białczyński

Spotkanie autorskie z „Księgą Ruty” w Nowym Julianowie oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 21 Czerwiec 2013

Już teraz zapowiadam wrześniowe spotkanie autorskie w Nowym Julianowie oraz Inicjację Ogniem, ponieważ jeśli idzie o to drugie wydarzenie jest po prostu ograniczona liczba miejsc. Nie można tego zrobić w grupie większej niż 40 osób. Decydować więc będzie,  jeśli idzie o ogniową ścieżkę, kolejność zgłoszeń. Ograniczona jest także ilość miejsc noclegowych. Za to na spotkaniu autorskim ze mną  liczba miejsc jest nieograniczona. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

- ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

- spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

- ,,chodzenie po ogniu”                40 osób

- noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

 

21 czerwca 2013, Przeciwko ubojowi rytualnemu zwierząt!!! Czy Kościół Katolicki zajmie jakieś etyczne stanowisko w tej sprawie?!

Posted in Polska, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 20 Czerwiec 2013

21 06 2013

 

0 szuk nnnnnnnn yetisyn-and-human

 

Stanisław Szukalski – Medal – Człowiek Człowiekowi

 

21 06 2013

 

Adam Smoliński napisał wczoraj, że poczekają z ta ustawa na wakacje – jak nikogo nie będzie w mieście…. Co doświadczenie to doświadczenie. Słuchajcie starszych, ani trochę się nie pomylił!

 

ss yetisyn_rysunek05bxStanisław Szukalski – Yetisyn Koszerny (pożeracz padliny złożonej z komórek nasączonych hormonami ekstremalnego stresu). Czy to któryś z posłów PO czy z PSL? A może „ponad podziałami”?

 

Gazeta Wyborcza:

 

z14140634Q,Warszawa--Aktorka-Maja-Ostaszewska-na-demonstracji

 

Ubój odroczony

 

Ewa Siedlecka

 

21.06.2013 , aktualizacja: 21.06.2013 12:14

 

Warszawa. Aktorka Maja Ostaszewska na demonstracji przeciwko rytualnemu ubojowi zwierząt (Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)

 

Dziś w Sejmie miało się odbyć głosowanie nad ubojem rytualnym. Zostało przełożone – formalnie po to, by uzyskać opinię MSZ. To jednak tylko wybieg, bo poparcie dla rządowego, a wymuszonego przez PSL projektu wisiało na włosku. Część posłów rządzącej PO – przede wszystkim członków Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt – a także większość posłów opozycji, zarówno z prawa, jak i z lewa, prawdopodobnie zagłosowałaby przeciw. Było więc spore ryzyko, że Sejm projekt odrzuci.

 

Przed posłami stanął dylemat, co jest większą wartością: ochrona czujących, wykorzystywanych przez człowieka istot przed jeszcze większym cierpieniem, czy ochrona interesu ekonomicznego rzeźników i hodowców krów.

 

Decydowaliby też, czy polski Sejm ma przyjąć prawo, które może być sprzeczne z unijnym. A także z polską konstytucją. Tak twierdzą wybitni znawcy prawa europejskiego.

 

ss yetisyn_rysunek05xStanisław Szukalski – Yetisyny

 

Profesorowie Ewa Łętowska, Tomasz Koncewicz czy Wojciech Sadurski mówią, że rządowy projekt to nadużycie prawa. To ochrona interesów rzeźników pod przykrywką wolności wyznania. Bo Unia dopuszcza ubój bez ogłuszenia na potrzeby lokalnych wspólnot religijnych, a nie po to, by rzeźnicy mogli zarabiać na eksporcie do krajów muzułmańskich i Izraela.

 

Ani rząd, ani sejmowa komisja rolnictwa nie zechciały zasięgnąć w tej sprawie opinii niezależnych ekspertów. Podobnie jak w sprawie wątpliwości konstytucyjnej, że zezwala się na ubój rytualny, nie określając dopuszczalnych metod i warunków. Ani wspólnot, na rzecz których może być dokonywany.

 

Komisja rolnictwa naciskana, by zamówiła niezależną ekspertyzę prawną, poprosiła o nią… Ministerstwo Rolnictwa. Widać interes ważniejszy jest nie tylko od etyki, ale też od prawa.

 

Rząd mógł pójść na kompromis i – jak w większości krajów UE – dopuścić tylko ubój na użytek krajowych mniejszości religijnych. Byłoby to zgodne z celem unijnego rozporządzenia w sprawie uboju. Polski rząd pod naciskiem PSL z tego wyjątku dla wspólnot religijnych robi – wyłącznie w interesie rzeźników – regułę.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,14141320,Uboj_odroczony.html#ixzz2WrfUOIg6

 

SS yetisyn_rysunek01

 

yetiyelita prawda 29 11 2012

 

Zastanawiam się jak długo będzie milczał Kościół Katolicki- instytucja która słynie z niesłychanej etyczności w stosunku do nienarodzonych dzieci, ale twierdzi, że zwierzęta nie mają duszy a więc, że są przedmiotami i można je w związku z tym traktować jak przedmioty.  Jeśłi masz ochotę roztrzaskać swój komputer o podłogę to możesz – nic w tym grzesznego. Jeśli masz kota to też możesz, bo to przedmiot! Możesz też podpalić psa, byle nie stwarzać zagrożenia przeciwpożarowego!

 

 

 

Czy etyka chrześcijańska pozwala na ubój rytualny?

 

SS yetisyn_rysunek02

 

Tymczasem przypominamy posłom na Sejm i Rządowi Polski – a więc YetiYelitom Narodu – że póki co:

 

W Polsce obowiązuje prawo Polskie, które zabrania torturowania zwierząt pod groźbą pociągnięcia do odpowiedzialności KARNEJ, a więc zabrania ono Uboju Rytualnego Zwierząt, acz nie zabrania spożywania takiego mięsa zakupionego zagranicą.

 

Tej zgody na koszerny ubój nie było w waszych programach wyborczych – Nikt z Wyborców nie udzielił wam zgody na takie zmiany w prawie polskim!  Niech wam ten krwisty kolor przypomina czym się bawicie! 

 

ss yetisyn_rysunek04x

 

20. 06 2013

 

 

Demonstracja zaczęła się o 15-stej , a o 16-stej 30 TVN podał, że przenoszą termin głosowania!!!!

 

Przestraszyli się i przesuwają głosowanie z dnia jutrzejszego na inny termin!!!!! – Czy zwycięży jakakolwiek forma etyki, czy też pogrążą się ostatecznie na naszych oczach tym głosowaniem? YetiYelito Narodu – spójrz nam w oczy!!!

 

I co widzisz?!

 

 

Nie, nie to!!! – Spójrz nam w oczy głęboko! Czujesz strach Yetysyńska YetiYelito?!

 

http://otoz.pl/uwaga-demonstracja-przeciw-ubojowi-rytualnemu/

 

Uwaga DEMONSTRACJA przeciwko ubojowi rytualnemu – 20 czerwca!

Wzywamy ponownie wszystkich ludzi wrażliwych nacierpienie zwierząt!!!
Zbieramy się 20.06. (czwartek) o godz. 15.00 w Warszawie pod gmachem Sejmu na ul. Wiejskiej na dzień przed głosowaniem w sprawie legalizacji uboju rytualnego.

To nasza ostatnia szansa, aby przekonać posłów, by głosowali przeciwko ubojowi rytualnemu! Poprzedni przemarsz był sukcesem – duża frekwencja, zainteresowanie mediów i polityków. Pokażmy, że nie odpuścimy do końca! Skoro niektórzy politycy, z różnych opcji politycznych, potrafią się w tej sprawie zjednoczyć, to niech wszystkie organizacje także połączą siły! Stańmy razem pod Sejmem, by przekonać pozostałych posłów do głosowania przeciwko legalizacji uboju rytualnego! Przyłączcie się do nas i wspólnie zaprotestujmy! Niech Polska zobaczy jak wiele jest wiele jest prywatnych osób i organizacji ochrony zwierząt, które popierają ten protest!
Tylko wspólnymi siłami będziemy mogli coś zmienić.
Chcemy, aby nasz marsz ponownie był Wielkim Sprzeciwem polskiego społeczeństwa wobec znęcania się nad zwierzętami, jakim jest zabijanie na żywca bez wcześniejszego ogłuszania! Dajmy wyraźny sygnał politykom, że partykularne interesy kilkunastu właścicieli rzeźni nie mogą być ważniejsze od cierpienia setek tysięcy zwierząt uśmiercanych w tak haniebny sposób!!! Ten krwawy proceder wykonywany jest na żądanie żydowskich i muzułmańskich ortodoksów, choć nie wszyscy wyznawcy islamu i judaizmu go popierają. Okrucieństwo uboju jest jawnie sprzeczne z etyką i moralnością polskiego społeczeństwa!

Kiedy słucham Yelita Narodu (w osobach posłów na Sejm) które się „zastanawia” czy to jest w ogóle kwestia  tego Yelita katolickiej „etyki” – to mam ochotę poderżnąć im naprawdę gardła – tak odrobinkę, żeby ich świadomość tak powoli , powoli, w męczarniach gasła – tak jak oni to proponują zwierzakom!

 

Yeti Yelita chce głosować za swoją Yetisyńską kasą, pieprzą coś o miliardzie złotych i miejscach pracy – Ci dranie którzy 2 miliony młodych ludzi, bez zmrużenia powieki wypędzili z Polski, na zmywaki do obcych!!!

Yeti Yelito Narodu! – zmieciemy cię z powierzchni świata, jak uchwalisz to prawo bestialskie !!! Przepowiadam ci to – jak 2+ 2 jest 4!!! Tak będzie!!!

 

ss yetisyn_rysunek83Stanisław Szukalski – Yetisyn [po prostu piękny, aż mi żal że nie mam oryginału tej grafiki - jest z ducha Scytyjska, przez motywy zwierzęce.]

 

Do:
Prezes Rady Ministrów Donald Tusk

Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa
Ze względu na cierpienie i śmierć nieuchronnie z nim związane, jesteśmy zdecydowanie przeciwni tzw. ubojowi rytualnemu,
a legalizację tego procederu w Polsce uważamy za kulturowy krok wstecz. Nasz sprzeciw jest integralną częścią postawy
szacunku wobec zwierząt, który każe nam podobnie mocno sprzeciwiać się każdej formie wykorzystywania i rzezi zwierząt
zdolnych do odczuwania.Jednocześnie chcemy wyrazić nasze najgłębsze przekonanie, że wprowadzenie w Polsce zakazu zabijania zwierząt zgodnego z
zasadami religijnymi, jakkolwiek możliwe i pożądane, nie sprawi, że nasz kraj będzie oazą humanitaryzmu wobec zwierząt.
Nie będzie także miejscem wolnym od działań społecznych i politycznych motywowanych przekonaniami religijnymi i
opóźniających postęp cywilizacyjny – w tym realizację idei praw człowieka i praw zwierząt.Realia życia w krajach rozwiniętych i demokratycznych umożliwiają społeczną kontestację fatalnej normy postępowania ze
zwierzętami i działania sprzyjające urzeczywistnieniu postępu etycznego. Oprócz wprowadzania prawnego zakazu szkodliwych
dla zwierząt praktyk wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, podstawowym elementem procesu zmiany jest naszym zdaniem
odmowa korzystania z produktów zwierzęcych. To dla nich ginie w Polsce co roku ponad 600 milionów zwierząt lądowych,
objętych rzekomą ochroną polskiego prawa. Do liczby tej trzeba dodać ryby, jako kręgowce, których zdolność do odczuwania
bólu potwierdza coraz większa liczba badań. Należy przy tym podkreślić, że w ramach rybołówstwa, podobnie jak w
przypadku uboju rytualnego, śmierć następuje bez wcześniejszego ogłuszania zwierząt.Rozumiejąc, że zmiana taka nie może mieć charakteru nagłego, zachęcamy do wspólnej pracy nad stopniową zmianą
paradygmatu relacji człowieka z resztą zwierząt, a także realizacji świata, w którym interes ekonomiczny, zwyczaj,
wygoda i dogmat nie będą powodem krzywdzenia jakichkolwiek zwierząt zdolnych do odczuwania.Stowarzyszenie Empatia
Otwarte Klatki
Fundacja Czarna Owca Pana Kota
Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt EKOSTRAŻ
Szczecińska Inicjatywa na Rzecz Zwierząt Basta!
Komitet Obrony Zwierząt i Edukacji Ekologicznej
Kolektyw Śliwka – Śląska Inicjatywa Wegańska
Katowicka grupa Fundacji Viva!
Vege Inicjatywa Bielsko-Biała
Lubelska grupa Fundacji Viva!
Krakowska grupa Fundacji Viva!
Adwokaci Zwierząt
Stowarzyszenie Aktywnej Pomocy Rodzinie ALTERNATYWA – S.A.P.R.A.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce Oddział w Zabrzu
Niżej podpisany/a:
Katarzyna Biernacka
Stowarzyszenie Empatia – http://www.empatia.pl
04-737 Warszawa 92
zarzad@empatia.pl

 

 

Ogród Eliasza – Truskawka dla zdrowia i urody

Posted in przyroda, Słowianie by bialczynski on 17 Czerwiec 2013

Strawberries_with_hullsRoślina-mieszaniec uzyskana ze skrzyżowania dwóch różnych gatunków poziomek.

Strawberry_flower

 

Polska jest jednym z większych producentów i eksporterów tego smacznego owocu w Europie.

 strawberry-picking-basket

Czerwiec to okres „ żniw” truskawkowych.

strawberries_b-4538701

W czasie wysypu owoców, kiedy cena jest odpowiednia  warto zafundować sobie tygodniową kurację truskawkową.

Strawberry-strawberries-31082784-799-1198

Można w tym czasie jeść niewielkie posiłki ( nabiał, pieczywo, białe mięso, masło) i truskawki.

Strawberries

Zaleca się  nie jeść  w tym czasie razem z truskawką innych owoców, ani warzyw – gdyż  każdy owoc, warzywo ma inną wibrację- tylko truskawki.

 strawberries13

Dorodna, dojrzała truskawka ma kształt ludzkiego serca.

 straw img1354197095

Niewyrośnięte i zniekształcone truskawki wskazują na  niedobory magnezu,  potasu i innych   mikroelementów, zaś piękny i dojrzały owoc, to cała paleta witamin na czele z witaminą C.

 Strawberry boxes

Truskawka posiada jej więcej niż cytryna .Witamina PP reguluje  i dotlenia krew.

 strawberry-wallpaper-fruit-6102247-1024-768

Sole organiczne  poprawiają przemianę materii, oczyszczają jelita z resztek pokarmowych – zatem poleca się truskawki na odchudzanie.

 Truskawki

Truskawka posiada wyjątkowo cenne składniki   fitocydy – o  właściwościach  bakteriobójczych.

 aa strawberries-01

Wzmacniająco   na zęby działa zawarty w niej wapń i fosfor, a  w połączeniu z magnezem odkwasza  organizm.

aa straw GRT-JA10-strawberries-onvine-i

Truskawki chronią nas przed anemią, odświeżająco wpływają na cerę i włosy

 Strawberry

Cukry proste- glukoza i fruktoza, właściwe ilości  potasu i magnezu działają wzmacniająco  na   nasze serce. Wybarwiona i dojrzała truskawka to także bromelina i antocyjany.

 aa chocolate-covered-strawberries

Związki te wzmacniają organizm i pomagają usunąć stany zapalne.

aa Strawberries-cream-strawberries-cream-764d4c14cd

Napary z liści truskawek od dawna wykorzystywane są w medycynie ludowej. Stosuje się je przy leczeniu kamicy żółciowej, szkorbucie,  anemii. Zewnętrznie- sok i owoce stosujemy przeciw plamom, egzemie, piegom. Herbatkę z liści stosujemy przy przeziębieniach.

 Waffles_with_Strawberries

Zatem śmiało objadajmy się truskawkami.

Tagged with: ,

Religia, kapitalizm, demokracja, prawa człowieka, poprawność, czyli wielka maya Cywilizacji Zachodu


allfons.ru-4026

Powiewające barwne sztandary, a pod nimi dostojnicy pohukujący do mikrofonów piękne hasła i oszukujący całe narody. Prowadzący je na rzeź, bez mrugnięcia powieką.

Świąteczne parady wojowników w pełnym rynsztunku, urządzane z okazji kolejnych rocznic agresji, masowego niszczycielstwa oraz ludobójstwa.

Procesje czarowników w purpurze, srebrze i fiolecie, z obrazami i figurami kapiącymi od złota. Tłum klęczący na kolanach przed gipsowymi figurkami, łuszczącymi się z białej i niebieskiej farby, całujący ich stopy i wyimaginowane, krwawe rany.

Gromkie klątwy rzucane z ambon na „wiernych”, z powodu nieprzestrzegania zasad spisanych w zmurszałych ze starości, rozsypujących się w proch książkach. Klątwy rzucane z niebotycznych pałaców Nikogo, przez wiedźminów nie przestrzegających żadnych zasad.

Zmagania  gladiatorów w wymyślnych strojach, z piłką, krążkiem, oszczepem i innymi przyrządami, na arenach dziesięć razy większych niż Koloseum. Dziesiątki takich stadionów na wszystkich kontynentach.

Walki samczyków na pięści, łokcie i kopy, aż do utraty przytomności, do zmiażdżenia twarzy i połamania nóg, w asyście rozwrzeszczanych, podnieconych ludzi, odurzonych alkoholem.

Wycieczki z całego świata ciągnące na widowisko ukrzyżowania kilku byków przez kilku facetów ze szpadami, wyfraczonych jak pajace.

Powszechny kult pięknych kobiet i mężczyzn, którzy udają kogo innego niż są, na gigantycznych ekranach i scenach, w wymyślonych, wyssanych z palca dramatach.

Idole muzyczni rozszarpywani w ekstazie przez fanów i paparazzich. Widowiska światła i dźwięku ogłuszające mocą, wprowadzające masy w narkotyczny trans.

Codzienny rytuał prywatnej domowej kontemplacji nieszczęścia, przemocy i zniszczenia, w barwnych obrazach, skwapliwie zbieranych z całego świata. Zaopatrzonych w obłudny sado-masochistyczny komentarz recytowany teatralnym, pełnym przejęcia tonem przez telewizyjnych alfonsów naganiających klientów z przemysłu reklamowego.

Pielgrzymki do lombardów błyskotek i drogich kamieni, zgromadzonych przez stulecia grabieży, wojen i wyzysku, przez najokrutniejszych uzurpatorów w dziejach świata.

Uwielbienie i podziw dla spryciarzy i oszustów oraz dla „szczęściarzy”, którym udało się zgromadzić na kontach osobistych gigantyczne majątki, liczone w cyfrach z dziewięcioma zerami, czyli właścicieli miliardów papierów  w formacie 13 na 7 centymetrów, pomalowanych zieloną farbą.

Tak zwane „ideały” wpajane dzieciom przez szkoły i kościoły, czyli wzorce postępowania, które skutkują chęcią posiadania owego pustego majątku, owych papierów, błyskotek i rzeczy, i wywołują dążenie do realizacji tego „ideału” za wszelką cenę, najlepiej przy pomocy własnej armii niewolników.

Ostracyzm i pogarda dla słabych, biednych, ułomnych, upośledzonych, chorych, niedołężnych, dla innych, odmiennych, nie podzielających opisanych powyżej powszechnych  pasji i zbiorowych ideałów oświeconej ludzkości.

Pogarda dla przyrody i egotyczna, niczym nieuzasadniona pycha.

Cywilizacja Zachodu.

flagaUE

Cywilizacja Zachodu i jej maya.

Tak zwana Cywilizacja Zachodu, to znaczy Europa, Rosja i Ameryka, czyli spadkobierczynie „cywilizacji rzymskiej”, szczycą się faktem wygenerowania i wprowadzenia w życie modelu cywilizacyjnego, który opanował cały świat. Kluczowymi osiągnięciami tego modelu mają być  standardy wprowadzone w praktykę życia społecznego, takie jak: kapitalizm, demokracja, system moralno-religijny i oparte na nim prawo, prawa człowieka oraz poprawność polityczna. Te standardy podobno – według masowej propagandy – wykluczają dyskryminację z „systemu”, a więc i poniżenie narodów, ras, grup społecznych a nawet jednostek, z jakichkolwiek względów. Te standardy mają gwarantować sprawiedliwość społeczną i ustanawiać „najlepszy możliwy model życia społecznego”. Zastanówmy się jak to szczytne „marzenie” i buńczuczne stwierdzenie ma się naprawdę do rzeczywistości. 

Skoro stawiamy ten problem w kontekście Wielkiej Zmiany to nie będzie dla was zaskoczeniem, iż rozciągamy jego „ważkość” i „oddziaływanie” na cały świat. W naszym wywodzie nie będziemy jednak dawać przykładów z całego świata. Zgadzamy się z twierdzeniem, że Cywilizacja Zachodnia oparta o chrześcijaństwo podbiła Ziemię i narzuciła pozostałym swoje rozwiązania we wszystkich możliwych sferach życia społecznego. Zatem wystarczy jeśli ograniczymy się w przykładach do Europy i USA, albo do samej Polski. Będą one reprezentatywne dla tego co prędzej czy później (a tak naprawdę już w tej chwili) dotyczy wszystkich pozostałych zakątków cywilizowanego świata. Tym bardziej nie będziemy tutaj pisać o Indianach z Amazonii jako tych którzy się „oparli” czy też „dają przykład” innego modelu życia.Nie będziemy też rozpisywać się o Indiach i Tybecie jako duchowych wzorcach odmiennej drogi rozwoju i stosunków społecznych. Nie jest to żadna odmienna droga, ani inne stosunki społeczne.

Mamy chyba wszyscy świadomość, że to czy Indianie z Amazonii i Nowogwinejczycy z Papui w ogóle przeżyją, zupełnie od nich nie zależy, skoro jeden gość w Waszyngtonie, Teheranie, Tel Awiwie lub w Pekinie albo w Moskwie, jednym przyciskiem, może unicestwić całą Matkę Ziemię, łącznie z ich Amazonią i Papuą. Pozostaje otwarte pytanie w imię czego przyciśnie on ten guzik? Czy w imię obrony „demokracji”, czy w imię obrony „moralności” a więc własnej religii i prawa, czy w imię obrony kapitalizmu, czy poprawności, a może w obronie praw człowieka?

Nie będzie też dla was pewnie zaskoczeniem, że uważamy za jedne z najbardziej absurdalnych i bezczelnych kłamstw jakie są rozpowszechniane na świecie, twierdzenia o religii  – jako sile moralnej dającej doskonałe prawo, kapitalizmie – jako niedoścignionym wzorze sprawiedliwości społecznej, o demokracji – jako najwyższej formie organizacji życia społecznego, czy o prawach człowieka  i poprawności – jako wyznacznikach standardu owej demokracji. 

Jest to kłamstwo wyjątkowo szkodliwe, jako że powoduje, iż zdecydowana większość społeczeństw świata ogłupionych tą propagandą powielaną przez masowe media, odstępuje od walki o zmianę tychże „wysokich” euro-amerykańskich standardów na standardy prawdziwie wysokie.

Ludność Ameryki  i Europy w 99% pogrążona jest w samozadowalającym otumanieniu. „Prawdę” o tych najwyższych na świecie standardach wtłacza się brutalnie w umysły ludzi wszelkimi możliwymi kanałami medialnymi i informacyjnymi. „Prawdę” ową wciska się ludziom od dzieciństwa przy pomocy spójnego systemu najdoskonalszej propagandy, jaki stworzył człowiek. „Prawdę” tę powiela się przez pokolenia  „wdrukowując” całym społecznościom przeświadczenie o wyższości własnej nacji nad innymi oraz własnej „zwycięskiej” cywilizacji nad innymi modelami cywilizacyjnymi.

Mówiąc o kanałach informacyjnych mamy na myśli także kanały indywidualne, które kształtują człowieka od chwili, kiedy przychodzi na świat i zaczyna podlegać tzw. „edukacji”. „Edukacja” (czytaj: propaganda)  odbywa się najpierw w środowisku domowym i w najbliższym otoczeniu społecznym (sąsiedztwo, wieś, osiedle). Potem zostaje przez rodziców przekazana na zewnątrz,  instytucjom państwa (przedszkole i szkoła) oraz instytucjom głoszącym prawa moralne (kościoły i związki wyznaniowe), a także mediom powołanym do rozpowszechniania informacji i kultury oraz do serwowania masom tzw „rozrywki”.

W ten sposób człowiek od najwcześniejszego dzieciństwa „uczy się” miejsca w jakim się znalazł i praw rządzących tym miejscem, oraz „prawd” na temat tego miejsca, więc zasad, których musi przestrzegać, żeby nie zostać napiętnowanym i odrzuconym przez otaczającą go społeczność. Społeczność posiada różne narzędzia ucisku jednostki lub „przywracania” jej do tzw „normy”. Dziecko podlega „nauce” wpierw żyjących w fałszywym przekonaniu o świecie rodziców, potem indoktrynujących z pełną premedytacją kościołów i szkół oraz mediów (gazet, czasopism, książek, radia, telewizji).

Już jako dzieci otrzymujemy zatem „wdruk” światopoglądowy, który powoli z biegiem lat zaczyna ujawniać człowiekowi myślącemu swoje fałsze i powoduje (u osób myślących) rozdźwięk między własnymi obserwacjami i doświadczeniami a „wdrukowaną” wersją programu. U ludzi myślących, usiłujących żyć świadomie wywołuje to próby mniej lub bardziej skuteczne weryfikacji własnego „światopoglądu”. Jest to działanie mozolne, wymagające wielkiego intelektualnego wysiłku. Niekiedy „wdruk” jest tak silny, że nie tylko nie da się go przełamać, ale człowiek nie zauważa, że go posiada. Kiedy indziej sprzeczność pomiędzy wdrukiem a doświadczeniem pociąga ludzi na fałszywe ścieżki destrukcji wobec innych i wobec siebie samego.

O tej sytuacji pisze nieustannie, i zwraca na nią uwagę, nauka psychologii, której obserwacje i odkrycia stosuje się dzisiaj powszechnie dla manipulowania człowiekiem. Wykorzystują tę wiedzę różne instytucje manipulujące „prawdą” i „światopoglądem zbiorowym”: szkoły, kościoły, media, partie, politycy, tzw. oświata i edukacja. Czyni to w sposób najjaskrawszy przemysł reklamowy, powołany do obsługi „konsumpcji”, czyli  kształtowania popytu/zbytu wszelakich produktów innych przemysłów, czyli do kształtowania „światopoglądu” w duchu „wzrostu”.

„Wzrost” jest tu rozumiany wyłącznie jako  „wzrost popytu” i „wzrostu zbytu”, czyli wzrost produkcji i sprzedaży. Nikt rozsądny nie wyobraża sobie zapewne reklamy działającej odwrotnie, która nawoływałaby do nie kupowania, lub nie posiadania „czegoś”. Nawet jeśli reklama i edukacja nawołuje do przestrzegania „zdrowego trybu życia” to czyni to „wciskając” ludziom nowe produkty, które mają jej zdaniem, temu właśnie służyć.

flaga_UE

Że powyżej opisane twierdzenia na temat demokracji, przestrzegania praw człowieka i poprawności politycznej na obszarze euro-amerykańskim są bredniami rozpowszechnianymi przez zaczadziałe propagandy państw będących aparatami przemocy i ucisku, że są wytworem fałszywej imaginacji i absurdem, udowodnimy w sposób na tyle drastyczny, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to co tutaj twierdzimy jest prawdą.

Rzeczywiście żyjemy już w globalnym społeczeństwie, które jednak jest na globalną skalę manipulowane (globalnie zakłamane i okłamywane). Żyjemy pogrążeni w fałszywym świecie od urodzenia aż do śmierci i ten „fałszywy” urojony świat należy nazywać po imieniu… Matrixem. Problem „życia w ułudzie” zwanej mayą nie jest nowy, o czym świadczą nauki buddyjskie sprzed stuleci. W dawnych czasach, względnej równowagi pomiędzy człowiekiem  a przyrodą i niskiego zaludnienia Ziemi, ekstensywnej gospodarki, która nie naruszała drastycznie zasobów planety, wydawało się, że jest to wyłącznie zagadnienie filozoficzne, które dotyczy mistrzów jogi dążących do absolutu i doskonałości. Dzisiaj jest to jednak problem dotyczący całego globu, całej jego społeczności i całego ekosystemu, wszystkich ludzi i całej otaczającej nas przyrody. Dzisiaj żyć nadal w mayi oznacza narażać kolejne pokolenie ludzi na śmiertelne niebezpieczeństwo wynikające z błędnego rozpoznania rzeczywistości i zagrożeń.

Można powiedzieć, że przez wieki położenie człowieka uległo poprawie i że dysponuje on coraz większą siłą i coraz większymi zasobami, że uwalnia się od okowów natury i wznosi cywilizację na niebotyczne wyżyny technologii. Jest to stwierdzenie prawdziwe. Tyle że te „okowy” dawniej były skuteczne i rzeczywiście ograniczały wpływ człowieka na środowisko, dzisiaj zaś maya wynikająca z pychy człowieka lub jego zaślepienia roztacza przed umysłami ludzi nierozważnych a posiadających „moc”, fałszywy obraz ich własnej wszechmocy i nieograniczenia żadnymi prawami natury/przyrody.

  Żyjemy naprawdę bez żadnej przesady w MAYI, w zaczadzeniu i kłamstwie uprawianym na masową skalę. Rozmiar tego kłamstwa i fałszu jest przerażający, a wyzwolenie z tego stanu jest niezbędne żeby ocalić Ziemię i zapewnić bezpieczeństwo kolejnym pokoleniom ludzi, naszym potomnym, naszym dzieciom i wnukom. 

Żyjemy w świecie wciąż niesłychanie prymitywnym, w społeczeństwie, które można określić bez przesady jako barbarzyńskie. Fałsze o własnej wyższości „wdrukowuje” się mieszkańcom Europy i Ameryki od dzieciństwa i utrwala na wszelkich poziomach edukacji. Utrwala się je przez codzienną praktykę medialną.

Prawda 1:

400 rodzin w Kolumbii posiada prawie całą ziemię tego państwa, 400 najbogatszych ludzi na świecie skupia w swoim ręku majątek równy temu co posiada 1,5 miliarda pozostałych ludzi, czyli 1/4 całej populacji planety. Tych 400 najbogatszych ludzi świata nie pochodzi z Kolumbii tylko z USA i Europy.  Każde państwo świata ma 400 albo 40 takich swoich rodzin. Czy lada chwila dowiemy się, że cały majątek Polski również spoczywa w rękach 400 albo 40 najbogatszych rodzin?

Żeby jasno i dobitnie sobie uświadomić, stan zakłamania naszej cywilizacji musimy zaaplikować sobie wstrząs. Wstrząs ten  zrealizujemy poddając analizie dwa sztandarowe hasła Cywilizacji Zachodu: jego prawo (i moralność z prawa wynikającą) oraz demokrację (z prawami człowieka i poprawnością polityczną jako jej wyznacznikami). Prawo bierzemy na tapetę jako podstawowy miernik wolności i równości społecznej, bo na moralności i prawie opiera się cały system ustrojowy państw.

Co leży u podstaw każdego prawa? Światopogląd danej grupy i zasady moralne jakimi się posługuje. Nie da się ukryć, że w USA i Europie jest to światopogląd chrześcijański zabarwiony z lekka elementami ateizmu. Prawo może być bardziej precyzyjne lub mniej precyzyjne, doskonalsze lub mniej doskonałe w regulacjach w poszczególnych państwach, ale u jego podstawy jak się okazuje leży moralność, czyli światopogląd uznawany na danym obszarze za normę kulturową.

Jaki mamy wpływ, MY jako ludzie żyjący współcześnie, na formowanie tego co zastaliśmy i co otrzymaliśmy w spadku po przodkach jako gotowy zbiór zasad moralnych, prawd i praw? Tylko taki jaki wyznacza samo prawo odziedziczone po przodkach. Zmiany sprzeczne z tym prawem wymagają przeprowadzenia rewolucji – wypowiedzenia posłuszeństwa istniejącemu prawu. Tak zwana demokracja przewiduje możliwość wprowadzenia dużych zmian w prawie pod warunkiem poparcia ich w wyborach przez większość społeczeństw.

Czy rzeczywiście Demokracja i Poprawność Polityczna daje ludziom narzędzia do wprowadzenia do prawa (prawodawstwa państw) zmian jakich by sobie życzyli czy też zmian, jakie uważają za niezbędne w związku z postrzeganymi zagrożeniami mechanizmów demokracji, zagrożeniami bezpieczeństwa planety, przyrody, samych obywateli?    

 Jak powiedzieliśmy u podstaw prawa leży światopogląd i moralność. Ograniczmy się zatem, żeby nie zanudzić i nie rozmydlać problemu do analizy podstawy światopoglądu i moralności Zachodu. Ma on dwa fundamenty:  religię chrześcijańską oraz ateizm, czyli tak zwaną „świeckość państwa”, wynikającą ze światopoglądu naukowego. Światopogląd naukowy rozumie się tutaj jako zdefiniowany w XIX wieku zbiór aksjomatów nauki, co w istocie sprowadza go do materializmu.  Żeby nie brnąć w zbytnie niuanse ograniczymy się do pokazania wpływu religii na demokrację i światopogląd naukowy . Jeśli bowiem wykażemy taki zdecydowany wpływ i deformację, taki fałsz u podstawy systemu społecznego, u podstawy systemu prawnego, to automatycznie wykazujemy zakłamanie całego systemu i fałszywość wszystkich składników, które oparte są wszak o fundament prawny. 

Gorzej, jeśli dowiedziemy absurdalności podstawy światopoglądowej, jej antyracjonalności, czyli nierozumności, to bowiem stawia pod znakiem zapytania celowość jakichkolwiek podejmowanych  działań. Jeżeli ulegamy złudzeniu co do poprawności fundamentu i budujemy na krzywej podstawie – to czy budowla stawiana w ten sposób może się utrzymać w środowisku Przyrodniczym – poddana naciskowi siły grawitacji?! Czy stojąca na fałszywej podstawie konstrukcja – powiedzmy system demokratyczny z całym jego systemem prawnym – może sprostać naciskowi sił NATURY, czyli prawu entropii, które dotyczy nie tylko wszystkiego co żywe, ale wszystkiego co w ogóle istnieje. Entropia to nie tylko erozja skał i śmierć żywych organizmów, to także murszenie i zawalanie się cywilizacji, to upadki imperiów, czyli państw, to załamania systemów ekonomicznych i wynikające z nich krwawe wojny o dobra i o racje, to także oparte o przeświadczenie o racji i wartości własnego światopoglądu wojny o podłożu ideowym – religijnym.  

 Ponieważ polskie podwórko jest naszym rodzinnym i chcielibyśmy znaleźć receptę na własne bolączki, a także ponieważ Polska leży w Samym Sercu Świata i w Samym Jądrze Wielkiej Zmiany, ograniczymy się do Polski i na jej przykładzie pokażemy rozmiary problemu.

Na początek damy serię artykułów, które pokażą nam stan bieżący rzeczywistości.

9764296-flaga-ue-zamknij-w-ga-ra

Wstrząs.

Dlaczego to wszystko jest tak bardzo ważne?

Fałszywy obraz rzeczywistości powoduje podejmowanie fałszywych, błędnych decyzji. Widzimy to jaskrawo w naszym kraju, gdzie rządzący uznali najwyraźniej, że ważniejsze są jakieś inne priorytety, niż dobro obywateli, którym służą.Obywatele może nie do końca są świadomi, że państwo jest po to, I TYLKO PO TO, ABY IM SŁUŻYĆ! 

Jeżeli Państwo nie realizuje podstawowych obowiązków wobec obywateli jakimi są np.: zapewnienie im bezpieczeństwa przed przestępczością, ochrona przed grabieżą ze strony innych państw i organizacji gospodarczych (koncernów), jeżeli nie zapewnia należytej opieki medycznej, czyli bezpieczeństwa w zakresie zdrowia, i jeżeli nie gwarantuje emerytur po przepracowaniu całego życia dla rodziny, ale i dla wspólnego dobra obywateli i państwa, pobierając haracz na te emerytury, to jest obywatelom ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNE.

Państwo które żongluje wiekiem emerytalnym, dowolnie przesuwa składki z prywatnych kont obywateli, nie tworzy wystarczającej liczby miejsc pracy, doprowadza manipulacjami i kłamstwami czy dopuszczaniem obcego kapitału do masowych zwolnień i pozbawienia własnych obywateli środków do życia, czyli do bezrobocia – jest już nie tylko zbędne, ale staje się instytucją oszukańczą i grabieżczą – zwykłą organizacją przestępczą.

Widzimy to nie tylko u nas – widzimy to w Grecji, na Cyprze, w Hiszpanii, we Włoszech, Francji – czyli w samym jądrze tzw. Cywilizacji Zachodu. Widzimy to w Niemczech, gdzie podobnie jak w Polsce, zwykli podli krętacze, oszukujący w przeszłości system prawny swego kraju, stają się prezydentami i ministrami. Widzieliśmy to na Islandii, gdzie wszyscy obywatele stracili oszczędności i w Irlandii. Manipulacje obywatelami i powszechne kłamstwo oraz propagandę zamiast informacji, a zwykłe zabójstwo polityczne jako instrument w rządzeniu  obserwujemy w USA (choćby obecna afera mailowa CIA, Guantanamo, polskie obozy CIA dla Islamistów, nękanie przez urzędy skarbowe i inne instytucje państwa Republikanów i innej opozycji politycznej), w Wielkiej Brytanii, w Rosji, w Chinach, na Białorusi, a także w Turcji i we wszystkich krajach arabskich, czy szerzej islamskich.

Takie państwa jakie tutaj opisaliśmy (nie wspominając o tym co się dzieje w Ameryce Południowej czy Afryce) są obywatelom nie tylko niepotrzebne, ale ich władze powinny zostać przez społeczności aresztowane i ukarane – trafić najnormalniej w świecie do więzień.

Czy rządzący Polską obecnie mają jako priorytet wytworzyć w obywatelach poczucie iż PAŃSTWO JEST IM NIEPOTRZEBNE? Nie wykluczam takiego absurdu, ponieważ Siły Globalne mogą oferować elitom naszego państwa przyszłość nie w ramach Państwa Polskiego ale w ramach CENTRALNEGO SUPERPAŃSTWA – Europy.

Prawda 2: Prawidłowy, ugruntowany, oparty mocno o korzenie tradycji i kultury NARODU światopogląd jest podstawowym narzędziem jakim obywatele posługują się w ocenie poczynań władz państwa i innych państw wobec własnego państwa.  Fałszywa podstawa światopoglądowa ma tutaj kluczowe znaczenie dla zniewolenia i demontażu państwa.

Rewolucja światopoglądowa rozpoczęła się w początkowych latach XX wieku, lecz wtedy objęła tylko tzw „wyższe sfery”, nieliczne grupy i jednostki żyjące na odpowiednio wysokim poziomie konsumpcji podstawowych dóbr cywilizacji przemysłowej. Z biegiem czasu rosła dostępność do tych podstawowych dóbr i coraz szersze rzesze ludzi wyzwalane były z kieratu egzystencjalnego.

To ten kierat powodował, że brakowało czasu i energii na refleksję indywidualną i społeczną, a także obszaru społecznego wolnego od konieczności podporządkowania się grupie stanowiącej większość.

W końcu XX wieku dostępność dóbr podstawowych (umiejętność pisania i czytania, informacja masowa, szkolnictwo, zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych i żywnościowych, zapewnienie komfortu lecznictwa i dobrych warunków reprodukcji ludzkości) objęła już nie tylko kraje Północy (Zachód – rozwinięte kapitalistyczne, i Wschód, czyli kraje socjalistyczne), ale i te biedniejsze, w Azji i Ameryce Południowej. Dzisiaj, 100 lat później, u progu lat 20-stych XXI wieku proces ten jest w Europie, Azji i Ameryce powszechny, obejmuje niemal całe europejskie społeczeństwa oraz sięga coraz głębiej w terytorium Ameryki, Azji i Afryki – najbardziej zapóźnionego rozwojowo kontynentu świata. 

Moglibyśmy brnąć w przykłady i analizy szczegółów, skupiać się na wybranych problemach z zakresu demokracji, kłamstw światopoglądowych, „niepoprawności” politycznej, ale w ten sposób nie sięgnęlibyśmy sedna i rozmylibyśmy cały problem.  Nie damy się wywieść na manowce. Oto kilka artykułów dla ilustracji naszych tez i przejdziemy do finału, by oczyścić tę paskudną popłuczynę po kalijudze.


 

Ihs-logo.svg

Na początek znany, krótki tekst satyryczny „Szczera wypowiedź Benedykta XVI na placu świętego Piotra”. Cytujemy, za jak mi się zdaje stworzoną w celach prześmiewczych ale i dydaktycznych stroną: informatorcodzienny.wordpress.com

Benedykt XVI: Bóg nie żyje, jesteśmy sami

Posted on Grudzień 1, 2012

Papież Benedykt XVI zaskoczył dziś wiernych podczas homilii papieskiej na Placu św. Piotra, gdy ogłosił, że „Bóg jest martwy” oraz że „to wszystko zupełna bzdura”.

Dziennikarze zwrócili uwagę, że biskup Rzymu był wyraźnie wstrząśnięty i niewyspany, gdy tłumaczył gromadnie przybyłym katolikom, że „cała nasza egzystencja nie ma sensu ponad tę krótką chwilę”. Wbrew katolickiej tradycji, papież był nieogolony, a jego szaty znaczyła spora plama od sosu pomidorowego.

- Byłem zupełnie naiwny, gdy wydawało mi się, że nad ludzkością czuwa nieskończenie dobry Bóg. Wystarczy się rozejrzeć, zobaczyć całe to cierpienie i zło. Dzieci umierające z głodu w męczarniach – dzieci! Jaki wszechmocny, dobry Stwórca mógłby na to pozwalać?

Na placu św. Piotra zapadła grobowa cisza. Benedykt XVI trzęsącą się dłonią podnosił do ust kielich wina mszalnego i regularnie go dopełniał, kontynuując niecodzienne kazanie:

- Jesteśmy tylko małpami, szympansami, które trochę zmądrzały i myślą, że wszystko co widzą jest dla nich. Człowiek jest jedynie reakcją chemiczną, obdarzoną chwilowym przebłyskiem świadomości. Małpa o przerośniętych ambicjach, homunkulus z węgla, siarki i tlenu! Małpa, która desperacko krzyczy „dlaczego?” i szuka przyczyn przez ten ułamek kosmicznej sekundy, zanim siły, nad którymi nie panuje zaciągną ją brutalnie do grobu, by stanęła wobec potwornego faktu wiecznej nicości.

Papież opierał się o balkon i ignorował wiernych, spośród których niektórzy zaczęli buczeć, inni natomiast zagłuszali go skandując „Santo Subito”. Przywódca Kościoła Katolickiego tymczasem pytał, co może znaczyć zbawienie albo odpuszczenie grzechów i śmiał się gorzko.

- Jaki grzech? Jakie zbawienie? Dryfujemy samotnie na kawałku skały pośród bezkresu wszechświata, z którego czyste prawdopodobieństwo i bezwzględna selekcja naturalna ulepiły naszą ułomną formę. Jeśli Bóg kiedykolwiek istniał, to nie żyje albo nas opuścił; jesteśmy sami i nie ma żadnych bytów poza tym, czego doświadczamy. Jeśli coś ma znaczenie, to może tylko to, jak spędzimy swój czas i co pozostawimy po sobie. A i to zniknie wobec nieubłaganego prawa entropii, gdy za kilka nikczemnych miliardów lat nasz wszechświat stanie się pusty, statyczny i martwy.

Oburzeni katolicy opuszczali już plac, gdy papież Ratzinger, chwiejąc się, kończył homilię.

- Idźcie i… I bądźcie dobrzy dla siebie. Macie przecież jakąś intuicję moralną, po prostu nie róbcie innym krzywdy. Mnie nie pytajcie, skąd mam wiedzieć lepiej od was?

Episkopat Polski wydał oświadczenie prasowe, w którym podkreślił, że wypowiedź papieża nie była wygłoszona ex cathedra i w związku z tym nie jest objęta dogmatem o nieomylności. Wyraził też nadzieję, że „incydent” nie wpłynie na szacunek, którym Kościół cieszy się w polskim społeczeństwie.”

flagaUE

Fajnie gdyby Benedykt zdobył się na coś takiego, ale niestety nie, chłop wolał abdykować w obliczu nadchodzącej Wielkiej Zmiany i ujawnionych wielkich problemów Kościoła. Daleki jestem od podejrzenia, że (jak ktoś tutaj na blogu sugerował) Jezuici są głupi, ślepi i nie potrafią rozpoznać np. w takim Janie Twardowskim (vel Laurentym z Rud) czy w Janie Kochanowskim i jego twórczości, osoby, która sączy antychrześcijański „okultystyczny jad” w dusze wiernych owieczek, a raczej prowadzonych na rzeź dojnych krów. Że tacy głupi nie byli (także w XVIII wieku) wiemy z ich działań z okresu kontrreformacji, kiedy to dzieła mistrza Jana Kochanowskiego, Strażnika Wiary Przyrodzoney Słowian, po prostu palili na stosach, doprowadzali do linczów i morderstw innowierców, grabieży majątku, skazywali całe polskie rody na banicję, usunęli Braci Polskich i tysiące ludzi z kraju, czy palili książki jak ich późniejsi naśladowcy spod znaku Adolfa Hitlera. To samo czynili wcześniej oraz w tym samym czasie wśród Inków, z ich świętymi księgami.

Także i dzisiaj przypuszczenie, że abdykacja Benedykta jest przypadkowa, albo że nagle poczuł się zmęczony, albo że chciał „złamać” jakąś „zasadę ” to zwykły kit dla głupców. Zwłaszcza w zestawieniu z faktem, że bezpośrednio po nim powołuje się na tron  jezuitę, czyli Czarnego Papieża. Czy on musi rzeczywiście przyjąć imię Piotr, albo czy w ogóle może przyjąć takie imię, w kontekście powszechnie znanej przepowiedni? Oczywiście, że nie! Natomiast może z całą „jezuicką szczerością” przybrać imię Konkurencyjnego Świętego, który jest świętym powszechnie wielbionym przez współczesnych pacyfistów i ekologów, chociaż dla jezuitów był zawsze pogardzanym mięczakiem i głupkiem, przysłowiowym idiotą, nie rozumiejącym zasad prawdziwego, profesjonalnego uprawiania rzemiosła kapłana.

Któż może być lepszy na papieża w czasach upadku religii judeo-chrześcijańskiej i masowego odchodzenia od niej dotychczasowych Duchowych Niewolników oraz tworzenia się na oczach kleru Plemienia Wolnych Ludzi?! Kto może być lepszy do obrony zagrożonej pozycji pośredników – niż sprawdzony w boju Jezuita, flagowy argentyński reprezentant owego zakonu o potwierdzonej w dziejach renomie, zakonu sprawdzonego w warunkach bojowych na wszystkich kontynentach.

Nikt mi nie powie, że jezuici to coś innego niż zakon komandosów katolickich, który toczy nieustanną krucjatę przeciw Niewiernym od czasów założycielskich pierwszego swego pryncypała Lojoli.

Teraz drugie uderzenie prawdy, które jest konieczne. Przytaczamy tutaj inny, acz ważny z tych samych powodów co poprzedni, tekst (we fragmentach) za stroną: eioba.pl

5587705-flaga-unii-europejskiej-lub-ue

Problem zakłamania świata Bogiem – rok 2008

Dr. Marek Głogoczowski

Casus ks. prof. Węcławskiego, czyli problem „zakłamania świata Bogiem”

Pod koniec stycznia br. otrzymałem, dość rozpowszechnioną w polskich elektronicznych mediach, informację:

„Rewolta w Polskim Kościele Katolickim. Wystąpienie księdza profesora Tomasza Węcławskiego z kościoła katolickiego do niedawna ważnego duchownego, byłego rektora Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, doradcy watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary.

Po wnikliwych badaniach historii pierwszych wieków chrześcijańskich doszedł on do wniosku, że Jezus Chrystus nie był Bogiem, a wszystko, co opowiada Kościół, to po prostu nie ma żadnego sensu. W marcu ub. r. 2007 prof. Węcławski zrzucił sutannę, a tuż przed świętami Bożego Narodzenia dokonał formalnego aktu apostazji, czyli wystąpienia z Kościoła.”

Ponieważ byłem akurat wtedy przejazdem w Warszawie, więc zapytałem o tę sprawę dość często występującego w katolickiej telewizji „Trwam” profesora filozofii Bogusława Wolniewicza, któremu chciałem zaprezentować mą najnowszą, podsumowującą mój dorobek filozoficzny, książkę pt. „’Młot na Rozum’ liberalnej demokracji”. Prof. Wolniewicz oczywiście o sprawie apostazji prof. Węcławskiego wiedział, ale ją zbagatelizował, twierdząc iż „zrobił to on dla poklasku”. Zupełnie inaczej zareagował na tę wiadomość mój kolega, warszawski prawnik, który przeczytawszy powyższą notkę stwierdził krótko „to nic nowego, przecież i muzułmanie twierdzą, że Jezus był tylko człowiekiem, a pomimo to wierzą w Boga”. Ta banalna uwaga dezawuuje opinię, że prof. Węcławski odszedł od Kościoła „dla poklasku”. Gdzie jak gdzie, ale w Polsce (podobnie jak w USA, którego prof. Wolniewicz okazał się być entuzjastą), afiszowanie się z poparciem dla „terrorystów islamskich” nie przysparza społecznego uznania. Zresztą i moi znajomi w Zakopanem, którzy o decyzji prof. Węcławskiego czytali, też twierdzili, że powody jego odejścia od Kościoła były głębsze, przypominali aferę związaną z pedofilią poznańskiego arcybiskupa Petza, w którego diecezji Tomasz Węcławski był rektorem seminarium duchownego.

Otrzymana internetowa notka precyzuje przyczyny nagłego zerwania z Kościołem jednego ze znamienitszych polskich teologów:

„Jest niezwykle rzadkie zjawisko. Jeśli bowiem ksiądz odchodzi ze stanu kapłańskiego, to jednak z reguły pozostaje w kościele, nie porzuca wiary. Natomiast, prof. Węcławski uznał, iż musi postąpić inaczej. Wyrzekł się on wiary katolickiej, jednocześnie ogłaszając, że Jezus Chrystus nie był Bogiem, ale zwykłym człowiekiem, przywódcą religijnym i społecznym. Do wniosku takiego doszedł jako szef Pracowni Pytań Granicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, prowadząc badania w PPG dotyczące źródeł chrześcijaństwa – tego, co głosił Jezus Chrystus swoim uczniom oraz jak ta jego spuścizna została wykorzystana przez potomnych. Analizując źródła historyczne, filozoficzne, oraz teologiczne, wyciągnął z tego wnioski, że wszystko to, co leży u podstaw kościelnej doktryny, jest błędne i nie odpowiada prawdzie. Natomiast Chrystus niewiele dziś ma wspólnego z tym co głoszą kapłani wiernym. Jest to „wypaczenie” nauk Galilejczyka przez obecną hierarchię. Ma ona źródło w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy kościół formował swoje pierwsze struktury.”

To też jest sprawa znana, zarówno filozofom jak i historykom Kościoła. Ja sam, około półtora roku temu na konferencji „Mut zur Ethik” jaka się odbyła w austriackiej miejscowości Feldkirch („Kościół polowy”), wygłosiłem referat na temat dwóch, zasadniczo rozbieżnych odmian chrystianizmu, chrześcijaństwa typu „L” („lewoskrętnego”), które dało ‘ideologiczny zaczyn’, w Polsce obecnie uznanej za zbrodniczą, „dyktaturze proletariatu”, oraz chrześcijaństwa typu „P” („prawowitego”), którego idee stanęły u podstaw dominującej u nas obecnie, anglosaskiej „milczącej tyranii kretynów oraz idiotów”. (Jak się niedawno dowiedziałem, określenia „kretyni i idioci” użył już kilka dekad wcześniej cybernetyk Barfflanty w swej „Teorii systemów”.)

Interesującym jest, że obrazoburcze opinie profesora Węcławskiego nie są li tylko „wyskokiem” wśród pozornego monolitu katolickiego, wyższego duchowieństwa. Jeden z moich doktoryzowanych kolegów z pracy, który kilka lat temu napisał książkę o filozofii księdza profesora Tischnera, opowiadał iż według tego, zmarłego przed dziesięciu laty przyjaciela Jana Pawła II „w najwyższych kręgach Kościoła twierdziło się, iż wewnątrz ich ‘korporacji’ wierzącymi były co najwyżej trzy osoby, z których jedną był żyd Lewinas”. W tym kontekście, skrywanym przed katolicką publicznością, warto przypomnieć, że:

„Decyzja prof. Węcławskiego jest bardzo bolesna dla Kościoła katolickiego, jako że był on jednym z najważniejszych katolickich teologów. Jak na ironię zakrawa fakt, że zasiadał w Międzynarodowej Komisji Teologicznej, czyli ciele doradczym watykańskiej Kongregacji Nauki i Wiary rządzonej wtedy przez kardynała Josepha Ratzingera, obecnego papieża Benedykta XVI. Instytucja ta jest następczynią sławnej Inkwizycji, mająca stać na straży tradycyjnej doktryny kościelnej. 0kazuje się więc, że nawet strażnicy świętego ognia zaczynają wątpić w jego istnienie. Lepiej późno niż wcale.” (info J.Ł.)

….

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/1p2k/problem-zaklamania-swiata-bogiem#ixzz2SjNeFcJr

i Jeszcze dalszy ciąg sprawy prof. Węcławskiego, z tej samej strony. Polecam całość na eioba.pl

Wczorajszy tekst Artura Sporniaka w Tygodniku Powszechnym, będący pełnym szacunku przedstawieniem decyzji i poglądów Tomasza Węcławskiego, został natychmiast niezwykle ostro zaatakowany przez poznańską Kurię Metropolitalną.

Jej zdaniem tygodnik nie dość wyraźnie potępił poglądy Węcławskiego jako niezgodne z nauką Kościoła. Kuria podkreśla też, że Węcławski został ekskomunikowany, a więc obłożony kościelną klątwą.

Apostazja profesora Węcławskiego, autora ponad 30 książek i postaci bardzo znaczącej w światowej teologii, jest kolejnym z głośnych odejść wybitnych duchownych katolickich. Jednak ma wymiar krytyki systemowej, zaprzeczenia samym podstawom religii katolickiej.

Nie jest to instrumentalna krytyka Stanisława Obirka, znakomitego publicysty jezuickiego, który porzucił stan kapłański w odpowiedzi na liczne próby cenzurowania jego poglądów przez władze zakonne. Przypomnijmy, że Obirek nie bał się zadawać pytań.

Dlaczego w polskim Kościele błędów Kościoła nie wolno nazywać błędami i mówić o nich głośno?

Czy rolą kobiet w polskim Kościele jest wyłącznie sprzątanie kościołów?

Dlaczego dziwaczna, niemająca nic wspólnego z katolicyzmem koncepcja Kościoła, jaką proponuje ojciec Rydzyk i Radio Maryja, jest uznawana przez hierarchię?

Dlaczego pobożność maryjna jest uważana w Polsce za istotę chrześcijaństwa, podczas gdy nią nie jest?

Jednak pytania Obirka wydają się mało znaczące wobec pytań, na które przecząco odpowiedział sobie profesor Węcławski, uznając bezpodstawność istnienia Kościoła katolickiego.

Wiemy, jak rozpaczliwie pragnął pozostać katolikiem inny wielki teolog i wizjoner – Pierre Teillhard de Chardin. Nawet za cenę spójności swej myśli. Skończyło się to tym, że zmarł opuszczony i niezrozumiany, wyrzucając sobie własne intelektualne tchórzostwo.

Tomasz Węcławski tak nie chciał. Chciał być do końca uczciwy wobec drogi poszukiwania prawdy, która wiodła go od święceń kapłańskich do porzucenia stanu duchownego, a następnie wyrzeczenia się katolicyzmu.

Taka konsekwencja i wierność samemu sobie na pewno godne są szacunku – nawet jeśli nie zgadzamy się ze stojącą za nimi teologią.

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/1p2k/problem-zaklamania-swiata-bogiem#ixzz2SjP7WlVx
euccp

Obydwa powyższe artykuły, jak zauważyliście, są napisane w duchu wojującego ateizmu, czyli niewiary w istnienie jakiegokolwiek boga. Teoretycznie wystąpienie z kościoła katolickiego profesora Węcławskiego który badał prawdziwość tez o Jezusie Chrystusie i stwierdził,  że są wyssanym z palca kłamstwem, a był doradcą papieża Benedykta w Kongregacji Nauki i Wiary, powinna każdego chrześcijanina – nie tylko katolika, ale każdego chrześcijanina – skłonić do zastanowienia;

W CO JA WIERZĘ?

Tak się jednak nie stało i nadal się nie dzieje? Przecież kiedy Jan Paweł 2 powiedział katolikom, a właściwie wszystkim którzy religię swoją opierają o Święte Księgi Objawione (a więc wszystkim judeo-chrześcijanom – Protestantom, Żydom i Mahometanom też), że w poszukiwaniu Boga powinni się posługiwać ROZUMEM, to po prostu jego encyklikę („Fides et Ratio”) zignorowali, lub zaczęli ją sobie tłumaczyć na odwrót (na odwyrt – w zgodzie z „wdrukiem” jaki posiadają od urodzenia).

Żeby nie było, że my tutaj jednostronnie walimy tylko w chrześcijaństwo i kościół katolicki, a o innych cisza, przedstawiam, niewielki fragment innego tekstu do przeczytania którego szczególnie wszystkich zachęcam:

Strona ECOEGO.pl : „Współczuję Żydom”

http://www.ecoego.pl/index.php/component/content/article/38/1130-wspoczuj-ydom

Współczuję żydom z całego serca. Są najpotężniejszą rasą na świecie, ale i najbardziej nieszczęśliwą. Śladem nędzy, krwi i piekła które czynią innym ludziom, podążają rzezie, pogromy, tragedie, ból i niewyobrażalne cierpienie. Wyobraźmy sobie człowieka, który rodzi się w tej wierze i tradycji. Powiedzmy że jest to czysta karta, którą rodzina i otoczenie wypełnia wierzeniami, przekonaniami, stwarzając po latach edukacji ukształtowanego człowieka. Z punktu widzenia psychologii wolna wola to niesmaczny żart; to co małemu dziecku się wmawia, tak będzie wierzyć i widzieć świat do końca życia. Gdyby człowiek kierował się logiką, wszystko by inaczej wyglądało; jednakże człowiek to istota logiczno – emocjonalna, przy czym to emocje grają pierwsze skrzypce przy podejmowaniu większości decyzji. Emocje są w większości nielogiczne, i zbyt często wikłają nas w ogromne problemy. Przypomnę Państwu mój ulubiony, chociaż drastyczny przykład. Mamy trzech ludzi którzy widzą drzewo, zwykłe drzewo. Wydaje się że widzą to samo, więc i reakcja powinna być podobna, identyczna – tak jednak nie jest. Jeśli na coś patrzysz, pierwsze co się dzieje to emocje – magazyn pamięci jest błyskawicznie przeszukiwany, to co widzisz jest kojarzone z czymś co kiedyś przeżyłeś, a Ty czujesz jakąś emocję związaną z tym na co patrzysz. Dopiero później przychodzi intelektualna, logiczna myśl. Ludzie przeważnie kierują się tą właśnie emocją, a nie logicznym faktem.

Ich trzech

A więc mamy trzech ludzi, z których jednemu na drzewie powiesił się ojciec. Chłopiec go znalazł w lasku, wiszącego i cuchnącego zawartością kiszek. Wiał ostry wiatr, siąpił nieprzyjemny, zimny deszcz, niebo było skąpane w brzydkiej szarości. Trzeszczy drzewo, poruszane bujającymi się bezwładnymi zwłokami. Chłopiec woła tatę, ale ten nie reaguje, wpada więc w szok, odrętwienie, gdzie zostaje przez kogoś znaleziony – wpatrujący się godzinami w sinego, wiszącego trupa. Drugi chłopiec, pod drzewem przeżył swą inicjację seksualną. To były niezwykle emocjonujące, wspaniałe chwile. Nauczycielska rosyjskiego, mężatka, kobieta stateczna i bogobojna, rozpuściwszy włosy i czarując swym zapachem, wprawiła w uniesienie chłopca swymi wielkimi, ciepłymi szczęściami. Nie żałowała mu też swej ambrozji, w której wodospadach chętnie pląsał zawstydzony młodzieniec. W trakcie wycieczki do krainy bujnego szczęścia, uczył się słówek które wraz z energicznymi pchnięciami wykrzykiwała rozochocona nauczycielka – profesjonalistka w pracy i poza nią. Trzeci chłopiec nigdy nic nie przeżył ważnego pod drzewem. Ot, drzewo staje się kolejnym elementem dekoracji nudnej, szarej, neoliberalnej rzeczywistości.

Różne emocje

Gdy ci dorośli już mężczyźni spojrzą na drzewo, pierwszy z nich poczuje potworny strach, nienawiść, złość, rozpacz. Ugną się pod nim kolana, zacznie cały drżeć. Wspomnienie, może zamazane, emocjonalnie do niego wróci z całą mocą, z całą siłą. Zaleje go fala silnych, negatywnych emocji. Drugi z meżczyzn poczuje rozkoszne dreszcze na plecach, przyjemność rozlewającą się po całym ciele, drżące z pożądania uda i wspaniały humor. Trzeci mężczyzna spojrzy na drzewo, i nie poczuje nic. Gdyby mu powiedzieć o tych dwóch facetach, z których jeden cierpi a drugi się cieszy, zdziwiłby się – bo jak niby można coś czuć patrząc na drzewo? on patrzy i nic, nic się nie dzieje. Drzewo to drzewo, nieprawdaż?

Mamy jedno drzewo, i trzy zupełnie inne reakcje emocjonalne. Pierwszy będzie chciał je ściąć w odruchu nienawiści (zabrało mu ojca, zniszczyło dzieciństwo), drugi chętnie je dotknie, rozmarzony w swych pięknych wspomnieniach, a trzeci się pod nim załatwi, w ogóle o tym nie myśląc.

System wczesnego ostrzegania

I teraz najciekawsze. Dziecko by coś do końca życia nienawidziło bądź uwielbiało, nie musi czegoś przeżyć. Dziecko ma tak plastyczną wyobraźnię, że można mu to wmówić, słowami, opowieściami, nawet bajkami. Zostało to dokładnie udowodnione, w bestialskim eksperymencie dr Johnsona. Zdrowym dzieciom wmawiano że się jąkają, i faktycznie – zaczęły się jąkać. Wiele z nich nie mogło się do końca życia pozbyć jąkania. Zwieńczeniem eksperymentu było odszkodowanie dla jego ofiar, które miały całkowicie nieudane życie, ponieważ wraz z jąkaniem silnie obniżyła się samoocena. Dziecko ma tak chłonny umysł, że wszystko wręcz zasysa i tworzy z tego swoją wizję rzeczywistości. Jeśli dziecko wchłonie jako jedyną prawdę że się jąka, będzie się jąkać. Jeśli wchłonie strach, będzie się bać. Jeśli odpowiednio mu się wmówi że jest kochane, szanowane i doceniane, takie właśnie będzie w życiu. Każdy z nas ma taki system kojarzenia, i jest to bezwzględnie konieczne. Widząc ogień po oparzeniu czujemy lęk, i dzięki temu się nie oparzymy. Widząc wzburzoną rzekę, wiemy że nie możemy do niej wejść bo się utopimy. Tak samo z prądem, bieganiem po lesie (patyk w oku, złamana noga w dziurze bądź zmiażdżona przez sidła) i masą innych, potencjalnie niebezpiecznych rzeczy. To wspaniały system – widząc coś co może dać Ci ból lub przyjemność, natychmiast zalewa Cię jakaś emocja. To system wczesnego ostrzegania, życiowy ABS dbający byś nie wpadł w śmiertelny poślizg. Jeśli zostałeś pobity przez dresiarzy, widząc na ulicy dres czujesz strach. To automatyczna reakcja mózgu, która jest przyczyną ciężkich fobii. Jeśli kolegowałeś się z dresiarzami i uważasz ich za fajnych chłopaków, widząc dres doświadczysz kumpelskich odczuć względem tej osoby. Zanim coś pomyślisz – pojawia się natychmiastowa reakcja emocjonalna. Dopiero później przychodzi czas na myślenie, analizowanie. Najpierw masz odskoczyć, uciec bądź walczyć – masz przeżyć. Rozum uruchamia się później. Tak właśnie działamy, a w dzieciństwie do lat czterech tworzy się osobowość dziecka – wtedy właśnie dziecku można powiedzieć wszystko, i dziecko w to uwierzy. Każdą, najbardziej nawet absurdalną tezę dziecko będzie mieć w sobie, i kierować się nią w życiu. Oczywiście, logiką gdy już dorośnie może w to nie wierzyć – ale i tak rządzą emocje. Pewnych rzeczy wcale nie musimy przeżyć, wystarczy że o nich zostaniemy poinformowani. Np. wiemy bez skakania pod pociąg, że czyn taki skutkuje w najlepszym wypadku amputacją kończyn. Podobnie ze skokami z wysoka i wieloma innymi czynnościami. A skąd o tym wiemy? ponieważ nam tak powiedziano w dzieciństwie. Oczywiście, uczenie dziecka (programowanie) jak już wspominałem, jest najlepsze do lat czterech. Ale i później można człowiekowi wiele wmówić, chociaż nie będze to już tak trwałe. Weźmy chociażby rozkułaczanie w Rosji bolszewickiej, gdzie cała wieś biła i kamieniowała kułaka, który stał się nim przez posiadanie dwóch krów. Podobnie było w Kambodży, gdzie mordowali za samo posiadanie okularów – znak inteligencji, której nienawidził Pol Pot. Ludzi można przekonać pięścią i marchewką do wielu rzeczy, ale gdy upada dyktator ludzie zmieniają poglądy – nie są tak trwałe, jak religijna (odwołująca się do najgłębszych marzeń i lęków człowieka) indoktrynacja….”

więcej:

http://www.ecoego.pl/index.php/component/content/article/38/1130-wspoczuj-ydom

pl_flaga_ueO Demokracji i religii, czyli „beczka polityczna”!

 o katolikach-patriotach:

ECOEGO.pl

Polak katolik – zdrajca ojczyzny?

http://www.ecoego.pl/index.php/component/content/article/38/1117-polak-katolik-zdrajca-ojczyzny

Gdyby jakiś człowiek podszedł do nas i powiedział; „jeśli nie dasz mi pieniędzy za oblanie Cię wodą, będziesz wył z bólu przez całe wieki”. Co byś zrobił? nie wiem jak Ty, ale ja bym się roześmiał. Może nawet przestraszył – ewidentny wariat. Skąd niby ten biedny człowieczyna, któremu muszę dać na chleb żeby nie umarł z głodu, ma mieć władzę nad moim życiem pośmiertnym (jeśli jakieś istnieje), a także nad błogosławieństwami za życia?

Polak katolik – zdrajca Polski?

Gdy ksiądz zrobi tak wobec katolika, ten natychmiast odczuwa że to prawda, korzysta z ceremonii, świąt, rytuałów – i płaci pieniądze. Nie wzbudza to w nim żadnego zdziwienia, zastanowienia. A powinno. Dlaczego tak się dzieje? ponieważ od dziecka jesteśmy tak nauczani, i kojarzymy podświadomie kapłana z kimś kto ma kontakt z Bogiem. I nieważne że logika zapala czerwoną lampkę – jaki to kontakt z Bogiem, jak wszystko co mają jest z naszej pracy, nie uzdrawiają, nie czynią cudów, nie rozmnażają ryb i wina. Bóg milczy, a jedynym świadectwem że reprezentują Boga, jest stara książka którą można interpretować na tysiące sposobów, co też zresztą uczyniono. Tylko biorą pieniądze i chcą władzy. A ta jest przecież łatwo dostępna – skoro kler ma milion głosów, każdy polityk obiecuje coś klerowi w zamian za te głosy. W ten sposób władza jest zawsze związana z klerem. Ten daje głosy (namawiając poprzez swoje media i z ambony) nie nawołuje do buntów, a władza daje ziemię, pieniądze i przymyka oko na wiele rzeczy. Nie od dziś wiadomo, że ksiądz gwałcący dzieci dostaje najczęściej zawiasy, na co nie może liczyć „zwykły” pedofil. Kler ponad Polską ma znacznie ważniejszy interes, a jest nim Watykan i potężna, ponadnarodowa struktura której jest wierny. Nie ma więc mowy o Polaku – katoliku patriocie, bo albo służysz Polsce, albo Watykanowi.

Nie można…

Nie można dwóm panom służyć, ponieważ obie te struktury mają często zupełnie sprzeczne interesy, co skrzętnie się ukrywa żeby zwykły człowiek nie wiedział, w ile awantur i wojen wpędziły Polskę interesy Watykanu. Prostym przykładem jest to, że mimo tragicznej sytuacji milionów Polaków, kler potrafił się dogadać z SLD – oczywiście słono to kosztowało postkomunistów, ludzi którzy byli w organizacji okradającej i mordującej ludzi. Dali więc klerowi ziemię i wiele innych smakowitych kąsków, a sami pożyczyli od lichwiarzy z pejsami miliardy, których my Polacy nigdy nie spłacimy; bo i po to dług jest udzielany usłużnym politykom, by spłacać zawsze tylko odsetki. Pieniądze nie są nam dawane z czyichś pieniędzy, są drukowane z powietrza jako operacja księgowa, a odsetki musimy wypracować ciężką pracą, chociaż już praktycznie nie mamy przemysłu tylko montownie zachodnich koncernów. Doprowadzono do tego, że ludzie w rozpaczy zapożyczają się i dają w zastaw ziemię, rodowe włości, oddają resztki tego co zostało. Kraj przechodzi bez jednego wystrzału w Chazarskie ręce. W tym momencie kiedy jasnym się staje dla inteligentnych ludzi że jesteśmy po prostu okupowani, należy zbuntować się, przeprowadzić rewolucję, wygnać z kraju obcych spekulantów a swoich jak nie uciekną do Izraela, uczciwie osądzić i wsadzić do kryminału. Podobnie jak w innych państwach, gdzie poziom życia jest znacznie wyższy od naszego. Tam się buntują, a tu każdy liczy że jakoś tam będzie. Otóż nie będzie, Polska jest skazana na zagładę. Rozszarpali ją Panowie i Panie wyznania finansowego, kler, wywiady Rosji, Niemiec, w mniejszym stopniu Francji. Jesteśmy kolonią mocarstw – czyli jak zwykle.

[więcej: http://www.ecoego.pl/index.php/component/content/article/38/1117-polak-katolik-zdrajca-ojczyzny]

9320570-ilustracja-flaga--unii-europejskiej-na-mapie-z-kontynentem-samodzielnie-na-biaa--ym-tle

Przedstawiam także materiał nadesłany przez Lunę 13, który ukaże nam kolejny problem z jakim mamy do czynienia, a właściwie ten sam problem barbarzyństwa i niewolniczego ustroju w jakim żyjemy, faszyzmu jaki nas otacza, tyle że z innej strony. Jest to „Oświadczenie działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża”, na temat WOLNOŚCI SŁOWA w POLSCE.

Oto ono:

Oświadczenie byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

………„Nie było w najnowszej historii Polski tak perfidnych represji wobec niezależnych, a tym samym prawdziwych dziennikarzy i ludzi słowa, jak w ostatnich latach propagandowej fety rzekomego wyzwolenia od totalitaryzmu. Pod sztandarami zwycięstwa nad opresją prowadzi się masowe czystki wśród tych, którzy mają być oczami i głosem społeczeństwa. Wolni dziennikarze są w demokratycznych społecznościach nie tylko gwarancją rzetelnej informacji,ale również – albo raczej przede wszystkim – narzędziem społecznej kontroli poczynań tych, którzy otrzymali od tego społeczeństwa zaufanie do pełnienia ważnych państwowych funkcji. Tymczasem, nie było chyba nawet w rzeczywistości PRL tylu ludzi słowa, wyrzuconych poza margines i prześladowanych w najbardziej wymyślny i wyrachowany sposób. Zastępuje się ich przypominającymi do złudzenia czasy stanu wojennego „ robotami kłamstwa ”. Dzieje się to wszystko w cieniu nachalnej propagandy sukcesu spacyfikowanych w ten sposób mediów.

Jeżeli więc ktoś zabija dzisiaj z premedytacją prawa, o które miął rzekomo wówczas walczyć, to albo kłamał kiedy to robił, albo stał się zwyczajnym zdrajcą kiedy znalazł się wreszcie u władzy. Nie interesuje nas przy tym czy z naszej wolności okradają nas ludzie lewicy, prawicy czy środka. Będziemy walczyć o tą fundamentalną wolność niezależnie od tego kto będzie próbował nam ja zabrać. W myśl słów znanej piosenki – jest poniżej naszej godności zastanawiać się czy cham przyłoży nam prawą łapą czy lewą nogą.

Jesteśmy właśnie świadkami walki o to czy my, a przede wszystkim następne pokolenie, żyć będzie w kraju wolnym czy zniewolonym. Tym, którzy próbują nas naszych praw konsekwentnie pozbawiać przypominamy, że prawo wolności słowa nie zależy i nie będzie zależeć od kaprysu i interesów takiej czy innej politycznej kliki. Wolność słowa jak i wszystkie inne wolności w naszym kraju są niezbywalnym prawem każdego obywatela. Nie pozwólmy aby to, co powinno być gwarancją naszej obywatelskiej wolności, stało się narzędziem naszego zniewolenia.” …..

http://wzzw.wordpress.com/2011/01/19/o-wolnosc-slowa/

…”

I związany z nim inny ważny komunikat jaki otrzymaliśmy od historyka kultury pracy na Śląsku (imię i nazwisko znane redakcji):

Powołujmy i twórzmy Komitety Obrony Pracowników – organizujmy się

Podczas spotkania grupy inicjatywnej Wielkopolskiego Komitetu Obrony Pracowników ponad podziałami pod hasłem „Przyszłość ruchu pracowniczego w Polsce” (Poznań, 25 maja 2013 r.) uczestnicy skierowali apel „do ludzi z całej Polski, którzy utożsamiają się z postulatami i ideą Komitetu Obrony Pracowników, aby samorzutnie w swoich miejscach zamieszkania spotykali się w gronie osób o podobnych zapatrywaniach, organizowali w nieformalne struktury i podejmowali dyskusję nad możliwościami i metodami realizacji postulatów, zasypując przy tym zaszczepione całemu polskiemu społeczeństwu sztuczne podziały i odbudowując tym samym zniszczone przez neoliberalny system więzi społeczne”. Po spotkaniu opublikowano pełne brzmienie sformułowanych na nowo postulatów Komitetu Obrony Pracowników (do dalszej konkretyzującej dyskusji):

  1. Odstąpienie przez Polskę od protokołu brytyjskiego ograniczającego stosowanie całości przepisów Europejskiej Karty Praw Podstawowych.
  2. Pełna ratyfikacja Zrewidowanej Europejskiej Karty Społecznej.
  3. Podniesienie płacy minimalnej do poziomu gwarantującego godne życie.
  4. Wprowadzenie faktycznie obowiązującego 8 godzinnego dnia pracy.
  5. Umożliwienie osobom bezrobotnym oraz samozatrudnionym zrzeszania się w wolnych związkach zawodowych oraz zapobiegania eliminacji tych związków z przedsiębiorstw.
  6. Zaostrzenie i zdecydowana egzekucja kar za stosowanie mobbingu w miejscu pracy.
  7. Całkowita likwidacja zatrudnienia na umowach śmieciowych.
  8. Zrównanie szans zawodowych kobiet, mężczyzn i osób niepełnosprawnych oraz zrównanie różnic regionalnych.
  9. Przywrócenie obligatoryjności nabycia praw emerytalnych w wieku 65 lat dla mężczyzn i 60 lat dla kobiet.
  10. Wprowadzenie systemu ubezpieczeń społecznych na wypadek utraty pracy i bezrobocia.
  11. Reforma obowiązującego obecnie systemu opieki społecznej zgodnie z zapisami Europejskiej Karty Praw Podstawowych i Europejskiej Karty Społecznej.
  12. Objęcie szczególnym zainteresowaniem oraz zwiększenie zakresu pomocy rodzinom wielodzietnym oraz samotnym rodzicom.
  13. Odwrócenie procesu prywatyzacji publicznej służby zdrowia oraz zapewnienie obywatelom powszechnego i bezpłatnego dostępu do kompleksowej opieki zdrowotnej.
  14. Zagwarantowanie każdemu obywatelowi RP prawa do godziwych warunków mieszkaniowych oraz wprowadzenia całkowitego zakazu eksmisji na bruk.
  15. Zainicjowanie szerokiej debaty społecznej nad zreformowaniem istniejącego systemu demokracji przedstawicielskiej w kierunku zwiększenia faktycznego zastosowania art. 4 Konstytucji RP.
  16. Wprowadzenie pojęcia maksymalnego dopuszczalnego wynagrodzenia dla urzędników państwowych, oraz rozszerzenia zakresu odpowiedzialności ponoszonej przez urzędników państwowych za podejmowane decyzje.
  17. Wprowadzenia 50% progu podatkowego dla osób zarabiających miesięcznie 6-krotność średniego miesięcznego wynagrodzenia wg danych Głównego Urzędu Statystycznego.
  18. Podjęcie przez aparat państwowy zdecydowanych działań mających na celu ochronę i rozwój polskiej gospodarki.
  19. Podjęcie szeroko zakrojonych działań mających na celu stworzenie sytemu przepisów ułatwiających obywatelom zakładanie spółdzielni.
  20. Powszechna i bezpłatna edukacja poczynając od żłobka, ukierunkowana na wprowadzenie nowoczesnego systemu nauczania i przygotowanie młodzieży do funkcjonowania w społeczeństwie obywatelskim.
  21. Wprowadzenie codziennego, obligatoryjnego i bezpłatnego godzinnego czasu antenowego we wszystkich mediach, przeznaczonego dla przedstawicieli związków zawodowych oraz organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą osobom najuboższym”.

Z poważaniem -………………………., historyk kultury pracy na Śląsku.

I jeszcze dla poparcia, że to nie jakieś odosobnione przeczulenia i bredzenia Internautów, czy związkowców którzy, jak to mówi prorządowy TVN,TVP i Polsat, bronią swojej kasy i ciepłych posadek:

29 maja 2013 Gazeta Codzienna apeluje: Walczmy o Wolne Media!

au58

Jak widać wbrew temu co w licznych komentarzach na naszym blogu stwierdzali autorytatywnie zawodowi (obecni tu w imieniu Ministerstwa Prawdy) i amatorscy rozsiewacze dezinformacji, nie jesteśmy już jedynym w Polsce ośrodkiem, który zwraca uwagę opinii publicznej na brak wolności w mediach i na powszechną cenzurę oraz uprawianie propagandy zamiast przekazywania informacji. Jesteśmy za to stanowczo tymi, którzy jako pierwsi zwrócili na to uwagę już w roku 1991 i informujemy o tym wszystkich czytelników od tamtego czasu jak się dało (choćby przez publikacje na emigracji w Kanadzie w tamtejszej Gazecie w Toronto), a także w Polsce odkąd powstał ten blog, a więc już 5 lat. Przez cały ten czas my sami i nasz blog, jesteśmy nękani przez tzw „służby” ściggające przestępczość i kształtujące opinię społeczną, a zastraszające obywateli, choć powołane podobno są przez obywateli, i utrzymywane są z ich podatków, po to by ich chronić od nadużyć i terroru przestępczego. 

Oto ostatni tekst z „politycznej beczki”, również aktualny, potwierdzający zjawisko o którym informujemy opinię społeczną od długich lat – zjawisko ukształtowania się na naszych oczach PRL BIS z całą klasą Panów i aparatem medialnym służącym im w utrzymywaniu posłuszeństwa wśród Niewolników.

Niestety wbrew autorom poniższego tekstu, twierdzimy że i oni należą także do tego aparatu, gdyż media i wydawcy stosują także „czarną ” a nie tylko „czerwoną ” cenzurę. Gazeta Codzienna jest zwolennikiem czarnej a nie czerwonej odmiany faszyzmu i to faszyzmu realnego tak samo jak tamten czerwony, wcielanego w życie tymi samymi metodami co tamten czerwony.

Kler i jego klakierzy działają przy pomocy ZAKAZYWANIA WSZYSTKIM OBYWATELOM NIEZALEŻNIE OD WYZNANIA, WSZYSTKIEGO CO ONI-KLER –  UZNAJĄ ZA STOSOWNE. To oni straszą skażonych od urodzenia „wdrukiem” Lemingów szatanem czyhającym u wróżek na biedne licealistki, rozdają jednocześnie amulety przeciw pogaństwu i uprawiają egzorcyzmy, palenie cudzych symboli religijnych, popierają zakazy organizowania imprez przez środowiska, które się im nie podobają (Nergal, czy inny „satanistyczny”, czytaj:niewygodny watykańczykom kierunek sztuki, np. powieść dla dzieci z elementami czarów i ekologii), itp. Wszystko co napisałem powyżej to klasyczne przejawy kiełkującego czarnego faszyzmu.

au59au60

   

ue_flaga_3

I ostatni zwrot w stronę religii politycznej: Czarny Faszyzm prosto z Watykanu

Papież: Nie można myśleć, że tylko katolik czyni dobro

http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-papiez-nie-mozna-myslec-ze-tylko-katolik-czyni-dobro,nId,971900

22 maja (13:55)

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13965267,Papiez_chce_dialogu_z_ateistami__Nie_mozna_myslec_.html#BoxWiadTxt

Papież Franciszek skrytykował postawę tych, którzy uważają, że tylko katolik może czynić dobro. W homilii podczas porannej mszy w środę w Watykanie papież powiedział, że nie można wznosić „murów” wobec niewierzących, bo to prowadzi do wojen.

W czasie mszy w watykańskim Domu świętej Marty Franciszek przywołał fragment Ewangelii o tym, że niektórzy uczniowie Jezusa uważali, iż ktoś spoza ich grupy nie może czynić dobra.

- Mówili: „jeśli nie jest jednym z nas, nie może czynić dobra”. Ci uczniowie byli trochę nietolerancyjni, zamknięci w przekonaniu o tym, że wszyscy ci, którzy nie mają dostępu do prawdy, nie mogą nieść dobra – powiedział Franciszek, cytowany przez Radio Watykańskie.

Taka postawa jego zdaniem jest błędna. Papież wskazał, że nakaz czynienia dobra dotyczy wszystkich ludzi i jest „drogą prowadzącą do pokoju”.

- Niektórzy mówią: „ale ojcze, on nie jest katolikiem, nie może czynić dobra”. Ależ może. Musi, nie może, lecz musi – powiedział.

Następnie Franciszek ocenił: – Takie zamknięcie w myśleniu, że nie można czynić dobra będąc kimś z zewnątrz, to mur, który prowadzi do wojen i do tego, że niektórzy w przeszłości mieli pomysły, by zabijać w imię Boga.

- To jest bluźnierstwo – oświadczył.

Papież mówił o potrzebie dialogu także z ateistami. – Kiedy słyszę: „ale ja nie wierzę, ojcze, jestem ateistą”, odpowiadam: „czynisz dobro i to nas łączy” – dodał papież.

PAP

Watykan sprostował słowa papieża: ateiści idą do piekła

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/watykan-sprostowal-slowa-papieza-ateisci-ida-do-pi,1,5526445,wiadomosc.html

27 maja, 12:15

Papież Franciszek powiedział podczas homilii wygłoszonej 22 maja, że również ateiści mogą zostać zbawieni. Watykan zdementował jednak słowa głowy Kościoła – podaje serwis examiner.com.

Fot. Getty Images/FPM

Fot. Getty Images/FPM

W ubiegłą środę papież Franciszek obiecał raj wszystkim zaangażowanym w czynienie dobrych uczynków, w tym ateistów. Po burzy, która przetoczyła się przez największe światowe media, Watykan wydał w tej sprawie oficjalny komunikat.

W odpowiedzi na zainteresowanie, które wywołał papież, głos zabrał ks. Thomas Rosica, rzecznik Stolicy Apostolskiej. Stwierdził on m.in., że „ateiści idą do piekła, jeśli nie akceptują Jezusa Chrystusa, jako Pana i Zbawiciela”. Wytłumaczył również, że ci, którzy znają naukę Kościoła katolickiego „nie mogą zostać zbawienia dopóki, nie wprowadzą jej nauk w życie”.

Ks. Rosica powiedział, że Franciszek „nie miał zamiaru prowokować teologicznej debaty na temat charakteru zbawienia”.

Papież powiedział podczas homilii, że „Pan odkupił nas wszystkich krwią Chrystusa: wszystkich, nie tylko katolików”, ale także ateistów. – I ta krew czyni nas wszystkich dziećmi Bożymi pierwszej kategorii! Zostaliśmy stworzeni jako dzieci na podobieństwo Boga, a krew Chrystusa odkupiła nas wszystkich! (…) I wszyscy mamy obowiązek robienia dobra – tłumaczył Franciszek. Dodał, że to przykazanie czynienia dobra „jest piękną drogą do pokoju”.

(examiner.com, MW; MT)

Jakiś Rzecznik prasowy sprostował słowa Nieomylnego! No wiecie państwo!?

5587705-flaga-unii-europejskiej-lub-ue

Nie będziemy tutaj analizować i obnażać poszczególnych kłamstw religii, która stanowi podstawę moralności, światopoglądu, a potem fundament prawa, nota bene nazywanego Prawem Rzymskim w wersji spolszczonej, zgermanizowanej, czy zromanizowanej. Nie będziemy się zastanawiać tak jak pan profesor Węcławski, czy Chrystus istniał, a jak nie to co z tego wynika, i co jest ważniejsze w religii, sam Chrystus czy jego nauka, sam Bóg czy jego 10 przykazań – podstawa moralności i prawa Cywilizacji Zachodu. Nie damy się nabrać na jezuickie manewry poszukiwania błędu czy oszustwa w szczegółach i  na „naprawianie” tzw . „wiary”  w owych szczegółach.

Że ta religia i inne na świecie, w których występuje kapłaństwo, czyli pośrednictwo między człowiekiem (wyznawcą) a bogiem jest fałszem i obłędem, Wielką Mayą Cywilizacji, a szczególnie Wielką Mayą Cywilizacji Zachodu, świadczą cztery najważniejsze fakty:

Prawda nr 3:

1. Fałszywy  jest jakikolwiek system wierzeń, który z człowieka czyni przedmiot.

2. Fałszywy jest jakikolwiek system wierzeń, który dyskryminuje słabszych i bezbronnych

3. Fałszywy jest jakikolwiek system wierzeń, który dąży do uzyskania władzy nad tymi ludźmi, którzy myślą inaczej i nie mają ochoty mu się poddawać.

4. Fałszywy jest jakikolwiek system wierzeń, który zakłada że życie (ŻYCIE) istnieje tylko w świecie materialnym, świecie materii.

Że wszystkie te punkty dotyczą katolicyzmu i szerzej chrześcijaństwa, a także judaizmu i islamu (ale i hinduizmu, taoizmu, buddyzmu i ateizmu) niech zaświadczą cztery punkty będące adnotacją do powyższych:

1. Każda z religii na Ziemi jest narzucana Człowiekowi jako system wierzeń – już od urodzenia, od pierwszego obowiązkowego aktu religijnego takiego jak chrzest, obrzezanie czy inne rytuały stosowane na małych dzieciach (komunie święte, czy narzucanie światopoglądu „lokalnego” Ministerstwa Edukacji w szkołach – hitlerowskiego, komunistycznego, ateistycznego, innego). Istnieje powszechny przymus społeczny stosowania tych rytuałów i wpajania systemu wierzeń dzieciom.

2. We wszystkich systemach istnieje nierówne traktowanie kobiet, a więc dyskryminacja Człowieka, który jest fizycznie słabszy. Jest to niebotyczny absurd i dziwactwo cywilizacji na Ziemi.

Nie trzeba tutaj wielkiej filozofii i wielu przykładów, wystarczy zobaczyć jak traktowana jest kobieta w kościele protestanckim czy katolickim. Mimo, że w protestanckim lepiej, to jednak w społeczeństwach protestanckich już wcale nie lepiej. Traktowanie kobiety jako towaru jest w kulturze Zachodu trwałym elementem widzialnym choćby przez instytucje prostytucji czy poprzez pornografię. Upośledzenie kobiet i uzależnienie ich od mężczyzn jest na Zachodzie w niektórych aspektach większe niż w Rosji czy w Polsce. Zwróćmy też uwagę jak upośledzone są kobiety w Indiach czy w Chinach, gdzie istnieje proceder zabijania dziewczynek. Że już nie będziemy wspominać o kobietach w islamie, o kobietach w Ameryce Południowej czy w Afryce.

3.  Religie są narzucane przemocą – co do tego chyba nikt rozumny nie ma wątpliwości. Są narzucane całym narodom i ludom, całym populacjom – jak w Ameryce Południowej, jak w Europie, jak w Afryce i Papui.

4. Żadna z religii i żaden z ateizmów nie uwzględnia równego miejsca obok Człowieka dla Ekosystemu Planety Ziemia – czyli dla teoretycznie „bezbronnej” Przyrody, dla bezbronnych wobec Człowieka Form Życia, duchowości i inteligencji.

Zauważmy, że wszystkie te punkty powyżej dotyczą wszystkich religii jakie istnieją obecnie na świecie, a posiadają warstwę kapłanów- pośredników – kaznodziejów, wykładowców, mistrzów duchowych itp.

Te punkty dotyczą też, na co chcę zwrócić uwagę szczególną, Świątyni Ateistycznej – tzw. NAUKI – gdzie również wytworzyła się drabina pośredników i autorytetów oraz kult tychże autorytetów, hierarchia utrzymywana sztucznie, wypaczająca sens nauki. Proces gnicia NAUKI trwa od 100 lat i jest szkodliwy niesłychanie, bo obecnie na podstawie twierdzeń nauki, a nie kościołów, musimy podejmować i podejmujemy, jako społeczeństwo zglobalizowanego świata, kluczowe dla świata decyzje.

Jak bardzo skorumpowanie świata nauki i jego „istnienie dla istnienia”, „bycie dla kasty pośredników” jest zgubne widzimy na przykładzie obecnego Problemu Globalnego Ocieplenia. Jaką decyzję mają podjąć ludzie ROZUMNI nie mogąc polegać na prawdziwości danych dostarczanych przez świat Nauki, przez tę Świątynię Współczesnej Wiedzy?!

U podstaw manipulacji wiedzą znów leży moralność i światopogląd – wychowanie religijne, wychowanie ateistyczne, wychowanie w Systemie Pan – Niewolnik, wychowanie, które dozwala na manipulacje, kłamstwo i sankcjonuje kłamstwo oraz odmienne traktowanie Własnej Osoby i własnego Stada niż innych – odmiennych, słabszych, bezbronnych.

Sprowadźmy to wszystko co tutaj przedstawiłem wreszcie do jednego mianownika – Jest nim zakłamanie przestrzeni publicznej fobiami, łgarstwem i religijnym fałszerstwem, największym oszustwem wszechczasów, barbarzyńskim zabobonem, w imię którego wywołuje się na świecie takie zjawiska jak Holocaust , Rzeź Słowian (30 mln ofiar II Wojny Światowej to Słowianie), Wojna Bałkańska w Bośni, Rzeź Palestyńczyków przez Izrael, Rzeź Ormian w Turcji, Rzeź Pol Pota i Czerwonych Khmerów w Kambodży, czy rzezie w Chinach, Pakistanie, Indiach, Rosji, w Meksyku, w Afryce, Rzeź USA w Wietnamie, Rzeź USA w Iraku, Rzeź USA w Afganistanie, Rzeź USA w Serbii, a obecnie Rzeź USA i UE w krajach Arabskich (aktualnie Syria).

Jest nim powszechne stosowanie manipulacji i szantażu wobec jednostki ludzkiej, jest nim powszechne zniewolenie ludzi przez uzurpatorskie instytucje oparte na barbarzyńskiej przemocy, na aparatach ucisku, których nikt z żyjących współcześnie nie powoływał do życia. Odziedziczyliśmy je jako „dobro wspólne” po naszych przodkach żyjących w systemie Pan – Niewolnik. Są przenoszone w niezmiennej formie przez pokolenia od czasów Starożytności. Oczywiście odziedziczyliśmy to nie po Niewolnikach (Slave), ale po Panach. Panowie ci panują nadal. Sprawują rządy z całą bezwzględnością katów całych narodów, od Wschodu do Zachodu , od Północy do Południa – jak Ziemia długa i szeroka. 

Prawda 4: Judeo-chrześcijaństwo, czy ateizm,  i inne religie świata, w których występują kapłani/wiedźmini – czyli pośrednicy – są systemami wypaczonymi u samej podstawy, są fałszywym fundamentem Cywilizacji w ogóle, a szczególnie Cywilizacji Zachodu, która zdominowała cały Świat. Na religiach opiera się moralność i światopogląd zbiorowości ludzkich – edukacja i propaganda oraz wyobrażenie o świecie. Na światopoglądzie zbudowane jest prawo, na prawie system rządów. Jest to system Pan – Niewolnik.

9764296-flaga-ue-zamknij-w-ga-ra

Czy temu barbarzyństwu nie będzie nigdy końca? Dzieje się Wielka Zmiana – oto nadszedł Kres Starego!

Kres – to nie tylko Słowiańskie Święto Letniego Przesilenia – Kres to granica, zza której nie ma już odwrotu. To właśnie się dzieje, to się dokonuje na naszych oczach – przekraczana jest nieprzekraczalna dotychczas granica.

To co obserwujemy obecnie jako Wielką Zmianę jest stanem wydobywania się ludzkości z tego barbarzyństwa i zakłamania głównie religijnego oraz fałszywego wyobrażenia o systemie społecznym w jakim przyszło jej egzystować obecnie, a w jakim jest pogrążona od tysiącleci.

Czy kapitalizm – ten najsprawiedliwszy ustrój świata upadnie?  Tak, upadnie. W tym artykule nie będę się jednak zajmował analizą kapitalizmu i udowadnianiem że nie jest ustrojem sprawiedliwym , tym się zajmowano w XIX wieku. Zresztą czy kogoś trzeba przekonywać naprawdę, że ustrój Pan – Niewolnik nie może być sprawiedliwy? Naprawdę jakoś nie mam do tego serca.

Poza tym zamiast analizować wystarczy wrócić do Prawdy nr 1 – napisanej w tym artykule czarno na białym: 400 najbogatszych osób świata posiada majątek równy majątkowi 1.5 miliarda ludzi – czyli 1/4 całej ludzkiej populacji. W jaki sposób oni używają tego majątku możecie codziennie, przez 24 godziny na dobę, zobaczyć w TVN-ie i w innych komercyjnych telewizjach. Czy myślicie, że dzielą ten majątek z biednymi? Tylko dla picu,  o ile ich analityk pi-aru, wyliczy im korzyści wizerunkowe i sprzedażowe z takiego „ruchu” strategicznego.Dla nich to „ruch strategiczny”, jak konika na szachownicy, dla innych to upodlająca egzystencja w slumsach. Upajają się swoim stanem posiadania jak dzikie małpy na czerwonych dywanach, strojące miny do kamer, które są lustrem ich bogactwa.  Tymczasem w Grecji posłali tysiące ludzi na bruk, bo komuś pomyliły się miejsca po przecinku i zamknęli „ileś tam procent” biznesów za dużo. Powiedzieli im przepraszam i myślą , że to odwróci czyjeś zrujnowane życie. Nie, nawet tak nie myślą. Ich „przepraszam” to czysty cynizm!

Mają takie pojęcie o biedzie i tak „czyste intencje”, że w Afryce z każdą racją wody wciskają ledwo żywym z głodu i chorób „klientom” magazyn „Time” i Biblię. Na szczęście 90% Afrykańczyków to wciąż analfabeci (tak jak Polacy nimi byli w XIX wieku – oto powód, że nie udało się im nas wynarodowić).

Czy myślicie, że bogaci tworzą nowe miejsca pracy dla was? Nie. Dla was mają zasiłek dla bezrobotnych przez 12 miesięcy, a potem?… Potem, niech was szlag trafi! Tak to wygląda w Polsce. Na Zachodzie dają młodym zasiłek na całe życie. 60% młodych ludzi na zasiłku w Hiszpanii to jest dla UE problem, 40% młodych w Polsce bez zasiłku i 2 miliony emigrantów w sile wieku reprodukcji i pracy, to żaden problem dla naszych (Yeti) – (Y)elit.

Jak wygląda kapitalizm w Polsce?

 12 czerwca 2013

„Zrobił to z biedy, nie miał pracy! Nie mamy z czego żyć. Mąż mówił, że to wina polskiego rządu” – wyznała „Faktowi” Wiesława Filipiak, żona desperata, który wczoraj podpalił się pod Kancelarią Premiera.Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/prasa/news-fakt-moj-maz-podpalil-sie-z-biedy,nId,981671?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Z pomocą pospieszyli związkowcy, którzy nakryli desperata kocem i ugasili. Mężczyzna trafił do szpitala przy ul. Szaserów. Jest w stanie śpiączki farmakologicznej, ma poparzone 60 proc. ciała. Policja ustala, dlaczego mężczyzna zdecydował się na tak desperacki krok.

„On to zrobił, bo już był załamany i zrozpaczony naszą sytuacją. Nie miał pracy a MOPR nam odmawia pomocy większej, nie mamy z czego żyć” – wyjaśnia „Faktowi” Wiesława Filipiak. „Mąż mówił, że to wszystko co się złego u nas w rodzinie dzieje to wina polskiego rządu, który tak rządzi, że ludzie nie mają pracy i środków do życia” – dodaje.

Jak informuje „Fakt”, Andrzej Filipiak mieszka z żoną w Kielcach. Małżeństwem są od 35 lat. Mają dwoje dorosłych już dzieci. Pan Andrzej był budowlańcem, ale zachorował na kręgosłup i od 5 lat nie może znaleźć innej pracy. Utrzymują się z 570 złotych zasiłku. „Na życie do dziesiątego lipca zostało mi 200 złotych” – żali się zrozpaczona żona.

Nie jest to pierwszy człowiek który podpala się z braku środków do życia. Zwracam uwagę na wiek tych ludzi. Rząd Tuska spowodował, że muszą głodować 2 lata dłużej bez pracy i bez zasiłków. W zeszłym roku to samo zdarzyło się w  Krakowie, a rok wcześniej w Katowicach i w Warszawie:

Tragedia. Mężczyzna spalił się w parku w Krakowie!

09.11.2012 14:15

W parku w Krakowie spłonął 50-letni mężczyzna! Jak podaje RMF24.pl, ogień na człowieku zauważyli przechodnie idący do pracy. Niestety na ratunek było już za późno.

Strażakom udało się szybko ugasić płonącego mężczyznę, ale niestety obrażenia jego ciała były zbyt poważne i lekarz mógł tylko stwierdził zgon. Jak podaje rmf24.pl,  oprócz samego 50- latka, palił się także teren wokół niego. Może to oznaczać, że wcześniej albo sam oblał się łatwopalną substancją, albo ktoś mu pomógł.

INFO: Jak donosi „Gazeta Krakowska”, 9 listopada 50-letni pracownik Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie podpalił się na ławce w parku w Nowej Hucie.

Śp. Grzegorza B. nie udało się uratować. Wg psychologów, samopodpalenie to forma protestu. Krakowscy śledczy badają wiele wątków tej sprawy – donosi gazeta.

Warto jednak podkreślić, że ofiara była pracownikiem tej samej uczelni co p. Brunon K. Wydaje się mało prawdopodobne, aby te sprawy nie były ze sobą związane. Facet z tej samej uczelni popełnia samobójstwo w dniu 9 listopada, czyli w dniu aresztowania p. Brunona K. Przypadek?

Źródło: www.fakt.pl, gazetakrakowska.pl

Okazało się że wywalili go z pracy!

Kiedy życie boli bardziej niż ogień

Data dodania: 2011-12-11 18:49:29

Mężczyzna, który płonął wśród ludzi na przystanku autobusowym w Katowicach, nie żyje. Nie zostawił listu do premiera, więc nie ma sensacji. Czy pojawiła się nowa moda na samobójstwa? – pisze Grażyna Kuźnik

Tyle ostatnio zdarzyło się samopodpaleń, że już nie szokują. O stan mężczyzny z katowickiego przystanku nie pytały lekarzy z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach żadne media. Rzecznik szpitala nie bardzo nawet wiedział, o kogo mi chodzi. Najpierw szpital twierdził, że ten pacjent nie życzy sobie kontaktów z prasą. Potem jednak wyszło na jaw, że – nazwijmy go Marek S. – zmarł już kilka dni temu, w ubiegły piątek, na drugi dzień po przywiezieniu.

Dramat przed Kancelarią Premiera

23 września 2011 13:00,

Samobójcza próba mężczyzny, który oblał się rozpuszczalnikiem i podpalił.
Do ławki przykleił list do Donalda Tuska. Premier wrócił do Warszawy. Śledztwo w toku.
Według nieoficjalnych informacji, mężczyzna już od jakiegoś czasu pisał do polityków, w tym premiera, o swojej sytuacji życiowej, m.in. o tym, że został wyrzucony z pracy w jednym z warszawskich urzędów skarbowych, bo powiadomił Ministerstwo Finansów o swoich podejrzeniach, że w urzędzie tym dopuszczono się przestępstw; pisał też, że nie może znaleźć zatrudnienia w administracji państwowej, a jego rodzina – w tym troje małych dzieci – pozostaje bez środków do życia. W swoich listach krytycznie ocenił polityków z różnych frakcji, a także media – twierdząc, że nie są niezależne.Niedoszły samobójca ma żonę i trójkę dzieci. – Z listu wynika też, że jest spoza Warszawy, ale jednocześnie, że albo pracował, albo prowadził biznes na terenie Warszawy. W tej chwili to wyjaśniamy – oświadczył Sokołowski.
9764296-flaga-ue-zamknij-w-ga-ra

Po co się to czyni? Po co zakłamuje się Rzeczywistość Społeczną, w jakim celu,  wprowadza się ludzi w stan pogrążenia w fałszywym obrazie społeczeństwa w jakim żyją?! Po co narzuca się im fałszywe wyobrażenie o standardach i moralności własnej, jaką się w codziennym życiu posługują?!  Dlaczego tyle wysiłku przykłada się do wmówienia ludziom fałszywego obrazu stosunków społecznych jakim się poddają?!

Giordano Bruno, jedna z wielu ofiar Świętego i Powszechnego Kościoła Rzymskiego nie został spalony, jak wielu pewnie wierzy, tylko za swe naukowe odkrycia, o budowie kosmosu, i o ziemi nie będącej w centrum wszechświata. To ostatnie zostało udowodnione przez Kopernika a Bruno jedynie rozpowszechniał “nową” wiedzę, pomimo ostrzeżeń Kościoła.  Ale jego prawdziwy grzech był inny, była to religijna herezja niezwykle niebezpieczna dla instytucji kościoła, o Bogu obecnym w naturze. Pozwólmy mówić Johnowi Campbellowi w pracy „Kreatywna mitologia” :

To był dokładnie ten pomysł dotarcia do ducha poprzez naturę, jaki stanowił główną herezję, za którą ten śmiały dominikański mnich został spalony żywcem na stosie, w wieku pięćdziesięciu dwóch lat : ” Całość Boga jest we wszystkich rzeczach ( chociaż nie całkowicie, ale w niektórych bardziej, a w innych mniej )” napisał Giordano Bruno z Nola, zbyt wyraźnie, w swej potępionej pracy „Wygnanie Triumfującej Bestii”;  ….“Ponieważ tak samo jak Boskość zstępuje, w pewien sposób, w stopniu w jakim komunikujemy się z Naturą, tak też wznosimy się do boskości poprzez Naturę. Za pomocą życia olśniewającego w rzeczach naturalnych dotrzeć można do tego Życia, które jest ponad nimi”¹

Po zacytowanych tutaj materiałach sądząc, są to pytania retoryczne, na które odpowiedź jest chyba zbędna.

spwo

1 – cytat pochodzi ze strony Światosława Wojtkowiaka: http://blog.swiatoslaw.com/?p=4408

Czarny bez na talerzu, w słoikach (soki i dżemy) i butelkach (syropy, nalewki)

Posted in kuchnia, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 12 Czerwiec 2013

2013-06-11 18.12.50kompr
(foto Piotr)

Celem przypomnienia

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Placki z Kwiatem Czarnego Bzu  (już teraz!) – prościutki przepis od Mai i Piotra

kwitnie czarny bez kopalnia tego co dobre dla zdrowia człowieka.
Warto zebrać trochę i ususzyć .Przed ścięciem warto w myślach podziękować krzakowi bzu  z głęboką wdzięcznością za dar .
Teraz jest pora na super smaczne placki z kwiatem bzu:
Przepis prosty :
Ciasto na naleśniki maczamy kwiat (cały baldach) i po ścięciu ciasta odcinamy nożyczkami pędy zostawiając same kwiatki. Odwracamy przypiekamy i na talerz. Do smaku dodatki jak kto lubi.
2013-06-10 13.04.58komprKwiaty bzu zanurzone w cieście, przed obcięciem łodyg (foto: Piotr)

Syrop z kwiatów czarnego bzu (już teraz!)

dziki_bez_czarny

SYROP Z KWIATÓW CZARNEGO BZU

Składniki:

  • 20-40 baldachów czarnego bzu
  • 1 kg cukru
  • 20 g kwasku cytrynowego lub sok z 1 cytryny
  • 1 litr wody

Kwiaty zbieramy w suchy, słoneczny dzień (najlepiej takie, które są w początkowej fazie kwitnięcia). Zrywamy je delikatnie i równie delikatnie układamy je w koszu.  Po przyniesieniu ich do domu rozkładamy delikatnie kwiaty bzu na papierze, by umożliwić ewentualnym ich mieszkańcom ewakuację Nie polecam potrząsania baldachami, pozbywamy się bowiem wtedy nie tylko robaczków, ale i pyłku kwiatowego. Następnie, bezpośrednio nad naczyniem w którym będziemy przygotowywać syrop, odcinamy kwiaty bzu. Im więcej mamy kwiatów, tym mocniejszy będzie nasz produkt końcowy, jednak nawet z 10-15 dużych baldachów otrzymamy aromatyczny, delikatny syrop.
Po oberwaniu kwiatów przygotowujemy zalewę : zagotowujemy wodę z cukrem i kwaskiem (lub sokiem z cytryny) i wrzątkiem zalewamy kwiaty (wszystkie muszą być zakryte syropem), przykrywamy i odstawiamy na 2-4 dni, delikatnie mieszając zawartość naczynia mniej więcej raz dziennie. Następnie dokładnie filtrujemy syrop i przelewamy do wyparzonych butelek z podanej proporcji  6 butelek po 0,33l); jeśli chcemy przechowywać go dosyć długo, syrop trzeba pasteryzować (możemy zagotować go tuż przed wlaniem do butelek). Syrop który nie jest pasteryzowany przechowuje się zawsze w lodówce. Po otwarciu syrop przechowujemy w lodówce. Przechowywany w cieple fermentuje w rodzaj musującego lekkiego wina.

11 Bez dziki czarny 6 kwait

Nalewka z kwiatów czarnego bzu (już teraz!!!)

Składniki

  • 50 baldachów kwiatów czarnego bzu
  • 2 (razem 20 dag) cytryny
  • 2-3 limonki (razem 20 dag)
  • 70 dag cukru
  • 1 l spirytusu (96%)
  • 1 łyżeczka korzenia arcydzięgiela (można dostać w aptekach lub sklepach z ziołami)

Sposób przygotowania

Gotujemy syrop z cukru i litra wody. Studzimy. Cytryny szorujemy namydloną szczoteczką, płuczemy w gorącej wodzie, kroimy w plasterki, usuwamy pestki. Do wyparzonego wrzątkiem słoja wkładamy kwiaty, przekładamy je plasterkami cytryn, zalewamy syropem, przykrywamy płótnem i stawiamy w nasłonecznionym miejscu na 10 dni. Co jakiś czas sprawdzamy, czy sok nie fermentuje i mieszamy zawartość słoja drewnianą łyżką. Sok zlewamy do garnka przez sitko wyłożone gazą, łączymy ze spirytusem, mieszamy i dodajemy sok z limonek. Nalewkę przelewamy do 2 litrowych butelek, dodajemy do każdej po 1/2 łyżeczki korzenia arcydzięgiela, odstawiamy na 4 tygodnie. Co 3-4 dni wstrząsamy butelką. Potem odstawiamy nalewkę na 2 tygodnie, aby się sklarowała. Kiedy to nastąpi, ostrożnie zlewamy ją znad osadu, a osad przesączamy przez sitko wyłożone papierowym ręcznikiem i dodajemy do nalewki. Odstawiamy na miesiąc, aby trunek dojrzał.

11 Bez dziki czarny 3

Sok z owoców  czarnego bzu – to nieco późniejszy etap – owoce muszą być całkiem dojrzałe (lipiec – sierpień)

jeśli na kiści zdarzą Wam się zielone, niedojrzałe kuleczki – koniecznie je usuńcie i wyrzućcie, są trujące.

Składniki:

  • 3 kilogramy owoców czarnego bzu (koniecznie tylko i wyłącznie czarnych i miękkich, dojrzałych)
  • 1 kg cukru
  • 1,5 litra wody
  • 5 butelek 0,5l

Przygotowanie:

Czarny bez to bardzo popularne drzewo w naszym kraju i rośnie w zasadzie na każdym kroku, ale jak to z najlepszymi przetworami bywa – ważne by znaleźć je w miejscu jak najbardziej oddalonym od drogi.

Nielepice dzika róża i czarny bez DSC00146Na zdjęciu krzak czarnego bzu w Nielepicach spleciony z dziką różą (foto CB)

Zebrane kiście należy dokładnie umyć chłodną wodą, bardzo delikatnym strumieniem. Następnie widelcem ściągamy kuleczki, od razu do garnka. Zalewamy owoce wodą.

Gotujemy na małym ogniu, co jakiś czas mieszając przez około dwie godziny. Kiedy owoce popękają dosypujemy kilogram cukru i gotujemy kolejne dwie godziny. Sok nie będzie gęsty, ale będzie miał bardzo intensywny kolor i smak.

Całość przelewamy przez gęste sitko i owoców nie wyrzucamy – przydadzą się na dżem.

Sok  wystarczy trzymać go w umiarkowanie chłodnym i koniecznie zaciemnionym miejscu.

Doskonały na przeziębienia lub bóle głowy.

bez_czarny_700

Dżem z owoców czarnego bzu

Całe baldachy ścinamy sekatorem, a następnie drobne owoce odrywamy widelcem. Czarne jagody zawierają dużo witaminy C i świetnie nadają się na różnego rodzaju soki, dżemy lub jako aromatyczny dodatek do innych owoców.
Składniki:
1 kg dojrzałych owoców czarnego bzu
1 kg cukru
Sposób przygotowania:

Owoce umyć i wrzucić do garnka, dolewając około pół szklanki wody. Gotować na małym ogniu aż owoce puszczą sok i trochę odparują. Dodać cukier. Gotować na małym ogniu, często mieszając, aż dżem zgęstnieje. Gorący przełożyć do słoików, zakręcić i odwrócić do góry dnem.

Marmolada z czarnego bzu i jabłek

Składniki:
1 kg dojrzałych owoców czarnego bzu
1 kg jabłek
1 kg cukru
Sposób przygotowania:
Umyte owoce bzu ugotować, aż rozpadną się i puszczą sok. Przetrzeć przez sitko oddzielając pestki. Pulpę z powrotem przełożyć do garnka i dodać obrane i pokrojone w kostkę jabłka. Gotować na małym ogniu aż jabłka rozgotują się i połączą w jednolitą masę. Dodać cukier. Gotować do czasu aż cukier rozpuści się a marmolada zgęstnieje. Gorącą przełożyć do słoików, zakręcić i odwrócić do góry dnem.

czarny-bez4Zdjęcie ze strony: http://everycakeyoubake.blogspot.com/2008_10_01_archive.html – bardzo polecam tę stronę

O czarnym bzie i soku

Ten niedoceniony krzew, uważany przez niektórych za trujący, może być lekiem na całe zło. Stany zapalne oczu, angina czy zatrucie pokarmowe nie będą cię bez przerwy nękać, jeśli skorzystasz z wiedzy starszych pokoleń.

 Kwiaty działają moczopędnie, napotnie, przeciwgorączkowo, wzmacniająco na naczynia krwionośne. Zewnętrznie są stosowane do przemywania w stanach zapalnych oczu i gardła.

Owoce
Owoce bzu dojrzewają na przełomie lipca i sierpnia. Kolor czarno-fioletowy świadczy o tym, że są dojrzałe. Dopiero wtedy nadają się na różnego rodzaju soki i nalewki. Nie wolno spożywać zielonych owoców czarnego bzu, ponieważ zawierają duże ilości trującej sambunigryny – substancji, która może powodować wymioty i osłabienie organizmu. Dojrzałe okazy należy zbierać w pierwszy słoneczny dzień po dniu deszczowym.

Owoce działają łagodnie przeczyszczająco, moczopędnie, napotnie, przeciwbólowo, odtruwająco.

Czarny bez – inaczej dziki bez czarny – jest rośliną występującą na całym świecie. W Polsce również jest bardzo popularny – do tego stopnia, że w różnych stronach naszego kraju roślina ta ma różne nazwy, np. bez lekarski, bez pospolity, bizna, bzowina, hyczka i inne. Czarny bez jest od dawna wykorzystywany w najrozmaitszych celach, kiedyś stosowano go np. do barwienia rzęs i brwi lub podbarwiania win oraz farbowania tkanin. Co ciekawe, surowe owoce czarnego bzu są niejadalne! Jednak po przetworzeniu (np. na sok, dżem, konfitury czy owoce suszone) mają fantastyczne właściwości lecznicze, są także wykorzystywane w kosmetyce.Sok z Czarnego Bzu – składniki odżywcze
Sok z Czarnego Bzu to cenne źródło substancji, które pozwalają uznać go za preparat leczniczy. W jego skład wchodzą m.in.:

  • witaminy (A, B1, B2)
  • flawonoidy
  • garbniki
  • pektyny
  • kwasy organiczne
  • enzymy
  • biopierwiastki

Sok z Czarnego Bzu – działanie
Sok z Czarnego Bzu traktowany jest jako naturalny odpowiednik aspiryny. Jest chętnie stosowany w walce z przeziębieniami oraz schorzeniami górnych dróg oddechowych (nieżyty, stany zapalne) – działa wykrztuśnie. W czasie przeziębienia stymuluje gruczoły potne do wytężonej pracy, dzięki czemu wpływa na obniżenie gorączki. Sok z Czarnego Bzu warto stosować nie tylko leczniczo, ale także profilaktycznie – zapobiega drobnym infekcjom i zwalcza wirusy, zanim zdołają się one rozwinąć.

Sok z Czarnego Bzu wykazuje także lekkie działanie przeciwbólowe, dzięki czemu można go stosować do leczenia migren czy nerwobólów. Ma też właściwości moczopędne, lekko przeczyszczające i odtruwające. Leczy biegunki i oczyszcza organizm ze szkodliwych toksyn i wolnych rodników. Usprawnia proces przemiany materii.

czarny_bez_400x400

Inny przepis na sok z owoców czarnego bzu

Po umyciu 1 kg owoców (obranych z szypułek) zalewamy je w garnku niedużą szklanką wody i trzymamy na wolnym ogniu tak długo aż puszczą sok i się rozgotują. Następnie przecieramy owoce przez sito, słodzimy do smaku ( przy tych proporcjach radzimy dodać ok. 0,5 kg cukru) i rozlewamy do butelek. Tak przygotowane butelki poddajemy procesowi pasteryzacji.

Nalewka z owoców czarnego bzu

500 g owoców zalewamy jedną szklanką wódki i odstawiamy na 7 dni. Następnie wyciskamy przez płótno. Zażywa się po 40-50 kropli (na szklankę herbaty) trzy razy dziennie jako środek napotny i wzmacniający w trakcie przeziębień.

Sambucus_nigra_-_Köhler–s_Medizinal-Pflanzen-127Magia Czarnego Bzu:

Polecam artykuł Joanny Typek o właściwościach bzu na stronie:

http://bez-recepty.pgf.com.pl/index.php?co=artyk&id_artyk=3138

Tam także przepis na powidła z czarnego bzu

tutaj fragment

…”Sambucus nigra to krzew osiągający czasami rozmiary niewielkiego drzewka. Do celów spożywczych prowadzony jest w uprawach. W stanie naturalnym często rozsiewany przez spożywające jego owoce ptactwo, spotykany jest w parkach, na skrajach lasów, przydrożach, w wąwozach. Zalicza się go do roślin synantropijnych, czyli towarzyszących człowiekowi, a dowody na to – w postaci nasionek bzu znalezionych w wykopaliskach – sięgają czasów epoki kamiennej. Poznając wierzenia ludów słowiańskich, germańskich, Celtów, Brytów i Skandynawów, dowiadujemy się o magicznym znaczeniu tego krzewu dla naszych praprzodków. Występując jako naturalny składnik domowego ogrodzenia, chronił nie tylko przed gryzoniami, które odstręczał zapach, ale także bronił dostępu przed wszelakimi „złymi duchami”. Panował przesąd, iż ścięcie bzowego drzewa grozi rychłym nieszczęściem: chorobą (kurcze oraz bóle rąk i nóg) lub śmiercią. Tym bardziej nie można było używać takiego drewna na podpałkę – sprowadzało to na przebywającego w otoczeniu pieca tak zwany ogniopiór (znamię na twarzy o kształcie płomienia), a także parchy na twarzy i wrzody na plecach. W niektórych regionach Polski bzom powierzano swoje choroby i tym samym spalenie drewna mogłoby je wszystkie uwolnić… Do bzowych krzewów odnoszono się z bojaźnią, ale też z szacunkiem – jak podają prace etnografów – w niektórych wsiach długo utrzymywał się zwyczaj uchylania czapki i pokłonu w kierunku bzu czarnego. Także niemieckie i angielskie określenia: Eldertree, Schwarzer Holunder od słów „starszy”, „starszyzna”, odnoszących się do ludzi mających wiedzę, a jednocześnie władzę, wskazują na znaczenie bzu na terenach pozasłowiańskich. Skandynawowie wyruszający na długie wyprawy powierzali bzom swoje zdrowie i życie. Dla Celtów bez był symbolem śmierci i odrodzenia.

W tradycji chrześcijańskiej krzew ten również ma swoją rolę, niestety, niezbyt szczęśliwą: znane jest przekonanie, że na nim powiesił się Judasz. Podanie to zostało utrwalone w nazwie grzybów porastających obumierające pnie bzów. Uszak bzowy Auricularia auricula-judae, czyli w tłumaczeniu „Judaszowe ucho”, to bardzo dobrze znany Azjatom przysmak i medykament. W Europie rzadko zbierany, choć spotkać możemy go na pniach bzów, a także innych roślin drzew liściastych. Grzyb ten posiada charakterystyczny wygląd, przypominający w strukturze i wyglądzie małżowiny uszne – pod warunkiem że jest dobrze uwodniony. Można go stosować w stanach zapalnych oczu, przeziębieniach i w problemach z hemoroidami; działa ogólnie wzmacniająco.

Bez czarny dla Słowian był nie tylko tajemną rośliną. Na swój sposób nasi przodkowie znali także immunostymulujące właściwości Flos Sambuci – zbierane w noc świętojańską i zjadane po upieczeniu w cieście miały chronić cały rok przed febrą! I dzisiaj warte polecenia są przysmaki przygotowane na bazie bzu: kwiaty smażone w cieście naleśnikowym, soki i powidełka z owoców. Należy jednak pamiętać o ważnej rzeczy: w liściach, niedojrzałych owocach i nasionach bzu czarnego znajduje się glikozyd cyjanogenny – sambunigryna. Związki należące do glikozydów cyjanogennych w organizmie ludzkim ulegają przemianie do cyjanowodoru, blokującego enzymy tkankowe, co prowadzi do zahamowania transportu tlenu z krwi do tkanek. Cyjanowodór, czyli kwas pruski, jest toksyczny w dużych dawkach. W przypadku surowców z bzu czarnego nie mamy się czego obawiać, zawartość glikozydów cyjanogennych jest niewielka i ulegają one unieczynnieniu podczas suszenia i dodatkowej obróbki termicznej.”…

Leon Wyczółkowski – Strażnik Wiary Przyrody (1852 – 1936, Lwów – Kraków – Warszawa), drzewid Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata we Lwowie

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 10 Czerwiec 2013

Taxus_baccata_in_Cisy_Staropolskie_nature_rerserve_in_PolandRezerwat przyrody Cisy Staropolskie im. Leona Wyczółkowskiego, miejsce wielu plenerów artysty

Leon Wyczółkowski – świątynia pogańska i książka Romanowa

„Jestem dzieckiem lasu (…). Las cudowny, liściasty, dębowy. Pamiętam zapach w jesieni i na wiosnę”. Las i mgły, zapamiętane z arkadii dzieciństwa, z Podlasia – jako klimat dzieł, głównie grafik artysty. Wyczółkowski, który ponad 30 lat był związany ściśle z Krakowem, „robił wypady” z miasta w  Tatry,  na  Ukrainę,  Litwę,  ale  też  inspiracji  poszukiwał  w  Puszczy  Białowieskiej czy w Rogalinie Raczyńskich. Powstawały wówczas grafiki, które artysta ujął w tekę „Wrażenia z Białowieży” – 10 litografii oraz plansze poza teką. Wspominał: „Dąb Królewski w Puszczy Białowieskiej, 4 m grubości. 2 dni malowałem korę, ciekawe rzeczy. Cały poemat z kory, krokodyl. [Dąb Jagielloński, lit. 1921]. Dąb malowany tuszem, kapitalne rzeczy tuszem wyłącznie [1922]. Trzy dęby tuszem malowane [1921]. Dąb pokryty śniegiem w Białowieży [1924] i drugi dąb jak koronka [Sędzielina, lit. sposób pędzlowy, 1924]. Młode dęby – najciekawszy eksperyment, trzy drzewa bezpośrednio na kamieniu malowane, na prawo jakby cerowane; inna faktura, bo nie mogłem skończyć tego samego dnia. Przejście tonów od wiolinu do basu. W Paryżu otrzymałem złoty medal za to”.

800px-Leon_Wyczółkowski_Tatry_1911

Leona Wyczółkowskiego „filozofia drzewa”

Wyczółkowski utrwalał w puszczy dęby, brzozy, świerki, sosny, poszycie leśne, kamienie, w bieli, czerni, kolorze i w różnorodnym oświetleniu. Miał dar postrzegania koloru słysząc przy tym muzykę. „Z tej muzyki widzę dywan perski przebogaty. Fortepian to sam ołówek. Widzę, że mam skalę barw odpowiadających tonom muzycznym (…). Trzy dęby, flet; cis, świerk – silne kontrasty to organy”. Lakoniczne, z tym większą siłą, przemawiają jego  wypowiedzi o plenerze z leśnym „bohaterem” – drzewem, a szerzej borem i puszczą, w których to przestrzeniach widział jakąś świętą, podniosłą i pierwotną siłę.

W 1922 r. stał się Wyczółkowski szczęśliwym właścicielem dworku w Gościeradzu pod Bydgoszczą. Zaprzyjaźnił się natychmiast z Kazimierzem Szulisławskim, nadleśniczym z Puszczy Tucholskiej i dzięki niemu mógł kontynuować studia drzew w Świętym Gaju we Wierzchlesie i przepięknych okolicach. „Ten bór Wierzchlasu daje mi wspomnienie mojego dzieciństwa ze strony jeziora Mukrz” – opowiadał Kleczkowskiemu. Dęby nad Wisłą, dęby rogalińskie, dęby wśród anemonów, dęby martwe. Dąb z ofiarnikiem i Dąb z Madonną Częstochowską z dzieckiem, Cis, Świerk [1930], to tylko kilka przykładów tej niezwykłej fascynacji. Artysta wykonywał z pasją plansze alei świerkowej w Gościeradzu w różnym oświetleniu, sosen gościeradzkich, drzew kwitnących w sadzie, pejzaży ze ścianami lasu w tle do „Teki pomorskiej”. Twierdził, że drzewa i kwiaty mają własną duszę; podobną myśl znajdziemy również u Guido Ceronettiego: „Drzewa nie są zielenią: to bracia unieruchomieni, dawne plemię porośnięte sierścią, pełne wilgoci, obrosłe rogami i obdarzone dla człowieka cechą niepojętą: bezmierną dobrocią”.

Wspominałam mistrza Leona właśnie na Podlasiu, w czasie urlopu, kontemplując krajobrazy bliskie jego duszy, niewiele zmienione przez ostatnich 100 lat, bliżej granicy z Białorusią.

W Białymstoku natrafiłam też na publikację Leszka Mateli Geomancja z ciekawymi spostrzeżeniami o duchowych aspektach puszczy, energii drzew i drzew jako tematu medytacji. Ponowne skojarzenie z Wyczółkowskim, potrojone niejako, z jego pracami graficznymi, opublikowanymi wypowiedziami, wreszcie całokształtem swoistej holistyczno-kolorystycznej „filozofii przyrody”, więcej nawet – historiozofii.

W Świętym Gaju Wyczół szczególną czcią darzył cisy, uwieczniające je legendy. Mawiał, że na korze tych wiekowych drzew brakuje jedynie podpisu Bolesława Chrobrego. Projektował na cisowym uroczysku stworzenie prasłowiańskiej świątyni na Pomorzu.

Niegdyś drzewa traktowano jako żywe istoty, oddawano im cześć, istniało przekonanie, że są siedzibą bogów. W mitologii skandynawskiej pojawiło się wyobrażenie drzewa jako osi wszechświata, która łączy niebo z ziemią, nieskończoność. W koronach mieszka wiatr, korzenie spoczywają w matce ziemi przerabiającej nieśmiertelny proch.

„Czczę je… Są one jak samotnicy” – pisał Hermann Hesse – laureat literackiej Nagrody Nobla w pięknym eseju o drzewach. Z Białowieżą zaś związany był Metodiusz Romanow – leśnik i ezoteryk. Głosił w książce Duchowe skarby Puszczy Białowieskiej powrót do harmonii człowieka z Naturą za pośrednictwem subtelnych wibracji puszczy, twierdził, że na spotkanie wychodzą tam istoty duchowe. Zaryzykował nawet w swojej publikacji wizję Puszczy Białowieskiej jako „Wielkiego Kościoła przyszłej Religii Ducha”. W 1991 r. na ściętym konarze dębu w Parku Pałacowym w oddziale 495 pojawiła się tajemnicza ikona z obliczem w aureoli. I choć dzisiaj wizerunek już się zaciera, nadal odczuwa się szczególne, mierzalne oddziaływanie, podobnie w oddziale 496. Badana częstotliwość radiacji rosnących tam dębów odpowiada rytmowi oddychania człowieka i bicia serca. W tej części parku znajduje się 15 starych dębów na terenie dawnego miejsca kultu plemiennego i pochówku. Co więcej, odnotowano nieadekwatne do miejsca zjawiska akustyczne. Czy te wszystkie niezwykłości, dźwięki, wibracje, moce chłonął Wyczółkowski obcując w plenerze z białowieskimi dębami oraz wszystkimi innymi drzewiastymi braćmi, którym poświęcił tak wiele uwagi i tkliwości przy pracy? Czy zdołał w swoich dziełach przekazać całą ich tajemnicę? Kunszt warsztatu artysty uhonorowano Złotym Medalem w Paryżu właśnie za Młode dęby, to bezsprzeczne. Szczęśliwie nam pozostaje możliwość osobistego obcowania z bogatą spuścizną mistrza w polskich muzeach, a w szczególności zaś w gościnnych salach muzeum jego imienia – Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Wyczółkowski_I_once_saw

Leon Jan Wyczółkowski (ur. 11 kwietnia 1852 w Hucie Miastkowskiej, zm. 27 grudnia 1936 w Warszawie) – polski malarz, grafik i rysownik, jeden z czołowych przedstawicieli Młodej Polski w nurcie malarstwa realistycznego.

Biografia

Urodził się 11 kwietnia 1852 r. w Hucie Miastkowskiej koło Garwolina. Był synem Marcina pochodzącego z drobnej szlachty, kupca szkła i Antoniny z Falińskich. Do szkoły ludowej chodził w Kamionce pod Lublinem, a następnie uczęszczał do gimnazjum, najpierw w Siedlcach, potem w Warszawie. W latach 1869-1871 uczył się w warszawskiej Klasie Rysunkowej u Antoniego Kamieńskiego i Rafała Hadziewicza, a w latach 1872-1873 u Wojciecha Gersona, malarza realisty, który problematykę społeczną i pejzaż porzucił dla malarstwa historycznego i religijnego. Gerson miał niewątpliwie znaczny wpływ na jego wykształcenie i start artystyczny. Powstały wtedy m.in. obrazy: „Obraz Trembowli”, „Zamordowanie Świętego Wojciecha”, „święty Kazimierz” i „Długosz”. Ten ostatni obraz wystawiono w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie w 1873 r., co było jego pierwszym sukcesem artystycznym.

W 1873 r. zwiedził Wystawę Powszechną w Wiedniu, ukazującą również szeroki przekrój zjawisk artystycznych. Jesienią 1875 r. wyjechał do Monachium i do 1877 studiował w pracowni węgierskiego malarza Aleksandra Wagnera na tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych. Powstały wtedy prace: „Studium starej kobiety w czepku” i „Studium Włoszki”. Po powrocie do kraju, w latach 1877-1879 studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem Jana Matejki, przelotnie zafascynowany metodami jego twórczości. Pod jego wpływem namalował „Ucieczkę Maryny Mniszchówny” oraz szereg portretów. W 1878 r. zwiedził Wystawę Powszechną w Paryżu, gdzie oglądał m.in. obrazy Claude’a Moneta. W 1880 r. mieszkał we Lwowie, gdzie poznał Adama Chmielowskiego (późniejszy św. Brat Albert). Pod wpływem tego artysty stworzył dwa obrazy: „Dziewczyna i bazyliszek” i „Smoka podwawelskiego”. Malował również „Alinę” i portret dzieci Dobrzyńskich.

Okres warszawski

W 1880 r. wrócił do Warszawy. W krótkim czasie stał się malarzem o ustalonej pozycji. Utrzymywał się głównie z portretów, wykonywanych na zamówienie. W Warszawie odszedł ostatecznie od akademizmu. Opierając się na doświadczeniach malarzy francuskich (Monet) tworzył szereg scen salonowo-buduarowych (m.in. „Model malarza”, „Obrazek jakich wiele”, „Ujrzałem raz w buduarze”).

W 1883 r. wyjechał na Ukrainę, gdzie z przerwami na krótsze i dłuższe pobyty w Warszawie, pozostał dziesięć lat. Mieszkał najpierw (do 1887) w Laszkach – majątku Głębockich na Podolu, a następnie dwa lub trzy lata spędził na wsi u kuzyna. Przebywał również na Kijowszczyźnie w Bereznej u Podhorskich i w Białej Cerkwi u Branickich. Na Ukrainie powstały słynne jego dzieła w wielu wariantach, jak „Rybacy”, „Chłopi”, „Woły”, „Orka” i „Kopanie buraków”.

W 1889 r. odwiedził ponownie Paryż (wystawa światowa), zapoznając się z dziełami Moneta i sztuki japońskiej. W 1890 r. w salonie Krywulta w Warszawie wystawił prace powstałe w czasie pobytu na Ukrainie. Wskazywały one na ewolucję artysty w kierunku impresjonizmu. W latach 1891-1893 był członkiem Komitetu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie.

Okres krakowski

W październiku 1895 r. został powołany na wykładowcę w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i przeniósł się na stałe do Krakowa. Po 1895 r. uległ na krótko wpływowi symbolizmu („Sarkofagi” – 1897). Odbył liczne podróże po całym kraju i zagranicy (Włochy, Francja, Hiszpania, Anglia, Irlandia). Stopniowo rezygnował z techniki olejnej i coraz częściej posługiwał się pastelami i akwarelą, a także kredą i tuszem. Wykorzystywał pewne rozwiązania impresjonizmu, malując pejzaże i sceny rodzajowe z silnymi efektami świetlnymi („Rybacy brodzący”). Malował pełne światła, nastrojowe pejzaże, m.in. tatrzańskie, drzewa, zabytki architektoniczne miast polskich i pamiątki historyczne (cykl „Skarbiec Wawelski”), martwe natury i kwiaty. Powstały liczne autoportrety artysty i portrety wybitnych postaci, m.in. prof. Ludwika Rydygiera z asystentami, Stanisława Witkiewicza, Jana Kasprowicza, Karola Estreichera, Erazma Barcza, Józefa Chełmońskiego, Konstantego Laseczki. U schyłku XIX wieku stał się obok Juliana Fałata, Jacka Malczewskiego i Jana Stanisławskiego, jednym z najpopularniejszych malarzy krakowskich.

Będąc do 1919 r. profesorem Akademii Sztuk Pięknych wykształcił sporą grupę malarzy, z których wybili się zwłaszcza Wojciech Weiss i Fryderyk Pautsch. W Krakowie związał się z życiem kulturalnym miasta. W 1897 r. należał do członków założycieli Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”, które skupiało najwybitniejszych ówczesnych polskich malarzy i rzeźbiarzy. Uczestniczył czynnie w organizowanych przez Towarzystwo wystawach. W salonie literata Ignacego Maciejowskiego (Sewera) spotykał się z Adamem Asnykiem, Władysławem Reymontem, Tadeuszem Micińskim, Kazimierzem Tetmajerem, Jackiem Malczewskim, krytykiem sztuki Konstantym Marią Górskim. Odwiedzał kawiarnię Turlińskiego „Paon” będącą siedzibą cyganerii artystycznej. W mieszkaniu Fałata grywał w brydża ze Stanisławem Przybyszewskim, Teodorem Axentowiczem, Janem Stanisławskim. Był popularny w środowisku również jako karykaturzysta. Od końca lat 80. XIX w. do 1912 r., dzięki znajomości z Feliksem Mangghą Jasieńskim interesował się sztuką japońską.

W końcu lat 90. XIX w. zainteresował się grafiką, jako autonomicznym środkiem artystycznej wypowiedzi. Uprawiał różne techniki: litografię, algrafię, akwafortę, fluorofortę i miękki werniks zarówno w wersji czarno-białej, jak i barwnej. Po 1910 r. wybrał ostatecznie technikę litografii, dającą duże możliwości swobodnego kształtowania formy. Jego obfita i różnorodna twórczość graficzna miała charakter malarski i odznaczała się dużą skalą rozwiązań formalnych („Tatry” – 1906, „Teka litewska” – 1907, „Gdańsk” – 1909, „Teka huculska” – 1910, „Teka ukraińska” – 1912, „Wawel I i II” – 1911/12, „Gościeradz” – 1924 i inne). Znakomicie oddawał urodę kwiatów i martwych natur. Portretował niemal cały świat artystyczny Krakowa.

Próbował swoich sił także w rzeźbie, tworząc posąg husarza na koniu, jako projekt nagrobka dla Jana Matejki. W 1909 r. został rektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i godność tę pełnił w roku akademickim 1909/1910. W 1911 r. ciężko chory przeszedł na emeryturę.

Wybuch I wojny światowej zastał go w majątku Malinowszczyzna w okolicach Wilejki na Litwie, gdzie studiował pejzaż leśny. Pospiesznie wrócił do Warszawy, gdzie spędził rok, nie mogąc przedostać się do Krakowa. Malował akwarele i wykonywał litografie z widokami Starego Miasta („Teka Stara Warszawa”). Od 1915 r. przebywał w Krakowie, gdzie związał się z Legionami Piłsudskiego. Kilka miesięcy w 1916 r. przebywał w 6 pułku piechoty w obozie pod Warszawą. Wykonał wtedy cykl „Wspomnienia z Legionowa”.

Okres wielkopolsko-pomorski

Od 1922 r. związał się z Wielkopolską i Pomorzem. Przekazał wtedy kolekcję dzieł sztuki wschodniej Muzeum Wielkopolskiemu w Poznaniu, zawierający: dywany, makaty, kilimy, wazony, misy, szkła, zabytkowe meble oraz dzieła malarskie i graficzne. Za ten dar Poznański Wydział Krajowy przekazał artyście dworek w Gościeradzu pod Bydgoszczą. Odtąd miesiące letnie spędzał w swoim dworku otoczonym parkiem i sadem. Powstały obrazy starych drzew: dębów, świerków i sosen oraz teki: „Wrażenia z Białowieży” (1922), „Gościeradz” (1923/1924), „Teka Jubileuszowa kościoła Panny Marii w Krakowie” (1926/1927). W 1929 r. przeniósł się z Krakowa do Poznania. Malował m.in. widoki Poznania, Borów Tucholskich (np. obraz „Cis z rezerwatu w Wierzchlesie”), polskiego wybrzeża Bałtyku. Jedną z ostatnich jego prac okazała się znana w czterech wersjach „Wiosna w Gościeradzu” (1933). W 1933 r. został mianowany profesorem honorowym Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a w 1934 r. powołano go na profesora grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Mieszkając w Gościeradzu, gdzie urządził pracownię, często bywał w Bydgoszczy. W wolnych chwilach przechadzał się po mieście i oglądał piękniejsze gmachy i stare drzewa. Zachwycał się olbrzymimi topolami nad Kanałem Bydgoskim. Utrzymywał kontakty z Zygmuntem Malewskim. W 1924 r. darował Muzeum Miejskiemu w Bydgoszczy pierwsze prace. W ślad za tym zaczęło się gromadzenie jego dalszych dzieł. Już za życia artysty jedną z sal muzealnych poświęcono jego twórczości. W 1924 i 1934 r. Muzeum bydgoskie urządziło wystawy jego dzieł. Ponadto wystawiał swoje dzieła w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, a także za granicą.

Zmarł 27 grudnia 1936 r. w Warszawie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Bydgoszczy, gromadząc wielotysięczne tłumy. Uczestniczyli w nich przedstawiciele najwyższych władz państwowych i duchownych, a także reprezentanci polskiego życia kulturalnego. Został pochowany jak sobie tego życzył, na cmentarzu wiejskim we Wtelnie koło Bydgoszczy.

8 kwietnia 1937 r. żona Franciszka zgodnie z ostatnią wolą męża, przekazała miastu Bydgoszczy 425 prac, szkicowniki oraz pamiątki osobiste i wyposażenie pracowni. Akt darowizny zobowiązywał Bydgoszcz do sprawowania opieki nad zbiorem, popularyzacji twórczości i upamiętniania rocznic związanych z artystą oraz opieki nad jego grobem[1]. W 1937 r. Muzeum Miejskie w Bydgoszczy urządziło wystawę daru, na której zgromadzono 129 prac graficznych i 217 malarskich z najrozmaitszych okresów jego twórczości. Znalazły się na niej dzieła charakterystyczne dla wszystkich technik graficznych i malarskich uprawianych przez Leona Wyczółkowskiego.

Rodzina

Leon Wyczółkowski od 1915 r. był żonaty z Franciszką z Panków. Nie posiadał potomstwa.

Twórczość

Dzieła Leona Wyczółkowskiego znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Kielcach, Wrocławiu, Bydgoszczy oraz we wszystkich muzeach polskich posiadających zbiory malarstwa, rysunku i grafiki polskiej, jak również poza granicami kraju. Do ważniejszych jego dzieł należą:

  • Głowa Chrystusa (1882-1883, olej na tekturze, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Portret młodej kobiety w pracowni malarza (1883, olej na płótnie, 60,5 x 31 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Ujrzałem raz… (1884, olej na płótnie, 73 x 57 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Welon (1885, olej na płótnie, Muzeum Górnośląskie w Bytomiu);
  • Wesołe pacholęta (1891, olej na płótnie, 68 x 50 cm, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Rybak (1891, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Rybacy brodzący (1891, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Orka na Ukrainie (1892, olej na płótnie, 73 x 122 cm, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Druid skamieniały (1892, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Kurhan na Ukrainie (1894, olej na płótnie, Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy);
  • Gra w krykieta (1895, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Krucyfiks wawelski (1896, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Portret prof. Ludwika Rydygiera z asystentami (1897, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Japonka (1897, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Stańczyk (Szopka) (1898, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XX wieku w Gmachu Głównym);
  • Portret Ireny Solskiej (1899, pastel na kartonie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Mnich nad Morskim Okiem (1904, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Tatry (1906);
  • Białe róże (1908, olej na płótnie, 86 x 64 cm, własność prywatna);
  • Gdańsk (1909);
  • Teka huculska (1910);
  • Portret Feliksa Mangghi Jasieńskiego (1911, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Krakowie, Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach);
  • Autoportret w chińskim kaftanie (1911, olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie);
  • Wawel (1911-1912);
  • Chrystus na krzyżu (1915, olej na płótnie, kościół parafialnym pw. Najświętszego Zbawiciela w Rykach);
  • Stara Warszawa (1916);

Nagrody

  • nagroda Akademii Umiejętności fundacji Probusa Barczewskiego (dwukrotnie)
  • brązowy medal na wystawie w Saint-Louis (1904),
  • złoty medal na Międzynarodowej Wystawie Powszechnej w Paryżu (1925),
  • złoty medal na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu (1929),
  • nagroda miasta Warszawy (1930),
  • członek czeskiej Akademii Nauk i Sztuk Pięknych (od 1931)

Odznaczenia

  • mianowany członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski (1921),
  • Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski (1921),
  • Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1928),
  • Wielka Wstęga Orderu Odrodzenia Polski (1934)[2] „za wybitne zasługi na polu pracy artystycznej”,
  • Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury (1935)[3].

Upamiętnienie

Leon Wyczółkowski jest patronem ulic w Warszawie (od 1985 r.)[4] oraz w Bydgoszczy, Zielonej Górze, Krakowie, Lublinie i Piasecznie. Jest również patronem bydgoskiej Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych i Liceum Plastycznego mieszczących sie przy ulicy Konarskiego.

Miasto Bydgoszcz zobowiązane w akcie darowizny do popularyzacji jego dzieł, wielokrotnie oddawało hołd wielkiemu artyście. Organizowano liczne wystawy w muzeum bydgoskim, odbywały się akademie, sesje naukowe, sympozja. Wydawano katalogi wystaw, informatory, plakaty, reprodukcje prac, wybito okolicznościowe medale. Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy, które nosi imię Leona Wyczółkowskiego od 1946 r., posiada największą kolekcję jego dzieł. W czasie II wojny światowej zbiór uległ znacznemu uszczupleniu. W 1948 r. przyjaciel artysty, inż. Kazimierz Szulisławski wzbogacił go, składając w darze kolejnych 110 prac. W specjalnym dziale muzeum poświęconym wyłącznie jego twórczości zgromadzono ok. 700 jego prac, w tym prace olejne, pastele, akwarele, tempery, tusze, rysunki oraz liczne grafiki.

W 2009 r. na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy urządzono tzw. Dom Leona Wyczółkowskiego – muzeum z dziełami artysty i wnętrzami zaaranżowanymi na dworek, w którym mieszkał w okresie międzywojennym[5].

“Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” wykład i spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” na Harmonii Kosmosu – 29 czerwiec 2013 Sulistrowice pod Ślężą


Chcę was zawiadomić

i jednocześnie zaprosić wszystkich chętnych

Czordana Czarna Krolowa

Czarodana

 

na wykład “Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana”,

oraz na spotkanie autorskie z “Księgą Ruty”

29 czerwca 2013 do Sulistrowic.

Swarozyc Pan Ognia komprSwarożyc

Spotykanie odbywa się we współpracy z Niezależną Telewizją, w ramach Harmonii Kosmosu.

swara zara kompr

Swara

Miejsce wydarzenia – Sulistrowice nad Zalewem.  Wykład na Harmonii Kosmosu o godzinie 12.00, potem przeniesiemy się w inne miejsce, na spotkanie autorskie. Będzie można nabyć “Księgę Ruty” i  pierwszy numer kwartalnika “Słowianić” oraz swobodnie porozmawiać. 

SSSSS s-1553Planuję też Spotkanie autorskie i podpisywanie książek na Festiwalu Fantastyki KRAKON w Krakowie – 28 lipca.

Proto Slavs (Scyths-Scolotians) in Ojców Castle in 500 BC. [ENG]

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 8 Czerwiec 2013

© translated by Katarzyna Goliszek

Where does the Scythian armour in Ojców Castle come from?


 Zamek-w-Ojcowie_l

13.12.2012

Polskie Radio (Polish Radio)

30d47761-21b2-4713-aac7-5a3204052815.file

Ojców Castle, photo by Jerzy Strzelecki/ Wiki. Photo licensed by cc-by-sa 3.0.

Archeologists from the Institute of Archeology of the Jagiellonian University led by dr Michał Wojenka studied the western part of Ojców Castle.

Archeologists from the Institute of Archeology of the Jagiellonian University led by dr Michał Wojenka were studying  the western part of Ojców Castle (Kraków district) by conducting excavations during this year’s work. The most interesting discovery in the area is a unique element of Scythian armour dating back to 2500 years ago.

“This part of the fortress had not been excavated so far. It turned out that medieval relics of buildings and vessels of prehistoric communities of Lusatian culture were hidden under the medieval cobblestone” – explains the head of the studies.

Moreover, under the cobblestone the archeologists came upon an unexpected relic – a Scythian 3,7cm long arrowhead which is estimated to come from the 6th century BC.  Although it needs to be examined further, the archaeologists suspect that the arrowhead indicates the end of the settlement. From the scientific point of view it is a very important fact that the relic had been in a good archaeological context – in the cultural layer containing numerous findings which belonged to the inhabitants of the village.

“The discovery sheds new light on the history of the Lusatian culture settlement on the castle hill in Ojców. So far, within the Jurassic period of Krakow and Czestochowa merely a few similar sites have been discovered. They are likely to be the material trace of Scythian armies’ march through the Upland” – says dr Wojenka. The Scyths were warlike people whom Herodotus described in ”The Histories”. In the middle of the first millennium BC they set out from the steppes of  the Black Sea for predatory expeditions that reached Central Europe and even as far as the borders of Egypt.

During the study in 2012, as in previous years, plenty of movable antiques were acquired from different periods. There are a lot of modern relics in the form of fragments of vessels pottery, tiles and metal objects. The most interesting ones are a Polish coin from 1767, bronze hooks and eyes, a thimble, iron knives and marbles. Antiques coming from  the Middle Ages period are represented by fragments of vessels pottery and single  metal objects. Excavations will continue in 2013.

(ew/PAP – Nauka w Polsce)

dolina-ojcc3b3w-dolina-bytc3b3w-opisy-poprawionaENG


Tagged with: Dolina Ojców i Dolina Źródła Bytów, Ojców

Wielcy Polacy – Jerzy Iwanow-Szajnowicz (1911 – 1943)

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 5 Czerwiec 2013

339088Rzeczpospolita z 10 07 2009  http://www.rp.pl/artykul/332305.html

Agent o sile dywizji

Jerzy Szajnowicz-Iwanow: Polak w angielskiej służbie bohaterem greckiego ruchu oporu

Nad Morzem Egejskim zapada mglista jesienna noc. U greckich brzegów w pobliżu Maratonu wynurza się na powierzchnię, po tygodniu rejsu z Aleksandrii, brytyjski okręt podwodny. „Thunderbolt” ma na pokładzie kilku tajemniczych pasażerów. Do przycumowanej przy burcie gumowej łodzi jako pierwszy – dźwigając zalutowaną blaszankę po konserwach, w której ukryty jest nadajnik radiowy – schodzi atletycznie zbudowany niebieskooki blondyn. Nie wygląda na Greka. Ale komandorowi Crouchowi, dowódcy okrętu, zwierzył się, że czuje się w tych stronach jak w domu. Wcześniej komandor dowiedział się od jednego z szefów wywiadu w Egipcie, że to jego najważniejszy pasażer – „agent numer jeden na Bałkany”.

Łódź z „Thunderbolta” dobija do brzegu po północy. Jeszcze tego samego dnia wieczorem „agent numer jeden”, od tej chwili Nikolaus Tsenoglu, dociera do Aten. Wkrótce na kolei peloponeskiej w pobliżu greckiej stolicy dochodzi do groźnego wybuchu. Wśród pasażerów jest również pan Tsenoglu z Krety. Uważnie ogląda uszkodzoną lokomotywę. Angielski „cardiff”, kawałek sztucznego węgla z ładunkiem wybuchowym, wrzucony do węglarki, rozsadził palenisko parowozu. W ciągu niespełna roku od tej chwili angielski „agent numer jeden” miał się stać najgroźniejszym wrogiem państw Osi na Bałkanach i bohaterem greckiego ruchu oporu. Alianccy dowódcy przyznawali po wojnie, że jego działalność „odpowiadała dokonaniom bojowym dywizji”.

iwanow1

Z Wiki:

Jerzy Iwanow-Szajnowicz, właśc. Jerzy Iwanow (ur. 14 grudnia 1911, zm. 4 stycznia 1943 w Atenach) – polski harcerz, sportowiec, w czasie II wojny światowej agent brytyjskich oraz polskich służb specjalnych i bohater greckiego ruchu oporu.

Był synem rosyjskiego pułkownika, Władimira Iwanowa i warszawianki Leonardy Szajnowicz, urodził się w Warszawie. Gdy miał kilka lat, jego matka wyszła ponownie za mąż, za Greka Jannisa Lambrianidisa i przeprowadziła się do Salonik, gdzie w 1925 r. zamieszkał też młody Iwanow. Maturę zdał w Liceum Francuskiej Misji Świeckiej w 1933 r., w 1938 ukończył – jako magister nauk rolniczych – Uniwersytet Katolicki w Louvain (Belgia). W sierpniu 1939 uzyskał dyplom Institut d’Agronomie de la France d’Outre-Mer. Był poliglotą, oprócz polskiego opanował świetnie języki: angielski, rosyjski, francuski, niemiecki i grecki. Był znakomitym pływakiem [1] (reprezentant Polski w piłce wodnej).

Wybuch wojny zastał go w Grecji. W maju 1940 r. rozpoczął współpracę z polską placówką wojskową w Salonikach. Od kwietnia 1941 przebywał w Palestynie. Oczekiwał na skierowanie do Brygady Karpackiej, jednak został ostatecznie odkomenderowany do dyspozycji wojsk brytyjskich. Jako człowiek British Special Operations Executive unit No.004 w Kairze został agentem brytyjskiego wywiadu. Po przeszkoleniu w Aleksandrii został w październiku 1941 (pod kryptonimem „033 B”) przetransportowany na pokładzie brytyjskiego okrętu podwodnego „Thunderbolt” do Grecji.

We współpracy z greckim ruchem oporu prowadził działalność szpiegowską i sabotażową. Przekazywał dowództwu angielskiemu informacje o niemieckich instalacjach wojskowych w Grecji, ruchach wojsk niemieckich i włoskich, konwojach płynących do Afryki Północnej. W marcu 1942 pod przykrywką greckiego pracownika portowego w zespole stoczni Skaramanga dostał się do wnętrza U-boota U-133 i zatopił go za pomocą min magnetycznych. W następnych miesiącach wsławił się kolejnymi śmiałymi akcjami dywersyjnymi, m.in. posłaniem na dno paru statków w Pireusie i paru kolejnych na Faros, a także zainstalowaniem w Koryncie bomby magnetycznej na U-boocie U-372 (okręt zmuszony do wynurzenia się na wodach Lewantu został zniszczony przez marynarkę brytyjską). Grupa Iwanowa zniszczyła lub uszkodziła około 400 samolotów niemieckich i włoskich w zakładach Malziniotti w Nowym Faleronie (dzielnica Aten).

Iwanow-Szajnowicz był trzykrotnie łapany przez Gestapo. Dwa razy zdołał jednak zbiec. 8 września 1942, rozpoznany i zdradzony przez znajomego, został aresztowany w Atenach po raz trzeci. 2 grudnia otrzymał od sądu niemieckiego potrójny wyrok śmierci. Zginął 4 stycznia 1943, zraniony przez SS-mana podczas próby ucieczki już z miejsca straceń – strzelnicy wojskowej w dzielnicy Aten Kesariani, następnie rozstrzelany, wraz z innymi skazańcami.

Iwanow-Szajnowicz został odznaczony pośmiertnie Orderem Virtuti Militari. W lipcu 1945 marszałek Harold Alexander ogłosił podziękowanie dla Iwanowa w imieniu Narodów Sprzymierzonych, a królowa Elżbieta II w kilka lat po śmierci agenta przekazała rodzinie zmarłego 1000 funtów w uznaniu jego zasług.

Bohater literacki biograficznej powieści Stanisława Strumph-Wojtkiewicza „Agent Nr.1″, a w 1971 r. nakręcono w Polsce film – dramat sensacyjny na kanwie wydarzeń z działalności szpiegowskiej i dywersyjnej Iwanowa-Szajnowicza w Grecji, pt. „Agent nr 1″, w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego z Karolem Strasburgerem w roli głównej.

100 lat temu urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz polski super agent

PAP, fot. NAC, ilustracja do tekstu
  AAA
agent660
(fot. NAC / NAC)

100 lat temu – 14 grudnia 1911 roku w Warszawie – urodził się Jerzy Iwanow-Szajnowicz. Podczas II wojny jako agent 033B brytyjskiego wywiadu zasłynął z tego, że sam wysadzał niemieckie okręty i statki zaopatrzeniowe. Jego pomnik stoi w Salonikach.

Jerzy Iwanow-Szajnowicz był synem Rosjanina i Polki. Matka kilka lat później rozstała się z ojcem i wyjechała do Salonik z drugim mężem, greckim biznesmenem Jannisem Lambrianidisem. Jerzy pozostał w kraju i rozpoczął edukację w szkole oo. Marianów. W wieku 14 lat wyjechał do Salonik do matki i kształcił się dalej we francuskim liceum. Rozpoczął również treningi pływackie i szybko zaczął odnosić sukcesy. W trakcie studiów agronomicznych w belgijskim Louvain został Akademickim Mistrzem Belgii w pływaniu.
kacje zawsze przyjeżdżał do kraju, gdzie szybko został członkiem warszawskiego AZS. Był filarem sekcji piłki wodnej, z którą w 1937 r. wywalczył mistrzostwo Polski. Później jako zawodnik narodowej kadry wielokrotnie reprezentował kraj na zawodach zagranicznych. Po wybuchu wojny podjął współpracę z polską misją wojskową w Salonikach, udzielając pomocy polskim uchodźcom.

Po zajęciu przez Niemcy Grecji Iwanow-Szajnowicz przedarł się do szkolącej się w Palestynie Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Jednak jego rosyjskie nazwisko, do którego dołączył panieńskie nazwisko matki nie nastroiło Polaków zbyt przychylnie.

Anglicy jednak docenili zwłaszcza jego lingwistyczne zdolności (znał sześć języków) i skierowali go na szkolenie dla agentów wywiadu do swojego ośrodka w Aleksandrii. Niebawem już jako agent nr 033B został przerzucony do Grecji, oficjalnie jako Kiriakos Paryssis z zadaniem likwidacji źródeł zaopatrzenia aprowizacyjnego i wojskowego dla Afrika Korps. Szybko zorganizował sieć kontaktów wśród różnych grup zawodowych, a jego współpracownicy przeprowadzali znaczące akcje sabotażowe przeciw Niemcom m.in. przyczyniając się do wypadków samolotów poprzez wrzucanie substancji zmieniających skład chemiczny paliwa lub niszcząc lokomotywy pociągów przewożących broń. Iwanow-Szajnowicz przekazywał także Anglikom informacje o położeniu sił niemieckich i włoskich.

W akcjach często uczestniczył osobiście. Jako doskonały pływak pod osłoną nocy przebywał bez specjalistycznego sprzętu nawet bardzo długie dystanse i umieszczał na kadłubach jednostek niemieckich lub z zaopatrzeniem dla wojsk III Rzeszy miny magnetyczne, które powodowały ogromne zniszczenia. Zniszczył w ten sposób m.in. niemiecką łódź podwodną i włoski ścigacz. Często zmieniał tożsamość, miał ogromną sieć kontaktów i powodował tak znaczące straty w siłach niemieckich, że za pomoc w jego ujęciu proponowano wysoką nagrodę.

cd Wp.pl
JISz

Marek Wójtowicz „Kupiłem wczora lnu białego”, Halina i Marek Portalscy „Dźwięk wszystko może…”, czyli 1. numer kwartalnika „Słowianić”, czerwiec 2013

Posted in Słowianie by bialczynski on 24 Maj 2013

MH reserved Taniec kompr

Marek Hapon – Taniec

Kupiłem wczora lnu białego

bo z niego kmiecie tkali szaty –

a duch w nich wolny, wyzwolony

mieszkańcem był każdej chaty

i za stołami z lipy krągłej

z posiecznym runem na objaty

lud z aniołami biesiadował

nie pomnę ja już tamtej daty,

lecz czasem w sercu się odzywa

dalekie echo rozemglone….

 

Ku wielkiej ciszy mnie poprowadź

tęsknoto moja niezmierzona,

gdzie uczuć sfera nie wybrzmiewa,

lecz jak Istota trwa spełniona.

A czego pieśnią nie wyśpiewam

i czego  słowem nie wypowiem

niechże po brzegi mnie wypełni

i  duszę moją wciąż rozgrzewa

Z ciszy i ciepła odrodzony

Poczuję jak me serce wplata

anielską nicią rozkochany

odwieczny, boski rytm Wszechświata…

 

I pójdę w łąki rozmajone

by sobie uwić wianek z kwiatów

do źródeł życia chcę wyruszyć

by słowa moc przywrócić w sobie,

moc co porusza ludzkie serca .

Bo nim zrodzeni my w tej dobie

to Miano nasze pierwej było

potężnie osadzone w globie.

Polany, sioła jego siłą,

narody i grody przeminą

zaś POLA zawsze Bogu miłe…

Ten piękny wiersz Marka Wójtowicza znajdziecie w pierwszym numerze naszego czasopisma, na razie kwartalnika, “Słowianić”. Ponieważ pismo wychodzi 15-20 czerwca w dużej mierze poświęcone będzie Świętu Kresu, jego znaczeniu, symbolice i obrzędom, jakie towarzyszą letniemu przesileniu nazywanemu także coraz powszechniej Kupaliami. Jest to długo oczekiwana przez nas chwila. Pismo poświęcone będzie sprawom ducha i ciała, kulturze i myśli słowiańskiej, przyrodzie, nowemu sposobowi życia i myślenia o świecie i wielu innym sprawom, które interesują Wolnych Ludzi. Przedstawiamy poniżej zawartość pierwszego numeru. 

MH reserved Kwiat kompr

Marek Hapon – Kwiat

Poza wierszem Marka zapowiadamy w pierwszym numerze “Słowianić” następujące ważne teksty i rubryki:

Słowo wstępne od każdego z redaktorów: tj. od Joanny Maciejowskiej, Czesława Białczyńskiego, Piotra Kudryckiego i Marka Wójtowicza

iv nnn nnn kupala_2007_1

W dziale: Słowianie – wczoraj, dziś i jutro

Czesław Białczyński – “Tan 6 Wielki – Święto Kresu”

Marek Wójtowicz –  “Ogniu święty Ogniu” (o znaczeniu ognia w święcie Kresu)

Winicjusz Kossakowski „Czy Polacy znali pismo ideograficzne?”

Leszek Mioduchowski   „Chronologia  europejska przełomu XVI i XVII wieku”

T.S. Marski  „Księga popiołów” (fragment)

Adam Smoliński „Czy obecni  Germanie to też Ariowie?”

Także: o Świętowicie na Ślęży i Romanie Zmorskim (Strażniku Wiary Słowian), którego wiersz można przeczytać, stojąc u posągu Świętowita na tej świętej słowiańskiej górze.

0 n fiolki

W dziale: Przyroda – Zdrowy styl życia

Zioła i kwiaty w kuchni: „Jedzmy kwiaty – nasturcja i stokrotka” – jak zbierać i przyrządzać zioła i kwiaty

Przepisy z sistańskiej kuchni – Chołodziec litewski z boćwiny i zupa pomidorowa z kwiatem

Zioła świętorujańskie – ruta zwyczajna i poganek rutowaty, legenda i prawdziwe działanie

Ziemia cud natury: Puszcza Nurska i Białowieża: Święte Wzgórze Grabarka oraz Mielnik (Góra Uszeście), czyli o białowieskich miejscach mocy

 UBERHAECKEL_Work_003

W dziale: W przestrzeni ducha i myśli

Halina i Marek Portalscy „Dźwięk wszystko może”

Tadeusz Owsianko „Listy do Olgi” (o zmianach duchowych w otaczającym nas Wszechświecie)

Czesław Białczyński „Nowy Świętowit 2012 – znaczenie nowego rytu”

Jail Kubacka – Ilona Kubacka „Nauka podczas snu” (fragment nowej książki)

37

 W dziale: Sztuka słowiańska

grafiki Marka Hapona

wiersze Wojciecha Świętobora Mytnika i Marka Wójtowicza

bajka dla dzieci:

Joanny Kuruc „Baśń o słowiku i królu”

Dział Słowiańska hudba poprowadzi Wojciech Świętobor Mytnik

Sleza DSC_0183 pow 160

Oprócz tego jako 12 stronicowa barwna wkładka Część 1 Trywidu Ślężańskiego z obrazami Joanny Maciejowskiej i tekstami Marka Wójtowicza

Numer zawiera około 120 stron i jest ilustrowany także obrazami i grafikami Jerzego Przybyła oraz innych autorów.

Halina i Marek Portalscy

Dźwięk wszystko może…

 

Cały świat przepełniony jest falami akustycznymi. Istotą ich jest drgający ruch cząsteczek w gazach, cieczach i ciałach stałych. Jest to rodzaj energii kinetycznej. Drgania akustyczne są rodzajem energii, która jest obecna w całej przyrodzie. Te z nich, które wywołują wrażenia słuchowe nazywamy dźwiękami. Ich częstotliwość mieści się w zakresie od około 16 Hz do 20 kHz. Inne, o zbyt wysokich częstotliwościach, aby je usłyszeć, to ultradźwięki. Podobnie, fale akustyczne o częstotliwościach poniżej 16 Hz nazywamy infradźwiękami.

Dźwięk niesie ze sobą zarówno energię, jak również informację. Ta dwoistość nabiera szczególnego znaczenia w różnych miejscach, formach, czasach i zastosowaniach. Czasem trzeba pobudzić organizm drganiami wytwarzanymi falą akustyczną padającą na ciało (dominuje komponenta energetyczna), w innym przypadku krytycznego znaczenia nabiera niesiona przez dźwięk informacja (przy pomijalnej komponencie energetycznej).

Oddziaływanie dźwięku i drgań na organizm bazuje na stymulacji zarówno drogą słuchową, jak również przez bezpośredni odbiór ciałem i to zarówno drgań źródła dźwięku (np. misy dźwiękowej leżącej na ciele), jak i fali akustycznej wytwarzanej przez źródło dźwięku stojące obok ciała pacjenta oraz drgań przenoszonych przez podłoże, a także poprzez biopole. Fakt tych oddziaływań jest obecnie dobrze udokumentowany.  Wykorzystuje się go między innymi w rehabilitacji osób głuchych i niedosłyszących [4, 6, 8,    15, 21, 22].

Dźwięki działając nie tylko na receptory słuchowe (również muzyka) wywołują również impulsy motoryczne, a u niektórych osób przeżyciom muzycznym towarzyszą wyobrażenia wzrokowe, węchowe, dotykowe lub smakowe. Mówimy wtedy o synestezji, czy polisensorycznym angażowaniu wielu zmysłów [16].

Wielorakość funkcji: komunikatywna, poznawcza, wychowawcza, integracyjna, ideologiczna przekazu, adaptacyjna, przełamywanie stereotypów, terapeutyczna, katarktyczna, humanizująca, czy ekspresyjna muzyki (dźwięków) pokazuje całą złożoność oddziaływań i możliwości dźwięku [10].

Często człowiek nie uświadamia sobie, jakie możliwości tkwią w dźwięku. Można by wręcz stwierdzić, że posiadamy, mamy, otrzymujemy, doświadczamy…, a nie korzystamy, nie przyjmujemy, nie dajemy… dźwięku.

Współcześnie dźwięk znajduje bardzo szerokie zastosowanie w dziedzinach często bardzo odległych od siebie. Przykładowo poza sztuką i religią można tu wymienić medycynę, psychologię, ergonomię, edukację, a nawet technikę, ekonomię i działania militarne.

Możemy wręcz mówić, że język muzyki jest sztuką myślenia dźwiękami, gwarantując uniwersalność komunikacji [3]. Struktury dźwiękowe wykazują ścisłe podobieństwo logiczne do form uczucia ludzkiego – form rozwoju i zaniku, ruchu płynnego i nagromadzającego, konfliktu i rozwiązania, tempa, zatrzymania ruchu, wzmożonego podniecenia, spokoju, to znów delikatnego pobudzenia i momentu marzycielskiego [1].

Cechy dźwięku są nośnikami określonych znaczeń i odpowiadają za tworzenie nastroju. Na przykład głośny dźwięk symbolizuje siłę, moc, potęgę. Cichy – słabość, delikatność. Długi – trwanie, ciągłość, krótki – ruchliwość, zmianę [7]. Podobnie jak w tonie głosu możemy w dźwiękach wyrazić agresję, niepokój, delikatność, itp. [2].

Do dźwięków należy także głos ludzki. Znaczącą treść niesie w sobie stwierdzenie „gdy będziesz lepiej wykorzystywać swój głos, poczujesz się lepiej”. Głos odsłania, jak współgrają ze sobą siły witalne, uczucia, myśli i intuicja [16]. Głos ludzki to przecież najtańsza metoda komunikowania się, a także diagnozy, czy terapii. Wydobywając z siebie odpowiednie dźwięki można wpływać na pracę swojego organizmu, przykładowo zmniejszać lęki, łagodzić ból, równoważyć subtelne procesy energetyczne organizmu.

Już uważne wsłuchanie się w głos mówiącej osoby – ton, głośność, intonację, czy inne cechy głosu pozwala powiedzieć sporo o jej nastroju, problemach, ogólnym stanie zdrowia. Należy przy tym pamiętać, że sam mówiony tekst (informacja werbalna) to zaledwie 7% całego przekazu informacyjnego. 38% informacji zawarte są w brzmieniu  głosu, a 55% w mowie ciała, zwłaszcza mimiki rozmówcy [5]. Już pierwszą opinię o rozmówcy wyrabiamy sobie w ciągu pierwszych 7 ÷ 20 sekund [16].

Nieraz do oceny danego problemu wystarczy tylko znajomość metod wykorzystujących trzy lub cztery elementy: dźwięki, słowa. Przykładem może tu być autorski test siedmiotonowy [12,13].

Możemy mówić o trzech poziomach informacji niesionych przez muzykę [ 11]. Poziomy te (powiązane częściowo ze sobą) to:

  • poziom akustyczny,
  • poziom semantyczny,
  • poziom estetyczny, później nazwany efektywnościowym.

Wzajemne związki tych trzech poziomów jednoznacznie warunkują określony schemat oddziaływań na organizm człowieka, a także na inne organizmy żywe.

Jerzy  przybyl słońce jeleńJerzy Przybył Skrzysty Jeleń Lata

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 636 obserwujących.