białczyński

Spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” w Nowym Julianowie (pod Wałbrzychem) oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013


aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana – część druga” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

- ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

- spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

- ,,chodzenie po ogniu”                40 osób

- noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

Spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” w Nowym Julianowie (pod Wałbrzychem) oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013


 Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana – część druga” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

- ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

- spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

- ,,chodzenie po ogniu”                40 osób

- noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

Wakacyjnie: Genetycy potwierdzają indoeuropejskość cywilizacji minojskiej


Potwierdza się to co piszemy tutaj na łamach naszego blogu oraz to co zawiera Księga Ruty – genetycy wykonali badania dzięki którym ustalono, że cywilizacja minojska była cywilizacją indoeuropejską. Stwierdzono to na podstawie badań żeńskiego haplotypu mtDNA. Czekamy na potwierdzenie udziału w tej cywilizacji naszych przodków po linii męskiej, o haplogrupie Y-DNA R1a1. 

CB

Mysterious Minoans were European, DNA finds

The conclusion was drawn by comparing DNA from Minoan skeletons with genetic material from people living throughout Europe and Africa.

By

Tia Ghose, LiveScience

Tue, May 14 2013 at 11:40 AM

Photo: Andrei Nekrassov/Shutterstock

The Minoans, the builders of Europe’s first advanced civilization, really were European, new research suggests.
The conclusion, published today (May 14) in the journal Nature Communications, was drawn by comparing DNA from 4,000-year-old Minoan skeletons with genetic material from people living throughout Europe and Africa in the past and today.
“We now know that the founders of the first advanced European civilization were European,” said study co-author George Stamatoyannopoulos, a human geneticist at the University of Washington. “They were very similar to Neolithic Europeans and very similar to present day-Cretans,” residents of the Mediterranean island of Crete.
While that may sound intuitive, the findings challenge a long-held theory that the ancient Minoans came from Egypt.
First European Civilization
The Minoan culture emerged on Crete, which is now part of Greece, and flourished from about 2,700 B.C. to 1,420 B.C. Some believe that a massive eruption from the Volcano Thera on the island of Santorini doomed the Bronze Age civilization, while others argue that invading Mycenaeans toppled the once-great power.
Nowadays, the Minoans may be most famous for the myth of the minotaur, a half-man, half-bull that was fabled to lived within a labyrinth in Crete. [10 Beasts & Dragons: How Reality Made Myth]
When British archaeologist Sir Arthur Evans discovered the Minoan palace of Knossos more than 100 years ago, he was dumbstruck by its beauty. He also noticed an eerie similarity between Minoan and Egyptian art, and didn’t believe that the culture was homegrown.
“That’s why Evans postulated the civilization was imported from Egypt or Libya,” Stamatoyannopoulos told LiveScience.
Genetic clues
To test that idea, the research team analyzed DNA from ancient Minoan skeletons that were sealed in a cave in Crete’s Lassithi Plateau between 3,700 and 4,400 years ago. They then compared the skeletal mitochondrial DNA, which is stored in the energy powerhouses of cells and passed on through the maternal line, with that found in a sample of 135 modern and ancient populations from around Europe and Africa.
The researchers found that the Minoan skeletons were genetically very similar to modern-day Europeans — and especially close to modern-day Cretans, particularly those from the Lassithi Plateau. They were also genetically similar to Neolithic Europeans, but distinct from Egyptian or Libyan populations.
The findings argue against Evan’s hypothesis and suggest that locals, not African expats, developed the Minoan culture.
“It was a period of excitement around the Mediterranean,” so although the Minoans definitely had contact with their African neighbors across the Mediterranean, any similarities in art were probably the result of cultural exchange, Stamatoyannopoulos said.
Ancient language?
The findings suggest that the ancient Minoans were likely descended from a branch of agriculturalists in Anatolia (what is now modern-day Turkey and Iraq) that fanned out into Europe about 9,000 years ago. If so, the Minoans may have spoken a proto-Indo-European language derived from the one possibly spoken by those Anatolian farmers, the researchers speculate.
Knowing that the Minoan language has Indo-European roots could help archaeologists decipher a mysterious Minoan writing system, known as Linear A, Stamatoyannopoulos said.
The prevailing theories hold that Minoan was a separate language family.
The analysis of DNA from the Lassithi cave is a “valuable contribution,” said Colin Renfrew, an archaeologist from the McDonald Institute for Archaeological Research at the University of Cambridge, who was not involved in the study.
However, to make a clearer connection to the Anatolian migration, the researchers should have compared the Minoan DNA with more DNA samples from modern and ancient Anatolia, he said.
This story was originally written for LiveScience and is republished with permission here. Copyright 2013 LiveScience, a TechMediaNetwork company.

Starożytną    kultura minojska na Krecie była z pewnością cywilizacją europejską. Powstała około 3000 p.n.e. a upadła omkoło 1500 p.n.e. Ostatnie ustalenia wskazują, że cywilizacja ta powstała w wyniku kolonizacji wyspy przez Europejczyków w późnej epoce kamiennej. Dotychczas uważano, że główny udział w jej formowaniu mieli uchodźcy z Egiptu i Libii.

Kultura minojska została odkryta wraz z Knossos przez brytyjskiego archeologa Arthura Evansa w roku 1900. W kolejnych latach, naukowcy odkryli w pałacach Knossos ślady tajemniczej cywilizacji. Posiadała cechy obydwu kultur Egiptu i Libii, a także narodów z Bałkanów.  To odkrycie wywołało wiele kontrowersji wśród archeologów i podzieliło środowisko naukowe na zwolenników wersji “europejskiej” i “afrykańskiej”.

Naukowcy zajmujący się paleogenetyką pracujący pod kierownictwem George’a Stamatoyannopoulosa z University of Washington w Seattle podważyli afrykańską teorię pochodzenia Minojczyków . Dokonano tego porównując fragmenty genomu dawnych mieszkańców Krety. Badacze byli w stanie wyodrębnić DNA z fragmentów kości z osób żyjących w epoce minojskiej.  Po przeanalizowaniu ich struktury, udało im się odtworzyć mitochondrialne DNA. Jest ono przenoszone z matki na dzieci, co pozwala na prześledzenie powiązań rodzinnych między ludźmi  poprzez analizy mutacji w mtDNA.

Według naukowców, żaden z żeńskich haplotypów kreteńskich nie należał do haplogrupy L, która jest charakterystyczna dla Egipcjan i Libijczyków, a także innych narodów Afryki Północnej. W większości przypadków mtDNA Minojczyków było podobne do genomu mieszkańców Bałkanów i Azji Mniejszej (Anatolia). Uczeni opublikowali na ten temat artykuł w periodyku naukowym Nature Communications .

Źródło:

http://www.mnn.com/green-tech/research-innovations/stories/mysterious-minoans-we…

Jak wiemy Bałkany i Azję Mniejszą zamieszkiwali od około 8.000 roku p.n.e  między innymi Indoeuropejczycy o genotypie Y-DNA hg R1a1 oraz R1b1 (w Azji Mniejszej).

CB

Spotkanie autorskie z “Księgą Ruty” w Nowym Julianowie (pod Wałbrzychem) oraz Inicjacja Ogniem – wrzesień 2013

Posted in Mitologia Słowiańska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 25 Sierpień 2013

Już teraz zapowiadam wrześniowe spotkanie autorskie w Nowym Julianowie oraz Inicjację Ogniem, ponieważ jeśli idzie o to drugie wydarzenie jest po prostu ograniczona liczba miejsc. Nie można tego zrobić w grupie większej niż 40 osób. Decydować więc będzie,  jeśli idzie o ogniową ścieżkę, kolejność zgłoszeń. Ograniczona jest także ilość miejsc noclegowych. Za to na spotkaniu autorskim ze mną  liczba miejsc jest nieograniczona. Spotkanie rozpoczyna się o godzinie 15.00, a obrzęd inicjacyjny o 18.00 tego samego dnia.  

aaaa sun-and-moon-artwork

Słowianie- dzieci Słońca

I Ognia-jego gońca

przywołani Żywiołem

stańcie tutaj wielkim kołem!

LIT MIT Gabija Bogini Ognia Midsummer_bonfire_closeup

Inicjacja Żywiołem Ognia, dla tych co pierwszy raz, terapia dla tych którzy doświadczyli zdrowotnego działania rozżarzonej ścieżki. Dla wszystkich uczestników mocne DUCHOWE przeżycie i dobra zabawa- pod pieczą Marka Wójtowicza, ogniomistrza z 12-sto letnim doświadczeniem.

Wydarzeniem specjalnym przygotowanym przez organizatorów będzie wieczór autorski Czesława Białczyńskiego [autora MITOLOGI SŁOWIAŃSKIEJ]

 ♦

ZAPRASZAMY 28 WRZESIEŃ 2013 [SOBOTA] do Nowego Julianowa [ Wałbrzych] na teren gospodarstwa agroturystycznego ,,Różany Ogród”.

iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

PROGRAM:

do 15-tej- przybycie uczestników

15.30-17.00 – „Słowiańszczyzna a Wielka Zmiana” – Spotkanie autorskie z Czesławem Białczyńskim i „Mitologią Słowian”

     18.00- rytuały wstępne

     18.30 – podpalenie ognia

ok.20.00- chodzenie po rozżarzonej ścieżce

ok.21.00 zakończenie –  dla chętnych zabawa przy ognisku

  

      Możliwość nabycia MITOLOGI SŁOWIAN-KSIĘGA RUTY

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

KOSZTY UCZESTNICTWA;

 

- ,,chodzenie po ogniu”                                                                             50PLN

- spotkanie autorskie                                                                                    gratis

Noclegi- miejsce w pokojach 3-4 osobowych z łazienkami          45PLN

Nocleg ze śniadaniem                                                                                    55PLN

 

Ilość miejsc ograniczona!

- ,,chodzenie po ogniu”                40 osób

- noclegi                                       29 miejsc

W przypadku wyczerpania miejsc noclegowych można rozbić własny namiot  10PLN od osoby

-udział w wieczorze autorskim    bez ograniczeń

 

DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!

 W przypadku większej ilości chętnych ,,chodzenia po ogniu”, możemy je powtórzyć w następną sobotę tj. 05-10-2013 na warunkach jak wyżej.

 

Rezerwacji wraz z odpowiednią wpłatą należy dokonywać tel. na nr.

74-840 50 50 lub 609 461 816/19

e-mail: krzysztof@agro-farm.com.pl

 

Potwierdzeniem rezerwacji jest wpłata na konto bankowe:

 09 2030 0045 1110 0000 0087 9830

 iv nnn nnn Midsummer_bonfire_closeup

Organizatorzy:

 

Kwartalnik ,, SŁOWIANIĆ by żyć”

Gospodarstwo Agroturystyczne ,,Różany Ogród”

Nowy Julianów 187

58-308 Wałbrzych

www.agro-farm.com.pl

Metodiusz Romanow – Strażnik Wiary Słowian (III Starosłowiańska Świątynia Światła Świata – Lwów)

Posted in Mitologia Słowiańska, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 24 Sierpień 2013

Jest kilkanaście takich osób ewidentnie związanych ze Starosłowiańską Świątynią Światła Świata i Szczepem Rogate Serce, czy Kołem Czcicieli Światowida, o których do naszych czasów przetrwało bardzo niewiele wiadomości lub wiedza o nich została zagrzebana w przepastnych archiwach specjalistycznych spisów i bibliotekach szczególnego rodzaju. Dotyczy to głównie terenu Śląska, ale także Ukrainy i Białorusi, które przed II Wojną Światową były w części terytorium  Polski. Tak jest między innymi ze Lwowem i Kijowem.

Jedną z tych postaci jest Metodiusz Romanow, członek Lwowskiej III Starosłowiańskiej Świątyni Światła Świata, związany też z Katowicami i Wydawnictwem „Odrodzenie” oraz z Kołem Czcicieli Światowita w Krakowie w czasach przedwojennych Władysława Kołodzieja i braci Chobotów.

metodiusz romanow

Niewiele o nim wiemy poza tym że był leśnikiem , ezoterykiem, rodzimowiercą i że miał bliskie związki z postaciami z krakowskiego kręgu Wiary Przyrodzoney Słowian (J. Chobot i Władysław Kołodziej – Wydawnictwo Odrodzenie) oraz że napisał kilka książek. Prezentujemy te strzępy wiedzy jakie posiadamy z prośbą do wszystkich, którzy lepiej znają dzieje jego osoby by uzupełnili tę wiedzę.

CB

ZARYS ŻYCIORYSU DO MOMENTU WYDANIA KSIĄŻKI W 1925 ROKU – z przedmowy

rom1

rom2

rom3

Książka treść

romanow 155679-352x500

rom4

rom5

rom6

rom7

rom8

rom9

rom10

rom11

rom12

rom13rom14

rom15

rom16

rom17

rom18

rom19

rom20

rom21

Zrozumienie przyrody, jej tajemnic, ciągłe z nią obcowanie w dużym stopniu pomoże nam odczuć przejawy życia naszej duchowej jaźni, a co więcej, wskaże nam, że najwspanialszym wyrazicielem życia przyrody jest las.”
Metodiusz Romanow, przedwojenny leśnik, ezoteryk

Puszcza i jej duchowe skarby
Pierwszą osobą, która publicznie zwróciła uwagę na ezoteryczne wartości tamtejszych terenów był Metodiusz Romanow – leśnik, okultysta i ekolog pracujący w latach 20. przy ochronie białowieskich lasów. Wyrazem jego fascynacji Białowieżą była opublikowana w 1925 w katowickiej „Książnicy Wiedzy Duchowej” książka Duchowe skarby Puszczy Białowieskiej. Autor tej znakomitej pracy proponuje spojrzenie na puszczę nie jako wytwórnię masy drzewnej, ale jako rezerwuar energii duchowej. Nie bez przypadku nasi przodkowie czcili bóstwa w gąszczach lasów, na polanach i świętych gajach. Romanow przypuszcza, że nazwa Białowieża ma związek z prasłowiańskim kultem Białoboga. Lechici nazywali Boga m.in. Drzewowidem i czcili pod symbolem Drzewa Wiedzy. Romanow w swojej pracy podaje metodę rozwoju duchowego poprzez kontakt z przyrodą. Puszcza jest dla niego przykładem harmonijnego życia społecznego w naturalnym stanie. Obcowanie z przyrodą i zrozumienie jej tajemnic może pomóc człowiekowi odczuć przejawy jego własnej duchowej jaźni. Metodiusz Romanow dostrzegł, że to właśnie w Białowieży i jej okolicach następuje jakaś niezwykle koncentracja energii przyrody. We wspomnianej książce napisał: Istnieją na kuli ziemskiej punkty, które posiadają jakąś niewytłumaczalną siłę wpływu na rozwój duchowy człowieka. Właśnie istnieniem takiego punktu w Białowieży tłumaczył fakt, iż Puszczą Białowieską opiekowali się polscy królowie.

Sergiusz i Tamara T. o słowach Metodiusza Romanowa

2002-12-10 01:07:00 sergiusz tamara t.
Puszcza Bialowieska ma unikalne Swiete Miejsca – Krynoczke oraz ostatnio odkryte Bialowieskie Miejsca Mocy.
Jest niezbywalnym rezerwuarem, gdzie koncentruja sie pozytywne energie Ziemi i Kosmosu. Sila rzeczy, a kwestja tylko czasu bylo zrodzenie w tym miejscu Wielkich Talentow bedacych darem z Woli i Mocy Boga. Mam tu na mysli poete Borysa i malarke Tamare. Przyszli na swiat z Talentem od Boga jako wybitni artysci gotowi, ktorym nie potrzeba ni nauk, ani tez dyplomow by zostawic slad w historii rozwoju cywilizacji. Mamy nadzieje, ze ziemia ta jest w stanie zrodzic z siebie jeszcze wiele wybitnych talentow. To objawienie talentow przewidzial Metodiusz Romanow w „Duchowe Skarby Puszczy Bialowieskiej” w 1925 r. Jego proroctwa szeptane przez Ducha Puszczy (Boga) sprawdzaja sie po latach…

Leon Wyczółkowski – świątynia poganska i ksiązka Romanowa

Leona Wyczółkowskiego „filozofia drzewa”

„Jestem dzieckiem lasu (…). Las cudowny, liściasty, dębowy. Pamiętam zapach w jesieni i na wiosnę”. Las i mgły, zapamiętane z arkadii dzieciństwa, z Podlasia – jako klimat dzieł, głównie grafik artysty. Wyczółkowski, który ponad 30 lat był związany ściśle z Krakowem, „robił wypady” z miasta w  Tatry,  na  Ukrainę,  Litwę,  ale  też  inspiracji  poszukiwał  w  Puszczy  Białowieskiej czy w Rogalinie Raczyńskich. Powstawały wówczas grafiki, które artysta ujął w tekę „Wrażenia z Białowieży” – 10 litografii oraz plansze poza teką. Wspominał: „Dąb Królewski w Puszczy Białowieskiej, 4 m grubości. 2 dni malowałem korę, ciekawe rzeczy. Cały poemat z kory, krokodyl. [Dąb Jagielloński, lit. 1921]. Dąb malowany tuszem, kapitalne rzeczy tuszem wyłącznie [1922]. Trzy dęby tuszem malowane [1921]. Dąb pokryty śniegiem w Białowieży [1924] i drugi dąb jak koronka [Sędzielina, lit. sposób pędzlowy, 1924]. Młode dęby – najciekawszy eksperyment, trzy drzewa bezpośrednio na kamieniu malowane, na prawo jakby cerowane; inna faktura, bo nie mogłem skończyć tego samego dnia. Przejście tonów od wiolinu do basu. W Paryżu otrzymałem złoty medal za to”.

Wyczółkowski utrwalał w puszczy dęby, brzozy, świerki, sosny, poszycie leśne, kamienie, w bieli, czerni, kolorze i w różnorodnym oświetleniu. Miał dar postrzegania koloru słysząc przy tym muzykę. „Z tej muzyki widzę dywan perski przebogaty. Fortepian to sam ołówek. Widzę, że mam skalę barw odpowiadających tonom muzycznym (…). Trzy dęby, flet; cis, świerk – silne kontrasty to organy”. Lakoniczne, z tym większą siłą, przemawiają jego  wypowiedzi o plenerze z leśnym „bohaterem” – drzewem, a szerzej borem i puszczą, w których to przestrzeniach widział jakąś świętą, podniosłą i pierwotną siłę.

W 1922 r. stał się Wyczółkowski szczęśliwym właścicielem dworku w Gościeradzu pod Bydgoszczą. Zaprzyjaźnił się natychmiast z Kazimierzem Szulisławskim, nadleśniczym z Puszczy Tucholskiej i dzięki niemu mógł kontynuować studia drzew w Świętym Gaju we Wierzchlesie i przepięknych okolicach. „Ten bór Wierzchlasu daje mi wspomnienie mojego dzieciństwa ze strony jeziora Mukrz” – opowiadał Kleczkowskiemu. Dęby nad Wisłą, dęby rogalińskie, dęby wśród anemonów, dęby martwe. Dąb z ofiarnikiem i Dąb z Madonną Częstochowską z dzieckiem, Cis, Świerk [1930], to tylko kilka przykładów tej niezwykłej fascynacji. Artysta wykonywał z pasją plansze alei świerkowej w Gościeradzu w różnym oświetleniu, sosen gościeradzkich, drzew kwitnących w sadzie, pejzaży ze ścianami lasu w tle do „Teki pomorskiej”. Twierdził, że drzewa i kwiaty mają własną duszę; podobną myśl znajdziemy również u Guido Ceronettiego: „Drzewa nie są zielenią: to bracia unieruchomieni, dawne plemię porośnięte sierścią, pełne wilgoci, obrosłe rogami i obdarzone dla człowieka cechą niepojętą: bezmierną dobrocią”.

Wspominałam mistrza Leona właśnie na Podlasiu, w czasie urlopu, kontemplując krajobrazy bliskie jego duszy, niewiele zmienione przez ostatnich 100 lat, bliżej granicy z Białorusią.

W Białymstoku natrafiłam też na publikację Leszka Mateli Geomancja z ciekawymi spostrzeżeniami o duchowych aspektach puszczy, energii drzew i drzew jako tematu medytacji. Ponowne skojarzenie z Wyczółkowskim, potrojone niejako, z jego pracami graficznymi, opublikowanymi wypowiedziami, wreszcie całokształtem swoistej holistyczno-kolorystycznej „filozofii przyrody”, więcej nawet – historiozofii.

W Świętym Gaju Wyczół szczególną czcią darzył cisy, uwieczniające je legendy. Mawiał, że na korze tych wiekowych drzew brakuje jedynie podpisu Bolesława Chrobrego. Projektował na cisowym uroczysku stworzenie prasłowiańskiej świątyni na Pomorzu.

Niegdyś drzewa traktowano jako żywe istoty, oddawano im cześć, istniało przekonanie, że są siedzibą bogów. W mitologii skandynawskiej pojawiło się wyobrażenie drzewa jako osi wszechświata, która łączy niebo z ziemią, nieskończoność. W koronach mieszka wiatr, korzenie spoczywają w matce ziemi przerabiającej nieśmiertelny proch. „Czczę je… Są one jak samotnicy” – pisał Hermann Hesse – laureat literackiej Nagrody Nobla w pięknym eseju o drzewach. Z Białowieżą zaś związany był Metodiusz Romanow – leśnik i ezoteryk. Głosił w książce Duchowe skarby Puszczy Białowieskiej powrót do harmonii człowieka z Naturą za pośrednictwem subtelnych wibracji puszczy, twierdził, że na spotkanie wychodzą tam istoty duchowe. Zaryzykował nawet w swojej publikacji wizję Puszczy Białowieskiej jako „Wielkiego Kościoła przyszłej Religii Ducha”. W 1991 r. na ściętym konarze dębu w Parku Pałacowym w oddziale 495 pojawiła się tajemnicza ikona z obliczem w aureoli. I choć dzisiaj wizerunek już się zaciera, nadal odczuwa się szczególne, mierzalne oddziaływanie, podobnie w oddziale 496. Badana częstotliwość radiacji rosnących tam dębów odpowiada rytmowi oddychania człowieka i bicia serca. W tej części parku znajduje się 15 starych dębów na terenie dawnego miejsca kultu plemiennego i pochówku. Co więcej, odnotowano nieadekwatne do miejsca zjawiska akustyczne. Czy te wszystkie niezwykłości, dźwięki, wibracje, moce chłonął Wyczółkowski obcując w plenerze z białowieskimi dębami oraz wszystkimi innymi drzewiastymi braćmi, którym poświęcił tak wiele uwagi i tkliwości przy pracy? Czy zdołał w swoich dziełach przekazać całą ich tajemnicę? Kunszt warsztatu artysty uhonorowano Złotym Medalem w Paryżu właśnie za Młode dęby, to bezsprzeczne. Szczęśliwie nam pozostaje możliwość osobistego obcowania z bogatą spuścizną mistrza w polskich muzeach, a w szczególności zaś w gościnnych salach muzeum jego imienia – Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy.

Inne

Książki

Metodiusz Romanow, Las

Walka o miejsce mocy – Dzikie Życie

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2271,article,4836

Listy

W odpowiedzi panu Bobcowi

Współczesny człowiek coraz bardziej odczuwa potrzebę kontaktu z przyrodą. Zaczyna dostrzegać jej niezwykłą siłę oddziaływania i jej ukryte moce. […] Być może już wkrótce chroniąc nasze obszary leśne będziemy uwzględniać nie tylko ich znaczenie ekologiczne, ale również lecznicze i duchowe.

Otylia Sakowska i Leszek Matela, „Uzdrawiające energie przyrody”

Pan Andrzej Bobiec w wypowiedzi zamieszczonej w „Dzikim Życiu” nr 19/20, zatytułowanej „Tu jest pies pogrzebany miejsca mocy”, poddał totalnej krytyce tzw. miejsca mocy odkryte przez nas w ostatnich latach w Puszczy Białowieskiej.

Zacznijmy od tego, że autor krytycznego tekstu nie ma najmniejszego pojęcia o „szeroko rozumianym różdżkarstwie”. Świadczy o tym chociażby fakt, że zalicza do niego, jak leci, radiestezję, reinkarnację, chińską medycynę. Nie chcemy w tym miejscu dawać wykładu o tych dziedzinach wiedzy, ale warto przynajmniej określić co jest czym.

Różdżkarstwo to tylko dział radiestezji zajmujący się badaniem i opracowywaniem praktycznych programów wykorzystania różdżki do wykrywania, lokalizowania i określania cech interesujących obiektów, głównie cieków wodnych, złóż podziemnych, przedmiotów itp.

Radiestezja zaś to umiejętność albo zdolność odczuwania emisji promieniowania elektromagnetycznego o bardzo szerokim paśmie wysokiej częstotliwości, a niskiej energii, wyczuwanie jonów wydzielanych przez substancje nieradioaktywne, lokalizowanie źródeł emisji wolnych elektronów oraz pól magnetycznych i elektrycznych posiadających ładunki ujemne bądź dodatnie.

O ile można utożsamiać różdżkarstwo z radiestezją, to już reinkarnacja zupełnie do nich nie przystaje. Medycyna chińska z kolei to ukształtowany wielowiekową tradycją i doświadczeniem system medycyny tradycyjnej.

Pan Bobiec wyraża się o radiestezji dezaprobująco, rzekomo w kontekście nauczania Kościoła katolickiego. Może więc warto przypomnieć, że ów Kościół już na początku XVII w. wyraził pogląd, że różdżka jest zjawiskiem naturalnym, działającym pod wpływem wyziewów wody i metali. Zresztą, wielu wybitnych radiestetów wywodzi się ze stanu duchownego! Że radiesteci nie czują się „dziećmi Szatana” świadczy chociażby fakt, że na Węgrzech patronuje im św. Krzysztof. Sprowadzanie dzisiejszej radiestezji na pogranicze magii i czarów jest cokolwiek nie na miejscu.

Wróćmy jednak do Puszczy Białowieskiej. Na początek wyjaśnijmy; że „miejscem mocy” w radiestezji określa się obszar o pozytywnym promieniowaniu, oddziaływującym na organizmy ludzi oraz ich psychikę.

Pan Bobiec myli się stwierdzając, że miejsce mocy w oddziale 495 jest „otoczone czcią jako centrum osobliwego kultu”. Tutaj nic takiego się nie dzieje! Niezwykłość tego miejsca wyjaśniana jest na drodze zjawisk fizycznych. Dotychczas dość dokładnie przebadali je radiesteci, przy użyciu technicznej aparatury pomiarowej. Potwierdzili oni występowanie cech pozwalających zaliczyć ten obszar do „miejsc mocy”. W najbliższym czasie swoje badania przeprowadzą archeolodzy. Żywimy nadzieję, że stopniowo uda się rozszyfrować wszystkie zagadki.

Pan Bobiec mija się także z prawdą twierdząc, że „specjalnością tego miejsca jest ‘tajemniczy’ betonowy odlew…” Betonowy murek i oparta o niego płyta z wyrytym krzyżem prawosławnym nie ma z miejscem mocy żadnego przyczynowego związku. Ten pomniczek upamiętnia tragiczny wypadek, jaki wydarzył się w czasie prac przy odbudowie zniszczonej przez Niemców linii kolejowej Hajnówka Białowieża. W jego rezultacie zmarł młody mieszkaniec Białowieży, Sergiusz Wołkowycki. Poruszeni tym zdarzeniem koledzy Sergiusza postanowili oddać cześć zmarłemu wykonując ten symboliczny nagrobek (Sergiusz Wołkowycki pochowany został na cmentarzu w Białowieży). Twierdzenie pana Bobca, że pod murkiem pochowano psa jest bezmyślnym powtarzaniem zasłyszanej nieprawdy. Przy okazji godzi w dobre imię tragicznie zmarłego, także jego bliskich, którzy jeszcze żyją.

Gani pan Bobiec pisma i inne media za to, że angażują się „w bezkrytyczną reklamę tak wątpliwego zjawiska w czasie, gdy toczy się batalia o ratowanie pozostałości cudownej Puszczy Białowieskiej”. Ręce po prostu opadają na taki zarzut! Czy naprawdę pan Bobiec nie rozumie, że to „tak wątpliwe zjawisko” jest dodatkowym argumentem dla ekologów? Wskazuje bowiem na jeszcze jeden aspekt, o którym tak rzadko się mówi, a który również sprawia, że Puszcza jest „cudowna”. Właśnie w tym, tak przez pana Bobca krytykowanym, „miejscu mocy” jest chyba najlepsza okazja do zwrócenia uwagi turystom i wszystkim, którzy tu się znajdą na pozamaterialne wartości białowieskiej przyrody – zazwyczaj niezauważane, ignorowane. Na to, na co bezskutecznie wskazywał przed siedemdziesięcioma laty leśnik Metodiusz Romanow, w opublikowanej w 1925 r. rozprawce „Duchowe skarby Puszczy Białowieskiej”.

Wizyta w „miejscu mocy” może stać się impulsem do wstąpienia na drogę osobistego rozwoju duchowego. Cóż bardziej wspaniałego może zaoferować nam Puszcza Białowieska? Trudno w tym miejscu nie wspomnieć także o terapeutycznych zaletach owego obszaru, zupełnie dotąd nie wykorzystanych. Nie bez przyczyny przecież przyjeżdżała tutaj wielokrotnie Eliza Orzeszkowa, by leczyć „skołatane nerwy”.

Zupełnie niezrozumiały wydaje się nam komentarz Redakcji do tekstu pana Bobca, w którym wyraża obawę, iż miejsca mocy mogą wzmocnić kasę przedsiębiorstw turystycznych. „Miejsce mocy” jest ogólnodostępne, a za wizytę w nim nikt nie pobiera opłat. Zresztą wątpliwe, czy wpływy z ewentualnych opłat zrekompensowałyby komukolwiek wydatki ponoszone na jego utrzymanie, nie wspominając już o zyskach. A z drugiej strony jak owa „troska” ma się do propozycji rozwoju turystyki w związku z proponowanym wstrzymaniem wyrębu Puszczy? Przecież takie rozwiązanie proponują mieszkańcom tego rejonu ekolodzy! Powyższa sytuacja jest „papierkiem lakmusowym” ich prawdziwych intencji.

Chyba tylko przez niezrozumienie można twierdzić, że ta sprawa może „odwrócić uwagę od prawdziwych problemów” Puszczy Białowieskiej. W rzeczywistości jest to jeszcze jeden atut, który z powodzeniem da się wykorzystać w obronie Puszczy. Konstatujemy to ze smutkiem, albowiem widzimy jak powierzchownie i jednostronnie podchodzą do problemów Puszczy ci, którzy mienią się jej obrońcami.

Tymczasem atrakcyjność tego miejsca ściąga coraz większe rzesze turystów. I to nas cieszy!

Piotr Bajko, inż. Borys Russko, dr n. med. Sergiusz Tarasiewicz

***

Od redakcji: Dla nas „papierkiem lakmusowym” intencji jest stosunek do wstrzymania wyrębu Puszczy i tyle. Puszcza jest święta – z jej miejscami mocy i miejscami słabości. Matka natura wiedziała przecież co robi. Jeśli „miejsca mocy” zostaną użyte jako dodatkowy argument, by nie wycinać Puszczy i objąć ją całą parkiem narodowym – będziemy się z tego tylko cieszyli.

Wakacyjnie: Kopiec Babki Kraka i Kopiec Stradom oraz Wzgórze Wisielców na szwedzkiej mapie z 1773 roku!

Posted in Mitologia Słowiańska, nauka, Starosłowiańska Świątynia Światła Świata by bialczynski on 21 Sierpień 2013

[ostatnia aktualizacja: 27 08. 2013]

Dotarła do nas rzeczona mapa, na którą się kiedyś powoływaliśmy i jeśli mnie oko nie myli to rzeczywiście mamy na niej potwierdzenie dokładnie takiego położenia Kopca Babki Kraka jak w moim opisie. To  miejsce leży obecnie na terenie Parku Bednarskiego, za kościołem Świętego Józefa (to jest grubo powyżej kościoła na wzgórzu). Wybrano stąd olbrzymie masy kamienia – można powiedzieć, że na tym kamieniu z Krzemionek  “Kraków Zbudowano”.

1733-1734bKliknij i powiększ inaczej tego nie zobaczysz. [Nieprawidłowe ułożenie planu w stosunku do północy - o 90 stopni]

A może to Wzgórze Wisielców? Tutaj zidentyfikowane z Zakrzówkiem? Nie. Jednak Wzgórze Szubieniczne w Krakowie było na Zakrzówku. Te skały obok Wzgórza Szubienicznego, które też stało się olbrzymim kamieniołomem i dziurą w ziemi, będącym dzisiaj Zalewem na Zakrzówku, to Skałki Twardowskiego z jego Grotą, która miała być pracownią alchemiczną czarnoksiężnika (prawidłowo mówiąc czarodzieja i poganina, rodzimowiercy).

Kopiec Babki Kraka – MOIM ZDANIEM – leży jednak na Placu Lasoty, tj. tuż obok. W takim razie  czy kopiec, który tutaj jest opisany przez nas jako Kopiec Babki Kraka to jest ten słynny Trzeci Kopiec – opisywany z kolei w przewodnikach PTTK jako Kopiec przy Stradomskiej (Kopiec Stradom) . KOPIEC STRADOM = KOPIEC BABKI KRAKA? Nie. to nie jest możliwe.

Czy Wzgórze Wisielców nie znajdowało się na Lasocie? Albo czy Lasotą nie nazywano nie tego wzgórza co obecnie, lecz Wzgórze Zakrzówek ze Skałkami Twardowskiego? Istnieje szereg poszlak dotyczących pomieszania nazw i tradycji między Zakrzówkiem i Skałami Twardowskiego a Wzgórzem Lasota. Między innymi pracownia alchemiczna Jana Twardowskiego ma dwie lokalizacje: na WZGÓRZU ZAKRZÓWEK-SKAŁKI TWARDOWSKIEGO, ALBO NA WZGÓRZU LASOTA. Jak by nie było, ułożenie kopców Kraka i Babki Kraka względem Skałki i Wawelu wydaje się niepodważalne. Zatemgdzie leżał Kopiec Stradom zwany też “Kopcem przy Stradomskiej”? Wydaje się, ze możliwa jest tylko jedna lokalizacja wskazana również na tej mapie. W tym miejscu gdzie był Kopiec Stradom stoi dzisiaj Hotel Royal, naprzeciw Wawelu  u zbiegu ulicy Grodzkiej i Stradom. Tu jest Kopiec Stradom, którego już nie ma, gdzieś na Plantach – do dzisiaj znajduje się tutaj wysokie wzgórze wzdłuż całej ulicy Gertrudy, na którym posadowione są duże budowle, między innymi kościoły.  Oto jak to wygląda na mapie współczesnej:

Wewel Krak Twardowski Babka Kraka wspolczesna

Oto info z Historycy.org na temat szubienic na wzgórzach kaźni

Miejsca kaźni mieściły się w różnych dziwnych miejscach. Zbójców często zabijano na szczytach gór. W Gorcach np odbywało się to, na najwyższym szczycie, na Turbaczu. Nadal część zbocza, koło Polany Świderowej nazywa się Wisielakówka. Byli to zbójcy skazani wyrokiem sądu w Nowym Targu, który posiadał tzw prawo miecza, czyli prawo do zasądzania wyroków śmierci. Pisze o tym m.in. Kazimierz Sosnowski. Innym miejscem w Gorcach był położony nad Porębą Bucholowym Wierchu. Wg tradycji skazano tam kiedyś dwunastu zbójców za kradzież w Krakowie, wieszano ich na szubienicy, na którą drewno dał dwór. Szubienica stała jeszcze długo, chyba, żeby przypomnieć mieszkańcom o surowości kar. Innymi miejscowościami posiadającymi prawo miecza, a w związku z tym szczególnie znienawidzonymi przez zbójników był Cieszyn, Żywiec, Oświęcim, Kraków, Biecz, czy po węgierskiej stronie Lewocza, Bardejov. Zbójców w Krakowie wieszano na Krzemionkach, w Żywcu na Grojcu (tam chyba skończył słynny Bury, który nawet wieszany na haku śpiewał: „wio Bury do góry”), w moich okolicach wieszano na Makowskiej Górze, górującej nad Makowem Podhalańskim. Nazwą być może związaną ze zbójeckimi kaźniami jest też Szubieniczna Góra, wznosząca się nad Jeziorem Czorsztyńskim w Pieninach Spiskich.

Dokładniej mieściło się ono na dzisiejszym Pl. Lasoty. Tu miedzy innymi nabito na pal Kostkę Napierskiego. Zachowała się też dawna droga, którą szli skazańcy. Obecnie nazywa się Tatrzańska, a kiedyś Na Zbóju.
Druga szubienica miejska w Krakowie była tam gdzie dziś jest więzienie przy ul. Montelupich. Prowadziła do niej z Rynku ul. Sławkowska, a potem: Długa i Pędzichów.

Dodam że ta ostatnia działała dokąd nie zniesiono w Polsce kary śmierci.

Wakacyjnie: Trzy Wielkie Tamary, czyli coś więcej niż tylko fotoreportaż z Gruzji (Swanetia w Hruszji-Horusji)

Posted in Mitologia Słowiańska by bialczynski on 19 Sierpień 2013

© by Czesław Białczyński

® foto by Lidia Czopkiewicz

L1030641Daleki widok na Górę Welburz (Wielki Brus Elbrus). Wel-Burz to także Góra Wielkich Burz. [brus - osełka, ostrzałka]

Jak zwykle latem rozjechaliśmy się wszyscy po Królestwie SIS i nie tylko. Polaków spotkać mogliście na wszelkich możliwych szlakach. Nasze wysłanniczki wyruszyły w Góry Czarnych Kauków (Kaukaz), czyli tę część Sistanu, którą po długiej nieobecności Ario-Słowian odbili wreszcie Bagratydzi i przywrócili tam sistański ład. Trafiły tam do Swanetii w Horusji (Hruszji, Gruzji, Har-Rusji, Har-RAsenie), by sprawdzić czy legendy pokrywają się z rzeczywistością i jest tam tak pięknie i tajemniczo, jak opowiadają.

L1030585Góry czarnych kauków zwane dzisiaj Kaukazem (Kaukowie – Alkowie – trójgłowi bogowie Działu Działów, inaczej Dzięgle, z których chrześcijanie zrobili swoich Arcydzięgli-Archaniołów-Arcy Niosów, Nyjosów Niebianskich )

Przy okazji zanotowały na fotografiach wspólnotę kulturową słowiańsko- gruzińską (starosistańską) w znakach solarnych, swastykach, sprzętach, hodowli zwierząt, przedmiotach gospodarskich, ludziach, obyczajach  i budowlach.

L1030637Słynna Swanetyjska wieża – jedna z tysięcy

Żeby zaś było to coś więcej niż fotoreportaż z udanej podróży, przytaczamy wiadomości o Trzech Wielkich Tamarach – królowych, Amazonkach – także po to to czynimy żeby zwrócić waszą uwagę, że Kobieta w Sistanie zawsze miała bardzo wysoką pozycję.

L1030591Przyroda Sistańska, czyli Matka Nasz Przy Rodzie Stojąca

Równość kobiet i mężczyzn to bardzo stary, wiekowy już, wynalazek Słowian a nie kultury chrześcijańskiej i tzw. „cywilizacji Zachodu”.  Ta prosta konstatacja niezaprzeczalnej prawdy dziejowej powinna otworzyć oczy tym, którzy postęp widzą w Zachodzie. On płynął i płynie ze wschodu, z Sistanu, z Wielkiego Królestwa SIS, ze Słowiańszczyzny. Także obecnie.

L1030592

Księga Ruty

amazones w skołockich czapkach

Tamara I Wielka

strona 81

A po Łuce rządziła Łukomorzanami królowa Lęda, co miała dziewięciu synów, potem Lena,
a po niej Moryk, a po nim Mądoch, który porzucił Łukomorzan, zabierając całe bogactwo i całą
drużynę wojów. Z tych powstało plemię Mądochów, a potem po Wonie o Taje – w Nowej Lęgii
odrodziło się z Pępów w Jaskini Waru plemię Mężogątów, którym przewodził kniaź Doniec, to
samo, które później rozeszło się w różne strony pod Skołopętą i Jelinosem, pod królową Mazją
– założycielką wojowniczego plemienia Mazonek oraz pod Tamarą I Wielką.

amazones008

str 308

Czarownicy Nurscy z Caroduny prawią, że te dziewoje były trzema z dwunastu córek Kąptorgi,
spłodzone zostały z nią przez Ładziwca, podczas gdy pozostałe zostały poczęte również po
trzy: w drugiej kolejności – przez Nura (Kęcina-Gontyna, Tamara i Odziera), w trzeciej grupie
trojaczków – przez Kriwędysa (Zaręba-Żarewa, Dumna i Mirna) i w czwartej grupie po trzy
– z Pałomęża I Pylajmena z Nuruso-Buro-Istów lub Ojca z lęgijskiego plemienia Ojców (Miodewa-
Medeja, Tugomira i Kejkaja-Kiedykęda).

amazon-small

str 309

Tylko Tamara, która poszła na Wschód, i Lęda-Łabęda, porwana znad rzeki przez Boga Byka
i uprowadzona na Skrytę, nigdy już do nich nie wróciły. Ale powiadają mudrowie Cakonów,
że wśród założycielek plemienia Mazów i Mazonek były też dwie nad wyraz mocarne dziewice,
kropla w kroplę podobne do Lędy-Łabędy, o białych płonących oczach, o białej łabędziej
skórze, o białej, a więc wielkiej sile, które przybyły znad rzeki Łaby i Jeziora Gołdapi, a zwały się
Lęgosępa-Lędoisepa z Lęgów i Gołaja-Kalja z Golemów-Stolemów.

Romaje powiadali, że Mazonki pochodzą znad rzeki Termodont, czyli Cieplenicy. Nie jest to
prawda. Pochodziły znad Dźwiny i Dunaju. Nad Dunajem Mazonki osiadły wpierw w Tyrsie-Bierle,
czyli w obwarze po Bierle-Obdzierle, który umocniły, rozbudowały i ożywiły. Do ich przybycia
obwar stał podupadły i niemal pusty, choć opodal żyło plemię Dachów-Gątów i Chatów-Gątów.
Z tymi się zaprzyjaźniły, zżyły i w końcu zawładnęły nimi. Potem za zdobywczą tyrsą Kąciną-
Gontyną powędrowały jednak nad Don i po jego lewym brzegu, patrząc od morza, założyły
swoje siedziby, dołączając do wojowniczek kniagini Mazji. Stąd dopiero Mirna, Lęgosępa, Tamara,
Kejkaja, Gołaja-Kalja i Miodewa poszły ze swoimi wyprawami.

Amazones 4

str 310

Tamara poszła Wschodnim Szlakiem Widnurowym z Mazogątami, którzy się stali jej plemieniem.
Potem sprzęgła się z Sakami i dokonała wielkich czynów, więc zwano ją Wielką Tamarą. Zarówno
ona sama, jak i jej Święta Wnuczka Tamara II Tomirysa i jej Bohaterska Prawnuczka córka
Tomirysy – Lodowija-Lodowika, przeszły do bajnych dziejów jako bogatyrki, lecz nigdy już nie
wróciły do Mazonek, choć też nigdy nie przestały być Mazonkami.

amazonka 2

str 428

Krukowie i Kurka, w przeciwieństwie do Kąptorgi i jej dzieci, byli okrutnie długowieczni. Chociaż
w wielu ziemicach zrzekli się władzy dobrowolnie i nie rządzili już sami, lecz rządziły ich wnuki,
to wciąż przewodzili swoim drużynom przybocznym i chodzili własnymi drogami. Kiedy oni po
wojnie z Sargonem II, około 110 i 120 roku Nowej Koliby, zabierali się wreszcie powoli w swoją
ostatnią drogę do Krainy Wiecznych Łowów, do stóp Wieczystego Wyraju, dawno już nie żyła
Kąptorga ani Kołak, Karpok i Lipok. Nie żył też Radomudra, Serpęta, Mąż II Mążynos, Kęcina,
Tugomira, Mężotur, Ichorus, Dodoł, Siwanda, Dumna, Radoprym, Pałomąż I Pylajmen, Tamara
I Wielka, Mirna, Czarodana i wielu jeszcze innych bohaterów Starych Czasów Nowej Koliby.

amazonki 1

str 441

Zdobywczą i zwycięską wyprawę perską przeciw kolejnemu faraonowi Psametykowi III w Medirze
poprowadził brat Gąbizuna Bardijata. Psametyk próbował się bronić, a że wiedział, iż walka
przeciw skołockiej jeździe konnej występującej po stronie Persów jest beznadziejna, sprowadził
po kryjomu znad Danapru zastępy Mazonek Siwandy wnuczki Kęciny, czyli wojowniczki
z plemienia Gątów, rządzących też wtedy Wędami Nadciemnomorskimi. Plemię Gątów było
pokrewne zarówno Mężogątom Środkowym Kęciny i Mazogętom Wschodnim Tamary I Tomirysy,
jak również Wędom znad Błotyku.

amazonki wzór ozdobny kuty złoto 230

str 467

Długie rozmowy i przeciągania popleczników ze starszyzny, a też poszczególnych zadrug,
doprowadziły w końcu do tego, że plemię Mężogątów podzieliło się na trzy części. Część
z nich poszła na zachód, gdzie wkrótce napotkali wołosko-odrackie plemię Dachów-Chatów,
tych samych, którzy trzy wieki później połączyli się z Parnami i poszli po raz kolejny zdobywać
Bogtoharię. Ci przyjęli miano Gątów. Część plemienia, pod wodzą kniagina Dońca, pozostała
na miejscu nad Orakiem, ci trzymali się swojej starej nazwy Mężogątów. Większość jednak
opowiedziała się za wędrówką na wschód i tak uczyniła trzecia grupa – najliczniejsza.
Tych powiodła na wschód Tamara i ci zmieszali się wkrótce z zamieszkującymi tam skołockimi
Sakami, Bujanami i Bajanami oraz wolnymi Bogtoharami. Żyli tam oni wszyscy razem w mirze
przez całe kołwieka, nazywano ich zaś Mazogętami Tamary Wielkiej.

6271332d66b0b751903ab0acf0893054Tamara II Tomirysa

str 120

Królestwo Sis miało także inne miana, takie jak Serbomazja (Sorbomazja) i Wielka Skołotia. Niektórzy
twierdzą, że miano Sis jest najstarsze. Do dzisiaj przetrwało ono w nazwie tylko jednego skołockiego
pradawnego plemienia, zamieszkującego dzisiejszy Iran i Afganistan, w krainie zwanej Sisanem albo Sistanem
(w prowincjach Północny Beludżystan w Iranie i Nimroz w Afganistanie), czyli tam, gdzie dawniej żyli słynni
Mężogątowie kagantyrsy Tamary II Tomirysy, gdzie rozciągała się Bogtoharia.

str 467

Wiele, wiele później, pewnego dnia, ponad 50 lat od wielkiej zdrady Wisztaspęty, który się oddał
pod władanie Persów i został satrapą Partii, 28 lat od śmierci Żar-zdusza, którego Wisztaspęta
wziął pod swe zdradliwe opiekuńcze skrzydła, dokładnie w 271 roku Nowej Koliby – a więc
w Okresie Żelaznym, czyli w Starych Czasach – nienasycony w podbojach, a przekonany o swej
boskości i wielkości król perski Kirus II Wielki, zwany też Kirkusem Drugim, usłyszawszy, że
królowa Wschodnich Mężogątów-Mazogętów, żona wielkiego Kusaka, wnuczka Tamary Wielkiej,
Tamara II Tomirysa99 owdowiała, zapragnął także i ten lud dostać pod swą władzę.

images

str 469 – 471

Poza wszystkim już raz ścierał się ze Skołotami, co prawda nie Mazogątami, ale z Sakami i pokonał
kagana Skunchę, ojca Kusaka, tego samego, co później był mężem Tamary II Tomirysy. Było to
ważne zwycięstwo, chociaż nawet wtedy nie udało się Kirusowi wedrzeć głębiej w ziemie Saków
tak, żeby sięgnąć ich ważnych grodów Czaryku czy Babisza101.
Wiedząc o śmierci kagana Kusaka, posłał więc Kirus do królowej Tamary Tomirysy dziewosłębów,
jakoby chciał ją mieć za żonę, ale uczynił to nieszczerze. Tamara, która dobrze wiedziała, że
zabiega on nie o nią samą, tylko o panowanie nad Mazogętami, nie zgodziła się na jego przybycie.
Gdy więc Kirusowi nie udał się podstęp, pomaszerował nad Orak i jawnie rozpoczął wyprawę
przeciw Mazogętom. Początkowo trzykrotnie pokonał w otwartym boju Tamarę, aż ta skryła się
za rzekę. Kirus rozpoczął więc budowę przeprawy.
Tamara przerwała mu tę robotę przez posłańców, obwieszczając, że jeśli Kirus chce walczyć na
jej ziemi, to ona odstąpi swoją harmią na trzy dni marszu od brzegów, a jeśli chce ją przyjąć
do bitwy u siebie, sam powinien po swojej stronie brzegu się usunąć. Rzekła mu też: – Królu
Miodewów, przestań tak gorliwie się spieszyć; nie możesz bowiem wiedzieć, czy na twój pożytek
praca twoja będzie skończona. Zaniechaj jej, panuj nad własnymi poddanymi, a nam pozwól
panować nad naszymi krajami. Ty oczywiście nie zechcesz pójść za tą radą, lecz wszystko raczej
uczynisz, żeby doszło do wojny.
Kirus Wielki natychmiast, usłyszawszy to, zwołał starszyznę Persów, przedstawił zebranym sprawę
i zapytał o radę. Doradzano mu przyjąć Tamarę we własnym kraju, lecz pokonany Lędyjczyk
król Krezus (nazywany przez Sistanów Chorjuszem, czyli Juszym Wojem Chorsa), który był przy
tym i nie pochwalał tego poglądu, przedstawił zapatrywanie wręcz przeciwne. Kirus wybrał radę
Krezusa i sam w nocy przeprawił się z wojskiem przez rzekę.
Powiadają niektórzy, że Chorjusz umyślnie tak poradził Kirusowi, czym pchnął go do klęski.
Miało to być zemstą za to, że go król perski pobił i wygnał z własnego królestwa. Sistanie
nazywali go Chorjuszem – Rozjuszonym Wojem Chorsa, dlatego że przez wiele lat dzielnie
stawał Romajom, łupił ich grody, zbierał daniny od nich i był wyjątkowo dzielnym wodzem.
W swojej stolicy zgromadził słynne z opowieści bogactwa, które z powodu klęski w bitwie
z Kirusem ten ostatni mu zabrał. Chorjusz nie miał jednak korzeni skołockich a miodewskie, był spowinowacony z nowym królem Miodewii, tym, co nastał po odejściu Madeja I Wielkiego
za Czarne Góry Kauków, a o którego uwięzienie pobił się z Kirusem II Wielkim i przegrał
sromotnie.
Wróćmy jednak do wojny Kirusa II i Tamary II Tomirysy.
Śpiąc na ziemi Mazogątów, Kirus miał widzenie, że najstarszy z synów Wisztaspęty, Darjusz, który
jako że za młody do wojska pozostał w Persji, unosi się na niebie, mając na ramionach skrzydła,
z których jedno zacienia Mazję a drugie Ląd-Łabędę. Rankiem rzekł do Wisztaspęty: – Okazuje
się, że twój syn czyha na mnie i na moje panowanie. Otóż kiedy spałem zeszłej nocy, ujrzałem
najstarszego z twoich synów; miał na ramionach skrzydła, z których jedno zacieniało Mazję,
a drugie Ląd-Łagodę. Po tym widzeniu sennym nie mam wątpliwości, że on przeciwko mnie coś
knuje. Ty zatem jak najspieszniej wybierz się w drogę powrotną do Persji i postaraj się, abyś mi
twego syna stawił do śledztwa, skoro po podbiciu tych ziem tam przybędę.
To wypowiedział Kirus w mniemaniu, że Darjusz przeciw niemu knuje jakieś miarunki. Ale
bóstwo objawiało mu tym sposobem, że on sam ma tam zginąć, a jego panowanie przejdzie
kiedyś w końcu na Darjusza.
Tego dnia Kirus posunął się naprzód o jeden dzień drogi od Oraku i tam założył obóz. Na koniec
dnia główne siły Kirusa zawróciły za rzekę, a pozostali w obozie wojowie przygotowali olbrzymią
ucztę. W uczcie tej wzięła udział tylko niewielka liczba wojów Kirusa, ci niezdolni do walki. Nocą
zaś główne siły zawróciły na powrót ku Orakowi. Gdy uczta w obozie miała się ku końcowi,
nadciągnęła trzecia część armii Mazogętów i po krótkiej walce wytłukła pozostawionych żołnierzy
Kirusa. Widząc zastawioną ucztę, wszyscy zasiedli do niej po pokonaniu przeciwników i ucztowali,
po czym, nasyceni jadłem i winem – posnęli. Teraz naszli ich Persowie, wielu z nich wymordowali,
a jeszcze większą ich liczbę wzięli żywcem do niewoli. Między innymi też syna królowej Tamary
Tomirysy, wodza oddziałów Mazogętów, Swargospisę.
Kiedy Tamara dowiedziała się o doli wojów i syna, zwróciła się do Kirusa ze słowami życzliwej
rady: – Zwróć mi syna i odejdź bezkarnie z tego kraju, aczkolwiek trzecią część wojska Mazogętów
okryłeś hańbą. Jeżeli tego nie uczynisz, przysięgam ci na Boga Słońca, że ja ciebie, choć jesteś
nienasycony, krwią nasycę.
Kirus jednak na te słowa wcale nie zwracał uwagi i zabił Swargospisę. Tamara, widząc że
jej nie usłuchał, a nawet nie zrozumiał, że przysięgała na Boga Opiekuna Swargospisy – jej
pierworodnego syna, zebrała całą swą potęgę i wydała mu bitwę.
Była to bitwa mordercza, najbardziej zajadła ze wszystkich. Naprzód z pewnej odległości
wzajemnie zarzucano się w niej strzałami, następnie, gdy im strzał zabrakło, zderzyli się lancami
i nożami i wzięli się za bary. Przez długi czas walcząc dotrzymywali sobie placu i żadna strona nie
chciała ustąpić. W końcu Mazogąci uzyskali przewagę.
Całe wojsko perskie poległo, a z nimi także sam Kirus zginął. Tamara napełniła bukłak krwią wojów
perskich i szukała wśród poległych Persów zwłok Kirusa; a znalazłszy je, wsadziła jego głowę do
bukłaka, lżyła trupa i wyrzekła nadto te słowa: Tyś mnie zniweczył, choć żyję i zwyciężyłam cię w bitwie, boś mego syna podstępem wziął do niewoli i zabił; za to ja ciebie, jak ci zagroziłam,
krwią perską nasycę”.
„Ze wszystkich stron doliny dobiegały charkoty i jęki. Mazogąci i Mazonki czekanami i sztyletami
dobijali Persów. Ziemia była zryta kopytami, grząska, a ciemne chmury przesłaniały zachodzące
słońce. Trupy leżały często na sobie, wielu bowiem padło sczepionych razem w boju, który
przetoczył się z taką furią, jakby starły się harmie bogów i zduszów. Zwłoki końskie i ludzkie,
z podobnie wytrzeszczonymi oczami i wyszczerzonymi zębami, zakrzepły jakby powykręcane
przez jakąś nadprzyrodzoną moc. Połamane strzały i lance wystające z wdeptanych w ziemię
ciał, zmiażdżone czaszki, odrąbane dłonie i stopy taplające się w kałużach ludzkiej i końskiej krwi
– wszystko to wyglądało upiornie. A kiedy jeszcze zabłysł ostry sierp księżyca i zaczęły szczekać
lisy i wyć wilki, a kruki, sępy, i wrony zawtórowały im krakaniem, nawet ludzi obdzierających
zwłoki przechodził dreszcz. Ślizgając się w błocie i krwi pospiesznie kończyli swoje mroczne
żniwo. Mazonki zaś, zarzuciwszy półksiężycowe tarcze na plecy, zrywały trupom naszyjniki
i obcinały palce z pierścieniami.
Nikt z Persów nie przypuszczał, że Tamara, ta sama uciekająca przed nimi przez trzy dni królowa,
którą dopiero co pokonali w otwartym polu, udawała tylko odwrót po to, by wciągnąć w wąwóz
całą harmię, a następnie wybić ją do nogi! Nie oszczędziła nawet tego, który obdarzony mocą
i chwałą Mądrego Pana, był równy bogom. Tego, przed którym padał na twarz każdy, od
żebraka po najwyższego kapłana, strażnika świętych hymnów Obwiesty i nauk Zoriana. Ona nie
ulękła się Króla Królów, boskiego władcy Ziemic Persów i Medów rozciągających się od Windii
po wyspy Romajów, Pana Syrego Kraju, Ozerii, Arabii, Kąpodachji-Kapadocji, obu Pragii-Frygii,
Lędii-Lidii, Kasii, Fenicji, Małmazji-Cypru i Mlekomediru, króla Wawelonu (Babilonu), Sumeru
i Akkadu, władcy Czterech Stron Świata, z którym nie mógł równać się żaden śmiertelnik” – tak
opisywał tę klęskę ocalały cudem pod zwałami trupów Wisztaspęta.
W nocy po bitwie, gdy Mazogąci odurzeni konopiami i zdobycznym winem świętowali pod
ostrym sierpem księżyca swe wielkie zwycięstwo, wyjąc jak stado wilków, tańcząc jak nawiedzeni
i parząc się z równie rozszalałymi Mazonkami. Kniagini Tamara Tomirysa już o północy poczuła
się tak znużona, że zniknęła w swoim namiocie i zasnęła kamiennym snem.
Tuż przed świtem przyśniła jej się brodata głowa Kirusa brocząca krwią. Gdy zbudziła się
z bijącym sercem, widziała ją nadal przed sobą. Gdy się umyła i ubrała w jasnozieloną, jedwabną,
przetykaną srebrną nicią szatę, kazała wezwać do siebie kagana Saków Kłokocisa, pierwszego ze
swych nałożnych i rzekła doń: – Dziś wieczór Kłokocisie przyjdziesz do mej sypialni, wykąpany
i namaszczony. Chcę bowiem mieć córkę, aby odziedziczyła po mnie królestwo. Ciebie wybrałam,
bo Ciebie kocham najbardziej i pragnę, by moja córka miała Twoją siłę, urodę i męstwo, bowiem
chociaż, my Mazogątowie najbardziej czcimy Dażboga i Swarożyca-Słońce, ja, Tamara, słucham
również Chorsiny-Pani Księżyca, której nie znasz, bo jesteś mężczyzną. Przysięgam Ci, nikt nie
poskromi tej Bogini. Nawet Słońce oddało jej Noc. Persowie są za głupi, by to zrozumieć i musieli
przegrać. Jeśli urodzę tę dziewczynę, będzie jeździć konno i strzelać z łuku w wieku pięciu lat, tak
jak ja to czyniłam, a syn Kirusa Gąbizun, mając tak wielkie królestwo do pilnowania, może długo nie
zechcieć wyruszyć w nasze stepy. Kiedy po latach Persowie tu nadciągną, wystarczy, by nasza córka
natchnęła swą królewską postawą dowódców jazdy, a pokonamy Gąbizuna, tak samo jak Kirusa
wczoraj. A teraz weź mnie tak jak ogier bierze klacz na pastwisku. Tak lubię najbardziej. Kochaj
mnie długo i cierpliwie, a Twoje nasienie niech spłynie tam, gdzie czeka na nie Bogini. Chodź! (1)

(1) – tekst kursywą na podstawie fragmentu utworu Jacka Dobrowolskiego „Tomirys, królowa Masagetów – opowieść trzech Persów”

I tak się stało…
Gąbizun – Król Królów odzyskał ciało ojca i pochował je w kamiennym grobowcu w Pasargadzie,
ale nie pomścił ojca, bowiem nigdy nie pokonał Skołotów. Nigdy więcej nie ruszył też przeciwko
samej Tamarze i bojąc się Saków Kłokocisa nie przekroczył granic Królestwa Sis.

artlib_gallery-57320-b

str 478

U boku Nurusów, przez cały czas do tego decydującego starcia, walczyły dzielne Mazonki Lodowiji
z Mazogątów, córki sławnej kniagini Tamary II Tomirysy, tej samej, która pobiła i uśmierciła Kirusa II
Wielkiego, króla Persów. Onaż Tamara, owinąwszy sobie wokół palca władcę Saków Kłokocisa, nie
dopuściła też, aby syn Kirusa Drugiego, Gąbizun, kiedykolwiek postawił stopę w ziemiach Królestwa Sis.
Przez całe lata walki z Persami towarzyszyła Tamarze Tomirysie i Kłokocisowi ich córka Lodowija,
o skórze białej jak śnieg, jasnych jak len włosach, a oczach niebieskich niczym Rzeka Błękitna.
Towarzyszyła im i uczyła się wojaczki, aż została największą wojowniczką Mazogątów. Wtedy
powierzono jej oddziały walecznych Mazonek.

str 507

Tamara-Tomirysa znana Romajom i Persom jako Tomyris, królowa Mazogętów (według Romajów Massagetów),
która pokonała w 271 roku czasu NK (529 r. p.n.e.) wojska perskie pod wodzą Cyrusa II Wielkiego, który sam
wówczas poległ w bitwiea.
a Jak podaje Herodot w Dziejach (I, 205–214)

queen-tamara-of-georgia--63

Tamara III Tamar, z Bagratydów

str 310

Miodewa z Gołają zdobyły Gołgolidię, Swanetię i Złotą Horusję‑Hruszję, gdzie niegdyś Kościej
uprawiał Złotą Gruszę Spora, a w której strumieniach płynęło czyste złoto. Dobywano je
z wód przetakami i wybierano spośród piasku baranim runem. Tę ziemię o pięknych górskich
dolinach usłanych czarownym, ognioodpornym krokusem, zdobyła bohaterskim czynem Gołaja.
Tu spotkała także Kołaka i zakochała się w młodym kaganie. Dlatego właśnie nazwano ową krainę
Gołgolidią albo Kołgolidią, a później Romaje nazwali ją Kolchidą (Kolholidią), czyli Ziemią Kołaka
i Kalji (Gołaji). Gołaja jako trzynasta Mazonka, zrodzona z Golemów, razem z Miodewą zyskała
przybranego ojca w Ojcu z plemienia Ojców-Osiów, którzy w tej ziemi i ziemicach sąsiednich
zamieszkali.
Królestwo Sis wróciło tutaj, do Ziemi Ojców, po czasach Pięciosiły, Pałomężów, Pawiolęgończyków,
Orojów, Kąpodachów i Parnów, dopiero w osobach władców z rodu Bagratydów. A działo się to
w roku 1686 czasu Królestwa Sis51, a więc po 1000 godach nieobecności i obcych rządów.

W żyłach Bagratydów płynęła krew Bogatyrsów i Mazonek, i oni dokonali zjednoczenia
Gołgolidii, Horusji-Gruzji, Swanetii i Oroji-Armenii oraz Ojcy-Osetii. Niech to wydarzenie będzie
przestrogą dla wszystkich, którym się wydaje, że Królestwo Sis może kiedykolwiek zaniechać
odwetu za jakiekolwiek wyrządzone mu krzywdy, lub zaniechać żądania zapłaty jakiejkolwiek
należności.
Miodewa okazała się zdrajczynią, pomocnicą Romaja Jędzona, który przybył do Horusji i Swanetii
po Złote Runo i dzięki niej je zdobył. Mimo że udało jej się wspólnie z Nurusami na krótko
podbić zbrojnie Ziemię Urartu (Oroję), to nie potrafiła nad nią zapanować. Za to Nurusowie
wracali tam niejednokrotnie, a władzę w Oroji w imieniu Wielkiego Królestwa Skołotów, Istów
i Słowian sprawowali ich wodzowie: Rusa I (65–87 NK), Rusa II (115–155 NK), Rusa III (195–202
NK) i Rusa IV (202–210 NK).
Miodewę zapamiętano wyłącznie jako zdrajczynię. Cóż, nie wszystkie Mazonki były niepokalane
i bohaterskie. Jednak, jak wszystkich zdrajców, wyrodnych synów i córy Wielkiej Skołotii
i Królestwa Sis, spotkała ją za jej sprzeniewierzenie kara boska. Jędzon ją porzucił dla jednej ze
swoich Wyrodomajek z Koryntu, a wtedy od zranionej dumy oszalała i wymordowała wszystkie
dzieci, które mu zrodziła.

Wiki

Tamar, Tamara I Wielka (gruz. თამარ) z rodu Bagratydów (1160–1213) – królowa Gruzji od 1184.

Była najstarszą córką króla Jerzego III i Burudukan, córki króla Alanii – Kuddana. W 1178 jej ojciec ogłosił ją współwładczynią i następczynią tronu Gruzji. Kiedy umarł w 1184 Tamara została samodzielnym królem (Tamar Mepe).

W 1185 grupa gruzińskiej szlachty wybrała dla Tamary męża – księcia suzdalskiego Jurija Bogolubskiego (znanego w Gruzji jako Giorgi RusiJerzy Rusin). Tamara i Jerzy nie mieli potomstwa, a królowa szybko zniechęciła się do męża – prawdopodobnie z powodu jego zachowania[1]. Para rozwiodła się w 1187, a królowa sama wybrała dla siebie drugiego męża. Jej wybrankiem został książę Dawid Soslan z Osetii, potomek gruzińskiego rodu królewskiego Bagratydów. Ich ślub odbył się w 1188. Dawid Soslan nosił tytuł króla tylko nominalnie, Tamara nie dzieliła się z nim władzą (nazywano ją Królem królów i królową królowych).

Genealogia Dawida Soslana

Pierwszy mąż Tamary – Jerzy razem z potężną partią szlachty gruzińskiej w 1191 dwukrotnie próbował przejąć władzę i dwukrotnie został pokonany.

Okres jej panowania uznawany jest za „Złoty Wiek” Gruzji. Na dworze Tamary wychowywali się prawdopodobnie jej siostrzeńcy, wnuki cesarza Bizancjum Andronika I Komnena – Aleksy i Dawid[2] . Tamara pomogła im w 1204 zająć Trapezunt i utworzyć na południowo-wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego Cesarstwo Trapezuntu. Królowa zmarła w 1213 i według legend została pochowana w sekretnym miejscu w monastyrze Gelati, niedaleko Kutaisi, w zachodniej Gruzji. Historycy gruzińscy twierdzą, że pochowano ją w jednej w nisz klasztoru. Tamara jest świętą prawosławną i katolicką[potrzebne źródło].

Potomstwo

Tamara miała kilkoro dzieci, ale tylko dwoje przeżyło dzieciństwo:

  • Łasza Giorgi (1192-1223), przyszły król Gruzji – Jerzy IV,
  • Rusudan (ok. 1194-1245), przyszła królowa Gruzji, żona księcia seldżuckiego Muhammada Mughisa ud-din Turkan Szacha.

Strona o Oblicza Gruzji (fragment)

http://obliczagruzji.monomit.pl/reportaze/krolowa-tamar-jedna-z-najwiekszych-wladczyn-swiata

Miała 18 lat, gdy została współwładczynią potężnego kraju, a 24 lata, gdy objęła samodzielne rządy. Wszechstronnie wykształcona i piękna. Rozwiodła się z mężem, zwyrodnialcem i alkoholikiem. Drugiego męża poślubiła z miłości, jednakże zastrzegając, iż będzie tylko królem-małżonkiem, nie ingerującym w jej rządy. Kobieta dynamiczna, odważna i władcza…

Pomimo swojej silnej wiary w Boga potrafiła twardo negocjować z hierarchami kościoła oznajmiając im: “Wy słowem – ja czynem, wy kazaniem – ja prawem, wy wychowaniem – ja nauczaniem. Będziemy czynić starania o powierzone nam przez Boga dusze naszych poddanych”.

Cóż za wspaniała emancypantka, prawdziwa reprezentantka dzisiejszych idei kobiecych ruchów?!

Królowa Tamar urodziła się w 1160 r. w Mcchecie jako najstarsza córka króla Gruzji, Georgiosa III i królowej Gurandukht. Ojciec mianował ją w 1178 r. współwładczynią. Sześć lat później po jego śmierci objęła tron. Była o dziwo tytułowana “Tamar Mepe”, czyli król a nie królowa. Jej imię jest używane w dwóch formach: Tamara i Tamar.

Zaaranżowane przez radę możnowładców gruzińskich małżeństwo z ruskim księciem Jerzym Bogolubskim z Suzdala okazało się nieudane i bezpłodne. Mimo pięknie brzmiącego nazwiska Jerzy upodobał sobie bardziej pijaństwo i rozpustę, niż uwielbienie Boga. 27 letnia Tamar rozwiodła się z nim i kolejnego małżonka wybrała sama i jak mówią przekazy – z miłości. Został nim książę Dawid Soslani z Osetii, potomek gruzińskiej dynastii Bagratydów Widać już wtedy animozje do Rosji były silne i gruzińska królowa wolała krewniaka. Tamar dzieliła z wybrankiem łoże i pole bitwy, ale nie władzę. To ją nazywano “Królem Królów i Królową Królowych”. Urodziło im się dwoje dzieci, syn Georgios IV i córka Rusudan.

Tamar na wzór mitycznych amazonek sama stawała na czele swych wojsk i prowadziła je do walki, a przyszło jej stoczyć wiele bitew. Walczyła dwukrotnie przeciw byłemu małżonkowi i zbuntowanym gruzińskim arystokratom. Po ustabilizowaniu sytuacji w Gruzji wróciła do agresywnej polityki swego ojca i zaczęła podbijać sąsiednie kraje.

Złoty Wiek Gruzji, czyli wojny i budowanie

Mapa rejonu kaukaskiego z 1213 roku - okres końca panowania Królowej Tamar

Kolejne dwadzieścia lat upłynęły Tamar na wojnach i budowaniu. Mąż dzielnie jej towarzyszył jako dowódca wojsk i odniósł ogromne zwycięstwo nad armią Seldżuków, podobno liczącą 400 000 oddziałów. Wojny z Armenią i okrążającymi Gruzję muzułmanami, a w międzyczasie rozwój kultury, architektury, malarstwa, piśmiennictwa, filozofii neoplatońskiej, nauk przyrodniczych i medycyny. W okresie panowania Tamary Wielkiej Gruzja stała się największą potęgą liczącą się nie tylko na Kaukazie, ale na całym Bliskim Wschodzie. Zarówno polityczną, ekonomiczną jak i kulturalną. Okres ten jest nazywany „Złotym Wiekiem Gruzji”, a ona sama największym monarchą w historii tego kraju.

Podczas podróży po Gruzji mieliśmy wrażenie, iż czasy Tamar są bardzo niedawne. Pamięć o niej jest żywa, pojawia się w legendach, podaniach i w toastach na ucztach.

Ile kobiet chciałoby mieć odwagę i upór Tamar w dążeniu do celu? A ilu mężczyzn dorównałoby jej sile charakteru? Była wspaniałą kobietą, ale większość tych przymiotów zawdzięczała wychowaniu. Świadomemu kształtowaniu osobowości i poczucia własnej wartości przez jej ojca.

Królowa Tamar jest dowodem, iż kobieta nie upokarzana, nie szufladkowana jako “słaba płeć” może odnosić sukcesy równe mężczyznom, a nawet ich przewyższać. To, że o niewielu kobietach tamtych czasów mówi historia jest dowodem na patriarchalny i religijnie doktrynerski styl wychowania inny dla dziewcząt, a inny dla chłopców.

Most Królowej Tamar

Walka, miłość i wędrówka

To największe tematy zarówno w życiu jak i literaturze. Niejednokrotnie życie i literatura splatają się stając “życiopisaniem”, jak mawiał wędrujący poeta-bard Edward Stachura.

Portret poety gruzińskiego Szoty Rustaweliego

Historia Wielkiej Tamar splotła się z historią Wielkiego Poety, Szoty Rustaweliego. Miłość niezrealizowana i platoniczna, a dała dzieło przetłumaczone na podobno wszystkie języki świata. 1600 strof jednakowo rymujących się szesnastogłoskowych czterowierszy to alegoria Złotego Wieku Gruzji, gdzie czcigodny władca Arabii Rostewan zrzeka się tronu na rzecz córki Tinatiny. Tak jak król Georgios III na rzecz Tamary.

Mowa o “Rycerzu w tygrysiej skórze”, czyli poemacie nader aktualnym w dzisiejszych czasach, bo o przyjaźni, umiłowaniu prawdy, miłości i zdradzie, bohaterstwie, honorze i wierności.

Według legendy Rustaweli pobierał nauki w Atenach, podróżował po Azji, a potem zajmował wysokie stanowisko podskarbiego królowej Tamary. Podobno zakochany w niej do szaleństwa porzucił życie na dworze królewskim i wstąpił do gruzińskiego monasteru Świętego Krzyża w Jerozolimie. Legenda mówi, że wyznał na piśmie: “Dla niej, której posłuszne są niezliczone rzesze, straciłem głowę, umieram”.

I rzeczywiście umarł, ale wcześniej uwiecznił ją w poemacie. Pozostawił drobiazgowy i barwny opis życia na dworze, zwyczaje, etykietę, tajniki rycerskiego rzemiosła. Do tego dynamika gwarnych miast, ruchliwych portów i zmienność ludzkiego życia w rytmie fortuny kołem się toczącej…

Horusja-Hruszja-Gruzja w obiektywie

L1030621

L1030623

L1030638

L1030639

L1030653

L1030654

L1030656

L1030657

L1030664

Na tronie Tamary?

L1030666

L1030668

L1030673

L1030676

L1030682 smuga

L1030684promienie

L1030691

L1030694

L1030703

L1030709

L1030720

L1030723

L1030726

Wieża

L1030735

L1030736

L1030737

L1030738

L1030739

L1030745

L1030752

L1030764

Obrazki – Światło

L1030768slonce

Promienie

L1030788

L1030798

L1030805

L1030803

L1030800

L1030820

L1030822

L1030827

Polski zagon motorowy w horuskiej Swanetii

Przyroda

L1030843

Szczeciniaste wolne świnie – w normalnej ludzkiej hodowli nieprzemysłowej, zdrowe fizycznie i psychicznie

L1030857

L1030862swinki

Wolne, normalne świnki, prowadzące normalne świńskie życie

L1030870welburz

Welburz

L1030871wel

L1030875

L1030876

L1030886

L1030888

L1030889

L1030896

Wolne, normalne Krowy Karmicielki Człowieka

L1030902

Sprzęty, znaki solarne, swastyki, przedmioty

L1030905

L1030908

L1030910

L1030911

L1030917

L1030941

L1030942

L1030943

L1030946

L1030947

L1030948swastyka

L1030949swastyka

Swastyki na sąsieku

L1030952

Warsztat tkacki

L1030954krzyz rownoramienny

Krzyż Równoramienny – znak Pogańskiego Zodiaku Podstawowego (tzw Cztery Filary Świata)

L1030955patkowęzyce

Symbole Ptakowężycy- Kurki i Kąptorgi

L1030972

Pomnik Tamary i jego ornamentyka

L1030982

L1030986

L1040026tamara pomnik

L1040028

L1040030

L1040031

Pamiętajmy że pierwszą Wielką Kobietą była Ptakowężyca Kąptorga (Torgi-Taos, Boża Mać, Boska Matka) – Rodzicielka Scytów (Skołotów, Sokołów) Królewskich.

Scolotians (Scyths/Scythians) and the Sun (Sun-Swarożyc)

Posted in Mitologia Słowiańska, sztuka, Słowianie by bialczynski on 9 Sierpień 2013

© by Czesław Białczyński

© translated by Katarzyna Goliszek

How the Sun helped Scolotians enter the White Land

00 książniczka raz jescze i janosikowe czako-koronafot12

The costume of the queen or of the princess (kagan-prince’s wife) of Scolotians (Scyths) of Ryżanówka – the Archaeological Museum in Krakow. The shape of the coronation cap draws attention – the same shako (Polish czako) was worn by robbers near Kraków from the Mountains of Harowie-Harnasie – Karniosie, in other words Karopanowie – and among them was Janosik.

The article quoted by us below is very superficial because it was supposed to be popular. It was released long ago, in 2005, but it contains accurate (though too one-sided and narrow) justification for the rapid development of the region of Siberia – precisely by the example of the Valley of Tuva. One can agree with the proposition that the climate change of a global character in 850 BC caused the demographic development of the region of previously dry and semi-arid areas. However, we need to bring this text to constructive criticism, which at the same time will show how our Four-Volume Book and the Slavs’ Historic Tales (Baje) are being made.

00 Scytyjska Księżniczka wystawa Dsc00496

Preparing the Princess of Ryżanówka for an exibition in Bytom. Scolotian farmers looked so, the ploughmen recorded by Herodotus. The tomb and its treasures are dated to 400 BC.

Simple theses are made and simple sensational solutions are given in the article, so simple that they make the impression of being far-fetched and assigned to a premise adopted in advance.
If the authors of the article had not been looking so narrowly at the world – in terms of an exclusively adopted hypothesis and had not limited themselves to the point of view through the perspective of their specialisation in the “Scythian” subject, they – moving a step farther in their thinking – would have also had to state that it was all right that at the same time Celts from the coastal areas of the Netherlands emigrated to the east – where there was still a place, and that also Wędowie (Wenetowie – Veneti ) from the plains emigrated to the east and south – where the marvellous climatic conditions started to be.

00 skarby z grobu książniczki fot11

Few treasures from the tomb of the Princess

It was likely to have happened. As usual some of the Celts (Kiełtowie) stayed in place in these geographic areas where water did not reach – closer to the Alps (The White Mountains of Kaukowie, i.e. The Białoboże Mountains). Also the Veneti (Wędowie) settled in the higher regions where water did not reach – in The Łyskogóry (The Łysko Mountains) also called The Świętogóry (The Holy Mountains), i.e. around Łysica, near The Giant Mountains (Góry Karkonosza – The Mountains of Karkonosz – Krakonios – and the Mountains of Harowie (Horpątowie, or Kharpątowie) – in Harski (Hercynski) Forest. Perhaps this is the cause of the famous event described by Herodotus, who says that one year (and it happened around 800 BC) large quantities of Snakes (Węże) came onto the Land of the Nurowie tribe and the Nurowie had to run away from their land, and they moved to the country of the Budinoi (Budynowie). After a while, however, they returned to their homeland.

00 scytyjskie królewskie nakrycie głowy sevbrothers

Another royal head cover of the Scyths – Sokolo-Veneti, i.e. of the Solo-Weni

 

Who were the Węże (Snakes)? Perhaps Herodotus had no direct messages but from other sources, collected from various merchants and explorers who heard local stories and not understanding them wholly they misinterpreted something. Herodotus himself might have misinterpreted something as well and improbable, fantastic tale about snakes came out of it. In our opinion, this is an interpretation but not really unfounded – primarily not snakes (węże) or Wężowie were meant here, but these were Wędowie – in other words the people of Weneade <pronounced: venedae> known from records of Romaiōi (from Greek and Roman records), also written as Venetoi (Unedoi) in slightly later documents, the name of which we would pronounce Wenedawi <venedavi>.

In our view and according to our historical tales, these were mixed tribes of peoples leaving flat plains near the Baltic Sea – Wędowie (Wenedowie) and Dawowie (Dawianie, Drakowie, Odrakowie) known later as Dakhowie of the Danube, Dhakowie of Asia Minor (the Dahowie who also lived in the east close to Mazogątowie, known from records under the name of Massagetae) as well as Drakowie and Odrysowie (i.e. recorded by the Romans later as Trakowie – Thracians).

00 dobrze nam znane figurki kultowe wydobyte także w deszcznie i na woliniefot14

How familiar, well known from the discoveries in Deszczno or Wolin worship figures – here from Bilcza Złota (Trypillian Culture)

There is another possible interpretation of the message about the invasion of Węże. According to it, the given name had the meaning close to the known word by the Author serpen – wąż. Then it would have been said in the ancient message (travel news) about the Serbs of Wenedowie (Veneti) who having left the White Serbia (so Wielkopolska) invaded the Nurusi – i.e. Nurowie and Budinoi (Budynowie) living in the east and south of them.

 

Our hypothesis does not contradict the scientific hypothesis from the article quoted below.

In our view, it could have been then that the Scolotians and the Veneti intermingled (and perhaps Istowie-Jątowie of more Illyrian roots) and the new Irano-Slavic, and perhaps Irano-Balto-Slavic people arose, the people who created the Kingdom of Sis ranging from Kamchatka to the Rhine and Lake Constance, where the settlement of the Veneti – people known as genetic Slavs – is also said to have existed.

 

Moreover, there is archaeological confirmation as well as information in the chronicles that also some tribes of Celts – whom we call Kumorowie (as they lived near Mor-Rus people, in Mor-Rawa) and who were recorded as Kimmerowie (Cimmerians) by the Romaiōi (Greeks). They were defeated by the Scolotians of the Dnieper (Scythian-Slavic and returned to Moravia, where they lived next to Slavic (Sokolo-Wendowie) Morusowie, and at one point rose to great power that attacked both Rome and North Caroduna (near Kraków, Haria). Except that the migration of the Celts (Kiełtowie) to Haria took place more peacefully and Rome as a richer and an attractive target to loot was systematically invaded and plundered by them.

 

We do not intend to replace the science, let alone teach it – the  interpretation of the new discoveries of science presented above  is to serve us only for the purpose of the Tale (Baja) – and help us restore legendary (mythical) history of Slavs. This happens so, and we use it  this way.

 

00 broń Guniów ot10

The Hun Weapon (of Guniowie tribe that in the best period was led by Hatiłła-Chytiłła, also known to the West as Attila, but we know Istia names by analogy, for example Jagiełło, Dowgiłła and others.

The thought process which I have presented here illustrates both where the bases for reconstructing the Tale come from and demonstrates one of the thought-proof sequences locating and fixing some facts on the World historical and geographical map.


None of the stories of the Four-Volume Book, even the slightest one, is just made up as each of them has at least – if not much stronger – a basis in the chronicles, archaeology, linguistics, etymology, ethnography, anthropology, genetics, and in hundreds of other topics.

00 książniczka wystawa Dsc00497

The princess showed up in Bytom

 
According to our Slavic Tale (Baja) (Slavic Mythology) came into existance Sis Kingdom – The  Kingdom of Scolotians-Istowie-Slavs, called the Great Skolotia which bordered through Siberia Tuva and areas around Lake Orol (Aral), Lake Baikal and Balkhash with Mążgołowie-Mongols (Hairless men but, on the other hand, the Great – Golems) and Kutaje (the Chinese) – in other words  Kitaje /pronounced: kitaye/, i.e. the experts of Taje /pronounced: taye/ (Mysteries) – records, and through the Caucasus and Welburz (The Mountains of Black Kaukowie, Czarnogłowskie and Elbrus) and by Oroja /pronounced: oroya/ (Ararat) and the Sea of Kosz (Koszpijskie, Caspian) with Persians and Medowie /pronounced: medovye/, and Syria and Egypt (Melkomedir).

The development of this and other interpretations of the discoveries of recent times can be found in the History (Dzieje) reproduced in the Book of Rue (Księga Ruty).
Soon on the pages of our BLOG of the Old Slavic Temple of Light of the World we will make ​​available Taja 19 of the Book of Rue and fragments talking about clashes of Scolotians with Kumorowie on the Dnieper as well as about Kumorowie in Haria. And now the already mentioned article and another one which proves the genetic relationships of Scyths/Scythians and today’s Slavs.

00 scytyjska królowa z ryżanówki MArch Kraków z2518254N

The Skull of the Princess of Ryżanówka, tiara and necklace

 

The Sun helped the Scyths to conquer Eastern Europe

Andrew Hołdys
2005-01-28, last modified 2005-01-29 0:00

An article the authors of which decided to explain one of the bigger mysteries of the early history of Europe was published in the “Journal of Archaeological Science”.  It says about sudden appearance of Scyths in the east of the continent.  How to explain the invasion of these Asian people?

MAPKA: Russia, Ukraine, Tuva – the home of the Scyths, Kazakhstan, Mongolia, China

 00 wędrówka Scvytów m2518797

This time archaeologists asked biologists and geologists for help. A group of researchers from Russia, Germany and the Netherlands, led by Bas van Geel from the University of Amsterdam, explored the mystery of ancient burial mounds in southern Siberia for three years. The explanation of the scholars was: The march of the Scyths was caused by a rapid climate change.

 
S Model i kultura trypolska 131491
The model of a  ”temple” – associated with the cult of the rectangular building with a gable roof, set on supported platform pillars and decorated with motifs of iconic and symbolic significance.  Trypillian Culture, clay.

Siberian Valley of the Kings

The first Scyths arrived in Europe around the year 800 BC, around the beginning of the Iron Age.  For many centuries they were  a major political force in the eastern part of the continent. They were fond of the steppes north of the Black Sea. Their main locations were on the Don and the Dnieper. From there, they would set off to the west and south of Europe, they also made ​​their way to the Middle East. Neither  the powerful Persian king Darius I, nor the greatest leader of antiquity Alexander the Great was able to defeat them.

S 131494

Treasures of the tombs of Ukraine, Kazakhstan and Siberia. Pendant in the shape of a Pamirian horned sheep . The fourth century BC, gold decorated with granulation

That all has been known for a long time including, among others, information from “father of history” Herodotus and thanks to the discovery of many mounds in southern Russia and Ukraine. In these mounds Scythian warriors were buried thousands of years ago. Most of the tombs were destroyed and looted,  fortunately thieves did not get to all of them.

In them, archaeologists usually find hundreds of ornaments made ​of gold as well as everyday items, including distinctive weapons and horse harness .
S 131493
Treasures of the tombs of Ukraine,  Kazakhstan and Siberia Rhyton decorated with the front part of a ram. The fourth century BC. Gold.

 

Why, after all, did the Scyths arrive in Europe, what were the events that made the Black Sea steppes suddenly pound with hooves of horses carrying on their backs nomadic raiders from the East nearly three thousand years ago? To find an answer to this question, the scientists went to the place where everything began – to Tuva, the autonomous republic included in the Russian Federation neighbouring with Mongolia.

S 131501
A belt clasp. The 2nd-1st century BC, gilded bronze

In the summer of 2001, Konstantin Czugunow from the St. Petersburg Hermitage and Hermann Parzinger from the German Archaeological Institute unearthed a Scythian tomb in one of the Tuva’s basins, which was called Arzhan-2. Inside of it, they found skeletons of men and women and about 5 thousand objects made of gold around them.  Among them, there was a breastplate weighing 1,5 kilograms, ornamental pins 30cm long with pictures of animals carved on their surface, daggers encrusted with precious stones. Altogether there was more than 20 kilograms of gold.

czara s-131499.jpg w=600&h=528

Pyxis (a Greek box for valuables), the 4th-3rd century BC. gold

There are a lot of similar burials in this area.  They belong to the rulers of these lands so some say about the Scythian Valley of Kings. Earlier, these tombs had been as rich as Arzhan-2, but thieves started to plunder most of them. The oldest date back to the 9th century BC, when the nomads from southern Siberia were preparing to migrate to the west. Before they moved in the direction of Europe, they had already gained a high level of material culture. The content of the tombs of Tuva is the evidence of that – emphasises professor Parzinger.

S 131508

Treasures of the tombs of Ukraine, Kazakhstan and Siberia. A figure of a woman, Trypillian culture, 3 650 – 3 500 BC, clay modeled by hand

Tuva – the land of plenty

 

The advancement of civilisation was instant and surprising – according to the study conducted by van Geel and colleagues. Earlier, the inhabitants of this land had lived a modest life in the dry steppe. Mountain valleys of Tuva – a country half the size of Poland – had been omitted by them because it had been just an inhospitable semi-desert. The researchers found that by analysing pollen that was preserved in the layers of the  river and lake sediments from that period.

The turning point came around the year 850 BC. Surprisingly, as if by magic everything changed. The air temperature dropped and heavy rains began to fall  making the steppe overgrown with lush grass. This can also be read from pollen.  Arid Tuva turned into a land of plenty within a few decades.  Groups of nomads, one after another, moved to this Asian paradise.  Had it not been for the climatic change, the Scyths would have never become the military and political power.  They would have never moved to the west in search of new territories. The weather helped them. But for the weather, the steppe that extends from Siberia as far as Ukraine, could feed horses of the Scythian army and herds of cattle. The way to Europe was open for the nomads.

S 131498

Treasures of the tombs of  Ukraine, Kazakhstan and Siberia Oinochoe (pitcher) with a handle in the shape of a panther. The 2nd-1st century BC. gold

The sun gives less heat

 

Why did the weather change so suddenly? – It was the effect of the sun activity which  weakened significantly during that time – says van Geel.  How do we know it? There is no direct evidence, the scholar says but he states that it is easy to find it out analysing the content of C14 coal in the archaeological material collected from Tuva’s mounds. This radioactive isotope is formed in the Earth’s atmosphere under the influence of  cosmic rays – the stronger it is, the more atoms of  C14 carbon are formed.  It happens so when, among others, the sun reduces its activity. At this time weakens the solar wind which blows off the part of cosmic particles rushing towards the Erath.

– The measurements show that some three thousand years ago the level of C14 carbon  in the atmosphere began to grow rapidly. This is because the sun started to heat less –  says the Dutch researcher. – The shortage of solar heat quickly led to a drop in temperatures and made the climate become wet. Soon after that began the march  of the Scyths.

S 131502

Treasures of the tombs of Ukraine, Kazakhstan and Siberia. Ram’s head. Completion of the car thill (?). the 5th-3rd century BC. bronze

 

Deluge in Biskupin

Scientists point out that the sudden change of the climate that began in the 9th century BC had a global reach. It was for the Scyths that the change turned out to be beneficial because the dry steppes of Central Asia desperately  needed rain.

In Central and Western Europe, however, it was different. Here, heavy rains led to floods and rise  of water levels in lakes. Van Geel who does research os the history of climate in his homeland said that at that time farmers from the area of ​​present-day Netherlands were forced to abandon homes and flee to the east.

A similar fate befell the inhabitants of our Biskupin which was built about 750 BC. The damp climate made ​​grandchildren and great-grandchildren of the founders of the settlement leave it after several years because it was flooded by the lake on which it was built. Nature can be unfair. When refugees from Biskupin or the Netherlands were wandering around Europe in search of a piece of dry space to build their home, Scyths – thanks to favourable nature – were just beginning to build their powerful state on the Dnieper and the Don.
 
S 131496
Treasures of the tombs of Ukraine, Kazakhstan and Siberia. Two Scythian applied ornaments in the shape of panthers. The 4th century BC. Gold
And some other Scolotian and Romaiōi  treasures from Ukraine (Skraina)

Taken out of the black market

Treasures of Ukraine from the collection of Platar. After years of commotion they were shown at the exhibition in the Warsaw National Museum. However, controversies and an atmosphere of a scandal were not omitted.

SK ozdoby 2234pj_2008_05-15

Deer.  A badge used for ornaments of Scythian garments.  The 4th century BC, gold

Necklaces decorated with granulation, filigree and precious stones, bracelets, earrings, rings and decorated everyday objects are only part of objects presenting achievements of ancient and medieval goldsmiths, collected at the exhibition of the Ancient Treasures of  Ukraine. Ukraine for the world.
SK ozdoby 55667pj_2008_05-6

‘Kołtka’ (temporal pendant), Kievan Rus the 12th-13th centuries, gold vitreous enamel

Goldsmithing throughout centuries

In the National Museum in Warsaw there can be seen masterpieces of Trypillian culture that are older than the Aegean culture. There can be seen almost 500 items from the time embracing 18 centuries – from the 6th century BC to the 12th century AD. They are artistic masterpieces of Trypillian culture that is older than the Aegean culture, the items coming from the times of nomadic tribes of Cimmerians, Scyths and Sarmatians who liked glamour, as well as Greeks, Romans, Byzantium and Kievan Rus.
SK ozdoby 223355pj_2008_05-19

Both the beautifully ornamented Trypillian vessels and everyday objects, as well as gold jewels: goldsmith masterpieces in the motifs of animals typical of steppe peoples, classical and  misterly Greek jewels, Byzantine decorations and devotional articles, and jewellery of Rus, e.g. pendants ornamented  with temporal bows delight the viewer.

It is the rich collection of gold jewellery made by Greek goldsmiths for collonists and Scythian aristocrats that makes the greatest impression. Professor Witold Dobrowolski, curator of the ancient art collection in the National Museum and chief of the exhibition

points out that many of the bracelets, necklaces, pendants, earrings and rings are the works of the highest artistic attempts. They are as gorgeous as objects collected in national museums and on the basis of them we can trace the evolution of forms and methods of ornamentation.

Conflict of interests

The exhibition is the first presentation of the collection of the late Sergei Platar and Sergei Taruta, two Ukrainian industrialists and patrons, outside of their own country. Platar and Taruta collected several thousand exhibits over 10 years. They often bought them on the black archaeological market, which neither they nor Professor Witold Dobrowolski conceal.  Explaining the creation of the collection using patriotic incentives, but not in a totally honest way upsets, after all, archaeologists and art historians.

SK ozdoby 2234
Greek Fibula in the shape of a bee, the 4th century BC.

The market was shocked by controversies: rescue works of art at any price, although purchasing them secretly gives rise to development of illegal trading, or allow for their despersion in hidden collections of collectioners from all over the world.  Pieces of art can be bought even at usual bazaars, after all. For example, in Sevastopol or in the Kiev Collectioner’s Club as though Ukrainian militia know about it, they do not react to it. Historians are also indignant at collectors’  focusing only on the market value of their collections. The most beautiful and the most valuable objects dug out of ancient graves go to the hands of the richest, the remaining ones become which makes it impossible to enrich knowledge about ancient cultures.

Scientists’ dispute

Some museum curators refuse to present Platar and Taruta’s collections as accepting  them would mean acceptance of the ways of getting masterpieces. In professor Jan Chochorowski’s view who is the head of the Institute of Archaeology of the Jagiellonian University, organising such an exhibition is ennoblement of criminal activity and complicity in the crime. Others, for example professor Michał Gawlikowski, chairman of the Scientific Board of the Centre of Meditteraneam Archaeology of the University of Warsaw, do not regard it as anything wrong emphasising that, as a matter of fact, the collectors bought the items from robbers and dealers, but that at least, thanks to that, they were not taken outside of the boundaries of Ukraine.

Sk ozdoby pj_2008_05-3

Professor Dobrowolski also agreed with these arguments … and with the beauty of the collection. The National Museum had not had a possibility to show the achievements of ancient goldsmiths for several decades. The older generations were able to see the Scythian gold from Hermitage, 30 years ago in 1976 as well as the gold of ancient Italy in 1962.  Despite the controversies one should not overlook the Ancient Treasures of Ukraine for we never know when there will be the next occasion to learn about the works of goldsmiths of the old centuries.

Slavs and Scyths/Scythians means one and the same people according to geneticists

The home of Pre-Slavs were the territories spreading from the Baltic Sea to the Carpathian Mountains and from the Oder as far as the central Desna and the upper Donet. Linguists: T. Lehr-Spławiński, M. Rudnicki, T. Milewski, S. Rospond and others say this. Generally, geneticists confirm this because people who live in the mentioned area are quite homogeneous genetically with dominant genetic markers, i.e. haplotypes which are Slavic. There are not, however, any haplotypes which are related to Italian, Illirian or Germanic tribes. Well, Kossina, Jordanes and Kokowski can be put aside on the shelf for sure. Their hypotheses claimed the other day as certainty do not work now.

No foreign linguistic and genetic influences indicate Slavs’ autonomy in the territory between the Oder and the Dnieper. Genetics also excludes the theories of so called eastern origin of the Slavs, which means arriving of a greater quantity which would change into a new quality, from the east into genes of the natives of the foreign – not Slavic – genetic material. This DNA does not exist.

Well, how much likely it is that both Veneti/ Venedi and Scyths were Slavs.

Until present the Scyths have been described on the basis of the own linguistic-etymological chunks (archaeological discoveries) and records known from Greek, Persian and other interpretations – as Iranian people. It is just genetics that discovers that the Scyths were not Iranians, but that they were different people living in a huge area from the Vistula and the Dnieper as far as Baikal and Balkhash and the Aral Sea, Styr-Daria and India (the Indus and even the Ganges at a certain period of time).

The recently studied ancient Scythian DNA turns out to be very close to the Slavic one both regarding the haplotype of Y-STR (markers contained in the masculine chromosome Y) as well as autosomally (i.e.  in other chromosomes). This signifies a close biological kinship. On genetic maps of Europe the ancient Scythian autosomal DNA is exactly in the same place as the DNA of today Polish and Russian people. At present the old tenet that the Scyths living at the black Sea were an Iranian tribe is undermined because it has been discovered that Iranian Ossetians – regarded as the descendants of the Scyths till that time – have nothing in common with the Scyths (a different DNA).  Now there is no evidence telling that the Scyths spoke an Iranian dialect. Moreover, there are no traces of any presence of Iranian dialects among the people living in these areas in the historical times. It is uncmmon for the language to have disappeared so suddenly. Yet,  another scenario is very probable.  This scenario joins the Scyths and the Slavs through which a new, concise language was developed, the language taking from the previous two in such proportions in which those peoples contributed something new in terms of culture and civilisation into the common heritage.

Herodotus wrote that Royal Scyths as well as other ”Scythian”  tribes living in the north (Neurowie, Budynowie – Budinoi, Gelonowie, etc.) had simmilar customs and spoke the same language.

Until now, science has not been able to find the answer to the question what happened to the huge masses of the Scyths – because there can not have been just a few of them as they ruled over a vast area with neighbours of such demographic powers as the Greeks, the Persians, the Chinese and others. According to the presently modern concepts it was the Huns that drove the Scyths away from the eastern steppe. We do not believe it because what could have stopped them suddenly from going to the Don or the Dnieper or to the Vistula? A sudden change of their idea of ruling the world or other views to getting easy  loots?

What happened then with the Scyths of the Dniepir and Caucasus or with the Scyths of the Vistula if the Huns suddenlt felt they would not kill them?

In our opinion, nothing happened with them. The people of the steppe were absorbed by the Scyths-Slavs ”of the forest” because the Scyths Ploughmen and other Scyths mentioned in the records (Royal Nomadic Budinoi, Gelonowie, Neurowie) were simply ”Scyths-Slavs”. The reason for which we can not distinguish the Scyths from the Slavs today is that they did not differ with anything special from one another. They spoke a similar language, they looked similar, they had a similar DNA, similar customs, religion, etc.

Herodotus writes that when the Persian army entered the country of the Scyths, they sent wagons with their belongings, their wives, etc. to the north, to the neighbouring tribes. Probably the same thing happened when the Scyths/Sarmatians were attacked by the Huns from the east and the Romans as well as the Greeks from the west and south. Unable to sustain the territory, they retreated deep into the possessed lands fleeing from the attacked limes, in other words more to the north and east. Of course, not all of them gave in, some of them stayed and gave in to the new rulers – Thracians-Drakowie, Dawanowie, Odrysi, Dakowie (Dahowie) did so. New tribes entered the abandoned territories to some places where there were free fields, for example Germanic tribes wandering through the Scolotians-Slavs’ territories of the Vistula and the Oder, and then along the Danube where wars with Rome were waged.

I think it was the subsequent internal fights for supremacy between the various tribes of the Scyths/Slavs and the war with Rome and epidemics, or adverse effects of climatic changes, it could also have been a collapse of manufacture and trade with Rome that caused the economic crisis and the general poverty in the territories between the Baltic Sea and the Carpathian Mountains.

All things considered, on the basis of the data that provides us with genetics, linguistics, archaeology and historiography, it is the most likely that the first home, the pre source of the Slavs were the territories between the Oder and the Dnieper as well as between  the Carpathians and the Baltic. This is a big enough area to house such a huge tribe. Personally, I do not believe in a demographic explosion or any other fibs – nobody has given any evidence for this. Neither do I believe in migrations and a total swap of great agricultural peoples. It is always some groups that migrate, not all peoples.

Tagged with: princess, archaeological discoveries, Ryżanówka, Scyths, Slavs

Wakacyjnie: Słowiański Światopogląd – Księga Światła? Wedy? Dysk z Festos (pismo Słowian i pagi-pągi), Artefakty Klausa Dony – Jak to było możliwe? – Czas Zmian!

Posted in Mitologia Słowiańska by bialczynski on 6 Sierpień 2013

Może to nie najnowsze ale są wakacje i fajnie przy tym się odpoczywa, zwłaszcza od zgiełku i bieżących  problemów, do których zaraz niestety wrócimy..

Księga Światła

bez komentarza

Słowiano-Aryjskie Wedy

bez komentarza

Artefakty Klausa Dony

Klaus Dona poświęcił wiele lat na podróże, podczas których dokumentował znaleziska, których oficjalna nauka nie potrafiła (czyt. nie chciała) wytłumaczyć. Piramidy, starożytne miasta zalane przez ocean, czaszki o nieludzkiej budowie, ogromne szkielety ludzkie, kryształowe czaszki, rzeźby i przedmioty, zawierające informacje, których nie powinny zawierać, mapy Antarktyki pod lodem i Antlantydy — fizyczne dowody na to, że ludzkość zaledwie uchyliła rąbka tajemnicy związanej z naszym dziedzictwem. Strona Klausa Dona:
http://www.unsolved-mysteries.info/
Forma tekstowa PL:
http://treborok.wordpress.com/about/k…

  • Kategoria

    Nauka i technika

  • Licencja

    Standardowa licencja YouTube

    Uporczywe szukanie Atlantydy na środku Atlantyku mija się chyba z celem. No, ale niech szukają, bo co będzie jeśli znajdą?! Zobaczycie tutaj słowiańskie runy i presanskryt – czyli prasłowiański – język scytyjski. Słowiańskiemu hełmowi brakuje po prostu szpica a nie anteny. No dobrze, może jestem zbyt sceptyczny.

    Tajemnice Słowiańskiej Cywilizacji PL – Dysk z Festos – pagi-pągi (pogańskie), pismo Słowian

02 08 2013 – Ruszył Slovianski Sklepik, gdzie można nabyć Księgę Ruty


Zgodnie z zapowiedziami uruchomiliśmy właśnie słowiański sklepik.

0_0_productGfx_5da8911b94449c6a28c769624b7c0559

Nazywa się on właściwie Slovianski Sklepik i funkcjonuje pod adresem: http://sklep1327616.home.pl/

Slowianic1

Na razie jest w nim tylko Księga Ruty i Kwartalnik Słowianić nr 1 – z czerwca 2013, ale będą też inne książki, a  we wrześniu Księga Tura i Słowianić nr 2.

0_0_productGfx_b09a8e4509a6dc1727b156854a459bd6

Będą się tutaj pojawiać kolejne książki wydawane przez Slovianskie Slovo, a także książki, i czasopisma o charakterze słowiańskim, a wydawane przez inne wydawnictwa.

0_0_productGfx_4c3067a8e8d46d0ced1d0a3338908dfe

Będą w nim też dostępne inne produkty słowiańskie i użyteczne obiekty związane z Nową Świadomością i Nowym Stylem Życia.

0_0_productGfx_f6c4e39f348c2e71a1e049b55bbd286c

SSSSS s-1553

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 661 obserwujących.