białczyński

Mykoła Łysenko (1842 -1912) – Strażnik Wiary Słowian z Ukrainy (III SSŚŚŚ Lwów)

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Lipiec 2013

Mykola_LysenkoMykoła Witalijowycz Łysenko (ukr. Микола Віталійович Лисенко, ur. 22 marca 1842 w Hryńkach, zm. 6 listopada 1912 w Kijowie) – ukraiński kompozytor i pianista, dyrygent, twórca ukraińskiej opery narodowej.

Biografia

Urodził się na terenie guberni połtawskiej, jako syn Witalija Romanowicza Łysenki (Uk.: Віталій Романович Лисенко), który był pułkownikiem pułku kirasjerów. Matka, Olga Jeremjejewna pochodziła z połtawskiego rodu Łuczenko. Domową edukacją przyszłego kompozytora zajmowała się matka i słynny poeta Afanasij Fet. Matka uczyła syna języka francuskiego, dobrych manier i tańca. Fet – rosyjskiego. Gdy Mykoła miał pięć lat, zauważono jego talent muzyczny i zatrudniono nauczycielkę muzyki. Już od wczesnego dzieciństwa Łysenko interesował się poezją Tarasa Szewczenki i ukraińskimi pieśniami ludowymi, do których miłości nauczyli go wuj i babcia. Po ukończeniu domowej edukacji, w celu przygotowania do wstąpienia do gimnazjum, Mykoła przyjechał do Kijowa.

W 1855 roku Mykoła wstąpił do drugiego Charkowskiego Gimnazjum, które ukończył ze srebrnym medalem wiosną 1859. Podczas nauki w gimnazjum z zamiłowaniem oddawał się muzyce, stając się z czasem znanym w Charkowie pianistą. Był zapraszany na wieczorki i bale, podczas których wykonywał utwory Beethovena, Mozarta, Chopina, grał do tańca i improwizował na tematy ludowych piesni ukraińskich. Po ukończeniu gimnazjum wstąpił na wydział nauk biologicznych Uniwersytetu Charkowskiego. Po roku jego rodzice przeprowadzili się do Kijowa i Mykoła przeniósł się do katedry nauk estetycznych wydziału fizyko-matematycznego wydziału Uniwersytetu Kijowskiego. Ukończył Uniwersytet 1 czerwca 1864 год. Podczas studiów muzyki uczył się prywatnie. Rosyjskie Towarzystwo Muzyczne zaoferowało mu profesjonalne studia w konserwatorium lipskim. Po ukończeniu uniwersytetu kijowskiego Łysenko postanowił zdobyć wyższe wykształcenie muzyczne. W 1867 wstąpił do Konserwatorium lipskiego, jednego z lepszych w ówczesnej Europie. Jego nauczycielem fortepianu był Karl Reinecke i Ignaz Moscheles, kompozycji Ernst Friedrich Eduard Richter. To właśnie tam Mykoła zrozumiał, że zbieranie i tworzenie muzyki ukraińskiej jest czymś potrzebniejszym, niż kopiowanie wzorców muzyki zachodnioeuropejskiej.

Latem 1868 Łysenko ożenił się z Olgą Aleksandrowną O’Connor, która była jego daleką krewną i była młodsza o 8 lat. Po 12 latach Olga i Mykoła ogłosili oficjalny rozwód, za przyczynę podając nieposiadanie dzieci.

Ukończywszy z wielkim sukcesem w 1869 naukę w Konserwatorium Lipskim, Łysenko powrócił do Kijowa. W celu poprawienia jakości swoich utworów orkiestrowych, Łysenko udał się do Petersburga, aby pobierać lekcje instrumentacji u Mikołaja Rimskiego-Korsakowa w latach 70., lecz jego ukraiński patriotyzm i pogarda dla rosyjskiej autokracji przeszkodziły mu w sukcesach. Poparł rewolucję 1905 roku. W roku 1907 przebywał w więzieniu. W 1908 był szefem Klubu Ukraińskiego w Kijowie zrzeszającego osobistości ukraińskiego życia publicznego. Po powrocie do Kijowa zaczął tworzenie kompozycji inspirowanych tematyka ukraińską. Jego ukrainofilskie zapędy w kompozycji nie były popierane przez Rosyjskie Towarzystwo Muzyczne, które promowało kulturę rosyjską na Ukrainie. Rezultatem tego było zerwanie przez Łysenkę kontaktów ze Stowarzyszeniem i to, iż już nigdy nie napisał żadnego utworu w języku rosyjskim (nie licząc oczywiście przekładów jego utworów na rosyjski). Uczestniczył w organizowaniu szkól dla dzieci chrześcijańskich, później był członkiem komitetu oprocentowującego słownik języka ukraińskiego.

Podczas pogrzebu Tarasa Szewczenki był jedną z osób niosących trumnę z ciałem poety. Podczas studiów na Uniwersytecie Kijowskim dedykował Szewczence zbiór dumek ukraińskich, które zostały wydane w siedmiu tomach. Jednym z głównych źródeł pozyskiwania materiału do opracowań był kobziarz Ostap Weresai (na cześć którego Łysenko nazwał później swojego syna).

W swojej pierwszej operze zdecydowanie użył języka ukraińskiego. Piotr Czajkowski był pod wrażeniem jego “Tarasa Bulby” i pragnął wystawienia tego dzieła w Moskwie, lecz protest Łysenki wobec tłumaczenia tekstu na rosyjski przeszkodził w wystawieniu opery w Rosji.

W późniejszych latach Łysenko ufundował Ukraińską Szkołę Muzyczną. Córka Łysenki, Mariana, poszła w ślady ojca i została pianistką. Syn – Ostap uczył muzyki w Kijowie.

Muzyka

Utwory fortepianowe

Muzyka fortepianowa Łysenki jest słabo znana poza granicami Ukrainy. Jego dzieła fortepianowe były porównywane przez sowieckich muzykologów do dzieł Chopina, jednak ten dział jego twórczości nie interesował ich tak bardzo jak muzyka wokalna.

Muzyka wokalna

Była w dużej mierze owocem zainteresowania Łysenki twórczością ukraińskich poetów takich jak Taras Szewczenko, Łesia Ukrainka, Ołeksandr Ołeś.

Opery

Muzyka do słów Tarasa Szewczenki

Studia muzykologiczne

Łysenko poczynił pierwsze etnomuzykologiczne i instrumentologiczne badania nad twórczością ślepego kobziarza Ostapa Weresai, które opublikował w latach 1873–1874. Wykazał odrębność ukraińskiego ludowego materiału melodycznego od muzyki rosyjskiej, głownie ze względu na jej unikatowość i występowanie chromatyki. Łysenko zajmował się także transkrybowaniem repertuaru innych kobziarzy – np. Ostapa Slastiona z Połtawy i Pavla Bratysia z Czernichowa.

Jest także autorem studiów nad teorbanem i zbioru esejów o ukraińskich instrumentacja ludowych, co dało podstawy ukraińskiego instrumentoznawstwa.

  • Międzynarodowa Fundacja Mykoły Łysenki
  • Ukraine Millennium Foundation
  • Artykuł Natalii Kononenko
  • Kwartet smyczkowy d-moll
  • Ukraiński projekt pieśni artystycznej

Mykoła Łysenko (1842 -1912), kompozytor i etnograf. Wyjątkowo ważne miejsce zajmują w jego twórczej spuściźnie utwory do tekstów Tarasa Szewczenki (1814 – 61). To są: muzyka do Kobzara pióra Szewczenki, opery Godowa noc, Natalka-Połtawka, ponad 600 opracowań ludowych ukraińskich pieśni na chór lub do solowego wykonania, zapis weselnych obrzędów oraz dumek i pieśni Kobzara – Ostapa Weresaja (1803-90).

20 – 21. 07: Warsztaty głagolicowe – RAdzimowice

Posted in Słowianie by bialczynski on 14 Lipiec 2013

glago1

glago2glago3glago4glago5

Tagged with: ,

Wzgórze Rudno i ruiny zamku Tenczyńskich – Niesamowite Wołanie Swarożyca-Słońca 3 maja 2013, godzina 12.00-12.30 oraz nadanie imion bliźniaczym sosnom na wzgórzu; Kira i Sawa z Rudna


DSC00583kompr rudno

Kiedy wyjeżdżaliśmy z Krakowa sytuacja wyglądała fatalnie – biegliśmy do samochodu w ulewnym deszczu. Wsiedliśmy mokrzy, ale nie zamierzaliśmy rezygnować. Po drodze było pochmurno, ale z każdym kilometrem deszcz ustawał. Kiedy dojechaliśmy do Krzeszowic zaczęło się znów robić ciemno. Kiedy wysiedliśmy w Rudnie na parkingu na polanie u stóp wzgórza, było już sino. Ludzie uciekali ze szczytu bo odzywały się dalekie grzmoty. Wyglądało na to że tym razem nasze Wołanie Słońca nie ma żadnego sensu. Atmosfera burzowa tak wyczyściła wzgórze z ludzi że na górnym parkingu w chwili gdy tam doszliśmy ludzie pakowali się w panice do samochodów. Z 20 aut zostało jedno. Nie udało nam się wyjść na cypel wzgórza okrążający zamek ponieważ chmura przykryła cały szczyt i zaczęło regularnie lać, a pioruny waliły coraz bliżej. Ukryliśmy się pod daszkiem wozu remontowego na kołach, przy baszcie. Stamtąd zrobiłem to zdjęcie.DSC00584kompr

Lunęło. Anna straciła wiarę. Co teraz? Zaraz nas tutaj doszczętnie zaleje, wystarczy mały podmuch i nie będzie gdzie się podziać, będziemy przemoczeni do suchej nitki.  Spokojnie. Powiedziałem jej, że za 15 minut będzie po wszystkim i wyjdzie słońce. Tymczasem w minutę chmura zrobiła się tak gęsta, że przestało być cokolwiek widać a piorun walnął w mury tuż obok nas. Anna tylko postukała się w czoło na moją mówkę. Czułem jednak, że jej palcem kieruje tylko niewielka analityczna część mózgu, bo reszta umysłu wierzy, że jednak będzie jak mówię. Ja wierzyłem bez najmniejszych wątpliwości. Bolo też wierzył, ale raczej bardzo słabo, bo schował się pod podwoziem budy. Czekaliśmy pod wąskim daszkiem, deszcz zalewał nam stopy, a odpryski od daszku rosiły obficie moje okulary.

DSC00585kompr

Zdjęcia nie oddają dobrze tej chmury w której tkwiliśmy. Walnęło jeszcze kilka razy blisko, ale wiatr ustał i deszcz zrobił sie regularny. Nie minęło nawet 15 minut, kiedy przestał padać na tyle, że mogliśmy wyjść spod budy i ruszyć na cypel. Dookoła wciąż było ciemno a „mgła-chmura” , jak ja to nazywam ćmica, przesnuwała się wokół nas. Pioruny oddalały się jednak.

DSC00586kompr

Wzgórze zostało przez siły Matki Przyrodzonej oczyszczone z ludzi, których tutaj było przed chwilą z sześćdziesiąt. Zostaliśmy sami. Poszliśmy z pieskiem  na cypel. Było ciemno a wzgórze zupełnie utonęło w mgłach. Krople pojedyncze. Deszcz ustawał.

DSC00587bez kompr

W drodze na cypelDSC00588bez kompr

Piękna atmosfera, prawda?

DSC00589bez kompr

Za to rzadko jest okazja do takich ujęć.

DSC00590bez kompr

Kiedy doszlismy na cypel, widok w stronę Krakowa i Tatr był taki. DSC00591kompr

Ale na zamek już lepszy.

DSC00592be kompr

Nagle na niebie powstała wąska szczelina – wyobraźcie to sobie – w zalewie ciemności i siności robi się pozioma szrama – Bez powodu, bez wiatru. Z niczego.

DSC00593kompr

Po chwili wpadało przez nią już tyle światła, że można było zrobić takie zdjęcie. kto zna się na fotografii wie co można zrobić komórką z aparatem 5 megapikseli

DSC00594bez kompr rudno

Powiększcie – Szczelina była jak reflektor, który oświetla plan. To przypominało klimatem powieści Wiśniewskiego-Snerga.DSC00595kompr

Przybywało Światło Świata, a z nim Nieskończona Świadomość, Macierz którą ci z Zachodu nazywają także Matrixem (ubóstwo językowe angielszczyzny jest przerażające), ale Matrix to przecież coś sztucznego a Macierz jest Esencją Natury, Bytem Przyrodzonym i Nieskończonym.

DSC00596bez kompr rudno

Wiidoczek ze Szczeliną Macierzy nad autostradą A4.

DSC00597bez kompr

Świat wydobywa się z ćmicy. Od chwili nie spada już ani jedna kropelka.

DSC00598kompr

Widać pracę Słońca i przebijajace ciemność promieniowanie.

DSC00599kompr

I proszę co oto przez moment mamy!

DSC00600bez kompr

I Teraz już  na całego. To jest szczytowy moment naszej modlitwy/spotkania z bogami. Sam środek medytacji. Popsułem sobie ten kontakt, ale doszedłem do wniosku że muszę to dla was udokumentować. Godzina 12.30.

DSC00601bez kompr

Cały czas trwała walka.

DSC00602bez kompr

Czakałem wciąż bo byłem pewien że chociaż na moment znów pokaże się tarcza i to mocno.

DSC00603bez kompr

Oto i jest po raz drugi.DSC00604rudno kompr

Zacząłem robić zdjęcia wzgórza i sosen którym nadaliśmy imiona Kira i Sawa – to bliźniacze drzewa, po prawej stronie cypla, niezbyt stare , mogą mieć po 80 lat. Okazało się , że z tego wszystkiego zapomnieliśmy wziąć z bagażnika wstęgi do dekoracji drzew. Ale cały rytuał został wypełniony.

DSC00605bez kompr

Byłem przekonany, że to co obserwujemy jest wyłącznie wynikiem działania naszej świadomości i woli.

DSC00606bez kompr

Tak było. Tarcza wydobywała się z wielkim trudem. Ale spotkaliśmy się, jak zwykle.

DSC00607bez kompr

Widok na sosnę Kirę z Rudna.

DSC00608kompr

Sosna Kira z Rudna, z bliska – i Bolo.

DSC00609kompr

Sosna KiraDSC00610kompr

DSC00611komprSłońce rozpromieniło ją w trakcie ceremonii

DSC00612kompr

Sosna Kira z Rudna – pień z bliska – całkiem jasny blask słońcaDSC00613kompr

Sosna Sawa – widać nawet cienie

DSC00614kompr

Sosna Sawa

DSC00615tencz kompr

Ostatnie zdjęcie z mojego aparatu – Sosna Sawa. Pozostałe z aparatu Anny:

DSC00623rudno bez komprSłońce zapada się w Szczelinie

DSC00624rudno bez komprI znowu jest.

DSC00625rudno bez kompr

DSC00626 r bez kompr

DSC00627 r bezkompr

DSC00628 r bez kompr

DSC00629 r bez komprMocno grzeje

DSC00631 r bezkompr

Rozświetliło całe wzgórze w chwili kiedy rozpoczęliśmy schodzenie, zabłysło nad krzewami zamkiem, jakby na pożegnanie. W chwilę potem zeszliśmy ze wzgórza Rudno i rozpoczęliśmy powrót do domu. Kiedy wsiadaliśmy do samochodu zaczęło znowu padać. Nie było już słońca. Zapadły ciemności. Okazało się, że w Krakowie ani na chwilę nie przestało padać, a momentami deszcz był ulewny.

Czesław Białczyński „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Harmonia Kosmosu , 29 06 2013, Niezależna Telewizja Warszawa

Chodzenie po ogniu w osadzie czystych energii „Cztery Żywioły” w Wojcieszowie na Dolnym Śląsku

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 9 Lipiec 2013

Starosłowiańska Świątynia Światła Świata organizuje regularnie obrzęd inicjacyjny polegający na chodzeniu po ogniu. Poniżej przedstawiamy reportaż w Wojcieszowa z 22 czerwca 2013 roku. Na niektórych zdjęciach widać „przebitki” z innych wymiarów.

doku_zapleciny_0408kompr

doku_zapleciny_0332kompr

doku_zapleciny_0370kompr

doku_zapleciny_0371kompr

doku_zapleciny_0355kompr

doku_zapleciny_0392kompr

doku_zapleciny_0384kompr

doku_zapleciny_maja_0376kompr

doku_zapleciny_0412kompr

L1030001kompr

L1030002kompr

 

L1030005 kompr

 

 

L1030006 kompr

 

 

L1030010 kompr

 

Iwan Łucewicz /Janka Kupała (1882 -1942) – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian (IV SSŚŚŚ Wilno)


Yanka_Kupala

Janka Kupała, biał. Янка Купала, właśc. Iwan Łucewicz, biał. Іван Дамінікавіч Луцэвіч (ur. 7 lipca 1882, zm. 28 czerwca 1942) – klasyk literatury białoruskiej, poeta, dramaturg, publicysta, działacz narodowy i jeden z twórców białoruskiego języka literackiego.

Dzieciństwo i młodość

Urodził się 7 lipca 1882 roku w folwarku Wiazynka niedaleko Mińska. Rodzice należeli do drobnej spauperyzowanej szlachty i dzierżawili ziemię od bogatszych folwarków. W 1898 roku ukończył białoruską szkołę ludową. Po śmierci ojca w 1902 roku najmował się do pracy na posadach m.in. domowego nauczyciela oraz oficjalisty w majątkach i browarze.

Pierwsze publikacje

Do pierwszych utworów Kupały zalicza się kilka sentymentalnych wierszy w języku polskim, drukowanych w latach 1903–1904 w czasopiśmie “Ziarno” pod pseudonimem “K-a”. Pierwszym wierszem w języku białoruskim był utwór Maja dolia, datowany na 15 lipca 1904 roku. Pierwszy drukowany białoruski utwór Kupały to wiersz Mużyk, który ukazał się 15 kwietnia 1905 roku w gazecie “Siewiero-Zapadnyj kraj”. Pierwszą publikacją w prasie białoruskojęzycznej był wiersz Kascu, który został wydrukowany w Naszej Niwie 11 kwietnia 1907 roku. W tym samym roku w Naszej Niwie drukowane były również inne utwory Kupały. Wczesne wiersze Kupały cechuje czerpanie inspiracji z folkloru i białoruskiej poezji XIX wieku.

W latach 1906–1907 powstawały poematy Zimoju (Zimą), Nikomu, Adpłata kachanniem (Zapłata miłością). 18 stycznia 1908 roku Nasza Niwa opublikowała poemat U Pilipauku. W tym samym roku Kupała ukończył pracę nad poematami Adwiecznaja pieśnia oraz Za szto, których tematem jest ucisk i niesprawiedliwość społeczna.

Okres wileński i petersburski

“Raskidanaje hniazdo. Drama v 5-cioch aktach”, wileńskie wydanie z 1919 roku

Jesienią 1908 roku Kupała przeniósł się do Wilna, gdzie współpracował z redakcją Naszej Niwy. W okresie wileńskim życia poety powstawało wiele jego sztandarowych utworów – m.in. Maładaja Biełaruś, Zakliataja Kwietka, Adcwitannie. Niektóre z tych utworów drukowane są w Naszej Niwie.

W 1908 roku w Sankt Petersburgu ukazał się pierwszy tom poezji Kupały pod tytułem Żalejka. W październiku tego roku Petersburski Komitet do spraw Druku przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych wydał decyzję o konfiskacie tomu jako wydania antypaństwowego oraz o pociągnięciu jego autora do odpowiedzialności. Ostatecznie decyzja została cofnięta, jednak w 1909 roku nakład książki został ponownie skonfiskowany na mocy decyzji wileńskiego generał-gubernatora. Aby nie zaszkodzić reputacji Naszej Niwy w oczach władz, Kupała porzucił pracę w redakcji.

Tablica w Wilnie poświęcona Jance Kupale

W styczniu 1909 roku Kupała przeniósł się do Petersburga. Zapisał się tam na ogólnoedukacyjne kursy A. Czerniajewa, na których wykładali znani petersburscy uczeni. 8 lipca 1910 roku ukazała się jego kolejna książka – poemat Adwiecznaja pieśnia. 13 października 1910 roku wyszedł drukiem drugi tom jego poezji p.t. Guślar. W zamieszczonych w tomie wierszach znaleźć można wezwanie do rozbudzenia godności narodowej oraz walki o wolność, jednakowoż wiersze z bezpośrednimi wezwaniami do narodowego powstania (m.in. utwór Zwajawanym) nie trafiają do tomu, aby uniknąć kłopotów z cenzurą. W kwietniu 1910 roku zakończone zostają prace nad poematem Kurhan, a w sierpniu poeta kończył poemat Son na kurhanie – jeden ze swych najwybitniejszych utworów, przedstawiający ubogą egzystencję ludu Białorusi i próbujący zgłębić przyczyny takiego położenia. Poemat ten ukazał się w druku w 1912 roku.

3 czerwca 1912 roku dobiegały końca prace nad pierwszym utworem scenicznym Kupały – komedią Paulinka. Została ona wydana drukiem w następnym roku, aby później znaleźć się na scenie – początkowo w Sankt Petersburgu, a potem – w Wilnie i Radaszkowiczach. Spektaklom tym przyglądał się sam autor. W czerwcu 1913 roku Kupała kończył poemat historyczny Bandarouna, a następnie poematy Mahiła lwa, Jana i ja oraz humoreskę Prymaki.

Wiosną 1913 roku wyszedł drukiem trzeci tom poezji Kupały – Szliacham życcia. Wiersze z tego tomu, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, cechuje wpływ estetyki modernizmu i symbolizmu. W tomie zamieszczony został również poemat dramatyczny Na pałasie.

Na wrzesień 1913 roku datowany jest najwybitniejszy utwór w przedrewolucyjnej twórczości Kupały – dramat Raskidanaje hniazdo (Rozrzucone gniazdo). Na przykładzie wiejskiej rodziny, która traci cały swój dobytek ukazana jest tragedia narodu białoruskiego. Sztuka została pokazana na scenie dopiero po rewolucji 1917 roku, a wydrukowana jeszcze później – w 1919 roku w Wilnie.

Jesienią 1913 roku Kupała powracał do Wilna, gdzie początkowo pracował jako sekretarz Białoruskiego Towarzystwa Wydawniczego, a potem ponownie podejmował współpracę z Naszą Niwą. Od 7 kwietnia 1914 roku gazeta ukazywała się z nazwiskiem Kupały jako głównego redaktora. Jednocześnie Kupała pomagał wydać tomy poezji Bahdanowicza i Bujły.

Kupala_Janka

Zdjęcie z okresu jego pierwszej pracy w gazecie “Nasza Niwa”, Wilno, 1908.

Lata wojny i okupacji

Po rozpoczęciu I wojny światowej Kupała od września do grudnia 1914 roku pracował nad cyklem antywojennych wierszy Pieśni wajny. Jednocześnie pisał on pełne antywojennej retoryki artykuły w Naszej Niwie. Za artykuł Dumki Kupała miał być pociągnięty przed sąd. Rozprawa nie odbyła się jednak z powodu ewakuacji wywołanej zbliżaniem się frontu do Wilna. We wrześniu 1915 roku Kupała wyjechał z Wilna do rodzinnego folwarku Akopy.

Pod koniec września 1915 roku wyjechałał do Moskwy, gdzie podjął naukę na Uniwersytecie Ludowym im. Szaniawskiego. W Moskwie Kupała poślubił Uładzisławę Stankiewicz, po czym oboje przeprowadzili się do Mińska. W styczniu 1916 roku Kupała dostał powołanie do armii. Jego oddział stacjonował początkowo w Mińsku, a latem przerzucony został do Połocka. Podczas okupacji niemieckiej Kupała przebywał w Smoleńsku. W okresie od 1916 do jesieni 1918 roku nie powstał ani jeden utwór. Od października do grudnia 1918 roku Kupała stworzył cykl wierszy-wezwań, będących jego reakcją na wydarzenia tamtego okresu – rewolucję, okupację, powstanie Białoruskiej Republiki Ludowej. Do wierszy tych zalicza się m.in. utwory: Czas, Na schod, Pczoły, Zwany.

W styczniu 1919 roku Kupała powrócił do Mińska. 25 sierpnia 1919 ukazał się pierwszy numer redagowanej przezeń gazety “Zwon”. PisaŁ on dla niej nowe wiersze i publikował liczne artykuły na temat białoruskiego ruchu narodowego i walki o wolność. Jednocześnie pracował nad przekładem na język białoruski Słowa o wyprawie Igora.

Początek lat 20.

Na początku lat 20., po powstaniu BSRR, Kupała pracował na stanowisku zastępcy przewodniczącego Wydziału Literacko-Wydawniczego Ludowego Komisariatu Oświaty BSRR oraz redagował czasopismo “Wolny ściah”. Pomagał również w stworzeniu Instytutu Białoruskiej Kultury, którego członkiem zwyczajnym wybrany został w 1922 roku. W 1922 roku ukazywał się tom Spadczyna, składający się z wierszy nowych a także powstałych w trakcie I wojny światowej. Wiersze Paustań z narodu naszaha, prarok… oraz Żydy! zostały usunięte z tomu ze względu na cenzurę.

24 stycznia 1922 roku pojawiały się wiersze Pierad buduczyniaj oraz Pazwali was…. W wierszach tych Kupała wyrażał swoje zdanie o bolszewikach oraz zakłopotanie aktualnymi wydarzeniami. Obydwa wiersze zostały zakazane. Nakład pierwszego numeru czasopisma “Adradżeńnie”, w którym wydrukowano wiersz Pierad buduczyniaj został zaś skonfiskowany.

31 sierpnia 1922 roku w Akopach Kupała kończył pracę nad tragikomedią Tutejszyja – ironiczną panoramą miejskiego życia czasów okupacji. Oficjalna krytyka literacka obwiniła autora o “drobnoburżuazyjne narodnictwo” i “przeciwstawianie się dyktaturze proletariatu”. W tym samym roku Kupała wraz z innymi białoruskimi poetami podejmował próbę stworzenia spółki literackiej pod nazwą “Wir”. W wyniku przeprowadzonej jednak przez DPU weryfikacji wszyscy niemal członkowie spółki otrzymali negatywne charakterystyki. Kupała nazwany został wtedy “białoruskim pisarzem-szowinistą”, a powstanie samej spółki zostało uniemożliwione.

W 1924 roku Kupała wydawał poemat “Bieznazounaje”, w którym wychwalał walkę o niezależność w poprzednich latach i wzywał, by nie zaprzestawać zmagań, utrwalać to, co zostało już osiągnięte i pozostawić po sobie w pełni wolną Białoruś. W 1925 roku Kupała otrzymał tytuł Ludowego Poety BSRR. Latem 1926 roku w czasopiśmie “Połymia” ukazywał się cykl wierszy, wśród których wiele było literackimi protestami m.in. Carskija dary, Kab, Akou pałomanych żandar. Ich rozpowszechnianie zostało surowo zabronione.

Koniec lat 20. i lata 30.

W 1927 roku Kupała stawał na czele spółki “Połymia”, która skupiała pisarzy związanych ze środowiskiem “Adradżeńnia”. 7 listopada 1927 roku białoruskie gazety drukowały poemat Kupały Z uhodkawych nastrojau, poświęcony dziesięcioleciu rewolucji październikowej. W poemacie wydarzenia października 1917 roku wychwalone zostały z nadzwyczaj wielkim patosem, przez który przeziera jawna ironia.

Następne lata były czasem represji, które dotknęły inteligencję twórczą i Kupała przymuszony został do pisania pod dyktando władz pochwalnych wierszy wychwalających osiągnięcia socjalizmu. Wiele razy wzywany zostawał na przesłuchania w sprawie nieistniejącej w rzeczywistości kontrrewolucyjnej organizacji “Związek Wyzwolenia Białorusi”. Nie mogąc wytrzymać szykan 20 listopada 1930 roku poeta podjął próbę samobójczą. Złamany przez represje podpisał tak zwany “List otwarty Janki Kupały”, w którym odżegnywał się od narodowych ideałów. Twórczość Kupały lat 30. składa się w większości z pozbawionych wartości artystycznych prosowieckich wierszy i artykułów. Wyjątek stanowi cykl wierszy stworzonych w 1935 roku we wsi Lauki (m.in. Soncu, Lion, Darohi), opowiadający o kolektywizacji poemat Nad rakoj Aresaj oraz poświęcony pamięci Tarasa Szewczenki poemat Tarasowa dola. Wiersze powstałe w latach 30. weszły w skład tomu Ad serca, za który Kupała otrzymał w 1941 roku nagrodę leninowską.

W 1941 roku w związku z okupacją Białorusi przez niemieckie wojska, Kupała ewakuował się do Moskwy, a stamtąd do Tatarstanu. Powstał wtedy szereg wierszy-apelów do narodu, w których Kupała wzywał do walki z okupantami (m.in. Biełaruskim partyzanam, Znou budzie szczaście mieć i woliu…, Paustau narod).

Ostatnie lata i śmierć

28 czerwca 1942 roku Kupała tragicznie zginął, spadając ze schodów w hotelu Moskwa. Do tej pory nie udało się wyjaśnić czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo czy zaplanowane morderstwo. Poeta pochowany został w Moskwie na cmentarzu Bagańkowskim. Po dwudziestu latach jego szczątki przewiezione zostały na Białoruś. Obecnie Janka Kupała spoczywa na cmentarzu wojskowym w Mińsku, obok mogiły Jakuba Kołasa.

Pamięć o poecie

Imieniem Kupały nazwana została ulica, park i stacja metra w Mińsku, rezerwat przyrody w pobliżu Wiazynki. W Mińsku działa Muzeum Kupały, mające swoje filie w Wiazynce, Laukach, Akopach i Jachimowszczyźnie. Imię Janki Kupały nosi Narodowy Teatr Akademicki w Mińsku oraz Uniwersytet w Grodnie. Ulice Janki Kupały znajdują się również w Gdańsku i Hajnówce. W Gdańsku poetę uhonorowano dodatkowo pamiątkowym pomnikiem, którego odsłonięcie nastąpiło 26 czerwca 2007 roku. Umiejscowienie pomnika okazało się nieporozumieniem, gdyż stanął on przy ulicy Kupały, która została nazwana tak na cześć rzekomego słowiańskiego bóstwa.

Uroczystość Zaplecin w Wojcieszowie – 22. 06. 2013

Posted in Polska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 28 Czerwiec 2013

22 czerwca w Wojcieszowie (Dolny Śląsk) w osadzie Czystych Energii „Cztery Żywioły” odbyła się kolejna już uroczysta inicjacja, Święto Zaplecin, uroczystość Wiary Przyrodzonej Słowiańskiej, przeznaczona dla dziewcząt.

L1020931 komprPreludium – woń łubinów o zmierzchu jest odurzająca. Łubin – Lupus – Roślina Wilcza, Kwiat Mokoszów – bogów Przeznaczenia .

L1030018kompr bbbPreludium- Umiejętnie przyrządzony wyciąg ma moc odmieniającą świadomość w szczególny niepowtarzalny sposób

L1020933komprPreludium – Tego popołudnia przywołano Tęczę – Dengę Radugę – Panią o Szczególnie Pięknym Warkoczu – To naprawdę wspaniały znak dla dziewcząt które odbyły Zapleciny. Bardzo Dobra Wróżba na Całe Życie. Wojownicy Radugi-Dengi na Uhorzu (Wągrach, Wagrach) zwani Sekielami, dosiadali białych koni o ogonach barwionych w Siedem Kolorów i plecionych w Warkocz.

L1020938komprW polskim internecie nie znajdziecie hasła Zapleciny. Za to katolicy zachowali obrzęd Rozplecin warkoczy, który wszedł w obrzęd weselny. Pytanie czy panny młode i weselnicy wiedzą co robią, kiedy rozplatają warkocz? Sądzę, że nie mają pojęcia co czynią, skoro  nie wiedzą, że kiedyś zamiast „komunii świętej” dziewczęta poddawały się Zapelcinom Warkocza? Warkocza Wiedzy – Warkocza Wiedźmiego,  Warkocza Przeznaczenia, Warkocza Przyszłej Więzi Miłosnej, Warkocza Przypadkowego Splotu Okoliczności, Warkocza-Kosy. To ten Warkocz, Zapleciony na Zaplecinach, Rozplata się symbolicznie podczas Wesela.

L1020942kompr

Warkocz inaczej po słowiańsku także Kosa  – sam w sobie jest Symbolem bogów Koszu – czyli Losu który określamy jako Przypadkowy, przypadkowy Splot – symbol Przepląta i Plątwy – wiele zależy od przychylności tychże bogów w życiu kobiety.

L1020943kompr

Preludium – miejsce akcji Krąg i sąg drewna do przygotowania ogniowej ścieżki

Kobiety która ma rodzić, co bywało dawniej, a i bywa czasem dzisiaj niebezpieczne, kobiety która ma wychować potomstwo – w zgodzie z jego Koszem – Przeznaczeniem – czyli Zaplotem Wici w Baji Świata, którego dokonują Bogowie Przeznaczenia Mo-Kosze.

L1020947kompr

Preludium – Widoczne bajorki zaplecione na drzewie brzozowym, przy świętym kręgu.

Jest więc  Warkocz-Kosa też symbolem Przeznaczenia, doli, Zrębu – Źrzebu oraz Wiergu-Wyroku-Warku, Wark-Kosz  – Ognista Nić-Wić Przeznaczenia, która wplata się w Baję określając koleje żywota każdego człowieka.

L1020955kopmr

Przygotowanie – ważne są uroczyste stroje, białe suknie, symbole niewinności, dziewiczości, czystości, świętości i śmierci – czyli Zaświatów, Krainy Marzanny i Welesa – Weli – Wielkiej – Białej Krainy – Królestwa Śnieżystego (Górnego, Niebiańskiego)

Jest wreszcie Warkocz-Splot symbolem trzeciego rodzaju Koszu- Koszania – Kochania – Miłości i Bogów Miłości Dziewanny-Krasy, Krasza-Kupały (Kresa), KRASATINY – K-RAsnej Pani, i Niekrasy-Dzieldzieliji-Ziewuny (Pani Zielonej) tej od miłości płochej , niespełnionej , nieszczęśliwej – Pani Poronnej.

L1020956kompr

Przygotowanie – Bardzo ważne są wieńce

Tak więc co warte są Rozpleciny panien na weselu, które nie przeszły Zaplecin, a tylko tzw. „komunię świętą” katolicką – obrządek zupełnie nam obcy, niezrozumiały, dziwaczny?

L1020997komprPrzygotowanie – Bębny – także niezbędne (mogą być dzwonki, gongi i trombity)

L1020961kompr aaPrzygotowania – Pięknie przystrojone, piękne przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, a za nimi równie pięknie przystrojone bajorkami Święte Drzewo

L1020965kompr aaPrzygotowania – Piękne Przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata – wstążki-bajorki -nieci-wici, do plecenia warkoczy (waRAkoszy).

L1020981kompr aa

Przygotowania – Piękne Przedstawicielki Plemienia Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata

L1020968komprPrzygotowania – Zmierzch

L1020985kompr

Obrzęd Zaplecin poprowadził Marek Wójtowicz. Obrzęd ma znaczenie magiczne i symboliczne i wierzeniowe, ale prowadzący nie jest tu pośrednikiem, tylko osobą sprawującą obrzęd publiczny. W Wierze Przyrody nie ma żadnych pośredników.

L1020975komprZapleciny – Mamy zaplatają córkom Warkocze Przeznaczenia, (Wiedźmy-Wiedzące splatają Warkocz Wiedźmi , tym które będą Wiedzę Nabywać). Warkocz – symbol wkroczenia na ścieżkę dojrzewania do przyszłej roli Kobiety w Plemieniu.

L1020976komprObrzęd – Zapleciny

L1020977komprObrzęd – Zapleciny

L1020978komprObrzęd – Zapleciny

L1020979komprObrzęd – Zapleciny

L1020983komprObrzęd – Zapleciny

od lewej kalina dabrowka luba maja i ich mamy

Zapleciny zakończone Chodzeniem po Ogniu przeszły cztery piękne panny: Kalina, Dąbrówka, Luba i Maja (na zdjęciu powyżej od lewej).

doku_zapleciny_0122

Zapleciny to bardzo ważny obrzęd inicjacyjny, który chrześcijaństwo odebrało Słowianom zakazując praktykowania Wiary Przyrodzonej. On jednak nie dał się wymazać, w rezultacie legł u podstaw uroczystości katolickiej komunii świętej. No i oczywiście praktykujemy go dzisiaj jako Wolni Ludzie w Wierze Przyrod(zone)y Słowian.

doku_zapleciny_0275kompr

Dzisiaj na masową skalę odbywa się ten pogański obrządek także w kościołach katolickich w całym kraju, dokładnie w tym momencie wiekowym (7-9 lat), w którym odbywały się Zapleciny i Postrzyżyny. Posiada on podobną acz o wiele uboższą w formie i w znaczeniu oprawę oraz treść. Przepraszam – treść jest zupełnie inna, kompletnie niezrozumiała dla poddawanych temu zabiegowi dzieci.

doku_zapleciny_0318kompr

Przywracamy naszym dzieciom tę inicjację , by na wszystkich etapach swojego życia miały poczucie uczestnictwa w naszej Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata i w prostej, zrozumiałej tradycji Wiary Przyrod(zone)y Słowian .

doku_zapleciny_0287komprRyt zawiera w sobie elementy magii Ziemi i Ognia, Wody i Nieba, Powietrza i Sporu, Błyskawicy i Boru. Małe Dzieci (Maluchy, Berbecie) po odbyciu obrzędu stają się Dziewczętami i Chłopcami i powoli zaczynają się wspinać ku dojrzewaniu. Następna ich inicjacja, kolejny próg, dojrzałość płciowa, to obrzędy Wiechy-Wierchy (Palmy Kwietne), kiedy osiągają wiek 14-16 lat.

doku_zapleciny_0307komprOd tego momentu gromadzą się w Bractwach i Siostrzeństwach. Bractwa Męskie przybierają często nazwy od zwierząt drapieżnych, ale też dużych trawożerców (Wilków, Niedźwiedzi, Rysiów, Lisów, Żubrów, Turów, Leleni), albo innych zwierząt (Wężów, Kurków, Sokołów, Orłów, Jastrzębi, Szczupaków). Siostrzeństwa Dziewczęce przybierają najczęściej nazwy ptasie (Przepiórek, Utek, Gęsie, Kukułcze, Sikorek) ale także i zwierzęce, np. Lisic, Sokolic, Jastrzębic, Żmijowe, Motyle, Biedrończe.

doku_zapleciny_0332kompr

Następny etap to już Kres – Kupalia – Świętoruja, kiedy młode osoby (w wieku 16- 20 lat) stają się osobami dorosłymi i pełnoprawnymi członkami plemienia.  Dawniej te trzy etapy dorastania do pełnej dojrzałości i obrzędy inicjacyjne odbywały się w wieku 6 – 12 i 18 lat.

doku_zapleciny_0331komprZapleciny to przebogata i wspaniała uroczystość o wielu znaczeniach. Niestety żeby ją opisać w szczegółach trzeba takiego sążnistego tekstu, jak ten poświęcony przeze mnie Świętu Kresu w Kwartalniku „Słowianić”.

doku_zapleciny_maja_0376komprPo uroczystości  – Szczęśliwa Maja

L1030002komprŚcieżka Ognia – gotowa do Biegania po Ogniu

I pomyśleć, że kilka tygodni temu jakiś „Uczony” od siedmiu boleści opowiadał, że Wiara Rodzima Słowian to tylko jakaś etnografia. Bardzo współczujemy temu panu i wszystkim podobnie mu myślącym, materialistom. Szczęśliwe i uśmiechnięte twarze uczestników obrzędu w Wojcieszowie mówią same za siebie.

Winicjusz Kossakowski –Slavs means the same as – ”they originate from Veneti.”

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Słowianie by bialczynski on 26 Czerwiec 2013

       Joe Mac Gown Vent
Joe A. MacGown – Vent

We present a slightly different reasoning sent by Winicjusz Kossakowski about the name Slavs (Słowianie) than we derive it, but basically it is remarkably consistent with our findings. The diversity of this reasoning lies in the fact that it is of a historical character. It supplements and complements the meanings which we already know. As it often happens, meanings of words which are very important for a group of people carry all the resources of different content and they often multiply. It happens so because other, diverse words take the course from the important word and like streams from one source they flow around in various directions. Yet, what is interesting, we too came to the three historic Slavic names which are additionally proven by genetics:

a) the first which we consider to be the oldest and certified as early as from the eighth century BC – Skołoci (Scolotians), Sokołoci – Sokodawijczycy, Sokodanowie (Sakowie and Scyci – The Saka and Scyths / Scythians) – coming, in our opinion, from the word Sokół (the Falcon) – The Bird of the Sun, of the Sun itself – Soł, as well as from Soki Życidajne (Life-Giving –          Życiodajne; Juices – Soki) which the Sun Dawa (Dawa – Gives). This etymology also contains the meaning of Dawca of Koło – TheGiver of The Circle or Sławca Koła – The One That Praises The Circle. As it can be perceived, it contains the origins of the later name – the very late name –  Sołwianie, Sołowianie, Sołowene, Słoweneti.

b) the second which we believe to be European and intermediate in time –       perhaps characteristic of the Western Slavs – those from the Adriatic (Wenetia – Venetia), the Danube and then the Elbe, the Oder and the Vistula Rivers –   Wenedawanie, Weneti (Veneti), Wenedowie – Wiano Dawanów (the Gift of Davanowie), Wenedakha (Dawianie, Dagowie, Dacians, Drakowie, Dachowie, Dacians) – i.e. the children of Old Europeans – of Dawanowie, Drzewianie or the children of the Tree of Trees (Wene Drewo), Dag – burning, the Children of the Gods (Dewowie’s Wena).

c)     the third which is contained in these two and is the foundation of them, and was from the beginning as well: Soło-Wene (from Soło-Słońce (Słońce – Sun), The Culmination of the Sun, the Gift of the Sun (Zwieńczenie Słońca Wiano Słońca), from soł-sołw juices of the Tree of Trees, i.e. again the children of the Tree of Trees, the descendants of Scolotians, and finally from the word (word – słowo) –  those who speak with a word, it is the human tribe of Sło (speech – mowa) from Weneti (Veneti) – Słoweneti (Sloveneti).

Or also, but very ancient, incomparably earlier than the name of the Slavs by Jordanes – but possibly also in-Venedi – because there are many indications that the Aryan Hindu Brahmins, however, came from the Vistula and the Oder Rivers and then they came to India. There, preserved in Rygweda (Rigveda) (Wiedzie Ziarna – Leads Grains, Wiedzy Ziarna – the Grains of Knowledge, because ryg means ziarno – grain, oriech - jądro = core, oryj – z jądra wywity = deriving from the core, jarzęca, świeży = fresh, orka which means plowing extracting from the depths, from the core of the earth) traces which Viraj started on Histmag.org in a very interesting way. I also recommend that website to those of you who are interested in the Slavic origin of the names of Greek gods – including the name of Dzeus, Dionizos, Okeanos Histmag-Słowianie, Hellenowie, Scytowie, Ariowie (Histmag-Slavs-Hellenes, Scyths / Scythians, Aryans).

Here is the excerpt of VIRAJ’s reasoning for the word which is interesting to us: sława fame, repute (chwała) (glory, praise)

Sława

The history of Vedic pronunciation is quite diverse, sometimes Slavic pronunciation is preserved, and sometimes phonemes ‚ł’ or ‚l’ are converted to ‚r’, as in the Vedic word ‚śravas’ meaning ‚fame': a fragment

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl? file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1097-zravas.jpg

However, we know that the original pronunciation sounded like Polish ‚sława’ /pronounced: swava/ because an older form of this word has been preserved in Rigveda, that is the sacred word ‚Svaha’. Aryans attached great importance to the proper pronunciation of sacred words relevant to the ritual and hence the well-preserved older forms. There are many archaic words in Rigveda denoting the names of gods or cries, which are no longer clear etymologically in the Vedic Sanskrit, but they are understandable among Slavic languages.

http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/cgi-bin/monier/serveimg.pl?file=/scans/MWScan/MWScanjpg/mw1284-svAbhU.jpg

Ralph T.H. Griffith in „The Hymns of the Rgveda” explains „Svaha!” as a sacrificial call to the gods. The call means the same as: „Glory”, „Ave” „Hail!,” Blessing „. It is therefore the same meaning as in Polish: ”Sława” „Fame”, ”Chwała” „Glory”, etc.
The holy word ‚Svaha’ is also used in Buddhism in the meaning of ‚glory’, ‚sława’ ‚fame’ and its pronounciation can be easily found on the Internet. The following fragment of the known Buddhist mantra:
GATE GATE PARAGATE PARASAMGATE Bodhi SVAHA

In Sanskrit, ‚sva-‚ is pronounced like Polish. ‚sła’ /swa/ which means ‚v’ before the ‚a’ vowel after the ‚s’ consonant and it has a phonetic value similar to the Polish ‚ł’ /English pronunciation of the Polish ‚ł’ is ‚w’/.

There is no doubt that the Polish ‚sława’ is older and closer to the Pre-Indo-European (PIE) than the Vedic ‚śravas’ which seems to be the late innovation that developed on the basis of Pre-Indo-Iranian languages somewhere in Asia. In relation to this, there is something interesting:
3. Bolesław

I have recently discovered an interesting book, „Cognate Words in Sanskrit and Russian” written by Dr Indu Lekha from the University of Delhi. From the book, you will learn about 600 closely related Russian and Sanskrit words. There is no special revelation and these words have been known for a long time. Interesting, however, are the comments of the Hindu scholar. On page 1 Dr Lekha says:

Quote

„The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian, two important members of the large family of IE languages​​, Proves That beyond doubt in respect of common IE vocabulary, derivational suffixes and the ancient system of inflection of nouns, pronouns and adjectives, Russian is closer to Sanskrit than Latin or Greek. „
On page 224 she explains:
Quote

«The historical-comparative analysis of Sanskrit and Russian proves without any doubt that both the languages share quite a similar phonological, morphological and grammatical system and have a considerable number of cognate words, as confirmed by the etymological explanations. Interestingly, even the ancient pagan religion of Slavs, of which only scanty written records are known to have survived, shows some common traits with the ancient Indian religion. A particular characteristic of this religion is that it recognizes the existence of three worlds: jav „manifested, visible”; nav „invisible” and prav „righteous”, a concept very similar to Indian concept of „jagattraya”. The Slav word for good „bog” is clearly related with Sanskrit „bhaga” and so are the names their supreme deities: Svarog „The god of svarga (heaven)”, Perun „The god of thunder and lightning” (Parjanya) and Svetovid „Knower of the whole world” (viśvavid) all the three being part of a god, called „triglav” (cf. Skt trishirsha).
Another obvious similarity linking the Slavs and the Indo-Aryans may be seen in the word Slav „glorious” < slava „glory” derived from slyt’ „to hear”, a root akin to Skt śru „to hear” (cp. Skt śravas„glory, fame”). In both the languages these words are used as the constituent part of several personal names, such as, Russ Boleslav, Rostislav, Svjatoslav, Vratislav etc. as compared to Skt Bhurishrava, Uchchaishrava, Vriddhashrava, Satyashrava, and many others. The word „slav” used in Slavic personal names probably signifies their descent and hence is quite popular even today».

http://www.vedamsbooks.com/no55377/cognate-words-sanskrit-russian-indu-lekha

Here, after registering you can download pdf with the photocopy of the book:
http://www.uz-translations.net/?category=linguistics&altname=cognate_words_in_sanskrit_and_russian

We will mention, again and again, the similarity of Slavic and Vedic religion and especially the religious vocabulary in Vedic Sanskrit and in Slavic languages, and particularly in the Polish languge. Now I would like to pay attention to the similarity of names in Sanskrit and in Slavic languages, for example, the mentioned names Bhurishrava and Boleslav by Dr Lekha.

We found that the Polish ‚sława’ is older and closer to the PIE than the Vedic ‚Sravana’ denoting the same thing. This also signifies that the name with the Polish ending ‚sław’ is older than ‘-shrava’ with the Vedic ending. Thus, the name based on this ending, like Polish ‘Bolesław’ must be older than the analogical Vedic name based on the Vedic ending ‚-shrava’ like ‚Bhurishrava’. A similar situation is with the Vedic ending of the name ‚-mitra’ in names like Bhumitra, Sarvamitra. This corresponds to our Boromir and Sławomir.
It is therefore very likely that names such as Bolesław and Boromir were quite popular among Aryans in the Bronze Age migrating from Europe to Asia. If we add that, according to the findings of geneticists, those Aryans had autosomal DNA and Y-STR such as contemporary Poles and Russians, it gives rise to the obvious conclusions.

___________

In my view, in a variety of Slavic languages at different times there were and there are different realisations of articulation of the phoneme ‚l / ł’. The richness of allophones is obvious. Listen, for example, to the Russian pronunciation of ‚л’ in ‘Пожалуйста’. They pronounce ‚л’ totally differently in ‘Солнце’, and in another way in ‘колеса’, and again in a different way in ‘около’ or орел.
In the past, there could have been more ways of the pronunciation of the ‚l’ / ‚ł’ phoneme because there were probably more various Slavic dialects. The influence of the dominant language causes standardisation and vanishing of old features. Uniformity of languages and their mutual intelligibility does not preclude at all differences of articulation for different phonemes.
For instance, dialects of Wielkopolska, Małopolska, Silesia and most probably Pomerania (after all, Kashubians have ‚koło’ where there are in their dialect: Skała: skale, skalny: skaljisty, etc.) have had the archaic tripartite forms of ‘ł:l:lj (before ‚and’)’ since ancient times.

It seems that similar tripartite forms of ‚ł:l:lj’ existed among the dialects of Pre-Slavic tribes in the area of the Oder-Vistula and the Dnieper Rivers in the Bronze Age. We see this in loanwords in Greek or Vedic languages as ‘okeanos’, ‘leda/lada’, ‘ład-/ładu-‘ or ‘helios’, ‘svaha’ or ‘svadu’, etc. Without the presence of phoneme ‘ł’ in the language of the native population of the Oder-Vistula in the Bronze Age these words would not have existed at all because there is no etymology for them in any other languages but Slavic –  unless some aliens, i.e Celts and Germans of haplogroup R1a1 speaking the reconstructed PIE language had been in India before arriving in Europe, and then they swapped their languages for a trick.

Historical linguistics – as Wilmar has rightly pointed out – is not an exact science and there are no certain things in it. Glottochronology or phonology oscillate constantly on the brink of pseudoscience. As far as glottochronology is concerned, actually there is general agreement that this is pseudoscience. Thus, none of its findings have a scientific value.

Any linguistic reconstructions and determining the history of languages depend on the assumptions which are adopted and on the authorities that are recognised.

To completely different conclusion come those who accept – as the presumption –  migrations of Pre-Slavs speaking the Old Church Slavic language from the Pripyat marshes in the fifth century AD, as their ”authority” of NSDAP professor Vasmer posits, and to other conclusions come those who basing on the data provided by genetics, anthropology and serious linguistics – see the homeland of the Pre-Slavs in the area of the Oder-Vistula Rivers in the Bronze Age and who perceive clear similarities with the Vedic Sanskrit and the influence on the Greek language.

I think that the correct reconstruction of the Pre-Slavic language is still ahead of us and it can be really interesting because many of the new theories are fully confirmed by genetics.

«Last Edit: April 08, 2011, 11:54:00 p.m. sent by Viraj»

C.B.

C.B.

Joe dreaming_of_id
Joe A. MacGown – Dreaming  Id (Dreaming Unconsciousness)

Winicjusz Kossakowski

Slavs means the same as – they originate from Veneti.

1)    Helmets of Negau dating back to two hundred years before Christ, described with Etruscan runes are read in the Slavic language.

2)    A pitcher made of bronze and found in Botzen is described with the same runes in shape and meaning. Dating – the same as helmets.
At the edge of the pitcher an inscription in the Slavic language was engraved. It is a refrain of a banquet song.

3)    A stone described with runes found in an Etruscan tomb and located in one of the museums of Rome is also described in the Slavic language. Dating –  seven hundred years before Christ.

Writing what is above, I do feel a serious rasp.

At the times before Christ the word Slavs (Polish: Słowianie)was unknown. It appeared in the sixth century AD. It was recorded in Iordanis’s stories in ”Gothic History”.

What did it mean?
-”Inside of them is Dacia, in the shape of a tiara with the steep Alps and along their left slope which leads to the west, beginning from the source of the Wiskla River and farther on over the vast areas settled the numerous Veneti people. And although their names are changeable now, according to various tribes, they are called Sclaveni and Antes in general”.

The first mention of Veneti is found in Pliny (24 – 79 AD).
„Some say that these lands as far as the Wistla River are inhabited by Sarmatians, Veneti, Scirowie (of Szczecin), Hirrowie and that the bay is called Cylipenus (szczecińska), and at the entrance to it there is Latris (Wolin) island …” (Excerpts from work „The Oldest Evidence about the Slavs” developed by Marian Plezia).

I am interested in one of the largest Slavic tribes called Veneti (Polish: Wenedowie or Wenetowie). Their etymology can be found in the name of a small tribe deriving from the ancient Veneti with the name of Veleti (Polish: Weleci).

Weleci means the Great, large numbers.
Slavs used ”letter clusters” in their alphabet which is the opposite of diphthongs. „Cluster” means transcribing two phones with one sign. The most often used „cluster” consists of letter [L] somewhat similar to the Greek [L] with letter [I]. This gives a sign similar to the Latin letter [N], read as Li.
The conclusion is obvious in itself.
The name Veneti sounded Velieti, Veliedi in the Slavic language, with the same meaning as Veleti.
In the early Middle Ages two armies moved on the former state of Rome for the spoils. One of them was Avars and the other was Huns. The fighting force of the two armies was based on the peoples who called themselves with various names. They had only a common speech, the speech of the Veneti. Each tribe came from (pochodziło = went from = szło, sło from the Veneti. Hence the common name Słoweneti. The closest old name has been preserved till the present times in the name of Słowenti, in Polish Słoweńcy = Slovenes. Soon all the peoples speaking the language of the Veneti came to be called Słowianie = Slavs.

Not all the Slavs originated from the Veneti nation. Older names are found in the tribe of Tuskowie, deriving from the word chytrus – a sly person, przebiegły, mądry, chciwy – sly, smart, greedy.
Tacitus could not distinguish the Veneti from Germans. Emperor Porphyrogenitus says that Germans spoke the Slavic language.

Alexander Bruckner writes in the entry Veneti: „The Pre-Slavic means from the stem -węt (pronounced: vewt), -went (pronounced: ‚vent’), from wen (pronounced ‚ven’)- meaning everything nice, pleasant, glad …; the name meant „friendly, kind”. The name Veneti has a more peculiar meaning to the Slavs as the Germans had been calling them like that for centuries… .”
At this point, it is worth going to the Latin dictionary to look up a word. Under the entry „germanus” it reads: „a) fraternal, sisterly, b) right, true, real, honest.”
Are the Germans, by any chance, not the same as the Veneti just in the Latin translation?

„Today, the real Germans no longer exist.” Being under the control of the rebellious Roman army, they became the ground for new nations and the opposite of what is right, honest, friendly and nice. The Germans come in their mass from the conquered Slavs and the English come from the conquered Celts. Truly, some element from Scandinavia came to them but as late as in the ninth century.

There are people, however, who derive the word Slavs from ‚Sclaven'(?) – slave.

A slave is a social class, something similar to – worker. The difference is that the slave had a measurable value and every owner cared about his survival. The worker, however, does not present any value. His work is only bought. When the work is superfluous then the worker is superfluous as well. Out of work and with no possibility to survive, he dies of hunger and diseases like trash on the street or on a refuse heap.

Calling the nation slave or laborer is illogical and unethical.
It is true that the Polish language has been weeded with macaronic words to such an extent that you can cook soup with them so another new macaronic word will not be a problem. Nevertheless, let’s not get crazy and let’s start thinking on our own.

We reject the Latin etymology and consolidate the truth in our consciousness. Slavs means the same as – they originate from Veneti.Vinicius Kossakowski

Winicjusz Kossakowski

las szt joe a mac gown OrganicCosmicLockJoe A. Mac Gowen – Insight in the Organics of the Universe (Relationship of all meanings)


Tan 6 Wielki – Kres (fragment z pierwszego numeru kwartalnika „Słowianić”)


© by Czesław Białczyński, ® Marek Hapon, Jerzy Przybył, Maurycy Gomulicki, Kira Białczyńska

Kwartalnik „Słowianić” rozrósł nam się niesłychanie i jego pierwszy numer, który już można nabyć w Wydawnictwie Slovianskie Slovo – ma aż 180 stron, w tym wiele koloru i wiele nowej słowiańskiej myśli. Prezentujemy tutaj okładkę i fragment 40-stronicowego artykułu na temat Święta Kresu

okład slowianic nr 1

(Krasz, Kupalia, Kupała, Kopernocka, Sobótka-Samobudka, Stado, Świętoruja, Wianki, Noc Świętojańska, Czara-Czarkan – Niebiańskie Dzikie Łowy Lata)

 Kwiat

 Marek Hapon

 

Wstęp

Letnie Przesilenie, kosmiczne święto czczone przez Słowian od starożytności do dnia dzisiejszego.

Wydawałoby się, że o Sobótce i Nocy Świętojańskiej, zwanych też Kupaliami nie da się powiedzieć już nic nowego. Wszystko podobno zostało napisane i powiedziane. Jak się przekonacie nic bardziej mylnego. Pisano bowiem dużo, lecz z sensem nie napisano dotychczas prawie nic. Na temat tego święta pisze się mnóstwo, lecz zawsze nieodmiennie płytko, jakby z punktu widzenia „obcych”, którzy zostali zrzuceni w desancie z uczelni wyższych „cywilizowanego świata” pomiędzy „słowiańskich buszmenów”. U nas w Polsce za opisami tymi stoi przeważnie ideologia któregoś z trzech modnych współcześnie światopoglądów, dominujących w cywilizacji Zachodu: „naukowego”, ateistycznego, lub chrześcijańskiego.

Światopogląd „naukowy” sprowadza opis tego święta do przedstawienia obrazu z punktu wąsko pojętych dyscyplin takich jak ludoznawstwo, antropologia kultury, religioznawstwo, czy etnografia. Wzięliśmy słowo „nauka” w cudzysłów, bo po prawdziwym opisie naukowym spodziewalibyśmy się pełni i syntezy, a otrzymujemy zawsze niezmiennie fragmentaryczne analizy uzupełnione piramidalnymi konstrukcjami odwołującymi się do archetypów i fenomenów socjo-psychologicznych. Tak jakby świętowanie i potrzeba świętości nie były żadnymi normalnymi formami aktywności ludzi, lecz  jakimś dziwowiskiem, obserwowanym przez „człowieka cywilizowanego” w „egzotycznym, niezrozumiałym kraju i plemieniu”. Światopogląd chrześcijański każe obserwatorom tego zjawiska opisywać je z wyżyn swojej jedynie słusznej religii, oceniać i spłycać, podrzucać co chwilę jakieś szczegóły, które mają dowieść braku logiki tych obrzędów, ich zabobonności, pustoty rytuału i podkreślić  ich związki z zakazaną magią oraz czarami, które są oczywiście według tejże religii albo czarną magią zabronioną, albo nieskutecznym zabobonem. Przede wszystkim opis ten opowiada zawsze niezmiennie o owych obrzędach jako o ciekawostce z przeszłości, którą udało się u przodków współczesnych światłych wyznawców chrześcijaństwa na szczęście z powodzeniem wyplenić. Jest to według tych opisów czynność naganna, archaiczna, zbędna, co najwyżej ciekawostka bez żadnej głębszej myśli i podkładu filozofii.

Światopogląd ateistyczny z kolei kładąc nacisk na ten sam element archaiczności i zabobonu oraz magii sprowadza opis zjawiska do przedstawienia go jako okazji do dobrej, niezobowiązującej zabawy odtwarzającej przeszłość, do rodzaju przebieranego przyjęcia związanego z określonym terminem w przyrodzie. 

Wszystkie te sposoby podejścia do tematu  ograniczają się do wskazania w co dawniej wierzono, nie docierając nawet w przybliżeniu do istoty owych starożytnych wierzeń. Współczesność zaś obrzędów Kresu ukazują, jako etnograficzne szczątki kultury, która dawno umarła.

My, wyznawcy Przyrodzonej Wiary Słowian wiemy jednak, że jest to tradycja żywa i głęboka w swojej wymowie sięgająca najbardziej rudymentarnych związków człowieka z Ziemią, z Przyrodą, z Wszechświatem, sięgająca swoim rytem i wymową symboliczną korzeni ludzkiego bytu i ziemskiego życia w ogóle. Pamiętajmy przede wszystkim, że osądy wartościujące typu wyższościowego, występujące w opisach tych pogańskich obrzędów i czarów kreślonych przez chrześcijan czy ateistów, typu: „wierzono w magiczną moc”, „wierzono, że zioła te chronią przed…”, „wierzono, że ogień oczyszcza i chroni przed…”  są absurdalnymi, zupełnie nieprawdziwymi sądami pejoratywnymi. Współczesna fizyka kwantowa udowodniła ponad wszelką wątpliwość, że wiara obserwatora w wynik eksperymentu ma wpływ kwantowy na ów wynik. Psychologia i medycyna udowodniły zaś, że wiara w skuteczność leczenia i ochronę przez pastylkę określonego leku lub przez zabieg chirurgiczny, jest skutecznym lekarstwem (zabiegiem) i ochroną samą w sobie. Zatem jeśli ktoś wierzy w magiczną moc ziół to one tę moc posiadają! Jeśli wierzysz mocno w oczyszczający charakter skoków przez ogień lub chodzenia po ogniu, to zostaniesz oczyszczony i ochroniony przez ten zabieg. Jest to właśnie przejaw myślenia naukowego  i racjonalnego, a nie zabobonnego.  

Obrzędy Kresu, zwanego też Krestem, Kraszeniem, Kryszeniem, Wiankami, Kupaliami, Kupalnocką, Kupernocką i Sobótką – jak i wszystkie pozostałe obrzędy publiczne wielkich świąt wiary przyrodzonej słowiańskiej, zawierają w sobie pełne symboliczne odniesienia do całościowego obrazu jaki daje człowiekowi praktyczna obserwacja świata. Płyną one wprost z tejże obserwacji i są odwzorowaniem zjawisk naturalnych  uosobionych w postaciach i przedmiotach świętego spektaklu, który jest odbiciem symbolicznym obserwowanych interakcji między mocami i żywiołami rządzącymi przyrodą naszej planety. Obrzędy te i symbole są żywymi odpowiednikami pojęć z Mitologii Słowian przeniesionymi ze sfery jej treści/zapisu  w sferę uświęconych czynności, uświęconych przedmiotów i obrazów wyrażanych przez modły medytacyjne, pieśń i taniec transu oraz muzykę-hudbę zbiorowej ekstazy.  Mit wierzeniowy Wiary Przyrody nie jest nigdy fałszem ani baśnią, jest poetyckim, holistycznym zapisem obserwacji przyrodniczej.

 Piszący na ten temat, przeważnie w popularnych tygodnikach tuż przed letnim przesileniem,  skupiają się zawsze na powierzchni, jakby ich zmysł obserwacyjny i analityczny nie sięgał głębiej poza to co widać wprost, a nawet jakby patrząc na obraz nie widzieli jego barw i odcieni, czy głębszych warstw symbolicznych, a tylko czerń i biel. Taką próbę opisu święta Kresu można porównać do próby opowiedzenia treści obrazów Salwadora Dali bez znajomości kultury Zachodu i psychologii głębi. Po prostu dziwaczna scena, dziecięca zabawa. Osoby opisujące Kres, w tym poważni naukowcy pretendujący do miana antropologów kultury i etnografów,  nie próbują nawet wskazać jakie rzeczywiste znaczenie mają te obrzędy i co uczestniczący w nich dzisiaj wyznawcy Wiary Przyrodzoney Słowian tak naprawdę czczą, co demonstrują, co przeżywają. Można by to zjawisko sprowadzać do ideologicznego zaślepienia: chrześciajnocentryzmu lub ateizmu obserwatorów niezdolnych pojąć obcych im sakralnych rytów, ani tym bardziej związać ich znaczenia z filozofią przyrody (naturalną). Jest to jednak tylko jeden aspekt tej niemożności i niechęci do odnalezienia głębszych wątków w rudymentarnych słowiańskich obrzędach i świętach pogańskich. Pragnienie zdeprecjonowania dawnych wierzeń i obecnej wiary naturalnej Słowian jest rzeczywiście jedną z przyczyn spłycania interpretacji lub wręcz sprowadzania jej do poziomu propagandowego kłamstwa. Jedną ale nie jedyną. Często autorzy opracowań na temat Letniego Przesilenia posuwając się do obraźliwych dla wyznawców Wiary Przyrod(zone)y Słowian stwierdzeń, nie mają nawet świadomości, że naruszyli czyjeś sacrum i dokonali obrazy czyjegoś wyznania, religii, która jest żywa i posiada w Polsce licznych wyznawców. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego jest to zjawisko nagminne? Jest ono wynikiem wtórnego kulturalnego analfabetyzmu Polaków, który jest powszechny we współczesności naszego kraju. Nie jest to działanie specjalne, wynikające z jakiejś złośliwości, lecz działanie, które bierze się ze znanego psychologicznego mechanizmu „wyparcia z pamięci zbiorowej” szczególnie traumatycznego przeżycia z dalekiej przeszłości. Tym zdarzeniem była dokonana na Słowianach przemocą chrystianizacja. Działanie, które zniszczyło doszczętnie dawną kulturę w wymiarze społecznym i zepchnęło ją, ograniczyło, do praktykowania w ukryciu, w prywatności, indywidualnie, w tajemnicy przed innymi. Analizuje to zjawisko doskonale Maria Janion w książce „Ta niesamowita słowiańszczyzna”.

Zjawisko wtórnego analfabetyzmu kulturowego jest charakterystyczne dla narodów, które zostały podbite i zasymilowane przez cywilizację i kulturę najeźdźców. Takie narody są odseparowane od własnych korzeni, tracą ciągłość kulturową i stają bezradne naprzeciw symboli używanych przez własnych Dziadów. Dodatkowo te pokolenia, które zapominają stopniowo znaczenie rodzimej tradycji, nasączane są nowymi wzorami i wierzeniami pochodzącymi z zewnątrz (od najeźdźców), które mieszają się z tym co dawne i własne, w niezrozumiałe i jeszcze mniej czytelne symbole, obrzędy, wierzenia i rytuały. Kiedy patrzymy na współczesne katolickie rytuały i obrzędy widzimy gołym okiem ich pogańskość ukrytą tuż pod cienką powierzchnią „nowego”. Dziecko katolickie zapytane w Niedzielę Palmową – Co dzisiaj czcimy?, odpowiada: – Czcimy dziś, barwinkiem, tymiankiem i rutką z których pleciemy palmy, tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy! Tylko, że rutka, barwinek i tymianek nie występują w Jerozolimie, Chrystus wjechał tam na osiołku trzymając liść daktylowej palmy, a nasze palmy budowane są na wysokość 30 metrów i zdobione setkami kolorowych kwiatów polnych. Każdy z tych kwiatów, jak maki, niezapominajki, malwy, chabry czy kąkole, ma swoje odmienne znaczenie sakralne. 

Spróbujemy tutaj przedstawić filozoficzne i sakralne znaczenie Święta Kresu, jakie było mu nadawane w starożytności przez Słowian, a także jakie nadają mu dzisiejsi rodzimowiercy w Polsce.  Naszą intencją jest bowiem przywrócenie każdemu Polakowi/Słowianinowi, każdemu  kto zechce się z niniejszym tekstem zapoznać, możliwości pełnego przeżywania i rozumienia tego dorocznego wydarzenia z zakresu wiary naturalnej.

Na szczęście my Polacy nie znaleźliśmy się w sytuacji tak trudnej jak te narody Ziemi (w tym słowiańskie), które w efekcie militarnego i kulturalnego podboju utraciły swój rodzimy język. Nasz język ocalał, mimo 200 letniego procesu systematycznego wykorzeniania go z życia, w sposób „naukowy” poprzez łacinizację, germanizację i rusyfikację. Skoro ocalał zaś język to ocalały także podstawowe święte słowa, które budowały strukturę naszych podań i mitów , naszej pogańskiej wiary i naszej tożsamości oraz filozofii przyrodzonej. Z tej mitologicznej konstrukcji językowej wynikały takie społeczne konstrukcje i instytucje jak struktura plemienna, prawodawstwo, porządek społeczny, ład filozoficzny, stosunek zbiorowy do środowiska i przyrody, a więc i codzienne podejście do egzystencji i naturalna wiedza każdego członka społeczności o otaczającym nas świecie. Wynikały z tego dziedzictwa tak zdawałoby się odległe symbole jak herby rycerskie i flagi narodowe oraz tak podstawowe zjawiska architektoniczne jak budowa domów na zręb i stawianie słowiańskich wiosek czy gródków w pagi (pągi) – okręgi, okoły. Liczni pisarze, jak Joachim Lelewel w „Bałwochwalstwie Słowian”, Kazimierz Moszyński w swojej „Kulturze ludowej Słowian”, czy Oskar Kolberg w swoim wielkim dziele „Lud” oraz wielu innych, dowiodło w prosty i piękny sposób przy pomocy opisu, że najprostszy chłop, niepiśmienny przedstawiciel ludu, jako człowiek, jako członek społeczności plemiennej posiadł całkowite wyposażenie filozoficzne do tego, by odbierać świat w pełni i wartościować jego zjawiska w sposób pozwalający mu przeżywać świętość zdarzeń zachodzących dookoła, jak i egzystować we właściwy sposób w codzienności, tak aby zapewnić powodzenie sobie samemu, rodzinie oraz lokalnej społeczności. Świat prostych ludzi pokazany przez tych zbieraczy zwyczajów ludowych jawi się jako przestrzeń wypełniona przez sacrum w najdrobniejszych przejawach i w całej rozciągłości. Jeśli tak jest na najprymitywniejszym poziomie egzystencji zapracowanego człowieka, zniewolonego rytmem konieczności egzystencjalnych do rodzaju niewolnictwa w stosunkach z siedliskiem, z ziemią oraz z przyrodą, to można sobie wyobrazić łatwo wyższe poziomy sublimacji religijnej, wierzeniowej i filozoficznej Słowian, które nie mogą być prostsze i prymitywniejsze, lecz były/są nieporównanie głębsze i skomplikowane.

Tyle tytułem wstępu, który przygotowuje grunt pod to czego za chwilę doświadczycie.

Święto Kupały – Dzień Światła Świata – Dzień Wielkiego Zwycięstwa Światła Świata nad Siłami Ciemności, Dzień Przesilenia. Jest to Dzień, w którym, Święta Biała Krowa – Świetlista Swątlnica-Świetlica-Wieczysta Przeczysta Skrzysta Dziewica – Bogini Której Nie Ma (Osiemdziesiąta Dziewiąta Siła), nazywana przez Kapiszty Wschodu Krową Zemuną, a przez nas również Strzęślą-Starzęślą i wieloma innymi imionami (Imiela-Jemioła, Matka Sława – Bogini Ptakokształtna -Orlica, Bogini Krowa – Matka Karmicielka, Wielka Bogini – Bogini Matka [Matka-Krowa], Bogini Nieuchwytna-Nieistniejąca – Swątlnica, Wąwolnica, Bedrik-Wedrik, Biedronka [Matka Owadzia, Bogini Żucza], Pieronka, Bogini Piru – Uderzenia Światłości,  Czara), zwycięża Ciemność  Świata, Nicę. Jest to jednocześnie Kres Sołu – czyli Koniec Okresu Królującego Słońca. Święto Stada, czyli zbiorowości i nowego stadła. Kres (Krasz), Kupalia, Kupała, to święto bogów miłości i żądzy. Sobótka, to święto Drzewa Świata. Wianki, to święto inicjacyjne zawierania nowych małżeństw. Noc Świętorujańska, święto płodności i urodzaju, sporzenia i mnożności. Niebiańskie Dzikie Łowy Lata – Czarkany (Czarkony, Cz-arkany), święto walki światła dnia z nocą, jasności z ciemnością.

UBERHAECKEL_Work_003Maurycy Gomulicki

Miejsce w kalendarzu i symbolika

Zwróćcie uwagę (widać to na Kole Daru Świata, boskim kręgu), że słowiański rok zaczyna się od Miesiąca Przeznaczenia – Świcienia (wyrównawczego, zwanego też Przedmarczykiem) i podąża poprzez miesiące Żywiołu Boru i Wody (będące także pod działaniem Plątów – Władców Kosza-Przypadku: „przypadkowego”, „nieprzeznaczonego” losu) do Miesiąca Żywiołu Uczuć (Kosza Kochania) – do Przesilenia Letniego. Jest to szczytowy moment rozkwitu  sił witalnych, żywotnych na północnej półkuli Ziemi.

Właśnie między 20 a 26 czerwca jest czas w Przyrodzie najbardziej sprzyjający sporowi-zarodkowi,  zawieraniu związków, płodzeniu i sporzeniu. Na łąkach trwa orgia zapylania kwiatów przez owady, na drzewach pęcznieją owoce, orzechy wypełniają się miąższem, tężeją ziarna w kłosach. Soczysta trawa pełna ziół stanowi najwartościowsze pożywienie dla zwierzyny. Pastwiska i lasy roją się od motyli i pszczół, bór tętni pełnią życia. To także czas najlepszy dla ludzi czynu – podjęte w tym czasie przedsięwzięcia kończą się zwykle niesłychanym powodzeniem.

Jednocześnie od tego dnia będącego Świętem Wody i Ognia (także Ognia Namiętności i Miłości), Światła Niebieskiego i Wiatru, plennych Zarodków i Matki Ziemi rozpoczyna się powolny upadek owych witalnych sił, ich uspokojenie, przejście w stan dojrzewania i dojrzałości, aż do całkowitej Źrałości w kolejne wielkie święto – Święto Dziewiątego Miesiąca – Święto Zrównania (Dnia i Nocy, Sił Stwórczych i Zachowawczych – Sił Postępu i Uwiądu) – w Święto Plonów, Święto Jesieni, w Dożynki.

Święto Kresu obchodzi się jak widać w nierozerwalnym związku z obrzędowym kalendarzem dorocznym, kalendarzem który wynika z obserwacji nieba i gwiazd oraz z wiedzy astronomicznej ludu i jest powiązany z kalendarzem uprawy ziemi i hodowli. Święto to obchodzono dawniej w Pełnię Księżyca, która pokrywała się ze Słoneczną Kulminacją, czyli w Pełnię najbliższą Najdłuższego Dnia  roku.  

Jest to Wielkie Szczególne Święto – Święto Wielkiego Powodzenia i Niewyobrażalnego Sporu, Święto Trzech Koszów, Święto Roda i Przyrody, Święto Ognia i Wody, Święto Matki Ziemi i Matki Borów, Święto Wieńca – Święto Światła Świata, Święto Swątlnicy-Jimieli-Swątbody-Samobyty-Strzęśli.

Jest to nie tylko święto ognia i wody, ale także wiatru i powietrza, słońca i księżyca, urodzaju, płodności, radości i miłości. Żeby w pełni zgłębić tajemnicę tego święta musimy sobie uświadomić pełny sens zawarty w jego licznych mianach, nazwaniach i określeniach, ale także musimy mieć świadomość doniosłości owej daty w jakiej się ono odbywa i jego związków z tajami, symbolami magicznymi, znakami i czertami (cyframi czarownymi). Wszystkie wymienione dotychczas powyżej nazwania tego święta są uprawnione, ponieważ każde z nich odzwierciedla pewien etap obchodów i rodzaj obrzędu.

Dawniej przygotowania i różne małe obrzędy związane z tym świętem rozpoczynały się 20 dnia szóstego miesiąca roku, czyli w Polsce 20 czerwca (ten miesiąc ma w krajach słowiańskich różne nazwy). Trwały zaś do dnia 26 czerwca, a kulminację miały w Noc Świętorujańską 22 czerwca, Noc Pąpu Rudzi  23 czerwca, i następnego Dnia Wianowania  – 24 czerwca.  Zwróćmy uwagę na 6 miesiąc i kulminację święta w dniu 24=6. Czerta 6 wiąże się z Wodą i Narodzinami z Wód, jest symbolem Życia, i reprezentuje bogów narodzin – RODÓW, którym królują Rod – Pan Ludzkiego Plemienia (Pan Na-Rodu) i Przyroda – Pani Przy Rodzie Stojąca – Pani Siedliska, czyli Przyrody. Czerta 2 jest (20 = 2, to początek obchodów) symbolem Wielkiego Działu – Działu Działów (bogowie działu to Czarnogłów i Białoboga) , który tnie cały wszechświat wzdłuż pierwiastka męskiego i żeńskiego, wzdłuż osi Jaskrawości i Łagodonosci, wzdłuż osi Ostrości i Obłości, wzdłuż osi Jasności i Ciemności – pierwiastka in i yang . Czerta 8 (26=8) wyznaczająca zakończenie święta jest nie tylko symbolem Bogów Ognia, ale też symbolem Bogów Wiatru i Powietrza, którzy są Nosicielami Ducha i Duszy, nosicielami boskiego istu, istoty ożywionego bytu, boskiego płynu-pyłu, nośnika świadomości, samobudu, nussonu (ródzi, niesionu).

Dla strojonych w tych dniach olbrzymich kwietnych wieńców i małych indywidualnych ziołowych wianków, szkielet stanowić mogło tylko koło (lub wogół/wokół – wypukła półkula) wzmocnione rusztowaniem z czterech, sześciu albo ośmiu szprych.

Zacznijmy od podstawowego symbolu Wiary przyrodzonej jakim jest Równoramienny Krzyż zamknięty w Kole (Koło Czteroszprychowe). Jest to nie tylko jeden z symboli najwyższego Boga – Boga Bogów – Światła Świata (Świętowita), ale także symbol Bogów Stron i Pór czyli Kirów – Władców Czterech Kierunków Świata. Ich dawne miana to Jaryła-Jarowit (Wiosna), Gaja-Rujewit (Lato), Yasza-Jastrób/Jasień (Jesień) i Kolada-Kostrub (Zima). Wiążą się z tymi bogami cztery zwierzęce symbole i jednocześnie cztery podstawowe znaki Zodiaku oraz Cztery Największe Tany, święta obchodzone właśnie w okresach Przesileń i Równonocy. Te znaki zodiakalne to Byk (Krowa), Smok (Lew), Skarabeusz/Wedrik (Skorpion) i Orzeł/Łabędź (Wodnik). Zwierzęta symboliczne występujące w związku z tymi znakami to także oprócz lwa – kot, dzik, wąż albo smok, oprócz byka – krowa, oprócz skorpiona – skarabeusz, biedronka/wedrik, karakon, a wodnik to inaczej wodny ptak – kaczka, łabędź, żuraw, bocian, albo orzeł. W okultyzmie, a także przez różne ezoteryczne systemy religijne są owe znaki zodiaku nazywane Filarami Ziemi. Kwadratura tych czterech Filarów Ziemi jest od starożytności wyznacznikiem porządku astronomicznego wszechświata i porządku wszelkich systemów kalendarzowych. Systemy świętych miejsc (wzgórz, gór, gajów, jaskiń), a następnie budowane na tych świętych miejscach świątynie, wyznaczano w taki sposób, aby słońce w danym znaku zodiaku na niebie pokazywało się, o świcie w dniu przesilenia/równonocy, dokładnie „na ołtarzu” świątyni lub na środku wierzchołka świętego wzgórza. W ten sposób łączyło ono ten ośrodek pierwszym wschodzącym promieniem światła z najważniejszą gwiazdą zodiakalnego gwiazdozbioru tego momentu czasu. Cztery ramiona krzyża wyznaczają zatem cztery przesilenia i miejsca wschodu słońca w zodiaku w dniach tych przesileń.  

 

Jerzy  przybyl słońce jeleńJerzy Przybył – Zachód Słońca

Trzeba od razu zaznaczyć, że przesilenia są jednocześnie naturalnymi momentami dla dokonania różnego rodzaju inicjacji w ludzkich grupach, w społeczności. Inicjacje wiążą się z osiąganiem przez młode pokolenie dojrzałości do podjęcia różnorodnych „dorosłych” funkcji w plemieniu. I tak z wiosną wiązały się na przykład postrzyżyny u chłopców, czyli osiągana przez nich dorosłość do pełnienia prac gospodarczych. Tak zwana palma wielkanocna jest pokazem sprawności młodych parobków do wyrąbania naprawdę wysokiego drzewa i dźwignięcia oraz obniesienia go dookoła wsi w pochodzie Zaklinania Okręgu (pagu, pągu – skąd słowo poganin), odstraszającym Moce Ciemności przy pomocy demonstracji siły huby-muzyki, hałasu dzwonków i bębnów oraz strzelania z bata i specjalnych tanów wykonywanych w drodze. Dla dziewcząt był to czas malowania jajek, ale także zdobienia kwiatami i ziołami owych „palm”, czyli wiech, symbolizujących „drzewo świata”, „drzewo życia”. One również musiały udowodnić, że znają symbolikę i mity oraz potrafią wykonać właściwe czynności, aby wyrazić w praktyce te święte symbole.

SW pisanki huculskie comenius-43

Jajo: pisanka, kraszanka

Trzeba tu dodać kilka zdań na temat kraszenia jajek i pisania rytów na nich. Otóż w dawnej obrzędowości Słowian jajo było jednym z najważniejszych symboli – Jajo Świata to początek wszelkiego Istnienia, to Pienna Pleń, Kłoda-Płoda, Zarodek Drzewa Świata, Samobud (Samobyt) forma z której narodził się Świat i Światło, z której poczęto życie. Dlatego jajo było świętym obiektem wszystkich czterech  Największych Tanów. W powszechnej świadomości Polaków przetrwały dwa rodzaje świętych jaj: pisanki i kraszanki. Dzisiaj obydwa te rodzaje świętych jaj są związane wyłącznie w obrzędami Wielkiej Nocy Nowego Słowiańskiego Godu-Roku. Jednakże dawniej występowały cztery rodzaje świętego jaja. Pisanki związane z wiosną są zapisem mitu, popisem wiedzy dziewcząt na temat rytów i wzorów zawartych na Materii Świata, Baji, i na ścianach Owalu, tweru-zamyku Swąta – który ma kształt Jaja Świata. Pisanki były jednobarwne i ryte w skomplikowane wzory związane barwą i kształtem rytu z poszczególnymi bóstwami, tynami (domami) bogów, z poszczególnymi energiami kosmicznymi. Stanowiły ich symbole. Kraszanka natomiast jest to jajo związane z obchodami Święta Kresu-Kraszu, z Bogami Miłości takimi jak Dziewanna-Krasa, Dziwień-Kupała-Kraszeń (Krzeszeń, Kryszna), Krasna Pani – Krasatina, i Zielona Pani – Dziewona-Ziewuna-Dzieldzielija-Niekrasa (Okrasa, Dzidzilela). Jajka te są malowane w kwietne symbole, są barwne, pyszne kolorystycznie, piękne – czyli krasne. Noszą one na sobie kwietne symbole poszczególnych bóstw. Obrzędy jesienne związane były z jajami  naturalnymi, jako częścią plonu, nie gotowanymi lecz surowymi, co najwyżej barwionymi kolorem boskim „na zimno”, bez żadnych rytów i wzorów. Natomiast w obrzędach zimowych jajo występowało w takiej formie jak to ma miejsce podczas Tanu Święta Przodków czyli Święta Zmarłych, lub uroczystości pogrzebowych  – tryzny, bdyny i stypy, kiedy na grobach odbywa się ucztę poświęconą przodkom (zmarłemu), podczas której spożywana jest jajecznica – jajko rozbełtane, ugotowane, usmażone, czyli „zdeformowane” (symbolicznie uśmiercone). Jajka zimowe to także wydmuszki – czyli jajo puste, które ubierało się w strój i zdobiło w „strojach” (ozdobach zewnętrznych) do powieszenia pod sufitem na Świetliku (Stroiku, Świacie) lub na choince. 

Kres – Święto wszystkich bogów, Święto Wierchy (Drzewa Świata- Sągu Bytu, Samobytu-Sąbudki, Kłody-Płody, Pala Swąta), inicjacji, odrodzenia światła i pamięci zmarłych

Nie inaczej niż w pozostałe Święta Największych Tanów było i w Święto Kresu. Te Cztery Największe Tany są bowiem świętami wszechstronnymi, świętami obejmującymi wszystkie boskie tyny (domy, rodzaje energii kosmicznych panujących nad Ziemią, wszystkim co żywe i nad człowiekiem), cały kompletny poczet Bogów, boski krąg. Są to więc zawsze także święta poświęcone pamięci Przodków a więc zawierają one w sobie Małe Tany – Tany Pamięci Przodków.

W Święto Kresu mamy także oprócz uroczystości związanej z astronomicznym przesileniem obrzędy inicjujące młodych do roli rodziców, zdolnych założyć rodzinę – to następny stopień po etapie postrzyżyn i dojrzałości do czynności gospodarskich – etap dojrzałości płciowej, dojrzałości do wydania potomstwa i utworzenia nowej rodziny – stadła, Tany Przejścia (Dojrzałości). 

W Kres, w główny dzień uroczystości czyniono też Sobótkę – Sąg Bytu, czyli obrzędowe święte drzewo, zwykle  z jednej z okolicznych starych wierzb (lub wiśni). Drzewo to jako symbol Wierchy-Wierzchy (Wierzchby – Drzewa Świata, Wiszu, Wiechy, Sągbudy), przybierane było kwiatami i kolorowymi wstęgami (bajorkami) w barwach poszczególnych boskich tynów (domów).

Pamiętajmy, że każde z przesileń czyli każdy z czterech Największych Tanów jest związany z Wielką Bitwą Niebieską lub Dzikimi Łowami Niebieskimi, czyli walką Sił Ciemności i Jasności, jest związany z walką Nocy i Dnia, z Odrodzeniem Światła Świata, z przesileniami położenia Słońca względem północnej półkuli Ziemi. Ten cykl odzwierciedlony jest niejako w Zodiaku czyli Pogańskim Krzyżu, ale też zawarty jest w micie i zwierzęcej symbolice, która wyrażona jest obrzędowo w orszaku odświętnym wiodącym pochód po zamkniętym Świętym , Czarownym Kole, Okręgu, Pągu – wokół danej wsi czy ośrodka grodowego. Dni owych świąt związane są z odbywającym się na niebie spektaklem przesilenia lub równoważenia Światła i Ciemności, występują w nich więc symboliczne postacie w orszakach związane z tym podaniem, ale też roślinne i zwierzęce symbole światła – takie jak Kwiat Paproci (Nowalia, Nowalis, Perunika, Kołowrót Perunowy), Świetlik – Świecący Owad (Wedrik), Iskra-Samobudka (a więc Krzesany Ogień, nowy ogień, jarzęcy), Żar (ogień gasnący, zadeptywany w korowodzie, stary ogień), Biała Krowa, Czarny Byk, Biały i Czarny Orzeł (Łabędź, Bocian), czy wreszcie Główka/Pała Kupały-Kraszenia odcięta przez Marę-Marzannę, ale odradzająca się w liściu kapusty czy łopucha i przyrastająca na powrót do boskiego ciała (symbol żądzy i żaru miłosnego). Odradzające się w Noc Kresu Ciemne Światło – Czarna Iskra – Biedronka-Swoboda-Samobytka, jest ścigane przez Zagony Władców Światła z Królującą Białą Świetlistą Krową na czele, toczona jest bitwa o unicestwienie odradzającego się Ciemnego Światła Nocy, symbolizowanego dalej w ciągu roku obrzędowego, przez Księżyc.

kira-kwiat-ppaproci-duzy-2Kwiat paproci – Kira Białczyńska

Letnie Baby   

Letnie Baby to Tan 13 Mniejszy, czyli typowe Święto Pamięci Przodków identyczne jak Dziady, z tym samym  rytuałem i symboliką. Stanowi ono obowiązkowy wstęp do pozostałych uroczystości. Odróżniano je jedynie nazwą związaną z pierwiastkiem żeńskim w obchodzie Równonocy Wiosennej i Letniego Przesilenia. Trzeba powiedzieć, że dawniej Słowianie czcili pamięć przodków pod dwoma nazwami: Dziadów i Bab. Święto Dziadów obchodzono w terminach związanych z męskim pierwiastkiem (czarnogłowskim) w przesilenie jesienne (Jasność, Jessa, Jasień) i zimowe (Ostrość, Kostroma), natomiast Święto Bab wiązano z ródczymi i wzrostowymi kobiecymi mocami (wiosna, lato).

Należy w sposób zdecydowany rozróżnić wszelkie rytuały i obrzędy związane z wywoływaniem duchów przodków, które mają przebieg podobny do opisanego przez Adama Mickiewicza w „Dziadach”, od zwykłych obrzędów pamięci przodków czczonych wizytą na smętarzach, żalnikach, gdzie pochowani są bliscy, czczonych jadłem, strawą czyli jajecznicą i wypiekami (chlebkiem, drabinami, zwierzyną skrzystą pieczoną) oraz napitkiem. Obrzęd ten odbywa się z pieśnią i tańcem wokół mogił, czy kopców grzebalnych, tzw. lelaniem. „Ileli, Leli, Ilelaj, Lelij…” to fraza żałobna łączona z pieśnią ładu życia i śmierci „Łado, Łado!…” towarzyszącą Stadu, czyli Sobótce-Kresowi.

hunza nn1chleb

Wypieki świąteczne, strawa, żertwa – chlebki świętorujańskie i rosoły

Każdemu wielkiemu świętu towarzyszą specjalne świąteczne potrawy ofiarne, żertwy i strawa – związane właśnie z nim. Żertwa to ofiara, część strawy. Strawa to świąteczny posiłek składający się ze specjalnych potraw – świętego chleba (wypieku z ciasta) i obiadu – obiaty. Typowym wypiekiem związanym ze świętem Kresu poza tzw. kładkami i drabinami (dla Bab i Dziadów, po których dusza schodzi przez otwór w szklanej, Welskiej Górze do Komory Sowiego w Zaświaty i Nawie), są chlebki świetorujańskie. Przetrwały one do naszych czasów wyłącznie jako nazwa „chleb świętojański” oraz jako produkt – pączki różane (pągi róży) z marmoladą różaną, utartą z płatków leśnych i polnych krzewów róż. Co dziwne pączki-pągi zostały zupełnie oderwane terminowo od obrzędów Świętoruji i związane z końcem karnawału czyli obrzędami Orszaku Zimowego (Zapustnego) i obrzędem Dziadów Zimowych.

Przy świętach pieczono też małe ciasteczka w kształcie skrzydlatych zwierząt welańskich; skrzydlatych-skrzystych jeleni, krów, wilków, żuków, ptaków.

Inną potrawą ofiarną związaną ze świętem Kresu było typowe danie obiatowe, obiad: rosół z koguta, skrzystego ptaka, ogniowego ptaka, ptaka-stróża kładu-skarbu, ptaka świtu, ptaka-gadaka. Rosół był potrawą ofiarną do tego stopnia ważną, że w miarę jak rosło bogactwo Polaków stał się on typowo świąteczną, niedzielną zupą, nie związaną już z konkretnym świętem. Rosół do dzisiaj spożywa się po wsiach polskich dokładnie w samo południe w dniu świętym. Dawniej była to żertwa i obrzędowa potrawa na Kres-Sołu – Roz-Sół, zupa, której część oddawano bogom w postaci żertwy – ofiary i przy okazji składano najróżniejsze obietnice – obiaty, w zamian za które, bóstwa dawały składającemu powodzenie. Potrawy obrzędowe tego święta były szczególnie tłuste, obfite, a przepijano je miodem pitnym, piwem, pienką lub wodą ognistą (gorzałką).

Zupełnie specjalnym pokarmem i ofiarą były też dzbany pełne leśnych owoców związanych z tym okresem: jagód (borówek), poziomek i malin. Ofiara z leśnych owoców znajduje odbicie w znanym i dzisiaj powiedzeniu: „Na Święty Jan jagód pełen dzban”.    

znak kwiat paproci

3 x 9, czyli 27 ziół, 27 rodzajów kwiatów i 27 kraszanek Brusu

Świętowanie KRAsu-Kresu rozpoczyna się od zbiorów ziół i kwiatów. Wpierw zbierane są od I kwadry do Pełni Księżyca zioła, które następnie suszy się w odpowiednich warunkach pod owinem – miejscem ogniska służącym w ogrodach dawnych Słowian do modłów, ale i suszenia ziół i wędzenia owoców i mięs, a także do odprawiania domowych obrzędów związanych z ogniskiem i do warzenia ofiarnych potraw – żertw. Miejsce to w najdawniejszych plemiennych czasach umieszczone było obok źródła wody i stanowiło źródło wiecznego, nigdy nie gasnącego ognia (żaru, waru) – domowe ognisko.

W powierzchownych opisach świąt Kresu wymienia się różne zestawy ziół, ale prawie nigdy nie znajdziecie ich w jednym miejscu wszystkich. Podaje się również zestawy kwiatów, ale nigdy wszystkie razem. Jest tych ziół bowiem 27 rodzajów, a także tyle samo rodzajów kwiatów, które reprezentują kosmiczne siły, jako że tyle jest boskich tynów (domów), a wszystkie one muszą być w obrzędzie reprezentowane. 27 dni miał w swojej najstarszej formie także obrzędowy miesiąc księżycowy (+ 3 święta – niedziele). Ponieważ tynów (domów boskich, rodzajów kosmicznej energii) jest 27 to i ziół i kwiatów i rodzajów kraszanek zdobionych kwietnymi i zielnymi symbolami owych domów boskich musiało być 27 (czerta 27=9).

W samych wieńcach występuje już jednak tylko 12 ziół, które są symbolami życia objętego opieką i oddziaływaniem Mocy. Symbolizują one 12 Bogów Mocy, a zarazem 12 miesięcy roku. Występuje też  czasami ziele trzynaste, świcieniowe, swątlnicowe, którego dodaje się tylko jedno pasemko do całości wieńca. W wieńcach występuje też tylko 12 rodzajów kwiatów – odpowiadających wyłącznie mocom a nie całemu pocztowi bogów (kręgowi welańskiemu).

Brus – osełka jest opisany w jednym z ważnych podań (Taja 22), jako symbol czasu-roku, podzielony na 12 części – Gniazd, wypełnionych przez 27 Jajec każde (27 zwykłych dni miesiąca księżycowego; trzy x dziewięć – oraz trzy niedziele, dnie bez działania – nie dziełane 12 x3 = 36), albo na 52 jaja o 7 żółtkach każde). Jest to symboliczny słowiański przekaz najstarszego kalendarza księżycowego znanego na świecie, widoczny także na tzw. Dysku z Nebry (Niebórza nad Onestrudą), który pochodzi z około 2000 roku p.n.e.. Zauważmy znów symbolikę 27 = 9 (324=9) oraz 36 = 9. To cały rok słowiański bez miesiąca wyrównawczego świnienia, który ma 6 dni. 9+9+6=24=6. 6 – czerta życia, poczęcia, źródła, doliny, 9 – czerta śmierci, końca, wierzchołka, szczytu.

27 rodzajów kraszanek to symbole wszystkich boskich tynów (domów), ale także symbole wszystkich dni będących w miesiącu pod opieką bogunów i boginek służących owym bogom. Wykonywano je w co najmniej trzech zestawach – trzy kosze. Jeden z nich zakopywano w ziemi jako jaja surowe (przechowywano je i zjadano w odpowiednim czasie), zwyczaj ten zachował się w Chinach jako „kiszenie” jaj. Drugi zestaw przeznaczano na wróżby obrzędowe i dekoracje, a trzeci przeznaczano do wspólnego zjedzenia, obdzielenia się wzajemnie częściami Jaja-Szczęścia, Jaja-Zarodka Życia, Jaja Symbolu Odrodzenia, Jaja Płodności i Sporzenia (mnożności i rozrodczości).

Ivan-Kupala-Night

Krzesanie – Palenie Ogni

Uroczystości Święta Kresu rozpoczynały się od zgaszenia przy pomocy żywej wody źródlanej wszystkich ogni domowych w obrębie świętującej wspólnoty. Świeży jarzęcy ogień krzesano zawsze tradycyjnymi metodami przy użyciu świdra ogniowego (czyli wierceniem świdrem drewnianym w drewnie). Według zachowanych opisów, w formie najbardziej archaicznej, dokonywano tego wbijając w ziemię brzozowy (dębowy) Koł-Oś (symbol pnia, osi Świata, kłody Świata, Drzewa Drzew, falliczny symbol Pala Kupały), na który nakładano poziomo ośmioszprychowe koło z jesionu (lub lipy – żeński symbol Bogini Ognia –Swary, lub Bogini Światła Niebieskiego – Dażbogi-Dany). Kręcono owym kołem tak długo aż się nie zapaliło. Następnie toczono płonące koło od ogniska do ogniska. Tu podpalano koszyczki z mchu i huby, a następnie rozdmuchiwano ogień i zajmowano nim złożone w ogniskach wieńce z 27 ziół (ususzonych wcześniej przy owinie). Wiechcie roznoszono po okolicy i podkładano pod ogniska, które były wspólne dla całych wiosek i siół. Palenie ognia odbywało się na wzgórzach, w odkrytych miejscach, tak że poszczególne zadrugi, wsie i plemiona widziały nocą nawzajem owe ognie na sąsiednich wzgórzach, dzięki czemu miały poczucie wspólnoty życia pośród ciemności bitewnej nocy. Ze świętych wzgórz i kopców toczono też w tych dniach podpalone ogniste bele siana. Ze specjalnych proc wystrzeliwano w niebo ogniste race (dzisiaj ognie sztuczne). Między płonącymi belami siana prowadzono bydło, aby także oczyściło się w tym jarzęcym ogniu i wonnych dymach.

Czordana Czarna KrolowaCzarodana  – Jerzy Przybył

Dzikie Łowy Niebieskie – Czarkan-Kraczun

Na niebie rozgrywała się w tym czasie wielka bitwa zwana Dzikimi Łowami, czyli polowanie Sił Jasności na Odradzające się Ciemne Światło – Światło Nocy. Siły Ciemności nie pozwalały się pokonać, Ciemne Światło było w tych łowach niezmiennie ocalane, mimo wielkiej przewagi Jasnych Bogów dowodzonych przez Białą Świetlistą, Skrzydlatą Krowę. CZARKAN – Dzikie Łowy Niebiańskie na Bodre Światło (odradzające się Światło Świata), odbywał się także w grudniu, lecz na zasadzie odwrotnej, polowania na odradzające się Światło Dnia.  Nazywano go w zimie KRACZUNEM (K-RA-Czyn, K-rak-Czyn, Ka-RA-Czyn, Czar-Czyn, CzarCzyst, Czary Czas i Czarów Czas, CZARKAN, CZARKON, Czar-iskon). W zimie, łowy rozpoczynały się po Krojach, czyli trzydniowym Staniu Słońca. Słońcestanie to okres, gdy dnia nie ubywa ani nie przybywa, a Światło Bodre się rodzi.

Od następnego ranka po Dzikich Łowach  Siły Ciemności umacniały się nieustannie, a Księżyc – Światło Nocy nadal przybywał i zmierzał do Pełni przypadającej na ostatni dzień święta. Dzień stawał się też od tej bitwy niebieskiej coraz krótszy, a noc coraz dłuższa. W Dzikich Łowach Niebieskich biorą udział wszyscy bogowie, chociaż nie wszyscy z nich mają w nich jednakowo ważną rolę do spełnienia. Bierze w nich udział także skrzysta zwierzyna welańska (wszelkie mityczne stwory), stworze (bogunki i bogunowie – duchy pomocnicze Żywiołów i Mocy) oraz wszystkie zdusze (demony – wywleczone przez siły ciemności z różnych zakątków Ziemi i z Zaświatów). Charakterystyczny jest niewielki udział Swaroga – Pana Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Pana Słońca, w tych starciach. To zachowanie Swaroga i Swarożyca podkreśla, że nie słońce jest centralnym elementem łowów i bitew, lecz Światło Świata – Iskra Boga Bogów – Samobudka-Swątboda (Sobótka). 

witold-chomicz noc kupalnaWitold Chomicz – Wianki

Ogień i Woda – Odrodzenie w 12 Mocach i 12 Miesiącach

Ognie palono blisko wody, rzeki, strumienia, źródła świętego. Ognisko układano z dwunastu pni symbolizujących 12 Mocy Panujących nad Wszystkim co Żywe i jednocześnie 12 miesięcy (12+ 1 Braci Miesięcy, z których Świcień był Miesiącem Zagubionym). Początkowo były to pnie dwunastu gatunków drzew, odpowiedników symbolicznych Bogów Mocy. Z czasem pozostało po prostu tylko 12 dużych pni drzewa. Ogień krzesano też z Krzemienia-Krzeszenia. Krzemień był uznawany za Syna Pana Ziemi – Sima-Skały Żelaznej – Żelaznego Pana (Żelezni Czar-Car).  Ognie palono przez wszystkie sześć dni i nocy. Pod koniec każdego obrzędu, każdej nocy, wykonywano innego rodzaju czynności związane z ogniem. Pierwszego dnia palenia spalano zebrane zioła w części poświęconej bogom. Resztą ziół obwiązywano drzewa, zawieszano wieńce na gałęziach, wykonywano Przepiórki z pęków kłosów opasywanych ziołami w rogach pól obsianych zbożem, utykano zioła po wszystkich kątach domostwa i gospodarstwa. Podawano zioła do zjedzenia zwierzynie hodowlanej, zawieszano je na rogach bydła i kóz, wykładano kurom i ptactwu domowemu jako gniazda i karmę. Zachowywano też pęki i wieńce ziołowe, jako lekarstwo (ochronę) w domowym sąsieku (komorze) na potrzeby własne. W kolejnym dniu palenia ognisk podejmowano smolne szczapy i roznoszono je do domów rozpalając od tego świętego ognia nowy ogień domowy (owin). Następnie obnoszono płonące szczapy ze śpiewem po polach. Dalej udawano się z pochodniami na poszukiwanie Kwiatu Paproci i Pałki-Kupałki (Srebrzystej Głowy Boga Żywota i Żądzy – Krasnego Pana, Kupały). Kolejnego dnia ruszano w orszaku dzwoniąc, bębniąc i strzelając z batów. Barwny pochód zataczał koło wokół sioła niosąc ogień. Na koniec dni świętych zabierano pochodnie nad wodę, gdzie dokonywano przy ich blasku Wianowania Par, które znalazły Kwiat Szczęścia poprzedzającej wianowanie Nocy Świetorujańskiej. Krzczono ogień w wodzie a także zaślubiano pary przez zanurzenie się i obmycie. Kolejnej nocy świątecznej brano wreszcie żagwie i rzucano je płonące na wodę razem z wiankami, czyniąc tym sposobem zaślubiny Wody Żywota z Ogniem Ducha (pierwiastka żeńskiego  z męskim).   Kąpano się i wchodzono do wody, oraz rzucano wieńce na wodę po dniu 24 czerwca, ponieważ do tego dnia „wody kwitły”, czyli Bogini Wód była brzemienna.

ivankupalanight

Tan- taniec obrzędowy Wrzino Koło (Koło Waru, Wrzące Koło, Biały Tan – czyli Wielki Tan)

Bitwy niebieskie, łowy i zapasy znajdują odbicie w obrzędowych tańcach zwanych Wrzącym Kołem. W kole tańczą wszyscy członkowie społeczności, mężczyźni, kobiety, dzieci  i starcy, naśladując łowy niebieskie, walkę, podchody i zaloty. Wrzino Koło – wrzący krąg, to także taniec na żarze starego ogniska. Krzesanie nowego ognia i roznoszenie pochodni ognia po domostwach we wsi oraz rozpalanie od nich nowego ognia domowego, odświeżonego, jarzącego, młodego nazywano Warem („warzeniem ognia”).

Taniec obrzędowy Wrzące Koło to także taniec inicjacyjny prowadzony dawniej przez wiedźmy (wiedzące), mokoszki i kapłanki strażniczki ognia i prawa (ładu) lednie baby (Ładne Baby, Siuda Baby, Siud-Ognie Baby, Siudogbaby) i przez kowali oraz lekarów-łąkarzy, przez swarowinów i czarodziejów, kapłanów ognia i ziół, sługów Swaroga, Pana Ognia Niebieskiego i Swary  – Pani Żaru, oraz sługów Kraszu – Władców Kosza Kochania – Miłości, Kwiatów, Ziół i Żądzy, a także Panów Ładu i Układności Świata (Wojny i Pokoju, Bitwy i Spokoju) – Ładów. W tym tańcu siedzące w krąg młode dziewczęta inicjowane były przez porwanie w Tan przez młodzieńców i  naznaczane w owym ekstatycznym tanie do dorosłości, poprzez klapsa w pośladek, uderzenie rozcapierzoną dłonią czarownika zanurzoną w sadzy i popiele. We Wrzącym Kole, w Białym Tanie uczestniczą nie tylko żywi ludzie, ale także dziadowie (dusze przodków), niewidzialne boginki Rusałki, Wodnice, Leśnice, Dyjbołty, Świetliki oraz Zdusze (demony).  Opisy Tanu Wrzącego Koła zachowały się z południa i wschodu Słowiańszczyzny gdzie jeszcze w XIX i XX wieku praktykowane były wśród plemion Pomaków,  wspólnot Chłystów w Rosji oraz Bogomiłów i Katarów w Bułgariii i Serbii.  Ekstatyczny taniec w koło, pełen jest specjalnych figur, które symbolizują łowy, bitwę i udział w niej poszczególnych bogów. Ten rodzaj świętego tańca przechował się najpełniej wśród Hindusów, ale praktykowany jest do dzisiaj także przez harskich (charwackich, małopolskich) górali.

Tylko panna posiadająca czarną pieczęć (znak ognia) na ciele, była uznawana za dojrzałą i mogła uczestniczyć w pełni, w dalszych obrzędach, takich jak Świetliki, Poszukiwanie Kwiatu Paproci i Główki Kupały, a wreszcie Wianowanie i Puszczanie Wianków. Im więcej klapsów i czarnych śladów zebrała panna tym bardziej łakomym kąskiem się stawała jako ta upragniona, ta najkraśniejsza, najbardziej pożądana, będąca na wydaniu młoda kobieta. Chłopaków naznaczano podobnie. Siudogbaby łapały ich usmoloną ręką za przyrodzenie i uczerniały podbrzusze, klepały smolną dłonią w pośladek, smarowały sadzą twarz. Był to obrzęd odbywany przez cały czas w tańcu, ekstatyczny, pełen napięcia, pohukiwań, śmiechów i radości. W stan ekstazy wprowadzały dodatkowo wonne dymy odurzające unoszące się z ogniska, woda ognista, którą się raczono, miód pitny, piwo, pienka (napój konopny) i inne środki czarownicze. Taniec Wrzino Koło trwał aż do wypalenia się ogniska nad ranem kolejnego dnia.  W jego trakcie odbywały się skoki przez ogień na szczęście, w parach, przez inicjowane panny i młodzieńców, a także indywidualne skoki pokazujące sprawność. Ostatniego dnia święta tańce kończyły się „chodzeniem po ogniu” czyli zadeptywaniem „świętego żaru”. Święty żar się wypalał, falliczne kłody i patyki wrzucano do wody, która gasiła płomień (zaślubiny wody i ognia), cała społeczność wracała do życia codziennego.

Nazwę Biały Tan przechowali Celtowie, którzy święto ognia i wody obchodzą z 30 kwietnia na 1 maja pod nazwą Beltaine. Bel – Biały, Taine – Tajna, Tan. Jak wiadomo słowo biały jest równoważnikiem słowa wielki. Biały Tan (Tajn) oznacza też zwycięstwo „białych”, jasnych , Białobożych Mocy.

Według nas Biały Tan był jednak obrzędem Święta Zielonego, Kwietnego i wśród Słowian odbywany był jako Święto Drzew i Kwitnienia – Zielone Świątki lub rusałczy Tydzień, Rusalia(Święto Boru z pogonią za Przepiórką (Rusałką, motylem), symbolem Bogów Koszu-Losu, Przypadku, Plątów), pomiędzy 20 a 26 maja, albo związany był z obrzędami Święta Makowego – Mokoszym 20 – 26 kwietnia.

iv nnn nnn kupala9

Król i Królowa Lata – Igry i Stado (Stadło)

Łukasz Gołębiowski w oparciu o stare świadectwa pisze: „Zacznijmy od znanego już w zamierzchłych czasach „stada”, czyli stadnego zbierania się ludzi na swawole, które następowały po obrządkach kultowych ku czci „białego boga”: Słowianie w swym tańcu mieli zapewne coś uroczystego i religijnego, kiedy się zbierało „Boże stado”, kiedy z dziewiczej góry zstępowały młodociane, przyszłe mężów oblubienice, z miejsc swoich mołojcy hoże, zamężne niewiasty i żonaci, starce i dzieci, klaszcząc w ręce i wykrzykując Łado, Łado! wśród pląsów i śpiewów postępowali ku horodyszczom, gdzie się odbywały ofiary, obrządki i biesiady wspólne”.  Łado, Łado! Czyńmy Stado! Ci bogowie właśnie, Łado i Łada, są opiekunami małżeństwa i obrządku zaślubin, inicjatorami stadła.

Ogień rozpalał ludzi, ogień ich uświęcał, ogień prowadził do kolejnych dni żarliwego świętowania, do igrów.  To w trakcie Wrzącego Koła (Białego Tanu) zaczynały się Igry, czyli konkursy i wyścigi wyłaniające króla i królową lata. Igry przenosiły się na kolejne dni, kiedy to od rana przystępowano do różnych konkurencji. Wtedy właśnie dziewczęta plotły piękne wieńce rodzinne, zadrużne i osobiste, wykazując się całym kunsztem, wtedy krasiły kraszanki, popisując się znajomością tajników barwienia i malowania wzorów mitycznych. Chłopcy wspinali się na słupy, brali udział w wybijankach (rzucano przeciw sobie kamieniami imitującymi strzałki piorunowe), wyścigowano się na oklep konno lub brano udział w biegach, podnoszono ciężary (ziarno w worach, bele siana), rzucano kłody na odległość, rzucano race płonące w niebo, rzucano wianki na gałęzie drzew, zmagano się w zapasach i toczono kraszanki. W Słowiańszczyźnie podobnie jak w starożytnym Rzymie w ten dzień urządzano igrzyska i wyłaniano zwycięzców zawodów męskich i żeńskich.

W końcu cała społeczność wybierała najsprawniejszą i najkraśniejszą pannę jako Królową Lata, a ona wybierała sobie (lub otrzymywała zwycięzcę igrów) partnera na Króla Lata – najjurniejszego, najsilniejszego chłopaka we wsi, w plemieniu, w pagu – okręgu. W tej części obrzędów odbywało się nie tylko wybieranie króla i królowej lata, ale w ogóle następował wstępny dobór młodych w pary. Tak dobrane pary dawały gwarancję, że stworzą silne stadło, przyszłą rodzinę w domu ojców, a później także oddzielne zupełnie gospodarstwo. Tę część obrzędu nazywano więc Stadem – Stadłem – bo w tej części obrzędu tworzyły się spośród inicjowanych (czy będących w wieku rozrodczym samotnych) pary i stadła. Parę królewską nazywano różnie, ale symbolizowała ona Boga Kiru – dwugłowego i dwupłciowego, który rozpoczynał właśnie królowanie obejmując rządy nad porą lata. Często budowano też bałwana – postać owego boga, która z jednej strony była kobieca a z drugiej męska i była niesiona na czele orszaku w pochodzie. Para królewska zwana Gają i Gaikiem, Rują i Rujewitem, Mają i Maikiem, Letą i Latkiem  stawała na czele pochodu i niosła owego bałwana-palwana (który nosił takie samo imię), a często była prowadzona na białym wierzchowcu – zwierzęciu Światła Świata (Świętowita). Niekiedy budowano też gigantyczną postać boga kiru z wierzbowej łoziny – nazywano go Wierzbinem. Na koniec obrzędów także boskiego bałwana, oraz Wierzbina, podpalano i rzucano do wody. W prawidłowym rycie mitycznym w Kres palono nie Gaję-Gaika, lecz Jarunę-Jaryłę (wiklinowego Wierzbina uplecionego w Nowy Rok – w marcu) symbol odchodzącej wiosny. Gaję-Gaika wyplecionego w Kres przechowywano w kącinie, lub w świętym gaju, do jesieni, kiedy to on właśnie płonął w ognisku, a rządy obejmował  kolejny Kir-God – Bóg Pory Jesieni – Jasion-Jastrób. Postać boga odchodzącej pory roku stawała się zastępczą ofiarą, za króla i królową wybranych spośród ludzi. Archaiczną, pierwotną procedurę wyboru i zabicia świętego króla i królowej – władców Świętego Gaju opisuje doskonale w swojej książce „Złota Gałąź” James G. Frazer. 

 noc kupały poznań 2011

Świetliki – Swątlnice

Swątlnice to obrzęd, który całkowicie niemal zaniknął, a który był symbolicznym ukazaniem aktu Narodzin Świeżego Światła Świata – Bożej Iskry – Bedrika-Wedrika, Swątlnicy. Świetliki był to obrzęd polegający na chwytaniu owadów świetlików i zamykaniu ich w rodzaju lampionów, z którymi następnie udawano się na poszukiwanie Kwiatu Paproci (Pąpu Rudzi) lub Głowy/Pały Kupały (Srzebrzystej Pałki Kupałki). Budowano wtedy z rybich pęcherzy lampiony, w których zamykano świetliki. Z czasem używano też szklanych pojemników. Zamiast owadów używano też jako źródła światła odłamków świecącego suszu, próchna drzewnego, z wiekowych pni i dziupli. Ostatecznie używano też, jako źródeł światła przy owych poszukiwaniach, żywych smolnych szczap – niekiedy maczanych w powierzchniowych oczkach ropy, lub pochodni z ogniska. Dzisiaj używa się latarek.  

Spotkanie autorskie z „Księgą Ruty” w Nowym Julianowie oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013

Posted in Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 21 Czerwiec 2013

Już teraz zapowiadam wrześniowe spotkanie autorskie w Nowym Julianowie oraz Inicjację Ogniem, ponieważ jeśli idzie o to drugie wydarzenie jest po prostu ograniczona liczba miejsc. Nie można tego zrobić w grupie większej niż 40 osób. Decydować więc będzie,  jeśli idzie o ogniową ścieżkę, kolejność zgłoszeń. Ograniczona jest także ilość miejsc noclegowych. Za to na spotkaniu autorskim ze mną  liczba miejsc jest nieograniczona. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

- ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

- spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

- ,,chodzenie po ogniu”                40 osób

- noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

 

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 654 obserwujących.