białczyński

Park Królewski na Krakowskim Łobzowie – czy rewitalizować Kopiec Esterki?

Posted in Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane, Wiara Przyrody by bialczynski on 20 Lipiec 2014

Kraków będzie miał nowy wielki park

W Kra­ko­wie po­ja­wi się nowy 3,5-hek­ta­ro­wy park. Po­wsta­nie w wy­ni­ku re­wi­ta­li­za­cji daw­nych te­re­nów  Ogro­dów Kró­lew­skich wokół Pa­ła­cu Kró­lew­skie­go w Łob­zo­wie przy ul. Pod­cho­rą­żych. Pierw­sza część parku ma być otwar­ta dla miesz­kań­ców już na je­sie­ni tego roku.

8427b4c72c69dea616ea876a942f9786 Wizualizacja parku Foto: Materiały prasowe

Szcze­gó­ły re­wi­ta­li­za­cji Ogro­dów za­pre­zen­to­wał radny PO Grze­gorz Sta­wo­wy oraz przed­sta­wi­cie­le Po­li­tech­ni­ki Kra­kow­skiej. Pałac jest bo­wiem sie­dzi­bą wy­dzia­łu ar­chi­tek­tu­ry PK, do któ­rej na­le­ży także część ogro­dów. Po­zo­sta­łym te­re­nem go­spo­da­ru­je po­bli­ski klub spor­to­wy Wawel.

Wizualizacja parku Foto: Materiały prasowe

- Od ponad roku pra­co­wa­li­śmy nad tym, aby te­re­ny daw­nych ogro­dów kró­lew­skich przy­wró­cić kra­ko­wia­nom. W tym mo­men­cie są one bo­wiem nie­do­stęp­ne. I to nam się udało. Do­ce­lo­wo po­wsta­nie tam 3,5-hek­ta­ro­wy park. W pierw­szym eta­pie bę­dzie to 1,5-hek­ta­ro­wy ob­szar parku zlo­ka­li­zo­wa­ny za Pa­ła­cem, który na­le­ży do klubu Wawel. W dru­gim i trze­cim eta­pie bę­dzie to po hek­ta­rze z te­re­nów na­le­żą­cych już do Po­li­tech­ni­ki Kra­kow­skiej – wy­ja­śniał Grze­gorz Sta­wo­wy.

Kon­cep­cję re­wi­ta­li­za­cji ogro­dów stwo­rzył ze­spół z In­sty­tu­tu Ar­chi­tek­tu­ry Kra­jo­bra­zu, któ­rym kie­ru­je dr hab. inż. arch. Agata Za­cha­riasz. Za­kła­da on czę­ścio­wo od­two­rze­nie kon­cep­cji ogro­du wło­skie­go. Do­dat­ko­wo w nowym parku mia­ły­by się zna­leźć bo­iska, z któ­rych ko­rzy­stał­by Wawel czy place zabaw. Wy­bu­rzo­ny ma być także mur od stro­ny Mły­nów­ki Kró­lew­skiej, który cały po­kry­ty jest graf­fi­ti.

Co do daw­ne­go Pa­ła­cu, to nadal po­zo­sta­nie w nim wy­dział ar­chi­tek­tu­ry PK, ale w nowej czę­ści bu­dyn­ku po­wsta­nie re­stau­ra­cja, która bę­dzie się otwie­rać na park.

więcej: http://wiadomosci.onet.pl/krakow/krakow-bedzie-mial-nowy-wielki-park/p1z5n

8427b4c72c69dea616ea876a942f9786a[CB] Na zdjęciu zaznaczyłem miejsce położenia Kopca Esterki w strukturze Parku i stadionu Wawel. Rewitalizację i badania archeologiczne Kopca, można sfinansować ze środków UE dedykowanych Dziedzictwu Kultury Europejskiej. Drugiego tak oryginalnego  stadionu z Kopcem, nie znajdziecie nie tylko w Europie, ale nigdzie na Ziemi.

Moim skromnym zdaniem należy natychmiast podjąć inicjatywę społeczną w sprawie przebadania przy okazji rewitalizacji Parku Królewskiego na Łobzowie Krakowskim, miejsca w koronie stadionu Wawel gdzie znajdował się Kopiec Esterki, pod względem archeologicznym. Mogą się tam znajdować ciągle w ziemi artefakty, które były w warstwach pod kopcem i mogą rzucić nowe światło na genezę tego kopca oraz epokę w jakiej on został usypany.  Także warto rozważyć przywrócenie oryginalnego kopce Esterki jako że akurat w tym miejscy wcale nie ma trybun a stanowiłby on ciekawy łącznik pomiędzy parkiem a strukturą sportową . Jednocześnie byłby to wspaniały przykład odtworzenia wyglądu historycznego tego miejsca i dbałości o słowiańską spuściznę kulturalną – jeszcze jeden kopiec wśród Kopców Krakowskich, wspaniały obiekt polskiej tradycji zniszczony przez okres komunistycznych rządów PRLu.

CB 

Marek Wójtowicz i Natalia Jaskólska – Święto Kresu 2014 w Szklarskiej Porębie – Chodzenie po ogniu w Tagen TV


http://tagen.tv/vod/2014/07/swieto-kresu-chodzenie-po-ogniu/

 

kres 2V Śląska Starosłowiańska Świątynia Światła Świata we Wrocławiu  – mówi Marek Wójtowicz i Natalia Jaskólska.

kres

Kolejne Spotkania Słowiańskie 5-6 września nad Gopłem w Łojewie k. Kruszwicy, gdzie odbędzie się Inicjacja Chodzeniem po Ogniu, Namiot Potu  i spotkanie z Czesławem Białczyńskim oraz  Duchami Przodków na tamtejszych Megalitach.

Planowane też jest Spotkanie Słowian 20-21 września w Nowinie koło Henrykowa na Dolnym Śląsku także z Chodzeniem po Ogniu i Namiotem Potu.

 

Słowiańscy Mardowie

Posted in Słowianie by bialczynski on 14 Lipiec 2014

Ze Słownika T. S. Marskiego

 

Arthanjia (Artha’njia) jedno z trzech państw słowiańskich obok Khojaby(Kujawii) i Slawii znanych z zapisów arabskich, charakteryzowała się tym, że zwyczajowo zabijano wszystkich cudzoziemców którzy naruszali jej granice, miała być eksporterem ołowiu i miała być w odległości 30 dni drogi od ”ciemnego morza” czyli Czarnego Morza, czyli podobna odległość jak do krainy Gerrów(Gierów~Dzierów) 40 dni w górę dopływu Dniepru Herrosu szlak lądowy może być krótszy o 10 dni.

Część Nyji, przestrzeń Nyji sanktuArium ~ święta przestrzeń (są to analogiczne ciągi słowotwórcze), święta przestrzeń, strzeżona przestrzeń, zakazana przestrzeń dla obcych-niewiernych, w czasach historycznych ograniczona głównie do teokratycznego państwa zmarłych boga Lachów Nyi czyli Hariów, zwanej Artaniją której zwyczajowe prawa nakazywały zabijać cudzoziemców, trudno więc o cudzoziemskie przekazy z jej terytorium, ale wiadomo, że Artanija eksportowała ołów może spod Olkusza, stolicą jej miała być Artha ~ Arda.

U nas tylko jako rdzeń p’arta (Partowie) ~ b’ardo (góra) ~ b’arda (topór), m’art’wa, m’ard’ów (Mardowie) up’Arta ot’Arta, od’Arta, zad’Arta itp. więc możliwa jakaś przednia redukcja, lub to tłumaczenie na arabski nazwy Ląd Ledian-Letian (Leda-Leta) w arabskim możliwa przestawka led ~ lad ~ red ~ rad w eld-ald ~ erd ~ ard lub stolica ta to góra ~ barda (bminus)arda, Ledianie nazywali się też Bardami od góry i od pieśni co związane z Hor’watami, od Ledian chyba imię Diany redukcja w słowie Ledianie (polacy) pierwszych liter le’Diana czyli od lediana-ledianka ~ polka, jej greckie imię Arte’mida czyli od Arthy tak jak Diany od Lediańska (polski) co nam znów tu potwierdza, że Artha’nija to Polska. Samo Arta jest najprawdopodobniej skrótem od P’arta, partia ~ part ~ część czyli dzielnica, część ziemi, część kraju, rejon, Partenos to też dziewice stąd być może wzięły się Amazonki, od Partii jako kraju we władaniu dziewic (Wanda też była dziewicą), stąd Partia stała się mityczną Amazonią, czyli p’arta ~ arta-artha jako dzielnica, kraj, ukraina, okręg, artha ~ Nija, kraj, dzielnica Nyji, część ~ ziemia Nyji ~ władcy zmarłych, jak wiadomo Długosz nazywa Nyję Bogiem Lachów, być może jest związek miedzy etnonimem Pszoniec ~ Przoniec, a Part zaPrzeć ~ zaParty, jest też parcieje ~ niszczeje i nasza nazwa niszczycieli ze Storrady ziemi Smoka niszczyciela bogów.

Wspominaliśmy, że Artha’nijia ‚ołów‚ który miała eksportować wydobywany mógłby być pod Olkuszem, przy mutacji jego nazwa Orkusz ~ Alkusz ~ Arkusz stąd może i stolica Artha, bo istnieje para synonimów arkusz – k’arta (k’artelusz), po Norwesku orken to pustynia może tak samo od Scytów jak po grecku erem (elem), we frazach pustynia scytyjska choć to można wytłumaczyć, jako tłumaczenie nazwy Kele~Hele~Pełki od polany-hali górskiej na której był wiec.

 

Słowianie = Chorwaci i Hunowie

Czyli w zależności od pryzmatu przez jaki ktoś ich widział czy się sami widzieli, tak nazwę ich odczytywał, czyli widzieli nas Czesi znali nazwę Mogilan, mówili hrob więc Chrobaci, mieli wielkie stada bydła (bogactwo) więc Karwaci, mieli święte góry więc wydaje mi się, że od tego Chorwaci, góra-hora obojętnie czy to od kurhanów czyli grobów przodków, czy świątyń na górach.

Warni wydaje mi się raczej od nazwy Kruków, był sobie władca Warnów Krut, co znaczy Krut dokładnie Kruk, podobnie jest z imieniem Kraka, po Czesku Krkavec velký to kruk, po bułgarsku kruka nazwa się  Garvan Grobar, można to odczytać jako gawron grabarz.

Słownik etymologiczny Borysia, podaje dawne i obecne słowiańskie nazwy kruka czyli voron, vran, kavran, havran, psł. *gavorn, warna lit., Boryś nie wie skąd się wzięło owe *ga- jednak bułgarskie garvan z łacińskim corvus-korv’us, czy angielskim raven & grave wskazywałby, że garvan jest bez przestawki, i to był pierwotnie przymiotnik w znaczeniu wielki, pierwotna forma to karwan-garwe-grawe czyli wracamy do nazwy karw-byk po bułgarsku byk to bik, a w angielskim big-wielki, czyli ostatecznie Garvan Grobar to byłby Wielki Grabarz.

Nie jest to nic dziwnego, że byk-karw i garvan-kruk ma tą samą podstawę słowotwórczą, my mówimy wilk, a Rosjanie wołk fonetycznie bliższe naszego wołu, bo wół i wilk to pierwotnie tylko co wielkie-bolsze zwierzę.

Pierwotnie siedziby kruków to raczej małopolska i tzw. Hari przebierający się za zmarłych czerniący sadzą ciała itd. jeszcze raz podkreślę istna armia kruków, musieli dać początek Warnom nad Łabą, a Awarpi-Warni to mogą być dwie nazwy rożnego pochodzenia choć opisujący początkowo ten sam lud, oczywiście ten sam lud przynajmniej 2000 lat temu, potem historia ich mogła się oddzielić.

Jest też taka inskrypcja księcia Wrany niby z 1197-1207 jeśli dobrze odczytano to „kaloio cre” blisko granicy bułgrsko-greckiej.
„az Vrana douka vielik stvori grada Kricuva mesca 21 za molit kaloio cre”
Ja, wielki  książę Wrana, zbudowałem gród Kricowo w miesiącu maju na prośby cara Kalojan.
Niestety blok granitu z tym napisem zagiął znaleziono go w 1889 roku.
Brzmi to trochę ja Wrana zbudowałem gród Kruczewo.

Zdaje się w 824 Frankowie odnotowują w Dacji na północ od Serbów obecność Obodrytów to nazwa uformowana między dolną Odrą, a dolną Łabą, od kiedy tam praktycznie w centrum Kaganatu Awarów byli, czy zawędrowali tam może z swymi sąsiadami Longobardami, a może w ślad za nimi, czytam teraz „Państwo Samona” Labudy wywodzi, że Warnowie w 594 roku mieszkali miedzy Łabą, a Salą razem ze Słowianami, Konstantyn P. pisał też o zdobyciu Solony przez Słowian „którzy też nazywają się Awarami”, Labuda twierdzi, że Konstantemu P. coś się pomyliło.

Tylko jak komuś, kto żył sto lat po upadku dość wielkiego mocarstwa Awarów, mogło coś tak zasadniczego się pomylić, w źródłach greckich nie ma raczej nic o Obodrytach mogli oni występować, pod być może już historyczną nazwą Awarinów-Awarów wspólną dla Chorwatów i Obodrytów/Warnów, jak w Kaganacie doszło do przewrotu i zdobyli władzę Chorwaci to nie zmieniali nazwy, bo była to tak samo ich nazwa.

Zresztą mamy jednoznaczny przekaz Słowianie dawniej nazwali się Hunami. Czy Guim to Dulembowie, a może Goci czy Gepidzi, czy może Chorwaci gnębiący Obodrytów, bo z tego to jednoznacznie nie wynika.

— Cytuj —

http://www.bu.edu/english/levine/grch4+5.htm

An incident. At this time the Huns came out of Pannonia and fought many bitter battles against the French in Lorraine, but queen Brunhilda and her grandchildren made them return to their own country by giving them gifts of money (The people who were called Huns then are now called Slavs, and the land that was called Pannonia is now called Slavonia).
[…]
This emperor had been good for all of his people; he often was victorious against his enemies. He beat the Huns, who are now called Slavs, many times.
[…]
Samon, who was French, and born in the country of Sanz, went to Slavonia to do some trading, together with a group of other merchants. He arrived exactly at the point that the Slavs, who were also called the Guim [i.e., the Wends], were trying forcibly to free themselves from subjection and servitude to the Huns, who are also called the Avare, because, under them, they were held in such low esteem that when they fought against their enemies, they guarded their homes from those who were fighting, and gave them aid when they needed it. However, that did not prevent them from inflicting much shame and persecution on the Slavs, and they were so brutal to them that you would not have thought that they were men commanding other men, but wild beasts commanding old mares. Among the other cruelties that that perpetrated on them, which are so horrible to hear, they shamed and humiliated them in an unheard-of way: they went into their very homes, to spend the winter, took their wives by force, and slept with them. Such grief and troubles they brought to them. The Huns, who are called Slavs, suffered so, that when the children that the Guim engendered upon their wives were fully grown, and when they saw the suffering that their own fathers inflicted on their stepfathers, they would not tolerate it, but prepared to battle against their fathers. At this point Samo and his companions, of whom we spoke above, came into the country, and took sides with the Slavs against the Guim. The Guim were defeated by their own children.
— Koniec cytatu —

Na pewno nazwa Wołynianie z Dulembami na Wołyniu i nazwa Wolinu i Wilków (wołk) wskazywałaby z przekazem „We wcześniejszych czasach byli oni zjednoczeni przez jednego króla, który zwał się Mâchâ. Pochodził on ze szczepu który zwał się Welînbâbâ, i ten szczep urósł w powagę dzięki niemu. Wtedy nastał podział między nimi i ich państwo upadało” że imperium Awarów-Hunów zapoczątkowali-reaktywowali, jacyś na pewno zjednoczeni Połabianie ze stolicą raczej w Wolinie. Po ok. 630 możliwe, że w tym imperium dominowali Chorwaci gdzieś do 800, ale pod nazwą Huni czy Awarowie.

Wracając do Twojego wywodu Bułgarzy to Chorwaci, jeśli połączyć informację, że na wybrzeżu Kaspijskim obecnego Iranu w w II-IV wieku siedziby mieli Mardowie, którzy zdobyli w ówczesnej Persji wielkie znaczenie, a Kadłubek pisze, że Chrobry ujarzmił potężny szczep Mardów pod nazwą tą rozumie się małopolskich Chorwatów, to mamy zbieżność Bułgarzy mogą być i reimigrantami z Persji oraz Chorwatami z pochodzenia, to się nie wyklucza. 
herod:
Na początek małe sprostowanie. Wspominałem wcześniej o ludzie „Varsany” na Węgrzech, który mówił w XI w. językiem alańskim. Okazuje się, że to nie pozostałości po Awarach, a jedno z trzech plemion chazarskich, przybyłych do Panonii z Madziarami.
Wygląda więc na to, że to Chazarowie byli z pochodzenia Alanami.
Nic nie stoi więc na przeszkodzie by Awarów uznać za Słowian.

— Cytuj —Warni wydaje mi się raczej od nazwy Kruków, był sobie władca Warnów Krut, co znaczy Krut dokładnie Kruk, podobnie jest z imieniem Kraka, po Czesku Krkavec velký to kruk, po bułgarsku kruka nazwa się  Garvan Grobar, można to odczytać jako gawron grabarz.

 

Swawrilo Grumus:
Być może Mar-harii i Bul-harii b-w wul-harii znaczyłoby to samo wielcy-harii, tylko na tak wielkim obszarze domieszek różnych ludów mogło być więcej. Co do Mardów, to emigracja ich do Persji sięga czasów partyjskich (wygnańcy scytyjscy) zajmowali wąski pas wzdłuż wybrzeża kaspijskiego dotarli tam morzem?, do dziś zamieszkują tam (mo?)Gilanie (na zachód) i Mazandaranie (w mitach perskich tak nazywa się kraina diabłów, stąd ich kojarzę z Harami), chociaż z tych paru słów to mazanderański jest bardziej podobny do angielskiego (wpływ jako Sarmaci?), znów nazwa Mazeruni – Mazeni do Mazowsza – Mazurów.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Język_mazanderański

Mardowie podlegali Białej Chorwacji a potem Polsce

 

 

Kosmas z Pragi między rokiem 1110 a 1125, w Chronica Boëmorum tak opisuje obszar diecezji praskiej: „Granice zaś jej ku zachodowi są następujące: Tuhośt, który ciągnie się do połowy rzeki Chamb, Siedliczanie, Łączaniei, Deczanie, Litomierzyce, Lemuzi, aż do środka lasu, którym są Czechy ograniczone. Następnie na północ te są granice: Pszowianie, Chorwaci i drudzy Chorwaci, Ślęzanie, Trzebowianie, Bobrzanie, Dziadoszanie, aż do środka lasu, którym otoczone są granice Milczan. Stąd na wschód te rzeki ma za granice: Bug i Styr z grodem Krakowem i prowincją, której nazwa jest Wag, z wszystkimi krainami należącymi do wspomnianego grodu Kraków. Stąd rozszerzona dołączonym pograniczem węgierskim ciągnie się aż do gór, których nazwa jest Tatry. Następnie w tej części, która zwraca się na południe, po przyłączeniu krainy morawskiej diecezja ta ciągnie się aż do rzeki, której nazwa jest Wag, i do środka lasu, którego nazwa jest Mure, i do takiej że nazwy góry, którymi odgraniczona jest Bawaria.”[13]

Piszący w XII wieku Pop Duklanin w swoim Latopisie używa określenia Białej Chorwacji w odniesieniu do północnej Dalmacji.

Wincenty Kadłubek, w Kronice Polskiej (ks. II, rozdz. 12), opisuje czyny Bolesława Chrobrego, który: podbił pod swe panowanie Selencję[14], Pomorze, Prusy, Ruś, Morawy, Czechy i pozostawił swym następcom jako [kraje] lenne. Miasto Pragę ustanowił drugą stolicą swego królestwa[15]. Poddał pod swe panowanie Hunnów, czyli Węgrów, Chorwatów i Mardów[16] szczep potężny[17]

Mardowie z Mardakanu

 

Z opowieści Heydara, który jest opiekunem i klucznikiem „Dużego Mardakanu” wynika, że wiele lat temu, jeszcze przed narodzeniem Chrystusa w tym miejscu żyło plemię Mard, które pochodziło z terenów Persji. Byli bardzo odważni (podobno jedno ze znaczeń słowa mard w języku azerbejdżańskim znaczy odważny). W bitwie pomiędzy Persami i Aleksandrem Macedońskim pod Gaugamelą (331 r. przed narodzeniem Chrystusa) Mardowie stanowili część perskiej armii obok Albańczyków kaukaskich, Kassańczyków i Girkanów. Od tego czasu ślad po Mardach znika z kart historii i tylko w rękopisach Strabona znajdziemy wzmianki o Mardach żyjących na południowo – zachodnich brzegach Morza Kaspijskiego. Jak głosi legenda, niektórzy Mardowie powrócili na Abszeron i osiedlili się w tym miejscu, które znamy jako Mardakan. Kilka wieków później miejsce Mardów stało się ważne strategicznie na Abszeronie. W czasach Shirvanshaha Akhsitana (przeniósł stolicę z Szamachy do Baku), w 1187 roku była zbudowana prostopadłościenna wieża, która była znana jako „Duży Mardakan”. Później w 1203 roku został zbudowany „Mały Mardakan”.

 

Dane nt. bitwy pod Gaugamelą podawane przez Johna Warry’ego, Armie Świata Antycznego, Warszawa 1995, s. 81:
Persowie: piechota: Gwardia 2000, najemnicy greccy 2000; lekkozbrojni: Mardowie 2000, kontyngenty chłopskie ok. 50 tys.; jazda: Persowie 10 tys, gwardia 1000, i 31 tys. innej (np. 6 tys. ciężkiej Baktryjczyków); 15 słoni i 200 rydwanów z kosami. Aleksander: piechota: falanga 12 tys., hypaspiści 3000, greccy sojusznicy 7 tys., najemnicy greccy 8-9 tys.; lekkozbrojni: Trakowie 6 tys., Reszta 3 tys.; jazda: hetajrowie 2100; reszta 4950. W każdym razie siły perskie są dużo mniejsze, niż szacunki autorów antycznych. Mimo że to pozycja popularnonaukowa jest b. rzetelna i sądzę, że szacunki tego autora są sensowne.

 

Czy Mardowie byli wyznawcami Mary- Marzanny i Mora-Marduka?

 

I mamy szereg perskich władców, z których każdy był inny i inaczej wobec poddanych postępował – Cyrus np. nic nie burzył w Babilonie, sam uznał się za pomazańca boga Marduka.

 

Góra Mora-Marduka – Meru, leżała w Hiperboreji-Zaboranii?

 

Góra MARA Mora Meru

 

Góra Meru

przez janusz » 23 lip 2011, o 22:04

M. Gersztejn: Hiperborea leży w Arktyce?

W. Uwarow – rosyjski badacz nieznanego wysnuł teorię, jakoby kraina wiecznego szczęścia znana w mitologii greckiej pod nazwą Hiperborea znajdowała się w rzeczywistości na terenie dzisiejszej Grenlandii. O tajemniczej krainie pośród północnych mórz mówią też legendy innych ludów i religii, w tym hinduizmu i buddyzmu. Tym razem wraz z hipotezami idą czyny – Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne ma zamiar sprawdzić, czy hipotezy Uwarowa są prawdziwe.

autor: Michaił Gersztejn – przewodniczący Komisji Ufologicznej Rosyjskiego Towarszystwa Geograficznego

W czasie nadchodzącego lata ekspedycja Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego wyruszy na największą wyspę świata. Specjaliści podejmą próbę zweryfikowania hipotezy zakładającej, iż Grenlandia jest częścią kontynentu, który znalazł się pod wodą wskutek upadku asteroidy, co miało miejsce kilka tysięcy lat temu.
Legendarny zatopiony kontynent – Hiperborea została upamiętniona pod bardziej powszechną nazwą Atlantyda. Wyjaśnienie wydaje się jednak niespodziewane. Kontynent mógł zatonąć, ale nie w całości i poszukiwano go nie tam, gdzie należy…

[Hiperborea to w mitologii greckiej znajdująca się na dalekiej północy kraina, której nazwa bierze się od tego, że leżała za siedzibą wiatru północnego – Boreasza.]

Wśród niektórych Hindusów panują wierzenia, że ich przodkowie zamieszkiwali kiedyś okolice dzisiejszego Spitsbergenu.
W starożytnych mitach położone na dalekiej północy tereny uważane są za krainy szczęścia i pierwotne siedziby wielu ludów. Indyjski epos „Mahabharata” wspomina, iż na północ od mlecznego morza (tj. Oceanu Arktycznego) znajduje się wielka wyspa Shvetadvipa – kraina szczęścia i radości, wokół której kręci się Słońce, Księżyc i gwiazdy.
W centrum tego „pępka świata” wedle Hindusów wznosiła się złota góra Meru znajdująca się dokładnie na biegunie północnym.

Góra Meru – występuje w mitologii hinduskiej i buddyjskiej, która umieszcza ją gdzieś na północy. Jeszcze 100 lat temu uważano, że Meru istnieć mogła w rzeczywistości, gdzieś w pierwotnej europejskiej siedzibie przodków dzisiejszych Indusów.

[Góra Meru to w kosmologii hinduskiej, buddyjskiej i dźinnijskiej centrum wszystkich fizycznych i duchowych wszechświatów, siedziba Brahmy oraz innych bóstw. Wiele świątyń, jak na przykład słynne Angkor Watt w Kambodży zbudowano na wzór góry Meru. Swego czasu wierzono, iż Arianie mogli rzeczywiście przywędrować do Indii gdzieś z Europy, zaś góra Meru, która przetrwała w ich wierzeniach, istniała w rzeczywistości. W buddyzmie znana jest jako Sumeru (Wspaniała Meru).]

Hindusi uważają, że ich przodkowie przybyli z miejsca, gdzie noc trwa sto dni. Wskazuje to na noce polarne na obszarach położonych (na 77 stopniu szerokośći geograficznej N) na południe od Spitsbergenu albo na północ od Półwyspu Tajmyr.
Starożytni Grecy również uważali Hyperboreę za szczęśliwy kraj, gdzie panuje wiecznie złoty wiek. Uznali oni m.in., iż pochodził stamtąd Abaris – mędrzec i lekarz, którego Apollo obdarzył tajemniczą „złotą strzałą”. Jednak rzymski hisotryk Pliniusz starszy pisze o Hyperboreadach jako o prawdziwym ludzie.

„Słońce świeci tam przez pół roku” – pisze. „W tym leżącym w sprzyjającym klimacie kraju nie wieją żadne niebezpieczne wiatry. Nie znają tam kłótni ani żadnych cierpień. Śmierć następuje tam tylko z powodu przesytu życia…”

Hyperboreadzi nie byli jednak współczesnymi starożytnym Grekom i Rzymianom, bowiem w tamtym czasie Północ skuta już była lodem. Skąd jednak tak dokładne opisy dni polarnych? Astronomiczna liczba opisów wskazuje, że istnieje coś, na co należy zwrócić uwagę.
Klimat w dawnej Eurazji nie przypominał dzisiejszego. Potwierdzają to niedawne badania przeprowadzone u wybrzeży Szkocji, gdzie kilka tysięcy lat temu panował klimat zbliżony do śródziemnomorskiego. Zatem wedle opinii naukowców, gdzież pośrodku Oceanu Arktycznego niegdyś mogła istnieć dogodna do życia strefa o umiarkowanym klimacie.

Gdzie leży góra Meru ?
Starożytne i średniowieczne mapy ukazują Hiperboreę podobnie. Przedstawiana jest jako krągły kontynent podzielony na cztery części, pośrodku którego wznosi się góra. Pojawia się ona także na mapie Merkatora – renesansowego kartografa. Dziś próżno go jednak szukać pod wodami wokoło bieguna.
Rozwiązanie tego problemu staje się możliwe dzisiaj. Dyrektor Międzynarodowego Centrum Badań Ufologicznych, Walery Uwarow* zwórił uwagę, że konstrukcja wielu starożytnych zorientowane są nie na współczesny biegun, ale na miejsce oddalone od niego o 15 stopni. To nie błąd, bowiem kapłani przywiązywali wielką wagę do orientacji świątyń i innych budynków w związku ze stronami świata. W ten sposób chcieli albo upamiętnić pewne ważne miejsce, o znacznie większym dla nich znaczeniu niż dzisiejszy biegun północny lub wkazać jego ówczesne położenie.
Największa ze wskazówek znajduje się w Południowej Ameryce. Jest to Aleja Zmarłych, wzdłuż której zbudowano miasto Teotihuacan. Choć Majowie i Aztekowie wiedzieli, jak określać strony świata z wielką dokładnością, droga odchyla się 15 stopni ku wschodowi. Podobnie dzieje się w przypadku wielu innych monumentalnych konstrukcji na całym świecie, w tym m.in. w chińskich piramidach. Azymuty wyprowadzane z tych konstrukcji przecinają się w jednym punkcie – wznoszącej się wśród grenlandzkich lodów bezimiennej górze. Czy jest to jednak Góra Meru – były Biegun Północny?

Biegun północny zmienił położenie
Walery Michałowicz Uwarow porównał starożytne mapy z mapami dna Oceanu Arktycznego i przyznał i niemożliwe jest raczej, aby swe wnioski określić mianem przypadku. Zarysy szelfu Grenlandii i Płyty euroazjatyckiej zbiegają się z wyobrażeniami Hiperborei na starożytnych mapach.
Cztery rzeki również pasują do swych miejsc. Rzeka, która wypływa z centrum i kieruje się na południe idealnie wpasowuje się w kontur zachodniego wybrzeża Grenlandii w okolicach Morza Baffina i Cieśniny Davisa, z ujściem w kierunku Morza Labradorskiego. Rzeka płynąca na wschód odpowiada rzekom wpadającym do fiordu w Ziemi Chrystiana X, podczas gdy rzeka płynąca na północ wpada w zatokę Morza Lincolna.
Dziś w północnej części Płyty euroazjatyckiej nad wodą wznoszą się m.in. Spitsbergen, Ziemia Północna, Ziemia Franciszka Józefa oraz Nowa Ziemia.
Flamandzki kartograf Merkator użył kilku starożytnych i współczesnych mu map i nie ma wątpliwości, że korzystał z bardzo dokładnych źródeł. Dla przykładu na mapie ukazana jest cieśnina oddzielająca Azję od Ameryki Północnej, o istnieniu której w Europie dowiedziano się dopiero po ekspedycji Beringa z 1728 r.
Wydaje się, że nią ma wątpliwości, iż Grenlandia to pozostała cześć po Hyperborei. Co jednak spowodowało tak gwałtowne zmiany ?

Upadek asteroidy
Starożytne legendy wielu ludów wspominają o katastrofie na globalną skalę, o której podania różnią się jedynie opisem jej skutków. Niektóre z podań wspominają o powodziach, inne o ogniu. Czy jednak wszystkie z nich nie dotyczą niszczycielskiego upadku asteroidy, która wpłynęła na zmianę osi Ziemi. Ci, którzy znajdowali się bliżej epicentrum mówili o spadającym z nieba ogniu i gigantycznym pożarze, podczas gdy ludy zamieszkałe dalej były świadkami potopu spowodowanego wdzieraniem się ogromnych mas wody na ląd.

„Nastał deszcz ognia i ziemia pokryła się popiołem. Kamienie i drzewa przyparte zostały do ziemi i zmiażdżone… Na niebie pojawił się wielki wąż. Na ziemię spadła jego skóra i kawałki kości. Pojawiły się przerażające fale. Niebo i wielki wąż upadli na ziemię i zalali ją” – mówi jedna z legend Majów zawarta w „Chulam Balam”.

Również chińskie kroniki zawierają opis niezwykłej katastrofy. Słońce miało nie wstawać przez kilka dni. Firmament niebieski miał pęknąć, tak samo, jak Ziemia, która nigdy już nie wyglądała tak samo.
Starożytny egipski papirus zawiera odniesienia do niespodziewanej zmiany pór roku w starożytności: „zima pojawiła się zamiast lato, a miesiące następowały po sobie w odwrotnej kolejności.”

Wyobrażenie Meru znalezione na jaskiowym malunku w Chińskim Turkiestanie (Ujguristan)

Uderzenie asteroidy nie obyło się też bez skutków dla ruchu i położenia planety. Uległo zmianie położenie bieguna północnego i z czasem przybrał obecną pozycję. Biorąc pod uwagę niebezpośrednie dowody, katastrofa zdarzyła się mniej więcej 10.000 lat temu.

Prawdy dowiemy się latem…?
Zweryfikowanie hipotezy Uwarowa jest stosunkowo łatwe. Rytualne centrum Hiperboreadów stanowiła góra Meru, którą otaczał kompleks świątynny i prowadząca w górę droga. Góra nigdy nie pokryta jest lodem. Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne planuje latem wyprawę na Grenlandię, która potwierdzi lub obali odważną teorię Uwarowa (znanego m.in. z twierdzeń dotyczących tajemniczej syberyjskiej Instalacji). Według opinii dr Uwarowa, szanse na znalezienie czegoś w niezbadanych dotąd regionach są dość duże.
- Ekspedycja rozpocznie się na przełomie lipca i sierpnia, kiedy trwa grenlandzkie lato, zaś w okolicy w najmniejszej ilości występuje pokrywa lodowa i śnieżna. Ustalone już zostały zasady finansowania oraz duńskie wizy. Polecimy do Upernavik – miejsca oddalonego o 200 km od miejsca, gdzie znajduje się góra, w dalszą podróż udając się helikopterem.
Jeśli się uda, ekspedycja jako pierwsza po tysiącach lat dotrze do legendarnej góry. Przedtem w miejsce to nie docierały inne naukowe wyprawy. Dla ludności rodzimej miejsce to jest święte. Jeśli uda się potwierdzić teorię dr Uwarowa, będzie to jedno z największych odkryć w dziejach ludzkości.

Cywilizacje arktyczne
Szukano ich także w rejonie Półwyspu Kolskiego.
Pierwsze pogłoski mówiące o istnieniu ruin pozostawionych przez antyczną cywilizację w północnej części europejskiej Rosji pojawiły się w pierwszej połowie ub. wieku. Okultysta i mistyk Aleksandr Barczenko po otrzymaniu specjalnego wsparcia od szefa sekcji specjalnej OGPU Gleba Bokija wyruszył wraz z pięcioma towarzyszami w głąb Półwyspu Kolskiego. Wkrótce piotrogradzka „Krasnaja Gazieta” opublikowałą sensacyjny wywiad, w którym Barczenko mówi o odkryciu ruin świątyń starszych niż egipskiej piramidy.
Jednakże w 1923 roku w celu zweryfikowania odkrycia udał się tam Arnold Kołbanowski. Znalazł przewodnika Barczeniki i przy udziale lokalnych władz pokonał po raz kolejny tą samą drogę. Okazało się, że „ruiny”, o których mówił Barczenko to niezwykłe twory przyrody. Jego znajomość z wysoko postawionymi urzędnikami nie wyszła mu jednak na dobre. Barczenko został zaresztowany i rozstrzelany w 1937 roku.
http://www.infra.org.pl/historia-/paleo … -w-arktyce

Mała ciekawostka – Góra Meru znajdowała się na planecie Deneba. Zasłynęła z tego, że to na niej odbywało się słynne Konklawe Jedi.

 

Marduk

 

Marduk (sum. damar-dutu, tłum. „Młody byczek boga Utu”)[1] – bóstwo opiekuńcze miasta Babilon, najważniejszy bóg panteonu babilońskiego, syn boga Enki/Ea, małżonek bogini Sarpanitu, łączony z planetą Jowisz.

Ze względu na pozycję miasta, Marduk szybko stał się naczelnym bóstwem Mezopotamii. W szczytowym nasileniu kultu innych bogów uważano za jego sługi bądź jedynie inne aspekty jego osobowości. Jego kult stał się również popularny w Asyrii.

Symbolem Marduka było trójkątne narzędzie rolnicze – łopata lub motyka – zwane marru (ponieważ na początku był najprawdopodobniej, jak inni bogowie, jedynie lokalnym bóstwem rolniczym). Towarzyszył mu wąż-smok.

Kojarzy się go przede wszystkim z takimi dziedzinami, jak magia, mądrość, woda i sądownictwo – im bowiem patronował.

 

Marduk (Sumerian spelling in Akkadian: AMAR.UTU 𒀫𒌓 „solar calf”; perhaps from MERI.DUG; Biblical Hebrew מְרֹדַךְ Merodach; Greek Μαρδοχαῖος,[1] Mardochaios) was the Babylonian name of a late-generation god from ancient Mesopotamia and patron deity of the city of Babylon, who, when Babylon became the political center of the Euphrates valley in the time of Hammurabi (18th century BCE), started to slowly rise to the position of the head of the Babylonian pantheon, a position he fully acquired by the second half of the second millennium BCE. In the city of Babylon, he resided in the temple Esagila.[2]

According to The Encyclopedia of Religion, the name Marduk was probably pronounced Marutuk. The etymology of the name Marduk is conjectured as derived from amar-Utu („bull calf of the sun god Utu”).[2] The origin of Marduk’s name may reflect an earlier genealogy, or have had cultural ties to the ancient city of Sippar (whose god was Utu, the sun god), dating back to the third millennium BCE.[3]

In the perfected system of astrology, the planet Jupiter was associated with Marduk by the Hammurabi period.[4]

 

Marduk’s original character is obscure but he was later associated with water, vegetation, judgment, and magic.[5] His consort was the goddess Sarpanit.[6] He was also regarded as the son of Ea[7] (Sumerian Enki) and Damkina[8] and the heir of Anu, but whatever special traits Marduk may have had were overshadowed by the political development through which the Euphrates valley passed and which led to people of the time imbuing him with traits belonging to gods who in an earlier period were recognized as the heads of the pantheon.[9] There are particularly two gods—Ea and Enlil—whose powers and attributes pass over to Marduk.

In the case of Ea, the transfer proceeded pacifically and without effacing the older god. Marduk took over the identity of Asarluhi, the son of Ea and god of magic, so that Marduk was integrated in the pantheon of Eridu where both Ea and Asarluhi originally came from. Father Ea voluntarily recognized the superiority of the son and hands over to him the control of humanity. This association of Marduk and Ea, while indicating primarily the passing of the supremacy once enjoyed by Eridu to Babylon as a religious and political centre, may also reflect an early dependence of Babylon upon Eridu, not necessarily of a political character but, in view of the spread of culture in the Euphrates valley from the south to the north, the recognition of Eridu as the older centre on the part of the younger one.

 

I na koniec znów wróćmy do Marskiego

 

mar 70

 

 

Tagged with: , ,

Paweł Szydłowski – Starożytni Polanie cz.1-Hiperborea, Początki Państwa Polskiego.

Posted in nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata, Słowianie by bialczynski on 13 Lipiec 2014

 

Opublikowany 4 kwi 2014

Polskie kroniki średniowieczne są zgodne z najnowszą archeologią genetyczną. Najstarsza nazwa Polan to Hiperborea.

Kronika Nestora http://www.libertas.pl/nestor_powiesc…

Kronika Kadłubka http://poetica.freehost.pl/kronika.html

Kronika Wielkopolska http://historiapolski.eu/kronika-lech….

Genetyka http://bialczynski.wordpress.com/slow…

Genetyka http://youtu.be/cv-HXQbOGcg

Genetyka http://pl.m.wikipedia.org/wiki/Haplog…

 

Jafet – Jahwe – Jawia – Jawet – Jaw-Wied – Ja Wiedmin.

Góry Panów – to Ural, co jest wspomnieniem bardzo starej wędrówki ze Starej Koliby do Nowej Koliby.

Nowa Koliba – Nowa Lęgia – Lechia, Panonia – Ziemia Panów.

Germania? German = Jaromąż – Mąż Jaryły – Jarowit – Jarosław – Sławca Jaryły. Germania – Ziemia Jaryły-Jaruny. Jar, jary – Wiosna, świerzy-jarzy,jarzący się, świetlisty, zdrowy, młody.

 

Janus – Jaruna – w aspekcie stwórczym, Boga Kiru i Czasu Dwugłowego – Janus = Jarowit = Ger-man-nus (nus – nusson – niosący, nośnik eteru- iperu-orgonu, nios-son – duch).

Hiper-Borea – Zaborzania (Za Borami, Ponad Borami) , Boreasz – Wiatr Północny, Hiper – Jiper – Iper – Pergoła – Przegoła – Pregoła. I-ster – Dunaj (Dun-Naj -Ister – Rzeka Istu Największa, od ist – istota, isty, Duna-ister – Dniestr, Rzeka Istu Strumienista), I- Per – Pergoła-Pregoła (i=per – oddech, duch, tchnienie, gaz, eter, energia nus – energia perunowa, Duna-per – Dniepr).

Bohemi – Boganie (poganie), Bożanie (Borzanie), znad Buga, Rzeka boga Bugaja, Pąg – pog – pag – paganus. Pąg = pąk – koło, kula, krąg boży, okrąg mogiczny-mogtyczny, okrąg mocy, okrąg wzrostu, krąg magiczny Rodu.

Czytaj w Księdze RUTY – Taja 23.

Dzięki Pawle za wspaniałą robotę.  Poniżej  mapa mitologicznego Królestwa Słowian – Istów – Skołotów. 

To co robi Paweł Szydłowski bardzo dobrze naświetla i uzupełnia treści naszego blogu od innej strony, pozdrawiamy panie Pawle!!! Polecam te wykłady z Kanady wszystkim polskojęzycznym widzom, choć nie zawsze  i wszędzie i nie  ze wszystkimi tezami się zgadzam.

 

[CB]

Eurazja Podboje Widnura 6 2014 Uzupeł

Jeden z wpisów pod filmem – cenny:

Paweł – następny ciekawy temat i  dobra robota  ciekawostka – przetłumaczcie   sobie z obcych języków na jezyk polski ” gwiazda polarna ” np język duński Gwiazda polarna – Pole star , Polak – Pole itd trudno znaleźć jezyk w którym Gwiazda polarna to nie jest Gwiazda Polak . Oczywiscie beda tacy którzy znajda  tu kolejny zbieg okolicznosci czy przypadek , tylko ile moze byc przypadków potwierdzajacych „nasza strożytność ?

  • Kategoria

    Edukacja

  • Licencja

    Standardowa licencja YouTube

Rośliny kontra komary i muchy

Posted in przyroda, Słowianie by bialczynski on 12 Lipiec 2014

531315kokor 2Kokornak

Komary są koszmarem nie jednego ogrodnika, a już na pewno wszystkich ludzi którzy zwyczajnie pragną wypocząć na łonie przyrody. O ile w dzień, przy pełnym słońcu nie są takie straszne to niejeden letni wieczór może zostać doskonale zepsuty przez te natrętne owady. Równie nieprzyjemne bywają muchy, i to zarówno te duże, czarne, wielkie zwane gzami, jak i całkiem malutkie nazywane meszkami. Odpoczynek na balkonie czy posiłek na tarasie są niezwykle ważne, gdyż pozwalają spędzić chwilę na wolnym powietrzu. Szczególnie w lecie warto cieszyć się widokiem ogrodu i kolorowych kwiatów. Zamiast walczyć z owadami przy pomocy śmierdzącej chemii walczmy przy pomocy tego co dała nam Matka Przyroda.

komar

Rośliny, które skutecznie odstraszają komary

Są takie roślinki, których zapachu komary po prostu nie znoszą . Warto posadzić je w miejscach, w których spędzamy czas wolny – przy tarasach, na balkonie, parapecie czy w ogrodzie.

Oto one:

komarzyca4

 

Komarzyca

Plectranthusroślina pnąca, której główną ozdobą są dwukolorowe liście, zielone z białymi lub jasnozielonymi brzegami. Czasami pojawiają się małe, kremowe kwiatuszki. Możemy ją sadzić zarówno w donicach, jak i bezpośrednio do gleby. Dobrze sprawdza się w donicach wiszących oraz przy ścianach, murkach i innych elementach służących im jako podpory. Liście plektrantusa zawierają bardzo aromatyczne olejki eteryczne, które doskonale odstraszają niechciane komary.

Uprawiana głównie jako roślina pokojowa, teraz zdobywa popularność jako roślina na tarasy i balkony. Już sama nazwa – komarzyca – świadczy o jej funkcji. Liście, szczególnie przy rozcieraniu, wydzielają charakterystyczny zapach kadzidła. Może rosnąć na stanowiskach słonecznych i w półcieniu, na zasobnym podłożu. Trzeba ją regularnie podlewać.

Jesienią plektrantus powinien zostać przeniesiony do pomieszczenia.kocimietka1

Kocimiętka

Bujna bylina, która rośnie na wysokość 30-50 cm. Kwitnie od czerwca do września na niebiesko-fioletowo.  Lubi stanowisko słoneczne. Dobrze rośnie na każdej glebie. Doskonała jako roślina wypełniająca na dużych rabatach bylinowych, ze względu na dekoracyjne ulistnienie przez cały okres wegetacyjny, również do ogrodów skalnych. Zapach tej rośliny przypomina kocie feromony, więc jest wabikiem dla wszystkich kotów. Roślina ta polecana jest więc tylko osobom nieposiadającym kotów. Jest bardzo lubiana przez te zwierzęta i często przez nie podgryzana. Kocimiętka tworzy gęste zarośla i wydziela zapach, którego komary nie znoszą.

Z ciekawych odmian warto zwrócić uwagę na Albę – o białych kwiatach i Six Hills Giant - o lawendowo-niebieskich kwiatach.

Kocimiętka znakomicie sprawdza się uprawiana w pojemnikach, należy jej zapewnić słoneczne stanowisko i przepuszczalną, średnio zasobną glebę.

Myrtus_communis1

Mirt

Wiecznie zielona, dekoracyjna roślina, która osiąga nawet 2 metry wysokości. Liście małe i skórzaste, kwiaty białe i bardzo liczne. Czasami pojawiają się na niej małe, jadalne jagody. Mirt wydziela zapach, którego nie lubią komary i jednocześnie jest rośliną bardzo ozdobną. Polecany jest w miejsca słoneczne, przewiewne, o dostatecznej przestrzeni do wzrostu (osiąga nawet dwa metry wysokości). Lubi półcieniste stanowiska i regularne zraszanie. Preferuje żyzne gleby i dobrze znosi przycinanie, więc można ją formować na dowolne kształty.

 

mirt-8211-myrtus_4192

W Polsce uprawiany jest jako roślina pokojowa, ale latem można ją przenieść na balkon. Należy ją ustawić na stanowisku jasnym, ale nie na bezpośrednio nasłonecznionym, gdzie mogłoby dojść do poparzenia liści.

Mirt warto regularnie zraszać. Roślina zawiera olejek balsamiczny, który pięknie pachnie po roztarciu liści.

Fruczak gołąbek 2 IC_Macroglossum_stellatarum1_NRFruczak na lawendzie, zwany polskim kolibrem

Lawenda

Ozdobna bylina, w Polsce osiągająca do 50 cm wysokości i 70 cm szerokości. Lubi nasłonecznione stanowiska i lekko zasadową, przepuszczalną glebę. Nie lubi zraszania i nadmiaru wody. Ma silnie aromatyczne, fioletowe kwiaty, które można suszyć. Są skuteczne w zimie, w woreczkach lnianych, przeciw molom, odstraszają je zapachem.

lawenda

Odstrasza nie tylko muchy, ale również mole, muszki i komary. Popularne i dekoracyjne zioło można uprawiać w pojemnikach. Roślinie należy zapewnić przepuszczalną, lekko zasadową glebę i podlewać sporadycznie (nie lubi zastoin wody).

o lawenda

Lawendę na balkonie lub tarasie najlepiej wystawiać w słonecznych miejscach. Liście wydzielają charakterystyczny, przyjemny zapach.

o bazylia

Bazylia

Popularne w Polsce aromatyczne zioło hodowane w zielnikach. Lubi słoneczne stanowiska, ale wymaga regularnego podlewania. Preferuje przepuszczalną glebę, bogatą w składniki odżywcze. Jest wiele odmian bazylii, jednak wszystkie mają jedną cechę – intensywny zapach, który odstrasza komary. Bazylia posadzona w ogrodzie jest bardzo pożyteczna. Nie dość, że będzie odstraszać od nas natrętne komary, to będziemy mogli także używać jej w kuchni podczas przyrządzania potraw. Bazylię można również posadzić w doniczce i ustawić ją na parapecie. Bazylia to nie drogie i pożyteczne rozwiązanie przeciwko komarom. Roślina rośnie bardzo szybko, a jej sadzonka kosztuje ok.  2 zł.

4_bazylia

Bazylię najlepiej jednak wysiać z nasion na przełomie marca i kwietnia – jest trwalsza niż kupiona w sadzonkach. Musi mieć lekko wilgotną i przepuszczalną glebę, dość zasobną w składniki pokarmowe. Najlepiej ją ustawiać na wystawach słonecznych. Oprócz regularnego podlewania podstawowym zabiegiem jest uszczykiwanie liści i pędów, aby rozkrzewić roślinę.

Niezwykle ozdobna jest bazylia purpurowa o ciemnofioletowych liściach.

o koper

Koper włoski

Roślina przyprawowa zaliczana do baldaszkowatych. Osiąga 90-200 cm wysokości. Ma silnie rozgałęzione i ulistnione pędy. Kwitnie od lipca do września. Ma drobne, żółte kwiaty, które są zabrane na szczytach pędów w płaskie baldachy. Koper włoski lubi nasłonecznione stanowiska i przepuszczalną, żyzną glebę o wysokiej zawartości składników odżywczych.

Mieta pieprzowa 6

Mięta

Bardzo aromatyczna roślina, którą można uprawiać zarówno w ogrodzie, jak i w doniczkach na balkonie. Lubi nasłonecznione stanowiska i przepuszczalną, próchniczą, bogatą w wapń glebę. Uprawiając miętę, trzeba kontrolować jej wzrost, ponieważ bardzo szybko się rozprzestrzenia.

Duża ilość olejków eterycznych zawartych w liściach mięty bardzo przeszkadza owadom.

Roślina bujnie się rozrasta i warto ją sadzić w większych donicach lub skrzyniach. Najlepiej rozwija się na słonecznym stanowisku i w piaszczysto-próchniczej lub piaszczysto-gliniastej glebie.

mieta_2

Mięta nie jest zbyt dekoracyjna w czasie kwitnienia, więc warto uszczykiwać pędy kwiatostanowe.

bodziszek

Bodziszek

Ozdobna, aromatyczna bylina. Ma różnokolorowe kwiaty i niezwykle dekoracyjne liście, które jesienią przebarwiają się na złoto, a potem na czerwono. Kwitnie od maja do czerwca. To mało wymagająca roślina, bo lubi zarówno słońce, jak i półcień, poza tym dobrze znosi suszę. Odwar z tej rośliny stosowany jest do płukania gardła przy anginie, hamuje też krwawienia, a olejki eteryczne służą do odstraszania komarów i innych dokuczliwych owadów.

balkon pelargonie DSC00389

Pelargonia szorstka

(Pelargonium multifidum)

Roślina znana również jako geranium – to popularna roślina pokojowa, wystawiana również na balkonach i tarasach. Co więcej, pelargonia jest niezwykle dekoracyjna dzięki bujnym kwiatom.

balkon pelargonie DSC00384

Roślina dobrze rośnie na stanowiskach słonecznych. Jej liście wydzielają charakterystyczny zapach, nieprzyjemny dla insektów, w tym muszek.

tymianek_imbirowy_01

Tymianek

Popularna roślina stosowana jako przyprawa, mająca również właściwości lecznicze. Należy regularnie go podlewać i nie przesuszać podłoża. Roślina może być uprawiany w pojemnikach i dekorować balkony i tarasy.

o tymianek

Tymianek potrzebuje jasnego, słonecznego stanowiska i przepuszczalnej piaszczysto-żwirowej gleby.

Jego liście mają intensywny, cytrynowy zapach, który jest nie do zniesienia dla wielu uciążliwych owadów.

rosiczka

Rosiczka

Drapieżna roślina, której kwiaty zwabiają owady swoim zapachem. Taki owad przykleja się do dna kwiatowego i zostaje poprzez kwas mrówkowy rozpuszczany i „zjedzony” przez roślinę. Rosiczka może okazać się doskonałą bronią przeciwko komarom.

 

1323532140_5

Surmia – Katalpa

Szybko rosnące drzewko o egzotycznym wyglądzie – z krótkim pniem i rozłożystą korą. Niektóre odmiany surmii mają koronę w kształcie kuli, która tworzy się sama (bez przycinania). Dorasta nawet do 15 metrów wysokości. Ma dekoracyjne liście i białe kwiaty. Kwitnie na przełomie lipca i sierpnia. Lubi nasłonecznione stanowiska.

Komary unikają miejsc, gdzie rośnie to drzewo ze względu na olejki eteryczne, których zapach jest nie wyczuwalny dla ludzkiego nosa. Sadząc to kilku metrowe drzewo zapewnić musimy mu dużo słońca oraz miejsca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kokornak

Aristolochia – roślina pnąca o bardzo dużych i dekoracyjnych, kielichowych, pułapkowych kwiatach w kolorze bordowym/ciemnoczerwonym z żółtymi nieregularnymi pręgami. Aristolochia zwabia owady (nie tylko komary) do swojego kielicha, po czym blokuje drogę wyjścia swoimi włoskami. W ten sposób wykorzystuje złapanego owada do zapylenia i zabija go.

Kokornak to roślina pochodząca głównie z tropików. Jednak wyróżniamy wiele odmian tej rośliny, a niektóre z nich można uprawiać również na terenie naszego kraju (np. kokornak owłosiony, czy kokornak wielkolistny). Przeważnie są to duże pnącza o drewniejących łodygach, ale czasami również niektóre gatunki przyjmują formę krzewu. Dość szybko rośnie, nawet dwa metry na rok. Dorasta nawet do dziesięciu metrów długości. Główną dekoracją rośliny są zielone, sercowate liście, wyrastające dachówkowato i naprzeciwlegle. Jesienią zmieniają kolor na żółty, a przy pierwszych przymrozkach odpadają. Kwiaty są bardzo oryginalne, w dolnej części szersze, od góry kapturkowa to przykryte. W zależności od odmiany mogą mieć różne kolory (żółto –zielone, fioletowo-brązowe), a ich wielkość to od 2 do 10cm, z czego odmiany uprawiane w naszym klimacie mają kwiaty małe i skąpo ubarwione. Po przekwitnięciu pojawia się zwisająca torebka z nasionami, które jak tylko dojrzeją, same się wysypują.

bez_czarny_700

Bez czarny

Dobrą rośliną odstraszającą muchy jest bez czarny (sambucus nigra). Ten „lekarski” krzew nie jest lubiany przez insekty, ale mimo to, nie warto go sadzić w pobliżu tarasu. Jest ekspansywny i po pewnym czasie powstanie problem z zapanowaniem nad nim,  nie każdy docenia też jego zalety jako rośliny dekoracyjnej. Wreszcie najważniejsze, w czasie owocowania przyciąga chmary ptaków, które żywią się barwiącymi owocami, brudząc tym samym teren w pobliżu tarasu.

Zamiast samych roślin można użyć ich olejków eterycznych – skondensowanych. Olejki eteryczne, które odstraszają komary

Warto pamiętać, że  nie powinniśmy ich nakładać bezpośrednio na skórę bez rozcieńczania.

Można je  stosować w podgrzewaczach i wystawiać na balkon lub trzymać w domu.

Oto one:

- olejek bazyliowy,
- olejek lawendowy,
- olejek tymiankowy,
- olejek rozmarynowy,
- olejek kopru włoskiego,

- olejek mięty pieprzowej,

- olejek z trawy cytrynowej,
- olejek patchouli,
- olejek goździkowy,
- olejek eukaliptusowy,

- olejek cytrynowy i pomarańczowy,
- olejek cedrowy,

- olejek geranium,
- olejek cynamonowy z liści.

fer olejki zapachowe 10ml.

Komary lubią ciemne kolory, lepiej więc wybierać jasne, w szczególności jaskrawe barwy jak pomarańczowy, różowy czy żółty.

Winnice, wino i Przyjaciele w TAGEN TV, Stefanowo 1 czerwca 2014

Posted in Polska, przyroda, Słowianie by bialczynski on 11 Lipiec 2014

Białoruska wizja Baji Słowian – Władimir Golub

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 8 Lipiec 2014

GolVla83dNoc Iwana Kupały, 2007 (powiększ)

Wszystkie prezentowane tutaj obrazy Władimira Goluba to malarstwo olejne na płótnie, duże rozmiary.

JaryloJaryło, 2000

GolVla52dBursztynowe Wybrzeże (The Amber Shore), 2003

 

golub wyspa doświadczeniaNa Wyspie Pragnień 2006

 

GolVla81d fatum los dola

Dola, 1993

GolVla50d równonoc

Równonoc I, 2003

GolVla79d złozoność 1990 Złożoność, 1990GolVla25d młyn zimy 2000Młyny Zimy, 2000

 

GolVla09d sirinSirin 1998

GolVla68d palia swara Pałająca 2007Palia, Swara, Pałająca I, 2007

GolVla69d palia 2

Palia, Swara, Pałająca II, 2007

 

GolVla78d razem Razem (Po społu) , 2007

GolVla76d skrzystośćSkrzystość (Uskrzydlenie), 2007

 

GolVla71d zdobywcaZdobywca, 2003

GolVla66d Pani Południa

 

Pani Południa, 2006

GolVla65d pANI pÓŁNOCYPani Północy, 2006

 

GolVla67d uwiedzenieUwodzenie, 2006

 

GolVla61d pocałunekPocałunek, 2006

 

GolVla59d wieczórWieczór, 2003

 

GolVla58d jesienny blues 2003Jesień, 2003

GolVla57d rusaliaRusalia 2003

 

GolVla55d schyłekSchyłek (Zachód/Zapadanie) 2006

 

GolVla47d rusalia  2Rusalia 2, 2003

GolVla46d Pan GłosuPan Głosu , 2003

 

GolVla45d Bóg BykBoski Byk, 200o

 

GolVla17d Uprowadzenie Ledy_LędyBoski Byk, Uprowadzenie Ledy-Lądy-Łabędy, 2000

 

GolVla02d Jabłoń cykl Nimfy Pruskich Wzgórz 1998Jabłoń, cykl „Nimfy Pruskich Wzgórz”, 1998

 

GolVla27d cykl ksieżycowyCykl Księżycowy 1, 1994

 

GolVla28d cykl ksieżycowy 2 1998Cykl Księżycowy 2, 1998

 

GolVla29d cykl ksiezycowy III 1994Cykl Księżycowy 3, 1994

 

GolVla42d flora 1 2000Flora 1 , 2000

GolVla43d flora 2 2000Flora 2 , 200o

 

GolVla18d syrena czetlicaSyrena-Czetlica, 2000

 

gol osadzenjie duszy 875c26ac51f1Osadzenie Ducha

VLADIMIR GOLUB Urodził się w 1953 r. w Słucku. W 1971 r. ukończył Państwową Szkołę Sztuk Pięknych im. Achremczyka w Mińsku. W 1977 r. ukończył Białoruski Państwowy Instytut Teatralno-Artystyczny, wydział malarstwa. Od 1978 roku bierze udział w wystawach okręgowych, krajowych, zagranicznych oraz międzynarodowych. Od 1985 roku jest członkiem Związku Malarzy Białorusi.

WYSTAWY INDYWIDUALNE

1990 r. Sala wystawowa Związku Malarzy Białorusi, Grodno 1991 r. Galeria „ART”, BWA , Olsztyn, Polska 1993 r. Sala wystawowa Związku Malarzy Białorusi, Grodno 1994 r. Galeria “LTS” Wilno, Litwa 1995 r. Galeria “U majstra”, Grodno 1995 r. Galeria „Znad Wilii”, Wilno, Litwa 1995 r. Galeria “Pfeifer”, Olsztyn, Polska 1996 r. Galeria „Znad Wilii”, Wilno, Litwa 1999 r. Galeria „Znad Wilii”, Wilno, Litwa 1999 r. Galeria „Amatininkai”, Wilno, Litwa 1999 r. Muzeum Sztuki Wspуłczesnej, Mińsk, Białorus 2000 r. Białoruski Bank Giełdowy, Grodno 2000 r. Galeria „ART”, BWA , Olsztyn, Polska 2001 r. Galeria “Mastactwa”, Mińsk, Białorus 2001 r. Rosyjskie Centrum Kultury, Wilno, Litwa 2001 r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Białoruskiej, Mińsk 2001 r. Galeria “Fifth”, Naples, Floryda, USA 2002 r. Litewska Biblioteka Narodowa im. Martynasa Mažvydasa, Wilno, Litwa 2002 r. „Bergamot Station Arts Center”, Santa Monika, Kalifornia, USA 2003 r. Rosyjskie Centrum Kultury, Wilno, Litwa 2004 r. Państwowa Galeria Artystyczna „Pałac Mastactwa”, Mińsk, Białorus 2004 r. Muzeum Historyczne m. Słucka, Białorus 2005 r. Galeria „ART”, BWA , Olsztyn, Polska 2005 r. Salon „Geliu kampelis”, Wilno, Litwa 2006 r. Galeria „Josephine”, Naarden, Holandia 2006 r. Galeria „25 kv.m”, Francja 2006 r. Hotel „Conti”, Wilno, Litwa 2007 r. Galeria „Josephine”, Naarden, Holandia 2008 r. „Dni stolicy”, Rosyjska galeria, Wilno, Litwa 2008 r. „ Wiater przemian”, Rosyjska galeria, Wilno, Litwa 2008 r. Galeria „Josephine”, Naarden, Holandia 2009 r. Galeria “Mastactwa”, Mińsk, Białorus 2009 r. Galeria sztuki, Słuck, Białorus 2009 r. Galeria „Josephine”, Naarden, Holandia 2010 r. Galeria „Kryga”, Grodno, Białorus 2011 r. Galeria „Znad Wilii”, Wilno, Litwa

PRACE ARTYSTYCZNE znajdują się:

Państwowe Muzeum Sztuki Republiki Białoruskiej, Muzeum Sztuki Wspуłczesnej m. Mińska-Białorus, Fundusz Związku Malarzy Republiki Białoruskiej, Galeria Obrazуw Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Grodnie-Białorus, Muzeum Sztuki im. P. Maslennikowa m. Mohylew, Galeria Artystyczna w Tychach-Polska, Galeria Artystyczna w Barlinku-Polska, PriorBank, Grodno Białorus, Galeria sztuki m.Słuck-Białorus

GolVlaFoto01m 1953 was born in Slutsk, Byelorussia.

Education:
1971 Republican School of Art
1977 graduated Higher School of Theatre and Arts’, Department of Painting
Since 1985 the member of Byelorussian Artists Association.

Zasłużony dla Wiary Przyrodzoney Słowian – Marcin z Olkusza (1433 – 1493), mag, okultysta i astrolog króla Macieja Korwina i Władysława Jagiellończyka

Posted in Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 5 Lipiec 2014

      astrologia_0 Rozpoczynamy cykl publikacji na temat postaci Zasłużonych dla Wiary Przyrodzoney Słowian, które dotychczas pomijaliśmy nieco milczeniem, jako nie do końca „wygodne”, pochodzące z „przeciwnego obozu”. Czas naprawić tę zaległość.Wśród owych Zasłużonych znajdują się osoby, które swoją działalnością bądź dziełem przyczyniły się do ocalenia bardzo ważnych segmentów wiedy Słowiano-Ariów, bądź do rozpowszechnienia tej wiedy w formach, które stały się „strawne” dla Inkwizycji Rozumu. Same nie były one wyznawcami Wiary Słowiańskiej, lub były nimi w sposób zupełnie mimowolny, nieświadomy. Najprościej ilustruje to zjawisko (nieświadomego bycia wyznawcą określonych poglądów) współczesna sytuacja, w której wielu tak zwanych katolików, pieczołowicie, acz bez zrozumienia sensu, kultywuje przyswojone przez tę religię pogańskie tradycje i obrzędy religijne.

Astrologer

Jednakże ci, o których tu opowiemy to raczej odpowiedniki współczesnych „odtwórców kultury słowiańskiej”, odpowiedniki okultystów, masonów, magów, wróżbitów, druidów, czyli osoby które posuwają sie znacznie dalej niż przeciętny nieświadomy swoich działań katolik. Oni z pełną świadomością sięgają do starożytności, tworzą tajemne lub jawne stowarzyszenia ezoteryczne i upowszechniają w ten czy inny sposób wiedzę – a właściwie dawną Wiedę Północy, w tej formie jaka dotrwała do naszych czasów.

Guercino_Astrologia

Często jest to wieda przekręcona, niekompletna, fragmentaryczna, wyrywkowa, uproszczona. Ale, tak jak ludowe ziołolecznictwo przeniosło przez tysiąclecia Inkwizycji Rozumu wiedę o terminach i sposobach zbierania roślin leczniczych i trujących i sposobach postępowania z nimi tak, aby miały największą moc (przez co przeniosło też do współczesności wiedę o bóstwach/siłach/energiach, które one reprezentują), tak i te ułamkowe wszelkie inne duchowe dyscypliny, przeniosły do naszych czasów wiadomości na temat Wiedy Północy (Wiary Przyrodzoney Scytów/Istów/Słowian).

139299603507[Dla ścisłości - traktujemy tutaj ten znak jako stary aryjski symbol religijny]

Rozpętana przez postrzymskie judeo-chrześcijaństwo w Europie Inkwizycja Rozumu szczególnie zaciekle tępiła nie tylko Wiarę Przyrodzoną Słowian jako kult religijny, ale także poszczególne jej elementy, które były częścią starożytnego światopoglądu naukowego i starożytnej nauki. Osoby Zasłużonych mimo, że same nie były „oficjalnie” wyznawcami  Wiary Przyrodzoney, uważały siebie za Wolnych Ludzi, Wolnomyślicieli, którzy mają prawo korzystać w pełni ze starożytnej wiedy, ze spuścizny naukowej, która była jednak immanentnie związana filozoficznie ze starą religią pogańską.  Stąd się brały między innymi wielowiekowe prześladowania znawców kabały czy tarota, magii, wróżbiarstwa i ziołolecznictwa.

carrera-de-astrologia

Oświeceniowe potępienie przez Kościoły Chrześcijańskie alchemii, astrologii, okultyzmu, magii, wróżbiarstwa, horoskopów, przepowiedni, ludowego lecznictwa (czarodziejstwa), numerologii, tarota, kabały i wielu innych systemów wypływających z Wiedy różnych ludów, w tym także z Wiedy Scytów/Słowian, praktycznie ciągnie się do dzisiaj i jest praktykowane  przez Watykan i jego agendy oraz inne kościoły judeo-chrześcijan, w formie ciągłego, nieustającego sporu ze światopoglądem naukowym oraz wszystkimi odmiennymi niż judeochrześcijaństwo systemami wierzeń. Dotyczy to także innych religii takich jak taoizm czy buddyzm, wedaizm i inne.

9712005_perugia-19-giugno-2010-ii-convegno-di-astrologia-0

Obecnie watykańczycy wzięli w Polsce na widły jogę, która stała się im solą w oku.Mają rację. Każda część Wiedy zawiera w sobie całą wiedę. Wolnomyśliciele, filozofowie, inni „naukowcy” utrwalali ją od dwóch tysięcy lat poprzez używanie owej wybranej części, a tym samym także rozpowszechniali ją. To oni często bezwiednie przenosili przez wieki ową całość Wiedy, ale często płacili też najwyższą cenę za swoją działalność, padając jak np. Giordano Bruno i setki innych, ofiarą Inkwizycji Rozumu. Jak bardzo próżny był trud judeo-chrześcijan i ich inkwizycyjnych instytucji niewolących umysły, trud unicestwienia dziedzictwa Wiary Przyrodzoney Słowian i innych ludów Ziemi, świadczy najlepiej fakt, że największych jej krzewicieli kościół watykański miał często w swoich szeregach jako mnichów, biskupów, zakonników, a nawet świętych swojej religii. Wielu z nich kościół watykański wypowiadał wewnętrzne wojny – jak na przykład Templariuszom, czy Braciom Czeskim i Polskim, i tępił ich jako heretyków w długoletnich wojnach w okresie kontrreformacji. 

medieval-flash

Beznadziejność, ale i zbrodniczość, szczególne, krwawe opętanie pomysłodawców i wykonawców owej trwającej 2000 lat krucjaty, może każdemu z nas uzmysłowić trwający od XIX wieku, ale szczególnie dobrze widoczny obecnie, dzisiejszy, XXI wieczny tryumf Odrodzonej Wiary Przyrodzoney na świecie, która tworzy dwa gigantyczne skupiska: Świątynię Nauki oraz Świątynię Światła. Obie te świątynie są skrajnie heretyckie z punktu widzenia tzw. Kościoła Judeo-Chrześcijan i obie zajęły dzisiaj pozycję dominującą i wszechogarniającą we współczesnej cywilizacji.

Pierwsza, Świątynia Nauki, wypełnia bez reszty obszar materializmu, a nie jest ona niczym innym jak przekształceniem i rozwinięciem dawnych pogańskich religii (= systemów filozoficzno-przyrodniczych), poprzez dziedziny badające świat materialny, a wypływające ze świątynnej pogańskiej nauki starożytnej.

Druga, Świątynia Światła, kontynuuje to co wykonywała przez poprzednie tysiąclecia – rozwija wiedzę człowieka o tych obszarach duchowych i niematerialnych, do których Nauka, ze swej ograniczonej natury, nie sięga.

Razem tworzą one – Świątynia Nauki i Świątynia Światła – uzupełniając się w sposób niesprzeczny,  jądro współczesnej Cywilizacji Człowieka na Ziemi. W Polsce obserwujemy współcześnie ze szczególnym nasileniem przełom i Wielką Zmianę związaną z tryumfem światopoglądu Wolnych Ludzi. Przełamywanie w naszym kraju Inkwizycji Rozumu ma charakter wielopłaszczyznowy i dotyczy wszystkich dziedzin życia społecznego. Jest to otwarta wojna dwóch cywilizacji: Cywilizacji Wolności i Cywilizacji Niewolnictwa. Słowian i Polaków bardzo mocno dotknęła trwająca 2000 lat krucjata zmierzająca do uczynienia z nas Postrzymskich Niewolników. Każdy Polak musi sobie odpowiedzieć dzisiaj na pytanie:

Po której stronie się opowiada, po której stronie stoi, i po której będzie stał w przyszłości.

Jądrem postrzymskiego niewolnictwa jest w Polsce, niestety jak od wieków, kościół katolicki i ten sposób rozdwojonego moralnie myślenia o charakterze faszyzującym, który obserwujemy w usiłujących zniewolić umysły Polaków pop-propagandowych, czarno-czerwonych mediach. Kościół w Polsce obecnie, jak przez wieki, obrał za cel walkę z wszelkimi przejawami rozumności i światopoglądu naukowego. Ten sam cel mają właściciele wielkich majątków, owe kilkanaście postubeckich rodzin. Jedni i drudzy to Właściciele Polski. Tak się czują – WŁAŚCICIELAMI  NIEWOLNIKÓW. Wiedzą też, że wzrost świadomości, światłość ludzi, rozwój nauki, rozwój wszelkiej wolności przybliża kres ich uzurpatorskiej władzy.

el-tarot-egipcio[Tarot w Egipcie]

Nie zmienia to faktu iż w przeszłości niektórzy z przedstawicieli Kościoła Katolickiego byli jednak tak mocno zaangażowani w rozpowszechnianie okultyzmu i magii, że gotowi byli zginąć na stosie za głoszone przez siebie poglądy, lub gotowi byli popaść w niełaskę Watykanu, by trwać przy swojej racji i przy swojej heretyckiej wolności. Przykładem takich postaci są dziesiątki alchemików i astrologów, magów, znachorów , a także najzwyklejszych bezimiennych czarownic, które masowo palono na stosach z powodu ich znajomości starożytnej wiedzy o ziołach, terminach i sposobach ich zbierania oraz użytkowania, a więc i o sposobach wróżenia, wprowadzania się w odmienne stany świadomości i czerpania wiedzy o bóstwach  bezpośrednio od nich samych, o własnych mocach z samych owych mocy, wiedy o sobie z siebie samego.

Espiritu y Materia

Niektóre z owych Zasłużonych postaci są naprawdę tak  bardzo zasłużone dla przetrwania Wiary Przyrodzoney Słowian, że możemy ich bez wahania nazwać Strażnikami Wiary Słowian podobnie jak Adama Mickiewicza, czy Juliusza Słowackiego, czy Jana Kochanowskiego.  Zacznijmy zatem:

jw_19

Marcin z Olkusza (1433 lub 1434-1493 lub 1494) – Zasłużony dla Wiary Przyrodzoney Słowian

- wychowanek, a potem profesor i rektor Akademii Krakowskiej, matematyk, astronom i astrolog. Rozpoczął studia na Uniwersytecie Krakowskim w roku 1452, tam też uzyskał stopień bakałarza sztuk wyzwolonych w 1456, a potem w 1459 – magistra na tymże wydziale Artium. Wiadomość o jego magisterium w księdze promocji jest opatrzona późniejszą glosą: maximus astrologorum. Odtąd wykładał w Krakowie astronomię i astrologię jako najzdolniejszy z uczniów Marcina Króla z Żurawicy (ok. 1422-1453). W testamencie zapisał Akademii Krakowskiej cenne przedmioty m. in.: globus nieba, dwa astrolabia i część swej bogatej biblioteki, które zostały zachowane do dzisiaj.

W 1460 roku wyjechał do Włoch, by tam wykładać astronomię w Bolonii, a w Rzymie był astrologiem kardynała Roderyka Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI. W latach 1461-1466 przebywał we Włoszech, gdzie zaprzyjaźnił się z Regiomontanusem. W 1463 wykładał astronomię na uniwersytecie w Padwie, w latach 1463-1464 – astrologię w Bolonii. Od 1466 przebywał na Węgrzech, gdzie był profesorem założonej przez Macieja Korwina Academie Istropolitanae, później Akademii w Budzie na Węgrzech, gdzie wybudował pierwsze na świecie obserwatorium astronomiczne. W 1472 roku został astrologiem na dworze króla węgierskiego Macieja Korwina, a po jego śmierci w 1490 roku – astrologiem Władysława Jagiellończyka. Współtwórca akademii w Bratysławie, autor tablic astronomicznych. Napisał dwa prognostyki dotyczące komet z lat 1468 i 1472 (kometa Halleya).

Marcin Bylica z Olkusza miał sukcesy zarówno w karierze naukowej, jak i kościelnej. Zdobył najwyższe wykształcenie uniwersyteckie, jakim był doktorat medycyny i teologii w roku 1483, i miał tytuły archidiakona w Zagrzebiu, plebana w Budzie, archidiakona w Gorycji, prepozyta wackiego (Vac) oraz kustosza kieleckiego. (JR)

Pamiątki kopernikańskie w Krakowie

Nie znamy niestety miejsca zamieszkania Kopernika w czasie krakowskich studiów. Wprawdzie statuty nakazywały scholarom pobyt w bursach, ale przyszły astronom mógł mieszkać prywatnie u swoich krewnych. Na pewno jednak słuchał wykładów w istniejących do dzisiaj, choć mocno już przebudowanych, trzech kolegiach, tj. Collegium Maius, Minus i Juridicum.

Na dachu domu przyległego od strony południowej do Collegium Maius mieściło się krakowskie obserwatorium astronomiczne, gdzie w l. 1493-1494 Kopernik mógł obserwować zaćmienie Księżyca i Słońca. W tym samym kolegium w 1494 r. przyszły astronom  podziwiał wystawione na pokaz instrumenty astronomiczne Marcina Bylicy z Olkusza (zm.1493). Był on wychowankiem uczelni krakowskiej i uczniem Jana Regiomontana, a później został astrologiem króla węgierskiego Macieja Korwina (zm. 1490). Krótko przed śmiercią Bylica swoje narzędzia astronomiczne zapisał macierzystemu uniwersytetowi. Przywiezione z Węgier do Krakowa przez Stanisława Bylicę (bratanka zmarłego) wzbudziły tak wielkie zainteresowanie, że rektor Jan Sacranus zarządził wolny dzień (14 X) dla ich oglądania. Starannie konserwowane i zachowane do dzisiaj w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego stanowią główną atrakcję astronomów i kopernikologów.

 

MARCINA BYLICY Z OLKUSZA

„PROGNOSTYK KOMETY” Z 1472 ROKU

http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/marcin/c1.asp

Aby nie zniechęcić moich czytelników, opowiem raczej o przyszłych skutkach komety, zamiast rozprawiać o jej wielkości czy pozycji na niebie” – stwierdza Marcin Bylica z Olkusza w trzeciej części swojego „Prognostyku”. Autor tego dzieła napisał dwa prognostyki dotyczące komet z lat 1468 i 1472. Z pięciu znanych i przechowanych do naszych czasów w rękopisach iudicium, czyli prognostyków dotyczących komety z 1472 roku, których autorami są Polacy: Jan z Głogowa, Jan de Bossis, Mikołaj z Ciężkowic, Walenty z Zatora i Marcin Bylica, najczęściej był kopiowany traktat tego ostatniego, a jest to o tyle zrozumiałe i uzasadnione, że iudicium Marcina Bylicy jest najciekawsze z wyżej wyliczonych, żywe i oryginalne. Nie bez znaczenia jest tu również osoba autora, nadwornego astrologa króla węgierskiego, Macieja Korwina, przyjaciela i bliskiego współpracownika sławnego Jana Regiomontana. Prócz tego znanych jeszcze 15 innych wersji prognostyku tejże komety, już obcego autorstwa. Widać kometa z 1472 roku należała do większych i powszechnie obserwowanych.

…powiększenie

Kometa Halleya z 1066 roku na gobelinie z Bayeux. Od niepamiętnych czasów jawienie się komety traktowano jako zapowiedź nadciągających nieszczęść. Dla angielskiego króla Harolda kometa oznaczała przegraną bitwę pod Hasting i utratę królestwa na rzecz Wilhelma Zdobywcy.

Przybliżone daty życia Marcina Bylicy z Olkusza to lata 1433-1493. Rozpoczął studia na Uniwersytecie Krakowskim w roku 1452, tam też uzyskał stopień bakałarza sztuk wyzwolonych w 1456, a potem w 1459 – magistra na tymże wydziale Artium. Odtąd wykładał w Krakowie astronomię i astrologię jako najzdolniejszy z uczniów Marcina Króla z Żurawicy (ok. 1422-1453). Wiadomość o jego magisterium w księdze promocji jest opatrzona późniejszą glosą: maximus astrologorum. W 1460 roku wyjechał do Włoch, by tam wykładać astronomię w Bolonii, a w Rzymie był astrologiem kardynała Roderyka Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI. Marcin Bylica z Olkusza miał sukcesy zarówno w karierze naukowej, jak i kościelnej. Zdobył najwyższe wykształcenie uniwersyteckie, jakim był doktorat medycyny i teologii w roku 1483, i miał tytuły archidiakona w Zagrzebiu, plebana w Budzie, archidiakona w Gorycji, prepozyta wackiego (Vac) oraz kustosza kieleckiego. W 1472 roku został astrologiem na dworze króla węgierskiego Macieja Korwina, a po jego śmierci w 1490 roku – astrologiem Władysława Jagiellończyka. W testamencie zapisał Uniwersytetowi Krakowskiemu swe zbiory, wśród nich sławny globus nieba i astrolabium.

Publikowany poniżej przekład fragmentu prognostyku zaczyna się w oryginale łacińskim od słów: Quid sit cometes et quae constellationes caelestes… („Czym jest kometa i jakie konstelacje ją powodują…”). Posłuchajmy, co ma do powiedzenia Marcin, prorokując następstwa komety, która zajaśniała na niebie w piątek dnia 10 stycznia 1472 roku.

Kometa 1472 roku przedstawiona w „Kronice norymberskiej” (Norymberga, 1493) jako kometa Halleya z 684 roku (choć nią nie była).

Należy zwrócić uwagę na znak Wodnika, w którym znajduje się obecnie Słońce i znak Wagi, w którym pojawiła się po raz pierwszy kometa. Wprawdzie jest on znakiem ludzkim, ruchliwym, jesiennym i powietrznym, a ilekroć kometa w nim powstała pojawi się na środku nieba, kieruje swój ogon na zachód, jednak z faktu pojawienia się Słońca w okolicy Wodnika i w domu dziewiątym wynikają następstwa szczególne. „Gdy Słońce znajduje się w znaku Wodnika – mówi Homer – rodzą się liczni i n c u b i i s u c c u b i, a są to ludzie skłonni do rowiązłości”. W powietrzu i miejscach, gdzie giną i grzebani bywają ludzie, pojawią się dziwne zjawiska, a wielu będzie opętanych przez duchy nieczyste.

Anna Z. Kozłowska

 więcej: http://www.wiw.pl/astronomia/eseje/historia/marcin/c1.asp

Jeszcze o Wielkiej Tartarii – temat rozwinięty przez Rosję

Posted in Słowianie by bialczynski on 2 Lipiec 2014

Temat Wielkiej Tartarii publikowany u nas na blogu dwa czy trzy lata temu, został podchwycony w Moskwie i przedłożony samemu Władimirowi Putinowi. I oto mamy już wyprodukowane filmy – imponują zebranym materiałem. Jeśli ktoś miał wątpliwości czy jesteśmy czytani i gdzie jesteśmy czytani oraz jaką nasza wiedza posiada moc – ten już wie. Gratulujemy Rosji tej produkcji, bardzo dobry materiał dokumentalny. Bardzo ciekawe mapy świata starożytnego ze Scytią a bez Imperium rzymskiego oraz sprawa pisma od-Tartarskiego. Film zamieszczony w styczniu 2014 na Youtube z tłumaczeniem Treboroka.

 

 

Drugi film w tłumaczeniu Treboroka – 28 minut

 

 


Wielka Tartaria to największy kraj świata, jak podaje pierwsza edycja brytyjskiej encyklopedii z 1771 roku. Tartaria — potężny kraj w północnej Azji, graniczący z Syberią na północy i zachodzie, zwany Wielką Tartarią. Tartarzy, żyjący na południe od Moskwy i Syberii, nazywani są Astrachańskimi, Czerkawskimi i Degestańskimi. Żyjący na północnym-zachodzie od morza Kaspijskiego nazywają się Kałmyckimi i zajmują terytorium od Syberii aż do morza Kaspijskiego, Uzbeckimi Tartarmi a Mongołami, którzy żyją w północnej Persji i Indiach. I na koniec Tybetańskimi, żyjącymi na północny-zachód od Chin. „Encyclopedia Britannica, wydanie pierwsze, trzeci tom. Edynburg, 1771r., Str.887
Słowiano-Aryjskie Wedy:

http://ag.108.pl/index.php/forum/3-fo…
Księga Welesa:
http://poema.pl/kontener/7374-ksiega-…
i:
http://bialczynski.wordpress.com/2011…

 

 

Tagged with:

Winicjusz Kossakowski „Słowiano-Aryjskie Wedy Inglistów – słowiańskimi runami” (część 1)

Posted in Mitologia Słowiańska, Słowianie by bialczynski on 28 Czerwiec 2014

Wiemy, że Słowiano-Aryjskie Wedy to falsyfikat, zupełnie współczesny, oparty o stare przekazy i stylizowany. Jednak jak by nie patrzeć na ich wartość jako przekazu to jest to także dzieło sztuki, literatura.  Dzięki temu, że tekst został oparty o fragmenty starej wiedy nie jest tak, że nie ma żadnych walorów poznawczych. Winicjusz Kossakowski przekładając Słowiano-Aryjskie Wedy na słowiański zapis runiczny dodał dodatkowy walor temu dziełu sztuki.  Ciekaw jestem jak wam się to spodoba. Istnieje bowiem możliwość wydania w formie książkowej tego ciekawego zapisu.

 

©® by Winicjusz Kossakowski

wedy - o wedy 1 wedy 2wedy 3wedy 4wedy 5wedy 6wedy 7wedy 8wedy 9wedy 10wedy 11 wedy 12 wedy 13 wedy 14wedy 15 wedy 16 wedy 17 wedy 18wedy 19 wedy 20 wedy 21 wedy 22 wedy 23 wedy 24 wedy 25 wedy 26 wedy 27 wedy 28 wedy 29 wedy 30

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 593 other followers