białczyński

Winicjusz Kossakowski – Dagome Iudex – Panie kieruj mną (odpowiedź na artykuł z National Geografic)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 17 Luty 2012

Mieszko I

Dagome Iudex  – Panie kieruj mną.

W odpowiedzi
na artykuł   zamieszczony w National Geographic Nr 2 (luty) 2012r .

Proszę mi wybaczyć, że pisząc ten tekst, nie zdążam prosto do celu.
Po prostu – chciałbym być właściwie zrozumiany, stąd biorą się dodatkowe wyjaśnienia. Może i nudne, ale konieczne.
Historia, podobnie jak religia, jest narzędziem polityki. Wykorzystuje się niechęć większości społeczeństwa do używania własnego rozumu.
Łatwiej jest zjeść w restauracji odpowiednio przyrządzoną dziczyznę podaną na talerzu, niż samemu upolować dzika.
W polityce, myśliwymi są – trzymający władzę. Kucharzami – historycy i kapłani, pichcący gotową strawę zwaną  ideologią, na uczelniach i w kruchtach.
Lud, odpowiednio oświecony (czytaj wymóżdżony), jest zwykłym narzędziem i tylko narzędziem w ręku władzy. Im głupszy, tym bardziej spolegliwy. Ze spolegliwego narodu można ukuć potężne narzędzie służące do przetrwania gatunku, lub broń niszczącą.
Wszystko zależy od polityki trzymających władzę.

Poprzednik Mieszka I – Siemomysł

Tworzenie ideologi, historii, religii, przypomina pichcenie.  Porąbać, potłuc, przepuścić przez maszynkę, wysmażyć, zagotować, dodać przypraw i dodatkowych sosów, byle danie smakowało. Gdy chcemy pozbyć się wroga, częstujemy go smakowitym daniem, ale z dodatkiem trucizny.
Taki „smakowity” kąsek z dodatkiem trucizny, wysmażyli Polakom historycy Hitlera.

Poprzednik Siemomysła Lestek

Głównym daniem  był dokument, a właściwie odpis dokumentu, sporządzonego na wniosek Mieszka I, w którym polski władca i świetny polityk, aby uchronić swój naród od zagłady, przekazuje swoje państwo  „ Stolicy Apostolskiej”.
Polityka Mieszka I przypomina  politykę wilka, który czując się słabszym, nie walczy ze stadem tylko ulega i poddaje się prowadzącemu basiorowi. Manewr ten, znany i stosowany w przyrodzie, służy przetrwaniu gatunku.
Dokument odnaleziono w zbiorach Watykanu tuż po pierwszej wojnie światowej. – Dokładnej daty encyklopedia nie podaje.
Jaki kotlet z tego wysmażono, można przeczytać w internecie.
Proszę uważać na konsumpcję – zatruty.

Poprzednik Lestka – Siemowit

Główny cel dania.
Przekonać Polaków, że muszą poddać się panowaniu germańskiemu, ponieważ sami nie są w stanie  prowadzić właściwej polityki gospodarczej i zagranicznej.
Za pozór posłużyło tłumaczenie słowa  nie występującego w łacinie – D ago me, które czytane łącznie jest niezrozumiałym. Dało to podstawę „kucharzom Hitlera” do urobienia historyjki, jakoby to Mieszko I, a właściwie Męzko I (mężny), był germańskim Wikingiem, który był  tak uprzejmy i Polakom stworzył państwo.
Problem w tym, że pozorne imię Dagome nie występuje w języku germańskim, ani żadnym innym.
Podobnie brzmiące nazwy możemy wyczytać w encyklopedii.

Poprzednik Siemowita – Piast (autor Eliasz Radzikowski – Strażnik Wiary Słowian)

Dagoba – typ budowli sakralnej, rodzaj monumentalnego relikwiarza na Cejlonie.
Dagomba – afrykańskie państwo plemienne powstałe w XV wieku na terenie obecnej Ghany.
Dagon, Dagan – sumeryjskie bóstwo agrarne, uważane za dawcę ziarna.
Dagobert I – król Franków z rodu Merowingów.
Panowie historycy i historyczki.
Proszę bardzo.
Macie do wyboru cztery nazwy. Problem w tym, że  żadna nie jest – Dagome.

Popiel II – poprzednik Piasta

Jeżeli przyjmiecie zasadę historyków hitlerowskich, możecie z tych nazw wybrać jedną i stworzyć, mniej lub bardziej , bzdurną historyjkę.
„Najbliższa dźwiękowo, jest nazwa – Dagomba. Wystarczy  końcówkę słowa  -ba, wymienić na -e.
Zatem.
„Murzyn Dagomba(e) przybył z Afryki i stworzył Polakom państwo. Pomimo tych dowodów historycznych,  Polacy nie wierzą, że są murzynami”.
Jeżeli historyjka się nie podoba, stworzymy następną, tym razem ze słowa „Dagon”.
„Sumeryjski bóg agrarny Dagon, przybył do Polski. Dał nam ziarno, pług i nauczył uprawiania ziemi. Nie pierwsze to bóstwo z Sumeru. Do Słowian przywędrował jeszcze naczelny bóg Sumerów An i zatrudnił się w słowiańskim panteonie, jako bóstwo nocy o czym świadczy napis na  słowiańskim bóstwie odkrytym w Prilwitz. Z miedziorytem tego bóstwa możemy się zapoznać w pracy niemieckiego uczonego Mascha. Rycina wraz z tłumaczeniem jest dostępna w pracy „Polskie Runy Przemówiły,” którą odnajdziecie w internecie.
Bóg Dagon, jako bóg, mógł przyjmować ciała jakie mu się podobały, nawet słonia. Tym razem przyjął ciało polskiego władcy.
Wniosek.
Państwo Polskie stworzył sam bóg i biada wszystkim którzy naruszą wolę bożą.”

Ta historyjka zawiera więcej „prawdy historycznej” niż historyjka historyków hitlerowskich,  przejęta przez historyków niemieckich, a w IIIRP, przez  „polskich”.

Popiel I – poprzednik Popiela II

Było znalezisko w Prilwitz ?
Było.
Masch je opisał i zamieścił miedzioryty bóstw słowiańskich, a na jednym z nich jest wymienione imię bóstwa AN ?
Opisał i zamieścił.

Leszko III – poprzednik Popiela I

-  „Kucharze ”, macie „podstawę historyczną” do wysmażenia nowej religii.
Muszę przyznać, że ta opowieść bardziej mi się podoba niż stworzona przez ekspansję hitlerowską i zawiera więcej „prawdy historycznej”.

Leszko II – poprzednik Leszka III

A teraz poważnie.
Najbliższy prawdy i moim zdaniem właściwy, jest odczyt dokumentu dokonany przez Tadeusza Millera, zamieszczony w pracy „Trzy Tysiące Lat Państwa Polskiego”, który zamieszczam niżej.

Leszko I – poprzednik Leszka II

„DAGOME IUDEX”

O nowej granicy zachodniej i północnej, po oderwaniu od Polski ziem między Łabą i Odrą, mówi dokument „Dagome Iudex” wystawiony najprawdopodobniej w 987 r. przez Mieszka I. Oto jego treść wg odpisów z archiwum watykańskiego;
„Item in alio thomosub Johanne XV papa Dagome Iudex et Ote senatrix et filii Misica et Lambertus leguntur beata perto contulisse unam civitatemin integrum que est Schinesghe cum omnibus suis pertinentiis infora hos affines sicuti incipit a primo latere longum mare fine Pruzze usque in lokum qui dicitur Russe et fine Russe extendente usque in Craaccoa ad usque ad flumen Odere
…et ab ipsa Craaccoa ad flumen…
….qui dictur….
recte in locum Alemure et ab ipsa Alemura usque in terram Milze et a fine Milze recte intra Oddera et exinde ducente iuxta flumen Oddera usqye in predictum civitatem Schinesghe”/53
Tekst ten zawiera szereg niewyjaśnionych wyrazów jak :
Dagome, iudex, Schinesghe, Alemure, senatrix – z tego powodu treść dokumentu była różnie tłumaczona. Przypuszczano, że;
Dagome- to imię chrzestne Mieszka I lub „Ego Mesko Rex(dux)”
iudex – pan
Schinesghe – Gniezno lub Szczecin
Alemure – Niemcza (gród)
Senatrix – pani
Longum mare – Zalew Szczeciński lub morze Bałtyckie
Przedstawione niżej znaczenie tych wyrazów pozwala odczytać treść tych dokumentów w nieco inny sposób.
Dagome – to skrót złożony z trzech wyrazów łacińskich;  D.- domine – Panie, ago – kieruj, me-mną.
Iudex – rozjemca
Schinesghe – scecineskie (miast i państwo).
Alemure – nazwa złożona z dwóch  słów; łac. –ala – pacha i Mure – Morawy. – zn. – Wnęka Morawska, czyli Brama śląsko Morawska.
Senatrix – dostojna.

Księżniczka Wanda – poprzedniczka Leszka I

Oto próba rekonstrukcji pierwotnej treści (w pierwszej osobie) dokumentu, biorąc pod uwagę podobne wyrażenia w innym tomie Jana XV papieża.

Krak II – poprzednik Wandy

„Panie kieruj mną , rozjemco. Polecam w bezinteresowną opiekę świętemu Piotrowi przede wszystkim Odę dostojną oraz synów naszych, Mieszka i Lamberta, jednocześnie państwo, które nazywa się Szczecińskie w całych swoich rozpostartych granicach tak jak się zaczynają – na początku Długim Morzem (Bałtykiem) aż do końca Prus, skąd od miejsca, które nazywa się Ruś i od krańca Rusi rozciąga się aż do Krakowa, a od tegoż Krakowa aż do rzeki Odry prosto w miejsce, które nazywa się Wnęką Morawską a od tej Wnęki Morawskiej bez przerwy aż do ziemi Milczan prosto środkiem Odry i następnie prowadzi blisko Odry, skąd do uprzednio wymienionego miasta Szczecina.”

Winicjusz Kossakowski

Krak I

A przed nim byli inni – których królewskie groby rozsiane są od Wisły po Wołgę. A pomiędzy nimi byli też jeszcze inni o których tutaj nie napisano – a których groby znajdujemy – choćby w Zakrzowie, czy w Jakuszowicach, czy w Pełczyskach czy w Słonowicach.

CB

 

National Geographic (2/2012)

 W tym wydaniu National Geographic polecam Sagę o polskich wikingach. Czy faktycznie Mieszko I był duńskim wodzem o imieniu Dago? Czy nasze państwo rzeczywiście organizowali brutalni najeźdźcy z północy Europy? Prowadzone w ostatnich latach na terenie Polski liczne wykopaliska zweryfikowały teorie wiążące wikingów z państwem Mieszka i Chrobrego. I pomyśleć, że na lekcjach historii przysypiałam w ostatniej ławce. Teraz w redakcji National Geographic o wydarzeniach z zamierzchłej przeszłości dyskutujemy, jakby to była najbardziej niesamowita opowieść z dreszczykiem, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji… Dobrze jest czytać interesujące książki o trudnych historycznych tematach, ale jeszcze lepiej poznawać historię jako naoczny świadek. Dziś to możliwe – dzięki rekonstrukcjom bitew z minionych wieków czy grupom kultywującym tradycje naszych przodków. Niektórzy mogliby sądzić, że dla prawnika, lekarza czy górnika wywijanie po godzinach mieczem i udawanie wikinga (piszemy o tym na str. 48) jest zajęciem niepoważnym. Ale to do nich – najlepszych znawców tematu – przychodzą wykładowcy akademiccy, kiedy chcą się dowiedzieć, jak wyglądały szczegóły uzbrojenia, albo skonsultować swoje teorie na temat możliwego przebiegu niektórych wydarzeń. A ja się cieszę, że dzięki takim ludziom nasze dzieci być może będą miały szansę nie zasypiać na wykładach z historii.

Zasięg Wenedów (Wędów), Lugiów (Lęgów) i Neurów (Nurów) – kontra dalszym fałszerstwom niemieckim

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 14 Luty 2012

Mapa przedstawia sytuację od 8000 p.n.e. do 4000 p.n.e. – Zasięg Wenetów [kliknij]

[Mapa na kanwie map zamieszczonych w książce Tadeusza Millera “3000 lat Państwa Polskiego”. Zasięg został wyznaczony przez pana Millera i w zasadzie pokrywa się z zasięgiem określonym dla Wenetów przez H. Łowmiańskiego, z tą różnicą, że Łowmiański zaznaczył też Wenetę na południu Wysp Brytyjskich i w Walii, na półwyspie Bretońskim gdzie Kręgi Carnacu - Czernca oraz osadnictwo Wenedów w Hiszpanii i Anatolii ]

Ponieważ ostatnio w Internecie pojawia się coraz więcej mapek przedstawiających niby to w obiektywnym świetle zupełnie fałszywy obraz zasięgu terytorialnego i przynależności plemion do rzekomego etnosu Germanii zamieszczamy tutaj kilka map dla sprostowania tej inwazji propagandowej prowadzonej w stylu iście goebelsowsko-hitlerowskim.

Oto wersja Goebels – Hitler z roku 2012:

Przedstawia rzekomą sytuację od 750 p.n.e do 400 n.e.

Oto jak ta mapa powinna wyglądać:

Jeszcze w XVIII wieku całe wybrzeże mówiło językiem wędlandzkim i drzewiańskim – bardzo podobnymi do kaszubskiego -a w X- XIII wieku obejmowało to zarówno ziemie za grodem Hammona (potem Hamburg) i okolice Kodenia (Kopenhaga).

Rekonkwista pokazana powyżej pochodzi od Niemców z Drezna, a jest rozpowszechniana po Polsce przez działaczy Ruchu Autonomii Śląska, którzy zapomnieli, że na Dolnym Śląsku w większości żyją teraz Nadbużanie, Lwowiacy, Kijowianie i inni Polacy ze Wschodu, którzy wcale nie popierają żadnej formy oderwania Śląska od Polski.

Porównajmy też z mapą rozkładu haplogrupy Słowiańskiej – tzw polskiej  R1a1g7 (mutacja M 458]. Podobny zasięg rzuca się w oczy. Zaznaczmy, co ważne, że to jest tylko ta ludność, która powstała z nadwiślańskiej mutacji haplogrupy R1a1 – Skołocko-Indo-Słowiańskiej, druga połowa ludności słowiańskiej ma haplogrupę taką samą jak SCYCI i Sarmaci- R1a1 – z 280. W Skandynawii dokonała się kolejna mutacja R1a1 – Z 284  (około 2400 p.n.e.) i ona jest składową Skandynawów współczesnych razem z R1b1 – Celtami oraz I1 – Staroeuropejczykami północnymi – Ilmerami. Skandynawowie to konglomerat tych trzech ludów. Mapa zielona u góry  pokazuje sytuację ekspansji chromosomu od roku 7500 p.n.e. -do 3000 p.n.e.

Poniżej na kilku mapach – trochę szerzej od 4000 p.n.e do roku 1000 z uwzględnieniem głównie Białej Chorwacji – ale obejmując także powyżej przedstawiony okres

Wenedowie, Lęgowie, Nurowie, Istowie, Burowie i Budynowie około 1500 p.n.e.

Straty terytorialne Wenedo-Lugio-Nurusji na zachodzie między 1500 – a 500 p.n.e. – na rzecz Celtów

Wenedo-Haria od 500 p.n.e – do 400 n.e (w pewnym okresie nazywana przez Rzymian Germanią) – różowe terytoria sukcesywnie tracone

Chorwacja Kraków i Popielidów (500 – 900 n.e.)

Sławia – Wiślania – Państwo Mieszka I w X wieku

Słowiańskie wybrzeże Bałtyku w VI- XII wieku

[6 powyższych map wykonano na kanwie map zamieszczonych w książce Tadeusza Millera “3000 lat Państwa Polskiego”.]

Każdą mapkę warto kliknąć żeby powiększyć – Zwracam uwagę na tej ostatniej na świątynie Trzygłowych bogów – Białobogi i Czarnogłowa rozlokowane na wybrzeżu Wenedyjskim (Wandalskim)

Ta mapa dobrze pokazuje Słowiańskie plemiona w VI-VII  wieku – Suiones – w Skandynawii i Goci – Gątowie – Geci Naddunajscy i  Nadazowscy oraz Dachowie – Dakhowie – to plemiona Słowiano-Drackie, znani są też Dakhowie, którzy współtworzyli Persję, a przeszli znad Morza Czarnego przez Kaukaz – to jest jedna z fal powrotnych R1a1 do Azji (gdzie w większości Słowiano-Indo-Skołoci mają haplogrupę R1a1 – Z 93 a razem z przedstawicielami innych mutacji R1a1 (Z280 i M 458) oraz innych haplogrup utworzyli etnosy słowiano-tureckie Khazachskie (Hazaria, Kazachstan, Kirgizja i inne) Bułgarskie, Awarskie, Huńskie, Madziarskie, razem ze Staroeuropejczykami I1 i Finami – (N) – utworzyli etnos Bałtyjski (Istyjski, Ilmeryjsko-Issedono-Aesti)

Należy zwrócić uwagę na często czynioną pomyłkę : Nie powinno się RÓWNAĆ ETNOSU Z HAPLOGRUPĄ.  Etnos słowiański jako składnik jest wszędzie tam gdzie występuje ta haplogrupa w składzie etnicznym na danym terytorium. On jest słowiańskim wkładem w “cywilizację” na danym obszarze, ale etnos jest współtworzony przez wszystkie występujące tam haplogrupy w ramach mieszania się ludności, a więc np w Polsce do 60 % R1a1 (złożonej z M458 i Z 280) dochodzą głównie R1b1 i I2 , a w Indiach inne haplogrupy, w Macedonii występuje równowaga R1a1, R1b1, I1, I2 oraz E. Ci ludzie mówią po słowiańsku i identyfikują się ze słowiańskością ale pochodzą od różnych haplogrup które razem stworzyły etnos Macedoński. To samo dotyczy Skandynawii i dzisiejszych Niemiec które są współtworzone przesz Słowian od zarania swego istnienia. Warto by Niemcy wreszcie zaczęli o tym mówić i zapamiętali to – 30% wkładu w ethnos niemiecki to Słowianie.

- A poza tym bez żadnego komentarza, niech mówią same mapy – które są w zgodzie absolutnej z rozprzestrzenieniem haplogrupy genetycznej Y-DNA R1a1 uznawanej powszechnie na świecie za Słowiańską (poza Niemcami, które dalej uprawiają Drang nach Osten – niezmordowanie od 1000 lat).

CB

Nowe Początki Polski za sprawą Wikingów?

Posted in nauka, Polska, Słowianie by bialczynski on 8 Luty 2012

[ostatnia aktualizacja 10.02.2012 - na dole artykułu]

Ponieważ otrzymałem skany artykułu z National Geografic poświęconego rzekomym odkryciom i nowościom w sprawie powstania Państwa Polskiego dzięki Skandynawskim Wikingom  i dokonałem paru zadziwiających konstatacji w związku z tym artykułem dzielę się nimi ze wszystkimi.

 Najpierw artykuł – bo tak wypada.

W związku z paktem ACTA – zastanawiam się czy mi wolno ten artykuł przytoczyć dla celów dyskusji? Jak myślicie czy z tego powodu zamkną nam BLOGA – bo takie będzie ich widzi mi się. A z drugiej strony jak tu polemizować z tekstem , którego się nie przytacza.  Myślę jednak, że te skany nie przekraczają obyczaju Internetowego – a jeśli autor będzie miał zastrzeżenia że go tu cytuję w całości to zaprotestuje , a wtedy oczywiście zdejmiemy tekst jego autorstwa i bedziemy was odsyłać do Biblioteki Publicznej żeby się z nim zapoznać – a co za tem idzie rzeczywiście wrócimy do czasów Króla Ćwieczka kiedy Internet nie istniał i – co dobrze pamiętam – żeby cokolwiek przeczytać zwłaszcza wartościowszego musiałem prosić Bibliotekarzy z Jagiellonki żeby mi łaskawie jakieś opracowanie wydali – jako “nieprofesorowi” i literatowi zaledwie – osobie bez zatrudnienia i majątkowego poręczenia.

Czy to nam znów szykuje NOWA DEMOKRATYCZNA WŁADZA?

To tak tylko na rozgrzewkę po mojej dłuższej nieobecności spowodowanej pracą nad skróceniem powieści dla dzieci dla Wydawcy.

CB

Nikołaj Rerich (Mikołaj Raróg) – Córka Wikinga

Teraz już Tekst z National Geografic

- autorem jest Joanna Orłowska-Stanisławska

Wiking_Piast_National_Geographic

Moje uwagi do tego tekstu

Moje uwagi mają charakter odpowiedzi listownej – bo to był mail do osoby która mi tekst przysłała.

Muszę powiedzieć że współczesne czasopisma to rzeczywiście prymitywne tabloidy, które nie wnoszą dla tych, którzy żyją już trochę na tym świecie , a interesowali się kiedyś głębiej jakąś tematyką – niczego nowego. W całym tym artykule fajne są obrazki i rekonstrukcje, a pewną nowością jest str 9 – gdzie bardziej współczesne wykopaliska.

Za wiele by trzeba pisać żeby “wyprostować” cały ten artykuł. Związki słowiańsko skandynawskie są niewątpliwe, tylko pytanie dlaczego autorzy zaczynają je od VII wieku i tych wikingów z lat 800-tnych. Czy chodzi o to by bardziej emocjonalnie związać Polaków obecnie z etnosem germańskim? Takie właśnie wystawy też się masowo ostatnio organizuje za granty UE – a to Goci a to Wandale. O Sarmatach i Scytach się nie mówi za bardzo. Bo tam nie ma grantów z UE?

To wszystko co napisano w artykule czytałem w dzieciństwie, z wypiekami na twarzy , jako 10 letni chłopiec – jest to rozpisane z dużą wyobraźnią przez Jana Grabskiego w Sadze o Jarlu Broniszu. Trygwason, Widłobrody, Sinobrody, Matka Królów (sparafrazowana w filmie antykomunistycznym, a raczej “wentylu” sponsorowanym przez PZPR, jak przecież całe powojenne kino polskie – w latach 80-tych XX wieku – reż Janusz Zaorski 1982 – już sama data premiery wskazuje o co chodziło ówczesnym twórcom Stanu Wojennego, gdy zezwalali na produkcję tego filmu).

Nowością może jest że Skandynawowie nagle zaczęli tak akcentować swoje związki ze Słowianami – to się nazywa “ucieczka do przodu” ponieważ dowiedziono w roku 2010 ich genetycznego pochodzenia od mieszanki Scyto-Słowian (haplogrupa R1a1) i Staroeuropejczyków, których stare ruskie teksty nazywają Ilmerami, a historia Ilirami – Naddunajczykami (haplogrupa I1 i I2). Tylko że to się działo dużo wcześniej, dużo dużo – bo ludność R1a1 jest udokumentowana przez wykopaliska jad Łabą, Wisłą, Dunajem już od 2700 pne. w grobach w Eulau na Łużycach gdzie leży rodzina królewska.  A to jest epoka brązu, wprowadzania rolnictwa , konia, wozu itp. najstarszy wizerunek wozu z Bronocic. A przez genetykę jako siedząca nad Wisła jest udokumentowana od 3500 pne – co właśnie związane z grobami królewskimi Bronocice, Słonowice, Jakuszowice, Pełczyska itp.

Artykuł celowo unika ciągłości – hipoteza jest mało poważna i ideologiczna , zawsze jest jakaś wiązka hipotez których używa się instrumentalnie – bo przecież można by wyciągnąć inną tę której treść przemyca się w artykule żeby wbić ją czytelnikowi w głowę. Dla mnie pobrzmiewa w tym artykule coś bezczelnego i aroganckiego. Jakby mówiono nam – no  zgódźcie się wreszcie na taką interpretację historii, przestańcie już się upierać – To samo jest w Eupedii  – próby “ratowania” za wszelką cenę swojego uprzywilejowanego położenia jako wiodącej rasy – próby karkołomne i niepoważne.

Tu też miejscami piszą że elity skandynawskie stworzyły państwo polskie i mówią nam – no było gorzej, ekstremiści hitlerowscy twierdzili że ogniem i mieczem cywilizację wam z Danii przyniesiono i z Niemiec a wcześniej żyliście w ziemiankach. Potem próbują to jakoś łagodzić i pisać że wiele etnosów, wiele grup etnicznych było na terenie Polski.

Pytanie czy oni wiedzą w ogóle dlaczego wiking to wiking – czy potrafią prawidłowo odczytać to słowo? Czy jeszcze łapią że to wiki- wici, wikło – rozsyłane wieści o wyprawie i że to wieda- weda, węda, wędzisko, wędzidło – stara wiara przyrodzona (oraz to co wyznacza reguły, prawo, za-węża wolność lub daje narzędzia władzy – wiedzę taj) i jej czarownicy wiedunowie, i że to kuning – kunig, czyli wikingowie to wedukuningowie (wedukingowie, wędokonungowie) gdzie kuning – kniaź – khunig – khan- han – kagan – to ten sam ciąg znaczeń związanych z księgą, księdzem i księżycem i konnym wojownikiem – wodzem – wiedzącym i wodzącym.

Tak, byli Skandynawowie w VIII i X wieku w Polsce i może nawet byli królami ale to wszystko ma swoją ciągłość bardzo dawną. Tylko trzeba inaczej patrzeć na archeologię – ona jest jak nawiert w ciemności, wykopaliska to otwór wycięty w czarnej płachcie. Na około pustka. Jakby zrobiono w roku 5000 ne po katastrofie atomowej odwiert w Berlinie na poziomie 1990 roku to stwierdzono by, że żyli tam Słowianie którzy jeździli wołgami i trabantami od Moskwy po Berlin, a jakby zrobiono odwiert w Warszawie  na poziomie 2010 to by stwierdzono że nagle Niemcy podbili Polskę bo same ople, volkswageny i simensy itp. To nie jest tak.

Udowodniono że wojownik pochowany w Jakuszowicach – Mała Mogiłka, z roku ok 400 ne. król jak się o nim mówi nie był Scytą ani Hunem i jego otoczenie nie było Hunami a mimo to pochowano go na sposób huński – w strojach huńskich – bo taka była tendencja żeby się ubierać i grzebać jak aktualnie panujący, którzy wtedy zabierali się do rządzenia nad Dunajem i Wisłą. Atylla – dla nas lepiej Hatiłła albo Hotyłła (jak Jagiełła i Świdrygiełło i inni)  to nikt obcy , to tradycja i korzenie sarmacko-scytyjskie. Rzecz w tym że Skandynawski etnos powstał ze Scyto-Słowian i Staroeuropejczyków (język skandynawski) i Celtów którzy tam weszli później niż Scyto-Słowianie.

Dlatego pozwalano im tutaj mieszkać i żyć nad Wisłą i Łabą. Czasami były kłótnie – oczywiście – jak wtedy kiedy obowiązany do posłuszeństwa Sistańskiemu kaganowi Gocki Winitar (Wenedar lub Wene-tyrs, gdzie tyrs – berło po prostu) a właściwie wenedyjski- wenedalski zamordował nad Dunajem Bozę (kroniki ruskie nazywaja go Bus-Busłajew) który reprezentował władców Huńskich (Khuńskich) i wybił  72 naczelników słowiańskich. Musiał natychmiast się zwijać ze swoją drużyną – błagał Rzymian żeby go wpuścili za limes ale oni nie chcieli więc wszedł siłą i tak wreszcie w ostatnim podrygu upadł Rzym, od którego Hotiłła pobierał sobie daninę roczną.

Tu mamy historię o 500 lat wcześniejszą z ziem polskich i groby królewskie sarmacko-scytyjskie choćby w Zakrzowie pod Wrocławiem oprócz tych z Jakuszowic i wielu innych. A przecież wcześniej około 0-100 są już wojny z Rzymem Markomanów – Moro-Kumanów – tych samych Sistanów bo Kumanowie to Połowcy znani znad Wołgi i Donu a Morowie, Morawianie – siedzą tam w tym miejscu Na Morawie od 2700 pne co najmniej jak twierdzi genetyka – bez przerw, a także za Troi (1400pne. ) żyli też z Drakami – Dar-Dawami albo inaczej Dardanami nad Dunajem i Bosforem nad Morzem Morawskim – Morzem Mora – Mar-Mara.

MARBOD ich wódz to dla Niemców i Skandynawów imię niewyjaśnialne – chwiejne, dziwne – ale dla nas Polaków jest łatwe do rozszyfrowania bo to Moro-Byta, jak MorBąta – jak Budda- Byta “będący” “oświecony” (czarownik, góryta, guru, po rosyjsku bud’ – Morbud, albo Marbod – bo Mara, Marza i Mor(hołt) to para bogów.

Więc wszystkie archeologiczne kultury – i Corded War i łużycka i pomorska i przeworska zawierają skorupy wykonane przez ludzi R1a1 oraz ludzi I2 i I1 i R1b1 – i to są twórcy tych skorup. Konglomerat Scyto-Słowian, Celtów i Staroeuropejczyków. Nie żadni Skandynawowie w sensie jakiejś odmiennej nieznanej nikomu nowej grupy, która się pojawiła na ŁODZIACH W VII WIEKU NE. To ciągłość od 10.000 lat wstecz nad Dunajem i od 5.000 lat wstecz nad Wisłą i od 2500-2400 pne w Skandynawii.

AKTUALIZACJA 10 02 2012

Ponieważ mamy zwyczaj że rozbudowane ważne głosy albo dyskusje publikujemy w ramach artykułów dla ich wzbogacenia i uzupełnienia treści – tak samo tym razem głos z wpisu od Mieczysława:

Nadesłane przez Mieczysława

SAGA O JÓMSBORGSKICH WIKINGACH
Stefan Ziętowski
biuletyn Islandia 4/2002

W początkach VIII w. pojawili się w Europie wikingowie, zwani później Normanami. Byli to piraci, łupieżcy pochodzący ze Skandynawii – Norwegii, Danii, a nawet ze Szwecji. Na swoich świetnie zbudowanych łodziach napadali Irlandię, Hebrydy, północną Szwecję, Orkady, Szetlandy. Plaga wikingów dotknęła nawet Francję. Długie łodzie wikingów wpływały w głąb kraju, pustoszono wsie i miasta, grabiono wszystko co miało jakąś wartość. W latach 841, 845, 855 i 861 dotarli do Paryża, miasto zdobyli i zniszczyli. W 845 r. napadli na Hamburg, zdobyli go, spalili domy i wymordowali mieszkańców.

W X w., za Mieszka I i Bolesława Chrobrego chyba nikt w ówczesnej Polsce nie wiedział, że istnieje wyspa Islandia, że jest zaludniona przez Normanów, że odkryli oni nowy ląd na zachodzie, zwany Winlandią (Ameryka). A Islandczycy wiedzieli o istnieniu naszego kraju, że władcą jest król Bolesław! Wiedzieli o tym dzięki Sadze o jómsborgskich wikingach. Opisuje ona dzieje wodza grupy wikingów Palnatokiego, jego wyprawy, bitwy, ale także zbudowanie przez niego grodu zwanego Jómsborgiem na wyspie Wolin. Na wyspie tej od IX w. było miasto znane jako Wineta, z portem nad rzeką Dziwną.

Saga jest bardzo obszerna, ale nas interesuje przede wszystkim historia Jómsborga. Bohaterem sagi jest wiking Palnatoki. Początek sagi to historia rodziny, skąd Palnatoki pochodził, jego małżeństwo z córką jarla Stefnira Alöfa, władcy Walii. Walia była zresztą przez długi czas we władzy wikingów. Po trzech latach zbójeckich wypraw Palnatoki pożeglował na wschód na Bałtyk z 40 łodziami. I teraz saga opisuje jak powstał gród na wyspie Wolin.

- W tym czasie królem w kraju Wenedów był Burisław (w niemieckim wydaniu sagi podano, że jest to Bolesław I, król Polski). Słyszał o Palnatokim i był zaniepokojony jego wyprawami, gdyż były one zawsze zwycięskie, a on sam był sławny wśród wikingów. Wtedy król postanowił wysłać posłańców do Palnatokiego i zaprosił go do siebie. Przekazał też propozycję, że zamierza dać mu krainę, zwaną Jóm (Wolin), aby tam mógł się osiedlić i bronić królewski kraj. Propozycję tę Palnatoki przyjął i osiedlił się w tej krainie wraz ze swoimi ludźmi. Zbudował tam duży gród, mocno ufortyfikowany. Część obwarowań obejmowała także i obszar morza, a tam kazał zbudować port i miejsce na 300 łodzi (w rzeczywistości miejsca mogło być najwyżej dla kilkunastu łodzi) tak, że wszystkie one znajdowały się w obrębie grodu. Sam gród zbudował z wielką starannością. Była brama, a nad nią umieścił kamienne sklepienie łukowe. Przed wrotami umieścił żelazne skrzydła bramy, którymi zamykano wjazd do portu. Nad kamiennym sklepieniem bramy była zbudowana wieża, na której znajdowały się wyrzutnie pocisków. Gród ten nazwano Jómsborg (burg znaczy gród, zamek).

Osobny rozdział w sadze opisuje jakie Palnatoki wprowadził zasady, prawa, których wikingowie musieli przestrzegać.

- Palnatoki po naradzie z mądrymi wikingami ustanowił prawa, które to prawa stały się sławne, a jego władza bardzo się zwiększyła. Takie były to prawa: żaden wiking nie może mieć więcej niż 50 lat i mniej niż 18 lat. Pokrewieństwo nie ma wpływu na przyjmowanie nowych wojowników, ale jeżeli będą chcieli należeć do załogi, muszą przyjąć ustalone prawa. Żaden wiking nie może ulec równorzędnemu przeciwnikowi. Każdy ma mścić się za swego towarzysza, jakby był jego bratem. Żaden nie może mówić o strachu, nie może bać się w żadnej sytuacji, nawet jeżeli sytuacja jest beznadziejna. Wszystko to co w czasie wyprawy zdobędą, muszą oddać do podziału, obojętnie czy to jest rzecz mało, czy bardzo wartościowa. I jeżeli ktoś tego nie zrobi (tj. weźmie coś dla siebie), to musi gród opuścić. Żaden nie może nikogo obgadywać, oczerniać. Jeżeli będzie jakaś nowina, nie może o tym nikomu mówić, gdyż tylko Palnatoki może nowinę ogłosić. Nikt nie może mieć kobiety w grodzie i nikt nie może być poza grodem dłużej niż 3 noce (kobietom wstęp do grodu był zabroniony). Jeżeli do załogi zostanie przyjęty ktoś nowy i okaże się, że on zabił ojca albo brata kogoś z załogi, albo nawet ich dalekiego krewnego, i będzie o tym później wiadome, to tylko Palnatoki będzie rozstrzygać (jak postąpić), jak również w razie sporu między nimi. Na tych zasadach wszyscy przebywali na grodzie i uznawali te prawa. Każdego lata wypływali na wyprawy do różnych krajów i zdobywali sławę. Byli uważani jako doskonali wojownicy, jakich w tym czasie nigdzie nie było. A nazywali się Jómswikingami.

Saga opisuje też przybycie do Jómsborga Sigvaldiego, syna Haralda, który panował na wyspie duńskiej, zwanej Seeland. Przybył z łodziami pełnymi wikingów. Palnatoki wraz z liczną załogą wszedł na wieżę, która była nad bramą, aby rozmawiać z wojownikami, którzy przybyli do grodu. Palnatoki zapytał, kto dowodzi łodziami. Sigvaldi odpowiedział – tutaj dowodzą dwaj bracia, synowie jarla Haralda. Ale my byśmy chcieli być razem z wami i możemy być wam potrzebni –. Palnatoki poradził się swoich wikingów, którzy znali Sigvaldiego. Ale decyzję pozostawili Palnatokiemu. On zaś kazał otworzyć bramę i łodzie wpłynęły do wewnętrznego portu.
Część przybyłych została, a część musiała odpłynąć.
Saga opowiada również o chorobie Palnatokiego i o jego rozmowie z królem Bolesławem. Z rozmowy tej wynika, że Palnatoki był jednak zależny od króla.

- Wtedy wysłał posłańca do króla Burisława (Bolesława). Król przybył do Palnatokiego (tj do Jómsborga), który poinformował króla, że ta choroba jest najgorsza z dotychczasowych. Wtedy król powiedział – To jest moja rada, wybierz kogoś na swoje miejsce i niech on będzie wodzem –. Palnatoki oświadczył, że najlepszy byłby Sigvaldi. Król powiedział – wszystkie prawa ustalone dla wikingów w Jómsborgu powinny dalej obowiązywać –. Sigvaldi nie odmówił i zgodził się. Wkrótce potem Palnatoki zmarł.

Dalsza treść sagi to opis przygotowań do bitwy i przebieg samej bitwy w Hjörungs (dzisiaj to Jörundfjord w Norwegii) między jarlem Hakonem (Norwegia) a jarlem Svendem (Dania), wspomaganym przez Jómsborgczyków. Warto wspomnieć, że wg sagi w walce tej wzięło udział po stronie Hakona czterech Islandczyków. Bitwa zakończyła się zwycięstwem Hakona a klęską wikingów z Jómsborga, którzy zostali w większości wymordowani.

Czy historia sagi jest prawdziwa?

Saga została spisana dopiero w XII w. na podstawie ustnych przekazów. Napisał ją Saxo z przydomkiem Grammaticus (1140-1206) w Historii Danica. Saga zawiera zresztą wiele błędnych informacji. Co prawda nie podaje dat, ale błędnie umieszcza w czasie niektóre zdarzenia. Harald Sinozęby, król Danii od 940 r., po walce z synem uciekł do Jómsborga, gdzie w 986 r. zmarł. Tak więc już wtedy musiał istnieć gród wikingów, czyli nie Bolesław przyczynił się do jego zbudowania.

Czy Polska miała kontakty z wikingami?

Przecież córka Mieszka I, siostra Bolesława Chrobrego, Swietosława zwana Sigrida Storrada, była żoną króla szwedzkiego Eryka I, a potem żoną króla Svena Widłobrodego króla Danii, Anglii i Norwegii. Pisarz Gołubiew swoją książkę Bolesław Chrobry rozpoczyna od opisu nieudanego napadu kilku wikingów na polską wieś, więc byli oni znani poddanym Bolesława.

Uczeni zresztą wątpią czy w ogóle na wyspie Wolin był gród wikingów. Dotychczasowe poszukiwania śladu grodu nie dały rezultatu. Śladów poszukiwano także na Bałtyku w okolicach Wolina. Jeżeli wikingowie zbudowali gród, to oczywiście na terenie trudno dostępnym. Nazwy były różne – Junne, Wineta. W książce Bolesław Chrobry jest piękny opis jak wojska Bolesława zdobywają gród wikingów.

Może więc za Chrobrego Jómsborg był zależny od Polski?

Historycy podają, że gród Jómsborg został zdobyty i zniszczony w 1043 r. przez króla duńskiego Magnusa. Ostatecznie cała wyspa Wolin została opanowana w 1184 r. przez króla duńskiego Kanuta VI. Tak skończyła się plaga wikingów.

Ale nas interesuje fakt, że w jednej z licznych sag jest mowa o Polsce, o królu Bolesławie, o Jómsborgu. Może wiele zdarzeń jest nieprawdziwych, ale Islandczycy na pewno wiedzieli o istnieniu Polski.

***
MD

O pangermańskim szowiniźmie i nacjonaliźmie, o nieustannych próbach naciągania faktów i anglo-niemieckich manipulacjach przy Y-DNA

Posted in nauka, Słowianie, Teksty społecznie zaangażowane by bialczynski on 26 Grudzień 2011

uwaga! na końcu artykułu aktualizacje: najświeższa z 27.12.2011

Wysoce Oświecone Kręgi w Polsce nieustannie wmawiają Polakom jak w Żyda chorobę, chorobliwy nacjonalizm, pansłowianizm, ksenofobię, szowinizm a nawet rasizm, a czasami także faszyzm. Ciekaw jestem co powiedzą  owi Światli Europejczycy, Europofile, Salonowi Berlino-Paryżanie i jak nam wyjaśnią uporczywe germanofilskie i pangermańskie “zagrywki” stosowane na internetowych anglo-niemieckich stronach poświęconych projektowi  Genetycznemu gdzie prowadzona jest klasyfikacja ras w oparciu o badania genetyczne haplogrup męskich Y-DNA?! Mam tu na myśli stronę Eupedii – czyli European Y-DNA haplogroups : http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml

Strona ta zawiera oczywiste fałszerstwo i jest żywym dowodem takiego naciągania faktów ku chwale Rasy Panów Germanów, że gdybyśmy coś podobnego zrobili w Polsce ciż sami Światli Europejczycy Polscy, kazali by nas zamknąć w psychiatryku, albo w kiciu, a przynajmniej zażądaliby ocenzurowania internetu i zamknięcia naszych faszystowskich stron WWW, gdzie uprawiamy jawny nazizm.

Oto rzeczona  strona Eupedii (koniecznie kliknij i powiększ):

Owa szowinistyczna, rasistowska , pangermańska sztuczka została zastosowana przy opisie ras – czyli poszczególnych haplogrup w nagłówku nad samą tabelą. Oto haplogrupa Y-DNA (męski chromosom DNA wyznaczający rasę) nazywana I1 oraz haplogrupa I2 – nazwane zostały tutaj następująco:

I1 – Pre-Germanic (Nordic)

I2b – Pre-Celto-Germanik

I2a1 -Sardinian, Iberian

I2a2 – Dinaric, Danubian

Jest to oczywisty przekręt ponieważ powszechnie wiadomo że haplogrupy I1 i I2 należą do ludności niearyjskiej – jakże zatem ta niearyjska ludność może być pre-aryjska (no bo Germanie uważają się chyba za Indoeuropejczyków – tak było przynajmniej do 2010 roku, kiedy to badania genetyczne obaliły ich mitologię na temat  ich WYŻSZEJ Rasowości i ich NAJWYŻSZEGO pochodzenia, a także pre-proto-starożytności i co za tym idzie NAJWIĘKSZEGO we wszechświecie wkładu w rozwój cywilizacji (wynalazek koła i makaronu) oraz wszelakich zasług dla świata cywilizowanego.

To pierwszy przekręt który ma spowodować, że gdzie byście nie sięgnęli – do jakiegokolwiek kraju Europy tam będziecie mieli Pre-Germanic albo Pre-Celto-Germanic. Jednakże genetyka to nie stare dobre skorupki i wykopki archeologiczne, którymi da się manipulować dowolnie i obracać na swoją korzyść. Co się więc stało że od 2010 roku zaczęli się oni umieszczać w tym pogardzanym przez nich do niedawna kotle rasowym – ludności staroeuropejskiej? Ano stało się coś takiego, że nie ma dla nich miejsca wśród Indoaryjskich ras – nie są czystą rasą! Są mieszańcami trzech ras, z których żadnej nie można nazwać germańską.

Ale żeby było jeszcze śmieszniej wpakowali się z kopytami w kociołek Rasy Sługów i Niewolników – Slavic, czyli w haplogrupę R1a – gdzie umieszczają (chyba z wielkim bólem germańskiego serca) Bałto-Słowian, Indo-Irańczyków i … Germanów. Oczywiście Germanie są także w haplogrupie R1b. Dziwię się doprawdy że nie umieścili się jeszcze w typowo Żydowskiej haplogrupie J1, albo w Północnoafrykańskiej – E1?! Przecież w Niemczech pełno dzisiaj “czarnych” Niemców.

Jak widać z Germanami, czyli Niemcami, Skandynawami i Anglikami jest poważny problem. Są wszędzie, i od zawsze ale tak naprawdę okazuje się, że nie ma ich nigdzie. To jest trochę podobny problem jaki nauka niemiecka imputowała Słowianom – byli współcześnie wszędzie w 2/3  Europy i 1/3 Azji, we wszystkich niemal krajach świata mieli spore diaspory i nie dało się tego wyjaśnić. Według niemieckiej spreparowanej na faszystowskie potrzeby nauki XX wieku o kulturach archeologicznych, nie było  dla nich miejsca nigdzie w przeszłości. Pojawiali się jak diabeł z pudełka, wyskakując z ziemianek i bagien w V wieku n.e. (a nawet w IX – tak to obowiązywało jeszcze w latach wczesnych 70-tych XX wieku) i zalewali nagle świat mnożąc się cudownie, jak chleb w rękach Chrystusa.

Może gdyby to ewidentne fałszerstwo zostało popełnione w jakimś innym miejscu to trzeba by było przez kolejnych 100 lat toczyć z nimi na te tematy polemiki! Bo przecież oni – otwarci, bez kompleksów, światli bardziej niż Nasi Światli, nie mają w zwyczaju krytykować samych siebie za swój nacjonalizm i swoje fobie narodowe.  Na szczęście wystarczy zajrzeć w szczegółowe rubryki  na tej samej stronie, pod spodem, żeby zobaczyć jak się sprawy mają naprawdę.

Weźmy taką Francję i Rumunię na początek, żeby się przyjrzeć jakie rasy tworzą ethnos tych krajów. Są to dwa kraje  językowej grupy romańskiej, położone daleko od siebie :

Francja – to bardzo dziwny, wielorasowy kraj, w którym jednak zdecydowaną przewagę ma Y-Dna R1b – które wszyscy poza Germanami uznają za Celtyckie. Wiadomo, Celtów podobno nie ma już prawie jako nacji (tylko Irlandczycy i Walijczycy mówią jeszcze śladowo po celtycku), więc nie mogą się bronić, ale ja na miejscu Francuzów bym  zaprotestował – ich język to nawet nie germańska grupa językowa.

R1b jest tutaj 61%. Dopełnia Francję konglomerat w którym najliczniejsi są Staroeuropejczycy z grup I1 oraz I2  razem – 15,5% (w tym I1 – 9,5%), do tego znacząca liczba Y-DNA J2 – greko-mezopotamskiego – 7%, i E1 – północno-afrykańsko-bałkańskiego.

A jak jest z Rumunią? – W Rumunii, którą tworzy w ponad 80% miks czterech ras decydujący okazuje się czynnik Staroeuropejski (Wenedowie, zwani też dawniej Trakami, albo Ilirami) I2 – 26% , Słowianie R1a – 18% , Celtowie R1b – 16% i oraz Greko-Anatolianie (Semici, rasa Żydowska, czy też Kaukaska, jak pokrewna im J1), których też zwą Greko-Mezopotamczykami albo Kaukazami J2 – 13%.

Ani w jednym ani w drugim kraju, nie ma śladów języka niemieckiego, czy języków skandynawskich, albo angielskiego . W Rumunii, przy udziale Słowian w populacji na poziomie 1/5, czyli lekko poniżej 20% , są za to znaczne wpływy języków słowiańskich. Język rumuński jest oczywiście językiem romańskim, ale mocno zeslawizowanym – chociaż kentum.

Ten przykład pokazuje jasno, że ludności o haplogrupie I nie można w żaden sposób potraktować jako Pre-Germanic, ani jako Pre-Celto-Germanic. Nigdzie nie zachowała ona swojego języka, chociaż poza krajami z dominacją Słowian miała wpływ na ukształtowanie nowego języka – na jego kentumizację. Może się też okazać, że zachowała język w jednym jedynym kraju, jeśli to ich wpływ dominuje na Węgrzech.

Gdzie zatem jest Pre-Celto-Germanic? Może to R1b? Tylu ich jest w Niemczech, masa. Okazuje się jednak, że nie! R1b musi być czysto celtycki, bo na jego podkładzie powstały jeszcze inne państwa romańskie z językami romańskimi i czysto celtyckie z językiem celtyckim  – przede wszystkim Włochy i Hiszpania, gdzie  język niemiecki i angielski trudno będzie przykleić do łaciny, włoskiego  czy hiszpańskiego. Jest i Portugalia. Jest ich też dużo w północnej Afryce – przecież nie germańskiej.

R1b występuje w Italii w 49% a oprócz niego J2 i E1 po kilkanaście procent. Haplogrupa I prawie że w Italii nie występuje – Italia to rasowa mieszanina głównie rasy celtyckiej,  z domieszką greko-mezopotamskiej i północno-afrykańskiej.

Hiszpania jako kultura i ethnos językowy Pre-Germanic prezentuje się  jeszcze gorzej: tutaj 69% rasy celtyckiej R1b – i po 7 procent E1 oraz J2, reszta w nieznacznych domieszkach.

Cóż, może języki romańskie powinny tworzyć grupę germano-romańską, żeby ocalić honor rasy niemieckiej? Tylko czy ktoś zechce uwierzyć, że łacina, włoski i hiszpański – mówiąc w uproszczeniu i skrótem myślowym – pochodzi od niemieckiego i szwedzkiego? Prędzej znajdziemy pewnie coś z łaciny w niemieckim niż na odwrót?

Gwóźdź do trumny i dowód na to że R1b – to Celtowie, a nie żadni Germanie, dają dwa kraje będące współczesną celtycką ostoją rasową i językową – Walia i Irlandia: TUTAJ ODPOWIEDNIO  -Walia R1b: 83,5%, a  Irlandia: 79%.

Tam gdzie przewaga R1a – mamy języki słowiańskie oraz o dziwo języki bałtyckie – gdy R1a jest powiązane z mocną przewagą N (haplogrupy fińsko-syberyjskiej). Języki bałtyckie powstały zatem na podłożu mieszaniny dwóch ras – Słowian (R1a) i Sybero-Finów (N). Nie ma żadnej rasy Ugro-Fińskiej ponieważ wśród Węgrów prawie nie występuje haplogrupa N. Nie ma też starożytnej ponoć rasy Bałtów – Aesti ze starorzymskich kronik to Słowiano-Finowie.

Oto przykłady:

Polska: 55% R1a, 16%-R1b, 15% – I

Rosja: 46% R1a, 10% I2

Białoruś: 49% R1a, 10% I2

Ukraina: 43%R1a, 21%I2

Słowacja: R1a – 42%, R1b -  23%, I2 – 10%

Czechy: 34% – R1a, 22% – R1b, 11% – I2

W tych wszystkich krajach mówi się po słowiańsku.

Inna sprawa to Bałkany,

gdzie okazało się, że często mniejszość słowiańska narzuca swój język Staroeuropejczykom z grupy I2.

Serbia:  R1a 15%, I2 34,5%  oraz 20,5% E1 (afrykańskiej) – I2 to tutaj zdecydowana większość populacji – co ciekawe prawie nie ma tutaj Celtów, a język narzuca mniejszość Słowiańska.

Chorwacja:42% I2 a tylko 29% R1a – ale to wystarcza by mówić językiem Słowian

Bośnia: 50% I2 , 14%  E1, 13,5% R1a – i to wystarcza aby mówić po słowiańsku

Słowenia: 34% R1a, 23,5% R1b, 22% I 2 – język słowiański

Macedonia: najliczniejsza tu jest grupa afrykańska E1 – 23%, poza nią po równo prawie R1a – 13,5%, R1b-13,5%, a nieco mniej I1 – 10%  i I2 – 18%, a J2 – 13% – kompletny miks genetyczny- bardzo ciekawy kraj mówiący po słowiańsku

Bułgaria: 20%I2, 20% – J2, 18% R1a, 18%R1b, 16% E1 – a jednak mowa słowiańska

Ciekawy przypadek to Węgry

Węgry: 32,5% Słowian (R1a), 17% Celtów, (R1b) , 15% I2, 8%I1, J2 – 7%, E1-9,5%. jest tutaj tylko 1%N – fińsko-syberyjskiej. Czy to ten 1% narzucił wszystkim język? To byłby ewenement – może jest jakieś inne wyjaśnienie i rozwiązanie. Może to jednak język staroeuropejski łączący cechy I1 i I2 z J2.  – co w sumie stanowiłoby 30% populacji. Wtedy można by zrozumieć że język słowiański wyjątkowo się tutaj nie przebił przez substrat staroeuropejski. No bo oczywiście bajki o pochodzeniu Węgrów ze stepów Azji trzeba włożyć między bajki. No chyba, że Hunowie byli R1a i Awarowie także R1a – czyli byli Słowianami, bo reszta Węgrów to Staroeuropejczycy i Celtowie oraz Północno-Afrykanie. Czy to na pewno jedna grupa językowa Ugro-Finowie?

A oto jak powstały języki bałtyjskie:

Litwa: 38% R1a i 42%N – język bałtyjski (słowiano-fiński) – domieszki I znacznie mniejsze: po 6% zarówno I1, jak i I2

Łotwa: 40 R1a i 38% N -język bałtyjski (słowiano-fiński) – I: 6%I1 i 1%-I2

Estonia: 15 %I1, 32% R1a, 34% N (język bałtyjski (słowiano-fiński)

dla porównania Finlandia gdzie R1a było tylko 7,5% , kraj tworzą głównie rasy I1 – 28% oraz N – 58,5%  – język fiński.

Tam gdzie w danym kraju występuje zdecydowana przewaga R1a mamy języki słowiańskie, tam gdzie r1b – romano-celtyckie. W sensie genetycznej czystej rasy Germanie ze swoją grupą językową nie występują nigdzie. Po prostu ich nie ma. Kolebka Germanów to Skandynawia – tam mamy rasę I1 zmieszaną z R1a i R1b – a więc Wenetów Północnych – czyli Staroeuropejczyków, Słowian i Celtów – z tej oto mieszanki powstały języki nordyczne, a potem po przejściu na kontynent ze Skandynawii między rokiem 500 a 100 p.n.e. – na Kontynencie już powstały po kolejnym zmieszaniu z Celtami kontynentalnymi i Słowianami nad Łabą i Odrą języki ANGLO-GERMAŃSKIE (ANGIELSKI I NIEMIECKI) .

Ale oczywiście Eupedia widzi wszędzie Germanów, zwłaszcza tam gdzie dominują języki romańskie i słowiańskie. Jednocześnie Eupedia zgubiła gdzieś biednych poczciwych autochtonów Europy. Nazywa ich na tysiąc sposobów, ale na szczęście tabelki pod spodem pokazują, że oni są i mają się dobrze jako należący do haplogrup I1 i I2. Nie są raz Ariami a raz Staroeuropejczykami – zawsze byli i będą Staroeuropejczykami, którzy zamieszkali ten kontynent jako pierwsi.

Nie będziemy postulować sprostowania polegającego na dopisaniu Słowian wszędzie tam gdzie jest I1 i I2 – jako Pra-Słowian. Proponowałbym żeby pozwolić I1 i I2 być tym czym byli.

Pre-Germanie to rzeczywiście wszyscy po trochu: trochę Słowianie, trochę Celtowie (ci mają wśród nich zdecydowaną większość, więc i język jest kentum, a co do gramatyki taka mieszanka słowiańsko-celtycka, liczba przypadków mniejsza niż u Słowian a większa niż u Celtów), trochę Staroeuropejczycy, i trochę też oczywiście Semici (J2), których jako rasę próbowali Niemcy wyeliminować w Auschwitz.

Zamiast próbować się na siłę przyklejać do haplogrup R1a i do I, lepiej uznać, że ludzie tej rasy i ethnosu stanowią  niezbywalną część ludów Skandynawo-Anglo-Germańskich i być dumnym z tego, że tak młody ethnos, który wykluł się zaledwie w 500 roku p.n.e. po wejściu Skandynawów na kontynent europejski, ethnos powstały z mieszanki ras aryjskich i staroeuropejskich, dał swój język i swoje osiągnięcia naukowe i techniczne,  jako spoiwo i napęd cywilizacyjny, dla większości cywilizowanego świata XXI wieku. Tego przecież Skando-Anglo-Germanom nikt przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy.

Aktualizacja 27.12.2010

Ponieważ temat wywołuje jak zwykle poruszenie i dyskusję załaczam tabelkę, która w miarę sensownie pokazuje współudział słowiańskiej  haplogrupy R1a we współczesnych etnosach wikińskich, germańskich, pomorskich, zachodniosłowiańskich, wschodniosłowiańskich, perskich, tatarskich, hinduskich a nawet semickiej czy arabskiej.

Zamieszczamy też ważne linki do wyjaśniających stron i dyskusji związanych z haplogrupą I (I1 i I2).

Ponieważ fora genetyczne są już rozwinięte i wciąż trwa na nich dyskusja i modyfikacja danych warto skorzystać właśnie z tych linków, bo dla nas genetyka historyczna jest tylko ubocznym tematem – chociaż niezmiernie ważnym dla ustalenia udziału Słowian w kulturach archeologicznych i przeszłości neolitu europejskiego oraz dla ustalenia kulturalnego zakorzenienia Słowian i spuścizny przodków.

Oto tabela:

Kliknij i powiększ

oraz linki i ważny tekst od Pioterusa:

Aa tam, to nie do końca tak. Maciamo z Eupedii nie jest traktowany poważnie już od dawna. Wszyscy wiedzą jak naciąga on fakty i jak wszystko mu dziwnie wychodzi tak aby podtrzymać mit o stepowych Celtach. Tak jak Pani Jean Marco od innej słynnej strony genetyczno genealogicznej.

Proszę się Eupedią nie stresować, to taka sama ostoja „starego systemu”, jak Poczta Polska…

Tu trochę świeższe informacje o hgY I:

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?t=19706

Swoją drogą – (proszę odświeżać informację jak najczęściej!), moja hgY – I2a1b1 czyli dawna I2a-Din może się wywodzić nawet z Mazowsza-Polesia (wg guru hgY I Kena Nortdveda):

http://en.wikipedia.org/wiki/Haplogroup_I2_(Y-DNA)#I2a1b1

http://arslanmb.org/ArmenianDNAProject/WarpedFounderTree-14.pdf

Parafrazując Polako (tego od blogu http://eurogenes.blogspot.com/ – swoją drogą ciekawy, świeżutki artykuł o Gotach, a raczej ich braku) – „2012 będzie [tu brzydkie słowo] ciekawym rokiem jeśli chodzi o ilość opracowań naukowych dot. genetyki genealogicznej.” Proszę śledzić ten blog, bo porównania autosomalne dają obraz, z którym dyskutować już się nie da (np. wyjątkowo niski wśród Polaków składnik „Azjatycki”, bodajże najniższy w Europie, za to podejrzanie wysoka wartość składnika „Bałto-Słowiańskiego” wśród Hindusów tradycyjnie uważanych za potomków Arjów).

O a tu dyskusja na forum nt. Gotów, jak zwykle śFinki nie wieżą (i dobrze Advocatus Diavoli niezbędny jest aby nie dać się otumanić własnemu chciejstwu historycznemu, no i trzeba się skupić na merytorycznej dyskusji i dobrze argumentować:

http://www.forumbiodiversity.com/showthread.php?p=635630#post635630

Pogańska magia, rytuały, znaki, symbole oraz wóżbiarstwo i amulety a chrześcijaństwo – szkic do tematu


Konstanty Makowski – Świąteczne wróżby (jak widać powszechne i w XIX wieku)

Parę słów wstępu

Otrzymaliśmy niedawno wpis z prośbą o artykuł omawiający tradycję wróżb w Wierze Przyrodzonej Słowian. Niniejszy szkic jest zaledwie przyczynkiem w temacie, który okazuje się zbyt rozległy i wieloaspektowy jak na jeden artykuł, a nawet cykl.

Tak się składa, że za chwilę siądziemy wszyscy do wigilijnych stołów i będziemy obchodzić jedno z czterech wielkich świąt roku – Święto Narodzin Światła Świata. Dzisiaj powszechnie wiadomo, że to jest święto w każdym wymiarze pogańskie, przejęte – według oficjalnie głoszonej po gazetach i innych mediach wersji – od Rzymian, kiedy Kościół dochodził do władzy w Cesarstwie, a nowa wiara wciąż zmagała się z rzymską religią naturalną (przyrodzoną, czyli pogańską).


Sądeckie podsufitowe świetliki, sady i podłaźniki  związane z Bożym narodzeniem czyli narodzinami Światła Świata

W latach 70-90 tych XX wieku i wcześniej, nie znaleźlibyście w codziennych czy kolorowych gazetach  informacji i wzmianek na temat pogańskiego zakorzenienia obrzędów , rytuałów czy znaków chrześcijańskich. Była to starannie skrywana tajemnica Kościoła. Co ciekawe także komunistyczni politrukowie nieszczególnie chętnie wspominali o takich sprawach. W PRL obowiązywał niepisany podział władzy: w zamian za neutralność Kościoła na niwie polityki, Komuna zachowywała neutralność w kwestiach religijnych (neutralność rozumianą po bolszewicku, bo oczywiście wcielano w życie ideologię moskiewską, a więc między innymi obchodzono święto Dziadka Mroza, który obdarowywał dzieci po przedszkolach i szkołach – tuż przed świętami Bożego Narodzenia).

IZYDA – Córka bogini Nut i boga Geba, siostra Ozyrysa, Seta i Neftydy, żona Ozyrysa. Jeden z pierwowzorów Maryji – Matki Bożej, temat tak uwielbiany przez rzeźbiarzy i malarzy – „Matka Boska z Dzieciątkiem” oraz jej kontr-wersja, tzw. pieta. czyli  “Matka Boska z martwym Chrystusem”. Była czczona na obszarze cesarstwa rzymskiego jeszcze w VI wieku n.e.Tutaj jako matka Horusa – Matka Boska. Bogini Nieba – Pani Niebieska. We wszystkich religiach przyrody (wiarach przyrodzonych) jest obecna i funkcjonuje pod takim czy innym imieniem, pierwotnie, już w neolicie jako Wielka Matka – Wielka Macierz. Jej rodowód, tak naprawdę łączy się z początkiem neolitu, a właściwie początek tego kultu niknie w pomroce dziejów. Jest ucieleśnieniem symbolicznym naturalnej siły kosmicznej – „żeńskiego” aspektu Żywiołu Nieba i Światła. U nas Dażboga, Dagboga, Dawana, Dana.

Kiedy Set zabił Ozyrysa, Izyda odnalazła jego poćwiartowane ciało i wraz z Neftydą przywróciła męża do życia. Poślubiła swojego brata Ozyrysa, była matką Horusa. Zaopiekowała się małym Anubisem (synem Ozyrysa i Neftydy) gdy Neftyda (żona Seta) porzuciła synka ze strachu przed mężem. Wszędzie jest ukazywana jako najlepsza Matka, wcielenie dobroci. Wraz z bratem i synem stanowili naczelną triadę bóstw Egiptu.  Izyda przez wielu badaczy jest uważana za protoplastkę Maryi, matki Jezusa Chrystusa w religii chrześcijańskiej.

W mitologicznych opowieściach egipskich, na przykładzie kazirodczych związków bogów (z siostrami, braćmi i dziećmi), widać doskonale , że te postacie mają symboliczny charakter a ich archetypem są siły kosmiczne, które wyrastając ze wspólnego pnia przeplatają się we wzajemnych związkach, przybierając nowe postacie o odmiennych cechach i zakresach działania.


Bazie do wróżenia i do jedzenia – ale to na wielkie Święto Wiosny czyli Słowiańskiego Nowego Roku – Wiosenną Równonoc – Noc Niebiańskiej Bitwy

Wbrew powszechnie głoszonej dzisiaj apoteozie roli Kościoła Katolickiego w wyzwoleniu Polaków w 1981 roku, z końcem lat 70-tych XX wieku, tuż przed Sierpniem 80, Kościół niechętnie udzielał wsparcia jakiejkolwiek opozycji politycznej. Na organizowanych przez Dominikanów Wigiliach dla Hippisów (z których potem wywiedli się przecież działacze SKSów i Uniwersytetów Latających oraz KORu) pełno było ubeckich szpicli i donosicieli. Kto chciał uniknąć kontaktu z SB unikał przede wszystkim wigilii u Dominikanów i wizyt w Kurii.  To się zmieniło dopiero po Stanie Wojennym, kiedy zaangażowanie Kościoła w politykę rzeczywiście znacznie wzrosło. Kościół był przesiąknięty agenturą. Jego rola była niejednoznaczna. Jak wiadomo sam ksiądz Popiełuszko nie miał jednoznacznego wsparcia w Kościele czy w swoim kardynale.

Połączenie drzewa życia z światem- świetlikiem zwisającym z sufitu – obydwa elementy czysto pogańskie, symbolika ozdób również, nawet krzyż który tu wisi to symbol pogański

Trudno sobie może dzisiaj wyobrazić, że do lat 90-tych, a nawet jeszcze w roku 1995, kiedy publikowałem mój artykuł o obrzędach Wielkanocnych, gdzie krok po kroku przedstawiałem pogańskie korzenie każdego najdrobniejszego zwyczaju , obrzędu i symbolu związanego z tym świętem, na temat pogańskich korzeni katolickich obrzędów panowało w Polsce powszechne milczenie. Artykuł ukazał się wtedy w Zielonych Brygadach, temat podchwyciła a raczej wykorzystała do swoich celów później Gazeta Wyborcza,  ja opublikowałem go już tylko w polonijnych gazetach w Kanadzie i Szwecji. Byłem chyba pierwszym emigracyjnym pisarzem III RP. Pierwsza Mitologia Słowian od czasów przedwojennych, ta Aleksandra Brucknera – profesora filologii polskiej ale w Berlinie, wydanie 1918 i 1924 (Mitologia polska), wznowiona została dopiero w 1980 roku, druga, powojenna, pióra Aleksandra Gieysztora, ukazała się w 1982 roku. Warto zaznaczyć, że profesor Gieysztor był Białorusinem urodzonym w Moskwie , a mianowany został profesorem przez reżim stalinowski w roku 1949, był ateistą co oczywiste, a w końcu reprezentował stronę rządową przy Okrągłym Stole. Czy ktoś inny, reprezentant mniej sowieckiego nurtu w nauce polskiej,  mógłby wydać w Stanie Wojennym (1982) Mitologię Słowian?! To było pytanie retoryczne. Czy to nie znamienne, że pierwsze powojenne wydania na ten temat pojawiają się w latach 1980-82?!

podłaźniki, świetliki – ozdoby pogańskie z symbolami słońca i bogactwa a nie narodzin Jezusa

Także okres do 2004 roku, do śmierci papieża Jana Pawła II , chociaż pisywano już wtedy “oficjalnie” na temat pogańskich korzeni świąt, sprzyjał marginalizowaniu tematu przez mainstreamowe media, które jak wiadomo chcąc wcisnąć swoją ideologię “powszechnej szczęśliwości i dobrobytu”, przeplataną przez 20 lat III RP z ideologią “konieczności zaciskania pasa i zębów, w imię lepszej przyszłości – np. na sytej szczęśliwej emeryturze” (cha,cha,cha!!!), starały się nie drażnić ogółu Polaków tego typu tematyką. Poruszanie podobnych tematów może być bowiem odczytywane przez publiczność (czytaj: adorowany medialnie obiekt manipulacji) nie jako chęć odkłamania rzeczywistości, lecz jako atak na tzw “wiarę”. Media te (G.Wyborcza i inna prasa codzienna po 1989 roku, RMF FM, Radio Zet oraz oficjalne Polskie Radio  i TVP, czy inne telewizje polskie prywatne) były i są od początku III RP tubą tylko jednej (czerwono-różowej) strony. Uprawiając od 1989 roku po prostu politykę i propagandę polityczną – nie mogły i nie mogą sobie pozwolić na mówienie prawdy, chyba że ta prawda jest akurat  zgodna chwilowo z ich linią polityczną.

Gwiazdy-Światy-Swiety-Cwiety – typowo słowiańskie ozdoby podsufitowe

Od pewnego momentu, gdy zaistniało Radio Maryja (1991), Gazeta Polska (1993), Nasz Dziennik (1997) i TV Trwam (2003), a po Katastrofie Smoleńskiej, wreszcie pierwszy w Polsce od upadku Czasu Krakowskiego (lokalnego prawicowego dziennika w latach 1990-1995) prawicowy, ogólnopolski dziennik  Gazeta Polska Codziennie (2011 – bynajmniej nie skrajnie prawicowy, jak to przedstawia druga strona), mamy też mainstreamowe media drugiej opcji politycznej. Jak widać budowane one były i są z niemałym wysiłkiem. Do równowagi tutaj daleko. Reszta społeczeństwa polskiego nie posiada publicznego głosu, wciąż jest wykluczona (z wyjątkiem Internetu) z jakichkolwiek form dialogu, a więc  też nic dziwnego, że nie bierze udziału w tzw “życiu politycznym” i ma do niego wybitnie lekceważący stosunek (ok. 35 – 40% społeczeństwa). Na szczęście Internet zajmuje coraz mocniejszą pozycję informacyjną – stąd ciągłe zakusy na jego ocenzurowanie w ostatnich latach.

Słowiańskie – polskie – ozdoby pogańskie związane z narodzinami Światła – dzisiaj bardziej popularne w Wielkiej Brytanii i USA niż w Polsce

Polityka w III RP ma wyjątkowo obrzydliwe cechy, jest skażona od pierworodności obłudą i doktrynerstwem, zakładającym w pierwszym rzędzie uczynienie z obywateli przedmiotu manipulacji. Nie miejsce tutaj by wnikać w przyczyny, dla których i jedna i druga opcja polityczna  decyduje się na obłudne mamienie “swoich” zamiast zaserwować im prawdę. Są to zaszłości historyczne, przekonanie elit oddanych w swej służbie kolonialistom Polski (rosyjskim, niemieckim, “zachodnim”, watykańskim), że misję “kolonialną”  można realizować tylko wbrew społeczeństwu, oszukując je i przedstawiając fałszywe alternatywy. To poniekąd prawda – obydwie ideologie – katolicka i internacjonalistyczna lewicowa zdążają bowiem do wyeliminowania niepodległości! Dla nich obydwu niepodległość od wzorca kulturowego i od ośrodka go głoszącego jest przeszkodą w osiągnięciu celu. Nie traktuje się więc w polskiej polityce wewnętrznej z założenia ludzi, obywateli, jako podmiotu, lecz jako mięso armatnie tej czy innej strony, z ośrodkiem decyzyjnym  NA ZEWNĄTRZ, lub serwilistycznie podległą ideologicznie takiemu ośrodkowi.

polska wytwórnia światów-świetlików pracuje na pełnych obrotach

Zakamuflowani Czerwoni i ich trockistowscy poplecznicy starają się przyciągnąć do siebie to “mięso armatnie” podlizując się religijności tłumu (albo “narodu”, ale rozumianego tylko w cudzysłowie). Tym przyciągniętym obłudą mięsem (bo trockiści czy byli komuniści to przecież materialiści i ateiści przybrani w piórka religijnej tolerancji) walą następnie w przeciwnika, który jest przynajmniej w kwestii wiary chrześcijańskiej mniej czy bardziej szczery, bo wierzy, ale tę wiarę bezwzględnie wykorzystuje z kolei nie w celach religijnych, np. krzewienia wiary, ale do walenia we wrogów własnym mięsem armatnim, skaptowanym na hasła fundamentalizmu religijnego.

Światła Świata – ozdoba bożonarodzeniowa (pogaństwo)

Obie opcje mają na rękach krew Polaków, a ich narodowy interes głęboko gdzieś, lecz w propagandzie jedna prześciga się z drugą by wykazać swoje jedyne prawo do tzw. patriotyzmu.

Obywatele stali się zakładnikami jednej lub drugiej strony,  na PRAWDĘ nie ma tu żadnego miejsca – są dwie ścierające się propagandy. Propagandy zwalczają się wszelkimi środkami, zwłaszcza fałszerstwem, kłamstwem i naciąganiem faktów.

Światy w Galerii handlowej

Na użytek  jednej jak i drugiej manipulującej  strony potrzebna jest od czasu do czasu jakaś “obiektywna” odskocznia zbudowana z twierdzeń “pozornie prawdziwych” (dla pozorowania obiektywnej prawdy), twierdzeń mających zamanifestować obiektywizm danego medium, twierdzeń  z którymi każdy obywatel (czytelnik, widz) powinien się zgodzić, a może nawet się z nimi zidentyfikować. Poszukiwany jest więc gorączkowo tzw “kozioł ofiarny” albo “chłopiec, do bicia”. Na przykładzie twierdzeń (oczywiście a priori, bez żadnego dowodu) o tymże koźle ofiarnym, jedna i druga strona dowodzi swojego “obiektywizmu” i “potwierdza” przed widownią, iż posługuje się “obiektywną prawdą”.

Słomiany świetlik

Dla jednej i drugiej strony wygodnym chłopcem do bicia jest obecnie Rodzimowierstwo (masoneria, okultyści,  stainerowcy, teozofowie, antropozofowie, a nawet Zieloni – np. ekstremiści z Greenpeace, atakujący platformy czy pociągi z odpadami atomowymi itp), inne religie jak islam czy buddyzm i oczywiście szeroko rozumiane środowiska nacjonalistyczne. Dawniej rolę tę pełnili Żydzi, ale obecnie atakowanie nacji jest niepoprawne politycznie. Za to poprawne politycznie jest atakowanie mniejszości religijnych i nacjonalistów – Jak widać!

Także Finowie znają ten rodzaj ozdoby- zwie się Himmeli co wiąże ją i z Niebem i z jemiołą

Dlatego na temat rodzimowierstwa i Wiary Przyrody (a także wymienionych tu przy okazji innych opcji religijnych) – nigdzie, w żadnych mediach w Polsce – ale to literalnie nigdzie (poza Internetem) nie możecie przeczytać naprawdę nic głębokiego, sensownego, przedstawiającego tę Wiarę w sposób po prostu bezstronny i bez krzywego zwierciadła.

Jemioła- Jimela-Imiela (także związana z Narodzinami, ale Światłem Księżycowym pełni która poprzedza Narodziny Światła Świata – Jimiela jest związana z nadawaniem imienia nowonarodzonemu i z ucieczką Bożej Krówki Nowego Światła podczas Dzikich Łowów Nocy Zimowego Przesilenia

Publikacje błąkają się pomiędzy jawnymi bezsensownymi napaściami (jak niedawny artykuł Tekielego w Codziennej, gdzie przyjmując tak zwany punkt widzenia “głęboko wierzących – czytaj: irracjonalnych fundamentalistów katolickich” przedstawia się zmarłego nota bene, a więc nie mogącego się bronić,  Emfazego Stefańskiego, jako wcielenie szatana), do ideologicznych oskarżeń o krzewienie nacjonalizmu i wręcz faszyzmu. Są też ataki formułowane przy okazji. Tak jest np. “przy okazji”   ataku kato-ateistyczego, w Gazecie Wyborczej z 10-11 grudnia 2011, w artykule o “pogańskości” relikwii z krwi papieża i strzępków jego prześcieradła. Tam autorka – Katarzyna Wiśniewska, imputując katolikom pogańskość czczenia relikwii z ciała świętego i z przedmiotów doń należących, imputuje też przy okazji, że to poganie byli na tyle głupi i prymitywni, że czcili przedmioty.

Słowiańskie snopy, kłosy w worze bogactwa (Złote Zboże-Sporze-Boże w Złotym Worze) – symbol Sporzenia i Sporów – Bogów Bogocy – Welich Bogów Dawców Dostatku – co to ma wspólnego z Chrystusem?

Podobne bzdury, właśnie na temat pogan i tego że czcili przedmioty, albo że dosłownie traktowali swoją wiarę np. wierzenia w łączność z przodkami – propaguje ateistyczna Wikipedia. To tam napisano, że obawiano się wylewać pomyje za okno w Noc Dziadów, aby nie oblać przodków, którzy przyszli pod dom. Naprawdę nie mogę wyjść z podziwu nad tym bezczelnym tekstem, przedstawiającym Wiarę Przyrodzoną w krzywym zwierciadle poglądów kato-ateistycznych, jako kretyński zabobon! Tekst ten sprokurował w Wikipedii, podobno rodzimowierca z RKP, niejaki Stoigniew.

Gwiazda ozdoba typowo polska

Efekt tej ciągnącej się 20 lat sytuacji jest taki, że na temat wróżb  i rytuałów pogańskich przyjętych w chrześcijaństwie polskim, słowiańskim (np. prawosławnym) i w ogóle w obrządku światowym przez chrześcijan, trzeba by było – podchodząc poważnie do tematu – napisać dziesięciotomowe dzieło odkłamujące, czyli pierwszą poważną książkę – bo takiej po prostu nie ma. Chcąc dojść do jakiegokolwiek ładu trzeba by odkłamywać krok po kroku każde pisane w Polsce na ten temat zdanie.

Pani Katarzyna z Wyborczej nie wie, nie rozumie,  co to symbol! A może celowo manipuluje wiedzą piekąc dwie pieczenie przy jednym ogniu? To ostatnie jest najbardziej prawdopodobne, bo ludzi inteligentnych w GW nie brakuje, co najwyżej są zaślepieni swoim odchyleniem ideologicznym, ale inteligencji bym im nie odmawiał.

Pani Katarzyno – Poganie nigdy nie modlili się do Bałwana (żadnego – także śniegowego) i nie składali ofiar czczonemu przez siebie drzewu czy to dębowi czy bukowi, nigdy nie łączyli się ze swoimi Przodkami przy pomocy czarów i nie zasięgali wiedzy o przyszłości z wróżb materialnych (jak stąpanie konia po dzidach) ani bezpośrednio w Zaświatach (jak przy laniu wosku, czy w Dziady).

Świat ze słomy – a dlaczego nie z drzewa bo Zboże jest Sporze, a ma się od tego sporzyć w nowym roku

Drzewo zawsze było tylko symbolem Boga na Ziemi, słup czyli bałwan był zawsze tylko wystruganym kawałem drzewa, drzewa-reprezentanta danej siły, roślinnego symbolu bóstwa (figurkę Peruna strugano z dębu, a Pani Niebieskiej – Dażbogi, znanej katolikom jako Maryja, z lipy). Drzewo zawsze jest tylko symbolem boga, tak jak jest symbolem krzyż u katolików, a gwiazda Dawida u Żydów. Pani Katarzyno katolicy naprawdę nie modlą się do kawałka drewna! Pani Katarzyno, niech pani poważnie nie bierze powtarzanych przez Kazimierza Moszyńskiego za średniowiecznymi mnichami bajek, że poganin, chłop-prostak, wiejski głuptak wierzył, że kołtun na jego głowie ma boską moc, a wsadzenie chorego psychicznie Janka do gorącego pieca wypędzi z niego duszę muzykanta.  To pisywali katoliccy księża, kato-pisarze i kato-naukowcy.  Poganin chłoszcząc posąg nie bił boga zaklętego w kawałku drewna, lecz czynił praktykę symboliczną podobną do wypijania wina zamiast krwi z obrzędowego kielicha. Przecież chyba pani czytała na studiach, że już w neolicie zmarłych grzebano z masą symboli. Chyba nie uważa pani że Grecy, czy Egipcjanie czy Fenicjanie uważali, że trzymaną w ustach monetą płaci się NAPRAWDĘ JAKIEMUŚ PRZEWOŹNIKOWI za przejazd na drugi brzeg?! A może pani na studiach nie czytała, tylko na studia “chodziła”?

Światy – tradycyjne

Wreszcie ostatnia uwaga – na temat tzw. “obiektywizmu opracowań naukowych” tematu Wiary Przyrody i w ogóle tematu religii. Nauka uprawia własną ideologię, jest to ideologia przesiąknięta ateizmem, bo nauka musi mieć charakter materialistyczny, aby jakiekolwiek głoszone przez siebie twierdzenia zweryfikować i uczynić je “prawdą naukową”. Ateiści nie mogą napisać nic rozsądnego na temat TEIZMU – zawsze będzie to skażone wdrukowanym w ich światopogląd ateizmem. Ateiści – jako w nic pozamaterialnego nie wierzący nie wiedzą co to jest wiara. Ateiści, którzy uwielbiają się też przedstawiać jako jedyni monopoliści racjonalizmu (choć to irracjonalne stwierdzenie!) nie powinni w ogóle pisać o religii, chyba że na swój wewnętrzny użytek małego materialistycznego światka. W Polsce ateizm bywa dodatkowo podszyty ukrytą mentalną postawą katolicką. To właśnie zjawisko i tę postawę nazywam kato-ateizmem. Czy słowo “uniwersytet” ma coś wspólnego z pojęciem “uniwersalny”, albo “uniwersum” – jak myślicie?

Tylko my sami możemy to dla siebie zrobić – napisać coś sensownego i głębokiego o Rodzimej Wierze. Ktoś powiedziałby – Kurczę, olbrzymi wstęp ale czy na temat?! O co tu chodzi, o religię?!

Nie tylko o religię – oczywiście, prawda i zgoda.  Chodzi o zakłamaną mentalność, o zakłamaną świadomość, chodzi o fałszywą perspektywę, o złamane poczucie odrębności kulturowej i społecznej, chodzi o podporządkowanie mentalne  Polaków obcym ośrodkom, które mają bardziej za swoje w swoim narzuconym “niewolnym” (tak niewolniczym – od sclave – niewolnik, bo niewolnik sclave, jako pojęcie rzeczywiście pojawia się wraz  z niewolną mentalnością podległości chrześcijaństwu i z chrześcijańską misją zniewolenia) wyobrażeniu o tym co wartościowe , kulturalne, ważne w hierarchii, godne obrony, warte poświęcenia, godne kontynuacji i pamięci, warte podkreślenia, pokazania i wreszcie dania tego innym.  Niewolnicza mentalność współczesnych Polaków jest efektem upadku ich państwa i 200 lat kolonializmu, wyjątkowo bezwzględnego w formach i bezwstydnego. Nie mniej okrutnego niż w krajach Afryki, Ameryki Południowej. Tak samo jak wszędzie nie rozwijano tutaj szkolnictwa, uczono Polaków roli posługiwacza, prostego rzemiechy – łatacza pańskich butów, dawcy – za półdarmo – rolnych  produktów. W szkołach zabraniano mówić po polsku, zabraniano pisać i czytać po polsku, wskazywano,  że ten co mówi po polsku to śmieć – ten co mówi na co dzień po francusku, po niemiecku, kto ma obyczaj francuski, niemiecki, kto głosi to co głosi nauka niemiecka albo od biedy rosyjska zgermanizowana od czasów Piotra I, starannie goli policzki, kto rozumie ewangelię w kościele i mszę wygłaszane niezmiennie od wieków po łacinie – ten tylko jest człowiekiem nowoczesnym i kulturalnym – wręcz cywilizowanym.

Bez świadomości w jakim miejscu żyjemy i bez konkluzji z jakim stanem mentalnym własnego społeczeństwa mamy do czynienia nie odbudujemy właściwego ethnosu i nie doprowadzimy do faktycznego wyzwolenia – wyzwolenia umysłowego, kulturalnego, wyzwolenia z niewoli wzorców narzucanych przez KK od 1000 lat (co prawda mało skutecznie o czym zaraz powiemy) i od 200 lat przez obce i wrogie Polsce siły zaborców. Do upadku państwa polskiego doprowadzili oczywiście Polacy, ale KK odegrał tutaj zdecydowanie swoją rolę. W pierwszym rzędzie jednak odegrał ją nie niewoląc czyli sclavizując lud , ale narzucając swoją ideologię elitom i poprzez nie narzucając takich władców, którymi sterowano łatwo z Rzymu. To ich niewłaściwe decyzje konsultowane skwapliwie od samego początku z doradcami watykańskimi doprowadziły do upadku.

Wyobraźmy sobie tylko dwie, z opiewanych dzisiaj jako dziejowe i kluczowe dla Europy, decyzji Polski.

Co by było gdyby przed okresem Smuty w Rosji i w jej czasie królowie Polscy zechcieli zrozumieć, że interesem narodu czy też państwa polskiego którym zarządzają nie jest katolicyzowanie Rusi i Księstwa Moskiewskiego, a ich asymilacja do Rzeczypospolitej i utworzenie polsko-litewsko-ruskiego Trójprzymierza, czyli Rzeczypospolitej Trojga Narodów, z pozostawieniem swobody religijnej obywateli – wszystkich obywateli. Taki kolos jak RTN – III Rzeczpospolita stałby się najpotężniejszym po Chinach organizmem państwowym na świecie. Nie było wszak Ameryki i jej Zjednoczonych Stanów! Ale zaślepieni religijną nienawiścią władcy doprowadzili do bratobójczych religijnych wojen na Rusi, powstania Chmielnickiego, Powstania Bojarów i usunięcia Polaków z Kremla, a potem dalszego ciągu wojen zamiast symbiozy między Moskwą i Polską. Ta wojna toczy się przecież do dzisiaj poprzez zaszłości wynikłe z tamtego błędu. Dlatego powiedziałem i napisałem , że obie opcje mają mnóstwo polskiej krwi na rękach – ta rzekomo patriotyczna, kato-narodowa, która jest kompletnie już ślepa ideologicznie, wysługująca się nieustannie od wieków Watykanowi,  także.

Drugi przykład – co by było gdyby III Rzeczpospolita podzieliła z Turkami nędzną, słabą, zdegenerowaną prawdziwie “po chrześcijańsku” Europę Zachodnią zamiast jej bronić?! Polacy rządzili by w Berlinie, Paryżu, Wiedniu i Londynie, a Turcy w Rzymie i Madrycie. To Polska byłaby centrum rewolucji technologiczno-naukowej, a język polski byłby dzisiaj obowiązującym na świecie – bo pamiętajmy że podboje kolonialne dopiero się zaczynały. A może świat w ogóle uniknąłby dzięki takiemu rozwojowi wydarzeń kolonializmu – bo terenu do zagospodarowania w Rosji jeszcze dzisiaj nie brakuje. Może byłaby ona innym terytorium – nie pustką osadniczą.

Tak na uboczu i bardziej rozrywkowo – nie byłoby 11 września w USA i ataku Al Kaidy gdyby istniała tolerancja religijna, bo nie byłoby też rocznicy 11 września – Klęski Turków pod Wiedniem.

Jeszcze w Polsce lat 20-stych XX wieku wielu osobom (Stachniukowi, Szukalskiemu i kręgom z nimi związanym) wydawało się, że na etnosie słowiańskim i polskim, na ludowej kulturze własnej i innych Słowian oraz wziętych stamtąd wzorcach – tak jak przez okres niewoli czynili to artyści polscy (Mickiewicz, Słowacki, Wyspiański, niezliczone rzesze malarzy, bardziej poślednich twórców  i dzięki tysiącom twórców ludowych) zdołają odbudować model kultury wewnętrznej i ethnos nawiązujący do stylu  sarmackiego i szlacheckiego, który miał miejsce u szczytu potęgi polskiej aż do upadku Państwa polskiego, a był tworem własnym, z własną zakorzenioną głęboko pamięcią pochodzenia – pochodzenia – odsarmackiego. To się wtedy udało tylko po części, był już wiek XX. Elita jednak szła ślepo – jak to neokolonialna “elita” za modami i trendami i hasłami i poglądami wygłaszanymi z Berlina, Wiednia i Paryża.  Teraz jest podobnie. Tylko Rosjanie próbują uczynić to co Polacy próbowali uczynić z początkiem XX wieku – odbudować się na bazie słowiańskości i słowiańskiego ruchu kulturalnego, na odrębności a nie naśladownictwie zwycięzców.  

Borys Olszanskij – Terem Pani Mrozu, Królowej Śniegu – Marzanny (Matka Boska Gromniczna – ze świętem 2 lutego, a może jak  Mor i Marzanna, właściwie po Pełni Księżyca między 20- 26 stycznia?)

Mówmy, piszmy, analizujmy, przede wszystkim odkłamujmy przeszłość, wskazujmy prawdziwe powody upadku Rzeczpospolitej – wyzutej z różnorodności religijnej, z wypędzonymi Braćmi Polskimi – których myśl natchnęła i konstytucję amerykańską i ethos amerykańskiego kapitalizmu i współpracy różnorodnych religii i nacji. Oni to wymyślili tutaj w Rzeczpospolitej i dali to światu, ale kontrreformacja nie pozwoliła im tego dać Rzeczpospolitej – oni również mogli jeszcze odwrócić bieg naszej Ojczyzny ku upadkowi – gdyby nie Watykan i jego doradcy królewscy!!!

Mówmy, dyskutujmy i piszmy. Tytaniczna praca przed nami. Napiszmy dla nas samych i dla naszych dzieci POLSKĄ historię Polski, bo jak na razie najlepszą analityczną Historię  Polski napisał Anglik, Norman Davis – który reprezentuje tam przekłamania typowe jednak dla germańskiej i chrześcijańskiej, a nie dla sarmato-pogańskiej, polskiej = słowiańskiej myśli politycznej.

[Dlaczego polski = słowiański napiszę niebawem w artykule poświęconym nowemu XXI wiecznemu pojęciu i koncepcji narodu - jest ona odległa, choć może nie tak bardzo jak się pozornie wydaje - od XX wiecznego pojmowania narodu. Tutaj stwierdźmy tylko na potrzeby zrozumienia owej tezy, że Polska do 1791 roku, a i potem pod zaborami, obejmowała swoją tradycją i świadomością dziejów Polaków od Syberii i Kamczatki, poprzez Kazachstan i Ural, poprzez Moskwę i Odessę, poprzez Tbilisi, Pragę, Wiedeń i Paryż do Stambułu i Sofii. Ten artykuł może już w styczniu jako związany  z nowym rokiem, bo to Lekcja 6 - Narodziny i Naród].

Piszmy też o naszej wierze , o chrystianizacji, jej roli w zniewoleniu Polaków, o chrześcijaństwie współczesnym – jakie ono jest – zakłamane, dwulicowe, nietolerancyjne, agresywne, bezczelne.

Pisząc to wszystko i analizując na nowo dzieje pamiętajmy  jednak i pilnujmy się, by nie walczyć z katolikami, nie walczyć z ich wiarą. My nie zwalczamy niczyjej wiary. Walczymy o odkłamanie naszej własnej wiary przyrodzonej, rodzimej, Wiary Przyrody. Oczywiście kiedy katolicy nas atakują to należy im odpowiadać – odpowiadać w dwójnasób – zgodnie z zasadą Sistanu. Nie ma nic gorszego niż uległość i milczenie – pokazują to dobitnie dzieje Nadłabia, które w milczeniu znosiło ciosy aż do całkowitej germanizacji i nieistnienia. Ktoś kto nas atakuje jest przeciwnikiem, a nie przyjacielem. Pamiętajmy też o merytoryczności sporu. Osobiste wycieczki, ataki personalne, inwektywy, obraźliwe uwagi – zostawmy to komuchom i postkomuchom – to ich esbecka specjalność, mentalne skrzywienie wielopokoleniowe, wrodzona skłonność do siania nienawiści.

Przede wszystkim – najważniejszym aktem dla wyzwolenia się z neokolonializmu jest uświadomienie społeczeństwu stopnia samozakłamania jakiemu się poddało, dwulicowości i obłudy systemu, który nim rządzi, jego zewnętrznych, obcych zakorzenień.

Dla wyjścia z neokolonializmu i w ogóle dla jakiejkolwiek próby ustanowienia prawdziwej wolności obywatelskiej w Polsce, ważne jest obnażać kłamstwo na każdym kroku i zwalczać dwulicowe postawy – także te religijne.

Konformiści Katolicy, którzy chodzą do kościoła dwa razy do roku w Wigilię i Wielkanoc (a nawet i 10x na rok), uprawiając w kościołach i następnie w domach pogańskie obrzędy, wróżby, rytuały, obstawiając się pogańskimi symbolami  i talizmanami, przyjmują postawę nieskończenie szkodliwą i powinni tego procederu jak najszybciej zaprzestać. Albo niech staną się prawdziwymi chrześcijanami wyrzekając się wszelkiej pogańskości ze swych praktyk, albo niech staną przed lustrem i powiedzą wprost -do siebie – Tak , jestem poganinem i kocham to, chcę taki/taka właśnie być.

Zakłamanie jest jak rak, obłuda i dwulicowość jest cechą sclave – niewolnika a nie SLAVE – twórcy Słowa i Prawdy. Ta dwulicowość i obłuda jest kłamstwem i od dzieciństwa uczy kłamać i tolerować kłamstwo, a nawet uczy cenić umiejętne kłamstwo, dające profity . To nie ma nic wspólnego z ethosem szlachectwa przedrozbiorowego gdzie honor i ojczyzna, a więc prawda i odwaga były bezcenne, a kłamstwo zasługiwało na absolutną pogardę, jako nierycerskie. Pośród tych haseł szlacheckich był też Bóg – i niech pozostanie, ale taki Bóg jaki istniał i obowiązywał przed rozbiorami w Rzeczypospolitej: katolicki, kalwiński, protestancki, ariański, gruziński, żydowski, tatarski, kozacki – greko-prawosławny, bogomilski, masoński, teozoficzny i antropozoficzny, a wreszcie i chłopski (sieljański, jak mówią Rosjanie – czyli słowiano-pogański, jazyczeski, wedaistyczny). Ten ostatni,  znany jest jeszcze jako żywy pośród ludu, z opisów Moszyńskiego, Kolberga a przede wszystkim z opisów rosyjskich – tego musimy odtworzyć, bo najbardziej ucierpiał, został zdewastowany w XX wieku, a nie w 966, ani za czasów poganina Jagiełły-Jogaiłły, ani tym bardziej w czasach Huny wcale nie mongolsko-tureckiego, lecz słowiańskiego Atylli-Hatiłły!  Na szczęście pozostało jeszcze wśród nas wielu którym chce się odtwarzać rycerskie i szlacheckie ideały, ethnos i wielu którzy chcą odtworzyć rodzimą wiarę i rodzimą kulturę. To jest podstawa odrodzenia kulturalnego i duchowego Polski. Bez tego neokolonializm uprawiany w mediach, w nauce polskiej, w rozrywce i na każdym kroku w obyczajach i stosunkach społecznych – się nie skończy.

Uświadomiwszy sobie stan zakłamania panujący w mediach, na uczelniach, w opracowaniach “naukowych”, wróćmy do sprawy wróżb i obrzędów  chrześcijańskich i ich powiązania z pogaństwem. Prawie wszystko w tych rytuałach i praktykach chrześcijan (katolików, prawosławnych, protestantów i innych)  jest czystym pogaństwem, poczynając od przywłaszczonego znaku krzyża a kończąc na modlitwie porannej i wieczornej, znanej powszechnie jako paciorek , “odklepywany” rytmicznie przez indoktrynowane religijnie od urodzenia dziatki.

Dlaczego? Bo wierzenia chrześcijańskie poza tym, że opierają się o potężną część starej praktyki pogańskiej, dołączały systematycznie przez wieki coraz to nowe rytuały do starych, przejmując je od lokalnego pogaństwa w podbijanych krajach.

To już nie przypomina drzewa tylko Baję – plątanina złotych liści, elemetów jemioły, maków – jak Nieci Świata i Nici Światła wyszywające wzór Zdarzeń na Baji – Materii Świata (czerwień i złoto – symbole powodzenia, miłości i bogactwa oraz światła słonecznego)

Chrześcijaństwo od 1000 lat nieustannie się poganizuje, i samo tego nie zauważając, wraca poprzez praktykę i odczytanie jakie nadają mu wierni do pogaństwa, czyli do tego czego chcieli i chcą ludzie, czego potrzebowała i potrzebuje ludzka psychika. Nie do ascezy, wyrzeczeń, cierpienia i kary za wymyślone przez nawiedzonych proroków “zbrodnie” – tego pełne jest ludzkie życie, ale do radosnego świętowania NATURALNYCH PRAW – Porządku PRZYRODZONEGO – Wiary Przyrody.

Cały ten blog mówi o pogańskich tradycjach, nie wyróżniając spośród nich szczególnie wróżb. Bliskie tematowi są artykuły Mezamira Snowida poświęcone magii i rytuałowi.

Czy to jest symbol Chrystusa czy Światła i Bogactwa?

Słowiańska tradycja wróżb, rytuały i magia, nie wywodzą się na pewno, tak jak to przedstawiali „uczeni” katoliccy, z Arkony i od jej białego konia stąpającego po dzidach. To był raczej schyłek publicznego wróżbiarstwa, bo przecież właśnie wprowadzano siłą nową wiarę. Żeby sensownie mówić o wróżbie, a tym bardziej o rytuale wróżby publicznej, trzeba wpierw w ogóle zrozumieć sens jaki ma wróżenie i wróżba dla człowieka.  Słowiańskie rytuały, magia i wróżby nie mają też nic wspólnego z demonicznymi czarownicami klechów chrześcijańskich, latającymi nago (a jakże, głodnemu chleb na myśli!) na miotłach, które trzeba przegnać precz z wiejskich chatek na kurzych łapach i wypalić ogniem i żelazem. Wczesnośredniowieczne opisy wróżby w zapiskach mnichów, to oczywiście wrogie wierze przyrodzonej wypaczenia i obrzydzające interpretacje, mające odstręczać od wróżbiarskich praktyk.

W. Panasenko – Światło Świata

Wspólne korzenie wróżby i rytuałów naturalnych na świecie

Rytuały wróżbiarskie dla wszystkich ludzi na Ziemi mają wspólne korzenie. Tkwią one w psychice człowieka, w biologicznej konstrukcji mózgu. Stąd też praktyki wróżbiarskie są wszędzie na świecie podobne. Podobne są też – na co warto zwrócić przy okazji uwagę -  rytuały obchodów świąt.

Widać to doskonale u buddystów i hinduistów, wyśmiewanych ostatnio ostentacyjnie na szerzącym “tolerancję” religijną zeświecczonym a jednak fundamentalistycznym prawdziwie po chrześcijańsku (dzięki jezuitom, dominikanom i kato-ateistom) TVN-wskim kanale Religia TV. Na szczęście są jeszcze inne możliwości, niż polskie telewizje, gdzie długa ręka katolickich zakonów edukacyjnych nie sięga.

Ostatnio oglądałem na PLANETE  (kanał francuskiej TV) film o Święcie Nowego Roku odbywanym w dniach 20-26 kwietnia, wśród Laotańczyków zamieszkałych na Nowej Zelandii. Tak samo obchodzi się to święto w Laosie, a bardzo podobnie na całym Półwyspie Indochińskim, w Chinach, Indiach, Tybecie , na Syberii i w Ameryce Południowej.

  • Było tam składanie sobie życzeń pomyślności połączone z dzieleniem się pokarmem – tutaj gołąbkiem z ryżu zawijanym w liście winorośli zamiast dzielenia się jajkiem,
  • było rytualne obmywanie się i oczyszczenie dymem,
  • było związanie ducha z ciałem nitką wokół przegubu – zamiast symbolicznej chłosty pękiem bazi – koszkami (kosz – los i duch),
  • było wróżenie i zjadanie pączków kwiatów zamiast pąków kotków-bazi,
  • było uderzanie o siebie figurkami- która mocniejsza (zamiast jajkami na twardo),
  • było święcenie wodą pokarmów i figurek bogów,
  • były niekończące się uczty i rodzinne spotkania,
  • był publiczny orszak pary wybranej jako króla i królowej Wiosny (jest to ewidentne odtworzenie rytuału związanego z posągami dwutwarzowymi, powszechne także w Słowiańszczyźnie, w Grecji starożytnej itp).
  • Wreszcie na koniec, w ostatnim dniu świąt, było też oblewanie się publiczne wodą, podobnie jak u nas, laną wiadrami, zwłaszcza na panny.

Borys Olszanskij – Zarja-Zorjenica (a może to jest Matka Boska Gromniczna?)

Wróżba jaką stosował Władysław Jagiełło tzw. burtowanie z patyczków to nic innego jak opis klasycznej wróżby I-cing z patyczków krwawnika lub trzech monet. Kronikarz przedstawił to jako dowód pogańskości Jagiełły. Co ciekawe nie opisywano w ten sposób -  jako dowodu na pogańskość monarchów polskich – powszechnych, a równie przecież pogańskich w swoich korzeniach, praktyk astrologicznych, uprawianych w Odrodzeniu, oficjalnie i masowo, na uniwersytetach i dworach królewskich. Praktyki astrologiczne przedstawiano jako “naukowe”, a astrologia była w Odrodzeniu i przez wiele wieków później aż do epoki pozytywizmu dziedziną wykładaną na uniwersytetach całej “oświeconej” Europy.

O Astrologii z Wiki:

Astrologia (gr. αστρολογία astrología = άστρον ástron + λόγος lógos, ’nauka o gwiazdach’) – polega na badaniu położenia ciał niebieskich przy założeniu, że istnieje korelacja między zjawiskami na niebie a losem poszczególnych ludzi i wydarzeniami na Ziemi.

Astralistyka postuluje, że we wszystkich kulturach świata zjawiska meteorologiczne, astralne, kosmiczne wywierają na ludzi przemożny wpływ, człowiek uważa je za znaczące lub decydujące o jego losie.

Od astrologii odróżnia się astrolatrię, czyli kult gwiazd i planet, uważanych za demony, bóstwa lub ich siedziby.

W starożytności nie występowało rozróżnienie pomiędzy astronomią a astrologią w dzisiejszym rozumieniu tych pojęć. Astrologia była wówczas wyżej ceniona jako nauka, astronomia była jedynie jej nauką pomocniczą. Mikołaj Kopernik we wstępie do swojego epokowego dzieła “O obrotach” pisze o “Nauce, którzy jedni zowią astrologią, inni astronomią, a wielu spośród starożytnych szczytem matematyki”. Dopiero usunięcie w XVIII w. katedr astrologii na uniwersytetach (m.in. na UJ) zepchnęło ją do roli gazetowej pseudonauki.

Astrologii używano przede wszystkim do prognozowania pogody oraz wyznaczania szczęśliwych dni. Większe przepowiednie, jeśli były trafne, przynosiły sławę i bogactwo. Nietrafione niejednokrotnie kończyły się śmiercią astrologa. Stąd astrolodzy dbali o to by były dostatecznie niejasne i pozostawiające jak największą możliwość interpretacji.

Pierwotnie uważano, że ciała niebieskie reprezentują na niebie władców ziemskich. W pierwszym tysiącleciu przed n.e. ugruntował się pogląd związany z wróżbiarstwem, że indywidualne losy władców mogą być odczytane z położenia ciał niebieskich. Powstał zodiak.

[ładna konkluzja końcowa. Absolutnie nieprawdziwa. Każdy dzieciak z odrobiną zdrowego rozsądku zrozumiałby, ze Zodiak nie powstał w ten sposób, gdyż Zodiak jest znany wszędzie na świecie - we wszystkich kulturach, tych które współpracowały z sobą ściśle i tych izolowanych - nie ma nic wspólnego ten fakt z wróżeniem przyszłości królom! Niestety nie mam zamiaru pisać artykułu na temat korzeni zodiaku. W sensie symbolicznym zodiak słowiański jest zupełnie inny niż ten chaldejski. Inny symbolicznie jest zodiak Majów czy Inków i inna miara czasu, inny Chińczyków czy Hindusów - także pojęcie upływu czasu jest tu inne i kalendarz. Żaden z nich nie powstał by wróżyć przyszłość królom, powstały wręcz w czasach kiedy w ogóle nie było jeszcze królów - w Neolicie - o czym wie ktoś kto słyszał choćby jedno słowo o Dysku z Nebry i zodiaku na tym dysku oraz o kalendarzu na tym dysku. Ktoś kto słyszał o Stonehenge nie może chyba pisać podobnych bzdur. W czasach Stonehenge istniał już zodiak odczytywano równonoce i przesilenia, wschody i zachody w określonych punktach nieba i dnia. C.B.]

Dalej jest trochę lepiej:

Chrześcijaństwo, opierając się na Biblii, potępiało wszelkie wróżbiarstwo, w tym przekonania Chaldejczyków i astrologię. Tertulian (Tertullianus) ostrzega przed astrologią.

Ze okresu średniowiecza zachowały się nieliczne księgi astrologiczne, na przykład rękopis nr 3731 z 1431 roku z kolekcji Harleian – jest to zbiór rękopisów w Muzeum Brytyjskim zgromadzony przez Roberta Harleya i jego syna Edwarda w początku XVIII wieku.

W renesansie nastąpił ponowny rozwój astrologii jako kontynuacja tradycji hellenistycznych. Wielcy astronomowie często zajmowali się astrologią (Kopernik, Tycho de Brahe, Galileusz, Johannes Kepler), uważali jednak taką działalność za niegodną astronoma. Aż do XIX w. astrologia zachowuje swe znaczenie w najwyższych warstwach społecznych.

Astrologia nazywana jest czasem “wiedzą królewską”. Królewskość jej bierze się jednak nie od wyższości nad innymi dziedzinami, lecz z historycznych zaszłości. Od początku bowiem nielicznych wówczas astrologów można było znaleźć tylko na dworach królów i władców.

Niektóre symbole masońskie odwołują się do astrologii.

Bardzo ważną rolę astrologia odgrywa w antropozofii Rudolfa Steinera, który uważał astrologię za naukę. Astrologię cenił także Carl Gustav Jung

Potrzebujących bardziej szczegółowego zgłębienia tematu odsyłam więc do Wiki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Astrologia

Znaczenie wróżby

Wróżby mają bardzo ważne znaczenie dla ludzi. Jeżeli księżom się wydaje, że wróżby można wykorzenić to szczęść panie boże. One są nie do wykorzenienia. Dlaczego?!

Bo to nie są wcale zabobony – jak przedstawia się to np. w Wikipedii – w ogóle teksty Wikipedii na temat wróżbiarstwa czy wiary rodzimej, jej świąt i rytuałów urągają zdrowemu rozsądkowi i są obraźliwe – nie wiem kto to redaguje, jakiś kato-ateista.

W. Panasenko Carstwo Kościeja

Oto definicja Wiki i kilka przykładów tamtejszej wikipedycznej (czytaj: kato-ateistycznej) interpretacji wróżbiarstwa:

Definicja

Wróżenie (wróżbiarstwo, dywinacja) – zespół czynności związanych z próbami przepowiadania przyszłości z pomocą specjalnych przedmiotów i technik, a według niektórych interpretacji, także sił nadnaturalnych. W środowisku naukowym wróżenie uznawane jest za pseudonaukę. Na chwilę obecną nie istnieje żaden dowód w jakikolwiek sposób potwierdzający skuteczność wróżenia.

Wróżenie a psychologia

Badania etnograficzne różnych kultur wykazały, że wróżby są równie popularne jak wiara w bóstwa. Większość przepowiedni odnosi się do szczęścia w miłości, majątku lub posiadania dzieci, czyli do tego co najbardziej interesuje większość ludzkości.

Niektórzy naukowcy[kto?] przypisują popularności wróżbiarstwa kilka przyczyn psychologicznych:

  1. Język wróżb jest prawie zawsze na tyle niejasny, aby trudno było zweryfikować ich prawdziwość w przyszłości, gdyż prawie zawsze pozostawia on dużą możliwość interpretacji, tego co ma się właściwie zgodnie z wróżbą wydarzyć.
  2. Ludzie wierzący we wróżby mają skłonność do zapominania nieudanych przepowiedni. Za to doskonale pamiętają te, które się sprawdziły.
  3. Wróżbiarze są dobrymi psychologami praktycznymi i umieją odgadywać, czego od nich oczekują klienci, „przepowiadając” im taką przyszłość, której się klienci podświadomie obawiają, lub odwrotnie – mówiąc im to, co chcą usłyszeć. Niektóre techniki dywinacyjne mają wiele wspólnego z testami projekcyjnymi, jakie obecnie stosuje się we współczesnej psychologii.

Wróżbiarze i ich entuzjaści zarzucają przeciwnikom i krytykom pomijanie w próbach interpretacji zjawiska współczesnej nauki, zwłaszcza odkryć fizyki, zgodnie z którymi wszechświat jest wielowymiarowy, czas zaś tylko jednym z jego wymiarów, specyficznym tylko dla naszego typu czasoprzestrzeni. Zdaniem wróżbiarzy miałoby to tłumaczyć fenomen wróżenia. Fizycy sądzą, że taka interpretacja ich badań, to pseudonauka pozbawiona jakichkolwiek dowodów eksperymentalnych. Niektórzy przeciwnicy wróżbiarstwa w swej krytyce opierają się głównie na interpretacjach religijnych. Postawa taka nie ma nic wspólnego z naukowym podejściem do badanego przedmiotu, bo nie odrzuca samej możliwość skutecznego przepowiadania przyszłości, lecz uznaje je za niemoralne (z punktu widzenia danej religii).

[Ten tekst powyżej świadczy o kompletnym niezrozumieniu mechanizmu wróżby przez osobę piszącą. To po pierwsze.Wróżba, która się spełnia nie potrzebuje naukowego potwierdzenia sposobu i mechanizmu. Żaden wróżbiarz, ani osoba wróżąca nie będzie się powoływał na "fizyczne" możliwości przepowiadania, wieszczenia, albo wręcz wpływania na zdarzenia mające miejsce w przyszłości.  Siła wróżby w przypadku wróżb indywidualnych (z wyłączeniem wieszczenia - wieszczby) polega wyłącznie na psychologicznym oddziaływaniu wróżbiarza i osoby przyjmującej wróżbę. Czy piszący powyższy tekst słyszał kiedykolwiek o psychologicznym wpływie na wyleczenie się np. z choroby, o przypadkach samowyleczenia się itp? Ten sam mechanizm prowadzi w skrajnych przypadkach do samospełnienia sie klatwy i smierci przeklętej osoby, ten sam mechanizm ma wpływ na o wiele bardziej błache wydarzenia w życiu jednostki, wpływ pozytywny lub negatywny. Wróżba to tylko narzędzie wyzwalające aktywność określonego rodzaju u danej osoby. mechanizm psychologiczny, uchwytny - nie nadprzyrodzony.

Po drugie: przytoczone odwołanie do koncepcji fizyki współczesnej wskazuje, że brak merytorycznych argumentów przeciw wróżbiarstwu i jego pozytywnym spełniającym się prognozom. Powoływanie się na bliżej nieokreślonych fizyków to figura retoryczna, są tacy i siacy fizycy - jedni potwierdzą to a drudzy tamto. Powoływać można się  na fakty naukowe a nie na autorytety i to bez podawania nazwisk.  Fakty z dziedziny fizyki kwantowej przeczą zupełnie tej wypowiedzi.

Oto typowy bełkot środowiska naukowego broniącego się przed uznaniem, iż nie ma ono kompetencji by wypowiadać się na temat sensowności praktyk, które są przez ich instrumenty - jak  sami przyznają - niemierzalne. To, że oni nie znajdują swoimi narzędziami dowodów na trafne przepowiednie lub skuteczne wróżby nie jest żadnym dowodem na to, iż trafne przepowiednie i skuteczne praktyki wróżbiarskie nie istnieją. Po prostu śmiać się chce z bełkotu uprawianego w Wikipedii.

Mam wątpliwości czy ten tekst pisał w ogóle naukowiec, specjalista w temacie. Jeżeli tak, to jest to hańba dla polskiej nauki. Niemerytoryczne manipulanctwo i propaganda kato-ateistyczna zamiast światopoglądu naukowego, nawet ateistycznego, ale logicznego w podstawowym zakresie logiki ucznia gimnazjum.

C.B.]

Borys Olszanskij – Pogańskie Lato – Bogini Lata (Ruja) [ Matka Boska Kwietna?]

Wróżenie a religia

Próby przepowiadania przyszłości, kontaktów ze zmarłymi czy czytania w myślach podejmowano już w odległej starożytności. Czarownicy, wróżbici i astrologowie występowali we wszystkich znanych kulturach starożytnych, gdzie pełnili często rolę kapłanów. Magia, w tym wróżbiarstwo, współistniała najczęściej z religią. Tak było u starożytnych Babilończyków, Egipcjan, Kananejczyków, Greków, Rzymian, Celtów oraz wśród ludów zamieszkujących Afrykę, Australię i obie Ameryki. Techniki dywinacyjne są też znane i stosowane w wielu światowych religiach pochodzących z rejonów Indii i Chin: buddyzmie, taoizmie, hinduizmie.

Jedynym znanym wyjątkiem są wyznania oparte na wierzeniach starożytnych Hebrajczyków (judaizm, chrześcijaństwo, islam), ze względu na bardzo specyficzny obraz świata duchowego jaki został przez nie zaadaptowany ze Starego Testamentu.

[Tu od razu uwaga, bo widać jak na dłoni - wyjątkiem jeśli idzie o wróżby są wierzenia oparte o judaizm zmodyfikowany przez chrześcijan i islamistów. Tam gdzie rozwój religii miał charakter ewolucyjny od Wiary Przyrody do systemu filozoficznego - hinduizm, buddyzm , taoizm, czy naturalne religie afrykańskie i amerykańskie, wróżba jest przyjęta i zrozumiała. Nie ma kontestacji. Dlaczego te trzy oparte o objawienie, a nie o naturę, religie odrzucają przepowiednię i wróżbę? Ano z powodu swojego objawienia. Dowody mamy akapit dalej  czyli poniżej C.B.]

  • Przepowiadanie przyszłości należało do proroków Jahwe, ale Mojżesz ostrzegał, że czasami będą je skutecznie stosowali także prorocy innych bóstw (Księga Powtórzonego Prawa 13:2-3), za którymi stały duchy demoniczne (Powtórzonego Prawa 32:17). Dlatego też Mojżesz zakazał wszelkich praktyk okultystycznych (Powtórzonego Prawa 18:10-11), zaś późniejsi prorocy potępiali astrologię i jasnowidzenie (Izajasza 47:13; Księga Jeremiasza 27:9; Księga Micheasza 3:7; Księga Zachariasza 10:2).
  • Czytanie w myślach innych ludzi oraz poznanie ukrytych faktów z ich życia było możliwe tylko na drodze Bożego objawienia, gdyż Bóg jako jedyny zna głębię ludzkich serc (Genesis 41; 1 Księga Królewska 8:39; Psalm 139; Księga Daniela 2). Jednak duchy demoniczne poruszające się po ziemi mogły przekazać część swojej wiedzy osobom praktykującym różne formy okultyzmu (Księga Hioba 1:7, 2:2; Księga Powtórzonego Prawa 18:14).

[Te dwa punkty wyjaśniają wszystko. Przepowiadanie przyszłości należy do proroków ich religii, a wszyscy inni takiego prawa nie mają. Jeśli kto inny to robi, to nawiedził go demon. Jeśli Kali to robić to jest fajnie, jeśli nie Kali, to jest demon.  Drugi punkt - czytanie przyszłości jest możliwe na drodze bożego objawienia - no a bóg objawia się tylko im i to nie wszystkim, tylko ich kapłanom - i to nie wszystkim - tylko kapłanom-prorokom. Reszta oczywiście jest nawiedzona przez demona. Hura! Co zatem dalej? A to poczytajmy sobie poniżej]:

Dla powyższych przyczyn wróżbiarstwo w prawie mojżeszowym karano śmiercią, zaś w praktyce wszystkich okultystów wypędzano z Izraela (1 Samuela 28:3, 2 Księga Królewska 23:24; Zachariasza 13:2).

Jeden z nurtów judaizmu zaadaptował kabałę, będącą formą wróżbiarstwa.

Chrześcijaństwo potępiło wszelkie praktyki okultystyczne (Dzieje Apostolskie 19:19; List do Galacjan 5:20; Apokalipsa 22:15), lecz odrzucono jednocześnie karne wymogi prawa Mojżeszowego (Ewangelia Jana 8:3-11). Kiedy chrześcijaństwo stało się w starożytnym Rzymie religią państwową, powrócono do zasad starotestamentowych, przywracając w IV wieku karę śmierci za praktykowanie wszelkich form astrologii. Od XVI wieku podczas procesów Inkwizycji zwrócono uwagę na sprawę czarownic i czarów, na stosach spalono wiele kobiet podejrzewanych o wróżenie. Początkowo sprzeciwiali się temu jedynie wyznawcy pacyfistycznych wyznań protestanckich (waldensi, anabaptyści–huterianie, kwakrzy). W Polsce ostatnie procesy zakończone spaleniem czarownic przeprowadzono w XVIII wieku.

Również Koran (5;3 oraz 5;90) zabrania wyznawcom Allaha praktykowania wróżbiarstwa.

[Oto mamy co z tego wynika. Nie dosyć, że tylko ich prorocy mogą przepowiadać przyszłość to wszystkich innych (z wyjątkiem czasów gdy chrześcijanie bili się o władzę w Rzymie) należy spalić i zabić. Brawo. Oto co również dzisiaj Wojciech Cejrowski i inni fundamentaliści katoliccy wiedzą i sądzą o wróżbiarstwie, oto co z wróżbiarstwa rozumieją. Godzą się z jego istnieniem bo to nie prawda, że żyjemy w katolickim w 99% społeczeństwie. Społeczeństwo to jest w co najmniej 30% ateistyczne (bo taki jest światopogląd naukowy oparty o marksizm, w którym ich wychowano). 

Spróbujmy więc zrozumieć proces wróżenia i czemu on służy, zanim zaczniemy krzyczeć wielkim głosem słowa potępienia oraz zanim zaczniemy palić na stosach. Dziwne, filozofia i psychologia rozumieją potrzebę wróżby - bo buddyzm i taoizm to filozofie, a że psychologia to rozumie to już wiadomo od Freuda i Junga. Sto lat minęło, a ci stoją w miejscu - nawet w Wikipedii, nie mówiąc o ambonach i księdzu Natanku! C.B.]

W. Panasenko – Swarożyc

Podstawowa sprawa – zrozumienie mechanizmu wróżby

Kto nie rozumie mechanizmu wróżby nie rozumie podstawowych zasad psychologii. Moja żona z trzydziestoletnią praktyką psychologiczną i tak samo długą praktyką pracy z młodzieżą, mogłaby to każdemu bez trudu wyjaśnić. Podobnie powinien to potrafić wyjaśnić każdy psycholog świeżo po studiach. Jednak dla osób omawiających stosunek psychologii do wróżbiarstwa w Wikipedii widać nieznane są ustalenia Freudystów, Karla Junga, żeby już nie powiedzieć o bardziej współczesnych psychologach.  Nie znają oni najwyraźniej pojęć świadomości, podświadomości i nieświadomości – a może ich nie uznają? Pogląd wygłoszony w kato-ateistycznej Wiki jako stosunek psychologii do wróżbiarstwa to irracjonalny bełkot  jakiegoś niedouka, skrajnego behawiorysty i materialisty (co dzisiaj już anachroniczne!) o zawężonym światopoglądzie i niskim IQ.

Wróżba najczęściej jest współcześnie tylko pewną formą zabawy. Używana jest tak jak się używa nikotyny, alkoholu czy marihuany. Jako zabawa  rozprasza powierzchowne lęki i obawy, staje się wentylem dla niepokojów, rodzajem balsamu, uspokojeniem dla nerwów. Pozwala uwolnić umysł od zbędnego balastu płytkich lęków wynikających z niepewności bytu, niepewności codzienności.  Nikt przecież nie bierze poważnie gazetowego horoskopu na bieżący dzień dla znaku Wagi.

Traktowana jednak poważnie, wróżba pomaga skutecznie – bez żadnych “naukowych” wątpliwości – podejmować decyzje w sytuacji pół na pół, czyli na dwoje babka wróżyła, kiedy racjonalne przesłanki idealnie się równoważą, a decyzja musi być podjęta, bo trzeba działać.

Artur Grottger – Zła wróżba

Wróżba jest częścią magii i podlega tym samym mechanizmom, a więc wymaga rytuału.O rytuale magicznym – najbardziej podstawowym można przeczytać u Mezamira Snowida na tym blogu, więc  nie będziemy go tutaj powtarzać. Wróżba może dotyczyć i być wykonywana przez samego wróżącego.  Może być wykonywana przez wróżącego dla tego komu się wróży, wtedy w kręgu magicznym zasiada więcej osób i jest on nieco inaczej przygotowany niż krąg “osobisty” – po prostu obejmuje inne osoby poza wróżącym albo wieszczącym.

Taka wróżba musi być poprzedzona praktyką wyciszającą, skupieniem, powagą, wprowadzeniem stanu “pustego umysłu” zgodnie z praktyką np. jogi, albo inną praktyką “wyciszającą”. Już Freud i Jung w XIX wieku i na początku XX a więc prawie 150 lat temu wiedzieli to, czego księża katoliccy i Wikipedyści dzisiaj nie wiedzą, że wróżba uwalnia podświadomość, a nawet pokłady nieświadomości tzw „id” – instynkt umysłu (świadomość gadzią – móżdżkową). Podświadomość i nieświadomość zawiera pokłady wiedzy niedostępne dla świadomości człowieka. Wróżba uruchamia ten mechanizm i pozwala podjąć decyzję, która przy braku dostatecznych racjonalnych przesłanek, bywa w bardzo wielu przypadkach właściwa.

W każdej kulturze od starożytnego Egiptu, Grecji czy Rzymu poprzez narody Żydów, Chińczyków, czy plemion północy istniała instytucja wróżbity, szamana, astrologa, kołoduna czy wyroczni. Poprzez wieki historii przewijają się postacie króla Salomona, Kasandry, Nostradamusa. Każda Gromada słowiańskich kapłanów miała swój rodzaj wróżby, w której się specjalizowała. Wróżono z zachowania owadów, z ziół, z płatków kwiatów, z szeptu strumienia (rzekacze), wróżono na takie sposoby o których nawet się nie śni autorom zamieszczonego poniżej wykazu rodzajów wróżbiarstwa (technik) z Wikipedii.

Kołoduni wieszczyli na przykład i wróżyli ze wszelkich rodzajów wirów – powietrza, wody, kołowania ptaków, opadających koliście liści drzew, opadającego piórka, kręgu przemierzanego przez świętego wierzchowca po belkach – dzidach – to znane z Arkony (istotą tej wróżby był krąg i belki – odpowiedniki patyczków z krwawnika w I cingu) – z tańca wirowego w Świętym Kole (Wrżinym Kole [wrżina - warkocz, splot, ale i wrzenie krwi, ekstaza, wrczich - kosa, kobiecy warkocz, ale kosa-kosz - to także rodzime słowiańskie określenie na los - los słowo greckie, także wrzich - warkot, jak kołującego owada i war-kod wrzący, ognisty, ekstatyczny kod]). Wróżyli też z diabelskich kręgów grzybowych i posuwając się ścieżka wzdłuż kolistego ogrodzenia i wałów świątyni np Dziewięciu Kręgów.

[kliknij i powiększ koniecznie]

Czy Świątynia Dziewięciu Kręgów istniała naprawdę? Tak! Istniała! Pokazuję tylko dwie z z mapek nad którymi obecnie pracuję – będzie to tekst o Świętych Wzgórzach Polskich, których system jest zakotwiczony w wielkim euroazjatyckim -  Systemie Wzgórz Świętych lub nazwijmy go Systemem Czakramów Starego Świata (Lądów Białego i Czarnego oraz Mazji – Europy, Afryki i Azji). Tutaj na obrazku u góry polski system świętych wzgórz wkomponowany w linię Stonehenge – Kijów, a poniżej ogólny kształt polskiego systemu świętych wzgórz

Powinniśmy przyjąć, że nawet odchylenie Wawelu od Jasnej Góry na linii z Katedrą na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie  o 9 kilometrów to przy tych odległościach w czasach bez teodolitu, GPSu i możliwości bezpośredniej obserwacji bardzo niewiele – także w granicach dopuszczalnego odchylenia ze względu na ukształtowanie terenu, bo wzgórza nie zawsze leżą dokładnie na linii, ale oscylują wokół niej nie dalej niż plus minus 5 km po obu stronach osi.

Starożytni Grecy cenili wyrocznię w Delfach. W jaskini kapłanka siedziała na trójnogu postawionym nad wąską szczeliną, przez którą wydobywały się wulkaniczne gazy wprawiające ją w trans. Odpowiedzi delfickiej wyroczni były pełne niejasności i dwuznaczności. Podobno nigdy się nie myliła, jak twierdzili wszyscy pytający – czy to by wystarczyło naukowcom do uznania iż dowody na trafność wyroczni istnieją? Kiedyś zapytana o wynik mającej się odbyć bitwy, odpowiedziała: „wygra wielkie mocarstwo”. Każda ze stron wzięła tą przepowiednię jako dobry omen dla siebie. Kapłanka delficka nie pomyliła się. Ktokolwiek zwyciężył w tej potyczce mógł szczycić się wawrzynem mocarza.

Każda nacja poprzez wieki rozwojuj kultury wytworzyła jakieś narzędzia wróżbiarskie – wróżenie z lotu ptaków, wnętrzności zwierząt ofiarnych, według numerów kabały, z fusów kawy lub herbaty, z run i czert, szklanych kul, tarota i astrologię.

Nie zmienia to jednak faktu, że są to narzędzia, którymi posługuje się człowiek. Człowiek ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Czyni to lepiej lub gorzej, mądrzej lub głupiej, płycej albo głębiej.

Patyczki z łodyg krwawnika

Bardzo mądrze o rodzajach wróżby WIKI:

Techniki wróżenia

  • aeromancja – wróżenie ze stanu powietrza, chmur, komet
  • alektriomancja – wróżenie przy użyciu koguta
  • aleuromancja – wróżenie za pomocą ciasta
  • alomancja – wróżenie za pomocą soli
  • antinopomancja – wróżenie z wnętrzności kobiet i mężczyzn
  • astragalomancja – wróżenie za pomocą kostek, kamyków lub kawałków drewna
  • astrologia – wróżenie z gwiazd i ruchu planet
  • chiromancja – czytanie z linii rąk
  • dafnomancja – wróżenie z lauru
  • gastromancja – wróżenie z odgłosów wydobywających się z brzucha
  • geomancja – wróżenie z rozrzucanych kamieni, żwiru, patyczków, klejnotów itp.
  • hieromancja – wróżenie z chodu i trzewi zwierzęcia przeznaczonego na ofiarę
  • idolomancja – wróżenie z figurek, wizerunków i posągów
  • kartomancja – wróżenie z kart, w tym karty tarota
  • katoptromancja – wróżenie ze zwierciadła[1]
  • kattabomancja – wróżenie z naczyń wykonanych z metalu
  • keromancja – wróżenie z lanego wosku, np. na Andrzejki
  • kleromancja – wróżenie za pomocą kości
  • krystalomancja – wróżenie z kryształów, luster lub kryształowej kuli
  • litomancja – wróżenie z kamieni szlachetnych
  • logarytmancja– wróżenie za pomocą logarytmów
  • macharomancja – wróżenie z noży
  • numerologia – wróżenie oparte na symbolice cyfr
  • oinomancja – wróżenie ze strużki rozlewanego wina
  • omfalomancja – wróżenie z pępka
  • onejromancja – wróżenie z marzeń sennych
  • ornitomancja – wróżenie z lotu ptaków
  • piromancja a. pyromancja – wróżenie z ognia
  • przepowiadanie pogody
  • sciomancja – wróżenie z cieni
  • skapulimancja – wróżenie z pęknięć na powierzchni wypalonej kości
  • stareomancja – przepowiadanie przyszłości z żywiołów
  • teriomancja – wróżenie z dzikich zwierząt
  • tasenografia – wróżenie z fusów
  • tuframancja – wróżenie z popiołów
  • tyromancja – wróżenie ze sposobu, w jaki ścina się ser
  • wróżenie z run
  • wróżenie z ryżu (Tybet)
  • Yijing

[W paru miejscach postawiłbym tutaj mocne znaki zapytania. Co znaczy na przykład "wróżenie z ryżu - Tybet"? Czy gdzie indziej z ryżu się nie wróży? A czy nie da się wróżyć z rozsypanego czegokolwiek: mąki , cukru? Co znaczy tutaj: Yijing - czy to I-cing? W takim razie wróżba z patyczków, monet i interpretacja Księgi. Ma to jakąś nazwę i inne odpowiedniki? Na prawdę ten wykaz w ogóle nie ma żadnego sensu. Co to jest wróżenie z dzikich zwierząt?  Z ich kości, wzroku, stanu sierści i pazurów? Wróżenie z lanego wina, a z lania wody nie da się powróżyć? Przepowiadanie pogody - fajnie tu zaklasyfikowano meteorologów. Prognozy pogody w TV to przecież typowe wróżby oparte na metodzie obserwacyjnej i przepowiadane zawsze na podstawie niedostatecznych danych. Wróżenie z wosku na Andrzejki doczekało się tutaj fachowego określenia - też fajne, ale niekoniecznie na Andrzejki. Anglicy i Amerykanie jednak bardziej poważnie podchodzą do Wikipedii, rzeczywiście pracują nad tym żeby to była elektroniczna encyklopedia wiedzy. U nas jest to najczęściej bełkot osoby niekompetentnej. C.B.]

Aleksander Bruckner o burtowaniu Jagiełły i wróżbach wśród Litwinów

Czy decyzję o głębokiej integracji ze strefą euro podjęto na postawie głosu wyroczni lub wróżby z patyczków krwawnika?

Obawiam się, że rząd polski nie wie co czyni integrując się teraz ze Strefą Euro – chyba nie usiedli i nie powróżyli sobie z I-cingu, ani nie burtowali, bo nie wiedzą co to jest. Oczywiście pewnie długo się modlili i może modły ich natchnęły – to też rodzaj wróżby uprawianej przez chrześcijan w kościele – praktyka pogańska, jak najbardziej. Uważają że zaklęcia mogą uratować strefę Euro – to jest, moim zdaniem raczej działanie bardziej irracjonalne niż racjonalne. Przyrzekają poprawę, ale za tydzień (no może pół roku)nie będzie jak wykupić włoskich obligacji, bo nie ma na to kasy.  Bozia nie da, od modlitw nie przybędzie, rzeczywistość i jej naturalne (przyrodzone ) prawa jest twarda, z pustego nalewa …kto? Wiemy.

Ale może się mylę, bo racjonalnych przesłanek za takim postępkiem, z perspektywy rządu, jest tyle samo co przeciw niemu. Z perspektywy społecznej zdecydowanie inaczej to wygląda, przesłanek przeciw integracji jest wystarczająco dużo, żeby już teraz do niej nie dążyć. Zobaczymy kto ma rację.

Wracając do przejętych przez chrześcijaństwo pogańskich rytuałów i wróżb to aż świerzbi żeby powiedzieć słowo na temat “pogańskiego” papieża Jana Pawła II, który trzecią przepowiednię fatimską postawił na najwyższym możliwym piedestale, czyniąc z niej znak boga. Już sam ten fakt ciągnie za sobą w górę inne przepowiednie licznych osób nawiedzonych i czyni walkę z nimi trudną. Papież wiedział jak manipulować tłumem i czym go porwać. Porywał go przepowiedniami, znakami boskimi, przemówieniami, pieśniami i umiłowaniem przyrody – tym wszystkim co wprost pogańskie w katolicyzmie.

Żebyśmy mieli jasność, ja absolutnie nie twierdzę, że osoby o szczególnej wrażliwości i wnikliwości umysłu nie dotykają istotnych przesłań i naprawdę głębokiej, ukrytej przed przeciętnymi umysłami wiedzy. Wręcz odwrotnie – jestem pewien że tak jest. Tyle, że to nie jest żaden proces nadprzyrodzony. Przecież  są osoby o bardzo wysokim IQ i z bardzo  wyostrzoną percepcją niedostępną innym.Są tacy którzy widzą i rozumieją więcej. Czasami warto ich wysłuchać – ale oczywiście tylko na własne ryzyko.

Ja bardziej wierzę w niezwykła umysłową przenikliwość i natchnienie, w wieszczość wynikającą z trafności prognozy przy niewystarczających danych, niż w boską ingerencję w życie skromnej jednostki. Ciekawe że JP II nie miał takich wątpliwości w sprawie tej wyroczni. O wyroczniach i przepowiedniach moglibyśmy bardzo długo, bo są tego nieskończone przykłady, ale to tylko szkic tematu więc mamy jeszcze inne sprawy.

Idąc dalej – nie tylko “pogański” papież był poganinem, jeszcze gorzej rzecz się ma z wielebnym Ratzingerem – wybitnym teologiem. Oto przy pomocy konsoli czy czego tam, z podszeptu samego chyba diabła, odpala na stoku góry zieloną choinkę. A cóż ta choinka ma wspólnego z Jezusem Chrystusem, pytam się? Żeby chociaż odpalał palmę?! Ano nic, nie ma wspólnego. Usiłują nam mówić, że to Chrystus się rodzi a zielone jest symbolem narodzin, ale narodzin czego?! Chyba nowego życia przyrody po zimie? Trudno naprawdę wyjaśnić wszystkie te zawikłane rytuały związane z Narodzinami Światła Świata i zaadoptować je do chrześcijaństwa.  Snopki zboża i kłosy słowiańskie stawiane w czterech rogach chaty – to już prawdziwy orzech do zgryzienia dla teologa -  same orzechy i kasza w kutji to też zresztą niezły problem. Bo kasza to pokarm Uboża- Radogosta (Bożycka, czyli mniejszego Boga – według Górali-Harów) i Ubożuchów, jego duchów pomocniczych – bogunów Domu i Gospodarstwa. A orzechy to już od samej nazwy zaczynając “orzej” (jurnej, wschodzącej mocy) poważny problem.  Z orzechem jest i dalszy problem w tym, że orzechy reprezentują w świecie roślin  i nasion Sporów-Bogocy (jak mawiają  Górale Harowie – Dużych Bogów – Bogocy, czyli Bogów Powodzenia i Bogactwa, Dostatku).  To dlatego orzechy na drzewku albo na świetliku (jak by tu wyjaśnić po bożemu po katolickiemu taki “świetlik” – jako zabobon? Sama nazwa jest oczywista), podsufitowym stroiku-sadku – są zawijane w srebrne i złote folie. Proste! Ale nie dla teologa. Takich problemów w tym jednym święcie znalazłbym 50! Jakże trudno pogodzić te wszystkie maski zwierzęce, postać przychodzącego po raz drugi z dziwnymi darami ni to dobrymi ni to złymi Mikołaja (Mąda-Nikuły pogańskiego), postacie trzech magów, koincydencję narodzin nowego boga w człowieczym ciele, z powszechnie obchodzonymi przez całe wszechświatowe pogaństwo  Nocami Dzikich Łowów na rodzące się Nowe Światło. A propos przedstawiam fajny, nowy rosyjski obrazek  “Dzikie Łowy – Nocne Bitwy”

W. Pansenko – Nocne Bitwy, Dzikie Łowy

Tak jest ze wszystkim w chrześcijaństwie – KK zabraniając swoim członkom praktykowania pogańskich rytuałów dąży do samozagłady – będzie musiał wykluczyć wszystkie obrzędy pozakościelne, czyli wszystkie które podobają się ludziom i pozwalają im odprężyć się i świętować jakoś dni święte – odmieniać je odróżniając tym samym od codziennej szarości. Jak będzie wyglądać Wielkanoc bez tych obrzędów – odpowiedzcie sobie sami. Wszystkie obrzędy a nawet znaki używane przez KK i Chrześcijan są pogańskie.

Matka Boska Zielna?
Ostara 21 marca
Słowiańskie Jare Święto

 Ostara – pogańskie święto, tzw. sabat mniejszy, obchodzony 21 marca, związany z radosnym momentem zrównania dnia i nocy.

Ostara wyznacza początek wiosny. Symboliczny moment kiedy dzień (światło) wygrywa z nocą (ciemnością) jest początkiem okresu radości, płodności i rozmnażania się.

Tradycyjnym symbolem tego dnia jest jajko, które symbolizuje odrodzenie i powstanie nowego życia. Tradycja ta została przejęta przez chrześcijaństwo i jajko jest także symbolem związanym z Wielkanocą, która ma miejsce w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca.

Inaczej jest w Islamie:

PAP 13.12.2011

W Arabii Saudyjskiej stracono w poniedziałek kobietę skazaną za uprawianie czarów

- poinformował saudyjski resort spraw wewnętrznych.

Ta “zbrodnia” jest – zgodnie z saudyjską interpretacją prawa islamskiego – zagrożona karą główną, podobnie jak mord, gwałt i handel narkotykami.

We wrześniu stracono w Medynie Sudańczyka skazanego za czary. Większości “czarownic” i “czarowników” zarzuca się, że rzucają na ludzi klątwy, na życzenie krewnych lub znajomych. Przestępstwem jest też w Arabii Saudyjskiej odpłatne wytwarzanie czarodziejskich amuletów.

Nie ujawniono, jakich konkretnie “czarów” dopuściła się stracona w poniedziałek kobieta. Wyroki śmierci wykonuje się zwykle w Arabii Saudyjskiej publicznie, ścinając skazańcowi głowę.

PAP

20.03.2010

Arabia Saudyjska – kara śmierci dla prezentera TV

W Arabii Saudyjskiej skazano na karę śmierci prezentera libańskiej telewizji za uprawianie czarnej magii.
48-letni Ali Husajn Sibat w swoim programie w satelitarnej stacji “Sheherezade” zajmował się wróżbami i dawaniem porad dzwoniącym do niego widzom. Kiedy przyjechał z pielgrzymką do Arabii Saudyjskiej został aresztowany przez policję religijną i oskarżony o uprawianie czarów.Sąd pierwszej instancji wydał wyrok śmierci. Prawnik prezentera złożył apelację, ale po ponownym rozpatrzeniu sprawy sąd podtrzymał wcześniejsze orzeczenie. Uznał, że dowody przeciwko prezenterowi są wystarczające, a wyrok ma mieć charakter odstraszający. Teraz, po złożeniu kolejnej apelacji, sprawą zajmie się inny sąd.Wyrok potępiła organizacja Amnesty International, która zaapelowała do króla Arabii Saudyjskiej Abdullaha II o niedopuszczenie do egzekucji i natychmiastowe uwolnienie Sibata, ojca pięciorga dzieci.
[ W wielu krajach muzułmańskich odbywają się wciąż, na bieżąco, procesy czarownic a wyrokiem często jest kara śmierci. W Arabii Saudyjskiej na wykonanie wyroku śmierci czeka obecnie 140 0sób. C.B] 

Śmiercią wg najważniejszych szkół koranicznych (obejmujących ok. 98% muzułmanów) karana jest też odstępstwo od wiary (ridda), obejmująca zarówno zmianę wyznania, jak też poważne błędy doktrynalne w wyznawanym islamie (np. kwestionowanie prawdziwości Koranu). Niegdyś niemal wszystkie kraje islamskie stosowały się do tej zasady. Na początku XXI wieku (stan na 2004) wyroki śmierci za apostazję wydawane były przez państwowe sądy w ośmiu krajach islamskich: Arabii Saudyjskiej, Jemenie, Afganistanie, Komorach, Iranie, Mauretanii, Pakistanie i Sudanie.

Kara śmierci zgodnie z Koranem może też być orzeczona za poważne zbrodnie, jak zabójstwo, zdrada, itd., jak też za czyny mniej groźne dla społeczności, jak zdrada małżeńska dokonana przez męża bądź żonę (wg niektórych interpretacji szariatu tylko jeśli było na to 4 świadków), homoseksualizm czy czary (kategoria ta często bywa stosowana do wszelkiej działalności sprzecznej z polityką władz, np. do działalności związkowej wśród zagranicznych pracowników zatrudnionych w Arabii Saudyjskiej).

Przedmiot heretycki – pogańska Gwiazda-Światło-Świat-Świetlik – element podłaźników, pająków i jeży ludowych

Kara śmierci za przestępstwa określone przez religię chrześcijańską (historia)

(Jako kategoria związana z religią została tutaj wyodrębniona grupa przestępstw, obecnie nie traktowanych jako czyny zabronione, których karalność wynikała z przyjęcia chrześcijaństwa jako religii panującej, m.in. herezji czy czarów)

Kara śmierci za herezję pojawiła się jeszcze w starożytnym Rzymie. Wkrótce po uznaniu chrześcijaństwa za religię panującą został wprowadzony przepis, skazujący przywódców sekty manichejczyków na śmierć na stosie w 387. Także w 453 cesarz Teodozjusz uznał herezję za przestępstwo równe zdradzie stanu i przewidział za nie karę śmierci przez spalenie żywcem. Podobne postanowienia zawierał kodeks Justyniana z 534 (Corpus Iuris Civilis).

Od początku XII wieku zaczęła działać Inkwizycja, której głównym zadaniem była walka z herezją, jednak sama Inkwizycja nie stosowała kary śmierci, a osądzonego przekazywała do ukarania “ramieniu świeckiemu”. Liczba wyroków śmierci wykonanych z inspiracji inkwizytorów jest trudna do określenia.W okresie reformacji dość powszechne było prześladowanie, a czasem karanie śmiercią wyznawców innego odłamu chrześcijaństwa, niż dominujący na danym terytorium. Działania takie podejmowały jednak zawsze władze świeckie, z inspiracji duchownych, i zjawisko to występowało zarówno w krajach katolickich, jak i protestanckich.

Pod zarzutami herezji zostali straceni przez spalenie na stosie m.in. Joanna d’Arc, Jan Hus i Giordano Bruno. Galileusz (Galileo Galilei) został pod groźbą kary śmierci zmuszony do odwołania swoich twierdzeń i dożywotnio uwięziony.

Kara śmierci w procesach o czary wynika z zawartego w Biblii nakazu zabijania czarownic. Stosowana była głównie w krajach protestanckich (także poza Europą np. w angielskich koloniach w Ameryce Salem), zaś największe nasilenie egzekucji skazanych za ten czyn wbrew obiegowym opiniom miało miejsce nie w średniowieczu, a w epoce nowożytnej (XVI i XVII w.). Ostatni wyrok śmierci (przez spalenie na stosie, poprzedzone uduszeniem) wykonano w Prusach, w 1811 (wyrok ten obejmował karę nie tylko za czary, ale i podpalenie). Ogólna liczba ofiar w procesach o czary liczy prawdopodobnie ponad 140 tysięcy, jednak istnieją bardzo duże rozbieżności w szacunkach tej liczby.

Oczywiście wiemy, że w krajach chrześcijańskich obecnie prawie w ogóle nie stosuje się kary śmierci. Wyjątek: USA, Białoruś, Łotwa.

Krwawnik zwyczajny – uwaga: ziele  czarownicze!!!

O wyjątkowości krwawnika decydują substancje czynne  wchodzące w jego skład. Jedną z nich jest azulen, substancja występująca w olejku eterycznym wykazująca właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne oraz antyalergiczne. Dodatkowo w skład ziela krwawnika wchodzą: cyneol, o właściwościach pielęgnacyjnych;  przy małym dozowaniu ma właściwości pobudzające, ale przy dużych dawkach prowadzi do zaburzeń, halucynacji itd.; borneol; laktony seskwiterpenowe; związki flawonowe;  kwas mrówkowy m.in., o właściwościach przeciwreumatycznych; kwas octowy;  kwas izowalerianowy;  kwas salicylowy; alkohole;  witamina K, mająca decydujący wpływ na krzepnięcie krwi; garbniki; cholina.

W lecznictwie wykorzystywany jest przede wszystkim w leczeniu schorzeń związanych z układem pokarmowym. Pobudza trawienie, pomaga przy zaburzeniach i nieżytach tego przewodu. Posiada właściwości ograniczające krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne. Dodatkowo obniża ciśnienie krwi, przyśpiesza gojenie ran oraz oparzeń. Wykazuje właściwości przeciwzapalne, pomoże przy zapaleniu pęcherza moczowego, bolesnych miesiączkach, schorzeniach wątroby oraz poprawi apetyt. Krwawnik pospolity wykorzystywany jest także w przemyśle kosmetycznym.

Krwawnik pospolity możemy spotkać na całym terytorium Polski- podczas spaceru na przydrożach, łąkach, w zaroślach, na miedzach, nieużytkach, również w ogrodach. Występuje pospolicie w prawie całej Europie oraz częściowo m.in. w Azji oraz Ameryce. Przez część osób uważany za chwast, choć ze względu na swoje walory dekoracyjne może  być wykorzystany w założeniach naturalistycznych. Nazwa krwawnik wywodzi się od samego mitycznego Achillesa- walecznego wojownika, który według legendy wykorzystywał sok z krwawnika do leczenia ran. Achillea millefolium jest byliną wytwarzającą przy powierzchni podłoża liczne i bardzo rozbudowane korzenie w postaci kłącza. Z kłącza wyrasta rozeta pierzastych liści oraz długa nawet do 100 cm kanciasta  łodyga zakończona kwiatostanami w kształcie baldachogrona w barwie białej bądź lekko różowawej. Krwawnik kwitnie od czerwca do października.

Dodam, że jadam krwawnik w sałatkach wiosennych – jako 5% dodatek – razem z pokrzywą i zieloną sałatą oraz zajęczą kapustą i mleczem.

CB

Odnowione linki do Runy słowiańskie od Atlantów i Arkaimu oraz filmu o Arkajamie-Arkaimie

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 8 Grudzień 2011

Klasyczne ilustracje słowiańskie (tym razem także teksty i analiza) – Skrzynia B: Byliny według Georgija Judina

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, sztuka, Słowianie by bialczynski on 6 Grudzień 2011

Grudzień to miesiąc prezentów, przez to że taki mroczny staramy się go rozjaśnić jak najmocniej i ubarwić. Dlatego rozpoczęliśmy od Siedmiu Cudów Królestwa SIS, czyli reportażu z Plitwic-Plątwic Chorwackich. Żeby rozjaśniło nam się w duszach jeszcze bardziej, w prezencie na Święto Mora-Mroza (znanego powszechnie jako Mikołaj), który sam dziwnymi dary (raz rózgami raz łakociami – jak przystało na starodawnego boga Zamętu – Mąda-Mętlika, Mikułę-Wikułę) wszystkich obdarowuje, od nas, ze Skrzyni B Klasycznych ilustracji słowiańskich w prezencie:

Русскиe  былины

Georgij Judin – Dobrynia Nikitycz i Żmij

Wszystko o ruskich bylinach, ale niestety po rosyjsku znajdziecie tutaj:

http://www.byliny.ru/

 

ruskie byliny do posłuchania – niestety też tylko po rosyjsku no i itrzeba ściągnąć

 

chomikuj ruskie byliny


 

Z  Wikipedii polskiej (jak zwykle prawie, prawie nic, NIC!)

Bylina (ros. былина, inna nazwa: Starina) – tradycyjna ruska lub rosyjska epicka opowieść, opiewająca czyny bohaterów epoki średniowiecza i kilku wieków późniejszych.

Słowo bylina pochodzi od rosyjskiego słowa “byl’” (быль) oznaczającego historię prawdziwą, w przeciwieństwie do fikcyjnych.

Byliny były tworzone w formie wiersza białego, posiadały jednak charakterystyczny rytm. Większość z zachowanych bylin pochodzi z północnych regionów Rosji. Ich styl był naśladowany przez wielu późniejszych pisarzy i poetów, m.in. przez Aleksandra Puszkina.

Najważniejsze cykle bylin:

  • o najdawniejszych bohaterach (Wołch Wsiesławiewicz, Mikuła Sielaninowicz, Swiatogor),
  • o Włodzimierzu Wielkim i złotym wieku Rusi Kijowskiej, o Ilji Muromcu, Aloszy Popowiczu i Dobryni Nikityczu,
  • o Nowogrodzie (Wasyl Busłajewicz, kupiec Sadko),
  • o Moskwie (Jermak Timofiejewicz, Iwan Groźny),
  • o historii ukraińskich Kozaków, inwazjach Turków i Tatarów, powstaniach hajdamaków,
  • o powstaniach kozackich (Stieńka Razin),
  • o Piotrze I Wielkim.

Georgij Judin – Mikuła Sieljanowicz i  Wolga Wsiesławiewicz

Więc z rosyjskiej Wikipedii znacznie, znacznie więcej

Былины — русские народные эпические песни о подвигах богатырей. Основным сюжетом былины является какое-либо героическое событие, либо примечательный эпизод русской истории (отсюда народное название былины — «ста́рина», «старинушка», подразумевающее, что действие, о котором идёт речь, происходило в прошлом).

Былины, как правило, написаны тоническим стихом с двумя-четырьмя ударениями.

Впервые термин «былины» введён Иваном Сахаровым в сборнике «Песни русского народа» в 1839 году, он предложил его исходя из выражения «по былинам» в «Слове о полку Игореве», что значило «согласно фактам».

Историзм

В центре множества русских былин стоит фигура киевского князя Владимира, которого можно отождествить с Владимиром Святым. Илья Муромец упоминается в XIII веке в норвежской «Саге о Тидреке»[1] и немецкой поэме «Ортнит», а в 1594 году немецкий путешественник Эрих Лассота видел его гробницу в Софийском соборе в Киеве. Алеша Попович служил у ростовских князей, потом перебрался в Киев и погиб в битве на реке Калке. В Новгородской летописи рассказывается о том, как Ставр Годинович навлек на себя гнев Владимира Мономаха, и его утопили за то, что он обокрал двух граждан Новгорода; в другом варианте той же летописи говорится, что его сослали. Дунай Иванович часто упоминается в летописях XIII века в качестве одного из слуг князя Владимира Васильковича, а Сухмана Долмантьевича (Одихмантьевича) отождествляли с псковским князем Домантом (Довмонтом).

Происхождение былин

Для объяснения происхождения и состава былин существует несколько теорий:

  1. Теория мифологическая видит в былинах рассказы о стихийных явлениях, в богатырях — олицетворение этих явлений и отождествление их с богами древних славян (Орест Миллер, Афанасьев).
  2. Теория историческая объясняет былины как след исторических событий, спутанных порой в народной памяти (Леонид Майков, Квашнин-Самарин).
  3. Теория заимствований указывает на литературное происхождение былин (Теодор Бенфей, Владимир Стасов, Веселовский, Игнатий Ягич), причём одни склонны видеть заимствования через влияние Востока (Стасов, Всеволод Миллер), другие — Запада (Веселовский, Созонович).

В итоге — односторонние теории уступили место смешанной, допускающей в былинах присутствие элементов народного быта, истории, литературы, заимствований восточных и западных. Первоначально предполагали, что былины, которые группируются по месту действия на циклы киевские и новгородские, главным образом, южнорусского происхождения и только позже перенесены на север; по другим былины явление местное (Халанский). В течение веков былины претерпевали различные изменения, причём постоянно подвергались влиянию книжному и заимствовали многое из средневековой русской литературы и устных сказаний Запада и Востока. Приверженцы мифологической теории делили богатырей русского эпоса на старших и младших; позже было предложено (Халанским) деление на дотатарскую, времён татарщины и послетатарскую эпохи.

Чтение былин

Былины написаны тоническим стихом, в котором может быть разное количество слогов, но приблизительно одинаковое количество ударений. Некоторые ударные слоги произносятся со снятым ударением. При этом не обязательно, чтобы во всех стихах одной былины сохранялось равное количество ударений: в одной группе их может быть по четыре, в другой — по три, в третьей — по два. В былинном стихе первое ударение, как правило, попадает на третий слог от начала, а последнее — на третий слог от конца.

Как скака́л-то Илья́ да со добра́ коня,
Припада́л-то он ко ма́тушке сыро́й земле:
Как стучи́т ведь ма́тушка сыра́ земля
Да под то́й же как сторо́нушкой восто́чной.
Былины составляют одно из самых замечательных явлений русской народной словесности; по эпическому спокойствию, богатству подробностей, живости колорита, отчётливости характеров изображаемых лиц, разнообразию мифических, исторических и бытовых элементов они не уступают немецкому богатырскому эпосу и эпическим народным произведениям всех других народов.

Былины являются эпическими песнями о русских богатырях; именно здесь мы находим воспроизведение общих, типических их свойств и историю их жизни, их подвиги и стремления, чувства и мысли. Каждая из этих песен говорит, главным образом, об одном эпизоде жизни одного богатыря и таким образом получается ряд песен отрывочного характера, группирующихся около главных представителей русского богатырства. Число песен увеличивается ещё вследствие того, что имеется по несколько вариантов, более или менее различных, одной и той же былины. Все былины, кроме единства описываемого предмета, характеризуются ещё единством изложения: они проникнуты элементом чудесного, чувством свободы и (по мнению Ореста Миллера) духом общины. Миллер не сомневается в том, что независимый дух былевого русского эпоса является отражением старой вечевой свободы, сохранённой вольными казаками и свободными олонецкими крестьянами, не захваченными крепостным правом. По взгляду этого же учёного, дух общины, воплощённый в былинах, является внутренней связью, соединяющей русский эпос и историю русского народа.

Georgij Judin – Mikuła Sieljanin i Światogor

Стилистика

Кроме внутреннего, замечается ещё и внешнее единство былин, в стихе, слоге и языке: стих былины состоит или из хореев с дактилическим окончанием, или из смешанных хореев с дактилями, или, наконец, из анапестов; созвучий нет совсем и всё основано на музыкальности стиха; тем, что былины писаны стихами, они отличаются от «побывальщин», в которых уже давно стих разложился в прозаический рассказ. Слог в былинах отличается богатством поэтических оборотов; он изобилует эпитетами, параллелизмами, сравнениями, примерами и другими поэтическими фигурами, не теряя вместе с тем своей ясности и естественности изложения. Былины сохраняют довольно большое количество архаизмов, особенно в типических частях. Гильфердинг каждую былину делил на две части: одну — изменяющуюся сообразно воле «сказателя»; другую — типическую, которую рассказчик должен передавать всегда с возможной точностью, не изменяя ни одного слова. Типическая часть заключает все существенное, что говорится про богатыря; остальное представляется только фоном для главного рисунка.

 Формулы

Былины сложены на основе формул, построенных либо с применением устойчивого эпитета, либо как нарративные клише из нескольких строк. Последние используются почти в любой ситуации. Некоторые формулы:

Он скорешенько скочил как на резвы ножки,
Кунью шубоньку накинул на одно плечо,
Шапочку соболью на одно ушко.

Стрелял-то он гусей, лебедей,
Стрелял малых перелетных серых утушек.

Стал он силушку конем топтать,
Стал конем топтать, копьем колоть,
Стал он бить ту силушку великую.
А он силу бьет — будто траву косит.

Ай же ты, волчья сыть, травяной мешок!
Ты идти не хошь аль нести не мошь?

Приезжает он на широкий двор,
Ставит коня да серед двора
Да идет в палаты белокаменны.

Еще день за день ведь, как и дождь дождит,
А неделя за неделей, как трава растет,
А год за годом, как река бежит.

Все за столом призамолкнули:
Меньший хоронится за большего.
Больший хоронится за меньшаго,
А от меньшаго мал ответ живет.

Georgij Judin – Wasilisa Mikuliczna

Количество былин

Чтобы дать понятие о количестве былин, отметим статистику их, приведённую в «Истории Русской Словесности» Галахова. Одних былин киевского цикла собрано: в Московской губернии — 3, в Нижегородской — 6, в Саратовской — 10, в Симбирской — 22, в Сибири — 29, в Архангельской — 34, в Олонецкой — до 300. Всех вместе около 400, не считая былин новгородского цикла и позднейших (московских и других). Все известные нам былины по месту своего происхождении делятся на: киевские, новгородские и общерусские (более поздние).

Хронологически на первом месте, по Оресту Миллеру, следуют былины, рассказывающие о богатырях сватах (см. статью Богатыри). Потом идут те, которые называют киевскими и новгородскими: по-видимому, они возникли до XIV века. Затем идут былины вполне исторические, относящиеся к московскому периоду Русского государства. И, наконец, былины, относящиеся к событиям последних времён.

Последние два разряда былин не представляют особенного интереса и не требуют обширных объяснений. Поэтому ими, до сих пор, вообще мало занимались. Но огромное значение имеют былины так называемого новгородского и, в особенности, киевского цикла. Хотя нельзя смотреть на эти былины как на рассказы о событиях, действительно имевших когда-то место в таком виде, в каком они представляются в песнях: элемент чудесного вполне противоречит этому. Если же былины не представляются достоверной историей лиц, действительно живших когда-то на Русской земле, то их содержание надо непременно объяснять иначе.

Georgij Judin – Wolga Wsiesławiewicz i Żmij

Изучение былин

Учёные исследователи народного эпоса прибегали в этих объяснениях к двум методам: историческому и сравнительному. Собственно говоря, оба эти метода в большинстве исследований сводятся к одному сравнительному, и едва ли правильно ссылаться здесь на метод исторический. В самом деле, исторический метод состоит в том, что мы для известного, например языкового, явления путём архивных поисков или теоретического выделения позднейших элементов отыскиваем все более и более древнюю форму и таким образом приходим к первоначальной — простейшей форме. Совсем не так применялся «исторический» метод к изучению былин. Здесь нельзя было сопоставлять новых редакций с более древними, так как мы этих последних вовсе не имеем; с другой стороны, литературная критика отметила в самых общих чертах только характер изменений, каким подверглись с течением времени Б., не касаясь совсем отдельных частностей. Так называемый исторический метод в изучении былин, собственно говоря, состоял в сравнении сюжетов былинных с летописными; а так как сравнительным методом назывался тот, при котором сравнивались сюжеты былин с сюжетами других народных (в основном мифических) или же чужестранных произведений, то и выходит, что здесь разница ничуть не в самом методе, а просто в материале сравнений. Итак, в сущности, только на сравнительном методе и обоснованы четыре главные теории происхождения былин: исторически-бытовая, мифологическая, теория заимствований и, наконец, смешанная теория, пользующаяся теперь самым большим кредитом.

 Былинные сюжеты

Прежде чем перейти к изложению в общих чертах самих теорий, следует сказать несколько слов о значении былинных сюжетов. Всякое литературное произведение можно разложить на несколько главнейших моментов описываемого действия; совокупность этих моментов составляет сюжет данного произведения. Таким образом, сюжеты бывают более или менее сложны. На одном и том же сюжете может основываться несколько литературных произведений, которые даже, благодаря разнообразию второстепенных изменяющихся черт, например мотивов действия, фона, сопутствующих обстоятельств и т. п., могут показаться на первый взгляд совсем несходными. Можно даже пойти дальше и сказать, что всякий сюжет без исключения всегда составляет основу большего или меньшего количества литературных произведений, и что очень часто бывают модные сюжеты, которые почти в одно время обрабатываются на всех концах земного шара. Если теперь в двух или нескольких литературных произведениях мы найдем общий сюжет, то допускаются тут три объяснения: либо в этих нескольких местностях сюжеты выработались самостоятельно, независимо друг от друга и составляют таким образом отражение действительной жизни или явлений природы; либо сюжеты эти обоими народами унаследованы от общих предков; либо, наконец, один народ заимствовал сюжет у другого. Уже а priori можно сказать, что случаи самостоятельного совпадения сюжетов должны быть очень редки, и чем сюжет сложнее, тем он должен быть самостоятельнее. На этом главным образом основывается исторически-бытовая теория, упускающая совершенно из виду сходство сюжетов русских былин с произведениями других народов или считающая его явлением случайным. По этой теории богатыри являются представителями разных сословий русского народа, былины же — поэтически-символическими рассказами исторических происшествий или картинами явлений народного быта. На первом же и втором предположениях основана теория мифологическая, по которой сходные сюжеты в произведениях индоевропейских народов унаследованы от общих праарийских предков; сходство же между сюжетами несродных народов объясняется тем, что в различных странах на одно и то же явление природы, послужившее материалом для сходных сюжетов, смотрели люди одинаково и одинаково его толковали. Наконец, на 3-м объяснении основана теория заимствования, по которой сюжеты русских былин перенесены в Россию с Востока и Запада.

Все вышеизложенные теории отличались своей крайностью; так, например, с одной стороны Орест Миллер в своем «Опыте» утверждал, что сравнительный метод служит для того, чтобы в сопоставляемых произведениях, принадлежащих различным народам, тем резче, тем определённее выказались различия; с другой же стороны, Стасов прямо высказал мнение, что былины заимствованы с Востока. В конце концов, однако, учёные исследователи пришли к тому убеждению, что былины составляют весьма сложное явление, в котором перемешаны разнородные элементы: исторически-бытовые, мифические и заимствованные. А. Н. Веселовский дал некоторые указания, которые могут руководить исследователем и обезопасить его от произвола теории заимствований; а именно в CCXXIII номере «Журнала Министерства Народного Просвещения» учёный профессор пишет: «Для того, чтобы поднять вопрос о перенесении повествовательных сюжетов, необходимо запастись достаточными критериями. Необходимо принять в расчет фактическую возможность влияния и его внешние следы в собственных именах и в остатках чуждого быта и в совокупности подобных признаков, потому что каждый в отдельности может быть обманчив». К этому мнению примкнул Халанский, и теперь исследование былин поставлено на правильную точку зрения. В настоящее время главное стремление учёных исследователей былин направлено к тому, чтобы подвергнуть эти произведения самому тщательному, по возможности, анализу, который окончательно должен указать на то, что именно в былинах составляет неоспоримую собственность русского народа, как символическая картина явления естественного, исторического или бытового, и что занято у других народов.

Время складывания былин

Относительно времени происхождения былин определённее всех выразился Леонид Майков, пишущий: «Хотя между сюжетами былин есть и такие, которые можно возвести к эпохе доисторического сродства индоевропейских преданий, тем не менее всё содержание былин, а в том числе и эти древнейшие предания представляется в такой редакции, которая может быть приурочена только к положительно историческому периоду. Содержание былин вырабатывалось в течение X, XI и XII веков, а установилось во вторую половину удельно-вечевого периода в XIII и XIV веках». К этому можно прибавить слова Халанского: «В XIV веке устраиваются пограничные крепости, острожки, устанавливается пограничная стража и в это время сложился образ богатырей, стоящих на заставе, оберегающих границы Святорусской земли». Наконец, по замечанию Ореста Миллера, большая древность былин доказывается тем обстоятельством, что изображается в них политика ещё оборонительная, а не наступательная.

Место возникновения былин

Что касается места, где возникли былины, то мнения разделяются: самая распространённая теория предполагает, что былины — южнорусского происхождения, что их первоначальная основа южнорусская. Только со временем, вследствие массового переселения народа из Южной Руси на Русский Север, перенесены туда былины, а затем на первоначальной своей родине они были забыты, вследствие влияния других обстоятельств, вызвавших казацкие думы. Против этой теории выступил Халанский, осуждая вместе с тем и теорию первоначального общерусского эпоса. Он говорит: «Общерусский древний эпос — такая же фикция, как и древний общерусский язык. У каждого племени был свой эпос — новгородский, словенский, киевский, полянский, ростовский (ср. указания Тверской летописи), черниговский (сказания в Никоновской летописи)». Все знали о Владимире, как о реформаторе всей древнерусской жизни, и все пели о нём, причём происходил обмен поэтическим материалом между отдельными племенами. В XIV и XV веках Москва стала собирательницей русского эпоса, который в это же время всё более и более сосредоточивался в киевский цикл, так как киевские былины произвели на остальные ассимилирующее влияние, вследствие песенной традиции, религиозных отношений и т. п.; таким образом в конце XVI века закончено было объединение былин в киевский круг (хотя, впрочем, не все былины к нему примкнули: к таким принадлежит весь новгородский цикл и некоторые отдельные былины, например о Суровце Суздальце и о Сауле Леванидовиче). Потом из Московского царства распространились былины во все стороны России путём обыкновенной передачи, а не эмиграции на север, которой не было. Таковы в общих чертах взгляды Халанского на этот предмет. Майков говорит, что деятельность дружины, выраженная в подвигах её представителей-богатырей, и есть предмет былин. Как дружина примыкала к князю, так и действия богатырей всегда стоят в связи с одним главным лицом. По мнению этого же автора, былины пели скоморохи и гудошники, приигрывая на звончатых яровчатых гуслях или гудке, слушали же их в основном бояре, дружина.

Насколько изучение былин ещё до сих пор несовершенно и к каким противоречивым результатам оно привело некоторых учёных — можно судить хотя бы только по одному следующему факту: Орест Миллер, враг теории заимствований, старавшийся везде в былинах найти чисто народный русский характер, говорит: «Если отразилось какое-нибудь восточное влияние на русских былинах, так только на тех, которые и всем своим бытовым складом отличаются от склада старославянского; к таким относятся былины о Соловье Будимировиче и Чуриле Пленковиче». А другой русский учёный, Халанский, доказывает, что былина о Соловье Будимировиче стоит в самой тесной связи с великорусскими свадебными пенями. То, что Орест Миллер считал совсем чуждым русскому народу — то есть самосватание девушки, — по Халанскому существует ещё теперь в некоторых местах Южной России.

Приведём здесь, однако, хоть в общих чертах, более или менее достоверные результаты исследований, полученные русскими учёными. Что былины претерпели многие и притом сильные перемены, сомневаться нельзя; но точно указать, каковы именно были эти перемены, в настоящее время крайне трудно. На основании того, что богатырская или героическая природа сама по себе везде отличается одними и те ми же качествами — избытком физических сил и неразлучной с подобным избытком грубостью, Орест Миллер доказывал, что русский эпос на первых порах своего существования должен был отличаться такой же грубостью; но так как, вместе со смягчением народных нравов, такое же смягчение сказывается и в народном эпосе, поэтому, по его мнению, этот смягчительный процесс надо непременно допустить в истории русских былин. По мнению того же учёного, былины и сказки выработались из одной и той же основы. Если существенное свойство былин — историческое приурочение, то чем оно меньше заметно в былине, тем она ближе подходит к сказке. Таким образом выясняется второй процесс в развитии былин: приурочение. Но, по Миллеру, есть и такие былины, в которых ещё вовсе нет исторического приурочения, причём, однако, он не объясняет нам, почему он такие произведения не считает сказками («Опыт»). Затем, по Миллеру, разница между сказкой и былиной заключается в том, что в первой мифический смысл забыт раньше и она приурочена к земле вообще; во второй же мифический смысл подвергся изменениям, но не забвению.

С другой стороны, Майков замечает в былинах стремление сглаживать чудесное. Чудесный элемент в сказках играет другую роль, чем в былинах: там чудесные представления составляют главную завязку сюжета, а в былинах они только дополняют содержание, взятое из действительного быта; их назначение — придать более идеальный характер богатырям. По Вольнеру, содержание былин теперь мифическое, а форма — историческая, в особенности же все типические места: имена, названия местностей и т. д.; эпитеты соответствуют историческому, а не былинному характеру лиц, к которым они относятся. Но первоначально содержание былин было совсем другое, а именно действительно историческое. Это произошло путём перенесения былин с Юга на Север русскими колонистами: постепенно колонисты эти стали забывать древнее содержание; они увлекались новыми рассказами, которые более приходились им по вкусу. Остались неприкосновенными типические места, а все остальное со временем изменилось.

По Ягичу, весь русский народный эпос насквозь проникнут христианско-мифологическими сказаниями, апокрифического и неапокрифического характера; из этого источника заимствовано многое в содержании и мотивах. Новые заимствования отодвинули на второй план древний материал, и былины можно разделить поэтому на три разряда:

  1. на песни с очевидно заимствованным библейским содержанием;
  2. на песни с заимствованным первоначально содержанием, которое, однако, обработано более самостоятельно
  3. на песни вполне народные, но заключающие в себе эпизоды, обращения, фразы, имена, заимствованные из христианского мира.

Орест Миллер не совсем с этим согласен, доказывая, что христианский элемент в былине касается только внешности. Вообще, однако, можно согласиться с Майковым, что былины подвергались постоянной переработке, соответственно новым обстоятельствам, а также влиянию личных взглядов певца.

То же самое говорит Веселовский, утверждающий, что былины представляются материалом, подвергавшимся не только историческому и бытовому применению, но и всем случайностям устного пересказа («Южнорусские былины»).

Вольнер в былине о Сухмане усматривает даже влияние новейшей сантиментальной литературы XVIII в., а Веселовский о былине «Как перевелись богатыри» говорит вот что: «Две половины былины связаны общим местом весьма подозрительного характера, показывающим, как будто, что внешней стороны былины коснулась эстетически исправляющая рука». Наконец, в содержании отдельных былин нетрудно заметить разновременные наслоения (тип Алёши Поповича), смешение нескольких первоначально самостоятельных былин в одну (Вольга Святославич или Волх Всеславич), то есть объединение двух сюжетов, заимствования одной былины у другой (по Вольнеру, начало былин о Добрыне взято из былин о Вольге, а конец из былин о Иване Годиновиче), наращения (былина о Соловье Будимировиче у Кирши), большая или меньшая порча былины (рыбниковская распространённая былина о Берином сыне, по Веселовскому) и т. п.

Остаётся ещё сказать об одной стороне былин, а именно об их теперешней эпизодичности, отрывочности. Об этом обстоятельнее других говорит Орест Миллер, который считал, что первоначально былины составляли целый ряд самостоятельных песен, но со временем народные певцы стали сцеплять эти песни в большие циклы: происходил, словом, тот же процесс, который в Греции, Индии, Иране и Германии привёл к созданию цельных эпопей, для которых отдельные народные песни служили только материалом. Миллер признает существование объединённого, цельного Владимирова круга, державшегося в памяти певцов, в своё время образовавших, по всей вероятности, тесно сплочённые братчины. Теперь таких братчин нет, певцы разъединены, а при отсутствии взаимности никто между ними не оказывается способным хранить в своей памяти все без исключения звенья эпической цепи. Все это очень сомнительно и не основано на исторических данных; благодаря тщательному анализу, можно только допустить, вместе с Веселовским, что «некоторые былины, например Гильфердинга 27 и 127, являются, во-первых, продуктом выделения былин из киевской связи и вторичной попытки привести их в эту связь после развития на стороне» («Южнорусские былины»).

Georgij Judin – Wolga Wsiesławiewicz

Примечания

  1. Главный герой Саги – Дитрих Бернский

Сборники

Главные сборники былин:

  • Кирши Данилова, «Древние русские стихотворения» (изданы в 1804, 1818 и 1878);
  • Киреевского, Х выпусков, изданы в Москве 1860 г. и сл.; Рыбникова, четыре части (1861—1867);
  • Гильфердинга, изд. Гильтебрантом под заглавием: «Онежские былины» (СПб., 1873);
  • Авенариуса, «Книга о киевских богатырях» (СПб., 1875);
  • Халанского (1885).
  • Полный свод киевских былин. Литературная обработка А. Лельчука. http://byliny.narod.ru Былины выстроены хронологически и по смыслу в цельную героическую повесть. Язык современный, но максимально сохранен ритм и стиль оригинала. Персонажи и сюжеты отсортированы, убраны дубли и повторения. Составлена условная карта Былинной Руси.

Кроме того, варианты былин встречаются:

  • у Шейна в сборниках великорусских песен («Чтения Московского Общества Истории и Древностей» 1876 и 1877 и отд.);
  • Костомарова и Мордовцевой (в IV части «Летописи древней русской литературы Н. С. Тихонравова»);
  • былины, печатанные Е. В. Барсовым в «Олонецких Губернских Ведомостях» после Рыбникова,
  • и наконец у Ефименко в 5 кн. «Трудов Этнографического отдела Московского Общества любителей естествознания», 1878.

Издания

  • Былины: Сборник / Вступ. ст., сост., подгот. текстов и примеч. Б. Н. Путилова. — Л.: Сов. писатель, 1986. — 552 с. (Библиотека поэта. Большая серия. Издание третье)

Исследования

Ряд сочинений, посвящённых изучению былин:

  • статья Константина Аксакова: «О богатырях Владимировых» («Сочинения», т. I).
  • Фёдора Буслаева, «Русский богатырский эпос» («Русский Вестник», 1862);
  • Леонид Майкова, «О Былинах Владимирова цикла» (СПб., 1863);
  • Владимира Стасова, «Происхождение русских былин» («Вестник Европы», 1868; причём ср. критику Гильфердинга, Буслаева, В. Миллера в «Беседах Общества любителей российской словесности», кн. 3; Веселовского, Котляревского и Розова в «Трудах Киевской духовной академии», 1871 г.; наконец, ответ Стасова: «Критика моих критиков»);
  • Ореста Миллера, «Опыт исторического обозрения русской народной словесности» (СПб., 1865) и «Илья Муромец и богатырство киевское» (СПб., 1869 г., критика Буслаева в «XIV присуждении Уваровских наград» и «Журнале Министерства Народного Просвещения», 1871);
  • К. Д. Квашнина-Самарина, «О русских былинах в историко-географическом отношении» («Беседа», 1872);
  • его же, «Новые источники для изучения русского эпоса» («Русский Вестник», 1874);
  • Ягича, статья в «Archiv für Slav. Phil.»;
  • М. Каррьера, «Die Kunst im Zusammenhange der Culturentwickelung und die Ideale der Menschheit» (вторая часть, перев. Е. Коршем);
  • Рамбо, «La Russie épique» (1876);
  • Вольнера, «Untersuchungen über die Volksepik der Grossrussen» (Лейпциг, 1879);
  • Веселовского в «Archiv für Slav. Phil.» т. III, VI, IX и в «Журнале Мин. Народного Просвещения» (1885 декабрь, 1886 декабрь, 1888 май, 1889 май), и отдельно «Южнорусские былины» (часть I и II, 1884 г.);
  • Жданова, «К литературной истории русской былевой поэзии» (Киев, 1881);
  • Халанского, «Великорусские былины киевского цикла» (Варшава, 1885).
  • Григорьев А. Д. «Архангельские былины и исторические песни». 1904, 1910, Санкт-Петербург, 1,3 тома, 1939, Прага, 2 том.

При написании этой статьи использовался материал из Энциклопедического словаря Брокгауза и Ефрона (1890—1907).

Ссылки

  • Авенариус, Василий Петрович, Книга былин. Свод избранных образцов русской народной эпической поэзии на сайте “Руниверс”
  • Полный свод киевских былин. Литературная обработка А. Лельчука. Былины выстроены хронологически и по смыслу в цельную героическую повесть. Язык современный, но максимально сохранен ритм и стиль оригинала. Персонажи и сюжеты отсортированы, убраны дубли и повторения. Составлена условная карта Былинной Руси.
  • Былины на сайте Фундаментальной электронной библиотеки «Русская литература и фольклор» Тексты былин, энциклопедические сведения о былинах, литература о былинах, библиография
  • научные работы по былинам
  • Константин Васильев — былинный эпос в живописи.
  • Русские былины
  • Все о русских былинах: самая полная коллекция текстов, переложения, справочник по персонажам.

 Georgij Judin – Sołowiej Budimirowicz

Z Wikipedii angielskiej

Bylina

From Wikipedia, the free encyclopedia

Bylina or Bylyna (Russian: были́на; pl. Russian: были́ны Byliny; Ukrainian: билина Bylyna; pl. Ukrainian: били́ни Bylyny) is a traditional Russian oral epic narrative poem.[1] Byliny singers loosely utilize historical fact greatly embellished with fantasy or hyperbole to create their songs.[2] The word Bylina is derived from the past tense of the verb “to be” (Russian: быть byt’) and implies “something that was.”[3] The term most likely originated with scholars of Russian folklore; in 1839, Sakharov, a Russian folklorist, published an anthology of Russian folklore, a section of which he titled “Byliny of the Russian People,” causing the popularization of the term.[4] Later scholars believe that Sakharov misunderstood the word bylina in the opening of Igor’ Tale as “an ancient poem.” The folk singers of byliny called these songs stariny (Russian: старины) or starinki (Russian: старинки) meaning stories of old.[5]

 History

Most historians of Russian folklore believe that byliny as a genre arose during the Kievan period, during the tenth and eleventh century; byliny continued to be written till about the arrival of the Tatars in the thirteenth century and the destruction of the Old East Slavic civilization.[6] Byliny incorporate elements of history from several epochs into their stories. For example, byliny singers refer to many of the enemies of the Kievan people as Tartars though the stories originally referred to other steppe peoples in conflict with Kievan Rus’. The character of Prince Vladimir refers to a generalized “epic Vladimir” rather than an allusion to a specific historical Vladimir.[7]

Collections

Byliny have been collected in Russia since the seventeenth century; initially they were published for entertainment in prose paraphrases. The Cossack Kirsha Danilov compiled the most notable of the early collections in the Ural region for the mill owner Prokofi Demidov in the middle of the eighteenth century.[8] In the middle of the nineteenth century Pavel Rybnikov traveled through the region of Lake Onega and rediscovered that the bylina tradition, which was thought to be extinct, still flourished among the peasants of northeast Russia. A storm stranded Rybnikov on an island in Lake Onega where he heard the sound of a bylina being sung; he persuaded the singer to repeat the song and wrote down his words. He proceeded to collect several hundred bylina, all of which he recorded from spoken paraphrase, and published them from 1861 to 1867 in several volumes entitled Songs Collected by P. N. Rybnikov.[9]

Another influential collector, Alexander Gilferding, published one collection entitled Onega Bylinas Recorded by A. F. Gilferding in the Summer of 1871. He improved upon Rybnikov’s work by transcribing the byliny directly from the sung performance rather than the spoken retellings. He noticed that the rhythm differed between the sung and spoken versions, and asked the performers to pause for a longer period of time between lines to allow him time to record the words from the song itself. He also organized his collection by singer rather than subject and included short biographical sketches of the performers with their collected songs, thus focusing on the singer’s role in the composition of the song.[10] Following the work of Rybnikov and Gilferding, many more scholars searched for byliny everywhere in northern Russia, and obtained byliny from the shores of the White Sea and the rivers flowing to the north.[11]

Classifications

There are several ways to categorize bylina, and scholars disagree on which classification to use. Scholars from the mythological school differentiate between byliny about ‘older’ and ‘younger’ heroes. The ‘older’ heroes resembled mythological figures, while the ‘younger’ heroes resembled ordinary human beings. The historical school classifies byliny based on the principality in which the story took place, as in Kivan, Novgorodian, and Galician-Volhynian cycles. The mythological byliny of giants and the like probably originated long before the Kievan state was founded, and cannot be classified easily by principality. Scholars of the historical school often consider mythological byliny separately. Other scholars group byliny based on content, including heroic, fairy tale type, novella type and ballad-byliny. Most scholars prefer classification based on principalities.[12]

Structure

Because of their nature as performed pieces, byliny singers employ basically linear and easy to follow structure.[13] Byliny structure typically includes three basic parts, introduction, narrative portion and epilogue. The introduction sometimes includes a verse to entice the audience to listen. Introductions often describe heroes at a feast being given a task or setting out on a mission. The narrative portion relates the adventure with exaggerated details and hyperbole to make the story more exciting. The epilogue refers to the reward for the mission, a moral or a reference to the sea, since byliny were often performed to attempt to calm the sea.[14] To help listeners grasp the story, singers used ‘tag lines’ to preface speeches or dialogues, setting up for the audience who is talking to whom.[15]

Common Themes

Scenes common to byliny include a hero taking leave of his mother, saddling a horse, entering a council chamber, bragging, departing over the wall of a city, going on a journey, urging on his horse, in battle, dressing in the morning, exchanging taunts with an enemy, becoming blood brothers with another hero, and asking for mercy. Singers may use their telling of these scenes in many of their songs, incorporating different elements in song after song. Themes in many bylina include the birth and childhood of a hero, father and son fighting, battling a monster, the imprisoned or reluctant hero returning in time to save his city, matchmaking or bride taking, a husband arriving at the wedding of his wife and encounters with a sorceress who turns men into animals.[16] Christian beliefs mixed with pre-Christian ideas of magic and paganism in byliny, for instance, saints would appear to defend mortals against darkness.[17]

Adaptations

Vasily Kalinnikov, a famous russian composer from the XIX century composed an overture on this theme, Bylina.

Georgij Judin – Alosza Popowicz i Tugarin

By poczuć klimat fragmenty:

 

Koń dzielny

Hasał, nosił się koniczek jego dzielny,

Wyżej lasów wyskakiwał szumiących,

Niżej tylko od obłoków płynących,

Mury, wieże konik przeskakiwał,

Małe rzeczki poprzez nogi puszczał,

A te wielkie rzeki przeskakiwał.

Puścił konia Ilja w kłus bohatyrskiego

I pojechał Ilja dróżką prostojezdną.

Dzielny konik jego bohatyrski

Począł z góry na górę przeskakiwać,

Jął ze wzgórza na wzgórek przelatywać,

Małe rzeki poprzez nogi puszczał,

Aż podjechał do rzeczki Smorodyni,

 

Tak dojechał pod sławny pod Czernihów–gród,

A pod grodem tym, pod Czernihowem,

Wojsk zegnano aż czarno–czarniuteńko,

Czarniuteńko–czarno, jak tych kruków czarnych,

Że piechotą tu nikt nie przechodzi,

I na koniu dzielnym nikt nie przejeżdża,

Ptaszek kruk czarny tędy nie przefruwa,

Bury zwierz tą stroną nie pomyka.

Dopadł junak tych wojsk owych wielkich.

Jak nie zacznie wojska one wielkie,

Zacznie koniem tratować, włócznią kłuć a przekłuwać.

Pobił wszystkie wojska one wielkie.

 

 Georgij Judin – Wyprawa Dobrynii Nikitycza na Lutego Żmija

Sadko

 

W sławnym Wielkim Nowogrodzie

Żył był Sadko, kupiec bogaty;

Ale najpierw majętności Sadko nie miał:

Jedne miał gęśliczki jaworowe

I po ucztach Sadko chodził — przygrywał.

Mija dzień, a na ucztę Sadka nie zwą.

Drugi nie zwą na ucztę biesiadną,

Nie zwą trzeci dzień na ucztę biesiadną.

Już i cnić się Sadkowi poczęło:

Poszedł Sadko nad Ilmen–jezioro,

Na kamieniu siadł, na białojarkim,

Począł grać na gęśliczkach jaworowych.

A tu woda w jeziorze wzburzyła się.

Poszedł precz znad jeziora w swój Nowogród.

Znów dzień mija, a na ucztę Sadka nie zwą,

Drugi nie zwą na ucztę biesiadną,

Nie zwą trzeci dzień na ucztę biesiadną.

Znowu cnić się Sadkowi poczęło:

Poszedł Sadko nad Ilmen–jezioro,

Na kamieniu siadł, na białojarkim,

Począł grać na gęśliczkach jaworowych.

A tu woda w jeziorze wzburzyła się

I wychynął z wody car podmorski;

Wyszedł car owo z Ilmen–jeziora

I powiadał słowa takowe:

„Ej, gęślarzu, Sadko nowogrodzki,

Nie wiem, jak mam ciebie udarować

Za uciechy one serdeczne,

Za to granie twoje rzewliwe:

Może skarbem złotym niezmierzonym?

Albo lepiej idź do Nowogrodu

I z kupcami wielki zakład przybijaj:

Bujną głowę stawiaj w poręce,

A niech kupcy nawzamian stawiają

Po trzy kramy towaru przedniego,

I spór wszczynaj, jako w Ilmen–jeziorze

Bywa–pływa rybka–złotopiórka.

Jak przybijesz zasię zakład ten wielki,

Żywo splatajże niewód jedwabny

I na połów idź nad Ilmen–jezioro:

Tedy począł się Sadko przechwalać:

„Ejże, wy kupcowie nowogrodzcy!
Znam ja dziwo dziwne w Ilmen–jeziorze,
Złotopiórka rybka jest w jeziorze.”

Zaciągnęli tonię w Ilmen–jeziorze,
Wyłowili rybkę–złotopiórkę,
Zaciągnęli drugą tonięw jeziorze,
Wyłowili drugą rybkę–złotopiórkę,
Zaciągnęli trzecią tonie w jeziorze,
Wyłowili trzecią rybkę–złotopiórkę.
Tedy owi kupcowie nowogrodzcy
Po trzy kramy towaru oddawali.

 

 Georgij Judin – Ilia Muromiec i Kalin Car

Ilja Muromiec

Byliny staroruskie

Przełożyli:

Czesław Jastrzębiec-Kozłowski

Tadeusz Chróścielewski

Tadeusz Opalewski

Tadeusz Mongird

Podstawa edycji:

Byliny. Wrocław 1955.

Byliny. Warszawa 1957.

Wstęp

 

 

Najdawniejsze zapisy epickich pieśni rosyjskiego ludu pochodzą z XVII wieku. Pieśni te zwane bylinami bądź starinami, wzbudzały i nadal wzbudzają wiele kontrowersji naukowych. I tak według Juliana Krzyżanowskiego „poezja bylinna nie mogła narodzić się wcześniej niż w wieku XVI, gdy Ruś otrząsnęła się z jarzma tatarskiego”[1]. Cytowaną opinię, jakkolwiek godną odnotowania i wspartą silną argumentacją, trudno uznać za aktualną. Obecnie dominuje bowiem pogląd, w świetle którego byliny powstawały już w okresie wczesnofeudalnym – głównie na Rusi Kijowskiej[2]. Oczywiście z biegiem stuleci interesujące nas mikropoematy ulegały różnorodnym modyfikacjom.

W 1904 r. wydrukowano Starożytne wiersze ruskie, wyciąg ze zbioru bylin zapisanych przez Kirszę Daniłowa. Dzieło tego nieznanego bliżej Kozaka owocnie kontynuują rozliczni zbieracze miłośnicy epiki ludowej, folkloryści, etnografowie. W sumie zarejestrowano i opublikowano około 2500 starin.

Najświetniejszą grupę tworzą byliny z cyklu kijowskiego, opowiadające o legendarnych bohaterach związanych z dworem i osobą księcia Włodzimierza – „krasnego sołnyszka”. Wśród owych herosów prym wiodą trzej potężni witeziowie: Ilja Muromiec, Alosza Popowicz, Dobrynia Nikitycz. Natomiast mniej eksponowane miejsce zajmują w kijowskich bylinach takie persony, jak Suchman Odychmantiewicz, Wasilij Pijanica, Czuryło Plenkowicz i inni.

Głównym bohaterem starin jest Ilja (Eliasz) Muromiec, obrońca Świętej Rusi i wiary chrześcijańskiej, pogromca tatarskich czambułów. Jego biografia obfituje w niezwykłe, bajkowe wydarzenia. I tak cudownie uzdrowiony w wieku 30-35 lat otrzymuje „tchnienie mocy” od olbrzyma Swiatogora, pokonuje okropne istoty – rozbójnika Sołowieja, chana Kalina, sprośne Idoliszcze. Pewnego razu stacza ciężką walkę z wyjątkowo krzepkim młodzieńcem, wrogiem Rusi Kijowskiej, a następnie pyta przeciwnika o pochodzenie, rodziców, imię:

Odpowiada zuch dobry i dzielny:

„Jam od morza, od morza sinego,

Od tego od kamienia Łatyrinem zwanego

A ja od tej, od baby, od tej Sałygorki,

Bom ja syn jej ukochany, Podsokolnik.

Oj, zjeździłem, junak dobry i waleczny,

Cały świat na rączym koniu mym”.

Stary Kozak na to zrywa się na równe nogi,

Podsokolnik przed nim na swe równe nogi staje

I w cukrowe go całuje usta Kozak stary,

I nazywa synem swym Podsokolnika,

Synem swoim zwie go ukochanym.

Zapamiętał Podsokolnik słowa matki swojej

[rodzonej,:

„Zanim dojdziesz do starego, złaź wpierw z konia,

Zsiadaj z konia i w mig nisko kłaniaj się”.

I pobratał się z swym synem Kozak stary.

I pojechał stary Kozak w szczere pole,

Tam gdzie bieli się płócienny biały namiot.

Śpi w nim stary Kozak już nockę i dzionek,

Śpi w nim stary Kozak dwakroć noc i dzień.

To się Podsokolnikowi sporą biedą zdało,

I za wielką to sobie szkodę poczytuje:

„Takem się upokorzył przed Kozakiem starym”.

Ku białemu namiotowi Podsokolnik jedzie:

„A starego ja Kozaka, ja Ilję Muromca

Ostrą kopią mą rychło przekłuję”.

I przyjechał Podsokolnik pod ten namiot biały,

I ugodził w białe piersi Kozaka starego.

Stary Kozak miał na piersiach swych ukryty

Krzyż cudowny, miał na piersiach Pański Krzyż

Ani mały, ani duży – tak z półtora puda;

Wyśliznęła się tu kopia z rąk Podsokolnika.

Ze snu swego stary Kozak już przebudza się,

W białe ręce schwytał wnet Podsokolnika,

Jak nie rzuci nim wyżej lasu stojącego,

A niżej obłoka chyżego.

Upadł wtedy Podsokolnik na tę czarną ziemię,

Rozbił się Podsokolnik w drobniusieńki mak.

Sławę w pieśniach Podsokolniczkowi śpiewają,

Stare pieśni dawne dzieje powiadają”[3].

 Georgij Judin – Ilia Muromiec i pogańskie Idoliszcze

[śmieszne bo Ilia to postać mitologii pogańskiej, ale niech będzie, Byliny to takie przekręcone Bajorki Mitologii Słowian. C.B.]

              Tak kończy się bylina, której tematyka została zogniskowana wokół polisemicznego motywu walki ojca z synem, obecnego w przekazach o śmiertelnych zmaganiach Odysa z Telegonosem, Hildebranda z Hadubrandem, Artura z Mordredem itp. Interesującą wersję tej tematyki zawiera starina Ilja Muromiec i córka: w finale utworu tytułowy bohater zabija mocarną dziewczynę-wojowniczkę, spłodzoną przezeń poza granicami Świętej Rusi, należącą, podobnie jak Podsokolnik, do kręgu „obcych”.

W boju Ilji Muromca z synem nie sprecyzowano powodów, dla których młodzieniec postanawia zamordować pogrążonego w śnie rodzica. Może w kompleksie czynników sprawczych zasadniczą rolę odgrywa determinująca amoralne postępki „zła krew obcego”, może nieumiejętność pogodzenia się z odniesioną w pojedynku porażką, może Podsokolnik pragnie wywrzeć zemstę na starym Kozaku uważając, że ów pohańbił Sałygorkę i zgotował mu niechlubny los bękarta. Nawiasem mówiąc, w korpusie zachowanych bylin odnajdujemy opowieść, według której wiarołomny Sokolnik (Podsokolnik) najpierw zabija swoją matkę Złatygorkę (Sałygorkę), a następnie usiłuje uśmiercić śpiącego ojca.

Ilja Muromiec potrafi przeciwstawić się i nietaktom uwłaczającym wielkim wiciądzom i próbom lekceważenia dobrych obyczajów. Obrażony przez Włodzimierza, który zapomniał go zaprosić na wspaniałą ucztę wydaną dla kniaziów, bojarów i herosów, uroczystość zespoloną z systemem etykietalnych wyznaczników „ruskiego ładu”, strzałami z łuku, broni wypróbowanej w bojach o słuszną sprawę, strąca z kijowskich cerkwi suto pozłacane, cudownymi krzyżami zwieńczone kopuły, a za spieniężony kruszec każe karczemnej gawiedzi urządzić tęgą pijatykę. Ale ani profanacja chrześcijańskich świątyń, kolidująca z aprobowanym przez Ilję kanonem wartości, ani „balanga pospolitaków”, będąca pokraczną repliką (może parodią?) ceremonialnej dworskiej biesiady, nie mitygują gniewu Kozaka z Muromia. Kolejnymi strzałami z łuku zamierza on bowiem uśmiercić i kniazia Włodzimierza i kniahinię Apraksję (Opraksję), a więc planuje wyczyn o pozytywno-negatywnej wymowie: karze za pogwałcenie praw sławnego bohatera, wypływającej z potrzeby przywrócenia określonego porządku, towarzyszyłoby przecież zło hamujące proces przemiany „chaosu w kosmos”. Na szczęście pojednawczy gest przerażonego rozwojem wypadków księcia i interwencja Dobryni Mikitycza, krzyżowego brata[4] Ilji Muromca, rozładowują napiętą sytuację.

U schyłku doczesnej wędrówki stary Kozak z Muromia wstępuje do monasteru, wpisując swe losy w sakralny, wzniosły porządek[5]. Znany motyw! Jak wiadomo, zakonne szaty przywdziewają również rycerze króla Artura (np. Lancelot Bors, Bediver), Wilhelm z Orange, Otger Duńczyk, Wolfdietrich. Jednakże naszą uwagę przykuwa bylina ukazująca w zgoła odmiennym świetle kres życia i Ilji Muromca, i sześciu innych staroruskich wiciądzów – Aloszy Popowicza, Dobryni Mikitycza, Wasyla Busłajewicza, Wasyla Kazimirowicza, Modenki Błudowicza, Iwana – kupieckiego syna. Otóż pewnego dnia odnoszą oni spektakularne zwycięstwo nad ogromną tatarską hordą. Wówczas to padają przepojone pychą, bluźniercze, fatalne w skutkach słowa:

I przemówił Alosza Popowicz udały:

„Niech nawet nieziemska moc się tutaj zjawi,

To i z mocą nieziemską, bracia, się rozprawim”.

Ledwo wyrzekł Alosza nierozumne słowa,

Gdy się zjawią przed nim dwaj wspaniali woje:

„Stawaj z nami do walki, drużyno bojowa,

Nie zważaj, że was siedmiu, a nas tylko dwoje”.

Nie poznali wiciądze, w kogo teraz biją:

Natarł na nich Alosza z mieczem i kopiją,

Na pół przeciął każdego, rąbiąc go z ramienia,

Uczyniło się czterech – wszyscy czterej żyją.

Natarł na nich Dobrynia z mieczem i kopiją,

Na pół rozciął każdego, rąbiąc go z ramienia,

Uczyniło się ośmiu – wszyscy ośmiu żyją.

Natarł na nich Muromiec z mieczem i kopiją,

Na pół przeciął każdego, rąbiąc go z ramienia,

Podwoiła się liczba – ale wszyscy żyją.

Rzucili się na moc tę wiciądze gromadą,

Sieką, rąbią i kłują, i pokotem kładą,

A moc ta wciąż przybiera,

Wciąż na wiciądzów naciera.

I walczyli junacy trzy dni i trzy noce,

Nacierały na nich wzrastające moce,

Aż się przerazili tej bitwy daremnej

I uciekli w góry, do jaskini ciemnej.

Który pobiegnie do góry,

Ten zaraz obraca się w kamień,

Pobiegnie wtóry do góry,

I ten obraca się w kamień,

Podleci trzeci do góry,

I trzeci obraca się w kamień.

Tak wyginęli wiciądze na świętej Rusi – amen![6]

Georgij Judin – Choroba i odrodzenie Ilii Muromca

   W nordyckim folklorze petryfikacji ulegają trolle i karły (m.in. słynny Alvis), które nie zdołały się ukryć przed promieniami słońca[7]. W ekscytującym kontekście motyw nagłego skamienienia określonej istoty został ukazany przez Snorriego Sturlusona. Jeden z ustępów Młodszej Eddy informuje bowiem o podminowanej czarami, codziennie wznawianej bitwie Hjadingów. Polegli w tej batalii zrazu kamienieją, a nazajutrz – ożywają i znowu kontynuują walkę. Snorri oznajmia, powołując się na przekazy poetyckie, że Hjadingowie będą toczyć boje aż do końca świata. O związanym z rzeczoną walką rytmie zgonów i zmartwychwstań, osobliwym procesie mineralizacji ludzi i uczłowieczenia głazów, melanżu cudowności i manierycznych aktów heroizmu, połowicznym zwycięstwie nad przemijaniem etc., etc., można by długo dyskutować.

Za podstawowe źródło występującego w bylinie Jak wyginęli wiciądze na Świętej Rusi motywu nagłego skamienienia określonej istoty wolno uważać Biblię. Jest to zależność uchwytna, choć nieco zakamuflowana. Otóż bylinny Alosza Popowicz dopuszcza się bluźnierstwa (w imieniu własnym i współtowarzyszy), bluźnierców zaś należy kamienować (Kpł. 24, 14). Ten starotestamentowy nakaz, wydany na pastwę swobodnych skojarzeń i uwikłany w grę przesunięć kategorialnych, doprowadził do wykreowania pseudosymetrii: kamienowanie bluźniercy – obracanie się bluźniercy w kamień. Jednakże wysuniętą tu koncepcję trzeba traktować z pewną rezerwą. Kamienieje przecież i daleki od popełnienia bluźnierstwa protagonista byliny Michajło Potyk, ofiara zaklęcia przewrotnej kobiety.

„Że zaś są rzeczy, do których człowiek żywi lub może żywić awersję silniejszą niż do śmierci, o tym jasno świadczy samobójstwo”[8]. Wagę przytoczonego sądu, zaczerpniętego z Bajki o pszczołach Bernarda Mandeville’a, w pełni potwierdzają losy Daniły Dienisjewicza i jego pięknej mądrej żony Wasilisy Nikulicznej, bohaterów ekspresywnej, zaprawionej tragizmem, iście „gotyckiej” byliny:

Rozpruł sobie Daniła piersi białe,

Zakrył sobie Dienisicz oczy jasne.

[…]

Rozpruła sobie Wasiliusza pierwsi białe,

Zakryła sobie Wasilija oczy jasne[9].

Samobójstwo tych dwojga jest konsekwencją podłych postępków kniazia Włodzimierza, ulegającego podszeptom złego doradcy. Chcąc poślubić Wasilisę, dąży on do zgładzenia jej męża – m.in. wysyła przeciwko Danile hufiec ruskich witeziów. Daniła, zorientowawszy się, że został wplątany w bratobójczą walkę, odbiera sobie życie ostrzem włóczni. Nieco później, po złożeniu pokłonu ciału zmarłego męża, przebija się „bułanym nożem” Wasilisa Nikuliczna.

Daniła Dienisjewicz (in. Daniła Łowczanin) należy do korpusu bylin uwydatniających negatywne cechy Włodzimierza, bylin kontrastujących ze starinami, w których „stolnokijewski batiuszka” odgrywa rolę „pozytywnego bohatera, symbolizującego ideę jedności ziemi ruskiej”[10]. Dodajmy, że w Danile Dienisjewiczu kniaź popełnia niegodziwość podobna do tej, jaka okryła hańbą króla Dawida (2Sm. 11-12). Syn Jeskego zgrzeszył, ponieważ dopuściwszy się cudzołóstwa z Batszebą, wysłał Uriasza, jej męża, na pewną śmierć w boju. Zbrodnia Dawida została potępiona przez Jahwe ustami proroka Natana.

Oprócz heroicznych gestów, widowiskowych zgonów, etykietalnych biesiad, dobrych i złych uczynków kniazia Włodzimierza nader istotną role pełnią w bylinach te motywy i koncepty, które wprowadzają klimat fantazji i cudowności. Wystarczy wspomnieć o trumnie-pułapce (Swiatogor i Ilja Muromiec), żywej wodzie (Jak wyginęli wiciądze na Świętej Rusi; Michajło Potyk), rzece zrodzonej z krwi bohatera (Suchman; Niemra i Don), walce ze smokiem (Dobrynia i żmij), koniu władającym ludzką mową (Potap Artamonowicz; Daniło Ignatiewicz i jego syn Michajło; Ilja Muromiec i Kalin car), gadającym, pięknym kruku („Pierzyska u kruka czernią przeczarne, / skrzydlisko u kruka bielą przebiałe, / Pierzyska rozpuszczone do wilgotnej ziemi mateńki”[11]). Bardzo ekscytujący wydaje się taki oto fragment Niepry i Dona:

„Ach, cichy ty Donie, cny synu Iwana!

Nie strzelajże do mnie, Niepry-królewny,

Toć noszę ja w sobie twego ukochanego syna –

A po kolana nóżęta w srebrze,

A po łokcież rączęta w złocie,

A na skroniach goreją jakoby gwiazdeczki,

Z tyłuż jaśnieje jakoby światło miesiąca,

Z przoduż – jakoby słoneczko”[12].

Wśród bylin zawierających liryzowane ustępy wyjątkową siłą wyrazu oznacza się utwór, którego bohaterka, sędziwa Amielfa Timofiejewna, przemawia do rumaka dźwigającego na grzbiecie zwłoki jej poległego w boju syna:

„Ech, ty dobruteńki, dobryż, przedobry koniu!

Idźże ty przedobry koniu cichuteńko, leciuteńko,

Wieźże ty mego cnego syna Iwana cichuteńko,

[pomaleńku,

Iżby białe jego ciało nie zatrzęsło się,

Czarne jego kędziory nie poruszyły się,

By oczy nie widziały ciemniutkich borów,

A wysokie góry nie zatrzymywały”[13]

W bylinach pulsują również niskie tonacje sprężone najczęściej z rozmaitymi formami niewymyślnego, niekiedy wręcz grubiańskiego komizmu (pamiętajmy jednak, że „niewymyślność” i „grubiaństwo” – to kategorie nader relatywne). Tak więc Diuk Stiepanowicz, przemawiając do kniazia Włodzimierza, powiada: „A bądź jako ta świnia bezszerściwa”[14]. Alosza Popowicz zaś w następujący sposób przygania knehini Opraksji: „Jam cię o mały włos nie nazwał suką, / suką wszeteczną, ścierką-ladacznicą”[15]. Znacznie mocniejszą dawkę chropawego komizmu dostrzegamy w Kamskim pobojowisku:

 

A siadłaż [mu] baba Łatyngorka na białe piersi

I chce rozpruć Dobryni te białe piersi,

Dopatrzeć się gorącego serca Dobryni.

Ona jedzie swą d[upą] po białej twarzy,

Jedzie i pogaduje:

„A całujesz ty moją d[upę] białą”…

 

Georgij Judin – Alosza Popowicz, Ilia Muromiec i Dobrynia Nikitycz

ILJA MUROMIEC I ZBÓJ SOŁOWIEJ

 

 

Z tego grodu sławnego, z Muromia,

Z tego sioła to, z Karaczanowa,

Jechał śmiały, dorodny, dzielny junak;

Słuchał jutrzni ten junak w Muromiu.

Na obiednię[1] w Kijów-grodzie chciał stanąć.

Tak dojechał pod sławny Czernihów-gród,

A pod grodem tym, pod Czernihowem,

Wojsk zegnano aż czarno-czarniutko,

Czarniuteńko-czarno, jak tych kruków czarnych,

Że piechotą tu nikt nie przechodzi,

I na koniu dzielnym nikt nie przejeżdża,

Ptaszek kruk czarny tędy nie przefruwa,

Bury zwierz tą stroną nie pomyka.

Dopadł junak tych wojsk onych wielkich.

Jak nie zacznie wojska one wielkie,

Zacznie koniem tratować, włócznią kłuć a przekłuwać,

Pobił wszystkie wojska one wielkie.

Gdy podjechał pod Czernihów-gród,

Wychodzili oto łyczki czernihowscy,

Otworzyli przed nim bramy Czernihowa,

A prosili, by chciał być im wojewodą.

Na to Ilja rzecze słowa takowe:

„Ej, łyczkowie wy moi czernihowscy!

Nie chcę być w Czernihowie wojewodą,

A pokażcie tylko dróżkę prostojezdną,

Prostojezdną do Kijowa stołecznego.

Na to rzekną łyczkowie czernihowscy:

„Ejże, dzielny junaku dorodny,

Ej, ty sławny bohatyrze świętoruski!

Prostojezdna dróżka pniami zawalona,

Zawalona dróżka, zadarniona,

Bo po dróżce tej, po prostojezdnej,

Ni piechotą nikt dawno nie wędrował,

Ni na koniu dzielnym podróżował,

Jako że u Bagna, u Czarnego,

U tej onej brzozy pochylonej,

U tej onej rzeczki Smrodyni,

A u krzyża Lewanidowego

Siedzi zbój Sołowiej-słowiczek na dębie,

Zbój Sołowiej siedzi, syn Odichmantjowy,

A i świszcze zbój po słowiczemu,

A i ryczy rabuś-zbój po zwierzowemu,

I od tego poświtu słowiczego,

I od tego poryku zwierzowego

Wszystkie trawy-murawy pokładają się,

Wszystkie kwiatki lazurowe osypują się,

Ciemne lasy ku ziemi przyginają się,

Co tam ludzi jest – trupem padają.

Prostojezdną dróżką pięćset wiorst będzie

A okólną dróżką cały tysiąc”.

Puścił konia Ilja w kłus bohatyrskiego

I pojechał Ilja dróżką prostojezdną.

Dzielny konik jego bohatyrski

Począł z góry na górę przeskakiwać,

Jął ze wzgórza na wzgórek przelatywać,

Małe rzeczki poprzez nogi puszczał,

Aż dojechał do rzeczki Smrodyni,

A do tego Bagna, do Czarnego,

Do tej onej brzozy pochylonej,

Pod ten sławny krzyż Lewanidowy.

Świśnie zatem Sołowiej-zbój po słowiczemu,

A zaryczy zbój po zwierzowemu –

Wszystkie trawy-murawy pokładały się,

I kwiatuszki lazurowe osypały się,

Ciemne lasy ku ziemi przyginały się,

A koń dzielny jego bohatyrski

O korzenie koń potyka się.

Brał więc Kozak stary Ilja Muromiec,

W białą rękę brał pletnię swą jedwabną,

A bił konia po bokach, po spadzistych;

Mówił Ilja jeszcze słowa takowe:

„Ach, ty ścierwo wilcze, worku obroczny!

Czy nie możesz iść, czy mnie nie chcesz nieść,

Że o korzeń, sobako, potykasz się!

Nie słyszałeś to poświstu słowiczego,

Nie słyszałeś to poryku zwierzowego,

Nie zaznałeś to razów bohatyrskich?”

Po czym Kozak stary Ilja Muromiec

Brał ten giętki swój łuk rozprężysty –

Brał-ujmował ten łuk w białe rączki,

Jedwabniutką cięciwkę naciągał,

Potem strzałkę hartowną nakładał,

Strzelił w zbója Onego Sołowieja –

Prawe oko wraz ze skronią mu wybił,

Zrzucił Ilja Sołowieja na ziemię,

Do strzemienia go przytroczył stalowego,

Wiózł go sławnym tedy szczerym polem,

Mimo gniazdka jego wiózł słowikowego;

A w gniazdeczku owym słowikowym

Były trafem trzy córeczki Sołowieja,

Trzy córeczki jego najmilejsze.

Spojrzy córka starsza w okieneczko

I odezwie się w słowa takowe:

„Jedzie nasz tatulo szczerym polem,

A zaś siedzi na dzielnym koniku,

Wiezie oto chłopisko-prostotę

Przy strzemieniu prawym przykutego”.

Spojrzy średnia jego córka miła

I odezwie się w słowa takowe:

„Jedzie tato podolem, szczerym polem,

Wiezie jakieś chłopisko-prostotę

Przy strzemieniu prawym przykutego”.

Spojrzy młodsza jego córka miła

I odezwie się w słowa takowe:

„Jedzie tutaj chłopisko-prostota,

Siedzi chłopek na dzielnym koniku,

Wiesie tatkę naszego u strzemienia,

Przy strzemieniu stalowym przykutego,

A wyłupił tatce oko ze skronią”.

Georgij Judin – Ilia Muromiec i Sołowiej Rozbójnik

Jeszcze rzeknie i słowa takowe:

„Ejże, wy nasi mili mężowie!

A weźmijcie rohatyny[2] kniejowe,

A biegnijcie no w podole, szczere pole,

Bijcie ono chłopisko-prostotę”.

Wtenczas owi ich mili mężowie,

A zbójnika Sołowieja zięciowie

Pochwycili rohatyny kniejowe,

Pobieżali pędem w szczere pole

Ku onemu ku chłopisku-prostocie,

Chcąc na śmierć chłopisko ono zabić.

Rzekł Sołowiej-zbój, syn Odichmantjowy:

„Aj, wy moi mili zięciowie,

Precz rzucajcie rohatyny kniejowe,

Proście chłopka onego prostotę,

W gniazdko proście swoje słowikowe,

A karmijcie go jadłem cukrowym,

A napitkiem go pójcie miodowym,

Udarujcie go darem drogocennym”.

Wonczas zbója Sołowieja zięciowie

Precz rzucili rohatyny kniejowe,

Proszą chłopka onego prostotę,

W to gniazdeczko proszą słowikowe.

Ale chłopek-prostota ich nie słucha,

Tylko jedzie tym sławnym szczerym polem

Do Kijowa-grodu dróżką prostojezdną,

Aż przyjechał do Kijowa sławnego,

Do sławnego księcia na dziedziniec.

Wyszedł kniaź Włodzimierz z Bożej cerkwi,

A wstępował kniaź w komnaty białościenne,

We stołowa tę swoją świetlicę.

Pić poczęto, jeść i chleb pożywać,

Chleb pożywać, obiad obiadować.

Wonczas Kozak stary Ilja Muromiec

Konia pośród dziedzińca osadzał,

A sam szedł w komnaty białościenne.

Wchodził w ową świetlicę stołową,

Drzwi szerokie na oścież otwierał,

Krzyżem żegnał się po uczonemu,

Pokłon składał on po bywałemu,

I na trzy, na cztery strony nisko kłaniał się,

A kniaziowi samemu w osobności,

Jeszcze kniaziom kłaniał się pomniejszym.

Jął Włodzimierz kniaź junaka przepytywać:

„Mów, skąd jesteś, dzielny, śmiały junaku,

Jakim ciebie, junaka, zwą imieniem,

Jak cię, zucha, po ojcu mianują?”

Rzeknie Kozak stary, Ilja Muromiec:

„Ze sławnego ja grodu, z Muromia,

Z tego sioła ja, z Karaczanowa,

Stary Kozak jestem Ilja Muromiec,

Ilja jestem Muromiec, syn Iwanów!”

Kniaź Włodzimierz rzeknie słowa takowe:

„Ej, Kozacze stary, ILjo Muromcze!

A czy dawno żeś z Muromia wyjechał?

Jakżeś jechał do Kijowa stołecznego?”

Na to Ilja rzecze słowa takowe:

„Ejże, sławny Włodzimierzu kijowski!

Na Chrystowej byłem jutrzni w Muromiu,

Na obwiednię w Kijów-grodzie chciałem stanąć,

Ale jazda troszeńkę przypóźniła się.

A jechałem ja dróżką prostojezdną,

Prostojezdną dróżką mimo Czernihowa,

Mimo Nagna onego Czarnego,

Mimo sławnej rzeczki Smrodyni,

Mimo sławnej onej brzozy pochylonej

Jak ten sławny stoi krzyż Lewanidowy”.

Rzekł Włodzimierz doń słowa takowe:

„Toż to, widzisz go, chłopa-prostotę,

W żywe oczy, chłopie, załgiwasz się,

W żywe oczy, chłopie, naigrawasz się!

U sławnego grodu Czernihowa

Wojsk spędzono tam siła – co niemiara,

Że piechotą tam nikt nie przechodził,

Nikt na koniu tam dzielnym nie przejeżdżał,

Bury zwierz tamtędy nie pomykał,

Czarny kruk tamtędy nie przefruwał;

A u tego Bagna u Czarnego,

U tej sławnej rzeczki Smrodyni,

U tej onej brzozy pochylonej,

A u krzyża Lewanidowego

Siedzi zbój Sołowiej, syn Odichmantjowy.

A jak świśnie zbój po słowiczemu,

A jak ryknie rabuś-zbój po zwierzowemu,

Wszystkie trawy-murawy pokładają się,

Wszystkie kwiatki lazurowe osypują się,

Ciemne lasy ku ziemi przyginają się,

Co tam ludzi jest – trupem padają”.

Na to Ilja rzeknie słowa takowe:

„Włodzimierzu, wielki kniaziu kijowski!

Zbój Sołowiej jest na twym dziedzińcu,

Ma wybite prawe oko ze skronią,

Do strzemienia stalowego zbój przykuty”.

Tu Włodzimierz, wielki kniaź kijowski,

Prędziusieńko skoczył kniaź na równe nóżki,

Kunią szubkę na jedno wdział ramionko,

A czapeczkę na jedno włożył uszko,

Wyszedł kniaź na dziedziniec swój szeroki,

Żeby spojrzeć na zbójcę Sołowieja.

Rzekł Włodzimierz książę słowa takowe:

„Świśnij, Sołowieju, po słowiczemu,

Ryknijże, sobako, tu po zwierzowemu”.

Rzecze zbój Sołowiej, syn Odichmantjowy:

„Nie u ciebie, książę, dziś obiadowałem

I nie twego mi słuchać rozkazania,

Bo u Ilji Muromca dziś obiadowałem,

Jego więc rozkazania słuchać będę”.

Rzekł Włodzimierz, wielki kniaź kijowski:

„Ej, Kozacze stary, Iljo Muromcze!

Każ, niech świśnie zbój po słowiczemu,

Każ, niech ryknie zbój po zwierzowemu”.

Wtenczas Ilja rzeknie słowa takowe:

„Ejże, zbójco Sołowieju Odichmantjewiczu!

Świśnij no w pół świstu słowiczego,

Ryknij no w pół ryku zwierzowego”.

Rzeknie zbój Sołowiej, syn Odichmantjowy:

„Ejże, Kozacze stary, Iljo Muromcze!

Moje ranki krwawe wszystkie zapiekają się,

A i usta me cukrowe nie składają się

I nie mogę świsnąć ja po słowiczemu,

Ani ryknąć mogę ja po zwierzowemu.

Przykaż księciu ty Włodzimierzowi,

Niech naleje czarę wina zielonego,

Jak wypiję czarę wina zielonego,

Moje ranki krwawe wszystkie zasklepią się,

A i usta me cukrowe rozewrą się,

Wtenczas świsnę ci po słowiczemu,

Wtenczas ryknę ci po zwierzowemu”.

Rzeknie Ilja do księcia Włodzimierza:

„Włodzimierzu, wielki książę kijowski!

Pójdźże, książę, do świetlicy swej stołowej,

A nalewaj czarę wina zielonego,

Nie maleńką miarę – dzban i pół drugiego,

I zbójowi nieś Sołowiejowi”.

Szedł Włodzimierz, wielki książę kijowski,

Prędko szedł w świetlice swą stołową,

A nalewał czarę wina zielonego,

Nie maleńką miarę – dzban i pół drugiego,

Sycił wino miodami wystanymi

I zbójowi czarę niósł Sołowiejowi.

Zbój Sołowiej, syn Odichmantjowy

Wziął on czarkę od księcia jedną ręką.

Wypił czarkę Sołowiej jednym łykiem

I jak świśnie zbój po słowiczemu,

I jak ryknie zbój po zwierzowemu -

Kopułeczki na teremach[3] przekrzywiły się,

Okienniczki u okienek rozpękały się

Od onego poświstu słowiczego,

A co ludzi było, trupem wszyscy padli;

A Włodzimierz, wielki kniaź kijowski,

Kunią szubką kniaź zasłaniał się.

Wtenczas Kozak stary Ilja Muromiec

Prędko konia dosiadł dzielnego,

Wiózł on zbója Sołowieja w szczere pole

I główeńkę bujną zrąbał zbójowi.

Mówił Ilja jeszcze słowa takowe:

„Zaświstałeś się już po słowiczemu,

Naryczałeś się już po zwierzowemu,

Zasmuciłeś już dość ojców, matek,

Dość już wdów zrobiłeś młodych żonek,

A sierotek z malusieńkich dziatek”.

Stąd to pieśnią sławią Sołowieja,

Sławią pieśnią od tej pory aż po wieki.[4]

 Georgij Judin – Trzy wyprawy Ilii Muromca 


[1] Na obiednię – na mszę; tu w znaczeniu: na sumę.

[2] Rohatyna – broń sieczna, drzewcowa, używana głównie w łowiectwie; rodzaj włóczni opatrzonej hakiem przy grocie, który zapobiegał zbyt głębokiemu wbiciu się ostrza

[3] Teremy – wieżyczki cerkiewne.

[4] Przekład oparto na tekście wydania: Byliny. Bibliotieka poeta. Sowietskij pisatiel. Mała seria, wyd. III. Leningrad 1954, s. 49.

Georgij Judin urodził się w roku 1943, jest bardzo zasłużonym i cenionym artystą rosyjskim, a jego ilustracje to już klasyka.

Małopolska – Smocze Królestwo Harusów – Wharat, czyli o Żmijach, Wałach Żmijowych, Żmijgrodach, itp.

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Słowianie, Wiara Przyrody by bialczynski on 3 Grudzień 2011

Wharat-Harat: Królestwo Górskie, Górne, Harskie (Harów, Haronów, Ohronów), miejsce pochodzenia Wiary – Wiarat, Wierzeje Wiary, Święta Góra – Świątynia Światła.

[kliknij]

Linia Kopiec Kraka (Ognia- Swaroga) – Kopiec Babki Kraka (Księżyca- Łuny-Chorsiny) – Święte Źródło na Skałce (Kopiec Wody) – Smocza Jama (Wejście w Zaświaty, Kopiec Welesa) – odległość 2400 m (Krak – Wawel), interwały siostrzanych kopców Wawel – Skałka i Babka Kraka – Krak 600-650 m , odległość Kopca Wody i Kopca Księżyca 1200m.

Nie będziemy tutaj w żadnym wypadku pisać o Smoku Wawelskim, bo Kraków wiadomo to miasto Kruka-Kraka protoplasty nuruskiego ludu, a więc i plemienia Harusów-Harów-Harwatów, a także innego kruka-mogty, Białego Kruka Lasoty. Mogty – czyli mogącego, mającego możność działania czyli moc, a więc moga-maga – guru-góryty, haryty – har-żar niosącego, czyli światło, ogień i wiedzę – Wiedę Harów i Wenedów (OdHARWEN-WEdę, Atharwaweda – to zapis sanskrycki naszego słowa).  Har-Niosa, tak samo dokładnie, bo i stąd pochodzi właśnie nasze słowo  -  od niesienia skarbów, świecących – har-naś).

To również gród Czarodany – Karej Królowej znanej ze wzgórza Lasoty (z legendy o tutejszej Czarnej Królowej), nazywanej także Babką Kraka, która tam miała swój kopiec, opodal kopca Kraka [Dokładnie miejsce jej jej kopca powinno wypadać nad dzisiejszą niecką kamieniołomową Parku Bednarskiego, na wzniesieniu po lewej stronie od wejścia przy ulicy Parkowej].

Mapa – wiek XI – widać jeszcze Białą i Czerwoną Harusję-Hor-Wenedię – Chorwątię- Chor-Wację (Kharpatię)

Kraków, starożytna Caroduna to oczywiście także gród Smoczy Kraka-Draka, czyli Drakona wnuka Czarodany-Karoduny.  To wszystko opisuje Księga Ruty więc tym się zajmować nie będziemy. Tutaj inne dowody na to, że szeroko rozumiana Małopolska – tak jak ją widziano jeszcze w XVI wieku i jak ją przedstawiano na mapach jako Haruską, Karuską (Czerwonoruską) i Białoruską (Nuruską-Czarną) wspólnotę – Wielką Harię (Białą Harwatię), a więc pradawną Ruś Nurusko-Budynowską, odrębną od Lęgii-Lugii (Lechii, a późniejszej Polechji-Polęgii, Wielkopolski), a także od Wenedii (Wędji-Wandalii), Istji (Aesti), Mazowii (Amazonii) czy Burowiji (Melanchlanii) – jest Królestwem Smoka – Draków (Traków) Drakonów(Białych) i Harów – Żmijów (Czerwonych) oraz Nurusów – Żmijów (Czarnych).

Małopolska Historyczna z dwoma ośrodkami Caroduną-Krakowem Harusów- Goroli i Draków (kniazia-kruka Kraka) oraz z  Kijowem Karusów-Karopanów Budynowskich (kniazia-kruka Kyja-Kuja)

Żmijowe Wały

Wał Kimeryjski na Krymie

Żmijowe Wały (Zmijewe, Zmiejewe Wały) – ziemne wały obronne o średniej wysokości 6-8 m i szerokości 14-16 m, rozmieszczone w stepowej i lasostepowej strefie Ukrainy. Ich łączna długość osiąga 2000 km.

Legenda

Według legendy wały wyorał smok Żmij, napadający na mieszkańców tych ziem. W końcu został pokonany (według jednej wersji przez Kyryłę Kożumjakę, według innej przez kowali Kuźmę i Demiana), i zaprzęgnięty do pługa, spod którego pochodzą wały. Smok dociągnął pług do wody (rzeki, lub według innej wersji – morza), wypił zbyt dużo wody, i zdechł, a wały nazwano Żmijowymi.

Funkcja i pochodzenie

Większość badaczy uważa, że wały pełniły rolę obronną, chroniąc osiadłą ludność lasostepu przed najazdami plemion koczowniczych, ograniczając ich największy atut – szybkość ataku. To, że zagrożenie pochodziło ze strony stepu, potwierdza przebieg wałów z północy na południe, lub południowy wschód, oraz ułożenie w kilka równoległych linii.

To, co obecnie wygląda na niewyraźne ślady wałów, kiedyś stanowiło potężny system umocnień ziemnych, umocnionych szkieletem drewnianym, o wysokości 10-15 m i szerokości do 20 m, często ułożony w 5-6 równoległych linii, z fosą o głębokości 2-3 m. Historycy twierdzą, że budowanie takich umocnień wymagało scentralizowanej władzy, co wskazuje na istnienie jakiegoś organizmu państwowego. Przez długi czas historycy twierdzili, że umocnienia te powstały w czasach Rusi Kijowskiej, jednak nie znajduje to potwierdzenia w faktach – powstały one dużo wcześniej.

Datowania węglowe wskazują na okres budowy pomiędzy II w p.n.e., a VII w. n.e. Tak więc są podstawy aby przypuszczać, że budowniczymi wałów mogły być plemiona kultury czerniachowskiej (II-V w. n.e.).

Większość wałów jest zniszczona, zresztą ich niszczenie trwa również współcześnie. Odcinki wałów noszą często lokalne nazwy, jak: Wełykyj Wał, Małeńkyj, Czornyj, Otamańskyj, Połoweckyj, Okop, Perejma, Turecka Hrebla. Niekiedy ten sam wał na jednym odcinku nazywany jest Żmijewym, a na innym – Trajana.

Rozmieszczenie

Wyróżnia się 11 grup umocnień:

  • Żmijowe Wały Kijowszczyzny – największy system umocnień, składający się z wałów różnej wysokości i długości, znajdujący się na prawym brzegu Dniepru. Większość z nich ułożona jest wzdłuż rzek Wita, Krasna, Trubiż, Stuhna i Roś. Dochowały się do czasów współczesnych w dobrym stanie,ich wysokość sięga 15 m wysokości i kilkadziesiąt kilometrów długości.
  • Żmijowe Wały Perejasławia – dwuwałowy system umocnień w pobliżu miasta Perejasław Chmielnicki w obwodzie kijowskim
  • Żmijowe Wały Suły – szeroki pojedynczy wał, ciągnący się wzdłuż rzeki Suły od jej ujścia do środkowego biegu i jego odgałęzień, dochodzący do miasta Sumy
  • Żmijowe Wały Połtawszczyzny – dwa nieciągłe wały, rozmieszczone na prawych brzegach rzek Worskla i Choroł
  • Żmijowe Wały Charkowszczyzny – dwa umocnienia długości 20 i 25 km, w pobliżu miast Charków i Zmijew
  • Żmijowe Wały Podola – pojedynczy wał, biegnący od środkowego biegu rzeki Boh do centralnych rejonów obwodu czerkaskiego, oraz kilka mniejszych wałów w podanych rejonach
  • Żmijowe Wały Wołynia – ogólna nazwa wielkiej ilości niskich i krótkich wałów, znajdujących się w czworokącie Lwów-Łuck-Równe-Tarnopol
  • Wały Krymskie (Wał Kimeryjski) – trzyrzędowy system umocnień na Półwyspie Kerczeńskim
  • Niższy Wał Trajana – leżący na terytorium Besarabii, rozciągający się od wsi Zatoka do miasta Biłhorod-Dnistrowskij
  • Wyższy Wał Trajana – zaczyna się od miasta Bendery, i ciągnie się nieprzerwanie wzdłuż rzeki Prut do limanów Jałpuh, Kotłabuh i Sasyk
  • Naddniestrzański Wał Trajana – system nieciągłych wałów, rozciągający się od Tarnopola do Kamieńca Podolskiego, składa się z dwóch centralnych wałów, oraz chaotycznie rozmieszczonych odcinków wałów (niektóre z nich sięgają nawet Bukowiny).

Literatura; Енциклопедія українознавства, Lwów 1993, t. 3, s. 835

Opatów czyli Żmijgród

Miasto położone jest w Małopolsce, należało do ziemi sandomierskiej.

Opatów – Żmijowe Wzgórze

Wykopaliska w Opatowie

Jedno z największych, znanych dotąd, cmentarzysk kultury przeworskiej. Ramy chronologiczne jego użytkowania obejmują odcinek od przełomu wczesnego i młodszego okresu rzymskiego po wczesną fazę okresu wędrówek ludów.
Zwraca uwagę znaczna różnorodność form obiektów grobowych oraz czytelna planigrafia nekropoli. Z tego względu cmentarzysko to ma istotne znaczenie dla studiów nad chronologią okresu rzymskiego i wczesnej fazy okresu wędrówek ludów w Europie środkowej.

Opatów położony jest na Wyżynie Sandomierskiej, na wzgórzach o wysokości od 200 do 300 m n.p.m. Nieopodal rozciągają się pasma Jeleniowskie i Iwaniskie Gór Świętokrzyskich. Przez miasto przepływa rzeka Opatówka, rozdzielając je na dwie części i przecinając głęboką doliną.

Pierwsza wzmianka pochodzi z 1189 r., pierwotnie własność książęca. Istnieją przesłanki (m.in. wzmianka w kronice Jana Długosza), że w Opatowie była pierwsza polska komandoria templariuszy założona za czasów Henryka Sandomierskiego, który uczestniczył w krucjatach do Ziemi Świętej u boku rycerzy-zakonników. Pozostałością klasztoru templariuszy ma być rzekomo kolegiata św. Marcina.

Sprawozdanie z konferencji naukowej „Tajemnice Opatowa”, Lublin 25 maja 2007 r.

Konferencja naukowa “Tajemnice Opatowa” została zorganizowana w dniu 25 maja 2007 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II przez Katedrę Historii Powszechnej Wieków Średnich i Koło Naukowe Historyków Studentów KUL.

Tematem konferencji były rozważania nad różnymi aspektami historii miasta Opatowa na przestrzeni wieków. Patronat honorowy nad konferencją objął Starosta Opatowski mgr inż.

Po oficjalnym rozpoczęciu konferencji jako pierwszy głos zabrał dr Marek Florek przedstawiając referat nt. Początki Opatowa w świetle badań archeologicznych. Prelegent podjął próbę przedstawienia początków i rozwoju Opatowa w średniowieczu opartej przede wszystkim na analizie materiałów archeologicznych, wspartej informacjami pochodzącymi ze źródeł pisanych. Żmigród – to wcześniejsza nazwa miasta Opatowa, dziś północna część Opatowa, mająca kształt lessowego cypla o powierzchni ok. 1 ha, na wysokim brzegu rzeki Opatówki (dawniej: Łukawy), w sąsiedztwie klasztoru bernardynów.

Świadectwem najstarszej fazy zasiedlania Żmigrodu oraz jego przeobrażeń są głównie fragmenty ceramiki  z późnego neolitu oraz wczesnej epoki brązu, a także pozostałości kilku zniszczonych obiektów (jam?).

W świetle przeprowadzonych badań Opatów jawi się jako ośrodek grodowo-miejski powstały w ramach budowy struktury administracyjno-gospodarczej państwa pierwszych Piastów. Prelegent podkreślił, iż „społeczeństwo średniowieczne było uzależnione od środowiska naturalnego w stopniu znacznie wyższym niż ma to miejsce dziś, stąd odtworzenie istniejących wówczas warunków środowiskowych ma istotne znaczenie dala zrozumienia zarówno szeroko rozumianych procesów osadniczych, jak i np. niektórych szczegółowych zagadnień gospodarczych”. Dodał, iż ostatnie odkrycia na terenie Opatowa i jego okolic, uświadamiają z jednej strony potrzebę dalszych badań archeologicznych i historycznych, z drugiej strony zaś wskazują, że możliwe są nowe odkrycia, które zweryfikują dotychczasowe hipotezy, a zapewne również stworzą możliwość stawiania nowych.

Drugi referat konferencji wygłosił prof. dr hab. Czesław Deptuła pt. Wokół Żmigrodu opatowskiego. Prelegent zauważył, iż w mediewistyce powraca co pewien czas temat wiary średniowiecznych mieszkańców ziem polskich w niezwykłe potwory – smoki. Stąd i zainteresowanie „Żmigrodem” czyli grodem żmija-smoka („Smoczygród”). Ciekawe przykłady spotykamy w Sandomierzu, Lublinie i właśnie w Opatowie. Przy rozważaniu sensu nazwy rzuciło się w oczy historykom jej pokrewieństwo z ruską nazwą „Wałów Żmijowych”. Idzie o obiekty obronne tworzące pasy umocnień przeciw atakującym Ruś koczownikom, wznoszonych głównie w wiekach IX-XI. Nazwa „Żmijów” dotyczyła właśnie owych ludów stepowych, poczynając od Hunów, na Połowcach skończywszy. Smok – „żmij” stał się  u naszych wschodnich sąsiadów określeniem obcego i strasznego najeźdźcy. Łączy się także powstanie Żmigrodów małopolskich z najazdami Awarów (VI-VIII w.) – ludu, którego monstrualny „smoczy charakter” utrwalił się silnie w tradycji słowiańskiej. Autor stwierdził, iż problem komplikuje się jeszcze, gdy włączymy do rozważań dane etnograficzne prezentujące pewne wyobrażenia mitologiczne Słowian oraz ich przemiany w perspektywie „długiego trwania”. Dodał, że Ryszardowi Tomickiemu zawdzięczamy eksplikację słowiańskich wierzeń w przedziwną istotę o imieniu Żmij. W swej genezie pogańskiej przypomina bóstwa niebiańskie typu Peruna. Jest gromowładcą, dawcą urodzaju i pogromcą smoków akwatycznych wrogich człowiekowi. Pokrewne powyższym problemom kwestie odnajdujemy w pracach semiotyków kultury tzw. „szkoły Tartu”. Podstawę prareligii Indoeuropejczyków stanowiłby, kosmiczny konflikt niebiańskiego pana piorunów, światła  i deszczu (Peruna), z tellurycznym wielkim wężem władającym płodnością i urodzajem,  ale i światem zmarłych (Wołosem). Więcej na ten temat mogą powiedzieć wnikliwe  i odpowiednio szerokie badania porównawcze.

Żmijowe Wały

Cytat  z historycy.org

*brak niektórych czcionek:
”Mogiły pomnikowe w ogromie naywieksze wznoszone należą do stanowisk lub na pamiątkę wygrane*y bitwy. 3cie Mogiły poboiowe z mnogich kości poległych w bitwie ludów przysypanych ziemi| ułożone, miedzy k torem i wznosi się czasem znakomitszy wyniosłości*! ziemi przyległego iakiego sła- wnieyszego wodza grobowiec. Są, na Ukrainie liczne wały, okopy w pośród pustyń mieysca niegdyś warowni woiennych ludów; Sarnicki i Stryikowski świadczą iż tam pokazywano za ich czasów Godemina, Olgerda i Witołda Xiaźat Litewskich szańce i studnie, Xiaźat Wiśnio- wieckich którzy w tym kraiu za Dnieprem mieli swoie nayobszernieysze włości, wo- ienne warownie sterc/a iescze w stepach »awet około niższego Dniepru gdzie Chor- czyca a męstwo ich lud za czasów Sarnic- Łiego w pieniach potomkom podawał. — Okopy Chmielnickiego niedaleko Ingułu wielkiego i Doroszeńki nad rzeka Boro- wluk widzieć moża oznaczone na karcie Zanoniego. Znakomitsze i po kilkanaście mil ciągnące się wały, wspomina uczony Czacki na kar: 14 w Tomie I. dzieła swego o prawach Litewskich i Polskich, ieden z nich nazywany iest od mieszkańców

Żmijowym, dawriość iego iest wyższy od epok zapisanych w Historyi, o tym Żmij sa różne powieści na Ukrainie, Czacki mówi iż w roku 1800 wiedney Mało-Ros- syiskiey pieśni nuconey przez ślepego dziada znalazł porównanie pochwały . Chmielnickiego z pochwała Żmij zapewna iednego z naydawnieyszych woiowników w południowcy Polscze. W Ukrainie Za- dnieprskiey czyli potym nazwaney Mało- Rossyiskićy widzieć się daie na karcie Zano- niego, znakdawnego zasypanego rowu po- niże*y Czerniechowa od Desny rzeki, ciągiem do rzeki Ostny pod miaso Nizyn. —- Uczony Bandke w Tomie T. na kar: n świadczy iż od Binło-Cerkiewsczyzny aż ku Dnieprowi ciągnie się mieyscami przerwany i w płasczyznę obrócony wał od mieszkańców tamecznych wałem Traia- na nazywany, częstokroć także zdarza się w tych okolicach iż znayduia pieniądze tego Cesarza, ale czy od Hzymirin ten wał zrobiony czy poźnieyszy niemasz pewności.

Kto usypał więc te znakomite woiennych ludów ślady dociec trudno; iak wiele zasięgnąć można z podania Dzieiopisów naydawnieyszych iakie ludy na tey ziemi prawdziwie oyczyzna krwawych woien nazwać się mogacźy zamieszkały, poknzu- ie się naprzód że Cymmerowie od rzeki ‘ Kubań, aż do uyściów Dniestru”

 

Inna wypowiedź z historycy.org

 

Pragnę zwrócić uwagę, że nawet jeśli przyjąć wysokość wału „tylko” 10 metrów i szerokość „tylko” 10 metrów oraz długość „tylko” 100 kilometrów, to do usypania takiego wału potrzeba (10 x 10 x 100.000) = 10 milionów metrów sześciennych ziemi, gliny i kamieni, nie licząc już konstrukcji drewnianego szkieletu (łaczna waga materiałów to ok. 2,4 miliona ton).
Nawet dzisiaj, przy użyciu wielkoformatowych koparek, taśmociągów itd., było by to naprawdę ogromne przedsięwzięcie.
Zakładając, że jeden człowiek, w ciągu jednego dnia pracy, jest w stanie wykopać (używając narzędzi z pierwszych wieków naszej ery), przenieść (w koszu na plecach) i ubić na szczycie wału średnio 1 metr sześcienny materiału (każdy, komu przyszło kiedyś kopać standardową latrynę na obozie harcerskim lub choćby dół na śmieci, na pewno to potwierdzi), to budowa wału o wymiarach j.w. oznacza co najmniej 10 milionów dniówek roboczych. Jeśli dodamy do tego nadzorców (jeśli budowali to jeńcy/niewolnicy, to jeszcze strażników), rzemieślników do wytwarzania i naprawy narzędzi, osoby zaopatrujące robotników w jedzenie i picie itd., to wychodzi nam spora armia ludzi, która przez wiele lat nie robi nic innego.

“Historycy twierdzą, że budowanie takich umocnień wymagało scentralizowanej władzy, co wskazuje na istnienie jakiegoś organizmu państwowego.”

Tak sie składa, że choć jestem tylko historykiem-amatorem też tak twierdzę herodzie.
Organizacja prac budowlanych na tak ogromną skalę naprawdę wymaga silnego ośrodka decyzyjnego i doskonałej organizacji wewnętrznej.
Dlatego własnie temat jest kontrowersyjny, bo z jednej strony są podstawy do przypuszczń,
że budowniczymi byli przedstawiciele kultury zarubienieckiej – Słowianie (jak twierdzi panEdward), czy później czernichowskiej/kijowskiej, z drugiej strony wiadomo, że “zarubieńczycy” stali cywilizacyjnie niżej od Scytów/Sarmatów, którzy sami też cywilizacyjnie nie przodowali w tym czasie w Europie. Poza tym, byłby to jedyny znany mi przypadek, że społeczność na niższym poziomie cywilizacyjnym odgradza się wałem terenowym (vide: Wał Hadriana, czy Wielki Mur Chinski – to jednak nie to samo co wał/mur wokół grodu) od społeczności o wyższym poziomie cywilizacji( vapnak). Coś tu nie gra!!!

 

 

Czy Słowianie budowali te wały – tak bo Słowianie i Scytowie to jedno

Ze strony historycy.org – dyskusja o genetyce Słowian i Scytów

 

Na przykładzie problemów z nacjonalistami hinduskimi widać wyraźnie, jak często nauki historyczne powiązane są z polityką. Niestety, tak było, jest i będzie. W miarę obiektywna historia będzie możliwa dopiero dzięki naukom ścisłym, takim jak genetyka. Dlatego też zawsze warto mieć przed oczyma uwarunkowania polityczne danego zagadnienia historycznego, tzn. kto i dlaczego forsuje daną teorię, a zaprzecza innej. Szczególnie ważne jest to w przypadku historii Słowian, Germanów, Scytów, Indoeuropejczyków itp. Myślę, że przykład Scytów dobrze zilustruje istotę problemu.

W XIX w. badacze rosyjscy doszli do wniosku, że Scytowie to Słowianie. Teza ta nie została zaakceptowana przez naukę niemiecką, a przez to i zachodnią. Pamiętajmy, że nauka zachodnia w odniesieniu do zagadnień dotyczących wschodu zawsze pozostawała pod przemożnym wpływem nauki niemieckiej. Tak jest do dzisiaj, co widać na przykładzie Wikipedii.
Wersja jaką w tym czasie Prusactwo przeforsowało, była taka, że w V w. Słowianie wyleźli z bagien Prypeci i zajęli zawsze niemieckie ziemie, należące do tzw. Magna Germania. Byli ludem niezwykle prymitywnym, o czym świadczy fakt, że wszystkie najbrzydsze garnki, jakie tylko można znaleźć, są ich. Od Germanów nauczyli się wszystkiego. Nie mogli więc być Scytami, narodem o wyższej kulturze.
Ustalono również na podstawie legend i badań lingwistycznych, że Scytowie byli narodem irańskim, tzn. pochodzącym z Iranu, a ich potomkami są współcześni Osetyjczycy. Język Scytów, jako zbliżony do współczesnego języka osetyjskiego, został zaliczony do dialektów irańskich. Krótko mówiąc, irańscy Scytowie nie mieli nic wspólnego ze Słowianami.

Jak to się wszystko ma do najnowszych badań genetycznych?
Otóż prawie wszystkie przebadane starożytne DNA scytyjskie mają haplogrupę R1a1. Gen Scytyjski to gen R1a1.

Gen R1a1 –jak wiemy – łączony jest też z prasłowiańską kulturą kurhanów. Skoro w przypadku Scytów nie ma zmieszania się z ludem o innych genach, to nie ma powodów przypuszczać, aby Scytowie stali się innym ludem niż byli, tzn. Prasłowianami. Zwykle nowe ludy powstają w wyniku zmieszania się ludów o różnych genach. Z ich kompozycji genetycznej możemy wnioskować, jakie to były ludy. Domieszka jakich ludów mogła spowodować, że Scytowie przestali być Słowianami?

O dziwo, Osetyjczycy nie mają genu R1a1 w ogóle.

 Żmijowa Góra pod Wadowicami – widok na Świnną, przyszłe jezioro

Osetyjczycy są plemieniem irańskim, tzn. pochodzącym z Iranu, i mówiącym dialektem irańskim, w którym dominują Geny G, J2, K, natomiast R1a1 jest tam praktycznie nieobecny.

Wniosek: Osetyńczycy nie są spokrewnieni ze Scytami. Scytowie nie mają nic wspólnego ze Osetyńczykami. Osetyńczycy przybyli z Iranu, natomiast Scytowie są ludnością rdzennie europejską. Scytowie nie przybyli z Iranu i nie są ludem irańskim.

Jak to się zatem stało, że język scytyjski został uznany za dialekt irański, zbliżony do osetyjskiego?
Co naprawdę wiemy o języku Scytów?
Otóż wiemy bardzo niewiele, prawie nic.
Nie ma żadnych zapisanych tekstów scytyjskich. Nie znana jest gramatyka. Jedynym źródłem są greckie inskrypcje z toponimami i imionami oraz parę imion z Herodota. Na podstawie bardzo pokrętnych, nieprzekonywujących i – moim zdaniem – śmiesznych analiz odkryto w tych nazwach podobieństwo do języka osetyńskiego. Wiemy z naszego własnego podwórka, że uczeni niemieccy, jak chcą, to potrafią być bardzo kreatywni w dedukcjach i tworzeniu fikcji językowych.
Dziwne, że w starożytności, nikt nie zauważył, że Scytowie mówili językiem podobnym do perskiego.

Jeszcze przed zastosowaniem genetyki do badań nad starożytnością wielu uczonych, np. prof. Mirfatykh Z. Zakiev, kwestionowało zasadność tezy łączącej język scytyjski z osetyńskim. Badacz starożytności słowiańskiej Sergei V. Rjabchikov łączył język scytyjski z protosłowiańskim.
Osobiście uważam, że słowa uważane za scytyjskie można różnie interpretować i np. najwyższy bóg scytyjskiego panteonu Papaios może być po prostu przekręconą przez Greków wersją zawołania Pan-Daios, czyli określeniem sugerującym bliskość do prasłowiańskiego boga, pana dnia, światła i życia.

Ukraina

Ludność irańska i osetyńska nie jest ludnością o jasnej pigmentacji. Z opisów Herodota wiemy, że Scytowie-królewscy mieszkający na północ od Morza Czarnego charakteryzowali się jasną pigmentacją. Potwierdzają to również badania starożytnego DNA ludów indoeuropejskich, w tym scytyjskich, które wtargnęły do Azji. Oto cytat z najnowszej pracy na ten temat:

QUOTE

To help unravel some of the early Eurasian steppe migration movements, we determined the Y-chromosomal and mitochondrial haplotypes and haplogroups of 26 ancient human specimens from the Krasnoyarsk area dated from between the middle of the second millennium BC. to the fourth century AD. In order to go further in the search of the geographic origin and physical traits of these south Siberian specimens, we also typed phenotype-informative single nucleotide polymorphisms. Our autosomal, Y-chromosomal and mitochondrial DNA analyses reveal that whereas few specimens seem to be related matrilineally or patrilineally, nearly all subjects belong to haplogroup R1a1-M17 which is thought to mark the eastward migration of the early Indo-Europeans. Our results also confirm that at the Bronze and Iron Ages, south Siberia was a region of overwhelmingly predominant European settlement, suggesting an eastward migration of Kurgan people across the Russo-Kazakh steppe. Finally, our data indicate that at the Bronze and Iron Age timeframe, south Siberians were blue (or green)-eyed, fair-skinned and light-haired people and that they might have played a role in the early development of the Tarim Basin civilization. To the best of our knowledge, no equivalent molecular analysis has been undertaken so far.

 Żmijowe Wzgórze Piekary, poprzeciwnej stronie Góry Grodzisko (kultura łużycka) i Żmijowej Skały na której klasztor w Tyńcu oraz w której Jaskinia Żmija

 

Tyniec – klasztor na Żmijowej Skale, nad wodami Wisły-Wądalu, ognistej Atli-Ątli

Cytat z:
http://www.springerlink.com/content/446275…fc84a62π=0

Migracja ludności wywodzącej się z prasłowiańskiej kultury kurhanów, będącej nosicielem genów R1a1 i charakteryzującej się jasną pigmentacją do Azji, jest uważana przez badaczy za udowodnioną.

Do kogo ta ludność była podobna? Przypomnę cytowany już wcześniej fragment odnoszący się do badań nad starożytnym DNA ludów Scyto-Syberyjskich :

QUOTE

The assignment method was performed from only the allelic frequencies of the seven STR loci considered in the consensus genotype. The probability of observing an individual with the Kizil skeleton STR profile was the highest in the two eastern European populations (Russia and Poland). Indeed, the likelihood that the Kizil skeleton STR profile occurred in these two populations was 10 times higher than in other European populations, 100 times higher than in eastern Asian populations, and about 100,000 times higher than in Indian populations.

 

 

Cytat z:
http://muse.jhu.edu/login?uri=/journals/hu…/76.1ricaut.pdf

Te badania wykluczają podobieństwo starożytnych Scytów do ludności azjatyckiej. Stwierdzają jednoznacznie jej podobieństwo do Słowian (Polaków i Rosjan).

Badania czaszek również pokazują podobieństwo do populacji Europy Wschodniej, a nie Azji.

 

Więcej: http://www.historycy.org/index.php?showtopic=36335&st=30&p=562231&#entry562231

 

 Wczesnochrześcijańskie byliny odwracają sytuację bohater pogromca Żmija, który wszak był obrońcą plemienia, a więc przeciwnikiem chrześcijan. Nikita i Żmij

Żmij to obrońca swojego rodu i plemienia, a nie Chała… to tak dla jasności pojęć.

“Zmej jest największym wrogiem hal i lamji, występuje jako dobry demon zjawisk atmosferycznych, obrońca swojego rodu i plemienia. Obraz smoka związany jest z wierzeniami o wężach (w tym o mitycznym opiekunie), wyobrażeniami o zjawiskach atmosferycznych (grzmotach, gradzie, wichrach, mgle, deszczu i suszy) i urodzaju. Ponadto związany jest z kultem martwych, mitami o bliźniakach, walką ze smokiem itp. Uważa się, że zmej pełnił funkcję obronną, ponieważ posiadał cechy totemicznego protoplasty (przemienia się w płonącego ptaka, który udaje się do lasu, uważanego przez Słowian za miejsce przebywania dusz pradziadów). Zwraca się uwagę na podobieństwo pomiędzy zmejem a smokiem – zmej występuje czasem zamiast smoka – strażnika miedzy (niektórzy rozróżniają smoka – strażnika granic pól i zmeja – strażnika granic wsi), innym razem jako istota związana ze zjawiskami atmosferycznymi. Zarówno smok, jak i zmej, przychylne ludziom demony, są rodzaju męskiego, podczas gdy wroga lamja i hala – żeńskiego, tzn. związane są z żeńskim wyobrażeniem węża (zmija). W pieśni kolędowej występuje motyw trzyletniej mgły – św. Eliasz prosi pozostałych świętych, aby odszukali smoczych bliźniaków, którzy ją przegonią.

Zmej może występować w dwóch postaciach: zoomorficznej i antropomorficznej. Pierwszy jest przedstawiony jako potwór ogromnych rozmiarów, ze skrzydłami i ogonem. Druga postać jest człowiekiem z małymi skrzydełkami pod pachami. Podczas burzy duch jego opuszcza ciało i leci bić się z chmurami.

Zakochany zmej może przybrać postać smoka – w pieśniach z okolic Szumen młoda dziewczyna widzi dwa smoki na miedzy, które w rzeczywistości są przemienionymi zmejami. Czasem chmury uważa się za obce smoki, które przybywają, aby ukraść urodzaj. Według niektórych źródeł, kiedyś występowały dwa rodzaje smoków: zmej przynoszący deszcz i zmej przynoszący suszę. Motyw walki między nimi jest szeroko rozpowszechniony.

Związki zmeja ze smokiem tłumaczy się następująco: według ludowych podań zmej pochodzi od smoka, który albo osiągnął wiek 40 lat, albo przez 40 dni nie był przez nikogo widziany. Zmejem może stać się również człowiek (człowiek-smok). Czasem w zmeja przemienia się młodożeniec i prosi żonę, by nosiła mu mleko lub sirene, zanim odleci do swojej gromady. Odwrotna przemiana, w człowieka, ma miejsce, gdy zmej często obcuje z ludźmi. Przemiana smoka w zmeja związana jest z wierzeniem, że każda istota ma swój określony czas życia na ziemi; gdy ten czas minie, chociaż nadal znajduje się wśród żywych, przechodzi metamorfozę w postać mityczną, związaną ze światem podziemnym.

Związek zmeja ze światem podziemnym przejawia się również w tym, że nawiedza on kobiety o tajemniczej porze, tzn. w czasie należącym do istot demonicznych, a odchodzi, gdy zapieją koguty (por. wampiry); człowiek-zmej rodzi się tylko nocą; obrzęd wyganiania zmeja odbywa się o północy lub przed pierwszym kogutem. Zmej pośredniczy między światem podziemnym i ziemią, ale również między ziemią i niebem (skrzydła). Żyje w pieczarach, które mają symbolikę podobną do studni – są granicą pomiędzy dwoma światami. Uważa się również, że zmej żyje na cmentarzach – tam ucieka po wygnaniu go ze wsi i stamtąd nadchodzi wieczorem, by odwiedzić swoją ukochaną.

Czasem cechy zmeja kłócą się ze sobą. W niektórych pieśniach ofiary miłości smoka cierpią lub umierają. Jego dwojaki charakter wiąże się z tym, że jako istota przynależąca do sfery niebiańskiej i mitycznej jest dobry i przychylny ludziom, lecz jako istota związana ze światem podziemnym, nosi pewne cechy demoniczne (śmiercionośna miłość jako przejaw wampiryzmu).

Na klasycznej rosyjskiej ilustracji Żmij ma jeszcze postać wojownika-obrońcy

O tym jak złożona jest postać zmeja świadczą dwa przeciwne obrzędy: ochrona życia nowo narodzonego smoka i wygnanie zmeja poza wieś. Pierwszy polega na przygotowywaniu przez 12 pierworodnych dziewczyn w ciągu jednej nocy koszuli dla młodego smoka. Drugi również ma miejsce nocą, ale wykonywany jest przez nagich mężczyzn, którzy w milczeniu obchodzą wszystkie podwórza we wsi i stukają kijami, a później kąpią się w rzece. Zwyczaj ten ma za zadanie wygnać obcego smoka, który powoduje suszę, poza obszar wsi.

Zmej jest postacią związaną z ogniem i piorunami. Podczas walki z wrogimi demonami zionie ogniem, z którego powstają błyskawice. To jest podstawowa cecha, związana również z sakralnym odniesieniem do ognia, z powodu której cieszy się zmej szacunkiem i ważną pozycją w wierzeniach ludowych. Istnieje przekonanie, że po bitwie zmeja z wrogiem, na powierzchni ziemi można znaleźć boże strzały lub smocze oczy – zaostrzone kamienne strzały, które posiadają magiczną moc. Dom, w którym przechowuje się taką strzałę, jest chroniony przez piorunami, natomiast człowiek, którego piorun uderzy, ale nie zabije, pozbywa się wszystkich chorób.”

http://www.kns.us.edu.pl/artykuly/rozne/039.html

 

Zmej w tradycji bułgarskiej

autor: Katarzyna Kulik

Aby przybliżyć postać zmeja (uwaga: pojęcia zmej i smok (змей, смок) – tłumaczone na język polski jako smok – w języku bułgarskim opisują dwie różne istoty.), warto usystematyzować podobieństwa i różnice pomiędzy nim a wszystkimi pokrewnymi mu wężo- i smokopodobnymi istotami. A rodzinę zmej ma niemałą.

Klasyfikację otwiera postać węża (zmija) – cechy, jakie mu przypisują wierzenia ludowe, są istotne również dla pozostałych istot mitycznych. Występują zatem:
· Związki węża z ogniem i błyskawicą (przedstawienie ogniska jako gniazda węży, kształt ciała a zygzakowata forma błyskawicy),
· Związki z wodą (pieśni o wężu żyjącym w zimnej studni; zaklinanie podczas obrzędu przeganiania węży: Bežte, zmii, u more, Eremija y pole!; przekonanie, że każde jezioro, źródło, rzeka ma za strażnika węża; wielki wąż żyjący w morzu pośrodku ziemi),
· Związki ze światem podziemnym (piekło to wielki wąż; zakopywanie się w ziemi na czas snu zimowego, aż do święta Zwiastowania Marii Panny – 25.03; przekonanie, że węże żyją na cmentarzach, żywią się wnętrznościami, krwią i oczami martwych),
· Związki z istotami płci żeńskiej (nie ma męskiego odpowiednika słowa zmija, które oznaczałoby tę samą postać; porównanie węża do pierwszej kobiety, Ewy, w zaklęciach podczas przeganiania węży we wsi Błagowec),
· Związki z bogactwem (wąż jest strażnikiem ukrytych w ziemi skarbów),
· Związek z magia miłosną i medycyną (czarownica gotuje żywego węża – tak jak on się wije, tak mają się wić chłopcy wokół jej córki; stosowanie skóry i serca węża jako lekarstwa),
· Wąż jako postać mityczna o uniwersalnym charakterze (wąż-strażnik domu i gospodarstwa – rolę tę często przypisuje się smokom – takiego węża się nie zabija, ponieważ wróży to nieszczęście; jego pojawienie się zapowiada śmierć jednego z członków rodziny. Istota ta żyje pod progiem lub pod ogniskiem, jest ślepa i niewidoczna, związana czasem z osobą przodka-opiekuna).

Poza przestrzenią kulturową, także w przyrodzie wąż posiada cechy mityczne, np. wąż, który ukąsi człowieka, jest grzeszny i należy go zabić. Wąż może wejść przez otwarte usta w ciało śpiącego człowieka i tam żyć. Aby się go pozbyć, należy chorego obrócić głową w dół nad naczyniem z gorącym mlekiem, a wtedy zachęcony wąż wyjdzie.

Biorąc pod uwagę wszystkie jego właściwości, wąż posiada złożony ambiwalentny charakter, jest nosicielem przeciwstawnych cech: łączy symbolikę wody i ognia, jest jednocześnie opiekunem i demonem, związany zarówno ze śmiercią, jak i płodnością i urodzajem.

Wierzenia ludowe wyznaczają szczególne miejsce smokowi (смок) – jest on nie tylko nieszkodliwym wężem, ale zajmuje samodzielne miejsce w systemie wyobrażeń. Znaczącą różnicą w symbolice węży i smoków jest przekonanie, że po upływie 40 lat istotom tym wyrastają skrzydła: skrzydlate węże udają się do piekła, by pomagać diabłu, podczas gdy smoki przeistaczają się w zmeeve.

Żmij – chmurny – głęboka interpretacja malarska N. Rericha

Gdy mówimy o opiekuńczej roli tych istot, należy zwrócić uwagę na drobną różnicę: wąż jest strażnikiem domowego ogniska, a smok – pól uprawnych i winnic. Taki smok chroni gospodarstwo przed niepożądanymi zjawiskami atmosferycznymi: gradem i nagłymi opadami. Smok, który opiekuje się miedzą, nosi nazwę sinornik. Może on urzekać krowy swoim spojrzeniem i wysysać ich mleko. Istnieje również związek między smokiem a człowiekiem. Czasem smok, smakosz mleka, wysysa mleko nie tylko krów, ale i karmiących matek. Istnieją opowieści o smokach, które potrafią gwizdać jak ludzie i w ten sposób przeganiają burzę. Bywają i smoki, które przyjmują ludzką postać, żenią się i mają dwoje dzieci, które mogą przemieniać się w zwierzęta.

Inne wyobrażenia dotyczą skrzydlatych węży z piekieł, czarnych węży, które nocą wychodzą na powierzchnię i wyrządzają ogromne szkody; Wywołuje się je wspominając ich imię.

Żmij i Smok to nic innego jak małe pomocnicze emanacje dwóch działów Wielkiego Działu – kosmicznych i boskich sił in-yang, odwiecznie zwalczające się i uzupełniające Siły – Czarnogłów i Białoboga

Wyjaśnienie różnic pomiędzy halą i lamją wymaga nieustannego konfrontowania, przeciwstawiania ich sobie, ponieważ często postaci te nawzajem zamieniają się rolami w zależności od regionu Bułgarii.

Hala (хала) występuje pod postacią czarnego obłoku, chociaż czasem jest to jedynie jej atrybut. Takie zjawisko atmosferyczne niesie ze sobą zagrożenie burzą gradową, wichurą, ulewą. Podczas lotu hala krzesi iskry. Jeśli już występuje pod postacią jakiegoś stwora, potwór ten ma 3 głowy: pierwsza krzesi ogień, druga powoduje burze i powodzie, trzecia odpowiada za jesienny grad. Czasem trójgłowa hala jest strażnikiem źródeł pitnej wody; pod tym względem przypomina węża strzegącego zbiorników wodnych.

Pojawia się również wyobrażenie o dużym wężu, żyjącym wśród skał, lub o trójgłowym stworze z trzema ogonami; innym razem wyposażony jest w 12 ogonów i 3 pary skrzydeł. Zdarza się, ze hala, podobnie jak zmej, mieszka w pieczarach i zionie ogniem.

Lamja (ламя) jest postacią zbliżoną do hali, pełni podobne funkcje (wywołuje groźne zjawiska atmosferyczne, jest wrogiem zmeja, gospodarzem jezior i źródeł). Tak jak hala, jest płci żeńskiej, występuje jako siostra zmeja, córka hali itp. Ma psią głowę (czasem 3), cztery nogi, długi wężowy ogon, skrzydła, a ciało jej pokryte jest łuskami; przypomina starogreckiego potwora Cerbera. Innym razem występuje pod postacią ciemnej mgły. Często zwraca się uwagę na podobieństwo obu postaci do występujących w starogreckich bajkach stworów lamja i halaksa (λάμια, χ’άλαζα).

Szeroko rozpowszechniony jest motyw zabijania lamji przez św. Jerzego (świętego, junaka, braci-bliźniaków, smoków-bliźniaków) – w jednym przypadku pieśni związane ze św. Jerzym odnoszą się do chrześcijańskiego charakteru żywotu świętego; w drugim – do czysto agrarnego charakteru pieśni.

W pierwszym przypadku potwór tamuje prąd rzeki i żąda ludzkiej ofiary. Koniecznie występuje też postać dziewicy, którą święty ratuje przy pomocy cudu. W pieśniach o charakterze agrarnym lamja niszczy urodzaj; po odcięciu jej 3 głów, wypływają 3 rzeki obfitości i urodzaju.

Zmej jest największym wrogiem hal i lamji, występuje jako dobry demon zjawisk atmosferycznych, obrońca swojego rodu i plemienia. Obraz smoka związany jest z wierzeniami o wężach (w tym o mitycznym opiekunie), wyobrażeniami o zjawiskach atmosferycznych (grzmotach, gradzie, wichrach, mgle, deszczu i suszy) i urodzaju. Ponadto związany jest z kultem martwych, mitami o bliźniakach, walką ze smokiem itp. Uważa się, że zmej pełnił funkcję obronną, ponieważ posiadał cechy totemicznego protoplasty (przemienia się w płonącego ptaka, który udaje się do lasu, uważanego przez Słowian za miejsce przebywania dusz pradziadów). Zwraca się uwagę na podobieństwo pomiędzy zmejem a smokiem – zmej występuje czasem zamiast smoka – strażnika miedzy (niektórzy rozróżniają smoka – strażnika granic pól i zmeja – strażnika granic wsi), innym razem jako istota związana ze zjawiskami atmosferycznymi. Zarówno smok, jak i zmej, przychylne ludziom demony, są rodzaju męskiego, podczas gdy wroga lamja i hala – żeńskiego, tzn. związane są z żeńskim wyobrażeniem węża (zmija). W pieśni kolędowej występuje motyw trzyletniej mgły – św. Eliasz prosi pozostałych świętych, aby odszukali smoczych bliźniaków, którzy ją przegonią.

Zmej może występować w dwóch postaciach: zoomorficznej i antropomorficznej. Pierwszy jest przedstawiony jako potwór ogromnych rozmiarów, ze skrzydłami i ogonem. Druga postać jest człowiekiem z małymi skrzydełkami pod pachami. Podczas burzy duch jego opuszcza ciało i leci bić się z chmurami.

Zakochany zmej może przybrać postać smoka – w pieśniach z okolic Szumen młoda dziewczyna widzi dwa smoki na miedzy, które w rzeczywistości są przemienionymi zmejami. Czasem chmury uważa się za obce smoki, które przybywają, aby ukraść urodzaj. Według niektórych źródeł, kiedyś występowały dwa rodzaje smoków: zmej przynoszący deszcz i zmej przynoszący suszę. Motyw walki między nimi jest szeroko rozpowszechniony.

Związki zmeja ze smokiem tłumaczy się następująco: według ludowych podań zmej pochodzi od smoka, który albo osiągnął wiek 40 lat, albo przez 40 dni nie był przez nikogo widziany. Zmejem może stać się również człowiek (człowiek-smok). Czasem w zmeja przemienia się młodożeniec i prosi żonę, by nosiła mu mleko lub sirene, zanim odleci do swojej gromady. Odwrotna przemiana, w człowieka, ma miejsce, gdy zmej często obcuje z ludźmi. Przemiana smoka w zmeja związana jest z wierzeniem, że każda istota ma swój określony czas życia na ziemi; gdy ten czas minie, chociaż nadal znajduje się wśród żywych, przechodzi metamorfozę w postać mityczną, związaną ze światem podziemnym.

Związek zmeja ze światem podziemnym przejawia się również w tym, że nawiedza on kobiety o tajemniczej porze, tzn. w czasie należącym do istot demonicznych, a odchodzi, gdy zapieją koguty (por. wampiry); człowiek-zmej rodzi się tylko nocą; obrzęd wyganiania zmeja odbywa się o północy lub przed pierwszym kogutem. Zmej pośredniczy między światem podziemnym i ziemią, ale również między ziemią i niebem (skrzydła). Żyje w pieczarach, które mają symbolikę podobną do studni – są granicą pomiędzy dwoma światami. Uważa się również, że zmej żyje na cmentarzach – tam ucieka po wygnaniu go ze wsi i stamtąd nadchodzi wieczorem, by odwiedzić swoją ukochaną.

Czasem cechy zmeja kłócą się ze sobą. W niektórych pieśniach ofiary miłości smoka cierpią lub umierają. Jego dwojaki charakter wiąże się z tym, że jako istota przynależąca do sfery niebiańskiej i mitycznej jest dobry i przychylny ludziom, lecz jako istota związana ze światem podziemnym, nosi pewne cechy demoniczne (śmiercionośna miłość jako przejaw wampiryzmu).

O tym jak złożona jest postać zmeja świadczą dwa przeciwne obrzędy: ochrona życia nowo narodzonego smoka i wygnanie zmeja poza wieś. Pierwszy polega na przygotowywaniu przez 12 pierworodnych dziewczyn w ciągu jednej nocy koszuli dla młodego smoka. Drugi również ma miejsce nocą, ale wykonywany jest przez nagich mężczyzn, którzy w milczeniu obchodzą wszystkie podwórza we wsi i stukają kijami, a później kąpią się w rzece. Zwyczaj ten ma za zadanie wygnać obcego smoka, który powoduje suszę, poza obszar wsi.

Żmijewna – głęboka interpretacja N. Rericha (Mikołaja Raroga)

Zmej jest postacią związaną z ogniem i piorunami. Podczas walki z wrogimi demonami zionie ogniem, z którego powstają błyskawice. To jest podstawowa cecha, związana również z sakralnym odniesieniem do ognia, z powodu której cieszy się zmej szacunkiem i ważną pozycją w wierzeniach ludowych. Istnieje przekonanie, że po bitwie zmeja z wrogiem, na powierzchni ziemi można znaleźć boże strzały lub smocze oczy – zaostrzone kamienne strzały, które posiadają magiczną moc. Dom, w którym przechowuje się taką strzałę, jest chroniony przez piorunami, natomiast człowiek, którego piorun uderzy, ale nie zabije, pozbywa się wszystkich chorób. Na odgłos grzmotu warto było poklepać się po kieszeniach, by zawsze były pełne pieniędzy; węgle z zapalonego przez błyskawicę drzewa stosowane były jako lekarstwo przeciw epilepsji. Gdy słychać pierwsze grzmoty, w domach chowa się glinianą foremkę do wypieku chleba (podnica), ponieważ gdy hala znajdzie taką foremkę i uderzy nią zmeja, ten traci zdolność ziania ogniem. Przedmiot ten jest silnie związany z wierzeniami o smokach i wężach – przy lepieniu podnicy, każdy musi wyrabiać glinę, aby latem nie kąsały go węże. Gliniane naczynia, ze względu na ich kontakt z ogniem, stosowane są podczas obrzędu przeganiania zmeja, rozbijając je z trzaskiem. Aby oswobodzić się od natrętnego smoka, kobiety muszą go poparzyć. Z jednej strony zmej boi się ognia i przedmiotów z nim związanych, z drugiej – jego atrybutem jest właśnie ogień. Wszystko staje się jasne, gdy zwrócimy uwagę, że w świadomości ludu bułgarskiego wyróżnia się dwa rodzaje ognia: ziemski i niebiański. Pierwszy jest dla zmeja niebezpieczny, drugi jest jego atrybutem. Podczas rytualnego zdobywania nowego ognia za nowy uważa się boży, pochodzący z nieba, który następnie rozpowszechniony wśród ludzi staje się ziemski.

Związek z błyskawicą ma również św. Eliasz, który, według legend, jeździ po niebie złotym lub ognistym wozem. W większości przypadków dwie postaci pełnią te same funkcje, związane są ze zjawiskami atmosferycznymi, a zmej uważany jest za pomocnika świętego. Jest jednak rzadka grupa pieśni, w których św. Eliasz walczy z wrogim obcym zmejem, który powoduje susze we wsi. Najważniejszą cechą, która różni je od pozostałych pieśni, jest walka dwóch postaci, pełniących te same funkcje, które poszukują równych sobie przeciwników, by sprawdzić swoje siły. Raz zwycięzcą w walce jest smok, innym razem – święty. Zwycięzca wznosi przeciwnika do nieba, skąd zrzuca go na ziemię. Rezultatem walki jest wielodniowa susza.

W bułgarskim folklorze zmej jest postacią wiążącą wszystkie istoty wężo- i smokopodobne ze względu na sprzeczne cechy, których jest nosicielem: może być on istotą zarówno szkodliwą, jak i pożyteczną dla ludzi; związany jest i z niebem, i z ziemią, jego atrybutami są woda i ogień, którym walczy, ale od którego również ginie. Pieśni o zmejach są wyjątkowo zróżnicowane, w nich występują archaiczne motywy, które nie zostały w żaden sposób zastąpione w wierzeniach ludowych.

Na podstawie:
Милена Беновска-Събкова: „Етнокултурна специфика на змея като митически персонаж.” w: „Единствона българската фолклорна традиця.” Издателство на Българската Академия на Науките, София 1989

 

 

Legenda Małopolsko-Ukraińska-(Harusko-Nuruska, czyli Ruska)

Żmijowy Wały

Tam gdzie dziś Ukraina, a niegdyś tereny Rzeczpospolitej, rozciągają się Żmijowe Wały. Od wieków różne historie na ich temat opowiadają sobie ludzie – mieszkańcy tych ziem. Wały są różne, jedne większe, drugie mniejsze, a żyzne, ukraińskie czarnoziemy obfitują w nie do dziś. Skąd się wzięły, jak powstały? Dlaczego żmijowymi są nazywane?

Żmija musiała w wielu miejscach zaznaczyć swoją obecność, skoro wałów na całej Ukrainie do dziś dnia zachowało się tak wiele. Nie była to zwykła żmija, mały wąż z zygzakami na grzbiecie, pradawny stwór Żmiją albo Żmijem zwany nawiedził tereny, na których niegdyś zamieszkiwali Kozacy i okrutnie ich doświadczył. Nie dość, że zmora była wielka, jak niektórzy opowiadają, miała aż siedem głów, to słynęła też z okrucieństwa – gdzie przeszła, tam pozostawiała po sobie przerażenie, strach i łzy w oczach ludzi, którym odebrała najbliższych i zniszczyła domy.

Jeden z kniaziów widząc jakie spustoszenie potwór czyni wśród jego poddanych, postanowił zawrzeć ze Żmiją umowę, a treść tej umowy była straszna… Codziennie potwór miał dostawać na pożarcie jednego młodzieńca z każdej rodziny zamieszkującej księstwo, wreszcie po stu latach przyszła kolej na jednego z męskich potomków rodziny książęcej. Był to ostatni potomek zacnego rodu, wszyscy mieszkańcy ofiarowali bestii swoich synów, byleby tylko Żmija nie chciała pożreć syna książęcego. Nikt nie mógł sobie nawet wyobrazić co mogłoby się stać z księstwem, gdyby ostatni z rodu zginął. Prosili Żmiję wszyscy, żeby ten jeden raz odstąpiła od przyjętej umowy i syna książęcego zaniechała, i zadowoliła się innym młodzieńcem, na nic zdały się wszystkie argumenty i błagania.

Żmija coraz bardziej zła, groziła zabiciem wszystkich mieszkańców księstwa i zniszczeniem jego ziem. Nie było rady – w oznaczonym czasie odwieziono syna książęcego na miejsce ponurego rytuału Żmii. Wydawało się, że i tym razem nie będzie żadnego ratunku i bestia znów odprawi swój krwawy obrzęd, teraz jednak cios zadany księstwu miał być jeszcze większy niż zazwyczaj. Okazało się jednak, że dobre siły i Niebo czuwają nad ciemiężonym przez Żmiję księstwem. Ostatni z rodu książęcego miał przeżyć. Jak to możliwe? Młodzieniec z przerażeniem oczekiwał na straszne zakończenie swojego życia, słyszał już zbliżającą się bestię, a zbliżanie się jej zawsze poprzedzone było zapachem ognia i siarki, jej przyjście znamionował też wyjący, silny wiatr.

Młodzieniec widział już zbliżające się do niego cielsko Żmii, gdy wtem tuż przed nim ukazał się anioł i nakazał uciekać przed potworem. Chłopiec nie wiedział co ma uczynić – nie chciał stchórzyć, wiedział, że tylko ofiarując siebie może wyzwolić księstwo od niechybnej zguby, nie mógł też jednak zlekceważyć głosu niezwykłego posłańca niebios. Zdecydował więc poddać się nakazowi anioła, a w jego duszy zagościła nadzieja, którą już ostatecznie wcześniej pożegnał. Czy mógł ujść z życiem i jednocześnie nie poświęcić tak bliskiego jego sercu księstwa? Tak, jak nakazał jego niebiański wybawca, uciekał co sił w nogach i odmawiał słowa modlitwy pańskiej – Ojcze Nasz. Bestia goniła go z całym zapamiętaniem, silniejsza, szybsza powinna go bardzo szybko dogonić, młodzieniec jednak nie poddawał się, biegł i biegł nie zważając na coraz większe zmęczenie, cały czas odmawiał też słowa modlitwy, gdy tylko wycieńczony o modleniu się zapominał, bestia zbliżała się i niemal dosięgała go jedną ze swoich paskudnych, wielkich paszczy, obrzydliwe kły miały już dosięgnąć swojej ofiary, ale wtedy młody kniaź odzyskiwał siłę i znów wznosił swoją modlitwę do Boga, ten, widać, słuchał młodzieńca, bo dawał mu nadludzką siłę, młody kniaź uciekał już trzeci dzień i trzecią noc, ale i bestia pozostawała tuż za nim, sił swoich w ogóle nie tracąc.

Czwartego dnia ucieczki, pod wieczór, królewicz całkiem opadł z sił, w myśli żegnał się już z życiem, każdą kolejną sylabę wypowiadał z coraz większym trudem, słowa były ciche, niewyraźne, a on, biegnąc nie czuł już swoich płuc i nie był w stanie zaczerpnąć powietrza, chciał już się poddać, gdy wtem zobaczył kuźnię na polanie wśród lasów. Nie była to zwykła kuźnia, dwóch świętych pracowało tam nad pierwszym pługiem, który później mieli podarować ludowi, aby ten mógł wydajniej pracować na roli i by głód nigdy już tej ziemi nie niszczył… Ostatkiem sił, niemal nieprzytomny, dopadł młody kniaź drzwi kuźni, a dwaj święci mocno je zatrzasnęli, Żmija rozsierdzona, nie była w stanie drzwi pokonać – były mocne, żelazne i nawet ogień, który potwór na nie wydychał nie był w stanie ich zniszczyć.

Prosiła Żmija świętych o wydanie należącego się jej wedle umowy książęcej młodzieńca, ale święci mężowie pozostali głusi na jej prośby i groźby, wtedy Żmija przytknęła swój język do rozpalonych drzwi i jak się okazało zrobiła to na własną zgubę, święci żmiję za język złapali i wprzęgli do pługa, a potwór w pługu uwięziony służyć musiał świętym, tak to za pomocą uwięzionej Żmii i pługa święci pierwszą grudę ziemi odrzucili, a skiba w ten sposób powstała odtąd zwana jest żmijowym wałem… Stąd tak wielka liczba wałów żmijowych na całej Ukrainie.

Chorwacka wyspa Korczula – Góry Żmijowe

Państwo Wiślan – smocza kraina?

W „Żywocie św. Metodego” (nazywanym Legendą Panońską), spisanym zaraz po śmierci braciszka, czytamy o „potężnym słowiańskim księciu siedzącym na Wiśle” (Wiślica, dorzecze Wisły, albo najprawdopodobniej Kraków), który „urągał chrześcijaństwu i wielkie czynił mu szkody”. Wówczas to Metody wezwał Wielkiego Księcia, by ten zaprzestał niszczycielskich najazdów na terytoria Państwa Wielkomorawskiego, w przeciwnym razie dostanie się do niewoli i zostanie przymusowo ochrzczony na obcej ziemi. Oczywiście proroctwo spełniło się co do joty (co nie dziwi, zwłaszcza że prawdopodobnie zostało spisane po owych wydarzeniach) – Państwo Wiślan zostało włączone do Państwa Wielkomorawskiego przez Świętopełka I Wielkiego a „potężny słowiański książę” został przymusowo ochrzczony.

„Dobrze będzie dla ciebie synu ochrzcić się z własnej woli na swojej ziemi, abyś nie był przymusem ochrzczony na ziemi cudzej, i będziesz mnie wspominał. I tak też się stało”.

Drugim źródłem o Państwie Wiślan jest sławny „Geograf Bawarski”, sporządzony w Ratyzbonie w IX wieku, w którym wymienia się to państwo (plemię Vuislane), sugerując jednocześnie, że owe plemię podporządkowało sobie inne z tego regionu.

Król angielski Alfred Wielki, pisząc swój „Opis Germanii” także wspomina o kraju Wiślan, znajdującym się pomiędzy Morawami a Dacją, co wskazuje na znaczny obszar terytorialny.

Wiślanie z pewnością wyznawali rdzenną religię słowiańską, najprawdopodobniej ze szczególnym naciskiem kultu Żmija (w prasłowiańskim Zmьjь) – uskrzydlonego smoka (czasem jako kompilacja węża, byka i ptaka) czasem przedstawianego jako pomocnego demona, czasem jako bestię siekąca ziemię deszczem i błyskającą piorunami. Albo też siedzącą w korzeniach dębu, Wielkiego Drzewa (takie słowiańskie Yggdrasil, w jego gałęziach z kolei siedział Perun), lub drzemiącego i pilnującego wejścia do krainy umarłych, Nawii (znajdującej się w korzeniach Wielkiego Drzewa).

Kij-Kuj pokonuje Żmija

Oczywiście Żmij jest niejako automatycznie traktowany jako symbol chaosu, wcielone zło, antagonista zazwyczaj Peruna (walka tych dwóch bóstw manifestowała się w pełnych błyskawic burzach), jednak nie zawsze miał negatywne konotacje. Żmij opiekował się zasiewami, bronił ludzi przed wylewami rzek a nawet przeganiał „zwykłe” prymitywne smoki. Mógł wygladać jak człowiek, oczywiście ze skrzydłami albo i ogonem, miewał też dzieci (wyrastały na potężnych wojowników o magicznych zdolnościach) ze Słowiankami.

Od Żmija pochodzi nazwa Żmigród, czyli oczywiście gród Żmija:) Z tym kultem związany jest niewątpliwie rytualny zwyczaj rozniecania świętego ognia, który przetrwał do XIX wieku i przejęty został przez chrześcijaństwo, jako ogień niecony w Wielką Sobotę przed Zmartwychwstaniem.

To zapewne od kraju Wiślan pochodzi legenda o smoku wawelskim, wtedy też powstały sławne kopce Kraka i Wandy, a na terenie Wiślan leży Łysa Góra. Szkoda, że tak mało wiemy o „smoczym państwie” Wiślan, ale może to się kiedyś zmieni:)

Na terenach dzisiejszej Ukrainy znajdują się tzw. Żmijowe Wały. Są to wały obronne (inna wersja chińskiego muru:) o długości około 2 tys. kilkometrów (!), które miały zabezpieczać (najprawdopodobniej) przed najazdami plemion koczowniczych. Według pewnych legend owe wały wyorał smok Żmij … Do tego trzeba dodać, że totemami koczowników były często smoki, więc wiara w takiego “supersmoka”, czyli Żmija, nabiera sensu.

pl.wikipedia.org/wiki/Wi%C5%9Blanie

„Fragmenty dziejów Słowiańszczyzny Zachodniej” Gerard Labuda.

„Kronika Słowian – tom I – Państwo Wielkomorawskie i Kraj Wiślan” Witold Chrzanowski

Żmijowe Wały pod Perejasławiem (czyli Perunowym Jasłem)

29. Wał Żmii

Z : http://literat.ug.edu.pl/podania/030.htm

I

W niepamiętnych czasach Kozaczyzny Bóg zesłał na kozacki naród straszliwą potworę nazwaną Żmiją, która całą krainę spustoszyła najokropniej. Władca tej ziemi zapobiegając dalszym nieszczęściom ułożył się z potworą tą codziennie dawać jej na pożarcie jednego młodzieńca, koleją z każdej rodziny w kraju. W sto lat potem przyszła kolej na rodzinę panującą, w której był tylko jeden młodzian, ostatni rodu potomek. Próżno cały naród ofiarowywał w zamian swych synów, potwór Żmija zamiany nie przyjmował. Wówczas nieszczęśliwy młodzieniec był zawieziony na oznaczone miejsce, aby był pożarty od Żmii. Młodzieńcowi temu, gdy się tam został, zjawił się anioł i nakazał ucieczkę przed Żmiją: dla uskutecznienia jakowej nauczył go modlitwy i Ojcze nasz: jakoż, gdy zbliżenie się Żmii uprzedził gwałtowny szum wichru, młodzieniec przedsięwziął ucieczkę, która trwała trzy dni i trzy noce; skoro zaś młodzieniec choć na chwilę przestał powtarzać nauczoną modlitwę, natychmiast zaczynały go palić wyziewy z paszczy rozsrożnej i ścigającej Żmii. Czwartego dnia młodzieniec całkowicie z sił wyniszczony, już prawie był dościgany, gdy ujrzał przed sobą kuźnię, gdzie święci Hleb i Borys pracowali nad zrobieniem pierwszego pługa dla ludu tej krainy, i młodzieniec skrył się do owej kuźni, a święci przerażeni słyszanym szumem wichru, uprzedzającym o zbliżaniu się Żmii, żelazne drzwi kuźni zatrzasnęli i w tejże prawie chwili przybiegła Żmija, prośbą i groźbą żądając wydania sobie młodzieńca; czego gdy święci uskutecznić nie chcieli, Żmija trzy razy zalizała językiem żelazne drzwi kuźni i za czwartym razem język na wylot przesadziła. Wówczas święci, mając na pogotowiu rozpalone kleszcze, schwycili Żmiję nimi za język; a tak złapaną wprzęgli do gotowego już pługa i odrzucili nim skibę, do dziś nazywaną wałem żmijowym.

II

Drugie o tychże wałach podanie, więcej rycerskie, tak samo jak poprzedzające się zaczyna, wywodząc tylko pochodzenie Żmii, że wyszła z morza i siedm głów miała i że jej nie młodzieńce, lecz najpiękniejsze poświęcano dziewice. Wypadła kolej na królewnę, którą mimo ciężki żal rodziców i narodu odprowadzono na oznaczono miejsce, gdzie gdy nieszczęśliwa płakała, przybył jakiś nieznajomy młodzieniec, od stóp do głowy zbrojny i o przyczynę płaczu zapytał; w czym objaśniony, przyrzekł królewnie wybawić ja od śmierci i dla nabrania siły do walki ze Żmiją położył się spać, poleciwszy zbudzić siebie królewnie. Gdy łoskot do gromowego podobny zwiastował zbliżanie się; Żmii, strwożona dziewica upadki na kolana przed śpiącym bohatyrem i pod uchylonym hełmem ujrzawszy piękną twarz młodzieńca uczuła w sercu nowe, dotąd obce dla siebie wzruszenie. Wtem łza jej spadła na twarz śpiącego, czym gwałtownie obudzony zawołał, dlaczego by tak go mocno w twarz upiekła? Odrzekła, iż Żmija się zbliża. Młodzieniec uchwycił broń i w pogotowiu czekał na Żmiję. Wkrótce nastąpili walka, która trwała trzy dni i trzy noce. przerywana. to odpoczynkiem walczących, to mimowolnym wykrzyknieniem królewny, gdy która z siedmiu głów Żmii upadła pod nogi jej bohatyra; czwartego dnia Żmija została pokonana, straciwszy ostatnią, siódmą głowę. Wówczas młodzieniec odwiózł królewnę jej rodzicom, ożenił się z nią i wziął w posagu królestwo: żeby zaś nowa Żmija kiedy nie przyszła od morza, granice swego państwa obwiódł wysokim wałem, którego szczątki do dziś dnia noszą nazwę wałów żmijowych.

III

W Kozaczyźnie był hetman Żmija, chrobry i wielki wojownik. W jednej z wypraw swoich poznał bardzo ładną Laszkę i ożenił się z nią: a chcąc odtąd żyć z żoną, postanowił kraj własny obwarować od napadów sąsiedzkich. Dlatego podzielił kraj na 10 pułków, a w każdym pułku kazał na granicy zbudować 10 zamków; tak aby wszystkie sto stanowiły jedne prawie ścianę. Prace te jednak zaledwo w części przyprowadzono do skutku, gdyż żona Żmii, nie kochając męża swego, dała o wszystkim wiedzieć swoim braciom, którzy najechawszy królestwo Żmii ogniem i mieczem je zniszczyli; a samego Żmiję schwytawszy rozsiekali i wszędzie, gdzie tylko były wały usypane z jego rozkazu, po kawałku trupa powieszono i odtąd wały te zowią żmijowymi wałami.

Żmij Gorynicz

Żmij

skrzydlata gadzia postać z wierzeń dawnych Słowian. Stanowi prastare, ogólnoindoeuropejskie wyobrażenie uosabiającego siły chaosu smoczego antagonisty Gromowładcy (u Słowian Peruna), związanego ze sferą chtoniczną i wodami. Miał rozpościerać się u stóp Drzewa Kosmicznego, pilnując wejścia do Wyraju wężowego (czyli prawdopodobnie Nawii). Według części badaczy wierzeń słowiańskich Żmij stanowi zoomorficzne wcielenie władcy zaświatów Welesa.
Żmij znany był na obszarze całej Słowiańszczyzny, najpełniejsze podania zachowały się u Słowian wschodnich i południowych.
W wierzeniach Słowian wschodnich Żmij był postacią przychylną ludziom. Opiekował się wodami i zasiewami, toczył walkę ze smokami powietrznymi. Postać Żmija kojarzono z ognistymi zjawiskami na niebie (kometami i meteorami). Żmij pojawiał się pod postacią ptaka (najczęściej koguta, żurawia lub orła), bądź jako człowiek z małymi skrzydełkami pod ramionami, wężowym ogonem lub ciałem pokrytym łuskami. W południowosłowiańskim folklorze Żmij wchodził w związki z kobietami, z których rodzili się synowie o nadzwyczajnej sile i zdolnościach, walczący z potworami zagrażającymi ojczystej ziemi.
Na wschodniej Słowiańszczyźnie Żmij przetrwał jako demon opiekuńczy, bądź pod postacią rozmaitych złowrogich węży lub smoków, z którymi walczyli bohaterowie.
Imię Żmija zachowało się w nazewnictwie miejscowym, jak Żmigród w Polsce czy Żmiejowe Grody i Żmijowe Wały na Rusi, wybudowanych przez książąt ruskich na stepach obecnej Ukrainy, dla ochrony ziem ruskich przed koczownikami.

Taja 22

http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-w-dziejach-mitologia-slowian-i-wiara-przyrody/czworksiag-wielki-wiary-przyrody/z-ksiegi-ruty/o-ksiedze-ruty/taja-22-swiat-po-wojnie-o-taje-nowa-koliba-trzecie-wyjscie-swata/

książka

  • Tytuł: WAŁY ŻMIJOWE OBRONA STAŁA ZIEM RUSKICH W SREDN. (numer 267083014)
  • Cena: 39,99 PLN


■SFIS TREŚCI

STUDIA I MATERIAŁY
Elżbieta Ko walczyk — Wały Żmijowe. Ze studiów nad obroną stałą
ziem ruskich we wcześniejszym średniowieczu 141
Maria Bogucka — Materiały do dziejów portu gdańskiego w pierwszej
połowie XVII wieku ” 183
POLEMIKI I DYSKUSJE
Karol Buczek — Z badań nad organizacją gospodarki w Polsce wezesno-
feudalnej (do początku XIV w.) 193
PRZEGLĄD BADAŃ
Kazimierz Majewski — Przegląd najnowszego piśmiennictwa z zakresu
historii antycznej kultury materialnej …….. . 231
TEKSTY ŹRÓDŁOWE
Witold !M a i s e 1 — Kaliska „Proporcyja łokci, prętów, morgów i włóki”
z XVI wieku 259
ŹRÓDŁOZNAWSTWO
Kazimierz Orzechowa.k i — Księgi sądowe wiejskie jako źródło do
dziejów chłopskiej kultury materialnej 261
RECENZJE
Johan Huizinga, Homo ludens. Zabawia jako źródło kultury — Maria Brzo-
s t o w s k a : : 269
„Rocznik Przemyski” — Elżbieta Koweck a 271
Ibn Bassal, Kitab 1′Fi.lahi (Księga o rolnictwie) — Józefa R a k o s n i k,
I-I e .n r y k R a k o ś n i k 273
Jerzy Wyrozumski, Państwowa gospodarka solna w Polsce do schyłku XIV
wieku — Antonina Keckowa 2Y5
Zbigniew Kwaśny, Hutnictwo żelaza na Górnym Śląsku w pierwszej połowie
XIX w. — J a n P a z d u r 279
Walter Endrei, L’evolution des techniąues du filage et du tissage du Moyen
Age a la revolution industrielle —-Irena Turnau 281
Wanda paprocka, Przemysł domowy, rzemiosło i chałupnictwo wsi kurpiowskiej
Puszczy Zielonej — Irena Turnau 284
A. Orlandos, Les raateriaux de construetion et la techniąuc arehitecturale des
anciens Grecs — AngelinaDworakowska ‘. . 285

A. F. Medvedev, Rućnoe metateilnoe oruże. Duk i strely, samostrel: V.HII—
XIV w. —JanTyszkiewicz 287
Figurinen nach alten Schnittbuchern. Katalog zur Ausstellung des Stadtmu-
scuras Linz; Katalog zur Ausstellung des Stadtmuseuras Linz in der
Neuen Galerie der Stadt Linz — I r e na T UT n a u 295
SPRAWOZDANIA T ZAPISKI
KRONiIKA NAUKOWA
Muzeum Świętokrzyskie w Kielcach — Janusz K ucz yński. . . . ’321
Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce – Jan Bujak 326
Muzeum w Szczytnie — Jan Jałoszyński 331
Wy.stawa kafli XIV”—XVI w. w Muzeum Świętokrzyskim — Jan T y s z k i e-
w i c z 332
600 lat polskiego prawa górniczego — Danuta Molenda 335
Muzeum Etnograficzne w Płowdiwie — Irena Turnau 337
“Wystawa litewskiej sztuki ludowej – Irena Turnau 338

Elżbieta Kowalczyk (Warszawa)
Wały Żmijowe.
Ze studiów nad obroną stałą ziem ruskich we wcześniejszym średniowieczu
I. Wstęp. ‘II. Wały Żmijowe w świetle literatury i źródeł. III. Konstrukcja Wałów
Żmijowych. IV. Związek Wałów Żmijowych z grodami. V. Problem genezy nazwy
Wałów Żmijowych. VI. Wały podłużne jako obrona stała. VII. Czas powstania wałów.
VIII. Wykaz .rozpoznanych odcinków wałów podłużnych.

I. Wstęp
Spośród licznych problemów obrony stałej we wcześniejszym średniowieczu nie zbadany do końca pozostaje problem wałów podłużnych*. Wały te będące, jak się wydaje, umocnieniami granicznymi!, nawiązują w swym charakterze do podobnych budowli znanych z obszaru Ohitl, Peru oraz do umocnień wzdłuż niektórych lime-sów rzymskich1. Te ostatnie budowane przez dość długi okres, mimo różnorodności form i przeznaczenia mogły stać siq wzorcem dla wałów podłużnych znanych z ob¬szaru środkowej i wschodniej Europy. Było to możliwe dzięki ożywionym kontaktom barbarzyńskich plemion słowiańskich z Imperium, szczególnie po raku 578 – oraz kontynuowaniu przez cesarzy bizantyńskich budowy podłużnych umocnień granicz¬nych :!. Być może- śladem przejęcia idei umocnionego limesu rzymskiego przez te plemiona są wały podłużne leżące na obniżeniu podkarpackim, badane ostatnio przez K. Horedta”.
Wczesnośredniowieczne wały podłużne znane są z całego obszaru Słowiańszczyz¬ny. W Polsce spotykamy je nad Bobrem na zachodnim pograniczu Dolnego Śląska pod konwencjonalną nazwą Wałów Chrobrego lub Wałów Śląskich5. Na pograniczu kujawsko-pomorskim koło Bydgoszczy noszą one ludową nazwę “Starych Okopów”.

Występują również w kilku innych rejonach: koło Zaniemyśla w Wielkopolsce7, na pograniczu mazowiecko-pruskiim8, na przedpolu dawnego Czerwienią w pow. hru¬bieszowskim ił i na pograniczu ziemi “wiślickiej z sandomierską 10.
Na terenie NRD wały spotykamy nad Nysą Łużycką na południe od Mużakowa i między Przewozem i Czerwon ogrodem, na Łużycach na linii Hoyeswerda-Spremiberg oraz na pograniczu w idecko-łużyckim koło Wendisch-Buohholz11.
Na Słowacji, na północ od Niitry ciągnie się nad Hronem tak zwany Pohronsky val.’-. W Mołdawii między Seretem, Prutem i Dniestrem znane są Wały Trajana
0 skomplikowanej problematyce historycznej13.
Wały >o nieustalonej, a przynajmniej spornej chronologii, spotykamy na terenie dzisiejszej Rumunii, Węgier, Bułgarii i Jugosławii u.
Najliczniej i w najbardziej rozwiniętej formie występują wały podłużne na ob¬szarze lewo- i prawobrzeżnej Ukrainy, na Wołyniu i na ‘Podolu. Noszą one nazwy Wałów Trajana, Wałów Żmijowych1S oraz różne nazwy miejscowe. Osiągały cne przypuszczalnie wysokość 6,5—8,5 m, przy szerokości u podstawy 15—17 mlfl. Głę¬bokość towarzyszącej im fosy dochodziła zapewne do 5 m, a jej szerokość do 4 ni1T.
Pod względem budowy podzielić można wały podłużne na wały pojedyncze, ma¬jące jeden nasyp i jedną fosę; wały kilkunasypowe, o> dwóch, trzech i więcej równoległych nasypach i fosach idących w odległości kilku lub kilkunastu metrów ■od siebie ia.
Różnice w budowie, jak również doskonałe wykorzystanie naturalnych cech obronnych krajobrazu przez Wały Żmijowe zdaje się przemawiać za miejscowym
1 indywidualnym rozwiązaniu obrony stałej przez plemiibna zamieszkujące Podniep-
rze we wcześniejszym średniowieczu.
Na Rusi wyróżnić można pięć skupisk wałów podłużnych. Pierwsze, największe, znajduje się, w trójkącie wytyczonym przez Dniepr, Teterew i Roś. W jego obrębie wyróżniamy następujące główne ciiągi wałów podłużnych: Wał Wctiański — idący ze wschodu na zachód wzdłuż rzek Wety i Bobrycy od Dniepru do Irpienia; Pierwszy

Wał Trepolski — biegnący od Dniepru początkowo na zachód wzdłuż lewego brze¬gu Stuhny do Irpienda i dalej na północ od Zdwiża i znów na zachód do Teterewu, przy którym kończy się naprzeciwko Radomyśla; Drugi Wał Trepolski —■ idący od Dniepru na zachód wzdłuż prawego brzegu Stuhny i Unawy do górnego biegu Irpie-nia, następnie skręcający na południe do górnego biegu Rastawicy i tu znów skrę¬cający na południowy wschód wzdłuż Rosi, posuwający się jej prawym brzegiem, aż do Bohusławia; Trzeci Wał Trepolski — idący na południowy zachód wzdłuż Krasnej, początkowo po lewym, a następnie po prawym brzegu, aż do źródeł tej rzeczki, gdzie skręca na północny-zachód i kończy się w środkowym biegu Kamienki; Wał Atamański i Poroski idące od Dniepru w górę Rosi, po obu jej brzegach, w kie¬runku południowym, a następnie zachodnim i północno-zachodnim do górnego biegu Kamienki.
Drugie skupisko to wały lewobrzeża Dniepru leżące między Trubieżą i Supą oraz wzdłuż prawych brzegów Suły, Psła, Worskli i Orła.
Trzecia grupa złożona z małych, rozrzuconych odcinków skupia się w zasadzie w górnym i środkowym dorzeczu Bohu. Od stepów czarnomorskich oddzielają ją dwa wały idące z północne go-wschodu na południowy zachód: pierwszy od Jeka-tenkiopola do rzeki Kodymy, drugi od Sawrania nad Bohera do Kodymy.
Czwarta grupa znajduje się głównie pomiędzy lewymi dopływami Dniestru — Zbruczem i Uszycą. W jej skład1 wchodzi kilku dzie się cio kilometrowy wał idący od Satanowa nad Zbruczem ;na południowy-wschód do Dniestru.
Piąta grupa leży w dorzeczu Horynia i Styru. Należą do niej obok małych od¬cinków dwa dłuższe wały: pierwszy biegnący >od Łanowiec na północny zachód do Tkwy, drugi idący prawic- dokładnie z północy na południe, na wschód od Torczyna.
Zadaniem niniejszego artykułu będzie przedstawienie dotychczasowego stanu ba¬dań, inwentaryzacja wałów podłużnych na obszarze Ukrainy, Podola i Wołynia oraz przedstawienie kilku propozycji dotyczących czasu powstania i funkcjonowania Wa¬łów Żmiiowvch.

Karol Buczek (Kraków)
Z badań nad organizacją gospodarki
w Polsce wczesnofeudalnej
(do początku XIV w.)
I. Wstęp. II. Kasztelanowie nie zarządzali posiadłościami ziemskimi panujących.
in. Grody kasztelańskie nie były zbiornicami danin. IV. Rzekoma przynależność
książęcej ludności służebnej do grodów kasztelańskich.

I. Wstęp
Nie .potrzebuję chyba przekonywać nikogo o tym, że organizacja gospodarki w danym okresie i kraju nie tylko decyduje o jego ustroju społeczno-ekonomicznym, ale oddziaływuje też w ogromnym stopniu na jego ustrój polityczny. Przedmiotem poniższych rozważań jest .co prawda wyłącznie niemal stosunek grodów kasztelań¬skich do organizacji dóbr i ludzi książęcych, chodzi tu jednak o zagadnienie klu¬czowe dla okresu wczesnofeudalnego, -w którym wszystkie dziedziny życia społecz¬nego, z gospodarką na czele, znajdowały się pod przemożnym wpływem prawa ksią¬żęcego (królewskiego)1, a dobra monarsze górowały zdecydowanie j przez długi czas nad wszystkimi innymi. Z biegiem lat stosunkd te ulegały, rzecz jasna, coraz szybszym i wszechstronniejszym przeobrażeniom; nie oparła się im również organizacja gro¬dowa, nie ulega jednak wątpliwości, że ilość przeszła tu w jakość nie wcześniej jak z początkiem XIV w. Dopiero bowiem wtedy prawa stanowe duchowieństwa i ry¬cerstwa — szlachty, a po części i mieszczaństwa, stały się samodzielnym czynnikiem w ustroju społeczno-politycznym naszego państwa, choć władza królewska odgry¬wała w nim, aż do śmierci Kazimierza Wielkiego, ogromną jeszcze rolę 2.
Ponieważ dla XII w. dysponujemy ‘tylko nader skąpym i często niepewnym materiałem źródłowym, a dla XI w. nic mamy nawet takiego, zatem może ktoś za¬pytać, czy wolno w tej sytuacji odnosić oparte na >lym materiale wyniki badań do całego okresu wczesnofeudalnego. Niewątpliwie tak; w owych bowiem czasach raz powstałe normy prawne i urządzenia o szerszym zasięgu terytorialnym nie ulegały szybkiej i generalnej zmianie drogą dekretów i tworzenia nowych instytucji. Prze¬kształcanie ustroju dokonywało się wówczas bardzo wolno, gdyż toyło rezultatem setek i tysięcy jednostkowych przywilejów, lub — co rzadziej — aktów uzurpacji. Źródła z XIII w. są już na tyle bogate, że pozwalają na odróżnienie elementów sta¬rych od nowych i na odtworzenie przy ‘zastosowaniu badań kompleksowych ważniej¬szych przynajmniej instytucji i praw wczesnofeudalnych. Istnienie ich możemy też cofnąć w oparciu o żródla z XII w. do początków tegoż stulecia, musiały zatem powstać najpóźniej w pierwszej połowie XI w. Wiele z owych urządzeń, między

innymi dotyczących organizacji gospodarki monarszej, pochodzi według wszelkiego prawdopodobieństwa już z X w., choć wobec zupełnego braku danych źródłowych ograniczać sio tu musimy do snucia przypuszczeń i operowania zawodną metodą analogii.

WIELKOŚĆ 24X17CM,LICZY 197 STRON /141-338 STR./,ILUSTRACJE CZARNOBIAŁE.

WYDAWNICTWO PWN WARSZAWA 1969
NAKŁAD 940 EGZ.!!!.

 

KSIĘGA II WIEDZA LEGEND

 

Obrona Imienia Węży.

http://svasti.org/cd/Izwor/pop_plik/obriw.htm

Węże są gadami niezwykle pożytecznymi, jako drapieżniki utrzymują w ryzach populację różnych gryzoni łącznie z szczurami i myszami które potrafią być prawdziwą plagą, jednak w powszechnej urobionej przez chrystianiazm opinii, są zwierzęciem wręcz demonicznym stąd budzącym lęki i niechęci, w chrześcijaństwie wąż jest uosobieniem szatana czy diabła, węże jadowite są rzeczywiście niebezpieczne, ale nie atakują nie sprowokowane, często ostrzegają syczeniem lub grzechotką, odczep się ode mnie jestem dobrze uzbrojonym wojownikiem.

Jednak dawnej w Polsce, Europie jak i starym świecie, stosunek do węży był bardziej wyważony, jak wiadomo w Grecji wąż był uznawany za wcielenie duszy zmarłego uczynienie krzywdy temu zwierzęciu wróżyło wielkie nieszczęścia i było naganne, jako znieważenie zmarłych, tak samo u Bałtów przez szacunek dla zmarłych hodowano w domach węże które były domownikami tak jak dziś pies czy kot, podobnie było i u nas wąż był wcieleniem duszy (tożsamy z duszą) mężczyzny wojownika, a często symbolicznym ojcem władców, ojciec Piasta to Chościsko (hasićska-wąż czeskie), zaś Wolga Busławlewicz był synem Węża NiczaGory i Marfy Wsiesławewny:

Poprzez ogród, poprzez zielony. Biegła-pląsała młodziutka królewna,

Młodziutka królewna Marfa Wszesławiewa. Skoczyła z kamienia na lutego Żmija,

Na lutego, na Żmija, na Gorynicza. Luty Żmij się wije

Bucik owija ~ safian zielony. Pończoszkę jedwabną owija.

W udo białe ogonem uderzył. A wtedy królewna poczęła,

Poczęła i dziecko zrodziła.

Tak samo za syna Węża uchodził Aleksander Macedoński czy Oktawian, na splotach Węża Śeszy spoczywał Wisznu wielki bóg hinduizmu, zaś Ahi Budhnja (wąż głębin) jest imieniem Sziwy-Rudry, faraonowie mieli nad czołem diadem z głową kobry.

Święte kobry strzegły cedrów w raju plując ogniem, więc to raczej jakiś miotacz ognia stylizo-wany kształtem na kobrę, na rurkach miechy-dmuchawy tego miotacza-plujki, we wnętrzu zacisk-zawór na wężu.

W polskich mitach czy raczej już tylko logice słowotwórczej, Żmij Ogieny pierwotnie był wojskiem które broniło granic, wały obronne nazywano Żmijowymi, a w Żmigrodach stacjonowało owe wojsko, pierwotnie wąż był w raju żydowskim jako istota w pełnej swej krasie i bliski Bogu, po buncie Adama został wypędzony z raju, Mojżesz kazał zrobić wizerunek węża Żydom i kazał wpatrywać się w niego chorym, a co ich uzdrawiało, w Manicheizmie Eden był więzieniem przygotowanym przez Króla Ciemności, a Jezus przekazał tę wiedzę pod postacią węża, Adamowi i Ewie będącym w Raju-wiezieniu.

Też wąż jest świętym zwierzęciem Asklepiosa-Eskulapa syna Apoliona, (laska Asklepiosa jest opleciona wężem), boga lecznictwa wskrzeszającego zmarłych, kaduceusz Merkurego też oplatają węże, można węża też uznać za tożsamego z duszą (hinduizm), bowiem gdy zmarł brat Kriszny Balarama, to nieśmiertelny Wąż Śesza wyłonił się z jego ust i odleciał na powrót do oceanu mahadewa (wielkiego boga) Wisznu, czyli zachował się jak dusza ulatująca do nieba, niebo-ocean.

Księgi mówią, że wąż jest też dysponentem mądrości SarpaVidyja to Weda ~ wiedza wężów, w grece filo’zOphia-ophin-wąż, filozof jest więc miłośnikiem węży(węzów), łacińskie Serpens-węże odpowiada sanskryckiemu Sarpa i naszemu Serb, sierp, serpentyna, coś wężowego kształtu poruszające się wężowym ruchem, nazwa Serbów więc od węży tak jak Syryjczyków (Asyryjczyków) których słowo Ilu-Siru, znaczyło bóg wąż, którego wizerunki w Babilonii i Asyrii umieszczano na słupach granicznych oraz u bram świątyń by zabijał napastników i odpędzał demony (często pod postacią zwierząt i innych węży), porównaj też naszą trumnę Chrobrego, nasz słowiański Żmij Ogienny, walczący błyskawicami i piorunami ze smokami, demonami i czarownicami, też należał do tego rodzaju czystych dobroczynnych sił, był obrońcą wód i zasiewów, sprowadzającym życiodajne deszcze, co jest u nas zapomniane i zacierane przez chrystianizm ale przecież dobrze zaświadczone u Słowian południowych.

Ale głównie wąż to wojownik homerycki AchiLles [wąż-(hytry?), to takie same złożenie jak sanskrycki Ahi budhja wąż-głębin] jak i przeciwnik greków SarpeDon (wąż wodny) mają imiona etymologicznie związane z nazwą węży, skrzydlaci giganci mają wężokształtne nogi, a wąż jest wysłannikiem i wy-konawcą bożych wyroków, np. śmierć Likaona od węży, w ogóle Achaje-Achaje to skrót i zrost nazwy, Achi-haji, czyli węże ziemi ~ synowie ziemi (Ahiijawa – węże wodne, aba-awa-jawa znaczy woda, wody są wodami płodowymi ziemi, podobnie imię Arda’szir~ziemi’wąż, ang. sir-pan, gwarowe syra-noga).

Najwyraźniejsza jest funkcja węża symbolizującego Armię Niebios, czyli Apopisa niszczyciela bogów, Midgar-dsorma [jego wariant edycki of-nir czyli of-ofion-ophin-wąż nir-nil(siny-niebieski-modry-chabrowy) ~ sWaf-nir ~ Faf-nir czyli permutacja ortograficzna sWaf-faf-(waffe-broń) czyli broń niebieska, broń niebios, swaf jest z kolei od naszego sław(w-ł)-sława-słewowie-Słowianie tak jak rustung-uzbrojenie od naszego imienia Rus-uMoRusany], Ahi budhję, czyli Żmija Ogiennego śpiącego w głębi-nach wodnych świętych rzek ognia. To jego ModroWęża, chabrowego hobra, wysłannika niebios czyli najwyższych bogów z Hary, obawiali się żywi bogowie, władcy antycznych teokracji i przestrzegali nieraz w sposób karykaturalny ustanowionych przez nich uniwersalnych praw np. biblijny Faraon w obawie przed gniewem Amona, zabijał cudzoziemca (więc popełniał morderstwo), którego żona mu się spodobała, tak by nie złamać zakazu cudzołóstwa, bo z wdową to on już nie cudzołożył. Widzimy więc, że symbolicznie wąż miał wiele pozytywnych konotacji był strażnikiem-obrońcą raju i najpotężniejszą bronią niebios, którą zniszczyli sami Weneci (Błękitni ~ Niebianie ~ Hobrowie, a raczej ich dzieci, potomstwo kobiet i (h)kobrów z mieszanych małżeństw na Bałkanach, bowiem wszystkich mężczyzn podczas najazdu zabijano), co opisują legendy o walce Żmija Ogiennego Wilka z swym ojcem Wężem Ognistym (Lamja(prze’łamać-rozgromić)-Smokiem Burzy).

Dziś konotacje pozytywne jak i negatywne węża wynikają z tego, że wąż to jedno z niewielu zwierząt, które pozostało w zasadzie nieujarzmione przez człowieka, jak i z tego, że węże jadowite dysponują potężną i niezwykle skuteczną bronią, która jest niezwykle niebezpieczna dla przeciętnego człowieka.

Powinniśmy jeszcze wyjaśnić skąd się wzięło utożsamienie duszy z wężem, nasi przodkowie byli o wiele bliżej natury, węże, jaszczurki i inne zwierzęta egzystowały tuż za progiem ich domostw lub często wewnątrz ich domów, obserwacja i znajomość ich życia, zwyczajów, fizjologii była wiec powszechna choć nie w pełni była zrozumiała, jedną z cech wspólnych gadom jest letarg zimowy kiedy to zwierzęta te na półmartwe spędzają zimę w stanie hibernacji, zagłębione w ziemi, w szczelinach pod kamieniami w korzeniach drzew itd. gdy przychodzi wiosna budząc się z zimowego snu wygrzebują się z ziemi tak jakby się z niej rodziły lub wstawały z martwych, ta ich cecha utożsamienie ich snu zimowego ze śmiercią, a wygrzebanie się z ziemi po przebudzeniu jako ponowne narodziny z łona matki ziemi. Pozorne więc to odradzanie skojarzyło się naszym przodkom z obrzędami pogrzebowymi ludzi.

Wąż, jaszczurka, żaba, były namacalnym dowodem odradzania się czy zmartwychwstania, więc siłą rzeczy wąż, ten często zamieszkujący kamienne kurhany oraz wygrzewający się na kamieniach zwierz stał się duszą przodka, dlatego też często te węże na rysunkach i rzeźbach z tamtych czasów, mają starcze brody czyli brody naszych przodków-dziadów, np. Etruski Anioł V wiek p.e.ch.

Wierzenia i religie to w zasadzie antyczne kosmologie wyjaśniający w sposób naukowo podobny mechanizmy i strukturę świata według ówczesnej wiedzy.

Naukowcy podważający systemy tej wiedzy, byli narażani na ataki dogmatyków (ortodoksów-bałwochwalców) danej religii, dlatego chciano spalić na stosie Galileusza czy też umieszczono na indeksie ksiąg zakazanych dzieła Kopernika, bo podważali oni dogmaty naukowe chrystianizmu czy biblii, cóż biblię kompilowali jacyś grecy dla których pasek Oriona był czymś zadziwiającym, przez co i niezmiennym dla boga judejskiego który nieźle znał się na greckiej Mitologii i Zodiaku (k.Joba), bóg (czy grek) ów mówi też coś o filarach na których jest osadzona ziemia, o jej kamieniu węgielnym, drzwiach morza itp. Taka wizja ziemi jest sprzeczna z wiedzą naukową i ta wiedza dowodzi też ignorancji proroków boga biblijnego więc musiała być bez wątpienia wiedzą bluźnierców, bo mówiąc wprost i bez ogródek konsekwencje tych naukowych poglądów dowodziły fałszywości panującej religii.

Paradoksem tej religii “ludzi jednej księgi” jest to, że człowiek osądzony przez rzymian i przy aplauzie żydów przez rzymian maltretowany i stracony, który winien według nich był bluźnierstwa czyli herezji wobec religii żydów czyli według prawa oraz wyroku rzymian, bluźnił on przeciw tej samej księdze i religii przeciw której bluźnił Galileusz, Kopernik i inni paleni już na stosach heretycy, czyli został w istocie złożony na krwawą ofiarą na ołtarzu bałwanów religii żydów i ołtarzu bałwana prawa rzymian, więc paradoksem ludzi religii jednej księgi jest to, że został on dla jakiejś części tych rzymian Wielkim Bogiem. Cóż faryzeusze-bałwochwalcy zawsze stanowili większość, bo przecież to chyba nie Niebiosa chcą ofiary krwi i cierpienia ofiar, tych czy innych bohaterów tylko szatan okryty rozdzieranymi szatami, sukniami, togami – faryzeuszy, inkwizytorów, sędziów, sprawiedliwych tego świata umywających ręce po złożeniu krwawej ofiary na ołtarzu tak naprawdę głupoty i ciemnoty tego świata, kuglarstwem i pseudoprawem uzurpującej sobie władzę i tak naprawdę są oni z wyznania chryzokratami czyli czcicielami złotego cielca, nędznymi kupczykami sprzedającymi krew i ciało swoich ofiar.

I jakiego boga wzywał Jezus na krzyżu “Eloi, Eloi lama sabaht’ani (są też zapisy “Eli, Eli lama sabachtani)?” bowiem nie znali tego imienia żydzi myśląc, że Eliasza wzywa, więc chyba nie był to bóg znany żydom, czy “Eloi~Eli… sabaht’ani” ma jakiś związek z naszym Ileli, Eli i słowem sabat, – samo Eli~Eloi tłumaczy się jako bóg lub pan, miało by wiec dokładnie takie same znaczenie jak nasze słowo Eli, bo u nas Ileli, Leli, Eli to imię boga (pan’bóg) z Świętej Góry, wiec czy sam Jezus wymyślił imię Eloi~Eli czy znał je skąd indziej.

Po srbskochrw. czy bułgarsku ‘lamja (łama)’ to smok burzy, czyżby “Eli, Eli lama sabachtani” znaczyłoby “,pan-bóg, smok burzy sabaht’ani”. Jak pisaliśmy wyżej Smok~Wąż jest ojcem wielu władców naszego Piasta też, może był i ojcem Jezusa, może Maria nie kłamała wbrew temu co piszą żydzi i rzeczywiście ojcem Jezusa był pan-bóg, smok burzy bo chyba wzywał on w tej ostatniej chwili Boga Ojca, a nie Eliasza, Peuka ~ święta góra to też Łysa góra sabatu – Ana’fiel [hAna, Ana, Anna, Annia, Anu, Anan, Aine, Ankou permutacja Enya-Anya-Ania-Anka co zawsze znaczy śmierć Ana'fiel (fiel-fjol-góra) - góra śmierci Nida'fjol, góra Nidy w podziemiu], obojętnie co znaczy słowo sabaht, to Jezus domagał się od Ojca pana-boga, smoka burzy sabaht(ani ~wolności~oswobodzenia~wyzwolenia) końca udręki czyli śmierci. (Czy oni wiedzą co wyznają i w kogo wierzą? I czy wiedzą czyjego imienia wzywał ich bóg~ofiara?)

Wracając do naszych węży, osobiście nie podoba mi się to związanie świata zmarłych ze światem zwierząt najkonsekwentniej przeprowadzone w hinduizmie czy buddyzmie z jego kołowrotem reinkarnacji wszystkiego co żyje, bardziej mi się podoba utożsamienie duszy i w zasadzie żyjącego człowieka z żywiołem ognia, to wychodzenie płomienia z kamienia oraz wracanie w kamień którego symbolem jest zapalany znicz na kamieniu nagrobka, o tym wracaniu olbrzymów w kamień mówi też ‘Eda’, jest to najstarsza idea w warstwach mutacji logiki naszej pierwotnej religii z epoki kamiennej, krzesiwa i skrzesania ognia symbolizującą obietnicę wskrzeszenia czyli odrodzenia ze zmarłych związana też z obrzędami okrzesania, obrzędami zapalenia świętego ognia który był tożsamy z imieniem Ariów jak świadczy imię Persów (pyrso-latri – ognia czciciele), B’harat (Indie – harat, czeskie – ‘płonący’, arabskie harrat ‘pola lawy(ognistej)’), czy nasze pierwotne imię znane “z dawien dawna” Sporów (s)porya-ogień.

Jaszczurka iz’aura-s’aura – wychodząca iz ognia-światła-z’aury, tak jak iskra z (is)krze’mienia, salamandra miała być w czerwone i czarne plamy dlatego, że rodziła się z ognia – z lawy ognistej wydobywając się z wnętrza ziemi, stąd nasze imię S’auro’maci dosłownie ‘z aury matki’ rodzący się z lawy ognistej, czyli tak jak salamandry, stąd wtórne utożsamienie Echidny z matką Skolotów). Aura (aure’ola) – tęcza – heta – bogen.

Więcej jest węży w korzeniach drzewa życia niż to się ignorantom wydaje, jeszcze Krzywoustego i jego armię Anonim potrafi nazwać smokiem ognistym “…pozwólmy cesarzowi powoli wędrować przez polskie lasy, aż sprowadzimy z Pomorza ognistego smoka.”, król Offa-wąż budował w Anglii wały obronne podobnie na południe od Kijewa były obronne wały żmijowe, takie wały budował Żmij Ogienny przeciwko frankom Karola M. Też wąż budował w Danii wały obronne przeciw frantom, podobno zdjęcia satelitarne wykazują, że najwięcej obronnych wałów żmijowych jest w Małopolsce, wszędzie tam dzieci Ognistego Smoka – Stoora rodem ze Storady były na pierwszej linii walki, w obronie drzewa życia, drzewa wieków i słupów Hamona~Hamana.

Paradoksem tej historii Smoka ~ Węża jest to, że bałwochwalcy ~ chryzokraci czyli frankowie i romaje czciciele własnych kłamstw, największym wrogiem Lama ~ Smoka Burzy ~ Pana Boga ~ Ileli Leli ~ Hamona, zrobili wizerunki zmasakrowanego przez siebie człowieka który w ostatniej chwili swej agonii resztką sił wołał ratunku boga “Eli, Eli Lama sabahtani” którego jak się wydaje uważał za swego ojca.

Nie da się wykluczyć, że ok. roku zerowego do minus 10 ~ 17 ery chrystian wędrował gdzieś przez Palestynę, pArtyjsko ~ Antelski Smok Burzy i zostawił tam jak to bywa trochę rudawych pa’sierbów, wiadomo, że Egipcjanie zabijali rude dzieci skąd ten obyczaj? Możliwe, że rzeź niewiniątek przypisywana Herodowi miała taki sam powód, usunięcie dzieci zrodzonych z węża, bywało, że takie nieślubne dzieci dla wstydliwości matek w starożytności nazywano dziewiczymi, ostatniego dzieciaka węża który ocalał z rzezi, stosując mord sądowy zamordowali rzymianie i żydzi, dodatkowy paradoks historii “wizerunki tej kobiety pokonują smoka” czy syn Zmaj Ogieny Wilk pokonuje ojca Smoka Ogiennego, upadek militaryzmu i Króla Bolesława Szczodrego w wyniku rewolucji wielkiej wszetecznicy, czyli zemsta porzuconej ~ zniewolonej ~ emancypującej się kobiety po stuleciach, no cóż nienawiść porzuconej kobiety to najstraszniejsza rzecz obok jadu kobry.

O księciu wilkołaku

Ze strony:

http://zalmoxis-mitologiaiantropologia.blogspot.com/2011/01/o-ksieciu-wilkoaku.html

tamże więcej

Tym razem chciałbym powrócić do tematu zgromadzeń młodych wojowników, które często – jak podpowiada etnografia i historiografia – łączyły się ze zjawiskiem wilkołactwa. Temat ten poruszałem wcześniej w rozdziale pt. Junacy, wilkołaki i bohaterzy. Tym razem chciałbym odwołać się ponownie do książki Jacka Banaszkiewicza i jednej z wysuniętych tam hipotez.  W rozdziale Od stolicy ku granicom – czyli od Rajgrodu do Żmigrodu książki na temat kroniki Wincentego Kadłubka (1) wysuwa on przypuszczenie, że Bolesław Krzywousty wraz z towarzyszącymi mu młodymi wojownikami tworzył rodzaj Männerbund–u: związku młodych wojowników, stojących na pograniczu państwa, ale też prawa, których więź miała charakter inicjacyjny. Banaszkiewicz zauważa, że Anonim Gall w swojej kronice opisuje wyprawy młodego Bolesława, zarówno te przed uzyskaniem pasa rycerskiego, jak i te po ceremonii, jako wyprawy charakterystyczne dla dzikich, mieszczących się na granicach prawa i porządku społecznego watah młodych wojowników. Te grupy junackie, charakterystyczne dla wielu tradycji kulturowych, miałyby mieć charakter inicjacyjny dla młodych. W grupach tych mieli oni udowodnić swoją chwackość, siłę, zręczność i odwagę. Członkowie tych stowarzyszeń, jak sugeruje wielu badaczy kwestii, mieli przebierać się w skóry zwierzęce. Folklorystyczną pozostałością tego zjawiska miałoby być wilkołactwo. Warto przypomnieć, że takimi wojownikami na granicy prawa i porządku społecznego byli również skandynawscy berserkir i úlfheðnar. Bano się ich, ale również nienawidzono za krzywdy, jakie czynili w okolicy (2).

Białochorwacka Świątynia Dziewięciu Kręgów?

Ciekawa informacja i cieszaca mnie, ze Biskupin to grod scytyjski owa swiatynia sprzed 5,5 tys lat jest bez watpienia interesujaca, jednak do wyjasnienia czy Slowianie byli autochtonami czy najezdzcami z V wieku, to bardziej trzeba wyjasnic kwestie pochodzenia Chorwatow.
Bo sa i takie opinie;”[
http://p087.ezboard.com/fistorijabalkanafr...opicID=19.topic
''It seems in fact that the names Hrvati, Harauvati, Arvati, Avari, Hurri, Hrobati, designates the same people.''
(Najwyrazniej to fakt, ze imiona Hrvati, Harauvati, Arvati, Avari, Hurri, Hrobati, okreslaja ten sam lud.)

Wiara Przyrody oczywiście potrzebuje świątyń, lecz jej świątynie nie są budowlami - są miejscami w Przyrodzonym Świecie, są Miejscami Przyrody (Gajami, Wzgórzami Świętymi, Kopcami wyniesionymi ponad krajobraz, Chramami-Kącinami lub Kręgami (z posadowionymi posągami bóstw). Świątynia musi sprzyjać skupieniu, bo skupienie w łączności z bogami i dziadami to główna nasza praktyka. Jeśli jakieś miejsce przyrodzone takie warunki spełnia to może być świątynią w każdej chwili, na chwilę kiedy tego potrzebujemy i może przestać nią być już w chwilę później stając się zwykłym miejscem - mniej lub bardziej odpowiednim, ładnym korzystnym dla innych, którzy w nie trafiają. Druga praktyka Wiary Przyrody to działanie na rzecz przyrody, ale to jest praktyka codzienna podczas gdy skupienie (modlitwa) to praktyka odświętna.

Te ostatnie są wyłącznie pomnikami bogów. Świątynie naszej wiary stwarza nam Przyroda. Nasze Świątynie to współcześnie Świątynie Ducha, mogą znajdować się w internecie, w wirtualu i w nas samych, w naszych umysłach i sercach. Czasami warto jednak zbudować pomnik Wiary, pomnik Bogów - dla pomni właśnie, czyli dla pamięci.

Piękny pomnik Światła Świata stawiają właśnie bahaici w Chile. Chciałbym żeby w Małych Górach Światłqa Świata czyli w Górach Łyskowickich stanął kiedyś podobny, odtwarzający Przyrodę pomnik słowiańskich bogów - Świątynia Dziewięciu Kręgów odrodzona po 1000 latach. C.B.

http://p087.ezboard.com/fistorijabalkanafr...opicID=15.topic
''The yellowish Avars who lived in "rings," or fenced enclosures, one of which was thirty-eight miles in circumference.''
Jesli to prawda awarski grod-ring mial az 38 mil w obwodzie, przypomne, ze posiadal dziewiec walow, jesli go jeszcze nie znaleziono to moze dla tego, ze szuka sie nie wtym miejscu co powinno np. powinno w Regnum Wandalorum, albo z tego mianowicie
powodu, ze tak wielkie zalozenia budowlane wielkosci powiatu mozna zobaczyc chyba tylko z orbity.
Dyskusja o Awarach-Chorwatach bez odkrycia gdzie znajduje sie ten gigantyczny osrodek religijno- polityczny zwany w zrodlach frankijskich Ringiem, jest troche jak rozmawianie o imperium rzymskim bez wiedzy gdzie lezal Rzym.]”
Osobiscie uwazam, tak jak wyzej, ze Chorwaci(Harii) i Awarowie to ten sam lud jednak autochtoniczny co potwierdza nazwa Awarinow u zrodel Wisly u Ptolomeusza z II wieku, stawiam pieniadze przeciwko orzechom, ze ta chorwacka(awarska) gigantyczna swiatynia znajduje sie w Bialej Chorwacji czyli Malopolsce.

No nie ja to napisalem jest wyzej link z tytulem publikacji, byly grodziska scytyjskie jak Bielskoje o obwodzie 40 km, imperium Croato-Awarskie zajmowalo 2/3 Europy, moim typem sa okolice Zawiercia, sa tam podbno legendy o wielkim bogatym starym miescie, a w okolicznych lasach maja byc jakies wielkie waly. Ale sam tego osobiscie nie sprawdzalem. Jak sprawdze to nie ma sprawy idziemy do notariusza

ps. tytul publikacji

”SLAVIC PEOPLES To Frances and Ren� Pingeon and their children

Published by The World Publishing Company 2231 West noth Street, Cleveland 2, Ohio

Published simultaneously in Canada by Nelson. Foster & Scott Ltd.

Library of Congress Catalog Card Number: 62-10244

FIRST EDITION COWP

Copyright © 1962 by Thomas Caldecot Chubb ”

Wały Śląskie a Wały Żmijowe i Świątynia Dziewięciu Ringów- Kręgów

Ze strony Mforum.pl ; http://mforum.pl/topic/8814-archeolodzy-odkopali-swiatynie-sprzed-3500-lat/

http://www.wube.pl/nuke/modules.php?name=N…=print&sid=2080

”Jednym z najbardziej frapujacych zabytkow budowli obronnych sa relikty slynnych, historycznych Walow Slaskich zwanych tez Walami Chrobrego – stanowiacych jeden z najwiekszych w Polsce obiektow archeologicznych. Mimo swoich rozmiarow nie sa jednak tak znane, jak Waly Luzyckie czy tez Waly Zmijowe na Ukrainie. Najprawdopodobniej stanowily uklad obronny, zlozony z systemu nasypow, przedzielonych rowami spelniajacymi role fos[...]niektorzy badacze – zwlaszcza historycy niemieccy – zwracaja uwage, ze najlepiej zachowany ciag poludniowy ma rowy po wschodniej stronie nasypow, nie zas po zachodniej, co – w ich opinii – sugeruje przewidywanie zagrozenia ze strony plemion slowianskich. Jeszcze inni podkreslaja, ze ten wielki system obronny mogl wzniesc jedynie silny organizm panstwowy, gdyz tak wielka budowa przekraczala sily okolicznych plemion. W tym kontekscie mysli sie oczywiscie o panstwie Boleslawa Chrobrego. Waly rzeczywiscie tworzyly potezny, trudny do przebycia system. Potrojna linia nasypow skladala sie z obiektow o szerokosci okolo czterech do siedmiu metrow oraz wysokosci, dochodzacej do dwoch metrow. Przedzielaly je glebokie fosy o pieciometrowej szerokosci. Calosc tworzyla wiec pas obronny szerokosci okolo piecdziesieciu metrow. Same ziemne waly zostaly zaopatrzone w dodatkowe urzadzenia obronne. Na dwoch zewnetrznych nasypach znajdowaly sie wiec wbite w ich grzbiety pale, podnoszace wysokosc zapory do czterech metrow. Najprawdopodobniej najwiekszy, srodkowy wal zaopatrzony byl dodatkowo w majaca lacznie piec-szesc metrow drewniana nadbudowe – dwie rownolegle palisady, wypelnione w srodku piaskiem. Poszczegolne fragmenty walow sa zroznicowane, co mozna uzasadnic roznym czasem ich powstania i odmiennym wykonaniem. Wszystko wskazuje na to, ze waly przebiegaly od grodu w Krosnie Odrzanskim az do bagien Czarnej Wody. Na calym tym obszarze ich szczatki przetrwaly jedynie na odcinku okolo czterdziestu kilometrow. ”

Datacja od V do XII wieku szkoda, ze nie ma datacji dendrochronologicznej tych walow… sa w nich jakies pale, ale jak widac to fakt sa potrojne waly o minimum 40 kilometrach dlugosci, ktore logicznie biorac trudno bronic, moze sa to waly plemienne Serbow albo moze nawet Frankow panujacych nad Serbami, skierowane w obu przypadkach przeciw Chorwatom(Awarom), a moze te waly maja bronic z walami luzyckimi z wszystkich stron jakis zamkniety nimi gesto zasiedlony obszar, rodzaj twierdzy.

”To ciekawe “podejrzenie” o Awarskim grodzie. I mnie ono jednak wydaje sie fantastyczne. Moze jeszcze sie przekonam o czyms czego do tej pory nawet nie podejrzewalem. Juz nie raz bywalo.. ”

Wracajac do Croato-Awarskiej twierdzy dziewieciu ringow-pierscieni to nie moze byc to jakas mala twierdza bo np. Chodlik ktory ma tylko trzy pierscienie walow, ma ok. dwukilometrowe waly, tez mnie zszokowala wielkosc 38 mil, ale nawet 3,8 mili(ok.7-8km)tez bylaby imponujaca.
Nie ustalono gdzie ona jest wiec mozemy sobie spekulowac… ”Nazwe uzywana wowczas w codziennej mowie Sawarcze i Sawercze mieli nadac tej osadzie mieszkancy Kromolowa lub Wlodowic, gdyz miejscowosc lezala nad Warta i nazwa ta z biegiem lat przeistoczyla sie na Zawiercie.” etymologicznie to nawet imie Awarow mozna od dawnej nazwy Zawiercia (czy aWarty) wyprowadzic ”Sawarcze” Sawarczanie-Sawarowie, s-Awarowie, zeby sprawe skomplikowac w mitologii iranskiej Sawar to przywodca armii demonow, jego domeny to: anarchia, bezprawie i pijanstwo. Pijanstwo to cecha Sklawinow, a do V wieku w malopolsce rzadzilo demoniczne plemie Hariow(Ariow).
[W Slowniku M.L.I - A.M Kempinskiego imie Sawar zapisano jako Sauru awest,(Savul pehl.)]
Obok Zawiercia sa Wlodowice ”Pierwotne Wlodowice lezaly bardziej na wschod. W miejscu tym istnialy waly sypane i glebokie fosy, a w lasach byly olbrzymie kopce. Slady te mowia nam, ze pierwotne Wlodowice byly miejscowoscia obronna, ktora byc moze wystepowala pod inna nazwa.”[...]
”O dawnej nazwie Wlodowic. Niegdys Wlodowice mial sie zwac Glodowicami(Klodowice? moje ), a to dlatego poniewaz miejscowosc zalozona byla na kamienistych i nieurodzajnych gruntach, przez co miejscowa ludnosc cierpiala nieraz niedostatek przymierajac glodem. Byl jednak wczesniej rowniez czas, ze okolice Wlodowic byly bogate i urodzajne, a ciezkie czasy nastaly z rozkazu Boga.”
Podobno te stare Wlodowice zniszczyli doszczetnie Tatarzy w XIII wieku, dlatego przeniesiono ich lokalizacje, nie wiem na czym opiera sie ta informacja, ale moze zniszczyli je w pod koniec VIII wieku Frankowie.
Tak czy inaczej stolica imperium Awarow mogla byc nie mniej ludna niz zdaje sie polmilionowe Bizancjum, a wtedy te jej 38 milowe w obwodzie wymiary przestana byc dziwne, przestanie byc tez dziwna informacja, ze Frankowie zdobyli ja bez walki… bo po kilkunastu latach walk z imperium Frankow, wycienczeni Awarowie nie mieli po prostu sil by obsadzic tak dlugie waly, mysle, ze dysponowali kilkunastoma tysiacami wojsk, a by realnie bronic tak dlugich walow trzeba by miec 50 000-100 000 wojsk.
Moze ta stolica Awarow lezy gdzie indziej ale, ze gdzies w historycznej Bialej Chorwacji to wydaje mi sie najprawdopodobniejsze, bo ja znow nie wierze w to by jakis koczownicze plemie przybylo z glebi Azji i zbudowalo tak podziewietne wielkie waly, otaczajace nie wiadomo jaka swiatynie ni z gruszki ni z pietruszki, nie od razu Krakow, Rzym, Bizancjum zbudowano, to trwalo setki lat.

Żmijowe Wały z Alglowikipedii

Serpent’s Wall (Ukrainian: Змієві вали, Zmiyevi valy) is an ancient system of fortifications (valla) that stretch across all of Ukraine, from the town of Zmiiv in the east to Podolia in the west. They seem to be similar in purpose and character to Trajan’s Wall situated immediately to the west. The remaining ancient walls have a total length of 1,000 km.

The ancient walls were built between the 2nd century BC and 7th century AD, according to carbon dating. There are three theories as to what peoples built the walls: either the Sarmatians against the Scythians, or the Goths of Oium against the Huns, or the Early East Slavs against the nomads of the southern steppes. In Slavic culture, the warlike nomads are often associated with the winged dragon (Zmey), hence the name.

60 years ago a Kiev’s area witnessed some of the most severe battles of WW2.
Covered with earth from explosions the humans, arms and ammunitions were left on the battlefields.

With entering this site, you will join me and my friends for visiting a historic places of battles. We don’t take standard trips with their boring guides, we take shovels, detectors and plenty of water. Water because the only way to find something is to dig and when you dig, you drink.  You drink a lot because once you found a relic you can’t stop digging, you know, it is real, it was there in time of a great event and you know that next item can be this special one worth all you efforts…

Змиевы валы

Материал из Википедии — свободной энциклопедии

Змиевы валы

Зми́евы валы́ — народное название древних (предположительно со II в до н. э. по VII в н. э.) оборонительных валов по берегам притоков Днепра южнее Киева. Их остатки сохранились и сегодня по рекам Вить, Красная, Стугна, Трубеж, Сула, Рось и др. Валы по времени создания соответствуют Зарубенецкой, Черняховской и Пеньковской археологическим культурам.

Название «Змиев вал» происходит от народных легенд о древнерусских богатырях, усмиривших и запрягших Змия (аллегория образа грозных кочевников, зла и насилия) в гигантский плуг, которым пропахали ров-борозду, обозначившую пределы страны. По другой версии, Змиевы валы названы по своей характерной змеевидной конфигурации расположения на местности. Подобные сооружения известны также на Поднестровье под названием «Траяновых валов».

Теории возникновения

Скифская теория

Во II в. до н. э. в северном причерноморье появляются сарматские племена для защиты от них скифы-земледельцы строят оборонительные сооружения в том числе Змиевы, Траяновы и перекопский вал.

Славянская теория

Цели строительства те же что и в скифской теории, но в качестве строителей указываются праславяне, разнообразие теорий основывается на отсутствии достоверных данных о культурной и этнической принадлежности Зарубенецкой и Черняховской археологических культур.

Готская теория

Готский вождь вызывает гуннов на бой (полотно П. Н. Арбо, 1886)

Согласно готской теории Змиевы и Траяновы валы были построены северочерноморским Королевством Готов (которое ассоциировалось с Черняховской культурой) для защиты от кочевников гуннов. Во время Великой Отечественной войны нацистская Германия использовала эту теорию для обоснования территориальных претензий на Украину и Крым. По политическим причинам после войны официальной советской историей существование Готского государства в северном Причерноморье отрицалось, признавался только факт миграции готских племён через эти территории.

Сказка о Никите Кожемяке и Змее Горыныче

Никита Кожемяка — герой народной сказки, записанной в нескольких вариантах в разных областях России, Украины и Белоруссии на сюжет змееборства. Кожемяка (иначе — Кирилл, Илья Швец) до убиения змея и освобождения царевны, в доказательство богатырской силы разрывает несколько сложенных вместе бычьих кож. В наиболее полных вариантах (белорусском и украинском) дочь киевского князя, унесенная змеем, узнает, что он боится одного Никиты Кожемяки; просит отца отыскать богатыря, которого посыльные князя застают за работой; он от неожиданности разрывает 12 кож. Сначала отказывается, но, тронутый просьбами и плачем детей, присланных князем, обматывается пенькой, обмазывается смолой и после боя со змеем освобождает княжну. В память победы урочище близ Киева с тех пор зовется Кожемяками.

В северорусском пересказе иное окончание. Змей, опрокинутый Никитой Кожемякой, молит его о пощаде и предлагает разделить с ним землю поровну. Никита сковал соху в 300 пудов, запряг в нее змея и провел борозду от Киева до моря; затем, деля море, он убил змея и утопил его труп, с тех пор та борозда называется Змиевыми валами.

Описание

Укрепление представляло собой искусственно созданные земляные валы, дополнявшиеся рвами. Отдельные их участки состояли из нескольких укрепленных линий, представлявших в совокупности значительные по масштабам строительства и протяженности сооружения. Общая протяженность валов составляла около 1 тыс. км. Создавались они, как правило, уступом в сторону степи, фронтом на юг и юго-восток и образовывали единую систему противоконных заграждений, достигавших 10—12 м в высоту при ширине основания в 20 м. Часто валы усиливались на верхних площадках деревянным частоколом (иногда стенами) с бойницами и сторожевыми вышками. Протяженность отдельных валов составляла от 1 до 150 км. Для прочности в валы закладывались деревянные конструкции. У подножий валов, обращенных в сторону врага, рылись рвы.

Выявлено около десятка различных конструкций «змиевых валов», в зависимости от характеристик грунта, рельефа и гидрографии местности. Отдельные участки валов состояли из нескольких линий укрепленных валов и рвов с эшелонированием на глубину свыше 200 км. Позади валов во многих местах найдены признаки городищ и укреплений, служивших для размещения войсковых формирований. На направлениях вероятного движения противника у валов выставлялись стражники, которые в случае опасности разжигали дымные костры, являющиеся сигналом для сбора на угрожаемом направлении подкрепления для отражения нападения врага.

Первые письменные упоминания

Несколько раз валы Среднего Поднепровья упомянуты летописью: под 1093 г.—два вала южнее низовьев Стугны за Треполем (современное с. Триполье), под 1095 и 1149 гг.—оба Переяславских вала, под 1151 г.—вал южнее среднего течения Стугны к югу от Василева (современный г. Васильков). При этом летопись не дает прямого ответа на вопрос о значении валов как искусственных сооружений. Они упоминаются при описании военных действий как против половцев, так и между древнерусскими князьями, но без определения их конкретной роли в этих действиях: войска «проидоша вал»; «прошедше вал»; «ставшим межи валома»; «пришедше к валови»; «изидоша стрилци из валу»; «ста межи валома»; «иде за вал»; «пришедше к валови и не проходяче валу». В летописи под 1223 г. говорится о появлении в южнорусских степях орд Чингисхана, которые прошли через половецкие владения и, согласно одному из летописных списков, «придоша близ Руси, идеже зовется вал Половечьский».

В письме к германскому императору Генриху II Брунон сообщал, что Владимир Святославич с дружиной два дня сопровождал его по пути к печенегам до границы своего государства, которое он окружил (circumklausit) от бродячего (кочевого) врага (vagum hostem) очень мощным и очень длинным (firmissima et longissima) «ограждением» (sepe). В литературе нет единого мнения о значении примененного Бруноном латинского термина «sepe». Его переводят и как «засеки, завалы», и как «частокол», и как «изгородь», и как «забор, паркан, деревянное ограждение». Аналогом описанному Бруноном сооружению, по мнению большинства исследователей, может быть только Змиев вал с деревянной стеной наверху.

Классификация валов

  • Змиевы валы Волыни — обобщающее название огромного количества небольших по размерам и длине валов, которые помещаются в четырехугольнике Львов-Луцк-Ровно-Тернополь.
  • Змиевы валы Подолья — название цельного вала, который тянется от среднего течения реки Буг к районам центральной Черкащины и небольшого количества меньших валов этого же района.
  • Змиевы валы Киевщины — наибольшая на Украине система укреплений на правом берегу Днепра, которая состоит из валов различной высоты и длины. Ей принадлежит первое место на Украине по общей протяжности.
  • Змиевы валы Переяслава — двухваловая система укреплений неподалеку от нынешнего города Переяслав-Хмельницкий Киевской области.
  • Змиевы валы Посулья — название широкого вала, который тянется по правому берегу реки Сула от ее устья к среднему течению и его ответвлений, которые доходят почти до города Сумы.
  • Змиевы валы Полтавщины — два перерывчатых вала, которые расположены на правых берегах рек Ворскла и Хорол.
  • Змиевы валы Харьковщины — всего два мощных редута длиной 20 и 25 километров возле Харькова и Змиева соответственно.
  • Крымские валы — трёхрядовая система укреплений между Азовским и Черным морем на Керченском полуострове. Еще в середине первого тысячелетия до нашей эры Геродот писал, что для защиты от скифов местное население выкопало широкий ров и построило вал от Таврийских гор до Меотийского моря. Вал получил название Киммерийского.

См. также

  • Траяновы валы
  • Готы
  • Черняховская культура
  • История славян в раннем Средневековье
  • Великое переселение народов

Ссылки

  • Кучера М. П. История исследования Змиевых Валов среднего поднепровья
  • Артеменко І., Кучера М. Скількі років Змієвим Валам?  (укр.)
  • Пятигорский С. Змиевы Валы — табу в истории
  • Фото Змиевых Валов, г. Васильков Киевская обл.
  • Фотографии Змиевых Валов, Елена Филатова
  • Валы Трояна — Фрагмент Карты Древней Истории Бессарабии Соч. Генерального Штаба Шт. Кап. Вельтманом 1827

Змиевы Валы – табу в истории.

       Долго ли, коротко ли они билися, только Никита Кожемяка повалил змея на землю и хотел его душить. Стал тут змей молить: “Не бей меня, Никитушка, до смерти! Сильнее нас с тобой никого на свете нет. Разделим весь свет поровну: ты будешь владеть в одной половине, а я – в другой.” И тогда сказал Никита : “Надо же прежде межу проложить, чтобы потом спору промеж нас не было.” Сделал Никита соху в триста пудов, запряг в неё змея и стал от Киева межу прокладывать, борозду пропахивать; глубиной та борозда две сажени с четвертью. Провёл Никита борозду от Киева до самого Черного моря. Стали воду делить – вогнал Никита змея в Чёрное море, да там его и утопил. Борозда Никитина, говорят, и теперь кое-где по степи видна: стоит она валом сажени на две высотою и зовётся с тех пор Змиевым Валом. Кругом мужички пашут, а борозды не распахивают: оставляют её на память о Никите Кожемяке.
Так или примерно так рассказывали на протяжении сотен лет о необычных рукотворных земляных насыпях – валах, расположившихся цепочкой на территории лесостепи Украины, южнее Киева, а также на юге Молдавии и Румынии. Надо сказать, что первые споры в ХIХ веке велись не только о назначении валов, но самом факте их существования. Когда рукотворность валов, общей протяжённостью около 2000 км сомнений уже не вызывала, всё же оставался вопрос. От кого же они защищали, эти сотни километров земляных фортификационных сооружений высотой 10-15 метров и шириной до 20? В какую сторону они были обращены – против леса или степи, на север или на юг они смотрели? Ответ в их конструкции, всегда включавшей в себя у южной подошвы ров глубиной до 2-3 метров, а он то и был направлен в сторону степи. Добавим к этому, что в некоторых местах находилось до 5-6 параллельных земляных укреплений. Выходит, что кто-то построил эти исполинские по средневековым, да и нашим сегодняшним меркам сооружения, защищая себя от степных воителей, обозов переселенцев или римской ударной конницы с южного направления. Давайте же попробуем с вами установить, кто и зачем мог построить эти земляные анти-миграционные заграждения, используя совершенно титанический труд десятков тысяч человек.

Жители Лесостепи

      Проводя историческое расследование, мы воспользуемся элементами криминалистики и попробуем стать как бы следователями истории. Для начала надо бы ответить на два вопроса. Во-первых, кто мог позволить себе использование таких людских ресурсов и не уничтожить при этом земледельческую общину. Оторвать такое количество людей от работы в поле можно только имея сверх централизованную власть и отсутствие других, менее важных в данный момент, строительств. И во-вторых, когда это могло произойти? Во времена Киевской Руси, до неё или после, этак в XIV-XV веках. Надо сказать, что последннее почти исключено. Сказки и былины этого времени мы уже излагали в самом начале и мало вероятно, что кто-то проведя 8-12 часов в день на строительстве таких сооружений, ворочая кубометры степной земли, не расскажет детям своим об этом, ну хотя бы в назидание… Но нет – всё вскопал Змей! А что же говорят летописи времён Киевской Руси XI-XII веков? Вот бы где рукотворный памятник упомянуть и славу князю, его вдохновившему воспеть! Да нет же и там пусто. Есть конечно в летописи пара упоминаний о валах под 980, 1093, 1095 и 1151 годами, как об ориентирах на местности: “пройдя вал”, “остановились между валами” и всё! Действительно, если уж и как ориентиры их не называть, то получается прямо запрет какой-то, ТАБУ на упоминание об их происхождении. Выходит, что-то скрывал летописец XI века, составляя по заказу Владимира Мономаха историю Руси. Что-то, что ему не надо было афишировать или воспевать. Получается, строили эти фортификационные комплексы раньше IX века, начиная с которого последовательно ведётся известное нам летописание. Да и были ли доступными во времена раздробленной, только набиравшей силы, новой политической структуры – Руси, такие человеческие ресурсы. Ответ однозначный – нет, т.к. “строители” в это время занимались “огораживанием” своей собственной земли: города, поселка, от своих же временами бандитствующих соседей. Только концентрация власти в одних руках может, да и приводила, к построению таких монументов в истории человечества, как Египетские пирамиды, Зиккураты Вавилона и Нового Света или Великая Китайская стена. Все эти памятники истории возводились (как и в недавнее время рукотворные моря) во время относительно спокойных, не обременённых междоусобицами лет. Этому должно сопутствовать правление одного крупного правителя, когда все свободные резервы страны бросаются на выполнение глобальной задачи.
      Теперь посмотрим на исторические источники. Что известно о лесостепной части Украины до IX века? Кто мог бояться степной ударной конницы – угрозы, против которой валы могли эффективно использоваться? Да, тут прошлись конницы сарматов в III-II веках до нашей эры, и скифы-земледельцы должны были их достаточно опасаться. Но могли ли они выделить время, людей и материалы на строительство таких заграждений. Нет, не могли, у них не было свободных десятков тысяч работников и племена их были разрозненны, без единого, выдающегося вождя. Это было множество мелких, племенных правителей, в массе своей не известных Римским хронистам того времени. Другая опасность последовала уже во II веке н.э., когда расселившиеся ираноязычные сарматские племена также перешли к осёдлому земледелию и теперь опасались прихода готов – германских племён, мигрировавших в течении 200 лет из района реки Вислы, через Польшу и Молдавию, в лесостепь Украины. Но в это время миграция шла не со стороны степи и фронта Змиевых валов. Они направлены против удара с юга, а не со стороны северо-запада. Да и конницей готы, предпочитавшие пеших воинов, не пользовались в масштабах достаточных для постановки вопроса о строительстве против них земляной стены. И наконец в IV-V веке в степи приходят гунно-булгарские племена, собравшие все племена по дороге из южно-монгольских степей. Само слово Булгар от тюркского “булга” – смешиваться, очень хорошо передаёт объём надвигавшейся конной армады, куда входили кроме самих хунну из южно-монгольских степей и алтайские, и финно-угорские племена изначально проживавшие в районе Волги. Вся эта масса людей, теперь именуемая гуннами, в сопровождении обозов ринулась на земледельческую лесостепь. А испугаться её могли теперь уже осёдлые готские племена, в течение пяти поколений ассимилированные за полтора века местными земплепашцами. И управление, судя по всем хроникам того времени, у них было максимально централизованное. Кульминацией этой централизации власти можно назвать правление в 350-375 годах н.э. вождя остроготов (“сияющих” или королевских готов) – Германариха, объединившего все восточногерманские племена. Двадцать пять лет объединённого правления – это уже срок достаточный для постройки и объединения существенных сооружений. Если к тому же не было междоусобиц и не строились в огромном количестве укрепления для малых городов, то ресурсы могли быть найдены. Ещё к середине III века готские племена разделились на две большие племенные группы, именуемые по месту основного проживания: тервингов (“жители леса” – древлян) и гревтунгов (“жители степи или полей” – полян). Как видно из самоназвания, они делили свои владения в лесостепи и имели общую культуру и язык. Вождём тервингов был известный в Римской Империи король Атанарих (365-376 г.г.н.э.), тогда как гревтунгов возглавлял в это же время Германарих. Надо сказать что Атанарих возглавлял активную оборону против ударной римской конницы Валента и был известен строительством валов в Румынии (Дакии) и Молдавии.
Когда же гунны мощным броском разгромили гревтунгов в 370-375 годах, несмотря на защитные валы, и те отошли на запад, конфедерация тервингов Атанариха пришла им на помощь. К сожалению она уже не могла спасти неупорядочное отступление на запад и мощная волна переселений началась. Позднее, когда лесостепь очередной раз ассимилировала степняков (гунно-булгар) и они, начав заниматься земледелием, стали опасаться новых волн конных воинов – аваров в VII веке, Змиевые Валы могли быть расчищены и укреплены заново. Но в это время повсеместно в мире больше никто уже не строил новые массивные укрепления против конницы и главное обозов неприятеля, так как изменилась сама стратегия конного боя. Даже Великая Китайская стена только достраивается в эти годы, но уже не как основной элемент защиты от конницы степняков монголии, а как вспомагательный заградительный элемент. Никто больше не в состоянии был себе позволить такие затраты по сооружению одного массивного укрепления, прикрывавшего всю страну. Теперь, как и 700 лет до этого, все силы были брошены на огораживание своих посёлков и городов, а также на создание своей конной дружины, заодно подкреплённой наёмной конницей ближайших кочевых племён. Позднее это становится основной тактикой Византийской Империи в средние века. Выходит, что валы строили до этого, а именно не позднее II-VI веков, после чего стратегия сдерживания конницы неприятеля, а главное его массовой миграции сильно меняется.

Что говорит археология и лингвистика

      Логические рассуждения это хорошо, скажете вы, ну а что найдено-то в земле? Что говорит археология по поводу этих событий? Всё началось с лёгкой руки исследователя Киевской старины – Викентия Хвойка. Именно он раскопал в 1900 году, возле села Черняхов в Киевской области следы новой культуры, ранее не встречавшейся исследователям. Так как сам Хвойка был чётко убеждён, что это остатки пра-славянской культуры (керамика, вооружение и элементы быта), то именно эту концепцию активно поддерживали в первые предвоенные годы XX века. Но по мере открытия всё новых памятников аналогичной культуры стало очевидно, что находки, подобные Черняховским, охватывают огромное пространство от Вислы до Дона и от Черного моря до Киева. Более того, они характерны для германской общности племён, известных сегодня как готы (готы, гепиды, бургунды, вандалы и герулы). К тому же многие слова, позаимствованные у готских мигрантов в славянских наречиях, появление которых датируется лингвистами II-III веками, говорят об огромном влиянии пришельцев на все стороны жизни местного земледельческого общества. Это и слова типа хлеб, хлев, скот, блюдо, котелок, колодец, шлем, меч, полк, дружина, витязь, князь, труба, церковь, стекло, буква, редька, а также чисто экономические термины такие как “пенедзы” (деньги), “купить”, “мыто” (налог, пошлина), “долг” и “лихва” (процент, заём). Все эти готизмы, как их теперь называют лингвисты, влились в язык местных племён именно в это время. Ещё более устойчивыми формами, остающимися после ухода создавшего их населения, являются топонимы – названия рек и гор. Вот эти готские названия нынешних рек: Велибок, Терихва, Мурахва, Стинавка, Пискава и другие. Единственное, что отмечают все археологи как характерную черту черняховских поселений, это отсутствие вокруг них оборонительных сооружений, даже у довольно крупных в 70 и более усадеб. Причем на смену полуземлянкам пришли усадьбы в основном с наземными постройками: обмазанными глиной стенами на деревянном срубе (характерный для готов стиль). В захоронениях, которые сменили кремацию, найдено большое количество оружия, что говорит о наличии воинского опыта и навыков. Т.е. как воевать знали, а оборонительных рубежей вокруг городищ не строили. Вместо этого при выборе места под поселение использовали ландшафт местности. Скажем, крутой обрыв с одной стороны и бурную реку с другой. Готы же повлияли на местное гончарное производство, принеся технику гончарного круга, заменившего лепную керамику. Ранее привозимые гончарные изделия стали массово производиться на местах. Улучшенные кожевенное и стекольное производства, теперь доведенные до совершенства, позволяли вести грандиозную торговлю с Римской Империей. И действительно, клады римских монет II-IV веков равномерно покрывают черняховкие поселения. В отдельных местах находят клады в 1000 монет и более, что означает не единожды завезенную монету-сувенир, а мощный денежный оборот. Уж не эти ли славные времена запечатлели названия улиц в древнем Киеве – Гончары и Кожемяки. Все бы ничего, но дискуссия, поднятая находками Хвойка, набирала обороты в самый неудачный момент начала Первой Мировой Войны, когда немцы стали использовать исторические аналогии для обоснования политических далеко не миролюбивых целей. Дальше дело обстояло ещё хуже, так как за революцией и гражданской войной все не заметили появления Новой Германии. Именно там, начиная с 1933 года, ведомство Геббельса, объединившее пропаганду и культуру, однозначно стало трактовать готские (черняховские) поселения как признак того, что это исконно немецкие земли. Вот тут-то и пошла реакция отторжения всего, что связано с готами, в советской археологии и исторической науке в целом. Вплоть до конца 1980-х годов на употребление слова “готы”, произносимым совместно с термином черняховская культура, да и вообще, связанным с Украиной, было наложено ТАБУ, а за его нарушение сразу следовала мгновенная реакция, в духе борьбы “с безродным космополитизмом и низкопоклонством перед Западом”. Так академик Б.Рыбаков писал, что свидетельства готского историка VI века Иордана о готском вожде гревтунгов – Германарихе, объединившем все земли до Дона и даже переселившего часть славян вверх по Днепру до территории современной Белоруссии и севернее до озера Ильмень, просто выдумка придворного летописца. Да и само имя Германарих старались писать без первой буквы, просто Эрманарих. Что-то вроде Талин или Итлер вместо Сталин и Гитлер. Видимо, чтобы не так пугать себя и других. И это, несмотря на то, что литовцы и сегодня зовут своих южных соседей – белорусов – “гудай”, т.е. готы. Одно активно умалчивали обе стороны, что те же готы встретившись с конницей гуннов в 370 году н.э., не выдержали её удара и ушли на запад, оставив нам свой генофонд. Т.е. сегодняшние жители Украины, как собственно и поляки, и немцы, содержат в своих генах всю гамму переселенческих миграций прошлого, в том числе и готов. Кстати, после убийства Германариха росомонами Аммием и Саром (оба имени готского происхождения), его преемник уже получил чисто славянское имя Витимир, который и возглавил готов в их дальнейшей борьбе с гуннами и их вассалами – антами. С этого времени исчезают памятники черняховской культуры и все укрепления скорее поддерживаются, чем строятся заново.
      После Второй Мировой войны, сами Змиевы Валы были вообще не рекомендованы к детальной исторической датировке. Ещё известный археолог М.Ю. Брайчевский в 1952 году предложил датировать основную массу этих укреплений периодом черняховской культуры, т.е. II-V веками н.э. Но даже он не мог заикнуться о готах. Дальнейшие детальные исследования валов проводил известний математик А.С. Бугай, который взял пробы в разрезах у основания валов для радиоуглеродного анализа. Дело в том, что сами валы изначально построены как земляная насыпь, на основе деревянного сруба. Причем дерево во избежание гниения обжигалось, что придавало ему также дополнительную твёрдость. А древесные остатки можно очень точно датировать. Радиоуглеродный анализ показал, что из 14 проб, взятых на различных участках валов, самым старым оказался вал длиной 30 км, датируемый 150-м годом до н.э. (сарматское наступление). Большинство же проб (10 из 14) были датированы II-V веками н.э., причём 6 из них было IV века. Ещё 2 пробы были отнесены к VI веку. Получается, что ещё в конце III века (около 280 г.) началось строительство валов между речками Тетерев и Ирпень, а к моменту приближения угрозы гуннского нашествия были брошены дополнительные ресурсы и шло уже параллельное строительство средних валов на протяжении всей первой половины IV века. Таким образом, центральная власть интегрирует все разрозненные валы в единый мощный укреп-район. Выходит, Змиевы Валы строились, на протяжении десятков лет, как анти-миграционные заграждения сдерживащие передовые конные отряды переселенцев из степи в богатую лесостепь.

Тень Великой Китайской стены

      Давайте, напоследок, воспользуемся силой аналогии. Там, где угроза гуннов (тогда ещё именуемых хуннами) вызвала, при аналогичной стратегической оборонительной инициативе, строительство подобного по обьёму проводимых работ укреплённого комплекса. Да-да, именно Великая Китайская стена и именно против кочевников – гуннов. Ее строительство, как разрозненных фронтальных укреплений против конных кочевых племён, началось ещё в VII веке до н.э.
Но объединение их в единую систему укреплений произошло только в 221-206 годах до н.э., при знаменитом императоре династии Цинь – Ши-хуанди (“объединителе китайской земли”). Он организовал сотни тысяч рабочих для завершения основной линии стены, как мы её знаем сегодня. Немалую роль в постройке сыграли конфуцианцы, которых Цинь Ши-хуанди повелел тотально извести. Тысячи последователей учения Конфуция, закованных в кандалы, занимались строительством стены. На особенно важных участках китайские стратеги не ограничивались постройкой одной стены, и в отдельных местах их количество достигало десяти параллельно идущих стен со средней высотой в 6-7 метров. Для защиты своей территории от гуннов при Циньской империи были соединены пограничные стены бывших разрозненных государств в одну и таким образом сооружена 5000-километровая стена от Ляодуна на востоке до Линьтао на западе. Во всех завоеванных царствах Ши-хуанди велел разрушить городские стены, срыть оборонительные дамбы на реках и устранить все препятствия и преграды для свободного передвижения. При этом все оставшиеся строительные ресурсы отдавались Великой стене. Надо сказать, что строительство стены всегда прерывалось в ходе междоусобиц – с переходом на строительство укреплений между провинциями. И наоборот процветало при новом сильном императоре с максимальной централизацией власти.

Это аналогия. Но сценарий мог повториться и в Среднем Поднепровье, поскольку из истории науки известно, что человеческая мысль часто рождает похожие идеи почти одновременно в разных местах для решения подобных задач. Затем, однажды появившись, эти концепции становятся достоянием всех. За 400 лет оборонительные секреты китайских стратегов наверняка стали известны готской аристократии, опасавшейся миграционной волны гунно-булгарско-угорских племен. Волны ставшей извесной позднее как – Великое переселение народов. Она вытеснила готов из лесостепной Украины и они двинулись на запад Европы, приведя к закату Рим и всю Великую Римскую Империю.
Настало время расцвета новой империи – Византийской, со столицей в только что построенном городе – Константинополе, а ещё через 500 лет и Киевской Руси. Вот что оказывается скрывалось под названием “Змиевы Валы”.

Сергей ПЯТИГОРСКИЙ
Торонто, 2003

Lechicko-wędyjskie grodziska na Pomorzu Meklemburskim (wykaz niemiecki)

Posted in nauka, Słowianie by bialczynski on 21 Listopad 2011

Slawische Burgen in Mecklenburg : Sonderausstellung 1962 / Bearbeitet von Ewald Schuldt. – Schwerin : Museum für Ur- und Frühgeschichte, 1962

(kliknij-powiększ)

1 Arkona 2 Stubbenkammer 3 Kapelle 4 Forst Werder 5 SaBnitz 6 Venz 7 Bergen 8 Ketelshagen 9 GroB Kniepow 10 Garz 11 Zudar 12 Wolgast 13 Usedom 14 Neppermin 15 Mellenthin 16 Garz 17 Grubenhagen 18 Wrangelsburg 19 Gutzkow 20 Kirchdorf 21 Willershusen 22 Wolthof 23 Zimkendorf 24 Devin 25 Triebsees 26 Siemersdorf 27 Barth 28 Wustrow 29 Pantlitz 30 Marlow 31 Kavelstorf 32 Schulenberg 33 Kucksdorf 34 Kucksdorf 35 Toitenwinkel 36 Dierkow 37 Rostock 38 Kessin 39 Fresendorf 40 GroB Lusewitz 41 Liepen 42 Tessin 43 Dummerstorf 44 Reez 45 Ziesendorf 46 Reddershof 47 Rerik 48 Ilow 49 Neuburg 50 GroB Woltersdorf 51 Tressow 52 Mecklenburg 53 Neukloster 54 Feldhusen 55 Lockwisch 56 Gadebusch 57 Schwaberow 58 Boizenburg 59 Flessenow 60 Lankow 61 Schwerin 62 Mues 63 Basthorst 64 Crivitz 65 Crivitz 66 Brenz 67 Muchow 68 Grabow 69 Menkendorf 70 Broda 71 Lenzen 72 Lenzen 73 Brunow 74 Dambeck 75 Pinnow 76 Dallmin 77 Karstadt 78 Stavenow 79 Goldenbow 80 Friedrichsruhe 81 Woeten 82 Parchim 83 Marnitz 84 Wulfsahl 85 Wendorf 86 Neuhof 87 Gros Gornow 88 Gros Raden 89 Golchen 90 Dabel 91 Woserin 92 Werle 93 Biitzow 94 Biitzow 95 Eikhof 96 Dolgen 97 Wardow 98 Laage 99 Gustrow 100 Biilower Bur, 101 Bolkow 102 Kirch Rosin 103 Krakow 104 Serrahn 105 Dobbin 106 Raden 107 Raden 108 Dobbertin 109 Sandhof 110 Bobzin 111 Quetzin 112 Plau (Garz) 113 Vietlubbe 114 Lebbin 115 Zislow 116 Ludorf 117 Robel 118 Dambeck 119 Vipperow 120 Kieve 121 Klein Luckow 122 Lapitz 123 Schlon 124 Laschendorf 125 Waren 126 Penzlin 127 Behren-Liibchm 128 Neu-Niekohr 129 Kiisserow 130 Sukow 131 Zierstorf 132 Teterow 133 GroB Roge 134 Bulow 135 Sagel 136 Gros Methling 137 Dargun 138 Neukalen 139 Malchin 140 Clausdorf 141 Gulzowhof 142 Beestland 143 Demmin 144 Wolkow 145 Vorwerk 146 Tutow 147 Schmarsow 148 Ganschendorf 149 Neu Kentzlin 150 GroB Below 151 Kastorf 152 Kastorf 153 Wildberg 154 Molln 155 Priemen 156 Auerose 157 Schwerinsburg 158 Neubrandenburg 159 Neubrandenburg 160 Jatzke 161 Quadenschonfeld 162 Feldberg 163 Leussow 164 Neu Gaarz 165 Ahrensberg 166 Neu Canow 167 Fergitz 168 Gros Fredenwalde 169 Schonfeld 170 Schmolln 171 Drense 172 Prenzlau 173 Naugarten 174 Naugarten 175 Potzlow 176 Blankenburg 177 Belling 178 Stolzenburg 179 Pasewalk 180 Rothenklempenow 181 Plowen 182 Plowen 183 Plowen 184 Locknitz 185 Fahrenswalde 186 Friedrichshof 187 Nieden 188 Wollschow 189 Retzin 190 Schwennenz 191 Ueckermilnde 192 Eggesin 193 Rothemuhl 194 Gegensee

Rosjanie o słowiańskich runach (także prilwitzkich) – książka Gromowa i Byczkowa z roku 2005

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Słowianie by bialczynski on 19 Listopad 2011

Wpadłem na książkę wydaną w Rosji przez Wydawnictwo Sofia w roku 2005. Niestety w języku rosyjskim. Kto umie może poczytać – tutaj w PDFach;

Ze strony:

http://www.boyaring.lodya.ru/Article31.htm

Громов Д.В., Бычков А.А.
Славянская руническая письменность: факты и домыслы.
М.: София, 2005

Ibn Jakub twierdzi, że Słowianie znają pismo i posługują się runami pisząc na drewnianych deseczkach

“…В 987 году арабский ученый Ибн-Якуб-эль-Недим закончил «Книгу росписи наукам» — труд, в котором помимо прочего содержится интереснейшее свидетельство существования письменности у «русов»: «Русские письмена Мне рассказывал один, на правдивость коего я полагаюсь, что один из царей горы Кабк (Кавказ) послал его к царю русов; он утверждал, что они имеют письмена, вырезаемые на дереве. Он же показал мне кусок белого дерева, на котором были изображения, но не знаю, были ли они слова или отдельные буквы, подобные этому»49. Похоже, эль-Недим описывает событие, известное по свидетельству другого арабского автора — аль-Якуби, который под 853—854 гг. описывает восстание в Северной Ка-хетии против арабских властей. Повстанцы обратились за помощью к трем властелинам Восточной Европы: византийскому императору, хазарскому кагану и некоему «сахиб ас-сакалиба» (государю славян). Ближайшими славянскими землями для санаров были Тмутаракань и Киев — видимо, к киевскому князю и была направлена просьба о помощи. Соответственно, можно предположить, что надпись, воспроизводимая эль-Недимом, является ответным дипломатическим посланием. Эль-Недим приводит эту надпись (рис. 16). Знаки «русских письмен», воспроизведенных эль-Недимом, не имеют убедительных и последовательных аналогий ни в одной из известных систем письменности…”

 

Открыть PDF книги, стр. 1-220

Открыть PDF книги, стр. 220-381

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 493 other followers