białczyński

Ślęża – uderzenie mocy 11. 11. 2012 roku, godzina 11.11 – 12.07 (12.11 – 13.07)


DSC00392 bez komprWołanie słońca nad Ślężą

Wielokrotnie dotychczas pisałem, że nie rozumiem wielkiego znaczenia jakie moja żona przez całe nasze wspólne życie od roku 1972, kiedy związaliśmy się swadźbą,  wiąże z godziną 13.07/1.07 czasu środkowoeuropejskiego. Zdarzenia z roku 2012 po części odpowiadają być może na owo wyróżnienie godziny.

DSC00392 bez kompr

Nasza przygoda ze Ślężą zaczyna się od wizyty pod Wierzycą/Wieżycą i na Wierzycy w roku 2009 na wiosnę, podczas Święta i Wielkiej Bitwy Niebieskiej, 21 marca.

DSC00391bez kompr Braliśmy wtedy udział w uroczystych, publicznych obchodach święta Nowego Słowiańskiego Roku, zorganizowanych przez Słowiańską Wiarę. Odbyło się moje spotkanie z grupą około 250 młodych ludzi zaangażowanych w odnowę Wiary Przyrodzoney Słowian, zorganizowanych w Zachodniosłowiańskim Związku Wyznaniowym .

DSC00394kompr

Po wieczornych uroczystościach i spotkaniu na wspólnej biesiadzie, rankiem następnego dnia obeszliśmy miejsca, w których te wspaniałe rzeczy się działy. Byłem niesłychanie wzruszony poprzedniego wieczora, tak bardzo , że kiedy poproszono mnie o wygłoszenie na koniec obrzędu mowy, głos uwiązł mi w gardle [czytaj: Święte Słowiańskie Dęby -moje pogańskie credo"].

DSC00395kompr

Nie wiem czy uczestniczący wtedy w tym obrzędzie młodzi ludzie mieli świadomość tego co się dzieje wokół nich, i co się dzieje ze mną? Zapewne nie. Przeżyłem tego wieczora prawdziwy wstrząs.

DSC00396kompr

Noc, ogień, siła kręgu ludzkiego, uroczyste szaty żerców i innych uczestników obrzędu wiosennego, pochodnie, intonacje i deklamacje mowy uroczystej dziadów, zawołania i chóry odzewów, bębny, żertwy z topieniem Marzanny, Księżyc w pełni, przeczyste Niebo, które odsłoniło się z kłębiastych białych chmur, w chwili spełniania ofiary. Wreszcie przelot, w absolutnej ciszy, pędzącej gwiazdy (stacji kosmicznej Skylab) połączyły się we mnie z zupełnie nieuświadomionym do tamtego momentu wspomnieniem z czasów poprzedniego wcielenia, poprzedniej inkarnacji.

DSC00405kompr

Obraz  z zaprzeszłości, jaki się we mnie odtworzył i połączył z bieżącym wydarzeniem, był obrazem rzeczywistości, w której ja sam, bardzo dawno temu, jako żerca prowadzę ten obrzęd w tym samym miejscu przestrzeni, ale w zupełnie innym czasie. Nie przypuszczałem, że dożyję tak wspaniałej, cudownej, niesłychanej chwili, że wezmę udział w obrzędzie publicznym, po tysiącleciach, w tym samym pięknym miejscu,  w tak licznej grupie młodych ludzi.

DSC00401komprPowiedziałem  wtedy, że były chwile, kiedy czuliśmy się z żoną i najbliższą rodziną niesłychanie samotnie z naszą wiarą w przeszłości, zwłaszcza w latach 70-tych XX wieku, i nie wyobrażałem sobie że dojdzie do takiego jej rozkwitu jaki obserwujemy w Polsce obecnie. To było w 2009 roku. Teraz po 4 latach muszę powiedzieć, że to rozkwitające na nowo Drzewo Słowiaństwa i Wiary Przyrody objęło już swymi mocnymi konarami tysiące ludzi, tysiące Polaków, dziesiątki tysięcy Słowian  na świecie i w naszym kraju. DSC00404kompr

Zatem po tej nocy z wieczornym spotkaniem i rozmowami do późna, z kolacją i zabawą, z opowieściami, następnego ranka o świcie ruszyliśmy szlakiem wczorajszych wydarzeń, na polanę, do wąwozu gdzie wrzucona leżała wciąż jeszcze kukła Marzanny oraz poszliśmy na Wierzycę. Mieliśmy zamiar dotrzeć wtedy do Ślęży, ale nie doszliśmy. Trzeba było wracać, musieliśmy się znaleźć tego samego dnia w Krakowie i to w miarę wcześnie. Byliśmy więc wtedy w masywie Ślęży, ale nie na samej Ślęży. Wcześniej nie byłem tutaj nigdy w życiu, mimo że jako 17 letni chłopak spędziłem dwa tygodnie nie tak daleko, w Szklarskiej Porębie, a jedna z wycieczek, których zrobiliśmy wtedy kilka, sięgnęła o dwa kroki od Ślęży, w Góry Sowie.

DSC00402kompr

Ślęża musiała więc poczekać na nas, a raczej my na nią,  do czerwca 2012 roku, kiedy zatrzymaliśmy się w Sulistrowicach i odbyliśmy pierwsze ważne spotkanie, uruchamiające w nas jako współdziałającej grupie, nasze własne moce/energie/bogów, które poświęcaliśmy intencjonalnie dla urzeczywistniania Wielkiej Zmiany.

Podczas owego naszego pobytu na Ślęży w tamtym czasie, doszło do wielkiego przepływu energii i do „uruchomienia przestrzeni świadomej” wokół nas, doszło do otwarcia kanałów Świadomości Nieskończonej, dzięki którym nasza własna aktywność została włączona w główny nurt Przemiany i stała się częścią Wielkiej Zmiany, jednym ze strumieni, otwierających Nową Rzeczywistość, Rzeczywistość Czystą , Czas Złotego Wieku, Czas po Wielkiej Zmianie.

DSC00403kompr

Kiedy opuszczaliśmy w czerwcu Ślężę i naszych przyjaciół byliśmy pewni, że znajdziemy się tutaj niedługo ponownie. Nie było żadnego planu. Byliśmy jednak tak mocno naładowani energią Ślęży, że kiedy przejeżdżaliśmy samochodem przez Sobótkę, Anna zmieniała staje radiowe w samochodzie zbliżając tylko palec do klawiatury i nie dotykając jej. Była fizycznie naładowana taką porcją cząstek elektromagnetycznych, że przepływ koherentnej energii powodował fizyczną reakcję odbiornika radiowego i przesuwanie fali na antenie odbiorczej o kolejne setne megaherca. Stacje zmieniały się w odbiorniku jak w kalejdoskopie, po przysunięciu palca do klawisza.

DSC00406kompr

Moja żona jest czułym odbiorcą fal elektromagnetycznych. Gdy wzrastają w niej emocje potrafi spowodować niezłe kłopoty z elektroniką komputera, komórki, żarówkami elektrycznymi i innymi urządzeniami. Nie czas tutaj i nie miejsce na opowiadanie o tym ile uroczystości odbyło się z „poślizgiem” i „awariami”, ile pokazów odbyło się z kłopotami na skutek zakłócenia przez nią elektroniki komputerów i odtwarzaczy, czy nagłośnienia. Tak namacalnych dowodów działania owej energii, w sposób bezpośrednio materialny, do tamtego czasu jednak nie mieliśmy. Skutki energetyczne uruchomienia energii na Ślęży czuliśmy poprzez długie miesiące, praktycznie aż do spotkania w połowie września, kiedy to zneutralizowaliśmy je wejściem na Radunię i podaniem się jej odwrotnie skierowanym siłom, „żeńskim mocom”, czyli energii rozpraszającej, łagodnej, energii wyciszającej umysł, medytacyjnej.

DSC00400kompr

Pisałem tutaj, znajdziecie to w dokumentacji blogu z odpowiednią datą, że energia jaką odczuliśmy wtedy na Ślęży była zupełnie niesłychana. Teraz wiecie jak się ona zamanifestowała fizycznie. Poza tym była przez cały czas rejestrowana przez czułe elektromagnetyczne urządzenie jakim jest komórka telefoniczna i jej małe pamięci elektroniczne np. aparatu fotograficznego. Aparat zaczął od tego momentu rejestrować w miejscach objętych elektromagnetycznymi anomaliami mocy  zdjęcia „obrócone”, o dwa, trzy obroty, w osi pionowej. Nie raz pisałem o tym i dokumentowałem to w poszczególnych materiałach poświęconych spotkaniom z bogami.  Efekty materialne tamtego Wielkiego Czerwcowego Spotkania z Bogami i przełomu czerwcowego, przez jaki przeszła cała Ziemia (Wielkiej Zmiany) oraz  uruchomienia świadomej mocy na Ślęży, możecie obserwować na bieżąco i obserwujecie je. Zamanifestowały się one spontanicznie niemal natychmiast w postaci naszego kolejnego wrześniowego, dużego już spotkania grupy około 200 osób pod Ślężą. Zamanifestowały się następnie ,przez  uruchomienie tłumaczenia na angielski ważnych materiałów z naszej strony WWW, w listopadzie 2012 roku, w postaci uruchomienia wydawnictwa Slovianskie Slovo i wydania ważnych książek w marcu-maju 2013 , uruchomienia kwartalnika „Słowianić” w czerwcu 2013. Będziecie obserwować coraz więcej takich przedsięwzięć. Zachęcam wszystkich do włączenia się czynnie w dalsze działania, w rozwój kolejnych poważnych inicjatyw takich jak na przykład Barkowo, czy gdzie indziej.

DSC00398kompr

We wrześniu także poznaliśmy nowego Świętowita „Słoweńskiego” i Nowe Ryty z nim związane, we wrześniu Joanna Maciejowska zaprezentowała obraz ze Świętowitem Po Wielkiej Zmianie, wreszcie we wrześniu dokonaliśmy wielkiej inicjacji kolejnej fali energii  jednocześnie emanowanej z dwóch szczytów. W południe 0 12. 00, z dwóch dużych grup obecnych jednocześnie na Ślęży i na Raduni, dokonaliśmy emanacji energii zjednoczonej męsko-żeńskiej i żeńsko-męskiej (obu płci zjednoczonych i obu zjednoczonych gór).

DSC00399kompr

Tym sposobem dochodzimy do naszej obecności na Ślęży w 2012 roku, 11 listopada. Był to wyjazd prawie zupełnie prywatny, zorganizowanym w małej grupie. Jednak spotkaliśmy tam pod Ślężą  masę osób, w ośrodku u pani Małgosi na Tąpadłach, między innymi Livię, oraz uczestników nocnej wyprawy na Ślężę i spotkania na Wierzycy/Wieżycy. 

Jak wspomniałem my szukaliśmy tam wtedy czego innego w wąskim gronie, i  podjęliśmy akcję innego rodzaju w związku z faktami umiejscawiającymi właśnie w tym czasie Przesilenie Zmiany i to na Ślęży. Było to powiązane także ze wskazówkami, które pojawiły się jako prekognity w powieści napisanej przeze mnie rok wcześniej, skończonej we wrześniu 2011 roku –  „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

DSC00397kompr

Tak, w listopadzie 2012 roku na Ślęży szukaliśmy i znaleźliśmy „Kwiat Paproci”, którego scenę znalezienia opisałem w 2011 w tejże powieści dla dzieci.  Ten kwiat znaleźliśmy fizycznie ale i duchowo, choć pełnowymiarową świadomość na czym polega jego duchowy zasięg, głębia i obszar oddziaływania, zdobywaliśmy i odkrywaliśmy stopniowo w ciągu pierwszej połowy 2013 roku.

W chwili gdy się to wydarzenie zaczęło była godzina 11.11. – a gdy się zakończyło była 12.07 czasu listopadowego. W trakcie owego kontaktu/pracy/połączenia z bogami/energiami/ żywiołami na kamiennym Niedźwiedziu pod Świętym Jaworem Ślężańskim wylądowała Boża Krówka. Biedronka odleciała o 12.12. To zwierzątko, ten żuczek, jest symbolicznym wcieleniem Bogini Śwątlnicy, 89 Bogini, jest boską emanacją w świecie zwierzęcym Odradzającego się Światła RA, rodzącego się ponownie Światła Świata.

DSC00407komprPrzy świętym źródle

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że dla tzw. „racjonalistów”, czy też dla milionowych rzesz tzw. ateistów, którzy są zdeklarowanymi materialistami, moje wyznania prezentowane tutaj brzmią dwuznacznie. Nie chcę używać określenia, że „niewiarygodnie”, „śmiesznie” bądź, że prezentują się jako „urojenia” osoby delikatnie mówiąc „niezrównoważonej”.

DSC00416komprOłtarz przy świętym Źródle

Tym wszystkim niedowiarkom, ludziom przyziemnym, którzy przez swoją ślepotę i zamknięcie na moc Świadomości Nieskończonej marnują życie  współczuję, ale też pozostaję w nadziei, że oni się przebudzą i przejrzą na oczy.

Myślę, że jak mawia Barbara Walczak, jest to możliwe i oni się zmienią, doszlusują do nas Wolnych Ludzi, wyzwoliwszy się z okowów swojego wąskiego spojrzenia na RzeczyIstność. Cieszyłbym się bardzo z tego, bo szkoda każdej świadomej istoty, która pozostaje w materialistycznym bagnie ułudy Mayi, pozornego Świata Matrixu.

Pragnę nieśmiało zwrócić uwagę tymże kategoriom wymienionych tutaj osób, że mogą one zweryfikować swój pogląd w obrębie wyznawanego przez siebie materializmu, gdyż mogą przecież obserwować  materialne, wymierne realizacje naszego wewnętrznego „pragnienia”, które było tylko pragnieniem niematerialnym, nie popartym żadnymi możliwościami realizacyjnymi w wymiarze fizycznym

Były to tylko chęci aby to wszystko co się w ciągu jednego roku wydarzyło, wydarzyło się w rzeczywistości. Było tam, zapewniam was, na początku także mnóstwo innych, małych pragnień, o których się tutaj nie rozpisujemy, a które również się wydarzyły, zmaterializowały, zrealizowały.

DSC00417komprZobacz kadzidła na zdjęciu powyżej, dowód odbycia obrzędu i posłania do nieba próśb/podziękowań,  za spotkanie przy Niedźwiedziu i Jaworze

Piszemy o tym naszym pobycie zeszłorocznym na Ślęży i o wydarzeniach z nim związanych właśnie dzisiaj w Przesilenie Zimowe, w Narodziny Światła RA, nie bez przyczyny. Piszemy o tym dlatego, żeby uświadomić wszystkim jak wiele się zmieniło w ciągu tego jednego roku i jak wiele może Świadomość Grupy. Dokładnie o godzinie 11.11 dnia 11.11. 2012 roku przy Niedźwiedziu, Anna otrzymała tak potężną dawkę energii, że straciła dech i niemalże „doznała zawału”. To było jak uderzenie pioruna, który powalił ją przy jaworze na trawę. Ale pioruna żadnego nie było, a ludzie snujący się leniwie po szczycie góry, obok nas, zachowywali się jak gdyby nigdy nic. Udar, gorąco, mrowiące odczucie energii płynącej od stóp do głowy  i wprowadzającej całe ciało w zdrętwienie. Siedziała ładny kawałek czasu dochodząc do siebie.

Zjawisko objęło nas wszystkich tam obecnych (była także Barbara i Janusz), chociaż każdy przeszedł je na swój niepowtarzalny i osobny sposób. Jeśli była to halucynacja, jak pewnie stwierdzą Lemingi i materialiści, to halucynacja zbiorowa, niezaplanowana, i nieuzgodniona.

Barbara z Januszem znajdowali się wtedy w pobliżu, ale nie z nami, byli w podziemiach kościoła obok.

Ta niezwykła energia zamanifestowała się w nas wszystkich i po prostu „rozsadzała” nas wszystkich.

Rzecz zaczęła się, powtarzam, dokładnie o 11.11 a zakończyła o godzinie 12.07. 12.07 w listopadzie w Polsce, to jest godzina  13.07 nieprzesuniętego czasu europejskiego.  Dokładnie wtedy doszło do tego kontaktu, który dokładnie tyle trwał –  do 13.07 czasu Greenwich.

DSC00418komprPo długiej chwili, kiedy Anna dochodziła do siebie, a ja krążyłem pod jaworem fotografując biedronkę, i oczekiwaliśmy na Janusza i Barbarę, bo nie wiedzieliśmy gdzie jest źródło, a tam chcieliśmy odbyć obrzędy, ruszyliśmy do źródła sami, bo po prostu coś zaczęło nas tam pędzić.

Kiedy tam dotarliśmy, trochę błądząc nasi towarzysze odnaleźli nas pod skałą Paprotnika. Janusz poprowadził nas prosto do źródła. O 12.o1 byliśmy na miejscu, o 12.03 rozpaliliśmy światła i kadzidła i ukopaliśmy paproć, o 12.05 napoiliśmy się wody ze źródła i rozpoczęliśmy medytację, a o 12.06 chmury się rozstąpiły i wyszło słońce Słońce dosłownie przebiło się z niesłuchaną siłą przez mgły, które otaczały górę od rana tego dnia. O tej godzinie wyszło zza litej zasłony i wywalczyło sobie niewielką dziurę w kłębach białych i burych chmur.

Rozejrzałem się wtedy i dopiero w tym momencie zrozumiałem co się dzieje i gdzie jestem.

Zobaczyłem, że to jest dokładnie to miejsce, które widziałem pisząc książkę. Pisząc nie miałem pojęcia dlaczego podczas gdy poszukiwania profesora Gąbki toczyły się w Dolinie Rospudy, nagle Kompania przeniosła się w czarodziejski sposób do górskiego lasu i szła strumieniem pod górę, aż wyszła na polanę ze źródłem zlokalizowanym pod skalną ścianą obrośniętą paprociami.

Nie wiedziałem też dlaczego uczyniłem Raka-Nieboraka królem Boru, przecież to nielogiczne, bo rak to zwierzak wodny a nie leśny. W tym momencie zrozumiałem wszystko; Nie-Bor-RA-k (Pan Nieba, Pan Boru, Pan Światła, Bo(d)RAk – Bedrik, Biedronka, Boża Krówka, Światło RA w jednej osobie, osobie Raka), a do tego znak Raka i przejście w Raka dokonuje się dokładnie w noc ŚwiętoRAjańską między 20 a 26 czerwca.

Do tego Rak reprezentuje przesilenie letnie. Jest znakiem trygonu wodnego i domem Księżyca. W astrologii był znakiem będącym pod wpływem Księżyca i kojarzono go z podświadomością, jasnowidzeniem i płodnością. Odpowiadał macierzyństwu.   Jako zwierz chodzący do tyłu spowalniał ruch słońca, czyli powodował symbolicznie ubywanie dnia.

Jego znak, czerta – to położone poziomo: 6 i 9. Cyfry, które maja symbolizować szczypce a są jednocześnie czertami życia i śmierci. Słońce świeciło w pełni, całkowitym blaskiem przez 1 minutę i o 12.07 znów zrobiło się przy źródle ciemno.

DSC00419kompr

Światła na ołtarzu nad źródłem

DSC00420kompr

Ołtarz i polana źródlana rozświetlone słońcem od 12.06  do 12.07

DSC00421komprŹródło i ołtarz – z tyłu w stronę schroniska jest skała z paprociami – taka dokładnie jak w mojej powieści. Sęk w tym że nigdy tutaj wcześniej nie byłem, a cała droga do tego miejsca jest idealnie opisana w książce „Nowe przygody Baltazara Gąbki i jego Kompanii – Na tropie Czarnej Dziury”.

NWGąbka krol_gotowy_kompr

Scena z książki w ilustracji Kiry – Orszak króla boru RAKA nad Źródłem z Kwiatem Paproci

DSC00422kompr

Tak jak w powieści, trafiliśmy też na strażnika źródła i strumienia – Starego Szyszymora. Cały czas (oprócz momentu przy Świętym Jaworze i |Niedźwiedziu byliśmy we czworo, z Barbarą i Januszem, z którymi tutaj odbyliśmy medytację/modły przy źródle i obrzędy.

Na zdjęciu Barbara  przy Szyszymorze.

Są takie zdarzenia, którymi niełatwo podzielić się z innymi ludźmi. To jedno z nich. Kiedy wiesz, że komuś będzie trudno uwierzyć w to co masz do powiedzenia, wolisz często nic nie mówić. Dzielę się z wami tym co się wtedy stało, rok po fakcie. Sytuacja musiała bowiem do tego dojrzeć. Rok temu było za wcześnie.

DSC00423kompr

Szyszymor i paprocie.  Oczywiście na szczycie Ślęży było wtedy mnóstwo ludzi. Potem, po naszych modłach, kiedy szybko szliśmy na szczyt  z powrotem, słońce wyszło ponownie. Jak zwykle dopięliśmy swego. Na Niedźwiedziu dopadłem jeszcze biedronkę. Odleciała! Spojrzałem na zegarek była 12. 12.

DSC00424kompr

To był prawdziwy dzień owego Przesilenia, kulminacji owej Wielkiej Zmiany. Nie każdy mógł to poczuć. Dziesiątki ludzi, które tam dokładnie w tym czasie były, zapewne nic nie poczuły.

DSC00425kompr bugaj

Szyszymor w całej okazałości – usta nos oczy

DSC00426kompr

Zabraliśmy ze sobą paprocie – stąd jedną a drugą z Białej, z rodzinnego domu Duninów, Łabędzi, Biało Czyniących. Obie paprocie żyją spokojnie do dazisiaj w moim domu w Krakowie.

DSC00427komprNa koniec zawitaliśmy do schroniska Romana Zmorskiego. Pokłonić się Świętowitowi i wypić herbatkę oraz zjeść ciastko.

DSC00432bez komprSpotkało nas nie lada wyróżnienie. Miła i uprzejma Gospodyni tego obiektu nie każdemu udziela klucza do osobnego pokoju, w którym pozostały meble i inne obiekty z czasów, kiedy urzędowały tutaj tajemne stowarzyszenia. To jej zachowanie wtedy jest zupełnie sprzeczne z dzisiejszymi deklaracjami, po usunięciu Świętowita, który się podobno jej już wtedy, nie podobał. Dla mnie to jednoznaczny dowód nacisku, jaki miał miejsce, jakiemu ją poddano.

DSC00436bez kompr

Panna wodna

DSC00435bez kompr

W tym pokoju właśnie odbywały się spotkania, tajemne obrzędy i narady Czcicieli Światła Świata przed II Wojną Światową (tych ze Świątyni Światła ze Szklarskiej Poręby).

DSC00428komprPozostały z tamtego okresu płaskorzeźby krzesła i stoły a nawet witraż

DSC00429kompr

DSC00431kpompr

Od naszego pobytu na szczycie i przełomu o godzinie 12.12 zaczęło się wypogadzać. Mgły rozeszły się całkowicie.

DSC00438komprRuszyliśmy wtedy do Białej, odbyć kolejne spotkanie i medytację oraz po kolejne paprocie z tamtejszego kamieniołomu Piotra Włosta.

DSC00437bez komprW Kamieniołomie byliśmy o 13.07 czasu polskiego – a powitała nas salwa trzech wybuchów. Nie przesadzam ani trochę.

To był dzień cudów, czy też niespotykanego, niesłychanego wprost  nagromadzenia „przypadków”, jakby to określili rozmiłowani w statystykach i teorii prawdopodobieństwa, materialiści.

No cóż, panie i panowie materialiści to już wszystko. Zatem była to tylko jeszcze jedna „Taka sobie bajka”, a nawet powiedziałbym solidna część Baji.

2011-11-15Jan Matejko: Piotr Włost sprowadza Cystersów do Polski – obraz ukryty w obrazie: Rak, Dwa Osiołki i Żłób

2011-11-15-11-41-05

Sleza-mapa_szczytu

Kupując (TERAZ – TUTAJ!)  Budujesz Wolne Media Wolnych Ludzi!
slowianic nr 2 przod

Wołanie Słońca – dokumentacja foto – zima 2012/2013

Posted in nauka, niesamowite zagadki, Wiara Przyrody by bialczynski on 13 Czerwiec 2013

DSC00634nielepice 1022 10 30 wyjscie slonce 12 373obrprNa początek Nielepice 30 października 2011 – godzina 12. 37

Przedstawiam poniżej dokumentację fotograficzną z kilkunastu kolejnych wyjazdów na przełomie 2012 i 2013 roku  na sobotnio-niedzielne wyprawy do Świątyń Wiary Przyrod(zone)y Słowian na modły/medytacje/pracę z bogami.

DSC00108 kop krak s3obrprKopiec Kraka 26 01 2013 godzina 12 09

Jak wam kiedyś wspominałem dokumentujemy z Anną te wyjazdy od lipca 2009 roku, a więc lada chwila będzie to 4 lata. W ciągu tych 4 lat  modlimy się/medytujemy/pracujemy z bogami/ kontaktujemy się z energiami regularnie w każdą sobotę i niedzielę, podczas wyjazdów w miejsca mocy. 

DSC00111 kop kraka3obrpr26 01 2013

Bywa, że czynimy to także w poniedziałek (od września 2012 roku). Dla uproszczenia przyjmijmy jednak, że ma to miejsce w 2 dni weekendu/końca tydgodnia i trwa 208 tygodni. Oznacza to 52 tygodnie x 2 dni x 4lata, co daje 416 dni.

DSC00114 kop kraka260120133obrpr

Wyjeżdżamy  zwykle w godzinach 10.00 – 14.00 i odbywamy Spotkanie z Bogami na którymś ze wzgórz Świętych lub Kopców, w promieniu najdalej 40 kilometrów od Krakowa.

DSC00117 kop kraka na liban chorsa s3obrprNa owych 416 wyjazdów i Spotkań zdarzyło się tylko 9 w trakcie których nie udało się wywołać zza chmur Słońca oraz tylko 6 pobytów na wzgórzach w trakcie których padał deszcz. 6 w tych 9-ciu a nie dodatkowe 6, samo wołanie odbywa się w południe przeważnie pomiędzy godziną 11.40 – 12.20, bardzo wyjątkowo później, wczesnym popołudniem.

DSC00118 kop kraka s 3obrpr26 01 2013 godz. 12.09

Działo się tak niezależnie od tego czy wyjeżdżaliśmy z domu podczas ulewy, burzy z piorunami, całkowicie zasnutego czarnego nieba czy podczas mgły z widocznością na 50 metrów.

DSC00123 kop kraka na wawel jozef b dobre2obrprWidok na Wawel spod Kopca Kraka

Jak widać niemal zawsze dochodzi do kontaktu i współdziałania i to w sensie absolutnie materialnym, fizycznym. Rozjaśnieniu Nieba (pojawieniu się Pana Światła Niebieskiego – Dażboga i Pani Nieba – Dabogi-Dawany-Dany) oraz przybyciu Swaroga – Ognia Niebieskiego i Swarożyca – Słońca w Złotym Rydwanie towarzyszy zwykle silny wiatr (przejaw obecności Strzyboga i Dyja) oraz odmiana powietrza (Stryja – Pani Powietrzna).

DSC00126 kop kraka s3obrprKopiec Kraka 26 01 2013 godzina 12.16 – chwilowe całkowite rozjaśnienie do błękitu na 3 minuty.

Prawie zawsze w trakcie modlitwy pojawiają się dzikie zwierzęta gdzieś w pobliżu nas w zasięgu wzroku. Na niebo wzlatują drapieżne ptaki (Borowił) często dwie a nawet trzy pary.

DSC00008 kompr nielep2obrprNielepice 12 01 2013 godzina 11. 37

Okrążają nas stada drobnego ptactwa (sikorki, wróble, szpaki – Pogoda-Weń).

DSC00015kompr nielp3obrprBywa, że spadają wtedy pojedyncze krople deszczu, czasami nawet w zupełnie słoneczną pogodę i przy bezchmurnym niebie. Kilkakrotnie podczas pobytów nad Jeziorem Rożnowskim w lecie, pojawiała się tęcza (Denga) przy braku deszczu, ale na skłębionym, burzowym niebie. Pioruny (Perun) zdarzają się z rzadka, ale bardzo często , prawie zawsze, są jakieś chmury (Perperuna). Modły odbywają się na odkrytych wzgórzach pośród kwiatów łąkowych i krzewów paproci, zawsze w pobliżu świętych drzew (Borana) i źródeł wody czy strumieni (Wodowie, Rod i Przyroda-Rodżana).

DSC00014kompr nielep s3obrprCałkiem blisko mamy przeważnie skałę lub wielki narzutowy głaz, na horyzoncie góry często w środku lata pokryte śniegiem  ((Sim-Skalnik, Marzanna i Mor) a pod bosymi stopami gołą ziemię lub trawę (Matka Ziemia)  W zasięgu wzroku mamy na odległych wzgórzach ludzkie domostwa (Radogostowie), budowle, pola uprawne, zwierzynę hodowlaną: krowy, owce, stada koni (Rgłowie – Władcy Uprawy, Hodowli i Pracy, Podag-Podrag – Pan Wierzchowców i Drogi). Zawsze w zasięgu wzroku trafi się   pojedyncza brzoza, albo brzozowy zagajnik (Czasnota i Prowe), czy kwitnące/owocujące sady.

DSC00014kompr nielep s3obrprJak widać Matka Ziemia i Przyroda ustanowiły na naszej ziemi miliony przewspaniałych świątyń, w których można się połączyć i „popracować” z bogami/energiami każdego dnia, o każdej porze roku, są tu obecni wszyscy, prawie zawsze.

DSC00009kompr nielep s2obrpr

Oczywiście są to tego rodzaju zdarzenia jak i te:

a) z 1958 roku z przedszkola Urszulanek, udokumentowane fotograficznie przez Stanisława Pagaczewskiego, ojca mojej żony,  jako „Pierwsze rodzinne zdjęcie Białczyńskich, czyli prekognit z 1958 roku” (pobraliśmy się w roku 1972, 14 lat później i nie widzieliśmy się do roku ślubu ani razu), które pokazywałem wam  26 marca 2013 na tych stronach,

DSC00006kompr nielep3obrpr

czy jak

b) udokumentowany prekognit Wybuchu w Rotundzie PKO przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie 15 lutego 1979 (zapisany przeze mnie w powieści „Śmierć buntownika” – pisanej w roku 1973- 1978, opis powstał w 1977 roku),

DSC00005kompr nielep3obrpr

albo jak

c) zapis walki na Niebie w Żegocinie i pojawienia się bogów w dniach 1 – 3 marca 2013 roku (prezentowany w zeszłym miesiącu),

d) Wielka Przemiana moich córek w Krakowie we wrześniu 2012 roku, podczas naszego spotkania i modłów/medytacji na Raduni i Ślęży w tym samym czasie w gronie około 150 osób (bez moich córek),

e) Niebieski Ptak wywołany przez Mezamira Snowida (kwiecień 2012)

DSC00019kompr nielep3obrpr

i wiele innych jeszcze wydarzeń, np z 11.11. 2012 roku na Ślęży i późniejszych oraz wcześniejszych, które są mocno rozsiane w czasie, a do opowiedzenia których wciąż jeszcze dojrzewam (np bandyckiej napaści CBŚ na Fundację Turleja w kwietniu roku 2008). Nazywamy je synchronicznościami lub prekognitami, albo jeszcze inaczej np. pracą z bogami, lub wpływem świadomości na materię – zależnie od intencji wykonywanej wspólnie ze Świadomością Nieskończoną, Światłem Świata pracy/działania.

DSC00191 nielepice3obrprNielepice 2 luty 2013

Prezentacja tego materiału jest zapisem, który nie ma nikogo do niczego przekonać – to po prostu prezentacja. Zdajemy sobie sprawę, że atak materialistów i „racjonalistów” na prezentowany materiał objawiłby takie „wersje racjonalne” i „wyjaśnienia obiektywne”, które wszystko to co przedstawiamy przedstawią w kategoriach przypadku, zbiegu okoliczności, prawidłowości teorii prawdopodobieństwa, czy też podważą „skutecznie’ „wiarygodność” tej dokumentacji , która nie jest d0konywana z zachowaniem metodyki naukowej, ani nie jest dowodem w sprawie śledczej, ani nie jest dokumentem w naukowym eksperymencie. Podważą to skutecznie, ale tylko na użytek swojego wąskiego materialistycznego punktu widzenia, perspektywy ludzi o zamkniętych umysłach i zmysłach.

DSC00194 nielepice mgły3 2obrprO2 02 1013 11 38

Pokazujemy ten materiał z myślą o tych ludziach, którzy tego typu zjawiska zauważyli i brali w nich udział, a w związku z tym nie mają wątpliwości co do tego, iż nie przedstawiamy tutaj falsyfikatów mających na celu bałamucenie opinii publicznej.

DSC00193 nielepice mgły3obrpr

Kto chce niech wyciągnie wiedzę i naukę z faktu, że na 416 medytacji i spotkań z bogami w świętych miejscach nie mieliśmy nawet 16 nieudanych sesji tylko 9 ( czy z rachunku prawdopodobieństwa nie wynika, że powinno to być 50%???), a tylko 6 wyjazdów skończyło się tak, że deszcz padał i nie ustał ani na chwilę, a niebo było zasnute na grubo i nie udało się wywołać Słońca. Kto nie chce niech nie wyciąga z tego faktu żadnych nauk dla siebie.

DSC00192 nielepice mgły3obrpra2 lutego 2013 Nielepice Rozpraszanie mgieł i przejście do błękitu

Ta dokumentacja dotyczy akurat wywoływania Słońca i naszego kontaktu z bóstwami/energiami poprzez nie jako to właśnie medium/okno/żywioł/siłę.  Ale jak wiecie, inne fakty dotyczą zupełnie innego rodzaju realizacji materialnych „obiektów” i „wydarzeń”, sterowanych poprzez świadomy/podświadomy kontakt człowieka i Świadomości Nieskończonej.

DSC00200 nielepice na skawine b dobre2obrprRozjaśnienie do całkowitego błękitu

DSC00198 nielepice2obrpr

Nielepice 2 lutego -Błękit

DSC00128 wzg demonów zbirow kom3obrprWzgórze Demonów Zabierzów – 27 stycznia 2013

DSC00131kompr wzg demon zbirow rozjasnienie kom3obrprWzgórze demonów las – słońce godzina 11.38

DSC00143 kompr wzg zbirow podw sw dab II3obrprŚwięty Dąb widać różnicę światłocieni – pełne słońce

DSC00141kompr wzg zbirow podwojny sw dab kom27 01 11 37 3obr prWzgórze demonów całkowicie jasno, od świętego dębu widok na polanę

DSC00157 wzg zbirow widok na awaks3obrprChwila później Wzgórze Awaksa Zabierzów, czyli Wzgórze Demonów- Zabirów (Sabirów)

DSC00155 wzg zbirow anna bolo3obrprAnna i Bolo

DSC00156 wzg zbirow dobreCiemności

DSC00212 wzg zbirow awaks i anteny kom2obrpr3 lutego 2013 godzina 13 30

DSC00166 kompr wzg zbirow wawoz nachylone drzewa3obrpr

DSC00184 wzg zbirow tarninowa laka s12 52 sobr prWzgórze Demonów 3 02 2013 godzina 13 38 – Łąka Tarninowa

DSC00183 wzg zbirow Tarninowa Laka s3obrprChwila później

DSC00185 wzg zbirow wyjscie z kamieniolomu3obrprNad krawędzią skarpy kamieniołomu na pożegnanie, chwilę potem całkowicie ciemno, szaro.

DSC00022pradnik s3obrpr

Prądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50 DSC00020pradnik s3obrpr

Prądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50 DSC00021pradnik s3obrprPrądnik Czerwony 13 stycznia 2013 godzina 13.50

DSC00230pradnik park slonce super3obr pr

8 luty godzina 13 38 – Park Kaczary, Prądnik Czerwony

  DSC00234pradnik widok na blok niecodzienny slonce3obrpr

* luty 2013 niecodzienny widok na blokDSC00235pradnik park slonce3obrpr

8 luty Prądnik -JaśminDSC00237pradnik slonce cien siatka kodyzm absolutny3obrprPrądnik 8 luty 2013 – fotografia kodystyczna

DSC00238pradnik kodyzm naturalny 3obr prPrądnik – 8 luty 2013, kodyzm przyrodzony – pełne słońce

zabierzów 1 04 2012 słońce zawsze w czasie modłów DSC01233 3obrprZabierzów 1 04 2012 – godzina 12.45 (3 obroty w prawo)

DSC00853

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00852

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00855

Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21 DSC00854Nielepice 01 01 2012 godzina: 12.19 do 12.21

DSC00872DSC00898

Nielepice 01 01 2012, godz. 12. 38 -12.48 DSC00897Nielepice 01 01 2012, godz. 12. 38 -12.48

 DSC00990

Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27 DSC00991Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27

DSC00992

Tyniec 14 12 2012, godz 12. 27

Nowe Plemię Słowiańskie – płaszczyzny porozumienia i jego granice

Posted in Kraina Księżyca, nauka, niesamowite zagadki by bialczynski on 14 Maj 2013

SSSSS s-1553

Pole Podstawowe – granice Nowego Plemienia

flaga_polska

Płaszczyzny, które łączą nas wszystkich, jako uczestników Nowego Plemienia  i Pola z których obszaru płynie nasza Siła jako ruchu społecznego i światopoglądowego, owego Słowianskiego Plemienia NOWEGO, są cztery:

Pole 1. Wiara w siłę sprawczą Świadomości i jej kreatywną rolę kształtującą materię, czyli wyznawany przez nas światopogląd naukowy ( nie “naukowy” ani nie naukawy – tylko NAUKOWY)

Pole 2. Wiara w Siłę Plemiennej organizacji społeczeństwa Wolnych i Odpowiedzialnych za swoje czyny Ludzi, działających dla dobra wspólnego-plemiennego, ogólnego narodowego i dla dobra naszej planety – Matki Ziemi

Pole 3. Wiara w siłę naszych starożytnych słowiańskich tradycji i korzeni oraz w siłę kultury, która wypływając z tychże korzeni, doprowadziła nas do współczesności i daje nam moc przekształcania świata na przyszłość.

Są to trzy fundamenty, które uzupełniamy o czwarty – jako że trójca nam do gustu nie przypada, a także, gdyż ten czwarty, jest NAJBARDZIEJ podstawowy:

Pole 4. Wiara w siłę niezakłamanej, niefałszowanej, niemanipulowanej Informacji. Bo informacja jest podstawą organizacji Świadomego Wszechświata – jako baza umysłu Człowieka i jako matryca kształtująca wzorce, wydarzenia  i byty w czasoprzestrzeni.

SSSSS s-1553

Jak widać te podstawy będące jednocześnie wyznacznikami granic “duchowo-mentalnych” Nowego Plemienia, oraz  niejako przejściami granicznymi  dla jednostek ludzkich do Nowej Społeczności i liniami granicznymi  “państwowości”, czy też “integralności” tejże społeczności są tak bardzo szerokie, że pojawia się przed nami na serio problem TOLERANCJI niesłychanej różnorodności osób, grup i środowisk jakie to Nowe Plemię Słowiańskie obejmuje swoim zasięgiem i z którymi powinno się identyfikować w swoich działaniach realnych i wirtualnych.

Ponieważ na łamach naszego blogu toczą się ostatnio różnorakie dyskusje na tematy ideowe, o obliczach słowiańskiego plemienia, Polski i Polaków, rodzimowierstwa, jego różnorodności,wewnętrznej spójności bądź niespójności, granicach (co nim jest a co nie jest), czy o nacjonalizmie i czym on jest a czym nie jest, a przede wszystkim o potrzebie zjednoczenia środowiska i konieczności stworzenia dużego potencjału medialnego, a także ponieważ identyczne dyskusje obejmują całe środowisko rodzimowiercze, zielone, patriotyczne, narodowe i środowisko Wolnych Ludzi, nadszedł czas, żeby odnieść się do całej tej problematyki i wytyczyć jasno drogę na czas najbliższy i dalszy, a także wytyczyć granice ideowe przedsięwzięcia, które nazywamy umownie “Nowe Słowiańskie Plemię”.

Na początek musimy wyraźnie oddzielić od siebie dwie sfery: słowiańskości i wiary przyrodzonej.

Wymienione powyżej Cztery Pola charakteryzuje  hierarchiczny wzajemny stosunek wynikający z wyznaczanego przez nie obszaru znaczeniowego. Te Pola można przedstawić też jako pewne idee, które uznajemy i wypełniamy oraz jako cele i ideały ku których spełnieniu zmierzamy.

Dla różnych osób hierarchia ta może wyglądać różnie, a zatem priorytety praktyczne z niej płynące będą różne, ale “pojemność” tak określonego plemienia nie jest nieograniczona. Jest to plemię, a nie naród. Naszym celem plemiennym nie jest unifikacja i uniwersalizm. Wyklucza to z góry możliwość zidentyfikowania się z proponowaną tutaj ideą wszystkich osób, niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Pole integracji jest bardzo rozległe niemniej ma ograniczenia, jak każde pole.

Tak jak nie może być chrześcijaninem ktoś kto nie wierzy w boskość Chrystusa, tak nie może być Słowianinem ktoś, kto nie identyfikuje się ze słowiańskością kulturowo i dziejowo. Szanujemy człowieczeństwo, ale to nie znaczy że podporządkowujemy swoje cele pozasłowiańskim grupom ludzkim, innym plemionom. Możemy jedynie uznać i praktycznie stosować te cele pozasłowiańskie czy ponadsłowiańskie, które służą planecie i przyrodzie, czyli ładowi środowiska. W sposób oczywisty nie będziemy akceptować ataków na Słowian i Słowiańszczyznę wyrażanych czy propagowanych przez kogokolwiek.  Podobnie nie będziemy pochwalać, popierać ani propagować, działań wymierzonych w środowisko naturalne, niszczycielstwa przyrody, wybijania całych gatunków istot żywych, zaśmiecania lądów i mórz, wycinania puszcz, ani niczego co narusza ład naturalny Ziemi.

Szanujemy każdy byt obdarzony świadomością, a nawet więcej, każdą formę życia, także te którym współczesna nauka odmawia świadomości, co nie oznacza że jako plemię podporządkowujemy się tymże bytom. Układamy świat według zasady równości i równoważności jego elementów, czyli wyznaczamy drogę budowania ładu i równowagi, która umożliwia koegzystencję.    Koegzystencję między ludźmi, czyli różnymi plemionami ludzkimi i koegzystencje człowieka z Matką Ziemią.

Taka postawa jest bardzo tolerancyjna bo oznacza akceptację wszystkiego co nie szkodzi. Nie oznacza ona jednak akceptacji wszystkiego, w ogóle. Jest to naturalne.

Najszerszym polem wyznaczającym granice naszego plemienia jest to które figuruje pod punktem 4. Jest to płaszczyzna która integruje wszystkich poszukujących  prawdy, wszystkich poszukujących informacji, wszystkich uznających wagę i potrzebę posiadania niesfałszowanych informacji. Informacja niezafałszowana, czyli prawdziwa, jest podstawą właściwego rozpoznania Rzeczywistości, podstawą jakiegokolwiek sensownego działania Człowieka. Kto manipuluje informacją, wypacza ją, ukrywa, stosuje ją przeciw społeczeństwu, przeciw Ludziom i Plemionom (grupom ludzi)  oraz przeciw ogólnemu ładowi Matki Ziemi oraz Przyrody, ten popełnia zbrodnię wobec Ludzkości i Planety Ziemia.

Ktoś może powiedzieć, że to będzie trudne, zdefiniować owo “przeciw”, ale jakby to nie było trudne, musimy to zdefiniować, ponieważ wkroczyliśmy w taka fazę rozwoju ludzkości i cywilizacji, w której Informacja, dostęp do informacji niezafałszowanej i uczciwość w posługiwaniu sie informacjami ma zasadnicze znaczenie dla wszystkich Ludzi i całej Planety.

Jaskrawym przykładem manipulacji w sferze informacji, zastosowanych przez określone grupy ludzi przeciw innym ludziom, i skutków jakie to może za sobą pociągnąć, jest kwestia globalnego ocieplenia klimatu i wpływu poziomu CO2, czy źródeł pochodzenia owego CO2, na  ocieplenie globalne klimatu Ziemi. Jeżeli na podstawie zmanipulowanych danych podejmowane są decyzje plemienne i ponadplemienne – ogólnoświatowe, zmieniające stosunki gospodarcze i wywołujące głębokie skutki społeczne wewnątrz poszczególnych społeczności (plemion) ludzkich, to widać jak na dłoni olbrzymią wagę tych informacji i wagę praktycznych działań podejmowanych na ich podstawie. Dla Polaków ma to olbrzymie znaczenie czy możemy korzystać z zasobów węgla w sposób ekologiczny czy też nie, czy powinniśmy kierować olbrzymie srodki ze skromnej wspólnej kasy na budowę elektrowni atomowych czy też nie. Inny przykład – fałszywe informacje na temat kondycji finansowej gospodarek strefy EURO skończyły się katastrofalnie dla wielu biednych państw i społeczeństw które to EURO przyjęły jako dobra monetę razem z fałszywymi danymi ekonomicznymi (Słowenia, Słowacja, Łotwa, Litwa). Gdyby Polska podążyła bezkrytycznie tą drogą i “zdążyła się załapać na EURO” bylibyśmy dzisiaj znów gospodarczo w epoce Gierka, czyli w Epoce Octu (na półkach sklepowych).

To co powyżej napisaliśmy oznacza, że z radością witamy tutaj na tym blogu  (w wirtualu, w necie) i pośród naszego plemienia w realu, każdą osobę, która poszukuje rzetelnej informacji, ma do przekazania informacje, które uważa za ważne i chce je poddać ogólnej weryfikacji zgromadzonej tutaj społeczności.

Oznacza to konieczność wykazania się przez nas tu zgromadzonych maksymalnym obiektywizmem, konieczność rzetelnego – niemanipulanckiego – podejścia do każdego prezentowanego tematu, do każdej informacji. Oznacza to konieczność bycia otwartym na poglądy, które burzą nasze koncepcje i wizję RzeczyIstności. Weryfikacja informacji, gdy już nastąpi, zamyka dyskusję nad nią – chyba, że pojawią się nowe fakty, które tę dyskusję otworzą.

Czy jest sens wciąż otwierać na nowo dyskusję o “germańskiej haplogrupie R1a”, albo o “germańskiej haplogrupie I”, skoro to genetyka nazywa te haplogrupy “słowiańską i “staroeuropejską” i skoro nic nowego w tej sprawie genetyka nie ma do powiedzenia? Jeśli genetycy dostrzegą taką potrzebę aby otworzyć dyskusję na ten temat na nowo, to otworzą ją i niech toczą taką dyskusję na swoim fachowym forum. My możemy tylko ich ustalenia w tej dziedzinie przyjąć lub nie – to nauka ścisła a nie “widzi mi się” (widzimisizm) i humanistyczny konceptualizm, jak w archeologii czy historii powszechnej, albo w socjologii.

Poszukiwanie prawdy i wiedzy wynikające z PKT 4 wspólnoty plemiennej i społeczności jaką tutaj tworzymy, nadaje tejże społeczności otwarty i nowoczesny charakter, otwarty na NOWOŚĆ i ODMIENNOŚĆ – co nie oznacza automatycznej akceptacji nowości i odmienności, ani braku krytycyzmu czy  narzędzi selektywnej oceny, choćby z punktu widzenia słowiańskiej tradycji i dotychczasowych dziejów.

Pole nr 2 wywołuje podobne skutki co pole opisane pod pkt 4. Wyznacza ono kierunek zmierzający ku społeczeństwu Wolnych Ludzi, ku likwidacji ograniczeń wolności jednostek i grup ludzkich, które to wolności powinny być regulowane w jak najmniejszym zakresie, na zasadzie niezbędności.  Państwo Urzędników i Regulacji Administracyjnej oraz  o Centralnym Zarządzaniu Zasobami, z jego aparatem kontroli i ucisku dławiącego indywidualność oraz aparatem przemocy  skierowanym przeciw obywatelom, jest pojęciem sprzecznym z pojęciem Plemienia i Społeczeństwa Wolnych Ludzi. Polska jest obecnie takim antyobywatelskim państwem, w którym urzędy i urzędnicy oraz szeroko rozumiane władze wykonawcze, są przeciwnikami obywateli. To pole wyznacza nasz cel jakim jest wyzwolenie społeczności słowiańskiej (i każdej innej która tego zechce) z Systemu Pan – Niewolnik.

Pole numer 2 oznacza jednocześnie zgodę i akceptację postulatu podporządkowania własnych priorytetów Ludzi, postulatowi zachowania Ładu Przyrody, czyli czystości Środowiska i jego zasobów. W tym polu właśnie zawiera się cały nasz Zielony Ruch i Zielona Moc, priorytet proekologiczny naszego działania ulepszającego państwo i priorytet plemienny, który włącza w nasze plemię Wszystkie Istoty Żywe Ziemi.

Ponieważ trzecim najszerszym obszarem i określeniem znaczeniowym z wymienionych powyżej Czterech Pól i drugą co do szerokości znaczeniowej płaszczyzną (polem) integracji Naszego Plemienia jest tradycja, kultura, dokonania i korzenie sięgające starożytnej Słowiańszczyzny (Sistanu), musimy sobie zdawać sprawę, w każdym momencie naszego działania, że jest to nadrzędna forma strukturalna, jaką uznajemy za obszar wspólnej plemienności. W tej formie zawiera się więc cała różnorodność światopoglądów prezentowanych w ramach owej wspólnej językowej i materialnej kultury “narodowej”, umownie określanej jako słowiańska (w istocie szersza bo sistańska, czyli dziedziczona też przez spokrewnione blisko kultury, które dają nam Słowianom ciągłość nie będąc dzisiaj słowiańskimi). Nowe pojęcie narodu, państwowości i plemienności zawarliśmy jakiś czas temu w artykule Nowa Wiara Słowiańska i Nowy Naród – Państwo i struktury plemienne.

Wyznaczenie tejże płaszczyzny oznacza, że przyjmujemy tutaj z radością i otwartością wszystkie osoby, które się identyfikują z tak pojętą słowiańskością, ale też jesteśmy otwarci na krytykę i dyskusję z osobami, które tego punktu widzenia nie podzielają. Krytyczne dyskusje są zawsze pożądane, budują one i pogłębiają naszą wiedzę.  Przeszłość Słowiańszczyzny nie jest sprawą wyjaśnioną we wszystkich szczegółach i określoną raz na zawsze. Wręcz odwrotni,e wizja tej przeszłości ma charakter dynamiczny, a nasza wiedza na ten temat nieustannie się poszerza, co powoduje naturalne zmiany tego przeszłego pejzażu, widzianego z naszej współczesnej perspektywy. Dotyczy to całych dziejów Słowian, ich wzajemnych wewnętrznych relacji, jak i stosunków z innymi społecznościami w dalekiej i całkiem niedawnej przeszłości oraz w teraźniejszości.

Wszyscy obecni w naszym plemieniu muszą sobie zdawać sprawę, że Słowiańskość nie jest równoznaczna z Rodzimowierczością. Dlatego poruszając tematykę słowiańską i przyjmując do Naszego Plemienia przedstawicieli Słowiańszczyzny musimy być otwarci, mieć na uwadze fakt, że są to grupy i osoby prezentujące różne idee i różne wyznania religijne oraz osoby i grupy w różnym stopniu zaawansowane w kwestiach kulturowych i duchowych, np. w sprawy duchowości Wiary Przyrod(zone)y Słowian, czy w ideę Nieskończonej Świadomości.

Tak więc z radością witamy w wirtualu i w realu w naszym plemieniu Słowiańskim wszystkich myślących katolików, którzy poszukują prawdy i  wiedzy o Słowiaszczyźnie. Witamy ich z radością z tym zastrzeżeniem, iż wymagamy w naszym Plemieniu Słowińskim poszanowania dla wszystkich innych wiar i religii i światopoglądów. A więc nie tolerujemy tutaj żadnej działalności misyjnej na rzecz chrześcijaństwa, jako jedynej słusznej drogi życiowej.   Rozumiemy, że grupa osób zainteresowanych prehistorią i starożytnością Słowian będzie traktować prezentowaną tutaj Mitologię Słowian, jako element socjologiczno-etnograficzny, popularno-naukowy bądź literacki, a nie jako element Wiedy i Wiary. To powoduje, że przyjmujemy tutaj w sposób otwarty wszelkie koncepcje i wszelkie dyskusje w mitologicznych i co za tym idzie w teologicznych wątkach, ale także naukowe podejście do tej tematyki, z punktu widzenia każdego rodzaju nauki (socjologii i psychologii, czy choćby językoznawstwa).

Tak dochodzimy do Pola numer 1, które wyznacza płaszczyznę najbardziej wewnętrzną, płaszczyznę, na której spotykają się być może najmniej liczni ludzie, z tych gromadzących  się w Nowym Plemieniu Słowiańskim: rodzimowiercy i członkowie Wiary Przyrodzonej Słowian oraz wszelkiej innej maści poganie , na przykład: buddyści, taoiści, wiccanie, praktykujący jogę, czy też ludzie z kręgu new age.

Wszyscy odwiedzający to Plemię muszą sobie zdawać sprawę, że my traktujemy Mitologię Słowian jak najpoważniej, że jest to nasza Rodzima Wiara, nasza Życiowa Wieda, jądro naszego światopoglądu naukowego, sedno naszej nowoczesnej wizji świata i wyznacznik otwartości na odmienność. Prosimy o uszanowanie tego faktu przez każdego kto przebywa w wirtualnym bądź realnym obszarze Naszego Nowego Słowiańskiego Plemienia.

Proszę się też nie dziwić obfitości materiałów związanych z naszym widzeniem kwestii ułożenia Wszechświata i nadrzędnej w nim roli Świadomości Nieskończonej czyli Światła Świata. W tym wątku nie będziemy tolerować żadnych prób zawłaszczania przestrzeni i dyskutowania o sensie lub bezsensie naszych przekonań i wiedy.

W ramach tego wątku zastrzegamy też sobie prawo do całkowicie swobodne prowadzenia TUTAJ wszelkich działań i dyskusji, które układają wzajemne relacje naszej wiary i innych religii w Polsce i na świecie. Niech wszyscy mają świadomość, że wykluczenie z dyskusji i rozmów w tym wątku ateistów, nie oznacza ich automatycznego wykluczenia ze wszystkich innych płaszczyzn Naszego Plemienia ani w ogóle z krytyki postawy teistycznej, a jedynie wykluczenie z dyskursu na temat wątków wewnętrznych naszej wiary.

Prosimy też miłośników Słowiańszczyzny, Zielonych, i poszukiwawczy Prawdy i Wiedzy czy Wolnych Ludzi o wzięcie pod uwagę, że jest to Blog Białczyńskiego, ale też Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, jako że jest on jej reprezentantem.

 

SSSSS s-1553

Tak się składa – i jest to zasada niepodważalna – że myśl raz wypowiedziana, rzucona w przestrzeń publiczną, a nawet pomyślana zaczyna się pojawiać w różnych miejscach przestrzeni niemalże jednocześnie. Kilka dni temu otrzymałem zaproszenie na zjazd unifikacyjny rodzimowierczy pod Łódź, na sierpień , zaproszenie z RKP. Wczoraj, kiedy pisałem niniejszy artykuł przyszedł link do Jaskara i artykułu kompatybilnego w całej rozciągłości z poruszaną przeze mnie tutaj problematyką oraz ofertami RKP.

Zapoznajmy się zatem z przemyśleniami Jaskara. Jeszcze w kwietniu pisałem o Ośrodku Myśli Słowiańskiej w Nurcu. Tam na samym placu apelowym  (teren ma 28 hektarów całego ośrodka) można postawić ze sto namiotów, a do tego są budynki hotelowe i infrastruktura typu kuchnie, łazienki itp.  Miejsce idealne na Zlot, konwent, Zgromadzenie.  W marcu rzuciłem myśl  by zorganizować się jeszcze w tym roku, przy okazji Warszawskiej Masakry Drzew ta myśl została wyeksponowana dobitnie. I oto okazuje się że myślimy wszyscy jednym torem. Oznacza to że Zgromadzenie jest niezbędne. Niestety nie mogę być w sierpniu pod Łodzią.

SSSSS s-1553

Z naszego punktu widzenia Starosłowiańskiej Świątyni  Światła Świata o cxzywiście zjazd rodzimowierczy ma sens i jest niezbędny, ale powinien on stanowić wstęp do szerszego ZLOTU i porozumienia PATRIOTYCZNO-MACIERZYSTEGO, który obejmie całe Słowiańskie Nowe Plemię, a więc będzie na tyle szerokie, że zgromadzi tych wszystkich którzy identyfikują się z przedstawionymi tutaj przez nas 4 Polami Plemiennego Współdziałania  i 4 Płaszczyznami Porozumienia. Chodzi o to by zebrać Nowe Plemie w jak najszerszej reprezentacji, także tych, którzy  czują się po prostu  Słowianami, Polakami, tych którzy  identyfikują się z prezentowaną przez nas tutaj tradycją starosłowiańską,  tych którzy identyfikują się z prezentowanymi przez nas celami ekologicznymi, z celem stworzenia płaszczyzn informacyjnych niezakłamanych mediów i wydawnictw oraz z celami postulowanych przez nas przemian społecznych, i kulturowych oraz duchowych jakie proponujemy . Niech to będzie też wstęp do wyłonienia naszej reprezentacji jako Ruchu Społecznego, który stanie się realną siłą w Polsce, Siłą Która wyrazi Naszą Niezgodę na uprawianą w Polsce wobec młodego pokolenia politykę i która wypracuje wspólny, program Społeczno-Gospodarczy, czyli zaproponuje Wielką Zmianę.

Zaznaczam , że mówię tutaj o wstępie do tych następnych kroków.  Wypowiadajcie się na temat jak widzicie następne kroki na tej drodze.

flaga_polska

Oficjalnie w tej chwili chcę was zawiadomić, że w wyniku rozmów jakie odbyły się w Nurcu z końcem kwietnia bieżącego roku, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata i Fundacja Patria z Nurca otwierają i współtworzą w Nurcu Ośrodek Myśli Słowiańskiej. Ośrodek będzie działał na znajdującym się tam przepięknym terenie puszczańskim należącym do Fundacji. Termin oficjalnego rozpoczęcia działalności zostanie ogłoszony w specjalnym oświadczeniu. Będziemy tam chcieli utworzyć różne inicjatywy  adekwatne do tego miejsca – między innymi Ośrodek Kultury i Sztuki Słowian, który będzie gromadził zbiory dzieł artystycznych, antykwaryczne, oraz przedmioty rękodzieła. Nie tylko gromadził ale również wytwarzał. Chcemy by działały tam warsztaty rękodzielnicze i by odbywały się warsztaty artystyczne. Chcemy by działało tam gospodarstwo ekologiczne, które jest przygotowywane do uruchomienia. Ta oferta współtworzenia OMS (Ośrodka Myśli Słowiańskiej) jest skierowana przez nas wspólnie – przez FP i SSŚŚŚ, do wszystkich Rodzimowierców , Ekologów i Słowianofilów w Polsce i nie tylko w Polsce, także do naszych współbraci Słowian ze wszystkich krajów świata.  

Na razie polecam zainteresowanym tą ideą przestudiowanie  tekstu JASKARA:   http://jaksar.wordpress.com/2013/05/13/konwent-organizacji-zwiazkow-i-stowarzyszen-rodzimowierczych/ 

SSSSS s-1553

Tagged with: ,

  

Na razie polecam zainteresowanym tą ideą przestudiowanie  tekstu JASKARA:   http://jaksar.wordpress.com/2013/05/13/konwent-organizacji-zwiazkow-i-stowarzyszen-rodzimowierczych/ 

Tagged with: ,

Wawel Castle – A Holy Mountain of Slavs – chakra and pictogram


© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

Sometimes a pictogram or a mystery – so called rebus, or a typically typographic structure meets all the required demands to make a code message. Here is the message  Wawel – published on the author’s http://budysie.republika.pl . The author of the message – Szymon – is a computer expert by profession and the following message is simultaneously a perfect code message and pictogram.  At the same time, it is an inspired religious, holy – even prophetic – information of exceptional depth. Here it is:

Wawel piktogram1

It is just like that in this case, though we could suggest letter W more to give the  A sign a shape of a written capital letter, i.e creating letters in the beginning and in the end at the top of the exit base. It would complement this message in a clear-cut way directing the thought towards knowlegde coming from historic context of the ”w” sign.

The historic context and background which mean inveteracy of the ”w” sign because this sign is an exclusively Slavic letter which came to alphabets of other languages. Its origin lies in the meanings like Wela – the Land of Gods and the Dead, the Afterlife and Wąwel – denoting entering Wela (w = in – w-Wel, W – owąż – Wel wejście <wejście = entrance>) which means Entering the Afterlife from the Mountain top, and also a way to the Afterlife to Mount Wąwel through Wąwóz (WW) <wąwóz = ravine> – curving corridor leading to Mount Wąwel – reaching Wela at whose foot lives  dragon Wizunas guarding Wierzeje <wierzeje = gates>. There are many W letters here, aren’t there? Moreover, they are in duplication – double W (WąWel, WąWóz – the duplication always emphasises  holiness – VV makes letter W which means holy V, bigger V).

wawel_2Wawelska mount emerges from the waters of the Vistula River and the bottom of the plateau-valley – like a white point of the Earth

Wela – means both: wiele (wiele = many, a lot of, lots of, plenty of) and wielki (wielki = great, huge), remember that wielki = biały (biały = white) – because Slavs’ Gods inhabiting Niwy Weli are Welowie, Welanie – Wielcy (wielcy = great), and also others living in Nawia Wela – in the Afterlife World – are our Great Ancestors.

wawel-krakTop view – the river flowed past the hill before – flowed down the street on the right, then across Dietl Stradom streets and Starowiślna (hence the name of the latter street) – was part of the current riverbed beyond Kazimierz district on the border of Podgórze (i.e. Krakotyn – the headquarters of the White Raven Lasota and Czarodana) where today there are III Bridge and Kazimierz Gallery nowadays.

The meaning of this sign is super serious for Faith of Nature and it has lots of cultural dimentions of deep prehistory of Slavic Culture and the deepest layers of the national subconscious self of all the nations deriving from the Slavic-Scoloti stem.

wawelWithin the walls white stone was used. This stone imitates the stone of the rock on which the castle   stands

But even without such special shaping of letter A so that it suggest W more strongly as a written form ”pis” (like on like Easter eggs) the message is perfect because, here, we have suggestion of letter W achieved  through placing the lettering wel inside A, i.e. in A.  Moreover, the wel element put in the middle gives a full meaning of the mythical entrance through Wierzeje (Gates) to  the afterlife world as it is known that from the top of Szklana Góra led the underground entrance to the cave. To help the dead could easily come into the Afterlife (go all the way up and down) –  Slavs provided them with ritual baked goods placed in the tombs of the ritual – bridges, ladders, etc.

Wawel obraz staryWawelska Mount in the picture from the beginning of the 19 th century (Jan Nepomucen Głowacki 1802-1847)

 

Widok_na_Wisle Kopiec w Lesie welskim

The same painter – a view on the Vistula River from the side of Wawel Bronisława’s Hill (Bronisława – Broni Słowian = Defends / Protects Slavs) and Welski Mound in the Welski Forest

People who do not know Faith of Nature will not understand the full meaning of Mount Wawel, will not comprehend why it is so significant and really holy, and that it is the Holy Mountain of Slavic People,  and why – for 100%, or even with more certainty – it is a Chakra of Earth.

Why?

wawel nad wisłą clip_image002From  the green plane, from the bottom of the vast valley that has many square kilometers, from  meadows and wetlands, and marshes of the Vistula River in the bend –  here there is also the tributary of the Vistula – Wilga (the name of this river is not coincidental) – rises a  white limestone rock with a gate to which the entrance is on the top of the mountain and the exit at its base – here you can see a white brick promontory.

Wawel Castle in Kraków is the earthly embodiment of the Holy Mountain of Slavic people –  because it is the mountain growing out of Earth and Water at the same time, because the white rock bursts in the sky in the middle of an oval basin (where  today lies all the great city stretched evenly around the Castle), because  it is a huge – wela (wela = wielka = huge, and white) – mountain and rock on the plateau. The mountain and rock stick out of the plane like a Navel of Earth from its  Belly (Skoł-Sim growing out of  the black marsh and greenery of  the meadows) – today you can not see it as well as before because the mountain is built up and walled with the castle (zamek – zamyk; zamek = castle) – only where the Dragon’s Den is placed can one see  the white rock verging straight on the water of the Vistula River (Wisła = Vistula) – the river which has W in its name.

At its top, the mountain has the entrance to the cave leading with sloping corridors (before it was possible to reach the corridors from the top using only ropes, ladders and bridges) to the foot of the mountain, on the very water or straight to the water (if its level is higher like in spring).

That is why the mountain is abode of the mythical Drak – Krak – Dragon – kagan – priest, king and saint – Governor of the Gods on Earth, i.e. the king. It had already been the home of kings-kagans in the distant, very distant past, not so much of  Polish kings, but the kagan of the whole SIS Kingdom – Wharat (Bharat, Haria or Harpątia known today as Karpatia, Welej Haria or White-Horia, Białochorwacja (Białohorpątia) because pąć, pont  means  a lane, a path – the word pątnik (pilgrim) comes from that. It is the same as wać, wąć,wić (twist, weave) – nić (thread), path, lane, but also wać – the holy thread of life from which life is twisted / woven, i.e. life is born. First it was Wela Haria (hara-gora – góra (mountain), but also hara – żar-ogień (heat-fire) – hence God’s name Hors-Chors – Brightening on the Night Sky) making up the central part of the enormous emipre of Great Scolotia-Scythia, and later Great Serbomasia-Sarmathia, and earlier Wenedawa, and then – much later – Lęgia-Lugia  from which rose Ślęgia and Polęgia, i.e. Śląsk (Silesia) and Polęchia-Lechia (the historical name of Poland) as well as Ługja-Łużja-Łużyce (Lusatia).

This mountain is a sacred place of Faith of Nature  not only for Slavs but also for people related to them – Ists, Scoloti and Serbomazowie as well as Dawanowie-Dagowie-Dachowie (Dakhowie-Dakowie <Dacians>, Drakowie-Trakowie <Thracians>, Gątowie-Getowie-Gotowie) and for Romaiōi (Greeks) and also for Kiełtowie and others, perhaps for all Aryans. We know that Hindus have been coming to the Wawel chakra for a long time because such knowledge is recorded in the oldest information about their faith –  in Vedas – that the chakra is here.

But we also know about priestly practice of  natural religion which meant descending from the top of the sacred mountain to the cave and staying in the Underworld in order to be  reborn and regain holiness or sanctification recovered  by the personal act – acquisition of divine qualities.

The holy re-birth and reaching out for sanctity through the act of entering the cave (Earth’ Belly) from the top of the Mountain submerged (or growing out) in the „W” odes took place on such mountains, and it is described by ancient Greeks who gave testimony in their chronicles of  ablution practices of priests.

Among them, they describe the case of a known Dacian priest – (Dracki, Odracki, Dagski?) Zalmoksis (we call him Żalmokszysz or Żarmokszysz) who came into the cave from the top of Kogajon Mountain (we call it Kagan-JAT), and spent several years in the afterlife, and then emerged as a holy man and a king-kagan, and ruled the tribe giving them the principles of faith and legislation.

The same theme is repeated in descriptions of the lives of a number of Greek priests, some of them recognised as gods. Note that the same natural, innate theme was taken over by Christianity in the same way by sending Moses to the top of the mountain and giving him the 10 commandments, i.e. the rules of faith and law – on the top of the Holy Mountain Abraham was told to sacrifice his first-born son whom God changes into the sacrifice of a lamb – an animal sacrifice – making the new sacrificial law.

The Bucegi Mountains (Bükk) are in Romania today, but once they were  in the  Polish Bukovina and Wallachia, where there is probably Mount Kogajon. I do not know whether there is a mountain like Wawel in the Bucegi at all which is of the same character as Mount Welska?

I know for sure that Wawel is the mountain where such a holy act could be made because it has all the attributes of a gate entry into the Afterlife World – in Wela.

bieszczady2003_bukoweberdo_rodzinaSzymon with his family – the Bieszczady Mountains, Bukowe Berdo (Kasia – wife and children: Maciek, Ania, Gabrysia)

Pierwsze rodzinne zdjęcie Białczyńskich, czyli prekognity – przedmiotowe antycypaty faktów

Posted in niesamowite zagadki by bialczynski on 26 Marzec 2013

Ponieważ wiele razy pisałem o tym, że moje życie wydaje mi się wyreżyserowane przez SUPERREŻYSERA z Zewnątrz i  napisane przez Zewnętrznego SUPER-Scenarzystę, postanowiłem przedstawić wszystkim (zainteresowanym i niedowiarkom) kilka prekognitów, które możemy nazwać „zwiastunami” przyszłych wydarzeń.

pierwsze zdjęcie rodzinne bialczynskich

Tego Super-Reżysera i Super-Scenarzystę na własny użytek  oraz dla rozjaśnienia o kim myślę i opowiadam moim najbliższym w rodzinie, nazwałem sobie Świadomością Nieskończoną lub Bogiem Bogów, albo Ojcem Ojców. Zdjęcie, które widać powyżej jest pierwszym dokumentem z serii. Prekognit ten powstał w roku 1958, dokładnie w listopadzie tegoż roku co udokumentował nam fotografujący Annę Pagaczewską w przedszkolu Sióstr Urszulanek przy ulicy Kazimierza Wielkiego – ojciec Anny, Stanisław Pagaczewski, kreśląc na odwrocie zdjęcia własnym pismem odręcznym datę (możliwa jest ekspertyza grafologiczna i daktyloskopia zdjęcia oryginalnego – tutaj skany).

bialczynnscy rodzinne tył

Szanse na powstanie takiego właśnie zdjęcia w 1958 roku były niewielkie. Czuję się OGLĄDDAJĄC JE JAK BRUCE WILLYS W 12 MAŁPACH, OGLADAJĄCY SAM SIEBIE NA ZDJĘCIU Z PIERWSZEJ WOJNY ŚWIATOWEJ. TEN GOSTEK , KTÓRY JAKO JEDYNY Z CAŁEJ SALI MALUCHÓW SPOJRZAŁ W OKO KAMERY OJCA PAGACZEWSKIEJ, Ta Blond Gęba w prawym górnym rogu, TO JA – BIAŁCZYŃSKI.

Tymczasem szanse na wykonanie takiego zdjęcia w 1958 roku były naprawdę minimalne. Można powiedzieć, że ojciec Anny wykorzystał unikalną ostatnią szansę na uwiecznienie swojego „zięcia”, ponieważ już w grudniu 1958 „zięć” został brutalnie wyrwany ze środowiska naturalnego przy ulicy Przeskok, róg Kazimierza Wielkiego,  u babci za piecem i u tatusia pod pierzyną, ponieważ mama Czesia Białczyńskiego od roku już była z jego tatusiem w separacji i właśnie udało się jej wynająć mieszkanie sublokatorskie przy ulicy Starowiślnej 87, o którym tutaj wspominałem w jakichś wpisach pod którymś z artykułów – mieszkanie u rodziny polsko-rosyjskiej, pewnego milicjanta. Białczyński został tam przeniesiony i już od 1 grudnia 1958 chodził do przedszkola przy Starowiślnej. Uczęszczał tam tylko przez pół roku, bo we wrześniu 1959 roku poszedł już do szkoły podstawowej.  Są na to dokumenty w archiwach owego przedszkola przy ówczesnej Bohaterów Stalingradu 1 (Starowiślna 1). Jak widzicie Białczyński przeczuwał, że coś go połączy z Pagaczewską, a ojciec Pagaczewskiej specjalnie przydźwigał do przedszkola aparat fotograficzny lustrzankę (w 1958 roku rzadkość) by zdążyć udokumentować pierwszym rodzinnym zdjęciem ową przyszłą znajomość i trwały związek, który złączył Czesia i Anię w czerwcu 1972 roku, na …ho,ho – w 2012 obchodziliśmy właśnie 40 lat bycia razem i 40 rocznicę Pogańskiego Ślubu.

Poniżej zdjęcie Anny Pagaczewskiej z kuzynem Tadzikiem Olszowskim 5 lat później, na balkonie przy Biernackiego 9 – wiosna 1963 – puszczanie baniek mydlanych.

anna tadzik bańki

Jak widać Anna niewiele się zmieniła – tylko trochę podrosła. Mieliśmy się spotkać ponownie dopiero w 1972 roku, 13 lat  i siedem miesięcy po wykonaniu zdjęcia w Przedszkolu. 13.07  = 20 – to dla nas naprawdę bardzo szczególne cyfry. Wiążą się one z osobą Anny w ten sposób, że to właśnie ona zerka wielokrotnie na zegarek dokładnie o 13. 07 co obwieszcza całej rodzinie z dumą, jakby dokonywała jakiegoś wyczynu. To trwa już bardzo wiele, wiele lat. Mnie samemu także się zdarza wyróżnić ową godzinę spośród licznych godzin doby. Można powiedzieć że to jest intencjonalne. Faktem jest, że „zdarzenie” owo przekracza częstotliwością „założenia statystyczne” o setki tysięcy razy na przestrzeni lat jakie spędziliśmy ze sobą. Nie wiem do końca co wyróżnia poza tym godzinę 13 minut 07, z naszego życia, ponieważ dotychczas zdarzył nam się jeden jedyny przypadek koincydencji szczególnej owej godziny i minuty ze znaczącym wydarzeniem. O nim opowiem innym razem. Dobrze – uchylę tutaj tylko rąbka tej tajemnicy: było to 11.11.2012 roku na szczycie Ślęży pomiędzy godziną 11.11 a 12.12 czasu zimowego co równa się 12.11 i 13.12 czasu letniego, czyli nie przesuniętego czasu Greenwich owego dnia. O godzinie 13.07 wykonując medytację i merkabę poleciałem w głąb „zielonego tunelu czasu”. Co zobaczyłem to już naprawdę napiszę kiedyś indziej, kiedy podobne opowieści przestaną być traktowane jako „poważne” odchylenia od normy. Wbrew pozorom, w związku z Wielką Zmianą, to się stanie wkrótce i kontynuowanie tego wątku opowieści będzie możliwe już  niedługo.

Wielka Droga Smoka a Linia Arkona-Piramida Cheopsa oraz o otrutym Adamie Mickiewiczu i Watykanie, czyli Zbiorowa Świadomość i Matka Ziemia


IDEOGRAMNiestety artykuł na temat Czterech Symboli Podstawowych, Podstawowych Czterech Barw-Mości i Czterech Herbów oraz ezoterycznego i okultystycznego, a właściwie związanego ze starożytną Wiarą Przyrody Atlantydzką (Pre – Scyto-Słowiańską, ARKAjamską, ARAlską) znaczenia Krzyża (Czterech Filarów Świata) i Elementarnego Pierwotnego Czterokonstelacyjnego Zodiaku muszę znów odłożyć. Wymaga on wstępu.

Ten artykuł jest takim wstępem właśnie, jeszcze jedną niesamowitą „bają” z całego cyklu, jaki będę miał zaszczyt Wam przedstawić po zakończeniu Kali-Jugi, na początek Małego Okresu Światła Świata.

„Mały Złoty Wiek” jest z nazwy „mały”, ale dla nas ludzi współczesnych, Ludzi Ery Wodnika i dla kilkuset następnych pokoleń, wystarczy z nawiązką do poznania prawdy. Wystarczy do wykonania działań koniecznych, by tę prawdę przenieść przez następną, nie tak dotkliwą już Ciemność, ku Wielkiemu Światłu Świata.Zdążymy spokojnie ze wszystkim. Nie tylko poznać całą prawdę, ale doznać prawdziwej wolności i prawdziwego szczęścia, zharmonizować się z Przyrodą, z Matką Ziemią i z Kosmosem oraz poznać Nowe Światy. Zdążymy doznać Fali Czasu Zero, „jednoczesności”, „prawie wieczności” oraz „prawie nieśmiertelności”, czyli przesmykniemy się przez Ucho Igielne prawdziwej Kalijugi i ekspandujemy w wszechświat/wszechświaty (w RzeczyIstność).

Żeby ten piękny sen s-f/fantasy mógł się sprawdzić musimy jednak zacząć wcielać w życie Zmianę. I to już, od zaraz. Zaczniemy od własnego domu, bo ten dom leży w Sercu Wielkiej Zmiany i z niego owa Zmiana powinna promieniować we wszystkie zakątki Matki Ziemi.

Ośrodek Zmian, Serce Świata, Polska jako Serce Cywilizacji i  Serce Wielkiej Zmiany, Serce Eurazji promieniujące na cały świat i wyznaczające jego losy, to nie jest jakaś koncepcja polska ani koncepcja nowa. Jest to anglosaska koncepcja geopolityczna Halforda Mackindera z 1904 roku. Warto ją tutaj przytoczyć za artykułem dotyczącym globalnej polityki, zamieszczonym w 2007 roku na anglojęzycznym portalu/blogu Globalhearlant. Zwracam także uwagę na zamieszczone w poprzednim artykule znamienne słowa Gilberta K. Chestertona [TUTAJ] na temat antypolonizmu żydowsko-anglosaskiego. Są to stałe elementy propagandy „Zachodu’ wynikające z nieustającej wojny o Serce Świata.

The Geopolitical „Heartland”
About four years ago I gave an informal presentation about this project at the Newberry. Afterwards a British researcher came up and wondered if I was aware of the European background to the term „heartland,” and its Nazi connotations. I admitted that I was only vaguely aware, but I suggested that the American usage had, if not its own provenance, at least its own independent connotations. I’m sticking to that, but there are interesting if vague connections between the „heartland” or European geopolitics and the „heartland” of American politics.

The term „heartland” was coined by British geographer Halford Mackinder in a 1904 address about the geopolitical importance of Eurasia, and elaborated in his 1919 book „Democratic Ideals and Realities: A Study in the Politics of Reconstruction.” Mackinder was a British Liberal MP and former director of the London School of Economics, so his ideas were definitely meant to influence policymakers, and his 1919 book was a comment on the challenges facing the new League of Nations.

According to Mackinder’s grand theory, whichever great power controlled the Eurasian land mass (putatively the „heartland” of the globe) would have a decisive advantage over all other world powers. There are several other sweeping generalizations, most importantly that the world’s great civilizations have developed at the margins of the the „heartland” largely in response to the threat of attack across the open plains of the heartland.. Washed of its world-historical incantations, Mackinder’s theory was an analysis of Great Britain’s strategic interests on the European continent, and in particular its strategic conflict with Russia: The battle lines of World War I were a fluke. German militarism was a natural response to the threat of invasion from Eurasia going all the way back to the Atilla the Hun. Britain should naturally be on the side of Germany against the threat of „slavdom” (i.e., Russia). The new Central European states (Poland, Czechoslovakia, Hungary) will act as a buffer between Western Europe and Russia–although they might also turn on western Europe and lead the attack.

The underlying antislavic racism of Mackinder’s theory, naturally appealed to the Nazis. The propaganda of the Third Reich figured Central Europe as a region of natural German hegemony, and German power there as a defense of European civilization. As a result, the term „heartland” got a big boost in the 1930s, although not perhaps as Mackinder would have liked. American war propaganda explained German strategy using Mackinder’s terms (according to the Wikipedia, Frank Capra’s 1943 film „Nazis Strike” quoted Mackinder without attribution to the effect that „He who controls the Heartland controls the world”).

American geographers definitely read and discussed Mackinder’s ideas as early as the 1920s. But geopolitics may not have penetrated much beyond one corner of academia. Where it may have gotten out early is to the map and geography textbook publishers and globe manufacturers. Chicago was a center for map and globe production. So I’ll have to check into this.

After the German surrender in World War II, the geopolitical concept of heartland shifted to the emerging Cold War conflict as the US and its allies feared Soviet domination of Eastern Europe and Asia. The work of Yale political scientist Nicholas Spykman had a role in spreading thinking about geopolitics to American policymakers. I suspect Winston Churchill also pushed this association along with his 1946 „Iron Curtain” speech, delivered in Fulton, Missouri (yes, in the American Heartland). The term „heartland” doesn’t appear in the speech, but Churchill evokes the „shadow” of „tyranny” spreading out from Russia into Central Europe, the Mideast, and China. „Behind that line [the iron curtain] lie all the capitals of the ancient states of Central and Eastern Europe. Warsaw, Berlin, Prague, Vienna, Budapest, Belgrade, Bucharest and Sofia, all these famous cities and the populations around them lie in what I must call the Soviet sphere….” Churchill’s point here is that these „famous cities” by history and culture are part of Europe, not Russia. America, too, Churchill argues, is part of this shared civilization (with the emphasis on democracy and rule of law, rather than on imperialism and racism).

 

Złota Era choć Mała potrwa 10.000 lat. Przed nami długi wspaniały okres harmoniczny i wiele pomyślnych chwil. Warto mieć dzieci, warto utrwalać i powielać myśl o Wielkiej Zmianie, warto patrzeć w przyszłość z wielkim optymizmem – samo myślenie w tych kategoriach – BEZ TRWOGI a Z UFNOŚCIĄ we własną MOC, ewokuje pozytywny Ruch RzeczyIstności.

Tym wszystkim, którzy boleją nad Upadkiem Rzeczpospolitej chcę powiedzieć jedno: Bolejecie słusznie. Rzeczpospolita wymaga naprawy i zostanie naprawiona. Rzeczpospolita i jej obywatele zasługują na inną pozycję w świecie niż mają. Prawda zwycięży i zwycięży Myśl Polska, Myśl Słowiańska, Słowiańska Wizja Przyszłości Świata. Musimy mieć wiele wiary w sobie, że tak się właśnie stanie i tę wiarę cierpliwie budować w innych. I stanie się!

W chwili obecnej Polska nie wygląda być może ciekawie, ale co mają powiedzieć  na Białorusi, na Ukrainie, w Kazachstanie, w Kirgizji i w Rosji? Jakąż oni mają jeszcze daleką drogę. Wykonamy ją wszyscy RAZEM, jestem o to spokojny.

Urodziłem się w 1952 roku, w 7 lat od zakończenia II Wojny Światowej, cztery lata po tym jak ZSRS zakończył rękami „polskich patriotów” pacyfikację polskiej armii podziemnej. Najniższe szacunki mówią o 50.000 zamordowanych Polakach i Polkach, potencjalnych ojcach i matkach, czyichś ojcach i matkach, czyichś dzieciach. To nie uchodzi jakoś za komunistyczne ludobójstwo. W trwającej 4 lata wojnie w Bośni zginęło łącznie 100.000 ludzi i USA zrównało Serbię z Ziemią. Mówi się że w Syrii zginęło obecnie 70.000 ludzi i USA „interweniuje” przy pomocy swojej V kolumny. 50.000 zabitych przez komunistów Polaków nie uważa się jednocześnie za ofiary ludobójstwa, a ze zbrodniarzami pije się bruderszaft. 

Jednak to małe piwko w porównaniu do danych z II Wojny Światowej. Są naprawdę szokujące. W II Wojnie Polska, Litwa, Łotwa, Węgry, Rumunia i ZSRS straciły ponad 30 milionów obywateli. Ukraina w 1933 straciła dodatkowo 4 miliony ludzi. Według najniższych obecnych szacunków Wikipedii: Polska 16% całej ludności nie licząc tego co po Wypędzeniu z Ziem Wschodnich, ani tych zakatowanych przez ZSRS. A ZSRS, Litwa i Łotwa straciły po 13% całej populacji. To oznacza, że dzisiaj po 2 pokoleniach, jest o 150-180 milionów Słowian mniej niż by ich było, gdyby nie ów HOLOCAUST. Nie ma narodu na Ziemi, który mógłby się równać liczbą zabitych z Polską. Ale to jeszcze nie koniec strat słowiańskich. Niemcy straciły 10% ludności. Zastanówmy się kogo posyłali na front? Czy nie lechickich Słowian ze wschodnich landów?! Czy wiemy ilu zginęło Łużyczan, Ślązaków, Pomorzan i Kaszubów, po niemieckiej stronie? Śląsk był praktycznie opustoszały, Pomorze i Mazury też. A kim byli według was Berlińczycy czy Drezdeńczycy? W 75% Słowianami!

Pozostawiam każdemu do rozstrzygnięcia we własnym umyśle, na podstawie posiadanej wiedzy, kto naprawdę jest tym „Złym” w bajce o II Wojnie Światowej, o Jałcie, albo w bajce o Serbii, albo w bajce o Iraku, Afganistanie, Syrii, czy o Iranie. We wszystkich filmach szlachetny Bond walczy z Agentami ze Wschodu (ZSRS, Rosji, Iranu, Tajlandii). Śmiem twierdzić, że to jest kompletna bajka – nie ta walka, lecz jego szlachetność. To najczarniejszy charakter wszechczasów. Ten ciągnący się latami cykl filmowy to propagandowe uzasadnienie konieczności eliminacji Wschodu. Zakamuflowana w cukierkowym opakowaniu wojna psychologiczna pod płaszczykiem rozrywki. Urabianie opinii publicznej dla uzasadnienia ewentualnej inwazji i rasizm. Czysta propaganda wojny, zbrodni i dywersji.

Gdyby nie II Wojna, dzisiaj Polska licząca 120 milionów ludzi, byłaby WIODĄCA SIŁĄ EUROPY. Europy Hegemona, Europy Suwerena, a nie amerykańskiego Protektoratu! A co gdyby Polska weszła w unię z Rosją?! Uruchommy wreszcie w pełni wyobraźnię i przestańmy wierzyć w baśniuszki Dobrego Wuja Sama oraz w inne bajdy z Placu Świętego Piotra, znad Tamizy, czy Sekwany. Świat trąbi nieustannie o Holocauście Żydów – to był HOLOCAUST SŁOWIAN! To była pacyfikacja Europy wykonana z USA, za pieniądze sefardyjskich banksterów, rękami Niemców! Czy myślicie że oni tam, jak jeden mąż (od USA przez Wielką Brytanię po Niemcy), „przypadkiem” uprawiają od 50 lat  propagandę o „polskich obozach śmierci”?! 

Czy to uzmysławia nam dostatecznie JASNO na czym polegało amerykańsko-anglosasko-sefardyjskie uderzenie w Serce Świata?! W Ośrodek Wielkiej Zmiany?! W Serce Cywilizacji?!

W wyniku tego uderzenia Europa przestała być wiodącą siłą cywilizacyjną i nie jest nią aż do dzisiaj. Ale Serce Świata i Duch Świata nadal biją pod Ślężą i na Wawelskiej Górze. I nie przestaną bić i emanować na Świat!

Zwróćcie uwagę, że chociaż do teraźniejszości gospodarczej i politycznej możemy mieć wiele słusznych zastrzeżeń, to moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem Polaków, które przeszło przez życie bez wielkich strat demograficznych, bez wojny i bez hekatomby polskiej inteligencji. Jak ktoś gdzieś ładnie napisał: „to pierwsze pokolenie dziadków i babć, które jest wykształcone lepiej lub gorzej, ale jest i może przekazać wnukom swoją wiedzę w stanie nienaruszonym. Niezdziesiątkowane i niezakneblowane, mimo usilnych starań”.

Nie czuję się dziadkiem i jeszcze nim nie jestem, nasze życie ulega wydłużeniu, dzieci rodzą się później, a sprawność intelektualna dopisuje nam do późnej starości. Planuję starość na lata 2052 – 2072, kiedy to, biorąc przykład ze Stopana II Uboga, mam zamiar sam o własnych siłach wstąpić na Dach Świata (patrz Taja 23). Póki co przed nami WIOSNA.

Na początek zatem jak to na wiosnę, wielkie porządki. Jak zauważyliście powyżej, już je zaczęliśmy!

Będzie to jednak 90 lat (do roku 2102) gruntownego oczyszczania Śmietnika po Kalijudze. Jest to czas, kiedy każdy ruch łopatą będzie przejaśniał horyzonty myśli i czynił ład na naszej planecie. Każdy gram materii światła kładziony na szali Wagi Prawdy, będzie polepszał byt setek tysięcy Świadomych Istot. I za to się od razu zabieramy. TO TUTAJ WYKONUJEMY!

Każdy z nas ma do zrobienia swoją Wielką Małą Rzecz – na swoją wielką-małą miarę. Więc zaczynamy wielkie czyszczenie. Po nim każda „rzecz” w naszym domu nabierze nowego blasku, Błysku Novego, zaświeci czystym Światłem Świata. Przyjdzie czas, że wydamy pierwszy „novy podręcznik historii”.

Mapa nr 1 z portalu Vismaya. Linie na mapie są z gruba ciosane i nakreślone odręcznie. Zakreślone centra obejmują dosyć duże terytoria. Obraz ułożenia kontynentów i ich proporcje są zdeformowane. Na potrzeby potwierdzenia tezy?

Siergijew Posad (rus. Сергиев Посад), miasto w Rosji, w obwodzie moskiewskim, siedziba Siergijewo-Posadskiego rejonu. Miasto położone 71 km na północ od Moskwy, przy linii kolejowej MoskwaJarosław, nad rzeką Kanczurą i jej dopływami. W 2010 Siergijew Posad liczył 105,8 tys. mieszkańców.

Nazwy miasta: do 1919 – Siergijewskij Posad, Siergijew Posad, 1919-1930 – Siergijew, 1930-1992 – Zagorsk, od 1992 – Siergijew Posad. Początkowo na obszarze dzisiejszego miasta znajdowało się kilka niewielkich wiosek i przysiółków (m.in. Kokujewo, Panino, Klementiewo), powstały w końcu XIV wieku i na początku XV wokół klasztoru Troicko-Siergijewskiego (od 1744 ławry), założonego w latach 40. XIV wieku przez błogosławionego Siergieja Radoneżskiego. Wsie były znane dzięki rzemiosłu, drewnianej rzeźbie i produkcji zabawek. W 1782 Katarzyna II założyła w tym miejscu miasto, które w 1792 przybrało regularny plan. W 1845 Siergiewskij Posad połączyła szosa z Moskwą, zaś w 1862 doprowadzono linię kolejową. W 1919 roku miasto zmieniło nazwę na Siergijew. W 1930 przyjęło nazwę Zagorsk, na cześć działacza rewolucyjnego W. Lubockiego (Zagorskiego). W 1992 przywrócono miastu historyczną nazwę.

Najważniejszą atrakcją turystyczną miasta stanowi kompleks ławry Troicko-Siergijewskiej, założonej w XIV wieku przez świętego mnicha Siergieja Radoneżskiego. Była to twierdza, którą w latach 1608-1610 bezskutecznie oblegała 30 tysięczna armia polsko-litewska. W klasztorze pracowali słynni ikonopisarze Andriej Rublow i Danił Czarny. Główną cerkwią kompleksu jest sobór Trójcy Świętej, w którym przechowywane są relikwie św. Sergiusza Radonieżskiego. Inne zabytkowe cerkwie miasta to: Wprowadzenia Matki Bożej do Świątyni i św. Paraskiewy (z 1547), Wniebowstąpienia Pańskiego (1766-1799), Zaśnięcia Matki Bożej (1769), św. Eliasza (1733). Do ważnych zabytków należą również hotel klasztorny z 1823, w stylu klasycystycznym, kramy kupieckie (początek XX wieku) i studnia piatnicka z XVIII wieku). Miasto zalicza się do Złotego Pierścienia Rosji.

 d3x5mK0mURjdiRrL0X

Uderza prosta symbolika: a) kopuł Nieba (Potrójna Kopuła Niebios), b) kulistości gwiazd, planet i słońca oraz c) kolorystyka słoneczno-niebieska (biało-błękitno-złota: symbolika istu, juszu i ichoru, Sołwy, Baji i Nieci). Krzyże mają proporcje zodiakalne (równoramienne) a nie „chrystusowe”. Obecny jest Księżyc wschodzący po Nowiu – „maryjny” czyli Mor-moryjny (marzanniany – poziomy cienki sierp, w krzyżu wyróżniający jego podstawę południową czyli kierunek nocny dla Północy – znak Lwa/Kota/Węża/Smoka, południe, Syriusz, serpent).

Ostatnio coraz mocniej rozpowszechniana jest koncepcja Matki Ziemi jako Istoty Świadomej oraz koncepcja Zbiorowej Świadomości Istot Żywych na Ziemi. Wokół tych pojęć narosło sporo nieporozumień i błędnych interpretacji. Nie jest to dziwne ani zaskakujące, ponieważ każda nowa koncepcja, każdy nowy fakt będzie zawłaszczany przez różne grupy i używany do różnych celów. Mało tego, każda koncepcja, teoria czy praktyka niebezpieczna dla Systemu Pan – Niewolnik, będzie osaczona przez różnego rodzaju wampiryczne byty, sycące się fizycznie destrukcją i budujące własną jaźń  przy pomocy dezinformacji. Czasami są to osoby opłacane przez różne gremia (np. partie polityczne, służby dezinformacyjne tzw. kształtujące opinię, wywiady obce i kontrwywiady własne, koncerny, lobby np. atomowe, farmaceutyczne, medyczne, żywnościowe itp.). Często są to jednak osoby funkcjonujące prywatnie i całkowicie bezinteresownie. Jedni mówią o tzw. „pożytecznych idiotach”, inni o Lemingach i Yetisynach (z całym szacunkiem), ale głównie są to osoby sfrustrowane, niezrównoważone, zakłócone mentalnie, opanowane przez obsesję destrukcji, osoby niezdolne do konstruowania, rozproszone wewnętrznie, istoty o zdeformowanej jaźni. Niestety Zmiany jakie obserwujemy wyzwalają i uaktywniają intensywnie również tego typu skrajności negatywne. Ci którzy znają i uznają pojęcie Negatywu znacznie sprawniej rozpoznają tę grupę. Czasami osoby te posuwają się do działań skrajnych jak np. zabójca Johna Lennona, czy matka małej Madzi znana z TVN, czy jak ten z norweskiej Utoyi, czy zabójca „Pisuarów” z Łodzi. Pisuar i POpapraniec – to nowe słowa z Wielkiego Politycznego Słownika Mowy Miłości. Znaczą co innego niż się przyzwyczailiśmy. To nowomowa III RP. Niestety jest też więcej takich matek i ojców, jak ta z TVN, i dla nich ani „jednoczesność”, ani „prawie wieczność” nie jest wskazana i nie nastąpi (chyba, że ulegną Wielkiej Zmianie).

Rozpoznanie destrukcyjnych działań i dezintegrujących osobników ma wbrew pozorom spore znaczenie, ponieważ ich celem jest przeciwdziałanie konstruowaniu się Nowego (Novum, Novelty), zwłaszcza zaś jakiejkolwiek zmiany w sferze stosunków społecznych i własnościowych, gdziekolwiek na Ziemi, a szczególnie w ośrodkach Zmian.

Duża Zmiana rozchodzi się bowiem od Ośrodka, jak  kręgi od kamienia rzuconego w wodę. Wystarczy opiniotwórcza niewielka grupka osób, aby, gdy rzucona przez nią idea jest zgodna z Tendencją Nieskończonej Świadomości, zaczęła zataczać coraz szersze kręgi i ewokować kolejne przemiany w objętym tymi kręgami środowisku.

Zmiana nie postępuje geometrycznie, jak to sobie wyobrażają materialiści. Ona ma charakter lawinowy i natychmiastowy. Do tego staje się miejscem zapłonu dla kolejnych przeobrażeń obejmujących coraz to nowe sfery życia. Dlatego, gdy już stanie się faktem, destruktorzy nie mają możliwości zapobieżenia przekształceniom Rzeczywistości. Mogą wtedy jedynie utrudniać realizację materialnych efektów owej przemiany. Jest to już tylko opóźnianiem, a nie zniszczeniem, zabiciem, unicestwieniem idei. Ideę można najłatwiej unicestwić odciągając od niej inne Jednostki Świadome. Sprawiając, że zostanie ona przez nie odrzucona. Obrzydzając ją ludziom. To zaś najlepiej i ekonomicznie jest czynić, na etapie formowania się Nowego, czyli kształtowania się idei.

Destruktorzy wszelkiego rodzaju są zatem skupieni na zabijaniu idei, tłumieniu Zmiany w zarodku.Mechanizm spowalniania zmian pokazaliśmy na przykładzie blokowania przez cenzurę PRL twórczości, np. muzycznej, przykład zespołu Zdrój Jana (artykuł w dziale Wielka Zmiana w Polsce i na Świecie: Zdrój Jana (1966 – 1972): czyli złamać własne “milczenie” i monopol Mediów Władzy dla Naszej Przyszłości). Przykład rozwoju na świecie tego gatunku muzyki jaki uprawiał w latach 1966 – 1969 Zdrój Jana, którą nazwano psychodelic rock i punk rock, pokazał , że opóźnianie nie jest skuteczną metodą destrukcji. Może zatrzymać rozwój w jakimś ośrodku Ziemi np. w Krakowie i w całej Polsce, ale nurt zgodny z Tendencją Świadomości Nieskończonej pojawi się trochę później, niedługo, gdzie indziej. A to w Londynie, a to w San Francisco, a to w Tokio. Muzykę Zdroju Jana wywiozła z Krakowa na taśmach magnetofonowych grundig Nina Hagen (sam jej ją dałem) i zawiozła ją do Berlina. Stamtąd, zanim jeszcze sama Nina uciekła na Zachód, muzyka ta powędrowała dalej w różnych „odsłuchach” i stała się inspiracją 10 lat później zarówno dla samej Hagen, jak dla Clash, i dla innych.

Oczywiście ten przykład można uznać za błahy w porównaniu do losu jaki PRL, czy tajne służby wywiadów innych państw, zgotowały autorom wielu przełomowych wynalazków o wielkim znaczeniu dla ludzkości. Można tu przytoczyć przykłady wielkich prekursorów z różnych dziedzin wiedzy poczynając od filozofii z czasów najdawniejszych, ze starożytności, albo wynalazców współczesnych i prawie współczesnych. 

Weźmy dziedzinę pierwszą z brzegu  – informatykę. W PRL nie pozwolono się rozwinąć prekursorom maszyn cyfrowych i programów komputerowych, takim jak Marian Rejewski  czy Henryk Zygalski, ani twórcy półprzewodników Janowi Czochralskiemu.

Marian Rejewski, którego opracowania kryptologiczne dotyczące Enigmy przedłożone Alanowi Turingowi stały się podstawą informatyki i komputeryzacji  na świecie, wrócił po wojnie do Polski i pracował w PRL od 1946 roku w Bydgoszczy, jako zwykły urzędnik, nękany wielokrotnie przez UB.Fakt udziału w deszyfracji Enigmy utrzymywał w tajemnicy aż do emerytury w 1967 roku [czytaj: TUTAJ].

Henryk Zygalski [TU] nie odważył sie wrócić do PRL i zmarł w Anglii w 1978 roku, będąc zwykłym nauczycielem matematyki. Anglicy odsunęli obydwu Polaków od informatyki, nie chcieli żeby wtykali nos w Maszyny Turinga i Bomby Turinga.

Jerzy Różycki i kilku innych Polaków, pracowników Biura Szyfrów związanych z Enigmą, zginęło na statku pasażerskim zatopionym na Morzu Śródziemnym przez Niemców (222 zabitych – wywiad niemiecki?!) w roku 1942 [czytaj: TU].

Nie lepiej Anglicy postąpili z samym Turingiem [TUTAJ], którego zaszczuto z powodu jego homoseksualizmu i doprowadzono do samobójstwa, wykluczając go z dalszych prac nad jego własnym wynalazkiem. Oczywiście te prace były tajne i miały charakter wojskowy, a śmierć Alana Turinga była na rękę tym, którzy mogli po niej dysponować dowolnie jego pracą.

Profesora Czochralskiego [TUTAJ] w 1945 roku Senat Politechniki Warszawskiej po prostu nie przyjął do pracy. Władze państwowe odsunęły go od zawodu, oskarżono go o szpiegostwo. W 1953 roku podczas rewizji UB w jego domu w Kcyni (gdzie prowadził małą prywatną firemkę chemiczną i gdzie żył) zmarł na atak serca – Czy to nie zwykłe morderstwo polityczne? Mściwy Senat Politechniki złożony z profesorów-członków PZPR, profesorów-Ubeków i profesorów-donosicieli Ubeków, w 1995 roku nie widział powodu żeby cofnąć uchwałę z 1945 roku. Tak postąpiono w PRL i  w III RP z człowiekiem, który dał światu monokryształy i mikroprocesory. Napis z jego nazwiskiem pojawił się na grobie w Kcyni w roku 1998, gdyż wcześniej profesor leżał w grobie anonimowo. Wynika z tego jednoznacznie, że traktowano go jak ofiarę zbrodni UBeckiej. Bardzo wielu, spośród 50.000 Polaków zamordowanych przez UB w PRL, do dzisiaj nie ma grobów z nazwiskami. Za to oni, byli UBecy, ich dzieci i wnuki, mają się w III RP świetnie.

Przed II Wojną  w dziwnych okolicznościach zmarł przedwcześnie  i nagle w roku 1926  wynalazca telewizji, filmu barwnego, kamizelki kuloodpornej, maszyny tkackiej i wielu innych urządzeń, Jan Szczepanik [TU]. Błyskawicznie podupadł na zdrowiu, od chwili, gdy zaczął patentować swoje wynalazki i zamieszkał w Berlinie. Zmarł na „raka wątroby”. Czy użyto jakiejś promieniotwórczej substancji, czy też znaleźlibyśmy przy ekshumacji w jego włosach duże ilości arszeniku?!

Czy dzisiaj lepiej się mają polscy wynalazcy niebieskiego lasera, na przykład Sylwester Porowski zbanowany rządowymi „programami rozwoju” [czytaj: TUTAJ i TU] na boczny tor optoelektroniki światowej? Czy obecnie lepiej prosperują w Polsce odkrywcy metody otrzymywania dużych powierzchni czystego grafenu [TUTAJ]?!

To o czym tutaj piszemy to ilustracja nieustannej wojny Starego z Nowym, Destruktorów z Wolnymi Ludźmi, to wojna na froncie i na zapleczu Wielkiej Zmiany. Artykuł „Fala czasu Zero a jednoczesność” [tutaj], pozwala dokładnie zidentyfikować sedno i centra inspiracji tego konfliktu.

Nie ma porównania pomiędzy dokonaniami artystów-muzyków całego świata, a tym co dał materialnie i mógł dać światu Nikola Tesla (radio – nie żaden Marconi wynalazł radio, lecz Tesla – silnik elektryczny, transformator, bateria słoneczna i wiele innych) [Tutaj].

To co tutaj powyżej opisaliśmy to Destrukcja wynikła z Hiperdestrukcji jaką była II Wojna Światowa, Wojna Ras, pod hasłami Czystości Rasowej, Wojna Germańsko – Słowiańska. Ta hiperdestrukcja, jak zobaczycie na końcu tego artykułu nie powiodła się. Opóźniła Wielką Zmianę lecz jej nie zatrzymała. Jest to wielka klęska Sefardyjskich banksterów z USA i wykonawców ich idei z Niemiec. W wyniku tej hiperdestrukcji ich świat zaczyna się dzisiaj walić, a impuls dało znów Serce Świata i Duch Świata w 1980 roku. Ten impuls powtórzył się w roku 2012 i wyszedł z tego samego miejsca choć mało kto kojarzy Arabską Wiosnę z Ideą Solidarności 1980. To koniec tzw. Zachodu – nadchodzi Wschód, Wiosna, Jasność – Wielka Zmiana.

Inaczej bowiem niż z muzyką jest z myślą i jej zapisem oraz z czynem. Waga myśli bywa większa niż niejeden wynalazek – myśl jest zarodkiem każdego działania. To myśl, że „Ziemia nie może być środkiem układu widzianych na niebie planet” pchnęła Mikołaja Kopernika do odkrycia układu heliocentrycznego. Odkrycie to, zapisane i rozpowszechnione, stało się początkiem niebywałej rewolucji – wszechobejmującej Wielkiej Zmiany. Myśl przerodziła się w Słowo a Słowo stało się Ciałem.

Skąd wyszła owa kopernikańska myśl i czyn?! Skąd wychodzi kantowska idea Świadomości Nieskończonej?! Czy nie z Serca Świata?! A co wychodzi stąd dzisiaj na świat?! Czy nie Jaśń i Jaźń?! Niech każdy spróbuje odpowiedzieć sam na to pytanie.

Czyn czyli konkretne, konsekwentne  działanie, jakie pokazuje światu od 200 lat Polska, jest 100 000 razy ważniejszy niż sama myśl i jej zapis.

Zasada destrukcji jest dokładnie taka sama dla wszelkiej „nowości” – słowa, akordu, kreski piórkiem i węglem, matematycznego wzoru. Zawsze i wszędzie, tam gdzie działa tłumienie wolnej myśli, ma miejsce destrukcja zmian, ich zabijanie i  opóźnianie „nowości”. Mechanizm tego działania jest taki sam niezależnie od skali i ważności owej „nowości” dla świata.

Destrukcja „nowości” zaczyna się od tłumienia wolności słowa, manipulowania słowem i wypaczenia sensu przedstawianych treści  i idei. Nie pozwolimy na to w Sercu Świata już nigdy więcej.

Jan Matejko kopernik_mJan Matejko – Mikołaj Kopernik (ten obraz jak wszystkie obrazy Jana Matejki kryje w sobie więcej tajemnic niż  dzieła Leonarda da Vinci, tak okrzyczane ostatnio z powodu słynnego kodu. Jan Matejko to  mason i prawdziwy kodysta, ale także Strażnik Wiary, bynajmniej nie chrześcijańskiej. Bardzo cenne są odkrycia Barbary Walczak w tej materii, ale i te odkrycia są w Polsce pracowicie tłumione przez grupę Destruktorów).

Omówię tutaj cały kompleks tych ważnych spraw przedstawiając przy okazji koncepcję Matki Ziemi, jako istoty Żywej i Świadomej. Istoty posiadającej w skali makro ciało energetyczne i fizyczne, podobne do ciała człowieka. Ze wszystkimi odpowiednikami jego wewnętrznych organów i kanałów energetycznych. Skupimy się przy tym nie na organach, o których blade pojęcie mamy (np. Lasy = płuca, System Wodny = krwiobieg, Powietrze/Weń = umysł/jaźń , itp), ale na kanałach energetycznych. Kanały te rozumiemy według filozofii Wschodu: wedy, jogi, zen i filozofii oraz medycyny chińskiej (akupunktura).  Zobaczycie też, jak na dłoni,  skutki destrukcyjnej działalności  wielu grup osób, związanych z tą ideą. 

Natrafiłem ostatnio na polską stronę Vismaya.maitreya.pl, a na niej na artykuł i mapę przedstawiającą tzw. Wielką Drogę Smoka, czyli Kundalini (Kędylinie) i czakry (czARki) Ziemi. Kundalinie i czakry są to najważniejsze kanały i punkty energetyczne. Oczywiście nie jest to żadne odkrycie portalu Vismaya. Czakramy Ziemi i w związku z tym kanały energetyczne biegnące przez Ziemię to koncept, który jest powtarzany w wielu miejscach w Internecie i w wielu publikacjach, czy filmach TV.

Należałoby od razu zaznaczyć, że źródła owej koncepcji Drogi Wielkiego Smoka są niejasne.Już na pierwszy rzut oka, gdy wejdziemy na portal Vismaya jako osoby kompletnie „zielone” w temacie, zauważymy, że korzenie koncepcji Kundalini Ziemi są najprawdopodobniej z jednej strony new age’owe (w najgorszym znaczeniu tego słowa), a z drugiej jednocześnie ksenofobicznie anglo-saskie (germańskie). Co do strony Vismaya, to wygląda ona „po amatorsku”, ale nie jest amatorskim działaniem za jakie chce uchodzić.

Dygresja: za co nie lubimy new age?

Ja nie lubię tego ruchu za płytkość. Ta płytkość, która daje pożądaną przez animatorów tego ruchu masowość , ma skutek uboczny. Zamiast odkrywać przed ludźmi Obszary Nowego skutecznie je zakrywa, bowiem odstręcza od prezentowanych tam koncepcji poważnych badaczy.  New Age wśród systemów religijnych czy systemów filozofii/wiary spełnia niestety rolę podobną do „komercyjnej telewizji” albo „komercyjnego portalu”: sensacyjność dominuje tam zdecydowanie nad sensownością.  Dobrym przykładem takiego działania New Age jest Bugarach 2012, nonsensy na temat końca świata  i to wszystko co się z tej okazji działo.  Nie jest złe, że ktoś chce dokonać unifikacji i zebrać różne wierzenia/filozofie w jeden system, złe jest to co z tego wynika, „wór pełen wszystkiego  i niczego” oraz interesy jakie się ubija na naiwności ludzkiej. Coś takiego odstręcza osoby myślące głębiej. Dlatego piszę powyżej o New Age w najgorszym znaczeniu tego słowa.

Taki wniosek na temat teorii prezentowanej na Vismaya-Maitreya wyciąga się łatwo, ponieważ dostrzega się od razu, że za „ośrodki” w tym koncepcie uważane są prawie wyłącznie pewne spektakularne miejsca w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, czy w Nowej Zelandii. Cała reszta świata występuje tu niejako na uboczu, tylko po to, aby potwierdzić swoją „tajemniczością” (Bali, Fuji, Uluru) i „starożytnością” (Palenque, Titicaca, Egipt-Cheops, Kailasz) „rzeczywistą ważność” owych anglosaskich pępków świata.Wszystkie te miejsca są od dawna niekwestionowanymi atrakcjami/magnesami światowej turystyki.

Co ciekawe oprócz „pępków” anglosaskich w koncepcji Drogi Wielkiego Smoka znajdujemy też Moskwę, a właściwie Obwód Moskiewski i Siergiejew Posad, gród założony przez Katarzynę II, z klasztorem prawosławnym.Gród ten został w koncepcji Drogi Wielkiego Smoka „wybrany” jako miejsce specjalne  – 13 Wrota Ziemi. Wiemy, że Kreml  od wieków, jak kolorowa zabawka napędza dziecięce germanofilskie marzenie o podboju świata.

Ci którzy znają złowrogi „mechanizm użycia” 13-stki, stali się w tym momencie zapewne automatycznie czujni. I słusznie. Jak jednak zobaczycie, zastawiona tutaj przez Destruktorów i Rozbijaczy Nowego, pułapka intelektualna (myślowo-emocjonalna) to mechanizm długofalowy z opóźnionym zapłonem. Swego rodzaju świadomościowa bomba Negatywu, która została uruchomiona w roku 1966 (= 13), a wybucha nam w rękach dopiero teraz. Nie będziemy się tutaj skupiać na ustaleniu dokładnym kto tę bombę, tę pułapkę intelektualną, zastawił. Czy są to wysłannicy Gadoidów, NWO, masoni czy inne trolle. Nie jest to ważne czy mamy do czynienia z robotą Świadomego Siewcy Negatywu czy z „amatorem” (obydwa typy opisałem powyżej). Ważne byśmy potrafili oddzielić Ziarno Prawdy od Plew Dezinformacji. I na tym się tutaj skupimy.

Gdy idzie o koncepcję Kunadalinii i Czakramów Ziemi wygląda to wszystko razem mocno dziwnie, zwłaszcza, iż jest podawane praktycznie prawie wyłącznie przez bardzo enigmatyczne źródła anglosaskie. Akcent wielkoruski złączony z germano-centrycznym nakazuje daleko idącą ostrożność, ale też zaciekawia niecodziennością. To wszystko upowszechniane jest po polsku przez chrześcijański (katolicki, protestancki, gnostyczny, nie wiadomo jaki???) portal pod hinduistyczną „oświeconą” nazwą. Czy to jest po prostu new age? Nie wiem. To nie jest ważne dokąd się nie okaże, że to inicjatywa jezuitów. Raczej podejrzewam gnostyków, a to rokuje nieźle, bowiem gnostycy, agnostycy, masoni, okultyści, ezoterycy, adepci magiji i antropozofowie są niesłychanie bliscy Wierze Przyrody, dzieli ich od niej jeden krok.

Inne wskazówki co do źródła tej koncepcji także nie są zachęcające. Brak starożytnych, konkretnych, wedaistycznych, sumeryjskich, egipskich czy innych np. greckich, źródeł i podstaw do koncepcji Czakr Ziemi. Jedyną niemal podstawą jest w tej kwestii intuicja i pogłoski, rozsiewane po świecie „informacje”, które nie odwołują się jednak prawie nigdzie do wiarygodnych źródeł. Na szczęście okazuje się, że „prawie nigdzie”. Więc to „prawie nigdzie”, czyli „gdzieś”, pozwala nam zweryfikować całą sprawę. Położyłem tutaj nacisk na starożytne źródła, bo one okazują się w wypadku wielu koncepcji i idei wyprzedzać XX i XXI wiek z jego naukowymi osiągnięciami mentalnymi. Oczywiście brak starożytnych źródeł nie może niczego przekreślać. Przecież koncepcja Novelty – Fali Czasu Zero nie ma nic wspólnego ze starożytnością, jest absolutną nowością, a odkrycie fraktalności Wszechświata, czy jego astro-fizycznej konstrukcji to także nie wynalazek Egipcjan (mimo, że Nassim Haramein [Hara Men - Człowiek Góra, góryta = guru, Hara Men-tal, brzmi to jak pseudonim] zahacza akurat korzeniami o Egipt).

 Oddajmy na początek głos autorom prezentowanej na Vismaya koncepcji i zapoznajmy się z ich wersją wiedzy na temat Wielkiej Drogi Smoka i Kundalinii Ziemi, oraz jej Czakr.  


twelvechakras

Mapa nr 2 – Inna wersja (wtórne źródło rozpowszechniania koncepcji przedstawiające się jako pierwotne)

Wielka Droga Smoka – dwie linie łączące cały świat.

Wielkie arterie energii (mapa nr 1):
a. żeńskiego tęczowego węża
b. męskiego tzw. upierzonego węża.
Oba symbolizują Smoka i podwójny helix DNA. Obecnie ten smok jest już połączony ze wszystkimi najważniejszymi punktami Ziemi, oprócz czakry Ziemi Nr 5 – gardła, która ma bardzo wyjątkowe położenie.
Ziemski tęczowy wąż łączy: Uluru do jeziora Titicaca, Glastonbury-Anglia, Moskwa-Posady Sergiewa, Góra Kailas-Tybet i Bali.
Męski szlak – Upierzony wąż łączy: Palenque-Meksyk, do Góra Shasta-Kalifornia, Góra Fuji-Japonia, Bali i jezioro Titicaca.
Wąż tęczowy i upierzony krzyżują się w 2-ch miejscach: Jezioro Titicaca i Bali.

Skrzyżowanie w Andach jest czakrą seksualną Ziemi a w Bali jest punktem tzw. filtrem krwi usuwającym zanieczyszczenia.

Te linie nie są tylko geometrycznym wzorcem wymiarowym, są one arteriami żywego organizmu, kanałami przez które przepływa energia życia na Ziemi. Przypominają wielkie-szerokie rzeki wypełnione wodą-energią.

Na drodze tych arterii leży czakra serca Ziemi – Glastonbury-Shaftesbury, bardzo ważne miejsce na Ziemi, tzw. DUSZA ZIEMI, która utrzymuje naszą planetę przy życiu.

1. Haleakala Krater-Hawaje – Planetarny wir, tzw. “przędacz ognia”
2. Góra Shasta-Kalifornia – Planetarna czakra korzenia
3. El Tula i Palenque-Meksyk – Planetarny androgenus i centrum harmonii
4. Jezioro Titicaca-Boliwia, Peru, – Planetarna czakra seksualna
5. Glastonbury i Shaftesbury-Anglia – Planetarna czakra serca jak również połączenie z czakrą planetarną trzeciego oka-szóstą
6. Góry Stołowe-Afryka – Planetarny wir, “prządacz ziemi”
7. Wielka Piramida, Góra Synai i Góra Oliwna – Planetarna czakra gardła i “prządacz powietrza”.
8. Góra Kailas-Tybet – Planetarna czakra korony
9. Bali-Indonezja – Planetarne Centrum oczyszczania
10. Uluru i Kata Tjuta – Planetarna czakra splotu słonecznego
11. Góra Fuji-Japonia – Planetarne Centrum piękna i nieśmiertelności
12. Rotopounamu-N.Zelandia – Planetarny wir, “prządacz wody”
13. Posady Sergiewa-Moskwa – 13 centrum Syntezy.

Wszystkie te punkty tworzą dwie drogi smoka opasującego całą Ziemię, składającego się z dwóch węży żeńskiego-tęczowego i męskego-upierzonego. Męski jest zwany również – Głową Ojca.

Źródło: www.vismaya-maitreya.pl

Tyle artykuł i źródło.

Przypatrzmy się zatem najpierw źródłu.

Templeofrosycross„The Temple of the Rosy Cross”, Teophilus Schweighardt Constantiens, 1618. T. Schweighart, Speculum sophicum Rhodostauroticum (1604), Quelle: aus franz. Rose-Croix Wikipedia-artikel.

Różokrzyż – termin odnoszący się do ruchu i nauki głoszonej przez kontynuatorów starożytnych szkół misteryjnych, jacy pojawili się na przestrzeni XV wieku, a którzy nawiązywali do idei zawartych w tradycjach gnostyckich głoszonych wcześniej m.in. przez esseńczyków, manichejczyków, katarów. Pierwsze dokumenty związane z tym ruchem pochodzą z XVII wieku.

Przyjmuje się, że nazwa różokrzyż pochodzi od imienia Christian Rosenkreutz, postaci pojawiającej się w dziełach Johanna Valentina Andreae (1586-1654) wydanych w latach 1614-1616.

Różokrzyżowcy działali w XV-XVII wieku na terenie Europy głównie w Niemczech, Niderlandach, Francji oraz Anglii, upatrując swe dzieło we wcześniejszych dokonaniach m.in. Hermesa Trismegistosa, Laozi, Buddy, Pitagorasa, Apoloniusza z Tiany. Nauki różokrzyża głosili m.in. Robert Fludd, Michael Maier, Thomas Vaugham, John Heydon. Związany z tym ruchem był również m.in. Stanisław August Poniatowski, Johann Wolfgang Goethe, Victor Hugo i Teofil Ociepka.

Różokrzyż zaznacza w swej filozofii boskie pochodzenie człowieka rozpatrywane przez upadek w grzech oraz możliwość ponownego zjednoczenia z boskim polem życia. Nauka ta powiązana jest silnie z alchemią, postrzegając możliwość zbawienia w przemianie ołowiu symbolizującego naturę człowieka ziemskiego w złoto prawdziwego boskiego człowieka, który niczym Feniks z popiołów musi wznieść się z grobu natury.

Hermetyczna nauka różokrzyżowców wywodzi się z: gnozy, alchemii, kabały, neoplatonizmu, filozofii. Do nauk XVII-wiecznych różokrzyżowców odwoływali się przedstawiciele rozwijającego się w XVII wieku wolnomularstwa spekulatywnego. Istnieje znaczące powiązanie symboliki wolnomularskiej i symboliki stosowanej przez różokrzyżowców.

Współcześnie

Obecnie różokrzyż znajduje wielu współczesnych kontynuatorów działających na terenie całego świata których przykładem jest Lectorium Rosicrucianum, AMORC jak również Societas Rosicruciana in Anglia i Fraternitas Rosae Crucis. W Polsce od 1986 roku oficjalnie działa Lectorium Rosicrucianum Międzynarodowa Szkoła Złotego Różokrzyża, która ma cztery centra (Warszawa, Wrocław, Katowice, Koszalin) oraz ośrodek konferencyjny Aurora w Wieluniu.

Prawda jest taka, że ośrodki Różokrzyżowców działają w roku 2013 w 20 miastach Polski.

Oto jak reklamuje się vismaya-maitreya:

ROSE OF SHARON

Jest symbolem rozwijających się
sekretów Boga w człowieku.

Symbol rozwoju czakramu serca

Kwiat lotosu serca (czakry serca)
i środek lotosu czakry korony są jednakowe
– tzw. bliźniacze serca, kiedy wykwitnie ostatni ośrodek – korona,
człowiek osiąga wysoki rozwój duchowy.
RÓŻA symbolizuje pełny i doskonały rozwój człowieka,
w którym otworzyły się wszystkie centra spirytualne
w którym mieszka już Chrystus.

Symbol Róży i różanego Krzyża,
– jest symbolem krzyża i cierpienia
Wielkiego Piątku,
który staje się zmartwychwstaniem
i życiem każdego syna i córki Boga.
Symbolika przelanej krwi Jezusa Chrystusa.
Plan materialny – śmierć,
cykl śmierć – zmartwychwstanie.
Róża w krzyżu – spirytualny rozwój człowieka.

Słyszeliście o Różokrzyżowcach prawda? VISMAYA okazuje się być portalem ezoteryczno-chrześcijańskim (gnostycznym) pod hinduistyczną banderą, który tylko pozornie próbuje łączyć Wiedę z Chrześcijaństwem w New Age. Strona ma oczywiście swoje głębsze źródła anglosaskie. Pytanie po co ukrywa się za szyldem hinduskim skoro to strona chrześcijańska?

Każdy portal duchowy jest potrzebny, zwłaszcza takie portale, które próbują łączyć ludzi zbałamuconych przez Duchowych Pośredników z różnych mniej lub bardziej oficjalnych kościołów. Kościoły i religie wyposażone w tzw. duchowieństwo, są nastawione na utrzymanie tego duchowieństwa, jego władzy, władzy duchowej nad wiernymi. To władza daje kapłanom realne fizyczne utrzymanie jako kaście, i jako fizycznym osobom oraz całej instytucji żyjącej z uprawiania tejże religii. Nic więc dziwnego, że kościoły i religie posiadające duchowieństwo budzą podejrzenia o zafałszowanie Wiary, lub o zbudowanie fałszywej wizji Świata Boskiego opartej o zasadę „Pan – Niewolnik”. Ta zasada buduje bowiem ich fizyczny byt (egzystencję kapłanów).  Co to za strona, ta Vismaya? Otóż jest to strona tylko pozornie New Ageowa,  strona która o dziwo preferuje wyłącznie chrześcijańskie modlitwy i straszy, że medytacja może człowieka „usztywnić umysłowo” do tego stopnia, że to „nie pozwoli mu normalnie żyć”. 

To zestawienie powinno nam wystarczyć do oceny zawartości portalu i wskazać źródła jego finansowania.Odkrywamy ten portal jako Destruktora, Dezintegrator, jeszcze jedną tubę chrześcijaństwa. Kasta pośredników jest tutaj zorganizowana w gnostycki, wolnomularski „zakon” i „szkoły” uczące „myśleć tak, jak należy myśleć”. Napisałem, że oni mają jeden krok do nas, do Wiary Przyrody, to jednak duży krok – trzeba się wyzbyć pośredników. [czytaj opis "Różokrzyż" pod obrazkiem powyżej]

Zatem, ponieważ nic głębszego niż przytoczone tutaj powyżej twierdzenia tam nie znajdziemy, zadowolimy się jedynie mapą stamtąd, która jest pochodzenia anglosaskiego, i propaguje anglosaski antropocentryzm.

Wielu ludzi takie początkowe konstatacje odstręczyłyby od jakichkolwiek materiałów zamieszczanych w podobnych publikacjach . My Ludzie Wolni, Wolnomyśliciele i Intelektualni Swawolnicy nie odrzucamy jednak niczego a priori, nie chcąc utracić żadnej cząstki ze Świata Poza Dogmatami, ze Świata RzeczyIstności, ze Świata Duchowości, czy ewentualnie Innych Światów Alternatywnych.

Przeczytajmy inny artykuł na ten temat, za Trendy i bankier.pl, autorstwa pani Kamy Poznańskiej , który powstał na podstawie pracy licencjackiej Anety Cichockiej, studentki Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji w Warszawie oraz dzięki uprzejmości pana Leszka Mateli. Mamy tutaj więc autorstwo, nazwiska które są autentyczne i autorytet w sprawach geomancji i różdżkarstwa (radiestezji), który budzi respekt. Jest to stary artykuł, który ukazał się w Internecie w styczniu 2009 roku. Jak widać ma on podłoże ewidentnie „ezotero-turystyczne”, wypływające z potrzeb przemysłu turystyki i rekreacji, ale musi mieć jako praca licencjacka udokumentowane źródła:

gridbkwh

Miejsca mocy czyli czakramy Ziemi

(wytłuszczenia w tekście moje – C.B.)

Są miejsca, które pulsują dziwną energią. Chory organizm szybciej wraca tam do zdrowia, a umysł łatwiej nawiązuje kontakt z wyższym wymiarem rzeczywistości.

Są ludzie, których dłonie leczą, słowa przynoszą ulgę, a kontakt z nimi – swoiste objawienie. Są mikstury, które pomagają zachować zdrowie i poprawiają samopoczucie. Są rzeczy, które sprawiają radość, i miejsca na Ziemi, które ujawniają nasze nadprzyrodzone zdolności. Ziemia już dawno bowiem przestała być tylko wirującym w kosmosie kawałkiem skały, a stała się źródłem dobroczynnej energii. Są miejsca, które pulsują dziwną energią. Chory organizm szybciej wraca tam do zdrowia, a umysł łatwiej nawiązuje kontakt z wyższym wymiarem rzeczywistości. To „miejsca mocy” – znane od tysiącleci punkty energetyczne Ziemi, połączone ze sobą liniami energetycznymi – czymś w rodzaju działającego na zasadzie telepatii internetu. Miejscami mocy nazywa się tereny szczególnej koncentracji stymulujących sił przyrody. Stanowią przedmiot licznych badań. Istnieje wiele legend na ich temat. Od najdawniejszych czasów człowiek wyczuwał ich energię, otaczał je kultem i wykorzystywał do celów terapeutycznych, duchowych czy szamańskich. To właśnie w tych miejscach budowano pogańskie świątynie, tam również powstawały pierwsze chrześcijańskie kościoły. Przyciągają ludzi w trudno wytłumaczalny sposób. Ich tajemnice próbowało zgłębić wielu, co czyni je bardziej intrygującymi i sprawia, że budzą coraz większe zainteresowanie. Niewątpliwie stanowią szczególną wartość w dobie powrotu do tego, co nieodkryte, nieodgadnione, pełne magii i mistycyzmu. Miejsca mocy spotkać można na całym świecie – od Ameryki przez Europę i Azję, kończąc na słabo zaludnionych wysepkach. Niektóre z tych miejsc są dobrze znane, inne mniej. Co ważne, Polska również ma miejsca, w których energia Ziemi łączy się z energią kosmosu.

Moc kryształowej planety

Człowiek dawnych epok, mimo braku urządzeń technicznych, posiadał zdolność wykorzystywania subtelnych energii natury. Dzięki wnikliwej obserwacji przyrody i niezwykle rozwiniętej intuicji potrafił bezbłędnie zlokalizować miejsca o szczególnej koncentracji pozytywnej energii. Niezwykły wpływ tych pogańskich, rytualnych miejsc odczuwany był przez następne stulecia. Przekonali się o nim również rosyjscy uczeni: Gonczarow, Makarow i Morozow. Wysunęli hipotezę, że struktura kuli ziemskiej przypomina strukturę kryształu oraz że, podobnie jak w krysztale, istnieje na naszej planecie rodzaj symetrycznej sieci z aktywnymi węzłami. Gonczarow połączył liniami na mapie świata miejsca, gdzie zrodziły się najstarsze cywilizacje. Okazało się, że linie utworzyły sieć regularnych pięciokątów. Tak więc piramidy w Gizie, Mohendżo Daro w Indiach, Wyspa Wielkanocna, centrum kultowe Inków Machu Picchu w Peru i inne święte miejsca znalazły się na wierzchołkach pięciokątów bądź w ich geometrycznym środku.

Angielski biznesmen i fotograf Alfred Watkins zauważył natomiast, że wiele miejsc kultu w jego rodzinnym Herefordshire położonych jest wzdłuż jednej linii prostej. I tak prehistoryczne kopce, kurhan, kamienny krąg Stonehenge, Old Sarum, katedra w Salisbury, krąg Clearbury oraz obóz Frankerbury okazały się potwierdzać tę niecodzienną teorię. Watkins przypuszczał, że mogły to być prehistoryczne drogi handlowe, jednak zastanawiał fakt, że leżące w jednej linii obiekty to starożytne miejsca kultu. Postanowił więc nazwać je „liniami ley”, co w języku walijskim oznaczało ‘święte, otoczone miejsce’. Najpotężniejsze z lay lines oplatają całą kulę ziemską. Istnieją także linie geomantyczne łączące tylko kilka miejsc mocy na terenie jednego kraju oraz geomantyczne linie lokalne. Ley lines to jak gdyby sieć internetu powstała przed tysiącami lat. Tą drogą odbywał się bezpośredni przekaz wiedzy i inspiracji twórczej nawet do najodleglejszych rejonów kuli ziemskiej. Wystarczyło, aby ludzie będący na odpowiednim poziomie rozwoju wewnętrznego osiedlili się w miejscach mocy znajdujących się na liniach geomantycznych. Przebywając tam, byli niejako samoistnie inicjowani na wiedzę natury, nagle doznawali olśnień, dokonywali genialnych i wiekopomnych odkryć, aż wreszcie stawiali świątynie.

Wzmacniacz planetarnej energii

Najsilniejsze strumienie energetyczne wychodzą z węzła znajdującego się pod Wielką Piramidą w Gizie, która dzięki swemu kształtowi i wymiarom działa jak wielki wzmacniacz promieniowania geomantycznego. Potwierdza to radiesteta Leszek Matela, który od 1984 r. prowadzi badania w tej części świata. W Komorze Królewskiej piramidy promieniowanie sięga 170 tys. jednostek i jest to największa zanotowana kiedykolwiek wartość. Jego istnienie trudno zbadać empirycznie, stwierdzono na przykład, że tępe żyletki pozostawione we wnętrzu piramidy znów stają się ostre, a w wodzie przybywa składników mineralnych. Przypuszcza się również, że w przeszłości piramida była punktem orientacyjnym dla statków czy karawan, gdyż za pomocą narzędzi radiestezyjnych lokalizowano ją ze znacznych odległości. Z Wielkiej Piramidy wychodzi aż 10 lay lines, i to właśnie one stanowią osnowę systemu energetycznego naszej planety, i to one przenoszą subtelne energie na duże odległości, łącząc miejsca kultu na całej kuli ziemskiej.

Ważne miejsca na świecie połączone głównymi liniami z piramidą w Gizie to np.: Eleusis (miejsce misteriów greckich), Wyspa Wielkanocna z jej niebywałymi kamiennymi posągami, płaskowyż Nazwa ze słynnymi gigantycznymi rysunkami, Machu Picchu, azteckie miasto bogów Teotihuacan w Meksyku, Jerozolima, Babilon, Złota Świątynia w Amritsar w Indiach (centrum kultowe Sikhów), najświętsze góry Chin i Japonii, góra Synaj czy wreszcie Carnac we Francji, Rzym i Fajstos – starożytny pałac minojski na Krecie. Jedna z linii przebiega również przez Trójkąt Bermudzki. Kolejna natomiast ogarnia swoim wpływem Ayers Rock i Olgas w Australii, będące głównymi miejscami kultowymi Aborygenów. Dla pierwotnych mieszkańców Australii linie geomantyczne odgrywały szczególną rolę. Stanowiły bowiem podstawę systemu orientacji przestrzennej na pustyniach. Aborygeni nazywali je „liniami pieśni”. Czuli się cząstką przyrody i znakomicie wyczuwali niewidzialne strumienie energetyczne. Podróżując,śpiewali pieśni przodków, aby osiągnąć stan wyższej świadomości i dzięki temu zlokalizować przebieg linii prowadzących do źródeł i miejsc mocy rozsianych po całej Australii.

Z Wielką Piramidą ma również połączenie jedno z największych źródeł mocy na świecie – kamienny krąg Stonehenge. Wybudowany prawie 3500 lat p.n.e. do dzisiaj jest zagadką dla naukowców i ezoteryków. Większość badaczy uważa, że krąg miał przeznaczenie kultowe, ale był też rodzajem obserwatorium astronomicznego, umożliwiającym przewidywanie pór zasiewów, powtarzających się cykli przyrody, a nawet zaćmień słońca i księżyca. Dziś jeszcze, analizując pozostałości kręgu, można znaleźć układy kamieni wyznaczających linie np. wschodu i zachodu słońca w dniach przesilenia letniego i zimowego. I nawet po 3000 lat w kamiennym kręgu Stonehenge obraz wschodu słońca w dniu przesilenia zimowego sprawia niesamowite wrażenie.

Wawelski święty kamień

Cały nasz kraj, jak każdy zakątek globu, przecina szereg linii geomantycznych. Wśród licznych polskich miejsc mocy jedno ma wyjątkową energię. Na Wawelu, w obrębie kaplicy św. Gereona, znajduje się najbardziej znane w Polsce energetyczne miejsce – zwane czakramem wawelskim. Przecina się tam aż 7 linii geomantycznych, z czego jedna, zwana jerozolimską, ma szczególnie dużą moc. Przebiega ona w kierunku północno-zachodnim przez Jasną Górę, Gniezno, wyspę Bornholm (z kultowymi obiektami Normanów i Burgundów), dalej przez Szwecję, starą Zagorę w Bułgarii aż do Jerozolimy. Pozostałe ley lines łączą Wawel z Rzymem, Wilnem, Wadowicami oraz megalitycznym kręgiem Stonehenge.

Z Wawelem związane są liczne podania i legendy, a jedna z nich głosi, że bóg Sziwa rzucił siedem magicznych kamieni w siedem różnych stron świata. Z punktów, w które upadły kamienie, miała wydobywać się silna energia boska dla dobra ludzkości, a miejsca te miały nigdy nie ulec zagładzie. Jeden z kamieni upadł w Krakowie, dzięki czemu stał się czakramem Ziemi. Pozostałe znajdują się w Delhi, Mekce, Delfach, Jerozolimie, Rzymie oraz Velehradzie. Pojęcie „czakramu” nie bardzo mieści się w kategoriach europejskiego myślenia i dlatego w naszej rzeczywistości przyjęła się łatwiejsza do wyobrażenia teoria wawelskiego świętego kamienia. Według podania, ok. 90 r., a więc jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa przez naszych praojców, wędrowny filozof, prorok i jasnowidz Apoloniusz z Tiany w Kapadocji (Turcja) miał zakopać tutaj, w miejscu dawnego pogańskiego ośrodka kultowego, szlachetny kamień o niezwykłych właściwościach. Podobno Apoloniusz potrafił obdarzać przedmioty właściwościami nadprzyrodzonymi i ponadczasowymi. Dlatego zachowały one uśpioną energię przez wieki. Kamienie pozostawił też w sześciu innych miejscach na świecie. Utworzył w ten sposób siedem świętych miejsc.

O dziwnych wydarzeniach na Wawelu wspominał już m.in. słynny franciszkanin, ojciec Andrzej Czesław Klimuszko. W 1985 r. napisał: „Hinduski profesor podczas zwiedzania Królewskiego Zamku na Wawelu, gdy opuścił komnaty zamkowe i znalazł się w kącie dziedzińca, prosił towarzyszących mu polskich uczonych, ażeby go zostawili na 15 minut zupełnie samego. Stał przez ten czas nieruchomo, skupiony i odwrócony twarzą ku wschodowi. Gdy dołączył do grupy polskich profesorów, został przez nich zasypany gradem pytań. Profesor odrzekł tylko tyle, że nurtowała go od dawna pewna sprawa i sądził, że właśnie tutaj będzie mógł ją rozwiązać. Na pytanie, czy znalazł rozstrzygnięcie, Hindus tylko lekko się uśmiechnął i nic nie odpowiedział. Wydaje się, że hinduskiemu profesorowi chodziło o czakram ziemski”.

Białowieskie dęby

Spoglądając na wyrysowaną przez rosyjskich naukowców siatkę krystaliczną, dostrzec można, że na jednej z linii leży Białowieża. Linia ta biegnie na zachód przez Gniezno, a dalej przez Hexentanzplatz, legendarne centrum kultowe w górach Harzu, oraz przez Druggelte koło Soest, westfalską miejscowość znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Wstępne badania wykazały, że szczególna aktywność tej linii promieniowania przypada na 30 kwietnia. Tradycja ezoteryczna łączy ten dzień z Dniem Walpurgii, czyli świętem czarownic. Nic też dziwnego, ze wspomniana linia promieniowania przechodzi przez legendarne miejsce tańca czarownic w Harzu. Ostatni wieczór kwietnia, podobnie jak noc świętojańska, to czas potężnych przemian energetycznych w przyrodzie, szczególnie w miejscach położonych wzdłuż wymienionej linii. Dlatego też do przeprowadzenia badań w Puszczy Białowieskiej wybrano właśnie dzień 30 kwietnia. Okazało się, iż rzeczywiście natężenie promieniowania osiąga wtedy potężne wartości (50 tys. jednostek BSM).

Magia miejsc magicznych

W miejscach mocy człowiek jest pod wpływem bardzo korzystnych energii wspomagających leczniczo, poprawiających samopoczucie, a także powodujących rozwój potencjału duchowego. To również dobre miejsca do medytacji, zwłaszcza że większość z nich usytuowana jest w otoczeniu bujnej roślinności. Energia, którą emanują te dobre punkty, jest tak silna, że odczuwa się ją jeszcze przez kilka tygodni. Nic zatem dziwnego, iż te energoterapeutyczne miejsca przyciągają do siebie mnóstwo osób. Miejsca mocy są też centrami duchowości i kontemplacji. Można tam wzbogacić wiedzę o pradawnych czasach, ówczesnych zwyczajach, religii i kulturze. Miejsca te mogą uzdrawiać serce, ciało i duszę.

– Bardzo silnie wpływają one również na podświadomą sferę człowieka i jego duchowość – tłumaczy Leszek Matela. – Stąd też nadają się świetnie do medytacji, ćwiczeń duchowych i modlitwy. Oczywistym jest zatem fakt, że przy lokalizacji miejsc kultu wybierano dawniej wyłącznie miejsca mocy. Nie tylko sprzyjają one pracy wewnętrznej, pobyt w nich wiąże się również z regeneracją organizmu i odprężeniem. Symbole odebrane w czasie medytacji nazywane są przesłaniami miejsc mocy. Wyrażają one istotę takich miejsc. Mówią o ich znaczeniu i ważnych wydarzeniach związanych z ich historią. Jest to oczywiście język symboliczny, wywodzący się z naszej intuicji i podświadomości. – Aby odebrać przesłanie, wystarczy wyciszyć umysł i nastawić się na jego odbiór. Występujący tam układ promieniowań oddziałuje na naszą sferę podświadomą, a podświadomość przemawia do nas podczas medytacji własnym językiem, próbując opowiedzieć” o funkcji i przesłaniu danego miejsca – wyjaśnia nasz rozmówca. Do takich miejsc przychodzimy również z różnymi rozterkami duchowymi i kwestiami do rozstrzygnięcia. Pozytywne energie występujące w nich inspirują często do decyzji pozwalających na rozwiązanie naszych problemów.

Jak skorzystać z energii miejsc mocy?

Należy się przede wszystkim na nią otworzyć. Ważne jest nastawienie wewnętrzne i chęć poddania się działaniu energii kosmosu. Można usiąść na ziemi czy oprzeć się o kamień w środku kręgu. Głębokie i spokojne oddechy sprzyjają wyciszeniu. Kilka minut w ciszy pobieramy energię. Podobnie czynimy, gdy miejscem mocy jest kościół. Wówczas staramy się zająć miejsce w ławce jak najbliżej ołtarza. Oddajemy się modlitwie czy medytacji. Jeśli będziemy umieli odpowiednio otworzyć się na energie miejsca mocy, zazwyczaj wzrośnie nasza biowitalność i powiększy się aura. Odczujemy spokój wewnętrzny i radość.

„Święte miejsca” pełnią szczególną funkcję w odniesieniu do całej Ziemi. Są jak organy w ciele. Niektóre można porównać do gruczołów, inne do ośrodków nerwowych, mięśni, stawów, tętnic czy pojedynczych komórek. Podobnie jak w przypadku ludzkiego organizmu, zachwianie równowagi tego systemu wywołuje poważne choroby. A co dopiero jeśli ulegają przypadkiem zniszczeniu. Co by się stało, gdyby usunąć z ludzkiego organizmu tarczycę, żołądek czy serce? A jednak nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami zniszczenia miejsc mocy, które nie tylko emanują pozytywną energią, ale są również skarbnicą wiedzy o naszych korzeniach.

Kama Poznańska

Tekst powstał na podstawie pracy licencjackiej Anety Cichockiej, studentki Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji w Warszawie oraz dzięki uprzejmości pana Leszka Mateli.

Źródło: TRENDY

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Postscriptum do Białowieskich dębów fragment z Encyklopedii Puszczy Białowieskiej

http://www.encyklopedia.puszcza-bialowieska.eu/index.php?dzial=haslo&id=488

” … Zagadkowość dębu i całego wzgórza w Parku Pałacowym nie dawała nam spokoju. Odkrywczym dla nas stał się artykuł Leszka Mateli na temat geomancji i miejsc mocy, opublikowany w numerze 9/1992 miesięcznika „Nie z tej Ziemi”. Znany polski radiesteta i geomanta dowodził, że kulę ziemską, podobnie jak i ciało ludzkie, przecinają kanały przepływu energii życia. Wiedziano o tym już w starożytności. Współczesne badania, prowadzone przez europejskich uczonych, przyniosły szereg nowych spostrzeżeń. Zauważono, że np. stare świątynie czy też miejsca kultu różnych wyznań są zawsze usytuowane w strefie o specyficznym promieniowaniu Ziemi, względnie na skrzyżowaniu tych stref. Analiza położenia takich miejsc na mapie zakończyła się zdumiewającym odkryciem. Okazało się, że układają się one wzdłuż linii prostych, przy czym linie te mają dość regularny układ. Łączą one miejsca koncentracji pozytywnej energii przyrody zwane „miejscami mocy”.

Z tymi stwierdzeniami koresponduje hipoteza rosyjskich uczonych Gonczarowa, Makarowa i Morozowa, którzy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku doszli do wniosku, iż kula ziemska ma strukturę kryształu. Odkryli, że na liniach i węzłach krystalicznej siatki Ziemi powstawały ważne centra cywilizacyjne i kulturowe.

Leszek Matela do swego artykułu dołączył mapę wyrysowaną na podstawie hipotezy rosyjskich uczonych. Analizując ją, stwierdziliśmy ze zdumieniem, że jedna z linii siatki krystalicznej przecina… Puszczę Białowieską. Wszystko też wskazuje, że przebiega ona przez Białowieżę, a w okolicy zagadkowego dębu na wzgórzu znajduje się tzw. miejsce mocy!

„Cudowny” dąb w szacie letniej (2007r.)

Zaczęliśmy sprawdzać, czy wykaz charakterystycznych cech dla miejsc mocy, podanych przez p. Matelę, ma odniesienie do Białowieży. Okazało się, że tak! Jest nawet u podnóża wzgórza źródełko z wodą o specyficznych właściwościach.

Przeanalizowaliśmy też przebieg linii promieniowania na obszarze Puszczy Białowieskiej. Rezultat okazał się zaskakujący. W samej Białowieży na linii znajdują się aż dwie świątynie – cerkiew prawosławna i kościół katolicki. Przypuszcza się też, że na wzgórzu z dębami niegdyś znajdował się „święty gaj”, czyli miejsce, w którym odbywały się pogańskie obrzędy. Przesuwając się po linii w stronę Hajnówki, natrafiamy na Krynoczkę – prawosławne sanktuarium ze słynnym cudownym źródełkiem.

O swym odkryciu niezwłocznie powiadomiliśmy p. Leszka Matelę, zapraszając go jednocześnie do Białowieży celem przeprowadzenia dokładniejszych badań, które albo potwierdzą, albo obalą nasze przypuszczenia. Pan Matela przyjechał 30 kwietnia 1994 roku. Na początku zwrócił naszą uwagę, że linia siatki krystalicznej przebiegająca przez Białowieżę ma połączenie z Gnieznem i Hexentanzplatzem, legendarnym centrum kultowym w Górach Harzu, oraz z Drüggelte, westfalską miejscowością, znaną z tajemniczej kaplicy gnostycznej sekty Katarów. Ze wstępnych badań wynika, że szczególna aktywność tej linii przypada w ostatnim dniu kwietnia, co w ezoterycznej tradycji wiąże się z dniem Walpurgii, czyli świętem wiedźm.

Leszek Matela przywiózł ze sobą specjalistyczną aparaturę. Przy jej pomocy ustalił, że dąb z wizerunkiem stoi na „silnie promieniującym skrzyżowaniu wznoszących się stromo ku powierzchni cieków wodnych (tzw. ślepe źródło) i wpisany jest w układ promieniowań kosmicznych, zwanych w radiestezji siatką szwajcarską i siatką diagonalną”. Dzięki miernikowi pola elektromagnetycznego, udało mu się zlokalizować pasmo promieniowania nieznanego pochodzenia przebiegające przez dąb z południowego zachodu.

Badacza uderzył szczególnie fakt, że „wykryte metodami radiestezyjnymi częstotliwości radiacji wokół drzewa odpowiadają rytmowi oddychania człowieka oraz liczbie uderzeń serca na minutę, tak jakby dąb był żywą istotą pulsującym w rytmie fizjologicznym człowieka”. Ustalił on, że całe wzgórze w Parku Pałacowym jest silnie promieniującym obszarem. Pomierzona intensywność promieniowania wykazała ponad 50 tysięcy jednostek w skali BSM, co wielokrotnie przewyższa korzystne dla człowieka natężenie wibracji. Jest to bez wątpienia najsilniejsze miejsce mocy w tej okolicy. Badania radiestezyjne wody w wypływającym u stóp wzniesienia źródle potwierdziły wysokie jej walory bioenergetyczne.

Leszek Matela ustosunkował się również do niecodziennych zjawisk i odczuć w pobliżu dębu. Stwierdził, że osoby o właściwościach medialnych zazwyczaj odczuwają w takich miejscach potężną energię oraz mają tajemnicze wizje. Zjawisko to określa się mianem „genius loci” (dusza miejsca) i niekoniecznie należy je rozpatrywać w kategoriach spirytystycznych. Potwierdza to przykład dr. Tarasiewicza, który wydobywającą się spoza drzewa energię wyczuwał w postaci kuli. Moc tej energii może u jednych budzić przerażenie, drugich może zniewalać, a na innych wpływać pozytywnie, inspirująco. Wszystko zależy od tego, jaką przyjmiemy postawę, czy potrafimy otworzyć się na korzystne oddziaływanie energii i skoncentrować na jej pozytywnym i stymulującym wpływie.

Pokłosiem wizyty Leszka Mateli stały się jego liczne artykuły o nowym miejscu mocy, publikowane w prasie polskiej i zagranicznej. Białowieskie miejsce mocy trafiło także na karty kilku książek p. Mateli. Poza tym badacz zainteresował swym odkryciem liczne grono specjalistów różnych dziedzin oraz twórców telewizyjnego cyklu „Era Wodnika”, którzy we wrześniu 1994 roku zrealizowali w Białowieży film poświęcony temu i następnym miejscom mocy, odkrytym w Puszczy Białowieskiej.

Na początku XXI wieku z dębu z wizerunkiem zaczęła odpadać płatami kora od strony południowej, później zaczęły także usychać gałęzie. Dąb najwyraźniej osiąga swój wiek biologiczny, na co wcześniej wskazywały już osoby przeprowadzające na nim prace pielęgnacyjno-konserwatorskie. W takiej sytuacji i cud nie pomoże. Z całej grupy dębów porastających wzgórze, do chwili obecnej przetrwało tylko czternaście (w momencie pojawienia się „cudu” rosło ich szesnaście). ” (oprac. Piotr Bajko)

Ps. Do czakramów Ziemi – Focus 2012

http://www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/czakramy-ziemi/nc/1/

Legendy mówią, że przed pojawieniem  się człowieka na Ziemi, bóg Sziwa rzucił w różnych kierunkach świata siedem magicznych kamieni. Każdy z nich był przyporządkowany jednej z planet Układu Słonecznego, a z miejsc, na które spadły, zaczęła wydobywać się boska energia służąca ludzkości. Ludzie pielgrzymują więc do Rzymu (1), którym według tradycji ma opiekować się planeta Mars, do Delhi (2) znajdującego się pod patronatem Księżyca, do Mekki (3), którą opiekuje się Merkury, do Jerozolimy (4) – sprawuje nad nią opiekę Słońce, do Saturnowego Velehradu (5) na Morawach, do Wenusjańskich Delf (6) i oczywiście na Wawel (7), który płaszczem ochronnym otulił Jowisz. Wawelski czakram albo – jak nazywają go niektórzy – gruczoł Ziemi wywiera podobno zbawienny wpływ na całą Europę Wschodnią. Jest także wiele innych, słabszych, ale równie istotnych miejsc mocy, w których – jak przekonują radiesteci – ma koncentrować się energia naszej planety. Leszek Matela, czołowy polski geomanta i autor książek o psychotronice i promieniowaniu ziemskim, pisze, że takie punkty nieprzypadkowo wybierali dawni budowniczowie miast, zamków i klasztorów. Cystersi zakładali swoje zgromadzenia na terenie o odpowiednim rozkładzie podziemnych cieków. Nie lekceważyli też tradycji: ich klasztor w Lubiążu powstał w miejscu, gdzie wcześniej był pogański gród i miejsce kultu. Lokacja najstarszych świątyń nie była bynajmniej dziełem przypadku.

BRYTYJSKI EKSPERYMENT

W 1977 r. powstał w Wielkiej Brytanii projekt „Dragon”, którego celem było zbadanie miejsc mocy i ich oddziaływania na organizm człowieka. Grupa wolontariuszy – studentów i naukowców z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych – postanowiła przeprowadzić kompleksowe badania kilkunastu wytypowanych miejsc na terenie Walii i Kornwalii, gdzie znajdowały się megalityczne budowle. Uczestnicy projektu monitorowali m.in. występowanie anomalii elektromagnetycznych i magnetycznych, zaburzeń grawitacji oraz emisji ultra- i infradźwięków, ponadto promieniowania w zakresie podczerwieni. Okazało się, że w okolicy niektórych budowli częściej niż gdzie indziej obserwowane były niezwykłe zjawiska świetlne. Co prawda, w większości opowieści o niezwykłym oddziaływaniu tych miejsc nie potwierdziły się, ale w kilku przypadkach badacze odnotowali „silne działanie na ludzki organizm”. …

Okazuje się, że znajdujemy w artykułach powyższych część podstaw do przedstawionego w Vismai obrazu Ziemi. Źródłem tej myśli są autorzy współcześni – Matela. L., Na tropach pradawnej wiedzy, Nie z tej Ziemi, 9/1992., Joanna Lamparska Czakramy Ziemi Focus 23 04 2012 i dawni z XX wieku  – Alfred Watkins oraz z XIX wieku Morozow, Gonczarow i Makarow. Wszyscy oni wymienieni zostali w jednym artykule, w artykule pana L. Mateli z 1992 roku. W artykule J. Lamparskiej powołującym się na L. Matelę znajdujemy także podanie z Wed „o Sziwie rzucającym Kamienie Mocy” oraz informację o eksperymencie grupy Dragon z 1977 roku.

Ponieważ nigdzie nie padają imiona trzech Rosjan, autorów koncepcji siatki krystalicznej Ziemi z lat 70-tych XIX wieku, mamy pewne kłopoty z ich identyfikacją. Znajdujemy jednak pisarza i podróżnika Iwana Gonczarowa (1812 – 1891), w którego życiorysie na rosyjskiej Wikipedii mamy autorstwo nie tylko klasycznej prozy, ale też książek podróżniczych. Być może to on jest poszukiwanym źródłem. Nie będziemy się wgłębiać w tę sprawę, bo przeniesienie korzeni idei Czakramów i Kunadalini Ziemi do XIX wieku nic na dobrą sprawę nie zmienia. 

Nie zmienia, gdyż te odkrycia punktów o wzmożonej mocy na Ziemi potwierdzają liczne obserwacje dużej grupy ludzi, którzy odkrywają związki geometryczno-energetyczno-geomantyczne między miejscami w różnych stronach świata oraz związki funkcjonalne pełnione przez te miejsca na przestrzeni dziejów.

W upowszechnianej przez Leszka Matelę wersji Czakramów Ziemi, w której występują takie miejsca mocy jak Velehrad i Wawel oraz Delfy (Wyrocznia Delfidzka – Dziewanny-Dyjany, Dyjonizosa/Apolla-Dyja Poświściela, Dzienizosa-Pana Dnia = Dażboga – Dawcy Światła, Dyuausa Patera-Dzeusa, Dewy-Dawany-Dażbogi, Dziewicy-Matki Boskiej) ich właściwości energertyczne mają pochodzić od Kamieni Mocy Sziwy rzuconych w te właśnie miejsca Ziemi.  Jest to jedyne wedaistyczne, znane mi zahaczenie teorii Czakramów i Kundalii Ziemi, jedyne zakotwiczenie w starożytności. Pytanie na ile to podanie ma rzeczywiste źródło w Wedach.

Kamienie Mocy Sziwy są znane w Indiach jako Shiva Lingam.

urlSomvar Vrat, czyli poniedziałek poświęcony Sziwie jest jednym z najważniejszych świąt dotyczących tego wielkiego hinduskiego boga. Głównym jego atrybutem jest kamień o fallicznym lub owalnym kształcie czczony przez wiernych. Uważa się, że to właśnie podczas tych 24 godzin kult boga jest 108 razy silniejszy niż podczas zwykłych dni w roku. Święto to przypadło 9 lipca. [Som War Wrat - Wrota Ognia i Światła, Wrota Samo-Ognia C.B.]

Najsłynniejszy na świecie diament Kooh-i-nor ma być trzecim 0kiem Sziwy. W Indiach krąży opowieść, że Koh-i-noor został odkryty na czole chłopca porzuconego nad brzegiem rzeki Jamuna i że noworodka zaniesiono wraz z diamentem na dwór władcy. Dziecko okazało się Karną, synem Boga Słońca. Kamień (o wadze 600 karatów) został osadzony w posągu boga Sziwy na miejscu trzeciego oka, oka olśnienia. Dzisiaj jest własnością Królowej Anglii i znajduje się w Londynie.

Sziwy Kamienie Mocy – Sziwa Lingam

www.naturaity.pl

Przez litoterapeutów uważany jest za kamień mocy. Ma falliczny lub owalny kształt. Bywa w barwach brązu, kawy z mlekiem i szarych.

Kamienie Shiva Lingam pochodzą z rzeki Narmada ze środkowo-zachodniej części Indii. Zbiera się je tylko w porze suchej, kiedy wody rzeki opadną. Zajmuje się tym zaledwie kilka rodzin, które z pokolenia na pokolenie przekazują sobie wiedzę, jak i gdzie można znaleźć najpiękniejsze i posiadające najwięcej energii okazy. Kamienie te są specjalnie wygładzane i polerowane, by odsłonić niepowtarzalne wzory na każdym z nich. Geolodzy twierdzą, że tak oryginalne wzory Lingamy zawdzięczają tlenkowi żelaza, który w dużych ilościach znajduje się na dnie rzeki.

Punktowe nagromadzenie się tych minerałów na tym obszarze jest najprawdopodobniej wynikiem uderzenia meteorytu. Teorię geologów potwierdzają miejscowe legendy o meteorycie, który uderzył w ziemię niedaleko źródeł rzeki. Legendy głoszą też, że każdy człowiek ma swojego Shiva Lingama i w odpowiednim momencie, w czasie próby, zwątpienia lub kiedy będziemy go potrzebować, kamień trafi do nas i zharmonizuje naszą energię oraz doprowadzi do stanu równowagi.

Według starych przekazów Shiva Lingam jest manifestacją energii stworzenia, a jego kształt reprezentuje siłę Siwy. Jest emanacją energii sprawczej. Natomiast jego barwy i wzory na nim symbolizują energię żeńską. Harmonijne przenikanie się męskiej i żeńskiej energii w Lingamie sprawia, że oddziałując na siebie wzmacniają się i tworzą swoisty generator energii, który wykorzystywany jest w uzdrawianiu, oczyszczaniu i medytacji.

Kamień ten związany jest z piątą czakrą – czakrą serca. Wzmacnia w nas wszystko co najlepsze, przepełniając boską miłością. Pomaga w przepracowywaniu urazów, pozwala wybaczyć i wejść na nową, nieobciążoną zaszłościami drogę. Noszony przy sobie wzmacnia serce i chroni przed ingerencją negatywnych wibracji i obcych bytów.

Zawarta w nim energia uspokaja i wycisza, dlatego zalecany jest dla osób znerwicowanych, podatnych na stres a przez to osłabionych i narażonych na infekcje.

Podczas medytacji działa jak kanał, przekazując nam kosmiczne wibracje. Rozbudza także zdolności paranormalne i wyostrza intuicję.

Z przedstawionego powyżej zestawienia widać, że mamy dwie zasadnicze koncepcje Czakramów Ziemi wymieniające zupełnie inne zestawy tychże „głównych siedmiu czakramów” oraz informacje, z których wynika iż takich punktów stanowiących Wrota Energii, jest na Ziemi znacznie więcej, są rozmieszczone stosunkowo gęsto, można je różnie łączyć liniowo, wyznaczając nieco odmienne pęki linii, siatki linii i kierunki  ich przebiegu. Jedna koncepcja ma źródło anglosaskie a druga słowiańskie. U podstaw obydwu leżą odkrycia anglosaskie (Alfred Watkins 1921)  i słowiańskie (Iwan Gonczarow 1870). O ile koncepcje wyjściowe posiadają naukową podbudowę i dokumentację o tyle ich rozwinięcie z lat 60-70 XX wieku (R. Coon, L.Matela) wydaje się problematyczne, a przynajmniej nieudowodnione.

Z naszej wiedzy doświadczalnej potwierdzonej przez setki osób wynika, że miejsca mocy istnieją i działają. Są to miejsca ułatwionego przepływu energii między człowiekiem a otoczeniem przyrodniczym, planetarnym i kosmicznym. Miejsca te wykazują działanie odczuwalne przez organizm człowieka, działanie fizyczne, które jest uchwytne fizycznie i psychicznie,to znaczy zmienia parametry bio-fizyczne organizmu i stan psycho-fizyczny człowieka. Zjawisko to jest „słabo mierzalne” narzędziami nauki współczesnej. Niektóre narzędzia mierzące ową energię nie są też uznawane przez naukę za wystarczająco „naukowe”. Dla nauki odczucia ludzkie, efekty i zjawiska długoterminowe, „obiekty” przekraczające liczbą „zmiennych elementów” możliwości obliczeniowe, zjawiska rzadko powtarzalne, wszystko co oparte na relacji człowieka, jego wrażeniach i odczuciach (nawet bardzo efektownych i świadczących z pewnością o „nienormalności” zdarzenia czy „anormalnych” właściwościach miejsca) nie są żadnym dowodem. Nie mogą być brane pod uwagę jako „obiektywne”, chociaż tak naprawdę diabli wiedzą co to oznacza, że coś jest „obiektywne” według miary nauki. „Obiektywne” okazuje się to co większość naukowców (mainstream) uznała za fakt „na wiarę”!

W powyższych artykułach padają nazwiska uczonych i odkrywców, mamy więc jakieś źródła konceptu, czy to są jednak źródła faktyczne? Prace geomantyczne i odkrycia Leszka Mateli są oczywiście znane, a jego książki są dostępne po polsku. O czakramie wawelskim informował już Czesław Klimuszko i pisała przedwojenna prasa. Poza tym jednak więcej źródeł w Polsce na razie nie znajdziemy.  Co innego w strefie anglojęzycznej. Okazuje się, że trafimy tutaj na prawdziwą „starożytność”, źródło pochodzące z roku 1967, jest nim książka Roberta Coona „Earth Chakras”. Czy to jest faktyczne źródło koncepcji Wielkiego Smoka? Powyżej uznaliśmy, że tak, więc potwierdzamy, TAK.

earthchakrasMapa nr 3. Na tej mapie, w miarę poprawnej, lecz płaskiej widać, że: a) kilka miejsc znajduje się mimo gigantycznych rozmiarów koła poza liniami. b) Po 2 z przypisanych 7 punktów do każdej linii znajdują się poza nią, czyli nie ma kundalinii, lub dwóch czakramów w każdej kundalinii. c) Te linie mają arbitralny przebieg, to znaczy nie są fraktalami, ani nie mają faktycznie kształtu spirali. d) być może efekt ten wynika w jakimś stopniu z rozciągnięcia siatki geograficznej Ziemi do płaszczyzny, podczas gdy w rzeczywistości linie przebiegają po powierzchni kuli. e) punkt „d” nie tłumaczy nieregularności i arbitralności linii, moglibyśmy wyznaczyć zupełnie inny przebieg dwóch Węży. f) Jest to inny obraz niż z mapy nr 1.

Where are the Earth Chakras?
 
At the foundation of earth chakra work is the pattern of the seven chakras. Begin your work with these seven, which are best defined by their geometrical centres. Learn to accurately draw the full circles of these chakras on world maps. After you are familiar with this foundation system, then there are other dependent structures to investigate. Learn the foundations first, and then build upon them. Subsequent levels of the world chakra system will be delineated later in this volume and in other works.
 

Chakra One: Mt. Shasta

[Przy dobrej widoczności widać ją z setek kilometrów - ma 4321 m n.p.m. To święta góra Indian z Kalifornii Płn. Według ich mitów to tutaj Stary Człowiek z Nieba utworzył pierwszą górę na płaskiej dotąd ziemi, stworzył zwierzęta i rośliny. Rokrocznie, od stuleci, indiańskie plemiona biorą tu udział w 4-dniowych letnich ceremoniach uzdrawiających.

Wśród ezoteryków krążą opowieści o sieci tuneli pod górą, o podziemnym mieście starożytnych Lemurian. Podobno nadal widuje się ich w okolicy. Brian Haughton, autor kompendium pt. "Tajemne miejsca", który zbadał problem, twierdzi, że legendy te mają źródło w... dwóch książkach beletrystycznych. Wielbiciele niesamowitości jednak nie dają się przekonać i nadal opowiadają o kosmitach, którzy mają tutaj bazę. Nic dziwnego, że w 1987 r. na Górze Shasta pojawiło się kilka tysięcy wyznawców New Age. Wierzą, że jest ona międzyplanetarną furtką, łączącą Ziemię z innymi galaktykami.

To właśnie w tym miejscu widuje się ponoć legendarne stworzenia, zwane Wielką Stopą, mierzące od 2,5 do 3 m. Drugi niewyjaśniony fenomen to zjawiska świetlne - błyski upiornego niebieskawego światła i ognia nad górą. Tłumaczenia, że to zjawiska towarzyszące aktywności sejsmicznej, nie wszystkich przekonują...]

Mt. Shasta is located at the southern end of the Cascade Range, which runs like a dragon from northern California, through Oregon, and through Washington to the Canadian border. There are many powerful mountains in this range, with Mt. Shasta and Mount Rainier – overlooking Seattle – the best known. If Shasta is the tail of this dragon, then Rainier is its mouth, or head. Impulses generated from Mt. Shasta, and directed to Mt. Rainier, resulted in the 1947 “UFO” phenomena gaining world attention. This increase in earth chakra transmission was in reaction to humanity’s introduction of atomic weaponry to conclude World War II.

Shasta is the most primal of the earth chakras. It is at the “base” of the world energy system. Here, the raw precursors of biological life are released into global circulation and development. Mt. Shasta regulates the universal life force prior to its integration into individual life forms and species. The energy of Shasta, as the first chakra, is like a geyser – a great uprush of life energy, or prana, without shape or structure.

When working with the forces of Mt. Shasta, it is vital to transfer all evoked energies to at least one of the other major world chakras. The life current of Shasta does not take form until it is transformed within one of the other great continental chakras. There are times when the transfer is from Chakra One to Chakra Two, or from One to Seven, for example. Factors which determine the direction of these transfers will be introduced and discussed later.

Chakra Two: Lake Titicaca

On the Island of the Sun, in Lake Titicaca, is found the Titicaca Stone, which is the geometrical centre for the second earth chakra. This is the world centre for the creation of new species, and significant evolutionary advances within existing species. In the human body, Lake Titicaca correlates to the sexual chakra. The difference is that the world second chakra governs all species, taking a special interest in positive mutations and evolutionary advancements.

From Titicaca is born what is truly New. This sequence, over the Aeons, of innovative births always points in the direction of the goal of life – everlasting life. How can life force and structure be combined in a way that overcomes entropy? The Earth wisdom of the Andes continually seeks to answer this question with ever-increasing clarity.

The undifferentiated life force of Chakra One, Mt. Shasta, is transmitted to Lake Titicaca via the great world ley artery – The Plumed Serpent. This life-giving telluric current encircles the world, and has its evocational home at the El Tule tree in Mexico. Lake Titicaca is one of the two greatest ley crossroads on Earth. The Rainbow Serpent intersects the Plumed Serpent at the Island of the Sun. These two gigantic ley arteries also cross each other on the island of Bali, in Indonesia.


Chakra Three: Uluru and Kata Tjuta

[Olbrzymia skała znana też pod nazwą Ayer's Rock. Wznosi się 348 m, w głąb ziemi sięga na ok. 2,4 km, ma 9,5 km średnicy. Wokół rozciąga się płaska jak stół pustynia. Śmiałkowie wspinają się na Ayer's Rock, ale to niebezpieczne - skała kruszy się pod nogami i zginęło tu już ponad 40 osób. Aborygeni mówią, że to skutek gniewu zamieszkujących skałę duchów, które nie lubią, by im zakłócano spokój. Trasa wspinaczkowa przecina bowiem niewidzialne ścieżki łączące święte miejsca Aborygenów i wkracza na szlaki przodków. Według ezoteryków Uluru to jeden z 7 czakramów ziemi, leżący na przecięciu linii geomantycznych.]

These twin sites in the Northern Territory, Australia, comprise the world “solar plexus” chakra. Uluru, formerly known as Ayers Rock, is the more famous of the two. This large red monolith is, along with the Sydney Opera House, an icon of the smallest continent. Katatjuta, also called The Olgas, is equally impressive. Rather than one monolith, this site consists of a large number of massive red stones.

The global function of this chakra is to maintain the vitality of the Earth, and all living species. In the future, if there is a world art of immortal health, then the wisdom of this art will be gained from Chakra Three in central Australia. This wisdom is delivered to the rest of the world via the ley artery, the Rainbow Snake.

The Rainbow Serpent travels the path of life. ….

…In the ancient creation legends of “Dreamtime”, there is a story about a great ritual which has yet to be completed at Uluru. This ritual was meant to complete the great plan of the earth spirit. When the ritual is complete, then perfection will spread throughout the world, and death will disappear from all species. This event is symbolized by a great pole, or cosmic umbilical cord, which is destined to unite the Sun with the Earth – heaven with earth. It is predicted that this cord begins to function in 2020 AD, at the time of the rare Saturn-Pluto conjunction.
 
Chakra Four: Glastonbury and Shaftesbury

Glastonbury, Somerset and Shaftesbury, Dorset define the centre of the world’s heart chakra. In order for the force of greater life to be directed to maximum effect, the Grail of Immortality must be permeated by the Wand of the True Will. Glastonbury is the home of the Holy Grail; and Shaftesbury is the high place of the Sacred Spear of Purpose. When the earth energies of Glastonbury unite with those of Shaftesbury, then the Rainbow Serpent ley artery is able to deliver the immortalizing frequencies of the Holy Grail to all beings worldwide.

The great circle of the Rainbow Serpent travels from Uluru to Bali to Mt. Kailas to Sergiev Posad (Zagorsk), then crosses Denmark before entering England near Great Yarmouth. As this broad ley river crosses England it sweeps through many famous sacred sites, all of which contribute to the world heart chakra. Avebury Stone Circle and the Tor at Glastonbury are perhaps the two most famous of these heart “acupuncture” points. If you imagine this ley artery as having width, then Shaftesbury is near its southern back, while Glastonbury is on the northern bank.

Chakra Five: Great Pyramid, Mt. Sinai, and Mt. of Olives

[Znajduje się nieopodal Gizy. Ta największa z trzech piramid, zwana Wielką, wybudowana w XXVI w. p.n.e. Została ulokowana w miejscu, które zdaniem radiestetów ma największą na ziemi moc - krzyżuje się tu aż 10 linii geomantycznych. Stąd płynie strumień energii do wszystkich miejsc mocy na ziemi. Jest to zarazem jeden z siedmiu czakramów. Ezoterycy twierdzą, że piramida Cheopsa dzięki swemu położeniu i kształtowi działa jak wielki wzmacniacz i przekaźnik energii, kreujący ośrodki cywilizacji na całej ziemi. Według Leszka Mateli, polskiego radiestety, to dzieło cywilizacji zamieszkującej zaginioną Atlantydę. Trzy piramidy w Gizie ustawione są jako odzwierciedlenie konstelacji Oriona. Ustawienie to podpowiada także moment w którym je zbudowano, czyli 10500 lat p.n.e. – a nie jak chce współczesna egiptologia 2500 lat p.n.e. – no chyba, że taki był zamysł Egipcjan, by ustawienie piramid odpowiadało położeniu konstelacji Oriona 10 500 lat p.n.e. Trudno jednak racjonalnie uzasadnić taką decyzję.]

The world “Throat” chakra, where the voice of Earth is emerging, is unique among the world sacred centres. Alone among the chakras, it is not on either the Rainbow Serpent (feminine) or Plumed Serpent (masculine) ley flows. By its spinning function this chakra does help to drive the force along the Rainbow Serpent path – but at a great distance. This sphere of fifth chakra energies, in the Middle East, is also a major component of another vital Earth structure – the Four Vortices, or Spinner Wheels, which regulate qualities related to the four elements of fire, air, water, and earth. Sacred sites related to these four areas will be described after this section on the seven world chakras.

….

Three sites are given here as best defining the centre of this chakra. Mt. Sinai, between the other two, is a useful point from which to construct the expanded circle. The Immortal Moses, who carried Cabalistic wisdom from out of Egypt, crossed the abyss and beheld Living Eternity at Sinai. The Great Pyramid is one of the few artificial earth chakras. Unite your own True will with the Highest Purpose of the Earth and, with energised enthusiasm, project this united force as a living word from out of the Queen’s Chamber of the Great Pyramid – or from the summit. The Mount of Olives, on the eastern edge of Jerusalem – overlooking the mystic Golden Gate – is a focus for Jewish, Christian, and Islamic futurism. If Immortality is the key, archetypal Word of this Aquarian Aeon, then this Word needs to be clearly heard, by all cultures, from the Mount of Olives. From here, let the Word of the Aeon open the Golden Gate, so that all beings may enter into full life within a planetary New Jerusalem – an eternal home to all species, cultures, and faiths.

Chakra Six: The Aeon Activation Centre, mobile

This earth chakra, like the others, has a geometrical centre and an ideal, expanded circumference. The difference is that this „third eye” moves 1/12th of the way around the world, to the west, at the dawn of each new Aeon. The great Aeons are determined by a slow revolution of the Earth’s axis. The names given to these Aeons are taken from the 12 signs of the zodiac. Currently, we are said to be leaving the Aeon of Pisces, and entering the Aeon of Aquarius. Sometime after 4000 AD, this shift occurs again, when the Earth enters the Capricornian Aeon …

….

Here is a list of the geometrical centres for the most recent Aeons, and for two future Aeons: Gemini – Tai Shan, China; Taurus ¬Mt. Belukha, Siberia; Aries – Kun-E-Malek-Siah, Iran; Pisces – Mt. of Olives, Great Pyramid; Aquarius – Glastonbury-Shaftesbury; Capricorn – near Recife, Brazil; Sagittarius – near Manaus, Brazil. (Brazil plays an important role in the next two Aeons, circa 4000 and 6000 AD.)
 
 
Chakra Seven: Mt. Kailas

Kailas is the most sacred mountain in the Himalayas, and is the centre of the world crown chakra. Located in Tibet, it is the focus for the annual Scorpio full moon event, in April or May. For the Earth, and for all immortals, this moon marks the new year, in terms of global evolution. For those who have never worked with the lunar calendar, this particular full moon, associated with Mt. Kailas, is a good place to start.

Chakra Seven broadcasts the Earth purpose, or True Will. If we see the world as an architect, at work in building a global immortal structure, then the blue prints for this vibrant edifice are being released, year by year, from the crown at Kailas. For this reason, it is important to give one’s full attention to this annual full moon, in particular, to the 90 minute period leading up to the exact culmination time of the Scorpio full moon. It is at this time that an individual may find their own True Will illuminated by the Earth spirit. The design and details of one’s own work becomes clarified through this activity.

Number
Chakra Locations
One
Mt Shasta, California, USA
Two
Lake Titicaca, Peru-Bolivia, South America
Three
Uluru-Kata Tjuta, Northern Territory, Australia
Four 
Glastonbury and Shaftesbury, England
Five 
Great Pyramid, Mt. Sinai, Mt of Olives, Middle East
Six 
Aeon activation chakra, mobile (currently stationary)
Seven
Mount Kailas, Tibet
Copyright © 1967-2012 Robert Coon
All rights reserved.
Angkor-Wat[W innych opracowaniach za  jeden z Siedmiu czakramów uchodzi Angkor Wat w Kambodży. W stolicy Imperium Khmerów - Angkor na obszarze 65 km kw. znajduje się jeden z najpiękniejszych kompleksów świątynnych na świecie. Świątynia Angkor Wat powstała w XII wieku jest prawdziwym arcydziełem. Budowla jest zarazem wyobrażeniem hinduistycznego wszechświata: fosa to oceany oblewające ziemię, pięć wież symbolizuje pięć szczytów mitycznej góry Meru, gdzie mieszkają bogowie. Piękne rzeźby opowiadają o mitach i legendach, m.in. o konflikcie Garudy - władcy ptaków z wężokształtnymi nagami. Nagowie to strażnicy tajemnic, pilnujący tybetańskich ksiąg mądrości. Potrafią przybierać dowolny kształt, także człowieka. Podobno w Angkor Wat wybrani mogą ich spotkać. A wszyscy, którzy pojawią się w pełnię księżyca 11 miesiąca księżycowego na rzece Mekong w pewnym miejscu, mogą się spotkać z przejawem działalności nagów. Punktualnie o 18.00 pojawiają się czerwone świecące kule, które unoszą się znad rzeki w górę, na wysokość 20-30 metrów. Czasem jest ich kilkanaście, czasem tysiące. Zjawisko trwa 2-3 godziny. Tubylcy wierzą, że to kule ognia nagów. I na nic zdają się tłumaczenia, że najprawdopodobniej są to kule metanu, które dokonują samozapłonu.
Charakterystyczną cechą wszystkich starożytnych kamiennych budowli jest fakt, że są to struktury zorientowane astronomicznie wobec określonych konstelacji. Np. Angkor Wat w Kambodży jest zorientowane wobec konstelacji Smoka (odkrył to Graham Hancock, który jako jeden z pierwszych zauważył zależność, powtarzającą się we wszystkich niemalże monumentach megalitycznych świata).]

Książka ta poza Siedmioma Czakrami Ziemi podaje 13 miejsc świętych na lata 1989 – 2008 , które w tym czasie będą stanowiły rodzaj Planetarnych Ziemskich Wrót:

1989-2008 – First Time Cycle Activation
Planetary Gate 1        Glastonbury & Shaftesbury, England
Brandenburg Gate, Berlin, Germany
Montserrat-Placa de Catalunya, Barcelona, Spain
Planetary Gate 2        Island of the Sun, Lake Titicaca, Bolivia & Peru
Plaza Mayor, Lima, Peru
Rio Ucayli and Rio Maranon confluence, Iquitos, Peru
Planetary Gate 3        Uluru & Kata Tjuta, Australia
Nourlangie Rock, Kakadu, Northern Territory, Australia
Hamelin Pool, Gathaagudu (Shark Bay), Western Australia
Planetary Gate 4        Tirta Empul, Bali
Borobudur, Java, Indonesia
Mount Kinabalu, Sabah, Malaysia
Planetary Gate 5        Mount Kailas, Tibet
Karakul Lake-Ismail Samani, Pamirs, Tajikistan
Sundarbans-Sagar Island-Banyan Tree, Botanical Gardens, Kolkata, India/Bangladesh
Planetary Gate 6     Mount Shasta, California
Kachina Peaks Wilderness, Arizona, USA
Golden Hinde, Strathcona Provincial Park, Vancouver Island, Canada
Planetary Gate 7     El Tule-Palenque, Mexico
Laguna Corcovado, Corcovado National Park, Costa Rica
Cascada Cola de Caballo-Cerro de la Silla-Fuente de la Vida, Monterrey, Mexico
Planetary Gate 8     Mount Fuji, Japan
Mani San, Ganghwa Island, North & South Korea
Sefa Utaki, Nanjo City, Okinawa
Planetary Gate 9     Haleakala Crater, Hawaii
Pihemanu (Midway Atoll/Islands)
Mauna Loa & Mauna Kea, Hawaii
Planetary Gate 10   Lake Rotopounamu, New Zealand
Mount Panié, New Caledonia
Macquarie Island
Planetary Gate 11    Great Pyramid-Mount Sinai-Mount of Olives, Egypt-Israel-Palestine
Mecca, Saudi Arabia
Takht-e Soleiman (Throne of Solomon), Iran
Planetary Gate 12    Table Mountain, Cape Town, South Africa
The Pilansberg, South Africa
Mont-aux-Sources, Lesotho-South Africa
Planetary Gate 13    Sergiev Posad-Danilov-Moscow, Russia 
                            Mount Konzhakovsky Kamen, Central Ural Mountains, near Serov, Russian
Mount Elbrus, Caucasus, Russia-Republic of Georgia
Copyright © 1967-2012 Robert Coon.
All rights reserved.
baal 1239089-machu_picchu_peru-peruGdzie indziej wymienia się jako Czakram Machu Picchu. Ta wspaniała pamiątka po cywilizacji Inków to jedno z najbardziej zadziwiających miejsc na ziemi. Wzniesione w XV w. według ustalonego planu (z lotu ptaka przypomina sylwetkę kondora, a ptak ten uważny był przez Inków za łącznika między ziemią a zaświatami), nie przetrwało dłużej niż 100 lat. Około 1537 r. zostało z nieznanych powodów opuszczone.Moc tego miejsca, liczona we wspomnianych jednostkach Bovisa, jest porównywalna z siłą Stonehenge. Liczne świątynie, klasztory i grobowce są tylko dodatkiem do ołtarzy i platform wykutych w skałach. Jedna z nich, słynna Intihuatana (miejsce, gdzie przystaje słońce) była obserwatorium astronomicznym, ale także zasiadali tu kapłani, by, medytując, wpaść w trans i powędrować w zaświaty na spotkanie z duchami i bogami. Doskonale znali się na astronomii i obliczyli, że ich światu grozi zagłada. Nie mylili się – wkrótce ziemie Inków najechali Hiszpanie. Opuszczone Machu Picchu zostało odkryte dopiero w 1911 roku przez Amerykanina Hirama Binghama. Dziś przybywają tu ezoterycy z całego świata, by odnowić się duchowo, a niekiedy także by odnaleźć własną drogę i odgadnąć przyszłość.

W drugim cyklu aktywacyjnym Ziemi w latach 2009 – 2027 mają działać następujące Planetarne Wtora:

2008-2027 – Second Time Cycle Activation

Planetary Gate 14      The Buddha, Po Lin (Precious Lotus) Monastery, Lantau Island-Victoria Park,
                              Hong Kong Island-Tai Mo Shan, New Territories; Hong Kong
Emei Shan-Gongga Shan-Leshan Buddha, Sichuan, China
Mt. Pulag, Luzon Island, Philippines

Planetary Gate 15      Niagara Falls, USA/Canada
Pilot Knob State Park, Iowa, USA
Akimiski Island, James Bay, Canada

Planetary Gate 16      Mount Dimlang, Shebshi Mountains, Adamwa Plateau, Nigeria
Kaalom, Lake Chad, Chad
Isangila Falls, Democratic Republic of Congo (Zaire)

Planetary Gate 17      Marco Zero-Praca da Republica-Golden Chapel, Recife and Nova Jerusalem,
                              Fazenda Nova, Brazil
Peter & Paul Rocks, Brazil, Atlantic Ocean
Parnaiba River Headwaters National Park-Capivara Mountain National Park-Confusion
                              Mountains National Park, Piaui, Brazil

Planetary Gate 18      Plaza de Mayo, Buenos Aires, Argentina
Iguazu Falls, Argentina-Brazil-Paraguay, Concepcion, Paraguay & Parque Nacional Cerro Cora, Paraguay
Plaza de Armas-Cerro Santa Lucia-Cerro San Cristobal- Parque Forestal, Santiago, Chile

Planetary Gate 19      Jebel Toubkal, High Atlas Mountains, Morocco
Pico de Teide, Tenerife, Canary Islands
Chott el Djerid, Tunisia

Planetary Gate 20      Teatro Amazonas, Manaus and confluence of Rio Negro and Rio Solimoes, Brazil
Angel Falls, Venezuela
Lago Arari, Ilha de Marajo, Brazil

Planetary Gate 21      Christ the Redeemer, Corcovado Mountain, Rio de Janeiro, Brazil
Praca dos Tres Poderes, Brasilia, Brazil
Terreiro de Jesus, Pelourinho, Cidade Alta, Salvador, Brazil

Planetary Gate 22      High Tatra, Poland & Slovak Republic
Stortorget, Gamla Stan, Stockholm, Sweden
Mytikas-Plateau of the Muses, Mount Olympus, Greece

Planetary Gate 23      Arunachala Hill, southwest of Chennai, India
Piram Island, Gulf of Cambay-Narmada River, Gujarat, India
Adam’s Peak, Sri Lanka

Planetary Gate 24      Uhuru Peak, Kibo, Kilimanjaro, Tanzania
Ukerewe Island, Tanzania-Mfangano Island, Kenya-Bugala Island, Uganda and Source of the Nile,
                              Jinga, Uganda; Lake Victoria
Mt. Nkungwe, Mahale Mountains National Park, Lake Tanganyika, Tanzania

Planetary Gate 25      Mount Belukha, Siberia & Tabun Bogdo, Altais, Mongolia
Uzynaral Strait, Ortasu, Sarymsek Peninsula, Lake Balkash, Kazakhstan
Cape Khoboy, Olkhon Island, Lake Baikal, Russia

Planetary Gate 26      The Hall of Supreme Harmony, Forbidden City, Beijing, China
Tai Shan, Shandong Province, China
Karakorum, Gobi Desert, Mongolia
Copyright © 1967-2012 Robert Coon
All rights reserved.
aut pol Tatry2006_CzarnyStaw_MorskieOkoTom Strzelec

Koncepcja Wrót 22 łączy w jednym rozległym miejscu zarówno czakram jakim ma być Wawel jak i ten w Velehradzie.

Przytoczmy tu jeszcze co napisano o Wrotach 22:

Planetary Gate 22

Inspirational Centre = High Tatra, Poland and Slovak Republic

Structural Centre = Stortorget, Gamla Stan, Stockholm, Sweden

Creative Centre = Mytikas-Plateau of the Muses, Mount Olympus, Greece
This area is south of Cracow in Poland and extends over the border into the Slovak Republic (Slovakia). This is the Key central European Earth Chakra . The highest point, Rysy, is exactly on the border of the two countries. The High Tatra area is destined to become widely known as a major Sacred Earth Site. It plays a major role in the creation of Trust and Harmony between East and West areas of Europe.

There are several important Circles activating on the outer circumference of this Tatra Gate. The Creative Centre is at Mt. Olympus in Greece and the Structural Centre is at Stockholm, Sweden. This Scandinavian Structural Circle plays a unique role in maintaining the health of the Living Earth. Stockholm is the centre of this Circle. Its full 777 mile domain extends well beyond the Arctic Circle at 66 degrees 33 minutes North. The Swedish town of Kiruna is at the centre of the sacred sites within this area beyond the Circle. It is in this region that an annual Grail-Wand Ceremony needs to be done exactly at true midnight on the Summer Solstice and again, two or three nights later, on Midsummer Night’s Eve, again at true midnight. The solstice ritual should not be done until after the sun has entered the Grail sign of Cancer. These rituals should be based upon the same spiritual principles which are at the Heart of the midsummer Glaston-Shaston (Glastonbury-Shaftesbury) rituals and are described elsewhere.

The Blessings of the Living Earth released at this time should be brought to Stockholm on the first new moon after Midsummer Night’s Eve. This begins a 2 week celebration and spiritual process during which these annual Blessings are integrated into the centre area of the Stockholm orb. This period culminates on the following Full Moon.

The final stage of this unique ritual begins on the autumn equinox and lasts to true midday on 29th September, Michaelmas Day. At this time, individuals from the Stockholm Circle travel to the High Tatras and spiritually ground within the Living Earth the Blessings and Grace generated above the Arctic Circle at the beginning of this ritual. Then the Tatras sink these forces into the centre of the Living Earth by the winter solstice.

The circle begins to be completed on the following Spring Equinox, at which time individuals in the High Tatra receive Blessings from the Living Earth which emerge from the Earth at the instant of the equinox and for a few hours after this point. Then these energies are taken to Stockholm for the 7 day period culminating on Easter at Sunrise. This time period should always include the full moon prior to Easter.

Then, individuals in Stockholm devote the 2 week period from the New Moon after Easter until the Wesak Full Moon to prayer and meditation. What has the Living Earth given us from the High Tatras? How may we use this Gift at the coming Midsummer events above the Arctic Circle? The culmination of the Wesak Full Moon in Scorpio begins the spiritual New Year and provides New information and inspiration for the Grail-Wand Union in the far north. Thus this Circle is complete. The regular Working of this ritual cycle by dedicated individuals will greatly increase the Immortal frequencies of the Planet and accelerate the complete manifestation of the Planetary New Jerusalem. The sooner this Work is started, the better!

The High Tatras is a powerful spiritual centre equally shared by Poland and the Slovak Republic. It should be established as an International Peace and Friendship Park where individuals from all over the world can come together to share Visions and Projects for creating a World of Freedom and Harmony. I am not original in these suggestions: Such ideas were put forth prior to the disruption of the area in WWII. The Tatras have traditionally been seen as a spiritual fortress of Liberty. These mountains are very ancient. Long ago, they were a large island in the middle of a central European sea. The natives use a sanskrit word for fire – vatra – which is not used by the cultures in surrounding regions. The vatra-fire of Liberty needs to be regularly evoked from the Tatras.

Elsewhere I describe a major annual ritual involving the Tatras with their Structural Component at Stockholm. A parallel ritual could be worked in relation to the Creative Component of the Tatras – Mt. Olympus in Greece. The continuing activation of the High Tatras is destined to play a major role in the creation of spiritual and political harmony between the nations of western and eastern Europe. All of Europe to the Urals is contained within the interweave of Circles related to the 3 Inspirationals – Gate 1 Glaston-Shaston, Gate 22 High Tatra, and Gate 13 Moscow-Danilov-Sergiev Posad. Iceland, an Inspirational Site, is also considered a part of Europe and connects to the mainland through both its Bonded Partnership with Stockholm and through its Creative Component at Callanish on the Isle of Lewis. The High Tatras are located at the centre of this European multi-orb complex, hence their key importance.

It is interesting that the first book in English describing the Tatras was written by V.A. Firsoff, who spent his latter years living in Glastonbury. This talented man, who wrote 32 books and was adept in many diverse areas, lived 10 years in the High Tatras.

These mountains are filled with mystic legends; lakes, grottos, waterfalls, peaks, meadows – all are clothed in myth, beauty, and magick. I will briefly mention a few Tatra locales which suggest spiritual mysteries. In Britain, there are many locations where sleeping Knights are waiting in caves, usually connected to Arthur. The Tatras have this archetype also: A cave in the Koscieliska Valley hides a Knightly group. This represents the latent Spiritual Power that the Tatra Inspirational Orb contains – waiting to be evoked in dedication to the Liberation of the Living Earth. A serpent King with a crown of gold and jewels is said to dwell somewhere within the many caves and grottos of the area. The Duck Lake is the home for a Golden Duck Spirit which gives Initiatory Wisdom to those who are pure in heart and sincere in their Quest.

On the Polish side, the large town of Zakopane is the primary base for explorers of this Inspirational Jewel. On the Czech side, the small village of Zdiar is close to the border. Rysy is the highest Polish peak and is exactly on the border. The highest mountain in the Tatras, and on the Slovak side, is Gerlachovka, at 8711 feet. From Rysy, two adjacent magickal lakes – Sea Eye and the Black Lake – may be seen below.

Golden Eagles and brown bears live in the Tatras. Poland is known as the land of the White Eagle. As the reader of my writings will well know by now, the Eagle is one of the great symbols of Liberty and Greater Vitality of Life. One of the most secluded and peaceful areas in the Tatras is a valley in the Western region called Wielka Swistowka. The large Belan Grottoes are another feature of special interest to cave explorers.

There are reputed to be many treasures hidden within hollow trees or under boulders in the Tatras. Robin Hood-style groups based themselves in this rugged region. People fleeing from political oppression often found their Liberty here. It would take many years to explore the Tatras. Although the entire area is about the size of the English Lake District, the Tatras are much more complex and challenging for the walker.

I shall conclude this very brief look at the Tatras with a legend involving 3 circles. This 3 circle pattern is central to the global pattern of the 156 Jewels: they are grouped into 52 sets of 3 overlapping orbs. This symbol is seen on the Crowley-Harris Ace of Cups (Grail) tarot card. The Tatra story is this: When you are high on a ridge or peak with an ocean of fog beneath you and the Sun in a low position, sometimes you can see your own shadow magnified upon the fog and surrounded by a circular rainbow. When you have seen your shadow within this rainbow circle on three separate occasions, then you have the Way of Everlasting Life – which many seek, and few find. If you are one of the fortunate few to experience this Initiation within the High Tatras, emanate Joyous Thanksgiving to all Life, and to all time and space, while the rainbow circle is visible. This simple ritual expands the Divine Power of Grace flowing from this great sacred Circle. It is said that, if you spend enough time at high altitude in the Tatras, it is possible to see all the colours of the rainbow within the spectacular sunrises and sunsets. With eagles, rainbows, and Liberty – the High Tatra Inspirational Circle is now in the process of awakening to its full spiritual potential. May your prayers, meditations, and actions contribute to this great Awakening!

Also in Poland, just north of Gniezno is the Biskupin Prehistoric Fort. At Czestochowa is the Monastery of the Black Madonna. Near the Russian border, in the Bialystok area, is a primeval forest, and wildlife including bison, lynx, boar, bears, moose, and elk.

In the Slovak Republic, near Kosice is the Herlany Geyser which erupts once every 30 hours. Prague is a city with a long tradition of alchemists.
Copyright © 1967-2009 Robert Coon
All rights reserved.

To wszystko dostępne na stronie: earthchakras.org

Jak widać język tego dzieła daleki jest od naukowości, jakichkolwiek uzasadnień logicznych, a całość przedstawionego materiału należy traktować w przeciwieństwie do dzisiejszych rozprawek na te tematy, jako objawienie i channeling, lub wieszcze natchnienie, które trudno zweryfikować inaczej niż przez osobiste doświadczenia (odczucia) w przedstawionych przez autora miejscach.

wawel akropol P1090573Powyżej Wawel-Akropol koncepcja renowacji Stanisława Wyspiańskiego. Wawel. Najsilniejsze miejsca mocy – a podobno jest ich na ziemi siedem – noszą nazwę czakramów. Według wierzeń hinduistów powstały one, gdy bóg Sziwa rzucił siedem magicznych kamieni w różne miejsca świata. Jeden z nich upadł na wawelskim wzgórzu. To i inne miejsca, w których upadły kamienie, mają promieniować boską energią.

Wawelskie wzgórze badał jeden z najsłynniejszych polskich radiestetów i ezoteryków Leszek Matela. Stwierdził, że miejsce to ma moc sięgającą 140 tysięcy jednostek Bovisa (to skala pomiaru natężenia promieniowania oparta na założeniu, że ogólna wartość promieniowania ciała dorosłego zdrowego człowieka wynosi 6500 jednostek). Wawelskie wzgórze jest zatem jednym z najsilniejszych na ziemi źródeł mocy.

Najsilniejsze promieniowanie występuje w rejonie pozostałości nieistniejącego kościoła św. Gereona (niestety, są niedostępne dla zwiedzających). Warto jednak pospacerować po wawelskim wzgórzu, a zwłaszcza po przepięknym, otoczonym renesansowymi arkadami dziedzińcu, nie tylko czerpiąc, jak mówią ezoterycy, siłę, ale też zachwycając się niezwykłą urodą wawelskiego zamku.

Wokół czakramu wzgórza wawelskiego krążą legendy. Podobno to tylko dzięki niemu Krakowa nie spotkał dotąd żaden kataklizm i nie spotka, bo czakram zapewnia tak silną ochronę, że miasto nigdy nie zostanie zburzone ani złupione. Czakram opiekuje się też mieszkańcami Krakowa i to dzięki niemu Karol Wojtyła został papieżem. Co charakterystyczne – tak jak w przypadku wszystkich miejsc mocy – o Wawelu krążą niezwykłe opowieści. W legendach pojawia się smok, kosmici (to oni, a nie Sziwa, zostawili tutaj zadziwiający kamień), no i jeden z Trzech Króli, który roznosząc Dobrą Nowinę po świecie, idąc do Brytanii, zatrzymał się na wawelskim wzgórzu. W moc Wawelu wierzą niezwykle mocno Hindusi – ich pielgrzymki przybywają tu gromadnie od dziesiątków lat, by pomodlić się i zaczerpnąć siły z tego boskiego miejsca.

Według radiestetów siła Wawelu bierze się także stąd, że krzyżuje się tu aż siedem linii geomantycznych. Łączą one Wawel m.in. z Rzymem, Wilnem, Jasną Górą, Jerozolimą, Gnieznem, Gizą w Egipcie i z angielskim Stonehenge.

Jeszcze inny ważny materiał dla sprawy Krzyża Zodiakalnego

związany z 7 czakrami i 12 Wrotami Ziemi, także oparty o materiał Roberta Coona, ale z innej strony internetowej Petera Simona (Niemca osiadłego w Wielkiej Brytanii):

earth_chakras2

Źródłowa mapa która powtarza się w wielu materiałach w internecie

The 7 Planetary Chakras and the
12 Gates of the Planetary New Jerusalem

The activation of the 12 Gates of New Jerusalem is described in the book – ‚The Aeon Shift ritual’ – involving the movement of the Aquarian Cross from old Jerusalem to Glastonbury (UK) in 1990 and how this event contributed towards the ending of the old Piscean Age and the initiation of the new Aquarian dispensation. This highly significant journey of the new Cross – and other journeys subsequently around the globe – are shown to have had a profound effect in many troubled regions. Explanation of why nothing further of spiritual significance can ever occur in ‚old’ Jerusalem – other than to declare and operate it as a neutral and non-denominational ‚City of Peace’ shared equally by all the religions still projecting onto it emotionally. A fitting final tribute to the sanctity of this revered planetary powersite that has for too long been a human battleground.

How recent power site activations and grid re-alignments have brought about major social and political changes, e.g. South Africa, the fall of communist empires, German reunification, Ireland, Israel/Palestine, Bosnia and Peru etc.

The Aquarian Cross
Grail Symbol of the Universal Christ Consciousness.

This is an equal-armed and perfectly balanced cross with an open center incorporating the Golden Mean and Vesica Pisces symbols – the basis for all „Sacred Geometry”. Additionally, the point of overlap of the two circles represents the pre-Christian symbol of the fish, the vulva or the proverbial „eye of the needle”- through which we must all pass sooner or later in perfect balance in order to achieve Christ Consciousness.

As the last cross of the Piscean era, it opens the heart and prepares us to access the new dimension through the inner balance that was taught and demonstrated by Jesus Christ two-thousand years ago.

Its form was given to author Simon Peter in vision, and under spirit guidance was specifically constructed in ‚old’ Jerusalem. It then became the vehicle for the Aeon Shift ritual in which the Glastonbury region of southwest England became the long prophesied earthly anchor point for the higher dimensional ‚New’ Jerusalem. This power center – the planetary heart chakra – now becomes the global spiritual focus for the new Aquarian dispensation. The Crop Formation phenomenon in south west  England is further and spectacular proof of the fulfillment of prophecy!

tyle z http://www.wholisticworldvision.org/infinity_map.html

10_SiwaInne miejsce mocy to związana z Amazonkami oaza Siwa na Sucharze (Sak-Hara, Hara Saków] związana z wojnami Persów i dziejami Dziwnyjusza-Dionizosa.  Niektóre legendy mówią, że świątynia została założona w 1385 roku p.n.e. przez Egipcjanina Danausa, inne że przez Dionysiusa, którego wyprawa zagubiła się gdzieś w piaskach pustyni i na skraju wyczerpania uratował ich bóg w postaci barana, który doprowadził ich do jednego ze źródeł w Siwie. Tajemnicza postać barana pojawia się również w wielu starych opowieściach Siwan. Jak mówi jedna z nich, grupa mieszkańców Siwy wędrujących przez pustynię była poprowadzona przez boskiego barana do zaginionego miasta, w którym było wiele alej posągów czarnych lwów. Gdy próbowano później zlokalizować i odnaleźć ponownie to miejsce okazało się to niemożliwe. W obydwu przypadkach pojawia sie bóstwo w postaci barana, które ukazało się ludziom i wskazało im bezpieczną drogę. Być może dlatego symbolem boga Siwy była głowa barana.

„… ludzie odnajdowali zaginione miasta na pustyni blisko oazy Siwa, ale później znikały one bezpowrotnie i ich położenie wyznaczają obecnie wzgórza piasku.”

„Był święty kamień w oazie Siwa o dziwnej mocy przyciągania mężczyzn. Przyciągał ich do siebie, a gdy dotykali go — przyklejali się do niego. Wszelkie wysiłki były daremne, jedynym uwolnieniem była śmierć.”

Po przeczytaniu tych tekstów zwraca jednak uwagę, że wśród drugiego rzutu Świętych Miejsc, które autor R. Coon określa jako Wrota Ziemi (co można rozumieć też jako Portale Ziemi), a których już współczesne powielenia idei Coona nie obejmują, znajduje się duży obszar pomiędzy Krakowem-Katowicami a Ostrawą zwany tutaj Wysokie Tatry, a w Polsce znany z właściwości czakramu Wawelskiego i systemu Świętych Wzgórz powiązanych z Orionem i Syriuszem. Leszek Matela włącza tam też Welehrad, który w owym obszarze można zamknąć. Także Delfy pokryją się z innymi Wrotami Coona, na Olimpie, a Glastonbury będzie odpowiadać Stonehenge.

Musimy się teraz zatrzymać przy postaci Alfreda Watkinsa. Okazuje się, że polski artykuł pani Poznańskiej i praca pani Anety Cichockiej mają solidne podstawy. Koncepcja Watkinsa jest bowiem starsza jeszcze o 50 lat  w stosunku do swej zmodyfikowanej wersji przedstawionej przez Roberta Coona w 1967 roku, pochodzi dokładnie z roku 1921.

Alfred_Watkins

Prekursor Wielkiej Drogi Smoka Alfred Watkins (1855- 1935)

Alfred Watkins (27 January 1855 – 15 April 1935) was a businessman, self-taught amateur archaeologist and antiquarian who, while standing on a hillside in Herefordshire, England, in 1921 experienced a revelation and noticed on the British landscape the apparent arrangement of straight lines positioned along ancient features, and subsequently coined the term „ley”, now usually referred to as ley line, because the line passed through places whose names contained the syllable „ley”.[1]

Watkins’ ideas are not generally accepted by archaeologists. At first it was thought that the ancient Britons were too primitive to have devised such an arrangement, but this is no longer the argument used against the existence of leys. More crucially there are so many ancient features that finding some in approximate alignment is highly likely. Watkins was sensitive to such arguments and argued for caution. He also drew up a list according to which landscape features could be given values between ¼ and 1 point, five points or more being required as evidence of a ley.

Watkins’ work was revived and popularised from the 1960s following John Michell’s book The View over Atlantis published in 1969. Michell merged Watkins’ ideas with mystical concepts that were absent in Watkins’ own work.[3] In 2004, John Bruno Hare of ‚Internet Sacred Texts Archive’ wrote:

Watkins never attributed any supernatural significance to leys; he believed that they were simply pathways that had been used for trade or ceremonial purposes, very ancient in origin, possibly dating back to the Neolithic, certainly pre-Roman. .. He was an intensely rational person with an active intellect, and I think he would be a bit disappointed with some of the fringe aspects of ley lines today.
—John Bruno Hare, 17 June 2004[4]

In 2002 Watkins had a beer named after him, „Alfred Watkins’ Triumph”, brewed by Wye Valley Brewery Ltd.[citation needed]

ley-lines2Inna geomantyczna siatka Ziemi

Books by Alfred Watkins

  • Early British Trackways, Moats, Mounds, Camps and Sites, Simpkin, Marshall, Hamilton, Kent & Co. (London); The Watkins Meter (Hereford), 1922
  • The old straight track: its mounds, beacons, moats, sites, and mark stones, 1925
  • The Ley Hunter’s Manual, 1927

pic21

Odsyłam też na stronę Paula Devereux:

http://www.pauldevereux.co.uk/html/body_leylines.html

i na Youtube:

http://www.youtube.com/watch?v=2wE1rfvWBNY

ley-lines-uk

Mapa 5 – Wielkie głazy ustawione w kręgu na angielskiej równinie Stonehenge – w L’Ark Hill, to chyba najbardziej znane na świecie miejsce mocy. Od tysięcy lat pielgrzymują do niego ludzie szukający uzdrowienia. I to z bardzo daleka – odkryto tu np. mogiłę tzw. Łucznika z Amesbury z lat 2400 -2200 p.n.e., pochodzącego z Alp! Przez wieki uważano, że w błękitnych głazach tkwi ogromna moc. W XI wieku nawet leczono wodą, którą obmyto głazy. Dziś też do Stonehenge przyjeżdżają setki ludzi. I to nie tylko by podziwiać ważące 25-45 ton głazy, ale także, by zaczerpnąć sił lub przeżyć duchową odnowę. Ze Stonehenge wiąże się mnóstwo legend.Stonehenge było precyzyjnym instrumentem astronomicznym zdolnym do podążania za zmianami wśród wielu konstelacji. Stonehenge było także w stanie opisać cały cykl precesji równonocy.

Photo from http://longandwrong.wordpress.com

Ze strony Kate Shremsday

: http://kateshrewsday.com/2012/10/29/the-ley-of-the-land/

They sound like a poem written by one of Tolkein’s dwarves: tump, tumulus, mound, twt, castle, bury, garn, tomen, low, barrow, knoll, knap, moat and camp.

Whilst apart they are a curiosity, together they lead us a merry dance.

They began in 1921, or alternatively, they began just before history.

But let us go with the twentieth century theory at present. Shortly after our Summer solstice, on June 30 of 1921, a businessman, keen amateur photographer and beekeeper was in his automobile, travelling near a village called Blackwardine.

Alfred Watkins loved his archaeology and his antiquities, and so when he espied a Roman fort he felt he must pull over and take a look.

He pulled out his battered old map. And he noticed a pattern which was to absorb him for the rest of his life. He is said to have told his family it was like ‘a chain of fairy lights’: a set of ancient sites- old churches, standing stones, crosses, causeways and hill forts. And to his mind they were arranged in a geometrical straight line.

And where there is one line, Alfred reasoned, why, there must be others.

With more zeal than rigour, he set about identifying a set of lines which criss-cross the British Isles, linking the old places.

His theory, enthusiastically expounded in Early British Trackways – moats, mounds, camps and sites -runs like this: in early times when Britain was almost totally forested and visibility on the ground was much less far-seeing than it is today, early man had straight lines of travel which ran from peak to peak.

But men needed more than the peaks for navigation. And so they sited their important places along the lines. These were made of one of three elements: earth, water or stone.

They even had a name, Watkins effervesced. You could find it if you looked carefully at the litany of British place names: The Ley Farms exist in several places; Wyaston Leys, Tumpy Ley and Red Lay, near Letton, and Redley in the parish of Cusop.

Surely, these were Ley lines?

And while the archaeological and antiquarian worlds snorted in derision, Alfred Watkins continued his crusade for the Ley Line for the remainder of his life.

The theory needed something to season it, though. A little salt and pepper to ginger it up.

Enter John Mitchell, Eton-educated member of the hippy hierarchy, author of The View Over Atlantis and so many other books which re-ignited our passion for the old places. It was Mitchell who resurrected Watkins’ lines and used them to mystify a landscape which had become mundane.

His premises were so engrossing, so seductive, that a whole counter-culture grew green and vigorous around it.

Look at the map: Glastonbury Tor is the focus for a veritable spaghetti junction of lines, a perfect ancient centre for the tie-dye set.

screen-shot-2012-10-29-at-07-41-56Photo from glastonburytor.co.uk

Now, the lines are surrounded by a mist of affable hokum. Ghosts feel more at home at the junction of a Ley Line, happenings happen with more frequency, mystery is commonplace there where the lines meet.

Praeternatural poetry: painted poppycock. But the tales bubble up as if from a sacred Briton spring. Take a look here at some of the Cotswold routes: at the old monk who haunts the line’s beginning at Pershore Abbey, of the child drowned at the old Mill which still walks its boards, the bumps and bangs made by the wraith in breeches and a felt hat at Vine Cottage; of monks disappearing at Winchcombe Hill, and the haunted fairy-infested mound at Bell Knapp.

There are more stories than there are lines.

And despite a sardonic exercise in which telephone box plotting led to a similar grid created by archaeologist Richard Atkinson, we persist in believing the lines have potent psychic energy.

Because, like the litany which opened this post: the idea has too much poetry for us to discount it.

510KCA96P2L._SL500_AA300_

Wreszcie ostatni już, ale wielce znamienny materiał, który łączy sprawę czakramów Ziemi z Wielkim Graalem. W grudniu 2012 roku w natłoku informacji o końcu świata umknęła czytelnikom informacja o tym, iż Królowa Angielska odwiedziła ośrodek kryptologiczny  pod Londynem i wyróżniła imiennie parę kryptologów którzy pracowali jeszcze przy Enigmie i Bombie Turinga, a więc także przy pracach związanych z tajemnicami Niemców z II Wojny światowej. Jak widać wracają panowie Rejewski, Różycki i Zegalski oraz wraca Ślęża i hitlerowski Kompleks Olbrzyma (Rise) oraz tamtejsze ówczesne poszukiwania Graala przez Hitlerowców.

Materiał opublikował sekretynauki.Focus.pl 15 12 2012 roku

Shugborough_arcadia

Graal (grial, gral, goral-horał) i Koh-i-noor Kamień Sziwy a czakramy Ziemi

http://sekretynauki.focus.pl/sekrety-cywilizacji/kamienny-graal

Kamienny Graal (fragmenty)

15:12:2012Kategoria Sekrety Cywilizacji
Autor Adrianna Michalewska

Para sędziwych brytyjskich kryptologów ogłosiła odczytanie tajemnej inskrypcji, dotyczącej tożsamości najbardziej poszukiwanego skarbu chrześcijaństwa – świętego Graala. Tego roku spotkali się z królową Elżbietą II. Czy brytyjska monarchini poznała odpowiedź na pytanie o stan i kształt legendarnej relikwii?

Liczne na przestrzeni wieków poszukiwania świętego Graala nie mogły się powieść, ponieważ Graal prawdopodobnie nie był tym, za co go uważano: kielichem, z którego Jezus pił podczas Ostatniej Wieczerzy, a do którego później Józef z Arymatei zebrał krew wypływającą z przebitego włócznią boku Chrystusa. Najbardziej tajemniczy obiekt chrześcijaństwa mógł być… kamieniem. Do tego kamieniem czczonym przez pogan, któremu chrześcijaństwo nadało cechy boskości. Czyżby zatem historia o kielichu miała wprowadzać poszukujących w błąd? Nie byłoby w tym nic dziwnego, zakładając, że Strażnicy Graala mieli ukryć go przed tymi, którzy nie są Graala godni.

Doktor Richard William Barber, brytyjski mediewista, już od lat lansuje tezę, że Graal to kamień o tajemniczej mocy. Tę teorię potwierdzałyby też legendy, które nagromadziły się wokół postaci Wolframa von Eschenbacha, twórcy arturiańskiego eposu „Parsifal” opisującego Graala. Von Eschenbach, mistrz alchemii, mógł w zaszyfrowanej formie eposu zapisać swoje prace nad poszukiwaniem kamienia filozoficznego, który byłby reprezentowany przez Graala, a alchemicy – przez poszukujących rycerzy. Ponieważ Graala mógł odnaleźć tylko rycerz czysty duchem, w średniowieczu wierzono, że alchemik przystępujący do dzieła winien poddać się gruntownemu oczyszczeniu duchowemu, uwalniając siebie od nieczystych myśli i pychy.

W średniowieczu krążyły też legendy o pochodzeniu Graala z korony Lucyfera lub o szlachetnym kamieniu zamienionym w Graala, dającym moc w Babilonie. Kolejno kamień miał być w posiadaniu Melchizedeka, Abrahama, Mojżesza (ten miał umieścić kamień w Arce Przymierza), Dawida i Salomona. Wolnomularze, powiernicy tajemnej wiedzy, posądzani o wpływanie na losy świata, to ich następcy. Ich mistrz Hiram – budowniczy świątyni Salomona, to nikt inny jak człowiek pracujący w kamieniu. Czy zatem był depozytariuszem tajemnej wiedzy, za którą przyszło mu zapłacić życiem?

Kosmiczna skała
Lapis betilis to nazwa pochodzenia semickiego, która odnosi się do starożytnych kamieni, czczonych w wielu religiach. Celtowie swoim władcom budowali kamienne grobowce – dolmeny, a granice posiadłości oznaczali wielkimi głazami. Składali też ofiary przy pojedynczych kamieniach, które w ich wierzeniach były wejściem do królestwa zmarłych. Ośrodkiem świątyni w Delfach był omfalos, kamień; w centrum Mekki znajduje się kamień Kaaba, który – według legendy – początkowo był biały, a wchłaniając w siebie grzechy wyznawców – stał się czerwono-czarny. W rzeczywistości kamień al-hadżar al-aswad (rozbity na trzy mniejsze) jest meteorytem lub fragmentem lawy i czczono go już w czasach przedislamskich.

Inne święte kamienie, czczone przez ludzkość, to kamienne tablice z dziesięciorgiem przykazań odebrane przez Mojżesza od Boga. W Biblii natrafiamy też na kamień szafirowy o boskiej naturze (Księga Wyjścia 24, 9–10). Arka Przymierza określana jest jako relikwia stworzona z dwóch kawałków meteorytu. Ołtarze w judaizmie buduje się z dwunastu kamieni, na żydowskich nagrobkach odwiedzający kładą kamienie. Opoką dla Kościoła Jezusa ma być Piotr, czyli Skała. Perskie bóstwo Mitra, czczone potem w starożytnym Rzymie, narodziło się w kamieniu. Jerozolimska skała Moria otaczana jest szczególną czcią zarówno przez Żydów, jak i muzułmanów. Kamieniem z procy Dawid powalił wielokrotnie silniejszego Goliata.

Kamienie o potężnej mocy znane były również w Azji. Kamień Chintamani, pochodzący z Szambali, mitycznej krainy znajdującej się w Tybecie na granicy świata rzeczywistego i duchowego, miał mieć moc równą mocy przypisywanej Graalowi: pozwalał uzyskiwać zdolności telepatyczne i wpływał na rozszerzenie świadomości tych, którzy się nim posługiwali. Szmaragd z korony Lucyfera ma swój odpowiednik w hinduizmie. Urna, perła z czoła Śiwy, to trzecie oko, źródło spokoju i rozumienia, wiecznego szczęścia i zagubionego skarbu mądrości.
Ludzkość od zarania dziejów wierzyła, że meteoryty to zesłane przez Boga kamienie, które mają niezwykłą moc. Świątynia Artemidy w Efezie, której budowę rozpoczęli w VI w. p.n.e. architekt Chersifron z Knossos i jego syn Metagenes, była uważana za jeden z siedmiu cudów świata. Podobno tam właśnie przechowywano duży czarny kamień pochodzenia niebiańskiego. Arystoteles i Pliniusz Starszy pisali, że w roku 467 p.n.e. w Ajgospotamoj w Tracji spadł meteoryt, którego rozmiary bliskie były wielkości pojazdów ciąganych przez woły. Mieszkańcy XV-wiecznego Maroka modlili się do kamienia będącego prawdopodobnie meteorytem żelaznym.

Naczynie z kamienia

…Pochodzenie słowa Graal może wyjaśniać, skąd wzięło się wyobrażenie o Graalu jako kielichu. Wczesna forma „grial”, pochodząca ze starofrancuskiego, wywodzi się z łacińskiego słowa „gradalis”, będącego określeniem naczynia używanego do podawania do stołu podczas posiłków. W Langwedocji i Prowansji „grasal” lub „grazal” oznacza naczynie gliniane, a nordyckie „gryta” to garnek….

Odkodować relikwię
Brytyjska Rządowa Szkoła Kodów i Szyfrów – znana pod nazwą Government Code and Cypher School – to angielskie serce największych tajemnic poddanych Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. Do pałacyku, znajdującego się niecałe 100 kilometrów od Londynu, tuż przed II wojną światową przeniesiono siedzibę brytyjskich kryptologów. Pod kryptonimem Station X służyła ona także podczas wojny angielskiemu wywiadowi M16. Ukryta siedziba przez całą wojnę była jednym z największych skarbów Churchilla. Samo osadzenie kryptologów w Bletchley Park było tak tajne, że akcję upozorowano wielkim polowaniem u kapitana Ridleya, aby nikt nie zorientował się we właściwych działaniach brytyjskich służb wywiadowczych. Najsłynniejszym kryptologiem Bletchley Park był Alan Turing, pionier w dziedzinie informatyki i genialny matematyk. W 1954 roku popełnił samobójstwo po oskarżeniach o homoseksualizm.

Dotychczas sądzono, że ukoronowaniem poczynań kryptologów z Bletchley Park było złamanie kodu niemieckiej Enigmy, co pomogło aliantom wygrać wojnę. Prace opatrzone były najwyższym symbolem tajności i prowadzone pod kryptonimem ULTRA. Może jednak wspólny sukces polskich, brytyjskich i francuskich kryptologów nie był największym osiągnięciem zespołu? Podczas II wojny światowej w tym centrum łamania wszelkich tajemnic wojskowych zatrudnionych było prawie 10.000 kryptologów. Szefowie służb specjalnych od lat 30. XX wieku ukrywali najważniejsze dokonania łamaczy kodów aż do końca wojny…

shugborough_2-257x300

Shepherd’s Monument w Shugborough [czytaj tutaj]

Tajemnicza inskrypcja
Co właściwie odczytano w Bletchley Park i dlaczego wszystko zostało opieczętowane klauzulą najwyższej tajności zwaną Official Secrets Act? Kluczowym elementem zagadki jest kamień z tajemniczymi inskrypcjami, których pochodzenie może wskazywać na miejsce ukrycia Graala. Głaz w posiadłości Shugborough od dawna fascynował poszukiwaczy tajemnic. Wyryto na nim tajemniczy ciąg liter OUOSVAVV poprzedzonych zamieszczoną nieco niżej na początku literą D i na końcu M. Powyżej wykuto lustrzane odbicie malowidła Nicolasa Poussina „Et In Arcadia Ego”, które samo w sobie stanowi wielką zagadkę. Płaskorzeźba ma być wspomnieniem – epitafium zmarłego, którego życie przebiegało w ziemskiej Arkadii. Jednak niemiecki historyk sztuki Erwin Panofski dowodzi, że napis ten jest metaforą oznaczającą kruchość ludzkiej egzystencji, nad którą zawsze wisi widmo śmierci. Sam tekst od lat uznawano za tajemny ciąg znaczeniowy, który stanowi zaszyfrowaną informację masońską. Relief przedstawia kobietę i pasterzy, którzy wskazują na dwie litery w napisie. Znamy dzisiaj co najmniej siedem propozycji odczytania zaszyfrowanego tekstu. Cztery z nich oparte są na akrostychach i sugerują, że litery te to zaszyfrowane wyznania uczuć właścicieli posiadłości, a może odniesienia do starotestamentowej Księgi Koheleta mówiącej o marności tego świata. Trzy kolejne odnoszą się do liczb, które są odpowiednikami zamieszczonych łacińskich liter i mogą być drogowskazem, w jakiej odległości ukryte zostały skarby lub masońskie tajemnice….

Shugborough_inscription

…Osiem liter na kamiennym bloku Shepherd’s Monument w Shugborough wciąż nie odsłoniło światu swojej tajemnicy. Jednak Sheila i Oliver Lawnowie przyznali, że te pozornie nic nieznaczące symbole to klucz do kryjówki, w której ukryto Graala. Jednocześnie ci dziewięćdziesięcioletni szyfranci zobowiązali się do całkowitego milczenia, podpisując Official Secrets Act, przysięgę zachowania najwyższej tajemnicy państwowej. Tym samym wszelkie informacje dotyczące postępu ich prac stały się dostępne jedynie dla Jej Królewskiej Mości Elżbiety II i kilku osób z rządu.

O wadze zarówno pracy, jak i przypuszczalnie odkrycia państwa Lawn świadczy to, że królowa podczas ostatniej wizyty w Bletchley Park poświęciła im sporo czasu, aby zaznaczyć, jak bardzo docenia pracę obojga kryptologów….”

794px-Shugborough_fingers_pointing_to_letters_(close-up)

Mieliśmy tutaj okazję porównać pierwotny oryginał Idei z wczesnej fazy Wielkiej Zmiany z roku 1967, pełen ezoterycznych banałów i pustosłowia, z jego wersją uwspółcześnioną, zredukowaną, podpartą „naukową” logiką, czy też jakby to sformułowała poważna NAUKA, „pozorami uzasadnień naukowych”. Gdy patrzymy na to zjawisko z drugiej strony, WIARY i Wiedy, jest to dla nas wiedza oparta o bardziej dzisiaj rozwinięte i dostępne wyliczenia i pomiary energetyczne oraz teorie mocniej zahaczone w fizyce i oparte o matematyczne wyliczenia (koncepcje Harameina, czy pomiary geomantyczne, auralne itp). Po niemal 150-ciu latach proces Zmiany doprowadził w każdym razie do bezwzględnego uznania przez społeczność Ludzi istnienia punktów energetycznych Ziemi.

Po tej nieco dużej dawce cytatów jesteśmy już chyba w domu, czyli u źródła. Nasze podejrzenia potwierdzają się o tyle, że mamy tutaj uchwyconą wczesną fazę powstawania tej koncepcji oraz udało nam się zauważyć rozwój owej idei wraz z procesem jej uszczegóławiania.

Widzimy, że koncepcja Alfreda Watkinsa nie ma wiele wspólnego z wizją R. Coona. Jest ona bardzo podobną obserwacją do tej, której ja sam dokonałem, podobną do tej, której dokonało wiele osób, w tym Rosjanie w XIX wieku. Autor koncepcji brytyjskiej nie wyciąga nieuprawnionych wniosków, nie snuje wizji, iż Stonehenge jest Czarkramem ani Wrotami Ziemi, ukazuje tylko pewne odkryte prze siebie linie, w których ustytuowane są archaiczne budowle i budynki świątyń z odległych epok. Założę się, że podobne będą opracowania rosyjskie do których nie dotarłem. Widać to z ich opisu dokonanego przez Leszka Matelę.

Także sam Leszek Matela daleki jest od kreślenia absolutnie pewnej wizji tych a nie innych 7 Czakramów, umiejscowionych niepodważalnie w wymienianych przez niego miejscach. Jeszcze dalszy jest od wytyczania kanałów energetycznych Ziemi. Uważa on, że miejsc mocy jest bardzo wiele i że tworzą różne pozytywne i negatywne, linie geomantyczne/energetyczne.

Ja sam, na podstawie odkrytych związków między położeniem starożytnych budowli  czy Miejsc Świętych (wzgórz, kopców, megalitów, menhirów) uznawanych przez ludzi za miejsca mocy, nie poważyłbym się określić przebiegu Kundalini (kędylinii) Ziemi. Tym bardziej  dwóch kundalini w heliksowym splocie dwóch węży. Na obecnym etapie wiedzy uznając za niepodważalny fakt istnienie wielu punktów mocy geomantycznej na Ziemi, które rzeczywiście wykazują regularność w swoim geograficznym rozkładzie, nie podjąłbym się też określić ich związków z energią „in” czy „yang”. Dopiero dokładniejsze określenie wieluset albo i tysięcy punktów mocy, połączone z obiektywnym pomiarem owej „mocy” w tych punktach, pozwoliłoby wyznaczyć przebieg Węża Męskiego i Węża Żeńskiego oraz określić dokładnie Czakry.  Póki co z tego co wiem Skala geomantyczna Bovisa jest skalą „płynną”. Musimy się więc zadowolić w tym względzie intuicją i niczego nie przesądzać, aż do czasu wykonania tej wielkiej pracy identyfikacji punktów mocy, wykreślenia mapy i dokonania pomiarów.

Na podstawie intuicjii, „pomiarów” w skali Bovisa oraz „odczuć” setek tysięcy osób możemy jednak uznać za fakt, iż Wzgórze Wawelskie i Ślęża są niezaprzeczalnymi Ośrodkami Mocy. Możemy też WIERZYĆ, że inne wskazywane miejsca w Polsce i na świecie są owymi miejscami mocy.

Wiki:

Skala Bovisa – używana przez radiestetów i zwolenników geomancji, skala służąca do pomiaru promieniowania oraz określania poziomu bioenergetycznego. Sformułowana przez francuskiego radiestetę André Bovisa (1871 – 1947).

Jednostka skali Bovisa nie ma ściśle określonej definicji. Nie jest to również żadna wielkość fizyczna, którą można w sposób dokładny zmierzyć. Pomiar wykonywany jest przez różdżkarza (radiestetę), który badając określone miejsce lub obiekt przy użyciu odpowiedniego sprzętu (np. wahadła, różdżki) deklaruje liczbę Bovisa.

Wartość 6500 w skali Bovisa jest uznawana za wartość „neutralną” i jest uznawana za wartość promieniowania ciała dorosłego, zdrowego człowieka. Wartości promieniowania poniżej 6500 są uznawane za szkodliwe dla organizmów żywych, natomiast wartości powyżej 6500 wskazują na promieniowania działające korzystnie.

Oryginalna skala Bovisa zakłada wartości graniczne od 0 do 10000 jednostek. Wartość 10000 (w tej skali) to maksymalne natężenie promieniowania odbierane przez ciało fizyczne.

Wiara i Wieda, jak wiemy, to nic gorszego od nauki, bo nauka jest także swego rodzaju wiarą i wiedą opartą na intuicji i zgodzie większości co do niepodważalności pewnych twierdzeń.

Mamy teraz pewność że koncepcja Drogi Wielkiego Smoka złożonego z dwóch Węży: Pierzastego Męskiego  i Tęczowego Żeńskiego, to koncepcja z lat 60-tych XX wieku, związana w ruchem hipisowskim, rewolucją Dzieci Kwiatów i Ery Wodnika, odwrotem młodzieży od militaryzmu, protestami antywojennymi i antykapitalistycznymi.

Czy z tego powodu powinniśmy ją całkowicie odrzucić? Oczywiście nie, co wykazaliśmy na koniec rozważań (powyżej) o Kundaliii i Czakramach Ziemi.

Czas buntu w latach 1960-1970 był ważnym etapem zachodzącej Zmiany. Dochodzimy teraz do punktu wyjścia naszych rozważań. Wiemy, że nic nie dzieje się przypadkiem. Także nie przypadkiem w 1967 roku sięgnięto do filozofii Wschodu i wykonano zwrot w kierunku przyrody i sił natury, do braterstwa i więzi pomiędzy Człowiekiem a Ziemią, więzi Człowieka z roślinnością i zwierzyną, z ekosferą, która powinna być nieanruszalna. Pojawiło się hasło wegetarianizmu, używano naturalnych barwników do tkanin, zwrócono się ku plemiennym formom życia społecznego (komuny hippisowskie), odwoływano się po raz pierwszy do haseł solidarności między narodami, do wspólnoty życia i do praw Człowieka, nawoływano do zaniechania wojny w Wietnamie i do zakończenia rzezi zwierząt w ubojniach. Mężczyźni i kobiety manifestowali długimi włosami puszczonymi swobodnie na wiatr oraz swoim fantazyjnym strojem ideały wolności społecznej i swobody osobistej, prawa do bycia sobą. W tym miejscu widzimy wcieloną ponownie w życie realizację opóźnionej przez II Wojną Światową i jej Hiperdestrukcję, Wielkiej Zmiany. Z 30 letnim opóźnieniem zrealizowały się wtedy procesy, które mogły być zrealizowane w latach 1920-1940. Destruktorzy nie zatrzymali Zmiany, lecz tylko przesunęli ją w czasie i miejscu. Rewolucja obyczajowa nie wybuchła w Polsce i w Niemczech, co by się stało, gdyby nie wojna. Przeniosła się do USA i stamtąd wróciła do Europy w 1968 roku, na ulice Paryża i Londynu. W tym samym roku była już także w Polsce, a stąd zaatakowała wszystkie Demoludy. To przeniesienie miejsca jest znamienne. Oto bowiem sercem cywilizacji Północno-Zachodniej przestała być Europa a stały się USA. Jednakże geopolityczne serce wcale się nie przeniosło. Cała gra toczyła się wciąż wokół Żelaznej Kurtyny. Zauważmy, że nadal ta gra toczy się na linii Zachód – Rosja/Afganistan/Iran/Chiny/Indie.

Ruchy Zmiany z lat 60-tych XX wieku przybrały niedługo pozapacyfistyczny (punk, skin), agresywny i militarny charakter. Wyłoniły się z nich na świecie  grupy terrorystyczne w rodzaju Baader Meinchoff, Czarnych Panter i Czerwonych Brygad (dowodzonych nomen omen przez Mario Morettiego – zwolniony z więzienia 1994, które zamordowały Aldo Moro, premiera Moro – przypadkowe zbieżności???), a w końcu do arabskiego Czarnego Września kierowanego przez Jasera Arafata (była to komórka Al-Fatah) zamordowanego przez otrucie, prawdopodobnie rękami agentów wywiadu Izraelskiego. Wyłoniła się z nich także polska rewolta 1968 roku, 1976 i 1980 roku, a przede wszystkim Solidarność, która obaliła Żelazną Kurtynę.

Rok 1989 to jest punkt zwrotny, w którym na powrót Ośrodek Wielkiej Zmiany przeniósł się z USA do Serca Świata, do Polski i ponownie centrum Przemiany Ducha złączyło się  z Ośrodkiem Geopolityki. Oznacza to iż stąd płyną od tego momentu impulsy do przemian społecznych, kulturowych i politycznych. Amerykańskie paliwo rewolucji duchowej już się wypaliło. USA, choć niektórzy tego nie widzą wypada z roli Hegemona Świata. Pozycję USA zaczyna równoważyć Układ Wschodni: Rosja/Iran/Chiny/Indie. Serce Świata jest na osi konfliktu – jak zwykle, nic się w tej kwestii nie zmienia.

czakram geopolityczny ZiemiDuchowa i geopolityczna kundalinii oraz główny czakram Ziemi

Spadkobierczynią tamtej rewolucji jest dzisiejsza Al-Kaida, powszechnie potępiana, bo antyamerykańska i antyizraelska. Dzisiejsza tzw. „Wojna z Terroryzmem”  jest przejawem tej samej „wojny” toczącej się od XIX wieku, tej o której wspomniałem na wstępie, a tak naprawdę jest to wojna odwieczna – Wojna między Starym a Nowym.Istotne jest rozpoznanie gdzie jest „stare” a gdzie „nowe”, „co jest stare” a „co nowe”. Skąd promieniuje Wielka Zmiana. Pozornie przyjmuje się iż z Zachodu i USA, ale to nie jest prawda. Wschód, kraje arabskie zmieniają się pod wpływem wzorca z Polski (Solidarność). Nie zawsze udaje im się to tak dobrze jak nam. Zmienić Indie w kraj wyzwolony od Anglików bez jednego wystrząłu to jedno, ale zmienić, jak tego dokonali Polacy, Świat bez jednego wystrzału, to co innego. Liczba ofiar Stanu Wojennego w Polsce to kilkaset osób. Algieria, Egipt, dziesiątki tysięcy. Chiny i Tienanmen, to także próba powtórzenia doświadczenia polskiego, ale krwawa i przemiana tylko cząstkowa (2600 zabitych, 7000 rannych). Ale jednak i Chiny zostały przemienione – sekretarz KPCh odszedł w 1989 roku, a kurs gospodarczy uległ całkowitej zmianie. Chiny zmieniają się dalej bardzo dynamicznie. W krajach arabskich rozwija się też ruch wyzwolenia kobiet.Wzorcem, tego ruchu i jego zaczynem nie był Zachód, lecz ideologia ZSRS – „Kobiety na traktory!”. To na Północnym-Wschodzie Cywilizacji (Szwecja, Polska, Rosja) realizowano prawdziwe wyzwolenie kobiet.

To co opisaliśmy powyżej ma związek z kundalinią i czakramem głównym Matki Ziemi. Ma go bo czakram i kundalinie to ośrodki energii Przemiany i Osie Przemiany. Przemiany, którą możemy zaobserwować realnie i dotykalnie. Widzimy też działanie tego Ośrodka w czasie. Nie potrafimy precyzyjnie pokazać punktu, ale jesteśmy w stanie zlokalizować dokładnie okolicę. Jest to opis procesu, który nabierał rozpędu w XX wieku, rozchodził się od tego Ośrodka i osiąga obecnie swoje apogeum. Odbywa się wzdłuż Osi, które wiją się niczym wąż z Północnego Zachodu na Południowy Wschód, tyle że nie przebiegają one przez ośrodki turystyczne i atrakcje kulturowe świata Zachodniego. Główne czakramy Ziemi znajdują się w Europie Centralnej – tu jest Środek Wagi Prawdy i Ośrodek Wielkiej Zmiany.

Mamy tutaj oto  obraz Wielkiej Zmiany w płaszczyźnie społeczno-politycznej struktury świata, obraz całego ciągu paroksyzmów społeczno-obyczajowych o globalnym zasięgu. Ta wielka Wojna wchodzi właśnie w finałową fazę. Weszła  w nią wiosną 2012 roku, a punkt krytyczny został przekroczony w czerwcu 2012 roku i ma związek z przechwyceniem drona USA przez Iran.

Wydawałoby się, że co ma piernik do wiatraka – terroryzm i Kundalinie Ziemi? Jak widzicie ma – źródło jest to samo – Wielka Zmiana. Ta Wielka Zmiana, to zjawisko wszechobejmujące i wielopłaszczyznowe.

Wielka Zmiana to także zmiana sposobu widzenia świata i Rzeczywistości przez pokolenie wchodzące w dorosłość około 1960 roku. To Zmiana Świadomości tego Pokolenia jest powodem przeobrażeń i towarzyszących im w oczywisty sposób konfliktów, które są ścieraniem się Starego z Nowym, które są „przejawami” toczącej się przemiany. Elementem tej Zmiany jest przemiana obyczajowa i mentalna. Walka o równouprawnienie kobiet, o ich wyzwolenie rozpoczęta w latach 20-tych XX wieku praktycznie dla Zachodu i Północy Świata już się zakończyła. Jej linią jest teraz Mała Azja – świat islamski, Indie i Afryka. Oczywiście nie wszystko co powinno być wykonane dla pełnej równości kobiet i mężczyzn jest już na Północy wykonane.

Przyszedł obecnie czas i TO realizuje się na naszych oczach, na dalszą Przemianę Świadomości Ludzi. Jest to proces prawdziwego mentalnego i duchowego wyzwolenia Ludzkości spod przemocy podwójnej kontroli społecznej narzuconej przez aparaty państw i aparaty zniewolenia religijnego. Przemoc ta ma swoje źródło w stosunkach produkcyjnych i dystrybucji dóbr . To jest proces wyzwalania się z systemu post-rzymskiego, post-feudalnego, kapitalistycznego. Jest mi przykro, że polscy kapitaliści tak krótko mogli się cieszyć z nieograniczonego niemalże kapitalizmu. Widzimy, jak bardzo jest on usocjalizowany w całej UE, ale i to musi się skończyć. Jest mi smutno, gdy myślę, że być może mało kto w Polsce będzie miał okazję poczuć wszechwładzę i pełną wolność wielkiego kapitalisty. Z drugiej strony cieszę się, że 99% ludzi, którym żyje się w Polsce niełatwo, tak krótko będzie musiało czuć ciężar kapitalistycznego buta na swoich piersiach. Kapitalizm wchodzi w fazę końcową, a Człowiek dochodzi do momentu, w którym stanie się Wolny. Wolny od wszelkiej doktryny ideologicznej i wolny od problemów egzystencji. O to toczy się obecnie na Północy i Zachodzie walka. O Materialne i Duchowe Wyzwolenie Człowieka z zależności Pan -Niewolnik w układzie stosunków produkcji dóbr i ich konsumpcji.

Tę wojnę o wyzwolenie przeniesiono obecnie na Północy i Zachodzie na płaszczyznę walki o uznanie Świadomości Zwierząt, ochronę starych Drzewostanów, o równouprawnienie całej zwierzęcej i roślinnej Ekosfery, o nadanie Przyrodzie statusu Strony Równej Człowiekowi, uznanie Praw nie Człowieka, lecz Prawa Przyrody do nienaruszalności jej Istoty.

Można powiedzieć, że obserwowane przejawy zmian duchowych, wrażliwości na Przyrodę są obecnie najważniejszymi dowodami w kwestii istnienia bądź nie istnienia Zbiorowej Świadomości Istot Żywych i Matki Ziemi jako Istoty Świadomej.  Skoro ludzie walczą o Pełnię Praw dla Przyrody i Matki Ziemi to zdają sobie sprawę, że jest to Nieskończony Zbiór Świadomych Istot posiadających równe człowiekowi prawa do Życia i Wolności.Cały ten proces wyzwalania Człowieka i przyznawania Praw Przyrodzie (Eko-Ekumenie) wiąże się też z rosnącą osobniczą wrażliwością Istot Świadomych, czyli każdego pojedynczego człowieka.

Wzrastająca wrażliwość osobnicza i wiedza jednostek powoduje, że dziesiątki tysięcy osób osiągnęły stadium rozwoju Świadomości i Wrażliwość jaka w latach 60-tych XX wieku była doświadczana tylko przez nieliczne grupki rozsiane po świecie i występujące w statystycznej liczbie, która poraża swoją wymową.  Na 4 i pół miliarda żyjących wtedy ludzi tę grupę niosącą przemianę wrażliwości i świadomości można określić w 1967 roku na kilkadziesiąt tysięcy (45.000?) osób na całym świecie. Daje to proporcję 1: 1 500 000, czyli jedna osoba na półtora miliona. Kiedy wspominam rok 1967 w Polsce to myślę, że jest to proporcja jak najbardziej właściwa. Wtedy ta grupa w naszym kraju nie liczyła więcej niż 40- 50 osób. W roku 1977 to były już dziesiątki tysięcy i uformowany ruch o obliczu politycznym (Komitet Obrony Robotników), a w 1980 roku była to już ogólna rewolucja milionów. Przy czym miliony pociągnięte przez garstkę wcale nie identyfikowały się wtedy z nową obyczajowością, ani nowymi trendami umysłowymi czy koncepcjami holistycznego widzenia Rzeczywistości. Te miliony przyjmowały przemianę bez zastanawiania się nad jej sensem i szczegółami. Zmieniała się długość włosów u mężczyzn, wszechobecne garniturki i białe koszule zastępowały kolorowe ubrania i jeans. Zmieniała się długość spódniczek u kobiet, znikały chustki z ich głów, biustonosze spod bluzek. Kobiety stawały się wyzwolone z entuzjazmem i równouprawnione z całym bagażem znaczenia tego faktu.

Rosnąca przez ostatnie lata wrażliwość i świadomość Ludzi doprowadziła do realizacji przedsięwzięć i idei, które w 1950 roku były nie do pomyślenia. Wegetarianizm był wtedy skrajnym marginesem i dziwactwem. Dzisiaj jest masowym zjawiskiem, ewoluującym w kierunku weganizmu (to nic szokującego prawda?) i  surojedzenia (tu już wielu ma zastrzeżenia)  i innych „skrajnych” sposobów odżywiania/zaopatrywania ciała fizycznego w energię. Dzisiaj za skrajne „dziwactwo” uważa się odżywianie wyłącznie płynami, pastylkami mineralnymi i światłem słonecznym.

To co obserwowaliśmy na płaszczyźnie obyczajowej  wnika w strukturę społeczną i przeobraża ją. Jest to proces, który wykazuje cechy mechanizmu o sprzężeniu zwrotnym. Przyjmowanie kolejnych etapów Zmiany wywołuje coraz bardziej rosnącą wrażliwości i owocuje wzrostem świadomości.  Hodowla i bestialski ubój zwierząt wciąż są normami naszego świata, ale hodowla kur i świń w klatkach przestaje być normą, a zwierzęta mają dzisiaj „swoje” „Prawa Człowieka”. We Włoszech za nieudzielenie pomocy zwierzęciu potrąconemu przez pojazd (nie wezwanie służby medycznej weterynaryjnej) idzie się do więzienia. W Polsce jeszcze nie, ale na pewno  i tutaj będzie niedługo tak samo. W Polsce walczy się za to z bestialskim transportem zwierząt, bestialskimi targami końskimi i innymi zjawiskami, które budzą dzisiaj powszechne oburzenie, ale w 1950 roku nikt nie kiwnąłby palcem posiadając tę samą wiedzę.

Ta Wielka Zmiana i rosnąca wrażliwość oraz świadomość doprowadziły do tego, że dzisiaj projekty takie jak Rainbowserprent Project, które handlują filmami z miejsc mocy i epatują szamańskimi rytuałami na Rapanui w internetowych galeriach wideo, lub jak projekt  Avalon Rising, stały się przemysłem new ageowym. New age niestety jest związany z kreowaniem nowej kasty kapłanów druidów i nowych kościołów pełnych Pośredników, rzekomo wiedzących lepiej jak się kontaktować z bogami/energiami. To musimy przełamać.

Istnieje rodzaj przemysłu turystyczno-ezoterycznego i związanego z nim handlu wydawnictwami, filmami, kursami doświadczeń medytacyjnych i ozdrawiających, seansami ćwiczeń fizycznych. Istnieje przemysł aranżacji wnętrz i przestrzeni życia (feng szui) oraz przemysł medycyny naturalnej. Zmiana obejmuje niezauważalnie dziesiątki innych dziedzin życia człowieka. Cechą obecnej sytuacji jest masowość uczestnictwa w Zmianie. Odbiorcami są miliony ludzi.

UNIVERSAL LAW OF ONE
This simple project is reminding people that as humans, we are the Guardians of our BLUE-GREEN PLANET and that we are now becoming aware of our own innate Healing Powers.
By tuning into the Source via earth energies, love, natural cycles and a sacred diet of food, water and music, this awesome power will return to your own HEART and HANDS.
Use your power for the HIGHER Good of All- NOW.
Join Avalon Rising at Sunrise Celebration 2012 – Live-Stream Here

Jako ludzie myślący racjonalnie i posługujący się logiką opartą o światopogląd naukowy gotowi byśmy to wszystko generalnie odrzucić. Tak by się stało, gdyby nie nasza wrażliwość występująca już w skali masowej.

Setki milionów ludzi na świecie ma dzisiaj własne osobiste doświadczenie związane z miejscami mocy, technikami medytacji, czy sposobami „komunikowania” się z energiami. Wszystko to jest dla nauki i jej narzędzi w dalszym ciągu  nieuchwytne.

Wielka Zmiana jest wcielana w życie mimo tego, że jej ideały i cele były nieustannie ośmieszane i dezawuowane. Wielu nadgorliwców i naciągaczy zaszkodziło tej idei swoimi zachowaniami. Masowe media są nieustającymi głównymi Destruktorami i Dezintegratorami tych idei. Fakt ośmieszenia idei „zielonych, ekologicznych” czy „ideałów rewolucji hippisowskiej” przez media można dokumentować tysiącami wykpiwających artykułów i filmów, anonsów i materiałów w wiadomościach codziennych. To wszystko nic nie zmieniło w kwestii Wielkiej Zmiany, ona postępuje niezależnie od całego zgiełku wokół.

49

Od roku 2010 zaczynamy dysponować narzędziami dajacymi możliwość weryfikacji „intuicyjnych twierdzeń” w oparciu o naukę: o genetykę, o świętą geometrię, o nowe teorie astro-fizyczne czy bio-fizyczne.

Teorie holistyczne powiadają o symetrii i powszechnym powiązaniu rzeczy na różnych poziomach szczegółowości poprzez siatki o ścisłej logice konstrukcyjnej (Haramein) tworzone przez skwantowaną w uporządkowany sposób energię. Siatki te budują się w różnych skalach niezależnie od tego czy ktoś je obserwuje czy nie. Powstają jako efekt zjawiska materializacji bytów fizycznych w przestrzeni i istnieją, funkcjonują, niezależnie od tego czy w pobliżu znajdują się jakieś inteligentne istoty zdolne do odebrania sygnału/wibracji w określonej częstotliwości, poprzez system swoich zmysłów, czy czytniki narzędzi uzupełniających owe zmysły.

W tym miejscu okazuje się że nie popełnimy jednak błędu postępując z dużą ostrożnością i nie odrzucając a priori pewnych materiałów.Idąc dalej tym tropem (mimo kiepskiej wiarygodności  źródeł) natrafimy też na inne tropy wiodące do sprawy Kunadalinii i Czakr Ziemi a także do Świętych Miejsc i powtarzających się regularności.

Patrząc na nakreślony powyżej obraz znajdujemy w poprowadzonych chwiejnie na mapie świata w sposób bardzo mało precyzyjny, wręcz powierzchowny, liniach, daleko idące podobieństwo  do naszych własnych słowiańskich odkryć wykazujących istnienie „dziwnych linii” archeologicznych posadowień świątynnych, grodowych, cmentarnych, czy astronomicznych. Znajdujemy podobieństwo do ustaleń geomantyki związanych z siecią krystaliczną Ziemi. Znajdujemy także nawiązanie oczywiste do świętej geometrii i ustaleń astro-fizycznych wiążących Ziemię z Kosmosem.

Wszystko to razem wskazuje jednak pewne osie energetyczne na Ziemi i pewne jej miejsca posiadające  moc i wagę energetyczną. Są to nie tylko fakty przez nas odczuwane lecz FAKTY opisane językiem współczesnej nauki. Z akceptacją tych faktów wielu reprezentantów Starego ma kłopoty, ale wiele osób przyjmuje tę Nowość. Jeśli dzisiaj osoby te stanowią garstkę porównywalną do tamtej z lat 60-tych XX wieku, to możemy być pewni, że za 30 lat ich odczucia i twierdzenia będą przyjmowane masowo przez miliony i odczytywane jako norma, a nie dziwactwo.

precesjaCykl znany jest pod nazwą precesji.  To zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa 25 920 lat. Cykl ten jest trudny do zrozumienia i uchwycenia dlatego, że nasze życie zawiera się w jego maleńkiej cząstce.

Wobec czasu wszechświata nasze życie trwa mgnienie oka. Jest tym, czym wobec naszego życia, życie pewnego gatunku ciem – ich cykl trwa  niecałą dobę i – siłą rzeczy – z tego co je otacza, niewiele są w stanie zrozumieć. To dlatego wiele starożytnych kultur starało się dokonać zapisu obserwowanych przez siebie zmian, by przekazć swoje doświadczenia następnym pokoleniom.

Człowiek zaczął dzielić czas precesji na swoje własne epoki jak np. Epoka Brązu, Srebra czy Żelaza. Opierano to na cyklicznym wzorze stworzonym w oparciu o precesję. Tak wiec nieoczekiwanie okazało się, że istnieje silna korelacja pomiędzy kolejnymi etapami tej precesji a wzrostem i upadkiem rozmaitych cywilizacji.

Jest to zjawisko przejawiające się wykonywaniem przez oś Ziemi ruchu po powierzchni bocznej stożka o wierzchołku w środku Ziemi. Innymi słowy, oś ziemska kreśli na tle nieba okrąg. Zakreślenie pełnego okręgu trwa około 26 000 lat. Okres ten nazwano rokiem platońskim.

Zjawisko to jest wywołane przez oddziaływanie grawitacyjne ze strony Księżyca i Słońca. Oś obrotu Ziemi nie jest prostopadła do jej płaszczyzny obiegu wokół Słońca (ekliptyki), ale pochylona pod kątem ok. 23,5°. Jednocześnie Ziemia nie jest kulą, jest spłaszczona na biegunach. Różnice w wartości i kierunku przyciągania bliższej i dalszej od Słońca części Ziemi wytwarzają moment siły dążący do ustawienia osi obrotu Ziemi prostopadle do kierunku Ziemia – Słońce. W rezultacie tego momentu siły i obrotu Ziemi jej oś obrotu ulega precesji czyli porusza się po powierzchni bocznej stożka. Skutkiem precesji Ziemi równik niebieski wędruje ruchem wstecznym po ekliptyce z prędkością 1° na 72 lata, a biegun niebieski zakreśla wokół bieguna ekliptyki okrąg, którego promień wynosi ok. 23,5°.[1] Dlatego też Gwiazda Polarna nie zawsze znajdowała się na biegunie nieba. W epoce budowy piramid jej rolę spełniała α Smoka zwana Thuban. Za 11 tysięcy lat będzie tam się znajdować Wega.[2] Podobnie przesuwa się po ekliptyce punkt Barana, inaczej zwany punktem równonocy wiosennej. Precesja powoduje również różnicę między rokiem gwiazdowym a rokiem zwrotnikowym wynoszącą około 20 minut.

Precesja osi Ziemi została odkryta przez Hipparcha w 130 roku p.n.e. Możliwe, że zjawisko to było znane i obserwowane już tysiące lat wcześniej, w starożytnym Sumerze, a później w Egipcie.[3]

 Obserwacje te potwierdza również ustalenie występowania owej prawidłowości w Polsce i na świecie NA PODSTAWIE PORÓWNANIA i określenia MIEJSC o znaczeniu ARCHEOLOGICZNYM Z WIKIMAPIĄ (KTÓRA DAJE PRECYZYJNĄ MOŻLIWOŚĆ OKREŚLENIA ŚCISŁYCH WSPÓŁRZĘDNYCH GEOGRAFICZNYCH OBIEKTÓW).

gobekli pismo aaa d3d4a11b1d9be2bbGobekli Tepe czakram o którym nikt dotychczas nie pisał , bo go nie znano – 10.000 – 11.000 rok p.n.e. Göbekli Tepe w Turcji, datowane jest na 10 tys lat p.n.e, co oznacza kilka tysięcy lat wcześniej niż uznawana za najstarszą na Ziemi kultura Sumeru. Göbekli Tepe jest złożone z wielu precyzyjnie wyciętych kamiennych kolumn, na których znajdują się płaskorzeźby o nieznanym znaczeniu, bo nigdzie indziej nie znaleziono podobnych. Kolumny tworzą koła a każda z nich waży wiele ton. Koła są precyzyjnie zorientowane wobec siebie po to, aby stworzyć ściśle określone punkty obserwacyjne. Takich miejsc jest na Ziemi znacznie więcej i odkrywane są coraz częściej – tak jak w przypadku australijskiego Wurdi Youang. Wielu tego typu odkryć dokonują zakazani archeolodzy jak Michael Cremo, którego teorie nie mieszczą się w obecnym pojmowaniu historii ludzkości.

W jednym z maili do mnie Winicjusz Kossakowski zasugerował po przeczytaniu artykułu na temat „Kilku niesamowicie dziwnych map”, że budowle widziane wzdłuż osi Euroazjatyckiej w północnej części kontynentu na linii wschód – zachód powstawały najprawdopodobniej (co należąło by precyzyjnie sprawdzić) wzdłuż osi wędrówki Scytów-Prasłowian w głębokiej Starożytności z Koliby Azjatyckiej do Drugiej Koliby Naddunajskiej. Także potem odwrotnie,podczas „marszruty” plemion Scyto-Słowiańskich (Aryjskich) z zachodu znad Łaby i Wisły do Iranu i Indii w 0kresie 1800-1500 p.n.e. Widoczne linie pionowe są według jego koncepcji prawdopodobnie także efektem powolnego przesuwania się, z okresami postoju i budowy, ośrodków Scytów np. z Północy (z Hiperborei, z Altantydy) w związku z oziębieniem, do ośrodków takich jak Har-RApa nad rzeką SaRAświętą (Sarasvata, Swaraświęta, SaRAświetlista).

Baalbek 490ef568afc2a30cBaalbek

Kolejną koncepcja, która od dawna sugeruje, związki miejsc stawiania wielkich świątyń i piramid z liniami astronomicznymi,  płynie ze strony  zakazanej archeologii.  Twierdzą oni, że budowle te powstawały regularnie w kolejnych nowych miejscach wyznacznych przez wschody słońca w ważnych konstelacjach niebieskich. Służyły one ustaleniu kalendarzy (kulędarzy) i obchodów świąt.  Świątynie w Baalbek czy świątynie egipskie wiąże się w tej teorii miejscowo i interwałowo (odległościowo, a również kierunkowo) z rytmem precesji Ziemi i Układu Słonecznego (np. 25 620 lat i 2160 lat) względem ważnych konstelacji Nieba. Przesuwanie ośrodków na liniach na Ziemi następuje w efekcie przesuwania się punktów wschodu w Zrównania i Przesilenia w miejscu gdzie zbudowano świątynię. Dla starożytnych było nie do przyjęcia, gdy po pewnym czasie moment wschodu słońca w przesilenie w świątyni danego bóstwa (na jego ołtarzu-Bramie Kosmosu) dezaktualizował się względem konstelacji, w jakiej powinien wypadać np. Oriona, Orła, czy Syriusza (gwiazdozbioru lub gwiazdy centralnej gwiazdozbioru przypisanego bóstwu/energii kosmicznej).

Jak widać podobne obserwacje pochodzą z wielu źródeł i wiążą przesunięcia i powstanie nowych miejsc świętych wzdłuż charakterystycznych linii, z „wędrówką gwiazdozbiorów”. Źródłem tej wędrówki nie musi być przesuwanie się plemion i ludów, ale właśnie zjawisko opisane.

Zatem opisywane tutaj linie można by zinterpretować w sposób głęboki,  jako zapis/ odwzorowanie ruchu precesyjnego gwiazd i konstelacji względem Drogi Ziemi i Układu Słonecznego przez Galaktykę i Wszechświat, w realnym czasie powstania kręgów świętych czy budowli.

Ujmując tę kwestię w ten sposób możemy uznać jednak za fakt istnienie rzeczywiste Wielkiej Drogi Smoka, która była zapisywana nieświadomie od starożytności przez władców i kapłanów na powierzchni naszej planety. Nie mamy pewności co do jej przebiegu i przed nami do wykonania praca, która pozwoli te punkty i linie precyzyjnie wyznaczyć. Nie mniej możemy zjawisko uznać za potwierdzone. Mogło ono mieć praktyczne zastosowanie do precyzyjnego pomiaru czasu i wyznaczenia dat dla różnych czynności (religijnych, agrarnych, wojennych, budowlanych, kulturowych, itp).

swiat_1arkona sleza3nwMapa 1 [powiększ] z Vismaya

Oto opis do zaznaczonych przeze mnie linii i punktów:

1-3-4 = Arkona-Ślęża -Cheops, 2 – 4 = Wawel -Synaj, 10 – 11 – L’Ark Hill – Ślęża – Kamczatka

Inna mapa ze strony pana Mateli poświęconej geomantyce i energetycznej siatce punktów Ziemi oraz Czakramowi Wawelskiemu z naniesioną przeze mnie numeracją ważnych linii:

leys wawel arkona cheops

Mapa 6 [powiększ ze stron pana Mateli]

Linia 4 – 5 Arkona – [Ślęża-Wawel] –  Piramida Cheopsa. Ta linia sięga na północy Arktyki.

Linia 1 – 2 może być poprowadzona przez punkty z Linii 3 – 2 w środkowej fazie i wtedy przejdzie inaczej niż na tym rysunku przez ważne góry polskie Ślężę , Jasną Górę i Święty Krzyż.

Linia 10 – 11 – to Linia Stonehenge (L’ Ark Hill) -Ślęża – Jasna Góra, Święty Krzyż – Góra Kijowska – Kamczatka – Nowa Fundlandia (osada Wikingów).

leylijnen00a

Tę samą linię oznaczoną tymi samymi cyframi mamy na mapie powyżej jak również na mapie poniżej.

eurazjaPodboje Widnura 5 Uzupeł

Mapa 7 [powiększ]

Jest tutaj wyraźnie uwidoczniona linia 10-11 Weneląd – L’ARK Hill – Ślęża – Kijów – Kamczatka

Linia

linia-stonehenge-kamczatka-nowa-funlandiaENGMapa 8: Linia 10-11, Weneląd – Kamczatka przez L’Ark Hill i Ślężę [powiększ]

linia-gjende-ostoya-ivosojon-chec582m-kosza-krakc3b3w-brama-morza-mora1ENGMapa 9: Linia Galdhoppigen – Wawel – Synaj i równoległa Góra Nyse – Arkona – Ślęża – Piramida Cheopsa

Występujące w tych różnych niezależnie opracowanych materiałach zbieżności  nakazują zastanowić się mimo wszystko nad cała sprawą w sposób racjonalny i zbadać ją przy pomocy narzędzi nauki, dostępnych nam dzisiaj. Powinno się to odbyć w sposób konstruktywny, gdyż rezultat tych prac może być zaskakujący.

Na przykład gdybyśmy dokładnie ustalili rytm i powiązania świątyń z czasem wschodów Słońca na ich ołtarzach centralnych w Wiosenne Zrównanie  Dnia i Nocy w konkretnej konstelacji (skorelowane z centralnymi gwiazdami tychże konstelacji), i umieli skorelować te fakty z datami budowy świątyń to moglibyśmy otrzymać  wiele konkretnych odpowiedzi na pytania które sobie dzisiaj stawiamy. Moglibyśmy zapewne otrzymać precyzyjną co do 10-ciu lat odpowiedź na pytania o owe wedrówki „ludów” i plemion, o czas trwania danych „cywilizacji” o moment powstania danej budowli, wreszcie o najważniejsze Cztery Filary czyli Wielki Kwadrat – Krzyż Ziemi (Starożytny Pierwotny Zodiak) z przypisaniem do jego „wędrówki” konkretnych kultur i budowli, kóre „wędrowały” po Ziemi wraz „przesunięciami” wynikajacymi z precesji.

Weda

Istnieje też  opis Czterowiecza w którym wspomina się panowanie Ramaćandry w Królestwie Sprawiedliwości przez ponad 10 tysięcy lat. Okres ten nazwany jest Złotym Wiekiem Pokoju i Miłości. Skąd bierze się jeszcze jeden system Czterowieczy? Także z Dhruwajugi (roku platońskiego). Aktualnie pełny obrót precesyjny trwa około 25.800 lat. Długość poszczególnych wieków wyznacza się wiedząc, że krowa pierwszego Wieku stoi na czterech nogach, krowa drugiego Wieku stoi na trzech nogach, krowa trzeciego na dwóch, zaś krowa Ciemnego Wieku stoi na jednej nodze. W ten sposób mamy dziesięć nóg czterech Świętych Krów patronek poszczególnych Jug. Dzielimy Dhruwę na 10 części i wychodzi nam 2580 lat jednej nogi krowy, co daje szczególny Wiek Ciemny.

441px-Herb_Łabędź_1.svg

Znaki, symbole, słowo, przekaz – zodiak, herby, barwy

Kiedy rozmyślam na temat znaczenia różnych symboli i totemów, herbów, znaków , alfabetu, głosek, fonemów i morfemów, epoki formowania się praindoeuropejskiego czy też praaryjskiego języka, prędzej czy później docieram w tych rozważaniach do trzech ważnych osób: Mojego Teścia, zmarłego w 1984 roku Stanisława Pagaczewskiego, jego dosyć bliskiego znajomego ze studiów polonistycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim Karola Wojtyły nazywanego później papieżem Polakiem i Janem Pawłem II (JP II -Jasny Pan 2) oraz do Adama Mickiewicza i jego rodziny blisko spokrewnionej w linii ukraińskiej z Klemensiewiczami ze Lwowa, protoplastami Tillów i Pagaczewskich.

Przed rokiem 1984 i w tymże roku, kiedy mój teść umarł, kilkakrotnie rozmawialiśmy na temat Masonerii i Jana Pawła II. Nie przywiązywałem wtedy do tej tematyki bardzo wielkiej wagi, czego dzisiaj bardzo żałuję, bo mogłem się od teścia dowiedzieć bardzo wielu rzeczy otoczonych głęboką tajemnicą, a zaniechałem tego. Cóż byłem wtedy stosunkowo młodym człowiekiem, znajdowałem się wciąż w fazie rozwoju,  którą nazywam okresem materializmu i ateizmu, dojrzewałem, byłem pochłonięty świeżo narodzoną córką, Kirą i przyziemnymi kłopotami z Cenzurą PRLu. Cenzura nieformalna (bo taka była powszechniejsza niż ta formalna – dokładnie tak jak dzisiaj) uprawiała ze mną wówczas  dziwaczną grę, polegającą na wykupywaniu moich scenariuszy i książek, i pakowaniu ich do szuflad wydawnictw (Czytelnik, KAW, Łódzkie, Dolnośląskie, WL) oraz TVP – w oczekiwaniu na nigdy nie następującą publikację i realizację.  Mieliśmy w związku z tym poważne kłopoty finansowe, bo zamiast pełnych honorariów żyliśmy z zaliczek, co prawda licznych (leżało wtedy w wydawnictwach 5 moich nie wydanych książek, a w TVP 4 scenariusze zablokowane w prawach autorskich również przez “zaliczki i umowy”. Nic dziwnego, że nie przywiązywałem wielkiej wagi do rozmów o polskiej masonerii. Nie wiedziałem też, że są to nasze ostatnie rozmowy, bo choroba ojca mojej żony przyszła nagle i doprowadziła go w kilka tygodni do tak ciężkiego stanu, że nie w głowie mu były żadne rozmowy. Mieszkaliśmy z dala od niego i dziecko pochłaniało nasze wszystkie siły w pierwszym roku po urodzeniu.

Kiedy jednak wracam myślą do tamtych czasów, zawsze wracają też słowa teścia o działalności Masońskiej Karola Wojtyły, i o jego nieprzypadkowym imieniu papieskim. Jak dziś pamiętam scenę, przy rozświetlonej żywej choince, 24 grudnia 1983 roku, kiedy siedząc z Kirą na kolanach teść wyjawił mi, że JP 2 (Jan Paweł II) to nie żadne przypadkowe imię, tylko kontynuacja JP1 (Józef Piłsudski), ale też przede wszystkim nawiązanie do głęboko ukrytego, ezoterycznego, gnostycznego JP 3  (Jasny Pan – Pan Jessa-Issus). Mówił mi wtedy o roli jaką JP 2 odegra na scenie świata i kościoła katolickiego, mówił o Słonecznym i Księżycowym Filarze Masonerii, mówił o Czterech Filarach Zodiaku i Wielkim Kwadracie Świata. Mówił także o tradycji rodzinnej, która przekazuje wiadomości o masońskiej przeszłości Adama Mickiewicza, którego obydwaj, i mój teść i Karol Wojtyła, byli wielkimi miłośnikami. Teść jednak mimo wszystko preferował postać równie masońskiego Juliusza Słowackiego, reprezentanta Słonecznego Filara i tę preferencję zdecydowanie przekazał mojej przyszłej żonie Annie Pagaczewskiej, która się na “Królu Duchu” i “Dziełach Wszystkich” Słowackiego, Norwida i Kochanowskiego wychowała.

Mówił mi wtedy o szyfrach i znakach zapisanych w Katedrze Wawelskiej, w kościele Franciszkanów przez Wyspiańskiego, o genezie usypania Kopca JP1, o Wiciowcach i Kopcu Niepołomickim, o bocznych nawach kościoła Piotra i Pawła i symbolach masońskich, o wielu rzeczach , których niestety niedokładnie słuchałem, a które wróciły do mnie w latach 2010 – 2012 wraz z odkryciami Barbary Walczak na temat Piotra Włosta i Jana Matejko oraz masonów, templariuszy i żerców Wiary Przyrodzonej Słowian ze Ślęży i Raduni.

To był rok 1983 i 1984, Stan Wojenny był czymś świeżym, był bezpośrednią przyczyną śmierci matki Anny, Janiny Olszowskiej-Pagaczewskiej w grudniu 1981 roku, a także przyczyną śmierci ojca w 1984. Oboje byli kompletnie załamani wydarzeniami, jakie miały miejsce w Polsce.  Umarli młodo – mając zaledwie po sześćdziesiąt parę lat. Tak więc i my oboje byliśmy skupieni na czym innym i czym innym pochłonięci. Toczyła się walka o przetrwanie i podziemna wojna z PRLem Jaruzelskiego. W pokoiku mojej malutkiej córeczki , obok jej łóżeczka spoczęły stosy papieru w ryzach do drukowania bibuły. Rzeczywistość bieżąca jak to często w kraju “frontowym” wypchnęła na peryferie kwestie upowszechniania posiadanej wiedzy i powiązania drugoplanowych faktów.

Nie interesowałem się wtedy zupełnie kościołem katolickim, masonerią (chociaż posiadłem i przestudiowałem dokładnie książkę Ludwika Hassa o wolnomularstwie środkowoeuropejskim “Ambicje , rachuby, rzeczywistość” 1984) a i później wcale mnie on nie zajmował. Byłem na początku odkrywania nowych materiałów i pogłębiania wiedzy  o prawdziwej mitologii Słowian i słowiańskim systemie wierzeń. Dostałem wtedy w spuściźnie wielką bibliotekę z Glogerem, całym Łowmiańskim, Henselem, Sławskim, Eliadem, Mifami Narodow Mira, Brucknerem, Moszyńskim, Słownikiem Starożytności Słowiańskich i powiązanie tego wszystkiego to była moja główna praca i pasja, i główne zadanie. Zajęty pracą, pochłonięty koniecznością utrzymania rodziny i pierwszego wydania Księgi Tura, nie zauważyłem nawet “Fides et ratio” JP 2 w 1998 (w przygotowaniu czego uczestniczył oczywiście późniejszy Benedykt XVI – Ratzinger). Nieco aktywniej do tych spraw wróciłem dopiero w latach 1999 – 2000, kiedy Masoni Krakowscy pomogli mi wydać Księgę Tura (Wydawnictwo Baran& Suszczyński 2000).

Na wszystko przychodzi odpowiedni moment, właściwy czas, kiedy jesteśmy GOTOWI.  Na odkrycie i prawdziwe zrozumienie aktu z 1998 roku byłem dojrzały dopiero w latach 2010-2012, za sprawą spotkań z Barbarą Walczak i pasjonatami Ślęży, a głębia tego aktu objawia się tak naprawdę dopiero po abdykacji Benedykta XVI.

Hipokryzja i dwulicowość, to bezpośrednia konsekwencja istnienia wewnętrznego ukrytego nurtu (stowarzyszeń) i “tajemnicy istnienia” tego Wewnętrznego Nurtu. Dotyka ona wielu dziedzin życia i cywilizacji, a między innymi polskiej kultury całego 1000 lecia chrześcijańskiego oraz religii i kościoła. Ta tajemność dotyka Kościoła szczególnie mocno i bezwzględnie, bo kościół posługujący się fałszem, kłamstwem, terrorem nie zasługuje na dalsze trwanie. Kościół obłudny, głoszący zaprzeczenie nauk, z których się zrodził dotarł do kresu.  Doktryna chrześcijańska, judaistyczna, islamska dotarła do swego kresu, wyczerpała się. Prawda o jej ustanowieniu wypływa jak lawa z mroków przeszłości i oświetla tę przeszłość w połączeniu z innymi dziedzinami nowej wiedzy. Światło to ukazuje niepiękną prawdę oraz prawdziwą funkcję jaką spełniła ta religia w dziejach cywilizacji Zachodu. Pamiętajmy jednak zawsze przy bezkompromisowej krytyce tego co” złe”  w kk także o wszystkich jego pozytywnych, cywilizacyjnych oddziaływaniach.

Temat Watykanu, pozornie niezwiązany z pokazywanymi tutaj odkryciami linii, geomantyką, siatką krystaliczną Ziemi, jest ściśle związany z ukrywaną przez Watykan podwójną własną strukturą (jawną para-chrzescijańską i podziemną okultystyczno-masońską) i ukrywanymi w ramach tej struktury tajemnicami wiedzy. Watykan jest jednym z większych destruktorów w dziejach, który wiekami powstrzymywał dochodzenie przez ludzkość do prawd o konstrukcji Wszechświata,do wiedzy o symbolicznych podstawach chrześcijaństwa i jego faktycznych źródłach, do prawdy o ezoterycznym i gnostyckim nurcie w kulturze duchowej i organizacji cywilizacji Zachodu. Watykan i jego papieże są głównymi aktorami tej ponurej sceny samozagłady kk, bo to oni sami posiadając wiedzę taili ją. Zwłaszcza  taili wiedzę jak bardzo głęboko sam kościół jest uwikłany w ów podziemny nurt organizacji cywilizacji i kultury. Nurt podziemny cywilizacji będący także nurtem wewnętrznym w kk, z ukrywaną w jego ramach wiedzą, znalazł się na powierzchni oświetlony światłem dopiero pod koniec XX i na początku XXI wieku.

Na naszych oczach trwa gra pozorów, która  jest obrazem faktycznej walki wewnętrznej, tzw. wewnętrznej polityki kościoła. Tę grę obłudną nazywaną wyborem papieża Watykan uprawia od ponad tysiąclecia. Nazywać ją należy po imieniu: “walką o władzę”. Ta walka o władzę nad Kościołem, jest walką Kościoła o władzę świecką nad światem, o być albo nie być, o utrzymanie rządu dusz, od którego zależy dalsza egzystencja tego molocha. Inne kościoły mało nas tutaj interesują, ponieważ w obecnej Polsce okrojonej do rozmiarów Czerwonej Moherowej Czapeczki istnieje tylko jeden kościół, który miał i ma wpływ na życie Polaków. Ten kościół poprzez tzw. Ojca Świętego w Watykanie grał także w tę samą grę o władzę świecką z Adamem Mickiewiczem. Z jednej strony łudził go perspektywą współudziału w obaleniu Caratu w Polsce, z drugiej wykorzystywał do prowadzenia swojej zewnętrznej i wewnętrznej polityki przy pomocy Towiańskiego, a z trzeciej strony zrobił wszystko by jego działania pokrzyżować, a wyzwolenie Polski uniemożliwić.

Kiedy misterna jezuicka intryga wymykała się z rąk a Mickiewicz znalazł się już w Konstantynopolu ostatecznie wyzbywszy się złudzeń co do Watykanu sięgnięto po znane jezuitom i stosowane już “rozwiązanie ostateczne”, otruto Adama Mickiewicza. Otruto go  w przeddzień kolejnego powstania, jakie miało wybuchnąć w Polsce w konsekwencji Wiosny Ludów. Powstanie miało przebiegać pod hasłami rewolucji ludowej. Miało też mieć ono tym razem wsparcie Turcji. Przy okazji rozprawiono się wtedy po raz kolejny z Wewnętrznym Nurtem w kościele – tym templariańskim, nawiedzonym ideą jezusową, mesjanistycznym.

374px-Adam_Mickiewicz_by_Jan_MieczkowskiAdam Mickiewicz (1798 – 1855) – jeden z protoplastów Klemensiewiczów, Tillów i Pagaczewskich – Strażnik Wiary Przyrodzonej Słowian

Śmierć Adama Mickiewicza, a zamachy i groźby śmierci wobec JP 2 i Benedykta XVI

Śmierć Adama Mickiewicza, której 160. rocznica przypada 26 listopada 2015 roku, wciąż jest otoczona tajemnicą. Wielu badaczy nie wierzy, że poeta zmarł na cholerę. Jak przypominają, na śmierci Mickiewicza mogło zależeć zarówno Rosjanom, jak przeciwnikom jego koncepcji politycznych,których nie brakowało wśród polskich emigrantów. Okoliczności zgonu wskazują na otrucie.
Jesienią 1855 roku Mickiewicz przebywał w tureckim Istambule. Tworzył tam polski oddział, który miał walczyć w wojnie krymskiej przeciwko Rosji, po stronie Turcji. Poeta ciężko pracował, niedojadał, ale nie uskarżał się na zdrowie. 26 listopada niespodziewanie zachorował i wieczorem tego samego dnia zmarł. Jarosław Marek Rymkiewicz na październikowej sesji, zorganizowanej przez Instytut Badań Literackich (IBL) w rocznicę śmierci poety, pokusił się o zrekonstruowanie ostatniego dnia Mickiewicza. CO SIĘ ZDARZYŁO 26 LISTOPADA?26 listopada 1855 roku Mickiewicz obudził się w nocy. Kazał sobie podać herbatę i usnął. Kiedy około godz. 10 przyszedł do niego płk Emil Bednarczyk, zobaczył świeżo startą podłogę, znak, że rano poeta „womitował”. Inni odwiedzający nie zauważyli umytej podłogi, może dlatego, że została zadeptana przez gości. Około południa, według towarzysza Mickiewicza, Henryka Służalskiego, poeta wypił kawę ze śmietanką i zjadł kawałek chleba, potem się zdrzemnął. Około godz. 13 poczuł się źle. Bednarczyk zastał go stojącego w drzwiach w samej koszuli, obiema rękami trzymającego się futryny drzwi. Nie chciał wrócić do łóżka.Po południu sprowadzono lekarza, który zastosował plastry z gorczycy. Ale stan chorego gwałtownie się pogarszał, pojawiły się konwulsje. Około 19.00 przyszedł ksiądz, ale konający tracił już świadomość. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział do Bednarczyka, brzmiały: „Powiedz tylko dzieciom, niech się kochają. Zawsze”.Świadectwo zgonu, wystawione przez miejscowego lekarza Jana Gembickiego, podaje jako przyczynę śmierci wylew krwi do mózgu. Zawsze uważano to za wybieg. Ggdyby lekarz napisał, że poetę zabiła cholera, niemożliwe byłoby wywiezienie zwłok do Francji. Informację, że Mickiewicza zabiła cholera, rozpowszechniał Henryk Służalski, a potem syn poety, Władysław, który w ten sposób chciał ukrócić pogłoski o otruciu ojca. CHOLERY W KONSTANTYNOPOLU NIE BYŁOJesienią 1855 roku w Konstantynopolu nie było jednak cholery. Wprawdzie pojawiała się o­na tam w XIX wieku często, ale tylko w lecie i raczej wśród biedoty. W dodatku objawy cholery, zdaniem lekarzy, mogą być podobne do objawów zatrucia arszenikiem. O otruciu poety szeptano od pierwszych dni po jego śmierci. Na pożegnalnej mszy w paryskim kościele św. Magdaleny doszło do skandalu: jeden z towarzyszy Mickiewicza w Konstantynopolu, kpt. Franciszek Jaźwiński, na schodach kościoła pobił laską  gen. Władysława Zamoyskiego z Hotelu Lambert, znanego z niechęci do Mickiewicza. Oskarżenia o trucicielstwo nie wypowiedziano, ale wisiało o­no w powietrzu.OBAWIAŁ SIĘ O SWOJE ŻYCIE

Wiadomo, że Mickiewicz przed śmiercią obawiał się o swoje życie. Dawał temu wyraz w listach do przyjaciół. Cyprian Norwid, po mszy pożegnalnej, napisał wiersz „Coś ty Atenom zrobił Sokratesie?”. Prof. Alina Witkowska z IBL odnajduje w nim sugestię, że Mickiewicz zginął od trucizny, tak jak Sokrates. Dyskusję na temat niejasnych okoliczności śmierci Mickiewicza podjęto jednak dopiero w 1932 roku, z inicjatywy Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Jako pierwszy wyraził o­n głośno swoje wątpliwości – nie tylko jako badacz literatury, ale także jako lekarz.

Nie można też wykluczyć, że rację miała Wisława Knapowska, która w trzy lata po artykule Boya postawiła tezę, że Mickiewicza zabiło wycieńczenie organizmu spowodowane wyczerpującym trybem życia w Turcji. Ludwika Śniadecka wypominała poecie w listach, że nie dba o siebie – próbuje jeździć konno jak młodzik, sypia byle gdzie i jada byle co.

25 listopada, w przeddzień rocznicy śmierci poety, minister kultury Kazimierz Ujazdowski otworzył w Stambule wystawę o Mickiewiczu, przygotowaną przez warszawskie Muzeum Literatury.

PAP – Nauka w Polsce, Agata Szwedowicz

Ω

Nawiązanie do postaci Sokratesa o jakim wspomina autorka tekstu powyżej, to nie tylko sprawa jego otrucia, ale także nawiązanie do masonerii i nurtu ukrytego w łonie kościoła katolickiego, nurtu mesjańsko-templariuszowskiego (Pitagorejczyków i Akademii Platona).

[Dowód na tę podwójność cywilizacji i kultury wiąże sie z postacią Sokratesa, Akademią Platońską i z Arystotelesem oraz jego szkołą. Kto zna tylko jawny nurt cywilizacji uważa i cytuje to co podają oficjalne encyklopedie i słowniki: „

Ateński Likejon (czyli po łacinie Lyceum) był starożytnym zespołem częściowo krytych budowli, przeznaczonych do ćwiczeń fizycznych i jednym z miejsc dyskusji obywateli i wystąpień filozofów. Młodzieńcy pobierali tam od nich nauki. Zbudowany w V w. p.n.e. przez Peryklesa w czasach świetności Aten, dał nazwę szkole filozoficzno-naukowej (335–269 p.n.e.) założonej i kierowanej przez jednego z największych i najsłynniejszych filozofów starożytności – Arystotelesa, a następnie przez jego uczniów. W ogrodach Likejonu – nazywanego tak od imienia świątyni Apollina Likejosa (Apollina Wilczego), do której przylegał – przechadzali się filozofowie wraz z uczniami.

Wewnętrzna wieda powiada, i każdy Wiedzący (Wiedun) to potwierdzi, że nazwa Lykejon posiada dwa źródła, ale żadne nie jest związane z pojęciem wilka – co najwyżej „młode wilki” to młodzież, młodzi wojownicy, adepci szkół walki. Natomiast Apollo jest  aspektem Dionizosa:

Apollo (gr. Ἀπόλλων Apóllōn, zwany też Φοῖβος Phoibos „Jaśniejący”, łac. Apollo) – w mitologii greckiej syn Zeusa i Leto. Urodził się na wyspie Delos. Był bliźniaczym bratem Artemidy. Uważany za boga piękna, światła, życia, śmierci, muzyki, wróżb, prawdy, prawa, porządku, patrona sztuki i poezji, przewodnika muz (Ἀπόλλων Μουσηγέτης Apóllōn Mousēgétēs). Przebywał na Parnasie, skąd zsyłał natchnienie. Apollo był najmłodszym i najpiękniejszym bogiem spośród mężczyzn. W rzeczywistości bóstwo o szerokich, często sprzecznych, kompetencjach. Pierwotnie, androgyniczny (śladem tego bliźniacza para Apollo-Artemida), bóg gwałtownej śmierci – Grecy wywodzili jego imię od ἀπόλλυμι (apóllymi) „niszczę, zabijam”, ale por. też IE. *abol (<*obol-) „jabłko” (symbol – źródło wiedzy). Bóg jednocześnie solarny i chtoniczny. Zabijając węża-smoka Pytona (lub Delfyne, będącego hipostazą pierwotnej Magna Mater), strzegącego bramy do tajemnej wiedzy ukrytej pod/w ziemią/i, przejął władzę nad wyrocznią w Delfach (gr. delfys „macica”). Zabójstwo Pytona, podobnie jak zabójstwo Wrytry przez Indrę, było wielkim, bohaterskim czynem, ale i przekleństwem, z którego należało się oczyścić. Ustanowił więc igrzyska pytyjskie, zszedł też do podziemia. Stał się przekaźnikiem boskich (Zeusowych) wyroków, szczególnie w sprawie obrzędów oczyszczenia po zbrodni zabójstwa. Oddalał (apotropaios) i oczyszczał (katharsios) od zła (zbrodni mordu), które sam wywołał (por.: Dionizos).

Łuk i lira, którymi posługuje się Apollo, mogą być interpretowane jako narzędzia przeciwstawne (mordu i oczyszczenia). Może być to również w rzeczywistości jedno, najbardziej pierwotne, instrumentum – symbol władzy nad życiem i śmiercią oraz wiedzy (zarówno jako instrument muzyczny – przygrywający podczas szamańskiego obrzędu, jak i łuk miotający strzały, na których szaman podróżuje w zaświaty).

Jaśniejący – Jasny Pan – Syn Dzeusa-Dyjonizosa-Dyjaus Patera-Dzenizosa-Dażboga – Pana Światła Niebieskiego i Jasnego Dnia oraz Lato-Ruji – Bogini Kiru, urodzony na wyspie Dzielii (Działów). W pewnym sensie prototyp Jesusa Syna Bożego i Lucyfera.

Lykejon – to Łukojąt oraz Łąkojąt-Lukająt, a także Licyjąt.  Potrójne (a w zasadzie poczwórne – Łupijąt-Lupus = wilk) miano szkoły świętej szamanów/wojowników/żerców/lekarów sprowadza się tutaj do następujących znaczeń i funkcji:

a ) Łukojąt – łączenie = łuczenie = oświecanie wiedą i sztuką władania łukiem boskim (refleksyjnym łukiem błyskawicy = wiedzy), skąd imię Luciferus – Łączysfera, Łukozwora – Perun Dzeus. A więc Ujęcie – objęcie Łuku Niebios we władanie i rękojeści symbolicznego Łuku Wojownika (stąd łuk i lira to ich symbole szkolne). Wiedza o świecie bogów, o Pan-teonie, czyli Panów Dejonie – delonie, dzełonie, dziełaniu i dziejonie, Działaniu, Działach i Dziejach Panów.

b) Łąkojąt-Lukająt – czyli łąkowy, posiadający wiedę o łękach, k-łączach, łekach-lekach, ziołach, lukający – wypatrujący kłączy, obejmujący wiedę lekara – o lekach – ziołach. Stąd symbol węża związany z tą wiedą i szkołą (pokonanie Pytona przez Apolla, nabycie mocy nad energią wężą błyskawicy, kunadili). Tu nabywano tytułów mog-istra (moc-i-stera), czyli mającego ist/jestestwo/byt we władaniu, mogącego kierować-sterować istem ludzkim i boskim – wiedza o życiu i śmierci.

c) Licyjąt – ujmowanie lica, oblicza świata, czyli kształcenie władców, tj. władających mocą i głosem i bronią. Licujących Świat. Tu symbolem jest lira wydająca  harmonijny głos, lub fletnia Pana – rezonans harmoniczny.

d) Łupijąt – pojmiciel wilków, łupich, łupicieli. Łupi – Lokis to wilkołak, lub niedźwiedziołak – demon, zdusz, wcielony w zwierzęcą postać przebywający na ziemi błądzący duch ludzki, a jednocześnie krwiożerczy dziki wojownik, łupiciel i Łowca Łupich-Lokisów.

Jak na tym przykładzie widać istnieją dwie wiedze – pierwsza potoczna słownikowa, druga głęboka, ukryta, ezoteryczna, masońska, wiedza Wiary Przyrodzoney. Ta druga wywodzi znaczenie słów nie z greki i łaciny lecz ze słowiańsko-skołocko-persko-sanskryckiego.

 

Pragnę tutaj mocno podkreślić i zwrócić waszą uwagę, że sprytne pociągnięcia i matactwa związane z zamordowaniem Adama Mickiewicza w przededniu Rewolucji Polskiej (bo tak byśmy nazywali to wydarzenie gdyby do niego doszło) spowodowały, że udało się skutecznie ukryć prawdziwe motywy tego zabójstwa i przyczynę śmierci wieszcza, przywódcy formowanych Legionów Polskich i Żydowskich popieranych i finansowanych przez Turcję. Były one zwalczane nie tylko przez Rosję, ale także bardzo ostro i zdecydowanie przez Watykan , który wyklął Towiańczyków i przyczynił się do emigracji Adama Mickiewicza z Paryża oraz poszukiwania ratunku u boku islamskiej Turcji.Także dzisiaj Watykan jest głównym motorem powstrzymującym integrację Europy z Turcją.

Pragnę też tutaj mocno zaznaczyć, że sprawa tego zabójstwa wypłynęła na światło ponownie dopiero w 1932 roku za sprawą Tadeusza Boya-Żeleńskiego, mocno związanego ze Strażnikami Wiary Przyrodzonej Słowian, I Starosłowiańską Świątynią Światła Świata w Krakowie (przez związki ze Stanisławem Wyspiańskim, Stanisławem Przybyszewskim, Dagny Przybyszewską, Zofią Pareńską i Kazimierzem Tetmajerem, czy socjalizującą Grupą z Krakowskiego Łobzowa) oraz Szczepem Rogate Serce ( patrz także Czarny Pasek – artykuł „Stefan Żechowski i Marian Ruzamski” w rozdziale Szczep Rogate Serce). Gdyby nie Boy-Żeleński ta sprawa nie zostałaby ujawniona przez międzywojennych Masonów Polskich i nie miałaby dzisiaj swojego dalszego biegu.

Podobnie dzisiaj, kiedy mówię, że naszymi naturalnymi sojusznikami są kraje islamskie i kraje wiary przyrodzonej (kraje naszych braci po krwi Y-DNA R1a1): Indie, Pakistan, Iran, Irak, Turcja, Syria, a także Rosja, słyszę ten sam głos obecny wśród patriotów polskich od 1855 roku, głos Watykanu. „Czujemy się judeo-chrześcijanami”, krzyczą polscy katoliccy patrioci! Mówią to poważnie ludzie szczerze oddani narodowi, ludzie  którzy zapominają jednak o historycznych lekcjach z jakich powinni wyciągać wnioski na przyszłość. Jest to głos Watykanu masońskiego, sefardyjskiego, który będąc dzisiaj masońską tubą sefardyjczyków kieruje tychże patriotów ku błędnemu mniemaniu, iż sojusznikiem naturalnym Polski są odległe i zawsze wrogie idei wolności Polski, Stany Zjednoczone Ameryki oraz Postrzymska Zachodnia Europa.

Kochani Polscy Patrioci Katolicy, których wysoce cenię za wasz patriotyzm, przypomnijcie sobie ile razy Sprawa Polska została przez Watykan zdradzona i wyciągnijcie wreszcie wnioski. Przestańcie pluć na Rosję i czerpcie z niej wzór, ale też tak jak do tej pory domagajcie się od Rosji, TAK JAK I MY TO NIEUSTANNIE TUTAJ CZYNIMY, szacunku i równego traktowania, podmiotowego traktowania, jedynego traktowania,  jakie zagwarantuje realną unię i pokój słowiański.

Pamiętajcie Kochani Moi Patrioci Katoliccy Polscy, że  instytucja kościoła watykańskiego nie jest wam potrzebna byście mogli wyznawać wiarę w boga, ale póki jesteście od niej zależni zawsze przyjdzie dzień, kiedy każe wam ona wybierać – tak jak w przeszłości – między interesem własnym Watykanu i interesem waszej Ojczyzny Polski. Do praktykowania Wiary Jezusowej kościół nie jest nikomu potrzebny, on jest potrzebny jedynie kaście kapłańskiej do sprawowania władzy w Systemie Pan-Niewolnik, według zaleceń Konstantyna Wielkiego i kolejnych spadkobierców Starożytnego Niewolniczo-Feudalnego Rzymu.

Hasła Mesjanistyczne, które wcieliła w życie Solidarność1980 roku,  hasła za które nas tak chwaliła Europa, które pozwoliły się wyzwolić Niemcom w 1989 roku i zjednoczyć, a które tak chętnie teraz w dobie kryzysu Europa zapomina, te hasła Adama Mickiewicza i Andrzeja Towiańskiego, hasła z którymi miała się rozpocząć w 1855 roku Rewolucja Polska były i będą zawsze solą w oku kościoła, bo jest on strategicznym odwiecznym sojusznikiem porządku Pan – Niewolnik, spadkobiercą bezpośrednim doktryny Post-Rzymu a nie Jezusa Chrystusa, jest faktycznym mordercą idei mesjanistycznych. 

Powstanie i rewolucja rozpoczęły się w Polsce w styczniu 1863 roku, ale hasła nie były już tak rewolucyjne, jak te które miał wcielić w życie Adam Mickiewicz. Sprawa nie miała już ani oparcia w Turcji ani w Polskich Legionach Adama Mickiewicza pod auspicjami Turcji. Ani moment nie był tak dobry ani przywództwo nie było już takie. 

Są tacy, którzy twierdzą, że to powstanie było bez sensu. Nie zgadzam się z tym sądem mimo, że potoczyło się bezsensownie i miało siłę niewypału w porównaniu do planów Adama Mickiewicza. Nie zgadzam się z powodu oczywistego pożytku płynącego z ofiary najwyższej, ofiary krwi narodu.  Stało się tak dlatego, nie z powodu knowania Żydów w 1863, lecz knowań Watykanu, i jezuickiego zabójstwa Adama Mickiewicza w roku 1855. Zwróćcie uwagę na datę śmierci to jeszcze jedna wskazówka (26 = 8)

Fragmenty istotne o Adamie Mickiewiczu z Wiki

Adam Bernard Mickiewicz herbu Poraj (ur. 24 grudnia 1798 w Zaosiu albo Nowogródku[1][2][3], zm. 26 listopada 1855 w Konstantynopolu) – polski poeta, działacz i publicysta polityczny. Obok Juliusza Słowackiego i Zygmunta Krasińskiego uważany za największego poetę polskiego romantyzmu (grono tzw. Trzech Wieszczów) oraz literatury polskiej w ogóle[4][5], a nawet za jednego z największych na skalę europejską[6]. Określany też przez innych, jako poeta przeobrażeń[7] oraz bard słowiański[8]. Członek i założyciel Towarzystwa Filomatycznego, mesjanista związany z Kołem Sprawy Bożej Andrzeja Towiańskiego. Jeden z najwybitniejszych twórców dramatu romantycznego w Polsce[9], zarówno w ojczyźnie, jak i w zachodniej Europie porównywany do Byrona i Goethego[10][11]. W okresie pobytu w Paryżu był wykładowcą literatury słowiańskiej w Collège de France. Znany przede wszystkim jako autor ballad, powieści poetyckich, dramatu Dziady oraz epopei narodowej Pan Tadeusz uznawanej za ostatni wielki epos kultury szlacheckiej w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Mickiewicz jako prekursor fantastyki naukowej

Antoni Smuszkiewicz w jednej z pierwszych polskich monografii dotyczącej literatury fantastyczno-naukowej wykazuje pośredni wpływ nieopublikowanej Historii przyszłości Mickiewicza na powstanie tego gatunku. Dzieło nie zostało nigdy opublikowane, a rękopis zaginął; sporo informacji dostarczają o nim jednak liczne pozostawione zapiski i listy do przyjaciół poety. Antoni Edward Odyniec w liście do Juliana Korsaka nazwał Historię przyszłości Don Kichotem swojego czasu[41].

Badacze literatury uznają, że nieopublikowane dzieło Mickiewicza mogło zrewolucjonizować literaturę światową[42][43][44]; najprawdopodobniej wyprzedzało ono wizje Juliusza Verne’a, Herberta George’a Wellsa i Jerzego Żuławskiego[42][44], a nawet prześcigało je w naukowo-technicznych i społecznych spekulacjach[42].

Mickiewicz w pisaniu Historii przyszłości (niektóre fragmenty powstały w języku francuskim) inspirował się twórczością dwóch rosyjskich prozaików: Jana Tadeusza Bułharyna i Władimira Odojewskiego.

Mesjanizm polski

Obok czysto literackiej spuścizny i testamentu Adama Mickiewicza, jednym z ważniejszych i wyjątkowo trwałym zapisem poety było stworzenie przez niego zrębów prądu filozoficzno-historycznego znanego, jako mesjanizm polski. Jakkolwiek za twórcę historiozoficznego prądu mesjanistycznego, a w szczególności mesjanizmu polskiego uznaje się Józefa Hoene-Wrońskiego, to właśnie Mickiewicz spopularyzował ten pogląd i połączył go z pierwiastkami narodowej historii, mistyki religijnej. To mickiewiczowskie sformułowania zasad mesjanizmu w Księgach narodu Polskiego pozwoliły czytelnikom w Niemczech, Włoszech, Irlandii, na Ukrainie i Węgrzech wyraźnie postrzec i odczytać rewolucyjne hasła wolnościowo-wyzwoleńcze[46]. Tenże program, bardziej niż jakikolwiek ściśle rozumiany prąd literacki dał podstawy nie tylko wizji Polski męczęńsko-odkupicielskiej, która miała być jutrzenką wolności narodów, ale dał podstawy do utrwalenia się i ważności postaci wieszcza narodowego. Tak widziany wieszcz to nie zwykły poeta czy pisarz – to autentyczny prorok religii mesjanistycznej. Dawało to wyraz w wielu określeniach mesjanizmu polskiego używanych przez samego Mickiewicza, jak np. „Polska – Chrystusem Narodów” itp.

Spuścizna i pamięć o wieszczu w sferze publicznej

Już w pierwszych latach po śmierci Mickiewicza jego sława i wpływ, jaki wywarł nie tylko na społeczeństwo polskie, ale również na artystów i myślicieli w Europie zaowocowały publicznym okazywaniem jego zasług i symbolicznym hołdom poecie. Jednym z wcześniejszych i z najbardziej znanych jest dzieło głośnego francuskiego rzeźbiarza Emila Bourdelle’a: pomnik Adama Mickiewicza przedstawiający go w formie Pielgrzyma[47]. W 1898 wzniesiono w Krakowie pomnik autorstwa Teodora Rygiera, co stało się okazją do wielkiej manifestacji patriotycznej. Symboliczny grób poety znajduje się w powstałym w 1955 Muzeum Adama Mickiewicza w Stambule. Syn poety Władysław Mickiewicz ufundował w 1903 w Paryżu Muzeum, gromadzące pamiątki po ojcu i niektóre rękopisy jego utworów. Znajduje się ono w gmachu Biblioteki Polskiej na Wyspie Świętego Ludwika. Wiele miast w Polsce oraz niektóre miasta europejskie związane z życiem Adama Mickiewicza ma ulice, parki, place i budynki publiczne nazwane jego imieniem.

Kiedy myślę o całej tej przeszłości dalekiej i bardzo bliskiej oraz o mojej obecności w owych wydarzeniach, kiedy ocierałem się o żywe osoby biorące w nich czynny udział, a także miałem okazję ich słuchać – choć czasami nie dość uważnie – wraca mi też zawsze wtedy w pamięci cytat z wykładów Adama Mickiewicza prowadzonych przez niego 150 lat temu w Paryżu w jego okresie mocno „towiańskim” na temat Wiary Słowian:

“Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga”.

Jest to wielka i ważna prawda na temat odgrzebywania Starej Wiary Przyrodzonej Słowian, która jest Wielką Pierwotną, Wiarą Polaków, wiarą i wiedą Naturalną, wypływającą ze źródła.

flaga rosji

Wielka Zmiana w Rosji – wychowanie w duchu patriotyzmu i szacunku dla dziejów? – 1 luty 2013  c.d. Wielkiej Zmiany i przykład dla Polski

Rosja: Powrót panslawizmu?

2013-02-15 20:44

„Podstawą  wszystkich zwycięstw i osiągnięć Rosji jest patriotyzm, wiara i siła ducha. Te nieodłączne właściwości charakteru narodowego pomogły naszemu narodowi w 1612 roku pokonać Smutę, pomogły zwyciężyć w Wielkiej wojnie ojczyźnianej 1812 roku. One też  miały wielkie znaczenie dla naszego narodu w wojnie 1941-1945 roku… Rosyjska Prawosławna Cerkiew pomagała nam zwyciężać i pomogła zwyciężyć”- stwierdził 1 lutego prezydent Władimir Putin podczas spotkania z patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jego przemówienie było ciekawe z powodu zawartych w nim elementów programowych.

1 lutego 2013 roku miało miejsce spotkanie Prezydenta Federacji Rosyjskiej W.W. Putina z Jego Świątobliwością patriarchą Cyrylem i uczestnikami Archijerejskiego Soboru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.
I wyżej przytoczone słowa wypowiedział prezydent Putin do uczestników Soboru.
Odszedł też od wąskiego pojmowania świeckości państwa:
„Zachowując świecki charakter naszego państwa, nie dopuszczając do upaństwowienia życia cerkwi, powinniśmy uciec od wulgarnego, prymitywnego rozumienia świeckości”- oświadczył Putin. Przyszedł też czas dopuścić cerkiew do polityki: „Pora dać możliwość Cerkwi pełnowartościowego służenia państwu w takich najważniejszych sferach, jak pomoc rodzinie i macierzyństwu, wychowanie i wykształcenie dzieci, polityka wychowania młodzieży, rozwiązywania problemów społecznych, których jest bardzo i bardzo wiele, umocnienie patriotycznego ducha sił zbrojnych”.
Putin dostrzega, że  „siła prawdziwej, historycznej Rosji — Rosji Minina i Pożarskiego, Dymitra Dońskiego i Aleksandr Newskiego, świętego Sergieja Radoneżskiego oraz św. Serafima Sarowskiego – złamała nazizm i uratowała świat.”
Ciekawe jest przywołanie przez prezydenta Putina postaci św. Serafima Sarowskiego.

seraphim_sarovski

Wszak priepodobny Serafim Sarowski kanonizowany w 1903 roku,  już na początku XIX wieku przepowiedział rozstrzelanie carskiej rodziny, rewolucję i wojny, miliony ofiar. Mówił jednak też, że Rosję czeka wspaniała przyszłość. Przepowiedział, że od 2003 roku nastąpi odrodzenie Rosji. A „Słowianie będą ukochani przez Boga za to, że do końca zachowają prawdziwą wiarę w Pana. I otrzymają wielkie dobrodziejstwa od Boga: zapanuje wszechpotężny język na ziemi, i innego królestwa potężniejszego niż rosyjsko – słowiańskie nie będzie na ziemi… Rosja zleje się w jedno morze wielkie z innymi ziemiami i plemionami słowiańskimi, stworzy olbrzymi wszechświatowy ocean narodów, o którym Pan Bóg głosił ustami wszystkich świętych: „groźny i niezwyciężone królestwo ogólno-rosyjskie – wszechsłowiańskie.
Czyżby prezydent Putin pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego odnalazł po latach poszukiwań ideologiczne spoiwo dla upadłego imperium? Nowy “russkij mir” być może stanie się dziwaczną mieszanką spuścizny Rusi Kijowskiej i nowej odsłony panslawizmu.

Powstaje jednak pytanie. Czyżby prezydent Putin w swojej polityce budżetowej przeznaczał ogromne środki na zbrojenia Rosji pod wpływem proroctwa świętego mnicha Serafima Sarowskiego?
Kto wie?
Może i III RP powinna wyciągnąć właściwe wnioski biorąc przykład z polityki Władimira Putina i przywrócić tradycyjne wartościowanie i znaczenie patriotyzmu w życiu narodu oraz dumę z własnej historii?

materiał z Nasze blogi Niezalezna.pl: http://naszeblogi.pl/36381-rosja-powrot-panslawizmu?utm_source=niezalezna&utm_medium=glowna&utm_campaign=blogi

Nas w tej historii, poza proroctwem Sarowskiego bardziej interesuje postać Sergieja Radoneżskiego, który w Sergiejew Posadzie „posadził ” klasztor i gdzie ma sie znajdować dzisiaj według przedstawianej powyżej mapy Czakram Ziemi.  Widzimy że te linie na mapie są poprowadzone w wielkim przybliżeniu i że punkty czakr są wybrane arbitralnie. Wygląda na to że Vismaja i Rose Sharon – Rózokrzyżowy podąża tutaj jakimś szlakiem KGB i Władimira Putina, ale mogę się mylić, może to jest szlak Patriarchatu Prawosławnego i kościoła Jezusowego ukrytego wciąż w katakumbach Watykanu i tajemnych Lożach Masońskich.

My oczywiście widzimy inaczej sens Wiary i Wiedy Przyrodzonej Słowian, sens wiary w Boga i wiedzy o Bogach/Bogu/Energii. Pojmujemy jednak sensowność rozmowy i intencje Kremla, wartości jakie widzi on w powrocie do duchowości i rycerskości, który to powrót jest sygnałem Wielkiej Zmiany w Rosji i w ogóle na świecie.  Rozumiemy, że Putin odwołuje się tu do organizacji, która może się włączyć w służbę społeczeństwu Rosji. Dostrzega on problemy społeczne Rosji i niedolę Rosjan oraz upadek wartości moralnych.  Wyciągamy jednak zupełnie inne wnioski z działań Kremla niż publicyści katoliccy.

Rozumiemy, że w Rosji będzie szanowana i traktowana równoprawnie każda Duchowość, co jest tradycyjną rosyjską wartością, obcą polskiemu kontrreformatorskiemu katolicyzmowi.

Tak oto potwierdzają się po raz kolejny w tym artykule wieszcze słowa Adama Mickiewicza:”Kto zgłębi podania słowiańskiego ludu ten dotknie istoty Boga „.

Gdy tylko dotykamy tematyki starych słowiańskich bogów, gdy zaczynamy rozbierać ich imiona na fonemy i morfemy, dochodzimy do wspólnych korzeni Słowiańszczyzny i innych krajów Aryjskich, do tajemnic znaków i symboli i ukrytej dotychczas przez chrześcijańską doktrynę dawnej Wiedy Słowian.

Dochodzimy do sprawy bliskiego pokrewieństwa, archetypów wspólnych, do braterstwa po krwi, po języku, po wspólnej starożytnej (a nie średniowiecznej) kulturze i tradycji.

Dochodzimy niezmiennie nie tylko do czarów, geomancji, siatek krystalicznych Ziemi, tajemniczych linii, szlaku Scytów na Zachód, odwieczności Słowiańszczyzny i jej kulturotwórczej roli w procesie cywilizacyjnym.

Dochodzimy do Idei Wielkiej Wspólnoty Słowian, do idei Świata ułożonego według ich słowiańskich wartości, Świata Plemiennego, Zdecentralizowanego, prawdziwie wolnego i demokratycznego.

PLEMIENNEGO – bez hegemona i tyrana w Waszyngtonie, Rzymie, Pekinie, Moskwie, Brukseli, Berlinie czy gdziekolwiek indziej

serpent2

The Amazing Slavism – Great Mystery and Great Mystification

Posted in nauka, niesamowite zagadki by bialczynski on 16 Luty 2013

© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

I begin this article deliberately from Maria Janion’s citation: – ”The Amazing Slavism”. Indeed, Slavism is AMAZING and it is one of the greatest puzzles that every Aware  Human Being comes across sooner or later, i.e. every Thinking Free Human living on Earth – regardless of the birth place and language that he / she speaks.

aa Haplogroup-R1a

Map 1. I should point out that R1a in Europe is heavily related to Slavic speakers. Though quite high levels in Scandinavia as well, the result of which is that most R1a in Ireland and Scotland are probably related to the Viking age. Other major language areas which you see with lots of R1a are among Iranian (Persian, Kurdish, Pasthun) and Hindi (Hindi, Punjabi, Bengali, Nepali etc.) speakers.

[The map of R1a above is fairly honest – it is rarity. The description which we are presenting  fragmentarily below was not as honest, however, because it suggested that languages of the Kentum group are of the same source for the pre-Indo European language as languages of the Satem group, which is untrue. The premordial Indo European language was the Satem language – we can call it SCYTHIAN or Ancient Slavic from which originate all the present Satem languages deriving from Old Slavic (the language common for Hg Y-DNA R1a1 which means  Scyths and Hg Y-DNA I which means Ancient Europeans) – the languages: Slavic, Albanian, Romanian, Hungarian, Baltic-Istian, Persian, Hindi, Pali and others. It is clear that the mentioned languages contain components of other genetic bases contributng to their obvious diversity. For instance, in the Baltic or Hungarian languages the Hg Y-DNA-N, in Persian Hg Y-DNA J, in Pali and Hindi – L, H (the Gypsy who coexist with us Slavic people in Europe) and R2 (of Dravidian people). Likewise, the earlier common language – pre-Indo European for the Scyths and Celts was Satem.]

Of course, we ourselves as Slavic people find it incomparably harder to think about Slavic culture than others who either do not feel related to the Slavs or are not them. At least, it should be put so theoretically; an external view ought to give – through emotional distance – greater objectivity. Nevertheless, it does not happen so and Slavic people are commonly perceived and described, especially by so called West, in a biased and dishonest way. It happens so because of  nationalisms and chauvinisms shaped in the 19 th century which gave way to, even in today’s thinking of different nations, schemas and stereotypes founded on the propaganda creating frameworks of their national pride.It leads to lingering intentional methods of thinking about oneself in various nations today  and also makes ideological concepts about ethnogeny of nations and participation of particular ethnoses in developing and building civilisation, depreciating or excluding other nations from this process as well as warping facts towards seemingly consistent ones, yet made arbitrarily with the omission of results of scientific research (keeping them secret or other manipulations) theories. Even the very geographical location of Slavic cultrue in the structure of Mother Earth lands  lets many people think more deeply and makes them wonder or dismay. You can approach this notion statistically – well, a coincidence – this north-central and central-south Asia as well as north and the centre and east of Europe (the Heart, – Trójmorze <Intermarium or Intermarum > could be dwelt by, according to the statistical point of view, the Chinese, or Semites, or Celts, or Aborigines.

6936

Map 2. The Mother Land of Slavs – Distribution of Slavs across Eurasia, Haplogroup R1a1.

On the basis of huge research material, geographical cards showing the areas of the Slavs’ movement across Eurasia Haplogroup R1a1 [28-49] were made by the western scientists. Taking strict scientific data into consideration, the percentage of the Slavic population among the countries of Eurasia [28-49] was determined. We processed these figures and made the table of the Number of Slavs in Eurasia, Haplogroup R1a1 (for 2010). At the end of the table the number of Slavs with regard to religions was determined.

[The small map in the corner is unreliable, it does not cover north Africa with brown colour and it is obvious that it was one of the routes of R1 expansion to Europe. It is aimed to demonstrate the range of R1 – that is to say R1a1 as well as R1b1. Moreover, the big map presenting Slavic peoples as R1a1 is unrelaible – here we can say about Scyths, i.e. ANCIENT SLAVS who became Slavs after intermingling with Ancient Europeans and forming the common old Slavic language – the progenitor of the contemporary Slavic languages.]

 haplogroup_i2a1

Map 3. The Mother Land of the Slavs is the area joining the R1a1 + I  range.  Such a map would cover a considerably bigger area which can be seen above on map 2 of „Europe R1a1″ (green colour – goes to: south Scandinavia and Asian part as far as India), and the area covered on the map below (map 4) by Hg Y-DNA I1 which is a relatively late mutation of  HgY-DNA I , called Scandinavian (Great Britain, Scotland, Scandinavia with Finland and Iceland). For obvious reasons  Hg Y-DNA I1 (glacier) this group settled in Scandinavia together with R1a1 quite late in comparison with settling areas on the Adriatic and the Danube.

haplogroupI1Map 4. The map of Hg Y-DNA I1. There are incredibly a lot of such lies, prejudices, understatements and misinterpretations  in popular-scientific materials concerning genetics. These are evidence not so much for unreliability but they are evidence for ”intentionality” of those who make and report this knowledge. We have already written about unreliability and manipulations of Germanophile Eupedia assigning being German to the R1a1 and I  haplogroups in a separate article. The article is to be found on the Black Stripe on the right side:  „About Pan-Germanic chauvinism and nationalism, about unceasing attempts to twist facts as well as Anglo-German manipulations of Y-DNA [ENG]

6938Map 5. Distribution of Slavs across Eurasia, Haplogroup R1a1.

We have received sensational results. In Russia lives only 66 million Slavs, and along with Ukraine and Belarus  there are about 92 million. In all Western Europe live approximately 66 million Western Slavs (as  in Russia). But in Asia itself they do not know that they are Slavs, i.e. 650 million people. It turned out that more than 810 million people in Eurasia have the R1a1 Haplogroup in Asia which means the second group in the world after the Chinese Haplogroup O (Han Chinese – 1137 million people – in 2010 ).

[The map is deceitful: Bulgaria where 12% of people with R1a1 live has not been marked and neither has Greece been marked with 16%, nor Turkey and Iraque (on average for 8%) –  where on Kurds' territory there are more than 20% of R1a1. Another, a much bigger range of R1a is  in Iran and India. In Germany 16% has been marked whereas eastern and northern Germany make up 25-30% and Lusatia as even 63% of R1a1. This way of thinking presented here is not wholly correct, either because Slavs in the ethno-genetic sense, i.e. the language and historical ethnos + the store of genetic family co-creating the ethnos are in fact all the population of R1a1 in the world, and also all the population of Hg Y-DNA I (I2 + I1) as well as all representatives of other haplogroups in the Slavic countries who speak Slavic languages today (J, G, E, R1b etc.)  It seems important to emphasise that the percentage data are dynamically changing along with the development of the research.] populacja Słowian w starym świecie 6943tabela

 

From this inconceivable number of Slavic people there are only 100 million of Orthodox and 57 million of Catholics and Protestants. But the number of Moslems is higher  – 272 million people. The number of Hindu people is even higher – more than 377 million. Slavic people have turned out nothing worse than  the Chinese – the present Mongols who do not have a number.

 

[The table does not include the share of Hg Y-DNA I population in the Slavic ethnos. Neither does it include the share of populations of other haplogroups speaking Slavic languages today, J, G, E, R1b and so on.  Notice: The table may deviate from the up-to-date estimates of 2012 which are given  in various  places. It does not include some R1a populations, for example in Switzerland where the number of people is 1 million, in Saudi Arabia 2 million, in Egypt 2 million, in Indonesia 15 million, in France and England 7 million, etc. Generally, it  agrees more or less. ]

Yet, we have to reject this kind of ”scientific” thinking which is deeply enrooted in the Newtonian image of the world, in other words in purely mechanistic view of the world. We have had to turn it down since we learned about the existence of the biological ”rule of minimalism” called ”the rule of natural selection” among biologists, and which is also applied in the world of physics and mathematics and other sciences, where it is called ”Ockham’s Razor”. Since that time we have known for sure that nothing happens ”by chance” as fortuity in Nature and that everything has been going along the so called ”line of least resistance”. If we take the both ”natural” and ”minimalistic” way of thinking and accept claims and discoveries of Holy Geometry about the ”hidden” or ”higher” / ”deeper” code / plan working in the construction and structure of the Universe, and also about the existence of the ”piercing” everything Net Joining the Universe, which means etheral lining intelligently taking part in forming material beings and shaping  the history of matter in pursuance of a certain ”intention” (which is experimentally postulated and confirmed by contemporary physics), we have to forget fortuitousness once and for all. It is then that we jump at a logical conclusion that Slavs are placed in this ecological niche on planet Earth that was destined for them by ”nature” and for living in which they were equipped by Nature best as possible.

6907Nestor’s Christian swastika in body a cross.

The data regarding the number of the Hindu , i.e. the followers of Faith of Natture among  the Slavs demonstrated above are biased too but, anyway, they somehow approximate the appropriate picture to us. It is so because 28 million people with R1a1 blood  only from China have not been counted here. The ”New World” has not been taken into account where a high percentage of people with Hg Y-DNA R1a and I live. Furthermore, neither Buddhists nor Taoists have been taken into account. Having considered these data, in countries of the old time SIStan inhabited mainly by Slavic peoples and nations related to them in terms of tradition and the language, it turns out that as far as  professed religion is concerned the Slavs are mostly the followers of: Faith of Nature – about 420 – 440 million people, Muslims make up about 270 million and Christians around 270 million as well. These figures do not include atheists,of course. Between the numbers presented here and those from other articles where we touched upon the topic of the number of particular religions in the world there are significant differences. This matter is especially hypocritical and obscure subject to „bizarre” practices of orders and prohibitions, and dual ethics (for example, in Poland, according to recent data, only 16% of Catholics take part in the Holy Communion at all, and only 30% of Catholics participate in weekly masses. Many of them christen children out of  conformity and take vows of the church for the sake of peace. This situation concerns the whole of Western Christendom to a much greater extent than Polish – in the West a wedding is an event of a commercial and legal issue of a „capital-economic” character rather than a religious act .


Warning: People with deep-formed worldview based on the CANON (dogmas) of the Temple of Science of the nineteenth and twentieth centuries should not continue reading this article. Those who have attentively read the gray print captions under the pictures know for sure what is coming. I recommend that you withdraw in order to save the Building in which Your Awareness lives – the Ivory Tower formed on the Dogmas of the Early Era of Nationalism. I warn you that the risk of entering Alternative Reality is very high considering the further reading of the text.

6909Nestor’s Christian swastika in two head an eagle cross.

Let’s repeat truisms. The genotype is given on the line of male, and a phenotype – on the line of female. Therefore it is not necessary to be surprised, that descendants of Slavs from Mongolia and Central Asia in Russia and Europe got white and began to look as normal Europeans. On the contrary, Slavs in Central Asia, the Inner Mongolia and Hindustan have remained dark as local women have a corresponding shape. Besides, Slavs in Europe are Christians, and in Asia they are Moslems and Hindu.

It will be a short article. Overall, there is very little to say. Anyone who is a Slav – and I am writing to you, to All Slavs, in Polish – is  in a sense affected by Slavonic Disease – and intuitively feels that there is something wrong with them. He / she recognises the symptoms of this disease, but is unable to make a diagnosis. The diagnosis is going to be HERE – so if Any of you prefers not to know what is really wrong with them, just stop reading as well because if you have once swallowed the fruit of knowledge, you will be unable to THROW UP THE TRUTH and live on as if nothing has ever come to your mind.

Just one more remark: Because of their natural / inborn development so called an educated and also thinking human being sooner or later reaches the limit of their shaped (educated) Awareness and starts raising questions to which  the process of education / shaping has not brought satisfactory answers. This article goes beyond the ”classical” or ”canonical” limits which are reached by different types of schools, including universities educating their students. All these schools as you know  are based on so-called „programs” approved by so-called „ministries” and  so-called „program board” where one canon arises and which is firstly ideologically subordinated to so called ”the  leading tendency in education” , secondly it is politically subordinated to the government in a particular field and its view on past events (history) as well as all other disciplines.

Thus, today  in Europe, there is not a university that would question Darwinism while teaching biology, or that would lay at the base of physics the Paradigm of Consciousness, i.e. the philosophy of Immanuel Kant from Królewiec (from Königsberg) while teaching physics. Here, we deal with exactly the same situation as in the Middle Ages when the theory of Mikołaj Kopernik from Toruń was not lectured on. Neither were students informed about Galileo’s discoveries.

Epoka brązu mapa europa afryka mala azja 2000 pneMap 6 – Bronze Age archaeological cultures – around 2000 BC. You can see the next manipulation here. The Unietycka culture has been linked with colour to Balkan, Apennine and Little Asia Brown Cultures. Yet, we know it from genetics that the population of haplogroup I and R1a1 has been present on the Adriatic and the Danube since 8000 BC (also on the Black Sea which can be seen here – as the Corded Ware) and since around 3000 BC this population has also been present and has been creating cultures on the Vistula River, the Elbe, the Oder and in Scandinavia. Here, Proto-Slavs have been linked with Celts with green colour and divided by the Unietycka culture suggesting its special position. All the manipulation is exposed by the discovery of the tomb of a Royal couple from 2400 BC in Eulau (west of Lipsk <of  Leipzig> –  the red square on the map) – this Royal couple had Y-DNA of the R1a1 haplogroup. The map shows cultures on the Amu Daria as steppe shepherd whereas they were the central hubs which built huge cities and kept a high level of production in the Bronze Age. It is seen on the map below with the archeological description from the article.

clip_image0021Map 7. In the second half of the third millenium BC, in the region between the Amu Daria and Koped Dag mountain range the Baktryjsko-Margiański Archaeological Group developed and it was the dominant cultural formation in the southern part of Central Asia in the Bronze Age. It was characteristic of the structure and architecture of large settlements which usually consisted of centrally located citadel, often of a very complex form of fortification which was surrounded by more modest buildings and successive rings of walls. The Oxus Civilisation maintained close trade contacts with the Indus Valley Civilisation. In Bactria there was even a trading post inhabited by the people of the Indus Valley (Szortugai position, cf.: H. Francfort et al 1989). However, the terrains of Margiana were crossed by nomadic people of the Andronovo culture  with their flocks. The people came from  the northern part of Central Asia and they are supposed to have been moving between Margiana and Chorezm. The people of Andronovo are derived from the Trypolska culture whose population, in Ph. Kohl’s opinion,underwent transformation from a sedentary to nomadic kind of life. The people of Oxus civilisation and / or the Andronovo More: http://archeologiawschodu.wordpress.com/2012/03/11/gonur-depe/

And one more thing: We are not going to deal with the issues of other nations than the  Slavic „Nation” because they are not our concern. Let them worry about themselves and seek solutions within their own internal capabilities. We have a great comfort because of our „spreading” all around the world as well as because of using the common Slavic language.  All those who feel their Slavic spirit and live in other nationalities – in other words: „in national states which identify themselves with a culture and language different from  Slavic” – and are Aware, will get necessary knowledge Here and NOW – in a while, at once. If you care about someone in particular – to get to know about it as well – pass this knowledge on to them as an e-mail copy, or as a link – they will also  learn it at once provided they feel like clicking with the mouse.

i-rp-poc5bcc485dna-mapa-wojewc3b3dztwMap 8 [Click and magnify] – At last it is  a decent map of I RP – I just mean that you appreciate this field of Polish culture, Polish ethnos, Polish Sarmatian and Scythian tradition. This is what cultural and national  Poland looked like, along with her tradition even in 1770, i.e. at the end of the 18 th century, 800 years after being christened. Moved to the east by German expansion, Poland did not lose her influences of culture and faith in Silesia and Pomerania as well as on the Elbe. It was nothing but the 19 th century germanisation made by the state system of violence that  killed the Drzewiański and Wielecki-Połabski languages, but has been unable to kill the Lusatian language till today.

This map is also to prove the traditional Polish religious diversity. The whole East is the Orthodox Church and add to that Arians, Calvinists, Lutherans, Tatars – Muslims, Jews, and all the so-called  simple illiterate people (peasants), who quietly professed the faith of Nature. It had been so till the Counter-Reformation, i.e. till the time that definitely ended the continuation of the state. Remember that this is the cultural area that beamed far to the east on all Russia and far to the south of Europe (to Turkey,Constantinopole and Italy – the Poland of the Jagiellonians is not somehow placed on any map though it reaches the Adriatic including Hungary, Wołosz, the Central Carpathian Mountains, Transylvania, Slovakia, Moravia and Steppes to the Black Sea) – from which came the two greatest explorers of all time: Mikołaj Kopernik (Nicolaus Copernicus) from Toruń – who  made the Heliocentric Revolution which means he made the Sun the centre of configuration and Earth a Sphere (which contemporary astronomy begins with) and   Immanuel Kant from Królewiec (Königsberg) who made a revolution of Consciousness by putting , consciousness paradigm underlying Material Physics. [Here, I do not suggest that their discoveries were the first in the world because Atlanteans had discovered it before in a different way which was later described in the books of ancient Sumer, Assyria, Persia, and India - but they made re-discoveries after the Dark Ages for the common use of Western Civilisation].

We know that everything but virtually Everything is holistically (comprehensively) related in Reality. Also the date and hour, and the second of edition of this article are Related and not coincidental. I already have quite enough of constantly explaining to Sceptics who regard the Theory of Consciousness and the whole philosophy of Kant as prattle (bajdurzenie bajoka – telling prattle) that Consciousness exists and works over (under / over) the Matter whose physical creation we are. Arguments given by ”rationalists” that they will believe when we hit the lottery 3 times in a row is pitiful and proves inattentive, superficial reading of this blog – the Lottery ”coincidence” has already been talked about – I do not remember where exactly – it was not long ago, so devote some time to understand how much inaccurate this argument is in any discussion about Infinite Consciousness, and also how imagined the ”evidence” for non existence of the Infinite Consciousness is. If you think it is a waste of time to dig into the materials, just dash it all (in Polish as the author of the article writes it: ”to pal was Licho <just / so dash it all>, (but not the licho <devil> from Catholic sayings and tales – the true Licho – Lichesis…)”.

…Because once I said that every Drop of Consciousness in the Ocean of Infinite Consciousness as well as every blob of Consciousness co-creating Collective Consciousness of the Planet – Mother Earth is priceless and every beloved Leming and sweet Yetisyn must be taken away, if it is possible, from the world of Delusion – Maya in which they live and in which they run blindfolded attempting to grab and kill off at random all other Yetisyns and Lemings, I direct another message from Greg Braden to Those who have reached this part of the text: http://vimeo.com/51906396

If this is not enough, I recommend another one: Peter Rusell:

http://www.youtube.com/watch?v=rY7XXdRUK8k

And this one so that you know who has been speaking to you:

http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Russell_%28author%29

“Rationalists”, who are still holding on to the flat Earth after watching this material – this article is not directed at you and neither is this Wieda (wieda – knowledge) – Turn off!

Now, the first observation which will let all of those who want and can go further is going to be shocking.

Recognitionof the existence of Etheric Energy Connecting Everything (dark matter and dark matter) brings on far-reaching repercussions for any way of perception and working of the Universe, and thus its previous past events and its future at the same time. It entails recognising its ”intelligence” and existence of a ”plan” which means the ”intention” of just this, and not a different one, shaping  of the Material World.  Recognition of the existence of hidden proportions in Holy Geometry and constructions based on these proportions leads, as a result, to a logical conclusion about the holographic nature of the Universe which contains important records of the wholeness in detail (in micro molecules) co-creating the wholeness. Recognition of the Intelligence of the Universe Connection – Ether (the Light of the World) and its rudimentary, organic bond with Consciousness: co-vibrations, empathy, shaping of the matter in an ”intelligent” answer to an immaterial reflective stimulus, adding to this an instant contradiction of Einstein’s theory of relativity, is not only acknowledgement of the rightness of  Meta-paradigm of Consciousness in relation to the World of Matter and recognition of Immanuel Kant’s philosophy as true. Recognising the facts above implies revolution in thinking and perceiving the whole material past of Earth. It also imposes on us a necessarily fresh outlook in planning common future of the Human and the Planet which is his / her Mother Land / Homeland, and simultaneously the creation of the same Infinite Consciousness.  

And the second piece of information apparently less shocking but difficult for some people to ”discover” and ”accept”:

There is only one subspecies of man in the world whom we call the Slav – or Slavic man. This man speaks the Slavic language or a language derivative from Slavic (close, another Aryan language). It is sometimes a foreign language as the first, for example, the language acquired in childhood, but this man in general, and as because of using this foreign language, is only in two genetic subspecies, two dissimilar genetic forms. This man bears two genetic groups coming in the male line from the genome of haplogroup Y-DNA R1a and I. In distant past, these groups made up a fateful decision about CO-EXISTENCE. The decision was on the scale of the whole Planet. The two groups put the decision into practice creating the ethnos which we know today as Slavic culture. These two gropus of people – two peoples of Mother Earth made up a multitribal Community.

The first tribe / people (of these two groups) bearing  Hg Y-DNA R1a1 is called Pre-Slavic by us today, or by some people who do not accept this terminology – defined as Scyths or Scytho-Sarmatians, or Aryans, or Indoeuropeans). Peoples of the Aryan language SATEM originate from this first group of people. The second tribe / people (of these two groups) is Old Europeans whose language significantly contributed to the language of Aryans (Scyths=Pre Slavic peoples) making up a new language and ethnos – Slavic. It is clearly noticeable in the north-west part, in Scandinavia. However, it is less noticeable in the south-west part but mainly because so little has remained from the traces of the Scythian language that it is hard to obtain a sufficient comparative material so as to estimate the scale of changes made in the Scythian language that transformed into Old Slavic under the influence of the people of Dawanowie-Drzewianowie-Drakowie <Drakowie – Thracians> (Old Europeans).

In the course of  re-migration to Asia around 1800 – 1500 BC the Old Slavic language  transformed under the influence of Semitic languages which it encountered, and others, for example Dravidian  and then formed in Persia and India as well as in other parts of Asia into the one that we know today: Hindi, Persian, Pali and others. In some parts, for example, after encountering Mongols and Turks it nearly disappeared giving way to the Turkish language, partly to Chinese and Mongolian as well as Siberian peoples.

The case of the Siberian peoples of the Hg Y-DNA N  is very special and striking because their language is so strong that a small population of the peoples passed it on to the mostly genetically ”Slavic” Hungarians and kept it as undisturbed among few in numbers peoples of Siberia and Finns, and significantly contributed to the language of Turks and Mongols. Also the Ugro-Finnish group clearly influenced the language of mostly genetically ”Slavic” Balts – who became a separate linguistic group, transitional between Finns and Slavs – like Turkish peoples became transitional between Ugro-Finns, Slavs and Mongols, and Chinese.

800px-HaplogroupI2Map 9 – Europe: Population Hg Y-DNA I2

Therefore, one of the groups that created the cultural and language community is Aryan R1a and the other is completely non-Aryan for it is Old European – I. Of course, a Slavic person  also has his / her characteristic maternal markers – female Mt-DNA, the names of which I mention here, but we are not going to deliberate on their genealogy here (they all originate from Mt-DNA N  and  R and there are mainly Mt-DNA I, J, W, K, U, T and X) just not to bring in any useless chaos in thinking – it is essential that they are as characteristic as male DNA. This conglomerate – very impressive Aryan non-Aryan made up the language group of Slavs. People of Hg Y-DNA R1a1, i.e. Scyths, linguistically dominated over this setting, and yet the others of I1 and I2 added their share to the Pre Slavic-Scythian language and here we have something that we have known and have been using in the records for 1000 years.

All people in the world who have naturally acquired the ability to use the Slavic language are Slavs and speak ONE LANGUAGE COMMON TO ALL OF THEM, they speak Slavic. It means that there are not any artificially created languages in the 19 th century, so called national languages: Czech, Slovak, Lusatian, Bulgarian or Serbian, or Kashubian – they do not exist as isolated ”natural” languages. They are only dialects of the one,common, inherited, ”inborn” language. The decisive majority of people of the R1a and I2 haplogroups use the Slavic language.

Have a look at the map how Hg Y-DNA I contributes to the population of Eurasia:

Haplogroup_I_(Y-DNA)Map10. Population of  Hg Y-DNA I,  Eurasia and North Africa. Where did they come to Aral and Baikal from?Well, they arrived here during the repeated wave from R1a1 – it is one of the proofs of this Community because Old Europeans primarily lived only in Europe so their entering Little Asia  and Africa is related to the R1a1 and R1b1 communities.

The statement that there is only one Slavic language may be a discovery, amazement or shock for some people, but for people who are ready for this message, even thanks to their short studies on the development and characteristic of the spoken and written language it will be  no sensation.

Slavic people all over the World speak One Slavic Language – using a few dilects of it. There are also huge groups in the world – Hindu people and Iranians who speak closely related languages derivative from Slavic languages. This is so called Satem League – when people say ”sto” for number 100 and not ”cent” (Kentum group) – I call this Satem League Sistan (to which also belong: Balts, Hungarians, Romanians and Albanians, and others).

Let us take the map of the world and sit comfortably to look at the proportion of R1a1 – well we are not able to present a similar map for I in the world.

Haplogroup_R_(Y-DNA)Map 11 – The population of  Hg Y-DNA R1. We do not have a map which shows the distribution of Hg R1a1 in America because such a map was not made. Therefore, we are reproducing an Hg R1 map as we suppose that even up to 30% of Americans can be of the R1a1 + I origin (I is a component of the language) which means that the above presented table of the population of ”R1a1 in the world”  needs to be supplemented by about 100 million people who come from the USA, Canada, Argentina, Brasil, Indonesia, Cambodia, Egypt and other countries, e.g. Australia, and also about 110 million people of Hg Y-DNA I.. Then, the  Hg-Y R1a1 in the world should be estimated – basing on the data from 2010 – for 1.1 billion people and it can be well compared to the Chinese Hg-Y O which amounts to 1 billion 100 million people (however, without American diaspora and in other Asian countries – if we add these, there can be 1.3 billion people – for 2010).

arianie mapa 765px-Religions_in_Poland_1573Map 12. Religions in the area of I RP without taking into account the Jews, Moslems and Pagans (Faith of Nature of Slavic people). The hubs of Polish Brothers are falsified (there are none in south Poland around Krakow, and there used to be a few of them here – even very big ones– all Arian villages). Silesia and Pomerania should be marked, to a large extent, as Lutheran (Evangelican) beyond the borders of the country but culturally they turned towards and were set in the country’s historical tradition. 

mapa ceramika sznurowa i inne R1a1a1Map13. The setting of archeological cultures of  the Bronze Age and Y-DNA haplogroups is a lie because it suggests a smaller range of the R1a Culture in the Balkans, e.g. it is not specified on the areas of Bulgaria and Greece, nor is it shown in the peninsula of Asia Minor – it is not true (it is a lie). It suggests the existence of the hub of Celts on the Black Sea and Celtic culture of Troy – Troy was Sistan (Scythian) and not Celtic. Similarly, a big part of today’s Turkey and Kurdistan – the continuity of R1a1 was never broken off there. The Celts were placed centrally on the Danube – it is totally false. The Celts moved above the Danube – on its northern, more sparsely populated side – to the west and stopped in the area of western Germany and France. Hallstatt and La Tene was the Iron Age and spreading of Celtic influences from the Atlantic into the areas of the Alps and  the Danube, from the west. That was a period of time 1000 years later. In the description of the map the cultures in which R1a  is mentioned (Yamna and Corded Ware) are limited to the minimum, and additionally R1a was described as Proto-Greek on the map. It is really odd.  Moreover, the Danube cultures of the I haplogroup were purposefully set apart  to suggest that they were in isolation. Add to them R1a1 – because it was so.  Add also R1a  to Troy, Hatti and Kura Araxes. There, R1b1 was included, but creators of the map ”forgot” to add R1a1  ”pretending”  that it was not there. A coincidence? After making the correction it will turn out that R1a1 is in nearly all Danube cultures and Asia Minor. In that time 2800 – 1500 BC, Scytho-Slavs had already co-existed with Drzewianie (old Europeans) on  the  Adriatic and the Danube for 5000 years and they had already taken the lands to the Renn and Scandinavian Peninsula which – strangely enough – was shown here. Well, it is the method of manipulation of maps. 

So far presented in this article numbers and maps of populations and archeological cultures show that Slavic peoples dwelt  on  an enormous area of the world,  its most fertile agricultural lands (Europe and Asia) and the biggest possible pastures (Big Steppe). They inhabited the ecological niche of moderate climate ideally suitable for life and they ruled that whole territory. In this area, they developed animal husbandry and farming, saddled up the horse and started using it as the source of transport, they domesticated cattle, mastered production of dairy products, invented the ​​wheel, cart, chariot, millstones,  mastered bronze smelting and refined iron smelting, weapon production giving them advantage, they created efficient armies to ensure safety  and tactics allowing  armed conquests, they developed trade, introduced bread for use, pasta, tea, flaxen and hemp fabrics, dyes, drugs, silage, preserved food, mastered gold craft, mastered wood and stone construction thanks to which they built many cities of stone and wood, defensive castles and fortifications, co-created the oldest archaeological cultures in Eurasia, they were creators of the earliest known Vinca writing  and other types of writing, they created mythical stories telling about the setting of the innate world which gave basis to many mythologists,  performed astronomical observations and created calendars and counting systems which today’s  mathematics and physics as well as astronomy are trying to catch up with  using advanced technologies, e.g. computer technology (Nebra Sky Disk).

Scythians_MapMap 14 – apparently shows enormity of Scythia but the map is from later times when the Scyths lost control over Partia (created by Scythian Dacians and Parni) Asia Minor and Thracians-Drzewidowie (Thrace-Dacia). Below there is a version from 900-800 BC.

scythians_map3

Map 15 – the right range of Great Scythia – without Veneti’s lands in Europe. Remember that the Turks were subject to the Scyths at that time, and then they rose in revolt and started to get free and impose their own order in the Steppe together with Mongols.

They did that all beyond the shadow of a doubt. It was them that created Persia and became the caste ruling all the peninsula of India. They and their Amazons were the fear of Egypt, Judea and Greece. It was they who did not let Darius the Great’s Persians who submitted to Semitism and  Alexander the Macedonian’s Africanised Greeks go beyond the line of Caucasus and the Danube.  It was them that later did not let the Romans enter the mentioned territories. Finally, it was they who made a conquest of Rome and many a time resisted attempts of expansion and revival of Post-Rome based on Christianity. This is Slavic Culture that has its roots in North Atlantis (Atlantis = Atlantyda – WądLądTyda – the country of Wątowie-Wędowie-Wenetowie), in Great Tartaria, in Great Scythia, in Great Sarmatia, in Kaganat of Huns and Avar’s State, Great Moravia and the Kingdom of Jagiellonians, in Great Russia and in contemporary Slavic culture.

800px-450roman-hunnic-empire1764x1116Map 16. The Empire of Huns – Guniowie Hakownikowie Chytuiłła-Hatiłła (Atylla)

I think that everyone who has reached this item of the article and has gone through all the presented maps and their descriptions till now, has received enough evidence for eternity, antiquity, cultural genetic power and integrity of man called a Slav with the rest of the Human Civilised World. He / she has also obtained a supply of unusually edifying facts confirming the contribution of Pre-Slavs (Harowie), Scyths, Sakowie, Tok-Harowie and D-Aryans (from the Oxus Darya) and next Slavs, Ists (Balts), Dawanowie (Thracians, Dacians), Hindu people and Persians in co-creation of all and any possible archeological cultures and any possible achievements of civilisation of Eurasia.

Imperium Jagiellonów XVwMap 17 – Comparison of the Empire of Huns and Jagiellonians’ Dominion in the 15 th century.

I think that they have also achieved the knowledge that brightens the darkness of Mystery about the origin and development of Slavic Culture in the deep, distant past, the mystery of the continuity of Slavic culture and tradition. I believe that they have mastered the knowledge which lets them get rid of problems concerning their identity and an ”illness” called Slavic Illness – which means a persistent lack of inveteracy and feeling of continuity as well as inferiority complex stemming from the conviction put into our minds which says that Slavs emerged from swamps and primeval forests around the 10 th century AD and were civilised by missionaries of the ”Broadminded Empire of the Post-Roman German Nation”  by common christening. Do not believe, either that the Slavs fell onto the Earth with Avars in the 7 th century AD, or that they arrived with Huns in the 5 th century AD, and do not believe that NOMADIC BARBARIANS made the Civilisation of the Great Steppe.

Jagiellon_countries_1490 2Map 18. The states under the Jagiellonians’  rule in 1490, over 2.000.000 km2 – [click and magnify] – the capitals are highlighted in red.

I think that this knowledge also lets us have the right view on the Slavic nations’ own development, on their position in the World which they did not attain owing to a miracle or coincidence, but it belongs to them by the very principle, inherent and confirmed by nature on the basis of their having been settled for so many centuries and on the basis of our Ancestors’ hard work having lasted for so many centuries as well, on the area that they had received from Mother Nature under their protection as the place to live on. By our ancestors from whose blood we come – which is impossible to deny, or any spells on the ground of no fascist-nazi propaganda of the superior theory of Post-Rome.

Our ancestors who  left all that heritage to us, devoted their lives to survive on that passage of the White Land and Masia assigned  to them by Gods. Many generations worked by the sweat of brow in order to build civilisation on this piece of the world which can be called, with no embarrassment, The Northern Culture of the Great Forest. That civilisation had been based on the tribal pattern, it had been decentralist and had not comprised fundamentally the model of Master-Slave by the times of Christianity. That was the society of free fellow citizens.

In my opinion, also thanks to these maps we have shown that the contemoprary Slavic Culture has its roots in Poland which was on the Aral Sea and in Siberia after Stara Koliba Zerywanow and after the Second the Danube-Adriatic New Koliba the Third Home of Slavism – the Slavism that returned to Masia and created Persia of Parni and India of Kshatriyas, and then formed Great Russia as well.

In my view, our Ancestors, all the great numbers of our ancestors’ generations who brought us to the world from their tree root, from the DNA root, from the ROOT of Infinite Consciousness, from the root of the Endless Tree of the World as their contemporary Best Fruit under the Sun, would expect us – THEIR CHILDREN not to waste this HERITAGE. I believe that our Ancestors would like us to always remember about the roots of the Tree, i.e. about them and their work and to never forget about who we are and what we owned and what contribution we brought to the development of both civilisation and the Human Being.

I think that anyone who has approached this point and simultaneously has got to know about the Great Mystification which we have been dealing with in terms of  Slavism since the beginning of the development of the era of SCIENCE till contemporaneity in which relics of an inseparable connection of humanistic sciences with nationalist propaganda linger.

Why does the world repeat with maniacal persistence that Slavism is a wild and an uncivilised piece of the world. This is a worse part of Europe and Asian savagery?! It is going on through science which is on the par with the system of violence of the state and the decadent social feudal structure, the System of Master-Slave, so called capitalism today. Science is repeating these propaganda statements of the West, multiplies them and gives them the status of truths because it is still in the original material error which led to taking Knowledge apart, defragmentation of the World into particular disciplines and closed the disciplines with arbitrary boundaries. In this way, in its reasoning while forming theories and justifying the right, humanism stopped applying items from beyond the circle of humanism, such as mathematics and genetics today. Such areas of knowledge as history or archeology became clumps of facts and allegations, free interpretations and the field of propaganda manipulations being subjected to centres that have money and power. The saying that history is written by winners is an ideal confirmation of this deformation of science. The contemporary humanistic science is the grown from nationalisms, deformed by theses of propaganda flowing clump of facts and half truths as well as complete deceptions not justified by any evidence. It is the collection of fabricated hypotheses and theories based on fragile bases and frail logic which we can easily question nowadays.

For example, the dominant in reasoning of archeological sciences or etymology image of distribution of cultural and civilisational achievements while the CONQUEST (as the main, or just the only implement of distribution of news and innovations) was the conventional image in the 19 th century when humanistic sciences were forming. Today we know that a conquest, an armed form of mastering a territory is not the main tool of popularisation of newness. It is well seen contemporarily, when variable pieces of news are adapted as well in communist China by the Chinese themselves, and not under the influence of British-American colonialism. This image of the world made by the 19 th century science is unreal which we have been already writing and talking a lot about here.

If it happens so, somebody will ask, why are we not taught it at

school?!

Ask about it those who are voted for to Seym and who probably are to represent us. Ask them why they do not want to teach history at all? As them what history they are still teaching? Let’s all of us ask them what they have been doing to deny the lies of the image of the past and   restore   dignity and the feeling of inveteracy to the Polish (Slavic people)?! Let’s  ask them if they have ever lifted a finger to distribute this knowledge in the world,  the one that we are distributing here?! Have they donated even one Złoty (one penny) on whatever book about the mythology of Slavic people, about Slavic Faith of Nature?! Have they ever generously given, from the wealth of the Polish state, even one piece of land for the Temple of the Light of the World, for whatever Temple of Faith of nature?! And yet, they are giving away our COMMON (belonging to us all) property to the church from the Desert?! Let’s ask them if they propagate the Slavic native culture and  customs?!

I think we know answers to these questions. They do not want us to revive as the Slavic ”Nation”. They are clotted enemies of THE POLISH NATION, THE SLAVIC NATION, Enemies of Nature, enemies of Faith of Nature. Even though they declare themselves to be ”ecologically” thinking, deep at heart they are enemies of ecology and all that is Green, all that leads to respect Nature. Here is an example from yesterday from Krakow. After 20 years of discussion about changing bulbs into ecological ones in the Town Hall, they decided again that they would be using old bulbs as they look nicer. It turned out again that in response to an organised Petition on the Internet Concerning No Carbon Heating they had no plan how to take away carbon fuel which poisons people, from Krakow! They decided again that they would organise the next Winter Olympic Games in 2012 instead of building an incinerator and start heating houses ecologically, or keep a few primary schools, or introduce stimuli to people so that they want to have children!!!

It is not time to whimper about the state of their minds because their days are counted. Think rather positively about what results from the films presented in this article, from what has been said there, from what contemporary physics is pointing at, from what we feel, from what is coming as the result of the Great Change in 21 12 2012! Let’s think what tools to use  to make underlying changes in our surroundings and how to put all this knowledge into practice.
What conclusions can we draw  if we consider the image of the world and the Slavs’ history as has been presented above. What conclusions should we draw if we consider a new Theory of Meta-Paradigm, i.e. the Infinite Consciousness which forms through our community – Slavism and through us, the Slavs, individually the material world around us?

 

The first conclusion seems simple and obvious, but it will be shocking again.

We are who we are and we are in the phase of development in which we are, and we live in such an area as we do, and we constitute the part of the world population of People as we do because SUCH IS OUR COLLECTIVE and INDIVIDUAL CONSCIOUSNESS, OF OURSELVES, – THE GROUP CONSCIOUSNESS. It means that the General State of Our Slavic Consciousness let us be just in this place of the World and its Civilisation in which we are.

The second conclusion.
By aware reaction of small groups making up just 1 per mil of population we are able to change the Material world around us. Let’s  look how huge an infuence on the world had individuals grown in our culture – individual persons such as Mikołaj Kopernik (Nicolaus Copernicus), Immanuel Kant, such as Maria Skłodowska-Curie – discoverer of radon, like Slavic inventors and scientists, and also artists who gave the world many cultural breakthroughs (there have been dozens of names that I would have to mention here, the names of the format of Szopen (Chopin) and Stravinsky.

The Third Conclusion

Through our own Consciousness  and by using it as a tool, each of us really has an enourmous influence on the shape of the Material Environmet around us and on carrying out our own individual goals. This environmet is not a small narrow-minded Poland cut out by Stalin, but it is our whole heritage from Kamchatka to the Atlantic, the whole world that we live in – it is the present area of our Slavic Tribe – this is what we are to manage. The very pieces of Asian-Siberian land will suffice for generations – our Land is where  the Polish (Slavic people) and their ownership are.

The Fourth Conclusion

We should do anything to spread the knowledge that we have – we should pass this knowledge on to all Slavic people in the world, all people of Slavic origin, of Slavic roots – in all languages that our  genetic brothers and sisters speak today (Pali, Hindi, English, German and others).

The Fifth Conclusion – Border.

The Community of the spoken language that practically reaches Germany, Scandinavia, the Balts, Romanians, Hungarians, Iran and India, the USA and other countries, and for sure comprises all the spoken langauges of Slavic people – this language community facilitates us common  making of thoughtforms because the thoughtforms (thought images) consist of two elements of Word-Sound (Vowel and Melody) and Image. Our WORDS (Nasze SŁOWA) are common in a huge basic scope and while speaking our thought, emanating it, we use the same scope of sounds and the same image – in the area of 1 billion human beings. This state of affairs also facilitates passing knowledge on to others directly from consciousness to consciousness. Then we do not use the English language which is so commonly used to verbally communiacte nowadays, but we use our internal language that is in our inborn natural spirit. MAY IT BE ALL TIME. Let’s pass the knowledge on to each other in every possible way. 

The Sixth Conclusion – Life.

Our Language is our national treasure. The national treasure is also Faith of NATURE of Slavs that we are propagating. Why? Because it teaches us how we should talk to Gods / Energies / Infinite Consciousness, the Light of the World the part of which we are. It teaches us to get to know about ourselves with no limitations, it teaches Us to talk to Ourselves, it teaches us how to be  part of God and to be God, how to get to Ourselves, to our Highest Part of the Core of the Conscious Being.

The Seventh Conclusion – Happiness.

Let’s organise a huge community and together, with the knowledge we are presenting here reach the greatest number of Slavic people. Let’s do everything so that numerous publishing  houses, TV, radio, magazines, portals popularising this knowledge are set up. Let’s create the Slavic Culture, the original one, not following the West – Ours which other people will be pursuing.

The Eighth Conclusion – Fulfillment

Using Common Acts of Consciousnesss, with the help of informative and knowledge community, let’s make a Great Change of Poland, let’s act together for our current wealth and for the FUTURE. In this way,  by Conscious Acts and Conscious Acting we are capable of changing everything in a manner we want and give our country desirable, conceived by us shape – the Earth that is Free from THE DESTRUCTION OF THE PRESENT POLICY and THE PRESENT, NEGATIVE WORLDVIEW, from THE CULT OF DEATH!!!

Have we not already heard about all the observations that are here in the conclusions? Are these words really totally strange to us?! It seems as if I had heard about them thousands of times.  They are not new – indeed, we have been saying about and repeating these sequences for long.  The point is  that we must look on these postulates differently, from the side of the  CAUSATIVE STRENGTH OF  OUR INDIVIDUAL,  PERSONAL  CONSCIOUSNESS. 

Φ

To sum up, we will quote two articles and extracts of a duscussion. They bring the essential worth into our knowledge, namely they prove that it is first and foremost Slavic People that have a problem with their Slavism and placing it in the structure of the World history and in the proper place of the jigsaw puzzle of this World. They also prove common to all of us feeling of manipulation of the TRUTH in the past and nowadays. They prove our observation which is not only our specific observation of  Followers of Faith of Nature, people who have the alleged feeling of ”minority”, which results in a xenophobic view which is looking for threats where they do not exist. These articles also prove that Poland and the Polish are not able to find themselves in the swirl of historic events and feel this ”Slavic illness” particularly strong. This illness is the lack of ”attachment” to the specified  group of tradition and historical continuity. They prove that it is necessary for the national movement to integrate in regards of re-establishing of the Feeling of Inveteracy among the Polish and, more broadly speaking, among the Slavs. They prove the importance of work that we are doing here to promulgate the knowledge about Slavic people and their role, place and historic events as well as about the true generic Faith of Nature of the Slavs. Finally, these articles and these discussions prove that anybody who touches upon the subject of Slavism has to take into account a fierce attack of so called ”Europeans” and so called ”people of their roots going back to the year 966”.  Moreover, they prove that the discussions which are taking place on our blog, are taking place on different blogs upon reading such articles as well – they are not either our specifity of the Blog of the Faith of Nature of Slavic people, or our faith of Nature movement.

Remember that the Faith of Nature is professed by at least 420 million Slavic people – the Descendants and Carriers of the Y-DNA R1a1 and I blood haplogroup. We are not a minority, and our Slavic Faith rejecting the mediation of priests and accepting the scientific view, can constitute a pattern of the modern attitude to the contact of the Human Being with God, God in the Human Being with Infinite God and the Human Being with the Human Being in himself / herself.

Article from 2 th October 2011  Nowy Ekran

Scratch a Russian, and you will find a Pole

The subject is about the influence of genetic research on the issues of Polish people’s origin.

The headline of the article is the citation  from Igor Różański’s statement. Igor Różański is  one of researchers on genetics. 

Genetics is one of the youngest sciences. The selection of the human genome gave rise to revolutionary discoveries, most of which are yet to come. One of the most interesting implementations of genetics is archeology. Genetic archeology is in a sense ”Holy Grail” of research on prehistory.  Since the times of the first pieces of work based on DNA analysis in the 1990s, more archeological puzzles have been solved than throughout the last 100 years. The research has been carried out all the time. New facts, new research results changing hitherto the perception of history  appear every day.

One of the most impressive elements of the genetic archeology research are research on the origin of Slavic people. For 200 years there were arguments about the history of the people who occupied  half of Europe. The breakthrough work on this subject were the research done by A. Klyosov and P.A. Underhill from the years of 2008-2011. As it can be discerned, the research are very fresh, however, they have already totally changed the perception of our history all over the world in the whole world, except for Poland and Germany, of course. It is worth thinking why Polish ”scientists” do not accept the fact that the theses with which they still feed their students have been completely refuted. Nevertheless, it is not the topic of this article.

The analysis of Y-DNA haplogroups is presently the most effective method specifying the origin of a given society and their prehistoric roots. The Slavic people are classified to the Indo-European group, broadly defined by R1 haplogroups. R1a1 – Slavic tribes, R1b1 – Celtic tribes. Below, I am demonstrating the present distribution of the R1a haplogroup.

KIR distr1a1Map 19 – People of Hg Y-DNA R1a1 in Europe and Minor Asia. This map is not too precise as Pelloponese has not been marked pink. In Pelloponese there is historically confirmed evidence for over 400-year domination of Slavs who made tribal lands there independent from Byzantium not such a very long time ago – those were the times from about 550 to 950 AD. The same regards Crete where the Y-DNA R1a1 haplogroup is present in a fairly high percentage, and also on the border of Turkey and Iraq, its presence reaches over 20%, and an over 10%  share is in the whole area of Turkey. Further Slavic-Turkish relationships have not been shown in Central Asia. These relationships embrace the east as far as China and India. If we drew a line here of 10% of sR1a1 share in Europe, the range would increase to other areas, e.g. Sicily and would farther reach the west – for example, it would embrace France, North Italy and Bavaria. As far as it is known, because of Boj-Avars, Bavaria was related to, as follows: Venetia, Lęgia-Lugia (Ślęgia), Harusja and Caroduna (i.e. White Croatia), and then Hunaland, Avaria and Great Morava.

As it can be noticed, the biggest density of population of this broad group is present in Poland. It is worth paying attention to the fact that among Lusatian Serbs, this factor is even higher. At present, researchers have been arguing about the birthplace of these peoples. As it is known, both R1a1 and R1b1 originate from the R haplogroup which is very rare today and its successor R1.  The argument has been going on between the followers of the Altai and Iranian birthplace of these people. The important information is the fact that  the  R haplogroup was shaped 20 000 – 34 000 years ago, but R1 around 18 000 years ago. The haplogroups of R1a1 and R1b1 are slightly younger than  R1. As  it is known, this is the  age of the last bigger glaciation. It is highly probable that a few number of people owning R1 proves the decrease of the human population in that region. A great number of R1a1 and R1b1 seems to suggest that they emigrated to warmer areas. Lately, Anatole Klyosov presented his  theory about migration of  R1a1 people. The world of science has got used to listen attentively to Klosov because his earlier theories, totally contrary to the commonly known ones, found confirmation in serious evidence. (One of his theories said that the population  of  R1b1  arrived in Europe 4000-5000 years ago displacing almost completely people settling those areas earlier in the west of Europe). For the time being, serious scientists take this as the proved fact). In his work, Klyosov posits that Slavic people came to Europe from the steppes of Altai through the Near East  (the Catal Hoyuk Settlement) and the Balkans. He also points out that the Vinca culture (creators of the first writing in the world!!!) was made by the Slavic people fleeding from the deluge which flooded the coasts of the Black Sea 5600 years BC. It is commonly thought that the Vinca culture gave rise to Danube cultures with the Corded Ware culture as their apogee in the third millenium BC.

Corded_Ware_cultureMap 20. The view of the range of archeological cultures – it is worth comparing with the maps of the Y-DNA haplogroup range as population of these haplogroups have been in these territories permanently since about 10.000 BC, and in the case of Indo Europeans for 25.000 years.

We can show strong evidence for this thesis thanks to justified cases of the R1a1 genome of people assigned to this culture.

Very curious, too, are facts linked with the R1a1a1g and R1a1a12 haplogroups called R1a17 till recently. These groups are very characteristic of the west Slavs’ community  (in the south of  Poland more than 30% of this haplogroup itself). I present the distribution below.
mapa r1a1a7Map 21. This map best illustrates the language situation – in spite of a big genetic share of Slavic people, because of germanisation they do not speak their language in Germany. In Hungary a low percentage of the group of Magyars of the haplogroup N imposed the language on 60% of R1a1 people, in Greece, the 15% share turned out to be too small to impose the Slavic language. A significant group of Slavs did not lead  to a complete slavisation of Romanians, the 15%b share of Slavs was enough to exclude the Turkish language of Bulgarians – it is not known why. Montenegro and part of Azerbeijan as well as the land of west Germany, north France and north Italy have not been marked purple – where the share of R1a1 equals 10%. 

Initially the rise of this haplogroup is dated back to 2000 years BC. The oldest varieties can be found in Serbia and Croatia (Lesser Poland is associated with so called White Croatia whereas Lusatia with White Serbia). A really interesting fact concerning the genomes of the R1a1 is information that the variance of this gene in the Polish community is higher than for the whole European population. It means that no less, no more the most likely region in which this population grew so rapidly is Poland. At present, scientists in the world are nearly wholly agreeable that the Slavic people populated the areas of west Russia from the territories of Poland. Scyths’ and Sarmatians’ raids were  a reverse migration of people who arrived at the steppes from Poland.

The thesis relating to the Prypiat roots of the Slavic people is regarded as practically overthrown nowadays. There are too many proofs that contradict such a version of events. Beginning from chronicles and ending with DNA research. Samples from this area indicate the presence of mutations which first occured in the territories of Poland, but later (even today’s) samples from Poland do not contain mutations from the swamps of Prypiat. As an essential curiosity, I will bring up the fact that among the community of Hindu Brahmins (who derive their descent from the Aryans) the dominating genome is R1a1, but not R1a1a7. Neither is it R1a1a1g nor R1a1a1g2.  Some people may be worried that we do not originate from the nation that conquered India and brought in their order there (Sanscrit is a Satem language, the Polish language has much more in common with Sanscrit than with English) because when they were leaving Europe (or north Caucasus – research is being carried out and soon we will know the answer) people of R1a1a7 had already lived in our territories. It is consoling, however, that the Lusatian Culture had already been typically Polish (they bred even Polish cows   ), but this topic is for another article.

An extract from the discussion

  • The first wave couldn’t have been Celtic. Ther’s plenty of evidence for it brought by genetic research.  R1b1, i.e. Celts had been in Anatolia for a very long time and emigrated from there to the west around 2500-3000 years BC, across the Balkans where the settlement of the Slavic group (R1a1) had already been very intensive, or across the sea, through the islands. Similarly, the late migration of the Polans from the east to the west is completely at odds. R1a1a7 is not present in the west and this group rose somewhere in the territories of Poland / Lusatia / Slovakia probably at the time when the Celts were settling in Europe. Differences as to your opinions are that it was exactly opposite. I am afraid you’ve just had a glimpse at the map, and haven’t read the text to the end.

abuse link comment

Andarian 02.10.2011 21:05:26

  • @Andarian

The migration from Anatolia across the Balkans seems weird  – have any traces remained? Isn’t the route by land to the north off the Black Sea more convincing? I’m not an expert on the things; the question: how is it to the Slavic custom as the Supper Eve which comes from present Iran, and came into being after the Indian migration?

abuse link comment

Krzysztof J. Wojtas 02.10.2011 22:01:26

  • @Krzysztof J. Wojtas

The concept of migrations to the north off the Black Sea is an alternative version, but there are no archeological proofs for it. Personally, I’m inclined to accept the version about sea route of the Celtic colonisation, or across Egypt, Libya, Sicily and Italy. This verison seems to have been confirmed by DNA research of Tutenchamon (R1b1). The question of the supper is interesting and I’ll try to explore the topic. Where do the data showing that this custom is younger than 1500 BC come  from?  Since when have there been such customs in Iran?

abuse link comment

Andarian 02.10.2011 22:22:59

  • @Andarian

the presence of Polish R1a1a7 on the south coast of Sweden and the east coast of Denmark looks very interesting, as well as R1a itself – long before the Vikings who then must be in a significant part the Slavic element, which is shown at least by the presence of R1a in Iceland wholly settled not so long ago regarding the time scale from the note. ”I’m afraid” that an argument about Swedish / Scandinavian origin of the founders of Russia will be raised. It will also turn out that ”Swedish” Vikings so skilfully sailed in rivers in Slavic territories as they could easily communicate with local rulers and negotiate good conditions for migration.

As far as the Supper Eve is concerned. For me it is as important a trace as the ones proved by DNA research. What is more, customs are cultural and not related to a genotype – so, the influence of co-existing together and not the tribal rule. While migrations there is always the possiblity of inter tribal contacts and these are usually developmental inspirations. Such individuals have a chance – owing to their being different – to gain a significant role in the tribe. This, in turn, is usually reflected in the number of ”genetic traces”.  It is worth pondering on.

Yald’s Holiday – the equivalent of the Supper Eve, is the holy day of Mitra’s birth. Mitra, in Zoroastrianism was the most powerful emanation of Ahura Mazda. Because during the Aryans’ invasion Mazdaism was in Iran, Mitra was one of the reasons to reform Mazdaism for Zoroastrianism. Mitra is the common point of Hindi beliefs along with Zoroastrianism.

niederlausitzwappen   Gorgeous coat of arms of Lusatia

The Supper Eve should be associated with the most important of gahambars – Zoroastrian holidays – Now ruz which was celebrated at the Spring equinox. Here, I mean the Now ruz Supper Eve – day and night devoted to ancestors’ spirits. And compare it with our Christmas Supper Eve and customs.

It is another thing that the calendar ”went”. Later, with time, it was at Winter Solstice. Gody means agreeing to serve  <the Polish word gody means: mating, wedding, festivities>. Jare Gody /pronounced: yare gody/ <Jare Gody is a holiday celebrated during the Spring Equinox>–  by the calendar it is along with Now Ruz. New Year in Nowy Rok in Zoroastrianism is held on the day of the Spring Equinox. Among many elements of this festivity, we can mention painnting eggs, hiding sweeties in gardens and spring cleaning which all are practised by Us but for Easter. Indeed, we practise many customs from Now Ruz  at  Christmas Supper Eve, but it does not indicate that this holiday came to us from the east; there  are no findings, no traces of this form of practice in Hinduism – certainly not in this form. There are, however, descriptions of similar customs in Assyria and in the territory of Iran. Therefore, this custom is later. There is much to be said that it began as early as under Zoroastrianism. Nonetheless, we ought to reject the version of Eliade saying that Zoroaster had lived ”500 years” before Alexander (Macedonian). We would rather suppose that Zoroaster lived about 1200 years BC. Yet, the custom seems to have started about 1000 years AD – which allowed for its setting and spreading among Slavic tribes of the last migration wave. I assume that the thesis about the Danube origin of the Slavic culture and developing it in the territories of Poland, will be widely recognised as proper because justified by the greatest number of proofs.

mapoflusatiaMap 22. Here is what has been left of the areas on the Elbe for us Slavic people – only Lusatia reduced to the minimum. The incription Sakska – shows to us relatively early germanised Saxons, the descendants of Scythian Saka people.  This genetic relation is simply contained in the name of the tribe and country Sak-sonia (Saka-son, which in Scythian -Pre Slavic would have been written as Saka-sais). The Scythian and Slavic tradition of naming after father, well kept till today in Russia, was taken over from us by Scandinavians where there are often surnames of lars-son, gunar-son, etc.

I do not agree with the theory saying that Slavic people arrived in Polish territories from the east in the 6 th century AD. I do not agree with claims that they were savage people, deprived of any customs, taking anything that others gave them. I do not agree, either with the theory that Slavs shaped their ethnos and customs in the east, where they came from, fulfilling the post Germanic emptiness. These all are the theories which were fabricated – on the command of Polibureaus and offices of propaganda. I have given very substantial arguments refuting these theses. In my article, in the comments to your answers, as well as in the earlier text: ”Lech, Czech i … historic policy”.

I present these arguments very briefly here; they are as follows:
1.The lack on the R1a1a7 gene in the east shaped 4000 years ago.
2.The highest variance for the R1a1 gene in the Polish community.
3.The strong material evidence  joining the Danube cultures  (Cord Ware in particular) with the R1a1 genome.
4.Convergence of Slavic festivities with Aryan ones (it does not define directions of migrations in itself).
5.Slavic names of the commanders fighting with the Romans (Radogost, Ariowit)
6.Nestor’s chronicle explicitly says where Slavs came from (from the areas of Pannonia).
7.In Tacitus’s works there is an indication that the peoples of Suevovs (in my opinion, they were Slavs) spoke the common language, different from the language that Germanic peoples spoke.

I can point out many other arguments as well, like, for example, the convergence of the technlogoy of building fortifications between the Slavs of the 6 th – 12 th centuries and the technology of the Lusatian culture.

You have mentioned merely an argument about co-existence of holiday customs in Poland, Iran and Belarus which does not specify in itself the direction of migrations (although some ethnologists would argue that in migrating communities traditions are maintained more strongly).

@Andarian

I also think that it is vital to set the scenario of settlement of Poland’s areas and central Europe after descending of the glacier. The glacier finally descended around 16.000 years ago, further a  (very short or long)  interval during which the soil is slowly becoming suitable for farming,  and further on  a scenarion of migrations according to haplogroups…

This for northern Poland…

A scenario for other parts of Poland will be identical but shifted in time…
It seems to me that this will be unfavourable ”scenario for our neighbours” as it seems to be obvious, logical and reasonable that people were following the retiring glacier, which means from the south to the north. The availability of land farming is concurrent with the map of occurence of individual glaciations, i.e. the maps of settlements should be its negation for a temporary specification of settling the lands. Here’s information from bryk:)
http://edudu.pl/print-sciaga-zlodowacenie-polski,5ae12bd18488bc579b30The glacier did not go beyond the Carpathians so the Danube lands were the natural and closest basin of immigrants.
What do you think about it?

abuse link comment

OHV 05.10.2011 10:43:41

@OHV

Unfortunately, we do not have any proofs for such an early development of farming, though recently the history of farming has been drastically lengthened. Till recently, it was supposed that farming developed 4.000 – 5.000 years BC. For the time being, it is presumed that the first farmers lived in the areas of Gobekli Tepe 11.000 – 9.000 BC. It is confirmed by the research of the local wild wheat which seems to have been the ancestor of today’s grown wheat. By the way, Gobekli Tepe must be the greatest archeological puzzle of the contemporary people (a megalithic temple a few thousand years older than the pyramids!!! intentionally covered in sand more than 7.000 years BC). In the period after the last glaciation (the last cold period 11.600 years ago) there were perfect conditions to live at the coast of Black Lake (till 5600 BC it was a closed freshwater reservoir). In this way although farming was being formed, it spread as late as 2-3 thousand years later. It has its reasonable explanation. Both geneticists and archeologists agree that the last glacial was a narrow neck of the bottle  for all people in the world. The human population decreased repeatedly in that period  of time. Before the population was built to such an extent that it had to search for new places to settle, some time had passed. It is worth paying attention to the fact that also 12000 years ago  there was the last period of a very high volcanic activity (the next one is just starting). Well, the first people to settle our lands after the glacier were hunter-gatherer communities that, however, did not have such a high birth rate to settle these lands. A bigger settlement was made by farmers – Pre Slavic people from the KCWR culture, after the ”deluge” on the Black Sea that changed into the Cord Ware culture.

.

@Andarian

It is a pity that such interesting issues are presented mainly on the basis of the webstie whose author warps reality for his own vision (R1a1 – Slavs, R1b1 – Celts –  chasing mammoths – do I understand it right?) After all, nobody will take it seriously, and even someone who’s reading this information and has no knowledge about the subject can find facts from the text as they also appear?.  And now, what is roughly a fact.
R1a-M458 (R1a1a1g) with its sub clade R1a-L260 (R1a1a1g2) derives from the territories of Poland and is strongly related to Slavs.
And if so:
a.) There was no emptiness (the Slavs must have come from somewhere populating especially the Czech territories, Slovakia, Hungary,  less the Balkans, and then, for example,  the areas of Russia or Belorus).
b.) The Slavs must have lived in our territory in the period of the Roman Empire, but if the name was not known in those times, they appeared under other names. The R1a relates to Indo Europeans (archeological Y-DNA as R1a!). It is the only link as the substantial haplogroup of Y-DNA, but the most important here is R1a1a1-M417. It does not mean that the older R1a could not go together with it – because it could, but it is the group that makes up 99,9% of R1a and this is the group that is owned by Slavic people as well by Hindu people, etc.
Actually, we do not have Scandinavian vel Germanic R1a. I will correct a few things here.>>>>>”The headline of the article is a citation from a statement of one of the most  significant researchers of archeology – Igor Rożański”. It is rather repetition of the title of the interview which was printed in the Russian press with the real SCIENTIST. The link to the interview: -> http://www.gazeta.ru/science/2008/01/14_a_2552231.shtml
Here is the work the interview is about-> http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0002929707000250
Truly, the headline is good. Firstly, rubbish about (ethnical) Russians that they are just slavicised Tatars / Ugro Finns has been refuted. Secondly, as a matter of fact, most of Russia is the area od the middle ages expansion of Slavic people, connotations with the territories of Poland are often seen.  In other research of DNA, Russians are either so close to the Poles as Ukrainians, or even closer. Yet, Balts are placed second to the Russians and closer to the Ugro Finns. What discipline is genetic archeology? Do we dig out somebody’s remnants from before thousands of years and examine their DNA?
”Rożański is not concerned with anything like that so he can not be one of the most significant researchers in this field. Just amateurishly he tries to classify on the basis of attainable haplotypes of the given haplogroups (here precisely R1a1a1) its component parts (a haplogroup is simply examined not enough), and specify, on this basis – if there are not known SNP at present, relation of one population with the other – which, considering the latest (it is not a joke – from yesterday and from last week) – results of his private research, can be said today was quite poor (he mixed up the affiliations of separate sub clades Z284 and Z280)”.>>>>>
Slavic population is classified to an Indo European group, widely defined by the R1 haplogroups.  R1a1 – Slavic peoples, R1b1 – Celtic peoples. Below, I demonstrate the present distribution of the R1a haplogroup. I would suggest less reading of priest Pietrzak’s website and more scientific research.
As all of us know it very well – the west of Europe (yes – it is there that R1b dominates) as early as in the Ancient times was inhabited by peoples (I think there is no point in mentioning them) non-Indo European peoples – they left after topo-, hydronymia, stories, sometimes writing. Actually,  indo Europeanisation has not ended till today – because we have such people as the Basques – of  record holders as for the frequency of R1b-M269 (R1b1a2).This haplogroup is present in Europe in two ways – R1b-U106 (R1b1a2a1a1a) more popular in the northern region of its presence as well as R1b-S116 (R1b1a2a1a1b) in southern.
”’Other (Indo European?      ) R1b-V88 (R1b1c) is present, for example, in Cameroon  – http://www.nature.com/ejhg/journal/v18/n7/full/ejhg2009231a.html, actually it is closely related to one of the groups of Afro-Asian languages (known before as Hamito-Semitic  http://www.nature.com/ejhg/journal/v18/n7/extref/ejhg2009231x3.xls ), and the traces which we have, for instance, in some Celtic or Germanic. Others R1b-M73 (R1b1b1) are present in Asia,  today quite closely related to the Turkish linguistic group.  But at this point it is worth paying attention to an interesting thing – if one group was examined, a young age of this group came out in every case  (e.g. Bashkirs ) with a strong, so called, effect of the founder – and actually its development can be placed at particular groups – as late as from the time of Turks’ entering the historical arena. By the way, often in the case of various haplogroups, it is like with Turkic languages, from the steppe and east Asia. But R1b-M73 as a haplogroup is, of course, older. Furthermore, in the case of  R1b with which I will finish my comment here.>>>>>”

Below, I present the present distribution of the R1a haplogroup – however, I would focus on the previously put in the link Russian work. It has more in common with reality (though, for example, the percentages from Lesser Poland or Pomerania can not be seen: Kraków-64%, Lublin-62,5%, Gdańsk 60% – but here the average must have been increased by the Kashubians).
http://www.sciencedirect.com/cache/MiamiImageURL/1-s2.0-S0002929707000250-gr3.jpg/0?wchp=dGLbVlk-zSkzS>>>>>> Presently researchers are arguing about the birthplace of these peoples. As we know,  both R1a1 and R1b1 deriving from a very rare haplogroup today R and its successors of R1. I do not know the case that we could tell about that he / she owns  “R*” without any mutations known today defining the following haplogroups. It changed (last year) the discovery of SNP – M479 which defines the “R2″ haplogroup today (India, Pakistan and places around them, early dawne R*, at Mongolian peoples it is just R2-R2-M124 http://malyarchuk-bor.narod2.ru/JHG_11.pdf ). It must be the alike with R1*. Because  (provided it was done) usually two SNPs were tested that define R1b – M343, i SRY10831.2 (or more often M17) and they define not  R1a*, but R1a1* i R1a1a* – so what is hidden in scientific works underR1* position is impossible to answer. >>>>>>” The argument has been going on between the advocates of the Altai and Iranian birthplace of these peoples. What is that? What about Europe?>>>>>>

Significant information is the fact that the R haplogroup  rose  20.000 – 34.000 years ago, whereas R1 around 18.000 years ago. The  R1a1 and R1b1 haplogroups are slightly younger than R1. As it is known, it was the period of the last bigger glaciation.

These dates are, to a large extent, uncertain. But it is not about it here. The nearest relative of  the ”R” haplogroup is haplogroup Q (e.g. Indians), in the case of ”Ugro-Finnish-Baltic” ”N” it is ”Chinese” ”O”, etc. – but they were the obvious times of glaciers, mammoths, etc.

Where were R* i R1* born? – Surely in Asia (the Near East if the area of the birth of  R1b, R2 around Iran / Pakistan, Q are Indians, the cemeteries of Xiongnu, u 1. Turkish, etc.).

Where  was R1a*-M420 born? Nobody knows it (bearers of this haplogroup are from the British Isles as far as to Iran, there are no in India) – so it could have risen in Asia or in Europe from the arrived R1* .

R1a1*-SRY1532.2 is also broadly spread ( e.g. Sweden, Poland)
R1a1a*-M17 similarly

But that all  may be just a per mil or less (0,01%?) in relation to the most significant haplogroup as R1a1a1*-M417 most likely coming from neolithic times and which can be assigned to Indo Europeans and which at last is starting to divide (and we are closely discovering its division – especially owing to –  http://www.1000genomes.org/about) into the following ones.

Today it looks like that.
I will present certain data.
Dominating in Scandinavia (and in the Islands) R1a1a1 – M417+ Z284+
Dominating in continental Europe R1a1a1 – M417+, Z280+
Dominating in the east (Asia) R1a1a1 – M417+,Z93+
Apart from this R1a1a1g-M458 which for sure is Z93-, Z280- in the case of SNP Z284 tests results are expected very soon.
Except that the groups Z284+ i Z280+ should be connected with SNP – Z282 ( and M458 unless it has Z284) and these should be linked with the following one  (Z645) z Z93+. And the relative of the whole group will be – European (and to be precise north-west European)  R1a1a1*-M417 (and in this group R1a1a1-L664)
As a tree it looks more or less like that.-> http://www.box.net/shared/buv3hsglnv1gb0sj4p0y

Translating it into Polish.
The  R1a1a1*-M417 haplogroup came into existence in Europe (quite possible in central Europe). It is Europe that this group spread from to the east, to Asia (and India). A 100%  justification of  this statement will be provided by research of archeological Y-DNA.

“Anatole Klyosov has recently presented his theory concerning migration of the R1a1 community” – which was instantly refuted by reality ( Haak’s excavations in the case of KCWR – F*, G2a3). An idea for the R1a way (yes, indeed – which one did he really mean?). From Altai via Catal Hoyuk via the Balkans is one of the biggest nonsenses that we can encounter in these issues (although there is a bigger one concerning R1b, written by… Klyosov)

“R1a1a1g…. The oldest types can be found in Siberia and Croatia (Lesser Poland is identified with so called White Croatia whereas lusatia with White Serbia).”

What can be found?

“.. that the variance of this gene at the Polish community is higher than at the whole European population. It means that no more, no less the most likely region in which there was a rapid growth of this population is Poland” – it indicates something different, namely that it dveloped in our territory and that – most likely – comes from our territory. I recommend a project on this topic. http://www.nature.com/ejhg/journal/v18/n4/full/ejhg2009194a.html

SNP – is not a gene; I recommend definitions. SNP is a point mutation so it can not be diversified because then we would deal with other SNP. A haplotype of a given haplogroup is diversified..

>>>> “because while they were leaving Europe (or north Caucasus, research is being carried out, we will know the answer soon) people with R1a1a7 had already been living in our territory”.

Did other R1a vanish from Poland’s territories? Why Caucasus? S

If, for example, Indo Europeans rose in Europe (central? Easter?) while spreading all over, they were not wandering as one mass (altogether) from one place to another, but subsequent groups separated while the rest stayed in the homeland – provided some calamities did not drive them away or did not destroy them so they lasted, evolved linguistically, and the following separated groups came into interaction with groups of other languages, which contributed to changing of the language and giving rise to separateness (one of the first achievements of Indo European studies was the discovery that Celtic languages are also IE).. Also, while spreading, child haplogroups were rising. It is logical that if a given SNP rose in descendants in another place and at another time, it  can not have been in the ”nest”. And now a question – where does certainty that  R1a1a1g-M458 had already existed come from? Maybe, while the Indoeuropean group that later named themselves  Aryans was arriving in Asia, that mutation had already existed in a small area and in a small number advancing much later, or that mutation occured, or was to occur at the basin of the Oder River or the Vistula River? Considering that, how possible was it to be on both continents, at the same time?

P.S.

Prix wrote under the earlier topic:
“national awareness, irrespective of a sex, is taken from the female line.”

Are these any facts?
Because as for the facts relating to Slavs not having their own state and living inside of  national organism of another nations – they say something opposite. Lusatians own R1a 63,4%, R1b-8,9% (and proportions of the remaining haplogroups are actually similar to the ones in Lesser Poland  R1a-64%, R1b-8% more or less in this R1b there may be.. older R1a), but a bit farther, in the borders of the same state – Lipsk (earlier Slavic territories) the situtaion looks like that: 27,1 % R1a (even many in comparison with the native German territories, for example Mainz (Moguncja)  8,4%-R1a 44,2%-R1b) a R1b-43,1% – is it obvious now why people speak differently in Lipsk than their native ethnical group?
I would willingly get familiar with research on people of Silesia who speak (and who have kept it) Polish, from the territories which we lost for a few hundreds of years. Kashubians R1a also have over 60%. But if you know research on mtDNA of these three/four groups,I will gladly get to know about them so as to check what it is like on ”mother” side, and which groups are closer to each other.

”and, for example in Talmudic law – exclusively.” As for this nation, it brings considerable consequences in the case of Y-DNA, all the Euro Asian bunch of haplogroups, usually with young ones, but expanded in numbers clades including R1a-(mainly Z93+, L342+)

c.d. Wielka Zmiana – Meteoryty uderzyły w Ural, Czelabińsk i Kazahstan

Posted in nauka, niesamowite zagadki, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Luty 2013

ostatnia aktualizacja 19 02 2013, godz. 10.30

za Onet.pl

79800b1b4383e56db8bf4c40841201ab,37,1,0-269-3357-1738-0

Deszcz meteorytów na Uralu – 500 osób rannych

dzisiaj, 10:13

Na niebie nad Uralem dzisiaj rano spadł deszcz meteorytów. Fala uderzeniowa po wybuchu spowodowała zniszczenia na ziemi. Meteoryty spadły m.in. w Czelabińsku, Jekaterynburgu, Tiumeniu, Kurganie, Orenburgu i Magnitogorsku. Ponad 500 osób zostało rannych. Rosyjskie służby ostrzegają, że to nie koniec. Jeszcze dzisiaj kosmiczne kamienie mogą znowu posypać się z nieba.

Według resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych największe odłamki spadły na niezaludnionym obszarze około 80 km od miejscowości Satki, w obwodzie czelabińskim.

W samym Czelabińsku zawalił się dach i runął fragment muru w fabryce cynku. Poważnie uszkodzona została też jedna z tamtejszych szkół. Ucierpiał również budynek Czelabińskiego Uniwersytetu Państwowego. W wielu domach z okien powypadały szyby.

Gwałtownie rośnie liczba rannych w wyniku porannej eksplozji meteorytu. MSW podaje, że poszkodowanych zostało 550 osób. Hospitalizowano 112 osób.

Władze miasta zaleciły rodzicom zabranie dzieci z przedszkoli i szkół. Temperatura powietrza w Czelabińsku wynosi minus 18 stopni Celsjusza.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe; odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych. „O godz. 11 czasu lokalnego (godz. 6 czasu polskiego) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji” – cytuje agencja Interfax źródło w administracji obwodu czelabińskiego.

Większość poszkodowanych to osoby pokaleczone obłamkami szyb. Wśród rannych są dzieci.

Przedstawiciel Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Jurij Burenko na specjalnej konferencji stwierdził, że deszcz meteorytów na Uralu został wywołany przez odłamki asteroidy, która znajduje się blisko Ziemi.

godzina 15.30

Na niebie nad Uralem dzisiaj rano spadł deszcz meteorytów. Fala uderzeniowa po wybuchu spowodowała zniszczenia na ziemi. Meteoryty spadły m.in. w Czelabińsku, Jekaterynburgu, Tiumeniu, Kurganie, Orenburgu i Magnitogorsku. Według najnowszych informacji, liczba rannych osób wynosi już około 1000.

godzina 20.10

Już ponad 1100 rannych

1142 osoby, wśród których jest 258 dzieci, zostały ranne podczas deszczu meteorytów, który spadł w piątek rano nad Uralem, m.in w okolicach Czelabińska – podały rosyjskie władze. Straty materialne szacuje się na co najmniej 1 mld rubli (około 33 mln dol.).

Fala uderzeniowa po wybuchach spowodowała zniszczenia na ziemi. Większość poszkodowanych została poraniona odłamkami szkła z rozbitych szyb okiennych. Ponad 40 osób opatrzono w szpitalu; dwie z nich są ciężko ranne – poinformował wydział zdrowia w Czelabińsku.

Meteoryty spadły m.in. w obwodach czelabińskim, swierdłowskim, tiumeńskim, kurgańskim i orenburskim, a także w Baszkirii i północnym Kazachstanie. Brak potwierdzenia doniesień, że zniszczenia spowodowały odłamki, które spadły na ziemię.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że nad terytorium Uralskiego Okręgu Federalnego doszło do destrukcji meteoroidu, który częściowo spłonął w dolnych warstwach atmosfery – przekazało Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji.

Meteoryty pojawiły się nad Uralem o 9.22 czasu lokalnego (godz. 4.22 czasu polskiego). Zaobserwowano potężny błysk; słychać było serię silnych eksplozji. Eksperci oceniają, że doszło do nich na wysokości około 5 km.

Według resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych największe odłamki spadły na terytorium obwodu czelabińskiego, w tym na niezaludnionym obszarze około 80 km od miejscowości Satki. Jeden z fragmentów runął do jeziora koło miasta Czebarkuł.

Podczas dzisiejszego bliskiego przelotu obok Ziemi, planetoida 2012 DA14 może wykazać się dużą aktywnością sejsmiczną. A nawet rozerwać się! Największe szkody powstały w samym Czelabińsku. Uszkodzonych zostało około 3000 budynków, w tym szpitale, przedszkola i szkoły. W fabryce cynku zawalił się dach i runął fragment muru. Ucierpiał także budynek Czelabińskiego Uniwersytetu Państwowego. W wielu domach z okien powypadały szyby.

Władze miasta zaleciły rodzicom zabranie dzieci z przedszkoli i szkół. Temperatura powietrza w Czelabińsku wynosi minus 18 stopni Celsjusza.

Świadkowie mówią, że włączały się alarmy samochodowe; odnotowano przerwy w działaniu telefonów komórkowych. - O godz. 11 czasu lokalnego (godz. 6 czasu polskiego) mieliśmy liczne zgłoszenia różnych urazów, zranień i kontuzji – cytuje agencja Interfax źródło w administracji obwodu czelabińskiego.

W Czelabińsku krążą pogłoski, że wieczorem nad miastem pojawią się kolejne meteoryty. Wcześniej mówiono tam, że nad Czelabińskiem eksplodował samolot wojskowy uzbrojony w rakiety. Władze apelują do mieszkańców, by nie wierzyli plotkom i nie ulegali panice. Zapewniają również, że poziom promieniowania w regionie jest w normie.

Do regionów dotkniętych przez deszcz meteorytów skierowano 21 tys. ratowników.

16 02 2013, g. 20.30

Informacja sprzed 57 minut z Kuby, dotyczy środy (13.02.) przed piątkiem – na Kubie.

na Onet.pl:
Meteoryt eksplodował również nad Kubą?
57 minut temu PAP
Nad Kubą w pobliżu wybrzeża Morza Karaibskiego mieszkańcy osiedla Rodas koło miasta portowego Cienfuegos zaobserwowali na niebie w nocy z wtorku na środę kulę ognia, rozbłysk i wstrząs, któremu towarzyszyła silna eksplozja – podała kubańska telewizja.
Państwowa telewizja na Kubie podała tę wiadomość w kilkanaście godzin po tym, jak w Rosji, nad Czelabińskiem, rozpadł się duży meteoroid, raniąc ok. 1 200 osób.

Dwa dni wcześniej nad środkową Kubą zaobserwowano silny rozbłysk na niebie. Po nim nastąpiła eksplozja. Wstrząsnęła ona murami domów Rodas i innych okolicznych miejscowości.

Mieszkańcy Rodas opowiadają o tym wydarzeniu na filmie wideo umieszczonym w nocy z piątku na sobotę na portalu kubańskiej TV CubaSi: „We wtorek, gdy wypłynęliśmy na połów ryb, około godziny 20 (środa, ok. godz. 3 nad ranem czasu polskiego) zobaczyliśmy na niebie wielką kulę ognia, większą niż słońce”.

„Mój dom zadrżał w posadach, nigdy nie słyszałam i nie widziałam czegoś takiego” – mówi jedna z mieszkanek Rodas.

Kubański antropolog Marcos Rodriguez, który wypowiada się na filmie, twierdzi, że „wszystko wskazuje na to, iż nad Kubą nastąpiła eksplozja meteorytu”.

Wpis Luny 13 w komentarzach dotyczący drogi do Orenburga sprzed kilku dni . To samo zjawisko o mniejszej skali w terenie niezbudowanym.

cyt:

…Podobna obserwacja jak dzisiaj, ale bez tak rozległych konsekwencji jak 300 domów uszkodzonych i 1000 rannych, miała miejsce przed kilkoma dniami na drodze do Orenburga. Donosiliśmy o tym wczoraj i każdy musi przyznać podobieństwo do zdjęć jakie dzisiaj są wszechobecne w mediach”…

17 02 2013 godz. 21.00

Dziwi mnie, że panuje kompletne milczenie w kwestii przechwycenia amerykańskiego drona przez Iran, w kwestii irańskich prób kosmicznych, w kwestii powstrzymanej w ostatniej chwili wojny z Iranem (latem 2012 roku po przechwyceniu drona USA) oraz w kwestii propozycji Fundacji Irańczyka Mehrana Keshe

Czy wydarzenie z Uralu  ma coś wspólnego z irańską technologią kosmiczną?

Mehran Keshe organizuje światową konferencję pokoju. Podpisanie porozumienie światowych przywódców planuje się na godzinę 12 w południe 31 marca 2013

Opublikowano Styczeń 24, 2013 by nnka

Mehran Keshe organizuje światową konferencję pokoju

21 stycznia na forum dyskusyjnym swojej fundacji Keshe Foundation, opublikował list otwarty (link) do członków i zwolenników swojej fundacji, w którym nawołuje do zorganizowania światowej konferencji pokojowej dokładnie 60 dni od daty publikacji listu, tj. na 21 marca. Lokalizacja konferencji jest sprawą drugorzędną – ma odpowiadać wszystkim stronom, może to być równie dobrze Teheran, biura ONZ w Nowym Jorku, Pekinie czy Moskwie czy jakiekolwiek inne miejsce na świecie.

Powodem konieczności zwołania takiej bezprecedensowej w historii ludzkości konferencji ma być nowa technologia jaka została jej udostępniona. Technologia ta pozwoli na wymuszenie pokoju na świecie. ( rys. Przykład nowej technologii – bateria Keshe)

Podpisanie porozumienie światowych przywódców planuje się na godzinę 12 w południe 31 marca 2013, tj. dokładnie na początek wiosny w północnej hemisferze.

Miesiąc później, tj. 21 kwietnia planuje się podobną przysięgę pokoju dla wszystkich mieszkańców Ziemi. Będzie to też rocznica pierwszej konferencji pokojowej Ambasadorów, podczas której ustalono właśnie plan podpisania tego ogólnoświatowego porozumienia pokojowego.

Od momentu podpisania porozumienia i złożenia przysięgi, żaden człowiek nie powinien tworzyć narzędzi do zabijania, czy też planować agresji na jakikolwiek obszar, nie mówiąc już o zabijaniu kogokolwiek. Rasa ludzka w tym momencie ma być dobrowolnie pozbawiona jakichkolwiek narzędzi do uśmiercania, a powinna zacząć się cieszyć całkowitym pokojem.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niniejsza publikacja przyniesie sporo krytyki i być może kolejnych ataków na mnie i ten blog – spodziewanych w przypadku gdy Mehran Tavakoli Keshe jest autentycznym odkrywcą i wynalazcą, ale także spodziewanych i usprawiedliwionych gdyby tenże był zwykłym hochsztaplerem czy też dezinformatorem.  Dlatego też należy się dokładnie przyjrzeć jego hipotezom i dokumentom patentowych, by stwierdzić czy jego publikacje są warte choć chwili uwagi.

 

19. 02. 2013, g. 10.30

czelabinsk1

 

Wiele się ostatnio mówi o użyciu dźwięku i głosu do władania materią. Mamy tutaj pokaz siły dźwięku i głos pędzącego z dużą prędkością kosmicznego pocisku.

Czymkolwiek było to zjawisko, jest to wydarzenie jakiego nie notują żadne kroniki – rannych jest 1000 osób zniszczonych zostało 3000 budynków. To są zniszczenia wyłącznie od uderzeniowej fali dźwiękowej. Nie znamy z żadnych opisów historycznych, z żadnych zapisów kronik podobnego kataklizmu. Podobno meteor upadł na odludziu.  2o .ooo ratowników uruchomionych w trybie katastrofy wojennej – udziela pomocy.  Czelabińsk to okręg najeżony atomowymi urządzeniami , stąd komunikaty że napromieniowanie nie wzrosło i stąd teorie że to był atak amerykański.

Oczywiście nasi telewizyjni mądrale „materialiści” z lekceważeniem relacjonują ten fakt usiłując go przedstawić jako normalny. Nie jest to wydarzenie normalne – jest to zdarzenie bezprecedensowe w dziejach i nie zmienią tego filmy National Geografic o dinozaurach wymierających od uderzenia większej komety. Tamta kometa to lej w ziemi i hipoteza – To zdarzenie dzisiejsze to pierwsze realnie uchwycone uderzenie w gęsto zaludniony teren pełen budowli przemysłu atomowego: być może wytwórni i magazynów bomb atomowych, elektrowni atomowej a także zakładu przetwarzania paliwa jądrowego.

Pytań jest w tej chwili bardzo dużo. Pierwsze – jak to się stało że ten tzw „deszcz” spadł na cztery obwody. Obwód w Rosji to nie w kij dmuchał – coś większego i to dużo niż powiat w Polsce.

CB

Poniżej bardziej twórcze podejście do tematu mocy głosu (błysku, wyładowania), dźwięku (wybuchu), symbolu (sylaba Om), coś jakby proroczego co oglądałem i studiowałem wczoraj wieczorem:

The Atomic Kurukshetra – Azsacra Zarathustra

http://www.youtube.com/watch?v=zJoTeVryCR0

Wielka Zmiana – Piorun z Jasnego Nieba


[ostatnia aktualizacja 16 marca 2013 roku]

Krótki artykulik z Wirtualnej Polski z dzisiaj, 12 02 2013 roku,  zamiast długiego wstępu.

W Pałac Watykański uderzył piorun!

W Pałac Watykański uderzył piorun!WP.PL

(fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO)

Wiadomość o abdykacji papieża Benedykta XVI zszokowała w poniedziałek cały świat. Informują o tym wszystkie najważniejsze media na świecie, nieczęsto zdarza się bowiem, by abdykował następca „Tronu Piotrowego”. Okazuje się, że rezygnacji Josepha Ratzingera z piastowanej funkcji towarzyszyło efektowne zjawisko atmosferyczne.

Fotografowie uchwycili piorun uderzający w Bazylikę Św. Piotra, jedną z najważniejszych części watykańskiego kompleksu będącego miejscem pielgrzymek i obiektem kultu wiernych z całego świata. Zaczęły się domysły jakoby ważnemu wydarzeniu w historii świata, a za taką z pewnością należy uznać abdykację papieża, towarzyszył cud.

Poniedziałek był w tym mieście dość zimnym i nieprzyjemnym dniem. Oprócz burz z błyskami, mieszkańcy Rzymu mogli narzekać na niższą niż zwykle o tej porze roku temperaturę (9 stopni), ciągle padał rzęsisty deszcz. Przesądni twierdzili nawet, że rzymskie niebo płakało za Josephem Ratzingerem. Na najbliższy okres pogoda w stolicy Włoch zapowiada się jednak znacznie lepiej – będzie cieplej i bardziej słonecznie.

Rzym jest miastem leżącym w strefie klimatu śródziemnomorskiego, a więc zupełnie innego niż ten znany nam z Polski. Średnia temperatura maksymalna w ciągu dnia w lutym wynosi tam około 13 stopni, często natomiast występują intensywne opady deszczu, zdarzają się także burze z piorunami. W naszym kraju o tej porze roku byłoby to zjawisko nietypowe, w Rzymie to norma.

Dlatego też łączenie pioruna uderzającego w Bazylikę Św. Piotra z abdykacją Benedykta XVI z pewnością ma znaczenie symboliczne, jednakże traktowanie tej koincydencji jako cudu, lub też znaku z niebios, z pewnością może stanowić nadużycie. Niemniej jednak było to zjawisko niezwykle efektowne i z pewnością nadało pewnej dodatkowej atmosfery epokowemu wydarzeniu.

SSSSS s-1553

Tę wiadomość podała tylko Wirtualna Polska. Pozostali starają się ją zignorować. Ktoś napisał tutaj na forum, że to znak Wielkiej Zmiany, Perun powrócił, a Czas Ciemności się zakończył.

Ktoś inny napisał : Popatrzcie na Watykan z lotu ptaka – czy to na pewno przypadkowy plan budowli?

Powiadam nie, nieprzypadkowy, tak jak nieprzypadkowy jest plan Waszyngtonu i nieprzypadkowy jest plan Krakowa, a także nieprzypadkowe są rozplanowania znaków i symboli masońskich w krakowskich kościołach: Katedrze Wawelskiej, Kościele Piotra i Pawła czy Kościele Mariackim, albo w Kościele Franciszkanów.  Ten ostatni kościół ulubiony Jana Pawła II to zresztą kościół nie tylko masoński ale do tego pogański, udekorowany witrażami i polichromią w specjalny sposób przez Stanisława Wyspiańskiego.

To wszystko nie przypadek i nie było w tym Odejściu Papieża nic zaplanowanego z góry. Z treści notatki miałoby wynikać, że abdykacje raczej się zdarzają w kościele katolickim, chociaż nieczęsto. Nie czytałem większej bzdury. Abdykacje w Kościele Katolickim do tej pory się nie zdarzały. Mogło być po kilku papieży na raz, i żaden nie chciał oddać władzy, lecz nigdy nie było tak jak teraz.

Nawet ten przywoływany gdzieniegdzie przykład z 1295 roku (Celestyn V), jest kompletnie innym przypadkiem. Tamten papież, nota bene Franciszkanin, zrezygnował z bycia zwierzchnikiem kościoła rozpasanego, który go nie posłuchał i nie chciał odstąpić od przepychu, a jego książęta nie chcieli się wyrzec bogatego życia, włości, swoich żon oraz kochanek.

Część osób, kiedy pisałem o Wielkiej Zmianie pokpiwało sobie z tej kwestii, uśmiechały się pod nosem i stukały z lekka w czoło. Czuło się to w niektórych komentarzach nawet na naszym forum. Nie wspomnę już o innych forach, gdzie ateiści wprost drwili z Wielkiej Zmiany, ani o Mass Mediach , które przedstawiały Wielką Zmianę jako „tzw. Koniec Świata”.

Było sporo osób, które stukały się w głowę, kiedy mówiłem, że udaję się z grupą na Ślężę w czerwcu, we wrześniu, w listopadzie, po to żeby zdetonować Świadomościową Bombę, aby wzmocnić proces Wielkiej Zmiany.

Apeluję teraz do wszystkich niedowiarków, żeby wreszcie przejrzeli na oczy.

hunt_light_of_worldWilliam Holman Hunt, Światłość Świata (JP), Olej na płótnie, 1852

Powiedzcie mi  czy Świat się dzisiaj nie Zmienił? Czy to nie jest Koniec Starego Świata?!!!

Jak oceniacie decyzję o abdykacji człowieka, który namawiał Jana Pawła II, żeby służył kościołowi katolickiemu do śmierci, do ostatniego oddechu, a sam stchórzył nie będąc w najmniejszym stopniu w widoczny sposób chory? A nawet jeśli jest chory, jak to wygląda, że wycofuje się i abdykuje właśnie ON – Największy Konserwatysta tego kościoła, człowiek który powinien niezłomnie trwać do końca, człowiek który na kościelną tradycję kładł tak mocny nacisk! Człowiek, który przysięgał, że doprowadzi do uświęcenia JP II , który przywrócił Lefebrystów do łask, człowiek, który chciał wprowadzić mszę świętą po łacinie, człowiek który zatrzymał Ekumenę i zarządził Nową Ewangelizację, czyli Krucjatę przeciw Niewiernym, człowiek który stojąc na czele Komitetu Inkwizycji Rozumu rozwinął w sposób niespotykany instytucję egzorcysty, czyli kościelnego czarownika.

Co się wydarzyło z dnia na dzień w Watykanie, w przeddzień Wielkiej Nocy 2013?

Ta decyzja była wszak tak nagła, jak uderzenie Pioruna w Kaplicę Sykstyńską tego dnia. Nikt się jej nie spodziewał i ktokolwiek twierdzi inaczej, kłamie. Polscy biskupi Nycz czy Dziwisz starali się nie udawać i nie kłamać, nie kryli że to jest dla nich grom z jasnego nieba, byli szczerzy. Lecz na tym ich szczerość się kończyła.

Niektórzy komentatorzy brnęli tego dnia w ślepe uliczki opowiadając kompletne brednie o trudach 7-mio letniego pontyfikatu, który musiał nadwerężyć zdrowie papieża, niektórzy bredzili o oblężonej przez wrogów twierdzy i załamaniu psychicznym papieża. Niektórzy wykazując potęgę umysłu odchodzącego papieża i przenikliwość jego decyzji wskazywali jednocześnie, że na konklawe może być teraz trudno wybrać kogokolwiek, bo on przerastał wszystkich o dwie głowy swoim intelektem i mądrością. Powiadają oni tym samym, że 117 biskupów, którzy zbiorą się na konklawe to ludzie niezbyt lotni, słabego intelektu. Słowem jeszcze mniej zdolni do dokonania niezbędnej zmiany w kościele.

Oczywiście Zmiana jaką obserwujemy, o której uprzedzałem, że będzie się działo wiele i intensywnie, nie jest zmianą wymodloną/wymedytowaną przez nas na Ślęży, jest po prostu częścią procesu Wielkiej Zmiany…

A zresztą kto wie?

Pomyślmy przez chwilę nad takim oto faktem: Tysiące mnichów Wiary Przyrodzonej w Indiach i Chinach modli się/medytuje o pokój i powodzenie swoich krajów… i oto te dwa kraje wyśmiewane przez całe stulecia z powodu głodu i biedy, zacofania przemysłowego i zamordyzmu, kastowości, wstecznej obyczajowości, dziwacznych i archaicznych bezsensownych wierzeń religijnych (np nie tak dawno Cejrowski wyśmiewał Święte Krowy i Świątynie Małp!) dźwigają się w górę, żyjąc w owym pokoju, rozwijają się dynamicznie i bogacą się, przodują w technologiach zaawansowanych i w rozwoju Świadomości. Za pięć, dziesięć lat będą największymi potęgami gospodarczymi Świata, a Chiny za 15 lat będą militarnym mocarstwem przerastającym USA. I to się dzieje podczas gdy świat islamski, żydowski i chrześcijański pogrąża się w przepaści. Opowiadanie o planach stworzenia Rządu Światowego przez Sefardyjczyków z Nowego Jorku i Waszyngtonu przy pomocy Niemiec i Rosji – jest po prostu śmieszne i żałosne, w świetle obserwowanych procesów Wielkiej Zmiany.

Czy nie w ten sposób, według wszystkich badaczy jakich tutaj cytujemy, działać ma Świadomość Zbiorowa, Świadomość Kształtująca Materię, albo Świadomość Nieskończona?!

Mówię Wam, Idzie Nowe, to jest Wielka Zmiana. Chodźcie z Nami! Wy, którzy modlicie się do obrazów Matki Boskiej i Jasnego Pana (Yessy), chodźcie z nami! Odrzućcie pośredników i pośrednictwo i połączcie się z nami w medytacji/w pracy z bogami/w modlitwie w Świątyni Przyrody i Matki Ziemi. Jesteście poganami, skoro wyznajecie światopogląd naukowy, jesteście poganami modląc się do własnych wyobrażeń bogów, nie musicie zmieniać swoich wierzeń. Odrzućcie pośrednictwo i kamienne kościoły! Te kościoły przeszkadzają Wam iść do przodu, wyzwalać z siebie wszystko co możliwe, wszystko co najlepsze! Weźcie kontakt z Bogiem/Bogami/Świętymi w swoje ręce, w swoje UMYSŁY! Nic więcej nie trzeba. Wiara zgodna z Nauką, Wiara i Wieda-Rozum razem! To musi być skuteczne.

Czy ktoś odważy się dzisiaj postukać w czoło na te moje słowa? Chyba tylko ktoś kompletnie ślepy, jakiś zatwardziały ateista w stylu XIX-wiecznym, który wciąż wierzy w Płaską Ziemię, który nie odczytał ani znaku Zamkniętej Księgi wraz ze śmiercią Jasnego Pana II (JP II), ani nie potrafi dostrzec innych związków działania Świadomego Ludzi i Świadomości Nieskończonej z rzeczywistymi wydarzeniami na Świecie, ani nie rozumie żadnych znaków – nawet takich jak uderzenie Pioruna Otwierającego Wiosnę i Nowe Życie, w Kamienną Katakumbę Ciemności, w dniu ogłoszenia abdykacji Benedykta XVI. Przecież już Jan Paweł II zamknął ślepą wiarę i zwrócił się ku rozumowi w Encyklice z 1998 roku „Fides et ratio”.

SSSSS s-1553

W obłudnej, ociekającej bliskim stalinizmowi kultem wodzów, Polsce, same komplementy i ani słowa prawdy poza Krytyką Polityczną i Sforą:

Krytyka polityczna

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/swiat/20130211/bartos-abdykacja-benedykta-xvi-czas-na-nowe-otwarcie

Kościół dotarł do końca ślepej uliczki. Potrzebuje nowego otwarcia.

Benedykt XVI był przedstawicielem konserwatywnego skrzydła Kościoła katolickiego, które już od kilkudziesięciu lat zajmuje dominującą pozycję. Jego abdykacja nie powinna więc zmienić sytuacji, zasadnicza grupa kardynałów i biskupów była mianowana przez niego i jego poprzednika, a kryterium nominacji była wierność konserwatywnym kwestiom, zwłaszcza takim, jak stosunek do antykoncepcji, aborcji, ewentualnie negatywny stosunek do teologii wyzwolenia w Ameryce Południowej itd. Mamy więc cały najwyższy zarząd Kościoła z wyboru konserwatywnych przywódców.

Jednak każda taka zmiana jest wstrząsem dla kurii rzymskiej.

Najwyżsi urzędnicy nie wiedzą czego się spodziewać, zmiany mogą być poważne, zwłaszcza w świetle wielu informacji o walkach frakcyjnych w Watykanie, wycieku dokumentów itp., skandali, nad którymi nie ma już żadnej kontroli. ..”

47acbef6bf3cb00f3c03a7458c310d62

PAP/EPA

Sfora

Cień tajnego raportu nad decyzją papieża. To powód rezygnacji?

http://www.sfora.pl/Cien-tajnego-raportu-nad-decyzja-papieza-To-powod-rezygnacji-a52496

Decyzja Benedykta XVI to wynik bezradności wobec wewnętrznych starć w watykańskiej kurii. Nie mógł nic zmienić, więc podjął tak zaskakującą ale i odważną decyzję – donosi corriere.it.

Zdaniem komentatorów włoskiego dziennika papież został pokonany przez aparat władzy Kościoła. Odejście papieża ma być więc znakiem kryzysu systemu, który zbudowany jest „na długim łańcuchu konfliktów, zakulisowych gier i zdrad”.

Watykaniści zwracają uwagę, że choć stało się to dopiero teraz, to jednak na decyzji ciążyć może tajny raport kardynałów na temat sytuacji w Watykanie, wyciek poufnych dokumentów, afera związana z Instytutem Dzieł Religijnych (czyli bankiem stolicy Apostolskiej) oraz skandale pedofilskie z udziałem duchownych.

herbBenedyktaXVI

 

A Co mówią Niemcy?

Niemcy nie lubią już Benedykta XVI

Nie cichnie krytyka papieża Benedykta XVI w jego rodzinnych Niemczech. Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie dziennika „Bild”, aż 67 procent Niemców uważa, że papież szkodzi obecnie wizerunkowi swojego Kościoła.

ak ostre sądy są efektem trwającego od kilku tygodni zamieszania wokół biskupa lefebrysty Richarda Williamsona, z którego papież zdjął nałożoną jeszcze przez Jana Pawła II ekskomunikę.

Papież zdjął ekskomunikę z lefebrystów

Wkrótce potem okazało się, że brytyjski biskup ma na koncie wiele kontrowersyjnych wypowiedzi, m.in. poddających w wątpliwość rozmiary i znaczenie Holocaustu. Dopiero pod wpływem ostrej krytyki ze strony opinii publicznej Watykan zażądał od biskupa wycofania tych sądów. Sam Williamson odrzucił taką ewentualność w najnowszym wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”.

Biskup neguje Holocaust mimo nagany

Cała historia – zwłaszcza w wyczulonych na negacjonizm Niemczech – niezwykle zaszkodziła Benedyktowi XVI. Choć w momencie wyboru w 2005 roku pontyfikat Benedykta XVI witało z radością 63 proc. rodaków, to obecnie w niemieckich mediach królują zdecydowanie krytyczne oceny pracy kard. Josepha Ratzingera na Stolicy Piotrowej.

http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/86996,niemcy-nie-lubia-juz-benedykta-xvi.html#reqRss

de_gloria_olivae

Kłótnia o Benedykta XVI. „Kult jednostki, jak za Stalina” vs. „Walczył z pedofilią”

- Jestem zmęczony serią pochwał, peanów, wychwytywania zalet papieża – powiedział na antenie Radia ZET filozof Tadeusz Bartoś. – Do Polski nie dociera w ogóle krytyka Benedykta XVI. No kult jednostki jak za Stalina – stwierdził. – Ale proszę pana, nie kult jednostki. Trzeba oddać sprawiedliwość, jak ktoś dokonuje historycznego czynu – oponował Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny KAI.

- Wielką zasługą Benedykta XVI jest zachowanie jedności Kościoła – stwierdził w programie Moniki Olejnik Marcin Przeciszewski. Szef Katolickiej Agencji Informacyjnej pozytywnie ocenił pontyfikat Benedykta XVI oraz jego działania przed wyborem na papieża. – Jedność polegała na tym, że wyeliminowano liberałów – odpowiadał mu Tadeusz Bartoś.

W ocenie Przeciszewskiego wielkim sukcesem Benedykta XVI jest walka z pedofilią w Kościele. – Hasło „zero tolerancji dla pedofilii” jest właśnie hasłem Benedykta XVI. Najpierw zderzenie z tym problemem w Stanach Zjednoczonych i bardzo szybko po dotarciu tej informacji do Watykanu wielka kampania walki – mówił dziennikarz. – No, to jest taka propaganda, co pan mówi, bo to ma się nijak do faktów – oburzał się Bartoś.

Bartoś: On to lekceważył

Zdaniem filozofa, Joseph Ratzinger zbyt późno zajął się tym problemem. – Te wszystkie przestępstwa zostały już popełnione. W 1999 r. biskup, duchowni próbują dotrzeć do kardynała Ratzingera. Docierają, mówią mu o przestępstwach w Stanach Zjednoczonych, on mówi, że teraz nie ma czasu, żeby tym się zająć – mówił oburzony Bartoś. – On po prostu wiedział i to lekceważył – przekonywał.

Co z tym Benedyktem

Czy Joseph Ratzinger jest najgorszym papieżem ostatniego stulecia?

Mój Boże, co się dzieje z Niemcami? Gdzie się podziała radość, gdy na papieża wybrano jednego z nas?” – pytał niemiecki „Bild” po wyborze kardynała Josepha Ratzingera na następcę Jana Pawła II. Radość w ojczyźnie Benedykta XVI, gdy 19 kwietnia 2005 r. rozległy się słowa „Habemus papam”, była zaiste umiarkowana. A po trzech latach tego pontyfikatu Benedykt XVI stał się wręcz obiektem zmasowanej krytyki. Gdyby zsumować te krytyczne głosy, można by dojść do wniosku, że Joseph Ratzinger jest najgorszym papieżem ostatniego stulecia.

Onet

Bezprecedensowa krytyka Benedykta XVI

Episkopat Austrii w bezprecedensowo stanowczym i pełnym krytyki apelu poprosił Benedykta XVI oraz cały Watykan o większą ostrożność w podejmowaniu decyzji personalnych – pisze włoski dziennik „La Repubblica”.

Wiadomości › Świat
28 lip 10 19:59 , TSz | newsru.com

Ostra krytyka nowej książki papieża dla dzieci

Pa­pież spo­tkał się z falą kry­ty­ki. Be­ne­dyk­ta XVI oskar­ża się o to, że w prze­zna­czo­nej dla dzie­ci książ­ce o uczniach Je­zu­sa zba­ga­te­li­zo­wał rolę ko­biet w życiu Chry­stu­sa – po­da­je ser­wis newsru.​com, po­wo­łu­jąc się na dzi­siej­szą pu­bli­ka­cję bry­tyj­skie­go dzien­ni­ka „The Times”.

Cytuję tych kilka artykułów, żeby pokazać jak zakłamane są polskie media, które dzisiaj rozpływają się nad świetlana postacią tego papieża.

cd sprawy Wiadomość w prawicowej Gazecie Codziennej z dnia 23 lutego 2013

watykan sledztwo

images

16 marca 2013 roku – Czarny Papież – Jezuita zamieszany w zbrodnie Perona

http://www.globalresearch.ca/washingtons-pope-who-is-francis-i-cardinal-jorge-mario-bergoglio-and-argentinas-dirty-war/5326675 Artykuł o powiązaniach papieża z Wall Street i juntą wojskową. A tu jest powód dlaczego królowa choruje ciągle a Ratzinger nie rusza się z Watykanu:
http://johngaltspeakin.wordpress.com/2013/02/17/masowe-ludobojstwo-dzieci-mohawk-dokonane-przez-krolowa-wielkiej-brytanii-i-watykan-odkryte-w-kanadzie/

1. “Prawdą jest, że rzymscy Jezuici opanowali do perfekcji wolnomularstwo, które jest ich najznakomitszym i najbardziej efektywnym narzędziem, dzięki któremu osiągają swoje cele wśród protestantów.”
The Grand Design Exposed, John Daniel, (Middleton, Idaho: CHJ Publishing, 1999), p. 302.
2 “..Pomiędzy 1555 a 1931 Zakon Jezuitów został wydalony z co najmniej 83 państw, państw miast oraz miast, za angażowanie się w polityczne intrygi i w przewrotowe spiski przeciwko dobrobytowi państwa, powołując się na zapiski jezuickiego księdza Thomasa J Campbella. Praktycznie każdy powód wydalenia to polityczne intrygi, polityczna infiltracja, polityczne przewroty..”
(1987) J.E.C. Shepherd (Canadian historian)

Ihs-logo.svg

Zakon jezuitów wykształcił takie osobistości jak, np. Joseph Goebbels,
Juziu Stalin, Fidel Castro, Bill Clinton czy 11 szef KE – Jose Manuel Durao Barroso…

 

Dwa życiorysy nowego papieża z Wikipedii sprzed wyboru i zaraz po wyborze

Z Wikipedii usunięto część informacji o nowym papieżu:
“Podczas trwania w Argentynie junty wojskowej generała Videli Redondo i podczas tzw. brudnej wojny 1976–1983 (hiszp. Guerra sucia) Bergoglio donosił wojskowym na lewicujących księży i zakonników, z których niektórzy potem znikali. Dokumenty potwierdzające jego współpracę opublikował Horacio Verbitsky w książkę „El Silencio” („Cisza”), która jest syntezą współpracy hierarchów kościoła argentyńskiego z dyktaturą.”

Google na szczęście posiada kopię http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache%3Ag6EV4HHQtb0J%3Apl.wikipedia.org%2Fwiki%2FJorge_Bergoglio+&cd=4&hl=pl&ct=clnk&gl=pl

 

Życiorys sprzed wyboru na papieża

Jorge Mario Bergoglio SJ (ur. 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires), argentyński duchowny katolicki, arcybiskup Buenos Aires i tym samym Prymas Argentyny, kardynał Kościoła rzymskokatolickiego.

Po obronie dyplomu z chemii rozpoczął studia w seminarium w Villa Devoto koło Buenos Aires. 11 marca 1958 roku wstąpił do zakonu jezuitów i kontynuował naukę w zakonnych domach studiów; w nowicjacie w Chile zgłębiał nauki humanistyczne, w Colegio Maximo San José w San Miguel koło Buenos Aires obronił licencjat z filozofii, w Colegio de la Immaculada w Santa Fe studiował literaturę i psychologię, a w Colegio del Salvador w Buenos Aires teologię. Przyjął święcenia kapłańskie 13 grudnia 1969 roku, a ostatnią profesję złożył 22 kwietnia 1973 roku. Był mistrzem nowicjatu w Villa Barilari, profesorem Wydziału Teologii i rektorem Colegio Maximo San Jose w San Miguel, członkiem konsulty prowincji zakonnej San Miguel, prowincjałem Argentyny (1973–1979). Po pobycie w Niemczech pełnił funkcję dyrektora duchownego Colegio del Salvador w Cordobie i ponownie rektora Colegio Maximo San José w San Miguel.

Podczas trwania w Argentynie junty wojskowej generała Videli Redondo i podczas tzw. brudnej wojny 1976–1983 (hiszp. Guerra sucia) Bergoglio donosił wojskowym na lewicujących księży i zakonników, z których niektórzy potem znikali. Dokumenty potwierdzające jego współpracę opublikował Horacio Verbitsky w książkę „El Silencio” („Cisza”), która jest syntezą współpracy hierarchów kościoła argentyńskiego z dyktaturą[potrzebne źródło].

20 maja 1992 roku został mianowany biskupem pomocniczym Buenos Aires, sakry biskupiej udzielił mu 27 czerwca 1992 arcybiskup Buenos Aires kardynał Antonio Quarracino; w czerwcu 1997 roku promowany na arcybiskupa-koadiutora tej archidiecezji, objął rządy 28 lutego roku następnego, po śmierci kardynała Quarracino. W listopadzie 1998 został jednocześnie ordynariuszem dla wiernych rytów orientalnych, mieszkających w Argentynie (bez własnego ordynariusza). Pełnił funkcje Wielkiego Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Argentyny oraz wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny.

Brał udział w sesjach Światowego Synodu Biskupów w Watykanie, w tym w sesji specjalnej poświęconej Kościołowi w Ameryce w listopadzie i grudniu 1997 roku. W lutym 2001 roku Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej, nadając tytuł prezbitera S. Roberto Bellarmino. Kardynał Bergoglio był wymieniany w gronie tzw. papabile, potencjalnych faworytów do następstwa po zmarłym w kwietniu 2005 roku Janie Pawle II.

W latach 2005-2011 (dwie kadencje po trzy lata) był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Argentyny (Conferencia Episcopal Argentina).

Linki zewnętrzne

 

Nowy życiorys Franciszka I (Z Asyżu czy z Assangea’u?), wybielony – kłania się Wikileaks

Franciszek[1][2][3], łac. Franciscus, właśc. Jorge Mario Bergoglio SI (ur. 17 grudnia 1936 w Buenos Aires[4]) – argentyński duchowny rzymskokatolicki, w latach 1998–2013 arcybiskup Buenos Aires i tym samym prymas Argentyny, w latach 2001–2013 kardynał, 266. papież i 8. suwerenny władca Państwa Watykańskiego[5] (od 13 marca 2013).

Franciszek jest pierwszym papieżem z kontynentu amerykańskiego, a także pierwszym spoza Europy od czasu papieża Grzegorza III (pontyfikat 731–741). Jest też pierwszym jezuitą wybranym na papieża, a także pierwszym zakonnikiem od czasu papieża Grzegorza XVI (pontyfikat 1831–1846).

Posługuje się językami: hiszpańskim, łaciną[potrzebne źródło], włoskim[6], niemieckim[7], francuskim[6] oraz angielskim[8].

Życiorys

Młodość

Jorge Mario Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 w Buenos Aires, jako jedno z pięciorga dzieci włoskich imigrantów[9]. Jego rodzicami byli Mario (pracownik kolei) i Regina Bergoglio. Jako nastolatek miał usunięte płuco, w wyniku przebytej infekcji[10]. Ukończył technikum o profilu technik chemik, a następnie, w wieku 21 lat, postanowił zostać księdzem[11].

Studia, profesja zakonna i prezbiterat

Po obronie dyplomu z chemii rozpoczął studia w seminarium w Villa Devoto koło Buenos Aires[9]. 11 marca 1958 wstąpił do zakonu jezuitów i kontynuował naukę w zakonnych domach studiów; w nowicjacie w Chile zgłębiał nauki humanistyczne, w Colegio Maximo San José w San Miguel koło Buenos Aires obronił licencjat z filozofii, w Colegio de la Immaculada w Santa Fe studiował literaturę i psychologię[9]. W latach 1964-1965 był nauczycielem literatury i psychologii w Colegio de la Immaculada w Santa Fe, zaś w 1966 w Colegio del Salvador w Buenos Aires. W latach 1967-1970 studiował teologię na wydziale teologicznym Colegio Maximo San José w San Miguel[12]. Przyjął święcenia kapłańskie 13 grudnia 1969[4], a wieczystą profesję złożył 22 kwietnia 1973.

Posługa jako jezuita

Po złożeniu ślubów wieczystych, był mistrzem nowicjatu w Villa Barilari, profesorem Wydziału Teologii i rektorem Colegio Maximo San Jose w dzielnicy San Miguel, w Buenos Aires, członkiem konsulty (rady) prowincji jezuickiej San Miguel, prowincjałem jezuitów w Argentynie (1973–1979)[9]. Po zakończeniu kadencji w 1979 r., przebywał w Niemczech, a następnie w Colegio del Salvador w Córdobie. W tym samym roku został ponownie rektorem Colegio Maximo de san José w Buenos Aires. Od 1988 r. przez dwa lata pracował w redakcji „Boletín de espiritualidad”, a następnie w latach 1990-1991 był spowiednikiem w kościele jezuitów w Córdobie[9][13][14].

Biskup

20 maja 1992 został mianowany biskupem pomocniczym Buenos Aires[4], jako biskup tytularny Auca[4], sakry biskupiej udzielił mu 27 czerwca 1992 arcybiskup Buenos Aires kardynał Antonio Quarracino; w czerwcu 1997 promowany na arcybiskupa-koadiutora tej archidiecezji, objął rządy 28 lutego roku następnego, po śmierci kardynała Quarracino[9]. W listopadzie 1998 został jednocześnie ordynariuszem dla wiernych rytów orientalnych, mieszkających w Argentynie (bez własnego ordynariusza)[9]. Pełnił funkcje Wielkiego Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Argentyny oraz wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Argentyny[9].

Brał udział w sesjach Światowego Synodu Biskupów w Watykanie, w tym w sesji specjalnej poświęconej Kościołowi w Ameryce w listopadzie i grudniu 1997[9].

Kardynał (2001-2013)

Jorge Bergoglio jako kardynał, 2008
Jorge Bergoglio jako kardynał, 2008

W lutym 2001 Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej, nadając tytuł prezbitera San Roberto Bellarmino[9]. Podczas konklawe w kwietniu 2005 kardynał Bergoglio był wymieniany w gronie papabile, potencjalnych faworytów do następstwa po zmarłym Janie Pawle II. Mógł być też wspierany przez Carlo Marię Martiniego[15].

Jako kardynał był członkiem kilku dykasterii Kurii Rzymskiej:

  • Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów
  • Kongregacja ds. Duchowieństwa
  • Kongregacja ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego
  • Papieska Rada ds. Rodziny
  • Papieska Komisja ds. Ameryki Łacińskiej

W latach 2005–2011 (dwie 3-letnie kadencje) był przewodniczącym Konferencji Episkopatu Argentyny (Conferencia Episcopal Argentina)[9].

Był znany ze skromnego życia: latami sam sobie gotował, a po mieście poruszał się, korzystając z transportu publicznego[16]. Prywatnie jest kibicem argentyńskiego klubu piłkarskiego Club Atlético San Lorenzo de Almagro (założonego w 1908 przez katolickiego księdza Lorenza Massę i nazwanego na cześć świętego Wawrzyńca)[17].

Pontyfikat (od 2013 roku)

Wikinews-logo.svg
Zobacz wiadomość w serwisie Wikinews na temat Kardynał Jorge Bergoglio został wybrany 266. papieżem i przyjął imię Franciszka

13 marca 2013 podczas drugiego dnia konklawe, zwołanego w związku z rezygnacją papieża Benedykta XVI, w piątym głosowaniu został wybrany na nowego papieża[5]. Tradycyjny biały dym, obwieszczający światu wybór nowej głowy Kościoła, pojawił się o godz. 19:06 czasu rzymskiego[5].

Wybór imienia podyktowany został chęcią zajęcia się problemami biednych i nędzarzy, na wzór św. Franciszka z Asyżu, jak to zostało zakomunikowane przez elekta kardynałom tuż po wyborze[18].

Franciszek w inauguracyjnym wystąpieniu pomodlił się za swojego poprzednika Benedykta XVI[19][20]. Wezwał też do modlitwy o ogólnoświatowe braterstwo[21].

Już dzień po wyborze papież Franciszek opuścił mury Watykanu, udając się do Bazyliki Matki Bożej Większej[22]. Miejsce to jest szczególne dla Zakonu Jezuitów – tam pierwszą mszę św. odprawił św. Ignacy Loyola.

Poglądy teologiczne, moralne i społeczne

Jako teolog wcześnie odżegnał się od teologii wyzwolenia, wiążąc się z jednym z posoborowych ruchów Comunione e Liberazione.

W swoich pismach podkreślał istotę Kościoła jako wspólnoty wszystkich wiernych, której kapłani są jedynie częścią. Zachęcał do otwarcia się na spotkania z osobami niewierzącymi, krytykował też przypadki nieudzielania chrztu dzieciom urodzonym poza małżeństwem[15].

Jako kardynał Buenos Aires wezwał księży swej archidiecezji do przeciwstawienia się aborcji i eutanazji.

Zdecydowanie opowiedział się też za nauczaniem Kościoła o homoseksualizmie. Uznał, że prawo do adopcji dzieci przez lesbijki lub gejów jest dyskryminacją dzieci. Był przeciwnikiem „Ustawy o małżeństwie między osobami tej samej płci” pozwalającej na ceremonię ślubną par homoseksualnych. Nauczał jednocześnie o potrzebie szacunku dla osób, które doświadczają w sobie silnych tendencji homoseksualnych. W 2001 odwiedził hospicjum, w którym umył i ucałował nogi dwunastu osobom chorym na AIDS.

W swoich kazaniach kładł nacisk na współczucie wobec ubogich, podkreślał jednak znaczenie świętości i duchowości, uznając że przemiana serc ludzi bogatych przyniesie więcej pozytywnych skutków dla biednych, niż same działania polityczne. Wyrażał jednak poparcie dla programów na rzecz rozwoju społecznego i publicznie krytykował politykę wolnorynkową[19].

Oskarżenia o współpracę z juntą

W 2005 roku Bergoglio został oskarżony przez prawnika zajmującego się prawami człowieka o współpracę w latach siedemdziesiątych XX wieku (gdy był on prowincjałem Towarzystwa Jezusowego) z juntą przy porwaniu jezuitów Orlanda Yoria i Francisca Jalicsa[23][24]. Jako przełożony sprzeciwił się ich reakcji wobec nowej dyktatury wojskowej[19]. Dwaj księża, znani z lewicowych poglądów, odwiedzali slumsy i głosili teologię wyzwolenia. Yorio oskarżył swego prowincjała Bergoglio, za to, że ponieważ nie powiedział przedstawicielom reżimu, że popiera ich pracę, w efekcie dostali się w ręce szwadronu śmierci[16][25]. Po ciężkich przejściach w czasie uwięzienia, zostali zwolnieni po 5 miesiącach[26].

Oskarżenie nie przedstawiło dowodów przestępstwa[27]. Bergoglio nie podejmował obrony. Dopiero w 2010 ujawnił w rozmowie z biografem, że jego osobiste starania doprowadziły do uwolnienia porwanych oraz że regularnie ukrywał na terenie kościelnym osoby poszukiwane przez juntę. Jednemu mężczyźnie, podobnemu z wyglądu, dał swoje dokumenty, by mógł uciec[16][25]. O bierność wobec porywań dzieci opozycjonistów oskarżyła przyszłego papieża także organizacja Babcie z Placu Majów[28]. W 2012 roku Bergoglio przeprosił Argentyńczyków za postawę kleru podczas brudnej wojny, uznając za winnych juntę i lewicę[29].

Domniemaną współpracę Bergoglia z juntą opisał Horacio Verbitsky w książce El Silencio: de Paulo VI a Bergoglio: las relaciones secretas de la Iglesia con la ESMA (Cisza. Paweł VI i Bergoglio. Tajne stosunki Kościoła z ESMA)[30][31][32][33]. Reportaż oparty został m.in. na relacji Francisco Jalicsa[23]. Sam Jalics twierdził w swojej książce Ejercicios de meditación, że on i Yorio zostali wydani juncie przez Bergoglia[34]. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Adolfo Pérez Esquivel neguje związki Bergoglia z reżimem junty[28][35].

Tagged with: , ,

Arkona – Stonehenge – The Pyramid of Cheops, i.e. a few uncommonly bizarre maps – Slavs, Vikings, Scyths

Posted in niesamowite zagadki, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 15 Styczeń 2013

©® by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

Today, instead of a lengthy article with explanations, I will provide you with a few bizarre maps from which something may result or not. Their oddity is that they show specific straight lines joining distinctive points of Earth. These are the lines that run over long distances and as a matter of fact, cross the spots that are significant to the Faith of Nature and the spots of their peculiar character (as, for instance, the Pyramid of Cheops), or specific geographical points.

linia-stonehenge-kamczatka-nowa-funlandiaENG
[Click- magnify]
Here is the first of them – the oldest possible plan – so called Barbaricum – the area which – according to history school books used by teachers in primary, lower secondary and high schools today – was not reached by ancient civilisation. Megaliths had been before ancient civilisation. The ancient times are understood differentially, however. When I attended primary school in 1960, the idea of cities-states in Sumer was hard to comprehend by educated people. The ancient period was understood as the times of the Roman Empire, Greece, or Egypt. Practically, there was hardly any mention about China in school books. According to the school books, there was probably nothing north of Caucasus and the Danube, and megaliths were presumed to be prehistoric times – the Stone Age. The physical existence of the mythical Troy was still questioned then. Nowadays, we consider these and other issues differently, including chronology and civilsational status – let us say, the culture of the Scyths. For example, Arkaim in Ural is the structure that has existed for the same time or even longer than Troy. Let us have a look at the first of the quaint maps and the first mysterious line. 

iv stonepagesstonehenge1024

The Line Circle Stonehenge – Kamchatka – Newfoundland

The straight line joining Stonehenge with Kamchatka – (its very headland) is 8486 kilometres long. On or near it, not farther than +/- 50-100 km, there are a number of significant or very significant mounts and hills regarded as holy by the Faith of Nature in the past, or recognised as archeological civilisational monuments. It is noticeable that the deflection from the line of 9000 km at approximately +/- 30-70 km can be compared to the deflection at the length of 90 km at 300 – 700 metres, and at the length of 9 km to the deflection of 30 – 70 metres. It is an absolutely astonishing precision for someone who does not have either a theodolite or GPS. There is a distance of 700 km between Łysa Góra and Kiev and the deflection is about 12 km. It is comparable with a deflection of 1200 metres from the line at the distance of 70 km and a deflection from the line of 120 km at the distance of 7 km. What must be also taken into account is the necessity of moving on the line from one altitude point to another – seen from the distance and not among any insignificant bulges of the area. Considering this, various minor side deflections should not undermine the fact that the line is practically straight at the distance of a few to several thousand kilometres. When we pull the line to Newfoundland, then it is 3600 km longer so even a 150–kilometre deflection from it – as it is, for instance, in the case of Arkaim is minor, particularly on such desolation as Siberia and Ural.
Viking_landing
This lenghtened line across the Atlantic Ocean to America somehow strangely goes through Newfoundland in Canada – the place of the historic landing of the Vikings in North America in the IX-X th century AD, identified by archeology. The place is called L’Anse aux Meadows and is situated (depending on interpretation) from 10 – 50 km north of the Line. The settlement and Newfoundland are associated with the legendary Winland of the Vikings and their journeys from about the year 1000 . The settlement dates from 1000. Yet Winląd /pronounced: vinlowd/, according to medieval maps is Buffin Island (as the map drawing of the island is read), so Newfoundland is not Winląd but something totally different. 
800px-Vinland_Map_HiRes
Furthermore, it can be easily noticed that local names scattered all over Europe and Asia which own their win- wene- elements are mostly associated with Veneti-Venedi, the peoples of the Lusatian culture so with Wędowie /pronounced: Vewdovye/ of the Mythology of Slavic people. Thence this may be much older history from the period of the Lusatian culture if not earlier (the Trzciniec culture). Well, we may suppose that ”verbal memory” of the generations dates back further than the found material traces coming from the X th century AD. In North America there are traces as well as found human skeletons dating from even 19.000 year BC. Anyway, one can surely say that people from ancient Asia and Europe travelled to North America and settled there – the furthest about 14.000 years ago.

Ziemia_baffina

                                                           Buffin Island

As we know, Scoloti-Slavic (R1a1) blood and Old European (I1 and I2) blood run in Scandinavian people so they may transfer legends and stories about taking Weneląd /pronounced: venelowd/ from the past of the Trzciniec and the Lusatian cultures to the Middle Ages. The whole world known to the peoples of the North consisted of Three Lands then – Wąda Land /pronunced: vowda/ (Węda /pronounced: vewda/ – America), Lęda Land /pronounced: lewda/ (White and Black which means Europe and Africa) and Mazia Land (Mazia-Tetyda-Tiamat which means Asia) which is reflected in the simplified name today – Atlantyda (Wąd-Ląd-Tyda) /pronounced: Vowd-lowd-tyda).

Tetyda_i_Achilles

                   Tethis and Achilles – by Stanisław Wyspiański

Tethys (in Greek: Θέτις Thétis, in Latin: Thetis) – Nereida in Greek Mythology, was said to have been Nereus and Doris’s daughter and Peleus’s wife, and Achilles’s mother. She was brought up by Hera. The prophecy said that she would give birth to a son who would be stronger than his father, which calmed the enthusiasm of such gods as Zeus or Poseidon for the beautiful goddess. She married Peleus who was mortal. When she gave birth to Achilles, she attempted to make her son immortal so she dipped him in the Styx but as she was holding him by the foot she left the only weak spot. Peleus was against Tethys’s acting. As a result, Tethys broke up their marriage and she and Achilles left home. 

[We interprete this character differently – as Amazonka Maza-Maża-Mazja – auntie (in Polish: ciotka - tetka and Tma - Ćma-Ciemnia-Tiamat, Tyia) – an earthly incarnation of the Ruler of the Land of Silence (silence in Polish means cisza) so Nawia /pronounced: navya/, Nicość (nothing, oblivion), Węda  and Lęda's sister /pronounced: vewda and lewda/ which means the incarnation of the goddess Tya-Nyja /pronounced: nyia/ in the same way as those two were the incarnations of Wąda-Woda /prounced: vowda, voda/ and Łada-Łagoda /pronounced: wada, wagoda/. Tya-Nyja (T'ma-Ćma) is called Tiamat – Tiamat' in the Mythology of Persians. Tiamat' - Ciemność is the goddess of the underworld and afterlife who became the nymph of the Black Sea for the Greeks   - and that sea is the Sea of the Dead. Tiamat'-Ciemność-Tya-Nyja is also Asia-Mazia's mother, the Queen of Euphrates-Nieuwrat - the irretrievable river, the Tigris (in Slavic languages: nieuwrat /prounced: nyeuvrat/ means the one that does not return, the one that does not retrieve. 

We associate the name Peleus –  Pałajusz /pronounced: pawayush/ with Mount Pałki /prounced: pawky/ and the Pałkins' tribe /pronounced: pawkins/ (Pałkins from Mount Peuke) and with settlements as well as Royal graves from the period of 3700 - 1400 BC near the places of Pełczyska /pronounced: pewchyska/ and Słonowice /pronounced: Swonovyce) as well as Bronocice - i.e. with so called the Mount Łysa Complex of Royal Graves and Łysogóry (Łysko-Góry - Święto-Góry ) (the Łysko Mountains = Holy Mountains) C.B.]

This line goes through a number of other, very significant places with their worship, legendary and prehistoric-historic meaning. It is just a few kilometres north off this line that Nebra is situated. The famous Nebra sky disk with the images of the Sun, the Moon, Pleiads and other stars was excavated there. It is the oldest equalising calendar of the solar and lunar cycles (1600 BC). The copper that the disk was made of comes from Austeria and the gold from the Carpathians. What is more, the line goes through the main axis of the Harski (Polish) System of the Holy Mountains: Ślęża Jasna Góra (Mount Luminous) – Łysa Góra (Bald Mountain). Another important thing is that the famous vase with the image of a cart  which is the oldest in the world was excavated in Bronocice, several kilometres from this line and near the line there is a Complex of Royal Graves, which we will come back to. Furthermore, the line goes through Łysa Góra in Kiev, and more precisely – again the line runs just a few kilometres from Łysa Góra and from Perynia, exactly through the place called Vyshhorod. The Slavic nations often called the oldest parts of settlements established in a given place Vyshhorods like, for example, in Prague because they were built on tops.

stonehenge-kamczatka-z-nebrc485ENG
Next, this line practically goes through Arkaim the deflection is really minor taking such a huge distance into consideration. Arkaim is the prehistoric city discovered at the end of the XX th century in the southern slopes of the Stone Mountains (of Ural), and earlier it goes through Murom Mountain and the sacred spot Kulma that lies about 1800 metres from Mount Murom, and next just behind the sacred spot nearly through the known from the Greeks’ records Gelonos-Gleń-Gołuń (the archeological settlement Bielsk). 


Moreover, the line goes to the Golden Mountains (Góry
Złote – Załtaje-Ałtaj) running several kilometres from the Valley of the Czars. Then, it goes exactly through the southern side of Lake Baikal, not mentioning that earlier it goes through the suburbs of Astana the capital city of Kazachstan.  

stonehenge-hortyca-dolina-carc3b3w-gonur-arkaim-bajac582-kapczarankaENG
Relatively far from this line lie also interesting spots that I pinpointed here, like Ryżanówka (150 km to the south) known for the famous Scythian Royal Grave, also several hundred kilometres to the south there is Khortytsia Island (300 km) in Ukraine. Very far to the south lies Turkistan and the Valley of The Red-Haired Mummies on the border of China.  
I pinpointed here only the items which come to my mind, without any long or deep studies. It may seem a bit strange to have gathered so many significant places – particularly densely located in Europe. The very fact that the Stonehenge Line – the Headline of Kamchatka that ideally goes through the system of the Polish Holy Mountains appears to be an amazing coincidence – if not something more. I felt more weird when joining the Arkona Peninsula with the Pyramid of Cheops in Wikimap, I crossed Ślęża Mountain again. The Polish System of Holy Mountains and Hills is perfectly entwined into the both lines: the one from the west to the east as well as the one from the north to the south.

stonehenge-krakow-lysiec-kolomyja-sleza-nebra2-opisany2ENG

The Arkona Line – Ślęża – The Moravian Gate – The Pyramid of Cheops

And now it stops being amusing and funny and it has also ceased to look as a coincidence. However, I still do not exclude simple solutions like the ones that arise on their own, I mean that it is not an accident but, for example, as one of our readers (Artur Wosinek) remarked in his comment – people moved on from one mount to another, they set up settlements on the mounts, they built watchtowres and holy places on the mounts and directed themselves by observing the stars which indicated them itineraries. Nevertheless, it is a fact that acting in this way they created a system of peculiar and outstanding spots. The other truth is that these places are recognised not by people’s merit – Ślęża is the incredibly distinguished mountain. Arkaim is hard to distinguish from its surroundings as there are other well seen and better distinguished mountain peaks than Arkaim which is told about in many quaint stories, fairy tales and legends.

Let us come back to the distinguished places of the Harski-Polish System. As it can be noticed in the picture above, a number of lines make up the internal Polish System which we prefer to call the Harski or Haruski, or Slavic-Irano-Indian System because of its antiquity. The following significant lines go through variable important worship spots not accidently. These considerable spots no other than just Nebra, Weimar and Jeryn (Gheren), such as Kolomyia – Wawel (Krakow) – Chełm Śląski Mountain (the Mountain of Saint Ann) – Ślęża – Kres Sołu Hill (Germany) reach the shore of the Atlantic in the area of Groningen.

arkona-piramida-cheopsa-stonhenge-kijc3b3w-c59blc499c5bca-opisanyENG

I have no idea about the place near Groningen although I have been there and seen that it is unbelievably flat, just like in Holland. The Dutch may have kept some legends and beliefs about the place but I have not heard about them. The Arkona –   the Pyramid of Cheops Line is almost 3100 kilometres, but it is as interesting as the horizontal one to Kamchatka.

linia-piramida-arkona-powiaz-z-linia-c582ysa-gc3b3ra-wawel-horna-poruba1ENG

We can see the association of the Arkona line with the other lines of the Polish System in the picture above. Here, we can see an important marked line which runs through Krakow and a number of its holy hills such as Wawel or Mount Grodzisko in Tyniec as well as the ones that are less known, namely the Skołczanka sanctuary, or the Hill of Morchołd /pronounced: morhowd/ on the Red Prądnik.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mount Chełm Łyskowicki from Paprotników-Mokoszy(Paprocice – Mokoszyn)

This line links Wawel with Mount Łysa in the Świętokrzyskie Mountains going north from Krakow, among others, through Bronocice (which I hve mentioned above) and through Mokosze Hill or through Widełki to Łysa Mountain, and also a step farther – behind it – to Stara Słupia where it seems to end – on Mount Chełm Łyskowicki. The other end of the line aims at the Arkona the Pyramid of Cheops Line exactly on the very spot where Mount Horna Poruba is situated in Slovakia and the village of Vapec at its foot.

Horna-Poruba-a-Vapec - foto BadE z www vivo sk
Horna Poruba with Vapec [photo BadE from http://www.vivo.sk

Another shorter line leads to Krak II’s Mound in Krakuszowice not far from Wieliczka through a number of significant hills, also to the Arkona Line – Cheops. The Krakuszowice (Krakuszowicka) Line ends at the Moravian Gate in the village of Czarnotyn. An undoubtedly interesting thing is that we have another Czarnotyn in Małopolska and the Czarnotyn (Czarnocin) there is also a mound. These two lines cross each other on a mount on the planned Świnna Poręba Lake. The mount is called Wierzchownia – this is a Holy Mountain. Krakuszowicka goes through Mount Łysa under Lanckorona and through Mount Bugai, i.e. Kalwaria Zebrzydowska, through the known monastery and its hermitage – this is the line which I called the Line of Three Lakes for it runs along exactly three water reservoirs that started to be at the foot of the holy Mountains: Mount Dobczycka, Mount Świnna Wierzchownia and Mount Żywiecki Żar. It runs farther to the holy place made up of three mountains: Palenica, Kopany – where there is a stone circle and Three Mounds (with a cave).

linia-gjende-ostoya-ivosojon-chec582m-kosza-krakc3b3w-brama-morza-mora1ENG

It may seem both interesting and weird that pararelly to the Arkona the Pyramid of Cheops Line goes another line Galdhoppigen – Mount Sinai, through Oslo and Ostoya Island as well as through Ivo Lake in Sweden on the Baltic shore and next through Mount Chełmska and its top Krzyżanka in Koszalin (Grodzie Koszów-Koszanów) and farther through Mount Jasna and Wawel through Sarmacka-Dachska (Dacka – Gącka – Gocka) Sermizagetuza – an ancient holy place with a stone circle, known from the Roman records as the Thracian metropolis. The two lines go paralelly in the distance of 150 kilometres from each other.
The Galdhopiggen Line– Synai is almost 4200 kilometres, i.e half of the length of the Stonehenge – Kamchatka Line. Apart from Sermizegetuza, just a few kilometres east from the mountain there is to be found the famous mountain range – Bucegi. In it there was Mount Żalmokszysza (Zalmoksisa) Mount Kagania – Kaganjąt – Kogajon with the cave in which kings and priests of the Thracians were initiated. It was in that cave that Zalmoksis disappeared for 3 years to be reborn as a holy man (shaman) and the Thracians’ commander. Some people think that the cave and Mount Kagan-Jątu (Kaganatu) is situated somewhere near Sarmizegetuza and its holy stone circle. Then it would lie on the same line. Do you know where the name Sarm-izo-Getuza in the Roman chronicles comes from? Not only was it the capital city of the Getae but also of Sarmatians, Sarmaci iz Getami (-tuza). This itself justifies the existence of something more than a loose relationship between the tribes. Anyway, both the Romans and the Greeks called the areas beyond  the Danube the European Sarmatia and east off the Don River they called the Asian Sarmatia, so Sarmatia as well.

One will say that if we drew such lines next to each other sequentially in the distance of 150 kilometres, we would always find on the line a great number of holy mounts and remarkable ancient objects relating to the Faith of Nature and magic places – UNFORTUNATELY IT IS NOT TRUE. Just try to draw them – you will aim direct at the Sahara or at other uninteresting and inignificant places. Surely, if you draw a hundred lines of north-south through Europe with their density of every ten kilometres, they will alwyas go through lots of Christian churches – but not through lots of Pagan Temples of the Faith of Nature. Neither will they go through just a few significant stone circles. There are not so many stone circles lke these in Europe as there seem to be, but they are always in very quaint places which are associated with the main lines presented here.

There is also a very interesting place on the line running through the Holy Mount Chełm in Koszalin and Jasna Góra (Luminous Mount), as well as through Wawel. This place is the Dardanelle Trait where at the gates to the Sea (sea = more, mare) stands the famous Troy, fiercely defended against the Romaiōi people by allied armies of the Scyths. The Troy was not defeated by the Greeks at all. It was ruined by an earthquake and fire according to results of archeological research. But Homer changed that event so beautifully into the Greeks’ trumph.
Galdhøpiggen_-_top

                        Smooth Hopa Top – Galdhopiggen

The Galdhoppigen Line – Mount Sinai

[How faltering are Norwegian etymologies of the names Ostoja, Bronnoja, Utoja and others (read 'j' as 'y'). Till today I have remembered a Russian poem from my childhood about Vitja from  Małoj Bronnoj (małoj /pronounced: mawoy)  (małoj = small). And the noble Ostoya coat of arms and the family line of Scythian-Sarmatian-Slavic became the brand of one of the best hotels in Krakow. Utoja famous for the assassination – do you know the word utka, utoczka /pronounced: utochka/ - in Russian it means a duck. That was not just any duck, but the mythical Utka duck that carried a bunch of clay in the beak at the beginning of the world, the clay that was reached by Czarnogłów /pronounced: charnogwuv/ from the Depth. Utka - as that was the clay made of (make = roll = utoczyć - utka) the one of Czarnogłów, stolen from him, and Utka because it hid the clay - it hid it in the beak (utkała = hid; utknąć = hide), and finally Utokła – for it ran away (utokła, uciekła = escaped, ran away) from angered Czarnogłów with its prey. The Golden Duck is only disguise for Białoboga who fights against Czarnogłów for ruling over the Earth emerging from the Depth.

In the Polish language this archaic, mythological name – the name of the holy duck has not been kept. Utoki Island - lies near Oslo, and Henryk Ibsen wrote a drama ''Wild Duck''. He borrowed the subject for the title from his fellow-countryman Velhalven ''Sea bird''. The poem tells a story about a duck wounded by a reckless hunter. The duck fell down the sea bottom to die there. As one can see, folklore motifs were used in the same way among Norwegian romantic writers as among Polish writers of that time. Also, near lie three islands: Gęsia (Gaesoja) Island (gęsia <adj.> = duck), grown with forest Borowa (Boroya) Island (borowa <adj.> = forest) as well as Grom (Grimsoya) (grom = thunderclap). The fact that these places belong to a very old settlement dating back to about 1000 years BC is proven by discoveries in Bronnoya. Difficulties of the etymological deduction from the Scandinavian languages which you can see below along with the simplicity of deduction from the Slavic languages prove the common - forgotten today - past of the Slavs and local Old Europeans. Ostoja can be derived in a complicated way first from oset (oset = thistle) - chwast (chwast = weed), and then zboże (zboże = grain) - owies (owies = oat). However, the simplest way is to derive it from stajanie /pronounced: stayanye/ and stanie, bycie (= being) - ostoja. C.B.]

Ostøya

Ostøya is an island in the western section of Oslofjord (Vestfjorden), within the borders of the municipality of Bærum. It is the second largest island in the Oslo basin, after Nesøya. It is adjacent to the municipal border with Asker, where Nesøya and Brønnøya are to its northwest and southwest, respectively. Within Bærum, Borøya is to the north, Kjeholmen to the northeast, and Grimsøya to the east. To the south is Gåsøya.[1]

At some point the island was split in two. The island is named after the farm that is situated on it. The etymology of Oust, or Ost is uncertain. O. Rygh claims the etymology is unknown but that the farm derives its name from the island’s original name. Others speculate that it may have an Old Norse origin related to ouste, in the sense of claiming new land.[1][2]

 

Kalkovnen_p_Bronnoya

Brønnøya


Brønnøya

[The number of name possibilities relating to the word bronić (= defend) and brona (= harrow), obrona (= defense) proves a great uncertainty of Norwegian terminology and incomprehensibility of names passed on by verbal tradition, and recorded much later - as late as in the XVI th century].

We will take the names Nysa, Nisza into consideration soon because we will talk about them in the further part.

Przystan

Lake Ivosjon – Iwo Island and Klecka Hill

Lake Ivösjön, southern Sweden

[Also in this case the etymology is uncertain and hard to justify but, after all, we in Poland perfectly know what such flat islands are characteristic of, the islands that are a bit swampy with a little hill. The hill has the name which sounds familiar to us - Klacka - Kłocko - Kłodzko, like in the word Kłodź. Iwa is nothing but willow wood, even not trees but thicket densly growing in such muds. Does the nearby river Morrum Mor ryg - Mor rzek - Mor -rjeka not sound familiar? CB]

The lake is situated in the Skäne region which is one of the most naturally beautiful in Scandinavia. It lies 20 kilometres off the Baltic coast.

m_rrum_najslynniejsza_rzeka

The Morowa /pronounced: morova/ River

W pobliżu leży rzeka łososiowa Mörrum i miasto Mörrum.

Nearby are situated the Mörrum (salmon) River and Mörrum town .

Ivö (ou Ovö) is an island located on the Lake Ivö, the largest one in Scania (SE Sweden).
Historically the province of Scania was a part of Terra Scania (Skåneland in Swedish and Skånelandene in Danish), which together with Jutland and Zealand, the other two Lands of Denmark, formed a Danish state in the 9th century. Scania is separated from both regions by the strait of Sund (Öresund in Swedish, Øresund in Danish).
Following the Treaty of Roskilde in 1658, Scania became a possession of the Swedish Crown.
1 – On the promontory at Ivö Klack, on the northern tip of the island of Ivö, are the remains of china-clay (kaolin) mines worked from the end of the nineteenth century until well into the 1950s. The clay used to be transported by barge across the lake to the Iföverken sanitaryware factory in Bromölla. From these quarries many fossils were collected, especially the brachiopod craniid Crania craniolaris Linnaeus, 1758, as well as another craniid Isocrania egnabergensis (Retzius, 1781) has been recorded here too. Both brachiopod species occur in other outcrops in south of Sweden, i.e., in Balsberg (see below), in Ignaberga near Hässleholms.

http://nydahlsoccident.blogspot.com/2011/04/ivosjon-stillheten.html

Jotunheimen_national_park_02 widok na GaldlhopiggenJotunhaeimen Massif

Jotunheimen – House (Homeland of Giants) – the massif and Norwegians’ national park

has been the site of hunting since before recorded time. Remains of Stone Age hunting camps have been found near the lakes Gjende and Russvatnet. These remains extend through the bronze and Iron Age, up to recorded times. The high pastures have been used as seters for at least 1000 years.
A “Royal Road” decree from the 15th century required that the residents of Lom must keep the mountain crossing passable to the middle of the Sognefjell, allowing folk from the north Gudbrandsdal access to their trading town of the period, Bergen. Caravans carried farm products down the mountains and returned with salt, iron, cloth and lutefisk.
The name Jotunheimen, or “Home of the Giants” is a relatively recent usage. Aasmund Olavsson Vinje (1818–1879), a famous Norwegian poet and journalist who is remembered for his pioneering use of nynorsk, as well as being an exponent of Norwegian romantic nationalism, coined the term in 1862, adopting it from Keilhau’s “Jotunfjellene” or the mountains of the giants. A memorial was raised in 1909 to Aa. O.Vinje at the western end of Lake Bygdin at his dear Eidsbugarden at today’s outskirts of the national park where he had a private hut. Old friends and followers wanted to commemorate his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity.

GaldhøpiggenFromFannaråki
[the etymology is as intricate as previously. CB]

(English: Galdhø Peak) is the highest mountain in Norway, Scandinavia and Northern Europe, at 2,469 m (8,100 ft) above sea level. It is located within the municipality of Lom, (in Oppland) in the Jotunheimen mountain area.

Galdhøpiggen means “the peak (piggen) of the mountain Galdhø.” The first element in the name of the mountain is gald m “steep mountain road”, the last element is hø f “(big and) rounded mountain.” An old road between Gudbrandsdalen and Sogn passes beneath the mountain.

Gjende jezioro gięte Gjente Besseggen

 Lake Gjente

 

Gjende – Lake Grzęda <= roost> (Gendir)

[I do not know if you are convinced by the explanations of German etymology because I am not - considering the previous ones. This lake is ''sitting'' on the mountains like a hen on a roost. It is either Grzęda (= roost) or it is Curved / Bent - Lake Zgięte / zgięte = curved, bent/ - Gjente. These are just remains of the Slavic - Old European language which lay at the root of contemporary Scandinavian languages. C.B.]

Gjende (or Gjendin) is a lake in the Jotunheimen mountains in Norway’s Jotunheimen National Park. The proglacial lake shows typical characteristics of glacial formation, being long and narrow—in length 18 km and in breadth 1.5 km at the broadest point with steep walls. Gjende has a characteristic light-green color resulting from the large quantity of rock flour which is discharged into the Gjende by the Muru river. The river Sjoa provides the outlet from Gjende at Gjendesheim, and flows eastward into the Gudbrandsdalslågen river.
Gjende lies in the middle of Jotunheimen National Park and both to the north and south of the lake lie peaks greater than 2,000 m. There are numerous staffed tourist cabins maintained by the Norwegian Mountain Touring Association (DNT); in the west end lies Gjendebu, on the north side lies Memurubu and on the east end lies Gjendesheim. In the summer boats provide transport between these locations.


Name

The name (Old Norse *Gendir) is derived from Norse gandr m ‘staff, stick’. This is referring to the form of the long and narrow lake.
See also Bygdin
Cultural and literary references
Lake Gjende is found in literature and travel books from the 18th century. Together, the Jotunheimen lakes of Gjende and Bygdin play in many such descriptions. For example Henrik Ibsen’s Peer Gynt took his famous wild-reindeer ride along “the Gjendin Ridge”, a reference to either the narrow Besseggen Ridge – or the Knutshø ridge on the other side of lake Gjende.
The official name Gjende is taken from the Gudbrandsdal traditional district dialect used in Lom and Vågå. In the Vang dialect the lake is called Gjendin, which is the form you find in Henrik Ibsen’s name for what is now called Besseggen, formerly Gjendineggen, or Gendineggen in the older orthography. The name Gjende is derived from the old Norse word “gandir” that can be translated into “straight stick”, whereas the lake to the south Bygdin can be translated as “bent stick”, the two names thereby referring to the shape of the lakes.
The lake gave its name to a famous early outdoors man and free thinker, Jo Gjende (1794—1884), who had a cabin at Gjende.

 Bydgin Jezioro Bugryszcze Bytu Boat_on_BygdinBrzeg and bugryszcze on Lake Bydgin

Bygdin – Lake Bytów

[The name Bydgin is said by Norwegians to have come from the word bugr -

Do we know this word? Yes, we do - as bagr - bagno (= swamp), as breg- bereh (= coast, lakeside, edge, shore, bank), but also as a top, a swampy hill sacred to Gods – bugryszcze /pronounced: bugryshche/ . C.B.]

is a lake in the Jotunheimen mountain range. Bygdin is regulated and its normal level lies between 1,048 and 1,057 meters above sea level. It has an area of 46 km². The lake is long 25 km, but is narrow. The greatest depth is 215 m.
Bygdin lies to the southeast in Jotunheim and north of the lake lies an area over 2,000 m. Along the lake there are many tourist huts – on the west end lies Eidsbugarden, on the north side lies Torfinnsbu and on the east side lies Bygdin turisthytte. In the summer these huts are connected by boat and in winter by ski or snowmobile. A memorial was raised in 1909 to the Norwegian poet Aasmund Olavsson Vinje at the western end of Lake Bygdin at Eidsbugarden on the outskirts of Jotunheim National Park where he had a private hut. Friends and followers commemorated his contribution to appreciation of Norwegian nature and strengthening of the Norwegian national identity. Today Eidsbugarden is a rather large mountain tourist centre, with a hotel from 1909 which is being restored to reopen in the summer 2007, a Norwegian Mountain Touring Association (DNT) cabin and approximately 160 private huts.
The Vinsteråni river runs out Bygdin, passes through Vinstervatna and Vinstra lakes and flows into the Gudbrandsdalslågen river.
Name
The name (Old Norse *Bygðir) is derived from Norse bugr m ‘bending, nook, bay’. This is referring to the “bent” form of the lake.

 The Panorama of Amageru with Dragor town, here the panorama [CLICK] from hilla Kalve. Is it again a would-be Catholic kalwaria?

 

If you lengthen The Arkona – The Pyramid of Cheops Line to the north you will unexpectedly find the coast of Denmark. This line will go through Amager Isle and a coastal village – the town of Dragor today and next it will go through Kopenhagen which the Czechs still call familiarly – Kodeń.

Dragør

Dragør is a picturesque Danish town situated on Amager Island on the Sund strait. This fishing settlement was the hub of trade in Baltic herring in the Middle Ages. However, it did not have a harbour so boats were taken to the coast and the name of the place derives from a sandy piece of land. Every summer, thousands of tourists stroll on cobbled streets of Dragør and enjoy the sight of little yellow houses decorated with flowers as well as the bridge joining Denmark with Sweden.

[Here is how the Danes explain the name of the town, but we surely know that draga is a trawl boat (łódź = boat; włoka = trawl) which is trawled along a shallow bottom of a fishing net that is just being pulled onto the coast and dragged along swampy banks, like on the Prypeć (Pripyat) River - it is being dragged (= dragowana) - pulled to another river on which it can sail farther. Hence, the tribe living on the swamps Dregowicze /pronounced: dregovyche/ and the name of the swamp - Draga. And interestingly, the name Dragor can also be associated with the fiery dragon - Ardent Drak (= Gorejący Drak).
Till today, the Czechs have been using the familiar name Kodeń for Kopenhagen. The Slavs called this settlement Kodeń in the distant past. We are familiar with other Slavic Ku-Dans (Ku-Dany) because Dana-Dawana simply means Dażboga - Heavenly Godess (Pani Niebieska; niebieska = blue) - and at the seaside blue water joins the blue sky into one great Heavenly blue - lightness. The other Kodeń  - Gdańsk - Ku-Dańsk is the same as K-Dynia-Gdynia. What is more, we know Kodeń lubelski (Kodeń near Lublin) - today a village but in the past a settlement famous for the worship of Dana-Dawana-Dażboga-Daćboga Heavenly Godess (Heavenly Godess = Pani Niebieska; niebieska = blue) = God's Mother of Kodeń. The Danish Kodeń along with Slavs and Scyths merges something more - the character of the legendary coat of arms Mermaid

(= Syrena) known from Mazovia and the Capital City of Poland - Warsaw (= Warszawa), but the Mazovian-Mazian Mermaid, as befits the Amazonka, is armed C.B.]

kodeń polskiThe photo presents Polish Kodeń

However, let us go on to other elements of this line. Through Jasna Góra (Luminous Mount) and Wawel /pronounced: vavel/, and farther to the Moravian Gate, the northern lines of Arkona – Ślęża merge into the Polish System – with Łysa Góra (Bald Mountain) and its Temple of Nine Circles.

Łysa Góra (Bald Mountain) – The Complex of the Temple of Nine Circles

kompleks-c59bwic485tyni-dziewic499ciu-krc499gc3b3w-i-grobc3b3w-krc3b3lewskich-opisanyENG

This map is very serious for it presents the Temple of Nine Circles – Łysa Góra (Bald Mountain) and eight mountains compounded in it. Each of them is sacred not to a single god only, but to the Place of Deities – the place surrounded by walls. It is sacred to Nine Divine Places on Nine Mountains and also to Nine Circles and Nine Tribes of the SIS Kingdom (of Scolots-Istiowie /pronounced: istyovye/-Slavic, Sistan). But it is not enough as there are not THREE but THREE multiplied by THREE sacrifices which makes Nine so Nine of Nines are encoded, Nine to the power of Nine – simply the top of tops – what can be closed in one word: Dewa-Dew /deva, dev/(Bóg – Bóg Bogów = God – the God of Gods). We will tell about the Nine nines in Lesson 9. To clarify, we will only say that the Three of Nines mentioned above is the Three of Jawia /yavya/ – the Earth of the visibale world.

The Three of Nawia /pronounced: navya/ – the Afterlife – is as follows: Nine Gates of Sowi to the Afterlife, Nine Pilgrimage Trails Lelija through Nawias and Nine as the magic symbol of the number of Death and of the End – the Highest.

The Three of Prawia /pronounced: pravya/ is: The Ninth Highest Incarnation =

the God of Gods (1×9), Nine Fires on Równia /ruvnya/ (równia = level, plane)

and Nine Monsters from which all that is alive was created (2×9) as well as 27 Gods that are worshipped in the Nine Circles (27 = 3×9).

 

At this point we will cite the Book of Rue – Mystery 19 with an annotation to it:
“…Eight is the Number of Completeness. Nine is the Number of the End. One is the Number of Renewal and Unity.

There are Eight Circles on Wela /pronounced: vela/ and the last of them is the Circle of Stworza /stwoʒa/. But each of the Circles of Life, or Wela, Earth, or Heaven overlaps the circles of the other world as if it was absorbing the highest of its circles. The highest Temple of the Faith of Nature is the Temple of Nine Circles because there are eight circles in the world of a given level and the one which is hidden, raised and rising from the lowest level towards the higher worlds. The one that is pulled in and that moves towards the top gives motion to everything, is the source of renewal and endless life of the worlds. This circle is also the source of the unity of the whole World, its bond…


…The first of the peoples in the Sis kingdom – Lęgowie /pronounced: lewgovye/ made sacrifices to Veleses (Nawias /navyas/), in particular to their tribal patrons – Veles and Nyja /nyia/.

The second of the tribes of the Sis kingdom – Budini feted in the holy place of Świstowie /shvystovye/ – they feted especially Strzybog and Stryja /stʒibog; stryia/. The Budini did not make offerings to one god only – Poświst /poshvist/ – the Deity of Mild Breezes. Kings of this tribe regarded themselves as Strzybog’s grandchildren and they were usually called so.

The third tribe of the Sis kingdom  – Wędowie /pronounced: vewdovye/ worshipped Źrzeby / Żrzeby /ʒiʒeby, ʒʒeby/(which means enlivened), particularly Makosz /makosh/ and Mokosz /mokosh/ in the Temple of Nine Circles. The Wędowie continually migrated and Żrzebowie as well as Weniowie /venyovye/ were the gods especially important for trophy journeys. They were particularly helpful during sea journeys as Guardians of Fate Judgement.

The forth tribe – Istowie-Jątowie /pronounced: istovye, yowtovye/, worshipped Sołów /sowuv/ most of all, mainly Zorza /zoʒa/and Daboga-Dobra as their patronesses. Zorza (= aurora) had a special significance in the Faith of Nature of all the Istowie while Znicz Sołów in Szwintorog was the most popular place of pilgrimages to the land of Istowie. Pilgrims from the whole Sis kingdom travelled there.

The fifth tribe – Nurowie /prounced: nurovye/ made sacrifices to Runy as well as to their main guardians Perun and Łysek /wysek/. Hereof, later on Strzybog and Perun were worshipped most all over Nurusja /nurusya/ formed by united Nurowie and Budini.
Burowie /pronounced: burovye/, the sixth tribe of the Sis kingdom glorified Simowie /symovye/, particularly Sim and Skalnik. The Burowie were always srongly attached to the Stone Mountains – Ural, to mining and iron smelting, to the Volga-Rzwa River and the Black Land as well as Black Island (Kara Island).
The seventh tribe of the Sis Kingdom – Skołoci /pronounced: skowotsy/ paid homage to Ubożowie /uboʒovye/, mainly to Bożebogow /boʒebogov/ and Boda, especially in the later times when they set up the Bogotroja /bogotroya/ settlement in Bogtoharia where Bożebóg /boʒebug/ was extolled from among the whole Group of SIS Gods. Finally, Bożebóg became the main god in a dissenting Zarathustrian faith proselytised by Żar-zdusz (Żarduszt) which resulted in Skolots’ breaking off bonds with Miodewowie /myodevovye/ and Persians as well as a long continuation of wars which brought on endless hostility of those nations.

Serbomazowie /pronounced: serbomazovye/, the eigth tribe of the Sis Kingdom, mainly Mazonie /mazonye/ and Mazonki generally worshipped Łady /wady/, mostly Łada-Łagoda and Ładziwa /wadʒyva/with whom they associated the character of Łęda-Łabęda /wewda; wabewda/, the patroness of Lądud /lowdud/. The female Mazons particularly honoured Dziewanna /dʒyevanna/, which kept the tribes of Serbomazowie /serbomazovye/ and Dachowie-Dawowie /dahovye, davovye/ closer to each other.
The ninth tribe of the Sis Kingdom were Dawowie-Dachowie who made sacrifies to Dziewowie /dʒyevovye/and pleaded for their grace. Among the gods, Dawowie-Dachowie especially worshipped Kupała-Dziwienia /kupawa, yvyenya/ and Dziewanna.

As it can be perceived, 20 gods have been specified. From among 9 divine places seven have not been mentioned. Nonetheless, they are written about much later – in the Book of Tany – Mystery 27 [which means number 9].

The Complex of Łyskogórskie Royal Graves – Pełczyska, Słonowice – Góra Pełke (Mount Pełke)

c59bwic499tokrzyski-kompleks-grobc3b3w-krc3b3lewskich-2-pec582ny1ENG

c59bwic499tokrzyski-kompleks-grobc3b3w-krc3b3lewskich-z-opisem1ENG

The Welski Complex– Kraków

wzgc3b3rza-system-krakowski-w-polskim-mapa-odlegc582oc59bci-opisany1ENG

system-kopcc3b3w-krakc3b3w-2-grodzisko-centrumENG

zodiak_krakowski-orion-obrc3b3cony-do-krakowskiego-ukc582aduENGzodiac

kopiec-kraka-babki-kraka-skac582ka-oc59b-wisc582y-wawel-jama1ENG

Here is the completely accidental Line of Krak – Wawel Dragon’s Den at almost accurate intervals of 600-650 metres between significant points. As for such a short distance as 2,4-2,5 kilometres accuracy up to 50 metres, as here, is measurable and attainable using steps – but one must overcome terrain obstacles like a river and quite big area slopes. On Wawel stood a mound – I understand it was the Welski Mound imitating Mount Skon, i.e. the Mount Welska that both Lithuanians and Rusyns knew perfectly in their records and that became Glassy Mountain (Szklana Góra) in legends and fairy tales after introducing Christianity. At its entrance lived a dragon, Guard-Drak. The Lithuanians called the dragon Wizunas. Drakowie /pronounced: drakovye/ are Trakowie – Krakowie /krakovye/, Trakowie /trakovye/– Thracians, Dragon and Viper-Snake Warriors, the Guards of Royal Graves – Czaropanowie /charopanovye/ (Karopanowie /karopanovye/). Well, the Dragon is the symbolic guard at the gates of the Cave leading to the Afterlife (cave = jaskinia) – at the gates of Jaskinia – Jaseł-Skonu (Jas-Końca) /pronounced: yasew skonu; jas konitsa/. It must be an ancient initiation place like the one from Ojców Valley with its cave. In addition, the exit from the system of the caves (today walled and limited just to one cave) which is entered from the top is usually down – at the mountain but if water is high, it lies under the water. The intervals are 650-600- 600-650. It is a very intriguing occurence, isn’t it?

0 Kopiec kraka z Balona DSC00088

I would even say that it can not be an occurence by any chance. Well, let us add that the Line goes through Esterka’s Mound, through the Holy Grove Tonie (Tonie = Duna like in dunaj /pronounced: dunay/) and through the Dog Rock in Jerzmanowice to Jasna Góra (Luminous Mount), and farther on to Lech’s Mount, next to Chełm in Koszalin and farther through Iwo Island and the Morowa /morova/ River, then through Ostoya, Bronnoya, Nesoya, Boroya, Gaesoya as well as Grimoya to the Massif of Giants beyond Oslo – where it ends the known world, the place from which one can see the Seventh or Three-Ninth Sea – the Afterlife with their Northern Lights.

The Complex of Ojców Valley and of the Valley of Bytów Spring – Sirius,Orion, Dog Rocks

dolina-ojcc3b3w-dolina-bytc3b3w-opisy-poprawiona1ENG

You know this map very well from the article about Ojców Valley which I recommend to you so that you get to know the details, but there is a lot of information here in the description.

[Available picture files in the article are licensed by Creative Commons Acknowledgement of authorship – on the same conditions 3.0 niezlokalizowana]

[to be continued - soon]

Tags:Scyths, Slavs, Vikings