 30 Grudzień 2011

Dobrosław Wierzbowski


Bogumił Znicz

Marek Hapon

[powiększ]

Wesołych świąt i Nowego Roku – dużo pogodnych dni, radości i wszystkiego co jest cenne.

Rafał Święcki: O Bogomilcach-Bogumiłach – Strażnikach Wiary Słowian,Braterstwie Światowego Światła oraz o praktykowaniu Wiary Przyrody

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 28 Grudzień 2011

O Bogomilcach-Bogumiłach – Strażnikach Wiary Słowian

Bractwem które podtrzymało Słowiańską Wiarę i przez wieki do tej chwili ją praktykują są Bogumili. Aby ochronić się przed prześladowaniem Watykanu, Istambułu, czy Mekki, Bogumili przykryli swoją aktywność symboliką jakoby chrześcijańską.

O Braterstwie Światowego Światła

Wieszczami Braterstwa Światowego Światła byli Beinsa Duno (1864-1944), Mikhaël Aïvanhov (1900-1986). Co roku członkowie spotykają się 19 sierpnia – 21 sierpnia w Riła przy Siedmiu Jeziorach Riły, Bułgaria. 19 sierpnia, 20 i 21 są dniami Bożego Nowy Rok – nowy początek, związany z wschodzącym słońcem ludzkiego ducha.

O Praktykowaniu Wiary Przyrody

Wiedza jest srebrem, ale praktyka z nią związana jest złota…

(1) Powitanie Słońca, naszego Ojca.

Pozdrowienie Słońca jest dobre zarówno dla fizycznego i duchowego życia człowieka. Przepływ energii Słonecznej jest najpotężniejszy i orzeźwiający przy wschodzie Słońca. Nie tylko na zewnątrz działa ale też wewnętrznie. Człowiek musi mieć, wewnętrzne usposobienie duszy, która pozwala mu przyjąć to co Słońce daje obficie i wszystkim. Słońce reprezentuje źródło Bożego Życia, które wznosi się nieustannie w duszy ludzkiej.

Każdego dnia, o świcie, musisz chcieć mieć miłość w twoim sercu i prawdę w twoim umyśle. W ten sposób będziesz radosny i wesoły przez cały dzień. W celu ułatwienia i zharmonizowania, co rano przed wschodem Słońca gdy wstajesz, należy umyć stopy, twarz i ręce, skierować się do wschodu, umieścić dłonie na czubku głowy i powiedzieć sobie: „Boże, chcę służyć Ci całym umysłem, z całego serca, z całej duszy i całego ducha mojego”. Potem wypijasz szklankę ciepłej wody i w wyobraźni otaczasz się jakby skorupą jajka z Białego Światła.

Ci, którzy stracili sens życia powinni przywitać Słońce każdego ranka. Wstać zrobić powyższe, wyjść na zewnątrz, stanąć bosymi nogami na ziemi i na wzgórzu jeżeli możliwe i patrzyć cię na wschodzące Słońce pijąc oczami (tęczówkami) Światło przez miesiąc, a zobaczycie, jak poczujecie się lepiej. Wiosną patrzymy na kwiaty i drzewa w rozkwicie. Tęczówki ją ustami do jedzenia Światła które ładuje sploty systemu parasympatycznego.

(2) Zjednanie z Roślinnością

Kiedy wam zabraknie siły czy spokoju, obejmijcie Drzewo i zjednajcie się z jego starym i mocnym duchem. Kiedy poczujecie spokój jaki was ogarnie i wrażenie bezruchu zjednaliście się. Z czasem, Drzewo będzie z wami rozmawiało szelestem liści.

Pamiętając że jesteście Rośliną do-góry-nogami, pielęgnujcie Rośliny, one was nauczą miłości i dedykacji. Rośliny są waszym jadłem, za co im trzeba podziękować, czyli wegetarianizm z produktami mlecznymi dla tych co chcą.

(3) Szanowanie Zwierząt

Zwierzęta są naszymi braćmi więc zabijać ich aby jeść ich trupy nie pomaga ani ciału, duszy ni duchowi. Kiedy wasze ciało będzie czyste od padliny, ptaki siądą na waszej wyciągniętej ręce.

(4) Ziemia jest naszą Matką

Minerały są najprostszą formą życia. Ułóżcie 4 wulkaniczne okrąglaki z potoku w kątach pokoju gdzie śpicie, uderzcie je młotkiem aby zadrgały (zharmonizowały się) a zobaczycie jak dobry będzie wasz odpoczynek. Po tym, ich pozycja nie powinna być zmieniona. Najlepiej spać głową do Północy. Otaczajcie się naturalnymi tkaninami, bo one są przezroczyste dla Sił Natury (Prana, Ki, Chi…). Jak często możliwe, chodźcie bosymi nogami po Ziemi. Podeszwy, inne niż z naturalnych materiałów, są nie wskazane. Izolują nas od Sił Natury.

(5)

Kiedy chcecie obudzić Siłę Światła w sobie, zacznijcie od postu aby oczyścić wasze ciało z Ciemności. Bez tego zbyt dużo oporu będzie w waszym ciele i Siła Światła, w nie wstępując, zniszczy je. Wieszcz Jezus zaczął od 40 dni postu zanim Siła Światła wstąpiła w niego (Olśnienie, Iluminacja, Nirwana…) i stał się Wieszczem władającym Światłem. Każdy to może osiągnąć, tylko musi potem pamiętać że jest odpowiedzialny za swoje słowo-wyobraźnio-twórstwo. Tworząc to czego nie będzie chciał później, dozna cierpienia. Cierpienie jest tworem naszych niekontrolowanych słów i wyobraźni.

Chcesz być szczęśliwy(a) pozbądź się pragnień, dawaj aby otrzymać i otaczaj się pięknością.

Wszechmocny Wieszczu Światła,
Wypełń Nas Twoją Jasnością,
Wypełń Nas Twoją Miłością,
Otocz Nas Twoją Opieką,
Abyśmy na Ziemi Twymi dziećmi byli,
Abyśmy na Ziemi razem z Tobą żyli.

Życzę Wam Zdrowia, Dobrobytu, Szczęścia i Miłości.

O pangermańskim szowiniźmie i nacjonaliźmie, o nieustannych próbach naciągania faktów i anglo-niemieckich manipulacjach przy Y-DNA

Posted in nauka, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 26 Grudzień 2011

uwaga! na końcu artykułu aktualizacje: najświeższa z 27.12.2011

Wysoce Oświecone Kręgi w Polsce nieustannie wmawiają Polakom jak w Żyda chorobę, chorobliwy nacjonalizm, pansłowianizm, ksenofobię, szowinizm a nawet rasizm, a czasami także faszyzm. Ciekaw jestem co powiedzą  owi Światli Europejczycy, Europofile, Salonowi Berlino-Paryżanie i jak nam wyjaśnią uporczywe germanofilskie i pangermańskie „zagrywki” stosowane na internetowych anglo-niemieckich stronach poświęconych projektowi  Genetycznemu gdzie prowadzona jest klasyfikacja ras w oparciu o badania genetyczne haplogrup męskich Y-DNA?! Mam tu na myśli stronę Eupedii – czyli European Y-DNA haplogroups : http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml

Strona ta zawiera oczywiste fałszerstwo i jest żywym dowodem takiego naciągania faktów ku chwale Rasy Panów Germanów, że gdybyśmy coś podobnego zrobili w Polsce ciż sami Światli Europejczycy Polscy, kazali by nas zamknąć w psychiatryku, albo w kiciu, a przynajmniej zażądaliby ocenzurowania internetu i zamknięcia naszych faszystowskich stron WWW, gdzie uprawiamy jawny nazizm.

Oto rzeczona  strona Eupedii (koniecznie kliknij i powiększ):

Owa szowinistyczna, rasistowska , pangermańska sztuczka została zastosowana przy opisie ras – czyli poszczególnych haplogrup w nagłówku nad samą tabelą. Oto haplogrupa Y-DNA (męski chromosom DNA wyznaczający rasę) nazywana I1 oraz haplogrupa I2 – nazwane zostały tutaj następująco:

I1 – Pre-Germanic (Nordic)

I2b – Pre-Celto-Germanik

I2a1 -Sardinian, Iberian

I2a2 – Dinaric, Danubian

Jest to oczywisty przekręt ponieważ powszechnie wiadomo że haplogrupy I1 i I2 należą do ludności niearyjskiej – jakże zatem ta niearyjska ludność może być pre-aryjska (no bo Germanie uważają się chyba za Indoeuropejczyków – tak było przynajmniej do 2010 roku, kiedy to badania genetyczne obaliły ich mitologię na temat  ich WYŻSZEJ Rasowości i ich NAJWYŻSZEGO pochodzenia, a także pre-proto-starożytności i co za tym idzie NAJWIĘKSZEGO we wszechświecie wkładu w rozwój cywilizacji (wynalazek koła i makaronu) oraz wszelakich zasług dla świata cywilizowanego.

To pierwszy przekręt który ma spowodować, że gdzie byście nie sięgnęli – do jakiegokolwiek kraju Europy tam będziecie mieli Pre-Germanic albo Pre-Celto-Germanic. Jednakże genetyka to nie stare dobre skorupki i wykopki archeologiczne, którymi da się manipulować dowolnie i obracać na swoją korzyść. Co się więc stało że od 2010 roku zaczęli się oni umieszczać w tym pogardzanym przez nich do niedawna kotle rasowym – ludności staroeuropejskiej? Ano stało się coś takiego, że nie ma dla nich miejsca wśród Indoaryjskich ras – nie są czystą rasą! Są mieszańcami trzech ras, z których żadnej nie można nazwać germańską.

Ale żeby było jeszcze śmieszniej wpakowali się z kopytami w kociołek Rasy Sługów i Niewolników – Slavic, czyli w haplogrupę R1a – gdzie umieszczają (chyba z wielkim bólem germańskiego serca) Bałto-Słowian, Indo-Irańczyków i … Germanów. Oczywiście Germanie są także w haplogrupie R1b. Dziwię się doprawdy że nie umieścili się jeszcze w typowo Żydowskiej haplogrupie J1, albo w Północnoafrykańskiej – E1?! Przecież w Niemczech pełno dzisiaj „czarnych” Niemców.

Jak widać z Germanami, czyli Niemcami, Skandynawami i Anglikami jest poważny problem. Są wszędzie, i od zawsze ale tak naprawdę okazuje się, że nie ma ich nigdzie. To jest trochę podobny problem jaki nauka niemiecka imputowała Słowianom – byli współcześnie wszędzie w 2/3  Europy i 1/3 Azji, we wszystkich niemal krajach świata mieli spore diaspory i nie dało się tego wyjaśnić. Według niemieckiej spreparowanej na faszystowskie potrzeby nauki XX wieku o kulturach archeologicznych, nie było  dla nich miejsca nigdzie w przeszłości. Pojawiali się jak diabeł z pudełka, wyskakując z ziemianek i bagien w V wieku n.e. (a nawet w IX – tak to obowiązywało jeszcze w latach wczesnych 70-tych XX wieku) i zalewali nagle świat mnożąc się cudownie, jak chleb w rękach Chrystusa.

Może gdyby to ewidentne fałszerstwo zostało popełnione w jakimś innym miejscu to trzeba by było przez kolejnych 100 lat toczyć z nimi na te tematy polemiki! Bo przecież oni – otwarci, bez kompleksów, światli bardziej niż Nasi Światli, nie mają w zwyczaju krytykować samych siebie za swój nacjonalizm i swoje fobie narodowe.  Na szczęście wystarczy zajrzeć w szczegółowe rubryki  na tej samej stronie, pod spodem, żeby zobaczyć jak się sprawy mają naprawdę.

Weźmy taką Francję i Rumunię na początek, żeby się przyjrzeć jakie rasy tworzą ethnos tych krajów. Są to dwa kraje  językowej grupy romańskiej, położone daleko od siebie :

Francja – to bardzo dziwny, wielorasowy kraj, w którym jednak zdecydowaną przewagę ma Y-Dna R1b – które wszyscy poza Germanami uznają za Celtyckie. Wiadomo, Celtów podobno nie ma już prawie jako nacji (tylko Irlandczycy i Walijczycy mówią jeszcze śladowo po celtycku), więc nie mogą się bronić, ale ja na miejscu Francuzów bym  zaprotestował – ich język to nawet nie germańska grupa językowa.

R1b jest tutaj 61%. Dopełnia Francję konglomerat w którym najliczniejsi są Staroeuropejczycy z grup I1 oraz I2  razem – 15,5% (w tym I1 – 9,5%), do tego znacząca liczba Y-DNA J2 – greko-mezopotamskiego – 7%, i E1 – północno-afrykańsko-bałkańskiego.

A jak jest z Rumunią? – W Rumunii, którą tworzy w ponad 80% miks czterech ras decydujący okazuje się czynnik Staroeuropejski (Wenedowie, zwani też dawniej Trakami, albo Ilirami) I2 – 26% , Słowianie R1a – 18% , Celtowie R1b – 16% i oraz Greko-Anatolianie (Semici, rasa Żydowska, czy też Kaukaska, jak pokrewna im J1), których też zwą Greko-Mezopotamczykami albo Kaukazami J2 – 13%.

Ani w jednym ani w drugim kraju, nie ma śladów języka niemieckiego, czy języków skandynawskich, albo angielskiego . W Rumunii, przy udziale Słowian w populacji na poziomie 1/5, czyli lekko poniżej 20% , są za to znaczne wpływy języków słowiańskich. Język rumuński jest oczywiście językiem romańskim, ale mocno zeslawizowanym – chociaż kentum.

Ten przykład pokazuje jasno, że ludności o haplogrupie I nie można w żaden sposób potraktować jako Pre-Germanic, ani jako Pre-Celto-Germanic. Nigdzie nie zachowała ona swojego języka, chociaż poza krajami z dominacją Słowian miała wpływ na ukształtowanie nowego języka – na jego kentumizację. Może się też okazać, że zachowała język w jednym jedynym kraju, jeśli to ich wpływ dominuje na Węgrzech.

Gdzie zatem jest Pre-Celto-Germanic? Może to R1b? Tylu ich jest w Niemczech, masa. Okazuje się jednak, że nie! R1b musi być czysto celtycki, bo na jego podkładzie powstały jeszcze inne państwa romańskie z językami romańskimi i czysto celtyckie z językiem celtyckim  – przede wszystkim Włochy i Hiszpania, gdzie  język niemiecki i angielski trudno będzie przykleić do łaciny, włoskiego  czy hiszpańskiego. Jest i Portugalia. Jest ich też dużo w północnej Afryce – przecież nie germańskiej.

R1b występuje w Italii w 49% a oprócz niego J2 i E1 po kilkanaście procent. Haplogrupa I prawie że w Italii nie występuje – Italia to rasowa mieszanina głównie rasy celtyckiej,  z domieszką greko-mezopotamskiej i północno-afrykańskiej.

Hiszpania jako kultura i ethnos językowy Pre-Germanic prezentuje się  jeszcze gorzej: tutaj 69% rasy celtyckiej R1b – i po 7 procent E1 oraz J2, reszta w nieznacznych domieszkach.

Cóż, może języki romańskie powinny tworzyć grupę germano-romańską, żeby ocalić honor rasy niemieckiej? Tylko czy ktoś zechce uwierzyć, że łacina, włoski i hiszpański – mówiąc w uproszczeniu i skrótem myślowym – pochodzi od niemieckiego i szwedzkiego? Prędzej znajdziemy pewnie coś z łaciny w niemieckim niż na odwrót?

Gwóźdź do trumny i dowód na to że R1b – to Celtowie, a nie żadni Germanie, dają dwa kraje będące współczesną celtycką ostoją rasową i językową – Walia i Irlandia: TUTAJ ODPOWIEDNIO  -Walia R1b: 83,5%, a  Irlandia: 79%.

Tam gdzie przewaga R1a – mamy języki słowiańskie oraz o dziwo języki bałtyckie – gdy R1a jest powiązane z mocną przewagą N (haplogrupy fińsko-syberyjskiej). Języki bałtyckie powstały zatem na podłożu mieszaniny dwóch ras – Słowian (R1a) i Sybero-Finów (N). Nie ma żadnej rasy Ugro-Fińskiej ponieważ wśród Węgrów prawie nie występuje haplogrupa N. Nie ma też starożytnej ponoć rasy Bałtów – Aesti ze starorzymskich kronik to Słowiano-Finowie.

Oto przykłady:

Polska: 55% R1a, 16%-R1b, 15% – I

Rosja: 46% R1a, 10% I2

Białoruś: 49% R1a, 10% I2

Ukraina: 43%R1a, 21%I2

Słowacja: R1a – 42%, R1b –  23%, I2 – 10%

Czechy: 34% – R1a, 22% – R1b, 11% – I2

W tych wszystkich krajach mówi się po słowiańsku.

Inna sprawa to Bałkany,

gdzie okazało się, że często mniejszość słowiańska narzuca swój język Staroeuropejczykom z grupy I2.

Serbia:  R1a 15%, I2 34,5%  oraz 20,5% E1 (afrykańskiej) – I2 to tutaj zdecydowana większość populacji – co ciekawe prawie nie ma tutaj Celtów, a język narzuca mniejszość Słowiańska.

Chorwacja:42% I2 a tylko 29% R1a – ale to wystarcza by mówić językiem Słowian

Bośnia: 50% I2 , 14%  E1, 13,5% R1a – i to wystarcza aby mówić po słowiańsku

Słowenia: 34% R1a, 23,5% R1b, 22% I 2 – język słowiański

Macedonia: najliczniejsza tu jest grupa afrykańska E1 – 23%, poza nią po równo prawie R1a – 13,5%, R1b-13,5%, a nieco mniej I1 – 10%  i I2 – 18%, a J2 – 13% – kompletny miks genetyczny- bardzo ciekawy kraj mówiący po słowiańsku

Bułgaria: 20%I2, 20% – J2, 18% R1a, 18%R1b, 16% E1 – a jednak mowa słowiańska

Ciekawy przypadek to Węgry

Węgry: 32,5% Słowian (R1a), 17% Celtów, (R1b) , 15% I2, 8%I1, J2 – 7%, E1-9,5%. jest tutaj tylko 1%N – fińsko-syberyjskiej. Czy to ten 1% narzucił wszystkim język? To byłby ewenement – może jest jakieś inne wyjaśnienie i rozwiązanie. Może to jednak język staroeuropejski łączący cechy I1 i I2 z J2.  – co w sumie stanowiłoby 30% populacji. Wtedy można by zrozumieć że język słowiański wyjątkowo się tutaj nie przebił przez substrat staroeuropejski. No bo oczywiście bajki o pochodzeniu Węgrów ze stepów Azji trzeba włożyć między bajki. No chyba, że Hunowie byli R1a i Awarowie także R1a – czyli byli Słowianami, bo reszta Węgrów to Staroeuropejczycy i Celtowie oraz Północno-Afrykanie. Czy to na pewno jedna grupa językowa Ugro-Finowie?

A oto jak powstały języki bałtyjskie:

Litwa: 38% R1a i 42%N – język bałtyjski (słowiano-fiński) – domieszki I znacznie mniejsze: po 6% zarówno I1, jak i I2

Łotwa: 40 R1a i 38% N -język bałtyjski (słowiano-fiński) – I: 6%I1 i 1%-I2

Estonia: 15 %I1, 32% R1a, 34% N (język bałtyjski (słowiano-fiński)

dla porównania Finlandia gdzie R1a było tylko 7,5% , kraj tworzą głównie rasy I1 – 28% oraz N – 58,5%  – język fiński.

Tam gdzie w danym kraju występuje zdecydowana przewaga R1a mamy języki słowiańskie, tam gdzie r1b – romano-celtyckie. W sensie genetycznej czystej rasy Germanie ze swoją grupą językową nie występują nigdzie. Po prostu ich nie ma. Kolebka Germanów to Skandynawia – tam mamy rasę I1 zmieszaną z R1a i R1b – a więc Wenetów Północnych – czyli Staroeuropejczyków, Słowian i Celtów – z tej oto mieszanki powstały języki nordyczne, a potem po przejściu na kontynent ze Skandynawii między rokiem 500 a 100 p.n.e. – na Kontynencie już powstały po kolejnym zmieszaniu z Celtami kontynentalnymi i Słowianami nad Łabą i Odrą języki ANGLO-GERMAŃSKIE (ANGIELSKI I NIEMIECKI) .

Ale oczywiście Eupedia widzi wszędzie Germanów, zwłaszcza tam gdzie dominują języki romańskie i słowiańskie. Jednocześnie Eupedia zgubiła gdzieś biednych poczciwych autochtonów Europy. Nazywa ich na tysiąc sposobów, ale na szczęście tabelki pod spodem pokazują, że oni są i mają się dobrze jako należący do haplogrup I1 i I2. Nie są raz Ariami a raz Staroeuropejczykami – zawsze byli i będą Staroeuropejczykami, którzy zamieszkali ten kontynent jako pierwsi.

Nie będziemy postulować sprostowania polegającego na dopisaniu Słowian wszędzie tam gdzie jest I1 i I2 – jako Pra-Słowian. Proponowałbym żeby pozwolić I1 i I2 być tym czym byli.

Pre-Germanie to rzeczywiście wszyscy po trochu: trochę Słowianie, trochę Celtowie (ci mają wśród nich zdecydowaną większość, więc i język jest kentum, a co do gramatyki taka mieszanka słowiańsko-celtycka, liczba przypadków mniejsza niż u Słowian a większa niż u Celtów), trochę Staroeuropejczycy, i trochę też oczywiście Semici (J2), których jako rasę próbowali Niemcy wyeliminować w Auschwitz.

Zamiast próbować się na siłę przyklejać do haplogrup R1a i do I, lepiej uznać, że ludzie tej rasy i ethnosu stanowią  niezbywalną część ludów Skandynawo-Anglo-Germańskich i być dumnym z tego, że tak młody ethnos, który wykluł się zaledwie w 500 roku p.n.e. po wejściu Skandynawów na kontynent europejski, ethnos powstały z mieszanki ras aryjskich i staroeuropejskich, dał swój język i swoje osiągnięcia naukowe i techniczne,  jako spoiwo i napęd cywilizacyjny, dla większości cywilizowanego świata XXI wieku. Tego przecież Skando-Anglo-Germanom nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy.

Aktualizacja 27.12.2010

Ponieważ temat wywołuje jak zwykle poruszenie i dyskusję załaczam tabelkę, która w miarę sensownie pokazuje współudział słowiańskiej  haplogrupy R1a we współczesnych etnosach wikińskich, germańskich, pomorskich, zachodniosłowiańskich, wschodniosłowiańskich, perskich, tatarskich, hinduskich a nawet semickiej czy arabskiej.

Zamieszczamy też ważne linki do wyjaśniających stron i dyskusji związanych z haplogrupą I (I1 i I2).

Ponieważ fora genetyczne są już rozwinięte i wciąż trwa na nich dyskusja i modyfikacja danych warto skorzystać właśnie z tych linków, bo dla nas genetyka historyczna jest tylko ubocznym tematem – chociaż niezmiernie ważnym dla ustalenia udziału Słowian w kulturach archeologicznych i przeszłości neolitu europejskiego oraz dla ustalenia kulturalnego zakorzenienia Słowian i spuścizny przodków.

Oto tabela:

Kliknij i powiększ

oraz linki i ważny tekst od Pioterusa:

Aa tam, to nie do końca tak. Maciamo z Eupedii nie jest traktowany poważnie już od dawna. Wszyscy wiedzą jak naciąga on fakty i jak wszystko mu dziwnie wychodzi tak aby podtrzymać mit o stepowych Celtach. Tak jak Pani Jean Marco od innej słynnej strony genetyczno genealogicznej.

Proszę się Eupedią nie stresować, to taka sama ostoja „starego systemu”, jak Poczta Polska…

Tu trochę świeższe informacje o hgY I:

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=19706

Swoją drogą – (proszę odświeżać informację jak najczęściej!), moja hgY – I2a1b1 czyli dawna I2a-Din może się wywodzić nawet z Mazowsza-Polesia (wg guru hgY I Kena Nortdveda):

http://en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_I2_(Y-DNA)#I2a1b1

http://arslanmb.org/ArmenianDNAProject/WarpedFounderTree-14.pdf

Parafrazując Polako (tego od blogu http://eurogenes.blogspot.com/ – swoją drogą ciekawy, świeżutki artykuł o Gotach, a raczej ich braku) – „2012 będzie [tu brzydkie słowo] ciekawym rokiem jeśli chodzi o ilość opracowań naukowych dot. genetyki genealogicznej.” Proszę śledzić ten blog, bo porównania autosomalne dają obraz, z którym dyskutować już się nie da (np. wyjątkowo niski wśród Polaków składnik „Azjatycki”, bodajże najniższy w Europie, za to podejrzanie wysoka wartość składnika „Bałto-Słowiańskiego” wśród Hindusów tradycyjnie uważanych za potomków Arjów).

O a tu dyskusja na forum nt. Gotów, jak zwykle śFinki nie wieżą (i dobrze Advocatus Diavoli niezbędny jest aby nie dać się otumanić własnemu chciejstwu historycznemu, no i trzeba się skupić na merytorycznej dyskusji i dobrze argumentować:

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?p=635630#post635630

Świąteczno-noworoczne życzenia 2011 – od SSŚŚŚ – dla wszystkich!!!


Ponieważ część Słowian (w tym Polacy) zamieszkałych na półkuli południowej obchodzi właśnie Kupalia, a część Szczodre Gody – przygotowaliśmy bardziej uniwersalną ucztę wizualną, która jest jednocześnie cyklem nazwanym przez autora Piknikiem Ptasiego Szamana. Jest to uczta wegetariańska.

Jak co roku, w Święto Narodzin Światła, przesyłamy wszystkim Ludziom i Ludom Ziemi, a szczególnie Słowianom i Polakom, a jeszcze szczególniej wyznawcom Wiary Przyrody, Wiary Przyrodzonej Słowian  i członkom oraz sympatykom StaroSłowiańskiej Świątyni Światła Świata, serdeczne życzenia świąteczno-noworoczne!

Tradycją jest, że każdego roku, w każde Narodziny Światła Świata staramy się w te życzenia tchnąć całego ducha Świątyni Światła Świata i dodać do nich coś z tego Ducha, co nas wszystkich wzmocni, coś co nas jeszcze bardziej zjednoczy w dążeniu do doskonałości i w zmaganiach z codziennością.

Nie inaczej teraz.

Do życzeń, które zwykle kieruje się do Bliskich Ludzi dołączamy życzenia dla wszystkich Innych Żywych Istot Ziemi, które są nam tak samo bliskie jak LUDZIE. Dobre Życie wszystkich Braci Mniejszych Ludzi (Wszystkich Istot Żywych) jest dla nas mnie mniej ważne niż życie nas samych.

Niech Wam się Wszystkim w to Święto i po nim w Nowym Roku darzy lepiej niż w poprzednim. Niech spłynie na Was to co sobie wymarzyliście, ale też to czego nie śmielibyście zawrzeć w najśmielszej wizji. Niech spływa na was wszelkie duchowe i materialne dobro, bogactwo, szlachetna myśl, skuteczny czyn, powodzenia miłosne i rodzinne,  powodzenie osobiste i zadrużne, powodzenie w podejmowanym działaniu i każdym czynie, powodzenie w pracy i w przedsięwzięciach, mir i chwała!

Myślimy o Was nieustannie i jesteśmy blisko WAS w każdej sekundzie waszego zmagania z przeciwnościami żywota i w każdej chwili waszego szczęścia.

Każdego roku Nasza Wspólna Świątynia Wiary Przyrody – Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, Wiary Rodzimej staje się pełniejsza i bogatsza.

Każdego dnia umacnia się i buduje  Świątynia  i rośnie siła Światła Świata – Z nią Niech też wzrasta w nowym roku Wasza Siła  – osobista, rodzinna, zadrużna, narodowa, siła ludzka, siła życia i siła dążenia do Światła Świata.

Przybywa nas, odradzamy się jak odradza się Światło, jak odradza się Drzewo, które powstaje z nicości (z Nicy), które jest nieśmiertelne, niezwyciężone, które jest źródłem stworzenia i odwiecznym źródłem życia.

Wraz ze wzrastaniem Światła  zyskujemy wzrost siły, a z siłą  nowe możliwości działania.

Jesteśmy pewni, że rok 2012  będzie dla nas przełomem. Nasz głos jest słyszalny w całym świecie. Tysiące ludzi codziennie słucha tego głosu, przybywa TUTAJ i poznaje naszą Wiarę, a poznawszy ją zbliża się do Przyrody i Wiary Przyrody. Zasila nasz strumień swoją świeżą krwią.

Pielęgnujcie tę miłość do Matki Ziemi i jej Stworzeń, do wszelkich jej przejawów i Żywiołów tak jak to czyniliście do tej pory, lub jeszcze lepiej!

Każdego Dnia o poranku w południe i wieczorem powiedzcie sobie: Tak! Jestem Najdoskonalszą Istotą na Ziemi, jestem Najwyższym Stworzeniem tego Świata, Jestem Ogniwem Żywym Nieprzerwanego Łańcucha Przodków, Jestem po to żeby osiągnąć swój cel, Jestem by być Doskonalszym i żeby uczynić Doskonalszym Świat!

Tak – każdy z NAS jest najdoskonalszym dzieckiem Matki Ziemi i Światła Świata, każdy z nas jest ogniwem życia, każdy z nas każdego dnia powinien pamiętać kim jest i do czego go to zobowiązuje.

Szanuj Matkę i Ojca bardziej niż siebie samego, dbaj o własne domostwo, o zdrowie swego siedliska, o czystość wody którą pijesz, o czystość powietrza którym oddychasz, o  czystość pokarmów którymi się żywisz – Dbaj o Matkę i Ojca, a oni oddadzą ci wszystko, WSZYSTKO co mają najlepszego, WSZYSTKO co w ogóle mają, do dna i po stokroć.

Tym razem z życzeniami dajemy wam też całoroczną modlitwę, do której możecie sięgnąć by się po prostu lepiej skupić, albo aby pomedytować nad rzeczami i sprawami, nad swoim wnętrzem i światem zewnętrznym – do której możecie sięgnąć kiedy jest taka potrzeba, do której możecie wrócić w każdej chwili, kiedy się nie układa, kiedy trzeba wzmocnienia, kiedy doskwierają trudy życia i przeciwności.

To TAN NARODZIN – TAN NARODZIN ŚWIATŁA, TAN NARODZIN ŚWIATA WIDZIALNEGO, TAN NARODZIN Światła Ziemi (Bożej Świetlistnej Krówki), TAN NARODZIN Światła Świata i Świetlistnej Kłodzi – Drzewa Życia, Drzewa Świata

TAN NAJWYŻSZY NARODZIN ŚWIATŁA

O Światło Świata!

Który jesteś z Nami

i Wy Działowie – Białobogo i Czarnogłowie, którzyście w NIM

i Wy Kirowie coście władcami Stron i Pór

Ty Kostromo, która dzierżysz teraz berło nad Światem

Ty Jeszo-Jasieniu, który właśnie odchodzisz na spoczynek

Ty Rujo-Rujewicie, który mocno śpisz

i Ty Jaryło, Wiosno, która przecierasz oczy w swym kwiecistym łożu

Ty która radujesz się na objęcie władania

Bądźcie wszyscy ze mną,

Bądźcie z moimi bliskimi ….

Przybądźcie i bądźcie we mnie

Przybądźcie i zasiądźcie w moich bliskich ….

Obejmijcie nas swoją mocą i dajcie nam moc

byśmy złączyli się z WAMI

O Światło Świata!

Który jesteś z Nami

i Wy Żywioły

Któreście w NIM

Ty Pani Niebieska i TY Panie Światła Niebieskiego

I Wy wszyscy Władcy Dnia i Nocy, Królowie Nieba

I Ty Panie Ognia Niebieskiego i TY Pani Żaru

A z wami wszystkie Wasze Dzieci

I Ty Pani Chmurnych Sukien i TY Panie Życiodajnej Błyskawicy

oraz Wszyscy Wasi Synowie

I Ty Strzybogu Panie Wiatrów i TY Stryjo co Nastrajasz Powietrze

I WY Wszystkie Wichry, które poruszacie trawy wprawiając je w TAN

I TY Matko Ziemio, Czarna i Wilgotna, Miękka, po której stąpam, Dawczyni Życia

I Ty Simie – twarda Skało Świata, Opoko Bytu

I Ty Dawco Bogactwa – Boże Sporzący oraz TY Śreczo, Pani Bagienna – Pani Spotkań i Dobrej Wymiany

oraz Wy wszyscy, którzy sprawujecie Wzrost i Rozród i Dajecie Szczęście oraz Powodzenie

I Ty Borano – Matko Roślin, Drzew, Lasów i Puszcz i Ty Borowile – Panie Zwierzyny

A także i Ty Wodo – Wodo Wielka, Wzburzona, i TY Wodo Płynąca – Wodo Rzekająca, Wodo Stojąca – Wodo Niema, Wodo Spadająca, Wodo Tryskająca

I Wy  – Wszystkie inne Wody, które napełniacie Studnie Żywota

Bądźcie wszyscy ze mną,

Bądźcie z moimi bliskimi ….

Przybądźcie i bądźcie we mnie

Przybądźcie i zasiądźcie w moich bliskich ….

Obejmijcie nas swoją mocą i dajcie nam moc

byśmy złączyli się z WAMI

O Światło Świata!

i Wy Wszystkie Moce w NIM

Moce sprzężone z Ludzkim Bytowaniem

Wy Panowie Przeznaczenia i Doli

Wy Władcy Splotu Rzeczy

Wy Którzy Władacie Miłością i Żądzą

I WY Którzy Stanowicie Porządek i Prawa

Którzy Królujcie stanowiąc o dobru Domu i Gospodarstwa

Którzy Władacie Księżycem i Natchnieniem

Którzy Ustanawiacie Wojnę i Pokój, Ład Świata i Jego Układność

i Ty Rodzie Panie Narodu, Zadrugi i Człowieka oraz TY Rodżano-Przyrodo Pani Ludzkiego Siedliska

Ty Panie Dróg Ludzkich Podago-Mirze i TY Pogodo, która nastrajasz każdy dzień i każdą noc swoim strojem

I Ty Morze Mroźny i Ty Marzanno, Królowo Śniegów – Władcy Starości i Zapomnienia, Panowie Morzący, Zamierający, Siewcy Śmierci i Zarazy, ale też Dawcy Leków i Ziół Przywracających Zdrowie

I Wy Panowie WELI, Welesie i Nyjo i Wasi Synowie – Władcy Zaświatów,

Którzy Przydzielacie miejsca w Nawiach i pod Wyrajem

Bądźcie nam Przychylni

Bądźcie wszyscy ze mną,

Bądźcie z moimi bliskimi ….

Przybądźcie i bądźcie we mnie

Przybądźcie i zasiądźcie w moich bliskich ….

Obejmijcie nas swoją mocą i dajcie nam moc

byśmy złączyli się z WAMI

O Światło Świata!

Wszyscy Bogowie Świata

Przodkowie Których jesteśmy Krwią z Krwi

Którzy Czuwacie Nad Światem z Prawi i z Nawi

Łączę się z Wami

By pozostać z Wami na zawsze w Jedności

Niech Wasza Siła wzmocni moje siły

Aby moje działanie było w każdej chwili zdecydowane i skuteczne

Aby moje życie stało się pełne i godne

A wszystkie żywe istoty wokół mnie miały się lepiej!

O Światło Świata!

Dziękuję, że jestem,

Dziękuję za to kim jestem i gdzie jestem

Dziękuję Wszemu Światu i Światłu,

Matce Ziemi

i moim Przodkom

O Światło Świata!

Nie opuszczaj mnie nigdy

Daj wzrok przenikliwy

Daj myśl głęboką

Bym mógł się z Tobą

w każdej chwili złączyć!

Wszystkie te śmieszne obrazy są autorstwa Guy Robinsona i pochodzą z Cyklu Piknik Ptasiego Szamana oraz Nativity

O Rafale, czyli różne są Polaków dzieje

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 20 Grudzień 2011

Ten tekst jest kontynuacją – choć może się wydawać pozornie iż nie – poprzedzającego go artykułu o pogańskich symbolach, obrzędach i wróżbach w chrześcijaństwie. Jego dalszą kontynuacją stanie się „Lekcja 6 – Narodziny i Naród” oraz w konsekwencji wypływający z niej artykuł „Nowoczesna koncepcja narodu w XXI wieku”. To czteroczęściowe opracowanie stanowi faktyczny wstęp do wyodrębnionego cyklu publikacji, w których Wiara Przyrody odnosi się do nowoczesnej koncepcji społeczeństwa i takiego ułożenia stosunków społecznych i produkcyjnych oraz organizacji życia społecznego, które zharmonizują cywilizację i przyrodę tworząc z nich holistyczną, pozostającą we wzajemnej równowadze jedność.  Wiara Przyrody nie uzurpuje sobie prawa do bycia jedyną na polu walki o przywrócenie zakłóconej równowagi między cywilizacją i przyrodą, ani do bycia jedyną, która zna receptę na rozwiązanie problemów i opanowanie zjawisk prowadzących do zagłady Przyrody (Środowiska) przez Człowieka i tym samym do samozagłady Człowieka, czyli zagłady Ludzkości przez Przyrodę (Środowisko). Wiara przyrody dąży do wychowania następnych pokoleń ludzi w duchu poszanowania przyrody i koegzystencji z przyrodą, ochrony gatunków współżyjących z człowiekiem i ochrony życia przyrody w nienaruszonej, dzikiej postaci. Powinniśmy dzielić świat ze wszystkim co na Ziemi żyje a nie zawłaszczać go dla siebie.

Poważne problemy i zagrożenia dla życia Ziemi, jakie sprowadza na nią Cywilizacja, może przezwyciężyć tylko nauka, poprzez odkrycia i opracowania odpowiednich sposobów postępowania. Drugim ogniwem, które te odkrycia i sposoby musi wprowadzić w życie, jest cała społeczność świata (Ludzie). Tylko wcielenie na skalę masową i globalną tych odkryć i sposobów postępowania będzie stanowić faktyczne – a nie pozorne – rozwiązanie problemu nieodwracalnego zagrożenia Życia na Ziemi. Wcielenie w życie oznacza zmianę mentalną w sposobie myślenia i bycia wszystkich ludzi. Zmianę codziennego  stylu życia i hierarchii potrzeb Ludzi całego globu. JAKO SYSTEM etyczno-filozoficzny Wiara Przyrody może i musi dołożyć wszelkich starań , aby przygotować zmianę mentalną w Nas samych.

Powiązanie systemu najważniejszych słowiańskich Świętych Wzgórz ze Stonehenge [kliknij]

Chcemy dzisiaj wszystkich poinformować, że jako Staro-Słowiańska Świątynia Światła Świata przystępujemy oto do wielkiej budowy, budowy, która odbywać się będzie jednocześnie w trzech wymiarach fizycznych:

Po pierwsze

1. Budowy platformy komunikacyjnej Wiary Przyrody obejmującej cały świat – na którą złożą się nie tylko witryny internetowe, ale także wydawnictwo i inne media działające przede wszystkim w języku polskim, ale także publikujące swoje materiały w języku francuskim, hiszpańskim i angielskim.  Mamy nadzieję, że wkrótce znajdzie się ktoś kto będzie również tłumaczył na język rosyjski – to niezmiernie ważne dla łączności z Wiarą Przyrody i organizacjami ekologicznymi w Rosji i krajach posługujących się cyrylicą.

Po drugie

2. Budowy świątyni, która będzie fizycznie istniejącą budowlą, ośrodkiem badań  Wiary Przyrody i Wiedzy Słowian, Skarbnicą Wiedzy i Wiedy oraz ośrodkiem krzewienia (rozpowszechniania) Wiedzy o Wierze Przyrody, o Słowianach, o ich kulturze, dziejach, mitologii, historii i prehistorii. Świątyni, która stanie się  ośrodkiem wymiany myśli filozoficznej, religijnej, a także ekologicznej. Która stanie się ośrodkiem nowoczesnej kultury oraz będzie zapleczem dla dzieła budowania nowej świadomości ekologicznej i krzewienia wiedzy ekologicznej oraz wiedzy w duchu wiary. Będzie to ośrodek Eko-Ekumeny Na Rzecz Przyrody Ziemi. Planujemy ją wybudować na jednym ze świętych wzgórz, w przestrzeni pomiędzy Krakowem a Zakopanem, na którejś ze świętych linii łączących prastare ośrodki Wiary Przyrodzonej Słowian, ulokowane w podobnych miejscach dawno, dawno temu.

Po trzecie

3. Budowy wokół platformy komunikacyjnej i wokół świątyni-ośrodka (kąciny) społeczności ukorzenionej w Wierze Przyrody (Wierze Przyrodzonej Słowian), lecz w sposób swobodny i równy jednoczącej także wszelkie proekologiczne nurty, ruchy i ugrupowania, oraz systemy wierzeniowe i kościoły działające w duchu wiary przyrody i na rzecz ratowania przyrody oraz zharmonizowania Świata Człowieka ze Światem Przyrody, w jedną potężną Eko-Ekumenę. Tylko Ekologiczna Ekumena jest w stanie sprostać wielkiej pracy u podstaw nad przebudową współczesnej Świadomości Konsumpcyjnej w Świadomość Harmonijnego Rozwoju. Każda z istniejących organizacji działających w tym duchu i te które powstaną stawiając przed sobą ten cel, mają do zrobienia w owym dziele bardzo wiele i dla nikogo nie zabraknie tu miejsca. Wierzymy, że na takie właśnie działanie – w duchu wspólnotowym, w duchu ekologiczno-ekumenicznym, w duchu Wiary Przyrody – nadszedł już najwyższy czas.

Nie bez powodu ogłaszamy to w dwudziestym dniu miesiąca grudnia, dwa tysiące jedenastego roku (miary czasu powszechnie stosowanej – tj. 20 . 12 . 2011 roku NE, a 20.12 roku 7519 [lub nawet jak chcą Rosjanie 20.03.7520], miary czasu słowiańskiego – CS). Ten dzień rozpoczyna obchody jednego z największych świąt Wiary Przyrody – Święto Narodzin Światła Świata, święto które uznają i obchodzą wszyscy rodzimowiercy wśród Słowian mimo iż nadają mu swojskie, lokalne nazwy takie jak Szczodre Gody, Gody, Kolada czy Stanie Słońca, Zimowe Staniesłońca, Narodzenie Bożycza, Bożyca,Narodzenie Młodego Boga (u Słowian zach.), Kutia, Owsiana-Owsień, Narodzenie Kolady czy Kostroma, Święto Roda. Jest to jednocześnie rozpoczęcie nowego Roku Kalendarza Słonecznego – czas świąteczny który trwa do Święta Niebieskiej Pani – Dany-Dawany-Dażbogi (2 stycznia) a nawet do Peruniki (2 lutego).

Jest to jednak także dla wszystkich Słowian Wiary Przyrodzonej, wszystkich Słowian Rodzimowierców zamieszkujących poniżej Równika – Święto Kupały – sam środek ich lata, najdłuższy Dzień w Roku – Wielkie Kupalia, Kres, obrzędy Święto-Rujańskie. My tutaj na północy siłą rzeczy skupimy się na obchodach Szczodrych Godów, lecz pamiętajmy, że Wiara Przyrody współgra z czasem Przyrody, czyli z miejscem i jego rytmem – to nie jest tak, jak w chrześcijaństwie, że dzisiaj wszyscy obchodzą jedno święto. Dla nich – na przykład dla Rafała w Ekwadorze, tych którzy są w Australii i Nowej Zelandii, w RPA i Chile – gdzie do niedawna mieliśmy jeszcze przedstawicieli SSŚŚŚ – obchodzone są właśnie Kupalia.  Rafał napisał mi, że wybiera się z rodziną do Banos de Agua Santa, które tu mamy na zdjęciu, gdzie na świętej górze wodospady, i gdzie, w świętych wodach i ciepłych źródłach będzie obchodził Kupalia. Kupalia tutaj są powiązane z obchodami Nowego Roku Słonecznego. Za miesiąc Rafał znajdzie się w Angoli, gdzie jako geolog musi wykonać pewne prace. Dla niego to nie będzie Perunika, lecz czas rozpoczynających się południowoafrykańskich zbiorów.

Święta wiosenne to z kolei otwarcie Kalendarzowego Roku Księżycowego i roku rolniczego – dawny słowiański początek Roku Księżycowego, wspólny z azjatyckimi Wiarami Przyrodzonymi, ale te wiosenne święta są dla tych co mieszkają poniżej Równika świętami Jesieni. Jak widać (tak jak liczą czas Rosjanie), początek kalendarzowego roku księżycowego dla niektórych ludzi łączy się z jesienią.

Niemal dokładnie rok temu,  w poprzednie Szczodre Gody zobowiązaliśmy się wziąć na siebie ciężar sterowania Wiarą Przyrody w duchu jej pogodzenia i podjęcia wspólnotowych działań na rzecz zjednoczenia Rodzimowierstwa w Polsce i na Świecie. Rok temu podjęcie takiego wyzwania wydawało się nierealne, może wręcz megalomańskie, bo Świątynia Światła Świata była wtedy (i pozostaje) nieliczną grupą zdeklarowanych członków, raczej gromadą wiedunów niż organizacją. Jednakże już latem tego roku pojawiła się pierwsza inicjatywa budowy obiektu świątyni, a obecnie ta inicjatywa została ponowiona i ma realne szanse powodzenia. Jesienią tego roku pojawiła się inicjatywa organizacji wydawnictwa i platformy komunikacyjnej i obecnie zyskała jeszcze realniejszy wymiar. Nasze strony w ciągu roku 2010 odwiedziło około 500.000 osób, w 2011 już prawie 1.000.000 osób. Tak, to nie pomyłka, średnio odwiedza nas 2.700 osób dziennie (a przecież w okresie wakacji ruch na stronie WWW jest o połowę mniejszy). Świadczy to także o ogromnej rzeszy młodzieży odwiedzającej ten blog. Mamy nadzieję zdecydowanie zwiększyć zasięg oddziaływania i krąg zainteresowanych w roku 2012.

Rzeczy wielkie rodzą się z rzeczy małych, bez małych kroków nie ma kroków wielkich. To co wydaje się początkowo utopią – tak jak nie raz w dziejach bywało – staje się nieoczekiwanie faktem. Poniższy artykuł jest pierwszym krokiem do utworzenia Ekologicznej Ekumeny Wiary Przyrody. Mamy nadzieję, że po nim, w niedługim czasie, ruszą też nasze strony internetowe w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim oraz że w bardzo niedługim czasie (po Nowym Roku) będziemy mogli ogłosić też powstanie wydawnictwa oraz rozpocząć prace projektowe nad świątynią.

Inicjatorami i inspiratorami budowy Świątyni Światła są zarówno członkowie SSŚŚŚ i jej sympatycy z pokrewnych ruchów religijnych, jak też poniekąd członkowie RKP i Słowiańskiej Wiary, Zadrugi i Rodzimej Wiary, których dotychczasowe działania w kierunku utworzenia ośrodków wiary stały się poważną inspiracją dla podjęcia przez nas tego dzieła. Być może wielu z nas, inspiratorów tej wielkiej pracy, nie dożyje jej całkowitej finalizacji, bo mamy już wszyscy swoje lata, ale ktoś musi rozpocząć pracę i ktoś ją kiedyś dokończy. Niech to będzie kontynuacja wszelkich działań dotychczasowych, jakie miały miejsce w Polsce i poza nią, we wszystkich nurtach wiary rodzimej, poczynając od najdawniejszych korzeni, a co najmniej od czasów powszechnie uznawanego za ojca odrodzenia Wiary Przyrody – Zoriana Dołęgi Chodakowskiego.

Polskie Tatry – Rafał z kolegami – obóz górski (1961)

O Rafale, czyli różne są Polaków dzieje

Z Rafałem poznaliśmy się nie tak dawno. To dziwna historia – dziwna bo spotkaliśmy się najprawdopodobniej już ponad 40 lat temu, w Krakowie pomiędzy rokiem 1960 a 1963. Po raz drugi połączył nas Internet i rok 2011. Od razu, od pierwszego kontaktu stało się jasne, ze trudno o bliższe duchowe braterstwo niż to które nas łączy. Gdybym był ateistą nie potrafiłbym wyjaśnić tego przypadku – bo czy to rzeczywiście „przypadek”? Ukształtowały nas tak różne dzieje i wydarzenia osobiste, a doszliśmy w to samo miejsce duchowe.

To jedna z tych historii, o których mówi się: niemożliwa, nieprawdopodobna, to nie mogło się zdarzyć naprawdę. Zupełnie taka sama, jak potrójne natchnienie, które otrzymałem ze Sri Lanki w kwestii podobieństw wiary i języka dawnych Słowian i Hindusów, Tybetańczyków, Drawidów, Irańczyków czy Ceylończyków. To samo, które skierowało mnie ku studiom nad Wedą w jej najstarszych formach, nad taoizmem, zaratusztrianizmem, bon, buddyzmem i innymi naturalnymi religiami. Najdawniejsi i najwierniejsi czytelnicy już znają tę historię, bo ją na tym blogu gdzieś zamieściłem – już wiem – przy tekście Vilasy Bhikkhu  o podobieństwach języka polskiego i pali – no jasne, przecież właśnie Vilasa i jego tekst jest owym trzecim natchnieniem ze Sri Lanki, całkiem świeżym z roku 2009. Drugim byli profesorowie z Bostonu w latach 80-tych XX wieku, Żyd polskiego pochodzenia i Ceylończyk – obaj ze slawistyki na tamtejszym uniwersytecie – których gościliśmy u siebie po Stanie Wojennym dwukrotnie, a może i trzykrotnie, którzy już wtedy mówili że wspólnota językowa słowiano-indo-irańska jest więcej niż pewna. Pierwszym był Polak , także mnich buddyjski, który zgłosił się do mnie w latach 70-tych XX wieku z podobnym tekstem do tekstu Vilasy, tyle,  że o języku wed (Atharwawedy i Rygwedy a także Obwiesty-Awesty) i ich niewątpliwym związku ze słowiańskim słownictwem pogańskiej religii ( o ile dobrze pamiętam w latach 90-tych zostawił ten tekst w Zielonych Brygadach i u mnie, i wyjechał ostatecznie). Kiedy Vilasa Bhikkhu przysłał swój tekst napisałem nawet takie oto słowa:

Mam świadomość, że nie każdy statystyczny Polak, a nawet człowiek na Ziemi, ma prawdopodobną statystycznie szansę trzykrotnie, z trzech różnych niezależnych źródeł otrzymać – nie prosząc o to –  trzy razy tekst na ten sam, tak poważny, temat. Sądzę, że otrzymałem go, bo już najwyższy czas go opublikować w Polsce.

Buddyzm i Zen to wysublimowane kontynuacje tej samej Prastarej Wiary Przyrody, która wydała Wedy i naszą słowiańską Baję. W świetle dowodów genetycznych, wspólnota językowa zwana praindoeuropejską, która w istocie prawidłowo powinna być zwana – wspólnotą Słowiano-Indo-Irańską, nie powinna dzisiaj nikogo dziwić.

I tym razem zdarza się znów to samo. Tego rodzaju wydarzenia umacniają mnie w przekonaniu, że ateiści nie mają zupełnie racji. Za wiele razy w życiu doświadczyłem zdarzeń nieprawdopodobnych statystycznie, by na statystyce polegać w percepcji świata i jego mechanizmów.  Za wiele razy się z tym zetknąłem, aby się opierać nadal na ateistycznej „niewiarze”, niewiarze w nic poza przypadkiem i rachunkiem prawdopodobieństwa, w podejmowaniu naprawdę ważnych w moim życiu decyzji. To byłaby głupota , gdybym tak postępował, irracjonalne i świadome zdanie się na przypadek – co będzie to będzie – zamiast aktywnego pokierowania swoim życiem. Sądzę, że gdybym przyjął tę ściśle podobno „racjonalną” z ateistycznego punktu widzenia, zasadę skończyłbym życie jako człowiek, który nie stworzył sam sobie najmniejszej możliwości dokonania w trakcie tego krótkiego pobytu na Ziemi czegokolwiek naprawdę ważnego. Żadna podjęta przeze mnie naprawdę ważna życiowa decyzja nie wypływała z racjonalnych przesłanek – to znaczy gdy ją podejmowałem wydawała się z rozumowego, logicznego punktu widzenia nie do zrealizowania. Gdybym poprzestał na przesłankach racjonalnych nie dokonałbym niczego ważnego.

Misahualli u stóp Andów, nad Rio Napo to koniec cywilizowanego świata – dalej są tysiące kilometrów Amazońskiego wspaniałego Lasu, który daje świeże powietrze i słodką wodę całej Ziemi. To tutaj mieszka Rafał z Jimielą. Jimiela jest Indianką – Inkaską, mają wspólnego syna Inti i kilkoro adoptowanych indiańskich dzieci. Nie muszę wam chyba tłumaczyć że Jimiela to jedno ze starodawnych imion 89-tej, Ukrytej Bogini – Swątbody-Swątwoli –  miano, które jest także jedną z nazw jemioły związanej z obrzędami Nowego Roku i Światłem Księżyca.

Na pewno nie miałbym wtedy okazji poznać wielu wspaniałych ludzi, wielu z Was, którzy codziennie piszecie do mnie i wpisujecie się na tym blogu, tych których spotkałem osobiście i tych których poznałem tylko przez Internet. Nie spotkałbym ani was ani innych, których w życiu spotkałem – choćby Vilasy Bhikkhu, Jerzego Przybyła, Świętobora Mytnika czy Rafała Święckiego, czy naprawdę mnóstwa innych wspaniałych ludzi (choćby z Niklota) – wybaczcie że was wszystkich nie wymienię. Gdybym chciał ich tutaj wymienić wszystkich z imienia i nazwiska, na pewno skończyłbym po Nowym Roku. Ten artykuł poświęcam Rafałowi. Chciałbym żebyście poznali jego dzieje i splot jaki nas połączył. To historia warta przemyślenia.

Na czym  tym razem polega nieprawdopodobieństwo zdarzeń, które miały miejsce?! Posłuchajcie:

Ja urodziłem się w roku 1952 i całe życie przemieszkałem w Krakowie, mało gdzie i z rzadka wychylając nos poza to miasto.  Rafał jest ode mnie nieco starszy, gdy ja przyszedłem na świat, on  mieszkał już u rodziny w Zakopanem i tam dorastał oraz tam się wychowywał. Pisze o sobie, że stał się „przyszywanym” Góralem z Zakopanego, bo tam ukrywał się jego dziadek  po stronie ojca.

Moje korzenie rodzinne również zahaczają o Tatry, o Kotlinę Białczyńską, Białaczewo i podkrakowskie Koszczelniki, a wreszcie o Łobzów i sam Kraków. Moje korzenie są wśród Harów-Harwatów – Goroli (Harusuów i Char-Wątów), podobnie jak i jego.

Mamy też za sobą podobne epizody związane z ustrojem Wiecznej Szczęśliwości zwanym realnym socjalizmem. Jego rodzinę po stronie matki za udział w NSZ prawie w całości wymordowało UB. Wiele osób z mojej rodziny przesiedziało również w UB-ckich więzieniach wiele lat za udział w AK. Rafał urodził się w więzieniu i stracił bliskich z wyroków UB. To dlatego wychowywał się u dziadka w Zakopanem. Nas nie spotkało aż „tyle dobrego” z ręki komuchów (nota bene wciąż u władzy, choć kraj trochę inny!). Widocznie jednak obaj wyssaliśmy z „piersi” – jak to się mówi – dostatecznie dużo tego samego, by dalej pójść drogą buntu i poszukiwania odrodzenia duchowego.

Rafał z początkiem lat 60-tych ubiegłego wieku przybywa do Krakowa i rozpoczyna tutaj naukę w  Technikum Górnictwa Odkrywkowego. Zamieszkał przy ulicy Dietla, pasjonował się kajakarstwem, szkoła mieściła się przy ulicy Rzeźniczej. Ja od 1958 roku zamieszkałem przy ulicy Starowiślnej 89 – tam gdzie kiedyś mieszkała też Zofia Stryjeńska. Po chleb chodziłem do piekarni Buczka, naprzeciw kina Uciecha, bo był najlepszy w mieście, do przedszkola uczęszczałem naprzeciw Krążownika Wielopole do sióstr zakonnych- to również Starowiślna. Ulica Dietla, cały Kazimierz, bulwary nad Wisłą, Skałka, Rynek Podgórski, port rzeczny, plac Bawół, Plac Żydowski, ulica Szeroka, Miodowa i Rzeźnicza – za mostem kolejowym, Plac pod Halą Targową, Grzegórzki – to rejon w którym nieustannie przebywałem i po którym włóczyłem się całymi dniami. Nie ma fizycznej możliwości abyśmy się na przestrzeni lat 1960-1963 nie zetknęli wielokrotnie.

Oczywiście, zetknąć się zetknęliśmy, spotkać się spotkaliśmy, ale się nie poznaliśmy. Ja miałem 6-9 lat (podstawówka),  a on 14-16  (szkoła średnia) – w tym wieku to jest olbrzymia przepaść. Złączyło nas jednak miejsce, które ma niewątpliwie wielki magiczny wpływ na duchowość. Tak więc w latach 60-tych krążyliśmy po tych samych ulicach i mijaliśmy się w tych samych nasyconych krakowską historią, starożytnością i tajemnicą miejscach – Krzemionki, Kopce Krakowskie, Las Wolski, Wisła, Bielany, Panieńskie Skały, Błonia – nie mówiąc o takich drobiazgach jak Wawel.

Rafał nie skończył szkoły, bo w 1963 roku pomaszerował przez Zieloną Granicę na południe. Rok później po wielu perypetiach dotarł do Włoch i tak zaczęła się jego wieloletnia podróż po świecie.

A więc pierwszy punkt zbieżny – Kraków, lata 1960-61-62. Czy mijaliśmy się na ulicach, czy spotkaliśmy się na którymś z kopców, na majówce w Lesie Wolskim, na Wawelu, w Rynku – gdziekolwiek? Nie znając się i nic o sobie nie wiedząc? On już uczeń szkoły średniej, ja o kilka lat młodszy w podstawówce.  Na pewno tak.

Jak pisze Rafał ucieczka z Polski w wielki świat była początkiem prawdziwej nędzy w jego życiu. Ja nie zaznałem na dłuższą metę prawdziwej biedy, nigdy też nie tułałem się po świecie w poszukiwaniu miejsca do egzystencji, nawet niewiele podróżowałem poza Polskę – tak wyglądało życie przeciętnego Polaka do połowy lat 70-tych kiedy Gierek dał ludziom zezwolenie na podróże w obrębie krajów socjalistycznych na dowód. Na paszport nie mogłem liczyć do 1981 roku, bo jeszcze jako 17-latek sam wpadłem w łapy ubeków. Wtedy to się nazywało SB. W 1970 roku jako hippisi próbowaliśmy wydawać niezależną gazetę. Aby uruchomić to przedsięwzięcie, podobnie jak członkowie organizacji Ruch, wynosiliśmy czcionki z drukarni w Krakowie.  Było świeżo po marcu 1968, tuż przed grudniem 1970.  Oczywiście wpuszczono nam do grupy kapusia – tak jak do zdekonspirowanego wtedy właśnie Ruchu i zapoznałem się z metodami UB i ich kazamatami. Wypuścili mnie niedługo, bo umorzyli sprawę – nie mieliśmy kompletu czcionek i nic nie zdążyliśmy wydać drukiem. Od tego czasu – zwłaszcza że odmówiłem współpracy – mieli mnie na oku. Kiedy powiedziałem im NIE – Ubek powiedział – Szkoda, masz talent. Nie dostaniesz się na żadną uczelnię w tym mieście i nie wydasz nigdy książki. I tak się stało i o dziwo trwa to także w III RP. Ale mam nadzieję i to bardzo poważną, że wreszcie się skończy. Jeszcze w 1989 roku Sb-ecy rozpytywali o mnie dozorczynię przy ulicy Okólnej. Ona zawsze mówiła mojej matce o tym czy o mnie pytają i kiedy pytali.Tak więc chcąc wyjechać poza DEMOludy musiałbym jak Rafał przejść przez Zieloną Granicę i już nie wracać. Otrzymanie paszportu mi nie groziło aż do 1981 roku – wtedy go dopiero po raz pierwszy na chwilę dostałem.  Myślę, że SB miało nadzieję, że wyjeżdżając w październiku 1981 roku nigdy już nie wrócę. Pomyłka.

Moja prawdziwa pasja to była starożytność, ale nie ta grecka tylko polska – jeżeli jeździłem to tylko po Polsce.

Rafał w tym czasie przymierał głodem i w końcu wylądował w USA. Tam zapisał się do Armii Amerykańskiej – nie dlatego ze sobie wymarzył podobny los, jako młody chłopak, ale żeby nie zdechnąć z głodu. Przeszedł gehennę to było jakby wszedł z deszczu pod rynnę – był rok 1966. Nie dane mu było zostać w USA – właśnie był Wietnam. Tu stawiamy kropkę. Kropka bywa ważniejsza dla wyobraźni niż całe dwutomowe dzieło. Tu stawia kropkę sam Rafał.Nasza opowieść o dziejach Rafała i jego drodze rozpocznie się dalej gdzieś między 1972 a 1974, kiedy jako były żołnierz otrzymał możliwość studiowania geologii.

1962

Ja latem 1967 roku zdałem do Technikum Geodezyjnego  – rozkapryszony jedynak zaczytany w mitologiach świata i s-fach Lema.  Ale już w 1969 poznałem pierwszych krakowskich hippisów, późniejsze legendy tego ruchu. Tak naprawdę to ten właśnie ruch rozwalił komunizm, a nie co innego. Oczywiście nie sam ruch – bo nazywaliśmy go „ruchem”, tak jak chłopcy z konspiracyjnego Ruchu nazywali swój „ruch” – ale to, w co nieuchronnie musiał się zmienić w różnorodności swoich nurtów wolnej myśli i wyzwolenia z kleszczy zniewolonego umysłu. Był to po prostu czas Ruchu – nie kiosków i nie spółdzielni, ale czegoś na kształt fermentującej, kipiącej niczym zaczyn anarchistyczny hippisowskiej komuny. Eksplodowała nowa zbiorowa świadomość i zarysowały się jasno różne, wielorakie, niemożliwe do opanowania przez reżim drogi do prawdziwej Wolności przez duże W.  Bez dalszego ciągu czyli upolitycznienia się części tego ruchu nie byłoby rzecz jasna żadnego Sierpnia 1980 roku. Jednakże bez wieluset równoległych ścieżek, którymi podążyli wtedy młodzi ludzie, nie byłoby świadomości po stronie komunistów, że ich świat się rozpadł, a młode pokolenie jest nie do kupienia. Mój hippizm, walka o prawa człowieka, walka z systemem szkolnym i wpadka z drukarnią to ten właśnie czas.

Tu drugi punkt wspólny. Technikum Geodezyjne połączono z Technikum Geologicznym, do którego włączono Technikum Górnictwa Odkrywkowego. Tak więc w istocie znalazłem się w tej samej szkole, w której uczył się Rafał w 1962 – tyle że ja skończyłem ją w 1972 roku. Skończyłem Technikum Geologiczne w specjalności geodeta – pozbyto się mnie bardzo szybko i chętnie po licznych epizodach antyustrojowych, antypaństwowych i po rekomendacji SB w 1971 roku.

Od 1974 zaczynam intensywnie uprawiać jogę we wszystkich płaszczyznach. Pracuję jako geodeta nad mapami Śląskiego Okręgu Wojskowego – to pozwala mi uniknąć poboru obowiązkowego do wojska. Jednocześnie studiuję wschodnie religie i medytuję niesystematycznie w krakowskim ośrodku Zen.  Tak się składa, że moimi mistrzami  duchowymi w jakimś stopniu były osoby bliskie już od dzieciństwa, albo bliskie odkąd poznałem moją przyszłą żonę w 1972 roku. Wpajano mi zupełnie inny stosunek do religii niż to się dzieje w zwykłych domach. Stopniowo dojrzewałem do wiary przyrodzonej. Lata 70-te to odejście ku religiom wschodu. Ten okres kończy się dla mnie w roku 1978, który mogę uznać za rok ostatecznego ukształtowania i  uformowania w pogaństwie.  Dla mnie wtedy właśnie kończy się hippizm – w roku 1978. Stałem się dojrzałym człowiekiem – dojrzałym do wszystkiego, do radykalnych zmian w życiu, do założenia rodziny w prawdziwym sensie tego słowa, do pójścia nową drogą. Od 1976 dochodzą oczywiście do tego wszystkiego bibuły KORowskie i Latające Uniwersytety itp, ale temu nurtowi nie poświęcałem się w pełni.

Dom

A teraz dalszy ciąg historii Rafała. Muszę powiedzieć, że niełatwo sobie wyobrazić dwa bardziej różne pod pewnymi względami życiorysy niż nasze.

Rafał otrzymał od państwa skromną zapomogę aby się uczyć. Użył jej do, skończenia inżynierii w École Polytechnique de Montréal (Poly). Jego praca dyplomowa zajęła następne 10 lat, co do tygodnia, czyli maksimum, jakie jest dozwolone. Jest to trudny do pobicia rekord na Poly, jaki Rafał ustanowił. W tym czasie pędził prawdziwie hippisowskie życie. Napisał mi: ” Podczas tego czasu wykąpałem się w większości gorących/ciepłych źródeł między Alaską a Gwatemalą. Był to czas na odnalezienie zdrowia fizycznego i psychicznego. Żyłem w autobusiku VW i robiłem co się dało aby tylko przeżyć i benzynę zapłacić od-źródła-do-źródła. Stałem się wegetarianinem i poszukiwaczem ducha Natury.”

W 1978, sen zapowiedział mu spotkanie z Omraam Mikhaël Aïvanhov. On wskazał mu drogę do ducha. Rafał jest poganinem mimo, że jego mistrzami byli teozofowie, ale teozofowie wyrośli z bogmilizmu, członkowie Białego Bractwa. Dla nich chrześcijańskie przypowieści  są czymś zupełnie innym niż dla chrześcijaństwa  – to sposób obrazowania tez, ich wiara była i jest wiarą w Naturę i niezwyciężoną moc Słońca.

Rafał 1980 (Polska)

I to jest trzeci wspólny punkt. Rok 1978, czas kiedy ja zaczynam żyć drążeniem mitologii Słowian i kiedy powoli zaczynam tracić z horyzontu jakikolwiek rodzaj kariery, do której chciałbym się przywiązać.  Gdyby nie było Sierpnia 1980 roku – nie dostałbym się do Szkoły Filmowej – SB zadbałoby o to, nie miałbym żadnego dyplomu – Było przede mną wielu takich i po mnie też. Kto o tym nie wie, ten jest osobą zabłąkaną w oparach.  Komunizm (realny socjalizm) w Polsce to nie tylko trupy w Wujku, to tysiące rannych każdego 13-tego danego miesiąca przez cały stan wojenny, to tysiące złamanych życiorysów, ludzi których wyrzucono z uczelni i z pracy , którzy krążyli z wilczym biletem od szkoły do szkoły, ale w końcu trafiali do wojska albo do ZOMO, albo krążyli od firmy do firmy, ale nic nie mogli jakoś dziwnie znaleźć – w czasach kiedy na ulicach łapano każdego bez pracy i pakowano do odsiadki jako tzw Niebieskiego Ptaka – tak to określano w TVP. Ja miałem w tym czasie papiery pisarza, literata, scenarzysty – trzymanego na pasku umów przez System. System mnie trzymał i myślano, że mnie ma – stąd w 1983 propozycja nie do odrzucenia – błyskotliwa kariera pisarska w zamian za współkierowanie gadzinówką „Nowa” „Kultura”. Chyba w ramach „marchewki” wydano wtedy dwie książki, które od lat leżały w wydawnictwach. Odmowa z mojej strony i niebyt pisarki do 1990. Miałem czas na wewnętrzny rozwój.

1982

1978 rok jest dla nas obu wspólny. Zaczyna się nowe życie – życie w wierze i życie wiarą i dla wiary przyrodzonej.

„Idę nią i staram się praktykować co odkrywam.” – pisze mi Rafał. Nie napisałbym mu nic innego.

Popatrzcie jak wiele czasu trzeba od kropki do pełnego odzyskania ducha i warto by każdy kto głosi wojnę zamiast miłości – w imię jakiejkolwiek idei – przemyślał swój własny stan ducha.

I wreszcie w wyniku dalszego długoletniego rozwoju, kształtowania się i dojrzewania dochodzimy do czwartego wspólnego  punktu. To już będzie rok 2011.

Gujana 1987

Wcześniej ja mam dzieci  i Rafał ma dzieci. Ale tak naprawdę po długiej tułaczce w świecie, licznych wyprawach geologicznych, wielkich poszukiwaniach duchowych  dopiero trafiwszy do Ekwadoru zakłada w Misahualli dom i znajduje miłość i swoje miejsce na Ziemi. On sam jest poganinem ale w jego rodzinie są i inne wyznania i wszyscy doskonale się rozumieją. Muszę powiedzieć że nasza rodzina też się doskonale rozumie mimo, że jej dosyć liczny człon to zagorzali katolicy (ba, mają nawet zakonnicę w swoim gronie), część to niepraktykujący katolicy, część ateiści, część zagorzali antyklerykałowie, no a my – Ja ,moja żona, dzieci POGANIE. Wojny – każde, a zwłaszcza religijne – nie są wynikiem kłótni rodzinnych ani plemiennych – są wielkim zbrodniczym interesem rządów i państw. Zapamiętajmy to i nie pozwólmy robić z siebie armatniego mięsa – Nigdy i Nikomu! Polacy żyli z Ukraińcami szczęśliwie, czy ktoś pamięta że połowa Kijowa w roku 1860 mówiła po polsku. Czy ktoś pamięta że 90% kadry jedynego tamtejszego uniwersytetu to byli wtedy Polacy?! Kto rozpętał tę hekatombę i ciągnie dalej nienawiść?! Kijów 100 lat temu był polskim miastem – w dużej części – polskim i ukraińskim.

Kongo 2009

Teozofia niedaleko znajduje się od pogaństwa, naprawdę wystarczy zastąpić chrześcijańskie odniesienia w przypowieściach żeby odnaleźć Wiarę Przyrody – przede wszystkim, to coś naturalnego. To co odróżnia wyraźnie teozofię i antropozofię od czystej Wiary Przyrody to manichejskie pojmowanie dobra i zła.

2008 – Sierra Leone

Pisze Rafał:

„Załączam zdjęcie rodziny rok temu, ten najmłodszy to Inti, nasz
biologiczny syn, a reszta są naszymi niebiologicznymi dziećmi.

Mają sześcioro dzieci z tego najmłodszy Inti jest ich dzieckiem – pozostali są adoptowani – i to ma sens. (2010)

Żyjemy w małym miasteczku, na końcu drogi, w Amazonii u podgórza Andów.”
http://www.youtube.com/watch?v=xlE1RMcysgI
http://www.youtube.com/watch?v=wrzi4puC2No
http://www.youtube.com/watch?v=1yhmf-TZCiY
http://www.youtube.com/watch?v=GMIQAmEInC8
http://www.youtube.com/watch?v=ZJze0XGzHK4
http://www.youtube.com/watch?v=TLflLOI6sDQ

Pisze mi Rafał:

„Tak, złączmy wysiłki aby Kultura i Wiedza Słowiańska dalej żyła nie
tylko w Naturze.

Zdrowia, dobrobytu i szczęścia od Nas do Was.

Rafał”

I oto jest nasze prawdziwe, dojrzałe  spotkanie w roku 2011 po to by osiągnąć naprawdę wielki cel.

I jeszcze od Rafała

http://www.rafals.com/ecuador

Puerto Misahualli – Biuro turystyczne Jimeli

Kiedy Rzeka Napo  zalewa Misahualii:
http://www.youtube.com/watch?v=GMIQAmEInC8
http://www.youtube.com/watch?v=2WUz7cFAfoc
… po tym jest czas płukać złoto:
http://www.youtube.com/watch?v=TLflLOI6sDQ
Droga od nas do Quito:

Wulkan Antisana
http://www.youtube.com/watch?v=ZJze0XGzHK4

Rafał znalazł się tam szukając złota, a znalazł żonę i rodzinę i szczęście

Żyje z płukania złota i diamentów:
http://www.youtube.com/watch?v=N0HnuTbHmWk
http://www.youtube.com/watch?v=ocJ8zgfZE8Q
http://www.youtube.com/watch?v=qDrH2NnH8KE
http://www.youtube.com/watch?v=WlIJ6RyBquo

Żona i syn Inti (Słońce w języku Inków)
http://www.youtube.com/watch?v=xlE1RMcysgI

Mówią że fotografie to 1000 słów, a wideo to chyba 100 000 słów…

Rafał pisze do mnie:

Wierzę w pozytywną siłę myśli, tą siłę mamy w nas, mimo że „system”
robi wszystko aby w nas tą siłę zniszczyć. W innych słowach, co ja
sobie DOBRZE WYOBRAŻĘ stanie się realnością. Wokoło mojej wyobraźni
skrystalizuje się materia i WYOBRAŹNIA stanie się realnością.
Naturalnie, jestem odpowiedzialny za to co tworzę. Bo jak stworzę coś
co nie chcę to będę cierpiał.
Na dodatek, kiedy moja wyobraźnia się sprzęga z drugą, trzecią,
czwartą… wyobraźnią to rezultat nie dodaje się, ale mnoży. Więc w
sprzężeniu jest MOC. 5+5=10 a 5×5=25.

Zdrowia, dobrobytu i szczęścia

Rafał

Słońce nad Amazonią, Rio Napo czyli rzeka Napo  (foto: Rafał)

Od Rafała

1

Na Godowe Święta Rafał przesłał do nas tekst, który sam otrzymał od swojego syna z Polski , tekst góralskich, płynących z serca życzeń świąteczno-noworocznych. Jest to tekst warty przytoczenia i drobnego komentarza. Oto on:

Dla Was i całej Rodziny

Niechaj na Godowe Święta
nikt o zwadach nie pamięta.
Cuda niech się dzieją w Gody,
niechaj w rzekach płyną miody,
niechaj gada wszelkie zwierze
niech Bogowie w naszej wierze
się ostaną, a o świcie
świat się zrodzi w Świętowicie.
Niechaj dziady ku nam przyjdą,
z kucji głodne niech nie wyjdą.
Niechaj wróżby i życzenia
będą źródłem odrodzenia
dobrobytu i płodnosci.
Pannom chłopca do miłości
niech przyniesie maku tarcie
i świeżego siana garście.
Na choroby i złe moce,
by nie były straszne noce,
sad ubrany orzechami
zwisnie w izbie ponad nami.
By zwierzyna była w lasach
turon pośród nas niech hasa.
Z lasu, wody i ogrodu
oraz polnych licznych płodów
niech na stole nie brakuje.
Tak to Gody się świętuje!

Abyście w odrodzonym cyklu Słońca byli otoczeni Jego Światłem,
wypełnieni Miłością i szli Wolni.

Zdrowia, dobrobytu i szczęścia

Rafał, Jimela i dzieci

I mój komentarz:  zwraca tutaj uwagę akapit o sadzie wiszącym u sufitu ubranym złotymi srebrnymi orzechami – Orzechy – nasiona Bogów Dawców – owoce drzewa orzechowego – Bogoce – Bogowie Dawcy – Sporowie, Władcy Mnożności, Dostatku i Szczęścia. Złote i Srebrne orzechy to także symbole Słońca i Księżyca – niebieskiego światła. O sadach pod sufitem – imitacji symbolicznej boskiego Wyraju i Drzew Rajca – Lasu Welańskiego jakoś się w różnych etnograficznych opracowaniach nie pisze , a sad przetrwał w tej rymowance tak jak przetrwał w góralskiej tradycji do dzisiaj, jako ozdoba obrzędowa, która ma sprowadzać dobrobyt , dostatek i szczęście dla domu i gospodarstwa na cały nowy rok.

Rafał (po prawej) z mistrzem Omraamem Mikhaelem Aivanhovem

 2

Wybrane myśli: Życie, Miłość, Wolność – od Mistrza Beinsa Douno
(1864-1944), który uczył Mistrza Omraama Mikhaëla Aïvanhova.

„Źródłem życia jest miłość. Miłość przynosi pełnię życia.

Życie staje się realne, kiedy człowiek poznaje miłość. Jeśli człowiek nie rozumie miłości, nie rozumie życia. Jeśli nie rozumie życia, nie rozumie czasu, w którym życie, jako ciągły proces, płynie. Jeśli nie rozumiesz  czasu, tracisz muzyczny rytm życia, wtedy wpadasz w ciąg nieharmonijnych warunków, które sprawią, że spotka cię wiele nieszczęść.

Wszystkie światy, przez całą wieczność, wychodziły, wychodzą i będą wychodzić ze Źródła Miłości.

Miłość jest najpiękniejsza. Tylko miłość może wzbudzić w duszy twoje ukryte możliwości. Dzieła naukowe i dzieła sztuki nie mogą dać bodźca do przebudzenia duszy ludzkiej. Zawierają one tylko tymczasową wiedzę. Jedynym prawdziwym dziełem, w świecie, jest nauczanie miłości. Miłość jest najważniejsza dla duszy człowieka. Kiedy człowiek staje się świadomy miłości jako siły wielkiej i potężnej, jego dusza i duch budzą się, a on sam wchodzi w rzeczywiste połączenie z fizycznym, duchowym i boskim światami.

Tylko dzięki miłości człowiek może zrozumieć związek między tymi światami, a także sens ludzkiego życia i w ogóle sens życia.

Jest napisane: „Będziesz miłował Boga twego z całego serca swego, z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, a bliźniego
swego jak siebie samego.”

Jest to jedyne prawo, które przejawia się w trzech światach. Ludzka dusza tęskni i chce być wolna. To jest wielki wewnętrzny impuls, nie u każdego zwykłego człowieka, ale u każdego człowieka, w którym świadomość  Boga jest przebudzona. Słyszeliście,  powiedzenie: „Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli.”

Wolność nie może przyjść z zewnątrz. Nie może być egzekwowana przez prawo.

Każdy rodzaj wolności, religijna lub polityczna, która jest egzekwowana z zewnątrz, jest tylko cieniem wolności.
Idealna Wolności, Wolność, która wypływa z Prawdy, nie jest oparta na przemocy. Ona nie zależy ani od ludzkiej wiedzy, ani od ludzkiego porządku prawnego. Ona nie potrzebuje obrony przez zewnętrzne prawa i przemoc.

Czy rzeczywiście istnieje Wolność, której musi się bronić za pomocą broni? Czy ten rodzaj wolności można nazwać prawdziwą Wolnością?

Jedynym, który jest Wolny, jest Bóg. Więc tylko Bóg może w pełni zrobić człowieka Wolnym. Bóg pragnie, aby wszystkie istoty były Wolne, tak jak On jest Wolny. I muszą one stać się Wolne, bo są częścią boskiego jestestwa.

Zewnętrzne formy życia mogą ulegać przemianom, mogą ulec zniszczeniu, ale Życie trwa. Nic nie może go unicestwić: Życie jest najpotężniejsze. Życie, które jest w nas, jest doskonałe.”

Terminologia jest tu Chrześcijańska, ale prawda w niej zawarta jest bezimienna.

http://www.youtube.com/watch?v=In5phDi7SmQ

13-nasty dzień postu…

Zdrowia, dobrobytu i szczęścia

Rafał

Co do filozofii O. M. Aivanhov, to angielską, francuską i hiszpańską
wersję esencji, w słowach jego Mistrza Beinsa Douno, umieściłem na
http://http://rafals.com/message i następne strony.

3

DEKLARACJA Wiary – Zachodniosłowiańskiego Związku Słowiańska Wiara (wersja angielska)

The Declaration of the Faith of the Inborn Slavic Faith (according to the Western Slavonic Union of the Slavic Faith)

We believe in the Slavic Gods. We believe in the wisdom, goodness and beauty hidden under Their faces. Slavic Gods are the source of life, power and happiness. Faith in Them is the maintained by us our heritage.

Slavic Gods, worshiped for thousands of years, are for us the most beautiful and closest to heart image of the Divine Power. The Gods are hierarchical, multifaceted, mutually complementary order. Selected The order reveled from the chaos.

We believe the Gods give meaning to our existence, we believe they protect from the oblivion deeds of our ancestors, us, our children and grandchildren. What is the most valuable will be passed on in the eternal cycle of reviving life.

We acknowledge, that human death is the end of some stage. It is a condition of the transition into newer, constantly changing form of being. Dropping the old, already exhausted form. The reward for the noble and persistent is entering into the ever higher levels of existence, more conscious, more significant, closer to the Gods.

Human knowledge has not reached the level which allows arbitrarily predict the nature of the universe, but we know about his relentless growth. We can integrate this growth. The continuous growth fills with content our lives and gives us the faith in the survival of our actions.

We practice the strict ethical rules. Slavic faith believer lives decently, honestly and nobly. He condemns laziness, cowardice, recklessness and hypocrisy. As the most despicable he considers the betrayal.

We are enemies of the pettiness, above all, we condemn the lack of will to get rid of it. We cultivate what is the best in us. We assume the responsibility for our actions. We grow and create, this is intended for us.

We are the defenders of what is our, our families and our community. We defend the right to live on our own territory, we defend the space of our civilization. This obligation results from the most obvious laws of Nature.

Our rituals are the integrating in to the rhythm of Nature, finding wisdom in the rules of Nature and the Divine laws included in it. Our rituals are the nursing of ties with the ethnic and spiritual community. The communal prayers and sharing of suppers. The reverence to ancestors. The offerings to Gods. We bring back the meaning of the ancient native festivities.

We put faith in our understanding, the source of human knowledge. We put faith in our forces, the cause of continuous transformation. We believe in the soul, the divine element in man.

Our commonwealth bless us with the help, offers us the support. Together we extract what is the most valuable in us, that what is only worthy of attention.

A swastica¹ (swarzyca), a triskelion (trystyka), a circle and an isosceles cross are the symbols of Slavic Faith, the symbols that encode the knowledge about the order of Universe.

1 Symbol of Svarog – the Slavic god of sky, sun, heavenly fire.

Omraam Mikhaël Aïvanhov – Wiki eng

(1900, Srpci, Macedonia – 1986, Fréjus, France) was a Bulgarian philosopher, pedagogue, alchemist, mystic, magus and astrologer. He was a disciple of Peter Deunov (Beinsa Douno), the founder of the Universal White Brotherhood.

Life

At the age of 17, after a childhood full of deprivation, he met Master Peter Deunov, the founder of the Universal White Brotherhood in Bulgaria. In 1937 Deunov entrusted him with bringing his teaching to France. During the next 49 years, up to his death, he developed the teaching of the Universal White Brotherhood, giving more than 5000 lectures.

He taught mainly in France, but also traveled a great deal, in Switzerland, Canada, the US, the UK and Scandinavia. His works (44 pocketbooks and 32 complete works) are based on his lectures, which were recorded either in shorthand or on audio/video tape. They are published by Prosveta.

Central idea

Aivanhov’s philosophy teaches that everybody, regardless of race, religion, social position, intellectual ability or material means, is able to take part in the realization of a new period of brotherhood and peace on earth. This happens through the individual’s personal transformation: growth in perfection and in harmony with the divine world. Whatever the topic, he invariably focuses on how one can better conduct life on earth. Aivanhov taught that to achieve a better life, one must have a high ideal. „… if you have a High Ideal. such as the bringing of the Kingdom of God on earth you obtain everything you wished for, you taste plenitude.”[1]

Initiatic Science

Aïvanhov teaches the ancient principles of initiatic science. He describes the cosmic laws governing both the universe and the human being, the macrocosm and microcosm, and the exchanges that constantly take place between them.

This knowledge has taken different forms throughout the centuries. It is the „perennial wisdom” expressed through various religions, each adapted to the spirit of a particular time, people, and level of spiritual evolution. Aivanhov’s teaching incorporates aspects of Esoteric Christianity that relate to finding the „Kingdom of God on earth” within the individual. One of the essential truths of initiatic science, according to Aivanhov, is that (in the higher world) all things are linked. Thus committing oneself to the Kingdom of God on earth makes it realizable: „The real science is to form within ourselves, in the depths of our being, this Body that Initiates call the Body of Glory, the Body of Light, the Body of Christ.”[1]

 Bibliography

  • Angels and other Mysteries of The Tree of Life
  • Creation: Artistic and Spiritual
  • Hope for the World: Spiritual Galvanoplasty
  • Light as a Living Spirit
  • Man’s Two Natures: Human and Divine
  • New Light on the Gospels
  • The Path of Silence
  • The Powers of Thought
  • Spiritual Alchemy
  • The Splendour of Tiphareth
  • Toward a Solar Civilisation
  • The Tree of the Knowledge of Good and Evil
  • The True Meaning of Christ’s Teaching
  • What is a Spiritual Master?
  • Youth: Creators of the Future

 References

  1. ^ a b Omraam Mikhaël Aïvanhov The High Ideal
  • Feuerstein, Georg (1992). The Mystery of Light: The Life and Teachings of Omraam Michael Aivanhov. Salt Lake City, UT: Passage Press. ISBN 0-941255-51-4.
  • Frenette, Louise-Marie (September 2009). The Life of a Master in the West. Canyon Country, CA: Prosveta USA. ISBN 978-0-9842693-0-3.
  • Lejbowicz, Agnes (1982). Omraam Michael Aivanhov, Master of the Great White Brotherhood. Fréjus, France: Editions Prosveta.
  • Renard, Opierre (1980). The Solar Revolution and the Prophet. Fréjus, France: Editions Prosveta.

Who Is Omraam Michael Aivanhov?. Fréjus, France: Editions Prosveta. 1982.

Омраам Микаэль Айванхов –

Wiki rus

(1900, Македония — 1986, Фрежюс, Франция) — болгарский философ, педагог, духовный Учитель, алхимик и астролог. Жил во Франции с 1937 года. Был учеником Петра Дынова. Основал французское отделение Всемирного Белого Братства. Учение Айванхова являет собой творческий синтез христианства и восточных религий.

Жизнь

В возрасте 17 лет после детства полного лишений Айванхов встретил Учителя Петра Дынова. В 1937 году Дынов поручил ему нести Учение во Францию. В течение следующих 49 лет, до самой смерти он передавал Учение Всемирного Белого Братства, прочитав более 5000 лекций.

Он в основном преподавал во Франции, но также путешествовал в Швейцарию, Канаду, США, Великобританию и Скандинавские страны. Его книги основаны на его лекциях, которые стенографировались или записывались на аудио/видео пленку. Они публикуются издательством Просвета.

 Центральная идея

Философия Айванхова говорит о том, что все люди, независимо от расы, религии, социального положения, интеллектуальных способностей или материального уровня, способны принимать участие в создании нового периода братства и мира на Земле. Это происходит через личное преображение каждого, а именно через развитие и совершенствование в гармонии с божественным миром.

Какова бы ни была тема для обсуждения, Айванхов неизменно фокусировался на том, как человек может лучше провести свою жизнь на Земле. Любая затронутая им тема неизменно трактовалась с позиции пользы, которую может извлечь человек для самопознания, самосовершенствования и лучшей организации своей жизни, помогая таким образом реализации Царства Божьего на Земле.

Работа духовная существенно отличается от работы физической. Надо знать, что можно от нее ожидать, а что нельзя. От духовной работы можно ожидать света, мира, гармонии, здоровья, разума, но не денег, славы, признания или преклонения толпы, иначе вы смешаете два разных мира и будете несчастны. От духовной деятельности нельзя ожидать никаких материальных выгод. То, что вы создаете, еще долго остается невидимым, неощутимым.[1]

Посвященческая наука

Айванхов учил древним принципам посвященческой науки. Он описывал космические законы, управляющие вселенной и каждым человеческим существом, макрокосмом и микрокосмом, и взаимообмены, которые постоянно имеют место между ними. Это знание принимало различные формы в веках. Эта «вневременная мудрость» выражается посредством различных религий, адаптируясь к конкретному времени, людям и уровню духовной эволюции.

Посвящением называют тот путь, который должен пройти человек в стремлении отыскать и привлечь к себе свою божественную душу, чтобы она поселилась в нем… Посвященный — это тот, кто полностью себя изменил, желая притянуть к себе свою божественную душу: все его существо стало гармоничным, он вибрирует в унисон с Космическим Разумом, проводником и слугой которого он стал.[2]

Библиография

 Полное собрание сочинений

  • Второе рождение
  • Духовная алхимия
  • Два дерева рая
  • Горчичное зерно
  • Силы жизни
  • Гармония
  • Мистерии Иезиода
  • Язык символики, язык природы
  • «В начале было Слово»
  • Великолепия Тиферета
  • Основной ключ для решения проблем существования
  • Законы космической нравственности
  • Новая Земля. Методы, упражнения, формулы, молитвы
  • Любовь и сексуальность
  • Храни-йога. Алхимический смысл питания
  • «Познай самого себя» Жнани-йога
  • Мысли на каждый день
  • Новая религия: солнечная и всемирная
  • Водолей и пришествие золотой эры
  • Педагогика посвящения
  • Жизнь и работа в божественной школе
  • Плоды древа жизни. Каббалистическая традиция

Собрание сочинений «Извор» (выборочно)

  • К солнечной цивилизации
  • Человек, овладевающий своей судьбой
  • Воспитание, начинающееся до рождения
  • Йога питания
  • Сексуальная сила, или крылатый Дракон
  • Философия единения
  • Кто такой духовный Учитель?
  • Эгрегор Голубя, или царство мира
  • Рождество и Пасха в традиции Посвящения
  • Свет, дух живой
  • Человеческая природа и божественная природа
  • Духовная гальванопластика и будущее человечества
  • Истинное учение Христа
  • Тайны книги природы
  • Язык геометрических фигур
  • Центры и тонкие тела. Аура, солнечное сплетение, центр хара, чакры
  • Зодиак, ключ к человеку и вселенной
  • Алхимическая работа, или поиск совершенства
  • Психическая жизнь: элементы и структуры
  • Силы мысли
  • Книга Божественной магии
  • Золотые правила ежедневной жизни
  • Взгляд на невидимое
  • Путь тишины

I jeszcze Pieśń AUM mistrza Omraama Mikhaela Aivanhova (a jeśli ktoś chce inne wykłady):

http://www.youtube.com/watch?v=In5phDi7SmQ

Peter Konstantinov Deunov

(Bulgarian Петър Константинов Дънов [ˈpɛtər kɔnstanˈtinɔv ˈdənɔv]) (11 July 1864 – 27 December 1944) was a spiritual master and founder of a School of Esoteric Christianity.[2] He is called Master Beinsa Douno (Bulgarian: Беинса Дуно) by his followers.

więcej patrz: http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Deunov

Bogomilskie nagrobki

Bogomilizm

Bogomili, bogomiłowie lub bogomilcy bułg. Богомили – wyznawcy synkretycznej sekty chrześcijańskiej, łączącej zaratustriański dualizm z chrześcijaństwem. Nazwa bogomił oznacza w języku bułgarskim miły Bogu. Jedną z prawd wiary bogomiłów było to, że Bóg ma dwóch synów – młodszego Jezusa i starszego Satanaela.

Poglądy

Bogomili odrzucali dzieje stworzenia świata przedstawione w Księdze Rodzaju, uważali natomiast, że świat został stworzony przez szatana. Nie uznawali również sakramentów, świętych obrazów, dni świątecznych, liturgii ani hierarchii kościelnej. Odrzucali budownictwo sakralne, uznając materię za wytwór szatana; z tego powodu nie istnieją bogomilskie zabytki. Wiedzę o bogomiłach czerpie się głównie z pisemnych relacji duchownych i podróżników.

Prawdopodobnie z bogomilstwa wywodzi się religia patereńska, która w latach 1180–1214 była religią państwową na terenie obecnej Bośni, jedynego wówczas oficjalnie heretyckiego państwa w Europie. Istnieje również teza, że bogomilizm był inspiracją dla katarów.

Dualizm manichejski

Głównymi źródłami wiedzy o religii bogomiłów pozostają traktat Kosmasa (ok. 972 r.) oraz dzieło Eutymiusza Zigabenusa „Panoplia dogmatyczna”. Dzieło mnicha Eutymiusza opisywało szereg herezji chrześcijańskich a część poświęcona bogomiłom oparta była między innymi na słowach samego Bazylego. Ten przywódca bogomiłów przedstawił zasady bogomilskiej wiary cesarzowi Aleksemu, który rozkazał wszystko to spisywać ukrytemu sekretarzowi.

Bogomilizm oparty był na dualizmie manichejskim z niewielkimi modyfikacjami. Dualizm ten polegał na wyodrębnieniu dwóch przeciwstawnych sobie sił: duszy (dobrej) i materii (złej). Skrajny w przypadku odłamu dragowickiego. W ruchu bułgarskim wkrótce zbliżył się jednak do monarchianizmu (czyli wierze w istnienie jednego Boga objawiającego się tylko pod różnymi postaciami Trójcy Świętej). Bogomili odrzucali Stary Testament (jako opisujący dzieje stwórcy świata materialnego, którym był według bogomiłów Szatan), [lecz bez Psalmów i Ksiąg Proroków], a cuda jakich miał dokonać Jezus uznawali za alegorie. Negowali instytucję Kościoła (tworzyli konkurencyjne struktury), sakramenty (dopuszczali jedynie chrzest z ducha przez położenie Ewangelii św. Jana na głowę), okazywanie czci ikonom i szczególnie znienawidzonym krzyżom. Odrzucali również wiarę w zmartwychwstanie ciał, kult świętych, rytuały katolickie oraz liturgię (oprócz modlitwy „Ojcze nasz” odmawianej 120 razy dziennie). W konsekwencji uznania, że świat materialny jest dziełem Satanaela (złego Boga) bogomiłowie odrzucali także takie przejawy materializmu jak spożywanie mięsa i picie wina. Odradzali zawieranie małżeństwa i nakazywali życie w ścisłej ascezie. Uznawali wzajemną spowiedź. Szkolili elitę „wybranych”. Dzielili się na trzy grupy: „doskonałych”, „słuchaczy” oraz „wierzących”. Do każdej z nich stosowały się odrębne przepisy, różniące się stopniem surowości. Tak więc „doskonali” zobowiązani byli do ścisłej ascezy, dbałości o gminę oraz nauczania. Kierowali oni gminą, stanowiąc zarazem jej starszyznę i apostołów.

Również w zakresie teorii dotyczących powstania świata bogomilizm odwołuje się do manicheizmu, w niewielkim stopniu go modyfikując. Pierwotnie istniał samotnie panujący Bóg a Syn Boży i Duch Święty istniały w Nim jako emanacje. Bóg następnie zrodził dwóch synów, pierworodnego Satanaela i Logosa (Chrystusa). Satanael był gospodarzem niebieskim jednak zbuntował się przeciw Ojcu i został wygnany wraz z niektórymi aniołami. Chcąc mieć własne królestwo stworzył świat materialny wraz z nowym niebem. Ulepił pierwszego człowieka i poprosił Boga o tchnienie życia dla niego – na mocy tego układu człowiek miał być wspólna własnością Boga i Satanaela. Bóg tchnął życie w Adama oraz w Ewę (według innych źródeł Satanael wykradł duszę Bogu i włożył ją do ciała ludzkiego przez usta). Następnie Satanael uwiódł Ewę, z którą spłodził Kaina oraz Kalomenę (Adam spłodził z Ewą Abla i Seta). Bóg, chcąc jednak uratować dusze ludzkie zesłał na świat swojego drugiego syna, Logosa. Jezus „wniknął w ciało dziewicy przez jej ucho, przybrał w nim cielesną formę, po czym wyłonił się tą samą drogą. Dziewica niczego nie spostrzegła, lecz odnalazła Go jako niemowlę w jaskini w mieście Betlejem. Żył i nauczał, a stworzywszy pozory własnej śmierci, mógł zstąpić do Piekieł i okiełznać Satanela” odebrawszy mu boski przyrostek „el” (pozostał jedynie Satan), a następnie powrócić do Boga.

Odłamy

Bogomilizm miał różne odłamy: zwolennicy Cyryla Bosego uprawiali nudyzm, traktując to jako próbę odzyskania prawa powrotu do Raju. Zwolennicy Teodozjusza oddawali się orgiom, celowo doświadczając grzechu po to, aby móc dostąpić pokuty.

Bogomilizm był religią scalającą ludność macedońską. Szybko przerodził się w odrębny ruch religijny z istotnym zabarwieniem narodowo-społecznym. Do głosu doszły bowiem konflikty z bizantyjskim zwierzchnictwem (Bułgaria utraciła niezależność około 972 roku) oraz między warstwami społecznymi (religia bogomiłów odegrała ważna rolę jednoczącą chłopów w czasie powstania przeciw Grekom w XII wieku). Co charakterystyczne dla ruchów gnostyckich, była atrakcyjna zarówno dla klasy feudalnej, jak i w późniejszym okresie dla wykształconej arystokracji. To i element scalający zagwarantowało jej silną pozycję w społeczeństwie.

więcej patrz: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bogomili

http://en.wikipedia.org/wiki/Bogomilism

obszerna bibliografia w wersji bułgarskiej: http://bg.wikipedia.org/wiki/%D0%91%D0%BE%D0%B3%D0%BE%D0%BC%D0%B8%D0%BB%D0%B8

Drzewo Światów – Drzewo Życia

The Great White Brotherhood

The Great White Brotherhood, in belief systems akin to Theosophical and New Age, are said to be supernatural beings of great power who spread spiritual teachings through selected humans.[1] The members of the Brotherhood may be known as the Masters of the Ancient Wisdom or the Ascended Masters.[1] Various people have said they have received messages from these beings, including most notably Helena Petrovna Blavatsky (Theosophy), Aleister Crowley (Thelema), Alice A. Bailey (New Group of World Servers), Guy Ballard („I AM” Activity), Geraldine Innocente (The Bridge to Freedom), Elizabeth Clare Prophet (Church Universal and Triumphant) and Benjamin Creme (Share International).[1]

 

 History

The idea of a secret organization of enlightened mystics, guiding the spiritual development of the human race, was pioneered in the late eighteenth century by Karl von Eckartshausen in his book The Cloud upon the Sanctuary; Eckartshausen called this body of mystics, who remained active after their physical deaths on earth, the Council of Light.[2][3] Eckartshausen’s proposed communion of living and dead mystics, in turn, drew partially on Christian ideas such as the Communion of the Saints, and partially on previously circulating European ideas about secret societies of enlightened, mystical, or magic adepts typified by the Rosicrucians and the Illuminati.[4]

The Mahatma Letters began publication in 1881 with information purportedly revealed by „Koot Hoomi” to Alfred Percy Sinnett, and were also influential on the early development of the tradition. Koot Hoomi, through Sinnett, revealed that high ranking members of mystic organizations in India and Tibet were able to maintain regular telepathic contact with one another, and thus were able to communicate to each other, and also to Sinnett, without the need for either written or oral communications, and in a manner similar to the way that spirit mediums claimed to communicate with the spirits of the dead. The letters published by Sinnett, which proposed the controversial doctrine of reincarnation, were said to have been revealed through this means.[5]

Eckartshausen’s idea was expanded in the teachings of Helena P. Blavatsky as developed by Charles W. Leadbeater, Alice Bailey and Helena Roerich. Blavatsky, founder of the Theosophical Society, attributed her teachings to just such a body of adepts; in Isis Unveiled, she called the revealers of her teachings the „Masters of the Hidden Brotherhood” or the „Mahatmas”. Blavatsky claimed that she had made physical contact with these adepts’ earthly representatives in Tibet; but also, that she continued to receive teachings from them through psychic channels, through her abilities of spirit mediumship.[6]

Ideas about this secret council of sages, under several names, were a widely shared feature of late nineteenth century and early twentieth century esotericism. Arthur Edward Waite, in his Book of Black Magic and of Pacts, hinted at the existence of a secret group of initiates who dispense truth and wisdom to the worthy.[7] A young Aleister Crowley, reading this, wrote Waite and was directed to read von Eckartshausen’s book. Crowley’s search for this secret wisdom eventually led him to become a neophyte in the Hermetic Order of the Golden Dawn, which represented itself to be the visible and earthly outer order of the Great White Brotherhood.[8] Within the Golden Dawn itself, its teachings claimed to be derived from a similar body of initiates which in that tradition were called the Secret Chiefs.[9]

The actual phrase „Great White Brotherhood” was used extensively in Leadbeater’s 1925 book The Masters and the Path.[10] Alice A. Bailey also claimed have to received numerous revelations from the Great White Brotherhood between 1920 and 1949, which are compiled in her books known collectively by her followers as the Alice A. Bailey Material. Since the introduction of the phrase, the term „Great White Brotherhood” is in some circles used generically to refer to any concept of an enlightened community of adepts, on earth or in the hereafter, with benevolent aims toward the spiritual development of the human race, and without strict regard to the names used within the tradition.[11] Dion Fortune adopts the name to refer to the community of living and dead adepts.[12]

The ritual magicians of the Western mystery tradition sometimes refer to the Great White Brotherhood as the „Great White Lodge”, a name that appears to indicate that they imagine it constitutes an initiatory hierarchy similar to Freemasonry. Gareth Knight describes its members as the „Masters” or „Inner Plane Adepti”, who have „gained all the experience, and all the wisdom resulting from experience, necessary for their spiritual evolution in the worlds of form.” While some go on to „higher evolution in other spheres”, others become teaching Masters who stay behind to help younger initiates in their „cyclic evolution on this planet”. Only a few of this community are known to the human race; these initiates are the „teaching Masters.”[13] The AMORC Rosicrucian order maintains a difference between the „Great White Brotherhood” and the „Great White Lodge”, saying that the Great White Brotherhood is the „school or fraternity” of the Great White Lodge, and that „every true student on the Path” aspires to membership in this Brotherhood.[14] Some of Aleister Crowley’s remarks appear to indicate that Crowley identified the Great White Brotherhood with the A∴A∴, his magical secret society.[15]

Bulgarian Gnostic master Peter Deunov referred to his organization of followers as the Universal White Brotherhood, and it is clear that he too was referring to the Western esoteric community-at-large. When ex-communicated as a heretic on 7 July 1922, he defended the Brotherhood as follows:

‘Let the Orthodox Church resolve this issue, whether Christ has risen, whether Love is accepted in the Orthodox Church. There is one church in the world. But the Universal White Brotherhood is outside the church – it is higher than the church. But even higher than the Universal White Brotherhood is the Kingdom of Heaven. Hence the Church is the first step, the Universal White Brotherhood is the second step, and the Kingdom of Heaven is the third step – the greatest one that is to be manifested.’ (24 June 1923).

Similarly, Bulgarian teacher Omraam Mikhaël Aïvanhov (Deunov’s principal disciple) formally established Fraternité Blanche Universelle as an „exoteric” esoteric organization still operating today in Switzerland, Canada, the USA, the UK and parts of Scandinavia.[16]

The term Great White Brotherhood was further developed and popularized in 1934 with the publication of „Unveiled Mysteries”[17] by Guy Ballard’s „I AM” Activity.[18] This Brotherhood of „Immortal Saints and Sages”[19] who have gone through the Initiations of the Transfiguration, Resurrection, and the Ascension[20] was further popularized by Ascended Master Teachings developed by The Bridge to Freedom, The Summit Lighthouse and the Church Universal and Triumphant, and The Temple of The Presence.

Benjamin Creme has published numerous books–he claims the information within them has been telepathically transmitted to him from the Great White Brotherhood.

Founding of the Great White Brotherhood

In 1952, Geraldine Innocente, Messenger for The Bridge to Freedom, delivered this Address purported to be from Sanat Kumara describing the founding of the „Great White Brotherhood”:

” . . . I had nothing to work with but Light and Love, and many centuries passed before even two lifestreams applied for membership – One, later became Buddha (now, Lord of the World, the Planetary Logos Gautama Buddha) and the Other, became the Cosmic Christ (Lord Maitreya, now the Planetary Buddha). The Brotherhood has grown through these ages and centuries until almost all the offices are held now by those belonging to the evolution of Earth and those who have volunteered to remain among her evolution. . ..”[21]

Members of The Bridge to Freedom believe that on July 4, 1954 Sanat Kumara stated through Geraldine Innocente:

” . . . Thus We took Our abode upon the sweet Earth. Through the same power of centripetal and centrifugal force of which I spoke (cohesion and expansion of the magnetic power of Divine Love), We then began to magnetize the Flame in the hearts of some of the Guardian Spirits who were not sleeping so soundly and who were not too enthusiastically engaged in using primal life for the satisfaction of the personal self.
„In this way, the Great White Brotherhood began. The Three-fold Flame within the heart of Shamballa, within the Hearts of the Kumaras and Myself, formed the magnetic Heart of the Great White Brotherhood by Whom you have all been blessed and of which Brotherhood you all aspire to become conscious members. . . . „[22]

 Great Brotherhood of Light

The Great White Brotherhood, also known as Great Brotherhood of Light, is perceived as a spiritual organization composed of those Ascended Masters who have risen from the Earth into immortality, but still maintain an active watch over the world.[23][24] C.W. Leadbeater said „The Great White Brotherhood also includes members of the Heavenly Host (the Spiritual Hierarchy directly concerned with the evolution of our world), Beneficent Members from other planets that are interested in our welfare, as well as certain unascended chelas”.[25]

The Masters of the Ancient Wisdom are believed by Theosophists to be joined together in service to the Earth under the name of the Great White Brotherhood. The use of the term „white” is supposed to refer to their advanced spirituality (i.e., that they have a white colored aura) and has nothing to do with race. The later versions of Blavatsky described the masters as[26] ethnically Tibetan or Indian (Hindu), not European. Recent skeptical research indicates, however, that this description was used by Blavatsky to hide the real identity of her teachers, some of whom are said to have really been simply well known Indian rulers or personalities of her time.[27]

Most occult groups assign a high level of importance to the Brotherhood, but some make interaction with the Ascended Masters of the Brotherhood a major focus of their existence. Of these several, the most prominent are the „I Am” Activity – the original Ascended Master organization founded in the 1930s, The Bridge to Freedom, the Church Universal and Triumphant, and The Temple of The Presence.[28] Belief in the Brotherhood and the Masters is an essential part of the syncretistic teachings of various organizations that have continued and expanded the Theosophical philosophical concepts.[29][30][31][32][33] Information given by the Summit Lighthouse and the I AM movement is suspect, since none of the writers of these groups are Masters of any Brotherhood. Examples of those believed to be Ascended Masters would be, according to different unconfirmed sources are the Master Jesus, Confucius, Gautama Buddha, Mary the Mother of Jesus, Hilarion, Enoch, Paul the Venetian, Kwan Yin, Saint Germain, and Kuthumi. These sources say that all these peoples put aside any differences they might have had in their Earthly careers, and unite instead to advance the spiritual well-being of humanity.[34]

Agni Yoga

The Great White Brotherhood is the name given in some metaphysical/occult circles to adepts of wisdom in or out of earthly incarnation who have assumed responsibility for the cosmic destiny of the human race, both individually and collectively. Nicholas Roerich and his wife, Helena Roerich, inspired by the Theosophical writings of H.P. Blavatsky, published the „Agni Yoga” series of books. Their contents, claimed to be inspired by the Master Morya, described the work of the White Brotherhood and the Spiritual Hierarchy.

 Isaac Bonewits

One author in the Neo-Pagan tradition does not agree on the concept : Author Isaac Bonewits wrote in his 1971 book Real Magic, Bonewits dismisses the „Great White Brotherhood” as part of his rejection of what he sees as the Manichean dualism of the implied opposition of whiteness and darkness, white magic versus black magic. He mentions in his book Real Magic that magic actually comes in different colors, not simply just „black” and „white”– there is red magic to increase the health of the physical body, such as might be performed by a personal trainer; orange magic is business (a businessperson); yellow magic is science (a scientist or technician); green magic is medicine (a physician or nurse) as well as agriculture and horticulture (farming and gardening); blue magic is spiritual service and philosophy (e.g. social work); indigo magic is theurgy (working as a priest) ; violet magic is thaumaturgy (a person who is a magician); and magenta magic is art (an artist).[35] These colors are the colors that are generally attributed by psychics to be the colors of the auras of people in professions that do the types of work associated with each of these kinds of „magic”.[36]

 See also

  • Ascended masters
  • Bodhisattva
  • Communion of Saints
  • Masters of the Ancient Wisdom
  • Secret Chiefs

Adam Smoliński – Niczonów: puszcza, uroczysko, miejscowość i etymologia

Posted in przyroda, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 18 Grudzień 2011

©® by Adam Smoliński

Księżyc w  pełni nad Niczonowem – lato [kliknij-powiększ]

Przedrukowujemy nadesłany nam jako wpis artykuł pana Adama Smolińskiego. Pod innym artykułem zupełnie by ten cenny tekst zaginął, a jest to etymologia i dokument miejsca, z którym warto się zapoznać.

Nitznow – mapa z 1937 roku

Do etymologii doszła mapa i wspaniała dokumentacja zdjęciowa tego tajemnego miejsca – wciąż na szczęście zanurzonego jeszcze głęboko w przyrodzie.

Nicznow – XVII wiek

Znajdujemy tutaj święte uroczysko, jedną z wciąż zachowanych naturalnych świątyń Światła Świata.

Ku Uroczysku

Jest to miejsce, w którym człowiek wciąż po sąsiedzku zamieszkuje świat z dzikimi zwierzętami i dziką roślinnością.

Żałuję, że nie możemy zamieścić więcej fotografii Adama Smolińskiego, bo są piękne – niektóre po prostu rewelacyjne.

Nie zamieszczamy ich w pełnej rozdzielczości  bo i bez takich fanaberii nasze strony ładują się coraz trudniej i wolniej na starsze typy komputerów.

Zorza nad Puszczą

To utrudnia  dotarcie do ludzi a przecież chcemy dotrzeć do jak największej liczby osób, które preferują życie w bliskim związku z Przyrodą, w poszanowaniu zasad Wiary Przyrody i Wiary Przyrodzonej Słowian, spragnionych głębszej wiedzy na tematy słowiańskie, na temat korzeni tego wielkiego ludu Ziemi i korzeni własnych, zwłaszcza wiedzy zapełniającej białą plamę dziejów starożytnych Słowian i Prasłowian-Indo-Skołotów. 

Tęcza-Denga-Tucza-Raduga

   Wróćmy jednak do Niczonowa – wydaje się, że jest to prastara nazwa miejsca, które nie było zamieszkane przez ludzi, lecz  było zamieszkane przez dawne bóstwa.

Jest związane z Nyją i Welesem, jest też związane z innymi bogami śmierci Morami.


Niedysz, Niwy, Trzebieradz i Ninikowo to również ciekawe nazwy z tej okolicy, podobnie jak nazwa Karnice.

Niczonów, uroczysko i wzgórze oraz puszcza na mapie

NICZONÓW

Jakieś sześć lat temu poznałem wieś w woj. Zachodniopomorskim, powiat Gryfice, gmina Karnice.

Wieś posiadała bardzo dziwną nazwę – Niczonów. Chyba jedyna w Polsce? Położenie tej wsi jest też niesamowite, albowiem jest to ogromna polana położona wśród Puszczy Niczonowskiej. 6 km do morza.

Przez wieś przepływa potok Janica.  Posiada ta wieś dwa wjazdy: jeden – cywilizowany, drogą asfaltową od Karnic; drugi (znany tylko miejscowym) – przez puszczę, niesamowitą, starą, gruntową drogą, jak przez lustro Alicji z Krainy Czarów.

Droga do Niczonowa

Ja, za pierwszym razem, poznałem ten drugi wjazd. Ziemica bajeczna, łąki, moczary, stara zabudowa, ok. 29 gospodarstw. Cisza, spokój, świergot ptaków i aż buchający duch miejsca. Akumulatory organizmu ładują się natychmiast potężną siłą, to się wręcz czuje.


Jednak, najbardziej męczyła mnie ta dziwna nazwa – Niczonów; podświadomie coś znajomego, ale, o co chodzi w tej nazwie?

 Niczonów – Dzień Niczonowa

Słowiańszczyzną interesowałem się od dawna. Wiedziałem, że to nasze, moje, i że od zawsze nas okłamują. Aż wreszcie trafiłem na blogi panów Cz. Białczyńskiego oraz T.S. Marskiego, i wszystko stało się jasne. Odszyfrowałem nazwę Niczonów, czerpiąc pełnymi garściami od panów, a na koniec aż nogi mi się ugięły.
Oto, co wydedukowałem:

Dzień Niczonowa

Etymologia nazwy – Niczonów

Wbrew pozorom łatwiej jest rozszyfrować nazwę Niczonowa na podstawie niemieckiej nazwy ( Nitznow ) niż z obecnej polskiej. Istnieją jeszcze mapy niemieckie z XVII w., gdzie Niczonów można znaleźć pod nazwą – Nicznow.

Mglista noc jesienna

Nazwa Nicznow jest najbliższa dawnej nazwie słowiańskiej przekształconej na niemiecką, ponieważ zmieniono początkowo tylko „ ó ” na „ o ”.


Dawna wieś „ Nicznów ” była wsią powstałą w czasach słowiańskich. Teren ten zajmowało plemię Wieletów, a głównie Wolinian ( Wenedów, Wądów). W „ Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” z 1880 r., Niczonów jest wymieniony pod nazwą niemiecką: Nitznow – (niem.), dobra w Pomeranii, pow. kamieński, st. p. Zitzmar 3,5 klm. odl., 221,8 ha obszaru.


W słowniku tym wymieniane są tylko miejscowości o pochodzeniu słowiańskiem. Np.: wymieniona jest też wieś Niedysz, pod niemiecką nazwą: Neides – (niem.), dobra ryc. w Pomeranii, pow. Greifenberg, st. p. Zitzmar, 547,25 ha obszaru; 5885 mrk. czystego dochodu. Nie wymieniono w słowniku miasteczka Karnice ponieważ, jak wiadomo było ono założone przez niemiecką rodzinę von Karnitz, jako zupełnie nową niemiecką wieś.

Jeszcze wcześniejsza nazwa słowiańska, od nazwy Nicznów, mogła brzmieć „ Nicznaw” lub „Nicnaw”.
Wszystkie nazwy Niczonowa: Nicznaw, Nicnaw, Nicznów, Nicznow (niem.), Nitznow (niem.) oraz obecna Niczonów, składają się z dwóch rdzeni. Są to Nicz – naw, Nic – naw, Nicz – nów, Nicz – now, Nitz – now oraz Niczo – nów. Oba zawarte w nazwie rdzenie mają swoje własne znaczenia w języku starosłowiańskim.
W języku niemieckim rdzenie te nie mają żadnego znaczenia. Może – „ now”, jako nowy, ale jest to raczej naciągane.

Rozpatrzmy znaczenia dwóch rdzeni nazwy Niczonowa, biorąc pod uwagę najstarszą nazwę „Nicznaw”, czyli Nicz i naw.

Nicz –
W starej religii słowiańskiej istniała Bogini – NYJA – jest to Bóstwo śmierci, które przyrzeka powtórne narodzenie i powrót do życia. Słowo „ Nyja” wywodzi się od czasownika „nity” znaczącego – gnić, butwieć i jest pokrewne słowom: niknąć, zanik, unicestwienie. Później dodano „g”. Polski rzeczownik – nić, pochodzi od słowa „nity”, stąd – nić życia.
W hierarchii Bogów NYJA to Bóstwo raczej niższego rzędu. Była On słowiańskim demonem śmierci i powtórnych narodzin. Często na urnach (naczynia na prochy zmarłych) mieliśmy Jej wyobrażenie. Jest On podległy Księżycowi, przyjmuje prochy nieboszczyka do swego łona.
Z Bóstwem NYJA związane jest słowo – „nicz” oznaczające spalenie, zamianę w popiół, płomień. Później słowo – „nicz” przyjęło formę – „znicz”. Pochodnymi są słowa ”zniszczyć”, „zniweczyć”. Nyja – Nii(szczyciel), Niwa (czeskie) Weles, bóg władca Lachów, jak pisze Lelewel – „w świątyniach, w Gnieźnie, Kołobrzedzie, Wilnie, Nowogrodzie płoną niegasnący ogień Z’nicz, na cześć Nii otchłanią władnącego”. Nie jest to bóg różny od Mitry ~ Gory’Nicza, właściwie jest to pierwotny kult wiecznego ognia, pochodzącego z czasów, kiedy ogień był tajemnicą i bardziej umiano go długotrwale utrzymać, niż niecić. Trudno powiedzieć czy podobny kult trwał już setki tysięcy lat wstecz, kiedy utrzymywano przez wiele lat płonące ogniska.
Słowianie swoich zmarłych palili na stosie – „narach” lub łodzi. Łódź to nawa. Słowo – „nicz” było, więc związane z zaświatami i wiecznym ogniem, który płonie w zaświatach.
Dlatego dzisiaj stawiamy z’nicze na grobach naszych bliskich i bohaterów.
ZNICZOWIE to również pierwsi potomkowie sławiańskiego Boga Bogów , Świętowita – Swąta. Zniczowie stali się upadłymi bogami, kiedy zbuntowali się Swątowi. Zostali zamienieni w STRASZE – orły, które noszą dusze zmarłych na Welę, w zaświaty.

Naw –
Słowianie świat zagrobowy nazywali “Naw”, “Nawia” lub “Nawa”. “Iść do Nawii” znaczyło umierać. Symbolizuje zmartwychwstanie, ostrzeżenie, życie wieczne, zmianę, koniec cierpień. Rdzeń ten łączy się ze starym słowiańskim – aryjskim – awarskim – chrobackim rytuałem pogrzebowym, palenia zwłok na płonącej łodzi, stąd też nawa – łódź ~ naw – trup. Kościół chrześcijański przejął to znaczenie. W kościołach są nawy boczne, to są zaświaty, w których stoją ołtarze i grobowce świętych i zasłużonych. Słowo kościół jest również przejęte od Słowian. Wraz z chrystianizacją nazwę kościół przejęto i zastosowano na oznaczenie świątyń chrześcijańskich; jak wiadomo, budowanych najczęściej dokładnie na miejscach dawnych świątyń czy ośrodków wiary przyrodzonej albo przy cmentarzach.

Sumując:
Nazwę – Nicznaw należy odszyfrowywać od końca, czyli naw – nicz. Co należy tłumaczyć:
Nawia – nicza (zaświaty wiecznego ognia), Nawia – Nyji (zaświaty Boga Nyji), Nawia – nity (zaświaty gnicia – śmierci). Rdzeń „now” również może być prawdziwy i skrótowo odnosić się do słowa „nowy”. Wtedy nazwa Nicznow oznaczałaby „nowy nicz”, „nowy znicz”- nowy wieczny płomień.
Interesującym jest związek słów „nowa”, „nawa” i liczbą dziewięć. Łacińskie: nowe – dziewięć, sanskryckie: nawa – dziewięć, łacińskie: nowus – nowa, sanskryckie: nawas – nowa. Jest to taki sam, związek, jak między frazą ‘nowa ziemia’ i ‘dziewicza ziemia’, liczba nowa i liczba dziewicza to synonimy i znaczą w istocie to samo, można to nazwać przenośnią czy synonimiczną wymianą wyrazów.
Rdzenie „nawa” lub „nowa” w nazwie Niczonowa mogą funkcjonować równolegle, powiązane z dziewiczością miejsca oraz liczbą dziewięć – starą, boską, religijnie nacechowaną liczbą, związaną z czasem i wiekiem, czertą 9 – końca – śmierci.
Może to być równie znaczenie w postaci Nawia – Nicy ( zaświaty nicości). NICA to pierwsza oblubienica Swąta, z którą spłodził Zniczów.
W każdym bądź razie nazwa Niczonowa wiąże się z miejscem niesamowitym, dziewiczym, wzbudzającym strach i respekt; z miejscem duchów i śmierci. Może to też wskazywać jakieś święte miejsce obrzędów dawnych Słowian (Skołotów – Scytów Królewskich – Szczytów – Harów – Rusów – Chrobotów – Antów – Lachów – Ljadów – Lugii – Ludzi – Obrów – Olbrzymów – Wenedów –  Wędów – Wądów; to wszystkie są synonimy naszych nazw).

Nie odnosi się to oczywiście do współczesnych czasów.
Nazwa Niczonowa musiała powstać w czasach, kiedy obecne miejsce wsi było otoczone gęstym borem, w środku była spora polana otoczona wielkimi bagnami. Bagna tworzyły mgły, z bulgoczących moczarów wydobywał się metan dający woń gnicia. Wydobywający się metan często wybuchał samozapłonem, więc nad bagnami pojawiały się błądzące ognie. Melioracji nie było, więc woda rozlewała się wszędzie po lesie. Dawało to niesamowity charakter miejsca strasznego, dziewiczego, świętego.


Jeszcze dzisiaj wjeżdżając do Niczonowa przez puszczę, od strony Trzebieradza, odczuwa się tę niesamowitość miejsca; jakoby się przechodziło do innego świata, na drugą stronę lustra.
Podobnie niemiecka nazwa Trzebieradza zdążyła zanotować niesamowitość Puszczy Niczonowskiej – Knurrbusch, co znaczy „szumiące zarośla”.
Polana Niczonowa, wśród Puszczy Niczonowskiej idealnie nadawała się na miejsce obrzędów religijnych na część Welesa i Nyji – słowiańskich Bogów zaświatów oraz na cześć przodków.
Było to uroczysko. W puszczy prawdopodobnie do dziś istnieje święta polana z centralnym świętym dębem.
Na wzgórzu, gdzie obecnie znajduje się stary cmentarz, mogły odbywać ceremonie religijne, może stał chrom – drewniana świątynia; lub tylko kapła – kaplica.
Lokalne wzgórza zastępowały Słowianom święte góry, np.: Góra Ślęża, Łysa Góra (Św. G. Pełka, Św. G. Ziober – Hara Wata – główny ośrodek religijny Słowian – Ariów – Olbrzymów).
Polana ta nadawała się również na miejsce ucieczki przed napadami Sasów, Niemców i misji chrystianizacyjnych. Przed Wikingami mieszkańcy nie uciekali. Wikingowie na te rejony po prostu nie napadali. Mieszkańcy tych rejonów – Słowianie, sami trudnili się zawodem Wikingów, nazywani po słowiańsku „chuśnikami”. Ich głównym zadaniem był odwet na Imperium Christianorum (Karola Wielkiego) za przymusową chrystianizację Słowian.         Po jakimś czasie uciekinierzy zaczęli urządzać polanę wśród puszczy, cywilizować ją dla swoich potrzeb i wygody, wycinać las, a następnie założono wieś o starej nazwie świętego miejsca – Nicznów – Niczonów.
Z etymologii nazwy Niczonowa wynika, że jest to wieś o bardzo bardzo starej historii.
Dużo starszej niż Karnice, bo sięgającej, co najmniej IV w. n.e., a może jeszcze dawniej.
Wskazuje to również kilka stanowisk archeologicznych w obrębie Niczonowa, a tym samym zainteresowanie archeologów.

Janica ( ponieważ płynie przez Janowo ) – potok płynący przez Niczonów, w czasach niemieckich był nazwany Leiermmans – Bach, czyli Potok Harfiarzy, względnie Potok Kataryniarzy.

Geograficzny adres Niczonowa to: 15/54 – czyli 15 stopień długości wschodniej i 54 stopień szerokości północnej. 15 południk przechodzi przez początek wsi.

Adam Smoliński

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 636 obserwujących.