białczyński

Strażnik Wiary i Prawa Słowian – Wacław Aleksander Maciejowski (1792 – 1883)

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Listopad 2011


 Wacław Aleksander Maciejowski Portret Gersona

Wacław Aleksander Maciejowski (ur. 10 września 1792 w Cierlicku, Śląsk Cieszyński, zm. 9/10 lutego 1883 w Warszawie), historyk prawa, słowianoznawca, historyk kultury.

Był synem Józefa Maciejowskiego, kucharza, i jego żony Katarzyny z Wojnarów. Na chrzcie otrzymał imiona Wacław Michał, a jego rodzicami chrzestnymi byli ksiądz Jan Sklenowski i Janina Pawlikowa, żona gospodzkiego Franciszka. Przypuszcza się, że imię Aleksander, którego używał jako drugiego, przyjął przy bierzmowaniu[1].

Literatura podaje, że Maciejowski urodził się 10 września 1792 roku w Cierlicku[2]. Odosobniony pozostaje Andrzej Wierzbicki, który w artykule: „Wacław Aleksander Maciejowski” drukowanym w Mówią Wieki nr 11/1986 pisze, że Maciejowski urodził się przed 10 września 1792 w Kalwarii Zebrzydowskiej lub pobliskiej Bukówce.

Po ukończeniu szkoły pijarów w Piotrkowie w 1812 rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1815 pogłębiał studia na uniwersytetach we Wrocławiu, Berlinie i Getyndze. Po uzyskaniu doktoratu w 1818 rozpoczął pracę w liceum w Warszawie. W latach 1819-1831 był profesorem na Uniwersytecie Warszawskim, prowadził wykłady z historii prawa rzymskiego. W czasie powstania listopadowego był członkiem komitetu gwardii narodowej. Po zamknięciu Uniwersytetu Warszawskiego został sędzią apelacyjnym trybunału województwa mazowieckiego. Od 1837 wykładał literaturę starożytną w Akademii Duchowej w Warszawie. W latach 1840-1846 wykładał historię prawa polskiego na Kursach Prawniczych. Od 1860 członek honorowy Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Zaliczany jest do najwybitniejszych historyków polskich I połowy XIX wieku.

Dzieła:

  • Historia prawodawstwa słowiańskiego, t. 1-4, 1832-1835.
  • Pamiętnik o dziejach piśmiennictwa i prawa Słowian, t. 1-2, 1839;
  • Polska aż do pierwszej połowy XVII w. pod względem obyczajów i zwyczajów, t. 1-4, 1842;
  • Pierwotne dzieje Polski i Litwy, 1846;
  • Roczniki i kroniki polskie i litewskie najdawniejsze, 1850;
  • Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku 1830, t. 1-3 (доведен до 1650), 1851-1852 (том 1, том 3);
  • ŻYDZI W POLSCE, NA RUSI I LITWIE czyli Opowieść historyczna o przybyciu do pomienionych krajów dziatwy Izraela — i o powodzeniu jej tamże w przestworze VIII — XVIII wieku, którą jako czwarty dodatek do historyi prawodawstw słowiańskich drukiem 1878
  • KSIĄDZ PIOTR SKARGA. Szkic historyczno-literacki

Pamiętajmy że nasze Dzieje były i są pisywane pod CENZURĄ: rosyjską, niemiecką bądź europejskiej poprawności politycznej, czyli zgodnie z modnym oportunizmem danego czasu. jest tak bo historia nie jest nauką a interpretacją dziejów zależną od zwycięzców.

Cd na stronie: Polska Biblioteka Internetowa

Kolejny fragment o czasie hegemonii i upadku Rzymu:

II.

ZEWNĘTRZNE DZIEJE.

KIEDY Rzymianie zagarnęli pod swą władzę okrąg ziemski, a panowali okrutnie; rzesze ludów i państwa królów, rządzone żelaznym berłem przemożnych republikanów, wlokąc nędzne życie i przeklinając nieszczęsne swe losy, zdawały się próżno wołać do bogów o zemstę, za złupienic i spodlenie świata. Niejeden naród próbował uwolnić się z więzów, w które go zdrada usidliła; niejeden usiłował skruszyć kajdany, w które okuła go przemoc: ale próbował i usiłował^ daremnie. Upadał jeden po drugim, i szedł w niewoli pęta’, rozciągnione nad narodami przez senat i lud rzymski. Lecz i im także przyszło na koniec. Kiedy zdobywszy trzy części świata przygnietli silną prawicą położone kraje na wschód, południe i zachód: kiedy pokonani w Galii Celtowie pomnożyli szereg usługujących Rzymowi narodów: kiedy chciwą dłoń po kraje Bretonów wyciągali: wtedy właśnie lud na jaw wystąpił, który, z woli niebios, miał upokorzyć, a następnie ujarzmić, wilcze Romula plemię. Odległa północ chowała go w gęstych kniejach, ukrywszy za ciemnemi lasami, za głębokiemi rzekami, za trzęsącemi się. bagnami, przed chytrą polityką Kwirytow, a ostrym węchem i wzrokiem sokolim łupiących pod ich hasłem Prokunsu

. łów. Pokazawszy go na chwilę, i dawszy zwyciężyć, ukryła znowu, ażeby dorósl na mściciela, i lepiej usposobił się do walki. Pokonani męztwem Maryjusza Germanowie (na początku drugiego wieku przed Chrystusem), to jest Cymbrowie i Teutonowie, wrócili na północ, i zrzeszyli się z sąsiadami, a mianowicie z ludami, które pod nazwą Słowian i Litwinów później ukazały się w dziejach. W silną przez to wzrósłszy potęgę, wystąpili pod naczelnictwem Swewów, do nowej walki z Juliuszem Cezarem, wodzem Rzymian (w drugiej połowie pierwszego wieku przed Chrystusem), i odtąd coraz częściej, coraz natarczywiej, ich nękali, aż znękali wreszcie.

Walki te rozjaśniły ciemny aż dotąd widnokrąg północnych dziejów, dały poznać rozliczne ludy, nastręczyły różne środki do odgadnienia ich początku, i wzajemnych z sąsiadami stosunków. Rozważywszy te dzieje dzisiejsi historycy odgadli, że z Azyi, kolebki rodzaju ludzkiego, wyległy w czasach przed historycznych różne narodów roje, zaległy zachód i północ, i kolejno jedne nad drugiemi władły. Naprzód Scytowie (a z nimi przodkowie Słowian i Litwinów), następnie Celtowie, nakoniec Niemcy przewagę mieli na północy, a wszystkie te ludy ogólną Germanów, tudzież szczególną swą a rozliczną, mianowały się nazwą. Drużynami, czyli wałęsającemi się gromadami były, zanim stałe obrały sobie siedliska, w mocne rozrosły narody, i w porządne urządziły się państwa. Niemcy, odziedziczywszy potęgę Rzymian, najwięcej się odznaczyli w rzeszy tych ludów, z pomiędzy nich występowały drużyny najwaleczniejsze, rej na całej północy wodzące, reszcie przodkujące, i w uległości je mające. Z nich wymienimy Swewów, Gotów i Normanów, ci bowiem w najbliższych stosunkach zostawali z hidami, imieniem Słowian i Litwinów nazwanemi później. Zobaczmy, czym byli jedni i drudzy.

Jest domysł, który zaraz dowodami wesprę, że Swewowie już w ówczas, kiedy wystąpili do walki z Juliuszem Cezarem, nie byli jednoplemiennym, lecz różnoplemiennym ludem.

….

Tu o Lęgach-Lugiach-Lęchach-Lęchitach-Lechitach i  z nich potem Po-Lęchach-Polachach-Polanach

Obecnie okazuje się że jednak Swewowie to skrajna grupa skańsko-słowiańska nazywana tak jako że tak się skrajne grupy Sławskie nazywa pośród samych Słowian – To jeszcze są Ludzie Słowa czuyli Swoi-Swewi, a za nimi to żyją już obcy – Niemi – Niemce.  Sławianie- Słewowie- Suewowie to Słowianie, pośród których znalazły się bojowe drużyny Skandynawów. Przeczytajcie też w zupełności celny wywód, choć tu nie wyprowadzony z całą konsekwencją do końca, tyczący się  Polaków, Ślązaków i Łużyczan – czyli prawdziwych Lechitów-Lęgitów z Lęgów-Ługów-Łuków-Łęków. Z-Lęgów powstali Ś-Lęgi, Ślążsko, z Lęgów Lusatia-Ługowice-Łużyce i wreszcie najważniejsze: to z Lęgów-Lugiów pochodzą Po-Lęgowie, Polęchowie czyli Po-lachy, Polsko, Polanie.  Zapamiętajcie też że podział na Wielkopolan (gdzie żyją i żyli Lachowie i po nich Polanie-Polachy, czyli Polacy) i Małopolan jest fałszywy.

Małą Polską nazwano Wielką Harię – Kraj Górzysty (Hary-Góry, Chachar-Chawar-Awar – Chorwat – Góral, Chor-Wątia – Kraj Górskich Szczytów, a także ścieżek-wąci-wici i wądołów,  ale i kraj stanowiący Wnętrze Słowiańszczyzny – jej jądro, wątpia, kraj zaludniany przez Harów i Wędów-Wądów (Wenedów Południowych, których kroniki Greków zapisują jako Antów-Wątów) .

Haria zaś to Harusja – Biała Chorwacja. Jako taka to ona tworzyła owo Jądro Słowiańszczyzny czy też Królestwa SIS – znane też starożytnemu Światu jako Wharat – Góry Wewnętrzne. Jednak Harusja (w Harach-Harpątach-Kharpatach – to nie Polska to Ruś! Ruś Biała = Biała Harwacja, Hawaria, Wharat, dzisiaj tylko jako w nazwie ocalała część wschodnia – Białoruś, niegdyś łączna z Małopolską, bo jak wiecie Małopolska właściwa sięga po Chełm Lubelski i Lublin). Inna część tejże Rusi to Nurusja (nad rzekami Nurymi – Nur, Nurzec i inne – Ruś Czerwona aż po Kijów, dzisiaj zwana Białorusią, po granicę  z  Ukrainą mniej więcej, po Grody Czerwone – Czerwieńskie – bo to tam są nure  rzeki łącznie ze starożytną Neris). I wreszcie trzecia część Rusi to Karrusja – to Ruś Kara (Czarna -  zimie Karopanów, Czarnych Panów z dzisiejszym Kijowem to znana nam dzisiaj Ukraina. To nie Polska-Polęchia, nie Mała Polska  a starodawna Ruś, która podzielona przez Piastów stała się Małą Polską. Stąd w Kraju na Wiślech pierwotnie też obrządek wschodni , prawosławny dopiero potem zmieniony.

Cd na stronie: Polska Biblioteka Internetowa

Inne dzieła – tamże

KRONIKA POLSKa
PIERWSZYCH DZIESIĘCIU
PO CHR. WIEKÓW.
przez
Wacława Aleksandra
Maciejowskiego
zebrana.
z mapką
w Warszawie,
w Drukarni Rządowej
przy Kommissyi Rządowej Sprawiedliwości,
1848.

LEGENDY I PIEŚNI
 
ludu polskiego nowo odkryte.
 
 
podał do druku
Wacław Alexander Maciejowski.
Oddruk z Biblioteki Warszawskiej z miesiąca Maja 1860 roku.
Warszawa.
w Drukarni Gazety Codziennej, przy Ulicy Daniłowiczowskiej, N. 619,
1860.

PAMIĘTNIKI
O DZIEJACH
PIŚMIENNICTWIE I PRAWODAWSTWIE
SŁOWIAN,
JAKO DODATEK DO HISTORYI PRAWODAWSTW SŁOWIAŃSKICH PRZEZ SIEBIE NAPISANEY
wydał
Doktor Prawa i Professor, Członek Korrespondent
Kommissyi Archeograficzney połączoney z Ministerstwem
Oświecenia Narodowego w Cesarstwie Rossyiskiem.
Pamiętnik II.
Obeymuje:
Rys dziejów piśmiennictwa i oświaty słowiańskich ludów, aż do XIV WIEKU, wyjątki historyczne , tudzież akta urzędowe
i pomniki języka polskiego z wieku XIII. i następnych.
w Peterzburgu i w Lipsku,
W Księgarniach Eggersa i Hinrichsa.
1839

Stowarzyszenie NIKLOT zaprasza: 7 listopada – Ruch rodzimowierczy na Białorusi

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 4 Listopad 2011

Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”

zaprasza na spotkanie:

Ruch rodzimowierczy (neopogański)na Białorusi współczesnej. Idee, organizacje, kultura

Prelegent: mgr Iwan Łysiuk (wspólpracownik pisma „Druvis”, Mińsk).

Spotkanie odbędzie się 7 listopada (pon) od godz. 18.00

w lokalu Stowarzyszenia Wolnego Słowa

ul. Marszałkowska 7 (wejście od ul. E. Zoli).

Fragment ze strony Druvis – kto może (to znaczy rozumie) powinien ją odwiedzać

DRUVIS — Summary

http://kryuja.org/artykuly/druvis/druvis_english_summary.html

Almanac «Druvis» is founded and issued by the Centre of Ethnocosmology «Kryŭja». The articles on cultural studies, ethnocosmology, ethnography, history, geopolitics, philosophy, political science and other disciplines are published in this magazine. All of them are the result of research of the Centre’s contributors as well as other Belarusian and foreign authors. The almanac is dedicated to the problems of national and ethnic identity of the Belarusians. Special attention in the texts is given to the Baltic element which played a vital part in the ethnogenesis of the Belarusians.

The introductory article «Editorium» tells about the almanac and the circumstances of its appearance; the title «Druvis» and the subject of the first issue are explained. The metapolitical strategy is defined as one of ways of preserving originality in the world where the war of cultures takes place and the destructive universalistic and egalitarian tendencies are at apogee. It is accentuated that Belarusian culture as well as Lithuanian, Lettish and others is one of the integral parts of the whole Baltic cultural field, which in turn is an important structural unit of Indo-European world. The essential problem in preserving, studying and using the achievements of traditional culture is to actualize its formerly defining element, which is the ancient religion of the Balts, local forms of polytheism, paganism. That accounts for the choice of the almanac’s title. The word druvis (druwis) derives from Prussian language where it was used as equivalent to Latin notion credo and German der Glaube in the sense of religious faith and the Creed. This word is to become equal to such terms as paganism, heathenism (bel. paganstva, jazyčnictva) which have negative shades of meaning. Analysis of pre-Christian (pagan) cultural heritage is important for the right understanding of contemporary problems concerning formation of national and ethnic identity of the Belarusians. In Europe the Belarusians, Lithuanians and Letts are known to be the peoples, who managed to preserve their traditional,pre-Christian in its essence culture best of all. The first issue of almanac «Druvis» is dedicated to the land of Crivia (Kryvija) that took a special place in the Baltic world and nowadays forms a great part of Belarus. It is the very place where the foundation of future Belarusian ethnos was laid. Crivia is a peculiar archetype of ethnocultural essence of the Belarusians, and the revival of it is a necessary condition for national renaissance.

RADAVOD

  • Siarhiej Sańko in the article «Imiony baćkaŭščyny. Kryŭja» («Names of Fatherland. Kryŭja») explores the origin of the ethnochoronym Crivia. It is noted that in many European countries only their names keep reference to the tribes which inhabited their territories in ancient times (e. g. Britons — Britain, Prussians — Prussia). Belarusians are the descendants of the local population, Baltic by origin. However the name itself does not contain any marks of it. The author analyses the ancient name of the land Crivia which has Baltic origin, gives data of antiquity, draws Indo-European linguistic and mythological parallels (Indian, Iranian) which show that Crivia was the country with highly developed heathen culture. It is emphasized that the appellation Crivia derives from the stem *kriv-, which has kept its sacral meaning in Baltic languages up to now; adduced are new arguments in favor of existing connection between the name Crivia and the title of the Balts’ high priest Krivis. It is suggested that the ethnonym Crivitians (bel. kryvičy) is connected with an earlier form *kriev- (*kreiv-) which has not been preserved, but reconstructed (compare Lettish appellation Krievija ‘Russia’ <‘eastern neighbours’> ‘Crivitians’); that form defined the name of population of the Baltic Dniapro-Dźvina (Dniepr-Daugava) culture of Iron Age, separated from a group of tribes of Corded ware culture (id. Battle axe culture) about 4 thousand years ago. The latter is associated to be the ancestors of northern Indo-European peoples. On the examples of toponymy, anthroponymy the sacred status of the land Crivia is traced in Belarus as well as of the caste of priests, that had authority not only with the inhabitants of Crivia, but also with the whole Baltic region. On this ground the hypothesis is put forward about the possible identification of ancient data on the semi-legendary land Hyperborea with the facts of local ethnocultural tradition. New materials are published which make it possible to include Belarus in the range of Baltic cultures, emphasizing the connection of Belarusian and other Baltic peoples’ traditions.
  • Alaksiej Dziermant in the article «Kryvičy. Histaryčna-etnagenetyčny narys» («The Crivitians. Historical and Ethnogenetic Study») sums up more than hundred-year-old explorations of archaeologists, anthropologists, linguists, ethnographers, mythologists of the Crivitians — the tribe known from Old Ruthenian chronicles, which inhabited the north-eastern Belarus (Viciebsk, partly Minsk (Miensk) and Mahiloŭ regions of the Republic of Belarus, Smolensk and parts of Tver, Pskov regions of the Russian Federation). The author of the article proves that Crivitians are the successors of the Iron Age cultures, Baltic by origin:Dniapro-Dźvina, Long Barrows. Their culture had a distinctive character in Old Ruthenian time which was close to the one of the neighboring Baltic tribes that was reflected both in material and spiritual spheres. Emphasized are Crivitian and Latgalian relations, as well as common origin of these two Baltic ethnic groups. It is supposed that Crivitians did not come to their territory from other lands, but they were autochthons that is showed by anthropological data, proving that this tribe was close to the Baltic groups according to craniological materials, not to the Slavonic ones. The article contains the facts that make it doubtful, whether the «mass Slavonic migration» to the north of Belarus — the place of living of the Crivitians — really took place at the end of the 1st — beginning of the 2nd millenniums, as many researchers still assert. The brief essay on political history of the Połack land provides the facts that are the evidence of most likely agreed, competitive, rarely hostile relations between Crivitian and Lithuanian princes. It is maintained that the entry of Połack into the sphere of influence of Lithuania and afterwards to the structure of medieval Lithuanian state — on autonomous basis at the beginning — was caused not only by the Lithuanian expansion on West-Ruthenian lands. The author accentuates the uniting initiatives of Lithuania that strived to join around all the former Baltic lands of Old Ruthenia, in particular West Ruthenia (Belarus), including its sizeable part — Crivia, the land of Crivitians. He also supposes that at present the accumulated material of various sciences makes it possible to renounce the customary description of Crivitians as an East-Slavonic tribe. It is suggested that Crivitians as one of the basicsub-ethnic groups in formation of Belarusian nationality should be considered a part of the Baltic ethnic community, which was early influenced by the East-Christian (Orthodox) culture and as a result slavonized.

KRAJAVID

  • Todar Kaškurevič in the article «Kasmagrafija i tapagrafija ŭ kryŭskich legendach pra kamiani-kraŭcy dy pra pachodžańnie rek Vialla (Neris) i Biarezina» («Cosmology and Topography in the Crivian Legends about Stones-Tailors and the Origin of Rivers Vialla (Neris) and Biarezina») considers the sacral meaning of stones in Belarusian tradition. Analysed are mythological conceptions of the Belarusians concerning two main rivers on the Belarusian-Lithuanian land, namely Vialla (Neris) and Biarezina. The author shows that these rivers originate in the place which was formerly sacred for the population of the whole Baltic region and considers the connection between the sources of the rivers and other sacral objects known as stones-tailors (kamiani-kraŭcy), the legends about which contain archaic mythological notions.
  • Alaksiej Dziermant in the article «Akoŭski les» («Akoŭski Forest») examines the name of that natural and geographical object of ancient Crivia, which is situated near the sources of the largest East-European rivers: Dźvina (Daugava), Dniapro (Dniepr) and Volga. It is mentioned that this territory is the border of Belarusian ethnographic region (according to the data for the beginning of the 20th century) and the area of settlement of the Baltic-speaking tribes in antiquity. Different etymologies of the appellation Akoŭski (Okovskij) forest are considered, and preference is given to the Baltic version, associating this name with the Baltic (Lithuanian) notion alka that means sacred area, a place used for sacrificing in heathen times. Topography and history of Akoŭski forest make it possible to accept that hypothesis as well as the version, connecting this name with the stem *ak- that points out the relation of the forest’s name to some common source, from which three above-mentioned rivers originated. In support of the both versions the author gives the opinions of authoritative scientists, draws typological and other parallels in Indo-European traditions and languages.

Lao Che – Gusła (coś starego a nowego, w nastroju Święta Dziadów) oraz słowiańskie maski odstraszajace demony

Posted in sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 1 Listopad 2011

01 – Astrolog – Lao Che
Gusła to nie najwybitniejsza płyta Lao Che, i nie nowa, dlatego przede wszystkim zapraszam wszystkich na stronę oficjalną zespołu gdzie zajawki tego co naprawdę nowe.
Gusła to jednak coś ożywczego – w utworze Astrolog Adam Mickiewicz brzmi świeżo. To jedna z tych propozycji na Dziady, która pozwala spojrzeć na to święto innym okiem, Dziady to niekoniecznie okazja do banalnej „zadumy” i pokazywania Powązek jak w TVP i innych komercyjnych stacjach. Mamy tam też utwór Lelum Polelum – moim zdaniem na czasie.
Karaboszki – słowiańskie maski na Dziady – Tu w Chramie mazowieckim RKP - łącznie z ofiarą (o Dziadach pisałem w zeszłym roku – zapraszam na pasek boczny – Tan z Księgi Tanów będzie dopiero na przyszłe Dziady.)
Maska z Inowrocławia – foto Piotr Dobkowski
Słusznie zwrócił mi uwagę Dobrosław Wierzbowski, że Amaringo z Peru na Dziady to za mało i przesłał coś NASZEGO WŁASNEGO, łącznie z wizerunkami Starobuddyjskich  Strażników oraz poniższą uwagą:

Odstraszaniu złych duchów służyły Słowianom straszne maski,

Anglosasom „straszne dynie”, a dawnym buddystom straszni Świątynni Strażnicy.

Jako żywo przypominają oni słowiańskich bogów opisanych przez Thietmara – w załączniku.

Maska z Opola (X – XI wiek)

Maska Wilkołaka z okładki „Stworzy i zduszy” – Andrzej Kapusta (czy nie podobna w kroju do maski opolskiej z X wieku?)

Jeszcze inne zdjęcie maski opolskiej

Kilka ujęć masek z Inowrocławia:

Trzy maski

Foto Grzegorz Bednarczyk


Zapamiętajcie jak oni są barwni – bo Dziady np Wiosenne czy Noworoczne (Zapustne) to echo Dziadów związanych z Przesileniami. Jest to Święto Barwne – nie ponure, żadne płacze i żale, to wspólna uczta i radość, że nasi Przodkowie są już w Rajcu. We wszystkich tych obrzędach mamy postacie w maskach – a maski te, jak i dzwonki, klekotki, bębny, piszczałki mają odstraszać złe duchy czyli demony.

„…W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia,

zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt.

Jej ściany zewnętrzne zdobią

różne wizerunki bogów i bogiń — jak można zauważyć,

patrząc z bliska — w przedziwny rzeźbione sposób;

wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką,

w straszliwych hełmach i pancerzach,

każdy z wyrytym u spodu imieniem.

Pierwszy pośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje

czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary,

których nigdzie stąd nie zabierają,

chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną,

i wówczas niosą je piesi wojownicy….”

To nie kniaź- tylko Straszny Strażnik – Kniaź poniżej posłuchajcie:

02 – Kniaź – Lao Che
Gorąco polecam: posłuchajcie tych trzech kawałków chociaż mają już prawie 10 lat. Kto zna warto sobie przypomnieć, kto był za młody teraz może odkryć, tutaj:
http://www.laoche.art.pl/
Maski z Nowogrodu
Polecam też inne artykuły o Dziadach i relacje np w artykule Barwne obrzędy święta wiosny mamy Dziady Śmigustne, Kukiery i inne obrzędy wiosenne, bardzo dużo masek odstraszających – wszystko na pasku obok.
Polskie Dziady śmigustne – wiosenne – współczesna maska
» GUSŁA «

Płyta została wydana w styczniu 2002 roku, przez wytwórnię Sp Records.
Na płycie Gusła, wszystko ma za zadanie oddać atmosferę zamierzchłych czasów, okresu średniowiecza i historycznych relacji rodem z kresów.

Maska z Nowogrodu

Podano to w mieszance nowoczesnych brzmień co uatrakcyjnia i ujednolica charakter muzyki zespołu, która miałaby być sugerowana obecnemu słuchaczowi. Należy spodziewać się tekstów o charakterze archaicznym, wiele neologizmów i zapożyczeń z kultury wschodnich Słowian znalazło tutaj swoje miejsce. Jest to dziwny zlepek kulturowy, o dość ciemnym i tajemniczym koncepcie, związanym z Gusłami, czyli obrzędem wywoływania duchów…

To Strażnik Buddyjski – Wiedźma jest poniżej:

04 – Wiedźma – Lao Che

Utwory:
(fragmenty w mp3 + teksty)

01. Astrolog | tekst
02. Kniaź | tekst
03. Klucznik / rozdziobią nas kruki i wrony | tekst
04. Wiedźma | tekst
05. Junak | tekst
06. Lelum Polelum | tekst
07. Mars-Anioł Choroby | tekst
08. Nałożnica | tekst
09. Did Lirnik | tekst
10. Topielce | tekst
11. Komtur | tekst
12. Jestem Słowianinem | tekst
13. Wisielec | tekst
14. Kat | tekst

W Perniku między 20 – 26 stycznia odbywa się Festiwal masek – Kukerów i Surwakarów – to właśnie pozostałość Dziadów Zimowych- relikt słowiańskiej tradycji odstraszającej złe moce Straszną Maską – może warto wrócić do słowiańskich masek od celtyckich dyń, albo kultywować jedno i drugie?

Maska z Nowogrodu

Ponieważ zabieram się na poważnie do Księgi Tanów, gdzie Dziadom i obrzędom z nimi związanym poświęcimy odrębny Duży Tan – nie chcę teraz pisać czegoś pobieżnego.

Pernik – styczeń co dwa lata  – SURWA – Festiwal Masek Słowiańskich

Pernik to niewielkie miasto położone 30 kilometrów na południowy zachód od Sofii. Zamieszkiwane jest przez ponad 86 tys. ludzi, i jak każde małe miasteczko, żyje własnym spokojnym rytmem. Jednak co dwa lata w styczniu, na dwa dni życie zmienia tam tempo, a rytm nadają dzwonki kukerów i survkarów. W Perniku bowiem odbywa się wtedy Międzynarodowy festiwal gier maskowych Surva.

Słowacja – Uhorze-Wagry (Węgry)

Gra zamaskowanych mężczyzn, kukerów i survakarów, jest mistyczną jednością rytmu, dźwięku i koloru. W skład takiej zamaskowanej grupy wchodzą różnorodne postacie, kawalerowie, panny młode, diabły. Według tradycji wszystkie role odgrywane są przez mężczyzn. Poruszają się oni w specyficzny sposób, noszą imponujące maski oraz pełne różnorodnych symboli kostiumy, a temu wszystkiemu towarzyszy dźwięk setek dzwonków.

Najważniejszym elementem stroju jest jednak maska. Według wierzeń ludowych, maski chronią przed złym wpływem sił nieczystych. Mają formę głów fantastycznych istot lub zwierząt z przerażającymi twarzami, sterczącymi zębami, rogami lub klekoczącymi dziobami. Bułgarska maska obrzędowa jest źródłem bogatej informacji na temat różnych regionów etnograficznych. W okręgu pernickim maski wykonywane są z owczej i koziej skóry, piór ptaków domowych, rogów, liści kukurydzy, konopi. Gdzie indziej – z materiału, przędzy wełnianej, koralików, suchych roślin, papierowych kwiatków.

Maski odstraszające muszą być straszne i są straszniejsze niż celtyckie dynie, a jednocześnie weselsze

Uczestnicy wykonują maski sami, lub też pomagają im miejscowi rzemieślnicy. Proces ten jest bardzo skomplikowany, jest czymś na pograniczu rytuału i odbywa się w tajemnicy przed widzami z zewnątrz. Dźwięk dzwonków zawieszonych wokół pasa zwiększa ochronną moc maski.

Również w Polsce mamy Konkurs Masek w Wiśniowej

18.04.2011, 23:28 odsłon: 121 komentarzy: 0

Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Wiśniowej zaprasza w dniu 25.04.2011r. na konkurs „Dziadów Śmiguśnych” oraz „Maski Tradycyjnej i Współczesnej”.

Żywieccy Jukace

Jazyczeskie – czyli pogańskie, słowiańskie maski (po rosyjsku)

Языческие славянские маски

Суббота, 08 Января 2011 г.

      С вечера в сочельник у  славян начинались Святки, которые продолжались 12 дней. Это  одно из важных праздничных событий января, время веселых и окрыляющих забот и забав, наполненных торжественным духовным смыслом. Отличительная черта всего  Святок – хождение ряжеными. Можно предположить, что существовала какая-то странная на современный взгляд потребность время от времени вывернуть себя наизнанку, чтобы освободиться от  потенциально безобразного.

     Едва приходил первый святочный день, на улицах появлялись первые ряженые — ребятишки, а вечерами на игрищах или просто в любых домах плясали и “представлялись”, как говорили в прошлом, взрослые. В этот глагол “представляться” стоит вдуматься. Представление — это нечто поставленное, подготовленное заранее; представляться — значит выдавать себя за кого-то другого. Потребность представляться вызывается, вероятно, периодически ощущаемой потребностью преобразиться, отрешиться от своего “я”, как бы со стороны разглядеть самого себя, а может быть, даже отдохнуть от этого “я”, превратившись на время хотя бы и в свою противоположность.

Alaska – Dawna Rosja

     Необходимым элементом облика ряженого была маска-личина — обязательная и древнейшая святочная принадлежность. Она изготавливалась из бересты, кожи, бумаги, * меха, льняной кудели, пучков непряденой шерсти, ткани, кружева. На маске с помощью краски часто изображались глаза, брови, нос, рот. Некоторые личины дополнялись длинным носом из бересты, бородой из пакли или конского волоса, зубами, вырезанными из брюквы.

Maska łużycka

     При отсутствии маски лицо ряженого мазали сажей, мелом, мукой, раскрашивали краской. Головы животных делались из соломы, коры, выдолбленного дерева, льна и насаживались на длинную палку. Ряженые несли их в руке и закрывали ими лицо, измазанное сажей, мукой, завешенное тряпкой. Маски, как правило, изготавливали к конкретному дню, а затем выбрасывали и лишь в редких случаях сохраняли до следующего праздника.
     Ряженые ходили обычно по вечерам, большими группами. Ряженые шли от одной избы к другой, вбегали в них, не спрашивая разрешения хозяев, вели себя шумно, дерзко, нарушая покой и порядок в доме. Ворвавшись в дом, ряженые пугали его хозяев, плясали или показывали небольшие театрализованные сценки с плясками, короткими диалогами и довольно грубыми шутками.
     Ряженье в русской деревне считалось делом греховным и опасным, а маски — нечистыми, погаными, вредоносными. После праздника всем участникам ряженья полагалось пройти обряд  очищения.
     Персонажи ряженых были символами потустороннего, «вывернутого» мира. Скрытые под масками люди  могли чувствовать себя раскованными, не связанными строгими правилами поведения, независимыми от общественного мнения, они могли позволить себе то, что было невозможно в обычном костюме в обычные дни. Ряженье — явление, дающее нам представление о роли маски в славянских языческих обрядах.

 

Drewniana ruska maska

O Ogniach Zielonoświątkowych i Górach Chełm (Helm,Hołm) poświęconych bogom Zaświatów, ich związkach z wawelskim systemem świętych wzgórz oraz o Halu Trentowskiego


  Zielone Świątki i kult ognia

ze strony Dawny Kraków

Wiem , że już prawie tydzień po Świątkach, lecz materiał był pozbierany jeszcze przed ostatnią niedzielą i żaden inny temat póki co mi po głowie nie chodzi. Z góry uprzedzam, że post jest ni to ognisty, ni to krakowski :).

Święto Zielonych Świątek wiąże się z kultem ognia, które sięga zamierzchłej przeszłości. Jeszcze starożytni Słowianie palili ognie w świętych gajach na cześć boga światła i słońca Jarowita. Ognie palone na wysokich górkach miały pomagać bogom światła pokonywać duchy ciemności i inne siły nieczyste.

Dla ówczesnych ludzi cały ten okres, zanim słońce wstąpi w znak Raka, był czasem cudów i tajemnic w przyrodzie. Wtedy znikały lub ukazywały się bezcenne skarby, złe duchy najbardziej dokuczały, a przyroda znajdowała się na samym szczycie swego rozwoju.

Ostatnim wyrazem tych wszystkich tajemnic była Noc Świętojańska, podczas której pojawiał się rycerz bez głowy na czarnym koniu, który miał odwrotnie przybite podkowy.

Otóż w ten sposób, cały czas w okresie od Zielonych Świątek aż do nocy świętojańskiej, palono ognie po górach i polach. Ogień ten, zwany sobótkowym, miał oczyścić ludzką duszę od grzechów, a ziemię od chorób by zapewnić urodzaj. Chronił także od porażenia błyskawicą, robactwa itd.

Uroczystości palenia sobótek na terenach polskich, odbywały się przeważnie w noc świętojańską, natomiast w Krakowie i w Małopolsce właśnie w dniach Zielonych Świątek. W całej okolicy od Ojcowa do Lanckorony, od Wzgórza Chełmskiego po kopiec Wandy gorzały tysiące ognisk. Musiał to być niesamowity widok.

Przy każdym ognisku parobki i dziewczęta :) otaczały kręgiem palący się stos słomy i gałęzi. Często pośrodku tego kręgu buchała ciemnym płomieniem podpalona smolna beczka, a młodzieńce trzymając na długich żerdziach snopki rozpalonej słomy ścigali po polach dziewczyny. Co śmielsi przeskakiwali przez stos pośpiewując pod nosem krakowiaki.

Zabawa kończyła się okrzykiem „Sobótki na Zielone Świątki”, po czym wszyscy rozrzucali po polach spalony popiół i rozchodzili się.

W XIX wieku w Krakowie zaczęto organizować zabawę ludową na Bielanach. Atrakcjami tych zabaw były rozmaite huśtawki i karuzele, i inne typowo odpustowe rozrywki. Tak samo jak i teraz ,w ten dzień kobiety mogły zwiedzać wnętrze klasztoru Kamedułów.

Poniżej zabawa na Bielanach w 1926 r. Zdjęcia, niestety nie najlepszej jakości, pochodzą z Kuriera-Literacko Naukowego.

1. Stragany
2. Karuzela i piękna dziewczynka na pierwszym planie

3. Zakochana para (Pana musiał ktoś potraktować ówczesnym Photoshopem :P)

Na górze obraz Witolda Wójtkiewicza z 1906 r. „Zielone Świątki koło Krakowa”, a także zdjęcie z przygotowania podpalenia sobótki udostępnione przez www. gazeta.pl – polecam tam także artykuł „Światło wyznacza porządek” .


[kliknij-powiększ]

C. B. – Góry Chełm (Helm, Hel) i system Wawelskich Wzgórz Świętych

W artykule pojawia się błędny link do Wzgórza Chełm w Koszalinie (o którym zresztą piszemy na tym blogu w dziale Świątynie Światła Świata). Jednak cała sprawa ogni zielonoświątkowych nasunęła mi myśl że czas napisać o górach i wzgórzach nazywanych Chełmami (Helmami). Trzeba też ostatecznie podejść do sprawy jakim bóstwom tak nazywane góry były poświęcone. A może jest jak mówią, iż Hełm, Holm, Hlum – to prosta nazwa wzięta od bojowego nakrycia głowy i nie ma żadnego związku z bogami i starą wiarą? Temu ostatniemu wnioskowi przeczy góra Chełm w Koszalinie. Wiadomo, że w Koszalinie na tym wzgórzu przez setki lat w czasach przedchrześcijańskich (od epoki brązu nieprzerwanie) znajdował się żalnik i chowano tam zmarłych. Większość z gór i wzgórz o nazwie Chełm (Hołm, Helm, Hełm) ma swoje stare podania o pogańskich korzeniach i swoje święte figury. Chełm Strzyszowski (Myślenicki)  ma na szczycie świętego Onufrego który ma być patronem podróżnych. Lecz czy jest to uchrześcijaniona postać pogańskiego bóstwa podróży, drogi i wypraw Podagi-Podraga zwanego też Mirem, czy też może chodzi o innego rodzaju wyprawy, o drogę w Zaświaty i boga Lelija-Lela. Podania związane z górami Chełm to drugi argument za tym, że nazwy nie były przypadkowe, oderwane od wierzeń. Wygląda więc, że zwykłych wzgórz tą nazwą nie chrzczono. Sądzić należy, że nazwy w rodzaju „hełm” na góry pojawiły się wcześniej niż ta część uzbrojenia u któregokolwiek z aryjskich plemion. Chełm to nie jest też żadne określenie części czaszki czy głowy. Dlaczego zatem nie nazywali tych wzgórz „czaszka” albo „czepiec” od kobiecego okrycia głowy, które na pewno było wcześniejsze niż hełmy, albo choćby „czapa” od męskiego okrycia głowy, lub „czop”, „trzop”, „trzopiec” albo „czub” – od królewskiej scytyjskiej spiczastej czapki?!

Czy skandynawskie określenie zaświatów Hel, wiąże się w jakiś sposób z Hełmem? Znamy półwysep Hel i plemię Helan – Piekielników. Znamy także Hel-Welanów, Helwenedów i Helwekonów – dzisiaj kraj, który nazywa się Helwetia . Przede wszystkim jednak znamy najważniejszy Hel ze starożytnego świata – Hel Ląd – Hel-Landię – Hel-Ładię, czyli Helladę. Polacy są przyzwyczajeni, że to nazwa obca, ale chyba nie bardziej niż półwyspu Helskiego. Hellada to uproszczenie nazwy Hel-Ląd, czyli Ląd Piekielny, Ląd Helów, Ląd Piekielników. Czy zatem Romaje (u nas się mówi Hellenowie, ale powinno się o nich mówić Helładowie, Helądowie, albo Hellęgowie z Lugiów -  rzeczywiście mogą być Wyrodomajami, ludźmi wyrodzonymi spośród Zerywanów?! 

A dlaczego nie? Przecież jest potwierdzona przez genetyków inwazja Hellady łącznie z Peloponezem (Palopątem) i z Kretą (Skrytą) przez ludność Haplogrupy R1a1a1 oraz haplogrupy I2, około 1500-1200 roku p.n.e.. Ta inwazaja jest nazywana inwazją Ariów znad Dunaju – dzisiaj wiemy, że tam mieszkała właśnie ludność stanowiąca dzisiaj rdzeń i większość Słowian. W historii nazywano to też inwazją Ludzi Bhar – Bharatu – co jest ujęte w Indyjskiej Maha-Bharat-cie. Nazwano ich ludami morza, bo potem zajęli wyspy morza Śródziemnego, a niektórzy uważali że stamtąd szła ta inwazja z Morza . Ja mówię, że to mogła być ta uznana już przez genetyków inwazja ok 1500- 1300 p.n.e., ale ludów z Har – z Wharatu czyli Ludów z Harpątów, z Harii – Krainy Gór – znanej dzisiaj jako Karpaty.  Czy Hel to stara nazwa słowiańskiego piekła – Nawi Czerwonej?

Czy mity o Hel, Hell i Hellu są częścią wspólnej tradycji skańsko-słowiańskiej z czasu ekspansji Scyto-słowian na półwysep skandynawski około 5.500 roku p.n.e.?

Według mnie to wielce prawdopodobne.

Cień Kopca na Sowińcu (Niepodległości – Piłsudskiego) widziany z kopca.

Hel (Hella, Hlle) – w mitologii nordyckiej władczyni krainy zmarłych śmiercią naturalną – Niflheimu (niekiedy utożsamianej z piekłem), personifikacja śmierci, córka boga imieniem Loki i przerażającej olbrzymki Angrbody. Jej braćmi byli wilk Fenrir i wąż Jormungand. Hel według mitów uległa jedynie częściowemu rozkładowi – zachowała twarz i ciało żywej kobiety, natomiast jej nogi były szkieletem. Hel bywa też przedstawiana jako osoba, której połowa ciała była ludzkiego koloru, druga przerażała trupią zgniłogranatową barwą. Siedzibą Hel jest Sleetcold, skąd rządzi duszami zmarłych. Na środku stał stół „głód”, na nim spoczywał nóż „łaknienie”, a wokół krzątały się sługi „leniuch” i „spóźnialska”. Zasiadała na tronie zwanym „Łożem chorych”. Była boginią bezlitosną – odmówiła uwolnienia ze swego królestwa zabitego na skutek intrygi Lokiego boga Baldura, mimo że jego brat Hermod osobiście udał się do piekieł, aby ją o to prosić. Hel miała kochanka, boga zimy Ulla, który spędzał z nią kilka miesięcy w roku. Gdy nadejdzie Ragnarok, dusze jej poddanych wyruszą do walki przeciw bogom.

Czy wzgórza te są poświęcone Podadze-Podragowi zwanemu też Mirem lub Mitrą, czy też może Sowiemu i Lelijowi czyli Lelowi-Lelijowi i Polelowi-Sowiemu. Przykład Krakowa, przykład Chełmu w Myślenicach, czy podanie związane z Chełmem w Paśmie Strzyżowskim wskazują na związek z Lelem i Polelem-Sowicą.

W dziejowych zapisach znajdujemy liczne słowiańskie plemiona zwane Chełmianami (ci spod Lublina i ze Śląska) i Zachełmianami (Zahumlanie) pod Krakowem oraz na pograniczu Krakostanu-Harii i Śląska-Lęgii, gdzie pod Oświęcimiem Chełmek, Chełm Mały i Chełm Śląski oraz ich święta Góra -  Żar, pod Żywcem. Później znani też byli z zapisów na Bałkanach. Nie znamy jednak ze słowiańszczyzny żadnego bóstwa o imieniu Hel, znamy za to bóstwo Lel!

Czy to jest to samo bóstwo, władające u nas Nawią Piekło? Czy piekło i u nas nazywano niegdyś Helem tak jak w Skandynawii? W całej słowiańszczyźnie rozpowszechnione są gęsto wzgórza Hołm, Chełm, Helm, Hlum, Hulm, Huml. Interpretacja i powiązanie tych wszystkich wątków jest trudne. Ja przyjmuję jednak, że to Lel jest owym Helem a Hełmy-Helmy są górami poświęconymi owym władcom Zaświatów, braciom Lelowi i Polelowi.

Sowiniec – Kopiec i słońce

Hel to także pierwotna nazwa piekła w mitologii norweskiej. Dostęp do tej krainy wiedzie przez jaskinię o nazwie Gnipahellir i jest strzeżony przez dwugłowego psa o imieniu Garm. Najgłębiej umieszczoną częścią tej krainy jest Nastrond, przedstawiany jako kraina poprzecinana rwącymi strumieniami i rozlanym wokół morzem kwasu i jadu, w którym brodzą najgorsi przestępcy, zdrajcy, itp. Tam też mieści się siedziba Nidhogga, potwornego smoka, który zjada korzenie Yggdrasilu, Drzewa Świata. [Wikipedia]

Przyjrzyjmy się bliżej wawelskiemu Systemowi Świętych wzgórz, a w nim szczególnie Wzgórzu Sowiniec-Chełm.W Welskim Lesie w Krakowie jest Pasmo Sowińca – a więc Sowiego . Znajdują się tam dwa szczytowe punkty równo względem siebie ułożone co do wysokości i od siebie nieco odsunięte. Kopiec współczesny nie stoi na żadnym z nich, znajduje się właściwie po środku. Te dwa szczytowe punkty Sowińca-Chełmu dzieli  podobna odległość od siebie jak Wawel i Skałkę – ok. 525 metrów.

Odległość 525 metrów jest podstawą modułów, które budują system świętych wzgórz i kopców. Tak się składa że wzgórza i kopce są zlokalizowane w interwałach niemalże idealnych – jak na system mierzenia krokami a nie teodolitem geodezyjnym ani satelitarnym GPSem. To odległości w ciągu: 525 – 1050 – 2100 -  – 3150 – 4200-6300 (wartości przybliżone, niekartograficzne). Takie są przestrzenie między świętymi punktami otaczającymi Kraków w ogólnej liczbie 89 wzgórz i kopców – czyli tyle ilu jest bogów w Kolistym Panteonie Słowiańskiego Boskiego Kręgu. Czy to przypadek?

Wzgórze Sowiniec – Chełm w Lesie Welskim – rozległe i płaskie, z widokiem aż do Tatr

Niech każdy sam sobie odpowie.

Te dwa w Lesie Welskim to miejsca w których mogły się znajdować kumiry bogów Lela i Polela – Synów bogów Zaświatów, a tak naprawdę dwóch Mniejszych Mocy związanych z życiem pozagrobowym, czy też wieczystym żywotem w zaświatach Weli, czyli w Nawiach Niebiańskich. Dwa ważne święte miejsca po drugiej stronie, na osi to wzgórze Wawelu i Skałka ze swoim świętym kamieniem i świętym źródłem. To z kolei miejsce Kopca Welesa i sanktuarium Nyi – ojca i matki, obojga władców Nawi i Weli, Bogów Zaświatów. Ze Skałką wiąże się legenda o odrodzeniu i zrośnięciu się w tutejszym świętym źródle ciała biskupa straconego, przez poćwiartowanie z rozkazu pogańskiego króla Bolesława Zapomnianego. Czy to nie jest chrześcijańska legenda kościelna nałożona na starsze, pogańskie podanie mityczne o tym miejscu? Oczywiście, że jest. Wzgórze Sowiniec-Chełm dzieli od kompleksu Wawel-Skałka 6300 metrów. Wtajemniczeni wiedzą, że 9 jest czertą najwyższą, czertą śmierci.

Widok na Beskidy z Kopca na Sowińcu. Na zdjęciu widać 5 gór z Wawelskiego systemu świętych gór: Lanckorońską, Chełm Stryszowski, czyli Myślenicki, Górę Kalwarii i  Żar-Chełmek oraz Babią Górę. [kliknij]

Najwyższym szczytem jest Góra Chełm o wysokości 603 m n. p. m., gdzie przy czerwonym szlaku beskidzkim stoi brodaty, owłosiony pustelnik egipski Św. Onufry. Posadowiony na kamiennym cokole, wyrzeźbiony ręką nieznanego ludowego artysty, jako patron wędrowców, turystów, tkaczy wskazuje szlak – drogę już od 1564 r. O Chełmie
i pięknie tych okolic pisze strofami wiersza od 10 lat znana poetka ludowa ze Stronia Maria Stanowska.

Druga figura Św. Onufrego znajduje się w Stroniu – Pod Lipą, a na kamiennej podstawie wyryty jest napis „ A. DO. 1769  20 maj”. Według podań miejsce i data związane są z bitwą stoczoną w tych okolicach przez bohaterskich konfederatów barskich z wojskami rosyjskimi, podczas której do niewoli dostał się późniejszy król Madagaskaru Maurycy Beniowski.

Osobliwością tej figury była możliwość swobodnego obracania się dookoła, dzięki żelaznemu bolcowi umieszczonemu w podstawie rzeźby. Ustawienie świętego w kierunku podróży, miało według miejscowych przekazów zapewnić pomyślność w drodze i uchronić przed napadem rozbójników i dzikich zwierząt, strzec przed burzą i jej skutkami.

W systemie krakowskim wzgórza i kopce rozkładają  się w modułowych odległościach podwojonych 2100 = 4200, albo 6300 czyli 2×3150, są też linie złożone z obiektów oddalonych po 3100 do 3150 metrów. Jak na obiekty naturalne przemieszane ze sztucznymi, specjalnie usypanymi dokładność do 50 metrów należy uznać za imponującą, przy dystansie 1- 3-6 kilometrów. Podane tu przeze mnie odległości są mniej ważne od samej proporcji między nimi. Kiedy mierzymy odległość Kopiec Kraka – Wawel to zależnie od tego do jakiego miejsca na Wzgórzu Wawelskim i od jakiego miejsca na Wzgórzu Swaroga weźmiemy miarę rozpiętość ta będzie od 2100 do 2400 metrów. Ważna jest jednak proporcja między 525:1050:2100:3150:4200:6300.

 

Wyobraźcie sobie jak wyglądały ognie palone na tych wzgórzach. Na mapce przedstawiam tylko fragment zlokalizowany w ścisłym centrum, ale ten system obejmuje Dolinę Mnikowską, Brzoskwinię, Nielepice, Czerną, Jerzmanowice, Kleszczów, Chełm w Myślenicach, Górę w Kalwarii i Lanckoronie oraz wiele innych.

Widok z Kopca Piłsudskiego (Sowiniec-Chełm) na Kopiec Kościuszki (Czy Lel-Lelij to Hel-Helia?)

Najważniejsze ognie na wzgórzach palono w Cztery Przesilenia roku, a one  związane są też z obrzędem dziadów i obchodami zmian pór roku, czyli świętami dwugłowych Kirów. Te Zielonoświątkowe  ognie i obrzędy oczywiście przesunęły się wraz z długotrwałym praktykowaniem ustanowionych jedynych słusznych świąt chrześcijańskich, w jedynym słusznym terminie. Także w związku ze stałym nadzorem księży by nie praktykowano starych zwyczajów. Trudno było manifestować pogańskość w pierwotnym terminie 21 marca, kiedy palono za to na stosie, wybijano zęby, albo skazywano na banicję (kto nie wyznawał katolicyzmu, w wyniku przepisów kontrreformacji – mógł być pozbawiony majątku i skazany na banicję jeszcze w XVII,  XVIII i XIX wieku). Tak odsunięto z Polski kalwinów, luteran, Braci Polskich i wszystkich, którzy byli choćby chrześcijańskimi heretykami, nie mówiąc o pogaństwie, za które urządzano proces o czary.

W artykule powyżej autorka miała na myśli Chełm-Sowiniec w Krakowie a nie ten z linku w Koszalinie.

 

 

Magdalena Bożyk, Karolina Kolanowska

12.12.2008 aktualizacja: 2008-12-12 13:26

 

Przejawy dawnego kultu światła

są obecne w większości naszych obrzędów i zwyczajów – od zapalania gromnicy podczas chrztu, przez zdmuchiwanie świeczek na torcie, po nagrobne światełka.

Najważniejszą cechą światła, wspólną dla słońca i ognia, jest rozpraszanie ciemności. W jasności rozgrywała się codzienność, życie. Jasność była domeną świata uporządkowanego i znanego – kosmosu. Noc była równoznaczna z obumieraniem, z niepoznawalną dla przeciętnego człowieka (poza wiedźmami i magami) sferą chaosu. Pomiędzy tymi dwoma sferami istniało w dawnej kulturze ludowej duże napięcie. W niektórych wioskach podhalańskich aż do lat 30. XX w. istniały jeszcze chałupy, w których życie toczyło się wyłącznie przy świetle dziennym bądź przy świetle płynącym z otwartego (!) ogniska.

Dalej funkcje ognia i słońca rozdzielają się. Cechą światła słonecznego jest wyznaczanie długości dnia i pór roku, a więc rytmu życia i pracy człowieka. Cechami ognia są zmienianie struktury materii (umożliwiające pieczenie potraw, tworzenie naczyń i narzędzi) oraz wydłużanie dnia. Dzięki ogniowi udało się człowiekowi częściowo przekształcić naturę, a więc przejąć jej dotychczasowe wyłączne prawo do tworzenia i nadawania życiu rytmu.

Czapki z głów, słońce wschodzi

Zarówno wschód słońca, jak i zachód, były otaczane wierzeniami lub nieświadomymi, ale powtarzanymi z pokolenia na pokolenie gestami, podkreślającymi ich wagę.

Oddając cześć mocy światła, górale podhalańscy witali wschód słońca nie tylko zdjęciem nakrycia głowy, ale niekiedy modlitwą i wręcz leżeniem krzyżem na ziemi w kierunku wschodu. Nie wolno było żąć tyłem do słońca. Również chaty w miarę możliwości stawiano ścianą frontową na wschód (lub na południe). Miało to znaczenie nie tylko symboliczne, ale także praktyczne – w „chałupie było cieplej, jaśniej, a bez to i zdrowiej”. Ten, szczątkowy już w XIX-wiecznej kulturze ludowej, kult światła – słońca dotyczył również ognia. We wsi Radłów koło Tarnowa jeszcze około 1911 r. etnograf odnotowuje, że podczas rozpalania ognia w piecu czy w lampie mówiono: „Niech będzie pochwalony” albo: „A Słowo stało się Ciałem.” Grzechem było plucie na ogień i zabawa nim.

Zachodowi słońca towarzyszyły zwyczaje zabezpieczające przed działaniem nieznanych, ciemnych sił. Nie wolno było zbierać prania po zmierzchu – żeby ubrania nie nabrały „złych mocy”, które mogłyby przejść na ich właścicieli. Po zmierzchu nie należało też pożyczać ani w żaden inny sposób wynosić ognia z domu, bo wraz z nim mogły opuścić domowników dostatek i zdrowie, krowy mogły przestać dawać mleko, a małe dziecko zachorować.

Lecznicze płomienie

Powszechnie wierzono w uzdrawiającą moc ognia, wynikającą z jego zdolności panowania nad wszelkim złem. W kulturze ludowej zło kojarzy się bowiem z ciemnością, wręcz z czernią (stąd niezbyt pozytywne cechy ma czarny kot czy też kogut ). W praktyce lecznicze właściwości ognia dotyczyły przede wszystkim ciepła.

Jeszcze pod koniec XIX w. w podkrakowskich wsiach do wody, którą obmywano noworodka, należało wrzucić rozżarzone węgielki, żeby „dodały mocy” wodzie (i tak już świętej). Zapewniało to dziecku zdrowie. Jeśli jednak malec chorował, to dzięki węgielkom także wrzuconym do wody można było dowiedzieć się, czy choroba jest spowodowana urokiem, czy też nieprawidłowo przeprowadzono magiczne zabiegi. Jeśli węgielki pływały po powierzchni, dziecko należało leczyć, tylko we właściwy sposób, a jeśli tonęły – na dziecko rzucono urok, który należało odczynić.

Powszechnie praktykowane było również przypalanie ran lub wręcz ich spalanie: w Lubniu i Skomielnej Czarnej tzw. różę (ostre zapalenie skóry) leczono spalaniem, czyli do rany przykładano zawiniątko z czerwonej szmatki ze spalonym lnem w środku. W okolicach Myślenic wierzono, że jeśli brzemienna kobieta patrząc ogień przestraszy się i chwyci za którąś część ciała, to w tym samym miejscu dziecko będzie miało znamię („czerwony płomyk”). Podczas trudnego porodu pod kobietę podkładano misę z palącym się spirytusem, co miało (dzięki oczyszczającej mocy ognia) odpędzić zło, które nie pozwalało kobiecie urodzić (ciepło pomagało w rozkurczu mięśni gładkich).

Zabezpieczająca funkcja ognia przeniosła się także na kolor czerwony. Do dzisiaj w Krakowie można się spotkać z zawiązywaniem przy noworodku czerwonych wstążek. Dzięki nim dziecko staje się odporne na działanie uroku („złego spojrzenia”), które mogłoby się objawić chorobą, a nawet śmiercią.

Świeca przepowiada przyszłość

Ogień – światło w rękach człowieka, mediator między nim a siłami absolutnymi – miał także moc przekazywania wiedzy o przyszłości. Wróżyć można było z ognia i dymu. Jeśli dym rozchodził się po domu, znaczyło to, że będzie padał deszcz (w zimie śnieg). Jeżeli w piecu się iskrzyło – przyjdą goście.

W Niegoszowicach w końcu XIX w. jeżeli konający zdradzał oznaki nadchodzącej śmierci, do jego rąk wkładano gromnicę. Ktoś z członków rodziny udawał się po księdza, pozostali śledzili ruch dymu. Jeżeli dym utrzymywał się nad świecą, były szanse na wyzdrowienie chorego. Jeżeli dym szedł w kierunku drzwi wyjściowych, pewne było, że konający umrze.

Także z samej świecy można było wróżyć. Świeca była symbolem życia: dając światło, spalała się, „żyjąc”, dążyła do swojego końca, ciemności. Od Myślenic po Tarnów wierzono, że jeśli podczas ślubu, świece płonęły równomiernie, małżeństwo będzie zdrowe i zgodne. Jeśli świece skwierczały, małżeństwo miało być kłótliwe. Jeśli któraś ze świec zgasła, to ten małżonek, po którego stronie zgasł płomyk, umrze.

Jeśli dziecko przestraszyło się czegoś, można było wyleczyć go ze strachu „przelaniem” gromnicy. W tym celu należało, trzymając nad jego głową miednicę, wlać do wody trochę wosku z gromnicy. Dodatkowo można było dziecku powróżyć z kształtu wosku, jak czyniono to w Radłowie.

Z ogniem związane były także pszczoły, bo to z pszczelego wosku wytwarzano świece. Jeśli przyśnił się komuś rój pszczół, oznaczało to w najbliższym czasie pożar.

Dusza odchodzi z łóżkiem

Jako symbol życia, świeca była niezwykle ważnym towarzyszem człowieka. Rozpalano ją podczas chrztu, kiedy dziecko było przyjmowane do świata ludzi (zanim nie przeszło obrzędów inicjacyjnych, znajdowało się poza społecznością ludzką). Świeca towarzyszyła też choremu, wypędzając zło tkwiące w nim w postaci choroby. W chwili śmierci gaszono przy zmarłym świecę, aby potem znów ją zapalić. Pełniła ona wówczas rolę symbolu nowego życia, pozwalając zmarłemu bezpiecznie odejść w zaświaty. Dla opłakujących go stanowiła symbol nadziei na życie wieczne.

Po śmierci, wykorzystując oczyszczającą funkcję dymu, okadzano dom jałowcem święconym w Trzech Króli. Spalano także słomę, na której leżał chory, a w bogatszych domach całe łóżko wraz z pościelą (Zawoja). W biedniejszych rodzinach, chcąc utrzymać ten zwyczaj, a nie mogąc sobie pozwolić na marnotrawstwo, umierającego przenoszono albo na słomę ułożoną na klepisku, albo na najgorsze łóżko z najgorszą pościelą, które po pogrzebie bez żalu palono.

 

http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,90719,6056409,Swiatlo_wyznacza_porzadek.html

 

Góra Chełmska (urzędowo Gołogóra) – wał moreny czołowej[1] na Pobrzeżu Koszalińskim, położony w województwie zachodniopomorskim, w granicach miasta Koszalina.

Najwyższe wzgórze Góry Chełmskiej – Krzyżanka ma wysokość 136,2 m n.p.m., Krzywogóra – 133,0 n.p.m., Leśnica – 118,5 m n.p.m., Lisica – 25,9 m n.p.m.

Wał morenowy Góry Chełmskiej, prawdopodobnie istniał już podczas kształtowania się południowego brzegu Bałtyku (ok. 12,5 tys. lat temu). Od XII do XVI wieku Góra Chełmska była miejscem kultu chrześcijańskiego.

Jest to glacjotektonicznie spiętrzona morena czołowa, w której tkwią porwiaki piasków i iłów trzeciorzędowych

O Górce Chełmskiej w Koszalinie

pisze Wojen z Forum Rodzimowierczego

– niestety bez znaków polskich – to jest właśnie ten link z artykułu o starym Krakowie.

Na poludniowo-wschodnim obrzezu Koszalina rozciaga sie potezny wal wzniesien, wsród których góruje Wzgórze Chelmskie o wysokosc 137 m.n.p.m.  Zostalo one uformowane przez Ladolód Skandynawski, a wlasciwie jego ostatnie stadium, ok. 10-15 tys. lat p.n.e. Stanowi ciekawostka geologiczna, gdyz jest najwyzszym wzniesieniem morenowym lezacym tak blisko Baltyku (8 km w linii prostej).

Dzieje historyczne Góry Chelmskiej siegaja bardzo dawnych czasów, bo aż 2000  lat p.n.e. Jej rozglos i slawa byla tak znaczna, ze przycmila swym blaskiem inne slawne na Pomorzu Srodkowym wyniesienia. Na jej obszarze znaleziono narzedzia z mlodszej epoki kamienia: kamienne siekierki, zarna.

Widok z Koszalina

Znacznie wiecej wiadomo o dziejach Góry Chelmskiej z epoki brazu i zelaza. Stanowila ona miejsce poganskich obrzedów ludów kultury luzyckiej i pomorskiej. Swiadcza o tym znalezione tam liczne cmentarzyska calopalne z grobami popielnicowymi, jamowymi i skrzynkowymi oraz slady obecności niewielkich osad.

We wczesnym sredniowieczu slowianskie plemie Pomorzan uzywalo Góry Chelmskiej jako miejsca kultu. Czczono sama forme terenu, jak i porastające ja lasy zlozone glównie z debów, buków i grabów.

W X wieku na Górze Chelmskiej zostala zbudowana poganska swiatynia, zwana gontyna. Byl to prostokatny, drewniany budynek, w jego wnetrzu stal posag bóstwa, przed którym na paleniskach zbudowanych z polnych kamieni plonal swiety ogien. Na placu przed gontyna odbywaly sie rózne  uroczystości zwiazane z kultem ognia, skladaniem ofiar bóstwu, wrózbami i innymi praktykami poganskimi. Wyniki badan archeologicznych dowodza, ze pogańskie miejsce kultowe uleglo zniszczeniu w XII wieku, kiedy to chrystianizacja objela Pomorze Zachodnie.

Na szczególne znaczenie Góry Chelmskiej wskazuje najstarsza o niej wzmianka zródlowa z 1214 roku. W dokumencie tym niezwykly jest zapisek o polozeniu wsi Koszalin – blisko Góry Chelmskiej. Poganski osrodek kultowy na Górze Chelmskiej, znany na calym Pomorzu, mial istotny wplyw na powstanie u jej podnóza osady uslugowej i obronnej, z która mozna wiazac rodowód wsi Koszalin. Tu wlasnie Boguslaw II, ksiaze zachodniopomorski osiedlil zakon norbertanów, który mial na tych ziemiach szerzyc chrzescijanstwo.
Proces ten byl dlugotrwaly i minelo kilka wieków krwawej walki z poganami nim Góra Chelmska przerodzila sie w osrodek kultu chrzescijanskiego. Wzmianka zródlowa z 1263r. mówi o zbudowaniu, w miejscu zniszczonej gontyny, kaplicy chrzescijanskiej. Istnienie tego najstarszego, póznoromanskiego obiektu sakralnego potwierdzily prace wykopaliskowe prowadzone tu w drugiej połowie XX wieku. Zbudowana na Górze Chelmskiej swiatynia chrzescijanska otrzymala imie Najswietszej Marii Panny.

Do czasów lokacji miasta Koszalina i powstaniu w nim miejskiego kosciola, byla ona kosciolem parafialnym dla wsi
Koszalin, pózniej kaplice przekazano cysterkom. Góra Chelmska
stala sie bardzo glosnym i slawnym miejscem odpustowym i patniczym, do
którego sciagaly pielgrzymki z calego Pomorza, a takze ówczesnej
chrześcijańskiej Europy, posiadala prawo udzielania odpustów. Znalazla sie ona na najstarszej mapie dróg chrzescijanskiej Europy, tzw. „Mapie drogi do Rzymu”. Przy kaplicy istnial cmentarz, na którym grzebano zmarlych mieszkańców tego regionu, a takze patników. Badania archeologiczne prowadzone na jego obszarze potwierdzaja, ze jeszcze w poczatkach XVI wieku wsie polozone w poblizu Koszalina i Góry Chelmskiej zamieszkiwala ludnosc slowianska.
Podczas niepokojów religijnych w czasie wprowadzania na Pomorzu
Zachodnim reformacji (1526-1532r.) kaplica ulegla calkowitemu zniszczeniu. Kult Matki Bozej zostal zakazany przez wladze luteranskie. Z uratowanego wyposażenia kaplicy wymienic nalezy granitowa chrzcielnice, która znajduje sie obecnie w zbiorach Muzeum Okregowego w Koszalinie i tryptyk wyobrazajacy Gloryfikacje Najswietszej Marii Panny, który podziwiac mozna dzisiaj w Katedrze sw. Jakuba w Szczecinie. W XI wieku material ze zburzonej kaplicy wykorzystano do budowy wiezy widokowej, która do dnia dzisiejszego zachowala sie na szczycie Góry Chelmskiej. Minely wieki, z dawnej kaplicy pozostaly tylko resztki fundamentów i pamiec o slawnym Sanktuarium Maryjnym,
słynącym niegdys z cudów i nadprzyrodzonych lask. Dzis zwierzchnikom Kosciola i licznej rzeszy wiernych udalo sie przywrócic Górze Chelmskiej jej pierwotne znaczenie kultowe.

https://groups.google.com/group/Rodzimowierstwo-Slowianskie/browse_thread/thread/8a4890cd5c247f8e?hl=pl

 

Cmentarz prawosławny na Chełmie w Chełmie

Górka Chełm w Chełmie

 

Chełm (ukr., ros. Холм [Chołm]) – miasto na prawach powiatu we wschodniej Polsce. Znajduje się w odległości 50 km od granicy z Białorusią i 25 km od granicy z Ukrainą w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku. Leży nad rzeką Uherką, lewym dopływem Bugu. Chełm jest po Lublinie drugim co do liczby ludności miastem w województwie lubelskim.

Miasto jest położone na glebach kredowych i wyróżnia się bogatą historią dawnego styku trzech kultur polskiej, ruskiej i żydowskiej.

Dawna stolica województwa chełmskiego: 1793 i 1975-1998. Stolica historycznej ziemi chełmskiej, chełmszczyzny, guberni chełmskiej i kilkukrotnie powiatu.

Według danych z 30 czerwca 2010 Chełm w granicach administracyjnych liczył 67 546 mieszkańców, a aglomeracja chełmska około 100 tysięcy.

Położenie i ukształtowanie terenu

Ze względu na podłoże kredowe w Chełmie powstały tylko dwa budynki mające powyżej 5 pięter, jest to dwu gwiazdkowy hotel Kamena mający 6 pięter oraz szpital wojewódzki mający 8 pięter – będący najwyższym budynkiem w regionie. Wszystkie pozostałe mają przeważnie 4 piętra.

Chełm leży w zachodniej części Polesia Wołyńskiego, na południowo-wschodnim skraju Pagórów Chełmskich[2] i Obniżeniu Dubieńskim. Najwyższym punktem jest wzniesienie Góra Chełmska sięgające 220 m n.p.m., najniższym dolina Uherki w dzielnicy Bieławin – ok. 170 m n.p.m.

Podłoże glebowe stanowią głębokie warstwy kredy pochodzące z okresu kredy, kiedy to dzisiejsze tereny Chełma stanowiły dno ówczesnego oceanu[potrzebne źródło].

Środowisko naturalne

Park Miejski, pomnik Akcji Burza AK

Przy północno-zachodnim skraju Chełma zlokalizowany jest las Kumowa Dolina, a od strony wschodniej las Borek. Przy wschodniej granicy lasu Borek mieści się liczący 1,12 ha, rezerwat przyrody Wolwinów (ochrona stanowiska roślinności stepowej, m.in. wiśnia karłowata, oleśnik górski i gorysz alzacki).

W Chełmie znajduje się 5 parków miejskich (m.in. park leśny przy ulicy Hrubieszowskiej z gatunkami takimi jak orzech szary, korkowiec amurski, iglicznia trójcierniowa) i 13 pomników przyrody (m.in. wzgórze widokowe „Grodzisko”, płat roślinności kserotermicznej „Borek”, ajlant gruczołowaty, iglicznia trójcierniowa, modrzew europejski, wiąz szypułkowy, jesion wyniosły, miłorząb dwuklapowy). Występują tu także rzadkie gatunki fauny, takie jak m.in. derkacz, płomykówka, puszczyk, uszatka, dzierlatka.

Niedaleko miasta zlokalizowany jest Chełmski Park Krajobrazowy, obejmujący kompleksy leśne Stańków i Żalin oraz torfowiska węglanowe (występują w nich ekosystemy torfowiskowe i kserotermiczne związane z budową geologiczną podłoża, będące ostoją rzadkich roślin i zwierząt). W parku występuje ok. 40 gatunków roślin chronionych oraz 22 wpisane na listę zagrożonych (m.in. kłoć wiechowata, języczka syberyjska, starzec cienisty, tłustosz dwubarwny). Wśród występujących tu zwierząt można wymienić m.in.: wodniczkę, derkacza, dubelta, kulika wielkiego, błotniaka łąkowego, żółwia błotnego, strzępotka edypus)[3].

stan wód, III klasa czystości wody w Uherce jest niezadowalającą, chociaż lepszą w porównaniu do czystości większości rzek na Lubelszczyźnie.

Nazwa miasta

Istnieje wiele wersji etymologii nazwy miasta, w tym także wskazująca na korzenie celtyckie. Jednak najbardziej prawdopodobne jest pochodzenie od starosłowiańskiego słowa „cholm” – wzgórze, odnoszącego się do centralnego wzniesienia Góry Chełmskiej (Górki).

Historia

Kopiec Niepodległości na Wysokiej Górce (wczesnośredniowiecznym grodzisku)

Na podstawie badań archeologicznych, przeprowadzonych w takich miejscowościach jak m.in. Łowcza, Bukowa, Okuninka stwierdzono, że początki osadnictwa na tych ziemiach sięgają epoki paleolitycznej (ok. 30 tys. lat p.n.e.). Odkryte przedmioty wskazują, że istniał tu nieprzerwany ciąg osadniczy na przestrzeni kolejnych epok. Natomiast na terenie samego Chełma osadnictwo rozpoczęło się na początku naszej ery. Mieszkała tu wówczas ludność kultury przeworskiej. W X wieku na Wysokiej Górce istniał gród drewniano-kamienny. Na przełomie VII i VIII wieku tereny miasta obejmował związek plemienny Lędzian z siedzibą w Sandomierzu. Tereny międzyrzecza Wieprza i Bugu zostały wzmocnione przez wybudowanie sieci grodów – nazwanych później Grodami Czerwińskimi[6].

W 981 roku Chełm został zdobyty na Lachach (Polakach) i opanowany przez Włodzimierza, od tego czasu do XIV wieku wchodził z przerwami w skład Rusi Kijowskiej .

Ok. 1240 książę Daniel Halicki przeniósł swoją siedzibę z Halicza do Chełma. Miasto stało się stolicą księstwa halicko-włodzimierskiego. W latach 1378-1387 podporządkowane Węgrom. W 1387 Chełm został ponownie włączony do Polski. Od 1392 posiada prawa miejskie. Na przełomie XVI-XVIII wieku wydobywano tu kredę. W latach 1220-1596, 1905-1915, 1940-1944 siedziba biskupstwa prawosławnego, w latach 1596-1875 siedziba biskupstwa unickiego, w latach 1349-1807 biskupstwa rzymskokatolickiego. W mieście znajdowała się również jedna z większych gmin żydowskich[2].

W 1648 spalony przez Kozaków Bohdana Chmielnickiego. 8 czerwca 1794 poniósł tu klęskę korpus gen. Józefa Zajączka (podczas powstania kościuszkowskiego). Od 1785 miasto znajdowało się w zaborze austriackim., od 1809 w Księstwie Warszawskim, a od 1815 w zaborze rosyjskim[7]. W latach 1867-1912 Chełm był stolicą powiatu, a od 1912 stolicą samodzielnej guberni. W 1877 doprowadzono do miasta kolej. Od listopada 1918 r. Chełm ponownie znalazł się w Polsce. W 1939 wybudowano wodociągi i kanalizację.

8 września 1939 niemieckie lotnictwo dokonało nalotu na miasto liczące wówczas 35570 mieszkańców. 8 października 1939 wojska niemieckie zajęły miasto. 12 stycznia 1940 na terenie szpitala psychiatrycznego żandarmeria rozstrzelała 440 osób. W październiku 1940 utworzono zamknięte getto dla ludności żydowskiej. Rejon działalności AK, NOW, NSZ i BCh. W lipcu 1944 wojska sowieckie zwyciężyły z Niemcami[6].

22 lipca 1944 wyzwolono miasto. Przez kilka dni było ono nieformalną stolicą Polski[2]. Władze komunistyczne podawały miasto jako siedzibę uchwalenia Manifestu PKWN. W latach 1975-1998 siedziba województwa, a od 1999 miasto na prawach powiatu i siedziba powiatu chełmskiego (są to dwie odrębne jednostki samorządu terytorialnego).

Góra Chełm pod Stępiną – Pogórze Strzyżowskie




Pogórze Strzyżowskie – widok na Górę Chełm [foto Piotr Mikuszewski - kliknij]

Pogórze Strzyżowskie w województwie Podkarpackim jest w całości niesamowicie pięknym obszarem, pełnym starożytnych tajemnic, a do tego bardzo słabo zbadanym.

Wspaniała panorama z blogu: http://a13.one.pl/2010/03/02/kotlina-strzyzowska

[kliknij-powiększ 5x]

Na najdalszym planie widać górę Liwocz z ledwo widocznym krzyżem widokowym. Widoczne są też: Bardo, Chełm, Pasmo Brzeżanki, część Pogórza Ciężkowickiego z Pasmem Brzanki. Na bliższych planach – oczywiście Strzyżów, Żarnowa, Dobrzechów, Wiśniowa i Brama Frysztacka. Dociekliwi powinni dostrzec wyciąg narciarski w Gogołowie.

Ta ziemia nie jest oblegana przez turystów -  a więc nie grozi nam tutaj tłok, mimo że jest dosyć zurbanizowana.

Pstrągówka – mroźna noc styczniowa – foto Koziołrogacz

Jak to zwykle, kiedy jakiś obszar ani nie jest reklamowany ani bardzo popularny nie ma też rozwiniętej za bardzo struktury cywilizacyjnej  – nieco mniej sklepów czyli punktów zaopatrzenia, mniej restauracji i barów, a więc punktów żywienia, mniej hoteli, pensjonatów czy gospodarstw agroturystycznych.

Kapliczka na Chełmie Strzyżowskim [foto WWW.tyrpin.net]

Ale tych którzy by gdziekolwiek w Polsce narzekali na tego rodzaju braki odsyłam na Słowację, gdzie poza rzadko rozsianymi miasteczkami praktycznie możliwości zaopatrzenia, zjedzenia i noclegu albo tankowania są zerowe.Nie chciałbym żeby kiedykolwiek to miejsce przypominało znane europejskie miejscowości turystyczne. Jest takie jakie powinno być – dokładnie.

Przedstawiamy dzisiaj Świątynię Światła Świata na Górze Chełm pod Stępiną i Frysztakiem oraz najbliższą okolicę tego świętego miejsca.

Więcej: http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/swiatynie-wiary-przyrodzoney-slowian/gora-chelm-pod-stepina-%E2%80%93-pogorze-strzyzowskie/

 

Góra Chełm pod Opolem, czyli dzisiaj poniemiecka Góra Świętej Anny

 

Góra Świętej Anny (Góra Chełmska, nazwa pierwotna Chełm, niem. Sankt Annaberg, śl: Świyntô Ana[1], Anaberg[2]) – najwyższe wzniesienie grzbietu Chełma na Wyżynie Śląskiej o wysokości 408 m n.p.m.[3] Obok miejscowość o tej samej nazwie.

Góra ta jest twardzielcem nefelinitowym w obrębie zrębu Chełma zbudowanego z wapiennych skał triasu. Nefelinity i zawarte w nich wielkie (do 80 m) bloki wapieni triasu i kredy oraz kredowych piaskowców, a także piroklastyki związane są z zapadnięciem się wulkanu istniejącego tu 27 mln lat temu (oligocen) i powstaniem kaldery. Obecnie odsłaniające się skały pochodzą z najgłębszej części kaldery, znajdującej się kilkadziesiąt metrów poniżej powierzchni na której stał stożek wulkaniczny. Sam stożek został całkowicie zerodowany w neogenie. Miejscami zbocza góry przykryte są lessami związanymi ze zlodowaceniem północnopolskim.

Na południowym zboczu góry istnieją nieczynne kamieniołomy: nefelinitu (rezerwat przyrody Góra Św. Anny) oraz dwa wapienia. W rezerwacie występuje niewielka krasowa Jaskinia w Rezerwacie o długości 5m. Rezerwat, od 2006, udostępniony jest turystom dzięki ścieżce dydaktycznej. Spośród chronionych zwierząt można tam napotkać m.in.: żmiję zygzakowatą, gniewosza i padalca.

 

W zamierzchłych czasach stała tu pogańska świątynia. Obecnie na Górze znajduje się bazylika i sanktuarium, z figurką św. Anny Samotrzeciej (XV wiek) z jej relikwiami, franciszkański zespół klasztorny z Rajskim Placem (dziedzińcem arkadowym) z lat 1733-1749, na którym stoi 15 stuletnich konfesjonałów, jest także grota wykonana na wzór groty z Lourdes oraz 40 kaplic kalwaryjnych z lat 1700-1709. Na szczycie Góry Św. Anny zbudowano w latach 80. XV wieku klasztor i kościół, który od XVIII wieku jest ważnym centrum pielgrzymkowym.

Góra Św. Anny jest najwyższym wzniesieniem powołanego w 1988 roku Parku Krajobrazowego o tej samej nazwie. Obszar Parku Krajobrazowego obejmuje tereny o bogatej rzeźbie, licznie występują tu chronione gatunki grzybów i roślin. Głównymi zagrożeniami przyrody Parku są zanieczyszczenia atmosferyczne oraz wybudowana autostrada A4, która podzieliła Park na dwie części, a której budowa wywołała protesty społeczne poparte przez ludzi nauki i kultury. Góra Św. Anny leży w części południowej Parku[4]. Rejon Góry św. Anny jest uznany za geopark od 2010[5]

Widziana z hałdy Skalny

 „Siedem Źródeł”
Sieć wód powierzchniowych na obszarze Parku Krajobrazowego „Góra św. Anny” jest słabo wykształcona i bardzo uboga. Przyczyną tego jest krasowy charakter Chełma. Wody opadowe bardzo szybko, dzięki licznym spękaniom wapieni i dolomitów, przenikają do podłoża i pod powierzchnią odpływają do Odry i Małej Panwy. Znajdujące się w Porębie wywierzysko ” Siedem Źródeł” to największe źródło kresowe południowych zboczy Chełma. Wypływa ono spod stromej wapiennej ściany. Jego wydajność wynosi 20-30 l/s. Źródło ma stałą temperaturę 9,4 stopnia C. Wykorzystywane jest jako ujęcie wody pitnej. Wywierzysko daje początek potokowi Anka (funkcjonują również nazwy Padół i Cedron), na którym do II Wojny Światowej funkcjonowało aż 7 młynów wodnych usytuowanych w niewielkiej odległości od siebie.

To zdjęcie nie w pełni oddaje rozległość płaskiego szczytu Sowińca-Chełmu, ale widać północny kraniec

Wzgórze Chełm – Sowiniec w Krakowie

Chełm – obszar Krakowa wchodzący w skład Dzielnicy VII Zwierzyniec. Dawna wieś, od południa granicząca z Bielanami, od północy z Olszanicą, a od wschodu z Wolą Justowską. Do Krakowa została włączona w 1941 roku.

Sowiniec (358 m n.p.m.) – najwyższe wzgórze na terenie Krakowa położone w północno-zachodniej części zrębu Pasmo Sowińca na terenie Lasu Wolskiego. W latach 1934-1937 usypano na nim Kopiec Piłsudskiego zwany obecnie także Kopcem Niepodległości.

 

Figura Podraga lub Lelija-Heli na Helmie Myślenickim

Myślenice – Zarabie Góra Chełm w Paśmie Myślenickim

“Na Górze Chełm (…) przy czerwonym szlaku beskidzkim stoi brodaty, (…) pustelnik egipski Św. Onufry. Posadowiony na kamiennym cokole, wyrzeźbiony ręką nieznanego ludowego artysty, jako patron wędrowców, turystów, tkaczy wskazuje szlak – drogę już od 1564 r. (…). Druga figura Św. Onufrego znajduje się w Stroniu – Pod Lipą (…). Osobliwością tej figury była możliwość swobodnego obracania się dookoła, dzięki żelaznemu bolcowi umieszczonemu w podstawie rzeźby. Ustawienie świętego w kierunku podróży, miało według miejscowych przekazów zapewnić pomyślność w drodze i uchronić przed napadem rozbójników i dzikich zwierząt, strzec przed burzą i jej skutkami”.1

kwartalnik “W górach”

 

Moim zdaniem chodzi tutaj o Podaga-Podraga czyli Mira-Mitrę, dawcę dobrej drogi i pokoju, znanego także z przekazów niemieckich z Połabia. To ten sam rodzaj mocy co znana z zapisów Pogoda, tyle że jej męski wariant, nie tyle odpowiedzialny za Weń (dobre powietrze, wiatry i pogodę ducha) lecz za pogodę miedzy ludami i dobrą drogę w podróżach albo podbojach,. Stąd Niemcy brali go za bóstwo bojowe. W istocie to bóstwo Miru – Pokoju między ludami i plemionami. Sprzyjający podróżom i wymianom. W razie wojny zamykający i plączący wrogom drogi.  

 

Piękne wiosenne zdjęcie – foto Marianna P. – Chełm Myślenicki

Dzisiaj nie da się figury obracać ale w XVI wieku kiedy ją stawiano pamiętano jak postępować wobec Podaga-Podagi-Podragi-Mira-Mirty. Jego wzrok powinien cię prowadzić, powinien on czuwać nad twoją drogą.

Myślenice z Chełmu

Ale góry Chełm i Sowie – to były też najprawdopodobniej góry Lela i Polela. Sowińce – Sowiego a więc Polela. Zatem czy Chełmy były Górami Lela-Lelija, tego który Ucina Gwiezdną Nieć Żywota i wskazuje Drogę w Zaświaty?   

Góra Chełm w Myślenicach to raj dla narciarzy, miłośników pieszych wycieczek a także dla rowerzystów. Z wieży widokowej znajdującej się na szczycie Chełmu podziwiać można panoramę Beskidu Wyspowego, Gorców, a przy sprzyjających warunkach Tatry i Kraków. Dzięki uruchomionej w 2006 r. nowoczesnej stacji narciarskiej na Górze Chełm, Myślenice zyskały miano położonego najbliżej Krakowa centrum sportów zimowych.

Kolejka krzesełkowa na Górę Chełm należy do najdłuższych w Polsce! Jej długość to aż 2006m. Prowadzi z dzielnicy Zarabie aż na szczyt Góry Chełm (632 m.n.p.m.), przejazd trwa ok. 20 minut. Ze szczytu Góry Chełm roztacza się panorama na Myślenice i okoliczne wniesienia. Znajduje się tutaj karczma regionalna oraz wieża widokowa, skąd przy dobrej widoczności można dojrzeć Tatry.

„Informujemy, że nie działa kolej krzesełkowa 1-osobowa. Zapraszamy Państwa na przejażdżkę koleją 4-osobową.”

 

Powiększ – foto by Millotaurus

Żeby jednak przybliżyć wam jak mogły wyglądać Ogniska Zielonoświątkowe w okolicach Krakowa ujawnię  jeszcze jeden fragment wciąż nie gotowego opracowania o wzgórzach i kopcach świętych w Systemie Wzgórza Wawelskiego i okolicy Krakowa. Zobaczcie jak gęsto płonęły w okolicy Krakowa. Były widoczne zewsząd.Tutaj Tyniec, Liszki, Mników Brzoskwinia, Nielepice, Tenczynek i inne wyznaczone kolorowymi liniami:


(powiększ)


 

Wzgórze Chełm w Czernichowie

Wzgórze Chełm jest wzniesieniem tektonicznym o charakterze zrębu. Jego szczególnym walorem jest położenie w obrębie Bramy Krakowskiej – jednostki łączącej trzy wielkie regiony fizyczno-geograficzne Polski: Karpaty, kotliny podkarpackie i wyżyny. Na niewielkim obszarze mamy do czynienia z bardzo dużym zróżnicowaniem warunków geograficznych, a w konsekwencji siedlisk i zbiorowisk roślinnych z wieloma cechami naturalnymi. Daje to unikatowe możliwości prezentacji i bezpośredniego kontaktu ze zjawiskami zróżnicowania i determinacji poszczególnych elementów środowiska.

Las bukowy na Chełmie Czernichowskim – w paśmie równoległym świętych wzgórz do tego przedstawionego na mapce powyżej

Znaczna część gminy jest zatem obszarem chronionym ze względu na jej cenne wartości przyrodniczo-krajobrazowe oraz historyczno-kulturowe. Na terenie Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych obowiązują uwarunkowania sprecyzowane w Planie Ochrony Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych z 1998 r. zatwierdzonym Rozporządzeniem Wojewody Krakowskiego Nr 28 z dnia 15. października 1998 r. w sprawie zatwierdzenia Planu Ochrony Zespołu Jurajskich Parków Krajobrazowych w województwie krakowskim (Dz. Urz. Woj. Krakowskiego Nr 24 z dnia 22. października 1998 r.).

Na terenie gminy znajdują się dwa rezerwaty przyrody położone w granicach Rudniańskiego Parku Krajobrazowego:

1. Kajasówka – usytuowany pomiędzy Przeginią Duchowną i Czułówkiem o powierzchni 11,83 ha. Jest to rezerwat częściowy przyrody nieożywionej, utworzony w 1962 r. Ochronie podlega tutaj unikalny zrąb tektoniczny ograniczony systemem uskoków wyraźnie zaznaczających się w krajobrazie. Naturalne formy skalne i sztuczne odsłonięcia w opuszczonych kamieniołomach umożliwiają obserwacje jurajskich wapieni skalistych. Wapienny grzbiet Kajasówki jest jednym z nielicznych stanowisk roślinności kserotermicznej w południowej części Wyżyny Krakowskiej. Z tego względu ma on duże znaczenie dla ochrony różnorodności biocenotycznej i gatunkowej. W rezerwacie zachowały się populacje zagrożonych wyginięciem gatunków motyli. Rezerwat „Kajasówka” jest wykorzystywany do badań naukowych i celów dydaktycznych. Wykorzystanie krajoznawczo-dydaktyczne umożliwia urządzona ścieżka geologiczna. Dla rezerwatu „Kajasówka” został opracowany szczegółowy plan ochrony obejmujący zabezpieczenie rezerwatu i projekt jego powiększenia .

2. Dolina Potoku Rudno. Rezerwat częściowy o pow. 95,94 ha, utworzony w 2001 roku, obejmuje przełomowy odcinek potoku Rudno na terenie gmin Krzeszowice, Alwernia i Czernichów. W północno-zachodniej części gminy Czernichów leżą jedynie niewielkie fragmenty powierzchni tego rezerwatu, usytuowane na zachód od miejscowości Rybna. Jest to rezerwat leśno-krajobrazowy chroniący dobrze zachowane i zróżnicowane zbiorowiska leśne, w tym łęgi olszowe i ols.

Południową granicę gminy Czernichów stanowi rzeka Wisła. Rzeka i jej niska terasa została zaliczona do korytarzy ekologicznych o znaczeniu międzynarodowym (Sieć Ekologiczna ECONET-PL). Część tego korytarza, stanowiącego ostoję ptaków „Dolina Górnej Wisły” leży na terenie gminy Czernichów. Ostoja ptaków utworzona zgodnie z dyrektywami Unii Europejskiej (79/409/EWG) służy ochronie gatunków ptaków zagrożonych w skali światowej lub europejskiej.

Ponadto na terenie gminy znajdują się stare drzewa objęte ochroną jako pomniki przyrody. Pomnikami przyrody jest: 5 lip o obwodzie pnia 301-568 cm w Kamieniu oraz kasztanowiec biały o obwodzie 275 cm. Drzewa te rosną w ogrodzie przy plebani. W Czernichowie obok kościoła rośnie lipa drobnolistna o obwodzie pnia 405 cm. Następne objęte ochroną prawną drzewa rosną w parkach dworskich w Rybnej (dąb szypułkowy i dwa jesiony wyniosłe, oraz w Wołowicach – 6 dębów szypułkowych o obwodzie 300-427 cm oraz lipa. Łącznie na terenie gminy Czernichów rośnie 17 drzew ujętych w wojewódzkim wykazie drzew i tworów przyrody nieożywionej, uznanych za pomniki przyrody na terenie województwa krakowskiego (Dziennik Urzędowy Województwa Krakowskiego; 97.5.13).

Poniżej – lipy w Kamieniu

Do objęcia ochroną prawną przewidziane są : łąki w Zagaciu (użytek ekologiczny), las bukowy na górze Chełm w Czernichowie (częściowy rezerwat przyrody).

Obiekty kultury materialnej objęte ochroną

W obszarze gminy zidentyfikowano ślady najstarszego osadnictwa sięgające paleolitu (ok. 9,5 tys. lat p.n.e.) i późniejszego mezolitu o różnym stopniu rozpoznania i wartości konserwatorskiej. Wśród najcenniejszych obiektów należących do I kategorii ochrony archeologicznej znajduje się obozowisko jaskiniowe w Rybnej-Wrzosach z epoki brązu i okresu holsztackiego (kultura łużycka) oraz w Przegini Duchownej na terenie wzgórza Kajasówka. Ścisłą ochroną konserwatorską objęte są następujące obiekty historyczne: kościoły w: Czernichowie, Kamieniu wraz z plebanią i założeniem folwarczno-ogrodowym w Rybnej i Nowej Wsi Szlacheckiej, obiekty dworskie z zabudowaniami folwarcznymi, łąkami, stawami, parkami i starodrzewami w: Czernichowie, Rybnej, Przegini Narodowej i w Wołowicach. W częściowej ochronie konserwatorskiej znajdują się historycznie ukształtowane układy sieci drożnej wsi, przebieg koryt cieków i obszary zieleni w miejscowościach: Czernichów, Kamień, Nowa Wieś Szlachecka, Przeginia Narodowa i Wołowice.

Nielepickie Wzgórze Chełm i Skała Dębniak

Nielepickie Wzgórze Chełm ze Świętej Skały Dębniak

Nielepickie Wzgórze Chełm a także Skała Dębniak, którą ostatnimi czasy chcą przechrzcić niektórzy obrońcy KK na Dymniok to część sytemu Świątyń Światła Świata rozłożonych regularnie po Kopcach i Wzgórzach Świętych wokół centralnego punktu Czterech Pradawnych Świątyń Wiary Przyrody w Carodunie – Grodzie Kraka (starożytna nazwa zanotowana na mapach rzymskich: Caroduna, Carodunon – Czarowna Dolina, Czaro-Dana, Czarny Dunaj czyli Wisła). To centrum stanowią dwa tandemy miejsc świętych, w których niegdyś stały kopce. Część z tych kopców w ramach walki z pogaństwem zniszczono i postawiono na ich miejscu kościoły.

Widok ze Skały Piorunowej na Święte Wzgórze w Kleszczowie – nad Skałą Kmity oraz na Czerną – Sanktuarium Bogiń Wód

Jakimś cudem – a najprawdopodobniej niekonsekwencją Polaków (co jest ich narodową przywarą) -  jeden z tych kopców ocalał, a istnienia drugiego nie dało się zatrzeć do końca,  ponieważ stał na wyniosłej skale. Na tej skale posadowiono pierwszą osadę w dolinie Wisły, a potem zamek królewski – Wawel.

Trzy główne kopce stały w jednej linii i wyznaczały też główną oś systemu, w stosunku do której jest zlokalizowana cała reszta linii systemu. Te linie przecinają się pod kątem 90 i 45 stopni.

Nie miejsce tutaj żeby się rozpisywać nad moim odkryciem tego faktu. Zresztą nie wiem czy powinienem sobie przypisywać to odkrycie. Na przywrócenie do zbiorowej pamięci Polaków faktu istnienia tego Sanktuarium Wiary Przyrodzonej Słowian, które rozciąga się na obszarze kilkudziesięciu kilometrów pracowały pokolenia Strażników Wiary Przyrody.

Jądro systemu stanowią Kopiec Kraka i Wawel oraz Lasota (tzw. Kopiec Babki Kraka – faktycznie Bogini Księżyca – Czarnej Królowej – Łuny-Chorsiny). Dzisiaj na Lasocie zamiast kopca stoi rzadko używany kościółek – miejsce znanego w całej Polsce odpustu, a wcześniej pogańskiego obrzędu wielkanocnego – Rękawki). Czwartym elementem jądra systemu jest Skałka. I tutaj mamy dzisiaj bardzo ważny, znany powszechnie kościół, gdzie w czasach „pogańskich władców potężnych wielce na Wiślech” odbywały się sądy i kaźnie z wyroków starych bogów.

Tam jest zlokalizowana słynna święta sadzawka (stare Święte Źródło pogańskie) , w której ponoć miały się zrosnąć poćwiartowane zwłoki jednego ze świętych kościoła katolickiego – a właściwie zdrajcy i spiskowca, Stanisława ze Szczepanowa. Ku pustemu śmiechowi obwołano go patronem Polski, jakby w nagrodę, że knuł z Niemcami przeciw prawowitemu władcy, królowi Bolesławowi Szczodremu.

Wzgórze Chełm i Chełm w gminie Bochnia

 

Chełm  wieś położona na Wzgórzu Chełm w zakolu Raby przy trasie E-4 (30 km od Krakowa). Prehistoryczna osada pogańska na Grodzisku (271 m n.p.m.) z fantastycznymi  widokami na Tatry i Pieniny oraz przełom Raby i Puszczę Niepołomicką.

Pierwsza wzmianka źródłowa pochodzi z 1198 roku. Patriarcha jerozolimki Monachus ogłosił, że „możnowładca Mikora z rodu Grafitów ofiarował Zakonowi Bożogrobców z Miechowa wieś Chełm z kościołem, dziesięcinami, targiem a nawet karczmą”.

Miejscowość położona przy szlaku Bursztynowym, zwanym później Królewskim (obecnie trasa turystyczna Via Regia Antiqua).

 



 

Wzgórze Chełm w Zagnańsku i kaplica dla umoralnienia pogan Zagnańskich

 

Początki Zagnańska i pochodzenie nazwy sięgają XV wieku. Zagnańsk jest bardzo starą osadą położoną w dolinie rzeki Bobrzy.

Legendy podają, że nazwa osady Zagnańsk wywodzi się od… zagnania tu ludzi w rozległe ongiś lasy, aby tu karczowano drzewa a na wykarczowanej ziemi grunta urządzali i małą osadę utworzyli. Złodziei, rabusiów i zbójców świętokrzyskich zagnano do miejscowości zwanej z tej przyczyny Zagnańskiem, a dla umoralnienia ich obyczajów na wzgórzu Chełm zbudowano drewnianą modrzewiową kaplicę…”. Kiedy Zagnańsk stał się już sporą osadą, biskup krakowski Andrzej Trzebicki w 1664 roku erygował parafię Zagnańsk i zarządził budowę kościoła pod wezwaniem św. Rozalii i św. Marcina. W latach 1953-1957 kościół został rozbudowany. Przechowywana jest w nim chorągiew z okresu powstania styczniowego.

 

Jest to najbardziej na zachód wysunięte wzniesienie Pasma Klonowskiego o wysokości 399 m npm, oddzielające źródliska Lubrzanki od doliny Bobrzy.

Wydłużone w kierunku wschód – zachód przypomina hełm. Na szczycie, jeszcze po II wojnie światowej, była drewniana kapliczka św. Franciszka. Obecnie nad wysokościowym znakiem geodezyjnym stoi betonowa wieżyczka triangulacyjna, a obok niej na małej polance żelazna kapliczka. Wierzchołek góry Chełm pokrywa las mieszany z dużym udziałem modrzewia polskiego i bogatym podszytem o powierzchni 3 ha oraz przylegające do niego od północnego-wschodu zalesienia chłopskie. Na skraju lasu na zachód od szczytu ustawiono drewniany krzyż poświęcony papieżowi Janowi Pawłowi II. Kłująca tarnina, głóg i róża zapewniają schronienie i pokarm ptakom i zwierzętom. W runie rośnie wiele pięknie kwitnących wiosną gatunków chronionych i rzadkich roślin. Na nasłonecznionych stokach południowo-wschodnich spotkamy zespoły muraw kserotermicznych. Na całym wzniesieniu widać kamienie i wychodnie skalne. Z odkrytych stoków dookoła roztacza się rozległa panorama.

Z miejsca tego rozciąga się wspaniały widok na okolicę, a zwłaszcza na położony u podnóża góry nieczynny kamieniołom Zachełmie, rozsławiony ostatnimi czasy przez odkrycia, których dokonali tu paleontolodzy i geolodzy znajdując najstarsze na Ziemi ślady czworonożnych istot, tetrapodów.

W kierunku południowo-wschodnim widać Dolinę Wilkowską z początkami Lubrzanki. Oddziela ona Pasmo Klonowskie z widoczną na pierwszym planie górą Barczą od Pasma Masłowskiego z górą Wiśniówką, na zboczu której widać jasną plamę kamieniołomu. Przed tymi wzniesieniami biegnie ruchliwa trasa nr 7. Bliżej położone są wsie Kajetanów, Gruszka i Lekomin. U podnóża góry Chełm od południa ciągnie się wieś Chrusty, a nad nią Garb Chruściański.

Na zachód z kolei rozpościera się piękny widok na całą dolinę górnej Bobrzy. Na północ leży Kościelna Górka i dalej wieś Zachełmie. Powyżej rozciąga się rozległy kompleks leśny na Płaskowyżu Suchedniowskim, z enklawą pól i zabudowań wsi Belno. Nieco dalej na wschód widać wysoki maszt przekaźnikowy telefonii komórkowej i okrągły kościół w Występie.

Góra Chełmowa w Górach Łyskowickich, blisko Nowej Słupi

Góra Chełmowa – szczyt (351 m n.p.m.) w Górach Świętokrzyskich, położony na północ od Nowej Słupi, w łuku rzek Pokrzywianki i Słupianki będący najwyższym wzniesieniem Pasma Pokrzywiańskiego.[1][2] Góra zbudowana jest w głównej masie z jasnego piaskowca dolnodewońskiego pokrytego pokładami lessu.

W 1920 r. na stokach Góry Chełmowej założono rezerwat przyrody, który stał się zaczątkiem Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Pierwsze starania o utworzenie rezerwatu, zostały podjęte przez Polskie Towarzystwo Krajoznawcze już w 1908 r. Obecnie rezerwat wchodzi w skład Parku jako oddzielna enklawa.

Na terenie rezerwatu znajdują się naturalne stanowiska modrzewia polskiego (Larix polonica Racib). Niektóre rosnące tu modrzewie to ponad 300-letnie okazy. Wiek najstarszych dwóch okazów wynosi 336 lat, obwód nieco ponad 500 cm (dane dla 1992 roku). Z kolei wysokość najwyższych dochodzi 40 m. Ich osiągające 8 metrów średnicy konary jeszcze na początku XX w. utrzymywały okoliczną ludność w przekonaniu, że drzewa mają około 1000 lat. W trakcie działań wojennych 1944-1945 duża część drzewostanu uległa uszkodzeniu, na jego miejsce zasadzono młodniki. Do dnia dzisiejszego korony drzew stanowią schronienie dla 88 gatunków ptaków (w całym województwie występuje ich ok. 150).

Badania prowadził tu botanik, badacz modrzewia, profesor Marian Raciborski. To właśnie tutaj Raciborski wyodrębnił gatunek modrzewia polskiego. Poświęcony profesorowi pomnik postawiono na szczycie góry, w setną rocznicę jego urodzin.

Na Górze Chełmowej występuje bardzo duże zagęszczenie kolonii mrówek. Na stosunkowo niewielkim obszarze znajduje się około pięciuset wielkich mrowisk. Najczęściej występujące gatunki to mrówka ćmawa i rudnica.

Przez górę przechodzi czarny szlak turystyczny z Nowej Słupi na Szczytniak.

Chełmowa Góra Ojców w Dolinie Ojców

Chełmowa Góra jest najwyższym wzniesieniem (473 m n.p.m.) w Ojcowskim Parku Narodowym. Jej stoki porasta buczyna karpacka znajdująca się obecnie pod ochroną (rezerwat ścisły). Na północnych stokach występują płaty reliktowej jaworzyny górskiej z rzadkimi gatunkami paproci – języcznikiem zwyczajnym (Phyllitis scolopendrium) i miesiącznicą trwałą (Lunaria rediviva).
Od strony północno – zachodniej znajduje się wejście do Jaskini Łokietka.
Na Chełmowej Górze stoi również metalowy krzyż postawiony 1863 r. przez Walentego Baranowskiego – biskupa lubelskiego, w związku z powstaniem styczniowym.

Przed kilkudziesięciu laty, kiedy Chełmowa Góra nie była jeszcze tak gęsto porośnięta lasem, z jej szczytu roztaczał się widok na okoliczne wsie, Kraków, a nawet Beskidy i Tatry.
W czasie obchodów 500-lecia bitwy pod Grunwaldem zebrała się tutaj ludność przybyła z całego Królestwa Kongresowego, która nie została wpuszczona na teren zaboru austriackiego – granica przebiegała przez oddalone o kilka kilometrów Szyce. Palono ogniska i śpiewano pieśni patriotyczne.

Ścieżka dydaktyczna „Chełmowa Góra”

Liść buka - symbol ścieżki dydaktycznej "Chełmowa Góra"Przez Chełmową Górę prowadzi ścieżka dydaktyczna o tej samej nazwie.
Jej symbolem jest stylizowany liść buka, który umieszczony jest na tablicach, przy przystankach wzdłuż trasy. Wszystkie opisywane tutaj obiekty, znajdujące się na jej trasie oznaczone są (w lewym górnym rogu ekranu) takim właśnie symbolem.
Trasa ścieżki poznawczej wiedzie od ruin zamku w Ojcowie, przez  Ojców, skałę Jonaszówka, drogą „Nad Styr”, Jaskinię Łokietka, wąwozy Ciasne Skałki i Za Krakowską Bramą do Bramy Krakowskiej.

Przystanki ścieżki dydaktycznej „Chełmowa Góra”:

1. „Brzoza ojcowska”
2. „Skała Jonaszówka”
3. „Ostry kamień”
4. „Chełmowa Góra”
5. „Las Czajowice”
6. „Stała powierzchnia badawcza”
7. „Jaskinia Łokietka”
8. „Wąwóz Ciasne Skałki I”
9. „Wąwóz Ciasne Skałki II”
10. „Krakowska Brama”

O Chełmowej Górze opowiada jeden z Sonetów Ojcowskich autorstwa Józefa Cyry.

Sonety Ojcowskie

„Góra Chełmowa”

Widać w oddali Kraków, wieżyce wawelskie,
Od stóp krzyża czarnego, który swe ramiona
Wzniósł do góry, bo Chrystus chce do swego łona
Przytulić wszystko co jest ziemskie i anielskie.

Na szczycie góry znamię Chrystusowej męki
I nad okręgiem ziemi potężnie panuje,
Przybyszowi obcemu na wstępie zwiastuje,
Że się naród nie lęka bezbożników ręki.

Widać Wawel ze szczytu góry, na tym szczycie
Krzyż Chrystusa panuje, obok drzewa stoją,
W górze słoneczko świeci na niebios błękicie.

Krzyż dla Polaków wiarą, nadzieją, ostoją,
On im winien przyświecać poprzez całe życie:
Niech Polacy o Krzyżu zawsze pamiętają.

[Józef Cyra]

 Jessa, Trygław i Halu Bronisława Trentowskiego

Panteonowi Bronisława Trentowskiego poświęcimy kiedyś, mam nadzieję  niedługo, osobne opracowanie. Jest to istotna sprawa bo wokół tego trójdzielnego Boskiego Kręgu narosło mnóstwo nieporozumień. Sam Trentowski i inni  badacze oraz zbieracze wiedzy o słowiańskich bogach z XVIII i XIX wieku, a nawet A. Bruckner w latach 30-stych XX wieku nie dysponowali oczywiście naszą współczesną wiedzą  – zwłaszcza antropologiczną i lingwistyczną, etymologiczną i choćby psycho-socjologiczną. Nie posiadali wystarczających wiadomości z antropologii porównawczej, nie wiedzieli też o genetyce i jej dzisiejszych ustaleniach, ani  o związkach Słowian z innymi kulturami archeologicznymi, Mimo to idąc intuicyjnymi tropami i wskazaniami wynikajacymi z zapisków i podań dotyczących mitologii Słowian, często trafiali w swych wizjach w dziesiątkę. Przeważnie jednak ich myśl była tak mocno skażona monoteizmami – zwłaszcza światopoglądem chrześcijańskim, że zamysłu filozoficznego leżącego u podstaw Wiary Przyrodzonej nie byli w stanie prawidłowo zinterpretować, a w konsekwencji panteonu prawidłowo odtworzyć. Większość z tych prób (Naruszewicz, Lelewel i inni) to cząstkowe interpretacje poszczególnych postaci.

Trentowski jednak był filozofem, nie tylko interpretatorem ale i twórcą własnego systemu filozoficznego. On jeden pokusił się o wykonanie możliwie pełnych badań i zebranie prawie wszystkich „nadprzyrodzonych” elementów i postaci zachowanych w ludowych podaniach,  kronikach, zapisach misjonarzy. Na tej podstawie  jako jedyny dokonał pierwszej próby odtworzenia pełnego systemu pogańskiego u Słowian. Zadufanie większości uczonych – typowe dla kultu „Nauki” w XIX i XX wieku nie pozwoliło im nawet przez chwilę pomyśleć, że u podstaw takich „prymitywnych” religii, jak wierzenia pogańskie Słowian, zawsze leży filozofia, a w wypadku Wiary Przyrody (Przyrodzonej) jest to filozofia NATURY.

Bronisław Trentowski nie do końca trafnie odczytał to co zebrał. Zbiór jakiego dokonał i system jaki przedstawił to szczytowe osiągnięcie – TAMTEGO CZASU – zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wszechstronną indoktrynację światopoglądem chrześcijańskim, jakiej poddawany był każdy z badaczy od urodzenia, w owych czasach. To odczytanie panteonu jest jednak  błędne.

Sama zasada odczytania w płaszczyźnie trójpodziału przekreśliła Trentowskiemu możliwość (i często wciąż u współczesnych badaczy przekreśla) dotarcia do sedna systemu. Dzisiaj wydaje się proste  (w czasach Trentowskiego to było niemożliwe) przyłożyć wiedzę naukową z innych dziedzin – wiedzę o konstrukcji Wszechświata, zebraną w sposób holistyczny – do systemu Wiary Przyrody. Skorzystać z tego co wiemy o innych systemach tego typu – na przykład chińskim czy hinduskim – i uporzadkować system według tej wspłóczesnej wiedzy. Wtedy bez trudu stwierdzimy, że odczytwywanie w płaszczyźnie trójpodziału to tylko i wyłącznie hierarchia Trzech Światów – Niebieskiego (Boskiego), Czerewonego (Ziemskiego) i Czarnego (Nawskiego – Zaświatowego) . To nie jest hierarchia WSZECHświata – Jedności z której wyłaniają się w sposób ewidentny dwa Działy (Jasny i Ciemny – in-yang) i z nim Trzy Światy – Trójgłowych, a za nim trzeci poziom, poziom trzeciego aktu stworzenia – który jednak nie jest trójdzielny a czwórdzielny – to Kierunki Wszego Świata – Kirowie (czas, strony,  pory, sposoby rozwoju, cząstki elementarne itd). Dzisiaj łatwo to mówić, ale Trentowski konstruował panteon w roku 1848.

Jesse Trentowskiego okazuje się dzisiaj po prostu Najwyższym Światłem Świata – Światłowitem-Świętowitem. Trafnie odczytywali  to Czciciele Światowida sprzed II Wojny Światowej i trafnie czyta RKP oraz SSŚŚŚ. Sam Trentowski widział, że musi połączyć Jessę i z Białobogiem i ze Światowitem bo tak wynikało z przekazów.

Trygław Trentowskiego to z kolei nasi trzygłowi bogowie DZIAŁU – kórych przedstawiamy w dwu osobach odpowiadających pirwiastkowi in i yang. I to Trentowski czuł i rozumiał, że to są postacie wielopłciowe.

Jego Halu zaś, to nikt inny, jak Nica w postaci Pierwnicy – Pierwego, wyrosłego z Niczego Zaczynu-Słowa, ale nie ciała (bo ciała nie miała Nica) – niezbywalnego składnika Jesse-Swąta-Białoboga.

Pierwszeństwo Bronisława Trentowskiego w próbnie całościowego (łącznie z podstawą filozoficzną) odtworzenia panteonu Słowian jest niewątpliwe i jest to niezaprzeczalną jego zasługą dla Wiary Przyrodzonej (pogańskiej, rodzimowierczej). Lokuje ono jego osobę, jako jednego z najważniejszych Strażników Wiary Przyrodzonej Słowian w dziejach. Nie bez powodu zresztą jego praca była tak okrutnie sekowana, otaczana murem przeciwności i do dzisiaj nie została opublikowana całościowo mimo, że spoczywa od około 100 lat w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Nie bez powodu publikowano ją cząstkowo, z wykradzionych przez Joachima Szyca kawałków, kawałków pomieszanych, zabełtanych, w ogóle przez niego nie zrozumianych. Zrobiono wszystko by odtworzenie panteonu przez Trentowskiego zniweczyć. Udało się to Katolikom i ich Kościołowi  o tyle, że cała myśl filozoficzna leżąca u podstaw tego odtworzenia wciąż drukiem się nie ukazała i jest dla Polaków niedostępna. Jednakże to Szycowi i innym STRAŻNIKOM WIARY, otoczonym przez KATOLIKÓW wrogich pomysłowi przekazania następnym pokoleniom wiedzy Trentowskiego na temat postaci panteonu,  zawdzięczamy, że w ogóle jego panteon ujrzał światło dzienne i przedostała się ta wiedza do publicznej świadomości (jakże nielicznych) Polaków w  XX i XXI wieku.

Polemika z  odtworzeniem Trentowskiego zajęłaby osobną książkę. Szkoda, że nie mam dwóch żyć, żeby zrobić w sprawie Wiary Przyrody wszystko co konieczne, aby wreszcie Nasza Rodzima Wiara weszła na proste tory rozwoju, po tysiącletnim gwałcie jaki na niej i jej wyznawcach czyniono. Mam jednak nadzieję, że zbliżamy się do tej prostej i wychodzimy z zawijasów przeszłości, z meandrów kłamstw i przeinaczeń.

Niedługo przedstawię wam gdzie jakie bóstwa z panteonu Trentowskiego naprawdę się znajdują w boskim kręgu. Większość z nich to tzw. Stworze czyli Bogunowie i Boginki, a właściwie ci którzy byli pierwotnymi pomocnikami, przed tzw. Ustokrotnieniem Stworzy- czyli Starsi Stworzów. Można powiedzieć, że są to wiodące emanacje pomocnicze głównych mocy i żywiołów, emanacje nadające kierunek pozostałym energiom „roju pomocniczego” właściwego dla danego bóstwa (siły kosmicznej). Dużą gamę tych Starszych Stworzy Hinduiści podnieśli także do rangi Bogów – tak jak to czyni Trentowski. Nie ma przeszkód by tak uważać, bo to jest czwarty szczebel boskiego (duchowo-eterycznego) świata. Te siły to w fizyce tzw. oddziaływania słabe, czwarty rodzaj obserwowanych przez naukę cząstek, czwarty z obserwowanych Czterech Filarów Wszechświata.

Pamiętajmy – u podstaw Wiary Przyrody leży FILOZOFIA NATURY – Wiara ta jest tylko odczytaniem i zapisem SIŁ KOSMOSU ujętym w symbole i personifikacje oraz opowiedzianym językiem literatury a nie nauki. To nie jest żaden bezład, ani brak hierarchii i porządku – to jest Porządek Naturalny obserwowany przez Człowieka na Ziemi od setek tysięcy lat i przez niego wyartykułowany oraz w końcu zapisany.

W miarę dobra prezentacja panteonu Trentowskiego zawarta jest na stronie BORUTA, napisana przez Borzywoja – tam was więc odsyłam: http://boruta.6te.net/readarticle.php?article_id=22

z tą uwagą, iż nie wiem po co dano tam znak równości między Jessą a Rodem – to ukłon w stronę „ruskich odczytań panteonu”, ale niepotrzebny – te odczytania (ruskie)  są jeszcze bardziej szczątkowe i niepełne, a pierwszą filozoficzną próba rosyjska to ta którą przedstawia Aleksander Asow w swoich książkach (pierwsza z roku 2001, a więc już po Księdze Tura nawet licząc z poślizgiem wydawniczym) . To próba jednak spóźniona i mocno chybiona, bo w Rosji nie mieli swojego Trentowskiego i Strażników Wiary Słowian, którzy by przemycili do publicznego obiegu myśl ichniego Trentowskiego.

Ponieważ strona Boruta przedstawia Trentowskiego w swojej własnej wybiórczej interpretacji, a nam zależy na tym żeby w tym artykule dotarło do wszystkich znaczenie postaci HALU  w rozumieniu nie germańskim(jak pod obrazkami na górze artykułu), lecz słowiańskim przekazie Trentowskiego – poniżej skany z pracy Tadeusza Linknera i jego książki Słowiańskie bogi i demony (wydawnictwo Marpress):

Jesse jak i Rod to błędnie przypisane Światłu Świata imiona lub błędnie przypisane bytowi, który jest Wszechistotą i Prapoczątkiem (Światłem Świata) – funkcje. Jednakże są one imionami właściwych bóstw:

Jesse-Jesieni – boga Kiru związanego z Jesionem, Yassy-Jesza ,

albo Roda – Boga Rodu Plemiennego, albo inaczej Rodzaju Ludzkiego, boga którego małżonką jest Środowisko Rodzaju Ludzkiego czyli – Przyroda-Rodżana.

Oczywiście bogini taka – czyli taka emanacja mocy Wszechświata nie może nie istnieć, jak tego chcą dziwacy prymitywnie rozumiejący Wiarę Przyrodzoną – bo taki rodzaj mocy istnieje i obserwujemy go na co dzień, a także odczuwamy każde najdrobniejsze rozchwiania owej Mocy, do którego to rozchwiania potrafimy doprowadzić własnymi nieprzemyślanymi działaniami (jak np. rozlanie ropy po oceanie, albo wysuszenie morza, zmiana biegu rzeki, wycięcie lasów równikowych i północnych itp, itd).

 

29 10 2011 – Święto Dziadów na Górze Chełmskiej – zapraszamy

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 24 Październik 2011

Wiele nas, lecz więcej się zdaje w półmroku
Przy każdym z nas stoi jakiś cień daleki,
Tylko w tą noc może u naszego boku -
– stanąć, bo pisany jest mu sen na wieki.

Żywia – Dziadów dziwowisko (fragment)

Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara zaprasza na Święto Przodków 2011; Dziady. Już od lat spotykamy się wspólnie na skalnym amfiteatrze na szczycie Góry Chełmskiej koło Opola, aby odprawiać  prastary obrzęd. Tak będzie i tym razem. 29 października, członkowie i sympatycy ZZW Słowiańska Wiara przybędą do Opola aby następnie w godzinach popołudniowych udać się do amfiteatru. Po obrzędzie planowana jest biesiada.

Wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w święcie prosimy o kontakt: zzwsw@strona.pl lub pod numerem telefonu
602 794 255

Zapraszamy  i my w imieniu Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

Rosyjska jesień i inne jesienie w Królestwie SIS – część 3: Weneląd, Graniląd, Istla, Gątja, Wądalia i Wenia i Istja

Posted in przyroda, przyroda do ochrony, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 21 Październik 2011

Weneląd i Jugkąt – dzisiejsza Nowa Funlandia i Jukon-Alaska

Tundra alaskańska jesienią

Jesień Na Jukonie czyli na Jugonie, albo Jugijskim Kontynencie, albo inaczej Jug-Kącie, Jug – Końcu, Kącie Południowym, czyli Jużnym Końcu Ziemi i  starożytnego aryjskiego świata

Jukon – to nie jest żadna egzotyczna nazwa, które nic nie znaczy – To Jużny Kąt i Jużny Kontynent, Jużny Kraniec Ziemi, tak jak Weneląd – To Zwieńczenie Ziemi na Zachodzie – Wędląd – Ląd Wędy część Wądlądtydy – Ziemi Wędy i Lędy; Wenedów i Lądyjczyków-Lęgijczyów z Białego Lądu. Nazwa ta w uproszczeniu wymawiana jest przez skreolizowanych Aryjczyków o genotypie R1b1 jako Atlantyda (Wantlandtyda)

Jesień w Parku Denali

Alaskański-Jukoński niedźwiedź Zgryźlak – czyli grizzli, po drugiej stronie na Kamczatce – Kończudce Mazji mieszkają Zgryźlaki syberyjskie

Bór jugżkońcki jesienny


Jukońska Aurora czyli Zorja – Zorza, Bogini Nieba

I jeszcze jedna jukońska jesień

Zatoka Meduz – Weneląd (Vinlandia) – Ląd Wędy (Wądląd)

Nowa Funlandia – Zatoka Meduz – potwierdzone osadnictwo Wikingów ok. 1000 roku n.e., ale znaleziono także ślady znacznie starszego osadnictwa z Europy  z ok. 9000 p.n.e. Skandynawowie zawłaszczają wciąż odkrycie Ameryki dla siebie, ale wcześniej czy później zostanie uznana prawda na ten temat. Wiemy że pierwsi byli w niej ludzie, którzy przeszli przez Jukon czyli dzisiejszą Alaskę – wśród nich przeważali ludzie o Y-DNA Q, najbliżsi krewni Indoeuropejczyków czy też inaczej  Ariów, którzy dzielą się na dwie gałęzie R1a – Scyto-Indo-Słowiańską i R1b – Celto-iberyjską

L’Anse aux Meadows, z francuskiego „L’Anse-aux-Méduses” („Zatoka Meduz”), to miejsce w najbardziej wysuniętej na północ części Nowej Fundlandii w Kanadzie, gdzie w roku 1960 norweski podróżnik, dr Helge Ingstad, i jego żona, archeolog, Anne Stine Ingstad, odnaleźli pozostałości osady wikingów. Potwierdziła się tym samym teoria, iż wikingowie docierali do północno-wschodnich wybrzeży Ameryki na długo przed wyprawą Krzysztofa Kolumba.

Jedyna obecnie uznawana osada wikingów w północnej Ameryce (na zachód od Grenlandii) stała się obiektem poszukiwań archeologicznych, dzięki którym odnaleziono domostwa, narzędzia i inne rzeczy, które potwierdziły datę powstania wioski. Szacuje się, iż powstała ona ok. 500 lat przed podróżą Kolumba. Znajdują się tam najstarsze uznane obecnie budowle Europejczyków w Ameryce Północnej. UNESCO uznało osadę za światowe dziedzictwo ludzkości. Przypuszczalnie osada ta była półlegendarną Winlandią, którą założył Leif Eriksson ok. roku 1000, lecz niektórzy historycy kwestionują taki pogląd.[ I słusznie kwestionują, poczekajmy na nowe odkrycia. C.B.]

Dzisiaj już wiadomo, że Wikingami byli nie tylko Skandynawowie (wśród których do dzisiaj występuje 30% ludności o Y-DNA słowiańskim R1a1a1 ) ale także Słowianie, czy też Prasłowianie, którzy zamieszkiwali wybrzeże Bałtyku i Morza Północnego już od 5ooo p.n.e.  – C. B.

Jesień w Granilądzie – dzisiejsza Grenlandia

foto Lori Deiter

Wschodnia Grenlandia i wschód Księżyca

Grenlandia – Nantahala

Najważniejsi mieszkańcy Grenlandii – Lądu Granicznego a nie zielonego, Grani-ląd czyli graniczna wyspa Białego Lądu - Białego bo śnieżnego i zamieszkałego przez białych ludzi. Ląd własność Lądyjczyków (Londyn, Lędzianie, Lednia Góra, Lęgia, Ślęgia, Polęgia-Polon(d)ia). Lądyjczycy (inaczej Lężanie-Lęgowie-Lugiowie) poddani bogini Lędy-Lady (Lednia Góra koło Krakowa Góra Łady-Ledy). Leda-Lęda-Łabęda uprowadzona przez boskiego Byka założycielka Europy.

Grenlandzkie porosty na kamieniach to drudzy co do ważności mieszkańcy tego lądu. Człowiek jest tutaj naprawdę najmniej ważny.

Jesień jak wszędzie indziej w Królestwie SIS

Istla – zwana dzisiaj Islandią czyli Lodową Wyspą

Islandzka jesień z bardzo ciekawej strony : http://ericajgreen.wordpress.com/2011/10/08/autumn-in-iceland/

[kliknij powiększ - ma nastrój] i poniżej jeszcze jedno z tej samej strony – super domki

Zielone domy z Islandii

Koniki islandzkie

30% Islandczyków pochodzi od ojca z Y-DNA R1a1a1

koniki jeszcze raz

Kawałek Szkocji od strony północnych wysp – tu także dotarli ludzie o Y-DNA R1a1a1

Trossachs National Park in Autumn, Scotland

Gątlandia – dzisiaj Dania i Norwegia

30% Norwegów pochodzi od ojca z Y-DNA R1a1a1

foto Pål Thjømøe – Høstferie Danmark

foto Pål Thjømøe – Høstferie Danmark

foto Pål Thjømøe – Høstferie Danmark [kliknij]

foto from: https://my2008blog.wordpress.com/2008/10/25/october-leaves/

Slondalsvatnet, Mjølfjell – Norway, foto by Svein Magne Tunli [kliknij]

Romarheim – Norway, foto by Svein Magne Tunli [kliknij]

Rondane, Norway -  foto by Anders Gjengedal

Norweska jesień

Mieszkanki Norwegii jesienią – podobne do czerwonych polskich

Norwegia jesienią – brusznice – foto by Arve Kristiansen (kliknij)

Norweska tundra

Wądalia – dzisiaj Szwecja

Widok na osadę – Abisko – foto by PauLe (kliknij)

Szwecja to 30% ludności R1a1a1

Zorza szwedzka (Vanaf TÃltlÃgret)

Abisko from 2.bp.blogspot.com

Lapporten, Abisko

Vindelfjallen Nature Reserve

foto Lori Leidig

Jesienny zachód

Venja – dzisiaj Finlandia

Helsinki

Helsinki jesienią

prawdziwa północna jesień

Mieszkańcy Finlandii to nie tylko Finowie

Tak to z pewnością nie tylko ludzie, ale jednak Finowie z krwi i kości

Rzeka – foto by Tapio Hurme

-

Te brzozy to także prawowici mieszkańcy Finlandii – foto by 4-bp-blogspot-com

Istja – dzisiaj Estonia, Łotwa i Litwa

Litwa – Wilno – pogański Festiwal Ognia 22 WRZEŚNIA

Troki

Wilno

Wyspa Troki szron

Wilno foto by Kadajus [kliknij]

Litwa z lotu bociana

Litwa z lotu bociana

Łotwa – Ryga jesienią, bywa i tak

Ryga [kliknij]


Łotwa, Ryga, Kanał

Łotwa

Łotwa

Estonia

Estonia – Viljandi wzgórze i jezioro

Tallin

Estonia jesienią, Majakivi

Estonia jesienią - Kasmu

Park nie inny niż wszystkie parki jesienne – można powiedzieć banał, ale jaki spokój

Klif , tojednak zaskoczenie

29 10 2011 – Święto Dziadów na Górze Chełmskiej – zapraszamy

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Październik 2011

Wiele nas, lecz więcej się zdaje w półmroku
Przy każdym z nas stoi jakiś cień daleki,
Tylko w tą noc może u naszego boku -
– stanąć, bo pisany jest mu sen na wieki.

Żywia – Dziadów dziwowisko (fragment)

Zachodniosłowiański Związek Wyznaniowy Słowiańska Wiara zaprasza na Święto Przodków 2011; Dziady. Już od lat spotykamy się wspólnie na skalnym amfiteatrze na szczycie Góry Chełmskiej koło Opola, aby odprawiać  prastary obrzęd. Tak będzie i tym razem. 29 października, członkowie i sympatycy ZZW Słowiańska Wiara przybędą do Opola aby następnie w godzinach popołudniowych udać się do amfiteatru. Po obrzędzie planowana jest biesiada.

Wszystkich zainteresowanych uczestnictwem w święcie prosimy o kontakt: zzwsw@strona.pl lub pod numerem telefonu
602 794 255

Zapraszamy  i my w imieniu Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

Kitka – Cykl rusałczy, czyli narodowa muzyka i muzyczny teatr ukraiński – prawdziwe słowiańska nowa sztuka XXI wieku

Posted in sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 12 Październik 2011

Kitka Women’s Vocal Ensemble – Harmonies from Eastern Europe

[powiększ]

Czesław Białczyński

Kitka – Cykl rusałczy, czyli narodowa muzyka i teatr ukraiński – prawdziwe słowiańska nowa sztuka XXI wieku

Ukraina zdaje się przechodzić ten sam stan, który w latach dwudziestych ubiegłego wieku przechodziła Polska odkrywając swoją tożsamość narodową po wiekach niewoli. Mają tam istny wysyp sztuki inspirowanej własnym folklorem. Przejawia się to nie tylko w bujnym rozkwicie Wiary Przyrodzonej, przywracaniu starych pogańskich świąt i rytuałów. Znajduje to wyraz przede wszystkim w sztuce. Dzieje się to w zgodzie z postulatami Stanisława Szukalskiego sprzed niemal wieku, a także z głoszonymi przez Zadrugę i Jana Stachniuka poglądami ideowymi na możliwość Odrodzenia Słowiańskiego Ducha.

U nas niestety nie obserwujemy takiego zjawiska, a jeśli już to w ogóle nie jest ono w żaden sposób mile widziane przez „polskie” media, nie jest nagłaśniane , a broń boże wspomagane przez sławetne Ministerstwo „Kultury” , które raczej nazwałbym Ministerstwem Głupich Kroków.

Świadome wspieranie wartości opartych na własnych korzeniach na Ukrainie oczywiście potrafi docenić Europa. Popatrzcie i posłuchajcie Cyklu Rusałczego

http://www.youtube.com/watch?v=7ivPTvruyFI

Zobaczcie jak doceniają oryginalność brzmienia płynącą ze słowiańskości, ludowości, tradycji i folkloru rodzimego, niepowtarzalnego w Europie i na świecie:

Kitka w Kolonii

http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=5K0sP5cTbQc

Z zachwytem pokazują Kitkę telewizje świata

http://www.youtube.com/watch?v=QxEAQfGq5CI&feature=related

Zapraszane są na koncerty do USA , Kanady i wszędzie tylko niespecjalnie do Polski. Bo być może a nuż obudziłyby narodowego demona polskiego?

Photography by Raymond Van Tassel

Nawet podczas festiwalu Kultury Ukraińskiej w Szczecinie Kitkę można było posłuchać w tym czasie i zobaczyć w Berlinie

»

Mariana Sadovska und Kitka im Radio: Dienstag, 12.05.09 um 23:05 Uhr auf WDR3

admin on 11.05.2009 — Leave a Comment

Liebe Freunde von Mariana Sadovska, von BORDERLAND… und von Kitka!

eine Woche voller Hochzeitslieder, Frühlingsrufe(!), Lamenti und
Mittsommernachtsgesänge steht bevor…

Wer die “Rusalki” beim beeindruckenden Kitka-Konzert in Köln verpasste,
hat Gelegenheit zum (Wieder-)Hören im WDR3-Feature. Borderland Mariana
Sadovska & Band ist in Aachen bei der “Kontinentale” erneut live zu hören

www.wdr3.de/open-soundworld/details/artikel/-d880ecc685.html

The Rusalka Cycle – Songs Between the Worlds

Das Kitka Women’s Vocal Ensemble

Kitka Ensemble

in neuen WDR-Studio-Aufnahmen vorgestellt von Babette Michel

Sirenen gleich mit hypnotisierenden Gesängen ziehen die „Rusalki“, geheimnisvolle Unterwasserschönheiten, arglose Unschuldige in den Untergang. In den Überlieferungen der slawischen Mythologie leben diese ruhelosen Geister in

Kitka Ensemble

Jak widać Niemcy cenią sobie Słowiańską Mitologię, ale w Polsce wydawcy zaliczają takie książki jak mitologia do niechodliwych bubli. maja w wydawnictwach takie tabelki rankingowe, gdzie jakiś spec od marketingu umieścił tematykę słowiańską na marginesie, jako niechodliwą bzdurę. Wyliczają sobie ile mogą zarobić na jakiejś pozycji przy pomocy tych „postkomunistycznych” tabelek! Tak postkomunistycznych  – bo one są opracowane przez specjalistów, kórych dobrze znamy i pamiętamy z innych czasów oraz przez ich uczniów – np. z Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Tam aż roi się od postkomuchów z profesorskimi tytułami, doradców wszystkich SLD-owskich rządów  a wcześniej twórców naszego cudownego przejścia na kapitalizm w gabinecie premiera Rakowskiego i Mazowieckiego.
Co oni mogą innego wymyślić w swoich tabelkach marketingowych – nawet taki drobiazg ma w Polsce zabarwienie ideologiczne i wymaga oczyszczenia – zmiany myślenia – odejścia od postkolonialnego sposobu bycia i zapatrzenia gdzie indziej, wszędzie tylko nie na siebie. Myślałem że to plotka, ale to prawda. Sprawdźcie w działach marketingu polskich Wydawców książek. Na szczycie tych tabelek są bezwartościowe bzdety: przekłady z angielskiego książek typu Miłość i róża oraz tysięczne Przygody agenta 009.
Ale poruta! Wstyd jak diabli!

Tymczasem świat, Niemcy, USA, Francuzi i Anglicy  – oni oczekują, że im pokażemy im wreszcie coś swojego, coś bardzo oryginalnego, coś czego nie znajdą u siebie -  zamiast małpowania tego co robią lepiej od nas , bo sami to wymyślili.

Mogą się tego doczekać tylko z Rosji i Ukrainy

Posłuchajcie:

http://www.youtube.com/watch?v=pUzWm5GsOTQ&feature=related

Kitka na Wschodnim Wybrzeżu i w Kanadzie, New Haven, Quebec

http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=5WOBLhJrHUs

Chór – śpiewa też w Gruzji i wszędzie na świecie

http://www.youtube.com/watch?v=D2APqiD8Pqo&feature=related

Ukraińcy nie wstydzą się, że ich sztuka będzie pachnieć przedmieściem Europy jeśli zaczerpną z tradycji i przedchrześcijańskich podań.

 Kitka Święto Kupały – na wordpress.com

http://kitkablog.wordpress.com/2009/09/04/kupala-kedry-style/

Zobaczcie to: Ostatnia noc. Syreny

http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=KVBHo1YwnmI

Wiosna;

http://www.youtube.com/watch?v=zmDTj2FvO6E&feature=related

Nie ogranicza ich wcale sama ukraińskość, to co uprawiaja to sztuka wschodnioeuropejska, oryginalna, niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju.

http://www.youtube.com/watch?v=aB9XCcvzztc&feature=related

To właśnie możemy dać światu. Dopóki tego nie rozumieją polskie ta zwane elity twórcze, filmowcy, mauzycy, malarze, pisarze dotad nie będzie polskich Oscarów ani innych poważnych sukcesów na swiecie. Bo wszystko inne inni już wymyślili , To tylko nieudolne podróbki i naśladownictwo Zachodu. Bez szansy na prawdziwą oryginalność.

Szukalski i Stachniuk na 100% mieli rację !!!

Kitka z Trio Kaukasia

http://www.youtube.com/watch?v=9F_1TiBUYns&feature=related

To prawdziwa wielka muzyka całego Królestwa SIS – starożytnego Sistanu od Kamczatki do Renu, od Adriatyku po Morze północne i Ocean Arktyczny, to muzyka prawdziwej Atlantydy – od Atlantyku po  Pacyfik

Naprawdę zachwycająca!!!

Oto ich strona:

http://www.kitka.org/

Poczytajcie też o Marianie Sadovskiej ze Lwowa – nazwisko brzmi jakoś swojsko, czy nie tak?

Oto strona na której przeczytacie więcej niż tutaj:

… którędy pójdą dzicy święci

Mariana Sadovska (2005)

„Czasami muzyk posiada wrodzone pragnienie komunikowania się w taki sposób, że jego wiadomość naturalnie staje się uniwersalną: nie ma znaczenia czy śpiewa soul, bel canto czy też folk. Tak właśnie jest w przypadku ukraińskiej piosenkarki Mariany Sadowskiej” (Ben Ratliff, The New York Times)

Mariana Sadovska urodziła się we Lwowie. Jest jedną z najwybitniejszych współczesnych wokalistek. Pracuje zarówno w całej Europie jak i Stanach Zjednoczonych. Jej praca w muzyce i teatrze zawsze była inspirowana miejscową kulturą i dźwiękami z całego świata. Organizując etno – muzyczne wyprawy, uzbierała ogromną ilość tradycyjnych pieśni, historii i rytuałów, które przekształca w nowoczesne dźwięki dla obecnego pokolenia.

Łącząc opowiadanie historii ze śpiewem, jej występy są teatralną ekspresją jej wewnętrznych pragnień łączących przeszłość z teraźniejszością poprzez muzykę. Na jej płytach i warsztatach zawsze próbuje znaleźć drogę łączącą przepaść pomiędzy starodawnymi, tradycyjnymi dźwiękami ze współczesnymi -wprowadza obecne pokolenie w przeszłość tak jak łączy stare pokolenie ze współczesnością. Odkryła, że jej pragnienie nie jest tylko jej własną tęsknotą, ale dzieli je z innymi artystami oraz widownią na całym świecie. Jej starania doprowadziły do tego, że otrzymuje zaproszenia od różnych artystów, grup teatralnych oraz uniwersytetów z całego świata, wszystkich szukających sposobu do zbliżenia między pokoleniami.

Rozpoczęła swoją pracę w 1991 roku z Teatrem Lesia Kurbasa(Lwów, Ukraina), z Festiwalem Anatolii Vassilieva w St. Petersburgu i Moskwie. Została wybrana do projektu „Słowiański Pielgrzym”, prowadzonego przez Jerzego Grotowskiego w Pontederze we Włoszech. W tym samym roku została zaproszona do współpracy z Teatrem Gardzienice, gdzie pracowała przez 10 lat. Podczas jej pobytu w Gardzienicach, rozpoczęła badania miejscowej muzyki i kultury, prowadząc własne wyprawy na Ukrainie, w Irlandii, Egipcie, na Kubie i w Brazylii. Od tego czasu organizowała wiele wymian kulturalnych pomiędzy współczesnymi artystami z Europy i Stanów Zjednoczonych oraz z rodzimymi wokalistami z Ukrainy.

W 2001 roku przeprowadziła się do Nowego Jorku otrzymując stypendium z Earth Foundation gdzie pracowała jako dyrektor muzyczny z La Mama ETC.

Podczas jej pobytu w Nowym Jorku rozpoczęła solowe występy równocześnie współpracując ze słynnymi artystami, takimi jak Michael Alpert, Anthony Coleman, Frank London, Victoria Hanna i Sanda.

Kazimierz Moszyński „Duchowość Słowian dawniej i dziś” – komentarz Mezamir Snowid


 

Symboliczne wyobrażenie Smoka-Draka i Żmija-Żnuja oraz różnica między nimi – w zasadzie żadna poza tym któremu działowi z dwóch podstawowych działów służą. Ani dobre ani złe – odmienne, dopełniające się. [C.B.]


SMOKI

„W baśniach pln.-słowiańskich spotyka się postać mitycznego zwierzęcia

o kształtach potwornych,o wielu głowach dyszących ogniem czy uzbrojonych w żądła.

W baśniach na Białorusi słyszy się o dziewczynach porywanych przez huragan

i niesionych”przez chmurę w której mieszka ów potwór”.

Nazwa tego potwora u Białorusinów brzmi Zmej.

(Bułgaria-Zmej,Serbia,Chorwacja i Słowenia-Zmaj,Polska-Żmij,Źmij).

Na Bałkanach obok podobnych baśni(mających rozległy zasięg także poza Słowiańszczyzną)

istnieją żywe do dziś dnia wierzenia.

Owi mityczni Żmijowie mieszają się tam z jednej strony (tak jak u Słowian północnych)

z meteorytami,z drugiej(zwłaszcza na Małorusi) z wielkimi,również mitycznemi wężami

z trzeciej wreszcie – z istotami odpowiadającemi poniekąd naszym Płanetnikom

oraz ze Żmijami-Junakami,nie mającymi cech Płanetników;

tak że właściwie należałoby na terenie bałkańskim rozróżnić:

 A. Klimenko – Kij zwycięża żmija

żmijów-meteoryty,

żmijów-węży,

żmijów-płanetników,

Jak głosi lud,nader często wstępują w powietrzne walki z potworami

a te znów ze swej strony w niektórych okolicach dzięki motywowi

odbierania urodzaju,jaki je częstokroć cechuje,mieszają się z demonicznymi czarownicami

odbierającymi mleko etc.”

Maska szamana – Rosja (lata dwudzieste)

(jest to kolejny przykład mieszania się tradycji Słowiańskiej z semicką (na niekorzyść naszej)gdzie wąż-Szatan jest zły,groźny i nienawidzi ludzkości.

Dlaczego uważam że poganin(a Rodzimowierca Słowiański przede wszystkim) powinien mieć do węża/smoka,stosunek pozytywny(bo i sam Żmij wrogi nie jest w stosunku do ludzi)?

Taki jak chociażby hindusi do Kundalini energii wężowej,energii życia.

To bardzo proste.Oto powód.

W Polsce duchy domowe to duszyczki, bożęta domowi, domownicy, gospodarze, sąsiedzi, dobrochoty, żyrownicy.

Wśród Słowian południowych pojęcie ducha domowego łączy się z czcią węża domowego,

co bywa też i na Białorusi, gdzie trzymano po chałupach zaskrońce (Natrix natrix).

Obawiam się że to jest zbyt pogańskie argumenty aby „dogmatoluby katol-Icki lepszowierca” mógł zaakceptować takie tłumaczenie.

Mam więc dla niego lepsze,dużo lepsze :)

 W. Korolkov – Pojedynek Peruna ze żmijem

Niedaleko granicy Edomu wędrujący Izraelici z Egiptu do Ziemi Obiecanej zaczęli się buntować. Narzekali na dostarczaną mannę oraz brak wody. Jahwe ukarał Izraelitów, posyłając między nich jadowite węże.

(oczywiście nikt nie neguje jadowitości węża i szkodliwości jego jadu,ja mówiąc o pozytywnym stosunku do węży mam na myśli duchy,bóstwa i energie które uosabiają/symbolizują)

W rezultacie wiele osób zmarło od ich ukąszeń. Gdy lud okazał skruchę, a Mojżesz wstawił się za nimi, Jahwe kazał sporządzić wizerunek miedzianego węża i umieścić go na słupie sygnałowym, a każdy ukąszony, który na niego spojrzał, zdrowiał i pozostawał przy życiu.

Nechusztan − bóstwo plemion semickich przedstawiane pod postacią miedzianego węża.

Słowo bowiem „nachasz” tłumaczy się z języka hebrajskiego na „wąż” , a „tan” na „szakal” . Hebrajskie słowo „tan” jest rdzeniem słowa „płakać”, „lamentować” i może być kojarzone z głosem szakali oznaczającym „lament”. Księga Sędziów 11:40 podaje słowo „le tan’ut , które oznacza „lament”, „płacz”, a to samo słowo w Księdze Malachiasza 1:3, czyli ponownie „le tan’ut” oznacza „szakale”.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nechusztan

Jak widać wąż to życie,Kundalini-energia życia,energia wężowa,natrix natrix.Idźmy dalej-przyp Mezamir)

żmijów-ludzi nie będących płanetnikami

żmijów właściwych czyli Smoków.

(bułg.Chala,Lama,Lamija,serb-chorw.-Hala,Ala,Aźdaha,Aźdaja,Aźdava).

 Jerzy Przybył – żmij

Stara ogólnosłowiańska nazwa smoka przeważnie zmieniła na Bałkanach swe pierwotne znaczenie

określając dziś najczęściej istotę w rodzaju Płanetnika,walczącą ze smokami

lub istotę w rodzaju naszego baśniowego smoka-człowieka,

porywającego dziewczęta czy też wdającego się z niemi w miłosne przygody(jak Żmijowie-Płanetnicy)

Natomiast właściwego smoka-potwora,Słowianie południowi znają na ogół

pod nazwami obcego pochodzenia,przytoczonymi wyżej.

Ażdach’y mają ponoć napadać na Słońce powodując jego zaćmienie.

Jedno z bułgarskich świadectw podaje że

Chala/Ażdach jest to”chmura opuszczająca swój ogon i potem znów go kurcząca

gdy ogon opuszcza deszcz wali wtedy strumieniem i wszystko zalewa”.

Ałtajska szamanka 1928

Zupełnie podobnie dla Serbów z Kosowego Pola

Ala/Ażdach jest to”chmura co opuszcza się w zawierusze do ziemi

ale tylko ogon opuszcza zaś łeb w chmurze kryje.

Chwała bogu że tak czyni,straszne to bowiem i wielkie zwierzę

Gdyby człowiek mógł jeszcze jej głowę ujrzeć toby ze strachu rozum stracił”.

Potwory o jakich tu mowa wywodzą się od trąb powietrznych

które lud rozumie również jako każdą chmurę niosącą ulewny deszcz i grad.

Inne szczegóły charakterystyki Ażdach’ów podawane przez lud:

„Gdy latają w powietrzu wywołują silną wichurę,potworne te zwierzęta

nie tylko przytem utożsamiają się z chmurami czy też „noszą” chmury.

Pomieszkują również w rzekach,głębokich jeziorach,wielkich wodach

w bezdennych moczarach,morzach etc”.

(Przypomniał mi się Aztecki Quetzalcoatl-przyp Mezamir)

 Petar Meseldżija – Drak (Smok)

Wyjątkowo tylko słyszymy o ich(smoków)jakoby ludzkim pochodzeniu;

częściej wyprowadza się je z wężów czy żmij co przeżywszy określoną ilość lat

(np 100)dosięgły olbrzymich rozmiarów,wypuściły z siebie nogi uzbrojone w ostre pazury i ogromne skrzydła.

Głowa tych smoków ma być podobna do końskiej lub psiej zaopatrzona w ostre zęby ciało pokryte łuską.

Niekiedy cały potwór ukazuje się w postaci gęstej mgły.

Dla niektórych zaś okolic Bułgarii ciągnie on wodę do chmur jak gdzie indziej tęcza.

Pod Brzeżanami mówi się że Żmija przeżywszy dwakroć 7 lat

„dostaje”drugi łeb i robi się z niej smok(Jaźe)napadający ludzi.

W Polsce powiada się że jeśli wąż przez 7 lat nie widzi człowieka

ani nie słyszy jego głosu,to wyrasta z niego siedmiogłowy smok.

Sporo jest świadectw wedle których chłopi mieli możność widywać smoki.

W Tyńcu pod Krakowem odnośnie do jamy w kamieniołomach

nad Wisłą pod wzgórzem zwanem Grodzisko.

 Klasyczna ilustracja rosyjska – Ilia Popowicz i Żmij Koczergin

Wierzenia o smokach podobnych do Ażdach,posiadają również górale Polscy i Słowaccy.

Smoki takie mają przebywać wyrastać w jaskiniach,w bagnach,we wnętrzach pagórków

skąd -na skutek zaklęć(mantr/modlitw-przyp Mezamir) -”wypruwają się” na zewnątrz.

Kiedy”robią skrzydłami”,wtedy powstają wielkie wichury.

Czasem za sprawą szamanów,pojawiają się mgły

i niosą owe stwory w dalekie kraje.

Także i Płanetnicy „wiodą”je niekiedy.

Znalazłem niedawno stronę na której można poczytać o smokach ale zapaliła mi się czerwona lampka w trakcie czytania już na samym początku i dlatego mam mieszane uczucia co do wiarygodności tej strony.

Oto fragment który mnie zastanowił:

„…Smok obrońca ziemi choć straszliwy, uwielbienia dla Żmija Gory Nicza(ognia) mieszkającego na Świętej Górze – Świętej Pełce zwanej też (mo)Ruską Skałą – Ana’fiel [Ana, Anna, Annia, Anu, Anan, Aine, Ankou permutacje naszego imienia Enya-Anya-Ania-Anka co zawsze znaczy śmierć.”

:/ głupoty…albo ja czegoś nie wiem?

W każdym razie z tego co wiem,słowo anna oznacza w sanskrycie — pokarm, pożywienie.

http://kazik1.republika.pl/SSB/Inne/SlowniczekSanskrytu.htm

Może chodzi o to że kiedy brakuje jedzenia to mamy śmierć? :D

Najlepiej samemu poczytać tylko ostrożnie i nie łykać wszystkiego jakby było prawdą objawioną.

http://historiakurgany.republika.pl/apo_plik/zMaj.htm

artykuł Daniela Kosmalskiego

  http://spoti.pl/dokument/8471/symbol-miedzianego-weza

 Dragan Bibin – Węże -Strażnicy Dziecięcego snu

„Usiłując zrekonstruować na podstawie dzisiejszych opisów etnograficznych dawny kult pogańskich Słowian

powinniśmy wykorzystać dane z terytoriów sąsiadujących od wieków ze słowiańskimi

a których mieszkańcy są do dziś dnia poganami.

by ~jlof
acrylic and pencils on paper
This is not a real vision, but more like a notebook drawing of my own cultural heritage. Kalevala, Finnish/nordic mythology, Lappish and Sami mythology and shamanic religion. Thor hammering on the top right. Bottom the three women are three daughters of the underworld. The ugly troll like faces are „dog noselings” or people of the underworld. Few other things there too, but later when I’m equipped enough to make a journey to the mythological landscape of my ancestors I can hopefully show you much more interesting things.

Na podstawie całego szeregu wskazówek,mamy pełne prawo zakładać że

niejedno z dawnej pogańskiej kultury Słowian oraz Bałtów

powędrowało do sąsiadujących z nimi od wschodu,kulturalnie zaś niżej od nich stojących

nadwołżańskich Finów i że wygasłszy następnie z biegiem czasu na ziemiach słowiańskich

przetrwało na wschodniofińskich a także na terytoriach czeremiskich,Wotiackich i innych.

 Mezamir Snowid – Żmij

Ludowych modlitw słowiańskich zwróconych do żywiołów,zjawisk przyrody,dusz zmarłych,demonów etc zapisano sporo.

(słowo demon u pogan ma zupełnie inne znaczenie niż u”lepszowierców”;)

Poganie posługują się terminem demon w tradycyjnym tego słowa znaczeniu

a więc daimon/duch.

Duchy/Demony/Daimony nie są dobre ani złe,duchy/demony/daimony po prostu

są.Dla dobrych ludzi są dobre a dla złych ludzi stają się złe.

Ludziom wychowywanym w dotychczasowej obcej nam kulturze zachodniej,trudno jest

zrozumieć że tam gdzie dotychczas uczeni byli widzieć przeciwności i

dualizm dobro-zło,tak naprawdę żadnych przeciwności nie ma,są tylko

uzupełnienia.-przyp Mezamir)

Szaman Ałtaj 1928

Niektóre tzw zamawiania są zarówno pod względem formy jak i treści identyczne z modlitwami.

Poleskie zamawianie:

Zołotniku-zołotniczku siądź sobie na krzesełeczku gdzie cie matka urodziła

Jakiż ty jesteś?

Czy ty powstał z mowy?

Czy ze spojrzenia?

Czy ze śmiechu?

Czy ze spotkania?

Czyś ty kostny?

Czy żylny,czy z wiatru?-dość już tobie chodzić

kości łamać,krew rozpalać,w żywocie zalegać w boki kłóć pod serce się obracać.

Siądź że sobie,uspokój się,roztocz się jak ziarnko maku.

Ja ciebie o to proszę,ja cie błagam,ja cie przekonywam,ja cie namawiam i do nóżek twoich upadam.

Siądźżesz ty na złotym krześle na swojem miejscu

gdzie cie matka porodziła gdzie ci bóg kazał przebywać”

Ahata Suhrejewa(znachorka z Dereszewicz pod Prypecią)

 Jerzy Przybył – ażdahy – żnuje

Modlitwy bywają z reguły improwizowane choć improwizacja opiera się u Słowian o pewien schemat

ustalony przez tradycje i stanowiący szkielet tekstu.

Także niektóre zwroty,epitety,formułki rozpoczynające a zwłaszcza zamykające modlitwę są mniej lub więcej ustalone.

Szamańska kukła (Rosja)

Przykład z materiału czeremiskiego:

„Oto wielkiemu bogu ofiarujemy chleb,nalewamy pełen czerpak piwa,

zapalamy srebrna wielka świece wielkiemu bogu.

Dając pełne ofiary prosimy wielkiego dobrego boga o zdrowie

rozmnożenie rodziny,rozmnożenie bydła przybytek chleba.

Prosimy o zgodę w rodzinie i zdrowie.

Aby wysłuchał nasze modlitwy i przybytek,o który prosimy dał nam bóg.

Dając te oto pełne ofiary,puszczamy bydło na wolność w pole.

Dobry wielki boże daj bydłu zdrowie i pokój.

Boże wielki i dobry uczyń pokarm i napój pożywnemi dla bydła.

Szamanka czyli lekarka albo czarownica

Młodzi jesteśmy,być może to co należało powiedzieć naprzód powiedzieliśmy później,

a to co trzeba było powiedzieć później powiedzieliśmy naprzód.

Daj rozum,grzeczność,zdrowie,pokój.

Pozwól żyć dobrze,utrzymuj nas w szczęściu

życie nam uczyń długowiecznem,boże zlituj się daj nam żyć

dobrze.-(Ten fragment modlitwy,był stałym elementem każdej

improwizacji.Nie ważne ile lat miała osoba wygłaszająca modlitwę,czy była

faktycznie młoda czy stara.-przyp Mezamir)

Niedźwiedzi szaman Indian Czarna Stopa

Cała modlitwa była wygłaszana podczas uroczystości dorocznych.

Ponieważ modlitwy wygłaszane w czasie pospólnych nabożeństw

w świętych gajach(nieraz wobec wielotysięcznego tłumu)

winny być wyczerpujące,a odmawiając je nie wolno jest się mylić i zapominać napomknień o rozlicznych potrzebach

przeto za najważniejszy obowiązek kapłana-ofiarnika uważa się

umiejętność udatnego improwizowania przemówień do bóstw.

Pierwszą role odgrywają:łatwość wysłowienia się,krasomówstwo,dobra pamięć.

Eskimoski szaman-lekar (medicine man) czyli żerca, który jako żywo przypomina kukawców, kukierów czy innych wywodzących się z Wiary Przyrody czarowników-kapłanów

Ofiarnik zwał się Żerca.

Nazwa „bogb” jest u Słowian odwieczna;

znali ją oni na długo przed narzuceniem im chrześcijaństwa stosując do bogów własnych.

Najdawniejsze znaczenie wyrazu”bogb”było bardzo odmienne od dzisiejszego.

Słowo bogb znaczyło tyle co:udział,dola,dawca doli,dobrej doli,szczęścia.

Bóg jako istota mityczna,był niegdyś właściwie uosobioną przyczyną doli czy szczęścia.

Bhajati-wydziela komu co.

Bhagah-dobro,szczęscie,ten kto daje

wydziela,pan,przydomek wielu bóstw.

Baya-udział,dola.

Zlega boga vźiva -złej doli zażywa/źle mu się wiedzie.

Nemam si bela boga ot toja ćlovek-nie daje mi spokoju ten człowiek.

Da vidb i az bela boga(vel bel deń)-niech i ja zaznam spokoju czy

radości.

U Słowian pólnocnych mamy charakterystyczne nazwy ważnej rośliny wróżebnej

evigeron acer,które to nazwy brzmią: śćaśće, dóla, bogatka.”

evigeron acer – przymiotno ostre

Magia

Główny zrąb magii ludowej Słowian jak i wszystkich innych ludów

rozłożyć można na dwa wielkie działy:

Praktyki Magiczne(inaczej magię czynną lub aktywną)

Oraz Magiczne Zakazy(magię bierną).

Cechy światopoglądowe:

1 niezmierne rozszerzenie zakresu działania przedmiotów

2 spotęgowanie doniosłości czynów,słów i myśli.

3 rozszerzenie właściwości przedmiotu na wszystko co się z nim kojarzy

4 postrzeganie wszelkich właściwości przedmiotu w ten sposób

w jaki my dziś pojmujemy substancję i energię fizyczną

mogąca być przenoszoną z przedmiotu na przedmiot.

Szamańska wizja z Boliwii – Pablo Amargo

(„W 1982 roku miało miejsce znaczące wydarzenie. Na Uniwersytecie w Paryżu zespół, którym kierował fizyk Alain Aspekt dokonał istotnego eksperymentu. Może on okazać się jednym z najważniejszych eksperymentów XX wieku. Nie usłyszymy o tym zdarzeniu przy okazji wieczornych wiadomości dziennika TV.

W rzeczywistości, jeżeli nie zaglądasz do naukowych czasopism, nazwisko Aspekt może być ci zupełnie nieznane. Niektórzy jednak są przekonani, iż jego odkrycie może zmienić oblicze nauki.

Aspekt oraz jego zespół odkryli, iż w pewnych warunkach cząstki subatomowe, takie jak elektrony, są w stanie komunikować się ze sobą w natychmiastowy sposób, niezależnie od dzielącej je odległości. Nie ma to znaczenia, czy znajdują się one od siebie o 10 metrów czy też dzieli je dystans bilionów kilometrów. W jakiś sposób każda cząstka wydaję się zawsze wiedzieć, co robią inne cząstki.

To odkrycie obala długo utrzymujące się twierdzenie Einsteina, iż żadna komunikacja nie może następować z prędkością większą niż szybkość światła. Poruszanie się obiektów z prędkością większą niż szybkość światła jest równoznaczne ze zniesieniem bariery czasu. Ta zagrażająca perspektywa spowodowała, iż pewni fizycy w wyrafinowany sposób próbowali odrzucić odkrycia Aspecta. Inni natomiast badacze zostali zainspirowani do tworzenia nawet bardziej radykalnych wyjaśnień.”-przyp Mezamir)

http://zenforest.wordpress.com/2010/01/07/holograficzny-wszechswiat/

 Jerzy Przybył głowa Żmija

5 wiara że przenoszenie tych właściwości może się dokonywać nie tylko dzięki zetknięciu

czy zwykłemu zbliżeniu przedmiotów lecz również dzięki przekroczeniu jednego przez drugi.

Dzięki przerzutowi,okrążeniu itp.

6 przekonanie że w świecie otaczającym człowieka działają-obok istot widzialnych-mniej lub więcej liczne istoty niewidzialne.

Przyczem poza swą niewidzialnością,nie różnią się one niczem od tworów żyjących,w rodzaju ludzi i zwierząt

Szamańskie wizje Teofila Ociepki, idola Witkacego, który to Witkacy był znany ze stosowania różnych ciekawych kombinacji środków wywołujących wizje.

(szamańskie Zwierzęta Mocy i Totemy,dużo później-bo na bazie animizmu>szamanizmu>pogaństwa-

powstała judeo chrześcijańskia nazwa anioły,odnosząca się do tych właśnie bytów znanych wśród szamanów

od 40 tyś lat conajmniej,bytów które mimo że rozpoznane w danej tradycji jako anioły tejże tradycji

są na szczęście poza wszelkimi szufladkami i tradycjami.

Ciekawym przykładem mógłby być anioł Dżibril czyli „Gabriel”.

 Mezamir Snowid – płonący krzew-zjawa

„Archanioł Dżibril dziś znany jest głównie ze zwiastowania Maryi Pannie,

a w ikonografii przedstawiany bywa, jako zniewieściała postać.

Tymczasem jego imię (a może to funkcja) znaczy tyle, co „Mąż Boży”, „Wojownik Boży”.

To właśnie on wraz z zastępem swoich żołnierzy, aniołów zagłady, zniszczył Sodomę i Gomorę.

To on właśnie zamienił w słup soli żonę Lota i to w końcu on, odebrał

życie pierworodnym Egiptu.

Jakby nie patrzeć jest też aniołem śmierci, więc kto inny miałby tego dokonać?”

http://ezodar.blogspot.com/2011/08/oblicza-anioow.html#more

 Gabriel archanioł

Na czym polega ciekawość tego przykładu?Ano na tym że „aniołem”śmierci u Słowian jest Weles :)

Cały kościelny kult „świętych i aniołów” jest niczym innym jak tylko próbą zastąpienia bóstw panteonu politeistycznego

swoimi,ale nie bóstwami tylko nazwami tych bóstw.

To co napisałem nie musi oznaczać że Dżibril i Weles to ta sama energia ale z racji patronatu nad śmiercią,

nawet jesli te dwa byty są oddzielne to i tak pochodne )

Teofil Ociepka – żywy ogień

Należy zdać sobie sprawę z głęboko wrośniętego w zbiorową duszę ludu poczucia  że

przy wszelkich magicznych praktykach decyduje nie to co się wykonywa,względnie to co się ma przed oczami

lecz to co się ma na myśli,stąd absolutnie identyczne praktyki mogą osiągnąć całkiem różne skutki.

(tego należy się nauczyć na pamięć-przyp Mezamir).

Z dziedziny ogólnej psychologii człowieka:

1 afekt rozbudzony przez dany obiekt,łatwo rozlewa się na inne przedmioty które się z tamtym kojarzą.

2 popędy do danych czynności,o ile normalny przebieg ostatnich

jest zahamowany,mogą wywołać czynności mniej lub więcej wykolejone,irracjonalne.

Popędy o których mowa aż nadto cechują nurtują dusze ludzi słabych

pod względem fizycznym i w ogóle pod względem zakresu ich możliwości.

Gdy tym czasem obiektami ich gniewu,nienawiści,zawiści,czy fizycznej miłości

mogą być i bywają ludzie silni,władczy,niecący trwogę,innemi słowy

ludzie w ogóle trudno dla tamtych dostępni lub zgoła niedosiężni.

 Święty Gaj współcześnie opodal drogi Irkuck – Listwianka – Święte Drzewo z bajorkami proszalnymi i węsiorkami (powiększ)

Wszystkie praktyki zaliczane do magicznych dają się podzielić na dwie

grupy:

A )

Praktyki Submagiczne

Akcja sama w sobie jest racjonalna;magiczną staje sie przez to że

obiekty(lub ich właściwości)których dotyczy,w rzeczywistości nie

istnieją lub istnieją całkiem inaczej niż założono.

B)

Praktyki Magiczne

Akcja sama w sobie jest irracjonalna.

1 polega ona na fikcyjnem przenoszeniu właściwości(przedmiotu,stanu,funkcji)

jednego obiektu na inny za pomocą przekroczenia,przerzutu,okrążenia etc Przekroczenie translacyjne.

2 akcja polega na fikcyjnym oddziaływaniu na oddalony przedmiot eN

za pomocą przedmiotów wysyłanych na krótką odległość w przestrzeń,w jego kierunku.

Przekroczenie transmisyjne.

3 akcja polega na fikcyjnym oddziaływaniu na obiekt eN

przez faktyczne oddziaływanie na inny przedmiot:

a)Oddziaływuje się na jakikolwiek bądź przedmiot,rozstrzyga sama tylko akcja

jakość przedmiotu.Przekroczenie sympatyczne podrzędne

b)Oddziaływuje się na obiekt eN przez faktyczne oddziaływanie na przedmiot  wyobrażający go

lub w inny sposób z nim się kojarzący.Przekroczenie sympatyczne właściwe

4 akcja polega na fikcyjnem kreowaniu obiektu eN

przez upodobnienie się do niego lub przez faktyczne kreowanie przedmiotów

wyobrażających go,czy też doń podobnych.Przekroczenie kreacyjne.

5 akcja polega na fikcyjnem oddziaływaniu na jakąś przyszłą czynność lub stan

przez ich zapoczątkowanie.Przekroczenie incepcyjne.

Wiele z powyższych praktyk możne zdaniem Słowian osiągnąć zamierzony skutek nawet wtedy,

kiedy się je tylko opisze słowami(wyjątkowo kiedy się je pomyśli).

Skuteczność danej akcji magicznej zostaje wzmocniona przez to że

przy jej wykonywaniu,jednocześnie opisuje się ją albo wyraża w słowach.

Niezachwiana wiara Słowian w moc słowa prowadzi do bujnego rozwoju zamawiań

które bywają również włączane do magicznych praktyk w szerszym znaczeniu ostatniego wyrazu.

Do kategorii podrzędnych praktyk magicznych sensu stricto

należy m in wysysanie magiczne,a dalej ogromnie rozpowszechnione wśród Serbów,Bułgarów,Rusinów,Polaków

zlizywanie.

Obie te praktyki wymierzone są głównie przeciw urokom,chorobom przez nie powstałym,

a także przeciw przestrachowi;obie stosuje się przeważnie do urzeczonych albo przestraszonych dzieci;

przyczem są one związane z wypluwaniem wyssanego,czy zlizanego uroku lub przestrachu.

Także rozpowszechnione u wszystkich Słowian zmywanie złego(przez mycie lub kąpiel)tu należy.

(pogański rytuał zmywania stosował np Yarden/”Jan Chrzciciel”

,hebrajskie imię które wywodzi się od nazwy rzeki Jordan,w której

chrzcił -przyp Mezamir)

Cokolwiek mniej jasne jest przewlekanie przedsiębrane w celu uwolnienia

danej osoby czy zwierzęcia od zła(przeważnie choroby) albo też w celu zabezpieczenia ich na od niego.

Nadzwyczaj pospolite u Słowian zachodnich,wschodnich i południowych ludów romańskich

łącznie z mieszkańcami półwyspu Pirenejskiego,

U germańskich łącznie ze Skandynawami,u niektórych ugrofińskich np Mordwinów

i kaukazkich np Ormian w Transkaukazji jest przewlekanie przez słabowitych lub chorych osób-niemal wyłącznie dzieci-

przez szeroką szparę w umyślnie rozszczepanem żywem i zdrowem drzewie

(zwykle-ale nie wyłącznie-w dębie).

W pewnych znów okolicach u Słowian bałkańskich chory aby uwolnić się od febry,

udaje się pod krzak bzu zielnego czyli hebdu (Sambucuc Embulus)

przyciąga jego wierzchołek do ziemi,obciąża kamieniem i pod utworzonym łukiem pełza trzykrotnie.

Poszukuje się zwykle do tego celu hebdu o trzech łodygach wyrastających z jednego pnia aby łuk był potrójny.

Po trzykrotnym przepełznięciu,wycina się lub wykopuje drzewo ze słowami:

„Utri struka posekoh tri groznice;kat se ova tri struka pomladila,onda se i groznica povratila”

„W trzech łodygach zasiekłem trzy febry;kiedy się te trzy łodygi odmłodziły,wtedy febra powróciła”.

Niektórzy badacze tłumaczą magiczne przewlekanie i jego odmiany jako zabiegi

mające na celu czysto mechaniczne ocieranie(niewidzialnego) zła z ciał osób czy zwierząt.

Gdy jednak chodzi o przewlekanie człowieka zwłaszcza dziecko,przez żywe drzewo

decydować tu mogą inne względy.

Chodzi o to aby pacjent przez nawiązanie magicznego kontaktu ze zdrowym drzewem

nabrał od niego dobroczynnych i pożądanych cech,a więc jest to typowa praktyka translacyjna.

Zaklęcie Mordwinów w trakcie przewlekania:

„Święte drzewo zielony dębie

weź od niego płaszcz,

zrzuć strąć z niego

daj zdrowie”

W Małopolsce i na sąsiedniej Rusi a zapewne także gdzie indziej istnieje szczególna praktyka.

Wieśniacy posiadający pszczoły,starają się-o ile usłyszą że gdzieś w okolicy ubito wilka-dostać jego krtań,

by osadzić ją wysuszoną,w oku ula.

Wierzą bowiem że iż pszczoły cokilkakroć przelezą przez nią

staną się mocne,i napadając na inne ule,znosić będą pożytek do swego.

Wilczość wilczej krtani udziela się tu owadom.

Do najstarszych praktyk submagicznych należy odstraszanie wszelkiego zła za pomocą hałasu”.

Fragmenty z książki Kazimierza Moszyńskiego „Kultura ludowa Słowian” .

Richard Hook – seria Indiańskie mity – ptasi szaman

Andrzej Niemojewski – O Księżycu, Kraku, Smoku, Wawelu i Twardowskim w „Polskim Niebie”

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, sztuka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Październik 2011

Polecam wszystkim tę wspaniała książkę w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej:

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=112787

Tutaj tylko fragment dotyczący związków miedzy Wawelem i jego nazwą a wzorami Baji, Krakiem, Księżycem, Twardowskim i Smokiem i Wąwelem-Wawiłonem (Babilońską Wieżą) – Wieżą-Drabiną, Drogą do Nieba, czyli na Welę.

O Andrzeju i Lechu Niemojewskim członkach II Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata w Warszawie (związanych także z Sosnowcem i Lwowem) obiecuję opowiedzieć innym razem. Póki co można poczytać u Racjonalisty tekst Mariusza Agnosiewicza „Upadek postępowca”:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2558

oraz w Wikipedii

To co jednych smuci, że przestał być socjalistą, rewolucjonistą a wolał pozostać właśnie po prostu RACJONALISTĄ rozumiejącym świat głębiej, i przede wszystkim wyzwolonym z dogmatów socjalizmu wolnomyślicielem, astrologiem, rodzimowiercą, poganinem,  z którego naśmiewał się Słonimski i Tuwim, AKURAT NAS zawsze bardzo cieszyło i cieszy nas to nadal. Dobrze zrobił, że socjalizmowi nie pozwolił się zbałamucić. 

O walce Żydów i chrześcijan z kultem Złotego Cielca można przeczytać w Biblii

CB

Twardowski tłucze księżycowe garnki nad Krakowem

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 593 other followers