białczyński

Z Księgi Tanów: Słowianskie ręczniki obrzędowe – ręcznik bielski


z9147935Q,Wzor-recznika-z-miejscowosci-Augustowo--powiat-bielskiRęcznik obrzędowy z miejscowości Augustowo

Ręcznik obrzędowy w swej tradycji towarzyszył człowiekowi przez całe życie – od narodzin po śmierć. Dwa końce symbolizowały początek i koniec życia, między którymi zostały zapisane przeznaczenie i los.

Zgodnie z tradycją pierwszy ręcznik otrzymywało się po urodzeniu wraz z Patyczkami Wiergu. To wyjątkowe ozdobne płótno było obecne również w tak ważnych chwilach jak zapleciny, swadźba i wesele, święta rodzinne i religijne.

W chwili gdy chrześcijaństwo eliminowało Wiarę Przyrodzoną Słowian adaptowano ręczniki jako element kóry dawano noworodkowi po chrzcie. W ten sposób obrzędowe pogańskie ręczniki Wiary Przyrody przetrwały obcą wiarę.

Obecność ręcznika w obrzędach związanych z zaślubinami była bardzo ważna. Obowiązkiem każdej panny młodej było wniesienie z posagiem własnoręcznie wyhaftowanego ręcznika. Jeszcze do lat 60. XX wieku zwyczaj ten był podtrzymywany. W uroczystościach zaślubin ręcznik odgrywał rolę swoistego przejścia w kolejny etap życia. Para młoda bardzo często podczas ceremonii zaślubin stała na przygotowanym przez dziewczynę ręczniku. Ślubna ikona również była otaczana haftowanym ręcznikiem, a następnie zawieszana w domu męża.

recznikRęczniki obrzędowe ze wsi Grajewo

Natrafiamy tutaj na inny zwyczaj – dokumentowania ślubu-swadźby: ikonę ślubną, czyli to co jest kontynuowane w całej Polsce dzisiaj, jako albumy zdjęć ślubnych i filmy ślubne, nakręcane w różnych miejscach jako pamiątka tego ważnego wydarzenia. Namawiamy oczywiście także wszystkie pary słowiańskie które się wiążą w obrzędzie swadźby do kontynuowania zwyczaju haftowania dla noworodków ręczników i dla pary młodej także, oraz urządzania obrzędu swadźby na ręczniku i z ręcznikiem obrzędowym w roli głównej. tym ręcznikiem para związuje się w węzeł małżeński, w nowy ród, nowe gospodarstwo.

Obrzędowy ręcznik towarzyszył także zwyczajom pogrzebowym. Obwiązywano nim na 40 dni ikonę nad łóżkiem zmarłego. Wierzono bowiem, że w tym czasie dusza znajduje się jeszcze w obejściu. W zwyczaju również było wkładanie ręcznika do trumny oraz obwiązywanie nim krzyża pogrzebowego, który prowadził zmarłego na wieczny spoczynek. Obrzędowy ręcznik nie był zwykłym kawałkiem materiału, ale stanowił wyraz łączności człowieka z Bogiem i przodkami.

bildeRęcznik obrzędowy z powiatu bielskiego, z gminy Orla (fot. bielskirecznik.pl)

Obrzędowy ręcznik bielski jest jednym z ważniejszych wyznaczników kultury i tradycji Ziemi Bielskiej. To wyjątkowe płótno jest związane z bardzo ciekawymi zwyczajami. Niepowtarzalne i piękne zdobnictwo płótna świadczy o ogromnym bogactwie kulturowym i wspaniałej obyczajowości mieszkańców tych terenów.

Obrzędowy ręcznik bielski wiernie towarzyszył życiu mieszkańców gminy. Stanowił ważny element podczas wielu uroczystości, ale także w życiu codziennym. By zapewnić sobie urodzaj plonów gospodarz wychodził na siewy przepasany ręcznikiem. Również pierwszy ścięty snop zboża był otaczany tym niezwykłym płótnem. Ręcznik był podstawową ozdobą podczas świąt dożynkowych, wielkanocnych i innych.

Bardzo często zdobiono nim święte obrazy – ikony, przydrożne i cmentarne krzyże i kapliczki. Zgodnie z wierzeniami ręcznik miał także chronić przed złem.

Najstarsze ręczniki zdobiono haftem tkackim i krzyżykowym w kolorach czarnym, czerwonym i niebieskim. Głównie dominowały wzory geometryczne, ale często pojawiały się także napisy cyrylicą – sentencje lub inicjały twórczyń. Z czasem na ręcznikach haftowano różnokolorowe motywy kwiatowe i zwierzęce. Brzegi ręczników ozdabiano koronką szydełkową.

Obrzędowy ręcznik bielski miał na ogół długość od 1,5 do 3 metrów.

Do dziś zachowały się ręczniki obrzędowe nawet z 1920 roku. Można je podziwiać w Muzeum w Bielsku Podlaskim. Dzięki staraniom funduszu Lokalnego na rzecz Rozwoju Społecznego można obejrzeć je także w Internecie. Zebrane z podbielskich wsi ręczniki zbadano pod kątem autorstwa ich wyrobu, daty i miejsca powstania.

aaabilde

W Podlaskiem powstała baza internetowa ponad 400 wzorów takich ręczników z południowo-wschodniej części regionu.

Ręcznik obrzędowy pełnił, jeszcze do niedawna, ważną rolę w życiu społeczności wiejskiej na Podlasiu. Młode panny szyły go z przeznaczeniem na posag, w nim „chowała się” dusza po śmierci, służył także jako ozdoba ikon.

Muzeum w Bielsku Podlaskim oraz Fundusz Lokalny na Rzecz Rozwoju Społecznego stworzyły specjalną bazę internetową ręczników obrzędowych z terenów powiatów: bielskiego i hajnowskiego w województwie podlaskim. Dotąd opisanych i sfotografowanych zostało ponad 400 ręczników zachowanych w domach prywatnych, parafiach czy świetlicach wiejskich.

Jak powiedziała w rozmowie z dziennikarką PAP kierowniczka oddziału Muzeum Podlaskiego w Bielsku Podlaskim Alina Dębowska, taki ręcznik występował w całej Polsce, jednak w Podlaskiem tradycja była mocno zakorzeniona, dzięki zamieszkującej te tereny ludności prawosławnej. Kultywowana była jeszcze w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.

Dodała, że ręcznik występował także w katolickich wsiach, jednak nie odgrywał znaczącej roli, ani był tak zdobny, jak w prawosławiu. Zrobiony był zawsze z białego płótna, a zdobiono go zarówno koronką, jak i haftem z motywami kwiatowymi.

Dębowska powiedziała, że ręcznik obrzędowy miał nie tylko znaczenie jako wytwór kultury materialnej, ale przede wszystkim kultury obrzędowej i rodzinnej, związanej z cyklem rocznym.

Ręczniki bardzo ważną rolę odgrywały w obrzędzie zamążpójścia. Zgodnie z tradycją, młode kobiety w wieku 14-16 lat miały obowiązek przyszykować kilka ręczników jako swój posag. „Był to symbol rodu, symbol trwałości rodziny, ale miał też pokazać młodą kobietę jako dobrą gospodynię, osobę zaradną, pracowitą i zdolną” – dodała Dębowska.

Ręcznik pełnił też ważną funkcję podczas ślubu i wesela. Umieszczano go na drodze, po której przejeżdżała furmanka, a później także samochód wiozący młodych do ślubu. Dębowska powiedziała, że był symbolem granicy – „przejścia młodej kobiety w stan zamążpójścia”.

W cerkwi młoda para stawała na takim ręczniku, co miało zapewnić nowożeńcom dobrobyt. Ręcznikami ozdabiano również ikony w świętym kącie i najważniejszych gości – marszałka czy starostę weselnego. Na ręczniku młoda para stawała także na progu domu weselnego, gdzie witano ją chlebem i solą.

Po ślubie, młode gospodynie wchodząc do nowego domu ozdabiały ręcznikami ikony, ściany czy lustra, chcąc w ten sposób pokazać swoje bogactwo. Jak dodała Dębowska, jeśli młoda kobieta nie chciała wyjść za mąż, mówiła, że nie ma jeszcze przygotowanych ręczników.

Tradycyjnie też każda kobieta musiała zachować jeden ręcznik „na śmierć”. Umieszczano go wówczas w trumnie. „Prawosławni wierzą, że dusza po śmierci, przez 40 dni, nie ma gdzie się podziać i szuka swojego miejsca, dlatego chowa się pod takim ręcznikiem na ten czas” – wytłumaczyła Dębowska.

Dodała, że także trumny małych dzieci były przenoszone do grobów na ręcznikach, które pełniły w ten sposób rolę granicy między światem żywych i zmarłych. Ręcznikami ozdabiano również krzyże przydrożne, czy krzyż, który niesiono w kondukcie pogrzebowym.

Dębowska powiedziała, że choć obecnie odchodzi się od tej tradycji to jednak są osoby, które nadal ją kultywują. Prezentują ręczniki babć i prababć na weselu, inne specjalnie na tę okazję zamawiają zrobienie takich ręczników. Dodała, że obecnie też jest moda na zdobienie ręcznikami tzw. weselnych stołów z regionalnym jadłem.recznik22a

28 lipca „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” wystąpienie i spotkanie na Krakonie

Posted in sztuka, Słowianie by bialczynski on 26 Lipiec 2013

krakon201328 lipca o godzinie 15.00 wystąpię na Krakonie i spotkam się z czytelnikami na stoisku Solaris po wykładzie , czyli około godziny 16.00. Będę tam podpisywał 3 wydane przez Solaris książki s-f. Przedstawiam wam tutaj okładkę ostatniej z nich czyli “Miliardów białych płatków”.

petecki_messier_13v5Nowe wydanie: “Miliardy białych płatków”, Solaris 2013

Krakon 2013 [program, bilety]: Festiwal fantastyki przyjmie konwencję steampunku i postapokalipsy

Festiwal Kultur Alternatywnych Krakon 2013 zaplanowano na 25-28 lipca na terenie centrum akademickiego AGH.

Pierwszy po trzyletniej przerwie Krakon reaktywowany został w 2011 roku. Pojawiło się na nim 1400 osób. W ubiegłym roku liczba uczestników czterodniowej imprezy wzrosła do 2500. Podobnie jak w ubiegłym roku Krakon odbedzie się na terenie centrum akademickiego AGH, klubie Studio i w budynku Wydziału Odlewnictwa. Noclegownia przygotowana zostanie w Zespole Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 1 przy al. Kijowskiej 3.

Krakon 2013 ma odbywać się z mocnym zaznaczeniem klimatów steampunkowych i postapokaliptycznych. Na imprezie zobaczymy sporo osób w przebraniach z tych fantastycznych epok. Również LARP-y rozegrane zostaną w tych konwencjach. Planowane są warsztaty, panele dyskusyjne, spotkania autorskie. Nie zabraknie gier, zabaw i konkursów.

petecki_messier_13v5

Zapraszam wszystkich chętnych na spotkanie na Krakonie – w Gmachu D 8 (Odlewnictwo) AGH, ulica Reymonta 27 – niedziela 28 lipca godzina 15.00 – Wykład nosi tytuł “Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” i będzie nieco obszerniejszy niż ten w Sulistrowicach.

petecki_messier_13v5

Dodaj komentarz

Grabarka – Mielnik – Krynoczka, Święty Krąg Nurowsko-Białowieski

Posted in przyroda, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 25 Lipiec 2013

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERABiałowieża – to zapis brzmienia miana, którego znaczenie wykracza daleko poza to co rozumiemy pod tym pojęciem dzisiaj potocznie. Białymi Wieżami nazywano niegdyś ośrodki Wiary Przyrodzoney Słowian, miejsca położone skrajnie, które promieniowały słowiańską kulturą i tradycją na całą okolicę. Miejsce określane Białą Wieża znane z dziejowych zapisów leżało w kraju Chazarów-Połowców wysuniętych zdecydowanie spośród Słowian na wschód, w okresie średniowiecza. Pobudowano tam na wyspie Itil gród, Biała Wieża (patrz: Słownik Starożytności Słowiańskich), a do jego nazwania posłużono się tym starożytnym określeniem właśnie dlatego, że zajmował on skrajne położenie i był emanacją Słowiańszczyzny w tejże ziemi, to jest za ujściem starożytnej rzeki Ra – Rawy – Rzwy – Wołgi (Wołkiej Rzyki).  Podobny gród Biała Wieża posadowiono nad Renem – Granią, rzeką graniczną Słowiańszczyzny z okresu panowania Celtów na zachodzie Europy. Podobny gród-obwar ustanowiono na stokach Alp w dzisiejszej Szwajcarii, kraju Hel-Wędów. Zapis współczesny, ortograficzny tego słowa jest zapisem mylącym, ponieważ  jego znaczenie to wcale nie „tum” – czyli wieża kamienna lub drewniana, a wieża wiary – „tum” – przenośnia, oznaczająca ośrodek Wiary Słowian. Biała bo Wielka i Biała w znaczeniu Święta – Jasna.

z8097071Q,Dab-w-Bialowiezy--

Ze strony Encyklopedia Białowieży:

http://www.encyklopedia.puszcza-bialowieska.eu/index.php?dzial=haslo&id=488

….Zagadkowość dębu i całego wzgórza w Parku Pałacowym nie dawała nam spokoju. Odkrywczym dla nas stał się artykuł Leszka Mateli na temat geomancji i miejsc mocy, opublikowany w numerze 9/1992 miesięcznika „Nie z tej Ziemi”. Znany polski radiesteta i geomanta dowodził, że kulę ziemską, podobnie jak i ciało ludzkie, przecinają kanały przepływu energii życia. Wiedziano o tym już w starożytności. Współczesne badania, prowadzone przez europejskich uczonych, przyniosły szereg nowych spostrzeżeń. Zauważono, że np. stare świątynie czy też miejsca kultu różnych wyznań są zawsze usytuowane w strefie o specyficznym promieniowaniu Ziemi, względnie na skrzyżowaniu tych stref. Analiza położenia takich miejsc na mapie zakończyła się zdumiewającym odkryciem. Okazało się, że układają się one wzdłuż linii prostych, przy czym linie te mają dość regularny układ. Łączą one miejsca koncentracji pozytywnej energii przyrody zwane „miejscami mocy”.

Z tymi stwierdzeniami koresponduje hipoteza rosyjskich uczonych Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, którzy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku doszli do wniosku, iż kula ziemska ma strukturę kryształu. Odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe.

Leszek Matela do swego artykułu dołączył mapę wyrysowaną na podstawie hipotezy rosyjskich uczonych. Analizując ją, stwierdziliśmy ze zdumieniem, że jedna z linii siatki krystalicznej przecina… Puszczę Białowieską. Wszystko też wskazuje, że przebiega ona przez Białowieżę, a w okolicy zagadkowego dębu na wzgórzu znajduje się tzw. miejsce mocy!

„Cudowny” dąb w szacie letniej (2007r.)

Zaczęliśmy sprawdzać, czy wykaz charakterystycznych cech dla miejsc mocy, podanych przez p. Matelę, ma odniesienie do Białowieży. Okazało się, że tak! Jest nawet u podnóża wzgórza źródełko z wodą o specyficznych właściwościach.

Przeanalizowaliśmy też przebieg linii promieniowania na obszarze Puszczy Białowieskiej. Rezultat okazał się zaskakujący. W samej Białowieży na linii znajdują się aż dwie świątynie – cerkiew prawosławna i kościół katolicki. Przypuszcza się też, że na wzgórzu z dębami niegdyś znajdował się „święty gaj”, czyli miejsce, w którym odbywały się pogańskie obrzędy. Przesuwając się po linii w stronę Hajnówki, natrafiamy na Krynoczkę – prawosławne sanktuarium ze słynnym cudownym źródełkiem.

O swym odkryciu niezwłocznie powiadomiliśmy p. Leszka Matelę, zapraszając go jednocześnie do Białowieży celem przeprowadzenia dokładniejszych badań, które albo potwierdzą, albo obalą nasze przypuszczenia. Pan Matela przyjechał 30 kwietnia 1994 roku. Na początku zwrócił naszą uwagę, że linia siatki krystalicznej przebiegająca przez Białowieżę ma połączenie z Gnieznem i Hexentanzplatzem, legendarnym centrum kultowym w Górach Harzu, oraz z Drüggelte, westfalską miejscowością, znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Ze wstępnych badań wynika, że szczególna aktywność tej linii przypada w ostatnim dniu kwietnia, co w ezoterycznej tradycji wiąże się z dniem Walpurgii, czyli świętem wiedźm.

Leszek Matela przywiózł ze sobą specjalistyczną aparaturę. Przy jej pomocy ustalił, że dąb z wizerunkiem stoi na „silnie promieniującym skrzyżowaniu wznoszących się stromo ku powierzchni cieków wodnych (tzw. ślepe źródło) i wpisany jest w układ promieniowań kosmicznych, zwanych w radiestezji siatką szwajcarską i siatką diagonalną”. Dzięki miernikowi pola elektromagnetycznego, udało mu się zlokalizować pasmo promieniowania nieznanego pochodzenia przebiegające przez dąb z południowego zachodu.

Badacza uderzył szczególnie fakt, że „wykryte metodami radiestezyjnymi częstotliwości radiacji wokół drzewa odpowiadają rytmowi oddychania człowieka oraz liczbie uderzeń serca na minutę, tak jakby dąb był żywą istotą pulsującym w rytmie fizjologicznym człowieka”. Ustalił on, że całe wzgórze w Parku Pałacowym jest silnie promieniującym obszarem. Pomierzona intensywność promieniowania wykazała ponad 50 tysięcy jednostek w skali BSM, co wielokrotnie przewyższa korzystne dla człowieka natężenie wibracji. Jest to bez wątpienia najsilniejsze miejsce mocy w tej okolicy. Badania radiestezyjne wody w wypływającym u stóp wzniesienia źródle potwierdziły wysokie jej walory bioenergetyczne.

Leszek Matela ustosunkował się również do niecodziennych zjawisk i odczuć w pobliżu dębu. Stwierdził, że osoby o właściwościach medialnych zazwyczaj odczuwają w takich miejscach potężną energię oraz mają tajemnicze wizje. Zjawisko to określa się mianem „genius loci” (dusza miejsca) i niekoniecznie należy je rozpatrywać w kategoriach spirytystycznych. Potwierdza to przykład dr. Tarasiewicza, który wydobywającą się spoza drzewa energię wyczuwał w postaci kuli. Moc tej energii może u jednych budzić przerażenie, drugich może zniewalać, a na innych wpływać pozytywnie, inspirująco. Wszystko zależy od tego, jaką przyjmiemy postawę, czy potrafimy otworzyć się na korzystne oddziaływanie energii i skoncentrować na jej pozytywnym i stymulującym wpływie.

Pokłosiem wizyty Leszka Mateli stały się jego liczne artykuły o nowym miejscu mocy, publikowane w prasie polskiej i zagranicznej. Białowieskie miejsce mocy trafiło także na karty kilku książek p. Mateli. Poza tym badacz zainteresował swym odkryciem liczne grono specjalistów różnych dziedzin oraz twórców telewizyjnego cyklu „Era Wodnika”, którzy we wrześniu 1994 roku zrealizowali w Białowieży film poświęcony temu i następnym miejscom mocy, odkrytym w Puszczy Białowieskiej.

Na początku XXI wieku z dębu z wizerunkiem zaczęła odpadać płatami kora od strony południowej, później zaczęły także usychać gałęzie. Dąb najwyraźniej osiąga swój wiek biologiczny, na co wcześniej wskazywały już osoby przeprowadzające na nim prace pielęgnacyjno-konserwatorskie. W takiej sytuacji i cud nie pomoże. Z całej grupy dębów porastających wzgórze, do chwili obecnej przetrwało tylko czternaście (w momencie pojawienia się „cudu” rosło ich szesnaście). (oprac. Piotr Bajko)

171

Leszek Matela – Zielone Brygady nr 76 z 1995 roku

http://zb.eco.pl/zb/76/matela.htm  –

przy okazji pozdrowienia i należne podziękowania dla Andrzeja Żwawy wieloletniego niestrudzonego wydawcy Zielonych Brygad, krakowskiego Zasłużonego dla Wiary Słowian.

„Zielone Brygady. Pismo Ekologów” nr 10 (76), Październik’95


BIAŁOWIEŻA GEOMANTYCZNAPuszcza Białowieska jest unikalnym na skalę światową kompleksem leśnym i rezerwatem biosfery. W 1979 r. wpisano ją jako jedyny polski obiekt przyrodniczy na listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości. Niezwykłość tego terenu nie ogranicza się jednak wyłącznie do walorów przyrodniczych. Niemniej istotny okazuje się ukryty aspekt duchowy. Tajemnicze zjawiska i odkrycia, które miały miejsce w ostatnim okresie w Białowieży zdają się potwierdzać niezwykłość tych okolic.

Rzadko pojawiało się do tej pory pytanie dlaczego położona na uboczu Białowieża stała się dość znaną miejscowością. Tu przecież od wieków zjeżdżały liczne głowy państw i dygnitarze z różnych stron świata. Czy wpływ na to miała tylko obfitość puszczańskiej zwierzyny i wielkość leśnych ostępów?
Puszcza i jej duchowe skarby
Pierwszą osobą, która publicznie zwróciła uwagę na ezoteryczne wartości tamtejszych terenów był Metodiusz Romanow – leśnik, okultysta i ekolog pracujący w latach 20. przy ochronie białowieskich lasów. Wyrazem jego fascynacji Białowieżą była opublikowana w 1925 w katowickiej „Książnicy Wiedzy Duchowej” książka Duchowe skarby Puszczy Białowieskiej. Autor tej znakomitej pracy proponuje spojrzenie na puszczę nie jako wytwórnię masy drzewnej, ale jako rezerwuar energii duchowej. Nie bez przypadku nasi przodkowie czcili bóstwa w gąszczach lasów, na polanach i świętych gajach. Romanow przypuszcza, że nazwa Białowieża ma związek z prasłowiańskim kultem Białoboga. Lechici nazywali Boga m.in. Drzewowidem i czcili pod symbolem Drzewa Wiedzy. Romanow w swojej pracy podaje metodę rozwoju duchowego poprzez kontakt z przyrodą. Puszcza jest dla niego przykładem harmonijnego życia społecznego w naturalnym stanie. Obcowanie z przyrodą i zrozumienie jej tajemnic może pomóc człowiekowi odczuć przejawy jego własnej duchowej jaźni. Metodiusz Romanow dostrzegł, że to właśnie w Białowieży i jej okolicach następuje jakaś niezwykle koncentracja energii przyrody. We wspomnianej książce napisał: Istnieją na kuli ziemskiej punkty, które posiadają jakąś niewytłumaczalną siłę wpływu na rozwój duchowy człowieka. Właśnie istnieniem takiego punktu w Białowieży tłumaczył fakt, iż Puszczą Białowieską opiekowali się polscy królowie.

Geomantyczne miejsce mocy w Białowieży
W latach 70. znana stała się hipoteza uczonych rosyjskich Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, iż kula ziemska posiada strukturę kryształu. Na Ziemi podobnie jak i na powierzchni kryształu znajdują się punkty i linie aktywne energetyczne. Przepływa poprzez nie energia życia. Tego rodzaju pozytywną energią przyrody zajmuje się dziedzina wiedzy zwana geomancją. Badacze rosyjscy odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe. Spoglądając na wyrysowaną na podstawie ich hipotezy mapę ze zdumieniem spostrzegłem, że na jednej z linii owej siatki krystalicznej leży właśnie Białowieża. Co ciekawe linia ta biegnie na zachód przez Gniezno a dalej przez Hexentanzplatz, legendarne centrum kultowe w Górach Harzu oraz przez Drüggelte koło Soest, westfalską miejscowość znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Wstępne badania wykazały, że szczególna aktywność tej linii promieniowania przypada na 30 kwietnia. Tradycja ezoteryczna łączy ten dzień z dniem Walpurgii czyli świętem czarownic. Nic też dziwnego, że wspomniana linia promieniowania przechodzi przez legendarne miejsce tańca czarownic w Harzu. Ostatni wieczór kwietnia podobnie jak noc świętojańska to czas potężnych przemian energetycznych w przyrodzie szczególnie w miejscach położonych wzdłuż wymienionej linii. Dlatego też do przeprowadzenia badań Puszczy Białowieskiej wybrałem właśnie dzień 30 kwietnia. Okazało się, iż rzeczywiście natężenie promieniowania w tym dniu osiąga potężne wartości. Ciekawe że wykryte metodami radiestezyjnymi częstotliwości radiacji wokół drzewa odpowiadają rytmowi oddychania człowieka oraz ilości uderzeń serca na minutę. Tak jakby dąb był istotą pulsującą w rytmie fizjologicznym człowieka. Przeprowadzone przeze mnie badania radiestezyjne wykazały, że całe wzgórze w Parku Pałacowym porośnięte 15 starymi dębami jest silnie promieniującym obszarem, prawdopodobnie pozostałością dawnego świętego gaju, miejsca kultu, inicjacji i pochówku mieszkających tu niegdyś plemion. To niewątpliwie najsilniejsze w tym rejonie miejsce koncentracji pozytywnych energii Ziemi i Kosmosu zwane w geomancji miejscem mocy.

Ikona na dębie
Ponad trzy lata temu swego rodzaju sensację wśród mieszkańców Białowieży wywołało pojawienie się ikony na bliźnie po odciętym konarze wiekowego dębu w Parku Pałacowym. Wizerunek na dębie przypominał, jak twierdzi emerytowany kantor cerkiewny Piotr Dworakowski, oblicze archanioła Gabriela, zwiastuna niecodziennych wydarzeń. Kilka miesięcy po pojawieniu się niezwykłej ikony rzeczywiście miało miejsce w tych okolicach epokowe wydarzenie. Otóż przywódcy Rosji, Ukrainy i Białorusi spotkali się w pałacyku myśliwskim położonym po białoruskiej stronie puszczy, 9-10 km od dębu i podpisali akt dotyczący rozwiązania sowieckiego imperium. Ciekawy zbieg okoliczności, że na miejsce tego historycznego spotkania wybrano akurat Puszczę Białowieską. Dziś obraz na dębie nie jest już wyrazisty. Konserwatorzy zamalowali go sześciokrotnie farbą. Tajemnicze oddziaływanie drzewa jednak nadal pozostało.

Tajemnicze zjawiska wokół niezwykłego drzewa
Mieszkańcy Białowieży leśnik Piotr Bajko i lekarz dr Sergiusz Tarasiewicz zebrali obfity materiał dotyczący całej serii tajemniczych zjawisk, które miały miejsce wokół niezwykłego dębu. Tajemnicze promieniowanie występujące wokół drzewa posiada niezwykle silne oddziaływanie. U wielu osób przebywających pod dębem występują odczucia mrowienia w kończynach, zachwiania równowagi a nawet zmiany skórne. Osoby o zdolnościach medialnych odczuwają w tym miejscu potężną energię oraz mają tajemnicze wizje. Takie zjawisko w literaturze ezoterycznej określa się mianem genius loci, duszą danego miejsca i niekoniecznie trzeba je rozpatrywać w kategoriach spirytystycznych. Dr Tarasiewicz wyczuwa energię wydobywającą się z dębu pod postacią kuli. Ilekroć znajdzie się pod drzewem i nastawi się na jej odbiór jakaś siła wodzi jego ręce ukazując kształt kulisty. Widać tutaj wyraźną analogię do chińskiej gimnastyki medytacyjnej Tai Chi Chuan, gdzie energia życia w części ćwiczeń ukazywana jest poprzez ruchy rąk również jako kula. Dr Tarasiewicz nie zna jednak Tai Chi Chuanu i jego ruchy są po prostu spontaniczną reakcją na wibracje dobywające się z tego miejsca. Jego moc może zarówno zniewalać i budzić przestrach jak i inspirować i pobudzać duchowo. Wszystko zależy od naszej postawy. Ważne jest, aby umieć świadomie otwierać się na korzystne energie występujące w miejscu mocy i koncentrować się na ich pozytywnym i stymulującym oddziaływaniu. Znakomitym przykładem takiej postawy jest rodowity białowieżanin Borys Russko potrafiący „rozmawiać” z okolicznymi dębami i świetnie rozumiejący ich „mowę”. Osoby zamknięte na subtelne oddziaływania przyrody, nie umiejące nawiązać kontaktu z własną podświadomością z pewnością niewiele odczują. Również medytacja przy białowieskim dębie jest niezwykle głęboka. Osoby wrażliwe powiadają, że mają odczucie jakby jakaś nieznana siła wciągała ich w „inny wymiar”. Moje badania wykazały, iż faktycznie medytacyjne przesłanie tego miejsca przedstawia symboliczne przejście w drugą, nieznaną rzeczywistość.

Przy białowieskim dębie występują też niewytłumaczalne zjawiska akustyczne. Wspomniany już Piotr Dworakowski dnia 30.04.1995 r. wraz z grupą oprowadzanych turystów był świadkiem niezwykłego fenomenu dźwiękowego. Tuż przed zachodem słońca, gdy wokół panowała cisza, nagle ludzie stojący wokół dębu usłyszeli napływające z góry niezwykłe odgłosy. Słychać było rozmowy prowadzone prawdopodobnie po rosyjsku, ryk klaksonu i płacz dziecka. Odgłosy trwały, jak relacjonuje Piotr Dworakowski, ok. 6-10 minut. Po czym znowu zapadła głęboka cisza.

Kamienny krąg
Zagadkowe miejsca występują również w mniej dostępnych obszarach Białowieskiej Puszczy. Dr Tarasiewicz, wytrwały penetrator okolicznych kniei, odkrył kilka tajemniczych zakątków. Najciekawszy z nich znajduje się w oddziale 495 ok. 6 km na południowy zachód od Białowieży. Kierunek dojścia do niego wskazuje ścięty pień dębu obłożony kilkoma betonowymi płytami. Na płytach wyryto prawosławny krzyż, datę 20 X 1947 oraz tajemniczy ciąg liter: KWLMWBNJ. Po przesunięciu jednej z płyt okazało się, że pod spodem znajduje się głaz z odciśniętą bosą stopą. Pokazuje ona kierunek dojścia do znajdującej się kilkanaście metrów dalej polanki. Jej centrum tworzy krzyż z wpisanym w jego formę kręgiem kamiennych głazów. Pod warstwą mchu ułożone są mniejsze kamienie jakby ktoś wybrukował ten teren. Symetryczne rozmieszczenie kamieni i powtarzające się odległości między nimi wskazują, że jest to celowo zbudowany obiekt przez dawnych mieszkańców puszczy. Niezwykłość tego miejsca potęgują otaczające je drzewa. Większość z nich już od korzenia rozdwaja się. Występują tu też nietypowe dla puszczy gatunki takie jak: głogi, grusze i jabłonie. Przeprowadzone badania radiestezyjne kamiennego kręgu wskazują, że występuje tu układ niezwykle silnych promieniowań. Kamienie pełnią prawdopodobnie rolę naturalnego filtru tłumiącego szkodliwe komponenty promieniowania a przepuszczającego jego pozytywne i korzystne dla człowieka składniki. Nic dziwnego, że osoby tu przebywające donoszą o znakomitym samopoczuciu a nawet o ustąpieniu bólu głowy i innych dolegliwości. Istnieją przypuszczenia, że po wojnie spotykali się tu członkowie jakiejś sekty religijnej, która odnalazła dawne miejsce kultu. Ludzie ci pracowali tu w latach czterdziestych przy wyrębie lasu u załadunku drewna. Brak jednak jakichkolwiek szczegółów na ten temat. Nieco podobny kamienny krag znajduje się również w kwartale 496.

Rozmiłowaną w Białowieży docent Simonę Kossak zafascynowały również miejsca mocy ukryte w ostępach puszczy. Postanowiła nawet w ramach ONZ-owskiego programu „Man and biosphere” przy współpracy miejscowego nadleśnictwa, dopomóc w uporządkowaniu i wyeksponowaniu kamiennego kręgu w oddziale 495. Przeznaczono na ten cel 80 mln starych złotych. To niezwykłe miejsce ma być ogrodzone płotkiem z żerdzi, ma zostać ułożona kładka i powstać ambona widokowa. Centrum polanki ma być oczyszczone a układ kamieni odsłonięty. Pani Simona poszukuje też środków finansowych na wyeksponowanie i ochronę ukrytych w Puszczy Białowieskiej kurhanów, miejsc pochówku pradawnych puszczan, których Czesław Miłosz określił mianem „Indian Europy”.

Miejmy nadzieję, że tajemnicze moce puszczy dadzą nam kolejny argument przemawiający na rzecz jej ochrony.

Leszek Matela

KostrzewskiFranciszek.Grzybobranie.1860

Adam MICKIEWICZ O BIAŁOWIEŻY

Zaskakująco aktualny cytat znalazłem w bardzo godnej polecenia książce Ochrona przyrody a kultura prof. Jacka Kolbuszewskiego (w cenie 3 zł, myślę, że można ja zamówić za pobraniem w Towarzystwie Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, pl. Biskupa Nankiera 15, 50-140 Wrocław, (402 559).

Rówienniki litewskich wielkich kniaziów, drzewa

Białowieży, Świtezi, Ponar, Kuszelewa! (…)

Pomniki nasze! ileż co rok was pożera

Kupiecka lub rządowa, moskiewska siekiera!

Nie zostawia przytułku ni leśnym śpiewakom!

Ni wieszczom, którym cień wasz tak miły jak ptakom!

 

(Początek księgi Pana Tadeusza pt. Dyplomatyka i łowy)

Oprócz tego mnóstwo ciekawych cytatów z literatury polskiej i informacji o polskich tradycjach ochrony przyrody.

Piotr Wiench
rys. Jakub ‚QubaCube’ Michalski

800px-Hajnowka-krynoczka-1Krynoczka – Miodowe Uroczysko bogini Śreczy (Pani Sporu)

Tak jak Grabarka jest miejscem czci Spora-Spasa tak Krynoczka – Uroczysko Miodowe, jest miejscem czci jego żony, Bogini Wymiany i Pośrednictwa, Sporzy-Śreczy (Średczy), której dniem tygodnia jest środa.

CB

mk2011-07-03 14.58.14 IMG_0782Jak widzicie w prawosławiu przetrwał zwyczaj wieszania bajorków proszalnych do bogów starej wiary słowiańskiej, pod postacią wieszania wstęg i chust z prośbami do świętych nowej religii. Przepiękne fotografie Krynoczki ze strony fotografa Magdaleny Kozłowskiej: http://kasjopea0.blogspot.com/2011/10/swieta-krynoczka-w-biaowiezy.html

Z Wiki

Krynoczka (Święta Krynoczka) – źródło w Puszczy Białowieskiej, położone 3 km od Hajnówki na trasie Hajnówka – Białowieża, uznawane przez wiernych Kościoła prawosławnego za cudowne.

Jest ono miejscem dorocznych pielgrzymek na uroczystość Świętej Trójcy. W pobliżu stoi wzniesiona w 1846 drewniana cerkiew pod wezwaniem Świętych Braci Machabeuszów należąca do parafii Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy w Dubinach. Przy studzience (znajdującej się obecnie pod wiatą) zbudowano w 1848 niewielką drewnianą kaplicę.

Święta Krynoczka (krynica, źródło), znana była dawniej jako uroczysko Miednoje, od nazwy przepływającego nieopodal strumyka. Miejscem kultu jest od wieków, nie zachowały się jednak żadne dokumenty o tym świadczące.

Legenda wiąże je z pierwszymi chrześcijanami, jacy pojawili się na tych terenach. Byli to mnisi Kijowsko-Pieczerskoj Ławry, którzy chroniąc się przed Tatarami, w tym ustroniu leśnym, przy źródełku, wznieśli cerkiew, a wśród mieszkańców puszczy szerzyli wiarę prawosławną. Tu przychodzili się oni modlić, a woda ze źródła w swej symbolice łączyła się ze zdrowiem i zbawieniem.

mk 2011-07-03 14.51.40 IMG_0766Foto: Magda Kozłowska

Przez kilka wieków leśne źródło było znane jedynie okolicznej ludności. Pierwszymi przybyszami byli mnisi z monasteru Świętego Ducha w Wilnie, którzy pielgrzymując do monasteru w Wirowie i do klasztoru w Leśnej mieli tu swoją przystań na odpoczynek i oddanie czci Bogu. Kiedy przybywali, okoliczni mieszkańcy gromadzili się na wspólną modlitwę i tak z roku na rok coraz więcej pątników skupiało się wokół świętego źródełka.

Jak przed wiekami, tak i teraz, pielgrzymi odwiedzający Krynoczkę, chusteczką zwilżoną w jej wodzie przecierają chore miejsce, po czym pozostawiają ją na ogrodzeniu z tyłu za studzienką, w ten sposób symbolicznie pozbywając się choroby.

mk 2011-07-03 14.54.04 IMG_0773Foto: Magda Kozłowska

 Jak to było z Krynoczką za PRL

Krynoczka to cudowne źródełko w Puszczy Białowieskiej, jedno z najważniejszych świętych miejsc prawosławia na Podlasiu. Położone w głębi puszczy 3km na wschód od Hajnówki, miejsce to, dawniej zwane uroczyskiem Miednoje, znane jest od wieków i wiąże się z pierwszymi chrześcijanami, jacy pojawili się na tych terenach. Prawdopodobnie Kijowscy mnisi już w XII wieku wznieśli przy źródełku małą cerkiewkę, a wśród mieszkańców puszczy zaczęli szerzyć wiarę prawosławną. Zapewne już wtedy doceniano niezwykłe właściwości tutejszej wody.
Przez kilka wieków leśne źródło było znane tylko okolicznej ludności. Z czasem sława cudownego miejsca rosła i coraz więcej pątników skupiało się wokół świętego źródełka. Kolejne, pisane doniesienia o Krynoczce pochodzą dopiero z XIX wieku. Mówią one, że w 1848 roku na uroczysku została zbudowana cerkiew św. Braci Machabeuszy.
Istnieje wiele legend dotyczących źródełka. Jedna z nich mówi, że miejscowi pasterze zobaczyli wokół jednego z tutejszych dębów wielką jasność. Na drzewie pojawiła się ikona, a tuz obok wytrysnęło źródełko. W miejscu tym pobudowano drewnianą kapliczkę.
Inna legenda mówi o kobiecie, katoliczce, która przychodziła się tu modlić. Kiedy przyszła do cudownego miejsca w trzecim dniu Wielkanocy z dwoma dziewczynkami zapalił się przed nimi rząd świec. Kobieta odpaliła od ognia swoją świeczkę i z zapaloną wróciła do domu. Uznano to za cud i od tej pory wprowadzono dodatkowe nabożeństwo w trzecim dniu Wielkanocy.

mk 2011-07-03 14.59.18 IMG_0783Foto: Magdalena Kozłowska
Za czasów Polski Ludowej nastąpiły trudne czasy dla Krynoczki. Cudowne miejsce znalazło się na terenie bazy wojskowej. Teren ogrodzono drutem kolczastym, a klucze od bramy wjazdowej miało dowództwo jednostki. Żeby wejść na Krynoczkę duchowni musieli prosić o pozwolenie. Po pewnym czasie władze wpadły na pomysł, żeby przenieść cerkiewkę do pobliskiej wsi Lipiny. Cudowną wodę miał dostarczać do wsi specjalny rurociąg. Jednak dzięki determinacji ówczesnego proboszcza parafii Dubiny, do której należała Krynoczka, nie udało się zrealizować tego zamiaru. Po upadku komunizmu zakazy przestały obowiązywać.

mag koz2011-07-03 14.50.28 IMG_0763Foto Magda Kozłowska
Krynoczka nieustannie przyciąga pielgrzymów. Wielu chorych doznaje tu cudownego uzdrowienia. Pielgrzymi moczą chusteczki w cudownej wodzie i przecierają chore miejsca, po czym pozostawiają ją na ogrodzeniu z tyłu za studzienką. Symbolicznie pozbywając się w ten sposób choroby.

Magda kozlowska2011-07-03 14.53.32 IMG_0772Foto: Magda Kozłowska

Oczywiście dla nas pogan Krynoczka pozostanie na zawsze prastarym Świętym Gajem Bogini Śreczy, Pani Sporu-Sporzenia (Przysparzania Dóbr, Mnożności)

Wawel Łysiec Grabarka Ilmeń Stara Russa ArchangielskJak widzicie [kliknij-powiększ], Grabarka i system Świętych Wzgórz Białowierzy (Białowieży) leży dokładnie na linii Wawel (Czakram Wielki – Serce Polski=Serce Świata) – Świątynia Dziewięciu Kręgów na Łysej Górze  – Ilmeń i Stara Rusa (Kolebka Rusi) i dalej na Wyspę Kara i Górę Kara

Grabarka

Miejsce mocy w Puszczy Białowieskiej odkryte zostało przez przypadek w styczniu 1993 roku przez trójkę białowieżan (Sergiusz Tarasiewicz, Borys Russko, Piotr Bajko), którzy poszukiwali w tym miejscu niedużego pomnika, upamiętniającego śmierć robotnika naprawiającego zniszczoną przez Niemców w 1944 roku przebiegającą w pobliżu linię kolejową Hajnówka-Białowieża. Poszukujący zwrócili uwagę na szczególnie pozytywne odczucia, jakich doświadczyli wchodząc na niewielką polankę.

Na wiosnę 1994 roku uroczysko odwiedził znany radiesteta i geomanta Leszek Matela z Białegostoku. Orzekł on, że jest to tzw. miejsce mocy. Pomierzone tutaj promieniowanie elektromagnetyczne wyraźnie jest podwyższone w stosunku do otoczenia. We wrześniu 1994 roku zakątek ten zbadał również radiesteta i bioenergoterapeuta Andrzej Ciupek z Kalisza, który stwierdził, że jest to punkt silniej oddziaływający niż Jasna Góra, którą wcześniej przebadał. Ustępuje mu również Święta Góra Grabarka – prawosławny odpowiednik Jasnej Góry. Miejsce w oddziale 495 jest charakterystyczne ze względu na duże skupisko rozwidlających się u swej podstawy drzew różnych gatunków. Najwyraźniej w układach genów rosnących tutaj dębów, brzóz, sosen i świerków nastąpiły jakieś zakłócenia. Ciekawym też jest fakt, że rozwidlenia występują nie tylko u starych, około stuletnich drzew, ale także u młodych – kilkunastoletnich. Sporo tutaj także głogów oraz pojedynczych jabłoni i grusz – gatunków raczej nie występujących w lasach. Nietrudno dostrzec także duże kamienie, których jest tu sporo, przy czym ułożone są w jakiś przemyślany sposób. W centrum tego kamiennego układu, znajdującego się na kolistym, lekkim wywyższeniu o średnicy kilkunastu metrów, znajduje się pod kilkunastocentymetrową warstwą próchnicy warstwa drobniejszych kamieni, ułożonych luźno obok siebie. Być może jest to miejsce dawnych obrzędów pogańskich.

tutaj znajdziecie legendy:http://www.bialowieza.com.pl/legendy.html

Nurusja ziemie i ludy 3 NurzecMapa starożytnej Nurii Właściwej i Nurusji z zaznaczeniem  Nurca [powiększ]

Sanktuarium na Górze Grabarka

Góra Grabarka położona obok wsi jest znanym miejscem kultu religijnego dla wyznawców prawosławia w Polsce. Znajdują się tam: żeński monaster Świętych Marty i Marii oraz 3 cerkwie klasztorne. Główna cerkiew (pw. Przemienienia Pańskiego) jest jednocześnie świątynią parafialną. Monaster, cerkwie, dwa Domy Pielgrzyma oraz cmentarz tworzą osadę Grabarka-Klasztor.

Badania wskazują, że pierwszy ośrodek kultowy na Grabarce powstał na początku XVIII wieku jako sanktuarium greckokatolickie. Wcześniejsza obecność w tym miejscu jakiejkolwiek wspólnoty monastycznej nie znajduje potwierdzenia w żadnych źródłach ani pisemnych ani archeologicznych. Zdaniem prof. Józefa Maroszka wszelkie informacje na temat istnienia tu świątyni sięgającej korzeniami średniowiecza, można uznać w świetle dokumentów jedynie za mające więcej wspólnego z legendami niż z prawdą historyczną[1] Wg zachowanych relacji w lipcu 1710 w pobliskich Siemiatyczach wybuchła epidemia cholery. Spowodowało to panikę wśród mieszkańców miasta, którzy zaczęli masowo je opuszczać kryjąc się w okolicznych lasach, co trwało do czasu ustania epidemii w zimie[1]. W związku z tym wydarzeniem należy wiązać fakt powstania w Grabarce kaplicy i ośrodka kultowego, którego inicjatorem był unicki metropolita kijowski i opat supraski Leon Kiszka[1].

Grabarka znajduje się w województwie podlaskim, około 10 kilometrów z Siemiatycz na wschód. Tu czas się zatrzymał. Drewniane, stare domy, przydrożne kapliczki z czteroramiennymi krzyżami. Kojąca cisza.

Święta Góra znana jest z cudów. Najbardziej znany dokonał się w 1710 roku podczas wielkiej epidemii cholery. Pewien starzec miał objawienie, że wszyscy, którzy pójdą za nim na wzgórze i napiją się wody z tryskającego tam źródełka, będą uzdrowieni. Tak też się stało. W podzięce ludzie wznieśli w tym miejscu drewnianą kaplicę, którą w XIX wieku rozbudowali w cerkiew Przemienienia Pańskiego.

Cerkiew otacza las drewnianych krzyży ofiarnych, często z epitafiami, pisanymi cyrylicą. Krzyże zmuruszałe i zupełnie nowe,  wysokie na 3 metry i zaledwie półmetrowe, wszystkie przyniesione w ważnej intencji od  chorych, strapionych, szukających nadziei i siły.

Krzyży przybywa zwłaszcza 19 sierpnia, w święto Przemienienia Pańskiego Spasa, na które pielgrzymują wierni nie tylko z Polski, ale i z Grecji, Portugalii, Indii, Ameryki. Uczestniczą oni w całonocnym czuwaniu. W mistycznej scenerii, pod gwiazdami, przy świecach i wtórze chórów, w otoczeniu tysięcy krzyży wierni modlą się o swoich bliskich zmarłych, żeby Spas Izbawnik przyjął ich do swojego królestwa. Uroczyste nabożeństwo kończy się o świcie.

3542920_las-krzyzy-na-wzgorzu-grabarkaWiele krzyży jest przewiązywanych wciąz przez Prawosławnych poganskim bajorkiem w kolorze danego bóstwa – tu widać jasnobłękitne. Także nawet jęsli już nie przewiązują krzyża barwną wstęgą, to malują go na kolory. To pozostałość również pogańskiego przypisania koloru do poszczególnych tynów Mocy i Żywiołów. 

Jak przed dwoma wiekami u podnóża Świętej Góry bije uzdrawiające źródełko. Tu zatrzymują się wszyscy pielgrzymi. Niektórzy wchodzą do płynącego obok strumyka, którego woda ma leczyć i uzdrawiać. Moczą chustki i wilgotnymi przemywają chore miejsca.  Pozostawiają je na brzegu na znak, że z chustami opuszczają  ich choroby.

Ja dodam od siebie jak zwykle, tylko jedno celne zdanie, a mianowicie to, że Spas – to nikt inny jak Spor – Bóg Bogactwa, pogański Bogoc, męski partner Bogini Średczy (Śreczy), czyli tej której [poświecono środkowy dzień tygodnia – Środzie. Jak on jest odpowiedzialny za bogacenie (oboje maja święto w pełnię księżycową najbliższą  20 sierpnia lub po prostu 20-26 sierpnia). Średcza – Pani Po-Średni-cząca. U Słowian jak widać za handel i kontakty międzyplemienne, za wymianę towarową odpowiadała bogini.

CB

wawel-grabarka-stara-rusa-gc3b3ra-kara3

[kliknij powiększ]

Nurzec, Puszcza Nurska i Święte Wzgórza: Grabarka,Mielnik (Góra Uszeście), Werpol (Wiar-Pól), Grąd Radziwiłłów

Puszcza Mielnicka – południowopodlaski kompleks leśny rozciągający się na północ od Mielnika po Adamowo i Nurzec-Stację. Wschodnie obszary puszczy leżą na terytorium Białorusi. Puszcza Mielnicka jest pozostałością Puszczy Białowieskiej i ma nadal podobny do niej charakter. Na terenie puszczy znajduje się dużo źródlisk i strumyków oraz cztery rezerwaty. Żyją tu wilki (około 7 sztuk) i rysie[1]. Zdarzały się przypadki obecności żubrów w puszczy (m.in. w okolicach Nurca-Stacji[2]). Puszcza ta jest znana także z dużej ilości grzybów. Potencjalnie niebezpiecznym przedsięwzięciem dla puszczy jest planowane przejście graniczne między Polską a Białorusią w Koterce.

Mielnik położony jest w Dolinie Bugu w obszarze chronionym krajobrazowo, w którym na tym odcinku w 1994 utworzono Nadbużański Park Krajobrazowy o powierzchni prawie 140 tys. ha. Teren na którym leży Mielnik, ma charakter falisto-pagórkowatej równiny, urozmaiconej wzgórzami moren czołowych, z których najwyższe to Góra Uszeście (rezerwat przyrody) o wysokości 204 m n.p.m. Mielnik znajduje się w mazowiecko-podlaskim regionie klimatycznym, gdzie przeważają wpływy klimatu kontynentalnego. Amplitudy temperatur są większe od przeciętnych, a klimat charakteryzuje się dość długim, wcześnie zaczynającym się latem oraz dłuższą niż przeciętnie zimą z niskimi temperaturami. Podczas kwietniowych i majowych nocy temperatura może spadać nawet do -7 C.

Mielnik_(woj._podlaskie)_Góra_Zamkowa

Góra Zamkowa nad rzeką Bug, na której w średniowieczu zbudowano murowany zamek królewski, spalony w 1656 podczas potopu szwedzkiego. Miejsce zawarcia Unii mielnickiej z Litwinami;

Nurzec

Zaczęliśmy od Mielnika jako że tam, przeciwnie niż wójtostwo w Nurcu,  władze i wójt, zdają się być bardzo przychylne wszelkim inicjatywom takim jak nasz Ośrodek i wszelkie przedsięwzięcia, które przyciągną turystów, lub jakichkolwiek przybyszów, którzy zechcą pogospodarzyć w tych stronach.

Nurzec-Stacja (białorus. Нурэц-Станцыя, Nurec-Stancyja) – wieś w Polsce położona w województwie podlaskim, w powiecie siemiatyckim, w gminie Nurzec-Stacja. W latach 1975-1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa białostockiego.

Miejscowość jest siedzibą gminy Nurzec-Stacja. Znajduje się tu stacja kolejowa Nurzec.

Historia

Zaczątkiem miejscowości była osada robotników pracujących przy budowie linii kolejowej Białystok-Siedlce w 1904 roku. Rozwój miejscowości związany z uruchomieniem tartaków i kaflarni działających w okresie międzywojennym i powojennym. Tartak w Nurcu-Stacji do 1994 roku zaliczano do największych w rejonie nadbużańskim.

Tyle o Nurcu w wiki. W ogóle nie dowiecie się o Nurcu nic więcej z Internetu. no może poza tym że jest tam Nadleśnictwo.

Prawie żadnego przemysłu w okolicy – masowa emigracja ludności do Holandii świadczy aż nadto o dbałości 25 letnich rządów III RP o ten kawał naszej wspólnej ziemi. Jeziorka dookoła wszędzie – dla kogoś kto ma samochód wielkie jezioro na północ i Białowieża oczywiście i puszcza Mianowska.

Sosna_pomnik_przyrody_Mielnik_10.07.2009_pSosna pomnik przyrody przy drodze do Osłowa

DSC02312kompr

DSC02328 komprPo tym muchomorze widać że to raj dla szamanów i zbieraczy runa leśnego

Wszystkie wzniesienia i ważne rezerwaty przyrody – układają się tam w liniach prostych – Jedna Linia to Góra Uszeście – Grąd Radziwiłłów – Wzgórze Sokóle – Nurzec, gdzie powinno się usypać Kopiec Macierzy

Wszystkie te miejsca mają charakter przyrodniczy, ale też mogą być uświęcone przez swoją wyjątkowość jako naturalne dla Przyrodzonej Wiary punkty- gaje i wzgórza święte. Druga linia  to Góra Grabarka (którą włączylibyśmy w sposób naturalny w system świętych wzgórz Wiary Przyrodzonej – bo tam kult nie powstał na pewno przez przypadek i klasztor, musiał istnieć wcześniej kult Wiary Przyrodzonej – a więc ta linia to Grabarka – Sokóle Rezerwat – Werpol (miejsce święte i cerkiew Kosmy i Damiana – patronów Ukrainy i Białorusi i Kniażilitwy, czyli Wielkiej Litwy, a także kolejny rezerwat przyrody).

To wszystko nie jest przypadkowe, układa się logicznie w jedną całość z Rytem Świętych Wzgórz i Kopców – takich jak Wawel, i Ślęża, i Łysa Góra w górach Świętokrzyskich.

Na całym tym terenie widać 9 punktów rezerwatowych i wysokościowych – 8 naturalnych i jedno  – Kopiec Macierzy, które musiałoby zostać  usypane, za zgodą władz Gminy  – według tradycji naszych dziadów – jako na systemie świętych wzgórz.

DSC02321kompr

Mamy tutaj:

Górę  Grabarkę (Grobarkę)  – Górę Morów – Mocy Moru (Życia i Śmierci, Zdrowia i Choroby) i Żywiołu Wiatru czyli Stribogową (Górę Mora-Moroza i Marzanny oraz Strzyboga i Stryji) – czyli Górę także jednocześnie Braterstwa i  równocześnie Górę także Zapomnienia i Wybaczenia (Zagładzenia Pamięci)  oraz Górę Orłów-Straszów które wznoszą Dusze zmarłych do Nieba-Weli (Zaświatów).

oraz Wzgórze Sokóle – Dażbogowe (Dażboga Pana Światła Niebiańskiego i Dabogi-Dawany-Dany Pani Niebieskiej, które jest Wzgórzem Sokoła – ptaka-znaku (totemu, herbu) Sokołotów-Scytów, a więc i  jest Wzgórzem Skołotów – naszych Przodków – praDziadów i Ojców a więc jest to Wzgórze Żywiołu Nieba ale także Pamięci Ojców i Dziadów a więc jest Wzgórzem Mocy Welesa Pana Zaświatów i Pamięci Zmarłych – Nyji Bogini Śmierci – To także Wzgórze Ojczyzny – Patrii, Wzgórze na którym mogą się odbywać wszelkie uroczystości Patriotyczne.

oraz  Górę Uszeście (Uszczeście) – Górę Szczęścia Górę Sporzącą, Żywiołu Sporu-Bogactwa będącą też Górą Miłości – Mocy Dziewów – Panów Miłości (Kupały-Dziwienia i Dziewanny)

oraz Grąd Rodzi-Wiłłów – miejsce święte Mocy Rodów- Roda i Rodżany-Przyrody jego żony świętej oraz Żywiołu Boru – Borany i Borowiła-Leszego.

Jest to Ziemia Neurów opisanych w V wieku p.n.e przez Herodota, ale w ogóle Słowiańszczyzny – także rozumianej według jej dawnego zasięgu wenetskiego. Oto odległości do różnych stolic od Nurca w linii prostej:

Wilno 303 km, Mińsk 344 km, Kraków 342 km (Warszawy czy Gdańska nie podaję bo to jest jak rzut beretem), Wrocław 470 km, Berlin (Copnica) – 634,  Kijów 580 km, Chisnau (Mołdawia, Rusnacy)  755, Ryga – 509, Bratysława 580, Praga 690, Wierma (Wiedeń, Rakoszanie) 660, Buda-Peszt 660, Kopenhaga 752, Sztokholm –Birka 827, Helsinki 870, Petersburg 940, Odessa 880, Tallin 790, Zagrzeb 890, Belgrad 880, Bukareszt 916, Sofia 1121, Moskwa 1005

——-Rysunek12

Mielnik

Góra zamkowa z grodziskiem z XI-XII wieku i dobrze widoczną fosą wznosi się 80 m nad poziom rzeki Bug. Na jego stokach stromo opadających w kierunku doliny Bugu, zachowane są fragmenty murów z kamieni polnych. Jest to pamiątka po stojącym tam niegdyś zamku mielnickim. Gród wczesnośredniowieczny najprawdopodobniej zastąpiły w wieku XV drewniane zabudowania zamku górnego oraz drewniany zamek dolny z murowaną wieżą – spalone w 1656 roku przez Szwedów, nie zostały odbudowane. Na szczycie wzgórza znajdują się pozostałości murowanej kapliczki, zbudowanej w 1865 roku dla uczczenia ocalenia cara Aleksandra II, rozebranej w 1927 roku. Dziś jest to wspaniałe miejsce widokowe. Zamek mielnicki w początkach XVI wieku stanowił wygodną rezydencję królewską. Na zamku gościł Kazimierz Jagiellończyk, na koronę oczekiwał książę Aleksander i Zygmunt zwany Starym. Tu został podpisany w 1501 roku akt unii mielnickiej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Góra Uszeście

Rezerwat florystyczno-fitocenotyczny „Góra Uszeście” utworzony został 11.04.1985 roku Zarządzeniem Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego (M.P. Nr 7, poz. 60) celem ochrony roślinności kserotermicznej zawierającej w swym składzie szereg gatunków rzadkich i podlegających ochronie prawnej. Zajmuje powierzchnię 12,06 ha.

Rezerwat obejmuje dwa pagórki morenowe o stromych zboczach, tzw. Duże i Małe Uszeście znajdujące się na północnym obrzeżu wsi Mielnik.

Specyficzne warunki Góry Uszeście, podobnie jak i okolice Mielnika, spowodowały nagromadzenie w tym regionie wielu gatunków ciepłolubnych. Są to murawy kserotermiczne i zbiorowiska leśne  zniekształcone z dużą iloscią gatunków ciepłolubnych.
W niższych partiach stoku występują zniekształcone bory mieszane typu Pino-Quercetum z dominacją sosny. Na terenie rezerwatu występują rośliny chronione:  goryczka krzyżowa, ostrołódka kosmata, sasanka, łąkowa, wążymord stepowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sokóle

Rezerwat przyrody „Sokóle” utworzony został 25.06.1990 roku Zarządzeniem Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (M.P. Nr 31, poz. 248) celem zachowania naturalnych zbiorowisk leśnych o typowych dla Wysoczyzny Drohickiej drzewostanach mieszanych, stanowiących ostatnie fragmenty dawnej Puszczy Nurzeckiej. Zajmuje powierzchnię 44,33 ha. Położony jest w północno-zachodniej części obrębu Nurzec, na zachód od wsi Borysowszczyzna.

Rezerwat obejmuje fragment zachowanego starodrzewu dębowego w wieku 130-140 lat z niewielką pojedynczą domieszką brzozy brodawkowatej oraz sosny, sporadycznie lipy drobnolistnej. W dolnej warstwie drzewostanu dominuje grab. Na terenie rezerwatu rośnie jeden z najstarszych na tym terenie pomników przyrody – dąb szypułkowy – powszechnie nazywany tu „ojcem dębów”, mający około 350 lat.image_galleryOjciec Dębów – 350 lat – bezimienny

Werpol

Użytki ekologiczne to zasługujące na ochronę pozostałości ekosystemów mające znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej – naturalne zbiorniki wodne, śródpolne i śródleśne oczka wodne, kępy drzew i krzewów, bagna, torfowiska, wydmy, płaty nieużytkowanej roślinności, starorzecza, wychodnie skalne, skarpy, kamieńce, siedliska przyrodnicze oraz stanowiska rzadkich lub chronionych gatunków roślin, zwierząt i grzybów, ich ostoje oraz miejsca rozmnażania lub miejsca sezonowego przebywania.

Cennym elementem przyrody i każdego krajobrazu są bagna i śródleśne bagienka. Wywierają one korzystny wpływ na lokalne stosunki wodne, biorą udział w lokalnej retencji wód powierzchniowych i tym samym dodatnio wpływają na otaczające je agrocenozy. Jako pozostałości różnych ekosystemów mają znaczenie dla zachowania tworzących się tu spontanicznie różnorodnych, często unikatowych zbiorowisk, które wśród monotonii lasów stanowią oazy biocenotyczne. Spełniają one funkcje lokalnych banków genów wielu gatunków roślin i są ostoją biologicznej różnorodności. Występują w nich liczne gatunki roślin, bogate zbiorowiska bagienne oraz znaczna liczba ptaków i drobnych zwierząt, głównie bezkręgowców. Wiele z nich to rzadkie i zanikające składniki rodzimej flory i fauny. Ochrona ich stanowi więc ważny element całego systemu ochrony przyrody nadleśnictwa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Grądy Radziwiłłowskie

Rezerwat „Grąd Radziwiłłowski” jest rezerwatem częściowym o powierzchni 24,16 ha w celu zachowania i ochrony zbliżonych do naturalnych zbiorowisk leśnych o charakterze „grądu typowego” stanowiącego ostatnie fragmenty dawnej Puszczy Nurzeckiej. Rezerwat położony jest w zachodniej części obrębu Nurzec, około 3 km na północny-wschód od wsi Radziwiłłówka w gminie Mielnik. Dominującym zbiorowiskiem roślinnym rezerwatu jest grąd typowy: Tilio-Carpinetum typikum. Jest to wielogatunkowy las liściasty z przewagą w górnym piętrze dębu szypułkowego z pojedynczym udziałem sosny pospolitej, lipy drobnolistnej, brzozy brodawkowatej i sporadycznie osiki. Niższe partie tworzy grab pospolity z domieszką lipy drobnolistnej i klonu zwyczajnego. Runo w grądach cechuje się sezonowością i bogactwem gatunków. Na terenie rezerwatu często można spotkać chronione rośliny: wawrzynek wilcze łyko Daphne mezereum, turówkę leśną Hierochloë australis, marzankę wonną Galium odoratum, konwalię majową Convallaria maialis.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wielcy Łużyczanie: Mato Kósyk (1883 – 1940)

Posted in Słowianie by bialczynski on 21 Lipiec 2013

portrait

Mato Kósyk (w języku niemieckim: Matthäus Kossick), ur. 18 czerwca 1853 we Wjerbnie (niem. Werben), zm. 22 listopada 1940 w Albion w Oklahomie – dolnołużycki poeta.

Kósyk pochodził z chłopskiej rodziny. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w gimnazjum, jednak przerwał ją w 1873 rozpoczynając pracę na lipskiej kolei. W tym też czasie powstały pierwsze utwory poetyckie Kósyka. W 1877 wrócił do Wjerbna, gdzie zajmował się pracą literacką, współpracując z redakcjami łużyckich czasopism. W 1880 został redaktorem pisma Bramborske Nowiny, jednak praca ta nie zapewniała mu wystarczających dochodów do utrzymania się. Z tego też względu, a także z powodu braku matury, co uniemożliwiało mu podjęcie upragnionych studiów teologicznych, w 1883 zdecydował się na emigrację do Stanów Zjednoczonych.

W Ameryce studiował teologię ewangelicką najpierw w Springfield, później w Chicago. W 1885 został wyświęcony i objął swą pierwszą parafię w Wellsburgu. Wkrótce jednak potem wrócił na Łużyce, pragnąc tutaj objąć jakąś parafię i mieć do czynienia ze swymi rodakami. Plany te jednak spełzły na niczym, ponieważ przedstawiciele lokalnego kościoła nie chcieli uznać jego amerykańskiego wykształcenia. W rezultacie w 1887 ponownie wyjechał do USA.

Kósyk do 1913 pracował w niemieckojęzycznych parafiach Ameryki. W 1890 ożenił się z Anną Wehr, a rok później urodził mu się jedyny syn, Juro (Georg), który zmarł niedługo potem (1915). Od 1892 Kósyk pozostawał w ożywionych kontaktach listowych z literackimi kręgami Łużyc (m.in. z pastorami: Bernhardem Kruschwitz z Wjerbna i Gottholdem Schwelą z Dešna/Dissen), pod ich wpływem wrócił także do literatury. W 1913 kupił w miejscowości Albion farmę, gdzie mieszkał aż do śmierci.

We wsi Brjazyna/Briesen znajduje się szkoła jego imienia (wmurowana tablica pamiątkowa); w 2003 odsłonięto nowy pomnik ku czci Kósyka w jego rodzinnej wsi Wjerbno.

Charakterystyka twórczości

Mato Kósyk uznawany jest za jednego z najwybitniejszych, jeśli nie za najwybitniejszego, z poetów tworzących w języku dolnołużyckim. Opublikował wiele drobnych utworów oraz kilka większych dzieł, należących do klasyki literatury dolnołużyckiej. Do najwartościowszych utworów Kósyka zalicza się m.in. obszerny, wierszowany utwór pisany heksametrem, pt. Łużyckie wesele w Błotach, zawierające barwne opisy ludowych obyczajów oraz sugestywne szkice rzeczywistości łużyckiej wsi drugiej połowy XIX w. Do nieco mniej udanych utworów Kósyka należy trylogia historyczna, złożona z trzech obszernych poematów, osnutych na średniowiecznych dziejach Łużyczan, nazwana Cierpienie i chwała łużyckich przodków (dłuż. Serbskich woścow śerpjenje a chwalba), na którą składają się utwory: Upadek Braniboru, Zdrada margrabiego Gerona oraz Jacsław. Za bardzo wartościową część twórczości Kósyka uważane są listy, pisane przez długie lata do najwybitniejszych przedstawicieli łużyckiej inteligencji przełomu XIX i XX w., m.in. Bogumiła Šwjeli.

Dzieła

  • 1880 – Wesele łużyckie w Błotach (dłuż. Serbska swajźba w Błotach)
  • 1881 – Zdrada margrabiego Gerona (dłuż. Pśerada markgroby Gera)
  • 1882 – Upadek Braniboru (dłuż. Branibora pad, wydane drukiem dopiero w 1956 r.)
  • 1893 – Zbiór dolnołużyckich poezji (dłuż. Zběrka dolnoserbskich pěsnjow)
  • 1929-1930 – Poezja (dłuż. Pěsni, t. I-II)

W przekładzie na język polski ukazało się kilka wierszy Kósyka oraz fragmenty poematu Zdrada margrabiego Gerona, zamieszczone w Antologii poezji łużyckiej w opracowaniu Wilhelma Szewczyka, Katowice 1960

3354733435_b684a61294_bUSA – dom w którym mieszkał od 1913 do 1940 roku

Pieśń Serbów Łużyckich przed bitwą z Geronem

Daj nam iść, Swantewit,
Daj nam wroga bić,
Podaj nam tarczę i daj moc,
Wiedź nas bitwą ciężką,
Abyśmy zwycięsko
Ostali dzień i noc.

Wprowadź na rozłogi
Nieszczere wrogi,
Ojcom pomarłym pokój zwól,
Świętym popiołom ciszę;
Domy niech ukołysze
Szczęście, nie strach i ból.

Stoim przed twoimi
Wrotami świętymi
I każdy z nas zgina ci krzyż.
Serbski ty nasz Panie
Daj nam zmiłowanie
Szczęścia i chwałę nam zbliż.

Pomścić daj zastępy!
Bądź Gero przeklęty,
Coś woje spisami zbódł,
Wsie nam zamarasił,
Zdradą byt zakwasił,
Złoczyniąc k`skażeniu wiódł.

Daj nam iść, Swantewit,
Daj nam wroga bić,
Moc daj w potrzebny czas,
Za to wrogów kości
Naznosimy dość ci
Na ołtarz twój w święty las.

~

Autor: Mato Kósyk (1883), za niemiecką kroniką Chociebuża, XII wiek.

przeł. Wilhelm Szewczyk

kosyk

kosyk 2

Mato Kosyk, Rukopise, Altenburg: Maśica Serbska (I) 1993, Nakładnistwo wudawarjowu (II-III) 1994.

Mato Kosyk, Spise. Cełkowny wudawk. 1. zwězk, Budyšyn: Ludowe Nakładnistwo Domowina 2000.

Mato Kosyk, Spise. Cełkowny wudawk. 2. zwězk, Budyšyn: Ludowe Nakładnistwo Domowina 2001.

Mato Kosyk, Spise. Cełkowny wudawk. 3. zwězk, 1. połzwězk, Budyšyn: Ludowe Nakładnistwo Domowina 2003.

Mato Kosyk, Spise. Cełkowny wudawk. 3. zwězk, 2. połzwězk, Budyšyn: Ludowe Nakładnistwo Domowina 2004.

Mato Kosyk 1853-1940. Materialije prědneje Kosykoweje konference. Materialien der ersten Kosyk-Konferenz. Proceedings of the First Kosyk Conference, Wjerbno/Werben, 15.-18.6.2003, wud. Roland Marti, Budyšyn: Ludowe Nakładnistwo Domowina 2004 (Spise Serbskego instituta 40).

Po serbołużycku

Biografiske tšojenja

Tworjenje Mata Kosyka ma kradu wuski zwisk z jogo biografiskimi tšojenjami. Dla togo su k lěpšemu rozměśeju jogo tworbow znajobnosći wo jogo žywjenju wažne. Toś pśedstajimy w dalšnem krotku biografiju, kotaraž podeprějo se we wšych wažnjejšych źělbach na wugronjenja pěsnjarja samogo (wosebnje na jogo listy, Kosyk 1980) a na godnu sekundarnu literaturu (pśedewšym Mětšk 1985 a Dalitz/Stone 1977).

Pśedspomnjeśa k mjenjam a jich pisanju a k terminologiji

Dokulaž wotměwaju se žywjeńske tšojenja Mata Kosyka w serbsko-, nimsko- a engelskorěcnej wokolnosći, namakaju se za mjenja (ale teke za geografiske po­mjenjenja a take za luźi) wariantne formy a samo teke rozdźělne pomjenjenja.

To pśedmě pěsnjarja jo bibliskego pochada. Ako połna forma jo zapisane we Chośebuskich gymnazialnych aktachako Matthäus a do amerikańskego na­pšašnika jo pěsnjaŕ w lěśe 1913 sam zapisał Matthaeus; we Wjerbańskem cer­kwinskem porodnem a dupnem registerje pak jo zapisana krotka uzuelnje wu­žywana forma Matthes; serbski jo to mě juž wot stareg casa Mato, a to jo teke pěsnjarja literarna forma; na zakopowarskem kamjenju w Albionje stoj jogo uzuelna engelska forma Matthew.

To głowne mě pěsnjarja jo serbskego pochada: kos = die Amsel; kosyk = das Amselchen [mogali groniś der kleine Sänger, na což reflektujo pěsnjaŕ we swojej basni »Popajźony spiwarik«, 1893]. Po tencasnej ortografiji pišo se won serbski  we šwabachu Kóßyk a analogiski Kósyk; nimski a engelski jo to Kossick. – We našom teksće wužywa se serbski a nimski Mato Kosyk a engelski Matthew Kossick.

Mjenja městow a jsow wottud dajomy serbski a nimski (na pś. Chośe-buz/Cottbus), amerikańske mjenja pak jano engelski. Za rěc a lud wužywamy w našej rěcy dolnoserbski, w nimskem teksće źinsa w Bramborskej uzuelne a amtojske pomjenjenje niedersorbisch/wendisch, což jo w engelskem teksće Lower Sorbian.

Domownja: Błota a Dolnoserby

Te Kosykowe su stara Wjerbańska familija; Wjerbno lažy w Dolnej Łužycy na podwjacorje wot Chośebuza a na kšomje regiona Błota. To »błoto« jo dlejša, mjenjej šyroko se rozsćěrajuca lěsojska, bagnita krajina z tonišćowatymi łuka­mi, w kotarejž roznogaśijo se Sprjewja na wjeliku tšochu cerow, tšugow, grob­low a groblickow, ako namakaju se dalej Lubina/Lübben zasej do jadneje rěki. Něga raz su Błota pśistupne byli jano po wodowych drogach a stakim byli ide­alne copanišćo a chowanišćo. Tudy su se wuwijali wosebne formy rolnikarstwa, lěsarstwa a wodnego gospodarstwa. A nutśikach Błotow su se tradicije dlej wobchowali a žywe byli ako we wšej wokolnosći.

Za Serbow Dolneje Łužyce maju Błota wosebny woznam. Woni wobsedlichu toś ten wot pjerwjejšych a pśeśěgowatych wobydlari spušćony kraj we šestem stolěśu a su toś ta pšawa tuderska awtochtona ludnosć. Serby su źělba Słowja­now, kotarež su we pětem stolěśu wob cas drogowanjow ludow z jich prado­mownje (skerje su to byli wone Pripjat’-bagna) śěgnuli podwjacor a k połudnju. Serby lice gromadu z lechiskimi rodami, Čechami a Słowakami do kupki pod­wjacornych Słowjanow.  Na podstawje rěcneje rozdźělnosći źěli se serbska lud­nosć do gornoserbskich wobydlari w Gornej Łužycy a do dolnoserbskich luźi w Dołojcnej Łužycy.

Po w 9. stolěśu pśiběrajucych dobywańskich wojnach dojśpijo podśisnjenje a asimilacija podwjacornych słowjańskich rodow w 11. stolěśu z podzajtšneju kolonizaciju swoj wjerašk. Tak serbskorěcny teritorij stawnje woteběra. Nejdlej zachowa se serbski charakter we pšusko-bramborskem kraju wokoło Chośebu­za/Cottbus a dla swojich topografiskich wosebnosćow w Błotach. We tych regi­onach Dolneje Łužyce jo ludnosć srjejź 19. stolěśa hyšći pśisamem cele serbska.

Błotojska wjas Wjerbno/Werben jo we tom casu jadna z wuznamnjejšych jsow a wosadow z rědneju wjelikeju cerkwju. Wobchadna rěc jo tencas serbska. (Hyšći w lěśe 1884 jo mjazy tymi 2500 wejsanarjami jano 5% nimskich luźi. Wot nich běchu se styri pěśiny rěcnje pśipodobnjowali, tak až jano jaden procent wobydlarstwa serbski njerozmějo.)

Młode lěta (1853–1877)

Matowy nan, burski a roźony Wjerbanaŕ Juro Kosyk (16.1.1826–17.1.1896), ženi se w lěśe 1852 Wjerbańske źowćo Maju Žylojc/Maria Schillo (12.1.1834–13.12.1917).

Zachopnje bydlitej w starjejšynej wjažy, po pjerwjejšem wobsedniku »Rychow­nja« pomjenjona, źož naroźi se prědne gole, Mato (18.6.1883–22.11.1940). Samski cas kupijo nan pśi Myšyńskej droze grunty a natwarijo nowu »Rychow­nju«, Matowy źiśecy raj (pśir. jogo baseń »Źiśecy raj«, 1878).

Kosykowej daritej Matoju na tej žywnosći hyšći dwa bratša a šotśicku. Bratš Kito, pśiducy gospodaŕ na žywnosći, naroźi se 1856 a zamrějo pśejěsno 1886; bratša Jura, roźony 1859, zgubijo Mato južo 1863; jěsna smjerś wzejo jomu tek lubowanu šotśicku (1864–1872; pśir. jogo baseń »Šotśicka«, 1882).

Po wejsańskej šuli a preparandojskem casu posćelu Mata w lěśe 1867 z pode­prěśim fararskego domu na Chośebuski gymnazij, aby chopił se pśigotowaś na powołanje fararja. Božko spušćijo gymnazij južo 1873 a mimo matury. A to zawinujo pozdźej, až njejsu jomu źurja za uniwersitny teologiski studium wotworjone.

Mjazy 1873 a 1877 jo Mato Kosyk źěłał pśi Lipsčańsko-Drježdźańskej zelez­nicy, zwětšego we samem Lipsku. Njamožo se cwiblowaś na tom, až jo wob cas togo pśebytka namakał kontakt k serbskim luźom a až nastanu tudy jogo prědne basniske teksty, kenž su pisane jano serbski a nam źinsa pśistupne. (W sekundarnej literaturje jo podane, až jo zachopnje tek nimski pisał. Znankstwa za to pak njejsu pśistupne resp. zgubjone.)

Literat we Wjerbnje/Werben (1877–1883)

Ku końcoju lěta 1877 pśiźo chorowaty Mato slědk do starjejšynego domu. A we tych pśiducych šesć lětach statkujo ako lichotny literat. Toś ta Wjerbańska perioda jo we wšom Kosykowem literanem žywjenju nejpłodnjejšy cas jogo tworiwosći. How nastanu wše wětše a wobšyrnjejše źěła (ta heksametriska prědnica »Serbska swaźba w Błotach«, ta historiska episka trilogija »Serbskich woścow śerpjenja a chwalba« a źiwadłowej graśi) ako tek wětša połojca jogo basni. Pśipodla wugbajo kradu wobšyrne źěła pśi rewiděrowanju ewangelskich spiwarskich (»Serbske Duchowne kjarliže«, 1882). A ako to njeby było dosć žurna proca, pušći se do dalšnego praktiskego źěła: wot lěta 1880 jo sobure­daktor dolnoserbskego tyźenika »Bramborske Nowiny«.

Wob cas teje šesćlětneje lichotnosći ma pěsnjaŕ listowy a wosobny kontakt k wažnjejšym reprezentantam serbskego kulturnego žywjenja. W dolnoserbskem wobcerku su to wosebnje Kito Šwjela (1836–1922), Hajndrich Jordan (1841–1910), Bjarnat Krušwica (1845–1919)  a tej »wenkownej« wosobnosći Juro Surowin (popšawom Georg J. J. Sauerwein, 1831–1904) a Alfons Parczewski (1849–1933). Wot gornoserbskego boka a w cełoserbskem konteksće su jogo wažnjejše partnarje Michał Hornik (1833-1894), Arnošt Muka (1854–1932) a Jan Arnošt Smoler (1816–1884).

W lěśe 1880 jo Mato Kosyk jaden z tych załožarjow dolnoserbskeje »Maśice Serbskeje«, togo centralnego wědomnostnego a kulturnopolitiskego towaristwa Serbow.

Kosykowe literarna źěłabnosć, jogo statkowanje ako kjarližaŕ a casnikaŕ poka­zujo, až jo wona šesćlětna a głowna tworjeńska perioda była wušej měry wjele­bocna a intensiwna. Skerjej jo na tych kulturnych polach wugbał wjele wěcej ako wše druge dolnoserbske procowarja togo casa gromadu.

Take statkowanje pak wunjaso jomu lěbda pjenjezne dobytki, wšak jo literarny mark tak małki, až jo pěsnjaŕ dejał wudawanje někotarych swojich źěłow sam financěrowaś. Za to žnějo kritiku nana, kotaryž njejo za take »njewužytne« źěło měł dosć rozměśa. Slědkoju tek swojomu cyloju, byś z fararjom, na tu wizu bližej pśišeł njejo. A dokulaž wě, až mimo matury w Nimskej na fararja štu­děrowaś njesmějo, rozsuźijo se za wudrogowanje do Zjadnośonych statow Ameriki, aby se tam dał wukubłaś za duchownego.

Emigracija, wukubłanje za duchownego

We oktoberje lěta 1883 spušći Mato Kosyk Wjerbno/Werben a wupora se wot Wětošojskego dwornišća do Hamburga, źož stupi na łoź do New Yorka. Wot­tam wjeźo jogo droga pśez Buffalo (NY) do Springfielda (IL). Won zapišo se pśi Practical Concordia Theological Seminary, kotaryž pśisłuša Missouri-sy­noźe amerikańskeje Lutherskeje cerkwje. Synoda a stakim tež ten seminar za­stupištej ortodoksny směr Lutherskeje cerkwje.

Toś pśesedli se Kosyk južo w januarje 1884 na Nimski teologiski Seminar Gene­ralneje Synody w Chicagu (IL), kotaraž běšo kradu liberalna. Zawina togo pśeměnjenja jo po jogo słowach, až jo Springfielski seminar pśewjele orien­towany był na praktiske źěło a až su tam se kněžece rozwucowańske naglědy mało wobjadne z jogo myslenim. Snaź se jomu tek spodobało njejo, až drje jo wša Springfieldska wucba była w nimskej rěcy, ale až su študěrujuce mjazy sobu jano engelski powědali. Lěpjej a pśigodnjej zda se jomu byś, až jo ten Chicagojski seminar mjeńšy a až jo mogał nastawaś wosobny kontakt k direk­toroju a jadnučkemu ceptarjeju, E. F. Giesemu.

Južo 1885 bu Kosyk ordiněrowany. Won nastupijo słužbu we Wellsburgu (IO) a pśiwzejo se do Nimskeje Wartburgskeje Synody. W jogo wosaźe bydle pśisamem jano sedlarje z podzajtšneje Frieziskeje, njejo źiwa, až jo młody faraŕ dla tog měł nic jano rěcne śěžkosći, ale teke take mentalnego razu. Toś spušći ju Kosyk połtera lěta pozdźej, aby se wudał slědk do Łužyce.

Wob cas tych prědnych amerikańskich lět njejo Kosykowe statkowanje ako »li­terat« pśetergnjone, won basni a ma nadalej kontakt z łužyskimi procowarjami. A serbske medije wozjawiju cesćej žedne starše abo młodše jogo tworby. Ze zawiny intensiwnego študěrowanja a nowych nadawkow ako dušypastyŕ pak bywa poetiske tworjenje rědše. Nowosć we basnjach teje prědneje ameri­kańskeje faze Kosykowego tworjenja pak jo, až rozbogaśijo se jogo basnistwo z kradu wjele motiwami tog noweg swěta.

Mjazygraśe w starej domowni

K nazymjemu 1886 jěźo Kosyk slědk do łužyskeje domownje. Tam běšo 1. ju­nija bratš a młody gospodaŕ akle 30lětny Kito zamrěł. Mato, něto jadnučke hyšći žywe gole bu wot starjejšeju kazany domoj, aby pomogł pśi zrědowanju nastateje situacije. Pśichodnosć gospodarja na nanowej žywnosći pak by jano wochylnje na njogo cakała, ga jo ta bratšowemu synoju pśipisana, kenž pak jo něto pśi nanoweje smjerśi nana akle styri lěta stary.

Toś rozglědowašo se študěrowany a ordiněrowany pastor Mato Kosyk w do­mowni za možnosćami pśistajenja. Nejlubjej by kśěł swojim krajanam na serbskej farje słužyś. Wakance běchu, jadna w Hochozy/Drachhausen, druga we Łutach/Lauta. Procowanja njejsu wuspěch měli, dokulaž njejo Bramborska cerkwja luźa z amerikańskim wukubłanim za fararja pśipoznała.

Serbska domownja njama za njogo daniž pśichodnosć daniž powołańsku per­spektiwu. Toś spušćijo ju znowa po wosym mjasecnem pśebytku. Tenraz na pśecej, aby swojo byśe a swoju gluku pytał w Zjadnośonych statach Ameriki.

Ta druga domownja: powołanje, familija, basnistwo

Zasej w statach njedej dłujko na nowu faru cakaś. Pśisud wjeźo jogo do Ne­braski. Won buźo cłonk Nimskeje konference Nebrasčańskeje ewangelsko-lu­therskeje Synody. Mjazy 1887 a 1907 zažarbujo tudy styri mjeńše wosady z wejsańskim charakterom a pśisamem jano nimskim wobydlarstwom:

1887-1889 Ridgeley, Dodge Co.

1889–1895 Princeton, Lancaster Co.1

1896–1899 Stamford, Harlan Co.

1899–1907 Ohiowa, Fillmore Co.

1Wot nazymjego 1895 až do lěśa 1896 jo mimo źěła; won bydli w Roca, Lancaster Co.

Njezabyte jo Kosykwe sobustatkowanje pśi natwari cerkwinskich strukturow. W lěśe 1890 nastanjo z Nimskeje konference Nebrasčańskeje ewangelsko-lu­therskeje Synody samostatna Nimska ewangelsko-lutherska Synoda Nebraska. Kosyk jo jeje sobuzałožaŕ.  Mjaztym twari na glucnem žywjenju: Se ženi, změjo gole, a wše tśo budu pšawe Amerikanarje.

Ako běšo wob cas woglěda w starej domowni nazgonił, kak dej jogo naźeja na słuženje Bogu mjazy serbskim ludom  zginuś, jo se rozsuźił sebje we tej nowej, tej drugej domowni natwariś zawěsćonu eksistencu. Po napšašowanjach w agen­turach namakajo manźelku z Nimskeje, božko nic Serbowku. W lěśe 1890 ženi se w Princetonje Anu Wehrojc z Duszna (Hochberg; źinsa w Polskej), źowku nimskeg kněžka. Solidne manźelstwo njedychy wjelickeje glucnosći, snaź roz­dźělnosćow pochada dla a togodla, až jogo manźelka wo jogo serbsku lubosć njeroźi. Jima naroźi se 1891 synašk Juro Ludwig (George Louis). A w lěśe 1894 pśiwzejo ceła familija amerikańske staśaństwo.

*

Po gorkich nazgonjenjach pśi woglědanju stareje domownje (1886/87) běšo Kosykowa poetiska płodnosć zapšažyła, zrownju jogo kontakty k serbskim procowarjam. Te wotžywjeju se 1892 na postarcenje z Łužyce. Bogumił Šwjela (1873–1948; syn Kita Šwjele) co zestajiś a wudaś zběrku Kosykowych bas­njow. Wot lěta 1892 do lěta 1898 licymy toś drugu fazu Kosykowego ameri­kańskego basnjenja. Wona padnjo do casa prědneje glucnosći młodeje familije z raźonym synaškom a naźetym wuspěchom pśi farmowanju.

Wot Šwjele zestajone kniglicki z Kosykowymi basnjami wujdu 1893. Wotněta wozjawiju casopisma zasej jogo basni. Ale špatne žni a swinjeca cholera zawi­nuju gospodarski njewuspěch tak zlě, až njamogu samo wosadne luźe fararjeju myto płaśiś. – Pěsnjaŕ wonimjejo, tenraz na 25 lět. Slědna basén teje faze na-stanjo 1898, pśiduca akle 1923. Tek listowanje z łužyskimi woścami wusnjo a spijo.

El Reno a Albion; žywjeński wjacork

W lěśe 1908 pśesedli pastor Kosyk do El Reno (OK), źož ma měsćańsku wosa­du a spodobnjejšu klimu. Jo to jogo slědne farske městno. W lěśe 1913 źo ryj­nego słyšanja dla na wuměńk. Wušje togo zda se ako njeby dla wuspěšnego farmowanja wěcej potrěbny był togo fararskego myta. Familija pśeśěgnjo do Albiona.

Pśesedlenje do El Reno a dalej do Albiona běšo Kosyk z dłujkeju ruku južo pśigotował w lěśe 1902: Dlejše drogowanje po statach Wyoming, Idaho, Wa­shington a Utah jo zrownju studijna ekskursija a pytanje za nowymi gruntami a nowym bydłom. Wuzwolony pak bu za to potom młody stat Oklahoma, kenž bu akle 1907 załožony a kenž běšo až do togo casa »indiański teritorium«.

W lěśe 1908 staji Kosyk dwě wěcy do statka: pśesedlenje do El Reno a kupjenje gruntow w Albionje (OK). W lěśe 1913 śěgnjo familija na tamnu farmu do noweje wjaže, ako ma manźelskima daś pśijazny wuměńk a synoju, młodemu gospodarjeju eksistencu.

Pśisud znicy wše cowanja, ako padnjo Juro rejtujucy pśez rěku Kiamichi z ko­nja: Pśizajeśe běšo jogo deriło. – Njeběšo hyšći cełych 24 lět stary. Zapoko­wany bu blisko wjaže, a tužeca se mama sejźešo źeńk ak źeńk pśi njom, až do jeje smjerśi we lěśe 1929. Wša wjasołosć běšo z familije wuryta. Manźelskej se wotcuzbništej. Stary Kosyk pak sejźešo z rosćeceju samotnosću cesto »we wjaž­ce pśi brjožku« pśi idyliskej bliskej rěcce Walnut Creek.

W lěśe 1935 pśistaji starc po wšakich njeraźonych wopytkach něgajšu chorobnu sotšu Wilma Filterojc z Westfalskeje. Wona jo jomu nuzu, starosć a kibliju starstwa bejnje wolažcyła. Won ženi se ju w lěśe 1938.

*

Hyšći raz zmognjo se starc a wotžywjejo swoju muzu. A. Muka a B. Šwjela stej jogo pšosyłej, aby zasej basnił. Tśeśa amerikańska faza tworiwosći warnujo wot 1923 až pśisamem do końca pěsnjarjowego zemskego byśa. Wutšobny listowy kontakt namakajo teke k młodšej generaciji dolnoserbskeje literatury, k Minje Witkojc (1893–1975).

*

We žognowanem starstwje 87 lět zamrějo Serbow pěsnjaŕ na swojej farmje dnja 22. nowembera 1940. Na drugem dnju su jogo na Albionskem zakopowanišću pśewoźowali do rowa. Lěto pozdźej spušćijo wudowa Wilma Kosykowa Albi­on, pśi se wšo Kosykowe literarne zawostajeństwo. Njejo znate, źo jo wona jo wostajiła abo tšuła. Skerje jo na pśecej zagubjone.

Wiki eng

Mato Kosyk (June 18, 1853 – November 22, 1940) was a Sorbian poet and minister. He was born in Werben, Prussia,

Youth

Kosyk began his schooling at the gymnasium in Cottbus in 1867, with the intention of studying theology. He left the gymnasium before graduation in 1873, bringing his study ambitions to a temporary end. Instead, he started working for a Leipzig railroad company, where he wrote his first lyrical texts. These were all written in Lower Sorbian.

Literary activities

Because of problems with his health, Kosyk returned to Werben in 1877. During the following years he made a living as a freelance writer and produced his most important poetic works. From 1880 onwards he was co-editor of the Bramborske nowiny (Brandenburg News). Through his involvement in the revision of the Lower Sorbian church hymnal he made a lasting impact on the Lower Sorbian language.

Kosyk maintained contacts with practically all important representatives of Sorbian cultural life: Kito Šwjela, Hajndrich Jordan, Bjarnat Krušwica, Juro Surowin and Alfons Parczewski, as well as Michał Hórnik en Jan Arnošt Smoler. Kosyk was one of the founders of the Lower Sorbian Maśica Serbska, the most important organisation of Lower Sorbian culture.

Emigration

In October 1883, Kosyk left for Hamburg, from where he sailed to New York. He travelled by way of Buffalo, New York, to Springfield, Illinois. Here he could fulfill his dreams to study theology, and he enrolled in an orthodox Lutheran theological seminary. In January 1884 however, he transferred to a German seminary in Chicago, Illinois, instead, and continued his studies in a liberal Lutheran direction. Moreover, the students there spoke German instead of English, making it much easier for Mato Kosyk to understand. He completed his studies in 1885 and was ordained in Wellsburg, Iowa, where he worked among German Frisian immigrants. Although Kosyk worked in the United States among German- and Frisian-speaking farmers, he never ceased to write his Sorbian tales and poems during this period. He continued to publish in Sorbian publications.

Temporary return

At the end of 1886 Mato returned to Lower Lusatia when his brother Kito died. It appears his return was made easier because of tensions between the congregation in Wellsburg and himself. After returning, Kosyk endeavoured to have his ordination recognized; he very much wanted to fill a vacancy in Drachhausen near Peitz. His efforts were in vain, however, and he travelled back to the United States in 1887.

America

In 1887 Kosyk again travelled to the United States, and he would never again return to Europe. He found work as pastor in Nebraska, where until 1907 he worked in several German-language congregations: Ridgeley in Dodge County (1887–1889), Princeton in Lancaster County (1889–1895), Stamford in Harlan County (1896–1899) and Ohiowa in Fillmore County (1899–1907). From autumn 1895 until summer 1896 he was out of work and lived in Roca in Lancaster County. Kosyk married Anna Wher in Princeton in 1890. Anne came from Duzno (formally Hochsburg, now part of Trzemeszno), a village in Kreis Gnesen in the Province of Posen. Kosyk’s last position was in El Reno, Oklahoma. He retired in 1913 and moved near Albion, Oklahoma where in 2010, the home he lived in still stood (see http : //tiny.cc/JYmbk).

Only in 1892 did Kosyk pick up poetry and writing again. He also renewed his neglected contacts with Sorbian intellectuals. Bogumił Šwjela wanted to publish an anthology of Kosyk poems, which appeared in 1893. Kosyk would continue to have poems published in the Lausitz until 1898.

After the deaths of Kosyk’s only son, Juro, (at age 24 after a horse-riding accident) in 1915 and his wife Anna in 1929, Kosyk became increasingly isolated. He eventually married his housekeeper Wilma Filter in 1938. Wilma left Albion a year after Kosyk’s death taking his papers with him; these have been deemed lost. During this last period, Kosyk maintained intensive contacts with the young Serbian writer Mina Witkojc.

Heritage

Mato Kosyk’s work is predominantly lyrical, and includes very little prose. His poems are concentrated around the Christian faith, which Kosyk generally connected to nature in general and Lusatia in particular. The latter is the equivalent of the homeland, of the Heimat, and is contrasted with the foreign. Kosyk identifies this through the Sorbian language, which on the one hand combines beauty and vulnerability and on the other hand has to battle against imminent extinction.

Kosyk used both classical form as well as rhyming forms taken from folk culture for his poems. His preference was for the hexameter form. For example, his Serbska swajźba w Błotach („The Sorbian Wedding in the Spreewald”) consists of nearly 2,000 hexameters. Hexameters are also used in Ten kśicowany („The Crucified”) and Helestupjenje Jezusa Kristusa („The Descent of Jesus Christ to Hell”).

The home were Kosyk lived from 1913 to 1940, situated near Albion, Oklahoma, Pushmataha County, in the State of Oklahoma, may be viewed at h t t p: // www. flickr. com/photos/25600678%40N08/3354733435. The home, called the Mato Kosyk House, has been added to the National Register of Historic Places. Its justification for inclusion is that it is the sole surviving structure associated with Kosyk. As in Kosyk’s time, it features beautiful views of the Kiamichi Mountains.

The primary school in Briesen has been named after Kosyk.

Works

  • Serbska swajźba w Błotach, 1880
  • Pśerada markgroby Gera, 1881
  • Branibora Pad, 1882
  • Zběrka dolnoserbskich pěsnjow, 1893
  • Zhromadźene spisy
  • Pěsni, two parts, 1929–1930, published by Bogumił Šwela

References

Much of the content of this article comes from the equivalent Dutch-language Wikipedia article (retrieved March 21, 2006).

David Zersen, Local Lutheran Boy Makes Good, Sixty Years Late. Currents in Theology and Mission, Volume 30, No. 2, 2003.

David Zersen, „An American Birthday Remembrance on Mato Kosyk’s 150th,” Concordia Historical Institute Quarterly, Spring, 2002.

David Zersen, „Mato Kosyk,” Lutheran Quarterly, August 2002.

David Zersen, „Der Einfluss der Umgebung auf den Kuenstlerischen Ausdruck: Einblicke in die Poesie von Mato Kosyk aus der Sicht ner neuen Welt, ” Domowina Verlag, 2004.

„Sorbs/Wends,” Transatlantic Relations Encyclopedia Series, 2005.

For relevant photographs see: http://www.flickr.com/photos/koknor/3354733435/

Mykoła Łysenko (1842 -1912) – Strażnik Wiary Słowian z Ukrainy (III SSŚŚŚ Lwów)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Lipiec 2013

Mykola_LysenkoMykoła Witalijowycz Łysenko (ukr. Микола Віталійович Лисенко, ur. 22 marca 1842 w Hryńkach, zm. 6 listopada 1912 w Kijowie) – ukraiński kompozytor i pianista, dyrygent, twórca ukraińskiej opery narodowej.

Biografia

Urodził się na terenie guberni połtawskiej, jako syn Witalija Romanowicza Łysenki (Uk.: Віталій Романович Лисенко), który był pułkownikiem pułku kirasjerów. Matka, Olga Jeremjejewna pochodziła z połtawskiego rodu Łuczenko. Domową edukacją przyszłego kompozytora zajmowała się matka i słynny poeta Afanasij Fet. Matka uczyła syna języka francuskiego, dobrych manier i tańca. Fet – rosyjskiego. Gdy Mykoła miał pięć lat, zauważono jego talent muzyczny i zatrudniono nauczycielkę muzyki. Już od wczesnego dzieciństwa Łysenko interesował się poezją Tarasa Szewczenki i ukraińskimi pieśniami ludowymi, do których miłości nauczyli go wuj i babcia. Po ukończeniu domowej edukacji, w celu przygotowania do wstąpienia do gimnazjum, Mykoła przyjechał do Kijowa.

W 1855 roku Mykoła wstąpił do drugiego Charkowskiego Gimnazjum, które ukończył ze srebrnym medalem wiosną 1859. Podczas nauki w gimnazjum z zamiłowaniem oddawał się muzyce, stając się z czasem znanym w Charkowie pianistą. Był zapraszany na wieczorki i bale, podczas których wykonywał utwory Beethovena, Mozarta, Chopina, grał do tańca i improwizował na tematy ludowych piesni ukraińskich. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił na wydział nauk biologicznych Uniwersytetu Charkowskiego. Po roku jego rodzice przeprowadzili się do Kijowa i Mykoła przeniósł się do katedry nauk estetycznych wydziału fizyko-matematycznego wydziału Uniwersytetu Kijowskiego. Ukończył Uniwersytet 1 czerwca 1864 год. Podczas studiów muzyki uczył się prywatnie. Rosyjskie Towarzystwo Muzyczne zaoferowało mu profesjonalne studia w konserwatorium lipskim. Po ukończeniu uniwersytetu kijowskiego Łysenko postanowił zdobyć wyższe wykształcenie muzyczne. W 1867 wstąpił do Konserwatorium lipskiego, jednego z lepszych w ówczesnej Europie. Jego nauczycielem fortepianu był Karl Reinecke i Ignaz Moscheles, kompozycji Ernst Friedrich Eduard Richter. To właśnie tam Mykoła zrozumiał, że zbieranie i tworzenie muzyki ukraińskiej jest czymś potrzebniejszym, niż kopiowanie wzorców muzyki zachodnioeuropejskiej.

Latem 1868 Łysenko ożenił się z Olgą Aleksandrowną O’Connor, która była jego daleką krewną i była młodsza o 8 lat. Po 12 latach Olga i Mykoła ogłosili oficjalny rozwód, za przyczynę podając nieposiadanie dzieci.

Ukończywszy z wielkim sukcesem w 1869 naukę w Konserwatorium Lipskim, Łysenko powrócił do Kijowa. W celu poprawienia jakości swoich utworów orkiestrowych, Łysenko udał się do Petersburga, aby pobierać lekcje instrumentacji u Mikołaja Rimskiego-Korsakowa w latach 70., lecz jego ukraiński patriotyzm i pogarda dla rosyjskiej autokracji przeszkodziły mu w sukcesach. Poparł rewolucję 1905 roku. W roku 1907 przebywał w więzieniu. W 1908 był szefem Klubu Ukraińskiego w Kijowie zrzeszającego osobistości ukraińskiego życia publicznego. Po powrocie do Kijowa zaczął tworzenie kompozycji inspirowanych tematyka ukraińską. Jego ukrainofilskie zapędy w kompozycji nie były popierane przez Rosyjskie Towarzystwo Muzyczne, które promowało kulturę rosyjską na Ukrainie. Rezultatem tego było zerwanie przez Łysenkę kontaktów ze Stowarzyszeniem i to, iż już nigdy nie napisał żadnego utworu w języku rosyjskim (nie licząc oczywiście przekładów jego utworów na rosyjski). Uczestniczył w organizowaniu szkól dla dzieci chrześcijańskich, później był członkiem komitetu oprocentowującego słownik języka ukraińskiego.

Podczas pogrzebu Tarasa Szewczenki był jedną z osób niosących trumnę z ciałem poety. Podczas studiów na Uniwersytecie Kijowskim dedykował Szewczence zbiór dumek ukraińskich, które zostały wydane w siedmiu tomach. Jednym z głównych źródeł pozyskiwania materiału do opracowań był kobziarz Ostap Weresai (na cześć którego Łysenko nazwał później swojego syna).

W swojej pierwszej operze zdecydowanie użył języka ukraińskiego. Piotr Czajkowski był pod wrażeniem jego “Tarasa Bulby” i pragnął wystawienia tego dzieła w Moskwie, lecz protest Łysenki wobec tłumaczenia tekstu na rosyjski przeszkodził w wystawieniu opery w Rosji.

W późniejszych latach Łysenko ufundował Ukraińską Szkołę Muzyczną. Córka Łysenki, Mariana, poszła w ślady ojca i została pianistką. Syn – Ostap uczył muzyki w Kijowie.

Muzyka

Utwory fortepianowe

Muzyka fortepianowa Łysenki jest słabo znana poza granicami Ukrainy. Jego dzieła fortepianowe były porównywane przez sowieckich muzykologów do dzieł Chopina, jednak ten dział jego twórczości nie interesował ich tak bardzo jak muzyka wokalna.

Muzyka wokalna

Była w dużej mierze owocem zainteresowania Łysenki twórczością ukraińskich poetów takich jak Taras Szewczenko, Łesia Ukrainka, Ołeksandr Ołeś.

Opery

Muzyka do słów Tarasa Szewczenki

Studia muzykologiczne

Łysenko poczynił pierwsze etnomuzykologiczne i instrumentologiczne badania nad twórczością ślepego kobziarza Ostapa Weresai, które opublikował w latach 1873–1874. Wykazał odrębność ukraińskiego ludowego materiału melodycznego od muzyki rosyjskiej, głownie ze względu na jej unikatowość i występowanie chromatyki. Łysenko zajmował się także transkrybowaniem repertuaru innych kobziarzy – np. Ostapa Slastiona z Połtawy i Pavla Bratysia z Czernichowa.

Jest także autorem studiów nad teorbanem i zbioru esejów o ukraińskich instrumentacja ludowych, co dało podstawy ukraińskiego instrumentoznawstwa.

  • Międzynarodowa Fundacja Mykoły Łysenki
  • Ukraine Millennium Foundation
  • Artykuł Natalii Kononenko
  • Kwartet smyczkowy d-moll
  • Ukraiński projekt pieśni artystycznej

Mykoła Łysenko (1842 -1912), kompozytor i etnograf. Wyjątkowo ważne miejsce zajmują w jego twórczej spuściźnie utwory do tekstów Tarasa Szewczenki (1814 – 61). To są: muzyka do Kobzara pióra Szewczenki, opery Godowa noc, Natalka-Połtawka, ponad 600 opracowań ludowych ukraińskich pieśni na chór lub do solowego wykonania, zapis weselnych obrzędów oraz dumek i pieśni Kobzara – Ostapa Weresaja (1803-90).

20 – 21. 07: Warsztaty głagolicowe – RAdzimowice

Posted in Słowianie by bialczynski on 14 Lipiec 2013

glago1

glago2glago3glago4glago5

Tagged with: ,

Wzgórze Rudno i ruiny zamku Tenczyńskich – Niesamowite Wołanie Swarożyca-Słońca 3 maja 2013, godzina 12.00-12.30 oraz nadanie imion bliźniaczym sosnom na wzgórzu; Kira i Sawa z Rudna


DSC00583kompr rudno

Kiedy wyjeżdżaliśmy z Krakowa sytuacja wyglądała fatalnie – biegliśmy do samochodu w ulewnym deszczu. Wsiedliśmy mokrzy, ale nie zamierzaliśmy rezygnować. Po drodze było pochmurno, ale z każdym kilometrem deszcz ustawał. Kiedy dojechaliśmy do Krzeszowic zaczęło się znów robić ciemno. Kiedy wysiedliśmy w Rudnie na parkingu na polanie u stóp wzgórza, było już sino. Ludzie uciekali ze szczytu bo odzywały się dalekie grzmoty. Wyglądało na to że tym razem nasze Wołanie Słońca nie ma żadnego sensu. Atmosfera burzowa tak wyczyściła wzgórze z ludzi że na górnym parkingu w chwili gdy tam doszliśmy ludzie pakowali się w panice do samochodów. Z 20 aut zostało jedno. Nie udało nam się wyjść na cypel wzgórza okrążający zamek ponieważ chmura przykryła cały szczyt i zaczęło regularnie lać, a pioruny waliły coraz bliżej. Ukryliśmy się pod daszkiem wozu remontowego na kołach, przy baszcie. Stamtąd zrobiłem to zdjęcie.DSC00584kompr

Lunęło. Anna straciła wiarę. Co teraz? Zaraz nas tutaj doszczętnie zaleje, wystarczy mały podmuch i nie będzie gdzie się podziać, będziemy przemoczeni do suchej nitki.  Spokojnie. Powiedziałem jej, że za 15 minut będzie po wszystkim i wyjdzie słońce. Tymczasem w minutę chmura zrobiła się tak gęsta, że przestało być cokolwiek widać a piorun walnął w mury tuż obok nas. Anna tylko postukała się w czoło na moją mówkę. Czułem jednak, że jej palcem kieruje tylko niewielka analityczna część mózgu, bo reszta umysłu wierzy, że jednak będzie jak mówię. Ja wierzyłem bez najmniejszych wątpliwości. Bolo też wierzył, ale raczej bardzo słabo, bo schował się pod podwoziem budy. Czekaliśmy pod wąskim daszkiem, deszcz zalewał nam stopy, a odpryski od daszku rosiły obficie moje okulary.

DSC00585kompr

Zdjęcia nie oddają dobrze tej chmury w której tkwiliśmy. Walnęło jeszcze kilka razy blisko, ale wiatr ustał i deszcz zrobił sie regularny. Nie minęło nawet 15 minut, kiedy przestał padać na tyle, że mogliśmy wyjść spod budy i ruszyć na cypel. Dookoła wciąż było ciemno a „mgła-chmura” , jak ja to nazywam ćmica, przesnuwała się wokół nas. Pioruny oddalały się jednak.

DSC00586kompr

Wzgórze zostało przez siły Matki Przyrodzonej oczyszczone z ludzi, których tutaj było przed chwilą z sześćdziesiąt. Zostaliśmy sami. Poszliśmy z pieskiem  na cypel. Było ciemno a wzgórze zupełnie utonęło w mgłach. Krople pojedyncze. Deszcz ustawał.

DSC00587bez kompr

W drodze na cypelDSC00588bez kompr

Piękna atmosfera, prawda?

DSC00589bez kompr

Za to rzadko jest okazja do takich ujęć.

DSC00590bez kompr

Kiedy doszlismy na cypel, widok w stronę Krakowa i Tatr był taki. DSC00591kompr

Ale na zamek już lepszy.

DSC00592be kompr

Nagle na niebie powstała wąska szczelina – wyobraźcie to sobie – w zalewie ciemności i siności robi się pozioma szrama – Bez powodu, bez wiatru. Z niczego.

DSC00593kompr

Po chwili wpadało przez nią już tyle światła, że można było zrobić takie zdjęcie. kto zna się na fotografii wie co można zrobić komórką z aparatem 5 megapikseli

DSC00594bez kompr rudno

Powiększcie – Szczelina była jak reflektor, który oświetla plan. To przypominało klimatem powieści Wiśniewskiego-Snerga.DSC00595kompr

Przybywało Światło Świata, a z nim Nieskończona Świadomość, Macierz którą ci z Zachodu nazywają także Matrixem (ubóstwo językowe angielszczyzny jest przerażające), ale Matrix to przecież coś sztucznego a Macierz jest Esencją Natury, Bytem Przyrodzonym i Nieskończonym.

DSC00596bez kompr rudno

Wiidoczek ze Szczeliną Macierzy nad autostradą A4.

DSC00597bez kompr

Świat wydobywa się z ćmicy. Od chwili nie spada już ani jedna kropelka.

DSC00598kompr

Widać pracę Słońca i przebijajace ciemność promieniowanie.

DSC00599kompr

I proszę co oto przez moment mamy!

DSC00600bez kompr

I Teraz już  na całego. To jest szczytowy moment naszej modlitwy/spotkania z bogami. Sam środek medytacji. Popsułem sobie ten kontakt, ale doszedłem do wniosku że muszę to dla was udokumentować. Godzina 12.30.

DSC00601bez kompr

Cały czas trwała walka.

DSC00602bez kompr

Czakałem wciąż bo byłem pewien że chociaż na moment znów pokaże się tarcza i to mocno.

DSC00603bez kompr

Oto i jest po raz drugi.DSC00604rudno kompr

Zacząłem robić zdjęcia wzgórza i sosen którym nadaliśmy imiona Kira i Sawa – to bliźniacze drzewa, po prawej stronie cypla, niezbyt stare , mogą mieć po 80 lat. Okazało się , że z tego wszystkiego zapomnieliśmy wziąć z bagażnika wstęgi do dekoracji drzew. Ale cały rytuał został wypełniony.

DSC00605bez kompr

Byłem przekonany, że to co obserwujemy jest wyłącznie wynikiem działania naszej świadomości i woli.

DSC00606bez kompr

Tak było. Tarcza wydobywała się z wielkim trudem. Ale spotkaliśmy się, jak zwykle.

DSC00607bez kompr

Widok na sosnę Kirę z Rudna.

DSC00608kompr

Sosna Kira z Rudna, z bliska – i Bolo.

DSC00609kompr

Sosna KiraDSC00610kompr

DSC00611komprSłońce rozpromieniło ją w trakcie ceremonii

DSC00612kompr

Sosna Kira z Rudna – pień z bliska – całkiem jasny blask słońcaDSC00613kompr

Sosna Sawa – widać nawet cienie

DSC00614kompr

Sosna Sawa

DSC00615tencz kompr

Ostatnie zdjęcie z mojego aparatu – Sosna Sawa. Pozostałe z aparatu Anny:

DSC00623rudno bez komprSłońce zapada się w Szczelinie

DSC00624rudno bez komprI znowu jest.

DSC00625rudno bez kompr

DSC00626 r bez kompr

DSC00627 r bezkompr

DSC00628 r bez kompr

DSC00629 r bez komprMocno grzeje

DSC00631 r bezkompr

Rozświetliło całe wzgórze w chwili kiedy rozpoczęliśmy schodzenie, zabłysło nad krzewami zamkiem, jakby na pożegnanie. W chwilę potem zeszliśmy ze wzgórza Rudno i rozpoczęliśmy powrót do domu. Kiedy wsiadaliśmy do samochodu zaczęło znowu padać. Nie było już słońca. Zapadły ciemności. Okazało się, że w Krakowie ani na chwilę nie przestało padać, a momentami deszcz był ulewny.

Czesław Białczyński „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Harmonia Kosmosu , 29 06 2013, Niezależna Telewizja Warszawa

Chodzenie po ogniu w osadzie czystych energii „Cztery Żywioły” w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Lipiec 2013

Starosłowiańska Świątynia Światła Świata organizuje regularnie obrzęd inicjacyjny polegający na chodzeniu po ogniu. Poniżej przedstawiamy reportaż w Wojcieszowa z 22 czerwca 2013 roku. Na niektórych zdjęciach widać „przebitki” z innych wymiarów.

doku_zapleciny_0408kompr

doku_zapleciny_0332kompr

doku_zapleciny_0370kompr

doku_zapleciny_0371kompr

doku_zapleciny_0355kompr

doku_zapleciny_0392kompr

doku_zapleciny_0384kompr

doku_zapleciny_maja_0376kompr

doku_zapleciny_0412kompr

L1030001kompr

L1030002kompr

 

L1030005 kompr

 

 

L1030006 kompr

 

 

L1030010 kompr

 

Iwan Łucewicz /Janka Kupała (1882 -1942) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (IV SSŚŚŚ Wilno)


Yanka_Kupala

Janka Kupała, biał. Янка Купала, właśc. Iwan Łucewicz, biał. Іван Дамінікавіч Луцэвіч (ur. 7 lipca 1882, zm. 28 czerwca 1942) – klasyk literatury białoruskiej, poeta, dramaturg, publicysta, działacz narodowy i jeden z twórców białoruskiego języka literackiego.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 7 lipca 1882 roku w folwarku Wiazynka niedaleko Mińska. Rodzice należeli do drobnej spauperyzowanej szlachty i dzierżawili ziemię od bogatszych folwarków. W 1898 roku ukończył białoruską szkołę ludową. Po śmierci ojca w 1902 roku najmował się do pracy na posadach m.in. domowego nauczyciela oraz oficjalisty w majątkach i browarze.

Pierwsze publikacje

Do pierwszych utworów Kupały zalicza się kilka sentymentalnych wierszy w języku polskim, drukowanych w latach 1903–1904 w czasopiśmie “Ziarno” pod pseudonimem “K-a”. Pierwszym wierszem w języku białoruskim był utwór Maja dolia, datowany na 15 lipca 1904 roku. Pierwszy drukowany białoruski utwór Kupały to wiersz Mużyk, który ukazał się 15 kwietnia 1905 roku w gazecie “Siewiero-Zapadnyj kraj”. Pierwszą publikacją w prasie białoruskojęzycznej był wiersz Kascu, który został wydrukowany w Naszej Niwie 11 kwietnia 1907 roku. W tym samym roku w Naszej Niwie drukowane były również inne utwory Kupały. Wczesne wiersze Kupały cechuje czerpanie inspiracji z folkloru i białoruskiej poezji XIX wieku.

W latach 1906–1907 powstawały poematy Zimoju (Zimą), Nikomu, Adpłata kachanniem (Zapłata miłością). 18 stycznia 1908 roku Nasza Niwa opublikowała poemat U Pilipauku. W tym samym roku Kupała ukończył pracę nad poematami Adwiecznaja pieśnia oraz Za szto, których tematem jest ucisk i niesprawiedliwość społeczna.

Okres wileński i petersburski

“Raskidanaje hniazdo. Drama v 5-cioch aktach”, wileńskie wydanie z 1919 roku

Jesienią 1908 roku Kupała przeniósł się do Wilna, gdzie współpracował z redakcją Naszej Niwy. W okresie wileńskim życia poety powstawało wiele jego sztandarowych utworów – m.in. Maładaja Biełaruś, Zakliataja Kwietka, Adcwitannie. Niektóre z tych utworów drukowane są w Naszej Niwie.

W 1908 roku w Sankt Petersburgu ukazał się pierwszy tom poezji Kupały pod tytułem Żalejka. W październiku tego roku Petersburski Komitet do spraw Druku przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wydał decyzję o konfiskacie tomu jako wydania antypaństwowego oraz o pociągnięciu jego autora do odpowiedzialności. Ostatecznie decyzja została cofnięta, jednak w 1909 roku nakład książki został ponownie skonfiskowany na mocy decyzji wileńskiego generał-gubernatora. Aby nie zaszkodzić reputacji Naszej Niwy w oczach władz, Kupała porzucił pracę w redakcji.

Tablica w Wilnie poświęcona Jance Kupale

W styczniu 1909 roku Kupała przeniósł się do Petersburga. Zapisał się tam na ogólnoedukacyjne kursy A. Czerniajewa, na których wykładali znani petersburscy uczeni. 8 lipca 1910 roku ukazała się jego kolejna książka – poemat Adwiecznaja pieśnia. 13 października 1910 roku wyszedł drukiem drugi tom jego poezji p.t. Guślar. W zamieszczonych w tomie wierszach znaleźć można wezwanie do rozbudzenia godności narodowej oraz walki o wolność, jednakowoż wiersze z bezpośrednimi wezwaniami do narodowego powstania (m.in. utwór Zwajawanym) nie trafiają do tomu, aby uniknąć kłopotów z cenzurą. W kwietniu 1910 roku zakończone zostają prace nad poematem Kurhan, a w sierpniu poeta kończył poemat Son na kurhanie – jeden ze swych najwybitniejszych utworów, przedstawiający ubogą egzystencję ludu Białorusi i próbujący zgłębić przyczyny takiego położenia. Poemat ten ukazał się w druku w 1912 roku.

3 czerwca 1912 roku dobiegały końca prace nad pierwszym utworem scenicznym Kupały – komedią Paulinka. Została ona wydana drukiem w następnym roku, aby później znaleźć się na scenie – początkowo w Sankt Petersburgu, a potem – w Wilnie i Radaszkowiczach. Spektaklom tym przyglądał się sam autor. W czerwcu 1913 roku Kupała kończył poemat historyczny Bandarouna, a następnie poematy Mahiła lwa, Jana i ja oraz humoreskę Prymaki.

Wiosną 1913 roku wyszedł drukiem trzeci tom poezji Kupały – Szliacham życcia. Wiersze z tego tomu, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, cechuje wpływ estetyki modernizmu i symbolizmu. W tomie zamieszczony został również poemat dramatyczny Na pałasie.

Na wrzesień 1913 roku datowany jest najwybitniejszy utwór w przedrewolucyjnej twórczości Kupały – dramat Raskidanaje hniazdo (Rozrzucone gniazdo). Na przykładzie wiejskiej rodziny, która traci cały swój dobytek ukazana jest tragedia narodu białoruskiego. Sztuka została pokazana na scenie dopiero po rewolucji 1917 roku, a wydrukowana jeszcze później – w 1919 roku w Wilnie.

Jesienią 1913 roku Kupała powracał do Wilna, gdzie początkowo pracował jako sekretarz Białoruskiego Towarzystwa Wydawniczego, a potem ponownie podejmował współpracę z Naszą Niwą. Od 7 kwietnia 1914 roku gazeta ukazywała się z nazwiskiem Kupały jako głównego redaktora. Jednocześnie Kupała pomagał wydać tomy poezji Bahdanowicza i Bujły.

Kupala_Janka

Zdjęcie z okresu jego pierwszej pracy w gazecie “Nasza Niwa”, Wilno, 1908.

Lata wojny i okupacji

Po rozpoczęciu I wojny światowej Kupała od września do grudnia 1914 roku pracował nad cyklem antywojennych wierszy Pieśni wajny. Jednocześnie pisał on pełne antywojennej retoryki artykuły w Naszej Niwie. Za artykuł Dumki Kupała miał być pociągnięty przed sąd. Rozprawa nie odbyła się jednak z powodu ewakuacji wywołanej zbliżaniem się frontu do Wilna. We wrześniu 1915 roku Kupała wyjechał z Wilna do rodzinnego folwarku Akopy.

Pod koniec września 1915 roku wyjechałał do Moskwy, gdzie podjął naukę na Uniwersytecie Ludowym im. Szaniawskiego. W Moskwie Kupała poślubił Uładzisławę Stankiewicz, po czym oboje przeprowadzili się do Mińska. W styczniu 1916 roku Kupała dostał powołanie do armii. Jego oddział stacjonował początkowo w Mińsku, a latem przerzucony został do Połocka. Podczas okupacji niemieckiej Kupała przebywał w Smoleńsku. W okresie od 1916 do jesieni 1918 roku nie powstał ani jeden utwór. Od października do grudnia 1918 roku Kupała stworzył cykl wierszy-wezwań, będących jego reakcją na wydarzenia tamtego okresu – rewolucję, okupację, powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej. Do wierszy tych zalicza się m.in. utwory: Czas, Na schod, Pczoły, Zwany.

W styczniu 1919 roku Kupała powrócił do Mińska. 25 sierpnia 1919 ukazał się pierwszy numer redagowanej przezeń gazety “Zwon”. PisaŁ on dla niej nowe wiersze i publikował liczne artykuły na temat białoruskiego ruchu narodowego i walki o wolność. Jednocześnie pracował nad przekładem na język białoruski Słowa o wyprawie Igora.

Początek lat 20.

Na początku lat 20., po powstaniu BSRR, Kupała pracował na stanowisku zastępcy przewodniczącego Wydziału Literacko-Wydawniczego Ludowego Komisariatu Oświaty BSRR oraz redagował czasopismo “Wolny ściah”. Pomagał również w stworzeniu Instytutu Białoruskiej Kultury, którego członkiem zwyczajnym wybrany został w 1922 roku. W 1922 roku ukazywał się tom Spadczyna, składający się z wierszy nowych a także powstałych w trakcie I wojny światowej. Wiersze Paustań z narodu naszaha, prarok… oraz Żydy! zostały usunięte z tomu ze względu na cenzurę.

24 stycznia 1922 roku pojawiały się wiersze Pierad buduczyniaj oraz Pazwali was…. W wierszach tych Kupała wyrażał swoje zdanie o bolszewikach oraz zakłopotanie aktualnymi wydarzeniami. Obydwa wiersze zostały zakazane. Nakład pierwszego numeru czasopisma “Adradżeńnie”, w którym wydrukowano wiersz Pierad buduczyniaj został zaś skonfiskowany.

31 sierpnia 1922 roku w Akopach Kupała kończył pracę nad tragikomedią Tutejszyja – ironiczną panoramą miejskiego życia czasów okupacji. Oficjalna krytyka literacka obwiniła autora o “drobnoburżuazyjne narodnictwo” i “przeciwstawianie się dyktaturze proletariatu”. W tym samym roku Kupała wraz z innymi białoruskimi poetami podejmował próbę stworzenia spółki literackiej pod nazwą “Wir”. W wyniku przeprowadzonej jednak przez DPU weryfikacji wszyscy niemal członkowie spółki otrzymali negatywne charakterystyki. Kupała nazwany został wtedy “białoruskim pisarzem-szowinistą”, a powstanie samej spółki zostało uniemożliwione.

W 1924 roku Kupała wydawał poemat “Bieznazounaje”, w którym wychwalał walkę o niezależność w poprzednich latach i wzywał, by nie zaprzestawać zmagań, utrwalać to, co zostało już osiągnięte i pozostawić po sobie w pełni wolną Białoruś. W 1925 roku Kupała otrzymał tytuł Ludowego Poety BSRR. Latem 1926 roku w czasopiśmie “Połymia” ukazywał się cykl wierszy, wśród których wiele było literackimi protestami m.in. Carskija dary, Kab, Akou pałomanych żandar. Ich rozpowszechnianie zostało surowo zabronione.

Koniec lat 20. i lata 30.

W 1927 roku Kupała stawał na czele spółki “Połymia”, która skupiała pisarzy związanych ze środowiskiem “Adradżeńnia”. 7 listopada 1927 roku białoruskie gazety drukowały poemat Kupały Z uhodkawych nastrojau, poświęcony dziesięcioleciu rewolucji październikowej. W poemacie wydarzenia października 1917 roku wychwalone zostały z nadzwyczaj wielkim patosem, przez który przeziera jawna ironia.

Następne lata były czasem represji, które dotknęły inteligencję twórczą i Kupała przymuszony został do pisania pod dyktando władz pochwalnych wierszy wychwalających osiągnięcia socjalizmu. Wiele razy wzywany zostawał na przesłuchania w sprawie nieistniejącej w rzeczywistości kontrrewolucyjnej organizacji “Związek Wyzwolenia Białorusi”. Nie mogąc wytrzymać szykan 20 listopada 1930 roku poeta podjął próbę samobójczą. Złamany przez represje podpisał tak zwany “List otwarty Janki Kupały”, w którym odżegnywał się od narodowych ideałów. Twórczość Kupały lat 30. składa się w większości z pozbawionych wartości artystycznych prosowieckich wierszy i artykułów. Wyjątek stanowi cykl wierszy stworzonych w 1935 roku we wsi Lauki (m.in. Soncu, Lion, Darohi), opowiadający o kolektywizacji poemat Nad rakoj Aresaj oraz poświęcony pamięci Tarasa Szewczenki poemat Tarasowa dola. Wiersze powstałe w latach 30. weszły w skład tomu Ad serca, za który Kupała otrzymał w 1941 roku nagrodę leninowską.

W 1941 roku w związku z okupacją Białorusi przez niemieckie wojska, Kupała ewakuował się do Moskwy, a stamtąd do Tatarstanu. Powstał wtedy szereg wierszy-apelów do narodu, w których Kupała wzywał do walki z okupantami (m.in. Biełaruskim partyzanam, Znou budzie szczaście mieć i woliu…, Paustau narod).

Ostatnie lata i śmierć

28 czerwca 1942 roku Kupała tragicznie zginął, spadając ze schodów w hotelu Moskwa. Do tej pory nie udało się wyjaśnić czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy zaplanowane morderstwo. Poeta pochowany został w Moskwie na cmentarzu Bagańkowskim. Po dwudziestu latach jego szczątki przewiezione zostały na Białoruś. Obecnie Janka Kupała spoczywa na cmentarzu wojskowym w Mińsku, obok mogiły Jakuba Kołasa.

Pamięć o poecie

Imieniem Kupały nazwana została ulica, park i stacja metra w Mińsku, rezerwat przyrody w pobliżu Wiazynki. W Mińsku działa Muzeum Kupały, mające swoje filie w Wiazynce, Laukach, Akopach i Jachimowszczyźnie. Imię Janki Kupały nosi Narodowy Teatr Akademicki w Mińsku oraz Uniwersytet w Grodnie. Ulice Janki Kupały znajdują się również w Gdańsku i Hajnówce. W Gdańsku poetę uhonorowano dodatkowo pamiątkowym pomnikiem, którego odsłonięcie nastąpiło 26 czerwca 2007 roku. Umiejscowienie pomnika okazało się nieporozumieniem, gdyż stanął on przy ulicy Kupały, która została nazwana tak na cześć rzekomego słowiańskiego bóstwa.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 668 obserwujących.